OKLADKA maj.indd - Nowoczesna klinika

Komentarze

Transkrypt

OKLADKA maj.indd - Nowoczesna klinika
ISSN 1899-97-86
www.nowoczesna-klinika.pl
czerwiec-lipiec (6/7) 2012
TEMAT NUMERU
Szpitalne
łóżka
Dodatek
medycyna estetyczna:
Turystyka
medyczna
Kanony piękna,
media,
medycyna
Lasery
do zabiegów
raport
Od redakcji
Medycyna
estetyczna
na tapecie
Spis treści
4
16
WYDARZENIA
MEDYCYNA ESTETYCZNA
– Lasery przeciw trądzikowi
– Usuwanie przebarwień
Wykorzystanie laserów medyczne w terapii blizn
potrądzikowych, czy do usuwania przebarwień
– Turystyka medyczna
posłonecznych – to niektóre z tematów, które bierzemy na
– Usta dla Polki
warsztat w tym numerze „Nowoczesnej Kliniki”. Medycyna
– Kanony piękna, media
estetyczna ma coraz więcej zwolenników, dlatego po
i medycyna
raz kolejny oddajemy do Państwa dyspozycji dodatek
na ten temat. Poza tym nasi dziennikarze zebrali graść
przydatnych informacji na temat łóżek medycznych. Warto
zapoznać się z tym artykułem. W dziale „Wydarzenia”
31
WYPOSAŻENIE
– Łóżko dla chorego
piszemy m. in. o pomyślnym dla Centrum Systemów
Informacyjnych Ochrony Zdrowia obrocie spraw związanych
z informatyzacją. Czy do września 2014 r. będziemy mogli
korzystać z cyfrowych usług w obszarze ochrony zdrowia?
38
ANALIZA
– Prywatna opieka zdrowotna
To jeszcze niestety nie jest przesądzone.
– Sprzęt do diagnostyki
Zapraszamy do lektury
Wydawca MB Media s.j.
ul. Pruszkowska 17, 02-119 Warszawa
tel. 022 867 27 55, faks 022 824 70 16,
[email protected]
www.nowoczesna-klinika.pl
REDAKCJA tel. 022 867 27 50,
email: [email protected],
– obrazowej
39
STOMATOLOGIA
– Uśmiech z wyższej półki
41
NOWOŚCI
REKLAMA Kamila Banaszek tel. 22 867 27 61
email: [email protected]
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów reklamowych.
Wydawca zastrzega sobie prawo do skrótów nadesłanych materiałów.
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Przedruk w całości lub części wyłącznie za zgodą Wydawcy.
Fotografia na okładce: Medicover
6-7/2012
3
Wydarzenia
Z raportu Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego wynika, że całe obszary opieki zdrowotnej, pozostają poza zainteresowaniem placówek
niepublicznych. Wnioski z raportu GUMed wywołały oburzenie i protestu wśród nepublicznych placówek ochrony zdrowia. Tymczasem Rada
Pomorskiego Oddziału NFZ, która zleciła uniwersytetowi sporządznie
analizy wysłała list do premiera, wskazując na możliwość występowania
nieprawidłowości, łamiących konstytucyjne prawo do równego dostępu
do świadczeń zdrowotnych. Rada tłumaczy, że dochodzi do selekcji pacjentów pomiędzy szpitalami publicznymi a niepublicznymi. Zjawisko to
jest związane z kryteriami konkursowymi obowiązującymi w NFZ.
Z raportu GUMed wynika, że do obszarów leżących poza zainteresowaniem niepublicznych lecznic należą m. in.: choroby wewnętrzne,
pneumunologia, neurologia, chirurgia ogólna, pediatria, czy stacjonarne
leczenie psychiatryczne. Leczenie z dłuższą hospitalizacją jest wykonywane w publicznych szpitalach prawie cztery razy częściej, niż w placówkch niepublicznych. Według zespołu prof. Morysia dochodzi do
preselekcji chorych na etapie kwalifikacji do leczenia w ośrodku komercyjnym, zgodnie z którą cięższy stan kliniczny pacjenta dyskwalifikuje go
z leczenia. Zespół prof. Janusza Morysia, rektora Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego poddał wstępnej analizie zakresy świadczeń okulistycznych, ortopedycznych, kardiologicznych i kardiochirurgicznych
na terenie woj. pomorskiego w ciągu 8 miesięcy b.r. Z analizy wynika,
że większość oddziałów okulistycznych w szczególności niepublicznych
wykonuje jedynie zabiegi zaćmy. Okazuje się, że w publicznych szpitalach średni zakres realizowanych świadczeń obejmuje 13 procedur, natomiast lecznice prywatne średnio wykonują tylko 5 procedur. Z analizy
GUMed wynika też, że w placówkach niepublicznych nie wykonywano
w ogóle operacji złamań kości kończyn. Jak wskazują autorzy raportu
umiarkowana wycena tych procedur i relatywnie długi czas hospitalizacji oznacza, że realna marża szpitala jest niewielka. Co więcej w przypadku powikłań, nierzadkich u tego typu pacjentów, takie leczenie bywa
także deficytowe. Z raportu wynika również, że w podmiotach prywatnych obserwowana jest zdecydowana przewaga procedur inwazyjnych
(w Ostrych Zespołach Wieńcowych – OZW) poniżej 4 dni hospitaliacji.
Duże mniej jest już procedur wymagających pobytu pacjenta dłuższego
niż 3 dni. Jak zauważają autorzy analizy GUMed chorzy z niewydolnością
serca jako grupa są z reguły kosztochłonni, blokują łóżka przedłużającą
4
6-7/2012
się hospitalizacją. - Ich brak w ośrodku komercyjnym może świadczyć
o eliminowaniu takich chorych na wstępnym etapie oceny klinicznej czytamy w raporcie.
28 maja Rada Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ na wniosek
przewodniczącego wystosowała pismo do premiera Donalda Tuska,
w którym zwraca się o przeprowadzenie pogłębionej kontroli i spowodowanie odpowiednich zmian legislacyjnych lub zarządczych, które
wyeliminują lub przynajmniej ograniczą negatywne zjawiska. Według
Rady „w szczególności wykazane przez zespół pracowników naukowych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zjawisko selekcji pacjentów pomiędzy publicznymi i niepublicznymi jednostkami a tolerowane
przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest bardzo istotnym problemem do
pilnego rozwiązania”. W poniedziałek, 18 czerwca minister zdrowia Bartosz Arłukowicz spotkał się z autorami raportu Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Celem spotkania, które miało miejsce w Ministerstwie
Zdrowia było zaproszenie autorów raportu do udziału w pracach zespołu
roboczego, który będzie powołany przy Ministrze Zdrowia. Przedmiotem
prac Zespołu będzie dokonanie podobnej analizy w zakresie wykonywanych świadczeń zdrowotnych w skali ogólnopolskiej.
Portal rynekzdrowia.pl dotarł do pisma Pracodawców RP i Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych skierowanego do Barbary
Kawińskiej, dyrektor Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, w którym organizacje te wskazują, że medialne wykorzystanie ‘’wybiórczych,
nierzetelnie zestawionych i w żaden sposób niereprezentatywnych danych, bez podania źródła ich pochodzenia’’ - nie powinno mieć miejsca
i podważa wiarygodność rektora Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Stanowczo sprzeciwiają się wnioskom prezentowanym w raporcie.
Uważają, że ich publiczne prezentowanie w mediach na podstawie
tego dokumentu jest nieuczciwe, nieuprawnione, nierzetelne i ma na
celu szkalowanie niepublicznych szpitali. ‘’Jednocześnie informujemy,
że wniosek z prośbą o podjęcie działania dyscyplinarnego określonego
w dziale III, rozdziale IV Ustawy z 27 lipca 2005 r. Prawo o Szkolnictwie
Wyższym przeciwko autorowi raportu przekażemy Ministrowi do Spraw
Szkolnictwa Wyższego’’ - piszą Andrzej Sokołowski, prezes OSSP i Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP. Uważają, że niedopuszczalne jest wyciąganie wniosków w oparciu o zakres działania jednego
lub dwóch szpitali niepublicznych.
Fot. CM LIM
GUMed zarzuca niepublicznym
selekcję pacjentów
Wydarzenia
Pracodawcy RP
apelują
o podjęcie
działań
ograniczających
biurokrację
Fot. Andrzej Madrala
w ochronie zdrowia
Minister Bartosz Arłukowicz, w trakcie swojego sejmowego exposé,
zapowiadał przegląd i zniesienie niektórych kłopotliwych obowiązków
biurokratycznych, które utrudniają pracę szpitali i lekarzy. Do tej pory nie
podjęto żadnych konkretnych działań w tej sprawie – piszą Pracodawcy
RP. Jak zauważają lekarze coraz więcej czasu poświęcają na prowadzenie dokumentacji medycznej. Odbywa się to kosztem pacjentów, którzy,
jak pokazuje Europejski Konsumencki Indeks Zdrowia 2012 r., oceniają
system bardzo źle. – Do obowiązków personelu medycznego należy
m.in.: sprawdzenie, czy pacjent posiada ważny dowód osobisty, prowadzenie dokumentacji medycznej uwzględniające wymogi ustawy refundacyjnej, wypisywanie recept, wypisywanie i wysyłanie do ZUS druku
ZLA – wylicza wiceprezydent Pracodawców RP Andrzej Mądrala. Jego
zdaniem konieczne jest jak najszybsze powołanie zespołu składającego
się z lekarzy, świadczeniodawców, ekspertów oraz pracowników Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia. Gremium to zajęłoby
się systematycznym przeglądem obowiązków biurokratycznych. – Podobne przedsięwzięcie z powodzeniem prowadzi obecnie Ministerstwo
Gospodarki w ramach sformalizowanego zespołu międzyresortowego
– dodaje Andrzej Mądrala. W okresie gorszej koniunktury gospodarczej
i zmniejszonego napływu pieniędzy do systemu każda oszczędność jest
ważna. Pracodawcy RP apelują więc do Ministerstwa o jak najszybsze
podjęcie działań i wykorzystanie efektów pracy zespołu ministerialnego
oraz powołanie kolejnego, który zajmie się deregulacją obowiązków administracyjnych w ochronie zdrowia. Zdaniem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych zmniejszenie obowiązków biurokratycznych lekarzy powinno wymiernie usprawnić funkcjonowanie polskich
szpitali i przychodni. – Prace należy zacząć jak najszybciej, gdyż – jak
uczy doświadczenie – pierwsze propozycje zostaną przedstawione nie
wcześniej niż późną jesienią, co może oznaczać, że wejdą w życie za
około rok – uważa prezes OSSP Andrzej Sokołowski – Szkoda czasu,
system trzeba zmieniać możliwie szybko i zdecydowanie, a deregulacja
to może mało spektakularny, ale bardzo ważny element zmian – dodaje. Pracodawcy RP przypominają, że już ponad dwa lata temu powstał zespół roboczy, który miał wypracować szybszy i tańszy sposób
przekazywania pieniędzy do NFZ. Obecnie środki do NFZ przekazują
ZUS i KRUS za opłatą. W ubiegłym roku ZUS ze składek za przekazanie
pieniędzy do NFZ uzyskał ponad 107 mln zł. To jest olbrzymia kwota –
dla porównania, Instytut Matki i Dziecka w Warszawie ma do dyspozycji
rocznie 61 mln zł, Centrum Zdrowia Dziecka – 176 mln zł, a przeciętny
powiatowy szpital – ok. 20 mln zł. Jednak najbardziej skomplikowany
i najdroższy jest sposób poboru środków za osoby bezrobotne (ponad
2 mln osób). Niestety pomimo zakończonych prac do dziś nie podjęto
prac nad zmianami w systemie poboru składki.
BCC:
nowelizacja
ustawy
o działalności
leczniczej bez
odpowiednich
konsultacji
14 czerwca br., została uchwalona przez Sejm nowelizacja
ustawy o działalności leczniczej bez zachowania ustawowego trybu konsultacji społecznych – pisze Anna JanczewskaRadwan, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów
Medycznych „POLMED” oraz minister ds. systemu ochrony
zdrowia Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC. Rozumiejąc,
z jednej strony przedstawione przez Pana Ministra Cezarego
Rzemka argumenty, dotyczące potrzeby utrzymania działania hospicjów po 1 lipca, nie rozumiemy i nie akceptujemy
z drugiej strony trybu pracy Ministerstwa Zdrowia, które doprowadza do takich sytuacji. Nie jest to już niestety pierwszy
przykład, kiedy udział partnerów społecznych w procesie stanowienia prawa jest fikcją. Przekłada się on na niską jakość
legislacji, powodującą wielokrotnie poważne perturbacje na
rynku ochrony zdrowia i konkretne utrudnienia i zagrożenia
dla pacjentów. BCC przekazało do Ministerstwa Zdrowia,
zachowując ustawowy termin, swoje uwagi do projektu tej
ustawy. Zrobią to z pewnością, lub już zrobili, pozostali partnerzy społeczni. Pozostaje nam wierzyć ,że praca wielu organizacji i ekspertów za zakresu ochrony zdrowia nie pójdzie
na marne i Ministerstwo Zdrowia w tak samo pilnym trybie
jak doprowadziło do uchwalenia tej nowelizacji, równie pilnie przeanalizuje zgłoszone przez stronę społeczną wnioski
i uwagi do tej ustawy. BCC wystąpił w ubiegłym tygodniu
z wnioskiem do Ministerstwa Zdrowia, w ramach Komisji Trójstronnej, o przedstawienie zbiorczej informacji o wynikach
konsultacji społecznych i resortowych, dotyczących tego
projektu ustawy. Informacja ta ma być podstawą do dyskusji
z Ministerstwem Zdrowia na temat zasadności zgłoszonych
postulatów społecznych. Przy tej okazji chcielibyśmy również
zwrócić uwagę rządowi i opinii publicznej na powstały, między innymi przy udziale BCC, raport dotyczący koniecznych
zmian procesu konsultacji publicznych w zakresie rządowych
projektów aktów normatywnych.
6-7/2012
5
Wydarzenia
Rynek badań klinicznych w Polsce
rośnie, ale wolno
Według najnowszego raportu PMR
„Rynek badań klinicznych w Polsce 2012. Prognozy rozwoju na
lata 2012-2014” rynek badań klinicznych w Polsce będzie w najbliższych trzech latach rósł umiarkowanie, o około 5% rocznie, do
wartości 860 mln zł w 2014. Polska
pozostanie jednym z najbardziej
atrakcyjnych krajów regionu ze
względu na wielkość populacji,
dużą chęć pacjentów do uczestnictwa w badaniach ze względu
na słaby dostęp do innowacji oraz
wysoką jakość infrastruktury związanej z przeprowadzaniem badań
klinicznych.
Ustawa refundacyjna również nie
bez wpływu na badania kliniczne - W latach 2009-2010 na rynku
badań klinicznych zaobserwowana
została stagnacja, co wyraziło się
w niewielkich wzrostach jego wartości – na poziomie 1-2%. Wpływ
na tak niską dynamikę rynku miał
z pewnością kryzys ekonomiczny,
który spowodował ograniczenie
wydatków firm na badania i rozwój,
a co za tym idzie, na badania kliniczne. Według szacunków PMR,
w 2011 r. rynek badań klinicznych,
6
na którym operują firmy przeprowadzające badania kliniczne leków
I-IV fazy oraz badania biorównoważności, osiągnął wartość 746
mln zł, co stanowiło 7% wzrost
względem 2010 r. Polski rynek badań klinicznych jest już stosunkowo
nasycony i nie spodziewamy się na
nim spektakularnych wzrostów,
przewidujemy, że w latach 20122013 r. będzie to dynamika około
3-4% rocznie. Średnioroczne tempo wzrostu (CAGR) dla polskiego
rynku badań klinicznych wyniesie
w latach 2012-2014 około 5%. „Niska dynamika będzie również wynikiem zmian jakie nastąpiły na polskim rynku w wyniku wprowadzenia
ustawy refundacyjnej, co sprawiło,
że funkcjonowanie na rynku stało
się niezmiernie trudne, w szczególności dla firm innowacyjnych. Spodziewamy się, że w najbliższym
czasie będą one skupione raczej
na dostosowywaniu się do nowych
warunków rynkowych np. opracowywaniu nowych strategii marketingowych dla już istniejących leków
niż na działalności badawczo-rozwojowej. W latach 2013-2014
sytuacja nieco poprawi się – firmy
zdążą dostosować się do nowych
warunków, wejdzie w życie również
ustawa o badaniach klinicznych,
która uporządkuje nieco rynek” wyjaśnia Monika Stefańczyk, autorka
raportu i główny analityk rynku farmaceutycznego w PMR.
Prawodawstwo wciąż do uporządkowania - Pomimo faktu, iż polskie
firmy farmaceutyczne nie przeznaczają zbyt wiele środków na
badania i rozwój, według Instytutu
Badań nad Gospodarką Rynkową,
krajowy sektor farmaceutyczny jest
liderem przemysłu krajowego, jeśli
chodzi o względną liczbę przedsiębiorstw innowacyjnych. W latach
2007-2009 aż 56% przedsiębiorstw
farmaceutycznych wprowadziło innowacje – albo inwestując w rozwój
wytwarzanych leków, albo w unowocześnianie zakładów. Zdaniem
przedstawicieli firm prowadzących
badania kliniczne w Polsce, które
PMR przebadał specjalnie na potrzeby tego raportu, czynnikiem,
który może wpłynąć najbardziej na
rozwój rynku w ciągu najbliższych
lat, jest uporządkowanie prawodawstwa. Jest to najbardziej istotny
czynnik już w drugiej z kolei edycji
badania. Respondenci wskazywali
tutaj na takie działania jak konieczność uchwalenia ustawy o badaniach klinicznych, a w niej m.in.
wprowadzenie ubezpieczenia pacjenta, nie tylko badacza, czy też
zwiększenie przejrzystości w procedurze rejestracji badań. Podobnie jak w poprzednich latach, także w 2012 r. istotnym czynnikiem,
który mógłby wpłynąć na rozwój
rynku, jest dalsze uproszczenie
rejestracji badania w CEBK (czynnik ten miał jednak znacznie mniej
wskazań niż w 2006 r. i 2008 r., co
wskazuje na pewna poprawę w jakości współpracy z ta instytucją).
Znacznie więcej respondentów niż
w poprzednich edycjach badania
wskazuje na wyjaśnienie kwestii
związanych z zawieraniem umów
jako na istotny czynnik rozwoju
rynku badań klinicznych w Polsce.
Wyrażać by się to miało przede
wszystkim w uregulowaniu kwestii dotyczących umów między
sponsorem, badaczem a ośrodkiem (Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzenie takich zmian
w przygotowywanej obecnie ustawie Prawo badań klinicznych).
Fot. Paweł Buszman
Na Śląsku powstaje
niepubliczny
kardiologiczny ośrodek
badawczy
Nowoczesne Centrum Badawczo-Rozwojowe Polsko-Amerykańskich Klinik Serca zostało
oficjalnie otwarte w środę (13 czerwca). Środki
na utworzenie CBR w Kostkowicach k. Cieszyna pozyskano m.in. z Programu Operacyjnego
Innowacyjna Gospodarka. W nowym ośrodku
prowadzone są badania przedkliniczne i kliniczne. To kolejna inwestycja Polsko-Amerykańskich
Klinik Serca (PAKS), która stworzyła w Polsce
sieć kilkunastu ośrodków kardiologii inwazyjnej,
kardiochirurgii i chirurgii naczyniowej. Zespół
badawczy kierowany przez prof. Pawła Buszmana, doc. Wojciecha Wojakowskiego oraz
dr. Krzysztofa Milewskiego zajmuje się w CBR
testami nowych urządzeń medycznych i leków
oraz sposobów leczenia chorób sercowo-naczyniowych. Prowadzone tu badania dotyczą
m.in.: miejscowego podawanie leków w celu
leczenia miażdżycy i zapobiegania restenozie,
nowoczesnych metod zapobiegania uszkodzeniu poreperfuzyjnemu w zawale serca oraz
metod regeneracji mięśnia sercowego i naczyń
po zawale. CBR w Kostkowicach posiada własny bank tkanek oraz laboratorium hodowli komórkowych, umożliwiające prowadzenie badań
z zakresu regeneracji serca i naczyń. Pracownia
Doświadczalna PAKS powstała w maju 2004
roku. Przekształcenie pracowni w Centrum Ba-
dawczo-Rozwojowe możliwe było dzięki kwocie
ponad 18 mln zł z funduszy unijnych. - W czasie kilkuletniej działalności udało nam się osiągnąć wiele sukcesów. Wprowadziliśmy na rynek
pierwsze polskie stenty metalowe oraz stenty
uwalniające leki z biodegradowalnego pokrycia, które były tak samo bezpieczne i skuteczne, lecz jednocześnie wielokrotnie tańsze niż
te produkowane za granicą - powiedział prof.
