w poszukiwaniu rzeczpospolitej - kresy

Komentarze

Transkrypt

w poszukiwaniu rzeczpospolitej - kresy
ANDRZEJ KĘPIŃSKI
LEKCJA PATRIOTYZMU
W POSZUKIWANIU RZECZPOSPOLITEJ
JELENIA GÓRA 2014
ANDRZEJ KĘPIŃSKI
ZDJĘCIA JOLANTA STOPKA
Lekcja patriotyzmu pt:
W POSZUKIWANIU
RZECZPOSPOLITEJ
JELENIA GÓRA 2014
OD AUTORA
„Lekcja Patriotyzmu pt.: W poszukiwaniu Rzeczpospolitej" powstała ze złości na tych, którzy zadali sobie trud,
aby zrobić ze mnie użytecznego im idiotę, zdrajcę Rzeczpospolitej, poddańczo służącego jej okupantom. I ze
złości na samego siebie, że dopiero po czterdziestce pojąłem, jak i po co robiono mi wodę z mózgu, gdyż wtedy
zrozumiałem, że choć runął mur berliński OBOWIĄZUJE zdradziecki UKŁAD zawarty w Teheranie przez
Amerykanów i Anglików ze Stalinem, potwierdzony następnie w Jałcie i Poczdamie.
Ba, ten zdradziecki UKŁAD OBOWIĄZUJE do dziś, czego dowodzą dramaty rozdzielonych kordonami narodów Rzeczpospolitej. Dramaty, o których z woli okupantów tych narodów miano zapomnieć – bo po to,
tym NARODOM RZECZPOSPOLITEJ sfałszowano historię jednocześnie pilnując, by świat nie wiedział co
faktycznie się wydarzyło na ziemiach Rzeczpospolitej po Unii w Horodle. No właśnie, kto wie co wydarzyło się
w Horodle w 1413 roku i w 1861?
Do dziś spadkobiercy okupantów Rzeczpospolitej wymazują z pamięci świata dorobek materialny największego państwa Europy w XVI i XVII wieku: RZECZPOSPOLITEJ OBOJGA I TROJGA NARODÓW. I czuwają
nad tym, by miliony bezimiennych mogił zarosły chwastami, by nikt nie upomniał się o ofiary ludobójstw,
Wielkiego Głodu (gołodomoru) i wojen. By zapomniano o zbrodniach dokonanych na NARODACH RZECZPOSPOLITEJ. W imię jakiej wolności?
W imię jakiej wolności także współcześnie represje dosięgają NARODY RZECZPOSPOLITEJ? Przykładowo
jak nie zapytać o to obserwując co się dzieje na Ukrainie po 30 listopada 2013 roku? Bo w imię jakiej wolności
skatowano tam na legendarnym Majdanie Niepodległości kijowskich studentów przez oddziały specjalne milicji? Czy nie dlatego, że chcieli żyć bez kordonów? Jak drzewiej już bywało w czasach Rzeczpospolitej Obojga
i Trojga Narodów? W imię jakiej wolności Białorusini nie mogą używać swojej flagi nawiązującej do rycerskiej
tradycji związanej z czerwonym krzyżem na białym tle? Bo biało-czerwona? Bo przypomina kto i kogo zwyciężył pod Orszą? W imię jakiej wolności?
Wierzę, iż poszukując Rzeczpospolitej odkrywamy jej przyszłość. Dlatego powstała ta książka. Podzielone dziś
NARODY RZECZPOSPOLITEJ, tu i teraz, między Berlinem i Moskwą, muszą się ponownie zjednoczyć, jak
dawniej pod Grunwaldem, w Horodle, Lublinie i Hadziaczu. By przeżyć.
Dziękuję Wiktorowi Węgrzynowi, prezesowi zarządu Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd
Katyński, zarządowi tego Stowarzyszenia i uczestnikom XII Rajdu Katyńskiego za zgodę na udokumentowanie
tej Waszej unikalnej pielgrzymki do miejsc jakże ważnych w historii NARODÓW RZECZPOSPOLITEJ.
Dziękuję też Jolancie Stopce, redaktorowi, fotografikowi i kierowcy naszej reporterskiej ekipy i Jurze Dołgoruczko, kijowskiemu operatorowi filmowemu, zmiennikowi Joli za kierownicą, za to że stworzyliście niepowtarzalną dokumentację. I tym wszystkim, którzy choć pomogli autorowi, nie chcą by ich wkład w powstanie
tego dzieła był ujawniony.
Wam wszystkim dziękuję z całego serca! Dzięki Wam bowiem powstało dzieło weryfikujące kłamstwa o Rzeczpospolitej Obojga i Trojga Narodów– atrakcyjny wykład historii jakiej nie miałem szans poznać, wszak urodziłem się w roku, w którym umarł Stalin i Rzeczpospolita była okupowana, a spadkobiercy jej okupantów
czuwają do dziś, by Rusini (dziś też Białorusini i Ukraińcy), Litwini, Żydzi i Polacy nie zjednoczyli się wokół
idei Rzeczpospolitej. Czego przecież nie tylko ja jestem świadkiem.
Z tego też powodu książkę tę dedykuję KIBICOM RZECZPOSPOLITEJ
Andrzej Kępiński
Strona obok: Zborów koło Tarnopola Polski pomnik „Poległym za Ojczyznę”
Motto:
„Ten kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości ten nie jest godzien szacunku,
teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości”…
Józef Piłsudski
PRZEDMOWA
Z rozgrabionym czy spalonym w czasie ostatniej
wojny dorobkiem naszych przodków utracone też
zostały inwentarze, tak więc często nie wiemy nawet
co posiadaliśmy. Ów gorzki dowcip o złotej papierośnicy- prezencie władcy Kremla dla prezydenta USA,
na której była dedykacja „Zamojscy - Potockim”, to
niestety rzeczywistość w jakiej żyjemy po 1944 roku.
Najbardziej nieuczciwie traktowanym fragmentem
dziejów Rzeczypospolitej jest zakłamywanie losów
jej województw wschodnich, a przecież tam kształtowała się ona przez setki lat. Poniesione na ziemiach
utraconych straty materialne są wręcz niewyobrażalne. Ale jak je badać, kiedy dzisiejsza „nowa Polska”
wypiera się tej pamięci. Nie ma nikogo, kto by chociaż się upomniał o rozkradzione i często niszczejące
skarby naszej kultury.
Podczas II wojny światowej mieliśmy na terenie województw wschodnich kilka stron konfliktu, żywotnie
zainteresowanych w fizycznym likwidowaniu polskiej
ludności i unicestwianiu jej dorobku materialnego i duchowego. Poza Niemcami byli to Rosjanie i
mniejszości narodowe - głównie Ukraińcy. Pamięć
o wielkiej, silnej i wspaniałej Rzeczypospolitej miała
zostać na wieki zatarta. Powinniśmy stać się słabym
kraikiem, który inni mają prawo postponować wedle
uznania. Ten wyrok nie został odwołany.
Niemcy grabili metodycznie, gdyż byli do tego przygotowani organizacyjnie. Posiadali zespół ekspertów
na czele z Dagobertem Freyem, dysponowali szczegółowymi listami polskich dzieł sztuki i zbiorów muzealnych. Z chwilą gdy urząd gubernatora w Dystrykcie
Galicja objął krewny generalnego gubernatora Hansa
Michaela Franka dr. Karl Lasch, przystąpił on do grabieży. Pomagał mu w tym Peter Menten, „kolekcjoner” holenderski. Wkrótce do Holandii wyjechało ze
Lwowa kilka ciężarówek z dziełami sztuki na sprzedaż. Były tam cenne obrazy, srebra, meble, porcelana
zarekwirowana przez Niemców ze zbiorów prywatnych. Menten szczególną „opieką” objął willę jednego
z zamordowanych profesorów lwowskich - Tadeusza
Ostrowskiego - rabując najcenniejsze dzieła
z kolekcji. Gdy ruszyła rosyjska ofensywa, od lutego
1944 roku, Niemcy rozpoczęli wywóz dzieł sztuki.
Ukradli 200 obrazów z Galerii Narodowej, 2 tysiące
eksponatów z muzeum Lubomirskich i najcenniejsze
dokumenty z archiwum miasta Lwowa.
Z kolei prowadzona przez komunistów: Rosjan, Żydów i Ukraińców akcja niszczenia i rabowania dóbr
kultury miała charakter dość chaotyczny, ale niestety
skuteczny. Po wkroczeniu do Lwowa w dniu 29 września 1939 roku NKWD zarekwirowało w Ossolineum
depozyty złotych i srebrnych przedmiotów należących
do magnaterii i ziemiaństwa. Rosjanie wiedzieli, że do
Ossolineum przewieziono także księgozbiory dworskie w nadziei na ich ocalenie. Zlikwidowano muzeum
książąt Lubomirskich, rozpraszając jego zbiory wśród
innych muzeów Lwowa.
Od początku trwała też grabież rezydencji. Na przykład z zamku w Grymałowie, w woj. tarnopolskim, już
w roku 1939 wykradziono obrazy z galerii malarstwa,
meble, porcelanę, zbiory autografów, a sam zamek po
wojnie zrównano z ziemią. Z dworu w Żurawnie (woj.
lwowskie) zrabowano rodową porcelanę, obraz Madonny ze szkoły Rafaela, bibliotekę ze starodrukami,
meble, etc.
Została kompletnie ogołocona jedna z najwspanialszych rezydencji magnackich w Rzeczypospolitej Pałac w Podhorcach (lwowskie), gdzie znajdowała się
największa kolekcja zbroi husarskich, a zamek zamieniono na szpital dla gruźlików. Rozgrabione zostały
wspaniałe zbiory Lanckorońskich z pałacu w Rozdole
(stanisławowskie), w tym kolekcja malarstwa (obrazy
Matejki, Chełmońskiego, Malczewskiego) oraz licząca
siedemdziesiąt tysięcy tomów biblioteka. Chyba Ukraińcy czekali na śmierć Karoliny Lanckorońskiej, by
dzieła wykradzione z jej domu można było bezkarnie
pokazywać w Polsce i aby nikt się o nie nie upomniał.
Już w roku 1939 przepadła większość dzieł sztuki i wyposażenie z pałacu w Medyce. Nie wiadomo, co stało
się z liczącą tysiąc obrazów kolekcją Radziwiłłów
z Nieświeża, starymi angielskimi i francuskimi szty-
Na stronie obok Nowomalin. Część nowomalińskcih zbiorów i archiwaliów znajduje się w Ostrogu.
Podkamień. Dawny klasztor dominikanów zruinowany w 1944 r. w czasie napaści ukraińskich nacjonalistów z OUN
i UPA oraz żołnierzy dywizji SS Galizien. Ukraińcy zamordowali tu ok 600 Polaków .
chami w dworze Niemirowiczów w Kozanogródku na
Polesiu.
Na Wileńszczyźnie w Bohdanowie w roku 1944 spalono pełen obrazów modrzewiowy dwór Ferdynanda
Ruszczyca. W Jaszunach koło Wilna przepadła biblioteka i pamiątki po Śniadeckich.
W czasie "drugiej" okupacji sowieckiej (od lipca 1944)
zaczęto prowadzić barbarzyńską akcję „oczyszczania
zbiorów muzealnych i bibliotecznych z dzieł szkodliwych". Akcję tę koordynował L.O. Lubczyk z Muzeum
Sztuki Ukraińskiej. To on wprowadził pojęcie „specfondu” gdzie gromadzono polskie malarstwo, książki,
zabytkową broń, niepoprawną ideologicznie grafikę
itd. Oprócz celu ideologicznego był też inny: jak najszybsze zatarcie śladów sześćset letniej obecności polskiej kultury na tamtych terenach.
Nasilenie tej akcji nastąpiło po wojnie w latach 194952 i wtedy doszło do szczególnie bulwersującego faktu jakim była decyzja władz partyjnych o spakowaniu
owych „fondów” w 70 skrzyń w celu ich przetransportowania do Kijowa. Jednak decyzją Z.K. Litwina,
sekretarza partii we Lwowie, zostały one zniszczone
na miejscu. Po scytyjsku. Według świadków w lewym
skrzydle gmachu Ossolineum przez pięć dni rozbija
no, cięto i niszczono wszelkimi sposobami owe nieszczęsne dzieła sztuki. Nie zachował się nawet jakikolwiek ich spis.
Nawiasem mówiąc w latach 50-tych XX wieku z Biblioteki Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie
ukradziono, wyniesiono, zniszczono ok. dwa tysiące starodruków, rękopisów, cennych książek, medali, etc, etc. Bezcenne skarby polskiej kultury zbioru
Ossolińskich czy Kościoła oo. Jezuitów, były wywożone ciężarówkami , poniewierane i rzucane jak cegły
po ulicy.
Nie miejmy złudzeń, akcja ta prowadzona jest do dziś.
Także w dzisiejszym Lwowie w ten sam bezwzględny
sposób traktowane są zabytki, nie tylko piśmiennicze.
Niszczone są nadal ślady polskości na Wileńszczyźnie i w samym Wilnie.
Wyjątkowym barbarzyństwem wobec naszej spuścizny wykazali się nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA.
W przeciwieństwie do poprzednich grabieżców ich
celem nadrzędnym było unicestwienie wszelkich
śladów polskości. Już od roku 1939 ich ofiarą padały
kościoły, kaplice, dwory pałace i inne obiekty, które
rabowali, palili, burzyli i dewastowali. Ukraińcy nie
oszczędzali nawet cmentarzy i kaplic grobowych.
Brzeżany. Zamek rodu Sieniawskich. W Brzeżanach urodził się i wychował Marszałek II RP Edward Rydz - Śmigły.
Szowinistyczne formacje ukraińskie, w ścisłym współdziałaniu z Niemcami, dopuszczały się denuncjacji
i mordów inteligencji polskiej wielu miast Rzeczypospolitej, w tym Lwowa, Krzemieńca, Stanisławowa,
Winnicy.
Jak wielkie były straty dóbr kościelnych może
dowodzić przykład wspaniałego i bogatego sanktuarium w Podkamieniu. Po wymordowaniu w klasztorze kilkuset osób operująca tam SS-Galizien
i oddziały niemieckie, we współdziałaniu z lokalnymi banderowcami, ograbiły dewastowany kościół.
Według zachowanych wspomnień grabież trwała
kilka dni, a wartość zrabowanych dzieł sztuki, precjozów i skarbów klasztornych sięgnęła kilku milionów
dolarów.
Nie sposób nie wspomnieć też o tragicznych losach
Polaków mordowanych i okradanych na Wileńszczyźnie przez okupantów oraz nacjonalistów litewskich.
Ponurym przykładem ogromu tych zbrodni są słynne
Ponary.
Przeogromne straty poniesione przez żywioł polski
z rąk nacjonalistów ukraińskich może nie byłyby tak
ważne, gdyby Ukraińcy, podobnie jak Niemcy, dokonali denazyfikacji, a sprawców ludobójstwa i zniszczeń materialnych potępili przed swoim narodem
i światem, jako przykład nagannego postępowania.
Jednak dzieje się coś zupełnie innego. Inspiratorów
i sprawców ludobójstw i rabunków stawia się na pomniki, a młodzież uczy się o OUN-UPA i SS-Galizien
jako o zbawcach ojczyzny. Na przykład pomnik dywizji SS-Galizien stoi koło cmentarza Orląt Lwowskich.*
Z Archiwum Miejskiego w Wilnie zniknęły dokumenty, przede wszystkim z doby przedrozbiorowej,
a także z lat 1919 - 1939. Dział akt dawnych zawierający około dwadzieścia tysięcy obiektów, posiadał sto
siedem dyplomów pergaminowych i papierowych z
wieku XV po XVIII oraz Księgi Trybunalskie, księgi
komisji skarbowej Wielkiego Księstwa Litewskiego,
komisji wojskowej, departamentu wojsk, sądu asesorskiego, sądu marszałkowskiego oraz sądów ziemskich, grodzkich, podkomorskich ksiąg miejskich
z całego obszaru tamtej części Rzeczypospolitej zna-
Rzeczpospolita utraciła ogromne księgozbiory wileńskie: uniwersyteckie (wraz ze zgromadzonymi
podczas wojny księgozbiorami zakładów uniwersyteckich), Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Biblioteki
im. Wróblewskich, Synodu ewangelickiego czy Wileńskiego Towarzystwa Lekarskiego. Do tego dochodzą liczne depozyty archiwalne złożone przez osoby
prywatne lub instytucje. Na podstawie zgłoszeń też
powinny być rewindykowane.
nej jako Wielkie Księstwo Litewskie.
Zbiory Towarzystwa Przyjaciół Nauk (T. P. N.) powstały z darów zbieraczy takich jak rodzina Tyszkiewiczów, Homerów i innych oraz z depozytów,
na przykład taki depozyt wniosła Dowgiałłowa. Po
zbombardowaniu gmachu T.P.N. w roku 1941 część
zbiorów uległa zniszczeniu, część została rozkradziona, ale większość eksponatów malarstwa, grafiki, fotografii i pamiątek została przeniesiona do gmachu
dawnego ratusza, gdzie utworzono Muzeum Sztuki.
Przynajmniej osiemdziesiąt procent zbiorów tego
Muzeum jest własnością T.P.N. Meble i zbroje zostały rozproszone, tylko niewielka ich część znajdowała
się w roku 1946 w Muzeum, w Akademii Litewskiej
i różnych przygodnych lokalach. Większość została
prawdopodobnie wywieziona lub ukradziona.
Najbardziej uchwytny dla rewindykacji jest zbiór
malarstwa, grafiki, fotografii i pamiątek stanowiący
obecnie trzon zbiorów Muzeum Sztuki, a ponieważ
jest własnością polskiej placówki T.P.N., zbiorem gromadzonym przez Polaków przez dziesiątki lat, przeto
winien on wrócić do Polski. Zbiór ten składa się z obrazów olejnych, akwarel, pasteli w ilości około tysiąca
sztuk; są tam dzieła włoskie, holenderskie, francuskie, polskie oraz bogaty zbiór prac malarzy szkoły
wileńskiej, w szczególności kolekcja dzieł Ferdynanda Łuszczyca. Zgromadzono tam też:
- rysunki, około 1.300 sztuk, w tym Wańkowicza, Nowakowskiego, Czechowicza, Grottgera, Matejki oraz grafiki - około 8.000 sztuk,
- bogaty zbiór miedziorytów z XVI w. po w. XVIII,
- zbiór tzw. sztychów angielskich czyli barwnych mezotint,
- akwaforty i akwatinty, m. in. takich autorów jak
Piranesi, Canaletto, Norblin, Płoński,
-litografie (Gawarni Daeum er, Vernet)
- kolekcję Ordy i bardzo liczną kolekcję Albumu
Wileńskiego,
- kolekcję numizmatyczną obejmującą bardzo duży zbiór monet, medali, pieczęci,
- pamiątki po Mickiewiczu, Orzeszkowej i Kościusce oraz pamiątki uniwersyteckie, wolnomularskie,
powstaniowe i inne.
Zbiory graficzne zawierają ogromny dział poloniców
dotyczący królów Rzeczypospolitej, zbiór kart tytułowych, sztychowane mapy, kamienie litograficzne teki
Wilczyńskiego. Tam są też oryginalne rzeźby i odlewy
w ilości ok. 70 sztuk oraz zbiory zabytkowych kafli.
Z okresu 1919 – 1939 należy odzyskać dokumenty województw wschodnich II Rzeczypospolitej,
urzędów wojewódzkich, starostw, komend policji,
Dyrekcji Lasów Państwowych, Kontroli Państwowej
oraz akta sądowe, itp. Ich brak uniemożliwia jakiekolwiek sensowne badania międzywojennej historii
II Rzeczpospolitej. Wszystkie te dokumenty powinny
jak najszybciej wrócić do kraju. Jeżeli nie ma szansy
odzyskania oryginałów, to powinniśmy uzyskać ich
kopie sporządzone na powszechnie dziś dostępnych
nośnikach elektronicznych.
Lwów. Siedziba Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.
Obecnie Lwowska Narodowa Naukowa Biblioteka Ukrainy im. Wasyla Stefanyka Akademi Nauk Ukrainy.
W latach 90- tych we Wrocławiu ukazało się dzieło
życia Romana Aftanazego „Dzieje rezydencji na
dawnych kresach Rzeczypospolitej”. Przerażające jest
to, że po większości opisywanych przez niego klejnotów architektury i ich wyposażeniu nie ma już
śladu, a pozostałe popadły w ruinę.
Straty kultury na wschodzie Rzeczypospolitej są
niewyobrażalne i trudne do oszacowania. Stan permanentnej grabieży i niszczenia trwał od czasów
powstań niepodległościowych XIX wieku. Grabieże towarzyszyły rewolucji bolszewickiej, ukraińskiej
„pożodze” lat 1918-1920 i masowemu paleniu dworów przez Ukraińców w latach 30.
Należy pamiętać, że do tej pory nie odzyskaliśmy też
dużej części dóbr przewidzianych do zwrotu przez
Rosję i Ukrainę jeszcze w Traktacie Ryskim z roku
1921. Nie zwrócono mam zagrabionej Biblioteki
Krzemienieckiej - wywiezionej po powstaniu listopadowym, ani biblioteki i galerii Stanisława Augusta
(która dziś znajduje się w Kijowie). Nie zwrócono
zbiorów Sanguszków ze Sławuty i wielu, wielu innych. W muzeum na Kremlu bezwstydnie prezentuje
się zrabowane złote kielichy czy puchary zdobione
herbami polskiej magnaterii.
Ostatnie siedemdziesiąt lat, podczas których wyrosły
i dojrzały ponad trzy pokolenia Polaków, doprowadziło do szalonego chaosu w ich duszach i historycznej świadomości. Doszło do tego ponieważ w czasie
ostatniej wojny i po niej w zgliszczach legły nie tylko
miasta Rzeczpospolitej, wsie i dorobek materialny.
Stała się rzecz o wiele straszniejsza: w wyniku hekatomby inteligencji, fizycznej eksterminacji, zsyłek,
wypędzeń, przesiedleń, narody Rzeczpospolitej „wykorzeniono” , pozbawiono przywódców i prawdziwej
historii. Narzucone nam brutalnie powojenne „elity”
podporządkowane całkowicie obcym celom utrzymywały się u władzy przy pomocy mordów, terroru, fałszerstw, zastraszania, przekupstwa, uwodzenia
i zniewalania. Awansowały ludzi moralnie wątpliwych, prymitywnych, ale posłusznych, przy równoczesnym eliminowaniu i politycznym izolowaniu
opornych, czy myślących samodzielnie. Na skutki takich działań patrzymy dziś z trwogą i zażenowaniem.
Co gorsza, po roku 1989 nie ziściła się nadzieja na
właściwą odbudowę naszego narodowego etosu.
Piórami znakomitych publicystów w poczytnych
gazetach i tygodnikach zaczęto oczerniać Polskę,
a obrońców jej historii i honoru wyśmiewano
i poniżano. Napisałam wtedy, że pewnie niedługo Polacy będą musieli przepraszać Niemców za to, że we
wrześniu 1939 roku uszkadzali sobie oni tankietki na
złych polskich drogach. Miała to być wówczas jedynie
gorzka ironia, ale minęło kilkanaście lat i rzeczywiście
usiłuje się nam wykazać, że to my jesteśmy winni
wypędzenia i wojennych cierpień Niemców, Żydów,
ba, nawet Ukraińców.
Wielu Polaków z niewiedzy czy konformizmu uległo
tendencjom fałszowania przeszłości. Brakło domów
gdzie tradycja honoru, a choćby przyzwoitości byłaby przekazywana młodym. Władze stale ograniczają
nauczanie historii, podręczniki pełne są fałszerstw.
Dopełniają dzieła dominujące dzisiaj trendy światowe: konsumpcjonizm, globalizacja i areligijność.
W rezultacie spora część młodzieży wstydzi się rodzinnego kraju. Wstydzi się polskiej, rzekomo plugawej, historii, rzekomego nieudacznictwa, zacofania,
nienadążania. Ulega bezpodstawnym oskarżeniom
o „kolonizowanie kresów” i wieczny "antysemityzm",
jakby to nie nasze ziemie były dla milionów Żydów
przez wieki jedyną w Europie ostoją przed prześladowaniami. Ogromna rzesza młodych wyemigrowała lub chce emigrować, a nawet są wśród nich tacy,
którzy nie chcą już być Polakami. Czyżby złowrogi,
renegacki cel został osiągnięty?
Czy w tej sytuacji jakakolwiek walka o duszę naszego
narodu może się jeszcze udać? Gdzie szukać postaw,
które obojętność i urojony wstyd zamienią w dumę
z własnej kultury?
Kształtując przyszłość musimy wrócić do przeszłości,
do idei naszych dziadów, którzy wiedzieli czym było
umiłowanie ojczyzny i walka o nią. Musimy odwołać
się do minionej chwały, świetności polskiej kultury i
oręża, gorących serc i otwartości wobec innych kultur. Bo czy to przypadek, że tak wielu obcych i w tak
krótkim czasie osiedlało się tutaj i polonizowało?
Czyż nasza kultura nie była wspaniała i porywająca,
że z nią związali swoje losy? Była! Dlatego nie
wolno dopuścić, by to, co jest naszym dorobkiem
nadal deprecjonowano. Tymczasem dzisiaj nawet
z idei wielonarodowościowej Rzeczypospolitej czy
demokracji szlacheckiej wrogowie polskości - w tym
częstokroć badacze akademiccy - robią urągowisko.
Do niedawna starsze pokolenie było
silne
świadomością swych krzywd zaznanych od okupantów, w tym komunistów, świadomością walki
„Solidarności” z poprzednim ustrojem. Teraz i to
uległo deprecjacji. Zostało zszargane. W efekcie
brak nam radości płynącej z faktu, że jesteśmy Polakami. Winę za to ponoszą politycy, ale także system
kształcenia. Z jakąż zazdrością patrzę na narody, które
radość z bycia obywatelem swego kraju manifestują
na każdym kroku, bez kompleksów i publicznego
samobiczowania. Ta duma jest ich siłą. Tę dumę
chciałabym widzieć i u Polaków. Tymczasem wokół
mnie spuszczone głowy.
Bo zmusza się nas by interesy obcych stawiać wyżej
niż nasze!
Załoźce opisane przez profesora i historyka Edwarda Prusa w jego książkach. U góry kościół, poniżej zamek - własność
rodowa Wiśniowieckich, Sobieskich a następnie Potockich.
Pomorzany, ratusz (u góry) i zamek Sienińskich,
Sobieskich, Radziwiłłów, Pruszyńskich i Potockich.
Dlaczego, na przykład, musimy się wstydzić
i zmieniać napisy na nagrobkach żołnierzy,
którzy zginęli z rąk banderowców w walkach o polskie powiaty? Czy dlatego, że byli
wiernymi patriotami Rzeczypospolitej? Jakie
moce każą nam to czynić?
Przy dobrze realizowanym kształceniu, każdy
maturzysta powinien być człowiekiem tolerancyjnym. Ale głównie dlatego, że zna i ceni
wartość własnej kultury, że to ona jest jego
opoką; daje poczucie wartości i ukształtowane na tej podstawie normy. Czuje związek
uczuciowy z krajem dzieciństwa i jest z tego
dumny. Czy z ręką na sercu możemy powiedzieć, że młodzi są takimi ludźmi? Dlatego
jest tak ważne, by dać im wiedzę prawdziwą,
ale też przygotować psychicznie i moralnie.
Dać im na drogę patriotyczny pancerz przyzwoitości, wiary, nadziei. Nie dopuścić, by
stali się jedynie bezwolnymi, uwiedzionymi
i manipulowanymi konsumentami, pochłaniaczami dóbr wszelakich, pazernymi posiadaczami. Trzeba odważnie pokazywać skutki
tak rozumianej egzystencji: samotność, brak
innego kontaktu z ludźmi niż komercyjny,
strach, przestępczość i pustka.
Podhorce. Zamek - pałac należący pierwotnie do Koniecpolskich, później Rzewuskich i Sanguszków. Mieściła się tu
piękna kolekcja malarstwa. Obecnie rozproszona. Najcennieszy obraz z kolekcji „Miłosierny Samarytanin” dzieło Jacoba
Jordaensa ewakuowany z częścią zbiorów znajduje się w Sao Paulo.
Na stronie obok: kościół pw. Św. Józefa i Podwyższenia Krzyża Świętego w Podhorcach.
Na szczęście, mimo antypolskiej ofensywy, polscy patrioci próbują odbudować ten etos, przywrócić sponiewierane symbole, pokazać naszą chwałę, nie oglądając się na postmodernistyczne „dekonstrukcyjne”,
relatywistyczne trendy i poprawność polityczną. Poprzez odszukiwanie śladów przeszłości, wyprawy, pisanie książek ukazujących prawdziwą historię, starają
się na nowo uczyć miłości do ojczyzny. I tak trzymać!
Musimy bowiem przerwać proces skarlenia Polaków. Skarlenia, jakie przecież może być na rękę tylko okupantom i renegatom, których przeraża nawet
sama myśl o odzyskaniu dumy i zachwytu Polaków
z dorobku ich przodków. Boją się oni odzyskania
przez nas wiedzy i prawdy o wielkości naszych dziadów, o ich odwadze, nieustępliwości, zaradności... A
przecież jest to niezbędne, by przetrwać i zachować
własną kulturę. Jest równie potrzebne tym rodakom,
którzy pozostali poza granicami i żyją w tęsknocie za
ojczyzną.
Dlatego „Lekcja patriotyzmu pt. W poszukiwaniu
Rzeczypospolitej” jest tak ważna. I bardzo ważna jest
działalność Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego – polskich jeźdźców-patriotów, owej
„motorowej husarii” powracającej do matecznika
Rzeczypospolitej.
Bohaterowie tej "Lekcji patriotyzmu" pióra Andrzeja
Kępińskiego odbywając swoją podróż po Rzeczypospolitej przywracają narodom Rzeczpospolitej PAMIĘĆ o własnej przeszłości. Ukazują historię jakiej
nie mogli i nie mogą znaleźć w podręcznikach szkolnych i książkach, jakie - czasem nachodzi mnie taka
myśl – wydawane są celowo, by z ułomnej wiedzy nie
wyciągać właściwych wniosków na przyszłość. Ruszajmy więc razem z naszymi motocyklistami na odkrywanie Rzeczpospolitej!
Dr Lucyna Kulińska
Adiunkt WH AGH w Krakowie
*Jeśli ludobójcy z OUN/UPA zostaną uznani kombatantami, to Ukraina musi liczyć się z konsekwencjami takiej
polityki. Trzeba też rozważyć możliwość wystawienia
państwu Ukraina rachunków i domagania się reparacji za
popełnione przez OUN-UPA i komunistyczną Ukrainę
mordy i zniszczenia, także te dokonane już po rozpadzie
ZSRS. Nie może być inaczej - tego wymaga elementarna
sprawiedliwość.
W 2013 roku XIII Rajd Katyński brał udział w uroczystości postawienia wielkiego cztero metrowego krzyża na polskiej części
cmentarza w Brodach na Ukrainie. Fot. Piotr Kozioł
Po raz pierwszy:
Z dziennika Piotra Kozioła*
A COŚ TY ZROBIŁ?!
Te 100-130 kilometrów były najtrudniejszym przejazdem motocyklem w moim życiu, taką moją epopeją.
Pierwsze 80 kilometrów było po asfalcie, potem 30
km po asfalcie z dziurami, w które mieścił się motocykl, a na koniec po szutrach i bezdrożach. Huty Pieniackiej nie ma na żadnej współczesnej mapie ani na
mapach w internecie. Była na mapach przedwojennych i pozostaje w pamięci tych, dla których historia
Rzeczpospolitej stanowi część naszego dziedzictwa.
I tam właśnie jechałem.
Kolega z mojej grupy miał awarię, czekaliśmy aż zreperuje motocykl. Ruszyliśmy z dużym opóźnieniem.
Byliśmy ostatnią grupą, więc zaczęliśmy się spieszyć
i grupa się rozjechała. Na boczne drogi bez drogowskazów pojechaliśmy we czterech. Jechałem wolno,
bo szuter nie jest dla ścigacza. Środkiem nie dało się
jechać, bo była tardka trakowa, wszystko się trzęsło,
kiszki waliły o siebie, a przeguby rąk odmawiały posłuszeństwa. Po bokach ten szuter usuwał się spod
twardych opon z cieniutkim bieżnikiem przeznaczonych na tor wyścigowy. Jeszcze trudniejsza była jazda
przez wioski, gdzie między dołami leżały kawałki
ruchomego asfaltu. Wymagały wręcz ekwilibrystyki
znanej z „enduro”. Mój motocykl – Kawasaki ER6f wymaga jedynki na obrotach poniżej trzech tysięcy,
ale nadmiernie załadowane bagaże uniemożliwiały
złapanie równowagi na stojąco. Nadciągała burza,
robiło się ciemno, spadły pierwsze krople deszczu.
Zdecydowałem się stanąć i założyć nieprzemakalną
odzież. Koledzy zaryzykowali i odzieży nie zmienili,
byliśmy przecież już niedaleko celu. Pojechali. Aż tu
zaczęło lać jak z cebra! Waliły pioruny! Nic nie widziałem, jechałem „po omacku”. Okulary w kasku
w deszczu pokryły się mgłą, a bez okularów nie widziałem nawierzchni. Jechałem, bo zbliżała się noc,
a jazda nocą to masakra. Jechałem, świadomy że jak
nie dojadę, będą mnie szukali. Skończyła się wieś
i droga, zaczęły się polne dukty. Jeden wiódł pod górę
do lasu, drugi ostro skręcał w lewo, w dół. Zatrzymałem się niepewny. Odpoczywałem, gdy na skraju lasu
zobaczyłem „grupowego”, który wrócił i wskazał mi
drogę. OK.
*Piotr wyraził zgodę na publikację fragmentów jego dziennika w mojej książce i udostępnił też swoje zdjęcia, za co mu
bardzo dziękuję, bo jest to szczególny dokument – śródtytuły wyszły spod pióra autora książki. Piotr jest nauczycielem
akademickim, doktorem habilitowanym, cenionym genetykiem sądowym Uniwersytetu Medycznego w Lublinie –
przypis autora.
Pojechałem pod górę ścieżką, a raczej rwącym potokiem. Cudem utrzymywałem równowagę na śliskich
kamieniach, które pozostały po dawnej drodze. Łał!
Wjechałem! Następnie las i olbrzymie kałuże. Łał!
Przejechałem! Następna dziura, znowu się udało,
stanąłem przed rozlewiskiem i nie wiedziałem jak jechać? Środkiem czy bokiem? Ruska ruletka, ale przecież inni przejechali, pojechałem więc i ja, a woda po
osie! Łał! Przejechałem! Poziom adrenaliny był tak
wysoki, że nie czułem zimna, zmęczenia, ani tego, że
byłem kompletnie przemoczony. Wyjechałem z lasu
i wtedy zobaczyłem las namiotów na polu w udeptanej trawie. Wjechałem między namioty. Było grząsko,
zapadały się koła, więc podłożyłem pod stopkę plastikowa butelkę. Rozglądałem się. Właśnie kończyło się
nabożeństwo pod parasolami. Ktoś próbował rozpalić ognisko. Wokół pola, zdziczałe sady i brak śladu
życia. Tam nie ma nic. Tylko cisza trwała i krzyczała.
Zastygła po mordzie. Do 1944 roku w tym miejscu
była jedna z największych polskich wiosek na tamtym terenie: 178 gospodarstw, szkoła, huta szkła, kościół. 28 lutego 1944 roku wioskę otoczyły oddziały
”ukraińskiej armii wyzwoleńczej” wspomagane przez
ochotników z sąsiednich wiosek i unicestwili tysiąc
W Dytiatyniu II Rzeczpospolita postawiła swoim bohaterom
pomnik. Dziś stoi tam jedynie krzyż w miejscu zburzonego
kościoła.
W 2013 roku na wzgórzu Kahlenberg (Łysa Góra), tam gdzie
król Rzeczpospolitej Jan III Sobieski dowodził wojskami w bitwie
z armią Imperium Osmańskiego, z husarkimi skrzydłami pojawili się uczestnicy XIII Rajdu Katyńskiego w 330 rocznicę wiktorii wiedeńskiej.
dwieście osób. Razem z zabudowaniami. Mordowali
głównie kobiety, dzieci i starców, bo młodych hitlerowcy wywieźli na roboty do Niemiec. Unicestwiali ludzi paląc ich żywcem, a tych, którzy próbowali
uciekać, dobijali widłami, siekierami, cepami. Dzieci
nadziewali na sztachety – to przykład strasznego zdziczenia sąsiadów. Czy to byli jeszcze ludzie?
Znowu zaczęło lać jak z cebra. Postawiłem namiot,
naciągnąłem tropik, zagrzałem herbatę, dopiłem
resztę koniaku. Ściągnąłem z siebie wszystko. Tylko
skarpetki były suche. Całe szczęście, że miałem suchy
śpiwór i dresy, zapakowane w worki foliowe. Padałem
ze zmęczenia. Chciałem tylko spać, chociaż dręczyła
mnie obawa czy tropik wytrzyma ulewę.
Obudziłem się przed 6-stą. Dalej padało, a za 55
minut odjazd! Powoli wracałem do rzeczywistości.
Przed zamkniętymi oczyma przesuwały mi się obrazy jazdy z wczorajszego wieczoru i historia mordu
na ziemi gdzie leżałem. Ogarnęła mnie wściekłość na
tych manipulantów świadomością, na tych kolaborantów, zdrajców, sprzedawczyków, kłamców, na tych…
TYCH! I na siebie, tak na siebie też. No bo coś ty, k…,
habilitowany doktorze zrobił, żeby poznać prawdziwą
historię Rzeczpospolitej?!
Królewski Zamek i Kolumna Zygmunta w Warszawie.
W czasie II Wojny Światowej Królewski Zamek
w Warszawie przestał istnieć. Warszawę spalili Niemcy. Tej tragedii miasta wojska sowieckie biernie przyglądały się z praskiego brzegu Wisły.
Był rok 1944. Kończące Akcję Burza Powstanie Warszawskie dopełniło goryczy przegranej. Sojusznicy II
Rzeczpospolitej - Stalin, Churchill i Roosevelt - nie pospieszyli stolicy II RP z pomocą – 200 000 warszawiaków poszło na rzeź. Jak warszawska Praga w 1795 roku.
Prezentowane na tych stronach zdjęcia pochodzą
z książki pt. „Sześcioletni plan odbudowy Warszawy”.
Jej autorem jest Bolesław Bierut, przezydent stalinowskiej „Polszy”, agent sowieckiego NKWD. Bierut i Stalin niszcząc II Rzeczpospolitą kreowali się na budowniczych Polski. Na poprzednich stronach znajduje się
fotografia przedstawiająca odbudowany Królewski
Zamek w Warszawie.
Za zniszczenia powstałe na skutek II wojny światowej
Niemcy są winni NARODOM RZECZPOSPOLITEJ
około tysiąc miliardów dolarów. Szkody wyrządzone
II Rzeczpospolitej i jej obywatelom przez sowiecką
Rosję nie są policzone, ale ich równowartość to też
ogromna suma.
Na zdjęciach odprawa uczestników XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego jaka odbyła się
wieczorem 31 sierpnia 2012 roku w Świątyni Opatrzności
Bożęj w Warszawie. Z mikrofonem Wiktor Węgrzyn - prezes Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd
Katyński, obok niego Jakub Chruściel, komandor XII Rajdu Katyńskiego. Po starcie motocykliści-pielgrzymi złożyli
hołd księdzu Skorupce pod jego pomnikiem na warszawskiej Pradze. Ksiądz ułan Zdzisław Peszkowski pomógł
W. Węgrzynowi zorganizować pierwsze rajdy katyńskie.
Ksiądz ułan pochowany jest w warszawskiej Świątyni
Opatrzności Bożej.
Walijski historyk Norman Davies w swej książce pt.
"Zaginione królestwa" nie ma wątpliwości pisząc:
"Po 1793 r. ziemie i narody, które przez stulecia stanowiły część Wielkiego Księstwa Litewskiego, przeszły w całości pod panowanie Imperium Rosyjskiego.
Dano im nie tylko nową administrację, nową klasę
rządzącą i nowy system oświaty oparty na języku rosyjskim, ale także nową historię. Oficjalnie - i całkiem
fałszywie - głoszono, że zostały one ponownie zjednoczone ze swoją rosyjską ojczyzną, od której rzekomo niegdyś je oderwano (...) przez następne trzy
lub cztery pokolenia Polacy, Litwini, Rusini i Żydzi
byli poddawani nieustępliwej kampanii mającej na
celu przekształcenie ich we wzorowych poddanych".
Politykę tę przez następne pokolenia kontynuowali jeszcze więksi fałszerze dziejów - bolszewicy i ich stalinowscy następcy. By zatrzeć pamięć
historyczną podbitych narodów i je podzielić.
By zabić pamięć o idei Rzeczpospolitej wdrożonej przez
elity polityczne Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego
Księstwa Litewskiego- Litwinów, Polaków i Rusinów.
Dnia 1 września 2012 roku spod Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie po raz dwunasty wystartował Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński.
Pod Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie
jego uczestników na starcie uroczyście pożegnali
mieszkańcy Warszawy, m.in. Ewa Błasik (na zdjęciu
u góry), wdowa po generale broni, pilocie, dowódcy Sił Powietrznych RP, który w niewyjaśnionych
do dziś okolicznościach zginął na terytorium Federacji Rosyjskiej w samolocie pod Smoleńskiem
dnia 10.04.2010r. Zginęło tam 96 osób, w tym Lech
Kaczyński, prezydent RP. Wśród żegnających motocyklistów - pielgrzymów był też ksiądz płk Sławomir Żarski (na stronie obok), który zwracając się
do uczestników XII Rajdu Katyńskiego powiedział:
„ Wyjeżdżacie na piękny rajd, pielgrzymkę, z pięknymi słowami księdza prałata Peszkowskiego „Kocham
Polskę i Ty ją kochaj”. Po Was widać, że kochacie
Polskę.”
Nasza ekipa w składzie: Jolanta Stopka - fotoreporter i kierowca; Jura Dołgoroczku - kijowski operator filmowy, kierowca i Andrzej Kępiński, dziennikarz, producent - towarzyszyła motocyklistom na
trasie tego rajdu od samego początku, dzięki czemu powstały dzieła prezentujące historię Rzeczpospolitej i uwzględniające wydarzenia jakie zostały udokumentowane na trasie tej wyprawy.
Przejechaliśmy więcej kilometrów niż motocykliści, a co z tego wynikło będziecie Państwo mogli ocenić zapoznając się z naszymi dziełami, które wspólnie zatytułowaliśmy "Lekcja patriotyzmu
pt.: W poszukiwaniu Rzeczpospolkitej", a są to
wystawa fotograficzna, film i książka-album. Jestem przekonany, że dzieła te pomogą Państwu w
tropieniu historycznych kłamstw wpajanych narodom Rzeczpospolitej od ponad dwóch wieków.
KRESY
"Kresy to określenie przestrzenne. Po łacinie oddawały to
pojęcie dwa słowa: "limes" i "fimbria" - granica i krawędź.
Jego sens mogło jednak wyrazić również słowo "finis"- koniec, kres właśnie oznaczające, także w porządku czasowym
- tak zdefiniował termin "kresy" profesor Andrzej Nowak.
Lwów i Wilno nigdy nie były miastami kresowymi Rzeczpospolitej. Do jej miast kresowych natomiast należały m.in.
Charków, Połtawa, Hadziacz, Smoleńsk, bo jej wschodnie kresy wyznaczały granice Wielkiego Księstwa Litewskiego i Królestwa Polskiego sięgające za Połtawę i Hadziacz.
Rosyjska a potem sowiecka propaganda zatarły tę prawdę
redukując Rzeczpospolitą znad Dniepru do "Polszy" między
Odrą a Bugiem. Świat miał zapomnieć o Rzeczpospolitej,
o wszystkich ziemiach utraconych tejże Rzeczpospolitej, czyli
także o tych ziemiach na wschód od Dniepru, o jej kresach.
W "Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej" Zygmunta Glogera przeczytamy, iż "kresami zwano stanowiska wojskowe,
czyli wojskowe stójki i poczty rozstawione po pobrzeżach
Podola i Ukrainy, jako straże graniczne od napadów Tatarów
i hajdamaków, a zarazem do przesyłania listów i znaków alarmu
służące. Ponieważ służbę taką odbywano kolejno, na zmianę,
czyli jak komu wypadła kreska, kresa, więc i nazwa stąd poszła".
Kresy. Za dynastii Jagiellonów jednak bardziej popularny był termin „u kraja”. Oznaczał on ziemie leżące
na terenach przygranicznych. Zygmunt Gloger w swojej encyklopedii podaje, iż była to: “każda ziemia na kraju czyli na krańcu, u granicy, u kraju państwa położona”.
W Encyklopedii Orgelbranda z 1903 roku zapisano: “Niegdyś więc było w Polsce takich ukrain kilka”.
Kresy były także tam gdzie przed wiekami rozpościerały się
Dzikie Pola znane Polakom z powieści Henryka Sienkiewicza
“Ogniem i mieczem” i “Pan Wołodyjowski”.
Urzędowo nazwa “Ukraina” została użyta po raz pierwszy
w 1589 roku w tytule sejmowej ustawy “Porządek ze strony
Niżowców i Ukrainy” i miała charakter pospolity. Nie krył
się za nią termin polityczny, nie była to też nazwa prowincji.
”Niżowcy, tj. siedzący na Niżu, czyli w dole Dniepru” - przypomina Zygmunt Gloger w swej Encyklopedii Staropolskiej.
Ponad wszelką wątpliwość terminu “Ukraina” nie ma na mapach jakie powstały do siedemnastego wieku.
Na zdjęciach u góry pomniki w Charkowie: Lenina - bodaj największy na Ukrainie; i kozaka
Charko, rzekomego twórcy Charkowa. Początki
Charkowa związane są z polityką zagospodarywania Dzikich Pól Wielkiego Księstwa Litewskiego kontynuowaną przez Rzeczpospolitą
Obojga Narodów.
Na stronie obok zdjęcia Wilna z początku
września 2012 roku. Nad Wilnem góruje baszta Giedymina. Dnia 9 sierpnia 1655 r. Kozacy
Chmielnickiego pod dowództwem Iwana Zołotareńki dla cara Aleksego dokonali ludobójstwa
-25 000 mieszkańców Wilna zginęło w rzezi.
Trzy dni trwało palenie i rabunek Wilna, m.in.
car wywiózł do Moskwy siedem kopuł pokrytych złotem z pałacu Radziwiłła. Rosjanie po
drodze do Wilna zrównali z ziemią Dubrowno
a w Mścisławiu zarżnęli 15 000 mieszkańców.
U KRAJA UKRAINA
Jeszcze wiek temu na terytorium dzisiejszej Ukrainy mało kto uważał siebie za Ukraińca – tamtejsi byli Rusinami, żyjącymi tam wśród swojaków,
Polaków, Żydów, Rosjan i Azjatów. Byli dziedzicami wielkiej niegdyś Rusi Kijowskiej. Państwa, które mocno weszło w historię chrześcijaństwa ponad
tysiąc lat temu – na wiele wieków przed powstaniem Księstwa Moskiewskiego i rosyjskiego carstwa.
Rusin nie oznaczał Rosjanina. Powstała dopiero kilka
wieków temu Rosja była odmiennym od Rusi kulturowo krajem, czego świetnie dowodzą różnice między
językami: rosyjskim Rosjanina i ruskim Ukraińca.
Musiały minąć trzy wieki od Sejmu Rzeczpospolitej z 1589 r., tego na którym po raz pierwszy użyto słowa „Ukraina” w tytule jego Ustawy, by historyk Michajło Hruszewski ogłosił
drukiem swoją pracę pt.”Historia Ukrainy - Rusi”.
Prusacy, Austriacy i Rosjanie pod koniec XVIII wieku
rozebrali Rzeczpospolitą, likwidując przy okazji Wielkie Księstwo Litewskie i Koronę Królestwa Polskiego.
Dnia 20 marca 1917 roku utworzono Ukraińską Centralną Radę. Rada ta 25 stycznia 1918 roku proklamowała Ukraińską Republikę Ludową z jej prezydentem
Mychajło Hruszewskim. Tak historyk został politykiem. Państwo to się jednak nie obroniło. Nie dało
rady bolszewikom, II Rzeczypospolitej i Ukraińcom.
Bolszewicy bowiem proklamowali swoją Ukraińską
Republikę, a II Rzeczpospolita po bitwie warszawskiej zdradziła S. Petlurę, następcę Hruszewskiego i
traktatem ryskim w 1921 r. zawarła haniebny pokój z
Rosją Lenina i sowiecką Ukrainą, przekreślając krótki
byt niepodległej Ukrainy. Zapewne nie bez wpływu
na wyobraźnię negocjatorów miała obietnica złożona
przez przedstawicieli Lenina – sowieci obiecali przekazać rządowi II Rzeczpospolitej dziesiątki milionów
rubli w złocie, jako rekompensatę za rosyjskie rozbiory
Rzeczpospolitej. Złota tego nigdy nie przekazali. Petlura zaś z emigracyjnym rządem Ukraińskiej Republiki
Ludowej osiadł w Paryżu, gdzie został zamordowany.
istniały Socjalistyczne Republiki Ukrainy i Białorusi, że zniewolone przez tyrana i ludobójcę Józefa Stalina? Prezydenta Stanów Zjednoczonych Roosevelta to nie interesowało.
Powstałej Organizacji Narodów Zjednoczonych także.
Musiało minąć 400 lat od pamiętnego Sejmu Rzeczypospolitej z 1589 r. i musiał zawalić się mur berliński, by 24 sierpnia 1991 r. proklamowano Ukrainę.
Utworzona przez sowieckiego dyktatora Józefa Stalina Polska Rzeczpospolita Ludowa (zmieniła nazwę na
Rzeczpospolita Polska), była drugim państwem uznającym tę Ukrainę. Związek Radziecki uczynił to pierwszy.
Państwo Ukraina nie istniało do 1918 roku. Formalnie - prawnie nigdy nie było „Polszy”, jak po
rosyjsku fonetycznie brzmi słowo „Polska”. Istniały księstwa i Korona Królestwa Polskiego. Do XIX
wieku królestwo w skrócie nazywane: Korona. Z
czasem stało się ono częścią Rzeczpospolitej. Dlatego Polski nigdy nikt nie rozebrał. Nie było rozbiorów
Polski! Termin Polska na arenie międzynarodowej
zaczął robić karierę dopiero w XIX i XX stuleciu naszej ery. Szczególnie aktywnie posługiwali się nim
Sowieci, którzy programowo zastąpili w swej propagandzie już w latach dwudziestych XX wieku termin II Rzeczpospolita terminem Polska. I skutecznie
zredukowali II Rzeczpospolitą do „Polszy” między
Odrą a Bugiem zabijając ideę Rzeczpospolitej na raty.
Bo i kto dziś myśli o niezależnym związku niepodległych narodów i państw mogącym istnieć pomiędzy Berlinem i Moskwą? Od Morza Bałtyckiego do
Morza Czarnego? Decydujący dla losów narodów
żyjących między Odrą a Dnieprem był przełom
XVIII i XIX wieku. Rodzące się wówczas nacjonalizmy przekreśliły ideę jagiellońskiej Rzeczpospolitej.
