Skafander nr 7, 9 grudnia 2010

Komentarze

Transkrypt

Skafander nr 7, 9 grudnia 2010
Nr 7, 9 grudnia 2010 – 12 stycznia 2011
r
e
d
n
a
f
a
k
S
Nakład: 5000 sztuk
oworoczne
iąteczno-n
Wydanie św
www.skafander.info
[email protected]
Bezpłatna
Gazeta Akademicka
ZAMOŚĆ - BIŁGORAJ - HRUBIESZÓW - LUBACZÓW - JANÓW LUB. - KRASNYSTAW - TOMASZÓW LUB.
Świąteczne tradycje
Skąd się wzięła choinka? Gdzie jeszcze na
świecie ludzie dzielą się opłatkiem? Dlaczego na wigilijnym stole jest 12 potraw?
str. 3
Studenci PWSZ w więzieniu!
6 grudnia obfitował w zaskakujące wydarzenia. Najpierw do zamojskiej uczelni
przyjechała pewna osoba z Tokio, następnie kilku studentów trafiło do więzienia.
str. 5
Co z polską piłką?
Sylwester 2010
Coraz szybszymi krokami zbliżamy się do Euro
2012. Minął rok odkąd Franciszek Smuda wziął
sprawy w swoje ręce. Do zbudowania silnej drużyny pozostało mało czasu. Jaka jest kondycja
polskiego futbolu?
str. 15
Nie wiesz, jak spędzić sylwestrową noc? Nie masz
pomysłu na dobry balet? Zawsze zostaje biała sala
albo możesz skorzystać z porad Henia Kusztelaka.
str. 16
W sprawie autyzmu
Pośród nas żyją dzieci z autyzmem. Zamojskie Stowarzyszenie na rzecz Dzieci
Autystycznych „Przebudzenie” stara się
odpowiedzieć na potrzeby rodzin dotkniętych autyzmem.
str. 8
Dołącz do naszej redakcji!
Jeśli piszesz, rysujesz, robisz zdjęcia, jeśli świat nie jest
Ci obojętny i chcesz zrobić coś więcej, nie zwlekaj dłużej. Masz możliwość publikacji.
Jeśli chcesz napisać list do redakcji, bądź zamieścić jakieś ogłoszenie, pozdrowienie dla kogoś, wystarczy, że
wyślesz wiadomość na adres:
[email protected]
2
www.skafander.info
Listy do redakcji
***
Witam,
Czytając Waszą gazetę, która jest promowana na szeroką skalę, mam wielką prośbę. Skierujmy taki apel do
ludzi: „Serce ma ten, kto ma je dla innych”. „Oddając
własną krew, dobrowolnie i bezinteresownie, to gest o
wysokiej wartości moralnej i obywatelskiej. To DAR
ŻYCIA… Niech dawcy krwi, którym należy się wdzięczność wszystkich, będą coraz liczniejsi we wszystkich częściach świata” – Jan Paweł II, Światowy Dzień Krwiodawców ‘2004
Kto może oddać krew?
• osoby od 18 do 65 roku życia, które ważą, co najmniej
50 kilogramów;
• osoby, u których w ciągu ostatnich 6 miesięcy nie wykonano tatuażu, przekłucia uszu lub innych części ciała;
• osoby, które w ciągu ostatnich 6 miesięcy nie miały
wykonanych diagnostycznych badań i zabiegów endoskopowych (gastroskopii, panendoskopii, artroskopii,
laparoskopii);
• osoby, które w ciągu ostatnich 6 miesięcy nie były leczone krwią lub jej składnikami.
Opublikujmy to w gazecie, niech będzie to przykładem
na to, że znajdują się ludzie, którym ludzkie życie nie jest
obojętne.
melanina
***
Witam Drogich Naczelnych gazety, dzięki której spędzam miło czas podczas przerw w szkole!
Muszę przyznać, że inicjatywa zrobienia gazety akademickiej to strzał w dziesiątkę. Żeby Wam nie słodzić od
początku, to najpierw minusy. W numerze 6 Skafandra
(który dostałem w sklepie! – rozwija się nie tylko w szkołach) jest poświęcone prawie dwie strony dla artykułu
„Zamość podczas powstania listopadowego”. Nie twierdzę, że jest on nudny, lecz prosiłbym autora o przedstawienie tych informacji jakoś bardziej dla nas, w formie
ciekawostek i troszkę krótszej długości. Wróćmy do plusów, podobają mi się felietony, gdyż można poczytać o
tym jak ktoś inny myśli na temat kilku spraw:) Odnośnie
felietonu Quo’r Shaq’a: kwestie tak wielkiej kuli ja sam
nie rozumiem, lecz autor sam nie chce zobaczyć plusów
renowacji miasta! Ratusz jest teraz piękny, Rynek Solny
nareszcie nie jest parkingiem a Nadszaniec wygląda
dostojnie! Nasze miasto musi się rozwijać a wpadki każdemu się zdarzają, ale widzieć tylko minusy jest dużo
łatwiej. Odnośnie listu "Iks" to odpowiedz jest prosta:
nic nie może się udać, jeśli marketing nie istnieje! Boli
mnie, że plakaty zostały rozwieszone w ten sam dzień!
Ponadto były prawie niewidoczne! Dodatkowo w Internecie była dezinformacja, gdyż wszędzie pisano, że ten
festiwal został przeniesiony do innego miasta. U nas w
Zamościu jest wielkie zainteresowanie muzyką alternatywną, lecz bez informacji nikt o takim koncercie nie
będzie wiedział. Nie chcę też oceniać poziomu zespołów,
które grały w tym roku, lecz na pewno nie nazwałbym
tych marek mianem czołówki alternatywnego grania.
Sądzę, że gdyby zagrał u nas np. Hunter czy Riverside
bądź zespół „progów” TSA, to zainteresowanie byłoby
większe, a dodać do tego dobrą promocję i mamy wielki
udany festiwal!
Tomasz z II LO
Dla Weronisi
Ile liści na drzewie,
ile chmurek na niebie,
ile w wierszu jest rymów,
ilu ojciec ma synów,
ile na choince igieł,
ile helikopter ma śmigieł,
Tyle życzę Ci miłości,
ciepła, zdrowia, pomyślności
By cudowne były święta
i byś zawsze była uśmiechnięta.
A te życzenia śle Ci Twój Misio:*
S.C.
Nie samym chlebem żyje człowiek...
„Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką,
która będzie udziałem całego narodu; dziś w mieście
Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest
Mesjasz Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w
żłobie”.
W nieustannym hałasie, jaki zewsząd nas otacza, jakby
nie słychać dziś głosu anioła. A my jacyś tacy zalęknieni, zabiegani. A my jacyś tacy smutni. A przecież Sam
Boży Syn przyszedł na ziemię. To niebywałe wydarzenie. To po prostu trudno pojąć. Tego się nie da zrozumieć. W to trzeba uwierzyć. A nie jest łatwo uwierzyć.
Naprawdę uwierzyć.
Pewien młody człowiek napisał maila, którego rozesłał do znajomych. Gdy w tych dniach wszyscy życzą
sobie wszystkie dobrego, wesołych świąt itd., on wystukał na klawiaturze komputera dramatyczne słowa:
Podobno Bóg się stał człowiekiem. No i co z tego? Mój
ojciec nadal nie ma pracy. Moja matka nadal jest chora, a lekarze odmawiają jej pomocy, bo się wyczerpały
jakieś limity. Moja siostra nie chce ze mną gadać, bo
nie pożyczyłem jej paru złotych. Moi kumple kradną,
żeby mieć na flaszkę i na jakiegoś skręta. A w gazetach
zamiast „Pójdźmy wszyscy do stajenki” widzę wielki
napis „Pójdźmy wszyscy po prezenty”. Podobno Bóg
stał się człowiekiem, a na świecie nadal króluje draństwo, korupcja, układy, cierpienie, strach, nienawiść.
Podobno Bóg stał się człowiekiem, podobno wierzy w to
miliony ludzi na świecie. To dlaczego żyją tak, jakby nic
się nie stało?
„Przyjście Syna Bożego na ziemię jest tak wielkim wydarzeniem, że Bóg zechciał przygotowywać je w ciągu
wieków. Wszystkie obrzędy i ofiary, figury i symbole
"Pierwszego Przymierza" Bóg ukierunkował ku Chrystusowi; zapowiada Go przez usta proroków, których
posyła kolejno do Izraela. Budzi także w sercu pogan
niejasne oczekiwanie tego przyjścia” – czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego.
Od wieków istniała Wielka tęsknota za Bogiem. Wielkie oczekiwanie na Boga. To nie tylko w czasach Starego Testamentu, to także dzisiaj powszechne zjawisko.
Chociaż się do tego otwarcie nie przyznajemy, to oczekujemy, że w nasze życie wkroczy sam Bóg. Że wybawi nas od tych wszystkich bólów, problemów, kłopotów, z którymi zmagamy się każdego dnia. Które nas
przytłaczają. Które nas przerastają. Czekamy na Niego
tak bardzo, a przecież gdy przychodzi, nie zauważamy
Jego obecności. Czekamy na Niego tak bardzo, ale gdy
staje u naszych drzwi, wołamy jak właściciele zajazdu
w Betlejem: „Nie ma miejsca w naszym domu, nie ma
miejsca dla ciebie w naszym życiu !” i zatrzaskujemy
Mu drzwi przed nosem.
Nie bez powodu anioł zwiastujący narodziny Jezusa,
Bożego Syna, najpierw woła do ludzi „Nie bójcie się!”.
a my wciąż się boimy przyjąć na serio Boga, który stał
się człowiekiem. On się uniża, wchodzi między nas – w
wydarzenia każdego dnia.
W dzień Bożego Narodzenia Kościół wspomina to
wszystko, co wydarzyło się w Betlejem, ale nie poprzestaje na zewnętrznej stronie wydarzeń – tłumaczył mozolnie jeden z teologów. Bóg, który w przedziwny sposób stworzył człowieka, w jeszcze bardziej przedziwnie
Felieton | Niebo do wynajęcia
Miałem ostatnio wątpliwą przyjemność być świadkiem
dosyć ciekawego widowiska. Otóż, jak to zwykle w pobliżu
zamojskiej nekropolii, znajdują się stoiska, gdzie odwiedzający groby mogą kupić znicze, kwiaty, i tym podobne. Nie podobne tak do miejsca, jak i czasu były iluminacje choinkowe,
czekoladowe wyroby i inne świecidełka. Podejrzewam, że
lokatorom cmentarza na niewiele by się przydały. Vanitas,
vanitatum… i tak dalej. Przycmentarny Rockefeller zapewne
niewiele myślał nad lokalizacją swojego biznesu. W końcu
Pecunia non olet, jak mawiali Rzymianie. Jednakowoż widok
świecidełek i zabawek w pobliżu miejsca czyjegoś spoczynku
budzi niesmak. Nie chodzi mi tutaj o ten jeden przypadek.
Niech sobie chłop zarabia, bo pewnie ma na utrzymaniu żonę
i dzieci. Tylko proponowałby inne miejsce.
Takie postępowanie ma jednak drugie dno. Jest odbiciem
ogólnej tendencji szukania zysku wszędzie, gdzie jest to tylko
rozpoczyna dzieło jego zbawienia. Chrystus staje się
człowiekiem podobnym do nas we wszystkim oprócz
grzechu. Dochodzi do „przedziwnej wymiany”: Chrystus przyjął naszą ludzką naturę, słabą i ograniczoną,
aby dać nam udział w swej Boskiej naturze. Ktoś pięknie napisał: A Słowo Stało się Dzieckiem.
Czym jest przyjście Chrystusa dla człowieka? Człowiek
ujrzał Boga w widzialnej postaci, Chrystus przyniósł
ludziom nowe życie, przywraca im utraconą godność
dzieci Bożych, człowieka śmiertelnego wprowadza do
życia wiecznego, wyzwala ludzkość ze starej niewoli
grzechu i obdarza ją wolnością. Boże Narodzenie tak
rozumiane łączy się nierozerwalnie z tajemnicą śmierci
i Zmartwychwstania Chrystusa.
„Podobno Bóg stał się człowiekiem. I co z tego?” – jest
wielkim pytaniem o to, po co Bóg narodził się jako
człowiek. Dlaczego to zrobił? W jakim celu?
Odpowiedź brzmi prosto i jasno – po to, aby nas
zbawić. Aby nas wyrwać z mroku grzechu. Aby te
słowa „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło” – odnosiły się dokładnie do mnie, do
Ciebie, do Twoich bliskich.
Zakończmy nasze rozważanie słowami bł. Matki
Teresy z Kalkuty:
Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata
i wyciągasz do niego rękę
– jest Boże Narodzenie …
Zawsze, kiedy milkniesz, by wysłuchać innych, kiedy
rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają
ludzi w ich samotności
– jest Boże Narodzenie …
Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei tym,
którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego
i duchowego ubóstwa
– jest Boże Narodzenie …
Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość
– jest Boże Narodzenie …
Zawsze, kiedy sam, nie mając wiele, potrafisz dzielić
się z innymi i obdarzasz ich radością
– jest Boże Narodzenie …
Zawsze, kiedy czynisz swoje serce bezpiecznym domem dla przestraszonych, utrudzonych, odepchniętych i
wzgardzonych
– jest Boże Narodzenie …
Zawsze, ilekroć pozwolisz, by Bóg pokochał innych
przez ciebie
– zawsze wtedy jest Boże Narodzenie …
Niech Nowo Narodzony Boży Syn błogosławi każdemu i każdej z Was. Niech rozjaśni mroki naszych
serc. Niech umacnia w podejmowaniu dobrych dzieł
każdego dnia.
ks. Jacek Kania
duszpasterz akademicki w Zamościu
możliwe. Sacrum zostaje zdewaluowane. Przestaje być wartością samą w sobie, a staje się złotym środkiem do wypychania
sobie portfela. W jednej ze swoich baśni Leszek Kołakowski
opisuje jak bóg Maior ogłosił swoją dymisję. Niebo zaczęło
wtedy opadać, piekło wznosić się, a gdy wpadły na siebie w
połowie drogi, zupełnie się wymieszały. Lailonia to kraina, w
której sacrum od profanum oddziela spróchniały płot. Podobną sytuację mamy i obecnie. W dzisiejszym świecie ten
spróchniały płot zaczyna kruszeć i dziś już nikt nie bierze pod
uwagę sakralnego wymiaru miejsca, czy choćby czasu. Sacrum coraz częściej zostaje poddane komercjalizacji, tak by
przynosiło zysk nawet kosztem totalnego wyrugowania go z
tradycyjnego sensu. Doprawdy czekam już tylko aż do łask
przedsiębiorców wróci sprzedaż odpustów, albo pojawi się
fundusz emerytalny gwarantujący spokojną starość i zbawienie w życiu pozagrobowym.
Daniel Czubara
3
[email protected]
Świątecznie...
Tak bardzo wyczekiwane Święta Bożego Narodzenia już blisko. Przypominają nam o tym coraz częściej pojawiające się wystroje świąteczne, bombki,
choinki, ozdoby w sklepach i... reklamy
telewizyjne. Każdy z nas czuje niepowtarzalną atmosferę, bardzo szczególną
dla tego przedświątecznego czasu.
Przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia to nie tylko ustalanie tradycyjnych potraw wigilijnych, czy też kupowanie ozdób choinkowych. Czas poprzedzający te jakże ważne Święta, jest
czasem wybaczania, naprawiania błędów, chwil refleksji nad ziemską wędrówką, jej sensem, celem. Tradycje
bożonarodzeniowe są powszechnie znane, ale czy wiemy także o ich pochodzeniu i symbolice?
Choinka
Tradycja choinek narodziła się w Alzacji, gdzie wstawiano drzewka i ubierano je ozdobami z papieru i jabłkami
(nawiązanie do rajskiego drzewa).
Wielkim zwolennikiem tego zwyczaju
był Marcin Luter, który zalecał spędzanie świąt w domowym zaciszu. Choinki
więc szybko stały się popularne w protestanckich Niemczech. Nieco później
obyczaj ten przejął Kościół katolicki,
rozpowszechniając go w krajach Europy Północnej i Środkowej.
W XIX wieku choinka zawitała do
Anglii i Francji, a potem do krajów
Europy Południowej. Od tej pory jest
najbardziej rozpoznawanym symbolem
świąt Bożego Narodzenia.
Do Polski przenieśli ją niemieccy
protestanci na przełomie XVIII i XIX
wieku (w okresie zaborów) i początkowo spotykana była jedynie w miastach.
Stamtąd dopiero zwyczaj ten przeniósł
się na wieś, w większości wypierając
tradycyjną polską ozdobę, jaką była
podłaźniczka oraz zastępując znacznie
starszy, słowiański zwyczaj (znany
jeszcze z obchodów Święta Godowego)
dekorowania snopu zboża, zwanego
Diduchem.
Opłatek
Opłatek wigilijny jest symbolem pojednania i przebaczenia, znakiem przyjaźni i miłości. Dzielenie się nim na
początku wieczerzy wigilijnej wyraża
chęć bycia razem, bo przecież ludzie
skłóceni nie zasiadają do wspólnego
stołu. Ma swoją symbolikę w wymiarze
nie tylko duchowym, sama materia
opłatka: „chleb”, podkreśla również
doczesny charakter życzeń. W podtekście tego życzenia jest nawiązanie do
modlitwy Ojcze Nasz: oby nam go nie
zabrakło („chleba naszego powszedniego...”). Symbolika chleba ma jeszcze
inny wymiar: należy być jak chleb dobrym i jak chleb podzielnym.
Tradycja łamania się opłatkiem swoje
korzenie ma w pierwszych wiekach
chrześcijaństwa. Nie miała początkowo
związku z Bożym Narodzeniem, była
symbolem komunii duchowej członków
wspólnoty. Zwyczaj błogosławienia
chleba nazywano eulogiami. Z czasem
na wigilijną mszę przynoszono chleb,
który błogosławiono i którym się dzielono. Zabierano go też do domów dla
chorych, czy tych, którzy z różnych
powodów nie byli w kościele, przesyłano krewnym i znajomym.
Zwyczaj łamania się opłatkiem nie
jest wyłącznie polski, spotykany jest też
na Litwie, Ukrainie, w Czechach i we
Włoszech. Pojawił się on w Polsce pod
koniec XVIII w. i tutaj przetrwał.
Szczególnego znaczenia nabierał w
niektórych okresach historycznych, np.
podczas zaborów.
Prezenty
Wigilijny zwyczaj obdarowywania się
prezentami początek swój bierze jeszcze z rzymskich Saturnaliów. W późniejszych wiekach przez Kościół został
nazwany Gwiazdką, gdyż prezenty wręczano, gdy na niebie zauważono pierwszą gwiazdę. Ową gwiazdę utożsamiano z Gwiazdą Betlejemską. Tą częścią
wieczoru wigilijnego najbardziej zainteresowane były dzieci, nic zatem dziwnego, że to one z niecierpliwością wypatrywały pierwszej gwiazdki na niebie.