Paweł Buszman, pomysłodawca i współzałożyciel CBR w Kostkowicach. - Dzięki rozbudowę
CBR-u, prowadzone przez nas działania będą
mogły zostać zintensyfikowane a zakres badań
rozszerzony - dodaje prof. Buszman.
Wydarzenia
Lux Med ma 100 % udziałów
spółki Endoterapia
Fot. Medicower
Nowe Centrum
Medicover
Bielsko-Biała
W maju br., w samym centrum Bielsko-Białej, zostało otwarte pierwsze
Centrum Medicover w tym mieście. Zarówno dorośli, jak i dzieci mogą korzystać z opieki medycznej lekarzy rodzinnych, lekarzy specjalistów oraz szerokiego zakresu badań laboratoryjnych i diagnostycznych. Nowe Centrum
Medicover zlokalizowane jest przy ul. Karpackiej 24. W Centrum Medicover
w Bielsku-Białej na powierzchni 250 m kw. do dyspozycji pacjentów zostało
oddane 8 gabinetów konsultacyjnych w tym w pełni wyposażone gabinety
ginekologiczne i okulistyczne oraz nowoczesny sprzęt diagnostyczny m.in.
USG ginekologiczne, USG naczyniowe, USG internistyczne. Poza lekarzami
medycyny rodzinnej, można skorzystać z porad m.in. alergologa, chirurga,
dermatologa, kardiologa, psychologa czy neurologa. W przychodni przyjmują również specjaliści dziecięcy.
- Otwarcie Centrum Medicover w Bielsku-Białej, to kolejny krok w kierunku
zapewniania pacjentom kompleksowej opieki medycznej na najwyższym
poziomie. To również dowód na to, że Medicover, dynamicznie rozwija sieć
placówek w całej Polsce i umacnia swoją pozycję na rynku prywatnej opieki
medycznej. Dzięki zróżnicowanej ofercie, każdy otrzyma opiekę medyczną
dostosowaną do potrzeb – mówi Ireneusz Pikulicki, Dyrektor Operacyjny
Medicover. Wśród pakietów medycznych dla klientów indywidualnych znajdują się propozycje zapewniające opiekę medyczną na co dzień, dostęp
do wybranych specjalistów i podstawowe badania, jak również takie, które
mają rozszerzony zakres usług. W ofercie są również specjalne propozycje
opieki medycznej dla Seniorów, uwzględniające potrzeby zdrowotne osób
po 65. roku życia oraz dla dzieci od 0 do 2 lat, zapewniające kompleksowe
szczepienia. Można także zgłosić się na jednorazową wizytę. Firmy natomiast mogą wykonać obowiązkowe badania pracownicze lub skorzystać
z nowej propozycji dla małych i średnich przedsiębiorstw. Opiera się ona
na 5 głównych programach: Plus, Specjalistycznym, Specjalistycznym
Plus, Szpitalnym i Platynowym. Trzy pierwsze programy są dostępne także
w Opcjach Standard, które zapewniają pracownikom dostęp do takiej samej
jakości opieki medycznej jak główne programy, ale na bardziej atrakcyjnych
cenowo warunkach. Co istotne, wszyscy pacjenci Medicover mają dostęp
do Hot Line Medicover – 24 godzinnej infolinii medycznej, gdzie mogą uzyskać poradę w razie nagłego zachorowania lub umówić wizytę domową.
Otrzymują też możliwość kontaktu ze swoim lekarzem oraz zamawiania recept przez telefon lub Internet (dzięki platformie Medicover OnLine).
8
6-7/2012
Grupa LUX MED wzmacnia swoją pozycję w zakresie działalności wysokospecjalistycznej. Właśnie nabyła 100 % udziałów spółki Endoterapia – znanego ośrodka endoskopowego. Endoterapia Sp. z o.o. jest wieloprofilowym
podmiotem szpitalnym specjalizującym się w gastroenterologii. Spółka prowadzi dwa oddziały w Warszawie i Łodzi, w których świadczy usługi zarówno w trybie hospitalizacji planowej, jak i chirurgii jednego dnia. Ośrodki
wykonują procedury endoskopowe, takie jak gastroskopia, kolonoskopia
i ECPW, a także procedury wspierające i konsultacje gastroenterologiczne.
Ponadto, spółka dynamicznie rozwija swoją działalność w zakresie chirurgii
ogólnej oraz otolaryngologii. Ścisła współpraca z Polską Fundacją Gastroenterologii zapewnia wysoki poziom kadry medycznej oraz świadczonych
usług. Endoterapia pełni także funkcję ośrodka referencyjnego i szkoleniowego – od momentu jej powstania jednym z podstawowych założeń było
szkolenie lekarzy i pielęgniarek z zakresu endoskopii. Pacjenci Endoterapii
mogą korzystać zarówno z usług odpłatnych, jak i z leczenia w ramach kontraktu z NFZ. Ponadto, spółka oferuje świadczenia pacjentom skierowanym
z innych szpitali i klinik, a także biorącym udział w Narodowym Programie
Wczesnego Wykrywania Raka Jelita Grubego finansowanym przez Ministerstwo Zdrowia.
- Włączenie spółki Endoterapia w struktury Grupy Lux Med to kolejny etap
rozwoju naszej firmy w zakresie działalności wysokospecjalistycznej i szpitalnej. Minęły już niemal dwa lata odkąd uruchomiliśmy nasz Szpital w Warszawie, teraz nabywając Endoterapię liczymy na dalszy rozwój świadczeń
wysokospecjalistycznych, które zamierzamy intensywnie wspierać - mówi
Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med.
- Przejęcie udziałów naszej spółki przez Grupę Lux Med znosi istniejące
bariery w rozwoju Endoterapii, co w krótkim czasie zaowocuje wdrożeniem
najnowszych technik i procedur endoskopowych realizowanych jedynie
w nielicznych ośrodkach w Polsce i Europie mówi Tomasz Nowowiejski,
prezes spółki Endoterapia. Uważa, że małoinwazyjne techniki endoskopowe są przyszłością medycyny zabiegowej, a współdziałanie z Grupą Lux
Med zwiększy dostępność wysokospecjalistycznych usług szpitalnych dla
pacjentów.
Ekran DDS
w każdej placówce
Grupy Lux Med
W placówkach Grupy Lux Med zainstalowano ekrany Digital Dynamic Signage. Lux Med jako pierwsza sieć medyczna w Polsce wykorzystał ten
nośnik informacji na tak dużą skalę. Ekrany mają służyć m.in. obsłudze
klienta i wsparciu działań marketingowych. Ponad 200 ekranów Digital Dynamic Signage (DDS) zamontowano w 71 placówkach Grupy LUX MED
na terenie całego kraju. Na ekranach wyświetlane są 12-minutowe materiały wideo o charakterze informacyjno - edukacyjnym. Nagrania dotyczą
tematów z zakresu zdrowia, ekologii, turystyki i kultury. Ekrany mają być
przede wszystkim nowoczesnym kanałem komunikacji z pacjentami, który
umożliwia przekazywanie zawsze aktualnych informacji dotyczących oferty,
a także pozwala zrelaksować się odwiedzającym, którzy oczekują na wizytę
u specjalisty. Montaż ekranów DDS to także wsparcie działań informacyjnych Grupy. Wyświetlane na nich komunikaty ograniczą z czasem konieczność wykorzystywania materiałów drukowanych. Ponadto, zastosowanie
tego nośnika informacji pozwala na dużą elastyczność i możliwość szybkiej
edycji treści.
Wydarzenia
CSIOZ: Spotkanie w sprawie
systemu „Medicus”
W dniu 12 czerwca br. w siedzibie Centrum Systemów Informacyjnych
Ochrony Zdrowia odbyło się spotkanie z przedstawicielami Centrum Medycyny Sportowej w Warszawie oraz Grupy Wsparcia Projektów Inwestycyjnych. Celem spotkania było przedstawienie doświadczeń oraz dobrych
praktyk związanych z wdrażaniem systemu ”Medicus”. Medicus to system
pozwalający na przekazywanie obrazu z prowadzonych operacji i zabiegów w czasie rzeczywistym oraz ich archiwizację. Poprzez możliwość
transmisji online z sali operacyjnej w zabiegach mogą brać udział studenci i specjaliści w danej dziedzinie - niezależnie od ich miejsca aktualnego
przebywania. Dodatkowo wszystkie realizowane nagrania są zapisywane,
co składa się na bardzo pomocną w późniejszych celach edukacyjnych i
konsultacyjnych dokumentację.
CSIOZ podpisało umowy
na realizację kluczowych
projektów informatyzacji
ochrony zdrowia
15 czerwca w siedzibie Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ) podpisano umowy na trzy, z czterech części postępowania
na realizację projektu P1 „Elektroniczna Platforma Gromadzenia, Analizy i
Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych”. Konkurs
na projektowanie i realizację „Portalu” ochrony zdrowia - wygrała firma
Hewlett-Packard. Umowa opiewa na 116,8 mln zł. „System Gromadzenia
Danych Medycznych”, „Pomocnicza Baza Rozszerzonych Danych Medycznych”, „System Obsługi Rejestrów”, „System Weryfikacji” oraz „System Wspomagania Rozliczeń” będzie realizować konsorcjum firm Kamsof/
Asseco. Wartość tej umowy to 159,85 mln zł. Z kolei firma Sygnity wygrała
postępowanie na stworzenie „Hurtowni danych” i „Systemu Wykrywania
Nadużyć”. Za realizację tej części projektu dostanie 79,5 mln zł. Przypomnijmy, że do niedawna CSIOZ nie mogło podpisywać umów z realizatorami projektu P1, ponieważ oczekiwało na decyzję Ministerstwa Finansów,
które miało uruchomić rezerwę budżetową na ten cel. Ta decyzja została
w resorcie podjęta. Termin realizacji projektu może zostać przesunięty o
zwłokę, która wynikła z późniejszego niż planowano przekazania środków
na finansowanie projektu P1 przez Ministerstwo Finansów. Zakończenie realizacji projektu P1 przewidywane było na wrzesień 2014 r. Według danych
Ministerstwa Rozwoju Regionalnego całkowita wartość projektu „Elektroniczna Platforma Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych” wynosi 712,64 mln zł, z czego środki
unijne to 676,84 mln zł.
Z dniem 1 czerwca b.r. Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony
Zdrowia udostępniło Portal informacyjny Projektu (P1). Celem portalu jest
dostarczanie aktualnych informacji o Projekcie „Elektroniczna Platforma
Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach
Medycznych” (P1). Portal informacyjny Projektu P1 gromadzi informacje
dotyczące organizacji i zarządzania oraz otoczenia Projektu. Dzięki nowej
stronie, wszyscy zainteresowani tematyką e-Zdrowia będą mieli możliwość
dostępu do wiedzy i doświadczenia projektowego. Już teraz odwiedzający Portal informacyjny P1 mogą zapoznać się z zarysem architektury biz-
10
6-7/2012
nesowej poprzez zaprezentowane łańcuchy wartości. Zachęcamy również
przedstawicieli podmiotów leczniczych oraz instytucji do zaangażowania
we wspólną promocję elektronicznej dokumentacji medycznej zawierając
Porozumienie o Współpracy z CSIOZ. CSIOZ liczy na to, że Portal dostarczy
wszystkim interesariuszom Projektu P1 niezbędnych informacji związanych
z podejmowanymi przez Centrum działaniami w obszarze realizowanego
przedsięwzięcia jakim jest budowa Elektronicznej Platformy Gromadzenia,
Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych
(P1). Adres portalu: www.p1.csioz.gov.pl
Fot. Leszek Sikorski
CSIOZ: Ruszył portal informacyjny Projektu P1
Wydarzenia
Informatyzacja polskiej służby zdrowia
a systemy wykorzystywane
w krajowych szpitalach
Choć informatyzacja polskiej służby zdrowia ma się zakończyć już we wrześniu
2014 roku, większość systemów medycznych w Polsce nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego wsparcia obsługi pacjentów, a stosowane technologie
utrudniają wymianę informacji – uważają eksperci z firmy Emtel. Podkreślają, że
na rynku istnieją jednak systemy, dzięki którym archiwizacja i transmisja danych
pacjenta w określonym zakresie funkcjonują bez zastrzeżeń. Takie możliwości
stwarza np. system centralnego nadzoru, który nie tylko umożliwia przesył informacji, ale przede wszystkim monitorowanie parametrów życiowych nawet kilkudziesięciu pacjentów jednocześnie z jednego miejsca. Projekt „Elektroniczna
Platforma Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych” (P1) realizowany przez Centrum Systemów Informacyjnych
Ochrony Zdrowia powstał z konieczności przystosowania funkcjonującego systemu informacyjnego i informatycznego w sektorze ochrony zdrowia w Polsce
do wymogów stawianych krajom członkowskim Unii Europejskiej w ramach
budowy europejskiego społeczeństwa informacyjnego. Zgodnie ze wstępnymi
założeniami powinien się zakończyć w styczniu 2012 roku. Ostatecznie jednak
zgodnie z aktualnymi założeniami zakończenie jego realizacji zaplanowane jest
na 2014 r. Według ekspertów z Emtel większość systemów w Polsce, szczególnie tych starszej generacji, nie posiada zaimplementowanego systemu informatycznego, który zapewniałby odpowiedni poziom wsparcia przy obsłudze
pacjentów, a także integralność i kompletność informacji. Co więcej, stosowane
w nich technologie utrudniają, a często uniemożliwiają wymianę danych. Projekt
ma zatem umożliwić prostą wymianę danych między wszystkimi podmiotami,
a obecnie przewidywany termin jego zakończenia to wrzesień 2014 roku.
– Na oddziałach internistycznych, kardiologicznych, blokach intensywnej
terapii, neurologicznych, w salach operacyjnych, czy na oddziałach dziecięcych i noworodkowych wykorzystywane są już systemy umożliwiające archiwizowanie i transmisję danych, a tym samym monitorowanie kilkudziesięciu
pacjentów jednocześnie z jednego miejsca. Tego typu możliwości stwarzają
takie rozwiązania, jak produkowany w Polsce system centralnego nadzoru
Emtel FX 3000C, w ramach którego może funkcjonować nawet kilkadziesiąt
kardiomonitorów przyłóżkowych, przekazujących dane do centrali monitorującej – mówi Waldemar Śliwa, prezes Emtel, producenta kardiomonitorów i defibrylatorów. Jak podkreśla nowoczesne kardiomonitory, połączone
w ramach systemu, pozwalają na monitorowanie pacjenta, archiwizowanie
i transmisję danych. Dzięki temu pacjent jest pod stałą opieką specjalistyczną, a personel medyczny ma jednoczesny dostęp do danych ze wszystkich
funkcjonujących w sieci kardiomonitorów. Transmisję danych między kardiomonitorami a centralą zapewnia sieć Ethernet. Oprócz transmisji danych
między kardiomonitorami i centralą możliwa jest również transmisja danych
pomiędzy samymi kardiomonitorami – tzw. transmisja interaktywna, pozwalająca z każdego terminala systemu zdalnie analizować dane we wszystkich
kardiomonitorach włączonych w system, co dodatkowo ułatwia całościowy
nadzór nad wszystkimi pacjentami. Obsługa stacji nadzoru jest intuicyjna i nie
wymaga specjalistycznych szkoleń. Na 19-calowym monitorze z ekranem dotykowym można obserwować funkcje biologiczne ośmiu, szesnastu lub – jeśli
istnieje taka potrzeba – większej liczby pacjentów. W ramach systemu monitorowania istnieje również możliwość wydruków z każdego kardiomonitora
podłączonego do systemu, a także dokumentacji elektronicznej z archiwum
zgromadzonym w centrali monitorującej.
6-7/2012
11
Wydarzenia
Pracodawcy RP:
Nadużywanie zwolnień
chorobowych
to prawdziwa plaga
w przedsiębiorstwach
Problem zwolnień chorobowych i kosztów ponoszonych z tego tytułu
przez pracodawców był tematem kolejnej debaty. Profilaktyka z jednej strony, z drugiej zaś umożliwienie pracodawcy ściślejszej kontroli
pracowników przebywających na zwolnieniach lekarskich – to najważniejsze kwestie, które mogą spowodować zmniejszenie liczby absencji
chorobowych w naszym kraju. O tym, że problem jest poważny, świadczy fakt, iż w 2011 r. Polacy przebywali na zwolnieniach aż 140 mln dni.
Koszty wywołane zwolnieniami szacuje się – wg danych ZUS – na ponad
10 mld zł, a wg firmy Work Service, która przygotowała analizę na zlecenie Pracodawców RP, na aż 18 mld zł. Dużym problemem są zwolnienia
wywołane innymi niż medyczne powodami. Tylko w 2011 r. ZUS wstrzymał bądź obniżył wypłatę świadczeń chorobowych na kwotę blisko 150
mln zł. Jak poinformował Krzysztof Ingot z firmy Work Service, co 10.
zwolnienie chorobowe było nienależne, a orzecznicy ZUS wydali ponad
38 tys. decyzji wstrzymujących wypłatę zasiłku chorobowego.
– Z badań, jakie przeprowadzamy od lat w firmach, rzeczywiście wynika, że nierzadko pracownicy korzystają ze zwolnień, które nie wynikają z choroby – powiedziała Katarzyna Stasińska, Starszy Konsultant
w firmie Aon Hewitt. Dlaczego tak się dzieje? Kluczem do rozwiązania
tego problemu jest poziom satysfakcji z pracy i zaangażowania w nią.
Im bardziej pracownik jest zadowolony z warunków pracy, tym absencji
chorobowych jest mniej. – Dlatego warto się zastanowić, jak widzą nas
pracownicy – komentowała dane Stasińska.
Wiceprezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Mądrala podkreślił, iż największe koszty związane ze zwolnieniami chorobowymi ponoszą pracodawcy. Zgodnie z prawem, za okres choroby pracownik pobiera 80% wynagrodzenia. Pracodawca traci podwójnie, musi
bowiem pokryć jeszcze koszty związane z koniecznością zastąpienia
pracownika przebywającego na zwolnieniu. Co więcej – zdecydowaną
większość tych obciążeń pracodawca ponosi sam. Szacuje się, że tylko niecałe 2% wszystkich zwolnień chorobowych przekracza 33 dni, za
które wynagrodzenie płaci ZUS. Aby zmniejszyć te koszty i ograniczyć
patologię fikcyjnych zwolnień, Andrzej Mądrala postulował skrócenie
czasu wypłacania przez pracodawcę zasiłku chorobowego z 33 do 14
dni. Podkreślił, że to rozwiązanie funkcjonuje już w przypadku pracowników, którzy ukończyli 50. rok życia. Takiemu rozwiązaniu sprzeciwił się
Zbigniew Januszek, zastępca dyrektora Departamentu Ubezpieczeń
Społecznych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. – Ta zmiana niczego nie załatwia, dlatego jestem jej absolutnie przeciwny – powiedział
12
6-7/2012
Januszek. W podobnym tonie wypowiedziała się Barbara
Surdykowska, ekspert „Solidarności”. – Nie szukamy prostych
rozwiązań, a ta propozycja jest najmniej twórczym podejściem do problemu – powiedziała Surdykowska. –
Gdyby pomysł pracodawców wszedł
w życie, jego konsekwencją musiałoby
być podniesienie składki lub dofinansowanie FUS z budżetu państwa. Innego
wyjścia nie ma – dodała. Rozwiązania
bronił za to Andrzej Węglarz, Przewodniczący Zarządu Związku Pracodawców
Przemysłu Hutniczego. – Musi istnieć równowaga w ponoszonych kosztach. Przedsiębiorca nie może przyjąć na swoje barki pełni
odpowiedzialności za absencje chorobowe
pracowników, dlatego 14 dni to rozsądne rozwiązanie – powiedział Węglarz.