Sprzyjał też temu trwający stulecia następujący
proces społeczny: polonizowała się szlachta litewska i ruska na Litwie, która zmierzała do likwidacji
Wielkiego Księstwa Litewskiego. Czuła się bowiem
obywatelami jednego państwa: Rzeczpospolitej.
Od Zbaraża po Kijów polonizowała się też szlachta
ruska – i ani jej w głowie było wdrażanie hadziackiej
idei Rzeczpospolitej Trojga Narodów. Spolonizowana
szlachta ruska nie chciała bowiem dzielić Rzeczpospolitej - wszak była jej obywatelami. Szerzej na ten
temat napisałem w książce pt.”Ukraina. Po obu stronach Dniestru”
Kiedy skutkiem II wojny światowej - na konferencjach
w Teheranie, Jałcie i Poczdamie - ustanowiono nowy
porządek w Europie XX wieku nikt z Wielkiej Trójki (Józef Stalin, Franklin Delano Roosevelt, Winston
Churchil) nawet na moment nie pomyślał o wolnej
Na stronie obok: u góry zamek w Kownie (XIV w) na LiUkrainie. Przecież w ramach Związku Radzieckiego
twie, u dołu zamek w Zbarażu (XVII w) na Ukrainie.
Widać było, słychać było,
Jak się rączy ciska.”
Zgodnie z tak wyrażoną wolą pochowano go w 1861
roku pod Kaniewem, na wysokim brzegu Dniepru.
Na skraju byłej Rzeczpospolitej. Z widokiem na rusyfikowaną dawną Ruś Kijowską. I na Dzikie Pola powszechnie zwane w XVII wieku Ukrainą. Po śmierci
Tarasa Szewczenki Rusini, także ci uważający już siebie za Ukraińców, będą się jednoczyć w różnych orgaWiek XIX i XX to już czas, w którym nie wszyscy Ru- nizacjach noszących imię tego wieszcza.
sini popierali polskie przywództwo w walce o niepodległość. I polskie dążenie do odbudowania monarchii Maria Konopnicka nie pisała o Rzeczpospolitej. Ta
w kształcie sprzed 1772 roku. Nie poparli więc oni wielka poetka na przełomie XIX i XX wieku pisała już
masowo powstania 1830 roku. Także w powstaniu o Polsce. Była ona autorką „Roty” - nieformalnego
1863 roku nie uczestniczyli w znaczącej liczbie, choć hymnu Polaków okupowanej Rzeczpospolitej. Śpiebyło ono prowadzone pod sztandarem nawiązującym wano ją nie tylko w kościołach. Otuchy dodawały słodo idei Rzeczypospolitej Trojga Narodów, na którym wa:
obok siebie umieszczono orła - godło Korony Króle- „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród,
stwa Polskiego, litewską pogoń - godło Wielkiego Księ- Nie damy pogrześć mowy!
stwa Litewskiego i Archanioła Michała - patrona Rusi. Polski my naród, polski lud,
Królewski Szczep Piastowy”
Rusin Taras Szewczenko nie przypadkiem napisał:
Poetka Maria Konopnicka żyła w czasach rozbiorów
“Kiedy umrę, na wysokiej
Rzeczpospolitej, które tworzący pod rosyjską cenzuSchowajcie mogile
rą Feliks Koneczny w 1902 roku nazwie „Rozbiorami
Mnie wśród stepu szerokiego,
Polski”. Konopnicka była świadkiem germanizacji
W Ukrainie miłej.
i carskiej rusyfikacji „Polszy”. A swój poemat zatytułoŻeby łany płaskoskrzydłe,
wany “Konstytucja 3 Maja!“ M. Konopnicka zaczęła
I Dniepr, i urwiska
tak:
“O Ty Polsko, Ojczyzno ty miła,
W katakumbach, w podziemiach żyjąca
Wieszże skąd ci to światło, ta siła
Co przestrachem pierś panów twych trąca?
Na początku XIX wieku idący z Napoleonem Polacy
śpiewali „Jeszcze Polska nie umarła kiedy my żyjemy”- Pieśń Legionów Polskich napisaną przez Józefa
Wybickiego w 1797 roku. Na Żmudzi chłopi walczący
w szeregach powstańców 1831 roku śpiewali „Jeszcze
Polska nie zginęła gdy Żmudzini żyją, I Żmudź walkę
rozpoczyna, gdy się w Polsce biją”. Swoją drogą ciekawe kto dziś wie gdzie tamta Żmudź się znajdowała?
O nie z twojej królewskiej purpury
Rozerwanej na troje dziś w strzępy
O nie z klątwy rzuconej pod chmury
Na kraczące u piersi twej sępy!
Całość Twoja - to całość jest ducha
Niepodzielna w wieczystej swej jedni
Siła twoja - to świt co wybucha
Z twego krzyża, nim świt się rozedni!
(...)O ty Orle, ty Orle nasz biały,
Na dalekie leć niwy i pola,
Mów tym sercom, co we łzach omdlały
Że się kończy wiekowa niedola.”
Z lewej pomnik Tarasa Szewczenki pod Uniwersytetem
im. Tarasa Szewczenki w Kijowie. Z prawej mogiła Marii
Konopnickiej na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.
W imię jakiej wolności jej poezja rugowana jest z polskich
szkół?
Wilno, 3 września 2012 r. - bazylika archikatedralna Świętego Stanisława Biskupa i Świętego Władysława. Miejsce pochówku Wielkich Książąt Litewskich i serca Władysława IV Wazy. Spoczywają tu m.in. Wielki Książę Litwy Witold, król
Korony Królestwa Polskiego Aleksander Jagiellończyk, Barbara Radziwiłłówna. Aleksander Jagiellończyk ożenił się z
Heleną, córką Iwana III Srogiego, pierwszego cara Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, a ślub odbył się15 lutego 1495 r. w
katedrze wileńskiej. Niestety ten związek nie zakończył konfliktów zbrojnych Wilna z Moskwą, ba, uwikłał w nie Koronę.
Na stronie obok wieczór w Wilnie.
U góry klasztor w Pożajściu koło Kowna. Poniżej zamek w Trokach. Na stronie obok Kowno: biały ratusz z 1542 roku,
renesansowy dom Masalskich, były klasztor Bernardynów z XVII wieku; pod nim, nad Niemnem, kościół gotycki ufundowany przez Wielkiego Księcia Litwy Witolda w 1400 roku dla Franciszkanów i uczniowie rozpoczynający rok szkolny.
Zdjęcia wykonano 03.09.2012.
WIELKA LITWA
Król Mendog zjednoczył pod swoim berłem Litwinów.
Stworzył silne litewskie państwo ze stolicą w Nowogródku. Współpracował z Watykanem i przyjął chrzest.
Jego następcy odeszli od chrześcijaństwa, ale zaczęli myśleć o dobrych stosunkach z Królestwem Polskim.
Stawką była bezpieczna zachodnia granica Wielkiego
Księstwa Litewskiego i militarne sojusze przeciw północnym i wschodnim sąsiadom, Krzyżakom i Moskwie.
W połowie XIV wieku aż 90 procent Wielkiego Księstwa Litewskiego stanowiły księstwa ruskie: podolskie, wołyńskie, czernichowsko - siewierskie, kijowskie. Słabe i zwaśnione pozostałości po niegdyś silnej
Rusi Kijowskiej, państwie, które nie przetrwało, bo padło ofiarą dynastycznych walk wewnętrznych i mongolskiego najazdu – Rusini utracili niezależność na
rzecz Złotej Ordy, której skutecznie się przeciwstawili Litwini wykorzystując umiejętnie Rusinów.
Kijów podporządkowali sobie Litwini w 1331 roku. Moskiewski Kreml oblegali po dwakroć. Wygrana bitwa z Tatarami w 1362 r. nad Sinymi Wodami umacniała pozycję
Wielkiego Księstwa Litewskiego w tej części ówczesnej Europy i rodziła nowe perspektywy. Granica Wielkiego Księstwa Litewskiego oddalona była już 130 km od Moskwy.
Powstał nowy twór polityczny – kolos na glinianych nogach, bo obejmujący wielkie bardzo słabo zagospodarowane przestrzenie i chrześcijański
lud: prawosławnych Rusinów, którzy chrzest przyjęli już w X wieku, a którymi rządzili pogańscy Litwini.
Paweł Jasienica w „Polsce Jagiellonów” przypominał:
„Wielkie Księstwo Litewskie na całym swym olbrzymim obszarze posiadało zaledwie sześć twierdz murowanych. W dodatku cztery z nich – Wilno, Troki,
Miedniki i Krewo leżały w Litwie gniazdowej, a tylko
dwie – Orsza i Witebsk – strzegły wschodu. Nawet Kijów poprzestawał na drewnianych umocnieniach”.
Wilno (03.09.2012r.). U góry Brama Miednicka zwana Ostrą
Bramą. Po raz pierwszy nazwy miasta użył książę Giedymin
w liście do papieża Jana XXII w 1323 roku. Po pożarze w 1419
roku murowany zamek górny zbudował Wielki Książę Witold.
Na dolnym zdjęciu, na wileńskiej Rossie, od lewej Piotr Wdowiak, Konsul RP w Wilnie, Czesław Olszewski, zastępca mera
samorządu rejonu wileńskiego i Wiktor Węgrzyn, prezes Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński.
W Wilnie tradycyjnym chlebem i solą motocyklistów-pielgrzymów przywitała dyrekcja
i młodzież PROGIMNAZJUM
im. Jana Pawła II, z panią Janiną
Wysocką, dyrektorką Progimnazjum. Chlebem dzielą się, od lewej: Jakub Chruściel, komandor
XII Rajdu Katyńskiego i Leszek
Rysak, historyk.
Po prawej na zdjęciach uczestnicy XII Rajdu Katyńskiego
na Rossie przed Mauzoleum z
sercem Marszałka Józefa Piłsudskiego (zm. 12.05.1935r.) i
szczątkami jego matki Marii z
Bilewiczów Piłsudskiej; Wienic
w imieniu Rajdu złożył Robert
Karlak; poniżej groby polskich
żołnierzy z I wojny światowej.
Wilno, Rossa. Grób Euzebiusza Słowackiego, ojca Juliusza Słowackiego, narodowego wieszcza. Po lewej - grób Marii, żony Marszałka
Józefa Piłsudskiego oraz pod Ostrą Bramą Brat Damian ( Franciszkanin) Piotr Bobel - 8-krotny uczestnik Rajdów Katyńskich.
Na zdjęciu poniżej cmentarz wojskowy na Antokolu, Kwatera Legionistów 1920 i 1921 r.
Król Korony Królestwa Polskiego Kazimierz Wielki
wzniósł w swym królestwie pięćdziesiąt pięć ceglanych fortec oraz dwadzieścia osiem miast wyposażył
w mury obronne, a przecież przed Kazimierzem też
wznoszono fortece. Bez Królestwa Polskiego Litwini
i Rusini nie byli w stanie obronić się przed wrogiem.
Procesowi ekspansji Wielkiego Księstwa Litewskiego towarzyszył proces jednoczenia i umacniania się
Korony. Nie pozostawało to bez wpływu na wzajemne relacje. Już za wielkiego księcia Giedymina jego
dwie córki, Eufemia i Aldona, zostały żonami księcia
Mazowieckiego Trojdena i króla Kazimierza Wielkiego- syna króla Władysława Łokietka. Bratem księżnej Aldony był Olgierd – ojciec Władysława Jagiełły.
Książę halicki Jerzy Trojdenowicz - rodem z Mazowsza - nie miał potomków i zawarł układ z Kazimierzem Wielkim. Tego króla uznał za dziedzica
Rusi. Kiedy więc w 1340 roku bojarzy otruli Jerzego
Trojdenowicza król Kazimierz Wielki w swojej tytulaturze zamieścił nowy człon: ”pan i dziedzic Rusi”. U góry, od lewej ruiny zamku w Krewie na Białorusi, zaOpisując odzyskane przez króla Kazimierza Wielkiego ziemie Geograf Bawarski w połowie IX wieku napisał, iż zamieszkujący je Lędzianie posiadali 98 grodów.
W staroruskim Lędzian nazywano Ljachy. Lachy. Ziemie te były podbijane przez Ruś Kijowską. Odzyskiwali je królowie Bolesław Chrobry, Bolesław Śmiały, ale
najskuteczniej uczynił to Kazimierz Wielki. Prawdopodobnie granice ziem lędziańskich na zachodzie wyznaczały rzeki Wiślica i Wieprz, na wschodzie biegły
górnym Dniestrem, potem wzdłuż Wereszycy i Styru.
mek w Międzyrzeczu w Polsce (zbudował go król Kazimierz Wielki) i zamek Lubarta w Łucku, na Ukrainie, gdzie
w 1429 r. odbył się zjazd monarchów, którego rangę można
porównać do konferencji założycielskiej NATO. Uczestniczyli w nim m.in. królowie Władysław II Jagiełło, Zygmunt Luksemburski (Niemcy, Czechy i Węgry), królowie
Danii, Szwecji i Norwegii, Wielcy Książęta Litwy - Witold
i Moskwy - Wasyl Wasyliewicz (wnuk Witolda), Hospodar
Wołoszczyzny - Aleksander Dobry, Wielcy Mistrzowie Zakonów Krzyżackiego i Kawalerów Mieczowych, papieski
legat Jędrzej, tatarscy Chanowie, książęta mazowieccy, pomorscy, śląscy, twerscy i odojewscy. Radzono nad obroną
Europy przed Imperium Osmańskim.
Uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego i akademickiego 3 września 2012 roku w Wilnie. W 1579 roku
król Rzeczpospolitej Stefan Batory założył w Wilnie Akademię prowadzoną przez jezuitów, która
stała się zalążkiem wileńskiego uniwersytetu. Na
stronie obok uczestnicy XII Rajdu Katyńskiego w
Ponarach. Ksiądz Dariusz Stańczyk zbiera ziemię z
miejsca kaźni.
Nieśwież, 5 września 2012r. Pałac Radziwiłłów „pilnowany” przez sowieckiego żołnierza.
Przypomina kto tu rządzi?
Nieśwież - w średniowieczu
w posiadaniu Kiszków. Od
1533 do 1939 r. w rękach Radziwiłłów. Zamek w 2005 r.
wpisano na listę światowego
dziedzictwa UNESCO.
Nowogródek. Zamek wybudował Wielki Książę Mendog (1203 - 1253).
Barokową „Białą Farę”) pw. Przemienienia Pańskiego zbudowano w latach 1719-23 w miejscu kościoła ufundowanego przez wielkiego księcia
Witolda. W lutym 1799 roku ochrzczono w nim Adama Mickiewicza.
W nowogródzkiej farze ślub wziął Władysław Jagiełło z księżną Sońką
Holszańską w 1422 roku. Obok kościoła jest kamień ku czci 11 Sióstr
Nazaretanek zamordowanych przez hitlerowców 1 sierpnia 1943 r. Ich
szczątki znajdują się w sarkofagu w bocznej kaplicy kościoła.
Na stronie obok Świteź - jezioro położone na wododziale Niemna i Szczary, na terenie Świteziańskiego Parku Krajobrazowego. Według legendy
na miejscu tego jeziora było piękne miasto. Adam Mickiewicz często tu
bywał. Pod portretem Julii Bartoszewicz występującej w roli „świtezianki” publikujemy zdjęcie majątku Mickiewiczów w Zaosiu, obecnego muzeum.
W 1831 r. Imperium Rosyjskie skonfiskowało Zaosie za udział w powstaniu listopadowym Lucjana Stypułkowskiego,
brata ciotecznego Adama Mickiewicza. Obok Anatoli Yeumiankou - dyrektor Muzeum im. A. Mickiewicza w Zaosiu.
Anatoli Yeumiankou, dyrektor Muzeum im. Adama
Mickiewicza w białoruskim Zaosiu tak mówi o sobie:
-Każdy ma swoje przeznaczenie. Po skończeniu
studiów historycznych posłali mnie tutaj uczyć
dzieci. Kiedy zobaczyłem tę straszną wieś zdenerwowałem się i chciałem zaraz stąd uciec.
Kwaterowałem u osiemdziesięcio letniej staruszki, od
której dowiedziałem się, że najbliższy autobus mam
dopiero następnego dnia rano. Cóż było robić, trzeba
było poczekać. Walizki nie rozpakowałem, bo byłem
pewien: jutro ucieknę. Co też oświadczyłem tej staruszce, kiedy ona zapytała dlaczego nie zjadłem kolacji i nie korzystam z pościeli. I spytałem ją:
- Ja, młody chłopak, miałbym mieszkać tu gdzie wilki
nocą po ulicy biegają?
- Ale tu kiedyś mieszkał Adam Mickiewicz!usłyszałem od zdenerwowanej starszej pani.
- Jak tutaj? Gdzie tutaj?
-Tutaj był jego dom, wyjdź za wieś i zobaczysz
pomnik jaki Polacy mu postawili w 1927 roku - poradziła mi.
Co też uczyniłem. Kiedy na pomniku przeczytałem
informację potwierdzającą, iż tutaj urodził się i żył
poeta Mickiewicz zmieniłem decyzję. Pomyślałem, że
jeżeli Mickiewicz tu żył to i ja dam radę. I zostałem.
Później pracowałem w różnych miejscach i instytucjach, ale na stare lata wróciłem do Mickiewicza. Niestety pomnik Mickiewicza usunięto w 1996 roku jak
budowano muzeum.
Kiedy obszar od Kamieńca Podolskiego po Lwów
znalazł się pod berłem króla Korony Kazimierza Wielkiego, po jego stronie opowiedział się papież, rezygnując nawet z dwuletniego poboru
świętopietrza na cele wojenne króla. Wołyń z Łuckiem został przy Wielkim Księstwie Litewskim.
Walki jakie rozgorzały w XIV wieku między Koroną a
Wielkim Księstwem Litewskim w istocie były sporem rodzinnym, w którym począł zwyciężać zdrowy rozsądek.
Zdrowy rozsądek wynikał z rodzinnych powiązań. Przecież córka Wielkiego Księcia Litewskiego, księżna Aldona, była pierwszą królową Królestwa Polskiego pochowaną w katedrze wawelskiej (!)
Zdrowy rozsądek wynikał też z zagrożenia od wspólnego wroga, którym byli Krzyżacy. Dopiero poźniej
wspólnym przeciwnikiem miała stać się też Moskwa.
Rusinom potrzebni byli Polacy i Litwini w walce o odzyskanie utraconych majątków, jakie przejęli azjaci
czyniąc z Moskwy swoją polityczną i militarną bazę.
W Krewie, 14.08.1385 r., podpisano pierwszy akt unijny pomiędzy Koroną Królestwa Polskiego a Wielkim
Księstwem Litewskim. Po nim oba te państwa podpisały
jeszcze pięć unijnych aktów czyniąc los swój wspólnym
- tworząc fundament przyszłej Rzeczpospolitej Obojga
i Trojga Narodów. Dzięki Unii w Krewie Jagiełło zasiadł
na wawelskim tronie - w zamian, za rękę królowej Korony Jadwigi, zobowiązał się przyjąć wraz z braćmi i całą
Litwą chrześcijaństwo w obrządku łacińskim. Porozumiewał się po rusku, z czasem poznawał polski język.
Murowany zamek wzniósł w Krewie książę Olgierd, po
którym krewskie księstwo i zamek odziedziczył Władysław II Jagiełło. W zamku tym więził on swojego stryja
Kiejstuta i stryjecznego brata Witolda. Witold szczęśliwie z Krewy zbiegł i schronił się u swojego szwagra:
księcia mazowieckiego Janusza. U swojej rodziny. Kto o
tym dziś pamięta?
Przede wszystkim wymazano z pamięci prawdę o tym,
iż Lachów i Rusinów, od wieków łączą więzy krwi. Walijski historyk Norman Davies policzył mariaże piastowskich i ruskich książąt i wyszło mu, że “Aż dziewięciu na szesnastu pretendentów do tytułu senioralnego
dynastii Piastów ożenionych było z ruskimi księżniczkami”, a przecież były też małżeństwa szlacheckie i
chłopskie. Folwarki budowała ruska i polska szlachta
a pracowali w nich polscy i ruscy chłopi i parobkowie.
Kobiet nie było? A mieszanych etnicznie małżeństw nie
zawierano?
Na zdjęciach od góry ruiny zamków w Holszanach i
Krewie, ulica Witebska ucharakteryzowana do zdjęć filmowych o malarzu M. Chagallu. Na stronie obok motocykliści odpoczywający pod zamkiem w Miednikach Królewskich, a poniżej Cerkiew Zaśnięcia NMP w Witebsku.
Wprowadzona Unia Brzeska (1596 r.) wywołała konflikty. W Witebsku zabito unickiego biskupa Jozefata Kuncewicza a jego ciało wrzucono do Dźwiny. Bunt krwawo
ukarano. Wolność kościoła prawosławnego przywrócił w
Rzeczpospolitej w 1632 r. król Władysław IV.
WIĘZY KRWI
Gdy król Korony Władysław Jagiełło i Witold znaleźli kompromis Witold został Wielkim Księciem Litwy i
wyswatał Władysławowi Jagielle żonę, swoją krewną,
siedemnastoletnią Sonkę, córkę księcia Andrzeja Holszańskiego. Iwona Kienzler w książce pt. "Miłości polskich królowych i księżniczek" tak opisała to wydarzenie:
"Jagiełło zdecydował się wybrać Sonkę i wystosował w tym celu do Witolda pismo, w którym pisał:
"Miałem trzy żony, dwie Laszki i jedną Niemkę, a
teraz proszę cię, wyjednaj mi u kniazia Semena jego
młodszą siostrzenicę Zofię, żebym ją pojął za żonę
z pokolenia ruskiego, aby Bóg dał mi potomstwo".
(...)Włości rodziny Sonki – Holszany - leżały na
terenie Litwy, ale biorący swe nazwisko od tej miejscowości litewscy książęta zruszczyli się i przyjęli
prawosławie. Po mieczu Sonka pochodziła (...) od
Olgierda, natomiast rodzina jej matki była ruskiego pochodzenia i wywodziła się w prostej linii od
samego Ruryka – założyciela Księstwa Ruskiego".
U góry w Holszanach ruina zamku, obok obelisk upamiętniający królową Sonkę. Na stronie obok zamek w Mirze.
U góry zamek w Lidzie, a na stronie obok twierdza Białogród, zwana przez Turków Akermanem. Na poprzednich stronach zdjęcia z 2010 roku przedstawiają inscenizację bitwy pod Grunwaldem do jakiej doszło sześć wieków temu.
Ślub odbył się w kościele w Nowogródku. Po hucznym W 1410 roku w zwycięskiej bitwie z Krzyżakami
weselu król Władysław Jagiełło z małżonką wyjecha- pod Grunwaldem stanęły więc pod dowództwem Jali do Lidy, gdzie król przyjmował poselstwo z Czech. giełły obok siebie sprzymierzone pułki krakowskie,
mazowieckie, mołdawskie, litewskie i smoleńskie.
W 1424 r. Sonka została niezwykle uroczyście koronowana i spełniła oczekiwania króla – dała mu męskich „Jeszcze w roku 1412 Wielki Książę Witold rozpopotomków, zapoczątkowała jagiellońską dynastię. czął budowę na prawym brzegu Dniepru łańcuW dzisiejszych Holszanach na centralnym placu cha twierdz, w których osadzał oddziały tatarskich
stoi postument z podobizną księżniczki Sonki, ale najemników zwanych „Kazakami” - „żołnierzy
w opisie kim była brakuje słów „księżna” i „królowa”. ochotników nikomu nie poddanych”. Te przygraniczne skupiska przyciągały do siebie coraz większą
Nie ma natomiast swego postumentu młodsza sio- liczbę zbiegłych słowiańskich chłopów i banitów,
stra Sonki, która poślubiła Eliasza, hospodara moł- stając się zalążkami późniejszych osad kozackich.
dawskiego. Ślub ten umocnił polityczne związ- Ale kozacy wkrótce przejęli od Tatarów styl życia
ki Korony Królestwa Polskiego z jego lennem: wędrownych rabusiów(...)” - przypomina historyk
Hospodarstwem Mołdawskim, księstwem sięgają- „Norman Davies” w swojej książce „Boże igrzysko”.
cym Morza Czarnego. Dzięki czemu Władysław Jagiełło rządził od morza Bałtyckiego do Czarnego. Wielki Książę Witold zbudował nad brzegiem
Morza Czarnego fortyfikacje, m.in. rozbudował
Od tej pory klasa polityczna Korony Królestwa Pol- twierdzę Chadżybej, tam gdzie dziś jest Odessa.
skiego, jej szlachta żyjąca nad Wisłą, musiała się
bardziej interesować wschodnimi i południowymi W 1415 roku kiedy Wielki Książę Litewski Witold
kresami Wielkiego Księstwa Litewskiego, bo proble- wjechał konno w Morze Czarne, by symbolicznie obmy z jakimi borykała się Litwa nad Morzem Czar- jąć je w posiadanie, podporządkowywał on sobie zienym i Dnieprem stawały się problemami wspólnymi. mie sąsiadujące z Hospodarstwem Mołdawskim,
Putna (Rumunia). Tu pochowany jest Stefan III Wielki (1433-1504), bodaj największy mołdawski Hospodar. Pod Suczawą (zdjęcie poniżej) pokonał on Olbrachta, króla Korony Królestwa Polskiego.
Na stronie obok pomnik Stefana III Wielkiego w Jassach.
którego Hospodar Piotr w 1387 roku, z wła- Gdy nie udało się znad Morza Czarnesnej inicjatywy, we Lwowie, złożył hołd królo- go wyprzeć Turków dostępu do tego mowi Królestwa Polskiego Władysławowi Jagielle. rza
szukano
za
pośrednictwem
Francji.
Filip Erlanger, francuski historyk tak wyjaśnia obPrzewodnicy barwnie opisują oblężenie z 1484 r., ranie Henryka Walezego królem Rzeczypospolitej:
kiedy to Turcy pod murami twierdzy Białogród
zgromadzili 300 tysięczną armię pod dowódz- „Olśnieni Polacy już sobie wyobrażali wędrówtwem sułtana Bajazeta II wspartą 50 tysięczną armią kę swych zbóż, mięs solonych, skór poprzez imkrymskiego chana Mengli Gireja a sto wojennych perium otomańskie aż na rynki królowej Adriastatków nękało obrońców twierdzy od strony limanu. tyku, gdzie wszelki towar znajdował nabywcę”.
Ciężko jednak od przewodników tych wydobyć infor- Wówczas atutem francuskiego kandydata na tron
mację, iż tak wielką potęgę sułtan zgromadził do walki z Rzeczpospolitej był sojusz Francji z Turcją dająHospodarstwem Mołdawskim do którego wtedy nale- cy możliwość pokojowej z nią współpracy, tworzążała ta twierdza i fakt ten żywotnie zaniepokoił Kraków cy perspektywę otworzenia dla handlu Dniestru, a
i Wilno – Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litew- więc gospodarczego rozwoju południowego wschoskie, bo traciły kontakt z wybrzeżem Morza Czarnego. du Rzeczpospolitej. Sojusz z Francją też oskrzyKiedy Rada litewska orzekła, iż „dopóki Ki- dlał cesarza, który nie uznawał, że Gdańsk, Mallia i Białogród są w ręku pohańców, nie może być bork, Toruń i Elbląg należą do Rzeczpospolitej.
spokoju u granic obojga państw” kwestią cza- W Rzeszy Niemieckiej przecież nadal istniał Zasu była wojna z imperium osmańskim o te porty. kon Krzyżacki - przypominał Paweł Jasienica.
Dlatego Król Olbracht wyprawił się na Kilię i Białogród zwany przez Turków Akerma- Warto zapamiętać tę prawdę - przedsiębiorcy, głównem. Nie udało się jednak królowi Olbrach- nie producenci żywności, czyli szlachta Rzeczpospotowi to przedsięwzięcie. Poniósł porażkę po litej, chciała pokoju z Turcją, bo dobre z nią stosunki
drodze - pod Suczawą - zadał mu ją Stefan III Wielki. gwarantowały rozwój jej interesów. Warto tę uwagę
pamiętać analizując kto dążył do skłócenia Rzeczpo„Idąc na Suczawę, uderzył Olbracht w ogniwo łańcu- spolitej z Turcją, kto sabotował z nią pokój.
cha wrogich przymierzy, dobrze zakotwiczonego w
Moskwie, na Krymie, w Budzie, w Wiedniu i w Królewcu. Łańcucha rozerwać się nie udało. Teraz obręcz
zaczęła się dośrodkowo zacieśniać.” Dlaczego zdania
te napisał Paweł Jasienica w „Polsce Jagiellonów”?
Sojuszników króla Olbrachta – Mołdawian i jagiel-lońską rodzinę- poróżniono skuteczną intrygą. Kilia
i Akerman zostały na długo w rękach imperium osmańskiego. Feliks Koneczny nie miał wątpliwości gdy
napisał:“Chcąc zatrzymać dla Polski choćby część
tylko zysków z dawnego lewatyńskiego handlu, trzeba było koniecznie panować nad Czarnym morzem,
wszystkie próby osiągnięcia tam panowania zawodziły. Jeżeli Polska pozostała odciętą od morza Czarnego,
handel polski musiał upaść. Bałtyk miał znaczenie tylko dla handlu zbożowego.”
Cytat ten jest też dowodem kłamstwa - przecież Polska za Jagiellonów nie istniała. Do dziś w centrum Suczawy zachowały się ruiny twierdzy tronowej hospodarów mołdawskich (Cetatea de Scaun).
W 1653 roku wojska polsko-siedmiogrodzko-wołoskie bardzo zniszczyły ten zamek. Wtedy to, w wypadku, od polskiej kuli, zginął tam syn Bohdana Chmielnickiego: Tymoteusz, niedoszły książę Mołdawii.
BLIŻEJ
MOSKWY
Do czasów Jagiellońskich Korona Królestwa Polskiego nie miała konfliktów z Księstwem Moskiewskim
i z nim nie graniczyła. Po Unii w Krewie w Krakowie
zaczęto poznawać nazwy: Witebsk, Orsza, Smoleńsk,
Moskwa, etc. Kiedy król Kazimierz Jagiellończyk
zapoczątkował rok 1470 odwiedzając Połock, Smoleńsk i Witebsk, wizytował kresy Wielkiego Księstwa
Litewskiego graniczące z moskiewskim państwem.
W Witebsku król Stefan Batory rozbudował zamek.
Związki Witebska z Rzeczpospolitą wymownie
ilustruje zamieszczony w Wikipedii spis zabytków,
których już nie ma. Zniknęły bowiem z miasta:
- Fara pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła,
- Kościół Bernardynów świętego Antoniego Padewskiego,
- Kościół Jezuitów świętego Józefa,
- Kościół Dominikanów świętego Michała Archanioła. I Kościół Pijarów też „znikł”.
Szczególnie ważna była w 1514 roku bitwa pod
Orszą. Zasłynął w niej hetman książę Konstanty
Ostrogski, który zwycięsko poprowadził sprzymierzone polsko - litewskie wojska i pokonał znacznie liczebniejsze wojska moskiewskie dowodzone
przez Iwana Czeladnina, którego wziął do niewoli.
Witebsk. Budynek Ratusza (7.09.2012).
Materialnym tego dowodem był rozwój miast - na
przykład Lwowa, który został stolicą województwa ruskiego. W mieście rozwijały się biskupstwa: ormiańskie od 1361 roku, katolickie, przeniesione z Halicza, od 1412 roku i prawosławne od
1539 roku, przekształcone w unickie w 1700 roku.
Ten materialny rozwój zachęcał do skonkretyzowania sojuszu i skodyfikowania unii.
Latem 1562 roku, pod Witebskiem szlachta litewska zwołała samorzutnie sejm obozowy, który domagał się politycznych zmian ustrojowych
– konkretyzacji unii z Królestwem Polskim, z zachowaniem odrębności Litwy. Zmieniano prawo:
„W 1565 roku ustanowiono na Litwie Sejm
wzorowany na polskim, sejmiki i sądy”. (...)
Uchwalony “Statut Litewski” w 1566 roku nakazywał stosować normy “Prawdy ruskiej” i tego, by pisarze ziemscy umieli posługiwać się “językiem ruskim”.
Zwycięstwo pod Orszą powstrzymało ofensywę Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, którego wojska wcześniej zdobyły Smoleńsk. Wygrana bitwa przyczyniła
się też do rozbicia ligi anty jagiellońskiej. Nie doszło
do ataku niemiecko-moskiewskiego planowanego na
rok 1515 przez rządzącego w Moskwie Wasyla III, Wówczas “ruski” nie oznaczał “rosyjski”. Nie oznacesarza Maksymiliana I Habsburga i wielkiego mi- czał też “ukraiński”. Statut Litewski potwierdzał olstrza zakonu krzyżackiego Albrechta Hohenzollerna. brzymie wpływy polityczne i kulturowe Rusinów
w litewskim państwie wyrosłych na “Prawdzie RuKsiążę Ostrogski zajął też Dubrowno, Krzyczew skiej” będącej najstarszym zbiorem prawa Rusi Kii Mścisław, ale nie odzyskał utraconego Smoleń- jowskiej spisanym w całości w języku starosłowiańska. Utrata Smoleńska zmusiła króla Korony Zyg- skim w XI wieku za panowania Wielkiego Księcia
munta Augusta do rozbudowy fortyfikacji Orszy. Jarosława Mądrego. Zmiany na Litwie działy się w
atmosferze oczekiwania kolejnej próby sił z Moskwą.
Wojska rosyjskie pokonał także pod Orszą dnia 7 Wyprawa na Moskwę wymagała wszystkich sił polutego 1564 roku hetman Mikołaj Radziwiłł, ale sła- łączonych państw. Wszak Litwini i Polacy potrzebni
wa zwycięstwa z 1514 roku przetrwała najdłużej. byli Rusinom do walki z Moskwą o utracone majątki.
Po Unii w Krewie pokój na granicy dzielącej Koronę Paweł Jasienica niczym sprawozdawca parlamentarny
z Wielkim Księstwem Litewskim procentował roz- pisał: „Kiedy król zarządził wspólne posiedzenie powojem gospodarczym nie tylko nad Wartą i Wisłą.
słów obu krajów, zachęcony przez możnych sejm litew-
ski opuścił Lublin w nocy 1 marca 1569 roku. Pozostał
w nim Zygmunt August wraz z koroniarzami i ani
myślał ustępować. W cztery dni po wyjeździe Litwinów ogłosił, że wciela do Korony Podlasie, od dawna
już gęsto zasiedlone przez drobną szlachtę i chłopów
z Polski, zwłaszcza z Mazowsza. 27 maja przyłączył
Wołyń. W czerwcu, na wniosek szlachty wołyńskiej,
oderwał od Wielkiego Księstwa i zjednoczył z Polską Kijowszczyznę. Król uciekł się zatem do polityki
stwarzania faktów dokonanych, zastosował presję,
której cel okazał się zgodny z wolą ogromnej większości szlachty trzech wymienionych ziem. Ich posłowie masowo powracali do Lublina, składali przysięgę wierności i zasiadali na sali obrad. 1 lipca 1569
roku, w piątek, zaprzysiężono akt unii lubelskiej.
(...) Przyłączenie Kijowszczyzny do Korony dowodzi
naprawdę niezwykłych zdolności politycznych tego
człowieka. Przecież akt ten po raz pierwszy w dziejach stwarzał granicę państwową polsko-moskiewską! Więcej jeszcze – od tej pory na Koronę spada
obowiązek obrony miasta, o które carom najbardziej
chodziło, grodu będącego prastolicą Rusi". Kijów.
Tak powstała Rzeczpospolita.Rok 1569 nie przerobił
Litwy w Polskę. Nastał wspólny polsko-litewski sejm i
pieniądz. Korona i Wielkie Księstwo Litewskie utworzyły Rzeczpospolita Obojga Narodów. Zachowały
swe odrębne administracje, skarb i armie. Wspólny był
król. Dla porządku. Po Unii Lubelskiej król Rzeczpospolitej był też: Wielkim Księciem Litewskim, Ruskim,
Mazowieckim, Kijowskim, Wołyńskim, Podlaskim
i Inflanckim. Województwo ruskie w Rzeczypospolitej
Szlacheckiej to obszar wyznaczany miejscowościami:
Sanok, Przemyśl, Sądowa, Lwów, Halicz. Dopiero po
rebelii Chmielnickiego, na mocy Unii Hadziackiej zawartej w 1658 r. powstało Księstwo Ruskie, składające Góra Zamkowa we Lwowie z zapomnianymi ruinami zamsię z województw Bracławskiego, Czernichowskiego ku Kazimierza Wielkiego i Kopcem Unii Lubelskiej.
i Kijowskiego, trzeci składnik Rzeczpospolitej Trojga
Narodów: Polski, Litwy i Rusi.
Kalandruk Taras Bogdanowicz, jeden z dyrektorów
lwowskiej państwowej telewizji, tak ten problem obAby uczcić Unię Lubelską we Lwowie usypano kopiec. jaśnia:
Powstał on na Górze Zamkowej pod okupacją au- - To problem też dla historyków. Unię Lubelską różstriackiego zaborcy, w 300 rocznicę powstania Rzecz- nie się u nas traktuje. Z jednej strony w Polsce Unię
pospolitej.
tę traktuje się jak dobrowolną historię, dobrowolny
Z woli następnego okupanta, radzieckich Rosjan związek. Z drugiej strony, na Ukrainie, Unię Lubelską
i Ukraińców, zarósł on chwastami. Dziś tym kopcem traktuje się jako narzędzie zagarnięcia ukraińskiej zieadministruje Ukraina, ale turysta nie znajdzie tam in- mi przez Polskę. Dlatego taki jest stosunek do pomniformacji o tym, kto i dlaczego go usypał. Tak jak i nie ka Unii Lubelskiej. Podobnie jest z perejasławską radą.
ma informacji o tym, że Kazimierz Wielki, król Koro- W Rosji traktuje się ją jako dobrowolną – dobrowolny
ny Królestwa Polskiego, wzniósł na tej Górze Zamko- związek, a u nas, traktuje się ją jako związek wykorzywej zamek, którego ruiny jeszcze można tam dostrzec. stany przez Rosję do tego by zagarnąć Ukrainę.
Orsza(07.09.2012r.). Kolegium Jezuitów odbudowane po 2004 r. Poniżej młyn wodny i pomnik informujący o dacie założenia tego grodu nad Dnieprem. Na stronie obok kościół Niepokalanego Poczęcia NMP w Smoleńsku - nie odzyskany
przez parafię. Ojciec Ptolomeusz, Jacek Kucznik, Franciszkanin, proboszcz miejscowej parafii w Smoleńsku od 20 lat i w
Wielkich Łukach, wspomina: – Dwadzieścia lat temu przyjechałem do Smoleńska na dwa tygodnie, ponieważ nie było
tutaj księdza, i z tych dwóch tygodni zrobiło się 20 lat....
W Smoleńsku XII Rajd Katyń
ski przekazał parafii dar – Maria
Supryn z Lublina ofiarowała obraz i różę z lubelskiej archikatedry, z bukietu w ołtarzu przy
którym w 1987 r. modlił się papież Jan Paweł II.
Na zdjęciu dar prezentuje
uczestniczka XII Rajdu Katyńskiego Magdalena Urban.
Poniżej w stroju krakowianki
Marysia Kuprianowa ze Smoleńska i Wiktor Węgrzyn z ojcem Ptolomeuszem.
Smoleńsk (9.09.2012). Na tle Uspieńskiego Katedralnego Soboru z 1740 r. pomnik Michaiła Iłlarionowicza Goleniszczewa - Kutuzowa, uważanego [ponoć nie słusznie za pogromcę Napoleona i od 1812 księcia Smoleńskiego; mury obronne
Smoleńska z lat 1596-1602 i Cerkiew Michała Archanioła (Swirskaja) z 1195 r.
Pod Smoleńskiem, na katyńskim cmentarzu 10 kwietnia 2010 roku miał złożyć wieńce polski prezydent Lech Kaczyński.
W do dziś nie wyjaśnionych okolicznościach samolot, jakim leciał rozpadł się na tysiące części obok smoleńskiego lotniska. Zginęli wszyscy pasażerowie - 96 osób. W tym miejscu uczestnicy XII Rajdu Katyńskiego i delegacja Biura Ochrony
Rządu (BOR) dnia 08.09.2012 r. złożyli wieńce, zapalili znicze i modlili się. Mszę Świętą odprawili: ks. Wojciech Milulski
SJ, O. Marek Kiedrowicz OFM Conv., ks. Dariusz Stańczyk, kapłan diecezji radomskiej uczestniczący w Rajdzie .
9 września 2012 roku odbyła się Msza Święta w Katyniu. Obok księdza D. Stańczyka ksiądz Wojciech Mikulski, redaktor
naczelny redakcji programów katolickich Polskiego Radia.
Przed Mszą Świętą dnia 09.09.2012
roku Stanisława Afanasjewa z Memoriału Katyń rzekła:
-W imieniu dyrekcji Memoriału
Katyń chcę podziękować organizatorom i uczestnikom Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu
Katyńskiego. Wasza obecność potwierdza, iż nie ginie pamięć o ludziach, którzy w latach stalinowskich
represji niewinnie stracili życie.
Dzień ten był szczególny także z racji pogody. W czasie mszy świętej w
Katyniu stała się bowiem rzecz niebywała. Ze słonecznego nieba spadły
krople deszczu. Ot, delikatnie pokropiło, tak jakby komuś pociekło parę
łez, po czym ukazała się tęcza. Jak
odczytać to co się wydarzyło? Znak?
Zdjęcie obok: Przemysław Smoliński podczas mszy w Katyniu
- Każdy z nas ma swoje. W wymiarze osobistym,
indywidualnym, ale równie każdy z nas, w sensie narodu, też ma sprawy na które powinien siebie otworzyć (...) Rajd Katyński dotarł do Katynia. Osiągnął – można by powiedzieć - swój cel.
Ale jeszcze się nie kończy. Będąc tutaj mamy w pamięci Ponary, mamy w pamięci inne miejsca, wybiegamy w przyszłość, tam gdzie dojedziemy, jak
chociażby do Bykowni. Ale ten Rajd w pewnym
momencie się skończy i warto popatrzeć co dalej.
Warto już dzisiaj zastanowić się, pomyśleć co we
mnie ma się otworzyć, aby ta ofiara tych wszystkich
osób, które poległy w tak wielu miejscach nie poszła
na marne. I o to prosimy w dzisiejszej eucharystii –
tak zwrócił się do zebranych już w czasie Mszy Świętej
tego dnia Ksiądz Wojciech Mikulski, redaktor naczelny redakcji programów katolickich Polskiego Radia.
Rosja nie chce pamiętać o zbrodniach sowietów. Spadkobiercy Stalina promują w świecie sielskie obrazy Rosji kojarzące się z tulskimi samowarami, egzotycznością cerkwi i rzeką - matką Wołgą, miejscami które kuszą nie zapomnianymi przeżyciami, na przykład w Świętym Uspieńskim Bożonarodzeniowym Monastyrze w malowniczej Staricy. Nie pamięta się o tysiącach Rosjan utopionych przez
Lenina w Dwinie i Wołdze, o milionach zgładzonych w gułagach i celowo zagłodzonych na śmierć.
Czerwona gwiazda nadal dominuje nad Kremlem. Na zdjęciu Muzeum Moskiewskiego Kremla od
strony ul. Kremlowskie Wybrzeże nad rzeką Moskwą. Według „Litopisu twerskiego” wielki książę
kijowski Juryj Dołgorukij zbudował drewniane umocnienia, w miejscu które znamy pod nazwą Moskwa i stało się to w roku 1156. Dołgoruki uważany jest za założyciela Moskwy, Tweru, Peresławia
Zaleskiego i Dubnej. Kiedy zakładał te grody moskiewskie księstwo jeszcze nie istniało - Dołgoruki
budował księstwo Ruś Kijowską, państwo Rusinów a nie Rosjan i Azjatów.
Cerkiew Wasyla Błogosławionego zbudowana przez Iwana Groźnego, przed którą Rosjanie wznieśli pomnik kniazia
Dmitrija Pożarskiego i Kuźmy Minina, bohaterów którzy w listopadzie 1612 roku wygnali Lachów z Moskwy.
Na zdjęciu u dołu uczestnicy XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego relaksują się pod Kłuszynem.
W roku 2013 rosyjskie władze nie pozwoliły pojechać do Kłuszyna - policja zwyczajnie zablokowała drogę uczestnikom
XIII Rajdu Katyńskiego. Nie pozwolono im też spać w Katyniu. Utrudniono spotkania ze smoleńskimi Polakami i dziećmi z sierocińca, którymi opiekuje się Stowarzyszenie Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński. Dlaczego?
Kłuszyn - dom Juryja Gagarina. Wieś zasłynęła w Związku Radzieckim z tego, że urodził się tam w 1934 r. J. Gagarin,
pierwszy w świecie kosmonauta. Ku jego czci pobliskie miasto nazwano Gagarin. Pod Kłuszynem 4 lipca 1610 r. ośmiotysięczna armia Rzeczpospolitej dowodzona przez Hetmana Stanisława Żółkiewskiego pokonała trzydziestotysięczną
armię rosyjską kniazia Dymitra Szujskiego wspieraną przez korpus szwedzki.
Na dwóch wcześniejszych stronach zdjęcia przedstawiają atrakcje Muzeum Moskiewskiego Kremla: Sobór Zwiastowania
wzniesiony w latach 1484-1489 przez pskowskich mistrzów, był domową cerkwią moskiewskich wielkich książąt a później carów; Car Puszka z 1586 roku (długość 5,34, waga 40 ton) i Car Dzwon odlany w latach 1733-1735 (o wysokości
6,6 metra, wadze 200 ton). Czy słowo „kreml” jest terminem słowiańskim? Jak weszło do języka rosyjskiego? Dlaczego
mnie nie uczono, że moskiewski Kreml był częścią Kitaj Gorodu?
Kiedy wybrano królem Rzeczpospolitej Obojga Narodów Madziara Stefana Batorego natychmiast stanął
układ pomiędzy Moskwą i Wiedniem – na jego mocy
Litwa miała być łupem Iwana Groźnego a Korona
Habsburga Maksymiliana. Król Batory poradził sobie politycznie i militarnie. Wykorzystał śmierć cesarza Maksymiliana II i odparł agresję Iwana Groźnego,
który uderzył bez wypowiedzenia wojny. Wojska Batorego zdobyły Połock i Wielkie Łuki, obległy Psków.
Dziesięcioletni rozejm z 1582 roku dawał Rzeczpospolitej we władanie ziemię Połocką i całe Inflanty.
giellonem, ale otaczał się Niemcami i Szwedami – nie ufał "tutejszym". Marząc o koronie Szwecji związał się z Habsburgami. I parł na północ.
Dlatego Rzeczpospolita siedemnasty wiek rozpoczęła pod Kircholmem gdzie zabłysnął Jan Karol Chodkiewicz odnosząc 27 września 1605 roku rewelacyjne zwycięstwo – pobił trzykroć liczebniejszą armię
szwedzką. Potem były walki o Smoleńsk i wyprawy na
Moskwę. Smoleńsk był pod protektoratem Litwy od
1326 roku. Moskwa jednak nie zrezygnowała z pretensji do tego miasta. Smoleńsk przechodził więc przez
wieki w krwawych walkach z rąk do rąk, a w czasie
Po przedwcześnie zmarłym Stefanie Batorym dnia tych walk dochodziło nawet do kanibalizmu.
19 sierpnia 1587 roku szlachta Rzeczpospolitej obrała swym królem Zygmunta III Wazę, który z tego po- Hetman Stanisław Żółkiewski radził iść królowi Zygwodu w darze tejże Rzeczpospolitej ofiarował Estonię. muntowi III Wazie prosto na Moskwę, król jednak
Jak zapisał historyk Feliks Koneczny: „Tak owa Es- wolał zdobywać Smoleńsk, co zajęło mu trzy lata.
tonia, która miała być łącznikiem pomiędzy Polską Smoleńsk bowiem został zdobyty przez wojska Rzecza Szwecyją, stała się przyczyną szwedzko-polskich pospolitej dopiero 13 czerwca 1611 roku i król Zygwojen, które z przerwami trwały lat sześćdziesiąt”. munt III Waza erygował tam biskupstwo smoleńskie
Wprawdzie Zygmunt III Waza był po kądzieli Ja- katolickiego Kościoła.
U góry „Carowie Szujscy na Sejmie” - obraz Jana Matejko prezentujący hołd rosyjskich władców złożony w 1611 r. królowi Rzeczpospolitej. Obok pod pomnikiem Matejki w Warszawie Jura Dołgoruczko, kijowski malarz i operator, autor
zdjęć do filmu „Lekcja patriotyzmu”. J. Matejko namalował też obraz pt. „Carowie Szujscy wprowadzeni przez hetmana
Żółkiewskiego na sejm warszawski przed króla Zygmunta III”. Dwa wielkie obrazy autorstwa Tomasza Dolabelli pt.
„Zdobycie Smoleńska” i „Złożenie hołdu Zygmuntowi III przez carów Szujskich” uważa się za zaginione, a prawdopodobnie zrabował je car Piotr I w 1707 r. lub podarował mu je król August. Rosjanie dążyli do zniszczenia dowodów
hołdu Szujskich. Moskiewscy posłowie domagali się od króla Rzeczpospolitej spalenia dzieł opisujących klęskę Moskwy.
W 1650 r. na skutek kompromisu warszawski kat spalił niektóre karty z ksiąg nie podobających się Moskwie. W 1954 r.
rozebrano w Warszawie rotundę z XVII wieku uznaną za pozostałość Kaplicy Moskiewskiej - mauzoleum zmarłych w
niewoli carów Szujskich. Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin ustanowił święto Dnia Jedności Narodowej na
dzień 4 listopada - przypadające dokładnie na czas opuszczenia Kremla przez wojska Rzeczpospolitej w 1612 r.
Na zdjęciu na dole uczestnicy XII Rajdu Katyńskiego w Ambasadzie RP w Moskwie (11.09.2012).
Sowieci podstępnie zlikwidowali kierownictwo podziemnego państwa: II Rzeczpospolitej. Płk gwardii Pimienow
działający z polecenia gen. Iwanowa (Iwana Sierowa z NKWD) dnia 27 i 28 marca 1945 r. zwabił wicepremiera Jankowskiego, gen. Okulickiego – dowódcę AK, Kazimierza Pużaka – przewodniczącego Rady Jedności Narodowej, ministrów
Adama Bienia, Stanisława Jasiukiewicza, Antoniego Pajdaka, przywódców partii politycznych Kazimierza Bagińskiego,
Józefa Chacińskiego, Eugeniusza Czarnowskiego, Kazimierza Kobylańskiego, Stanisława Michałowskiego, Stanisława
Mierzwę, Zbigniewa Stypułkowskiego Stemlera. Aresztowanych przewieziono do Moskwy, gdzie przyłączono doń
wcześniej aresztowanego Aleksandra Wierzyńskiego. Dnia 18 czerwca 1945 r. rozpoczęła się farsa - pokazowy proces,
który przeszedł do historii pod nazwą “proces szesnastu”.