Potrawy wigilijne
W zwyczajach wigilijnych obecnych
jest wiele elementów zaczerpniętych z
pogańskiej obrzędowości, które w formie szczątkowej, nie zawsze uświadomionej, zachowały się do dzisiaj. Obecnie w kolacji wigilijnej związki z tymi
wierzeniami zachowały się przede
wszystkim w potrawach przyrządzanych głównie z ziaren zbóż, maku, miodu, grzybów, a więc typowych dla styp
pogrzebowych, oraz w trzymaniu pustego miejsca przy stole dla nieznanego
gościa.
W zależności od regionu i tradycji
rodzinnych zestaw wigilijnych potraw
jest różny, ale zwyczajowo na wigilijnym stole powinny znaleźć się wszystkie płody ziemi, a potraw powinno być
12 (symbolika dwunastu Apostołów
bądź też dwunastu miesięcy w roku).
Każdej należy spróbować, co ma zapewnić szczęście przez cały rok. Do
najbardziej typowych należą: barszcz z
uszkami (wymiennie w niektórych regionach Polski z białym żurem, zupą
grzybową, zupą owocową lub zupą
rybną), ryby przyrządzane na różne
sposoby, z najbardziej tradycyjnym
karpiem smażonym i w galarecie, kapusta z grochem, kapusta z grzybami,
pierogi z kapustą, paszteciki z grzybami, kotleciki z ryżu z sosem grzybowym, kluski z makiem, cukrem i miodem, makiełki, kompot z suszonych
owoców, zupa migdałowa, czyli z tradycji wschodniej kulebiak, gołąbki i
kutia. Na Śląsku potrawami wigilijnymi
są także moczka i makówki. Zgodnie z
polskim zwyczajem potrawy wigilijne
powinny być postne, czyli bezmięsne i
bez użycia tłuszczów zwierzęcych przy
ich przygotowaniu.
Inne zwyczaje
Dzień wigilijny bogaty jest w zwyczaje i przesądy posiadające magiczną
moc, zazwyczaj znajdujące swój rodowód w lokalnych, przedchrześcijańskich wierzeniach. Jednym z nich był
zakaz szycia, tkania, motania i przędzenia. Uważano je za czynności szczególnie lubiane przez demony wody, które
mogły zjawić się wszędzie tam, gdzie
zakaz złamano. Do dzisiaj przestrzega
się, aby w Wigilię nie kłócić się i okazywać sobie wzajemnie życzliwość.
Przetrwał też przesąd, że jeśli w wigilijny poranek pierwszym gościem w domu będzie młody chłopiec, przyniesie
to szczęśliwy rok. W małym stopniu
przetrwała również tradycja umieszczania w jednym uszku w barszczu grosika, dla tego, kto na niego trafił szykowało się szczęście przez najbliższy rok.
Wszelkie zranienia oraz choroby w
czasie świąt odbierane są jako zapowiedź kłopotów ze zdrowiem. Myśliwi
tego dnia tradycyjnie udają się na polowanie, którego pomyślny wynik zapewni opiekę na cały rok patrona łowiectwa
św. Huberta. Istnieje także przesąd aby
spróbować każdej z dwunastu wigilijnych potraw, aby nie zabrakło jej w
następnym roku. Niektórzy pozostawiają w portfelu łuski z karpia, które mają
przynieść szczęście.
Innym zwyczajem wieczoru wigilijnego jest śpiewanie kolęd. Często też
pod choinką są prezenty, które przynosi
Dzieciątko, gwiazdka, Aniołek, Gwiazdor lub Mikołaj. Na Wschodzie w Wigilię, przed wieczerzą, chadza się na
groby bliskich.
Wraz ze Świętami Bożego Narodzenia wiąże się mnóstwo znanych bądź
mniej znanych tradycji, zwyczajów.
Niektóre są charakterystyczne dla całej
Polski, inne tylko dla wybranych regionów, jednak jedna rzecz dla tych nadchodzących Świąt jest wspólna – niesamowita atmosfera. Ten przedświąteczny czas ma niesamowitą moc łączenia
ludzi i przyczyniania się do wewnętrznej zmiany każdego z nas. Wesołych
Świąt!
Agnieszka Kamińska
uczennica III LO w Zamościu
Zmagania z ortografią
po raz drugi!
Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu po raz drugi organizuje Zamojskie
Dyktando. Współorganizatorem konkursu
jest II Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej w Zamościu.
Konkurs skierowany jest do uczniów
szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Podobnie jak w ubiegłym roku, II
Zamojskie Dyktando będzie podzielone
na dwa etapy. Pierwszy etap odbędzie się
w Zamościu, Biłgoraju, Hrubieszowie,
Janowie Lubelskim, Tomaszowie Lubelskim i Lubaczowie. Etap drugi, czyli finał
konkursu, połączony z ogłoszeniem wyników i wręczeniem nagród odbędzie się
w Zamościu.
Wszyscy uczestnicy konkursu otrzymają dyplomy potwierdzające uczestnictwo w danym etapie II Zamojskiego Dyktanda. Nagrody rzeczowe otrzyma trzech
najlepszych finalistów. Dziesięciu laureatów otrzyma indeks Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Szymona
Szymonowica w Zamościu.
Organizatorzy zapraszają wszystkich
uczniów do wzięcia udziału w II Zamojskim Dyktandzie. Zgłoszenia kandydatów
dokonują szkoły do dnia 14 stycznia
2011 r. Wypełniony formularz zgłoszeniowy należy dostarczyć osobiście lub
przesłać listownie na adres:
Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa
im. Szymona Szymonowica w Zamościu,
ul. Akademicka 8, 22-400 Zamość
z dopiskiem: „II Zamojskie Dyktando”
Regulamin II Zamojskiego Dyktanda i
formularz zgłoszeniowy można pobrać ze
strony www.pwszzamosc.pl w zakładce
„Konkursy”.
ek
Lotnicze Orły – głosujcie!
Przypominamy o trwającym plebiscycie
Lotnicze Orły 2010, prowadzonym przez portal www.lotniczapolska.pl
PWSZ Zamość jest nominowany w kategorii
Promotor Roku za zorganizowanie Zamojskiego Festynu Lotniczego Zamość – Mokre.
Głosować na zamojską uczelnię można na
stronie www.lotniczapolska.pl do końca grudnia. Dla głosujących przewidziane są nagrody.
4
www.skafander.info
Trzeci inwestor w zamojskiej
podstrefie ekonomicznej
Zamość nie jest
miastem idealnym
Młodzi niepełnosprawni dokonali
inwentaryzacji barier architektonicznych, które utrudniają im funkcjonowanie w Zamościu. Specjalnie przygotowaną prezentację wraz z dokumentacją
fotograficzną przeszkód przekazali
wiceprezydentowi miasta Iwonie Stopczyńskiej. Okazją do nagłośnienia problemu była konferencja zorganizowana
w piątek przez zamojskie Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Krok za Krokiem” w ramach
Międzynarodowego Dnia Osób Niepełnosprawnych. Tematem spotkania było
podkreślenie problemów osób niepełnosprawnych w poruszaniu się po Zamościu, dostępności do urzędów, banków oraz innych instytucji użyteczności publicznej. Organizatorzy liczą na
to, że problemy niepełnosprawnych
zostaną dostrzeżone, a przekazana władzom Zamościa lista barier będzie się
sukcesywnie kurczyć, by w przyszłości
miasto stało się miastem idealnym –
bez barier.
Wszystkie karty odsłonięte
Samorządowcy PWSZ
5 grudnia odbyła się II tura wyborów
samorządowych, tym samym poznaliśmy
wszystkich włodarzy naszych miejscowości, którzy będą sprawować urząd przez
kolejne 4 lata. W Biłgoraju zwyciężył
Janusz Rosłan (SLD) 72%, w Hrubieszowie Tadeusz Garaj (bezpartyjny)
64%, w Tomaszowie Lub. Wojciech Żukowski (PiS) 62%, a w Lubaczowie Maria Magoń (bezpartyjna) 54%. Wcześniej, już w I turze zwycięstwo zapewnili
sobie Marcin Zamoyski (Zamość), Andrzej Jakubiec (Krasnystaw) i Krzysztof
Adam Kołtyś (Janów Lub.).
Wykładowcy Państwowej Wyższej
Szkoły Zawodowej im. Szymona Szymonowica w Zamościu z sukcesem
zakończyli swój udział w wyborach
samorządowych. Wybrani zostali:
dr Irena Kurzępa – Sejmik Województwa Lubelskiego
dr Jacek K. Danel – Rada Miasta Zamość
dr Marek Wiśniewski – Rada Powiatu
Lubaczowskiego
Felieton |
Po wyborach…
Po wyborach samorządowych pozostały jedynie strzępki plakatów. Może
jeszcze parę wspomnień bardziej lub
mniej zabawnych skandali i blamaży.
Czas na refleksje.
Pewną nowością, wręcz na skalę
światową, jest, że wybory wygrali wszyscy startujący. Każda z partii, które wystawiły kandydatów, ogłosiła swój triumf.
To oczywiście zapewne w zawiązku z
niedawnymi badaniami, wykazującymi,
że Polacy lubią w wyborach wygrywać,
traktując je podobnie jak np. obstawianie
końskich wyścigów. Jeśli partia, na którą
zagłosowali przegra – uważają swój głos
za „zmarnowany”. Następnym razem
raczej będą głosować za „pewniejszą”
opcją. Nie za dobrze to świadczy o dojrzałości politycznej wyborców.
Nie tylko kryteria wyboru, ale również i frekwencja na poziomie około 46 %
wskazuje raczej na kryzys demokracji w
wersji lokalnej. W odczuciu wielu, to
dobry wynik. Czy na pewno? W końcu to
efektywność samorządu w dużym stopniu
przesądza o stanie i czystości ulic, ilości
dziur w jezdniach i chodnikach. Władza
lokalna decyduje o finansowaniu imprez
kulturalnych, czyli o tym, czy w naszej
okolicy będzie wiało nudą... Przykładów
można by mnożyć, bowiem zakres kompetencji przyznanych samorządom jest
naprawdę imponujący, podobnie jak wiel-
kość środków finansowych, pozostających w ich dyspozycji. To źle, że ponad
połowa wyborców nie angażuje się sprawy lokalne, lub też uważa, że wybory
„niczego nie zmienią”.
Są też dobre wiadomości. Wzrosło
znaczenie komitetów lokalnych. Mamy aż
siedmiu niezależnych prezydentów miast
wojewódzkich, średnia głosów oddanych
na niepartyjnych kandydatów w wyborach do sejmików wojewódzkich wynosi
13,9%, przy czym najlepszy wynik to aż
31.01%. Najwyraźniej część wyborców
ma już dość „marketingowej demokracji”.
Z drugiej strony wielu samorządowców,
posiadających na koncie rzeczywiste zasługi dla współmieszkańców, doczekało
się reelekcji, niezależnie od barw politycznych. Oznacza to, że przynajmniej
część wyborców orientuje się w lokalnej
polityce i że sposób w jaki np. radni sprawują swoje mandaty, ma dla nich znaczenie. Z pewnością w bieżącej kadencji
przełoży się to na jakość pracy samorządów na wszystkich szczeblach.
Pozostaje pogratulować wybranym i
życzyć im owocnego sprawowania mandatów. Tak, aby stali się rozpoznawalni
dla wyborców – dzięki swojej pracy na
rzecz społeczności, wsparciu działań kulturalnych oraz zaangażowaniu w lokalne
problemy. Trzymajmy kciuki, albowiem
ich sukces stanie się naszym sukcesem.
Karolina Kubak
W Zamościu powstanie zakład produkcyjny, w którym wytwarzany będzie materiał opałowy ze słomy tzw.
pellet. GRUPA PEP – Biomasa Energetyczna Wschód Sp. z o.o. uzyskała już
zezwolenie na prowadzenie działalności w zamojskiej podstrefie ekonomicznej. Firma zadeklarowała zatrudnienie
24 nowych pracowników. Zakład ma
powstać na działce o powierzchni 2,7
Sukcesy wychowanków MDK
Magdalena Salamon, Aleksandra
Kupczyk i Diana Lipska – wychowanki Młodzieżowego Domu Kultury
w Zamościu, zostały laureatkami XVI
Prezydent złożył ślubowanie
6 grudnia 2010 roku odbyła się II
Sesja Rady Miejskiej Zamościa VI kadencji. Głównym punktem sesji było
ślubowanie, jakie złożył Prezydent
Miasta Zamość Marcin Zamoyski
obejmując urząd na kadencję 20102014.
Prezydent Marcin Zamoyski ślubował: Obejmując urząd prezydenta miasta, uroczyście ślubuję, że dochowam
wierności prawu, a powierzony mi
urząd sprawować będę tylko dla dobra
publicznego i pomyślności mieszkań-
ha przy ul. Szczebrzeskiej. Jak powiedział nam Karol Garbula z zamojskiego magistratu, umowa sprzedaży gruntów ma być podpisana jeszcze w tym
roku. Cała inwestycja kosztować ma
ponad 17 milionów złotych.
Przypomnijmy, że zezwolenia na
działalność w zamojskiej podstrefie
ekonomicznej otrzymali już TRADIS i
ZARTMET 2. Pierwszy z inwestorów
wybuduje nowoczesny magazyn wielofunkcyjny przy ul. Starowiejskiej, drugi
– zakład produkcyjny wyrobów metalowych przy ul. Szczebrzeskiej.
Ogólnopolskiego Konkursu Plastycznego „Moje miasto – moja
miejscowość”.
Tematem
przewodnim konkursu było
„Lato w moim mieście”.
Organizatorem konkursu, na
który wpłynęło 622 prace z
43 placówek z terenu całego
kraju, był Młodzieżowy
Dom Kultury w Lidzbarku
Warmińskim. Dodajmy, że laureatki z
zamojskiego MDK-u są wychowankami pani Małgorzaty Magryty, nauczyciela zajęć plastycznych.
ców miasta. Tak mi dopomóż Bóg.
Po złożeniu ślubowania prezydent
Marcin Zamoyski odebrał gratulacje od
Przewodniczącego Rady Miejskiej Jana Wojciecha Matwiejczuka, Wiceprzewodniczących Rady Miejskiej –
Ireneusza Godzisza i Jerzego Nizioła,
przedstawicieli zamojskich szkół –
Teresy Sołowiej, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 oraz Artura Waśko,
dyrektora Szkoły Podstawowej nr 6,
Posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej – Mariusza Grada i Sławomira
Zawiślaka oraz delegacji Przewodniczących Zarządów Osiedli – Marii
Latymowicz, Joanny Budzyńskiej i
Bolesława Kornasia.
W wystąpieniu inauguracyjnym
Prezydent Marcin Zamoyski przedstawił sprawy, którymi zajmie się w czasie czteroletniej kadencji. Kwestią priorytetową będzie realizacja inwestycji
współfinansowanych ze środków Unii
Europejskiej, rozwój szkolnictwa wyższego oraz rozwój Zamojskiej Podstrefy Ekonomicznej. Marcin Zamoyski
podkreślił, że ma nadzieje na współpracę z wszystkimi Radnymi Rady Miejskiej Zamościa ponad podziałami politycznymi dla dobra miasta i jego mieszkańców.
Karol Garbula
podinspektor ds. komunikacji społecznej
Urząd Miasta Zamość
Nadchodzące Święta to czas radosnych spotkań,
składania życzeń i serdeczności.
Z serca życzymy wszystkim Słuchaczom Katolickiego Radia Zamość
i Czytelnikom „Skafandra” niegasnącej Światłości,
głębokiej Radości i otwartego serca dla każdego człowieka.
Oby Miłość zagościła w nas, w naszych rodzinach, miejscach pracy.
A na każdy dzień Nowego Roku niech towarzyszy nam
Boże błogosławieństwo.
Życzy
Dyrekcja i pracownicy Katolickiego Radia Zamość
5
[email protected]
Dzień z kulturą japońską
Studenckie Koło Stosunków Międzynarodowych Państwowej Wyższej
Szkoły Zawodowej im. Szymona Szymonowica w Zamościu zorganizowało
6 grudnia dzień z kulturą japońską.
Gościem studentów PWSZ była
Sayuri Murayama, studentka Uniwersytetu Narodowego w Tokio, która
obecnie przebywa na rocznym stypendium studiując filologię polską na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w
Lublinie. Sayuri Murayama od dwóch i
pół roku uczy się języka polskiego i w
związku z chęcią doskonalenia umiejętności mówienia w języku polskim zdecydowała się przyjechać do Lublina. Jej
fascynacja naszym krajem pochodzi
również od muzyki Chopina.
Podczas spotkania ze studentami
PWSZ i gronem osób zainteresowanych
kulturą Japonii, Sayuri przedstawiła jak
wygląda życie studenckie w Tokio,
opowiedziała różne ciekawostki na
temat Kraju Kwitnącej Wiśni zwracając
uwagę na Ikebana, czyli sztukę układania kwiatów oraz anime i manga.
Zwłaszcza opowieści o anime i manga
spotkały się z entuzjastyczną reakcją
słuchaczy. Sayuri pokazała również jak
wygląda kaligrafia japońska.
Studentka podczas jednodniowego
pobytu w Zamościu była także gościem
władz rektorskich Państwowej Wyższej
Szkoły Zawodowej oraz zwiedziła Stare Miasto.
Studenckie Koło Stosunków Międzynarodowych spotkaniem z kulturą
japońską zamierza rozpocząć cykl regularnych spotkań poświęconych kulturze
innego państwa. Na początku przyszłego roku planowane jest spotkanie w
ramach dnia węgierskiego.
Łukasz Potocki
Studenci PWSZ w więzieniu!
6 grudnia studenci Koła Filozoficzno-Socjologicznego Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Szymona
Szymonowica wraz z opiekunem dr
Ireną Kurzępą udali się na zajęcia do
Zakładu Karnego mieszczącego się
przy ul. Okrzei w Zamościu.
W ramach wyjścia (a w zasadzie
wejścia), podczas spotkania z zastępcą
kierownika Działu Ochrony kpt. Tomaszem Kołakowskim, studenci mogli
zapoznać się ze sposobem i działaniem
a także charakterystyką zakładu zamkniętego, półotwartego oraz otwartego. Podczas spotkania została przybliżona specyfika funkcjonowania Zakładu Karnego w Zamościu. Studenci do-
wiedzieli się ilu łącznie osadzonych
odsiaduje wyroki oraz jakiego rodzaju
są to wyroki. Studenci w ramach tego
wykładu dowiedzieli się również, jak
każdy dzień „odsiadki” spędzają osadzeni. W ramach resocjalizacji mogą
oni uczestniczyć w różnych kursach
zawodowych, które odbywają się w
ramach projektu Kapitał Ludzki czy
Olga Siemaszko w BWA
Zamojski Dom Kultury ogłasza
Konkurs Literacki „Debiut”
prześlij:
JEDEN WIERSZ lub PROZĘ
zapisane na kartce białego formatu A-4
(z zachowaniem 2 cm marginesu po
obu stronach kartki).
Dwie strony kartki mogą być (chociaż
nie muszą) dowolnie przez autora zaprojektowane.
Z kartek zostanie złożona jedna, niepowtarzalna księga literackich zapisków
roku 2011.
Literacką pracę należy podpisać imieniem i nazwiskiem oraz dołączyć oddzielną karteczkę z adresem autora,
szkołą, i jednym nieszablonowym zdaniem od siebie albo o sobie.
