Winieta nr 48 - Biblioteka Raczyńskich

Komentarze

Transkrypt

Winieta nr 48 - Biblioteka Raczyńskich
QU
3 , 6 0 2 % , % / , 2 7 ( . , 5 $ & = < ­ 6 . , & +
5RN;,,,
,661t
SUDZG]LZH›\FLHMHVWQLHREHFQHQD]LHPL
:LQFHQW\5ϛDÍVNL]PDUVW\F]QLDURNX
:LWHN
Urodzinowy wieczór Wincentego RóĪaĔskiego „70 wierszy na 70 urodziny”, który odbył
siĊ w paĨdzierniku ubiegłego roku w Bibliotece RaczyĔskich, tłumnie zgromadził liczne
grono przyjaciół i miłoĞników poezji Witka,
w zapamiĊtaniu oddanych głoĞnemu czytaniu
Jego wierszy. Jednym z goĞci tego wieczoru
był brat Poety – prof. dr hab. Leszek RóĪaĔski, a jego opowieĞü o Witku, którą wtedy
usłyszeliĞmy, przytaczamy poniĪej.
(red.)
Abym mógł coĞ powiedzieü o Witku muszĊ zacząü od tego, Īe było nas trzech braci,
są teĪ dwie najmłodsze siostry, ale najwaĪniejsze jest to, Īe wszyscy urodziliĞmy siĊ
w Mosinie, tam spĊdziliĞmy dzieciĔstwo
i młodoĞü, a wiĊc okres, w którym rozwija
i kształtuje siĊ człowiek, jego dusza i rozum,
wraĪliwoĞü i odpornoĞü, siły i słaboĞci, pragnienia i rezygnacje. To wszystko, co w póĨniejszym Īyciu stanowi o naszej osobowoĞci.
Głównie o tym okresie w kontekĞcie Witka
mogĊ mówiü. MosinĊ opuĞciłem mając 19 lat
i moja droga wiodła według zupełnie innych
zainteresowaĔ.
Hieronim, najstarszy z nas, na jednym ze
swoich wernisaĪy zorganizowanych w Mosinie, doĞü dawno temu, powiedział, Īe swoją
wraĪliwoĞü plastyczną przypisuje specyficznemu, piĊknemu pejzaĪowi mosiĔskiemu.
A składają siĊ na to lasy i jeziora, wzgórza
poĪegowskie, łąki i pola, które zmieniały swe
barwy z godziny na godzinĊ, z dnia na dzieĔ,
z miesiąca na miesiąc. ĩe obserwował z okna
naszego domu zachody słoĔca, chmury burzowe nadchodzące od strony wzniesieĔ Ludwikowa. To przeĪywał i musiał to rysowaü,
malowaü, jakoĞ te przeĪycia utrwaliü. MyĞlĊ,
Īe z Witkiem było i jest podobnie.
Opowiadają róĪne znaczące osoby jak
spĊdzały dzieciĔstwo, Īe wychowywały siĊ na
podwórku, na ulicy, inni w domu. Witka miejsce zabaw – Jego podwórko, to wielka przestrzeĔ, to jego własne podwórko przy domu,
to rynek i ulice mosiĔskie, poĪegowskie
wzgórza z kopalniami gliny i piasku, okoliczne lasy, łąki nad kanałem mosiĔskim. Był najbardziej z nas ruchliwy, szybki, spontaniczny,
wiĊcej czasu niĪ my spĊdzał poza domem
i miał swoje ĞcieĪki. Nie wszystkie znaliĞmy.
Opowiadał mi, Īe kiedyĞ spał w nocy w lesie,
Īe topił siĊ w kanale mosiĔskim i ktoĞ go wyciągnął. My, starsi bracia, byliĞmy bardziej,
moĪe nawet za bardzo, nad wiek ustatkowani.
MyĞlĊ, Īe przeĪycia Witka, przygody, ĪywotnoĞü wyrastały ponad normĊ. DuĪo teĪ czytał.
Hieronim znosił ksiąĪki do domu, kupował
w antykwariatach, wiĊc Witek pochłaniał
ksiąĪki, czasopisma, gazety. Gromadził w ten
sposób bogaty zasób wiedzy i doznaĔ. Był
Ğwietnym obserwatorem Īycia. Wyłapywał
istotne cechy zachodzących wydarzeĔ i charakterystyczne rysy ludzi. ĝwietnie ich parodiował. Tworzył w ten sposób portrety nie
malowane, ale jakby zagrane na scenie.
rodą, naturą, w przyjaznej scenerii. Jednak
lĊki towarzyszyły nam od dzieciĔstwa, od czasów wojny, potem przez czasy stalinizmu
i jeszcze póĨniejsze. OpowieĞci o ponurych
wydarzeniach krąĪyły w domu. To wszystko
Czytałem pewne recenzje jego wierszy.
Wnikliwe analizy i rozwaĪania o jego stanie
ducha, o tym, co chciał powiedzieü w swoim
wierszu, o jego stosunku do Ğwiata. MyĞlĊ, Īe
czĊsto działo siĊ podobnie jak z Hieronimem.
Tyle Īe Hieronim rysował i malował to, co
widział i co pobudzało jego wraĪliwoĞü. Robił
to z potrzeby i z pełną ĞwiadomoĞcią. Witek
to, co widział i przeĪywał rejestrował w swojej pamiĊci, psychice – w sposób nieuĞwiadomiony. Ale takĪe czuł potrzebĊ wyładowania tego i odkrył, Īe moĪe to przelaü na papier
w postaci strof wierszy, które są wyrazem
przetworzonych w jego wnĊtrzu przeĪyü, obserwacji i refleksji. Babcie w czarnych chustach, sunące ulicami na nieszpory, pies z kulawą nogą przepychający siĊ miĊdzy sztachetami, dzieci strugające z leszczyny łuki,
oszczepy, dzidy – te sceny, to wszystko było
dla Witka tworzywem, pobudzało jego wraĪliwoĞü, wyobraĨniĊ, wpływało na jego samopoczucie. PrzeĪywał Īywo radoĞci, ale teĪ
lĊki. DzieciĔstwo mieliĞmy szczĊĞliwe jak na
tamte trudne czasy, ale właĞnie dlatego, Īe
przebiegało w intensywnym kontakcie z przy-
W Bibliotece RaczyĔskich 22 paĨdziernika 2008 r.
sączyło w dusze młodych ludzi niepokoje.
Ja zawsze bałem siĊ człowieka w mundurze.
Dla Witka wojsko kojarzyło siĊ z poniewieraniem człowiekiem. Zresztą mnie teĪ. Stan
wojenny był szokiem, przyczyną wielkiej
u Witka depresji. Dla ludzi wraĪliwych jak on
to był cios, klĊska. Nie chodziło o utratĊ
nadziei widzianych w kategoriach społecznych, politycznych. U Witka, myĞlĊ, chodziło
o jawną groĨbĊ wymierzoną w człowieka,
w jego Īycie, jego egzystencjĊ. Takie są moje
wybrane refleksje związane z Witkiem.
Na koniec powiem, Īe cieszĊ siĊ bardzo,
Īe OpatrznoĞü doprowadziła Witka do dnia
dzisiejszego i pozwala spojrzeü wstecz na nasze Īycie, i Īe Witka dorobek jest tak bardzo
trwały. Jest to wielka satysfakcja dla niego
i nas, Jego bliskich. Byłaby teĪ dla naszych
Rodziców. ĩe z urwisa wyrósł uznany poeta –
Witek RóĪaĔski.
Leszek RóĪaĔski
Ɣ wiersze
Wincentego RóĪaĔskiego – czytaj s. 6
wielkopolscy – czytaj s. 2 i 3
Ɣ powstaĔcy
:URF]QLFÆXURG]LQ-DQD0HUWNLt
:SRXGQLHJUXGQLDURNX
Padł w patrolu na granicy polsko-niemieckiej, w pierwszym dniu Powstania
Wielkopolskiego, w południe, miał zaledwie 19 lat. W Poznaniu, kilka godzin
póĨniej został Ğmiertelnie postrzelony
Franciszek Ratajczak. Dopiero zaczynała
siĊ walka...
Jan Mertka
Najmłodszy
Urodził siĊ w Przygodzicach, nad Baryczą,
w wielodzietnej rodzinie chłopskiej Józefa
i Magdaleny (z d. Kasprzak), jako najmłodsze, jedenaste dziecko. W rodzinnej miejscowoĞci chodził do szkoły powszechnej
(w latach 1906–1913). Dobrze siĊ uczył.
Mając zaledwie 14 lat zaczął pracĊ na kolei,
w Ostrowie (przy układaniu torów). Kiedy
prace zakoĔczono, w Ğlad za starszym bratem Franciszkiem i siostrą pojechał za
chlebem.
Do Westfalii
Początkowo zaczepił siĊ w piekarni w Duisburgu, póĨniej pracował juĪ jako robotnik
w fabrykach (m.in. w Bochum) i zdobył
kwalifikacje montera-elektryka. W tym
okresie aktywnie angaĪował siĊ w prace
polskich towarzystw młodzieĪowych na
emigracji. W początku ostatniego roku
I wojny Ğwiatowej został wcielony do armii
pruskiej w Cottbus, z przydziałem do oddziału reflektorów. Kiedy wybuchła rewolucja w Niemczech zrzucił mundur i powrócił.
W rodzinne strony
Tutaj wrzało! W listopadzie 1918 roku
powstawała „Republika Ostrowska”. Jako
ochotnik, bez wahania, wstĊpuje do I Pułku
Piechoty (który w obawie przed wybuchem
walk rozwiązano na rozkaz Naczelnej Rady
Ludowej w Poznaniu). CzĊĞü Īołnierzy
przekroczyła granicĊ polsko-niemiecką
i wstąpiła do formowanego I Batalionu
Pogranicznego PoznaĔskiego. Do przygranicznego Szczypiorna przebijali siĊ przez
„zieloną granicĊ” ochotnicy. TakĪe i on
tutaj trafił. JuĪ 13 XII „Szczypiorniacy”
złoĪyli przysiĊgĊ na placu Ğw. Józefa
w Kaliszu i – po przeszkoleniu – skierowano ich do słuĪby na wyznaczonych placówkach. Pogranicznicy patrolowali odcinek
Mączniki – KoĞcielna WieĞ. ĝwiĊta minĊły
spokojnie. Zaraz po nich do patrolu wyznaczono Jana MertkĊ i Czesława Radojewskiego. I poszli.
DzieĔ był pogodny, bez mrozu
Jednak około 11.30, kiedy przeszli granicĊ
na wysokoĞci wsi Boczkowo, zostali
ostrzelani przez Niemców. Jana MertkĊ trafiono Ğmiertelnie w głowĊ, ranny Czesław
Radojewski mógł iĞü o własnych siłach.
Po 20 minutach, w jednym z pokoi, gdzie
ułoĪono okrwawionych Īołnierzy, szer. Jan
Mertka zmarł! Dowódca I Batalionu, por.
Władysław Wawrzyniak, ruszył, oĞwiadczając, iĪ „wobec takiego stanu rzeczy
przekracza zbrojną rĊką granicĊ paĔstwa
pruskiego i sam sprawców tego zamachu
Ğcigaü bĊdzie”. I Ğcigał, około 4 km w głąb
terytorium zajmowanego przez Niemców.
Kiedy do Szczypiorna dotarły pierwsze...
rowska”, poniedz. 6 I 1919) odbył siĊ na
starym cmentarzu przy ul. Wrocławskiej
i była to wielka manifestacja patriotyczna.
Zmarłego tłumnie Īegnali mieszkaĔcy
Ostrowa, Īołnierze i młodzieĪ (zrzeszona
w druĪynach skautów i towarzystwach
gimnastycznych). W 1929 roku jego prochy
zostały przeniesione na cmentarz przy ul.
Limanowskiego, u stóp Pomnika PowstaĔców Wielkopolskich.
Rozkazem z 15 VI 1919 r.
Dowództwo Główne Polskich Sił Zbrojnych byłego zaboru pruskiego uznało Jana
MertkĊ za ofiarĊ Powstania Wielkopolskiego, a jego nazwisko umieszczono na liĞcie
poległych. PoĞmiertnie został odznaczony
KrzyĪem Walecznych i Wielkopolskim KrzyĪem PowstaĔczym. Generał Józef Dowbor-MuĞnicki nadał Magdalenie Mertce, jako
pierwszej, KrzyĪ Pamiątkowy „Wielkopolska Matkom Poległych” (w 1919 r.).
PamiĊü
W Przygodzicach w 1938 roku odsłoniĊto
pomnik poĞwiĊcony J. Mertce i innym
poległym mieszkaĔcom jego rodzinnej wsi
(który czĊĞciowo udało siĊ ukryü przed
okupantem). Tutaj teĪ ma swoją ulicĊ.