Historyk Norman Davies tak o nim napisał: “Każdy kto nie jest pozbawiony sumienia, musi zauważyć, że był to ohydny
akt niesprawiedliwości skierowany – z przyzwoleniem zachodnich mocarstw – przeciwko niewinnym demokratycznym
przywódcom lojalnego państwa sojuszniczego. Brytyjscy i amerykańscy dyplomaci(...) uczestniczyli w rytuale, który
stanowił upokarzające pogwałcenie zasad, jakie były niegdyś inspiracją alianckiego sojuszu”. Gen. Okulickiego skazano
na dziesięć lat więzienia, wicepremiera Jankowskiego na osiem lat, a ministra Stanisława Jasiukiewicza na pięć lat. Nigdy
nie wyszli na wolność. Na cmentarzu Dońskim w Moskwie znajdują się symbo-liczne mogiły polityków. Gdzie ich pochowano?
Wcześniej, kiedy latem 1610 roku do wojsk Rzeczpospolitej oblegających Smoleńsk dotarła wieść
o koncentracji szwecko-rosyjskiej armii pod
Kaługą, Hetman Stanisław Żółkiewski wyruszył
jej na spotkanie. Pod Kłuszynem udanie zaskoczył
przeważające znacznie liczebnie siły przeciwnika i 4 lipca odniósł wspaniałe zwycięstwo.
Rzeczpospolita zdawała się być nie pokonaną.
Żółkiewski poszedł za ciosem i zdobył Moskwę
– 8 października przybył na Kreml. Na mocy porozumienia zawartego z grupą bojarów moskiewskich carem Rosji został królewicz Władysław,
pod warunkiem przejścia na prawosławie.
Żółkiewski do Warszawy sprowadził wziętego do
niewoli cara i jego świtę. Dnia 29 października
1611 roku na Zamku Królewskim w Warszawie miał miejsce “Hołd carów Szujskich” - jak
zatytułował swój obraz Jan Kanty Szwedkowski ar-
tystycznie dokumentując to zwycięstwo Rzeczypospolitej, porównywane przez niektórych do grunwaldzkiej wiktorii.
Car złożył hołd królowi Rzeczpospolitej. Rosja była
pokonana. Ale znalazły się siły zdolne do wypędzenia
wojsk Rzeczpospolitej z moskiewskiego Kremla. Stało
się to w listopadzie 1612 roku. I nie bez winy króla
Zygmunta III Wazy– który widział siebie, a nie swego
syna, królewicza Władysława na moskiewskim tronie,
a rosyjskich bojarów chciał pilnie uczynić katolikami.
Rosjanie do dziś świątecznie obchodzą rocznicę dnia
wypędzenia Lachów z Moskwy, a mogła powstać Unia
której skutki mogły sięgnąć aż po Alaskę. Takiej Unii
pragnął hetman Żółkiewski: Wraszawy, Wilna i Moskwy.
Rzeczpospolita utraciła Smoleńsk dopiero w 1654
roku i na mocy rozejmu w Andruszowie w 1667 miasto to przeszło do Rosji.
Miednoje (10.09.2012). W Twerze, nad Wołgą, wiosną 1940 roku
w siedzibie NKWD zamordowano około 6300 polskich funkcjonariuszy II Rzeczpospolitej.
Tam zakończyli życie więźniowie z obozu w Ostaszkowie.
Pochowano ich potajemnie w Miednoje obok innych ofiar stalinowskiego terroru. Cmentarz w Miednoje otwarto i poświęcono
2.09.2000 roku. Spoczywa tam też ok. 12 000 ofiar NKWD z lat
1937-38 - połowę z nich stanowili Polacy.
Na północ od Miednoje znajduje się Nowogród Wielki, drugi
po Kijowie ośrodek władzy Wielkiego Księstwa Kijowskiego.
Car Iwan IV Groźny podporządkował sobie Nowogród w 1570
roku dokonując rzezi. Mordowanie 60 000 Nowogrodzian trwało pięć tygodni, dzieci przywiązywano do matek i wrzucano do
rzeki. Wdrożenie przez Iwana IV Groźnego tzw. opriczniny zaskutkowało w jego państwie zamordowaniem ok. 100 000 osób.
Twer nad Wołgą
NA POŁUDNIU
I WSCHODZIE
Przełom XVI/XVII wieku to czasy, kiedy Hetman Wielki Koronny Jan Zamoyski zbudował Zamość, odbudował i umocnił znany z
sienkiewiczowskiej „Trylogii” Raszków „Pana Wołodyjowskiego”. Założył też miasto Szarogród. Dziś oglądając
to co zostało po inwestycjach Zamoyskiego w Szarogrodzie trudno uwierzyć, iż jagiellońska idea Rzeczpospolitej dała impuls do rozwoju gospodarczego ziem ruskich.
Na zdjęciach u dołu Szarogród (17.09.2012). Obok Zamość. Co
sprawiło, że nie pamięta się o Zamoyskim w Szarogrodzie?
W trakcie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. Zamościa
broniła m. in. 6 Siczowa Dywizja Strzelców armii Ukraińskiej
Republiki Ludowej (URL) dowodzona przez płk. Marko Bezruczkę. Powstrzymano sowiecką konnicę Budionnego i pod
Komarowem polscy żołnierze 1 Dywizji Jazdy pokonali sowiecką 1 Armię Konną.
Żółkiew. Zamek w 2005 r. i wnętrze kolegiaty Św. Wawrzyńca ufundowanej przez hetmana wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego. Kościół miał być rodzinnym mauzoleum.
Na stronie obok Brama Krakowska i kolegiata Św. Wawrzyńca.
Przede wszystkim jednak Hetman Wielki Koronny
Jan Zamoyski był autorem planu politycznego dotyczącego Mołdawii. Bowiem Rzeczpospolita ze zmiennym szczęściem rywalizowała o Mołdawię z Portą.
Chodziło o zabezpieczenie Rzeczpospolitej przed
Austrią i Turcją. Dlatego dwakroć interweniował Zamoyski na Mołdawii - w 1595 i 1600 roku. Zamoyskiemu - niedaleko od Jass - pod Cecorą, powiodło
się - pokonał wsparte przez Turków oddziały tatarskie Gazi Gireja, dzięki czemu hospodarem Mołdawii mógł zostać sprzyjający Koronie Jarema Mohyła. Dwadzieścia lat później pod tą samą Cecorą, za
sprawą zdrajców Rzeczpospolitej, Turkom nie dał
rady Hetman Wielki Koronny Stanisław Żółkiewski.
Wiązały się też rodziny Mołdawskie z rodzinami możnych Rzeczpospolitej. Przykładowo, hospodar Jaremi
(z rodu Mohyłów, ten któremu Zamoyski pomagał
objąć mołdawski tron) wydał wszystkie swoje córki
za szlachciców i to nie byle jakich: najmłodszą Katarzynę za Samuela Koreckiego, Marię za Stefana Potockiego, natomiast najstarszą Reginę, za księcia Michała Wiśniowieckiego, któremu urodziła syna Jaremę.
Kiedy o tym się wie łatwiej pojąć dlaczego ten Jarema
tak zaciekle zwalczał Kozaków Bohdana Chmielnickiego. Przecież pomysł Chmielnickiego, by osadzić na
mołdawskim tronie siebie lub swojego syna, młodego
„Chmiela”, musiał trafić na opór polskiej i ruskiej
szlachty mającej swoje interesy na Mołdawii. Hospodar Lupu założył też akademię posiłkując się sprowadzonymi w tym celu profesorami kijowskiej Akademii Mohylańskiej.
Mało kto dziś kojarzy twórcę kijowskiej Akademii Mohylańskiej z mołdawskim rodem Mohyłów. Tymczasem jednym z synów Szymona Mohyły był Piotr - prawosławny metropolita Kijowa
(od 1633 r.), twórca tejże Akademii. Mołdawianin.
Nie Lach. Nie Rusin. Bo Rzeczpospolita Obojga
Narodów w istocie była ojczyzną wielu narodów.
Królewską Żółkiew zaprojektował Paweł Szczęśliwy, ale wymyślił ją sobie hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski, herbu Lubicz.
Po Żółkiewskich mieszkali tam Sobiescy, a król Rzeczpospolitej Jan III Sobieski rozbudował zamek. Czy po
to, by go kompletnie, do końca zdewastowali sowieci?
Z tego królewskiego miasta zniknęli Żydzi, o których
istnieniu przypomina stara zapuszczona synagoga,
w której już nikt się nie modli. W żółkiewskiej farze
zbudowanej z fundacji hetmana Stanisława Żółkiewskiego znajdują się grobowce Żółkiewskich i Sobieskich. Tam też do 1939 roku eksponowane były wyjątkowe dzieła sztuki: ogromne malowidła batalistyczne
uwieczniające zwycięskie bitwy Stanisława Żółkiewskiego i Jana III Sobieskiego.
Słynne obrazy: „Bitwa pod Kłuszynem” (u góry) i „Bitwa pod Chocimiem”. Na stronie obok sarkofag hetmana Stanisława
Żółkiewskiego, nagrobki Stanisława i Jana Żółkiewskich oraz ślad po obrazie w kolegiacie Św. Wawrzyńca. Ukradzionych
II Rzeczpospolitej dzieł sztuki przez komunistyczną Rosję nie chce oddać ukraińskie państwo.
Żółkiew (Ukraina, 22.09.2012). Kościół pw. Wniebowzięcia NMP oo Dominikanów. Na zdjęciu na dole uczestnicy XII
Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego w kolegiacie Św. Wawrzyńca z księdzem prałatem Józefem Legowiczem. Na stronie obok w Żółkwi: ratusz, podcienia kamienic, synagoga z XVII w. wzniesiona przy finansowym
wparciu Jana Sobieskiego, króla Rzeczpospolitej Obojga i Trojga Narodów i motocykliści - pelgrzymi.
Choć Żółkiew wymyślił
i zbudował wielki hetman koronny Stanisław
Żółkiewski,
zwycięsca
spod Kłuszyna, to jego
pomnik nie stoi w Żółkwi.
Czy dlatego, że pokonał
cara i zdobył Moskwę?
Słynne obrazy tworzyły unikatowy dowód epoki. Były to:
- płótno Andreasa Stecha i Ferdinanda van Kessela pt. “Bitwa
pod Chocimiem”,
- płótno Szymona Boguszowicza pt. “Bitwa pod Kłuszynem”,
- oraz “Bitwa pod Wiedniem” i “Bitwa pod Parkanami” - oba
płótna pędzla Marcina Altomontego.
Obrazy te jakimś cudem przetrwały rozbiory Rzeczypospolitej Trojga Narodów, okupacje Hitlera i Stalina. Trafiły do Lwowskiej Galerii Sztuki w Olesku, ale nie były i nie
są właściwie eksponowane. Ich miejscem jest żółkiewska
fara. Ślady po tych obrazach są widoczne na jej ścianach.
Kiedy do niej wrócą? Że przeszkadzały sowietom - można to
zrozumieć, a nawet uznać za cud, iż przetrwały te dowody militarnej wielkości Rzeczypospolitej. Ale co przeszkadza współczesnej Ukrainie we właściwej ekspozycji tych dzieł sztuki?
Dlaczego nie mogą powrócić do żółkiewskiej fary?
Zdjęcia przedstawiają Olesko (Ukraina) - zamek Sobieskich. Portret króla Rzeczpospolitej Trojga Narodów Jana III Sobieskiego
jest fragmentem obrazu „Bitwa pod Chocimiem”.
Żółkiewski zginął kilka kilometrów
od bezpiecznego miejsca-Mohylewa.
Był w odwrocie po przegranej bitwie
pod Cecorą. Od kilku lat pod pomnikiem Żółkiewskiego spotykają się
Polacy mieszkający na Mołdawii
na “Zlocie Młodzieży Polskiej im.
Stanisława Żółkiewskiego”.
Pierwszy pomnik Żółkiewskiemu ufundowała jego
żona Regina i stanął tam gdzie hetman stracił życie,
na Mołdawii, a bezpośrednim wykonawcą jej woli
był syn hetmana Jan, który postawił go pod osłoną
własnej chorągwi pancernej. Do pomnika przytwierdzono tablicę gdzie wymieniono zasługi hetmana
w służbie ojczyzny z cytatem “Kimkolwiek jesteś, ucz
się, jak słodko i zaszczytnie jest za Ojczyznę umrzeć.”
Na zdjęciach na stronie obok Husiatyń. Pomnik Semena Nalewajko, wodza rebeli kozackiej z XVI w.; u
góry kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny należący uprzednio wraz z klasztorem do zakonu
Bernardynów. Poniżej Cerkiew św. Onufrego z XVI w.
Nie ma też swego pomnika hetman Żółkiewski, pogromca kozaka Symona Nalewajki, w Husiatyniu. Stoi
tam natomiast pomnik Nalewajki.
Z jakiego powodu? Z Husiatynia pochodził Nalewajko, wódz kozackiej rebelii z końca XVI wieku. Nalewajko spalił miasto i zdobył zamek mszcząc się za śmierć
ojca, którego śmiertelnie pobiła służba Kalinowskiego.
Kalinowcy bowiem byli wówczas właścicielami Husiatynia. Dwa lata trwał pościg za Nalewajką, którego przykładnie stracono w Warszawie w 1597 roku.
Z przewodników i od przypadkowo spotkanych
mieszkańców Husiatynia turysta nie dowie się o tym,
że rebelię Nalewajki sfinansowali Habsburgowie w
odwecie za udaną interwencję Zamoyskiego na Moł-
dawii w 1595 roku, że Nalewajko w istocie za pieniądze
i na zlecenie wroga Rzeczpospolitej organizował na jej
terytorium dywersję, za co kozak ten i zdrajca poniósł
karę. Nalewajko jest bohaterem Ukrainy.
Twierdza Żwaniec nad rzeką Żwańczyk.
NIŻOWCY
Rzeczpospolita wobec Kozactwa prowadziła politykę nieumiejętną. Kozacy - niżowcy - rozrośli się
w społeczność wielotysięczną – tworzyli ją zbiegli
przed prawem szlachcice i chłopi – głównie z terenów
Rzeczpospolitej, Mołdawi, Rosji i Turcji. Żyli jak Tatarzy z łupiestwa okolicznych krain. Do swych celów
wykorzystywali ich magnaci Rzeczpospolitej, po nich
też sięgnął król Stefan Batory tworząc tak zwany kozacki rejestr. Kozak rejestrowy był na wojskowej służbie Rzeczpospolitej – z czasem ten rejestr się rozrósł.
Kiedy król był w potrzebie sypał groszem i przywilejami, kiedy król już osiągnął swój doraźny
cel Niżowców zwodził krótkowzrocznie zmieniając swoje słowo. Jak komuś takiemu ufać?
Z kolei Niżowcy jak tylko wyczuwali słabość Rzeczypospolitej zwyczajnie ją łupili niszcząc ziemie
ruskie. Jak się z kimś takim układać? Ze złoczyńcą?
A może ówczesna klasa polityczna w Warszawie i
Wilnie nie zdawała sobie sprawy z wagi pojawiającego się problemu, z tego że Niżowców zaczęli
dostrzegać inni władcy ówczesnej Europy próbując ich wykorzystać – jak Nalewajkę - do swoich interesów w znakomitej większości nie tożsamych z
interesami Rzeczypospolitej, bo oto wyrosła na
Niżu siła zdolna do dywersji na zlecenie. Społeczność złożona z ludzi bezwzględnych, a takich żołnierzy nie tylko Rzeczypospolita potrzebowała.
Przed wejściem na teren chocimskiej twierdzy turystę wita pomnik przedstawiający hetmana Piotra Konaszewicza Sahajdacznego. A któż to taki?
Wychowany w tradycji sienkiewiczowskiej trylogii turysta mógł spodziewać się pomnika hetmana Jana Sobieskiego i króla Rzeczpospolitej, siedemnastowiecznego pogromcy Turków- spod Chocimia, Wiednia i
Parkan. Mógł też spodziewać się pomnika hetmana
Jana Karola Chodkiewicza -zwycięscy spod Kircholmu,
który wsławił się również wielką odwagą i rozumnym
dowodzeniem podczas oblężenia przez Turków Chocimia w 1621 roku. W Chocimiu hetman ten umarł.
Gospodarze nie jemu jednak postawili monument,
lecz jego podwładnemu - Sahajdacznemu. Dlaczego?
Hetman Sahajdaczny był nie tylko żołnierzem Rze-
czypospolitej. Był on również liderem bractwa powstałego w 1615 roku w Kijowie, a do którego należeli: szlachta, mieszczanie i starszyzna kozacka. Bractwo to założyło szkołę, której pierwszym rektorem
był Hiob Borecki i uczestniczyło w życiu społeczno-politycznym organizując się przeciwko skutkom unii
brzeskiej, polityce kościoła katolickiego realizowanej
na terytorium Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Kiedy w październiku 1596 roku w Brześciu Litewskim synod biskupi powołał do życia kościół unicki
elicie politycznej Rzeczypospolitej wydawało się, że
ta Unia Brzeska przyspieszy proces zespolenia ziem
kresowych z katolicką Koroną. Unię tę popierał
majestat papieża Klemensa VIII, który rok wcześniej
zaakceptował jej treść merytoryczną i przyjął
przysięgę od władyki włodzimierskiego Hipacego Pocieja i władyki łuckiego Cyryla Terleckiego.
Unia brzeska oznaczała podporządkowanie się prawosławia zwierzchnictwu papieża. I nie zawsze wdrażano ją rozumnie. Często sięgano po miecz i ogień, by
przekonać do niej opornych lub zwyczajnie ich złupić.
Następował odwrót od tolerancji. Oznaczał on
rychłe kłopoty militarne i gospodarcze. Wszak
ludność Rzeczpospolitej była w większości prawosławna a władzę brali katolicy pod berłem
dynastii Wazów. Paweł Jasienica przypominał:
„Od Międzyrzecza po Zaporoże było najwyżej 40
procent Polaków. Rozprawiając o różnowierstwie,
mamy na myśli niemal zawsze nowinki zachodnie. Ale dla ówczesnego państwa sprawą w tej mierze najważniejszą było prawosławie. Nie dawało
ono znać o sobie bo nikt go nie krzywdził. Trwało
zresztą w bezwładzie i zastoju. Fanatyzm katolicki je obudził. W XVII stuleciu prawosławni poruszyli się. I to tak, że ściany Rzeczypospolitej pękły.”
W XVII wieku Kozaków do swoich celów
politycznych
zaczęli
wykorzystywać także Rusini - w obronie prawosławia.
Kiedy więc przed nieuniknioną wojną Rzeczpospolitej z Turcją, w lipcu 1621 roku Sahajdaczny przybył z biskupem prawosławnym Ezechielem Kurcewiczem do Warszawy,
rozmawiał on z królem nie tylko o wielkości rejestru.
Konaszewicz domagał się uznania przez króla Zyg-
Chocim. Warownia utworzona za czasów Włodzimierza Wielkiego, Wielkiego Księcia Kijowskiej Rusi. Książę Daniel
Halicki zbudował kamienne fortyfikacje. Pod koniec XIV wieku Chocim stał się twierdzą Hospodarstwa Mołdawskiego,
którą rozbudował Hospodar Stefan III Wielki, lennik Korony Królestwa Polskiego. O Chocim rywalizowało też Imperium Osmańskie z Rzeczpospolitą. 9 października 1621 roku Osman II zawarł z Rzeczpospolitą pokój uznając swą
porażkę. Po raz drugi Turcy zostali pokonani pod Chocimiem 11 listopada 1673 roku przez hetmana koronnego Jana
Sobieskiego. Poniżej pomnik hetmana Sahajdacznego postawiony przed wejściem do chocimskiej twierdzy.
munta III nielegalnie odnowionej hierarchii prawosławnej w Kijowie. Król pozyskał sobie Konaszewicza nadaniem mu tytułu hetmańskiego i ustalił nowy kozacki rejestr, zwodząc go co do zatwierdzenia nowych biskupów.
To jednak wystarczyło, by już hetman Sahajdaczny opanował buntującą się starszyznę Kozacką i z początkiem
września 1621 r. przyprowadził Niżowców do chocimskiego obozu Chodkiewicza. Rzeczpospolita w ten sposób wystawiła wspólnie z Niżowcami 70 tysięcy żołnierzy.
Przeciwko nim Turcy zmobilizowali 150 tysięcy własnych wojowników, kilkadziesiąt tysięcy Tatarów i masy
służby obozowej zdolnej także do chwycenia za broń.
Zwycięska bitwa pod Chocimiem trwała sześć tygodni.
Wygrała ją Rzeczpospolita z kozackimi siłami sojuszniczymi. Niestety po bitwie zmarł hetman Sahajdaczny - nie
udało mu się zaleczyć odniesionej rany. Nie dokończono
więc rusińskiej i kozackiej sprawy, której Sahajdaczny był
liderem. Kozackie bunty zaczęły znów dawać o sobie znać.
Chocimska twierdza nad Dniestrem.
RZECZPOSPOLITA TROJGA NARODÓW
Kozaków chciał wykorzystać król Władysław IV do
sprowokowania wojny z Turcją. Przyjęli oni zlecenie i
zaliczkę, ale zamiast na Turcję poszli na Warszawę. Rebelią kierował Bohdan Chmielnicki – zaufany króla!
Ugoda ze względów socjalnych wywołała niezadowolenie większości Kozaków – Chmielnicki więc poprowadził ich pod Beresteczko, gdzie
poniósł klęskę. Kolejna ugoda zawarta w Nowej
Cerkwi redukowała kozacki okręg do wojewódzZbuntowani Kozacy Chmielnickiego oszczędzili Lwów twa kijowskiego a rejestr do 20 000. Chmielnic– który zapłacił im okup 700 000 złotych polskich. ki postanowił zdobyć Mołdawię, by zostać tamtejStanęli pod Zamościem – kilkadziesiąt kilometrów od szym księciem pod tureckim zwierzchnictwem .
pola elekcyjnego gdzie wybierano właśnie nowego króla Rzeczpospolitej. Umarł bowiem król Władysław IV. W tej sytuacji za plecami Chmielnickiego Rzeczpospolita zawarła z kozakami ugodę – powraNowym królem został Jan Kazimierz. B. Chmiel- cając do warunków ugody zborowskiej. Wtedy
nicki na jego życzenie wycofał się na wschód, ale Chmielnicki dogadał się z carem i poddał się Moprzywódcy zbuntowanych Kozaków zaczęli żądać skwie. Car Aleksy przyjął tytuł Wielkiego Księod Rzeczpospolitej zniesienia unii brzeskiej i kato- cia Litewskiego i ruszył przez Smoleńsk na Wilno.
licyzmu i wypędzenia Jezuitów z ziem ruskich. Kozacy zawarli sojusz z Tatarami i ruszyli na Zbaraż. W czasie kozackiej rebelii Bohdana Chmielnickiego trzy rosyjskie armie liczące ok. 200 000 żołZbaraż się obronił, a pod Zborowem królowi uda- nierzy zaatakowały Rzeczpospolitą. Henryk Sienło się przekupić Tatarów i zawarto w 1649 roku kiewicz tworzył pod rosyjską cenzurą dlatego w
ugodę na mocy której rejestr kozacki podniesiono jego słynnych powieściach napisanych „ku podo 40 000, rejestrowym kozakom przyznano pra- krzepieniu serc” czytelnik nic o tym nie przeczyta.
wa szlacheckie, a województwa bracławskie, kijowskie i czernichowskie zamieniono na '"okręg ko- „Rozproszone i bezbronne osady żydowskie ściągazacki", gdzie urzędy mogli piastować tylko dyzuici ły na siebie wściekłość nie tylko Kozaków Chmiel– nie wolno było przebywać tam Jezuitom i Żydom. nickiego i chłopskich band, ale także armii cara.
Beresteczko. Zrujnowany Kościół Św. Trójcy, dawniej prowadzony przez Zakon Trynitarzy. Przechowywano w nim relikwie Św. Walentego i szablę Jeremiego Wiśniowieckiego, którą w 1920 roku skradli bolszewicy. Na stronie obok “Kozackie
Mogiły”z cerkwią pw. Św. Jerzego, mauzoleum wzniesione w Plaszowej koło Beresteczka przez cara Rosji ku chwale Kozakom, którzy polegli w walce z Rzeczpospolitą. Szerzej o Kozakach w Rzeczpospolitej napisałem w książce pt. “Ukraina.
Po obu stronach Dniestru”.
Wejściu moskiewskich żołdaków do Wilna 28 lipca 1655 r. towarzyszyła powszechna rzeź pozostałych
w mieście mieszkańców. Wśród około 20 000 zabitych
większość stanowili Żydzi. Ogólną liczbę Żydów wymordowanych w okresie 1648-1656 r. obliczono na
56 000”- przypomina N. Davies w „Bożym igrzysku”.
Za królowania Jana Kazimierza Rzeczpospolita straciła
jedną czwartą swej ludności na skutek “ognia, miecza,
głodu i chorób”.
Kozacy przekreślili swoje i Rusi szanse na autonomiczny rozwój podpisując 18.01.1654 roku z carem
Rosji zdradziecką Unię Perejasławską – skutkiem tej
zdrady było wydanie Rosjanom przez Kozaków – bez
boju! - wschodnich ziem ruskich, z Kijowem włącznie.
Rosjanie skrzętnie zainstalowali na nich swoją armię, bo
umowa perejasławska była zgodą na podporządkowanie
tych ziem jurysdykcji cara! Car od tej pory rządził Kijowem. Po zawarciu tej ugody Chmielnicki obiecał carowi Wołyń i Ruś Czerwoną i uczestniczył w nie dokonanym rozbiorze Rzeczypospolitej ułożonym w Radnot na
Węgrzech (12.12.1656 r.) przez przedstawicieli Szwecji,
Brandenburgii, Siedmiogrodu, Bogusława Radziwiłła.
W istocie „Unia perejasławska” propagandowo „sankcjonowała” najazdy kozackiej siczy na ziemie Rzeczypospolitej, a także na ziemie historycznej kijowskiej Rusi, dokonane w imieniu rosyjskiego cara.
Mariaż z Rosją zaowocował tym, że elita kozacka stała się „dworiaństwem” a Kozacy chłopami.
Kijowską Rusią podzieliła się Rosja z Rzeczypospolitą, a idea Rzeczpospolitej Trojga Narodów skarłowaciała, choć pod jej ideowym sztandarem wybuchło jeszcze powstanie styczniowe w 1863 roku.
Kozacy rujnowali – nie budowali. Wykorzystując słabość
Rzeczypospolitej grabili i palili podporządkowując sobie
jej ziemie. Ponieważ nie byli budowniczymi i nie mieli koncepcji reform ustrojowych szybko przeciwko sobie mieli majestat Rzeczypospolitej i tych, którzy ich na początku poparli – ruskich chłopów oraz część szlachty i kleru.
Chmielnicki
zniszczył
dzieło
ruskiej
szlachty, która pod osłoną Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony walczyła o odzyskanie swych ziem.
Wybitny ukraiński poeta Taras Szewczenko nie miał
wątpliwości, iż Bohdan Chmielnicki sprowadził zło
na ziemie ukrainne. Dał temu wyraz w swej poezji i nie w jednym wierszu. Przykładowo napisał:
Perejesław. Pomnik na część Unii Perejesławkiej z 1654 r. Napis na cokole pomnika nie pozostawia złudzeń: „Na zawsze
razem”; mężczyzna symbolizuje Rosję, kobieta Ukrainę.
Na dole pomnik Chmielnickiego na centralnym placu miasta
Chmielnicki (do 1954 r. Płoskirów).
Na stronie obok pejzaż pod Beresteczkiem.
Po śmierci zdrajcy Rzeczypospolitej Bohdana Chmielnickiego, zawarta została 16.09.1658
roku przez Rzeczpospolitą z Kozakami Umowa Hadziacka. Zawarto ją w mieście, które
Chmielnicki dostał w prezencie od cara po zawarciu ugody Perejasławskiej. W Hadziaczu.
Hadziacka ugoda była praktycznie fundamentem
konstytucji
Rzeczypospolitej
Trojga Narodów. Postanowiono w niej, że:
”Gdzie tylko język narodu ruskiego zasięga”
miał panować Kościół prawosławny. Władycy
mścisławski, łucki, chełmski, przemyski i lwowski
oraz metropolita kijowski zostawali senatorami. Województwa bracławskie, czernichowskie i kijowskie
stały się terytorium Księstwa Ruskiego, gdzie prawosławni byli dopuszczani do pełnienia państwowych urzędów. I gdzie miał rządzić hetman, dożywotnio mianowany przez króla.
Na wzór polskich i litewskich powołano urzędy
„narodu ruskiego” i postanowiono, że wojska polskie
i litewskie tam nie będą stacjonować, gdyż Księstwo
Ruskie będzie mieć własną armię. Ze społecznego
pejzażu Księstwa Ruskiego mieli zniknąć Żydzi. Król
godził się też na założenie dwóch akademii na wzór
krakowskiego uniwersytetu. Obiecał nobilitacje Hadziacz 2012. Ugoda Hadziacka nie ma swego pomnika.
Pomniki mają komunistyczni idole i bohaterzy wojny,
która jakoby zaczęła się w 1941 roku. W 1939 agresji na
II Rzeczpospolitą nie było? A pakt Ribbentrop - Mołotow
nie istniał? Pod Konotopem postawiono pomnik Iwanowi
Wyhowskiego tytułując go hetmanem Ukrainy, podczas
gdy był on pierwszym hetmanem Rzeczpospolitej Trojga
Narodów.
"Stoi we wsi Subotowie
Na górze wysokiej
Ukrainy grób ogromny,
szeroki, głębokiCerkiew. Bohdan błagał Boga
w niej o dobrą wolę
By z kozakiem dzielił Moskal
Dolę i niedolę.
Spokój duszy twej, Bohdanie!
Stało się inaczej:
Twoja Moskwa grabi wszystko,
Co jeno zobaczy.
Nie znalazłszy, urągają
Złośliwie twej nędzy,
Że na trud ich naraziłeś...
Tak to na skazanie
Ty sierotę - Ukrainę
Wydałeś Bohdanie."
najzacniejsi kozacy rejestrowi zostali szlachcicami.
W obronie tej ugody 28 czerwca 1659 roku hetman Iwan Wyhowski rozbił pod Konotopem wojska
carskie. Broniąc Rzeczpospolitej Trojga Narodów!
Niestety, Iwana Wyhowskiego w trzy miesiące po
zwycięstwie pod Konotopem zmuszono do rezygnacji
i oddania hetmańskiej buławy Jerzemu Chmielnickiemu, który oddał się pod protekcję cara. Następcy
B. Chmielnickiego wrócą do koncepcji współpracy
z Moskwą. I pogrzebią ostatecznie Księstwo Ruskie.
Trwał proces politycznego dzielenia ziem ruskich
między Rzeczpospolitą i Rosję, bo Rzeczpospolita
Trojga Narodów, nie była w stanie obronić Księstwa
Ruskiego. Podzieliła się też kozacka elita. Cześć
opowiedziała się za Moskwą, część za Rzeczpospolitą.
Włodzimierz Iwanczenko, zastępca Marszałka Kijowskiego Szlacheckiego Zgromadzenia Polaków “Zgoda” im. Mariana Malowskiego.
Doświadczył tego hetman Mazepa w 1709 roku pod
Połtawą, stając u boku szwedzkiego króla Karola XII przeciw carskim wojskom. Nie zjednoczył
on Kozaków. W 1775 roku Rosjanie zrównali z Wypromowano powieść ukraińskiego pisarza Naziemią Nową Sicz. Kozaczyzna przestała istnieć. tana Rybaka “Rada Perejasławska” i sztukę męża
Wandy Wasilewskiej, Aleksandra Kornijczuka pt.
Kozacy mieli wielką szansę stać się elitą autonomicz- “Bohdan Chmielnicki”. W dziełach tych rebelię
cznego księstwa Rusi, trzeciego składnika Rzec- Chmielnickiego przedstawiono jako zryw ludu
zpospolitej Trojga Narodu. Mogli tę autonomię ukraińskiego dążącego do zjednoczenia z Rosją.
zbudować jako armia wierna tejże Rzeczypospolitej – zachowując wierność kijowskiemu pa- - Nie wiem z jakich względów Chmielnicki – może
triarsze. Jednak zamiast tworzyć takie państwo osobistych, może zainteresowań materialnych- poddał
Kozacy niszczyli Ruś. W najważniejszym momen- się pod Moskwę. Nie mogę tego zrozumieć dlaczego
cie zdradzili króla Rzeczpospolitej i prawo- tak postąpił. Bo było to najgorsze co mogło się stać z tą
sławnego metropolitę Kijowa Sylwestra Kossowa. ziemią, z tym narodem, który tu od wieków mieszkał.
Moskwa tamtych czasów miała mentalność ordyńską.
Za zasługi dla carskiej Rosji, czyli za zdradę Rzec- I to w pewnym sensie trwa po dzień dzisiejszy. - mówi
zpospolitej i rusińskiej szlachty, carska Rosja Włodzimierz Iwanczenko i dodaje:-B. Chmielnicki jawzniosła pomnik Chmielnickiemu w Kijowie. A Ko- kie jeszcze wielkie zło zrobił dla Ukrainy? I dla ziemi i
zacy doczekali się pod Beresteczkiem mauzoleum. dla ludu ukraińskiego? Sprowadził tutaj tatarów krymW Zbarażu pomnik Chmielnickiego postawiono skich, którzy rabowali i palili ukraińskie miejscowości.
w miejsce pomnika Adama Mickiewicza. Pomnik Niestety nacjonaliści ukraińscy o tym nie pamiętają
wieszcza powędrował z centralnego placu w cień lub nie chcą pamiętać, jak i o tym co o Chmielnicparku.
kim napisał Taras Szewczenko, w takim kontekście
jakby był to krzyk duszy przygnębionych Ukraińców:
Ten kult Chmielnickiego jeszcze mocniej rozbudowa- „Oj Panie Bogdanie, nie rozumny synu...”
li rosyjscy i ukraińscy komuniści. Dzięki nim prawie
każde ukraińskie miasto ma ulicę Chmielnickiego, a Kult Chmielnickiego, mordercy kilku tysięcy wziętych
w 1954 r, w 300 rocznicę podpisania przez Chmiel- do niewoli jeńców pod Batohem, rozwinięto i trwa, choć
nickiego umowy z carską Rosją w Perejasławiu, mi- Kozacy Chmielnickiego dopuścili się również masoasto Płoskirów zmieniło swoją nazwę na Chmiel- wych zbrodni nad Dnieprem – zamordowali dziesiątki
nicki. Rosyjskim i ukraińskim komunistom jakoś nie tysięcy chłopów i mieszczan, głównie Rusinów i Żydów.
przeszkadzała w tym carska geneza perejasławskiej Lider oprawców i zdrajca Chmielnicki jest bohaterem
umowy.
na współczesnej Ukrainie. Obok Lenina i Bandery.
Nieżyn jest malowniczym miastem położonym niedaleko Czernichowa, na wschód od tego miasta. Nieżyn prawo Magdeburskie otrzymał w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów w 1625 r. Według profesora Ireneusza Kamińskiego,
pełnomocnika krewnych ofiar NKWD z 1940 r. przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, Nieżyn, Odessa i
Dniepropietrowsk były też miejscami zagłady obywateli II Rzeczpospolitej z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Na zdjęciach: w remocie Cerkiew Przeobrażenia; na dole od lewej Kościół Jana Apostoła i Cerkiew Wszystkich Świętych, a na
stronie obok cerkiew św. Mikołaja z XVII w.
AGONIA
“(...) nagle ksiądz Kamiński cisnął pałeczki na podłogę kościelną, podniósł obie ręce w górę i zawołał:
- Panie pułkowniku Wołodyjowski!
Odpowiedział mu krzyk spazmatyczny Basi.
W kościele uczyniło się po prostu straszno. Pan Zagłoba podniósł się i na współkę z panem Muszalskim
wynieśli omdlałą niewiastę z kościoła. Tymczasem
ksiądz wołał dalej:
- Dlaboga, panie Wołodyjowski! Larum grają! Wojna!
Nieprzyjaciel w granicach a ty się nie zrywasz? Szabli
nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą,
żołnierzu? Zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że
nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz? (…)"
Tak opisywał pogrzeb legendarnego małego rycerza
Henryk Sienkiewicz kończąc powieść pt. “Pan Wołodyjowski”.
Henryk Sienkiewicz tworzył pod zaborem rosyjskim gdyż Rzeczpospolita już nie istniała. Wprawdzie król Jan Sobieski dzielnie sobie poczynał w
wojnach z Turkami, ale nie zlikwidował zagrożeń idących z Rosji. Bo ostatecznie z Moskwy a
nie ze Stambułu nadszedł kres Rzeczpospolitej.
Po śmierci króla Jana III Sobieskiego zasiedli na tronie
Rzeczpospolitej ulegli Moskwie Sasi. Prusy jednoczące
ziemie niemieckie też weszły w sojusz z Moskwą przeciwko Rzeczpospolitej. Nadzieje na zmianę i obronę
sojuszu króla Stanisława Leszczyńskiego ze szwedzkim
Karolem XII zostały pogrzebane w bitwie pod Połtawą.
Sejm Niemy 1 lutego 1717 obnażył bezradność polskiej, litewskiej i ruskiej szlachty wobec rosyjskich
i saskich interesów. W wieku XVIII bowiem nie
szlachta Rzeczpospolitej lecz obce armie decydowały o jej losach, a ambasadorowie Rosji i Prus czuwali w Warszawie, by przypadkiem Sejm nie zniósł Liberum Veto, by przypadkiem nie uchwalił reform.
Zbiegły do Francji król Stanisław Leszczyński założył w Lotaryngii szkołę rycerską, w której uczył polskich młodzieńców – publikował też swoje nowatorskie poglądy. Choć przebywał z dala od Warszawy
dał impuls do rozwoju w Rzeczpospolitej nowoczesnego szkolnictwa i kolportował postulat reform.
Powstawały kadry, na których oparł się reformatorski obóz ostatniego króla Rzeczpospolitej Augusta Poniatowskiego. Okazał się on jednak za słaby.
Kamieniec Podolski (18.09.2012).
Na zdjęciach kamieniecka twierdza,
wieńce złożone przez motocyklistów pod Pomnikiem Gołodomoru,
Michael Simashevich (z lewej), burmistrz Kamieńca Podolskiego i Leon
Dubrawski, biskup kamieniecko-podolski.
Twierdza nad kanionem rzeki Smotrycz istniała już
w X-XIII wieku. Gdy Kamieniec Podolski był we
władaniu litewskich książąt rodu Koriatowiczów nadano mu prawa magdeburskie (1374 r.).
Od 1436 r. miasto Korony Królestwa Polskiego, stolica województwa podolskiego. Kamieniec Podolski
był krótko stolicą ukraińskiego państwa tworzonego
przez Symona Petlurę.
Na zdjęciach twierdza, Katedra pw. ŚŚ. Piotra i Pawła
i jej ołtarz główny; nagrobek Laury Przeździeckiej,
wykonany przez rzeźbiarza W. Brodzkiego w 1876
r.; figura Bogurodzicy na minarecie katedry pw. ŚŚ.
Piotra i Pawła; pomnik płk. Jerzego Wołodyjowskiego
– pierwowzoru legendarnego “Michała”; uczestnicy
XII Rajdu Katyńskiego zapalili znicze pod pomnikiem “Gołodomoru”, gdzie spotkał się z nimi Michael
Simashevich, burmistrz Kamieńca Podolskiego.
Foto: Piotr Kozioł
We wrześniu 2012 roku w ruinach kościoła w Okopach Św. Trójcym modlili się uczestnicy Rajdu Katyńskiego. Mszę sprawowali
Ojciec Marek Kiedrowicz i ks. Wojciech Mikulski.
Okopy. Ruiny słynnego kościoła pw. Świętej Trójcy (widok z zewnątrz) i zrujnowane dwie bramy
wjazdowe.
Na stronie obok Bar.
Wieś nazywała się Rów i należała do Odrowążów.
Kiedy Rów przejęła Królowa Bona na cześć swojego rodzinnego miasta-księstwa Bari we Włoszech
nazwała go Bar. W 1538 roku król Zygmunt Stary
wydał przywilej na budowę zamku w Barze.
W 1540 roku osada otrzymała prawa magdeburskie
i Bar został miastem. Sowieci na ruinach zamku
postawili pomnik swoim bohaterom. Oczywiście
w jego podpisie kłamie się, iż II wojna światowa
zaczęła się w 1941 roku.
Twierdza Okop Góry Świętej Trójcy powstała z rozkazu
króla Jana III Sobieskiego.
Kiedy Rzeczypospolita straciła Kamieniec Podolski oddając go na mocy haniebnego traktatu buczackiego we
władanie Turkom, wówczas rzeczą pilną stało się postawienie fortecy wypełniającej powstały wyłom w logicznie ułożonym ciągu warowni strzegących granicy Rzeczypospolitej Trojga Narodów. Z Okopów do Chocimia
jest ledwie 8 kilometrów, a po drodze był tylko Żwaniec.
Swą nazwę zawdzięcza wzniesionemu w niej kościołowi pod wezwaniem św. Trójcy. Okopy zasłynęły w 1769 roku, kiedy konfederaci
barscy pod dowództwem Kazimierza Pułaskiego bronili się tam zaciekle przed żołnierzami carskiej Rosji.
Był to już bowiem czas, kiedy Rosja rozpoczęła jawnie swe rządy w Warszawie. Jej ambasador
Repnin w 1767 roku sterroryzował posłów porywając przywódców konfederacji radomskiej: Kajetana Sołtyka i Józefa Andrzeja Załuskiego, hetmana Wacława Rzewuskiego oraz jego syna Seweryna.
W odpowiedzi na ten jawny gwałt 29.02.1768 roku w Barze zawiązano katolicką Konfederację, w obronie Rzeczypospolitej Trojga Narodów, przeciw Rosji, innowiercom i uległemu Rosji królowi Stanisławowi Augustowi
Poniatowskiemu. Było to w istocie pierwsze powstanie
narodowe - zwiastujące początek tworzenia się narodu
polskiego, w dzisiejszym rozumieniu terminu naród.
Kończyły się wpływy średniowiecza, w którym feudalny związek lenny był ważniejszy od więzi narodowej.
Konfederację barską zawiązali m.in. Adam Stanisław Krasiński, Jerzy August Mniszech, Michał Hieronim Krasiński, Joachim Potocki, Michał Jan Pac,
Józef Sapieha, Józef Pułaski i jego syn Kazimierz.
Konfederaci próbowali zawrzeć sojusz z Turcją i
Chanatem Krymskim - przeciw Rosji. Nie udało się.
Konfederacja barska została zdławiona i Rzeczpospolitą Trojga Narodów po raz pierwszy “rozebrano” w 1772 roku. Zginęło ok. 60 000 konfederatów. Car Rosji ponad 14 000 patriotów
Rzeczypospolitej Trojga Narodów zesłał na Syberię.
Od tamtej pory zsyłki były częstsze. I prowokacje też.
Warto zastanowić się komu tak naprawdę przysłużyli się barscy konfederaci. Dziwnym bowiem zbiegiem
okoliczności posługując się patriotycznymi hasłami
uwikłali Rzeczpospolitą w wojnę i ją okrutnie osłabili,
dokładnie wtedy kiedy król wdrożył reformy wzmacniające państwo i osłabiające wpływy Rosji i Prus.
Skutkiem tych reform do kasy państwa zaczęły płynąć
środki z ceł generalnych a chłopi z krajów ościennych
uciekali do Rzeczpospolitej, która ogłosiła, że chłop, który dziesięć lat odsłuży w jej armii będzie wolnym! Król
zapowiedział też zniesienie przeklętego liberum veto.
A na to też nie mogli pozwolić wrogowie Rzeczpospolitej,
w tym Rosja i Prusy. I w sojuszu z Austrią nie pozwolili.
Pomniejszona o utracone ziemie w 1772 roku Rzeczpospolita przetrwała jeszcze dwie dekady. I znów powtórzył się znany z czasów Konfederacji Barskiej scenariusz:
reakcją na uchwaloną w 1791 roku Konstytucję 3 Maja
były zbrojne interwencje, którym pretekst dała Targowica. Zryw pod dowództwem Tadeusza Kościuszki okazał
się agonią. Zakończył ją książę Aleksander Wasiljewicz
Kutuzow w 1795 roku rzezią warszawskiej Pragi – Rosjanie zamordowali wtedy 20 000 cywilnej ludności.
Rzeczpospolitą formalnie rozebrali i zlikwidowali Rosja, Prusy i Austria. Wiek XIX był wiekiem niewoli i patriotycznych zrywów: powstań listopadowego 1831 roku i styczniowego z 1863.
Druhna Aldona Połońska z Ławaryszek spod Wilna z drużyny Harcerek im. Emilii Plater z Wilna recytuje wiersz Adama Mickiewicza „Śmierć Pułkownika” przy grobie hrabianki
Emilii Plater we wsi Kopciowo na Litwie (2.09.2012).
ŚMIERĆ PUŁKOWNIKA
W głuchej puszczy, przed chatką leśnika
Rota strzelców stanęła zielona,
A u wrót stoi straż Pułkownika,
Tam w izdebce Pułkownik ich kona.
Z wiosek zbiegły się tłumy wieśniacze.
Wódz to był wielkiej mocy i sławy,
Kiedy po nim lud prosty tak płacze
I o zdrowie tak pyta ciekawy.
Kazał konia Pułkownik kulbaczyć,
Konia w każdej sławnego w potrzebie;
Chce go jeszcze przed śmiercią obaczyć,
Kazał przywieść do izby - do siebie.
Kazał przynieść swój mundur strzelecki,
Swój kordelas i pas, i ładunki;
Stary żołnierz - on chce jak Czarnecki,
Umierając swe żegnać rynsztunki.
A gdy konie już z izby wywiedli,
Potem do niej wszedł ksiądz z Panem Bogiem;
I żołnierze od żalu pobledli,
A lud modlił się klęcząc przed progiem.
Nawet starzy Kościuszki żołnierze,
Tyle krwi swej i cudzej wylali,
Łzy ni jednej – a teraz płakali
I mówili z księżami pacierze.
Z rannym świtem dzwoniono w kaplicy;
Już przed chatą nie było żołnierza,
Bo już Moskal był w tej okolicy.
Przyszedł lud widzieć zwłoki rycerza
Na pastuszym tapczanie on leży W ręku krzyż, w głowach siodło i burka,
A u boku kordelas, dwururka.
Lecz ten wódz, choć w żołnierskiej odzieży,
Jakie piękne dziewicze ma lica?
Jaką pierś ? - Ach, to była dziewica,
To Litwinka, dziewica bohater,
Wódz Powstańców - Emilia Plater.
Adam Mickiewicz (1832)
Emilia Plater nie była jedyną kobieta walczącą z wrogami
Rzeczpospolitej.
Msza Święta w Hucie Pieniackiej. Dnia 28.02.1944 r. ukraińscy nacjonaliści pod dowództwem
SS-Sturmbannfuhrera Siegfrieda Binza zamordowali tam setki Polaków.
KARIERA TARASA BULBY
Co dziesiąty mieszkaniec rozebranej Rzeczpospolitej był szlachcicem. Na szlacheckich dworach rozsianych po Dniepr pielęgnowana była
pamięć o Rzeczpospolitej, której Rosjanie przeciwstawili powieść Nikołaja Gogola pt.” Taras Bulba”.
Przesłanie tej powieści było jedno: przeznaczeniem
Ukrainy jest wspólnota z Rosją. Polacy przecież na
Ukrainie są elementem wrogim i obcym. Do tego
stopnia wrogim i obcym, iż ojciec musi zabić syna, by
uchronić go przed miłością z Polką!
po nich pozostało, są turystycznie nie oznaczone.
Nie ma na nich żadnych informacji poza ewentualną
lakoniczną tabliczką “zabytek architektury”. Tak jakby
turysta świetnie znał historię a szczegóły nie były mu
potrzebne lub tak jakby budowniczowie owych zamków i twierdz byli nieznanymi kosmitami .
Trzeba mieć dużo szczęścia, aby nabyć jakiś folder,
widokówkę, książkę. A i tak w wydawnictwach
tych teksty są zredagowane bez słów „Rzeczpospolita”, „Rzeczpospolita Obojga Narodów”, “Rzeczpospolita Trojga Narodów“, “Unia Lubelska“,
Przy okazji wyeliminowano z pamięci termin Ruś.
“Unia Brzeska", “II Rzeczpospolita”, ba, po słoZastąpiono go terminem „Mała Rosja”, a w XX wie- wie król nie podaje się jakiego państwa był królem.
ku „Ukraina”. A później koszmar rewolucji październikowej zmaterializował się paleniem dwo- Kto pisze te przewodniki? Komu przeszrów i eksterminacją rusińskiej i polskiej szlachty. kadza prawda o horodelskich zjazdach, o
Unii Lubelskiej i ugodzie w Hadziaczu?
Sowieci i usłużni im ukraińscy komuniści po rewo- Prawda o tym, że powstańcy styczniowi w 1863
lucji październikowej powielili tę gogolowską anty- roku walczyli z rosyjskim zaborcą pod sztandarem
polską wytyczną w milionowych nakładach powieści nawiązującym do idei Rzeczpospolitej Trojga Narodów?
“Taras Bulba”. Na motywach tej powieści powstała
opera Mikołaja Łysenki promowana na dzisiejszej Na Ukrainie brak też informacji o tym co tak naprawdę
Ukrainie. Warto pamiętać o roli literackiego utworu wydarzyło się w latach 1939-1947- jaki los spotkał
Tarasa Bulby w kształtowaniu świadomości Rosjan
obywateli II Rzeczpospolitej - Polaków, Żydów,
i podbitych przez nich narodów. Ciekawe ilu liderów Czechów, Cyganów i Ukraińców, tych którym nie po
OUN/UPA zaczytywało się Tarasem Bulbą przygoto- drodze było z OUN/UPA - Organizacją Ukraińskich
wując się do rzezi obywateli II Rzeczpospolitej – wy- Nacjonalistów, Ukraińską Powstańczą Armią, hitlemordowali przecież ok. 200 000 cywili, w tym tysiące rowcami i sowietami. A którym piekło na tej ziemi
Ukraińców.
zgotowali zwyrodniali Sowieci, Niemcy i Ukraińcy.
To w czasie tych rzezi domagano się od Ukraińców
by mordowali swoje dzieci spłodzone z Polkami. Ludobójcy spod znaku OUN/UPA byli w mniejszości,
nie akceptowała ich większość Ukraińców, dlatego
Analizując historię Rzeczpospolitej nie wolno zapo- sięgnęli po terror i mordowali też swoich, a mimo tego
minać o tym, że Wielkie Księstwo Litewskie i Ko- na ten temat do dziś na Ukrainie jest cicho. Terror trwa?
rona podporządkowały sobie to co ocalało po Rusi
Kijowskiej w twórczej kooperacji z Rusinami, którzy „Ja bym się tych „upiorów” nie bał - przeciwnie
przetrwali wewnętrzne waśnie i najazdy Mongołów. bym je obudził. Jestem zwolennikiem, jak Żeromski,
Analiza taka jednak jest trudna, bo po rozbiorze rozdrapywania ran, żeby się nie zabliźniły błoną
Rzeczpospolitej Rosjanie zadbali o to by wymazać
podłości. (...) Czas najwyższy przerwać tę męczącą
z naszej świadomości prawdę o tamtych czasach.
oba narody zmowę milczenia!” - apelował profeIch działania kontynuowali jeszcze więksi fałszerze sor Edward Prus na łamach swej książki „SS-Galidziejów - bolszewicy i ich stalinowscy następcy. By zien. Patrioci czy zbrodniarze?”. Póki co na próżno.
ich ofiary zapomniały o ich zbrodniach i grabieżach.