Andrzej Mądrala podkreślił także konieczność
zapewnienia sprawnego i efektywnego systemu
przeprowadzanych przez ZUS kontroli, ponieważ
w przypadku przedsiębiorców takie uprawnienia są
często prawem „na papierze”. Wprawdzie możliwość
samodzielnego przeprowadzenia formalnej kontroli
zwolnienia oraz sposobu wykorzystania urlopu chorobowego przysługuje również pracodawcy, który zgłasza do u b e z p i e czenia chorobowego powyżej 20 osób, jednak w praktyce jest to często
nierealne z powodu braków kadrowych, gdyż pracodawca może oddelegować do takich czynności tylko własnych pracowników. Poza tym
skontrolować można wyłącznie pracownika przebywającego w domu.
Pozostali pracodawcy mogą zwrócić się do ZUS z prośbą o przeprowadzenie kontroli, który na ogół reaguje dopiero po upływie 33 dni, kiedy
zaczyna sam wypłacać zasiłek. Konieczne jest zatem wyposażenie pracodawców w większe możliwości kontrolne. Zasadne wydaje się także
to, aby mogli je podejmować również mniejsi przedsiębiorcy.
Hanna Zalewska, Dyrektor Departamentu Statystyki i Prognoz Aktuarialnych ZUS, w odpowiedzi na krytykę związaną ze zbyt długim oczekiwa-
Fot. Dreamstime
Wydarzenia
niem
na
kontrolę ZUS powiedziała, iż problemem
jest czas, po jakim dochodzi do
Zakładu informacja o zwolnieniu lekarskim.
Odniosła się także do pomysłu, by pracodawca nie
płacił za pierwsze dni zwolnienia, co miałoby się przełożyć na
ograniczanie absencji chorobowych. – Były już takie próby. I jak to się
skończyło? Zwolnienia były po prostu dłuższe – przypomniała Zalewska.
Andrzej Węglarz przedstawił na przykładzie przemysłu hutniczego rozwiązania, które mogą przełożyć się na zmniejszenie liczby zwolnień lekarskich. – Kontrole zwolnień lekarskich nie są miłym obowiązkiem, ale
ustawodawca powinien dać możliwość, by przedsiębiorstwo mogło zlecać to zadanie wyspecjalizowanym firmom zewnętrznym – powiedział
Węglarz. Przykładem już funkcjonującym jest premia motywacyjna – kto
choruje, ten jej nie dostaje. Po jakimś czasie jest ona rozdzielana na
jednostki, które mają najniższy wskaźnik absencji. Kontrowersje wzbudził wywiad pracownika wracającego do pracy. – Chodzi tylko o to, by
przełożony wiedział, czy choroba jest związana z funkcjonowaniem zakładu pracy. Jeśli tak, to trzeba wiedzieć, co należy poprawić, aby zwolnień było mniej – powiedział Węglarz. Podkreślił, że wydłużenie wieku
emerytalnego musi być powiązane z ochroną zdrowia pracowników, tym
bardziej że koszt będzie ponosił pracodawca. – A przez 12 lat nie zrobiono w tym zakresie
nic – powiedział Węglarz.
Dr Grzegorz Juszczyk, Dyrektor Działu Innowacji Produktowych
i Profilaktyki Grupy LUX MED wskazał kilka charakterystycznych okresów, kiedy rośnie liczba zwolnień lekarskich. Tak dzieje się m.in. w czasie
wakacji czy też na początku września. – Nowym zjawiskiem jest nieefektywna obecność w pracy – co prawda bez zwolnienia, ale z niską efektywnością. To tzw. koszty ukryte, które musi pokrywać przedsiębiorca.
Poza tym z analiz wynika, że długość zwolnienia jest związana z poziomem wynagrodzeń – im niższe, tym zwolnienie jest dłuższe – powiedział
Juszczyk.
Wczesne zdiagnozowanie i leczenie, edukacja lekarzy, by jak najszybciej wyłapywali zmiany chorobowe, a także promowanie rozwiązań polegających na wystawianiu częściowych zwolnień, umożliwiających pracownikowi kontynuację pracy – oto założenia programów realizowanych
przez stowarzyszenie CEESTAHC, reprezentowane podczas debaty
przez Roberta Pliskę. – Jeśli chcemy mieć mniej zwolnień, finansujmy
profilaktykę. Musimy w nią inwestować, by za kilkanaście lat nie opiekować się społeczeństwem inwalidów – powiedział Plisko.
Eksperci zauważyli problem związany ze starzejącym się społeczeństwem i nowych chorób, które niechybnie jeszcze bardziej zwiększą
liczbę nieobecności w pracy. Barbara Surdykowska przypomniała raport
Światowej Organizacji Zdrowia, z którego wynika, że w 2020 r. podstawową przyczyną niezdolności do pracy będą nerwice i depresje. Już
teraz zresztą Polacy skarżą się na stres, który towarzyszy im w pracy.
Tymczasem w jej opinii, polscy pracodawcy dla prewencji nie robią zbyt
wiele
6-7/2012
13
Wydarzenia
Fot. Archiwum
Podczas Gali z okazji otwarcia Międzynarodowych Targów Poznańskich
Prezydent RP Bronisław Komorowski wręczył 29 maja 2012 r. nagrody
4 laureatom tegorocznej edycji Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP.
Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu – nominowany przez Polski Klub Biznesu – zdobył nagrodę w kategorii „Innowacyjność”. Nagroda została
przyznana za opracowanie przez prof. Henryka Skarżyńskiego oryginalnej koncepcji rozbudowy infrastruktury Instytutu i opracowanie nowej
- oryginalnej metody chirurgicznej oraz nowych narzędzi (elektrody) do
leczenia częściowej głuchoty i przeprowadzenia pierwszych w świecie
operacji u dzieci i dorosłych. Obecnie pod opieką Instytutu jest największa w świcie grupa pacjentów, która skorzystała z tych rozwiązań
innowacyjnych. Nagrodę prof. Henrykowi Skarżyńskiemu wręczył prezydent Bronisław Komorowski. Nagroda Gospodarcza Prezydenta RP
została ustanowiona przez Aleksandra Kwaśniewskiego w 1998 roku
i przyznawana była do 2005 roku. W roku 2011r. Bronisław Komorowski
zdecydował kontynuować jej przyznawanie. - Wznawiając Nagrodę
Gospodarczą Prezydenta RP, pragnąłem wyrazić szacunek i uznanie dla
pracy, dla działań przyspieszających wzrost gospodarczy, a szczególnie dla kreatywności naszego społeczeństwa. (…) Umiejętności prowadzenia działalności gospodarczej, sukcesy biznesowe są dzisiaj miarą
nowoczesnego polskiego patriotyzmu - powiedział prezydent podczas
uroczystości. Prezydent Komorowski podziękował wszystkim firmom
i instytucjom, które dzięki swojej wytężonej pracy odnoszą sukcesy biznesowe , bo te przekładają się na sukces gospodarczy Polski. Podkreśli, że „wspólnym wysiłkiem trzeba budować akceptację dla tych,
którzy (...) dźwigają w górę polską gospodarkę dzisiaj i będą dźwigali
w przyszłości”. Jak zaznaczył, Nagroda Prezydencka jest formą podziękowania dla tych wszystkich, „którzy pracują (...) na sukces polskiej
przyszłości gospodarczej”. Nagroda Gospodarcza Prezydenta RP jest
wyróżnieniem dla przedsiębiorstw, instytucji i wynalazców, którzy wnoszą znaczący wkład w unowocześnianie i rozwój naszej gospodarki,
budują jej pozytywny wizerunek w kraju i za granicą. Nagroda sprzyja
promocji, prezentacji i upowszechnianiu działań oraz dróg prowadzących do osiągania sukcesów gospodarczych. Jest nagrodą honorową.
14
6-7/2012
Konferencja
PTK
W dniach 29 maja – 1 czerwca w Kołobrzegu odbyła się XXIII Konferencja POLSTIM 2012. Jest to doroczne spotkanie lekarzy specjalistów należących do Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa
Kardiologicznego. Spotkanie było okazją do zdefiniowania wyzwań
i barier stojących przed elektrofizjologią w Polsce. Jednym z omawianych zagadnień były problemy z refundacją nowoczesnych procedur kardiologicznych. Konferencja zgromadziła blisko 350 kardiologów z całej Polski, którzy dyskutowali na najważniejsze tematy
dotyczące diagnostyki i leczenia zaburzeń rytmu serca. Poruszono
problemy natury administracyjnej, w tym refundacji, a w części merytorycznej obfitującej w warsztaty, sesje dydaktyczne i naukowe,
omawiano zagadnienia związane z: ablacją migotania przedsionków, leczeniem przy użyciu kardiowerterów-defibrylatorów i stymulacji resynchronizującej, prewencją nagłego zgonu sercowego,
farmakoterapią zaburzeń rytmu serca, terapią przeciwkrzepliwą, powikłaniami elektroterapii, zastosowaniem metod obrazowych w diagnostyce i leczeniu. Prezentowane były też wyniki najnowszych badań klinicznych z zakresu leczenia arytmii.
- Obecnie bolączką elektrofizjologii jest brak umieszczenia w koszyku
świadczeń gwarantowanych nowoczesnych procedur diagnostycznych i terapeutycznych z zakresu telemedycyny, czyli na przykład
zdalnego monitorowania pacjentów z wszczepionymi stymulatorami
serca i innymi urządzeniami kardiologicznymi wspomagającymi serce. Liczba chorych leczonych w ten sposób stale wzrasta, a poradnie kontroli nie są w stanie podołać zadaniom okresowych badań
pacjentów. Systemy zdalnego monitorowania pacjentów dają im poczucie bezpieczeństwa, optymalizują pracę lekarza i są efektywne
kosztowo. Teraz w koszyku świadczeń gwarantowanych znajduje się
wiele już od dawna stosowanych procedur, które wymagają uaktualnienia w związku z ciągłym rozwojem medycyny. Niepokój także budzi ponowna próba obniżenia refundacji procedur z zakresu elektroterapii, co może zdecydowanie pogorszyć jakość wszczepialnych
urządzeń, a co za tym idzie bezpieczeństwo i skuteczność leczenia
– tłumaczy dr Przemysław Mitkowski, przewodniczący Sekcji Rytmu
Serca PTK.
Innym problemem kardiologów jest limitowanie przez NFZ liczby zabiegów z zakresu elektrofizjologii i elektroterapii serca. Prowadzi to
do stopniowego wydłużania list oczekujących i zmusza do tworzenia
systemu priorytetów w dostępie do procedury. Tak jest w przypadku
wszczepień kardiowerterów-defibrylatorów, w której pierwszeństwo
mają pacjenci w prewencji wtórnej (to jest tacy, którzy przeżyli epizod nagłego zatrzymania krążenia ) a pacjenci w prewencji pierwotnej (czyli zagrożeni nagłą śmiercią sercową) muszą czekać w kolejkach, przy czym czasem nawet z powodu choroby, nie doczekają
wszczepienia urządzenia kardiologicznego. Śmiertelność w tej grupie bez leczenia wynosi około 10% w skali roku.
W 2010 r. w Polsce wszczepiono łącznie ponad 36 tys. (European
Heart Rhythm Association – The White Book 2011) urządzeń kardiologicznych (rozruszników, kardiowerterów-defibrylatorów oraz stymulatorów i kardiowerterów-defibrylatorów z funkcją resynchronizującą).
Z uwagi na starzenie się społeczeństwa grupa pacjentów, którzy
takiej terapii potrzebują, ciągle rośnie. Zadaniem wszczepianych
urządzeń jest przywrócenie właściwego rytmu serca, zapobieganie
nagłej śmierci sercowej oraz poprawa wydolności serca. Urządzenia
wszczepiane są w ramach prewencji wtórnej u osób, które przeżyły
epizod nagłego zatrzymania akcji serca oraz w prewencji pierwotnej
u pacjentów znajdujących się w grupie wysokiego ryzyka.
Fot. Marcin Barbarzak
Instytut Fizjologii
i Patologii Słuchu
nagrodzony przez
Prezydenta RP
Zabiegi
z użyciem
laserów
Zarządzanie
Pieniądze
na turystykę
medyczną
Analiza
Kanony
piękna, media
i medycyna
estetyczna
Wyposażenie
Lasery kontra
trądzik
Laserem
przeciw
bliznom
potrądzikowym
Fot. SLDE
Nie
N
ie m
ma
a jjednego
ednego llaserowego
aseroweg urządzenia, którym możnaby leczyć
wszystkie rodzaje zmian. W zależności od pacjenta dobieramy typ
lasera oraz odpowiednią długość fali - radził dr Florian Heydecker
podczas Konferencji Edukacyjno-Szkoleniowej Polskiego Towarzystwa
Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, wyjaśniając możliwość leczenia
blizn potrądzikowych za pomocą lasera pracującego metodą fraksyjną.
Najtańsze tego typu urządzenia mogą kosztować około 80 tys. zł,
jednak najwyższej klasy sprzęt to koszt przekraczający 200 tys. zł.
Jak tłumaczył dr Florian Heydecker blizny potrądzkiwe stanowią
duży problem dla wielu, szczególnie młodych pacjentów. - We
Włoszech tego typu problemy
ma około 30-40 proc. populacji
pomiędzy 15-20 rokiem życia –
wskazywał. Według niego problem
dotyczy głównie młodych pacjentów, jednak blizny potrądzikowe
obserwujemy także u dorosłych.
- Mogą być one efektem problemów hormonalnych – zauważa dr
Heydecker. Dzieli on blizny potrądzikowe na różne typy. Wyróżnia
blizny wąskie i głębokie – (Icepick
scars), rozleglejsze i o mniejszej
głąbokości (Rolling scars) oraz
blizny obszerne i głębokie, pudełkowate (Box scars).
DZIAŁANIE LASEREM
Dr Florian Heydecker tłumaczy,
że leczenie blizn potrądzikowych
można zacząć od peelingu chemicznego. Jak zauważa do leczenia bywa używana metoda
radiofrequency oraz najczęściej
- omawiana właśnie - terapia laserem punktowym, nazywanym też
wyspowym (pracującym metodą
fraksyjną). Lekarz przypomina, że
celem ablacyjnych technik laserowych, które są wykorzystywane do
leczenia blizn potrądzikowycyh,
jest popudzenie „neocolagenezy”.
Dodaje, że przy leczeniu metodą
ablacyjną czas emisji promieniowania laserwoego może wynosić
od 0,2 do 20 mikrosekund. - Czas
emisji promieniowania laserowe-
go, jaki dobierzemy do zabiegu,
decyduje o tym, jaka będzie rozległość uszkodzenia termicznego
w tkance – wyjaśnia Heydecker.
Jak tłumaczy ustawiać można
też odległość między wiązkami
- może to być od 0,2 mm do 1
mm. - W zależnmości od odległości, ustalamy jaki odsetek tkanki
zostanie objęty działaniem lasera – mówił lekarz. Jak tłumaczył
w zależności od energii dla jednego impulsu laserowego głębokość
zabiegu waha się od 0,2- do 1,5
mm wgłąb tkanki (Przykładowe
aplikacje wykorzystane przez dr
Floriana Heydeckera w przypadku
leczenia blizn potrądzikowych wynosiły 16 watt - 18 watt). Jak tłumaczył kombinacja tych trzech para-
metrów- czasu emisji, rozstawienia
wiązek i energii impulsu laserowego - determinuje długość leczenia
oraz rekonwalescencji po terapii.
DOBIERANIE METODY
Według dr Heydeckera na leczenie
blizn typu „Rollin scars” potrzeby
jest czas terapii około 1-2 miesiąca.
Po takim czasie można wyraźnie
określić i zobaczyć efekty terapii. Tyle trwa neocolageneza. Dół blizny
zostaje wypchnięty do góry – wyjaśnia dr Heydecker. W przypadku
blizn typu „Box scars” - zdaniem
lekarza najtrudnejszych do leczenia - terapia wymaga zastosowania dwóch kroków. - W pierwszym
metodą ablacyjną działamy tylko
na obrzeże blizn. W drugim etapie
6-7/2012
17
Medycyna estetyczna
laserem fraksyjnym na dno blizny
- tłumaczy dr Heydecker.
Zastrzega, że przed zabiegiem
należy dokładnie określić jakiego rodzaju procedurę wykonać. - W czasie tej samej sesji terapeutycznej
można robić ablację obrzeża blizn
i działanie laserem frakcyjnym na
dno blizny – dodaje. Zastrzega, że
w przypadku blizn typu „Box scares” jedna sesja nie wystarczy. Według niego czasami potrzebne są
około 2-3 sesje w ciągu miesiąca,
żeby uzyskać dobre efekty. Dr Heydecker ostrzega, że w przypadku
takiej terapii zdarza się lekkie krwawienie po leczeniu. Przypomina, że
trzeba o tym powiedzieć pacjentowi
przed zabiegiem i wytłumaczyć mu,
że jest to normalny objaw. - Taka reakcja może wystąpić po leczeniu –
mówi. Jak radzi po zabiegu można
zaproponować pacjentowi specjalne leczenie w celu przyspieszenia
rekonwalescencji. Są specjalne
produkty na skórę, które mogą tak
działać. Poza tym pacjentowi można powiedzieć, że w czasie rekonwalescencji warto jeść produkty
z witaminą A i E oraz dbać o dietę.
- Przyspieszy to rekonwalescencję
i zminimalizauje ryzyko efektów
ubocznych – informuje dr Florian
Heydecker. Dodaje, że po leczeniu
u pacjentów stosuje się również
opatrunki. - My stosujemy po leczeniu wilgotny opatrunek o formule,
która zawiera witaminy i szereg substancji aktywnych – mówi. Jak tłumaczy w większości przpadków do
terapii blizn potrądzikowych stosuje
się laser fraksyjny, bo pacjent może
szybko wrócić do normalnego funkcjonowania. Przypomina jednak, że
terapia antytrądzikowa jest leczeniem bardziej agresywnym, często
z wykorzystaniem ablacji, dlatego
trzeba ostrzec pacjenta, że w tym
przypadku potrzeba czasu, by pojawiły się efekty.
POLECANY SPRZĘT
Marek Mindak, prezes Laser Projekt 2000 mówi nam, że likwidacja
blizn potrądzikowych, podobnie jak
zmarszczek jest „koronnym” zastosowaniem laserów pracujących
metodą fraksyjną. Według niego
najlepsze wyniki osiąga się, stosując medyczny laser CO2 o dobrej
jakości wiązki i z dobrym skanerem. Jak wyjaśnia dobry skaner to
taki, który jest zsynchronizowany
z laserem i zapewnia uzyskanie jak
najwęższych i najgłębszych kraterów ablacyjnych.
Zdanem Estery Łoskot z firmy Lasotronix trwałe i stabilne lasery
CO2 oparte są na głowicach ceramiczno - metalowych chłodzonych
powietrzem. Łoskot przekonuje, że
w tej kategorii wyrobów jakość jest
zdecydowanie wyższa, a amerykańscy producenci deklarują powtarzalną jakość pracy na około
20 tys. godz. pracy ciągłej. - Co
w praktyce oznacza kilkanaście
lat bezawaryjnej pracy - uważa Estera
Łoskot. Jej zdaniem
powtarzalność parametrów wiązki roboczej, wychodzącej
z rękojeści zabiegowej ma w medycynie estetycznej
zasadnicze znaczenie. - Im wyższa wiarygodność parametrów,
wyświetlanych na ekranie lasera
z tym co rzeczywiście jest emitowane, tym zabiegi są wykonywane
lepiej, mniej jest powikłań, skóra
szybciej się goi i oczekiwany efekt
jest lepszy – mówi Estera Łoskot.
Według niej parametry wiązki laserowej, oprócz ochrony oczu, oznakowania gabinetu oraz ewakuacji
niebezpiecznych dymów zabiegowych, powinny być tym co cechuje
profesjonalny gabinet medyczny.
W opinii Sławomira Sobusiaka
z BTL Polska dobrym wyborem
w przypadku leczenia blizn potrądzikowych są lasery, które dają
możliwość pracy ablacyjnej, jak
również uszkodzenia termicznego.
Według niego przykładem takiego
sprzętu w jego firmie może być laser fraksyjny erobowo-yagowy, czy
laser fraksyjny CO2. - Procedury
zabiegowe przewidują wykonanie
około 3-4 zabiegów w odstępie
około 6 tygodni – dodaje Sobusiak.