W 1960 roku strzelisty pomnik „powrócił”
do centrum Przygodzic. W Boczkowie,
gdzie zginął, stoi obelisk. I jeszcze poĞmiertny tytuł „Honorowego Obywatela
Gminy Przygodzice” (1999 r.) i czarna tablica z napisem: W tym budynku w latach
1906–1913 uczył siĊ w Szkole Powszechnej
Jan Mertka ur. 27 lipca 1899 r. – zm. 27
grudnia 1918 r. który oddał Īycie za OjczyznĊ w południe pierwszego dnia Powstania
Wielkopolskiego pod Boczkowem. W 86
rocznicĊ Ğmierci Komitet „Obelisku 600lecia Przygodzice” Przygodzice, 27 grudnia
2004 r. Dobrze teĪ, Īe Edmund Radziszewski, historyk-regionalista z Przygodzic, od
dawna „dobija siĊ” o sprawiedliwą pamiĊü:
czy szer. Jan Mertka nadal pozostanie tylko
pierwszym poległym PowstaĔcem Wielkopolskim w rejonie ostrowskim?
oprac. Andrzej Sikorski
WiadomoĞci o walkach w Poznaniu
Pogranicznicy przekroczyli granicĊ i podjĊli walkĊ z oddziałami niemieckimi, wyzwalając Skalmierzyce i Ostrów. Zwłoki poległego przywiózł furmanką do Ostrowa
starszy brat. 31 grudnia 1918 r. odbył siĊ...
Ulotka wydana w X-rocznicĊ Powstania Wielkopolskiego przez Związek Inwalidów Wojennych RP,
ze zbiorów DĩS
2
:,1,(7$2009 nr 1
Pogrzeb
... Ofiary niecnego napadu niemieckiego Ğp.
Jana Mertki z Przygodzic... („Gazeta Ost-
Ulotka wydana w 1919 r. w I rocznicĊ wybuchu
Powstania Wielkopolskiego, ze zbiorów DĩS
FRANCISZEK GÓRCZAK (1875–1939)
powstaniec wielkopolski, działacz społeczno-polityczny
Sytuacja, jaka powstała w zaborze pruskim w 2. połowie XIX w. pozwoliła zatriumfowaü idei pracy organicznej. Zainicjował ją jeszcze w latach 40. tego stulecia
Karol Marcinkowski, tworząc Bazar i Towarzystwo Naukowej Pomocy. W latach
1848–1850 działała Liga Polska, a po jej
upadku funkcjonowały kolejne towarzystwa
i instytucje, takie jak Towarzystwo Przyjaciół Nauk (od 1857) czy Centralne Towarzystwo Gospodarcze. Dla krzepienia ducha
Polaków w PoznaĔskiem istotny był rozwój
czasopiĞmiennictwa – od 1859 zaczął ukazywaü siĊ „Dziennik PoznaĔski”. Szerzeniem oĞwiaty najpierw zajmowało siĊ
Towarzystwo OĞwiaty Ludowej, póĨniej
Towarzystwo Czytelni Ludowych; sztukĊ
z kolei propagował teatr i liczne kółka
Ğpiewacze. Ruch organicznikowski trafił
takĪe na wieĞ. W 1865 załoĪono pierwsze
kółka rolnicze. Bardzo prĊĪnie działały polskie banki i rozwijała siĊ spółdzielczoĞü.
Aktywną działalnoĞcią mogły pochwaliü siĊ
towarzystwa przemysłowe i rzemieĞlnicze;
prosperowała fabryka maszyn rolniczych
Hipolita Cegielskiego. Nie moĪna teĪ pominąü Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół" (od 1884 w zaborze pruskim), które
oprócz podnoszenia kultury fizycznej szkoliło przyszłe kadry wojskowe oraz zajmowało siĊ pracą oĞwiatową i legalną obroną
interesów narodowych. Działały teĪ liczne
towarzystwa kobiece, młodzieĪowe i koĞcielne. W szczególnoĞci wĞród ówczesnej
młodzieĪy tliły siĊ najbardziej radykalne
poglądy i myĞl o wznieceniu powstania.
Do najbardziej aktywnych organizacji
gimnazjalnych w l. 1876–1883 naleĪały organizacje: inowrocławska, wągrowiecka
i Ğremska. ĝremscy marianie rozpoczĊli
działalnoĞü w 1865 roku. Prezesami tego
zakonspirowanego stowarzyszenia byli znani póĨniejsi społecznicy – ksiĊĪa: Piotr Wawrzyniak (działacz społeczno-gospodarczy),
Tadeusz StyczyĔski (póĨniejszy kanonik
i poseł), Zygmunt Cieplucha (historyk) oraz
lekarze: Stefan Michalski i Aleksander Markwicz (autor ksiąĪki o organizacji Tomasza
Zana w zaborze pruskim). Marianie w tajnych kółkach uczyli siĊ literatury polskiej
z podrĊczników W. Nehringa (ur. w podgnieĨnieĔskim Kłecku w 1830 r.), zaĞ wiedzĊ o dziejach Polski zdobywali z ksiąĪki
F. Antoniewicza Historia polska w zarysie
(Gniezno 1882). Wydawali takĪe pisemko
„Pierwiosnek”, a swój sztandar przechowywali w koĞciele pofranciszkaĔskim.
W zaborze pruskim dąĪenia niepodległoĞciowe natrafiały na szczególne trudnoĞci, poniewaĪ działacze byli nieustannie
Ğledzeni. Wszelkie działania otoczone wiĊc
były Ğcisłą tajemnicą. Zachowywano najwiĊkszą ostroĪnoĞü, ale mimo to zdarzały
siĊ „wsypy”. W niektórych gniazdach sokolich (w Buku, Bydgoszczy, Inowrocła-
wiu) bardzo wczeĞnie wprowadzono üwiczenia o charakterze wojskowym, a gniazdo
inowrocławskie mogło siĊ nawet pochwaliü
pokazem bitwy w niedalekim Lubostroniu
(dobra Skórzewskich). „Sokół” w PoznaĔskiem zainicjował równieĪ tworzenie druĪyn skautowych.
W Buku jednym z takich dzielnych sokołów był Franciszek Górczak. Urodził siĊ
on 17 stycznia 1875 r. w Buku w rodzinie
szewca Marcina i Seweryny z ChludziĔskich. Zwyczajem było, Īe dzieci przejmowały interes rodzinny i właĞnie ten fach obrał sobie Franciszek. EdukacjĊ rzemieĞlniczą rozpoczął w warsztacie ojca, póĨniej
praktykował w Berlinie i Frankfurcie, uzyskując tytuł mistrza szewskiego. Do Buku
powrócił w 1905 r. i uruchomił własną firmĊ – warsztat szewski i sklep z przyborami
szewskimi. Nie poprzestał na szyciu i naprawie butów – zaczął aktywnie działaü
w miejscowych organizacjach społecznych:
Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół”,
Towarzystwie Przemysłowym i Bractwie
Kurkowym. Gdy w Buku wybuchł strajk
dzieci szkolnych w obronie jĊzyka polskiego (1906), Franciszek Górczak poparł go
demonstracyjnie, za co otrzymał wyrok
trzech miesiĊcy wiĊzienia. Rodzina Pana
Franciszka do dziĞ przechowuje obraz
przedstawiający MatkĊ Boską CzĊstochowską – na jego odwrocie moĪna odczytaü napis: „W dowód wdziĊcznoĞci ofiarują dzieci
bukowskie. Buk 7go listopada 1907”.
WojnĊ Ğwiatową Franciszek Górczak
spĊdził w armii pruskiej, ale pod jej koniec
zdezerterował i gdy w Wielkopolsce wybuchło powstanie, swoją broĔ natychmiast
skierował przeciw znienawidzonym zaborcom. Wstąpił do kompanii bukowskiej
i w stopniu starszego sierĪanta walczył na
froncie zachodnim, m.in. pod Zbąszyniem.
W niepodległym juĪ kraju mógłby spokojnie zająü siĊ swoją firmą. Był jednak
człowiekiem niezwykle ambitnym i miał
ciągłą potrzebĊ pomagania innym. W roku
1919 współzałoĪył w Buku Stronnictwo
MieszczaĔskie (w l. 1919–1921 był jego
prezesem i sekretarzem). W 1921 r. wstąpił
do Związku Ludowo-Narodowego, zasiadał
teĪ w bukowskiej radzie miejskiej i sejmiku
powiatowym w Nowym TomyĞlu. Jako zagorzały endek w 1928 r. doprowadził do
rozbicia Zarządu Związku Towarzystw
Przemysłowych i RzemieĞlniczych w Wielkopolsce. W latach 1928–1934 osobiĞcie
kierował jego proendeckim zarządem. Swą
działalnoĞcią jednak walnie przyczynił siĊ
do rozwoju rzemiosła i drobnego przemysłu
w Wielkopolsce.
Nie stronił takĪe od polityki. W 1928 r.
kandydował do Sejmu z listy endeckiej
w okrĊgu PoznaĔ-WieĞ, ale wówczas nie
został wybrany. Udało mu siĊ to dwa lata
póĨniej, kiedy wszedł do Sejmu z okrĊgu
PoznaĔ-Miasto. Jako parlamentarzysta na
posiedzeniach Sejmu wystĊpował czterokrotnie, broniąc interesów rzemiosła.
W 1930 r. wszedł w skład Zarządu
Wojewódzkiego Stronnictwa Narodowego,
w którym do 1935 kierował Wydziałem
RzemieĞlniczo-Kupieckim. Był to bardzo
aktywny okres w jego Īyciu. CzĊsto wówczas wystĊpował na publicznych wiecach
i zebraniach oraz brał udział w pracach organizacyjnych i propagandowych Obozu
Wielkiej Polski. Zdecydowanie zwalczał
sanacjĊ, za co w 1930 r. stanął przed sądem
w KoĨminie oskarĪony o obrazĊ rządu. Nie
poniósł za to jednak Īadnej kary. Po roku
1935 pracował w zarządzie SN w Buku
(wiceprezes) i Nowym TomyĞlu (referent
polityczny i samorządowy).
Franciszek Górczak
Przed wkraczającymi do Polski Niemcami
Franciszek Górczak schronił siĊ w okolicach
Puszczy Kampinoskiej, ale juĪ 7 paĨdziernika
1939 r. powrócił do Buku. Dwa dni póĨniej
został aresztowany w charakterze zakładnika,
a nastĊpnego dnia (10 paĨdziernika) został
rozstrzelany na terenie bukowskiej strzelnicy
przez Īołnierzy miejscowego, niemieckiego
garnizonu, naleĪących do jednej z jednostek
12 rejonu ochrony pogranicza (wchodzących
wówczas w skład obwodu zachodniego „Gruppenbereich Metz” poznaĔskiego okrĊgu wojskowego). Wraz z Franciszkiem Górczakiem
rozstrzelano innego społecznika bukowskiego
– Teofila Matyjasika. Egzekucja miała stanowiü odwet za rzekome postrzelenie poprzedniego dnia niemieckiego Īołnierza na terenie
dworca kolejowego, co sami Niemcy okreĞlali
jako blagĊ (Humbug). W 1945 r. zwłoki rozstrzelanych ekshumowano i uroczyĞcie pochowano na bukowskim cmentarzu, a w miejscu egzekucji postawiono póĨniej pomnik.
Franciszek Górczak oĪeniony był (w 1907)
z Jadwigą ĝliwiĔską. Z tego związku urodziło
siĊ szeĞcioro dzieci: Tadeusz (1907 r.), Bartłomiej (1910 r.), Wiktoria (1911 r.), Katarzyna i Helena (1914 r.) oraz Dorota (1923 r.).
Tadeusz Panowicz
:,1,(7$2009 nr 1
3
0LNRDM.RSHUQLN
t›\FLHLG]LHR
Opublikowane w 1543 roku dzieło Mikołaja Kopernika De revolutionibus nie tylko zmieniło utrwalone od ponad 1400 lat
poglądy na budowĊ Ğwiata, ale takĪe zapoczątkowało rewolucjĊ naukową daleko wykraczającą poza astronomiĊ. Przedstawiona
w nim teoria heliocentryczna obaliła powszechnie akceptowaną teoriĊ geocentryczną
opisaną w 140 roku przez Klaudiusza Ptolemeusza w jego dziele Almagest. ChociaĪ
De revolutionibus nie wyróĪnia siĊ szczególną szatą graficzną i jest dziełem trudnym
do zrozumienia nawet dla specjalistów,
to ze wzglĊdu na swe ogromne znaczenie
w historii nauki i zawarte w nim przełomowe dla astronomii teorie, zasadniczo zmieniające sposób rozumienia wszechĞwiata,
bez wątpienia zalicza siĊ do najwiĊkszych
arcydzieł. DziĞ uwaĪamy je za jedno z najwaĪniejszych osiągniĊü w historii nauki,
a jego autor – polski astronom Mikołaj Kopernik – zaliczany jest do najwiĊkszych
uczonych wszechczasów.
Prof. Edwin Wnuk
Mikołaj Kopernik urodził siĊ 19 lutego
1473 roku w Toruniu. Jego ojciec, takĪe
Mikołaj, był kupcem krakowskim, który ok.
roku 1450 przeniósł siĊ z Krakowa do Torunia. Matka – Barbara z domu Watzenrode, była córką jednego z najzamoĪniejszych
mieszkaĔców Torunia – Łukasza Watzenrode. Mikołaj był najmłodszym z czworga
rodzeĔstwa. Miał starszego brata Andrzeja
oraz dwie siostry, BarbarĊ i KatarzynĊ. Po
Ğmierci ojca w 1483 roku Mikołajem i Andrzejem zaopiekował siĊ brat matki, równieĪ Łukasz Watzenrode, który w 1489 roku zostaje biskupem warmiĔskim. ZamoĪna
rodzina, wsparta przez biskupa Łukasza,
zapewniła Mikołajowi i Andrzejowi znakomitą edukacjĊ. Po ukoĔczeniu szkoły
przy koĞciele Ğw. Jana w Toruniu, rozpoczĊli w 1491 roku studia na znakomitej juĪ
wtedy Akademii Krakowskiej. Mikołaj studiował astronomiĊ, astrologiĊ, geometriĊ i –
podobnie jak inni ówczeĞni studenci – prawo, łacinĊ, retorykĊ, filozofiĊ i teologiĊ.