Prace konkursowe prosimy nadsyłać
do końca 2010 roku, pod adresem:
Zamojski Dom Kultury,
ul. Partyzantów 13, 22-400 Zamość
Do udziału w konkursie zapraszamy
młodzież z Zamojszczyzny – uczniów
wszystkich typów szkół od podstawowych po szkoły wyższe oraz przy okazji 25 Debiutu do stawienia się w konkursowe szranki zachęcamy i zapraszamy autorów uczestniczących w poprzednich edycjach konkursu, niezależnie od miejsca zamieszkania i posiadanych lat.
W sobotę, 19 lutego 2011 r., o godz.
12.00 wszyscy uczestniczący w Debiucie Autorzy są zaproszeni do Zamojskiego Domu Kultury na finał konkursu oraz do udziału w SLAMIE LITERACKIM.
Organizator: Zamojski Dom Kultury.
Kontakt: Dział Teatru i Literatury, tel.
84-639-20-21
Wystawa z okazji 10 rocznicy
śmierci artystki prezentuje najlepsze
ilustracje artystki w oparciu o wielką
kolekcję pochodzącą z zamojskiego
BWA.
Olga Siemaszko urodziła się
11.04.1911r. w Krakowie, zmarła
06.10.2000r. w Warszawie. Studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie u profesorów Edmunda Bartłomiejczyka i Mieczysława Kotarbińskiego.
Uprawiała twórczość w dziedzinie
ilustracji, rysunku, grafiki, scenografii
i plakatu. Otrzymała wiele nagród i
wyróżnień. Jest jedną z najwybitniejszych ilustratorek, legendarnej postaci
„polskiej szkoły ilustracji” – Olga
Siemaszko.
Przegląd Prasy Katolickiej
Audycja emitowana w każdą sobotę o 9:45 na antenie Katolickiego Radia Zamość. Przeglądu prasy dokonuje Pan Aleksander Śwircz z Katolickiego Stowarzyszenia ,,Civitas
Christiana” w Zamościu.
Prasę do przeglądu użycza czytelnia prasy katolickiej mieszcząca się
przy ulicy Kolegiackiej 8a w Zamościu. Czynna w każdy poniedziałek,
środę i piątek od 10 do 16.
Archiwalne audycje na www.krz.pl
w zakładce ,,Przegląd Prasy Katolickiej”.
Zaprasza
Łukasz Kot
nawet podjąć studia. Za swoje sprawowanie osadzeni są poddawani systemowi kar i nagród.
Po części teoretycznej członkowie
Koła
Naukowego
FilozoficznoSocjologicznego udali się w głąb zakładu, aby z bliska przyjrzeć się jak wyglądają cele i praca straży więziennej.
W ramach tej części studenci mogli
zobaczyć cele jedno i wieloosobowe
oraz specjalne cele tzw. izolatki. Ponadto zapoznali się także z systemem monitoringu osadzonych. Pokazane zostały
również: biblioteka więzienna, kaplice
rzymskokatolicka oraz prawosławna,
świetlica. Przedstawiona została twórczość więźniów, która w każdym wzbudziła zachwyt, zwłaszcza prace plastyczne oraz rzeźby. Będąc na zewnątrz
studenci mogli zobaczyć jak wyglądają
zabezpieczenia przed
ewentualnymi
ucieczkami. Od niedawna strażników z
wieżyczek więziennych zastąpił system
kamer, które na okrągło obserwują teren
po obu stronach więziennych murów.
Agata Dziura, jedna
z członków Koła, tak
skomentowała całe
wydarzenie tuż po
wyjściu z więziennych murów: Najgorsze współczucie budził we mnie moment, kiedy patrzyłam przez wizjer na
zachowania osadzonych. Przeraziły
mnie prowizoryczne warunki w celach,
przeszywający wzrok więźniów, których
mijałam idąc korytarzem. Nie chciałabym się tam nigdy znaleźć.
Katarzyna Kamińska
6
Gwiazda
Betlejemska
historia czy legenda?
www.skafander.info
Każdego roku przed Świętami Bożego Narodzenia
sięgamy myślą do początków chrześcijaństwa, do pełnych tajemnicy i symbolizmu wydarzeń związanych z
narodzinami Jezusa z Nazaretu. Od najdawniejszych
czasów ludzie starali się wiązać zjawiska obserwowane
na niebie z wydarzeniami na ziemi, takimi jak wojny,
narodzenie jakiegoś wybitnego człowieka czy narodzenie władcy.
Jednak z gwiazdą betlejemską jest inaczej, ponieważ to z obserwacji wydarzeń na ziemi staramy się
odczytać, czym mogło być zjawisko obserwowane na
niebie. Podstawą jest tu fragment z Ewangelii według
św. Mateusza: „Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem
w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze
Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: 'Gdzie jest
nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem
jego gwiazdę na Wschodzie i
przybyliśmy oddać mu pokłon'
" (Mt 2, 1-2).
Astronomowie i miłośnicy astronomii znający teorie ruchu planet
są zdania, że gdybyśmy znali
dokładną datę narodzin Chrystusa, bylibyśmy w stanie przypisać
konkretne zjawisko astronomiczne temu wydarzeniu, a więc
stwierdzić, czym była gwiazda
betlejemska, o której czytamy w
Ewangelii: „A oto gwiazda, którą
widzieli na Wschodzie, szła przed
nimi, aż przyszła i zatrzymała się
nad miejscem, gdzie było Dziecię” (Mt 2, 9-10). Jeśli była to
gwiazda, musiała być nowym
nieznanym ciałem niebieskim,
przynajmniej dla ówczesnych
uczonych, tzn., że stała się w tym
czasie widoczna, lub nagle pojaśniała. Tak byłoby np. z wybuchem masywnej gwiazdy zwanej
„supernową” [fot.1.]. Niektórzy uważali, że gwiazda
betlejemska była kometą – dlatego też w tradycji szopek bożonarodzeniowych gwiazda przedstawiana jest z
długim „warkoczem” [fot.2]. Jednak w czasach starożytnych komet nie uważano za zjawiska przynoszące
szczęście. Wprost przeciwnie – uznawano, iż mogą
zapowiadać np. wojnę lub śmierć króla.
Opat Dionizjusz Mały (wł. Dionysius Exiguus) zwany także mnichem scytyjskim – znakomity matematyk i
astronom swoich czasów – w roku 525 na życzenie
Ojca Świętego Jana I obliczył datę narodzin Chrystusa:
25 grudnia roku 753 od założenia Rzymu (łac. Ab Urbe
Condita). Papież Jan I wprowadził ten nowy sposób
datowania i od roku następującego po tej dacie (rok 1
n.e.) liczymy erę chrześcijańską. Obecnie zarówno historycy jak i teologowie wypowiadają pogląd, że mnich
Dionizjusz pomylił się o 3-6 lat. Do ustalenia daty narodzin Chrystusa biorą pod uwagę przede wszystkim
analizę tekstów pisanych w tamtym okresie oraz historycznych postaci pojawiających się w Ewangeliach.
Jedną z takich postaci jest Herod Wielki, za którego
panowania miał narodzić się Chrystus. Z pism Tacyta
czy Józefa Flawiusza wynika, że zmarł on ok. 4 roku
przed narodzeniem Chrystusa. To oznacza, że Chrystus
musiał urodzić się wcześniej. Dlatego rozpatruje się
ważne wydarzenia astronomiczne, które zaszły o kilka
lat wstecz od tej daty. I tak w 12 roku p.n.Ch. na niebie
pojawiła się kometa Halleya, która jest widoczna mniej
więcej co 76 lat [fot.3]. Natomiast w 7 r. p.n.Ch. aż
trzykrotnie była obserwowana koniunkcja (zbliżenie na
niebie na niewielką odległość) Jowisza i Saturna. Spotkały się one w gwiazdozbiorze Ryb na początku maja,
pod koniec września i w listopadzie [fot.4]. Zapis obserwacji tego zjawiska znaleziono na glinianych tabliczkach wykonanych przez babilońskich uczonych.
Znamienne jest, że ta tzw. Wielka Koniunkcja miała
miejsce w gwiazdozbiorze Ryb, symbolizującym Palestynę, podobnie jak Saturn uważany był za planetę narodu żydowskiego. Jowisz zaś – największa planeta w
naszym Układzie Słonecznym – był największym bó-
7
[email protected]
stwem Babilonu, skąd wywodzą się „Mędrcy ze Wschodu”. Jest wysoce prawdopodobnym, że takie zjawisko
mogło być interpretowane jako zapowiedź wielkiego
wydarzenia dla Żydów, a za takie najważniejsze wydarzenie uznaje się przyjście Mesjasza. Zjawisko potrójnej
koniunkcji było tak rzadkie i dla mędrców z Babilonu
tak bardzo przekonywujące, że mogli udać się w daleką,
pełną trudów drogę, aby nowonarodzonemu Królowi
złożyć należny pokłon.
Według Johannesa Keplera, a potem wielu innych
uczonych, gwiazdą betlejemską była wielokrotna koniunkcja trzech planet - Saturna, Jowisza i Marsa, podczas jednego roku (6 p.n.e.). Takie koniunkcje ww. planet zdarzają się średnio co 800 lat. Czy więc to koniunkcja mogła przywieść Mędrców do nowo narodzonego
Zbawiciela?
Niekoniecznie. W 5 roku p.n.e. pojawiła się nowa
gwiazda w Koziorożcu, która była widoczna przez 70
dni. Rok później pojawiła się inna nowa gwiazda w
gwiazdozbiorze Wodnika, zaś 17 czerwca, w 1 roku
przed Chrystusem nastąpiła koniunkcja Jowisza i Wenus. Planety były na niebie tak blisko, że mogły być
widoczne jako jedno intensywnie świecące ciało niebieskie [Fot.5]. Zbliżenie odbyło się w pobliżu Regulusa,
uważanego za gwiazdę królewską (Regulus – „mały
król").
Obecnie niestety naukowcy nie są w stanie podać
dokładnej daty narodzin Jezusa. Większość pisarzy
chrześcijańskich datuje narodzenie Jezusa ok. końca 4ego lub początku 3-ego roku p.n.e. Brak pewnych i dokładnych źródeł z tamtego okresu czyni wszelkie próby
precyzyjnego ustalenia tej daty wręcz niemożliwymi,
stając się tematem szeroko zakrojonych badań i dyskusji
trwających już blisko 2000 lat. Bez dokładnej daty narodzin Chrystusa nie możemy jednoznacznie stwierdzić,
które zjawisko pobudziło Mędrców ze Wschodu do wę-
ZAĆMIENIE SŁOŃCA W STYCZNIU !!!
drówki do Betlejem.
Ewangelia według św. Mateusza nie mówi w sposób
zdecydowany, że gwiazdą betlejemską był obiekt niebieski. Dlatego wiele osób woli myśleć o owej
„gwieździe” nie jak o zjawisku na niebie, lecz jak o
tajemniczym świetle, które Mędrcy widzieli oczyma
swej duszy.
Na zakończenie pamiętajmy o polskiej tradycji ludowej, w myśl której na pamiątkę gwiazdy betlejemskiej
szukamy pierwszej gwiazdki na niebie, co jest znakiem
do rozpoczęcia wieczerzy wigilijnej. W tym roku taki
znak prawdopodobnie da nam Wega – piąta pod względem jasności gwiazda na niebie. Trzeba zaś wiedzieć, że
każdego roku jako pierwsza pojawia się inna gwiazda.
Opracował: Andrzej Rzemieniak
Prezes ZSMA
www.zsma.pl
PAMIĘTAJMY O UŻYCIU FILTRÓW DO OBSERWACJI ZAĆMIENIA SŁOŃCA.
Obserwowanie Słońca nieuzbrojonym okiem grozi utratą wzroku!
Drodzy Czytelnicy,
Zamojskie Stowarzyszenie Miłośników Astronomii śpieszy z informacją, że 4
stycznia 2011 roku w godzinach porannych będziemy świadkami dość rzadkiego zjawiska, a mianowicie zaćmienia Słońca. Będzie to głębokie zaćmienie częściowe, szczególnie godne uwagi ze względu na wielkość zjawiska. W tym czasie
Księżyc zasłoni aż 82% tarczy słonecznej. Nawet jeśli będzie pochmurno - co o
tej porze roku jest prawdopodobne - to i tak powinno dać się zauważyć półmrok
w środku dnia.
Czas poszczególnych części zjawiska (dane dla Zamościa):
początek kontaktu
faza maksymalna zaćmienia
koniec kontaktu
godz. 8:16
godz. 9:40
godz. 11:10
Mapa częściowego zaćmienia Słońca w dniu 4 stycznia 2011 [wg F. Espenak,
NASA/GSFC]:
Podczas zaćmienia częściowego do Ziemi dociera tylko półcień Księżyca, a cień
omija Ziemię (zaćmienia częściowe są obserwowane również przy okazji zaćmienia całkowitego, obrączkowego lub obrączkowo-całkowitego poza granicą pasa
fazy maksymalnej). Podobnie jak w przypadku innych zaćmień Słońca, procent
przesłoniętej tarczy Słońca zmienia się zależnie od położenia obserwatora, ale
niezależnie od tego Słońce będzie zaćmione tylko częściowo.
Bezpieczne filtry:
1. Aluminiowane folie mylarowe
Odpowiednio gruba warstwa aluminium jest wystarczająco dobrą zaporą dla
światła. Trzeba jednak pamiętać, aby spośród dostępnych folii wybrać jedynie
taką, przez którą można zobaczyć tylko tarczę Słońca. Jeśli przez taką folię prześwituje cokolwiek innego, nie nadaje się ona do obserwacji słonecznych.
2. Okulary spawalnicze
Nadają się do oglądania Słońca, ale muszą mieć numer co najmniej 14. Jest to
najtańszy sposób: szkiełko, przez które można patrzeć oboma oczyma kosztuje
mniej niż 2 zł. Jeśli ktoś miałby kłopoty z kupieniem 14, to zawsze może złożyć
dwa szkiełka o numerach dających łącznie przynajmniej 14.
Filtrów tych powinniśmy używać dopóty, dopóki na niebie będzie widać choćby
najmniejszy skrawek słonecznej tarczy. Prosimy nie łączyć takich filtrów z jakimikolwiek instrumentami optycznymi, jak lornetki czy lunety! Grozi to utratą
wzroku!
8
www.skafander.info
Przebudzenie do życia
Pośród nas żyją dzieci z autyzmem. Aby mogły funkcjonować w świecie potrzeba wiele czasu, pracy i poświęcenia, zwłaszcza ze strony rodziców. Zamojskie Stowarzyszenie na rzecz Dzieci Autystycznych „Przebudzenie” stara się odpowiedzieć na potrzeby rodzin dotkniętych autyzmem, które niejednokrotnie pozostają same ze swoimi problemami i wyzwaniami. W dniu 7 grudnia br., na podsumowanie Europejskiego Tygodnia Autyzmu, przeprowadziliśmy audycję w Katolickim Radiu Zamość. Naszymi gośćmi byli przedstawiciele Stowarzyszenia „Przebudzenie”, a zarazem rodzice dzieci autystycznych: Maria Rogowska-Rosa (prezes Stowarzyszenia) oraz Magdalena Łagowska (członek zarządu). Poniżej prezentujemy zapis naszej rozmowy.
Autyzm jest zjawiskiem obecnym w
Polsce i na świecie. Napisano o tym
wiele książek, powstały też liczne
filmy na ten temat. Jednak dla
znacznej części społeczeństwa autyzm jest czymś nieznanym i niezrozumiałym. Czym tak właściwie jest
autyzm?
Magdalena Łagowska: Samo słowo
„autyzm” pochodzi od greckiego słowa „authos”, co oznacza „sam”. Termin ten po raz pierwszy został wprowadzony w 1943 r. przez amerykańskiego psychiatrę dziecięcego Leo
Kannera. Psychiatra ten badał 11
dzieci i zauważył u nich szczególne,
dziwne zachowania. Wspólnymi cechami tych dzieci było to, że się izolowały, preferowały samotność i nie dążyły do kontaktu z innymi. Dziś autyzm określa się jako całościowe zaburzenie rozwoju, które upośledza podstawowe funkcje człowieka. Istnieje
tzw. triada symptomów: nieprawidłowości w rozwoju społecznym, zaburzenia w komunikowaniu oraz sztywność w zachowaniu (rytualność).
Maria Rogowska-Rosa: Autyzm objawia się zazwyczaj przed 36 miesiącem
życia dziecka i występuje cztery razy
częściej u chłopców niż u dziewczynek.
Jaki jest stosunek społeczeństwa do
ludzi z autyzmem?
MRR: W społeczeństwie funkcjonuje
pogląd, że są to osoby zamknięte w
sobie, kołyszące się gdzieś w kąciku,
odizolowane od świata. Dość często
ludzie czerpią wiedzę na temat autyzmu z filmów fabularnych, w których
osoby z autyzmem przedstawiane są
jako geniusze, którzy umieją liczyć
wielkie liczby, zapamiętują całą książkę telefoniczną czy potrafią grać
skomplikowane utwory muzyczne z
pamięci nie znając nut. W gruncie rzeczy nie pokazuje się w tych filmach
tego, że osoby dotknięte autyzmem
oprócz posiadania wyjątkowych zdolności, zazwyczaj nie potrafią same
funkcjonować w świecie, trudnością
jest nawet zawiązanie buta. Nasze
dzieci w sensie fizycznym są zdrowe,
dlatego też w społeczeństwie czasami
są odbierane po prostu jako dzieci niegrzeczne. Przykładem może być sytuacja, kiedy wsiadamy z dzieckiem do
autobusu i za wszelką cenę chce ono
usiąść na pierwszym miejscu, ponieważ zawsze tu siada. I w momencie,
kiedy to miejsce jest zajęte, dziecko
objawia swoje niezadowolenie krzykiem. Rodzice często wysłuchują różnych niemiłych komentarzy, np. że nie
potrafią wychować swoich dzieci.
A prawda jest zupełnie inna.
Jak rozpoznać autyzm? Jakie zachowania dziecka powinny zwrócić
szczególną uwagę rodziców?
MŁ: Rodzice powinni zwrócić uwagę
na to, czy ich dziecko koncentruje
uwagę na wzroku rodziców. Już od ok.
3 miesiąca życia zdrowe dziecko wyraźnie spogląda w stronę osoby mówiącej. Natomiast dziecko z autyzmem
nie patrzy na osobę mówiącą, zaczyna
unikać kontaktu, i to unikanie kontaktu
jest bardzo wyraźne wraz ze wzrostem
dziecka, wraz z rozwojem choroby. To
może być pierwszy objaw autyzmu.
Rzeczą bardzo niepokojącą jest, gdy
dziecko 2-3 letnie, a nawet i starsze,
nie reaguje na swoje imię. Do tego
dziecka można kilkakrotnie mówić, a
nawet krzyczeć, a ono będąc gdzieś w
drugim pokoju nie przyjdzie, nie dlatego, że jest zainteresowane czymś innym, tylko dlatego, że brakuje reakcji
na własne imię.
Ponadto warto zauważyć, że zdrowe
dzieci, gdy coś chcą, mówią: „mamo
daj mi to” i wskazują palcem. Tymczasem dzieci z autyzmem nie wykonują
gestu wskazującego.