Krzysztof Makarski z Shar-Pol uważa, że metodą redukcji blizn potrądzikowych (atroficznych) może być
laserowa dermabrazja – odparowanie. Według niego standardem
w takim przypadku jest laser CO2 ze
skanerem laserowym lub laser CO2
o dużej plamce pracujący w trybie
Ultrapulse. - Daje ona efekty nawet
w przypadku bardzo dużych blizn
potrądzikowych, ale związana jest
z długim okresem rekonwalescencji i wysokim ryzykiem wystąpienia
efektów ubocznych – dodaje Makarski. Jak tłumaczy trudności te
doprowadziły do opracowania kilka
lat temu laserów fraksyjnych, które
umożliwiają uzyskanie znaczącego zmniejszenia zagłębień oraz
poprawy powierzchni skóry, z minimalnym ryzkiem powstania efektów ubocznych. Dodaje jednak, że
na ogoł charakter zmian w skórze
wymaga głębokiego działania lasera (1-2mm), więc najlepsze efekty
osiąga się ablacyjnymi laserami
fraksyjnymi CO2.
OD CZEGO ZALEŻY KOSZT
ZAKUPU LASERA
Marek Mindak wymianie dwa podstawowe czynniki, które w głównej
mierze wpływają na koszt zakupu
medycznego lasera CO2. Według
niego cena zależy przede wszystkim
od jakości skanera (jest to około 30
proc. ceny aparatu) oraz od jakości
wytwarzanej wiązki laserowej.
Estera Łoskot przypomina, że koszt
laserów fraksyjnych zależy przede
wszystkim od tego, czy mamy do
czynienia z laserem ablacyjnym
czyli tzw. CO2, czy nieablacyjnym,
jagowo - erbowym (Er:YAG). Według niej lasery CO2 są tańsze
w produkcji i eksploatacji. - Cena
tej grupy laserów jest mocno zróżnicowana w zależności od zastosowanej technologii wykonania – informuje Estera Łoskot. Jej zdaniem
tańsza technologia oparta jest na
tzw. głowicach szklanych, chłodzonych wodą, których czas eksploatacji jest określany przez producentów na około 1 – 5 tys. tys. godzi
pracy ciągłej. - Im tańszy jest laser
przy zakupie tym mniej trwałe i sta-
Marek Mindak, prezes Laser Projekt
2000 - Nie istnieją „lasery frakcjonujące” , to nawet nie żargon tylko siermiężne tłumaczenie z języka angielskiego poprzez proste dodanie polskich
końcówek, błędnie stosowane przez
niektórych handlowców. Polskie słowo
i określenie „frakcja”, czyli część całości wyróżniona wspólną cechą - np.
frakcja blondynek wśród kobiet - nie
ma nic wspólnego z angielskim ‘fractional’, czyli cząstkowy, ułamkowy,
częściowy. Frakcjonowanie inaczej
18
6-7/2012
destylacja istnieje w polskim języku
technicznym od 200 lat i dotyczy czegoś zupełnie innego. Mogą być lasery
pracujące metodą fraksyjną od nazwy
pierwszego lasera, który pracował w
ten sposób i nazywał sie FRAXEL, tak
jak są „elektroluksy” czy „rowery”. Po
polsku to jest laser pracujący metodą
punktowej, ablacyjnej lub nieablacyjnej fototermolizy skóry. Ablacyjne, to
te które odparowują tkanki i tworzą w
nich głębsze lub płytsze kratery (otwory). Nieablacyjne, to te które prześwie-
tlają naskórek, nie uszkadzając go,
natomiast tworzą kolumny martwicze,
(oparzone) pod naskórkiem. Podstawową zasadą obu metod jest ich
cząstkowe działania - uszkadzane jest
20-30 proc. skóry poddanej zabiegowi. Obszary uszkodzone, odparowane
otoczone są zasadniczą częścią skóry
(80 proc.) nieuszkodzonej dzięki czemu
gojenie jest bardzo szybkie. Z drugiej
strony „dokończenie” zabiegu wymaga
kolejnych 3-4 zabiegów na tym samym
obszarze skóry.
Fot. Laser Projekt 2000
LASEROWA TERMINOLOGIA – JAK NAZYWAĆ LASERY
bilne podzespoły – uważa Estera
Łoskot. Jak tłumaczy koszt zakupu
laserów nieablacyjnych tzw. jagowo - erbowych i erbowo - szklanych jest zdecydowanie wyższy,
a zakres możliwych do wykonania
procedur węższy. - Można jednak
powiedzieć, że są to jednocześnie
cechy sprzętu specjalistycznego
– podkreśla Łoskot. Zauważa, że
w dobie kryzysu nie jest to zakup łatwo zwracalny, czego symptomem
może być liczba takich laserów,
wystawionych do sprzedaży na
różnych aukcjach internetowych.
- Jak widać leasing bardzo drogiego sprzętu, nie zawsze jest wystarczającym rozwiązaniem na dobrze
prosperujący biznes – dodaje Estera Łoskot. Przypomina jednocześnie, że trzeba też wziąć pod uwagę koszty serwisu, które zależne są
od typu podzespołów i zastosowanej optyki. Według niej dla laserów
CO2 opartych o głowice chłodzone
wodą koszt serwisu szacuje się na
około 1,5-2,5 tys. zł na 2-3 lata. Do
tego trzeba dodać koszt corocznych przeglądów i konserwacji.
Zdaniem Estery Łoskot dla laserów
CO2 opartych na głowicach chłodzonych powietrzem koszt serwisu
po kilkunastu latach (13, 14) będzie
kształtował się na poziomie około
12 tys. zł - O ile w ogóle wystąpi
taka konieczność – zastrzega Estera Łoskat. Dodaje, że zastrzeżenie
to nie dotyczy laserów opartych
na głowicach szklanych, ponieważ
w ich wypadku spadek mocy jest
całoroczny i niezależny od tego czy
laser pracuje, czy nie.
ILE TRZEBA ZAPŁACIĆ
Sławomi Sobusiak również podkreśla, że koszt zakupu lasera zależy
przede wszystkim od technologii,
w której działa. Jak tłumaczy w tej
chwili rynek jest opanowany przez
dwa podstawowe typy laserów:
Er:YAG oraz CO2. Jak zauważa
laser gazowy CO2 jest na rynku
praktycznie odkąd zaczęto stosować lasery w medycynie, a jego
konstrukcja jest stosunkowo prosta
i opanowana przez wiele firm na
świecie. Według Sobusiaka cena
lasera fraksyjnego CO2 dobrej klasy
oscyluje poniżej 100 tys. zł. - W przypadku laserów Er:YAG sytuacja jest
nieco inna. Są to lasery impulsowe
oparte na ciele stałym. Cechą charakterystyczną takiego rozwiązania
jest powstawanie impulsów o bardzo dużej mocy – mówi Sławomir
Sobusiak. Jak tłumaczy technologia produkcji takich laserów została
opanowana w stopniu wystarczającym zaledwie przez kilka firm na
świecie. - Są to znacznie bardziej
złożone urządzenia i wymagają
zastosowania wielu dodatkowych
układów pomocniczych – zauważa.
Według niego kupując laser Er:YAG
należy zwrócić szczególną uwagę
na możliwość wyboru szerokiego
zakresu czasów trwania impulsów.
- Dzięki temu możemy zmieniać tryby pracy pomiędzy zimną i gorącą
ablacją a czysto termicznym oddziaływaniem na tkanki – wyjaśnia.
Jak informuje cena takiego lasera
wysokiej klasy będzie oscylować
w okolicy 250 tys. zł. Dodaje, że
ceny laserów CO2 wahają się od
80 do 300 tys. zł.
Z informacji, które przekazuje nam
Marek Mindak, medyczne lasery
CO2 ze skanerem oferują w Polsce
3 firmy - Candela-Syneron, Lutronic
i Solta Medica, a ich ceny zawierają się w przedziale od 160 do 230
tys. zł brutto. Zdaniem Estery Łoskot koszty zakupu laserów CO2 są
ogromnie zróżnicowane i znajdują
się w widełkach między 11 tys. zł
a 250 tys. zł. Według niej w przypadku laserów YAG:Er ceny są
z przedziału 80 tys. zł netto do około 420 tys. zł brutto. Z kolei Krzysztof Makarski z Shar-Pol przekazuje
nam inforacje, z których wynika,
że Frakcyjny laser CO2 z trybem
dermatochirurgicznym kosztuje pomiędzy 60 a 90 tys. zł brutto. Laser
frakcyjny CO2RE™ firmy SyneronCandela z trybem Fusion™ to koszt
w granicach 200 tys. zł brutto.
6-7/2012
19
Medycyna estetyczna
Usuwanie przebarwień
– lasery i IPL
J
Za pomocą odpowiednich
urządzeń laserowych lub lamp IPL
można usunąć widoczne na skórze
przebarwienia posłoneczne.
Jednak – jak podkreśla dr Piotr
Sznelewski, członek zarządu
Polskiego Towarzystwa Medycyny
Estetycznej i Anti-Aging –
generalna zasada jest taka, że
urządzenia mogą służyć tylko do
terapii objawowej.
20
6-7/2012
LASEROWE USUWANIE
PRZEBARWIEŃ
Piotr Sznelewski wyjaśnia, że w wypadku gdy mamy do czynienia
z poważnym stanem przebarwień
głębokich, tzw. melazmą, wówczas pozostaje leczenia przyczynowe np. poprzez podawania substancji, które obniżają aktywność
melanocytów i w jakimś stopniu
stabilizują ich pracę. - Podkreślam,
że urządzenia można wykorzystać
tylko do terapii objaowej widocznych przebarwień – przypomina
Piotr Sznelewski. Według niego
dobrym rowiązaniem w przypadku
poważnych zmian są tzw. lasery
Q-switch. - Charakteryzują się tym,
że pracują w super krótkich impulsach, wytwarzają impulsy nanosekundowe – wyjaśnia Sznelewski.
Jak tłumaczy tak krótki impuls wytwarza w tkance efekt fotomechaniczny, zwany też fotoakustycznym.
- Barwnik przebarwienia, duże skupiska melaniny zostają rozdrobnione przez efekt fotomechaniczny
i dzięki temu mogą zostać przy
pomocy naturalnych procesów
w skórze niwelowane – tłuymaczy lekarz. Radzi, by w przypadku
przebarwień posłonecznych być
bardzo ostrożnym w wykorzystaniu
laserów o dłuższych impulsach,
można bowiem sprowokować powstanie dodatkowych przebarwień.
IPL - TAK, ALE....
Dr Piotr Sznelewski podkreśla, że
tylko w wypadku, gdy mamy do czynienia z siatką drobniutkich płytkich
przebarwień, opisywanych jako
tzw. fotostarzenie, można próbować używać wysokiej jakości lamp
IPL z krórtkim impulsem około 1-2
milisekundy, a na pewno nie dłuższym niż 3 milisekundy. - Nie wolno
stosować serii impulsów – mówi
lekarz. Ostrzega, że tanie urządzenia IPL, które wytwarzają tzw. tryb
BURST mogą być niebezpieczne
w terapii przebarwień. Dodaje, że
jeżeli użyjemy IPL do terapii głębszych przebarwień, czy melazmy,
możemy sprowokować tworzenie
nowych przebarwień na zasadzie
mechanizu powstawania tzw. przebarwiń pozapalnych. - Na to trzeba
bardzo uważać – stwierdza Piotr
Sznelewski. Jak tłumaczy jeżeli
chodzi o zastosowanie IPL w terapii objawowej bardzo istotne jest,
aby sprzęt wytwarzał odpowiedni
przedział światła terapeutycznego.
- Jeżeli chodzi o przebarwienia, to
zależy nam na tym, żeby było światło zielone, źółte, czerwień i bliska
podczerwień, czyli przedział w granicach około 500-980 nanometrów
– informuje dr Sznelewski. Radzi,
żeby w przpadku zastosowania
IPL, zawsze odpowiednio mocno
chłodzić skórę przed zabiegiem,
podczas zabiegu, a także po zabiegu. - Jeżeli miałbym polecać,
to w wypadku kiedy stosujemy IPL
warto jest żeby lekarz nałożył bezpośrednio po zabiegu, jednorazowo silny czynnik przeciwzapalny
w postaci maści – dodaje dr Piotr
Sznelewski.
RÓŻNE ZMIANY – INNY SPRZĘT
– INNA CENA
Marek Mindak, prezes Laser Projekt 2000 podkreśla, że ciemniejsze plamy na skórze mają bardzo
różne pochodzenie (etiologię) i nie
ma jednego lasera do ich usuwania. Według niego jeżeli chodzi
Fot. Marcin Barbarzak
ak tłumaczy dr Piotr
Sznelewski, lekarze medycyny estetycznej nie
są w stanie leczyć przyczyn powstawania przebarwień. - Dlatego np. jeżeli chodzi o przebarwienia posłoneczne,
to pacjent poza zabiegiem musi
wdrożyć odpowiednie program
prewencji przed nadmierną ekspozycją na ultrafiolet – wyjaśnia
Piotr Sznelewski. W grę wchodzi
tu odpowiednia aplikacja kremów
z filtrami, czy ograniczanie czasu
przebywania na słońcu w okresie
jego maksymalnego aktywności.
o melazmę stosuje się ostatnio
laser impulsowe Nd:YAG małej
gęstości mocy. - Celem zabiegu
jest zniszczenie melaniny bez niszczenia melanocytów i bez wywoływania stanu zapalnego, który sam
jest generatorem przebarwień pozapalnych – wyjaśnia Marek Mindak. Jego zdaniem przebarwienia
dają sie stosunkowo łatwo zniszczyć różnymi laserami, jednak na
chwilę i zaraz potem wracają. - Na
razie wszystko wskazuje na lepszy i dłużej trwający efekt metod
nie inwazyjnych np. są doniesienia o trwałej efektywnosci żółtego
światła lamp LED – zauważa Marek Mindak.
Zdaniem Sławomira Sobusiaka
z BTL Polska, najlepszym rozwiązaniem do redukcji głębokich
przebarwień (także usuwania tatuaży) byłoby zastosowanie lasera
typu Q-switched. - Niestety dobre
lasery tego typu to wydatek ponad 300 tys. zł, ponieważ sama
technologia zastosowane w tego
typu laserach jest bardzo droga
i bardzo precyzyjna – informuje
Sobusiak. Według niego na rynku
dostępny jest też tańszy sprzęt
tego typu, jednak -m zdaniem Sobusiaka – jego jakość odbiega od
najlepszych i najsprawniejszych
systemów.
Krzysztof Makarski z firmy Shar-Pol
uważa, że jeśli gabinet nie zamierza usuwać tatuaży, a jedynie posłoneczne zmiany pigmentowe,
z powodu znacznie niższej ceny
może zdecydować się na systemy
IPL. Jak informuje Makarski cena
IPL uzależniona jest od głównie od
rodzaju filtra i dostępnych długości
fali, od maksymalnej dostępnej
energii impulsu, od wbudowanych
systamów aktywnego chłodzenia
skóry oraz wielkości plamki (powierzchnia filtra) i częstotliwości
impulsów. Ceny IPL wahają się od
kilkudziesięciu tys. zł do kwot przekraczających 100 tys. zł. Z kolei według Makarskiegop laser aleksandrytowy Q-switch 755/1064/532nm
to oszt w granicach nawet 400
tys. zł, natomiast laser Nd:YAG
1064/532nm, także wykorzystuwany do usuwania przebarwień może
kosztować około 150 tys. zł.
TAKŻE TATUAŻE
Jak wskazywał dr Piotr Sznelewski
lasery typu Q-Switched, z względu na swoje wyjątkowe możliwości są często wykoprzystywane
do usuwania tak specyficznych
zmian w skórze jak tatuaże. Marek
Mindak zwraca uwagę na fakt, że
tatuaże są zupełnie innym problemem, niż zwykłe przebarwienia
posłoneczne i likwiduje się je przez
rozbicie drobin wprowadzonego
barwnika. Według niego jedynym
narzędziem jest w tym wypadku
impulsowy laser z modulacją dobroci rezonatora (Q-modulation),
YAG (1064nm), lub Rb (rubinowy
694nm) wytwarzające impulsy
bardzo krótkie (6-10ns) o wielkiej
mocy szczytowej. Jak infomuje
Mindak lasery do usuwania tatuażu oferują m in. dwie firmy Hoya
- modele z serii MedLite i Lutronic modele linii Spectra i VRM, a ceny
tych laserów mieszczą sie w przedziale od 180 do 250 tys zł w zależności od wyposażenia. Marek Mindak tłumaczy, że do wyposażenia
mogą należeć np. nakładki barwnikowe, umożliwiające generację
wiązek laserowych o innych kolorach dopasowanych do absorpcji
barwnika żółtego czy zielonego.
Jak wyjaśnie Krzysztof Makarski
urządzenia typu Q-switch mogą
różnić się między sobą długością
podstawowej fali światła (o największej energii impulsu), oraz
dostępnymi pochodnymi długościami fali. Tymczasem długość
fali określa skuteczność działania
na poszczególne kolory barwnika
oraz głębokość penetracji skóry.
Makarski zauważa, że w przypadku tatuaży często występują w jednym obszarze różne kolory barwnika i konieczne jest użycie minimum
dwóch długości fali. - Z tego powodu lasery Q-switch, pochodzące od
renomowanych producentów mają
możliwość emisji 2-3 długości fali informuje Krzysztof Makarski.
Medycyna
M
edycyna e
estetyczna
stetyczna
Medycyna
estetyczna
skorzysta na programie
promocji turystyki medycznej
22
6-7/2012
Dr Ada Kostrz-Kostecka, kierownik
projektu, podczas konferencji inauguracyjnej przypominała, że turystyka medyczna została wybrana przez Ministerstwo Gospodarki
jako jeden z piętnastu najbardziej
perspektywicznych polskich sektorów. Jej zdaniem Polska ma szansę stać się liderem w dziedzinie
turystyki medycznej. - Polskie placówki oferujące usługi medycyny
estetycznej i chirurgii plastycznej
oczywiście mogą się zgłaszać do
projektu- zapewnia dr Ada KostrzKostecka. Według niej powodem
zainteresowania polską medycyną
ze strony zagranicznych pacjentów są – oprócz wysokiej jakości
PIERWSZE ZGŁOSZENIA DO PROJEKTU ZŁOŻYLI M.IN.:
- Equilibrium The Health Tourism Provider Sp. z o.o.
- Hura Medical Center NZRL Centrum Rehabilitacji
- LUX MED Sp. z o.o.
- Malinowy Zdrój Sp. z o.o.
- Medicover Sp. z o. o.
- Sport Medica S.A.
- Szpital Powiatowy we Wrześni Sp. z o.o.
- Wojewódzki Specjalistyczny Szpital im. dr Wł. Biegańskiego
- Zakład leczniczy „Uzdrowisko Nałęczów” S.A.
Fot. PLL LOT, UMWD
Na promocję polskich specjalistów
za granicą przeznaczone jest
4 mln zł. Poza tym ci, którzy
zgłoszą się do programu mogą
liczyć na dotacje unijne warte
w sumie 5 mln zł. W siedzibie
Polskiej Agencji Informacji
i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ)
30 maja zainaugurowano projekt
promocji turystyki medycznej,
finansowany ze środków unijnych.
TURYSTYKA MEDYCZNA
Turystyka medyczna to dynamicznie rozwijający się sektor światowej gospodarki łączący wypoczynek z procesem
leczenia. Szacunkowe dane wskazują, iż w pierwszej połowie 2010 roku zagraniczni pacjenci wydali w Polsce
ponad pół miliarda złotych. Najczęściej z usług medycznych w Polsce korzystają mieszkańcy Niemiec, Skandynawii, Rosji, Wielkiej Brytanii oraz USA. Z badań Grail Research wynika, że w 2012 roku wartość globalnego rynku
turystyki medycznej wzrośnie do 10 mld dolarów.
Głównym powodem zainteresowania polską medycyną ze strony zagranicznych pacjentów są różnice w cenie,
które sięgają nawet do 80 proc. w stosunku do Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Ponadto w Polsce mamy zapewniony łatwy dostęp do specjalistów oraz wysoką jakość usług. Dlatego turystyka
medyczna stała się jednym z priorytetów polityki turystycznej Polski, a plan jej promocji, pn. „Przygotowanie oraz
realizacja koncepcji branżowego programu promocji branży turystyki medycznej” będzie finansowany z działania
6.5.1 POIG, w ramach projektu systemowego Ministerstwa Gospodarki pn. „Promocja polskiej gospodarki na
rynkach międzynarodowych”.
Źródło: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Prywatnych
usług – różnice w cenie, które sięgają nawet 80 proc. w stosunku
do Wielkiej Brytanii, Niemiec czy
Stanów Zjednoczonych. Poinformowała ponadto, że według szacunkowych danych wartość tego
segmentu rynku w ubiegłym roku
w Polsce wyniosła około 800 mln
zł, a liczba zagranicznych pacjentów – około 300 tys. osób.
