pobierz pdf. - Galeria Bielska BWA

Komentarze

Transkrypt

pobierz pdf. - Galeria Bielska BWA
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
I
w numerze:
nagrody
prezydenta
miasta
Ikary dla Grażyny
Bułki, dr. Jerzego
Polaka i Ryszarda
Sypniewskiego –
str. 4-7
Harnasie:
trenerka
gimnastyczek Anna
Lipska-Dusza,
drużyna BKS
Aluprof, siatkarka
Anna Barańska
i dobrodziej sportu
Fiat Auto Poland –
str. 8-11
bo dobrze
pracujemy!
Rozmowa
z dyrektorką Galerii
Bielskiej BWA Agatą
Smalcerz – str. 12-13
rusza budowa
hospicjum
– str. 18-19
Na okładce: fragment
wystawy Kojego Kamojego pt. Obrazy pruszkowskie w Galerii Bielskiej BWA.
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
kronika
dupa sa£ata
Kolejne
nowe autobusy
W styczniu w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym do eksploatacji oddano pięć nowych autobusów niskopodłogowych solaris urbino 12,
trzy małe autobusy miejskie klasy mini marki Autosan Wetlina A 8V do
przewozu uczniów, dwa samochody renault trafic furgon L2H1 do transportu osób niepełnosprawnych i wóz techniczny renault master furgon
L3H2. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym roku zakupionych zostanie kolejnych 20 autobusów.
– Wprowadzając w roku 2005 zintegrowany system zarządzania,
MZK przyjęło jako priorytetowe cele m.in.: zapewnienie pasażerom wysokiej jakości usług, bezpieczny i wygodny przewóz, a także wprowadzenie działań na rzecz likwidacji barier dla osób niepełnosprawnych, osób
starszych i matek z dziećmi w wózkach. W ciągu czterech lat kupiliśmy
ze środków miasta 51 nowoczesnych pojazdów – powiedział dyrektor
MZK Krzysztof Knapik.
kk
rekord liderem
16 stycznia w Teatrze Wielkim w Warszawie podczas wielkiej gali
wręczono najlepszym firmom w Polsce tytuły Lidera Polskiego Biznesu
i złote statuetki. W grupie najlepszych z najlepszych znalazła się firma
Rekord Systemy Informatyczne z Bielska-Białej. – W konkursie doceniono nasz dynamiczny rozwój oraz stały wzrost środków przeznaczonych
na inwestycje oraz wspieranie sportowych i kulturalnych inicjatyw lokalnych. Co roku przekazujemy na ten cel 50 proc. naszych dochodów – informował Janusz Szymura, prezes zarządu spółki.
W ciągu blisko 20 lat istnienia na polskim rynku oprogramowania
Rekord stał się firmą o ogólnopolskim zasięgu, oferującą najnowocześniejsze rozwiązania informatyczne dla jednostek administracji publicznej i przedsiębiorstw produkcyjnych. Jest strategicznym sponsorem Beskidzkiego Towarzystwa Sportowego Rekord. Klub obejmuje szkoleniem
piłkarskim ponad 250 dzieci i młodzieży, posiada drużyny seniorów w IV
Śląskiej Lidze w piłce nożnej oraz I Polskiej Lidze Futsalu.
JacK
umiejętność, kompetencja
i bielszczanie
W Zabrzu po raz 18. wręczono Laury Umiejętności i Kompetencji.
Honorowane nimi są osoby wnoszące wkład w rozwój kraju i wizerunek
Polski w świecie oraz firmy, instytucje i organizacje legitymujące się sukcesem gospodarczym. Wśród laueratów byli bielszczanie.
Złoty Laur Umiejętności i Kompetencji odebrała Iwona Purzycka, dyrektor Muzeum w Bielsku-Białej. Środowiska gospodarcze regionu przyznały muzeum wyróżnienie za nowoczesny sposób zarządzania tą placówką, działalność wydawniczą, szeroki program ekspozycji
zbiorów, program edukacyjny dla dzieci i młodzieży oraz podejmowanie
inicjatyw integrujących lokalną społeczność. Drugim przedstawicielem
Bielska-Białej nagrodzonym Złotym Laurem – w kategorii kultura – został Andrzej Baturo – artysta fotografik, twórca międzynarodowego festiwalu fotografii Foto Art Festival. Platynowy Laur w kategorii Ambasador
Spraw Polskich otrzymał Enrico Pavoni – prezes zarządu Fiat Auto Poland.
JacK
Kobiety dla kobiet
W I Regionalnym Kongresie Kobiet Podbeskidzia wzięło udział ponad 400 uczestniczek, a chętnych było jeszcze więcej. Na apel organizatorek odpowiedziały panie z różnych środowisk – lekarki, studentki,
urzędniczki, członkinie organizacji społecznych, artystki, kobiety aktywne w biznesie. W rolach gości specjalnych wystąpiły panie ze świata polityki. Tematyka kongresu była bardzo szeroka. Przygotowano aż siedem paneli dyskusyjnych. Największym zainteresowaniem cieszyło się
zdrowie, ale można było też poszerzyć wiedzę o sztuce, nauce, polityce,
biznesie – pod kątem udziału i roli kobiet w tych dziedzinach. Były też inne atrakcje – wystawy, pokaz mody i fryzur, pokazy dobrego makijażu.
Pożytki z bycia kobietą aktywną wymownie zaprezentowała Urszula Dudziak (rodem z bielskiej Straconki), która podziela pogląd, że w naszym
kraju kobiety nie mają szans równych mężczyznom.
kk
Olimpijskie rezultaty szkół
W rankingu pism Rzeczpospolita i Perspektywy, w którym uwzględnia
się osiągnięcia uczniów w olimpiadach
i konkursach przedmiotowych, potwierdza się wysoka pozycja bielskich szkół.
Najlepsze miejsce tradycyjnie zajęło V
LO, które na liście krajowej znalazło się
tym razem na 16. miejscu. Na 18. znalazło się LO Tow. Szkolnego im. M. Reja, na 52. – III LO im. Żeromskiego.
W rankingu, który objął w sumie
428 szkół, znalazły się też LO im. Kopernika i Zespół Szkół Elektrycznych,
Elektronicznych i Mechanicznych, które
uplasowały się w połowie listy. W województwie śląskim V LO jest na miejscu
drugim, LO Tow. Szkolnego im. M. Reja
– na trzecim, na ósmym – III LO im. Żeromskiego.
kk
Gratulacje dla redakcji.
Jubileusz telewizji Bielsko
15-lecie istnienia świętowało 22
stycznia BTV Studio, czyli Bielska Telewizja Miejska. W jubileuszowym spotkaniu w pubie Galicja wzięło udział
wiele osobistości ze świata samorządu,
biznesu i sztuki.
Czołowym produktem informacyjnym BTV Studio jest program Puls Bielska, który jest ulubioną audycją mieszkańców. To dzięki tej audycji prawie 90
tysięcy bielszczan może uczestniczyć
we wszystkich ważnych wydarzeniach
i uroczystościach, jakie dzieją się w stolicy Podbeskidzia.
Trzon stacji tworzą: Adam Budkiewicz, Marcin Szendoł, Leszek Szopa, Krzysztof Frajfeld, Szymon Twardak
oraz Małgorzata Stryczek. Wspólnie
z nimi pracuje duże grono osób. Telewizja Bielsko przygotowuje również innego rodzaju produkcje telewizyjne – klipy,
reklamy, filmy promocyjne itp.
JacK
3
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
komentarze
mówi przewodniczący Rady Miejskiej
Jarosław Klimaszewski:
mówi prezydent Bielska-Białej
Jacek Krywult:
Rozpoczął się ostatni rok działania piątej kadencji Rady Miejskiej. Ci radni, którzy zamierzają kontynuować pracę, z pewnością już o tym myślą, ale nie
zauważam, by ten fakt wpływał – póki co – na bieżącą
działalność. Wiadomo, że zawsze końcówka kadencji
jest nieco bardziej emocjonalna i radni jeszcze mocniej się uaktywniają. Sądzę jednak, że większość kolegów w równym rytmie pracuje całe cztery lata.
Ten kwartał rozpoczynaliśmy od uchwalenia budżetu miasta na 2010 r. Konstrukcja budżetowa powstała jeszcze w zeszłym roku, w styczniu, na pierwszej sesji, podjęta została uchwała budżetowa, a na następnej jeszcze skorygowaliśmy ją
w kierunku zwiększenia nakładów na inwestycje. Mimo sytuacji kryzysowej ten budżet jest nastawiony właśnie na inwestycje. Nakłady na inwestycje przekraczają te
na edukację; oczywiście nie chodzi o to, by oszczędzać na edukacji, ale by pokazać
skalę inwestycji. Na ukończeniu jest hala pod Dębowcem, duże nakłady pójdą na
stadion, kąpielisko Start. Nie zapominamy o drogach, szerokopasmowej sieci internetowej, nowych obiektach oświatowych, doinwestowaniu różnych obszarów funkcjonowania miasta, co wpisuje się w strategię jego harmonijnego rozwoju. Rada
uchwaliła też kolejną wersję Czteroletniego Planu Inwestycyjnego.
Podjęliśmy sporo uchwał dotyczących programów unijnych, w jakich zamierzają uczestniczyć różne jednostki miejskie. Obserwujemy dużą aktywność placówek oświatowych i instytucji w tej dziedzinie, i należy tę aktywność doceniać, bo realizacja projektów unijnych przyniesie dodatkowe pieniądze do budżetu. Biuro Funduszy Europejskich UM, które zajmuje się tymi programami, zasługuje na pochwałę, bo jego doradztwo i pomoc są – moim zdaniem – bardzo cenne.
W styczniu na sesję powróciła sprawa odpłatności za przedszkola miejskie.
Intencją radnych było takie działanie, by koszty posyłania dzieci do przedszkoli były
dla mieszkańców optymalne. Natomiast aktualna sytuacja prawna regulująca te odpłatności jest bardzo niejasna i rodzi szereg problemów, jak Polska długa i szeroka.
Uchyleń uchwał rad gmin jest bardzo dużo, my też mamy już do najnowszej uchwały uchylenie, ale tylko w pewnym zakresie, więc nie zatrzymuje to jej wejścia w życie. Mamy nadzieję, że MEN spełni obietnice i do końca tego roku szkolnego jednoznacznie wyjaśni kwestie stwarzające rozbieżności interpretacyjne.
Jedną z inwestycji z udziałem środków unijnych będzie w tym roku kompleksowa modernizacja składowiska odpadów, ale jednocześnie do RM trafił problem wiążący się z obecnym składowiskiem. Mieszkańcy dzielnic z nim sąsiadujących przybyli na sesję z prośbą o interwencję w sprawie brzydkich zapachów, które – według
ich podejrzeń – z niego pochodzą. Sprawa nie była jednoznaczna, ale Urząd Miejski zawarł porozumienie z mieszkańcami na czas wykonania prac, które powinny
wyeliminować zapachy, jeśli pochodzą one z wysypiska.
Istotną sprawą było przekazanie działki przy ul. Zdrojowej Salwatoriańskiemu
Stowarzyszeniu Hospicyjnemu, które przystępuje do budowy stacjonarnego hospicjum. Początek roku przyniósł też pewne rozstrzygnięcia w sprawie programu zagospodarowania stoków Szyndzielni i Dębowca. W tej chwili inwestycja będzie dotyczyła samego Dębowca. Lada dzień formalności związane z niezbędnym wylesieniem powinny się zakończyć. Projekt został przemodelowany, a część środków
zostanie przesunięta na budowę kąpieliska w Cygańskim Lesie. To nie jest idealne
rozwiązanie, ale pozwoliło uratować przyznane już nam środki.
Na marcowej sesji rada uchwaliła Miejski Program Profilaktyki i Opieki nad
Dzieckiem i Rodziną. Generalnym jego zamysłem jest, by miasto, angażując się finansowo – a środki na ten program nie będą małe – stało się bardziej przyjazne dla
rodzin wielodzietnych i gorzej sytuowanych. Szczegółowe rozwiązania będą stopniowo wchodziły w życie, na kolejnych sesjach podejmować będziemy uchwały.
W pierwszym kwartale rada przyjmuje też zwykle roczne sprawozdania służb
mundurowych. Najnowsze raporty tych służb potwierdzają, że miasto jest w dobrej
sytuacji, jeśli idzie o zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom, a niektóre wskaźniki są lepsze, niż w latach poprzednich. RM podejmuje szereg uchwał o dotacjach
– np. na zakupy nowych pojazdów czy sfinansowanie dodatkowych patroli policji.
W tym roku obchodzona jest w całym kraju 20. rocznica utworzenia samorządu terytorialnego. Planujemy z tej okazji uroczystą sesję, która odbędzie się 18 maja w Bielskim Centrum Kultury z udziałem radnych wszystkich kadencji. oprac. kk
Po raz kolejny weszliśmy w nowy rok z budżetem miasta nastawionym na sfinansowanie dużych inwestycji komunalnych. Na przedsięwzięcia inwestycyjne przeznaczyliśmy ok. 36 proc. budżetu, podobnie jak w roku 2009, kiedy to wydatki inwestycyjne wyniosły ponad 33 proc. wydatków ogółem. To bardzo wysoki wskaźnik, świadczący o sukcesywnym rozwoju miasta. Często przywołuje się
w rozmowach o ekonomii termin: kryzys. Życzyłbym wszystkim polskim miastom
takich wskaźników i takiego kryzysu. U nas więcej niż co trzecia złotówka wydana
z budżetu miasta w 2010 r. przeznaczona będzie na inwestycje.
Oczywiście, jesteśmy świadomi możliwości wpływu światowego kryzysu finansowego i ekonomicznego na gospodarkę naszego kraju, a tym samym na kondycję finansową budżetu naszego miasta – bo jednym z istotnych źródeł jego dochodów jest
udział w podatkach, stanowiący ok. 30 proc. wpływów. Chcę podkreślić, że pomimo
kryzysu gospodarczego udział dochodów własnych miasta w strukturze wpływów budżetowych ogółem jest bardzo stabilny i wynosi ok. 58 proc. Dzięki racjonalnej polityce
finansowej miasto w dużym stopniu samodzielnie zapewnia sobie dochody, stając się
tym samym mniej zależne od zewnętrznych źródeł finansowania.
Wśród największych tegorocznych inwestycji są przede wszystkim kontynuacje rozpoczętych przedsięwzięć. U stóp Szyndzielni i Dębowca powstała –
z udziałem funduszy europejskich – wielofunkcyjna hala, która będzie służyć organizacji imprez targowych, wystawienniczych i sportowych. Obecnie trwa wyposażanie obiektu w potrzebny sprzęt i urządzenia. Będziemy kontynuować budowę Stadionu Miejskiego przy ul. Rychlińskiego, tworząc nowoczesny obiekt z widownią na
15 tys. miejsc. Zbudujemy od nowa pływalnię w Cygańskim Lesie. Chcemy stworzyć infrastrukturę turystyczno-rekreacyjną na Dębowcu.