Na skutek propagandy OUN/UPA i jej naśladowców
Towarzysząc uczestnikom XII Międzynarodowego w Ukrainie coraz trudniej spotkać osoby używające
Motocyklowego Rajdu Katyńskiego nasza filmowa słowo patriotyzm. Karierę robi obłędny nacjonalizm.
ekipa zweryfikowała prawidłowość - zabytki i to co
XII Rajd Katyński w Podkamieniu, gdzie w klasztorze Dominikanów w marcu 1944 r. zginęło z rąk ukraińskiego UPA
250 osób. Poza klasztorem zamordowano 600 osób, a w całej okolicy ok. 2000. Poniżej ruiny kościoła spalonego w
lutym 1944 r. przez ukraińskich zwyrodnialców w Starym Wiśniowcu - zamordowali tam 160 osób.
Dzisiejsze czasy symbolizuje Satanów prezentowany
na fotografiach zamieszczonych na tej stronie. Satanów
wita wielką ruiną. To pozostałości cukrowni. Obok ruin
satanowskiego zamku. W 1404 roku król Władysław
Jagiełło podarował Satanów Piotrowi Szafrańcowi.
Czy materialne dowody istnienia Rzeczpospolitej
i dzisiejsza Ukraina mają wspólnie zniknąć?
Dlaczego powstała dwadzieścia lat temu Ukraina
buduje pomniki ludobójcom z UPA a zapomina o bohaterach Ukraińskiej Republiki Ludowej,
o Ołeksandrze Szułhynie, Andriju Liwyckim,
czy o tych z placówki „Hetman”?
Ba, kto wie czym się zajmowała placówka „Hetman”? Kim był Mykoła Czybotariw?
Kto wie, że Ukraińską Powstańczą Armię utworzyli petlurowcy, których zgładzili banderowcy? Bo
banderowcy w ten sposób zwyczajnie ukradli nazwę
UPA dla oznaczenia swojej formacji ludobójców!
Wojna Moskwy z II Rzeczpospolitą i jej sojusznikami trwa. Dlatego - nadal pamięć o Petlurze i
jego żołnierzach jest wymazywana, a budowa
pomników „oun/upowcom” sprzyja pogorszeniu
relacji polsko - ukraińskich, jakby budowniczym
tych pomników o to chodziło: by Lach nie dogadał się z Rusinem. I by nie przebiła się prawda o
milionach zamordowanych Ukraińców, w czasie
obu wojen światowych i „Głodomoru”, o ofiarach
sowieckich katów. I zwyrodnialców z OUN/UPA.
PO 1918 ROKU
Ukraińscy komuniści skutecznie zabili pamięć o
Ukraińskiej Republice Ludowej i jej przywódcy, atamanie Symonie Petlurze. Przyczepili mu łatę antysemity, choć Petlura antysemitą nie był. Petlurę
szkalowano bo był ich wrogiem realnym. Z armią,
własnym państwem i rządem, który nawet po śmierci Petlury aktywnie przygotowywał z wywiadem
II Rzeczpospolitej agenturę na sowieckiej Ukrainie i budował fundament niepodległej Ukrainy.
Po 1918 roku w politycznej i militarnej grze pozostały dwa silne rusińskie ośrodki walczące o ukraińskie ziemie - “czerwony”, bolszewicki, z siedzibą
w Charkowie, gdzie Ukrainę ogłoszono “Republiką
Rad” i “republikański” z Petlurą, pierwotnie z siedzibą w Kijowie, a później w Kamieńcu Podolskim.
Wówczas w kwietniu 1920 roku podpisano umowę, w jakiej napisano wprost:
“Uznając prawo Ukrainy do niezależnego bytu państwowego na terytorium w granicach, jak będą one
na północ, wschód i południe określone na zasadzie
umów Ukraińskiej Republiki Ludowej z graniczącymi z nią z tych stron sąsiadami, Rzeczpospolita Polska uznaje Dyrektoriat niepodległej Ukraińskiej Republiki Ludowej z głównym atamanem,
panem Symonem Petlurą na czele za zwierzchnią władzę Ukraińskiej Republiki Ludowej.”
A dalej:
“Rząd Polski przyznaje Ukrainie terytoria na wschód
od linii granicznej, wymienionej w art. II niniejszej umowy - do granic Polski z roku 1772 (przedrozbiorowej), które Polska już posiada lub odzyska od Rosji drogą orężną lub dyplomatyczną”.
Gdy w Winnicy porozumieli się Petlura i Józef Piłsudski pojawiła się nadzieja na wolną
Ukrainę - bez bolszewików. Wojska Piłsudskiego i Petlury nie potrafiły jednak obronić Kijowa.
Ale w 1920 roku żołnierze S. Petlury Polaków nie
zawiedli. Wzięli oni udział w bitwie warszawskiej pomogli odradzającej się Polsce nie szczędząc życia
i swojej krwi w obronie przed agresywnymi bolszewikami Lenina, lecz w zamian spotkała ich zdrada.
II Rzeczpospolita w Rydze 18.03.1921 roku podpisała haniebny pokój z sowiecką Rosją Lenina, sankcjonujący w istocie władzę czerwonej Moskwy i Warszawy na Ukrainie i Białorusi.
Winnica (17.09.2012). U góry Monika Istoszyn, która
przyszła powitać Rajd Katyński, niżej Krzysztof Świderek (z lewej), Konsul Generalny RP w rozmowie z red.
Jerzym Wójcickim i motocykliści przed pomnikiem Jana
Pawła II u wejścia do kościoła Matki Boskiej Anielskiej.
Nazwa Winnica znana jest z dokumentu podpisanego przez Władysława Jagiełło, datowanego 13 czerwca
1385 roku. Dwadzieścia dwa lata
wcześniej książę Fiodor Koriatowicz
wybudował drewniany zamek. Na
prawie brandenburskim miasto lokował król Korony Królestwa Polskiego
Aleksander Jagiellończyk i pełniło
funkcję faktycznej stolicy województwa bracławskiego.
W Winnicy, w latach 1937-1938
NKWD rozstrzelało i pochowało na
terenie obecnego Centralnego Parku
Miejskiego ponad dziewięć tysięcy
osób, a w czasie II wojny światowej
niemiecka grupa Einsatzgrupe D wymordowała ok. dwadzieścia osiem tysięcy osób, głównie Żydów.
Na zdjęciu u góry, od lewej: Krzysztof Świderek, Konsul RP w Winnicy,
Leszek Rysak, historyk i Jan Glińczewski, prezes Konfederacji Polaków
Podola przy tablicy w Winnicy upamiętniającej pobyt Józefa Piłsudskiego w Winnicy w 1920 roku.
Uczestnicy Rajdu Katyńskiego na Cmentarzu
Janowskim (zdjęcia u góry) i Orląt we Lwowie
oddali 21.09.2012 r. hołd pamięci poległym
w obronie polskiego Lwowa i rodzącej się II
Rzeczpospolitej. Lewis Berstein Namier (18881960), gdy był ekspertem brytyjskiego rządu
prawdopodobnie sfałszował lub pomógł sfałszować linię demarkacyjną zwaną linią Curzona. Fałszerstwo to pomogło Stalinowi uzasadniać radziecką okupację Lwowa. Jak uważają
niektórzy historycy sfałszowany przez L.B. Namiera wariant linii odcinał Lwów od Polski. Na
ten dokument powołują się też skrajni nacjonaliści ukraińscy.
W Tule oczywiście nie ma pomnika upamiętniającego zamordowanych robotników przez Lenina. Tamtejsze przewodniki
milczą na temat losu polskich jeńców wojennych z roku 1920.
Na przeciw słynnej fabryki broni stoi pomnik Nikity Demidowa (fotografia z lewej), tulskiego producenta broni, założyciela
dynastii rosyjskich przemysłowców. Przyglądają się mu z pomnikowych cokołów poeta Aleksander Puszkin i car Piotr I (z
prawej, z młotem). Sto lat temu fabrykę tę nazwano „Imperatora
Piotra Wielkiego tulski zakład broni”.
Na zdjęciu obok kościół żeński uspieńskiego
klasztoru. Tuła została włączona do Księstwa
Moskiewskiego w 1503 r. Na centralnym placu
Tuły Placu Lenina stoi dumnie pomnik Lenina
mający po swej lewicy wejście do słynnego tulskiego Kremla i muzeum z samowarami (fotografie na dole).
Już na początku XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego jego
uczestnicy wzięli udział w
odsłonięciu tablicy poświęconej pamięci pomordowanych policjantów II RP w
Ostrów Mazowiecka. Możliwe to było dzięki zaangażowaniu władz – „bajkerów”
podejmował
Władysław
Krzyżanowski,
burmistrz
miasta. Wieniec złożono też
pod tamtejszym pomnikiem
J. Piłsudskiego. Obok zdjęcia pomnika J. Piłsudskiego
publikujemy portret Symona
Petlury.
Po pierwsze, za partnera uznano Ukraińską Socjalistyczną Republikę Rad - do negocjacyjnego stołu w Rydze nie zaproszono przedstawicieli
rządu S.Petlury - Ukraińskiej Republiki Ludowej.
Po drugie, zgodzono się na utrzymanie Kijowa przez
bolszewików Lenina. Argumentem przetargowym
zapewne była kasa - do wyobraźni musiało wirtualnie przemawiać 25 milionów rubli w złocie jakie
komuniści Lenina zobowiązali się wypłacić II Rzeczpospolitej, jako rekompensatę za eksploatację ziem
Rzeczpospolitej przez rosyjskich zaborców. Pieniędzy
tych jednak II Rzeczpospolita nigdy nie obejrzała była to tylko obietnica, jak się okazało bez pokrycia.
Jeszcze bardziej pamięta się nadzieje jakie wiązano ze
zwycięską bitwą warszawską. Niestety - zwycięska armia polska nie poszła za ciosem, nie doszło do ofensywy. Rząd polski pozwolił bolszewikom otrząsnąć się z
klęski. A szkoda, bo był to unikalny moment.
Nie tylko buntujący się marynarze, rolnicy i robotnicy Kronsztadu, Tambowa, Astrachania, Piotrogrodu i Tuły mieli dość bolszewików. To był
ten moment, by uderzyć, a nie pertraktować.
Gdyby zwycięska polska armia “poszła za ciosem”
prawdopodobnie ocaleli by ci z którymi krwawo
rozprawił się Lenin wysługując się m. in. M. Tuchaczewskim, któremu udało się w sierpniu 1920 roku
Aby nieco zrozumieć atmosferę tamtych dni warto wydostać z warszawskiego kotła. Rozstrzelano ich lub
wspomnieć jakich argumentów używali w Warsza- zwyczajnie utopiono jak w Astrachaniu – oszczędzawie, na łamach ówczesnych gazet i w Sejmie, prze- no kul.
ciwnicy Petlury. Ich zdaniem niepodległa Ukraina
miała zawrzeć w przyszłości sojusz z Niemcami Jestem pewien, że takiej samej oceny tamtych zdaw celu odebrania Rzeczpospolitej Galicji Wschodniej rzeń dokona każdy uważny czytelnik “Czarnej księgi
z Lwowem i zachodniego Wołynia. Nie mieli oni wąt- komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania”, rewepliwości, że sowiecka Ukraina nie będzie niepodległa! lacyjnej pracy historyków, wydanej przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka w 1999 roku.
Zawarty w Rydze traktat ratyfikował naczelnik państwa Józef Piłsudski. Nic więc dziwnego, że 25 wrze- W polityce liczą się fakty dokonane. Osamotniony
śnia 1921 młody Ukrainiec Stepan Fedak strzelał we Petlura przegrał wszystko. Zmuszono go do opuszLwowie do Piłsudskiego. Oddał trzy strzały. Zranił czenia II Rzeczpospolitej. Osiadł w Paryżu, gdzie
tylko wojewodę Kazimierza Grabowskiego.
został zamordowany - dokładnie po tym gdy ponownie porozumiał się z Piłsudskim przeciw sowietom.
Zapisy polsko - ukraińskiej umowy zawartej w Winnicy w 1920 roku dobrze są pamiętane na Ukra- Już bez Petlury oficerowie jego armii z oficerami II
inie. Petlura nie kwestionował polskości Lwowa. Rzeczpospolitej prowadzili tajną wojnę z sowiecką
Rosją i przygotowywali się do powołania stu tysięcznej armii ukraińskiej. Na przeszkodzie w sfinalizowaniu tego projektu stanęły akty terrorystyczne OUN i
śmierć Piłsudskiego w 1935 roku.
Nie sposób nie postawić pytania: czy gdyby po 1918
roku wdrożono jagiellońską ideę Rzeczpospolitej i powstałyby Białoruś i Ukraina bez jarzma bolszewików,
czy doszłoby do „głodomoru” i rozbioru II Rzeczpospolitej w 1939 roku?
Pomnik Mychajło Hruszewskiego, pierwszego prezydenta
Ukraińskiej Republiki Ludowej we Lwowie.
Starica. Kiedy Rosja nie istniała, ok. 1110 roku, Nikandr i Tryfon, dwóch mnichów z Monasteru Kijowsko- Pieczerskiego,
założyli tu nad Wołgą klasztor. W 1272 roku Tatarzy wymordowali wspólnotę monastyczną i zniszczyli zabudowania
klasztorne. W 1485 roku Księstwo Twerskie, a więc i Starica, która leżała w granicach tego księstwa, zostały podbite przez
Księstwo Moskiewskie. Budowę Monastera Zaśnięcia Matki Bożej w Staricy zakończono w 1530 r. Car Iwan IV Groźny
w 1570 roku sfinansował budowę reflektarza połączonego z cerkwią Wprowadzenia Matki Bożej do Świątyni. Klasztor
po 1918 roku był zlikwidowany przez sowietów. Od 1997 częściowo reaktywowany, bowiem do dziś w jego murach w
Cerkwi Wprowadzenia Matki Bożej do Świątyni działa muzeum. Na stronie obok cerkiew Piatnicka, widok z mostu nad
Wołgą.
Kiedy król Rzeczpospolitej Stefan Batory walczył o Psków oddziały dowodzone przez Krzysztofa Radziwiłła „Pioruna” i
Filona Kmitę- Czarnobylskiego penetrowały ziemie nad górną Wołgą i zagroziły Staricy, odstąpiono od zdobycia miasta
na skutek sprytnej intrygi przebywającego akurat w niej cara Iwana IV. Wierny moskiewskiemu władcy sługa Daniel
Mursa udał zbiega z carskiego dworu i rycerzom Rzeczpospolitej zełgał, iż w Staricy przebywa niezwykle silna zbrojna
załoga. Łgarstwo, któremu dano wiarę okazało się skutecznym fortelem – car być może dzięki temu ocalił życie.
Zaleszczyki. „Pod koniec 1939 lub na początku 1940 roku Rosjanie zebrali do wagonów wszystkich mazurskich kolonistów z rodzinami celem, jak im mówili, przesiedlenia - wpuścili skład na most towarowy
w Zaleszczykach, który następnie wysadzili z obu stron. Miejsce otoczyli wojskiem. Przez kilka dni pilnowali, aby nikt żywy nie wyszedł na brzeg (...) - z relacji Jerzego Franciszka Hawrana (Źródło: Tygodnik
Dzień, nr 30 (593) z 14 sierpnia 2013.
PO 1939 ROKU
Związek Radziecki II Wojnę Światową poprzedził zagłodzeniem milionów Ukraińców
i powszechnym terrorem – także eksterminacją Polaków żyjących pod zarządem Stalina.
W 1939 roku Hitler i Stalin rozpoczęli okupację osamotnionej II Rzeczpospolitej.
Po wrześniu 1939 roku Zaleszczyki długo kojarzyły
się w polskiej potocznej świadomości z miejscem, w
którym zakończyła się historia II Rzeczypospolitej.
“Przez Zaleszczyki, przez graniczny most nad Dniestrem, do Rumunii uciekł rząd i wódz naczelny”- tak
mawiano. Była to nieprawda - rząd i wódz naczelny
ewakuowali się w Kutach, przez most na Czeremoszu.
Wywieźli ze sobą złoto, by prowadzić dalej wojnę.
Czortków (19.09.2012). Szkoła w której wybuchło polskie powstanie antysowieckie w 1940 roku znajduje się przy ratuszu, na ulicy Chiczyja 1. Nad miastem góruje gotycka, dominikański kościół pod wezwanianiem Św. Stanisława B.M.
Ruiny czortkowskiego zamku zagospodarowały sobie gęsi.
Na stronie obok zamek w Jazłowcu.
W Zaleszczykach pozostał pałac Poniatowskich, dworek Kasprowicza, budynek “Sokoła”, budynek celny
i dom nazywany “willą Piłsudskiego” - bo marszałek
mieszkał tam w 1933 roku. Sowieci z pałacu zrobili
szpital, kościół zamknęli. Barokowy ratusz zburzyli
i na jego miejscu postawiono pomnik Lenina. W zapomnienie poszły plaże, oj, przepraszam, zagalopowałem się, nie poszły w zapomnienie. Pierwszą informację jaką uzyskałem od pierwszej tam napotkanej
mieszkanki była właśnie ta o tej plaży, na której pod
palmami opalali się “pany” z Warszawy. Niektórzy dojeżdżali “slipingiem” kursującym na trasie Warszawa-Zaleszczyki, bo Zaleszczyki były kurortem. KURORTEM.
doszło do pierwszego powstania ludności polskiej
przeciw sowietom. Wybuchło ono w 1940 roku.
Wszczęli je w noc z 21 na 22 stycznia gimnazjaliści - niczym lwowskie Orlęta. Byli oni członkami
tajnych organizacji: Orzeł Biały i Polska Organizacja Wojskowa. Sowieci szybko poradzili sobie z
grupą śmiałków liczącą 120-150 osób. Skutkiem
były wywózki w głąb Rosji. W Czortkowie działał
też hufiec Szarych Szeregów. Co o nim dziś wiemy?
Kiedy stoi się pod tym co zostało po czortkowskim zamku trudno uwierzyć, że był on w latach
1672-1683 skutkiem „haniebnego” pokoju buczackiego rezydencją tureckiego subpaszy. Z rąk „niewiernych” zamek odbił Andrzej Potocki. InternoBrzmi to bardzo surrealistycznie na tle zapuszczone- wano w nim powstańców 1863 roku. Sowieci teren
go niestety miasta Zaleszczyki. Miejscowości o darze zamku zagospodarowali po swojemu. I tak zostało.
wielkim - mikroklimacie. To jedyna miejscowość Podola o klimacie śródziemnomorskim. Dlatego pięła się W Czortkowie w XIX wieku mieszkał cadyk
tam winorośl, uprawiano melony i urządzano ogólno- Dawid Mosze Friedman pozostawiając po sopolskie święto winobrania. Okolice Zaleszczyk słyną bie “nową dynastię” cadyków. Czy dlatego w
z plantacji pomidorów, ale po architekturze i dziurach Czortkowie Żydom Niemcy urządzili getto?
w drogach nie było tam widać, by jego mieszkańcom
się powodziło.
Choć powstała w 1918 roku II Rzeczpospolita była karykaturą jagiellońskiej idei Rzeczpospolitej i skutkiem
Rząd II Rzeczpospolitej kierował walką zza granicy tego osamotnieni Polacy ją stracili w 1939 roku, jej naa w kraju organizowano podziemne państwo.
jeźdźcy jawnie i po kryjomu eksterminowali jej obywateli, bez względu na ich narodowe pochodzenie.
W szkołach okupowanej II Rzeczpospolitej nie uczono, że w Czortkowie, w czasie II wojny światowej
Katyński Pomnik w Londynie i most w Arnhem, gdzie
w 1944 r. na śmierć posłano
polskich spadochroniarzy.
Nie pozwolono im pomóc
walczącym
powstańcom
warszawskim. Przypadek?
Anglicy - sojusznicy!!! - nie
pozwolili na wzniesienie katyńskiego pomnika w centrum Londynu, by nie drażnić Moskwy. Ten pierwszy w
Europie Zachodniej pomnik
katyński stanął na polskim
cmentarzu w Gunnersbury.
Został odsłonięty 18.09.1976
roku.
Na stronie obok XII Międzynarodowy Motocyklowy
Rajd Katyński pod białoruskim Lenino. Tutaj także zginęli Polacy w bezsensownym
boju. Też przypadek?
By mieć szansę na przeżycie w sowieckiej Rosji trzeba było się zaciągnąć do armii: wroga, czyli Armii
Czerwonej Związku Radzieckiego lub armii II Rzeczpospolitej, dowodzonej przez generała Władysława
Andersa. Gdy armia ta opuściła Związek Radziecki
szansę przeżycia dawała armia dowodzona przez pułkownika Zygmunta Berlinga - kontrolowana przez
komunistów Armia Ludowego Wojska Polskiego.
Pod Lenino wielu zostało na zawsze – zginęli jak nad
Wisłą i Nysą, pod Monte Casino, Arnhelm i Berlinem.
LUDOBÓJSTWA
Sowieckie zwycięstwa nad hitlerowskimi wojskami, odniesione pod Stalingradem i w największej bitwie pancernej tej wojny pod Kurskiem, pozwoliły sowietom
ukryć na pół wieku ujawnioną w 1943 roku przez hitlerowców prawdę o zbrodni Katyńskiej. Sowieci zwycięsko doszli do Berlina. Nie tylko "Polsza" była ich.
Dopiero od niewielu lat z trudem przebija się okrutna
prawda o tym, że ujawniona przez Niemców sowiecka
zbrodnia katyńska – była wierzchołkiem góry ludobójstwa– prawdę o niej ukrywano, by nie uruchomiła
lawiny ujawniającej skalę ludobójstwa – z ofiarami idą- Słynne „katiusze” - pomnik pod Kurskiem, który był lennem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Na stronie obok mocymi w miliony.
giły w Miednoje.
ińska władza nie jest gotowa mówić prawdy i podawać pełnej informacji, ona zajmuje się restauracją sowieckiej przeszłości. Dla niej zatrzymał się
czas. Póki oni u władzy o prawdzie o gołodomorze można zapomnieć - pewien jest Siergiej Żadan, ukraiński poeta i pisarz średniego pokolenia.
Wielki Książę Kijowa, Czernichowa i Karaczewa Michał Karaczewski Wołk
Mordowano hurtem – setkami tysięcy. Sprawców tych zbrodni nikt nie osądził. Eksterminowano też Polaków żyjących w Związku Radzieckim. Zamykano kościoły. W odwecie w II
Rzeczpospolitej represjonowano popów współpracujących z sowietami i zlikwidowano niektóre cerkwie.
- Kiedy człowiek zabije człowieka jest mordercą, kryminalistą, a bolszewicy zabili miliony,
bezkarnie, czy te miliony to tylko statystyka? powtarza to pytanie z wyrzutem książę Michał Karaczewski Wołk ilekroć wspominane są tamte czasy,
a co uwieczniłem w moim filmie pt. „Tron na Ukrainie”.
Jeszcze przed II Wojną Światową Sowieci sterroryzowali podarowaną im przez II Rzeczpospolitą i ówczesną światową opinię publiczną Ukrainę zagładzając na śmierć 7 milionów Rusinów.
Ukraiński dokumentalista i reżyser Michajło Tkaczuk daje świadectwo tamtych czasów:
- Prawie cała moja rodzina zginęła w 1933 roku
podczas Głodomoru i film mój dokumentujcy tę zbrodnię ludobójstwa poświęciłem swoje- Michajło Tkaczuk - ukraiński dokumentalista i reżyser.
mu dziadkowi Michajło, na cześć którego ja noszę imię. Dziadek zginął na wsi, był chłopem, - My wszyscy jesteśmy niewolnikami tego systemu, tylko
który być może nawet nie wiedział kto to taki Stalin. młode pokolenia mogą się wyzwolić od Stalina i Lenina. Kiedy na Ukrainie i w Rosji poznamy prawdę o Wielkim Głodzie (Gołodomorze)?
- Nie za czasów tego prezydenta. Dzisiejsza ukra-
uważa reżyser Michajło Tkaczuk. I informuje: - W Bykowni, koło Kijowa, na tej świętej ziemi leżą Wasi i nasi Rodacy.
Kuropaty (7.09.2012). Setki
krzyży z barwami biało-czerwonymi. Czerwony krzyż na
białym polu po raz pierwszy
pojawił się na proporcach litewskiej jazdy w bitwie pod Orszą
8.09.1514 roku. Wzór ten stał
się pierwowzorem flagi Białorusi, jaka jest zakazana (sic!).
W Kuropatach rajdowców pielgrzymów prowadził poczet
sztandarowy.
E. Olszowy pobierał ziemię
z miejsc zbroczonych polską
krwią. Znicz miesie Marta Kosińska.
„-Wybrałem się na ten rajd, bo
chciałem złożyć hołd wszystkim
poległym tutaj. Mam też osobistą sprawę. Mój dziadek został
wywieziony na Ural w 1945
roku. Ci, którzy przeżyli mówili, że miał wrócić za tydzień, a
on zachorował i umarł”- opowiedział................ swą motywację stojący za Martą Kosińską.
Kuropaty są jednym z co najmniej ośmiu miejsc
wykonywania egzekucji przez NKWD w Mińsku.
- Nazwa Kuropaty pochodzi prawdopodobnie od nazwy kwiatu rosnącego tylko i wyłącznie na ludzkich
mogiłach. Uroczysko o nazwie Kuropaty jest częścią
miasta Mińska, stolicy Białorusi.
Jest ono związane z martyrologią setek tysięcy ludzi
pomordowanych w okresie terroru stalinowskiego,
w szczególności z lat 1937-43. Prawdopodobnie było
wykorzystywane przez zbrodniarzy także w latach
pięćdziesiątych XX wieku. W tym miejscu spoczywa
co najmniej dwieście tysięcy ludzi. Mówię co najmniej, bo możemy mówić tylko o szacunkach, gdyż
to miejsce nigdy dokładnie nie zostało zbadane przez
archeologów i opisane przez historyków.
Ten las w Kuropatach został przecięty przez autostradę, obwodnicę okalającą stolicę Białorusi. Tamte tereny, te które znalazły się pod tą obwodnicą Mińska są
już bezpowrotnie stracone dla badaczy i archeologów.
- powiedział nam Tomasz Janik, konsul RP w Mińsku.
Przybył on do Kuropat, by wraz z uczestnikami XII
Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego uczcić pamięć ludobójczo pomordowanych
ludzi. Pan konsul T. Janik powiedział również, że:
- Wśród tych ofiar wieczny odpoczynek znalazło też
kilka tysięcy polskich żołnierzy i oficerów z tak zwanej białoruskiej listy katyńskiej, jaka prawdopodobnie
znajduje się w rosyjskich archiwach, ale nadal czeka na
Kuropaty. Na zdjęciu u góry od lewej O. Marek Kiedrowicz i Tomasz Janik, konsul RP w Mińsku. Wacław Sopoćko z Lidy zamordowany został przez NKWD.Według
informacji Ihara Kuzniacou, białoruskiego historyka, od
września do czerwca 1941 na Białorusi rozstrzelano co
najmniej 16 000 Polaków.
Jeszcze niedawno śledziłem temat dotyczący polskich oficerów, którzy przebywali w obozie koncentracyjnym w Starobielsku. Ja pochodzę ze
Starobielska, to moje miejsce, tam jest moja ojcowizna i chciałem zrozumieć dlaczego tamtejsza społeczność dziś o tym nie rozmawia.
W Starobielsku na monastyrze jest pamiątkowa tablica, informująca o tym, że tam przetrzymywano cztery tysiące polskich oficerów, ale nawet dzieciom w szkołach o tym nie
mówią. Czyli jest to jakaś historia, której niby nie ma.
Kijów 2013. Pomnik Gołodomoru. Fot. A.Kępiński
ujawnienie. Cały czas trwa walka o pamięć w tym miejscu. Jeszcze w dalszym ciągu aktywne są siły, które pragną zafałszować tę historię. Dlatego trzeba się mobilizować i śpieszyć, by to miejsce było właściwie zbadane.
W Kuropatach ksiądz Marek podkreślił:
- Stajemy tutaj by zaświadczyć o naszej pamięci. Tylko
prawda może nas wyzwolić.
No właśnie, jak jest z tą prawdą? Jak dzisiaj opisać
polsko-ukraińskie stosunki? W Charkowie o tym rozmawiałem z Sergiejem Żadanem, ukraińskim utalentowanym poetą:
- Dzieje się dużo dziwnych rzeczy. Z jednej strony państwo Ukraina niby deklaruje towarzyskie stosunki i eurointegracyjne interesy i ja myślę, że jak się przejdziesz
ulicami Charkowa i popytasz Charkowian, usłyszysz,
że Polacy to nasi przyjaciele, bracia. Wszystko jest
dobre, wspaniałe. Ukraińcy światowy otwarty naród.
Ale ci sami Ukraińcy gdy będą siedzieć sami w kuchni
i rozmawiać między sobą o Polakach zaczną wątpić:
a po co nam ci Polacy? Co my z nimi wspólnego mamy?
Jest taka rzecz jak historyczna posowiecka przeszłość, jaka nad nami Ukraińcami i nad całym poradzieckim tworem ciąży, nad nami wisi i silnie nam
przeszkadza. Sprzyja historycznemu rewanżyzmowi.
A jak już idzie o to aby jakoś wypowiedzieć się współcześnie, wybaczyć sobie, przeprosić, pojawia się pytanie: A za co mamy przepraszać? Przecież wiadomo,
że polscy oficerowie siedzieli w obozie koncentracyjnym, więc sobie na to zasłużyli żeby tam siedzieć i towarzysz Stalin nie mógł się pomylić, generalnie przecież represji nie było, głodomoru nie było, a Związek
Radziecki wygrał Wielką Ojczyźnianą Wojnę.
Ukraina żyje w takiej historycznej schizofrenii. Część
ludzi widzi bohatera w Stepanie Banderze, a część
w Józefie Stalinie. I nikt nie chce przepraszać rodzin zamordowanych, na przykład polskich oficerów
czy tych co umarli z głodu. I to jest wielki problem.
- A kiedy Petlura wróci do łask?
- Ja nie wiem. Nie jestem pewien czy on powinien
tutaj powracać, bo na przykład w Charkowie, na
wschodzie Ukrainy petlurowcy byli bardzo krótko.
Jestem przeciwko temu, by jedna historyczna postać
wypychała, zastępowała inną. Taka złożona historia jak Ukrainy i polsko-ukraińskich stosunków nie
potrzebuje jakiegoś ultimatum, jakiegoś radykalnego poglądu, potrzebuje kompromisów, wzajemnych kompromisów, z polskiej i ukraińskiej strony.
Ultimatami do niczego nie dojdziemy. Dalej będą
protesty, przemilczania, dalej będą jakieś plamy o
których nie będziemy rozmawiać, dalej o polskich
oficerach w Starobielsku nikt nie będzie wiedział.
- A po co kompromis? Wystarczy prawda.
-Zgadzam się. Prawda, jeżeli przez nią rozumiemy
podanie pełnej informacji. Bezdyskusyjnie. Ona
musi być. Z początku musi być pełna informacja.
Mądremu człowiekowi to wystarczy. Człowiek
zamknięty, który nie przyjmuje informacji, do niego
trzeba dotrzeć, jemu trzeba wyjaśnić co się wydarzyło.
Zgadzam się, że pełna informacja, to prawda, podanie pełnego materiału wystarcza człowiekowi
myślącemu i człowiekowi chcącemu się porozumieć.
Na paradach zwycięstwa, w formie jak to mówią organizatorzy pewnego historycznego przedstawienia nosi
się portrety Stalina - noszą je przebrani albo autentyczni kombatanci. Bo to jest symbolika tego co wiązało
Ukrainę przez długie lata ze Związkiem Radzieckim.
Na wschodniej Ukrainie, w tej zwłaszcza rosyjsko języcznej, często nawiązuje się do wspólnej przeszłości,
kultury, do poczucia dumy z osiągnięć. Tu się przecież
często odwołują gospodarze do osiągnięć kosmicznych, to tu rakiety powstawały, tu je budowano. Dniepropietrowsk był zamkniętym miastem, gdzie nie można było się dostać. Tam był cały przemysł rakietowy.
- NPO Energia (z zarządem pod Moskwą- przyp. AK)
- Dokładnie. Jest też i takie zjawisko. Dzisiejszym
młodym pokoleniom jest zupełnie obojętne przechodzenie obok pomników Lenina. Oni się tym nie fascySergiej Żadan, ukraiński poeta i pisarz.
nują. Nawet mówią niektórzy, że nie bardzo byliby w
stanie powiedzieć o co tak naprawdę chodziło temu
Jan Granat, konsul generalny RP w Charkowie , zapy- przywódcy? Wszystko zależy od nauczania historii, od
tany o to „Kiedy na Ukrainie znikną pomniki Lenina? umacniania świadomości, ten proces trwa. Na UkraiFizycznie. I w świadomości społecznej? Kiedy zniknie nie jeszcze w czasach ZSRR zniknęły w większości pobolszewizm?” udzielił takiej odpowiedzi:
mniki Stalina.
- Trudne pytanie. Niedawno obchodziliśmy 21 już
rocznicę niezależności Ukrainy powstałej na skutek
procesu rozpadu Związku Radzieckiego. To proces
powolny, choć ponad dwadzieścia lat temu podpisano
porozumienie o utworzeniu republik nowych niezależnych państw, on jeszcze się nie zakończył. I postępuje w różnych okresach z różnym natężeniem. Były
czasy, jeszcze kilka lat temu, większych przemian.
Dzisiaj odbudowuje się na przykład w Zaporożu czy
w Doniecku pomniki innych przywódców radzieckich.
Mnóstwo jest jeszcze w tej części Ukrainy pomników Dzierżyńskiego, jakby np. wziąć Dnieprodzierżyńsk budowany przez Ignacego Jasiukiewicza,
polskiego przemysłowca, inwestora, który w 1918
roku, po wojnie, kiedy Polska już odzyskała swą
niepodległość, budował szkoły, osiedla robotnicze. Kościół parafialny istnieje do dzisiaj. W innych miastach, na przykład w Stachanowie, też
są takie pamiątki. Polacy mają też swój wkład
w rozwój przemysłowy wschodniej Ukrainy.
Na zdjęciu obok od lewej Wiktor Węgrzyn i Jan Granat,
Konsul RP w Charkowie, w charkowskim polskim konsulacie. U góry tablica upamiętniająca ludobójstwo NKWD
dokonane na obywatelach II Rzeczpospolitej.
Po rewolucji październikowej do
1934 roku Charków był stolicą
Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.
Na stronie obok Jan Granat,
Konsul Generalny RP udziela wywiadu dziennikarzom,
którzy przybyli powitać XII
Międzynarodowy Motocyklowy
Rajd Katyński w Charkowie.
Rajd cieszył się bardzo dużym
zainteresowaniem mediów na
Ukrainie.
Charków był warownią utworzoną prawdopodobnie przez wojska Rzeczpospolitej w XVII wieku na obszarze zwanym
Dzikie Pola – po łacinie Loca Deserta (obszary pustynne). Francuz na służbie króla Rzeczpospolitej Beauplan wykonał
pierwszą mapę Dzikich Pól w czasach rebelii Chmielnickiego. Mapa ta nosi łaciński tytuł „Delineatio Generalis Camporum Desertorum vulgo Ukraina”, co oznacza: ogólne naszkicowanie pól pustyni, nie zamieszkałych, powszechnie zwanych ukraina (ukraina, od ziem ukrainnych, u kraja Rzeczpopolitej). Obszar tych Dzikich Pól ciągnął się wzdłuż brzegów
Morza Czarnego, od Dniestru daleko na wschód za Dniepr, a na północy prawie dosięgał Kijowa. Niektórzy ukraińscy
nacjonaliści uważają, że ta mapa Beauplana jest dowodem istnienia państwa Ukraina w XVII wieku. Po 1617 roku Charków znajdował się w granicach Cesarstwa Rosji. W 1805 roku utworzono uniwersytet charkowski, pierwszy na ziemiach
ukrainnych, a jednym z założycieli tej uczelni był Seweryn hrabia Potocki, herbu Pilawa. Z Charkowem związani byli
m.in. tacy Polacy jak Alfred Fedecki, Henryk Siemiradzki, Władysław Frankowski, Bolesław Szarecki, Ludwik Młotkowski, Józef Korzeniowski, Sergiej Bortkiewicz, Aleksander Mickiewicz, Antoni Stanisławski, Lew Cienkowski, Konstany
Antoni Gorski, Wiktor Wieliczko, Jan Krasucki i Józef Klemens Piłsudski, który po skończeniu Gimnazjum Wileńskiego
studiował na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Charkowskiego.
W Charkowie (13.09.2012) motocyklistów
ugościł Konsul Generalny RP Jan Granat. Rajdowscy przekazali dary przedstawicielom polskich organizacji działających na Ukrainie.
Te symbole z jednej strony są neutralne, z drugiej są trochę trudne do ruszenia, bez awantury
politycznej. Duże są jeszcze resentymenty, istnieje jeszcze silna partia, dwa miliony kombatantów,
byłych żołnierzy - to są realne głosy wyborców.
- Kiedy jednak przestanie się powielać bolszewickie
kłamstwa na temat tego co wydarzyło się w Katyniu,
Piatichatkach, Bykowni i w innych miejscach kaźni?
- Już po raz kolejny przedstawiciele miejscowych
władz będą uczestniczyli w dzisiejszych uroczystościach i Mszy Świętej z udziałem uczestników XII
Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, w Charkowie i Piatichatkach (rozmowa odbyła
się 13 września 2012 r – przyp. autora). W 2010 roku
premier Ukrainy, Pan Azarow, wziął osobiście udział
w upamiętnieniu 70 rocznicy zbrodni katyńskiej. Powiedział on o tym, że Ukraina, która nie bierze odpowiedzialności za zbrodnię Katyńską, a która też tu
się wydarzyła, ma też swoje ofiary. W Charkowie na
cmentarzu w Piatichatkach więcej pochowanych jest
obywateli ówczesnego Związku Radzieckiego, narodowości ukraińskiej, niż obywateli II Rzeczpospolitej.
- Ale dlaczego władze Ukrainy tolerują wznoszenie
pomników Stepana Bandery? Z rąk OUN/UPA zginęły też tysiące Ukraińców, czego świadectwo dał m. in.
Wiktor Poliszczuk w swych naukowych pracach. Z jed-
nej strony mamy na Ukrainie stare komunistyczne
kłamstwa, z drugiej tworzenie kultu ludobójcom z
UPA.
- To dobre pytanie. Odpowiedź leży w sytuacji poszczególnych regionów Ukrainy. Mamy do czynienia
z nie jednolitym pejzażem tego wielkiego państwa.
Tutaj, na wschodzie Ukrainy, nikt nie będzie mówił
pozytywnie o Banderze. Tu nie ma ruchów popierających ukraiński nacjonalizm. Mało tego, często w tej
części Ukrainy gospodarze odnoszą się z dezaprobatą
do tego co robił Bandera i do tych wszystkich działań, które mają współcześnie miejsce na zachodniej
Ukrainie. Tutaj znajdzie Pan małe pomniczki, które
nie skupiają uwagi, na przykład na starym cmentarzu, niedaleko stąd, mały krzyż z napisem, że to jest
miejsce upamiętniające żołnierzy armii ukraińskiej.
- Ale ...
- To układa się w bardzo skomplikowany obraz. Bo
gdyby teraz na szalę rzucić to co jest już stworzone,
infrastrukturę jaką mamy, tkankę współpracy z Ukrainą, to ja myślę, że ona jest silniejsza niż jakiekolwiek
prowokacje i próby zmian. Gdyby było inaczej, to ja
bym sobie nie mógł wytłumaczyć dlaczego Polska
wyda w tym roku znowu pół miliona wiz dla obywateli Ukrainy. Nie jedzie się do kraju gdzie może nas
spotkać coś przykrego. Jest wielkie zainteresowanie
Polską. Ilość studentów, tych co chcą jechać do Pol-
ski na studia i tych co już studiują, podejmują pracę,
wracają z nowymi ideami do siebie, dla kształtowania swego losu, jakby zdecydowanie przeważa na szali
te wszystkie negatywne sprawy, o których Pan wspomniał. Powiem więcej, w samym Charkowie była
w tamtym roku duża awantura polityczna, bo władze
zdemontowały w centrum miasta pomnik przejęcia
władzy przez komunistów. Ale władze się nie ugięły
i na miejscu tego komunistycznego pomnika postawiły świetnie wkomponowany w otoczenie Pomnik
Niezależności Ukrainy. I nikt już tam nie protestuje,
a pod nim spotyka się młodzież
***
Groby Bykowni, to miejsce gdzie NKWD potajemnie wymordowało ponad sto dwadzieścia tysięcy
osób, w większości Ukraińców – archeolodzy znaleźli też dowody potwierdzające podejrzenia, że pochowani tam zostali również Polacy. Ilu? Nie wiemy.
- Jestem synem "wroga narodu"- tak przedstawił się
Łysenko Mykoła Grygorowicz, pisarz, dokumentalista i działacz społeczny. I kontynuował: - Urodziłem
się w 1927 roku. W czasie kolektywizacji cała nasza
rodzina była wywieziona na Syberię, później do Kazachstanu. Ośmiu członków rodziny tam zostało na
zawsze. Ja cudem ocalałem żywy. W Woroneżu podjąłem studia i z czerwonym dyplomem skierowano
mnie do pracy na Ukrainie. Na Ukrainie przeży-
łem ponad 50 lat i przeszedłem długi szlak derusyfikacji i nabycia ukraińskiej państwowej świadomości.
G. Łysenko Bykownię wspomina tak:
- Na te bykowiańskie tereny trafiłem w 1986 roku.
Mieszkam w pobliskich Browarach, a pracowałem
w Kijowie, więc po drodze zawsze przejeżdżałem
koło tego lasu i gdy się tu zatrzymywałem, ludzie
których spotykałem zawsze opowiadali mi o tym, że
przed wojną tutaj zakopywano ludzi, których rozstrzeliwano jako wrogów narodu. I gdy pewnego
razu wszedłem w ten las, była tu rozkopana ziemia
i znalazłem kolosalne połacie, 5-6 hektarów z rozkopanymi jamami, z ludzkimi czaszkami i kościami.
Byłem w szoku. I od tamtej pory moje życie dzieli się na
dwa okresy: do Bykowni i od Bykowni. Byłem pierwszym
człowiekiem, który zebrał dokumentację o Bykowni.
Znalazłem tutaj rzeczy należące nie tylko do naszej
inteligencji, bo i polskie rzeczy, polskie pieniądze, dokumenty, rzeczy polskich oficerów. Między innymi
rozmawiałem z dwoma kolejarzami ze stacji Darnica,
którzy opowiedzieli mi o tym, że na początku 1940 roku
przyjechał do Darnicy transport z polskimi żołnierzami, którzy zniknęli. Gdzie się podziali nie wiadomo.
Ale Darnica, dziś dzielnica Kijowa, jest 6 kilometrów
od Bykowni, od tego lasu. I najprawdopodobniej tutaj
są zakopani ci polscy żołnierze, których przywieziono
koleją do Darnicy. Prawdopodobnie zamordowano
tutaj około 4,5 tysiąca obywateli II Rzeczpospolitej.
Charkowskie Piatichatki, uroczysta Msza Święta
(13.09.2012). Hurtowo i potajemnie mordowano
i grzebano tu ofiary stalinowskiego ludobójstwa.
Pochowano tam ok. dwóch tysięcy Ukraińców,
Rosjan i Żydów zamordowanych przez NKWD
w latach 1937-38 i 4 302 obywateli II Rzeczpospolitej zamordowanych przez NKWD w 1940 r.
Kiedy poznamy całą prawdę o tym jaki los
spotkał narody Rzeczpospolitej w XX wieku?
-Prawda będzie wtedy, kiedy Polacy będą pamiętali na jakich podstawach istnieje polska
narodowość. Kiedy ludzie wrócą do Boga:
Bóg, Honor, Ojczyzna. Wówczas nie będzie
strachu, zła, zgorszenia, które odbywało się tu
na tych terenach. A i też Polacy zachowywali
się czasami nie bardzo grzecznie na Ukrainie.
Musimy pamiętać, że jesteśmy Polakami,
musimy być dobrym przykładem dla Europy
i w przyszłości dbać o to, by tylko dobro wypływało ze źródła polskiego. Ja myślę, że potrzeba więcej odwagi, patriotyzmu. Tradycja
i świadomość musi być Polska, bo to wszystko to duch narodu, tylko to trzyma człowieka
na tym świecie - uważa Antoni Janowski, od
ośmiu lat prezes Związku Polaków Dniepropietrowskiego.
Nikołaj Jeżow, szef NKWD nakazał mordować Polaków i represjonować ich rodziny. To ludobójstwo
znane jest pod nazwą „Operacja polska” i rozpoczęto je w sierpniu 1937 r. Do jesieni 1938 r. aresztowano prawie 144 tys. Polaków, z których 111 tysięcy rozstrzelano strzałem w tył głowy. Losy ich
rodzin są nieznane. Ponadto ok. 100 tys. Polaków
wywieziono w bydlęcych wagonach w głąb Rosji i wielu z nich zmarło z głodu i wyczerpania.
Na terenie Lasu Katyńskiego, gdzie zlokalizowany był ośrodek wypoczynkowy dla pracowników
Łysenko Mykoła Grygorowicz, autor trylogii „W żarnach NKWD, potajemnie grzebano ofiary represji stakomunizmu”, śledczy bykowiańskiego ludobójstwa. Na linowskich. W pobliskim Gniezdowie znajduje się
zdjęciu u dołu Msza Święta w Bykowni (14.09.2012).
katyński Polski Cmentarz Wojenny. Tak oficjalnie
nazwano to miejsce. Tylko dlaczego ten dowód lu- W Bykowni rozstrzeliwano Polaków przed II wojną dobójstwa ma się nazywać cmentarzem wojennym?
światową, od 1937 roku trzy tysiące Polaków mieszkających w Związku Radzieckim, a w czasie II wojny świa- - Po raz pierwszy byłem w Katyniu w lipcu 1989
towej ok. 5000 obywateli II Rzeczpospolitej - uzupełnia roku. Sam. Wówczas zorientowałem się, że nie jest
informacje dotyczące sowieckiego ludobójstwa Pola- srogo w Smoleńsku i że ludzie są tutaj życzliwi, takków w Bykowni Roman Malowski, Marszałek Kijow- że milicjanci. Postanowiłem więc zorganizować
skiego Szlacheckiego Zgromadzenia Polaków "ZGO- przyjazd ludzi z Polski autokarem - co się wydarzyDA" im. Mariana Malowskiego. Zna dobrze G. Łysenko. ło już we wrześniu 1989 roku, kiedy pierwsze dwa
Od lat obaj panowie wymieniają się informacjami. autokary dotarły do Katynia. Wyprawie tej towaBykownia jest nekropolią zamordowanych przez rzyszyło ogromne wzruszenie. Potem były następNKWD ok. 130 tysięcy ludzi, głównie Ukraińców, ne wyprawy autokarowe i rowerowe. I chyba najofiar politycznych represji z lat 1937-38. Potajemnie większa wyprawa rowerowa odbyła się w 1999 roku.
pochowano tu też tysięce zamordowanych Polaków. Wyruszyliśmy z figurą Matki Boskiej Fatimskiej z MoFot. A.Kępiński
Rajd Katyński dotarł na cmentarz w Bykowni
przed jego oficjaknym otwarciem jakie nastąpiło 21 września 2012 r. Wtedy Wiktor Janukowicz,
prezydent Ukrainy, przypomniał: - Podczas represjii stalinowskich Ukraina ukraciła miliony swoich synów i córek. W Bykowni pochowani są ukraińscy twórcy, naukowcy, poeci i pisarze, skazani
przez stalinowskie trójki jako wrogowie narodu.
skwy, z katedry kościoła katolickiego, przez Kreml i Katyń i całą Europę dotarliśmy do Fatimy, gdzie podziękowaliśmy za cudowną opatrzność i opiekę Matki Bożej.
- wspomina Dariusz Stańczyk, ksiądz harcmistrz Wileńskiego Hufca Maryjnego im. Pani Ostrobramskiej.
Marginalizuje się polską kulturę lub ją się ruguje.
Cudem trwają takie placówki jak Muzeum Malarki Ludowej Anny Krepsztul w szkole w Taboryszkach na Litwie.
Anna Krepsztul urodziła się w Taboryszkach w
1932 r. Od najwcześniejszych lat chorowała. Kości
jej słabły i kruszyły się. Lekarze długo nie mogli
postawić diagnozy a kiedy już chorobę rozpoznano – nie umiano jej wyleczyć. Została na zawsze
przykuta do wózka inwalidzkiego. Pod wpływem
ojca odkryła w sobie talent malarski. Pierwszą
wystawę obrazów miała w wieku 16 lat. Następną
w 1985 r. w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych,
wtedy też nadano jej miano plastyka ludowego.
W 1987 r. jej obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej
został wręczony papieżowi Janowi Pawłowi II
podczas jego pielgrzymki do Polski. W odpowiedzi papież przesłał jej list z podziękowaniem i błogosławieństwem. Obraz haftowany własnoręcznie
jedwabnymi nićmi przedstawiający Matkę Boską
Bolesną pragnęła wręczyć papieżowi w Kościele
Ducha Świętego w Wilnie w 1993r. Niestety stan
zdrowia uniemożliwił wyjazd. W zastępstwie malarki obraz Ojcu Świętemu wręczył ksiądz Dariusz
Stańczyk. Malarka zmarła w 2007 r. i jest pochowana na cmentarzu w Taboryszkach. Jej obrazy
prezentowane były w galeriach w Wilnie i w szkołach na Wileńszczyźnie, pojechały także za granicę: do Polski i USA. Anna Krepsztul namalowała
ponad 3 500 obrazów.
Zdjęcie u góry przedstawia ekspozycję Muzeum Malarki Ludowej Anny Krepsztul w Taboryszkach.. Poniżej na fotografii
prowizoryczny pokój malarki z łóżkiem, wózkiem inwalidzkim i urządzeniem do podnoszenia się. Zdjęcie przedstawiające artystkę wykonał dr Krzysztof Hejke z Warszawy (prof. fotografiki na UW) i eksponowane jest w Taboryszkach.
Kapelan hm. Dariusz Stańczyk HR. Obok pomnik Armii
Krajowej na cmentarzu w Radzyminie.
-Jak rozumieć termin zbrodnia katyńska? Oto co
w odpowiedzi usłyszałem od księdza D. Stańczyka:
- To nie tylko ludobójstwo żołnierzy i oficerów II
Rzeczpospolitej. Zbrodnię katyńską trzeba postrzegać w kontekście tego wszystkiego co XX wiek zgotował ludziom, szczególnie tu od strony Rosji. Rok
1917 zapoczątkował straszne wydarzenia, później był
najazd bolszewicki na Wilno, na Warszawę, cud nad
Wisłą, a po 1939 roku nadarzyła się okazja zemsty za
1920 rok i sowieci jej dokonali, m.in. tu w Katyniu.
