Galicyjska Gazeta Lekarska nr 3/140

Komentarze

Transkrypt

Galicyjska Gazeta Lekarska nr 3/140
W numerze m.in.:
Rzut oka specjalistów (Z. Darasz,
T. Sokalski) na „Pakiet onkologiczny” (7)
Kiedy lekarz może odstąpić od leczenia
albo go nie podjąć? – debata redakcyjna
z udziałem Rzecznika Praw Lekarza,
Okręgowego Rzecznika, przew. Komisji
Etyki i prawnika (13)
Interna Szczeklika idzie w świat (17)
Wyniki III edycji Konkursu Literackiego
Przychodzi wena do lekarza (19)
Komentarz prawnika do wpisów
na portalach „znany lekarz” (21)
Portret prof. Marii Rybakowej
– w 90. rocznicę urodzin (24)
650-lecie Uniwersytetu Jagiellońskiego
– fotoreportaż J. Sawicza (27)
Miłosierny Samarytanin – rozstrzygnięcie plebiscytu za 2013 rok (31)
Portret Ryszarda Żaby czyli poety,
lekarza, rysownika, gawędziarza,
menadżera w jednej osobie (36)
Działania niepożądane w praktyce
klinicznej (zespoły Lyella oraz StevensaJohnsona) (38)
Zaproszenie na Igrzyska Lekarskie do
Zakopanego (40)
„Protest pieczątkowy” przed sądem (42)
Jak lekarze tworzyli Zakopane – cz. III
– B. Kaczkowska (48)
Nasza okładka
Na okładce: Uroczystości 650-lecia UJ
fot. Jerzy Sawicz
Szanowne
Koleżanki i Koledzy!
Znowu tworzy się dziwny szum wokół lekarzy i leczenia. Oczywiście myślę
i piszę o szumie medialnym. Znowu kłamstwa, półprawdy, z celem ewidentnym – dokopać, zgnoić, obniżyć autorytet.
Dziennik „Gazeta Prawna” (red. Karolina Topolska) pisze, że lekarze zabierają pieniądze bezrobotnym, bo ostatnie rezydentury finansowane były
z funduszu pracy, który powinien być przeznaczony na aktywną walkę z bezrobociem. Nie wiem czy większą korzyścią społeczną będzie zorganizowanie
kilkudziesięciu szkoleń „jak korzystnie zaprezentować się przyszłemu pracodawcy, albo jak napisać piękne cv”, czy wyszkolenie za te pieniądze kilkuset
lekarzy specjalistów.
W tej samej „Gazecie” w rozmowie z b. wiceministrem zdrowia dr. Jarosławem Pinkasem red. Mira Suchodolska oświadcza, że w krakowska Izba
Lekarska broniła lekarza laryngologa, który oskarżany był o próbę gwałtu na
pacjentce. Trudno mi powiedzieć, czy wynikło to z głupoty, czy niewiedzy,
ale to w końcu nie ma znaczenia. Prawda jest taka, że prawo wykonywania
zawodu zostało temu lekarzowi zawieszone natychmiast po uzyskaniu
informacji o zdarzeniu.
W jednym z ostatnich numerów „Gazety Wyborczej” kolejna jawnie kłamliwa informacja (p. red. Hajnosz) o umorzeniu sprawy przeciwko lekarzom
leczącym Rumuna p. Crulica, który zagłodził się na śmierć. Sprawa toczy
się przed Rzecznikiem. Jaki był cel tego artykułu o wielkim tytule „Rzecznik
nieodpowiedzialności zawodowej” nie wiem, wyjaśni to sąd. Ale nie po
raz pierwszy „Gazeta Wyborcza” pisze nieprawdę w tematach dotyczących
lekarzy i medycyny.
Natomiast szum medialny wokół zgonu dziecka „leczonego” przez znachora jest niewątpliwie korzystny. Nie jest to pierwszy zgon spowodowany
przez Marka H. a OIL w Krakowie już 7 lat temu występowała do prokuratora
o położenie kresu działalności tego (i innych) znachorów. Trzeba było kolejnej
śmierci dziecka, żeby prokuratura zainteresowała się sprawą.
Szanowni Państwo!
To już ostatni numer przed wakacjami. Życzę Państwu udanych wakacji,
dobrego, długiego wypoczynku a także i tego, aby Ministerstwo nie wykorzystało tego okresu do wprowadzenia kolejnych „reform”, bo to co napisałem
wyżej zaczyna wyglądać na „przygotowanie artyleryjskie”, które widywaliśmy
zawsze przed nieprzemyślanymi, reformatorskimi decyzjami.
Jerzy Friediger
Przepraszamy dr. Jacka Tętnowskiego!
W relacji z XII Krajowego Zjazdu Lekarzy w Warszawie, zamieszczonej w „GGL”
(nr 2/139 z kwietnia 2014) przeoczyliśmy fakt wyboru dr Jacka Tętnowskiego w skład Naczelnej Rady Lekarskiej – i to z największą ilością głosów wśród krakowskich delegatów.
Błąd został dostrzeżony na czas, ale nie został skorygowany przez drukarnię. Sprostowanie zamieściliśmy na stronie internetowej natychmiast. Niemniej czujemy się winni
krzywdy wyrządzonej naszemu Przyjacielowi, przepraszamy, ufamy, że jakoś nam wybaczy. Przy okazji informujemy, że została mu ponownie powierzona funkcja przewodniczącego Komisji ds. Sportu i Turystki Naczelnej Rady Lekarskiej. Gratulujemy!
Redakcja
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
1
2
Aktualności
Przyjmowanie materiałów do numeru zakończono 29 maja 2014
XXXIII Okręgowy Zjazd Lekarzy
OIL w Krakowie
Ta informacja utraciła aktualność, niemniej trudno nam
nie wspomnieć, że 29 marca 2014 roku obradował (w auli
PWST) XXXIII Okręgowy Zjazd Lekarzy o charakterze budżetowym. Zjazd przyjął sprawozdanie prezesa ORL, OROZ i OSL,
udzielił absolutorium ustępującej Radzie, zaakceptował też
projekt preliminarza na 2014 rok. Frekwencja była wysoka,
wyniosła 70,8 procent.
W dyskusji omawiano m.in. pakiety ustaw reformujące
system ochrony zdrowia przedstawione przez Ministra Zdrowia Bartosza Arłukowicza, nie szczędząc uwag krytycznych.
Przyjęto też kilka projektów uchwał, m.in. w sprawie podwyższenia stawki kapitacyjnej w podstawowej opiece zdrowotnej
oraz wartości punktu w opiece ambulatoryjnej i świadczeniach stomatologicznych.
Wciąż rosną wydatki na zdrowie
z prywatnych kieszeni
Rok w rok rosną nakłady z naszych portfeli na ochronę
zdrowia – pisze „GW” z 4 maja br. W 2009 roku było to 29,3
mld zł, w 2011 już 32,4 mld, w ub. roku 35,5 mld, a w 2014
prognoza przewiduje wydanie 37 mld zł, choć wg firmy badawczej MPR może to być nawet 39 mld.
Najwięcej kasy z prywatnych kieszeni idzie na leki –
23 mld, przy czym brak danych, jaki w nich procent stanowią
paraleki nie wymagające recept.
Rośnie równocześnie rynek firm, w których pracodawca
oferuje pracownikowi abonament medyczny. Potentatem jest
tu Lux Med, z którego pakietów korzysta ok. 800 tys. osób,
zatrudnionych w 6 tys. firm. Na drugim miejscu jest Medicover (400 tys.), na trzecim Enel-Med (150) tys.
Zjawiskiem nowym są pierwsze kolejki w prywatnych
przychodniach. Deficytu lekarzy nie da się już ukryć.
Pełną relację ze Zjazdu, wraz z omówieniem uchwał
i wniosków, znajdą Państwo na stronach internetowych Izby,
oraz w wydaniu stomatologicznym „GGL-LD” (krakstom),
które się ukazało 29 kwietnia 2014 (nr 1a/139, styczeń/
kwiecień).
Pakiet nic nie zmieni
Mowa o ministerialnym pakiecie antyrakowym, a opinię
taką wyraża na łamach „Rzeczpospolitej” (18 IV) b. minister
Marek Balicki. Jak bowiem wynika z badań fundacji Watch
Health Care, monitorującej dostęp do świadczeń medycznych,
kolejka do onkologów jeszcze się wydłużyła (o 2 tygodnie) na
przestrzeni od X/XI 2013 do II/III 2014. Bo, stwierdza Balicki,
każdego roku przybywa ok. 150 tys. osób w wieku powyżej 65
lat, a to u nich ryzyko raka jest szczególnie wysokie. Nakłada
się na to, obiektywnie występujący, deficyt hematologów
– stwierdza prof. Wiesław Jędrzejczak, konsultant krajowy
ds. hematologii – i wszystkie szpitale borykają się z tym problemem.
Natomiast dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii,
chciałby się doczekać harmonogramu wcielenia pakietu, bo
jak dotąd to „jedynie katalog pobożnych życzeń”. Niestety,
limity przyjęć mają być zniesione dopiero w marcu 2015,
List prezesa Hamankiewicza
do premiera
W połowie maja prezes NRL Maciej Hamankiewicz zwrócił
się listem do Premiera, proponując po raz wtóry „merytoryczne
spotkanie poświęcone problemom ochrony zdrowia w Polsce”
(podobną propozycję NRL składała też przed rokiem).
W Liście zwraca się uwagę, że postrzeganie polskiej rzeczywistości zdrowotnej wyłącznie z perspektywy sprawozdawczości płynącej z resortu zdrowia jest błędem. „W ostatnich dniach
szczegółowo przeanalizowaliśmy projekty ustaw i rozporządzeń
nazywanych przez ministra Bartosza Arłukowicza pakietem
kolejkowym”. Obietnice, zawarte w nim, „poskutkowały m.in.
błędnym przeświadczeniem wielu pacjentów o natychmiastowym wprowadzeniu wielu rozwiązań”. Tymczasem premier
nie chce rozmawiać o zdrowiu – „ten temat proszę traktować
jako zamknięty”.
W państwie demokratycznym zamykanie komukolwiek
ust nie jest możliwe. Jest potrzebna stała dyskusja nad racjonalizacją wydatków na służbę zdrowia. Ocena systemu, tak
ze strony lekarzy, jak pacjentów, jest zła. Konieczny jest
wzrost środków na świadczenia medyczne – pisze prezes NRL
M. Hamankiewicz.
Szpitale nie chcą się przekształcać
Kolejna debata nt. racjonalizacji systemu lecznictwa szpitalnego, odbyta w Warszawie (2014) potwierdziła jego kosztochłonność i niewydolność. Szpitale „zjadają” 1/3 wydatków na
zdrowie, jest ich za dużo, utrzymują zbyt wiele łóżek szpitalnych
(6,6 na 1000 mieszkańców; państwa OECD – 4,8). I nie chcą się
przekształcać w spółki samorządowe.
Pisaliśmy o tym wielokrotnie. Ustawa z 16 kwietnia 2011
roku o działalności leczniczej została przyjęta niechętnie także przez samorządy terytorialne, które boją się bankructwa
w rezultacie ewentualnego przejęcia na swój garnuszek
szpitali. Pakiet antykolejkowy ministra Arłukowicza przewiduje zmniejszenie nakładów NFZ na szpitale, m.in. poprzez
wzrost liczby procedur jednodniowych.
Zaczyna się przepychanka, z której wszyscy wyjdą poszkodowani, a najbardziej pacjenci.
Scanmed, w tym Szpital św. Rafała,
sprzedany do RPA
Grupa Scanmed Multimedis, wraz z należącym do niej Szpitalem św. Rafała, została sprzedana za 57 mln zł do wielkiej sieci
medycznej Life Healthcare Group z RPA. Nabywca jest największym operatorem szpitalnym w RPA i zarządza 63 szpitalami.
Co to znaczyć będzie dla pacjentów? O ile nam wiadomo
– ponieważ Scanmed ma znaczący kontrakt z NFZ – zarówno
w cenach usług medycznych, jak zatrudnieniu lekarzy, nic się
nie zmieni.
A czy w organizacji całego prywatnego rynku usług medycznych, w rezultacie pojawienia się konkurencji, wystąpią
zmiany, trudno przewidzieć.
„Bene Merito” dla prof. Edwarda Malca
Miło nam poinformować, że prof. Edward Malec otrzymał
Odznakę Honorową „Bene Merito” („Za działalność wzmacniającą pozycję Polski na arenie międzynarodowej”) przyznaną 18 marca 2014 r. przez Ministra Spraw Zagranicznych RP
Radosława Sikorskiego.
Prof. E. Malec pełni obecnie obowiązki dyrektora of the
Pediatric and Congenital Heart Surgery w Szpitalu Uniwersyteckim w Münster (Nadrenia Północna Westfalia).
Serdecznie gratulujemy, także w imieniu polskich pacjentów, z którymi utrzymuje Pan kontakt.
Dr n. med. Teresa Koblik
członkiem honorowym
Polskiego Towarzystwa Diabetologii
Na XV Kongresie Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, który odbył się w dniach 15-17 maja w Gdańsku,
dr n. med. Teresa Koblik, została wyróżniona, wspólnie z prof.
Franciszkiem Kokotem ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, wysoce prestiżowym członkostwem honorowym.
Pani Doktor związana jest od 40 lat z Katedrą i Kliniką
Chorób Metabolicznych CM UJ, kierowaną obecnie przez prof.
Macieja Małeckiego. Zajmuje się zwłaszcza pionierskimi badaniami nad stopą cukrzycową. Członkostwo honorowe zostało
jej przyznane za szczególne zasługi dla polskiej diabetologii,
za działalność naukową i dydaktyczną. Serdecznie gratulujemy.
Zapaść stomatologii dziecięcej
Wypowiedź Roberta Stępnia
dla „Rzeczpospolitej”
Na łamach „Rzeczpospolitej” z 17 maja br. ukazał się
obszerny tekst na temat stanu dentystyki szkolnej. Wśród
rozmówców autorki (K. Nowosielska) znalazł się przewodniczący Komisji Stomatologicznej ORL, lek. dent. Robert
Stępień, który scharakteryzował główne przyczyny zapaści
(80% dzieci między 6 a 12 rokiem życia ma próchnicę). Przepisy wyeliminowały dentystykę ze szkół, a rodziców nie stać
na prywatne wizyty – powiedział. Bariery, jakie NFZ postawił
przed gabinetami szkolnymi, były nie do pokonania, zarówno techniczne, wyposażeniowe, jak organizacyjne (wymóg
3
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
a średni czas oczekiwania na wizytę u onkologa to obecnie
45 dni. Na pocieszenie – do ortopedy czeka się 9 miesięcy.
4
Aktualności
pracy w szkołach, po południu, gdy są zamknięte i w soboty).
W dodatku z programów kształcenia zniknęła stomatologia
dziecięca, bo straciła rację bytu. Jest to regres w stosunku do
opieki w latach PRL, a wydanie w skali kraju ok. 170 tys. zł
na stomatologię szkolną, przy 67 miliardowym budżecie, jest
niepoważne.
Pisaliśmy na łamach GGL-LD o tym wielokrotnie,
a likwidację gabinetów w szkołach dla dzieci niepełnosprawnych, w tym w szkole dla ociemniałych w Krakowie, uważamy
nieodmiennie za skandal.
Ogólnopolska Konferencja Młodych Lekarzy
W dniach 13–15 czerwca 2014 roku odbędzie się w Krakowie Ogólnopolska Konferencja Młodych Lekarzy. Przybędą
na nią przedstawiciele Komisji i Klubów Młodych Lekarzy ze
wszystkich Izb w kraju. Tematem obrad – jak nam powiedział
dr Maciej Krupiński, przewodniczący Komisji, a zarazem główny organizator Konferencji – będzie kształcenie podyplomowe
lekarzy w nowych rozwiązaniach systemowych (po likwidacji
stażów), z uwzględnieniem także czynników materialnych
i pracowniczych.
Lista zaproszonych gości obejmuje m.in. prezydenta RP,
nie będziemy jej tutaj przytaczać, choć trudno nie odnotować odmowy przyjazdu ze strony wszystkich zapraszanych,
wysokich przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. Zapowiedział
się natomiast, o ile mu czas pozwoli, Minister Pracy i Polityki
Społecznej dr n. med. Władysław Kosiniak-Kamysz. Zaproszenie do wygłoszenia referatów przyjęli m.in. dr Mariusz
Klęcki, dyrektor Centrum Egzaminów Medycznych w Łodzi
i dr Grzegorz Wrona – Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności
Zawodowej. Wprowadzenia do programu Konferencji dokona
prof. Krzysztof Żmudka. Oczywiście wezmą w niej udział
przedstawiciele ORL w Krakowie, z prezesem prof. Andrzejem
Matyją na czele.
Rzecznicy i sędziowie w Kocierzu
W dniach 6–8 czerwca w Kocierzu odbędzie się „pierwszy wiosenny sparring” Zastępców Okręgowego Rzecznika
Odpowiedzialności Zawodowej oraz członków Okręgowego
Sądu Lekarskiego. Nazwa jest naturalnie żartobliwa, a chodzi
o możliwie kompetentne wejście w swoje role debiutujących
rzeczników i sędziów.
W ramach „sparringu” przewidziano wykłady z prawa
medycznego, z prawa karnego, postępowania prokuratorskiego i sędziowskiego. Gośćmi spotkania będą przedstawiciele
sądownictwa, zarówno korporacyjnego, jak powszechnego.
Organizatorem szkolenia jest dr Anna Kot, Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, swój udział zapowiedział
także prof. Waldemar Hładki przewodniczący OSL w Krakowie.
Zakopane – koncert dla chorych
Członkowie Komisji Kultury Śląskiej Izby Lekarskiej wystąpili w koncercie dedykowanym pacjentom Wojewódzkiego
Szpitala Rehabilitacyjnego w Zakopanem. Zbiegło się to z 80tą rocznicą powstania tego Szpitala.
Inspiratorem i organizatorem koncertu, który odbył się już
po raz siódmy, był przewodniczący Komisji – dr Grzegorz Góral.
Okolicznością sprawczą jest jego wieloletnia przyjaźń ze współautorem tego wydarzenia – dr. Ryszardem Żabą – ordynatorem
Oddziału Rehabilitacji Ogólnej, absolwentem śląskiej AM.
W koncercie wystąpili: dr Norbert Prudel – lekarz medycyny i stomatologii, dyrektor szpitala i magister sztuki po
studiach pianistycznych, dr Elżbieta Stańkowska, ginekolog
z przeszłością artystyczną na scenie Teatru A. Mickiewicza
w Częstochowie, dr Grzegorz Góral, wieloletni ordynator oddziału pediatrycznego, jednocześnie kompozytor, autor tekstów
i wykonawca piosenek, gospodarz koncertu – dr Ryszard Żaba,
specjalista rehabilitacji i pediatrii, prozaik i poeta, malarz
i grafik po studiach w ASP, dr Bogumiła Żołędziowska-Gallas,
neurolog uzdolniona muzycznie, dr Stefan August, internista
i kardiolog, autor opowiadań, wierszy i fraszek. Na scenie
pojawili się również dr Elżbieta Janowska-Drong, dermatolog
obdarzona pięknym sopranem i dr Eugeniusz Depta, specjalista medycyny pracy i literat. Koncert zakończyła śpiewająco
dr Lidia Netczuk – stomatolog.
Ilu mamy uzdrowicieli?
W Polsce nie ma ustawy regulującej pragmatykę zawodu
fizjoterapeuty. Czas oczekiwania na zabiegi rehabilitacyjne
sięgnął już roku w wielu regionach kraju. To znakomita gleba
dla funkcjonowania rozmaitego rodzaju uzdrowicieli, których
ilość – według Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii – oblicza się
na ok. 80 tys., a więc blisko połowę ogólnej liczby lekarzy (ok.
160 tys.).
Projekt ustawy, wprowadzającej samorząd zawodowy,
regulującej zasady egzaminu dyplomowego, wprowadzającej
system sądownictwa korporacyjnego, fizjoterapeuci przedłożyli resortowi już w marcu 2013 roku, ale jak to u nas, rzecz
nabiera mocy w biurkach. Są natomiast przeciwnicy regulacji
prawnych w osobach... lekarzy rehabilitacji medycznej.
Trudno sobie wyobrazić, że byłaby ona dla nich niekorzystna. Łatwo natomiast wyobrazić sobie, jak cieszą się
z obecnego stanu prawnego rozmaici szarlatani.
Rezultaty programowe XII Krajowego Zjazdu Lekarzy w Warszawie, Państwo znacie. Wprowadziliśmy do NRL 7 przedstawicieli,
tyle samo co w poprzedniej kadencji. Swego rodzaju bohaterem
Zjazdu stałem się osobiście przedstawiając Delegatom „List do
Przyjaciela Lekarzy” (Bartosza Arłukowicza), w którym polemizowałem z znanym listem Ministra Zdrowia. Podpisało go ok. 250
Delegatów. Jest na stronach internetowych OIL i NRL.
W tydzień później odbył się nasz Okręgowy Zjazd, bez sensacji, Radzie udzielono absolutorium, jednogłośnie zatwierdzono
budżet na 2014 rok. Oszczędzamy na remont siedziby.
21 marca – 21 maja 2014 r.
Samarytanin Roku 2013. Po raz
pierwszy byliśmy współorganizatorem,
wraz z Wolontariatem św. Eliasza plebiscytu na „Samarytanina Roku 2013”.
Jak zazwyczaj honorową statuetkę
otrzymało kilku laureatów związanych
z ochroną zdrowia. Miałem zaszczyt
wręczenia jednej z nich. Wydaje mi
się, że nie tak wiele jest w naszym
życiu publicznym przedsięwzięć tak
pożytecznych. Jeszcze raz nisko się
kłaniam Ojcu Stanisławowi Wysockiemu inicjatorowi „Samarytanina Roku”.
(2 kwietnia 2014, Kraków)
W tym samym dniu Towarzystwo
Lekarskie Krakowskie zorganizowało
spotkanie poświęcone Pani Profesor Marii Rybakowej – osobie
wyjątkowo zasłużonej dla naszej pediatrii i całego środowiska lekarskiego.
Sylwetkę Pani Profesor znajdziecie Państwo wewnątrz numeru. Ja natomiast
dopełniam tutaj przyjemności złożenia
gratulacji, gdyż ze względów wyżej
wymienionych musiałem prosić o zastępstwo wiceprezesa J. Friedigera.
(2 kwietnia 2014, Kraków)
Udział w Uroczystej Gali III
edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. prof.
Andrzeja Szczeklika „Przychodzi
wena do lekarza”, która odbyła się
w Sali Koncertowej Pałacu Kultury
i Nauki w Warszawie, zorganizowana
przez Wydawnictwo Medycyna Praktyczna. Cenna inicjatywa, cieszy się
coraz większym prestiżem nie tylko
w naszym środowisku. Czego jak czego,
ale humanizacji naszej medycyny, nigdy
dość. (3 kwietnia 2014 Warszawa)
Udział w Konwencie Prezesów i posiedzeniu NRL. Wybrano
wiceprezesów, sekretarza, skarbnika
i członków Prezydium Naczelnej Rady
Lekarskiej, w którego skład wszedł
z Krakowa dr Mariusz Janikowski. Powołano też nowe składy komisji problemowych. Nie obeszło się bez drobnych
kontrowersji personalnych, których nie
będę tutaj komentował. (4 kwietnia
2014, Warszawa)
Udział w pierwszym posiedzeniu Rady Programowej Forum
Ochrony Zdrowia, które odbyło się
w MZ. Poruszono kwestie programu
najbliższego Forum Ekonomicznego w
Krynicy i miejsca problematyki zdrowia
w całokształcie obrad. (8 kwietnia,
Warszawa)
Urlop (do Świąt Wielkanocnych).
Po zatwierdzeniu przez ORL 23
kwietnia ogólnych założeń remontu
naszej siedziby, narady z architektem
– projektantem modernizacji obiektu.
Oczywiście stale pod ciśnieniem kosztów. Gdy wstępna koncepcja uzyska
akceptację Prezydium ORL przystąpimy do szerszych konsultacji projektu.
(7 maja, Kraków)
Konwent Prezesów ORL i posiedzenie NRL. Tematem omówienie
propozycji projektów ustaw i rozporządzeń przygotowanych przez MZ
w ramach tzw. pakietów, kolejkowego
i antyrakowego oraz zajęcie stanowiska.
Wiele kwestii jest niejasnych ze względu
na brak konkretnych legislacyjnych rozwiązań, co zmienia charakter pakietów
w indeks pobożnych życzeń. (9 maja,
Warszawa)
Udział w uroczystościach 650lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego,
którego Wydział Lekarski był od zarania
cząstką. Przybyli m.in. Prezydent RP
Bronisław Komorowski i przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel
Barroso. Jego Magnificencja prof.
Wojciech Nowak, pierwszy od lat
lekarz – rektor wmurował m.in. tzw.
„kapsułę czasu” w Parku Profesorskim,
odbył się pochód członków Senatu UJ
z Wawelu do Audytorium Maximum
(dalsze szczegóły znajdziecie Państwo
wewnątrz numeru; 10 maja, Kraków)
Udział w dorocznym Zwyczajnym Zgromadzeniu Krakowskiej
Izby Adwokackiej. Przykładamy do
współpracy z samorządami zawodów
zaufania publicznego ogromną wagę,
ciesząc się wzajemnym szacunkiem.
(17 maja, Kraków)
Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia ma już 20
lat i należy do nielicznych instytucji,
których ogólnopolska centrala mieści
się w Krakowie. Zasługa to m.in. prof.
R. Niżankowskiego i skupionych wokół
niego inicjatorów Centrum. Cele tej
instytucji w warunkach kryzysu ekonomicznego nie są łatwe do osiągnięcia,
ale przecież z jakości nigdy nie możemy
zrezygnować. (19 maja, Kraków)
5
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Kalendarium Prezesa
6
Sekretarz ORL
Drogie
Koleżanki i Koledzy
Mamy już za sobą okres zjazdów i od dobrych kilku tygodni
zajmujemy się tak zwaną bieżącą działalnością Izby, na przykład
opiniowaniem aktów prawnych przesyłanych samorządowi lekarskiemu przez Ministra Zdrowia, między innymi tak zwanym
pakietem onkologiczno-kolejkowym. Zgodnie z projektem,
lekarz POZ będzie wydawał pacjentom z podejrzeniem choroby
nowotworowej tzw. kartę leczenia onkologicznego, a ci, omijając kolejki, będą mieli gwarancję szybkiej diagnostyki i leczenia.
Skąd Minister weźmie potrzebnych specjalistów – onkologów,
patologów itd. – nad tym już się resort nie pochylił. Minister także
nie określił, jaki będzie wymagany odsetek wykrywalności nowo-
Komisja Zdrowia i Profilaktyki Rady Miasta Krakowa
obradowała w siedzibie Izby
Cele spotkania poświęconego zabezpieczeniu Krakowa w kadry
medyczne, przedstawił występujący w podwójnej roli: gospodarza,
a zarazem przewodniczącego Komisji dr Jerzy Friediger. Przybyli
na nie, prócz członków Prezydium ORL, m.in. przewodniczący
Małopolskiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych mgr
Stanisław Łukasik, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej mgr Barbara Jękot, dyr. Biura ds. Ochrony Zdrowia Urzędu Miasta Krakowa
p. Michał Marszałek.
Po prezentacji dziejów krakowskiego samorządu (trzeci co
wielkości w Polsce) i jego siedziby, dr J. Friediger przedstawił
w statystycznym ujęciu skalę deficytu specjalistów w poszczególnych dyscyplinach medycyny w Krakowie, na tle kraju. Polityka
MZ w tym zakresie jest pogłębia jeszcze skalę zjawiska, pomysły
poprawy sytuacji rażą nieudolnością.
Równie niepokojące zjawiska zachodzą w środowisku pielęgniarek i położnych, gdzie konsekwentnie prowadzona „polityka”
oszczędności doprowadziła do rażących na tle europejskim dys-
tworów złośliwych, który pozwoli lekarzowi pierwszego kontaktu
na wydawanie kart onkologicznych pacjentom. Ale już wiadomo,
że jeżeli nie będzie satysfakcjonujący, to lekarz ten będzie zmuszony do odbycia specjalnego przeszkolenia. (Kto będzie je organizował, jaki będzie koszt takiego szkolenia i kto go będzie pokrywał?