4 MLN ZŁ NA PROMOCJĘ
Promocją sektora turystyki medycznej zajmie się konsorcjum
w składzie PAIiIZ, Europejskie Centrum Przedsiębiorczości (EuCP)
oraz Ameds Centrum. Kosztem
4 mln zł sektor będzie promowany w krajach skandynawskich,
Niemczech, Rosji, Wielkiej Brytanii
i Stanach Zjednoczonych. Przedsięwzięcie będzie realizowane do
marca 2015 r. ze środków Programu Operacyjnego Innowacyjna
Gospodarka, w ramach działania
„Promocja polskiej gospodarki
na rynkach międzynarodowych”.
W ramach projektu przygotowane zostaną materiały informacyjno-promocyjne, a polskie stoiska
pojawią się na międzynarodowych targach branżowych. Celem
programu jest promocja polskich
placówek medycznych oraz polskich lekarzy i specjalistów. W ramach projektu, PAIiIZ zajmie się
organizacją udziału polskich firm
w międzynarodowych konferencjach i wystawach branżowych
oraz wizyt studyjnych dziennikarzy
zagranicznych w Polsce. Ameds
będzie prowadził nabór kandydatów do udziału w targach, misjach
gospodarczych, szkoleniach oraz
przygotuje materiały informacyjno-
promocyjne (opracuje przewodnik
nt. placówek medycznych w Polsce oraz film reklamowy). EuCP
odpowiada natomiast za kontakty
z Ministerstwem Gospodarki oraz
prowadzi rozliczenia w ramach
projektu.
5 MLN ZŁ NA DOTACJE
Przedstawiciele polskich placówek
medycznych, którzy zgłoszą swój
akces do projektu, będą uczestniczyli w międzynarodowych konferencjach, targach i wystawach
branżowych, szkoleniach, misjach
gospodarczych.
Przedsiębiorcy
mogą liczyć na dofinansowanie
udziału w imprezach promocyjnych nawet do 75 proc. kosztów
kwalifikowalnych dzięki ogłoszonemu 17 maja br. przez Ministerstwo
Gospodarki konkursowi na środki
z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, w ramach
działania „Wsparcie udziału przedsiębiorców w programach promocji”. Do wykorzystania jest łącznie
5 mln zł. Jak przekonywała dr
Ada Kostrz-Kostecka, Polska ma
potencjał, aby pacjenci z zagranicy przyjeżdżali na operacje, do
uzdrowisk, na rehabilitację, na zabiegi estetyczne. Dodała, że obecnie pacjenci z zagranicy korzystają
w naszym kraju przede wszystkim
z usług medycznych w zakresie
chirurgii, chirurgii plastycznej oraz
stomatologii. Promocja branży turystyki medycznej jako całości będzie odbywała się poprzez przygotowanie specjalnego opracowania
pokazującego stan obecny i perspektywy tej branży, a także katalogów oraz filmu o branży. Wybór
dziedzin medycyny, eksponowa-
nych w materiałach promocyjnych,
będzie miał istotne znaczenie
w wykreowaniu Polski jako miejsca, do którego warto przyjeżdżać,
aby się leczyć, rehabilitować, dbać
o swoją kondycję fizyczną.
MEDYCYNA ESTETYCZNA
BĘDZIE HITEM
EKSPORTOWYM?
- Polskie placówki oferujące usługi medycyny estetycznej i chirurgii
plastycznej oczywiście mogą się
zgłaszać do projektu – informuje dr
Ada Kostrz-Kostecka. Jak tłumaczy o możliwości przystąpienia do
przedsięwzięcia decyduje rodzaj
działalności, według PKD. Rodzaje działalności zostały określone
przez Ministerstwo Gospodarki (lista poniżej). – Usługi, o które pyta
rynekestetyczny.pl, zostały tam
uwzględnione – zapewnia kierownik projektu. Kostrz-Kostecka jest
zdania, że polscy lekarze medycyny estetycznej i chirurdzy plastyczni mają duże szanse na znaczne
zwiększenie liczby pacjentów zagranicznych. Jak zauważa, już teraz wielu z nich jest odwiedzanych
przez pacjentki z Niemiec, Wielkiej
Brytanii, a nawet Francji. Podkreśla,
że polskie placówki specjalizujące
się w medycynie estetycznej, czy
oferujące usługi z zakresu chirurgii
plastycznej mają dobrą opinię za
granicą. - Mamy dobrych lekarzy,
sprzęt i znacznie niższe ceny. Myślę, że to może być jedna z czołowych specjalności w turystyce
medycznej do Polski, a udział tych
placówek w projekcie da im szansę na wypromowanie się w kilku
krajach – uważa dr Ada Kostrz-Kostecka.
O DOFINANSOWANIE MOGĄ
SIĘ UBIEGAĆ
PRZEDSIĘBIORCY
(WG PKD 2007):
Kod 86.10.Z – Działalność szpitali
Kod 86.21.Z – Praktyka lekarska ogólna
Kod 86.22.Z – Praktyka lekarska specjalistyczna
Kod 86.23.Z – Praktyka lekarska dentystyczna
Kod 86.90.A – Działalność fizjoterapeutyczna
Kod 86.90.D – Działalność Paramedyczna
Kod 86.90.E – Pozostała działalność
w zakresie opieki zdrowotnej, gdzie
indziej nieklasyfikowana
Kod 96.04.Z – Działalność usługowa
związana z poprawą kondycji fizycznej
6-7/2012
23
Medycyna estetyczna
Polki chcą
mieć usta
znanych
osób
Pogoń za współczesnymi ideałami
piękna powoduje, że coraz
więcej kobiet decyduje się na
zabieg powiększenia ust. Niestety
wygórowane oczekiwania mogą
przynieść nienaturalny i groteskowy
efekt w postaci tzw. “rybich ust”.
LEK. MED. DOROTA GIERASIŃSKA-GAWLIK
- Specjalista II stopnia anestezjologii i intensywnej terapii, dyplomowany
lekarz medycyny estetycznej. Ukończyła Śląską Akademię Medyczną
Wydział Lekarski w 1990 r. oraz studia podyplomowe z zakresu medycyny
estetycznej i kosmetologii dla lekarzy. Jest aktywnym członkiem Polskiego
Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging – Oddziału Polskiego
Towarzystwa Lekarskiego w Warszawie. Ponadto należy do Polskiego Towarzystwa Mezoterapii, IMCAS (Internationa Master Course on Aging Skin).
U
sta są elementem
twarzy, który w znacznym stopniu wpływa
urodę, dlatego coraz
więcej Polek chce skorygować ich wygląd oraz sprawić,
żeby stały się bardziej miękkie,
delikatne i nawilżone. - Wśród
klientek naszego gabinetu około
30-40 proc. kobiet szuka pomocy
w tym zakresie - podaje dane dr
Dorota Gierasińska-Gawlik, która
przeprowadza zabiegi korekcji ust
w gabinecie Estina. - Każde czasy
mają swój ideał piękna – zaznacza
24
psycholog Tomasz Sikora. Jak tłumaczy to co jest atrakcyjne w jednej
epoce w innej już niekoniecznie. Jednak pewne cechy niezależnie od
czasów są bardzo pożądane.
SHOW BIZNES A IDEAŁ PIĘKNA
Według Tomasza Sikory jednym
z ważniejszych atrybutów naszej
seksualności są właśnie usta. Panuje wręcz przekonanie jakoby kobiety o pełnych ustach były bardziej
namiętne, a te z wąskimi ustami
postrzegane są jako oziębłe lub zawzięte. - Instynktownie wybieramy
6-7/2012
krągłości, gdyż wydają nam się bardziej przyjazne i delikatne. Często
przypisujemy osobom atrakcyjnym
fizycznie inne pozytywne cechy,
dlatego dziś prawie każdy dąży do
piękna, bo ono po prostu pomaga
w życiu – zauważa Tomasz Sikora.
Jego zdaniem świat showbiznesu
zmienił podejście zwyczajnych ludzi
do kwestii powiększania ust i przyczynił się do popularyzacji tego typu
zabiegów. - Bardzo wiele pacjentek
odwiedzających gabinet deklaruje
chęć posiadania ust jak np. Scarlett
Johansson lub inna gwiazda kina
czy znana piosenkarka – zauważa
Dorota Gierasińska-Gawlik. Dodaje
jednocześnie, że równie często pacjentki, chcąc „poprawić” usta, proszą, aby przypadkiem nie wyglądać
groteskowo jak… i tu też pada nazwisko celebrytki. - Znane kobiety
są więc ambasadorkami zarówno
dobrej, jak i złej opinii o efektach
powiększania ust – mówi członkini
Polskiego Towarzystwa Medycyny
Estetycznej i Anti-Aging.
UMIAR NIE WYCHODZI Z MODY
Co jakiś czas w prasie i internecie pojawiają się zdjęcia polskich
i zagranicznych gwiazd, których
wargi często wyglądają na opuchnięte, przez co znane osoby stają
się obiektem drwin i złośliwych
komentarzy na plotkarskich portalach. Czasem zdarza się, że po jakimś czasie efekt ten znika. - Opuchlizna po podaniu wypełniacza
zazwyczaj jest niewielka. Utrzymuje się najdłużej do 3 dni po zabiegu i wynika z tego, że wypełniacz
podaje się igłą – tłumaczy Dorota
Gierasińska-Gawlik. Jednak – jak
podkreśla – u celebrytów na ogół
przyczyną nienaturalnego efektu
nie jest opuchlizna pozabiegowa,
ale nadmierne wypełnienie ust. Osoby znane z massmediów oczekują spektakularnych efektów, co
często prowadzi do nienaturalnych
rezultatów – mówi lekarka gabinetu Estina. Podkreśla, że efektu tzw.
„rybich ust” można, a nawet trzeba
unikać. Najlepszym zabezpiecze-
Fot. Q-Med Restylane, Estina
niem jest w tej sytuacji powściągliwość i oczekiwania dostosowane
do realiów. Poszczególne elementy twarzy, w tym usta, powinny
pozostawać ze sobą we wzajemnej harmonii. - We współczesnej
medycynie estetycznej bardziej
staramy się podkreślić i wydobyć
naturalne piękno – zaznacza Dorota Gierasińska-Gawlik. Przyznaje, że zdarzają się w gabinecie
sytuacje, kiedy pacjenci działają
pod wpływem emocji, chwilowego
impulsu i nagłej potrzeby zmiany
czegokolwiek. Wówczas często
ich oczekiwania są nierealne i nie
do końca przemyślane. - Wiemy
z doświadczenia, że efekt mógłby
być wtedy groteskowy i przerysowany. Rolą lekarza jest w takiej sytuacji wskazanie innych rozwiązań
lub realizacja ich etapami – uważa
lekarka Estiny.
Według Tomasza Sikory największy problem mają z tym kobiety,
które bardzo często tworzą nieobiektywny obraz własnej osoby,
np. uważają się za dużo mniej
atrakcyjne, niż są w rzeczywistości. Jak dodaje zdarza się, że takie
osoby wpadają w pułapkę. – Nigdy
nie są wystarczająco usatysfakcjonowane rezultatami zabiegów
i ciągle chcą więcej. Jak podkreśla
psycholog, nie zmienia to faktu, że
zabiegi upiększające wykonywane
z umiarem, czy w przypadku realnych wad, mogą bardzo wielu osobom pomóc zwiększyć poczucie
pewności siebie. - Pamiętajmy, że
ludzie szczęśliwi i zadowoleni są
również postrzegani jako bardziej
atrakcyjni – mówi Sikora.
NIE TYLKO POWIĘKSZANIE,
A MODELOWANIE
Obecnie zabiegi korekcji ust nie
polegają tylko na zwiększaniu ich
objętości, ale także na modelowaniu ich kształtu przy użyciu preparatów o różnym efekcie działania.
- Wiele pacjentek, a szczególnie
te, u których wykonano makijaż
permanentny, odczuwa nadmierną suchość ust – informuje Dorota
Gierasińska-Gawlik. Jej zdaniem
w takim przypadku można odpowiednio dobranym preparatem
przywrócić naturalny poziom nawilżenia i sprawić, aby usta znowu
były miękkie i delikatne. - Osoby
starsze bądź te, u których niezależnie od wieku pojawiły się na górnej
wardze pionowe zmarszczki, często określane mianem „zmarsz-
czek palacza”, oczekują ich wygładzenia. Taki efekt możemy uzyskać,
odpowiednio konturując i wypełniając górną wargę – tłumaczy lekarka gabinetu Estina. Według niej
jeśli pacjent oczekuje istotnej poprawy kształtu ust oraz dodania im
znacznej objętości, lepiej rozłożyć
zabiegi w czasie. Tylko wtedy końcowy wynik jest odbierany przez
pacjenta oraz jego otoczenie jako
coś naturalnego. Natomiast przesadnie nagle powiększone usta,
sprawiające wrażenie nadmiernie
,,nadmuchanych’’, mogą być źródłem złośliwych komentarzy za-
równo pod adresem gwiazd, jak
i zwyczajnych ludzi.
DBANIE O USTA
Korekcja ust, to nie wszystko. Jeżeli
chcemy mieć piękne usta, musimy
pielęgnować je na co dzień. Dorota
Gierasińska-Gawlik daje kilka rad:
- Wrażliwa tkanka ust wymaga
właściwego poziomu nawilżenia,
dlatego należy stosować przeznaczone do tego celu preparaty silnie
nawilżające, oczywiście wzbogacone o wysokie filtry UV.
- Protekcja przed szkodliwym działaniem promieniowania UV w po-
staci preparatów ochronnych obowiązuje przez cały rok, niezależnie
od tego, jak długo przebywamy na
słońcu.
- Dodatkowo powinniśmy w lecie
stosować także ochronę mechaniczną – kapelusze i czapki z daszkiem osłaniającym cieniem usta.
- Jeśli nasze usta poddałyśmy zabiegowi korekcji z użyciem kwasu
hialuronowego, powinnyśmy unikać
nadmiernego przegrzewania (solarium, sauna, opalanie), ponieważ
powoduje to szybszy metabolizm
i w efekcie szybsze „znikanie” efektu
wypełnienia.
6-7/2012
25
Medycyna estetyczna
Kanony
piękna,
media i
medycyna
estetyczna
Żyjemy w czasach, w których społeczeństwo stało się „lipofobiczne”
(lipos- tłuszcz; phobia- lęk). Badania wykazały, że między rokiem
1988 a 1998 kobiety w czasopismach dla mężczyzn, czy uczestniczki
konkursu Miss Ameryka stały się znacząco szczuplejsze. Standardy
piękna, które obowiązują w danym społeczeństwie, obecne są przede
wszystkim w mediach – pisze prof. Jerzy Miziołek*, który podobne
tematy poruszał w wykładzie podczas konferencji organizowanej przez
Akademię Rzeźbienia Twarzy 16 czerwca w Warszawie.
26
6-7/2012
L
udzie – bez względu na
wiek i predyspozycje
fizyczne – pragną, aby
ich ciała były pozbawione nadmiaru tkanki
tłuszczowej, młodzieńcze, smukłe
i umięśnione. Niektórzy niemal
bezrefleksyjnie dążą do obowiązujących kanonów piękna, pomimo
iż „doścignięcie” Cindy Crawford,
Claudi Schiffer czy Davida Beckhama jest niemal niewykonalne.
To dążenie do idealnej sylwetki jest
obecnie niemal tak samo istotne
dla kobiet jak i mężczyzn, jednak
różnice w standardach wagi i wymiarów są wyraźne. Występują one
również w przywiązywaniu zna-
czenia do poszczególnych części
ciała. Partie, o które kobiety dbają
najbardziej to biust, talia oraz biodra i pośladki. Biust jest bowiem
jednym z bodźców najbardziej
przyciągających męską uwagę.
Kanony piękna wielokrotnie zmieniały się przez wieki, a na ich oblicze miały wpływ liczne czynniki.
WIZERUNEK CIAŁA I JEGO
„MEDIALIZACJA”
Skalę zmiany kanonu w dzisiejszych czasach pokazuje obserwacja modelek w czasopismach
dla mężczyzn oraz uczestniczek
konkursu Miss Ameryka. Badania
wykazały, że między rokiem 1988
a 1998 kobiety w obu kategoriach
stały się znacząco szczuplejsze.
Jakie ma to znaczenie dla społeczeństwa kobiet niekoniecznie
biorących udział w konkursach
Miss? Standardy piękna, które
obowiązują w danym społeczeństwie obecne są przede wszystkim
w mediach. Szczupłe aktorki, wychudzone modelki królują nie tylko
w telewizji, ale również w gazetach,
Internecie czy na billboardach zalewających miasta. Posiadanie
„lipofobicznie” szczupłego ciała
jest częścią przekazu kulturowego,
który łączy atrakcyjność fizyczną
ze szczęściem i powodzeniem
w życiu. Proces ten nazwany zo-
stał „medializacją ciała”. Presja
wywierana przez media, dominacja szczupłej sylwetki i łączenie jej
z możliwością osiągnięcia sukcesu
i szczęścia oznacza, że atrakcyjność fizyczna stała się podstawą
samooceny. Warto nadmienić, że
media prezentując „idealnie piękną” modelkę czy aktorkę, często
wykorzystują dublerki, posiadające jeszcze bardziej perfekcyjne części ciała. Aktorka Jennifer
Bals odniosła sukces w roku 1980
w filmie Flashdance, mimo że na
zbliżeniach pokazywano ciało innej osoby. Stopy top modelek ze
względu na swój zbyt duży rozmiar
(przy wzroście 175-185 cm) zastę-
6-7/2012
27
Medycyna estetyczna
powane są na zdjęciach stopami
mniejszymi i bardziej zgrabnymi.
To samo tyczy się dłoni i innych
części ciała. Okładki wszystkich
znanych czasopism kobiecych,
w pełni korzystają z cudów techniki
informatycznej (photoshop i inne
programy graficzne) poddając
zdjęcia obróbce i tworząc nieistniejącą postać, z którą porównują
się czytelniczki.
REALIA A RZECZYWISTOŚĆ
Do tego wszystkiego dodać należy, że zarówno kobiety jak i mężczyźni błędnie oceniają, jaki typ
sylwetki jest najbardziej atrakcyjny dla przedstawicieli przeciwnej
płci. W badaniu przeprowadzonym w 1985 zapytano studentów
i studentki o ich aktualne wymiary,
o wizerunek idealnej sylwetki, jaką
chcieliby posiadać oraz o wizerunek ciała, jaki według nich jest
najbardziej atrakcyjny dla przedstawicieli odmiennej płci. Wyniki
badania były zaskakujące, albowiem okazało się, że o ile wśród
mężczyzn różnice pomiędzy trzema wymienionymi wizerunkami
były niewielkie, to wśród kobiet
różnice te były bardzo duże.
Opisywały one swoją sylwetkę
jako grubszą od tej najbardziej
atrakcyjnej dla mężczyzn, ta z kolei
była znacznie grubsza od ciała postrzeganego jako idealne. Ponadto
kobiety uważały, że mężczyznom
podobają się szczuplejsze sylwetki, niż te które zostały przez nich
uznane za najbardziej atrakcyjne.
Eksperyment ten zdaje się dowodzić, że kobiety dążą do sylwetki,
która jest idealna subiektywnie
i wcale nie jest najbardziej atrakcyjna dla mężczyzn.
PIĘKNO I ZŁOTY PODZIAŁ
Piękno, to – encyklopedycznie
rzecz ujmując – obowiązujący
w danym momencie dziejowym
kanon, często zależny od trendów
artystycznych. Wiąże się je z pojęciami swoistej harmonii, proporcji,
równowagi i odpowiedniości. Tak
więc słowo piękna/y, oznacza coś
o doskonałym kształcie, przyciągające wzrok, o cechach, które są
miłe dla oka i budzą zachwyt. Jednym z twórców koncepcji piękna,
wyrażonej poprzez geometryczne
proporcje i matematyczną harmonię, był Platon, ale jego teoria
oparta jest na wcześniejszych
przemyśleniach Pitagorasa, któ-
28
ry twierdził że pierwotną zasadą
wszechrzeczy jest liczba. To Pitagoras jako pierwszy połączył w jedno matematykę, kosmologię, nauki
przyrodnicze oraz estetykę. Nowa
wizja wszechrzeczy opierała się na
teorii, iż we wszystkim istnieje ład,
będący matematycznym warunkiem piękna. Niejako esencją tych
przemyśleń jest koncepcja złotego
podziału (podział odcinka na dwie
części tak, by stosunek długości
dłuższej z nich do krótszej był taki
sam, jak całego odcinka do części dłuższej). Podział ten nazwano
boskim, ponieważ według starożytnych Greków opisywał idealną
proporcję oraz wyjątkowe walory
estetyczne.