Musimy też pamiętać o tym co się działo w latach
trzydziestych na Ukrainie, gdzie sztucznie wywołano głód mordując w okrutny sposób miliony i o
masowych aresztowaniach ludzi na terenach gdzie
jesteśmy, w Rosji, także tu w Smoleńsku, bo przecież
w 1937 roku w tym lesie rozstrzelano i pochowano
wielu Rosjan. Tu wydarzyła się wielka tragedia także dla wielu Rosjan, którzy nie zgadzali się choćby
na życie bez Boga. I ten - możemy powiedzieć - komunizm faktycznie przygotowywał też taką zbiorową mogiłę dla wszystkich swoich przeciwników.
Ta wielka, potężna maszyna ateistyczna, komunistyczna, nie zrezygnowała z aspiracji podboju
Europy. Zgadzam się z opinią arcybiskupa Tadeusza Kondrusiewicza, który powiedział wprost, że
komunizm, bolszewizm rozlał się na cały świat.
swoim zasięgiem jeńców, więźniów obozów specjalnych w Starobielsku, Ostaszkowie, Kozielsku
oraz więźniów, którzy znajdowali się w więzieniach
tzw. zachodniej Białorusi i tzw. zachodniej Ukrainy. Łącznie rozkazano zamordować 25 tysięcy osób.
Zbrodnia katyńska dokonana przez sowietów w
1940 roku dotknęła nie tylko ofiary. Rodziny ofiar
zbrodni katyńskich były zesłane do Kazachstanu
w drugiej deportacji w kwietniu 1940 roku. - dodał
na katyńskim cmentarzu Leszek Rysak, historyk.
- Wielu oficerów, którzy leżą tu w Katyniu, walczyło
w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku na polach Radzymina, Ossowa, tam gdzie zginął ksiądz Skorupka.
Dlatego przywieźliśmy ziemię z Radzymina i Ossowa
do Katynia i rozsypaliśmy im tę ziemię. A ziemię z Katynia i z Miednoje rozsypiemy na cmentarzach w Radzyminie i Ossowie. - poinformował Edward Ol- Decyzja z 5 marca 1940 roku podjęta na proś- szowy, uczestnik XII Międzynarodowego Motocybę towarzysza Ławrientija Berii przez Biuro Poli- klowego Rajdu Katyńskiego, na co dzień prezes zatyczne Komitetu Centralnego WKPB obejmowała rządu wołomińskiego Zakładu Energetyki Cieplnej.
- W 70 rocznicę zbrodni katyńskiej ksiądz harcmistrz
Dariusz Stańczyk, komendant Wileńskiego Hufca
Maryjnego im. Pani Ostrobramskiej zorganizował
do Katynia pielgrzymkę rowerową. Wzięłam w niej
udział, a wcześniej się przygotowałam: przeczytałam
wiele książek i obejrzałam filmy o tym ludobójstwie.
Z mojej rodziny nikt tu nie zginął, ale mój pradziadek
był ułanem i jego mógł też spotkać taki los. 10 kwietnia 2010 roku dotarłam więc na rowerze do Katynia
i z innymi czekałam na przybycie prezydenta Lecha
Kaczyńskiego.
Byliśmy w świetnych nastrojach, rozluźnieni, spacerowaliśmy po katyńskim cmentarzu. Aż tu nagle zobaczyłam jak dziennikarze zaczęli gdzieś uciekać. Ktoś
powiedział, że jest jakieś nieszczęście, jakiś wypadek.
Głupio zażartowaliśmy, że może coś z samochodem
się stało. Ale kiedy od ambasadora dowiedzieliśmy się
co się wydarzyło z samolotem przeżyliśmy ogromny
szok – wspomina Julia Bartosiewicz, z Wileńskiego
Hufca Maryjnego im. Pani Ostrobramskiej.
Była Harcmistrzynią na próbie. Cztery razy uczestniczyła w przyjmowaniu Rajdu Katyńskiego na Wileńszczyźnie, pełniła służbę harcerską, fotografując
dokumentowała pielgrzymkę motocyklistów podczas
XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego.
Na zdjęciu u góry Edward Olszowy (z prawej) oprowadza
autora po radzymińskim cmentarzu, niemym świadku Bitwy Warszawskiej 1920 r. W 2013 roku do Ossowa przybył
XIII Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński.
U dołu Julia Bartoszewicz.
“Wielu moich kolegów i znajomych Polaków miało
rodzinne powiązania z AK-owską partyzantką i ludzie
ci sporo na ten temat wiedzieli. Opowiadano mi na
przykład historię ostatniego dowódcy Nowogródzkiego Okręgu AK majora Kalenkiewicza “Kotwicza”
i jego oddziału. 21 VIII 1944 r. oddział Kalenkiewicza został otoczony przez bataliony NKWD we wsi
Surkonty koło Lidy. Stosunek sił był 10 do 1 na korzyść
Rosjan. W tej nierównej walce zginęło 36 akowców. W
czasie walki “Kotwicz” miał szansę ucieczki, ale honor
nie pozwolił mu na pozostawienie samych żołnierzy.
Walczył więc, podobnie jak jego żołnierze, do ostatniego naboju. NKWD-ziści drogo zapłacili za swoje
zwycięstwo. Stracili 132 swoich żołnierzy i oficerów.
Ci, którzy ocaleli chodzili potem po placu boju i dobijali rannych akowców. Nawet martwych kłuli jeszcze
bagnetami, żeby upewnić się, że nie żyją. Z oddziału
“Kotwicza” zostały 2 kobiety. Jedna z nich “Czarna
Magda” straciła w tej bitwie syna. Prosiła ludzi we
wsi, żeby zrobili 2 trumny, dla majora i dla syna, ale
wszyscy się bali. Wreszcie jeden człowiek się zgodził.
Zrobił 2 trumny, ale zapłacił za to życiem, bo pomagał
“bandytom”. “Czarna Magda” przeżyła. Udało jej się
przedostać do Polski. Druga z kobiet “Zosia” wpadła w
ręce NKWD i została zamęczona w lidzkim więzieniu.”
- tak opisał te wydarzenia Aleksander Siemionow w
swojej książce pt. “Polak z wyboru”. A. Siemionow
urodził się Rosjaninem w sowieckiej rodzinie. Już
jako dojrzały człowiek świadomie postanowił być Polakiem. I nim jest i to tam gdzie Polacy mają nie łatwy
byt – na Białorusi.
W Lidzie Aleksander Siemionow powitał XII Rajd Katyński z synem i żoną i w koszulce z orłem i podarował nam swoją
książkę pt. “Polak z wyboru”. Poniżej zniszczony przez “nieznanych sprawców” cmentarz w Lidzie, którego miejscowe
władze nie pozwalają odbudować.
Na stronie obok cmentarz “Kotwicza” i jego żołnierzy w Surkontach.
“Tego rodzaju historie opowiadane przez naocznych
świadków zdarzeń coraz bardziej zbliżały mnie do
Polski i Polaków. Budziły podziw i współczucie a
jednocześnie poczucie winy i współodpowiedzialności
za krzywdy wyrządzone Polakom przez bądź co
bądź reprezentantów mojego narodu. Przynależność
do narodu rosyjskiego stawała się dla mnie coraz
większym ciężarem.”- napisał A. Siemionow o sobie
w swej książce “Polak z wyboru”. Tam też wspomina:
“Pod koniec 1989 r. wraz z innymi członkami zarządu
Polskiego Stowarzyszenia Kulturalno Oświatowego
w Grodnie uczestniczyłem w symbolicznym pogrzebie generała Wojska Polskiego Józefa Wilczyńskiego.
Generał Wilczyński we wrześniu 1939 r. dowodził
Grupą Operacyjną “Grodno”. Został zatrzymany 22 IX
1939 r. w okolicach Grodna przez żołnierzy Armii Czerwonej i od razu zamordowany strzałem w tył głowy.
Na pogrzebie była bardzo podniosła atmosfera, dużo
ludzi miejscowych i delegacji z Polski.
Ja stałem nad grobem generała z opuszczonym, polskim sztandarem. Było to dla mnie bardzo wzruszające
i symboliczne. Nad grobem zamordowanego przez
Rosjan polskiego generała stał z polskim sztandarem
w ręku Rosjanin z paszportu i Polak z wyboru. Co
wtedy czułem? Ogromne wzruszenie i łzy w oczach.
Wprawdzie od 3 lat czułem sie Polakiem, ale mimo
to w duszy przepraszałem generała za tych Rosjan,
którzy odebrali mu życie” – wspomina A. Siemionow.
Na tle ruin zamku w Nowogródku dla uczestników XII Rajdu Katyńskiego na gitarze zagrał Franc Bulko. Obok niego
(od prawej) stoją: Helena Michniewicz i Jadwiga Skoropyt, członkinie Zarządu Związku Polaków na Białorusi (ZPB)
w Nowogródku i Danuta Szknaj, księgowa ZPB. Na stronie obok: motocykliści - pielgrzymi odwiedzili miejsce w rejonie leśniczówki zwanej „Batorówką”, gdzie Siostry Nazaretanki rozstrzelali Niemcy dnia 1 sierpnia 1943 r; poniżej:
Jadwiga Sienkiewicz Łysa z O. Markiem.
Nowogródek (6.09.2012). Maria Dobrzyńska przed swoim domem w rozmowie z Jadwigą Sienkiewicz – Łysa.
M. Dobrzyńska zmarła 19.06.2013 r. w wieku 86 lat.
Gdy poprosiłem poetkę Marię Dobrzyńska by zarecytowała jakiś swój wiersz usłyszałem:
Staszku!
Czy wiesz, że w Polsce kwitną wrzosy?
Że coraz niżej słońce chodzi?
I coraz bardziej srebrne rosy
wiatr północny ziemię chłodzi.
I zrosły się ojcowskie brzozy,
jarzębiny się czerwienią,
Czy wiesz, że ładowane skrzypią wozy
i pachnie smętkiem i jesienią?
A w niebie gwiezdnym krzyk żurawi?
Nie wiesz, nie ma Ciebie.
To tylko serce moje krwawi
i szuka wiatru hen na niebie.
To tylko serce wciąż powtarza
do Twej mogiły na obczyźnie
I serce boli, dusza płacze, że Ty nie w Polsce,
nie w Ojczyźnie.
Ten wiersz pochodzi z tomiku Marii Dobrzyńskiej
„Strofy z Nowogródka”. A działo się to w czasie odwiedzin do jakich doszło 06.09.2012 r.
Przyjęła ona w swym biednym domu liczną delegację
motocyklistów. Po deklamacji wiersza poetka opowiedziała o losie Staszka, jej brata:
- Brat był w Armii Krajowej. Miał dożywotnią zsyłkę
i w Rosji został na Kubaniu, w Krasnodarskim Kraju,
tam jest pochowany. Ma polski napis na cmentarzu.
Kiedyś jakiś Rosjanin napisał, że na całym ogromnym cmentarzu tylko jeden napis jest po polsku. Tam
nie ma Polaków. Tam nie siedzieli. Siedzieli na północy. A brat w Norylsku siedział, w pięknym mieście
nad brzegiem oceanu. Ale odsiedział ...Wysiedział.
- Wysiedział - powtórzyli słuchający ją motocykliści.
- Wysiedział - powtórzyła.- Dostał od razu karę
śmierci, koledzy sprzedali. On, jak byli tam w łagrze,
zaagitował przeciw przysiędze na rzecz sowieckiego
państwa. Podsunęli, że właśnie on powiedział: -Ja złożyłem przysięgę Rzeczpospolitej, drugiej przysięgi nie
składam". No i jego zgarnęli do Moskwy, do Butyrki,
tam 123 doby przesiedział w celi śmierci, dostał karę
śmierci, a potem 25 lat, no i wysłali do obozu. Jakoś
udało się dotrzeć do tego obozu, paczki wysyłać, bo
to nie wolno było, jeden tylko list na rok wolno było
stamtąd napisać, ale jakoś udało się. Zresztą nie jeden
brat był.
-...?
- Ja miałam trzynastu pod opieką.
- Trzynastu braci – odezwał się ksiądz Stańczyk.
- ... i jedna siostra była, ale zmarła w więzieniu.
- Czyli w rodzinie ile było dzieci - spytał dociekliwy
ksiądz Stańczyk.
- Nas było czworo, a to byli bracia AK-owcy, komendant nowogródzkiego AK i jego żołnierze – usłyszał
w odpowiedzi.
Ta opowieść Marii Dobrzyńskiej daje świadectwo wojny rozpoczętej w 1939 roku przez dwóch łupieżców:
hitlerowskie Niemcy i sowiecką Rosję. Wojny do dziś
nie zakończonej traktatem pokojowym z II Rzeczpospolitą. Wojny, której nie zakończyły przecież niepodległościowe akcje partyzanckie z lat 1945- 1953 (m.in.
Kadzidło – 25.05.1948, Dzieżkówek – 14.06.1948,
Węgrzynowo – 28.08.1948, Gostkowo - 9.03.1949, Jedwabne - 19.09.1949). Do dziś nie znamy dokładnej
liczby zamordowanych w latach 1939 - 1956 obywateli II Rzeczpospolitej. Encyklopedie powtarzają za
sowietami okrągłą liczbę 6 milionów. Tylko?
Maria Dobrzyńska - Karawajska urodziła się w połowie dwudziestolecia międzywojennego w wojewódzkim Nowogródku, wówczas mieście II Rzeczypospolitej, w rodzinie głęboko religijnej i patriotycznej. Jest
potomkiem (w siódmym pokoleniu) Maćka nad Maćkami na trwałe zapisanego w historii literatury polskiej w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza .
Maria Dobrzyńska i tomik jej poezji. Na jego okładce autorka z rodzicami.
Maria miała trzech braci: Leonarda, Albina i Stanisława, którzy jak cała młodzież przed wojną uczęszczali
do szkół polskich.
Kiedy wybuchła II wojna światowa Maria rozpoczęła naukę w Gimnazjum im. Adama Mickiewicza
w Nowogródku jako absolwentka prywatnej szkoły
powszechnej Sióstr Nazaretanek. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na terytorium II Rzeczpospolitej 17
września 1939 roku i zajęciu Nowogródka Maria i jej
dwaj bracia uczyli się w tzw. dziesięciolatce polskiej.
Po dwóch latach, już pod okupacją niemiecką w Nowogródku nie funkcjonowały żadne szkoły. Rodzina
Dobrzyńskich, tak jak i większość polskich rodzin
zaangażowała się w działalność podziemną, pomagała
Żydom i żołnierzom Armii Krajowej.
W lipcu 1943 roku Niemcy aresztowali ponad
stu Polaków, w tym dwóch braci Marii – Leonarda i Albina. W ramach represji ludności miejscowej okupańci zamierzali
ich rozstrzelać.
11 Sióstr Nazaretanek ofiarowało swoje życie za
pojmanych. Uwięzionym karę śmierci zamieniono na wywóz na roboty do Niemiec a Siostry aresztowano i 1 sierpnia 1943 roku rozstrzelano w lesie
w rejonie leśniczówki zwanej „Batorówką”. Beatyfi-
kacja Sióstr miała miejsce 5 marca 2000 roku.
Stanisławowi udało się uciec i zaciągnąć do AK w lesie.
Maria zaczęła działać w konspiracji jako łączniczka
– pseudonim Ziuta. Stanisław, brat Marii brał udział
w operacji wyzwoleńczej „Ostra Brama”. Aresztowany
przez sowieckie NKWD z dużą grupą żołnierzy AK
został oddzielony, uwięziony a potem skazany i wywieziony do łagru w Norylsku. Maria pomagała bratu
i innym żołnierzom AK wysyłając paczki.
Wspieranie brata i konieczność opieki nad starymi
rodzicami oraz sparaliżowaną babcią (matka ojca) zadecydowało o tym, że nie skorzystała z prawa przesiedlenia do powojennej Polski. Zostawszy w rodzinnym mieście nie poddała się machinie rusyfikacyjnej.
Chroniło ją przed tym silne poczucie polskości, język
ojczysty, który zachowała w formie nieskażonej i jej
poezja – azyl we wszystkich trudnych chwilach.
W „Polszy” jej twórczość jest nieznana. W 2011 r. Wydawnictwo i Drukarnia Towarzystwa Słowaków (sic!)
w Polsce wydało tomik jej poezji pt. „Strofy z Nowogródka”. Do „nagrody Nobla” póki co z ”Polszy” typowano sługi Stalina. Kto to zmieni?
W II Rzeczpospolitej prawie każda miejscowość zbroczona została krwią jej obywateli. Jak las koło Nowogródka, gdzie
niemieccy gestapowcy w 1943 roku zamordowali jedenaście zakonnic ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny
z Nazaretu; czy Czortków gdzie w 1941 r. NKWD zamordowało pięciu Ojców i Braci Dominikanów. Czy o tym pamiętamy?
Świat miał zapomnieć o żołnierzach podziemnej II Rzeczpospolitej - zdradzonych przez fałszywych sojuszników
– sowiecką Rosję, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone. Mogiły żołnierzy II Rzeczpospolitej miały zarosnąć chwastami. Na zdjęciu u góry motocykliści-pielgrzymi na miejscu zamordowania sióstr zakonnych pod Nowogródkiem.
Historia rozpoczętej w 2004 roku budowy Domu Polskiego w Nowogródku jest przykładem patologicznego traktowania
Polaków na Białorusi przez warszawski rząd. Czy dlatego, że ochrzczony tam Adam Mickiewicz napisał:
„Litwo! Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie; Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił(...)”?
Pomnik tego wieszcza w Zbarażu musiał ustąpić pomnikowi B. Chmielnickiego, zdrajcy Rzeczpospolitej. Pomnik Adama
Mickiewicza w Nowogródku póki co jeszcze stoi.
Monumentalny kompleks w Chatyniu zbudowali sowieci dlatego, że nazwa Chatyń brzmi
podobnie do “Katyń” - w angielskiej transkrypcji z cyrylicy nazwy te różnią się jedynie literą
“H” po literze “K” -“Katyn – Khatyn”. Władzom Związku Radzieckiego chodziło o dezinformację na temat ludobójstwa w Katyniu
i powiązanie zbrodni katyńskiej z Niemcami.
W białoruskim Chatyniu 149 osób sterroryzowano w stodole, którą oblano benzyną i
podpalono. Zginęli wszyscy – w tym 75 dzieci.
Chatyń zamieszkiwali ludzie noszący polskie
nazwiska.
Świadkowie chatyńskiego ludobójstwa twierdzili, że Niemcy kiedy mordowali mieszkańców Chatynia mówili między sobą po rosyjsku. Stąd przypuszenie, iż Chatynia nie spalili
Niemcy, lecz przebrani za Niemców Rosjanie.
Do tego ludobójstwa doszło po odkryciu przez
Niemców sowieckiej zbrodni w Katyniu.
Oficjalnie Chatyń był wsią spaloną 22 marca
1943 roku przez oddział niemiecki, któremu
dowodził SS-Brigadefuhrer Oskar Dirlewanger oraz Batalion Policyjny nr 118, złożony z
członków OUN i radzieckich żołnierzy, którzy w niemieckiej niewoli służyli Hitlerowi.
Porucznik Armii Czerwonej Grigoryj Wasiura, ich dowódca, został skazany na śmierć w
ZSRR. Jak było naprawdę?
Chatyński pomnik upamiętnia niemieckie bestialstwo i Białorusinów – wszystkich,
którzy zginęli w czasie drugiej wojny światowej – a zginęło ich dwa miliony trzysta
tysięcy - co czwarty Białorusin. Każdej spalonej i wymordowanej miejscowości zbudowano w Chatyniu symboliczną mogiłę.
W Ponarach pod Wilnem, w latach 1941-1944,
Niemcy z kolaborującą z nimi litewską policją,
wymordowali około 100 000 osób – najwięcej,
bo ok. 60 -70 000 Żydów i 20 000 Polaków.
Pamięć o tych hurtowych zbrodniach sowietów i Niemców zamazuje się - sprowadzając
II wojnę światową do żydowskiego Holocaustu dokonanego przez Niemców w Auschwitz.
O tym, że Niemcy i Rosjanie pobudowali wiele
takich fabryk śmierci nie chce się już pamiętać.
Na zdjęciach Msza Święta w Ponarach (2.09.2012).
Na stronie obok Chatyń.
KONIEC ELITY?
"Moje życie od dzieciństwa związane było ze Słonimem.
W latach 1949-1950 uczęszczałam do tamtejszej szkoły nr. 1. Do trzeciej klasy. W tymże 1950 roku, kiedy
aresztowano mojego ojca, ja musiałam z tej szkoły uciekać (...) wypędzono ojca, matkę i nas, gdy miałam 12 lat,
z Nowinek, trzy kilometry od Słonimia. W nocy enkawudziści mnie, moją siostrę Teresę i moją matkę zabrali i zawieźli do Kazachstanu. Gdy nie stało Stalina i nie
stało spec komendantury w Karakyru, gdzie myśmy byli
zawiezieni na wieczną katorgę, w 1956 roku uciekliśmy
z Kazachstanu" – przypomniała pisarka Leonarda Rewkowska dnia 5.09.2013 na spotkaniu z uczestnikami
XII Rajdu Katyńskiego w białoruskim dziś Słonimiu.
L. Rewkowska jest autorką książki "Być Polką na Kresach" wydanej w 2011 roku. Gdy w 1970 roku przyjęła
nazwisko rodowe "zajęła" się nią sowiecka prokuratura.
W imieniu Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński Wiktor Węgrzyn, prezes zarządu tego
stowarzyszenia, wręczył pisarce pamiątkową odznakę
i ziemię, którą zbierał ksiądz ułan Zdzisław Peszkowski
w Katyniu. Wiktor Węgrzyn zaś otrzymał od L. Rewkowskiej egzemplarz autorski jej książki z autografem.
„Być Polką na Kresach” nie znalazłem w salonach EMPIK-u. Nie znalazłem też tam poezji Marii Dobrzyńskiej. Medialnie nie mogą się też przebić książki Ewy
i Władysława Siemaszków "Ludobójstwo dokonane
przez nacjonalistow ukraińskich na ludności polskiej
Wołynia 1939-1945", Lucyny Kulińskiej "Dzieci Kresów" i "Kwestia ukraińska i eksterminacja ludności polskiej w Małopolsce Wschodniej w świetle dokumentów
Polskiego państwa Podziemnego 1942- 1944", Edwar-da Prusa "Szatańskie Igrzysko: historia Organizacji
Ukraińskich Nacjonalistów" i informacje o działalności prezesa Szczepana Siekierki i kierowanej przez niego
organizacji Stowarzyszenie Ofiar Ukraińskiego Nacjonalizmu. Dlaczego? Dlaczego też ten świat nie chce wiedzieć i pamiętać o zbrodniach ludobójstwa OUN/UPA?
Czy po to, by po Ukrainie podróżować wśród pomników
Lenina i Bandery?
Słonim (5.09.2012). Na zdjęciu u góry Leonarda Rewkowska.
Pod Słonimem Wielki Książę Kijowski Jarosław Mądry pokonał Litwinów (ok. 1040 r). Słonim zniszczyły wojska Batu-chana w 1241 roku. Gród odbudowano w czasach Mendoga. Od
1532 r. miasto na prawie magdeburskim. Słonim rozkwitł za
czasów hetmana wielkiego litewskiego Michała Ogińskiego. W
czasach II Rzeczpospolitej stacjonował w nim 79 Pułk Strzelców Słonimskich im. Lwa Sapiehy.
Roman Malowski, Marszałek Kijowskiego Szlacheckiego
Zgromadzenia Polaków „Zgoda” im. Mariana Malowskiego. Uważa on, że:
- Z Bandery zrobili sztandar walki o wolność i niepodległość Ukrainy, choć tak naprawdę to on takim sztandarem nie był. Dlaczego zrobili z niego taki sztandar?
Każda propaganda pokazuje potrzebnego jej człowieka.
Bandera jest odbierany jak człowiek, który walczył z władzą komunistyczną, ze Związkiem Radzieckim.
W Żółkwi Michał Janczarek i Marta Kosińska tak
podzielili się swoimi spostrzeżeniami:
On: - To jest trudne nawet do zrozumienia, że pomimo tylu łączących nas Polaków i Ukraińców
zdarzeń, historii, sąsiedztwa, kultywuje się takich
oprawców, którzy nie łączą a dzielą. My nie jesteśmy
tutaj po to by dzielić. My jesteśmy tutaj aby pamiętając o historii, poprzez tę pamięć, pochylenie się nad
grobami, oddanie hołdu, modlitwę, łączyć narody.
Ona: - Ale pod tymi pomnikami spotykamy normalnych ludzi. To pod pomnikiem Lenina miało
miejsce piękne spotkanie – był koncert, były tańce.
Pierwszy raz w życiu w czymś takim uczestniczyłam. Myślę, że to jest najważniejsze, te spotkania
z ludźmi, z rodakami, z dziećmi nie tylko polskimi,
bo i białoruskimi, rosyjskimi, ukraińskimi. To człowiek jest najważniejszy. Sprowadza nas tu smutna
historia, natomiast oby zwyciężyła radość spotkania
z żywymi od których można się uczyć pięknego patriotyzmu.
Marta Kosińska i Michał Janczarek przed pomnikiem
Adama Mickiewicza we Lwowie .
On: -My jesteśmy ponad tymi pomnikami. My
jesteśmy z ludźmi. I odbieramy ich tak, że oni są
też ponad tymi pomnikami. To jest coś co zostało
nam narzucone, a my łączymy się z sercami tych
ludzi.
Z wypowiedzi tej płynie optymizm, ale dlaczego
na jawne prowokacje i powielanie nieprawdy nie
reaguje warszawski rząd?
"II wojna światowa była dla Polski tym, czym
dla Czechów bitwa pod Białą Górą - nie tyle
końcem narodu, co końcem jej elity. To nie "za
króla Olbrachta wyginęła szlachta", lecz dopiero
w latach wojny i w czasie instalacji komunizmu
w Polsce" - przypomina Zdzisław Krasnodębski.
To wymordowanie polskich, białoruskich i ukraińskich elit - ich brak - pozwala nami manipulować. I wmawiać nam, w rzekomej trosce o zgodną
przyjaźń, iż nie wolno budzić uśpionych demonów, bo to pogorszy międzynarodowe relacje.
Tacy troskliwi czy zapobiegliwi, strachem podszyci, iż prawda o ich zbrodniach na narodach
Rzeczpospolitej w końcu ujrzy światło dzienne?
Bo świetnie wiedzą, że prawdy nie da się pochować z ofiarami zbrodni? Póki co Rajd Katyński
wije się między pomnikami ludobójców: Lenina
i Bandery.
Gród Wołkowysk założył litewski wielki książę Mendog (1203-1253). Na zamku w Wołkowysku dnia 11 stycznia 1386 roku poselstwo
Korony Królestwa Polskiego zawarło z Władysławem Jagiełło umowę dzięki której został on
królem Korony. Bez tej umowy nie powstałaby
Rzeczpospolita.
W dniach 20-26 września 1920 r. w rejonie
Grodna, Lidy i Wołkowyska doszło do zwycięskiej bitwy z Armią Czerwoną nad Niemnem.
Jej skutkiem polscy żołnierze wzięli do niewoli
40 000 jeńców, zdobyli Mińsk, Pińsk i pozycje
wyjściowe (Korosteń) do ataku na Kijów. I niestety zwycięska armia nie poszła za ciosem - na
Kijów.
Uczestników XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego niezwykle serdecznie przyjęła młodzież szkolna w Wołkowysku. Dedykowany im
koncert szkolnego zespołu „Jutrzenka” zapewne będzie nie zapomniany. Po
koncercie dziewczęta z „Jutrzenki” pozowały do pamiątkowej fotografii a co
sprytniejsze dosiadły motocykli. Na zdjęciu poniżej Halina Bułaj, dyrektorka
szkoły, której Wiktor Węgrzyn wręczył pamiątkową odznakę Stowarzyszenia
Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński. Pani dyrektor miała zakaz
wjazdu do RP wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Warszawie.
Helena Dworecka (na zdjęciu na dole z Leszkiem Rysakiem) prowadzi sierociniec w Bogdanowie na Białorusi. Dnia
6.09.2012 jej podopieczni powitali XII Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński po staropolsku - chlebem i solą.
Helena Dworecka pierwsze spotkanie z Międzynarodowym Motocyklowym Rajem Katyńskim tak wspominała:
Był to dzień powszedni. Rano. Wychodziliśmy z kościoła i usłyszeliśmy ryk motorów. Wszyscy się przestraszyli. Ja też. Dzieci powiedziały, że to wojna, że
Niemcy przyjechali, bo tyle motorów i ludzi inaczej
ubranych zobaczyły pierwszy raz w życiu. Wcześniej
nigdy czegoś takiego nie widziały, więc dzieci ile sił
miały w nogach popędziły do domu i pochowały się
pod łóżka. To miała być wojna. Dopiero gdy przedstawiciele Rajdu wjechali na nasze podwórko, dopiero
wtedy zaczęła się przyjaźń, taka na prawdę, na zawsze.
Nie jest ważne, że one nie znają Waszych imion, że nie
mogą rozmawiać, tak jak by się chciało, one naprawdę
czekają na Was cały rok. Mają naklejki Katyńskiego
Rajdu na zeszytach szkolnych, książkach, szafkach.
proste, może nie każdego z Was mogłam dzisiaj uściskać, nie każdemu z Was mogłam osobiście powiedzieć dziękuję, więc czynię to teraz.
W Bogdanowie jestem od jedenastu lat. Nauczyłam
się tu inaczej żyć. Skończyłam muzyczne i medyczne
studia. Myślałam, że jestem bardzo mądra, a jak się
okazało nie byłam. Tutaj zobaczyłam co innego. Poznałam inny świat. Dom teraz ma status rodziny zastępczej. Wszystkich dzieci mamy dziesięcioro.
Pochodzę z polskiej rodziny. Rodzice moi za to, że
oboje byli Polakami musieli bardzo zapłacić, bo nie
ukrywali swojej narodowości i narodowości swoich
dzieci, mojej i moich sióstr. Z tego powodu tatę zwolniono z pracy, a on mimo tego zawsze mówił, że nie
musimy wstydzić się swojej narodowości, że musimy
się szczycić tym, że jesteśmy Polakami. Ponieważ jeWszystkim opowiadają o Was i cała okolica im za- stem Polką, muszę być chrześcijanką i nią jestem, bo
zdrości, bo to one mówią „przyjechali nasi przyjacie- jedno jest związane z drugim.
le”. W tym roku liczyły dni, chodziły z kalendarzykami
nie mogąc się doczekać kiedy przyjedziecie. Chcę po- Na tym spotkaniu Edward Olszowy poinformował,
wiedzieć w imieniu swoim i dzieci, że Was kochamy, iż wśród darów jakie motocykliści przywieźli w 2012
że jesteście nam bardzo bliscy, że zawsze pamiętamy o roku instytucjom, które wspierają, znalazły się m.in.:
130 kg słodyczy z „Wedla”, 150 kg ciastek, 100 egzemWas w modlitwach.
H. Dworecka na spotkaniu z uczestnikami XII Raj- plarzy podręczników szkolnych do historii Polski, zedu Katyńskiego bardzo się wzruszyła, po policzkach szyty, materiały biurowe.
pociekły jej łzy. Rajdowcom-pielgrzymom m.in. poE. Olszowy podzielił się też z rajdowcami takim spowiedziała:
- Chcę podziękować za to że jesteście, że zechcieliście strzeżeniem i wyznaniem:
przyjechać do Bogdanowa. Chciałabym żebyście mi
uwierzyli, że to jest coś wspaniałego, bo czujemy się -Ten dom jest przykładem tego bezmiaru biedy i sieroctwa, którego jest mnóstwo i na Białorusi i na Litwie
tutaj sami, czujemy się tutaj jak na wygnaniu.
A przyjazd Rajdu, czyli Wasz przyjazd, jest spotka- i w Polsce niestety też. Ja jestem szczęśliwy, że z Wami
niem rodziny, spotkaniem z Polakami, bo przyjeżdża- jadę, staję się lepszy przez to, także dlatego, że w jakiś
ją do nas ludzie bardzo nam bliscy, którzy mają taką sposób mogę pomóc. Ta pomoc tutaj nie jest tak ważsamą krew i poglądy jak my. I tak trochę zazdrościmy na materialnie - tak mi się przynajmniej wydaje - jak
Wam, że mieszkacie po jednej stronie a my po drugiej. Wasza obecność tutaj. Ci ludzie tutaj też tych mateChylę przed każdym z Was głowę, tak szczerze, bo to rialnych rzeczy potrzebują, ale najbardziej tej Waszej
obecności.
jest dla nas spotkanie na tej ziemi, spotkanie takie
Suchowola. W 1775 r. królewski astronom Szymon Antoni Sobiekrajski obliczył, że miasto jest geometrycznym środkiem
Europy. Mieszka tam ok. 2300 osób. U góry pamiątkowe zdjęcie uczestników XII Międzynarodowego Motocyklowego
Rajdu Katyńskiego w Suchowoli na tle pomnika księdza Jerzego Popiełuszki. Na stronie obok 102 -letnia matka Jerzego
Popiełuszki Marianna na pamiątkowym zdjęciu z uczestnikami XII Rajdu Katyńskiego i w towarzystwie księdza Dariusza Stańczyka i Wiktora Węgrzyna. Motocykliści odwiedzili ją 2.09.2012, w domu, w Okopach koło Suchowoli, gdzie
znajduje się też obelisk (na zdjęciu u dołu) upamiętniający zamordowanie księdza Jerzego. Zbrodni dokonali funkcjonariusze warszawskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych dnia 19.10.1984 roku.
Wydarzenia po śmierci księdza Jerzego Popiełuszki
upubliczniły istotę systemu jaki Stalin zaprowadził
w utworzonej przez siebie „Polszy”. Systemu opartego
na agenturze, zbrodni i propagandowym kłamstwie.
Ksiądz Popiełuszko zginął jak robotnicy z Kronsztatu i Swierdłowska – funkcjonariusze „Polszy”
sterrozyzowali go i utopili z kamieniami przy ciele.
Wyszło na jaw, że w „Polszy” rządził agent sowiecki: generał Wojciech Jaruzelski – pseudonim „Wolski”, który karierę swą związał z tajną organizacją
w NKWD: SMERSZ. Był ich pupilem - co udokumentował Instytut Pamięci Narodowej i ujawnili
Grzegorz Braun i Robert Kaczmarek w swym filmie
pt. „Towarzysz Generał”.
„Wolski” był dzieckiem epoki obłędu XX wieku
-wieku fabryk śmierci zbudowanych przez wiernych
Stalinowi i Hitlerowi naśladowców i zwyrodnialców.
Kogo reprezentował Wojciech Jaruzelski wymownie
dowodzą mogiły milionów ludzi zamordowanych
przez NKWD. A miliony obywateli PRL-u jemu powierzyły swe życie. Ilu dobrowolnie?
Marianna Popiełuszko zmarła 13.11.2013 roku w wieku 103 lat.
Pomógł ksiądz ułan Zdzisław Jastrzębiec Peszkowski
- rotmistrz, Ułan z Grudziąca, były więzień Kozielska, Kapelan Rodzin Katyńskich i Pomordowanych
na Wschodzie. Dzięki niemu „Rajd Katyńki” uzyskał
patronat Prymasa Polski Józefa Glempa. Powstało
Stowarzyszenie Międzynarodowy Motocyklowy Rajd
Katyński z prezesem Wiktorem Węgrzynem. Kiedy
powstawała ta książka Komitet Honorowy Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński
tworzyli ks. płk Sławomir Żarski, gen. bryg. SG Dominik Tracz, Komendant Główny Straży Granicznej,
nadinsp. Marek Działoszyński, Komendant Główny
Policji, gen. dr Wiesław Grudziński, Dowódca Garnizonu Warszawa Wojska Polskiego, Państwo Zofia
Pilecka-Optułowicz i Andrzej Pilecki, dzieci słynnego
rotmistrza Witolda Pileckiego i Krzysztof Jaraczewski,
wnuk Marszałka Józefa Pileckiego.
Pomógł też Wiktorowi Węgrzynowi paszport amerykańskiego obywatela – zwłaszcza na Białorusi i Rosji.
Robił wrażenie nie tylko na milicjantach.
A jak było na trasie XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego?
Fot. A. Kępiński
ZGINĘLI BO BYLI
POLAKAMI
Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński wymyślił i zorganizował Wiktor Węgrzyn. Z krwi i kości Warszawiak urodzony w 1939 roku. Jako emigrant
polityczny mieszkał w USA. Za oceanem doczekał
amerykańskiej emerytury. Wówczas pojawił się wolny czas i pomysł rajdu, a ściślej pielgrzymki do miejsc
świętych dla naszego narodu, miejsc w których "Zginęli bo byli Polakami" – jak głosi napis wyryty na
głazie pod Gibami. W Gibach w lipcu 1945 roku UB,
Ludowe Wojsko Polskie i Armia Czerwona represjonowały tamtejszą ludność – podczas tak zwanej Obławy Augustowskiej aresztowano dwa tysiące obywateli
podbitej II Rzeczpospolitej, spośród których 600 już
nie powróciło do domów. Ot, tak sobie zniknęli?
- Pierwsze Rajdy Katyńskie były niezwykle ciężkie,
bo utrudniano nam przejazd przez Białoruś i Rosję –
wspomina Wiktor Węgrzyn.
Nie było miejsca gdzie groby Rodaków nie przypominałyby tej brutalnej prawdy: "Zginęli bo byli Polakami".
Wiktor Węrzyn wielką wagę przywiązuje do prawdy. O przeszłości i teraźniejszości. Dba więc o to, by
członkowie Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński i uczestnicy Rajdów Katyńskich brali udział w ważnych wydarzeniach dla
kraju, ba sam takowe kreuje. W sierpniu 2012 roku
członkowie stowarzyszenia obecni byli na Cmentarzu
Wojskowym na Powązkach w Warszawie, w kwaterze Ł, na tak zwanej „Łączce”, za co im podziękował
dr Krzysztof Szwagrzyk, szef ekipy archeologicznej
prowadzącej tam badania. W tym miejscu potajemnie pochowano ciała więźniów pomordowanych
przez „organa bezpieczeństwa publicznego” w latach
1945-56. Dnia 24 sierpnia 2012 r. na „Łączce” odbyła
się uroczystość odprowadzenia na miejsce tymczasowego spoczynku szczątków ofiar wydobytych przez
archeologów. Po modlitwach ekumenicznych odmówionych przez biskupa polowego WP Józefa Guzdka,
prawosławnego ordynariusza wojskowego bp. Jerzego
Pańkowskiego i zastępcę ewangelickiego biskupa polowego ks. płk Andrzeja Fogla trumienki zawierające kości tych, których nikt nigdy nie miał odnaleść,
przewiezione zostały na Cmentarz Północny. Konwój
pilotowali motocykliści ze Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński.
Warszawa. Wojskowe Powązki
(24.08.2012r.).
- Stoimy w miejscu zbrodni przeciw ludzkości – nie miał wątpliwości Witold, syn kmdr Stanisława
Mieszkowskiego, spoczywającego
w kwaterze „Ł” na Wojskowych Powązkach.
Dr Krzysztof Szwagrzyk też nie miał
wątpliwości informując, że większość czaszek ma ślady tzw. egzekucji katyńskiej, strzału z bliskiej odległości w potylicę.
- Możemy spojrzeć na te szczątki
jako na szczątki Polskiego Państwa
Podziemnego, możemy patrzeć jak
na szczątki tego, czym Polska mogłaby być po zakończeniu II wojny
światowej - powiedział Łukasz Kamiński, prezes Instytutu Pamięci
Narodowej.
Fot. A. Kępiński
Giby (2.09.2012). Znajduje się tu pomnik ofiar NKWD zamordowanych Polaków w 1945 r. Wieś i okolice zasłynęły
walkami partyzantów toczonymi z Niemcami i Sowietami,
NKWD i UB; przypominam, że w czasie tzw. obławy augustowskiej, w okolicach Augustowa i Gib Armia Czerwona
i Ludowe Wojsko Polskie oraz UB aresztowało ok. 2000 osób,
z których 600 „zaginęło”. Wyparowali?
Jak długo będziemy pamiętać o tej zbrodni w Gibach?
O masakrze polskich mieszkańców w Nalibokach, zbrodniach w Koniuchach, Glinciszkach, Dubinkach, o rzezi
Oszmiańskiej?
W Narewce koło Hajnówki XII Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński odwiedził symboliczne miejsce pochówku
„Inki” (01.09.2012). W Hajnówce na uroczystość wmurowania tablicy pamiątkowej przybyli przedstawiciele władz wojewódzkich, z wicemarszałkiem Województwa Podlaskiego
Mieczysławem Kazimierzem Baszko.
Danuta Sędzikówna, nazwisko konspiracyjne Danuta Obuchowicz, ps. „Inka” –urodzona 3.09.1928 roku zamordowana
została 28.08.1946 w Gdańku. Zginęła ze słowami na ustach:
„Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszko!”Była sanitariuszką
4. szwadronu odtworzonej na Białostocczyźnie 5 Wileńskiej
Brygady AK i w 1. szwadronie Brygady na terenie Pomorza.
W grypsie wysłanym przed śmiercią napisała: „Powiedzcie
mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Słowa te oznaczały, że nikogo nie zdradziła. Sprawcy jej śmierci nie zostali
skazani.
Zygmunt Edward Szendzielarz, ps. „Łupaszka”, major kawalerii Wojska Polskiego i Armii Krajowej został zabity 8 lutego
1951 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Dopiero
w 2013 r. zidentyfikowano jego szczątki. Zbrodniarze pochowali go pokryjomu na warszawskich Wojskowych Powązkach. Gdzie ukryto zwłoki „Inki” nie wiadomo.
MIĘDZYNARODOWY
MOTOCYKLOWY RAJD KATYŃSKI
PIELGRZYMKĄ NADZIEJI
Wojna z Rzeczpospolitą trwa do dziś. W Lidzie niedawno przekonali się o tym ci, którzy wznieśli krzyż
z napisem "Katyń". Miejscowe Białoruskie władze usunęły napis Katyń. Na Litwie za napisy umieszczone
w języku polskim sądy karzą grzywnami o wartości
ponad tysiąca złotych za jeden dzień napisu w języku
polskim. Księdza Dariusza Stańczyka aresztowano, bo
ośmielił się zorganizować Marsz Wolności „Za wolność naszą i Waszą” i odprawić po polsku Mszę Świętą
na górze Trzech Krzyży w rocznicę Powstania Styczniowego.
W Rosji kultywuje się pamięć ZSRR – ulice i place noszą imiona Lenina, są sowieckie, chociaż akcentuje się
piękno cerkwi. Gdzie się tylko da eksponuje się bohaterstwo sowieckich żołnierzy, którzy rzekomo wyzwolili pół Europy!
Kłamstwo pogania kłamstwo! Dlaczego? By usprawiedliwić rabunki i ludobójstwa dokonane po 1917 roku,
by pokrzywdzeni i ich spadkobiercy nie upomnieli się
o naprawienie krzywd. By nie oddać pomordowanym
czci a ich rodzinom skradzionych dóbr.
Ową wojnę z "Rzeczpospolitą" w sferze propagandy
widać niezwykle wyraźnie na Ukrainie, w książkach
i turystycznych folderach.
Przykładowo, taką bezczelną próbę manipulacji ilustruje muzeum w majątku Wierzchownia koło Berdyczowa. Podkreśla się informację, że mieszkał tam
francuski pisarz Honore de Balzak, który przyjechał
z Francji do ukochanej Eweliny Hańskiej. Nie podaje
się jednak jakiej narodowości była ukochana Balzaka,
że była polską szlachcianką i hrabianką. Również nie
ma informacji o tym, iż pałac leży na ziemiach Rzeczpospolitej Obojga i Trojga Narodów i skąd się wziął
ród Hańskiej.
Na murach pobliskiego kościoła w Berdyczowie nie ma
w ogóle żadnej informacji, podobnie w Latyczowie
i w dziesiątkach innych miejscowości.
A przecież w Żytomierzu pochowani są rodzice Ignacego Paderewskiego – wielkiego patrioty, kompozytora i genialnego pianisty, premiera rządu powstałej II
Rzeczpospolitej.
Żytomierz (15.09.2012). Na zdjęciach powyżej dom,
w którym mieszkał pisarz Józef Ignacy Kraszewski i opera.
Na stronie obok Katedra św. Zofii i grób rodziców Ignacego Paderewskiego, znakomitego pianisty i kompozytora,
współtwórcy II Rzeczpospolitej i jej premiera.
„W Żytomierzu, będącym w tym okresie 40-tysięcznym miastem, ośrodkiem
życia społecznego i towarzyskiego polskiej
szlachty oraz siedzibą carskich władz gubernialnych, Kraszewski pełnił szereg funkcji
i godności. Był m.in. kuratorem szkół polskich (o ograniczonych kompetencjach),
dyrektorem Teatru Żytomierskiego (od
1856), dyrektorem Klubu Szlacheckiego,
prezesem Towarzystwa Dobroczynności.
Cieszył się jednocześnie rosnącą sławą jako
pisarz. Mimo pełnionych godności szlacheckich Kraszewski dostrzegał problemy
społeczne i występował przeciwko systemowi pańszczyźnianemu, ogłosił m.in.
memoriał popierający projekt nadania
ziemi chłopom, przedstawiony na zjeździe
gubernialnym szlachty w Żytomierzu
na początku 1858. Wkrótce, po odbyciu
w 1858 półrocznej podróży po Europie,
nabrał także sympatii do idei demokratycznych i gospodarczych zachodniej Europy.” - czytamy w „Wikipedii”. Nie ma tam
jednak informacji, iż był założycielem opery w Żytomierzu. Nie był?
Na zdjęciu u góry muzeum w majątku hrabiny Eweliny Hańskiej z domu Rzewuskiej Wierzchownia koło Berdyczowa.
Poniżej porterty Eweliny Hańskiej i Honore de Balzak umieszczone na terytorium parku, bo park jakimś cudem, tak jak
i majątek Wierzchownia, przetrwał zawieruchy wojenne i społeczne XX wieku, o czym zaświadcza 197 letni kasztan.
Oczywiście pałac Eweliny Hańskiej, gdzie dziś znajduje się muzeum „pilnowany” jest przez pomnik Lenina. Lenin na
pomnikowym cokole przygląda się frontowi pałacu! Tutaj też przypomina kto tu rządzi?
Wiaźmę zdobył Wielki Książę Witold w 1403 roku i włączył
ją do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Krótko była kresowym miastem Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Bił się
pod nią cesarz Napoleon z Rosjanami. We wrześniu 1941
roku w tym mieście oczekiwała na przerzut do kraju kontrolowana przez Stalina Grupa Inicjatywna Polskiej Partii
Robotniczej. W październiku 1941 roku Niemcy zamknęli
w kotle Wiaźma-Briańsk 30 radzieckich dywizji. W centrum
Wiaźmy, na tle Cerkwi Narodzenia Przeświętej Bogurodzicy
z XVII wieku, w setną rocznicę pokonania wojsk Napoleona
postawiono pomnik Piernowskiemu Pułkowi z dwugłowym
orłem, godłem Rosji. W Wiaźmie do atrakcji turystycznych
należą m.in. spaska baszta z XVII wieku (zdjęcie na dole)
i liczne cerkwie, sobory, jak np. Święty Troicki Katedralny
Sobor z lat 1674-1676 r. (na zdjęciu u góry).
Berdyczów (15.09.2012). Wasyl Konstatynowicz Mazur, burmistrz Berdyczowa, tak powiedział o uczestnikach XII
Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego: -Jesteśmy gotowi zawsze przyjąć tych wspaniałych ludzi, którzy
mają swoją filozofię życia, lubią swój kraj i radzą sobie z ekstremalnymi warunkami w podróży, w czasie której stykają się
z historią swego państwa i narodu. Dzisiaj w Berdyczowie, w liceum nr. 15 odbyło się ciekawe spotkanie. Z uczestnikami
XII Międzynarodowego Rajdu Katyńskiego rozmawiali uczniowie i ich rodzice. Na zdjęciach burmistrz W.K. Mazur i
kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (1739-43) w Berdyczowie.
Powyżej na zdjęciu obelisk upamiętniający 38 tysięcy Żydów z Berdyczowa zamordowanych w 1941 roku przez Niemców. Żydów, słynnych z popularnego w Rzeczpospolitej powiedzenia “Pisz na Berdyczów”.
Walentyna Staruszko, Prezes Towarzystwa Polskiego Było to nazwisko ojca mojej mamy, a jej mama nazyDonbasu tak wspomina minione lata:
wała się Ryżyło - nosiła stare litewskie nazwisko. Aż
tu napisano do mnie z Muzeum Sztuk Pięknych, z Ni- Moja rodzina pochodzi z Podola, kiedyś mój pra- kołajewa, że jestem potomkiem książąt litewskich. To
dziadek miał majątek nad Siniuchą, w wiosce Fede- był duży szok dla mnie gdy się o tym dowiedziałem,
rówka, a później - wiadomo - rewolucja, wojna do- że nazywam się Giedroyć. Sprawdzałem tę informację
mowa, to wszystko było stracone; w trzydziestym w archiwach, bibliotekach.
roku dziadek wyjechał na Donbas, za chlebem, jako Odnalazłem krewnych w Polsce, Litwie, Łotwie, Rosji,
nauczyciel. I tu przyjechała cała rodzina.
Belgii, USA i we Francji.
- Czyli rodzina Pani żyła tam w czasach kiedy strach A. Giedroyć nie ma wątpliwości co do tego jak ważną
było być Polakiem.
rolę odegrali Polacy w rozwoju Charkowa i okolicy:
- Tak. Chociaż na zachodzie było straszniej. Na wschodzie nie tak strasznie było być Polakiem, dlatego że
prześladowani byli wszyscy, ci których nazywano
"bywszyje", albo ci którzy sprzeciwiali się radzieckiej
władzy, albo ci którzy po prostu coś mieli. Na takim
poziomie obywatelskim, tutaj na wschodzie wrogości
do innej narodowości nie było. Strasznie było było
być Polakiem, jeżeli ktoś sprzeciwiał się radzieckiemu
rządowi, jeżeli ktoś był bogaty.
- W obwodzie charkowskim mamy jeszcze 3-4 wioski
gdzie starsi ludzie rozmawiają w języku staropolskim,
np. w Merefie, 20 kilometrów od Charkowa. Kiedyś
tam mieszkał mój dziadek z babcią, mieli tam zaścianek - ziemię, budynek, kościół zbudowany w XVIII
wieku przez przodków babusi - czerwoni wszystko to
rozebrali. Dziadek umarł w 1932 roku.
W Charkowie są ulice z nazwiskami polskich szlachciców, którzy przyjechali na Dzikie Pola w czasach
Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Jest ulica Danilewskiego i ulica Kwitki Aznawianinka - jego pradziadek
nazywał się Kwiatkowski i był starostą krakowskim,
przewodził tej grupie, która tu przybyła, by z rozkazu
polskiego króla zagospodarować te tereny. Ja myślę, że
to miejsce założyli przedstawiciele polskiej szlachty.
Wypowiedź A.Giedroycia ilustruje niedawno wydana
mapa zatytułowana „ Polacy na mapie Charkowa”.
