Pobierz cały numer w wersji PDF.

Komentarze

Transkrypt

Pobierz cały numer w wersji PDF.
U N I W E R S Y T E T
S Z C Z E C I Ń S K I
PRZEGLĄD
ZACHODNIOPOMORSKI
K
W
A
SZCZECIN 2010
R
–
T
A
L
ROCZNIK XXV (LIV)
N
–
I
K
ZESZYT 1
Komitet Redakcyjny
Tadeusz Białecki (Szczecin, redaktor naczelny)
Roman Drozd (Słupsk), Radosław Gaziński (Szczecin), Danuta Kopycińska (Szczecin)
Kazimierz Kozłowski (Szczecin)
Radosław Skrycki (Szczecin, sekretarz redakcji)
Józef Stanielewicz (Szczecin), Eugeniusz Z. Zdrojewski (Koszalin)
Redaktorzy Wydawnictwa
Krzysztof Gołda
Jadwiga Hadryś
Korektor
Małgorzata Szczęsna
Okładkę projektował
Ludwik Piosicki
Skład komputerowy
Ewa Radzikowska-Król
© Copyright by Uniwersytet Szczeciński, Szczecin 2010
ISSN 0552-4245
Adres redakcji: 71–101 Szczecin, ul. A. Mickiewicza 66
tel. (91) 444 20 12
e-mail: [email protected]
W skali oceny MNiSW „Przegląd Zachodniopomorski” uzyskał 6 punktów
WYDAWNICTWO NAUKOWE UNIWERSYTETU SZCZECIŃSKIEGO
Ark. wyd. 12,0. Ark. druk. 13,9. Format B5. Nakład 130 egz.
Cena zł 20,00 (w tym 0% VAT)
SPIS TREŚCI
ROZPRAWY I STUDIA
EDWARD RYMAR – Prałatura kapituły kamieńskiej w XII–XVI wieku.
Część IV: Tesaurariusze, witztumowie, struktuariusze ...........................
PIOTR CHROBAK – Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim w latach 1998–2006 na tle kraju ...................................................
WŁODZIMIERZ DURKA – Socjologia szczecińska do 1990 roku ........................
HALINA NAKONIECZNA-KISIEL, ALEKSANDRA SKITEK – Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami w okresie transformacji ...........................
7
35
71
83
BIOGRAFIE
JÓZEF BORZYSZKOWSKI – O Lechu Bądkowskim (1920–1984) – rzeczniku
Kaszubów i samorządnego Pomorza oraz zdecentralizowanej Rzeczypospolitej ............................................................................................... 105
RADOSŁAW GAZIŃSKI, WŁODZIMIERZ STĘPIŃSKI – Henryk Lesiński, Gniezno,
25 listopada 1923 – Szczecin, 7 sierpnia 1994 roku. Uczony, historyk,
archiwista, organizator życia naukowego, wydawca. Życie i dzieło .... 133
WSPOMNIENIA
TADEUSZ BIAŁECKI – Wspomnienia z moich wędrówek po Pomorzu Zachodnim w latach 1956–1960. Część II: Nowe Warpno i Police ......... 143
KRONIKA
ZBIGNIEW SZAFKOWSKI – Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008 ..... 157
SPRAWOZDANIA
PAULINA OLECHOWSKA – II Polsko-Niemieckie Dni Mediów ........................ 203
4
RECENZJE ∗ OMÓWIENIA ∗ POLEMIKI
TADEUSZ BIAŁECKI – Trylogia 60-lecia Pomorskiej Akademii Medycznej
w Szczecinie. Red. Ireneusz Kojder. Oprac. B. Baranowska, M. Dudek,
A.M. Ruchlewicz. Szczecin 2008 ......................................................... 211
RADOSŁAW SKRYCKI – Odra – Oder. Panorama europejskiej rzeki. Red. Karl
Schlögel, Beata Halicka. Skórzyn 2008 ............................................... 213
WŁODZIMIERZ STĘPIŃSKI – Granica. Red. Jacek Schmidt. Poznań 2007 ........ 215
INHALT
ABHANDLUNGEN UND STUDIEN
EDWARD RYMAR – Die Prälaten des Kamminer Domkapitels im 12.–16. Jahrhundert. Teil IV: Kustoden, Viztümer, Baumeister ................................. 7
PIOTR CHROBAK – Die Selbstverwalfungswahlen in der Woiwodschaft Westpommern in den Jahren 1998–2006 vor dem Hintergrund des Gesamtlandes ..................................................................................................... 35
WŁODZIMIERZ DURKA – Die Stettiner Soziologie bis 1990 .............................. 71
HALINA NAKONIECZNA-KISIEL, ALEKSANDRA SKITEK – Die Entwicklung des
Außenhandels Polens mit Deutschland in der Zeit der Transformation 83
BIOGRAFIEN
JÓZEF BORZYSZKOWSKI – Über Lech Bądkowski (1920–1984), Wortführer der
Kaschuben, eines selbstverwalteten Pommerns und einer dezentralisierten Republik Polen ......................................................................... 105
RADOSŁAW GAZIŃSKI, WŁODZIMIERZ STĘPIŃSKI – Henryk Lesiński, Gniezno,
25. Nov. 1923 – Szczecin, 7. Aug. 1994. Der Gelehrte, Historiker,
Archivar, Organisator des wissenschaftlichen Lebens, Verleger. Leben
und Werk ............................................................................................... 133
ERINNERUNGEN
TADEUSZ BIAŁECKI – Erinnerungen aus meinen Wanderungen durch Pommern in den Jahren 1956–1960. Teil II: Nowe Warpno/Neuwarp
i Police/Pölitz ........................................................................................ 143
5
CHRONIK
ZBIGNIEW SZAFKOWSKI – Die Sportchronik Stettins. Teil XIII: 2008 .............. 157
BERICHTE
PAULINA OLECHOWSKA – 2. Deutsch-Polnische Medientage .......................... 203
REZENSIONEN ∗ BESPRECHUNGEN ∗ POLEMIKEN
TADEUSZ BIAŁECKI – Trylogia 60-lecia Pomorskiej Akademii Medycznej
w Szczecinie [Trilogie der 60 Jahre Pommersche Medizinische Akademie Stettin]. Hrsg. v. Ireneusz Kojder. Bearb. v. B. Baranowska,
M. Dudek, A.M. Ruchlewicz. Szczecin 2008 ....................................... 211
RADOSŁAW SKRYCKI – Odra – Oder. Panorama europejskiej rzeki [Oder
– Odra. Blicke auf einen europäischen Strom]. Hrsg. v. Karl Schlögel,
Beata Halicka. Skórzyn 2008 ............................................................... 213
WŁODZIMIERZ STĘPIŃSKI – Granica [Die Grenze]. Hrsg. v. Jacek Schmidt.
Poznań 2007 .......................................................................................... 215
P R Z E G L Ą D Z A C H O D N I O P O M O R S K I
TOM XXV (LI V) RO K 2 0 1 0 Z E S Z YT 1
R O Z P R A W Y
I
S T U D I A
EDWARD RYMAR
Pyrzyce
PRAŁATURA
KAPITUŁY KAMIEŃSKIEJ W XII–XVI WIEKU
CZĘŚĆ IV: TESAURARIUSZE,
WITZTUMOWIE, STRUKTUARIUSZE*
Tesaurariusze (kustosze)
Według statutów kapituły kamieńskiej z ok. 1380 r. kustosz kapituły strzegł świątyni, skarbca, ksiąg, kosztownych naczyń, krzyży (libros, ornatus, calices, lumina et reliquiae), odpowiadał za oświetlenie świątyni. Stąd wzięła się nazwa
urzędu: tesaurariusz (thesaurarius). Statuty używały tytułów zamiennie, ale już
w XIV w. skarbiec powierzano kustoszowi. Do kustodii należała parafia w Dębicy w ziemi stargardzkiej1 (dziś gm. Warnice w pow. pyrzyckim). Na dokumentach kustosz umieszczany był zwykle po witztumie i scholastyku (jak w 1336 r.)2.
A oto rozpoznana dotąd lista kustoszy:
1. Albert – diakon i kanonik kamieński 1182, wymieniony na liście świadków po
prepozycie oraz Reinerze i Bogufale (widocznie również kanonikach); kustosz
w 1189 r.3
Część I: Prepozyci – zob. „Przegląd Zachodniopomorski” 2009, z. 1, s. 5–30 (tam także
objaśnienie skrótów bibliograficznych); cz. II: Dziekani – tamże, z. 2, s. 7–23; cz. III: Scholastycy
i kantorzy – tamże, z. 4, s. 5–27.
*
1
PUB IV, nr 2089; X 5454.
2
PUB X, nr 5340.
3
PUB I, nr 90, 116.
8
Edward Rymar
2. Dietmar (Detmarus, Tedmarus, Thietmarus, Thidmarus) – dziekan kamieński
18 marca 1187 r.4, kustosz (1194) 1208. Ta „degradacja” może być wytłumaczona katastrofą elit pomorskich z 1189 r., po interwencji duńskiej na Pomorzu, wygnaniu Świętoborzyców również z kapituły. Powrót wygnańców nastąpił
po upływie regencji księcia rańskiego Jaromira ok. 1194 r. Dietmar bez tytułu
w (1214), 1216, 1219, (1220)5. Pełnił funkcję zapewne do 1221 r.6 Potem (1222)
→ prepozyt.
3. Jan – 29 stycznia 1233 r.7, zapewne potem (1235) → dziekan.
4. Mateusz – jako kanonik 29 stycznia 1233 r., kustosz 16 października 1235 r.,
29 maja 1236 r.8
5. Dietrich – jako kanonik 1235, 29 maja 1236 r.9, to zatem Dytryk, na którego
prośbę jako papieskiego nuncjusza kapituła w grudniu 1233 r. dokonała wyboru
biskupa Konrada III z Salzwedel10, zatem pochodził zapewne z kapituły magdeburskiej. Osiadł w Kamieniu i może już w 1234 r. był tu kanonikiem. Kustosz
12 listopada 1237 r., obecny przy czynności biskupa (1247–1248)11.
6. Adolf – kustosz 8 lipca 1253 r.12, potem → dziekan 1254.
7. Henryk – 22 marca 1254 r., 29 kwietnia 1287 r.13, także prepozyt kolegiaty
kołobrzeskiej 1273–128714. Po rezygnacji ze stanowiska żył w kolegiacie i jeszcze w 1294 r. wystąpił przy czynności prawnej jako kołobrzeski prepozyt, ale po
scholastyku; w 1323 r. wspomniany jako starzec (grandaevus) i ideał (wzór)15.
4
Tamże, nr 106.
5
Tamże, nr 126, 146–147, 161, 171, 197, 200.
6
Jak Klempin, s. 416; Kücken, s. 216; Wejman, s. 236.
7
PUB I, nr 291; Klempin, s. 416.
8
PUB I, nr 289, 316, 319, 331.
9
Tamże, nr 316, 321, 331.
10
PUB VI, nr 3222.
11
PUB I, nr 346–347, 458. Wedle Klempina (s. 416) był kustoszem w 1238 r.
12
PUB I, nr 573–574.
13
PUB II, nr 586; III, nr 1418, 1422.
14
PUB I, nr II, nr 975; III, nr 1417.
15
PUB III, nr 1697; Hg I, s. 369.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
9
8. Wisław (Uvizslaus, Vvtzzlaus, Wiscezlauus, Wisseko, Wiszlaus, Wizlauus,
Woyslaus, Wyzlaus) – sądząc z imienia, może pochodził z dynastii rugijskiej
lub był z nią spokrewniony (krewny biskupa Jaromira?). Kanonik kamieński
18 maja 1268 r., 8 lipca 1274 r.16 i potem często przy czynnościach prawnych kapituły, proboszcz w Białogardzie 127517; jako prepozyt Pełczyc 27 maja 1282 r.,
22 sierpnia 1288 r., 11 września 1289 r.18, kustosz przy czynnościach: meklemburskiego wygnańca Przybysława II, księcia na Białogardzie, 30 kwietnia 1289 r.
w Kołobrzegu; wschodniopomorskiego księcia Mściwoja II, 25 listopada 1289 r.
(jako kanonik kamieński i pleban u św. Katarzyny w Gdańsku, zarazem kanclerz
książęcy!)19; 26 marca 1290 r. w Gdańsku, 23 kwietnia, 2 lipca 1290 r. w Słupsku przy jego czynności jako kustosz – i będzie to kustosz na dokumentach
z 30 kwietnia, 11 września 1289 r., 5, 26 marca 1290 r., skoro tenże 29 czerwca
1292 r. przy czynności księcia Mściwoja dla cystersów z Pelplina i w 1293 r.20
Biskupem elektem kapituły kamieńskiej był już 3 lipca 1294 r., gdy wystąpił
obok arcybiskupa magdeburskiego Eryka (Askańczyka brandenburskiego)
w Prenzlau przy układzie margrabiów brandenburskich z biskupem hobolińskim21, może więc o orientacji probrandenburskiej w kapitule. Jako electus dokonywał czynności prawnej 16 października 1294 r., 12 i 18 lutego 1295 r.22
Następnie udał się do Rzymu, gdzie, poddany egzaminowi przez papieża Bonifacego VIII, nie zdał go i nie otrzymał zatwierdzenia. W początkach stycznia
1296 r. biskupem zostaje dominikanin Piotr Polak, a Wisław powraca do Kamie-
PUB II, nr 862, 995. Dawniej błędnie wprowadzano go do rodu Eversteinów jako rzekomego
brata Ottona I hrabiego Nowogardu od 1274 r. (zob. H. Berghaus, Landbuch des Herzogthums
Pommern und des Fürstenthums Rügen. II. Th., Bd. V. Berlin–Angermünde 1874, s. 1510).
16
17
PUB II, nr 1011 (PU nr 270): dokument Mściwoja, na co zwrócił uwagę dopiero B. Śliwiński,
Kilka uzupełnień do biografii księcia meklemburskiego Przybysława II, zięcia księcia wschodniopomorskiego Mściwoja II. W: Średniowiecze polskie i powszechne. T. 3 pod red. I. Panica, J. Sperki.
Katowice 2004, s. 94.
18
PUB II, nr 1233; III, nr 1468, 1511.
19
PUB III, nr 1503, 1519, 1526, 1534. B. Śliwiński, Kilka uzupełnień...; PU nr 449–450.
PUB III, nr 1504, 1511, 1544, 1611, 1666. B Śliwiński, Kilka uzupełnień..., s. 96: na dyplomie
Mściwoja w Świeciu 18.11.1292 dla cystersów z Oliwy, PU nr 491 wg M. Perlbacha to falsyfikat, ale H. Lingenberg (Die Änfange des Klosters Oliwa und die Entstehung der deutschen Stadt
Danzig. Stuttgart 1982, s. 29) bronił autentyczności tego dokumentu.
20
21
CDB VII, s. 85.
22
PUB III, nr 1697, 1713–1714.
10
Edward Rymar
nia na stanowisko kustosza. W tym charakterze 31 stycznia 1297 r. (i zarazem
jako prepozyt Dymina), 9 sierpnia 1297 r., 6 lutego i 25 grudnia 1298 r.23
9. Fryderyk de Stolberg (Staleberg, Stalberch i podobnie) – z wielkiego rodu
dynastycznego hrabiów Stolberg w górach Harzu, zapewne syn Fryderyka I, znanego z lat 1233–128224. Archidiakon pyrzycki (i z pewnością kanonik kamieński) 11 kwietnia 1297 r.25 O jego dworze w Kamieniu mowa 6 lipca 1308 r.;
kustoszem był 7 września 1304 r. – 5 maja 1322 r., zarazem archidiakonem dymińskim 23 czerwca 1321 r.26 Od 1323 r. kierował w kapitule frakcją antypapieską, → prepozyt 1323/24–1329, sprawujący od 1324 r., po śmierci biskupa Konrada IV, faktyczne rządy w diecezji pod nieobecność biskupów z prowizji papieskiej, może nawet prezentowany przez kapitułę na biskupa27.
10. Mikołaj de Schwanebeck – z rodziny rycerskiej, notariusz i kapelan księcia Warcisława IV wołogoskiego (27.02.1309, 2.04.1323), zarazem kanonik kamieński (21.09.1311)28; jako kanonik szweryński na zlecenie papieża Jana XXII
z 3 lipca 1320 r. rozsądzał spór braci Mossin z inną grupą rycerską29; tezaurariusz
1324, usunięty 24 sierpnia 1329 r.30, archidiakon stargardzki 1332–134231. Jego
krewnym był Jan, kanonik kołobrzeski (1321) i notariusz Warcisława IV32.
PUB III, nr 1792, 1813, 1835, 1871. Więcej zob. E. Rymar, Biskupi, mnisi, reformatorzy.
Studia z dziejów diecezji kamieńskiej. Szczecin 2002, s. 25 n. Nie był to jednak kanonik kamieński
Wisław z Karnic (de Carnitz) z 1321 r., jak Kücken, s. 216, a za nim Wejman, s. 236.
23
Zob. H. Suhle, Beiträge zur Genealogie der Grafen zu Stolberg. „Zeitschrift des Harzvereins”
42, Wernigerode 1909, tablica po s. 96; F. Freytag baron v. Loringhoven, Europäische Stammtafeln.
Bd. IV. Marburg 1957, tabl. 54 (wg K. Berga).
24
25
PUB III, nr 1803, 1806: 11.04, 10.06.1297. J. Walachowicz, Geneza i ustrój polityczny Nowej
Marchii do początków XIV wieku. Warszawa–Poznań 1980, s. 89, zna archidiakona pyrzyckiego
Fryderyka już od 1290 r. Podstawa źródłowa tego nie jest mi znana.
26
PUB IV, nr 2176, 2413; VI, nr 3514, 3593.
Prepozytem już od 1323 r. czyni go Kücken (s. 213), natomiast Klempin (s. 427), za źródłami, tylko od 1326 r. Zob. ostatnio więcej o nim: E. Rymar, Wzrost roli Koszalina w okresie wojny
z biskupem kamieńskim i Kołobrzegiem (1327–1329/30). „Rocznik Koszaliński” 35 (2007), s. 11.
27
28
PUB IV, nr 2562; V, nr 2681, 3392; VI, nr 3675.
29
PUB V, nr 3377.
30
PUB VII, nr 4508–4509.
A. Gut, Personel kancelarii książąt pomorskich do polowy XIV wieku. „Przegląd Zachodniopomorski” 1999, z. 1, s. 85 n.
31
32
PUB VI, nr 3458, 3462, 3521, 3606.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
11
11. Rudolf de Scorlubbe – kustosz po 20 sierpnia 1329 r., ale już 8 stycznia 1330 r.
oraz jeszcze 15 kwietnia, 17 maja i 22 grudnia 1334 r.33; bez określonej funkcji
24 marca 1335 r.34; miał następcę Lubberta już 7 lutego 1336 r., zatem przeszedł
wcześniej (w 1335 r.?) na → kantorię.
12. Magister Lubbert Glasenapp – z pomorskiej rodziny rycerskiej, kanonik
kołobrzeski (1321, 1336), w 1332 r. z prowizją papieża Jana XXII na kanonię
w Bremie i Kamieniu; w 1333 r. z prepozyturą w Bardowieck i kanonią w Verden35, kanonik kamieński 3 kwietnia 1334 r.36, kustosz 7 lutego 1336 r., 19 czerwca 1339 r.37 i jeszcze 6 lipca 1356 r.38
13. Bernard Berser – kustosz 136439, testamentem z 7 kwietnia 1397 r. poczynił legaty m.in. w intencji swego wuja Bernarda Groninga dochodem z Kosina
(obecnie gm. Przelewice, pow. pyrzycki), swego stryja czy kuzyna (patruus) Mikołaja Bersera, a wśród świadków wystąpił chyba inny jego krewny: dziekan
kamieński magister Berser Zalow40. Potem → dziekan; błędnie więc nazwany
scholastykiem 6 lipca 1396 r.41
14. Bernard Hamborch – wcześniej → kantor i archidiakon lubuski (1364–
1372); jako kustosz kamieński 4 października 1390 r.; jako kanonik z konsensem
swego brata Konrada, mieszczanina kamieńskiego, i swego krewnego Mikołaja
Kolnera (czy raczej v. Köllera?) 2 lutego 1393 r. sprzedał rentę ośmiu grzywien
od kapitału stu grzywien tzw. oczek zięby, czego świadkiem był kustosz Bernard
33
PUB VII, nr 4541; VIII, nr 5158, 5164, 5220. Zadziwiający jest kustosz Ludolf von Babenberg (przed 2 czerwca) 1334 (PUB VIII, nr 5160), co pozostaje w wyraźnym związku z Henrykiem,
synem Fryderyka z Babenbergu, powołanym 27.01.1329 podczas soboru w Pizie na biskupa kamieńskiego przez antypapieża Mikołaja V, powolnego pupila cesarza Ludwika bawarskiego. Obydwaj nie zaistnieli realnie w diecezji.
34
PUB VIII, nr 5258.
PUB VI, nr 3482: 1321; VIII, nr 4992, 5022: 1332, 5021–5022: 1333. Magister, lecz też
licencjat dekretów od 1330 r. PUB VII, 4611; VIII, nr 4992, 5021 n.
35
36
PUB VIII, nr 5153.
37
PUB X, nr 5340, 5755.
38
RBK nr 288; nie był więc kustoszem 1335–1345, jak Kücken, s. 216.
39
Klempin, s. 416. Błędnie od 1361 r. Wejman, s. 236.
40
RBK nr 446, 457; Klempin, s. 416.
41
RBK nr 444.
12
Edward Rymar
Berser42; → scholastyk 1394–1395 i kustosz znów 3 lutego 1408 r. – 2 czerwca 1419 r.43 Po jego śmierci i rezygnacji Marcina Buslera prowizję na kanonię
i prebendę w Kamieniu otrzymał 14/18 kwietnia 1421 r. Werner Gryper/
Gosler44.
15. Magister Werner Ghosler (w kancelarii papieskiej jako Gryper, Griper,
Greper, Gocler, Gosner) – archidiakon Pasewalku 4 listopada 1418 r. – po sporze ostatecznie 30 stycznia 1419 r. – zachowując wikarię w kościele św. Jakuba
w Szczecinie45, o którą pozostawał w sporze 16 grudnia 1420 r.46; kantor kamieński 18 sierpnia 1419 r., wikary w Kamieniu 16 października / 17 grudnia 1419 r.,
kanonik i prebendariusz w kościele kolegiackim NMP w Szczecinie 23 lutego
1420 r., archidiakon wiejski choszczeński 22 maja / 28 sierpnia 1420 r.47, wikary
w kościele NMP Szczecin z zachowaniem archidiakonatu, wikariatu u św. Jakuba
8 stycznia 1421 r.; kanonik w Kamieniu z wielką prebendą, z zachowaniem archidiakonatu choszczeńskiego 14/18 maja 1421 r.; kustosz kamieński 16 stycznia
/ 30 kwietnia / 22 sierpnia 1422 r., zachowując kanonię i prebendę kołobrzeską,
wikariat u św. Jakuba – w sporze o dziekanię z J. Berlinghoferem i Hermanem
Güstrowem 1 czerwca, 25 lipca 1423 r.48, przed 31 marca 1424 r. zrezygnował
z dziekanii, znów o nią w sporze w 1425 r.49; kustosz 6 lutego 1425 r. – zrezygnował z kustodii przed 13 sierpnia 1428 r., ale w charakterze kustosza wystąpił
5 lutego 1430 r.50 Kanonik kołobrzeski 25 stycznia 1432 r., 29 stycznia 1434 r.51,
z wielką prebendą 18 stycznia 1434 r. i nową prowizją, zachowując kanonię i prebendę w Kamieniu, archidiakonat wiejski strzelecki (w Nowej Marchii), wikariat w kościołach parafialnych św. Jakuba w Szczecinie, Choszcznie, Maszewie
i we wsi Strzeżenice (Strenitze) koło Koszalina52; potem archidiakon pasewalski
42
Tamże, nr 430, 435.
43
Tamże, nr 468, 488.
44
RG IV, nr 3695.
45
Tamże.
46
Tamże, nr 2978.
47
Tamże.
48
Tamże, nr 3695.
49
Tamże, nr 3662, 155.
50
Tamże, nr 2713; RBK, nr 499, 521.
51
RKK, nr 223, 225.
52
RG IV, nr 9161.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
13
30 kwietnia 1435 r., 1 maja 1436 r., 11 listopada 1445 r.53, kanonik kolegiaty
Mariackiej w Szczecinie 5 czerwca 144(0?) r., kanclerz biskupa Zygfryda
w 1442 r.54, zmarł przed 12 marca 1450 r. jako archidiakon w Pasewalku i kanonik z wielką prebendą w Kołobrzegu55.
16. Marcin Busler – w 1402 r. wikary w kościele NMP w Neu Brandenburg
(diec. hobolińska), kościołach parafialnych w Mieszkowicach (diec. kamieńska),
we Frankfurcie nad Odrą (diecezja lubuska), w kolegiacie brzeskiej (diec. wrocławska), u św. Katarzyny w Stargardzie, został w 1417 r. archidiakonem stolpeckim (Stolp nad Pianą); kustosz kamieński do rezygnacji przed 18 maja 1421 r.
Zachowując beneficjum w Stargardzie (do 1431) i probostwo w Melenheim
(diec. kolońska), 13 sierpnia 1428 r. otrzymał prowizję na kustodię kamieńską
po Goslerze, ponowioną 9 lutego 1429 r.56 Zrezygnował znowu przed 3 sierpnia
1431 r. (zob. niżej: Kemmerer).
16a. Henryk Boldenberg – kanonik szweryński, wikariusz w kościele kolegiackim w Güstrow (1429) z prawem do kustodii kamieńskiej wakującej po Buslerze
16 maja 1430 r., jednak 26 grudnia 1430 r. tylko kanonik z Güstrow i archidiakon
dymiński57.
17. Jan Kemmerer (Kemer, Kemerer) – z prowizją na kanonię i prebendę we
Frankfurcie nad Odrą (1418), na wikarię kaplicy św. Michała w kościele kolegiackim w Kołobrzegu, pozostając o nią w sporze z Rudolfem Piritzeke (?)
11 grudnia 1419 r. Zachowując ją, już 20 grudnia 1419 r. był plebanem w mieście
Maszewo, a także 26 stycznia 1423 r.; w sporze o wikariat w kościele kolegiackim w Kołobrzegu z Henrykiem Strippowem 30 października 1425 r. Wikary
przy ołtarzu św. Katarzyny w kościele parafialnym (Marii Magdaleny) w Baniu
i kaplicy św. Gertrudy w Pyrzycach po zgonie Jana de Bertekowa, zachowując
beneficjum w Kołobrzegu (15.03.1429); wikary przy ołtarzu św. Jana Ewangelisty w kościele katedralnym w Kamieniu i przy ołtarzu św. Mikołaja w kościele parafialnym (św. Maurycego) w Pyrzycach, zachowując powyższe beneficja
w Baniu i Pyrzycach, 22 kwietnia 1429 r. Zachowuje wikariaty w Baniu,
53
RG V, nr 3158; RBK, nr 556, 589.
54
RMO nr 98, 101a.
55
RG VI, nr 1628, 1722.
56
RG II, szp. 847; IV, s. 1017, 2713, 3695; V, nr 4192.
57
RG IV, s. 1017 n.
14
Edward Rymar
u św. Gertrudy w Pyrzycach, z prawem do kustodii w Kamieniu i wikariatu
w Kołobrzegu 8 sierpnia 1430 r. Kustosz 11 września 1430 r.; wikary w kaplicy
św. Katarzyny w Stargardzie po rezygnacji M. Buslera, zachowując kustodię kamieńską; wikary w kościele kolegiackim w Kołobrzegu i Pyrzycach 3 sierpnia
1431 r. Zachowując te beneficja, był archidiakonem choszczeńskim 12 sierpnia
1431 r.58 Wikariatem w Kołobrzegu dysponowano po nim 28 kwietnia 1435 r.59
18. Laurenz Heyse – duchowny z diecezji szweryńskiej, kantor kolegiaty NMP
w Szczecinie, zachowując kanonię i prebendę tamże, parafię w Kummerow, wikariat w parafii w Malchin i Treptow nad Dołężą 21 marca 1424 r. Z prowizją na
kanonię kamieńską i beneficjum w Kołobrzegu, zachowując kanonię kantorską
w kolegiacie NMP w Szczecinie i w tych parafiach 4 sierpnia, 10 grudnia 1424 r.;
kanonik kamieński, kantor kolegiaty Mariackiej w Szczecinie 20 lutego 1425 r.,
z prebendą ołtarza NMP w Strzałowie 12 marca 1425 r.60 Otrzymał 21 maja
1429 r. wielką prebendę w Kamieniu; zrezygnował przed 17 października 1429 r.
z wikariatu w kościele NMP w Kołobrzegu. Prepozyt kolegiaty w Kołobrzegu
13 marca 1430 r.61 Struktuariusz kamieński 25 maja 1429 r., 20 stycznia 1431 r.,
24 maja 1440 r.62, kustosz 27 maja 1432 r., ale też prepozyt klasztoru żeńskiego
w Wierzchnie (Verchen) 22 października 1434 r.63 Wcześniej archidiakon pyrzycki 1427–1429 i znów 1444–1448.
19. Rutger Brinck (Brynk, w źródłach nawet Raynk!) – będąc wikarym w kościele św. Mikołaja w Prenzlau i w kościele św. Jakuba w Szczecinie, otrzymuje
25 kwietnia 1421 r. prowizję na parafię w mieście Gryfice, o którą pozostawał
w sporze ze Swantonem Burowem (23.11.1421), a następnie z Gerardem Homerem, ale już posiadając wikarię w kościele parafialnym w Gorzowie (26.05
i 12.09.1423). Zachowując te beneficja, był prepozytem klasztoru żeńskiego
w Koszalinie i kanonikiem z wielką prebendą w kapitule kolegiackiej św. św. Piotra i Pawła w Myśliborzu (2.12.1421). Zachowując wikariaty w kościele parafialnym w Chojnie, kolegiackim NMP w Greifswaldzie, w Prenzlau, parafię w Gryfi58
RG V, nr 4192.
59
RG IV, nr 1304, 1715; V, nr 2841.
60
RBK nr 500–501.
61
RG IV, nr 1245, 2583.
62
RBK nr 519, 526, 574.
63
Tamże, nr 532, 548.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
15
cach, kanonię w Kamieniu, otrzymał 17 września 1424 r. potwierdzenie wikariatu
w kościele kolegiackim w Kołobrzegu, do tego 6 października 1424 r. wikariat
w kościele kolegiackim w Butzow (diec. Schwerin). Po konsekracji Sifrida Bucka
na biskupa kamieńskiego otrzymał potwierdzenie beneficjum w kapitule kamieńskiej po zmarłym dziekanie Berlinghoffie, przeciwko Valentinowi Melscholtowi,
potem przeciwko Detlewowi Sumowi, zachowując beneficja w Prenzlau, Chojnie, Greifswaldzie, Kołobrzegu, Gryficach (24.09.1425, 1.03.1426), ponowione
15 grudnia 1426 r., kiedy to nie wymieniono Gryfic, ale kościół parafialny w Wolinie i „w dworze [in curia] Osternak” w „mieście [civitas] Herbip.” w diecezji
kamieńskiej oraz prowizję na scholasterię w kościele Mariackim w Szczecinie,
a 10 stycznia 1427 r. prowizję i beneficja podobnie, przy czym tu mowa o dworze Esternack w mieście Erbipolen. Scholastykiem w Szczecinie był 28 maja
1427 r.64 Czy „(H)Erbipolen” oznacza Gryfice? A nawet gdyby tak, to co oznacza
dwór Osternak/Esternack? To pozostaje obecnie dla autora zagadką.
Brinck, będąc w sporze o kanonię w kolegiacie Mariackiej w Szczecinie
(1431), pozostawał w kierowniczej grupie kanoników kamieńskich (1.05.1431–
1.05.1436), w sporze o wikariat w Darłowie (28.12.1433, jako Rutger Raynk!)65.
Kustosz 9 sierpnia 1436 r., 30 lipca 1437 r., jako zarazem archidiakon pyrzycki;
w tym charakterze przy czynności kapituły 17 lutego 1438 r., otrzymał 3 marca tegoż roku nową papieską prowizję na archidiakonię pyrzycką, zachowując
wielką prebendę (tj. kustodię) w Kamieniu, kanonikat w Szczecinie, wikariaty
u św. Jakuba w Szczecinie, w kościele parafialnym NMP w Stargardzie, w kościele NMP w Pasewalku, w Chojnie, „Tezecowen” (?) i w Darłowie66. Już 22 maja
1439 r. prowizję na archidiakonię po nim otrzymał Jan Wise. W roli archidiakona
wystąpił jeszcze 8 stycznia 1444 r. Wobec jego zgonu kanonię i archidiakonat
27 czerwca 1444 r. otrzymał Herman Distelow67.
64
RG IV, nr 3318.
65
RG V, nr 136, 1422; RBK nr 529, 540, 548, 553, 555.
66
RBK nr 557, 562, 567; RG V, nr 8182.
RG V, nr 3289, 6030; RBK, nr 581. Dotąd za Klempinem (s. 416) pełnienie funkcji archidiakona pyrzyckiego Kücken (s. 216) i Wejman (s. 237) datowali na lata 1427–1441. Zaznaczając
jako powód śmierć Brinka, 23.12.1451 prowizję na archidiakonat pyrzycki nadano Mikołajowi von
Blankenburgowi. RG VI, nr 4377.
67
16
Edward Rymar
20. Dietrich Warth – kustosz 144468 (?). W tym czasie znany jest kanonik kamieński Dietrich Went (1444, 1451), zarazem prepozyt kolegiaty Mariackiej
w Kołobrzegu (1449)69, zatem z nim identyczny.
21. Chrystian Mirow – kanonik kamieński 1445, w kierowniczej grupie kanoników 31 grudnia 1451 r.70 Archidiakon stołpecki 1455, kustosz 8 kwietnia
1462 r.71 i w 1464 r., potem → kantor 1467–148272, także kanonik kołobrzeski,
administrator kamieńskiej kapituły (30.04.1471)73.
22. Henryk Mund (Munth) – wikariusz kamieński 29 listopada 1453 r.,
21 grudnia 1464 r., oficjał prepozytury kamieńskiej 8 listopada 1465 r., 10 listopada
1466 r.74, kustosz 8 listopada 1467 r. i jeszcze 9 sierpnia 1471 r.75 Pochodził
z rycerskiej lub patrycjuszowskiej rodziny z Kamienia. Wraz z Mikołajem, synem Kurda Muntha, w 1470 r. kupował od rycerza Eggerta von Brüsewitza z Jatek dochód czynszowy w Kępicy koło Kamienia, a tego roku burmistrz Kamienia
Piotr Munth kupował od rycerza Silbura Swantesa (tj. „Świętosza”) ze Skarchowa dwa łany ziemi w Skarchowie76.
23. Jan Gerlich (Jerlich, Jerlagh, Gerlich, Gerlach) – kustosz 19 listopada 1485 r.,
28 listopada 1486, 1490 r.77, zapewne do 1492 r.
24. Dietrich von Schulenburg – syn Wernera i młodszy brat słynnego Wernera,
starosty Gardźca nad Odrą i okolic po zajęciu tego miasta przez elektora brandenburskiego w 1468 r., starosty ziemi szczecińskiej (1479–1515), oraz Ryszarda,
mistrza krajowego joannitów (baliwa słońskiego) – immatrykulowany w Lip68
Znają go tylko Kücken, s. 216, za nim Wejman, s. 237. Wymaga to potwierdzenia źródłowe-
go!
69
RBK nr 584, 687, 590, 597, 612; Klempin, s. 418; Hg I, s. 370.
Klempin, s. 441; APSz, ZSI, nr 1123: Regesten zu den Urkunden des Prämonstratenser Klosters Belbuck, nr 108.
70
71
Klempin, s. 441; RBK nr 695.
72
Klempin, s. 416; RBK nr 717, 743, 775, 790.
73
RKK nr 288.
74
RBK nr 620, 707a, 716.
75
Tamże, nr 720, 741; Klempin, s. 416.
76
RBK nr 733, 736.
77
Tamże, nr 809, 831; Klempin, s. 416.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
17
sku 1459, kanonik w Hildesheim 147778. Dzięki braciom robił karierę w diecezji
kamieńskiej. Postulowany przez radę miejską Gardźca 19 października 1491 r.
na wikariat w tamtejszym kościele parafialnym św. Stefana, wikary w Penkuniu
(13.04.1493), Pasewalku, Prenzlau, na prośbę wpływowego brata Wernera otrzymał 6 sierpnia 1493 r. wikarię w kościele Mariackim w Stargardzie79. Kustosz kamieński 1492 (?)80, ale na pewno wiadomo obecnie tylko tyle, że to archidiakon
stargardzki zmarły w roku 149281, 149382 czy raczej dopiero 149483, a na pewno
przed 21 lutego 1494 r.84
25. Henryk Lewin – faworyt dworski księcia Bogusława X (2.12.1493). Jako
kanonik (kustosz?) 27 stycznia, kustosz 23 września 1492 r.85, po rezygnacji Gerlicha86. 27 stycznia 1494 r. złożył w Rzymie u papieża Aleksandra VI suplikę
w sprawie połączenia kustodii z archidiakonią stargardzką87. Podczas pobytu
księcia Bogusława X w Ziemi Świętej otrzymał w Gryficach 5 lipca 1497 r. od
Mikołaja Wittego na Trzebieszewie (kamieńskim) młyn Marquardes mole (dziś
Borucin) koło Kamienia, co księżna Anna konfirmowała już następnego dnia88.
Papież Juliusz II, powołując się na decyzję swego poprzednika Aleksandra VI,
26 listopada 1503 r. podtrzymał połączenie kustodii z archidiakonią stargardzką,
z poleceniem wobec biskupa kamieńskiego Benedykta (1485–1498), by funkcję
78
Europäische Stammtafeln. Stammtafeln zur Geschichte der Europäischen Staaten. Neue Folge. Hrsg. v. D. Schwennicke (dalej ES). Bd. XIX, Marburg 1986, tab. 43.
79
Klempin, s. 55, nr 451, s. 108, nr 889, s. 103, nr 853–856.
80
Tylko Kücken, s. 216; Wejman, s. 237 (tu jako jakiś Theodoer Schulenburg).
J. Allendorf, Die Archidiakonate des Bistums Cammin. Ein Beitrag zur Kirchengeschichte.
Berlin 1927, s. 56.
81
Klempin, s. 425; F. Boehmer, Geschichte der Stadt Stargard in Pommern. Bd. I: Geschichte
der Stadt im Mittelalter. Stargard 1903, s. 343.
82
83
Tak ES XIX, tab. 43, jako rzecz pewna.
84
Klempin, s. 131, nr 1068.
APSz, ZSI, nr 1: Regesten zu den Urkunden des Cisterzienser Nonneklosters Krummin,
nr 50; RBK nr 920.
85
86
RBK nr 1135.
87
Tamże, nr 956a.
88
Tamże, nr 995.
18
Edward Rymar
tę objął Lewin po śmierci archidiakona Dietricha von Schulenburga i po rezygnacji kustosza Gerlicha89. Pełnił ją 30 marca 1504 r., do śmierci w 1511 r.90
26. Henryk von Güntersberg – oficjał Dawida Kuckucka, archidiakona Choszczna (1501), oficjał Michała Schönbecka 1508, archidiakon stargardzki 1520,
153991, jako kanonik kamieński 4 stycznia 1524 r., przy czynności prawnej kapituły 23 kwietnia 1537 r. wymieniony po dziekanie, przed scholastykiem92, kustosz 1521–154893.
Poreformacyjni:
27. Jan Brandt – 1556–157194.
28. Jerzy von Rahmel I, na Kłopotowie (Clapetow) – 1 października 1572 r. –
zm. 14 września 1589 r.95
29. Jan Chinow na Chanowie (dawniej Chinow, pow. wejherowski, wcześniej
lęborski) – od 17 października 1589 do 1607 r.96
30. Mathias von Güntersberg – 1622–163697.
31. Mathias von Kleist – 1636–1637.
32. Wilhelm von Mildenitz – 1646–166998.
89
Tamże, nr 1135.
Tamże, nr 1142: 1504, ostatni raz wystąpił 10.04.1511; brakuje go wśród prałatury 25 kwietnia tego roku, a 26.01.1512 kanonicy wykonują jego testament. RBK nr 1261, 1262, 1268. Jednak
Klempin (s. 416), za nim Kücken (s. 216) i Wejman (s. 237), datowali zgon na 1512 r.
90
91
J. Allendorf, Die Archidiakonate..., s. 56; RMO nr 135: 1539.
92
RBK nr 1354; RMO nr 134.
93
Kücken, s. 216. Jednak wcześniej Klempin, s. 416, zamyka pełnienie urzędu w latach 1545–
1549.
94
Kücken, s. 216. Wcześniej Klempin, s. 416, znał go na tym urzędzie w 1557 i 1569 r.
95
Klempin, s. 416.
96
Kücken, s. 216; Klempin, s. 416.
97
Kücken, s. 216. Klempin wcześniej tylko odnotował funkcję w 1621 i 1630 r.
98
Klempin, s. 216.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
19
Witztumowie (wicedomini)
Vicedominus (niem. Vizedom, Vitztum, Viztum; brak polskiego odpowiednika)
to funkcyjny istniejący w kapitule od końca XIII w. Powołany prawdopodobnie
przez wycofującego się z udziału w obradach kanoników biskupa dla jego zastępcy. Urząd stracił z czasem na znaczeniu. Bernard został wymieniony 7 lutego
1336 r. wśród kanoników po archidiakonach ze Stolp i Uznamu, przed scholastykiem i kustoszem.
1. Fryderyk (I) von Vinzelberg (Vintelbergk, Wincenbergh, Vincelbergk) – kanonik kamieński przy czynnościach biskupa Hermana, wymieniony 21 marca,
5 kwietnia 1287 r. po prepozycie kołobrzeskim i przed kanonikiem kołobrzeskim
oraz przy czynnościach biskupa Jaromira (5.03.1290), zapewne już wtedy jako
witztum, ale w tym charakterze wyraźnie (jako vicedominus) dopiero 7 i 25 października 1290 r.99 Bez tytułu 25 maja 1298 r.100, do 1305/1308 r.101
2. Reymar de Wachholz – pochodził z napływowej (z Saksonii?) rodziny rycerskiej, rozsiadłej od połowy XIII w. w okolicach Dargunia i Dymina. Syn Henryka, korzystający, jak cała liczna rodzina, z protekcji bliskiego krewnego, Henryka
Wachholtza, biskupa kamieńskiego od 1301 r. W Dyminie 3 sierpnia 1302 r.,
w obecności i z konsensem tegoż biskupa, rycerz Henryk z synami Reimarem,
Paridamem, Janem, Szymonem i Arnoldem otwierał nową kaplicę w Plestlin,
poddając ją parafii w Sophienhof102. Nas interesuje tu jednak inny Reymar z tej
rodziny, kanonik kamieński jakoby już w 1304 r.103, witztum (już 1305?)104 z prebendą w Bartin i 10 łanami w Zernin, połową dziesięciny w Trieglaff 24 czerwca
1308 r. – i jeszcze 3 czerwca 1314 r., kiedy w kapitule z jego rodziny byli też
kanonicy Jan i Szymon. Obecny przy czynności biskupa Wacholtza wystawionej
w Wachholtzhagen (dziś Środula?); jako kanonik 23 lutego 1315 r.105, bez wątpienia nadal witztum. Potem → prepozyt, którym został kiedyś długo po 8 listopada
99
PUB III, nr 1417–1418, 1455, 1456, 1468, 1526–1527, 1551, 1555–1556,
100
Tamże, nr 1849.
101
Klempin, s. 417.
102
PUB IV, nr 2040.
103
Tak Klempin, s. 427, czego nie zdołałem źródłem potwierdzić.
104
Tamże.
105
PUB IV, nr 2409; V, nr 2894, 2936.
20
Edward Rymar
1315 r., gdy żył jego poprzednik (był nim 15.05.1317 jako główny wystawca
dokumentu kapituły – do 1323 r.).
3. Fryderyk (II) de Eickstedt I (Starszy) – z dynastycznego rodu w Starej
Marchii, spokrewnionego z brandenburskimi Askańczykami, rozsiadłego też od
XIII w. na Pomorzu, syn Bertrama I (1270), marszałka księcia Bogusława IV
(1277–1280)106. Od 1281 r. na usługach margrabiów brandenburskich, kanonik
kamieński i archidiakon szczeciński 9 października 1307 r., kiedy łączył parafie
w Jasienicy i Starym Leśnie koło Polic, przekazane zakonnikom z Gobelenhagen
(potem w Jasienicy)107; na siódmym miejscu wśród kanoników przy czynności
biskupa Henryka 11 czerwca 1308 r., na drugim miejscu po prepozycie, a przez
witztumem 24 czerwca 1308 r., po dziekanie i kantorze 8 stycznia 1310 r.; przy
przenoszeniu na klasztor w Jasienicy jurysdykcji archidiakonii szczecińskiej jako
„wtedy” czy „dotąd” (tunc) archidiakon108, następnie prepozyt kapituły kołobrzeskiej (już 23.04.1313) i archidiakon kołobrzeski (1314)109. Witztum chyba od
1315/1317 r.; był nim 13 sierpnia 1318 r.110 Biskup Konrad IV 23 czerwca 1320 r.
zatwierdził fundację ołtarza NMP i św. Jana Chrzciciela w kościele katedralnym
przez witztuma Fryderyka dochodami ze wsi „Gronenberg”, ale jest to zarazem
prepozyt kołobrzeskiej kolegiaty, zresztą przemawia za tym i fakt wystawienia
tego dokumentu w Kołobrzegu111. W roli prepozyta kołobrzeskiego występował
przy czynnościach kapituły kolegiackiej czy też jej dotyczącej do 1323 r.112 Kumulował zatem dwa ważne beneficja diecezjalne. Papież Jan XXII w sierpniu
1329 r. pozostawił go w powołanej kapitule zamiast kierowanej dotąd przez FryC.A.L. Frhr. v. Eickstedt, Familienbuch des dynastischen Geschlechts des von Eickstedt
in Pommern, den Marken und Schlesien. Ratibor 1860, s. 77, 82.
106
107
PUB IV, nr 2360.
108
Tamże, nr 2399, 2409, 2579, 2615.
109
PUB V, nr 2773, 2777, 2795, 2831, 2888. Brak podstaw do rozróżniania witztuma kamieńskiego od Fryderyka v. Eickstedta, kanonika kamieńskiego i prepozyta kołobrzeskiego (jak
w indeksie PUB V; jednak inaczej już identyfikują ich w t. VI). W literaturze ze względu na imię
mylony z kanonikami: Fryderykiem v. Vinzelbergiem, Fryderykiem v. Stolbergiem, zwłaszcza ze
swym krewnym (bratankiem), Fryderykiem IV (Młodszym) Eickstedtem, prepozytem kolegiaty
kołobrzeskiej od 1333 r., zmarłym w 1361 r. Zob. E. Rymar, Biskupi..., s. 116, przyp. 79.
110
PUB V, nr 3214.
111
Tamże, nr 3273. Wieś Gronenberg (tj. Grünberg) jeszcze nieodgadniona.
Jak PUB V, nr 2881, 2979, 3006, 3412, 3422, 3277 (przy nadaniu przez biskupa dla kolegiaty
reprezentowanej przez prepozyta Fryderyka i dziekana 15.081319, kiedy to wśród świadków-kanoników brakuje witztuma).
112
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
21
deryka de Stolberga. Witztum jeszcze 8, 12 stycznia 1330 r.113, potem biskup
wybrany za życia poprzednika Arnolda i bullą z 17 września 1330 r., po śmierci
biskupa Arnolda, konfirmowany przez papieża114. Rycerza Reimara z Włodarki
(de Vutershaghen, potem Voigtshagen, 5 km na północny zachód od Trzebiatowa), z rodu Wachholzów, nazywał swym szwagrem (svagero nostro) 4 grudnia
1336 r. Zmarł 6 grudnia 1343 r.115
4. Chrystian de Dolla (von der Dollen) – wcześniej prepozyt Friedlandu (diec.
Havelberg), kanonik kamieński z nominacją do nowej kapituły przez papieża
24 sierpnia 1329 r. (Cristiano Vredelandensi [...] prepositus), 4 grudnia 1330 r.
otrzymał od Jana XXII ekspektatywę na witztumat, przy czym wprowadzenie go
nawet siłą na urząd zlecono opatowi cystersów z Eldeny, prepozytowi z Röbel
i Ambrożemu kanonikowi mediolańskiemu116. Przy czynności kapituły 27 czerwca 1331 r. jako prepozyt z Friedlandu, w charakterze witztuma 22 lutego 1332 r.117
5. Bernard Bere (v. Behr) – syn Lipolda II pana Pełczyc, wnuk Lippolda I
z Pełczyc z ok. 1250 r. Papież Jan XXII, w związku ze skargą biskupa Arnolda przeciw swym oponentom z kapituły, desygnował do kapituły nowych kanoników, w tym Bernarda, plebana z Chockowa (Gützkow), i 24 sierpnia 1329 r.
polecił arcybiskupowi Bremy wprowadzić to w życie. Jako kanonik i pleban
w Chockowie był wystawcą dokumentu z braćmi Lippoldem, Henrykiem, Hennekinem (Janem), Dytrykiem 16 stycznia 1334 r., jako witztum 17 maja 1334 r.
przy czynności nowego biskupa Fryderyka118, 2 lutego 1335 r. tylko jako kanonik, po dziekanie, ale to nie znaczy, że nie pełnił już funkcji – bo witztumem był
jeszcze 7 lutego 1336 r.; jako „były” 29 maja, 25 czerwca 1336 r.119, już 20 maja
1336 → prepozyt kapituły kamieńskiej.
113
PUB VII, nr 4509, 4541. Wcześniej pełnienie tego urzędu w Kamieniu zamykano w latach
1318–1322 (Kücken, s. 218; Wejman, s. 238), w Kołobrzegu do 1323 r. (Hg I, s. 369), ale tam jego
następca znany od 1331 r., a więc również po wyborze go na biskupa.
114
PUB VII, nr 4586. „Swój” ołtarz NMP i św. Jana w katedrze 25.06.1336 uposażał jeszcze
dochodami z Przybiernowa. PUB X, nr 5379.
115
PUB X, nr 5431; datę zgonu podaje Kalendarz kamieński, zob. E. Rymar, Biskupi..., s. 137.
116
PUB VII, nr 4509, 4601.
117
Tamże, nr 4882, 4960.
118
PUB VII, nr 4509; VIII, nr 5133–5135, 5164.
119
PUB VIII, nr 5261; X, nr 5340, 5373.
22
Edward Rymar
6. Fryderyk (III) de Stegelitz – ze znanego od XII w. wielkiego pomorskiego i marchijskiego rodu rycerskiego, w ziemi wkrzańskiej, potem stargardzkiej
(Szadzko, Dobrzany). Może był synem Henninga, który w 1315 r. doprowadził
w Kołobrzegu do zakończenia sporu tamtejszej kolegiaty z Pawłem z Przybysławia o wieś Myślino. Kanonik kamieński (1331), wcześniej → kantor (jeszcze 22.07.1332)120, archidiakon uznamski (1334–1336)121, witztum 20 marca,
20 maja 1336 r., 3 lutego, 23 marca 1337 r.122, archidiakon myśliborski. 18 czerwca 1344 r. biskup Fryderyk połączył archidiakonaty golenicki oraz myśliborski
i z konsensem kapituły inkorporowal je do wicedominatu Fryderyka de Stegelitza123. Ufundował ołtarz w kościele katedralnym dochodami ze wsi Velwenstorp (w ziemi kamieńskiej?). Zmarł 15 lipca124, najwcześniej w 1346, najpóźniej
w 1350 r., gdyż 11 lipca 1351 r. prebendę w kościele św. Mikołaja w Greifswaldzie przekazano po nim Detlewowi Stormerowi125.
7. Henning (I) Glasenapp – z pomorskiego rodu rycerskiego, poprzednio (1325
i jeszcze 13.01.1335) kleryk na dworze księcia szczecińskiego Ottona I; kanonik kamieński 1336, archidiakon pyrzycki (29 stycznia) 1336 r. – (20 kwietnia)
1347 r.126 Miał dwa łany (gospodarstwo chłopskie?) w Brzesku koło Pyrzyc, które w 1339 r. sprzedał Henrykowi Woberminowi, sołtysowi w Gryfinie. Potem
witztum (1350, 6[13?].11.1351, 1353)127.
8. Magister Konrad Schuver (Scuuer, Scuver, Schüver, Schriver, Scuueri,
Schuueri) – wcześniej → scholastyk (jeszcze 23.02.1353, 16.10.1356128), już
jako zmarły witztum wspomniany 9 czerwca 1361 r., gdy kapituła wykonywała
120
PUB V, nr 2979; VIII, nr 4983.
121
PUB X, nr 5164, 5173, 5193, 5259, 5274, 5286.
122
Tamże, nr 5338, 5370, 5470, 5490.
123
PUB XI, nr 6285.
124
Kalendarz kamieński, zob. Rymar, Biskupi..., s. 120.
125
MU nr 34.
126
J. Allendorf, Die Archidiakonate..., s. 57; Klempin, s. 424.
RBK nr 285; H. Heyden, Von den bischöflichen Beamten zu Pommern. „Blätter für Kirchengeschichte Pommerns” 19 (1938), s. 28; Codex Pomeraniae diplomaticus. Hrsg. v. F. Dreger.
Rękopis z XVIII w., obecnie w Bibliotece Głównej Wojska Polskiego w Warszawie, t. IX, nr 1779:
1347; Klempin, s. 417.
127
128
RBK nr 257, 286.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
23
jego testament i gdy 16 sierpnia, 9 września 1367 r. trwał spór o wykonanie testamentu129.
9. Filip de Reberg – z rycerskiego rodu pomorskiego rozsiadłego od XIII w.
zwłaszcza w ziemi wkrzańskiej. Kanonik kamieński (1346), prepozyt kolegiaty
Mariackiej w Szczecinie i archidiakon dymiński130, witztum 29 czerwca 1356–
1370131. Jego wybór przez kapitułę na biskupa zatwierdził 29 maja 1370 r. papież
Urban V. Przy czynności księcia szczecińskiego 19 kwietnia 1370 r. dla cystersów kołbackich obecni byli Rebergowie, widocznie bliscy krewni witztuma: bracia Henning i Sabel oraz Filip syn Henninga, znanego z otoczenia księcia Barnima III w latach 1361, 1362132.
10. Magister Walter von Billerbeck (de Bilrebeke) – z rodziny rycerskiej znanej
na Pomorzu i w Nowej Marchii od 1301 r. (pierwsze znane tam lenno w Tucznie
k. Strzelec Krajeńskich); witztum 1373 (zapewne od 1370 r.). W statutach kapituły kamieńskiej z lat 1370–1380 wymieniony jako fundator dochodów kapituły
z wikarii w Dygowie133, zmarł 6 sierpnia (8 Idus Augusti) 1374/1376 r.134
11. Jan (I) „z Dymina” (de Dymyn) – kanonik kamieński 1347, archidiakon
w Netelinge w diecezji Hildesheim 1363135, witztum kamieński 1376–1385136,
w 1380 r. wśród duchownych wyznaczonych do ściągania kolekty w diecezjach
Brema, Minden, Verden, Hildesheim, Osnabrück, Paderborn. Przez zgon zwolnił
też kanonię i prebendę w Lubece (o czym mowa 21.04.1397)137.
129
Tamże, nr 292; RKK, nr 158. Wedle Wejmana, s. 238, witztumami w 1359 r. byli Detlew
Stormer i Konrad Stuner!
Die Bischöfe des Heiligen Römischen Reiches 1198 bis 1448. Ein biographisches Lexikon.
Hrsg. v. R. Gatz unter Mitwirkung v. C. Brodkorb. Berlin 2001, s. 261.
130
131
C. v. Eickstedt, Urkundensammlung zur Geschichte des Geschlechts von Eickstedt in Thüringen, den Marken und Pommern. Berlin 1838, Abth. I, s. 200: 1346; RBK nr 267: 1356.
132
APSz, ZSI, nr 1130: Regesten zu den Urkunden das Klosters Kolbatz, nr 227; RNW nr 36;
RBK nr 294.
133
Klempin, s. 324, 417.
134
Kalendarz kamieński, zob. E. Rymar, Biskupi..., s. 122.
Urkunden zur Caminer Bistumsgeschichte auf Grund der Avignesischen Supplikenregister.
Hrsg. v. A. Motzki. Stettin 1913, nr 21, 117.
135
136
Klempin, s. 417; Kücken, s. 218.
137
RG II, szp. 22, 582.
24
Edward Rymar
12. Jan (II) Gatczekow(e) (de Gutzekow, Garzekow, Garzkow) – zapewne z rodziny rajców Greifswaldu, gdzie może jego ojciec, rajca Jan138. Kanonik kamieński jako poseł do kurii awiniońskiej 1380; bacc. in decr. z prowizją na kanonię
i prebendę w Passau (Bawaria), z zachowaniem kanonii witztuma kamieńskiego, kanonii i wielkiej prebendy w Kołobrzegu, wikariatu w kościele parafialnym
NMP w Gryfii 20 listopada 1386 r.; witztum kamieński 1387, kanonik lubecki
1393, dziekan lubecki 1395, kanonik bremeński z beneficjum w Kamieniu 1398,
1403139. Z kanonii w Kołobrzegu zrezygnował przed 16 lipca 1400 r.140, przeniesiony z prebendy w kościele św. Anschara w diecezji bremeńskiej na dziekanię
po śmierci Henryka Bruninga 19 grudnia 1406 r.141 Zmarł przed 24 listopada
1417 r., posiadając nadal kanonię i wielką prebendę w Kamieniu142.
13. Menso de Berghausen – zmarł przed 8 stycznia 1411 r.143, dotąd nieznany.
14. Egghard de Güntersberg – z wielkiego rodu rycerskiego panów na Kaliszu
Pomorskim, kanonik kamieński 3 lutego 1408 r., z prowizją 8 stycznia 1411 r. na
witztumat po śmierci Berghausena, zachowując kanonię i prebendę w Kamieniu, wikariat w kolegiacie NMP Szczecin, w kościele św. Jana w Stargardzie144,
z prawem do witztumatu po Berghausenie, a przeciw Wincentemu Holkowi (zob.
niżej), zachowując te beneficja 5 października 1417 r., 8 maja 1418 r.145; witztum
28 maja 1419 r.146, jego następca znany 4 grudnia 1424 r.; po rezygnacji archidiakon w Dyminie 8 marca 1425 r., 11 marca 1426 r., 21 maja 1429 r.147, rezygnował
z kanonii i prebendy wielkiej 21 kwietnia 1429 r., reprezentował kapitułę z dzie-
138
A. Diestelkamp, Päpstliche Urkunden zur Geschichte Pommerns von 1378–1415. „Baltische Studien”, Neue Folge 37 (1935), s. 273; T. Pyl, Pommersche Genealogien. Greifswald 1868.
Bd. IV, s. 87, 130.
139
A. Diestelkamp, Päpstliche Urkunden..., s. 273; Klempin, s. 417; RG II, szp. 630.
140
RG II, szp. 1165.
141
Tamże, szp. 1419.
142
RG IV, szp. 3201.
143
RG III, szp. 105.
144
RBK nr 468; RG III, szp. 105.
145
RG IV, szp. 620.
146
RBK nr 488; Klempin, s. 417; Kücken, s. 218; Wejman, s. 238.
147
RG IV, szp. 2948, 974.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
25
kanem i kantorem 25 maja 1429 r. Zrezygnował z kanonii i wielkiej prebendy
22 czerwca 1430 r., zmarł przed 26 sierpnia 1435 r.148
15. Wincenty Holk – z rodu Vivianza, burmistrza Kołobrzegu i rajcy Lubeki
(1414), kanonik kołobrzeskiej kolegiaty 19 grudnia 1406 r.149, walczył o witztumat 1417–1418 (zob. wyżej) i wielką prebendę150; kanonik kamieński 2 czerwca
1419 r., zmarł przed 30 czerwca 1422 r.151 Herman, Jan i Segebodo, synowie
Wincentego Holka, oraz Jakub Holk 30 marca 1428 r. wystąpili jako fundatorzy
trzech wikarii w kościele kolegiackim w intencji Wincentego, a także wykonawcy woli Wincentego, burmistrza Kołobrzegu, oraz Jakuba Holka, rajcy Lubeki,
syna tegoż Wincentego152.
16. Mikołaj Meseberg – witztum po Güntersbergu 4 grudnia 1424 r.153, dotąd
nieznany.
17. Arnold Rambow – witztum 1431, zarazem → kantor154.
18 (?) Jan Platenschläger – witztum 1432155.
19. Henning (II) de Dossa – z rodu rycerskiego okolic Stargardu → scholastyk
28 maja 1419 r.156, podobnie witztum po Güntersbergu, z zachowaniem kanonii i wielkiej prebendy w Kamieniu, wikariatów u NMP, w kaplicy św. Jana,
kaplicy św. Jerzego poza murami w Stargardzie, w kościołach parafialnych
w Nowogardzie, Pyrzycach i u św. Jakuba w Szczecinie 8 marca 1425 / 11 marca
1426 / 21 maja 1429 r.157, witztum jeszcze 1 maja 1437 r., a 9 października tegoż
roku czynił testament, uposażając wikarię w Kamieniu dochodem z Warnic (dziś
gm. Warnice, pow. pyrzycki), Letnina, Mechowa koło Pyrzyc, czyniąc legaty dla
148
Tamże, szp. 1021; RBK nr 519; RG IV, 39; V 6637.
149
RBK nr 198: 1414; RG II, szp. 1432: 1406.
150
RG IV, szp. 1241: 1418.
151
RBK nr 489: 1419; RG IV, szp. 818: 1422.
152
RG IV, szp. 1411.
153
Tamże, szp. 2948.
154
Klempin s. 417, za nim Kücken, s. 218 i Wejman, s. 238.
155
Zna go dotąd tylko Kücken (s. 218), za nim Wejman (s. 238). Podstawa źródłowa nieznana.
156
RBK nr 488; Klempin, s. 417.
157
RG IV, szp. 974.
26
Edward Rymar
kuzynów: Czabela, Rulofa, Clausa; zmarł przed 23 października 1437 r. jako
witztum i wikary w Pyrzycach158.
20. Jaspar (Gaspar, Caspar) de Eickstede – kanonik kamieński 1 maja 1431 r.,
dziekan kolegiaty św. Ottona w Szczecinie 22 października 1434, 1436 r.159,
witztum 24 maja 1440 r., gdy biskup łączył archidiakonat gorzowski i czeliński
z wicedominatem, i jeszcze 8 sierpnia 1459 r. 160, potem → dziekan.
21. Magister artium, potem doktor Mikołaj Bruckmann (Brackman, Brockman, Brucman) – wcześniej → scholastyk; z nową prowizją na witztumat
i kanonię po Henningu Dosse 26 października 1437 r.; witztum 21 lipca 1440 r.161
i nuncjusz papieski na Węgry, Czechy, Polskę 7 marca 1442 r., Danię, Szwecję, Norwegię 30 kwietnia 1445 r.; upoważniony do kolekty tamże 30 września
1445 r.162, z nową prowizją na kanonię i prebendę w kolegiacie w Kołobrzegu
po śmierci Henninga Damitza, zachowując kanonię, prebendę i witztumat w Kamieniu 25 października 1447163; wikary w Lubece 7 czerwca 1450 r., proboszcz
wsi Voghedehagen w diecezji kamieńskiej (zapewne Włodarka k. Gryfic), kanonik i prebendariusz szweryński 11 czerwca 1450 r., z ekspektatywą na kanonię w Lubece i w kościele NMP w Halberstadt 25 lutego 1451 r.164 Prepozyt
w kołobrzeskiej kolegiacie Mariackiej po śmierci Jana Dargatza, z zachowaniem
witztumatu 27 stycznia 1452 r.; wikary w kaplicy św. Ducha w Gryfinie 13 lipca
1452 r., w sporze o prepozyturę kołobrzeską 17 sierpnia 1452 r.; zarazem jako
prepozyt kołobrzeski otrzymał potwierdzenie tych beneficjów 4 lipca 1454 r.165,
ponadto z prowizją 5 września 1455 r. na kanonię i wielką prebendę w kościele
św. Mikołaja w Stendalu (diec. halbersztadzka)166. W początkach 1456 r. posłował do Rzymu w sprawie fundacji uniwersytetu w Greifswaldzie i potem często
158
RG V, nr 516, 6929, 7788; RBK nr 561.
159
RBK nr 529, 548; Klempin, s. 441.
Klempin, s. 424, 574, 668; A 57; CDB XX, s. 305. Zdaniem J. Allendorffa (Die Archidiakonate..., s. 57) to pierwszy znany archidiakon czeliński!
160
161
RB V, nr 6595.
162
Tamże, nr 6929.
163
RG VI, nr 4387.
164
Tamże.
165
RG VII, nr 2181.
166
Tamże.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
27
w innych sprawach kapituły kamieńskiej167. Zrezygnował przed 11 maja 1456 r.
z kanonii i wielkiej prebendy w kościele św. św. Piotra i Pawła w Bardewiku
w diecezji Verden168; witztum z nową prowizją na wikarię w kościele NMP
w Stargardzie 21 marca 1468 r.169, kanclerz (consiliarus) księcia Eryka II słupsko-szczecińskiego 1 kwietnia 1465, 1470 r.170, toczył spór z (22) Vrolikiem Westfalem o urząd witztuma 13 marca 1475–1479 i 30 października 1487 r.171
23. Jan (III) Szwane, S[ch]wane (Suave) – kanonik kamieński (1490), witztum
3 października 1492 r., 25 lipca 1524 r.172; kanonik szczeciński w służbie dworskiej księcia Bogusława X, jego sekretarz. Zmarł w 1529 r. Wnuk siostry biskupa
kamieńskiego Henninga Ivena (1446–1468)173.
24. Doktor Jan Plate – prepozyt kolegiaty kołobrzeskiej (1509), immatrykulowany w 1515 r. na uniwersytecie w Bolonii, scholastyk kamieński od 1522 r.,
notariusz przy kurii rzymskiej174. Jeśli też witztum w 1526 r.175, to bardzo krótko,
bo zmarł tegoż roku w Rzymie176.
Poreformacyjni:
25. Bartłomiej S(ch)wawe – z rodziny mieszczańskiej Słupska, syn burmistrza
Jürgena, brat witztuma Jana, znany z 1501 r., wikary w Słupsku (1510), kanonik
w kolegiacie św. Ottona w Szczecinie i kanonik kamieński, luteranin bez święceń
kapłańskich. Po studiach w Lipsku i na uniwersytetach włoskich radca dworski
Hg I, s. 370; T. Kantzow, Pomerania. Kronika pomorska z XVI wieku. Tłum. K. Gołda. T. I.
Szczecin 2005, s. 560.
167
168
RG VII, nr 1994.
169
RG IX, nr 2563, 2554, 4680.
170
Tamże, nr 4709.
171
RBK nr 740, 845.
UBB II, nr 402–405; IV, nr 56. Wcześniej w tym charakterze znany tylko z 1496 r. (Klempin
s. 417; Kücken, s. 218; Wejman, s. 238).
172
O rodzinie M. Grube, Das Geschlecht Schwawe. „Zeitschrift für Wappen-, Siegel- und Familienkunde” 45 (1917), H. 4, s. 185–193; tamże, 50 (1922), s. 65.
173
174
Hg I, s. 371.
175
Tak tylko Kücken, s. 218.
176
Klempin, s. 415; Hg I, s. 371.
28
Edward Rymar
księcia Jerzego I (1529), kanclerz księcia Barnima IX (od 1531 r.)177, witztum
22 marca 1532 r., 8, 24 kwietnia 1533 r.178 Od 1534 r. w związku małżeńskim
z Gertrudą von Zitzewitz. Protestancki biskup kamieński 1545–1549.
26. Ernest von Borcke – kanonik 1545, witztum 1569, zmarł 17 marca 1574 r.179
27. Jakub von Kleist na Rusche – kanclerz księcia Jana Fryderyka, 10 czerwca
1574 – 22 maja 1576 r., potem → dziekan180.
28. Henryk von Rahmel na Ostromicach (Wusterwitz) – instalowany 29 maja
1582 r., żył w 1593 r.181
29. Maciej Carnitz – 1621(?), do 1628, potem → dziekan182.
30. Mathias von Güntersberg.
31. Wilhelm von Kleist – 1631.
32. Krzysztof von Zastrow – 1631–1636183.
Struktuariusze (niem. Baumeistrowie)
Tyle co budowniczowie. Odpowiadali za sprawy budowlane, remontowe kościoła katedralnego. Pojawiają się późno i rzadko, prawdopodobnie w okresach
prac remontowych i budowlanych w katedrze kamieńskiej. Wyłaniani z grona
wikariuszy katedralnych. Zwykle Structura była tylko komisarycznie zarządzana
przez innych kanoników.
1. Arnold Rambow – 12 marca 1433 r., 17 lutego 1438 r.184 i zarazem → kantor.
177
M. Wehrmann, Swawe Bartholomeus, evangelischer Bischof von Cammin. W: Allgemeine
Deutsche Biographie. Bd. 54. Leipzig 1908, s. 641 n. E. Rymar, Biskupi..., s. 62 n.
178
UBB IV, nr 66, 70, 71.
179
Klempin, s. 417, 442.
180
Tamże s. 417.
181
Tamże.
182
Tamże; Kücken, s. 218.
183
Kücken, s. 218.
184
RBK nr 549, 567.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
29
2. Laurenz Heyse – duchowny z diecezji szweryńskiej, kantor kolegiaty NMP
w Szczecinie; zachowując kanonię i prebendę tamże, parafię w Kummerow, wikariat w parafiach miejskich w Malchin i Treptow nad Dołężą, otrzymał 21 marca
1424 r. prowizję na kanonię kamieńską i beneficjum w Kołobrzegu. Zachowując
kanonię kantorską w kolegiacie NMP Szczecin i w tych parafiach 4 sierpnia,
10 grudnia 1424 r., kanonik kamieński 20 lutego 1425 r., z prebendą ołtarza NMP
w Stralsundzie 12 marca 1425 r.185, otrzymał 21 maja 1429 r. wielką prebendę
w Kamieniu; zrezygnował przed 17 października 1429 r. z wikariatu w kościele
NMP w Kołobrzegu; w sporze o prepozyturę kolegiacką w Kołobrzegu 1 lutego
1430 r., pełnił ją 13 marca 1430 r.186 Struktuariusz 25 maja 1429 r., 20 stycznia
1431 r., 24 maja 1440 r.187, nadal prepozyt kołobrzeski (1434), prepozyt klasztoru
żeńskiego w Wierzchnie (Verchen) 22 października 1434 r.188, ale też → kustosz
kamieński. Bez tytułu na liście świadków po archidiakonach z Uznamu i Pyrzyc,
przed witztumem przy czynności prawnej kapituły 8 stycznia 1444 r.; archidiakon pyrzycki 6 lutego 1444, 16 lipca 1446 r.189
3. Kanonik Marcin – 1493190.
4–5. Dziekan Jan Lichtevoth i kanonik vicarius tamquam Structuarii Rolanus
[Rolof] Plotze (Plotce) – 11 października 1487 r., wymieniony przy czynności
prawnej kapituły po dziekanie, a przed kantorem (Sangmeistrem), struktuariusz
i wikary w katedrze 11 listopada 1493 r.191
6. Jerzy Putkammer – zarazem → kantor w 1503 r.192
Prałaci kamieńscy – indeks
Skróty: dz. – dziekan, kan. – kantor, prep. – prepozyt, schol. – scholastyk, st. – struktuariusz, th. – kustosz, witz. – witztum (vicedominus)
185
Tamże, nr 500, 501.
186
RG 2583; IV, 1245, 1801.
187
RBK nr 519, 526, 574.
188
Tamże, nr 548; Klempin, s. 414.
189
RBK nr 581, 584, 597.
190
Klempin, s. 414.
191
UBB II, nr 355; RBK nr 946.
192
Klempin, s. 414.
30
Edward Rymar
Adolf, th. 6, dz. 7
Albert, th. 1
Aldenmissen Dytryk von, schol. 3
Allenkerken Herman de, kan. 3
Babenberg Ludolf (?), th. 12
Behr Bernard von, prep. (15), witz. 5
Berghausen Menso de, witz. 13
Berlinghoff Jan, dz. 22
Berser Bernard, th. 13
Bertoldi Bertold, schol. 17
Billerbeck Walter von, witz. 10
Blankenburg Henning (Jan) von, prep.
(21), schol. 21
Bokeman (v. Böke, Botzem) Gerard,
schol. 8
Boldenberg Henryk, th. 16a
Bollentin Jan von, dz. 14
Borcke Jakub von, schol. 28; Ernest, witz.