MODELKI W ZŁOTYM PODZIALE
Jeden ze współczesnych specjalistów od medycyny estetycznej
zbadał twarze 10 atrakcyjnych modelek, wykazując, że złoty podział
pojawia się w wielkości zębów, wymiarach kości czaszki oraz wielu
innych proporcjach. Jedna z magistrantek SWPS próbowała odpowiedzieć na pytanie: „Złota, ale
czy piękna”? Podtytuł pracy brzmi:
„Wpływ złotych proporcji twarzy
kobiecej na ocenę atrakcyjności”.
Okazało się, że twarze kobiece
dopasowane do idealnych proporcji nie były przez osoby badane
oceniane jako piękniejsze i bardziej atrakcyjne. Zaobserwowano
natomiast pozytywny efekt zmniejszenia nosa o 7 procent; wprowadzenie tej drobnej na pozór zmiany
znacznie podniosło ocenę piękna.
A więc przemyślenia antycznych
filozofów, przejęte potem przez ludzi renesansu, takich jak Leonardo
da Vinci i Albert Dürer, mogą mieć
znaczenie dla medycyny estetycznej. Wydaje się bowiem, że chirurgia plastyczna jest sztuką wyraźnie
powiązaną z prawami geometrii.
Pomiędzy antykiem a Leonardem
jest długi okres średniowiecza.
Zapowiadały je myśli słynnego mistyka – Dionizego Areopagity, który twierdził, że „Piękno to harmonia
i blask”. Do tej koncepcji nawiązuje Cesare Ripa, renesansowy autor
słynnej niegdyś „Ikonologii”, tak
oto opisując personifikację piękna: „Niewiasta, której głowa ma
być ukryta w chmurach, a reszta
ciała – słabo widzialna w skutek
spowijającego je blasku. Z owej
jasności wysuwa się ręka dzierżąca lilię; w drugiej ma trzymać kulę
6-7/2012
i cyrkiel. Piękno maluje się z głową
w chmurach, bo chyba o niczym
innym nie jest tak trudno mówić
w języku śmiertelników i chyba nic
innego nie jest tak trudno poznawać ludzkim rozumem jak piękno,
w rzeczach stworzonych będące
wszak – mówiąc przenośnie – jedynie odblaskiem wspaniałości,
jaką jaśnieje oblicze Boga. Tak to
ujmują platonicy, ile że pierwotne
Piękno jest z Nim tożsame”. Kardynał Pietro Bembo zaś uznał, że
„Piękno jest zawsze wdziękiem i niczym innym; nie ma innego piękna
niż wdzięk”. Coś z takiego myślenia, w którym wdzięk odnosi się do
kobiet, a dostojność do mężczyzn
odnaleźć można w „Dworzaninie”
Baltazara Castiglione.
NAUKA O PIĘKNIE
Po wypowiedziach filozofów, teologów i dyplomatów warto przywołać
opowieść antropologa Donalda
Symons’a. Uczestniczył on w wykładzie chirurga plastycznego, ilustrowanym fotografiami pięknych
osób. Antropolog, choć oszołomiony niezwykłą urodą postaci
na slajdach, zauważył jednak, że
w każdej z nich jest coś niedoskonałego, jedna miała zbyt wystające
kości policzkowe, a inna za mały
nos. Zrodziły się pytania: jakiej
używamy „miary”, z czym porównujemy; jaki nos jest idealny, skoro
oglądany wydaje się zbyt mały?
Na podstawie tego doświadczenia
Symons doszedł do przekonania,
że każdy człowiek posiada wewnętrzny wzorzec piękna, z którym
porównuje otaczający go świat.
Wzorzec ten jednak istnieje tylko
dzięki porównaniom z obiektami
„nieidealnymi”. Wielcy malarze,
próbując ukazać na płótnie piękną
postać, korzystali z realnie istniejących modeli, wybierając najbliższe
ideału cechy fizyczne. Słynny grecki malarz Zeuksis malując Helenę
trojańską wybrał pięć pięknych według niego kobiet i scalając w jedną
całość ich najpiękniejsze elementy
ukazał najpiękniejszą z kobiet. Obraz się niestety nie zachował, ale
istnieją jego rekonstrukcje.
MIT PIĘKNOŚCI
A więc istnieje coś w rodzaju Mitu
Piękności. Opisuje się go jako samoistny, obiektywny i uniwersalny
twór, do którego dążą głównie kobiety. Bycie uosobieniem piękna
jest celem, a nawet wymogiem
kulturowym kobiet, obowiązkiem
mężczyzn jest zaś naturalność.
Czy oznacza to, że proporcjonalność i harmonia jest wymagana tylko od kobiet? Czy piękno stało się
sposobem uprzedmiotowienia kobiety, jako obiektu estetycznego?
Przywoływany już Leonardo tak
pisał: „Jeśli położy się człowieka
na wznak z wyciągniętymi rękami
i nogami i ustawiwszy jedno ramię
cyrkla w miejscu, gdzie jest pępek,
zakreśli się koło, to obwód tego
koła dotknie końca palców u rąk
i u nóg. I tak jak ciało ludzkie da się
ująć w figurę koła, podobnie da się
ująć w kwadrat”. W znanej wizualizacji tych myśli, która w naszych
czasach zdobi włoską monetę
o nominale 1euro, widzimy oczywiście mężczyznę, ale niedawno
pojawiła się seria przedstawień,
w których miejsce mężczyzny zajęła kobieta. Napis powyżej głosi:
„Zawsze piękna, zawsze młoda”.
Fot. Archiwum, Look Med, Mitar Holod Dreamstime com
PIĘKNO KOBIETY PRZEZ WIEKI
Ideał piękna kobiecego ciała zmieniał się przez wieki i wciąż ulega
zmianom. Na jego kształtowanie
ma wpływ wiele czynników. Pierwszym z nich jest szerokość geograficzna i zależny od niej klimat oraz
dostępność pożywienia. Kolejnym
czynnikiem są wydarzenia historyczne, czy ustrój polityczny, panujący na danym obszarze. Wszystko
to z kolei zależy od nastrojów polityczno-społecznych danej epoki.
W łagodnym klimacie starożytnej
Grecji, w której zdecydowanie dominowali mężczyźni, sztuka i literatura dają wyobrażenie jakie kobiety
uważano za piękne. Ideałem kobiecego piękna była sylwetka silnie
zarysowana o szerokich biodrach,
kształtnych piersiach i bladej cerze.
Ówczesna piękność powinna była
posiadać też masywne uda i ramiona oraz duże stopy i ręce.
DUCHOWOŚĆ A PIĘKNO CIAŁA
W średniowieczu wielką wagę przywiązywano do duchowości, ciało
uznawano za siedlisko grzechu
i rozpusty. W epoce gotyku ceniono wysokie, wypukłe czoło i skrzętnie skrywano wszelkie owłosienie
uznając je za symbol rozwiązłości.
Suknie kobiece były obcisłe na
górze, a od bioder w dół fałdziste.
Rękawy sukien poszerzały się ku
dołowi i dotykały ziemi. Taka suknia sprawiała, że figura stawała się
bardzo smukła, co uważano za
podstawę urody kobiecej. Uwielbienie dla linii pionowych, widoczne w architekturze gotyku miało
swoje odzwierciedlenie w ideale
kobiecego piękna. Obowiązujący
kanon ukazywał kobietę jako istotę
o małych piersiach, delikatnie zarysowanych biodrach oraz długich,
wąskich kończynach.
POWRÓT DO ŚWIECKICH
IDEAŁÓW
W epoce Renesansu zwrócono się
z powrotem ku świeckim ideałom.
Narodził się również nowy ideał
człowieka, bardziej aktywnego,
twórczego i niezależnego. Coraz
większą wagę przywiązywano do
ideału kobiecej sylwetki. Według
jednego z autorytetów włoskiego
Renesansu idealnie piękna kobieta
powinna mieć dużą głowę, długie
i gęste blond włosy, orli nos, obfite piersi, długie ramiona, strome
czoło, oczy brązowe w kształcie
migdała i rzucające poważne lub –
w stosownych okazjach – figlarne
spojrzenia. W okresie manieryzmu,
a więc w okresie pomiędzy renesansem i barokiem, ideałem stała
się ponownie postać wysmukła
i zwiewna niczym płomień; dłonie
powinny być długie i wąskie a na
pociągłej twarzy malować się melancholia, egzaltacja i uduchowienie. Nakrycie głowy winno być wymyślne a talia smukła. Barok starał
się imponować bujnością form
i obfitością detali. Unikał linii prostych. Sylwetka kobieca stała się
bardziej zgeometryzowana i obfita.
Duży biust i szerokie biodra wiązały się nie tylko z dojrzałością seksualną i płodnością, ale również
ze zdolnością do przetrwania głodu i zarazy, która systematycznie
pustoszyła miasta. Duża i ciężka
sylwetka, jak żona Rubensa, stanowiła symbol bogactwa i piękna.
Kobiety zaczęły nosić również obcasy oraz bujne zdobienia głowy,
aby wyglądać jeszcze bardziej imponująco i pompatycznie.
POWRÓT DO PROSTOTY
W XVIII wieku, w okresie klasycyzmu nastąpił powrót do form
prostszych oraz do sztuki starożytnej. Popularne zaczęły być hasła
nawiązujące do powrotu do natury
oraz większej swobody. Ciała kobiet przestały krępować druciane
konstrukcje, a modna stała się
lekkość i prostota. Linia pasa przeniesiona została pod biust co znakomicie widać w portretach słynnej
piękności Madame Recamier. Postać kobieca na powrót stała się
smukła, a nacisk położony został
na harmonię proporcji sylwetki.
Chęć prezentowania piękna kobiecego ciała oraz antycznego ideału
smukłości była tak ogromna, że
kobiety nosiły zwiewne i lekkie sukienki nawet zimą, narażając się
na przeziębienia nazwane „muślinowymi chorobami”. O ideale
czasów romantyzmu pięknie pisze
Zygmunt Krasiński, który podziwia
małe twarzyczki i malującą się na
nich bladość i zamyślenie znamionujące smutek. Od czasów
ponownego odkrycia obrazów
Botticceli’ego w 2. połowie XIX
wieku jego wysublimowane sylwetki Primavery i Wenus w scenie
narodzenia stały się wcieleniami
piękna, od których nie potrafimy
się uwolnić. O tym fenomenie tak
pisał około 1900 roku Kazimierz
Chłędowski w swoich „Pamiętnikach”: „W ostatnich dwóch dziesiątkach lat modnym był Botticelli,
w każdym salonie mówiono i mówią jeszcze o Botticellim, według
niego nazywają panie kapelusze
i kolory sukien, pannom nie można
zrobić większej przyjemności jak
porównując je do Botticellowskich
postaci, każdy dziennikarz, każdy
felietonista ma coś o słynnym malarzu do powiedzenia. Primavera
pożycza swych wiotkich kobiet do
malowania afiszów i do kart korespondencyjnych”. W XIX wieku pojawiły się gorsety mające na celu
podkreślenie „talii osy”, jak również
wypchnięcie biustu oraz bioder.
Kształt kobiecej sylwetki uwarunkowany był głównie formą gorsetu.
Mocno uwydatniony biust podkreślał przedłużoną i niezwykle wąską
talię oraz całkowicie płaski brzuch.
Pełne kształty i szczupła talia stały
się symbolem kobiecości.
ZMIENNE GUSTA
Jednak już w wieku XX moda na
„kobiece kształty” ustąpiła miejsca
modzie na figurę „chłopczycy”.
Płaskie piersi, brak bioder, sylwetka
wysoka i smukła, stały się kanonem
piękna już w latach 20- tych. Przez
kolejne lata XX wieku sylwetka kobieca zmieniała się właściwie co 10
lat. Wymiarom kobiecego ideału raz
przybywało, raz ubywało centyme-
*PROF. JERZY MIZIOŁEK
– Historyk sztuki, wykładowca
SWPS i Uniwersytetu Warszawskiego, prowadzi interdyscyplinarne badania nad sztuką europejską od późnego
antyku po współczesność, ze
szczególnym uwzględnieniem
kultury artystycznej włoskiego
Renesansu, tradycji antyku
w sztuce polskiej i komunikacji wizualnej. Jest autorem
przeszło stu trzydziestu
artykułów, z których znaczna
część została opublikowana
za granicą (m.in. w „Journal
of the Warburg and Courtauld
Institutes”, „Renaissance Studies”, „Arte Lombarda”, „Arte
Cristiania”, „Icongraphica” i w
„Mitteilungen des Kunstistorischen Institutes in Florenz”).
Autor sześciu książek.
trów. Kanonem piękna lat 50-tych
stała się sylwetka klepsydry z główną jej przedstawicielką- Marlin
Monroe lecz zaledwie 10 lat później
królowała Audrey Hepburn – piękna i słodka, niemal anorektyczna,
o dziecięcych rysach i prawie pozbawiona kobiecych kształtów.
Na podstawie wykładu na Kongresie
Polskiego Towarzystwa Medycyny
Estetycznej i Anti-Aging w Warszawie
(Wykorzystane zostały badania przemyślenia Magdaleny Trebert i Alicji
Safarzyńskiej).
6-7/2012
29
30
Wyposażenie
Łóżko
J
dla chorego
Najprostsze łóżka do sal chorych
bez regulacji można kupić już
za około 600 zł. Sprzęt z ręczną
regulacją może kosztować około
1,5 tys. zł. Zakup najwyższej
jakości łóżek medycznych może
być inwestycją przekraczającą
100 tys. zł. Ważne jest aby dobrać
odpowiednie wyposażenie do
swoich potrzeb i możliwości
finansowych.
ak tłumaczy nam Radosław Kotowski, dyrektor
sprzedaży firmy Hill-Rom
na teren Europy Środkowej i Wschodniej, koszt
zakupu łóżka szpitalnego może
mieć wpływ szereg czynników,
począwszy od specyfiki oddziału,
poprzez oczekiwania personelu i ich potrzeby związane z zaawansowaniem poziomu opieki
nad pacjentem, a na wymogach
zarządu szpitala skończywszy.
Jak zauważa Kotowski te ostatnie
mogą dotyczyć zarówno wyposażenia sprzętu jak i kosztów jego
eksploatacji, czy serwisowania.
- Wiadomym jest, że personel
każdego oddziału, niezależnie
od jego profilu, chciałby mieć
możliwość pracy ze sprzętem zapewniającym maksimum bezpieczeństwa zarówno dla pacjenta
jak i dla opiekunów, stanowiacym
dodatkowo wsparcie w codziennych, trudnych obowiązkach
– mówi Radosław Kotowski. Według niego możliwości jakimi dysponują obecnie łóżka szpitalne
są nieporównywalne ze sprzętem
jaki oferowany był jeszcze 10 lat
temu. - Świadomy wybór łóżka na
oddział szpitalny to gwarancja, że
pracować będziemy nie z meblem
stanowiącym jedynie wyposażenie sali, ale z produktem dającym
nam szereg dodatkowych korzyści – podkreśla Kotowski.
TECHNOOGIA
I FUNKCJONALNOŚĆ
DETERMINUJĄ CENĘ
Tomasz Plebankiewicz z firmy Gemed stwierdza, że koszt zakupu
łóżka do sal chorych uzależniony
jest głównie od technologicznego
zaawansowania sprzętu oraz od
materiałów z jakich jest wykonany.
Jego zdaniem bardzo ważne są
również funkcje jakie łóżko może
spełniać. Robert Łokietek z firmy
Arjohuntleight zauważa, że koszt
zakupu jest uzależniony od kryteriów zastosowania, a zwłaszcza
od funkcji klinicznych jakie dane
łóżko ma spełniać. Według niego najprostsze łóżka manualne
mają zastosowanie na oddziałach
wewnętrznych gdzie przebywają
pacjenci nie wymagający zbyt du-
4-5/2012
44-5/
5/20
201122
Wyposażenie
żego nadzoru opieki medycznej. Inaczej wygląda to na Oddziałach
Intensywnej Terapii, gdzie stopień
zawansowania technologicznego łóżka i funkcji jakie ma spełniać jest zdecydowanie większy
– podkreśla Łokietek. Dodaje, że
łóżka najbardziej zaawansowane technologicznie, ze zintegrowanymi materacami, posiadają
funkcje antyodleżynowe i terapii
płucnych w połączeniu z tzw. programem progresywnej mobilizacji
pacjenta.
Lidia Kowalczyk z Kendromed
przypomina, że cena zakupu
łóżka, może zależeć również od
wyposażenia dodatkowego (np.
dodatkowe wieszaki na płyny infuzyjne, wysięgniki z uchwytem ręki
i/lub ramy wyciągowe stosowane
w łóżkach rehabilitacyjnych). Według niej do szpitalnej sali chorych
przeznaczone są głównie proste
łóżka tzn. z mechaniczną regulacją poszczególnych segmentów
leża lub z hydrauliczną regulacją
wysokości. Jak tłumaczy w takim
przypadku może zaoferować łóżka dwu-, trzy- lub czterosegmentowe, z barierkami bocznymi lub
bez. - Od tych parametrów uzależniona jest cena łóżka – dodaje
Kowalczyk.
Marcin Kraszewski z Schell Industries Polska podkreśla, że jednym z najważniejszych kryteriów
od których zależy cena sprzętu
jest sposób sterowania. Według
niego łóżka sterowane elektrycznie przeważnie są droższe od łóżek regulowanych hydraulicznie
lub mechanicznie. - Lecz tu również zdarzają się wyjątki – zauwa-
32
ża Kraszewski. Jak tłumaczy kolejnym czynnikiem wpływającym
na cenę są sterowalne elementy
łóżka, a także liczba segmentów
i zakres ich regulacji oraz dodatkowe wyposażenie. - Niestety
często zdarza się, że rezygnuje się z jakości wykonania łóżka
i użytych materiałów na rzecz
większej ilości dostępnych opcji,
co w dłuższej perspektywie generuje koszty – ostrzega Marcin
Kraszewski.
Radosław Kotowski z Hill-Rom zauważa, że obecnie lóżka na ogół
projektowane są z uwzglednienim wszelkich zasad ergonomii,
oszczedzając czas i ograniczając
wysiłek personelu w czasie codziennej opieki nad pacjentem.
Jak tłumaczy zaawansowane rozwiązania jakie możemy spotkać
w łóżkach szpitalnych wspomagają proces powrotu pacjenta
do zdrowia poprzez terapie antyodleżynową, czy też dodatkowe
funkcje, pozwalające ograniczać
ryzyko powikłań płucnych u pacjentów podłączonych do respiratora i przebywajacych długi czas
na oddziale Intensywnej Terapii.
- Wszystkie te rozwiązania mogą
mieć znaczny wpływ na stan zdrowia pacjenta i czas jego powrotu
do sprawnosci, a co za tym idzie,
na czas pobytu pacjenta w placówce – mówi Kotowski. Podkreśla, że
w ostatecznym rozrachunku koszt
zakupu łóżka to wynikowa wielu
czynnikow. - Ogromne znaczenie
mają tu także przyszłe korzyści
wynikające z faktu zakupienia danego produktu – podkreśla Radosław Kotowski.
6/2012
ILE TRZEBA ZAPŁACIĆ
Według dyrektora sprzedaży firmy
Hill-Rom na teren Europy Środkowej i Wschodniej obecnie na polskim rynku dostępna jest bardzo
szeroka gama produktów. - Począwszy od prostych łóżek, bez
regulacji wysokości, ktorych cena
oscyluje w granicach 600 zł, poprzez cały szereg mniej lub bardziej zaawansowanych, zawierających się w przedziale cenowym
od 4 do 30 tys. zł, a skończywszy
na bardzo zaawansowanych łóżkach, posiadających zintegrowane z ramą materace antyodleżynowe bardzo wysokiej klasy,
zapewniajace dodatkowe wspracie terapii pacjenta, poprzez zastosowanie takich rozwiązań jak
ciągła rotacja boczna pacjenta,
czy możliwość jego oklepania za
pomocą materaca, których cena
przekracza 100 tys. zł – wylicza
Radosław Kotowski.