4
:,1,(7$2009 nr 1
Jego nauczycielami byli m.in. znani ówczeĞni uczeni: Wojciech z Brudzewa oraz Maciej z Miechowa. Po czterech latach studiów w Krakowie dalszą naukĊ Mikołaj
Kopernik kontynuował w Italii na najlepszych uniwersytetach w Bolonii i Padwie.
Studiował tam prawo i medycynĊ. W trakcie pobytu we Włoszech nawiązał kontakt
z jednym z najbardziej znanych astronomów, Domenikiem Marią z Nowary,
i wspólnie z nim w 1497 roku wykonał
wiele obserwacji astronomicznych. W 1503
roku Kopernik uzyskał doktorat z prawa
kanonicznego na uniwersytecie w Ferrarze
oraz ukoĔczył studia medyczne w Padwie,
zdobywając uprawnienia do wykonywania
praktyk lekarskich. W tym samym roku, po
dwunastu latach studiów, w wieku 30 lat
wrócił do kraju, na WarmiĊ, której juĪ nie
opuĞcił do koĔca Īycia.
Jeszcze w czasie swych studiów, w roku
1497, dziĊki wstawiennictwu wuja biskupa
Łukasza, Mikołaj Kopernik został przyjĊty
do kapituły warmiĔskiej, stał siĊ jednym
z szesnastu kanoników we Fromborku i za
poĞrednictwem pełnomocników objął kanonikat fromborski. Po powrocie z Italii juĪ
w pełni zaangaĪował siĊ w wypełnianie
obowiązków kanonika. Przez nastĊpne 40
lat wykonywał wiele zadaĔ z tym związanych, zarówno we Fromborku, Lidzbarku,
Olsztynie, jak i wielu mniejszych miejscowoĞciach Warmii. WĞród licznych jego dokonaĔ są i takie, jak administrowanie dobrami kapituły czy organizowanie obrony
Olsztyna w wojnie polsko-krzyĪackiej.
AĪ trudno uwierzyü, Īe przy tak licznych obowiązkach Mikołaj Kopernik znalazł czas, by prowadziü swoje badania naukowe, które doprowadziły go do tak
wspaniałych wyników. Jego osiągniĊcia
naukowe zdumiewają równieĪ dlatego, Īe
powstały daleko poza głównymi oĞrodkami
uniwersyteckimi, w wyniku samotnej pracy, bez moĪliwoĞci bezpoĞredniej dyskusji
uzyskiwanych wyników z innymi uczonymi. NaleĪy jednak przypuszczaü, Īe krytyczne spojrzenie na geocentryczną teoriĊ
Ptolemeusza i pierwsze pomysły na zbudowanie nowej teorii budowy Ğwiata pojawiły
siĊ u Kopernika juĪ w trakcie jego studiów
i krótko po powrocie do kraju. Przed rokiem 1514 rozesłał bowiem swym znajomym krótki, kilkustronicowy traktat zatytułowany Nicolai Copernici de hypothestibus motuum coelestium a se constitutis
commentariolus – w skrócie: Commentariolus (Komentarzyk), w którym zawarł
główne tezy swej teorii heliocentrycznej.
Dalsze, blisko 30 lat zajĊło Kopernikowi
przygotowanie głównego dzieła, zawierającego uzasadnienie matematyczne przedstawionych tez, potwierdzone licznymi obserwacjami wykonywanymi we Fromborku.
Mikołaj Kopernik długo wahał siĊ, czy
opublikowaü swoje dzieło. Dopiero przybyły do Fromborka w roku 1539 młody
matematyk z Wittenbergii, Georg Joachim
von Lauchen zwany Retykiem, przekonał
ostatecznie wielkiego astronoma do wydania drukiem ksiąĪki zawierającej opis
i szczegółowe uzasadnienie heliocentrycznej teorii budowy wszechĞwiata. Została
ona wydrukowana w Norymberdze w oficynie Johannesa Petreiusa pod tytułem De
revolutionibus orbium coelestium, Libri VI.
Druk ukoĔczono w marcu 1543 roku, a 21
maja tego samego roku we Fromborku
zmarł Mikołaj Kopernik. Według przekazów, wydrukowany egzemplarz De revolutionibus dotarł do Kopernika jeszcze przed
jego Ğmiercią.
Prawdopodobnie wydrukowano 400500 egzemplarzy dzieła Kopernika. Według
prof. Owena Gingericha – amerykaĔskiego
astronoma oraz wielkiego badacza dokonaĔ
Mikołaja Kopernika i jego dzieła, do obecnych czasów na całym Ğwiecie zachowało
siĊ ok. 300 egzemplarzy wydania norymberskiego. Gingerich osobiĞcie zidentyfikował
i zbadał 276 egzemplarzy pierwszego wydania De revolutionibus. W Polsce znajduje
siĊ 13 egzemplarzy, w tym dwa w Poznaniu: w Bibliotece RaczyĔskich i w Bibliotece PoznaĔskiego Towarzystwa Przyjaciół
Nauk oraz jeden w Kórniku, w Bibliotece
Kórnickiej. Pochodzenie egzemplarza znajdującego siĊ w Bibliotece RaczyĔskich nie
jest znane. Zachował siĊ on jednak w doskonałym stanie i jest jednym z najcenniejszych skarbów Biblioteki.
Edwin Wnuk
W ramach programu kulturalnego towarzyszącego Konferencji Klimatycznej COP14
Biblioteka
RaczyĔskich
zorganizowała
3 grudnia specjalną edycjĊ „Spotkania z Arcydziełem” przeznaczoną dla goĞci Konferencji, zaĞ 5 grudnia odbyło siĊ otwarte dla
wszystkich piąte „Spotkanie z Arcydziełem”,
które Biblioteka organizuje wspólnie z Regionalnym Oddziałem Korporacyjnym PKO BP
w Poznaniu. Pokazano dzieło wyjątkowe –
pierwsze wydanie De Revolutionibus orbium
coelestium (O obrotach sfer niebieskich) Mikołaja Kopernika. Podczas imprezy wykład
„Mikołaj Kopernik. ĩycie i dzieło” wygłosił
prof. Edwin Wnuk, prezes Polskiego Towarzystwa Astronomicznego. Zaprezentowano
takĪe atlas kosmograficzny Andreasa Cellariusa Harmonia Macrocosmica (Amsterdam
1661) oraz XIX-wieczny rĊkopis po konserwacji ze zbiorów Biblioteki.
Ŷ
20 stycznia – w dniu objĊcia przez Baracka
ObamĊ urzĊdu prezydenta Stanów Zjednoczonych – w gmachu głównym Biblioteki
odbĊdzie siĊ konferencja prasowa, podczas
której Robert Gamble, właĞciciel Wydawnictwa Media Rodzina, przekaĪe poznaĔskim
bibliotekom 200 egzemplarzy autobiografii
Baracka Obamy Odziedziczone marzenia.
Spadek po moim ojcu.
2]DFKRZDQLHSDPLÆFL
Wczesną wiosną 2006 roku grono pasjonatów, skupionych wokół pisma „Morze,
Statki i OkrĊty” oraz internetowego „Forum
OkrĊtów Wojennych”, powołało Stowarzyszenie Lastadia, w celu utworzenia skansenu zabytkowych jednostek pływających
i uratowania w ten sposób przed złomowaniem lodołamacza „Lampart” i kutra rakietowego proj. 205 ORP „Władysławowo”.
Intensywne starania, liczne spotkania
z przedstawicielami władz, samorządów
i instytucji kultury oraz działania medialne,
nie dawały ciągle zamierzonego efektu – nadania obu jednostkom statusu muzealnego.
W tej sytuacji, jesienią 2007 roku Stowarzyszenie nawiązało współpracĊ z GdaĔskim Towarzystwem Fotograficznym i rozpoczĊło organizowanie czasowych wystaw
fotograficznych.
Lech Trawicki, wiceprezes Stowarzyszenia uwaĪa, Īe negatywy i odbitki są jednym z najcenniejszych i najbardziej obiektywnych Ĩródeł do historii ostatnich 150 lat.
ZdjĊcia nie kłamią, nawet te inscenizowane
i pozowane pokazują rzeczywistoĞü taką,
jaką była w momencie naciĞniĊcia spustu
migawki. Są tym bardziej godne zainteresowania, poniewaĪ to materiały bardzo rozproszone i przez wielu nie doceniane. Doskonale rozumie go Adam Fleks, prezes
GdaĔskiego Towarzystwa Fotograficznego,
zafascynowany tradycyjną, czarno-białą fotografią oraz tzw. fotoarcheologią. Polega
ona na odnajdywaniu starych fotografii lub
negatywów i wykonywaniu z nich nowoczesnych odbitek jak najlepszej jakoĞci.
Pierwsza wspólna wystawa nosiła tytuł
„Lodołamacze – ocaliü od zapomnienia”
i prezentowała odbitki z archiwalnych negatywów, pokazujących
lodołamacze,
dzielnie walczące o droĪnoĞü nurtu Wisły
w celu zapobiegania skutkom powodzi zatorowych. Wszystkie jednostki z napĊdem
parowym, budowane od 2. połowy XIX
wieku w gdaĔskich stoczniach, bezpowrotnie juĪ zniknĊły, nie pozostało po nich Īadne materialne Ğwiadectwo w postaci zachowanego statku-muzeum. Jedynie zdjĊcia
dokumentują utracone dziedzictwo kultury
technicznej, tylko tu moĪna jeszcze zobaczyü statki i ludzi, którzy na nich pływali
w latach 60. i 70. XX wieku.
Po sukcesie tej wystawy, której głównym celem było promowanie idei zachowania lodołamacza „Lampart”, pojawił siĊ pomysł zorganizowania kolejnej, tym razem
w oparciu o zbiory Izby PamiĊci Jerzego
Pertka. DziĊki wieloletnim kontaktom,
Lech Trawicki wiedział o istnieniu cennego
zespołu negatywów dotyczących Polskiej
Marynarki Wojennej z lat 1939–1947 i juĪ
wczeĞniej – poczynając od 2002 r. – usiłował pomagaü w ich upowszechnieniu.
Teraz zgłosił siĊ z pomysłem wykonania
wielkoformatowych odbitek i zaprezentowania ich na wystawie, związanej z obchodami 90-lecia PMW.
Zbiór ponad tysiąca klatek negatywowych Jerzy Pertek otrzymał na początku
1958 r. (w nie do koĔca wyjaĞnionych okolicznoĞciach) od Samopomocy Marynarki
Wojennej w Londynie, organizacji kombatanckiej marynarzy, pozostałych po wojnie
na uchodĨstwie. Po raz pierwszy zdjĊcia te
zostały wykorzystane w cyklu broszur Polskie okrĊty wojenne 1920–1945, publikowanych przez Wydawnictwo Morskie w ramach „Miniatur Morskich” w latach 1958–
1959. Potem pisarz zamieszczał je w swoich kolejnych ksiąĪkach i artykułach prasowych, ale nigdy nie udało mu siĊ zaprezentowaü wszystkich lub choüby wiĊkszoĞci
tych zdjĊü, nie udało siĊ wydaü krajowego
odpowiednika albumu Polska Marynarka
Wojenna od pierwszej do ostatniej salwy
w drugiej wojnie Ğwiatowej (Rzym 1947).
Propozycja zorganizowania wystawy
fotografii, wykonanych z czĊĞci tych negatywów, pojawiła siĊ w momencie, w którym Izba Pertka rozpoczĊła scalanie w jednym budynku (przy ĝw. Marcinie 65)
wszystkich swoich zbiorów. DziĊki temu
mogliĞmy bardzo prĊdko dojĞü do porozumienia i przystąpiü do pracy.
Adam Fleks wykonał 70 znakomitych
odbitek formatu 30 x 40 cm, nie stosując
kadrowania, gdzie tylko stan negatywu na
to pozwalał, zachowując to, co autor zdjĊcia widział w momencie naciskania migawki. Starając siĊ w maksymalnym stopniu
zachowaü autentyzm zdjĊü, odtworzyü zamysł fotografa, usiłował ograniczyü zaburzające go skutki nieprawidłowego naĞwietlenia i wywołania negatywu, co w znacznym stopniu umoĪliwiają współczesne
czarno-białe papiery fotograficzne. W efekcie, na wykonanych odbitkach moĪna zobaczyü wiele szczegółów, które wczeĞniej pozostawały niewidoczne. Nawet wiĊc, gdy
niektóre z tych zdjĊü były juĪ publikowane,
to nigdy w takim formacie i po takiej obróbce, nigdy nie ujawniały tak wielu detali,
szczegółów uzbrojenia, opancerzenia, wyposaĪenia, tylu wizerunków marynarzy.
DziĊki tym fotogramom zdjĊcia zyskały
nowy, co prawda potencjalnie w nich obecny, ale wczeĞniej niewidoczny walor dokumentacyjny.