26
Bramstede Jan, dz. 28
Brandt Jan, th. 27
Brinck Rutger, dz. 27, th. 19
Bruckmann Mikołaj, schol. 20, witz. 21
Busler Marcin, th. 16
Carnitz Maciej, dz. 45, witz. 29
Chinow Jan, th. 29
Colner Luder zob. Köller
Cossebade Henning, prep. (23)
Crammon (Gramon) Henning, schol. 25
Crummenhusen Lucas, schol. 30
Damitz Mikołaj de, schol. 24
Dietmar, dz. 1, prep. 3,
Dietrich, th. 2, 5
Dolla Chrystian de, witz. 4
Dosse (de Dossa) Henning, schol. 18,
witz. 19
Dow Adam de, schol. 22
Dymyn Jan (I) de, witz. 11
Eg(ge)brecht Bernard, prep. (24); Marcin,
dz. 34
Eickstedt von: Dubslaw, schol. 38; Fryderyk (II) Starszy, witz. 3; Kaspar (Gaspar), dz. 30, witz. 20
Everstein von: Jerzy Kaspar, prep. (27);
Ludwik, prep. (26); Wolfgang, prep.
(25), dz. 35
Flemming Otto von, dz. 44
Florencjusz, dz. 3, prep. 5,
Fresen, dz. 21
Garyn Piotr, dz. 31
Gatczekowe (Gutzekow, Garzekow, Garzkow) Jan (II), witz. 12
Gerard mgr (de Güstrow?, de Trebetow),
schol. 5
Gerlach (Gerlich, Jerlagh) Jan, schol (?)
26, th. 23
Ghikow zob. Trechow
Gholtbeke Wislaw (Wyseke, Witzekin),
schol. 11, dz. 18
Ghyseler Zygfryd, schol. 9
Glasenapp Henning von, schol. 14, witz. 7;
Lubbert, th. 12
Gosler (Gryper) Werner, dz. 26, th. 15
Gotfryd, dz. 6
Göttingen von zob. Hacke
Gramon zob. Crammon
Gripeswalde Konrad von (z Gryfii), prep.
(14)
Gryper zob. Gosler
Güntersberg von: Egghard, witz. 14; Maciej, dz. 47, witz. 30; Henryk, th. 26;
Marcin, th. 30
Gustrow Henryk, dz. 23; Gerard von,
schol. 5
Gutzekow zob. Gatczekowe
Hacke (Hake) von Göttingen Jan, dz. 13
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
Hamborch Bernard, schol. 16, th. 14
Hammis Hartwig, schol.13
Helpte Filip von, prep. (18)
Henneberg Ludwik von, th. (?) 12
Henryk, schol. 2, th. 7
Heyse Laurenz, th. 18, st. 2
Hildebrand, prep. 10, schol. 6
Holk Wincenty, witz. 14–15
Hugo, dz. 2, schol. 1
Jan, th. 3
Jan (I), prep. 9
Jan I, dz. 4, 17
Jan II „Prus” (Prusco, Proyzko, Prutenus),
dz. 8
Jan III, dz. 10,
Jarosław, dz. 5
Kemmerer Jan, th. 17
Kleist von: Jakub, dz. 42, witz. 27; Przybysław, dz. 37, schol. 32; Mathias,
th. 31; Wilhelm, dz. 46, witz. 31
Köller (Colner, Kolre) Luder, dz. 16
Konrad II, prep. 6
Konrad (I) Świętoborzyc, prep. 2
Krackevitz Jan, schol. 36
Küssow Christian von, schol. 34
Lambert, prep. 8, dz. 9, schol. 4
Leuenhagen Jan, schol. 15
Levin Henryk, th. 25
Lichtevoth Jan, dz. 33, st. 4
Manteuffel Egghard von, prep. (17)
Marcin, st. 3
Mateusz, th. 4
Melscholt Valentin von, dz. 25
Meseberg Mikołaj, witz. 16
Mildenitz Wilhelm, th. 32
Mirow Chrystian, th. 21
Müller Marcin, schol. 23
Mund Henryk, th. 22
31
Neuenkirchen (Nienkerken, Nygenkerke)
Henryk von zob. dz. prep.?
Normann Melchior, schol. 35
Osten Aleksander von der, dz 38
Palborn Henryk, dz. 20
Paweł, kan. 1
Papendorf Jan von, prep. (19)
Plate Joachim, schol. 29; Jan, witz. 24
Platenschläger Jan, witz. 18
Plötz Rolof, st. 5
Proyzko, Prusco, Prutenus zob. Jan II
„Prus”
Pruce, Pritze (Preuss) Jan, schol. 7
Przybysław, prep. 4
Pusico zob. Jan II „Prus”
Puttkamer von: Jakub, dz. 39; Jerzy, st. 6
Rahmel von: Jerzy, th. 28; Henryk, witz.
28
Rambow Arnold, dz. 24, wicedz. 26a, witz.
17, st. 1; Otto, dz. 41
Rammin von: Otto, dz. 43; Wedego, prep.
(22), dz. 29
Reberg Filip de, witz. 9
Reiner, schol. 1a?
Rudolf, schol. 10
Salow zob. Szalow
Schonenbeke Michał, dz. 36
Sc(h)orlubbe Rudolf de, kan. 10, th. 11
Schulenburg Dietrich von, th. 24
Schuver (Scuver, Schüver, Scuuer, Schriver) Konrad, kan., schol. 10, witz. 8
Schwanebeck Mikolaj von, th. 10
Scorlubbe Rudolf de, th. 11
Specke Christian, kan. 11
Stegelitz Fryderyk (III) de, witz. 6
Stolberg Fryderyk von, th. 9, prep. 12
Strack Heyso, kan. 4
Adolf, th. 6, dz. 7
32
Edward Rymar
Sum Detlew, schol. 19
Swalenberg Antoni, dz. 40
Swawe (Suave) Bartłomiej, witz. 25; Jan,
witz. 23
Szalow (Zalow. Salow) Berser, dz. 19
Techow zob. Trechow
Tralow(e), de Croko, Trollois Markward
de, prep. (16)
Trampe Adam, schol. 37
z Trebetow (Trepetowe) Konrad, dz. 12
Trechow (Ghikow, Techow, Trichow, Trechowe, Trebetzow, Trebetowe) Zygfryd von, dz. 11
Vinzelberg Fryderyk von, witz. 1
Wachholtz Reimar von, prep. 11, witz. 2
Warth (Went) Dietrich, th. (?) 20
DIE PRÄLATEN
Wedel Jan de, schol. 27
Went zob. Warth
Werle Barnim de, prep. (13)
Werneri Henryk, schol. 12
Westphal Jan, prep. (20); Vrolicus, dz. 32,
witz. 22
Westual, schol. 19
Wilhelm, schol 1b?, prep. 7, biskup
Wisław, th 8
Wolde von dem: Baltazar schol. 31; Henning, dz. 41
Zalow zob. Szwol.
Zastrow Krzysztof von, witz. 32
Zitzewitz Antoni, schol. 33
Zygfryd, prep. 1
DES
KAMMINER DOMKAPITELS
TEIL
IV:
IM 12.–16.
JAHRHUNDERT
KUSTODEN, VIZTÜMER, BAUMEISTER
ZUSAMMENFASSUNG
Der Beitrag ist die Fortsetzung des Überblicks über die Prälaten des Kamminer
Domkapitels, d. h. der seit 1175 bestehenden geistlichen Gemeinschaft bei der Kathedrale in Kammin. Nach den früheren Verzeichnissen der Mitglieder dieser leitenden
Kanonikergruppe (d. h. der Pröpste, Dekane, Scholaster, Kantoren, Viztümer, Kustoden),
die im 19. Jahrhundert von Robert Klempin, Ludwig Kücken und im 20. Jahrhundert
von Grzegorz Wejman registriert wurden, wird hier versucht anhand eines breiteren
Quellenmaterials (z. B. des Repertorium Germanicum für die Jahre 1378–1471) kurze
Biogramme jener Menschen zu skizzieren, die nicht nur in der pommerschen Kirchengeschichte, sondern bisweilen auch in der Geschichte des Herzogtums Pommern eine bedeutende Rolle gespielt haben. Nach der Reform der pommerschen Kirche (1534) wurde die
bisherige Beschlussstruktur aufrechterhalten (Bischöfe, Kanoniker). In dem vorliegenden
Überblick beschränkte man sich auf das Verzeichnis der genannten Funktionspersonen,
obwohl das vorhandene Quellenmaterial für die Zeitspanne vom 16. bis zum 17. Jahrhundert ausführlichere Biogramme erlauben würde.
Prałatura kapituły kamieńskiej... Część IV: Tesaurariusze, witztumowie...
33
Die Einführung zu dem vierteiligen Ganzen ist im 2. Heft des „Przegląd Zachodniopomorski“ (PZP) für das Jahr 2009 enthalten (Teil I). Dort befinden sich auch bibliografische Hinweise und der Überblick der 29 an der Spitze des Domkapitels stehenden
Pröpste. Im Teil II (PZP 2009, H. 2) wurden 47 Dekane verzeichnet; im Teil III (PZP
2009, H. 4) beschäftigten wir uns mit 38 Scholastern und 30 Kantoren. Der vorliegende
vierte Teil enthält die Biogramme von bekannten Kustoden, 32 Viztümern (stellvertretenden Bischöfen im Domkapitel) und 6 Baumeistern sowie das alphabetische Namenverzeichnis.
Mit diesem Überblick ist die Darstellung der geistlichen Elite des Kamminer Klerus
noch lange nicht erschöpft. Zu der leitenden Gruppe des Diözesenklerus gehörten auch
die örtlichen Archidiakone, Pröpste und Dekane der Kollegiatstifte: des Marienstifts in
Kolberg, des Marien- und Ottostifts in Stettin, des St. Nikolaus-Stifts in Greifswald oder
des St. Peter-und-Paul-Stifts in Soldin. Der Verfasser schließt nicht aus, dass er zu dieser
Problematik zurückkehren wird.*193
Übersetzt von Krzysztof Gołda
193 *
Die Prälaten des Kollegiatstiftes in Soldin habe ich im „Nadwarciański Rocznik Historyczno-Archiwalny“ 13 (2006) vorgestellt. Für den Druck (in der Zeitschrift „Herald“) wurde ein Überblick der Archidiakone aus den neumärkischen Archidiakonaten vorbereitet.
P R Z E G L Ą D Z A C H O D N I O P O M O R S K I
TOM XXV (LI V) RO K 2 0 1 0 Z E S Z YT 1
R O Z P R A W Y
I
S T U D I A
PIOTR CHROBAK
Szczecin
WYBORY
SAMORZĄDOWE W WOJEWÓDZTWIE ZACHODNIOPOMORSKIM
W LATACH 1998–2006 NA TLE KRAJU1
Badania dotyczące zachowań wyborczych polskiego społeczeństwa w poszczególnych regionach kraju są trudniejsze do przeprowadzenia niż te w skali ogólnopolskiej. W wyniku reformy rządu Jerzego Buzka z 1 stycznia 1999 r. zredukowano liczbę województw z 49 do 16, co spowodowało, że na Pomorzu Zachodnim
z dwóch województw: szczecińskiego i koszalińskiego, a także z części słupskiego utworzono województwo zachodniopomorskie. Również reaktywowanie
powiatów utrudnia analizę porównawczą wyborów przeprowadzonych od roku
1998 do tych z lat 1990 oraz 1994. Dlatego wydaje się, że badając preferencje
polityczne mieszkańców Pomorza Zachodniego, należy uwzględnić okres sprzed
reformy administracyjnej z dwuszczeblowym samorządem (województwo i gmina) oraz okres po reformie, z trójszczeblowym podziałem administracyjnym (województwo, powiat oraz gmina).
1
Artykuł napisany na podstawie: P. Chrobak, Preferencje wyborcze społeczeństwa zachodniopomorskiego w III RP (praca doktorska). Poznań 2009. W artykule skoncentrowano się
przede wszystkim na wyborach samorządowych po wprowadzeniu wyżej wymienionej reformy.
Natomiast wybory parlamentarne z okresu III RP autor omówił szerzej w artykule: P. Chrobak,
Preferencje wyborcze mieszkańców Pomorza Zachodniego w III RP na tle kraju do 2007 roku.
W: Narodziny i zasady funkcjonowania województwa samorządowego. Doświadczenia województwa zachodniopomorskiego 1998–2008. „Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Administracji
Publicznej w Szczecinie” 2010, nr 1.
36
Piotr Chrobak
Wybory samorządowe w 1998 r.
Wybory na III kadencję samorządu odbyły się 11 listopada 1998 r. w oparciu
o zasady nowego podziału administracyjnego kraju2 oraz w myśl przepisów nowej ordynacji wyborczej3. Odbywały się łącznie do 2821 rad, w tym: do 2489 rad
gmin (z czego do 2156 rad gmin w gminach liczących do 20 tys. mieszkańców,
do 268 rad gmin w gminach zamieszkałych przez ponad 20 tys. obywateli oraz
do 65 rad miejskich w miastach grodzkich), do 308 rad powiatów, 16 sejmików
województw, rady miasta stołecznego Warszawy oraz 7 rad dzielnic w gminie
Warszawa-Centrum. Razem wybierano 63 767 radnych, w tym: 52 379 radnych
w radach gmin (z czego 41 474 radnych w gminach do 20 tys. mieszkańców,
7984 radnych w gminach zamieszkałych przez ponad 20 tys. obywateli, a także 2921 radnych rad miejskich w miastach na prawach powiatu), 10 290 radnych powiatów, 855 radnych województw, 68 radnych rady miasta stołecznego
Warszawy, jak również 175 radnych rad dzielnic w gminie Warszawa-Centrum.
W sumie w 23 756 obwodach wyborczych uprawnionych do głosowania było
28 544 777 obywateli4.
W gminach liczących do 20 tys. mieszkańców o wspomniane 41 474 mandaty w 2156 radach walczyło 122 722 kandydatów zgłoszonych na 93 891 listach.
Udział w wyborach wzięło 49,51% uprawnionych do głosowania. Natomiast
w gminach, w których liczba mieszkańców przekraczała 20 tys., o 7984 mandaty
w 268 radach ubiegało się 55 457 kandydatów z 6569 list. Frekwencja wyniosła
45,53%. Z kolei w miastach grodzkich o 2921 mandatów w 65 radach miast rywalizowało 29 912 kandydatów z 3242 list. Frekwencja wyniosła 39,84%. W nowo
powstałych powiatach 56 829 kandydatów zgłoszonych na 8907 listach walczyło
o 10 290 mandatów do 308 rad powiatów. Frekwencja wyniosła 47,76%5. Podział wszystkich mandatów przedstawiono w tabeli 1.
2
Ustawa z 24.07.1998 o wprowadzeniu zasadniczego trójstopniowego podziału terytorialnego państwa. DzU z 24.07.1998, nr 96, poz. 603; Ustawa z 24.07.1998 o wejściu w życie ustawy
o samorządzie powiatowym, ustawy o samorządzie województwa oraz ustawy o administracji rządowej w województwie. DzU z 24.07.1998, nr 99, poz. 631; Ustawa z 5.06.1998 o samorządzie
powiatowym. DzU z 5.06.1998, nr 91, poz. 578; Ustawa z dnia 5.06.1998 o samorządzie województwa. DzU z 5.06.1998, nr 91, poz. 576.
3
Ustawa z 16.07.1998 – Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw. DzU z 16.07.1998, nr 95, poz. 602.
4
Obwieszczenie Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) z 23.10.1998. DzU z 23.10.1998,
nr 131, poz. 861.
5
Tamże.
37
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
Tabela 1
Łączny podział mandatów wszystkich szczebli
w wyborach samorządowych w roku 1998
Nazwa komitetu
Liczba mandatów
AWS
SLD
Przymierze Społeczne
Unia Wolności
Ruch Patriotyczny Ojczyzna
Stowarzyszenie Rodzina Polska
Komitety wyborcze o nieokreślonych preferencjach politycznych
Źródło: Obwieszczenie PKW z 23.10.1998. DzU z 23.10.1998, nr 131, poz. 861.
10 615
8 837
4 584
1 146
256
151
38 174
Akcja Wyborcza Solidarność (AWS), podobnie jak Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD), szła do wyborów samodzielnie, natomiast Polskie Stronnictwo
Ludowe (PSL) oraz Unia Pracy (UP) wraz z Krajową Partią Emerytów i Rencistów (KPEiR) zdecydowały się na utworzenie koalicji – Przymierze Społeczne
(PS). Zdaniem Dominika Siekluckiego należy zwrócić uwagę na bardzo dobry
wynik SLD, gdyż po przegranych wyborach parlamentarnych (w roku 1997)
z AWS Sojusz powoli zaczął zmniejszać dystans do tej formacji (zajmującej
wówczas pozycję na scenie politycznej). Jednocześnie wspomniany autor zauważa, że ówczesne wybory samorządowe istotnie przyczyniły się do przekształcenia
się SLD z szerokiej koalicji wyborczej w jednolite ugrupowanie polityczne6.
Wybory do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego
oraz w Szczecinie w roku 1998
Wybory do 16 sejmików województw odbywały się w 127 okręgach wyborczych.
Łącznie o 855 mandatów radnych ubiegało się 7426 kandydatów zgłoszonych na
859 listach. Zainteresowanie wyborami wyniosło 45,35%7. Wyniki wyborów do
sejmików województw w skali kraju oraz w województwie zachodniopomorskim
przedstawia tabela 2.
6
D. Sieklucki, Partie lewicy i centrolewicy w polskim systemie partyjnym. Kraków 2006,
s. 151.
7
Obwieszczenie PKW z 23.10.1998. DzU z 23.10.1998, nr 131, poz. 861.
38
Piotr Chrobak
Tabela 2
Wyniki wyborów do sejmików województw w skali kraju
i w województwie zachodniopomorskim w 1998 roku
Liczba mandatów
Nazwa komitetu
Liczba
mandatów
Procent
głosów
AWS
342
40,0
SLD
329
38,5
Przymierze Społeczne
89
10,4
W skali kraju
UW
76
8,9
Komitety regionalne i kandydaci
19
2,2
SLD
22
48,8
AWS
13
28,8
W Sejmiku Województwa
UW
6
13,3
Zachodniopomorskiego
Przymierze Społeczne
3
6,6
Ruch Patriotyczny Ojczyzna
1
2,2
Źródło: Obwieszczenie PKW z 23.10.1998. DzU z 23.10.1998, nr 131, poz. 861; M. Czerwiński,
Kampania i wyniki wyborów do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego w 2002
roku. W: Wybory samorządowe w 2002 roku w Szczecinie. Red. K. Kowalczyk. Szczecin
2003, s. 140.
O tym, jakie ugrupowanie zwyciężyło w nowo powstałym województwie
zachodniopomorskim najlepiej świadczą wyniki pierwszych bezpośrednich
wyborów do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego (SWZ), kiedy
o 45 mandatów ubiegało się 332 kandydatów. Mimo że w skali kraju najwięcej swoich przedstawicieli do sejmików województw wprowadziła AWS, a SLD
zajął drugie miejsce, to w województwie zachodniopomorskim nastąpiła odwrotna sytuacja – zwycięzcą został SLD. Podobnie było w przypadku trzeciego
i czwartego miejsca. W skali kraju na trzeciej pozycji ulokowało się PS, a Unia
Wolności (UW) znalazła się na miejscu czwartym; w omawianym regionie UW
okazała się trzecią siłą, spychając PS na pozycję czwartą. Jeden mandat uzyskał
także Ruch Patriotyczny Ojczyzna8 (zdobył go Marian Jurczyk, jeden z liderów
tej formacji politycznej).
8
W skład Ruchu Patriotycznego „Ojczyzna” wchodziły: KPN – Obóz Patriotyczny, Ruch
Odbudowy Polski, Krajowe Porozumienie Emerytów i Rencistów Rzeczypospolitej Polskiej oraz
Narodowo-Chrześcijańsko-Demokratyczny Blok dla Polski.
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
39
Jednak mimo dobrego wyniku w regionie zachodniopomorskim SLD nie
udało mu się zdobyć ponad połowy głosów, dlatego aby móc rządzić, Sojusz zawiązał koalicję z PS (z trzech zdobytych mandatów, dwa przypadły PSL, a jeden
Andrzejowi Lepperowi z Samoobrony RP), w wyniku czego doszło do powołania zarządu województwa9.
Z kolei w stolicy województwa zachodniopomorskiego SLD ponownie
uzyskał najlepszy wynik (24 mandaty), drugie miejsce zajęła AWS (21 mandatów), trzecie UW (8 mandatów), czwarte Niezależny Ruch Mariana Jurczyka
(6 mandatów), a na miejscu piątym ulokował się Komitet „Osiedlowców”, zdobywając jeden mandat10. Patrząc na wyniki lewicy z roku 1990 oraz 1994, można
zauważyć powolne umacnianie się tej formacji w Szczecinie11.
Wybory samorządowe w roku 2002
Wybory samorządowe odbyły się 27 października 2002 r. Przed wyborami dokonano kilku ważnych zmian w ordynacji wyborczej12 – aby zwiększyć niezależność prezydentów, burmistrzów i wójtów od radnych poszczególnych miast
oraz gmin, a także wzmóc zainteresowanie samymi wyborami, wprowadzono
bezpośrednie wybory na prezydentów, burmistrzów i wójtów. Zmniejszono również liczbę wybieranych radnych oraz wprowadzono 5% próg wyborczy dla
ugrupowań politycznych, których kandydaci ubiegali się o mandaty w radach
miast i województw. Wybierano także 30-osobowy SWZ, który wcześniej liczył
45 radnych.
9
Na postawie dokumentów PKW.
10
Na podstawie dokumentów PKW oraz Urzędu Miasta Szczecin.
Wyniki wyborów do Rady Miasta Szczecin w roku: 1) 1990: OKP „Solidarność” – 52 mandaty, Sojusz na rzecz Szczecina – 4 mandaty, Forum Demokratyczne – 3 mandaty, Alternatywa
90 – 1 mandat; 2) 1994: SLD – 21 mandatów, UW – 16 mandatów, Szczecińskie Porozumienie
Samorządowe – 11 mandatów, BBWR – 5 mandatów, Samorządy Osiedlowe – 4 mandaty, Liga
Zachodniopomorska – 3 mandaty. Dane za PKW i Urzędem Miasta Szczecin.
11
Ustawa z 16.07.1998 Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw. DzU z 1998, nr 95, poz. 602 ze zm.; Ustawa z 20.06.2002 O bezpośrednim wyborze
wójta, burmistrza i prezydenta miasta. DzU z 2002, nr 113, poz. 984; nr 127, poz. 1089; Ustawa
z 11.04.2001 o zmianie ustaw: o samorządzie gminnym, o samorządzie powiatowym, o samorządzie województwa, o administracji rządowej w województwie oraz o zmianie niektórych innych
ustaw. DzU z 11.04.2001, nr 45, poz. 497.
12
40
Piotr Chrobak
W województwie zachodniopomorskim w roku 2002 do obsadzenia były
334 mandaty w 18 radach powiatów. Zainteresowanie wyborami wyniosło
48,69%. Pod względem frekwencji region zachodniopomorski ulokował się na
11. pozycji w kraju. Najwyższa frekwencja wystąpiła w województwie świętokrzyskim (53,55%), a najniższa w opolskim (41,28%). Z kolei w odniesieniu do
najniższego szczebla samorządu lokalnego w omawianym regionie do zdobycia
były 1834 mandaty w 114 radach gmin. Tu zainteresowanie głosowaniem były
mniejsze i wyniosło 43,61%. Jednak pod względem frekwencji województwo
zachodniopomorskie ulokowało się na 10 miejscu (o jedno miejsce lepiej niż
w przypadku głosowania do rad powiatów). Natomiast najwyższą frekwencję
odnotowano także w województwie świętokrzyskim (50,37%), a najniższą w śląskim (37,95%)13.
Wybory do rad miast Szczecina, Koszalina, Świnoujścia,
Stargardu Szczecińskiego i Kołobrzegu w roku 2002
W Szczecinie o 31 mandatów walczyły 22 komitety14 w pięciu okręgach
wyborczych, z których tylko sześciu udało się zdobyć swoją reprezentację.
Frekwencja wyniosła 32,15%. W podzielonym na cztery okręgi wyborcze Koszalinie sześć komitetów15 rywalizowało o 25 mandatów. Swoich przedstawicieli
do rady miasta wprowadziły aż cztery komitety. Zainteresowanie wyborami wyniosło 35,99%. W Świnoujściu o 21 mandatów, które były do zdobycia w trzech
13
Na podstawie dokumentów PKW; Obwieszczenie PKW z 8.11.2002 w sprawie zbiorczych
wyników wyborów do rad na obszarze kraju, przeprowadzonych 27.10.2002. DzU z 8.11.2002,
nr 187, poz. 1568.
14
KKW SLD-UP; KW PSL; KWW Teresy Lubińskiej; KWW Prawdziwa Obrona; KWW
Wspólnota Obywatelska; KWW Zachodniopomorska Wspólnota Samorządowa; KWW Pracowników Gospodarki Morskiej „Morski Szczecin 2005”; KWW Antyklerykalna Polska; KWW Przyjaźń dla ludzi, zwierząt i Ziemi – nasze miasto w szczęśliwe zamieni; KW Samoobrona RP; KWW
Niezależnego Komitetu Mariana Jurczyka; KWW „Pogoń Walcząca”; KWW Polskie Stowarzyszenie Patriotyczne „Kontra 2000”; KWW „Wspólnota 2002”; KWW Szczecińska Konfederacja
Samorządowa; KWW POPiS dla Szczecina; KW LPR; KWW Razem Polsce; KWW Obywatelski
KWW Gryfa; KWW Platforma Samorządowa; KWW Prawobrzeże w Szczecinie; KWW Zjednoczeni dla Rozwoju Szczecina i Województwa Zachodniopomorskiego. Dane za: PKW.
15
KKW SLD-UP; KWW „Forum samorządowe G-12”; KW LPR; KWW POPiS Koszalin;
KW Samoobrona RP; KWW Blok Samorządowy „Integracja i Rozwój”. Dane za: PKW.
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
41
okręgach wyborczych, zabiegało 11 komitetów16. Swoją reprezentację uzyskało pięć komitetów. Frekwencja wyniosła 40,46%. W Stargardzie Szczecińskim
o 23 mandaty rywalizowało 12 komitetów17 w trzech okręgach wyborczych,
z których pięciu udało się wprowadzić swoich przedstawicieli do rady miasta.
Zainteresowanie wyborami wyniosło 31,35%. W Kołobrzegu podzielonym na
cztery okręgi wyborcze siedem komitetów18 walczyło o 21 mandatów. Swoją
reprezentację w radzie miasta uzyskały cztery komitety. Frekwencja wyniosła
38,76%19. Wyniki zwycięskich komitetów w omawianych miastach przedstawia
tabela 3.
Analizując wyniki wyborów, można zauważyć, że z wyjątkiem Koszalina,
w którym zwyciężył wspólny komitet Platformy Obywatelskiej Rzeczypospolitej Polski (PO RP) oraz Prawa i Sprawiedliwości (PiS), w pozostałych czterech
miastach zwycięstwo odniósł komitet SLD-UP (w Koszalinie zajął 2. pozycję).
Mimo że w Koszalinie połączone siły PO RP wraz z PiS odniosły sukces, to
już w Szczecinie znalazły się dopiero na trzeciej pozycji, zdobywając tyle samo
mandatów co dwa niezależne komitety, które ulokowały się na pozycji drugiej
oraz czwartej. Natomiast w stolicy województwa bezkonkurencyjny okazał się
komitet lewicy, któremu zabrakło zaledwie dwóch mandatów do samodzielnego rządzenia (było to już 3. z rzędu zwycięstwo lewicy w tym mieście). Jednak
w żadnym mieście żadnemu komitetowi nie udało się uzyskać ponad połowy
mandatów. Niemniej jednak zwycięstwa lewicy w poszczególnych radach miast
nie przełożyły się na taki sam sukces w wyborach prezydentów omawianych
miast regionu.
16
KKW SLD-UP; KW Towarzystwa Samorządowego „Nowa Fala”; KW LPR; KWW Świnoujście – Wspólnota Samorządowa; KWW Antyklerykalna Polska; KWW Prawicowy KW „Sierpień 80”; KWW Grupa Morska – Cała Naprzód; KWW Prawo i Samorządność – Świnoujście;
KW Samoobrona RP; KWW Świnoujście.pl; KW PO RP. Dane za: PKW.
KKW SLD-UP; KWW Niezależni Stargard; KWW Bezrobotni Pomorza; KWW Stargardzki
KWW Rozwój; KW LPR; KWW Demokracja Bezpartyjnych; KWW Platforma Samorządowa;
KW Polskiej Wspólnoty Narodowej; KWW Prawica Samorządowa; KW Samoobrona RP; KWW
„Teraz My”; KWW „Przyszłość z pracą”.
17
18
KKW SLD-UP; KW PSL; KW LPR; KWW My Mieszkańcy; KWW Radcy Prawnego
Macieja Połowniaka; KWW „CentroPrawica Razem”; KW Samoobrona RP. Dane za: PKW.
19
Na podstawie dokumentów PKW.
42
Piotr Chrobak
Tabela 3
Wyniki wyborów do rad miast Szczecina, Koszalina, Świnoujścia,
Stargardu Szczecińskiego i Kołobrzegu w roku 2002
Miasto
Nazwa komitetu
Uzyskane
głosy
Procent
głosów
Liczba
mandatów
24,52
12,87
11,10
9,60
14
5
5
5
7,58
5,50
32,55
28,24
13,34
14,09
26,37
1
1
10
9
4
2
9
15,05
4
12,83
12,31
3
3
8,31
2
34,84
18,38
13,20
10,40
8,39
33,50
32,17
12,40
10,85
11
5
3
3
1
9
8
3
1
KKW SLD-UP
24 440
KWW Teresy Lubińskiej
12 324
KWW POPiS dla Szczecina
10 630
Szczecin
KWW Niezależnego Komitetu Mariana Jur- 9 192
czyka
KW LPR
7 257
KWW Razem Polsce
5 266
KWW POPiS Koszalin
9 661
KKW SLD-UP
8 384
Koszalin
KW Samoobrona RP
3 961
KWW „Forum samorządowe G-12”
4 183
KKW SLD-UP
3 389
KW Towarzystwa Samorządowego „Nowa
1 934
Fala”
1 649
Świnoujście KWW Grupa Morska „Cała Naprzód”
KWW Świnoujście.pl
1 582
KWW Świnoujście – Wspólnota Samorzą1 068
dowa
KKW SLD-UP
5 749
KWW Platforma Samorządowa
3 034
Stargard
KWW Samoobrona RP
2 178
Szczeciński
KW LPR
1 716
KWW Prawica Samorządowa
1 385
KKW SLD-UP
4 579
KWW „CentroPrawica Razem”
4 397
Kołobrzeg
KW Samoobrona RP
1 695
KWW My Mieszkańcy
1 483
Źródło: na podstawie danych PKW.
Wybory prezydentów miast w roku 2002
W województwie zachodniopomorskim w roku 2002 wybierano pięciu prezydentów miast (w Szczecinie, Koszalinie, Świnoujściu, Stargardzie Szczecińskim
i Kołobrzegu), 56 burmistrzów oraz 53 wójtów. W wyniku pierwszej tury głosowania udało się obsadzić jeden urząd prezydenta (Koszalin), 18 stanowisk
burmistrzów oraz 23 urzędy wójtów. W przypadku obsadzenia pozostałych
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
43
71 stanowisk przeprowadzono ponowne głosowanie. Łącznie w całym województwie uprawnionych do oddania głosu było 1 317 766 osób, z czego zagłosowało 574 870 wyborców, co dało frekwencję na poziomie 43,62%. W tej sytuacji
pod względem zainteresowania wyborami region zachodniopomorski zajął 10.
miejsce. Najwyższą frekwencję odnotowano w województwie świętokrzyskim
(50,43%), natomiast najniższą w śląskim (37,98%)20.
W Szczecinie o fotel prezydenta miasta walczyło najwięcej kandydatów
w skali kraju, bo aż 13. Do drugiej tury przeszli Marian Jurczyk (kandydat niezależny) oraz Edmund Runowicz (kandydat SLD-UP), ówczesny prezydent Szczecina.
Zainteresowanie wyborami wyniosło 32,15%. W Koszalinie o urząd głowy miasta
ubiegało się pięciu kandydatów. W mieście tym, jako jedynym w województwie
(spośród wybierających prezydenta), o tym, kto będzie jego prezydentem rozstrzygnięto już w pierwszym głosowaniu. W wyborach bezpośrednich został nim
Mirosław Mikietyński (kandydat PO RP oraz PiS). Frekwencja wyniosła 35,99%.
W Świnoujściu liczba pretendentów do urzędu prezydenta wyniosła osiem osób.
W drugiej turze znaleźli się Janusz Żmurkiewicz (kandydat SLD-UP) oraz Stanisław Możejko (kandydat niezależny). Frekwencja wyniosła 40,47%. W Stargardzie
Szczecińskim o stanowisko głowy miasta walczyło sześciu kandydatów. W drugiej
turze spotkali się ówczesny prezydent Kazimierz Nowicki (kandydat SLD-UP)
z kandydatem Platformy Samorządowej Sławomirem Pajorem. Zainteresowanie
wyborami wyniosło 31,34%. Ostatnim miastem w regionie zachodniopomorskim,
w którym wybierano prezydenta, był Kołobrzeg. O urząd ten rywalizowało pięciu kandydatów, z których do drugiej tury przeszli Henryk Bieńkowski (kandydat
KW „CentroPrawica Razem”) oraz Zbigniew Błaszczuk (kandydat SLD-UP).
Frekwencja wyniosła 38,76%. Wyniki wyborów na prezydentów poszczególnych
miast regionu zachodniopomorskiego przedstawiono w tabeli 4.
Wyniki drugiej tury wyborów prezydentów miast w roku 2002
W ponownym głosowaniu w regionie zachodniopomorskim do obsadzenia były
cztery stanowiska prezydentów, 37 urzędów burmistrzów oraz 30 stanowisk
wójtów. Zainteresowanie wyborami wyniosło 37,29%. Pozwoliło to na zajęcie piątego miejsca pod względem frekwencji w skali wszystkich województw.
20
Tamże; Obwieszczenie PKW z 11.11.2002 w sprawie wyników wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast przeprowadzonych na obszarze kraju 27.10.2002 oraz 10.11.2002.
DzU z 11.11.2002, nr 190, poz. 1593.
44
Piotr Chrobak
Tym razem najwyższą frekwencję odnotowano w województwie podkarpackim
(41,22%), a najniższą ponownie w śląskim (29,33%)21.
Tabela 4
Wyniki pierwszej tury wyborów w roku 2002 na prezydentów miast
w województwie zachodniopomorskim
Miasto
Imię i nazwisko
Stargard Szczeciński
Świnoujście
Koszalin
Szczecin
1
21
Nazwa komitetu zgłaszającego
2
3
Liczba
Procent Wygłogłosów brany
sów
4
5
Uczestniczy
w II
turze
6
7
Marian Jurczyk
Edmund Runowicz
KWW Niezależnego Komitetu Mariana Jurczyka 28 275
KKW SLD-UP
24 199
27,81
23,80
Nie
Nie
Tak
Tak
Teresa Lubińska
KWW Teresy Lubińskiej
23 839
23,44
Nie
Nie
Ryszard Chwastek
KW LPR
5 661
5,57
Nie
Nie
Włodzimierz Puzyna
KWW „Wspólnota 2002”
3 965
3,90
Nie
Nie
Andrzej Łuszczewski
KWW Wspólnota Obywatelska
3 932
3,87
Nie
Nie
Zbigniew Zalewski
KWW Razem Polsce
3 210
3,16
Nie
Nie
Mirosława Masłowska
KWW POPiS dla Szczecina
2 409
2,37
Nie
Nie
Michał Chrobrowski
KWW ZWS
1 973
1,94
Nie
Nie
Janusz Chrzanowski
KW Samoobrona RP
1 922
1,89
Nie
Nie
Krzysztof Mościbroda
KWW Antyklerykalna Polska
1 204
1,18
Nie
Nie
Andrzej Posłuszny
Andrzej Kamrowski
Mirosław Mikietyński
KW PSL
KWW SKS
KWW POPiS Koszalin
596
496
15 391
0,59
0,49
50,75
Nie
Nie
Tak
Nie
Nie
Henryk Sobolewski
KWW „Forum Samorządowe G-12”
5 992
19,76
Nie
Jerzy Zaroda
KKW SLD-UP
5 249
17,31
Nie
–
Zbigniew Przybylski
Janusz Kisieliński
Janusz Żmurkiewicz
KW Samoobrona RP
3 098
KWW Blok Samorządowy „Integracja i Rozwój” 599
KKW SLD-UP
3 962
10,21
1,98
29,93
Nie
Nie
Nie
Tak
Stanisław Możejko
Zbigniew Pomieczyński
Irena Kurszewska
Lechosław Goździk
KWW Świnoujście.pl
KW Towarzystwa Samorządowego „Nowa Fala”
KWW Świnoujście – Wspólnota Samorządowa
KWW Grupa Morska – Cała Naprzód
3 631
1 331
1 187
1 039
27,43
10,06
8,97
7,85
Nie
Nie
Nie
Nie
Tak
Nie
Nie
Nie
Joanna Pyłat
KW PO RP
909
6,87
Nie
Nie
Ryszard Jankowski
Edward Zając
Kazimierz Nowicki
KW LPR
KWW Prawo i Samorządność – Świnoujście
KKW SLD-UP
753
424
5 980
5,69
3,20
35,28
Nie
Nie
Nie
Nie
Nie
Tak
Sławomir Pajor
KWW Platforma Samorządowa
4 163
24,56
Nie
Tak
Artur Kwiatkowski
KW Samoobrona RP
3 459
20,40
Nie
Nie
Jarosław Koziołek
KWW Prawica Samorządowa
1 941
11,45
Nie
Nie
Stanisław Orliński
Bolesław Tejkowski
KWW Stargardzki KWW Rozwój
KW Polskiej Wspólnoty Narodowej
1 147
262
6,77
1,55
Nie
Nie
Nie
Nie
Tamże.
45
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
Kołobrzeg
1
2
3
4
5
6
7
Henryk Bieńkowski
KWW „CentroPrawica Razem”
5 186
37,33
Nie
Tak
Zbigniew Błaszczuk
KWW SLD-UP
4 358
31,37
Nie
Tak
Marek Sobczak
KW Samoobrona RP
2 161
15,55
Nie
Nie
Tadeusz Laskowski
Maciej Połowniak
KWW My Mieszkańcy
KWW Radcy Prawnego Macieja Połowniaka
1 100
7,92
1 089 784
Nie
Nie
Nie
Nie
Źródło: na podstawie danych PKW.
Z wyjątkiem Koszalina, gdzie wybrano prezydenta już w pierwszej turze,
w pozostałych czterech miastach odbyło się ponowne głosowanie. W Szczecinie M. Jurczyk pokonał różnicą 6932 głosów E. Runowicza, zostając tym samym pierwszym prezydentem Szczecina wybranym w wyborach bezpośrednich.
Zainteresowanie wyborami wyniosło 31,81%. W Świnoujściu zwycięzcą został
J. Żmurkiewicz, który pokonał S. Możejkę różnicą 1336 głosów. Frekwencja wyniosła 39,63%. W Stargardzie Szczecińskim najwyższe poparcie zdobył S. Pajor, który zwyciężył różnicą 4132 głosów z K. Nowickim. Frekwencja wyniosła
27,43%. Natomiast w Kołobrzegu H. Bieńkowski uzyskał wyższe poparcie niż
Z. Błaszczuk o 1670 głosów. Zainteresowanie wyborami wyniosło 33,71%22.
Wyniki ponownego głosowania na prezydentów poszczególnych miast województwa zachodniopomorskiego przedstawia tabela 5.
Tabela 5
Wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich
w województwie zachodniopomorskim w roku 2002
Miasto
Imię i nazwisko
Marian Jurczyk
Edmund Runowicz
Janusz Żmurkiewicz
Świnoujście
Stanisław Możejko
Sławomir Pajor
Stargard
Szczeciński Kazimierz Nowicki
Henryk Bieńkowski
Kołobrzeg
Zbigniew Błaszczuk
Szczecin
Nazwa komitetu zgłaszającego
Liczba % gło- Wygłosów sów brany
KWW Niezależnego Komitetu Mariana Jurczyka 53 981 53,43 Tak
KKW SLD-UP
47 049 46,57 Nie
KKW SLD-UP
7 231 55,09 Tak
KWW Świnoujście.pl
5 895 44,91 Nie
KWW Platforma Samorządowa
9 673 63,58 Tak
KKW SLD-UP
5 541 36,42 Nie
KWW „CentroPrawica Razem”
7 025 56,26 Tak
KWW SLD-UP
5 355 43,26 Nie
Źródło: na podstawie danych PKW.
Analizując wyniki wyborów na prezydentów w poszczególnych miastach
regionu, można zauważyć, że mimo iż we wszystkich miastach, w których odbywało się ponowne głosowanie, do drugiej tury poprzechodzili kandydaci SLD-UP,
22
Tamże.
46
Piotr Chrobak
to tylko w Świnoujściu zwyciężył kandydat lewicy. W Stargardzie Szczecińskim
wygrał kandydat popierany m.in. przez PO RP, UW i SKL-RNP, w Kołobrzegu
kandydat PO RP, PiS oraz UW, a w Koszalinie pretendent PO RP i PiS. Natomiast w Szczecinie prezydentem został kandydat niezależny – legenda Sierpnia
’80. Spowodowało to, że lewica, mimo iż uzyskała najlepsze wyniki w wyborach
do rad miast w omawianych miejscowościach (z wyjątkiem Koszalina), to tylko
w Świnoujściu mogła wraz z prezydentem stabilnie zarządzać miastem.
Wybory do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego w roku 2002
W województwie zachodniopomorskim o swoją reprezentację w sejmiku ubiegało się 14 komitetów wyborczych23, z których zaledwie pięciu udało się zdobyć mandaty. Zainteresowanie wyborami wyniosło 43,60%, pod względem
frekwencji region zachodniopomorski ulokował się na 10. miejscu. Najwyższą
frekwencję odnotowano w województwie świętokrzyskim (50,42%), a najniższą
w śląskim (37,96%). Wybory do SWZ odbywały się w pięciu okręgach wyborczych. Najwyższa frekwencja wystąpiła w okręgu nr 5 (48,93%), w którym do
obsadzenia było siedem mandatów, a najniższa w okręgu nr 1 (33,21%), gdzie do
zdobycia było osiem mandatów. W pozostałych trzech okręgach zainteresowanie
wyborami wyniosło: w okręgu nr 2 – 47,38%, nr 3 – 47,98% i nr 4 – 45,85%.
Do obsadzenia było w nich po pięć mandatów24.
Zwycięzcą wyborów została koalicja SLD-UP, która zdobyła 13 mandatów,
jednak było to za mało do samodzielnego rządzenia25. Na drugim miejscu ulokowała się Samoobrona RP (7 mandatów), a na trzecim Liga Polskich Rodzin
(LPR) – sześć mandatów, co mogło być pewnym zaskoczeniem, zwłaszcza że
połączone siły PO RP z PiS znalazły się dopiero na czwartym miejscu, zdobywa-
23
KW LPR; KW Samoobrona RP; KKW SLD-UP; Krajowy KWW Unia Samorządowa; KW
Alternatywna Partia Pracy; KW PSL; KW Konserwatywno-Liberalna Partia UPR; KW KPEiR;
KWW Konfederacja Ruch Obrony Bezrobotnych RP; KWW Razem Polsce; KWW „Wspólnota
2002”; KKW PO-PiS; KWW Antyklerykalna Polska; KWW ZWLKP Kobiety Aktywne. Dane za:
PKW.
Na podstawie dokumentów PKW; Obwieszczenie PKW z 8.11.2002 w sprawie zbiorczych
wyników wyborów do rad na obszarze kraju, przeprowadzonych 27.10.2002. DzU z 8.11.2002,
nr 187, poz. 1568.
24
25
Na skutek porozumienia SLD-UP z Samoobroną RP doszło do powołania zarządu sejmiku
województwa. Marszałkiem województwa zachodniopomorskiego został Zygmunt Meyer (SLD),
a Andrzej Mucek (Samoobrona RP) i Henryk Rupnik (SLD) zostali wicemarszałkami.
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
47
jąc zaledwie trzy mandaty. Natomiast KW PSL był ostatnim komitetem, któremu
udało się wprowadzić swoją reprezentację (1 mandat)26.
Wybory samorządowe w roku 200627
Wybory samorządowe w roku 2006 odbywały się w oparciu o ordynację wyborczą28, w której nowo wprowadzone zmiany budziły nie mniej emocji, niż zmiany
dokonane przed wyborami w roku 200229. Mimo że zmiany te w porównaniu
z rokiem 2002 nie były aż tak rewolucyjne, to dyskusja nad ich wprowadzeniem
trwała praktycznie do ostatniej chwili. Mowa tu o przeforsowanej przez PiS możliwości blokowania list wyborczych30. Nie pomogło tu nawet zaskarżenie przez
posłów PO RP, PSL oraz SLD do Trybunału Konstytucyjnego (TK) nowelizacji
ordynacji wyborczej, jakoby łamała zasadę równości prawa wyborczego. Zdaniem TK do naruszenia konstytucji nie doszło31. Z tej opcji skorzystało kilka
ugrupowań, tworząc m.in. następujące bloki: 1) PiS, Samoobrona RP oraz LPR;
2) PO RP, PSL wraz z KPEiR32. Tak mocno popierane przez PiS blokowanie
list33 miało doprowadzić tę partię do osiągnięcia lepszego wyniku wyborczego od
PO RP. Paradoksalnie okazało się, że przyczyniło się do zwycięstwa tej ostatniej
26
Na podstawie dokumentów PKW.
Patrz też: P. Chrobak, Wybory samorządowe w 2006 roku w Szczecinie oraz do Sejmiku
Województwa Zachodniopomorskiego. „Przegląd Zachodniopomorski” 2008, z. 1, s. 25–57; tegoż,
Wybory samorządowe w 2006 roku w Szczecinie. „Kronika Szczecina 2006”, nr XXV. Szczecin
2007, s. 197–216; tegoż, Podsumowanie wyborów samorządowych w 2006 roku w województwie
zachodniopomorskim. W: Wybory samorządowe 2006 w województwie zachodniopomorskim. Red.
P. Chrobak. Szczecin 2007, s. 7–26.
27
Ustawa z 16.07.1998 – Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw, ze zm. oraz Ustawa z 20.06.2002 – o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta, ze zm.
28
Chodzi m.in. o ograniczenie liczby radnych oraz wprowadzenie bezpośrednich wyborów
na prezydentów, burmistrzów oraz wójtów.
29
30
Art. 64 la. Ustawy z 16.07.1998 – Ordynacja wyborcza do rad gmin... DzU z 2007, nr 25,
poz. 162.
31
PAP, Trybunał o ordynacji wyborczej. Można blokować. „Kurier Szczeciński” (dalej: KS),
www.kurier.szczecin.pl, 5.11.2006.
Na podstawie dokumentów PKW; Do sejmików PO razem z PSL, www.platforma.org,
8.10.2006; Lokalni liderzy PSL zadecydują o grupowaniu list w wyborach samorządowych,
www.psl.org.pl, 9.10.2006; PSL nie boi się bloku z PO ani z PiS, www.psl.org.pl, 21.10.2006.
32
33
Prezydent: podpiszę nowelizację samorządowej ordynacji wyborczej, www.pis.org.pl,
3.09.2006; Sejm debatuje nad poprawkami Senatu do ordynacji samorządowej, www.pis.org.pl,
6.09.2006.
48
Piotr Chrobak
(gdyż liderzy PiS przewidywali, że PO RP pójdzie do wyborów samodzielnie).
Na lepszy wynik drugiego bloku mógł mieć wpływ również fakt, iż elektorat
tworzących go partii raczej się uzupełniał, natomiast w przypadku pierwszego
bloku niejednokrotnie się zazębiał.
Zanim wprowadzono możliwość blokowania list, doszło do dość niespodziewanego sojuszu partii lewicowych (SLD, Socjaldemokracji Polski oraz UP)
z byłą UW – przekształconą w Partię Demokratyczną-demokraci.pl, które utworzyły koalicję samorządową34 pretendującą do miana centrolewicy. Zdaniem
liderów Lewicy i Demokratów (LiD), mimo dawnych różnic, jakie dzieliły te
ugrupowania, nową osią podziałów nie była już segregacja sceny politycznej na
partie postkomunistyczne i postsolidarnościowe, lecz na ugrupowania odnoszące
się pozytywnie lub negatywnie do osiągnięć Okrągłego Stołu oraz całego okresu
transformacji III RP. Koalicja LiD, zdaniem jej twórców, miała stać się wyraźną
alternatywą dla koalicji partii rządzących (PiS, Samoobrona RP i LPR) oraz dla
PO RP35. Z drugiej jednak strony porozumienie to można było odczytać jako
próbę obrony przed zniknięciem ze sceny politycznej niektórych jego członków,
m.in. PD czy UP. Dlatego wydaje się, że bardziej niż z miłości było to małżeństwo z rozsądku36.
Wybory w stolicy województwa zachodniopomorskiego w roku 2006
Podobnie jak w roku 2002, także w 2006 Szczecin podzielony był na pięć okręgów wyborczych, gdzie o 31 mandatów radnych ubiegało się 545 kandydatów
z 66 list wyborczych w 14 komitetach37. W przeciwieństwie do roku 2002 zmieniła się liczba wybieranych radnych w okręgu nr 3 i 5. W okręgu nr 3 w roku
34
Porozumienie wyborcze: Porozumienie Lewicy i Demokratów „Wspólna Polska” podpisane
w warszawskim hotelu Gromada przez liderów SLD, SdPL, UP oraz PD 3.09.2006 r.
35
Porozumienie Lewicy i Demokratów, www.demokraci.pl, 3.09.2006.
36
J. Paradowska, Porozumienie lewicy i demokratów. Wszyscy po przejściach. „Polityka” 2006,
nr 36.
W skład zarejestrowanych komitetów weszły: KW PSL, KW LPR, KW PiS, KW PO RP,
KKW SLD+SDPL+PD+UP LiD, KW Samoobrona RP, KWW Teresy Grażyny Kochańskiej, KWW
Stadion 2009, KW UPR, KWW Obrona Zwierząt Ochrona Natury, KW Stowarzyszenia Serce Pomocy Dzieciom i Młodzieży Specjalnej Troski – Zarząd Główny, KWW Niezależnego Komitetu
Mariana Jurczyka, KWW Jerzego Manduka „Czas” oraz KWW Piotra Lewandowskiego. Szczecin
21. Na podstawie dokumentów PKW.
37
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
49
2006 wybierano pięciu radnych (w roku 2002 – 6), w okręgu nr 5 w roku 2006
wybierano sześciu radnych (w roku 2002 – 5)38.
Zgodnie z nowymi przepisami ordynacji wyborczej39 zostały utworzone
trzy grupy list: 1) KW PO RP wraz z KW PSL; 2) KW PiS, KW Samoobrona RP,
KW LPR, KWW Stadion 2009, KW UPR oraz KWW Obrona Zwierząt Ochrona
Natury (OZON); 3) KWW Teresy Grażyny Kochańskiej razem z KW Stowarzyszeniem Serce Pomocy Dzieciom i Młodzieży Specjalnej Troski – Zarząd Główny (SSPDiMST – ZG)40.
Natomiast o stanowisko prezydenta Szczecina ubiegało się 11 kandydatów,
o dwóch mniej niż w wyborach poprzednich. W przeciwieństwie do wyborów
z roku 2002 nie było już wspólnego kandydata PO RP oraz PiS. Wśród pretendentów do objęcia fotela prezydenta znaleźli się m.in.: ustępujący prezydent
Szczecina, były zastępca prezydenta miasta, dwóch posłów na Sejm RP, jeden
eurodeputowany oraz sekretarz stanu w Kancelarii Premiera RP. W trakcie kampanii ze startu w wyborach zrezygnowało dwóch kandydatów – Adam Pik (UPR)
oraz Mateusz Piskorski (Samoobrona RP)41.
Kampanię wyborczą można podzielić na pozytywną i negatywną. W kampanii pozytywnej kandydaci prezentowali własne osiągnięcia oraz przedstawiali
swój program wyborczy. Natomiast w kampanii negatywnej pretendenci do prezydenckiego fotela, a zwłaszcza członkowie ich sztabów wyborczych, skupiali
się przede wszystkim na krytyce swoich konkurentów. Najczęstsze starcia występowały między Teresą Lubińską i Piotrem Krzystkiem, gdyż przed pierwszym
głosowaniem Jacek Piechota starał się nie angażować w spory.
Według wrześniowych sondaży zamieszczonych w szczecińskim wydaniu
„Gazety Wyborczej” P. Krzystek, mimo najwyższego poparcia (17,5%), nadal
miał wynik o połowę niższy niż poparcie deklarowane dla PO RP (40%), która
od wyborów parlamentarnych z 2005 roku pozostawała w Szczecinie na pozycji
lidera. Z kolei sytuacja J. Piechoty była odwrotna, gdyż jego wynik (16%) znacznie przewyższył poparcie dla SLD (6,2%) oraz był nieco wyższy niż poparcie deklarowane dla centrolewicy (13,4%). Jednocześnie SLD od wspomnianych wyborów parlamentarnych zachował trzecią lokatę w mieście. Natomiast poparcie
38
Na podstawie dokumentów PKW.
39
Art. 64 la, ust. 1. ustawy z 16.07.1998 – Ordynacja wyborcza do rad gmin...
Na podstawie dokumentów PKW; akr, PiS blokuje najbardziej. „Gazeta Wyborcza. Szczecin”, www.gazeta.pl (dalej: GW.S), 19.10.2006.
40
41
Na podstawie dokumentów PKW.
50
Piotr Chrobak
dla T. Lubińskiej (15,9%), która ulokowała się na trzeciej pozycji, było zbliżone
do poparcia deklarowanego dla PiS (17,8%). Partia Jarosława Kaczyńskiego od
wyborów z 2005 roku nieprzerwanie pozostawała drugą siłą polityczną w Szczecinie. Czwarte miejsce, mimo powszechnej krytyki, zajął ówczesny prezydent
miasta M. Jurczyk (9,3%). Pozostali kandydaci uzyskali mniej niż 5,1% poparcia, natomiast inne ugrupowania polityczne zdobyły mniej niż 2,2% deklarowanego poparcia42.
Jednak już w październiku na prowadzenie wysunął się J. Piechota (26,4%),
spychając P. Krzystka (21%) na drugą pozycję. Natomiast T. Lubińska nadal pozostawała na trzecim miejscu (19,5%). Należy zauważyć, że każdy z wyżej wymienionych kandydatów zwiększył swoje poparcie. M. Jurczyk mimo iż znacznie stracił w sondażach (3,9%), nadal zachował czwartą pozycję, gdyż pozostali
kandydaci uzyskali mniej niż 2,6%. Z kolei wśród poparcia deklarowanego dla
ugrupowań politycznych PO RP pozostała na miejscu lidera, wzmacniając swoje
poparcie. Także PiS zachował drugą pozycję, jednak nieznacznie straciła w sondażach. Na trzecim miejscu również nie dokonała się zmiana, a LiD odnotował
niewielki wzrost deklarowanego poparcia. Pozostałe komitety ulokowały się poniżej progu wyborczego43.
Na początku listopada wśród kandydatów na prezydenta pierwsze trzy miejsca pozostały bez zmian, a każdy z trójki liderów, podobnie jak w poprzednim
sondażu, zwiększył swoje poparcie: J. Piechota (27,7%), P. Krzystek (24,4%)
oraz T. Lubińska (20,5%). M. Jurczyk (2,8%) został zepchnięty na piątą pozycję,
gdyż o 0,1% wyprzedziła go T. Kochańska (2,9%). Pozostali kandydaci uzyskali
poparcie poniżej 2,1%. Również wśród pierwszej trójki komitetów wyborczych
nie nastąpiły żadne roszady. PO RP jeszcze bardziej umocniła swoją pozycję
(47,8%). Chociaż PiS nadal zajmował drugie miejsce, to cały czas tracił w sondażach (15,9%). Również minimalny spadek deklarowanego poparcia odnotował
LiD (14,3%), jednak jego trzecia lokata pozostała niezagrożona. Pozostałe komitety, podobnie jak w poprzednich badaniach, nie przekroczyły progu wyborczego44.
42
A. Zadworny, Szczecin: Nie ma faworyta. GW.S, 18.09.2006; A. Zadworny, J. Połowniak,
W Szczecinie wyborcy stawiają na PO. GW.S, 19.09.2006.
A. Zadworny, Piechota górą, Jurczyk wypada z gry. GW.S, 27.10.2006; J. Połowniak,
A. Zadworny, Platforma zdominuje nową Radę Miasta. GW.S, 30.10.2006.
43
44
J. Połowniak, Szczecin: Prezydent w drugiej turze. GW.S, 6.11.2006; J. Połowniak, Sondaż
Pentora: Dominacja Platformy coraz większa. GW.S, 6.11.2006.
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
51
Jednak ostatni sondaż przeprowadzony w dniach 6–8 listopada 2006 r. przyniósł zmianę na miejscu lidera w wyścigu do fotela prezydenta. Na pierwsze miejsce ponownie wysunął się kandydat PO RP, który uzyskał aż 38% deklarowanego
poparcia. J. Piechota z 25% poparciem zajął drugą pozycję, a T. Lubińska (21%),
podobnie jak w poprzednich sondażach, pozostała na miejscu trzecim. Natomiast
na czwartą pozycję wrócił M. Jurczyk (8%), który odnotował znaczny wzrost
deklarowanego poparcia dla swojej osoby. Pozostałym kandydatom ankietowani
udzielili mniej niż 2,1% poparcia. Sytuacja uległa zmianie również wśród poparcia deklarowanego dla poszczególnych komitetów. Platforma Obywatelska RP
(41%) niezmiennie pozostała na miejscu lidera. Jednak na drugiej pozycji, razem
z PiS (21%), znalazł się LiD (21%). Także po raz pierwszy do grona komitetów
przekraczających próg wyborczy dołączył Komitet Wyborczy Mariana Jurczyka
(6%). Pozostałe komitety nie przekroczyły progu wyborczego45.
Dużo mniejsze poparcie deklarowane dla P. Krzystka, w porównaniu z ugrupowaniem, które go popierało, mogło być spowodowane faktem, iż kandydat
PO RP był osobą słabo rozpoznawalną przez szersze grono szczecinian. Wzrost
jego poparcia w dużej mierze był spowodowany prowadzeniem bardzo intensywnej kampanii wyborczej, którą można było podzielić na dwa etapy. Pierwszy
miał na celu przybliżenie mieszkańcom osoby P. Krzystka, m.in. poprzez stowarzyszenie Dumny Szczecin, natomiast drugi etap polegał na wypromowaniu
jego osoby jako kandydata na prezydenta. Innym powodem wzrostu poparcia
kandydata PO RP mogło być stale rosnące poparcie dla tego ugrupowania, co
niejednokrotnie przekładało się na poparcie dla kandydata na prezydenta. Dlatego w tym przypadku to nie kandydat na prezydenta był tzw. lokomotywą wyborczą komitetu, tylko komitet stał się lokomotywą kandydata na prezydenta. Silne
poparcie deklarowane dla PO RP powodowało, że wyborcy zagłosowali na jej
kandydata na prezydenta, niekoniecznie dobrze go kojarząc. W sytuacji gdyby
PO RP wystawiła osobę znaną szerokiemu gronu wyborców, wynik PO RP do
Rady Miasta mógłby być lepszy, w wyniku czego PO RP byłaby w stanie rządzić
samodzielnie.
Natomiast odwrotnie było w przypadku kandydata LiD na prezydenta. Popularność J. Piechoty znacznie przerosła poparcie deklarowane dla komitetu,
którego mu udzielił. Potwierdziło to fakt, iż J. Piechotę można zaliczyć do grona
najbardziej popularnych i rozpoznawalnych polityków w Szczecinie. W ten spo45
A. Zadworny, Krzystek zdecydowanym liderem? GW.S, 9.11.2006.
52
Piotr Chrobak
sób doskonale sprawdził się w roli lokomotywy wyborczej i dlatego to jemu LiD
w dużej mierze może zawdzięczać swój wynik.
Z kolei poparcie deklarowane dla T. Lubińskiej było odzwierciedleniem poparcia deklarowanego dla partii J. Kaczyńskiego. Jednak w tej sytuacji można
przychylić się ku stwierdzeniu, że T. Lubińska jest osobą dość popularną wśród
szczecinian (na co z pewnością miała wpływ m.in. intensywna kampania wyborcza z 2002 r.), ponieważ kiedy PiS zaczął tracić w sondażach, poparcie dla
T. Lubińskiej nadal rosło.
Marian Jurczyk, mimo że utrzymywał się zaraz za trójką faworytów, nie
odegrał żadnej istotnej roli w wyścigu o fotel prezydenta, co może świadczyć
o niezadowoleniu szczecinian z jego czteroletnich rządów.
Wyniki wyborów do Rady Miasta i na Prezydenta Miasta Szczecin
Głosowanie do Rady Miasta (RM) oraz na prezydenta odbyło się 12 listopada 2006 r. Największe poparcie uzyskała PO RP – 55 001 głosów (41,19%),
zdobywając tym samym 15 mandatów, o jeden za mało do samodzielnego rządzenia. Drugie miejsce zajął PiS – 31 675 głosów (23,72%), co dało 10 mandatów. Ostatnim komitetem, który wprowadził swoich przedstawicieli do RM, został KKW SLD + SDPL + PD + UP – LiD, który uzyskał 26 894 głosy (20,14%),
co przełożyło się na sześć mandatów46.
Frekwencja w wyborach do RM wyniosła 42,85% i była wyższa o 10,7%
niż w roku 2002 (32,15%). Najwyższa frekwencja wystąpiła w okręgu nr 4
(47,52%), podobnie jak w 2002 r. (35,53%), natomiast najniższa w okręgu
nr 2 (41,05%), inaczej niż w 2002 r., kiedy najniższą frekwencję odnotowano
w okręgu nr 1 (29,35%)47.
W pierwszej turze wyborów prezydenckich frekwencja wyniosła 42,86%
– był to wzrost o 10,71% w porównaniu z wyborami prezydenta z roku 2002
(32,15%). Zdecydowanym zwycięzcą został P. Krzystek, uzyskując 56 996 głosów (41,79%). J. Piechota, mimo że przez prawie cały okres kampanii wyborczej prowadził w sondażach, zajął drugie miejsce z poparciem 38 059 głosów
(27,91%). Natomiast T. Lubińska, podobnie jak w wyborach poprzednich, ponownie ulokowała się na trzeciej pozycji, uzyskując 31 211 głosów (22,89%).
46
Na podstawie dokumentów PKW.
Frekwencja w wyborach do RM Szczecin w poszczególnych okręgach wyborczych
w: a) 2002: I – 29,35%; II – 31,20%; III – 32,34%; IV – 35,53%; V – 32,57%; b) 2006: I – 41,34%;
II – 41,05 %; III – 41,59%; IV – 47,52%; V – 42,86%. Źródło: na podstawie dokumentów PKW.
47
53
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
Marian Jurczyk w swoich staraniach o reelekcję uzyskał 4013 głosów (2,94%),
w wyniku czego zajął czwartą pozycję48. Wyniki wszystkich kandydatów na prezydenta Szczecina przedstawiono w tabeli 6.
Tabela 6
Wyniki pierwszej tury wyborów na prezydenta Szczecina
Imię i nazwisko
Poparcie komitetu wyborczego
oraz przynależność partyjna
Piotr Krzystek
Jacek Piechota
Teresa Lubińska
Liczba
głosów
KW PO RP, bezpartyjny
56 996
KW SLD + SDPL + PD + UP – LiD, członek SLD 38 059
KW PiS, bezpartyjna
31 211
KWW Niezależnego Komitetu Mariana Jurczyka,
Marian Jurczyk
4 013
bezpartyjny
Warcisław Kunc
KW PSL, bezpartyjny
2 048
Teresa Kochańska KWW Teresy Grażyny Kochańskiej, bezpartyjna
1 659
Sylwester Chruszcz KW LPR, członek LPR
1 133
Jerzy Manduk
KWW Jerzego Manduka „CZAS”, bezpartyjny
846
KWW Piotra Lewandowskiego. Szczecin 21, bezPiotr Lewandowski
415
partyjny
Źródło: na podstawie danych PKW.
Procent
głosów
41,79
27,91
22,89
2,94
1,50
1,22
0,83
0,62
0,30
Druga tura wyborów prezydenckich
W pierwszej turze J. Piechota, będąc liderem sondaży, nie wdawał się konflikty,
do jakich dochodziło między sztabami P. Krzystka i T. Lubińskiej. Kandydatka
PiS, utrzymująca się niezmiennie na trzeciej pozycji, aby wejść do drugiej tury,
musiała najpierw pokonać kandydata PO RP. W tej sytuacji na tle kampanii negatywnej, jaką prowadziły między sobą PO RP oraz PiS, J. Piechota mógł się prezentować jako kandydat ponadpartyjny, prowadzący kampanię w sposób czysty.
Sytuacja uległa zmianie w drugiej turze wyborów, gdyż okazało się, że
zdecydowanym faworytem został P. Krzystek, a J. Piechota miał do kandydata
PO RP dużą stratę. Dlatego, aby móc zwyciężyć w ponownym głosowaniu, kandydat LiD musiał nie tylko zyskać sympatię wyborców pozostałych kandydatów oraz osób, które nie wzięły udziału w pierwszej turze, ale również odebrać
część poparcia P. Krzystkowi. Cel ten można było osiągnąć poprzez rozpoczęcie
kampanii negatywnej oraz udział we wspólnych debatach, w których J. Piechota
jako polityk bardziej doświadczony mógłby się starać zdyskredytować swojego
rywala.
48
Na podstawie dokumentów PKW.
54
Piotr Chrobak
Ponieważ obaj kandydaci zdawali sobie sprawę, że przejęcie elektoratu przegranych kandydatów, zwłaszcza T. Lubińskiej, poważnie wzmocni ich
szansę na zwycięstwo, od razu rozpoczęli o to starania. W zabieganiu o wyborców PiS (patrząc na rodowód PO RP i SLD) w lepszej sytuacji był P. Krzystek.
Z drugiej strony zdobycie poparcia partii J. Kaczyńskiego mogło być rewanżem
za poparcie udzielone przez Jana Rokitę Ryszardowi Terleckiemu – kandydatowi
PiS do fotela prezydenta Krakowa49.
W toku kampanii można było zaobserwować tendencję wzrostową poparcia dla kandydata PO RP. Natomiast poparcie dla kandydata LiD praktycznie
nie ulegało zmianie. Dlatego sztab P. Krzystka mógł sobie pozwolić na unikanie
konfrontacji z kontrkandydatem. Ze względu na tragedię w Kopalni Halemba,
do której doszło 23 listopada 2006 r., odwołano jedyną debatę między konkurentami. J. Piechota stracił ostatnią szansę na zdyskredytowanie swojego rywala.
Mimo że żaden z kandydatów w trakcie kampanii praktycznie nie popełnił błędu,
to wydaje się, że rosnące poparcie dla P. Krzystka było spowodowane silną pozycję PO RP w Szczecinie oraz poparciem PiS. Poza tym sztabowi wyborczemu
PO RP udało się wypromować P. Krzystka jako kandydata nowego, młodego
i zdolnego, nieobciążonego żadnymi układami. Natomiast niewielki wzrost poparcia dla kandydata LiD mógł wynikać z nieudanej próby odcięcia się w trakcie
kampanii od SLD, gdyż J. Piechota jako czołowy polityk lewicy nadal był z tym
ugrupowaniem kojarzony. Z pewnością negatywnie mogło zaważyć tu również
wcześniejsze członkostwo w PZPR wypominane mu przez rywali50.
Jacek Piechota podczas oficjalnego zakończenia swojej kampanii wyborczej
zarzucił P. Krzystkowi, że obawiając się konfrontacji, specjalnie unikał publicznych debat, podczas których można byłoby porównać programy obu kandydatów. Przypomniał również, że w przeciwieństwie do kandydata PO RP zaprezentował swoich przyszłych zastępców, aby wyborcy mogli się dowiedzieć, z kim
po ewentualnym zwycięstwie zamierzał współpracować. Natomiast w rozmowie
z dziennikarzami „Gazety Wyborczej” stwierdził, że jeśli nie wygra, to najbardziej zaboli go to, że przegra z billboardem, a nie z postacią51.
49
marc, PiS: głosujcie na Krzystka. GW.S, 21.11.2006; Rewanż: PiS popiera PO. „Metro”,
22.11.2006.
A. Zadworny, Krzystek zdecydowanym faworytem. GW.S, 22.11.2006; Dlaczego raczej Krzystek niż Piechota? GW.S, 22.11.2006; J. Kowalewska, Po raz drugi wybieramy prezydenta. GW.S,
23.11.2006.
50
51
J. Kowalewska, A. Zadworny, Co boli Piechotę przed drugą turą wyborów? GW.S,
21.11.2006; J. Kowalewska, pau, Wyciszenie kampanii wyborczej. GW.S, 22.11.2006; Pożegnanie
z kampanią. KS, 24–26.11.2006.
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
55
Ponowne głosowanie odbyło się 26 listopada 2006 r. Frekwencja wyniosła 32,85%, co było wzrostem o 1,04% w porównaniu z rokiem 2002
(31,81%). Zdecydowanym zwycięzcą został P. Krzystek, uzyskując 74 473 głosy
poparcia (64,83%). Wyprzedził tym samym J. Piechotę o 34 079 głosów, który
uzyskał ich 40 394 (35,17%). W odniesieniu do wyników z pierwszej tury poparcie dla kandydata PO RP wzrosło o 17 477 głosów, natomiast dla kandydata LiD
– o 2335 głosów52. Tym samym P. Krzystek został drugim prezydentem Szczecina wybranym w wyborach bezpośrednich.
Wnioski dotyczące wyborów w stolicy województwa zachodniopomorskiego
W Szczecinie od roku 2005, kiedy to PO RP uzyskała najlepszy wynik w wyborach parlamentarnych, a Donald Tusk w obu turach wyborów prezydenckich53,
obserwuje się zmianę preferencji politycznych mieszkańców miasta. Wcześniej
Szczecin postrzegany był jako tzw. bastion lewicy, jednak ponowne zwycięstwo
PO RP, tym razem w wyborach samorządowych w 2006 r., potwierdziło przejście elektoratu w kierunku partii o rodowodzie postsolidarnościowym (świadczy
o tym również zwycięstwo PO RP w wyborach parlamentarnych z roku 2007)54.
Lecz czy jest to stała tendencja, czy tylko chwilowe „odwrócenie się” wyborców
od partii lewicowych, pokażą następne wybory parlamentarne w roku 2011 oraz
prezydenckie i samorządowe w roku 2010.
Pierwszym sygnałem nadciągających zmian preferencji politycznych szczecinian mogło być zwycięstwo bezpartyjnego M. Jurczyka – legendy „Solidarności” – nad ówczesnym prezydentem E. Runowiczem – również bezpartyjnym, ale
popieranym przez SLD-UP w wyborach na prezydenta miasta w 2002 r. Należy
również zauważyć, że dobry wynik (3. miejsce) uzyskała T. Lubińska – kandydatka bezpartyjna, wcześniejsza działaczka UW. Jednak z racji tego, iż były to
pierwsze wybory bezpośrednie, ich wyniki można również odczytywać jako niechęć wyborców do partii politycznych i chęć zaufania komuś spoza tego grona,
a za taką właśnie osobę uznano M. Jurczyka. Prezentował się jako kandydat uczciwy, nieuwikłany w interesy partyjne, wręcz pokrzywdzony przez władze PRL za
52
Na podstawie dokumentów PKW.
53
Patrz szerzej: P. Chrobak, Preferencje wyborcze społeczeństwa...
54
Tamże.
56
Piotr Chrobak
swoją opozycyjną działalność. Z pewnością na jego dobry wynik mogło też mieć
wpływ (na krótko przed wyborami) zwycięstwo w procesie lustracyjnym.
O tym, że szczecinianie mogli być zniechęceni do partii politycznych,
świadczą również wyniki wyborów do Rady Miasta w 2002 r. Mimo zwycięstwa SLD-UP, wynik połączonych sił PO RP z PiS (POPiS dla Szczecina) nie
był już tak imponujący. Natomiast dobre wyniki uzyskały bezpartyjne komitety
wyborcze: KWW Teresy Lubińskiej oraz KWW Mariana Jurczyka. Gorszy wynik uzyskały komitety: KW LPR oraz KW Razem Polsce. Jednak w porównaniu
z wyborami z lat 1994, 1998 i 2002, w wyborach samorządowych w roku 2006
bezpartyjne komitety wyborcze nie cieszyły się już taką sympatią wyborców.
W skład RM weszli przedstawiciele startujący tylko i wyłącznie z komitetów
partyjnych. Podobnie wyglądała sytuacja w wyborach prezydenckich. Główna
walka rozgrywała się między trzema partyjnymi lub popieranymi przez partię
kandydatami: J. Piechotą – członkiem SLD, P. Krzystkiem – popieranym przez
PO RP oraz T. Lubińską – popieraną przez PiS.
Porównując wyniki wyborów samorządowych z lat 2002 (przegrane
w Szczecinie przez SLD-UP wybory na prezydenta miasta), a zwłaszcza 2005
(wybory parlamentarne i prezydenckie) oraz 2006, można zauważyć, iż wbrew
słabej pozycji lewicy na arenie krajowej (od 2005 r.), w Szczecinie partie te,
mimo zwycięstwa ugrupowań postsolidarnościowych, utrzymują się na drugiej
lub trzeciej pozycji55.