Prowadzimy prace nad modernizacją bazy oświatowej. Dzięki środkom europejskim i nakładom własnym powstanie nowoczesna baza dla kształcenia ustawicznego i praktycznego. Zamierzamy zbudować nową siedzibę Gimnazjum nr 15
wraz z salą gimnastyczną. Nowa sala gimnastyczna powstanie także przy SP 9.
W wielu obiektach oświatowych przeprowadzimy prace termomodernizacyjne. Kontynuować będziemy modernizację Szpitala Ogólnego i obiektów kultury.
Już na początku roku przekazaliśmy do użytkowania nowe autobusy dla Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Jeszcze w tym roku planujemy przekazanie kolejnych. Do tej pory udało się wymienić ponad połowę całego taboru MZK na nowoczesne pojazdy z ekologicznymi silnikami i ułatwieniami dla niepełnosprawnych.
Wzorem poprzednich lat największe wydatki z budżetu miasta będą dotyczyć
inwestycji drogowych. Naszą intencją jest to, by zmodernizowany i wygodny układ
komunikacyjny Bielska-Białej dobrze służył mieszkańcom i inwestorom, których
nam nie brakuje. Spore kwoty przeznaczamy na budownictwo komunalne oraz na
odnowienie kolejnych obiektów bielskiego Starego Miasta, m.in. Rynek 11 i 25.
Wszystko wskazuje na to, że przed terminem zakończy się największe realizowane przez miasto zadanie drogowe – przebudowa odcinka drogi krajowej 52, czyli
ul. Wyzwolenia/Niepodległości. Nowy wiadukt nad torami kolejowymi w ul. Wyzwolenia na pewno znacznie usprawni ruch kołowy. Przebudowujemy m.in. ulice: Bestwińską, ks. Brzóski, Jaśminową, Lipnicką, Sobieskiego, Straconki, Średnią, Witosa, Wzgórze, przejścia podziemne pod ul. 3 Maja i Piastowską. Większość zadań realizowanych jest z udziałem środków unijnych. Jeśli otrzymamy pieniądze zewnętrze, rozpoczniemy w tym roku także przebudowę ul. Żywieckiej – od ul. Prostej do Górskiej.
Równolegle z zadaniami, które weszły już lub wkrótce wejdą w fazę realizacji, przygotowujemy kolejne inwestycje – m.in. budowę ul. Nowopiekarskiej, przebudowę dróg
w okolicy Ratusza, stworzenie nowego połączenia ul. PCK i 1 Maja czy modernizację
ul. Gościnnej.
Za ponad 80 mln zł rozpoczęła się realizacja kolejnej wielkiej inwestycji, którą
przygotowywaliśmy przez kilka lat. Powstaje Zakład Gospodarki Odpadami w Lipniku wraz z infrastrukturą i osprzętem. Inwestycja ta pozwoli zbudować nowoczesny
kompleks sortowania, odzyskiwania i składowania odpadów, rozwiązujący problem
odpadów komunalnych Bielska-Białej i ościennych gmin na co najmniej 15 lat.
W miejskiej spółce Prefabet ruszyła też w lutym nowoczesna linia technologiczna. Dzięki jej zastosowaniu zakład produkuje bloczki betonowe lepszej jakości,
w bardziej ekonomiczny i ekologiczny sposób. W efekcie może szybciej uda nam
się znaleźć inwestora strategicznego dla Prefabetu.
oprac. wag
4
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
ikary
ikary 2009
Laureatami Nagród Prezydenta Miasta
w Dziedzinie Kultury i Sztuki za rok
2009 zostali: za wybitną dotychczasową
działalność – aktorka Teatru Polskiego
Grażyna Bułka, w kategorii wydarzenie
roku – aktor Teatru Lalek Banialuka
Ryszard Sypniewski za rolę króla
Berengara w spektaklu Król umiera oraz
historyk dr Jerzy Polak, który otrzymał
specjalnego Ikara.
coraz bardziej wszechstronna
1
Grażyna Bułka jako: 1. Frederike Baum z Sixta, 2. Jean z Utarczek i 3. Meg Follan z Królowej piękności...
2
Grażyna Bułka – na scenie od 27 lat. Jedna
z najulubieńszych aktorek bielskiej publiczności. Na
scenie Teatru Polskiego stworzyła przeszło 60 kreacji aktorskich. Była Anią z Zielonego Wzgórza, Dru
w Scenariuszu dla trzech aktorek Bogusława Schaeffera, Andzią w Konopielce, Frederike Baum
w Testamencie Teodora Sixta. Coraz bardziej
wszechstronna. Od kilku
lat znakomicie sprawdza
się w przygotowywanych
w Teatrze Polskim galach piosenki.
Za rolę Świętkowej
w słynnym Cholonku katowickiego Teatru Korez
została uhonorowana
Złotą Maską 2005, potem
w 2009 roku otrzymała
kolejną Złotą Maskę za
rolę Jean w Utarczkach
i pani Bouvier w Napisie (spektakle bielskiego TP). Nominowana do Złotej Maski 2009 za rolę toksycznej, zniedołężniałej Meg Follan w spektaklu Królowa piękności
z Leenane w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza. No
i laureatka Ikara. Gratulujemy!!!
r
3
5
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
ikary
bielsko i biała – nowy nieznany świat
Jerzy Polak, doktor nauk humanistycznych, były dyrektor Muzeum Okręgowego w Bielsku-Białej, wybitny znawca historii Bielska-Białej i regionu oraz jeden
z najbardziej uznanych bielskich historyków, jest autorem ogromnej liczby publikacji dotyczących przeszłości naszego miasta, w tym 20 książek, i największym
współczesnym autorytetem w tej dziedzinie. W 17. edycji Nagrody Prezydenta
Miasta w Dziedzinie Kultury i Sztuki otrzymał nie tylko kolejną nominację do Ikara za wybitną dotychczasową działalność, ale równocześnie Ikara specjalnego
za popularyzację historii Bielska-Białej.
Każda twórczość ma swój początek. Jak to się
stało, że zainteresował się Pan historią naszego
miasta, a później uczynił z tego zawód i pasję?
Zainteresowanie historią miasta zaczęło się bardzo wcześnie, od opowiadań mojej babci, ojca i krewnych oraz rodzinnych spacerów po ulicach BielskaBiałej. Także podczas wizyt rodzinnych poznawałem
różne jego zakątki i z zainteresowaniem chłonąłem
wszelkie informacje na temat dawnego życia i ciekawostek. Potem wpadł mi w ręce przewodnik po mieście wydany w 1963 r., który zainspirował mnie do
zbierania różnych informacji o rodzinnej miejscowości, wycinków prasowych i wydawnictw okolicznościowych. W Szkole Podstawowej nr 8, do której uczęszczałem, miałem szczęście trafić na nauczycielkę historii, która organizowała nam małe wycieczki po różnych ciekawych miejscach w Bielsku-Białej. Z kolegami penetrowaliśmy intrygujące nas miejsca, jak np.
zamek czy nieistniejące już, zamknięte wówczas kino Wanda. Te zainteresowania i przygody pozostawiły
u mnie trwały ślad. Później był okres przerwy związany z intensywną nauką i studiami, przejściem do innych zainteresowań. Ale w trakcie studiów na Uniwersytecie Śląskim uczestniczyłem w studenckich badaniach nad dziejami Górnego Śląska i Śląska Cieszyńskiego, co obudziło moje zainteresowania przeszłością naszego miasta i regionu.
Po studiach bardzo chciałem pracować w Bielsku-Białej i swoje kroki skierowałem do Muzeum
Okręgowego. Jednak nie miałem odpowiedniego poparcia. Los pokierował mnie do Muzeum Wnętrz Zabytkowych w Pszczynie, od którego rozpocząłem moją bardzo interesującą przygodę z muzealnictwem.
Jednocześnie zacząłem pisać i publikować na tematy historyczne, w tym także o moim mieście. Pierwszy większy artykuł z tej tematyki powstał w 1980 roku
i dotyczył słynnego lokautu włókniarzy z 1912 r.; został
opublikowany w Kalendarzu Beskidzkim.
Później były następne artykuły w tym periodyku Towarzystwa Miłośników Ziemi Bielsko-Bialskiej,
a przełomowym momentem stało się wydanie pod tą
firmą w 1988 r. mojego przewodnika po Bielsku-Białej. Pomimo kilku ingerencji cenzury udało się w nim
umieścić oczywiste obecnie sprawy związane z działalnością niemieckich i żydowskich przedsiębiorców,
polskich działaczy narodowych czy Armii Krajowej.
Czy noszenie nazwiska Polak zobowiązuje do pisania historii widzianej przez pryzmat spraw polskich?
Przedstawiam historię regionalną widzianą oczywiście polskimi oczyma, ale nie jestem autorem bezkrytycznym, staram się w miarę obiektywnie interpretować fakty i zjawiska, w oparciu o odpowiednie źródła historyczne, które w wielu wypadkach są jednak
albo szczątkowe, albo tendencyjne. To, że ma się poczucie narodowej świadomości historycznej wywiera
w mym przypadku wpływ na twórczość, ale nie zwalnia
od rzetelności warsztatowej i prawdomówności, nawet
jeśli dotyczy ona niechlubnych wyczynów naszej nacji
w Bielsku-Białej. Jestem badaczem, który ciągle pogłębia swoją wiedzę czerpaną z nieznanych dotąd
źródeł i nie należę do osób, które mają patent na nieomylność. W swej twórczości pomyliłem się w niektórych drobnych sprawach, przeważnie z niewiedzy, ale
generalnie nie mam się czego wstydzić. Oczywiście
spotykałem się z różnymi zarzutami, często skrajnymi,
że jestem proniemiecki albo że jestem polskim nacjonalistą. Ataki tego typu pojawiają się zwykle ze strony
osób, które nie czytały mojej książki, a jedynie znają
ją z relacji innych osób albo kierują się swoimi fobiami (zdarza się, że przed wydaniem książki!!!). To taka
polska specyfika. Z pokorą odbieram natomiast udokumentowane, krytyczne wypowiedzi, które są cenne,
gdyż pozwalają poszerzyć lub skorygować moją wiedzę. Niektóre z nich trzymam w szufladzie jako materiały niemal źródłowe.
Podczas swoich badań niejednokrotnie spotykał
się Pan z tematami, których nikt jeszcze nie opracował. Jak wyglądało Pana wyobrażenie o temacie w zderzeniu z odkrytymi faktami?
Prawie przy wszystkich swych opracowaniach
o Bielsku-Białej miałem poczucie eksploracji nowego, zupełnie nieznanego świata. Moje wyobrażenia
i wcześniejsza wiedza w konfrontacji z nowymi faktami i dokumentami musiały zostać mocno zweryfikowane. Tak było z monografiami Straconki, Mikuszowic
Krakowskich, nie mówiąc już o Lipniku, którego dzieje, bardzo skomplikowane i urozmaicone, w niejednym
były dla mnie zaskoczeniem. Podobnie jest teraz, gdy
ukończyłem monografię Białej (w ramach monografii
miasta). Takim odkryciem był fakt, że główną profesją
rzemieślników bialskich od momentu założenia osady
do II połowy XVIII w. było szewstwo, a nie sukiennictwo, jak to się powszechnie uważa. A koegzystencja
czy nawet przyjaźń polsko-niemiecka? Rozwijała się
przez kilka wieków w Białej, dopóki nie zniszczyły jej
oba nacjonalizmy. Co ciekawe, umacniały ją wspólne
interesy – a to walka z żydowskim kupiectwem i rzemiosłem w XVIII w., czy w następnej epoce walka robotników obu nacji z wyzyskiem ze strony bialskich fabrykantów i wspólne uczestniczenie w działaniach kulturalnych. Podobnie było, gdy pisałem o tramwajach.
Wyobrażenie o legendarnych i zabawnych bimbalajkach zastąpione zostało wiedzą o znakomicie zorganizowanej i prosperującej spółce akcyjnej mieszkańców Bielska i Białej, poprowadzonej przez tak utalentowanych biznesmenów, jak zniemczony Czech Alojzy
Bernaczik czy Izraelita Salomon Pollak.
Z kolei, gdy przystępowałem do pracy nad monografią cmentarza rzymskokatolickiego w Białej nie
wiedziałem, że pochowano na nim tylu polskich bohaterów, kawalerów Orderu Virtuti Militari czy Krzyży
Walecznych. Istny panteon zasłużonych, a zapomnianych synów i córek naszej Ojczyzny! I tego typu odkryć dla mnie samego było i jest całe mnóstwo. Praktycznie każde wejście do naszego bielskiego Archiwum Państwowego wzbogaca mnie o następne…
Nad czym Pan obecnie pracuje?
Jak już wspomniałem, właśnie skończyłem pracę nad moimi tekstami do przygotowanej już do druku
kilkutomowej monografii historycznej Bielska-Białej.
Pracuję jednak dalej nad historią Białej, ze szczególnym uwzględnieniem okresu dwudziestolecia międzywojennego, który w monografii będzie z braku miejsca
skrótowo zaprezentowany. W planach są więc kolejne artykuły, może książka o jednym z naszych miast.
Pragnę także wznowić poszukiwany przez czytelników tom wspomnień polskich mieszkańców Bielska
i Białej sprzed 1945 r., uzupełniony o kilka dalszych.
Liczę oczywiście na dalszą przychylność wydawców. I dziękuję wszystkim moim czytelnikom za głosy i telefony uznania, które pomimo wszelkich życiowych przeciwności dopingują mnie do pisania o barwnej przeszłości dwumiasta.
Rozmawiał Jacek Kachel
6
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
ikary
Nagroda to taka
wisienka do tortu.
Samym tortem jest
praca, możliwość
uprawiania swojego
zawodu – mówi
aktor Banialuki
Ryszard Sypniewski,
laureat Nagrody
Prezydenta Miasta
w Dziedzinie
Kultury i Sztuki
Ikar za szczególne
osiągnięcie 2009
roku.
Scena ze spektaklu
Król umiera.
Powinniśmy marzyć o pamięci widza
Jan Dorman
(1912–1986), aktor, reżyser, pedagog, założyciel
i dyrektor Teatru Dzieci Zagłębia (obecnie w
Będzinie). Prowadził teatr inspirowany rytuałem
dziecięcej zabawy, odwołujący się do gry skojarzeń i wyobraźni odbiorcy, posługujący się
lalkami, maskami, znakiem plastycznym.