Według Roberta Łokietka najtańsze są łóżka manualne, 2-segmentowe, z regulowanym ręcznie
segmentem oparcia pleców. Jak
informuje koszt takiego łóżka to
około 1,5- 3 tys zł. - Kolejny segment to łóżka hydrauliczne dwu
lub czterosegmentowe, których
cena kształtuje się na poziomie 3-5 tys zł – wylicza ekspert
z Arjohuntleight. Jego zdaniem
łóżka elektryczne w zależności
od zastosowań i funkcji kosztują w granicach 8 – 30 tys zł. Jak
przekazuje Łokietek najdroższymi łóżkami są te dedykowane na
Odział Intensywnej Terapii, które
poprzez swoje zaawansowanie
technologiczne wykorzystywane
są w procesie leczenia pacjenta
i podtrzymania jego funkcji życiowych. - Koszt takich łóżek to kwota od 80 do 150 tys zł – informuje
Łokietek.
Według Tomasza Plebankiewicza
minimalny koszt porządnego łóżka szpitalnego to 1,5 tys. zł. - Jednak standardem jest zakup łóżek
elektrycznych – uważa ekspert
z Gemed. Jak tłumaczy podstawową ich cechą jest duża funkcjonalność oraz możliwość regulacji
funkcji elektrycznych. Z informacji,
które nam przekazuje wynika, że
ceny łóżek elektrycznych to koszt
od 8 do 10 tys. zł, co pokrywa się
z danymi podawanymi przez pozostałych ekspertów z firm.
ZWRÓĆ UWAGĘ PRZY
WYBORZE ŁÓŻKA
Radosław Kotowski podkreśla, że
wybór łóżka szpitalnego powinien
być świadomą decyzją, uwzględniającą szereg czynników. - Łóżko
szpitalne to nie mebel stanowiący wyposażenie sali chorych, ale
sprzęt medyczny, odgrywający rolę
w procesie opieki nad pacjentem,
stąd wybierając łóżko do sali pobytowej chorych zwróćmy uwage
na jego funkcjonalność, łatwość
obsługi i bezpieczeństwo zarówno
pacjenta jak i personelu w tym np.
na łatwość dezynfekcji – tłumaczy
Kotowski. Zdaniem Pawła Richtera,
prezesa firmy RichterMed ważne
jest także zwrócenie uwagi na konieczność spełniania przez łóżka
szpitalne wytycznych najnowszych
europejskich norm dotyczacych
konstrukcji łóżek. - Mowimy tu
również o normach dotyczących
materacy szpitalnych: zwłaszcza
niepalności i biokompatybilności –
przypomina Paweł Richter. Według
niego szpitale powinny wymagać
od producentów i dostawców załączania do produktów właściwych
deklaracji zgodności przykładowo
dotyczących pomiaru masy ciała
pacjenta. - Wszystko to po to, by
w przyszłości wypełniać przepisy
unijne i nie narazić się na ryzyko
nieprzejścia kontroli – radzi prezes RichterMed. Dodaje, że łóżka
szpitalne są to wyroby medyczne,
które są użytkowane w polskich
szpitalach przez lata, choć ich
okres żywotności przewidziany
przez producenta to zazwyczaj 10
lat lub mniej.
Robert Łokietek wylicza podstawowe parametry brane obecnie
Bezpieczeństwo personelu medycznego i gotowość
do podjęcia działań związanych z opieką nad
pacjentem są priorytetem dla każdej placówki
medycznej. A mobilizacja pacjenta w przebiegu
procesu rehabilitacji jest kluczowym elementem
opieki. Urazy występujące wśród personelu
medycznego, powstające w trakcie przenoszenia
i zajmowania się pacjentami, zostały uznane za jedne
z najważniejszych wyzwań dla ergonomii w opiece
zdrowotnej. Mając na uwadze łatwość użytkowania
i bezpieczeństwo – zarówno pacjenta, jak i personelu
medycznego – stworzono łóżko Hill-Rom® 900
z dzielonymi barierkami, które gwarantuje wyższą
jakość opieki.
Intuicyjna i wygodna obsługa – wyższa jakość
opieki połączona z terapią przeciwodleżynową
Artykuł sponsorowany
dzięki łóżku Hill-Rom® 900 z dzielonymi barierkami bocznymi i materacowi PRIMO™
Dzięki intuicyjnym, ergonomicznym
i praktycznym funkcjom wspomagającym użytkownika, personel
mniej czasu poświęca obsłudze
łóżka, przez co więcej może go
poświęcić opiece nad pacjentem.
Co decyduje o wyjątkowości łóżka
Hill-Rom® 900 z dzielonymi barierkami?
• Dzielone barierki boczne ze
zintegrowanymi
uchwytami wyjściowymi – intuicyjny,
jednostopniowy
mechanizm
opuszczania, wykorzystujący
minimalną przestrzeń wokół łóżka. Konstrukcja barierek umożliwia zwolnienie blokady jedną
ręką, zapewniając oszczędność
czasu i ograniczając obciążenia
w codziennej pracy. Wbudowane uchwyty wyjściowe gwarantują pewną i stabilną podporę
podczas wstawania lub transferu na krzesło. Rezultat: mniejsze ryzyko upadku pacjenta,
mniejsze obciążenie personelu
oraz większa pewność dla obydwu stron.
• Pozycja wyjściowa – umożliwia podniesienie segmentu
oparcia przy jednoczesnym
poziomowaniu segmentu ud,
gwarantując skrócenie czasu
i minimalizując wysiłek niezbędny do umieszczenia pacjenta
na krawędzi łóżka. Pozycja wyjściowa uzyskiwana z jednego
przycisku oraz optymalna kon-
strukcja barierek bocznych dają
pacjentowi możliwość prawidłowego pozycjonowania.
• Pozycja Easy Chair™ – uzyskiwana z jednego przycisku daje
możliwość ustawienia łóżka
w pozycji krzesła za pomocą 4
zsynchronizowanych ruchów,
zapewniając optymalne i bezpieczne ułożenie oraz komfort
i wygodę pacjenta.
• Inteligentne
podświetlenie
nocne ze wskaźnikiem najniższej pozycji łóżka – personel
może określić na pierwszy rzut
oka, czy łóżko ustawione jest
w pozycji zapewniającej bezpieczeństwo podczas snu – nawet
jeśli nie znajduje się w pokoju
pacjenta. Podświetlenie nocne
świeci na zielono przy ustawieniu łóżka w najniższym położeniu, zapewniając doświetlenie
zejścia z łóżka i jednocześnie
ułatwiając pacjentowi poruszanie się w ciemnej lub słabo
oświetlonej sali, zapobiegając
potknięciu się o ewentualne
przeszkody. Po uniesieniu łóżka
z pozycji najniższej podświetlenie zmienia kolor na pomarańczowy.
Wcześnie rozpoczęta i częsta mobilizacja pacjenta przyspiesza jego
powrót do zdrowia, jednak zwykle
jest skomplikowana i stwarza ryzyko zarówno dla personelu, jak i dla
pacjenta. Unikalne funkcje łóżka
Hill-Rom® 900 ułatwiają przechodzenie przez kolejne etapy mobilizacji w sposób bezpieczny i pewny
– od pionizowania pacjenta na łóżku ustawionym w pozycji „krzesła”
aż po wstawanie z łóżka.
Cenne uzupełnienie dla łóżka HillRom® 900 z dzielonymi barierkami może stanowić zaawansowana
technologia firmy Hill-Rom ułatwiająca pracę i wspierająca personel
medyczny podczas codziennej
opieki nad pacjentami, u których
istnieje ryzyko powstawania odleżyn, jak również dla pacjentów,
u których problem stanowią istniejące już odleżyny – terapeutyczny,
powietrzny materac PRIMO®.
Komory powietrzne pracujące
w trybie ciągłego niskiego ciśnienia
zostały zaprojektowane specjalnie
by zapobiegać i leczyć odleżyny.
Hill-Rom opatentował unikatowy,
zaawansowany technologicznie
system kontroli ciśnienia Vario™,
w którym optymalny rozkład ciśnienia w poszczególnych strefach
materaca następuje natychmiastowo. System Vario™ to technologia kontroli ciśnienia, dzięki której
każdy ruch pacjenta i zmiana jego
pozycji są natychmiast wykrywane,
w efekcie czego redystrybuowane
jest ciśnienie wewnątrz materaca.
Optymalny rozkład ciśnienia jest
prowadzony w sposób ciągły, bez
względu na wielkość pacjenta,
jego figurę czy masę.
W celu uzyskania bardziej
szczegółowych informacji
dotyczących łóżek firmy Hill-Rom
prosimy o kontakt:
Richter Med S.A.
ul. Działkowa 115
02-234 Warszawa
Tel.: +48 22 444 97 00
Faks: +48 22 444 97 01
www.richtermed.pl
Wyposażenie
NOWOCZESNE
ROZWIĄZANIA
Jak tłumaczy Paweł Richter łóżka,
tak jak wszystkie inne wyroby medyczne, starzeją się technologicznie bardzo szybko. Według niego
najnowsze rozwiązania konstrukcyjne idą w kierunku integracji
z łóżkiem systemów medycznych
jak np. centralny monitoring łóżek
na intensywnej terapii, czy system
monitoringu funkcji życiowych
w szczycie łóżka itp. - Łóżka stają
się źródłem informacji o pacjencie
i stosowanych w jego leczeniu terapiach, informacji które się archiwizuje, prowadząc automatycznie
statystyki pacjenta – mówi Paweł
Richter. Jak podkreśla łóżka już
obecnie prowadzą terapię oklepywania pacjenta w interwałach
czasowych według rekomendacji
lekarza, czy zmniejszają ryzyka
powikłań prowadząc terapię płucną poprzez ciągłą boczną rotację
pacjenta.
Tomasz Plebankiewicz zwraca
uwagę na nowinki techniczne takie jak np. magnetyczna blokada
pilota łóżka, czy regulacja wyskości za pomocą siłowników kolumnowych.
34
6-7/2012
Fot. Richter Med, Schell Industries
pod uwagę przy zakupie łóżka
szpitalnego. Są to jego zdaniem:
- możliwość regulacji wysokości
leża łóżka; - szybko zdejmowalne szczyty łózka; - możliwość regulacji segmentu oparcia pleców
a także segmentu uda i podudzia;
- wyposażenie łóżka w przezierność leża dla promieni RTG (ma
to na celu wyeliminowanie konieczności dodatkowego transferu pacjenta); - wyposażenie łóżka
w wagę; - czy wreszcie wyposażenie w sygnał dźwiękowy zejścia
pacjenta z łóżka.
Marcin Kraszewski radzi przy wyborzę sprzętu zwrócić uwagę na
parametry faktycznie potrzebne
na danym oddziale. - Każdy oddział charakteryzuje się innymi
potrzebami. Najważniejsze jest,
aby łóżka było funkcjonalne i ułatwiało pracę personelowi oddziału
a także wspomagało komfort pacjenta – mówi Kraszewski. Według
niego przed podjęciem decyzji
o zakupie warto skonsultować się
z personelem, który będzie korzystał ze sprzętu i z doświadczenia
wie, jakie parametry są niezbędne
do właściwego funkcjonowania
oddziału.
Wywiad
NZOZ Centrum Medyczne HCP w Poznaniu
realizowało inwestycję, polegającą na rozbudowie
szpitala. W nowej części znalazł się m in. Oddział
Intensywnej Opieki Medycznej (OIOM) z tego względu
bardzo istotne było stworzenie dobrej instalacji gazów
medycznych. - Z mojego punktu widzenia indywidualne
podejście do tego typu inwestycji ze strony wykonawcy
to jedna z kluczowych rzeczy - mówi w rozmowie
z miesięcznikiem „Nowoczesna Klinika” Lesław
Lenartowicz, prezes NZOZ Centrum Medyczne HCP
w Poznaniu.
Gazy medyczne:
kluczowe może być indywidualne
podejście wykonawcy do zlecenia
Nowoczesna Klinika: - Centrum
się rozbudowywało i w nowopowstającej części potrzebny
był nowoczesny system gazów
medycznych....
- System gazów medycznych
kosztował Centrum około 1,8-2
mln zł. Istotne było indywidualne
podejści realizatora do naszej inwestycji.
Lesław Lenartowicz: - Dobudowywaliśmy nową część szpitala o powierzchni 4 tys. m kw.
W części, która została zbudowana znalazło się m. in. 18 łóżek
intensywnej opieki medycznej.
Szczególnie w tej części inwestycji istotna była odpowiednia
instalacja gazów medycznych.
Zdecydowaliśmy, że w naszej
placówce system gazów medycznych zrealizuje firma Inmed.
- Projektowano system specjalnie dla HCP?
Fakt, że część elementów systemu gazów medycznych było wykonywanych specjalnie dla nas,
miało duże znaczenie. Mogliśmy
- System był projektowany razem z rozbudową?
- Był to kompletny system łącznie
z kolumnami, tablicami i punktami
poboru gazów, panelami nadłóżkowymi itd. System gazów był
projektowany wraz z nowobudowanymi pomieszczeniami szpitala.
Był integralną częścią inwestycji.
- Jakie były orientacyjne koszty
instalacji gazów medycznych?
36
6-7/2012
w dużym zakresie dobierać odpowiednie rozmiary, czy rozmieszczenia poszczególnych elementów. Mieliśmy ogromny wpływ na
kształt, a także jakość całej instalacji. Realizator uzgadniał z nami
większość szczegółowych kwestii
w tej inwestycji. Mogliśmy wraz
z realizatorem inwestycji stworzyć
system gazów medycznych zindywidualizowany, dopasowany do
naszych potrzeb. To było bardzo
ważne, chociażby ze względu na
optymalizację wykorzystania pomieszczeń szpitalnych. Specjalnie dla nas były przygotowywane
np. punkty poboru gazów, oprawa instalacji. Muszę przyznać,
że nasz wykonawca instalacji był
bardzo elastyczny, jeżeli chodzi
o nasze potrzeby. Dokonano indywidualizacji instalacji. Przecież
na różnych oddziałach muszą być
zaspokojone inne potrzeby.
- Indywidualne podejście do inwestycji jest bardzo ważne...
- Tak, to jedna z kluczowych rzeczy z mojego punktu widzenia.
Dzięki temu została u nas wykonana instalacja szyta na miarę.
- Takie indywidualne opracowywanie rozwiązań pod konkretne
zamówienie zapewne generuje
jednak dodatkowe koszty...
- To prawda. Jednak są to wydatki nieznaczne w porównaniu do
wieloletnich korzyści, jakie będzie
czerpała placówka z dobrze wykonanej i funkcjonalnej instalacji
gazów medycznych. Rozwiązania
takie na pewno zwiększają efektywność działania szpitala.
Analiza
Rynek prywatnej opieki
zdrowotnej w Polsce:
wzrost o 5 proc.
w latach 2012-2014
Jak wynika z raportu firmy
badawczej PMR w 2011
r. wartość rynku prywatnej
opieki zdrowotnej wrosła
o około 7 proc. w stosunku do
poprzedniego roku i sięgnęła
30,8 mld zł. Rynek podwoi się
w 2014 r. w porównaniu z 2005 r.
N
a wartość rynku składają się opłaty za leki
i sprzęt medyczny,
usługi rehabilitacyjne,
badania diagnostyczne i wizyty lekarskie ponoszone
bezpośrednio z kieszeni pacjenta,
opłaty w szarej strefie, abonamenty
oferowane przez firmy medyczne,
prywatne ubezpieczenia zdrowotne oferowane przez towarzystwa
ubezpieczeniowe oraz inne opłaty
ponoszone bezpośrednio z kieszeni pacjenta.
RYNEK PODWOI SIĘ W 2014 R.
W 2011 r. dynamika wzrostu rynku
prywatnej opieki zdrowotnej była
wyższa niż w 2010 r., kiedy wyniosła 3,5 proc., ale niższa, niż w najlepszych dla rozwoju segmentu
prywatnej opieki zdrowotnej latach
2007-2009. Między 2012 a 2014 rokiem, według prognoz PMR, rynek
będzie się rozwijał w tempie około
5 proc. średnio rocznie (CAGR).
- Dynamika wzrostu będzie zbliżona w każdym z analizowanych lat,
przy czym, w związku ze stopniową
poprawą ogólnej sytuacji ekono-
38
micznej, będzie najwyższa w 2014 r
- mówi Agnieszka Skonieczna, starszy analityk rynku farmaceutycznego PMR i autorka raportu. Według
niej w 2014 r. wartość rynku zbliży
się do 36 mld zł, podwoi się więc
niemal w porównaniu do 2005 r.
STRUKTURA RYNKU
Według danych PMR, struktura
prywatnych wydatków na opiekę
zdrowotną pozostała niemal niezmieniona w ciągu ostatnich kilku
lat. Największy udział (58 proc.)
w prywatnych wydatkach na opiekę zdrowotną mają wydatki na leki
i sprzęt medyczny. Z racji wyższej
niż w przypadku innych segmentów dynamiki wzrostu, udział abonamentów medycznych i ubezpieczeń zdrowotnych w rynku wzrósł
w 2011 r. o 1 punkt procentowy dla
każdego z segmentów (w porównaniu do roku 2010).
FIRMY SZUKAJĄ FINANSOWANIA
NA GIEŁDZIE
W 2011 r. na Warszawskiej Giełdzie
Papierów Wartościowych lub na
NewConnect zadebiutowało sze-
6-7/2012
reg firm z szeroko pojętego sektora prywatnej opieki zdrowotnej.
Zaliczamy do nich m.in. Dom Lekarski, Swissmed Prywatny Serwis
Medyczny, IQ Medica, Enel-Med,
PCZ Polski Holding Medyczny, Indexmedica, Scanmed Multimedis
i Voxel. Przykładowo, w przypadku
IQ Medica, środki z emisji mają być
przeznaczone na rozpoczęcie działalności szpitalnej z zakresu chirurgii
plastycznej, ortopedii, laryngologii
i ginekologii. Enel-Med pozyskany
kapitał zainwestuje w inwestycje
w nowy szpital, sieć przychodni
wieloprofilowych oraz diagnostykę
obrazową. Voxel, dzięki debiutowi
na NewConnect uruchomił produkcji radiofarmaceutyków i centrum
diagnostyczne tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego
w Krakowie oraz rozbuduje sieć
placówek. Na 2012 r. zaplanowane
są kolejne debiuty giełdowe. Przejście z NewConnect na GWP planują PCZ Polski Holding Medyczny
i Scanmed Multimedis. Na GWP
może wejść również należąca do
Grupy Medicover spółka Carolina
Medical Center.
VAT HAMUJE INWESTYCJE
Od wielu już lat prywatne firmy
medyczne w Polsce domagają się
zmian w opodatkowaniu usług medycznych podatkiem VAT. Obecnie usługi te są bowiem zwolnione
z VAT, co zdaniem przedstawicieli
firm, ogranicza inwestycje w niepublicznym sektorze ochrony zdrowia.
Firmy, inwestując np. w sprzęt medyczny, płacą podatek VAT, ale ponieważ świadczenia medyczne nie
są opodatkowane, nie mogą go
później odliczyć, do czego mają
prawo przedsiębiorcy z innych
branż. Do końca 2010 r. z podatku VAT zwolnione były wszystkie
usługi w zakresie ochrony zdrowia,
z wyjątkiem usług weterynaryjnych.
Zmiana ustawy o podatku VAT,
która weszła w życie od 2011 r., na
nowo zdefiniowała jednak zdrowia
tą dziedzinę. Zastrzeżono bowiem,
że zwolnieniu z VAT podlegają
tylko te usługi, które służą profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu,
przywracaniu i poprawie zdrowia
(istotny jest więc cel usługi, a nie
jak poprzednio tylko jej rodzaj).
ZMIANY W VAT
Przykładowo, jeżeli pobranie krwi
służyć będzie celom leczniczym,
będzie zwolnione z podatku, jeżeli jednak jego celem będzie, np.
ustalenie stężenia alkoholu we krwi,
będzie ono opodatkowane stawką 23 proc. Usunięcie znamienia
barwnikowego z przyczyn medycznych nie będzie opodatkowane,
natomiast na cenę takiego samego świadczenia przeprowadzanego ze względów estetycznych,
zostanie nałożona 23-procentowa
stawka VAT. Opodatkowane zostały również świadczenia z zakresu
medycyny estetycznej, stomatologii estetycznej, badań z zakresu
ekspertyz sądowych czy świadczeń rentowych. W przypadku niektórych świadczeń, np. medycyny
paliatywnej, czy zabezpieczania
imprez sportowych, istnieją natomiast wątpliwości interpretacyjne.