Kolejną sprawą jest brak wspólnego
pola uwagi. Dziecko z autyzmem nie
jest w stanie zobaczyć np. samolotu,
który leci na niebie. Pokazujemy mu
ten samolot, ono patrzy, ale nie jest w
stanie nam go pokazać. W taki najprostszy sposób można sprawdzić, czy
nasze dziecko jest zdrowe, czy trzeba
już szukać pierwszej pomocy.
Dzieci z autyzmem mają zaburzenia
snu. Bardzo często nie śpią w nocy i to
po kilka godzin. Mogą w tym czasie
po prostu leżeć i oglądać telewizję.
Zresztą dzieci autystyczne uwielbiają
oglądać telewizję i zwykle są to wybiórcze programy bądź reklamy.
Dzieci autystyczne bawią się tylko i
wyłącznie w wybrany przez siebie
sposób i to powinno być niezwykle
niepokojące dla rodziców. Na przykład
wybierają sobie tylko jedną zabawkę i
nią się zawsze bawią, albo układają
klocki w jakiś ciąg, albo kręcą jakiś
kółeczkiem, bączkiem – i ta czynność
powtarza się rytualnie.
Niepokojące też powinno być to, co
rodzice często biorą za symptom tego,
że dziecko jest niezwykle mądre, a
mianowicie czytanie gazet w bardzo
młodym wieku. Dziecko 2-letnie potrafi przez kilka godzin kartkować gazetę albo książkę, zupełnie nie zwracając uwagi na to, co na tej książce jest,
fiksując się na drobnych elementach.
MRR: Ponadto jeśli rodzice
wracają po długim dniu pracy
do domu, a dziecko nie reaguje na ich przyjście, to już jest
coś niepokojącego. Zwykle
dziecko cieszy się z przyjścia
rodzica, oczekuje jego obecności.
Jest w autyzmie coś takiego
jak sztywność zachowań, czyli dziecko preferuje ten kubek,
a nie inny kubek, ten talerz a
nie inny talerz, czy też musimy chodzić tą samą droga i
przez cały czas zakładać to
samo ubranie.
MŁ: Dodam, że ta sztywność
zachowań objawia się też w
sztywności pokarmowej. Nasze dzieciaki wybierają sobie
Maria Rogowska-Rosa,
jeden bądź dwa produkty,
prezes Stowarzyszenia „Przebudzenie”
które notorycznie jedzą, czyli
ciągle chcą soczek „Kubuś” i serek
Okazało się, że jest ich ok. 50. Nie
„Bakuś”, albo bułkę tylko z taką a nie
mamy natomiast żadnych danych, ile
inną wędliną.
jest takich osób po 21. roku życia, któJeżeli zauważymy kilka niepokojących
re znajdują się w domach. Nawet Funsymptomów, to możemy mieć pewne
dacja Synapsis z Warszawy, która jest
podejrzenia w stosunku do takiego
dla nas największym autorytetem, nie
małego dziecka.
jest w stanie określić, jaka jest skala
tego zjawiska w Polsce, ponieważ nikt
I jeżeli podejrzewamy, że nasze
nie prowadzi takich badań statystyczdziecko ma autyzm lub coś nas nienych. Szacuje się, że nastąpił znaczny
pokoi, to kto może ten autyzm zdiawzrost zachorowań, bo obecnie w
gnozować? Do kogo należy się udać?
MRR: W pierwszym rzędzie, jeżeli coś
USA i w Anglii przypada 1 dziecko
nas niepokoi, to należy porozmawiać z
autystyczne na 166 urodzeń, gdzie w
lekarzem pediatrą. Jest to pierwsza
latach 90. w Polsce było ok. 5-10 dzieosoba, która może coś takiego zauwaci na 10 tys. urodzeń. Tak więc skala
żyć. Każde dziecko w wieku 2 lat pozjawiska wzrasta.
winno mieć zrobiony bilans dwulatka,
Obie Panie jesteście mamami dzieci
a więc jeżeli są jakieś niepokojące obdotkniętych autyzmem. Wychowajawy, to lekarz pierwszego kontaktu
nie wiąże się tutaj na pewno z dupowinien je wskazać rodzicom. Oni
żym poświęceniem i wrażliwością.
sami często są tak zachwyceni swoim
Czy rodzice dzieci autystycznych
potomstwem, że nie są w stanie zamogą liczyć na pomoc ze strony pańuważyć niepokojących zachowań.
stwa?
Drugą placówką, do której można się
MRR: Dzieci autystyczne zaliczane są
udać w Zamościu jest Poradnia Psydo grupy osób niepełnosprawnych, a
chologiczno-Pedagogiczna. Panie, któwięc wszystkie świadczenia, które
re tam pracują, dobrze znają tematykę
przysługują niepełnosprawnym, przyautyzmu i na pewno są w stanie własługują również osobom z autyzmem.
ściwie ukierunkować rodziców. A najWychowywanie dziecka z autyzmem
bliższe jednostki, które mogą postawić
to „praca na pełny etat”, 24 godziny na
diagnozę w sensie medycznym znajdudobę. Dziecko takie jest bardzo absorją się w Lublinie i w Warszawie. W
bujące i wymaga ciągłej, bacznej uwatakim zespole diagnostycznym musi
gi. Trzeba patrzeć, co ten dzieciak robyć lekarz psychiatra, który stawia
bi, nie można zostawić go na chwilę
diagnozę.
samego, bo wpada w swój świat. Musi
być cały czas z niego wyciągane.
Czy były prowadzone jakieś badania
Takim rodzicom przysługują tzw. spestatystyczne dotyczące zjawiska aucjalistyczne usługi opiekuńcze, które
tyzmu na Zamojszczyźnie?
MRR: W momencie, kiedy nasze Stopowinny być zapewnione przez Miejwarzyszenie zaczęło funkcjonować,
skie bądź Gminne Ośrodki Pomocy
postanowiliśmy zliczyć dzieci z autyRodzinie. Usługi te polegają na tym,
zmem, które uczą się w Zamościu.
że dana instytucja powinna pomóc
9
[email protected]
rodzinie opłacić terapeutę, który przychodzi do domu i przez jakiś czas ćwiczy z dzieckiem.
MŁ: Rodzice dzieci autystycznych
często czują się bardzo bezradni. Niestety nie można powiedzieć, żeby w
Polsce był wypracowany pewien system kompleksowej opieki nad rodziną,
w której znajduje się dziecko autystyczne. Wiadomo, że choroba w rodzinie, to nie tylko choroba tego dziecka, ale zaczyna chorować praktycznie
cała rodzina. Rodzice są zaabsorbowani tym, żeby jak najlepiej pomóc
dziecku, u którego stwierdzono autyzm, ale przecież często jest też jeszcze rodzeństwo starsze bądź młodsze,
które na pewien czas jest pozostawione same sobie i musi sobie z tym problemem poradzić. Rodzice natomiast
chcąc zapewnić swojemu choremu
dziecku jakąś pomoc terapeutyczną
muszą często opłacać to z własnej kieszeni, bo państwo nie finansuje takiej
pomocy w stu procentach. Często
muszą oni szukać pomocy na własną rękę i najczęściej znajdują ją w
prywatnych ośrodkach, a najbliższe
takie ośrodki są w Lublinie i Warszawie. To wszystko wymaga finansowych nakładów. Bo trzeba
wiedzieć, że w autyzmie droga terapeutyczna jest o tyle ważna, że
dziecko w pierwszym okresie, kiedy zauważamy symptomy autyzmu
powinno być poddane bardzo intensywnej, szybkiej terapii, to jest
ok. 40 godzinnych zajęć w tygodniu, przeznaczonych tylko dla
tego dziecka. Jednak żeby dziecko
zostało chociażby w tych kilkudziesięciu procentach wypracowane, żeby te symptomy prawidłowych reakcji wróciły do normy, to
potrzeba na to nie kilkunastu miesięcy,
tylko kilkunastu lat, a czasami jest to
terapia trwająca całe życie. To jest
duże obciążenie dla rodziców. Znamy
takich rodziców, którzy po prostu popadają w stan depresji, są przytłoczeni
tym faktem i zanim się otrząsną, zanim
ktoś poda im rękę, no to mija bardzo
wiele cennych miesięcy, lat tego chorego dziecka.
Drugą ważną sprawą, o którą nasze
państwo jeszcze nie zadbało to jest
właśnie ten drugi członek rodziny,
czyli to drugie dziecko, które zostaje
samo, które przygląda się temu choremu bratu czy siostrze, i widzi, że jest
jakiś problem.
Proszę powiedzieć, jak wygląda droga edukacyjna dziecka autystycznego?
MRR: Tak jak już było powiedziane,
na początku małe dziecko autystyczne
powinno mieć 40 godzin zajęć tygodniowo. Są to zajęcia indywidualne,
praca jeden na jeden. Później jak już
dziecko osiągnie jakiś poziom rozwoju, zalecane jest przedszkole integracyjne. Jest to bardzo dobra rzecz dla
dziecka autystycznego, ponieważ wi-
dzi ono zachowania zdrowych dzieci i
naśladuje je. Następnie, w zależności
od stopnia rozwoju, dziecko idzie albo
do szkoły publicznej albo do ośrodka
szkolno-wychowawczego.
MŁ: Ok. 70% dzieci z autyzmem to
dzieci, które mają jakiś stopień upośledzenia: lekki, umiarkowany bądź
znaczny. Te dzieciaki muszą być już w
ośrodkach szkolno-wychowawczych,
w szkołach specjalnych. W ośrodku
szkolno-wychowawczym w Zamościu
jest klasa przeznaczona tylko dla dzieci autystycznych. Dzieci w takiej klasie jest zwykle ok. 4 i są pod opieką 2
wychowawców, którzy pracują z nimi
indywidualnie. Natomiast znaczna
część dzieci, która została bardzo
szybko poddana terapii ma szansę chodzić do szkoły publicznej. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest szkoła integracyjna. W klasie integracyjnej jest
tzw. nauczyciel wspomagający, który
może indywidualizować pracę z dziec-
warzyszenia? I ile osób należy obecnie do Stowarzyszenia?
MRR: Pomysł utworzenia Stowarzyszenia pojawił się 2 lata temu. Chcieliśmy coś zrobić w Zamościu, żeby nie
musieć jeździć do Lublina albo gdzieś
znacznie dalej. Gdy uzbierało się nas
15 osób, mogliśmy ubiegać się o zarejestrowanie w sądzie. Nie stać nas było
na własnego prawnika, nasze wnioski
były często odrzucane, ale w końcu, w
zeszłym roku 26 listopada udało nam
się zarejestrować Stowarzyszenie. Na
początku nie mieliśmy siedziby i spotykaliśmy się w domu u jednych z rodziców dziecka autystycznego. Od
maja br. mamy już swój lokal i w tej
chwili „Przebudzenie” liczy już ponad
30 osób, którymi są rodzice dzieci z
autyzmem. Stowarzyszenie obejmuje
opieką 23 dzieci. Nasza działalność
skupiała się do tej pory na organizowaniu regularnych, comiesięcznych spotkań. Byliśmy dla siebie grupą wsparcia, wymienialiśmy między sobą doświadczenia,
dość często przychodziły i przychodzą nadal
osoby, które pierwszy
raz zetknęły się z autyzmem, więc mając bagaż doświadczeń za sobą
kierunkowaliśmy,
gdzie warto pojechać,
jakie badania warto zrobić, gdzie udać się, aby
pomóc dziecku. Obecnie
od listopada rozpoczęliśmy zajęcia grupowe dla
dzieci. Mam nadzieję,
że w nowym roku uda
Magdalena Łagowska
nam się rozpocząć rówczłonek Stowarzyszenia „Przebudzenie”
nież zajęcia indywidualkiem, wspierać go w trakcie lekcji.
ne.
MRR: Bardzo ważna jest terapia do 6Jakie są perspektywy rozwoju i ja7 roku życia, żeby dziecko osiągnęło
kie są bieżące potrzeby Stowarzyszewiek dojrzałości szkolnej i mogło
nia?
pójść do szkoły publicznej. To, co
MŁ: Stowarzyszenie powstało przede
osiągniemy w wieku przedszkolnym,
wszystkim po to, żeby wspierać dzieci
procentuje później na całe życie. Chou których zdiagnozowano autyzm
dzi o to, żeby te osoby w przyszłości
dziecięcy i ich rodziny. Jakie są perbyły w stanie samodzielnie funkcjonospektywy rozwoju? Szumnie założyliwać. Dane z Polski niestety są mało
śmy sobie, że stworzymy w Zamościu
optymistyczne, bo według ostatnich
takie miejsce, gdzie ludzie z byłego
danych tylko ok. 1% wysoko funkcjowojewództwa zamojskiego będą mieli
nujących autystów podejmuje pracę i
szansę zdobyć to, czego brakowało
jest w stanie samodzielnie zamieszkać,
nam, kiedy my sami szukaliśmy jakiejś
gdzie na Zachodzie jest to ok. 20%.
pomocy dla naszych dzieci. Będzie to
miejsce, gdzie rodzice otrzymają
A co z pozostałymi osobami, które
wszystkie wskazówki, co należy zroukończyły drogę edukacyjną, chodzi
bić, na co należy zwrócić uwagę, do
te 99%? Co się dzieje z nimi dalej?
MRR: Te osoby zostają w domu pod
kogo się udać, jakie badania należy
opieką rodziców. Tu zamyka się takie
wykonać, żeby dziecku jak najszybciej
błędne koło, ponieważ wiadomo, że
i jak najskuteczniej pomóc. Liczymy
jeśli dziecko ma już ponad 20 lat, to i
na to, że znajdą się w Zamościu sperodzic jest już znacznie starszy. Jest
cjaliści, a wiemy, że tacy są, którzy
już zmęczony ciągłą walką z chorobą
będą chcieli wejść we współpracę z
dziecka, a do tego dochodzą jego włanaszym Stowarzyszeniem, znajdą się
sne choroby związane z wiekiem.
również ci, którzy zechcą finansowo
wesprzeć Stowarzyszenie i będziemy
Stowarzyszenie na rzecz Dzieci Aumogli po prostu wspólnie prowadzić
tystycznych „Przebudzenie” funkterapię dla dzieci z byłego wojewódzcjonuje od ponad roku. Jak powstatwa zamojskiego na terenie Zamościa.
ło? Na czym polega działalność Sto-
Chcielibyśmy, żeby nasze zamojskie
dzieciaczki miały szansę być edukowane na miejscu w Zamościu.
MRR: Myślę, że może po pewnym
czasie uda nam się zorganizować też
coś dla tej grupy powyżej 21. roku
życia, żeby wyciągnąć ich z domu i
żeby rodzice mogli przynajmniej przez
te 2-3 godziny dziennie odpocząć od
swoich obowiązków, a ich dzieci w
tym czasie będą pod fachową opieką.
Gdyby ktoś potrzebował jakiejś porady czy chciał dołączyć do Stowarzyszenia, to jak może to zrobić?
MRR: Nasza siedziba mieści się w
Zamościu przy ul. Piłsudskiego 27A.
Jest to budynek BGŻ-u, na pierwszym
piętrze. Tam jest wywieszona tabliczka, gdzie znajdują się nasze numery
telefonów. Informacje o nas można też
znaleźć w każdej poradni, przedszkolach integracyjnych, szkołach specjalnych. Jeśli ktoś się z nami skontaktuje,
to my udzielimy informacji o terminie
naszych spotkań.
Za państwa pośrednictwem dziękuję
Pani Dyrektor Przedszkola Integracyjnego nr 7 przy ul. Asnyka, Pracownikom tej placówki, którzy nas wspierają
poradami pedagogicznymi, jak również dobrym słowem.
Przez cały miesiąc listopad przeprowadzaliśmy zbiórkę pieniędzy, żeby wyposażyć salę i rozpocząć rehabilitację
naszych dzieciaków. Z tej racji dziękuję Dyrekcji i Pracownikom hipermarketów Kaufland i Carrefour za umożliwienie przeprowadzenia zbiórki w
tych miejscach, również wszystkim
Wolontariuszom, którzy wzięli udział
w zbiórce i ich Opiekunom, nie spodziewaliśmy się, że tak liczna grupa
zechce nam pomóc, a byli to wolontariusze z Gimnazjum nr 3 i nr 4 w Zamościu, Gimnazjum w Żdanowie i
Gimnazjum w Zawadzie, jak również
Uczniowie z zamojskich szkół: z Zespołu Szkół Społecznych, Zespołu
Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 i Centrum Szkół Mundurowych, jak również wszystkim Opiekunom szkolnych
kół wolontariatu. Dziękuję także
wszystkim mieszkańcom Zamościa,
którzy wsparli naszą akcję.
A jeśli ktoś jeszcze nie zdążył wesprzeć, to jak może pomóc Stowarzyszeniu?
MŁ: Jak na razie nie mamy jeszcze
statusu organizacji pożytku publicznego, nie możecie nam Państwo przekazywać 1% podatku, co ostatnio stało
się bardzo modne, a zresztą bardzo
potrzebne. Prosimy o wsparcie finansowe, można obdarować nas darowizną, wpłacając na konto Stowarzyszenia, numer konta to: Alior Bank
38 2490 0005 0000 4500 2867 5901
Rozmawiali Naczelni
Audycja jest również do odsłuchania
na naszej stronie internetowej
www.skafander.info
10
Falkon 2010
W dniach 11-14 listopada w Lublinie
odbył się Falkon, jeden z najważniejszych
i największych konwentów fantastycznych
w Polsce. Tegoroczna edycja, opatrzona
przedrostkiem „Cyber” pobiła rekord w
ilości uczestników – przez imprezę przewinęło się około 2100 osób – i była, mimo
kilku drobnych niedociągnięć, niezwykle
obfita w różnorodne atrakcje, które zadowoliły niejednego miłośnika fantastyki i
nie tylko. Na konwencie oczywiście nie
mogło zabraknąć licznej grupy fantastów z
Zamościa.
Podobnie jak w zeszłym roku, w celu
uniknięcia przetłoczenia, konwent podzielony był na dwie szkoły: główna część
konwentu odbywała się w Wyższej Szkole
Przedsiębiorczości i Administracji, a pozostała (m. in. gry bitewne, fabularne i tzw.
LARP-y) w Gimnazjum nr 19. W przeciwieństwie do zeszłego roku, można było
nocować także na „Wyspie”, co bardzo
ułatwiało konwentowiczom korzystanie z
atrakcji.
Na konwent przybyliśmy jeszcze przed
planowaną godziną otwarcia, jednak i tak
należało odstać swoje w kolejce – tu wyszło na jaw pewne niedociągnięcie w organizacji, gdyż było kilka kolejek i nawet
sama obsługa akredytacji nie wiedziała,
kogo gdzie wpisać. W końcu jednak udało
się nam wejść na konwent po opłaceniu
akred yt acj i w w ys o ko ś ci 3 0 zł
(przysługiwało nam 10zł zniżki, jako że
Zamojski Klub Fantastyki należy do tzw.
Forum Ściany Wschodniej).
Pierwszym punktem, na który się udałem, był pokaz japońskich dziwactw przygotowany przez Justynę „Emily” Marud.