A co jeżeli zamiast nowotworów złośliwych uda się wykryć zmiany
przedrakowe? Dla pacjenta to chyba lepsze rozwiązanie, dla lekarza niekoniecznie…) Radosna twórczość ministra kwitnie, ale
w końcu za oknami wiosna. Cieszmy się nią, bo za rok prawdopodobnie będziemy mieli znowu więcej obowiązków – na przykład
pilnując kolejek do świadczeń medycznych.
Pakiet kolejkowy nie wzbudził jednak tak wielkiego zainteresowania mediów jak dramatyczna śmierć dziecka leczonego przez znachora. Nie jest to, co prawda, pierwsze takie
nieszczęście, do którego przyczynił się ten sam „cudotwórca”.
Kilka lat temu doszło do śmierci dziecka z zespołem nerczycowym, którego matka również postanowiła nie ufać lekarzom
i odstawiła przepisane przez nich leczenie. OIL w Krakowie
wystosowała wówczas zawiadomienie do prokuratury, ale ta
nie znalazła podstaw do zajęcia się sprawą znachora. Czy dziś
będzie inaczej? Czy może dziennikarze zastanowią się nad tym,
że nagminne przedstawianie lekarzy jako grupy, której dobro
pacjenta jest obojętne, stanowi jeden z powodów, dla których
pacjenci lub rodzice pacjentów, szukają pomocy medycznej
w miejscach, gdzie nie mają szans jej uzyskać?
Brak zaufania pacjentów do lekarzy na pewno jest naszą
porażką. Ale mam głębokie przekonanie, że nie zawsze my sami
jesteśmy za ten fakt odpowiedzialni.
Sekretarz ORL
Katarzyna Turek-Fornelska
proporcji w zatrudnieniu pielęgniarek 5,4 na 1000 mieszkańców
(ostatnie miejsce w Europie) oraz w ich wynagrodzeniach (najniższych wśród pracowników strefy budżetowej). Na dodatek alarmujące dane nt. polityki lekowej resortu, w istocie korupcjogennej
(odwrócony łańcuch dystrybucji), przedstawiła prezes Okręgowej
Izby Aptekarskiej mgr Barbara Jękot.
Radni, członkowie Komisji, też nie pozostali w tyle, podobnie
jak przedstawiciele Prezydium ORL. wiceprzewodnicząca Komisji,
a zarazem dyrektor Szpitala Jana Pawła II, dr Anna Prokop-Staszecka przestawiła m.in. drastyczne informacje dotyczące nawrotu
gruźlicy, a równie dramatyczne kwestie zapaści w ochronie zdrowia poruszali inni radni.
Na wniosek dr Friedigera radni Komisji Zdrowia postanowili
wystąpić z wnioskiem o zwołanie sesji Rady Miasta Krakowa na
temat zdrowia oraz zwołać w najbliższym czasie konferencję prasową na ww. temat. Pozbawianie kontraktu np. jedynej w mieście
przychodni zajmującej się stomatologią dziecięcą, to po prostu
skandal – powiedziała radna Teodozja Maliszewska.
Wydaje się, że wydolność systemu dochodzi do kresu. A władze
mnożą pomysły (czytaj „pakiety”), za którymi praktycznie nic nie stoi.
Rozmowa
z dr. Zbigniewem Daraszem
z-cą dyrektora Centrum Onkologii
im. Marii Skłodowskiej-Curie
w Krakowie
Jak Pan ocenia cały ten pakiet?
Ma sens, w Pańskim odczuciu?
Przyjmujecie go Państwo jako onkolodzy z entuzjazmem?
Generalnie można powiedzieć,
że proponowany kierunek zmian
jest dobry, bo jak przeciwstawić się
stwierdzeniu, że pacjent, u którego
podejrzewa się chorobę nowotworową, musi być jak najszybciej zdiagnozowany i rozpocząć leczenie. Ale za
tym, słusznym oczywiście założeniem,
rodzą się pytania o bliższe szczegóły
i tutaj zaczynają się pewne problemy.
W pakiecie, terapia onkologiczna ma
się składać z trzech etapów: 1) szybkiej diagnostyki; 2) szybkiego leczenia
i 3) skoordynowanej długofalowej
opieki po zakończeniu terapii.
Do szybkiej diagnostyki właściwie
nie mam żadnych zastrzeżeń. Ma być
ona we wstępnej fazie powierzona
lekarzom rodzinnym.
Będzie o nich mówił w kolejnym
tekście dr Tomasz Sobalski prezes
Małopolskiego Oddziału Kolegium
Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
Ja też parę zdań, ale później.
Natomiast co, się tyczy szybkiego
leczenia, to mam kilka wątpliwości,
bo nie szybkie leczenie w onkologii
gwarantuje sukces. Istotne jest leczenie dobre, właściwie zaplanowane,
zwane też leczeniem skojarzonym,
ujęte w pewne programy, mogące
trwać pół roku, a nawet dłużej. Dla
przykładu, miejscowo zaawansowany rak piersi, to nie jest kwestia
szybkiego leczenia chirurgicznego.
Rozpoczęcie leczenia zaczyna się
od chemioterapii indukcyjnej, która
trwa czasem 3 albo 4 miesiące, a dopiero później w grę wchodzi leczenie
chirurgiczne. A więc leczenie nie jest
szybkie, ono musi mieć charakter
celowany, wynikający z zaawansowania nowotworu. Chyba, że chodzi o szybkie rozpoczęcie leczenia.
Spore wątpliwości budzi także karta
pacjenta onkologicznego. Właściwie
może ją otrzymać każdy chory, który
kaszle, ma zwykłe znamię na skórze
i kłuje go w boku lub ma zaparcia,
żeby znaleźć się na szybkiej ścieżce
diagnostycznej. Kiedy ją wystawiać i czy w ogóle jest potrzebna?
Ma uprawniać do leczenia bez
limitów. A może wystarczyłoby
badanie histopatologiczne potwierdzające rozpoznanie nowotworu
złośliwego?
Panie Doktorze, a w tym pierwszym etapie diagnostyki, jak Pan
ocenia ideę powoływania konsylium
złożonego z lekarzy różnych specjalności i pracowników medycznych
ds. sposobu leczenia i jego harmonogramu?
W onkologii idea jest powszechnie
znana. Ja bym się zastanowił raczej
nad wprowadzanymi w pakiecie „limitami czasowymi”. Czas od skierowania pacjenta do lekarza specjalisty
– maksymalnie 2 tygodnie; rozpoznanie przez lekarza specjalistę kolejne
2 tygodnie; pogłębiona diagnostyka
nowotworu przez specjalistę – co
w około 50-60% przypadków nowotworowych jest konieczne, bo chodzi
o ustalenie stopnia rzeczywistego
zaawansowania choroby, by wybrać
właściwą ścieżkę terapeutyczną
– maksymalnie 2 tygodnie. Wreszcie czas na zebranie się konsylium,
ustalenie harmonogramu leczenia
– maksymalnie 3 tygodnie. Sumując,
dwa miesiące czasu na diagnostykę.
W moim przekonaniu to zbyt długi
okres. Pacjenci, którzy trafiają do
nas, są od momentu rozpoznania czy
podejrzenia choroby już po miesiącu,
po pierwszej terapii.
7
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Podany do wiadomości publicznej 20 marca 2014 roku na konferencji prasowej
w Urzędzie Rady Ministrów tzw. „Pakiet onkologiczny”, pod wiele obiecującym tytułem
„Leczenie raka bez limitu”, wzbudził wiele nadziei, ale też emocji, tak wśród pacjentów,
jak wśród lekarzy.
Powstrzymując się od ocen przedstawiamy naszym Czytelnikom t r z y opinie
dotyczące przygotowania „pakietu” pod względem merytorycznym, formalnoprawnym
i ekonomicznym. Poniżej logo „pakietu” pod szyldem resortu, zamiast tytułu.
8
W harmonogramie diagnostyki
nie ma zatem żadnej rewolucji?
Nie ma. Niczym nowym nie jest
także idea konsylium, tj. leczenia
teamem narządowym, czyli zespołowego leczenia w nowotworach danej
jednostki chorobowej. Np. w leczeniu
raka jelita grubego bierze udział zarówno chirurg, jak chemioterapeuta
i radioterapeuta. Sekwencje leczenia
także są różne. Pacjent może być
leczony najpierw operacyjnie, potem
poddany napromienianiu, a później
chemioterapii. Ale może być też odwrotnie: najpierw napromienianie,
później leczenie operacyjne, wreszcie
chemioterapia. Może być także radiochemioterapia, która trwa miesiąc.
Czyli w pakiecie zakłada się
pewną standardową drogę, niekoniecznie słuszną?
Nie koniecznie uzasadnioną, oczywiście gros chorych tak się kwalifikuje, ale ja bym nie generalizował, nie
podpinałbym wszystkich pacjentów
onkologicznych pod takie procedury.
70% chorób nowotworowych leczymy
właściwie bezproblemowo. Są ustalone zasady postępowania, są protokoły
leczenia, nie ma potrzeby za każdym
razem zwoływania konsylium.
A jak pan ocenią zamysł powoływania przez to konsylium koordynatora nadzorującego leczenie?
Dla mnie, jako onkologa, który
pracuje w tej dziedzinie już 30 lat, kon-
trola pacjentów onkologicznych jest
rzeczą naturalną i stale prowadzoną.
My wszystkich pacjentów, których
leczymy, których wyleczyliśmy, kontrolujemy przez całe lata. Jeśli ktoś chce
się naprawdę zajmować onkologią
to musi to robić latami Dzięki temu
wiemy, kogo wyleczyliśmy, a także czy
nie nastąpił nawrót albo rozsiew choroby nowotworowej. I tu mam uwagę:
ja bym się obawiał szybkiego przejęcia
tych chorych przez lekarzy rodzinnych.
Musieliby to być lekarze świetnie przygotowani. Musieliby umieć kontrolować pacjentów według pewnych protokołów, które są. Kontrola pacjenta,
po bezpośrednim zakończeniu leczenia
onkologicznego, wcale nie jest taka
prosta. Trzeba kontrolować i umieć
zinterpretować markery nowotworowe; trzeba skierować wyleczonego
do odpowiednich badań obrazowych;
trzeba umieć korzystać z doświadczenia klinicznego...
Ja sobie z „pakietu onkologicznego”
wynotowałem sformułowanie o „długofalowej stałej opiece po zakończeniu
terapii, prowadzonej przez lekarza
rodzinnego, na podstawie programu
opieki przygotowanego przez lekarza
specjalistę”. Placówka onkologiczna,
Instytut, jakkolwiek byśmy to nie
nazwali, nie może tracić chorego
z obserwacji i to z kilku powodów.
Bo naszą rolą jest prowadzenie badań
naukowych. Bo mamy świadomość, że
tym chorym, jeśli na czas odkryjemy
u nich nawrót choroby, możemy pomóc. Przejęcie kontroli przez lekarzy
rodzinnych, według mnie, jest możliwe
tylko w wybranych przypadkach.
Odnoszę wrażenie, że cały ten
pomysł „z konsylium”, „z koordynatorem” pojawia się głównie dla
PR-u?
Nie nazywałbym tego w ten
sposób, bo jak powiedziałem na
wstępie, idea jest dobra, tylko trzeba wiedzieć, gdzie ją zastosować.
Także idea lekarza rodzinnego, który
ma wstępnie rozpoznać zagrożenie
chorobą nowotworową jest dobra.
Musimy tylko przyglądnąć się faktom,
jakie są. Z naszych badań wynika, że
80% chorych zgłasza się do lekarza
ś r e d n i o 6 miesięcy po zauważeniu
objawów nowotworowych. Problem
nie tkwi zatem w lekarzu domowym, ani w specjalistach, tylko tkwi
w świadomości społecznej.
Nieco mnie Pan zaskoczył...
Ten interwał czasowy, który się
pojawia od momentu podejrzenia
choroby do chwili rozpoczęcia leczenia może być groźny. Opóźnienie
leczenia o 2–3 tygodnie, nie stanowi
problemu, ale opóźnienie o 2–3 miesiące, stanowi. I tego problemu, żeby
pacjenci zgłaszali się do lekarza wcześniej, nie rozwiąże pakiet onkologiczny.
Bo chorzy zwlekają i z różnych powodów opóźniają pójście do lekarza.
Bo nie mają czasu..., bo może przejdzie samo..., bo aż tak nie boli itd.
Kolejny fakt jest taki, że ok. 55%
chorych jest przez ok. 6 miesięcy leczonych przez lekarzy podstawowej
opieki zdrowotnej z błędnym rozpoznaniem. Przyczyny bywają różne.
Częstość zachorowań na nowotwory
gruczołu krokowego w Polsce
w 2010 roku
9
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Zachorowalność na nowotwory gruczołu krokowego w Polsce
w latach 2008-2010 w zależności od wieku
Bo najprawdopodobniej są to hemoroidy, bo ten kaszel to pewnie
zapalenie oskrzeli, które podleczymy,
itp., itd.
Częstość zachorowań na nowotwory jelita grubego w Polsce w 2010 roku
Porównanie zachorowalności na nowotwory jelita grubego
w Polsce i w krajach Unii Europejskiej
Czy w związku z tym planuje się
jakiś specjalny cykl kształceniowy
lekarzy rodzinnych, bądź zmiany
w systemie kształcenia...?
Jak już powiedziałem, idea jest
dobra, wiele dobrego mogą zrobić
lekarze rodzinni, ale rzeczywiście
musi powstać program systemowego ich przeszkolenia w kierunku
onkologii.
Lekarz ogólnie praktykujący spotyka się średnio rocznie z ok. 10 przypadkami choroby nowotworowej.
Oczywiście, wszystko zależy od warunków otoczenia, od populacji, od
środowiska itd. Ja wielokrotnie mówiłem na wykładach do internistów
i lekarzy rodzinnych: często od was
zależy, czy my wyleczymy 3 z tych
10 chorych czy 7. Bo ich zadaniem
jest przeprowadzić prostą szybką
diagnostykę (USG, mammografia,
endoskopia przewodu pokarmowego) i w odpowiednim czasie
skierować pacjenta do specjalisty.
To właśnie lekarz rodzinny powinien
umieć dokonać właściwego wyboru:
tego pacjenta leczę sam, tego kieruję
do kardiologa, a tego do onkologa,
a u tamtego prowadzę np. profilaktykę czegoś tam. Ale w tym skierowaniu do specjalisty musi być już coś
konkretnego.
10
Panie Doktorze, czy pan jako
dyrektor, czy instytucja którą państwo kierujecie, odczuła w jakikolwiek sposób zaistnienie „pakietu”?
Jeszcze nie, ale mamy ogromną nadzieję, że odczujemy. Przede
wszystkim – co jest w tytule tego
pakietu mocno podkreślone – ma
to być leczenie bez limitu („kontrakt
bez limitu”). To daje nam ogromną
nadzieję, że pozbędziemy się tzw.
nadwykonań. Cóż to właściwie jest
za twór w medycynie? Nigdy nie
zrozumiem systemu, w którym jeśli
ktoś potrzebuje mieć wymieniony
staw biodrowy lub usuniętą soczewkę z powodu zaćmy, to może to mieć
zrobione ale np. za 3 lata.
Powiem przy okazji ciekawą
rzecz, wynikającą z danych Instytutu.
Jak sprawdziłem, 70% pacjentów, którzy do nas przychodzą po raz pierwszy,
to są osoby ze skierowaniami od lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej,
od internistów ze szpitali, którzy podejrzewają chorobę nowotworową.
I przysyłają ich do nas, do potwierdzenia rozpoznania i leczenia. Natomiast
30% pacjentów pojawia się z własnej
woli, bez skierowań, mają takie prawo. Z czym przychodzą? Dlaczego?
Bo coś ich niepokoi: Coś jest na skórze, w piersi, pojawia się krwawienie.
I proszę sobie wyobrazić, że z tych
70% pacjentów, których skierowali
do nas lekarze tylko 1 na 4 nie potrzebuje pomocy. ale 3 – tak. Natomiast
wśród tych 30%, którzy przychodzą
z własnej woli, proporcje są odwrotne.
Zaledwie 1 na 4 ma problem onkologiczny, a u 3 ten problem jest wymyślony, stanowi skutek fobii. Tak więc
koncepcja, żeby kierować pacjentów
do Instytutu przez lekarzy rodzinnych, ma dużo większą rację bytu. W
obecnym systemie ok. 40% pacjentów
trafia do nas niepotrzebnie.
Podejrzewam, że wzrost zainteresowania badaniami jeszcze się
nasili. Czy lekarzy onkologów jest
wystarczająca ilość np. w Małopolsce?
Sądzę, że sobie poradzimy ze
wzrostem ilości pacjentów, który
jest rzeczywiście realny. Mamy trzy
dość mocne ośrodki: nasz krakowski
Instytut związany z Centrum Onkologii w Warszawie, Klinikę Onkologii
w Szpitalu Uniwersyteckim, wreszcie
Oddział Onkologii w Szpitalu im.
L. Rydygiera, gdzie pojawiła się
również możliwość leczenia napromienianiem. Nadto mamy dobrze
prosperujący ośrodek tarnowski,
otwiera się też nowy ośrodek onkologiczny w Nowym Sączu w Szpitalu
im. J. Śniadeckiego. Nie jest źle pod
tym względem.
A zważywszy na kosztochłonność leczenia chemioterapią albo
radioterapią, czy jesteście Państwo
jako Instytut limitowani środkami
finansowymi?
Jesteśmy związani kontraktem
z Narodowym Funduszem Zdrowia,
którego wielkość limitowana była
zawsze. Niemniej, gdy mieliśmy
nadwykonania procedur terapeutycznych onkologicznych, Fundusz
zawsze nam je finansował.
Ale na koniec naszej miłej rozmowy chciałbym Panu jedną ciekawą
rzecz powiedzieć. Myśmy przez całe
lata szukali lekarstwa na raka, prawda? Uniwersalnego lekarstwa na
raka. Czas pokazał, że uniwersalnego
lekarstwa na raka nie ma. Okazało
się, że są różne rodzaje nowotworów, mają różne stopnie złośliwości,
inną genetykę, co uwarunkowuje
ich przebieg kliniczny i możliwości
leczenia. Udało się wynaleźć różne
nowe lekarstwa, nowe sposoby terapii, postępowania. I cała idea tego
konsylium, o którym rozmawialiśmy,
czyli zespołowego podejmowania
decyzji odnośnie leczenia choroby
nowotworowej u danego pacjenta
generalnie ma sens, jest rezultatem
multidyscyplinarnego podejścia do
leczenia chorób nowotworowych.
I teraz okazuje się np. że ścieżek
terapeutycznych w samym raku piersi
jest kilkadziesiąt. To nie do uwierze-
nia, ale tyle jest. I wielką sztuką staje
się odpowiednie zdiagnozowanie
chorego, ustalenie rodzaju nowotworu, stopnia zaawansowania choroby,
żeby wejść na odpowiednią ścieżkę
terapeutyczną. Kiedyś było tak, że
diagnozowaliśmy raka piersi i robiliśmy standardową operację. Koniec,
kropka, załatwione. Pierś amputowana i już. Dzisiaj jest inaczej. Mamy
procedurę węzła wartowniczego,
mamy leczenie oszczędzające, mamy
chemioterapię indukcyjną, mamy hormonoterapię przedoperacyjną, mamy
również coś takiego jak „postać raka
nieinwazyjnego”, którego leczymy
zupełnie inaczej. I teraz jednych
będziemy napromieniać, innych nie
będziemy napromieniać, u jeszcze
innych trzeba będzie usunąć węzły
chłonne pachy, a u niektórych nie
będziemy usuwać węzłów chłonnych
pachy. Tych ścieżek terapeutycznych
jest w tej chwili bardzo dużo. To samo
się dzieje w innych nowotworach:
w raku płuca, w raku jelita grubego,
w guzach tkanek miękkich, w ginekologii onkologicznej. I ważne jest
dobranie pacjentowi odpowiedniej
terapii, która według naszej wiedzy,
da najlepszy efekt terapeutyczny.
Na tym polega dzisiejsza onkologia. Nie mamy uniwersalnego leku,
ale mamy coś wręcz odwrotnego,
mamy „indywidualizację” leczenia
chorych onkologicznych.
Czego się zatem spodziewać po
„pakiecie”?
Generalnie kierunek jest niezły,
ale trzeba nad wszystkim popracować, stworzyć konkretne przepisy,
procedury, zasady rozliczeń, przeszkolić lekarzy itp. Pomysł to dopiero
początek drogi, która na końcu wcale
nie musi okazać się idealnym rozwiązaniem.
Rozmawiał: Stefan Ciepły
infografika ze strony: onkologia.org.pl
Wszyscy chorzy, w tym pacjenci
z problemem onkologicznym, zasługują na sprawną i adekwatną do ich
potrzeb pomoc ze strony systemu
opieki zdrowotnej. Minister Zdrowia
dostrzegając ułomności systemu
postanowił zająć się problemami
chorych onkologicznych. Zaproponował zmiany w ustawie. Projekt
zmian ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków
publicznych oraz niektórych innych
ustaw z dnia 7.04.2014 wprowadza,
jak pisze w uzasadnieniu projektodawca, rozwiązania mające „…na
celu poprawę dostępu do świadczeń
opieki zdrowotnej dla pacjentów onkologicznych. Jest to grupa, która ze
względu na rodzaj schorzenia powinna być otoczona szczególną troską.”
Czy można w sposób szczególny
wyróżniać w publicznym systemie
opieki zdrowotnej wybraną grupę
pacjentów? To prawda, że problem
dotyczy grupy schorzeń budzących
duże emocje, gdzie sprawność systemu w procesie diagnostycznoleczniczym jest niezwykle ważna, ale
na to pytanie muszą odpowiedzieć
prawnicy i politycy, a może też etycy.
Równie ważne jest poszukiwanie odpowiedzi na pytania: Czy fragmentaryczne próby naprawy systemu mogą
być skuteczne? Czy proponowane
rozwiązania umożliwiają osiągnięcie
założonych celów? Czy zaproponowane rozwiązania są bezkonfliktowo
wykonalne?
Projekt upoważnia lekarza poz
w przypadku podejrzenia nowotworu do wystawienia karty leczenia
onkologicznego (KLO). Sama nazwa
dokumentu stygmatyzuje i generuje stres u podopiecznego i w jego
otoczeniu już na etapie podejrzenia.
Dla lekarza poz wprowadza się „indywidualny wskaźnik skuteczności rozpoznawania nowotworów” (IWSRN).
Refleksje nt. „pakietu onkologicznego”
dr. Tomasza Sobalskiego,
prezesa Małopolskiego Oddziału
Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce
Porównanie zachorowalności na białaczki w Polsce
i w krajach Unii Europejskiej
Konsekwencja tej innowacji opisana
jest w dalszej części projektu:
a) osiągnięcie minimalnego wskaźnika (MWRN) upoważnia do wystawiania karty leczenia onkologicznego,
b) wartość tego parametru poniżej minimum skutkuje wstrzymaniem
uprawnienia do wystawiania KLO
i skierowaniem lekarza na szkolenie
w zakresie wczesnego wykrywania
nowotworów,
c) wystawienie KLO w okresie
braku uprawnień upoważnia NFZ do
nałożenia kary umownej. Aktualnie
brakuje opisu sposobu ustalania indywidualnego i minimalnego wskaźnika skuteczności rozpoznawania
nowotworu. Zasady te w przyszłości
ma opisać MZ w rozporządzeniu.
Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach
– w nieznanym dotąd rozporządzeniu
MZ. Zasadnicze wątpliwości budzi
wykonalność
określania
MWRN.
Jak uwzględnić przy tworzeniu MWRN
np. strukturę demograficzną, specyfikę
środowiskową, w tym psychologiczną
populacji indywidualnego lekarza?
W kontekście zaproponowanych w ustawie zmian zasadne jest
podnoszenie wielu kwestii, m.in.
możliwość uwzględnienia indywidualnej wrażliwości onkologicznej
i indywidualnych preferencji przede
wszystkim podopiecznego, a także
jego lekarza (przestrzeganie przez
lekarza wskaźnika może ogranicza
podmiotowość i prawo pacjenta np.
do konsultacji), pozbawienia prawa
do KLO pacjentów lekarza, któremu
zawieszono uprawnienia do wystawiania KLO (występuje konflikt z prawem pacjenta do wyboru lekarza).
Zaproponowane zmiany niosą równie
ważne problemy natury etycznej, np.
11
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Za dużo mechanizmów
restrykcyjno-administracyjnych
12 karanie lekarza poz (a w konsekwen-
cji również jego podopiecznych) za
dociekliwość diagnostyczną – zawieszanie prawa do wystawiania KLO
i kara umowna za wypisanie KLO
w okresie zawieszenia.
Zniesienie limitów tylko w jednym
zakresie, a mianowicie na świadczenia związane z diagnostyką onkologiczną w lecznictwie szpitalnym
i AOS, jest działaniem bardzo odważnym. Poziomem ograniczającym ew.
zawyżoną konsumpcję świadczeń
w tym zakresie uczyniono poz poprzez
wprowadzenie rozwiązań jak wyżej.
Skuteczność tego mechanizmu jest
ograniczona. Ewentualne narzędzie
kontroli, trzeba podkreślić, że niedookreślone w zakresie skuteczności
w związku z podniesionymi argumentami dot. zmian w poz, wprowadzono na poziomie lekarza poz i ma ono
charakter administracyjno-restrykcyjny, a nie samoregulujący.
Nie można wykluczyć, że z różnych
względów diagnostyczne drogi do-
chodzenia do rozpoznania na poziomie AOS i szpitala, w tym szczególnie
wykluczającego chorobę nowotworową, będą bardzo różne, z tendencją
do generowania wzrostu kosztów
i w konsekwencji spadającej wydolności systemowej w tym zakresie.
Odroczonym w czasie skutkiem będzie znaczący wzrost ponoszonych
przez płatnika kosztów na diagnostykę, w tym również konsultacyjną,
związaną głównie z wykluczeniem
schorzeń onkologicznych. Prawdopodobnie powoli zaczniemy obserwować tworzenie się kolejek ze względu
na ograniczone przecież zasoby
finansowe płatnika. To czarny scenariusz, ale o nim trzeba pamiętać.
Wśród zaproponowanych zmian
znalazły się limity czasowe dla
poszczególnych etapów postępowania związanego z diagnostyką i terapią onkologiczną. To bardzo słuszna i godna pochwały propozycja.
Niemniej trzeba pamiętać, że o wykonalności tej zasady przesądzi przede
wszystkim ilość uruchomionych procedur związanych z wykluczeniem
choroby nowotworowej i zachowania
pacjentów korzystających z systemu.
Wybiórcze uruchamianie mechanizmów naprawczych, mających u podstawy charakter restrykcyjno-administracyjny, jest niebezpieczne. Takie
działanie może być przyczyną wielu
problemów, konfliktów, pewnie czasem dramatów osobistych pacjentów
i ich lekarzy, nigdy natomiast samo
nie gwarantuje osiągnięcia nawet
najszlachetniejszego celu. W aktach
prawnych trudno opisać „prawdziwe
życie”. Każda próba uszczegółowienia, doregulowania skutkuje coraz
mniejszą kompatybilnością między
prawem a rzeczywistością.
Optymalnym rozwiązaniem wydaje się być budowanie systemu w oparciu o spójną wizję, wyposażonego
w bogaty zestaw mechanizmów samoregulujących z eliminacją każdego
zbędnego rozwiązania restrykcyjnoadministracyjnego.
A pod względem
formalnoprawnym?
uwagi mec. Tomasza Pęcherza
Radcy Prawnego OIL w Krakowie
Trudno oprzeć się wrażeniu, że
proponowana nowelizacja ustawy
w zakresie tzw. pakietu kolejkowego
i pakietu onkologicznego jest li tylko kolejnym przykładem bieżącego
reagowania na problemy „mocno
żyjące w przestrzeni medialnej”.
Niestety, takie szczątkowe nowelizacje ustawy zawsze będą obarczone
ryzykiem – tak naprawdę – demontażu systemu, a nie jego kompleksowej
naprawy. Najlepiej widać to na przykładzie tzw. pakietu kolejkowego,
gdyż proponowane zmiany w żaden
sposób nie wpłyną na skrócenie kolejek. Z logicznego punktu widzenia
nie ma możliwości uzyskania zakładanego efektu, czyli skrócenia kolejek,
bowiem z tego, że pacjent będzie
wpisany wyłącznie na jedną listę nie
wynika, że spadnie liczba pacjentów
pozostających w kolejkach.
Natomiast wdrożenie tzw. pakietu onkologicznego wiązać się
będzie z dość znacznymi nakładami
organizacyjnymi oraz – paradoksalnie
– finansowymi. Czy bowiem leczenie
„bez limitu” okaże się realne?