Analiza
Rynek sprzętu do diagnostyki obrazowej
będzie się dynamicznie rozwijał
Rosnąca liczba zachorowań i coraz większa świadomość w zakresie
problemów zdrowotnych wpływają na wzrost zapotrzebowania na
usługi diagnostyki obrazowej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej
(ang. Central Eastern Europe, CEE). Obecna baza sprzętu jest nie tylko
niewystarczająca, ale także w dużej mierze przestarzała. Dostępność
funduszy unijnych, wsparcie rządowe oraz rozwój prywatnej służby zdrowia
wpłyną na zwiększenie zakupów sprzętu do diagnostyki obrazowej i tym
samym na rozwój rynku – uważają analitycy Frost & Sullivan.
Fot. TMS
Z najnowszej analizy Frost & Sullivan, globalnej firmy doradczej, pt.
„Przegląd rynku sprzętu do diagnostyki obrazowej w regionie CEE
i Rosji” wynika, że rynek ten uzyskał
w 2010 roku przychody w wysokości 1,42 mld USD i do roku 2015
ma szansę osiągnąć wartość 2,34
mld USD. Raport obejmuje następujące sektory: RTG, rezonans
magnetyczny (ang. magnetic resonance imaging, MRI), tomografię
komputerową (ang. computed tomography, CT), badania ultrasonograficzne (USG), obrazowanie
molekularne, mammografię oraz
systemy archiwizacji i transmisji obrazów (ang. picture archiving and
communication system, PACS).
Kraje, które zostały wzięte pod uwagę w analizie to: Rosja, Węgry, Polska, Czechy, Bułgaria i Rumunia.
POLSKI RYNEK NAJWIĘKSZY
W REGIONIE
Polski rynek diagnostyki obrazowej
jest największy w regionie CEE.
W 2010 roku stopa wzrostu rynku
wyniosła 10,8 procent a przychód
uzyskał wartość 185,6 mln USD,
i tak dynamiczny rozwój – zdaniem
analityków Frost & Sullivan - będzie
się utrzymywał w najbliższej przyszłości. Kluczowym czynnikiem
wzrostu będzie według niech rosnące zapotrzebowanie na sprzęt
specjalistyczny ze strony prywatnych placówek opieki medycznej.
Nie bez znaczenia jest zwiększona dostępność funduszy unijnych
oraz wsparcie finansowe ze strony
rządu. Rynek będzie się jednak
borykał z odpływem wykształconej
kadry radiologicznej, poszukującej
lepszych warunków płacowych
w krajach Europy Zachodniej. Problemem mogą być także trudności
z finansowaniem z Narodowego
Funduszu Zdrowia. - Dostępność
funduszy UE dla krajów członkowskich Europy Środkowo-Wschodniej, oraz programy rządowe dostępne np. w Rosji, będą istotnym
źródłem finansowania zakupów
nowego sprzętu i znacząco przyczynią się do rozwoju rynku diagnostyki obrazowej w regionie
CEE – wyjaśnia Dominika Grzywińska, analityk z warszawskiego
oddziału Frost & Sullivan. Według
niej, mimo że plany budżetowe
obejmują jedynie najbliższe lata,
oczekuje się, iż środki z tych funduszy będą również dostępne
w perspektywie długoterminowej.
w Rosji na powyższe programy
wynosi około 16 mld USD. Przystępność cenowa sprzętu do
diagnostyki obrazowej w krajach
CEE i Rosji jest ograniczona, co
jest wyzwaniem szczególnie dla
odbiorców prywatnych. Zaspokoili
oni swoje potrzeby w segmentach
o niższych cenach (RTG i USG) i –
zdaniem analityków Frost & Sullivan
- kierują się teraz w stronę bardziej
kosztownych rozwiązań. Jednak jak podkreślają - to wciąż publiczne
ośrodki opieki zdrowotnej są głównymi nabywcami sprzętu, w szczególności związanego z wyższymi
nakładami jak badania MRI lub CT.
KŁOPOTY Z FINANSOWANIEM
ZAKUPÓW
- Prywatne ośrodki są często bardziej zainteresowane używanym
sprzętem, ponieważ zwrot z inwestycji jest dla nich ważniejszy,
niż dla ośrodków państwowych
– mówi Dominika Grzywińska.
- Używane systemy cieszą się
największym zainteresowaniem
w przypadku droższego sprzętu
– dodaje. Według niej ta sytuacja
prawdopodobnie ograniczy dynamikę rozwoju rynku diagnostyki
obrazowej w krajach CEE i Rosji.
- Ponieważ użytkownicy końcowi
nie zawsze mają wystarczające
środki finansowe do zakupienia
potrzebnego urządzenia, alternatywne środki finansowania, takie
jak kredyty lub leasing, mogą pomóc w rozwiązaniu tego problemu - radzi Dominika Grzywińska.
Jej zdaniem innym sposobem jest
promowanie partnerstwa publiczno-prywatnego.
ROSJA BĘDZIE INWESTOWAĆ
W SPRZĘT
W Rosji Program Rozwoju Opieki
Zdrowotnej 2020 oraz Narodowy
Program “Zdrowie” skupiają się nie
tylko na sprowadzaniu do kraju zaawansowanych technologii i wyposażaniu obiektów ochrony zdrowia
w najwyższej jakości sprzęt, lecz
również na kupowaniu urządzeń
ze średniego i niższego segmentu,
które są niezbędne w szpitalach
regionalnych. Całkowity budżet
na lata 2010-2012 przeznaczony
6-7/2012
39
ÎÎ Î
Stomatologia
Uśmiech
z wyższej półki
Świadomość Polek dotycząca stanu
swojego zdrowia w ostatnich latach
bardzo wzrosła. Kiedyś do lekarza
wyganiał nasze rodaczki tylko ból lub
problemy zdrowotne utrudniające
życie. Obecnie panie coraz częściej
kładą nacisk na profilaktykę.
T
Fot. Prodenta
rend w kierunku stomatologicznej profilaktyki można
zaobserwować szczególnie wyraźnie wśród mieszkanek metropolii i dużych
miast. W niektórych dziedzinach
zdrowia jednak nadal odstajemy
od europejskiej normy.
40
DO DENTYSTY CORAZ
CHĘTNIEJ
Co ciekawe, Polki coraz chętniej
korzystają z usług stomatologa.
Już obecnie panie stanowią blisko 70 proc. pacjentów gabinetów
dentystycznych. Co więcej – do lekarza stomatologa przyprowadzają także swoje dzieci, a nawet…
wystraszonych mężów. - W Polsce
wciąż pokutuje stereotyp gabinetu
sprzed 20-30 lat stąd wielu pacjentów nadal boi się usiąść na fotelu
i otworzyć buzię - mówi lek. stom.
Bartosz Nowak z Centrum Implantologii i Stomatologii Estetycznej
Prodenta w Gliwicach. - Jednakże w tym wypadku to panowie są
większymi tchórzami niż panie –
dodaje. Ostrzega, że skutkuje to
później tym, że mężczyźni mają
o wiele więcej zaniedbań w jamie ustnej, niż ich rówieśniczki.
Według niego stan zdrowia jamy
ustnej u Polek na przestrzeni ostatnich 10 lat znacznie się poprawił.
W górę przesunęła się także granica wieku, w którym Polki tracą
zęby. Obecnie nietrudno znaleźć
50-60-letnie kobiety, które mogą
się pochwalić pełnym uśmiechem.
NIE TYLKO LECZENIE
Polki nie tylko zwracają uwagę na
leczenie. Coraz większą rolę odgrywa także estetyka ich uśmiechu. - Do mojego gabinetu coraz
częściej pacjentki przychodzą nie
tylko na wypełnianie ubytków, czy
zabiegi higienizacyjne, ale także
po to, by poprawić wygląd zębów
- mówi dr Nowak. Jak informuje
na pierwszym miejscu wśród tego
typu zabiegów wybielanie zębów.
- Jest to zabieg stosunkowo tani.
Wybielić zęby nakładkowo możemy już za 800 zł, a efekt utrzyma
się nawet kilka lat - tłumaczy dr
Nowak. O tym, że Polki chcą mieć
hollywoodzki uśmiech świadczą
chociażby statystyki. Szacuje się,
że w zeszłym roku na samo wybielanie zostawiły w gabinetach
około 1 mln zł. Coraz częściej Polki decydują się także na założenie
licówek, które nie tylko zapewniają
idealną biel zębów, ale także korygują drobne wady zgryzu. Z kolei braki w uzębieniu panie coraz
chętniej uzupełniają przy pomocy
implantów, a nie tradycyjnych mostów, czy protez akrylowych. - Takie zabiegi są dość kosztowne,
jednakże przeglądając statystyki
rynkowo-ekonomiczne można ła-
6-7/2012
two zobaczyć, że zarabiamy coraz więcej – zauważa dr Nowak.
Według niego z tego powodu też
coraz więcej pieniędzy pacjenci inwestują w swoje zdrowie i wygląd.
- Pacjentki od dawna przestały
się zadowalać podstawowym leczeniem, w gabinecie szukają
natomiast najnowszych zdobyczy
medycyny – uważa stomatolog.
Jego zdaniem m in. dlatego systematycznie wzrasta liczba kobiet,
korzystających z prywatnej opieki
stomatologicznej na najwyższym
poziomie. - Obecnie za swoje leczenie woli zapłacić ponad połowa pań. Jedynie około 40 proc.
korzysta z leczenia refundowanego, a i tak ich liczba stale spada
– wyjaśnia dr Nowak..
MIEĆ UŚMIECH JAK MERYL
STREEP
Nie tylko warunki ekonomiczne
wpływają na większą dbałość
o uzębienie. Idealnie równe i białe uśmiechy promuje także show
biznes. Podczas gali rozdania
Oscarów na czerwonym dywanie
wszyscy nie tylko podziwiali kreacje aktorek, ale także zwracali
uwagę na uśmiechy. Zdobywczyni
Oscara Meryl Streep mimo swojego dojrzałego wieku, olśniewa
pięknymi zębami. - Pacjentki nieraz przychodzą i zastanawiają się,
jak to możliwe, że w średnim wieku
można mieć tak idealne uzębienie
i zdarza się, że wzorują się pod
tym względem na gwiazdach kina
czy estrady, prezenterach tv, a nawet politykach - tłumaczy z uśmiechem dr Bartosz Nowak i dodaje,
że zdrowe zęby i prawidłowy zgryz
odejmuje nam co najmniej kilka
lat od wizerunku.
TRUDNE ŻYCIE SZCZERBATEJ
Niemki, Brytyjki, czy Amerykanki
mają obsesję na punkcie swojego uśmiechu. Chociaż nieraz nie
mogą się pochwalić zniewalającą urodą, tak jak Polki, to jednak
pod względem dbałości o uzębienie stoją w światowej czołówce.
Przejawia się to do tego stopnia,
że np. w Stanach Zjednoczonych
braki w uzębieniu są postrzegane
jako rodzaj niepełnosprawności. Po części Amerykanki mają trochę
racji w takim rozumowaniu, ponieważ przy lukach w szczęce, czy
żuchwie dochodzi do uszkodzeń
funkcji uzębienia, żucia i odbija
się to negatywnie na stanie zdrowia całego organizmu - wyjaśnia
dr Nowak. Poza tym, jak dowodzą
badania, blisko połowa uwagi
skupia się na uśmiechu naszego
rozmówcy i każda kobieta, która
może się pochwalić równymi i białymi zębami jest znacznie bardziej
pozytywnie odbierana w społeczeństwie.
Nowości
Eterprise 9000
E
lektrycznie
sterowane
łóżko Enterprise ®9000
wyposażone jest w cztery
niezależnie
opuszczane barierki boczne oraz
wagę. Ważenie można przeprowadzać w dowolnym ustawieniu
łóżka, a mechanizm autokompensacji umożliwia dodawanie i odejmowanie obiektów bez wpływu
na odczyt masy pacjenta. Sprzęt
wyposażony jest w system alarmujący o wyjściu pacjenta z łóżka
i system antyzgnieceniowy, który
powoduje zatrzymanie obniżania
łóżka w momencie wykrycia pod
nim przeszkody. Wśród kluczowych
cech można wymienić opcję przeziernego dla promieni RTG oparcia
pleców oraz pozycje „krzesła kardiologicznego” uzyskiwaną
za pomocą panelu kontrolnego umieszczonego na
barierkach łóżka. Wszystkie panele leża (oprócz
przeziernego oparcia pleców) można w prosty i szybki
sposób wyjmować do dezynfekcji.
Łóżko Enterprise 9000 może zostać znacznie obniżone (nawet do
30 cm nad podłogę), co redukuje
ryzyko obrażeń przy upadku. Łóżko nadaje się także dla cięższych
pacjentów, gdyż jego bezpieczne
obciążenie robocze wynosi 250kg.
Jego unikatową cechą jest opatentowany system profilowania BioContour ®, stanowiący połączenie
zakrzywionej platformy materaca
z ruchami segmentów łóżka. System ten wspomaga prewencję
przeciwodleżynową.
www.arjohuntleigh.com/pl/
Alternatywa
dla lateksu
L
es Higiena przedstawia
rękawiczki syntetyczne
winylowe HP bezpudrowe. Są to nowoczesne
rękawice ochronne wykonane z syntetycznego winylu,
bezpudrowe, niesterylne. Rękawica są oburęczne. Posiadają rolowany brzeg, o gładkim wykończe-
Hill-Rom 900
Ł
óżko Hill-Rom 900 zostało stworzone z myślą
o łatwości użytkowania
i bezpieczeństwie pacjenta. Na uwagę zasługują m.in. takie funkcje jak:
Inteligentny Auto Contour™ – podnoszenie segmentu oparcia odbywa się wraz z uniesieniem sekcji
kolan z 5-cio sekundowym opóźnieniem, zapobiegając zsuwaniu
się pacjenta w dół łóżka; Pozycja
EasyChair™ – dostępna z jednego przycisku pozycja krzesła
optymalizująca
ułożenie
i wygodę pacjenta, minimalizując jednocześnie
ucisk na odcinek brzuszny, a także tarcie i siły
ścinające; Poziomowanie leża – przy użyciu
jednego przycisku łóżko
poziomuje wszystkie segmenty i obniża wysokość
do najniższej pozycji – funkcja wykorzystywana przy przygotowywaniu pacjenta do snu, by
pozostawiony bez nadzoru opiekunów znajdował się w najniższym
tj. najbezpieczniejszym położeniu;
Dzielone barierki boczne ze zintegrowanymi uchwytami ułatwiającymi wychodzenie z łóżka; Pozycja
wyjściowa – umożliwiają efektywną
opiekę podczas mobilizacji pacjenta za pomocą jednego przycisku.
www.richtermed.pl
Sprzęt
czyszczący
niu. Są wzmocnione w środkowej
części dłoni. Są grubsze i bardziej
elastyczne od standartowych.
Stanowią doskonałą alternatywę
dla osób uczulonych na lateks.
Mają kolor kremowy. Dostępne są w rozmiarach S, M, L, XL.
www.leshigiena.pl
R
ęczny opryskiwacz
ciśnieniowy
z serii Cleaning Line,
Venus PRO+ przeznaczony jest dla osób profesjonalnie
zajmujących się sprzątaniem. Zastosowane do produkcji wysokiej
jakości materiały oraz uszczelnienie vitonowe zwiększają odporność opryskiwacza nawet na
silne środki chemiczne. Pierścień
stabilizująco-zabezpieczający
w podstawie wzmacnia dodatkowo zbiornik oraz chroni przed
przypadkowym przewróceniem.
Ruchoma dysza sprawia, że dotarcie do pozornie niedostępnych
zakamarków staje się łatwiejsze,
bez konieczności manipulowania
urządzeniem pod różnymi kątami.
Opryskiwacz przeznaczony jest
do dezynsekcji oraz dezynfekcji
pomieszczeń, jak i do nanoszenia środków ochronnych i pielę-
gnujących. Opryskiwacze Venus
dostępne są w trzech pojemnościach 1L, 1,5L, 2L.
www.kwazar.com.pl
6-7/2012
41
Nowości
Naturalny
antymikrobiotyk
Regulatory tlenu
na butle
A
F
CNAID®
Cleanser
to kremowe mleczko
oczyszczająco-kondycjonujące do skóry
trądzikowej. Formuła
oparta jest na ekstrakcie z białej
herbaty. Jak informuje producent,
zapewnia bezpieczne i głębokie
oczyszczanie
kondycjonujące.
Preparat przeznaczony jesy do
stałej pielęgnacji dla cery normalnej, suchej i mieszanej. ACNAID®
Liquid Soap to żel myjący do skóry
trądzikowej. Jak informuje producent, jest to klasyka naturalnej
kosmetologii i chemii kosmetycznej (baza naturalnej pielęgnacji
antyzaskórnikowej). Żel zawiera
wyciąg z lilii wodnej, przyspieszający gojenie się ran, działający
antybakteryjnie i przeciwzapalnie.
Piroctone Olamine i Gliceryna zapewniają nawilżenie i minimalizują
obecność mikroorganizmów. Żel
jest preparatem do codziennej pielęgnacji oczyszczającej dla cery
trądzikowej tłustej i mieszanej. Preparaty dostępne są w aptekach.
Terapia cellulitu
C
elullazeTM to małoinwazyjna
procedura
chirurgiczna do terapii
cellulitu, która – jak zapewnia producent przynosi długofalowe i klinicznie
potwierdzone efekty. Odbudowa
tkanki prowadzi do ujednolicenia i wygładzenia powierzchni
skóry. Urządzenie oparte na
opatentowanej przez firmę Cynosure technologii SideLight™
i laserze Nd:Yag o długości
fali 1440 nm, umożliwia: termiczne, laserowe nacinanie
zwłókniałych przegród; rozbijanie zbitych grud tłuszczu;
wzmacnianie i uelastycznianie
skóry właściwej. Jak informuje
producent potwierdzona klinicznie skuteczność CellulazeTM
gwarantuje: dającą się zmierzyć
redukcję cellulitu; poprawę stanu
skóry, trwającą 12 miesięcy lub
dłużej; stałe wysokie zadowolenie
pacjentów (satysfakcja na poziomie 92,5%); średni 22% wzrost gęstości skóry.
42
irma Inmed-Karczewscy
proponuje nowoczesne
regulatory tlenu na butle
HERSILL P300 - Typoszereg
najmniejszych
i najlżejszych regulatorów tlenu
produkowanych w Europie dostosowanych do pracy na butli. Regulatory pracują stabilnie w zakresie
ciśnienia od min 10 aż do 300bar.
Szeroka gama modeli od najprostszych z wyjściem o stałym przepływie 4, 5 lub 6 litrów na min, przez
modele ze skokowo regulowanym
przepływem (od o do 1, 5, 15 lub
30 litrów/min) oraz wersje z różnorodnymi wyjściami (maksymalnie
jedno wyjście regulowane skokowo
+dodatkowo maksymalnie dwa
szybkozłącza dowolnego typu:
AGA, DIN, DISS, AFNOR). Szeroki
zakres możliwych przyłączy do butli
w tym najczęściej stosowane w Polsce DIN 477-1 w wersji krótkiej dla
Bezdotykowe
dozowniki ręczników
D
www.dermatologia.optopol.com.pl;
www.optopol.com.pl
6-7/2012
butli o średnicy do 14cm oraz wersji
długiej dla większych butli.
www.inmed.pl/
ozowniki do ręczników
papierowych Tork od
wielu lat można znaleźć
w najbardziej stylowych
łazienkach w sektorze HoReCa i nie tylko. Nowością
w ofercie firmy są dozowniki z linii
H1 do ręczników w roli, z sensorem, wykonane z tworzywa ABS
w klasycznych kolorach: czarnym
i białym. Dozowniki obsługiwane są
w bezdotykowy sposób, co pozwala utrzymać najwyższy poziom higieny użytkowników. Do wyboru są
dozowniki z sensorem lub dozowniki manualne. Dozowniki z elektronicznym czujnikiem przeznaczone
są do łazienek o średnim natężeniu
ruchu. Dozowniki z manualnym
mechanizmem lepiej sprawdzają
się w częściej odwiedzanych łazienkach. Dozowniki z sensorem
idealnie pasują do łazienek w hotelach, restauracjach czy biurach, ale
nadają się także do zastosowania
w strefach wymagających szczególnej sterylności: w szpitalach,
gabinetach lekarskich itp. Wszystkie dozowniki marki Tork są łatwe
w użyciu również dla personelu
sprzątającego.
www.tork.pl

Podobne dokumenty