Prelekcja z cyklu „czego to Japończycy nie
www.skafander.info
wymyślą” była przygotowana bardzo ciekawie i okraszona zdjęciami wynalazków,
m. in. takich jak skrzyżowanie kapelusza z
parasolem, nie wspominając już Pepsi o
smaku ogórkowym. Następnie odwiedziłem pokój, który jest moim ulubionym
miejscem już od kilku konwentów, czyli JGames Room – salę gier dalekowschodnich. Można tam pograć w go, mahjonga,
shogi (japońskie szachy), hanafudę
(japońskie karty) czy pobawić się tzw.
kendamą – drewnianą zabawką, której
opanowanie jest nie lada sztuką. Po rozegraniu partii mahjonga udałem się na rewelacyjną prelekcję o historii zamachów
na cara Aleksandra II przygotowaną przez
Andrzeja Pilipiuka, autora znanego chociażby z cyklu o Jakubie Wędrowyczu. W
tym miejscu wspomnę o pisarzach. Oprócz
„Wielkiego Grafomana” mogliśmy spotkać
innych najznamienitszych twórców polskiej fantastyki, w tym: Marka Huberatha, Michalinę Olszańską, Roberta Wegnera, Rafała Orkana, Różę Jakobsze,
Jacka Komudę, Dariusza Domagalskiego, Tomasza Kołodziejczaka, Maję Lidię
Kossakowską, Wojciecha Siudmaka,
Milenę Wójtowicz, Marcina Przybyłka,
Jarosława Błotnego, Jarosława Grzędowicza, Michała Protasiuka, Łukasza
Orbitowskiego, Romualda Pawlaka,
Andrzeja Zimniaka oraz Stefana Dardę,
z którym udało nam się zamienić kilka
zdań przy okazji podpisywania jego najnowszej książki „Starzyzna”, mającej premierę właśnie na Falkonie. Oprócz tego na
konwencie mieliśmy kilka innych premier
wydawniczych („Cabezano – król karłów”
R. Pawlaka, „Teoria Portali” M. Lechowicza, „W pustyni i w puszczy” – dodatek
do Wolsung RPG).
Piątek rozpocząłem wykładem Agnieszki „Ignite” Hałas o lekarzach i chorobach,
pełnym historycznych ciekawostek. Następnie udałem się do pokoju, w którym
spędziłem znaczną część konwentu – sali
określił, post-feministki, a także tajemnicze
Shangri-La czy, jak wspomniałem wcześniej, elfa na tronie Polski.
O tyle, o ile świat, który pokazuje nam
autor jest ciekawy i fascynujący, to bohaterowie nie są już tak kolorowi, jak mogliby
być. Brakuje w powieści konkretnego przedstawienia chociażby głównych postaci, przez
co nie możemy dowiedzieć się, dlaczego
Kajetan postąpił tak a nie inaczej w danym
momencie. Na pocieszenie mamy barwne
opisy wielu potyczek i walk z głównym
wrogiem ludzkości – barlogami, choć w
gruncie rzeczy nie wiemy czym dokładnie są
i skąd się wzięły...
Jest to naprawdę świetna książka, dość
zwięzła i wciągająca, aczkolwiek moim
zdaniem, potencjał fascynującego świata nie
został odpowiednio wykorzystany. Tak czy
inaczej – zapraszam do lektury!
Książka | Tomasz Kołodziejczak „Czarny
horyzont”
Powrót Tomasza Kołodziejczaka z powieścią „Czarny Horyzont” na polską scenę
literacką, po dziesięciu latach, jest przez
wielu określany mianem wielkiego „come
back”, na który z utęsknieniem czekały
nieprzebrane rzesze fantastów i fanatyków
SF. A ja się z nimi zgodzę. Autor cisnął w
odbiorców swoją książką i teraz patrzy z
uśmiechem na ustach, jak ciężko im się
pozbierać po uderzeniu.
Podejrzewam, że wielu miało styczność
z opowiadaniem Kołodziejczaka pt.:
„Piękna i graf”. Nie bez przyczyny przywołuję ten właśnie utwór, albowiem akcja
powieści dzieje się dokładnie w tym samym
świecie, który przedstawiony został w opowiadaniu. Świat z bliżej nieokreślonej przyszłości, gdzie Polska po raz kolejny odgrywa główną rolę na kartach historii. Zaawansowana technologia miesza się z pradawną
magią elfów, a na czele państwa stoi ElGalad, hetman wielki koronny. Tak, to elf.
W Polsce.
Wielu czytelników może poczuć się
wywiedzionym na manowce. Dlaczego?
Ano dlatego, że wydaje się, iż książka jest
kontynuacją jakiejś istniejącej już serii.
Autor wrzuca nas do wykreowanego świata
równie delikatnie, jak na co dzień wyrzuca
się śmieci. Jednak zagłębiając się dalej w
powieść, karty powoli odkrywają się przed
nami i wiele aspektów zostaje wyjaśnionych, choć wciąż pozostaje pewien niedosyt. To prawdopodobnie powoduje chęć
Wolsungowej. Wolsung to wydana w zeszłym roku przez wydawnictwo Kuźnia
Gier długo oczekiwana polska gra fabularna osadzona w tzw. steampunku – czyli,
mniej więcej i w dużym skrócie, fantasy w
czasach rewolucji przemysłowej. Ponieważ punkty te dotyczyły dość konkretnych
aspektów gry, podsumuję cały blok dość
krótko: prelekcje i warsztaty były niesamowite, można było spotkać się z autorami
gry i podyskutować o jej przyszłości, a
także zapoznać się z najnowszym dodatkiem „W pustyni i w puszczy”.
W bloku tym znalazły się także tematy
nie dotyczące bezpośrednio gry fabularnej;
byłem na dwóch prelekcjach – o sterowcach i detektywach, które również przygotowane były w sposób nienaganny i interesujący.
Jedyna prelekcja Falkonu z której jestem
ewidentnie niezadowolony to polowania
na czarownice w Polsce. Moje niezadowolenie ma proste przyczyny: wykład się nie
odbył, więc zmarnowałem jedynie pół
godziny w zatłoczonej sali. Jednak co ma
wisieć, nie utonie – temat czarownic został
dokładnie „przemaglowany” przez Milenę
Wójtowicz w sobotę.
Pisząc relację, grzechem byłoby nie
wspomnieć o tzw. Games Roomie, czyli
sali gier planszowych. Poziom tej sali stał
wręcz na światowym poziomie – mnóstwo
polskich i zagranicznych produkcji, komputerowy system wypożyczania gier, miła
i chętna obsługa do tłumaczenia zasad,
dużo miejsca, spontaniczne minikonkursy
z nagrodami, dużo miejsca i wolnych stolików, olbrzymie turnieje z nagrodami. Nic
dziwnego, że spędziliśmy w tej sali pół
piątkowej nocy, grając w planszową adaptację słynnej komputerowej strategii „Age
of Empires III”. Wracając do turniejów
gier planszowych – na Falkonie odbył się
jeden z największych turniejów (28 uczestników) popularnej zarówno w Polsce, jak i
Europie, taktycznej gry postapokaliptycznej Neuroshima:Hex, wydanej przez słynne wydawnictwo Portal. Konkurencja była
duża, jednak udało mi się wygrać, za co
otrzymałem naprawdę cenne nagrody.
Przez ten turniej spóźniłem się na jeden
z największych hitów konwentu: doskonały koncert Martina Lechowicza, który
został zmuszony przez publiczność do
bisowania aż trzy razy. Następnie odbył się
Michał 'Lolo' Zwolak
sięgnięcia po kolejną część powieści, która,
miejmy nadzieję, pojawi się szybciej niż w
ciągu kolejnych dziesięciu lat i przybliży
nam nieco losów Królewskiego Geografa
Kajetana Głobudzkiego, jego przybranego
ojca Roberta Gralewskiego czy, w końcu,
elfów, które ni stąd ni zowąd pojawiły się
na terenach naszej ojczyzny.
Świat przedstawiony w powieści jest
znakomitym połączeniem wątków znanych
z klasycznego fantasy i SF. Kołodziejczak
często odnosi się do aktualnej sytuacji politycznej i historii Polski, w związku z czym
w książce znajdziemy Hitlera ze Stalinem,
jak również Saurona. W książce mamy też
walczące o swoje prawa, jak to ktoś ładnie
Humor Fantastów
Ork Destro był strasznym pijakiem i wszystkie
pieniądze przepijał. Natomiast elf Spellsinger
był prawym bohaterem. Pewnego razu ork
widzi elfa idącego z pięknym mieczem i pyta:
– Skąd to masz?
– Jak się oszczędza to się ma!
Na drugi dzień elf jedzie na cudownym koniu i
mijając zalanego orka woła:
– Jak się oszczędza to się ma!
Na trzeci dzień elf idzie do Luxury Shop,
przechodzi przez ulicę, a tu prawie na nim
ląduje smok. Jak już wylądował, zsiada z niego
zalany, jak zwykle, ork i mówi:
– Jak się sprzeda butelki to się ma!
Zasłyszał AH
Drodzy Czytelnicy, życzymy Wam, żeby to Boże
Narodzenie upłynęło w spokojnej, rodzinnej atmosferze, by radość w Waszych sercach towarzyszyła Wam także w Nowym Roku 2011! Specjalne
podziękowania kierujemy też w stronę wszystkich,
którzy przyczynili się do rozwoju Czerwonego
Smoka w minionym roku. Dzięki Wam nasz klub
jest miejscem, które żyje własnym życiem i do
którego warto wracać. Zapraszamy również w
Nowym Roku. I Pamiętajcie, trzymając z nami
dostaniecie lepsze prezenty od Mikołaja, ponieważ
Św. Mikołaj jest Krasnoludem!
Życzy Ekipa Literatów Czerwonego Smoka
występ kabaretu „Stonka Ziemniaczana” i
LED Show – czyli pokaz świetlny. Wrażenia ciężko opisać, to po prostu trzeba zobaczyć. Odbył się także (z opóźnieniem
wprawdzie), znany z poprzednich Falkonów, pokaz mody gotyckiej. Muszę jednak
przyznać, że wypadł on dość blado w porównaniu ze wcześniejszymi atrakcjami.
Na tak wielkim konwencie nie mogło
oczywiście zabraknąć stoisk. Poza wspomnianymi już Portalem i Kuźnią Gier,
wystawców było multum. Kupić można
było literaturę fantastyczną, podręczniki
RPG, gry planszowe, kostki, ubrania, biżuterię oraz artykuły związane z mangą i
anime.
Jak to na każdym konwencie, wybierając
te atrakcje, ominęła mnie część innych.
Pełną ich listę znajdziecie na stronie konwentu: www.falkon.konwent.pl
Reasumując, mimo organizacyjnych
niedopatrzeń, Falkon 2010 uznaję za naprawdę udany konwent i wielkie święto
fantastyki. Każdy punkt programu na którym byłem obecny, kończył się aplauzem
publiczności. Można było nabyć mnóstwo
najróżniejszych artykułów związanych z
fantastyką oraz spotkać się z ulubionymi
autorami. Oprócz tego odbyło się mnóstwo
sesji RPG, LARP-ów, konkursów, turniejów gier komputerowych, konsolowych,
bitewnych, planszowych i karcianych, a
także najróżniejszych pokazów. Z pewnością każdy, nie tylko osoby zainteresowane
„czystą” fantastyką, mógł znaleźć na lubelskiej imprezie coś dla siebie. Pozostaje
tylko liczyć, że następna edycja pozbawiona będzie niedociągnięć organizacyjnych i
z niecierpliwością czekać na kolejny Falkon, który odbędzie się 10-13 listopada
2011. Do zobaczenia za rok na Falkonie!
Librarian
Nauka | Lem patronem satelity!
Na stronie www.nauka.gov.pl pojawiła
się następująca informacja: „Miłośnicy
twórczości Stanisława Lema swoimi głosami zadecydowali, że jeden z najsławniejszych polskich pisarzy SF zostanie patronem pierwszego polskiego satelity. Satelita
Lem zostanie wyniesiony w przestrzeń
kosmiczną pod koniec 2011 roku, w ramach
polsko-austriacko-kanadyjskiego
projektu „Brite”, mającego zajmować się
obserwacją najjaśniejszych gwiazd. Jako
nazwę dla drugiego satelity, który ukończony zostanie w 2013 roku, internauci wybrali imię legendarnego gdańskiego astronoma
Heweliusza.”
Lem jako patron satelity zwyciężył bezapelacyjnie, nie było to jednak zaskoczeniem, biorąc pod uwagę ilość wielbicieli
jego twórczości. Książki Lema osiągnęły
łączny nakład ponad 30 mln egzemplarzy i
zostały przetłumaczone na 41 języków.
Artur „Harnaś” Harasim
11
[email protected]
Nasza szkoła, nasz samorząd
W Zespole Szkół Nr 1 im. Bartosza
Głowackiego w Tomaszowie Lubelskim w dniu 3 listopada 2010 r. odbyły
się wybory do Samorządu Uczniowskiego. Po długiej i zaciętej kampanii,
w ramach demokratycznych wyborów,
zwyciężył Mateusz Czarnopyś (IIa),
który z dużą przewagą głosów przejął
funkcję przewodniczącego samorządu
uczniowskiego. Zastępcą została Katarzyna Pyrek (IIc), skarbnikiem Piotr
Woszczak (Ia), a sekretarzem Anita
Kopczacka (IIe).
Nowi ludzie to nowe spojrzenie na
ważne sprawy uczniów naszej szkoły.
Mamy wiele świeżych pomysłów, które
już niedługo wprowadzimy w życie –
powiedział Mateusz.
Na efekt nie musieliśmy długo czekać. Przykładem jest dyskoteka szkolna, która tradycyjnie odbywała się w
sali gimnastycznej, a w tym roku za
sprawą nowego samorządu, miała miejsce w auli. Pomysł okazał się dużym
sukcesem, gdyż frekwencja była znaczDetonacje w ZDK-u!
W sobotę, 4 grudnia w Zamojskim
Domu Kultury odbył się po raz kolejny
konkurs recytatorski „Recytacje z Dynamitem”. W tym roku w szranki stanęło 7
recytatorów, starających się jak najlepiej
zaprezentować swoje umiejętności.
Tegorocznym motywem przewodnim
było hasło: „Moja prawda”, które uczestnicy musieli zaprezentować za pomocą
utworu jednego z laureatów Literackiej
Nagrody Nobla. Program spotkania dość
łatwo pozwala stwierdzić, że do najczęściej wybieranych autorów należeli nasi
rodzimi nobliści, nie zabrakło wierszy
Wisławy Szymborskiej, Czesława Miłosza, czy fragmentów prozy Henryka Sienkiewicza. Do ciekawych i wartych zauważenie należał również fragment prozy
Aleksandra Sołżenicyna, klimaty ocieplał
Mario Vargas Llosa, a puentowała Sully
Prudhomme, co pozwala stwierdzić, że
wybór tekstów był zależny całkowicie od
recytatorów i tego, co poruszało w ich
duszach czułą strunę, przekazującą dalej
„ich opowieść o prawdzie”.
W każdej recytacji kryło się coś, co
mogło się spodobać komisji, lecz po naradzie postanowili przyznać jedną nagrodę i
wyróżnienie.
Nagroda przypadła Iwonie Oszmaniec z I Liceum Ogólnokształcącego w
Zamościu, za kompilację tekstów Wisławy Szymborskiej, Witolda Gombrowicza
oraz Adam Mickiewicza. Na wyróżnienie
zaś zasłużyła Diana Tytoń, uczennica
Gimnazjum nr 6 w Zamościu, za recytację
fragmentu „Quo vadis” oraz „Życia na
poczekaniu” Szymborskiej. Obu dziewczynom serdecznie gratulujemy i życzymy w przyszłości jeszcze wielu sukcesów!
Pozostałym uczestnikom pozostaje
pogratulować samego udziału i mieć nadzieję, że nie zniechęcą się, lecz dopracują swój warsztat, aby w przyszłości zaprezentować się z lepszej strony.
Barbara Michalczyk
uczennica III LO w Zamościu
nie większa niż wcześniej latach. Przyczyniła się do tego również obecność
DJ’a Kaina, który przyciągnął uczniów
nie tylko z naszej szkoły. Zachęcające
było również to, że osoby uczestniczące
w dyskotece, nie musiały obawiać się
następnego dnia w szkole, ponieważ
były zwolnione z odpowiedzi. Mimo że
nasz nowy samorząd działa niespełna
miesiąc, to już przeprowadził kilka akcji, m.in. „Góra grosza”. Bardzo cieszymy się, że mogliśmy po raz kolejny pomóc w zebraniu funduszy dla dzieci z
domów dziecka. Spotkaliśmy się z dużym zainteresowaniem ze strony
uczniów, a także nauczycieli – tak całą
akcję skomentowała Anita, sekretarz
Samorządu Uczniowskiego.
Dowiedzieliśmy się również, że
Samorząd ma pomysł na umilenie czasu
spędzanego
w
szkole.
„Czasoumilaczem” będzie muzyka
puszczana podczas długiej przerwy.
Uważam, że jest to niezły pomysł. Będziemy mogli rozluźnić się przy dobrej
muzyce – stwierdziła Ania.
W tak krótkim czasie mogliśmy się
przekonać, że wybraliśmy odpowiednich ludzi do reprezentowania naszych
uczniowskich spraw. To dopiero początek, a już widzimy ich zaangażowanie,
które wiąże się z odpowiedzialnością i
z poświęceniem swojego wolnego czasu.
Renata Szewczuk, Anita Kopczacka
uczennice klasy IIe ZS Nr 1
w Tomaszowie Lub
KONKURS ŚWIĄTECZNY
„SZOPKI, STROIKI,
KARTKI BOŻONARODZENIOWE
2010”
Komenda Hufca ZHP w Zamościu
serdecznie zaprasza na spotkanie z tradycją poprzez udział w konkursie świątecznym „Szopki, Stroiki i Kartki Bożonarodzeniowe 2010”.
Konkurs odbędzie się w kategoriach:
Szopki
Stroiki
Kartki Bożonarodzeniowe
Zgłoszenia na Konkurs przyjmuje Komenda Hufca ZHP do dnia 14.12.2010
tel. 84-638-40-80,
e-mail: [email protected]
Prace konkursowe prosimy dostarczyć
najpóźniej do godz. 09.30 w dniu 17.12.2010 r. do Kościoła Św. Katarzyny w
Zamościu.
Na godz. 10.00., zapraszamy na Mszę Św.
celebrowaną przez ks. Wacława Depo,
Biskupa Zamojsko - Lubaczowskiego i
uroczystości przekazania Betlejemskiego
Światła Pokoju 2010 środowiskom harcerskim.
Podsumowanie konkursu odbędzie się
po mszy św. i uroczystościach przekazania BŚP, ok. godz.11.30.
UWAGA!!!
Wszystkie prace prosimy dokładnie
opisać (nazwa drużyny, imię i nazwisko
autora). Prace powinny być trwałe, aby
można było je przenosić . Pozostają one w
Komendzie Hufca ZHP. Zostaną wręczone wraz życzeniami świątecznymi i Betlejemskim Światłem Pokoju 2010 władzom, instytucjom, mieszkańcom miasta i
powiatu szpitalom, placówkom opiekuńczym, wszędzie tam gdzie jest potrzeba
ciepła i naszej pamięci.