Trudno w tej sytuacji być optymistą. Cała nowelizacja jest o tyle
zastanawiająca, że jednocześnie planowana jest poważna zmiana ustawy
o systemie informacji w ochronie
zdrowia. W wyniku tej nowelizacji
mają być wprowadzone nowe rozwiązania (elektroniczna karta pa-
cjenta i karta personelu medycznego,
elektroniczna recepta i skierowanie),
które z powodzeniem mogłyby
zostać wykorzystane przy realizacji
założeń tzw. pakietu kolejkowego
i pakietu onkologicznego.
To niestety pokazuje brak spójności, koncepcji i szerszego planu przy
konstruowaniu szeroko pojętego systemu prawnego w ochronie zdrowia.
W obecnym stanie formalnoprawnym trudno o dalsze opinie. I pacjenci
i lekarze pozostają w stanie oczekiwania na dalsze posunięcia resortu
i Funduszu.
Na tak sformułowany temat odbyła się dyskusja redakcyjna, w której udział wzięły dr dr:
Anna Kot – Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, Jolanta Orłowska-Heitzman
– przewodnicząca Komisji Etyki ORL, Katarzyna Turek-Fornelska – Sekretarz ORL a zarazem
Rzecznik Praw Lekarza ORL (inicjatorka dyskusji) i mecenas Anna Gut. Redakcję reprezentowali
Jolanta Grzelak-Hodor i Stefan Ciepły.
Dr K. Turek-Fornelska: Do zaproponowania takiego
tematu rozmowy zainspirowała mnie seria telefonów od
lekarzy i lekarzy dentystów, którzy z różnych względów
uznali, że nie są w stanie leczyć konkretnego pacjenta.
Te powody np. to: pacjenci nie współpracują, nie stosują się do zaleceń lekarza albo żądają leczenia, które
jest niewłaściwe, a nawet błędne. Czasem współpraca
z pacjentem jest niemożliwa z powodu nacisku rodzin
osób starszych, które stawiają bezsensowne wymagania.
Pewien lekarz mówił mi ostatnio ze smutkiem, że żal mu
tych starszych ludzi, ale on po prostu nie daje sobie rady
z ich opiekunami.
Często te problemy dotyczą również dentystów. Bywa,
że pacjent wnosi szereg zastrzeżeń do leczenia, ale jednocześnie chce się nadal leczyć u tego samego dentysty.
I takie zastrzeżenia nie wiążą się z miejscem pracy, nieważne czy to gabinet prywatny, czy przychodnia z kontraktem
NFZ. Osobiście jako Rzecznik Praw Lekarza, gdy lekarz naprawdę już nie widzi możliwości współpracy z pacjentem,
kieruję go do naszych prawników, by mu wskazali drogę
rozwiązania problemu. Ale mam wrażenie, że to zawsze
jest jakaś porażka lekarza. Ja też tak to odczuwałam
w podobnych sytuacjach, na szczęście rzadkich.
Red: Czy to zmęczenie zawodowe wpływa niekorzystnie na relację lekarz-pacjent?
Dr K. Turek-Fornelska: Myślę, że jest odwrotnie, to
raczej takie sytuacje wpływają na powstawanie zmęczenia
zawodowego. Może bardziej dotyczy to lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej niż lekarzy specjalistów, którzy
teoretycznie mają trochę więcej czasu dla pacjentów. Ten
brak czasu nie daje możliwości swobodnej, dłuższej rozmowy z chorym.
Mec. Anna Gut: Pod względem prawnym sytuacja jest
bardzo prosta, uregulowana w ustawie o zawodach leka-
rza i lekarza dentysty, a także w Kodeksie Etyki Lekarskiej,
gdzie takie sytuacje zostały również przewidziane. Artykuł
7 KEL mówi: „W szczególnie uzasadnionych wypadkach
lekarz może nie podjąć się lub odstąpić od leczenia chorego, z wyjątkiem przypadków nie cierpiących zwłoki.
Nie podejmując albo odstępując od leczenia lekarz winien
wskazać choremu inną możliwość uzyskania pomocy
lekarskiej”. Ten artykuł odnosi się zarówno do nie podjęcia,
jak i odstąpienia od leczenia.
Natomiast ustawodawca reguluje powyższe kwestie
trochę inaczej. Zgodnie z art. 38 wspomnianej ustawy:
„Lekarz może nie podjąć lub odstąpić od leczenia pacjenta, o ile nie zachodzi przypadek, o którym mowa w art. 30
tej ustawy”, czyli pojawia się przypadek narażenia zdrowia
lub życia. Warunkiem jest jednak – jeżeli lekarz wykonuje
swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach
służby – uzyskanie zgody swojego przełożonego. Mamy
więc sytuację jasną. Ktoś zatrudniony na umowie o pracę
w danym podmiocie leczniczym musi mieć ważny powód
i przedstawić go przełożonemu. W mojej ocenie bezpośredniemu przełożonemu, np. ordynatorowi, a nie dyrektorowi
podmiotu leczniczego, bo przełożony to osoba, która decyduje o sposobie leczenia na danym oddziale. Przepis ten
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Kiedy lekarz
może odstąpić od leczenia
albo w ogóle nie podjąć leczenia?
13
14 jest krytykowany, ponieważ nie przystaje do rynku pracy
i do występujących na nim form zatrudnienia. Oczywiście,
to też przekłada się na odpowiedzialność lekarzy.
Ustawa w art. 38 ust. 4 stanowi także: „W przypadku odstąpienia od leczenia, lekarz ma obowiązek dostatecznie wcześnie uprzedzić o tym pacjenta lub jego
przedstawiciela ustawowego, bądź opiekuna faktycznego
i wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia
u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym”. Czy przepis ten nakłada obowiązek wskazania innego podmiotu
z adresem i numerem telefonu, czy wystarczy, jeżeli lekarz
powie: „Proszę sobie poszukać w takiej bądź innej przychodni albo zgłosić się do NFZ, z pytaniem, gdzie takie
świadczenia są uzyskiwane?”. Na pewno, w mojej ocenie,
przepis nie obciąża lekarza obowiązkiem sprawdzenia czy
w danym dniu pacjent może być przyjęty i kiedy są wolne
terminy. Ale użyte przez ustawodawcę wyrażenie „wskazanie realnej możliwości…” może budzić wątpliwości
interpretacyjne.
Dr K. Turek-Fornelska: No właśnie. Stan może być taki,
że pacjent nie jest w stanie wyrazić świadomej zgody na
wykonanie badań. Jeżeli nie mamy możliwości jej uzyskania, to nie możemy leczyć. Ale to nie jest wystarczający
powód do odesłania pacjenta, tylko do wyznaczenia mu
innego terminu wizyty.
Dr J. Orłowska-Heitzman: No tak, ale pewne badania
powinniśmy mu zrobić. Powiedzmy, jest to osoba nietrzeźwa, która upadła, i uderzyła się o krawężnik. Musimy jej
zrobić rtg czaszki, musimy ją zbadać, prawda?
Dr K. Turek-Fornelska: Oczywiście. Ale jeżeli jest to pacjent, który nie upadł na głowę, a został pogryziony przez
psa i jest w stanie upojenia alkoholowego, to mówimy:
„Proponujemy panu szczepienie, ale niech się pan zgodzi
na nie za 12 godzin, jak pan przyjdzie trzeźwy”.
Red: Czy powody ewentualnej odmowy są gdzieś
enumeratywnie wymienione?
Mec. A. Gut: Nie, i nie są nigdzie zdefiniowane. Ustawa mówi tylko, że „w przypadku odstąpienia od leczenia
lekarz ma obowiązek uzasadnić i odnotować ten fakt
w dokumentacji medycznej”.
Red: Czyli problem dotyczy też lekarzy prywatnie
praktykujących?
Dr K. Turek-Fornelska: Tak. Rozmawiałam z koleżanką
dentystką, która leczyła pacjentowi ząb „kanałowo”, a on
nie przychodził w wyznaczonych terminach, więc przy
trzecim takim poślizgu powiedziała, że nie jest w stanie
wziąć odpowiedzialności za wynik leczenia. I ten brak adherencji ze strony pacjentów – moim zdaniem – jest także
bardzo poważną przyczyną, dla której lekarz może nie
wziąć na swoje barki odpowiedzialności za wynik leczenia.
Brak możliwości kontaktu z pacjentem, niestosowanie
się pacjenta do zaleceń lekarza mogą być podstawą do
zaniechania leczenia. Oczywiście jakieś małe odstępstwa
każdemu mogą się zdarzyć. Ale lekarz nie może brać odpowiedzialności za postępowanie chorego, który z reguły
zapisany antybiotyk zażywa przez 2 dni, a potem przestaje, bo mu się wydaje, że jest wyleczony.
Red: A stan wskazujący na spożycie alkoholu przez
pacjenta, to taki szczególny przypadek uzasadniający
odstąpienie lekarza od leczenia?
Dr Jolanta Orłowska-Heitzman: Gdy w grę wchodzi
„stan wskazujący”, to najpierw zapytajmy, czy nie zagrażający życiu.
Red: Czy lekarz może odmówić świadczenia, gdy
pacjent, mówiąc wprost, cuchnie, co się zdarza nie
tylko na oddziałach toksykologicznych?
Dr K. Turek-Fornelska: Nie, niestety nie.
Dr Anna Kot: Byłaby to dyskryminacja pacjenta.
Dr J. Orłowska-Heitzman: Myślę, że powinniśmy tutaj mówić o sytuacjach konfliktowych, kiedy np. pacjent
pokłóci się z lekarzem. Część prawników wskazuje, że
jednorazowa sprzeczka czy nawet awantura nie może być
powodem odmowy leczenia. Generalnie – w całym polskim prawie, nie tylko w tak zwanym prawie medycznym
– lekarze mają przede wszystkim obowiązki. A do czego
mają prawo? Do odmowy udzielania świadczeń w pewnych szczególnych wypadkach.
Natomiast pacjent ma same prawa. A do czego jest zobowiązany? Jakie obowiązki ma pacjent? W każdym razie,
jeśli pacjent przychodzi do lekarza, to znaczy, że ma do niego zaufanie, chce się u niego leczyć i powierza mu swoje
zdrowie, swoje życie. Ale musi się zastosować do zaleceń,
bo to ma być umowa dwustronna. Przychodzę do lekarza,
Dr K. Turek-Fornelska: Pamiętam konkretny przypadek, kiedy pacjent złożył na lekarza skargę do dyrekcji
zakładu opieki zdrowotnej, że go źle leczył. Wymyślał lekarzowi w pełnej poczekalni, a potem zapisywał się do niego
na kolejne kontrole. W końcu lekarz uznał, że ma dość
i powiedział: „Jeżeli pan uważa, że jestem niekompetentny, to musi pan szukać pomocy gdzie indziej”.
Red. Ja bym jednak prosił, w imieniu czytelników,
o wyjaśnienie tych „szczególnie uzasadnionych przypadków”. O wskazanie konkretnych powodów odmowy leczenia?
Dr A. Kot: Komentarze do Kodeksu Etyki Lekarskiej
przynoszą przykłady dowodów, które mogą uzasadniać
decyzję, zapisane w art. 7. I wskazuje się tam na przyczyny leżące po stronie pacjenta, po stronie lekarza, jak
również po obu stronach. Wśród przyczyn leżących po
stronie pacjenta wymieniono np. obraźliwe zachowanie
się wobec lekarza, chroniczne niestosowanie się do zaleceń lekarza niweczące proces leczenia, złośliwe uchylanie
się od uiszczenia umówionego honorarium. Może to dotyczyć, podejrzewam, przypadków stomatologicznych, bo
w procesie leczenia jest prawie zawsze podtekst finansowy. Natomiast po stronie lekarza wymieniono: jego
stan wyczerpania, zmęczenie zawodowe, dramatyczną
sytuację życiową, w jakiej znalazł się sam lekarz lub osoba
mu bliska, nawet zmiana miejsca zamieszkania. Odmowa
leczenia może być uzasadniona również zachowaniem
osób trzecich, czyli rodziny pacjenta i agresji okazywanej
przez nią lekarzowi.
Ja myślę, że warto się zastanowić, czy te telefony do
Rzecznika Praw Lekarza, o których wspomniała na wstępie
Kasia Turek, wynikały z sytuacji powstałej nieoczekiwanie,
ad hoc, bo ktoś lekarza strasznie zdenerwował. I on już nie
ma siły, bo z tym pacjentem sobie naprawdę nie radzi.
Takie sytuacje są wliczone w moje ryzyko zawodowe,
to jest moja praca. Na marginesie – dobrym obyczajem
jest, jeśli pracujemy w zespole, że koledzy pomagają
wyjść z takich sytuacji. W relacjach z pacjentem ważne
jest – na co zwraca uwagę doktor Orłowska-Heitzman
– wzajemne zaufanie. Drażliwą sytuację można złagodzić
prowadząc rozmowę wprost: „Jeżeli mam leczyć dalej, to
pan/pani musi zaufać mnie, a ja muszę ufać pani, że pani
mi ufa”. Komunikacja między ludźmi odgrywa ważną rolę.
Myślę, że doktor Jolanta Orłowska-Heitzman jako wieloletni rzecznik odpowiedzialności zawodowej najlepiej wie, ile
takich konfliktowych sytuacji zmęczeni lekarze nie są w stanie zmienić, bo po prostu nie panują nad rzeczywistością.
Dr J. Orłowska-Heitzman: Często wracam do do- 15
świadczenia, które mi dało rzecznikowanie. I właśnie przypomniałam sobie pewną interpretację przepisów: „W sytuacji, gdy pacjent uporczywie podważa kompetencje lekarza
i oświadcza, że nie ma do niego zaufania, sam natomiast
nie chce zmienić deklaracji wyboru lekarza podstawowej
opieki zdrowotnej, podmiot wykonujący zawód medyczny
ma prawo odmówić leczenia, z wyjątkiem zastrzeżonym
w art. 30”. Przepisy prawa nie przewidują możliwości
aktywnego kształtowania grupy pacjentów – ten mi się
podoba, to go sobie przyjmę. Jest to ważny aspekt naszej
rozmowy – pacjent może sobie wybierać lekarza, ale lekarz
nie ma prawa wyboru pacjentów.
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
więc zobowiązuję się do stosowania zaleceń. Natomiast,
jeżeli nie słucham, a oczekuję cudu od lekarza, to jak mogę
mieć jeszcze pretensje, że lekarz mnie nie wyleczył.
Dr K. Turek-Fornelska: Ale możesz, będąc lekarzem
podstawowej opieki zdrowotnej, zrezygnować z leczenia
pacjenta.
Dr J. Orłowska-Heitzman: Tak, mogę zrezygnować,
ale nie mogę powiedzieć, że ten pacjent ma krzywy nos
i sama nie mogę go skreślić.
Dr A. Kot: Jest jeszcze art. 3 Kodeksu Etyki Lekarskiej,
który właśnie reguluje rozumienie takich sytuacji. „Lekarz
powinien zawsze wypełniać swoje obowiązki z poszanowaniem człowieka, bez względu na wiek, płeć, rasę,
wyposażenie genetyczne, narodowość, wyznanie, przynależność społeczną, sytuację materialną, poglądy polityczne
lub inne uwarunkowania”.
Mec. A. Gut: Generalną zasadą jest , że lekarz udziela
świadczeń zdrowotnych. Jeżeli się ich nie podejmuje, bądź
przerywa udzielanie świadczeń, to musi zachodzić uzasadniony przypadek.
Dr K. Turek-Fornelska: Te przypadki telefonów, o których wspominałam, dotyczą lekarzy z wieloletnią praktyką,
którzy po raz pierwszy w życiu spotykają się z sytuacją,
w której nie są w stanie porozumieć się z pacjentem albo
z jego rodziną.
Dr J. Orłowska-Heitzman: Ja jeszcze nawiążę do
tych rodzin, które wywołują napięcia. To jest zazwyczaj
taka chęć zrzucenia z siebie odpowiedzialności na drugą
osobę: „Myśmy nie mogli, to my jesteśmy wytłumaczeni,
natomiast wy…”.
Dr K. Turek-Fornelska: W przypadku dzieci, przychodzą tacy rodzice „internetowi”, którzy wszystko wiedzą
lepiej; że dziecko ma żyć zgodnie z naturą; że nie szczepimy; że szczepimy zupełnie inaczej – i układają własny
kalendarz szczepień dziecka, z czym jako lekarz się absolutnie nie zgadzam. I teraz większość tych ludzi udaje mi
się przekonać, trochę argumentów posiadam, ale jeżeli
ktoś absolutnie nie chce słuchać, a są tacy ludzie...
16
Redaktor: No to właśnie mamy w mediach dramat
zagłodzonego dziecka.
Dr K. Turek-Fornelska: I czasami trzeba zawiadomić
o sytuacji, która może być potencjalnie groźna, odpowiednie
służby albo opiekę społeczną, albo sąd. Bo taki generalny brak
współpracy ze strony opiekunów pacjenta niesamodzielnego czy jest nim dziecko, czy starsza osoba, może skutkować
dla tego pacjenta stanem zagrożenia zdrowia i życia. Lepiej
niepotrzebnie czasami zawiadomić służby, niż tego zaniedbać.
Red. A jak lekarz ma się zabezpieczać na wypadek
ewentualnej skargi na odmowę leczenia?
Mec. A. Gut: Tak, jak mówi ustawa. Powinien w wypadku odmowy dokonać wpisu w dokumentacji medycznej.
Dr K. Turek-Fornelska: Teoretycznie, lekarz wpisuje
za każdym razem, przy każdej wizycie do dokumentacji,
że pacjent odstawił lek po dwóch dniach samowolnie, że
nie wykonał zaleceń itd. W sytuacji konfliktowej, wskazane
jest, by rozmowie towarzyszył jakiś świadek. Nie zawsze
jest to możliwe, a to jest optymalne rozwiązanie. Ja staram
się rozmawiać przy pielęgniarce.
przestrzegać zaleceń, chodzić na wizyty kontrolne w takim
terminie, który lekarz ustali, ponieważ on jest fachowcem
i on wie kiedy to ma nastąpić.
Dr K. Turek-Fornelska: Jednak te wszystkie telefony od
lekarzy były najczęściej przyznaniem się do porażki: „Całe
życie leczyłem i do tej pory takiego problemu nie miałem”.
Oni po prostu już nie wytrzymują, nie są w stanie zwyczajnie pracować.
Dr A. Kot: Wydaje mi się jednak, że ci lekarze, którzy
dzwonią do Rzecznika Praw Lekarza, mają świadomość, że
zawód, który wykonują, stawia przed nimi większe wymagania. Że jest to zawód zaufania publicznego, pewnego
rodzaju misja i powołanie. O tym trzeba pamiętać, nie myśląc tylko o zabezpieczeniu się w dokumentacji medycznej.
Jest bowiem właśnie ten aspekt sprawy – społeczny.
Konieczne jest wyczulenie, na fakt iż to zawód szczególny.
Dam jeszcze kolejny przykład. Pacjent pewnego
diabetologa odmówił poddania się zważeniu przez pielęgniarkę, bo – jak stwierdził – sam się ważył w domu
i nikt go tu nie będzie kontrolował. I nie będzie też mierzył
ciśnienia, bo sam je sobie mierzył. I nie po to tutaj przyszedł... No, takie podejście właściwie wyklucza możliwość
współpracy.
Mec. A. Gut: I możliwość udzielenia porady.
Dr J. Orłowska-Heitzman: W końcu leczymy na podstawie „czegoś”...
Dr K. Turek-Fornelska: I ta lekarka, z wieloletnim doświadczeniem, pyta: „Jak ja go mam leczyć? Jak ja mam
wziąć odpowiedzialność za leczenie tego faceta?”.
To są naprawdę trudne sytuacje. A ten człowiek, przekonany o własnej nieomylności, bo ma tytuły naukowe,
wie lepiej. To są naprawdę kłopotliwe sytuacje i niezależnie
od stopnia wypalenia zawodowego rozmowa z tym człowiekiem, naprawdę rzeczowa i spokojna, nie dała mi nic
– mówi ta lekarka. Umówiła się z pacjentem na jeszcze jedną wizytę, a potem zadzwoniła do mnie zdesperowana...
Dr J. Orłowska-Heitzman: Cały czas mówimy tu
o obowiązkach lekarza, ale mówmy też o obowiązkach
pacjenta. Jeżeli mam zaufanie jako pacjent i oddaję się
w ręce jakiegoś lekarza, to jednocześnie zobowiązuję się
do czegoś. Żeby pacjenci wiedzieli, że nie wyleczy ich
„Internet”, czy sama wiara. I że powodzenie terapii nie
zależy wyłącznie od wiedzy, kompetencji i możliwości
lekarza. Że jako pacjent też mam pewne obowiązki:
Więc jeśli przyjdzie ktoś szalony i będzie się awanturował,
z tym, niestety, również trzeba się liczyć.
Dr J. Orłowska-Heitzman: No dobrze. Powiedzmy,
że rozmowa z pacjentem się odbyła. Z takim czy innym
skutkiem w końcu udało mi się go przekonać przynajmniej
do części moich zaleceń. Potem wracam do domu. I co, nie
myślę już o tym? Nie został ślad?
Dr K. Turek-Fornelska: Oczywiście, że zostaje.
Dr J. Orłowska-Heitzman: Zostaje, i zastanawiam się.
„A jeżeli on przyjdzie jeszcze raz, to jak ja mam postąpić?”.
I taką retrospekcję sobie robię sama ze sobą. I sama ze
sobą rozmawiam. Część tych telefonów do Rzecznika jest
pewnie też rezultatem takich przemyśleń...
***
Dlatego prosimy naszych Czytelników o podzielenie się z nami własnymi refleksjami. Czy stanęliście
kiedyś Państwo przed koniecznością czy chęcią odmowy udzielania świadczeń? Jak poradziliście sobie
z tą sytuacją? Jak w ogóle radzić sobie z podobnymi
wyzwaniami? Otwieramy nasze łamy dla dyskusji
o trudnych relacjach lekarz – pacjent.
nizowany przez Stowarzyszenie Wspólnota Polska oraz 17
Polską Akademię Umiejętności. Jednym z uczestników
sesji był profesor Anatol Święcicki, internista z Państwowego Uniwersytetu Medycznego im. O. Bohomolca
w Kijowie, prezes Stowarzyszenia Polskich Lekarzy na
Ukrainie. Profesor Święcicki znał nasz podręcznik i zaproponował, by wydać go w języku ukraińskim, gdyż
byłaby to nieoceniona pomoc dla lekarzy na Ukrainie.
Prace nad wydaniem ukraińskim trwały ponad 2 lata.
Uczestniczyło w nich kilkudziesięciu tłumaczy – lekarzy
ukraińskich mieszkających w Polsce lub na Ukrainie,
w tym szczególnie zaangażowani: Adriana JaremczukKaczmarczyk z Krakowa oraz Ivan Myhal, Andrij Kuzyk
i Iryna Avramenko ze Lwowa. Obecnie prace koordynuje
redaktor Aleksandra Kubiec. Za weryfikację merytoryczną przekładu, jak również za ewentualną lokalną ada-
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Interna Szczeklika
idzie w świat
1
Od 2005 roku, kiedy ukazało się pierwsze wydanie
„Chorób wewnętrznych” pod redakcją profesora Andrzeja Szczeklika, podręcznik ten – dostępny w dwóch
postaciach (pełnej i skróconej), w dwóch wersjach (drukowanej i elektronicznej), zawsze aktualny (drukowany
co roku, a w wersji elektronicznej aktualizowany na
bieżąco) – jest głównym źródłem wiedzy internistycznej
w Polsce. Od niespodziewanej śmierci profesora Szczeklika w 2012 roku podręcznik nosi jego imię. Kiedy
zapadła decyzja o rozpoczęciu prac nad wydaniami
obcojęzycznymi, z oczywistych względów w pierwszej
kolejności przymierzaliśmy się do przekładu na język
angielski. Jednak zrządzeniem losu nie w tym języku
ukazało się pierwsze obcojęzyczne wydanie „Interny
Szczeklika”.
We wrześniu 2011 roku odbył się w Krakowie
III Kongres Polskich Towarzystw na Obczyźnie, zorga-
2
ptację tekstu do warunków ukraińskiej służby zdrowia
odpowiada blisko 30 profesorów reprezentujących
prawie wszystkie główne ośrodki medyczne na Ukrainie, a głównym redaktorem jest wyżej wspomniany
profesor Anatol Święcicki. Honorowy patronat nad tym
projektem objął ambasador Rzeczypospolitej Polskiej na
Ukrainie, pan Henryk Litwin.
W dniu 3 kwietnia br. w Warszawie, podczas konferencji prasowej z udziałem profesora Święcickiego
(fot. 1) oficjalnie przekazaliśmy lekarzom na Ukrainie
bezpłatny dostęp do elektronicznej wersji „Interny Szczeklika” (skróconej postaci podręcznika – kompendium)
w języku ukraińskim, pod adresem empendium.mp.pl/
ua. Na tej stronie internetowej znajdą się również wybrane artykuły z miesięcznika „Medycyna Praktyczna”
przetłumaczone na język ukraiński. Wydanie ukraińskie,
podobnie jak wydanie polskie, będzie aktualizowane
18 bieżąco. Mamy nadzieję, że uda się nam zdobyć środki
na wydanie podręcznika na Ukrainie, także w wersji
drukowanej.
Równolegle z przygotowaniem wydania ukraińskiego „Interny Szczeklika” rozpoczęliśmy przekład na język
angielski. Tymi pracami kieruje dr Wojciech Strojny,
a cały projekt koordynuje redaktor Karolina Kopczyńska.
Przyjęliśmy tu nieco inne podejście niż w przypadku
wydania ukraińskiego, korzystając z wieloletniej współpracy Medycyny Praktycznej z ekspertami z McMaster
University w Kanadzie – kolebki evidence based medicine (EBM) jednego z najbardziej renomowanych
ośrodków medycznych na świecie. W dniu 5 kwietnia
br. została podpisana umowa między naszym wydawnictwem a Wydziałem Medycyny tego Uniwersytetu
dotycząca wspólnego wydania angielskojęzycznej wer-
sji „Interny Szczeklika” (fot. 2), które będzie nosiło tytuł
„McMaster Textbook of Internal Medicine. Based on Interna Szczeklika”. W związku z tym wydarzeniem gościliśmy w Polsce grupę kilkunastu profesorów McMaster
University, reprezentujących poszczególne dziedziny
chorób wewnętrznych, którzy będą czynnie uczestniczyć w projekcie jako współautorzy i redaktorzy działów
podręcznika. Jego głównymi redaktorami są profesorowie Paul O’Byrne i Roman Jaeschke. Przed zespołem
autorów i redaktorów „Interny Szczeklika” oraz przed
naszymi współpracownikami z Kanady jest ogrom pracy, ale mamy nadzieję, że na świecie osiągniemy sukces,
tak jak udało się nam to w Polsce.
dr n. med. Piotr Gajewski,
redaktor prowadzący „Interny Szczeklika”
fot. Anna Włoch
Polsko-kanadyjska
konferencja
nt. diagnostyki i leczenia
chorób wewnętrznych
W dniach 7-8 kwietnia 2014 roku, w ramach obchodów
650-lecia Jubileuszu Uniwersytetu Jagiellońskiego, odbyła
się w Krakowie, w Audytorium Maximum konferencja „Individualized Management for Chronic Diseases of Civilization
– Emerging and Future Treatments in Internal Medicine”,
zorganizowana wspólnie przez Collegium Medicum UJ oraz
McMaster University w Hamilton w Kanadzie, uznawany za
kolebkę medycyny opartej na danych naukowych (evidence
based medicine – EBM) i za jeden z najlepszych uniwersytetów medycznych na świecie.
Tematyka wykładów była skupiona wokół perspektyw
diagnostyki i leczenia chorób wewnętrznych, postrzeganych
jako choroby cywilizacyjne.
Konferencję otworzył prorektor ds. Collegium Medicum UJ
prof. Piotr Laidler, w obecności prof. Tomasza Grodzickiego,
dziekana Wydziału Lekarskiego UJ CM. Z ramienia Uniwersytetu McMastera uczestników konferencji powitał prof. Paul
O’Byrne, kierownik Departamentu Medycyny tego Uniwersytetu, który wykładem na temat przyszłości leczenia astmy
rozpoczął pierwszą sesję.