Z pewnością na dobry wynik wyborczy PO RP oraz PiS wpływ miało wysokie poparcie dla tych partii na poziomie kraju. Natomiast nagłaśnianie w latach 2004–2006 afer z udziałem osób związanych z lewicą56 przyczyniło się do
spadku notowań partii lewicowych zarówno w wyborach parlamentarnych, jak
i samorządowych.
Z powyższego można wysnuć wniosek, że w Szczecinie wyborcy udzielili
lewicy premii za jedność, gdyż utworzenie wspólnego centrolewicowego komitetu (SLD, SDPL, UP, PD) przyniosło sześć mandatów, co jest wynikiem o jeden
mandat lepszym niż liczba mandatów uzyskana przez wspólny komitet PO RP
55
W 2005 r. SLD uzyskał trzeci wynik w wyborach do Sejmu RP (2 mandaty, pozostałe partie
lewicowe oraz PD nie uzyskały żadnego mandatu) oraz do Senatu RP (nie zdobywając mandatu,
podobnie jak pozostałe partie lewicowe i PD). W wyborach prezydenckich w 2005 r. kandydat
SDPL – Marek Borowski uzyskał trzeci wynik (kandydat SLD – Włodzimierz Cimoszewicz zrezygnował z kandydowania). Dane za PKW.
56
Chodzi tu m.in. o tzw. aferę Rywina, prywatyzację PZU, aferę starachowicką czy walkę PiS
z bliżej nieokreślonym tzw. układem.
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
57
oraz PiS (POPiS dla Szczecina) w wyborach samorządowych w 2002 r. Zauważyć należy również, że wówczas obie partie cieszyły się większym poparciem
ogólnokrajowym niż w 2006 r. centrolewica. Przykład ten raz jeszcze potwierdza,
iż mimo nie najlepszych notowań w kraju, w Szczecinie lewica ma stosunkowo
wysokie poparcie. Wydaje się, że największym przegranym w centrolewicowym
bloku została PD, która jako jedyna w tym bloku posiada rodowód postsolidarnościowy. Dawnej UW już po raz kolejny nie udało się wprowadzić żadnego
ze swoich kandydatów do RM. O niskiej pozycji tej partii w oczach wyborców
może świadczyć fakt, że nawet kandydat zajmujący pierwsze miejsce na liście
wyborczej nie zdołał uzyskać mandatu radnego57.
W Szczecinie, podobnie jak w innych miastach, na wzrost frekwencji
w porównaniu z rokiem 2002 z pewnością miała wpływ sytuacja w parlamencie,
gdyż jej wzrost odnotowano w całym kraju. Również profesjonalizacja kampanii wyborczych (których prowadzeniem coraz częściej zajmują się specjaliści od
marketingu politycznego) oraz prowadzenie kampanii negatywnej (zwłaszcza
w wyborach na prezydenta miasta) powodują większe zainteresowanie wyborami. Kampania negatywna może niestety wpływać na to, że wyborcy zamiast
głosować na partię (z którą najbardziej się identyfikują), idą głosować przeciwko
partii (z reguły tej najbardziej krytykowanej, którą najczęściej jest partia dotychczas rządząca) i oddają swój głos na partię konkurencyjną (która do tej pory
pozostawała w opozycji).
Wybory w regionie zachodniopomorskim w roku 2006
W 2006 r. w województwie zachodniopomorskim, podzielonym na 866 okręgów wyborczych, do obsadzenia były 2152 mandaty w 132 radach. Wybierano pięciu prezydentów, 57 burmistrzów oraz 52 wójtów. W skład województwa wchodziły trzy miasta grodzkie, w których łącznie wybierano 77 radnych
w 12 okręgach wyborczych; 18 powiatów ziemskich, gdzie do zdobycia było
330 mandatów w 70 okręgach wyborczych, oraz 111 gmin (licząc bez powiatów
grodzkich), w których do obsadzenia było 1745 mandatów w 784 okręgach wyborczych58.
Chodzi o Radosława Popielę z PD – 735 głosów (2,64%) z numerem pierwszym na liście
(trzeci wynik na liście), w okręgu wyborczym nr 1, który przegrał na korzyść Andrzeja Mickiewicza
z SLD – 1468 głosów (5,27%), zajmującego trzecie miejsce na tej samej liście. Dane za: PKW.
57
58
Na podstawie dokumentów PKW.
58
Piotr Chrobak
Wybory do rad miast Koszalina, Świnoujścia, Stargardu Szczecińskiego
i Kołobrzegu
W Koszalinie, podzielonym na cztery okręgi wyborcze, o 25 mandatów ubiegało się siedem komitetów wyborczych59, o jeden więcej niż w wyborach poprzednich. Dwa komitety zgrupowały swoje listy: KW PSL i KWW Nasz Prezydent. Swoją reprezentację w RM uzyskało pięć komitetów (o jeden więcej
niż w 2002 r). Mimo iż Samoobrona RP przekroczyła próg wyborczy (5,35%),
to nie uzyskała żadnego mandatu. Frekwencja wyniosła 38,31% – była wyższa
o 2,32% od frekwencji z roku 2002. W Świnoujściu, podzielonym na trzy okręgi
wyborcze, o 21 mandatów w RM rywalizowało osiem komitetów wyborczych60
(o trzy mniej niż w wyborach poprzednich), z których każdy wprowadził swoich
przedstawicieli. Powstały trzy grupy list: 1) KW PO RP i KWW Porozumienie
dla Świnoujścia; 2) KWW Solidarni dla Rozwoju Miasta Świnoujścia i KWW
Świnoujskie Forum Samorządowe Most; 3) KWW Na Wyspach i KWW Wybierz Świnoujście. Zainteresowanie wyborami wyniosło 45,76% i było wyższe
o 5,3% w porównaniu z wyborami poprzednimi. W Stargardzie Szczecińskim
o 23 mandaty w trzech okręgach wyborczych walczyło sześć komitetów61 (o połowę mniej niż w roku 2002), z których połowa zdobyła swoją reprezentację do
RM (o dwa komitety mniej niż w wyborach poprzednich). Frekwencja wyniosła
36,07% – była wyższa o 4,72 % w stosunku do wyborów z 2002. O swoją reprezentację w 21-osobowej RM Kołobrzegu ubiegało się w czterech okręgach wyborczych 12 komitetów62 (o pięć więcej niż w wyborach poprzednich), z których
tylko pięć wprowadziło swoich przedstawicieli (o jeden mniej niż w 2002 r.).
Mimo iż KWW „TAK dla Kołobrzegu” przekroczył próg wyborczy (5,99%), to
nie przypadł mu żaden mandat. Podobnie jak w Świnoujściu powstały trzy grupy
59
KW PSL, KW PiS, KW PO RP, KWW SLD + SDPL + PD + UP – LiD, KW Samoobrona
RP, KWW Nasz Prezydent oraz KWW Koszalin Bezpartyjny. Źródło: na podstawie dokumentów
PKW.
60
KW PiS, KW PO RP, KWW SLD + SDPL + PD + UP – LiD, KWW Solidarni dla Rozwoju
Miasta Świnoujścia, KWW Na Wyspach, KWW Wybierz Świnoujście, KWW Porozumienie dla
Świnoujścia oraz KWW Świnoujskie Forum Samorządowe Most. Źródło: na podstawie dokumentów PKW.
KW LPR, KW PiS, KW PO RP, KWW SLD + SDPL + PD + UP – LiD, KW Samoobrona RP,
KWW Forum Gospodarcze. Źródło: na podstawie dokumentów PKW.
61
KW PSL, KW PiS, KW PO RP, KWW SLD + SDPL + PD + UP – LiD, KW Samoobrona RP,
KWW „TAK dla Kołobrzegu”, KWW „Centroprawica Razem”, KWW Nasza Gmina Nasz Powiat,
KWW Realni – „Niezależni”, KWW Przedsiębiorczy Kołobrzeg, KWW Kołobrzeg 2010, KWW
Macioszek. Źródło: na podstawie dokumentów PKW.
62
59
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
list: 1) KW PSL, KW PO RP oraz KWW Przedsiębiorczy Kołobrzeg; 2) KW PiS
i KWW „Centroprawica Razem”; 3) KWW „TAK dla Kołobrzegu” wraz z KWW
Kołobrzeg 2010. Zainteresowanie wyborami wyniosło 43,56% i było większe
o 4,8% w porównaniu z wyborami poprzednimi. Wyniki wyborów zwycięskich
komitetów w omawianych miastach ujęto w tabeli 7.
Tabela 7
Wyniki wyborów do rad miast w Koszalinie, Świnoujściu,
Stargardzie Szczecińskim i Kołobrzegu
Miasto
Nazwa komitetu
KW PO RP
KKW SLD + SDPL + PD + UP – LiD
KW PiS
Koszalin
KWW Nasz Prezydent
KWW Koszalin Bezpartyjny
KKW SLD + SDPL + PD + UP – LiD
KW PO RP
KW PiS
KWW Solidarni dla Rozwoju Miasta Świnoujścia
Świnoujście
KWW Wybierz Świnoujście
KWW Na Wyspach
KWW Porozumienie dla Świnoujścia
KWW Świnoujskie Forum Samorządowe
Most
KW PO RP
Stargard SzczeKW PiS
ciński
KKW SLD + SDPL + PD + UP – LiD
KW PO RP
KKW SLD + SDPL + PD + UP – LiD
Kołobrzeg KW PiS
KWW „Centroprawica Razem”
KWW Kołobrzeg 2010
Źródło: na podstawie dokumentów PKW.
Liczba
mandatów
Uzyskane
głosy
Procent
głosów
9545
7184
6058
4665
2095
3728
2339
1962
1667
29,92
22,52
18,99
14,62
6,57
25,28
15,86
13,30
11,30
10
6
4
1381
1364
1253
1054
9,36
9,25
8,50
7,15
2
1
2
1
6541
5317
4808
5166
2479
2357
2347
1015
33,75
27,43
24,81
33,51
16,08
15,29
15,23
6,58
9
7
7
10
3
3
4
1
4
1
6
3
3
3
60
Piotr Chrobak
Wybory prezydentów miast w regionie zachodniopomorskim
w roku 2006
W Koszalinie o fotel prezydenta miasta ubiegało się czterech kandydatów, o jednego mniej niż w wyborach poprzednich. W mieście tym, podobnie jak w roku
2002, ponownie wybrano prezydenta w pierwszej turze, którym został uzyskujący reelekcję M. Mikietyński (bezpartyjny). Zainteresowanie wyborami wyniosło 38,31% i było większe 2,32% niż w wyborach poprzednich. O urząd głowy
miasta w Świnoujściu walczyło siedmiu pretendentów, także o jednego mniej
niż w wyborach poprzednich. W przeciwieństwie do 2002 r., w roku 2006 o tym,
kto będzie rządził miastem, wyborcy zadecydowali w pierwszej turze. Prezydentem został ubiegający się o reelekcję J. Żmurkiewicz (członek SLD). Frekwencja
wyniosła 45,76% – była wyższa o 5,29% w porównaniu z wyborami z 2002 r.
W Stargardzie Szczecińskim, podobnie jak w wyborach poprzednich, o fotel prezydenta miasta ubiegało się sześciu kandydatów. Do drugiej tury przeszli ubiegający się o reelekcję S. Pajor (bezpartyjny) oraz Marek Stankiewicz (członek
PO RP). Zainteresowanie wyborami wyniosło 36,07% i było wyższe o 4,73% niż
w wyborach poprzednich. O stanowisko prezydenta Kołobrzegu rywalizowało ze
sobą ośmiu kandydatów, o trzech więcej niż w 2002 r. W drugiej turze znaleźli
się Janusz Gromek (bezpartyjny) oraz dotychczasowy prezydent H. Bieńkowski (bezpartyjny). W odniesieniu do wyborów poprzednich frekwencja wzrosła
o 4,8% i wyniosła 43,56%. Wyniki wyborów na prezydentów wyżej wymienionych miast przedstawiono w tabeli 8.
W ponownym głosowaniu w Stargardzie Szczecińskim reelekcję uzyskał
S. Pajor, którego poparcie było większe o 1695 głosów od M. Stankiewicza.
Zainteresowanie wyborami wyniosło 27,58% i było wyższe tylko o 0,15%
w porównaniu z rokiem 2002. Natomiast w Kołobrzegu urzędujący prezydent
H. Bieńkowski przegrał różnicą zaledwie 93 głosów z J. Gromkiem, który tym
samym został nowym prezydentem Kołobrzegu. Frekwencja wyniosła 40,08%,
co oznacza, że była wyższa o 6,37% w porównaniu z wyborami poprzednimi.
Wyniki ponownego głosowania na prezydentów wyżej wymienionych miast zawarto w tabeli 9.
61
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
Tabela 8
Wyniki pierwszej tury wyborów w 2006 r. na prezydentów miast
w województwie zachodniopomorskim
Kołobrzeg
Stargard Szczeciński
Świnoujście
Koszalin
Miasto
Imię i nazwisko
Nazwa komitetu zgłaszającego
Liczba
głosów
Procent
głosów
Wybrany
Mirosław Mikietyński
KWW Nasz Koszalin
20 066
61,23
Tak
Mieczysław Załuski
KKW SLD + SDPL + PD + UP – LiD
8 420
25,69
Nie
Stefan Romecki
KWW Koszalin Bezpartyjny
2 921
8,91
Nie
Krzysztof Mroziński
KW Samoobrona RP
1 364
4,16
Nie
Janusz Żmurkiewicz
KKW SLD + SDPL + PD + UP
– LiD
7 783
51,15
Tak
Stanisław Możejko
KWW Porozumienie dla Świnoujścia
2 279
14,98
Nie
Irena Kurszewska
KW PO RP
1 510
9,92
Nie
Czesław Krygier
KWW Wybierz Świnoujście
1 226
8,06
Nie
Edward Zając
KW PiS
Uczestniczy
w ponownym
głosowaniu
–
–
1 111
7,30
Nie
Zbigniew Pomieczyń- KWW SdRMŚ
ski
823
5,41
Nie
Ryszard Teterycz
KWW ŚFS Most
484
3,18
Nie
Sławomir Pajor
KW PiS
7 539
37,89
Nie
Tak
Marek Stankiewicz
KW PO RP
6 534
32,84
Nie
Tak
Krzysztof Ciach
KKW SLD + SDPL + PD + UP – LiD
3 651
18,35
Nie
Nie
817
4,11
Nie
Nie
Wojciech Kwiatkow- KW LPR
ski
Kamil Borowicz
KW Samoobrona RP
760
3,82
Nie
Nie
Wiesław Jaworski
KWW Forum Gospodarcze
596
3,00
Nie
Nie
Janusz Gromek
KW PO RP
5 954
37,30
Nie
Tak
Henryk Bieńkowski
KWW „Centroprawica Razem”
5 483
34,35
Nie
Tak
Henryk Rupnik
KKW SLD + SDPL + PD + UP – LiD
2 489
15,59
Nie
Nie
Artur Dąbkowski
KWW Kołobrzeg 2010
824
5,16
Nie
Nie
Marek Sobczak
KWW Przedsiębiorczy Kołobrzeg
629
3,94
Nie
Nie
Czesław Klimczak
KWW „TK dla Kołobrzegu”
350
2,19
Nie
Nie
Bogusław Ulan
KWW Realni – „Niezależni”
127
0,80
Nie
Nie
Kazimierz Malawski
KWW Nasza Gmina Nasz Powiat
108
0,68
Nie
Nie
Źródło: na podstawie dokumentów PKW.
62
Piotr Chrobak
Tabela 9
Wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich w Stargardzie Szczecińskim
i Kołobrzegu w 2006 r.
Miasto
Imię i nazwisko
Stargard
Szczeciński
Kołobrzeg
Sławomir Pajor
Marek Stankiewicz
Nazwa komitetu
zgłaszającego
KW PiS
KW PO RP
Janusz Gromek
KW PO RP
Henryk Bieńkowski KWW „CentroPrawica Razem”
Źródło: na podstawie dokumentów PKW.
Liczba
głosów
Procent
głosów
Wybrany
8 538
6 843
55,51
44,49
Tak
Nie
7 419
7 326
50,32
49,68
Tak
Nie
Wyniki wyborów do rad powiatów w latach 2002 i 2006
w województwie zachodniopomorskim
W roku 2006 wybory do rad powiatów wygrała PO RP. Uzyskała najlepszy wynik
wyborczy w wyborach do siedem rad. Po jednym zwycięstwie odniosły komitety
LiD, PSL oraz Samobrona RP. W ośmiu powiatach najlepszy wynik uzyskały
komitety bezpartyjne, natomiast komitety PiS oraz LPR nie odniosły zwycięstwa
w żadnym powiecie. Mimo najlepszego wyniku, PO RP nie odniosła takiego sukcesu jak SLD-UP w 2002 r., który uzyskał najlepszy wynik w wyborach aż do
13 rad powiatów. Inne partie nie zwyciężyły w żadnym powiecie, a triumfy do
pozostałych pięciu rad święciły komitety bezpartyjne (tabela 10).
Tabela 10
Zwycięskie komitety w wyborach do rad powiatów oraz rad miast grodzkich
w wyborach samorządowych w latach 2002 i 2006
Nazwa zwycięskiego komitetu
Nazwa
powiatu
2002
2006
1
2
3
Białogardzki
Choszczeński
Drawski
Goleniowski
Gryficki
Gryfiński
Kamieński
Kołobrzeski
KWW Porozumienie Samorządowe BiałoKWW Porozumienie Samorządowe Białogard
gard
KKW SLD-UP
KW PSL
KKW SLD-UP
KKW SLD + SDPL + PD + UP LiD
KKW SLD-UP
KW PO RP
KWW Samorządowy KW „Razem”
KWW Idziemy Razem
KKW SLD-UP
KWW Inicjatywa Samorządowa
KWW Wspólnota Samorządowa
KW PO RP
KKW SLD-UP
KW PO RP
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
1
2
63
3
Koszaliński
Łobeski
Myśliborski
Policki
Pyrzycki
Sławieński
Stargardzki
Szczecinecki
Świdwiński
KKW SLD-UP
KWW Powiat dla Gmin
KKW SLD-UP
KWW Wspólnota Samorządowa Gryf
KKW SLD-UP
KKW SLD-UP
KKW SLD-UP
KKW SLD-UP
KKW SLD-UP
Wałecki
KKW SLD-UP
m. Koszalin
m. Szczecin
m. Świnoujście
KWW POPIS Koszalin
KKW SLD-UP
KWW Powiatowe Forum Samorządowe
KWW Powiat dla Gmin
KWW Samorząd Razem
KW PO RP
KW PO RP
KW Samoobrona RP
KW PO RP
KW PO RP
KWW Powiat Świdwiński Razem
KWW Obywatelski Ruch Samorządowy Przyszłość
KW PO RP
KW PO RP
KKW SLD-UP
KKW SLD + SDPL + PD + UP LiD
Źródło: na podstawie danych PKW.
Wnioski
W wyborach do rad miast grodzkich w 2006 r. zwyciężyła PO RP, uzyskując
najlepszy wynik w Szczecinie i Koszalinie. W roku 2002 wybory do Rady Miasta Koszalina wygrał komitet PO RP oraz PiS, natomiast w Szczecinie komitet
SLD-UP. Przegrana lewicy w Szczecinie w roku 2006 była jej pierwszą porażką
od 1990 r. Z kolei wybory na prezydenta miasta w roku 2006 w Szczecinie wygrała PO RP, a w Koszalinie komitet popierany m.in. przez PO RP. W Koszalinie
w wyborach poprzednich (2002 r.) również zwyciężył ten sam kandydat (M. Mikietyński) co w wyborach w roku 2006, jednak w roku 2002 startował z komitetu
PO RP oraz PiS (KWW POPiS Koszalin). Natomiast w Szczecinie zwycięzcą poprzednich wyborów na prezydenta miasta był M. Jurczyk, startujący z własnego
komitetu. Miastem, w którym zarówno wybory zarówno do Rady Miasta, jak i na
prezydenta miasta w roku 2002 oraz 2006 wygrała lewica (w 2006 r. centrolewica), nadal pozostaje Świnoujście.
W pozostałych dwóch miastach niebędących na prawach powiatu, ale posiadających prezydenta, również zaszły zmiany. Mimo iż w Stargardzie Szczecińskim prezydent uzyskał reelekcję, to z pewnością uwagę zwraca fakt, że
w roku 2002 S. Pajor startował z ramienia komitetu Platforma Samorządowa
(którą tworzyły PO RP, UW i SKL-RNP), a w wyborach obecnych z komitetu
PiS. W Kołobrzegu dotychczasowy prezydent H. Bieńkowski, startujący w roku
64
Piotr Chrobak
2002 i 2006 z KWW „CentroPrawica Razem”, w drugiej turze ustąpił miejsca
J. Gromkowi startującemu z komitetu PO RP.
Analizując wyniki, zauważa się, że PO RP w Koszalinie ponownie utrzymała popieranego przez siebie prezydenta, natomiast w Szczecinie i Kołobrzegu
zwyciężyła. Ówczesna centrolewica powtórnie zwyciężyła w Świnoujściu, ale
przegrała z PiS w Stargardzie Szczecińskim. Powyższe wyniki świadczą o stopniowym wypieraniu lewicy przez partie postsolidarnościowe zarówno w radach
powiatów, jak i w miastach grodzkich oraz gminnych. Pierwsze zmiany preferencji politycznych wyborców w województwie zachodniopomorskim nastąpiły
podczas wyborów parlamentarnych i prezydenckich w 2005 r., kiedy zwycięstwo
odniosła PO RP, na drugiej pozycji znalazł się PiS, a lewica dopiero na trzeciej63.
Frekwencja w latach 2002 i 2006
W roku 2006 w skali kraju odnotowano niewiele większe zainteresowanie
wyborami samorządowymi (45,99%) niż w wyborach poprzednich. W 2002 r.
frekwencja wyniosła: 44,23% – w wyborach do sejmików województw; 49,48%
– w wyborach do rad powiatów; 44,12% – w wyborach do rad gmin oraz 44,24%
– w pierwszej turze wyborów na wójta, burmistrza i prezydenta. Daje to średnią
frekwencję na poziomie 45,51%. Zatem w roku 2006 frekwencja wzrosła zaledwie o 0,48%, natomiast w drugiej turze tegoż roku wyniosła 39,56%, co było
wzrostem o 4,54% w porównaniu z rokiem 2002 (35,02%)64.
Frekwencja w roku 2006 w województwie zachodniopomorskim w pierwszej turze wyborów była wyższa o 6,47% w stosunku do drugiej tury. Natomiast
w roku 2002 frekwencja w województwie zachodniopomorskim w pierwszym
głosowaniu była wyższa o 7,59% niż w głosowaniu ponownym. Podobna sytuacja
miała miejsce w skali całego kraju, gdzie w roku 2006 w pierwszym głosowaniu
frekwencja była wyższa o 6,43% niż w głosowaniu ponownym. Z kolei w roku
2002 frekwencja w pierwszej turze w porównaniu z drugą była również wyższa,
różnica wyniosła 10,49%65. Świadczy to, iż pierwsza tura cieszy się większym
zainteresowaniem wyborców niż druga. Może to być spowodowane faktem, iż
w pierwszym głosowaniu wybieramy przedstawicieli nie tylko na urząd wójta,
63
Patrz szerzej: P. Chrobak, Preferencje wyborcze społeczeństwa...
64
Na podstawie danych PKW.
65
Tamże.
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
65
burmistrza lub prezydenta, ale również do rady gminy, powiatu oraz do sejmiku
województwa. Wpływ na niższą frekwencję w drugiej turze może mieć również
mniejsza liczba uczestniczących w niej komitetów wyborczych, co powoduje, że
sympatycy komitetów niebiorących w niej udziału nie idą głosować.
W pierwszej turze głosowania (12 listopada 2006 r.) województwo zachodniopomorskie zajęło 12. miejsce pod względem frekwencji (45,60%), najwyższą zanotowano w województwie mazowieckim (50,55%), natomiast najniższą
w województwie opolskim (39,38%). W porównaniu z frekwencją z roku 2002
województwo zachodniopomorskie w wyborach do rad powiatów uplasowało się
na 11. miejscu (48,69%), z kolei w wyborach do sejmiku województwa (43,60%),
do rad gmin (43,61%) oraz w pierwszej turze wyborów na wójtów, burmistrzów
i prezydentów (43,62 %) zajęło 10. miejsce. Daje to średnią frekwencję na poziomie 44,88%. Na podstawie powyższych danych w roku 2006 odnotowano wzrost
frekwencji o 0,72% w skali województwa66.
W ponownym głosowaniu (26 listopada 2006 r.), województwo zachodniopomorskie zajęło 9. miejsce pod względem frekwencji (39,13%), najwyższą odnotowano ponownie w województwie mazowieckim (46,40%), natomiast najniższa wystąpiła w województwie śląskim (32,30%). W odniesieniu do frekwencji
z 2002 r., w którym województwo zachodniopomorskie zajęło 5. miejsce
(37,29%), był to wzrost o 1,84%67.
Porównując powyższe dane z obu głosowań, zauważa się, że w roku 2006
województwo zachodniopomorskie zajęło dalsze miejsce niż w roku 2002,
a mimo to uzyskało wyższą frekwencję. Wynik ten może być spowodowany
m.in. wzrostem frekwencji w skali kraju w odniesieniu do poprzednich wyborów
samorządowych.
W województwie zachodniopomorskim w wyborach do rad gmin oraz do
rad powiatów zarówno w roku 2006, jak i 2002 najwyższą frekwencję odnotowano w powiecie choszczeńskim, natomiast najniższa wystąpiła w powiecie stargardzkim. W pierwszej turze wyborów na wójta burmistrza i prezydenta w roku
2002 powiat choszczeński ponownie zajął pierwsze miejsce, a powiat stargardzki
ostatnie, ale w roku 2006 najwyższą frekwencję uzyskano w powiecie gryfickim, a najniższą w powiecie białogardzkim. W drugiej turze głosowania w roku
2002 najwyższą frekwencję uzyskano w powiecie wałeckim, natomiast najniższą
w powiecie polickim (powiat stargardzki zajął trzecie miejsce od końca). Z ko66
Tamże.
67
Tamże.
66
Piotr Chrobak
lei w roku 2006 najwyższą frekwencję odnotowano w powiecie świdwińskim,
a najniższą ponownie w powiecie stargardzkim. Ponadto powiat świdwiński
był jedynym powiatem, w którym frekwencja w drugiej turze była wyższa niż
w pierwszej68 (patrz tabela 11).
Tabela 11
Frekwencja w powiatach oraz w miastach na prawach powiatu
w wyborach samorządowych w latach 2002 i 2006
Frekwencja w wyborach
Powiatu
Białogardzki
Choszczeński
Drawski
Goleniowski
Gryficki
Gryfiński
Kamieński
Kołobrzeski
Koszaliński
Łobeski
Myśliborski
Policki
Pyrzycki
Sławieński
Stargardzki
Szczecinecki
Świdwiński
Wałecki
m. Koszalin
m. Szczecin
m. Świnoujście
rady gmin/miast
rady powiatów
2002
48,30
58,13
49,01
43,30
51,82
52,64
52,58
43,04
53,87
49,79
52,68
41,25
51,92
53,16
39,29
48,02
51,27
50,48
35,99
32,15
40,46
2002
48,30
58,12
48,99
43,29
51,66
52,64
52,59
43,02
53,86
49,81
52,68
41,24
51,92
53,62
39,31
48,02
51,27
50,48
–
–
–
2006
43,96
51,98
45,10
43,34
50,84
49,69
49,85
45,31
50,32
44,17
50,19
45,55
51,64
48,83
41,27
47,83
46,67
51,54
38,31
42,85
45,76
2006
43,69
51,97
45,01
43,29
50,83
49,59
49,85
45,31
50,33
44,16
50,19
45,55
51,74
48,93
41,17
47,83
46,67
51,49
–
–
–
wójtów,
burmistrzów
i prezydentów
– I tura
2002
48,30
58,13
49,00
43,29
51,69
52,64
52,62
43,02
53,86
49,81
52,68
41,24
51,92
53,62
39,32
48,02
51,28
50,48
35,99
32,15
40,47
2006
42,08
53,10
47,12
44,19
56,00
51,33
51,56
48,14
50,88
45,46
51,02
50,72
53,87
50,07
49,89
50,01
50,45
54,12
38,31
42,86
45,76
wójtów,
burmistrzów
i prezydentów
– II tura
2002
42,28
47,72
40,93
32,97
44,92
40,95
39,53
36,26
44,89
45,18
43,19
32,36
40,35
50,15
32,99
39,16
39,94
61,86
–
31,81
39,63
2006
–
41,59
40,91
34,18
41,06
46,29
44,08
41,42
43,96
38,62
45,49
35,21
43,19
46,11
32,38
47,14
58,28
50,27
–
35,85
–
Źródło: na podstawie danych PKW.
W wyborach do rad miast grodzkich oraz w pierwszej turze wyborów prezydenckich w roku 2006 najwyższą frekwencję odnotowano w Świnoujściu,
a najniższą w Koszalinie. Szczecin ulokował się pośrodku. Natomiast druga tura
odbyła się tylko w Szczecinie, frekwencja była tu niższa niż w pierwszej tu68
Patrz szerzej: P. Chrobak, Podsumowanie wyborów samorządowych w 2006 roku...
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
67
rze. Również w 2002 r. najwyższa frekwencja w wyborach do rady miasta oraz
w pierwszej turze wyborów na stanowisko prezydenta miasta wystąpiła w Świnoujściu, z kolei najniższa w Szczecinie. Druga tura odbyła się w dwóch miastach
(gdyż w Koszalinie M. Mikietyński cieszy się na tyle dużą popularnością, że zarówno w roku 2002, jak i w 2006 zwyciężył w pierwszej turze), w której wyższą
frekwencję ponownie odnotowano w Świnoujściu. Z obserwacji wynika również,
że w roku 2006 w każdym z miast grodzkich wystąpił wzrost frekwencji. Zarówno w wyborach do rady miasta, jak i na stanowisko prezydenta największy wzrost
wystąpił w Szczecinie, natomiast najniższy w Koszalinie69 (tabela 11).
Wybory do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego w 2006 roku
W roku 2006 województwo zachodniopomorskie liczyło 1 690 348 mieszkańców, w tym 1 350 897 wyborców. O mandat radnego w 30-osobowym SWZ
w pięciu okręgach wyborczych ubiegało się 410 kandydatów z 45 list wyborczych z 10 komitetów. Zgodnie z nowymi przepisami ordynacji wyborczej70,
w celu wspólnego uczestniczenia w podziale mandatów powstały dwie grupy list: 1) KW PSL, KW KPEiR, KW PO RP oraz 2) KW LPR, KW PiS, KW
Samoobrona RP. Pozostałe komitety startowały samodzielnie: KKW SLD +
SDPL + PD + UP-LiD; KW UPR; KWW NK Mariana Jurczyka oraz KWW
Jerzego Manduka „Czas”. W porównaniu z rokiem 2002 nastąpiło zmniejszenie liczby kandydatów, list oraz komitetów, gdyż w wyborach poprzednich zarejestrowano 542 kandydatów z 61 list z 14 komitetów71. Może to świadczyć
o zniechęceniu obywateli do polityki. Także mniejsza liczba lokalnych komitetów może wynikać z przekonania, że komitety partyjne z racji swojej wielkości i zasięgu ogólnokrajowego mają znacznie większe szanse na zwycięstwo, co
zresztą potwierdziły wyniki wyborów. Z pewnością nie bez znaczenia pozostały
zmiany w ordynacji wyborczej72.
W miastach kampania wyborcza do SWZ pozostawała w cieniu kampanii
toczonych do poszczególnych rad miast oraz na stanowiska prezydentów i burmistrzów. Również media wykazywały nią mniejsze zainteresowanie, o czym
świadczy m.in. niewielka liczba artykułów prasowych.
69
Tamże.
70
Art. 64 la Ordynacji Wyborczej.
71
Na podstawie dokumentów PKW.
72
Tamże; M. Adamowska, O połowę mniej komitetów wyborczych. GW.S, 25.09.2006.
68
Piotr Chrobak
Najlepszy wynik uzyskał komitet PO RP (33,36%), zdobywając 12 mandatów. Na drugim miejscu ulokował się PiS, uzyskując 7 mandatów. Razem
PO RP i PiS zdobyły 19 mandatów, co było wzrostem o 16 mandatów w porównaniu z poprzednimi wyborami samorządowymi, w których wspólny komitet
PO RP i PiS uzyskał zaledwie trzy mandaty i zajął czwarte miejsce (11,20%)
za zwycięskim SLD-UP (33,17% – 13 mandatów), Samoobroną RP (19,14% –
7 mandatów) oraz LPR (13,23% – 6 mandatów). Natomiast ostatnie, piąte miejsce przypadło PSL, które zdobyło jeden mandat (5,55%). W roku 2006 LiD zajęła trzecie miejsce (18,45%), co przełożyło się na pięć mandatów i było spadkiem
o osiem mandatów do roku 2002, ale jednocześnie okazało się o dwa mandaty
lepszym wynikiem niż koalicyjny komitet PO RP i PiS w tymże roku. Oprócz
tych trzech komitetów w roku 2006 w podziale mandatów uczestniczyły jeszcze
dwa komitety, zdobywając po trzy miejsca w sejmiku: KW PSL (9,51%) oraz
KW Samoobrona RP (7,56 %)73. Wyniki wyborów przedstawia tabela 12.
Tabela 12
Wyniki wyborów do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego
w latach 2002 i 2006
Rok wyborów Nazwa Komitetu Wyborczego Uzyskane głosy Procent głosów
KKW SLD-UP
KW Samoobrona RP
2002
KW LPR
KKW PO-PiS
KW PSL
PO RP
PiS
2006
LiD
PSL
Samoobrona RP
Źródło: na podstawie danych PKW.
157 968
91 165
62 997
53 315
26 445
179 295
111 905
99 163
51 133
40 623
33,17
19,14
13,23
11,20
5,55
33,36
20,82
18,45
9,51
7,56
Liczba
mandatów
13
7
6
3
1
12
7
5
3
3
Dziwić może fakt, iż najniższą frekwencję w 2006 r. zanotowano w okręgach wyborczych, w skład których wchodzą największe miasta województwa:
okręg nr 1 – 43,20% (Szczecin i powiat policki) oraz okręg nr 4 – 45,16% (Koszalin oraz powiaty: koszaliński, sławieński i szczecinecki). Natomiast najwyższa frekwencja wystąpiła w okręgu wyborczym nr 5 – 47,49%, na który składa73
Na podstawie dokumentów PKW.
Wybory samorządowe w województwie zachodniopomorskim...
69
ją się powiaty: choszczeński, gryfiński, myśliborski, pyrzycki oraz stargardzki.
Identyczna sytuacja miała miejsce w roku 2002, kiedy również najwyższą frekwencję odnotowano w okręgu nr 5 – 48,93%, z kolei najniższa w okręgach
nr 1 – 33,21% oraz nr 4 – 45,85%. Można zauważyć, że frekwencja w okręgu
nr 1, mimo najgorszego wyniku, wzrosła o 9,99% i był to jedyny okręg wyborczy,
w którym odnotowano wzrost frekwencji w stosunku do roku 2002. Natomiast
w okręgu nr 4 zmalała o 0,69%, a w okręgu nr 5 o 1,44%. W okręgu nr 2 również się obniżyła o 0,67%, a w okręgu nr 3 o 1,59%. Wysoki wzrost frekwencji
w okręgu nr 1 w województwie zachodniopomorskim w roku 2006 (45,57%)
wpłynął na wzrost frekwencji o 1,97% w stosunku do poprzednich wyborów
samorządowych (43,60%)74. Pod względem frekwencji w skali ogólnopolskiej
w roku 2006 województwo zachodniopomorskie w wyborach do sejmiku
uzyskało miejsce 11., w poprzednich ulokowało się na 10. miejscu75.
Uwagi końcowe
Obserwując zachodniopomorską scenę polityczną pod względem wyborów samorządowych, zauważa się, że po początkowej dominacji formacji lewicowych
w tym regionie (z wyjątkiem wyborów z 1990 r.), od roku 2006 nastąpiła zmiana
preferencji wyborczych mieszkańców. Ostatnie wybory wygrała PO RP, a lewica
ulokowała się na trzecim miejscu, zaraz po PiS. Reforma administracji, w wyniku której utworzono 16 województw oraz reaktywowano powiaty, w związku
z czym wprowadzono bezpośrednie wybory do sejmików wojewódzkich i rad
powiatów, a następnie w roku 2002 bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów
oraz prezydentów miast, w jeszcze większym stopniu oddała w ręce mieszkańców kontrolę nad osobami sprawującymi władzę w samorządzie. Z drugiej strony, patrząc na wyniki wyborów z roku 2002, a zwłaszcza z 2006, możemy zaobserwować coraz większe upartyjnienie poszczególnych szczebli samorządu,
a co za tym idzie, marginalizację komitetów obywatelskich, co najlepiej obrazują
wyniki ostatnich wyborów samorządowych w Szczecinie.
74
Tamże.
75
Tamże.
70
Piotr Chrobak
DIE SELBSTVERWALTUNGSWAHLEN IN DER WOIWODSCHAFT WESTPOMMERN
IN DEN JAHREN 1998–2006 VOR DEM HINTERGRUND DES GESAMTLANDES
ZUSAMMENFASSUNG
Der Beitrag behandelt in erster Linie die Selbstverwaltungswahlen in der Woiwodschaft Westpommern nach der Einführung der Verwaltungsreform durch die Regierung
Jerzy Buzeks am 1. Januar 1999. Analysiert wurden die größten Städte der Woiwodschaft
hinsichtlich der Wahlen zum Stadtpräsidenten sowie zum Stadtrat. Beschrieben wurden
auch die Wahlen zum Landtag (Sejmik) der Woiwodschaft Westpommern.
Außer Wahlbeteiligung wurden die Wahlpräferenzen der Einwohner der behandelten Woiwodschaft einer Analyse unterzogen. Die Beobachtungen der politischen Bühne
hinsichtlich der Selbstverwaltungswahlen führen den Verfasser zur Feststellung, dass
nach der anfänglichen beherrschenden Rolle der linken Gruppierungen in dieser Region
(ausgenommen die Wahlen im Jahr 1990), seit 2006 eine Änderung der Wahlpräferenzen
der Einwohner erfolgte. Der Gewinner der letzten Selbstverwaltungswahlen wurde die
Bürgerplattform RP (Platforma Obywatelska RP), wobei die linke Partei erst den dritten Platz, gleich hinter der Partei „Recht und Gerechtigkeit“ (Prawo i Sprawiedliwość),
belegte.
Übersetzt von Piotr Chrobak
P R Z E G L Ą D Z A C H O D N I O P O M O R S K I
TOM XXV (LI V) RO K 2 0 1 0 Z E S Z YT 1
R O Z P R A W Y
I
S T U D I A
WŁODZIMIERZ DURKA
Szczecin
SOCJOLOGIA
SZCZECIŃSKA DO
1990 ROKU
Szkic historyczny
Jubileusz 25-lecia Uniwersytetu Szczecińskiego skłania do wielu ocen i podsumowań. Wciąż ważne są też pytania o genezę wielu fenomenów, takich jak
choćby powstanie w ramach uniwersytetu akademickiej socjologii. Powstała ona
jako szósty instytut socjologii w Polsce – po Poznaniu, Warszawie, Krakowie,
Łodzi i Lublinie – a zarazem pierwszy na tzw. Ziemiach Odzyskanych.
Tak jak w każdym środowisku, również wśród szczecińskich socjologów
wpływ na kształt i rozwój akademickiej dyscypliny mieli tworzący ją ludzie. Ich
entuzjazmowi i zaangażowaniu zawdzięczać należy powstanie Instytutu Socjologii, który od ponad dwudziestu lat kształci młode pokolenia socjologów szczecińskich.
W tym ograniczonym objętościowo artykule odniosłem się z konieczności tylko do funkcjonowania socjologów w okresie realnego socjalizmu, który
umownie zamykam w roku 1990. Rok ten jest ważną cezurą rozpoczynającą
nowy, zwłaszcza w początkowym stadium wcale nie łatwiejszy, etap działalności. Wymienienie wszystkich osób, które miały wpływ na rozwój tego środowiska, i pełne określenie ich wkładu w ten rozwój – jest obecnie niezwykle trudne.
Próbę taką pragnę podjąć w tym szkicu, choć zdaję sobie doskonale sprawę, że
nie napiszę o wszystkich.
W swej relacji koncentrowałem się na dostępnych dokumentach urzędowych, sprawozdaniach, podsumowaniach, a więc na mniej lub bardziej oficjalnych danych. Własne odczucia z tamtego okresu pozostawię do zaprezentowa-
72
Włodzimierz Durka
nia przy innej okazji. Czytelnika zainteresowanego problematyką odsyłam do
wspaniałych wspomnień prof. Ludwika Janiszewskiego, w których zawarto opis
mechanizmów funkcjonowania środowiska oraz wiele ciekawych obserwacji
i rysów osobowościowych ludzi tworzących szczecińską socjologię1.
Pierwsze lata kształtowania się środowiska socjologicznego
Przełom lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego stulecia to ważny moment w powojennej historii polskiej socjologii. Po latach stalinowskiego „zapomnienia” socjologia wracała do wyższych uczelni i ośrodków badawczych.
Nie inaczej było w Szczecinie. Właśnie koniec lat pięćdziesiątych przyniósł
znaczne ożywienie w szczecińskiej humanistyce. Mimo wielu prób i postulatów nie powstała wówczas wyższa uczelnia o profilu humanistycznym, stworzono jednak regionalną jednostkę naukowo-badawczą, z której w ogromnej mierze wywodziła się późniejsza Wyższa Szkoła Nauczycielska i powołany 25 lat
później Uniwersytet Szczeciński. Jednostką tą był założony w 1961 r. Instytut
Zachodniopomorski (IZP).
Głównym celem działalności IZP było rozpoznanie zjawisk i procesów społecznych przebiegających na ziemiach zachodnich i północnych Polski. Społeczno-kulturowa historia tych ziem liczyła zaledwie kilkanaście lat. Przebiegające tu
procesy charakteryzowały się znaczną odrębnością i specyfiką. Wystarczy sobie
uświadomić, że społeczność tego regionu stanowili ludzie przybyli praktycznie ze
wszystkich zakątków przedwojennej Polski; ludzie o zróżnicowanych doświadczeniach życiowych, systemach wartości, a nawet posługujący się odmiennymi
dialektami i gwarami. Jednocześnie w tym społecznym konglomeracie bardzo
gwałtownie przebiegały procesy demograficzne, jednostki i grupy podlegały procesom adaptacji, asymilacji, autochtonizacji.
Socjologiczne zainteresowanie tą problematyką pojawiło się stosunkowo
wcześnie, bo już w 1957 r. Jednak rok 1961, w którym powstał wspomniany
instytut, jest datą rozpoczęcia systematycznych badań nad przeobrażeniami politycznymi, społeczno-gospodarczymi i kulturowymi Pomorza Zachodniego. Do
realizacji tych badań powołano wówczas w IZP Sekcję Socjologiczno-Demograficzną. Należeli do niej m.in.: Alfred Wielopolski, Bożenna Chmielewska,
Tadeusz Białecki, Kazimierz Golczewski, Ludwik Janiszewski, Bolesław Sadaj,
1
Historia socjologii polskiej w autobiografiach. Cz. 2: Ludwik Janiszewski – autobiografia.
Red. T. Rzepa. Szczecin 1997.
Socjologia szczecińska do 1990 roku...
73
Halina Winiecka. Niemal od samego początku istnienia Sekcja Socjologiczno-Demograficzna była silnie związana z Instytutem Zachodnim w Poznaniu. Stale współpracowali z nią: Władysław Markiewicz (sprawował nad Sekcją opiekę naukową), Zygmunt Dulczewski i Andrzej Kwilecki. Z Sekcją współpracowali również inni socjologowie, prowadząc badania socjologiczne na Pomorzu
Zachodnim (B. Tejkowski, A. Pawełczyńska, A. Siciński, W. Wesołowski).
Charakterystyczną cechą pierwszych badań socjologicznych na Pomorzu
Zachodnim był ich szeroki zakres. W Sekcji Socjologiczno-Demograficznej
podejmowano np. badania nad adaptacją społeczno-kulturową mieszkańców
szczecińskiej dzielnicy (H. Winiecka)2, rolą społeczną nauczycieli wiejskich
(B. Sadaj)3, problematyką z zakresu socjologii zawodu (rybaka dalekomorskiego
– L. Janiszewski4; stoczniowca – R. Woźniak). Przygotowano także kompleksowe programy badawcze, np. interesujący program B. Chmielewskiej dotyczący
badań nad Szczecinem5.
W 1963 r. niemal wszyscy członkowie Sekcji Socjologiczno-Demograficznej stali się członkami Oddziału Poznańskiego Polskiego Towarzystwa Socjologicznego. Fakt ten w znacznej mierze przyczynił się do rozwoju współpracy
naukowej z socjologami w całym kraju. W 1966 r. Instytut Zachodniopomorski
organizuje pierwszą sesję naukową pt. „Społeczne problemy przedsiębiorstw
przemysłowych”. Na konferencji tej referaty wygłosili m.in. Jan Szczepański,
Zygmunt Dulczewski, Jolanta Kulpińska, Salomea Kowalewska. W latach następnych zorganizowano kolejne sesje, które były rezultatem badań nad problemami związanymi z morzem. Były to: „Ludzie morza” (1968), „Kultura na statku
morskim” (1969), „Czas wolny marynarzy na lądzie” (1972).
W ciągu kilku lat nastąpiła znaczna „edukacja” środowiska. Jeżeli w 1961 r.
był w Szczecinie tylko jeden profesjonalnie przygotowany przez studia socjolog,
to już pod koniec lat sześćdziesiątych było blisko dziesięciu doktorów socjologii.
Wpływ młodego środowiska socjologicznego stawał się coraz bardziej znaczący
w lokalnym otoczeniu, a Szczecin zaczął być postrzegany jako jeden z ważniejszych nieakademickich ośrodków socjologicznych w kraju.
2
H. Winiecka, Społeczno-kulturalna adaptacja mieszkańców peryferyjnej dzielnicy Szczecina.
W: Z badań socjologicznych na Pomorzu Zachodnim w latach 1960–1964. Szczecin 1966.
B. Sadaj, Udział szkoły i nauczyciela w procesach integracyjnych ludności wiejskiej województwa szczecińskiego w latach 1945–1960. Poznań 1963.
3
4
L. Janiszewski, Rybacy dalekomorscy. Studium socjologiczne. Poznań 1967.
B. Chmielewska, Wstępny projekt badań socjologicznych nad Szczecinem. „Przegląd Zachodnio-Pomorski” 1964, z. 4.
5
74
Włodzimierz Durka
Powstanie Oddziału Szczecińskiego
Polskiego Towarzystwa Socjologicznego
Polskie Towarzystwo Socjologiczne (PTS) tworzyło swoiste ramy organizacyjne
dla wysiłków środowisk socjologicznych w całym kraju. Towarzystwo organizowało sesje naukowe, konferencje, a nawet własne badania naukowe. Od chwili
reaktywowania w 1957 r. miało niebywały wpływ na swoich członków. Jak pisze
Jacek Tarkowski: Nie można nie docenić roli, jaką w rozwoju polskiej socjologii
odegrało Polskie Towarzystwo Socjologiczne. Wbrew rozmaitym naciskom wywieranym na nie przez władzę, PTS wyróżniało się zawsze spośród innych towarzystw wysokim stopniem niezależności i autonomii6. Przynależność do PTS była
swoistym wyróżnieniem i powodem do dumy.
W 1968 r. w Oddziale Poznańskim Polskiego Towarzystwa Socjologicznego
było już czternastu członków mieszkających w Szczecinie i Koszalinie. Uciążliwości związane z dojazdami oraz wzrastające ambicje środowiska spowodowały,
że przy Oddziale Poznańskim powołano Koło Szczecińskie7. Jego członkami byli
wówczas: H. Winiecka, J. Nikołajew, R. Woźniak, M. Nowacki, E. Nowakowska,
R. Kijek, Z. Turkiewicz, T. Białecki, W. Michnal, O. Heyder, E. Kierzkowski,
T. Wójcik, S. Wyroślak oraz Ludwik Janiszewski, który pełnił funkcję przewodniczącego.
W tym czasie oprócz Instytutu Zachodniopomorskiego funkcjonowały
w Szczecinie także inne ośrodki socjologiczne. Szczególne znaczenie miały
trzy pracownie działające w największych zakładach przemysłowych miasta
(w Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego8, w Polskiej Żegludze Morskiej oraz
w Zarządzie Portu) i ośrodki akademickie (Politechnika Szczecińska, Wyższa
Szkoła Morska, Wyższa Szkoła Rolnicza oraz Pomorska Akademia Medyczna).
Wskutek działania tych instytucji zatrudnienie w Szczecinie znalazło kilkunastu
socjologów wywodzących się ze wszystkich ośrodków socjologicznych kraju.
W jednostkach tych podejmowano nowe programy badawcze, następował rozwój
jakościowy kadry. Szczecińskie Koło przy Oddziale Poznańskim PTS stanowiło
blisko połowę stanu liczbowego tegoż oddziału.
J. Tarkowski, Nauki polityczne a socjologia: odmienne reakcje na kryzys. W: Socjologia świata polityki. T. 1. Warszawa 1994, s. 67–84.
6
7
W prasie lokalnej z tego okresu znajduje się notatka zatytułowana Szczecińscy socjologowie
nie muszą już jeździć do Poznania.
8
Szczególnie aktywna w tej jednostce była Teresa Makowska.
Socjologia szczecińska do 1990 roku...
75
Koło to w kwietniu 1970 r. rozpoczęło starania o utworzenie samodzielnego
oddziału. W rezultacie tych starań decyzją Zarządu Głównego dokładnie rok później powołano Oddział Szczecińsko-Koszaliński PTS. W skład nowo wybranego zarządu weszli: Ludwik Janiszewski (przewodniczący), Elżbieta Piotrowska
(wiceprzewodnicząca – reprezentowała środowisko koszalińskie), Marian Nowacki, Elżbieta Nowakowska, Halina Winiecka i Robert Woźniak. Oddział liczył
wówczas 20 osób.
Niemal od początku jego istnienia zaznaczyła się wyraźna dominacja zagadnień regionalnych. W pierwszych dwóch latach działalności odbyło się 11 odczytów i spotkań naukowych, z których cztery poświęcone były socjologicznym
problemom pracy i życia na morzu, cztery dalsze – problematyce regionalnej,
a jedynie pozostałe trzy – zagadnieniom teoretyczno-metodologicznym.
W 1973 r. powstał nowy oddział PTS w Słupsku, w wyniku czego Oddział Szczeciński ograniczył swój zasięg terytorialny wyłącznie do województwa szczecińskiego. Liczba członków uległa zmniejszeniu do siedemnastu osób.
Nie zmalała jednak aktywność. W latach 1973–1974 zorganizowano 18 spotkań
naukowych. W inwentarzu podejmowanych zagadnień pojawiły się problemy
z zakresu socjologii rodziny. W tym okresie powstały więzi łączące przez wiele
lat szczecińskich socjologów z kolegami z Niemieckiej Republiki Demokratycznej (Uniwersytet im. M. Lutra w Halle, Uniwersytet w Rostocku), Wielkiej Brytanii (Uniwersytet w Cardiff i Uniwersytet w Hull) oraz ze Skandynawii (zwłaszcza z Uniwersytetu w Oslo). Znaczenie PTS w podejmowaniu tych kontaktów
było bardzo duże, choć niezwiązane z jego działaniami formalnymi. Jak podkreślają dziś niemal wszyscy członkowie ówczesnego Oddziału Szczecińskiego,
fakt występowania w imieniu dość licznego środowiska wpływał na świadomość
własnego znaczenia. Szczecińscy socjologowie wyzbyli się poczucia prowincjonalizmu, odważnie występowali na szerokim forum.
Ważnym momentem w rozwoju szczecińskiego środowiska socjologicznego było powstanie w 1973 r. Wyższej Szkoły Pedagogicznej (WSP). Od 1968 r.
istniała w Szczecinie Filia Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu,
będąca pierwszą w mieście placówką humanistyczną, ale dopiero powstanie
WSP zapoczątkowało „oddolny” rozwój środowiska. Niezależnie od oceny funkcji pełnionych przez te uczelnie, umożliwiły one – jakże ważny – rozwój instytucjonalny. Przez kolejne lata tworzono bardziej rozwinięte formy organizacyjne:
najpierw powstał w filii Zespół Socjologiczny (1968–1970), później Pracownia
Socjologiczna Zakładu Nauk Społeczno-Filozoficznych (od 1971 r.).
76
Włodzimierz Durka
W dziesięcioletnim okresie rozwoju szczecińskiej socjologii jest coś wyjątkowego w porównaniu z innymi dziedzinami humanistyki. O ile stan wyjściowy innych dyscyplin pod względem liczebności wykwalifikowanej kadry był
bez porównania lepszy, o tyle proces rozwoju szczecińskiej socjologii nie miał
charakteru liniowego. Ta wyjątkowość socjologii w dużej mierze zadecydowała
o utrwaleniu jej miejsca w lokalnym środowisku. Duże zasługi w tym względzie
położył Zarząd Oddziału PTS, który stwarzał szanse doskonalenia umiejętności
profesjonalnych. Do normalnej praktyki w Polskim Towarzystwie Socjologicznym należało prezentowanie założeń i wyników badań prowadzonych przez poszczególnych członków.
Szczecińska socjologia zaczęła nabierać specyficznego oblicza. Określał ją
przedmiot badań: zbiorowości ludzi morza.
Szczecińska specjalność: socjologia morska
Wyrazem uzyskiwanej tożsamości szczecińskiego środowiska socjologicznego
był wzrost znaczenia problematyki lokalnej. Wyrażał się on szczególnym natężeniem badań empirycznych oraz wiązaniem podejmowanej problematyki z praktyką. W rezultacie powstało wiele studiów realizowanych na zamówienie9.
Szczególnie ważnym przedmiotem badań była problematyka morska. Dla
gospodarki morskiej pracowało wówczas w regionie blisko 20% ludności miejskiej. W kraju, a nawet na świecie, problematyka związana ze środowiskiem zawodowym i rodzinnym ludzi morza była wówczas słabo artykułowana w socjologii. W oczywisty sposób wymagało to od badaczy zastosowania nowatorskich
rozwiązań. Wzrastał też nacisk praktyków na przedstawienie wymiernych i aplikowalnych rezultatów badań. Ta szczególna i pod pewnymi względami wyjątkowa sytuacja doprowadziła do powstania grupy socjologów zaangażowanych
w rozwiązywanie praktycznych problemów. Już na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku szczecińscy socjologowie podejmowali różnego rodzaju badania diagnostyczne, przedstawiali ekspertyzy przygotowywane dla decydentów gospodarki morskiej.
Pojawienie się nowej subdyscypliny łączącej w sobie osiągnięcia socjologii
pracy, kultury, rodziny oraz wielu innych ugruntowanych teoretycznie i metodologicznie dziedzin wymagało swego rodzaju legitymizacji formalno-instytu9
Prowadzono wówczas badania na rzecz gospodarki morskiej (L. Janiszewski), przemysłu
chemicznego (R. Woźniak), muzealnictwa (H. Winiecka), rozwoju czytelnictwa (W. Michnal),
systemu kształcenia (S. Lasek).
Socjologia szczecińska do 1990 roku...
77
cjonalnej. Pierwsze takie działania podjęto w Polskim Towarzystwie Socjologicznym, które w okresie dyrektywnego zarządzania nauką charakteryzowało się
największą mobilnością.
Wniosek o powołanie Specjalistycznej Sekcji Socjologii Morskiej przy Zarządzie Głównym PTS z siedzibą w Szczecinie złożono w grudniu 1976 r. Przewodniczący wówczas Towarzystwu Stefan Nowak odniósł się do tego wniosku
bardzo przychylnie, toteż, począwszy od 1977 r., działalność Sekcji Socjologii
Morskiej stała się faktem.
Sekcja obejmowała swym zasięgiem cały kraj. W pierwszym roku jej działalności zapisało się do niej 18 osób, głównie ze Szczecina i Gdańska. Należeli
do niej: L. Janiszewski (pełnił obowiązki przewodniczącego), Z. Dulczewski,
Z. Turkiewicz, J. Sztumski, L. Milian, Z. Borucki, J. Horbulewicz, J. Nikołajew,
S. Lasek, J. Lindecki, E. Nowakowska, H. Mrzygłód, M. Kaczmarczyk-Sowa,
J. Kowalewski, T. Makowska, R. Woźniak oraz K. Wszeborowski. W ciągu roku
Sekcję zasilili dalsi socjologowie: B. Gębski, B. Klepajczuk, A. Sosnowski,
Z. Piłasiewicz, A. Nowak, H. Sewastianiuk, S. Ananiewicz oraz J. Walkowiak.
Przez blisko dziesięć lat Sekcja Socjologii Morskiej wykazywała wprost
niespotykaną aktywność. Jej członkowie zjeżdżali się do Szczecina z całej Polski
przynajmniej raz na kwartał na spotkania naukowe, byli organizatorami i uczestnikami czterech konferencji10, nawiązali współpracę naukową z ośrodkami zagranicznymi (stałe kontakty podjęli zwłaszcza: L. Janiszewski, J. Horbulewicz
i S. Ananiewicz). Jeśli do tego dorobku doliczyć jeszcze indywidualne prace
badawcze i publikacje, na które klimat Sekcji miał znaczący wpływ, to ogólny
bilans jej działalności ocenić należy bardzo wysoko. W przeważającej mierze jest
to zasługą Ludwika Janiszewskiego, który w wyjątkowy sposób łączył w swej
działalności przywództwo naukowe z umiejętnościami organizacyjnymi.
Wzmożona aktywność szczecińskich socjologów morskich nie pozostawała bez echa w środowisku naukowym, uwidoczniła się też w sposobie patrzenia na socjologię przez praktyków. We wrześniu 1979 r. powstaje w Szczecinie
filia Instytutu Socjologii i Filozofii Polskiej Akademii Nauk – jest nią Zakład
Socjologii Morskiej kierowany przez L. Janiszewskiego. Pracownikami zostają najaktywniejsi członkowie Sekcji Socjologii Morskiej PTS: P. Filipowiak,
B. Klepajczuk, T. Makowska, A. Nowak oraz A. Sosnowski. Od początku istnieMateriały z konferencji zostały później opublikowane: Problemy i kierunki rozwoju socjologii morskiej. Szczecin 1980; Rodziny szczecińskie w świetle badań empirycznych. Szczecin 1982;
Zawód a życie rodzinne ludzi morza. Szczecin 1988. Inicjatorem i organizatorem konferencji,
a później redaktorem wszystkich publikacji był L. Janiszewski.
10
78
Włodzimierz Durka
nia filii realizowane są w niej liczne programy badawcze o charakterze centralnym i resortowym. Jednostka wywodząca się bezpośrednio z PTS dość gładko
weszła do naukowego krwiobiegu.
Począwszy od V Zjazdu Socjologicznego w Krakowie, Sekcja Socjologii
Morskiej była obecna niemal na każdym zjeździe, organizując własne sesje lub
grupy robocze11.
Obywatelska aktywność (lata 1980–1985)
Strajki robotnicze z grudnia 1970 r. oraz późniejszy strajk generalny w sierpniu 1980 r. wpłynęły na rozwój badań o bardziej ogólnospołecznym charakterze.
Wydarzenia te wywołały jednak przede wszystkim niebywały wzrost aktywności
obywatelskiej.
Od początku konfliktu socjologowie występowali w roli ekspertów-konsultantów. Aktywnie uczestniczyli później w tworzących się strukturach „Solidarności”, byli doradcami w toczących się negocjacjach. Zaczęli odgrywać rolę
społeczną, która wykraczała poza ścisłe specjalizacje naukowe; rolę, która wymagała wiedzy bardziej wszechstronnej i przystępnej w przekazie. Coraz częściej
zapraszano szczecińskich socjologów do ośrodków w niemal całej Polsce, by
przedstawiali swe obserwacje i refleksje.
Ta nowa społeczna sytuacja socjologii w regionie i kraju doprowadziła do
krytycznej oceny własnych osiągnięć oraz wpłynęła na rozwój socjologicznej
samowiedzy. Jak nigdy dotąd rozwinięto działalność popularyzatorsko-odczytową. Do wprowadzenia stanu wojennego zebrania Oddziału Szczecińskiego miały
charakter otwarty, co wywoływało masowe uczestnictwo osób spoza PTS. Często trudno było znaleźć odpowiednią salę, aby pomieścić wszystkich chętnych
słuchaczy. Jednocześnie pojawiły się próby inwigilacji Oddziału przez Służbę
Bezpieczeństwa.
Aktywność członków Oddziału Szczecińskiego była powszechna, jednak na szczególne podkreślenie zasługuje pasja organizatorska jego ówczesnej
przewodniczącej – dr Teresy Makowskiej. W ciągu swych kilku kolejnych kadencji niezmordowanie organizowała ona regularne odczyty, łączone w cykle
poświęcone określonej problematyce. W okresie tym każdego roku odbywało
się 9–10 odczytów lub spotkań naukowych. W poruszanej problematyce prze11
Szeroka działalność Sekcji Socjologii Morskiej wymaga osobnego omówienia. W niniejszym opracowaniu przedstawiam ją jedynie jako ważny etap rozwoju Oddziału Szczecińskiego.
Socjologia szczecińska do 1990 roku...
79
stały dominować zagadnienia regionalne – ich miejsce zajęły kwestie teoretyczne, metodologiczne oraz ujęcia krytyczne. Osobną grupą odczytów były relacje
z warsztatów badawczych opisujących dokonujące się przemiany społeczne i załamanie socjalistycznego ładu społecznego. Tym samym szczecińscy socjologowie w większym stopniu byli zorientowani w prowadzonych aktualnie badaniach
i dyskusjach teoretycznych.
Pierwsza połowa lat osiemdziesiątych to gwałtowny rozwój badań nad rodziną. Zainteresowanie nią było zbieżne z panującą w polskiej socjologii ogólną tendencją do badania instytucji opierających się wpływom instytucjonalnym
państwa realizującego politykę niezgodną ze społecznymi oczekiwaniami. W podejmowanych studiach dominowały jednak ujęcia mikrospołeczne. Badaniami
objęto czynniki określające sukces małżeński (L. Janiszewski), wzory doboru
małżeńskiego (H. Mrzygłód), konfliktów rodzinnych (M. Kaczmarczyk-Sowa),
uczestnictwa w kulturze (B. Gębski) oraz proces rozpadu rodzin (A. Nowak).
W dalszym ciągu rozwijane były tradycyjne dziedziny szczecińskiej socjologii: badania nad zbiorowościami ludzi morza (B. Klepajczuk, J. Nikołajew
i A. Sosnowski) oraz kulturą regionalną (E. Nowakowska). Pod kierunkiem Roberta Woźniaka prowadzono szeroko zakrojone badania z zakresu socjologii zawodów oraz społecznej stratyfikacji. W kolejną fazę weszły badania dotyczące
zbiorowości lokalnych (J. Kowalewski, B. Łuczak, W. Michnal). Obszerne badania nad ruchem racjonalizatorskim i innowacyjnym w przemyśle prowadziła
Teresa Makowska. Nowymi dziedzinami zainteresowania stały się samorządność, więź społeczna w obrębie kształtujących się zbiorowości osiedlowych
(A. Sosnowski) oraz problematyka funkcjonowania służby zdrowia (W. Krantz).
W tym okresie – dla socjologii bardzo trudnym – ukazało się blisko pięćset
publikacji, w tym ponad dwadzieścia pozycji książkowych. Dla ośrodka liczącego wówczas dopiero nieco ponad dziesięć lat jest to liczba bardzo imponująca. Osiągnięcia te nie byłyby możliwe bez działalności osób zgromadzonych
w PTS-owskim Oddziale.
Oddział Szczeciński stanowił zbiorowość bardzo interesującą socjologicznie. Występowały tu wyjątkowy solidaryzm zawodowy i poczucie tworzenia unikatowej wspólnoty. Wzajemna pomoc była czymś zupełnie naturalnym,
i to nie tylko w wymiarze naukowym. Do oczywistych obowiązków każdego
członka należało pozyskiwanie nowych kandydatów, pomoc w znalezieniu pracy
odpowiadającej zainteresowaniom i umiejętnościom młodych adeptów socjologii. Właśnie w tym szczególnym momencie zetknąłem się z Towarzystwem po
80
Włodzimierz Durka
raz pierwszy. Był to jednak moment przełomowy. Oddział oraz całe środowisko
wchodziły w nowy etap działalności. Po raz pierwszy pojawiła się w Szczecinie
możliwość powołania dużej socjologicznej jednostki naukowej.
Szczecińska socjologia akademicka
Kiedy w 1945 r. w ślad za wojskami radzieckimi weszły do Szczecina polskie
władze administracyjne, w ich składzie znajdowała się ekipa Uniwersytetu Poznańskiego przybyła celem zabezpieczenia mienia dla przyszłego Uniwersytetu
Szczecińskiego12. Niestety, ani te działania, ani późniejsze starania o przeniesienie
do Szczecina Uniwersytetu Stefana Batorego z Wilna – nie przyniosły sukcesów.
Dopiero w roku 1985 (w momencie bardzo niedogodnym) władze państwowe
podjęły długo oczekiwaną decyzję o powołaniu uniwersytetu. Już w chwili jego
założenia zadecydowano o utworzeniu Instytutu Socjologii. W ciągu zaledwie
dwóch miesięcy udało się zgromadzić ponaddwudziestoosobową kadrę (w dużej
mierze dzięki aktywności Oddziału Szczecińskiego PTS). Działalność rozpoczęły cztery zakłady: Socjologii Ogólnej, Socjologii Morskiej, Współczesnych Cywilizacji i Historii Myśli Społecznej.
Regularnie zaczęto wydawać dwa roczniki: „Studia Sociologica” w Uniwersytecie Szczecińskim oraz „Roczniki Socjologii Morskiej” w Szczecińskiej Filii
Polskiej Akademii Nauk. Zakres podejmowanej problematyki badawczej został
znacznie poszerzony. Rozwój indywidualny był wymuszany nowymi zadaniami
o charakterze dydaktycznym i naukowym.
Po blisko dwudziestoletniej przerwie wznowiono badania nad procesami
adaptacji i integracji społecznej na ziemiach zachodnich i północnych Polski13.
Kontynuowano badania z zakresu socjologii rodziny, socjologii morskiej, samorządności, społecznej stratyfikacji.
W ciągu kilku lat ruch naukowy w środowisku doznał wzmożonej akceleracji. Również dla Polskiego Towarzystwa Socjologicznego rozpoczął się nowy
okres rozwoju. Ruch seminaryjno-konferencyjny stał się w Szczecinie czymś zupełnie normalnym. Niemal każdego roku organizowane są konferencje i seminaria o coraz bardziej specjalistycznym charakterze.
12
Fragment ze Sprawozdania Grupy Operacyjnej Uniwersytetu Poznańskiego z 4.05.1945.
Zob. Z. Mielcarek, B. Owczarek, Od Pedagogium do Uniwersytetu Szczecińskiego. Szczecin 1985,
s. 10.
13
Był to program badań podstawowych CPBP „Przemiany społeczne na Ziemiach Zachodnich
i Północnych Polski”.
Socjologia szczecińska do 1990 roku...
81
Jedną z najważniejszych była zorganizowana w 1988 r. przez Oddział
Szczeciński PTS wspólnie z Instytutem Socjologii Uniwersytetu Szczecińskiego
konferencja międzynarodowa zatytułowana „Przemiany we współczesnym społeczeństwie: teoria i empiria”. Poruszana na konferencji problematyka dotyczyła
głównie aktualnych zagadnień wskazujących na wszechstronny kryzys systemu
społeczno-politycznego w Polsce. Głosy wielu referentów (M. Ziółkowskiego,
W. Kwaśniewicza, K. Doktóra, L. Janiszewskiego) zabrzmiały proroczo: niemal
wraz z zakończeniem konferencji zapoczątkowane zostały rozmowy przy Okrągłym Stole.
Czterokrotnie organizowano konferencje poświęcone społecznej problematyce ziem zachodnich i północnych Polski, odbyły się trzy konferencje dotyczące socjologicznych zagadnień samorządności, dwie z zakresu socjologii rodziny
i socjologii morskiej. Przy Instytucie Socjologii powstał Ośrodek Badań Biograficznych. Rozwijane są badania nad bezrobociem i stosunkami polsko-niemieckimi. Ukazuje się nowy rocznik „Europa Regionum”. Szczecińscy socjologowie
uczestniczą w międzynarodowej wymianie naukowej.
Lata dziewięćdziesiąte przyniosły nowe wyzwanie – od 1991 r. w szczecińskiej uczelni kształcą się studenci akademickiej socjologii. Środowisko nie ogranicza się zresztą do samego uniwersytetu. Młodzież i dorośli studiują socjologię
także w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu (licencjat) oraz w Wyższej Szkole
Humanistycznej Towarzystwa Wiedzy Powszechnej (licencjat oraz magisterskie
studia uzupełniające). Nawet dla mnie ten 25-letni okres to nie tylko ogromne
przemiany samego środowiska socjologicznego, ale też jego potężny rozwój.
Absolwenci socjologii to dziś olbrzymia, wielotysięczna rzesza osób, zajmująca
ważne miejsce na regionalnym rynku pracy. Zupełnie inne są też perspektywy
rozwoju zawodowego i naukowego szczecińskiej socjologii. Jest to już jednak
zagadnienie na odrębny artykuł.
82
Włodzimierz Durka
DIE STETTINER SOZIOLOGIE BIS 1990
EINE HISTORISCHE SKIZZE
ZUSAMMENFASSUNG
Der Artikel enthält einen kurzen Überblick über die Geschichte der Entwicklung
des soziologischen Millieus in Szczecin.
Dieser Prozess begann in den späten fünfziger und sechziger Jahren des 20. Jahrhunderts. Die wichtigsten Fragen waren dann: die soziale Integration der Bewohner der
Region, die Lebens- und Arbeitsbedingungen, soziale Industrialisierung und Verstädterung. In späteren Jahren war die Entwicklung der empirischen und theoretischen Forschung im Bereich Arbeit auf Meer konzentriert. So entwickelte sich eine soziologische
Spezialität von Szczecin: die Maritime Soziologie.
Seit drei Jahrzehnten konzentrierten sich die Stettiner soziologische Studien auf
dem Westpommerschen Institut, der Höheren Pädagogischen Hochschule und dem Institut für Soziologie der Polnischen Akademie für Meereswissenschaften. Diese Tätigkeiten
waren so umfangreich, dass im Jahr 1985 das Institut für Soziologie an der Universität
Szczecin gegründet wurde – eine Fortsetzung dieser Tradition.
Übersetz von Włodzimierz Durka
P R Z E G L Ą D Z A C H O D N I O P O M O R S K I
TOM XXV (LI V) RO K 2 0 1 0 Z E S Z YT 1
R O Z P R A W Y
I
S T U D I A
HALINA NAKONIECZNA-KISIEL
ALEKSANDRA SKITEK
Szczecin
ROZWÓJ
HANDLU ZAGRANICZNEGO
POLSKI
Z
NIEMCAMI
W OKRESIE TRANSFORMACJI
Wstęp
Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku to okres
ogromnych zmian politycznych, społecznych i gospodarczych w polskiej gospodarce, będących następstwem upadku realnego socjalizmu. Transformacja
systemowa wiązała się głównie z likwidacją gospodarki centralnie planowanej
i przejściem do gospodarki rynkowej, czemu sprzyjać miało szerokie otwarcie
na zagranicę. Procesowi temu towarzyszyła jednak głęboka reorientacja geograficzna w handlu zagranicznym. Polska zaczęła bowiem poszukiwać partnerów
handlowych w krajach wysoko rozwiniętych, stosujących się do zasad gospodarki rynkowej. Rozpoczęliśmy ponadto integrację z Europejską Wspólnotą
Gospodarczą. Skutkowało to intensyfikacją wymiany handlowej Polski z krajami
Europy Zachodniej, w tym głównie z Niemcami.
Celem niniejszego opracowania jest analiza tendencji w handlu Polski
z Niemcami, które od początku transformacji są naszym najważniejszym partnerem. Rozważania na ten temat zostały poprzedzone analizą różnego rodzaju
uwarunkowań, których wpływ na rozwój handlu zarówno międzygałęziowego
jak i wewnątrzgałęziowego trudno przecenić.
84
Halina Nakonieczna-Kisiel, Aleksandra Skitek
Uwarunkowania rozwoju wymiany
Rozwój polsko-niemieckiego handlu zagranicznego od zawsze determinowały
czynniki polityczno-instytucjonalne, geograficzno-ekonomiczne oraz społeczno-kulturowe. Jednak ich wpływ na rozmiary i strukturę wymiany dwustronnej we
wszystkich możliwych dziedzinach (a więc również usług i czynników produkcji) był szczególny w okresie przemian systemowych.
Rozpoczęcie procesu transformacji w Polsce i zjednoczenie Niemiec przyczyniły się do dynamicznego rozwoju współpracy polsko-niemieckiej, gdyż zostały uregulowane trudne sprawy wynikające z przeszłości (m.in. uznanie granic).