Od lewej: Helena Andrzejewska, Walentyna Staruszko
i Wojciech Jasieński na spotkaniu w Konsulacie RP w Charkowie.
Terror był tak wielki, że ludzie ukrywali prawdę kim
są. Oto wspomnienie księcia Aleksandra Giedroycia: Książę Aleksander Giedroyć.
- Ojca straciłem gdy miałem 10 lat. Umarł po II wojnie światowej a wcześniej nie opowiadał kim jest.
Mama też tego nie wiedziała. Nazywałem się Aleksander Isajew, jak pułkownik z radzieckiego kina.
Na stronie obok Latyczów. Latyczów leży między Barem a
Międzyborzem i znany jest od XIII wieku. Zamek i mury
obronne zbudowali Potoccy w XVI wieku. Od ponad czterech wieków działa w Latyczowie Sanktuarium Matki Bożej
Królowej Podola i Wołynia.
Wojna z Rzeczpospolitą trwa do dziś. Realnie. Zapewne wiedzą o tym dr hab Krzysztof Szwagrzyk, naczelnik oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu
Pamięci Narodowej i profesor dr hab Andrzej Kola,
archeolog. Pierwszego spotkałem przy ekshumacji
pomordowanych obywateli II Rzeczpospolitej na tzw.
Łączce, na wojskowych Powązkach w Warszawie. Drugiego we Włodzimierzu Wołyńskim, także przy ekshumacji pomordowanych obywateli II Rzeczpospolitej.
Czy kiedykolwiek poznamy całą prawdę także o tych
ludobójstwach?
Fot. A.Kępiński
Włodzimierz Wołyński (Ukraina 2011). Na terenie średniowiecznego grodziska, sto metrów od dworca autobusowego,
w 2010 roku ukraińscy archeolodzy znaleźli ludzkie kości z okresu II wojny światowej. Kim są ofiary pochowane tam
w zbiorowych mogiłach? Odpowiedzieć na to pytanie ukraińskim archeologom pomagają polscy specjaliści pracujący
pod kierunkiem profesora Andrzeja Koli w ramach działalności Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Prawdopodobnie to miejsce „upodobali” sobie niemieccy i rosyjscy kaci i leżą tu ofiary ich zbrodni.
O tym że wojna z II Rzeczpospolitą trwa wie doskonale Również Polacy z Białorusi mają kłopoty. Przez dwakażdy Polak mieszkający na Litwie. Na Litwie bowiem dzieścia lat odwiedzałem Polaków na Białorusi i barPolak nie może mieć polskiego nazwiska.
dzo ceniłem sobie ich postawę odzyskiwania polskiego ducha. To ogromny wysiłek. Oni są świadomi
- Polacy na Litwie z wielką odwagą podnoszą swoje tego, że nigdy za ich życia nie wrócą do macierzy. Do
problemy i to jest chyba piękna cecha zrozumienia też Ojczyzny. Ale w rodzinach, w organizacjach, chcą
wolności, a problemy są wielkie. Ludzie nie mogą od- kultywować tradycje ojców i polskość. A okazuje się,
zyskać ziemi po swoich praojcach, pisowni swoich na- że ci bardzo oddani ludzie, którzy stracili często w
zwisk, imion w dokumentach, zagrożenie idzie co do więzieniach sowieckich, stalinowskich, czy na Syberii
oświaty, szkolnictwa i ten bój się toczy ponad dwadzie- swoich ojców, kiedy dalej nie załamali się i autentyczścia lat- uważa Ksiądz Dariusz Stańczyk. I informuje: nie podtrzymują w swoich wioskach, miasteczkach,
rozwój polskości, wśród dzieci, w szkołach, w harcer-Ustawa rządu litewskiego, która już została wprowa- stwie, dzisiaj oni są na czarnej liście, którą ku mojemu
dzona całkowicie zagraża prawu nauczania w języku zaskoczeniu układa Ministerstwo Spraw Zagraniczpolskim polskich dzieci. A to dla Polaków z Wileńsz- nych w Warszawie. Otóż wielu Polakom Ministerstwo
czyzny jest bardzo smutne, tym bardziej że nie ma bez- Spraw Zagranicznych rządu polskiego wydało dokupośredniego wsparcia polskiego rządu, który bardzo menty, dekrety, zabraniające im wjazdu do Polski.
po macoszemu traktuje tę sprawę i zostawia mniej- Ja uważam, że jest to rzecz przestępcza, kryminalna
szość polską z tym problemem.
i polska prokuratura powinna się tym zająć.
11 września 2012 r. w Moskwie uczestników XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego ugościł
Wojciech Zajączkowski, Ambasador RP w Moskwie. Na pierwszym planie od lewej ksiądz Dariusz Stańczyk, Wiktor
Węgrzyn i Ambasador Wojciech Zajączkowski.
Patologiczny jest stosunek warszawskiego Minister- proszę Pana Ambasadora o interwencję w Warszawie.
stwa Spraw Zagranicznych do polskich aktywistów
żyjących na Białorusi– dostają oni zakaz wjazdu do Z jakim skutkiem? Wprawdzie Ambasador wysłuchał
księdza Darka i wziął udział we wspólnej modlitwie,
Polski, bo są Polakami!
w czasie której m.in. ksiądz Darek rzekł:
Księdza D. Stańczyka tak zbulwersowało odkrycie
represji jakie dotykają Polaków za sprawą warszaw- -”Matce Bożej wraz z pracownikami Ambasady poskiego Ministertwa Spraw Zagranicznych, iż poruszył lecamy wszystkich tych pomordowanych w różnych
ten temat na spotkaniu motocyklistów - pielgrzymów miejscach do których docieramy. Zdrowaś Mario, łaski
pełna, Pan z Tobą, Błogosławiona Tyś pomiędzy niez Wojciechem Zajączkowskim, ambasadorem RP
wiastami. I błogosławiony owoc żywota Twego Jezus.
w Moskwie, gdzie powiedział tak:
Święta Mario, Matka Boża módl się za nami grzeszny- Ja mam troszeczkę krwawe serce. Kiedy byliśmy na mi, teraz i w godzinę śmierci naszej Amen.”
Białorusi, dowiedzieliśmy się, że Ministerstwo Spraw
Zagranicznych rządu polskiego wielu sobom, od pra- Ba, motocykliści z Ambasadorem W. Zajączkowskim
dziada zamieszkującym tam Polakom wydało dekret, odśpiewali „Boże coś Polskę”, a w refrenie „Przed twe
dokument, z którego wynika, że nie mogą oni wje- ołtarze zanosim błaganie, ojczyzną wolną pobłogosław
chać do Polski, że mają zakaz wjazdu do matki Ojczy- Panie”. Ale czy MSZ i jego dyplomaci tak samo defizny. Jest to rzecz niespotykana - czarna lista dla tak niują polską rację stanu jak Polacy na Litwie, Białorusi,
Ukrainie i w Rosji? Jak motocykliści?
oddanych ludzi. Nie pojmuję tego. I tu w Moskwie
Świtezianki
- ołtarzyk jaki znalazłem w domu Polaków,
których w 1951 roku wysiedlono na Syberię i stół
z mosiężnymi ozdobami, jaki leżał w śniegu pod
oborą i chociaż marniał musiałem za niego zapłacić
z własnej kieszeni, bo państwo nie daje na takie cele
pieniędzy a właściciel tego stołu uparł się, że nie
odda go za darmo; przy okazji dowiedziałem się
od niego, iż ten stół sprzedający mi go dostał przed
laty w posagu; rodzina jego żony pochodziła z Mira
gdzie po przyjściu komunistów miejscowi wieśniacy
O języku Jagiełły: -W jakim języku król Jagiełło w Kra- splądrowali zamek kradnąc co się dało i w taki
kowie gadał? W ruskim - nie rosyjskim. I za nim tłu- sposób ten stół znalazł się z czasem w moim gabinemacze nie chodzili po Krakowie. Rozumieli go wszyscy cie;
Polacy. A w jakim języku był napisany statut Wielkiego
Księstwa Litewskiego? W ruskim.
- obraz przedstawiający na płótnie tańczące
Świtezianki (zdjęcie u góry - przyp. autora), takie
A jak Krasiński mówił do Mickiewicza? „Chłopskim jakie zapewne za swego życia widywał Mickiewicz,
duchem litwińskim śmierdzisz”. Myślę, że dwieście lat wisiał na ścianie ruiny domu, gdzie słońce świeciło
temu polska, drobna szlachta litwińska mówiła polsko już na podłogi; wokół wszystko zgniło a on bez ramy
- litwińskim językiem i rozumieli jeden drugiego.
wisiał i czekał na mnie - prymitywna sztuka z piękną
energetyką.
O Litwie: W pierwszym statucie księstwa litewskiego
z 1529 roku wymienieni zostali tylko Litwini i Rusini Adam Mickiewicz w Paryżu napisał: „Nigdzie na
zamieszkujący Wielkie Księstwo Litewskie i Ruskie. ziemi nie ma weselszego życia jak w litewskich
Żmudź doszła dopiero w redakcji statutu litewskiego wioskach i zaściankach. Ile tam radości, wesołości,
z 1588 roku. A to państwo, które dzisiaj nazywa się Li- miłości, człowieczego bez końca szczęścia”. Dlaczetwą, to litewskie państwo jakie utworzył Stalin, znajdu- go tak napisał? Bo tu żył, spotykał się, obserwował
je się na historycznych terenach Żmudzi.
tańczących. W naszych wioskach kobiety wieczorami tańczyły, tu było szczęśliwe wioskowe życie,
O swojej pasji: Rzeczy jakie zbieram do muze- mieszkający tu ludzie nie mieli takich problemów jak
um pochodzą ze starych i opuszczonych domów. my dzisiaj; my sprawy sobie nie zdajemy jak szczęśliwe
Te, jakie mam w gabinecie nie mogą być pokazane w było to wioskowe życie. Zasiali zboże - radowali się.
salach muzeum, bo nie pasują do głównej kolekcji. Wzeszło zboże - radowali się. Zebrali zboże - znów
Wśród nich są:
radość. I każdą tę radość wyrażano w pieśniach.
Choć Polacy w większości zyją już w Unii Europejskiej
nadal wokół nich, a zwłaszcza na wschodnich ziemach
dawnej Rzeczpospolitej, dzieje się tak jakby obowiązywały prawa i historia napisane przez Rosjan i sowietów,
a nie prawda i Konstytucja Rzeczpospolitej.
Tak jakby chciano by medialnie nie przebijały się opowieści i spostrzeżenia podobne do wypowiadanych
przez Anatola Yeumiankou, dyrektora Muzeum Adama Mickiewicza w Zaosiu, który m.in. przypomina:
CZY O TYM ZAPOMNIEĆ?
Niemcy są winni II Rzeczpospolitej ponad tysiąc miliardów dolarów. Także wielkie odszkodowania należą
się nam od Rosji. Zbigniew Kazimierz Witek w swej
książce pt. „Dokumenty strat kultury polskiej pod okupacją niemiecką 1939 – 1944 z archiwum Karola Estraichera”(Pałac Sztuki, Towarzystwo Przyjaciół Sztuk
Pięknych w Krakowie, Kraków 2003 – przyp. autora)
przypomina:
A oto straty ludzkie: nie przeżyło II wojny światowej
39% lekarzy, 33 % nauczycieli szkół zawodowych,
średnich i podstawowych, 30 procent naukowców
i profesorów wyższych uczelni, 28 % księży, 26 %
prawników. I choć życie ludzkie jest bezcenne, to według różnych ekspertyz Niemcy winni za to zapłacić
ok. 100 do 300 mld dolarów odszkodowań. Sumując
powyższe, łączne zadość uczynienie Polsce za straty
wojenne to kwota 975-1175 mld dolarów, więc prze„Za co Niemcy są nam winni bilion dolarów? Autorzy kraczająca 1 bilion dolarów.
publikacji „Druga Rzeczpospolita. Gospodarka- Społeczeństwo- miejsce w świecie”, Zbigniew Landau i Jerzy Osobną sprawą jest wyrok wydany i wykonany na
Tomaszewski obliczyli:
Warszawie. Została ona zniszczona w 80%, w tym
zabudowa przemysłowa w 90%, mieszkalna wraz z
1. W 1929 r. roczna produkcja Polaka wynosiła 610 zł, wyposażeniem- w 72%. Zniszczono 90% zabytków i
Hiszpana 750 zł, a Włocha 880 zł na głowę mieszkańca. 100 % infrastruktury komunikacyjnej. Zginęło 800
tys. mieszkańców stolicy, która w 1939 roku liczyła
2. Pod koniec lat 30-tych XX wieku Polska była porów- 1,3 mln. W 1945 r. na 100 kobiet przypadło niespełnywana z Hiszpanią, Grecją, Włochami, Portugalią i Ja- na 70 mężczyzn.”
ponią.
- Tylko w 1944 r. ze spalonej i splądrowanej War3. Po II wojnie światowej Polskę od ww. krajów dzieliła szawy Niemcy wywieźli ponad 5000 fortepianów.
przepaść.
A szczytowym, cynicznym aktem niemieckiego barbarzyństwa było zburzenie Zamku warszawskiego
4. Niemcom zawdzięczamy to, że straciliśmy ok. w grudniu 1944, w dwa miesiące po upadku powsta38 % majątku narodowego. Dla porównania Fran- nia warszawskiego i wysiedlenia ludności cywilnejcja straciła 1,5%, a Wielka Brytania 0,8% majątku. przypomina gdzie może Zbigniew Kazimierz Witek.
5. Po wojnie, pod koniec lat 40-tych PKB Polski wyniósł 8 mld zł (w cenach przedwojennych), podczas A ile na ziemiach II Rzeczpospolitej zrabowali
gdy w 1939 r. sięgał 18 mld zł. Strat poniesionych pod- i zniszczyli radzieccy Rosjanie? Tego jakoś do dziś
czas wojny nie nadrobiliśmy do dziś.
nie można policzyć. Jak i nie można doliczyć się pomordowanych obywateli II Rzeczpospolitej. Jak dłuA oto bilans strat materialnych Polski, przygotowany go jeszcze? Dlaczego tak się dzieje?
na potrzeby reparacji przez Biuro Odszkodowań Wojennych przy Radzie Ministrów. I tak:
1. Kolej straciła 84% majątku, energetyka 65%, poczta
i telekomunikacja 65%, szkolnictwo 60% a górnictwo
42%. Spośród 30 tys. fabryk ocalało 10 tys., jednak i w
tych zachowanych połowa budynków była zniszczona,
a park maszynowy częściowo wywieziony do Niemiec.
2. Zniszczono 30% lasów i wywieziono z okupowanej
Polski: 200 milionów ton węgla. (...)
Zbigniew Kazimierz Witek, kawaler Orderu Świętego Stanisława, autor rewelacyjnej książki pt.”Dokumenty strat kultury polskiej”, założyciel i szef od 1997 r. Instytutu Badań
Dokumentacji i Poszukiwań Dzieł Sztuki im. Karola Eistreichera, XIV Prezes Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych
w Krakowie.
Po tragedii jaka wydarzyła się
w Smoleńsku 10.04.2010 r. w każdą
miesięcznicę tego dramatu w Warszawie i innych miejscach kraju
czci się pamięć tych, którzy zginęli
w samolocie wraz z prezydentem
Lechem Kaczyńskim. Szczególnie
masowy charakter mają uroczystości rocznicowe.
Na zdjęciach od góry Msza Święta
w warszawskiej katedrze pw. Męczeństwa Świętego Jana Chrzciciela z udziałem Jarosława Kaczyńskiego, prezesa partii Prawo
i Sprawiedliwość (PiS), brata tragicznie zmarłego prezydenta Lecha
Kaczyńskiego.
Po Mszy Świętej jej uczestnicy tradycyjnie maszerowali pod pałac
prezydencki. W czole pochodu
spotkać można było liderów PiS-u,
m.in. posłów Antoniego Macierewicza i Janusza Wojciechowskiego.
Poniżej zdjęcie spod ambasady
Federacji Rosyjskiej w Warszawie
gdzie w kwietniu 2013 roku pro- Fot. A. Kępiński
testujący domagali się wyjaśnienia
prawdy nt. przyczyn nieszczęścia
do jakiego doszło 10.04.2013 roku
pod smoleńskim lotniskiem. Do
dzisiaj bowiem nie wyjaśniono
wszystkich okoliczności tej tragedii a Rosjanie nie wydali Polsce
dowodów pomocnych w odtworzeniu faktów. Może powiedzie się
śledztwo komisji parlamentarnej
pracującej pod kierunkiem posła
Antoniego Macierewicza (Zespół
parlamentarny ds. zbadania przyczyn katastrofy TU-154 M).
Na stronie obok Msza Święta
w warszawskiej katedrze.
Fot. A.Kępiński
Pod koniec sierpnia 2012 roku na warszawskich Powązkach Wojskowych Instytut Pamięci Narodowej
dokopał się kości ludzi po których miał zaginąć wszelki ślad. Mordowano ich bo byli obywatelami II Rzeczpospolitej i potajemnie chowano.A miejsca pochówku
maskowano. W tym konkretnym przypadku na masowych mogiłach utworzono nowe miejsca pochówku,
w których oficjalnie już chowano kogo innego – przeważnie z komunistycznej elity. Tak spoczęli razem:
głęboko potrajemnie ukryte anonimowo ofiary i nad
nimi ich kaci, przyozdobieni w oficjalne nagrobki.
"Pamiętamy D-Day, wyzwolenie niemieckich obozów koncentracyjnych, dzieci z radością witające
na ulicach amerykańskie czołgi. Nikt nie chce słyszeć o drugiej, mrocznej stronie zwycięstwa aliantów. O tym, że nie wyzwolono łagrów naszego
sprzymierzeńca Stalina, tak bardzo przypominających obozy hitlerowskie. Nikt nie chce przyznać,
że po wojnie w wyniku przymusowej repatriacji
tysiące Rosjan poniosło śmierć, że oddając w Jałcie miliony ludzi pod władzę Stalina, przyczyniono
się do popełnienia zbrodni przeciwko ludzkości.
Julia Brystiger była dyrektorem V Departamentu
w Ministerstwie Bezpieczeństwa publicznego w latach
stalinowskiego terroru. Wsławiła się aresztowaniem
około 900 księży katolickich, kilku biskupów i internowaniem kardynała Stefana Wyszyńskiego. Nazwaną ją"Krwawą Luną"- bo była zwyrodniałą sadystką.
To wszystko zniszczyłoby nieskazitelny moralnie obraz naszych wspomnień z tego okresu. Nikt nie chce
pamiętać, że pokonano jednego zbrodniarza z pomocą innego. Wszyscy zapomnieli jakimi względami
cieszył się ów morderca u zachodnich mężów stanu.
Prawdopodobnie pod jej grobem spoczywają ofiary
takich jak ona zwyrodnialców, a może nawet są wśród
nich i jej ofiary. Zamiast trafić pod sąd morderczyni
ta po 1956 roku „przekształciła się” w pisarkę Prajs.
"Naprawdę lubię Stalina, nigdy nie złamał słowa" - przyznał w rozmowie z przyjacielem brytyjski minister spraw zagranicznych Anthony Eden.
Zachowało się bardzo wiele zdjęć, przedstawiających
uśmiechniętych Stalina z Churchillem i Rooseveltem" napisała w swym głośnym "Gułagu" Anne Applebaum.
Tam
też
znajduje
się
takie
zdanie:
"Przez ziemie te w latach trzydziestych przeszła fala
terroru głodowego, Stalin był odpowiedzialny za
śmierć większej liczby Ukraińców niż Hitler Żydów."
O tym ludobójstwie świat nie chce pamiętać, jak i o
tym, że w czasie II wojny światowej Hitler i Stalin zamordowali ponad sześć milionów obywateli II Rzeczypospolitej, w tym trzy miliony Żydów. A ilu Romów, Rosjan, Białorusinów, Ukraińców i Polaków?
Dr Krzysztof Szwagrzyk, archeolog.
„Termin polityka historyczna powstał w Niemczech i oznacza właśnie takie zabiegi, które polegają nie tyle na fałszowaniu historii, co na budowaniu własnej tożsamości w sposób zakładający
eliminowanie wiedzy o przeszłości (...)
I jeśli obecnie coś nas zaczyna dzielić, to właśnie
polityki historyczne poszczególnych państw”
- powiedział prof. Włodzimierz Marciniak
Stanisławowi Żartynowi, w rozmowie opublikowanej w „Sieci historii” (nr.3 lipiec 2013 r.).
Pytam więc: Jaką politykę historyczną prowadzą
warszawskie rządy po 1989 roku? Dlaczego nie
promuje się treści dzieł pokazanych na stronie
obok?
Książki takie jak na przykład "Zapomniany holokaust. Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944"
autorstwa Richard C. Lukas jakoś nie mogą się medialnie przebić.
Pod Łukowem w rezerwacie JATA, 12 sierpnia 2012, w pobliżu leśniczówki do której zjechali motocykliści przygotowujący się do XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, odbyła się patriotyczna uroczystość upamiętniająca 70 rocznicę powołania Armii Krajowej i polowa Msza Święta pod przewodnictwem ks. Antoniego Sulicha,
z homilią ks. Stanisława Chodźki, dziekana Dekanatu Zbuczyńskiego. Gospodarzami uroczystości byli: Wójt Gminy
Łuków Mariusz Osiak i Wójt Gminy Wiśniew Krzysztof Kryszczuk. W lasach łukowskich (rezerwat Jata) organizowano
szkoleniowe obozy Narodowych Sił Zbrojnych i Armii Krakojowej w czasie II Wojny Światowej.
SŁOWO POLITYKA OZNACZA
TROSKĘ O DOM
Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty homilii wygłoszonej przez księdza Stanisława Chodźko- dziekana dekanatu
zbuczyńskiego na uroczystości kombatanckiej w Jacie w dniu 12 sierpnia 2012 roku. Razem z księdzem dziekanem
pytamy: Czy Polska jest wolna? O jaką Rzeczpospolitą walczyli nasi przodkowie?
To bardzo wzruszający moment, gdy możemy na
tym miejscu sprawować eucharystyczną ofiarę. Właśnie słowo ofiara najlepiej oddaje sens tego co tutaj
się działo przed laty podczas okupacji i później. Słowo ofiara najlepiej oddaje bezmiar cierpienia, trudu,
poświęcenia dla Ojczyzny. Ci, którzy tutaj walczyli
o wolność, składali ofiarę, często ofiarę swego życia,
ofiarę krwi, ofiarę swoich ran, a potem ofiarę niezrozumienia, prześladowań, ofiarę więzienia, wywózki
na Syberię (...) Skutki kłamstw, niezrozumienia tego
wszystkiego co przeszli bohaterscy żołnierze, trwają do dzisiaj. Zdradzeni, wyśmiewani, wyszydzani skutki trwają do dzisiaj! Ofiara!
Moi drodzy, uczestnicząc w tej uroczystości, zagłębiając się w historię, trzeba też zapytać przede wszystkim samego siebie. Czy ja jestem dobrym Polakiem,
czy dzisiaj mogę w oczy spojrzeć tym, którzy jeszcze pośród nas żyją, a których szeregi nieuchronnie
topnieją, którzy walczyli za Ojczyznę, czy Ojczyzna,
za którą oni walczyli i o której marzyli, jest dzisiaj
tą Polską, jaką oni sobie wyobrażali? Czy my dzisiaj
możemy śmiało klęknąć na grobach tych znanych
i tych nieznanych, na grobach tych co zginęli i powiedzieć: tak, dzisiaj spełniły się Wasze marzenia.
Polska jest wolna. Czy możemy tak powiedzieć?
Moi drodzy, jakże smutno brzmią te słowa, że skutki
kłamstwa trwają do dzisiaj. Ci żołnierze zdradzeni,
Polska wtedy zdradzona przez aliantów, przez pseudosojuszników, jest nadal zdradzana.
Drodzy bracia i siostry, mam wrażenie, że nieraz, jak
mówię do ludzi w kazaniu o patriotyzmie i o miłości
do Ojczyzny, mam wrażenie, że tak jakbyśmy się nie
rozumieli z ludźmi dziś żyjącymi. Szczególnie mam
na myśli pokolenie w wieku średnim i młodym.
Z ludźmi starszymi prędzej, którzy jeszcze pamiętają
czasy nie tylko okupacji, ale i czasy komuny.
A z młodymi często się jakoś nie rozumiemy.
O co w tym wszystkim chodzi? Jak to zrozumieć?
I tutaj przypomina mi się powieść Henryka Sienkie-
wicza, na której ja też osobiście wyrosłem - na Trylogii. Dzisiaj nieznana, bo młode pokolenie nie lubi
czytać. I tam zdezorientowany Kmicic, który chciał
swoim prostym żołnierskim sercem, rycerskim sercem służyć Ojczyźnie, nie wiedział co robić. Bo ten,
któremu zaufał – Janusz Radziwiłł, okazał się zdrajcą, mówił piękne słowa o miłości Ojczyzny, a jednocześnie kolaborował ze Szwedami, z okupantem.
Udał się z poselstwem, do kuzyna tegoż Radziwiłła,
młodszego jego brata Bogusława, tam udał cynika
i prosił o oświecenie. Pyta, jak prosty żołnierz, o co
w tym wszystkim chodzi? Przy tym udał jeszcze
większego cynika i zadeklarował: Moja fortuna przy
fortunie Radziwiłłów.
I wtedy książę Bogusław Radziwiłł otwiera przed
nim swoje serce przewrotne, serce zdrajcy i mówi:
Powiem ci o co w tym wszystkim chodzi. Rzeczpospolita, cała Korona, Litwa i Ruś to tak jakby kawał
czerwonego sukna i ta Polska dogorywa. I każdy
ciągnie w swoją stronę, żeby z tego co zostało urwać
jeszcze największy kawałek dla siebie. Jest taki zwyczaj, mówił, na Podlasiu, że gdy człowiek umiera to
jeszcze mu się poduszkę wyszarpuje spod głowy żeby
szybciej skonał i się nie męczył. Rzeczpospolita kona
i, mówi, głupi ten, który nie ciągnie za to sukno do
siebie, żeby urwać dla siebie, żeby coś jeszcze z tego
mieć.
Moi drodzy! Czy dzisiaj nie dzieje się znów to samo,
że wielu ciągnie, żeby urwać z tej Ojczyzny jak najwięcej dla siebie. Dzisiaj wyśmiewa się słowo patriotyzm. Mówi się, że to ksenofobia, że to zacofanie.
Dziś zatraciliśmy instynkt samozachowawczy.
W roku 1989, gdy wydawało się, że padła komuna,
chyba byliśmy tak zmęczeni tym, co się działo, mieliśmy już tak serdecznie wszystkiego dość, że zatraciliśmy instynkt samozachowawczy, przestaliśmy
walczyć. Powiedzmy to sobie szczerze: zaczęliśmy
nieopatrznie marnować to dziedzictwo, które odziedziczyliśmy po przodkach.
To zdjęcie otrzymałem od Grzegorza Czerniewicza, który mieszka pod Łukowem. Przedstawia ono oddział żołnierzy
II Rzeczpospolitej, partyzantów walczących z jej okupantami w okolicach Łukowa. W oddziale tym walczył ojciec Pana
Grzegorza. Może ktoś rozpozna żołnierzy z tego zdjęcia? Kim są i z jakiego oddziału? G. Czerniewicz tego nie wie.
Tysiącletnie dziedzictwo walki o ojczyznę, o honor,
o największe wartości i o wiarę, i zaczęliśmy marnować dziedzictwo tych, którzy walczyli w czasie okupacji niemieckiej, którzy walczyli tutaj także w tym
uroczysku Jata. I którzy walczyli jeszcze i po wojnie,
do 1989 roku wyśmiewani i wyszydzani.
Zatraciliśmy, może nie do końca, mam nadzieję, instynkt samozachowawczy (...) Zabrakło nam
konsekwencji. Ja pamiętam, zdumiony byłem jako
duszpasterz akademicki w tamtych właśnie czasach
- początkach lat dziewięćdziesiątych. W Siedlcach
rozmawiam ze studentami, młodymi ludźmi, pamiętali jeszcze komunę, bo byli wtedy w szkole średniej,
zdawali maturę. Wychowani już w tym późnym socjalizmie zgniłym, takim bezideowym. Mówię do
nich: patriotyzm, a oni: a co to jest? Wszystko jedno
czy się mówi po polsku czy po niemiecku czy po rusku. Byleby coś mieć, byle się nachapać. Proszę księdza, mówią, dzisiaj nowe czasy. Dzisiaj liczy się kasa,
przebojowość. Ksiądz patrzy co się dzieje. Zdumiony
patrzyłem, jak szybko nastąpiła demoralizacja. Wtedy też przypomniała mi się powieść Sienkiewicza
„Potop” i ten kawał czerwonego sukna - Rzeczpospolita, którą każdy drze do siebie. Już wtedy przyszedł czas, gdy Polacy sobie powiedzieli:
Polska jest wolna, już nie musimy o nią walczyć. Nareszcie jest wolna, teraz się bawmy, imprezujmy, pijmy sobie piwko na piknikach, nie myślmy o polityce,
polityka jest „be”, polityka jest brudna, przecież tam
siedzą mądrzy ludzie, oni wiedzą, jak się obracać
w tym brudzie, oni za nas będą uprawiać politykę.
Zohydzono nam słowo polityka. Zohydzono, a przecież to jest piękne słowo pochodzące z języka greckiego. Słowo polityka oznacza troskę o dom, o miasto, o państwo - troskę o dobro wspólne.
Właśnie dzisiaj walczymy już nie orężem, karabinami. Ale dzisiaj jest walka ducha, czyli właśnie polityka, troska o dom, o ojczyznę, a nam to zohydzono. Powiedziano, że Broń Boże polityki w kościele
i dzisiaj, moi drodzy, patrzcie, jak ksiądz powie coś
politycznego w kościele to ludzi nerwica bierze. Potrafią nawet tupać w kościele. Miałem taki przypadek, tupali na znak protestu. Więc ja pytam, czy mi
jako księdzu nie wolno kochać Ojczyzny? Mój ojciec
siedział na Majdanku w czasie wojny jako zakładnik.
Przeżył. To mi jako jego synowi nie wolno kochać
Ojczyzny, jako kapłanowi, jako Polakowi. Mam dowód osobisty, płacę podatki tak jak każdy Polak. To
nie wolno mi kochać Ojczyzny, to przy ołtarzu też mi
nie wolno kochać Ojczyzny?
Grzegorz Czerniewicz (na zdjęciu z lewej). Na zdjęciu obok jego ojciec, który nie mógł mu przekazać informacji o tym
jakim był żołnierzem i w jakim oddziale walczył z okupantami II Rzeczpospolitej. Poniżej uczestnicy XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego na biwaku w rezerwacie JATA Fot. A. Kępiński
(...) Walka się jeszcze nie skończyła, nadal trwa walka ducha, dobra ze złem, miłości z nienawiścią. Walka prawdy z kłamstwem. Ta walka trwa, a my jesteśmy w samym jej centrum. I nie wolno nam spocząć
na laurach. Walka o Boga, o Honor, o Ojczyznę trwa.
A my wszyscy jesteśmy dzisiaj żołnierzami w tej
walce. Obojętnie czy w mundurach czy bez mundurów. Jesteśmy wszyscy rycerzami, żołnierzami Jezusa
Chrystusa i naszej umiłowanej Ojczyzny Polski. Kochani trzeba to sobie dzisiaj jeszcze raz jasno powiedzieć. Walka się nie skończyła i trzeba czuwać. Jestem
przy tobie Polsko, pamiętam, czuwam i dlatego moi
drodzy trzeba dzisiaj pójść nam do naszych domów
po tej Mszy Świętej z przekonaniem, że mam Ojczyźnie służyć, nie ciągnąć do siebie ten kawał czerwonego sukna, ale jak najwięcej Polsce dawać.
Trzeba nam dzisiaj dawać przede wszystkim prawdę,
uczciwą pracę, miłość bliźniego. Trzeba Polsce dawać
naszą trzeźwość, naszą prawdomówność, naszą słowność, żeby na naszym słowie można było polegać jak
na Zawiszy (...). I myślę, że ci którzy spoczywają w lasach gdzieś i na cmentarzach, a dusze ich są w rękach
Boga, a także ci, którzy jeszcze żyją, będą szczęśliwi,
że wyrosło nowe pokolenie ludzi odpowiedzialnych
za Ojczyznę. Jeśli z takim przekonaniem dzisiaj pójdziemy do naszych domów, to ich marzenia się spełnią (...) i współpracujmy w tym dziele, a zobaczymy,
że Bóg, który nawet cuda może zdziałać, nie opuści
nas i będziemy się cieszyć Polską wolną.
Polską, o jakiej marzymy: Polską piękną, szlachetną,
silną, dostatnią i Polską świętą. Amen.
Drugie zdjęcie przedstawiające oddział, w którym ojciec G. Czerniewicza walczył z wrogami II Rzeczpospolitej. G. Czerniewicz także nie wie kim są żołnierze uwiecznieni na tym zdjęciu. Takiej wiedzy dzieciom nie przekazywano - z ostrożności. Kto dziś zidentyfikuje osoby na tym zdjęciu?
Poniżej mieszkańcy Łukowa i okolic, którzy 12.09.2012 r. przyszli na patriotyczną uroczystość do rezerwatu JATA.
W sierpniu 1920 r. w czasie wojny polsko-bolszewickiej, wojska
polskie pokonały bolszewików
w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Królowej
Korony Polskiej, 15 sierpnia, co
nadało temu militarnemu sukcesowi konotacji religijnej, niektórzy bowiem dopatrywali się
cudu nad Wisłą.
W samej bitwie warszawskiej
uczestniczyło ok. 104 -114 tys.
bolszewików. Kraj zmobilizował
ponad 900 tys. żołnierzy. Dramatyczny przebieg miały walki
pod Radzyminem. W kontrataku pod pobliskim Ossowem zginął kapelan pułku ksiądz Ignacy
Skorupka.
Straty polskie wyniosły 4,5 tys.
zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys.
zaginionych; straty jakie ponieśli bolszewicy nie są dokładnie
znane, szacuje się że 25 tys. poległo, było rannych lub zaginionych, 60 tys. wzięto do niewoli,
45 tys. internowali Niemcy. Bitwa ta przekreśliła plany Lenina
opanowania przez komunistów
Europy Zachodniej.
Na zdjęciach cmentarz w Radzyminie.
Na stronie obok Ossowo.
Lwów (21.09.2012). Pamiątkowe zdjęcia uczestników XII
Rajdu Katyńskiego pod pomnikiem „Adasia” - wieszcza
narodowego Adama Mickiewicza. Ten pomnik jeszcze stoi
tam gdzie go postawiono, pomniki króla Rzeczpospolitej
Jana Sobieskiego wywieziono do Gdańska, Aleksandra hr
Fredro przewieziono do Wrocławia.
XII Rajd Katyński na Wzgórzach Wuleckich we
Lwowie, gdzie w lipcu 1941 r. Niemcy zamordowali profesorów Uniwersytetu Lwowskiego,
obywateli II Rzeczpospolitej. Tego dnia inż.Jan
Tysson (na zdjęciu u góry), Polak mieszkający
we Lwowie, będący wnukiem znanego architekta Jana Sasa Zubrzyckiego, przyszedł na spotkanie z rajdowcami - pielgrzymami.
OUN/UPA
Dr Lucyna Kulińska w swej książce pt. „Działalność
terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939” nie
ma wątpliwości:
„Czynnikiem stale działającym na niekorzyść odrodzonego w roku 1918 państwa polskiego było już samo
pojawienie się idei sowieckiego komunizmu. Zręcznie
wykorzystując mniejszości, a w szczególności ludność
ukraińską i białoruską, Rosjanie realizowali w całym
okresie międzywojennym plan destabilizowania i osłabiania Polski. Zatem zarówno komuniści, jak i skrajni nacjonaliści działali we wspólnym celu. Obie grupy
posługiwały się dywersją i terrorem. W pierwszym
dziesięcioleciu Polski niepodległej obowiązywał dość
wyraźny podział wpływów. O ile na południu w Małopolsce Wschodniej prym wiedli nacjonaliści ukraińscy,
o tyle na północnym wschodzie, szczególnie na Wołyniu, wyraźna była przewaga organizacji komunistycznych. Pomimo deklarowanej przez skrajnych nacjonalistów ukraińskich nienawiści do komunistów podczas
największych przesileń lat 1922-1923 i początku lat
trzydziestych dochodziło między nimi do taktycznych
porozumień.”
Osobiście jestem przekonany, iż konieczne jest zweryfikowanie przez uczonych historyków hipotezy badawczej brzmiącej: ruch nacjonalistów ukraińskich został
w czasie II wojny światowej tak silnie spenetrowany
przez wywiad sowiecki, iż organizacje OUN/UPA stały
się instrumentalnie podporządkowane celom Stalina.
Były jego narzędziem, z którym Stalin się rozprawił by
zatrzeć ślady tej operacji, gdy „przysłowiowy Murzyn
zrobił swoje i mógł już odejść”. Przecież komuniści
pierwsi, jeszcze na długo przed 1 września 1939, nawoływali do ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej
na Wołyniu, czyli ludobójstwa. A działacze OUN brali
od Stalina pieniądze za usługi szpiegowskie. Czy tylko
za nie?
dr Lucyna Kulińska
W swych wędrówkach po Ukrainie nie spotkałem
nikogo, kto pomógłby mi znaleść odpowiedź na to
pytanie. Wielce zasłużony dla poszukiwaczy prawdy
o ludobójstwie w podkijowskich lasach Bykowni Łysenko Mikoła Grigorowicz zwraca uwagę na następujący problem:
- Przyjaźnię się z adiutantem Romana Szuchewicza, on
żyje we Lwowie, odpoczywamy razem w Morsztynie.
Byłem znajomym Wasyla Stefanowicza Kułka, który
po Szuchewiczu dowodził Ukraińską Powstańczą Armią, znałem i Stećko. Ponieważ bardzo interesuję się
historią Ukrainy i jej tragicznymi kartami zadawałem
im takie pytanie: -Hitler miał dziesięciomilionową
armię i Stalin też. W przybliżeniu razem mieli dwadzieścia milionów żołnierzy. A ilu Was było? - Około
sto pięćdziesiąt tysięcy – słyszałem w odpowiedzi. Pytałem więc dalej: - I wy, mając sto pięćdiesiąt tysięcy
żołnierzy, chcieliście pokonać dwadzieścia milionów?
A czy nie myślicie, że wy zniszczyliście tych młodych
ludzi, którzy wam uwierzyli? Zniszczyliście. A oni tak
potrzebni byliby by odbudować Ukrainę. Teraz. Oni
wychowali by swoje dzieci na patriotów.
Na to mi tak odpowiedział Stećko: „- Panie Łysenko,
niech Pan na zawsze zapamięta, że bez tej walki nie
powstałaby współczesna niezależna Ukraina.” Ot, to
jest ich punkt widzenia.
Walentyn Wakoluk, Prezes Stowarzyszenia Kultury
Polskiej im. Ewy Felińskiej na Wołyniu w rozmowie
ze mną przypomniał przekazywaną w jego rodzinie
z pokolenia na pokolenie informację: „- Jak skończą
z naszymi, zajmą się Wami.” Tak przed OUN-owcami ostrzegał jego rodzinę zaprzyjaźniony Ukrainiec
i działo się to przed 11 lipca 1943 roku. Mordowano Ale i Łysenko nie chce rozmawiać o 11 lipca 1943
najpierw swoich, a wśród nich przede wszystkim Ukra- roku. O ludobójstwie dokonanym przez zwyrodnialińców związanych z emigracyjnym ukraińskim rządem ców z OUN/UPA na obywatelach II Rzeczpospolitej.
działającym do 1939 roku we Francji. Dlaczego?
Redaktor Grażyna Orłowska w rozmowie z bikupem L. Dubrawskim. G. Orłowska uważa, że:-Myśmy przegapili wiele lat. Nie nasza
to wina. Przez wiele lat przecież w Polsce nikt oficjalnie nie mówił,
że Lwów był polski, a Wilno również należało do naszej Ojczyzny.
O tym, że UPA wtedy żadnej wojny nie toczyła,
a w jej szeregach faktycznie było tylko ok. 40 000
członków, w większości siłą wziętych „ochotników”,
którzy sterroryzowani musieli zabijać dzieci, baby
i starców, by żyć. Po 2004 roku, po „pomarańczowej
rewolucji”, na Ukrainie niezwykle się uaktywnili nacjonaliści nawiązujący do tradycji OUN/UPA. Specjalizująca się w tematyce ukraińskiej dziennikarka
Grażyna Orłowska uważa, że:
- To ogromny problem. Myślę, że on się w tej chwili
nasila. W wielu miastach, kiedyś jeszcze takich neutralnych, widać że już są tam ulice Bandery, pomniki
Bandery, plakaty i uroczystości, które bolą nas Polaków. Dzieciakom w szkole nic się o tym nie mówi, kolejne pokolenia nie mają żadnej wiedzy historycznej
i w cale nie chcą jej mieć, a ci od których to zależy nie
robią nic by wiedza była prawdziwa. Myślę z żalem,
że polskie władze nie dokładają żadnych starań, by
prawda historyczna wyszła na wierzch. Żadnych. Ja
byłam na różnych uroczystościach, w różnych miejscach gdzie tyle się polało polskiej krwi, gdzie zginęli
Polacy tylko dlatego, że byli Polakami. Nie było żadnych innych powodów. Nienawiści. Wprost przeciwnie, ludzie się z sobą przyjaźnili, żenili, ale polała się
krew.
Piotr Kozioł, motocyklista z Lublina, powiedział tak:
-Ukraina uzyskała niepodległość dopiero teraz.
W związku z tym mordercy Polaków są ich bohaterami. Nie potrafię tego rozstrzygnąć. Jakkolwiek patrząc na pomniki Bandery i Lenina sobie myślę: dlaczego pomniki Hitlera nie stoją w Europie? Powinny.
Na tej samej zasadzie. Jeżeli Hitler uznany został za
coś strasznego, to Lenin jest jeszcze gorszy. Czerwony faszyzm pochłonął zdecydowanie więcej ofiar niż
czarny faszyzm.
Prezes Walentyn Wakolug, redaktor naczelny „Monitora Wołyńskiego”.
Jerzy Wójcicki w Winnicy urodził się prawie czterdzieści lat temu. I uważa, że:
-Ukraiński naród nie ma za dużo bohaterów, do których może się odwoływać w swojej historii. Chmielnicki kolegował się z Rosjanami, których na zachodzie Ukrainy nie lubią. Dlatego nie mogą szczycić się
Chmielnickim. Petlura, nie wiem dlaczego, nie jest
tak uwielbiany i czczony jak Bandera, choć według
mnie jest zdecydowanie lepszym worcem w porównaniu z Banderą. Najgorze, że ludzie nie znają historii.
Mer Winnicy Wolodymyr Groysman przekonuje:
-W świadomości ludzi odbywają się pewne zmiany.
Na wszystko jednak potrzeba czasu. Nasza historia
jest bardzo skomplikowana. I na różne wydarzenia
możemy patrzeć rozmaicie. A w sporach o interpretacje historycznych wydarzeń może dojść do konfliktów. A ja bym chciał tego uniknąć, bo najważniejsza
jest teraźniejszość i przyszłość. Dlatego każdy z narodów powinien pamiętać swoich bohaterów, swoje
historyczne wydarzenia, ale po to byśmy żyli w przyjaźni i zrozumieniu.
Czynnik czasu wskazuje też biskup Leon Dubrawski:
- Musi przyjść czas. Wszystko dojrzewa. Tak jak owoce. I te zbrodnie do jakich doszło za Stalina, także
mordy UPA, ta sprawa jeszcze jest nie do końca odkryta, ona musi jeszcze dojrzeć. Jeszcze żyją ludzie,
którzy to czynili. Mordowali ludzi. Napewno jeszcze
boją się. Nie wszyscy chcą poznać prawdę – to widać
w telewizji i w parlamencie. A prawdę trzeba powiedzieć jasno, bo jeżeli my nie powiemy sobie prawdy
to cały czas będziemy żyć w zniewoleniu. W rabstwie.
Bo żyjemy w niewoleniu.
Hmm, to może i my powinniśmy pogodzić się z pomnikami Bandery na Ukrainie i tylko zadbać o właściwy ich podpis: Stepan Bandera, ludobójca Polaków,
Żydów, Ukraińców, etc....
Biskup Leon Dubrawiecki wspomina:
- Pamiętam jak byłem jeszcze księdzem przyszedł
do mnie do zakrystii pan, porozglądał się wokół
i zadał pytanie:”- A tu mogę ja prawdę powiedzieć? Tak. Tu jest Chrystus blisko”. - odpowiedziałem mu.
Koło Chrystusa można powiedzieć prawdę. On tam
Lwów 2011r. Kalandruk Taras Bogdanowicz (z prawej), dy- boi się powiedzieć prawdę. I pyta gdzie może on porektor Lwowskiej Wojewódzkiej Państwowej Teleradiokom- wiedzieć prawdę. Ludzie jeszcze boją się mówić prawpanii, zajmujący się współpracą z zagranicą, z autorem na dę. Bo za prawdę trzeba oddać życie.
Polsko Ukraińskim Wędrującym Festiwalu Filmowym BO!
Kalandruk Taras Bogdanowicz uważa tak:
- To że pomniki Lenina stają jeszcze na Ukrainie to
przykład tego, że Ukraina jeszcze nie w pełni wyszła
z tego radzieckiego systemu wartości. Ten proces dekomunizacji Ukrainy powinni wesprzeć Europejczycy.
Akurat to dla nas jest bardzo ważne – nie możemy dopuścić by totalitaryzm w jakiejkolwiek formie powrócił. Przecież są siły, które próbują zrobić na przykład
ze Stalina bohatera. W Niemczech z Hitlera. Musimy
pokazać, że to nie prawidłowa droga, bo ona prowadzi
do wojny, że jest to droga, po której stąpając, ludzkość
może się sama zniszczyć.
Natomiast Roman Malowski, Marszałek kijowskiej
„ZGODY” nie ma złudzeń:
- Ja uważam, że to będzie trwało jeszcze długo. Przecież nawet w Kijowie nie udało się zburzyć granitowego
pomnika Lenina. W świadomości społecznej nie zajdą
zmiany do czasu kiedy nie wymrze pokolenie pamiętające Związek Radziecki.
Cóż więc robić z przeszłością? Burmistrz Kamieńca Podolskiego Michael Simashkevich mówi:
-Według mnie wykreślić z pamięci katów jest nie możliwe. Jestem pewien, że nasze pokolenie musi wiedzieć
kim byli kaci. Jeżeli nie będziemy pamiętać o katach to
kolejne pokolenia nie będą wiedzieć co to takiego kaci.
I znów wyrosną nowi kaci.
Łysenko Mikoła Grigorowicz uważa zaś, że:
-Nie trzeba się bać tych pomników przeszłości. To nasza historia. Ot, w centrum Kijowa stoi pomnik Lenina. Ja bym po prostu napisał na tym pomniku ”Lenin
główny kat narodu ukraińskiego.”
Szczepan Siekierka - jest prezesem Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów
(www.stowarzyszenie.uozun.wroclaw.pl), które posiada
ponad 20000 relacji świadków zbrodni nacjonalistów
ukraińskich. Na łamach „Naszego Dziennika” w lipcu
2013 r. prezes Sz. Siekierka tak wspominał:
-Miałem 17 lat, gdy ze sztachet ściągałem małe dzieci.
Mojego stryja, mimo że miał żonę Ukrainkę, zarąbano
siekierą. Drugiego stryjka zamordowano w polu gdy
jechał ze swoją córką do młyna. Jego serce nadziali na
kij i chodzili po okolicznych wsiach i śpiewali „Jeszcze
Polska nie zginęła”. Mojego 2-letniego kuzyna upowcy
oskalpowali w kołysce. Moją ciotkę zakłuto widłami,
a drugą podpalono naftą (...) Z rodziny w której mąż był
Ukraińcem, a żona Polką, syn został wciągnięty do UPA,
gdzie złożył przysięgę, w której przyrzekł, że nie cofnie
się przed najgorszym - zbrodnią dla niepodległej Ukrainy. Więc wziął w nocy siekierę i zarąbał swoją mamę
i siostrę. Gdy po trzech latach wrócił do domu, ojciec
odrąbał mu głowę, kiedy ten spał.
Na zdjęciu na stronie obok uczestnicy XII Rajdu Katyńskiego we lwowskiej katedrze (21.09.2012).
POD WŁOS?
Na przykład, po 1990 r., na Ukrainie powstało wiele
polskich placówek kulturalnych. Wspierał je Senat
RP. Wiedzą o tym nie tylko czytelnicy "Dziennika
Kijowskiego","Monitora Wołyńskiego","Kuriera Galicyjskiego" czy też uczestnicy Uniwersytetu Trzeciego Wieku we Lwowie kierowanego przez dr docent
Ewę Małanicz.
Kiedy w 2012 roku ich współfinansowanie przejęło
Ministerstwo Spraw Zagranicznych placówkom tym
zajrzało widmo upadku – polskie ministerstwo obcięło dotacje Polakom zza granicy.
Spotkany w Charkowie Antoni Janowski, od 7 lat
prezes Związku Polaków Dniepropietrowskiego Obwodu przeżył takie chwile:
- Dziesięć lat temu pomagało nam wiele fundacji
i nie było problemu z finansowaniem imprez, uroczystości, wyjazdów. Coś stało się w 2009 roku. Poproszono nas o założenie konta. Kiedy założyłem
konto w Nadra Banku zaczęły się problemy. Bank
ten przyjmował złotówki z Polski, od organizacji
nas popierających, ale tych pieniędzy nam nie chciał
wypłacić. Nie mogliśmy wywiązać się z przyjętych
zobowiązań wobec naszych polskich partnerów.
I nikt nam nie chciał pomóc - ani polskie organizacje, ani konsulat. Wszyscy delikatnie obchodzili ten
temat.
Pewnego dnia zdenerwowany wziąłem wideo kamerę i odwiedziłem z nią dyrektora banku - kiedy
zacząłem filmować zadziałało. Oddali przetrzymywane przez pół roku pieniądze. Ale bez tych pieniędzy przez pół roku nie mogliśmy działać, straciliśmy
zaufanie partnerów. W rezultacie Wspólnota Polska
nie zwróciła nam 26 000 grywien i w następnym
roku zmniejszyła nam dofinansowanie a ministerstwo Spraw Zagranicznych w ogóle wstrzymało pomoc. W 2012 roku zgłosiliśmy 18 projektów - żaden
nie otrzymał pomocy finansowej.
Mamy w mieście dużo członków, autorytet, współpracujemy z ukraińskimi władzami, ale niestety
jesteśmy stale biedni. Chciałbym by nikt nam nie
obiecywał dofinansowania - wtedy będziemy liczyć
na własne siły, bo te obiecane finanse nie wiadomo
gdzie poszły.
Od lewej: Wojciech Jasieński i Antoni Janowski w charkowskim
Konsulacie RP (13.09.2012 r.)
Lidia Kozłowska, urodzona w Dnieprodzierżyńsku, tak
opowiada swoją historię:
- Moi rodzice pochodzą z obwodu grodzieńskiego.