Wystawa otrzymała tytuł „Fala za falą –
Īycie codzienne na okrĊtach Polskiej Marynarki Wojennej w okresie II wojny Ğwiatowej”, poniewaĪ wiĊkszoĞü prezentowanych
zdjĊü ukazuje sceny rodzajowe z Īycia załóg (to teĪ swego rodzaju novum – takich
fotografii publikowano dotąd niewiele).
DziĊki miesiĊcznikowi „Nasze Morze”,
wystawie towarzyszył katalog (do którego
teksty napisali A. Fleks, L. Trawicki oraz
J. Matysiak) o ponad 3-tysiĊcznym nakładzie, bo był rozpowszechniany jako dodatek do czerwcowego numeru tego pisma.
Uroczyste otwarcie wystawy – upamiĊtniającej nie tylko rocznicĊ powstania
PMW, ale takĪe 55-lecie Muzeum Mary-
narki Wojennej – nastąpiło w Klubie MW
„Riwiera” w Gdyni 16 czerwca 2008 roku.
ZdjĊcia były eksponowane do koĔca lipca
w tzw. Małej galerii, a na cały sierpieĔ zostały przeniesione do Centrum Wystawienniczo-Regionalnego Dolnej Wisły w Tczewie. Z kolei na przełomie wrzeĞnia i paĨdziernika wystawa goĞciła w Kołobrzegu
(Muzeum OrĊĪa Polskiego), a od 24 paĨdziernika do koĔca listopada była prezentowana w Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu. I właĞnie tam – w muzeum, starającym siĊ od lat odtwarzaü bogate morskie tradycje miasta – na kilka dni
przed otwarciem ekspozycji okazało siĊ, Īe
jeden z przedstawionych na zdjĊciach marynarzy, mat Jan Mielcarzewicz z „Krakowiaka”, mieszka w Elblągu. W efekcie wystawa wzbogaciła siĊ o jego mundur, dokumenty, osobiste fotografie i inne pamiątki.
Jan Mielcarzewicz, 89-letni weteran, na tle swego
zdjĊcia sprzed ponad szeĞüdziesiĊciu lat
Zdarzyło siĊ wiĊc coĞ, na co liczyliĞmy
od samego początku, najwiĊksze nadzieje
pokładając w odbywającym siĊ w czerwcu
w Gdyni ĝwiatowym ZjeĨdzie Marynarzy.
Odnalazł siĊ bohater aĪ czterech eksponowanych fotografii, który rozpoznał takĪe
kolegów ze swojego okrĊtu i skorygował
niektóre błĊdne opisy.
Wystawa była oceniana bardzo Īyczliwie przez lokalne media, a zapowiadające
ją artykuły ukazały siĊ w ogólnopolskich
pismach branĪowych: „Nasze Morze” oraz
„Morze, Statki i OkrĊty”. ZdjĊcia zaprezentowano takĪe 28 listopada w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, w czasie konferencji naukowej poĞwiĊconej historii PMW.
Mamy nadziejĊ, Īe wystawa bĊdzie pokazywana w kolejnych miastach – wiĊcej,
liczymy, Īe powstaną nastĊpne odbitki takiej samej jakoĞci i formatu. ChcielibyĞmy,
aby dotychczasowe działania były jedynie
pierwszym etapem wiĊkszego zamierzenia,
w wyniku którego z wszystkich negatywów
z kolekcji J. Pertka wykonane zostaną wielkoformatowe odbitki, dodatkowo zabezpieczające te zdjĊcia i ułatwiające ich naukowe
opracowanie, a takĪe umoĪliwiające szerokie upowszechnianie, popularyzujące polskie tradycje morskie.
Jerzy Matysiak
:,1,(7$2009 nr 1
5
:LQFHQW\5yůDľVNL
XURG]LâHPVLęMDVQ\MDNNURSOD
œPLHUýEUDâDZUDPLRQDZLHOX
NWRPQLH]DFLĊJQĊâZV]HUHJLPRUVNLH
ZWęVNQRW\SWDNDZNODWFH
]EURGQLDURG]L]EURGQLę
GHV]F]URG]LNDâXůę
NROHMU]HF]\WDVDPD
DJZLD]GDWUZD
OHF]P\OXG]LHQLHV]F]ęœOLZL
]DZV]HFRœ]QDMG]LHP\
SU]\MGĊSU]\MGĊ
L]LHPLDEęG]LHURG]Lý
NDPLHľSRURœQLHUyůĊ
SR]ZyOPLœQLýQLHRGELHUDMOXVWHU
GODF]HJRů\ýMDN]ZâRNL
SU]HGF]HUZRQ\PLVâRľFDGU]ZLDPL
ZSLDVNXRGSU\VNVâRľFD
Z]PęF]RQHMJâRZLHSDPLęý
Z]DSRPQLHQLXSU]\MDFLHOD
JRG]LQR]QRMXVHNXQGRNZLDWX
SâDV]F]XSUDZG]LZ\P\VLNUyOLNRZ\
ZLęFZHMGŭP\ZSDURZ\
QLWND]LHORQD]JâRZ\VLęVQXMHLPRWD
SDWU]PRW\OSDWU]ZĊVDWDWęVNQRWD
QDV]\QHONXNDSXVW\
VWRSRSęG]ĊFDEDF]QRœý
WURSDQLRâDQDNLFLH]DMęF]HMSDWU]QR
ZLDWUPyZL
GDPZDPZLęFHMGDPF]HJR
QLHZ\SRZLHG]LDQHJR
V]SHWQDWZDU]PRMD
DOHZœURGNXMDVQRœý
LELDâ\REâRNSâ\QĊF\
DFKů\FLHMXůGRœý
W\OHVPXWNXQDWZDU]\
W\OH]PDUV]F]HNVLę]GDU]\
ZLęFSU]\MPLMPRMĊWZDU]
OXVWURZLHF]QHMDNF]DV
]ZLDVWXMęWRELHV]F]ęœFLH
WDN]GDMHVLęPyZLýJRâĊENWyU\
XVLDGâQDPRLPRNQLH
PRůHWREyJ
PRůHSU]\MDFLHOZSRVWDFLJRâęELD
DOHRGOHFLDâ]RVWDâJ]\PV
]NWyUHJRQDFK\ODPVLęZSU]HSDœý
F]HNDPQDJRâęELD
ZDOHLUyů
QLHV]XNDMFLHPQLH
ZDOWDQLH]E]X
QLHV]XNDMFLHPQLH
W Bibliotece RaczyĔskich 22 paĨdziernika 2008 r.
E\â6FKXPDQQFRVNRF]\âGR5HQX
L%DELľVNLFRVNRF]\â]PRVWX
REDMV]DOHQLF]\œFLDUW\œFL
LP\ZDOHLFLHQLX
DOHMHVWGURJDNU]\ůRZDSRHW\
FRSURZDG]LQDV]F]\W\
QLHFKSRNROHQLDRVĊG]ĊMDN]DZV]H
F]\MHLNRPXSU]\QRVL]DV]F]\W\
PLVNDVRF]HZLF\ZUDMXX%RJD
ORWQDG]LHPLĊQDGSDGRâHP
MDSXNDPZLFKLPLHQLX
OHF]WUZDZGXV]\DUW\VW\WUZRJD
P\PDOLPDOHľF\
VâRZRZV]HFKSRWęůQH
6
:,1,(7$2009 nr 1
V]XNDMFLHPQLHWDP
JG]LHPQLHQLHPD
SUDZG]LZHů\FLHMHVW
QLHREHFQHQD]LHPL
]DZV]H]WREĊQDW\E\âHP
G]LHOLâHPVLęFKOHEHP
XPLHUDâHP]WREĊ
DG]LœRGHV]âDœGDOHNR
LSU]\V]âDSRUDSRůHJQDQLD
QDGDUHPQLHZRâDP
MXůQLHZUyFLV]
SU]\V]âRPLSLVDýRWRELH
ZLHUV]HP
SRH]MRFKOHEDSRZV]HGQLHJR
œPLHUýMHVWRGGHFKHP
FLHPQRœýSU]HFKRG]LJUDQLFH
]PDUOLWNZLĊZUDPLHZV]HFKœZLDWD
WU]HEDLœýQDPV]ę
FKU\VWXVVSRZV]HGQLDâ
MXGDV]]ůyâNâ
W\ONRGURJDNU]\ůRZDQLHNRľF]\VLę
G]LHFLSDWU]ĊQDNU]\ů
LERMĊVLę
MDNW\%RůHPRůHV]PLWDNGRNXF]Dý
FyůMD&L]URELâHP
PRůHFRœOXG]LRP
GDMPLFKOHEF]HUVWZ\LZRGę
LMDNœZLęWHPX+LHURQLPRZLGDMSLHF]DUę
WX]SDMĊNDPLLQLHWRSHU]HP
EęGęSDWU]DâQDZVFKyGL]DFKyGVâRľFD
LGRNRľFDD7\EH]NRľFD
GDMPRLPZLHUV]RPWURFKęVâRľFD
RGVWDUWXGRPHW\ZDOND
MDLGęQDF]ZRUDNDFK
]Z\FLę]FĊFKFęE\ýMDNRRVWDWQL
E\]GĊů\ýSU]HGZLHF]QRœFLĊ
]HV]â\VLę]VREĊPRMHVâRZD
VFK\OLâ\JâRZ\MDNNUXNL
QDGPLDVWRVSâ\QĊâFLHľ
SRFK\OLâ\VLęFLHQLHEUXNL
SRZLHG]LDâHPFRœQDGDO
QDIDODFKGRPyZREâRNL
ůHU]XFRQRœPLHUFLV]DO
WRW\ONRVâRľFDORNL
UR]V\SDâ\VLę
WRW\ONR
NU\ORGRZHSâ\Qęâ\QDZ]QDN
MDNE\VLęNWRœQDURG]Lâ
ZâXQDFKPLDVWDSDOLâHPNRU]HQLH
G]LHFNRLGĊFHMDNZâyF]QLDœSLHZDâR
]DELHU]PQLHQDZLHONLHZRG\SU]H
ZRŭQLNX
WDPVLęXVSRNRMę
WDPZRG\]LHORQHREP\MĊPLF]RâR
SU]HZLH]LHP\GXV]HQDGUXJĊVWURQę
XWRQLHP\ZEXU]\JG\ZV]\VWNRVLę
VNRľF]\
6HUJLXV]6WHUQD²:DFKRZLDN
6LęJDýGRGQDHJ]\VWHQFMLSRQDMZ\ůV]ĊF]XâRœý
Jeden z najwybitniejszych współczesnych poetów polskich, jedno z najmniej
oswojonych zjawisk literackich, jedna
z najbardziej przejmujących wĊdrówek
człowieka w poszukiwaniu sensu, prawdy,
dobra, piĊkna, Boga i siebie samego. Wincenty RóĪaĔski uprawia Īyciopisanie całkiem inne, niĪ prozaicy, ale przecieĪ i poeci
Īycia, Marek Hłasko i Jan Himilsbach, inne
niĪ mniej od tamtych ryzykanccy, nie tak
czy Kazimierz Nowosielski, ale przypominaü trzeba, Īe Witek debiutował – jak piszą
w encyklopediach – nie tomem Dziecko
idące jak włócznia Ğpiewało (1970), lecz
osobliwymi Wierszami o nauce nawigacji
miĊdzy kamieniami (1968). Poezja RóĪaĔskiego łączy swoją własną, szczególną
mądroĞü egzystencjalnego doĞwiadczenia
z cudownoĞcią fantazji, snu, gry znaczeĔ
jĊzykowych, charakteryzuje siĊ dwugłosowoĞcią słowa i podwójnoĞcią obrazu, napiĊciem miĊdzy moĪliwym a nieprawdopodobnym, jak
teĪ przenikaniem siĊ kultury ludowo-magicznej z kulturą artystyczno-symboliczną, a intelektu
z marzeniem. Jest poezją mozaiki, juxtapozycji, czyli takĪe jednoczesnoĞci róĪnorodnoĞci, ruchu i wymiany elementów, dialogu, zapoĞredniczenia i szeptu;
łączy w swoim Ğwiecie i ĞwiĊcie
słowa pozorną naiwnoĞü i prostotĊ z wyrafinowaniem i finezją.
RóĪaĔski pozwala siĊ przypisaü do wiĊkszego nurtu poezji
polskiej, który w wieku XX naW. RóĪaĔski z matką Józefą, ze zbiorów DL
znacza „nuta człowiecza” Józefa
naiwni smakosze autentyku, Marek NowaCzechowicza. ChcĊ przez to powiedzieü, Īe
kowski, Janusz Głowacki czy Edward Reautor Przed czerwonymi słoĔca drzwiami
dliĔski, chociaĪ i Witkowa – Witkiem na(1976), Mieszkam w pogodzie (1979), Zazywają RóĪaĔskiego przyjaciele i czytelni- kola (1981), ĝwiatłolubnego (1984) czy
cy ksiąĪek Edwarda Stachury, zwłaszcza
Wierszy-dzieci (1985) nie ma wiele wspólpoematu Po ogrodzie niech hula szaraĔcza
nego z poetami przywołującymi prowincjĊ,
oraz powieĞci Cała jaskrawoĞü – liryczna
autentyk, codziennoĞü jak ornament, przyopowieĞü o Īyciu i przeznaczeniu człowieprawĊ stylu (Jerzy Harasymowicz), bo pod
ka naznaczona jest autentyzmem, barwami
oleodrukiem, obrazem naiwnym, swojskocodziennoĞci, konkretem. Ten poeta, umie- Ğcią, monidłem, rodzajowym Īyciem kipią
jący po mistrzowsku siĊgaü do samego dna
ciemne Īywioły egzystencji, waĪą siĊ losy,
egzystencji po najwyĪszą czułoĞü – wywotają przeznaczenia i nieodwołalne wyroki
dzi mądroĞü z doĞwiadczenia, nie z wiedzy,
tak samo, chociaĪ inaczej, osobno, niepojego pozornie naiwny Ğwiat poetycki jest
wtarzalnie, jak dzieje siĊ to w najbardziej
domowy i zarazem kosmogoniczny, pełen
wartoĞciowym krĊgu poezji ostentacyjnie
magicznej rytmiki, ludowego nadrealizmu,
wiejskiej, małomiasteczkowej, prowincjowyrafinowanego humoru; jest plebejsko
nalnej, podszytej równoczeĞnie grozą, irozadzierzysty i zarazem przejmująco samot- nią, przeraĪeniem istnieniem (Stanisław
ny, pustelniczy.