.
Życzymy ciekawych pomysłów!
Literacki Szlak Roztocze
Zamojski Dom Kultury oraz Redakcja
„Zamojskiego Kwartalnika Kulturalnego”
organizują doroczną multimedialną prezentację książek z dziedziny historii, sztuki,
literatury, turystyki oraz czasopism i płyt –
wydanych w roku 2010, w powiecie zamojskim i na Zamojszczyźnie.
Prosimy o przekazanie informacji i
przesyłanie i książek do 20 grudnia br. pod
adresem Zamojskiego Domu Kultury. W
oparciu o przesłane materiały powstanie
multimedialna prezentacja z podaniem autorów, wydawnictw, omówieniem publikacji,
zobrazowaniem okładki oraz materiału graficznego.
Ruszył kolejny projekt PWSZ
We wrześniu br. ruszył projekt
„Praktyki pedagogiczne drogą do innowacyjnego szkolnictwa”, który będzie
realizowany w latach 2010-2014. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im.
Szymona Szymonowica tym razem
chce postawić na zwiększenie umiejętności praktycznych przyszłych nauczycieli opuszczających mury zamojskiej
PWSZ.
Nowatorski program praktyk pedagogicznych ma w przyszłości zaowocować polepszeniem jakości kształcenia
dzieci i młodzieży w szkołach Zamojszczyzny. Skoncentrowany jest na nowoczesnym rozwiązywaniu trudności i
problemów, którym każdy młody nauczyciel musi stawić czoła na początku
swojej kariery w szkole.
Projekt jest skierowany bezpośrednio do studentów filologii polskiej, rosyjskiej i angielskiej oraz nauczycieli ze
szkół podstawowych i gimnazjalnych,
dla których organem prowadzącym jest
miasto Zamość.
Uczestnictwo w Projekcie przygoto-
Pokaz p.n. „Literacki szlak Roztocza”
ma na celu powiadomienie szerokiego audytorium o regionalnych przedsięwzięciach
wydawniczych oraz przedstawienie inicjatorów. Prezentacja zostanie przekazana do
upowszechnienia na portalach internetowych.
Zapraszamy na podsumowanie kończącego się roku wydawniczego w Zamościu i na
Zamojszczyźnie. Poprzez prezentację
w Internecie (m.in. na stronie ZDK) oraz
zestawienie publikacji w numerze 1/2011
ZKK chcemy zainteresować czytelników,
mass media, księgarnie, regionalnymi inicjatywami wydawniczymi.
wuje studentów do rzeczywistej pracy
nauczyciela. 30% czasu praktyk przeznaczonych jest na obserwację pracy
opiekuna praktyk, zaś po 35% na samodzielne zorganizowanie 2 projektów:
edukacyjnego (np. zorganizowanie koła
zainteresowań/wycieczki tematycznej
dla uczniów, poprowadzenie samodzielnie bloku zajęć na wybrany temat)
oraz wychowawczego (np. zorganizowanie prelekcji/spotkania dla rodziców,
zaplanowanie i przeprowadzenie interwencji wychowawczej w klasie, nawiązanie współpracy ze świetlicą środowiskową lub poradnią psychologicznopedagogiczną).
Projekt, którego budżet wynosi 2,11
mln zł, jest współfinansowany z funduszy strukturalnych w ramach Programu
Operacyjnego Kapitał Ludzki, Priorytet
III, Działanie 3.3., Poddziałanie 3.3.2
„Efektywny system kształcenia i doskonalenia nauczycieli”.
Partnerami Państwowej Wyższej
Szkoły Zawodowej im. Szymona Szymonowica w Zamościu jest Urząd Miasta Zamość oraz Instytut Nauk Społeczno-Ekonomicznych w Łodzi.
mw
12
Barbara Michalczyk Bo
www.skafander.info
w Wigilię…
5.30
Jak widać na powyżej załączonym zegarku
jest przeraźliwie wcześnie. „Spaaać” – krzyczy mój biedny, wymęczony życiem organizm. Oczywiście wyższe instancje, czyli
prywatne mamusie organizujące święta na
piętnaście osób nie uznają cudzego zmęczenia. I niewyspania. I niechęci do wstawania.
I w ogóle. Mama mnie nie kocha!
5.35
Koncert na garnki i pokrywki trwa. Chyba
zaraz mnie coś trafi. Jak zdobędę się na motywację to wyczołgam się z łóżka i jej powiem, że piąta rano jest porą dla barbarzyńców. Jeszcze tylko minutkę…
6.00
Zostałam obudzona w sposób mogący budzić zastrzeżenia ONZ, jeśli chodzi o utrzymywanie pokoju na świecie. Moja sześcio-
Nagrody Literackie
na świecie
Dobiega końca rok 2010. Dla literatury w
Polsce i na świecie to czas podsumowań
tego co wydarzyło się i zostało napisane.
Literacki świat ożywa i wyłania spośród
wielu kandydatów i nominowanych tę
jedną perełkę, która przez cały następny
rok będzie błyszczeć jako ta najważniejsza i najwartościowsza.
Nagrody literackie przyznawane są na
całym świecie zarówno przez poszczególne kraje jak i wspólnoty. Fundatorami są
najczęściej osoby zasłużone dla kultury,
wydawnictwa literackie, prasa czy inne
instytucje związane z promowaniem literatury.
Najbardziej oczekiwaną nagrodą roku
jest Nobel – od 109 lat prestiżowe wyróżnienie w świecie literatury przyznawane
przez Szwedzką Akademię Nauk. Wielkie napięcie towarzyszy nominacjom a
potem ogłoszeniu wyników tej nagrody.
W tym roku również emocje towarzyszyły wyborowi kandydata. Mario Vargas
Llosa – pisarz z Peru, który 14 lat temu
przegrał z Wisławą Szymborską, został
nagrodzony za całokształt swojej bogatej
twórczości. Ten zaszczytny tytuł cztery
razy przyznawany był polskim twórcom .
Byli to: Henryk Sienkiewicz, Władysław
Reymont, Czesław Miłosz i wspomniana
Wisława Szymborska.
Prestiżowe literackie nagrody na świecie dotyczą najczęściej obszaru starej
Europy oraz Ameryki. Jedną z najważniejszych jest Nagroda Bookera, przyznawana w Wielkiej Brytanii za najlepszą
powieść anglojęzyczną napisaną przez
obywatela Wspólnoty Narodów. W roku
2010 otrzymał ją Howard Jacobson za
powieść „The Finkler Question”.
Bram Stoker Award to nagroda przyznawana dla pisarzy horrorów, ufundowana przez Horror Associaton Writer`s.
Bram Stoker – twórca „Drakuli” jest patronem tej nagrody. Tegoroczną laureatką
została Sarah Langan za powieść grozy
„Audrey`s Door”.
Cornegie Medal jest angielską nagrodą przyznawaną twórcom literatury dziecięcej i młodzieżowej.
W 2002 roku rząd szwedzki ustanowił
piękną nagrodę, która czciłaby pamięć
Astrid Lindgren. Kitty Crowther z Bel-
„Dziennik pisany później”
w Dyskusyjnym Klubie Książki
29 grudnia 2010 roku o godz. 14.00 w
Galerii Ekslibris Książnicy Zamojskiej w
Zamościu, ul. Kamienna 20 rozpocznie
się ostatnie w tym roku spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki.
Poświęcimy je rozmowie o najnowszej
książce
Andrzeja
Stasiuka
„Dziennik pisany później”. Autor zabiera
letnia siostra o wdzięcznym imieniu Malwina wpakowała mi się radośnie na brzuch i
zaczęła podskakiwać i krzyczeć coś o świętach. A i o tym, że „dzionek wstał”. Wniosek
dnia: „ Kocham moją rodzinę, ale wtedy gdy
jest daleko.”
6.15
Malwina sobie poszła. Coś czuję, że więcej
nie będzie mi dane pospać. Bohatersko wstaję, aby stawić czoła temu straszliwemu dniu.
Właśnie rozpoczęłam misję o kryptonimie
„Perfekcyjna Wigilia”. Tylko patrzeć, jak
znajdą mi jakieś „ciekawe” i „pożyteczne”
zajęcie.
6.30
Zostałam zmuszona do samobójczej misji,
polegającej na obudzeniu Konrada i wysłaniu go po zakupy. Malwina została oszczędzona i zagoniona do produkcji kolorowych
ozdób na choinkę. Biega teraz po domu, cała
obsypana brokatem i zawinięta w krepinę.
gii jest tegoroczną zdobywczynią tego
wyróżnienia za powieści dla dzieci i młodzieży.
Grand Prix de la Francophonia to
nagroda Akademii Francuskiej dla pisarzy francuskojęzycznych.
Nagroda Cervantesa przyznawana
jest pisarzom hiszpańskim, zaś Nagroda
Goethego, pisarzom tworzącym w języki
niemieckim.
Nagroda Hugo, jedna z najbardziej
prestiżowych i najstarszych nagród literackich dla utworów science-fiction i
fantasy zainspirowana przez Hugo Gernbacka, założyciela magazynu „Amazing
Stories”. Tegoroczną nagrodę za książkę
„Miasto i miasto” otrzymała China
Mieville.
Nagroda Pulitzera to coroczna amerykańska nagroda przyznawana w 21
kategoriach, m.in. dramat, muzyka, literatura, dziennikarstwo. Twórcą i fundatorem nagród jest Joseph Pulitzer, autor i
dziennikarz. W roku 2010 Paul Harding
otrzymał nagrodę za debiutancką powieść
„Tinkers”.
Nagroda Goncourt przyznawana jest
prozaikom francuskim. W tym roku Michel Houellebecq został uhonorowany za
swoją twórczość łączącą środowiska literackie.
National Book Award – nagroda literacka dla utworów amerykańskich, wręczana w czterech kategoriach. W dziedzinie literatury nagrodę otrzymała Patti
Smith, legenda muzyki niezależnej, za
wspomnienia „Just Kids”. Autorka opisuje wspólne życie z Robertem Mapplethorpem, słynnym fotografem.
Nagroda Yomiuri to literacka nagroda japońska wręczana twórcom za tworzenie kultury narodowej.
To tylko najważniejsze nagrody jakie
wręczane są każdego roku twórcom literatury. Są one potrzebne zarówno literatom jak i nam, czytelnikom. Pisarzom i
poetom debiutantom dodają sił do dalszego pisania, a doświadczonych wzmacniają i utwierdzają w tym co robią.
Dla nas są wskazówką jak odnaleźć,
wydobyć na powierzchnię i wejść w ten
magiczny świat, do którego nie zawsze
sami trafilibyśmy.
Iwona Proczka
Książnica Zamojska
czytelnika w kolejną podróż po krajach
bałkańskich – Albanii, Serbii, Bośni i
Hercegowinie, Macedonii. Bałkany, które
tym razem stanowią również, a może
przede wszystkim, właściwą odległość w
spojrzeniu na Polskę?
Esej podróżny – o tym co było, ale
jakby trwało wciąż, choć skupiony na
codzienności i zwyczajności - jak zawsze
u Stasiuka - pełen niebanalnych spostrzeżeń.
Zapraszamy do lektury i rozmowy.
Na szczęście jest już na tyle duża, że nie
obija się od ścian w euforycznej świątecznej
radości, której nam, reszcie domowników
wyraźnie poskąpiono.
6.35
Konrad, jak sama nazwa wskazuje jest Koszmarnym Okropnym Niemoralnie Radykalnym Ambitnym Durniem, w dodatku starszym ode mnie o dwa lata. I wkurzającym,
co niestety nie mieści się w opisie tego modelu starszego brata.
Przed wejściem do jaskini lwa zmówiłam
krótką modlitwę. A jeśli tego nie przeżyję?
Podtrzymuję opinię, co do tego, że własna
mamusia mnie nie kocha i wchodzę. „Raz
kozie wio”.
6.45
Wypadam z krzykiem z jego pokoju po drodze budząc resztę rodziny. Tuż za mną ruchem jednostajnie przyspieszonym wylatuje
drewniak. Trafia w lustro, które się tłucze.
Oj. Chyba czekam nas siedem lat pecha.
Tylko dlaczego akurat dzisiaj? Do akcji
wkracza mamusia. Kondzio wypada z domu
szybciej od drewniaka. Ciekawe jak szybko
się zorientuje, że ciągle ma na sobie piżamę?
7.00
Do kuchni wkracza babcia. W tym momencie „pozwalam się bać”, bowiem Wigilia nie
jest dobrym dniem na wkroczenia babci.
Obie z moją kochaną mamą mają radykalnie
inne poglądy na gotowanie. Szczególnie na
smaki potraw. Coś czuję, że to się skończy
tym, że na stół wjadą dwadzieścia cztery, a
nie dwanaście potraw. Biada temu, kto nie
spróbuje wszystkiego.
7.10
Powierzono mi odpowiedzialne zadanie
odklejenia Malwiny od ściany. Czuję się
zaszczycona, teraz pozostaje ją jeszcze wykąpać, aby nie przykleiła się do choinki, gdy
dziadek Gerwazy ją wniesie.
Miłość, która naznacza los
Czytelnicy zwrócili uwagę na jego samotność zarówno w obliczu śmierci kolejnych przyjaciół, jak i w beznadziejnej,
nigdy niespełnionej i nienasyconej miłości do Lily. Miłości, która zniewala go na
całe życie, nie daje szczęścia ani spełnienia i nie pozwala mu na wejście w głębsze racje z innymi kobietami. Ricardito to
współczesny bohater romantyczny, Werter w wersji południowoamerykańskiej.
Kocha i cierpi. Jego uczucie jest tragiczne, bo nie ma spełnienia. Pomimo wszystko wierzy jednak w jakiś nadprzyrodzony, mający swe źródło w młodzieńczej
miłości, związek dusz – jego i Lily. Niegrzeczna dziewczynka jawi się zaś jako
femme fatale i jednocześnie swoista fantasmagoria. Co jakiś czas pojawia się ona
we w miarę normalnym i poukładanym
życiu Ricarda, wprowadza w nie zamęt,
daje nadzieję, by zaraz potem odejść i
znów sprawić ból.
Ponadto, czytelnicy docenili wielowarstwowość i wielowątkowość powieści. Na plan pierwszy niewątpliwie wysuwa się wspomniany wątek miłosny między wiernym „chudopachołkiem” Ricardem a niegrzeczną dziewczynką. Warstwa psychologiczna doskonale obrazuje
prawdę o tym, jak wydarzenia z dzieciństwa i młodości warunkują całe życie
człowieka. Dzięki umiejscowieniu akcji
w różnych miejscach na świecie i rozległej perspektywie czasowej, razem z narratorem i bohaterami odbywamy podróż
po miastach Ameryki Południowej, Europy i Azji.
Mario Vargas Llosa łączy w swoich
książkach południowoamerykański temperament z doskonałym zmysłem obserwatora i komentatora wydarzeń społecznych i politycznych. Jego powieści to
dość klasyczne narracje, w których nie
brakuje jednak gry konwencjami. Niewątpliwie Llosie należą się gratulacje za Nobla, a Komitetowi Noblowskiemu za dobry wybór.
Ewa Kawałko
Subtelny erotyzm i namiętność. Miłość tak głęboka i intensywna, że nieuchronnie prowadzi do śmierci. „Miłość,
która naznacza los. Kobieta, która jest
zdolna do wszystkiego. Szelmostwa, które doprowadzają mężczyznę do granic
szaleństwa.” Całość osadzona na przestrzeni niemal pięćdziesięciu lat, na tle
obyczajowym, kulturowym i społecznopolitycznym Limy, Paryża, Londynu,
Tokio i Madrytu.
To wszystko można odnaleźć w powieści tegorocznego noblisty – Mario
Vargasa Llosy „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”. Książka była przedmiotem dyskusji ostatniego spotkania
Dyskusyjnego Klubu Książki, które odbyło się w środę 17 listopada 2010 roku
w Książnicy Zamojskiej.
Najwięcej miejsca w dyskusji poświęcono głównemu bohaterowi – Ricardo.
WYSTAWA
„Sielsko-anielsko. Pejzaże” Anna Woś,
„Anioły” Krystyna Kopciowska
Od 15 grudnia 2010 roku zapraszamy
do zwiedzania wystawy zatytułowanej
SIELSKO-ANIELSKO, usytuowanej w
Galerii Ekslibris Książnicy Zamojskiej
im. Stanisława Kostki Zamoyskiego w
Zamościu.
Ekspozycja jest autorską wystawą
motywów roślinnych i krajobrazów Roztocza Anny Woś oraz zróżnicowanych
formą i kolorystyką dekoracji w postaci
aniołów Krystyny Kopciowskiej.
Zarówno wykonane głównie w technice batiku prace Anny Woś, jak też anioły
Krystyny Kopciowskiej zaprezentowane
zostały na wystawie wg koncepcji zgodnej z porami roku, tak by przypominały o
różnorodności rodzimego pejzażu oraz
istnieniu
magicznego
klimatu
„anielskiego świata” o każdej porze.
Autorki prezentowanych prac związanych z Zamojszczyzną są absolwentkami
Liceum Sztuk Plastycznych im. B. Morando w Zamościu oraz Instytutu Wychowania Artystycznego UMCS w Lublinie.
Uprawiają głównie twórczość w dziedzinie tkaniny artystycznej, rysunku, malarstwa i projektowania.
Wernisaż wystawy, którą oglądać
będzie można do końca stycznia 2011
roku, odbędzie się 15 grudnia 2010 r. o
godz. 15.00 w Książnicy Zamojskiej w
Zamościu (ul. Kamienna 20). Serdecznie
zapraszamy!
13
[email protected]
7.45
Tatuś zaszczyca nas swoją obecnością. Zarabia po nieprzychylnym spojrzeniu od swojej
matki i żony, po czym w tempie zdecydowanie przyspieszonym opuszcza kuchnię chwytają po drodze pierwszy z brzegu dywan.
Udaje mi się przebrać Malwinę i wcisnąć jej
lalkę. Przy odrobinie szczęścia mam pięć
minut spokoju.
8.15
Staram się cichaczem opuścić pole bitwy i
zaszyć się w towarzystwie Tolkiena w łazience, gdzie nikt mnie znajdzie. Na moje
nieszczęście łazienka zajęta. Karp odbywa
ostatnią kąpiel w życiu. Postanowiłam dotrzymać mu towarzystwa. Prowadzimy dysputę na bardzo życiowe tematy. Biedny karp,
szkoda, że musi umierać, jest jedynym inteligentnym osobnikiem w tym świątecznym
młynie.
8.45
Mamusia odnajduje mnie wylewającą krokodyle łzy nad biednym karpikiem, którego
ochrzciłam mianem Władywoja. Stwierdza,
że mam urojenia. Ponownie zostaję zmuszona do pomocy w kuchni. Na szczęście z odsieczą przychodzi mi dziadek, który próbuje
zmieścić się w drzwiach z choinką.
9.00
Choinka zostaje pozbawiona czubka, połowy
gałęzi i pnia. Ale stoi
9.05
Choinka się przekrzywia. Oj…
9.10
Zasłaniamy ją z dziadkiem telewizorem, przy
odrobinie szczęścia nikt nie zauważy, że stoi
krzywo i miejscami całkowicie wyłysiała.