Następnie przedstawiono nowości w leczeniu chorób
przewodu pokarmowego (prof. Paul Moayeddi) oraz rozwój
metod leczenia nowotworów (prof. Mark Levine). O globalnej
epidemii chorób alergicznych mówił profesor Judah Denburg,
a o zrozumieniu chorych w stanie ciężkim i o możliwościach
ulżenia w ich cierpieniu wygłosiła poruszający wykład profesor Deborah Cook.
Sesja popołudniowa była poświęcona chorobom krwi
i naczyń. Rozpoczął ją profesor Mark Crowther, a następnie
o indywidualnym podejściu do chorego wymagającego leczenia przeciwkrzepliwego, z uwzględnieniem nowych terapii,
mówił prof. James Douketis. Prof. Christina Ribic omówiła
zagadnienia powikłań zakrzepowych i krwotocznych u chorych po przeszczepieniu nerki. Dwa wykłady na zakończenie
tej sesji dotyczyły niedokrwienia okołooperacyjnego w chirurgii pozasercowej – dr hab. Wojciech Szczeklik oraz profesor
Philip J. Devereaux przedstawili m.in. najnowsze wyniki
międzynarodowego badania VISION, w którym uczestniczył
również ośrodek krakowski (Szpital Zakonu Bonifratrów św.
Jana Grandego).
W dniu 3 kwietnia 2014 roku,
w Teatrze 6. Piętro, w Pałacu Kultury
i Nauki w Warszawie, odbyła się gala
Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Profesora Andrzeja Szczeklika „Przychodzi wena do lekarza”,
organizowanego przez wydawnictwo
Medycyna Praktyczna. Już trzeci rok
z rzędu spotkaliśmy się z uczestnikami
konkursu, jurorami i zaproszonymi
gośćmi, by wręczyć nagrody laureatom,
a jednocześnie przywołać wspomnienie
profesora Andrzeja Szczeklika.
Tym razem odwołaliśmy się do tego
obrazu Profesora, który został utrwalony
na wielu fotografiach – spoglądającego
na nas mądrymi oczami, z szelmowskim
uśmiechem. Dowcipnego gawędziarza,
którego sukces naukowy i powodzenie
literackie nie pozbawiły dystansu do siebie
samego i nie oddaliły od otaczającego
świata. Tak jak podczas dwóch poprzednich gali towarzyszyły nam słowa Profesora. Wybraliśmy fragmenty z nowej książki
„Słuch absolutny. Andrzej Szczeklik
w rozmowie z Jerzym Illgiem”. Wybór nie
był łatwy, ponieważ książka ta obfituje
w ciekawe, często zabawne opowieści
rozpoczęciem konferencji, a dotyczyły leczenia mającego na 19
celu zapobieganie powikłaniom niedokrwiennym po zabiegu
chirurgicznym (m.in. aspiryną).
Konferencja spotkała się z dużym zainteresowaniem.
Warto podkreślić, że wśród blisko 600 uczestników większość
stanowili studiujący medycynę w języku angielskim w Polsce
– głównie w Krakowie, ale także we Wrocławiu, Warszawie
i Gdańsku. Konferencja mogła się odbyć dzięki wspólnemu
sfinansowaniu przez Departament Medycyny Uniwersytetu
McMastera oraz Wydział Lekarski Uniwersytetu Jagiellońskiego (poprzez grant KNOW). Patronem konferencji było
Towarzystwo Internistów Polskich.
O sprawny przebieg konferencji zadbało krakowskie
wydawnictwo Medycyna Praktyczna, które od lat ściśle
współpracuje z Uniwersytetem McMastera. Ostatnim owocem
tej współpracy jest podpisanie umowy o wspólnym wydaniu
w języku angielskim podręcznika „Interna Szczeklika” (więcej
informacji: www.mp.pl/kurier/99771).
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Drugi dzień konferencji rozpoczęła sesja dotycząca aspektów genetycznych mających wpływ na diagnostykę i leczenie
częstych chorób, takich jak cukrzyca (prof. Maciej Małecki) i
udar mózgu (prof. Agnieszka Słowik), a profesor Dan Perri
przedstawił aktualne spojrzenie na farmakogenetykę i jej
możliwe zastosowania w przyszłości. Ostatnia sesja dotyczyła
systemu kształcenia lekarzy (prof. Akbar Panju), organizacji
ochrony zdrowia (prof. Robert Sheppard) oraz obciążeń, jakie
stanowią dla systemu opieki zdrowotnej choroby cywilizacyjne, na przykładzie udaru mózgu (prof. Wesley Oczkowski).
Poszczególnym sesjom przewodniczyli wybitni naukowcy
z Collegium Medicum – profesorowie: Ewa NiżankowskaMogilnicka, Jacek Musiał, Tomasz Guzik i Rafał Niżankowski.
Konferencję zakończył wykład prof. Devereaux, którego
profesor Roman Jaeschke (absolwent krakowskiej Akademii
Medycznej, od wielu lat pracujący na Uniwersytecie McMastera, współorganizator konferencji) zapowiedział jako jednego
z niewielu naukowców, którzy opublikowali dwa artykuły
w j e d n y m numerze czasopisma „The New England Journal
of Medicine”. Wspomniane prace ukazały się na 3 dni (!) przed
dr. hab. Wojciech Szczeklik
fot. Anna Włoch
III Edycja
Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego
im. Profesora Andrzeja Szczeklika
Przychodzi wena do lekarza
i cenne spostrzeżenia. Usłyszeliśmy m.in. o tym, jak Profesor po zdaniu egzaminu
nostryfikacyjnego w ambasadzie amerykańskiej, jako młody lekarz przygotowywał się
do wyjazdu za ocean.
20
Zdecydowaliśmy się na wspomnienie amerykańskiej
przygody Profesora ze względu na zbieżność czasową Gali
z wyjątkowym wydarzeniem – podpisaniem (5 kwietnia br.)
umowy między Medycyną Praktyczną a Wydziałem Medycyny Uniwersytetu McMastera w Kanadzie na wspólne wydanie
angielskojęzycznej wersji „Interny Szczeklika”. Profesor Andrzej
Szczeklik przed laty kształcił się w Ameryce, a niedługo – mamy
taką nadzieję – z „Interny Szczeklika” będą w Ameryce (i nie
tylko) korzystać tamtejsi lekarze.
Przez cały wieczór towarzyszyli nam jurorzy konkursu: Ewa
Lipska, Maria Szczeklik, Bronisław Maj i Marek Pawlikowski.
Tym razem nie mogli przybyć Adam Zagajewski i Anna Dymna,
występująca w tym czasie na scenie Starego Teatru w Krakowie.
Tego wieczoru łącznikiem między Warszawą i Krakowem była
inna legenda tej sceny – Jerzy Trela, który czytał słowa Andrzeja
Szczeklika z książki „Słuch absolutny”.
Bronisław Maj
Laureatka miejsca III – Matylda Wyrozumska, lekarka stażystka z Leska
Jerzy Trela
Zanim poznaliśmy laureatów konkursu, Bronisław Maj
wygłosił porywający wykład o alkoholowym podłożu polskiej
literatury, odwołując się do perły polskiej powieści – „Lalki” Bolesława Prusa, a także do wierszy polskich romantyków. Liczymy na to, że wykłady profesora Maja staną się stałym punktem
naszej konkursowej gali.
W kategorii „Pamiętniki i reportaże – proza non-fiction”
II miejsce zajął Andrzej Chodacki, internista z Lublina, a miejsce III – Matylda Wyrozumska, lekarka stażystka z Leska. Jury
przyznało też wyróżnienie, które otrzymała Agnieszka Kania,
stomatolożka z Opola, laureatka dwóch poprzednich edycji
konkursu.
Tytuł najlepszego polskiego lekarza pisarza Anno Domini 2014 (kategoria „Proza” – opowiadanie, esej lub fragment
powieści) otrzymał Janusz Czarnecki, pediatra kardiolog
z Torunia. Drugie miejsce zostało przyznane ex aequo Dariuszowi Kaźmierczakowi, pediatrze z Włoszczowy oraz Kamilowi
Samołykowi, interniście z Krakowa, a miejsce III – Jarosławowi
Paśnikowi, pediatrze immunologowi z Łodzi.
W kategorii „Poezja” II miejsce zajęła Anna Trzcińska, psychiatra z Katowic, III miejsce Urszula Jarosz-Kajdrys, stomato-
lożka z Łomianek. Wyróżnienie w tej kategorii otrzymał Marcin
Wołowiec, rezydent patomorfologii z Pruszcza Gdańskiego.
Utwory zwycięzców każdej kategorii przeczytała Edyta
Jungowska, znana jako siostra Bożenka z serialu „Na dobre
i na złe”. Na zakończenie wieczoru wystąpił światowego formatu zespół akordeonowy Motion Trio, wykonując m.in. utwory
z najnowszej płyty „Polonium”.
W tym roku organizację gali wsparli sponsorzy: Fondation Jan Michalski pour l’Ecriture et la Littérature oraz firmy
Krakchemia SA i Kraków Airport – serdecznie dziękujemy!
W szczególny sposób pragniemy podkreślić wkład Fundacji im.
Jana Michalskiego, z siedzibą w Szwajcarii i podziękować jej
założycielce, pani Verze Michalski-Hoffmann. Dzięki wsparciu
Fundacji będziemy mogli wydać drukiem zbiór prac laureatów
konkursu „Przychodzi wena do lekarza” oraz laureatów Ogólnopolskiego Konkursu Poezji Osób Niepełnosprawnych „Słowa,
dobrze, że jesteście”, organizowanego przez Fundację Anny
Dymnej „Mimo Wszystko”.
Justyna Tomska, Aldona Mikulska, Piotr Gajewski
Medycyna Praktyczna
fot. Anna Włoch
21
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Czy
mam prawo
być nieznanym lekarzem?
Postęp techniczny w sferze komunikacji niesie za sobą pojawienie się
szeregu inicjatyw, które korzystając
de facto ze społecznego zaangażowania uczestników, przynoszą komercyjne zyski ich twórcom.
Tak dzieje się m.in. na gruncie serwisów „rankingowych” oceniających,
mocno subiektywnie, poziom fachowości zawodowej poszczególnych
lekarzy. Ta, najczęściej anonimowa
działalność „recenzentów” budzi zrozumiałe emocje lekarzy. Wątpliwości,
co do ww. praktyk mogą rodzić się
tak na płaszczyźnie nagromadzenia
ocen negatywnych (możliwy przejaw
działań konkurencyjnych, których
we współczesnej dobie nie można
wykluczyć także w odniesieniu do
rynku usług medycznych poddanego
mechanizmom rynkowym), ale także
w odniesieniu do ocen pozytywnych,
za którymi mogą stać próby swego
rodzaju marketingu, próby ominięcia sformułowanych, zarówno na po-
ziomie ustawowym jak i etycznym,
zakazów reklamy.
W przytoczonych wyżej sytuacjach obracamy się w sferze domniemań, ale niewątpliwie taka działalność rankingowa musi stanowić
przedmiot badań pod kątem zgodności z prawem statuującym ochronę
danych osobowych. Standard ochrony danych osobowych kształtowany
jest na poziomie szeregu aktów
prawnych, począwszy od art. 51
Konstytucji, a skończywszy na ustawie o ochronie danych osobowych.
Od chwili, kiedy serwisy rankingowe
np. „znany lekarz” rozpoczęły funkcjonowanie na rynku, ich działalność
znalazła się w sferze zainteresowania
Generalnego Inspektora Ochrony
Danych Osobowych, czyli organu,
którego zadaniem jest stanie na straży legalności przetwarzania danych
osobowych obywateli. Ze względu na
kontrowersyjność zagadnienia, tylko
kwestią czasu było zaangażowanie
się sądów w ocenę legalności działań
prowadzonych przez ww. serwisy
rankingowe.
Poniżej, pokrótce, omówię wyrok,
jaki 29 stycznia br. wydał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
(sygn. II SA/Wa 1819/13), na kanwie
skargi lekarza złożonej w sprawie nieuzasadnionego, w jego ocenie, przetwarzania przez portal rankingowy
jego danych osobowych.
Jedynie gwoli lepszego wglądu
w sprawę pragnę wyjaśnić, iż za
używanym w dalszej części pojęciem
„przetwarzanie danych” kryją się
każdorazowo operacje prowadzone
na danych osobowych, w tym ich
gromadzenie, udostępnianie czy
usuwanie.
Stan faktyczny sprawy kształtował się następująco. W czerwcu 2012
roku lekarz skierował do Generalnego Inspektora Ochrony Danych
Osobowych (w dalszej części „GIODO”) wniosek, m.in. o spowodowanie zaprzestania przetwarzania jego
danych osobowych zamieszczonych
w jednym z portali rankingowych.
22 W lutym 2013 roku GIODO wydał
decyzję, w której odmówił uwzględnienia wniosku.
W uzasadnieniu decyzji odmownej GIODO wskazał, że Spółka (właściciel serwisu) jest administratorem
danych osobowych lekarza, bowiem
decyduje o celach i środkach przetwarzania tych danych na potrzeby
realizacji usług świadczonych drogą
elektroniczną na rzecz użytkowników tego serwisu internetowego,
polegających na umożliwieniu użytkownikom serwisu wymiany informacji, komentarzy i opinii, a jednocześnie decyduje ona o zamieszczeniu
na jej stronie internetowej bądź też
usunięciu z niej informacji, komentarzy lub opinii użytkowników.
Po przeprowadzeniu dość obszernego wywodu prawnego na temat
usprawiedliwionego celu, w jakim
administrator przetwarza dane, jak
również wskazaniu, iż ich udostępnianie, wobec istnienia równorzędnych
przesłanek legalności przetwarzania,
nie wymaga li tylko i wyłącznie zgody osoby, której dane są przetwarzane. GIODO uznał, że dane osobowe
skarżącego lekarza, udostępniane na
stronie internetowej Spółki, dotyczą
wyłącznie jego życia zawodowego,
a tym samym nie sposób uznać, iż
doszło do naruszenia jego prawa do
ochrony życia prywatnego, rodzinnego czy też prawa do decydowania
o swoim życiu osobistym.
Ponadto GIODO podkreślił,
że zawód lekarza uznawany jest za
zawód zaufania publicznego, którego
wykonywanie jest istotne z punktu
widzenia interesu publicznego. Ze
względu na specyfikę wykonywanego
zawodu, lekarz musi liczyć się z tym,
iż jego dane osobowe – w zakresie
dotyczącym wykonywanego przez
niego zawodu – podlegają słabszej
ochronie. Jak stwierdził GIODO,
nie ulega wątpliwości, iż świadczona
przez lekarza praca, w szczególności
sposób jej wykonywania i uzyskane
efekty, podlegają społecznej kontroli.
Natomiast serwis internetowy umożliwiający użytkownikom zamieszcza-
nie opinii i komentarzy jest jednym
z narzędzi za pomocą, których pacjenci mogą wykonywać tę społeczną
kontrolę.
Powyższą
decyzję
GIODO
utrzymał także w trybie ponownego rozpoznania wniosku lekarza.
Z kolei odmowną decyzję GIODO
lekarz zaskarżył do Wojewódzkiego
Sądu Administracyjnego podnosząc
w skardze, że celem działania Spółki
jest zorganizowanie płatnego pośrednictwa w umawianiu konsultacji za
pomocą portalu internetowego, zaś
jego dane osobowe są wykorzystywane bez jego wiedzy, zgody i umowy
oraz przy sprzeciwie do ogłaszania
rodzaju i miejsca konsultacji.
Co czwarty
lekarz został
poddany ocenie
na portalach
społecznościowych
W ocenie Sądu, okoliczności
przedmiotowej sprawy nie pozwalały na uznanie oceny GIODO za
prawidłową – ponieważ Generalny
Inspektor nie wziął jednak pod
uwagę, że dane osobowe skarżącego
lekarza były przetwarzane w rejestrze
o charakterze stricte komercyjnym,
przy czym w przypadku skarżącego,
nie wyraził on zgody na przetwarzanie jego danych, a na stronie internetowej Spółki znajdowały się także
dane lekarzy, którzy zawarli stosowne
umowy z podmiotem prowadzącym
portal, jako przedsiębiorcą.
GIODO nie wziął również pod
uwagę okoliczności związanych z faktem, że regulowanym przez prawo rejestrem lekarzy, którzy uzyskali prawo
wykonywania zawodu, jest rejestr prowadzony przez właściwą okręgową radę
lekarską. Zdaniem Sądu, a wbrew ocenie GIODO, tylko rejestr prowadzony
przez właściwą okręgową izbę lekarską
pełni zarówno funkcję informacyjną,
jak też ochronną i to nie tylko dla osób
korzystających ze świadczeń medycznych, ale również i dla samych lekarzy. Rejestr ten nie ma charakteru
prywatnego ani komercyjnego, nie
służy celom marketingowym (reklamowym) usług medycznych.
Natomiast z częściowo poczynionych ustaleń GIODO w sposób
bezsporny wynika, że ten ostatni
charakter ma natomiast portal
„znanylekarz.pl”. Reasumując Sąd
stwierdził, że GIODO nie ustalił, czy
właściciel portalu jako administrator
zapewnia należytą ochronę danych
osobowych, nie wziął również pod
uwagę, że jakakolwiek możliwość
ingerencji lekarza w kwestii przetwarzania jego danych osobowych jest
możliwa wyłącznie po jego zarejestrowaniu na portalu, w sytuacji gdy
jego profil już istnieje. Tym samym
GIODO nie ustalił w istocie, czy
w odniesieniu do skarżącego lekarza rzeczywiście istnieje przesłanka
legalizująca przetwarzanie danych,
skoro dla zapewnienia ich ochrony
lekarz musi spełnić dodatkowe i to
pozaustawowe obowiązki w postaci
zawarcia z administratorem (właścicielem portalu) stosownej umowy
cywilnoprawnej. Do tego zaś czasu
uprawnień takich w ogóle nie posiada.
Wskutek wydania orzeczenia
sądowego, decyzje GIODO zostały
uchylone, zaś cała sprawa wraca niejako do pierwszej instancji.
W chwili obecnej trudno przesądzić rangę omówionego orzeczenia
dla praktyki funkcjonowania portali
rankingowych, niewątpliwie jednak
ma ono istotne znaczenie dla całości zagadnienia, ponieważ przesuwa
ciężar debaty z płaszczyzny emocji na
grunt analizy prawnej.
W oczekiwaniu na dalsze opinie
w powyższej kwestii, zarówno lekarzy jak i organów administracji oraz
sądów, przedstawiamy naszym Czytelnikom aktualny stan rzeczy.
Opr. Dariusz Dziubina
ale nie do czytania!
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Gazety internetowe – tak,
na ścieżce rozwoju zawodowego. Środowisko lekarskie nie 23
zdaje sobie chyba sprawy z szansy, jaka tkwi w platformie.
Działa ona w 180 krajach. Oto za jej pośrednictwem można
dotrzeć do 13,5 tys. filmów edukacyjnych prezentujących
światowy, aktualny dorobek medycyny w jej poszczególnych
dziedzinach. Np. 800 filmów z całego świata (to prawda,
głównie w języku angielskim, ale rosną też zasoby w języku
polskim) poświęconych jest ortopedii. Platforma umożliwia
w każdej z dziedzin medycyny wymianę myśli, stawianie
pytań, polemikę z czołowymi światowymi autorytetami.
To naprawdę nowy model edukacji, pozwalający na poznanie
technik operacyjnych, metod, narzędzi, trendów. Wystarczy
się zarejestrować.
Spotkanie dziennikarzy izbowych w Białobrzegach
Doroczne spotkanie redaktorów „wydawnictw izbowych”, odbyte w dniach 23-25 maja 2014 w Białobrzegach,
z inicjatywy kierownictwa „Gazety Lekarskiej”, znaczną część
czasu poświęconego na obrady, przeznaczyło na smakowanie wyników sondażu nt. czytelnictwa „Gazety” – co tu dużo
mówić – korzystnego, nad podziw. Zaprzeczył on potocznym, mniej entuzjastycznym opiniom tzw. aktywu, skoro
przeszło 85% czytelników „GL” ma o niej opinię pozytywną.
Gratuluję zespołowi „GL”, powstrzymam się jednak od dalszych dywagacji, bo jest to trochę rozmowa jak o wystroju
sąsiadującej willi bogatego sąsiada.
Spotkanie otworzyło wystąpienie Elżbiety Cichockiej nt.
„Wizerunek lekarza w mediach”. Pani redaktor, nie bez racji
stwierdziła, że jest on „zaczerniony”, „negatywny”, podobny
do wizerunku księdza („to na pewno pedofil”) czy policjanta
(„niemądry, brutalny”). Ale wszystko zależy od charakteru
czasopisma, jeśli jest ono poważne, uczciwe, obiektywne...
I tu się pani redaktor dostało od Jarosława Waneckiego,
przewodniczącego kolegium redakcyjnego „GL”, który przypomniał termin druku, przez „Gazetę Wyborczą”, podczas Kongresu Polonii Medycznej znanego „Listu do przyjaciół lekarzy”
Ministra Bartosza Arłukowicza, i oddalenie od dnia Krajowego
Kongresu Lekarzy druku polemicznego Listu prof. Andrzeja
Matyi, podpisanego przez 250 delegatów.
Jak kreować wizerunek pozytywny? Dostrzegać zróżnicowanie środowiska dziennikarskiego – mówił Marek Stankiewicz. Bardziej zabiegać o poparcie organizacji pacjenckich
– sugerował Jerzy Lach. Dyskusja na ten temat jest nie do
zatrzymania. Od siebie dodam jedynie, że wizerunek lekarza
tylko w pewnej części kreowany jest przez media. Znacznie
większe znaczenie mają kolejki w przychodniach i SOR-ach.
Klimaty przyjęć w gabinetach, jakże uzależnione są od charakteru ich własności. Rozmowy towarzyskie na tle funkcjonowania
totalnie nieudolnej rejestracji, funkcjonowania szpitali, itp. itd.
Drugim, arcyinteresującym tematem, było przedstawienie przez jednego z twórców (p. Wojciecha Dolkowskiego)
nowej, unikalnej w skali kraju, platformy edukacyjnej MedTube, jako nowoczesnego narzędzia komunikacji i edukacji
Nieuchronną konsekwencją tego wystąpienia była też
dyskusja nt. ewentualnego przekształcania „wydawnictw
izbowych” oraz samej „Gazety Lekarskiej” w edycje internetowe. Lansował je poniekad zespół „Gazety”, sam redaktor naczelny Ryszard Golański oraz grafik „GL” p. Grzegorz Sztank,
prezentując korzyści finansowe płynące z ograniczenia kosztów druku i kolportażu, oczekiwane przez kierownictwo NIL.
Niżej podpisany wszczął w tej kwestii zasadniczy opór,
podkreślając niski poziom czytelnictwa gazet w Polsce, prowadzący do zacofania cywilizacyjnego. W pełnej emocjii dyskusji podkreślono informacyjny charakter internetu, którego
walorem jest szybkość, ale skazą całkowita nieprzydatność
do poważniejszej refleksji nad książką, pracą naukową, itp.
Zwrócono też uwagę na niebezpieczeństwo utraty reklam,
przy niższych nakładach gazet, które w internecie traktowane
są jak zmora. W sumie, niektórzy bardzo radykalnie, określili
tendencje oszczędnościowe na wersjach papierowych jako
przejaw wyjątkowej (następuje eufemizm) bezmyślności.
Na koniec, przy wyjątkowo aktywnej postawie red. Ewy
Gwiazdowicz, naczelnej stołecznego „Pulsu” uporządkowano wreszcie harmonogram wydawania „Gazety Lekarskiej”,
z której terminami kolportażu związane są „wydawnictwa
izbowe”.
O zabawnym nieporozumieniu dotyczącym Białobrzegów tylko napomknę. Zarówno niżej podpisany lokalizował
je pod Radomiem, jak i sam prezes Maciej Hamankiewicz.
Okazało się, iż są drugie, nad Zalewem Zegrzyńskim. Kto,
gdzie, pojechał? – przemilczę.
Stefan Ciepły
24
90. urodziny
Profesor Marii Rybakowej
W służbie medycyny
Łzy wzruszenia, uśmiechy nostalgii, słowa pełne uznania, wdzięczności i ogromnej
sympatii – w takiej atmosferze 2 kwietnia 2014 roku w Domu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego uroczyście obchodzono 90. urodziny profesor Marii Rybakowej
– pediatry, endokrynologa, walczącej przez wiele lat o zdrowie polskich dzieci, wspaniałego lekarza, naukowca i nauczycielki wielu pokoleń specjalistów. Profesor Maria
Rybakowa była także w latach 1997–2003 prezesem Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego, a potem aż do dziś – prezesem honorowym TLK.
O wybitnych osiągnięciach Pani Profesor, składając oficjalne gratulacje, mówili:
prof. Piotr Laidler, prorektor UJ ds. Collegium Medicum, prof. Kalina Kawecka-Jaszcz
– w imieniu Komisji Nauk Medycznych krakowskiego oddziału Polskiej Akademii
Nauk, prof. Igor Gościński, prezes Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego, prof.
Jacek Pietrzyk – w imieniu Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego, w którym Profesor
Rybakowa pracowała wiele lat, jej następca na stanowisku kierownika Kliniki Endokrynologii Dzieci prof. Jerzy Starzyk oraz dr Jerzy Friediger – jako wiceprezes OIL
w Krakowie i osobiście – jako były uczeń. Gratulacji i życzeń było mnóstwo, uroczystość zgromadziła bardzo wiele osób, które w tym dniu chciały wyrazić Profesor
Rybakowej uznanie i sympatię.
Profesor Maria Rybakowa została przez
Rektora UJ uhonorowana Medalem Plus
Ratio Quam Vis („Więcej znaczy rozum niż
siła”), wręczanym wybitnym postaciom
najbardziej zasłużonym dla Uniwersytetu
Jagiellońskiego. Natomiast Towarzystwo
Lekarskie Krakowskie z okazji 90. urodzin w uznaniu ogromnych zasług Pani
Profesor dla tego stowarzyszenia i dla środowiska lekarskiego przyznało jej Medal
Medicus Laureatus.
– Jestem bardzo zaszczycona, ale
i nieco zawstydzona tym wszystkim, co
tu o mnie powiedziano, ponieważ to
nie jest tylko moja zasługa. Było ze mną
wiele osób, bez których nie osiągnęłabym swoich celów. Cieszę się, że widzę
tu, na tej sali, twarze niektórych z nich.
Poza tym, praca była dla mnie zawsze
przyjemnością, frajdą, a celem – pomoc
człowiekowi. To nie był żaden wysiłek,
żaden heroiczny trud – mówiła podczas
spotkania Jubilatka.
Jak lekarz
walczył z szarlatanem...
Profesor Maria Julia Rybakowa,
z domu Nizińska, urodziła się 90 lat temu
w Krakowie. Maturę zdała podczas wojny,
na kompletach tajnego nauczania. Zaraz
po okupacji niemieckiej rozpoczęła studia
na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu
Jagiellońskiego, gdzie w 1952 roku otrzymała tytuł doktora nauk medycznych.
W latach 1954–1956 dr Maria Rybakowa zdobyła specjalizację I i II stopnia
z pediatrii. Mimo wytężonej pracy, licz-
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Nie byłoby to pewnie możliwe, gdyby 25
nie działalność Pani Profesor w Warszawie.
Od 1975 do 2008 roku była przewodniczącą Komisji Endokrynologii Komitetu
Rozwoju Człowieka Polskiej Akademii
Nauk a w latach 1981–1990 i 1996–1999
– wiceprzewodniczącą i przewodniczącą
Komitetu Rozwoju Człowieka PAN.
Z poświęceniem pracowała także w Komisji
Nauk Medycznych PAN w Krakowie oraz
w odrodzonej Okręgowej Izbie Lekarskiej
w Krakowie. Była i nadal jest członkiem
nych publikacji i niewątpliwych sukcesów długo musiała czekać na habilitację – aż do
1967 roku, a na zasłużony także znacznie wcześniej tytuł profesora zwyczajnego – do
1984 roku.
Pomijając kilka zagranicznych staży, m.in. w Paryżu i Bostonie, przez całe swoje
życie zawodowe związana była z Krakowem. W 1951 roku rozpoczęła pracę w Klinice
Pediatrycznej Akademii Medycznej w Krakowie, skąd w 1966 roku wraz z współtworzoną przez siebie II Kliniką Pediatryczną przeniosła się do wówczas najnowocześniejszego w kraju szpitala dziecięcego – Polsko-Amerykańskiego Instytutu Pediatrii
w Krakowie Prokocimiu (czyli obecnie – Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego).