Podstawą stosunków polsko-niemieckich był podpisany w czerwcu 1991 r. traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Uregulował on różne płaszczyzny współpracy1. W części gospodarczej traktatu oba kraje zobowiązały się do
stworzenia dogodnych przesłanek dla rozwoju działalności gospodarczej, w tym
przemysłowej i usługowej dla osób fizycznych i prawnych. Ponadto zdecydowano się popierać rozwój współpracy inwestycyjnej i kapitałowej oraz kooperacji przemysłowej polskich i niemieckich przedsiębiorstw. Nie mniej ważne były
postanowienia o udzielaniu sobie wzajemnej pomocy w rozwijaniu współpracy
z międzynarodowymi, zwłaszcza europejskimi organizacjami i instytucjami2.
Konkretyzacją postanowień traktatu o dobrym sąsiedztwie było powołanie
w 1991 r. Polsko-Niemieckiej Komisji Międzyrządowej do spraw Współpracy
Regionalnej i Przygranicznej, która aż do końca analizowanego okresu starała się
rozwiązywać problemy oraz wspierać kontakty między publicznymi i prywatnymi podmiotami, zarówno na obszarze po obu stronach granicy, jak i poza nim3.
Jednakże największą rolę we współpracy transgranicznej odegrały euroregiony,
poprzez pozytywny wpływ na rozwój stosunków (w tym również handlowych)
między mieszkańcami pogranicza, przedsiębiorcami i samorządami terytorialnymi. Instytucją promującą współpracę handlową Polski z zachodnim sąsiadem
jest jednak Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa, założona w 1994 r.
Działa ona bowiem w takich dziedzinach, jak doradztwo gospodarcze, prawo,
ochrona środowiska naturalnego oraz obciążenia podatkowo-celne. Informacje
1
Por. Z myślą o wspólnej przyszłości. (Zasoby internetowe www.msz.gov.pl).
Por. Polska – Niemcy: dobre sąsiedztwo i przyjazna współpraca. Red. J. Barcz, M. Tomala.
Warszawa 1992, s. 33.
2
3
Szerzej na ten temat zob. m.in. S. Ciok, Uwarunkowania rozwoju przestrzennego Polski wynikające z sąsiedztwa z Republiką Federalną Niemiec. Wrocław 2007.
Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami...
85
na ten temat zwiększały możliwości rozwoju wymiany handlowej, zwłaszcza
w początkach transformacji, kiedy nowe podmioty z sektora prywatnego upoważnione zostały do zawierania transakcji z zagranicą.
Kolejnym uwarunkowaniem polityczno-instytucjonalnym, które pozwoliło
na rozwój współpracy gospodarczej, ale w szerszym, europejskim wymiarze, był
Układ o stowarzyszeniu Polski ze Wspólnotami Europejskimi. Wszedł on w życie w 1994 r., ale jego część handlowa była realizowana już od roku 1992. Układ
ułatwił polskim przedsiębiorstwom dostęp do rynków państw członkowskich
WE, w tym do ogromnego rynku niemieckiego. Gwarantował bowiem do końca 2001 r. bezcłową wymianę zdecydowanej większości towarów przemysłowych (wyjątkiem były cła antydumpingowe nakładane na niektóre towary) oraz
częściową redukcję ceł w wymianie wybranych artykułów rolnych4.
Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. z pewnością było kolejnym ważnym etapem w rozwoju polsko-niemieckich stosunków gospodarczych.
Akcesja nie zmieniła jednak zasadniczo warunków wymiany, gdyż – jak wcześniej sygnalizowano – liberalizacja wzajemnego handlu towarami przemysłowymi zakończyła się do końca 2001 r. Jedynie w odniesieniu do artykułów rolnych
wprowadzono z dniem 1 maja 2004 r. pełną liberalizację handlu. Ponadto zniesiono obowiązujące przed akcesją środki ochrony handlu (cła antydumpingowe)
oraz fizyczne bariery na granicy polsko-niemieckiej, co pozwoliło zaoszczędzić
czas transportu i zmniejszyć koszty wzajemnych dostaw5.
Członkostwo Polski w Unii Europejskiej wpłynęło jednak na strumienie
polskiego handlu z Niemcami, głównie za pośrednictwem działalności inwestorów zagranicznych, wśród których większość – szczególnie w początkach transformacji – pochodziła z Niemiec. W wyniku przyjęcia przez Polskę zasad jednolitego rynku w zakresie konkurencji, prawa spółek oraz swobód rynkowych,
atrakcyjność inwestycyjna Polski znacznie wzrosła. Coraz większa część eksportu – głównie dóbr gotowych – była generowana przez firmy z udziałem kapitału
niemieckiego, podobnie zresztą, jak i importu dóbr pośrednich z rynku macierzystego. Związek ten był wyraźnie widoczny w latach 2007–2008, w których
spadek popytu wewnętrznego w Niemczech przyczynił się do spadku udziału
tego kraju w obrotach Polski.
4
Szerzej na ten temat zob. m.in. Gospodarcze sąsiedztwo Polski. Red. K. Starzyk. Warszawa
2005; W. Mroczek, M. Rubaszek, Determinanty polskiego handlu zagranicznego. Zeszyt nr 161.
Warszawa 2003, s. 19.
5
Por. Polska w Unii Europejskiej – doświadczenia pierwszego roku członkostwa. Red. R. Hykawy. Warszawa 2005, s. 203.
86
Halina Nakonieczna-Kisiel, Aleksandra Skitek
Po akcesji Polski do Unii Europejskiej duży wpływ na obroty handlowe
z zachodnim sąsiadem miały też ruchy emigracyjne ludności. Związany z nimi
był bowiem wzrost popytu na polskie produkty, szczególnie żywnościowe i rolne, których udział w polskim eksporcie malał, ale w wywozie do Niemiec utrzymywał się na zbliżonym poziomie.
Baza traktatowo-instytucjonalna niewątpliwie w dużym stopniu sprzyjała
rozwojowi wymiany między Polską i Niemcami w okresie transformacji. Nie
mniej ważne były również uwarunkowania geograficzno-ekonomiczne. Zalicza
się do nich przede wszystkim dogodne położenie geograficzne, zasoby bogactw
naturalnych, siły roboczej oraz kapitału.
Na korzystne położenie składa się przede wszystkim dostęp do morza oraz
sąsiedztwo Polski i Niemiec, dzięki czemu nie tylko skraca się czas przepływu
towarów, usług czy czynników produkcji, ale wydatnie obniżają się też koszty
transportu. Zniesienie granicy na mocy układu z Schengen dodatkowo zmniejszyło czas i koszty kontroli granicznej. Kolejną korzyścią związaną z sąsiedzkim
położeniem jest możliwość rozwoju handlu przygranicznego. Wystarczy bowiem
przekroczyć granicę państwa, aby mieć dostęp do rynku tańszych lub jakościowo lepszych towarów. Ten rodzaj wymiany rozwijał się bardzo dynamicznie
w poprzedniej dekadzie i na początku obecnej. Ze względu na niższy poziom
cen naszych produktów w porównaniu z niemieckimi, najchętniej kupowanymi w Polsce towarami były świeże owoce i warzywa, wyroby mięsne, chleb,
obuwie, papierosy oraz benzyna. Z kolei Polacy na rynku niemieckim nabywali
tańsze soki, słodycze, sprzęt gospodarstwa domowego i akcesoria samochodowe.
Po zmniejszeniu różnic cenowych (również wskutek zmian kursowych) handel
przygraniczny nie ma jednak obecnie dobrych perspektyw rozwoju. Wreszcie
– bliskość geograficzna obu krajów ułatwia zdobycie wiedzy i informacji o sąsiadach. Są one niezbędne do zawierania korzystnych transakcji handlowych, szczególnie w przypadku podmiotów prywatnych, które rozpoczęły taką działalność
w okresie transformacji.
Determinantą rozwoju polsko-niemieckiej wymiany handlowej – oprócz
bliskiego sąsiedztwa – były również różnice w wyposażeniu obu krajów w czynniki produkcji. Polska jest krajem zasobnym w surowce mineralne (m.in. węgiel
kamienny, brunatny, sól kamienna, rudy miedzi)6. Niemcy też mają bogate złoża węgla brunatnego i soli kamiennej, mniejsze zaś węgla kamiennego. Polska
w latach 1990–2008 była eksporterem węgla kamiennego, gdyż jego wydobycie
6
Por. Surowce mineralne Polski. (Zasoby internetowe www.pgi.gov.pl).
Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami...
87
w Niemczech było nieopłacalne i w dużym stopniu ograniczone przez zmniejszające się zapotrzebowanie na rynku wewnętrznym.
Do innych czynników produkcji, które stymulowały obustronną wymianę,
należały różnice w zasobach siły roboczej. Wprawdzie w gospodarce zachodniego sąsiada były one 2–3 razy większe niż w Polsce, ale dla wymiany handlowej
liczebność omawianego czynnika nie ma tak dużego znaczenia, jak jego koszt
i jakość. W okresie transformacji zaszły pod tym względem istotne zmiany.
O ile bowiem w 1996 r. przeciętny koszt jednej roboczogodziny w Polsce wynosił
2,95 euro, a w Niemczech 22,9 euro, o tyle w 2007 r. dysproporcje zmniejszyły
się o połowę, gdyż koszty pracy w Polsce wzrosły do 6,78 euro, a w Niemczech
do 27,8 euro7. Skutkowało to przez długie lata wymianą towarów pracochłonnych na kapitałochłonne.
Barierą w rozwoju polskiego eksportu wyrobów kapitałochłonnych był
oczywiście brak środków własnych na ich wytwarzanie. Lukę w tym zakresie
zmniejszał kapitał zagraniczny napływający w formie inwestycji bezpośrednich,
z których znaczna część pochodziła od zasobnego zachodniego sąsiada. Polskie
firmy z udziałem kapitału niemieckiego nie tylko więc unowocześniały wiele
dziedzin wytwórczości, ale tworzyły również klimat do rozwoju dwustronnej
wymiany towarowej. Rozszerzenie Unii Europejskiej o nowe kraje Europy Środkowo-Wschodniej spowodowało jednak osłabienie jej dynamiki, gdyż inwestorzy niemieccy – podobnie zresztą jak i inni z krajów Unii – zaczęli przenosić
produkcję do państw o niższych kosztach, głównie siły roboczej.
Wraz ze zmianą wielkości polskich zasobów czynników produkcji w okresie transformacji następowały zmiany w rozmiarach produktu krajowego brutto (PKB) na jednego mieszkańca. W 1993 r. jego wysokość (według parytetu
siły nabywczej) była w Niemczech trzy razy większa niż w Polsce, natomiast
w 2007 r. – około dwóch razy (bo PKB per capita wynosił odpowiednio
34,2 tys. USD wobec 16,3 tys. USD)8. Wskazuje to, że struktury gospodarcze obu
krajów w dalszym ciągu wykazują istotne różnice, co hamować będzie szybszy
rozwój handlu wewnątrzgałęziowego.
Zaangażowanie Polski i Niemiec w dwustronną wymianę towarową było
determinowane również czynnikami natury społeczno-kulturowej. W obu krajach preferencje konsumpcyjne są bowiem podobne (duży popyt na wysokiej jakości dobra podstawowe – żywność i luksusowe – samochody). W gospodarce
7
Dane EUROSTAT.
8
Zasoby internetowe www.econstats.com/weo/CDEU.htm (wrzesień 2009).
88
Halina Nakonieczna-Kisiel, Aleksandra Skitek
centralnie planowanej produkty „made in Poland” były oczywiście jakościowo
gorsze od tych zza sąsiedniej granicy; jednakże napływ kapitału zagranicznego
przyczynił się do zmniejszenia luki technologicznej i unowocześnienia polskiej
gospodarki, co wpłynęło korzystnie na rozwój handlu nie tylko międzygałęziowego, ale i wewnątrzgałęziowego. Wzajemne zaufanie wydaje się także warunkiem koniecznym pomyślnych transakcji handlowych. Niestety, między Polską
i Niemcami często bywa ono zaburzone stereotypami i historią9. Z faktu, iż
Niemcy wciąż są naszym najważniejszym partnerem handlowym wynika jednak,
iż obustronne uprzedzenia aż tak bardzo nie utrudniały współpracy i wymiany
wzajemnej.
Rozmiary i dynamika obrotów
Od początku transformacji wartość polsko-niemieckich obrotów handlowych
rosła bardzo szybko. Eksport do Niemiec zwiększył się bowiem z 3,6 mld USD
w roku 1990 do 42,4 mld na koniec 2008 r., a więc w takim samym stopniu,
jak eksport Polski. Z kolei wartość importu z Niemiec zwiększała się nie tylko
szybciej niż wartość eksportu, ale także szybciej niż wartość importu Polski. Na
koniec 2008 r. wartość przywozu z Niemiec wynosiła 47,2 mld USD, była więc
prawie 25 razy wyższa niż w początkach lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, podczas gdy wartość importu Polski – ok. 22 razy (por. dane w tab. 1).
Mimo iż dynamika importu z Niemiec w całym badanym okresie na ogół
dwukrotnie przewyższała dynamikę polskiego eksportu do tego kraju, to jednak
saldo wymiany kształtowało się na różnym poziomie i miało różny charakter
(por. tab. 1). Można wyodrębnić następujące okresy. W latach 1990–1995 notowano na ogół dodatnie saldo w wymianie polsko-niemieckiej (wyjątkiem był
tylko rok 1993, w którym wystąpił deficyt w wysokości 0,2 mld USD). Osiągane
przez pięć lat nadwyżki wynosiły z kolei od 0,2–0,3 mld USD do 1,1–1,7 mld
USD. Była to sytuacja korzystna dla Polski, gdyż dzięki tym nadwyżkom redukowano deficyt w polskim handlu zagranicznym, który pojawił się już w 1991 r.
Źródeł tych nadwyżek należy szukać m.in. w transformacji polskiego systemu
gospodarczego, w tym zwłaszcza w dopuszczeniu podmiotów prywatnych do
realizacji transakcji z zagranicą, wprowadzeniu wymienialności złotego, libePor. K. Kopczewska, Renta geograficzna a rozwój społeczno-gospodarczy. Warszawa 2008,
s. 58; G. Szymański, Stereotypy dzielące Polaków i Niemców. „Znacznie” – Zeszyty Naukowe
Zakładu Europeistyki Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, nr 1 (1). Rzeszów
2006, s. 154 n.
9
89
Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami...
ralizacji handlu zagranicznego i jego reorientacji na Zachód, poprawie dostępu
do rynków Unii Europejskiej w wyniku zawartego Układu Europejskiego oraz
w stosunkowo wysokiej chłonności rynku niemieckiego na polskie towary10.
Tabela 1
Obroty towarowe Polski z Niemcami na tle handlu zagranicznego ogółem
w latach 1990–2008
Lata
Eks- Import
port
Polski Polski
mld
USD
mld
USD
1990 14,3
1991 14,9
1992 13,2
1993 14,1
1994 17,2
1995 22,9
1996 24,4
1997 25,8
1998 28,2
1999 27,4
2000 31,7
2001 36,1
2002 41,0
2003 53,6
2004 73,8
2005 89,4
2006 109,6
2007 138,8
2008 169,5
9,5
15,6
15,9
18,8
21,6
29,1
37,1
42,3
47,1
45,9
48,9
50,3
55,1
68,0
88,2
101,5
125,6
164,3
206,1
Dynamika
(rok 1990 =
100)
eksimportu portu
ogółem ogółem
100
104
92
99
120
160
171
180
197
192
222
252
287
375
516
625
766
971
1185
100
164
167
198
227
306
390
445
496
483
515
529
586
716
928
1068
1322
1729
2169
Saldo
Eksport Import
polskiego
do Nie- z Niehandlu zamiec
miec
granicznego
mld USD
mld
USD
mld
USD
4,8
–0,6
–2,7
–4,7
–4,4
–6,2
–12,7
–16,6
–18,8
–18,5
–17,3
–14,2
–14,1
–14,4
–14,4
–12,1
–16,1
–25,5
–36,6
3,6
4,4
4,1
5,1
6,1
8,8
8,4
8,5
10,2
9,9
11,0
12,4
13,2
17,3
22,1
25,2
29,7
35,9
42,4
1,9
4,1
3,8
5,3
5,9
7,7
9,2
10,2
12,4
11,6
11,7
12,0
13,4
16,6
21,5
25,1
30,1
39,4
47,2
Dynamika
(rok 1990 =
100)
eksportu
do Niemiec
100
122
114
142
169
244
233
236
283
275
305
344
367
431
614
700
825
997
1118
Saldo
wymiany
towarowej
z Niemcami
importu
z Nie- mld USD
miec
100
216
200
279
310
405
485
537
653
610
616
631
705
874
1131
1321
1584
2074
2484
1,7
0,3
0,3
–0,2
0,2
1,1
–0,8
–1,7
–2,2
–1,7
–0,7
0,4
–0,2
0,7
0,6
0,1
–0,4
–3,5
–4,8
Źródło: obliczenia własne na podstawie danych GUS.
W kolejnym okresie, czyli latach 1996–2000, występowało ujemne saldo
handlowe w wymianie z Niemcami. Jego wysokość wynosiła od 0,7 mld do
2,2 mld USD. Deficyt ten zwiększał więc deficyt handlowy Polski ogółem, który
10
Por. Internacjonalizacja i globalizacja gospodarki polskiej. Red. J. Rymarczyk, T. Szeląg.
Wrocław 2001, s. 225.
90
Halina Nakonieczna-Kisiel, Aleksandra Skitek
w tym okresie wyraźnie zwiększył swoją wysokość i pogłębił strukturalny charakter.
Tę niekorzystną sytuację w wymianie Polski z Niemcami w drugiej połowie
lat dziewięćdziesiątych należy wiązać głównie z intensyfikacją napływu kapitału
zagranicznego w formie inwestycji bezpośrednich po podpisaniu w 1994 r. z wierzycielami publicznymi i prywatnymi porozumienia o 50-procentowej redukcji
i 50-procentowej restrukturyzacji naszego zadłużenia zagranicznego oraz
po przystąpieniu Polski w 1995 r. do Światowej Organizacji Handlu (WTO)
i w 1996 r. do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Zmniejszały one wydatnie ryzyko inwestowania w polskiej gospodarce, co przyciągało
kapitał zagraniczny. Zaangażowanie kapitałowe w przemysł i handel wymuszało import technologiczny i zaopatrzeniowy rzędu 40% wartości zrealizowanych
inwestycji bezpośrednich w Polsce11. Import ten w większości pochodził z Niemiec jako największego w tym okresie inwestora bezpośredniego w naszym
kraju. Innymi przyczynami wzrostu polskiego deficytu w wymianie z zachodnim sąsiadem była ekspansja eksportowa firm niemieckich, które po recesji z lat
1990–1991 gorączkowo poszukiwały nowych możliwości zbytu towarów poza
własnym rynkiem, aprecjacja złotego oraz obniżenie ceł i podatku importowego
w Polsce. Pogorszenie bilansu w wymianie z Niemcami skutkowało negatywnym
wpływem na ogólny bilans handlowy Polski, którego ujemne saldo w tym okresie wykazywało już wartości dwucyfrowe.
W kolejnych pięciu latach (2001–2005) notowano ponownie nadwyżki
w wymianie Polski z Niemcami. Wyjątkiem był znowu jeden rok (2002),
w którym nastąpił deficyt rzędu 0,2 mld USD. Wynikał on z jednoprocentowego
spadku popytu wewnętrznego w gospodarce niemieckiej. Poziom kursu złotego
w ciągu całego roku był korzystny dla polskich eksporterów, a mimo to nie potrafili oni zwiększyć wywozu na ten rynek. Zjawisko to potwierdza zatem hipotezę,
że polski eksport do Niemiec jest w głównej mierze uzależniony od niemieckiego popytu wewnętrznego, natomiast kurs walutowy odgrywa rolę drugorzędną12.
Wysokość osiąganych nadwyżek w handlu z Niemcami była w tym okresie coraz
mniejsza i kształtowała się w przedziale 0,7–0,1 mld USD. Efekt ten został osiągnięty mimo utrzymywania się niesprzyjającej koniunktury na rynku niemieckim.
Por. Niemcy jako strategiczny partner gospodarczy Polski. Red. W. Małachowski. Warszawa
2002, s. 443.
11
12
s. 6.
Por. T. Kalinowski, J. Olszyński, W cieniu sąsiada. „Nowe Życie Gospodarcze” 2003, nr 18,
Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami...
91
Wiązać to należy z decyzjami zarządów wielu niemieckich firm, by w takich
warunkach poszukiwać jak najtańszych źródeł dostaw, w tym również z Polski13.
Nie bez znaczenia była również akcesja Polski do Unii Europejskiej. Zniesienie
wszystkich barier handlowych na wspólnym rynku skutkowało zmianą struktury
cen w Polsce (jesteśmy względnie małym krajem, toteż ceny wewnętrzne dostosowują się do cen unijnych). Na polskim rynku nastąpił więc m.in. wzrost
cen artykułów rolnych (skutek wspólnej polityki rolnej) i spadek cen produktów
przetworzonych (po usunięciu barier handlowych w ramach unii celnej)14.
Wreszcie lata 2006–2008 charakteryzowały się ponownym pojawieniem się
deficytu, który pogłębiał się coraz bardziej, osiągając w 2008 r. niespotykany dotychczas poziom –4,8 mld USD, co stanowiło ok. 13% globalnego deficytu handlowego kraju. Przyczyniły się do tego ograniczenia eksportu ze strony małych
i średnich przedsiębiorstw, dość licznie eksportujących do Niemiec jako najbliższego rynku, ze względu na trwającą aż do końca lipca 2008 r. silną aprecjację
złotego15. Nie bez znaczenia była również strategia niemieckich korporacji działających w naszym kraju. Wzrost kosztów siły roboczej w Polsce spowodował
przenoszenie pośrednich etapów produkcji do innych krajów. W efekcie część
eksportu dóbr pośrednich, która dotychczas trafiała z Polski do Niemiec (głównie części do środków transportu oraz przetworzone towary zaopatrzeniowe),
w następstwie delokalizacji produkcji była dostarczana do innych krajów, przede
wszystkim nowych członków Unii Europejskiej16. Na osłabienie dynamiki eksportu do Niemiec towarów rolnych oraz pozostałych nieprzetworzonych niemały
wpływ miały w 2008 r. zmiany cen transakcyjnych, wywołane spadkiem notowań na światowych rynkach surowcowych. Dużą rolę odegrała również recesja
w gospodarce niemieckiej, wywołana wybuchem w czwartym kwartale 2008 r.
kryzysu finansowego.
13
Tamże, s. 7.
Por. E. Czarny, A. Kuźnar, K. Śledziewska, Przepływy kapitałowe a dwustronny handel między Polską a Niemcami po rozszerzeniu Unii Europejskiej. W: Polska – Niemcy po rozszerzeniu
Unii Europejskiej. Bilans i perspektywy. Warszawa 2009, s. 236.
14
15
Por. Ministerstwo Gospodarki, Polska 2008. Raport o stanie handlu zagranicznego. Warszawa 2008, s. 32.
16
Por. W. Mroczek, Handel zagraniczny w 2007 roku – wyniki i tendencje. W: Instytut Badań
Rynku, Konsumpcji i Koniunktur, Gospodarka i handel zagraniczny Polski w 2007 roku. Raport
roczny. Warszawa 2008, s. 32.
92
Halina Nakonieczna-Kisiel, Aleksandra Skitek
Udział w polskim handlu zagranicznym
Nasz zachodni sąsiad w całym okresie powojennym występował jako liczący
się partner handlowy Polski. Najpierw był bowiem pierwszym naszym kontrahentem wśród krajów wysoko rozwiniętych, a od początku transformacji stał się
pierwszym spośród wszystkich naszych partnerów handlowych. Już w 1990 r.
Niemcy z 25-procentowym udziałem w polskim eksporcie i ok. 20-procentowym
w imporcie zajęły dotychczasową pozycję byłego Związku Radzieckiego (por.
tab. 2). Ich udział bardzo szybko rósł do połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Wynosił wówczas już ponad 38% w naszym eksporcie i ok. 27%
w imporcie. Stanowiło to ponad połowę wartości eksportu Polski do Unii Europejskiej oraz ponad 40% wartości importu z tego obszaru.
Od drugiej połowy ubiegłej dekady notowano jednak tendencję do zmniejszania się udziału rynku niemieckiego w polskim handlu zagranicznym. Po stronie eksportu spadek ten był większy, gdyż odsetek tego udziału zmniejszył się do
25% w 2008 r., czyli aż o 13,3 punktu procentowego, natomiast w odniesieniu do
importu był mniejszy, bo udział Niemiec spadł do 22,8% (o 3,8 pkt proc.). Znalazło to odzwierciedlenie w zmniejszeniu roli naszego handlu z Niemcami na tle
wymiany z całą Unią Europejską. Po stronie eksportu udział Niemiec w 2008 r.
wynosił już mniej niż jedna trzecia wartości naszego wywozu do Unii, natomiast
w odniesieniu do importu pozostał na poziomie zbliżonym do tego z połowy lat
dziewięćdziesiątych XX w. Oznacza to, że zapotrzebowanie polskiej gospodarki
na niemieckie towary praktycznie nie ulega zmianie, mimo szybko rosnącego
importu z Chin oraz Rosji, natomiast polskie towary w coraz większym stopniu
znajdują zbyt poza rynkiem niemieckim. Warto dodać, iż przyczyną wzrostu znaczenia Chin w imporcie Polski jest nie tyle import bezpośredni, ile pośredni, dokonywany przez pośredników, z których większość pochodzi jednak z Niemiec
i Holandii, a wzrost udziału Rosji wiązać należy ze wzrostem w obecnej dekadzie
cen surowców, w tym głównie ropy naftowej i gazu17. Z kolei spadek pozycji Niemiec jako rynku eksportowego Polski związany jest z intensyfikacją polskiego
handlu z innymi krajami Unii Europejskiej, zwłaszcza zaś z Francją, Włochami,
Wielką Brytanią i Czechami. Ponadto w tym samym kierunku oddziałuje fakt, że
Niemcy przestają być obecnie tak ważnym partnerem polityczno-gospodarczym
Polski, jak w latach wcześniejszych18.
17
Por. W. Mroczek, Handel zagraniczny w 2008 r. i na początku 2009 r. W: tamże, s. 30.
18
Por. E. Czarny, A. Kuźnar, K. Śledziewska, Przepływy kapitałowe..., s. 245.
93
Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami...
Wymianę polsko-niemiecką charakteryzuje bardzo duża asymetria obrotów.
W niemieckim handlu zagranicznym Polska zajmowała w 2008 r. dopiero dwunaste miejsce w imporcie oraz dziesiąte w eksporcie19. Nasz udział wynosił więc
odpowiednio zaledwie 3,1% i 3,7%. Dla Niemiec Polska jest jedynie najważniejszym partnerem handlowym z regionu Europy Środkowo-Wschodniej.
Tabela 2
Udział Niemiec w polskim handlu zagranicznym w latach 1990–2008
(eksport/import ogółem = 100)
Eksport
Import
Lata
udział Niemiec
(%)
udział UE
(%)
udział Niemiec
(%)
udział UE
(%)
1990
1991
1992
1993
1994
1995
1996
1997
1998
1999
2000
2001
2002
2003
2004
2005
2006
2007
2008
25,1
29,4
31,4
36,3
35,7
38,3
34,4
32,9
36,3
36,1
34,9
34,4
32,7
32,3
30,1
28,2
27,2
25,9
25,0
44,3
55,6
57,9
63,3
62,7
70,0
66,3
64,2
68,3
70,5
70,0
69,2
68,7
68,8
79,1
77,2
77,4
78,9
77,5
21,1
26,5
23,9
28,0
27,4
26,6
24,7
24,1
25,8
25,2
23,9
24,0
24,9
24,4
24,4
24,7
23,9
24,1
22,8
43,9
49,7
53,1
57,3
57,4
64,6
63,9
63,8
65,9
65,0
61,2
61,4
61,7
61,1
68,2
65,6
63,2
64,2
61,4
Źródło: jak w tabeli 1.
Tak silne uzależnienie naszej gospodarki od wymiany z Niemcami jest niebezpieczne, gdyż – jak wcześniej sygnalizowano – uzależnia od koniunktury panującej na rynku naszego głównego partnera. Wprawdzie od połowy roku 1995,
w którym udział tego kraju w polskim eksporcie był największy, odsetek ten
zmniejszył się o ponad 13 punktów procentowych, to jednak zagrożenie nie minęło. W latach 1995–2008 znacząco wzrósł bowiem udział eksportu w polskim
19
Por. zasoby internetowe niemieckiego MSZ (http://www.auswaertiges-amt.de).
94
Halina Nakonieczna-Kisiel, Aleksandra Skitek
PKB (odpowiednio z ok. 18% do 40%). Wciąż więc nawet grypa w Niemczech
może spowodować gruźlicę w Polsce20. Potwierdzają to zjawiska związane z wybuchem kryzysu finansowego w ostatnim kwartale 2008 r. Jeszcze do września
polski eksport na analizowany rynek wzrósł o 13%, w październiku zwiększył
się już tylko o 4%, a w listopadzie spadł aż o 16,2%, ale wówczas dekoniunktura
w gospodarce niemieckiej była największa (tempo wzrostu PKB obniżyło się
bowiem z 2,5% w 2007 r. do 1,3% w 2008 r.)21. Gdyby nie drastyczne obniżenie
wartości złotego w tym okresie, to problemy naszego zachodniego sąsiada byłyby dla polskiej gospodarki bardziej odczuwalne, zwłaszcza w przemyśle motoryzacyjnym. Wartość eksportu tej gałęzi gospodarki – głównie do Niemiec – spadła
z 1,15 mld euro w październiku 2008 r. do niecałych 900 mln euro w grudniu.
Licząc rok do roku, eksport zmniejszył się więc aż o 65%. Niektóre firmy straciły
nawet ponad 70% wpływów dewizowych z eksportu22.
Biorąc powyższe pod uwagę, w polskiej polityce eksportowej powinno się
zatem dążyć do zmniejszenia deficytu handlowego oraz do dywersyfikacji kierunków eksportu, w tym szczególnie do dalszego uniezależniania się od wywozu
na rynek niemiecki.
Struktura towarowa handlu z Niemcami
Zjawisko asymetrii dotyczy nie tylko obrotów handlowych, ale również potencjału ekonomicznego obu państw, a zwłaszcza wielkości wytwarzanego produktu krajowego, roli w międzynarodowych stosunkach gospodarczych, poziomu
technologicznego, jakości organizacji i zarządzania oraz konkurencyjności i innowacyjności gospodarek. Mimo więc, iż lata transformacji przyniosły Polsce
wiele pozytywnych zjawisk wskazujących na zmniejszanie się wzajemnych dysproporcji, to różnice wciąż pozostają ogromne23. Ich konsekwencją jest struktura
towarowa wymiany z Niemcami.
Na początku transformacji systemowej zasoby czynników produkcji obu
analizowanych państw bardzo się różniły. Polska posiadała – jak wcześniej sygnalizowano – relatywnie dużo zasobów taniej siły roboczej, ziemi i niektórych su20
Por. J. Strzelecki, Czas na „auf Wiedersehen”? „Rynki Zagraniczne”, 4–18.05.2009, s. 24.
J. Kotyński, Zewnętrzne kryzysowe uwarunkowania polityki gospodarczej i zmiany w handlu
zagranicznym Polski. W: Instytut Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur, Polityka gospodarcza
Polski w integrującej się Europie 2008–2009. Raport roczny. Warszawa 2009, s. 9.
21
22
Por. J. Strzelecki, Czas..., s. 24.
23
Por. Niemcy jako strategiczny partner..., s. 437.
Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami...
95
rowców, brakowało jej natomiast kapitału. Ponadto gospodarka była przestarzała
technologicznie, ale już silnie ukierunkowana na wymianę z krajami wysoko rozwiniętymi, szczególnie zaś z Unią Europejską. W latach 1990–1992 w polskim
handlu zagranicznym gwałtownie pogorszyła się więc struktura eksportu. Nastąpił bowiem wyraźny spadek udziału wyrobów o wyższym stopniu przetworzenia
(z ok. 26% do 19%), w tym przede wszystkim przemysłu elektromaszynowego,
a wzrost odsetka przypadającego na artykuły surowcowe (z 23% do 27%), w tym
głównie na wyroby przemysłu metalurgicznego, mineralnego i drzewno-papierniczego oraz artykuły o stosunkowo wysokiej pracochłonności (wyroby przemysłu
lekkiego)24. Przekształcenia w strukturze towarowej polskiego eksportu znalazły
odzwierciedlenie w strukturze wywozu do Niemiec. W 1992 r. dominowały w nim
surowce (metale, węgiel, koks, brykiety) i nisko przetworzone wyroby przemysłowe (odzież, produkty metalowe i mineralne, wyroby z drewna, meble oraz warzywa i owoce)25. Przedmiotem importu z Niemiec były z kolei produkty kapitałochłonne. Udział wyrobów przemysłu przetwórczego w przywozie Polski stanowił
w latach 1990–1992 ponad 50%, z czego na import z Niemiec przypadało ok. 20%.
Nasz zachodni sąsiad był zatem ich znaczącym dostawcą, głównie w odniesieniu
do towarów sklasyfikowanych według surowca oraz maszyn, urządzeń i sprzętu
transportowego. Była to zatem klasyczna struktura wymiany towarowej między
krajami, w których występują znaczne różnice w zasobach czynników produkcji.
Konsekwencją komplementarności struktur gospodarczych Polski i Niemiec była
z kolei dominacja we wzajemnej wymianie handlu międzygałęziowego (towarów
pochodzących z różnych gałęzi gospodarki).
Od 1993 r. następowało odwrócenie tej niekorzystnej tendencji w polskim
handlu zagranicznym, w tym zwłaszcza w eksporcie. O ile jednak w odniesieniu do całości polskiego eksportu zmiany te były wysoce pozytywne, gdyż
jego struktura zaczęła się upodabniać w coraz większym stopniu do struktury
eksportu krajów mocno zaawansowanych w rozwoju, o tyle w przypadku eksportu do Niemiec nie zanotowano tak spektakularnych zmian (por. dane tab. 3).
W latach 1995–2007 udział wyrobów przetworzonych w globalnym eksporcie
Polski wzrósł bowiem z ok. 69% do 76%, natomiast udział zachodniego sąsiada
w tym eksporcie zmalał odpowiednio z 31,4% do 20,4%. W przypadku eksportu
Polski zostało to spowodowane głównie wzrostem odsetka towarów najbardziej
przetworzonych, czyli maszyn, urządzeń i sprzętu transportowego, natomiast
24
Por. Handel zagraniczny. Wybrane problemy. Red. J. Dudziński. Szczecin 2006, s. 215 i 217
oraz tab. A 11, s. 236.
25
Por. E. Czarny, A. Kuźnar, K. Śledziewska, Przepływy kapitałowe..., s. 232.
96
Halina Nakonieczna-Kisiel, Aleksandra Skitek
eksportu do Niemiec – przede wszystkim spadkiem udziału różnych wyrobów
przemysłowych (do których zalicza się głównie meble, artykuły odzieżowe
i obuwie) oraz towarów sklasyfikowanych według surowca (czyli wyrobów pochodzących z przemysłu metalurgicznego, mineralnego, drzewno-papierniczego
oraz lekkiego).
Tabela 3
Struktura towarowa eksportu w latach 1995–2007
Wyszczególnienie
Żywność i zwierzęta
żywe
Surowce niejadalne
z wyjątkiem paliw
Paliwa mineralne,
smary, materiały
pochodne i oleje
Chemikalia
i produkty pokrewne
Towary przemysłowe
sklasyfikowane
wg surowca
Maszyny, urządzenia
i sprzęt transportowy
Różne wyroby przemysłowe
1995
1997
1998
2000
2004
2007
Struktura polskiego eksportu (ogółem = 100)
9,2
11,8
10,1
7,5
7,7
8,7
4,5
3,2
2,9
2,8
2,6
2,2
8,2
6,7
5,5
5,1
5,4
5,4
7,7
7,9
6,7
6,8
6,4
6,8
27,5
26,5
25,2
24,8
23,4
22,5
21,1
21,7
28,4
34,2
38,8
39,1
20,9
21,7
20,8
18,3
15,1
14,5
Struktura eksportu do Niemiec (ogółem polski eksport = 100)
Żywność i zwierzęta
żywe
Surowce niejadalne
z wyjątkiem paliw
Paliwa mineralne,
smary, materiały
pochodne i oleje
Chemikalia i produkty pokrewne
Towary przemysłowe
sklasyfikowane
wg surowca
Maszyny, urządzenia
i sprzęt transportowy
Różne wyroby przemysłowe
Źródło: jak w tabeli 1.
2,2
2,1
1,9
1,6
1,9
2,1
1,7
1,4
1,3
1,3
1,1
0,9
1,2
1,3
1,5
1,4
1,6
0,8
1,6
1,0
1,1
1,3
1,1
1,4
11,8
9,6
9,9
9,0
7,5
6,6
7,8
6,1
10,1
11,8
10,9
9,7
11,8
11,1
10,4
8,3
5,7
4,1
Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami...
97
Maszyny i urządzenia stały się w latach 1995–2007 najważniejszą grupą
towarową w polskim eksporcie wyrobów przetworzonych. Ich udział niemal się
podwoił, gdyż wzrósł z 21% do ponad 39%, podczas gdy odsetek Niemiec w tym
wywozie zwiększył się zaledwie o niecałe dwa punkty procentowe (z 7,8% do
9,7%). Wynikało to, jak wcześniej podkreślono, ze strategii działalności korporacji międzynarodowych, które produkując w Polsce dużo małych i względnie
tanich modeli samochodów oraz autobusów, zwiększały ich sprzedaż głównie do
krajów Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie odbiorcy są mniej wymagający niż
na rynku unijnym, w tym szczególnie niemieckim. Nie bez wpływu były również
skutki osłabienia aktywności ekonomicznej na tym rynku w latach 2007–2008,
ograniczające popyt wewnętrzny (głównie konsumpcyjny)26.
Niewielkiemu wzrostowi udziału maszyn, urządzeń i sprzętu transportowego w polskim eksporcie wyrobów przetworzonych do Niemiec towarzyszył zdecydowanie większy spadek odsetka przypadającego na różne wyroby przemysłowe oraz towary sklasyfikowane według surowca, do których zalicza się głównie
meble, artykuły odzieżowe i obuwie.
Wymienione grupy stanowiły w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego
wieku po ok. 12% w eksporcie Polski do Niemiec i były dominujące, podczas
gdy w eksporcie ogółem – odpowiednio 27% i 20%. Rynek naszego zachodniego sąsiada był zatem ich bardzo ważnym odbiorcą. Zmiany w strukturze popytu światowego, notowane po wybuchu kryzysu surowcowo-energetycznego,
a wyrażające się w malejącym zapotrzebowaniu na wyroby o dużej zawartości
surowców, materiałów i pracy, spowodowały jednak, że w końcu 2008 r. ich
udział w eksporcie Polski zmniejszył się do 22,5% w przypadku towarów przemysłowych sklasyfikowanych według surowca i do 14,5% w odniesieniu do różnych wyrobów przemysłowych. Ponieważ ich sprzedaż na wymagającym rynku
niemieckim była jeszcze trudniejsza, udział różnych wyrobów przemysłowych
w naszym eksporcie do Niemiec zmniejszył się aż o trzy czwarte (do 4,1%),
a towarów sklasyfikowanych według surowca – o blisko połowę (do 6,6%).
Było to następstwem silnej ekspansji eksportowej i rosnącej konkurencji ze strony producentów z Azji, a nawet Niemiec. Ci ostatni importują bowiem z Polski
26
Por. W. Mroczek, Handel zagraniczny Polski po przystąpieniu do Unii Europejskiej. „Wspólnoty Europejskie” 2009, nr 2, s. 9.
98
Halina Nakonieczna-Kisiel, Aleksandra Skitek
np. meble, artykuły odzieżowe oraz obuwie i sprzedają nie pod własną marką,
lecz pod niemieckimi markami producentów lub handlowców27.
Do pozytywnych przekształceń w eksporcie Polski do Niemiec, podobnie
jak i w całym wywozie kraju, zaliczyć należy spadek od połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku udziału surowców, paliw i chemikaliów. Również
żywność i zwierzęta żywe wykazywały w eksporcie ogółem wyraźny spadek,
jednak w wywozie do Niemiec ich udział utrzymywał się na zbliżonym, około
dwuprocentowym poziomie. Zjawisko to łączyć należy nie tylko z postępującą
liberalizacją w handlu artykułami rolno-spożywczymi w ramach strefy wolnego
handlu, a następnie akcesją Polski do Unii Europejskiej, lecz także z naturalnym
zainteresowaniem Niemców naszymi wyrobami, słynącymi z dobrej jakości oraz
tradycyjnego smaku28.
Również w strukturze towarowej importu od 1995 r. nastąpiły pewne
zmiany, ale nie tak znaczne, jak w eksporcie. Przede wszystkim utrzymana została tendencja do wzrostu przywozu do Polski wyrobów przetworzonych (aż
o 13,6 pkt proc.). W imporcie z Niemiec ich udział zmniejszył się jednak
(o 2,4 pkt proc. – por. dane tab. 4). Przyczyniły się do tego głównie towary sklasyfikowane według surowca oraz różne wyroby przemysłowe, ponieważ odsetek
importu maszyn i urządzeń oraz sprzętu transportowego ustabilizował się na poziomie ok. 9–10%, podczas gdy wyżej wymienionych grup był o 1–2 punktów
procentowych mniejszy. Zmianę znaczenia Niemiec w polskim imporcie tych
dwóch grup towarowych spowodowały głównie korporacje ponadnarodowe zlokalizowane w Polsce, które dokonały reorganizacji swoich europejskich sieci
produkcji, przenosząc je do innych nowych krajów członkowskich o tańszych
kosztach wytwarzania. Spowodowało to osłabienie dynamiki procesów kooperacyjnych w zakresie zapotrzebowania między filiami w Polsce a przedsiębiorstwami macierzystymi w Niemczech29.
Towarami, których rola w imporcie z Niemiec spadła (podobnie zresztą jak
w całym polskim przywozie), były surowce i chemikalia. Nieznaczny wzrost zanotowały paliwa, a stabilne były żywność i artykuły rolne. Odsetek tych ostatnich
w polskim przywozie wykazywał jednak spadek.
Por. R. Chustecki, Polsko-niemiecka współpraca w wybranych branżach polskiej gospodarki.
„BOSS Gospodarka” 2001, nr 40, s. 14.
27
28
Por. K. Orłowski, Kontrolowana współzależność. „Businessman Magazine” 2005, nr 11,
s. 18.
29
Por. W. Mroczek, Handel zagraniczny Polski po przystąpieniu..., s. 3.
99
Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami...
Tabela 4
Struktura towarowa importu w latach 1995–2007
Wyszczególnienie
Żywność i zwierzęta
żywe
Surowce niejadalne
z wyjątkiem paliw
Paliwa mineralne,
smary, materiały
pochodne i oleje
Chemikalia
i produkty pokrewne
Towary przemysłowe
sklasyfikowane
wg surowca
Maszyny, urządzenia
i sprzęt transportowy
Różne wyroby przemysłowe
1995
1997
1998
2000
2004
2007
Struktura polskiego importu (ogółem = 100)
8,0
6,8
6,4
5,2
4,8
5,3
5,4
4,2
3,5
3,4
3,4
3,0
9,1
8,7
6,4
10,8
9,1
9,9
15,0
13,8
13,7
14,1
14,2
13,0
21,6
19,6
20,8
20,0
20,8
21,2
29,9
36,0
38,3
37,0
38,7
35,6
9,3
9,4
9,5
8,6
8,2
8,6
Struktura importu z Niemiec (ogółem polski import = 100)
Żywność i zwierzęta
żywe
Surowce niejadalne
z wyjątkiem paliw
Paliwa mineralne,
smary, materiały
pochodne i oleje
Chemikalia
i produkty pokrewne
Towary przemysłowe
sklasyfikowane
wg surowca
Maszyny, urządzenia
i sprzęt transportowy
Różne wyroby przemysłowe
Źródło: jak w tabeli 1.
1,1
0,9
1,0
0,8
0,7
1,0
0,6
0,5
0,4
0,4
0,4
0,4
0,3
0,4
0,4
0,6
0,4
1,0
4,2
3,8
3,8
4,0
4,1
3,7
8,1
6,4
6,8
6,0
6,3
6,4
9,2
9,6
10,9
9,8
10,4
9,5
2,6
2,2
2,1
2,0
1,8
1,6
100
Halina Nakonieczna-Kisiel, Aleksandra Skitek
Podsumowując, można stwierdzić, że w strukturze polsko-niemieckiej wymiany towarowej nastąpiły istotne zmiany. Były one jednak mniej korzystne niż
w całym polskim handlu zagranicznym. Zarówno bowiem w eksporcie, jak i imporcie Polski dominowały wyroby przemysłu przetwórczego, których udział rósł
(szybciej w wywozie, wolniej w przywozie), natomiast obroty tymi towarami
z Niemcami wykazywały spadek (większy po stronie polskiego eksportu, mniejszy – polskiego importu). Wśród wyrobów przemysłu przetwórczego dominowały maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy, jednak ich udział w polskim
eksporcie był wyraźnie coraz większy, podczas gdy w eksporcie do Niemiec nie
wykazywał zmian.
Jeżeli chodzi o artykuły nieprzetworzone, to zmiany miały na ogół pozytywny charakter zarówno w odniesieniu do obrotów Polski, jak i z Niemcami (w obu
przypadkach ich znaczenie było bowiem coraz mniejsze). Jedyny wyjątek stanowiły żywność i artykuły rolne, których odsetek w polskim eksporcie i imporcie
malał, natomiast w obrotach z zachodnim sąsiadem pozostawał bez zmian.
Z powyższej analizy wynika również, że od połowy ubiegłej dekady struktura polskiego eksportu do Niemiec coraz bardziej upodabniała się do struktury
importu z tego kraju. Wzajemna wymiana towarów pochodzących z tych samych
gałęzi gospodarki wskazuje zatem na rozwój handlu wewnątrzgałęziowego. Wiązać to należy ze zmniejszeniem różnic między Polską a Niemcami w zasobach
oraz cenach czynników produkcji. Szczególne znaczenie w tym względzie miał
Układ Europejski, który zachęcał inwestorów do napływu kapitału, głównie
w formie inwestycji bezpośrednich, wśród których – jak wcześniej podkreślano
– wysoką pozycję zajmują w Polsce inwestorzy z Niemiec. W nabywanych lub
nowo budowanych przedsiębiorstwach unowocześniano technikę i organizację
produkcji, co zmniejszało lukę technologiczną i prowadziło do unowocześnienia
polskiej gospodarki. Po akcesji do Unii Europejskiej wzrosła również emigracja
z Polski, co przyczyniło się nie tylko do zmniejszenia zasobów siły roboczej
w naszym kraju, ale i do zwiększenia jej ceny, zwłaszcza siły roboczej o najwyższych kwalifikacjach.
Początki rozwoju handlu wewnątrzgałęziowego były widoczne już
w 1995 r. Z dziesięciu głównych pozycji w polskim handlu z Niemcami cztery
były bowiem przedmiotem zarówno eksportu, jak i importu (dotyczyło to produktów metalowych, żelaza i stali, aparatury, maszyn i urządzeń elektrycznych
oraz pojazdów drogowych – por. tab. 5).
101
Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami...
Tabela 5
Dziesięć głównych pozycji w wymianie Polski z Niemcami w 1995 r. (%)
Wyszczególnienie
1. Artykuły odzieżowe i dodatki
2. Meble i ich części
3. Produkty metalowe
4. Inny sprzęt transportowy
5. Żelazo i stal
6. Metale nieżelazne
7. Aparatura, maszyny i urządzenia elektryczne
8. Pojazdy drogowe (włącznie z poduszkowcami)
9. Produkty z minerałów niemetalicznych
10. Produkty z drewna i korka (bez mebli)
1. Przędza włókiennicza, tkaniny, artykuły przemysłowe
2. Ogólny sprzęt przemysłowy i części maszyn
3. Sprzęt specjalistyczny dla poszczególnych gałęzi przemysłu
4. Aparatura, maszyny i urządzenia elektryczne
5. Pojazdy drogowe (włącznie z poduszkowcami)
6. Wyroby różne
7. Tworzywa sztuczne przetworzone
8. Produkty metalowe
9. Papier, tektura i wyroby
10. Żelazo i stal
Eksport
16,2
9,9
7,3
6,1
5,8
5,1
4,7
4,4
3,9
3,9
Import
14,2
8,5
7,4
6,6
5,9
5,2
4,8
4,3
3,8
3,3
Źródło: E. Czarny, A. Kuźnar, K. Śledziewska, Przepływy kapitałowe..., s. 235.
Ponieważ dwie ostatnie pozycje zaliczane są do produktów przetworzonych najbardziej zróżnicowanych i zaawansowanych pod względem technologicznym, stwarzało to nadzieję na dalszą intensyfikację dwustronnego handlu wewnątrzgałęziowego, gdyż w takich branżach rozwija się on najszybciej.
Z danych tabeli 6 wynika, że istotnie w 2006 r. wśród dziesięciu najważniejszych
pozycji już sześć było przedmiotem zarówno eksportu Polski do Niemiec, jak
i importu z tego kraju. Do czterech wcześniej wymienionych dołączyły jeszcze
transakcje specjalne oraz metale nieżelazne. Podkreślenia wymaga również fakt,
iż w wymianie dwustronnej najbardziej wzrósł udział właśnie wyrobów zaawansowanych technologicznie (od 1995 r. eksport pojazdów drogowych zwiększył
się o 4,9 pkt proc., aparatury, maszyn i urządzeń elektrycznych – o 2,7 pkt proc.,
a import tych grup odpowiednio o 4,9 i o 0,1 pkt proc.). Z kolei odsetek wyrobów o niskim stopniu przetworzenia wykazywał wyraźny spadek w eksporcie
102
Halina Nakonieczna-Kisiel, Aleksandra Skitek
(w 2006 r. o 2,4 pkt proc. w odniesieniu do produktów metalowych oraz 1,7 pkt
proc. – żelaza i stali), nastąpił natomiast ich wzrost w imporcie (odpowiednio
o 1,2 i 1,3 pkt proc.).
Tabela 6
Dziesięć głównych pozycji w wymianie Polski z Niemcami w 2006 r. (%)
Wyszczególnienie
1. Pojazdy drogowe (włącznie z poduszkowcami)
2. Meble i ich części
3. Transakcje specjalne niesklasyfikowane wg rodzaju
4. Aparatura, maszyny i urządzenia elektryczne
5. Maszyny i urządzenia energetyczne
6. Metale nieżelazne
7. Produkty metalowe
8. Żelazo i stal
9. Węgiel, koks i brykiety
10. Wyroby różne, gdzie indziej niewymienione
1. Pojazdy drogowe (włącznie z poduszkowcami)
2. Aparatura, maszyny i urządzenia elektryczne
3. Ogólny sprzęt przemysłowy i części maszyn
4. Transakcje specjalne niesklasyfikowane wg rodzaju
5. Produkty metalowe
6. Tworzywa sztuczne przetworzone
7. Sprzęt specjalistyczny dla poszczególnych gałęzi przemysłu
8. Sprzęt i urządzenia telekomunikacyjne
9. Żelazo i stal
10. Metale nieżelazne
Eksport
9,3
8,7
7,6
7,3
6,3
5,9
4,9
4,1
3,4
2,9
Import
10,8
6,7
5,9
5,8
5,5
5,4
5,3
5,2
4,6
3,7
Źródło: jak w tabeli 5, s. 242.
Biorąc powyższe pod uwagę, można więc stwierdzić, że od drugiej połowy ubiegłej dekady w handlu Polski z Niemcami oprócz wymiany międzygałęziowej coraz wyraźniej zaczyna się rozwijać wymiana wewnątrzgałęziowa.
Dzięki poprawie struktury naszego eksportu wzrosła wymiana dwustronna wyrobów pochodzących z tych samych grup towarowych. Polska dostarcza z tych
grup na rynek zachodniego sąsiada coraz mniej towarów nisko przetworzonych,
przestawiając się na wytwarzanie i eksport artykułów pochodzących z przemysłów o wyższym stopniu zaawansowania technologicznego. Szczególną rolę
w wymianie wewnątrzgałęziowej odgrywa przemysł elektromaszynowy (głównie motoryzacyjny). Perspektywy rozwoju handlu wewnątrzgałęziowego są jed-
Rozwój handlu zagranicznego Polski z Niemcami...
103
nak ograniczone. Wynika to głównie z wciąż wysokich różnic w poziomie rozwoju gospodarek Polski i Niemiec, mimo zmniejszenia dysproporcji w zasobach
i cenach czynników produkcji.
DIE ENTWICKLUNG
DES
IN DER
AUSSENHANDELS POLENS MIT DEUTSCHLAND
ZEIT DER TRANSFORMATION
ZUSAMMENFASSUNG
Das Ziel der wissenschaftlichen Bearbeitung war die Darstellung der Haupttendenzen im Außenhandel Polens mit Deutschland in den Jahren 1990–2008. Im ersten Teil
wurde sowohl auf die politisch-institutionelle, geographisch-wirtschaftliche als auch
sozial-kulturelle Bedingtheit der Entwicklung des bilateralen Austauschs aufmerksam
gemacht. In den weiteren Teilen wurden das Ausmaß und die Dynamik des Austauschs,
die Rolle des westlichen Nachbarn im polnischen Außenhandel und die Veränderungen
der Warenstruktur, unter der besonderen Berücksichtigung der Entwicklung des intra-industriellen Handels, der Analyse unterzogen.
Übersetzt von Magdalena Kisiel-Spychała
P R Z E G L Ą D Z A C H O D N I O P O M O R S K I
TOM XXV (LI V) RO K 2 0 1 0 Z E S Z YT 1
B I B L I O G R A F I A
JÓZEF BORZYSZKOWSKI
Gdańsk
O LECHU BĄDKOWSKIM (1920–1984)
– RZECZNIKU KASZUBÓW I SAMORZĄDNEGO POMORZA
ORAZ ZDECENTRALIZOWANEJ RZECZYPOSPOLITEJ*
Ćwierć wieku temu, 24 lutego 1984 r., zmarł w Gdańsku Lech Bądkowski – bohater niniejszego szkicu, urodzony i ukształtowany w odrodzonej Rzeczypospolitej,
jej obrońca – żołnierz września 1939 r. oraz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. W Wielkiej Brytanii został współtwórcą i przywódcą Ruchu Pomorskiego
i Związku Pomorskiego, autorem Pomorskiej myśli politycznej, wydanej w Londynie w 1945 r., postulującym powrót całego Pomorza ze Szczecinem i Rugią
– kraju wielu etni i kultur – do Polski.
Wróciwszy do kraju w 1946 r., mimo wrogości struktur PRL dla takich
jak on, próbował kształtować zastaną rzeczywistość, budzić swoim przykładem
i twórczością obywatelskie postawy i podmiotowość społeczną. Czynił to jako
dziennikarz i pisarz oraz działacz społeczny, przede wszystkim w ramach ruchu
kaszubsko-pomorskiego i Związku Literatów Polskich. Jako ich przedstawiciel
przyłączył się w sierpniu 1980 r. do strajkujących stoczniowców, zostając rzecznikiem prasowym Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (MKS) i współtwórcą porozumień gdańskich oraz pierwszym rzecznikiem prasowym NSZZ
„Solidarność”. W ramach „Solidarności” i Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego
*
Powyższy tekst został w pierwotnej wersji udostępniony na stronie internetowej http://www.
badkowski.pl/, utworzonej przez rodzinę Leszka Bądkowskiego, oraz opublikowany w „Roczniku
Toruńskim”, t. 35, s. 269–300.
106
Józef Borzyszkowski
był „rzecznikiem Rzeczypospolitej” – zdecentralizowanego państwa, samorządności i podmiotowości społeczeństwa obywatelskiego. Napisano o nim, iż był realistą i romantykiem zarazem, sceptykiem politycznym i wiecznym opozycjonistą
w ustroju socjalistycznym, odważnym publicystą i przewidującym politykiem bez
miejsca na scenie politycznej. Ambitnym działaczem społecznym oddziaływującym na młodzież, w której pokładał wielkie nadzieje. Był człowiekiem myślącym,
Pomorzaninem w każdym calu, pracowitym i konsekwentnym w działaniu, tolerancyjnym wobec odmiennie myślących, uznającym rozsądny kompromis, ale nie
z sumieniem, za niezbędny człon uprawiania polityki państwowej i dzielnicowej,
zdecydowanym wrogiem wszelkiej skrajności1. Był przede wszystkim wyjątkowym człowiekiem, niezapomnianym mistrzem dla wielu i wzorem obywatelskiej
postawy, odwagi i rozwagi, solidarności w pracy i walce, wytrwałości, także
w cierpieniu...
Jego pogrzeb 28 lutego 1984 r. na Cmentarzu Centralnym Srebrzysko
w Gdańsku, w atmosferze politycznej stanu wojennego, stał się wielotysięczną
manifestacją społeczeństwa skupionego pod sztandarami Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego i NSZZ „Solidarność”, z udziałem m.in. Lecha Wałęsy, Tadeusza
Mazowieckiego, Bronisława Geremka i Zbigniewa Herberta.
Nad otwartą mogiłą żegnali go przedstawiciele najbliższych mu środowisk
– proboszcz Parafii Mariackiej ks. prał. Stanisław Bogdanowicz; przewodniczący NSZZ „Solidarność” Lech Wałęsa; przyjaciele – pisarze: Leszek Prorok
z Warszawy i Bolesław Antoni Fac z Gdańska; prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Szczepan Lewna oraz w imieniu przyjaciół ze środowiska nauki
– prof. Andrzej Zbierski, sekretarz generalny Gdańskiego Towarzystwa Naukowego. Żegnał go pieśnią najstarszy chór gdyński – „Dzwon Kaszubski”, a wszyscy zgromadzeni na cmentarzu na zakończenie zaśpiewali Boże coś Polskę oraz
hymn narodowy, a następnie z cmentarnego wzgórza rozległ się ponownie śpiew
„Dzwonu Kaszubskiego” – pieśń z powtarzającym się motywem: Nie ma Kaszub
bez Polonii, a bez Kaszub nie ma Polski2. Kilkanaście miesięcy później na mogile
Lecha Bądkowskiego stanął nagrobek z krzyżem z pomnika Gdańskich Stoczniowców i odlanym w metalu na tle Gryfa napisem: Pisarz, Żołnierz, Obywatel3.
1
Zob. T. Bolduan, Lech Bądkowski a „Solidarność” i „Samorządność”. W: Pro memoria. Lech
Bądkowski (1920–1984). Zebrał i oprac. J. Borzyszkowski. Gdańsk 2004, s. 19.
Zob. E. Szczesiak, Pożegnanie Lecha Bądkowskiego. W: tamże, s. 459 n.; pierwodruk: „Pomerania” 1984, nr 4.
2
3
Autorem pomnika, sfinansowanego m.in. przez NSZZ „Solidarność”, jest artysta rzeźbiarz
Wawrzyniec Samp.
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
107
Każde słowo tego napisu sygnalizuje najważniejsze pola życiowych trudów i dokonań Lecha Bądkowskiego.
W minionym ćwierćwieczu pamięć o Lechu Bądkowskim utrwalona została
na wiele sposobów – przede wszystkim w Gdańsku i na Kaszubach. W pierwszych
latach odrodzonej III Rzeczypospolitej imię Lecha Bądkowskiego nadano ulicy
w Gdańsku i szkole podstawowej w Luzinie (1991). Kilka lat później Bądkowski
został patronem gimnazjum w Gdańsku-Jasieniu. Na przełomie XIX i XX w. jego
postać i dokonania zaprezentowały w formie wystaw Biblioteka Gdańska Polskiej Akademii Nauk, Młodzieżowy Klub Twórczy „Plama” i Centralne Muzeum
Morskie w Gdańsku, współpracujące z innymi środowiskami. W 1994 r. odbył
się m.in. wieczór wspomnień w Domu Kaszubskim w Gdańsku – w Tawernie
„Mestwin”, a w 2004 r. sympozjum pt. „Pro memoria. Lech Bądkowski (1920–
1984). Żołnierz – pisarz – obywatel”, zorganizowane przez Pracownię Historii
Pomorza i Krajów Nadbałtyckich Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego
oraz Instytut Kaszubski i Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku. W 2001 r.
ukazała się książka Jacka Kotlicy pt. Lech Bądkowski – rzecznik Rzeczpospolitej
(z notatek do biografii), a trzy lata później pierwsza biografia, zapoczątkowana
jeszcze za życia bohatera – książka Pawła Zbierskiego pt. Na własny rachunek.
Rzecz o Lechu Bądkowskim. W tymże roku wydano również tom Pro memoria.
Lech Bądkowski (1920–1984), zawierający owoce wspomnianego sympozjum,
wybór tekstów publicystycznych Bądkowskiego i jego korespondencji z pisarzami (m.in. z Maciejem Słomczyńskim) oraz zbiór wspomnień przyjaciół i współpracowników. Wkrótce potem zaprezentowany został film dokumentalny Marii
Mrozińskiej i Henryki Dobosz pt. Kryptonim Inspirator, poświęcony Lechowi
Bądkowskiemu.
Tymczasem wznowiono jego programowe publikacje publicystyczne, z których najważniejsze to: Pomorska myśl polityczna, Twarzą do przyszłości, Myśleć
samemu i Obowiązek prawdy – z Lechem Bądkowskim rozmawiają Stanisław
Dziadoń (1965), Tadeusz Bolduan (1981), Krzysztof Nowicki (1981), Marzena
i Tadeusz Woźniakowie (1982). Wybór i redakcja całości: Wojciech Kiedrowski
(Gdańsk 2004). Trzeba też wspomnieć o obecności postaci Lecha Bądkowskiego
w wielu opracowaniach wspomnieniowych i naukowych, dotyczących dziejów
opozycji politycznej w PRL i NSZZ „Solidarność”. Również młodzi uczestnicy
współczesnego ruchu kaszubsko-pomorskiego pamiętają o nim – niejako o swoim patronie. Przykładem tej pamięci jest sympozjum zorganizowane w 2007 r.
w Toruniu przez Kluby Studenckie „Pomorania” z Gdańska i miasta Kopernika,
108
Józef Borzyszkowski
w którym urodził się Lech Bądkowski. Z pewnym smutkiem przyjęto brak pamięci o Lechu Bądkowskim podczas pięknych obchodów 25-lecia przyznania
Nagrody Nobla Lechowi Wałęsie4. W tym czasie narodziły się jednak inicjatywy mające szerzej przypomnieć postać bohatera niniejszego szkicu w 2009 r.
z okazji 25-lecia jego śmierci. Jedna z nich, Kaszubskiego Koła Parlamentarnego, dotyczyła przygotowania wystawy i zaprezentowania jej w gmachu Senatu
RP; druga wyszła ze Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, którego Rada Naczelna ogłosiła A.D. 2009 Rokiem Lecha Bądkowskiego.
Dzieciństwo i młodość – los żołnierza
Lech Bądkowski urodził się 24 stycznia 1920 r. w Toruniu. Był synem Zofii
z Faustmanów (reprezentującej polską rodzinę kupiecką o korzeniach saskich)
i Kazimierza, urzędnika miejskiego, mającego w swoim życiorysie lata pracy
w Chinach, gdzie urodził się starszy brat Lecha, Tadeusz. Rodzice pochodzili
z Golubia nad Drwęcą, które to miasto i jego zamek z kasztelanem śp. Zygmuntem Kwiatkowskim Lech Bądkowski do końca życia darzył wielką sympatią.
Rodzina Bądkowskich była typowa dla pomorskiego świata inteligencji
pogranicza polsko-niemieckiego, świata wielu kultur, mocno zakorzenionego
w tradycjach polskich, otwartego na odmienności. W domu Bądkowskich
w Toruniu, gdzie rozmawiano często także po niemiecku, na honorowym miejscu
stało popiersie Tadeusza Kościuszki, a pod nim widniał cytat z Juliusza Słowackiego: Cierp a pracuj! I bądź dzielny, bo twój naród nieśmiertelny... Tradycje
romantyczne Polaków współistniały tam z dominującymi na Pomorzu, ukształtowanymi w epoce zaboru pruskiego, ideałami i wartościami pozytywizmu wielkopolsko-pomorskiego, realnej pracy organicznej z charakterystycznym poczuciem
potrzeby ładu i dyscypliny społecznej, pracowitości i oszczędności, punktualności i umiejętności nowoczesnego gospodarowania – własnej przedsiębiorczości
i maksymalnej aktywności na zasadach legalizmu i solidarności narodowej. Toruń dwudziestolecia międzywojennego, stolica województwa pomorskiego, kultywował te tradycje, pielęgnowane przez podmioty samorządowe i liczne organizacje społeczne, wśród których wyróżniało się działające od 1875 r. Towarzystwo
Naukowe w Toruniu. Tam w 1937 r. powstało Zrzeszenie Miłośników Kaszubszczyzny „Stanica”, które w 1938 r. wydało arcydzieło literatury kaszubskiej,
4
W najnowszej książce Lecha Wałęsy Droga do prawdy. Autobiografia (Warszawa 2008,
s. 128) Lech Bądkowski występuje raz jeden w cytowanym wspomnieniu Jana Rulewskiego, jako
obecny na posiedzeniu...
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
109
powieść Aleksandra Majkowskiego Żëce i przigodë Remusa – jego czytelnikiem
był Lech Bądkowski dopiero w Londynie jako żołnierz Polskich Sił Zbrojnych
na Zachodzie.
W Toruniu Lech Bądkowski ukończył szkołę powszechną i słynne Gimnazjum Klasyczne im. Mikołaja Kopernika, które opuścił w czerwcu 1938 r. – rad,
iż odtąd będzie mógł żyć na własny rachunek. Jego młodzieńcze pasje poznawcze i wyobraźnia już wówczas obejmowały pomorską samorządność, kaszubskie
wybrzeże z Gdańskiem i Gdynią oraz problematyką niemiecką. Po maturze Bądkowski został nietypowym elewem Szkoły Podchorążych Piechoty w Brodnicy
nad Drwęcą, zainteresowanym nie tylko służbą wojskową, ale i polityką, próbującym swoich umiejętności dziennikarsko-publicystycznych, zaniepokojonym
o przyszłość i ciekawym przyszłości – zwłaszcza Gdańska i Pomorza oraz świata
nadbałtyckiego.
Po podchorążówce brodnickiej Lech Bądkowski został żołnierzem 63. Pułku Piechoty w Toruniu, marząc o rychłym podjęciu studiów. Tymczasem wybuchła wojna. Jako dowódca plutonu piechoty uczestniczył w kampanii wrześniowej
1939 r., m.in. w bitwie nad Bzurą. Unikając niewoli, wrócił do Torunia, gdzie
zastał już rzeczywistość krwawej pomorskiej jesieni. Chcąc uniknąć aresztowania, uciekł do brata we Włocławku, a stamtąd, przez Łódź i Warszawę, wspólnie
z narzeczonym siostry Oli, podjął w listopadzie 1939 r. udaną próbę wydostania się na Zachód – przez radziecką Ukrainę i Węgry do Francji, dokąd dotarł
w styczniu 1940 r. Walczył w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Podhalańskich;
brał udział w kampanii norweskiej, wyróżniając się bohaterstwem w bitwie
o Narwik. Po upadku Francji przedostał się do Anglii, gdzie wstąpił do Polskiej
Marynarki Wojennej. W lipcu 1940 r. gen. Władysław Sikorski odznaczył go za
Narwik Krzyżem Virtuti Militari.
W 1942 r. Bądkowski zostaje przeszkolony w Szkocji w jednostce desantowo-powietrznej, m.in. w zakresie wywiadu politycznego, po czym odbywa lot
nad Polską jako cichociemny. W Marynarce Wojennej walczy na Atlantyku i Morzu Śródziemnym. Odbywa też kolejne loty nad okupowaną Polską. Po upadku
powstania warszawskiego skierowany zostaje do Londynu.
Od początku pobytu w Wielkiej Brytanii w wolnym czasie studiuje, zwłaszcza dzieje i kulturę Pomorza oraz ruchu kaszubsko-pomorskiego; na łamach prasy promuje jego twórców, ich idee i dokonania. Działa wśród rodaków, pisze
o sprawach pomorskich i polsko-niemieckich, skupia rodaków – ziomków
w tworzonym od 1942 r. Ruchu Pomorskim. W 1945 r. zostaje współzałożycielem
110
Józef Borzyszkowski
i wiceprezesem pełniącym obowiązki prezesa Związku Pomorskiego, mającego
na celu programowanie miejsca Wielkiego Pomorza – od Strzałowa po Elbląg,
od Bałtyku po Noteć i Wartę – w niepodległej Polsce. Swoją wizję Pomorza prezentuje w Pomorskiej myśli politycznej, wydanej w Londynie w 1945 r. Rok później kończy Studium Języka i Kultury Angielskiej na Uniwersytecie Cambridge.
W swoich artykułach publicystycznych prezentuje charakter Pomorzan i koncepcję pomorskiej samorządności, zwanej w duchu zachodnioeuropejskim krajowością. Formułuje idee i wizję rozwoju małych ojczyzn, nie tylko pomorskiej,
których bogactwo i różnorodność w państwie decydować mogą o sile Rzeczypospolitej.
Związek Pomorski za sprawą Lecha Bądkowskiego opowiada się za programem Rządu Jedności Narodowej i postanawia kontynuować swoją działalność
w kraju. Bądkowski wrócił do Polski w 1946 r., w pierwszym transporcie byłych
żołnierzy Marynarki Wojennej, i zamieszkał w Gdyni; od 1951 r. w Gdańsku. Nie
wyobrażał bowiem sobie życia poza ojczyzną. Jego poglądy, obejmujące m.in.
zarówno krytykę rzeczywistości politycznej Polski międzywojennej, jak i niechęć
do nacjonalistycznej idei Narodowej Demokracji, nie zyskały wówczas szerszej
akceptacji w środowisku emigracji, któremu naraził się ostatecznie decyzją powrotu do kraju. W Wielkiej Brytanii pozostał m.in. Antoni Dargas, nominalny
prezes Związku Pomorskiego, wkrótce przywódca emigracyjnego Stronnictwa
Narodowego i redaktor „Myśli Polskiej”. Będąc w kraju, Lech Bądkowski próbował utrzymywać z nim kontakty, lecz, generalnie rzecz biorąc, bezskutecznie
z powodu jego i innych emigranckich obaw przed PRL... Tymczasem Bądkowski, jako żołnierz, pisarz, działacz społeczny i polityk, do końca życia powtarzał
niejednokrotnie: Dlô bòjącëch ni ma litoscë...
Dziennikarz i pisarz, działacz kaszubsko-pomorski
O powrocie Lecha Bądkowskiego do Polski, znajdującej się w granicach obozu państw środkowo-wschodniej Europy, zdominowanych przez komunistyczny Związek Radziecki, zadecydowała m.in. przyjaźń z Ksawerym Pruszyńskim,
pochodzącym z ukraińskich polskich Kresów Wschodnich. Bądkowski cenił
u niego otwartą formację intelektualną i realizm polityczny, obejmujący stosunek
Polski do Rosji. Obaj byli przekonani, że o przyszłości Polski decydują przede
wszystkim praca i postawa Polaków w kraju...
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
111
Za sprawą Pruszyńskiego Bądkowski doszedł do wniosku, że Kaszuby i Pomorze to zagubiony przez polityków fragment obwarzanka, do którego porównał
kiedyś Polskę Józef Piłsudski w rozmowie z Ksawerym Pruszyńskim.
Oprócz Pruszyńskiego drugą postacią bliską Bądkowskiemu był wówczas
Edmund Osmańczyk, autor publikacji Sprawy Polaków z 1946 r., prezentującej w przekonywający dlań sposób zbieżne poglądy na naród polski oraz dawne i powojenne relacje polsko-niemieckie. Studiowanie Spraw Polaków zalecał
Bądkowski swoim przyjaciołom – jak wspominał najbliższy mu uczeń i partner,
dziennikarz i działacz kaszubsko-pomorski, Tadeusz Bolduan (1930–2005) – dla
higieny psychicznej i przestrogi politycznej, co wydaje się aktualne także dziś...
Zadomowiwszy się w Gdyni-Gdańsku, Lech Bądkowski podjął pracę jako
dziennikarz w redakcji „Dziennika Bałtyckiego” (1946–1953) i został jego publicystą oraz kierownikiem działu gospodarczo-morskiego. Rychło podjął też studia w Akademii Nauk Politycznych w Sopocie – Oddziale Warszawskiej Szkoły
Nauk Politycznych (1946/1947), a później w Wyższej Szkole Handlu Morskiego
w Sopocie, które ukończył w 1949 r., studiując jednocześnie na Uniwersytecie
Łódzkim, gdzie w 1951 r. uzyskał tytuł magistra nauk politycznych. Przybył
bowiem do kraju z nadzieją kontynuowania działalności politycznej, nie tylko
Związku Pomorskiego, co niebawem okazało się niemal całkowicie nierealne.
Swoje poglądy prezentował na miarę ówczesnych możliwości w reportażach
i innych publikacjach prasowych oraz w dyskusjach i rozmowach z przyjaciółmi.
Współpracując i przyjaźniąc się m.in. z Franciszkiem Fenikowskim, wówczas
już znanym poetą, a wkrótce popularnym pisarzem, rodem z Wielkopolski, redaktorem „Rejsów” – dodatku kulturalno-literackiego „Dziennika Bałtyckiego”,
zafascynowanym Gdańskim, Kaszubami i morzem, szukał Bądkowski i szlifował nowe talenty dziennikarsko-literackie, rozwijając własną twórczość pisarską. Jego debiut książkowy to powieść Kuter w strądzie (Gdańsk 1951), która
w 1953 r. otwarła mu drogę do członkostwa i działalności w Związku Literatów
Polskich.