Grochowiak, Tadeusz Nowak). Pod muzyRóĪaĔski jest poetą prowincji jak Micką ludowej piosenki, groteskową czy nieraz
kiewicz i Miłosz, domowym filozofem jak farsową fabułą liryczną, pod ludzkim cieStachura i ksiądz Józef Tischner, jest przepłem wierszy z tomów Nam ciszy nam
raĪony istnieniem i uduchowiony pokorną
wiatru potrzeba (1986), BądĨ pozdrowiona
nadzieją jak Ryszard Krynicki, autor Niechwilo (1989), BĊdziemy piĊkniejsi (1990),
podległych nicoĞci, i Leszek Aleksander
Oddech i gest (1990) – rozgrywa siĊ przejMoczulski, autor słów do Nieszporów
mujący dramat człowieczego Īycia, które
ludĨmierskich i kilku tylko, za to Ğwietnych
jest niepewne, wraĪliwe, trudne, cierpiące
tomów poetyckich, poczynając od Nawra- i Ğmiertelne.
cania stracha na wróble. Pokoleniowo
Mistrzostwo Witkowego poezjowania
i sytuacyjnie naleĪy RóĪaĔski do outside- polega na wiecznym, uporczywym, wyrów, których historia poezji współczesnej
trwałym poszukiwaniu rzeczywistej, czyli
lokuje pomiĊdzy pokoleniem ‘60 a pokole- tyle fizycznej, ile duchowej jednoczesnoĞci
niem ‘68, czyli miĊdzy Orientacją Poetycką
i w perspektywie metafizycznej ostatecznej
„Hybrydy” a Nową Falą, tam, gdzie Barbajedni bytu. Ten poznawczy zamiar i egzyra Sadowska, Krystyna MiłobĊdzka, Bogustencjalny zamach poety na tajemnicĊ Bosława Latawiec, Marianna Bocian, Rafał
ga, pod piórem autora Córeczki poezji
Wojaczek, Bohdan Zadura, Bogusław Kierc
(1993) okazuje siĊ nie filozoficznym czy
artystowskim teorematem, lecz Īarliwym,
Īywotnym aktem istoczenia siĊ i trwania
bytu w jego róĪnorodnych postaciach.
Od początku bardzo dojrzałe poezjowanie
Witka, w tomach Wszystko nie to (1994),
Ciemna rzeka (1996) i W roznieconym
ogniu (1997) nabiera waloru zapisu doĞwiadczania i rozpamiĊtywania Īycia in
statu nascendi; poeta staje siĊ odtąd moĪe
mniej cyzelatorski, lecz mocniej przemawiający dysonansem, chropawoĞcią, niewykoĔczeniem, połamanym rytmem i rozregulowaną formą wersów i strof. MoĪna
nawet powiedzieü, Īe destrukcja stała siĊ
w koĔcu retrospektywna i autor tomów
Ratujcie serca nasze (1998) oraz Została
pusta karta daĔ tego Ğwiata (1998) kaleczy
i demontuje takĪe swoje dawne wiersze,
wybiera z nich pojedyncze wersy, które na
nowo i w celowo bezforemny sposób łączy
z innymi, niekiedy dawnymi, innym razem
zupełnie nowymi. To przemijanie, choroba,
rozpacz, lĊk przed Ğmiercią szukają nie tylko swej – mówiąc słowami ĞwiĊtego Augustyna – teraĨniejszoĞci teraĨniejszoĞci i teraĨniejszoĞci przyszłoĞci, lecz zarazem swej
teraĨniejszoĞci przeszłoĞci. Bardziej, niĪ
kiedykolwiek zmniejszyły siĊ odległoĞci
pomiĊdzy tradycyjnymi biegunami Witkowego Ğwiata, egzystencją a esencją, sensem
a absurdem, Īyciopisaniem a duchowym
„oderwaniem siĊ” od Īycia. ChcĊ przez to
powiedzieü, Īe doĞwiadczenie „tego, kto
mówi” w wierszach stało siĊ bardziej
graniczne, a jego zapis – o wiele bardziej
drastyczny.
RĊce Marii Magdaleny, ostatni jak dotąd tom wierszy RóĪaĔskiego, przynosi obraz rzeczywistoĞci zdegradowanej i znicestwionej, Īycia cierpiącego i przemijającego, co nakłada siĊ na dekonstrukcjĊ własnej
poezji i poezji, literatury w ogóle: cytowanej, przetwarzanej, pogrąĪonej w rozpadzie
i autodestrukcji, powtarzającej własne gesty
i jak gdyby drepczącej w miejscu. Poeta
:,1,(7$2009 nr 1
7
Czytamy wiersze eschatologiczne, a nawet sepulkralne i funeralne.
Natykamy siĊ na
wstrząsające,
intymne zapisy
lĊków, rozpaczy,
Kierkegaardowskiej „bojaĨni
i drĪenia”, „choroby na Ğmierü”.
Kontemplujemy
bardzo rozwiniĊty
duchowy, metafizyczny wymiar
poezji, gdzie
Małgorzata Kasztelan-RóĪaĔska, Wincenty RóĪaĔski, Andrzej Sikorski,
w inwokacje, moBarbara Miczko-Malcher
dlitwy i zapisy jak
z dziennika przeĪyü
rozpoczął swój temat poĞmiertny, przedwewnĊtrznych czy mistycznych – przenika
wczesną elegiĊ, jak trafnie nazywa to szeszczególna poetycka teologia, pełna Ğwiarzej obecne w poezji koĔczącego siĊ XX
tła, pokory, miłoĞci i nadziei. Rzecz jasna –
wieku zjawisko Anna LegeĪyĔska.
jak czĊsto przy Witkowych wierszach –
chcemy wiedzieü, co to jest, jak siĊ nazywa:
owa przestrzeĔ, czyniąca róĪnorodnoĞü jednoczesnoĞcią. Wnosząca treĞü miĊdzy bieguny wartoĞci i doĞwiadczeĔ, doskonale
wywiązująca siĊ z funkcji spoiny drĪącego
w posadach przedstawionego Ğwiata?
Jest i nazywa siĊ: poezja. Ta, która daje
dystans, podpowiada tradycje (raz Mikołaja
SĊpa-SzarzyĔskiego, innym razem ksiĊdza
Józefa Baki), przynosi sposoby mówienia,
podszeptuje stosowne słowa, w których
mimo wszystko przebija humor, dowcip
i ironia. Stachura pisał, Īe „wszystko jest
poezja”, a Witek, przyjaciel Stachury i bohater jego ksiąĪek, powiedziałby raczej, Īe
„poezja jest wszystko”.
%</,k0<
-(67(k0<
%¦'=,(0<
Rozmowy o kulturze – i nie tylko – trwały
do póĨnych godzin nocnych, teraz pozostaje
juĪ tylko czekaü na kolejne jubileusze i kolejne wizyty wszystkich, którzy „Lipy” chcą
odwiedzaü, bo to dziĊki Wam: ByliĞmy... JesteĞmy... BĊdziemy!
23 wrzeĞnia 2008 roku to dla Domu Kultury „Pod Lipami” dzieĔ szczególny. DzieĔ
35-lecia otwarcia placówki naleĪącej do Biblioteki RaczyĔskich oraz PoznaĔskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Winogrady”.
Kilka miesiĊcy wczeĞniej otrzymaliĞmy
w związku z tą okazją kilka prezentów. Przede wszystkim nową klimatyzacjĊ w sali widowiskowej – długo oczekiwaną przez bywalców „Lip”, nową instalacjĊ elektryczną i oĞwietleniową, parkiet oraz gruntownie wymalowane pomieszczenia Domu Kultury. Pachniało nowoĞcią. Przeciągający siĊ remont pomieszczeĔ spowodował jednak, Īe planowane
imprezy jubileuszowe z okazji 35-lecia odkładane były na kolejne tygodnie...
W koĔcu po długich przygotowaniach, udało siĊ je zorganizowaü na początku listopada.
OtwieraliĞmy (5 XI) w Galerii
Pod Lipami zbiorową wystawĊ
zatytułowaną „Trzech i piĊü na
35”. Trzech mĊĪczyzn: Wojciech
Müller, Dariusz KorbaĔski, Sławomir Grodecki oraz piĊü kobiet:
Agnieszka Balewska, Janina KotliĔska, Mirosława KorbaĔska,
Izabela Rybacka oraz Danuta RadziĔska. Grupa uznanych artystów
plastyków mieszkających na
osiedlach winogradzkich, która
w przeszłoĞci eksponowała swoje
prace na wystawach w naszej galerii. Jubileuszowa ekspozycja była z tego wzglĊdu jedną
z ciekawszych plastycznych prezentacji
w minionym roku. WernisaĪ uĞwietnili równieĪ Anna i Piotr Niewiedział, którzy zainaugurowali obchody krótkim koncertem fortepianowym, a takĪe trio Swing Control „serwujące” goĞciom muzykĊ jazzową.
8
:,1,(7$2009 nr 1
Oficjalne obchody 35-lecia ODK „Pod
Lipami” odbyły siĊ 7 listopada. Jubileusz zaszczycili swoją obecnoĞcią m.in. Maciej
Frankiewicz – zastĊpca prezydenta Miasta
Poznania, członkowie Zarządu PoznaĔskiej
Spółdzielni Mieszkaniowej „Winogrady”,
ElĪbieta Bednarek – wieloletnia szefowa
„Lip” i zarazem twórczyni popularnoĞci placówki, a takĪe znane osoby z zaprzyjaĨnionych instytucji ze Ğwiata kultury i sztuki.
Tego dnia były oczywiĞcie przemowy,
podziĊkowania i Īyczenia dalszych sukcesów
dla wszystkich, którzy są lub byli z „Lipami”
związani, były kwiaty i uĞciski dłoni, chwile
wzruszenia i radoĞci...
Potem przyszedł czas na czĊĞü artystyczną. Koncert zatytułowany „ByliĞmy... JesteĞmy... BĊdziemy” to popis zaproszonych goĞci:
ElĪbiety Adamiak z Andrzejem Pawlukiewiczem, Haliny Zimmermann, Julii Mikołajczak, Kwartetu Wiesława Prządki „New
Musette Quartet”, zespołów Czerwony Tuli-
pan i Kwartet ProForma oraz artystów kabaretowych, czyli Władysława Sikory (niegdyĞ
podpory kabaretu Potem) i aktorów z Kabareciarni, współpracującej obecnie z Zenonem
Laskowikiem. Po doznaniach artystycznych
na zaproszonych goĞci czekał bankiet przygotowany przez naszych stałych współpracowników czyli RestauracjĊ Andriusza i FirmĊ Maga.
Fragment eseju Sergiusza Sterny–Wachowiaka o poezji Wincentego RóĪaĔskiego, wygłoszony przez autora jako laudacja podczas
uroczystoĞci jubileuszu SiedemdziesiĊciolecia
Urodzin Poety, ĞwiĊtowanego 22 paĨdziernika
2008 roku w Bibliotece RaczyĔskich.
Jarosław KokociĔski
POZNAēSKI PRZEGLĄD
NOWOĝCI WYDAWNICZYCH
„KSIĄĩKA JESIENI 2008”
Na posiedzeniu w dniu 8 grudnia 2008 r. jury
PPNW w składzie: Wojciech Spaleniak –
przewodniczący oraz członkowie: GraĪyna
Banaszkiewicz, Andrzej Chylewski, Przemysław CzapliĔski, Iwona Horodecka, Olcha Sikorska, Krystyna Suchan, Piotr ĝliwiĔski,
Jan Waligóra, GraĪyna WroĔska – postanowiło nagrodziü:
Ɣ Stefana Chwina, autora ksiąĪki Dziennik
dla dorosłych za rozdrapywanie polskich
mitów zbiorowych i metafizycznych nadziei
własnych (Wydawnictwo Tytuł, GdaĔsk),
Ɣ Karla Dedeciusa, autora ksiąĪki Europejczyk z Łodzi. Wspomnienia za fascynującą
panoramĊ politycznej i kulturalnej Europy XX
wieku (Wydawnictwo Literackie, Kraków),
Ɣ JoannĊ Tokarską-Bakir, autorkĊ ksiąĪki
Legendy o krwi. Antropologia przesądu za
nowatorskie studium o antysemickich przesądach, skomponowane jak horror antropologiczny (Wydawnictwo W.A.B., Warszawa).