Przyjechali do Dnieprodzierżyńska do pracy w metalurgicznym zakładzie. Ojcu w dokumenty wpisali,
że jest Białorusinem, chociaż był Polakiem z obwodu
grodzieńskiego. Matka mówiła: urodziłam się Polką to
i piszcie żem Polka. Wtedy to nie było dla niej dobre.
O mojej mamie mówiono "takij kriepkij orieszek Polski".
-Polski silny orzech. Czy Polacy są nadal represjonowani?
- Ja tego nie wiem. Moja babcia o tym nigdy nie mówiła, ale z jakiegoś powodu była na Syberii. Ale jak
długo tam była i dlaczego nie wiem, bo choć wróciła
do grodzieńskiej guberni nigdy o tym nie opowiadała.
- A Pani boi się dziś być Polką na Ukrainie?
- Nie, nie boję się być Polką. Moja mama była w ekstremalnej sytuacji, w paszporcie sowieckiego człowieka
nie mogło być napisane "Polak". Powinna być Ukrainka, Rosjanka, Białorusinka, ale nie Polka. Tym ludziom przeniesiono granicę. Obudzili się i już nie byli
w Rzeczpospolitej. Znaleźli się w Związku Radzieckim,
a byli Polakami. Prezydent Lech Kaczyński chciał jak
kurka swoje kurczęta, tych Polaków przygarnąć i ogrzać
swoim ciepłem. Ale on zginął i ginie jego plan. Trzeba
by ktoś ten jego plan podtrzymał. Obowiązkowo. Ten
program Karty Polaka, ten plan prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Od prawej: Helena Staruszko, Helena Andrzejewska i Lidia Kozłowska. I winiety polskich pism ukazujących się na Ukrainie. Jak długo jeszcze? Dlaczego
MSZ w Warszawie utrudnia im istnienie? Redakcja Monitora Wołyńskiego już
zawiesiła swą działałność.
Polaków nie ma tu za wielu, ale chcieliby swym sercem czuć, że Polska ich obejmuje, grzeje, bo Ukraina ich nie grzeje.
- Oj, ...no ma Pan rację.
- A i Polska Was nie grzeje?
- Dlaczego to robię? Nie wiem. Robię bo chcę. Zawsze byłam dumna z tego, że jestem Polką. Rodzice
urodzili się z województwie Żytomierskim, tam było
dużo Polaków i gdy miałam czternaście lat wyjechali
do Połtawy, a tu inny kraj, nie mój. W dzieciństwie
byłam w polskim środowisku, we wsi Bykówka,
gdzie się wychowywałam była tylko polska szkoła.
U mnie w pracy nie wiedzą, że jestem prezesem polskiej organizacji, bo mogę stracić pracę. Teraz takie
czasy, że mogę mówić, iż jestem Polką, ale nie mogę
pracować dla polskiej organizacji. Jak masz pracę to
dzień i noc możesz myśleć tylko o tej pracy.
- Nie wiem dlaczego Polska nas nie grzeje. Ale to
nie jest dobre, ta sytuacja w jakiej się znaleźliśmy.
Ludzie bardzo potrzebują tej „paddzierżki” z Polski
(po rosyjsku „paddzierżka”, fonetycznie, oznacza
podtrzymanie, pomoc - przyp. autora)
Helena Andrzejewska, jest Prezesem Związku Miłośników Kultury Polskiej na Połtawczyźnie. Zapytałem ją wprost:
- Nie czuje się Pani zdradzona przez polski rząd?
- No, troszeczkę tak, nie na sto procent, ale tak, bo
wcześniej były pieniądze, a teraz mamy problemy
i nie możemy zapłacić za pomieszczenie jakie wynajmujemy na naszą działalność- mamy pięćdziesięciu członków, zespół taneczny. I mamy sąd na głowie...
- Nie potrafił Was z tej ziemi wyrugować Stalin, nie
dał rady Hitler, nie dali następcy Stalina, a minister
Sikorski to robi...
-Ale nie poddacie się?
O banderowcach H. Andrzejewska powie:
- Tutaj Ukraińcy boją się banderowców. Kiedy powstawało państwo Ukraina dużo osób przyjeżdżało
z zachodu - banderowców - wtedy bałam się o swoją
rodzinę. Teraz jest ciszej, nie ma tego.
Dla pozostawionych sobie Polaków przez warszawski rząd Rajd Katyński jest rajdem nadziei - kontaktem z innym światem, nadzieją na lepsze jutro.
OPOWIEŚĆ
O FUNDAMENCIE
Przemawiając do uczestników XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego Piotr Wdowiak, Konsul RP z Wilna przypomniał: -Historia tak
się potoczyła, iż granice się zmieniły, ale Polska jest
tam gdzie Polacy.
Obecny na tym spotkaniu Czesław Olszewski, były
wicewojewoda wileński wspominał:
-Pochodzę z tych terenów, tu moja jest ziemia, tu pochowani są od XVI wieku Olszewscy - moje dziady,
pradziady. Cieszę się, że Państwo pamiętacie o historii, o losach bohaterów, o tych którzy stracili swoje życie - zginęli.
Los Wileńszczyzny jest bardzo bolesny i ciekawy
historycznie. Staramy się sami też o tym pamiętać
i żyjemy pod takim hasłem: Bóg, Honor, Ojczyzna.
Burmistrz Kamieńca Podolskiego Michael Simashkevich tak opowiadał o mieście którym zarządza:
-Polska odegrała bardzo ważną rolę w rozwoju naszej
państwowości i kultury. A w rozwoju naszego miasta
wzięło udział wiele pokoleń i narodów. Jeśli popatrzeć
na tę starą fortecę zbudowaną także przy pomocy bardzo wielu Polaków, trzeba pamiętać iż miasto powstało za Litwinów, dzięki litewskim kniaziom Koriatowiczom, a aktywnie w jego rozwoju uczestniczyli także
Ormianie, Żydzi, Rosjanie. Nie możliwe jest zmienianie historii.
Jeżeli dom zbudowany jest na skale on będzie stał
wiecznie. Jeżeli stanie na piasku rozruszy się gdy
przyjdą wiatry, burze. I widzimy, że Kamieniec Podolski, tak dla Polski jak i dla mnie, Polaka urodzonego na Ukrainie, jest tą mocą, siłą i ostoją. Były burze,
represje, zniszczenia, głód, chłód, a Kamieniec stoi.
I Kościół stoi w Kamieńcu a Matka Boska stoi na minarecie. Wszystko wokół zmienia się a Kamieniec Podolski stoi, bo zbudowany jest na skale.To było przedmurze chrześcijaństwa.
Ideologie odchodzą i przychodzą a Kamieniec stoi.
Niewątpliwie „Rajd Katyński” zmusza do kontaktu
z historią Rzeczpospolitej. I przyczynia się do wielu
osobistych odkryć, jak to ujął Piotr Kozioł, motocyklista z Lublina:
- Odkryłem jak strasznie dużo nasi Rodacy ponieśli
strat, żebyśmy byli wolni. Ucząc się historii w szkołach nie dotykamy grobów. A te groby trzeba dotknąć,
by ogarnąć tę wielką ofiarę. Przykładowo, słyszymy:
„bitwa warszawska”. I wyobrażamy sobie jedną bitwę
w 1920 roku. A to nie była jedna bitwa! I absolutnie
nie mogę zrozumieć dlaczego nie jesteśmy wstanie się
przebić z naszym Holokaustem do świadomości świata. I widzę, że do naszej prawdziwej niepodległości to
jeszcze bardzo długa droga, kiedy będziemy sami stanowili o swoich losach.
Po 1944 r. sowieci i kolaborujący z nimi zdrajcy II
Rzeczpospolitej mordowali i kradli. Profesor Tadeusz Marczak w tekście „Niespłacony rachunek”(Nasz
Dziennik, 3.09.2012 – przyp. autora) przypomina, że
w sierpniu 1945 r. : „Władze sowieckie domagały się,
żeby własność i dobra, jakie Polska objęła na Zachodzie wskutek przesunięcia granic, były ekploatowane
Przez minione wieki sformułowała się specyficzna
społeczność, swojska nacja kamienieczan, która korzysta ze spuścizny wielu narodów i szanuje inne narody. Ponieważ każdy naród coś dał innym. Jeżeli by
wziąć naszą krew to ciężko by było określić jaki jest
w niej udział danego konkretnego narodu, bo ciężko
ustalić czy więcej w niej krwi ukraińskiej, polskiej,
rosyjskiej czy żydowskiej, czy płynie w niej litewska
krew. Przed Tatarami nasze miasto zawsze bronili
wspólnie przedstawiciele tych wszystkich narodów.
Biskup kamieniecko podolski Leon Dubrawski tak
charakteryzuje Kamieniec Podolski:
-Dla mnie ta twierdza to fundament. Ewangelicznie
można powiedzieć, jak Pan Jezus rzekł.
Piotr Kozioł
na zasadzie polsko – sowieckich spółek mieszanych,
z 51 procentowym udziałem ZSRR (...) Moskwa zażądała też bezpłatnych dostaw polskiego węgla na czas
okupowania Niemiec. Po licznych dyskusjach zgodziła się zapłacić przynajmniej koszty wydobycia, które
wynosiły wówczas 5-6 dolarów za tonę. Ale Minc zgodził się wobec Rosjan zredukować opłaty do 1 dolara
22 centów za tonę, co nie pokrywało nawet kosztów
transportu węgla do granicy państwa. Szacuje się, że
na mocy umowy sierpniowej Polska dostarczyła do
ZSRR 49,5 mln ton węgla, za który otrzymała zapłatę w wysokości 56,2 mln dolarów. Straty polskie, przy
przyjęciu ceny węgla na rynkach światowych w 1956
roku, obliczono na 836 mln dolarów. Doszło też do
paradoksalnej sytuacji. Oto wartość dostarczanego
przez Polskę węgla przewyższała wartość przekazywanych jej przez stronę sowiecką kwot reparacyjnych
(...) Zainicjowany uchwałami poczdamskimi proces
wypłaty reparacji okazał się dla Polski ponurą farsą.
Jan Wszelaki, polski działacz emigracyjny, szacował, że po zakończeniu wojny ZSRR wycisnął z krajów Europy Środkowo-Wschodniej różnego rodzaju
dobra na łączną kwotę 17 mld USD. Na pierwszym
miejscu płatników znajduje się, naturalnie, sowiecka
strefa okupacyjna Niemiec, ale niestety na drugim
miejscu trzeba uplasować Polskę. (...) Szef niemieckiej
dyplomacji Klaus Kinkiel oświadczył przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym 4 września 1993
r:”Rząd Federalny nigdy nie uznał bezprawia wypędzenia i dokonanych bez odszkodowania wywłaszczeń majątków niemieckich po wojnie. To stanowisko
jest znane rządom Polski, Węgier i wcześniejszej Czechosłowacji i było im wielokrotnie przypominane. Nie
nadszedł jednak jeszcze czas dla podjęcia rokowań
dotyczących zwrotu albo odszkodowania za wywłaszczone majątki”.(...) Paradoks PRL polegał na tym, że
płaciła ona reparacje za Niemców. Czy paradoks III
Rzeczypospolitej będzie polegał na tym, że będzie ona
płaciła reparacje Niemcom? Zdaniem poseł Doroty
Arciszewskiej- Mielewczyk, ten proceder już został
zainaugurowany na Mazurach eksmisją polskiej rodziny z ich domostwa, które przekazano obywatelce
Niemiec.”
Profesor Tadeusz Marczak, autor tych zdań, jest kierownikiem Zakładu Studiów nad Geopolityką Uniwersytetu Wrocławskiego. Diagnozuje on precyzyjnie
politykę okupantów Rzeczpospolitej. Kiedy narody
Rzeczpospolitej wystawią rachunki dwóm oprawcom:
Niemcom i Rosjanom?
Złoty pomnik Lenina w Koziatyniu na Ukrainie i katolicka katedra w Moskwie we wrześniu 2012 r.
I CO DALEJ?
Szarogród (17.09.2012). Godziny poranne. W kościele prowadzona była Msza Święta po ukraińsku. Kiedy
się skończyła ktoś zgasił w kościele światło, ale wierni
świątyni nie opuścili. Zaczęli się modlić po polsku. Kiedy po kilkudziesięciu minutach skończyli chciałem dowiedzieć się dlaczego modlili się bez księdza, po ciemku i po polsku? Osoby przeze mnie zagajone jednak nie
chciały o tym rozmawiać. Rugowanie języka polskiego
z kościołów było fundamentem administracyjnej germanizacji Śląska i ziem Rzeczpospolitej za pruskich
rządów Otto von Bismarcka, „żelaznego kanclerza” II
Rzeszy (Cesarstwa Niemieckiego). A jak jest na dzisiejszej Ukrainie?
Ksiądz D. Stańczyk uważa, że:
- Nie do końca Episkopat Polski zdaje sobie sprawę
z problemów katolików Polaków na dawnych kresach.
Zwłaszcza katolicy z Rosji potrzebują większego wsparcia przez Kościół z Polski. We wszystkich tych krajach,
na Litwie, Białorusi, Ukrainie i w Rosji trzeba kontynuować działalność na rzecz odzyskiwania kościołów,
bo w ten sposób ratować też będziemy zabytkową część
kulturowego dziedzictwa Rzeczpospolitej. Uważam,
że kościoły nie są tylko własnością samego Kościoła,
bo to jest też własność historyczna polskiego narodu.
Tymczasem często okazuje się, że ich przekazanie katolikom jest póki co nie możliwe. Spór z Ukraińcami
o słynną świątynię pod wezwaniem Marii Magdaleny we Lwowie jest chyba najlepszym przykładem, jak
bezradna jest Europa i Watykan - wobec uporu tych,
którzy nadal sankcjonują zgarnięcie przez sowietów nie
swojej własności.
Dr Ewa Małanicz nie opuściła Lwowa. Tu zrobiła karierę naukową. Tu – jak tysiące innych polskich rodaków,
tych którzy zostali na wschód od Bugu, do 1990 roku
musiała znosić bolszewicką propagandę pełną antypolskich kłamstw i nienawiści do Rzeczpospolitej. A po
rozpadzie ZSRR musi obcować z rzeczywistością młodego państwa ukraińskiego. Wprawdzie już teraz może
się modlić w kościele pod wezwaniem Marii Magdaleny
we Lwowie, ale musi tolerować wiszący w tym kościele
portret lidera ukraińskich ludobójców Stepana Bandery (dowód znajduje się na fotografii obok) i zmieniać
ułożenie oparcia krzesła. Musi bowiem tolerować narzucane przez gospodarzy reguły gry. W ich ramach
kościół Marii Magdaleny nadal jest salą koncertową,
Na zdjęciach od góry wnętrze kościoła w Szarogrodzie, dr
Ewa Małanicz, która by się pomodlić musi znieść portret
ludobójcy Stepana Bandery wiszący w kościele przerobionym na salę koncertową i krzesła z ruchomymi oparciami
w świątyni pw. Marii Magdaleny we Lwowie (2013 r.).
Fot. A. Kępiński
w której czasami można się pomodlić. Pomocne
są w tym oparcia krzeseł. Wystarczy przekręcić
oparcie i siedzi się na koncercie albo uczestniczy
we mszy. Ołtarz bowiem znajduje się na przeciw
sceny.
Czyli słuchacze koncertów mają ołtarz w d....Jak
długo jeszcze?
Uczestnicy XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego wszędzie byli witani serdecznie. Przykładowo, Zdzisław Palewicz, polityk
AWPL w Taboryszkach tak ich witał:
-Ja bardzo się cieszę, że w imieniu naszego rejonu mogę powitać znany w świecie - nie boję się
tego słowa - rajd patriotyczny, który pobudza sumienie i pamięć naszego narodu. My tutaj pielęgnujemy nasze polskie tradycje, wszystko co było
i groby AK- owców i pamięć historyczną i zabytki.
Bez Waszej pomocy wiele nie udałoby się zrobić.
Za Waszą pomoc dla naszych szkół dziękuję (...)
Noga każdego patrioty, Polaka, tu musi stanąć,
żeby poczuć się razem.
Mer Winnicy Volodymyr Groysman (pierwszy od lewej) w
rozmowie z Wiktorem Węgrzynem i Krzysztofem Świderkiem,
Konsulem Generalnym RP w Winnicy.
Przede wszystkim imponowało ciepło z jakim
przyjmowani byli motocykliści. Przykładowo,
przyjęcie jakie im zgotowała brać uczniowska
szkoły w Wołkowysku (dziś Białoruś) będzie
moim zdaniem długo wspominane nie tylko dlatego, że specjalnie dla "bajkerów" bisował wokalny
zespół " Jutrzenka" wykonując legendarne "Sokoły". Skąd tyle ciepła wokół tych motocyklistów?
Mer Winnicy Volodymyr Groysman mówi bez
ogródek:
Michael Simashkevich, burmistrz Kamieńca Podolskiego.
- Mam wielki szacunek dla tych Polaków, którzy
pamiętają o swojej historii. Uczestnicy Rajdu Katyńskiego odwiedzają różne miejsca związane też
z przeszłością innych narodów. Tym samym oni
okazują im swój szacunek i demonstrują pamięć
o tych ludziach, którzy niewinnie poginęli.
Dyrektor Kalandruk Taras Bogdanowicz nie ukrywa podziwu:
- Podoba mi się, że robicie rajd i pamiętacie o swoich przodkach, o ludziach którzy zaginęli i miejscach gdzie oni żyli. To jest dobre. Uważam, że
każdy naród ma prawo i obowiązek - jeżeli uważa
się za wielki naród - powracać do swoich korzeni.
Autor w rozmowie z Ołeksandrem Zberestanem, burmistrzem Koziatynia.
Od lewej Ludmiła Natykacz, zasłużony dziennikarz Ukrainy, autor, Alina Zielińska i Jolanta Stopka w żytomierskiej
telewizji po realizacji programu L. Natykacz popularyzującego Festiwal BO! Redaktor A. Zielińska pomogła autorowi
zorganizować II Polsko Ukraiński Wędrujący Festiwal Filmowy BO! - etap w Żytomierzu. Wcześniej naszą ekipę filmową oprowadzała po Berdyczowie i Żytomierzu, za co jej
bardzo, ale to bardzo dziękujemy.
Ksiądz Mirosław Grabowski (na zdjęciu u góry) przywitał w Briańsku XII Międzynarodowy Rajd Katyński. Na zdjęciu
obok motocykliści-pielgrzymi w „Gościńcu Briańskim”, którego gospodarz, Jan Pietrzykowski dwoił się i troił, by motocyklistom wszystko się podobało i smakowało. Równie smakowicie było w Hajnówce gdzie pieczony dzik był atrakcją
wieczoru. „Rajd Katyński” wspierali przedsiębiorcy.
Co nas czeka? Jaka przyszłość? Ołeksandr Zberestan
(?), burmistrz Koziatynia, nie ma wątpliwości gdy
mówi:- Myślę, że to co robimy, na przykład spotkania
z uczestnikami Rajdu Katyńskiego, to dowody tego, iż
wychodzimy sobie na przeciw.
Michajło Illienko jest wybitnym reżyserem ukraińskim. Po festiwalu „KINOLEW 2009” długo rozmawialiśmy o kondycji ukraińskiej kultury i kina. Nie
miał on wątpliwości – trwa bezpardonowa walka
o serca i dusze Ukraińców, którą za pośrednictwem
mediów prowadzi wróg wolnej Ukrainy.
- Moskwa? - zapytałem. Nie uzyskałem jednoznacznej odpowiedzi, ale w pełni potwierdził mi on, że na
Ukrainie fałszuje się prawdę w celach politycznych
związanych z ograniczaniem niepodległości Ukrainy.
Niestety tych fałszerzy politycznych przybywa nie tylko na obszarze byłej Rzeczpospolitej. Wojna z Rzeczpospolitą trwa. Nie tylko podręczniki do historii piszą
agenci wpływu wrogów Rzeczpospolitej. I powszechnie rujnuje się dowody materialnej kultury narodów
Rzeczpospolitej - zamki, pałace, kościoły, itp. Restauruje się nieliczne obiekty.
Michajło Illienko (na zdjęciu po prawej w rozmowie z autorem) jest ukraińskim reżyserem. Od 2011r. przewodniczy
Radzie Programowej Polsko Ukraińskiego Wędrującego Festiwalu Filmowego BO! jaki wspólnie organizowaliśmy w proteście przeciw dyskryminacji twórczości filmowej: polskiej na Ukrainie i ukraińskiej w Polsce. Oto w Polsce nieobecne są
ukraińskie filmy, a na Ukrainie polskie filmy można obejrzeć tylko na okolicznościowych pokazach. Włada Karolkowa
(na zdjęciu obok), dyrektor kijowskiej wytwórni filmowej Batyskaf, pomogła nam wdrożyć nasz Festiwal BO! (www.festivalbo.com). Wystartowaliśmy w 2011 roku pod patronatem Mykoły Romaniuka, mera miasta Łuck i Polskiego Instytutu
Sztuki Filmowej.
Rozładunek darów przywiezionych przez XII Rajd Katyński na Białoruś. Na zdjęciu
poniżej Mykoła Romaniuk, mer Łucka otwierający Polsko Ukraiński Wędrujący Festiwal
Filmowy BO! w 2011r.
Jest jeszcze czas by powstrzymać ten proces degradacji. Może uda
się stworzyć ruch - fundację ratującą materialny dorobek Rzeczpospolitej Obojga i Trojga Narodów? Idę zapoczątkowania takiej akcji
Festiwal BO! posiał w 2011 roku proponując jej rozpoczęcie Wielkim Balem Charytatywnym na łuckim Zamku Lubarta. Niestety,
póki co nikt nie poparł tego pomysłu.
Cóż więc nas czeka?
Wszędzie na terytorium byłej Rzeczpospolitej Obojga i Trojga Narodów prowadzi się popagandową ofensywę na rzecz zwalczania
tradycyjnych wartości. Wyszydza się rodzinę. Tak jakby gatunek
ludzki powstał po to by rozwijać homoseksualizm, a nie po to by
zaspakajać najważniejszą potrzebę gatunku ludzkiego jaką jest
prokreacja. Według ONZ, aby nastąpiła naturalna wymiana pokoleń statystyczna kobieta powinna urodzić
2,1 statystycznego dziecka. Polka rodzi 1,38 dziecka,
Ukrainka 1,29, Białorusinka 1,27. Jaki stąd płynie
wniosek dla narodów Rzeczpospolitej?
„W San Francisko wiosną 1945 r. odbyła się konferencja założycielska ONZ. Na scenie wisiały flagi państw
całego świata. Zabrakło jednej - polskiej. Artur Rubinstein, światowej sławy pianista, miał zagrać przed
możnymi tego świata. Furia, wściekłość - tak opisze to
uczucie, które go wtedy opanowało. „Ja nie mogę tego
tolerować...Proszę wstać” - zażądał od sali. I ostentacyjnie, z narastającą wściekłością zagrał Mazurka Dąbrowskiego (...)
Wspomniany słynny gest Rubeisteina w czasie założycielskiej konferencji ONZ w San Francisco wymaga kilku wyjaśnień. Aleksander Bregman w książce
„Dzieje pustego fotela” opisał przyczyny tego, że miejsce przeznaczone dla polskiej delegacji było puste,
a na scenie zabrakło polskiej flagi. Cały świat poza Sowietami uznawał legalność polskiego rządu londyńskiego, dlatego nie godził się - jeszcze - na obecność
na konferencji „rządu” utworzonego przez sowiecką
agenturę w Warszawie. A Stalin zablokował przyjazd
legalnego rządu. W efekcie Polski - od której zaczęła
się wojna - nie reprezentował nikt.
Po latach tak Rubistein mówił o tym w radiu Wolna
Europa:”Nagle coś we mnie wezbrało. Moja żona stała tam za kulisami, wiedziała co ja robię...Wstałem
z krzesła zamiast grać dalej, powiedziałem: „Tutaj,
w tej sali, chcecie urządzić szczęśliwą przyszłość świata. Zagram hymn mojego narodu, którego przedstawicieli tu nie ma, ale który pierwszy chwycił za broń
i przeciwstawił się złu. Brakuje mi tu chorągwi Polski,
za którą walczyliście...Ja tego nie mogę tolerować. Ja
wam zagram hymn Polski. I proszę wstać”” .
Gest Rubisteina nie uratował Polski, bo jej los został wcześnie przypięczętowany w Jałcie. Ale pokazał
światu, że idea niepodległej Polski jest nieśmiertelna”
- tak opisał to wydarzenie Piotr Lisiewicz, w tekście
pt. „Pierwszy obywatel wolnej Polski” na łamach miesięcznika „Nowe Państwo” (nr.6/2013).
Rubinstein upominał się o Polskę. Niestety nie upomniał się o wolność narodów Rzeczpospolitej. IIRzeczpospolita do dzisiaj jest nieobecna w Organizacji
Narodów Zjednoczonych. A może jednak upominał
się o II Rzeczpospolitą tylko dziennikarski przekaz
jest nie rzetelny?
Biskup Leon Dubrawiecki uważa, że:
-„Bajkerzy” odgrywają wielką rolę. Jadą pokojowo.
Nikogo nie ruszają. Nie wchodzą w politykę. A dają
świadectwo. Składają kwiaty, zapalają znicze, ludzie
patrzą, że oni przyjeżdżają w pokoju, by ukazać, odtworzyć ludziom historię, bo chciano zasypać ludziom
tę historię, by jej nie pamiętano. I oni otwierają tę historię w sposób delikatny, przypominają minione czasy i zwracają uwagę na to, że trzeba powiedzieć prawdę, że nie wolno zapominać jakie były czasy. Czynią to
cichutko, przewracając kartkę za kartką dochodzą do
źródła, do prawdy, do tego że był Lenin, Stalin, Bandera, że niszczyli, mordowali. I co z tego winikło? Spustoszenie.
Ponad dwadzieścia lat temu procesowi zjednoczenia Niemiec towarzyszyła operacja wywiadu niemieckiego polegająca na przechwyceniu kontroli nad polską prasą. Operację
tę Niemcy zakończyli sukcesem - zaczęli kontrolować nawet pismo „Wysoki Zamek” we Lwowie i niektóre gazety
w Czechach. A rozpoczęli ją od kupna „Rzeczpospolitej”,
„Trybuny Śląskiej”, „Dziennika Bałtyckiego” i kilkunastu
innych tytułów wychodzących na terytorium tak zwanych
Ziem Odzyskanych - sprzedawcą była solidarnościowa
Komisja Likwidacyjna RSW Prasa-Książka-Ruch. Według
moich wiewiórek Niemcy wydali na ten cel ok. 100 mln
USD. Dlaczego tak się stało?
Cóż więc nam pozostaje?
Sięgnięcie do historii Rzeczpospolitej. Może jej doświadczenia płynące z mądrego wdrożenia jagiellońskiej idei Rzeczpospolitej Obojga Narodów jednak
przydadzą się i wtedy kiedy dyskutować będziemy
nad przyszłością racji stanu narodów Rzeczpospolitej?
Może zaginioną Rzeczpospolitą odnajdziemy w nas
samych?
Kijów. Sobór św. Zofii– matka wszystkich cerkwi, świątynia ufundowana tysiąc lat temu przez Wielkiego
Księcia Jarosława Mądrego na ruinach cerkwi wzniesionej przez Wielką Księżną Olgę w połowie X wieku.
We wschodniej Europie ten typ budowli był powielany do XIX wieku. Kijów był macierzą ruskich grodów.
Poniżej grób Wielkiego Księcia Jarosława Mądrego w kijowskim Soborze św. Zofii.
”W tym czasie Rurykowicze wiążą się z najzacniejszymi dynastiami ówczesnej Europy – np. siostra Jarosława Mądrego została żoną Kazimierza Odnowiciela, polskiego księcia, z córek
Jarosława: Anna wyszła za Henryka I, króla Francji, Anastazja
została żoną Andrzeja I, króla Węgier, Elżbieta poślubiła najpierw króla Haralda III, króla Norwegii, a później Swena II, króla Szwecji; natomiast syn Izjasław ożenił się z Gertrudą, córką
Mieszka II, króla Polski. Niestety śmierć Jarosława Mądrego w
1054 roku zakończyła epokę jedności politycznej Rusi. Książę
zostawił bowiem pięciu synów, między których podzielił swoje
państwo. Najstarszy Izjasław otrzymał Kijów i Nowogród Wielki, miało mu to zapewnić przewagę nad braćmi, którzy dostali
mniejsze i uboższe dzielnice: Światosław – Czernichów, Wsiewołod – Perejasław, Igor – Włodzimierz Wołyński, Wsiesław
(Wiaczesław) – Połock i Smoleńsk. Wkrótce jednak Izjasław
musiał kilkakrotnie uchodzić z Kijowa, wzywając pomocy polskiego władcy Bolesława Śmiałego, a nawet cesarza niemieckiego Henryka IV i papieża Grzegorza VII (temu obiecywał zerwać
z Konstatynopolem i podporządkować się Rzymowi); nie udało
się mu jednak utrzymać u władzy.” - przypomina dr hab. Jerzy
Sperka w książce zatytułowanej „Dynastie Europy. Rurykowicze.”
Tysiąc lat temu Ruś Kijowska promieniowała na Europę. Pół
tysiąca lat temu dynastia Jagiellońska wpływała na losy Europy.
A jakie dziedzictwo pozostawią współczesne narody byłej
Rzeczpospolitej?
Po raz drugi:
Z dziennika Piotra Kozioła *
O takich motocyklistach jak ja mówią „leszcz”. Był to
zaledwie trzeci sezon motocyklowy w moim życiu a jedyne doświadczenie rajdowe to samotny „Nordkapp”
w 2011 roku. Ponadto nigdy nie byłem w harcerstwie,
wojskowej dyscypliny nie cierpię a stanie na baczność
przed chorągwią zawsze uważałem za głupie i śmieszne. Tymczasem Rajd Katyński ma zasady, które trzeba
zaakceptować i się im podporządkować. Oczywiście
niczego „nie musisz”, ale wówczas wypadasz z Rajdu.
Wśród motocyklistów wszyscy są na ty - Piotr, Robert, Marek, etc. I nikogo nie obchodzi co robisz, gdzie
pracujesz, ile masz forsy i ile miałeś żon. Istotne jest
czy kochasz Polskę, co potrafisz na motocyklu, gdzie
dojechałeś i czy znasz się na jednośladach. Regulamin Rajdu jest na stronie internetowej Stowarzyszenia
Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński, ale kto
czyta bezduszne regulaminy?
W 2012 roku Wołodymyr Melnyczuk, burmistrz Chmielnik, zaprosił mieszkańców miasta na piknik z uczestnikami Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego.
Zasady poznaje się w trakcie trwania Rajdu. Zasada
pierwsza i podstawowa brzmi: „Rajd jedzie”. Twoje
potrzeby nikogo nie interesują. Musisz je dostosować
do harmonogramu rajdu, co więcej, masz obowiązki w grupie, którym trzeba podołać - w przeciwnym
razie koledzy muszą to zrobić za ciebie. Uczestnicy
podzieleni są na grupy liczące od ośmiu do dziesięciu osób, oznaczone kolorową chustą. Każdej grupie
przewodzi grupowy z doświadczeniem, który organizuje przejazd i tankowanie benzyny, pomaga w nagłych zdarzeniach, dzieli się uwagami, doświadczeniem, itp. Wszystko, co jest Ci niezbędne do spania,
toalety, zaspokojenia pragnienia i głodu wieziesz ze
sobą.
Druga zasada brzmi:„Żeby jechać - dbasz o siebie,
o motocykl i o bezpieczeństwo”.
Z rajdem jadą co prawda 3-4 bagażówki, ale wypełnione są darami, wieńcami, zniczami, pochodniami.
Jedna ciągnie lawetę na 2-3 motocykle (aby dowieść
zepsuty motocykl do najbliższego warsztatu), kolejna ciągnie przyczepę z prowiantem i kuchnią na gaz
(zazwyczaj jest wieczorem gorący posiłek- ale tego
nie możesz być pewny). Musisz zatem być przygotowany, że poradzisz sobie sam. Koledzy udzielą Ci
pomocy, ale nikt nie będzie cię niańczył, bo „Rajd
jedzie” i jeśli nie dajesz rady, wypadasz i wracasz.
Trzecia zasada: „Obserwujesz komandora komandorów”, czyli Wiktora Węgrzyna, faceta z charyzmą
przywódcy. Jedzie on na czele Rajdu olbrzymią Hondą, ustala plan przejazdu, śpi w swoim namiocie lub
razem z innymi na sali, zajada to samo co wszyscy
ze wspólnego kotła, udziela wywiadów prasie, prowadzi dziesiątki rozmów z władzami, policją itp. Ma
oczywiście pomocników, ale na Niego skierowane są
oczy uczestników rajdu.
Najczęściej Rajd wyruszał o 7:00. Rada jest jedna:
należy wstać na tyle wcześnie, żeby zwinąć namiot,
karimatę, śpiwór, przebrać się, zrobić sobie śniadanie, wypić coś gorącego, zapakować wszystko i być
gotowym do odjazdu. Przychodzi komandor, zapala
motor i wydaje komendę: ”za trzy minuty ruszamy” ,
i kurde, rusza! Jest osiem lat starszy ode mnie – rocznik 1939 - no więc, jak tu nie dać rady?
EMOCJE
PONARY wywołały pierwszy szok w mojej świadomości. Stałem nad dołami o średnicy dwadzieścia
osiem metrów i głębokości pięciu metrów, jakie wykopali Rosjanie na magazyny paliw, a w latach 194344 zostały one wypełnione zabitymi. W większości
byli to obywatele II Rzeczpospolitej z Wileńszczyzny, żydowskiego i polskiego pochodzenia.
Tego ludobójstwa dokonali ochotnicy policji litewskiej tzw. strzelcy ponarscy na służbie niemieckiego okupanta Rzeczpospolitej . Stałem nad dołami
gdzie są jedynie prochy ludzkie. Ten mord przeraził
nawet samych Niemców, więc z dołów wyciągnięto
zwłoki i spalono na stosach drzewnych, dlatego też
dziś można jedynie w przybliżeniu określić, że zabito od 100 do 150 tysięcy ludzi: mężczyzn, kobiet,
młodych, starych i dzieci, profesorów Uniwersytetu
Wileńskiego, urzędników, gimnazjalistów, działaczy
ruchu oporu, akowców. Przywożono ich do Ponar,
wiązano, goniono w szeregu nad doły lub kładki
przerzucone nad dołami i rozstrzeliwano z karabinów. Kto wpadał ranny konał. Dzieci niesione na rękach wpadały żywe i żywcem były posypywane pod
koniec dnia wapnem i piaskiem.
Fragment memoriału ponarskiego, okolony murkiem
Kamiennym, wydzielony jest dla Polaków i tam na ołtarzu kapelani Rajdu sprawowali ofiarę mszy świętej
za pomordowanych. W poczcie sztandarowym stali
motocykliści. Zapaliliśmy znicze i posłaliśmy do Boga
modlitwę „wieczny odpoczynek racz im dać Panie”.
Potem zaśpiewaliśmy „Boże coś Polskę” i pierwsze łzy
spływały po moich policzkach, aż dech mi zaparło. Patrzyłem na sztandar Rajdu Katyńskiego, na wizerunek
Matki Boga, która tuli syna polskiego z dziurą w głowie
i wtedy zrozumiałem, że nie jesteśmy zgrają, motorową
watahą, ale przedstawicielami tej części dumnych Polaków, którzy wybrali się na ten rajd, aby oddać cześć
bohaterom.
I natarczywa refleksja. Dlaczego ja o tym nie wiedziałem? Dlaczego ta zbrodnia nie ma należnego jej miejsca
w narodowej pamięci? Dlaczego napisy upamiętniające
tą zbrodnię dalej kłamią? Dlaczego nie ma filmu, powieści, pieśni, wierszy opłakujących zabitych rodaków?
Dlaczego okaleczono naszą pamięć?
Kto i dlaczego zawłaszczył naszą świadomość narodową w ostatnich dwudziestu latach - bo podobno jesteśmy wolni. Podobno?
Polska część cmentarza wojennego w Brodach zarosła drzewami i krzakami. Stowarzyszenie Huta Pieniacka działające pod przewodnictwem Małgorzaty Gośniowskiej Kola we współpracy z lokalnymi władzami ukraińskimi próbuje uratować ten cmentarz
od zapomnienia. Te działania wspierają uczestnicy Rajdu Katyńskiego. W 2013 roku grupa rajdowiczów przyjechała specjalnie do
Brodów, aby pod przywództwem Adama Świtalskiego, organizatora IV Zlotu Huta Pieniacka odsłonić kilkaset mogił z krzyżami.
Wycięto drzewa i wypalono krzewy.
Litwa. Glinciszki. Tutaj litewscy policjanci 20 czerwca 1944 roku zamordowali 38 Polaków: kobiety, dzieci i starców .
Uczestnicy XII Rajdu Katyńskiego obok mogił 38PP poległych pod Meżyrowem.
WILNO
Wilno dostarczyło kolejnych mocnych przeżyć. Mój
kask leżał u stóp Matki Boskiej Ostrobramskiej.
W trakcie Mszy Świętej, Marta Kosińska, uczestniczka Rajdu, tak pięknie śpiewała modlitwy, że nabożeństwo stało się mistycznym przeżyciem. Potem był
cmentarz wojenny Na Antokolu, jaki chociaż znajduje się w samym centrum miasta, pozostaje nieznany
mieszkańcom Wilna, bo skazany został na zapomnienie. Setki a może tysiące krzyży na mogiłach obrońców Wilna z 1920 roku. Krzyży wyrastających ze zbocza, jak gdyby powstających ze snu do boju o pamięć,
o modlitwę, o cześć za złożoną ofiarę. Wrażenie potęgował zapadający zmierzch i zapalane znicze. Ponoć
to jeden z najpiękniejszych cmentarzy wojennych
w Europie! Ponoć.
Wilno zapadło w moją pamięć z innego jeszcze powodu. Po uroczystościach na Rossie siedziałem koło
motoru. Pies łaszący się do mnie sprowadził swojego Pana, mężczyznę koło 50-tki, byłego radzieckiego
oficera, który zapytał mnie gdzie i po co jedziemy?
Kto nam każe to robić i kto za to płaci? Nie mógł on
pojąć i uwierzyć, że sami pokrywamy koszty uczestnictwa w Rajdzie Katyńskim i robimy to dla siebie.
I pytał kolejny raz: „Ale po co ci to?” Ponieważ mówił trochę po polsku, spytałem go o jego pochodzenie. Odpowiedział, że był „człowiekiem radzieckim”, a teraz jest nikim. Miał ojca Polaka, ale żeby
żyć i awansować, żeby być „człowiekiem radzieckim” musiał zatrzeć ślady swojego pochodzenia.
-Do kościoła to nawet ojciec nie wchodził, bo by go
natychmiast uznali za wroga i zabili w taki czy inny
sposób. A teraz ordery ZSRR nic nie są warte - wyznał.
Litwini okazują mu wzgardę, dla Polaków jest Ruski, dla Ruskich jest obcy, emerytury wystarcza mu
na chleb, kiełbasę i wódkę, więc żyje tak sobie razem
z „sobaką”, z dnia na dzień. Dawniej z armią radziecką zwiedzał świat. Był w Afryce i Ameryce, a z Niemiec to nawet samochód przywiózł!
Po długiej rozmowie doszedł do wniosku, że jesteśmy
jednak zupełnie inni chociaż pochodzimy z tego saNa cmentarzu w Święcianach na tym grobie epitafium mówi
„Ukochani Swięciańscy duszpasterze co w dniu 20.X.1942 roku
złożyli Bogu ofiarę z krwi i życia ks. Bolesław Bożewicz i ks. Jan
Naumowicz”.
mego słowiańskiego plemienia. Różnica dotyczy bowiem rzeczy najistotniejszej dla człowieka. Chrześcijanin nie nadawał się na „człowieka radzieckiego”,
wszak upierał się, że ma duszę. Otóż, ja mam duszę,
natomiast jego duszę ukradli radzieccy komuniści. Ale
żeby to zrozumieć, trzeba sobie uświadomić, że człowiek rosyjski, jak pisał Dostojewski, składał się z ciała,
duszy i paszportu. „Człowiekowi radzieckiemu” skradziono duszę, a bez paszportu nie był człowiekiem,
tylko robaczkiem. Obywatel Rosji do normalnego
funkcjonowania potrzebuje dzisiaj pięciu dokumentów: aktu urodzenia, dowodu osobistego, książeczki
pracy, potwierdzenia zameldowania oraz potwierdzenia prawa do nieruchomości.
Wilno miało przed II wojną światową w 1939 roku
trzysta tysięcy mieszkańców, w tym 65% polskiego pochodzenia, 30% żydowskiego i tylko 0,7% litewskiego.
I mocno żałuję, że rano było zbyt mało czasu na kąpiel w Świtezi, chociaż dwóch rajdowców dokonało
tego wyczynu, susząc się w trakcie jazdy (i autor tej
Na Białorusi ogarnęło mnie zdziwienie, że tak tam czy- książki też – przypis autora).
sto, że chałupy na wsi pomalowane, ogródki zadbane,
pola zaorane, drogi dobrze oznaczone, nawierzchnie
dróg głównych są w bardzo dobrym stanie, a bocznych
dróg tam nie ma, to znaczy są drogi szutrowe, ale o ich
jakości szkoda gadać. Jest też kwas chlebowy chyba najlepszy w świecie. Białoruska policja dbała o nas i cały
czas konwojowała nasz przejazd, przy czym jechaliśmy
gdzie chcieliśmy, przynajmniej mnie się tak wydawało. Na Białorusi w Bogdanowie odwiedziliśmy dom
Olbrzymie wrażenie robiła dyscyplina na drodze. Sy- dziecka prowadzony przez Helenę Dworecką. Polkę.
gnał z radiowozu powodował, że jadący natychmiast Współczesnego doktora Judyma i dzisiejszą Siłaczkę,
zjeżdżali na pobocze i stali wznosząc przy tym tumany w jednej osobie. Historia tej lekarki z Mińska, którą
kurzu, ponieważ pobocza wysypane są szutrem. Dys- przypadek rzucił na biedną wieś „gdzie diabeł mówi
dobranoc” jest niesamowita. Pojechała pomóc kilku
cyplina totalitarna.
Cofnęliśmy się do Grodna, aby oddać cześć jego obroń- staruszkom, którymi opiekował się katolicki ksiądz.
com z września 1939 roku, tym którzy stawiali opór ar- Decyzją władz musiał on natychmiast opuścić Białomii radzieckiej, za co po zdobyciu miasta zostali zma- ruś. Kościół katolicki nie ma podpisanego konkordasakrowani. Szukałem w pamięci pisarzy opiewających tu z rządem Białorusi i wszystkie decyzje dotyczące
bohaterów bitew w 1939 roku z najeźdźcą ze wschodu, tego Kościoła podejmują urzędnicy bez uzasadniabohaterów nieodkrytych, przemilczanych, zapomnia- nia i możliwości odwołania.
nych. Nie znalazłem...
Wtedy właśnie lekarka Helena spotkała 8-letnią
Koło Mińska natomiast jest las nazwany Kuropaty. Leży dziewczynkę, brudną, obdartą, poranioną, która żyła
w nim kilka tysięcy obywateli Rzeczpospolitej: ofiar w szałasie na obrzeżach wsi, przepędzana i szczuta
zbrodni katyńskiej (3870 z tak zwanej listy białoruskiej psami jak dzikie zwierzę. I to była jej pierwsza podz 1940 roku) i morze ofiar ludobójstwa dokonanego opieczna. Potem dołączył chłopiec, którego właprzez komunistów Kraju Rad na mieszkańcach tej czę- sna matka skazała na spanie i życie w psiej budzie,
ści Europy. Komuniści zabili tam w większości Białoru- w skutek czego nawet po kilku latach leczenia nie
sinów: od 200 do 300 tysięcy. Leżą tam obok siebie po- odzyskał sprawności w ręce i nodze. Prawdopodobmordowani w latach 1936-38 i oficerowie z katyńskiej nie w tej psiej budzie nabawił się przykurczy mięśni.
listy „białoruskiej”. Wszyscy leżą bezimiennie a drzewa Do tej dwójki dołączyło rodzeństwo z Moskwy, które
piechotą przewędrowało kilkaset kilometrów! Byle
wyrastają z ich kości.
Na Białorusi toczy się spór o ten las, o to czy pobudo- być jak najdalej od zwyrodniałych opiekunów. Późwać tam osiedle czy memoriał upamiętniający ludobój- niej pojawiły się jeszcze inne dzieci i po wieloletnich
stwo komunistów. Czas pokaże jaką decyzję podejmą staraniach dom, w którym zamieszkały te sieroty
Białorusini, czy wpiszą się w tradycję kultury europej- pod opieką „Judyma Siłaczki” uzyskał status domu
skiej, czy na Białorusi zwyciężą zwyczaje bolszewickie. dziecka, rodziny zastępczej. Ta wspaniała kobieta
Przygnębienie minęło w czasie wizyty w Zaosiu pod „Siłaczka” obdarza miłością dzieci, których bliscy
Nowogródkiem, w siedlisku Adama Mickiewicza. Zo- nie chcieli.
stało ono pieczołowicie zrekonstruowane i odbudowane, jako miejsce związane z największym białoruskim Rajd Katyński od kilku lat wspomaga ich darami.
wieszczem narodowym, bo Białorusini uznawają Mic- Tym razem zapytana o to czego najbardziej jest im
kiewicza za swojego poetę. Kustosz muzeum i odbudo- potrzeba, odpowiedziała, że środków czystości. Bo
wanego siedliska piękną kresową polszczyzną opowia- jeść już mieli co. Uprawiają kawałek ziemi, mają władał nam dzieje Mickiewicza i jego rodu cytując „Pana sne warzywa i robią kilkaset weków na zimę. Z tej
Tadeusza”. Ponieważ ta narracja poparta została rekwi- opowieści wyziera okrucieństwo biedy, niezaradność
zytami z czasów Mickiewicza i miodem pitnym spo- lokalnych społeczności i degradacja człowieka do
rządzonym według starodawnej receptury, „ochów” niewolnika jako skutek idei komunistycznej, panui „achów” nie było końca i do późnych godzin płonęło jący alkoholizm i kalectwo jednostki, która żeby coś
zrobić musi mieć nakaz władzy.
ognisko, bo tak chciało się nam śpiewać.
ZAOSIE
JUDYM SIŁACZKA
W Winnicy uczestników XII Rajdu Katyńskiego zauroczył swym kunsztem ten zespół.
Poczet Sztandarowy Rajdu Katyńskiego oddaje honory poległym w Dytiatyniu bohaterom II Rzeczpospolitej.
I znów zaszumiały husarskie skrzydła w Wiedniu! W 2013 roku na wzgórzu Kahlenberg (Łysa Góra), tam gdzie król Rzeczpospolitej
Jan III Sobieski dowodził w czasie słynnej i zwycięskiej bitwy nad armią Imperium Osmańskiego, odbyły się uroczystości związane z 330 - leciem jego wielkiego zwycięstwa. Wzięli w nich udział uczestnicy XIII Rajdu Katyńskiego w ubiorach przystrojonych
husarkimi skrzydłami. W takich strojach przejechali też ulicami Wiednia. Na zdjęciu Magdalena Urban ubiera husarskie skrzydła.
Uczestnicy XIII Rajdu Katyńskiego u stóp królewskiego Wawelu. Pod Pomnikiem Katyńskim modlili się z mieszkańcami Krakowa
za ofiary zbrodni katyńskiego ludobójstwa i tej najnowszej smoleńskiej tragedii z 10.04.2010 roku.
XIII Rajd Katyński w 2013 dotarł też pod pomnik króla Rzeczpospolitej Jana III Sobieskiego w Parkanach (dziś słowackie miasto
Sturovo) nad Dunajem. Pod Parkanami król Jan III Sobieski pobił tureckie wojska 7.10.1683 roku.
Piotr Kozioł i Grzegorz Ficoń, kucharz Rajdów Katyńskich, na błoniach Jasnej Góry w Częstochowie, gdzie we wrześniu 2013 roku
stanęły namioty powracających spod Wiednia uczestników XIII Rajdu Katyńskiego. W klasztorze podziękowali oni Matce Boskiej
Częstochowskiej, Królowej Polski, za łaskę szczęśliwego powrotu do domów z wyprawy.
Na cmentarzu w Święcianach (Litwa) znajdują się mogiły i pomnik żołnierzy wojska polskiego, postawione poległym w latach
1919-1920 w walce z bolszewikami.
W SMOLEŃSKU
i KATYNIU
W CHARKOWIE
i MOSKWIE
W Smoleńsku policja skierowała nas do miejsca tragedii najnowszej, tej z „10 kwietnia 2010 roku”. Odgrodzony płotem kawałek ziemi, częściowo pokryty
betonowymi płytami, częściowo porośnięty krzakami, parę głazów, parę krzyży, parę brzóz, pilnowany
przez tajniaków i policję. Szok !!!! Bo trudno uwierzyć, że tak wygląda miejsce, gdzie zginął prezydent
Polski i dziewięćdziesiąt pięć towarzyszących mu
osób. Prezydent trzydziesto siedmio milionowego
europejskiego państwa! Po pobycie w Smoleńsku
wiem, że dla nas patriotów ta najnowsza tragedia
narodowa jest żywą raną, jaka krwawi i boli. I nie da
się jej zasikać, zakrzyczeć, obśmiać, zadeptać, a ci dla
których polskość to nienormalność, muszą odejść
precz zabierając z sobą zakłamanych kundli i suki.
Pod Smoleńskiem dwa dni nasze namioty stały
w lesie w obrębie memoriału katyńskiego. O zbrodni katyńskiej wie każdy Polak, o tym barbarzyńskim mordzie jeńców, ludobójstwie inteligencji II
Rzeczpospolitej, po którym nastąpiły lata kłamstw
i krętactw komunistów radzieckich oraz ich pomocników, czyli naszych zdrajców narodowych.
I oto ja znalazłem się tam gdzie tamta rzeź się wydarzyła. Wziąłem udział w wieczornej Mszy Świętej
jaka odbyła się przed ołtarzem. Za nim stała ściana
metalowa z wyrytymi nazwiskami zabitych. Znicze
paliły się na symbolicznych tabliczkach ofiar z listy
katyńskiej: nauczyciel, sędzia, generał, ksiądz, lekarz, rolnik, urzędnik poczty, urzędnik, itd. Tysiące
nazwisk. Kolejny raz spadły łzy, których nikt się nie
wstydził, a dusza wołała „Boże miłosierny, przyjmij
ich do królestwa niebieskiego i bądź sprawiedliwy
i litościwy dla morderców”.
Do Katynia dwaj motocykliści przywieźli z wyprawy na Kołymę symboliczną ziemię z prochami tych rodaków, którzy nie zostali zgładzeni kulą
w potylice, ale wdeptano ich w błota północnej Rosji
jako łagrowników. To między innymi o nich Stalin
cynicznie mówił: „Polaków nie ma, bo uciekli do
Mandżurii”. Staliśmy, modliliśmy się, śpiewaliśmy,
a czarne deszczowe chmury przyśpieszały zmrok.