Jerzy Zitzman
(1918-1999), malarz,
scenograf, reżyser teatralny i filmowy; twórca i wieloletni dyrektor
Teatru Lalek Banialuka.
Twórca festiwalu lalkowego organizowanego
przez Banialukę. Autor
21 filmów animowanych
(głównie wycinankowych). Laureat wielu nagród i wyróżnień.
Ryszard Sypniewski utrzymuje, że do Banialuki trafił z ulicy. Zapatrzył się na spektakle festiwalu teatrów lalkowych w maju 1980 roku – a we wrześniu już pracował w teatrze. – I wiedziałem, że nie
chcę nigdzie indziej.
To były czasy Jerzego Zitzmana. – Zitzman był cichym opiekunem moich początków. Aprobował moje poczynania, dawał mi uwagi
– nawet, kiedy nie reżyserował – opowiada Sypniewski. – Czułem się
wyróżniony jako jedyny wtedy adept w zespole.
Jak się zostaje adeptem? Trzeba oszaleć na punkcie teatru.
Sypniewski oszalał wcześnie. – Pan Wokulski w reżyserii Hanuszkiewicza w bielskim teatrze. Śliczna Izabela Łęcka. Kostiumy Feldmana.
Patrzyłem na urodę aktorek i się zakochiwałem. Potem poszło dalej.
Persowie Józefa Pary (ten spektakl pamiętają wszyscy, był wielki),
Małgorzata Kozłowska jako Królowa, na koturnach. Świderski w Cenie Millera. JA TO WIDZIAŁEM!!!
Potem przyszła obawa, że więcej nic tak rewelacyjnego nie
zobaczy. Jeździł do Warszawy, owszem, bywało ciekawie, ale bez
oczarowania. Aż do Ostatniej taśmy Krappa z Łomnickim.
– Kiedy oglądam bardzo dobry spektakl, choćby był bardzo
smutny – wychodzę radosny, pobudzony. Nie mogę spać, czytam
program, odtwarzam sobie przedstawienie w głowie, wciąż od nowa. Na przykład Oczyszczeni Sarah Kane w reżyserii Warlikowskiego. To był szok, że można mówić o rzeczach trudnych, brudnych,
w sposób poetycki.
Kiedy w teatrze posucha, Sypniewski ratuje się kinem. Pianistka, Tajemnica Brokeback Montain, Śmierć w Wenecji, Maroko. Antonioni. – Zakochałem się w Antonionim. Zapatrzenia, zainteresowania
dają energię do pracy. Aktorstwo to spontaniczność i dyscyplina.
– Aktorstwo to dziwny zawód. Przemijający. Przetrwać można
tylko w pamięci widzów. To o niej powinniśmy marzyć – mówi Sypniewski. – Życzę wszystkim, żeby mogli zachować w pamięci swoich
ulubionych aktorów – bo oni są w tej pamięci jeszcze piękniejsi.
W jego własnej pamięci przetrwał na przykład Mieczysław
Dembowski, legendarny, zmarły przed 20 laty aktor Teatru Polskiego, i jego mniejsze i większe role, ta w Chorym z urojenia czy w Locie nad kukułczym gniazdem. Teraz z tą ulotną pamięcią będzie się
łączyć solidniejsza. Koledzy-aktorzy z bielskiego oddziału Związku
Artsytów Scen Polskich uhonorowali Sypniewskiego Laurem Dembowskiego – za wybitną kreację w spektaklu Król umiera.
Bonusem uprawiania aktorstwa bywa czasem Spotkanie
z Człowiekiem. Reżyserem, scenografem, autorem. Jedno z najważniejszych spotkań Sypniewskiego to spotkanie w 1984 roku z Bogusławem Kiercem, który też wtedy w Banialuce debiutował (a w marcu
2010 roku wyreżyserował tu spektakl Stój! Nie ruszaj się!).
– Robił własną sztukę, poetycką, metaforyczną. Była w niej tajemnica. Do tej pory we mnie siedzi. Dla mnie to było wejście w zawód, rola Chłopca wymagała znalezienia w sobie szczerej prawdy.
To było niesamowite przeżycie, bardzo się zaangażowałem.
W zakładce Spotkania jest jeszcze kilka istotnych nazwisk. Najbardziej oczywiste to Jan Dorman. Jerzy Zitzman. François Lazaro.
Ten trzeci załatwił Sypniewskiemu Ikara. Oraz kilka innych zeszło- i tegorocznych nagród.
Szczególne, uhonorowane nie tylko Ikarem, ale i nagrodą na
XXIV Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Lalek w Opolu oraz Laurem Dembowskiego osiągnięcie Sypniewskiego oznacza rolę króla
Berengera w spektaklu Król umiera (spektakl otrzymał Złotą Maska
2009 w kategorii przedstawienie roku). Z tekstem oczywiście Ioneski. W scenografii oczywiście Joanny Braun. I w reżyserii oczywiście François Lazaro. Król... to było trzecie (po Samotności i Martwych słowach) spotkanie Banialuki z Lazaro i trzecia dla Sypniewskiego wielomiesięczna praca z francuskim reżyserem. O którym powiedzieć znakomity, to nie powiedzieć nic.
7
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
ikary
– Nie wiem, jak go nazwać. Miałem okazję poznać go jako normalnego człowieka, wspaniałego przyjaciela. Kiedy pracowaliśmy
nad Martwymi słowami we Francji, organizował dla nas zwiedzanie,
przyjemności, pikniki. Bardzo wiele mu zawdzięczam. Choćby francuski gotyk...
A w pracy? Oddaję się pod jego opiekę i niech on robi, co chce.
Dla François aktor to nie jest tylko środek do osiągnięcia określonego celu, ale podmiot. Mało jest reżyserów, którzy mają do aktora tyle szacunku. Jest przy tym niesamowicie konsekwentny. Nie ma siły,
żeby coś przeszło poza jego koncepcją. Ale wszystko przeprowadza
z uśmiechem. Jeśli czegoś żąda, najpierw wyjaśnia, czego. Idziemy
wtedy na kawę, często z tłumaczką Anną Major, z którą współpracujemy od Samotności. François jest także aktorem, doskonale potrafi
pokazać, o co mu chodzi. Odwołuje się do aktorskiego instynktu. Instynkt jest ważny, ale nie można tylko na nim polegać. Dlatego jest
potrzebny reżyser – trzecie oko.
Instynkt i reżyser zrobili z króla Berengera postać trudną do zapomnienia. Ta postać to znak rozpadania się, kruszenia, śmierci. Król
umiera tak, jakby umieranie było jego podstawową funkcją życiową.
Nie może nie umierać, chociaż wysila się na wszystkie rodzaje buntu, walczy, wścieka się i płacze. Król Berenger jest u Lazaro i Braun
kupą błota z wielkim despotycznym łbem w peruce.
– To jest coś w rodzaju namiotu – tłumaczy konstrukcję króla
Sypniewski. – Animuję głową króla. Tułowiem i kończynami porusza
Radosław Sadowski. Musimy działać w pełnym zespoleniu. Gdyby
ten chłopak nie miał instynktu, to... On jest wyjątkowy.
– Uważam, że POKAZAĆ w teatrze jest ciekawiej, niż POWIEDZIEĆ. Stąd mój mariaż z teatrem plastycznym. Ale przecież słowo
jest istotą teatru, jego dziedzictwem. I to z niego staram się czerpać
jak najwięcej. Kiedy grałem w Miniaturach Becketta, każde słowo było niezbędne, a każde dodatkowe wydawało się niepotrzebne. Ionesco, żeby wypowiedzieć swoją prawdę, potrzebował całego zeszytu słów. Sam przekonywałem Lazaro, żeby ciął tekst, rezygnował ze
scen, które nie popychają akcji. To, co zostało, jest właściwą miarą
pokazania króla od strony polityki.
W marcu bielska publiczność miała okazję obejrzeć inną realizację Króla... – przedstawienie Piotra Cieplaka, przygotowane w krakowskim Starym Teatrze. Z nazwiskami – Trela, Segda, Polony...
– Cieplak miał pomysł na uniknięcie Ioneski, Lazaro chciał wydobyć z niego istotę – podkreśla różnicę Sypniewski. Tak zwany
głębszy sens w tym pojedynku na Ioneskę pozostał po stronie Banialuki. Być może w tym uwidacznia się przewaga teatru lalkowego
nad dramatycznym.
Maria Trzeciak
Na zdjęciach:
R. Sypniewski
w spektaklach Samotność i Antygona.
Nagrody
dla spektaklu
Król umiera:
Duże miasta są za duże
– To wielka przyjemność, kiedy jest się docenianym
w swoim mieście – mówi Ryszard Sypniewski.
Ikar jest dla niego nagrodą specjalnego rodzaju.
– Bo jestem bielszczaninem od urodzenia – i od pokoleń.
Tata leczył swoich bielszczan. Dziadek był profesorem
w Szkole Przemysłowej. Ja dzięki teatrowi zobaczyłem trochę świata, ale Bielsko jest dla mnie najważniejsze. Duże
miasta są... za duże. Uważam, że tego, co się dzisiaj u nas
dzieje, mogą nam pozazdrościć. Widzę dbałość o wygląd
miasta, o to, żeby ludziom się tu lepiej mieszkało. Cieszę
się, że to, co robimy w Banialuce, spotyka się z tak wysoką
oceną ze strony tych, od których zależy nasz byt.
Małgorzata Kozłowska i Adam Myrczek z ZASP wręczają
R. Sypniewskiemu Laur Dembowskiego.
Złota Maska 2009
w kategorii przedstawienie roku
Na XXIV Ogólnopolskim
Festiwalu Teatrów Lalek w Opolu wyróżnienie dla Ryszarda Sypniewskiego za rolę króla
Berengera i pozakonkursowa nagroda ZASP
dla Małgorzaty Bulskiej
za animację lalką królowej Marii
Dyplom Honorowy Polskiego Ośrodka Lalkarskiego POLUNIMA za
spektakl kultywujący
najlepsze tradycje sztuki
lalkarskiej
Ikar 2009 dla Ryszard
Sypniewski za rolę króla
Berengera
W minionym roku Banialuka prezentowała swoje
przedstawienie w Clichy
k. Paryża w Théâtre Rutebeuf. Publiczność zobaczyła je we francuskiej
wersji językowej.
8
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
harnasie
20 lat przygody Anny Lipskiej-Duszy
z gimnastyką artystyczną – od początkującej
zawodniczki po status trenera i sędziego –
to także 20 lat historii tej dyscypliny
w naszym mieście. Bielsko-Biała
awansowało do grona najważniejszych
gimnastycznych ośrodków w kraju. Liczne
sukcesy, które skumulowały się w roku
2009, zostały dostrzeżone i uhonorowane
Harnasiem dla trenerki.
Gimnastyka – moja miłość
Anna Lipska-Dusza jako dziecko została wyłowiona do tej dyscypliny sportu przez założycielkę
gimnastyki artystycznej w naszym mieście, Wiesławę Bratek. Był rok 1975. Ania miała 8 lat i chodziła do
Szkoły Podstawowej nr 25, gdy pewnego dnia zjawiła
się tam pani Wiesława i poprosiła dziewczynki z najmłodszych klas do sali gimnastycznej, by przeprowadzić nabór. Ania znalazła się w grupie, która dobrze
wykonała zadane ćwiczenia. Zaczęła chodzić na zajęcia w Cygańskim Lesie, gdzie w KS Budowlani działała Sekcja Gimnastyki Artystycznej. Ćwiczyła pilnie, bo
spodobało się jej, pokochała gimnastykę. Przez pięć
lat była pod opieką pani Wiesławy. Przyszły sukcesy,
medale, a w roku 1979 wicemistrzostwo Polski. Gdy
Wiesława Bratek wyjechała do Niemiec, prowadzeniem dziewcząt zajmowały się gościnne trenerki.
Aż w końcu pani Anna, która z biegiem lat przeszła wszystkie szczeble – od klasy młodzieżowej po
mistrzowską i zrobiła uprawnienia trenerskie, a potem sędziowskie, zdecydowała się poprowadzić grupę gimnastyczek. Od roku 1994 jest to Stowarzyszenie Gimnastyki Artystycznej.
Dzisiaj dziewczynki w wieku od 5 do 16 lat trenują w poszczególnych klasach sportowych. Zaczynają od nauki ładnego chodzenia z paluszków, wykonywania gwiazdy, mostków, wszystkich tych podstawowych elementów, które musi umieć zawodniczka.
Ten pierwszy rok jest decydujący, bo najtrudniejszy;
wiele dziewcząt się wykrusza. Bywa różnie w różnych
latach. Zaczyna 40 dziewcząt, czasem zostają dwie,
czasem 10. W drugim roku treningów dziewczynki ćwiczą już układy taneczno-akrobatyczne bez przyborów.
W tej klasie zwanej pierwszy krok już mogą startować
w zawodach. Z czasem dochodzą układy z obręczami, skakanką, piłką, maczugami, wstążką. W zależności od wieku gimnastyczki są podzielone na klasy
sportowe – od młodzieżowej do mistrzowskiej.
– Co roku robię nowy nabór, z tym że teraz
odwiedzam przedszkola,
bo najlepiej, gdy zaczyna
się ćwiczyć w wieku 5-6
lat. Im wcześniej, tym lepiej, miałam nawet czterolatkę – tłumaczy pani
Anna, która najmłodsze
dzieci zachęca tym, że
sama pokazuje, jak robi się gwiazdę, szpagat,
mostek. W pierwszych
latach wiele zależy od
podejścia rodziców, bo
dziecko może mieć bardzo dużo chęci, ale gdy rodzice nie przywiozą go na zajęcia, nic z tego. A praca nie
jest łatwa. Ćwiczyć trzeba wytrwale, również indywidualnie. Najpierw dwa razy w tygodniu, a gdy jest się
już w wyższej klasie, częściej. Dla zawodniczek startujących już w imprezach ogólnopolskich czy międzynarodowych trening trwa trzy godziny przez 4, 5 dni
w tygodniu. Dużo. Czy jest czas na naukę? Wszystkie dziewczynki bardzo dobrze się uczą, są jednymi
z najlepszych w swych szkołach. To, że trenują, uczy
dyscypliny. Dopóki nie odrobią lekcji, nie idą na trening, który odbywa się w sali gimnastycznej SP 37 na
osiedlu Karpackim. Pani Anna pracuje wraz z Jerzym
Waligórą, który prowadzi baletową klasykę – ćwiczenia przy drążku, piruety.
– W okresie startowym, czyli od marca do kwietnia i od września do grudnia nie ma weekendu, byśmy nie wyjeżdżały na zawody albo nie organizowały ich u nas. Zorganizowaliśmy już 12 Międzynarodowych Turniejów Gwiazdkowych, Ogólnopolski Turniej
Beskidów, na stałe wpisany do kalendarza Polskiego
Związku Gimnastycznego, zorganizujemy po raz szósty – mówi Anna Lipska-Dusza.