Ponadto wyróĪniono:
Ɣ Wojciecha Widłaka i Pawła Pawlaka za
ksiąĪkĊ Sekretne Īycie Krasnali w Wielkich
Kapeluszach (Wydawnictwo Format, Łagiewniki),
Ɣ Mateusza Marczewskiego za ksiąĪkĊ Niewidzialni (Wydawnictwo Czarne, Wołowiec).
Spotkanie z Laureatami odbyło siĊ 20 stycznia
2009 roku.
Indiana Jones V:
W poszukiwaniu zaginionego przekładu Platona
KaĪdy adept studiów filozoficznych lub
ten, kto choüby jeden tylko semestr był „maltretowany” przez fanatycznego filozofa, musiał w którymĞ momencie usłyszeü o Platonie.
JeĪeli studia, czy teĪ wspomniana mĊka fakultatywna miały miejsce na dobrym uniwersytecie, to takĪe czĊsto czytano teksty samego
filozofa. ZałoĪĊ siĊ, Īe studiowanie tekstów
Ĩródłowych Platona (pod warunkiem, Īe nie
odbywało siĊ to na jakimĞ tajnym, hermetycznym seminarium fanatycznego grecysty) odbywało siĊ na podstawie przekładów Władysława Witwickiego (albo w przypadku Praw –
Marii Maykowskiej). I nikt zapewne nie słyszał (o to takĪe mógłbym siĊ załoĪyü) o Antonim Bronikowskim1. A to on jako pierwszy
w Polsce, na długo przed Witwickim i Maykowską, przełoĪył niemalĪe wszystkie dialogi
platoĔskie.
W starym magazynie pewnej szacownej
i bardzo znanej biblioteki stały sobie dwa
niepozorne woluminy oprawione we wtórne
introligatorskie okładki. Dlaczego zwróciłem
na nie uwagĊ? PamiĊtam ten odcinek Indiany
Jonesa, w którym główny bohater szukający
ĝwiĊtego Graala trafia do Ğwiątyni strzeĪonej
przez starego templariusza. W Ğwiątyni tej
znajduje siĊ mnóstwo kielichów ze złota,
a templariusz stawia IndianĊ Jonesa przed
ostatnią próbą: spoĞród wszystkich kielichów
ma wybraü ten jeden, właĞciwy, do którego
Józef z Arymatei zebrał krew Chrystusa
konającego na krzyĪu. Indiana wybiera ten
najskromniejszy, najbrzydszy – i oczywiĞcie
wybiera dobrze.
Ja takĪe – bĊdąc w tym magazynie – znalazłem siĊ poĞród złotych kielichów. Jako Īe
moja cała wiedza o Ğwiecie zewnĊtrznym
pochodzi z hollywoodzkich filmów, podobnie
jak filmowy Indiana zainteresowałem siĊ właĞnie tymi niepozornymi ksiąĪkami.
To był strzał w dziesiątkĊ! Okazało siĊ,
Īe trzymałem w dłoniach zapomniany przez
filozofów polskich przekład Platona autorstwa
Antoniego Bronikowskiego. Przekład ten,
prawdopodobnie jako reakcja na neohellenizm
europejski, ukazał siĊ w 2. połowie XIX w.
(t. 1, PoznaĔ 1858: Fedros, Biesiada, Hippiasz wiĊkszy, Lyzis, Charmides, Euthyfron,
Jon, Menexenos; t. 2, PoznaĔ 1879: Alkibiades, Gorgias, Menon, Laches, Euthydemos,
Protagoras; t. 3, PoznaĔ 1884: Rzeczpospolita). Bronikowski Ğwietnie wyczuł koniunkturĊ
na antyk w Zachodniej Europie, zwłaszcza
w Niemczech, gdzie juĪ na początku XIX stulecia Schleiermacher wydał krytyczny przekład niemalĪe wszystkich dialogów Platona,
co umoĪliwiło w ogóle recepcjĊ poglądów
filozofa. Stąd wziĊły siĊ wszelkie badania
filologów berliĔskich, neokantystów marburskich. W Polsce jednak stała siĊ rzecz dziwna.
OtóĪ w chwili ukazania siĊ przekładów
Platona autorstwa Bronikowskiego, w „Bibliotece Warszawskiej” oraz w „Czasie” ukazały siĊ nastĊpujące recenzje:
1
Bronikowski Antoni (1817–1884), nauczyciel Gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu i w Ostrowie, poeta, tłumacz autorów greckich (przyp. red).
Pierwszy tom Dzieł Platona przełoĪonych
z greckiego przez Antoniego Bronikowskiego
znanego z pism swoich i nauki jĊzyków staroĪytnych, wyszedł na widok publiczny… JakaĪ
wdziĊcznoĞü naleĪy siĊ p. Bronikowskiemu, Īe
nas w ojczystym jĊzyku obznajmia z płodami
najwiĊkszego myĞliciela StaroĪytnoĞci. Oby
tylko publicznoĞü umiała oceniü tĊ Īelazną
pracĊ, z jaką podobne dzieła przenoszą siĊ na
Īyjące jĊzyki, skrĊpowane i swemi własnoĞciami i koniecznoĞcią zbliĪania siĊ do oryginałów („Czas” Kraków 1857, t. VIII, s. VI).
W „Bibliotece Warszawskiej” recenzenci
jednak byli bardziej krytyczni:
Co do wiernoĞci mamy rĊkojmią w nauce
i sumiennoĞci tłumacza: Īałujemy, Īe w przekładzie zbyt ĞciĞle trzymał siĊ słowo w słowo
oryginału, i do niego naginał ojczysty jĊzyk.
Stąd i przekładnie wypadły dziwnie, szorstkie,
niewłaĞciwe jĊzykowi naszemu i czĊsta trudnoĞü w zrozumieniu jasnej myĞli Platona.
Tłumaczenie takie dobre byłoby obok z tekstem oryginalnym dla nauki uczni, ale nigdy
jako przekład dla ogółu czytelników polskich,
którym siĊ naleĪy daü prawdziwe po polsku
tłumaczenie Platona („Biblioteka Warszawska” Warszawa 1857, t. 3, s. 515).
W obronie Bronikowskiego jako tłumacza
stanął „Czas”: Przekłady z greckich klasyków
zaczynają siĊ coraz czĊĞciej pojawiaü. Prof.
Bronikowski dał wyborne próby przekładu
Platona… CzytaliĞmy uwagĊ w sierpniowej
Bibl. Warszawskiej skarĪącej siĊ na trudnoĞci
w zrozumieniu jasnej myĞli Platona w przekładzie prof. Bronikowskiego; lecz tłumacz tu nie
winien, bo Platon w oryginale nie jest tak jasny i przystĊpny jakby siĊ zdawało; zresztą
głównym obowiązkiem tłumacza powinna byü
wiernoĞü posuniĊta aĪ do oddania kolorytu,
toku i wyraĪeĔ zachowanych w pierwowzorze.
Usiłując byü gładkim i jasnym w dzisiejszym
pojĊciu, zatarłby tem samem całą oryginalnoĞü („Czas” Kraków 1857, t. VII, z. 20, s. IV).
Krytycy z „Biblioteki Warszawskiej” ripostowali:
Jakkolwiek to pozornie zrĊczna obrona,
słowa prawdy w sobie nie ma. ĩądają wszyscy
od tłumaczeĔ prof. Bronikowskiego: 1) jasnoĞci takiej, Īeby zrozumieü moĪna było myĞl
Platona; 2) składni jĊzyka polskiego. Ale jeĪeli w pracach jego i jednego i drugiego nie
ma; kiedy Polak po polsku rzeczy napisanej
nie zrozumie, do czegóĪ siĊ zdały takie tłumaczenia? Nikt nie Īądał aby przerabiał szanowny tłumacz i gładził, jak owi Ğ.p. klasycy robili, Platona: ale ma prawo wymagaü, Īeby ten,
co przekłada z greckiego był zrozumiany przez
wszystkich… Do przekładów prof. Bronikowskiego potrzebujemy tłumacza, Īeby nam
z polskiego jĊzyka prof. Bronikowskiego wyłoĪono na polskie. Tego błĊdu trudno broniü.
Radziü musimy szanownemu tłumaczowi, aby
równie jak grecki zna jĊzyk, poznał swój własny i studyował nie dzisiejszych prace, ale
J. Kochanowskiego, Górnickiego, Bazylika,
Skargi i t. p., a znajdzie w nich skarbiec jĊzykowy i naukĊ, jakie w tem bogatem Ĩródle
czerpaü obficie moĪna i naleĪy kaĪdemu,
kto chce nie dzisiejszym gładkim jĊzykiem, ale
starą, wyrazistą pradziadów mową oddaü tak
najpoetyczniejsze myĞli i uczucia, jak i najpowaĪniejsze starej Grecyi utwory („Biblioteka
Warszawska” Warszawa 1857, t. 4, s. 265 n.).
Głos postanowił zabraü sam Bronikowski:
Na dotkliwsze daleko nad wydzielone mi
w Zeszycie Lipcowym czy Czerwcowym, rodomontady naprzeciwko mojej polszczyznie
w Przekładach Platona, które nie wiem zaprawdĊ czem sam wywołałem, a które czytam
właĞnie w PaĨdziernikowym Zeszycie Biblioteki Warszawskiej, nie podobna mi juĪ nie odpowiedzieü wyraĨniej. Powiadam tedy, Īe dopóki mi Szanowny Pan Replikujący nie raczy
dowodami z moich publikowanych Przekładów wyjĊtemi, poprzeü twierdzeĔ swoich: Īe
i jak? ja to składniĊ polską pogwałcam, Īe,
aby mnie rozumieü, trzeba wprzód polszczyznĊ
moją na polskie przetłumaczyü; uwaĪaü takowe tylko mogĊ za skrytą chĊü zdyskredytowania dzieła przed jego ukazaniem siĊ jeszcze,
celem wmówienia łatwowiernej niby PublicznoĞci tym banalnym a chytrym obrotem, Īeby
w miejscu jego, brała siĊ do kupowania
i czytania innego… Daruje teĪ przeto Szanowny Recenzent, Īe i z wskazówek i rad jego
literackich polecam tylko korzystaü uczniom
moim; wszakĪe mogĊ go zarĊczyü, iĪ sam natychmiast wezmĊ siĊ do transformowania
mojej polszczyzny na modłĊ jego własnej (sądząc Īe tak najlepiej dogodzĊ), skoro tylko
zawód mój pisarski na zawsze poĪegnam
(Dzieła Platona, przekł. A. Bronikowski, PoznaĔ 1858, s. XIX-XX).
Skutek nagonki na Bronikowskiego był
taki oto, Īe w Polsce badania nad Platonem
odwlekły siĊ w czasie. Praktycznie nie istniały
(no, moĪe za wyjątkiem kilku filologów, jak
Sinko, Jarra czy eklektyk-komparatysta Lutosławski). Przekład Platona Bronikowskiego
zniknął z rynku. JuĪ w 1911 roku, kiedy na
łamach „Przeglądu Filozoficznego” ukazały
siĊ apele o badanie Platona, okazało siĊ, Īe
nawet w antykwariatach przekłady te nie są
dostĊpne.
Nie wiem co siĊ stało z tymi przekładami.
Ale jedno jest pewne: zostały one zapomniane
do tego stopnia, Īe współczeĞni tłumacze jak
np. tłumaczka platoĔskiego dialogu Meneksenos Krystyna TuszyĔska-Maciejewska uwaĪa,
Īe jej przekład tego dialogu jest pierwszą polską translacją. Tłumaczka z dumą oĞwiadczyła w przedmowie do swojej translacji: Jest
to pierwszy przekład Meneksenosa na jĊzyk
polski, a równoczeĞnie ostatni nie tłumaczony
do tej pory utwór Platona (Platon, Meneksenos, przeł. K. TuszyĔska-Maciejewska, Wrocław 1994, s. XI). Co za ignorancja! Ja siĊ
ĞmiejĊ, Bronikowski siĊ w grobie przewraca.
Mniejsza o to.
DziĞ Bronikowskiego przekład Platona
to unikat, to Graal w dziedzinie platonologii.
A ja siĊ cieszĊ z tego, Īe mogĊ byü dumnym
posiadaczem oryginalnego zeszytu pierwszego z przekładem Praw, którego nawet w tym
magazynie bibliotecznym nie ma!
Marek Trojanowski
http://www.historiamoichniedoli.pl/index.php?paged=9
:,1,(7$2009 nr 1
9
Konserwacja zbiorów specjalnych
z dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
W 2008 roku, dziĊki dotacji Ministerstwa
mapa Polski wykonana przez Tobiasza MaKultury i Dziedzictwa Narodowego (w rayera datowana na rok 1773, z zaznaczonymi
mach Programu Operacyjnego „Dziedzictwo
granicami pierwszego rozbioru.
kulturowe”, Priorytet 2 – „Rozwój instytucji
Wszystkie mapy w atlasie zostały wydrumuzealnych”), konserwacji poddano dwa atlakowane techniką miedziorytniczą i rĊcznie
sy pochodzące ze zbiorów kartograficznych
pokolorowane. Podobnie jak inne mapy HoBiblioteki.
Starszy z atlasów, zatytułowany
Atlas compendiarius seu ita dictus
scholasticus minor..., był atlasem
przeznaczonym do kształcenia młodzieĪy w szkołach. Wydany został
w Norymberdze przez najbardziej
znaną w XVIII wieku niemiecką oficynĊ kartograficzną Spadkobiercy
Homanna, działającą w latach 1730–
1813. Kontynuowała ona działalnoĞü
załoĪyciela firmy, wybitnego twórcy
i wydawcy map i atlasów, Johanna
Baptisty Homanna (1664–1724).