Kiedy koledzy rozsypywali przywiezioną ziemię z
Kołymy korony sosen zrobiły się czerwone od promieni słońca, które właśnie w tej chwili wyjrzało zza
chmur i zamiast ulewy pojawiła się na niebie olbrzymia, piękna tęcza. Łał! Niebo przemówiło! Łał! „Ale
zbieg okoliczności” - myśleli ci, którzy nie wierzą w
Niebo. Ale wszyscy przeżyli olbrzymie wzruszenie.
W Charkowie staliśmy przed byłym budynkiem
NKWD – w pobliżu miejsca, gdzie zabijano oficerów II Rzeczpospolitej w sposób szczególny. Wzywani szli na przesłuchanie przed wyjazdem „do domu”,
w ramach „rozładowania obozów jenieckich”, dwaj
enkawudziści z boku. Drzwi, pokój, kolejne drzwi,
siedzący za stołem enkawudzista pytał o nazwisko
i wtedy padał strzał znienacka. Bluzą owijano głowę.
Nieboszczyków ładowano na ciężarówkę, a potem ciała te wrzucano do dołów w lesie Piatychatki, posypywano je wapnem, polewano gnojówką z sowchozów,
żeby unicestwić. Amoniak przyspieszał rozpad kości.
Tak wyglądała zorganizowana przez Stalina „ucieczka obywateli II Rzeczpospolitej do Mandżurii”. Dziś
to kłamstwo ma dodatkowo olbrzymi ciężar i o tym
powinni pamiętać smoleńscy kłamcy. Tego co czynią
nie wybaczą im pokolenia.
W Moskwie byliśmy na Cmentarzu Dońskim, aby oddać hołd dowódcom AK zwabionym w 1945 roku na
rozmowy do Moskwy i zdradziecko zamordowanych.
Staliśmy przed symbolicznymi mogiłami, między innymi generała Okulickiego. Przy wyjściu z cmentarza
mój wzrok przykuł grób generała NKWD, bohatera
ZSRR, człowieka, który zamordował najwięcej polskich oficerów, ba, ustalił wydajność dzienną ludobójstwa i zmodyfikował miejsce gdzie trzeba celować, aby
skuteczność zabijania była stu procentowa! Strzelając
należało celować nie w potylicę, tylko w rdzeń kręgowy. Śmierć następowała natychmiast i było bardzo
mało krwi. Bohaterski człowiek radziecki!
Błochin Wasilij Michajłowicz, generał NKWD który zamordował najwięcej polskich oficerów.
POLSKIE
TERMOPILE
Dnia 20 września 2012 roku znów emocje sięgnęły
zenitu. Pojechaliśmy na pola Dytiatynia - na miejsce polskich Termopil z 1920 roku. Pod Dytiatyniem
(16.08.1920 r.) i pod Zadwórzem (17.08.1920) ponad
siedemdziesiąt lat temu nieliczne oddziały wojsk polskich zatrzymały armię Budionnego na tyle skutecznie, że cofające się armie - polska i ukraińska - mogły przygotować skuteczną obronę Lwowa i opóźnić
marsz Budionnego pod Warszawę, co zdaniem strategów wojskowych miało olbrzymi wpływ na przebieg bitwy i „cud nad Wisłą”. Dlaczego „Termopile”?
Bo garstka Polaków walczyła do ostatniego naboju,
a bezbronnych żołnierzy rozwścieczona horda bolszewicka porąbała szablami na kawałki. W miejscu
bitwy II Rzeczpospolita postawiła obelisk i kościół,
ale sowieci wysadzili wszytko, aby wymazać pamięć
o bohaterstwie Polaków i własnej hańbie. Ponad siedemdziesiąt lat później wróciła pamięć. Znów jest
krzyż na polach Dytiatynia, a Prymas Polski arcybiskup Henryk Muszyński odprawił Mszę Świętą za
poległych. Przybyli patrioci modlili się za bohaterów,
a uczestnicy Rajdu Katyńskiego w uroczysty sposób
oddali cześć bohaterom.
* * *.
Na trasie XII Rajdu Katyńskiego spaliśmy w muzeum
pod Lenino wśród karabinów, granatów i moździerzy,
w trzech kościołach, na podłogach siedmiu sal gimnastycznych, w siedmiu domach pielgrzymkowych
i domach noclegowych. Osiem razy rozbijałem własny
namiot na terenie memoriałów Miednoje, Bykownii,
Katynia, przy czym w mojej pamięci obozy rozbite
koło Muzeum Mickiewicza w Zaosiu, nad rzeką po
wyjeździe z Kijowa i w ruinach zamku Kamieńca Podolskiego miały wymiar szczególny, niezapomniany,
epicki, fantastyczny!.
A zapomniałbym: cztery razy byłem całkowicie przemoczony. Rajdowicze z dużym doświadczeniem
mogą zapytać: „Piotr o czym ty opowiadasz? To była
całkiem fajna droga i w ogóle było super, bo tylko
cztery dni lało, a na VIII Rajdzie Katyńskim to tylko
cztery dni były bez deszczu, a dwanaście dni lało!”
Jasne, moi braciszkowie oraz dzielne siostrzyczki, tylko 4 dni byłem przemoczony! Następnym razem tak
się przygotuję, że będę jechał suchy, nawet wówczas
jak będzie lało przez dwadzieścia dwa dni Rajdu.
Tak to w dwadzieścia cztery dni przejechałem sześć
tysięcy sześćset kilometrów, w większości po dobrym
asfalcie na głównych drogach, w tym ok. półtora tysiąca kilometrów po drogach bocznych z dziurami
jak ser szwajcarski i ze trzysta po szutrach. Jechałem
również po łące, polu, miedzy, lesie, kałużach po osie
i dojechałem zawsze do celu bez upadku na moim
ścigaczu-turyście ER6f. Czytelniku! Pamiętaj! Jedyny
warunek jaki musi spełniać twój „motor”, przepraszam motocykl, (motory mają kombajny) to „musi
jechać” i rozwinąć na trasie 110 km, szybciej jechali
tylko „pościgowcy” czyli ci, którzy gonili grupę z jakiś
„swoich” powodów.
To nie jest drogi Rajd. Ja wydałem około trzech tysięcy złotych, w tym jeden tysiąc złotych wpisowego
i około dwóch tysięcy złotych na benzynę, dwa płatne
przejazdy na Białorusi, noclegi w łóżku, jedzenie w
trasie, wieczór w Moskwie (był czas wolny!) i napoje
rozgrzewające przy ognisku. W porównaniu z „Nordkappem” to Rajd Katyński był prawie trzy razy tańszy
i na tym kończą się porównania, ponieważ trudno
porównywać Karpaty z Himalajami, a dla mnie Rajd
Katyński to Himalaje w zimie.
Dlaczego ten Rajd uważam za fantastyczny? Bo wielokrotnie przekroczyłem samego siebie, to znaczy
moje umiejętności, ograniczenia, zmęczenie, strach.
Dlatego, że odkryłem korzenie narodowej tożsamości
i zobaczyłem jak ogromną cenę zapłacili nasi przodkowie, żeby Rzeczpospolita była wolna. Zrozumiałem
jakie mam szczęście, że urodziłem się po tej stronie
Bugu, co znaczy mieć własne państwo i jakim wspaniałym jesteśmy narodem.
Uzupełniłem moją wiedzę historyczną. Zrozumiałem
co dla naszych przodków oznaczały słowa: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Zrozumiałem też jak daleko nam jeszcze do odzyskania pełnej niepodległości.
Minęło już wiele czasu, a ja wracam myślami do
Rajdu, do jazdy, do emocji, do spotkań, do ludzi, do
współrajdowców. Jestem absolutnie pewny, że każdy
Polak, który pojedzie na Rajd Katyński wróci odmieniony i będzie dumy, że jest Polakiem. Komu odradzam udział w tym rajdzie? Spadkobiercom Róży
Luksemburg i sikającym na znicze.
Piotr Kozioł
* Piotr wyraził zgodę na publikację fragmentów jego
dziennika w mojej książce i udostępnił też swoje zdjęcia,
jakie ilustrują jego opowieść, za co mu bardzo dziękuję,
bo jest to szczególny dokument – śródtytuły wyszły spod
pióra autora książki. Piotr jest nauczycielem akademickim,
doktorem habilitowanym, cenionym genetykiem sądowym Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
Zadwórze
Postscriptum:
UKRAINA POWSTAJE
Sobota przywitała mnie pochmurną pogodą we Lwowie. Prawdopodobnie z tego powodu pod sceną zbudowaną na przeciwko słynnej opery, bo pod pomnikiem poety Tarasa Szewczenki, tam gdzie odbywały
się wiece solidaryzujących się z kijowskim "Euromajdanem", przebywała garstka osób. A może po prostu pokojowy rewolucyjny entuzjazm opadł? Wszak
wszystko zaczęło się 21 listopada, a tu już 7 grudnia?
PIKNIK?
Z reguły o bilety ze Lwowa do stolicy Ukrainy było
trudno. Tymczasem bilet kolejowy do Kijowa nabyłem bez problemu. Była to kolejna niespodzianka.
I tak w niedzielę rano znalazłem się w Kijowie, gdzie
na centralnym dworcu kolejowym brak było śladów
jakiejkolwiek rewolucji. Także w metro i na ulicach
było spokojnie i pusto. Leniwy niedzielny ranek.
A kiedy w południe znalazłem się na słynnym Majdanie Niepodległości poczułem się jak na pikniku.
Wśród zgromadzonych tam tłumnie ludzi przeważał
dobry nastrój. Kupowano gadżety w barwach ukraińskiej narodowej flagi lub Unii Europejskiej. Pozowano do pamiątkowych zdjęć. Najczęściej na tle
barykad. Rodzice przyprowadzili dzieci – jakby to
była taka sama jak inne niedziele w Kijowie. Tylko na
szkielecie wielkiej świątecznej choinki jaką wzniosła
władza po wcześniejszym zmasakrowaniu studentów
zamiast tradycyjnych ozdób znalazły się polityczne
hasła. Ponoć studenci w namiotach uniemożliwiali
postawienie tradycyjnej świątecznej choinki, dlatego
władza 30 listopada 2013 roku ich brutalnie pobiła i
rozpędziła (sic!).
Na zaadoptowanej pod propagandowe potrzeby
pokojowej rewolucji choince najważniejsze hasło
brzmiało "Wolność albo śmierć" i było podpisem
portretu Julii Timoszenko, byłej pani premier ukraińskiego rządu więzionej już 855 dzień przez wymiar
sprawiedliwości nadzorowany przez gwaranta Konstytucji Ukrainy, jej prezydenta Wiktora Janukowycza. I hasło to wyglądało trochę surrealistycznie na tle
uśmiechniętych twarzy kijowian uważnie słuchających występujących zamiennie politycznych liderów
opozycji i artystów wspierających pokojowy bunt.
Scenę dla nich wzniesiono tam gdzie zwykle była
stawiana w czasie koncertów czy promocyjnych akcji
– w centralnym miejscu Majdanu Niezależności.
BARYKADY
O tym, że tym razem na Majdanie Niepodległości
nie odbywał się zwykły piknik, koncert czy też jakaś
promocja, informowały też wzniesione barykady, namioty i drut kolczasty wzmacniający granice między
sztabem organizatorów pokojowej rewolucji i dziesiątkami tysięcy ludzi jacy przybyli na Majdan Niepodległości, centralny plac Kijowa, który na ten czas zmienił nazwę na "Euromajdan" - "Majdan Europejski", bo
jak głoszą napisy na "Euromajdanach" wzniesionych
w innych miastach państwa: „Ukraina jest Europą!”
W tym samym czasie pod ukraińskim parlamentem
wiecowali zwolennicy prezydenta Wiktora Janukowycza. Było to grono wielokrotnie mniej liczne od tłumu
obecnego na Majdanie, ale może lepiej zorganizowane? W grupy. Starszy takiej grupy liczącej przeważnie
20-30 osób, przedstawiał się jako grupowy autobusu, w ręku trzymał flagę Partii Regionów wpierającej
prezydenta Janukowycza i regularnie sprawdzał listę
obecności w swojej grupie. Ponoć lista obecności była
zarazem listą płac, gdyż czasami nawet trzysta grywien dziennie (około dwadzieścia pięć EURO) płaciło
się tam za poparcie władzy swą obecnością. Członkowie tych grup nie chcieli się przedstawiać, zasłaniali
twarze, nieliczni tylko udzielali wywiadów rządowej
telewizji. I byli świetnie chronieni przez milicję. Tak
dobrze, iż nie można było do nich dołączyć.
Milicja też chroniła siedzibę rządu, ale nikt nie starł
z muru napisu „Śmierć Janukowyczowi”. I nikt nie
przeganiał pikietujących ten rządowy budynek pokojowych rewolucjonistów. Także z siedziby mera miasta nikt ich nie usuwał. Tam aktywiści tej pokojowej
rewolucji zwyczajnie się dożywiali, ogrzewali lub spali
na podłodze. Zajęli tylko korytarze, tak by urzędnicy mogli pracować. By władza nie mogła twierdzić, iż
okupacja biurowca paraliżuje pracę urzędu miasta.
Kijowski Majdan Niepodległości w czasie pokojowej rewolucji (08.12.2013).
W październiku 2013 roku wszystkie ukraińskie wspólnoty religijne poparły stowarzyszenie Ukrainy z Unią Europejską.
Stało się tak mimo ofensywy propagandowej Rosji, do której zaangażowała ona patriarchę moskiewskiego Cyryla. Otóż,
w lipcu prezydent Federacji Rosyjskiej Władymir Putin wraz z patriarchą Cyrylem uczestniczył w Kijowie w obchodach
1025 rocznicy Chrztu Rusi Kijowskiej. I przy tej okazji Putin oświadczył, iż Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie są jednym
narodem, a patriarcha Cyryl stwierdził, że Unia Europejska jest gorsza niż stalinowscy kaci. Natomiast rosyjskie media
chrzest Rusi Kijowskiej nazywały chrztem Rosji (sic!). Taka propaganda rosyjska wywołała na Ukrainie protesty i dała
impuls do zjednoczenia wspólnotom religijnym w kwestii stowarzyszeniowej z Unią Europejską.
W grudniu 2013 roku barykady broniły dostępu do kijowskiego Majdanu Niepodległości nazwanego w czasie pokojowej rewolucji Euromajdanem. Kolportowano ulotki, znaczki,
plakietki, które przypinano sobie na strój z wezwaniami, na
przykład, do Berkutowców (tamtejszych zomowców), żeby
byli ludźmi, bo "Na Majdanie zgromadzili się ludzie pokojowo nastawieni do świata, Twoi bracia i siostry, Ukraińcy jak
Ty, którym przysięgałeś, że będziesz ich bronić " i apelem do
mieszkańców miasta: "Kijów powstań!". Na podjeździe do budynku Urzędu Rady Ministrów napisano hasło: Śmierć Janukowiczowi.
Na stronie obok "Euromajdany" w Łucku (u góry,17.12.2013)
i we Lwowie (07.12.2013).
Nie tylko na kijowskim "Euromajdanie" ożywili się ukraińscy nacjonaliści popularyzując swe sztandary, na których kolor
czerwony oznacza krew, a czarny ziemię. Czy kiedykolwiek przeproszą za ludobójstwa dokonane przez UON/UPA na
narodach II Rzeczpospolitej w czasie II wojny światowej?
Poniżej na zdjęciach od lewej Wasyl Woron, dziennikarz i Anatolij Kostiuk, pisarz. Obaj nie oprotestowali pomysłu, by
powstała nowoczesna polsko-ukraińska unia.
Na stronie obok cokół, na którym w Kijowie stał pomnik Lenina.
"Wolność albo śmierć"
głosiło hasło pod wielkim
zdjęciem Julii Tymoszenko
na kijowskim „Euromajdanie”.
LENIN POSPRZĄTANY
Nagle poruszenie, młodzi ludzie, przeważnie młodzi
mężczyźni w maskach, gwałtownie wybiegli z budynku mera miasta.
-Tituszki!* - usłyszałem, gdy spytałem co się dzieje. Ponoć „tituszki” biją pokojowych rewolucjonistów koło Besarabki, historycznej hali handlowej
zamykającej ulicę Kreszczatik. Dlatego na pomoc
swoim pobiegli inni pokojowi rewolucjoniści, których
z kolei nazywało się w Kijowie aktywistami. Po
kilku minutach jedna wieść elektryzowała wszystkich:- „Ubrali Lenina!” „Ubrali” po rosyjsku oznacza
posprzątali, sprzątnęli i jest to termin wiążący się
z porządkiem. -Jak to?- spytałem.- Zwyczajnie upadł –
usłyszałem w odpowiedzi. Natychmiast opuściłem biurowiec władz miasta Kijowa. Pospieszyłem tam gdzie
stał pomnik Lenina. Po drodze kilku mężczyzn targało
coś z betonu. - Mamy rękę Lenina! - wesoło informowali ciekawskich. Gdy po kilku minutach znalazłem się
na przeciw Besarabki, bo tam stał pomnik Lenina w
Kijowie, nie miałem wątpliwości. Rewolucja zaczęła
się na serio 8 grudnia 2013 roku kwadrans po godzinie
18.00.
Ktoś wdrapał się tam gdzie jeszcze kilka minut temu
stał pomnik Lenina, na pusty już cokół. Stał i wymachiwał flagą ukraińskich nacjonalistów, na jakiej kolor
czarny oznacza ziemię a czerwony krew. Po chwili obok
niego pojawił się ktoś inny z flagą ukraińską. Zebrany
pod cokołem tłum radośnie śpiewał hymn Ukrainy.
Klaksony przejeżdżających obok aut obwieszczały solidarność z tym tłumem. Przy mnie młody mężczyzna
dziennikarzowi telewizji "1+1" z przejęciem wyjaśniał:
"-Obalono pomnik największego kata ukraińskiego
narodu!" Gdy dziennikarz od niego odszedł stojącemu obok koledze oznajmił: - No to jutro nas wyrzucą
z pracy, ale nic to!
Na dobranoc, o północy, powracający do Gruzji, z
Warszawy przez Kijów, były prezydent Gruzji Micheil
Sakaaszwili z uśmiechem na twarzy w wywiadzie dla
"Kanał 5" obwieścił, iż to co się dzieje w Kijowie jest
początkiem upadku imperium rosyjskiego. Na dobranoc.
KOLEJNY TYDZIEŃ
W kontrolowanej przez rząd telewizji „Perszyj nacionalnyj” poniedziałkowy ranek przyniósł te same co w
niedzielę ostrzeżenia kierowane do obywateli Ukrainy
– wezwania do przestrzegania konstytucji i prawa,
ostrzeżenia, iż władza nie będzie dłużej tolerować
anarchii, blokowania budynków urzędowych, etc, etc.
Ich treść kojarzyła mi się dziwnie z narracją telewizji
publicznej w Polsce na początku grudnia 1980 roku.
Z tą różnicą, że u nas generał Wojciech Jaruzelski
mówił po polsku, a w Kijowie Mykoła Azarow, premier ukraińskiego rządu, apelował do ukraińskiego
narodu o spokój po...rosyjsku (sic!).
- Spędziłem noc na Majdanie, ale było spokojnie,
choć tym razem trochę się przeziębiłem – zapewniał
mnie Włodzimierz Iwanczenko, Polak urodzony
i mieszkający w Kijowie. W dzień akademicki nauczyciel języka polskiego. W nocy strażnik pokojowej
rewolucji. Po „Euromajdanie” regularnie spacerował
z polską flagą.
Ukraiński rząd, może aby nie być gołosłownym,
zdecydował się na działania. Majdan otoczyły
oddziały młodych umundurowanych milicjantów z
Berkutu (odpowiednik polskiego ZOMO), stacje metra znajdujące się w okolicy “Euromajdanu” zamknię
to.
- Baliśmy się najgorszego. W dzień karmiliśmy
otaczających nas “zomowców”, ich dowódcy udawali,
że nie widzą tych poczęstunków i gorących napojów
jakimi ich raczyliśmy. Może dzięki temu nie będą
nas bić na śmierć tylko na półśmierć? - zażartował w
rozmowie ze mną Juryj Andruchowycz, znamienity
ukraiński poeta i pisarz. To Andruchowycz ze sceny
Majdanu obwieścił zebranym tysiącom ludzi, iż Majdan z władzą rozpocznie rozmawiać gdy ta uwolni
więźniów politycznych, zagwarantuje ludziom
prawo do pokojowych demonstracji i da gwarancje
bezpieczeństwa dla uczestników manifestacji.
Przed skutkami tego co będą czynić przestrzegał też
zomowców Petro Poroszenko. Poroszenko był ministrem spraw zagranicznych Ukrainy, jest ukraińskim
„królem cukru i słodyczy”, biznesmenem produkującym znakomitą czekoladę „Roshen” i zwolennikiem
demokratycznych zmian na Ukrainie. Był przez pewien czas w ekipie Janukowycza ministrem gospodarki. W maju 2013 roku jego produkty dostały zakaz
wjazdu do Rosji, gdyż ponoć nie spełniają wymogów
tamtejszego rynku. Teraz stanął po stronie rewolucjonistów. Nie bał się przebywać na pierwszej linii – tam
gdzie w każdej chwili mogło dojść do natarcia milicji.
Gdzie mógł agitował za pokojowym rozwiązaniem
powstałego konfliktu z władzą i za wejściem Ukrainy
do Unii Europejskiej. Kontrolowana przez Poroszenkę telewizja „Kanał 5” relacjonowała na żywo na całą
Ukrainę wydarzenia z Majdanu.
"Święta się zbliżają. 2014"- głosił popularyzowany plakat, na którym prezydent Janukowicz i premier Azarow znajdowali
się w więziennej celi. Na ulicy Kreszczatik przy kamienicy numer 44, w namiotowym miasteczku wzniesionym ponad
dwa lata temu przez zwolenników Julii Tymoszenko, liczby nad jej portretem informowały, ile dni już przesiedziała ta
była premier rządu Ukrainy w więzieniu.
-Przebrała się miarka. Naród powstał, bo ma dosyć
władzy ekipy Janukowicza. Tu już nie chodzi o wejście
Ukrainy do Unii Europejskiej. Chodzi o naszą wolność i godność – tłumaczył mi Michajło Illienko,
wybitny ukraiński reżyser. Michajło regularnie przebywał na Euromajdanie.
W nocy z poniedziałku na wtorek milicja usunęła pikiety rewolucjonistów spod siedziby rządu i z kilku
innych miejsc. Euromajdanu nie ruszono. Noc spędziło tam kilka tysięcy ludzi. Po pracy, znów Majdan
wypełniły dziesiątki tysięcy osób. Ważnym miejscem
stał się pusty cokół po pomniku Lenina – kijowianie
podążali pod niego by zrobić sobie na jego tle pamiąt-kową fotografię. I by zdobyć fragment pomnika Lenina. Po kilku dniach dziobania młotkiem tego obalonego monumentu nic z niego nie zostało. **
I podobnie już było przez następne dni. Do południa
odbywały się wystąpienia aktywistów Euromajdanu,
wspólne modły, występy artystów, a wieczorem codzienne wiece gromadzące dziesiątki, setki tysięcy
ludzi – bo w dzień Ukraińcy pracowali. Jednocześnie
zaskakiwała sprawność z jaką służby komunalne radziły sobie z zimą. Transport działał i to punktualnie,
fabryki produkowały, a telekomunikacja nie szwankowała. Jedynie przybywało namiotów na Majdanie
i Kreszczatiku – z kraju zjeżdżali gotowi na wszystko
obrońcy Majdanu. Deklarowali, że z Majdanu odejdą
dopiero gdy prezydent Janukowicz poda się z rządem
Azarowa do dymisji i ogłoszone będą nowe wybory.
W noc z wtorku na środę (11.12.2013) było jedena-
ście stopni mrozu. I właśnie wtedy Berkut zaatakował
Majdan. Aktywistów obronili cywile podający się za
byłych żołnierzy ukraińskiej armii, którzy ochotniczo
stawili się do dyspozycji Majdanu. Obrońców wspierała znana w Europie zwyciężczyni jednego z piosenkarskich konkursów Eurowizji piosenkarka Rusłana.
A z głośników płynęła muzyka - hit zespołu „Okean
Elzy” pt. „Wstawaj moja miła, wstawaj”, w jakiej wokalista prosi ukochaną, by wstała, bo „Twoja ziemia
czeka na wschodzie i zachodzie”. Rusłana wtedy zaczęła głośno śpiewać i skandować zmieniając tekst
piosenki na „Wstawaj Ukraino”. Była czwarta rano.
Do południa Berkut spróbował jeszcze opanować
siedzibę mera miasta, ale aktywiści polewali milicjantów wodą z okna biurowca, tłum otoczył Berkut
i Berkut ...odstąpił. A Ukraina powstała. Dosłownie.
Nie tylko w Kijowie zaczęły się jeszcze większe niż
wcześniej demonstracje. Znów w wielu miastach
Ukrainy uaktywniły się tamtejsze Euromajdany. Bo
przeciw rządowi demonstrowano nawet na wschodzie Ukrainy i na Krymie. A do Kijowa zaczęły zjeżdżać tysiące osób.
W sobotę wieczorem (14.12.2013) na Majdanie
Niepodległości zespół Okean Elzy śpiewał już dla
dziesiątek tysięcy ludzi. Niektórzy twierdzili, że dla
setek tysięcy. I hasło „Wolność albo śmierć” pojawiać
się zaczęło coraz częściej. Popularyzowano też
fraszkę: “Ukraina w Europie, a Janukowicz w dupie”.
Do Euromajdanu dołączył też słynny piłkarz Andrij
Szewczenko.
W poniedziałek, 16 grudnia, w solidarności z Euro-
Barykada blokująca wjazd z ulicy Kreszczatik na kijowski "Euromajdan".
majdanami kościoły wszystkich wyznań na Ukrainie ogłosiły jednodniowy post.
- Wszystko dobrze się skończy, bo nigdy tak wiele
Boga nie było w centrum Kijowa – był pewien Leon
Dubrawski, biskup kamieniecko podolski.
NARODOWE ZJEDNOCZENIE „MAJDAN”
Liderzy politycznej opozycji nie mają wątpliwości:
Państwo Ukraina w kształcie znanym do 30 listopada 2013 roku nie może istnieć. Bo przestało istnieć.
Musi powstać nowa Ukraina. Z nową Konstytucją,
nowym parlamentem, nowym programem politycznym i gospodarczym. Dlatego – choć podjęli próbę
negocjacji z ekipą prezydenta Janukowycza - uważają, że nie ma już z kim i o czym dłużej rozmawiać.
A aktywiści na Majdanie publicznie głośno krzyczeli a tłum im gromko wtórował: to jest anty kryminalna i anty totalitarna rewolucja! Ludzie powstali,
bo mają dość kłamstw, oszustw, rozbojów i „bandy”
– jak tu pieszczotliwie nazywa się ekipę prezydenta Janukowicza, u boku którego jego syn wyrósł na
milionera mającego majątek wart ponad ponad 500
mln dolarów. A czymże sobie tak ta ekipa na miano bandy zasłużyła? Po części objaśnił mi to Sasza,
czterdziestoletni biznesmen:
- Za prezydenta Kuczmy były jasne reguły gry. Jak
ktoś osiągnął na bankowym rachunku obrót równowartości 10 000 dolarów natychmiast miał wizytę urzędników skarbowych, którzy proponowali mu
spokój, czyli nie płacenie podatków (sic!) w zamian za
równowartość 10% obrotów, które to pieniądze powinni otrzymywać regularnie do kieszeni owi „urzędnicy”.
Po pomarańczowej rewolucji haracz trzeba było już
płacić dwóm grupom, przedstawicielom starej i nowej
władzy. Na dodatek nowa władza zaczęła ludziom zwyczajnie kraść biznes. Do Saszy przyszło takich dwóch,
którzy mu oznajmili, że właśnie sprzedaje im swój sklep
za dziesięć procent jego wartości. A jak tego nie zrobi
następnego dnia odda im ten sklep za darmo.
Czy można się dziwić, że Sasza wraz z tysiącami głośno
krzyczał: „Banda precz!”? A nie tylko po Kijowie chodzili ludzie z flagami Ukrainy i wznosili okrzyki „Sława
Ukrainie!” (Niech żyje Ukraina!) na które ludzie ochoczo odpowiadali „Gierojom Sława!” (Niech żyją bohaterowie!). A na stacjach metro śpiewało się hymn Ukrainy. I nastroju tego nie zakłóciła informacja (plotka?)
o tym, iż pod Kijowem wylądowały rosyjskie wojskowe
samoloty. Ba, nastroju tego nie zmieniły też wydarzenia
następnych dni. Oto w Moskwie 17 grudnia prezydent
Federacji Rosyjskiej Władymir Putin przyjął prezydenta Janukowycza i obaj podpisali umowy, z których wynika, że Ukraina dostanie od Rosjan 15 mld dolarów
w kredytach i tani gaz, gdyż tylko za 268,3 dolarów za
tysiąc metrów sześciennych - dwa razy taniej niż kupowała w Rosji gaz Polska (sic!).
Euromajdan na zawarte w Moskwie porozumienie
odpowiedział: - Ta umowa pokazuje tylko jak nas do
tej pory eksploatowano! Dlaczego dotychczas płaciliśmy 450-530 dolarów za tysiąc metrów sześciennych
moskiewskiego gazu? -pytano. Pojawił się też inny
problem: Janukowycz podpisał coś czego treści nie
znał parlament. - Musimy poznać treść tego co podpisano w Moskwie – nie miał wątpliwości Majdan.
Rezultatem wizyty Janukowycza w Moskwie było
jeszcze silniejsze zintegrowanie ludzi na Euromajdanie i dwudziestego drugiego grudnia powstało Narodowe Zjednoczenie „Majdan”. Tę społeczną instytucję założył bowiem narodowy wiec na Euronajdanie,
a wśród założycieli byli prawie wszyscy liderzy Euromajdanu. Postanowiono, że ta organizacja będzie
skupiać wokół siebie naród Ukrainy (niczym w 1980
roku „Solidarność” w Polsce?), by obalić „złodziejską
bandę” i wygrać wybory do parlamentu i władz samorządowych.
W TLE GEOPOLITYKA I GAZ
Docent dr Serhij Fedoniuk, prorektor Wołyńskiego
Uniwersytetu Narodowego im. Lesi Ukrainki i dziekan Wydziału Stosunków Międzynarodowych w Łucku nie miał wątpliwości – według niego naród domaga
się tego czego domagał się w 1990 roku i na przełomie
lat 2004/2005, podczas pomarańczowej rewolucji.
Ludzie powszechnie chcą wyjścia spod nadmiernej
„opieki” Federacji Rosyjskiej i domagają się przestrzegania europejskich standardów życia – prawa. Ponieważ rządzący Ukrainą tego nie sprawili lud wziął władze w swoje ręce, powstały w Ukrainie Euromajdany,
które rządzą się demokratycznie niczym kozacka sicz.
- A może niczym szlacheckie Konfederacje Rzeczpospolitej? - spytałem profesora Fedoniuka, który po
chwili namysłu odpowiedział: - Może też.
A w tle jest geopolityka i gaz. Wielki biznes. Rosja
politycznie i gospodarczo skorumpowała Niemcy.
Sprzedaje tam gaz współpracując z byłym kanclerzem
Niemiec Gerhardem Schroederem. Rosyjski koncern
GAZPROM uczynił bowiem z tego byłego kanclerza Niemiec ambasadora swoich interesów. Niemcy
kupowały od Putina gaz po 379 dolarów za tysiąc
metrów sześciennych, podczas gdy za ten sam gaz
Ukraina musiała płacić 450 do 530 USD, a Polska 526
dolarów (!). Te informacje pokazują skalę neokolonialnej eksploatacji Polski i Ukrainy. I współdziałania
Niemiec z Rosją przeciwko narodom Rzeczpospolitej
skuteczniejszego niż pod rządami paktu Ribbentrop-Mołotow. Nic więc dziwnego, że w Unii Europejskiej
zdominowanej przez Niemcy pracuje się nad przygotowaniem ustawy uniemożliwiającej wydobycie gazu
z łupków. Tymczasem Polska i Ukraina na łupkach stoją. USA już z łupków zaspokaja swoje potrzeby energetyczne i staje się eksporterem gazu konkurującym
skutecznie z rosyjskim Gazpromem. Na dodatek w Europie nie tylko Grecy i Hiszpanie mają dosyć dominacji
Niemiec. A Rosja ma kłopoty z aspiracjami zniewolonych Ukraińców
- Dlatego Berlinowi i Rosji przydałaby się mała lokalna
wojna, by zdyscyplinować niepokornych i obronić swe
interesy, najlepiej na terytorium najbardziej zbuntowanej Ukrainy- prognozowałem w rozmowie z prorektorem Fedoniukiem.- Niestety, ma Pan rację!- usłyszałem
od tego eksperta zajmującego się stosunkami międzynarodowymi.
WALKA O ŻYCIE
Janukowycz i jego ekipa walczą o życie. To pewne jak to,
że jeden plus jeden równa się dwa. I jak to, że o lepsze
życie walczą Ukraińcy, bez Janukowycza i "jego bandy".
Ukraińscy eksperci nie mają wątpliwości, iż na obniżce
cen gazu i na moskiewskiej pomocy finansowej zarobi
grupa biznesmenów związanych z Janukowyczem, oni
bowiem będą głównymi beneficjantami grudniowej
umowy z Putinem. Bardzo ciekawe informacje charakteryzujące sytuację gospodarczą w Ukrainie opublikował blooberg.net. A eprawda.com.ua za "Ekonomiczną
prawdą" rozpowszechniła informacje, o ile powiększyli
swoje majątki oligarchowie będący podporą reżymu Janukowycza, i tak w okresie od marca 2010 do listopada
2013 roku Rinat Achmetow powiększył swój majątek
o 123,8 % (z 7,52 mld USD do 16, 83 mld USD), Igor
Kołomojskij o 23,5 % (z 2,95 mld USD do 3,645 mld
USD), Wiktor Pińczuk o 32,8 % (z 2,86 mld USD do 3,8
mld USD), Wadim Niwińskij o 98,4 % (z 1,65 mld USD
do 3,273 mld USD), Dmitryj Firtasz o 463,9 procent (z
W kuluarach biura prasowego kijowskiego "Euromajdanu" można było spotkać słynnego boksera Witalija Kłyczko
(Kliczko), który jest liderem opozycyjnej partii "Udar" (uderzenie). Kłyczko
oświadczył, iż w listopadzie 2013 roku
chciano go zamordować w podobny sposób jak prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Tak jak inni liderzy opozycji rządowej
Ołeh Tiahnybok (na zdjęciu obok, drugi
od prawej) jest liderem Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia Swoboda i uważa,
że nie ma powrotu do państwa Ukraina
sprzed 30 listopada 2013, bowiem musi
powstać nowa Ukraina, z nową Konstytucją i nowym parlamentem.
Do aktywistów "Euromajdanu należy
znamienity ukraiński pisarz i poeta Jurij
Andruchowycz.
Na stronie obok docent dr Srhij Fedoniuk, prorektor Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Lesi Ukrainki z
autorem tej książki otwiera "Polsko Ukraiński Wędrujący Festiwal Filmowy BO!"
(Łuck, 2012 rok).
589,9 mln USD do 3,327 mld USD), Sergij Tigipko
o 49,7% (z 571,9 mln USD do 856,2 mln USD), Aleksander Janukowycz, syn prezydenta Ukrainy, o 172,7
% (ze 187 mln USD do 510 mln USD).W tym samym
czasie umierała mama Walentyny. Za 1100 grywien
(ok. 130 dolarów) miesięcznej emerytury z trudem
wegetowała, a na lekarstwa i lekarzy zwyczajnie nie
miała. Tak jak mama Walentyny żyją miliony Ukraińców. Jak ktoś zarabia dwieście dolarów miesięcznie
uważa się za szczęściarza. Mięso na Ukrainie kosztuje
więcej niż w Polsce. Za płytę DVD w Kijowie trzeba
było zapłacić dwa razy więcej niż w Polsce. Walentyna nie miała wątpliwości, według niej nawet jak
Ukraińcy wejdą na księżyc, to i tak będą ich gnębić
tacy jak Janukowycz. By tego nie doświadczać Walentyna od lat pracuje jako sprzątaczka w Grecji. Porzuciła zawód aktorki w swej ojczyźnie.
Tatiana Denisewicz na początku grudnia 2013 roku wywiozła z Krymu swoją córeczkę do Polski, z którą wiąże
swoją przyszłość.
Na zdjęciu poniżej Włodzimierz Iwanczenko, Polak urodzony i mieszkający w Kijowie, w dzień akademicki nauczyciel języka polskiego, w nocy strażnik pokojowej rewolucji na "Euromajdanie". Po Euromajdanie regularnie
spacerował z polską flagą.
Na stronie obok rewolucyjny Kijów w grudniu 2013 roku,
czyli reprezentacyjna ulica stolicy Ukrainy.
Achmetow, Kołomojskij i Firtasz uważani są za oligarchów budujących reżym Janukowycza, a mimo
tego finansują też Euromajdan. Dlaczego?
- Oni tylko pozornie grają na dwie strony – przekonywał mnie anonimowy informator o imieniu Jura. Jura
należy do osób bardzo dobrze poinformowanych na
Ukrainie. Jest wybitnym ekspertem, analitykiem, cieszy go to co się dzieje na Ukrainie, ale i zwyczajnie boi
się o swoje życie. Jako ekspert żyje z pieniędzy jakie
zarabia dzięki trzymaniu języka za zębami. I objaśnia
dalej: - Achmetow przecież jest ojcem chrzestnym w
mafii, która współpracując ze służbami specjalnymi
kontrolowanymi przez Federację Rosyjską obrała sobie na polityczną marionetkę Wiktora Janukowycza.
I finansuje na Euromajdanie partię nacjonalistów
"Swoboda". Po co? Aby ich sprowokować do akcji
zbrojnej, do jakiegoś wygłupu, prowokacji, czynu
który pozwoli usprawiedliwić wprowadzenie stanu
wyjątkowego przez ekipę Janukowycza, bo tylko siłą
można rozpędzić powstałe na Ukrainie Euromajdany. Ponadto oligarchowie wspierający kijowski Euromajdan liczą, że w ten sposób ocalą swoje majątki
i życie. Przecież jak zwycięży naród prawdopodobnie
wszyscy oni trafią do więzień, tam gdzie przebywa
Julia Tymoszenko - nie miał wątpliwości Jura.
Kiedy analizowałem postępowanie władz państwowych uderzała ich nieskuteczność, ba działano tak
jakby to Janukowyczowi zależało na przekształceniu
studenckiego protestu w protest angażujący wszystkie pokolenia Ukraińców. Najpierw pokazowo do kamer skatowano studentów, potem pobito setki osób,
w tym czterdziestu dziennikarzy. Ale nikogo nie było
kto by zakręcił wodę gdy na kijowskim Kreszczatiku
Po lewej stronie od góry Michajło Illienko, znany reżyser ukraiński, regularnie bywał na Euromajdanie. gdzie jak trzeba było apelował do
Berkutowców by nie używali siły.
Poniżej Czyżyk Jekatierina, dziennikarka z
Dniepropietrowska, przygotowała sobie w prasowym centrum "Euromajdanu” kask i napisała na nim "Press". Kask był modnym okryciem głowy dziennikarzy w Kijowie, gdzie bito
dziennikarzy.
U góry Swiatosław Wakarczuk, lider zespołu
Okean Elzy w czasie koncertu na Euromajdanie. Jego przebój „Wstawaj kochana” stał się
nieformalnym hymnem nowej Ukrainy.
I akredytacja dziennikarska – przepustka autora do biura prasowego "Euromajdanu", czyli do
„Sztabu narodowego protestu”.
Atrakcją Kijowa były pamiątkowe fotografie na tle barykad. Jak do tego doszło? Gdy w sobotę 30 listopada o czwartej
rano milicja rozpędziła brutalnie studentów z „Euromajdanu” grupa stu młodych ludzi uciekła na terytorium cerkwi Michajłowskiej (patriarchatu kijowskiego). Po południu pod cerkwią zebrał się dziesięciotysięczny tłum. Następnego dnia,
w niedzielę 1 grudnia, w obronie „Dzieci Ukrainy” już ponad stu tysięczny tłum zajął kijowski Majdan Niepodległości.
Działania te wspierał patriarcha kijowski i liderzy ukraińskich partii opozycyjnych. Arsenij Jaceniuk i Witalij Kliczko, a
między nimi Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, poprowadzili tłum, by odbić „Euromajdan”. Milicja nie
interweniowała. Tego dnia do zebranego na „Euromajdanie” tłumu przemówił Jarosław Kaczyński. Był on pierwszym zagranicznym politykiem, który osobiście w Kijowie poparł protestujących Ukraińców, m.in. powiedział, że Europa będzie
silniejsza, będzie więcej znaczyć, jeżeli Ukraina zostanie członkiem Unii Europejskiej. Tego też dnia aktywiści pokojowej
rewolucji zajęli siedzibę związków zawodowych i biurowiec mera miasta.
polewano z okna miejskiego biurowca Berkutowców,
nikt nie wyłączył prądu oni ogrzewania w budynkach
okupowanych przez aktywistów pokojowej rewolucji.
Dlaczego?
Euromajdan potrzebny był Janukowyczowi by jak najwięcej wytargować. Od Brukseli, Pekinu i Moskwy. I to
tak by nic się nie zmieniło poza powiększeniem stanu
posiadania grupy Janukowycza. I by Ukraina pozostała pod kontrolą Rosji, czego dowodzą też działania liderów Unii Europejskiej w istocie tylko pozorujących
wolę związania Ukrainy z Unią Europejską.
rodziców na Krym, by zabrać od nich swoje dziecko
do Polski. Tatiana ma rosyjskie korzenie, ale uważa
się za Ukrainkę. Jest żywym dowodem na to, ż e na
skutek działań rosyjskiej propagandy i socjotechniki
powstaje nowy naród, naród jakiego jeszcze półtora
wieku temu nie było. Oto bowiem Rosjanie kolonizujący u kraja Rzeczpospolitej, wzdłuż brzegu Morza
Czarnego, na wschód od Dniepru, nieużytki, ziemie pustynne powszechnie zwane Ukraina – jak je
zdefiniował i udokumentował Francuz Guillaume
Le Vasseur de Beauplan na swej słynnej siedemnastowiecznej mapie - zaczęli z czasem siebie uważać
- Przecież Unia Europejska mogła objąć sankcjami pre- za Ukraińców, choć po dziś dzień posługują się języzydenta Janukowycza i jego ekipę, zająć im konta ja- kiem rosyjskim. A podbitym Rusinom rosyjski okukie posiadają w bankach poza Ukrainą, uczynić z nich pant wmówił, że są Ukraińcami.
persony non grata. A tego nie uczyniła, bo europejscy
politycy wolą zarabiać na gazie od Putina, im na wolnej Ten społeczny proces przyspieszyło tworzenie okuUkrainie tak naprawdę nie zależy – gorzko przekony- pacyjnej stalinowskiej administracji na terytoriach
wał mnie ekspert Jura.
wschodnich podbitej II Rzeczpospolitej przez Rosjan
i usłużnych im Rusinów, Polaków, Żydów i Azjatów.
O RZECZPOSPOLITĄ JEJ NARODÓW?
I tak, przeważnie z Rosjan i Rusinów oraz wynarodowionych mniejszości, czyli Polaków, Żydów i AzjaTatianę Denisewicz poznałem na przejściu granicz- tów, na przełomie XX i XXI wieku powstaje nowy
nym Medyka-Szegini. Swoją przyszłość wiąże z Polską. naród – Ukraińcy.
W Polsce wyszła za mąż. Z niepokojem spieszyła się do
Aktywiści pokojowej rewolucji wypoczywają w biurowcu mera Kijowa przy ulicy Kreszczatik.
Chociaż w drugiej połowie grudnia protestujących Ukraińców opuścił świat i w czołówkach gazet przestały ukazywać się
informacje z Ukrainy, aktywiści nie opuścili swoich Euromajdanów. Nie dali się wykurzyć mrozom i coraz liczniejszym
aktom terroru. „Nieznani sprawcy” napadali bowiem na aktywistów pokojowej rewolucji w różnych miejscowościach
Ukrainy. Najgłośniejszym echem odbiły się pobicia dziennikarki Tetiany Czernowoł i Andrija Illienko, deputowanego do
Rady Najwyższej Ukrainy. Ucierpiał też jego adwokat Sidir Kizin.
Na Euromajdanach tłumnie spędzono Nowy Rok i Święta Bożego Narodzenia (prawosławni Wigilię obchodzili 6 stycznia 2014 r). Ktoś policzył, że w noworoczną noc przez kijowski Euromajdan przewinęło się około dwa miliony osób.
W taki sposób manifestowano poparcie dla aktywistów i protestowano przeciwko ekipie prezydenta Janukowicza.
Dnia 8 stycznia jednak znów ukraińska tematyka wróciła na łamy serwisów informacyjnych, bo Senat USA podjął rezolucję i zagroził ekipie prezydenta Janukowicza sankcjami, jeżeli powstały konflikt społeczno-polityczny nie będzie rozwiązany pokojowo. Pesymiści uważają jednak, że to tylko słowa, za którymi nie pójdą czyny, gdy po zimowej olimpiadzie
w Soczi Janukowicz rozprawi się zbrojnie z powstaniem narodowym na Ukrainie. Pesymiści ci uważają bowiem, że kiedy
skończy się zimowa olimpiada pokój na Ukrainie nie będzie już potrzebny Rosji.
Czy będzie on zdolny do obronienia swych niepodległościowych aspiracji w granicach sztucznego tworu jaki brutalnie pod nazwą Ukraińska Socjalistyczna Republika Ludowa utworzyli komuniści po 1944
roku? Wykorzystując do tego haniebne decyzje podjęte na konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie,
gdzie ludobójca Stalin uzyskał poparcie prezydenta
Profesor
Stanów Zjednoczonych Delano Roosevelta i aprobatę Roman Szust,
dziekan wypremiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla na
okupację narodów wschodniej Europy po II wojnie działu historii
lwowskiego
światowej. Postanowień tych konferencji zniewalająuniwersytetu.
cych narody Rzeczpospolitej oficjalnie nikt nie anulował. Czy Ukraińcy to uczynią pierwsi?
Czy Ukraina się rozpadnie? - tego nie wyklucza Anatolij Kostiuk, ukraiński przedsiębiorca i pisarz. Bardzo by chciał by ta pokojowa rewolucja zwyciężyła i
by Ukraina znalazła się w Unii Europejskiej, ale zdawał on sobie sprawę z tego, że i w Unii Europejskiej
nie będzie Ukrainie łatwo. Zaproponowałem mu:- Jak
już opuścicie rosyjski łagier i wstąpicie do łagru europejskiego to szybko powinniśmy, Polacy i Ukraińcy, utworzyć wspólną Unię, polsko-ukraińską, byśmy
mogli wspólnie bronić się przed zakusami Moskwy
i Berlina. I Kostiuk propozycji tej nie oprotestował.
- Nasze narody mają ku temu dobre wzorce skutecznej polityki jagiellońskiej zapisanej uniami w Krewie, Horodle, Lublinie i w Hadziaczu, gdzie powstała
Rzeczpospolita Trojga Narodów – ochoczo podjął
ten wątek redaktor Wasyl Woron, współpracownik
wołyńskiej telewizji państwowej. Kiedy z nim rozmawiałem przypomniała mi się reakcja dziennikarzy,
którzy przyszli w 2009 roku do kijowskiego centrum
prasowego UNIAN na konferencję prasową ze mną.
Przekazałem im wtedy mój list otwarty do prezydentów i premierów Ukrainy i Polski z prośbą by znieśli kordon hańby: granice dzielące nasze narody. By
powołali wspólną polsko-ukraińską Unię (szerzej
na ten temat piszę w mojej książce "Ukraina. Po obu
stronach Dniestru"- przypis autora). Nikt z kilkunastu dziennikarzy tego pomysłu nie zanegował, ba,
wywiązała się dyskusja jak taka Unia miałaby funkcjonować. I nikt też wtedy o moim liście do państwowych głów Polski i Ukrainy nie napisał.
- Niestety Rzeczpospolita Trojga Narodów powstała o sto lat za późno – uważa profesor Roman Szust,
dziekan wydziału historycznego Uniwersytetu im.
Iwana Franko we Lwowie. On też nie miał nic przeciwko idei stworzenia nowoczesnej unii naszych
dwóch państw i narodów. I podzielił się takim spostrzeżeniem:
W Ukrainie zwolennicy integracji z Europą i przeciwnicy prezydenta Janukowycza przeważają na obszarze historycznie związanym z Rzeczpospolitą, to niezwykle ciekawy fenomen. Ujawnił się on już w czasie
rewolucji pomarańczowej.
No właśnie, czy narody Rzeczpospolitej potrafią się
znów mądrze zjednoczyć?
Ot, pytanie. I wyzwanie.
Roman Samostrokov ma trzydzieści pięć lat i zwyczajnie martwi się o przyszłość rodziny i znajomych,
wszystkich tych którzy pozostali na Ukrainie. On bowiem, Lwowiak, już dziesięć lat temu z żoną z Użgorodu osiadł w Polsce. Jest utalentowanym kompozytorem i aranżerem, wirtuozem wiolonczeli. Razem
od roku pracujemy nad przygotowaniem na wielką
orkiestrę filharmoniczną muzyki do mej bajki pt.
„Smog Deszcz”. Opowiada ona o nieszczęsnej krainie
zniewolonej przez wstrętnego Smoga Deszcza, którego jednak udaje się pokonać dzięki sile ducha i miłości pary bohaterów: Lacha i Rusinki. O marzeniu nie
tylko moim.
Tekst i zdjęcia w tym rozdziale:Andrzej Kępiński
(8.01.2014, Jelenia Góra)
*Tituszki to wysportowani osobnicy, dresiarze, którzy po
cywilnemu atakowali pokojowo protestujących rewolucjonistów. Bojówki te korzystają z ochrony milicji.
Rząd twierdził, iż nie wiadomu mu kim są ci bojówkarze.
Rząd Azarowa też nie wiedział kto kilka dni wcześniej pobił
ciężko czterdziestu dziennikarzy pod siedzibą prezydenta
Ukrainy.
**Natychmiast wszczęto prokuratorskie śledztwo celem
„ustalenia sprawców zniszczenia dzieła kultury jakim był
pomnik Lenina”, choć w Kijowie zburzono kopię pomnika Lenina stojącego w zupełnie innym mieście. Wytacza
się też w całym kraju procesy aktywistom za wystąpienia
przeciwko władzy i obrazę urzędu prezydenta.
*** Majdan – centralne miejsce osady, garnizonu, plac
zbiórki.
„JEŚLI ZAPOMNĘ O NICH, TY BOŻE NA NIEBIE ZAPOMNIJ O MNIE”- głosi napis na cokole Pomnika
Nekropolii Kresowych w Świebodzinie. Na dwudziestu granitowych tablicach wyryto nazwy trzystu sześćdziesięciu dwóch miejscowości Rzeczpospolitej i szlaki wojennej wędrówki ich mieszkańców. Pomnik uwieńczono
repliką słynnych wileńskich „Trzech Krzyży”. Dlaczego? W folderze prezentującym ten pomnik napisano: ”Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć tracą życie.” Książki tej nie czytaj jeśli masz w ... nosie pamięć
o Rzeczpospolitej. I życie jej narodów.

Podobne dokumenty