To właśnie tu, w 1984 roku dzięki uporowi i konsekwencji Pani Profesor powstała
pierwsza w Polsce klinika endokrynologii dziecięcej. Profesor Rybakowa kierowała
nią aż do przejścia na emeryturę w 1994 roku. Przy tej klinice zaczęły działać także
pierwsza poradnia specjalistyczna oraz niezwykle potrzebna pracownia badań przesiewowych noworodków w kierunku wrodzonej niedoczynności tarczycy. Profesor
Maria Rybakowa prowadziła także pierwsze w Polsce badania kliniczne nad ludzkim
hormonem wzrostu i doprowadziła do tego, że wszystkie potrzebujące dzieci zaczęły go
w naszym kraju otrzymywać.
licznych krajowych i zagranicznych towarzystw naukowych i stowarzyszeń.
Jej zasługi zostały potwierdzone
m.in. licznymi polskimi i zagranicznymi medalami i odznaczeniami. W 2003
roku Profesor Maria Rybakowa została
np. odznaczona Medalem Gloria Medicinae, przyznawanym najwybitniejszym
polskim lekarzom przez Polskie Towarzystwo Lekarskie.
Praca, choć niezmiernie ważna, nie
jest i nie była jedynym sensem życia Profesor Marii Rybakowej. Liczy się także
rodzina. Choć córka Pani Profesor jest
z wykształcenia filologiem, jeden z trojga
wnuków został lekarzem.
26
skie dzieci zaczęły dostawać ten hormon
niewiele później niż dzieci na Zachodzie.
Jednak walka o to zajęła mi ogromną część
życia, była powodem mnóstwa zmartwień, przykrości, ale też przyjemności.
Ogromnym sukcesem, nie tylko moim,
lecz także wielu innych osób, było na pewno wprowadzenie badań przesiewowych
u noworodków w kierunku wrodzonej niedomogi tarczycy. Myślę, że to takie moje
drugie dziecko w zawodowej karierze.
Mam laptopa,
ale go nienawidzę
Rozmowa
z Profesor Marią Rybakową
– Inspiracją były kontakty z zagranicą, ale nie tylko. Kogo ze swoich nauczycieli wspomina Pani szczególnie ciepło?
– Przypadek zrządził, że profesor
Tadeusz Pawlikowski wciągnął mnie
w pracę PAN w Warszawie i dzięki temu
powstał tam Komitet Rozwoju Człowieka
przy Wydziale Nauk Medycznych, a jego
częścią stała się powołana przeze mnie
mnie w słuszności podejmowanych działań. My – młodsi lekarze – potrafiliśmy
walczyć skutecznie i doprowadzać sprawy
do końca.
– Jakich rad udzieliłaby Pani dziś
młodym lekarzom, wybierającym dopiero drogę rozwoju zawodowego?
– W ogóle nie umiałabym z nimi
rozmawiać. Nie rozumiem młodych ludzi, chyba świata dziś już nie rozumiem.
Wnuk jest lekarzem, jego żona także,
ale nie dyskutujemy o medycynie. Kiedyś bardzo dobrze porozumiewałam się
z młodzieżą. No, może nie z tą partyjną.
To były ciężkie czasy. Wiele lat czekałam na habilitację, potem na profesurę,
choć spełniałam wszystkie wymagania.
Brakowało jednak akceptacji sekretarza
partii, do czego wydatnie przyczynił się
pewien młody partyjniak. Jednak te złe
– Które z tak licznych swoich osiągnięć uważa Pani Profesor za najważniejsze?
– Trudno mi powiedzieć. Prawie
wszystko, co robiłam, robiłam tak, jak
to sobie wymarzyłam. Tak się jakoś układało.
– Ale chyba nie przez przypadek wybrała Pani zawód lekarza.
– O medycynie marzyłam od dziecka.
Zdecydowała o tym taka mała książeczka,
z której jako dziecko uczyłam się języka
francuskiego. To była historyjka o tym,
jak lekarz walczył z szarlatanem. Oczywiście, triumf odniosła medycyna, a ja
zawsze mówiłam, że tej broszurce zawdzięczam wybór życiowej drogi. Marzył o tym
dla mnie – o zawodzie lekarza – także mój
ojciec. Niestety, byłam dopiero na trzecim
roku studiów, kiedy zmarł, więc nie zobaczył już mojego dyplomu. Ale wiedział, że
podążam w dobrym kierunku.
– Wrócę jednak do pierwszego pytania – na tej życiowej drodze pojawiały się
jednak chwile szczególne. Co, oceniając
z perspektywy lat, dało Pani największą
satysfakcję?
– Myślę, że walka o hormon wzrostu.
Starałam się zawsze utrzymywać kontakt
ze światową medycyną, więc w sumie pol-
Komisja Endokrynologii Rozwojowej.
Miała ona większe możliwości działania,
a przede wszystkim – zasięg ogólnopolski. Tu spotykali się regularnie wiodący
endokrynolodzy dziecięcy z całego kraju.
W tamtych czasach wszystko przecież
rodziło się w Warszawie. Szczerze mówiąc, podejmując się tej pracy nawet
nie przypuszczałam, że tyle osiągniemy.
Profesor Pawlikowski miał też niesamowite wyczucie, w jakim kierunku powinien
zmierzać rozwój endokrynologii, co za
chwilę stanie się najistotniejsze. Ja również
miałam taki instynkt, a późniejsza praca
z wielkim polskim pediatrą profesorem
Bogusławem Halikowskim utwierdzała
chwile każdy stara się zapomnieć. Dziś
świętuję swój jubileusz.
– I jednocześnie umawia się Pani do
pracy...
– To prawda. Mam 90 lat, od 20
jestem na emeryturze, lecz ciągle jeszcze
pracuję. I nawet mam laptopa, stale z niego korzystam, choć go nienawidzę. Takie
czasy…
Jolanta Grzelak-Hodor
Fot. Jerzy Sawicz, archiwum TLK
fot. Anna Wojnar
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
27
W dniach 10-11 maja br. odbyły się w Krakowie główne uroczystości Jubileuszu
650-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zainaugurowała je msza św. w Katedrze
Wawelskiej, po czym orszak dostojnych gości przemaszerował ulicami Krakowa
do Auditorium Maximum, gdzie miało miejsce uroczyste posiedzenie Senatu UJ
z udziałem m.in. prezydenta RP Bronisława Komorowskiego oraz przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso. Gospodarzem uroczystości był
prof. Wojciech Nowak, rektor UJ, który powiedział m.in.: „Dzisiejsza obecność
w tym miejscu panów: Prezydenta Rzeczypospolitej i Przewodniczącego Komisji
Europejskiej to świadectwo docenienia roli Uniwersytetu Jagiellońskiego dla Polski i polskich przemian”. Jakby w odpowiedzi prezydent Komorowski podkreślił:
„W cywilizacji europejskiej zawsze panowało przekonanie, że przed siłą pierwszeństwo
ma mądrość – nawiązując do dewizy UJ – a przecież na naszych oczach rozgrywają się
kolejne dramaty, w których siła próbuje dominować”.
Okolicznościowe wystąpienie wygłosiła też Minister Nauki i Szkolnictwa
Wyższego prof. Lena Kolarska-Bobińska.
Przy okazji uroczystości doktoratami honoris causa wyróżniono prof.
Roberta Hubera (laureat Nagrody Nobla
w dziedzinie chemii 1988) oraz prof. nauk
ekonomicznych Witolda Kieżuna, natomiast Złoty Medal „Plus Ratio Quam
Vis” otrzymał J.M. Barroso. Wkopano
także, w Ogrodzie Profesorskim UJ tzw.
„Kapsułę czasu” zawierającą materiały
jubileuszu, w tym aktualny numer czasopisma UJ „Alma Mater”, a w Collegium
Maius otwarto wystawę poświęconą
laureatom Lauru Jagiellońskiego. Nadto
w Rynku Głównym odbyła się prapremiera widowiska muzyczno-historycznego Universa – Opera Otwarta, autorstwa
Jana Kaczmarka. Niezmiernie ciekawie
przedstawia się także otwarta w Galerii
Stradomskiego Centrum Dialogu przy
ul. Stradomskiej wystawa „Kraków oraz
Uniwersytet Jagielloński na zdjęciach
i kartach pocztowych sprzed 100 lat” ze
zbiorów znanych filokartystów krakowskich. m.in. prof. Aleksandra Skotnickiego,
kierownika katedry hematologii.
fot. Anna Wojnar
28
fot. Jerzy Sawicz
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
29
29
30
Nowe centrum
badawcze na 650-lecie UJ
W czasie trwających kilka dni rocznicowych obchodów także medycyna miała swoje święto, otwarto bowiem, ważne dla środowisk medycznych,
Małopolskie Centrum Biotechnologii UJ, którego celem jest prowadzenie
badań naukowych w obszarze „life sciences” – nauk, które mają ogromy
wpływ na szybkość postępu technologicznego i cywilizacyjnego nie tylko
w sferze ochrony zdrowia. Polska nauka wzbogacona została o kolejną
ważną placówkę.
– Dzięki funduszom z Projektu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka – przypomniał w trakcie uroczystości otwarcia Centrum kierownik
projektu prof. Kazimierz Strzałka – utworzona została kosztem 25 mln euro
instytucja, która przy swoim doskonałym wyposażeniu oraz dzięki odciążeniu znacznej części kadry naukowej od obowiązków dydaktycznych, będzie
mogła prowadzić prace badawcze na najwyższym światowym poziomie.
Obiekt, ukończony jesienią ub. roku, jest imponujący – ma ponad
6,1 tys. m2, z czego ponad połowę przeznaczono na laboratoria – 25 pracowni specjalistycznych dla sześciu ośrodków badawczych pracujących w ramach
Uniwersytetu i współorganizatora Centrum, krakowskiego Uniwersytetu
Rolniczego. Są to więc: Ośrodek Badań Genetycznych i Nutrigenomiki,
ośrodki Badań Strukturalnych, Bioinformatytki, Bioremediacji, Biotechnologii i Bezpieczeństwa Żywności czy, szczególnie interesujący środowiska
medyczne, Ośrodek Neurobiologii. Wyjątkowe znaczenie (w krajowej skali)
będą miały: pracownia mikrobiologii i zwierzętarnia, bowiem zapewniono
im III klasę bezpieczeństwa biologicznego.
Wśród wielu ważnych naukowo problemów, jakie podejmują naukowcy
zgrupowani w Centrum, szczególnie interesujące dla lekarzy będą prace nad
terapią genową, badania nad przeciwciałami monoklonalnymi, genomiką,
patogenezą bakteryjną czy badania nad nowymi generacjami antybiotyków,
ogromnie ważne w sytuacji, gdy wiele szczepów bakteryjnych wypracowało
już odporność na dotychczas stosowane leki. Większość tych prac badawczych powstaje w ścisłej współpracy z wydziałami przyrodniczymi UJ
i Collegium Medicum.
Gościem specjalnym uroczystości i pierwszym z kręgu wykładowców
na towarzyszącym otwarciu sympozjum naukowym, był laureat Nagrody
Nobla, prof. Robert Huber z Monachium, wyróżniony także doktoratem
h.c. UJ. Profesor mówił m.in. o swoich doświadczeniach, nie zawsze łatwych
– ale zawsze bardzo płodnych, w kontaktach nauki z przemysłem. Takie
właśnie kontakty są dziś elementarnym warunkiem sukcesu dla obu stron!
Kolejne sesje konferencji poświęcone zostały osiągnięciom neurologii,
postępowi w biofizyce i biomedycynie, terapiom farmakologicznym i tworzeniu leków, zastosowaniom biotechnologii w rolnictwie, a także obronie przed
infekcjami, nowym strategiom walki z rakiem czy rozwijającej się ostatnio
dynamicznie medycynie fotodynamicznej.
Formuła działania MCB wpisuje się bardzo dobrze w koncepcję uniwersytetu badawczego, interesująco zapowiadają się więc relacje z przemysłem
nawiązywane na rożnych szczeblach, a reprezentowane tu dyscypliny naukowe mają obecnie największy wpływ na szybkość postępu technologicznego
i cywilizacyjnego w Polsce i na świecie. Dość zauważyć, że przy okazji uroczystego otwarcia placówki, można było odwiedzić wiele stoisk znanych firm
specjalizujących się w pracach badawczych i technologicznych z wszystkich,
co ważniejszych ośrodków – od renomowanych firm niemieckich czy brytyjskich, po urządzenia z Turcji, Korei Południowej, Indii czy Nowej Zelandii.
Rozwój prac badawczych powinien zaowocować uzyskaniem przez
Centrum statusu ważnego ośrodka naukowego o znaczeniu ogólnokrajowym
i międzynarodowym. Doskonale rysują się też perspektywy międzynarodowej współpracy. Już podpisane zostały umowy z tak znaczącymi instytucjami
naukowymi jak Max Planck Gesellschaft, Centre National De la Recherche
Scientifique (CNRS) oraz Kyoto University, trwają rozmowy z uniwersytetem w Oksfordzie.
– Jaki pożytek z powstania tego niezwykłego Centrum będą mieli lekarze – w tym lekarze pierwszego kontaktu, ci, na których barkach spoczywa
codzienna troska o zdrowie pacjentów? – zapytaliśmy rektora UJ prof. Wojciecha Nowaka, uczonego, ale także przecież lekarza chirurga i pedagoga.
– Powstało miejsce, gdzie będzie można prowadzić badania związane
z szeroko rozumianą „biotechnologią” na prawdziwie światowym poziomie.
A badania takie dla każdego lekarza, obojętnie czy to chirurg, internista, czy
wreszcie genetyk mają, jak już dobrze wiemy, kluczowe znaczenie. Badania
tu powadzone znajdą bezpośrednie przełożenie na sposób prowadzenia terapii w każdej dziedzinie medycyny.
– Ale na razie stajemy na starcie do tego ważnego biegu!
– Bez kompleksów wpisujemy się już teraz w medycynę XXI wieku, a czy
będziemy umieli to wykorzystać, zależy tylko od nas i nie będziemy mogli
powiedzieć, że „nie nadążamy”, bo nie mamy warunków do pracy. Dziś te
warunki już mamy i musimy je wykorzystać jak najlepiej!
Filip Ratkowski
fot. Filip Ratkowski i Jerzy Sawicz
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
31
Samarytanie
uhonorowani
To już po raz 10. zorganizowany został ogólnopolski plebiscyt „Miłosierny Samarytanin
Roku”. W ten cieszący się stale rosnącym zainteresowaniem konkurs organizowany przez Stowarzyszenie Wolontariatu św. Eliasza w Krakowie,
w tym roku włączyła się Okręgowa Izba Lekarska
w Krakowie oraz Marszałek Województwa Małopolskiego. Wśród tegorocznych wyróżnionych
prestiżowymi tytułami tradycyjnie znalazło się
liczne grono lekarzy.
„Miłosierny Samarytanin Roku” – to plebiscyt, w którym poszukuje się współczesnych naśladowców znanego
z biblijnej przypowieści Samarytanina, którzy jak napisał
św. Jan Paweł II, potrafią się zatrzymać i wzruszyć nad
cierpieniem. Większość z dotychczasowych, ponad 50
laureatów konkursu, to ludzie skromni nieznani z pierwszych stron gazet, lecz ich często wręcz heroiczne poświęcenie dla innych, budzi wielkie uznanie i jest wzorem
do naśladowania.
10. edycja konkursu nagłośnionego przez ogólnopolskie media (m.in. TVP1, TVN Religia, Gość Niedzielny)
przyniosła blisko 1000 głosów oraz zgłoszeń sylwetek
osób pełnych pasji pomagania innym na różne sposoby,
wedle posiadanych możliwości.
Spośród nadesłanych kandydatur, ostatecznego wyboru finalistów plebiscytu dokonała kapituła, w której zasiedli m.in. o. Stanisław Wysocki – prezes Wolontariatu św.
Eliasza, wiceprezes tej organizacji – dr Agata Mamak, prof.
Janusz Skalski z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego
w Krakowie, prof. Andrzej Matyja – prezes Okręgowej Rady
Lekarskiej w Krakowie, Barbara i Jerzy Stuhrowie, piosenkarka Lidia Jazgar, a także przedstawiciele wolontariuszy,
pracujący na co dzień wśród potrzebujących – Mariola
Glinka, Roksana Pilch, Jan Glina i Magdalena Kozik.
32
Uroczystość wręczenia wyróżnień w plebiscycie odbyła się w rocznicę śmierci Jana Pawła II – 2 kwietnia br.
Do krakowskich Łagiewnik przybyła na nią rekordowa
liczba blisko pół tysiąca gości. W atmosferę podniosłego
nastroju wieczoru wprowadził uczestników gali koncert
zespołu „Piwnica św. Norberta”, prowadzony przez
znanego muzyka Stefana Błaszczyńskiego oraz zespołu
„Galicja” i Lidii Jazgar. Nauczanie Jana Pawła II, o tym jak
być miłosiernym Samarytaninem w XXI wieku przypomniał znany krakowski aktor Leszek Piskorz.
W dalszej części uroczystości odbyło się wręczenie
statuetek i wyróżnień tegorocznym finalistom plebiscytu
„Miłosierny Samarytanin Roku” w kategorii osób związanych zawodowo z ochroną zdrowia oraz wolontariuszy
i dobroczyńców z innych dziedzin życia publicznego.
W kategorii osób zawodowo związanych z ochroną
zdrowia wyróżnieni zostali: dr Jaromira Iwolska – lekarz
psychiatra z Krakowa za ponadprzeciętną życzliwość
i empatię wobec pacjentów oraz pomoc osieroconym dzieciom, Łukasz Hońdo – farmaceuta z Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II za wsparcie, jakiego udziela osobom cierpiącym z powodu chorób układu
krążenia, Edyta Sukiennik – farmaceutka ze Skierniewic
za wspomaganie działalności organizacji charytatywnych,
w tym zaopatrywanie w leki polskich ośrodków misyjnych
w Afryce i Ameryce Łacińskiej, Sylwia Juszkiewicz –
pielęgniarka z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego,
która oprócz pełnego pasji zaangażowania w pracę zawodową w ratownictwie medycznym, niesie pomoc chorym, opuszczonym, bezdomnym i uzależnionym.
Statuetkę Samarytanina roku 2013 otrzymał lekarz
pochodzący z Krakowa – dr Paweł Grabowski – założyciel Podlaskiego Hospicjum w Nowej Woli na Podlasiu.
Nazywany przez pacjentów „Aniołem Dobroci”, dr Paweł
Grabowski porzucił karierę naukową w Centrum Onkologii w Warszawie i całkowicie poświęcił się opiece hospicyjnej dla chorych na Podlasiu.
W drugiej kategorii plebiscytu „Miłosierny Samarytanin Roku” uhonorowano osoby realizujące samarytańską
misję w innych obszarach i aktywnościach społecznych. Kapituła wyróżniła małżeństwo Marię i Roberta
Kowalskich z Niepołomic, którzy są oddani wychowaniu
czwórki małych dzieci, stanowiąc wzór współczesnej rodziny. Wyróżnienia otrzymali: Włodzimierz Walerowski
– specjalista ds. inwestycji budowlanych w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie – Prokocimiu, zaangażowany w pomoc charytatywną małym pacjentom
i ich rodzinom, włącznie z użyczaniem własnego mieszkania dla ubogich rodzin przyjeżdzających z odległych
miast do Prokocimia, Marianna Machlowska z Krakowa
za aktywną pomoc, mimo swej niepełnosprawności, innym seniorom oraz upowszechnianie wolontariatu wśród
seniorów, Krzysztof Wójs – przedsiębiorca z Tymbarku
za nieobojętność i materialne wsparcie wielu inicjatyw dla
osób niepełnosprawnych. Statuetka „Samarytanina Roku
2013” w tej kategorii przyznana została Marcie Sawickiej
prowadzącej w swoim mieszkaniu w Krakowie, z pomocą
sąsiadów i innych ludzi dobrej woli, kuchnię dla ubogich.
Każdego dnia, w małym mieszkaniu Pani Marianny powstaje ok. 60 posiłków dla potrzebujących.
W tym roku, członkowie kapituły przyznali także wyróżnienia specjalne dla prof. Walentyny Balwierz oraz
zespołu Kliniki Hematologii i Onkologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie – Prokocimiu – za wieloletnią pracę i poświęcenie na rzecz dzieci
z chorobami nowotworowymi. Wyróżnienie specjalne
otrzymała także siostra Bożena Leszczyńska z tegoż
szpitala – za opiekę jaką roztacza nad dziećmi leczonymi
w tej placówce oraz ich bliskimi.
Specjalne wyróżnienie od Okręgowej Izby Lekarskiej
w Krakowie, z rąk prezesa prof. Andrzeja Matyji, otrzymał pomysłodawca plebiscytu „Miłosierny Samarytanin
Roku” o. Stanisław Wysocki.
W muzycznej niespodziance dla wszystkich wyróżnionych oraz wolontariuszy wystąpił zespół „Brathanki”.
Honorowy patronat nad tegoroczną, jubileuszową
edycją Plebiscytu „Miłosierny Samarytanin” objęła Anna
Komorowska – małżonka Prezydenta RP, dr Władysław
Kosiniak-Kamysz – minister pracy i polityki społecznej,
dr Maciej Piróg – doradca Prezydenta RP ds. zdrowia,
Marek Sowa – marszałek województwa małopolskiego,
prof. Jacek Majchrowski – prezydent Krakowa, ks. kard. Stanisław Dziwisz – metropolita krakowski, o. Tadeusz Popiela
OCarm. – przełożony Polskiej Prowincji oo. Karmelitów,
ks. inf. dr Dariusz Raś – archiprezbiter Bazyliki Mariackiej,
a także prof. Andrzej Matyja – prezes ORL w Krakowie.
Organizacja jubileuszowej gali nie byłaby możliwa
bez wsparcia wielu osób i instytucji, w tym m.in. władz
województwa małopolskiego, Krakowskiego Holdingu
Komunalnego S.A, w tym krakowskiego MPEC-u i Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Krakowie, Portu
Lotniczego Airport Kraków, ZIZ Centrum Edukacji w Krakowie, Centrum Kardiologii Carint – Scanmed w Krakowie,
biura turystycznego Air Tours Club oraz Ogólnopolskiego
Związku Zawodowego Lekarzy – Oddział w Krakowie.
Marcin Mikos
fot. Bartłomiej Jasiński, Łukasz Kalinowski
Z obrad ORL
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
33
ORL uhonorowała najlepszych
na egzaminach specjalizacyjnych
Od wręczenia kwiatów, dyplomów i nagród młodym lekarzom, którzy w sesji jesiennej najlepiej zdali egzamin specjalizacyjny, rozpoczęło się 23 kwietnia posiedzenie Okręgowej Rady
Lekarskiej w Krakowie. „Gratulujemy, bo wiemy, jak trudną
drogę musieli przejść ci młodzi lekarze. Ale za to mają przed
sobą świetlaną przyszłość, bowiem za parę lat specjaliści będą
dyktować warunki zatrudnienia. Specjalistów, po prostu, coraz
bardziej brakuje. Ta przyszłość to dobra praca, wielu pacjentów
i wysokie uposażenia, które i tak dziś są nieporównywalne
z tymi sprzed 10 lat. Co nie znaczy, że jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani” – powiedział witając członków ORL i zaproszonych gości dr Jerzy Friediger, wiceprezes OIL w Krakowie.
Takie uroczystości odbywają się w Izbie dwa razy w roku.
W sesji jesiennej nagrodzono 20 osób.
Lista lekarzy, którym Komisja Kształcenia Medycznego
ORL w Krakowie przyznała nagrody finansowe za najlepiej
zdany egzamin specjalizacyjny w sesji jesiennej 2013 r.:
1. Renata Turek-Jabrocka – choroby wewnętrzne
2. Anita Dziunikowska – dermatologia i wenerologia
3. Łukasz Musiał – chirurgia stomatologiczna
4. Katarzyna Wyrozumska – okulistyka
5. Agnieszka Kulig-Stochmal – okulistyka
6. Anna Bednarczyk – chirurgia stomatologiczna
7. Justyna Rzecycka – psychiatria
8. Beata Mycek – anestezjologia i intensywna terapia
9. Łukasz Wohadlo – chirurgia ogólna
10. Joanna Nowak-Nowosadzka – choroby wewnętrzne
11. Marek Kaszuba – choroby wewnętrzne
12. Anna Kominek – anestezjologia i intensywna terapia
13. Artur Oberc – ortopedia i traumatologia narządu ruchu
14. Edyta Gotkiewicz-Cichoń – protetyka stomatologiczna
15. Magdalena Wolska-Sikora – neurologia
16. Edyta Pawelec – psychiatria
17. Anna Lepszy – medycyna rodzinna
18. Wojciech Panz – chirurgia ogólna
19. Agnieszka Biel-Wendlocha – chirurgia szczękowotwarzowa
20. Miłosz Pietrus – położnictwo i ginekologia
„Moim ośrodkiem specjalizacyjnym był Uniwersytecki
Szpital Dziecięcy w Krakowie, gdzie pracuję do chwili obecnej” – powiedział nam Artur Oberc, który zdobył specjalizację
z zakresu ortopedii i traumatologii narządu ruchu: – „To dobre
miejsce do rozwoju naukowego i zawodowego, dające szeroki
ogląd na ortopedię i traumatologię dziecięcą, zarówno pod
kątem klinicznym jak i teoretycznym. Jest to wielką zasługą
starszych kolegów, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą,
ale też motywują do samodzielnych poszukiwań. Wybrałem
pracę w oddziale ortopedii dziecięcej, ponieważ łączy urok
dyscypliny zabiegowej i niezwykle wdzięcznej pracy z dziećmi”.
Młody specjalista nie ukrywał jednak, że specjalizacja to
wyzwanie nie tylko dla lekarza: – „Cykl szkoleniowy z zakresu
ortopedii trwa 6 lat i wymaga odbycia szeregu staży i kursów
w innych jednostkach. Częste wyjazdy, a także egzamin wymagający kilkumiesięcznego wyłączenia się z życia zawodowego
i rodzinnego były chyba największym wyzwaniem dla mojej żony,
która w tych okresach przejmowała pełną opiekę nad domem
34 i dwojgiem naszych dzieci, co umożliwiło mi pomyślne zdanie
egzaminu i za co jej jestem bardzo wdzięczny.”
Po uroczystości, ORL przeszła do bardziej przyziemnych
spraw. Kolejnym punktem programu było powołanie kandydatów na członków komisji i zespołów Naczelnej Rady Lekarskiej.
Jednocześnie dr Friediger zaapelował o zgłaszanie się delegatów
do tych komisji. Sporo czasu poświęcono odwołaniu się jednego z lekarzy od decyzji Komisji Socjalno-Bytowej ORL nie
przyznającej mu zapomogi. Wnikliwie rozpatrzono wszystkie
argumenty obu stron, zespołowo oceniono zasadność wniosku
o wsparcie. Ostatecznie Rada jednogłośnie uznała, iż stanowisko Komisji było w tej sprawie słuszne.
Przyznano natomiast zapomogę córce zmarłej lekarki, która
z powodu zaawansowanej choroby Alzheimera nie była w stanie
wskazać nikogo z bliskich jako osoby uprawnionej do tego.
Konieczna też była zmiana składu Komisji ds. Organizacji
Systemu Ochrony Zdrowia i Zespołów KdsOSOZ. Okręgowy
Zjazd odrzucił bowiem prośbę o poszerzenie składu tej komisji
powyżej przewidywanej liczby członków.
Podczas posiedzenia ORL przedstawiono także koncepcję
remontu i modernizacji siedziby Izby przy ul. Krupniczej.
Była to bardzo wstępna faza omawiania projektu, niemniej
analizowano budowę w przyziemiu podziemnej sali widowiskowo-konferencyjnej, kawiarni, usytuowanie w oficynach hotelu
dla lekarzy dojeżdżających z terenu, wreszcie rozmieszczenie
samych biur i agend OIL na piętrach. Gdy założenia zostaną
przyjęte i projekt zyska akceptację po analizie kosztów, całość
przedstawimy naszym czytelnikom.
Na tym posiedzenie ORL zakończono.
(jgh)
Felieton
Zjedzony zajączek
Nie mam tu na myśli zajączka wielkanocnego,
którego należało schrupać ze smakiem w świąteczny
czas, ale nas kochane zajączki lekarskie. Tych, którzy
się dziwią, odsyłam do znanego wiersza Ignacego
Krasickiego – „Przyjaciele”...