W gdańskim środowisku literacko-dziennikarskim narodziły się przyjaźnie
Lecha Bądkowskiego m.in. ze Zbigniewem Herbertem, Maciejem Słomczyńskim, Marianem Brandysem i innymi – wkrótce koryfeuszami literatury polskiej,
wśród których nie tylko w Gdańsku jaśniała postać Róży Ostrowskiej – Kaszubki rodem z Wilna, m.in. współautorki z bliską obojgu Izabellą Trojanowską
pierwszego Bedekera kaszubskiego (Gdynia 1962). Będąc w latach 1946–1950
członkiem Instytutu Bałtyckiego, Bądkowski zaprzyjaźnił się z jego dyrektorem
112
Józef Borzyszkowski
dr. Józefem Borowikiem, a przede wszystkim z pisarką i tłumaczką literatury
angielskiej Marią Boduszyńską-Borowikową. Wielu z tych pisarzy – w których
kręgu znalazł się m.in. oddany do dziś Lechowi przyjaciel i poeta Zbigniew Szymański z Wilna i Gdyni – łączyło umiłowanie Gdańska, nie tylko jako lokalnego
zaścianka, i morza, z wizją samorządnego Pomorza i takiejże Rzeczypospolitej.
Wszyscy byli „niesfornymi” obywatelami PRL, szukającymi w najtrudniejszych
latach stalinizmu i w całym okresie realsocjalizmu płaszczyzny współdziałania
i pracy na rzecz dobra wspólnego, podmiotowości i wolności obywatelskiej. Prowadzili często własną walkę i grę polityczną z „ludową” władzą, reprezentowaną głównie przez PZPR i podległą jej cenzurę – o czym świadczy arcyciekawa
korespondencja Lecha Bądkowskiego i Macieja Słomczyńskiego, wykorzystana
przez Pawła Zbierskiego w cytowanej już biografii, a w pełni opublikowana po
raz pierwszy w Pro memoria. Lech Bądkowski...
Praca Lecha Bądkowskiego jako dziennikarza nie znajdowała zwykle akceptacji partyjno-politycznych przełożonych. Stąd częste zmiany miejsca zatrudnienia. W latach 1953–1954 Bądkowski był publicystą w tygodniku „Rybak Morski”, a potem, do 1956 r., kierownikiem literackim Teatru „Miniatura”
w Gdańsku. Następnie krótko, bo w latach 1956–1957, pracował jako zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Ziemia i Morze” z redakcją w Szczecinie,
będąc kierownikiem jego oddziału w Gdańsku, rychło pozbawionym i funkcji,
i pracy... Odtąd stał się wolny od etatu i zwierzchników.
Lech Bądkowski bowiem wraz z przyjaciółmi wcześnie i z pełnym rozmachem zaangażował się w tzw. Październik ’56 w Gdańsku i na Pomorzu, uczestnicząc w działaniach ogólnopolskich, także po przeminięciu gomułkowskiej
odwilży. W 1957 r. został prezesem Oddziału Gdańskiego Związku Literatów
Polskich i pełnił tę funkcję do 1966 r. Jak napisała Maria Kowalewska, jako prezes wkłada dużo starań, uwieńczonych powodzeniem, w organizowanie wieczorów autorskich dla kolegów – literatów, w uzyskiwanie funduszy na działalność
wydawniczą, w zdobywanie stypendiów dla gorzej sytuowanych literatów i młodych debiutantów i wiele innych akcji podnoszących rangę gdańskiego środowiska literackiego. Piastuje też kilka funkcji w Zarządzie Głównym ZLP, jest tam
członkiem Plenum, a także członkiem Komisji Zagranicznej5. W swoim dorobku
literackim do połowy lat sześćdziesiątych miał Bądkowski już kilka następnych
książek, wśród nich wielce znaczące: Połów nadziei (Gdynia 1959), Bitwa trwa
(Gdynia 1960 i 1962), Pieśń o miłosnym wieńcu (Gdynia 1961), a także niby5
M. Kowalewska, Gdańsk literacki. Gdynia 1964, s. 24.
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
113
skandalizujące Wesoło w tropikach (Gdynia 1962). Wszystkie ukazały się w bliskim mu Wydawnictwie Morskim, o którego godny imienia i siedziby (wkrótce
w Gdańsku) profil nieustannie zabiegał. Poza przywołanymi powieściami i tomami opowiadań był już wówczas autorem kilku utworów scenicznych, wystawionych w Teatrze „Miniatura”, i słuchowisk prezentowanych przez Rozgłośnię
Gdańską Polskiego Radia. Drukiem ukazały się: Złoty sen (1957), Zaklęta królewianka (1959) i Sąd nieostateczny (1958). Ponadto Bądkowski przygotował do
druku i wydał Baśnie kaszubskie Franciszka Sędzickiego (1957) oraz Legendy
Pomorza ks. Władysława Łęgi (1958). Przyczynił się też do publikacji w Ludowej
Spółdzielni Wydawniczej pierwszych po wojnie książek w języku kaszubskim –
tomu wierszy F. Sędzickiego Jestem Kaszubą oraz książki Leona Roppla – „Piętów Tony” i Jana Piepki – „Staszków Jana” pt. Nasze strony. W Wydawnictwie
Morskim zaczęły się wówczas również ukazywać dzieła kaszubskich twórców
w ramach „Biblioteczki Kaszubskiej”, a sam Bądkowski napisał pierwszy Zarys
historii literatury kaszubskiej (Gdańsk 1959). Największym jednak osiągnięciem
Lecha Bądkowskiego w dziedzinie promocji literatury kaszubskiej było przetłumaczenie na język polski i wydanie drukiem w Gdańsku w 1964 r. arcydzieła kaszubskiej prozy, powieści Aleksandra Majkowskiego Życie i przygody Remusa,
co wzbudziło wówczas wielkie uznanie i takież głosy oburzenia przeciwników,
uznających kaszubszczyznę za dialekt czy nawet gwarę języka polskiego...
Do połowy lat sześćdziesiątych ukształtowały się kierunki literackich zainteresowań Bądkowskiego, obejmujących problematykę drugiej wojny światowej, ujmowaną w obrazie odmiennym od dominujących schematów, w sposób
daleki od bezkrytycznego gloryfikowania polskiej polityki i czynu zbrojnego,
ukazujący potworności wojenne i najczęściej niebohaterski los żołnierza. Jedno
z jego wojennych opowiadań nosi znamienny tytuł Wszystko się liczy. Drugie pole
jego literackich działań to pomorskie średniowiecze, epoka panowania książąt
gdańsko-pomorskich, samodzielnej państwowości Pomorza nad Wisłą ze stolicą
w Gdańsku i nekropolią książęcą w Oliwie.
Wreszcie trzecie pole to tzw. marynistyka, powieści o tematyce morskiej
i relacje z morskich podróży, demaskujące niekiedy społeczne mity i zawierające
szczególne odniesienia do ogólnopolskiej politycznej rzeczywistości. Twórczość
pisarska w przypadku Lecha Bądkowskiego była bowiem immanentną cząstką
jego życiowej aktywności, obok dziennikarstwa i publicystyki oraz działalności
społecznej, rzadko wprost politycznej, niemniej jednak wynikającej z poczucia
odpowiedzialności za dziś i jutro oraz z troski o dobro wspólne, co jest istotą
114
Józef Borzyszkowski
polityki. Jako prezes Związku Literatów Polskich w Gdańsku Lech Bądkowski
był twórcą do dziś wspominanych, organizowanych w Gdańsku – Skandynawskich Spotkań Literackich, będących świadectwem jego świadomości potrzeby
obecności Polski i promocji kultury polskiej – z wzajemnością – w nadbałtyckiej
Europie.
W dorobku literackim Lecha Bądkowskiego najważniejsze wydają się jednak książki poświęcone pomorskiemu średniowieczu, do których oprócz przywołanych wyżej należą powstałe w latach siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych: Poczet książąt pomorskich (1974), tom esejów Odwrócona kotwica (1976), minimonografia Sygnet Świętopełka i esej o najstarszych zabytkach
pomorskiego piśmiennictwa Okruchy z oliwskiego scriptorium (1981), przede
wszystkim zaś dwa z sześciu zaplanowanych tomów powieści o ostatnich, trzynastowiecznych książętach pomorskich – Młody książę (1980) i Chmury (1984).
Wojenno-żołnierską problematykę kontynuował Bądkowski w kolejnych tomach
opowieści i opowiadań, m.in. Żołnierze znad Bzury. Każdy z jego utworów znamionuje uniwersalne przesłanie, adresowane do współczesnych i w przyszłość.
Lech Bądkowski był już wówczas – w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych – znanym i uznanym nie tylko pisarzem, ale również społecznikiem
– współzałożycielem w 1956 r. i czołowym działaczem Zrzeszenia Kaszubskiego, które – za działaniem jego i bliskich mu ideowo ludzi – w 1964 r. przekształciło się w Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, skutecznie broniące się przed zdominowaniem i pozbawieniem własnej podmiotowości przez polityczne władze.
Jako lider gdańskiego środowiska literackiego i najsilniejszej w regionie społecznej organizacji kaszubko-pomorskiej Lech Bądkowski był postacią cieszącą się
ogromnym autorytetem, zarówno wśród swoich bliskich i współpracowników,
jak i w kręgu przeciwników, których nie brakowało nawet w Zrzeszeniu, powstałym dzięki skupieniu wszystkich aktywnych wcześniej środowisk działaczy
kaszubskich.
Lech Bądkowski był przewodniczącym Komitetu Założycielskiego Zrzeszenia Kaszubskiego i współtwórcą jego programu w 1956 r. Zrzeszenie rychło
zostało nazwane „bękartem Października”; było bowiem – głównie za przyczyną
Bądkowskiego – jedyną „niesforną”, a tak liczną i mocno osadzoną w terenie,
organizacją w województwie gdańskim i w skali kraju.
Bądkowski był członkiem Zarządu Głównego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego i jego Prezydium z krótkimi przerwami aż do 1984 r. Zmagając się
z okresową biernością jego organów i części kolegów, zniechęconych polityką
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
115
władz wobec organizacji, inicjował działania na rzecz ożywienia i poszerzenia programowego i terytorialnego obszaru działań stowarzyszenia. Był bliskim współpracownikiem jego organów prasowych – dwutygodnika „Kaszëbë”
(1957–1963) pod redakcją Tadeusza Bolduana, a od 1963 r. – „Biuletynu Zarządu
Głównego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego”, redagowanego przez Wojciecha Kiedrowskiego, a przemianowanego w 1970 r. przez Stanisława Pestkę na
„Pomeranię”; miesięcznika wychodzącego i dziś.
Lech Bądkowski był też pierwszym prezesem Klubu Młodej Inteligencji
„Pomorania”, powstałego w 1962 r., przekształconego po kilku latach w klub
studencki, mający z czasem swoje odpowiedniki w Toruniu i Słupsku. W klubach
młodych i w całym Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskim widział szkołę obywatelskiego działania – pracy samorządowej i politycznej na rzecz regionu i Polski
– we wszystkich strukturach mniej lub bardziej demokratycznego państwa.
Obywatel PRL walczący z komunizmem – „twarzą do przyszłości”
Ważnymi momentami w życiu Lecha Bądkowskiego i dziejach środowisk, w których należał do grona liderów, były Marzec ’68 i Grudzień ’70.
W pamiętnym marcu wraz z nielicznymi przyjaciółmi z gdańskiego oddziału Związku Literatów Polskich, przede wszystkim z Różą Ostrowską, solidaryzując się z protestami i działaniami na rzecz obrony buntujących się i gnębionych
studentów oraz intelektualistów warszawskich i gdańskich, stał się obiektem napaści kolegów usłużnych wobec władzy i przedmiotem jej prześladowań, dyskryminacji prowadzącej do pozbawienia nawet środków do życia. Nie poddając
się, przetrwał okres wykluczenia z publicznego obiegu, zakazów publikacji jego
tekstów.
W Grudniu ’70 solidaryzował się nieco wstrzemięźliwiej ze stoczniowcami
Gdańska i Gdyni, ale gorąco z rodzinami poległych, wśród których było wielu
Kaszubów. W krwawym stłumieniu tego robotniczego buntu widział bowiem jałowość robotniczego protestu i niemożność przełożenia postulatów czysto bytowych na głębszy wymiar polityczny. Niemniej jednak oczekiwał zmian wewnątrz
obozu rządzących i ograniczenia bezmiaru jego wyłączności i braku odpowiedzialności przed społeczeństwem, co z czasem nastąpiło także w Gdańsku, przy
jego próbach dialogu z lokalną administracją polityczno-rządową, reprezentowaną głównie przez sekretarza KW PZPR Tadeusza Fiszbacha, podejmującego
niejednokrotnie partnerski dialog z środowiskami Związku Literatów Polskich
i Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.
116
Józef Borzyszkowski
Z tym większym zaangażowaniem Bądkowski w latach siedemdziesiątych
włączał się w codzienną pracę społeczności zrzeszonej, mającą na celu umocnienie jej podmiotowości i niezależności, jako szkoły obywatelskiego działania.
Podjął udaną próbę sformułowania na nowo ideologii ruchu kaszubsko-pomorskiego i opracowania programu działalności na rzecz wprowadzenia – w ówczesnych i zmiennych realiach politycznych w kraju i Europie – ładu demokratycznego w państwie. Swoją wizję historii i przyszłości, zarówno ruchu kaszubsko-pomorskiego, jak i Rzeczypospolitej, prezentował także na dostępnych mu łamach
czasopism, takich jak „Polityka”, „Życie Literackie”, „Pomorze”, „Pomerania”,
„Głos Wybrzeża”, albo w postaci samizdatów, gdy na przeszkodzie publikacji
stanęły władze – cenzura. Szczególnie doniosłe znaczenie mają dwa opracowania, zawierające niezależne programy dotyczące regionalizmu i przyszłości Polski. Są to: Kaszubsko-pomorskie drogi i Twarzą do przyszłości, wydane poza
cenzurą w 1978 r. – pierwsze własnym nakładem autora, drugie nakładem Ruchu
Młodej Polski, wielokrotnie puszczane w eter przez Radio Wolna Europa. Oba są
świadectwem głębokiego oddania sprawom publicznym i zatroskania o losy małej i wielkiej ojczyzny; zawierają program wykraczający daleko poza wówczas
aktualne realia, budzący u jednych aplauz, u drugich – a byli to przede wszystkim
ludzie władzy – równie gorący sprzeciw. Tymczasem, jak napisał Tadeusz Bolduan w Słowniku biograficznym Pomorza Nadwiślańskiego (t. I, Gdańsk 1992),
Lech Bądkowski Był ostrym polemistą przez atak broniącym swoich racji. Regionalizm kaszubski w jego ujęciu był otwarty na Pomorze i Polskę, miał oblicze polityczne, samorządowe, ponieważ ziemie północne wyznaczać będą obywatelski
i demokratyczny program państwa. Małą ojczyznę uznawał za wartość szczególną, wytwarzającą stale nowe wartości kulturalne i moralne. Uważał ją za szkołę
samorządności, dyscypliny i pracy politycznej. Myśląc o przyszłości, Bądkowski
formułował program natychmiastowy i zasadniczy; wskazywał na konieczność
rozwijania pracy organicznej i indywidualnej przedsiębiorczości, materialnej
niezależności jednostek i organizacji – grup społecznych – od niby-socjalistycznej władzy. Podkreślał znaczenie wielości małych działań, różnorodności podmiotów społecznych, czynnych na rzecz Polski obywatelskiej, obejmujących na
równych prawach Komitet Obrony Robotników, Ruch Obrony Praw Człowieka
i Obywatela, Ruch Młodej Polski, Konfederację Polski Niepodległej, Konwersatorium „Doświadczanie i Przyszłość”, Towarzystwo Kursów Naukowych i Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, z którymi w różnym zakresie współpracował lub
przynajmniej utrzymywał kontakty, śledząc ich poczynania. Podkreślał potrzebę
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
117
wymiany informacji i współdziałania różnych środowisk opozycyjnych, już wówczas niekiedy nadto się wzajemnie wykluczających... W programie zasadniczym
widział suwerenność i ustrój demokratyczny Rzeczypospolitej, funkcjonującej
w gronie wolnych narodów Europy Środkowej. Jeden z jego szkiców politycznych, opublikowanych w „Bratniaku”, organie Ruchu Młodej Polski, nosi tytuł:
Nasz dom, Europa Środkowa.
Paweł Zbierski w biografii swego Mistrza zwraca uwagę na znaczenie wyboru ks. kard. Karola Wojtyły na papieża – w pojęciu Bądkowskiego jako „Daru
historii” – i zbieżność jego myśli z koncepcją Jana Pawła II przebudowy europejskiej rzeczywistości. Bądkowskiego wizja drogi do podmiotowości Polski w Europie i obywateli w RP wymagała od zaangażowanych dużego hartu ducha, odporności psychicznej i mocy charakteru. Bądkowski zwracał uwagę, iż nie można
poprzestać na programie negatywnym; postulował podjęcie obiektywnej diagnozy gospodarczej, niezależnej od politycznej ekonomii socjalizmu, sprawy leżącej
odłogiem w kręgach opozycji. Wzywał do tworzenia poważnej myśli politycznej,
będącej alternatywą wobec zbioru westchnień i ulotnych nadziei. Postulował przede wszystkim budowanie wspólnoty na podstawie tętniących życiem regionów,
a nie stolic scentralizowanych państw, na podstawie autentycznych stowarzyszeń
obywateli, a nie warszawskiej biurokracji. Przyszłość przyznała mu rację, choć
nadal daleko nam do realizacji jego wizji Rzeczypospolitej...
Rzecznik RP – „Solidarności” i „Samorządności”
Za kulminację w życiu i działalności publicznej Lecha Bądkowskiego uznany
został fakt z sierpnia 1980 roku jego przyłączenia się do strajkujących stoczniowców, gorący okres twórczej pracy na rzecz porozumień gdańskich oraz jako
rzecznika „Solidarności” i „Samorządności”.
Zanim Bądkowski „prostą drogą do stoczni” znalazł się wśród żywiołów
Sierpnia ’80, stanowiących kolejne, tym razem nie zbrojne, lecz zwycięskie powstanie społeczeństwa polskiego – co jako pierwszy zauważył zaprzyjaźniony
z Bądkowskim najwybitniejszy mediewista polski i historyk Pomorza, m.in. doktor honoris causa wszystkich uniwersytetów pomorskich, Gerard Labuda – minęły lata jego kontaktów z różnymi środowiskami podziemnej opozycji politycznej
i liczne próby jego osobistej walki z otwartą przyłbicą o zamianę rzeczywistości. Był też rok 1979 i czterdziesta rocznica wybuchu drugiej wojny światowej.
Wówczas to na zebraniu w Polskim PEN Clubie wygłosił znamienne, można
rzec: fundamentalne dla rozwoju powojennych relacji polsko-niemieckich, tak
ważnych w skali Pomorza, Polski i Europy Środkowej, przemówienie, które wy-
118
Józef Borzyszkowski
warło największe wrażenie na słuchaczach. Publikując je, nadał mu tytuł Dla
bojaźliwych nie ma litości. Przywołując te słowa, pochodzące ze skarbca kaszubskich ludowych mądrości, a przypomniane w jednej z powieści rybaka-pisarza
Augustyna Necla, Lech Bądkowski m.in. powiedział: Chcę zatem powiedzieć wyraźnie, świadom odpowiedzialności, w czterdziestolecie początku wojny narodów
świata, w którą wejść musieliśmy dla obrony Rzeczpospolitej Polskiej: czas na
rzeczywiste pojednanie między Polakami a Niemcami. Czas, aby zwłaszcza ci,
którzy przeżyli ów kataklizm, zrzucili z siebie więzy nienawiści; obowiązek dania
przykładu należy – moim zdaniem – do tych, którym walczyć wypadało twarzą
w twarz. Chciałbym, aby obchód wybuchu wojny, jak i też jej końca, umacniał
w nas wolę wzajemnego zrozumienia, które jest podwaliną pokoju i pogodzenia
się, i chciałbym, żeby nie rozjątrzał w nas uczuć wrogich – przeciw komukolwiek; żeby najgorsze z historii Polski doświadczenie nie porażało naszej wyobraźni, która wespół z rozumem musi pracować na rzecz przyszłości. Pamiętać
o wszystkim – tak, nienawidzić – nie. Dalej przywołał dzień 16 października 1978 r.
i pobyt Jana Pawła II w czerwcu 1979 r. w Ojczyźnie, jego słowa skierowane do
wszystkich Polaków, nie tylko do rządzących. Na koniec powiedział: W świecie ostrego współzawodnictwa przyzwyczailiśmy się do roszczeń, że cała prawda
i cała racja leżą po jednej stronie, [...] zaś wina, niegodziwość, zła wola w całości obciążają stronę przeciwną. Taki podział nie istnieje. O słuszności można
dyskutować długo, ale wojna każdą taką dyskusję czyni bezprzedmiotową, bo jakąkolwiek słuszność przesądza siłą. Wspomnienia kombatantów to jedna sprawa,
a refleksja nad przeszłością i nad stosowaniem przemocy, refleksja służąca wnioskom na przyszłość – zupełnie inna. Powtarzam i kończę: dla bojaźliwych nie ma
litości6. – Było to w Warszawie 30 lat temu, 6 października 1979 r. A przecież
i dziś słowa te nie straciły aktualności... Jednakże wówczas stanowiły one kolejny przełom w dominującej od lat rzeczywistości.
Lech Bądkowski pod koniec lat siedemdziesiątych funkcjonował w pełni
jako pisarz i działacz społeczny oraz polityczny w oficjalnym i podziemnym –
drugim obiegu. Jego teksty, jak choćby Głos w sprawach kaszubsko-pomorskich
czy Powrót na Pomorze, powrót do Polski, ukazywały się zarówno w paryskich
„Spotkaniach” (pierwszy), jak i (drugi) w gdańskim „Bratniaku”. Bądkowski był
na progu Sierpnia ’80 aktywnym opozycjonistą, autorytetem, zwłaszcza dla młodych, uznawanym także przez władze w Gdańsku, interweniującym w obronie
6
Zob. Pro memoria. Lech Bądkowski..., s. 162–166.
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
119
aresztowanych i w innych sprawach u I sekretarza Tadeusza Fiszbacha, niejednokrotnie z powodzeniem.
W pierwszych dniach sierpniowego strajku, w niedzielę, odwiedzili go
Aleksander Hall i Arkadiusz Rybicki, a on sam 17 sierpnia wszedł na teren stoczni i rozmawiał z Bogdanem Borusewiczem. 20 sierpnia przygotował rezolucję
pisarzy popierającą strajk stoczniowców, zaakceptowaną przez większość środowiska, z którą następnego dnia wraz czterema kolegami (Stanisławem Dąbrowskim, Zbigniewem Szymańskim, Kazimierzem Nowosielskim i Mieczysławem Czychowskim) przekazał strajkującym, odczytując ją na prośbę Lecha
Wałęsy przez mikrofon. Egzemplarz tej rezolucji przekazano jednocześnie Komisji Rządowej, a drugi, przez Wiktora Woroszylskiego, do Warszawy. Zebrani przyjęli rezolucję żywiołową owacją, odśpiewali hymn narodowy, a Wałęsa
zaproponował natychmiastowe włączenie Bądkowskiego do prezydium MKS.
Tak zaistniał sojusz świata pracy z światem kultury. Był to moment przełomowy.
W następnych dniach podobne rezolucje napłynęły z innych środowisk inteligencji, a między nimi także od grupy działaczy Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.
Lech Bądkowski stał się odtąd rzecznikiem prasowym MKS i ważnym negocjatorem z władzami, na początek gdańskimi, dla których nie był ani obcy, ani
wyłącznie wrogi. Z radością witał też przybyłych wkrótce do Gdańska ekspertów
z Warszawy – wśród nich Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka. Był
zdecydowanym zwolennikiem rozmów, przeciwnikiem żywiołowych działań
i konfrontacji, świadom realiów krajowych i międzynarodowych, w jakich dokonywało się to narodowe powstanie.
Wielu miało mu to za złe. Świat oczyma dziennikarzy podziwiał jego dystans do otaczającego go żywiołu i oddanie idei.
Próbował zadbać o porządek, o racjonalne zachowania, wyprzedzać wypadki. W pertraktacjach ze stroną rządową referował i uzasadniał postulaty polityczne – sprawę cenzury. Miał świadomość siły i potrzeby uczestnictwa inteligencji
w rodzącym się ruchu, wypracowania porozumienia, legalizacji nowej siły
– NSZZ „Solidarność”. Zabiegał przed i po uznaniu związku, na miarę swoich
możliwości, o nadanie mu ucywilizowanej postaci... Skierowany wówczas w tej
materii list do Lecha Wałęsy pozostał wprawdzie bez większego odzewu, nie
przekreśliło to jednak ich wzajemnego szacunku i nie wpłynęło negatywnie na
docenianie przez Lecha Bądkowskiego – mimo bardzo krytycznej oceny – wyjątkowości przywódcy „Solidarności”.
120
Józef Borzyszkowski
Swoje refleksje i obserwacje z tego ciekawego okresu dziejów Polski zawarł
Bądkowski we wspomnianych już rozmowach z dziennikarzami oraz na kartach
swojego pamiętnika i m.in. w szkicu pt. Człowiek z czego?, poświęconym wyłącznie Lechowi Wałęsie. Ostatni z przywołanych tekstów, który ukazał się w tomie
Wałęsa w 1981 r., zawierającym wypowiedzi różnych osobistości, bez wątpienia
najbardziej krytyczny, zawiera bardzo bliski rzeczywistości portret przywódcy
„Solidarności” i m.in. takie refleksje: Może należałoby go nazwać człowiekiem
walki, w której refleks, szybki ruch bez wahań i także pragnienie zabłyśnięcia
w sukcesie odgrywają ogromną rolę. Uściśliłbym jeszcze: człowiekiem walki
w chwilach rozstrzygania, samej kulminacji, najbardziej emocjonującej i niejako
odświętnej. O wiele jest słabszy, gdy chodzi o codzienne zdzierające zmagania,
o walkę pozycyjną, która wymaga szczerego uporczywego wysiłku, organizacji precyzyjnej i inteligentnej, ale pozbawionej blasku. [...] Biorąc pod uwagę
wszystko, co tu powiedziano, dodając do tego niezwykle skomplikowane uwarunkowania dzisiejszej rzeczywistości polskiej, kładąc wszystko to na dwie szale,
obserwując ich wznoszenie się i opadanie, wyrażam pogląd, że spośród czołowych znanych mi przywódców związku „Solidarność” Lech Wałęsa jest postacią najwybitniejszą i, w drastycznym skrócie, najlepszą. W chwilach szczególnie
krytycznych wykazał bowiem poczucie odpowiedzialność za los kraju. Fenomen
Wałęsy w przyszłości będzie długo i ze wszech stron rozpatrywany7. Jakże trafne
i prorocze zarazem były to słowa!
Warto zauważyć, że ten krytyczny ogląd, a zarazem najwyższa ocena – były
zjawiskiem obopólnym. Także Wałęsa widział Bądkowskiego jako człowieka odpowiedzialnego, szczególnie na trudne czasy.
W trudnym okresie pierwszej „Solidarności” Lech Bądkowski wspierał Wałęsę, nawet wówczas, gdy po kilku tygodniach zrezygnował z funkcji rzecznika
prasowego związku i podjął się redagowania samodzielnej rubryki „Samorządność”, ukazującej się przez kilkanaście miesięcy na łamach „Dziennika Bałtyckiego”, stanowiącej przygotowanie do powołania ogólnopolskiego tygodnika
„Samorządność”. W tych działaniach musiał się zmagać nie tylko z żywotną
nadal cenzurą, ale i z solidarnościowymi „oszołomami”, nawiedzonym „gwiazdozbiorem” i tym podobnymi typami ludzi, zarzucających mu niejednokrotnie
zdradę, tchórzostwo i kolaborację... W tych zmaganiach Wałęsa popierał Bądkowskiego.
7
Wałęsa. Red. E. Mazurkiewicz. Gdańsk 1981, s. 112–114.
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
121
Lech Bądkowski skupił wówczas wokół siebie – w „Samorządności” – grono
głównie młodych współpracowników, do niedawna po części studentów, wśród
których znaleźli się – oprócz zastępcy redaktora naczelnego, doświadczonej Izabeli Trojanowskiej (1929–1995) – przyszli liderzy gdańskich liberałów, ministrowie niejednego rządu w III RP oraz znani dziennikarze późniejszej „Gwiazdy
Morza”: Ewa Górska, Maria Mrozińska i Grzegorz Fortuna, a także „Przeglądu
Politycznego”: Wojciech Duda i sam Donald Tusk...
Redagując rubrykę „Samorządność” w „Dzienniku Bałtyckim”, Lech Bądkowski skupiał nie tylko ludzi z Gdańska; dopracowywał koncepcję programową
samodzielnego czasopisma. Do grona współpracowników przyciągnął autorytety
z całej Polski. Głównym celem Bądkowskiego było odzyskanie niezależności
politycznej w kraju (wolności głoszenia poglądów i wolności słowa w środkach
masowego przekazu, wolności zrzeszenia się i nadania właściwych kompetencji
samorządom terytorialnym oraz uniezależnienie ich od czynników partyjnych
i władzy centralnej w państwie) oraz ułożenie partnerskich stosunków w grupie
państw Układu Warszawskiego.
Po raz pierwszy „Samorządność” w „Dzienniku Bałtyckim” ukazała się już
24 września 1980 r., a pierwszy numer samodzielnego tygodnika – 3 listopada
1981 r.; ostatni, trzeci, datowany był 12 grudnia 1981 r. W artykule wstępnym
redaktor naczelny Lech Bądkowski stwierdził, że założeniami redakcji pisma są
odwaga i rozwaga po połowie. [...] Nadal kieruje nami i będzie kierowała ta sama
koncepcja służenia, również przez krytykę, związkowi „Solidarność” i społecznemu ruchowi szeroko pojmowanej solidarności obywatelskiej, a w ten sposób
– Polsce. [...] Jest naszym pragnieniem naświetlanie spraw z różnych punktów
widzenia, czyli prezentacja stanowisk odmiennych. Strzegąc zasady dyskusyjności i tolerancji dla poglądów przeciwstawnych, będziemy też przedstawiali
własne. Prawem czytelników pozostaje ich ocena. Były to standardy zachodnioeuropejskie, obywatelskie i demokratyczne. Założenia Bądkowskiego i zespołu
mogłyby się spełnić, gdyby nie stan wojenny, według Bądkowskiego zawiniony
przez obie strony...
Zanim jednak wybuchł stan wojenny, Lech Bądkowski cieszył się z postawy
i rozwoju oraz umocnienia pozycji Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego i jego
„Pomeranii”, które nie musiały się ani odnawiać, ani uwiarygodniać. Cieszył
się z odnowy ducha w Związku Literatów Polskich i aktywności obywatelskiej
społeczeństwa, zwłaszcza w Gdańsku i na Pomorzu. Skupił wokół siebie Koło
Inicjatyw Społecznych, dzięki któremu wiosną 1981 r. – 3 czerwca – odbyło się
122
Józef Borzyszkowski
zebranie założycielskie inteligenckiego Klubu Myśli Politycznej im. Konstytucji
3 Maja, z którym wiązał wielkie nadzieje, o którego legalizację zabiegał, a którego cele dobrze rozeznały władze i odmówiły rejestracji, uzasadniając, iż jego
działalność zmierza przez „kształtowanie drogą ewolucyjnych warunków” do
zmiany w sferze stosunków politycznych, społecznych i gospodarczych kraju,
co godziło w ustrój i porządek prawny PRL, a było przecież zabronione. Jednocześnie bardzo zróżnicowana społeczność klubowa, w której byli m.in. Aleksander Hall i Donald Tusk oraz ich polityczni koledzy, a także przedstawiciele
starszego pokolenia, żądna była spektakularnych działań bardziej niż codziennej politycznej, organicznej pracy... Działalność rozgadanego klubu, z którego
przewodnictwa 18 listopada 1981 r. Bądkowski próbował bezskutecznie zrezygnować, ostatecznie zamarła wraz z 13 grudnia 1981 r.
Masowe aresztowania-internowania działaczy „Solidarności” nie objęły Lecha Bądkowskiego. Być może zadecydował o tym wzgląd władz gdańskich na
jego poważną chorobę albo też fakt, iż był on człowiekiem przewidywalnym,
pragmatycznym, realistą szukającym pokojowego wyjścia z każdej konfliktowej
sytuacji. Jego mieszkanie przy ul. Długiej, dokąd ze względu na chorobę przeprowadził się ze słynnej pracowni przy Targu Rybnym, obok szpitalnych sal, gdzie
próbowano ratować jego zdrowie, a z czasem ulżyć dzielnie znoszonym cierpieniom – stało się znowu miejscem spotkań i politycznych dyskusji, kontaktów
z internowanymi i pozostającymi na wolności, wśród nich także uwolnionego
Lecha Wałęsy, któremu niemal tuż przed swoją śmiercią Bądkowski przygotował
szkic wystąpienia z okazji przyznania Nagrody Nobla...
Paweł Zbierski pisze: Wiosną 1983 roku podziemna Tymczasowa Komisja
Porozumiewawcza „Solidarności” po raz pierwszy przyznała swoją nagrodę kulturalną za lata 1981–1982, w uzasadnieniu podając, że za „umacnianie idei ludzkiej solidarności, dodawanie odwagi i sił potrzebnych do godnego życia, jakie
powstały po wprowadzeniu stanu wojennego”!? Nagrodę – sto dolarów – wręczano Lechowi Bądkowskiemu. Nie podano tego faktu do wiadomości publicznej. W „Nowym Zapisie” z 1993 roku (numer 4–5) na stronie 126 umieszczono
informację, że Lech Bądkowski otrzymał nagrodę Zespołu do Spraw Kultury przy
Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” – za twórczość literacką i publicystyczną oraz za redagowanie tygodnika „Samorządność”8.
Do kolekcji wojennych i solidarnościowych krzyży oraz nagród, jakimi
uhonorowano Lecha Bądkowskiego za życia, należą: Krzyż Kawalerski Orderu
8
P. Zbierski, Na własny rachunek. Rzecz o Lechu Bądkowskim. Gdańsk 2004, s. 266.
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
123
Odrodzenia Polski (1965), honorowy Medal Stolema, zwany kaszubskim Noblem (1978), i Pieczęć Świętopełka Wielkiego klasy złotej (1982) – najwyższe
wyróżnienie Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego za działalność organizacyjną
w ruchu kaszubsko-pomorskim. W 2006 r. prezydent RP odznaczył Bądkowskiego pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
Jednym z ostatnich ponadczasowych, można powiedzieć: niemal pośmiertnych sukcesów Lecha Bądkowskiego jest fakt narodzin przy jego łożu boleści
– dzięki bezinteresownemu zaangażowaniu grona przyjaciół, głównie dziennikarzy z kręgu „Samorządności” i Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, z udziałem
śp. Izabelli Trojanowskiej i Marii Kowalewskiej oraz Donalda Tuska – Hospicjum, dziś im. ks. Eugeniusza Dutkiewicza w Gdańsku...
Non omnis moriar
Wraz ze śmiercią Lecha Bądkowskiego rozpoczęło się jego życie po życiu –
w jego dokonaniach, dziełach literackich i publicystycznych, w utrwalonych
rozmowach i w pamięci przyjaciół, a także w pracach dokumentalistów, filmowców i historyków.
Niekiedy świadectwem jego wielkości jest nawet brak wzmianki o nim
– np. w dziełach poświęconych dziejom „Solidarności”, na co zwrócił uwagę
Lech Wałęsa. W biografii Bądkowskiego czytamy: Po latach, kiedy Bądkowski
już nie żył, Wałęsa w wywiadzie udzielonym mi 27 września 1986 roku dziwił się,
że w książce o historii „Solidarności” profesor Jerzy Holzer nie zamieścił nawet
krótkiej wzmianki o Bądkowskim: „Bądkowski się nie pchał. Pchał się tylko tam,
gdzie była konkretna praca do zrobienia. Jak miał coś konkretnego do osiągnięcia, to walczył. Ale jak widział, że będzie więcej walki jak roboty, to on tam nie
szedł. Stąd... Holzer i inni. Nie podszedł im. Nie zauważyli go. Bardziej się pamięta tych, którzy przebojem wlezą, bo widać sam fakt ich wejścia. Jak mu gdzieś
nie szło, natychmiast szedł gdzie indziej, nie uznawał życia w walce bezproduktywnej. I stąd niewiele się pisze i jeszcze chyba długo nie będzie się pisać o nim.
I dlatego to jest taka... stracona szansa, niewykorzystane sytuacje... Człowiek nie
z tej epoki, to znaczy on był na przyszłość, ale nie doczekał. Gdyby nie odszedł,
to by dopiero zagrał”9. Zbigniew Szymański niejednokrotnie wskazywał na Bądkowskiego jako polityka, którego w charakterze premiera potrzebowała III RP.
9
Tamże, s. 250–251.
124
Józef Borzyszkowski
Żal z powodu przedwczesnego odejścia Lecha Bądkowskiego na drugą stronę życia i jego nieobecności w naszych zmaganiach z rzeczywistością Polski
po 1984 i 1989 r., zwłaszcza w budowaniu III RP, kształtowaniu w warunkach
wolności społeczeństwa obywatelskiego i państwa demokratycznego, państwa
samorządnego i dobrego prawa – jest dość powszechnym zjawiskiem wśród jego
uczniów i przyjaciół, odczuwających niedostatek przywódców, autorytetów oraz
polityków godnych wyzwań naszych czasów... Polityków oddanych bezgranicznie sprawom społeczeństwa i państwa, dobra wspólnego, lepszej przyszłości
– polityków takich, jakim był Lech Bądkowski, stawiany często jako wzorzec...
W takim kontekście przywoływano jego postać już w ostatnich pożegnaniach.
Leszek Prorok, stojąc nad grobem Lecha Bądkowskiego, stwierdził m.in.:
Pisarz – żołnierz, nad którego trumną stoimy, dzielił szczodrze czas swój między twórczość i obywatelskie działanie. Podpis Lecha Bądkowskiego złożony pod
tekstem gdańskich porozumień sierpniowych po robotniczej stronie jest świadectwem jego postawy, otwartej zawsze na sprawy kraju i ludzi. Stał się jednak – za
co niesiemy wdzięczność w sercach i pamięci – symbolicznym wyrazem skłonności właściwej pisarzom polskim od stuleci [...] do udziału w dziele naprawy
Rzeczpospolitej, na miarę mocy naszych uczuć i myśli, na miarę siły naszych
talentów. [...] Za wszystkie wartości, którymi darzył bliskich i dalekich, za jego
mądre koleżeństwo przywożę na ten grób z Warszawy, myślę wszakże, że mam
prawo powiedzieć – także z innych polskich miast, gdzie miał licznych przyjaciół
– wyrazy wdzięczności splecione z żalem, że odszedł i spoczął, on – tak bezgranicznie aktywny. [...] Non omnis moriar! [...] 10.
Prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Szczepan Lewna powiedział
o Lechu Bądkowskim: Był współtwórcą i duszą Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, które uważał za swoje największe osiągnięcie programowo-organizacyjne. Krótko przed śmiercią zwierzał się kolegom z satysfakcją: „Tego, co zrobiliśmy, nic nie zdoła przekreślić”. Lech Bądkowski ukochał nade wszystko Pomorze,
które w swych publikacjach wynosił ponad dzielnicowe partykularyzmy. Uważał,
że asymilujące się na Pomorzu społeczeństwo zwołane z wielu dzielnic zespoli
w sobie najlepsze cechy wrodzone lub nabyte i w ten sposób stworzy prężną
społeczność zrzeszoną w służbie ziemi pomorskiej, w służbie ojczyzny. Ideologia pomorska, a więc idea człowieka prawego, pracowitego, zaangażowanego
społecznie w rozumnych układach politycznych była osią jego życia. [...] Był
człowiekiem prawym, konsekwentnym, wymagającym, ale i wyrozumiałym. Miał
10
Zob. E. Sz[czesiak], Pożegnanie Lecha Bądkowskiego. „Pomerania” 1984, nr 4, s. 1–2.
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
125
własne, niezłomne zasady i poglądy polityczne, lecz zawsze z szacunkiem odnosił
się do poglądów odmiennych, jeśli wynikały one z autentycznego przekonania.
Kto przeszedł przez jego szkołę i wytrwał, ten jest tutaj i w smutnej zadumie umie
powiedzieć: jestem działaczem, publicystą, pisarzem, jednak przede wszystkim jestem człowiekiem wyzwolonym z lęku, z beznadziei losu, czułym na troski i krzywdy innych. Jestem sobą w każdej, zwłaszcza trudnej publicznie sytuacji. Tobie
Leszku zawdzięczamy wiele jako Twoi koledzy i zrzeszona społeczność pomorska.
Byłeś naszym niekwestionowanym przywódcą duchowym. Takim Cię żegnamy
w głębokim smutku i bólu [...]11.
Bolesław Fac zauważył: [...] kiedy nas młodszych i słabszych opuszczała
wiara w sens tej pracy, Ty nie traciłeś nadziei. Mówiłeś: nie martwcie się, to się
skończy tak, jak powinno się skończyć, gdyż energia ludzka nie może pójść na
marne. [...] w końcu nawet w chwilach klęski pozostał Ci jeszcze jeden imperatyw
– patriotyzm, służba narodowi, Polsce i ukochanemu Pomorzu. Czystość Twoich
intencji była zawsze oczywista. Tam, gdzie ludzie nie znają innych pobudek niż
przymus czy pieniądz, nie ma wolności. [...] Będziemy pamiętali o Tobie. Niech
wymiar Twoich dążeń, wysiłków w osiąganiu ważnych ludzkich celów, stanie się
również naszym udziałem. To Twój testament, który nam pozostawiasz. [...]12.
Andrzej Zbierski, podkreślając wielką dociekliwość badawczą i wartość historycznych powieści Bądkowskiego, stwierdził: Lech Bądkowski wyrósł z tej
ziemi i uprawiał ją sam za siebie i za wielu innych, i za tych, którzy starali się
krzywić i psuć bruzdy twórczej orki. [...] Wierzył i wiedział, że aby ta ziemia rodziła dobre owoce, musi być czczona i kochana przez wszystkich jej historycznych
właścicieli i gospodarzy – lud kaszubski – ale również koniecznie przez wszystkich
przybyszów, którzy z tej ziemi zrodzony chleb wspólnie mają spożywać. [...]13.
Kilkanaście dni po pogrzebie Lecha Maria Boduszyńska-Borowikowa
w swoim wspomnieniu pt. Kulminacja, opublikowanym na łamach „Pomeranii”,
napisała: Odejście człowieka, prawdziwego. Jego człowieczy wymiar doceniali
lub wyczuwali wszyscy, którym dane było z nim obcować – w pracy, w rozmowie,
w zabawie lub walce. Doceniali go – niejednokrotnie lubili – przeciwnicy. Bali
się go głupcy i zdrajcy. Przyznając się do tego otwarcie lub zatajając nawet przed
sobą, niejeden z nas uznawał w nim swój prywatny wzorzec moralny. Wzorzec odpowiedzialnej postawy wobec własnego powołania, wobec drugiego człowieka,
11
Tamże, s. 2–3.
12
Tamże, s. 3.
13
Tamże, s. 4.
126
Józef Borzyszkowski
najbliższej społeczności, narodu i Ojczyzny. Ufaliśmy niezłomności jego charakteru, przenikliwości, niezależności i prawości jego myślenia. Zaznawaliśmy jego
spolegliwej i wymagającej przyjaźni. Widzieliśmy owoce wytrwałego kształtowania przezeń młodych umysłów, serc i charakterów. Lubiliśmy bawić się razem
z nim i patrzeć, jak cieszy się urokami życia na Ziemi. Odejście człowieka prawdziwego. Czy tylko żal i smutek? Bywa, że odejście staje się kulminacją. [...]14.
Lech Bądkowski odszedł, ale żyje nadal, przywołuje, upomina, mobilizuje
swoim przykładem, zwłaszcza w chwilach trudnych i w dni kolejnych rocznic
jego śmierci... Czy tylko przyjaciół?
W 1986 r. po mszy świętej u ojców dominikanów Maria Boduszyńska-Borowikowa, snując refleksje o Lechu, powiedziała: Był mocny w przekonaniach,
był człowiekiem silnej woli, był otwarty na ludzi i ich poglądy. Nie lekceważył
innych, umiał słuchać. Robił wrażenie takiego, który chciał dać się przekonać.
Jego format intelektualny był duży. W pracach, które uważał za ważne, szukał
rady różnych ludzi, czasem nawet mniej mądrych od siebie. Jego wielkość nie
poniżała innych15.
Z okazji dziesiątej rocznicy śmierci, 24 stycznia 1994 r. w Domu Kaszubskim w Tawernie „Mestwin”, Lecha Bądkowskiego podczas spotkania pod
hasłem „Twarzą ku Bądkowskiemu” wspominali: Józef Borzyszkowski, Donald
Tusk, Tadeusz Bolduan, Aleksander Hall, Bogdan Borusewicz i Jerzy Samp.
Wypowiedź Tuska redakcja „Pomeranii” zatytułowała Po gorącym sierpniu.
Czytamy tam: Jestem przekonany, że gdybyśmy próbowali o Lechu Bądkowskim
myśleć tylko jako o polityku, pisarzu, to chcąc nie chcąc, zubożylibyśmy tę postać. Pisarzy jest wielu – mniej, bardziej wybitnych; polityków na pewno za dużo
i niewielu wybitnych. Bądkowski był jeden. To może zabrzmieć jak komunał skonstruowany na okoliczność tego rocznicowego spotkania, ale nie potrafię mówić
o Lechu Bądkowskim inaczej niż jak o fenomenie. Bynajmniej nie w wymiarze politycznym czy nawet literackim, lecz bardzo intymnym, prywatnym. Myślę, i w tym
przekonaniu nie jestem oryginalny, iż istnieje gatunek ludzi tak niezwykle rzadki,
że nie każdemu w życiu dane jest spotkać tego rodzaju człowieka. Niektórzy mówią, że są to ludzie dotknięci przez Boga, wyróżniający się czymś takim, co nie
jest do zmierzenia ani nagrodami za twórczość, ani funkcjami politycznymi, ani
doraźną popularnością. Właściwie nikt nie wie, czym mierzyć ten fenomen, który
z całą pewnością pochodzi nie z ludzkiego i nie z doczesnego wymiaru. Moja
14
M. Boduszyńska-Borowikowa, Kulminacja. Tamże, s. 5.
15
Zob. P. Zbierski, Na własny rachunek..., s. 272.
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
127
bardzo krótkotrwała znajomość z Lechem Bądkowskim potwierdza z całą pewnością, że właśnie taki gatunek ludzi dotkniętych przez Pana Boga istnieje. Lech
Bądkowski w moim dotychczasowym doświadczeniu życiowym był jedynym takim
człowiekiem. [...] Był fanatykiem czystego, przezroczystego przekazu, komunikatu. Nie znosił gadulstwa, bufonady, sam zresztą był najżywszym zaprzeczeniem
tych cech, które tak często spotyka się i u pisarzy i u polityków. [...] Bądkowski
był mistrzem w uczeniu ludzi bycia wiernym zasadom, zobowiązaniom, wpajania poczucia odpowiedzialności. [...] Nie wszyscy z nas czytają jego książki, ale
każdy z nas pamięta go jako prawdziwego człowieka. W ciągłym wspominaniu
Bądkowskiego towarzyszy nam zawsze pewien smutek, wynikający z głębokiego
przeświadczenia, że już nigdy w naszym życiu takiego człowieka nie spotkamy16.
Podobnie Donald Tusk mówił wiosną i jesienią 2009 r. jako premier rządu RP.
Z ówczesnej wypowiedzi Tadeusza Bolduana, często krytycznego wobec
myśli Lecha, upominającego się o poznanie całej jego osobowości, wymagającej
wielu studiów i oceny przez pryzmat całego życia, godne uwagi są m.in. ostatnie
słowa: Szedł na kompromis, ale znał jego cenę. Jego kompromisy były potrzebne dla szerszej sprawy. Właśnie tacy ludzie jak Bądkowski, idąc na kompromis
w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, stworzyli te wszystkie uwarunkowania, które doprowadziły w końcu do osłabienia systemu i zwycięstwa „Solidarności”17,
Refleksje wspomnieniowe Aleksandra Halla zatytułowano Kompromis
i odwaga. Przywołał on w nich swoje doświadczenia i wspomnienia obejmujące
okres kształtowania się wspieranego przez Lecha Ruchu Młodej Polski i Sierpnia
80 roku. Między innymi stwierdził: Tak się złożyło, że dość dobrze znam twórców nowej, niepodległej Polski, różnych czołowych działaczy opozycji demokratycznej, prezydenta, premierów, wielu ministrów. Mogę jednak powiedzieć z całą
pewnością, że Lech Bądkowski jest jedną z trzech, czterech największych indywidualności, które w tym czasie spotkałem. Zgadzam się z Donaldem Tuskiem, że
Bądkowski należał do tych ludzi, którzy odcisnęli jakiś niepowtarzalny ślad na
wszystkich, których spotkali na swojej drodze. Gdybym miał użyć jakiegoś jednego określenia, powiedziałbym, że Bądkowski był człowiekiem bardzo serio. Człowiekiem, który działalność publiczną, polityczną, traktował nie w kategoriach
osobistej kariery, realizowania własnych ambicji, ale jako pewien obowiązek,
służbę dla kraju. Był niewątpliwie wielkim państwowcem. Człowiekiem, który
16
D. Tusk, Po gorącym Sierpniu. „Pomerania” 1994, nr 3, s. 3–4.
17
T. Bolduan, Między skrajnościami. Tamże, s. 5.
128
Józef Borzyszkowski
doskonale wiedział, jak istotną rolę w kształtowaniu państwa, narodu odgrywa
wspólnota regionalna, najbliżej ziemi, tradycji. Jego wielki polski patriotyzm pozostał w pełnej zgodzie z umiłowaniem kultury i ziemi kaszubskiej, mobilizowaniem środowiska kaszubskiego do aktywnej działalności publicznej. Był człowiekiem myślącym przede wszystkim o Polsce. Widział ją jako kraj, który powinien
pozostać w dobrych stosunkach ze swoimi sąsiadami. Przy całym swoim trudnym
doświadczeniu z Niemcami widział potrzebę polsko-niemieckiego pojednania,
a także układania dobrych stosunków z Rosją. Był człowiekiem, używając określenia prof. Stanisława Stommy, który wiedział, co to jest mądrość etapu. [...] Na
pewno Lech Bądkowski to jeden z największych ludzi tamtego czasu. Nie należy
mieć obaw, że wpadniemy w jakąś przesadę, styl patetyczny, gdy powiemy, że był
to naprawdę wielki Polak i syn tej ziemi18.
Bogdan Borusewicz wspominał wówczas Lecha Bądkowskiego jako niepokornego literata, którego poznał w 1977 r. w związku z jego protestem po
wydarzeniach w Radomiu i Ursusie. Było dlań zaskoczeniem, że tacy niepokorni
istnieją również w Gdańsku. Stwierdził: Lech Bądkowski był człowiekiem bardzo konkretnym. Podobnie jak i ja nie lubił dużo mówić. Mimo różnicy wieku
i doświadczeń dobrze nam się współpracowało. [...] Wówczas trudno mi było
go usytuować w politycznym układzie lewica–prawica. W późniejszym okresie
Bądkowski zaczął preferować grupę „Bratniaka” i Olka Halla. Z tego mogłem
wyciągnąć wniosek, że ma poglądy bardziej prawicowe niż ja. Gdybym teraz go
miał określić, to powiedziałbym, że należał do ludzi laickiej prawicy. [...] Uparcie
trzymał się swoich zasad. Jedną z nich było to, że mówił wszystkim prawdę do
końca. To zjednywało mu szacunek ze strony zwolenników i przeciwników. [...]
Odejście tego człowieka jest naprawdę wielką stratą. Byłby niewątpliwie bardzo
potrzebny w tej nowej sytuacji, w której odczuwamy brak autorytetów. Jednocześnie cieszę się, że pamięć o panu Lechu jest głęboko kultywowana, że na to
rocznicowe spotkanie przybyło tak liczne grono jego przyjaciół i sympatyków19.
Wówczas i w następnych latach podobnych opinii i refleksji sformułowano
w Gdańsku więcej.
Paweł Zbierski, jako dziennikarz telewizyjny i biografista Lecha Bądkowskiego, zanotował w 1999 r. słowa Bronisława Geremka, wspominającego: Stratę
ponieśliśmy wszyscy. On miał ogromny wpływ na „Solidarność” i na cały układ
gdański. Był obecny w stoczni jako człowiek rozumny, działający w stosunku do
18
Tamże, s. 5–6.
19
B. Borusewicz, Niepokorny literat. Tamże, s. 7.
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
129
Lecha Wałęsy i całego Komitetu Strajkowego w uśmierzający sposób. Ale jednocześnie z jednoznacznym zaangażowaniem. Miał poczucie, że w tej stoczni jest
w niepodległej Polsce20. Tadeusz Mazowiecki zaś w podobnych telewizyjnych
okolicznościach wspominał w Gdańsku: Bądkowski był człowiekiem, którego ja
bardzo lubiłem, ale który był bardzo krytyczny w stosunku do różnych zjawisk.
I nie ośmieliłbym się powiedzieć, czy jego idee się realizują. Bo – tak, jak go pamiętam – nie wiem, czy nie wtrąciłby jakieś sceptycznej uwagi. Natomiast wiem,
że dla niego bardzo ważna była integracja Kaszub. I to chyba się realizuje21.
W 2000 r. „Aram” – Arkadiusz Rybicki, ówczesny wiceminister kultury
i dziedzictwa narodowego – w wywiadzie dla Anny Sobeckiej w Radiu Gdańsk,
towarzyszącym otwarciu w Centralnym Muzeum Morskim wystawy „Lech Bądkowski – twarzą dla przyszłości”, w dwudziestą rocznicę porozumień sierpniowych powiedział: W drugiej połowie lat siedemdziesiątych trafiliśmy z Aleksandrem Hallem do Lecha Bądkowskiego, bo mieliśmy głód autorytetów. To były
niezwykle ciekawe rozmowy. [...] on lał zimną wodę na nasze rozpalone głowy.
[...] Do historii przejdzie za wielkość regionalistycznej nowoczesnej myśli i za
roztropność w jej realizacji. Ideały głosili nie tylko jego literaccy bohaterowie, on
sam zrealizował je w życiu. I do końca nie poddał się utopii22.
W tych samych okolicznościach ks. abp Tadeusz Gocłowski, metropolita
gdański, honorowy członek Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, powiedział:
Często myślę o Lechu Bądkowskim. Jego życie przebiegało w skrajnie trudnych
warunkach. A on ani na chwilę się nie zatrzymał w tym wielkim pochodzie ku
wolności. Ostatnie miesiące były dla niego wyjątkowo trudne, bolesne i zwłaszcza wtedy też się nie zatrzymał w poszukiwaniu Prawdy. I znalazł23. Prezydent
Gdańska Paweł Adamowicz zaś rzekł: Lecha Bądkowskiego nie mogę pamiętać,
bo jestem za młody, ale bardzo się cieszę, że rodzi się tutaj międzypokoleniowy
przekaz związany z jego myślą. Szkoda, że wśród dzisiejszych elit nie ma już takich postaci jak on24. Wyjątkowość Lecha Bądkowskiego dostrzegali także inni,
a wśród nich ostatni I sekretarz KC PZPR, a wcześniej naczelny redaktor „Polityki”, Mieczysław Rakowski. Takiego zapamiętali go też najbliżsi z rodziny
20
Zob. P. Zbierski, Na własny rachunek..., s. 271.
21
Tamże, s. 279–280.
22
Tamże, s. 272.
Tamże, s. 269. Z podobną sympatią i uznaniem wspominał L. Bądkowskiego śp. arcybiskup
senior, metropolita szczecińsko-kamieński, ks. Marian Przykucki.
23
24
Tamże, s. 270.
130
Józef Borzyszkowski
– choćby jedyna córka Sławina Kosmulska, jako studentka ciesząca ojca swoją
pracą i funkcją prezesa w Klubie „Pomorania”, a potem jako matka jedynego
znanego dziadkowi wnuka Barnima...
19 lutego 2004 r. prezydent Lech Wałęsa, przesyłając serdeczne pozdrowienia uczestnikom sesji i wieczoru wspomnień w 20-tą rocznicę śmierci nieodżałowanego Lecha Bądkowskiego, w dalszej części listu napisał: W mojej pamięci
Lech Bądkowski pozostał jako człowiek nieugięty, niezwykle inteligentny, zawsze
gotów do współpracy i pomocy w najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych
w mojej działalności politycznej – momentach. Prawdziwy patriota, oddany walce o wolną Ojczyznę w czasach wojny, jak i naszej walce „Solidarności” o wolność. Z żalem stwierdzam, iż coraz mniej tego formatu osobowości, które bezinteresownie oddają się pracy w imię nadrzędnych ideałów – jako celu życia. Cześć
Jego Pamięci!25
Bez wątpienia można jednak stwierdzić, iż mimo wszelkich naszych smutków, bólów i rozczarowań z powodu nieobecności Lecha Bądkowskiego i niedostatku ludzi jemu podobnych w polityce III RP, on sam, jako człowiek z krwi
i kości, pełen zalet, ale i niewolny od słabości, oczekiwałby zapewne od nas
dobitnego uczucia satysfakcji z osiągnięć minionego naszego dwudziestolecia,
a jednocześnie pogłębionej refleksji oraz intensywniejszej pracy na rzecz lepszej
przyszłości, która wpisana jest w programy wielu podmiotów i środowisk, nie
tylko tych pielęgnujących pamięć o nim i jego dokonaniach jako rzeczniku Kaszubów i Pomorza, „Solidarności” i „Samorządności” – demokratycznej Rzeczypospolitej w zjednoczonej Europie.
Literatura – wybrane pozycje
Bolduan T., Nie dali się złamać. Spojrzenie na ruch kaszubski 1939–1995. Gdańsk
1996.
Bolduan T., Twarda szkoła Lecha Bądkowskiego. Listy Lecha Bądkowskiego do Tadeusza
Bolduana. „Pomerania” 1987, nr 4 i 5.
Borzyszkowski J., O Lechu Bądkowskim – rzeczniku Rzeczpospolitej i Klubie Myśli Politycznej im. Konstytucji 3 maja z siedzibą w Gdańsku. W: W mazowieckiej przestrzeni
kulturowej. Prace ofiarowane w 80. rocznicę urodzin Profesora Ryszarda Juszkiewicza. Red. Z. Dymek, Warszawa 2007.
Grzelak G., Lech Bądkowski o Ruchu Młodej Polski. „Solidarność” i Lech Wałęsa (1980–
1984). W: „Solidarność” i opozycja antykomunistyczna w Gdańsku (1980–1989).
Red. L. Mażewski, W. Turek. Gdańsk 1995.
25
Zob. Pro memoria. Lech Bądkowski..., s. 34.
O Lechu Bądkowskim (1920–1984)...
131
Kotlica J., Lech Bądkowski rzecznik Rzeczpospolitej (z notatek do monografii). Pelplin–
Gdańsk 2001.
Obracht-Prondzyński C., Kaszubi – między dyskryminacją a regionalną podmiotowością.
Gdańsk 2002.
Obracht-Prondzyński C., Zjednoczeni w idei. Pięćdziesiąt lat działalności Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego (1956–2006). Gdańsk 2006.
Pro memoria. Róża Ostrowska (1926–1975). Zebrał i oprac. J. Borzyszkowski. Gdańsk–
Wejherowo 2003.
Pro memoria. Lech Bądkowski (1920–1984). Zebrał i oprac. J. Borzyszkowski. Gdańsk
2004.
Pro memoria. Maria Kowalewska (1921–2004). Zebrał i oprac. J. Borzyszkowski.
Gdańsk 2005.
Pro memoria. Tadeusz Bolduan (1930–2005). Zebrał i oprac. J. Borzyszkowski. Gdańsk
2006.
Samp J., Baśniokrąg pomorski w pisarstwie Lecha Bądkowskiego. Gdańsk 1984.
Sierpień ’80. Co pozostało z tamtych dni? Red. J. Kulas. Gdańsk 1996.
Słomczyńska-Pierzchalska M., Nie mogłem być inny. Zagadka Macieja Słomczyńskiego.
Kraków 2003.
Wałęsa. Red. E. Mazurkiewicz. Gdańsk 1981.
Zaremba P., Młodopolacy. Historia Ruchu Młodej Polski. Gdańsk 2000.
Zbierski P., Na własny rachunek. Rzecz o Lechu Bądkowskim. Gdańsk 2004.
Ponadto polecam biogramy przywołanych postaci, zawarte w różnych słownikach
biograficznych, przede wszystkim w Słowniku biograficznym Pomorza Nadwiślańskiego
oraz Kto jest kim w województwie pomorskim. Rok 2000.
Z wielu publikacji, jakie ukazały się w ostatnim czasie, warto zwrócić uwagę na:
Lech Bądkowski. Literatura i wartości. Red. D. Kalinowski. Bytów–Słupsk–Gdańsk
2009 oraz T. Bedyński, Lech Bądkowski – znany i nieznany. Monografia bibliograficzna
za lata 1941–2009. Gdańsk 2010.
P R Z E G L Ą D Z A C H O D N I O P O M O R S K I
TOM XXV (LI V) RO K 2 0 1 0 Z E S Z YT 1
B I B L I O G R A F I A
RADOSŁAW GAZIŃSKI
WŁODZIMIERZ STĘPIŃSKI
Szczecin
HENRYK LESIŃSKI
GNIEZNO, 25 LISTOPADA 1923 – SZCZECIN, 7 SIERPNIA 1994 ROKU
UCZONY, HISTORYK, ARCHIWISTA, ORGANIZATOR ŻYCIA NAUKOWEGO,
WYDAWCA. ŻYCIE I DZIEŁO*
Jest rzeczą dość ambarasującą, że szczecińscy historycy nie uczcili dotąd swoich
zmarłych Mistrzów i Nauczycieli w formie zbiorowego wysiłku środowiska**.
Mija właśnie okres, który wypełniała egzystencja trzech pokoleń dzielących nas
od chwili przejęcia Szczecina i Pomorza Zachodniego przez Polskę w 1945 r.
wskutek decyzji Poczdamu i woli ogromnej większości elit polskich oraz Kościoła katolickiego i Kościołów protestanckich. Kierunki rozwoju środowiska na-
Niniejszy tekst jest założeniem koncepcyjnym konferencji zorganizowanej przez Instytut
Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego i Bibliotekę Główną US
w mającej piękną tradycję spotkań intelektualnych Sali Strumiańskiej Biblioteki 2 grudnia 2008 r.
z okazji 85-lecia urodzin Henryka Lesińskiego, przypadających na 27 listopada tego roku. Ponieważ organizatorom konferencji nie udało się opublikować jej pokłosia na 15-lecie śmierci
H. Lesińskiego, która nastąpiła 7 sierpnia 1994 r., postanowili oni przekazać wspomniane założenia
do druku Redaktorowi Naczelnemu „Przeglądu Zachodniopomorskiego”, z którego osobą i kierowanym przez niego czasopismem był Henryk Lesiński tak długo związany.
*
**
Kilka lat temu poświęcono Bogdanowi Dopierale – jednemu z Ojców Założycieli szczecińskiego środowiska historycznego – w rezultacie starań uczniów i przyjaciół: Bolesława Fenglera,
Aliny Hutnikiewicz, Arkadiusza Kaweckiego, Henryka Komarnickiego, Kazimierza Kozłowskiego, Włodzimierza Stępińskiego i Edwarda Włodarczyka, a z inicjatywy i pod redakcją Kazimierza
Kozłowskiego – publikację pt. Pamięci Profesora Bogdana Dopierały (1922–1991). W osiemdziesiątą rocznicę urodzin. Szczecin 2002, ss. 45. Artykuły wstępne napisali E. Włodarczyk i H. Komarnicki.
134
Radosław Gaziński, Włodzimierz Stępiński
ukowego wyznacza obecnie pokolenie wnuków Ojców Założycieli polskiej myśli
zachodniej i synów Ojców Założycieli pomorzoznawstwa w tej części Ziem Odzyskanych. Są oni przeważnie pokoleniem lat 1945–1955. Pełnią kierownicze,
oparte na autorytecie naukowym i osobistym, funkcje w strukturach nauki i sami
są już wychowawcami kolejnego pokolenia młodych uczonych, urodzonych
w latach siedemdziesiątych XX w. Znacznie pomnożyli oni dorobek swoich poprzedników, często pokaźnie rozszerzając kwestionariusz zadań badawczych
i ich podstawy metodologiczne, jak też zasięg międzynarodowych kontaktów.
W prezentowanym materiale pragniemy jednak pochylić się nad życiem
i dziełem reprezentanta pokolenia, którego najlepsze lata młodości przypadły na
okres okupacji, czas stalinizmu, a także długi okres Polski Ludowej. Wspomniane lata owocowały zarówno określonym podejściem do niemieckiego sąsiada,
jak i możliwościami w zakresie edukacji i stopnia otwartości na dialog naukowy
i osobiste kontakty z uczonymi zagranicznymi. Tak więc dla większości pokolenia reprezentowanego przez Henryka Lesińskiego sześć lat okupacji i czas do
lat 1956–1958 były okresem w jakiejś mierze bezpowrotnie straconym dla nauki
języków obcych, podróży naukowych i poznawania piękna świata oraz jego kultur, chłonięcia literatury naukowej, dojścia do określonej pozycji materialnej. Nie
zapominajmy, w jak niewyobrażalnej biedzie i niekończącym się paśmie wyrzeczeń przeszły młodość i lata studenckie Henryka Lesińskiego oraz jego generacji. Pokolenia te milcząco akceptowały często głębokie zaangażowanie generacji
1920 r. w „budownictwo socjalistyczne”, sojusz z ZSRR i admirację polityki
niemieckiej PZPR. Postawy te, w tym także Henryka Lesińskiego, pozostają dziś
dość często w polskich ośrodkach naukowych obszarem raczej pełnego zakłopotania milczenia. Pozwalamy sobie wysunąć pogląd, że wspomniane zaangażowanie w Polskę Ludową mogło wynikać zarówno z określonego światopoglądu, jak
i z socjologicznego portretu polskiej profesury, której wielu członków należało
do inteligencji wielkomiejskiej w pierwszej generacji, będąc w swojej klasie społecznej beneficjantami masowego awansu społecznego po 1945 r. Jak większość
z nich, tak i Henryk Lesiński należał swoimi poglądami do obszaru, który pozwalamy sobie sytuować między społeczną lewicą a lewicą liberalną, przy dość
indyferentnym, jednak nie wrogim stosunku do katolicyzmu i instytucji Kościoła
katolickiego.
W sensie bezpośrednim jesteśmy pokoleniem uczniów, spadkobiercami idei
i struktur akademickich, a niekiedy książek bądź nawet całych bibliotek prywatnych Jego i uczonych Jego generacji. Czujemy się Jego dłużnikami, wdzięczni za
Henryk Lesiński (1923–1994)...
135
takie pokierowanie naszymi losami naukowymi i osobistymi, że zapewniły nam
one w ostatecznym rachunku spełnienie ambicji zawodowych i prywatnych, pozycję społeczną i towarzyską, mniej lub bardziej eksponowane miejsce w strukturach nauki. Nasz sukces zawodowy jest w przeważającej mierze naszą zasługą,
lecz pokolenie 50–60-latków ma w pamięci tamte, jakże ważne dla naszych życiorysów i naukowego dojrzewania, rozmowy z Henrykiem Lesińskim i innymi
koryfeuszami szczecińskiego pomorzoznawstwa sprzed 30–35 lat. Można wyrazić nadzieję, że nie jesteśmy ostatnim pokoleniem badaczy, dla których relacja
Mistrz–uczeń była wartością samą w sobie.
W przekonaniu niżej podpisanych nadchodząca jesień 2008 r. jest doskonałą okazją do przypomnienia życia i dzieła jednego z najwybitniejszych pomorzoznawców, któremu tak wielu z nas zawdzięcza tak wiele. 25 listopada tego
roku mija 85. rocznica urodzin Henryka Lesińskiego, którego miejsce na mapie
naukowej Ziem Odzyskanych jest doprawdy wyjątkowe. Śmierć zabrała Go zbyt
wcześnie, by mógł się cieszyć łaską w naszym środowisku największą – długowiecznością, która pozwala przechodzić na etap syntez i poglądów historiograficznych, radować się atencją dalszych pokoleń uczniów, stanowić swoiste
uwieńczenie „feudalno-stanowej” hierarchii wiedzy i autorytetu, oceniać krytycznie, pozytywnie i negatywnie, pokolenie 50–60-latków, przyjmować książki
uczniów-profesorów z dedykacjami, uczestniczyć w nowych przedsięwzięciach,
ale i w ważnym dla nas świecie symbolicznych i rytualnych zachowań. Niestety,
ta długowieczność pozostaje łaską innych ośrodków naukowych.
W kategoriach socjologicznych Jego działalność w Szczecinie symbolizowała „naukowe osadnictwo” Wielkopolan na integrującym się z resztą Polski Pomorzu Zachodnim. Losy wojenne Henryka Lesińskiego były typowe dla
mieszkańców szczególnie Kraju Warty, dla losu polskiego niewolnika III Rzeszy
w gospodarstwie chłopskim w Meklemburgii. Stracone lata młodości nadrabiał
dzięki studiom historycznym na Uniwersytecie Poznańskim, tamże stał się beneficjantem wysiłków podejmowanych przez Gerarda Labudę, który, poznawszy
Jego pasje i talent mediewisty, włączył Go do szerokiego, obejmującego historyków Poznania, Gdańska, Szczecina i Torunia, zespołu badawczego nad Wielkim
Pomorzem.
Jego działalność naukowa i organizacyjna wynikała chyba z zabarwionej
romantyzmem literatury myśli zachodniej, z Troją Północy Zofii Kossak-Szczuckiej oraz Dzikowym skarbem i Ojcem i synem Karola Bunscha, z miłości do tej,
dla Niego od 1955 r. nowej, ojczyzny i z fascynacji Słowiańszczyzną zachodnią.
136
Radosław Gaziński, Włodzimierz Stępiński
W miarę możliwości wspierał działania archeologów, etnografów, historyków
sztuki. Doceniał miejsce Koszalina i Słupska jako (niemal) równoprawnych
partnerów środowiska szczecińskiego na mapie struktur naukowych pomorzoznawstwa i udzielał im swojego wsparcia radą i udziałem w licznych przedsięwzięciach tam powstających.
Zaledwie dziesięcioletnia polskość Szczecina otworzyła przed 32-letnim
Henrykiem Lesińskim ogromne, wręcz oszałamiające możliwości awansu zawodowego i społecznego, jak też realizacji ambicji naukowych i organizacyjnych.
W „starej” Polsce, z węższymi kanałami awansu, byłyby one nie do pomyślenia. Szczecińskie drogi Henryka Lesińskiego wiodły przez założoną tu placówkę
Zakładu Historii Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, Wojewódzkie Archiwum Państwowe i Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Szczecinie.
Jego obecność jako kierownika tych struktur i zespołów stanowiła gwarancję ich
harmonijnego rozwoju, przy uwzględnieniu tzw. trudności systemowych, stwarzanych przez możliwości materialne i polityczne systemu. Jako dyrektor Wojewódzkiego Archiwum Państwowego wniósł znaczny wkład w restaurację bazy
naukowej dla bieżących i przyszłych badań, przekształcając tę placówkę w jeden
z głównych ośrodków organizujących studia nad Pomorzem Zachodnim. Jego
główną zasługą pozostanie restauracja pozostającego dotąd w ruinie renesansowego zamku von Ostenów w Płotach, gdzie umieścił filię szczecińskiego archiwum. Po przejściu do szkolnictwa wyższego (Wyższej Szkoły Nauczycielskiej,
potem Wyższej Szkoły Pedagogicznej) włączył się Henryk Lesiński w nurt jego
rozwoju, kształtując tu mądrymi decyzjami personalnymi zespół historyków realizujących zadania statutowe uczelni, „zagospodarowujących” główne epoki historyczne w pracach badawczych i obowiązkach dydaktyczno-wychowawczych
wobec młodego pokolenia – świata studentów. Był prawdziwym przyjacielem
studentów i dobrze się czuł w ich gronie, odwiedzając wszelkie żakowskie uroczystości. Uczestniczył też w łączącym środowiska i pokolenia szczecińskich
uczonych, urzędników państwowych i samorządowych, elity partii rządzącej
i świata mediów – wielkim dziele powołania Uniwersytetu Zachodniopomorskiego w Szczecinie. Jako wieloletni przewodniczący Wydziału I (Nauk Humanistycznych) i redaktor naczelny wydawnictw Szczecińskiego Towarzystwa Naukowego uzyskał dodatkowe możliwości wspierania rozwoju nauki i torowania
drogi młodym jej adeptom, którzy w większości dzięki Jego zabiegom wydawali tu swoje dysertacje i habilitacje. Był członkiem kierowniczych gremiów
Henryk Lesiński (1923–1994)...