Rodzice dziewczynek uprawiających gimnastykę artystyczną muszą też być zaangażowani i liczyć
się ze sporymi wydatkami. Stroje kosztują od 500 do
1500 zł. Im więcej na nich błyszczących kamieni Swarowskiego, tym lepsze wrażenie, ale i cena wyższa.
Sprzęt też nie jest tani. Czasem miasto czy związek
przekaże dotację, ale raczej zawodniczki same go
kupują. Profesjonalna piłka kosztuje 350 zł. Kijek do
wstążki – do 250 zł.
– Najtańsza jest skakanka 160 zł, bo mamy Bezalin, który robi dla nas specjalne, bawełniane – mówi pani Anna, podkreślając że zawsze może liczyć na
9
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
harnasie
dużą pomoc rodziców przy organizacji zawodów, przy
wyjazdach. – Często na zawody jedziemy własnymi
samochodami, bo wynajęcie busa za dużo kosztuje –
mówi trenerka.
Zeszły rok był wyjątkowo udany. Pierwszym
ogromnym osiągnięciem było zakwalifikowanie się
ośmiu dziewcząt na XV Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży, która odbyła się w Krakowie. W finałach z poszczególnymi przyborami zaprezentowało się siedem
bielszczanek, z czego dwie wywalczyły brązowe medale. Podczas eliminacji do olimpiady w Bielsku-Białej odbyły się Drużynowe Mistrzostwa Polski, podczas
których zawodniczki klasy III zdobyły srebrny medal.
W prestiżowym Turnieju o Puchar Prezesa Polskiego
Związku Gimnastycznego w Poznaniu zwyciężyła zawodniczka SGA z Bielska – dziewięcioletnia Magdalena Pilch, a jej klubowa rówieśniczka Wiktoria Ostrowska była trzecia. W ważnym dla rocznika 1999 sprawdzianie, jakim był Turniej Młodości w Gdyni, brązowy
medal w wieloboju zdobyła Julia Walusiak, 5. miejsce
zajęła Adrianna Szatan, 6. miejsce – Monika Hyrlik.
W Mistrzostwach Polski w Układach Zbiorowych
dziewczęta wywalczyły w Łodzi złoty i brązowy medal. W XII Międzynarodowym Turnieju Gwiazdkowym
w Gimnastyce Artystycznej w Bielsku-Białej gospodynie uplasowały się na najwyższych miejscach.
Prezydent Jacek Krywult dostrzegł te sukcesy
i pani Anna otrzymała Harnasia w kategorii trener.
– Bardzo się cieszę, wcześniej byłam nominowana, ale nie udało mi się wygrać z piłką. Wiele osób
gratulowało mi, ciesząc się, że nie tylko piłka nożna
i siatkówka zostały dostrzeżone – mówi.
Ten rok zaczął się dla gimnastyczek równie pomyślnie. Zdobyły mistrzostwo Polski i zakwalifikowały
się do olimpiady młodzieżowej.
– Można powiedzieć, że jesteśmy w tej chwili –
na 35 klubów – w pierwszej trójce w kraju. Najmocniejsza jest Gdynia, ale tam jest szkoła mistrzostwa sportowego, gimnastycy mają własną salę. Kluby są raczej
w dużych miastach – Warszawie, Szczecinie, Łodzi,
Krakowie, Wrocławiu, Katowicach i Jaworznie – mówi
trenerka, która wychowała i mistrzynię Polski, i brązową medalistkę olimpijską, ale żadna nie chciała zostać
trenerką, tak jak pani Anna.
– Gimnastyka to moja pasja – przyznaje Anna
Lipska-Dusza. – Jest najważniejsza w moim życiu,
ważniejsza nawet od rodziny, bo kosztem rodziny prowadzę klub. Ale tylko działając z pasją, kochając to,
co się robi, można wypracować sukces. W gimnastyce najważniejsza jest pracowitość. Pracą można osiągnąć naprawdę dużo, ale aby zdobywać najwyższe
laury, niezbędny jest też wielki talent – dodaje.
Katarzyna Kucybała
10
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
harnasie
Siatkarki BKS Aluprof Dorota Świeniewicz i Anna Barańska na uroczystości rozdania Harnasiów. Niżej: A. Barańska z piłką.
harnasie dla siatkarek
Drużyna siatkarek BKS Aluprof ostatnio jest okrętem flagowym bielskiego
sportu w kraju. Dlatego nie dziwi fakt, że to ta drużyna została uhonorowana
statuetką Harnasia w kategorii najlepsza drużyna 2009 roku. Sportowcem roku
2009 została natomiast członkini drużyny Anna Barańska – reprezentantka
Polski i brązowa medalistka Mistrzostw Europy.
BKS to jedyny klub w Polsce, który od 31 lat gra nieprzerwanie w pierwszej lidze! Sekcja siatkarska BKS powstała 56 lat temu. Największe sukcesy bielszczanek przypadają na ostatnie dekady. Pierwsze mistrzostwo Polski zdobyły w 1988
roku. Obecnie klub ma na koncie siedem tytułów mistrzowskich i tyle samo zwycięstw w Pucharze Polski. Ma jeszcze jeden ważny atut, grono wiernych kibiców.
Dziesięć lat temu na mecze przychodziło ok. 300 widzów. Teraz w zależności od
spotkania średnia waha się od 800 do 1000 kibiców na każdym meczu. Bywają takie spotkania, gdzie nowoczesna sala musi pomieścić 1500 widzów.
Historia klubu w datach:
1951 – powstanie sekcji
1955-1958 – drużyna grała przez trzy sezony w I lidze
1955 – zdobycie pucharu CRZZ i pucharu GKKF
1974 – drużyna awansowała do II ligi
1976 – awans do I ligi
mistrzostwo Polski w latach: 1988,1989, 1990, 1991, 1996, 2003, 2004
Puchar Polski w latach : 1955, 1979, 1988, 1989, 1990, 2004, 2006
wicemistrzostwo Polski w latach: 1987, 1992, 1994, 1995
III miejsce w mistrzostwach Polski w latach: 1993, 1997, 2000
Największe sukcesy siatkarek BKS Aluprof Bielsko-Biała:
mistrzostwo Polski – 7 razy, w latach: 1988, 1989, 1990, 1991, 1996, 2003, 2004
wicemistrzostwo Polski – cztery razy, w latach: 1987, 1992, 1994, 1995
brązowy medal Mistrzostw Polski – trzy razy, w latach: 1993, 1997, 2000
Puchar Polski – 7 razy, w latach: 1955, 1979, 1988, 1989, 1990, 2004, 2006
występy BKS Stal w I lidzie – w latach 1956-1958 – trzy sezony, w latach 1976
– nadal – 31 sezonów.
Kariera sportowa Anny Barańskiej rozpoczęła się w 1999 roku w Świdnicy. Tam trafiła do drugoligowej Polonii i zdobyła z tą drużyną srebrny medal Mistrzostw Polski juniorek. Po dwóch latach przeniosła się do Wrocławia, gdzie od
2001 do 2005 roku grała w Gwardii. W sezonie 2001/2002 i 2002/2003 wywalczyła
z Gwardią 2. miejsce w Pucharze Polski (kolejno w Pile i w Bielsku-Białej). Również z tą drużyną zajęła 1. miejsce w Mistrzostwach Polski kadetek i 3. miejsce Mistrzostw Polski juniorek. Od 2005 r. występowała w barwach Winiar Kalisz. W se-
zonie 2004/2005 wywalczyła z koleżankami Mistrzostwo Polski. Natomiast w sezonie 2006/2007 zdobyła z kaliskim zespołem złoty medal Mistrzostw Polski, a sama została uznana najskuteczniejszą zawodniczką sezonu. W 2006 roku już jako
znana siatkarka została powołana do szerokiej kadry reprezentacji Polski. Jej debiut w reprezentacji seniorek miał miejsce podczas towarzyskich spotkań z drużyną z USA (26 maja) i Kanady (2 i 4 czerwca). Została również powołana na turniej
w Montreux. Od sezonu 2008/2009 zadomowiła się w stolicy Podbeskidzia. Występuje, ku radości kibiców w drużynie z Bielska-Białej.
W 2009 roku wraz z reprezentacją Polski zdobyła brązowy medal Mistrzostw
Europy rozgrywanych w Polsce. Przed turniejem została nową kapitan polskiej reprezentacji. Jako jedna z liderek polskiej drużyny, walnie przyczyniła się do wywalczenia brązowego medalu. Bielska siatkarka przed kilkoma tygodniami została doceniona także w plebiscycie Przeglądu Sportowego na dziesięciu najlepszych sportowców Polski.
Anna Barańska jest nie tylko wspaniałą siatkarką, ale również piękną kobietą.
Została wybrana na Miss ME 2009, zdobywając około 100.000 głosów (2. miejsce
Agnieszka Bednarek, ok. 20.000 głosów). W marcu 2010 r. wzięła udział w sesji fotograficznej do magazynu Playboy.
Jacek Kachel
sukcesy Anny Barańskiej:
2005/2006 i 2007/2008– brązowa medalistka Mistrzostw Polski
2006/2007 – złota medalistka Mistrzostw Polski
2007, 2009 – zdobywczyni Pucharu Polski
2008 – awans z reprezentacją Polski na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie
2008/2009 – srebrna medalistka Mistrzostw Polski
2009 – zdobywczyni Pucharu w Piemonte
2009 – brązowa medalistka Mistrzostw Europy
Najważniejsze wyróżnienia i nagrody indywidualne:
2005/2006 – najskuteczniejsza zawodniczka sezonu
2006 – nagroda w plebiscycie magazynu Super Volley w kat. Odkrycie Roku
2007, 2008 – najlepiej serwująca zawodniczka fazy zasadniczej Ligi Mistrzyń
2009 – nagroda MVP turnieju finałowego Pucharu Polski, nagroda MVP turnieju
w Piemonte, nagroda w plebiscycie magazynu Super Volley w kat. przyjmująca. q
11
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
harnasie
a fiat wspiera
bielski sport :-)
Czesław
Świstak,
członek
zarządu
FAP.
Obok nagród dla najlepszych sportowców 2009 r., wyróżnione zostały firmy wspierające
finansowo bielski sport. Do tytułu Dobrodzieja sportu roku 2009 kandydowały firmy:
Fiat Auto Poland, Rekord Systemy Informatyczne i Aluprof. Nagrodzono nim
przedsiębiorstwo Fiat Auto Poland.
– 2009 rok był dla nas rokiem rekordowym.
Produkujemy dziennie ponad 2300 samochodów, co
oznacza, że w ubiegłym roku z naszych fabryk wyjechało ponad 606 tysięcy samochodów. Przychody
wyniosły 20 mld zł. Z tego też powodu w tym oraz
w następnych latach chcemy kontynuować wspieranie sportu. Tym bardziej, że w Bielsku-Białej samorząd dba o rozwój materialny sportu, a prezydent Jacek Krywult dba również o dobry klimat wokół sportu – mówił podczas uroczystości wręczenia sportowych nagród prezydenta miasta Czesław Świstak,
członek zarządu FAP.
500 tysięcy fiatów 500
Pod koniec marca z linii produkcyjnych zakładu
Fiat Auto Poland w Tychach zjechał egzemplarz fiata
500 o numerze 500 tysięcy. Był to samochód w kolorze białym gioioso (biała perła), z silnikiem 1.2 o mocy 69 KM, wyposażony w system Start & Stop.
Fiaty 500 to hit Grupy Fiat. Ten model sprzedawany jest w 83 krajach na całym świecie – od Włoch
po Brazylię, od Afryki Południowej po Japonię. Naj-
więcej egzemplarzy fiata 500 trafiło na rynek: włoski (244.755 sztuk), francuski (58.425), brytyjski
(51.445), niemiecki (48.319), holenderski (13.682),
szwajcarski(10.765), hiszpański (10.103), belgijski
(9.548), japoński (9.030) i austriacki (8.648).
Nowy model fiata zdobył do tej pory 40 nagród
na całym świecie. Wyróżniony już przez prestiżowe
5 gwiazdek EuroNCAP, posiada stroną internetową
(fiat500.com), gromadząc społeczność liczącą ponad 120 tysięcy aktywnych użytkowników z 206 różnych krajów, prawie 240 milionów odsłon.
Dziś oferta obejmuje dwie wersje (sedan i kabriolet), 6 rodzajów wyposażenia, 2 silniki benzynowe (1.2 o mocy 69 KM i 1.4 o mocy 100 KM) oraz 2
silniki turbodiesel (1.3 Multijet o mocy 75 KM i 1.3
Multijet II o mocy 95 KM), wszystkie Euro 5, w połączeniu z ręcznymi lub sekwencyjnymi zrobotyzowanymi (Dualogic) skrzyniami biegów. Sa też serie specjalne – od 500 by Diesel i show car poświęconego
Barbie, aż do uzyskujących wysokie osiągi Abarth,
Abarth 500 i 500C.
oprac. wag
12
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
miasto
bo dobrze pracujemy!
Galeria Bielska BWA jest
jedną z pięciu najlepszych
galerii publicznych w Polsce.
Rozmawiamy o tym z dyrektorką
galerii Agatą Smalcerz.
Dzieje się tyle, że czasem nie wiem, w co ręce
włożyć. Galeria stała się bardzo popularna, przychodzi tu mnóstwo ludzi ze swoimi pomysłami. Rozkręciła
się karuzela i teraz wszyscy wiedzą, że jak się do niej
wskoczy, to będzie ciekawie – mówi dyrektor Galerii
Bielskiej BWA Agata Smalcerz.
Czego potrzeba, żeby rozkręcić taką karuzelę?
Czasu. Przez 18 lat – a tyle już pracuję w BWA
– można dużo zrobić. Niezbędna jest atmosfera. Cieszymy się, że ludziom – w obecnych realiach – chce
się do nas przyjść, kupić bilet, oglądać niekoniecznie proste i łatwe rzeczy. Że mają potrzebę obcowania ze sztuką. Ważna jest otwarta postawa wobec ciekawych pomysłów. Wtedy same przychodzą, nie trzeba ich szukać.
Co to znaczy otwarta postawa?
Zaprzyjaźniam się szybko z ludźmi, nie spuszczam ich ze schodów, cieszę się, że nie boją się pytać
i proponować nam swoje pomysły.
(zza drzwi pytanie: Nie przeszkadzam, przepraszam, tylko jedno słowo...)
Wojciech Owczarz, Fundacja Ekologiczna Arka:
Czy jesteśmy umówieni na tę akcję z wikliną na koniec maja, tak?