Malwinie uaktywniło się ADHD. Skacze
wokół choinki i próbuje śpiewać coś, co przy
bliższym wsłuchaniu się okazało się być
„Last Christmas”. Na nasze nieszczęście w
tym momencie wpada wujek Kazio. Przyłącza się do mojej wyjącej siostruni. Ała, moje
bębenki w uszach już nigdy nie będą takie
same.
9.30
Konrad powrócił z zakupów, obładowany
siatkami na podobieństwo wielbłąda. Z kuchni zaczyna podejrzanie pachnieć. Czyżby coś
miało zaraz wybuchnąć?
9.45
Zostaję zagoniona do ubierania choinki. Na
szczęście z pola widzenia znika mi wujek
Kazio. Nie zniosłabym, gdyby znowu zaczął
kręcić biodrami.
Malwina się bulwersuje, że wieszamy jej
zezowate anioły z makaronu z tyłu choinki.
Wychodzi na to, że ani ja, ani Konrad, ani
dziadek Gerwazy nie znamy się na prawdziwej sztuce. Malwinka będzie musiała to chyba jakoś przeżyć…
10.30
Łaskawie zwleka się z łóżka ciotka Teresa.
No cóż, zabrała nam choinkę i poprawia
układ bombek. Pfff… Artystka się znalazła
od siedmiu boleści. Teraz chce poprawiać, a
gdzie była godzinę temu? Próbuję się odezwać, ale zarabiam jedynie spojrzenie wygłodniałego bazyliszka. Rakiem wycofuję się
z pokoju.
10.59
W domu zaczyna coraz dziwniej pachnieć
spalenizną. Współpraca między mamą i babcią nie ukazuje się nam w radosnych barwach…
11.02
Domem wstrząsnął wybuch. To piekarnik nie
wytrzymał…
Chcesz dowiedzieć się, co było dalej?
Zajrzyj na www.skafander.info i wejdź w
zakładkę Twórczość/Proza!
CZĘŚĆ IV
KEIKO – TRENING
„Trening (shugyo) polega na pokonywaniu przeciwieństw. Miej skromne maniery.”
Yamada Jirokichi
Wszystko o czym wcześniej napisałem jest – bardziej lub mniej precyzyjną
– teorią. Cała ta teoria, koncepcje, cele i
środki ich realizacji materializują się
podczas keiko – treningu. Nie trzeba ich
znać, nie trzeba dążyć do ich poznania,
nie trzeba o nich myśleć. W praktyce
kendo, można się bez nich obejść. Wiedza teoretyczna niczego nie zmienia –
zmienia aktywne uprawianie tego, co
teoretyczne. Dotyczy to – jak sądzę – nie
tylko kendo, ale i innych twórczych zajęć. Chyba oczywiste jest, że to nie znajomość teorii jakiegoś rzemiosła czyni z
kogoś mistrza w swym fachu,
a realizowanie pracy. Można
powiedzieć, że w przypadku
kendo, praktyka wyprzedza
teorię, która rodzi się z obserwacji, refleksji nad praktyką.
W tej części opiszę jak
wygląda praktyka kendo, czyli trening.
Dojo – termin ten tłumaczy
się jako miejsce praktykowania drogi. Tym miejscem jest
sala, w której odbywają się
treningi. Na co dzień może to
być sala gimnastyczna, hala
sportowa, inne pomieszczenie, lecz przed treningiem
powinno zmienić się w świadomości kendoki w miejsce o
szczególnym znaczeniu, w
którym przez następne kilkadziesiąt minut będzie pracował nad swoim ciałem i umysłem poznając Drogę Miecza.
W dojo są cztery strony: kamiza, shimoza, lewo i prawo.
Kamiza znajduje się naprzeciw wejścia do dojo. Jest
to miejsce honorowe, w którym często
znajdują się przedmioty symboliką nawiązujące do wartości kendo – może to
być kanji, japoński ideogram wyrażający
jakąś myśl (najczęściej oznaczający ken
>miecz< i zen to jedno), portret mistrza,
miecz. Tyłem do kamiza i przodem do
shimoza zasiada sensei – nauczyciel.
Shimoza znajduje się bliżej wejścia
do dojo, naprzeciw kamizy. Shimoza
tłumaczy się jako miejsce uczniów. W
tym miejscu funkcjonuje ruch lewoprawo. Osoby mniej doświadczone sia-
dają z lewej strony i wraz z postępem na
drodze kendo, przemieszczają się w stronę prawą, by w końcu zasiąść w miejscu,
w którym na początku ich drogi, siedział
sensei.
Wchodząc do dojo, kendoka kłania
się w stronę przeszłości symbolizowanej
przez kamiza, które jest jednocześnie
jego przyszłością. Rozpoczyna się rozgrzewka, serwująca zestaw różnorodnych ćwiczeń szybkościowych, siłowych, rozciągających itd. Po rozgrzewce
pada komenda seretsu, oznaczająca
zbiórkę. Kendocy zajmują swoje ściśle
czanie powietrza ustami. Mokuso yame!
Koniec medytacji. Sensei ni rei – ukłon
przed nauczycielem, otogani rei – ukłon
między ćwiczącymi i kiritsu – powstań.
Kendocy zakładają zbroje i zaczyna się
trening.
Ćwiczący stają w parach naprzeciw
siebie. Kłaniają się, dobywają broni i
czekają na komendę prowadzącego, rozpoczynającą trenowanie zadanego ćwiczenia. Istotnym jest, że porządek, rytm
ćwiczeń jest zsynchronizowany.
Trening kendo można podzielić na
dwie kategorie: shinai kendo i bokuto
określone miejsca stając w pozycji shizentai (na baczność). Kolejna komenda:
chakusa i wszyscy siadają w japońskim
siadzie seiza. Pierwszy siada sensei, później sempai (najstarszy z uczniów), zajmujący w rzędzie pierwsze miejsce od
prawej i kolejni. Wszystko powinno
odbyć się płynnie. Mokuso! – to kolejna
z komend. Po niej kendocy zamykają,
lub przymykają oczy i przygotowują się
mentalnie do treningu, oczyszczając
umysł ze zbędnych myśli. Głęboki,
szybki wdech nosem i powolne wypusz-
kendo. W shinai kendo, ćwiczenia wykonywane są w pełnych zbrojach i przy
użyciu shinai, czyli bambusowego, elastycznego miecza. Za jego pomocą realizuje się różnorodne formy ćwiczeń – od
prostych, polegających za nauce prowadzenia miecza i zadawania cięć, przez
średnio-zaawansowane, w których do
techniki posługiwania się mieczem dołącza się pracę ciała i pracę z oddechem,
aż do zaawansowanych, walki fullkontakt. W bokuto kendo natomiast ćwiczenia odbywają się bez zbroi i przy
użyciu bokken, lub bokuto – miecza
drewnianego. Za jego pomocą wykonywane są sformalizowane układy walk
tzw. kata (jest ich w kendo 7 z użyciem
długiego miecza i 3 z użyciem krótkiego), ćwiczenia technik występujących w
kendo – bokuto waza, oraz inne ćwiczenia poprawiające technikę zadawania
cięć i pchnięć. W bokuto waza nigdy nie
dochodzi do bezpośredniego kontaktu z
partnerem, jak ma to miejsce w shinai
kendo.
Zakończenie treningu wygląda podobnie jak rozpoczęcie. Dodatkowo, na
sam koniec kendocy dziękują
sobie za wspólny trening, młodsi
stażem podchodzą do starszych i
proszą o uwagi i konstruktywną
krytykę.
Wiek, płeć, oraz stopień zaawansowania w kendo nie są istotne
dla treningu, a komplet ochraniaczy oraz specjalnie zaprojektowane miecze, zapewniają pełne
bezpieczeństwo
ćwiczących.
Wszyscy trenują razem, wspierając się w podróży po wspólnej
drodze. Warto również wspomnieć o niezwykłej atmosferze
jaka panuje wśród kendoków. W
kendo nie ma miejsca na zarozumiałość, arogancję czy rywalizację (poza polem walki oczywiście, ale i tam różni się ona od
zwykłej rywalizacji sportowej –
nasz przeciwnik jest naszym partnerem, on swoim oporem i chęcią
pokonania nas, daje nam możliwość doskonalenia siebie i powinniśmy być mu za to wdzięczni). Jest ono natomiast pełne zrozumienia, poczucia wspólnoty,
wzajemnej pomocy i wsparcia.
Na zakończenie dodam, że to o czym
pisałem w ostatnich kilku numerach Skafandra nie wyczerpuje tematu, a jedynie
ogólnikowo opisuje pewne wybrane
aspekty Budo, którego zgłębianie jest
zajęciem na całe życie.
Jacek Zygadło
przedstawiciel HSKZ
www.kendo.hrub.eu
14
Podwójna manita!
Kolejne el clasico, mecz pomiędzy
dwoma antagonistycznie nastawionymi do siebie klubami, FC Barcelony
oraz Realu Madryt, za nami. Przed
każdym spotkaniem pomiędzy tymi
gigantami futbolu w prasie pojawia
się mnóstwo artykułów udowadniających, że to właśnie te wielkie Derby
Europy będą najbardziej wyjątkowe
ze wszystkich dotychczasowych. Podobnie było i tym razem. Po pierwsze, data rozgrywania tego meczu
była co najmniej dziwna, bo nie sobota czy niedziela, a poniedziałek. Taki
a nie inny wybór spowodowany był
jednak, najprawdopodobniej, odbywającymi się w niedzielę wyborami
w Katalonii. Kolejny powód wyjątkowości ostatnich derbów to osoba Jose
Mourinho, trenera „Królewskich”.
Florentino Perez przed sezonem
Portugalczykiem zastąpił trenera Manuela Pellegriniego, pod którego
wodzą drużyna ze stolicy Hiszpanii
zdobyła w zeszłym sezonie ligi hiszpańskiej 96 punktów, zdobywając
przy tym 102 gole. Te robiące wrażenie liczby nie pozwoliły jednak Realowi sięgnąć po mistrzowski tytuł,
jako że w dwóch kluczowych meczach odniósł dwie porażki. To były
właśnie mecze z Barceloną. Osławiony Jose Mourinho przybył więc do
Madrytu, by do zwycięstw z mniej
wymagającymi rywalami dołączyć
także tryumfy nad Dumą Katalonii.
O wyjątkowości tego meczu
świadczyło także to, że na boisku
bądź na ławkach rezerwowych znajdowało się aż 13 obecnych mistrzów
świata. To rzecz dotychczas niespotykana. Wszystkich dodatkowo intrygowały odpowiedzi na pytania takie jak
te odnośnie odpowiedniego poziomu
motywacji u zawodników Barcelony
potrzebnego do wygrywania w takich
meczach. Wszak skąd czerpać motywację do kolejnych zwycięstw skoro
w ciągu dwóch lat ci zawodnicy zdobyli wszystko, co tylko możliwe?
Wszystkim takim dywagacjom starali
się zaprzeczać sami zawodnicy: Xavi
przed sezonem powiedział, że jest
bardzo wdzięczny Jose Mourinho za
to, że przybył do Madrytu, gdyż dzięki niemu wciąż posiada ogromną motywację do wygrywania z Realem.
Jednak aspekt motywacyjny połączony ze świetną, już nie tylko efektywną, ale też efektowną w ostatnim cza-
www.skafander.info
sie postawą „Królewskich’ sprawił,
że eksperci nieśmiało właśnie klub z
Madrytu stawiali w roli faworyta.
Musieli jednak bardzo szybko
zweryfikować swoje poglądy. Podopieczni Jose Mourinho, wyszli na to
spotkanie niezwykle umotywowani,
jednak jakby nieco onieśmieleni magią Camp Nou i zgromadzonych tam
blisko 100 tys. fanatyków Barcelony.
Natomiast podopieczni Josepa Guardioli bardzo szybko narzucili swój
styl gry, tiki-take, polegający na długiej wymianie podań mającej na celu
jak najdłuższe utrzymywanie się przy
piłce i przyspieszeniu tempa akcji w
odpowiednim momencie. Efektem
tego była bardzo szybko, bo już w
10 minucie, strzelona bramka
przez, jak to powiedział redaktor
Leszek Orłowski, „Napoleona
Barcelony” – Xaviego Hernandeza.
Bramka niezwykła, gdyż rozgrywający Barcelony otrzymał piłkę na
połowie boiska, odegrał do Leo
Messiego, i natychmiast ruszył w
stronę pola karnego, w którym później otrzymał genialne podanie od
Andresa Iniesty i bardzo przytomnym strzałem pokonał Ikera Casillasa. Właśnie tak genialna gra bez
piłki pozwoliła Katalończykom
całkowicie zdominować Real Madryt. Oglądając spotkanie można
było odnieść wrażenie, że zawodnicy Barcelony są wszędzie, a dodatkowo na boisku jest ich znacznie
więcej niż zawodników Realu. Kolejna bramka, strzelona w 17 minucie
przez Pedro Rodrigueza, to bramka
barcelońska, jeśli można użyć takiego
pojęcia. Przed wpakowaniem futbolówki do siatki zawodnicy Dumy Katalonii utrzymywali się przy piłce
przez minutę i 19 sekund, wymieniając przy tym 28 podań! Real był w
ogromnym szoku, bo już po blisko 20
minutach przegrywał 0:2. Niestety
piłkarze „Królewskich” nie wytrzymali ciśnienia. Powoli zaczęła dawać
o sobie znać frustracja, której upust
dał jako pierwszy Ronaldo odpychając bezczelnie Pepa Guardiolę, choć i
ten miał w tej sytuacji swój udział
odrzucając w bok piłkę, która opuściła boisko.
Druga połowa, to już całkowity
popis gospodarzy, którzy upokorzyli
Real strzelając im pomiędzy 55 a 58
minutą dwie bramki za sprawą Davida Villi. Przy bramkach dał o sobie
znać Leo Messi zaliczając dwie wspaniałe asysty. Kluczem jednak do zdobycia tych bramek był świetny odbiór
piłki. Katalończycy tak doskonale
opanowali ten aspekt futbolowego
rzemiosła, że potrafili odebrać futbolówkę rywalowi już po kilkunastu
sekundach od jej straty i to zazwyczaj
jeszcze na jego połowie! Od tego momentu Barcelona nie tyle prowadziła
grę, co zaczęła ośmieszać rywala.
Zagrania piętką, zakładanie popularnych kanałów swoim rywalom mogliśmy podziwiać co chwilę. Wszystkiemu dodatkowo wtórowała publiczność, która podchwyciła atmosferę na
boisku i zaczęła skandować gromkie
„Ole” przy podaniach zawodników
Barcelony. Dzieła dokończył wprowadzony na boisko Jeffren, sprawiając tym samym, że manita, zwycięstwo 5:0, stała się faktem. Jak z tego
meczu zapamiętamy Real? Niestety
bardzo negatywnie. W ostatnich minutach napięcia nie wytrzymał Sergio
Ramos, który wraz ze swoim kolegą
z drużyny za cel obrali sobie zrobienie krzywdy najlepszemu zawodnikowi na świecie Leo Messiemu.
Rezultat Gran Derbi jest na pewno
szokujący, jednak nie jest on dziełem
przypadku. W poniedziałkowy wieczór podziwialiśmy niesamowity
spektakl. Był to jednak spektakl jednego aktora – Barcelony. Barcelony,
która pozostała wierna swojemu stylowi. Prasa rozpisuje się na temat
galaktyczności obecnej drużyny Guardioli, odbierając to miano Realowi
z początku XXI wieku. Sprostuję,
Barcelona nie jest i nie będzie galaktyczna. Galaktyczność Realu polegała
na ściąganiu do swojej drużyny najlepszych zawodników świata wydając
przy tym ogromne pieniądze. Barcelona natomiast tych zawodników sama sobie wychowuje. Spośród
wszystkich 14 zawodników, włączając w to rezerwowych, którzy wystąpili na murawie Camp Nou, zaledwie
4 nie pochodziło z La Masii, barcelońskiej szkółki piłkarskiej. Dlaczego
jednak tytuł brzmi „Podwójna Manita!” a nie po prostu „Manita!”? Otóż
to były piąte z rzędu Gran Derby wygrane przez podopiecznych Pepa Guardioli, trenera, który odkąd piastuje
tę funkcję, z Realem nie przegrał,
posiadając dodatkowo wspaniały bilans bramek: 16 strzelonych i zaledwie 2 stracone.
Trudno po takim meczu przejść do
porządku dziennego i obejrzeć jakiekolwiek inne spotkanie. Należy jednak być niezwykle wdzięcznym
opatrzności, że było dane nam zobaczyć tak wspaniale grającą drużynę.
Można nawet powiedzieć śmielej –
drużynę grającą idealnie! Drużynę,
która zdominowała Real Madryt, najlepszy klub XX wieku, w każdym
futbolowym aspekcie. Jose Mourinho
zapowiadał, że jego gracze zaskoczą
Barcelonę pressingiem, ale to Barcelona zaskoczyła Mourinho tym
pressingiem, nie pozwalając jego zawodnikom wyprowadzić piłki z własnej połowy. Madryt jest najlepiej
grającą z kontry drużyną, ale to Barcelona strzeliła dwie bramki po kontrach. To Mourinho jest uważany za
taktycznego geniusza, ale to Guardiola po raz kolejny zaskoczył wszystkich cofając swojego najlepszego
gracza, Leo Messiego, awizowanego
do gry na środku ataku, bliżej środka
boiska, by ten sektor całkowicie zdominować. W poniedziałkowy wieczór
Barcelona nie miała słabych punktów,
grając przy tym futbol niezwykle
przyjemny dla oka. Fani futbolu mogą jednak być takim meczem nieco
rozczarowani. Zdają sobie najpewniej
sprawę, że to koniec, że futbol nie jest
niestety w stanie zaoferować im więcej, niż zaoferował w poniedziałek.
Choć pozostaje jeszcze nadzieja,
wszak FC Barcelona Pepa Guardioli
wciąż rozgrywa swoje mecze…
Łukasz Ziarkiewicz
Barcelona 5 : 0 Real Madryt
Xavi Hernandez 10,
Pedro Rodriguez 18,
David Villa 55, 58,
Jeffren 90+1
Czerwona kartka: Sergio Ramos 90+3
Rozgrywki akademickie 2010/2011
z udziałem PWSZ Zamość
Semestr zimowy
Listopad – Marzec
Zamojska Liga LZS w siatkówce
Organizator: Powiatowe Zrzeszenie Ludowe Zespoły Sportowe w Zamościu
Udział bierze reprezentacja kobieca i męska PWSZ Zamość.
W ubiegłym sezonie drużyna kobieca zajęła 6. miejsce
Grudzień
Akademickie Mistrzostwa Województwa
Lubelskiego
Konkurencje PWSZ-u: tenis stołowy
(turniej indywidualny) i futsal.
15 grudnia, godz. 11.00 – Hala OSiR
Zamość
Uczelniany turniej w piłkę nożną halową
dla studentów o Puchar Rektora PWSZ
Semestr wiosenny
Akademickie Mistrzostwa Województwa
Lubelskiego
Konkurencje PWSZ-u: tenis stołowy
(turniej drużynowy), piłka nożna, koszykówka kobiet, siatkówka plażowa, pływanie, lekkoatletyka, biegi przełajowe, trójbój siłowy.