137
innych instytucji i ciał redakcyjnych, badających przeszłość Pomorza w innych
stuleciach niż te, które były jego pasją naukową (Instytut Zachodniopomorski,
miesięcznik „Szczecin”, potem kwartalnik „Przegląd Zachodniopomorski”). Był
wreszcie członkiem licznych ciał kolegialnych, które, począwszy od lat 1980–
1982, weszły na żmudną, ale zwycięską drogę, uwieńczoną ustawą sejmową
z 21 lipca 1984 r. oraz inauguracją 30 września 1985 r. pierwszego roku akademickiego w Sali Księcia Bogusława na Zamku Książąt Pomorskich. Brał w niej
udział jako świeżo mianowany dziekan Wydziału Humanistycznego Alma Mater
Stetinensis.
Starał się pozostać przede wszystkim badaczem; zarazem analiza Jego
dorobku naukowego wykazuje liczne przerwy w regularnym przyroście liczby
publikacji, mogące wynikać głównie ze skali zobowiązań na polu zapewnienia
sprawnego funkcjonowania struktur nauki i ich systematycznego rozwoju. Stałym
punktem odniesienia pozostał dla Henryka Lesińskiego serdeczny i ścisły związek
ze środowiskiem poznańskim, głównie ze wspomnianym już Gerardem Labudą,
kierownikiem Zakładu Historii Pomorza IH PAN. W ramach tego związku Lesiński realizował nakreślone przez Mistrza zadania na polu tworzenia polskiej syntezy dziejów Pomorza, w obszarze historii średniowiecznej, z czołowym uczniem
Gerarda Labudy, Bogdanem Wachowiakiem. Z tym ostatnim łączyła Henryka
Lesińskiego zarówno miłość do rodzinnego Gniezna, jak i serdeczna, dozgonna przyjaźń. Więzy głębokiej sympatii łączyły Go także z kolegami z gdańskiej
i toruńskiej Pracowni Zakładu. Pozostał wierny dziejom średniowiecznym i nowożytnym samego Szczecina, szerzej zaś – Pomorza Zachodniego, a jeszcze ściślej: dziejom miast, handlu morskiego i stosunkom handlowym Księstwa Pomorskiego z krajami basenu Morza Bałtyckiego. Reprezentował generację, w obrębie
której obiektywizm naukowy walczył niekiedy o lepsze z emocjami w badaniach
i wnioskach naukowych, co było refleksem traumy czasu okupacji niemieckiej.
Swoje pasje oraz ambicje zawodowe i osobiste przyszło Mu – jak całej generacji polskich inteligentów – rocznik 1920 – realizować w Polsce Ludowej
z całą wynikającą stąd gamą możliwości i ograniczeń. Nie sposób pominąć kłopotliwego dla wielu uczniów naszej generacji problemu miejsca naszych Mistrzów i Nauczycieli w socjalistycznej rzeczywistości. Nazwaliśmy ten problem
najogólniej „profesorowie w socjalizmie”, w którym państwo miało wszystkie
instrumenty reprodukcji inteligencji i jej warsztatów badawczych. Lewicowe poglądy i antyniemieckość, jak też osobisty temperament i żyłka organizatorska,
138
Radosław Gaziński, Włodzimierz Stępiński
wreszcie widoczna we wszystkich obszarach polskiego życia na Pomorzu Zachodnim potrzeba dalszej pracy cywilizacyjnej – wyprowadziły Go rychło poza
zaciszne gabinety nauki. Na gruncie tych i innych przekonań znalazł płaszczyznę
współpracy z Polską Ludową w dziele odbudowy naszej części Ziem Odzyskanych, podejmując określone funkcje w organizacjach realizujących ten cel. Brał
Henryk Lesiński udział zarówno w przedsięwzięciach polityczno-kulturalnych,
którym patronowały władze, jak i w spotkaniach z czytelnikami podczas Międzynarodowych Dni Prasy i Książki czy też w planach działania Towarzystwa Rozwoju Ziem Zachodnich, któremu w latach 60. ubiegłego wieku przewodniczył.
Dalszym, mniej znanym przejawem ambicji budowania trwałych fundamentów
nauki, także w sferze wydawniczej, były podjęte przez Niego próby powołania
„Zapisek Szczecińskich”. Nie zostały one, w przeciwieństwie do miesięcznika
„Szczecin”, uwieńczone sukcesem.
Wielkopolanin, pozostający pod wpływem swoich profesorów, koryfeuszy
myśli zachodniej, z Władysławem Kowalenką, Henrykiem Łowmiańskim, Kazimierzem Tymienieckim i wspomnianym Gerardem Labudą na czele, przyjął
dla badań naukowych i polityki naukowej na swoim obszarze władzy i wpływu
podstawowe jej pryncypia, łączone z elementami materializmu historycznego.
W przeciwieństwie do wielu młodych uczonych tzw. starej Polski pogodził się
łatwiej niż oni z utratą Wschodu. To stosunki słowiańsko-niemieckie, polsko-niemieckie i same Niemcy pozostawały w jego życiu zawodowym jednym
z najistotniejszych punktów odniesienia. Przeżycia okupacyjne, którymi Jego generacja na ogół, niestety, nie dzieliła się szerzej z otoczeniem i uczniami, jak też
porzucenie przez Niemców ideałów humanizmu na tak niewyobrażalną skalę,
spowodowały u Henryka Lesińskiego pielęgnowany przez całe życie pesymizm
w kwestii głębokości i trwałości demokratycznej reedukacji narodu niemieckiego. Dał temu wyraz w rozmowie z jednym z niżej podpisanych na trzy dni
przed swoją śmiercią. Stosunek do Niemców był dla Henryka Lesińskiego chyba
jednym z najważniejszych dylematów Jego postawy jako człowieka i uczonego. Podziw i szacunek dla wielkości spuścizny niemieckiej cywilizacji i kultury, przekonanie o konieczności ułożenia sobie z Niemcami trwałych stosunków,
łączył, jak większość osób Jego i starszego pokolenia, z pytaniem o związek
między tymi cnotami a udziałem licznych przedstawicieli tego narodu w tak
straszliwych zbrodniach. W tym dylemacie utwierdzało Go dodatkowo zawsze
chyba obecne przeświadczenie o kolektywnym charakterze winy niemieckiej
Henryk Lesiński (1923–1994)...
139
i o możliwości odrodzenia się potęgi niemieckiej w obszarze agresji i dominacji,
dla której to perspektywy antidotum zdawał się widzieć w akceptacji społeczno-politycznego status quo w PRL i utrzymaniu podziału Niemiec, eo ipso w dość
ścisłej współpracy z „bratnią” Niemiecką Republiką Demokratyczną. Tę postawę
także odziedziczył po swoich Mistrzach i Nauczycielach. Wspierały ją kontakty
naukowe i świat okresowych rytuałów państwa wschodnioniemieckiego. Był pod
tym względem nieodrodnym dzieckiem czasu i, jak sądzimy, nie mógł być inny.
Warto przypomnieć, że w skali Polski środowisko szczecińskie należało do pionierów, jeśli chodzi o wyjście poza krajowe podwórko i nawiązanie kontaktów
ze światem niemieckim, którym wówczas mogła być wyłącznie NRD. W procesie tym Henryk Lesiński był – obok Tadeusza Białeckiego, Bogdana Dopierały
i chyba także Alfreda Wielopolskiego – jego prekursorem i jednocześnie gorącym
zwolennikiem, uważał bowiem, że odpowiada on polskiej racji stanu i żywotnym interesom pomorzoznawstwa w sytuacji podziału historycznego Pomorza
Zachodniego i pozostawienia po stronie wschodnioniemieckiej starego uniwersytetu w Gryfii/Greifswaldzie.
Nie sposób przemilczeć problemu, często omijanego lub „pudrowanego”
przy okazji wspomnieniowo-jubileuszowych uroczystości i publikacji o generacji Mistrzów i Nauczycieli, których większość dorosłego życia przypadła na
realny socjalizm i konieczność respektowania reguł narzuconych przez partię klasy robotniczej, skupiającą monopol także w polityce wobec świata nauki. Piastując kierownicze funkcje i należąc do PZPR, stał się Henryk Lesiński członkiem
regionalnej elity nauki i władzy, choć uważamy, że nie stał się nigdy „partyjnym profesorem”. Jako przewodniczący Zarządu Wojewódzkiego Towarzystwa
Rozwoju Ziem Zachodnich, jako rektor szkół wyższych – Nauczycielskiej i Pedagogicznej, zasiadał w partyjnych strukturach kierowanych przez siebie instytucji, w komitetach obchodów „Święta Klasy Robotniczej”, brał udział w pochodach pierwszomajowych i innych uroczystościach łączących cele historyczne
z żywotnymi interesami partii rządzącej i polskiej racji stanu, którą widział tak,
jak np. w obchodach Tysiąclecia Państwa Polskiego na Pomorzu Zachodnim
w latach sześćdziesiątych XX w., które aktywnie tutaj kształtował. Zabierając
głos w sprawach ważnych dla historii Polski Ludowej i interesów partii władzy
w kreowanych przez władzę wydarzeniach, starał się zachować umiar w formułowaniu ocen i stąpać po gruncie prawdy. W tych i innych sytuacjach nie możemy
wykluczyć także postaw oportunizmu politycznego, licznych kompromisów, ja-
140
Radosław Gaziński, Włodzimierz Stępiński
kie z państwem partii władzy zawierała niemal cała profesura w Polsce Ludowej,
lecz uważamy, że nie one ważyły na Jego podstawowych decyzjach w obszarze
jego władzy, kompetencji i wpływu.
Henryk Lesiński funkcjonował także w węższym kręgu przyjaciół i bliskich
znajomych. Z racji naszego wieku nie jesteśmy w stanie tego właściwie określić.
Możemy przypomnieć jednak, że imieniny stanowiły okazję do spotkania szczecińskich „czterech przyjaciół z boiska”, bliskich Mu pokoleniowo i poglądami
politycznymi lub spojrzeniem na kwestię niemiecką. Janiszewscy, Filipowiakowie, Dopierałowie i Lesińscy spotykali się m.in. na imieninach panów domu.
Wymienieni badacze i ich rodziny stanowiły dla Krystyny i Henryka Lesińskich
krąg najbliższych przyjaciół.
Prezentowane linie ideowe powstały, podobnie jak sama inicjatywa godnego uczczenia 85. rocznicy urodzin Henryka Lesińskiego, również z troski
o przeciwdziałanie upływowi czasu, a także dla młodego pokolenia naszych kolegów w „cechu”. Upływ czasu zaciera w pamięci ludzkiej właściwy i naszym
zdaniem prawdziwy wymiar egzystencji uczonego w socjalizmie. Skłania przeto
do formułowania łatwych ocen i uogólnień oraz do potępienia na podstawie faktów jednostkowych, np. uznanie członkostwa w PZPR za zdradę ideałów Polski
„prawdziwej”. Nie narzucając, zwłaszcza młodemu pokoleniu, ocen postaw politycznych Henryka Lesińskiego na określonych etapach jego życia, pozwalamy
sobie stwierdzić, że jesteśmy ostatnim pokoleniem, które znając zarówno Jego,
jak i realia Polski Ludowej, może wydać o Nim w miarę obiektywne świadectwo,
zrozumieć złożoność czasu, w jakim dokonywał rzeczy trwałych i pomnikowych.
W formułowaniu powyższych refleksji kierowaliśmy się też troską o zadania, jakie nałożyć chcemy najmłodszemu pokoleniu pomorzoznawców, członków Zespołu Autorskiego – młodym uczonym, którzy na ogół rozpoczęli studia w roku
śmierci Henryka Lesińskiego. Nie oczekujemy, że będą się oni kierowali tymi
zasadami stricte, mamy jednak nadzieję, że pomogą im one we wniesieniu godnego wkładu do naszego przedsięwzięcia, które powinna ukoronować pamiątkowa publikacja.
Organizatorzy konferencji wspomnieniowej i zaproszeni przez nich referenci to na ogół ludzie sukcesu zawodowego i często także materialnego. Ta konstatacja o jakże różnych drogach i kondycji polskiej inteligencji minionego czasu jedynie powiększa poczucie długu, który spłacamy wciąż Henrykowi Lesińskiemu
i Jego Małżonce, p. Krystynie, wiernej towarzyszce Jego życia.
Henryk Lesiński (1923–1994)...
141
Jesteśmy zdania, że przechowanie pamięci o generacji Mistrzów i Nauczycieli winno zyskać formę naukowych przedsięwzięć, skupiających się na ich
dziele i życiu. Taka tradycja istnieje w innych, starszych od naszego środowiskach naukowych. Pragniemy wyrazić nadzieję, iż nasza inicjatywa stanie się
początkiem pięknej tradycji upamiętniania koryfeuszy naszego środowiska.
P R Z E G L Ą D Z A C H O D N I O P O M O R S K I
TOM XXV (LI V) RO K 2 0 1 0 Z E S Z YT 1
W S P O M N I E N I A
TADEUSZ BIAŁECKI
Szczecin
WSPOMNIENIA
Z MOICH WĘDRÓWEK PO
POMORZU ZACHODNIM
W LATACH 1956–1960
CZĘŚĆ II: NOWE WARPNO I POLICE
Nowe Warpno i Police – widoku tych dwóch miast byłem szczególnie ciekawy,
ponieważ widziałem je w 1955 r. i interesowało mnie, co mogło się w nich zmienić od tego czasu.
Podczas mojego ostatniego pobytu Nowe Warpno wyglądało źle – wyludnione miasteczko o porosłych trawą i chwastami ulicach, prawie bez ludzi. Nowe
Warpno roku 1958 z wyglądu prawie nic się jeszcze nie zmieniło, jakkolwiek
czuło się już zapowiedź zmian na lepsze. O tym można się było dowiedzieć
z rozmów z przypadkowymi przechodniami na jego ulicach. Co istotne, zniesiono nieracjonalne przepisy o ograniczeniach w ruchu ludności w strefie nadgranicznej, a do miasta zaczęli napływać nowi osadnicy. Wzrastały połowy ryb na
Zalewie Szczecińskim. Remonty budynków wprawdzie jeszcze się nie zaczęły na
większą skalę, ale zaludniano już domy dotychczas pusto stojące. Najbliższe lata
przyniosły widoczne zmiany na lepsze.
Tymczasem sfotografowałem najciekawsze fragmenty ulic i zabudowy
mieszkalnej. Zdjęcia te nie wymagają, jak sądzę, specjalnych komentarzy, mówią
same za siebie. Architektura miasteczka z XVIII, a przeważnie z XIX stulecia,
nie była wprawdzie olśniewająca, lecz uderzała w niej stosunkowo duża liczba
kamieniczek z barokowymi szczytami w elewacjach. Ratusz w konstrukcji ryglowej, mocno nadszarpnięty czasem, trzymał się jeszcze dobrze. Poddany na-
144
Tadeusz Białecki
stępnie gruntownej renowacji, należy dziś do najpiękniejszych w Polsce, będąc
perełką architektury ryglowej.
W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku Nowe Warpno znacznie się podniosło gospodarczo, wzrosło zaludnienie miasta, ale wiele
spośród urokliwych kamieniczek zdewastowanych tymczasem zostało niestety
rozebranych. Załączone zdjęcia są dla niektórych obiektów ostatnim już śladem
ich istnienia.
Police interesowały mnie z dwóch powodów. Pierwszy to zachowane na
jego przedmieściu – Mścięcinie – słowiańskie grodzisko dawnych Pomorzan.
Archeolodzy z Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie przeprowadzili na
nim w 1955 r. badania, a wyniki opublikowano w roczniku muzealnym „Materiały Zachodniopomorskie”.
Grodzisko leży nad rzeką Łarpią (dopływ Odry) i zachowane było wówczas
w dobrym stanie. Ponieważ planowano na nim budowę lokalnej oczyszczalni
ścieków, szczecińskie muzeum dokonało wcześniej niezbędnych badań wykopaliskowych. Przyniosły one wiele interesujących znalezisk oraz wyjaśniły rolę
tego grodu w powstaniu miasta Police we wczesnym średniowieczu. Wszystko to zostało później (w 1974 r.) opublikowane w książce archeologa Ryszarda
Rogosza Grodzisko wczesnośredniowieczne w Szczecinie-Mścięcinie. Na grodzisku wykonałem wiele zdjęć, których kilka tutaj zamieszczam. Oczyszczalnia
faktycznie powstała parę lat później i znacznie zmieniła wygląd tego grodziska.
Wykonałem też kilka zdjęć samych Polic, miasta bardzo zniszczonego w czasie
ostatniej wojny, zwłaszcza w rejonie rynku. Leżały tam jeszcze gruzy, ale niestety, zdjęcia te z nieznanych mi przyczyn gdzieś przepadły. Szkoda.
Drugim powodem przyjazdu tutaj były ruiny dawnej niemieckiej fabryki
benzyny syntetycznej, na której obszarze zbudowane są obecne Zakłady Chemiczne „Police”. Fabryka ta, zbudowana krótko przed wybuchem wojny, została
kompletnie zniszczona przez naloty lotnictwa alianckiego. To jednak, co po niej
jeszcze zostało, było na tyle atrakcyjne lub przydatne, że w latach 1945–1946,
w ramach wydzielonego tutaj przez władze radzieckie obszaru, tzw. enklawy polickiej, jeńcy niemieccy i cywile (ok. 25 tys. osób) demontowali dla Związku Radzieckiego zachowane obiekty. Dopiero we wrześniu 1946 r. całość przekazano
Polsce.
Przez całe lata obszar byłej fabryki penetrowany był głównie przez złomiarzy. Postanowiłem więc i ja spenetrować te ruiny. Wszelki dający się zdemontować metal został już chyba w całości wyszabrowany, bo złomiarzy widać nie
Wspomnienia z moich wędrówek... Cz. II: Nowe Warpno i Police
145
było. Za to na przestrzeni wielu kilometrów kwadratowych rozciągała się ogromna połać zrujnowanych w przeróżny sposób budynków, konstrukcji żelbetowych,
bunkrów, zwalisk betonu i gruzu. Niektóre konstrukcje siłą wybuchu powyginane były w fantazyjne kształty. Wszędzie zaś królowały chwasty i krzewy, które
dokładnie zakrywały ziemię i wędrowanie po takim terenie nie było bezpieczne,
gdyż wpaść do jakiejś dziury nietrudno. Zrobiłem jednak serię zdjęć tego rumowiska. Ta wielokilometrowa eskapada po gruzach tak mnie wyczerpała, że z ulgą
wracałem do Szczecina.
146
Tadeusz Białecki
1. Nowe Warpno. Ul. Tadeusza Kościuszki, 1958 (fot. T. Białecki)
2. Nowe Warpno. Ratusz, 1958 (fot. T. Białecki)
Wspomnienia z moich wędrówek... Cz. II: Nowe Warpno i Police
3. Nowe Warpno. Fragment Rynku, 1958 (fot. T. Białecki)
4. Nowe Warpno. Remontowana kamienica w Rynku (fot. T. Białecki)
147
148
Tadeusz Białecki
5. Nowe Warpno, 1958 (fot. T. Białecki)
6. Nowe Warpno, 1958 (fot. T. Białecki)
Wspomnienia z moich wędrówek... Cz. II: Nowe Warpno i Police
7. Nowe Warpno, 1958 (fot. T. Białecki)
8. Nowe Warpno, 1958 (fot. T. Białecki)
149
9. Nowe Warpno. Kościół pw. Wniebowzięcia NMP, 1958
(fot. T. Białecki)
10. Nowe Warpno. Jedna z kamienic, 1958 (fot. T. Białecki)
150
Tadeusz Białecki
Wspomnienia z moich wędrówek... Cz. II: Nowe Warpno i Police
11. Mścięcino. Pozostałości słowiańskiego grodziska, 1958 (fot. T. Białecki)
12. Mścięcino. Pozostałości słowiańskiego grodziska, 1958 (fot. T. Białecki)
151
152
Tadeusz Białecki
13. Mścięcino. Pozostałości słowiańskiego grodziska, 1958 (fot. T. Białecki)
14. Mścięcino. Pozostałości słowiańskiego grodziska, 1958 (fot. T. Białecki)
Wspomnienia z moich wędrówek... Cz. II: Nowe Warpno i Police
15. Police. Ruiny fabryki benzyny syntetycznej, 1958 (fot. T. Białecki)
16. Police. Ruiny fabryki benzyny syntetycznej, 1958 (fot. T. Białecki)
153
154
Tadeusz Białecki
17. Police. Ruiny fabryki benzyny syntetycznej, 1958 (fot. T. Białecki)
18. Police. Ruiny fabryki benzyny syntetycznej, 1958 (fot. T. Białecki)
Wspomnienia z moich wędrówek... Cz. II: Nowe Warpno i Police
19. Police. Ruiny fabryki benzyny syntetycznej, 1958 (fot. T. Białecki)
20. Police. Ruiny fabryki benzyny syntetycznej, 1958 (fot. T. Białecki)
155
156
Tadeusz Białecki
21. Police. Ruiny fabryki benzyny syntetycznej, 1958 (fot. T. Białecki)
P R Z E G L Ą D Z A C H O D N I O P O M O R S K I
TOM XXV (LI V) RO K 2 0 1 0 Z E S Z YT 1
K R O N I K A
ZBIGNIEW SZAFKOWSKI
Gorzów Wielkopolski
KRONIKA
SPORTOWA
SZCZECINA
CZĘŚĆ XIII: 2008*1*
1 stycznia wokół Jeziora Głębokiego zorganizowano tradycyjny Bieg Noworoczny (5 km). Zwyciężył Bartosz Nowicki (MKL) przed Józefem Zabielskim
i Tomaszem Kmieciem. Wśród kobiet najlepsza okazała się Monika Andrzejczak,
druga była Małgorzata Kwiatkowska, a trzecia Joanna Borek.
7 stycznia tyczkarka Monika Pyrek została wyróżniona przez amerykańskie
czasopismo „Track and Field News” za osiągnięcia sportowe w 2007 r. – zajęła
trzecie miejsce za Rosjankami: Jeleną Isinbajewą i Switłaną Fieofanową.
15 stycznia w hali MKL w Szczecinie rozegrano mistrzostwa okręgu juniorów (144 zawodników). Najwartościowsze rezultaty osiągnęli: Adrian Babij na
60 m (7,46 s), Anna Kasyk w skoku w dal (5,11 m) i jej kolega Kacper Szczepaniak (5,76 m) oraz Sebastian Kowalik, który skoczył wzwyż 165 cm – wszyscy
z MKL.
22 stycznia Marcin Lewandowski (Police) wygrał halowy bieg na 800 m
w Meklemburgu (Niemcy) czasem 1:50,39 min, Adrian Babij był drugi w biegu na 60 m (7,50 s), a Sławomir Antczak z OLIMPU Szczecin skoczył wzwyż
193 cm. W Spale na halowych MP juniorów (18 lat) srebrny medal w chodzie na
3 km zdobyła Katarzyna Korzeniowska (MKL). W biegu na 3 km srebrny medal
wywalczył Michał Lancman, a drugie miejsce w chodzie na 1 km zajęła Klaudia
Łukowska (MKL). 3 lutego w Pradze (Czechy) na mityngu halowym Bartosz No1*
Części I–XII zob. „Przegląd Zachodniopomorski” 2002, z. 3 (tam wykaz skrótów), z. 4; 2004,
z. 1; 2005, z. 1, 3, 4; 2006, z. 1, 2; 2007, z. 3; 2008, z. 1, 2; 2009, z. 2.
158
Zbigniew Szafkowski
wicki wygrał bieg na 1500 m (3:46,11 min), a Agnieszka Sowińska była pierwsza
w biegu na 800 m (2:07,11 min) – oboje reprezentowali Szczecin.
9 lutego w Walencji (Hiszpania) Monika Pyrek wygrała konkurs skoku
o tyczce wynikiem 4,61 m. W tym czasie na halowym mityngu w Karlsruhe
(Niemcy) Marcin Lewandowski (MKL) zwyciężył w biegu na 800 m, osiągając
czas 1:47,42 min. 17 lutego w Dobiecku (Rosja) Jelena Isinbajewa ustanowiła
halowy rekord świata w skoku o tyczce (4,96 m), a Monika Pyrek zajęła trzecie
miejsce ( 4,67 m). W Moskwie podczas Halowego Pucharu Europy (gdzie Polki
zajęły czwarte miejsce, a Polacy piąte) reprezentant Szczecina Bartosz Nowicki
był trzeci w biegu na 1500 m (3:49,02 min). 20 lutego na halowym mityngu
w skoku o tyczce zwyciężyła Swietłana Fieofanowa (Rosja) wynikiem 4,71 m,
a Isinbajewa i Pyrek skoczyły po 4,61 m.
24 lutego na halowych MP w Spale Monika Pyrek po raz dziesiąty zdobyła
złoty medal w skoku o tyczce wynikiem 4,70 m, a jej młodsza koleżanka klubowa Justyna Ratajczak zajęła piąte miejsce (4,30 m). Przemysław Czerwiński
(MKL) wywalczył złoto w skoku o tyczce rezultatem 5,50 m, a jego kolega Jakub
Plewski był trzeci (4,90 m). Bartosz Nowicki został mistrzem Polski w biegu na
1500 m (3:42.95). Marcin Lewański był czwarty w biegu na 60 m (6,81 s).
W końcu lutego w Lasku Arkońskim rozegrano Przełajowe Mistrzostwa
Szczecina. Bieg seniorów na 8 km wygrał Krzysztof Sawicki przed Józefem
Zbielskim. W gronie kobiet najlepsza była Joanna Burek, która wyprzedziła Katarzynę Hnat i Helenę Labowską.
8 marca na halowych MŚ w Walencji (Hiszpania) Monika Pyrek wywalczyła brązowy medal w skoku o tyczce (4,70 m). W tym czasie rozegrano w Słupsku
halowe zawody gimnazjalistów, gdzie zawodnicy szczecińskiej OLIMPII uzyskali następujące wyniki: Patrycja Harmanowicz wygrała skok wzwyż (165 cm),
a jej kolega Adrian Łukasik skoczył wzwyż 170 cm.
16 marca rozegrano w Kwidzynie przełajowe MP, podczas których reprezentacja województwa zachodniopomorskiego zwyciężyła w punktacji zespołowej.
Na początku kwietnia kolejny bieg wokół Arkonki (7,5 km) wygrali Jolanta
Burek i Tomasz Waszczuk. W tym czasie Jarosław Janicki z Gryfina (jako reprezentant Szczecina) po raz czwarty wygrał bieg na 100 km w Madrycie – traktowany jako bieg o mistrzostwo Hiszpanii – osiągając czas 6:53,07 godz. 20 kwietnia rozegrano w Bostonie (USA) kolejny bieg maratoński z udziałem 25 tys.
zawodników. Wygrali go Kenijczyk Robert Cheruiyot (2:07,47 godz.) i Etiopka
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
159
Dire Tune (2:25,25 godz.), a najlepszym na wózkach inwalidzkich okazał się
szczecinianin Arkadiusz Skrzypiński (START). Z okazji święta 3 Maja zorganizowano w Chojnie biegi (11 800 m), które wygrali: Jan Pienio (na wózkach
inwalidzkich) oraz Zbigniew Murawski, obaj Szczecin.
5 maja podczas mityngu biegowego w Kozienicach Bartosz Nowicki wygrał bieg na 800 m w czasie 1:47,77 min. Od 17 do 18 maja w całej Polsce zorganizowano imprezy biegowe pod nazwą „Cała Polska biega”. W województwie zachodniopomorskim także zorganizowano kilkanaście takich imprez, na
których prym wiedli czołowi zawodnicy kraju: Rafał Wójcik (Międzyzdroje)
i Zbigniew Murawski (Szczecin), a na wózkach inwalidzkich: Arkadiusz Skrzypiński (START Szczecin). 25 maja na mityngu w Hengelo (Holandia) Marcin
Lewandowski zajął piąte miejsce w biegu na 800 m (1:46,00 m).
W maju na akademickich MP w Poznaniu Mikołaj Lewoński (MKL) zdobył
złoty medal w biegu na 100 m (10,49 s), a 15-letni Adrian Babij na zawodach
rozegranych w Policach uzyskał w biegu na 100 m czas 11,55 s.
1 czerwca w Białej Podlaskiej rozegrano pierwszą rundę drużynowych MP
(I liga), podczas której MKL Szczecin zajął wysokie siódme miejsce w kraju.
Na tych zawodach Monika Pyrek wygrała konkurs skoku o tyczce wynikiem
4,60 m, a Krzysztof Lewandowski zwyciężył w skoku w dal (7,87 m). W tym
czasie Marcin Lewandowski w Saragossie (Hiszpania) uzyskał w biegu na
800 m czas 1:46,85 min.
Podczas mityngu w Żarach Przemysław Czerwiński skoczył o tyczce
5,51 m i zajął drugie miejsce.
6 czerwca na sopockim molo rozegrano międzynarodowe zawody kobiet
w skoku o tyczce. Zwyciężyła Tatiana Polnowa (Rosja) wynikiem 4,71 m,
a Monika Pyrek była druga (4,61 m). 15 czerwca na Memoriale Janusza Kusocińskiego Pyrek uzyskała tylko 4,45 m. Bartosz Nowicki zajął trzecie miejsce
w biegu na 1500 m (3:38,88 min), a Krzysztof Lewandowski skoczył w dal 7,88 m.
W Ostrawie (Czechy) Marcin Lewandowski przebiegł 800 m w czasie
1:45,90 min, uzyskując minimum olimpijskie. Aurelia Trywiańska (wychowanka
MKL) przebiegła w Paryżu 100 m przez płotki w 12,74 s, czym również uzyskała minimum olimpijskie. Marcin Lewadowski wygrał w Paryżu bieg na 800 m
czasem 1:46,15 min.
Od 21 do 22 czerwca w Annecy (Francja) rozegrano Puchar Europy. Reprezentanci Szczecina wypadli następująco: P. Czerwiński zajął drugie miejsce
w skoku o tyczce (5,55 m), M. Lewandowski był drugi w biegu na 800 m
160
Zbigniew Szafkowski
(1:50,13 min), B. Nowicki zajął piąte miejsce w biegu na 1500 m (3:42,99 min).
W tym czasie na mityngu w Niemczech Monika Pyrek wygrała skok o tyczce (4,62 m). W końcu czerwca 33 uczniów ze Szczecina (szkoły podstawowe)
uczestniczyło w Warszawie w Finale Czwartków Lekkoatletycznych, gdzie zdobyli cztery złote medale: Dagmara Kłos (11 lat) w biegu na 60 m (8,96 s), Martyna Kaczmarek (13 lat) w rzucie piłką palantową (61 m), Joanna Pelc (13 lat)
w skoku w dal (4,97 m) i Bartosz Gulczyński w biegu na 300 m (40,17 s). Drugie
miejsce zajął Piotr Wrocławski, który rzucił piłką palantową na odległość 77,5 m,
a trzecie – Adam Grela (13 lat) w biegu na 60 m, uzyskując czas 7,69 s. Na rozegranym 28 czerwca w Spale Memoriale Józefa Żylewicza Pyrek wygrała konkurs
skoku o tyczce wynikiem 4,75 m (najlepszy w tym roku), a Justyna Ratajczyk
z MKL skoczyła 4,15 m.
Na MP rozegranych 4–6 lipca w Szczecinie Monika Pyrek zdobyła złoty
medal w tyczce (4,70 m), Przemysław Czerwiński również wywalczył w skoku
o tyczce złoto (5,60 m), Marcin Lewandowski wygrał bieg na 1500 m, a Bartosz
Nowicki był w nim trzeci. Pozyskana z POMORZA Stargard (obecnie MKL)
Sandra Chukwu zajęła piąte miejsce w skoku w dal (6,07 m). Sztafeta męska
4 x 100 m (K. Witkowski, M. Lewański, F. Ziółkowski i Ł. Rokicki) zdobyła
brązowy medal (40,29 s), a Krzysztof Lewandowski w skoku w dal wywalczył
srebrny medal wynikiem 8,09 m (tu wiatr był zbyt silny – 2,3 m). Na mityngu
w Rostocku (Niemcy) K. Lewandowski skoczył w dal 7,77 m, a S. Chukwu wygrała trójskok rezultatem 13,50 m. Na początku lipca w kolejnym biegu przełajowym wokół Arkonki (7,5 km) zwyciężyli Tomasz Waszczuk i Monika Andrzejczak.
W połowie lipca na mityngu w Białogardzie bieg na 100 m przez płotki
wygrała Sylwia Sochańska (14,77 s), w skoku w dal Sandra Chukwu zajęła drugie miejsce (5,73 m), Wojciech Janusz zwyciężył w pchnięciu kulą (17,64 m),
a w rzucie dyskiem Michał Mikulicz osiągnął wynik 59,03 m. Monika Pyrek
w Rzymie skoczyła 4,75 m, w Sztokholmie zaś 4,70 m, w obu wypadkach zajmując drugie miejsce za Isinbajewą. Przemysław Czerwiński na mityngu w Niemczech wywalczył czwarte miejsce wynikiem 5,43 m. W lipcu Międzynarodowa
Federacja Lekkiej Atletyki przyznała Monice Pyrek drugie miejsce wśród najlepszych lekkoatletek w Europie (za 2007 r.).
26 lipca na mityngu w Londynie Marcin Lewandowski zajął trzecie miejsce
w biegu na 800 m (1:46,49 min). 29 lipca w Monaco Jelena Isinbajewa ustanowiła rekord świata w skoku o tyczce wynikiem 5,04 m, a Monika Pyrek była tam
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
161
trzecia, pokonawszy poprzeczkę na wysokości 4,71 m. W lipcu w Niemczech
P. Czerwiński skoczył o tyczce 5,60 m. 30 lipca na mityngu w Szczecinie Czerwiński „wykorzystał ostatnią szansę” i skoczył 5,70 cm, uzyskując minimum
olimpijskie na IO w Pekinie. W końcu lipca na OOM w Bydgoszczy Michał
Mikulicz wynikiem 61,87 m zdobył złoty medal w rzucie dyskiem (1,5 kg).
W Bochum (Niemcy) Bartosz Nowicki zajął trzecie miejsce w biegu na 1500
m (3:37,90 min), a trzy dni później w Leverkusen (Niemcy) wygrał bieg na
1500 m, osiągając wynik 3:40,83 min, co jednak nie dało mu awansu do Pekinu
(3:36,00 min). Na MP juniorów w Toruniu Paweł Malak (MKL) zdobył srebrny
medal w biegu na 110 m przez płotki (14,45 s). W sierpniu na IO w Pekinie
Marcin Lewandowski w ćwierćfinale był trzeci (1:45,87 min), a w półfinale zajął
siódme miejsce (1:47,24 min) i nie awansował do finału. Przemysław Czerwiński
awansował do finału wynikiem 5,65 m, lecz w finale skoczył tylko 5,45 m,
co dało mu jedenaste miejsce. Monika Pyrek zajęła piąte miejsce rezultatem
4,70 m.
30 sierpnia podczas mityngu Golden League w Zurichu Pyrek była trzecia, skacząc o tyczce 4,65 m. W tym czasie rozegrano w Szczecinie tzw. Półmaraton Gryfa, w którym zwyciężył Michaił Iwaniuk z Ukrainy (1:06,41 godz.),
a szczecinianin Zbigniew Murawski był czwarty. W gronie kobiet jako pierwsza
przybiegła Dorota Ustianowska z Katowic (1:20,50 godz.), a najlepszą ze szczecinianek była Antonina Rychter (1:26,42 godz.), która zajęła czwarte miejsce.
Na mityngu w Koszalinie Mikołaj Lewański poprawił rekord okręgu w biegu
na 100 m, należący od 43 lat do Wiesława Maniaka, i uzyskał czas 10,33 s.
3 września w Lucernie (Szwajcaria) Marcin Lewandowski zajął czwarte
miejsce w biegu na 800 m (1:48,84 min), plasując się za trzema Kenijczykami.
7 września rozegrano w Zamościu drugą rundę drużynowych MP (liga), w której szczeciński MKL zajął ósme miejsce. Pierwsi w swoich konkurencjach byli:
Sandra Chukwu (trójskok), Przemysław Czerwiński (tyczka), Justyna Ratajczyk
(tyczka), Krzysztof Lewandowski (skok w dal), Mikołaj Lewański (biegu na
100 m). Podczas Złotej Ligi w Brukseli Monika Pyrek zajęła drugie miejsce wynikiem 4,56 m. XXIX maraton ze Świnoujścia do Wolgast (Niemcy) wygrał Jarosław Janicki z Gryfina (2:49,38 godz.). Z 220 uczestników do mety dotarło tylko
195 (z powodu ogromnego upału). We wrześniu rozegrano kolejną edycję ligi
biegowej wokół Arkonki. Zwyciężył Tomasz Waszczuk przed Jerzym Ochotą,
a wśród kobiet – Marzena Literska przed Martą Flisek i Elżbietą Paul. Najstarszym zawodnikiem był Bronisław Miciuszko (74 lata), a najmłodszą – Monika
162
Zbigniew Szafkowski
Flisek (10 lat). 8 września na mityngu o Grand Prix w Rieti (Włochy) Marcin
Lewandowski zajął dziewiąte miejsce w biegu na 800 m (1:45,97 min). Na Igrzyskach Paraolimpijskich w Pekinie Renata Chilewska (START Szczecin) zdobyła
brązowe medale w rzucie oszczepem (25,59 m) i pchnięciu kulą, a w dysku była
czwarta. Na mityngu w Rydze (Łotwa) Bartosz Nowicki wywalczył drugie miejsce w biegu na 800 m (1:54,00 min). Podczas mityngu w Stuttgarcie (Niemcy)
trzy zawodniczki: Isinbajewa, Fieofanowa i Pyrek skoczyły po 4,70 m, a M. Lewandowski zajął czwarte miejsce w biegu na 800 m (1:49,40 min).
17 września na stadionie MKL w Szczecinie rozegrano wielki międzynarodowy mityng Pedro’s Cup. Atrakcją był start kilku olimpijczyków z Pekinu. Największą sensację wzbudzał Jamajczyk Asafa Powell – mistrz olimpijski z Pekinu
w biegu na 100 m, który w Szczecinie wygrał bieg na tym dystansie, osiągając
czas 9,89 s i jako pierwszy w Polsce przebiegł 100 m poniżej 10 s. W tym biegu
szczecinianin Mikołaj Lewański był trzeci (10,41 s), a Monika Pyrek wygrała konkurs skoku o tyczce rezultatem 4,60 m. Marcin Lewandowski zajął trzecie miejsce w biegu na 800 m (1:47,80 min). Przemysław Czerwiński był trzeci
w skoku o tyczce (5,50 m).
Na tymże mityngu ścigali się też niepełnosprawni na wózkach. Zwyciężył Arkadiusz Skrzypiński przed Zbigniewem Wandachowiczem (obaj START
Szczecin). Wszyscy uczestnicy wysoko ocenili organizację mityngu, który organizował prezes MKL Paweł Bartnik.
22 września w Pradze (Czechy) na dachu domu centrum handlowego rozegrano konkurs skoku o tyczce kobiet, który wygrała Monika Pyrek wynikiem
4,35 m.
Złota medalistka MP w biegu maratońskim Agnieszka Gortal była przez
Internet trenowana przez szczecińskiego trenera (byłego maratończyka) Jerzego
Skarżyńskiego.
28 września w Berlinie Etiopczyk Haile Gebrselassie ustanowił rekord świata w biegu maratońskim i jako pierwszy człowiek na świecie przebiegł maraton
w czasie poniżej 2 godz. 4 min, uzyskując rezultat 2:03,59 godz. Wśród kobiet
bieg wygrała Niemka kazachskiego pochodzenia, Irina Nikitienko, osiągając czas
2:19,19 godz. Szczecinianin Arkadiusz Skrzypiński wygrał wyścig na wózkach
(handbike) czasem 1:10,08 godz. i tym wynikiem poprawił rekord Polski. Jan
Pienio był 63. na 109 wózkarzy. W biegu tym uczestniczyło 40 827 zawodników.
W połowie września rozegrano w Poznaniu wielki maraton ogólnopolski. Zwyciężyli w nim wózkarze (niepełnosprawni) ze Szczecina: Arkadiusz Skrzypiński
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
163
i Zbigniew Wandachowicz. 1 października na stadionie MKL rozegrano wielki mityng Olimpiad Specjalnych Regionu Zachodniopomorskiego. W polickim
ćwierćmaratonie (10 km) zwyciężyli Alena Makołowa i Radosław Kłeczek
(Wrocław). Szczecinianie: Paulina Włodarek i Zbigniew Murawski – zajęli drugie miejsca.
24 października Jarosław Janicki z Gryfina, reprezentujący Szczecin, po raz
czwarty zwyciężał w supermaratonie Wiedeń–Budapeszt (319 km, 5 etapów).
W październiku ukazała się też nowa książka Jerzego Skarżyńskiego Maraton.
11 listopada w biegu na 10 km („Goleniowska Mila Niepodległości”) czynny
udział wzięli: Robert Szych, kierownik Wydziału Sportu Urzędu Miejskiego
w Szczecinie, i Paweł Bartnik, prezes Zachodniopomorskiego Związku Lekkiej
Atletyki, którzy przebiegli cały dystans. W tym samym dniu w Operze Bydgoskiej Monika Pyrek została uhonorowana Laurem Królowej Sportu za wyniki
osiągnięte w 2008 r. Oprócz niej te zaszczytne wyróżnienia otrzymali też medaliści olimpijscy: Szymon Majewski i Piotr Małachowski.
1 grudnia w Warszawie Monika Pyrek otrzymała najwyższą nagrodę lekkoatletyczną za wyniki w 2008 r., tzw. Złote Kolce – razem z Tomaszem Majewskim.
MKL Szczecin został sklasyfikowany na wysokim ósmym miejscu w kraju
wśród 378 klubów w Polsce. Zwyciężył AWF Warszawa. Monika Pyrek zajęła
drugie miejsce – za wioślarską czwórką – w plebiscycie „Kuriera Szczecińskiego” na najlepszego sportowca w regionie.
3 lutego w hali Szczecińskiego Domu Sportu rozegrano turniej bokserski zawodników z Polski i Niemiec. Za najlepszego boksera turnieju uznano Przemysława Łacha (SKORPION Szczecin), najlepszym technikiem został Piotr Gruchała
(Chojnice), najlepszą juniorką – Agnieszka Chuda (SKORPION), najlepszym
kadetem – Paweł Nowak (OLIMP Szczecin), a najlepszym młodzikiem – Patryk
Maciak (SKORPION). Także w lutym rozegrano tradycyjny turniej bokserski
o Puchar Ziem Nadbałtyckich. W poszczególnych wagach zwyciężyli: Arkadiusz
Szwedowicz, Denis Grzesiak, Stanisław Hreczyński (SKORPION), Andrzej Jarosz, Michał Wróbel (Stargard), Przemysław Małek, Artur Gierczak, Mateusz
Colno ( wszyscy z OLIMPU), Adam Kalita, Łukasz Kalbaryk (Wałcz). W juniorach: Mateusz Kozłowski (SKORPION), Norbert Olszewski (OLIMP).
164
Zbigniew Szafkowski
W marcu w Warszawie odbył się turniej bokserski im. Feliksa Stamma (zawodnicy z 15 krajów). Michał Gurgacz (SKORPION) przegrał w finale z Białorusinem Siargiejem Jestafiejewem. W Szczecinie rozegrano eliminacje do OOM.
Pierwsze miejsca zajęli: Paweł Nowak i Radosław Gawroński (obaj OLIMP),
Dawid Cepura i Przemysław Łach (obaj SKORPION) oraz Adam Pepliński
(SPARTAKUS Szczecin). W kwietniu podczas Gali Boksu w Chojnicach zawodnik SKORPIONA Michał Gurgacz zwyciężył w swojej wadze, a ponadto uznano go za najlepszego zawodnikiem turnieju. Swą walkę wygrał też jego kolega
klubowy Emil Baranowski. Także w kwietniu odbyły się w Grudziądzu bokserskie MP kobiet. Złote medale zdobyły: Marta Okrajni (SPARTAKUS), wybrana także na najlepszą zawodniczkę turnieju, i Natalia Płońska (SKORPION),
a srebrne: Natalia Holińska (SPARTAKUS), Marta Wacek, Fatima Rosół, Natasza
Bujanowska (SKORPION). Medale brązowe wywalczyły: Angelika Watkowska
(WIKTORIA Stargard), Magdalena Kirschke, Kamila Witnicka, Agnieszka Chuda i Kasia Brodecka (SKORPION).
W kwietniu na bokserskich MP w Darłowie brązowy medal w wadze do
91 kg wywalczył Michał Towarnicki. W maju na OOM (do 16 lat) złoty medal
w wadze do 80 kg zdobył Adam Pepliński (SPARTAKUS), a brązowe – Radosław Gawroński (OLIMP) w wadze do 48 kg oraz Marcin Latocha (OLIMP)
w wadze do 50 kg. W maju rozegrano w Berlinie mecz kadetów Berlin–Szczecin, zakończony rezultatem 8 : 12 dla Szczecina. Na turnieju bokserskim w Złotowie zwyciężyli zespołowo juniorzy OLIMPU Szczecin; swoje walki wygrali:
S. Wiktorzak, P. Nowak, A. Gierczak, D. Krupa, M. Sobaczyński, K. Kowalewski,
D. Topa i T. Król.
We wrześniu rozegrano w Stepnicy turniej bokserski z udziałem zawodników z 14 klubów. Spośród szczecinian swoje walki wygrali: Michał Majewski
(SZTORM Szczecin), Adam Saleta (OLIMP) i Sebastian Zachorski (SZTORM).
W połowie września w Berlinie szczeciński bokser Daniel Urbański wygrał walkę zawodową z Niemcem Tomem Freitagiem. W rozegranym we Wrocławiu
turnieju bokserskim o Grand Prix dwa brązowe medale wywalczyli zawodnicy szczecińskiego SKORPIONA: Piotr Janicki i Łukasz Stasiowski. W Wałczu
zorganizowano turniej bokserski o Memoriał Henryka Stasia (24 kluby). Pierwsze miejsce drużynowo zajęli bokserzy OLIMPU Szczecin, zdobywając Puchar
Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Najlepszymi bokserami byli: Sebastian
Wiktorzak, Artur Gierczak (OLIMP), Mateusz Kozłowski (SKORPION), Patryk
Pietrzkiewicz i Sebastian Zachorski (SZTORM). W Gliwicach rozegrano otwar-
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
165
te mistrzostwa Śląska w boksie kobiet. Złoty medal zdobyła Agnieszka Chuda,
srebrne – Katarzyna Brodacka i Fatima Rosół, a brązowe – Magda Kirschke
i Sylwia Maksym (wszystkie ze SKORPIONA). W Łobzie odbyła się Gala Boksu. Ze Szczecina najlepiej wypadli i wygrali swoje walki: do 69 kg – Gracjan
Szedziński, do 75 kg – Maciej Małecki i powyżej 90 kg – Michał Towarnicki
(wszyscy ze SKORPIONA).
W listopadzie odbył się w Poznaniu Memoriał Pawła Szydły jako nieoficjalne MP młodzików (90 zawodników). Złoty medal wywalczył Patryk Maciak,
a srebrny – Arkadiusz Szwedowicz (obaj ze SKORPIONA). Do kadry narodowej kobiet na ME powołano Katarzynę Brodacką, Natalię Bujnowską (kadetki)
oraz Kamilę Witwicką i Agnieszkę Chudą (juniorka). W listopadzie rozegrano
w Szczecinie jesienny turniej bokserski o Puchar Ziem Nadbałtyckich (11 klubów). Najlepszymi bokserami okazali się: Artur Brasel, Radosław Domagała,
Gracjan Szadziński (SKORPION), Krystian Kowalewski, Artur Gierczak, Tomasz Cedro (OLIMP). W Lesznie odbył się PP kadetów. Złoty medal wywalczył
tam Paweł Nowak (OLIMP), a brązowy Krystian Kowalewski.
W grudniu przeprowadzono w Ostrołęce walki o PP juniorów, a złote medale zdobyli Artur Gierczak (OLIMP) i Sebastian Zachorski (SZTORM). Obaj też
zostali powołani do kadry narodowej juniorów.
13 grudnia w hali Szczecińskiego Domu Sportu rozegrano turniej bokserski z udziałem zawodników z sześciu krajów. Za najlepszego zawodnika uznano Ukraińca Wiktora Petrowa, a ze szczecinian wyróżniono Patryka Maciaka
(SKORPION). Ponadto dobrze zaprezentowali się Arkadiusz Szwedowicz, Artur
Brasel (SKORPION) oraz Dariusz Iwaniak (OLIMP). W połowie grudnia odbyły
się w Brugii (Belgia) ME juniorek i kadetek, gdzie polskie zawodniczki wywalczyły aż 11 medali. Ze szczecinianek najlepiej wypadła Katarzyna Brodacka,
która zdobyła złoty medal, a ponadto Natalia Bujanowska (srebrny) oraz Kamila
Witwicka (brązowy) – wszystkie ze SKORPIONA. Ponadto w gronie juniorek
Marta Okrajni ze SPARTAKUSA też zdobyła brązowy medal.
W kwietniu w turnieju judo rozegranym w Bydgoszczy wystąpili zawodnicy
UKS KODOKAN Szczecin (Gimnazjum nr 20), którzy zdobyli trzy medale.
W walkach jedenastolatków do 44 kg Hubert Wodzicki wywalczył brązowy medal. Brąz wywalczył także Hubert Gorbaczewski w wadze do 40 kg, a w kategorii
do 37 kg Antoni Łacny zdobył medal złoty. KODOKAN (trener Paweł Olszewski) uczestniczył też – i dobrze wypadł – w majowym turnieju judo juniorów
166
Zbigniew Szafkowski
w Pile (200 zawodników, 23 kluby z Polski, Czech, Bułgarii i Niemiec). Hubert
Wodzicki zdobył tam medal brązowy (do 48 kg), Jan Kowalczyk (do 28 kg) również medal brązowy, a Piotr Kuśner medal srebrny (do 35 kg). 1 października
w Ueckermünde (Niemcy) wśród trzystu zawodników z 28 klubów wystąpili judocy BUSHIDO MORUS Szczecin oraz UKS 47 i KODOKANU. Indywidualnie złote medale wywalczyli: Tomasz Tyszkiewicz, Andrzej Iżykowski, Marek
Iżykowski, Janusz Szafraniak (wszyscy z KODOKANU) oraz Ola Kołodziejek,
Ola Bojda, Dominika Zaczek, Joanna Kałamaja, Kacper Łukasik, Damian Szot,
Tomasz Biernat, Patryk Reczek, Kamil Wołoszyn, Damian Dębicki, Dawid Prus
i Bartosz Żółtowski (wszyscy z BUSHIDO MORUS). Ponadto były medale srebrne i brązowe. W listopadzie zawodnik KODOKANU Mateusz Górski podczas
zawodów o PP, rozegranych w Jerzycach koło Słupska, zdobył medal brązowy.
W grudniu odbył się turniej judo juniorów w Szczecinie z udziałem dwustu zawodników z Polski plus ekipa niemiecka. Złote medale wywalczyli: Klaudia Stefaniak, Julia Hirdy (wszyscy z ŻAKA Police) Dominika Zaczek, Daniel
Dębiński (BUSHIDO MORUS) oraz Mateusz Górski (KODOKAN). W grudniu
zorganizowano też turniej judo dzieci. W wadze do 23 kg zwyciężył Mikołaj
Flancikowski, do 28 kg – Paweł Bruch, do 30 kg – Kacper Kuczyński, do 33 kg
– Piotr Ostrowski, do 35 kg – Bartosz Niewiadomski, do 38 kg – Daniel Dębiński, do 48 kg – Krzysztof Dąbrowski, do 50 kg – Hubert Wodzicki, do 56 kg
– Konrad Kurzyp, powyżej 60 kg – Krzysztof Wesołowski. Zespół KODOKANU
zdobył 6 złotych medali, 3 srebrne i 4 brązowe. Drugie miejsce wywalczyła drużyna BUSHIDO MORUS (4 złote, 5 srebrnych i 7 brązowych), a trzecie ORKAN
Szczecin (po jednym medalu srebrnym i brązowym).
30 stycznia odbyły się w Kaliszu zawody o PP w karate WKF (wersja olimpijska). Pierwsze miejsce zespołowo wywalczyła drużyna szczecińskiego Klubu
Karate BODAIKAN (trener Piotr Juszczak), zdobywając 9 medali: 3 w kategorii
młodzieżowej, 4 w juniorach i 2 w seniorach. Najlepszymi zawodnikami turnieju
byli: Piotr Szumiło, Paweł Bombolewski, Michał Chojnowski, Michał Kaliniewicz, Marcin Antol, Diana Piotrowska, Natalia Kwaśniak i Kinga Moroz.
Także w styczniu odbyły się w Lizbonie (Portugalia) ME w brazylijskim
jujitsu. Mariusz „Manolo” Linke zdobył brązowy medal w czarnych pasach
mistrzowskich. W pasach brązowych Sylwester Dziekanowski wywalczył dwa
złote medale, a Grzegorz Firlit – medal brązowy. W pasach purpurowych medale brązowe zdobyli Tomasz Skórkowski, Arkadiusz Wieliński i Jarosław Koch,
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
167
a w pasach niebieskich – Miłosz Łukowicz, Alicja Rybak, Albert Formela i Robert Łyskowicz.
Na początku lutego odbyły się w Puławach MP w tangsudo (tang soo do
– koreański rodzaj karate i kick boxingu). Damian Jasiński zdobył złoty medal
w semi-contact kadetów, Jakub Głagolski – srebrny w kategorii juniorów, Grzegorz Leżuch – medal brązowy, a Dominik Kotowski – medal srebrny w kategorii
seniorów.
W Turczynie koło Warszawy przeprowadzono turniej kick boxingu. Zawodnicy KS ALKON Szczecin – Tomasz Wróbel, Łukasz Nowakowski, Waldemar
Mielcarek i Marian Kotowski – wywalczyli drużynowo medal brązowy w semi-contact.
W pierwszych dniach marca odbył się w Łodzi turniej Pucharu Europy
w karate WKF (40 klubów z Polski, Czech, Wlk. Brytanii, Słowacji, Ukrainy
i Rosji). Zawodnik szczecińskiego KK BODAIKANU Piotr Szumiło wywalczył złoty medal. Medal srebrny zdobył Szymon Grzywacz, a medale brązowe –
D. Panasiuk, S. Oliwa, N. Popielarz, M. Anatol i S. Gruszecki oraz drużyna BODAIKANU Szczecin. W połowie marca w Toruniu zorganizowano turniej karate
Copernicus Cup 2008 (dzieci i młodzież, z udziałem 638 zawodników z 26 klubów). Za najlepszego zawodnika turnieju uznano Jonatana Kujawę z SAMURAJA Szczecin, a najlepszym klubem został BODAIKAN. Również w marcu odbył
się w Środzie Wielkopolskiej turniej karate WKF (30 klubów). Oskar Wiśniewski
z KAMIKAZE Stargard zdobył medal srebrny, a Kamila Matuszak (BUSHIKAN
Szczecin) wywalczyła medal brązowy. Brąz zdobyli także w kategorii dzieci: Michał Kubik, Krzysztof Markus, Mirella Fiszer, Radosław Zdobylak oraz drużyna
w kata: R. Zdobylak, R. Lesner, i M. Kubiak.
W połowie marca zorganizowano w Obornikach Śląskich MP w taekwondo
(400 zawodników). Paulina Laszczyk (62 kg) zdobyła srebrny medal w semi-contact juniorów młodszych, Paweł Hulbój (72 kg) – srebrny medal w light-contact, Marcin Dinter (48 kg) – srebrny medal w combat-kalaki, Jakub Głagolski srebrny medal w semi-contact juniorów – wszyscy z polickiego KLUBU
SPORTÓW WALKI (KSW). W tym samym czasie w Ostródzie odbyły się MP
w taekwondo (380 zawodników z 31 klubów). Trzy złote medale wywalczyli:
Tomasz Wróbel i Waldemar Mielcarek (obaj z KS ALKONU) oraz Kacper Narloch (KS CHOLEW-SPORT Police), a srebrne: Łukasz Nowakowski i Wojciech
Chabierski (obaj z ALKONU) – trener Artur Cholewa.
168
Zbigniew Szafkowski
W końcu marca Marcin Parchota ze Szczecina zdobył w Burgas (Bułgaria)
złoty medal MŚ w kategorii do 71 kg w tajskim boksie (muay thai) w wersji
WMF (klasa amatorska).
W kwietniu szczecińskie kluby BUSHIKAN i KAMIKAZE na Pucharze
Dolnego Śląska, rozegranym w Legnicy, wywalczyły 28 medali w karate. Złote: Kinga Morus, drużyna (K. Morus, J. Przybyło i M. Fischer), Paweł Bombolewski, Oskar Wiśniewski oraz drużyna seniorów w kata (P. Bombolewski,
M. Fidelus i D. Wójcik), drużyna w kumite (P. Bombolewski, P. Bieżuński
i Ł. Struk). We Włoszech na turnieju karate kadetów Italia Open zawodnicy BODAIKANU zdobyli trzy medale: złoty – Michał Chojnowski, srebrny – Justyna
Paczkowska i brązowy – Wiktoria Mierzwińska. W kwietniu na MP w karate WKF,
zorganizowanych w Elblągu, pierwsze miejsce w punktacji drużynowej zdobył
KK BODAIKAN Szczecin. Najlepszymi zawodnikami byli: Piotr Szumiło, Szymon Grzywacz, Paweł Bombolewski (medale złote), P. Szumiło, Justyna Beyger,
Marcin Antol (srebrne) oraz Anna Magda (2 medale), J. Beyger, P. Bombolewski
(medale brązowe).W turnieju kick boxingu rozegranym w Węgrowie koło Warszawy o Puchar Polski (300 zawodników) Kacper Narloch wywalczył medal złoty, Waldemar Mielcarek (srebrny), a Sylwia Kowalska medal brązowy – wszyscy z ALKONU. W kwietniu w mistrzostwach Pomorza i Kujaw w Bydgoszczy
w karate (470 zawodników) z 27 klubów, szczecińscy karatecy wywalczyli
23 medale: złote Jakub Rój, Bartosz Antoszewski, Jonatan Kujawa, Tomasz Kowalczyk (SAMURAJ Szczecin) oraz drużyna SAMURAJA chłopców i dziewcząt (10–12 lat). Także w kwietniu na MP w kick boxingu Kacper Narloch zdobył
brązowy medal w wadze do 60 kg. W maju w Szczecinie na Zielonych Terenach
Szczecińskich Klubu Garnizonowego odbył się II turniej karate młodzieżowców
o Puchar Dowódcy Garnizonu Szczecin. A zdobył go Marcin Mądraszek.
20 maja na otwartych mistrzostwach Holandii w kick boxingu (360 zawodników z kilku krajów) Michał Wenio zajął drugie miejsce w light-contact (do
79 kg), a Anna Łebek była trzecia w semi-contact (do 60 kg) – oboje z Polic.
W Warszawie rozegrano MP w kick boxingu. Sylwia Kowalska (ALKON) zdobyła tam srebrne medale w semi-contact i light-contact. 25 maja w węgierskim
Szeged odbył się zawody Pucharu Świata w kick boxingu. W wadze do 75 kg
brązowy medal wywalczył Kacper Narloch (Police).
25 maja zorganizowano w Łodzi drużynowe MP w karate WKF. Drużynowo
KAMIKAZE Szczecin zajął tam piąte miejsce (3 medale), a SAMURAJ Szczecin – miejsce szóste (3 medale).
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
169
W Sułkowicach koło Krakowa rozegrano MP juniorów i młodzieżowców
w kick boxingu (450 zawodników). Brązowy medal wywalczyła Beata Gadomska (młodzież). W kategorii juniorów dwa złote medale zdobył Sebastian Gawliński, a dwa brązowe – Piotr Lemańczyk z KSW Szczecin. W tym turnieju wystąpili także: Jakub Głagolski, Paulina Leszczyk, Marcin Dinter i Daniel Kołnakow z KSW Police.
W czerwcu w Usti nad Łabą (Czechy) zorganizowano turniej karate
(550 zawodników z 60 klubów). Zawodnicy BODAIKANU Szczecin (trener
Piotr Juszczak) zdobyli 5 złotych medali, jeden srebrny i 8 brązowych. Najlepszym zawodnikiem był Dariusz Panasiuk, który zdobył dwa złote medale w wadze do 80 kg i w kategorii open, oraz Justyna Raczkowska, Maciej Boguszewski,
Stanisław Korzeb i Radomir Markowicz. Na turnieju karate w Stargardzie Szczecińskim swoje walki wygrali: Jakub Rój, Patrycja Trzciankowska, Jan Pokorski,
Bogna Bochińska, Marcin Piekarzewski, Jonatan Kujawa i Małgorzata Kołodzińska (wszyscy z SAMURAJA Szczecin) oraz Szymon Kryszewski, Olimpia
Matyjasik, Kinga Moroz i Kamil Paczkowski (wszyscy z KAMIKAZE Gryfino).
W połowie czerwca rozegrano w Bydgoszczy Mistrzostwa Centralnej Europy
w karate (350 zawodników z 7 państw). SAMURAJ Szczecin zdobył 7 medali. Złoto wywalczyli: Patrycja Rycerz, Weronika Prządka i drużyna w kumite
(T. Kowalczyk, K. Świrski, O. Zarębski, P. Kowal, J. Kujawa, A. Przybylski).
Także w czerwcu odbyły się AMP w karate WKF (180 zawodników z 28 uczelni). Sekcja US KK BODAIKAN Szczecin, prowadzona przez Piotra Juszczaka,
zajęła pierwsze miejsce drużynowo, zdobywając 11 medali (5 złotych, srebrny
i 5 brązowych). Złote zdobyli: Piotr Szumiło (dwa), Szymon Grzywacz, Paweł
Bombolewski oraz drużyna – Bombolewski, Grzywacz i Jarosław Filipczak.
W połowie lipca rozegrano we Wrocławiu AMŚ w karate WKF (1000 zawodników z 50 krajów). Srebrny medal wywalczył Szymon Grzywacz z Uniwersytetu
Szczecińskiego.
Na początku sierpnia w São Paulo (Brazylia) odbyły się MŚ w brazylijskim
jujitsu. W wadze do 70 kg Maciej Linke zajął trzecie miejsce (pasy brązowe).
W pasach niebieskich Grzegorz Szatkowski (100 kg) również wywalczył brązowy medal. W rywalizacji seniorów (pasy czarne) Mariusz Linke zdobył srebrny
medal w wadze do 83 kg. W pasach niebieskich medal brązowy zdobył Robert
Łyskowicz.
170
Zbigniew Szafkowski
Na początku września Marcin Parcheta wywalczył srebro na turnieju
w Bangkoku (Tajlandia) w boksie tajskim. Prócz tego w innych turniejach w tym
mieście Parcheta wygrał dwie walki.
W połowie września w Dortmundzie (Niemcy) na ME w taekwondo ETF
(300 zawodników z 16 krajów) Dominik Ratajczak z Polic zdobył złoty medal
w walkach ciągłych (do 70 kg) w kategorii juniorów oraz medal srebrny w semi-contact. Damian Jasiński wywalczył złoty medal w semi-contact juniorów i zdobył tytuł wicemistrza Europy w walkach ciągłych juniorów do 60 kg. Jakub Głagowski zdobył srebrny medal w semi-contact seniorów i srebrny w walce ciągłej
(65 kg) seniorów. Trenerem tych zawodników jest Jacek Mikulski.
22 września rozegrano w Budapeszcie (Węgry) walki o Puchar Środkowoeuropejski w karate (900 zawodników z 14 krajów). Piotr Szumiło i Dariusz Panasiuk zdobyli tam dwa brązowe medale w walkach seniorów.
1 października w Szczecińskim Centrum Kultury Japońskiej zorganizowano turniej iaido (z użyciem mieczy) – walki pokazowe.
8 października odbyły się w Piasecznie MP kick boxingu w light-contact.
W wadze do 57 kg Kacper Narloch z ALKONU Szczecin wywalczył złoty medal.
Jest on też trenerem w KS CHOLEW-SPORT Police.
W Kaliszu na MP juniorów w karate, rozegranych jako OOM, drużynowo zwyciężył BODAIKAN Szczecin, zdobywając 6 medali złotych, 2 srebrne
i jeden brązowy. Złote medale wywalczyli: Michał Zaorski, Michał Chojnowski, Michał Kaliniewicz, Justyna Paczkowska, Marcin Antol i Dariusz Panasiuk.
W końcu października w turnieju karate, zorganizowanym w Berlinie, uczestniczyło 661 zawodników z 19 krajów. Srebrny medal wywalczył tam Maciej Boguszewski, a brązowy Natalia Kwaśniewska – oboje z BODAIKANU.
W październiku odbyły się na Helu otwarte MP i ME w all style karate juniorów
(200 zawodników). Kordian Muller z Polic (13 lat) zdobył złoty medal, a Marcin
Dinter był drugi wśród juniorów młodszych. Damian Jasiński i Paulina Laszczyk
zdobyli srebrne medale w kategorii juniorów. Paweł Hulbój wywalczył złoto medal w gronie juniorów.
W końcu października w rozegranych we Włoszech MŚ dzieci w karate
WUKO (World Union of Karate-do Organizations) uczestniczyło 1644 zawodników z 29 państw. Łukasz Struk i Przemysław Bieżuński (KK BUSHIKAN Szczecin) zajęli piąte miejsce, a wraz z Michałem Kubikiem (KAMIKAZE Szczecin)
również piąte w walkach drużynowych. W walkach pokazowych (kata) Kamila
Matuszak była siódma, a Kinga Moroz – ósma.
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
171
W tym czasie w Swarzędzu koło Poznania odbyły się otwarte MP w karate shotokan (zawodnicy z 29 krajów). Zespołowo zwyciężyła drużyna KK BODAIKAN Szczecin (trener P. Juszczak), zdobywając 5 medali złotych, 3 srebrne
i 6 brązowych. Najlepszymi zawodnikami byli: Dariusz Panasiuk (2 + 1 + 1),
Marcin Antol, Michał Kaliniewicz, Justyna Paczkowska i drużyna seniorów.
Na początku listopada zorganizowano w Szczecinie PP i MP juniorów
w kick boxingu. Waldemar Milcarek wywalczył srebrny medal w semi-contact, a medale brązowe zdobyli Kacper Narloch i Tomasz Piestryński. Dominik Ratajczak z Polic wywalczył medal srebrny. W listopadzie na turnieju karate
w Warszawie Norbert Korczyński (HUSARIA Szczecin) wywalczył srebrny medal w kategorii juniorów (do 75 kg).
W Łodzi rozegrano Grand Prix Poland Open w karate (50 klubów z 8 krajów). Zwyciężył zespół KK BODAIKAN Szczecin, zdobywając 8 medali złotych, 6 srebrnych i 10 brązowych. Najlepszymi zawodnikami byli: Marcin Antol,
Zofia Rudnicka, Justyna Paczkowska, Michał Chojnowski, Maciej Boguszewski,
Weronika Tuńska, Jerzy Paczkowski, Monika Malesa i Zofia Raducha. Na ME
w Londynie Daria Szulc z Gryfina, występująca w reprezentacji Polski, zdobyła
złoty medal w drużynie, srebrny w drużynie juniorek i brązowy w kata juniorek,
a Paweł Bombolewski – medal brązowy w kata drużynowym. Na MŚ w Tokio
szczecińscy zawodnicy nie zdobyli medali.
W listopadzie na rozegranym w Opolu PP w taekwondo reprezentanci szczecińskiego ALKONU wywalczyli 12 medali (4 złote, 3 srebrne, 5 brązowych).
Złoto zdobyli: Waldemar Mielcarek (2), Michał Szymborski i Anna Szymańska.
Na turnieju PP w Oławie najlepiej wypadli Damian Jasiński i Damian Ratajczyk,
którzy zdobyli dwa złote medale i 4 srebrne.
W grudniu zorganizowano w Szczecinie Turniej Mikołajkowy w kata dzieci. Najlepiej ze Szczecina zaprezentowali się: Patrycja Kolasińska, Krystian
Świrski, Marcin Piekarzewski, Jonatan Kujawa, Adrian Dziuniak i Monika Fułek
– wszyscy z SAMURAJA Szczecin.
W lutym podczas zawodów kontrolnych kadry narodowej w gimnastyce sportowej Marta Pihan (MKS KUSY Szczecin) wygrała wielobój gimnastyczny, Patrycja Nowacka zajęła siódme, a Anna Chrystek dziewiąte miejsce. 1 kwietnia
zawodniczki UKS BŁĘKITNA wywalczyły brązowy medal drużynowych MP
w gimnastyce artystycznej (kl. III): Marta Nowicka, Liliana Walczak i Karolina
Skonieczna. KUSY Szczecin ogólnie zajął ósme miejsce. Na początku kwiet-
172
Zbigniew Szafkowski
nia podczas rozgrywanych we Francji ME w gimnastyce sportowej Marta Pihan
zajęła wysokie ósme miejsce (56,450 pkt). Drużyna KUSEGO też była ósma
(na 15 ekip). W tym samym czasie odbyły się w Nysie eliminacje w gimnastyce sportowej chłopców do OOM. Drużyna KUSEGO zwyciężyła w klasie III.
Indywidualnie Bartłomiej Adamczyk był pierwszy, Damian Walczak – czwarty,
a Kacper Zieliński – szósty. W klasie II Aleksander Monczka wygrał skok. W połowie kwietnia w Szczecinie rozegrano Turniej Wiosny w gimnastyce artystycznej, będący jednocześnie Memoriałem Anny Kłos-Sulimy. Zwyciężyła Marina
Milona (KUSY) w klasie juniorek młodszych. Wśród juniorek najlepsza okazała
się Walentina Kartaszewa (Rosja), a w seniorkach – Filipa Siderowa (Bułgaria).
Podczas rozegranego w Mariborze (Słowenia) Pucharu Świata w gimnastyce
sportowej Marta Pihan zajęła trzecie miejsce w ćwiczeniach na poręczach.
5 maja na OOM w gimnastyce sportowej zawodniczki KUSEGO Szczecin zwyciężyły w punktacji klubowej, a w punktacji ogólnej województwo zachodniopomorskie zdobyło brązowy medal. Indywidualnie złoty medal wywalczyła Michaela Albińska, a drużyna chłopców – A. Monczka, B. Adniuk, K. Zieliński i A. Albiński – zdobyła medal srebrny. 25 maja zawodniczki KUSEGO
wystąpiły na turnieju gimnastyki sportowej w Dallas (USA), gdzie wywalczyły
17 medali, a wygrała Marta Pihan. W gronie juniorek Oktawia Starosta zdobyła
dwa złote i dwa srebrne medale, w juniorach młodszych Anna Gorący – dwa
złote i jeden srebrny, Patrycja Gosiowska – srebrny i brązowy, Kamila Armonaitis – dwa złote i jeden srebrny. W młodziczkach Marta Walczak zdobyła złoty,
srebrny i brązowy medal, w grupie dzieci Julia Kądziołka – złoty, a w grupie
seniorek Joanna Gorący była czwarta. W czerwcu zorganizowano w Szczecinie turniej gimnastyki artystycznej „Błękitna Cup” (zawodniczki z 7 państw).
W poszczególnych kategoriach wiekowych zwyciężyły: dzieci w wieku 9 lat –
O. Andryjenko (Ukraina); 10 lat – A. Rewunowa (Ukraina), klasa II – Marta
Nowicka, klasa III – Lilianna Walczak (obie z BŁĘKITNEJ); 12 lat – Aleksandra
Kubiak (MKS HERMES Gryfino); w juniorach – Kamila Armonajtis, druga Anna
Gorący (obie z BŁĘKITNEJ); w juniorach starszych – Weronika Oreczkowa
(Ukraina), druga Oktawia Starosta; w grupie młodzików – Joanna Rawicka (obie
z BŁĘKITNEJ). W połowie czerwca odbyły się w Szczecinie MP w gimnastyce sportowej i artystycznej. W gimnastyce sportowej w wieloboju zwyciężyła
Marta Pihan (KUSY), Marta Frąckiewicz była siódma, a Anna Ruth – dziesiąta.
W gimnastyce sportowej mężczyzn zwyciężył Roman Kulesza z AWF Biała
Podlaska. W gimnastyce artystycznej triumfowała Joanna Mitrosz (JANTAR
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
173
Gdynia), a szczecinianka Ewa Modzelewska zajęła siódme miejsce w wieloboju.
W sierpniu na IO w Pekinie Marta Pihan zajęła 46. miejsce (na 96 zawodniczek)
w wieloboju sportowym.
We wrześniu na rozegranych w Nysie MP w gimnastyce sportowej juniorzy
młodsi KUSEGO zdobyli drużynowo pierwsze miejsce: Bartłomiej Adamczyk,
Damian Walczak, Patryk Buraczyński, Tytus Mikołajczyk i Mikołaj Bujacz.
Indywidualnie Adamczyk wywalczył pierwsze miejsce, a Buraczyński zdobył
brązowy medal. Dziewczęta KUSEGO zajęły drużynowo miejsce czwarta. Trenerami tych drużyn są Dzianis Hryn, Valery Kowalenka i Mikołaj Kurcewicz.