Agata Smalcerz: Tak. Fajna akcja. No i jak w to
nie wejść?
Współpracując przy organizacji różnych wydarzeń umożliwiamy m.in. kontakt z artystami, promujemy wydarzenie, pomagamy w kwestiach merytorycznych, czasem technicznych, udostępniamy przestrzeń.
A jak już ludzie przychodzą i mają ciekawe
pomysły?
Potrzeba pieniędzy. Szukamy nowych źródeł finansowania. Stąd się wziął projekt Lokomotywa –
strategia rozwoju klastrów, który od dwóch lat realizujemy. To potężne przedsięwzięcie i trudne, bo trzeba
działać według ściśle określonego programu, spełniać
mnóstwo wymogów formalnych i, co najważniejsze,
zapewnić płynność finansową.
Projekt jeszcze nie jest zakończony.
Ale już widać efekty. W programie Incydenty 2009 powstały cztery rzeźby w przestrzeni miejskiej – akrobata, salamandra z cokołem na głowie
i kompas dla Bielska-Białej, trzy z nich zajmują stałe
miejsca w mieście, jedna – oblodzony mały fiat – na
razie znikła z ulicy, ale myślimy o nowej,
ciekawej lokalizacji dla niej.
Odbyła się konferencja o kulturze
w mieście pt. Bielsko-BiaWOW!, w której wzięło udział sto kilkadziesiąt osób.
To było kompletne novum, może przetarcie szlaku dla
zupełnie nowego myślenia. Powinni z tego skorzystać
przede wszystkim urzędnicy.
Na zlecenie galerii prowadzone są badania socjologiczne, które pomogą nam rozpoznać potrzeby
różnych środowisk w zakresie kultury. Już wiemy, że
te potrzeby zgłasza z jednej strony sfera artystyczna,
z drugiej ludzie tworzący środowisko tzw. biznesu kreatywnego.
Jakie to mogą być potrzeby?
Na przykład kolekcjonowanie sztuki. Chcemy podjąć próbę wejścia na rynek sztuki i w czerwcu zorganizować w Bielsku-Białej targi sztuki. Wymyśliliśmy je jako promocję 16 młodych artystów, którzy
brali udział w ostatnim 39. Biennale Malarstwa Bielska Jesień 2009. Do tej pory wszystko kończyło się
dla nich na udziale w wystawie pokonkursowej, nagro-
dach i – wystawie indywidualnej laureata Grand Prix.
My ich odkrywaliśmy, a potem przejmowały ich galerie
prywatne. Podawaliśmy tych artystów galeriom prywatnym jak na tacy! Teraz chcemy korzystać z ponad
40-letnich doświadczeń Bielskiej Jesieni i sami tych
malarzy promować. Na targach będzie można kupić
obrazy powstałe między wystawą pokonkursową BJ
w 2009 roku a targami. To jest najświeższy towar,
gratka dla kolekcjonerów!
A skąd się biorą kolekcjonerzy? Czy takie targi to
nie będzie propozycja przede wszystkim dla bogatych?
To jest propozycja przede wszystkim dla zainteresowanych sztuką. A zainteresowania sztuką i kolekcjonowania jej można się nauczyć. Od kilku miesięcy
prowadzimy w galerii kurs dla kolekcjonerów sztuki. Do
kwietnia br. odbyło się już sześć spotkań, z wykładami
ekspertów (zapraszamy osoby zajmujące się rynkiem
sztuki na co dzień – prowadzących galerie, krytyków
piszących o sztuce etc.) i bardzo ciekawymi dyskusjami. Nie chodzi o wskazywanie konkretnych nazwisk
artystów, których należy kupować, ale o wiedzę o rynku sztuki, o zasadach kolekcjonowania. Oczywiście,
że kurs jest adresowany głównie do środowiska biznesowego, ale to wcale nie znaczy, że sztukę kupują
tylko biznesmeni. Po ostatniej Bielskiej Jesieni jeden
z obrazów kupiła studentka, za zaległe stypendium.
Bo się w akurat tym obrazie zakochała...
Co to był za obraz?
Małpki na drzewie. Inna rzecz, że sztuka rzeczywiście może być inwestycją. Jak zauważył podczas
dyskusji pewien Włoch, właściciel restauracji: samochód czy futro to nie jest inwestycja, a obraz tak. Właściwie zawsze było tak, że kolekcjonowaniem zajmowała się klasa średnia. Mieszczaństwo. I to chyba dobrze...
W ostatnim rankingu Polityki (nr 2, 9 stycznia
2010) Galeria Bielska BWA zajęła piąte miejsce
w Polsce wśród galerii publicznych. Poprzednio
była trzecia. W uzasadnieniu Piotr Sarzyński napisał: Z rozmachem organizowany od lat prestiżowy konkurs malarstwa Bielska Jesień już niemal
sam wystarczy, by pamiętać w rankingu o Bielsku-
13
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
miasto
Białej. A przecież jest jeszcze sporo wystaw, które świadczą o dobrym smaku i jakości placówki.
W samym tylko 2009 roku zorganizowano m.in.
prezentację dorobku Jana Dobkowskiego, Marka Kijewskiego czy Andrzeja Partuma. Plus sporo pomysłów aktywizujących miejscowe środowisko. Podoba się pani takie uzasadnienie?
Bardzo mi się podoba. Dobrze pracujemy, więc
zostaliśmy dostrzeżeni.
Czemu tak dobrze pracujecie?
Zespół galerii jest bardzo zaangażowany w to, co
robi. Zostali tu ludzie, którzy kochają swoją pracę, i to
się czuje. Artyści czy krytycy, którzy do nas przyjeżdżają, są zachwyceni. To nie jest zwykła praca. Trzeba wybierać najbardziej wartościowe propozycje, te
mniej ciekawe odrzucać. Dobre wybory przekładają
się na dobre postrzeganie galerii.
Czego trzeba, żeby dobrze wybierać?
Dużej wiedzy – co oznacza m.in. śledzenie aktualnych wydarzeń w sztuce współczesnej – w Polsce
i za granicą oraz oglądanie wystaw, najlepiej na żywo.
Oczywiście, nie można tyle razy wyjeżdżać, więc różne rzeczy się ogląda w Internecie, katalogach, czyta
książki. Ale ważne jest, żeby prace najważniejszych
artystów oglądać w oryginale. Dopóki nie dotkniesz
faktury, nie zobaczysz prawdziwego koloru, a nie
na ekranie komputera, w RGB, to nie wiesz, z czym
naprawdę masz do czynienia.
Takie ważne to poznanie z autopsji?
Bardzo. Dobrym przykładem jest wideoinstalacja
Sławomira Rumiaka, Haxenabkratzen, pokazywana
w galerii w lutym. Schodziłam do niej niemal codziennie na kilkanaście minut. To było uchwycone wspomnienie, coś, co pozwalało odczuć, że każda, najbardziej banalna sytuacja jest jednorazowa, już nigdy
się nie powtórzy. Bardzo emocjonalnie się w tę pracę wchodziło, wsłuchiwało w wielość głosów. Tego się
nie da zobaczyć w dokumentacji. Aranżacja wystawy też jest ważna, dużo znaczy sąsiedztwo, wzajemne oddziaływanie prac. No i intuicja, jakieś pozazmysłowe fluidy, które każą zwrócić uwagę na konkretną
rzecz i zobaczyć w niej to COŚ.
Publiczność nie ma problemu z waszymi wyborami? A jak ktoś się nie zna na sztuce, nie rozumie od razu?
Zainteresowanie jest ważne. Powszechna opinia, że sztuka współczesna jest trudna, nie do końca
ma uzasadnienie. Ale trzeba wykazać chęć – poświęcić czas, przeczytać teksty, opisy prac, obejrzeć film.
Rzucenie okiem nie wystarczy. To, o czym artyści dzisiaj mówią, jest bardzo ciekawe. Z racji większej wrażliwości oni wyczuwają nadciągające w świecie zmiany, niebezpieczeństwa – czasem to są niemalże proroctwa. Ich sztuka może się wydawać trudna, bo dotyka trudnych spraw. Ale w Galerii każdy widz otrzymuje
także informację o wystawie, jej przesłaniu, autorach
prac, ich dorobku itd. – choćby w postaci bezpłatnej
ulotki. Grupy szkolne są oprowadzane po wystawach,
tak więc zrozumienie jest naprawdę ułatwione.
rozmawiała: Maria Trzeciak
Na zdjęciach:
fragmenty wystaw Sławomira Rumiaka, Kojego Kamojego i Agaty Agatowskiej.
Z podsumowania roku 2009 w Galerii Bielskiej
BWA:
Program galerii opiera się na promocji najciekawszych zjawisk sztuki współczesnej w postaci wystaw, wydawnictw, spotkań, prezentacji, projekcji
filmowych i różnego rodzaju wydarzeń artystycznych oraz koncertów muzyki współczesnej (głównie jazzowej i alternatywnej). Galeria ponadto organizuje wykłady i warsztaty artystyczne, przybliżając widzom, głównie młodzieży, problematykę
prezentowaną na wystawach.
W 2009 roku galeria zaprezentowała 23 wystawy,
które obejrzało 21.500 osób. 10 wystaw zorganizowała poza siedzibą, w Bielsku-Białej i Wiedniu.
W galerii odbyło się 27 zdarzeń artystycznych, 24
wykłady i spotkania autorskie, 86 warsztatów artystycznych, 20 koncertów; odbyły się projekcje filmów animowanych i krótkometrażowych. Galeria
przeprowadziła trzy duże konkursy dla artystów:
Bielska Jesień 2009, Incydenty 2009 i Mały Wiedeń z wizytą w Wiedniu.
W rankingu galerii organizowanym co dwa lata
przez tygodnik Polityka – w styczniu 2010 roku –
Galeria Bielska BWA znalazła się na piątym miejscu wśród galerii publicznych.
Za kreowanie nowego wizerunku artystycznego
Bielska-Białej w ramach międzynarodowych rezydencji artystycznych Incydenty 2009 galeria otrzymała Dyplom honorowy Prezydenta Miasta Bielska-Białej w Dziedzinie Kultury i Sztuki Ikar 2009.
Najważniejsze wystawy:
39. Biennale Malarstwa Bielska Jesień 2009.
Becoming – prace Lidii Krawczyk i Wojtka Kubiaka, laureatów Grand Prix 38. Biennale Malarstwa
Bielska Jesień 2007.
Zwiadowca – projekt Poza Postmodernizm: Re:
Rekonstrukcja – projekt Marka Rogulskiego prezentujący dokonania artystów zajmujących się
sztuką instalacji, wideo-art, performance i fotografii.
Drżę wiec cały, gdy mogę was ozłocić – rzeźba
Marka Kijewskiego.
Obrazy – retrospektywa twórczości Jana Dobkowskiego.
Ziemia z bliska – pokaz fotografii Elżbiety Dzikowskiej.
Retrospektywa – twórczość Krzysztofa Zarębskiego, pioniera sztuki performance w Polsce.
Ad Extra – grafika Teodora Durskiego.
Fotografia dzikiej przyrody 2008/Wildlife Photographer of theYear 2008.
Wystawy w ramach III Foto Art Festiwalu.
Śląska Kolekcja Sztuki Współczesnej.
Wystawy prac bielskich artystów: Michała Klisia pt. Byki; Elżbiety Kuraj – Malarstwo; Teresy
Sztwiertni – Inne miejsca; Ernesta Zawady – instalacja Tunel z cyklu Struktura – Natura.
Najważniejsze wydarzenia artystyczne:
Incydenty 2009 – polsko-norweskie rezydencje ar-
tystyczne, w wyniku których powstały cztery obiekty sztuki, wykonane przez polskich i norweskich
artystów: Dariusza Fodczuka – Akrobata, w parku
w sąsiedztwie Ratusza; Anny Daniell – Salamandra plamista, na skwerze przy LO im. Żeromskiego;
Larsa Morella – rzeźba pt. Muzeum, oraz Sławomira Brzoskę – Kompas dla Bielska-Białej, przed rektoratem ATH przy ul. Mickiewicza.
Konferencja Bielsko-BiaWAW! – wpływ kultury na
wizerunek i rozwój miasta.
Mural dla Bielska-Białej – monumentalne dzieło Leona Tarasewicza na ścianie centrum handlowego
Gemini Park – upamiętnienie zniszczonej mozaiki
Ignacego Bieńka.
Seniorzy w akcji: Bakcyle czyli młodzież – artyści.
Projekt artystyczny tyDzień Tańca.
W ciągu czterech miesięcy 2010 roku w BWA
pokazano już wystawy:
30 lat Łodzi Kaliskiej: Szczerość i blaga. Etyka prac
Łodzi Kaliskiej w latach 1979-89 oraz Łódź Kaliska
w czerni i bieli (dokumentacja fotograficzna, wideo);
wideoinstalacje Sławomira Rumiaka pt. Haxenabkratzen Cinema; malarstwo Kojego Kamojego pt.
Obrazy pruszkowskie; wystawę rzeźby Agaty Agatowskiej, obiektów Małgorzaty Markiewicz pt. ESC.
Wyjście ewakuacyjne oraz malarstwa: Małgorzaty
Borek Obrazy i Ewy Fodczuk Miejsca.
W kwietniu otwarto wystawy: Fotografia dzikiej
przyrody 2009; fotografię Michała Budzyńskiego pt.
Barwy świata przyrody oraz malarstwa Tadeusza
Króla pt. Formy tracone.
W lutym i marcu realizowany był projekt artystyczny Grupy fotograficznej Globika Kollektiff – Czarna Biała; pod koniec kwietnia, z okazji Międzynarodowego Dnia Tańca (29 kwietnia), wspólnie ze
Studiem Tańca Entrée, galeria realizuje projekt tyDzień Tańca.
14
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
inwestycje
rośnie obwodnica...
Już od ponad roku trwa budowa północno-wschodniej
obwodnicy Bielska-Białej, która wchodzi w ślad drogi
ekspresowej S-69. Dynamiczne zmiany mogą dostrzegać
prawie co dnia ci, którzy przejeżdżają obok szeroko
rozciągniętego placu budowy. Jak udało się nam ustalić,
harmonogram prac prawie w stu procentach pokrywa się
z założonym planem, co oznacza, że do końca maja 2011
roku konsorcjum firm Hermann Kirchner Polska wykona
drogę o długości prawie 12 kilometrów za 1.253 mln zł.
Na zdjęciach:
str. 14 – prace między ul. Bystrzańską a Żywiecką
str. 15 – wiadukt na ul. Wyzwolenia.