Gdy w początkowych latach reformy systemu
ochrony zdrowia z końcem lat dziewięćdziesiątych
przekazano lekarzom szpitalnym informacje o tym,
że nie będą im zapewnione posiłki dyżurowe, bo
likwidowane są kuchnie szpitalne, nikomu z nas
nie przyszło nawet do głowy protestować, bo
w końcu przeżyjemy na własnym wikcie te dyżury.
Potem przez ponad 15 lat finansowaliśmy sobie tzw.
odzież roboczą, gdyż uznaliśmy, że zerwanie z tym
reliktem roboczym minionej epoki, nie ujmując nic
robotniczemu trudowi i etosowi pracy, nie zachwieje naszym bytem.
Ale to były tylko delikatne przygrywki do mającego nastąpić zmasowanego ataku na nasz wizerunek i status zawodu. Gdy prywatyzowały się różne
gałęzie gospodarki, sugerowano nam reorganizację
struktur własnościowych w publicznym lecznictwie
i przy okazji postanowiono, że za organizację ochrony zdrowia nie będzie już odpowiadał rząd, ale wła-
ściciele tych zakładów. Wreszcie, jedna z czterech
reform rządu Jerzego Buzka, niestety, od początku
obarczona szeregiem błędów formalnoprawnych,
wprowadziła Kasy Chorych (1997–2003), które
jako monopolista, po uważaniu, bez konkretnych
wyliczeń kosztów opieki medycznej, kontraktowały
usługi lekarskie.
A potem było już tylko gorzej. Powołany do życia
w 2004 r. Narodowy Fundusz Zdrowia już chwalebnie przez 10 lat miesza systemami rozliczania procedur, listami leków refundowanych, uprawnieniami
lekarzy i z tego mieszania, poza delikatnie mówiąc
niesmakiem, nic nie wynika. W latach 2006–2007
środowisko lekarskie w akcie rozpaczy i desperacji
poderwało się do ogólnopolskiej akcji strajkowej
i ostatnim rzutem na taśmę wywalczyło podniesienie wynagrodzeń dla lekarzy, które uśrednione dały
zaledwie wartość półtorej średniej krajowej. Ten
zryw naszego nieposłuszeństwa spowodował retorsje ze strony władz, w wielu miejscach skończyły
się umowy o pracę, gwarantujące pewne socjalne
przywileje, jak choćby wynagrodzenie za urlop czy
dopuszczalny ustawowo jej wymiar. W to miejsce
pojawiły się, „pożal się Boże”, lukratywne kontrak-
Felieton
Nic nowego
nad Wisłą
Przy pięknej pogodzie i bardzo kiepskiej frekwencji, 23,8
procent Polaków poszło do urn wyborczych wybrać naszych
przedstawicieli do Europarlamentu. Komentatorzy różnych maści dywagowali, kto wygrał, a kto jest przegranym tych wyborów. I kto, na kogo, dlaczego głosował. Wśród tych rozlicznych
analiz brakuje odpowiedzi na pytanie, ilu polskich pacjentów
wzięło udział w wyborach i jak głosowali.
Otóż zdaniem „głupiej kobiety” (usprawiedliwiam się,
korzystając z wypowiedzi pana Janusza Korwin-Mikkego
o kobietach) polscy pacjenci w większości nie poszli na wybory,
a ci zdyscyplinowani głosowali w ramach protestu właśnie na
Korwin – Mikkego. Jak znam jego zamysły dotyczące p u b l ic z n e j ochrony zdrowia, gdy tylko dojdzie do władzy, śladu po
niej nie pozostawi.
W ostatnich tygodniach miałam i niestety nadal mam,
z powodu ciężkiej choroby bliskiej mi osoby, kontakt z polską
służbą zdrowia. Trauma, jaka mnie dotknęła na tym tle, byłaby
pewnie jeszcze większa, gdyby nie moje dziennikarskie kontakty
z lekarzami, w tym z tytułami profesorskimi. Dlaczego tak źle
się dzieje w polskich szpitalach, dlaczego lekarze (nie wszyscy)
ści a lekarze rodzinni. Z grupy specjalistów, jakby na 35
pierwszy rzut oka się wydawało, uprzywilejowano
w pierwszym dniu wiosny onkologów i dowartościowano lekarzy rodzinnych, w interesie oczywiście
ich pacjentów. Ale to tylko pozory, gdyż w medycznym tygielku nasz przyjaciel minister miesza zgodnie
z prastarą zasadą – dziel i panuj, dzieląc tylko starą
biedę i dodatkowe obowiązki.
Tak więc, drogie zajączki, jesteśmy spokojnie
zjadani wśród przyjaciół lekarzy, farmaceutów, ministrów, dziennikarzy, pacjentów itp. itd...
No cóż, prawdziwa przyjaźń to rzadkość na wagę
złota, acz bezinteresowna i prawdziwe wyzwanie.
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
ty cywilno prawne, do których byliśmy zachęcani,
a częściej zmuszani różnymi szykanami. Stawaliśmy
się zniewolonymi przedstawicielami wolnego rynku
usług medycznych. Natomiast NFZ od 2 lat chodzi
w glorii chwały tego, co to zaoszczędził np. 2 mld
zł na usprawnieniu refundacji leków, tyle tylko, że
to pacjenci zafundowali te oszczędności, w wielu
wypadkach płacąc po zmianach znaczenie więcej za
te same leki. Wśród pacjentów jesteśmy i my, chcący
wypisać lek pro familae lub pro auctore.
Nie sposób wymienić w krótkim felietonie
wszystkich dobrodziejstw jakie spotkały nas – medycznych zajączków. Ale trudno pominąć posunięcia
największego przyjaciela lekarzy z Miodowej np. te,
które wprowadziły konflikt na linii pediatrzy, interni-
Dr med. Janina Lankosz-Lauterbach,
Rzecznik Regionu Małopolskiego OZZL
i pielęgniarki (też nie wszystkie) okazują tak niski poziom empatii choremu i jego rodzinie?
Stawiam przysłowiowego konia z rzędem, że jeżeli w ochronie zdrowia nic się nie zmieni na lepsze, to na następne wybory
pójdzie jeszcze mniej obywateli naszego kraju, a wyniki wyborów
będą jeszcze większym zaskoczeniem niż te do Europarlamentu.
Popieram opinię i apel m.in. byłego wicepremiera Romana Giertycha do premiera Tuska o pilną reformę systemu ochrony zdrowia w Polsce. Bo apele samorządu w tej sprawie, to jak rzucanie
grochu o ścianę.
Właśnie parlamentarzyści z sejmowej Komisji Zdrowia szykują się do dyskusji nad niepewną przyszłością polskiej radiologii. Zgodnie ze znowelizowaną ustawą, za chwilę, bo w lipcu
br. dla części pracowników służby zdrowia zmienią się przepisy
dotyczące czasu pracy. Pewne grupy zamiast dotychczasowych
5 godzin będą musiały pracować 7,35 godz. Polscy radiolodzy
i technicy radiologii oraz inni specjaliści np. patomorfolodzy
będą musieli pracować tak samo długo jak interniści czy chirurdzy, czyli zgodnie z kodeksem pracy ponad 7 godz. dziennie.
O tym wiadomo już było od dawna i dziwne, że nikt z przedstawicielami tych specjalności nie rozmawiał wcześniej. Radiologów, jak wiadomo w naszym kraju brakuje i prawdopodobne
odejście wielu z nich z systemu publicznego do sektora prywatnego dramatycznie pogorszy i tak złą sytuację w tej dziedzinie
medycyny. W kontekście zapowiedzianego przez ministra zdrowia pakietu antykolejkowego i zniesienia limitów dla pacjentów
onkologicznych brzmi to raczej groteskowo.
Warszawska Syrenka
36
Spotkania z...
Bezwzględny
przeciwnik internetu
Lekarz, poeta, rysownik, gawędziarz,
społecznik, menadżer – talentami natura
obdarzyła go szczodrze. I w każdej z wymienionych dziedzin wkroczył na szczeble,
dla wielu nieosiągalne. Bo przecież nie
każdy lekarz robi doktorat i broni go za
granicą; nie każdy ma w dorobku kilka
tomików wierszy; nie każdy zdobywał laury
w ogólnopolskich konkursach plastycznych;
rzadko kto latami prowadził obozy dla
niepełnosprawnych; a już jeden na stu ma
w życiorysie funkcję dyrektorską.
Ryszard Żaba; rocznik 1948; doktor
nauk medycznych, pediatra, specjalista
rehabilitacji. Urodzony – jak żartobliwie
mówi – w Hindenburgu, czyli w Zabrzu.
I ze Śląskiem związany od lat, miejscem
urodzenia, studiowania, zatrudnienia
i zamieszkania.
Więc, co robi na galicyjskich łamach?
Otóż jest członkiem samorządu lekarskiego w Krakowie, a nawet należy
do jego władz, czyli wchodzi w skład
Okręgowej Rady Lekarskiej VII kadencji,
gdzie powierzono mu funkcję przewodniczącego Komisji ds. Szpitalnictwa.
A należy do tutejszej OIL z racji pełnionych
(2008-2012) obowiązków wicedyrektora
Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego
im. K. Jasińskiego w Zakopanem (dawne
akademickie sanatorium przeciwgruźlicze),
gdzie nadal ordynuje.
„Jo był piersy synek na placu z cigaretom” – wspomina doktor Żaba lata dzieciństwa w Zabrzu. Wyróżniał się nie tylko na
podwórku. Już kończąc szkołę podstawową
wygrał olimpiadę przyrodniczą i mając
stosowne świadectwo wybrał Technikum
Chemiczne, bo marzyła mu się praca na
Syntezie Ciężkiej w Blachowni. To mu
wtedy imponowało, ojciec był rysownikiem
mechanikiem, a mama czuwała nad trójką
rodzeństwa. Zdawać na studia medyczne
Czy ból
przychodzi poetycko
Czy ból
przychodzi poetycko
Czy cierpieć
to wylewać
swe wrażenia
Czy płakać
to cicho upuszczać
krople rosy
Czy krzyczeć
to pytać
o sens życia
Czy milczeć
to złość
w sobie dławić
Czy śmiać się
z tych pieszczot
i ciągle w życie się bawić
w Rokitnicy zdecydował się dopiero w klasie
maturalnej, dostał się na nie w rok później,
ale zafascynowany był już wtedy (jak się
okazało, na całe życie), harcerstwem. Z czasem zdobył wszystkie stopnie harcerskie, ale
już na drugim roku studiów zaangażował się
w organizację obozów dla dzieciaków cierpiących na cukrzycę. To właśnie wpłynęło
na jego wybór pediatrii jako specjalizacji.
Na ten wybór miała wpływ także
dwójka wybitnych lekarzy – prof. Kornel
Gibiński, internista, konsultant krajowy,
a prywatnie wujek, nadsztygar Kopalni
Miechowice, u którego mieszkał podczas
studiów, i prof. Bożena Hager-Małecka,
pediatra, u której zrobił I i II stopień specjalizacji oraz doktorat. Dyplom Śląskiej
Akademii uzyskał w 1974 roku, a na uczelni
przepracował 33 lat. Do Zakopanego, na
stanowisko starszego aststenra, ordynatora
oddziału rehabilitacji ogólnoustrojowej,
w Akademickim Centrum Rehabilitacji
przeszedł w 2005 roku.
Kiedy zaczął pisać wiersze? – Zaczął
jeszcze jako uczeń, ale do gazetek szkolnych
i akademickich, i to nie wiersze pisał, a zwykłe informacje. Bardziej go zresztą frapowała sztuka.
W 1979 roku wziął udział w ogólnopolskim konkursie na rysunek satyryczny
„Uśmiech Barbórki” i uzyskał III nagrodę.
To był prawdziwy sukces, na czele komisji konkursowej stał prof. Tomasz Jura,
dziekan grafiki na katowickiej ASP, zaś
na konkurs nadesłało prace 150 autorów.
37
Wiśnie spadają
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Żaba wysłał 10 rysunków i wspomina
swój sukces ze wzruszeniem. Do rana grała
orkiestra dęta (uwielbia je do dzisiaj), dostał
w nagrodę beczkę piwa, kasę w wysokości
trzech średnich pensji i zaproszenie profesora Jury (zdziwionego, że nie ma do czynienia
z profesjonalistą) do uczęszczania na zajęcia
w ASP, bez egzaminów. Korzystał przez trzy
lata.
W tymże szczęśliwym dla niego 1979
roku wyjechał z rekomendacji ZSP na
6 tygodni do Japonii. Wydał na to całą
nagrodę i jeszcze się zadłużył. W 1979
roku zajął 21 miejsce w konkursie TVP na
„Polaka Roku”. To wyjątkowe wyróżnienie
zawdzięczał kilkuletniej już organizacji
4-tygodniowych obozów dla dzieci z wadami postawy i skoliozami oraz cukrzycą.
Równolegle uzyskał I i II stopień specjalizacji z pediatrii, a w 1982 roku obronił
doktorat. Z tym doktoratem był potem
cały cyrk, bo w 1985 roku otrzymał półtoraroczne stypendium Instytutu Pediatrii
w Berlinie Zachodnim, gdzie usiłowano
zakwestionować oryginalność jego pracy.
Ale ją obronił, a rzecz skończyła się ofertą
pozostania na Zachodzie, od ręki za
6 tys. marek. Nie skorzystał.
Kąpię się w rzece
wiśnie zrywam
z drzewa
A czas mnie
nie goni
Czas się zatrzymał
i leży
w ogrodzie
gdzie słońce
leniwie
tapla się w wodzie
Czas się nie śpieszy
Czas nas nie goni
Jedynie motyle
i świerszcze
w ciągłej pogoni
Postanowiłem zilustrować ten tekst też
urokliwymi rysunkami kotów, autorstwa
Doktora Żaby, zdobiącymi tomik wierszy
zaprzyjaźnionego z nim endokrynologa
z Łodzi, Marka Pawlikowskiego pt. Rozmowa z Baltazarem. Koty nie stanowią hobby
Doktora, ale uchwycił ich charakter znakomicie. Nieprawdaż?
W ogrodzie
Czas się zatrzymał
I chwała Bogu
Buki
Drzewa
stoją
jak wryte
Nigdzie
im się
nie spieszy
Stoją
na baczność
Choć
nikt
im nie każe
Za granicę wyjeżdżał wielokrotnie.
Nie tylko jako lekarz. Także jako członek
Unii Pisarzy Lekarzy, ostatnio do Lizbony,
wcześniej do Szwajcarii, RFN, Bułgarii,
Rumunii. W 2012 roku wydał swój pierwszy tomik wierszy „Moje niepokoje”.
A przede wszystkim wystawiał swoje
prace plastyczne m.in. na Światowych Kongresach Lekarzy w Moskwie (1987), Pradze
(1987), Montrealu (1988), Coventry (1990),
Sztokholmie (1991); na zaproszenia indywidualne w Belgii, Austrii, W. Brytanii.
Stoją cichutko
szeleszcząc listkami
A czas
ich nie ponagla
Drzewa stoją
i śmieją się
z ludzi
goniących czas
i mrówki
I żeby ten portret nie wyszedł zbyt
różowo zacytuję doktora Ryszarda Żabę
w kwestii jego awersji do wszelkich nowości
elektroniki, w rodzaju komputera, komórki, tabletu, smartfona itp., nie mówiąc
o internecie czy facebooku! „Bo niszczy
mózg i wyręcza myślenie! Bo każdy idiota
kryje się w nim za szybą! Bo stary udaje
w nim młodego, a młody starego! Bo komórka przyłożona do ucha podwyższa ciśnienie!
Bo po pięciu godzinach dziennie z komputerem powstaje uzależnienie wyższe niż
przy używaniu narkotyków. Mam mówić
dalej?”
No i proszę, czy nie można popaść
w uwielbienie dla poety?
Stefan Ciepły
38
Farmakologia
Zespół Lyella
oraz Stevensa – Johnsona
– ciężkie polekowe działania
niepożądane w praktyce klinicznej
Jarosław Woroń, Ryszard Korbut
Katedra Farmakologii UJ CM WL Kraków,
Zakład Farmakologii Klinicznej
Uniwersytecki Ośrodek Monitorowania
i Badania Niepożądanych Działań Leków
Zespół Lyella (TEN) oraz Zespół
Stevensa – Johnsona (SJS) należą do
2 odmian tego samego tego samego
procesu indukowanego przez leki, który
doprowadza do martwicy keratynocytów
i następowego spełzania naskórka, tworzenia nadżerek na błonach śluzowych
oraz występowania odczynu zapalnego
ze strony różnych narządów. U pacjentów
z polekowym TEN i SJS na początku
obserwujemy zmiany skórne, podobne do
rumienia wielopostaciowego, pod postacią rumieni płaskich oraz obrzękowych,
zarówno nieregularnych, jak i obrączkowatych. Wielkość pola powierzchni
spełzania naskórka jest podstawą klasyfikacji. I tak, SJS występuje, kiedy proces
patologiczny zajmuje mniej niż 10%
powierzchni ciała. Gdy spełzanie naskórka obejmuje 11-29% powierzchni ciała
mówimy o TEN, który nakłada się na
SJS. Natomiast TEN rozpoznaje się, gdy
powierzchnia spełzania przekracza 30%.
Częstotliwość występowania TEN
szacuje się na 1-1,4 przypadków/milion/
rok, a SJS szacuje się na poziomie
1-3 przypadków/milion/rok. Obydwa
zespoły częściej stwierdzane są u kobiet,
u pacjentów w podeszłym wieku, a także
u pacjentów z zaburzeniami odporności.
Przyjmowanie wielu leków przez pacjenta
jest niezależnym czynnikiem ryzyka występowania ww. powikłań.
Śmiertelność w SJS sięga 5%, natomiast w TEN wynosi od 30 do 35%.
Czynnikami ryzyka występowania powikłań zarówno w SJS jak i TEN są: wiek
pacjenta, im pacjent starszy tym ryzyko
wyższe, powierzchnia ciała objęta procesem chorobowym, neutropenia występująca dłużej niż 5 dni, a także hipoalbuminemia poniżej 2g/l. Za występowanie
zarówno SJS jak i TEN odpowiedzialne
są przede wszystkim leki, aczkolwiek
dokładny mechanizm powstawania tych
objawów niepożądanych nie jest znany.
Zespoły te mogą być konsekwencją podawania wielu grup leków (patrz tabela
1), w tym także dostępnych bez recepty,
co utrudnia niejednokrotnie zarówno
prewencję występowania tych powikłań,
jak i niejednokrotnie opóźnia wdrożenie
właściwego leczenia. Uznaje się, że jednym z czynników, które doprowadzają
zarówno do SJS, jak i TEN jest uszkodzenie drogi metabolizmu zażywanego
leku, co w konsekwencji doprowadza
do kumulacji jego toksycznych metabolitów. Niezmiernie istotne w powstawaniu zaburzeń wydają się być czynniki
farmakogenetyczne (sugerowane związki
z celiakią !), a także przewlekłe infekcje
wirusowe, które mogą nietypowo aktywować układ immunologiczny. W tabeli
przedstawiono leki będące najczęściej
w związku przyczynowo-skutkowym
z występowaniem SJS oraz TEN.
Objawy, które mogą sugerować występowanie SJS oraz TEN nie są niestety
specyficzne i są to: gorączka, ból gardła,
Tabela
sulfonamidy
leki przeciwdrgawkowe
niesteroidowe leki przeciwzapalne
cefalosporyny
makrolidy
tetracykliny
chloramfenikol – także stosowany
w postaci maści oraz
gałek dopochwowych
ciprofloksacyna
hydrokortyzon
kaszel, katar, dreszcze, bóle stawowomięśniowe oraz utrata łaknienia. Opisane
objawy trwają zwykle 2-14 dni. Zmiany
skórne początkowo manifestują się wysypką skórną o charakterze rumienia
wielopostaciowego, są tkliwe oraz piekące. Pierwsze zmiany są obecne na twarzy,
szyi oraz ramionach. Następnie pojawiają
się na tułowiu, proksymalnych częściach
kończyn, a wreszcie obejmują całe ciało.
W miejscu rumienia pojawiają się wiotkie
pęcherze, które łatwo pękają i pozostawiają po sobie nadżerki. Najcięższym
powikłaniem jest uszkodzenie śluzówki
układu oddechowego, co w konsekwencji może doprowadzać do wystąpienia
ARDS. Manifestacja opisywanych niepożądanych działań leków może mieć
miejsce również w narządzie wzroku oraz
narządach wewnętrznych.
W ostatnich latach w Małopolsce zanotowano 5 przypadków SJS oraz TEN.
raportów informujących o występowaniu
tych ciężkich reakcji polekowych. Ważne
jest, by pamiętać, że zgodnie z aktualnie obowiązującymi unijnymi aktami
prawnymi, dotyczącymi monitorowania
bezpieczeństwa produktów leczniczych,
każde niepożądane działanie leku
o charakterze ciężkim podlega zgłoszeniu
obligatoryjnie. Niestety nadal z corocznie otrzymywanych i analizowanych
raportów wynika, że liczba przypadków zgłoszonych znacznie odbiega od
rzeczywistości. Warto w tym miejscu
wspomnieć również, że obecnie także
sam pacjent, bez udziału fachowych 39
pracowników służby zdrowia, może
zgłaszać wszystkie objawy niepożądane,
które wystąpiły u niego w konsekwencji
stosowanej farmakoterapii. Obecnie najskuteczniejszą metodą prewencji zarówno
SJS, jak i TEN, jest poprawnie zebrany
wywiad, z uwzględnieniem występowania wcześniejszych polekowych działań
niepożądanych, a także zwrócenie uwagi
na czynniki farmakogenetyczne.
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Wystąpiły one prawdopodobnie po sulfasalazynie, kotrimoksazolu, ibuprofenie,
kwasie acetylosalicylowym (aspiryna)
oraz karbamazepinie. W roku 2014 zgłoszono 1 przypadek SJS, który wystąpił
w następstwie podania lewofloksacyny.
Jeżeli przeanalizujemy raporty,
zarówno o występowaniu SJS, jak
i TEN, które trafiają do Departamentu
Monitorowania Działań Niepożądanych
Urzędu Rejestracji, trudno pozbyć się
wrażenia, że ilość wspomnianych powikłań jest mocno niedoszacowana. Urząd
otrzymuje każdego roku jedynie kilka
Jarosław Woroń, Ryszard Korbut
VIII Forum Lekarzy Szpitala im. Rydygiera
Coraz szersza formuła,
coraz większe zainteresowanie
Już po raz ósmy, 9 kwietnia w Specjalistycznym Szpitalu im. L. Rydygiera w Krakowie zorganizowano Forum
Lekarzy tej placówki. Podczas tych dorocznych spotkań
wyspecjalizowana kadra medyczna Szpitala prezentuje
własne prace naukowe, wyniki prowadzonych badań,
osiągnięcia diagnostyczne i lecznicze z minionego roku.
– Kiedy przychodziłem do tego szpitala podkreślałem,
że jego największą wartością dodaną jest wartość intelektualna i to kierunek, w którym trzeba podążać – mówi
Wojciech Szafrański, prezes Zarządu Szpitala, obalając
stereotyp głoszący, iż w spółkach, a taką jest Szpital im.
Rydygiera, liczy się tylko zysk finansowy.
Od pierwszego Forum w 2006 roku lekarze zaprezentowali już kilkadziesiąt oryginalnych prac. Niektóre z nich
zostały potem opublikowane w czasopismach specjalistycznych, ale część omawiano jedynie w murach szpitala.
Dlatego pojawiła się w tym roku nowa inicjatywa.
– Proponuję powołać do życia periodyk, niech nosi
nazwę na przykład Rocznik Szpitala Rydygiera, w którym
zamieszczano by prace prezentowane na naszych spotkaniach – zaproponował prof. Olgierd Smoleński, przewodniczący komitetu naukowego Forum.
Prezes Szafrański przychylił się do tego projektu.
– Szpital jest wieloprofilowy, więc możliwości naukowych mamy bardzo dużo. Te prace powstają zwykle
w domowym zaciszu, Forum daje możliwość zaprezentowania ich kolegom i pokazania innym specjalistom
– medycyna jest dziś interdyscyplinarna i poszczególne
specjalności przenikają się. Forum przygotowuje też do
dalszych działań naukowych, daje inspirację. Warto więc
efekty własnych przemyśleń pokazać w specjalnej publikacji szerszemu gremium, choćby tylko lekarzom z naszego szpitala, bo przecież nie wszyscy mogą uczestniczyć
w spotkaniu. A pracuje tu ponad 200 lekarzy – tłumaczy
prezes Szafrański.
Najciekawsze prace – wskazane przez uczestników
Forum – już teraz nagradzane są przez Zarząd Spółki.
Docenieniu pracy kadry medycznej „Rydygiera” ma
także służyć inicjatywa poszerzenia formuły Forum, na
które być może już następnym razem zaproszeni zostaną
lekarze z innych szpitali.
JGH
40
Krosno
Delegatury OIL
41
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Lekarze delegaci VII kadencji
z regionu krośnieńskiego uczestniczyli ostatnio w dwóch bardzo ważnych wydarzeniach tj.:
– w XII Krajowym Zjeździe Lekarzy
(Warszawa, 20-22 marca 2014 r.),
gdzie Delegaturę Krośnieńską reprezentowało 3 lekarzy medycyny i 1 lekarz dentysta,
– w XXXIII Okręgowym Zjeździe
Lekarzy (Kraków, 29 marca 2014 r.),
gdzie został m.in. zatwierdzony
korzystny dla nas preliminarz budżetowy na 2014 r., dzięki czemu stanie
się realne przeprowadzenie remontu
siedziby Delegatury. W związku
z tym prace projektowe zostały już
zlecone Pracowni Architektury, która przygotowała całą dokumentację
przedsięwzięcia, czyli inwentaryzację
budynku (opracowanie planu budynku), architektoniczno-budowlany
projekt przebudowy oraz projekt
aranżacji wnętrz parteru budynku.
24 kwietnia 2014 roku zmarł lek.
dent. Józef Kaczor, delegat na Okrę-
gowy Zjazd Lekarzy przez 3 kadencje, tj. 12 lat. Wspaniały lekarz, społecznik,
prawdziwy przyjaciel. (Więcej o doktorze Józefie Kaczorze – patrz Kronika
Żałobna w wydaniu stomatologicznym).
Delegatura Krośnieńska na podstawie posiadanych dyplomów przygotowała wykaz lekarzy, którzy w sesji jesiennej 2012 roku oraz wiosennej i jesiennej 2013 roku uzyskali specjalizację – wykaz na str. 47.
Wszystkim lekarzom serdecznie gratulujemy!
(jk)
Nowy Sącz
W Delegaturze Izby Lekarskiej
w Nowym Sączu przygotowano
dla lekarzy i lekarzy dentystów
kurs ILS – „Natychmiastowa pomoc
w stanach zagrożenia życia”. Szkolenie odbędzie się w dniach 15.06. oraz
31.08. br. Zainteresowanych prosimy
o zapisy pod nr tel. 18 442 16 47.
Biuro Delegatury Nowosądeckiej
dysponuje 2 salami wykładowymi
na 20 oraz 60 miejsc, które zostały
ostatnio wyposażone w profesjonalny sprzęt nagłaśniający.
Dzięki dofinansowaniu do biletów
z Komisji Kultury ORL w Krakowie,
lekarze Delegatury Nowosądeckiej
uczestniczyli w X Wiosennym Festiwalu Artystów Piosenki „Pamiętajcie
o ogrodach”.
1 kwietnia br. odbyła się prelekcja, nt. współczesnego Wietnamu. Wrażeniami z pobytu podzieliła się przewodnicząca Sądeckiego Klubu Lekarza
Seniora. Podczas spotkania Pani Doktor w sposób bardzo barwny opowiadała
o tym azjatyckim kraju, jego kulturze i codziennym życiu. Z kolei 6 maja, podczas spotkania lekarzy seniorów, dr J. Kieres podzieliła się swoimi wrażeniami
z pobytu w Rzymie, z uroczystości kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII.
3 kwietnia przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego przeprowadzili wizję lokalną nieruchomości gruntowej będącej
w wieczystym użytkowaniu przez Delegaturę Nowosądecka OIL w Krakowie.
Klub Lekarza Seniora serdecznie zaprasza do uczestnictwa w wycieczce
autokarowej w dniach 28-29 czerwca 2014 r. na Górny Śląsk. W programie
zwiedzanie atrakcji regionu, m.in. Pałacu w Pszczynie, kopalni srebra w Tarnowskich Górach oraz Sanktuarium Matki Bożej w Piekarach Śląskich.