W listopadzie podczas drużynowych MP w gimnastyce sportowej (bez M. Pihan)
zawodniczki KUSEGO w II klasie zajęły trzecie miejsce, nieznacznie ulegając
zespołom z Krakowa i Olsztyna, a były to juniorki: Nikola Krężelok, Dagmara
Snopek, Kinga Najmark i Ola Łachut. Seniorki zajęły czwarte miejsce: Marta
Frąckiewicz, Anna Ruth i Anna Chrząstek. Trenerami gimnastyczek byli: Iwona
Rzeszutko, Anita Nowakowska, Aleks Mankiewicz i Jarosław Duda. W listopadzie zorganizowano w Szczecinie turniej w gimnastyce artystycznej (10 klubów).
W kategorii 9 lat pierwsza była Justyna Wójcikowska (Gryfino), wśród dziesięciolatek zwyciężyła Marta Nowicka, w dwunastolatkach trzecia była Ola Kubiak,
a w czternastolatkach – Oktawia Starosta (wszystkie z BŁĘKITNEJ).
W lutym na MP juniorów w szermierce dziewczęta KUSEGO Szczecin zajęły szóste miejsce, a chłopcy piąte. W marcu w Warszawie na młodzieżowych
MP zawodnik KUSEGO Jarosław Koler uplasował się na dziewiątym miejscu
w szpadzie, a drużyna KUSEGO była ósma w szpadzie: Koler, Sobczak i Nietupski. W Gimnazjum nr 22 w Szczecinie utworzono klasę o profilu szermierczym,
a trenowaniem zajął się Artur Starz. W maju na OOM w Obornikach Śląskich
(55 ekip) KUSY zajął drugie miejsce, a województwo zachodniopomorskie było
piąte. Zdobyto pięć medali: Oskar Metza zajął pierwsze miejsce we florecie,
Monika Leszkowicz – trzecie we florecie dzieci, Nikola Szumilas, Halina Ptak,
Agata Świtalska i Zuzanna Majewska zajęły drużynowo drugie miejsce w szabli oraz zdobyły srebrny medal we florecie. Wywalczono także brązowy medal
chłopców w szpadzie i drużynowy dziewcząt we florecie. W maju na rozegranym
we Wrocławiu PP juniorów młodszych zawodnicy KUSEGO zajęli zespołowo
trzecie miejsce. Indywidualnie na trzecich lokatach uplasowali się: Oskar Metza
we florecie, Paulina Kałka w szabli i Sandra Maćkowiak w szpadzie. W czerwcu
w zorganizowanym w Szczecinku turnieju szermierczym zawodniczki KUSEGO
174
Zbigniew Szafkowski
(do 16 lat) – Paulina Kałka, Halina Ptak i Zuzanna Majewska – wygrały drużynowo floret. W gronie czternastolatek zespół KUSEGO zajął drużynowo drugie
miejsce: Nikola Szumilas, Magda Wasyluk, Sandra Maćkowiak. W grupie juniorów chłopcy KUSEGO wygrali zespołowo turniej szpadowy: Mateusz Szczęsny,
Maciej Lisaj i Oskar Metza, dziewczęta KUSEGO zajęły trzecie miejsce w szpadzie, a chłopcy (14 lat) zwyciężyli we florecie.
W lutym w hali w Niekłonicach rozegrano turniej jeździecki (22 kluby). W klasie
P zwyciężył Krzysztof Tarasek z KJ KONCEPTA Szczecin, Jacek Bobik wygrał konkurs w klasie N i C. W klasie C drugie miejsce zajęła Marzena Chociej
z JKS TORNADO Szczecin, a trzecie – K. Tarasek. W czerwcu zorganizowano
w Rymaniu turniej jeździecki w skokach. W klasie P najlepiej pojechała Monika
Jackiewicz. Jazdę bez siodeł wygrała Kamila Cieślak, a K. Tarasek był drugi.
W klasie N zwyciężyła M. Jackiewicz, a w klasie C – K. Tarasek. W lipcu rozegrano w Warszawie MP juniorów; brązowy medal wywalczyła tam Joanna Rosicka, a Janusz Polikowski był ósmy. W sierpniu zorganizowano Rajd Partyzancki (4 dni) w okolicach Szczecina.
W sierpniu odbyły się dwa konkursy jeździeckie w Nowielicach, gdzie
wystąpili wszyscy jeźdźcy z województwa zachodniopomorskiego. Najwyższe
noty uzyskali: Krzysztof Tarasek, Janusz Bobik, Julia Kruszniewicz, Ewa Typańska. We wrześniu zorganizowano wielkie zawody jeździeckie w Nowęcinie koło
Łeby. Uczestniczyło w nich 60 jeźdźców z 19 klubów. Wysokie noty otrzymała Julia Bieganowska (TORNADO). We wrześniu zorganizowano kolejny rajd
konny (9 dni) poświęcony pamięci kawalerzystów września 1939 r., z udziałem
35 jeźdźców. Także we wrześniu odbyły się zawody jeździeckie dla jeźdźców
całego województwa zachodniopomorskiego. Uczestniczyło w nich 40 zawodników, a prym wiedli Janusz Bobik, Ewelina Kostrzewska, Marzena Chociej
(TORNADO) i Julia Bieganowska. W październiku w Białym Borze zorganizowano wielkie zawody jeździeckie. W grupie młodzików – styl jazdy – zwyciężyła Julianna Jakubiec (KONCEPTA) przed Joanną Nowicką (TORNADO).
Wśród juniorów młodszych – styl jazdy – wygrał Tomasz Jasiński (niezrzeszony).
W konkursie młodych jeźdźców najlepiej jechała Julia Kryszniewicz (KJ SELCOM Szczecin). Konkurs trwał trzy dni. Najlepiej oceniono Kamilę Kaźmierkowską i Krzysztofa Taraska (seniorzy). W końcu października odbył się walny
zjazd Zachodniopomorskiego Związku Jeździeckiego. Wybrano nowe władze
okręgu. Prezesem zarządu został Jacek Jezierski, a jego zastępcami: ds. sporto-
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
175
wych – Janusz Bobik, ds. organizacyjnych – Stanisław Nizio, ds. finansowych
– Jan Kaźmierkowski. Magda Makowska została sekretarzem zarządu, a Jacek
Kowerski i Franciszek Suwała – jego członkami. Na przewodniczącą komisji
rewizyjnej wybrano Ewę Piosicką.
W końcu marca zorganizowano w Lasku Arkońskim otwarte zawody w duatlonie
(bieg, rower, bieg). W grupie 17 lat zwyciężył Jakub Piechocki; do lat dziewiętnastu – Norbert Giecewicz; do 23 lat – Adam Szczepański, a powyżej 30 lat
– Dariusz Czyżowicz. 15 czerwca redakcja „Kuriera Szczecińskiego” zorganizowała XX Triatlon Książąt Pomorskich. Bieg główny – pływanie, rower i bieg
– wygrał Piotr Grzegórzek (IRONMAN Szczecin), a wśród kobiet pierwsza była
Agnieszka Jerzyk z Leszna. W gronie juniorów zwyciężył Jerzy Kaźmierczak
z Kalisza. Wśród VIP-ów zwyciężył Zbigniew Kozakiewicz. W lipcu rozegrano
w Chodzieży MP w triatlonie. Szczecinianin Piotr Grzegórzek zdobył srebrny
medal, a w gronie kobiet zwyciężyła Maria Cześnik (Biuro Podróży AS Szczecin). W kategorii weteranów wygrał Dariusz Czyżowicz, a w gronie juniorów
starszych – Norbert Giecewicz (Szczecin). Maria Cześnik podczas MŚ zajęła
dziesiąte miejsce, a na ME była czternasta. Na IO w Pekinie trenerem i opiekunem w triatlonie był szczecinianin Andrzej Stec (były szczeciński kolarz),
a Cześnik zajęła tam 35. miejsce. Latem Piotr Grzegórzek zdobył brązowy medal
akademickich MŚ.
KS IRONMAN wygrał krajowe współzawodnictwo dzieci i młodzieży
w tej trudnej dyscyplinie sportu. Prezesem Oddziału Szczecińskiego Triatlonu
jest Józef Wójcik. Najlepszymi zawodnikami szczecińskimi w 2008 r. byli: Maria
Cześnik, Piotr Grzegórzek, Izabela Tomaszewska, Joanna Żak, Adam Szczepański, Alicja Sekuła i Dariusz Czyżowicz.
20 stycznia w Los Angeles (USA) na zawodach PŚ w kolarstwie torowym Rafał Ratajczyk (GRYF Szczecin) zajął drugie miejsce w wyścigu punktowanym,
a Kamil Kuczyński – czwarte w wyścigu na 1 km. W sprincie drużynowym
Kuczyński, Damian Zieliński i Łukasz Kwiatkowski zajęli dwunaste miejsce.
W lutym w II serii PŚ, zorganizowanej w Danii, R. Ratajczyk był drugi w wyścigu punktowanym. W marcu rozegrano w Manchesterze (Wlk. Brytania) torowe
MŚ. Rafał Ratajczyk zajął tam czwarte miejsce w scratchu, co dało mu prawo
startu na IO w Pekinie. Prawo startu wywalczyła także drużyna torowców, w której jechał Kamil Kuczyński, gdyż zajęła jedenaste miejsce. Łukasz Kwiatkow-
176
Zbigniew Szafkowski
ski i Maciej Bielecki odpadli w eliminacjach sprintu. W wyścigu punktowanym
Rafał Ratajczyk zajął ósme miejsce. W kwietniu rozegrano w Puszczy Bukowej
wielkie zawody kolarskie dla dzieci i młodzieży oraz Maraton Gryfa, aby propagować kolarstwo (276 zawodników). Zwyciężył Adrian Kaczało ze Szczecina.
25 maja odbyły się w Szczecinie zawody młodzieżowe, które wygrał Jan Zalewski z CZARNYCH Szczecin. W czerwcu ponownie zorganizowano zawody
przełajowe na terenie Szczecina, w których znowu wygrał Zalewski, a drugie
miejsce zajął Szymon Godras (BO-GO Szczecin). W czerwcu Damian Zieliński
został zdyskwalifikowany na dwa lata za „próbę matactw” z badaniem moczu
i w ten sposób pozbawiony uczestnictwa w IO w Pekinie. Jako trener kadry kolarzy torowych pojechał do Pekinu były zawodnik szczecińskiego GRYFA Grzegorz Krejner.
KS CZARNI Szczecin wciąż organizował zawody kolarskie (przełajowe,
uliczne lub torowe), aby zachęcić młodzież do uprawiania kolarstwa. W sierpniu na IO w Pekinie Łukasz Kwiatkowski (GRYF) zajął siedemnaste miejsce
w sprincie oraz trzynaste w sprincie drużynowym – z Kamilem Kuczyńskim
i Maciejem Bieleckim. Ratajczyk był jedenasty w wyścigu punktowanym, a Kuczyński – jedenasty w keirinie. W tym czasie odbywały się w kraju rozgrywki
o Puchar Bałtyku w kolarstwie szosowym. Michał Kadrzyński (BO-GO) zajął
trzecie miejsce w wyścigu szosowym w Kołobrzegu. Wśród kobiet Marta Szczuko była trzecia w tych wyścigach, a Małgorzata Wojtyra – druga.
We wrześniu rozegrano w Szczecinie kolejną edycję zawodów torowych.
W zawodach tych na czołowych miejscach uplasowali się Szymon Godras, Paweł Gądek i Michał Kadrzyński (wszyscy z z BO-GO). W połowie września odbyły się w Szczecinie torowe MP. Małgorzata Wojtyra (BO-GO) zdobyła złote
medale w keirinie, w wyścigu punktowym i w scratchu oraz srebrne w sprincie
i wyścigu na 3 km. W sprincie drużynowym brązowy medal wywalczyła drużyna BO-GO: Marta Szczuko i Małgorzata Wojtyra. W wyścigu na 1 km Kamil
Kuczyński zdobył złoty medal, srebrny w parze z Rafałem Poperem oraz srebrny
w sprincie, a Poper wywalczył w sprincie medal brązowy. Poper zdobył też złoty
medal MP w keirinie. W sprincie drużynowym zwyciężył zespół GRYFA Szczecin: Kuczyński, Poper i Tomasz Balcer. Na koniec Kuczyński zdobył jeszcze
srebrny medal w scratchu. 25 września zorganizowano zawody amatorów Family
Cup w Olsztynie. Złoty medal wywalczyli tam Małgorzata Lewandowska oraz
rodzina Cieniuchów ze Szczecina. Na początku października zorganizowano
w Szczecinie wokół Stawu Brodowskiego zawody dla dzieci, aby popularyzować
kolarstwo wśród najmłodszych.
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
177
W listopadzie odbyły się w Manchesterze (Wlk. Brytania) rozgrywki o PŚ
w kolarstwie torowym. Kamil Kuczyński zdobył tam srebrny medal w sprincie
drużynowym i brązowy w wyścigu na 1 km, Małgorzata Wojtyra (BO-GO) zajęła
jedenaste miejsce w sprincie, a w scratchu była piętnasta. W wyścigu drużynowym na 3 km Wojtyra zajęła siódme miejsce. Także w listopadzie Rafał Ratajczyk (GRYF) został włączony do kadry narodowej biorącej udział w zawodach
torowych w Melbourne (Australia), gdzie zajął ósme miejsce w wyścigu punktowanym, czwarte w scratchu i piąte w wyścigu amerykańskim (madison). W końcu listopada Damian Zieliński został oczyszczony przez Trybunał Arbitrażowy
z podejrzenia o doping i o „matactwo”.
Szczecinianka Klaudia Podkalicka miała w styczniu startować w Rajdzie Samochodowym Dakar, ale rajd odwołano ze względu na zagrożenie terrorystyczne.
12 stycznia na Wałach Chrobrego zorganizowano rajd samochodowy „Noworoczne Kryterium Szczecina”, w którym uczestniczyli kierowcy amatorzy oraz
licencjonowani. Latem urządzono w Szczecinie motocyklowe eliminacje do
MP, ale szczecińscy zawodnicy zajęli odległe lokaty. Jedynie Filip Monkiewicz
w klasie 85 ccm uplasował się na szóstej pozycji. Latem odbyły się w Nowogardzie motocyklowe MP, lecz szczecińscy motocykliści wypadli tam słabo. Najlepszym z z nich był Ryszard Knapik, który zajął 17. i 18. miejsce.
W czerwcu Łukasz Ciołek z klubu motorowodnego (KM ŚLIZG Szczecin)
wywalczył na MŚ na Litwie srebrny medal w klasie S-550 ccm. Także w czerwcu
rozegrano w Myśliborzu motorowodne eliminacje do ME i MŚ. W klasie JT-550
ccm czwarte miejsce wywalczył Adrian Maziewski (ŚLIZG Szczecin). W eliminacjach do ME w klasie F-550 ccm piąte miejsce zajął Marcin Zieliński (LOK
Szczecin), a dziewiąte Daniel Pietrasik (ŚLIZG Szczecin). W eliminacjach do
MP w klasie S-550 ccm zwyciężył Łukasz Ciołek, w klasie T-400 ccm – Katarzyna Olender, a na trzeciej pozycji zawody ukończył Jacek Kołpaczyński (wszyscy
ŚLIZG). W sierpniu rozegrano ostatnią eliminację do MP, w której Zieliński zajął
piąte miejsce w klasie O-125 ccm. Latem szczeciński Klub Motorowodny ŚLIZG
zorganizował kursy dla sterników i starszych sterników w sportach motorowodnych oraz dla sędziów w narciarstwie wodnym.
W połowie sierpnia w Lublinie Krzysztof Bernatowicz (SKI LINE Szczecin), najlepszy szczeciński narciarz wodny, wywalczył cztery tytuły mistrza Polski w narciarstwie wodnym: w skokach, slalomie, jeździe figurowej i wieloboju.
Ustanowił też rekord Polski w skoku, osiągając wynik 54,5 m. W końcu sierpnia
zorganizowano w Niemczech motorowodne eliminacje do ME, podczas których
178
Zbigniew Szafkowski
Marcin Zieliński zajął trzecie miejsce w klasie F-125 ccm. W połowie września
na MŚ w Londynie Bernatowicz uplasował się na szóstym miejscu w wieloboju: był dziesiąty w skokach, szósty w slalomie i piąty w jeździe figurowej. Zdobył też brązowy medal w zmaganiach drużynowych – wspólnie z zawodnikami
z Bytomia i Augustowa.
1 października na zawodach narciarstwa wodnego Polish GPX w Sokółce (Polacy, Niemcy, Ukraińcy) zawodniczka szczecińskiego klubu SKI LINE
Agata Smoleń w klasie open zdobyła złoty medal w slalomie, srebrny w skoku
i brązowy w jeździe figurowej, co dało jej ogólnie srebrny medal w trójkombinacji. Jacek Smoleń w klasie open wywalczył srebrny medal w skokach, brązowy
w jeździe figurowej i ogólnie brązowy medal w trójkombinacji. Blanka Bednarska (14 lat) zdobyła srebrny medal w skokach.
20 października rozegrano w Pekinie akademickie MŚ w narciarstwie wodnym, gdzie reprezentacja Polski zajęła ogólnie szóste miejsce, a szczecinianin
Krzysztof Bernatowicz indywidualnie był siódmy. W grudniu odbyło się w Janikowie podsumowanie sezonu 2008 w narciarstwie wodnym i sportach motorowodnych. Prezes Polskiego Związku Narciarstwa Wodnego Stanisław Kołpaczyński (SKI LINE Szczecin) i Andrzej Marcinkowski ze Szczecina przyjęli na
siebie organizację w maju 2009 r. w Myśliborzu MP i ME w narciarstwie wodnym w klasie O-700.
Szczecińskie „morsy” uczciły Nowy Rok kąpielą 1 stycznia w Jeziorze Głębokim w Szczecinie. W styczniu kadra szczecińskich pływaków (Katarzyna Baranowska, Przemysław Stańczyk, Mateusz Sawrymowicz i trener Mirosław
Drozd) wyjechała na obóz na Florydę w USA. W styczniu na zorganizowanych
w Gorzowie Wielkopolskim MP juniorów (14 lat) złoty medal na dystansie 50
m motylem zdobył Tomasz Kościelny (27,26 s), a brązowe wywalczyła Zuzanna Przesnak na 50 i 200 m stylem grzbietowym. Agnieszka Podlecka wygrała
wyścig na 100 m stylem grzbietowym, Kościelny zdobył złoty medal na 100 m
motylem oraz w sztafecie 4 x 200 m chłopców. W Zamościu na MP juniorów
(16 lat) złoty medal w wyścigu na 50 m motylem zdobyła Marlena Łuczak (29,40),
a srebrny na 100 m stylem dowolnym (52,99 s) i brązowy na 50 m dowolnym
(24,21 s) wywalczył Dawid Zieliński (oboje MKP). Na MP juniorów (17–18 lat)
Ewelina Sołowiej wygrała 100 m motylem (1:03,97 s), a brązowy medal zdobyła
sztafeta dziewcząt 4 x 100 m.
Kadra pływaków szczecińskich po powrocie z Florydy udała się na obóz
do Ostrowca Świętokrzyskiego.
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
179
W każdą sobotę na basenach szczecińskich organizowano zawody pływackie dla małych dzieci, aby upowszechnić pływanie wśród najmłodszych szczecinian.
W pierwszych dniach marca rozegrano w Oświęcimiu Grand Prix w pływaniu. Katarzyna Baranowska wygrała tam wyścigi na 200 i 400 m stylem zmiennym (2:15,93 min), Przemysław Stańczyk zwyciężył na 800 m stylem dowolnym (7:57,82 min), a drugi był Mateusz Sawrymowicz (7:57,95 min). Na 400 m
stylem dowolnym Stańczyk był trzeci (3:55,82 min), a Sawrymowicz uplasował się na drugim miejscu (3:53,95 min). W marcu młodzi piłkarze wodni ARKONII wygrali eliminacje piłki wodnej do OOM. W marcu odbyły się też ME
w Eindhoven (Holandia), gdzie Baranowska zajęła piąte miejsce na 400 m stylem zmiennym (4:40,93 min), co było minimum na IO w Pekinie; Stańczyk zajął szóste miejsce na 400 m stylem dowolnym (3:48,33 min, minimum na IO
w Pekinie), a Sawrymowicz odpadł w eliminacjach na 400 m (3:53,29 min). Na
800 m Stańczyk był piąty (7:55,85 min), a Baranowska zajęła piąte miejsce na
200 m stylem zmiennym (2:14,42 min). W eliminacjach miała 2:13,20 min,
co dałoby jej trzecie miejsce w finale. Sawrymowicz zdobył brązowy medal
na 1500 m (14:58,78 min).
Drużyna Szkoły Podstawowej nr 62 ze Szczecina zdobyła srebrny medal
w MP Szkół Mistrzostwa Sportowego. Najlepszymi zawodnikami byli: Donat
Sobieszuk, Adam Myzyczuk, Ola Pafor, Paulina Rosiak, Magda Lesner, Tyberiusz Frymus, Agnieszka Krzyzostoniak, Oskar Krupecki i Manuela Wikiel.
W kwietniu w Ostrowcu Świętokrzyskim rozegrano MP seniorów. Na
800 m wygrał Mateusz Sawrymowicz (7:52,86 min), Katarzyna Baranowska
zwyciężyła na 200 i 400 m stylem zmiennym oraz na 800 m i 1500 m, Przemysław Stańczyk wygrał wyścig na 400 m i zajął dwa trzecie miejsca – na 200
i 1500 m stylem dowolnym.
W kwietniu w Manchesterze (Wlk. Brytania) odbyły się MŚ na krótkim
basenie (25 m). Baranowska zajęła tam dwunaste miejsce na 400 m stylem
zmiennym (4:41,14 min), Stańczyk był siódmy w sztafecie 4 x 200 m, osiągając
czas nowego rekordu Polski (7:13,07 min), Sawrymowicz był trzeci na 1500 m
(14:52,64 min), a Stańczyk na tym dystansie zajął szóste miejsce.
W pierwszych dniach maja rozegrano w Gorzowie Wielkopolskim międzynarodowy turniej piłki wodnej, który wygrali Polacy. W reprezentacji Polski grali
szczecinianie: Mateusz Turowski, Daniel Pepliński, Jan Martinek i Grzegorz Kołodziejski – podopieczni trenera Krzysztofa Biegały.
180
Zbigniew Szafkowski
W połowie maja w Dębicy odbyły się MP w pływaniu. Przemysław Stańczyk wygrał wyścig na 200 m (1:53,08 min) i 400 m (3:57,40 min), a Mateusz
Sawrymowicz – na 800 m (8:03,66 min). Po tych mistrzostwach szczecińscy
pływacy wyjechali na obóz kondycyjny do Hiszpanii. W maju rozegrano Grand
Prix w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie na 800 m zwyciężył Sawrymowicz
(7:56,67 min), drugi był Stańczyk, który zajął też drugie miejsce na 400 m
(3:55,58 min), a trzeci na 400 m był Sawrymowicz (3.56,29). Katarzyna Barynowska wygrała wyścig na 400 m stylem zmiennym (4:53,00 min) i była trzecia na 200 m stylem zmiennym (2:19,62 min). W punktacji ogólnej Grand Prix
2007–2008. Stańczyk był drugi, Sawrymowicz trzeci, Baranowska czwarta.
Na przełomie maja i czerwca odbyły się w Gorzowie MP osób niepełnosprawnych. Zawodnicy STARTU Szczecin zajęli następujące lokaty: Monika Mierzwa wygrała na 100 m stylem dowolnym i 200 m zmiennym; Joanna
Hantzschel – 50 m stylem dowolnym, 100 m klasycznym, 400 m dowolnym
i była trzecia na 100 m stylem dowolnym; Paulina Woźniak wygrała na 50 m
stylem dowolnym, 100 m klasycznym, 100 m grzbietowym, 100 motylkowym
i 200 zmiennym; Sandra Błachowicz była pierwsza na 100 m stylem dowolnym,
druga na 400 m dowolnym i również druga na 200 m grzbietowym; Piotr Meisner
zwyciężył na 100 m stylem dowolnym, był drugi na 200 m zmiennym i na 50 m
motylkowym oraz wygrał 400 m dowolnym; Grzegorz Frankiewicz zajął piąte
miejsce na 100 m stylem dowolnym, wygrał 200 m zmiennym i był drugi na
200 m klasycznym; Marcin Babula zajął dwa szóste miejsca – na 100 m stylem
dowolnym i 100 m grzbietowym.
W czerwcu rozegrano w Szczecinie turniej piłki wodnej. Zwyciężyła reprezentacja Łodzi, przed ARKONIĄ Szczecin.
Sawrymowicz, Stańczyk i Branowska trenowali dwa tygodnie we Włoszech.
W czerwcu w Szczecińskim Domu Sportu odbyło się pożegnanie szczecińskich
olimpijczyków.
W końcu czerwca seniorzy ARKONII (po 29 latach) zdobyli mistrzostwo
Polski w piłce wodnej, pokonując w finale ŁSTW Łódź 8 : 4, a najwięcej bramek
dla ARKONII zdobyli Robert Sekuła i Grzegorz Knap. Mistrzowie Polski to:
Michał Diakonów, Grzegorz Knap, Paweł Ulhurski, Piotr Wójcik, Robert Sekuła,
Bartłomiej Gierałtowski, Wojciech Leszek, Tomasz Bączkowski, Michał Ulhurski, Artur Wróbel, Piotr Szymański, Łukasz Król, Mateusz Turowicz, a trenerami
byli Józef Kadłubaj i Krzysztof Biegała.
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
181
30 czerwca na MP 12-latków Magda Lesner zdobyła złote medale na 100 m
stylem klasycznym (1:20.14 m) i na 200 m klasycznym (2:47,36 min). W czerwcu i lipcu szczecińscy pływacy trenowali w Sierra Nevada (Hiszpania). Na OOM
młodzi piłkarze wodni ARKONII zdobyli brązowy medal MP juniorów, plasując
się za Łodzią i Gorzowem Wielkopolskim. Juniorzy młodsi ARKONII zdobyli
złoty medal OOM, zwyciężając w finale reprezentację Gorzowa 11 : 8.
W sierpniu na IO w Pekinie Katarzyna Baranowska zajęła ósme miejsce na
200 m stylem zmiennym (2:13,36 min). W eliminacjach dwukrotnie poprawiła
rekord Polski (2:12,47 i 2:12,13 min). Była też dziewiąta na 400 m stylem zmiennym (4:36,95 min). Sztafeta 4 x 200 m stylem dowolnym zajęła piętnaste miejsce
(8:07,40 min; K. Baranowska, P. Barzycka, K. Wilk i K. Szczepaniak). Przemysław Stańczyk był dziewiętnasty na 400 m stylem dowolnym (3:48,11 min),
a Mateusz Sawrymowicz przypłynął dziewiąty w wyścigu na 1500 m (14:50,30).
P. Stańczyk pływał w sztafecie 4 x 200 m stylem dowolnym, która zajęła czternaste miejsce (7:18,09 min). Na IO w Pekinie był Mirosław Drozd jako trener
kadry polskich pływaków. Dwa tygodnie później rozegrano w Pekinie Igrzyska
Paraolimpijskie. Paulina Woźniak ze STARTU Szczecin zdobyła tam srebrny
medal na 100 m stylem klasycznym (1:23,90 min).
W październiku do grupy szczecińskich pływaków (do MKP) dołączył były
reprezentant Grudziądza, olimpijczyk z Pekinu Maciej Hreniak, aby razem trenować. W Gorzowie Wielkopolskim rozegrano turniej piłki wodnej, który wygrała ARKONIA Szczecin, a królem strzelców został Robert Sekuła (23 bramki).
W listopadzie rozegrano w Lublinie MP weteranów w pływaniu, a szczecińscy
pływacy zdobyli 9 medali. Najlepsi pływacy to Katarzyna Sawicka, Stefan Notzel i Piotr Krawczyk. Prezesem Okręgowego Związku Pływackiego w Szczecinie
jest od lat Ferdynand Kaczyński.
We wrześniu 2007 r. powstała w Szczecinie Grupa Kajakowa K2, a jej założycielami byli entuzjaści kajakarstwa: Piotr Owczarski, Aleks Doba i Jerzy Świstak.
Brali oni udział w wielu imprezach kajakowych, raczej turystycznie. W lipcu
2008 r. chcieli przepłynąć kajakiem kanał La Manche, ale z powodu dużej fali
próba się nie powiodła.
W WISKORDZIE Szczecin nadal szkolono kajakarzy w sporcie wyczynowym, lecz młodzi kajakarze nie odnosili wiele sukcesów. 27 lipca na ME juniorów czwórka WISKORDU wywalczyła srebrny medal. Na początku sierpnia na
182
Zbigniew Szafkowski
OOM w Bydgoszczy czwórka juniorów WISKORDU zdobyła dwa złote medale
w K4-500 m i K4-1000 m (Marcin Wolski, Tomasz Cieślak, Karol Niesterowicz
i Wojciech Niesterowicz; trener Piotr Szczeszek). Szczecinianin Mirosław Olejnik („szczecińskie smoki” – wieloosobowe łodzie z pagajami) zdobył wraz z innymi kajakarzami złote medale „smoczych łodzi” na 200 i 500 m podczas MŚ
w tej dyscyplinie sportu, a także wicemistrzostwo w mikstach i brązowy medal
w osadzie męskiej na 1000 m.
W lutym prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich (PZTW) i Okręgowego Związku Towarzystw Wioślarskich Ryszard Stadniuk został przewodniczącym Zarządu Wioślarstwa Europejskiego (ERMB) na najbliższe cztery lata.
W marcu w Anklam (Niemcy) szczecińska osada „smoczych łodzi” BLACK
DIAMONDS wygrała zmagania na basenie wioślarskim. W kwietniu KS AZS
i Studium WF US zorganizowały zawody wioślarskie na ergometrze, a najlepsi
okazali się szczecińscy mistrzowie świata Marek Kolbowicz i Konrad Wasielewski (AZS Szczecin). W kwietniu czwórka narodowa: Kolbowicz, Wasielewski,
Michał Jeliński (AZS Gorzów Wlkp.) i Adam Korol (AZS Gdańsk) przebywała
na obozie w Portugalii.
14 kwietnia zorganizowano MP szkół wyższych na ergometrze. Zwyciężyła osada Akademii Morskiej, a indywidualnie Michał Klubowicz (AM) przed
Michałem Kwiatkowskim (AM) – waga ciężka. W wadze lekkiej srebrny medal
zdobył Dominik Górecki.
11 maja w Monachium (Niemcy) rozegrano wioślarski PŚ. Wyścig czwórek podwójnych (waga ciężka) wygrała zdecydowanie czwórka reprezentacyjna:
Korol, Jeliński, Kolbowicz i Wasielewski, wyprzedzając Norwegów o dwie sekundy i Francuzów o 4 sekundy. W Lucernie podczas kolejnej edycji PŚ polska
czwórka uległa rewelacyjnie płynącym Amerykanom i zajęła drugie miejsce.
22 czerwca na Malcie w Poznaniu podczas kolejnej edycji PŚ polska czwórka
uległa tym razem osadom Włoch i Francji, czym wzbudziła pewne zakłopotanie
kibiców co do swojej formy sportowej. Na tych regatach szczecińska dwójka
Dawid Pacześ i Łukasz Kardas zajęła czwarte miejsce i nie uzyskała awansu do
IO w Pekinie. Na MŚ zajęli oni piąte miejsce.
W sierpniu na IO w Pekinie polska czwórka reprezentacyjna – Kolbowicz,
Korol, Jeliński i Wasielewski – popłynęła fenomenalnie i zdecydowanie wygrała
wyścig finałowy w czasie 5:41,33 min, pokonując Włochów, Francuzów i pozostałych pięć osad z olimpijskiego finału. Należy zaznaczyć, iż ten złoty medal jest
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
183
pierwszym złotem olimpijskim wywalczonym dla barw Szczecina w 64-letniej
historii powojennego sportu szczecińskiego. Trenerem złotej czwórki jest Aleksander Wojciechowski. Na IO w Pekinie był też Ryszard Stadniuk jako jeden
z oficjeli i prezes PZTW. 28 września w Warszawie uroczyście obchodzono
130-lecie Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego, a polska złota czwórka
z Pekinu płynęła po Wiśle starą klepkową łodzią wioślarską.
1 października w Szczecinie na Odrze odbyły się regaty „smoczych łodzi”
z udziałem Polaków, Niemców, Węgrów, Kanadyjczyków, Chińczyków i Ukraińców. Były wyścigi na 200, 500, 1000, 2000 m – eliminacje i finały – ogólnie:
sport, rekreacja i zabawa.
W październiku prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył całą reprezentacyjną czwórkę wioślarską Krzyżami Oficerskimi Orderu Odrodzenia Polski za
wybitne osiągnięcia sportowe.
W listopadzie Ryszard Stadniuk ponownie został prezesem PZTW (na kolejne 4 lata). W grudniu zorganizowano PP na wioślarskim ergometrze, który wygrał Konrad Wasielewski. Wśród wioślarzy niepełnosprawnych najlepszy okazał
się szczecinianin Piotr Błażejczyk.
W połowie stycznia Ewa Makowska (PAŁAC MŁODZIEŻY) zdobyła srebrny
medal MŚ w żeglarskiej klasie Laser 4,7, rozgrywanych w Republice Południowej Afryki na jeziorze Hermanus (115 żeglarzy z 26 krajów). 26 stycznia zmarł
w Szczecinie w wieku 69 lat wybitny żeglarz Jerzy Siudy – sława szczecińskiego żeglarstwa, dziewięciokrotny mistrz Polski. W styczniu na PŚ w Melbourne
(Australia) Maciej Grabowski był czwarty w klasie Laser, a Karol Porożyński
zajął 22. miejsce (obaj SEJK POGOŃ Szczecin). W lutym, po ośmiu wyścigach na Florydzie (USA), Grabowski zajmował trzecie miejsce. Także w lutym,
w Australii, Porożyński zajął 15. miejsce w klasie Laser. Pod koniec tego miesiąca podczas rozegranych w Hiszpanii regat w klasie Optimist zwyciężył Tadeusz
Kubiak ze Szczecina, Ewa Ilska była piąta, a Patryk Urba – dziewiąty.
W kwietniu na rozgrywkach PŚ Grabowski wraz z załogą w klasie Laser
470 wywalczył prawo startu na IO w Pekinie. W czerwcu ukazała się książka
o Ludomirze Mączce, który na jachcie „Maria” dwa razy opłynął świat. Autorami publikacji są szczecińscy żeglarze Maciej Krzeptowski i Wojciech Jakobson.
Również w czerwcu odbyła się w Kołobrzegu uroczystość wręczenia najwyższej
nagrody żeglarskiej – Topora Kaperskiego Bractwa Wybrzeża. Otrzymał go Jerzy Rakowicz-Raczyński (kapitan jachtowy), a medalami Bractwa uhonorowano
184
Zbigniew Szafkowski
Zbigniewa Kosiorowskiego (Szczecin) – prowadzącego szczecińską „Szkołę pod
żaglami” – oraz Bohdana Walknowskiego.
W czerwcu na jeziorze Dąbie rozegrano żeglarskie regaty lekarzy w klasie Omega. Zwyciężył Paweł Rakowski ze Szczecina. 11 czerwca wpłynął
do Szczecina największy żaglowiec świata – rosyjski „Kruzensztern” (długość
114 m, 34 żagle o powierzchni 3400 m2), który przybył z okazji Dni Morza. Również w czerwcu, po 20 latach „odpoczynku” w hangarze, podniesiono banderę na
jachcie „Polonez”. Jacht został zbudowany w Szczecinie w 1971 r., a pływał na
nim m.in. kpt. Krzysztof Baranowski. Wydano także album o Ludomirze Mączce
– szczecińskim żeglarzu. Pod koniec czerwca Łukasz Szóstak i Błażej Błażowski
(PAŁAC MŁODZIEŻY) zwyciężyli w regatach na desce w Pucku i zostali zaliczeni do kadry narodowej.
1 lipca z Trzebieży wypłynął jacht morski „Kapitan Głowacki” pod dowództwem kpt. Adama Kantorysińskiego, kierujący się na zlot żaglowców The
Tall Ships’ Races 2008. W lipcu przy Wałach Chrobrego zacumowało ponad
50 jachtów dalekomorskich różnych bander, biorących udział w PŚ. 7 lipca wypłynął ze Szczecina jacht „Zryw” ze szkolną załogą, aby uczestniczyć w wielkich
regatach na Morzu Północnym.
Ewa Makowska z PAŁACU MŁODZIEŻY zdobyła wicemistrzostwo świata w klasie Laser 4,7, uczestniczyła też w ME w Chorwacji. Oprócz niej udali
się tam także Rafał Szadkowski i Marcin Ratajczak, Wyszomir Janikowski, Filip
Rybkowski i Klaudia Szymańska. Na ME w windsurfingu wyjechali do Włoch
Błażej Błażowski, Łukasz Szóstak i Jan Handke. W końcu czerwca powrócił do
Szczecina Henryk Widera po dwuletnim rejsie dookoła świata. W lipcu na OOM
w klasie Optimist Ewa Ilska zdobyła złoty medal, a medale brązowe wywalczyli:
Tadeusz Kubiak w klasie Laser 4,7 oraz Anna Brzozowska.
W sierpniu na IO w Pekinie Maciej Grabowski zajął w klasie Laser piętnaste
miejsce na 43 startujących. W tymże miesiącu rozegrano na Helu MP juniorów
w windsurfingu – Błażej Błażowski wywalczył tam srebrny i brązowy medal,
a Jakub Skorupski medal brązowy (obaj z PAŁACU MŁODZIEŻY). W Sopocie
w rozgrywkach o Puchar Prezesa Hestii w klasie olimpijskiej Błażowski zdobył brązowy medal. W sierpniu szczecińscy 60-latkowie: Stanisław Bolewicz,
Michał Jósewicz i Krzysztof Marski opłynęli duńską wyspę Bornholm (293 km
w 77 godzin – zawijając do kilku portów). W regatach morskich UNITY LINE ze
Świnoujścia do Kołobrzegu uczestniczyły 93 jachty. Zwyciężył „Express” przed
„Torusem II” – oba jachty ze Szczecina.
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
185
We wrześniu ruszyła druga tura „Szkoły pod żaglami”, gdzie szkolono
młodzież szkolną w żeglarstwie morskim na jachcie „Kapitan Głowacki”. We
wrześniu rozegrano też regaty „Pogoń za wiatrem” – ze Szczecina, przez Świnoujście, na Bornholm (8 jachtów dwuosobowych), aby upamiętnić szczecińskich
żeglarzy: Kubę Jaworowskiego i Jerzego Siudę. Od czerwca do września jacht
AZS „Gaudeamus” ze szczecińską załogą brał udział w regatach w Holandii,
Wielkiej Brytanii i Norwegii. W kolejnych regatach UNITY LINE ze Świnoujścia do Kołobrzegu i z powrotem uczestniczyło 81 jachtów. W grupie I KWR
zwyciężył jacht „Dana” z kpt. Januszem Frączakiem przed „Ronją” z kpt. Marianem Mrówczyńskim. W grupie II KWR pierwsze miejsce zajął jacht „Bryza
Sport” z kpt. Tomaszem Piaseckim przed „Paziem” z kpt. Edmundem Majchrowskim i „Wisłą” z kpt. Adamem Lisieckim. Jachty bez pomiaru: w I grupie „Express” z Andreasem Jagerem, a w grupie II „Ruden” z Klausem Helmsem. Wśród
samotników zwyciężył Silvio Schaffner na jachcie „Baumstark”. We wrześniu
w regatach z okazji 60-lecia sekcji żeglarskiej POGONI zwyciężył jacht „Mojo”
z kpt. Jackiem Horoszką. Na jeziorze Dąbie zorganizowano regaty dla młodzieży
na „optimistach”. 11 września do Nowego Jorku dopłynęła szczecińska załoga
z Grzegorzem Czechem i Andrzejem Ziajką – w ramach obchodów 400-lecia
odkrycia Ameryki. W połowie września w Kamieniu Pomorskim rozegrano MP
w windsurfingu klas olimpijskich. Błażej Błażowski z PAŁACU MŁODZIEŻY
zajął dwunaste miejsce, a wśród juniorów był trzeci. Pod koniec września zorganizowano w Szczecinie konferencję na temat rozwoju żeglarstwa. Zadbano, by
uczestnicy mogli popływać po Odrze.
W październiku rozegrano kilka regat dla młodzieży na jeziorze Dąbie
i Zalewie Szczecińskim w ramach żeglarskiej jesieni. Wyróżnili się m.in. żeglarze: Tomasz Chrzęścik, Marcin Mrówczyński, Lesław Łagodziec. W listopadzie
Ewa Makowska otrzymała od ministra edukacji narodowej stypendium za osiągnięcia sportowe. W grudniu odbyło się spotkanie żeglarskiej braci ze Szczecina,
podsumowujące osiągnięcia sportowe szczecińskich żeglarzy w 2008 r. Kapitan
Henryk Widera opowiadał o tym, jak opłynął Europę, a Wojciech Kaczor z PAŁACU MŁODZIEŻY – o tym, jak z najmłodszą załogą na jachcie „Zryw” dotarł
na Morze Północne i podczas regat zajął tam siódme miejsce. Również w grudniu dyrektorem Centrum Edukacji Wodnej i Żeglarskiej w Szczecinie został Sebastian Wypych, dotychczasowy rzecznik prasowy prezydenta Szczecina i były
szefa „Szkoły pod żaglami”. Pod koniec roku w Książnicy Pomorskiej podpisano umowę o gromadzeniu archiwaliów żeglarskich. Umowę podpisali dyrektor
186
Zbigniew Szafkowski
Książnicy Lucjan Bąbolewski oraz Piotr Owczarski i Zenon Szostak w imieniu
komitetu społecznego zajmującego się sprawami żeglarskimi.
Na początku stycznia zorganizowano w Policach turniej brydżowy, który wygrała
para Damian Wroński – Tomasz Rusiecki przed parą Zdzisław Pleskot – Michał
Szelągowski, a trzecie miejsce zajęli Kazimierz Szlachta i Zbigniew Lasocki.
W podsumowaniu roku 2007 za najlepszych brydżystów w Szczecinie uznano
Hannę Zarębską, Kazimierza Szlachtę i Macieja Zarębskiego.
W kwietniu odbyły się w Międzyzdrojach dwa turnieje brydżowe oraz
mikrokongres brydżowy z udziałem osiemdziesięciu brydżystów. Turniej główny
wygrali Cezary Jarmul i Łukasz Szczech ze Świnoujścia przed parami szczecińskimi: Lechosław Błaziński – Andrzej Wójcik oraz R. Paradowski – J. Sadowski.
Latem zorganizowano w Szczecinie wielki turniej, tzw. Bursztynowy. W turnieju
par zwyciężyli: Z. Lasocki – K. Szlachta przed Andrzejem Dębowskim i Romanem Szlachetką oraz Andrzejem Jeleniewskim i Jarosławem Wachnowskim.
W mikstach wygrali: 1. Andrzej Jeleniewski – Jarosław Wachnowski, 2. Ewa
Mikucka – Waldemar Mikucki, 3. Piotr Wasylko – Sławomir Niajko. W teamach:
1. Kamyk (Tadeusz Kaczanowski, Piotr Klimecki, Andrzej Jeleniewski, Jarosław
Wachnowski), 2. Kremowy (Remigiusz Góralczyk, Wojciech Jarząbek, Sławomir Niajko), 3. Pomorzanin (Marian Siwy, Edward Kaczmarek, Mieczysław Rogowski, Leszek Konieczny). W listopadzie szczecińska para Damian Wroński
i Piotr Wasylko zajęła drugie miejsce na turnieju brydżowym w Szwecji.
W lutym turniej szachowy w Gryficach wygrał Krzysztof Jędruszak ze Szczecina. W Szczecinie-Dąbiu odbył się młodzieżowy turniej szachowy, który wygrali
Krystian Jacek i Roksana Jacek. W marcu zorganizowano w Łobzie turniej szachowy z udziałem 128 szachistów. W kategorii open zwyciężył Andrzej Maniocha (ŚMIAŁY Police). Najstarszym uczestnikiem był zapalony szachista szczeciński, 84-letni Kazimierz Karchut.
W połowie marca rozegrano w Mławie MP w warcabach stupolowych.
W grze błyskawicznej srebrny medal zdobył Mateusz Sowizdrzał z WARCPOLU
Szczecin.
Szachowy turniej pierwszomajowy w Szczecinie wygrał Andrzej Maniocha.
W maju na turnieju szachowym służb mundurowych w Głuchołazach triumfował
Dżemil Półtorzycki. W czerwcu odbył się w Mielnie wielki turniej szachowy,
w którym zwyciężył Wołodymyr Małaniuk z Ukrainy, a szachiści szczecińscy
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
187
zajęli dalsze miejsca. W lipcu przeprowadzono w Policach kolejny, XXXIII Memoriał Tadeusza Gniota w obsadzie międzynarodowej. Zwyciężył reprezentant
Niemiec Siergiej Kaliniczew, drugie miejsce zajął Krzysztof Chojnacki (POGOŃ). Spośród kobiet najlepsza była Niemka Marta. Pod koniec lipca zorganizowano w Poznaniu młodzieżowy turniej szachowy z udziałem ponad dwustu szachistów, który zakończył się zwycięstwem Jakuba Czerskiego (16 lat) ze
szczecińskiego Pałacu Młodzieży. Wysokie miejsca zajęli także jego koledzy:
Mariusz Winnicki, Piotr Niedbał i Roland Wicyński.
Na początku sierpnia przeprowadzono w Szczecinie młodzieżowe ME
w warcabach. Bartosz Goliński z WARCPOLU Szczecin zdobył srebrny medal
wicemistrza Europy juniorów, a jego kolega klubowy Mateusz Sowizdrzał był
piąty.
Latem organizowano w Szczecinie otwarte turnieje szachowe na pl. Grunwaldzkim i w kilku innych miejscach Szczecina. Na początku września odbył się
turniej szachowy z cyklu „4 pory roku” o Puchar Rektora Politechniki Szczecińskiej. W grupie A zwyciężył Arkadiusz Korbal (KU AZS PS) przed Bartoszem
Pułką (GRYF Szczecin) i Cezarym Walukiewiczem (KS MECHANIK Stargard
Szczeciński), a w grupie B – Mariusz Winnicki (PAŁAC MŁODZIEŻY) przed
Michałem Trześniewiczem i Kamilem Bladoszewskim (obaj z GRYFA Szczecin). We wrześniu obchodzono trzydziestolecie szachowych kontaktów (1978–
2008) pomiędzy szachistami ze Szczecina i z Bremerhaven (Niemcy). Rozegrano
z tej okazji mecz szachowy, który szczecińscy szachiści wygrali 4 : 1. Punkty dla
barw Szczecina zdobyli: Miłosz Rudnicki, Arkadiusz Korbal, Ludomir Mączkowicz i Jarosław Maliszewski. Kilka dni później na turnieju szachowym w Bremie
(Niemcy) szczecinianie wystawili dwie wspólne drużyny szachistów z zawodnikami z Bremerhaven i zajęli czołowe miejsca.
1 października odbył się w Pile młodzieżowy turniej szachowy, na którym
młodzi szczecińscy szachiści wywalczyli 12 medali. Najlepszymi szachistami
okazali się: Krystian Jacek, Roksana Jacek, Dominika Ociepka (GRYF Szczecin), a w gronie do lat dziesięciu – Wojciech Śmieszek (GRYF) oraz Dominika
Walukiewicz (Stargard). W październiku odbyły się też szachowe Młodzieżowe
Mistrzostwa Szczecina. Zwyciężył Maciej Rutkowski z Gorzowa Wielkopolskiego, a na następnych pozycjach uplasowało się rodzeństwo Roksana i Krystian
Jacek. W listopadzie turniej szachowy w Resku wygrał szczecinianin Kazimierz
Karkut.
188
Zbigniew Szafkowski
Turniej warcabowy w Szczecinie zakończył się zwycięstwem Arkadiusza
Szumiłowicza.
W grudniu w turnieju „Szczecińska Jesień Szachowa” zwyciężył Krystian
Jacek przed Grzegorzem Kulisem, Wojciechem Śmieszkiem i Roksaną Jacek –
wszyscy z GRYFA. W grupie juniorów do lat dziesięciu najlepszy był Wojciech
Śmieszek; do lat dwunastu – Konrad Kozłowski, do lat czternastu – Krystian
Jacek, do lat osiemnastu – Grzegorz Kulis. Pod koniec grudnia na turnieju szachowym w Świnoujściu zwycięstwo odniósł Grzegorz Gajewski (Lublin) przed
Andrzejem Maniochą (HUTNIK Szczecin).
W styczniu Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg w turnieju tenisowym Australia Open dotarli do 1/8 finału. 15 stycznia odbył się w Szczecinie turniej tenisowy Magnolia Cup (60 zawodników). W gronie juniorów zwyciężyli Rafał
Gozdur (SKT) i Magda Linette (Poznań).
W lutym zorganizowano w Szczecinie tenisowe MP kadetów (do 16 lat).
Brązowe medale wywalczyły Natalia Kozel i Weronika Kurka (SKT). W połowie
lutego w ME Polska przegrała ze Szwajcarią 1 : 4, a nasz debel Matkowski-Fyrstenberg też uległ przeciwnikom. W lutym na młodzieżowych MP Magdalena
Kiszczyńska zdobyła srebrny medal (kontuzja w finale) w grze pojedynczej, Rafał Taurer wywalczył srebro w grze pojedynczej, a w mikście wraz z M. Kiszczyńską zdobył złoty medal. Zawodnicy SKT Rafał Gozdur i Bartłomiej Fedyna
wywalczyli złoto w grze deblowej na halowych MP juniorów.
Na początku marca podczas MP (do 21 lat) w Bydgoszczy Rafał Taurer
(SKT) wywalczył brązowy medal w grze pojedynczej, a na MP seniorów wspólnie z Radosławem Siczkiem (GÓRNIK Łączna) zdobył srebrny medal.
1 kwietnia Matkowski i Fyrstenberg odpadli w ćwierćfinale turnieju tenisowego w Miami na Florydzie (USA). W tym czasie na zorganizowanym w Poznaniu turnieju tenisowym dzieci (do 10 lat) Daria Kuczer zdobyła złoty medal,
a Kacper Komajda – medal brązowy (oboje SKT). Na turnieju w Barcelonie
(Hiszpania) Matkowski i Fyrstenberg zajęli drugie miejsce. Kilka dni później
w Rzymie odpadli w ćwierćfinale, a w Hamburgu (Niemcy) odpadli w drugiej
rundzie.
W maju odbył się w Szczecinie turniej tenisowy kobiet, który wygrała
Czeszka Barbora Záhlavová, a Magdalena Kiszczyńska odpadła w ćwierćfinale.
W końcu maja na turnieju Rolanda Garrosa w Paryżu Matkowski i Fyrstenberg
przegrali grę deblową w II rundzie. W tym czasie młodzi szczecińscy tenisiści
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
189
z SKT – Bartłomiej Fedyna i Daniel Ignatowicz – zwyciężyli w grze deblowej na
turnieju w Szczecinie.
W połowie czerwca w Warszawie M. Matkowski i M. Fyrstenberg zwyciężyli w grze deblowej turnieju tenisowym ATP Tour – Orange Warsaw Open.
W tymże miesiącu zorganizowano w Szczecinie turniej tenisowy dla młodzieży
– Tenis Europe. Grę pojedynczą wygrał Paweł Ciaś (Sopot), a ze Szczecina najlepiej zaprezentowały się Adriana Rosik i Zuzanna Maciejewska, które wygrały
grę podwójną dziewcząt.
W lipcu Rafał Gozdur (SKT) na MP juniorów zdobył dwa złote medale –
w grze pojedynczej i w deblu z kolegą klubowym Bartkiem Fedyną. Również
w lipcu Matkowski i Fyrstenberg wygrali grę deblową w meczu Polska–Białoruś
(4 : 1), a Łukasz Kubot zwyciężył w Niemczech w turnieju juniorów. Reprezentacja Polski juniorów z Rafałem Gozdurem ze Szczecina awansowała do finałów
ME juniorów, pokonując reprezentacje Ukrainy i Wielkiej Brytanii, lecz w finale
Gozdur przegrał grę deblową.
Na IO w Pekinie M. Matkowski i M. Fyrstenberg wygrali dwie gry deblowe,
lecz przegrali w trzeciej rundzie i zajęli ostatecznie piąte miejsce. W sierpniu
na MP młodziczek (14 lat) w Sopocie Ada Rosik (SKT) zdobyła dwa medale
– srebrny w singlu i brązowy w deblu z koleżanką ze Złotoryi.
1 września na turnieju tenisowym w Warszawie szczecińskie juniorki Natalia Kozel i Justyna Król wywalczyły drugie miejsce w turnieju tenisowym Tomaszewski Cup. Drugie miejsce w grze podwójnej zajął też szczecinianin Arkadiusz Kocyła w parze z Kevinem Kaczynskim (Niemcy). W Szczecinie odbył się
turniej tenisowy dzieci (do 10 lat, 56 zawodników), w którym zwyciężył Paweł
Poczobut z Goleniowa, a dwa następne miejsca zajęli szczecinianie Michał Breja
i Łukasz Krzystek. 15 września po raz szesnasty rozegrano w Szczecinie wielki
turniej tenisowy Pekao Open. Zwyciężył Francuz Florent Serra, pokonując w
finale Hiszpana Alberta Montanesa 6 : 4, 6 : 3. Grę deblową wygrała para Daniel
Olejniczak – Dawid Marrero (Hiszpania), pokonując Łukasza Kubota i Olivera Maracha (Austria) 7 : 6, 6 : 3. Turniej towarzyszący wygrał Marcin Doniec,
a wśród kobiet zwyciężyła Katarzyna Chrzanowska. We wrześniu w Bukareszcie
(Rumunia) polski debel Matkowski – Fyrstenberg przegrał w finale z Francuzami
6 : 7, 6 : 7.
Na początku października na wielkim turnieju w Metz (Francja) Matkowski
i Fyrstenberg przegrali w finale z Francuzami 7 : 5, 3 : 6, 18 : 10. Wkrótce potem
na turnieju tenisowym w Wiedniu nasz debel przegrał w I rundzie z Hiszpana-
190
Zbigniew Szafkowski
mi 3 : 6, 2 : 6, a kilka dni później w Madrycie pokonał w grze deblowej drugą,
czwartą, siódmą i dwunastą parę na świecie, wygrywając cały turniej. Matkowski
i Fyrstenberg zostali sklasyfikowani ogólnie na siódmym miejscu na świecie, co
dało im prawo gry w turnieju światowym dla ośmiu najlepszych par światowego
rankingu.
Władimir Skugariew został głównym trenerem SKT, a w szkoleniu szczecińskich tenisistów pomagać mu będzie jego syn Wiktor.
W listopadzie rozegrano w Szanghaju (Chiny) turniej światowy Masters
Cup dla ośmiu najlepszych par w deblu. Matkowski i Fyrstenberg wygrali dwie
gry, dwie przegrali i zajęli ostatecznie bardzo wysokie czwarte miejsce. Tomasz
Bednarek (SKT) i Dušan Vemić (Serbia) wygrali turniej w Koszycach (Słowacja). Magdalena Kiszczyńska była w tym roku w słabej formie. W deblu wygrała
tylko 5 gier na 32 rozegrane oraz 22 na 44 w singlu. Nieźle grał Rafał Gozdur,
wygrywając większość ze swoich pojedynków.
W grudniu na mistrzostwach okręgu (do 14 lat) zwyciężyli Roksana Łukasiak i Piotr Lamparski (SKT). W halowych drużynowych MP młodzieżowa
reprezentacja Szczecina pokonała zawodników z Wrocławia 3 : 0. Szczecin reprezentowali: Rafał Gozdur, Bartłomiej Fedyna i Daniel Ignatowicz. Juniorki
SKT pokonały koleżanki z Wrocławia 3 : 0 (Natalia Kozel, Weronika Kurka).
Drużyna kadetów (16 lat) też wygrała swoje gry: Aleksander Rygielski, Włodzimierz Bykowszczenko. W grudniu w zawodach drużynowych Promasters
w Bydgoszczy pierwsze miejsce (na 8 drużyn) zajęli szczecinianie: Gozdur, Fedyna i Ignatowicz.
W drugiej lidze tenisa stołowego CHEMIK Police zajmował pierwsze miejsce.
W trzeciej lidze GRYF Szczecin był pierwszy, TRZYNASTKA Szczecin – piąta,
POLITECHNIKA SZCZECIŃSKA – szósta. W lidze amatorów okręgu szczecińskiego grało 12 zespołów.
W lutym Tomasz Tabor i Sylwia Wandachowicz zdobyli mistrzostwo okręgu sportowców niepełnosprawnych na turnieju tenisa stołowego w Stargardzie
Szczecińskim. Na turnieju tenisowym w Sianowie zwyciężyła Marta Szymańska z SALOSU II Szczecin. W czołówce turnieju byli także Jakub Dyjas, Kamil
Kiljanek, Patryk Przywarty i Bartosz Dobrowolski – wszyscy ze Szczecina.
W maju zakończono pierwszą część rozgrywek ligi amatorów. Najlepsi okazali się Ryszard Król, Cezary Stępkowski i Jerzy Osowiec. W punktacji klubowej
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
191
wygrali tenisiści stołowi CHROBREGO Międzyzdroje przed SALOSEM Szczecin.
We wrześniu rozegrano w Policach turniej tenisa stołowego kadetów
(14 lat). Wśród chłopców zwyciężył Jakub Jemilijanowicz, a wśród dziewcząt
Martyna Moskwa (Koszalin); trzecie miejsce zajęła Monika Półtorak z SALOSU
Szczecin.
W październiku odbył się w Sianowie turniej tenisa stołowego. Wśród kobiet zwyciężyła Marta Szymańska, a wśród mężczyzn Adam Wandachowicz
(oboje SALOS Szczecin).
W grudniu zorganizowano w Szczecinie zebranie sprawozdawczo-wyborcze Okręgowego Związku Tenisa Stołowego. Prezesem został Marek Kibała,
który zastąpił na tym stanowisku Józefa Karkosza. Wiceprezesem obrano Piotra
Bochnackiego, skarbnikiem – Jana Nowickiego, sekretarzem – Juliana Pawłaska,
a członkami zarządu zostali Władysław Michalski i Dariusz Żelazny.
Na rozpoczęcie rozgrywek II ligi koszykówki w nowym roku występujący
w tej lidze męski zespół AZS rozegrał mecz z BOBRAMI Zabrze, wygrywając
81 : 69. W Rydze (Łotwa) odbył się turniej koszykówki mężczyzn. Szczecińska
drużyna WILKÓW MORSKICH wygrała tam dwa mecze, dwa przegrała i zajęła
ostatecznie piąte miejsce.
13 lutego w Szczecinie zmarł w wieku 78 lat zasłużony działacz, trener
i zawodnik Okręgowego Związku Koszykówki Roman Wysocki.
W marcu drugoligowy AZS RADEX Szczecin zapewnił sobie miejsce
w rozgrywkach play-off.
Na początku kwietnia Szczecin był gospodarzem III etapu eliminacji Europejskiej Ligi Koszykówki Młodzieżowej – EYBL (do 17 lat). Szczeciński zespół WILKÓW MORSKICH zajął tam trzecie miejsce. Koszykarki Gimnazjum
nr 20 w Szczecinie zdobyły złoty medal na wojewódzkim turnieju koszykarskim
gimnazjów. W kwietniu koszykarze RADEKSU przegrali 56 : 61 barażowy mecz
z Jelenią Górą o wejście do I ligi.
1 czerwca STK Szczecin (WILKI MORSKIE) zdobył brązowy medal
MP juniorów w koszykówce chłopców. AZS Szczecin grał w II lidze – trener
Zbigniew Majcherek.
W grudniu zorganizowano w Szczecinie turniej koszykówki 19-latków
(7 drużyn). Wygrali koszykarze CHEMIKA Łużyny (Ukraina), wyprzedzając zawodników z Wilna, Kijowa i Szczecina.
192
Zbigniew Szafkowski
Na początku roku w rozgrywkach I ligi siatkarek (zaplecze ekstraklasy) PIAST
Szczecin (kobiety) wygrał z MKS Sosnowiec 3 : 1, a kobieca drużyna CHEMIKA Police przegrała z KSZO Ostrowiec 1 : 3. MORZE Szczecin (mężczyźni)
w II lidze wygrali z ORIONEM Sulechów 3 : 2. W rozgrywkach II ligi MORZE
zajęło szóste miejsce, siatkarki PIASTA trzecie, a CHEMIKA – ósme.
18 marca zmarł w Szczecinie Konstanty Rozgonow, założyciel szczecińskich siatkarskich drużyn kobiecych, trener CHEMIKA i PIASTA – prezes obydwu zespołów, działacz siatkarski.
W kwietniu na turnieju siatkówki dziewczęta US zajęły czwarte miejsce
(na 18 drużyn) w rozgrywkach żeńskich zespołów polskich uniwersytetów. Na
początku tego miesiąca odbyły się w Szczecinie eliminacje do MP młodziczek,
a szczecinianki (PIAST) zajęły drugie miejsce i awansowały do finałów mistrzostw (trenerki: Dorota Ciesińska i Marta Wrońska). Siatkarki PIASTA przegrały mecz barażowy z WISŁĄ Kraków o wejście do ekstraklasy.
W majowy weekend rozegrano w Niechorzu wielki turniej plażowy (42 ekipy, 90 zespołów). Pierwsze miejsce zajęli Marek Sochacki (Szczecin) i K. Szczepaniak (Katowice), drugie – H. Cukres i T. Barabos (obaj Szczecin). W maju
drużyna POCZTA ENTERPRISE zajęła pierwsze miejsce w amatorskiej lidze
siatkówki; miejsce drugie wywalczyli zawodnicy US. Od maja odbywały się stałe turnieje siatkówki plażowej w Niechorzu, Międzyzdrojach i innych miastach
wybrzeża. Czołowi zawodnicy szczecińscy to: Kamila Zmitrowicz, Artur Wierzbicki, Kasia Bednarek, Daniel Zabłocki, Tomasz Kławsiuć, Tomasz Tomaszewski, Tomasz Cichosz, Łukasz Jachowczyk oraz Piotr i Przemysław Jabłońscy.
8 czerwca zorganizowano w Szczecinie turniej o mistrzostwo Polski weteranów (powyżej 45 lat). Srebrny medal wywalczyła drużyna TEICHERT PARTNERS Szczecin. W czerwcu na Jasnych Błoniach w Szczecinie zorganizowano
MP w siatkówce plażowej, na których szczecinianki Agnieszka Wołoszyn i Magdalena Michoń-Szczytowicz wywalczyły brązowy medal.
Pod koniec sierpnia rozegrano w Pobierowie mistrzostwa okręgu w siatkówce plażowej (zespołów żeńskich). Pierwsze miejsce zajęły Gracjana Lis i Stefania
Kelm, drugie – Agata i Zuzanna Turskie, trzecie – Katarzyna i Agnieszka Makaruk. Wśród mężczyzn (18 zespołów) pierwsze miejsce wywalczyli Grzegorz
Czechowski i Stefan Wyszyński, drugie – Michał Walec i M. Jabłoński, trzecie
– Dominik Gęga i Piotr Dudziak.
W jesiennej rundzie siatkówki w I lidze występowały kobiece zespoły PIASTA i CHEMIKA (zaplecze ekstraklasy), a mężczyźni MORZA Szczecin już
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
193
szósty sezon grali w II lidze. PIAST zajął w I lidze piąte miejsce, a CHEMIK
dziewiąte. W grudniu w PIAST przegrał mecz z BUDOWLANYMI Łódź 0 : 3
i odpadł z rozgrywek o Puchar Polski.
Prezesem Zachodniopomorskiego Związku Piłki Ręcznej został Zbigniew Tarczykowski.
W pierwszym meczu w nowym roku zawodniczki ŁĄCZNOŚCIOWCA
Szczecin przegrały w ekstraklasie mecz z ZAGŁĘBIEM Lubin (mistrz Polski)
31 : 15. Szczecińska drużyna zajmowała w lidze jedenaste miejsce. W styczniu
rozegrano w Szczecinie turniej piłki ręcznej młodzieży (21 zespołów). W gronie
trzynastolatków pierwsze miejsce zdobyli chłopcy ze Szkoły Podstawowej nr 37,
a w gronie dwunastolatków drugą lokatę zajął zespół Szkoły Podstawowej nr 35
KUSY. POGOŃ HANDBALL grała w II lidze (mężczyźni).
W maju zakończono rundę wiosenną. Zawodniczki ŁĄCZNOŚCIOWCA
zajęły dwunaste miejsce w ekstraklasie, a w kwietniu szczypiornistki POGONI
awansowały do I ligi (zaplecze ekstraklasy).
W czerwcu chłopcy KUSEGO (15 lat) wygrali turniej półfinałowy do MP.
W połowie tego miesiąca szczypiornistki KUSEGO zdobyły PP w piłce ręcznej
młodziczek. Chłopcy z POGONI HANDBALL zajęli piąte miejsce. W tym czasie zasłużeni trenerzy i działacze szczecińskiej piłki ręcznej otrzymali odznaki
Gryfa Pomorskiego: złote – Zenon Łakomy, Andrzej Dolata, Jan Fengler, Tadeusz Wolanin, Bartłomiej Węzłowski i Sławomir Fogtman; srebrne – Grażyna
Malinowska, Zbigniew Jelski i Jakub Zaleski. Młodzicy KUSEGO w finale PP
w Końskich zajęli V miejsce.
W sierpniu zorganizowano w Szczecinie wielki turniej piłki ręcznej juniorów. Wygrały go zarówno dziewczęta, jak i chłopcy KUSEGO Szczecin.
We wrześniu odbył się turniej piłki ręcznej młodziczek, który wygrały zawodniczki KUSEGO, pokonując rywalki z Rosji, Łotwy oraz Litwy, i zostały
mistrzyniami krajów nadbałtyckich.
W grudniu zorganizowano kolejny turniej piłki ręcznej w Szczecinie,
a wygrali go chłopcy z Dąbia (Szkoła Podstawowa nr 23) oraz panie z POGONI
i oldboje z PRAWOBRZEŻA Szczecin.
1 stycznia o godz. 12 na stadionie POGONI odbył się mecz piłki nożnej pomiędzy oldbojami POGONI a kadrą zarządu Zachodniopomorskiego Związku
Piłki Nożnej (ZZPN). Wygrali Portowcy (POGOŃ) 5 : 0, a najskuteczniejszy
194
Zbigniew Szafkowski
był Dariusz Szubert, który strzelił dwie bramki. W styczniu piłkarze POGONI
04 – Andrzej Sydor i Sebastian Kolec – zostali powołani do kadry narodowej
w halowej piłce nożnej (do 21 lat).
W połowie stycznia zmarł w wieku 78 lat Leszek Jezierski – trener POGONI i reprezentacji Polski.
W styczniu piłkarze czwartoligowej POGONI rozegrali mecz piłki nożnej
z przedstawicielami Urzędu Miasta, a dochód przeznaczono na rzecz Wielkiej
Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka. Było to jednocześnie uczczenie
60-lecia istnienia POGONI Szczecin. Także w styczniu piłkarki nożne OLIMPII
Szczecin zagrały w turnieju piłkarskim w Niemczech (10 zespołów), gdzie zajęły
drugie miejsce. Turniej halowy „Głosu Szczecińskiego” wygrał SALOS Szczecin. W szczecińskiej lidze halowej amatorów uczestniczy 10 zespołów (superliga), 9 zespołów I ligi oraz I i II liga młodzieży szkolnej (po 12 drużyn), a więc
wiele osób promuje szczecińską piłkę nożną.
Na początku lutego w halowym turnieju piłki nożnej w Niemczech zwyciężyła POGOŃ 04, pokonując w finale EINTRACHT 3 : 2. Trampkarze
(15 lat) STALI Szczecin zajęli drugie miejsce w turnieju halowym w Stralsundzie (10 drużyn z Niemiec, Polski i Szwecji). W lutym piłkarze POGONI 04
uplasowali się na siódmym miejscu w lidze halowej w kraju. Łukasz Żebrowski
i Andrzej Sydor zostali powołani do kadry na halowe ME i MŚ (do 19 lat).
W Szczecinie rozegrano halowe MP politechnik, a zespół PS zajął tam ósme
miejsce. Pod koniec lutego POGOŃ 04 wygrała w Berlinie turniej halowy piłki
nożnej.
Na początku marca w ramach obchodów 60-lecia sekcji piłki nożnej rozegrano na stadionie POGONI mecz pomiędzy II kadrą Leo Beenhakkera a reprezentacją zawodników zagranicznych grających w polskiej lidze, zakończony
zwycięstwem kadry 2 : 3 (0 :2 ). W marcu Aneta Legęć z TKKF GRYF została
powołana na turniej piłki nożnej kobiet do Rosji. W połowie marca rozegrano
w Szczecinie mecz o Puchar Prezesa ZZPN pomiędzy oldbojami POGONI a zespołem POGONI 04. Spotkanie zakończyło się remisem 0 : 0. Bez rozgrywania
rzutów karnych kapitanowie obu drużyn uznali, iż w tym wypadku puchar należy
się starszym. W marcu w Gorzowie Wielkopolskim rozegrano turniej piłki nożnej kobiet, gdzie babcie i prababcie ze Szczecina pokonały babcie i prababcie
z Różanek 1 : 0.
W kwietniu w I lidze futsalu POGOŃ 04 zajmowała siódme miejsce. Podczas meczu halowego Polska–Rumunia, wygranego przez Polaków 4 : 2, jedną
bramkę zdobył szczeciński zawodnik Andrzej Sydor. W kwietniu miały też miej-
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
195
sce wielkie obchody 60. rocznicy istnienia POGONI Szczecin – korowód, izba
pamięci, tablica na pl. Tobruckim, odznaczenia wybitnych piłkarzy, bankiet.
W I lidze piłki nożnej kobiet TKKF GRYF Szczecin plasował się na piątej
pozycji. Szczecińscy piłkarze zdobyli srebrny medal halowego turnieju piłki nożnej OHP. Piętnastoletnia bramkarka OLIMPII Szczecin Kasia Krowiak została
powołana do kadry Polski juniorek.
W maju KLUB PIŁKARSKI Police zajął ósme miejsce w III lidze, POGOŃ była pierwsza w IV lidze, a STAL plasowała się na miejscu ósmym. 1 maja
rozegrano w Szczecinie turniej piłki nożnej kobiet. Zwyciężyły piłkarki TKKF
Gorzów Wielkopolski, przed GRYFEM Szczecin i OLIMPIĄ Szczecin. 7 maja
w PP na szczeblu wojewódzkim POGOŃ Szczecin uległa FLOCIE Świnoujście
(III liga) 0 : 1 i odpadła z rozgrywek. W Szczecinie ruszyła amatorska liga oldbojów w piłce nożnej (I i II liga z 11 i 13 zespołów). W Koninie rozegrano półfinałowy turniej piłki nożnej kobiet o MP (19 lat), gdzie zawodniczki TKKF Szczecin
zajęły trzecie miejsce.
W czerwcu zawodniczki TKKF GRYF wygrały mecz barażowy z LIDEREM Włocławek (5 : 2 ) i awansowały do I ligi. OLIMPIA Szczecin pozostała w II lidze. CHEMIK Police (wrócił do dawnej nazwy) zajął ósme miejsce.
W IV lidze POGOŃ była na pierwszym miejscu, STAL na dziewiątym, VICTORIA Przecław na jedenastym, LEŚNIK Manowo na piętnastym. W V lidze
HUTNIK Szczecin był pierwszy, ŚWIT Skolwin – ósmy, ARKONIA – trzynasta, a CHEMIK II – piętnasty. W meczu barażowym z ZATOKĄ Puck POGOŃ
wygrała 1 : 0, zwyciężyła też w rewanżu (4 : 1) i awansowała do II ligi. Piłkarki
OLIMPII pokonały w meczu barażowym LIDERA Włocławek i także uzyskały
awans do I ligi (zaplecze ekstraklasy). Podczas rozegranych w Zabrzu eliminacji
do MP juniorów zawodnicy POGONI zremisowali z rówieśnikami z Zabrza 2 : 2.
W juniorach młodszych SALOS Szczecin wygrał w Ostrowcu z KSZO 3 : 0.
W czerwcu położono nową murawę na stadionie POGONI. W tym czasie trwały też rozmowy przedstawicieli POGONI i GROCLINU Grodzisk Wielkopolski
w sprawie połączenia obu klubów. 28 czerwca wybrano nowego prezesa ZZPN
– został nim Jan Bednarek.
W lipcu rozgrywki w II lidze rozpoczęły dwa szczecińskie zespoły: POGOŃ
i CHEMIK Police. W tymże miesiącu na MP juniorów SALOS zdobył brązowy
medal w grupie juniorów młodszych, podobnie jak juniorzy POGONI.
W sierpniu redakcja „Kuriera Szczecińskiego” podała nazwiska byłych piłkarzy szczecińskiej POGONI, którzy grali w Bundeslidze:
196
1.
2.
3.
4.
5.
6.
Zbigniew Szafkowski
Marek Leśniak
Jan Turowski
Dariusz Szubert
Brasilia
Dariusz Adamczuk
Michał Janicki
1988–1996
1986–1991
1995–1996
2001–2002
1992–1993
2002–2004
7 sezonów 213 mecze
5
105
1
24
1
19
1
5
2
5
42 bramki
28
0
1
0
2
Również w sierpniu do kadry narodowej kobiet powołano Joannę Pałaszewską, Anetę Legęć i Jolantę Siwińską z TKKF GRYF (do 19 lat). Obie szczecińskie drużyny w rundzie jesiennej grały w I lidze. Dziesięcioletni chłopcy
z województwa szczecińskiego wygrali turniej piłkarski „Tymbarku” w Krakowie
i w nagrodę pojechali do Londynu na stadion Wembley obejrzeć mecz piłkarski.