15
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
inwestycje
... i wiadukt na ul. wyzwolenia
Prace budowlane przy hali wielofunkcyjnej pod Dębowcem
dobiegły do końca zgodnie z harmonogramem w marcu
2010 r. Wykonawca wyłoniony w przetargu – Bielskie
Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego –
opuścił plac budowy po 11 miesiącach
wytężonej pracy.
hala pod dębowcem gotowa
Teraz trwa wyposażenie hali. Obiekt jest trzykondygnacyjny, zawiera dwie pełne kondygnacje służące
funkcji zasadniczej oraz antresolę w części frontowej. W trakcie zawodów sportowych hala będzie mogła pomieścić na trybunach około 3053 widzów oraz
20 osób niepełnosprawnych, podczas występów artystycznych możliwe będzie wykorzystanie 2381 miejsc
siedzących na trybunach oraz 2112 krzeseł na płycie areny (w sumie 4493 widzów). W trakcie imprez
wystawienniczych do dyspozycji będzie powierzchnia 6712 m2 (na dwóch poziomach). Hala posiada niezbędne zaplecze techniczne, sanitarne i biurowe wraz
z salą konferencyjną. Do wnętrza hali będą mogły wjechać samochody dostawcze. Gotowe są też drogi dojazdowe i parkingi.
Obiekt zaprojektowała dla miasta firma Bauren
z Rybnika. Jej projekt zakłada budowę drugiej, bliźniaczej hali. Koszt budowy pierwszej hali to ponad 68 mln
zł, wyposażenie będzie kosztować około 5 mln zł. Cała inwestycja będzie dofinansowania kwotą około 30
mln zł z funduszy Unii Europejskiej.
kk
16
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
miasto
DLA BOGA, KOŚCIOŁA I DIECEZJI
Z ks. prof. zw. dr hab.
Tadeuszem Borutką
o Instytucie Teologicznym
im. św. Jana Kantego
w Bielsku-Białej
rozmawia Jacek Kachel
Instytut Teologiczny ma już 15 lat
i na trwałe wpisał się w życie
akademickie Bielska-Białej.
Jego powstanie związane jest
z reorganizacją diecezji polskich
dokonaną przez Jana Pawła II bullą
Totus Tuus Poloniae Populus
z 25 marca 1992 roku. Na mocy tej
bulli powstało 13 nowych diecezji,
wśród nich również diecezja
bielsko-żywiecka, utworzona
z wydzielonego terytorium
archidiecezji krakowskiej i diecezji
katowickiej. Jej ordynariuszem
został ks. bp. Tadeusz Rakoczy,
który 24 czerwca 1994 roku powołał
do istnienia Instytut Teologiczny
im. św. Jana Kantego w BielskuBiałej. Organizatorem i pierwszym
dyrektorem instytutu był – i nadal
kontynuuje to dzieło – ks. prof. zw.
dr hab. Tadeusz Borutka.
Dlaczego powstał instytut?
Dlatego, że był w BielskuBiałej potrzebny. Wszyscy, szczególnie ksiądz biskup ordynariusz,
zdawaliśmy sobie z tego sprawę,
a jeśli ktoś miał jakieś wątpliwości, to rozwiał je Jan Paweł II. Gdy
23 maja 1996 roku, a więc rok po
swojej wizycie na Podbeskidziu,
przyjął liczną delegację naszej
diecezji, mówił o potrzebie kształcenia kapłanów oraz ludzi świeckich i podkreślił, że jest to podstawowy warunek właściwego funkcjonowania i rozwoju diecezji, która jest nie tylko piękna krajobrazowo, ale też bardzo żywa religijnie, wobec czego powinna zmierzać w kierunku kształcenia
i kształtowania zarówno kapłanów i osób zakonnych, jak i ludzi świeckich. To ostatecznie utwierdziło nas w przekonaniu,
że teologiczna instytucja naukowa jest potrzebna na Podbeskidziu i że ma ważną rolę do spełnienia.
Kogo i czego uczy Wasza uczelnia?
Instytut Teologiczny przez wiele lat afiliowany był do Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, a obecnie do powstałego z jej przekształcenia Uniwersytetu Jana Pawła II, co
pozwala naszym absolwentom na kierunku teologii zdobywać
tytuł magistra. Od początku istnienia instytutu uzyskało go już
270 osób; 58 osób uzyskało także licencjat zawodowy. Teologia nie jest oczywiście jedynym kierunkiem, w jakim kształci instytut. W jego ramach działa również Studium Muzyki
Kościelnej, w którym wypromowaliśmy około 41 absolwentów – organistów, mogących po pięciu latach przygotowania
włączać się w pracę w różnych parafiach, oraz Studium Proboszczowsko-Wikariuszowskie, w którym odbywają się permanentne spotkania prowadzone przez zapraszanych przez
nas specjalistów z różnych środowisk. Stanowią one dla księży wielką pomoc duszpasterską, a przy tym umożliwiają im
wywiązywanie się z obowiązku nałożonego przez Jana Pawła II, który wyraźnie zobowiązał kapłanów do stałej formacji.
Instytut kształci jednak nie tylko neoprezbiterów i prezbiterów,
lecz także ludzi świeckich, dla których organizowane są wykłady z katolickiej nauki społecznej. Już drugi rok prowadzimy
Studium Duchowości Chrześcijańskiej – korzysta z niego 30
osób. W ramach IT działa też Diecezjalna Szkoła Organistowska, mająca możliwość nadawania matury.
Co jakiś czas słyszymy, że uczelnie otwierają nowe kierunki. Czy instytut też ma takie plany?
Podsumowując 15 minionych lat, trzeba stwierdzić, że
Instytut Teologiczny bardzo dobrze wpisał się w dzieje diecezji bielsko-żywieckiej. Służy on Kościołowi diecezjalnemu
w sposób twórczy i mądry. W różnych środowiskach pojawiają się jednak głosy, że powinien rozszerzać zakres kształcenia i otwierać nowe kierunki, na przykład dziennikarstwo. Bierzemy te postulaty pod uwagę i uważnie rozpatrujemy, świadomi, że nie można ich uznać za niesłuszne, jednak wychodzimy z założenia, że Kościoła nie stać w chwili obecnej na
powoływanie nowych kierunków, tym bardziej że nie jest to
konieczne, jako że mamy w Bielsku-Białej dziesięć prywatnych uczelni oraz Akademię Techniczno-Humanistyczną. Je-
steśmy zdania, że one właśnie winny kształcić w nowych specjalnościach, my natomiast powinniśmy poprzestać na tym,
do czego zostaliśmy powołani, czyli na służeniu Kościołowi
poprzez formowanie ludzi wierzących do trudnej działalności
ewangelizacyjnej.
Mówi się dzisiaj, że nauczanie teologii przeżywa kryzys,
że jest mniej chętnych do nauki na tym kierunku.
Spadek zainteresowania studiami teologicznymi jest widoczny. Dostrzegają to prawie wszystkie ośrodki teologiczne
w Polsce. Nie jest to jeszcze kryzys, ale z pewnością jest to
problem, którego nie można bagatelizować. Uważnie zatem
analizujemy sytuację. Duży wpływ na spadek liczby studentów teologii ma niż demograficzny oraz fakt, że jest dla nich
coraz mniej miejsc pracy w szkołach. Sytuacja ta ma jednak
także i dobrą stronę, wpływa bowiem na zmianę jakościową naszych studentów. W instytucie pojawia się coraz więcej osób, które podejmują studia teologiczne jako drugi kierunek, którym więc nie chodzi o bezpośrednie przygotowanie
do pracy, lecz o pogłębienie swojej wiedzy i duchowości. I to
nas bardzo cieszy.
Czy instytut współpracuje z jakimiś stowarzyszeniami
i jak ta współpraca wygląda?
Współpracujemy ze stowarzyszeniami w miarę naszych
możliwości i ich zapotrzebowania. Najbardziej intensywnie
z Akcją Katolicką, której jestem asystentem diecezjalnym.
Skupia ona prawie 1500 członków i należy do najbardziej
prężnych organizacji na Podbeskidziu. Dzięki współpracy
z instytutem może prowadzić formację intelektualną i duchową należących do niej osób. Nasi wykładowcy służą jej swoją
wszechstronną pomocą.
Instytut ma dobrą bazę lokalową, całkiem pokaźną
bibliotekę i prowadzi szeroką współpracę z lokalnymi
uczelniami wyższymi.
Najszerzej i najbliżej współpracujemy z ATH – i to od samego początku jej istnienia, czyli od 2001 r. Jak wiadomo, do
jej utworzenia znacząco przyczynił się ks. bp Tadeusz Rakoczy. Jednak nie tylko to jest przyczyną serdecznych kontaktów obu uczelni. Nasza współpraca przybiera rozmaite formy: użyczamy na przykład akademii pomieszczeń w naszym
budynku na wykłady z polonistyki, wspólnie z nią od lat organizujemy sympozja naukowe i wydajemy półrocznik Świat
i Słowo. Jest to jedno z trzech naszych czasopism naukowych. Drugim, wydawanym już przez nas samodzielnie i najważniejszym dla nas, są Bielsko-Żywieckie Studia Teologiczne, a trzecim, o którym nie wszyscy wiedzą – Studia Filozofii
Polskiej, wydawane wspólnie z cieszyńską filią Uniwersytetu
Śląskiego. Jeśli zaś chodzi o naszą bibliotekę, to rzeczywiście jest ona zasobna (posiada około 50 tysięcy woluminów
oraz 130 pism naukowych) i zawsze dla wszystkich otwarta.
Korzysta z niej wielu wykładowców i studentów z bielskich
uczelni.
A jak dzisiaj prezentuje się instytut od strony statystycznej?
Obecnie studiuje u nas 333 studentów: na kierunku licencjacko-magisterskim – 104, w Studium Teologii Rodziny –
82, w Studium Muzyki Kościelnej – 26, na Teologii Duchowości Chrześcijańskiej – 36 oraz 70 kapłanów w Studium Wikariuszowsko-Proboszczowskim.
W Diecezjalnej Szkole Muzycznej uczy się aktualnie 15
uczniów.
q
17
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
kultura
Pamiątkowe zdjęcie laureatów Złotych Masek 2009 podczas gali
w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu
trzy maski!
Złote Maski w trzech najważniejszych kategoriach: przedstawienie roku, najlepsza rola
męska i najlepsza rola żeńska otrzymali w tegorocznej edycji teatralnych nagród marszałka
województwa śląskiego bielscy twórcy teatru. Cieszą się oba teatry z Bielska-Białej.
Takiego sukcesu jeszcze nie było!
Przedstawieniem roku 2009 został spektakl Banialuki Król
umiera Ioneski w reż. Francois Lazaro, ze scenografią Joanny Braun
i muzyką Krzysztofa Maciejowskiego. Nagrody za role kobiecą i męską otrzymali aktorzy Teatru Polskiego: Anna Guzik – za Maureen
w Królowej piękności z Leenane w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza –
i Rafał Sawicki – za Chlestakowa w Rewizorze w reż. Łukasza Czuja oraz za postać ze sztuki Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami tandemu Artur Pałyga – Piotr Ratajczak. Były jeszcze nominacje
dla reżysera Rewizora Łukasza Czuja oraz dla Grażyny Bułki za rolę
matki w Królowej piękności z Leenane.
Teatr Rozrywki z Chorzowa otrzymał nagrody w trzech kategoriach: reżyseria (Michał Znaniecki za Producentów Mela Brooksa), rola wokalno-aktorska (Dariusz Niebudek za rolę Maxa Białystoka i Rogera de Billa w tychże Producentach) oraz scenografia (Marcel Sławiński i Katarzyna Sobańska za Olivera Lionela Barta w reż.
Magdaleny Piekorz). Pozostałe maski otrzymali: w kategorii rola w teatrach lakowych Ewa Zawada za rolę Oli w spektaklu Kosmita i za rolę tytułową w Calineczce w Teatrze Dzieci Zagłębia w Będzinie oraz
w kategorii spektakl dla młodych widzów: High School Musical Davida Simpatico i Bryana Louiselle w reż. Tomasza Dutkiewicza w Gliwickim Teatrze Muzycznym. Maskę specjalną otrzymał Henryk Konwiński za inscenizację i choreografię baletu Romeo i Julia z muzyką
Hektora Berlioza w Operze Śląskiej w Bytomiu.
W konkursie uczestniczyły 62 spektakle z 16 teatrów.
mt
Anna Guzik, Rafał Sawicki i Lucyna Kozień.
18
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
miasto
Na tę placówkę czekają ciężko
chorzy i ich rodziny. Stacjonarne
hospicjum, które zaczyna
budować Salwatoriańskie
Stowarzyszenie Hospicyjne,
powstanie przy ul. Zdrojowej,
na nieruchomości przekazanej
przez miasto.
Marzenie o stworzeniu w mieście
takiej placówki liczy sobie już kilka lat.
A zrodziło się ono w sercach osób, które los zetknął z ciężką chorobą, najczęściej nowotworową.
– Od 18 lat istnieje na naszym terenie Domowe Hospicjum św. Kamila,
którego wolontariusze udzielili pomocy ponad 2.700 chorym i ich rodzinom.
Na bieżąco czuwa nad 50-60 chorymi.
Ale opieka w domu nie zawsze wystarcza, są sytuacje, gdy nie ma tam odpowiednich warunków, gdy rodzina sobie
nie daje rady lub też jej w ogóle nie ma,
gdy bliscy choć na jakiś czas chcą odpocząć od trudnych obowiązków zajmowania się obłożnie chorym. Dlatego z pewnością placówka stacjonarna jest bardzo potrzeba, mamy dużo sygnałów od
rodzin – mówi ks. Grzegorz Jabłonka, salwatorianin
z parafii MNP Królowej Polski, działający w hospicjum
św. Kamila. Tym bardziej hospicjum jest potrzebne,
że chorych na nowotwory przybywa i przybywać będzie, a wolontariuszy – lekarzy i pielęgniarek ciągle
jest za mało. Niewielkie oddziały dla terminalnie chorych w szpitalach i miejski Dom Pomocy Społecznej
nie wystarczają.
– Gdy przybyłem do tej parafii 11 lat temu, spotkałem się z hospicjum św. Kamila. Już wtedy było dużo zapytań o możliwość hospitalizacji chorych
i do dziś niemal codziennie są telefony z pytaniami
o umieszczenie chorego. I tak doszliśmy do wniosku,
że trzeba wybudować hospicjum, ale to domowe nie
miało wówczas osobowości prawnej. Trzeba było powołać jaką organizację. Spotkałem Grażynę Chorąży
i założyliśmy Salwatoriańskie Stowarzyszenie Hospicyjne – mówi ks. Piotr Schora, członek jego zarządu.
Stowarzyszenie zostało zarejestrowane w roku 2004, a jego prezesem i siłą napędową jest pani
Grażyna, zawodowo związana z Kuratorium Oświaty.