Na karcie tytułowej atlasu widnieje rok wydania 1753, lecz w rzeczywistoĞci zawiera on mapy pochoAtlas compendiarius seu ita dictus scholasticus minor...,
dzące z lat 1742–1786. PrawdopodobNorymberga poł. XVIII w.
nie wydając atlas posłuĪono siĊ kartą
manna posiadają bardzo ozdobne kartusze –
tytułową pochodzącą ze starszego nakładu.
obok tytułów map widzimy mityczne postaPoszczególne mapy atlasu (a jest ich w sumie
cie, zwierzĊta, herby miast, ziem i paĔstw,
19) były równieĪ sprzedawane oddzielnie,
insygnia królewskie. Zdecydowana wiĊkszoĞü
dlatego zapewne ich nakłady doĞü szybko siĊ
map dotyczy obszaru Europy – oprócz niej
wyczerpywały i trzeba było robiü dodruki,
uwzglĊdniono tylko AzjĊ, AfrykĊ, ZiemiĊ
zwykle z naniesionymi uaktualnieniami.
ĝwiĊtą oraz obraz Ğwiata w postaci planigloWydając kolejny nakład atlasu, umieszczano
bów. Ciekawostką są sztucznie dołączone do
w nim oczywiĞcie mapy najnowsze. I tak,
atlasu, zapewne przez kolejnego właĞciciela,
w omawianym atlasie znalazła siĊ równieĪ
dwie mapy pochodzące z póĨniejszego okresu
– mapa Azji z 1826 roku oraz mapa Królestwa
Polskiego wydana w Lipsku w 1831 roku.
Pomimo Īe omawiany atlas powinien byü
jako atlas szkolny doĞü powszechny, stanowi
jednak doĞü duĪą rzadkoĞü, gdyĪ nie jest notowany w zbiorach innych polskich bibliotek.
Drugi z atlasów, zatytułowany Neuer
Atlas der ganzen Welt..., wydano w Lipsku
w 1828 roku. Opracowany został przez niemieckiego geografa Christiana Gottfrieda Daniela Steina (1771–1830), profesora gimnazjum w Berlinie. Atlas ukazywał siĊ od roku
1815 i był przeznaczony dla szerokiego krĊgu
uĪytkowników. O jego popularnoĞci Ğwiadczy
fakt, iĪ do 1878 roku ukazało siĊ aĪ 35 jego
wydaĔ, systematycznie aktualizowanych.
Nasz atlas pochodzi z wydania dziewiątego, zawiera 19 miedziorytniczych map z rĊcznie kolorowanymi granicami. WiĊkszoĞü map
jest autorstwa pruskiego kartografa wojskowego Friedricha Wilhelma Streita (zm. 1839).
Przedstawiają one kraje europejskie oraz
poszczególne kontynenty; ciekawostką jest
osobna mapa Stanów Zjednoczonych. Towarzyszy im 7 kart zawierających podstawowe
wiadomoĞci historyczno-geograficzne o poszczególnych paĔstwach oraz tabele statystyczne i polityczne.
Mimo duĪej popularnoĞci atlasu, jego
wczesne edycje są doĞü rzadkie – posiadanego
przez nas wydania nie odnotowuje Īadna inna
biblioteka w Polsce.
nych (http://www.fides.org.pl/fidkar). Zasoby
NUKAT-u, które wg stanu na 31.12.2007 roku liczyły 988 000 rekordów bibliograficznych (współtworzonych przez 81 polskich bibliotek z 17 miast), są dostĊpne w Ğwiatowym
katalogu WorldCat poprzez bezpłatną przeglądarkĊ danych http://www.worldcat.org
oraz poprzez popularną wyszukiwarkĊ Google
w ramach projektu bibliotecznego Google
Book Search. Jest to forma rozszerzonego
katalogu bibliotecznego ksiąĪek z całego
Ğwiata, umoĪliwiająca wyszukiwanie pozycji
dostĊpnych w bibliotekach i ksiĊgarniach,
przynosząca obok opisu bibliograficznego
takĪe podgląd okładki, spis treĞci, a niekiedy
teĪ pełny tekst dzieła bądĨ jego fragmenty.
WiĊcej na temat tego projektu moĪna znaleĨü
na stronie: http://books.google.pl.
Interesujące były takĪe wystąpienia pracowników KsiąĪnicy Pomorskiej, którzy
przedstawili doĞwiadczenia zebrane podczas
praktyk zawodowych w Staatsbibliothek
w Berlinie, w The London Library oraz
w Bibliotece Uniwersytetu Nawarry. Odbycie
takiego staĪu umoĪliwia program Leonardo
da Vinci, który jest czĊĞcią programu edukacyjnego Unii Europejskiej „Uczenie siĊ
przez całe Īycie”, realizowanego od 2007 do
koĔca 2013 roku. StaĪ moĪe trwaü od 2 do 26
tygodni. Osoby zainteresowane mogą poszukaü
wiĊcej
informacji
na
stronie
www.leonardo.org.pl.
Czym jest ta nowoczesnoĞü, której rzecznikami chcą byü młodzi bibliotekarze?
W Ğwietle forum wydaje siĊ, Īe chodzi tu o pewien sposób działania, styl, narzĊdzia i metody (jak zastosowanie Internetu w komunikacji
czy techniki promocyjne). Natomiast pojmowanie samej istoty zawodu jest jak najbardziej
tradycyjne – w wypowiedziach referentów
padały sformułowania: „słuĪba słowu pisanemu”, „słuĪba publiczna”, „trwanie na straĪy
dziedzictwa narodowego”. Marcin WilczyĔski
z MBP w Szczecinie, parafrazując słowa Napoleona, zwrócił siĊ do zebranych z apelem:
„Młodzi bibliotekarze! PiĊü tysiĊcy lat patrzy
na was!” Rzecznik nowoczesnoĞci to nie wróg
tradycji bibliotekarskiej, lecz przeciwnie – jej
miłoĞnik. To ktoĞ, kto chce, aby ten zawód
przetrwał i dlatego pragnie siĊ uczyü. Wiele
wystąpieĔ dotyczyło nie nowinek technicznych, lecz umiejĊtnoĞci interpersonalnych,
sztuki słuchania drugiego człowieka i rozmowy z czytelnikiem. Przeciwnikiem nowoczesnoĞci jest rutyniarz, który ksiąĪki podaje tak,
jakby w supermarkecie przesuwał towar przez
czytnik. Najlepszym podsumowaniem forum
wydają siĊ słowa Katarzyny Pilitowskiej z Biblioteki Uniwersytetu SzczeciĔskiego: „NowoczesnoĞü jest kwestią nie tylko przestrzeni
technicznej, ale i społecznej”, Ğwiadczy o niej
„nie tylko liczba komputerów, ale i typ relacji
miĊdzy biblioteką a czytelnikiem”.
3LÆÂW\VLÆF\ODW
SDWU]\QDZDV
We wrzeĞniu 2008 roku w Szczecinie odbyło siĊ III Forum Młodych Bibliotekarzy
„Młodzi rzecznikami nowoczesnoĞci w bibliotece XXI wieku”, w którym uczestniczyły:
Agnieszka Baszko (Dział Zbiorów Specjalnych), Karolina Dąbrowska (Filia 11), Maria
Pazder (Filia 39), Barbara Ksit (Dział Informacji). KonferencjĊ zorganizowali młodzi
pracownicy szczeciĔskich bibliotek, by podzieliü siĊ swoimi doĞwiadczeniami. Przygotowanym referatom przysłuchiwało siĊ blisko
stu uczestników z całego kraju i to wydaje siĊ
najwiĊkszym sukcesem forum, bowiem takie
spotkania słuĪą nawiązywaniu kontaktów zawodowych.
UwagĊ słuchaczy szczególnie przykuła
prezentacja Justyny Golanowskiej z KsiąĪnicy
Pomorskiej na temat „ħródła online informacji bibliotecznej”, podczas której przybliĪyła zebranym m.in.: NUKAT, czyli Narodowy Uniwersalny Katalog Centralny
(http://www.nukat.edu.pl); KaRo – Katalog
Rozproszony
Bibliotek
Polskich
(http://karo.umk.pl); FIDKAR – MultiwyszukiwarkĊ dla Komputerowych Baz Bibliotecz-
10
:,1,(7$2009 nr 1
Krzysztof Grochowski
Barbara Ksit
:0X]HXP/LWHUDFNLP
+6LHQNLHZLF]D
W ramach Nocy Muzeów „Klimaty
Sztuki” 6 grudnia 2008 roku prezentowano
wystawĊ „Pro natura”, na którą złoĪyły siĊ
propozycje 21 wydawnictw wchodzące
w szeroko pojĊtą edukacjĊ ekologiczną,
od literatury dzieciĊcej po wydawnictwa
albumowe, artystyczne itp. Współorganizatorem przedsiĊwziĊcia było Stowarzyszenie Wydawców i KsiĊgarzy. Wystawie towarzyszył plakat autorski Stasysa Eidrigeviciusa. Prezentowano równieĪ wystawĊ
prac 12 fotografików „Cztery pory roku” –
polskie krajobrazy, impresje związane z porami roku, osobiste spojrzenie na otaczającą
nas przyrodĊ. Wystawy prezentowano do
2 stycznia br.
9 stycznia odbył siĊ wernisaĪ wystawy
„Klimaty JapoĔskie” prezentowanej w ramach 25-lecia Oddziału Wielkopolskiego
Towarzystwa Polsko-JapoĔskiego i „17.
Dni Kultury JapoĔskiej”. Wystawa jest
przeglądem wiĊkszoĞci znaczących wystaw
zorganizowanych w trakcie wieloletniej
współpracy miĊdzy Oddziałem Wielkopolskim Towarzystwa Polsko-JapoĔskiego
a Muzeum Literackim H. Sienkiewicza.
Wiodącym motywem jest tradycyjna
i współczesna kultura japoĔska oraz Īycie
6WRZDU]\V]HQLH
%LEOLRWHNDU]\3ROVNLFK
Zebranie sprawozdawczo-wyborcze koła SBP
przy Bibliotece RaczyĔskich, które odbyło siĊ
3 grudnia 2008 roku, zakoĔczyło 4-letnią kadencjĊ, podczas której m.in.: zwiedziliĞmy
nową bibliotekĊ AWF, braliĞmy udział w corocznych spotkaniach bibliotekarzy wielkopolskich z okazji ĞwiĊta Ğw. WawrzyĔca, patrona bibliotekarzy – w ZaniemyĞlu, w Gołuchowie i w Strzałkowie, ĞwiĊtowaliĞmy takĪe
DzieĔ Bibliotekarza, spotykając siĊ przy grillu
w ogrodzie przy koĞciele ĝw. Wojciecha
i TydzieĔ Bibliotek piosenką o naszej Bibliotece w wykonaniu chóru Raczynki. Dwoje naszych członków: Gwidona KempiĔska i dyr.
Wojciech Spaleniak otrzymali NagrodĊ im.
A. Wojtkowskiego. W tym czasie przewodniczącą Zarządu Koła była Izabela Wawrzyniak,
a nastĊpnie Marcin Radomski. Obecny Zarząd
tworzą: Katarzyna Kaczmarek – przewodnicząca, Magdalena Byra – skarbnik, Ewelina
Iglewska-Nowik – sekretarz oraz członkowie
– Amelia Zawarty i ElĪbieta Andrzejewska.
Zapraszamy wszystkich chĊtnych do wstąpieKK
nia w szeregi Stowarzyszenia.
:,1,(7$Pismo Biblioteki RaczyĔskich
Redaguje Kolegium, przew. Krzysztof Klupp
PoznaĔ, ul. Wroniecka 14, tel. 061 855-12-44
e-mail: [email protected]
Redakcja zastrzega sobie prawo do dokonywania skrótów i redagowania tekstów
Projekt winietki: Nina Badowska
Druk: „Rex-Druk”, Skórzewo, ul. Sportowa 6
codzienne JapoĔczyków, m.in. kaligrafie,
origami, broĔ, kimona, litografie drzewne,
znaczki pocztowe oraz kuchniĊ japoĔską.
:\GDU]HQLD
27 paĨdziernika na wieczorze z cyklu
„Peregrynacje Literackie – Autoterapia.
Od literatury do psychologii” goĞciliĞmy
w Bibliotece RaczyĔskich aktora Mateusza DamiĊckiego. Spotkanie poprowadzili: prof. Ryszard K. Przybylski i dr
Agnieszka Gajewska.
Ɣ 22 listopada odbyło piąte spotkanie
z cyklu „Peregrynacje Literackie – ĝlady
i tropy nie tylko kryminalne, czyli od
Tyrmanda do Krajewskiego”, którego
goĞciem specjalnym był aktor Maciej
Stuhr.
Ɣ Od 1 do 14 grudnia w Bibliotece RaczyĔskich moĪna było zwiedziü wystawĊ
„ĝwiat przyrody w dawnych ksiĊgach”.
Zaprezentowano najcenniejsze zbiory
specjalne Biblioteki RaczyĔskich – oryginały starodruków i atlasów od XVI do
XVIII wieku. Pokazano bogaty Ğwiat
przyrody widziany oczyma ludzi Īyjących w dawnych wiekach, a wiĊc ryciny
roĞlin, zwierząt, zjawisk przyrodniczych.