2 września nowe boisko ze sztuczną nawierzchnią w Zachodniopomorskim
Centrum Edukacji otworzył prezydent Szczecina Piotr Krzystek. We wrześniu
nowym trenerem szczecińskiej POGONI został jej dawny gracz Piotr Mandrysz,
który zastąpił Mariusza Kurasa. W meczach eliminacyjnych do ME Polki pokonały Armenię 3 : 0 (jedną bramkę strzeliła szczecinianka J. Siwińska) i Turcję
4 : 1 (grały: Siwińska, Legęć i Pałaszewska).
1 października Polki przegrały mecz eliminacyjny do ME z Austrią 1 : 5,
a honorowego gola strzeliła Aneta Legęć. 8 października w Dzierżoniowie rozegrano ME w getbolu (piłka nożna jeden na jednego). Zwyciężył wychowanek
ARKONII Szczecin i STALI Szczecin Sebastian Rzymski, który wygrał sześć
spotkań. Redakcja „Kuriera Szczecińskiego” podała nazwiska wychowanków
POGONI występujących w reprezentacji Polski:
1.
2.
3.
4.
5.
6.
Dariusz Adamczuk
Radosław Majdan
Zenon Kasztelan
Krzysztof Urbanowicz
Kazimierz Sokołowski
Marian Kielec
1992–1993
2000–2002
1973
1983–1984
1985–1986
1962
8 meczów
7
6
4
2
1
1 bramka
0
1
0
0
0
W szczecińskiej lidze szóstek piłkarskich grało 88 zespołów. Najlepsza była
NOKIA SERWIS Szczecin. Młodzieżowcy z POGONI 04 (do 19 lat) na turnieju
w Toruniu wywalczyli awans do turnieju finałowego MP. Jan Bednarek – prezes
ZZPN – znalazł się w osiemnastoosobowym Zarządzie Polskiego Związku Piłki
Nożnej jako jeden z wiceprezesów.
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
197
W listopadzie TKKF GRYF Szczecin (kobiety) został wicemistrzem I ligi
w rundzie jesiennej w piłce nożnej, a OLIMPIA była na miejscu trzecim. Na
koniec rundy jesiennej POGOŃ zajęła czwarte miejsce w II lidze, a CHEMIK
Police był czternasty na 18 zespołów. POGOŃ 04 w lidze halowej plasowała się
na dziesiątej lokacie. W III lidze nie było zespołów szczecińskich. W IV lidze
STAL zajmowała czwarte miejsce, VICTORIA Przecław – siódme, HUTNIK
– szesnaste. W V lidze ŚWIT Skolwin był piąty, a ARKONIA – szósta. Do kadry
Polski w futsalu (19-latków) spośród zawodników POGONI 04 powołano Daniela Wólkiewicza, Patryka Kuranta i Jacka Malanowskiego. W Świebodzinie
ekipa SALOSU zajęła drugie miejsce na turnieju halowym piłki nożnej juniorów.
Dziewięciolatkowie z CHEMIKA Police zajęli drugie miejsce na turnieju halowym w Gorzowie Wielkopolskim. Leo Beenhakker powołał do kadry narodowej
trzech zawodników POGONI: Piotra Celebana, Grzegorza Krychowiaka i Łukasz Trałkę.
W grudniu na rozegranym w Polanowie turnieju kobiecej piłki nożnej
o PP zawodniczki TKKF GRYF zajęły drugie miejsce i awansowały do rozgrywek finałowych, a szczecińska OLIMPIA była piąta. W Szczecinie rozegrano
„Mikołajkowy” turniej piłki nożnej dziewcząt, w którym zwyciężyły dziewczęta GRYFA w dwóch grupach wiekowych: szesnasto- i dziewiętnastolatków.
14 grudnia w towarzyskim meczu Polski z Serbią wystąpiło trzech szczecinian:
Celeban, Trałka (POGOŃ) i Krychowiak (STAL). W połowie grudnia rozegrano
w Szczecinie halowe MP (21 lat, 16 drużyn), w których zwyciężyli piłkarze Rudy
Śląskiej przed zawodnikami z Bielska Białej i POGONIĄ 04 Szczecin. W grudniu szczeciński sędzia Marian Szpyt obchodził 35-lecie „pracy z gwizdkiem”.
Przez te lata sędziował on w ponad 1500 meczach. Również w grudniu szczeciński zespół TYMBARK TEAM (10 lat) zajął na międzynarodowym turnieju piłki
nożnej w Poznaniu wysokie czwarte miejsce i w nagrodę wyjechał do Londynu obejrzeć na Wembley mecz Anglia–Kazachstan. Na halowych MP juniorów
w Tomaszowie Mazowieckim dziewczęta szczecińskiego TKKF GRYF wywalczyły srebrne medale.
Szczeciński zespół hokeja na lodzie GRYFY grał w V lidze niemieckiej. W futbolu amerykańskim szczeciński zespół HUSARIA grał w lidze polsko-niemieckiej,
plasując się w środku tabeli ligowej.
198
Zbigniew Szafkowski
Na zorganizowanych w styczniu w Jakuszycach zawodach psich zaprzęgów
(16 załóg) zwyciężył Tomasz Jamroży w klasie D1 (2 psy), a Ryszard Jamroży
(ojciec) zajął w D1 trzecie miejsce (obaj ze Szczecina). W styczniu odbyły się też
w Szczecinie liczne bale sportowców.
W lutym oddano do użytku w Policach nową halę sportowo-widowiskową przy
ul. Siedleckiej. W Szczecinie zorganizowano wielki turniej badmintona.
24 lutego Arkadiusz Pawełek ze Szczecina na odkrytym pontonie motorowym „Onyx” (6,7 m) jako pierwszy na świecie opłynął niebezpieczny przylądek
Horn. On też w 1998 r. – jako drugi na świecie – na pontonie z żaglem przepłynął
Atlantyk.
W marcu na strzelnicy POGONI rozegrano zawody strzeleckie osób niepełnosprawnych z udziałem zawodników z 18 państw. Była to kwalifikacja do
igrzysk paraolimpijskich w Pekinie. Pod koniec marca otwarto w Binowie sezon golfowy, a zorganizowany z tej okazji turniej wygrali Martyna Mierzwa
i Michał Kasprowicz. Na mistrzostwach Szczecina w scrabble zwyciężyli Piotr
Pietuchowski oraz Patrycja Śliwińska.
1 kwietnia rozegrano w Szczecinie eliminacje do MP w speedballu (odmiana gry paintball) – wygrali szczecinianie. W kwietniu zorganizowano w Binowie wielki turniej golfowy par o mistrzostwo Polski. Zwyciężyli krakowianie
– Łukasz Wilk i Michał Wacławek, przed parą szczecińską Grzegorz Zieliński
i Jakub Żelazny (uczestniczyło 146 osób). W klasyfikacji netto zwyciężyli Sławomir Hruboń i Michał Śladowski. W kategorii Longest Drive (9 dołków) najlepszy
okazał się Jan Kaliński. W konkursie Chervo Closest zwyciężył Paweł Franka.
Turniej dla początkujących wygrali Krzysztof Czerniak i Mirosław Winiarski.
18 kwietnia w Kaliszu Pomorskim odbyła się centralna inauguracja Dni Olimpijczyka – obecni byli olimpijczycy, władze polskiego sportu, władze wojewódzkie; zorganizowano zawody sportowe i konferencję naukową. Trzynastoletnia
Justyna Bojczuk ze Szczecina została wyróżniona srebrnym medalem za rysunek
na temat IO w Pekinie.
W maju otwarto w Aeroklubie Szczecińskim Centrum Szybowcowe.
W uroczystości uczestniczyła szczecinianka Marta Najfeld – rekordzistka świata
w przelocie 100 km po trójkącie. Na Zamku Książąt Pomorskich obchodzono
w maju 60-lecie POGONI. Byli najlepsi zawodnicy, piłkarze i trenerzy. Przyznano ponad sto medali najbardziej zasłużonym. Również w maju przedstawiono rezultaty ubiegłorocznej rywalizacji na OOM. Pośród 867 klubów w Polsce
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
199
pierwsze miejsce zajął KUSY Szczecin, zgromadziwszy 180,84 pkt. Na MP
w racketlonie (tenis stołowy, badminton, tenis ziemny i squash) w grupie do
45 lat trzecie miejsce zajął Bogdan Nieżyński (Szczecin), a w deblu zwyciężyła
para Leszek Borys (Choszczno) i Robert Wyszyński (Szczecin). W Binowie rozegrano kolejny turniej golfowy. W poszczególnych grupach najlepsi byli: Bogdan
Witkowski, Wiktor Bąk, Jacek Sykulski i Paweł Grzelak – wszyscy ze Szczecina.
W Szczecinie, tak jak i w całym kraju, odbyły się majowe biegi oraz turnieje
sportowe miast i gmin. Pod koniec maja na Bulwarze Gdańskim w Szczecinie obchodzono 10-lecie Klubu Motorowodnego i Nart Wodnych TKKF ŚLIZG. Były
odznaczenia i pokazy. Klub Sportowy STAL zorganizował wielki festyn sportu,
rekreacji i zabawy dla dzieci i młodzieży pod nazwą „Ale frajda” – muzyka, taniec, loterie, nagrody.
W czerwcu HUSARIA Szczecin zajęła siódme miejsce w lidze futbolu amerykańskiego. Polska Federacja Sportu dla Wszystkich podała wyniki Sportowego Turnieju Miast i Gmin, zorganizowanego w Polsce. Zwyciężyło województwo zachodniopomorskie, w czym była zasługa TKKF. Klub rugby KASKADA
Szczecin zajął czwarte miejsce w rozegranym w Szczecinie ogólnopolskim turnieju siedmioosobowej odmiany rugby. Na zorganizowanych w Budapeszcie ME
w kręglach klasycznych Władysław Wakuliński (BRYZA Szczecin) wywalczył
drugie miejsce i zdobył srebrny medal. W czerwcu wybrano też nowy zarząd
GKS ARKONIA. Prezesem został Robert Gliwa, jego zastępcą – Robert Jurszo,
w skład zarządu weszli też Mieczysław Gosieniecki, Michał Wojciechowski, Maciej Grabowicz i Krystian Bara. Przewodniczącym Komisji Rewizyjnej został
Dariusz Filipowicz. W połowie czerwca wyruszyła ze Szczecina wyprawa w góry
Karakorum, zorganizowana przez SZCZECIŃSKI KLUB WYSOKOGÓRSKI.
Wzięli w niej udział m.in. Bartosz Duda i Jerzy Kawiak. Celem wyprawy były
szczyty Gaszerbrum (jest ich 7, najwyższy to Gaszerbrum I – 8068 m n.p.m.).
Część z nich zdobyto, ale zła pogoda nie pozwoliła zrealizować wszystkich planów. W Szczecinie często organizowano konkursy jazdy na deskorolce – niekiedy
brał w nich udział pływak Mateusz Sawrymowicz. W Berlinie szczecińscy i berlińscy samorządowcy rozegrali turniej golfowy. Marcin Borowski ze Szczecina
zdobył srebrny medal MP w getbolu. Pod koniec czerwca, z okazji rozgrywanych
w Szczecinie MP w lekkoatletyce, ukazała się książka Zbigniewa Szafkowskiego
z Gorzowa Wielkopolskiego pt. Sport w Szczecinie w latach 1996–2007. Fakty
i wydarzenia (ss. 308). KASKADA Szczecin zajęła szóste miejsce w Polsce
200
Zbigniew Szafkowski
w klasyfikacji Polskiego Związku Rugby. Najlepsi zawodnicy to: Paweł Kuźniarski, Paweł Pieczyński, Piotr Sipowicz, Damian Sitko i Piotr Defee.
W lipcu w góry Pamiru wyruszyli Zbigniew Kapuściński i Rafał Kaźmierczak, aby zdobyć Pik Pobiedy (7439 m n.p.m.). Są to amatorzy, którzy zdobyli już
Elbrus (5621 m n.p.m.) na Kaukazie i Mont Blanc (4810 m n.p.n.). W Binowie
rozegrano MP dziennikarzy w golfie. Andrzej Suprynowicz z „Głosu Szczecińskiego” zajął piąte miejsce, a drużynowo zwyciężyli redaktorzy Polskiego Radia
Szczecin: Zdzisław Tararako, Łukasz Szłemej oraz Piotr Dykiert.
W sierpniu rozegrano w Binowie wielki turniej golfa Polish Golfers Championship. Pod koniec sierpnia zorganizowano kilkudniowy rajd konny w okolicach Jeziora Głębokiego, aby uczcić bohaterów Września 1939 r. HUSARIA
Szczecin rozegrała kilka meczów ligowych w mniejszych miastach – Myślibórz,
Stargard – aby pokazać mieszkańcom, jak wygląda gra w futbol amerykański.
19–21 września odbył się w Dziwnowie Międzywojewódzki Sejmik Klubów Olimpijczyka i Rad Regionalnych Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Sejmik zorganizowała Zachodniopomorska Rada Olimpijska (prezes Stanisław
Kopeć) przy pomocy burmistrzów Dziwnowa, Świnoujścia, Międzyzdrojów
i Kamienia Pomorskiego oraz PKOl. Przybyło ponad czterdziestu olimpijczyków, z Markiem Kolbowiczem i Konradem Wasielewskim – złotymi medalistami
z Pekinu w wioślarstwie. Były pokazy sportowe, konferencja naukowa, występy
artystyczne.
W październiku wielki turniej golfowy w Binowie wygrał Norweg Paul Nilbrink. Na rozegranych w Pekinie I Światowych Igrzyskach Sportów Intelektualnych (szachy, go, brydż, warcaby, szachy chińskie) szczeciński brydżysta Konrad
Araszkiewicz zdobył srebrny medal. Po trzymiesięcznym remoncie oddano do
użytku halę SDS.
30 listopada szczecińscy olimpijczycy zebrali ponad 20 tys. zł na zakup
asystora kaszlu dla dzieci z hospicjum. Ogłoszono też wyniki współzawodnictwa
młodzieży – zwyciężyli: ŚLĄSK Wrocław i województwo mazowieckie; zachodniopomorskie zajęło dziewiąte miejsce, a Szczecin jako miasto był siódmy.
Prezesem Zachodniopomorskiej Federacji Sportu został Andrzej Montwiłł.
W połowie grudnia w Poddębicach rozegrano MP w siatkonodze Betsson
2008 – złoty medal zdobyli szczecinianie: Bartosz Ława, Arkadiusz Kondraciuk
i Stanisław Bożyczko, którzy wygrali wszystkie mecze. 22 grudnia prezydent
Lech Kaczyński odznaczył Złotym Krzyżem Zasługi Grzegorza Musztyfagę (trener niepełnosprawnych pływaków Szczecina) oraz Krzysztofa Chmielewskiego
Kronika sportowa Szczecina. Część XIII: 2008
201
(trener niepełnosprawnej lekkoatletki Renaty Chilewskiej), a także Paulinę Woźniak (niepełnosprawną pływaczkę) za osiągnięcia sportowe na paraolimpiadzie
w Pekinie. Medal dostała także R. Chilewska.
29 grudnia w Teatrze Polskim w Szczecinie odbyła się Wielka Gala Sportu,
połączona z ogłoszeniem wyników 55. plebiscytu „Kuriera Szczecińskiego” na
najlepszych sportowców w regionie za 2008 r. Najlepszymi zawodnikami zostali:
1. Marek Kolbowicz i Konrad Wasielewski z AZS Szczecin (wioślarstwo).
2. Monika Pyrek z MKL Szczecin (skok o tyczce).
3. Mirosław Olejnik ze SZCZECIŃSKICH SMOKÓW (kajakarstwo).
4. Katarzyna Baranowska z MKP Szczecin (pływanie).
5. Marcin Matkowski z KT MASTERS Szczecin (tenis ziemny).
6. Mateusz Sawrymowicz z MKP Szczecin (pływanie).
7. Kamil Kuczyński z MKS GRYF Szczecin (kolarstwo torowe).
8. Maria Cześnik z BIURA PODRÓŻY AS Szczecin (triatlon).
9. Rafał Ratajczyk z MKS GRYF Szczecin (kolarstwo torowe).
10. Marta Pihan z MKS KUSY Szczecin (gimnastyka sportowa).
Wśród trenerów wyróżniono:
1. Mirosława Drozda z MKP Szczecin (pływanie).
2. Krzysztofa Krupeckiego i Piotra Kulę z AZS Szczecin (wioślarstwo).
3. Jerzego Stańczaka z ORŁA Wałcz (wioślarstwo).
W gronie sportowców niepełnosprawnych zwyciężyła Renata Chilewska
(START Szczecin), zawodniczka startująca w rzutach lekkoatletycznych.
Literatura
„Głos Szczeciński” 2008.
Komunikaty z zawodów sportowych różnych dyscyplin z 2008 r.
„Kurier Szczeciński” 2008.
Sprawozdania z działalności sekcji i klubów sportowych Szczecina za 2008 r.
P R Z E G L Ą D Z A C H O D N I O P O M O R S K I
TOM XXV (LI V) RO K 2 0 1 0 Z E S Z YT 1
S P R A W O Z D A N I A
II POLSKO-NIEMIECKIE DNI MEDIÓW
W zeszłym roku odbyło się w Polsce wiele
spotkań organizowanych pod wspólnym
hasłem „20 lat później”. Dyskutowano
w nich na temat epokowych wydarzeń
1989 r. W centrum debat znalazł się Szczecin. W stolicy Pomorza Zachodniego
w dniach 17–19 czerwca 2009 r. odbyły się
II Polsko-Niemieckie Dni Mediów1, podczas których gościliśmy wysokiej rangi
świadków tamtych wydarzeń.
Rocznica dwudziestu lat niepodległej
Polski była okazją do spotkań i wymiany
poglądów nie tylko polskich i niemieckich
dziennikarzy oraz medioznawców, ale
również polityków z obydwu stron Odry.
Podczas trzydniowych obrad dyskutowano przede wszystkim o najważniejszych
aspektach pracy dziennikarzy z obydwu
krajów oraz o szczególnej roli i odpowiedzialności mediów w kształtowaniu
polsko-niemieckich stosunków w dwóch
ostatnich dekadach. Wielokrotnie podkreślano, iż rok 1989 był czasem przełomu.
Dziura wybita w murze berlińskim, stanowiąca logo II Polsko-Niemieckich Dni
Mediów, była alegorią pewnego „wyłomu”
również w stosunkach polsko-niemieckich, ale nie w wyobrażeniach na temat
sąsiedniego narodu. Dyskutowano o tym,
1
Pierwsze Polsko-Niemieckie Dni Mediów
odbyły się w 2008 r. w Poczdamie.
czy mur uprzedzeń i stereotypów zostanie
kiedyś w całości zlikwidowany.
Doktor Albrecht Lempp, dyrektor-członek Zarządu Fundacji Współpracy
Polsko-Niemieckiej, organizatora Dni
Mediów, witając gości powiedział: Polsko-Niemieckie Dni Mediów są wyrazem
naszego dążenia do kompetentnych, wyważonych chociaż krytycznych przekazów
w mediach polskich o Niemczech i w mediach niemieckich o Polsce. Biorąc pod
uwagę ogrom tematów podszytych emocjami w naszych relacjach, to nie jest
rzeczą ani łatwą ani oczywistą. Ale jest to
konieczne. Fakty nie znają emocji. Fakty
znają tylko różne punkty widzenia. Piękna polszczyzna dr. Lemppa wzbudziła
duże uznanie i została powitana gorącymi
oklaskami sali. Równie głęboko w pamięć
uczestników Dni Mediów zapadną słowa
wypowiedziane przez Lorenza Caffiera,
ministra spraw wewnętrznych Meklemburgii-Pomorza Przedniego: Występuję przed
wolnymi mediami wolnych zjednoczonych
Niemiec i wolnymi mediami wolnej Polski – dwadzieścia lat temu nie potrafiłbym
sobie tego nawet wyobrazić. Dziś po dwudziestu latach chciałbym powiedzieć: dziękuję ci Polsko!
Pierwszy dzień obrad otworzył 17
czerwca 2009 r. w Operze na Zamku Książąt Pomorskich niemiecki polityk Horst
204
Sprawozdania
Teltschik, przewodniczący Monachijskiej
Konferencji Bezpieczeństwa (do 2008 r.),
specjalny pełnomocnik w Urzędzie Kanclerza Niemiec Helmuta Kohla ds. negocjacji z Polską oraz doradca polityczny
ds. zagranicznych i bezpieczeństwa, wykładem inauguracyjnym zatytułowanym
20 lat później... W swoim przemówieniu
Teltschik poruszył wiele istotnych kwestii.
Pytał, w jakim kierunku powinna zmierzać Unia Europejska. To pociąg, który
rozpędza się coraz szybciej, ale nikt nie
zna ‘dworca przeznaczenia’ – porównywał Teltschik. Przekonywał, iż właśnie
Polska i Niemcy powinny być motorem
zmian w Unii. Jego zdaniem istotnym problemem będą stosunki z Rosją. Unia musi
w tej kwestii zacząć mówić jednym głosem.
Jeżeli tak nie będzie, dla Rosji jedynym
partnerem międzynarodowych rozmów
będą Stany Zjednoczone. Uroczystość
otwarcia II Polsko-Niemieckich Dni Mediów zwieńczyło prawykonanie Symfonii
Szczecińskiej skomponowanej specjalnie
na tę okazję przez Friedricha Schenkera.
Orkiestrę i chór poprowadził szczeciński
dyrygent Szymon Wyrzykowski.
Najważniejszym wydarzeniem II Polsko-Niemieckich Dni Mediów było Forum
Mediów, w ramach którego odbyły się trzy
panele dyskusyjne: „Szanse Europejczyków po 1989 roku – Co zyskaliśmy, a co
straciliśmy?”, „5, 10, 20: stosunki polsko-niemieckie w kontekście transatlantyckim”
oraz „Media pod presją! Jak kryzys gospodarczy wpłynie na media w Europie”.
Dyskusje zgromadziły w hotelu Radisson
SAS w Szczecinie blisko 350 przedstawicieli mediów i obserwatorów z Polski oraz
Niemiec. Debaty stały się nie tylko okazją
do polsko-niemieckiego spojrzenia na wy-
darzenia sprzed dwudziestu lat, ale także
próbą odpowiedzi na pytanie o kondycję
współczesnych mediów oraz ich przyszłość, o układ sił w świecie i rolę Unii
Europejskiej oraz NATO w formułowaniu
polityki zagranicznej wobec USA.
W pierwszej debacie plenarnej pt.
„Szanse Europejczyków po 1989 roku –
Co zyskaliśmy, a co straciliśmy?” w głównych rolach zobaczyliśmy architektów czasu przełomu: Lecha Wałęsę, prezydenta RP
w latach 1990–1995, oraz Hansa-Dietricha
Genschera, ministra spraw zagranicznych
Republiki Federalnej i wicekanclerza Niemiec w latach 1974–1992. Debatę poprowadzili Tomasz Lis z Telewizji Polskiej
i Steffen Seibert z niemieckiej ZDF. Genscher podkreślił, iż do upadku muru berlińskiego doprowadziło wielu Polaków,
z Janem Pawłem II na czele, oraz wydarzenia 1989 r. Sporo miejsca w tym panelu
poświęcono relacjom polsko-niemieckim
20 lat temu i obecnie. Lech Wałęsa przypomniał Hansowi-Dietrichowi Genscherowi
ich spotkanie w 1981 r. w Paryżu: Pamięta
Pan, jak mówiłem wówczas o zjednoczeniu Niemiec? Pan deklarował, że sytuacja
w NRD jest stabilna. – To prawda – odparł
Genscher – miał Pan rację, myśmy się mylili. Jednak Genscher podkreślił, że zanim
doszło do rozmów przy „okrągłym stole”,
jako minister zapewnił, iż polskie granice nie będą kwestionowane, gdy Niemcy
się zjednoczą. Ponadto Niemcy były też
pierwszym krajem, który opowiedział się
za członkostwem Polski w strukturach Unii
Europejskiej – podkreślił Genscher. Dyskusję wzbudziło pytanie Tomasz Lisa: Czy
tak po ludzku możemy dziś powiedzieć, że
Polacy i Niemcy się przyjaźnią? Genscher
zapewniał, iż Niemcy mają potrzebę przy-
Sprawozdania
jaźni. Należymy do tego samego sojuszu,
jeśli ktoś mówi, że to nic nie znaczy – wie
niewiele – powiedział były minister spraw
zagranicznych Niemiec. Gość zza Odry
przyznał, iż dyplomacja to nie to samo,
co zwyczajne, codzienne życie. Podał
przykład niemieckich mediów, które o dwudziestej rocznicy 4 czerwca 1989 r. pisały
niewiele. Jest raczej mniejsze zaintereso-
205
wanie Niemców tym, co się dzieje w Polsce, to raczej życzliwa neutralność. Wyjątek stanowi duże zainteresowanie polską
elitą polityczną – dodał Genscher. Znacznie bardziej sceptyczny był Lech Wałęsa:
Do przyjaźni potrzebujemy jeszcze dwóch
pokoleń, jednak rozwój skazuje nas na
przyjaźń. Wałęsa ostrzegł przed rozdrapywaniem historycznych ran.
1. Pierwsza debata plenarna zatytułowana „Szanse Europejczyków po 1989 roku
– Co zyskaliśmy, a co straciliśmy? – rozmowa z uczestnikami wydarzeń: Lechem Wałęsą
i Hansem-Dietrichem Genscherem. Moderatorami byli dziennikarze telewizyjni:
Tomasz Lis (TVP) oraz Steffen Seibert (ZDF)
(fot. K. Piechocki © Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej)
206
Sprawozdania
Tematem przewodnim drugiej debaty Forum Mediów były stosunki polsko-niemieckie w kontekście transatlantyckim. Grzegorz Miecugow, zastępca dyrektora programowego TVN24, wywołał
odważnie temat udziału Polski w wojnie
w Iraku, przypominając, iż Niemcy oraz
inne kraje europejskie nie wyraziły poparcia dla tej wojny; tym samym Polska
poparła Stany Zjednoczone. Zdaniem Janusza Reitera – zastępcy prezesa Wydawnictwa Presspublica i byłego ambasadora
RP w RFN i w USA – Europa potraktowała stanowisko Polski jako zdradę. Tego
samego zdania była Annette Dittert –
dyrektor studia ARD w Londynie, była
korespondentka w Polsce, Rosji, USA.
To był najtrudniejszy moment w mojej pracy zawodowej. Długo musiałam tłumaczyć,
czemu Polska naiwnie poparła politykę
Stanów wobec konfliktu w Iraku. Niemcy
nie rozumieli wówczas Polaków. Aleksander Kwaśniewski, który jako prezydent
Polski podjął wówczas decyzję o naszym
udziale w wojnie irackiej, powiedział: Teraz inaczej patrzę na tę wojnę. Wówczas
uważałem, iż trzeba stanąć u boku Ameryki, której tyle zawdzięczamy.
W dalszej części dyskusji rozmówcy
zwrócili uwagę na fakt, że od tamtych wydarzeń sytuacja polityczna Stanów Zjednoczonych, Polski, Niemiec się zmieniła.
Wszyscy stoją przed koniecznością znalezienia odpowiedzi na podstawowe pytanie
– jak dziś Europa powinna rozmawiać ze
Stanami? Ostatecznie nie znaleziono odpowiedzi na to pytanie. Kiedyś tandem
Francja–Niemcy mógł wiele inicjować
w Europie. Dziś sytuacja się zmieniła.
Mamy dwunastu nowych członków Unii,
przydałby się nowy „cylinder” – to mogłaby być Polska – zaproponował Günter
Pleuger, prezydent Europejskiego Uniwersytetu Viadrina we Frankfurcie nad Odrą,
były stały przedstawiciel RFN przy ONZ
(do 2006 r.). Uczestnicy drugiego panelu
Forum Mediów byli zgodni co do jednego:
że potrzeba nowego „trójkąta weimarskiego” oraz że reprezentacja państw Europy
powinna się stać silnym partnerem dla administracji prezydenta Baracka Obamy.
W kontekście aktualnej sytuacji mediów niezwykle ciekawą dyskusję przeprowadzili uczestnicy trzeciego panelu.
Zdaniem Jerzego Baczyńskiego, redaktora
naczelnego tygodnika „Polityka”, nie tylko kryzys gospodarczy, ale i rozwój Internetu jest poważnym zagrożeniem dla prasy drukowanej. Na przykładzie „Polityki”
podawał przykłady walki o przetrwanie
tradycyjnych mediów. Wyjścia są różne,
do „Polityki” dołącza się na przykład płyty. Nie ma wyjścia, trzeba poszukiwać nowych form docierania do czytelnika – mówił redaktor naczelny najpoczytniejszego
tygodnika w Polsce. Zastanawiano się
również, czy postępująca „tabloidyzacja”
środków przekazu nie stanowi zagrożenia
dla mediów opiniotwórczych. Christoph
Keese, dyrektor zarządzający koncernu
Axel Springer SA, banalizował problem,
twierdząc, iż zawsze będą istniały tytuły
bulwarowe i opiniotwórcze. Nie zgodził
się z tą tezą naczelny „Polityki”: Głupiejemy z roku na rok. Wprowadzenie do Polski
„Faktu” miało bardzo złe skutki i całkowicie zmieniło polski rynek prasy. Wmawia
się czytelnikom, że tytuły takie jak „Fakt”
są gazetami, kiedy one tymi gazetami nie
są, to są w całości produkty komercyjne.
Ma to wpływ na czytelników, którzy zaczęli
postrzegać prasę, jako część świata rozrywki – mówił Baczyński.
Sprawozdania
207
2. Panel „5, 10, 20: stosunki polsko-niemieckie w kontekście transatlantyckim”
– w którym uczestniczyli (od lewej) Janusz Reiter, Annette Dittert, Günter Pleuger
oraz Aleksander Kwaśniewski. Moderatorami (w środku) byli: Grzegorz Miecugow, szef zespołu,
wydawca w TVN24, oraz Christoph von Marschall,
korespondent dziennika „Der Tagesspiegel” w USA
(fot. K. Piechocki © Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej)
3. Trzeci panel dyskusyjny, zatytułowany „Media pod presją!
Jak kryzys gospodarczy wpłynie na media w Europie?”
Od lewej: Jerzy Baczyński, redaktor naczelny „Polityki”, Christoph Keese, dyrektor zarządający
koncernu Axel Springer SA, Jean-Luc Testault, redaktor naczelny Agence France Press na Francję
(fot. K. Piechocki © Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej)
208
Sprawozdania
4. Laureaci Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej w kategorii „telewizja”:
Martin Schöne i Tobias Gohlis za film Crime time – Tod in Breslau.
Nagrodę wręcza dr Ingrid Hamm, dyrektor Zarządzająca Fundacji Roberta Boscha
(fot. K. Piechocki © Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej)
Christoph Keese zwrócił uwagę na
proces rozwoju Internetu. Dobro materialne, jakim był artykuł publikowany w prasie, zostało przekształcone w dobro niematerialne. Publikując artykuły prasowe w Internecie, wydawca oddaje swoje dobra za
darmo. I dlatego kryzys przyśpiesza śmierć
tradycyjnych mediów drukowanych. Proszę spojrzeć na USA, gdzie najwcześniej
widać trendy w mediach – tam media drukowane padają – dodał Jerzy Baczyński.
Uroczystym akcentem Dni Mediów
było wręczenie Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej2 w trzech kategoriach dla twórców, którzy swoimi pracami
2
Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska przyznawana jest od 1997 r. W 2008 r. po
raz pierwszy nagroda została wręczona podczas
Polsko-Niemieckich Dni Mediów, które miały
swoją premierę w czerwcu w Poczdamie.
przyczyniają się do poprawy stosunków
polsko-niemieckich. Redaktorzy najlepszych prac, które zostały opublikowane
– ukazały się drukiem, zostały wyemitowane bądź udostępnione w Internecie
w roku poprzedzającym przyznanie nagrody – otrzymują nagrodę w wysokości
5000 euro w każdej kategorii. Fundatorami
są trzy kraje związkowe: Brandenburgia,
Meklemburgia-Pomorze Przednie i Wolne
Państwo Saksonia oraz trzy województwa: dolnośląskie, lubuskie i zachodniopomorskie, jak również Fundacja Roberta
Boscha i Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej. Do tegorocznej, XII edycji
konkursu o Polsko-Niemiecką Nagrodę
Dziennikarską nadesłano 145 prac (70
z Niemiec i 75 z Polski). Z Zachodniopomorskiego nominowani do nagrody byli:
Sprawozdania
Jolanta Rudnik z audycją Łaskawa śmierć
(Radio Koszalin) oraz Monika Mazanek-Wilczyńska z programem Ekspansja na
zachód (TVP Szczecin).
Gala finałowa odbyła się w Teatrze
Współczesnym i we wnętrzach Muzeum
Narodowego przy Wałach Chrobrego. Na
podstawie werdyktu czternastu jurorów
konkursu zwycięskie laury spośród osiemnastu nominowanych prac otrzymali:
w kategorii „prasa” – Włodzimierz Nowak za reportaż Po drugiej stronie znaczka, opublikowany w „Dużym Formacie”,
magazynie „Gazety Wyborczej”; w kategorii „radio” – Alicja Kulik za reportaż
Na początku było marzenie, który był
emitowany na antenie Polskiego Radia
Olsztyn; w kategorii „telewizja” – Martin Schöne i Tobias Gohlis za film Crime
time – Tod in Breslau, pokazany w telewizji ZDF infokanal.
209
W 2009 r. Polsko-Niemieckie Dni
Mediów zostały zorganizowane wspólnie przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, Fundację Roberta Boscha,
Województwo Zachodniopomorskie oraz
Miasto Szczecin. Patronatu II Polsko-Niemieckim Dniom Mediów udzielili: marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski
oraz przewodniczący Niemieckiego Bundestagu Norbert Lammert. „Dni Mediów”
można uznać za jedno z najważniejszych
wydarzeń życia społeczno-politycznego
Szczecina w roku 2009. Za rok gospodarzem Dni Mediów będzie Saksonia.
PAULINA OLECHOWSKA
W materiale wykorzystano:
www.dnimediow.org
www.wzp.pl
P R Z E G L Ą D Z A C H O D N I O P O M O R S K I
TOM XXV (LI V) RO K 2 0 1 0 Z E S Z YT 1
RECENZJE∗OMÓWIENIA∗POLEMIKI
Trylogia 60-lecia Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie.
Red. Ireneusz Kojder. Oprac. B. Baranowska, M. Dudek, A.M. Ruchlewicz. Wydawnictwo Pomorskiej Akademii Medycznej. Szczecin
2008, t. I, cz. 1, ss. 350, cz. 2, ss. 349; t. II, ss. 388; t. III, ss. 253
Opracowanie zbiorowe pod naczelną redakcją prof. Ireneusza Kojdera poświęcone jest w całości jednej z najstarszych
wyższych uczelni Szczecina – Pomorskiej Akademii Medycznej. Poszczególne
tomy mają własne tytuły: I. Oni tworzyli
uczelnię. Poczet profesury i kierowników
akademickich; II. Powstawanie uczelni medycznej na Pomorzu Zachodnim.
Historia nauczania dziedzin medycyny
w Pomorskiej Akademii Medycznej;
III. Od Akademii Lekarskiej w stronę Uniwersytetu Medycznego. Instytucja.
Jest to dzieło monumentalne o charakterze dokumentarnym, ujmujące w całości najważniejsze momenty dziejów historycznych tej szczecińskiej uczelni, mającej ogromne zasługi dla społeczeństwa
polskiego.
W tomie I, złożonym z dwóch części
(A–L, Ł–Ż), zaprezentowano krótkie notki
biograficzne pracowników uczelni, którzy
według redaktora całości tworzyli uczelnię
na przestrzeni ubiegłych sześćdziesięciu
lat. Biogramy są bardzo zwięzłe, w granicach od jednej czwartej do niepełnej jednej
strony, co zrozumiałe, jeśli się weźmie pod
uwagę ogromną liczbę osób, które „prze-
szły” przez tę uczelnię. Prawie wszyscy to
lekarze. Przy każdym biogramie zamieszczono fotografię osoby, której on dotyczy.
Notki zawierają podstawowe dane z życia
danej osoby i jej pracy w zawodzie. Zapewne nieobojętna w tym względzie musiała
być objętość całego dzieła, niemniej jednak szkoda, że nie dodano jeszcze dat zgonów osób już nieżyjących. Przy niektórych
zaś biogramach aż się prosi o wymienienie
choćby 4–5 tytułów najważniejszych publikacji naukowych prezentowanej osoby,
tym bardziej że na każdej bez mała stronie
pozostało jeszcze sporo wolnego miejsca,
które pomieściłoby taką informację. Tom
ten, niesłychanie ważny, przedstawia sylwetki wszystkich, którzy zaistnieli w życiu
uczelni i tę uczelnię tworzyli, zwłaszcza
w początkowych, bardzo trudnych i niekorzystnych warunkach, a następnie unowocześniali ją wraz z postępem w naukach
medycznych. W efekcie zaś końcowym
doprowadzili do wykształcenia tysięcy lekarzy różnych specjalności, znanych dziś
nierzadko na całym świecie.
Tom II zawiera faktyczną historię
uczelni, jej poszczególnych części składowych, tj. katedr, klinik, zakładów, sa-
212
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
modzielnych pracowni oraz wydawnictwa
naukowego. W tomie tym przedstawiono
również dzieje medycyny i nauk medycznych w Szczecinie od czasów średniowiecznych aż do współczesności. Poszczególne podrozdziały opracowane zostały
przez obecnych profesorów – kierowników jednostek uczelnianych, toteż historia
uczelni przedstawiana jest z ich punktu widzenia. Należy jednak podkreślić dbałość
autorów o stronę źródłową, dokumentarną
ich dociekań.
W tomie III najbardziej chyba uwidocznił się dokumentarny charakter całego
dzieła. Znalazły się tam imienne zestawy
kadry naukowej i kierowniczej akademii
oraz pracowników administracji i obsługi.
Szczególnie cenne są fragmenty odnoszące
się do pierwszego okresu, inaugurującego
działalność uczelni. Znajdziemy tu wiele
reprodukcji oryginalnych dokumentów
dotyczących jej powstania, reprodukcje
artykułów z ówczesnej szczecińskiej prasy
i pism fachowych. Są tam również liczne
dawne zdjęcia obrazujące pracę wewnątrzuczelnianą, fotografie wszystkich rektorów
uczelni, prorektorów, dziekanów. Tutaj też
znajdują się imienne wykazy wychowanków PAM, ale tylko z lat 1999–2008. Jak
zaznaczyli autorzy, wykazy te są uzupełnieniem podobnego spisu umieszczonego
w opublikowanym w 1998 r. wydawnictwie PAM pt. Album pięćdziesięciolecia
Pomorskiej Akademii Medycznej. Nauczyciele i wychowankowie. Szczecin 1948–
1998. Zamieszczenie wszystkich nazwisk
w jednym miejscu Trylogii z pewnością
pociągnęłoby za sobą konieczność wydania osobnego tomu. Nie zapomniano też
o studentach, którym w tej części poświęcono specjalny podrozdział, przedstawiono ich udział w życiu uczelni, pracy studenckich towarzystw społecznych, życiu
kulturalnym – np. wydawanie własnych
periodyków. Na końcu tomu umieszczono
zdjęcia wszystkich budynków – siedzib
jednostek organizacyjnych PAM.
W sumie otrzymaliśmy niezwykle
cenną publikację dokumentującą 60-letnią
działalność powstałej już w 1948 r., drugiej
wyższej uczelni akademickiej w Szczecinie. Zapisała się ona złotymi zgłoskami w polskiej nauce medycznej i służbie
zdrowia. Słowa uznania należą się całemu
zespołowi autorskiemu, działającemu pod
kierunkiem prof. Ireneusza Kojdera. Uznanie trzeba wyrazić również Wydawnictwu
PAM za estetyczne pod względem poligraficznym wydanie tej publikacji.
TADEUSZ BIAŁECKI
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
213
Odra – Oder. Panorama europejskiej rzeki. Red. Karl Schlögel, Beata
Halicka. Wydawnictwo Instytutowe. Skórzyn 2008, ss. 342
W dniach 27–30 kwietnia 2006 r. we
Frankfurcie nad Odrą i Słubicach odbyła
się konferencja Odra – Oder. Nadodrze na
nowej mapie Europy – rekonstrukcja Odry
jako przestrzeni kulturowej. Pokłosiem tematów podjętych na tej konferencji była
niemieckojęzyczna publikacja z 2007 r.,
a w roku następnym (2008) otrzymaliśmy
jej polskojęzyczną wersję.
Książka stanowi element szerszej
i realizowanej przez środowisko związane
z frankfurcką Viadriną koncepcji międzynarodowej i ponadnarodowej pracy badawczej w Nadodrzu (ze wstępu), która ma
z jednej strony ująć Odrę w jej możliwie
licznych aspektach (historycznym, kulturowym, geograficznym, etnograficznym
i in.), a z drugiej stworzyć multiregionalną
platformę współpracy transgranicznej.
Publikacja składa się z sześciu części oraz otwierającego wprowadzenia
i zamykającej notki o autorach. Poszczególne działy (I. Odra a dyskursy o rzece,
II. Elementy przestrzeni kulturowej Odry,
III. Żegluga a życie na Odrze, IV. Destrukcja i tworzenie na nowo przestrzeni odrzańskiej w XX wieku, V. Nowe drogi na
Odrze i w Nadodrzu, VI. Odra – obrazy
z wystawy) zbudowane są z podobnej liczby artykułów, dzięki czemu materiał rozłożony jest dość równomiernie i nie odczuwa się dysonansu powodowanego „faworyzowaniem” któregoś zagadnienia. Dziwi
nieco zawarte w tytule dwujęzyczne określenie rzeki; można się jedynie domyślać
(redaktorzy tego nie wyjaśniają), że zabieg ten ma podkreślić spojrzenie na Odrę
z jej dwóch przeciwległych brzegów. Uzu-
pełnieniem są ciekawe ilustracje (dlaczego nie przetłumaczono legendy w ryc. 20
i 21?) oraz wielkoarkuszowa Rekonstrukcja map Zarządu Regulacji Rzeki Odry...
w kieszeni na trzeciej stronie okładki.
Nie czując się kompetentnym, nie
chciałbym w żaden sposób odnosić się
do wszystkich zawartych w publikacji
artykułów, które, jak zawsze przy takich
przedsięwzięciach, są przekrojem różnych
szkół, warsztatów i sposobów ujmowania
tematu. Dzięki temu otrzymaliśmy lekturę nienużącą, dającą wiele do myślenia.
Pragnę jednak odnieść się do kilku tekstów, których przedmiot z różnych powodów jest mi bliższy. Zdaję też sobie sprawę
– co z całą mocą chciałbym podkreślić – że
w żaden sposób nie są one reprezentatywne dla omawianego dzieła, choćby przez
fakt znaczących różnic objętościowych.
Książka pod redakcją Karla Schlögela i Beaty Halickiej to pozycja bardzo
ważna, co trzeba podkreślić szczególnie,
a zawarty w niej artykuł Andrzeja Piskozuba należy potraktować jako swego rodzaju
manifest programowy (Jakiej monografii
Odry nam potrzeba? Przesłanki metodologiczne monografii wielkiej bałtyckiej
rzeki). Odra rzeczywiście potrzebuje nowoczesnej, rzetelnej monografii, która
ukaże ją we wszelkich aspektach. Wzorem
tutaj może się stać przywołana w innym
miejscu francuska szkoła Annales, która
dała nie tylko monografię Renu Luciena
Febvre’a (kilkakrotnie w różnych tekstach
wspomnianą) ale i znakomitą panoramę
Morza Śródziemnego w XVI w. Fernanda Braudela. Bez wątpienia potrzebna
214
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
jest praca odarta z politycznych zapotrzebowań, jakim często ulegała historiografia minionych pięćdziesięciu lat, a chyba ulega w jakimś stopniu i w tej chwili.
Andrzej Piskozub zwraca uwagę, że istniejąca, przestarzała publikacja1 to „informator”, mający wypełnić lukę w wiedzy
o rzece nigdy niepłynącej w granicach państwa polskiego i podobnie jak wiele wówczas pisanych książek stworzona została
pod konkretne zapotrzebowanie społeczne,
a w jeszcze większym stopniu – polityczne.
Omawiana tu książka poruszyła
także zagadnienia wiążące się geografią
ptolemejską. To temat szalenie ciekawy
i – jak pokazują niedawne publikacje
– także kontrowersyjny2. W pracy Halickiej i Schlögela Tatjana Schoffer podjęła
w krótkiej notatce kwestię pochodzenia nazwy Odry, odnosząc się m.in. do zapisów
ptolemejskich (Notatka o etymologii nazw
Odra, Oder, Viadrus). Obszernie referując
nowszą (poza jednym wyjątkiem z lat 80.
XX w. i późniejszą) literaturę niemieckojęzyczną, pozwoliła sobie autorka na wiele
uogólnień i skrótów myślowych, przez co
Notatka... ma charakter nieomal wyciągu
z podręcznika. Sprawia także wrażenie, że
o Odrze piszą jedynie badacze i publicyści
z jej lewego brzegu. Nasuwa się pytanie:
czy można zajmować się rzeką dzielącą/
łączącą dwa tak różne narody w oparciu
1
Monografia Odry. Red. A. Grodek,
M. Kiełczewska-Zaleska, A. Zierhoffer. Poznań
1948.
2
Piszący te słowa w „Polskim Przeglądzie Kartograficznym” 2009, nr 1 opublikował krytyczne uwagi pt. Na marginesie nowej
interpretacji „Geografii” Ptolemeusza. Tutaj
odniesiono się do pewnych hipotez i kontrowersji wynikłych z nowego niemieckojęzycznego
przekładu Geografii, które dotyczą kwestii lokalizacji i nazewnictwa Odry.
o ustalenia nauki tylko jednego z nich? Dla
przykładu: kwestie etymologii i różnych
wariantów nazwy Odry omówił szczegółowo Jerzy Strzelczyk, historyk, którego
trudno postawić w innym niż pierwszy
szeregu polskich uczonych3. Wypomnienie w tym miejscu badaczom niemieckim
praktycznie zupełnego braku rozeznania
w polskiej literaturze, szczególnie tej starszej, staje się ze wszech miar usprawiedliwionym i naturalnym następstwem takiej
konstatacji.
W książce znajduje się także Notatka o kartografii Odry Wolfganga Krefta,
z którą wiązałem szczere nadzieje, jako
że sam swego czasu zajmowałem się tą
problematyką. Niestety, pozostawiła ona
jednak duży niedosyt, a w wielu miejscach
wymaga uściślenia i korekty. Można by
wymienić więcej takich spostrzeżeń, pozostanę jednak przy dwóch. Po pierwsze,
na „dawnych mapach [...] serii [sic!] Germania” (domyślać się jedynie można, że
chodzi o mapy Ptolemeusza, który Odrę
prezentował w ramach tzw. Magna Germania) Odra nie była wcale rzeką „marginalną”, jak chce tego autor, a jedną z kilku
najważniejszych pomiędzy Renem a Wisłą.
Do tej pory jej lokalizacja stanowi przedmiot dyskusji historyków (por. przyp. 2).
Nie zgodzę się też z autorem, że
Odra status rzeki granicznej otrzymała dopiero po zakończeniu wojny w 1945 r., przy
czym pojęcie „granicy” można tu sprowadzić do najprostszej i najbardziej oczywistej definicji – granicy administracyjnej,
a więc takiej, która oddziela od siebie dwa
różne organizmy administracyjne (różne
3
J. Strzelczyk, Viados. W: Słownik starożytności słowiańskich. Red. G. Labuda, Z. Stieber.
T. VI, cz. 2, Wrocław 1980, s. 406–407.
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
państwa lub jednostki w ramach jednego
z nich). Począwszy od pełnego średniowiecza (XIII/XIV w.), Odra zawsze w swoim
środkowym biegu była rzeką graniczną.
W ramach państwa brandenburskiego oddzielała zawsze traktowaną inaczej Nową
Marchię (niezależnie, czy był to okres panowania Luksemburgów, Krzyżaków, Hohenzollernów) od marchii elektoralnej. Od
traktatu westfalskiego (1648), kiedy mniej
więcej na linii Odry podzielono dawne
Księstwo Pomorskie pomiędzy Szwecję
a Brandenburgię, zjawisko to jest widoczne
także i w biegu rzeki na północ od granic
Pomorza z tą ostatnią. Ten stan utrzymał
się aż do kresu państwowości niemieckiej
na tym obszarze. W tej chwili, niezależnie
od funkcjonowania euroregionów, stale
rozwijającej się współpracy transgranicznej i przynależności obu państw do strefy
Schengen, Odra wciąż pozostaje administracyjną granicą dwóch państw, a więc jej
graniczny charakter jest zachowany, a nie
narzucony.
Powyższe krytyczne uwagi odnoszą się jedynie do niewielkiego wycinka
tej obszernej publikacji. W żadnym wypadku nie umniejszają jej wartości, co
więcej – powtórnie chcę podkreślić jej
wartość, a często pionierski charakter.
Oprócz wspomnianego wyżej Andrzeja
Piskozuba cenne wydają się rozważania
215
Horsta Wernickego (Miasta hanzeatyckie
nad Odrą: Szczecin, Frankfurt, Wrocław
– próba porównania). Można je potraktować jako głos w modnych ostatnio próbach porównań Wrocławia ze Szczecinem
w rozmaitych aspektach funkcjonowania
i przeszłości obu miast. Interesująco w tym
kontekście jawi się włączenie do tego tandemu Frankfurtu.
Ciekawa jest także synteza myśli
politycznej Zygmunta Wojciechowskiego
i miejsce w niej Odry (Markus Krzoska,
Znaczenie Odry w myśli politycznej Zygmunta Wojciechowskiego (1900–1955)).
Wojciechowski to jedna z postaci najważniejszych dla rozwoju polskiej myśli zachodniej, szczególnie w okresie międzywojennym, które wywarły na nią wpływ
nie do przecenienia.
Jako mieszkaniec Nadodrza, w jakimś stopniu zaangażowany w naukowe
i popularyzatorskie działania na tym obszarze, z dużym zainteresowaniem przyjąłem
ukazanie się publikacji Beaty Halickiej
i Karla Schlögela. Mimo pewnych niedoskonałości (lecz cóż jest ich pozbawione?)
książka ta to lektura obowiązkowa dla
każdego zainteresowanego historycznym
i kulturowym obliczem Odry, a wartość tej
publikacji bezsprzecznie podnosi interdyscyplinarność prezentowanego materiału.
RADOSŁAW SKRYCKI
216
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
Granica. Red. Jacek Schmidt. Awel. Poznań 2007, ss. 96, mapy, ilustracje
Także w naszym „cechu” występuje skłonność do przyznawania pierwszeństwa
w „wewnętrznej” hierarchii publikacjom
opasłym, których powstawaniu sprzyja
likwidacja po 1989 r. deficytu papieru,
rozwój technik poligraficznych i komputer, który zakończył dominację „Olimpii”,
„Łucznika” – narzędzi pracy jawiących się
generacji naszych uczniów jako eksponaty
jak najbardziej muzealne...
Tymczasem pojawiają się w naszym środowisku książki skromnej objętości i średniego formatu, które stanowią
jednak kamienie milowe w historiografii.
Do publikacji wyznaczających standardy
osiągnięć historiografii polskiej minionego roku należy m.in. zarówno O nas bez
nas, pokłosie XVIII Kongresu Historyków Polskich w Krakowie we wrześniu
2004 r.*,4 jak i recenzowane studium
o granicy. Jest ono próbą ujęcia fenomenu
kordonu zaborowego, rozumianego jako
pas ziemi dzielącej mocarstwa zaborcze
i samych Polaków; granicy rozumianej
jako sfera psychologii, definiowania się
interesów mocarstw, jako linia utrwalająca
istotne różnice cywilizacyjne i kulturowe
podzielonego narodu polskiego. Tak pojmowana rola granicy nie zajmowała dotąd
historyków, odsyłających czytelników do
atłasów historycznych.
Książeczka powstała wysiłkiem czterech badaczy ze środowiska poznańskiego
(geografa, historyka, etnologa i przedstawiciela antropologii) oraz działaczki sa4*
W. Molik, H. Żaliński [moderatorzy]
„O nas bez nas”. Historia Polski w historiografiach obcych. Poznań 2007.
morządowej i kulturalnej z Pyzdr. Grupa ta
zaproponowała inny niż tradycyjny sposób
myślenia o granicy powstałej wskutek decyzji kongresu wiedeńskiego, granicy między Prusami/Niemcami a Rosją; granicy,
która na sto lat przedzieliła Wielkopolskę.
We wstępie czytamy, że polityka
zaborców w sferze prawa, gospodarki
i kultury zaowocowała pojawianiem się
i utrwalaniem z czasem istotnych różnic
między podzielonymi częściami Wielkopolski i ich mieszkańcami. Konsekwencje
tego podziału są do dziś widoczne w infrastrukturze, sieci i formach zabudowy,
strukturze własności ziemi, w mentalności
i życiu społecznym.
Zasadniczą część książki otwiera
tekst pióra Witolda Molika (Granica prusko-rosyjska w okresie zaborów w Wielkopolsce. Przegląd problematyki badawczej),
który w pierwszych słowach słusznie podkreślił pionierski charakter całego przedsięwzięcia. Bogata problematyka granic
między mocarstwami zaborczymi, które
podzieliły ziemie I Rzeczypospolitej na
123 lata, nie przyciągnęła w szerszym zakresie zainteresowania historyków. A przecież – zaznacza autor – granice te miały
szeroki wymiar europejski, tak jak granica
prusko-rosyjska będąca granicą zarówno
międzypaństwową, jak i cywilizacyjną,
a także jedną z najdłuższych w XIX-wiecznej Europie (1113 km). Molik postuluje
podjęcie szerokich, interdyscyplinarnych
badań nad granicą prusko-rosyjską w Wielkopolsce. Prezentuje szeroką panoramę
zagadnień historycznych towarzyszących
jej funkcjonowaniu, z których każde uzna-
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
je za godne osobnej monografii lub artykułu. Autor wskazuje na kwestie przebiegu
tej granicy w terenie zróżnicowanym pod
względem topografii, na jej wygląd, liczbę
posterunków granicznych i na określone
urzędowo reguły ich funkcjonowania oraz
przepustowości, na liczebność pruskich
i rosyjskich służb granicznych, ich strukturę oraz efektywność działania. Problemy te
czekają na zbadanie, głównie w archiwaliach, bo barwnie i krótko opisywane są w
pamiętnikach. Molik przypomina dalej, że
w miastach i miasteczkach po obu stronach
granicy stacjonowały garnizony, istniała
prusko-rosyjska współpraca graniczna. Jej
intensywność odzwierciedlała aktualny
stan stosunków politycznych między monarchiami Hohenzollernów i Romanowów
w latach 1815–1914. Kolejnymi kwestiami ważnymi dla funkcjonowania granicy
i przyległych do niej obszarów były geografia i stan dróg biegnących przez granicę, stan poczty, funkcjonowanie połączeń
kolejowych między Królestwem Polskim
a Wielkopolską. Poznaniacy jadący do
Warszawy musieli podróżować okrężną
trasą (przesiadki w Toruniu i Aleksandrowie Kujawskim). Podnosi też autor problem uciążliwych przeszkód administracyjnych, jakie czekały na podróżujących
przez tę granicę, dotkliwych zwłaszcza
przez restrykcyjną politykę paszportową
Rosji, łagodzoną systemem łapówek dla
urzędników carskich... Granicę przekraczali także śpieszący do robót sezonowych
w Niemczech mieszkańcy Królestwa. Była
też granica świadkiem tragicznych kart
narodu polskiego, gdy wykorzystywali ją
Polacy śpieszący do powstań narodowych
(1831/31, 1848, 1863/64), wyrzucani
217
w ramach „rugów pruskich” lub chroniący
się w Prusach przed rosyjskimi represjami,
zbiegający przed barbarzyńskim poborem
do wojska rosyjskiego. Kwestie te autor
omawia szeroko, kierując uwagę także na
granicę rosyjsko-pruską w obszarze Mazur
i Mazowsza. Wskazuje też Witold Molik
na znaczenie przemytu zakazanej literatury narodowej m.in. przez emisariuszy
emigracyjnych, przerzutu korespondencji,
broni, pieniędzy, ale i na rolę wielkiego
i małego przemytu płodów rolnych i towarów w ogóle. W tym ostatnim zakresie
wykształcić się miały w poszczególnych
wsiach „zagłębia przemytnicze”. W końcowych uwagach czytamy o tej granicy
jako czynniku hamującym rozwój handlu
i gospodarki, dotkliwie ograniczającym
kontakty polityczne, kulturalne i rodzinne; jako o linii dzielącej światy, także te
dotyczące postrzegania Niemiec – Polacy
ze „wschodnich krańców Europy”, niedoświadczający na co dzień ucisku germanizacyjnego, formułowali niekiedy entuzjastyczne opinie o cywilizacji niemieckiej.
Konsekwencje istnienia granicy prusko-rosyjskiej dla stosunków ekonomicznych, własnościowych, poziomu życia
materialnego ludności interesującego nas
obszaru omawia Andrzej Brencz (Zróżnicowanie kultury ludowej Wielkopolski
– szkic etnograficzny), który skupił się na
przemianach w tzw. wąskim pograniczu,
stwierdzając tam wykształcenie się w ciągu XIX w. specyficznej sytuacji społeczno-kulturowej. Autor formułuje tezę, iż
na kształtowanie się takiej sytuacji wpływ
miała równorzędność lub nadrzędność/
podrzędność zasadniczych czynników
społeczno-gospodarczych oddziałujących
218
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
na podzieloną granicą Wielkopolskę.
Brencz formułuje cechy podlegającego
kapitalistycznym przemianom rolnictwa
Wielkopolski „pruskiej” w sferze struktury własności ziemi, metod jej uprawy,
wpływu rolnictwa na pozarolnicze działy
gospodarki, rozwoju wewnętrznego rynku towarowego, poziomy nowoczesności
wsi – procesy te zachodziły niesłychanie
wolno we wschodniej (rosyjskiej) części Wielkopolski, której rolnictwo i wieś
wykazywały daleko posunięte zacofanie.
Pogłębił je, jak słusznie stwierdza autor,
wielki kryzys agrarny lat 80.–90. XIX w.,
nieznany rodakom w pruskiej części Wielkopolski, będącym beneficjantami barier
celnych, chroniących rolnictwo Rzeszy
przed zalewem taniego zboża z Rosji,
Austro-Węgier, ale też, dodajmy, masła
i wełny z Argentyny, USA i Australii. Autor
konstatuje, że pojawiła się wówczas granica dzieląca obszar niegdyś jednolity na
tereny o odmiennym obliczu kulturowym,
a liczne ślady tego podziału istnieją do dziś.
Następnie omawia stan badań etnograficznych w Wielkopolsce, który umożliwiłby
uchwycenie wspomnianych odmienności oraz ich składowych. Odmienności
te przedstawił autor m.in. na przykładzie
budownictwa, rolnictwa, transportu (różnice w konstrukcji i wyposażeniu wozów
konnych; w płd.-wsch. Wielkopolsce zachowały się dwie nazwy dawnego wozu
o węższym rozstawie kół), pożywienia
(w Wielkopolsce „pruskiej” po 1850 r. znikają niedożywienie i okresowy głód; pojawiają się różnice w przetwórstwie żywności). Szczególnie interesująco wypadły
rozważania o różnicach w sferze kultury
społecznej i duchowej, których stwierdze-
nie wymaga interdyscyplinarnego charakteru narzędzi badawczych. Mam na myśli
przywiązanie do tradycji, skalę konfrontacji z władzą, tak wszechobecną w „pruskiej” Wielkopolsce np. wskutek rygorystycznie realizowanej germanizacji. Autor
świadom jest wysokiego stopnia komplikacji materii, gdy pisze, iż pogranicza
tego nie pozwalają wyznaczyć materiały
z zakresu obrzędowości, jako że zwyczaje i obrzędy, zwłaszcza o starszej metryce,
mają inny zasięg. Odmienności stwierdza
Brencz na podstawie składowych kultury
ludowej, dominujących lub występujących
głównie w południowo-wschodniej części
Wielkopolski. Należały do nich np.: miejsce niedźwiedzia w pochodach przebierańców („tradycja pochodu niedźwiedzi”),
zwyczaj wywożenia młodych mężatek,
stanowiący w istocie formę ich wkupienia
się do grona gospodyń („przyjęcie młodożeńcowej”, najdłużej utrzymujące się właśnie w tej części Wielkopolski). W dalszym
nawiązaniu do etnograficzno-pojęciowych
poszukiwań wspomnianych odmienności
formułuje autor uwagi na temat samookreśleń: Wielkopolanin (znaczenie szersze)
oraz Poznaniak (znaczenie węższe).
Relacja ta jest punktem wyjścia do
rozważań w najobszerniejszym artykule,
pióra Jacka Schmidta (Niewidzialna granica), definiującego problem miejsca granicy i pogranicza w mentalności współczesnych. Jest ona dodatkowym argumentem
za istnieniem wspomnianych, wywodzących się z granic zaborowych, podziałów
Wielkopolski. Przedtem jednak autor, zarazem redaktor publikacji, omawia drogę
wiodącą do jej powstania, zwraca uwagę
na pionierski charakter jej tytułu i zawar-
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
tości, dostrzegając genezę projektu badawczego (który J. Schmidt pielęgnował od
lat 90. XX w.) w zachęcie, jaką stanowił
dlań pewien renesans społecznych odwołań do problematyki pograniczy. Dowiadujemy się nadto, że inicjatorem wydania książki było Towarzystwo Kulturalne
w Pyzdrach.
W swojej części Jacek Schmidt zaprezentował stereotyp grupowy Wielkopolan z obu stron granicy, odnoszący się
do mentalnych, społecznych i fizycznych
cech grupy własnej i sąsiadów zza byłego
kordonu. Punktem wyjścia materiału empirycznego jest stwierdzenie, że mieszkańcy
pruskiej strony pogranicza deklarowali się
jako Poznaniacy, mieszkający w Poznańskiem, jako ludzie połączeni określoną formą samoidentyfikacji, określonym typem
mentalności, wspólnotą norm, specyficznym stylem życia i filozofią życiową. Ludzie ci nie uważali leżących za „kordonem”
ziem za część Poznańskiego, mieszkającej
tam ludności – za Poznaniaków, a więc
i za mieszkających na terenie Wielkopolski. Rezultatem konfrontacji opinii Poznaniaków z poglądami na ten temat, wyrażanymi przez mieszkańców wschodniej,
„rosyjskiej” strony pogranicza, była zaskakująca konstatacja: większość z nich uważała się za mieszkańców Wielkopolski, nie
czuli się natomiast Poznaniakami. Mieszkańcy wschodniej części Wielkopolski nie
traktowali pojęć Poznańskie i Wielkopolska
jako synonimów, uważając ten pierwszy
obszar za część drugiego, co autor tłumaczy aspiracjami ludności omawianej części Wielkopolski do bliższych związków
z Poznaniem jako centrum regionalnym,
administracyjnym i kulturalnym. Schmidt
219
konstatuje, że przebieg wschodniej granicy Poznańskiego i Wielkopolski znacznie
się różnił; wschodnia granica tej ostatniej
zbliżała się przebiegiem do swego historycznego kształtu w XVI–XVIII w. Różnice „międzykordonowe” wystąpiły również
w zakresie mowy i przezwisk lokalnych,
używanych na pograniczu, a mających
związek z podziałem politycznym regionu w okresie zaborów, takich jak Bażant
(autor obszernie wyjaśnia etymologię terminu, jakim żyjący po wschodniej stronie
Prosny Wielkopolanie określali rodaków
z Poznańskiego), Chaziaj, podobnie jak
Bosy Antek, Jelita i inne pejoratywne
określenia, nadawane przez Poznaniaków
mieszkańcom wielkopolskiej części Królestwa Polskiego. Kolejnym wyznacznikiem różnic między Wielkopolanami po
obu stronach dawnego kordonu były metody i efektywność zarobkowania, nacechowane po stronie zachodniej admiracją
„spokojnej” pracy na roli, przeciwstawianą postawie mieszkańców wschodniej części Wielkopolski, imających się różnych
innych profesji poza uprawą drobnego, zacofanego gospodarstwa. Postawy i uczucia
wyrażane w stereotypach każdej ze społeczności są asymetryczne, co autor uważa
za rezultat wspomnianej przewagi cywilizacyjnej i przewagi instytucji Poznaniaków. Byli oni przekonani o nieporównanie wyższej racjonalności, pracowitości,
stabilności i efektywności swoich działań
i zachowań gospodarczych w porównaniu
z tymi, które podejmowali Kongresowiacy, mający wykazywać zarówno zacofanie
na polu ekonomicznym, jak i zależność od
obcych oraz skłonności do osiągania dóbr
drogą nielegalną. Za dalsze wyznaczniki
220
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
różnic „międzykordonowych” autor uznał
życie towarzyskie, publiczne, mowę – także w nich Poznaniacy cechowali się np.
nawykiem do zbiorowej aktywności lokalnej, uczciwości i schludności. W uwagach końcowych na temat m.in. trwałości
tych stereotypów czytamy, że ciągnący
się od kilkudziesięciu lat proces integracji
nie zburzył do końca starych wyobrażeń
co do zakresu i form kontaktów międzygrupowych.
Próbę przeniesienia tych problemów na grunt współczesności podjął Roman Matkowski (Zachowania wyborcze
Wielkopolan: czy występują odmienności
w przestrzeni geograficzno-historycznej?),
skupiając się na analizie wyników wyborów do Sejmu RP w latach 1991–2005
w Wielkopolsce i na symbolicznym pograniczu Prosny. Dopiero te wybory ujawniły bowiem nowe zachowania, odmienne
od tych z okresu PRL. Analizę oparto na
zasięgu terytorialnym współczesnej Wielkopolski, tożsamej z obecnym regionem
administracyjnym, czyli województwem
wielkopolskim, poprzedzono ją zaś omówieniem zmian terytorium Wielkopolski
w ujęciu historycznym. Autor wyróżnił
siedem obszarów geograficzno-historycznych z podaniem ich powierzchni, zaludnienia i odsetka ludności miejskiej, dalej
– wysokości frekwencji w wyborach parlamentarnych oraz poparcia dla najważniejszych ugrupowań zaludniających polską
scenę polityczną kolejno w latach 1991,
1997 i 2005. Stwierdzono interesujące prawidłowości wynikające z efektu izolacji
zaborowej, ujawniającej się nadal w sferze
mentalności współczesnych mieszkańców
dawnego pogranicza na Prośnie. Badacze
utrzymują, że efekty izolacji zaborowej
ujawniają się wciąż w sferze mentalności
współczesnych mieszkańców dawnego
pogranicza na Prośnie: 1) postępuje konwergencja poziomu uczestnictwa w wyborach między Wielkopolską „właściwą”
a Wielkopolską wschodnią; 2) podstawowa odmienność w orientacjach politycznych między tymi obszarami polega
na wyraźnie wyższym poparciu dla partii
typu prowiejskiego (PSL, Samoobrona),
przy niższym dla partii typu promiejskiego
(UW, PO) we wschodnich częściach regionu; 3) partie typu wiejskiego cieszyły się
wyższym poparciem także we wschodniej
strefie Wielkopolski, a niższe poparcie dla
partii typu chrześcijańskiego i partii centrowo-liberalnych było być może oznaką
peryferyjności tego obszaru.
Publikację kończą rozważania Wiesławy Kowalskiej (Granica, która łączy,
a nie dzieli), prezentujące ideę rekonstrukcji przejścia granicznego, powstałą w 2003 r.
w kręgu kierowanego przez nią Towarzystwa Kulturalnego „Echo Pyzdr”, a osnutą
wokół interesujących inicjatyw lokalnych.
Należały do nich Jarmark Rzemiosła i Filmu, happeningi „Burzymy mury dzielące”
i „Budujemy mosty łączące” czy też impreza szczególnie trafiająca do wyobraźni
historycznej i przestrzennej: „Sztuka łączy.
Spotkanie z Ameryką”, gdzie osnowę stanowiła geograficzna biegunowość Pyzdr
i Alaski, połączonych niegdyś terytorium
Imperium Rosyjskiego. Te i inne inicjatywy, częściowo o zasięgu międzynarodowym, istotnie mają liczne zalety, takie jak
wymiar gospodarczy i zbiorowe przeżycie
emocjonalne; stanowią też promocję turystyczną regionu. Podniósłbym również
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
znaczenie końcowej konstatacji autorki:
jeśli na Granicę zjeżdża się elita młodzieży
polskiej prowincji, z bogatym programem
kulturalnym, to rośnie dowartościowująca
funkcja opisanych inicjatyw i słuszne jest
nazywanie ich doniosłymi. Mianowicie
powstają one w kraju o skrajnie centralistycznym modelu ustrojowo-politycznym,
gdzie nadawanie dystynkcji i określanie
hierarchii dokonuje się niemal wyłącznie
w stolicy; rodzą się w państwie o arogancji niemal rozgniatającej to, co regionalne
i lokalne; w cieniu wszechrozpychającej
się potęgi żarłocznej i aroganckiej stołeczności z jej impetem w sferze kultury i popkultury, stale wzmacnianym rosnącą siłą
mediów elektronicznych oraz Internetu,
a także wszechsugestią pism kobiecych.
Pod względem edytorskim książka
jest wydana bardzo starannie, pełna interesujących i inspirujących ilustracji. Ważne
bowiem miejsce autorzy przyznali znakomicie dobranej ikonografii, doskonale
przekonującej o słuszności ich narracji,
argumentacji i wniosków. Różnice cywilizacyjne między światem Poznańskiego
i Rzeszy a światem wschodnich obszarów
Wielkopolski jako części Kongresówki
i Rosji, także w sensie odmienności stylów architektury i fasad, ukazują zdjęcia
typowych dla wschodniej Wielkopolski wiejskich chałup pokrytych strzechą
czy budynków szkolnych w Borzykowie
i Lisewie; fotografie pruskich i rosyjskich
posterunków granicznych budzą nostalgię
i złe skojarzenia zarazem, a wręcz wzorowe dla studiów nad różnicami w strukturze
własności posiadania ziemi jest zdjęcie
lotnicze (s. 33), dobitnie ukazujące różnice w układzie pól po obu stronach dawnej
221
granicy prusko-rosyjskiej, z bogatą szachownicą poletek i spłachetków ziemi po
stronie rosyjskiej. Czytelne mapy ukazują
historyczną dynamikę przesunięć granicy
Wielkopolski, jej przebieg w wyobrażeniach Kongresowiaków i zasięg przezwisk
na pograniczu Prosny.
Skupienie się na funkcjonowaniu
granicy między Prusami/Niemcami a Rosją w Wielkopolsce nadaje tej publikacji
walor opracowania daleko wykraczającego poza historię tej ziemi, a kierującego się raczej ku długo niedocenianej roli
Polaków w historii politycznej, społecznej
i kulturalnej. Książka wnosi wkład w żywy
dyskurs nad kształtowaniem się postaw
mentalnych Polaków w rozdartym kordonami kraju, a także nad wykształcaniem
się – jednocześnie z procesami sprzyjającymi powstawaniu sylwetki Polaka nowoczesnego – impulsów wpływających
na pogłębianie się różnic w tej sylwetce
i osobowości w poszczególnych zaborach,
w szeroko pojętych nawykach cywilizacyjnych, z którymi pokolenia te weszły
do niepodległej II Rzeczypospolitej. Omawiana publikacja może też przeciwdziałać
temu, co Wielkopolanom leży tak bardzo
na sercu, mianowicie utożsamianiu przez
ogromną większość Polaków, studiujących
mapę ziem polskich w XIX w. – pruskiej
części Wielkopolski (Poznańskiego) z historyczną Wielkopolską, a jej wschodnich
części – z Kongresówką i Polską „centralną”.
Książkę odkładamy z przekonaniem,
że przeczytaliśmy o czymś nowym, oryginalnym i pionierskim, a już z pewnością
mało znanym w środowisku pomorzoznawców między Szczecinem a Olszty-
222
Recenzje ∗ Omówienia ∗ Polemiki
nem. Autorzy zaprezentowali nowy i interesujący kierunek badań nad dziejami Polski i Polaków w okresie zaborów, oparty,
rzecz jasna, na sięgających nie dalej niż
15 lat wstecz dociekaniach historycznych,
socjologicznych, politologicznych i etnograficznych, ale też na ustaleniach dokonanych po 2000 r. Problematyka w istocie
odnosi się do „wewnętrznych” dziejów
Polski w okresie uścisku zaborczego
i powstawania nowoczesnego narodu pol-
skiego. Lektura tej książki uświadamia,
jak obiecujące wyniki może przynieść
zarówno oryginalny projekt, jak i stojący za nim wysiłek oparty na połączeniu
dorobku przedstawicieli kilku dyscyplin
humanistycznych. Z zainteresowaniem
trzeba oczekiwać dalszych, pogłębionych
studiów, obejmujących inne odcinki pogranicza rosyjsko-pruskiego.
WŁODZIMIERZ STĘPIŃSKI

Podobne dokumenty