Wraz z księdzem Piotrem znalazła sojuszników, którym idea hospicyjna z różnych powodów, często osobistych, stała się bliska, a potrzeba konkretnego działania konieczna. Stowarzyszenie musi samo postarać
się o środki na zrealizowanie celu, dla którego powstało, czyli wybudowanie hospicjum. Nie może na przykład wystąpić o środki unijne. Od lat więc prowadzi
różnorodne działania – zbiórki, akcje, sprzedaż cegiełek, organizuje koncerty charytatywne, a gdy pojawiła
się taka możliwość, stara się przekonać jak najwięcej
Rusza budowa hospicjum
osób, by 1 procent swego podatku przekazały na ten
właśnie szczytny cel. Od kilku lat też stowarzyszenie
prowadzi w szkołach akcję Pola nadziei, która nie tylko uwrażliwia dzieci i młodzież na potrzeby ludzi chorych i umierających, ale też przynosi wymierne efekty
w postaci zebranych pieniędzy. Tymi sposobami stowarzyszeniu udało się zgromadzić na koncie 2,5 mln
zł. To całkiem spora suma, ale mniej niż połowa tego,
co jest potrzebne. A budowa właśnie się zaczyna i teraz zbieranie pieniędzy staje się sprawą pilną.
– Gdyby nie pomoc władz miasta Bielska-Białej, szczególna przychylność prezydenta Jacka Krywulta, nasze plany nadal byłyby nierealne. Ale miasto wykazało ogromne zrozumienie i przekazało nam
w roku 2008 w nieodpłatne użytkowanie budynek przy
ul. Zdrojowej, z którego wyprowadziło się przedszkole, z fragmentem terenu. Budynek wymaga gruntownego remontu, ale ten krok bardzo nas przybliżył do
celu – mówi Grażyna Chorąży, podkreślając, że jest
jeden warunek, że tego obiektu stowarzyszenie nie
może przeznaczyć na cel inny, jak tylko
hospicjum. Radość stowarzyszenia była wielka, ale trwała krótko, bo okazało się, że przekazany wraz z budynkiem
teren nie wystarczy, by rozbudować
obiekt na potrzeby hospicjum. Taka
placówka musi spełniać szereg wymogów sanitarnych i hospicyjnych, pomieNa zdjęciach: ks. Piotr Schora i Grażyna Chorąży na tle budynku przekazanego przez miasto; obok Stanisław Nestrypke prezentuje projekt hospicjum.
ścić wiele funkcji. Stąd dalsze starania stowarzyszenia
o pozyskanie sąsiedniego terenu, na którym stanąłby
drugi budynek. I te się powiodły, w zeszłym roku miasto po raz drugi podało społecznikom pomocną dłoń.
Stowarzyszenie dostało w nieodpłatne użytkowanie
15 ha ogrodu przylegającego do dawnego przedszkola. Teraz już można było złożyć komplet dokumentów,
by uzyskać pozwolenie na budowę. Stroną budowlaną zajął się Adam Kołodziejczyk, który – również społecznie – będzie pełnił funkcję inwestora zastępczego.
Wybrano już wykonawcę I etapu budowy obejmującego remont willi. Będzie to firma Beskid Holding, która
realizowała już projekty dla służby zdrowia i daje gwarancje, że remont wykona prawidłowo. W konkursie
ofert stowarzyszenie wybierze też wykonawcę II etapu, czyli budowy całkiem nowej części, łóżkowej.
Autorem projektu całości jest Stanisław Nestrypke. W starej części znajdą się pomieszczenia administracyjne. Będzie ona połączona przeszklonym łącznikiem z nowym trzykondygnacyjnym budynkiem
19
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
miasto
z dwuosobowymi pokojami wyposażonymi w łazienki,
z kaplicą z antresolą, by chorzy z piętra mogli brać udział
w nabożeństwach, oraz innymi niezbędnymi pomieszczeniami i urządzeniami technicznymi. – Choć hospicjum podlega rygorom sanitarnym identycznym jak szpital, szpitalem nie jest, a będzie je odróżniał od szpitala wystrój i wyposażenie wnętrz, które powinny tworzyć domowy klimat
– mówi architekt.
Pierwsze prace budowlane przy osuszeniu starego
budynku już są wykonane. Kamień węgielny pod budowę
zgodził się wmurować ks. biskup Tadeusz Rakoczy. Budowa ruszy, ale aby udało się ją zakończyć w ciągu dwóch
lat, jak planuje stowarzyszenie, niezbędne będzie teraz
wzmożenie starań o środki, bo całość – jak ocenia Adam
Kołodziejczyk – kosztować ma około 6 mln zł, nie licząc
wyposażenia. Pan Adam już wie, że niektóre firmy wspomogą dzieło darmowym materiałem, co jest cenne, bo liczy się nie tylko gotówka. Ważna jest też pomoc logistyczna, pomoc np. drukarni przy produkcji cegiełek oraz gest
każdego sprzymierzeńca, który czuje i rozumie, że taka
placówka pomoże innym, a kto wie, czy i kiedyś nie jego
bliskim czy jemu samemu.
– Jesteśmy pełni nadziei, że teraz, gdy już budowa rusza, darczyńców znajdziemy więcej. Co roku więcej
osób przekazuje nam swój 1 procent podatku. Nasz region, bo będziemy przyjmować chorych nie tylko z terenu
miasta, zasługuje na własne hospicjum, w którym pobyt
będzie bezpłatny – z przekonaniem mówi Grażyna Chorąży, która z ogromnym oddaniem zajmuje się sprawą budowy i zaraża swym entuzjazmem innych. Wierzy gorąco, że w pięknym ogrodzie przy spokojnej ul. Zdrojowej,
w hospicjum, które będzie nosić imię Jana Pawła II, uda
się właściwą opiekę medyczną i duchową zapewnić ludziom w najtrudniejszym dla nich momencie życia.
Katarzyna Kucybała
KRS Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego: 0000 213720; nr konta: DnB NORD 16 1370 1082
0000 1701 4100 7500.
Początki ruchu hospicyjnego sięgają aż 325 roku
i Soboru Nicejskiego, który nakazał, by każde miasto
zapewniło miejsce pielgrzymującym, chorym i umierającym. Nazwa hospicjum pochodzi od łacińskiego
słowa hospes oznaczającego gościa, druha.
W XX wieku ruch hospicyjny związany jest z angielską pielęgniarką i potem lekarką Cicely Saunders
(1918-2000) oraz z … Polską. Saunders założyła
w roku 1967 w Londynie Hospicjum św. Krzysztofa, a jego idea zrodziła się w czasie wojny, gdy jako
pielęgniarka Cicely opiekowała się Żydem polskiego
pochodzenia, który umierał w wielkim bólu i samotności na raka i który przekazał jej swoje oszczędności – 500 funtów – wraz ze słowami: Niech to będzie
na okno w twoim domu. Drugim człowiekiem, który
utwierdził siostrę, a po studiach medycznych lekarkę,
w decyzji o budowie hospicjum, był inny Polak Antoni Michniewicz, który też zmarł pod jej opieką z powodu choroby nowotworowej. C. Saunders była w Polsce kilkakrotnie, zmarła w wieku 87 lat po kilkuletnich
zmaganiach z chorobą nowotworową w swym hospicjum, które jest uznawane na wzorcowe. q
www.Beskidia.pl
Beskidia.pl – to portal miłośników Bielska-Białej i okolic, który powstał w połowie 2008 roku. Od samego początku twórca witryny postawił sobie za cel promowanie:
Bielska-Białej i innych miast m.in.
dawnego województwa bielskiego (np. takich, jak Cieszyn, Żywiec,
Skoczów itd.) oraz okolicznych gór
– Beskidów. Dzisiaj tę specyficzną
stronę dla ludzi ogarniętych pasją
odwiedza ok. 2000 osób dziennie,
a jej popularność stale rośnie.
Siła portalu tkwi w tym, że jest Twórca portalu W. Dziubek.
on zupełnie różny od wielu istniejących na rynku. W Beskidii zrezygnowano bowiem wany wykaz imprez kulturalnych w całym regionie.
z podawania bieżących ogłoszeń i informacji spoW kalendarzu imprez można sprawdzić bieżąłecznych czy politycznych na rzecz informacji o cy repertuar kin, teatrów, terminy koncertów, imprez
charakterze historycznym.
sportowych, wycieczek krajoznawczych czy promocji
– Istotną kwestią, wyróżniającą portal Beski- oczekiwanej książki.
Wyszukiwarka usług, połączona z katalogiem
dia.pl jest promowanie regionu poprzez odwołanie
do historii – do osób, które przed laty ukształto- firm, pozwala w prosty sposób i szybko znaleźć uluwały miejsca obecnie nam znane poprzez swoje bioną restaurację, kurs języka obcego, lekarza spedziałania – mówi pomysłodawca i twórca portalu cjalistę, urząd pocztowy, schronisko górskie, wiele inWiesław Dziubek.
nych usług. Przedsiębiorcy z Podbeskidzia mogą tu
Portal został podzielony na sześć działów te- bezpłatnie umieszczać wpisy i wizytówki swoich firm.
matycznych. Pierwszy z działów – Bielsko i okolice W bazie danych portalu znajduje się obecnie już po– zawiera informacje na temat ciekawych miejsc, nad 1500 firm i instytucji z Bielska-Białej i okolic i liczzasłużonych mieszkańców. – Możemy tu poznać ba ta stale rośnie.
ważne daty i miejsca z naszej historii oraz poznać
Część Beskidii została również poświęcona tuzakątki miasta, budynki czy fabryki, które przestały rystyce krajoznawczej i górskiej. Bliskość Beskidów
już istnieć, a jeszcze nie tak dawno grały ważną rolę sprawia, że częściej wyruszamy na wędrówki po górw życiu miasta i całego regionu. W tym dziale au- skich szlakach czy też udajemy się do pensjonatów
torzy portalu zwracają uwagę na inne miejsca, na weekend. Portal umożliwia sprawdzenia bazy turyktóre poprzez zaniedbania możemy bezpowrot- stycznej i kontaktowanie się z właścicielami obiektów
nie stracić. Przykładem jest tu skandaliczny stan turystycznych. Warto tu również skorzystać z cennych
dawnej leśniczówki w Lipniku, browaru przy ulicy wskazówek zanim wyruszymy w góry.
Cieszyńskiej czy też nieczynnego już cmentarza
Portal został zaprojektowany w bardzo czytelny
ewangelickiego w pobliżu Bielskiego Syjonu – mó- sposób – łatwo można poruszać się po menu, nawiwi W. Dziubek.
gacja jest instynktowna. Również grafika witryny jest
Jednym z najbardziej popularnych działów nowoczesna i estetyczna. Wkrótce planowana moderportalu jest Podróż w czasie, czyli sentymental- nizacja systemu pozwoli zainteresowanym osobom na
na wędrówka fotograficzna po miejscach, które samodzielne modyfikowanie i uzupełnianie danych.
się zmieniły w ciągu dziesięcioleci. Już w tej chwiJacek Kachel
li portal może się pochwalić zbiorem ok. 1,6 tysiąca starych zdjęć i pocztówek, który cały czas ro- Linki do działów:
śnie – również dzięki prywatnym osobom, które www.region.beskidia.pl – Bielsko i okolice
samodzielnie wrzucają swoje obrazki. Wiele wido- www.katalog.beskidia.pl – darmowy katalog firm
ków nigdy nie było publikowanych i często są one www.repertuar.beskidia.pl – Co? Gdzie? Kiedy? – reprawdziwym zaskoczeniem dla internautów. Na pertuary
witrynie można też obejrzeć krótkie archiwalne fil- www.turystyka.beskidia.pl – baza turystyczna
my, które jeszcze bardziej poruszają wyobraźnię.
w Beskidach
– Każdy z miłośników Bielska-Białej i okolic www.historia.beskidia.pl – archiwalne zdjęcia
może samodzielnie, przy zastosowaniu systemu i pocztówki
logowania, dodać na portal archiwalne zdjęcia z al- www. galeria.beskidia.pl – współczesne fotografie
bumu rodzinnego i w ten sposób wnieść swój wkład www.filmy.beskidia.pl – archiwalne filmy z Bielskaw promowanie miasta i zwiększanie świadomości Białej
społecznej – dodaje Wiesław Dziubek.
Beskidia.pl zawiera też codziennie aktualizo-
20
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
muzyka
1
4
2
6
jazz z różą w zębach
5
3
12. Bielska Zadymka Jazzowa Lotos Jazz Festival
Na zdjęciach:
1. McCoy Tyner.
2. Dee Dee Bridgewater.
3. Jazzanova.
4. Three Fall.
5. Andrzej Jagodziński.
6. Wojciech Myrczek.
7
8
7. Statuetka Anioła Jazzowego.
8. Laureat Zadymkowego konkursu – Outbreak Quartet.
9. Big band katowickiej Akademii Muzycznej.
Zdjęcia:
Dariusz Dudziak i Paweł Sowa
9
21
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
muzyka
przebojowy pinokio
Dziecięcy Chórek Pinokio, założony przez Barbarę Marcinkiewicz w DK
w Komorowicach 15 lat temu, dziś ma
imponujący dorobek – prestiżowe nagrody, teledyski, występy z gwiazdami
estrady, udział w programach telewizyjnych, cztery wydane płyty. Swój jubileusz chórek świętował w Teatrze Polskim, przypominając swoje największe przeboje w spektaklu pt. Do Re Mi
z udziałem aktorów TP Jadwigi Grygierczyk i Kazimierza Czapli.
– Chórek Pinokio aktywnie uczestniczy w tworzeniu ruchu muzycznego
w Bielsku-Białej i wspaniale promuje nasze miasto. Zaangażowanie instruktorów
oraz zapał dzieci i młodzieży sprawiły,
że zespół cieszy się dużą popularnością
wśród bielszczan – powiedział podczas
gali prezydent Jacek Krywult.
kk
22
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
muzyka
2
1
Pierwszy kwartał
w Bielskim Centrum
Kultury obfitował
w interesujące
koncerty
3
4
5
BCK: gwiazdy, supergwiazdy i wirtuozi
6
Magazyn Samorządowy W BIELSKU-BIAŁEJ, wydawca: Gmina Bielsko-Biała, adres redakcji: 43-300 Bielsko-Biała, pl. Ratuszowy 7
tel. 334971707, tel./fax 334971705, adres internetowy: http://www.bielsko-biala.pl/magazyn, e-mail: [email protected]
redaguje zespół: Katarzyna Kucybała, Maria Trzeciak (sekretarz redakcji), Agata Wolna (redaktor naczelny), Jacek Kachel i Paweł Sowa
projekt graficzny: Jacek Grabowski, druk: Augustana, nakład: 10 tys. egzemplarzy ISSN 1730-3796
Redakcja zastrzega sobie prawo skracania i redagowania tekstów. Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca.