Od 15 do 31 grudnia były natomiast eksponowane kopie rycin z prezentowanych
wczeĞniej ksiąĪek. WystawĊ zorganizowano w ramach obchodów Roku Klimatu
i ĝrodowiska; sponsor wystawy – Kompania Piwowarska.
Ɣ Od 1 do 12 grudnia w kilkunastu filiach z literaturą dla dzieci i młodzieĪy
prezentowano wystawki pod wspólnym
tytułem „ĝwiat przyrody w dawnych
ksiĊgach”, bĊdące wyborem kopii rycin
ze starodruków i atlasów z najcenniejszych zbiorów specjalnych Biblioteki
RaczyĔskich. Ponadto młodsi czytelnicy
Biblioteki mogli zapoznaü siĊ ze współczesnymi ksiąĪkami popularyzującymi
wiedzĊ o klimacie i Ğrodowisku. Wystawki te zorganizowano w ramach obchodów Roku Klimatu i ĝrodowiska.
Ɣ 14 grudnia w Bibliotece RaczyĔskich
odbyła siĊ Nadzwyczajna BoĪonarodzeniowa Bajeczna Niedziela u RaczyĔskich
pod patronatem Prezydenta Miasta Poznania Ryszarda Grobelnego. Aktorka
Małgorzata PieĔkowska czytała m.in.
fragmenty najnowszej ksiąĪki Wojciecha
Widłaka Sekretne ĩycie Krasnali w Wielkich Kapeluszach.
Ɣ 17 grudnia odbyła siĊ druga czĊĞü piątego wieczoru z cyklu „Peregrynacje Literackie – ĝlady i tropy nie tylko kryminalne, czyli od Tyrmanda do Krajewskiego”. GoĞciem specjalnym był pisarz
Marek Krajewski – wrocławianin, autor
powieĞci kryminalnych rozgrywających
w dawnym Breslau, których bohaterem
jest niemiecki policjant Eberhard Mock.
Ɣ 25 stycznia o godz. 12.30 odbĊdzie siĊ
Bajeczna Niedziela u RaczyĔskich. Tym
razem goĞciü bĊdziemy aktora Szymona
Bobrowskiego, który przeczyta fragmenty ksiąĪki Małgorzaty Strzałkowskiej
Plaster Czarownicy i inne baĞnie.
Ɣ
Plakat Stasysa Eidrigeviciusa
W lutym z kolei odbĊdzie siĊ wernisaĪ
wystawy z cyklu „Pokolenia”, podczas której prof. Józef Petruk, dziekan Wydziału
RzeĨby poznaĔskiej ASP i jego uczniowie
przedstawią swoje prace.
A. S.-B.
3UH]HQWDFMD
SURMHNWX
QRZHM%LEOLRWHNL
W dniu 17 listopada 2008 r. odbyła siĊ
prezentacja projektu „Rozbudowa Biblioteki RaczyĔskich”. Na zaproszenie prezydenta Ryszarda Grobelnego do gmachu
przy pl. WolnoĞci 19 przybyli tego dnia poznaĔscy parlamentarzyĞci, architekci, goĞcie ze Ğrodowiska kultury i nauki.
Autorzy projektu nowego budynku Biblioteki, Jerzy Szczepanik-Dzikowski i Marek Moskal (pracownia JEMS Architekci
w Warszawie) przedstawili jego wizualizacjĊ, natomiast dyrektor Biblioteki RaczyĔskich uzasadniał koniecznoĞü zrealizowania
tej inwestycji.
Prezydent Ryszard Grobelny apelował
do Ğrodowisk opiniotwórczych i poznaĔskich parlamentarzystów o wspieranie tej
inicjatywy, która jest bardzo waĪna dla poznaĔskiej i w ogóle polskiej kultury.
Biblioteka RaczyĔskich jest przygotowana do rozpoczĊcia rozbudowy. Oczekuje
jedynie na wynik konkursu na dofinansowanie projektu ze Ğrodków unijnych w ramach Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Ğrodowisko. Priorytet XI Kultura
i Dziedzictwo Kulturowe”.
Red.
:,1,(7$2009 nr 1
11
5\V]DUG'HPELÍVNL
:VSRPQLHQLH
29 czerwca 2008 roku w Londynie odszedł na wieczną wartĊ rtm. Ryszard Stefan
DembiĔski, herbu Rawicz, sybirak, zasłuĪony Īołnierz Rzeczypospolitej, wybitny
działacz społeczny na emigracji w Wielkiej
Brytanii.
Ryszard Stefan DembiĔski urodził siĊ
24 lutego 1924 r. w Poznaniu, jako syn pułkownika WP Włodzimierza. Jego stryjem
był gen. dyw. Stefan DembiĔski. Brał
udział w kampanii wrzeĞniowej w Warszawie jako ochotnik w obronie przeciwlotniczej. W 1940 r. wywieziony został z rodziną przez Sowietów z Kresów Wschodnich
do Kazachstanu. Tam spotkał siĊ m.in.
z Przemysławem Bystrzyckim, póĨniejszym cichociemnym i pisarzem. Ich przyjaĨĔ przetrwała do czasów współczesnych.
Po uwolnieniu wstąpił do Armii Andersa
(8 DP). Ewakuowany, przez Iran, Irak,
AfrykĊ Południową, AmerykĊ i KanadĊ
dotarł w 1942 r. do Wielkiej Brytanii. Dalej
pełnił słuĪbĊ w I Polskim Korpusie (l Pułk
Rozpoznawczy).
Po otrzymaniu Ğwiadectwa dojrzałoĞci
przydzielony został do l Dywizji Pancernej
gen. Maczka i w jej szeregach walczył do
:VSÏOQ\V\VWHP
tXGRJRGQLHQLDLWUXGQRyFL
Od początku 2008 r. rozpoczął siĊ nowy
etap bibliotecznego wykorzystania systemu
Horizon. Dotąd – katalogując ksiąĪki w tym
programie, kaĪdy z Czytelników mógł sprawdzaü nasze zasoby w Internecie (zarówno
Biblioteki Głównej jak i filii Biblioteki
RaczyĔskich na terenie całego Poznania).
W naszej Centralnej WypoĪyczalni (CW)
przy ĝw. Marcinie 65 od kilku lat stosujemy z powodzeniem takĪe moduł udostĊpniania. WypoĪyczenia notowane są w programie; kaĪdy z Czytelników moĪe przy
okazji przeglądania katalogu zobaczyü, czy
poszukiwana pozycja z kolekcji CW jest
dostĊpna czy wypoĪyczona – i na jak długo.
KaĪdy z naszych Czytelników moĪe teĪ
sprawdziü swoje konto (hasłem jest numer
karty bibliotecznej i PESEL) i przypomnieü
sobie, jakie ksiąĪki ma aktualnie w domu
oraz kiedy powinien je oddaü. Widzi równieĪ, czy system nie naliczył kary za przetrzymanie ksiąĪek – jest to waĪne udogodnienie, bo kary szybko narastają.
Kontynuując wdraĪanie systemu komputerowego – rozpoczĊliĞmy wprowadzanie
wypoĪyczania w systemie Horizon takĪe
w filiach. Od stycznia 2008 roku komputerowo notowane są – podobnie jak w CW –
wypoĪyczenia w Filii 14 (która mieĞci siĊ
w ODK „Dąbrówka” na os. Bolesława
Chrobrego). Z początkiem roku 2009 do
12
:,1,(7$2009 nr 1
stycznia 1945 roku. Po ukoĔczonej Szkole
PodchorąĪych ŁącznoĞci w Dundee przydzielony został do 9 Pułku Ułanów Małopolskich (pancerny pułk rozpoznawczy 4 DP),
gdzie był dowódcą plutonu łącznoĞci.
Ryszard DembiĔski
Po wojnie Ryszard DembiĔski pozostał
na emigracji w Londynie. Od 1956 roku
pełnił m.in. funkcjĊ sekretarza, członka
redakcji i przewodniczącego Komitetu Redakcyjnego „Przeglądu Kawalerii i Broni
Pancernej” (1985–2000), periodyku bardzo
zasłuĪonego w rozwoju piĞmiennictwa wojskowego na emigracji, bez ograniczeĔ cen-
placówek w pełni skomputeryzowanych
dołączyła takĪe Filia 2 (na os. OĞwiecenia).
Rozrastanie siĊ systemu komputerowego przyczynia siĊ do łatwiejszego i bardziej
wszechstronnego dostĊpu do zbiorów Biblioteki. Po pierwsze: Czytelnicy otrzymują bezpłatną kartĊ Biblioteki RaczyĔskich. Jedna karta moĪe słuĪyü i w CW,
i w kolejnych filiach, które bĊdą włączane
do systemu. Za pomocą karty (i numeru
PESEL) moĪna sprawdziü on-line swoje
konto w skomputeryzowanych placówkach.
Po drugie: znaleĨü moĪna w katalogu
on-line wszystkie nowoĞci i coraz wiĊkszą
czĊĞü starszych zbiorów kaĪdej placówki
(w CW oraz Filii 14 i Filii 2 – całoĞü kolekcji). Widaü teĪ (na razie tylko w CW oraz
Filii 14 i w Filii 2) co jest na półce, a co
wypoĪyczone.
Po trzecie: moĪna teĪ (telefonicznie,
mailowo lub osobiĞcie) przedłuĪyü termin
zwrotu wypoĪyczonych pozycji oraz uzgodniü termin uiszczenia ewentualnej kary.
NaleĪy tylko pamiĊtaü, Īe inny jest
regulamin wypoĪyczania w filiach, a inny
w Centralnej WypoĪyczalni. Mają one
bowiem inne ksiĊgozbiory i pełnią inne
funkcje. Filie wypoĪyczają ksiąĪki na 30
dni z moĪliwoĞcią przedłuĪenia o kolejny
miesiąc. Ponadto piĊü filii dla dorosłych
oraz cztery filie dla dzieci dysponują bogatą
ofertą filmów – wypoĪyczanych za darmo
na tydzieĔ, a kilkanaĞcie filii posiada
w swoich zbiorach takĪe ksiąĪkĊ mówioną.
Centralna WypoĪyczalnia proponuje zaĞ
w szerszym stopniu opracowania naukowe
zury. Wieloletni sekretarz i przewodniczący
Zrzeszenia Kół Pułków Kawalerii. Od 1965
roku związany był z Polskim Instytutem
i Muzeum im. Gen. Sikorskiego w Londynie jako honorowy pracownik, a od 1979
nieprzerwanie jako prezes Zarządu Muzeum. W 1970 roku powołał FundacjĊ
Sztandarów Polskich Sił Zbrojnych i wydawnictwo Instytutu „Materiały – Dokumenty – Archiwalia – Studia” (1985). Od
1999 roku honorowo pełnił funkcjĊ członka
Rady Dziedzictwa Archiwalnego przy Ministrze Kultury, Rady Studium Polski Podziemnej i Kapituły Orderu Odrodzenia Polski.
Ryszard DembiĔski z wielką pieczołowitoĞcią dbał o zachowanie niezwykle cennych zbiorów i archiwaliów emigracji polskiej, m.in. kolekcji wybitnych działaczy
emigracyjnych, akt jednostek PSZ, naczelnych władz RP, Sztabu Naczelnego Wodza
i wielu innych jednostek, i militariów, których nie sposób wymieniü, a obrazujących
udział polskiego orĊĪa i wychodĨstwa. Dobrze zasłuĪył siĊ OjczyĨnie.
ĩonaty był z Wandą RóĪą hr. RaczyĔską herbu NałĊcz, córką prezydenta RP
Edwarda RaczyĔskiego.
Jego doczesne szczątki spoczĊły
8 sierpnia 2008 roku w kaplicy pałacowej
rodu RaczyĔskich w Rogalinie.
Krzysztof A. Tochman
i podrĊczniki akademickie, wypoĪyczając je
na 30 dni z moĪliwoĞcią 5-krotnego przedłuĪenia terminu zwrotu.
Serdecznie zapraszamy Czytelników do
Biblioteki RaczyĔskich. Na zmodernizowanej właĞnie stronie www.bracz.edu.pl zamieĞciliĞmy pełną listĊ adresów i krótką
charakterystykĊ poszczególnych placówek.
ZnaleĨü tu moĪna takĪe bieĪące informacje
o odbywających siĊ w naszej Bibiotece imprezach.
Barbara Siejna-Matysiak
5 listopada po raz 26. wrĊczono
NagrodĊ Młodych
im. Kazimiery Iłłakowiczówny
której pomysłodawcą jest Włodzimierz Braniecki. Decyzją jury pod przewodnictwem
Krzysztofa Karaska laureatem tegorocznej
nagrody za najlepszy ksiąĪkowy debiut poetycki został Przemysław Owczarek, autor
tomiku Rdza (Wydawnictwo Zielona Sowa,
Kraków 2007) za „twórcze wykorzystanie
mitologii dzieciĔstwa, indywidualny ton poetycki i scaloną wizjĊ Ğwiata, rzadką
u poety pierwszej ksiąĪki”. UroczystoĞü,
zgodnie z tradycją, odbyła siĊ w Oddziale Biblioteki RaczyĔskich – Mieszkaniu-Pracowni
poetki przy ul. Gajowej 4 w Poznaniu. Fundatorem nagrody jest „Głos Wielkopolski”.

Podobne dokumenty