Ostatnie miesiące były bardzo pracowite dla administracji Delegatury Nowosądeckiej. Wiązało się to m.in. z rejestracją praktyk zawodowych lekarzy
z terenu innych izb lekarskich oraz wysyłaniem pism do tych członków OIL,
którzy zalegają bądź w ogóle nie opłacają składek członkowskich na rzecz
Samorządu Lekarskiego.
(kb)
42
Protest
pieczątkowy
przed sądem
Na kanwie ostatnio wydanych orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego, warto przypomnieć, że ustawa o prawach pacjenta daje
Rzecznikowi Praw Pacjenta stosunkowo szeroki wachlarz możliwości
działania wobec podmiotów naruszających zbiorowe prawa pacjentów.
Na mocy orzeczeń, które zapadły w dniu 23 kwietnia 2014 roku
NSA uchylił wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i oddalił
skargi dwóch placówek leczniczych na decyzje Rzecznika Praw Pacjenta na mocy których uznał, iż dopuściły się one praktyk naruszających
zbiorowe prawa pacjentów w ramach tzw. „protestu pieczątkowego“
lekarzy. Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że w powyższych
placówkach stosowano praktyki sprzeczne z przepisami regulującymi
zasady wystawiania recept lekarskich, polegające na przybijaniu na
receptach pieczęci „Refundacja leku do decyzji NFZ“, wskutek czego
pacjenci mieli możliwość realizacji recepty tylko pełnopłatnej, a tym
samym ograniczono ich prawo do świadczeń zdrowotnych oraz prawo
do nabycia leku z przysługującą refundacją. Zdaniem Sądu praktyki te
wymierzone były w odniesieniu do nieokreślonego kręgu pacjentów.
Ustawa o prawach pacjenta i rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. 2012,
poz. 159 j.t z późn. zmn.) expressis verbis stanowi, że zakazane jest
stosowanie praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów. Dbałość o przestrzeganie powyższego zakazu powierzono Rzecznikowi
Praw Pacjenta.
Przez praktykę naruszającą zbiorowe prawa pacjentów rozumie się,
bądź to bezprawne zorganizowane działania (zaniechania) podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych lub stwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu zorganizowanie wbrew przepisom o roz-
wiązywaniu sporów zbiorowych
akcji protestacyjnej lub strajku
przez organizatora strajku, które
to działania mają na celu pozbawienie pacjentów praw lub
ograniczenie tych praw, w szczególności podejmowane są celem
osiągnięcia korzyści majątkowej.
Jak przykładowo – w „Komentarzu do ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta”
– wskazuje D. Karkowska mogą
to być działania polegające na:
1) pozbawieniu pacjentów możliwości skorzystania z prawa do
dodatkowej opieki pielęgnacyjnej
sprawowanej przez osobę bliską
przez całą dobę, kiedy nie zachodzą przesłanki pozwalające na
wprowadzenie takich ograniczeń;
2) nieudzielanie osobom pragnącym uczestniczyć w porodach
rodzinnych rzetelnych, prawdziwych i pełnych informacji o warunkach uczestniczenia w takim
porodzie;
43
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
3) nie gwarantowanie bezpieczeństwa zdrowotnego pacjenta
poprzez nieprzestrzeganie wymogów sanitarnych;
4) ograniczanie realizacji praw
pacjenta w regulaminach organizacyjnych podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych przy
braku odpowiedniej podstawy
ustawowej;
5) dezinformacja w zakresie
realizacji prawa pacjenta (jego
przedstawiciela ustawowego lub
osoby upoważnionej) do dostępu
do dokumentacji medycznej;
6) czasowe zaprzestanie działalności przez podmiot leczniczy
wykonujący działalność leczniczą
bez zachowania przewidzianych
w tym zakresie procedur, skutkujące ograniczeniem dostępu do
świadczeń zdrowotnych.”
terminie informacji o stopniu realizacji działań niezbędnych do zaniechania praktyki naruszającej zbiorowe prawa pacjentów lub usunięcia
skutków naruszenia zbiorowych praw pacjentów.
Rzecznik w toku postępowania ma prawo żądać od placówek
przedstawienia
dokumentów
oraz wszelkich informacji dotyczących okoliczności stosowania
praktyk, co do których istnieje
uzasadnione podejrzenie, iż mają
charakter praktyk naruszających
zbiorowe prawa pacjentów. Realizacja przekazania ww. materiałów winna nastąpić w terminie
nie dłuższym niż 30 dni od dnia
otrzymania żądania. Jeżeli w toku
postępowania ustalone zostanie,
iż doszło do naruszenia zbiorowych praw pacjenta Rzecznik
wydaje decyzję nakazującą zaniechanie realizowanych praktyk
lub wskazuje działania niezbędne
do usunięcia skutków naruszeń.
Decyzja taka ma rygor natychmiastowej wykonalności.
I tak na podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych albo organizatora strajku, może zostać – w trybie administracyjnym – nałożona kara
pieniężna do wysokości 500 000 złotych, a w przypadku nie przekazania Rzecznikowi żądanych przez niego w postępowaniu materiałów,
podmiotowi, do którego skierowano żądanie, może być wymierzona
kara pieniężna do wysokości 50 000 złotych.
W decyzji, Rzecznik może również nałożyć na podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych albo
na organizatora strajku obowiązek składania w wyznaczonym
Decyzje Rzecznika mają charakter ostateczny, a zainteresowanym
stronom postępowania przysługuje skarga do sądu administracyjnego. Brak zastosowania się do decyzji Rzecznika może skutkować wymierzeniem surowych kar finansowych.
Przedstawione narzędzia administracyjno-finansowe umożliwiające
wpływanie przez Rzecznika Praw Pacjenta na podmioty udzielające
świadczeń zdrowotnych, mimo tego, że ustawa obowiązuje już od
około 6 lat, nie podlegały dotychczas szerszemu wykorzystaniu, co nie
zmienia faktu, że przepisy je kształtujące mają charakter obowiązujący,
zaś utrwalanie praktyki stosowania – chociażby przez pryzmat orzecznictwa sadowego – może dać im w pełni realny wymiar faktyczny.
Osobom zainteresowanym podaję sygnatury orzeczeń NSA (II OSK
2826/122 oraz II OSK 2891/123). W przypisach podaję linki do ich treści
zamieszczonych w Centralnej Bazie Orzecznictwa Sądów Administracyjnych (na dzień dzisiejszy dostępne są sentencje).
Częściowe ustne uzasadnienie przedmiotowych wyroków podaję
za materiałami zamieszczonymi na stronie internetowej Biura Rzecznika Praw Pacjenta.
(Woland)
Małopolskie Hospicjum dla Dzieci
poszukuje lekarza pediatry lub lekarza w trakcie specjalizacji z pediatrii.
Warunki i forma zatrudnienia do indywidualnego uzgodnienia.
Kontakt :tel. 663 888 264; e-mail: [email protected]
44
Nowe książki
Komisja Etyki Okręgowej Rady Lekarskiej
w Krakowie
Klauzula sumienia w praktyce lekarskiej
Zagadnienia etyki lekarskiej są fundamentalną kwestią w pracy
lekarza i jednym z głównych przedmiotów zainteresowania ich
organizacji (w tym samorządu lekarskiego). Dotyczą one zresztą
wszystkich, bo normy postępowania lekarzy odnoszą się nie tylko
do nich samych, ale również do każdego pacjenta. Etyka lekarska
jest także częstym tematem publicznych dyskusji i medialnych
debat. Samorząd lekarski nie może pozostawać na to obojętnym.
Krakowskiej Izbie Lekarskiej zawdzięczamy m.in. wydanie „Etycznych aspektów transplantologii” (Kraków 2010) i nowej, omawianej
tu książeczki. Zawiera ona materiały specjalnej sesji VIII Światowego
Kongresu Polonii Medycznej, zarazem I Światowego Zjazdu Polskich Lekarzy, który odbył się w Krakowie w dniach 23-26 V 2013.
Materiały zredagował dr Stefan Bednarz, z pomocą „Galicyjskiej
Gazety Lekarskiej”.
Wprowadzenie to głos prof. Józefa Lipca (Instytut Filozofii UJ)
i wypowiedź dr. Stefana Bednarza, przewodniczącego Komisji Etyki
Naczelnej i krakowskiej Izby Lekarskiej. Przypomniał on zapisy
Kodeksu Etyki Lekarskiej i Ustawy o zawodach lekarza i lekarza
dentysty oraz przedstawił sytuacje wymagające zastosowanie się do
zasad już istniejących lub wymagających opracowania nowych reguł,
odpowiadających najnowszym problemom.
Wykład prof. Jana Hartmana, kierownika Zakładu Filozofii
i Bioetyki Collegium Medicum UJ, zaczyna się wyjaśnieniem pojęć:
klauzuli, sumienia, i klauzuli sumienia. Wspomina o autonomii lekarza i pacjenta, o trudnościach w sprecyzowaniu pojęcia sumienia,
o zróżnicowaniu sfer osobistego morale lekarza i moralności
publicznej, o realizacji zobowiązań, rodzajach samowoli i nonkonformizmu, ich przejawach i skutkach oraz o ich unikaniu.
Referat ks. prof. Tadeusza Biesagi, kierownika Katedry Bioetyki
Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II,
omawia zagrożenia klauzuli i sumienia w medycznej praktyce.
W oparciu o piśmiennictwo przedstawia: koncepcje sumienia, jego
sytuację w rzeczywistości demokratycznej, próby neutralizowania moralności lekarza, sumienie w różnych modelach praktyki
(hipokratejskiej, komercyjnej) oraz niekonsekwencje rezolucji Rady
Europy i stanowiska Komitetu Bioetyki PAN w sprawie klauzuli
sumienia.
Prof. Tadeusz Tołłoczko, b. rektor AM w Warszawie, chirurg
klinicysta z ponad 50-letnim stażem, podaje własne ujęcie sumienia.
Cytuje starożytnych filozofów oraz wypowiedzi Batorego, Zygmunta
Augusta, Norwida, Napoleona i Einsteina. Podkreśla, że norma etyczna nie musi być tożsama z prawną. Zwraca uwagę na wpływ władz,
polityki i pieniądza na stanowienie zasad etyki lekarskiej, na ich
długą historię i na doraźność aktów prawnych.
Dr Konstanty Radziwiłł, wiceprezes (wówczas) Naczelnej Rady
Lekarskiej, polemizuje z obu filozofami. Podkreśla obowiązek
słuchania własnego sumienia oraz tysiącletnie tradycje zasad etyki
lekarskiej. Wspomina o klauzuli sumienia instytucji, o regulacjach
prawnych i etycznych licznych krajów oraz o różnych problemach
odwoływania się do klauzuli sumienia w relacji lekarz – pacjent.
Po zakończeniu wykładów odbyła się żywa dyskusja z udziałem
doktorów Andrzeja Pawlaka, Piotra Mierzewskiego i Teresy Weber
oraz wykładowców. Obszerne wypowiedzi złożyli: J. Hartman,
K. Radziwiłł i T. Tołłoczko. Konferencję podsumował prof. J. Lipiec,
podziękowanie wygłosił dr S. Bednarz.
Suplement zawiera stosowne fragmenty dokumentów: Konstytucji RP, Kodeksu Etyki Lekarskiej, Ustawy o zawodach lekarza
i lekarza dentysty, a in extenso – rezolucję Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy oraz stanowiska Komitetu Bioetyki przy PAN,
Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski i Prezydium Naczelnej Rady
Lekarskiej.
Książeczka może zainteresować chyba wszystkich, nie tylko
lekarzy czy studentów medycyny, filozofów czy etyków, ale też dziennikarzy zajmujących się tematyką medyczną czy wreszcie pacjentów,
których relacje z lekarzem są jedną z najistotniejszych kwestii etyki
lekarskiej.
Henryk Gaertner – Kraków
Klauzula sumienia w praktyce lekarskiej; Okręgowa
Izba Lekarska; Kraków 2014, s. 87, ISBN 978-83931186-3-2
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
nadał tytuł profesora nauk medycznych
w dniu 2 kwietnia 2014
dr hab. med. Dorocie Pach
Doktorzy habilitowani
Rada Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego
nadała stopień naukowy doktora habilitowanego nauk medycznych
w dniu 17 kwietnia 2014 r.
dr. n. med. Krzysztofowi Olesiowi
dr. n. med. Robertowi Chrzanowi
dr. n. med. Olafowi Zagólskiemu
w dniu 15 maja 2014 r.
dr n. med. Agnieszce Pac
dr n. med. Marii Fornal
Wykaz osób, którym Rada Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum UJ
nadała stopień naukowy doktora nauk medycznych
w dniu 17 kwietnia 2014 roku
lek. Szymon Fornagiel
Ocena częstości występowania powikłań infekcyjnych
w trakcie i po zakończeniu leczenia indukującego
remisję u dorosłych chorych z nowo rozpoznaną
ostrą białaczką szpikową.
Promotor: prof. dr hab. Aleksander Skotnicki
mgr Anna Mirczak
Jakość życia uwarunkowana stanem zdrowia osób
starszych mieszkających na obszarach wiejskich.
Promotor: prof. dr hab. Beata Tobiasz-Adamczyk
lek. Monika Ostrowska
Pobudliwość dróg korowo-rdzeniowych w ocenie
przezczaszkowej stymulacji magnetycznej u chorych
na stwardnienie boczne zanikowe i otępienie
czołowo-skroniowe.
Promotor: dr hab. Joanna Pera
mgr Marek Żurawski
Indukowane komórki pluripotencjalne uzyskiwane
z komórek somatycznych oraz ich zastosowanie
w leczeniu osteogenesis imperfecta.
Promotor: prof. dr hab. Marcin Majka
Wykaz osób, którym Rada Wydziału
Lekarskiego CM UJ nadała stopień
naukowy doktora nauk medycznych
w dniu 15 maja 2014 rok
lek. Marta Bałajewicz-Nowak
Ocena występowania polimorfizmów genetycznych
warunkujących trombofilie wrodzone w populacji
kobiet z poronieniami nawracającymi.
Promotor: dr hab. Kazimierz Pityński
45
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
CM UJ
Profesorowie
46
CM UJ
lek. Łukasz Dutka
Zwichnięcia endoprotez po całkowitej alloplastyce
stawu biodrowego. Przyczyny i możliwości leczenia.
Promotor: prof. dr hab. Daniel Zarzycki
lek. Rafał Januszek
Wpływ leczenia simwastatyną na odpowiedź
rozkurczową tętnicy ramiennej oraz aktywność
paraoksonazy 1 (PON1) u chorych ze stabilną chorobą
wieńcową.
Promotor: dr hab. Teresa Domagała
mgr Magdalena Pilarczyk-Żurek
Ocena składu mikroflory przewodu pokarmowego
u chorych z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego
oraz określenie wpływu bakterii z gatunku Escherichia
coli na przebieg tej choroby.
Promotor: dr hab. Magdalena Strus
lek. Paweł Skowronek
Analiza przeżywalności endoprotez stawu biodrowego
w zależności od rodzaju artykulacji.
Promotor: prof. dr hab. Daniel Zarzycki
Program szkoleń podyplomowych organizowanych przez MCKP
czerwiec 2014
UWAGA! Szczegółowe informacje dot. szkoleń oraz zapisy przyjmuje Sekretariat MCKP,
ul. Grzegórzecka 20 (p. 13); tel. 12 433 27 61, 12 424 72 91 wewn. 761, 762, 763, e-mail: [email protected]
Uprzejmie informujemy, że rekrutacja na kursy organizowane przez Medyczne Centrum Kształcenia Podyplomowego Uniwersytetu Jagiellońskiego
w roku 2013, odbywać się będzie drogą elektroniczną za pośrednictwem strony internetowej:
www.mckp.uj.edu.pl
Kursy dla specjalizacji
lekarskich
czerwiec 2014
anestezjologia
i intensywna terapia
Anestezjologia i analgezja regionalna
Kierownik naukowy:
dr n. med. Renata Zajączkowska
23-27.06.2014
ortopedia
i traumatologia narządu ruchu
Wady stóp
Kierownik naukowy:
dr hab. n. med. Maciej Tęsiorowski, prof. UJ
23-27.06.2014
toksykologia kliniczna
Uszkodzenia narządowe w ostrych zatruciach
Kierownik naukowy:
dr n. med. Piotr Hydzik
23-27.06.2014
chirurgia szczękowo-twarzowa
Złamania oczodołu
– rozpoznawanie, różnicowanie, leczenie
Kierownik naukowy:
prof. dr hab. n. med. Jan Zapała
Studia podyplomowe
Uniwersytet Jagielloński
Medyczne Centrum
Kształcenia Podyplomowego
Badania kliniczne
– metodologia, organizacja i zarządzanie
Medycyna molekularna w praktyce klinicznej
Podstawy psychoterapii
Teoria i praktyka klinicznego stosowania
mechanicznej wentylacji płuc
Żywienie w zdrowiu i chorobie
Żywienie kliniczne
Nowe kierunki studiów podyplomowych:
Biostatystyka-praktyczne aspekty statystyki
w badaniach medycznych
Podstawy interwencji terapeutycznych
w wieku rozwojowym
Kontrola zakażeń w jednostkach opieki zdrowotnej
Szczegółowe informacje:
MCKP Uniwersytetu Jagiellońskiego
31-531 Kraków, ul. Grzegórzecka 20,
tel. 12 433 27 66, 12 433 27 67
Wykaz lekarzy i lekarzy dentystów
członków OIL w Krakowie – Delegatura w Krośnie, którzy uzyskali
tytuł specjalisty w poszczególnych
dziedzinach medycyny:
Sesja jesienna 2012 r.
anestezjologia i intensywna terapia
Sesja wiosenna 2013 r.
balneologia i medycyna fizykalna
lek. med. Marta Niemczyk
chirurgia ogólna
lek. med. Zuzanna Cetnar-Sokołowska
chirurgia onkologiczna
lek. med. Paweł Florek
choroby wewnętrzne
chirurgia onkologiczna
lek. med. Marcin Paczosa
chirurgia szczękowo-twarzowa
lek. dent. Joanna Wojnar
choroby płuc
lek. med. Anna Piwowar-Konieczny
choroby wewnętrzne
lek. med. Agnieszka Kulasik
dermatologia
lek. med. Marcin Sokołowski
lek. med. Aneta Węgrzyn
lek. med. Ewa Wicha
chirurgia naczyniowa
endokrynologia
lek. med. Bogumił Koncewicz-Żyłka
lek. med. Eliza Radzik
lek. med. Jacek Polakiewicz
choroby wewnętrzne
gastroenterologia
medycyna rodzinna
lek. med. Gabriela Bielecka-Farbaniec
lek. med. Irena Bukalska-Steliga
lek. med. Rafał Tarnowski
lek. med. Joanna Wójcik
lek. med. Sylwia Gładysz
lek. med. Agata Zoubek-Wójcik
kardiologia
nefrologia
lek. med. Adam Chybiło
lek. med. Jarosław Paździerz
lek. med. Monika Marszałek-Podkul
neurologia
medycyna ratunkowa
lek. med. Bogdan Stachowicz
lek. med. Joanna Wasąg-Skorodyńska
lek. med. Małgorzata Wroceńska-Sarakun
medycyna rodzinna
pediatria
lek. med. Jolanta Dubis
lek. med. Elżbieta Polak
nefrologia
psychiatria
lek. med. Wojciech Dziurawiec
lek. med. Ewa Teneta
neonatologia
urologia
lek. med. Małgorzata Habrat-Sebastjańska
lek. med. Grzegorz Krupa
lek. med. Bartłomiej Sobutka
medycyna paliatywna
lek. med. Krzysztof Tlałka
medycyna rodzinna
lek. med. Rafał Galik
lek. med. Aneta Pernal
neonatologia
lek. med. Małgorzata Sobiborowicz
neurologia
lek. med. Agnieszka Kowalik-Gałuszka
lek. med. Małgorzata Markowska-Olszewska
ortopedia i traumatologia
narządu ruchu
lek. med. Piotr Mamcarz
pediatria
lek. med. Marek Mędrek
położnictwo i ginekologia
dr n. med. Paweł Guzik
psychiatria
lek. med. Monika Zajdel
okulistyka
lek. med. Krzysztof Bąk
psychiatria
lek. med. Agnieszka Warchoł
rehabilitacja medyczna
lek. med. Marek Urban
reumatologia
lek. med. Maria Kuźmik
Sesja jesienna 2013 r.
radiologia i diagnostyka obrazowa
anestezjologia i intensywna terapia
lek. med. Małgorzata Tyńska
lek. med. Maciej Sabik
stomatologia dziecięca
chirurgia ogólna
dr n. med. Magdalena Kamińska-Jałoza
lek. med. Łukasz Gałuszka
47
lek. med. Anna Rajchel
diabetologia
Niestety, z przykrością informujemy, że nie zamieścimy listy lekarzy
z województwa małopolskiego, którzy
uzyskali specjalizację w określonych
dziedzinach medycyny w trakcie paru
ostatnich sesji, ponieważ interpretacja
Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego uznaje te informacje za objęte
ustawą o ochronie danych osobowych, na których straży stoi GIODO.
Satysfakcja zatem z pomyślnie
zdanego egzaminu, z możliwości pochwalenia się sukcesem przed przyjaciółmi, musi być utajniona. A nawet
schowanie egzemplarza „Gazety” do
archiwum rodzinnego traci sens.
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Specjalizacje – Krosno
48
Z kart historii...
Jak lekarze
stworzyli Zakopane? (cz. III)
Rok 1939. Do Zakopanego wkraczają wojska niemieckie i… słowackie, marionetkowego państwa ks. Tiso, za co otrzymują od Hitlera polskie obszary Spisza i Orawy.
Niemcom znane były walory klimatyczne Zakopanego i możliwość wykorzystania
będących na światowym poziomie sanatoriów. Nieobce było im także Zakopane jako
ośrodek sportów zimowych, dzięki FIS w 1939 roku. Wszystko to było przyczyną, że
Niemcy uznali Zakopane i okolice za tzw. Sperrgebiet, czyli teren zamknięty i zastrzeżony, jako centrum rehabilitacyjno-wypoczynkowo-szkoleniowe „nur für Deutsche”
przede wszystkim dla Wehrmachtu i Hitlerjugend. Z sanatoriów zostali wyrzuceni
pacjenci i zmuszeni do wyjazdu. Część dzieci z KBK (nazwa od inicjatorów systemu:
„Krakowski Biskupi Komitet pomocy dotkniętym klęską…”) lekarze oddali rodzicom, a te bardziej chore ewakuowano do domów opieki w Rabce, gdzie opiekował
się nimi wybitny chirurg dr Mieczysław Orwicz, który od 1936 roku był w Kabece
ordynatorem. Został zastrzelony przez Niemców w 1944 roku.
Wnętrza budynków sanatoryjnych przebudowano i przystosowano do nowych potrzeb, a dotychczasowe wyposażenie niszczono lub wywożono do Niemiec. Sanatorium
„Odrodzenie” nazwano „Frontkampfer Dank” („Podziękowanie bojownikom frontowym”). W „Akademickim” i „Nauczycielskim” umieszczono średnie szkoły i bursy dla
Hitlerjugend – „Deutsche Oberschule und Schillerheim”. W Kościelisku stacjonował
Wehrmacht. W głównym budynku Kabeki urządzono dom wypoczynkowy dla oficerów Wehrmachtu, a w pozostałych lazaret. Przedwojenne sanatorium przeciwgruźlicze
dla Policji Państwowej przy ul. Jagiellońskiej zmieniono na koszary Wehrmachtu
i szkołę żandarmerii. W sanatorium PCK stacjonowała jednostka Wehrmachtu, a także był szpital wojenny i siedziba feldmarszałka Wilhelma Lista, dowódcy 14 Armii.
Zakopane to nie tylko sanatoria. To także katownia gestapo w dawnym pensjonacie „Palace”, to akcja „Ordnungsaktion” („uprzątnięcie”) rozumiane jako unicestwie-
nie Żydów i zrabowanie ich mienia oraz
zniszczenie wszelkich historycznych śladów polskiej przeszłości, w gruncie rzeczy to także nieudana próba omamienia
górali i stworzenia „Goralenvolku”.
Zakopane to także słynne centrum
przerzutowo-kurierskie, wyjście prawie
całych rodów góralskich m.in. Rojów,
Marusarzy, Krzeptowskich, Kulów, Frączystych na kurierskie szlaki, to pomoc
wielu mieszkańców Zakopanego, którzy
w swoich willach lub góralskich chałupach chronili poszukiwanych przez gestapo ludzi, by ich przeprowadzać przez
granicę, to ruch oporu organizowany
przez ZWZ i AK.
Gdy zbliżał się koniec wojny, hitlerowcy zrabowali doszczętnie sanatoria,
wywożąc nawet urządzenia wmontowane
w budynki na stałe. Po Niemcach weszli
do Zakopanego Rosjanie, którzy dokończyli dzieła zniszczenia.
Po wojnie, mimo wielu trudności
i przeszkód natury własnościowo-politycznych sanatoria wznowiły swoją pracę. Sanatorium „Akademickie” im. Józefa
Piłsudskiego przy ul. Ciągłówka (pierwsza tego typu placówka w Europie) podnosił ze
zniszczeń jego przedwojenny dyrektor i inicjator budowy okazałego budynku wg projektu Józefa Gałęzowskiego, dr Stefan Jasiński. Kontynuował tym samym dzieło niezmordowanego w pracy dla Zakopanego, w walce o zdrowie młodzieży, wieloletniego
prezesa Pomocy Bratniej, twórcy sanatorium dr. Józefa Żychonia. Następcą Jasińskiego, który kierował placówką przez 30 lat, był dr Jan Jaworski. W czasie jego dyrektury
usunięto z nazwy określenie „sanatorium”, bo przestało ono być wg nowych przepisów
uzdrowiskiem. Zgodnie z uchwałą prezydium MRN z 1966 roku przystąpiono do
dalszego zamykania sanatoriów przeciwgruźliczych, bo kolidowały one według władzy, z nowymi funkcjami Zakopanego – tzn. wczasową i sportową. Uchwała ta była
także zgodna z tezą o likwidacji gruźlicy, jako choroby społecznej, w naszym kraju.
Zaczęto przekształcać dawne sanatoria w inaczej wyspecjalizowane placówki służby
zdrowia. Tak powstało Akademickie Centrum Rehabilitacyjne, a kiedy zlikwidowano
akademicką służbę zdrowia, przyjęto nazwę Centrum Rehabilitacyjne, by ostatecznie
placówka została Wojewódzkim Szpitalem Rehabilitacyjnym im. dr. Stefana Jasińskiego. Po kilku dalszych zmianach dyrektorów, pięknie odnowionym szpitalem kieruje
p. Krystyna Walentowicz.
W sąsiednim budynku przy ul. Ciągłówka mieści się Nauczycielskie Centrum
Wypoczynkowo-Rehabilitacyjne, dawne Sanatorium Nauczycielskie (o którym nie
było mowy w poprzednim artykule). Początkowo egzystowało w willi „Ludmiła” jako
Schronienie dla Nauczycielek. Gdy w roku 1919 powstał Związek Nauczycielstwa
Szkół Powszechnych, przejął on organizację pomocy sanatoryjnej dla nauczycieli.
Najpierw był to Dom Zdrowia przy ul. Grunwaldzkiej, a niewiele później ZNP przyjął
uchwałę o dobrowolnym opodatkowaniu się członków w wysokości 1% od poborów na
rzecz wybudowania nowoczesnego sanatorium. W efekcie, po półtorarocznej budowie,
powstał piękny architektonicznie okazały budynek, wg projektu Zygmunta Ostafina
i Leopolda Winnickiego. Po zakończeniu wojny, stanowisko dyrektora zniszczonego
sanatorium, ZG ZNP powierzył w 1945 roku dr. Teodorowi Biruli-Białynickiemu,
lekarzowi PCK, doświadczonemu w prowadzeniu sanatoriów przeciwgruźliczych
w Zakopanem przed wojną (sanatorium Kasy Chorych i sanatorium Pocztowców),
twórcy pierwszej poradni przeciwgruźliczej. W krótkim czasie usunął on szkody
w budynku, ulepszył urządzenia, wyposażył gabinety. Uruchomił pierwszy sanatoryjny
chirurgiczny oddział torakalny, którego ordynatorem w 1946 roku został legendarny
dr Wit Rzepecki. Teodor Birula-Białynicki, przeszedł też do historii jako malarz,
a jednocześnie przyjaciel Witkacego, wielokrotnie przez niego portretowany.