Dziękujemy za udostępnienie zdjęć.
Na zdjęciach:
1., 2. Ukraińska orkiestra dęta.
3. Amerykańska śpiewaczka Gwendolyn Bradley wystąpiła w BCK
z okazji wręczania Ikarów ludziom kultury
i sztuki.
4. Anna Maria Jopek
z zespołem.
5. Gwiazda sprzed lat
Sława Przybylska.
6. Pianista Peter Beets.
23
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
kronika
Aqua Dla Środowiska
Bielska spółka wodociągowa
Aqua została laureatem trzeciej edycji
krajowych eliminacji do konkursu Europejskie Nagrody Biznes dla Środowiska, w kategorii zarządzanie. Projekt
zgłoszony przez spółkę będzie reprezentował nasz kraj w Brukseli, podczas
odbywającego się w czerwcu finału.
Aqua została wyróżniona jako jedyne przedsiębiorstwo w kategorii zarządzanie.
– Do udziału w konkursie zaprosił
nas minister środowiska, który w 2008
roku przyznał nam tytuł Lidera Polskiej
Ekologii. Spółka została nagrodzona za
projekt Aqua – inwestycje ekologiczne
potwierdzone wysoką jakością usług –
mówi prezes Aquy Piotr Dudek. JacK
powstaje supernowoczesne
składowisko w Lipniku
17 lutego w siedzibie Zakładu Gospodarki Odpadami podpisano kontrakt
na wykonanie nowej wielkiej inwestycji, której oficjalna nazwa brzmi: Projekt
i budowa Zakładu Gospodarki Odpadami w Bielsku-Białej Lipniku wraz z infrastrukturą i osprzętem. Termin realizacji
kontraktu wynosi 824 dni, a koszt całości inwestycji wyniesie ok. 80 mln zł.
Na terenie, którym dzisiaj zarządza Zakład Gospodarki Odpadami, powstanie kompleks złożony z sortowni,
kompostowni, magazynu odpadów niebezpiecznych, stacji demontażu odpadów wielkogabarytowych i odpadów remontowo- budowlanych. Powstanie także budynek administracyjno-socjalny.
Składowisko powstaje kilkaset
metrów od drogi krajowej nr 52 BielskoBiała – Kraków. Odpady w tym składowano od początku lat 60. Lokalizacja
składowiska zaledwie kilka kilometrów
od centrum miasta w znaczący sposób
wpływa na obniżenie kosztów transportu odpadów od miejsca ich wytworzenia do miejsca przetworzenia. Tym bardziej, że z miasta pochodzi ok. 75 proc.
odpadów.
W województwie śląskim działają
tylko cztery kompostownie zmechanizowane – w Katowicach, Świętochłowicach, Zabrzu i Żywcu.
JacK
5 lutego otwarta została oficjalnie Pracownia Stymulacji Rozwoju
Małego Dziecka w Kolegium Nauczycielskim. Dotychczas służyła tylko
studentom, teraz – dzięki zaangażowaniu finansowemu miasta – wykorzystywana będzie przez Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną nr 1,
która poprowadzi tam zajęcia terapeutyczne dla dzieci. Korzyść z tego
odniosą studenci kolegium, które specjalizuje się w nauczaniu pedagogiki opiekuńczo-resocjalizacyjnej, edukacji wczesnoszkolnej i wychowaniu
przedszkolnym. – Ta pracownia będzie dobrze służyła dzieciom – podkreślał prezydent miasta Jacek Krywult, przypominając, że zasadniczym
impulsem, by sprawę wspólnego wykorzystania pracowni doprowadzić
do skutku, były starania radnego Klaudiusza Komora, lekarza.
Pracownia powstała już trzy lata temu wraz z salą gimnastyczną,
na co kolegium pozyskało środki unijne. Samo jej wyposażenie kosztuje
około 20 tys. zł. Różnego rodzaju kolorowe pomoce pozwalają w formie
zabawy korygować zdiagnozowane zaburzenia.
kk
pracownia pomoże dzieciom i studentom
Za pieniądze ze Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego i własne Beskidzkie Centrum Onkologii rozbudowano zakład radioterapii. Powstały
dwa zupełnie nowe bunkry, w których będą wykonywane zabiegi napromieniowania nowotworów. Te pomieszczenia przygotowano w taki sposób, aby nie narażać na szkodliwe promieniowania przebywających na
terenie BCO osób. W bunkrach stanęły nowoczesne aparaty do napromieniowywania – jeden do naświetlania pacjentów z zewnątrz, oraz drugi, umożliwiający wprowadzenie źródeł naświetlania do wnętrza guza,
oszczędzając zdrowe tkanki. Na tym drugim urządzeniu naświetlanie będzie trwało tylko kilka minut.
Przy okazji tej modernizacji wyremontowano szpitalny korytarz na
parterze ośrodka oraz znaleziono nowe miejsce dla kaplicy. Wszystko to pokazano gościom podczas uroczystej prezentacji inwestycji
w BCO 10 lutego.
wag
bezpieczne naświetlanie
W pierwszej połowie lutego w Bielsku-Białej kręcono zdjęcia do
nowego polsko-francuskiego filmu Rafaela Lewandowskiego. Film nosi roboczy tytuł Kret, w głównych rolach wystąpią w nim: Borys Szyc (na
zdjęciu), Wojciech Pszoniak, Marian Dziędziel i Magdalena Czerwińska.
Tematem filmu jest lustracja, ale potraktowana w sposób bardzo osobisty, z punktu widzenia młodego współczesnego Polaka, który dowiaduje
sie, że jego ojciec był agentem SB o pseudonimie Kret.
– Chciałem, by problem, jaki poruszam w filmie, był czytelny dla
każdego Europejczyka, dlatego szukałem miasta o europejskim charakterze. Architektura i klimat Bielska-Bielska takie właśnie są – opowiada reżyser.
Zdjęcia do filmu kręcono m.in. na ul. Ratuszowej, w okolicy Starówki, na ul. Mickiewicza, w Szpitalu Ogólnym i na Salmopolu.
kk
film o lustracji
Jak co roku prezydent miasta Jacek Krywult spotkał się z laureatami olimpiad przedmiotowych, ich nauczycielami, rodzicami i dyrektorami
szkół. W spotkaniu wzięła udział piątka olimpijczyków – po jednym reprezentancie każdej szkoły notowanej w rankingu Perspektyw.
– Cieszę się, że spotykamy się ponownie ze stałymi bywalcami, ale
chcielibyśmy, by olimpijskich szkół było więcej. Byłoby też dobrze, by gama przedmiotów się poszerzyła, bo spis olimpiad jest szeroki, a możliwości zdobywania wiedzy ogromne – powiedział prezydent Jacek Krywult. Gratulował też rodzicom tak zdolnych dzieci, a dyrektorów docenił
za stwarzanie w szkołach dobrej atmosfery. Prezydent wyraził również
satysfakcję, że wśród szkół olimpijskich jest Zespół Szkół Elektronicznych, Elektrycznych i Mechanicznych, bo rynek pracy cierpi na brak kadry technicznej.
Podczas spotkania zebrani dyskutowali, co należy zrobić, by więcej
szkół stało się kuźnią olimpijskich talentów.
kk
olimpijczycy w ratuszu
24
WYDANIE SPECJALNE KWIECIEŃ 2010 ISSN 1730-3796 PISMO BEZPŁATNE
kronika
prefabet nowoczesny i ekologiczny
W miejskiej spółce Prefabet ruszyła nowa linia technologiczna.
Dzięki niej produkty mają lepszą jakość, jest mniej strat surowca, mniej
szkodliwości dla środowiska, więc firma liczy na większe zainteresowanie klientów, a miasto na szybsze znalezienie dla niej inwestora strategicznego. 18 lutego linię oficjalnie uruchomił prezydent miasta Jacek
Krywult. Zaproszeni na to wydarzenie goście mogli zobaczyć, jak działa
nowa, sterowana numerycznie krajalnica strunowa. Świetnie radzi sobie
ona z przecinaniem betonu komórkowego, z którego w Prefabecie powstają bloczki budowlane. Nowa linia pozwala na uatrakcyjnienie asortymentu. Bloczki opuszczają linię przycięte precyzyjnie, są gładsze od wytwarzanych wcześniej, a te o większych rozmiarach mogą mieć specjalne uchwyty ułatwiające ich przenoszenie lub piórowpusty usprawniające
montaż. Krajalnicę można też ustawić na szerokość 42 cm, co daje nowy
rozmiar bloczka, jakiego wcześniej w swej ofercie firma nie miała. Cała
inwestycja kosztowała 9 mln zł.
kk
podbeskidzie na wiosnę
3 marca w Klubie Klimat odbyła się prezentacja zespołu Towarzystwa Sportowego Podbeskidzie przed rundą wiosenną sezonu
2009/2010. Z Podbeskidziem przed nowym sezonem pożegnało się
trzech piłkarzy, przybyło dziewięciu nowych. Na wiosnę Podbeskidzie
gra w składzie: Grzegorz Burandt, Paweł Linka, Richard Zajac, Jacek
Broniewicz, Damian Byrtek, Sławomir Cienciała, Juraj Dančík, Łukasz
Ganowicz, Arkadiusz Gołąb, Łukasz Kanik, Mariusz Mikoda, Bartłomiej Konieczny, Michał Osiński, Rafał Jarosz, Dariusz Kołodziej, Piotr
Malinowski, Clemence Matawu, Łukasz Matusiak, Bernard Ocholeche,
Krzysztof Świątek, Mateusz Żyła, Ndabenkulu Ncube, Mateusz Cieluch,
Mateusz Cieluch, Mateusz Kupczak, Piotr Bagnicki, Sylwester Patejuk,
Piotr Rocki. 6 marca w meczu inaugurującym wiosenną rundę rozgrywek
Podbeskidzie zremisowało z Pogonią Szczecin 0:0.
JacK
szatnia Jak w amerykańskim filmie
Takiej szatni nie powstydziłyby się renomowane szkoły prywatne
z amerykańskich filmów o nastolatkach. To, co stało się w Gimnazujm nr
11, to nie lifting, a prawdziwa rewolucja. Kapitalny remont, podczas którego wymieniono płytki na podłodze, instalację elektryczną i oświetlenie,
położono gładź gipsową na ścianach i suficie, zmienił diametralnie wygląd pomieszczenia. Równocześnie zakupiono 524 szafki. Każdy uczeń
otrzymał klucz do swojej szafki. Będzie z niej korzystał przez cały okres
nauki w gimnazjum. Dostęp do szafek uczniowie mają na każdej przerwie. Uczniowie są bardzo zadowoleni, szatnia wygląda nowocześnie, łatwiej utrzymać czystość i porządek. – Zdecydowaliśmy się na rozwiązanie kosztowne, ale nowoczesne, zapewniające każdemu uczniowi
komfort i odrobinę prywatności – informuje Waldemar Mąka, dyrektor
Gimnazjum nr 11. Całkowity koszt remontu i szafek wyniósł 82.000 zł
(w tym koszt szafek 53.000 zł), sfinansowano go z budżetu szkoły i funduszu Rady Rodziców.
JacK
gimnazjalna dekada
10. rocznicę powstania obchodziło Gimnazjum nr 16. Do szkoły
uczęszczało w ciągu tej dekady 2176 uczniow, pracowało w nimi 124
pracowników. Nauczyciele przygotowali w sumie 254 finalistów i 99 laureatów konkursów przedmiotowych. Co roku aż połowa uczniów szkoły
przystępuje do konkursów przedmiotowych. Szkoła odniosła duże sukcesy
w Konkursie Matematycznym Kangur, a także w Konkursie Języka Angielskiego Fox. Ponadto uczniowie byli nagradzani za udział w różnych ogólnopolskich konkursach. Od 31 marca 2003 roku szkoła ma swojego patrona
Stefana Banacha – wybitnego polskiego matematyka. Dlatego w szkole organizowane są konkursy pt. Matematyka wokół nas, Matematyka
w muzyce, Człowiek w liczbach.
Matematycy nie stronią od sportu. Od czterech lat szkoła zajmuje pierwsze miejsce wśród gimnazjów pod względem osiągnięć sportowych.
JacK
koniec strajku
pielęgniarek
Przez kilkanaście dni trwał strajk
pielęgniarek w czterech szpitalach na
terenie Podbeskidzia. Powodem strajku były roszczenia płacowe. 24 lutego doszło do podpisania porozumienia
pomiędzy dyrekcją Szpitala Ogólnego,
który jest szpitalem podległym gminie
Bielsko-Biała, a komitetem strajkowym
pielęgniarek i położnych. Porozumieniem zakończył się także strajk w Szpitalu Wojewódzkim.
q
akademia i inżynierowie
Akademia Techniczno-Humanistyczna i Beskidzka Rada Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT podpisały 25 marca umowę
o współpracy i podejmowaniu wspólnych przedsięwzięć. To kolejna umowa, jaką akademia podpisuje z organizacjami branżowymi inżynierów, o tyle
jednak istotna, że w szeregach bielskiego NOT działa wielu absolwentów Filii
Politechniki Łódzkiej, z której wyrosła
ATH. Umowa przewiduje m.in. wzajemną promocję, współpracę przy organizacji szkoleń i studiów podyplomowych,
organizację wspólnych konferencji.
Ze strony ATH umowę podpisał
rektor Ryszard Barcik, ze strony NOT –
Edward Then, prezes zarządu Beskidzkiej Rady Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych.
W uroczystym podpisaniu umowy udział wzięli przedstawiciele podbeskidzkiej społeczności inżynierów, m.in.
prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult oraz prezesi wielu stowarzyszeń
i przedsiębiorstw przemysłowych.
Współpraca pomiędzy uczelnią
a stowarzyszeniami inżynierów i techników służy podkreśleniu roli tego środowiska w życiu społecznym i gospodarczym kraju i Podbeskidzia. Znaczenie dobrze wykształconych inżynierów w gospodarce coraz bardziej
opartej na innowacjach i technice będzie wzrastać. Szacuje się, że w Polsce wkrótce może brakować nawet
80 tys. inżynierów. Współpraca ATH
i NOT ma przyczynić się do promowania studiów technicznych wśród maturzystów oraz rozszerzenia możliwości
kształcenia inżynierów na Podbeskidziu.
JacK

Podobne dokumenty

u dzieci - Beskidzka Mama

u dzieci - Beskidzka Mama było – profesjonalne kalendarium wydarzeń, dzięki któremu jeszcze lepiej zaplanujecie swój rodzinny wypoczynek. Co więcej, w prosty sposób będziecie sami mogli informować nas o atrakcjach w regioni...

Bardziej szczegółowo