Akademickie Mistrzostwa Polski
Konkurencje PWSZ-u: biegi przełajowe,
lekka atletyka, tenis stołowy (turniej drużynowy).
W przypadku awansu: futsal i piłka nożna.
W ubiegłym roku drużyna futsalu PWSZ
dotarła do rozgrywek półfinałowych.
Turniej sportowy z okazji
Zamojskich Juwenaliów
Udział biorą uczelnie wyższe oraz szkoły
ponadgimnazjalne miasta Zamościa.
Turniej w piłkę nożną, siatkówkę i tenis
stołowy
Organizator: Stowarzyszenie na rzecz
Rozwoju PWSZ w Zamościu „Pro Academia”
Udział biorą reprezentanci PWSZ oraz
zaproszone reprezentacje szkół ponadgimnazjalnych Zamościa, powiatu zamojskiego, biłgorajskiego, hrubieszowskiego,
tomaszowskiego, krasnostawskiego.
Podczas turnieju tenisa stołowego planowany jest mecz pokazowy z udziałem
studenta PWSZ Artura Daniela – ubiegłorocznego Mistrza Polski seniorów oraz
innych reprezentantów Polski.
W czasie imprez sportowych występują
cheerleaderki – grupa taneczna Klubu
Uczelnianego AZS PWSZ.
Spływy kajakowe...
...po rzekach Wieprz i Tanew dla studentów PWSZ
15
[email protected]
Piłkarze zamojskiego PWSZ-u
rewelacją mistrzostw akademickich!!!
Do Akademickich Mistrzostw
Województwa Lubelskiego w futsalu
mężczyzn zgłosiły się reprezentacje
12 uczelni. Rywalizacja w fazie grupowej rozpoczęła się 29 listopada i toczy
się w dwóch sześciozespołowych grupach systemem „każdy z każdym”.
Drużyny, które uplasują się na miejscach 1-3, zagrają w fazie finałowej z
przeciwnikami z sąsiedniej grupy o
końcowe lokaty klasyfikacyjne. Po tej
fazie 5 najlepszych zespołów z naszego województwa awansuje do Półfinałów Akademickich Mistrzostw Polski.
W grupie B, gdzie występuje zespół KU AZS PWSZ w Zamościu
najsilniejszymi rywalami są UMCS
Lublin i WSSP im. W. Pola w Lublinie. Obie reprezentacje dysponują dużym potencjałem piłkarskim oraz doświadczeniem turniejowym. Praktycznie już zapewniły sobie dwie pierwsze
lokaty w grupie, dające awans do półfinałów AMP. Piłkarze PWSZ w Zamościu spisali się na medal. Rozegrali
już wszystkie mecze grupowe i zajęli
prestiżowe trzecie miejsce. Pokonali
faworyzowane zespoły KUL Lublin i
PSW Biała Podlaska oraz sąsiada z
regionu KUL Tomaszów Lubelski.
Teraz z niecierpliwością czekają na
zakończenie fazy grupowej, aby poznać swojego przeciwnika z grupy A.
W dniu 19 grudnia 2010 r. w hali Uni-
wersytetu Przyrodniczego w Lublinie,
przy ul. Głębokiej 31 rozegrana zostanie faza finałowa, po której poznamy
klasyfikację wojewódzką uczelni w
futsalu oraz reprezentantów na turniej
półfinałowy do Krakowa. Szczegóły i
pozostałe wyniki obu grup na:
www.azs.lublin.pl w dziale AMWL
2010/2011
Skład AZS PWSZ Zamość:
Bramkarze: Piotr Rymarz (kapitan
drużyny), Oleg Pavlyk i Tomasz Szymków.
Zawodnicy z pola: Mariusz Karpiuk,
Łukasz Markiewicz, Paweł Wyrostkiewicz, Andrzej Robak, Grzegorz Dobromilski, Łukasz Zwiernik, Kamil
Kornas, Radosław Kawałko, Jurji
Lech, Dmytro Mironiuk, Taras Trembach, Witalij Paczkowskij, Patryk Herda i Robert Buczyński.
Trener: mgr Krzysztof Okapa
Strzelcy bramek zamojskiej drużyny:
Łukasz Markiewicz – 6
Andrzej Robak – 4
Grzegorz Dobromilski – 2
Taras Trembach – 2
Paweł Wyrostkiewicz – 2
Kamil Kornas – 1
Krzysztof Okapa
Wyniki spotkań grupowych:
AZS UMCS Lublin – AZS PWSZ Zamość 1:0 (0:0)
AZS PWSZ Zamość – AZS Tomaszów Lubelski 9:2 (4:0)
AZS WSSP im. W. Pola – AZS PWSZ Zamość 9:0 (6:0)
AZS KUL Lublin – AZS PWSZ Zamość 2:3 (1:1)
AZS PWSZ Zamość – AZS PSW Biała Podlaska 5:3 (2:1)
Miejsce
Uczelnia
Mecze
Punkty
Bramki +/-
1.
WSSP W. Pola Lublin
3
9
18:3
2.
UMCS Lublin
3
9
7:1
3.
PWSZ Zamość
5
9
17:17
4.
PSW Biała Podlaska
4
3
11:14
5.
KUL Lublin
4
3
12:18
6.
KUL Tomaszów Lub.
3
0
4:16
Debiut tenisistów stołowych
w Akademickich Mistrzostwach Województwa Lubelskiego
Na Turniej Indywidualny Tenisa
Stołowego AMWL zawodnicy KU
AZS PWSZ w Zamościu stawili się w
osłabionym składzie. Reprezentant
Polski Maciej Nowaliński z powodu
złych warunków atmosferycznych nie
mógł dotrzeć do Lublina w planowa-
nym terminie, a Piotr
Czarnecki przegrał rywalizację z ostrym przeziębieniem. Pomimo to debiutujący w tych rozgrywkach: Grzegorz Płatek i
Patryk Bednarz dzielnie
walczyli na zawodach,
które w dniu 5 grudnia
2010 r. odbyły się w hali
Akademickiego Ośrodka
Sportowego UMCS w
Lublinie. Uzyskany dorobek punktowy sprawił, że
PWSZ w Zamościu zajął
7 miejsce w klasyfikacji końcowej
wyższych uczelni województwa lubelskiego. Kolejny turniej, tym razem
drużynowy odbędzie się już w nowym
roku.
Krzysztof Okapa
Cała prawda o polskiej piłce
Na około 200 dni przed największą imprezą sportową w Polsce,
próżno szukać odpowiedzi na pytanie, w jakim miejscu znajduję się
obecnie nasza reprezentacja w piłce
nożnej i jaką rolę w niej odegra.
Każdy z polskich kibiców chciałby,
aby nasza „przygoda” na Euro 2012,
nie skończyła się tylko na meczach
fazy grupowej. Lecz to, czy odniesiemy sukces, będzie wymagało pozytywnego splotu wielu czynników na
płaszczyznach niekoniecznie zależnych od samych piłkarzy czy trenera.
Często w scenerie piłkarskiego spotkania wkracza dramaturgia i nieprzewidywalność sportu, wiara w
zwycięstwo.
„Ekstra”-klasa
Od pewnego czasu nasza najwyższa
klasa rozgrywkowa ma ze swoją nazwą niewiele wspólnego. Na miano
tego pozytywnego określenia zasługują na razie tylko… stadiony. A
problem zaczyna się już u podstaw
rozwoju młodego piłkarza. Na zachodzie w każdym szanowanym się
klubie znajduje się szkółka piłkarska,
tworząca zaplecze pierwszej drużyny. W Polsce na to pieniędzy nie było, więc PZPN postanowił za zgodą
klubów utworzyć „Młodą Ekstraklasę”. Niestety jak na razie częściej
staje się swoistym „poprawczakiem”
niepokornych charakterów niż skarbnicą młodych talentów. W takiej sytuacji polski klub nie mogąc liczyć
na pomoc swoich wychowanków
próbuje zbudować drużynę w inny,
tańszy sposób. Zespół staje się połączeniem średniaków z Bałkanów
lub Afryki oraz „piłkarskich emigrantów”, których znudziła rola rezerwowych w zachodnich klubach.
Pomocną rolę w kreowaniu polskości
drużyny, mógłby stanowić przepis,
który został już zastosowany m.in. w
Plus Lidze siatkarzy czy Tauron Basket Lidze koszykarzy. Zakazuje on
gry, więcej niż trzem zawodnikom z
zagranicy i zmusza klub do inwestowania w wychowanków. W Ekstraklasie mogłoby to być, np. w stosunku 6 polskich do 5 zagranicznych
piłkarzy. Na pewno stworzyłoby to
sporą pomoc naszej reprezentacji i
polskim trenerom, których często
niesłusznie każe się, za brak zaangażowania zagranicznych zawodników.
Brak zaufania naszym rodzimym
trenerom to kolejny problem naszej
ligi. Decyzję o ich zwalnianiu są często pochopne i nieprzemyślane co
hamuje rozwój takich selekcjonerów
jak Maciej Skorża czy Rafał Ulatowski.
Plan Smudy
Ten pierwszy rok za kadencji
Franciszka Smudy nie sposób ocenić
obiektywnie. Był to rok przeplatany
nieustanną falą krytyki trenera, skandali na tle moralnym i próby odbudowy naszej reprezentacji. Szybko okazało się, że plan Smudy był jasny i
prosty, ale tylko dla niego. Niespodziewanie jego najtrudniejszym
punktem do wypełnienia dla zawodników, stała się dyscyplina. Zasady
wprowadzone przez trenera zostały
przez niektórych z nich zlekceważone co doprowadziło, że za obecnej
kadencji nie zobaczymy już prawdopodobnie takich piłkarzy jak Artur
Boruc, Michał Żewłakow czy Sławomir Peszko. Paradoksalnie punktem zwrotnym reprezentacji okazała
się klęska 0:6 z Hiszpanami, po której mogło być już tylko lepiej. Konsekwencja i cierpliwość trenera popłaciła, a gra Adama Matuszczyka
czy Łukasza Piszczka to niewątpliwie jego mały sukces, który pozwala
nam wierzyć w lepsze jutro.
Euro 2012
Kto wie gdzie znajdowałaby się
nasz piłka, gdyby nie Euro. Może
pogrążona w aferze korupcyjnej, pozbawiona dobrych wyników przestałaby w ogóle interesować Polaków.
Na szczęście ta zła wróżba stała się
nierealna po tym jak powierzono
nam i Ukrainie tak ważną imprezę.
Piękne i nowoczesne stadiony w Poznaniu, Krakowie i Warszawie, ponad 1500 orlików w całej Polsce,
poprawa bezpieczeństwa na stadionach, czy wreszcie wielki zysk finansowy to tylko nieliczne zalety tego
przedsięwzięcia. Cała Polska znowu
oszalała na punkcie piłki nożnej, nie
ma osoby, która przeszłaby obojętnie
wobec wyboru imion dla maskotek
czy kolejnego wyniku w meczu towarzyskim. Przestaliśmy interesować
się „fryzjerem” czy marudzić, po co
nam Euro, skoro i tak nie zdążymy.
Teraz każdy pracownik budowy drogi, stadionu, lotniska, każdy wolontariusz na Euro, inwestor, hotelarka,
każdy kibic na nowym stadionie będzie kimś ważnym, co sprawi, że te
mistrzostwa będą świętem wszystkich Polaków nie zależnie od wieku
czy pozycji społecznej.
Mihau Szczepanik
uczeń Liceum im. ONZ w Biłgoraju
16
www.skafander.info
Niech się spełnią Bożonarodzeniowe życzenia,
te trudne i łatwe do spełnienia.
Niech się spełnią te duże i małe, mówione głośno lub niemówione wcale.
Życzenia kieruję do mojej rodzinki, ukochanej
Rusałki Patrycji, ale oczywiście nie zapominając
o moich misiach i koleżankach!
Artur „Harnaś” Harasim
OGŁOSZENIA DROBNE
FOTO / VIDEO
Potrzebujesz najwyższej klasy foto i video reportażu
ze studniówki, ślubu, bądź imprezy firmowej? Oferujemy profesjonalne usługi, pracujemy na topowym
sprzęcie foto-video. Zapraszamy do współpracy. Więcej informacji pod telefonem 501-101-237
KUPNO
Kupię pulpit na zeszyt do nut. Kontakt przez redakcję „Skafandra”.
NIERUCHOMOŚCI
Sprzedam dom na roztoczu w miejscowości Majdan
Ruszowski. Dom o powierzchni 63 mkw w tym 2 pokoje z kuchnią, przedpokój, łazienka, ganek. W domu
zostało wymienione ogrzewanie centralne oraz okna.
Na posesji znajduje się domek letni( pokój z kuchnią)
oraz 2 pomieszczenia gospodarcze i garaż. Cała powierzchnia posesji wynosi 10 ar
Cena 165 000 zł. Kontakt: 514-454-831
Sprzedam działkę w Szczebrzeszynie ok. 36 ar
zabudowana dwoma budynkami mieszkalnymi.
Atrakcyjna lokalizacja i wymiary. Dobra cena.
Tel. 693-531-174
RÓŻNE
Posiadasz różne książki i nie wiesz, co z nimi zrobić,
zadzwoń 604-820-565
SPRZEDAŻ
Sprzedam Golfa 2 na części lub w całości, zainstalowany gaz. Rok produkcji 1990. Proszę o
kontakt tel.506-681-692
Sprzedam znaczki pocztowe z lat 50-70 XX wieku. Tel. 503-367-536
Grudzień. Czas przemyśleń, czas przygotowań do
Świąt, ale też czas poszukiwań miejsca, w którym zabawimy się na największej imprezie tego roku – na balu
sylwestrowym.
Niektórzy z Was z pewnością już zarezerwowali sobie
miejsce w lokalu albo wraz z przyjaciółmi zaplanowali
wspólnie jakąś imprezkę. Dla tych, którzy nie znaleźli
sobie jeszcze miejsca na Sylwestra powstał ten
„przewodniko-poradnik” po zamojskich ofertach sylwestrowych 2010.
Zacznijmy od najbardziej „ekskluzywnych”, a co za
tym idzie najdroższych ofert sylwestrowych. Ceny tych
zaczynają się od ok.. 400 zł, a kończą nawet na 1500 zł za
parę. Czyli tanio nie jest. Na co więc możemy liczyć za
taką kwotę? Większość firm przygotowała bogate menu
wypełnione potrawami na gorąco, zimno, przystawkami,
napojami, a także darmowym alkoholem, ile tylko możemy w siebie wlać. Do tańca przygrywać będzie nam
„zespół” (dla mnie bal zawsze kojarzył się z orkiestrą), a
o północy obowiązkowo darmowe wino musujące oraz
pokaz fajerwerków. Czym tak naprawdę różnią się te
oferty i dlaczego jest aż taka rozpiętość cen? Menu są
zbliżone, a tak w zasadzie potrawy różnią się tylko nazwami. Płacimy zatem za renomę lokalu, w którym chcemy spędzić ten wyjątkowy wieczór (w najdroższej ofercie
wliczone są również noclegi).
Tańszą wersją spędzenia wieczoru sylwestrowego jest
wypad do klubu za wejście do którego zapłacimy ok.. 20
Czy wiesz, że...
Chcesz sprzedać traktor, poznać nową dziewczynę, odkupić
komiksy, wynająć mieszkanie, pozdrowić kogoś... Napisz do
nas, wytnij kupon i dostarcz do redakcji „Skafandra”.
Ogłoszenia można również przesyłać drogą elektroniczną na
podany adres:
[email protected]
Największe latające zwierzę było wielkości
żyrafy (azhdarchid – żył 75 milionów lat temu). Występowało na terenie południowej
Rosji, Kazachstanu i Azji Środkowej.
BEZPŁATNE OGŁOSZENIE
………………………………………………………………………………………
……………………………………………………………………………………...
………………………………………………………………………………………
………………………………………………………………………………………
……………………………………………………………………………………….
……………………………………………………………………………………….
………………………………………………………………………………………
zł. Doliczmy do tego 80 zł na „dodatki” i taką imprezę
zamykamy kwotą 100 zł czyli 200 zł za parę. Koszty
możemy jeszcze przyciąć domowym „starterem”. Największą zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że nie jesteśmy uwiązani w jednym miejscu i możemy „zaliczyć”
kilka klubów.
Wciąż za drogo? Pozostaje organizacja fajnej domówki. Wystarczy skrzyknąć kilku znajomych, którzy tak jak
my nie wiedzą co ze sobą zrobić w Sylwestrowy wieczór,
znaleźć wolny dom (wyprosić rodzinę do znajomych lub
na bal) i przeprowadzić „zrzutkę”. Koszt 50 zł od osoby.
Zaletą takiego rozwiązania jest darmowy pokaz fajerwerków na Starówce.
Dalej nie wiecie co robić w ten wieczór ? Może moje
rozwiązanie podsunie Wam jakiś pomysł.
Ja planuję wybrać się do jakiegoś dużego miasta na
organizowany tam koncert sylwestrowy (o imprezie na
zamojskiej starówce brak jakichkolwiek informacji).
Koszt (w zależności na jakie miasto padnie) od 100 do
800 zł zawsze przecież może paść na Londyn albo Paryż.
Oferty Sylwestrowe możecie przejrzeć na
„Towarzyskim” www.towarzyskizamosc.pl Zapraszam
również do podzielenia się Waszymi sylwestrowymi rozwiązaniami na forum lub blogu portalu.
Henryk Kusztelak
redaktor serwisu
www.towarzyskizamosc.pl
Skafander – Bezpłatna Gazeta Akademicka
Naczelni: Michał Karchut, Mateusz Sawczuk
Redakcja: na stronie internetowej
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 10,
22-400 Zamość, tel. 663-188-005
Strona w sieci: www.skafander.info
E-mail: [email protected]
ISSN: 2082-5307
Druk: Drukarnia Zamdruk, ul. Kościuszki 2a,
22-400 Zamość
Nakład: 5000 sztuk
Redakcja zastrzega sobie prawo do opracowywania, skracania i redagowania nadesłanych
tekstów. Naczelni nie ponoszą odpowiedzialności za treść tekstów, które nie są ich autorstwa.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Za niezauważone
błędy przepraszamy.

Podobne dokumenty

Skafander nr 6, 25 listopada - Państwowa Wyższa Szkoła

Skafander nr 6, 25 listopada - Państwowa Wyższa Szkoła lat AZS Województwa Lubelskiego kontynuuje, znaną nieco starszym żakom, międzyuczelnianą rywalizację, która kiedyś nazywana była spartakiadą. Sportowcy zamojskiej uczelni zakwalifikowali się do Ogó...

Bardziej szczegółowo

Skafander nr 5 (12) - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im

Skafander nr 5 (12) - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im Natalii Celińskiej z II LO, a 6. do Agaty Guzowskiej z III LO. Przegrani mogli tylko pozazdrościć głównej wygranej, czyli kilkudniowego wakacyjnego wyjazdu do Francji ufundowanego przez Ambasadę Fr...

Bardziej szczegółowo