Na przełomie lat 70. i 80. po różnych
przekształceniach Sanatorium Nauczycielskie stało się Nauczycielskim Centrum Wypoczynkowo-Rehabilitacyjnym,
skupiając się na organizowaniu turnusów
leczniczych, w czasie których zapewniona
jest opieka lekarska i fizjoterapeutyczna,
różnego typu wypoczynek i atrakcje
kulturalne (w budynku jest piękna sala
teatralna). Dyrektorem Centrum jest od
wielu lat p. Danuta Muskała.
Nie opuszczamy jeszcze ul. Ciągówka. Jej przecznicą jest niewielka
ul. Szpitalna, na której stoi ciekawy architektonicznie budynek, którego uroda jest
szczególnie widoczna z nabrzeża potoku
Zakopianka. To budynek starego szpitala
powiatowego. Szpital, jak i inne placówki
lecznicze w Zakopanem, przenosił się kilkakrotnie z miejsca na miejsce. Najpierw
w swojej willi na ul. Gładkie urządził
5-łóżkowy szpitalik dr Tomasz Janiszewski, potem na ul. Chramcówki
miał już 12 łóżek, wreszcie na gruncie
ofiarowanym przez dr Chramca powstał
budynek wg projektu Adolfa Kamieniobrodzkiego. Ordynowali w nim: Tomasz
Janiszewski, Józef Żychoń, Jan Gawlik
(współtwórca szpitala w Nowym Targu,
członek Wydziału Zachodnio-Galicyjskiej Izby Lekarskiej w Krakowie),
a po nim do wybuchu wojny dr Gustaw
Nowotny – jeden z pierwszych w Polsce
zwolenników chirurgicznego leczenia
gruźlicy płuc, który od 1926 roku uprawiał torakoplastykę, lekarz TOPR, który
zginął w Dachau. W czasie wojny szpital
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
49
50 poniósł stosunkowo niewielkie szkody, więc mógł bezpośrednio po niej podjąć pracę.
Gdy okazał się za mały, rozpoczęto budowę nowego na ul. Kamieniec, którą ukończono
w 1974 roku. Jest to aktualnie Powiatowy Szpital im. Tytusa Chałubińskiego, którego
dyrektorem jest p. Regina Tokarz. W starym budynku pozostał oddział zakaźny i geriatria, obecnie Dom Spokojnej Starości.
Przeniesiemy się teraz na Bystre, do znanej nam już Kabeki. Pod koniec stycznia
1945 roku, po wcześniejszym pospiesznym opuszczeniu budynków przez Niemców
gmina zakopiańska przekazała placówkę dotychczasowemu właścicielowi – Uniwersytetowi Jagiellońskiemu, a jej kuratorem został najpierw wybitny chirurg prof. Jan Glatzel,
a po nim dziekan Wydziału Lekarskiego – prof. Stanisław Skowron. Rozpoczęła się trudna praca przywracania sanatorium dziecięcego do życia, której nie ułatwiały ani zmiany
zarządzających zakładem (w 1950 r. przejście w ręce Ministerstwa Zdrowia), ani decyzje
o przeprofilowaniu ze zmianą nazwy. W 1968 roku przekształcono profil przeciwgruźliczy placówki na Wojewódzki Ośrodek Rehabilitacyjno-Ortopedyczny dla Dzieci
i Młodzieży. W 1997 roku, po powrocie w struktury UJ, powołano Uniwersytecki Szpital Rehabilitacyjno-Ortopedyczny, w którym leczy się także dorosłych, a gdy w Krakowie
zlikwidowano Klinikę Ortopedii, na Bystre przeniesiono kształcenie studentów. Wszystkie te niezwykle ważne zmiany, podnoszące na światowy poziom szpital (oczywiście
także unowocześnienie budynku i wyposażenia) dokonały się za dyrektury prof. Daniela
Zarzyckiego, którą objął w 1976 roku. Sylwetkę tego znakomitego uczonego, lekarza
i organizatora, niezwykle zasłużonego dla tworzenia nowoczesnego Zakopanego zamieściliśmy w grudniowym numerze „Galicyjskiej Gazety Lekarskiej” z 2012 roku.
A na koniec wspomnę powojenne losy dawnego sanatorium „Odrodzenie”, obecnie
Szpitala Specjalistycznego Chorób Płuc im. dr. O. Sokołowskiego na ul. Gładkie, którego dyrektorem jest aktualnie dr Marcin Zieliński. Otóż po opuszczeniu budynków
przez Niemców i 2-letnim leczeniu w nim żołnierzy WP, przedstawicielka przedwojennych właścicieli sanatorium, orientując się w nowych prawach własności w Polsce,
przekazała je aktem darowizny Związkowi „Caritas” Archidiecezji Krakowskiej, który
zdobył pieniądze na remont i wyposażenie, wydzierżawiając na dwa lata budynek główny
Ministerstwu Zdrowia. W pozostałych obiektach, do 1951 roku, kiedy to cały majątek s
anatorium przejął Skarb Państwa, prowadzono sanatorium „Caritasu”. Konieczny remont
przeprowadził dyr. Roman Talewski. W 1949 roku ordynator Oddziału Torakochirurgicznego w Sanatorium Nauczycielskim dr Wit Rzepecki przeniósł go do „Odrodzenia”
i tak naprawdę stworzył ten niezwykły szpital. Gdy zmarł w 1989 roku, „Dziennik
Polski” pisał; „W stolicy Tatr zamknął się na zawsze legendarny czasokres – od prof.
Tytusa Chałubińskiego do prof. Wita Rzepeckiego”. W tym miejscu powinna się pojawić typowa biografia profesora, przypomnienie jego działalności i osiągnięć naukowych,
ja jednak spróbuję przedstawić jego wielkość w inny sposób, korzystając z artykułu
Centrum Medyczne w centrum Krakowa
zatrudni pilnie:
• lekarza specjalistę kardiologa
do pracy w poradni kardiologicznej w ramach
NFZ i komercji
• lekarza okulistę do pracy w poradni okulistycznej
w poradni medycyny pracy,
• lekarza radiologa do wykonywania badań USG
• lekarza do wykonywania gastroskopii
i pracy w poradni gastrologicznej
• innych lekarzy specjalistów
do pracy w Poradniach Centrum
Kontakt: tel. 12 630 49 36; 12 630 49 22
lub 510 202 039; 510 202 133
p. Kuby Szpilki zamieszczonego w publikacji „Zakopiańczycy w poszukiwaniu
tożsamości”. Autor przywołuje w nim
wspomnienia samego profesora, a także
snute przez jego długoletnią współpracownicę p. Marię Harazdę, która mówi: –
„Do polskiej czarodziejskiej góry” przyjechał w 1946 roku. Nazywałam go wścieklicą. Był trudny, wymagający i do szału
doprowadzała go niekompetencja, głupota
i bylejakość. Nie był lekki, nie był letni”.
Sam profesor w „Skalpel ma dwa ostrza”
pisze, że gdy chodzi o dobro pacjenta
nie miał hamulców. „O ich życie walczył
wściekle i na tym polu kompromisów nie
uznawał. Współtworzył Zakopane przez
pół wieku… był ostatnią znaczącą postacią tamtego świata, który razem z nim
odszedł… Był taki Człowiek” – dodaje
p. Herazda.
W swoich wspomnieniach Wit Rzepecki napisał: „Często mówi mi młody lekarz, że chory umarł, a on zrobił to i tamto, przeprowadził takie a takie zabiegi, ale
stan był beznadziejny. A ja wtedy pytam:
a czy pan siadł koło niego, wziął pan go za
rękę, potrzymał chwilę, zapytał, czy dostał
list? – no nie, nie miałem na to czasu.
No widzi pan, to trzeba było połowy tamtych rzeczy nie robić, bo to było ważniejsze, on tego bardziej potrzebował.”
Barbara Kaczkowska
PS: Serdecznie dziękuję za pomoc w uzyskaniu
wiadomości: s. Annie, serafitce (Ewa Czekaj)
– autorce pracy magisterskiej o Szpitalu im. Sokołowskiego i s. Dolores, p. Marii Wiercioch, dyr.
adm. ww. szpitala; p. Andrzejowi Jakubiakowi
z Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego;
p. Maciejowi Frączkowi z Bystrego i p. Danucie
Muskale z „Nauczycielskiego”.
Małopolskie Centrum Rehabilitacji Dzieci
„Solidarność” w Radziszowie
poszukuje lekarza
do pracy na oddziale rehabilitacyjnym
o specjalności:
rehabilitacja medyczna, ortopedia, pediatria
chcącego specjalizować się w rehabilitacji medycznej.
Wynagrodzenie oraz godziny pracy (8.00-20.00)
do uzgodnienia.
Zatrudnienie min. 1/2 etatu lub umowa o kontrakt.
Kontakt codziennie w godzinach 8.00-14.00:
Dział kadr 12 275 17 51 wew. 140
lub 728 421 992
Centrum Medyczne
w Krakowie
nawiąże współpracę z lekarzami:
okulistą, pulmonologiem,
diabetologiem, dermatologiem,
chirurgiem ogólnym, ortopedą,
alergologiem, endokrynologiem,
internistą, kardiologiem,
neurologiem, psychiatrą
i specjalistą medycyny pracy.
Szczegółowe informacje:
tel. 12 656 30 14; 608 354 361 lub
e-mail: [email protected]
Szpital Specjalistyczny im. Ludwika Rydygiera
w Krakowie sp. z o.o.
zatrudni
• lekarza specjalistę w dziedzinie chorób wewnętrznych.
Osoby zainteresowane prosimy o kontakt
z Ordynatorem Oddziału Chorób Wewnętrznych,
tel. 12 64 68 656 od poniedziałku do piątku w godz. 8.00–15.00
• lekarza specjalistę w dziedzinie onkologii
Szpital posiada oddziały: Onkologii Klinicznej z Pododdziałem Dziennym,
Hematologii i Chorób Wewnętrznych z Pododdziałem Dziennym, Radioterapii.
Osoby zainteresowane prosimy o kontakt
z Dyrektorem ds. Lecznictwa, tel. 12 64 68 502
od poniedziałku do piątku w godz. 8.00 15.00
Oferujemy zatrudnienie w ramach umowy o pracę lub umowy
cywilnoprawnej (tzw. kontrakt). Warunki pracy i płacy do uzgodnienia
NZOZ w centrum Krakowa
SP ZOZ w Kazimierzy Wielkiej
zatrudni
zatrudni na umowę o pracę
lub w ramach umowy cywilnoprawnej:
• lekarza medycyny rodzinnej lub specjalistę chorób wewnętrznych
albo lekarza chorób wewnętrznych z 1° specjalizacji
do pracy w poradni POZ.
Atrakcyjne warunki pracy i płacy!
na godziny kardiologa lub lekarza
specjalizującego się w kardiologii.
tel. 501 776 916
NZOZ w centrum Krakowa
zatrudni
w POZ lekarza na godziny,
mile widziany emeryt, rencista.
tel. 501 776 916
Przyjmę lekarza neurologa
do badań medycyny pracy.
Kontakt: tel. 604 437 497
Do wynajęcia gabinety lekarskie
w Krakowie
• laryngologiczny • ginekologiczny
• urologiczny • okulistyczny
oraz ogólnolekarskie.
Możliwość dostępu do USG,
zestawu do elektrokoagulacji,
krioterapii, spirometrii, EKG, KTG,
zabiegów pielęgniarskich.
Szczegółowe informacje:
tel. 12 656 30 14; 608 354 361 lub
e-mail: [email protected]
Szczegóły do uzgodnienia z Dyrektorem POZ.
Kontakt: tel. 41 352 10 83 wew. 41; 501 987 210
Wojewódzka Przychodnia Stomatologiczna
im. dr. n. med. Zbigniewa Żaka w Krakowie, ul. Batorego 3
zatrudni lekarzy dentystów specjalistów
w następujących dziedzinach:
Ortodoncja • Chirurgia stomatologiczna • Protetyka stomatologiczna
Osoby zainteresowane prosimy o kontakt telefoniczny lub osobisty.
Kadry tel.: 12 631 44 71; Sekretariat tel.: 12 633 76 18 lub 12 633 68 26
Nowoczesny zespół
gabinetów stomatologicznych i lekarskich
w Krakowie – obok Szpitala JP2
nawiąże współpracę ze stomatologami
z co najmniej 3-letnim stażem pracy (szczególnie zajmującymi się protetyką,
ortodoncją oraz chirurgią) i lekarzami różnych specjalności
(możliwość wynajęcia gabinetu).
Dobre warunki płacowe i elastyczne godziny pracy.
Oferty z CV: [email protected]
tel.: 602 333 167, 602 743 152
51
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Cicer cum caule
52
Cicer cum caule
Do wynajęcia lokale
na gabinety lekarskie,
o pow. 60 m2 i 77 m2, niski parter,
ul. Kronikarza Galla.
Kontakt: tel. 503 569 433, 601 510 222
�
�
�
Specjalna oferta dla Lekarzy
Zabezpieczenie na wypadek utraconego dochodu
z powodu choroby lub wypadku
• Najwyższe na rynku sumy ubezpieczenia – od 300 tys. do 10 mln zł
• Bez podatku dochodowego
• Renomowany ubezpieczyciel – LLOYDS
Kontakt: doradca finansowy – tel. 502 680 387
��
��
��
���
�
Lekarze – rocznik 1978 – 1984
Lekarze Dentyści – rocznik 1979 – 1984
Jubileusz 30-lecia
Samozwańczy Komitet Organizacyjny
(Iza Doniec oraz Mariusze – Zarzycki i Pietrzak)
zaprasza
w dniach 10–12 października 2014 roku
na spotkanie jubileuszowe do Niechorza
(Dworek Prawdzic).
Koszt spotkania – około 450 zł.
Kontakt:
Iza Doniec e-mail: [email protected]
Mariusz Zarzycki e-mail: [email protected]
Mariusza Pietrzak e-mail: [email protected]
Lokal do wynajęcia na Kazimierzu
oferuje Biuro nieruchomości.
Pow. 68 m2 (4 pomieszczenia),
idealnie nadaje się na gabinety lekarskie.
Możliwość najmu od zaraz.
Czynsz najmu wynosi 4080 zł + opłaty administracyjne.
Kontakt: Michał Pisulewski • tel. 537 765 494
Reklama TUI
Absolwenci AM w Krakowie
rocznik 1958–1964
Zapraszamy na Zjazd absolwentów Akademii Medycznej, rocznika 1958-1964, z okazji 50-lecia otrzymania dyplomu, który rozpocznie się 4 października
2014 o godz. 10.00 (w sobotę), w Auli Collegium Nowodworskiego UJ, ul. św. Anny 12.
Szczegółowych informacji udzielają:
Krystyna Kieresińska-Klimczak
tel. 604 517 040,
e-mail: [email protected]
Maria Wilk-Dąbrowska
tel. 698-444-218 lub 12 411 98 53
Wpisowe – w wysokości 500 zł
– prosimy wpłacać (o ile to możliwe,
przed wakacjami) na konto:
BPH 82 1060 0076 0000 3130 0051 8708
Drogie Koleżanki i Drodzy Koledzy
cieszymy się ze spotkania i serdecznie zapraszamy.
Do zobaczenia!
53
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Absolwenci PAM w Szczecinie
54
Ogólnopolski Plener
Ceramiki Artystycznej dla Lekarzy
Sosnowiecki Szpital Miejski sp. z o.o.
zatrudni:
• lekarzy specjalistów z zakresu chorób wewnętrznych
oraz neurologii,
• lekarzy rezydentów w trakcie specjalizacji
lub rozpoczynających specjalizację
z zakresu chorób wewnętrznych oraz neurologii.
Dysponujemy pełną bazą diagnostyczną
w zakresie diagnostyki kardiologicznej
i chorób przewodu pokarmowego.
Zapewniamy pracę w doświadczonym, chętnym do
współpracy i szkolenia zespole, w miłej atmosferze.
Kontakt: Dział Kadr: tel. 32/41 30 140
41-219 Sosnowiec, ul. Szpitalna 1
www.szpital.sosnowiec.pl
Szpital Specjalistyczny
w Gorlicach
zatrudni lekarzy okulistów
chętnych do pracy na Oddziale Okulistycznym.
Forma zatrudnienia – etat, umowa cywilnoprawna,
dodatkowo dyżury okulistyczne.
Bliższych informacji udziela
z-ca Dyrektora ds. Medycznych Adrian Nowak
e-mail:[email protected]
tel. 601 266 878
Plener odbędzie się w dniach 10-12 października br.,
w Wiśle – „Villa Japonica”
Jego organizatorem jest Śląska Izba Lekarska
w Katowicach.
Wpisowe 100 zł prosimy wpłacać na konto
Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach
nr konta: PKO 43 1020 2313 0000 3102 0020 0246
z dopiskiem „Plener Ceramiki”.
Organizator zapewnia noclegi ze śniadaniami
oraz materiały plastyczne.
Termin zgłoszeń upływa 31.08.2014 r.
Ilość miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń.
Szczegółowych informacji udziela:
lek. stom. Stanisław Mysiak
tel. 32 252 97 51; kom. 605 256 335
Gabinet Stomatologiczny
w Olkuszu
(NFZ + pacjenci prywatni)
zatrudni lekarzy stomatologów oraz
nawiąże współpracę z ortodontą.
Kontakt tel.: 698 692 705 lub 32 726 28 87
„Gazeta” e-mailem!
Redakcja „Galicyjskiej Gazety Lekarskiej” ponawia (po 3 latach) propozycję przesyłania Państwu pisma za pośrednictwem
Internetu, na adres mailowy. Wiązałoby się to z jednoczesną rezygnacją Państwa z edycji drukowanej, otrzymywanej przesyłką
pocztową.
Edycja elektroniczna dotrze do Państwa szybciej niż edycja drukowana (co najmniej o 10 dni), a przy okazji wyraźnemu
zmniejszeniu ulegną koszty wydawnicze Izby (kolportaż to ich blisko połowa).
Obie edycje pisma (ogólnolekarska i stomatologiczna) byłyby rozsyłane w formacie PDF (plik o pojemności ok. 2 MB).
Lekarzy zainteresowanych prosimy o wypełnienie poniższej deklaracji i podanie adresu e-mail, na który ma być wysłane
pismo. Deklarację prosimy przesłać pocztą lub wyekspediować elektronicznie na adres naszej redakcji:
Galicyjska Gazeta Lekarska 31-123 Kraków, ul. Krupnicza 11a; [email protected]
Deklaracja
Niniejszym oświadczam, że rezygnuję z otrzymywania drukowanej edycji „Galicyjskiej Gazety Lekarskiej” i proszę w zamian
o nadsyłanie mi wersji elektronicznej na adres:
…………….............................................................………………
Imię i nazwisko lekarza
…………….………………………………………………..............…………
e-mail
…………….............................................................……………………………………………………………………………………………………………
adres zamieszkania
Składki członkowskie
Jeszcze o pisowni
małą i wielką literą
Mimo, wydawałoby się, dość jasnych zasad pisowni
w tym względzie, niestety zaciemnia je reguła, która brzmi:
„Użycie wielkiej litery ze względów uczuciowych i grzecznościowych jest indywidualną sprawą piszącego. Przepisy
ortograficzne pozostawiają w tym wypadku dużą swobodę
piszącemu, ponieważ użycie wielkiej litery jest wyrazem
jego postawy uczuciowej np. szacunku, miłości, przyjaźni
w stosunku do osób, do których pisze lub w stosunku do
tego, o czym pisze”.
Jednak ta zasada nie pozwala na nieograniczoną
dowolność w jej stosowaniu, bo musimy być w zgodzie
z podstawowymi zasadami polskiej pisowni i ze zdrowym
rozsądkiem.
Rozpocznijmy od nazw godności, urzędów, stanowisk,
tytułów, bo tu mamy najwięcej problemów i robimy najwięcej błędów, zwłaszcza gdy nie chcemy nikomu uchybić
i powodują nami względy grzecznościowe, szczególnie gdy
dotyczą tytulatury kościelnej. I tak małą literą (chyba
że dany wyraz zaczyna zdanie) piszemy: ks. biskup, ks.
proboszcz, ks. kardynał, ks. arcybiskup, metropolita np.
„W spotkaniu uczestniczył ks. arcybiskup X”, „W niedzielę był czytany list biskupów zebranych na konferencji
w Częstochowie”. „Ważne było spotkanie z metropolitą
greckokatolickim…”. Podobnie jest z nazwami zwiazanymi ze zgromadzeniami zakonnymi np. franciszkanin, oo.
bernardyni, s. niepokalanka, ss. urszulanki, a także przeor, przeorysza, opat, ksieni: „W pobliżu mieści się zakon
zamknięty sióstr klarysek”.
Ta sama zasada dotyczy godności państwowych, tytułów naukowych i zawodowych. Małą literą piszemy więc:
prezydent, premier, minister, rektor, dziekan, prezes,
przewodniczący, wojewoda, starosta itd. „Na rektora naszego uniwersytetu został jednogłośnie wybrany profesor
X”. „Rozmawiałem dzisiaj z wojewodą i starostą na temat
stanu dróg w naszym powiecie”. „Przeczytałam wywiad
z prezydentem Stanów Zjednoczonych”, „Nie wiadomo,
kto zostanie nowym marszałkiem sejmu”.
O tym, kiedy ww. godności i tytuły piszemy wielką
literą, czyli o nazwach jednostkowych (indywidualnych)
w następnym numerze.
Barbara Kaczkowska
Uchwałą nr 8/08/V Naczelnej Rady Lekarskiej
z dnia 4 kwietnia 2008 z dniem 1 października tegoż
roku, uległa podwyższeniu miesięczna składka członkowska. Wynosi ona obecnie:
– 40 zł dla lekarza i lekarza dentysty,
– 10 zł w wypadku lekarzy emerytów i rencistów
oraz lekarzy stażystów (pod pewnymi warunkami).
Otóż w odniesieniu do lekarzy emerytów i rencistów, którzy nadal pracują i osiągają przychód oraz
w wypadku lekarzy, którzy nie osiągają przychodu
i to udokumentują, występują liczne odstępstwa.
Pełny tekst Uchwały drukowaliśmy w „Galicyjskiej
Gazecie Lekarskiej” nr 4/105 2008 (str. 86-87) oraz „Galicyjskiej Gazecie Lekarza Dentysty” nr 4a/105 2008 (str.
38-39). Znajduje się ona również m.in. na naszej stronie
internetowej OIL:
www.oilkrakow.org.pl
Uchwała ustala także terminy i tryb opłacania składek.
Poczynając od 1 stycznia 2010 roku wszedł
w życie obowiązek opłacania składek na indywidualne
konta składkowe. Każdy lekarz otrzymał do 31 grudnia
2009 r. listownie ma adres domowy informację z podaniem numeru tego konta.
Uwaga! Dla ułatwienia opłacalności składek uruchomiliśmy z dniem 1 sierpnia br., na stronie Izby:
www.oilkrakow.org.pl
możliwość
samodzielnego
sprawdzenia indywidualnego numeru subkonta do
opłacania składek. Nie trzeba zatem telefonować
w tej sprawie do Izby, wystarczy wcisnąć ww. adres. Jest
on także dostępny na stronie internetowej NIL, w zakładce BIP.
W wypadku wątpliwości prosimy o kontakt z Izbą Lekarską w Krakowie
tel: 12 619 17 32
lub na adres e-mail: [email protected]
Przypominamy
Opłaty z tytułu rejestracji
gabinetów prywatnych
należy wpłacać na konto OIL:
Bank PEKAO SA
25 1240 4650 1111 0000 5149 2553
55
GALICYJSKA GAZETA LEKARSKA nr 3/2014
Ortografia
56
Okręgowa Izba Lekarska w Krakowie
ul. Krupnicza 11 A, 31-123 Kraków
www.oilkrakow.org.pl; www.oilkrakstom.pl
Sekretariat:
tel. 12 619 17 20, fax 12 619 1730
email: [email protected]
Numery wewnętrzne:
• Dyrektor Biura (mgr J. Bizoń) .......................................... 619 17 05
• Kancelaria OROZ (Kierownik mgr S. Smoleń) .................... 619 17 25
• Kancelaria OROZ .............................................................. 619 17 17
• Kancelaria OROZ ....................................................... fax 619 17 29
• Kancelaria Sądu Lekarskiego (mgr M. Login) .................... 619 17 28
• Kancelaria Sądu Lekarskiego (mgr E. Kowaliczek) ............ 619 17 08
• Biuro Radców Prawnych (mgr D. Dziubina) ...................... 619 17 26
• Rejestr Lekarzy; Ubezpieczenia OC .................................... 619 17 16
e-mail: [email protected]
• Rejestracja Indyw. Praktyk; Staże podyplomowe ............... 619 17 13
• Księgowość (mgr M. Chodór) ............................................ 619 17 15
e-mail: [email protected]
• Kasa ................................................................................ 619 17 14
• Składki ............................................................................ 619 17 32
e-mail: [email protected]
• Redakcja „Galicyjskiej Gazety Lekarskiej”........................ 619 17 27
e-mail: [email protected]
• Informatycy; str. internetowe ........................................... 619 17 01
Komisje:
• Bioetyki (A. Krawczyk).............
619 17 12
• Etyki .......................................
619 17 12
• Kształcenia (mgr P. Pachel) .....
619 17 22
• Kultury ...................................
619 17 32
• Sportu ....................................
619 17 01
• Socjalno-Bytowa .....................
619 17 18
• Stomatologiczna (lic. K. Trela)
619 17 18
• Zagraniczna ............................
619 17 05
• ds. Lek. Seniorów ....................
619 17 01
• ds. Młodych Lekarzy ...............
619 17 13
• ds. Obcokrajowców ................
619 17 16
• ds. Organizacji Syst. Ochrony Zdrowia
619 17 20
• ds. Umów i kontraktów ..........
619 17 12
• ds. Uzdrowisk ........................
619 17 13
• ds. Ubezpieczeń .....................
619 17 16
• Rzecznik Praw Lekarza ..........
619 17 13
Biuro OIL w Krakowie czynne:
poniedziałek
godz. 8.00 do 17.00
wtorek
godz. 8.00 do 16.00
środa
godz. 8.00 do 17.00
czwartek
godz. 8.00 do 16.00
piątek
godz. 9.00 do 15.00
w Krośnie:
ul. Niepodległości 2, 38-400 Krosno
tel. 13 432 18 59; e-mail: [email protected]
poniedziałek
wtorek
środa, czwartek, piątek
godz. 8.00 do 15.00
godz. 8.00 do 17.00
godz. 8.00 do 15.00
w Nowym Sączu:
ul. Kopernika 18, 33-300 Nowy Sącz
tel. 18 442 16 47; e-mail: [email protected]
poniedziałek, wtorek
środa, czwartek
piątek
godz. 8.00 do 17.00
godz. 8.00 do 16.00
godz. 8.00 do 13.00
w Przemyślu:
Rynek 5, 37-700 Przemyśl
tel. 16 678 26 70, fax 16 678 33 24
e-mail: [email protected]
poniedziałek, wtorek
środa
czwartek, piątek
godz. 8.00 do 16.00
godz. 8.00 do 17.00
godz. 8.00 do 15.00
Dyżury Radców Prawnych:
mec. Ewa Krzyżowska tel. 12 619 17 19
Koordynator
środa
wtorek
czwartek
godz. 13.00 do 17.00
godz. 14.00 do 15.00
godz. 14.00 do 16.00
mec. Anna Gut
tel. 12 619 17 24
godz. 14.00 do 17.00
godz. 12.00 do 17.00
poniedziałek
środa
mec. Tomasz Pęcherz tel. 12 619 17 31
wtorek, czwartek
godz. 12.00 do 16.00
Galicyjska Gazeta Lekarska – Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie • nakład 11350 egz.
ul. Krupnicza 11a, 31–123 Kraków; tel. 12 619 17 27; fax: 12 422 57 55; e-mail: [email protected]
Redaguje kolegium w składzie: Redaktor Naczelny – Jerzy Friediger; Sekretarz Redakcji – Stefan Ciepły
Członkowie: Henryk Gaertner, Bartłomiej Guzik, Artur Hartwich, Mariusz Janikowski, Bożena Kozanecka, Małgorzata
Popławska, Filip Ratkowski, Jacek Tętnowski, Katarzyna Turek-Fornelska, Andrzej Urbanik, Jolanta Grzelak-Hodor,
Krzysztof Zgłobicki (grafika). Przygotowanie do druku: Globic RC; tel. 602 229 655; e-mail: [email protected]
Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów, adiustacji i zmian tytułów w nadsyłanych tekstach i korespondencji.
Anonimów nie drukujemy. Za treść ogłoszeń nie ponosimy odpowiedzialności.

Podobne dokumenty