Ius Matrimoniale 15(21) - Wydział Prawa Kanonicznego

Komentarze

Transkrypt

Ius Matrimoniale 15(21) - Wydział Prawa Kanonicznego
mont ksiazki
18/03/2007
21:38
Page 1
JUS
MATRIMONIALE
ROCZNIK
Tom
12 (18) 2007
Ze studiów nad koÊcielnym prawem ma∏˝eƒskim
Wydawnictwo
Uniwersytetu Kardyna∏a Stefana Wyszyƒskiego
Warszawa 2010
Warszawa
2007
© Copyright by Wydawnictwo
Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Warszawa 2010
Redaktor naczelny
ks. Wojciech Góralski
Zastępca redaktora naczelnego
ks. Henryk Stawniak
Sekretarze redakcji
ks. Ginter Dzierżon
ks. Jan Krajczyński
Komitet Naukowy
Jan Błeszyński, Tomasz Dybowski, kard. Zenon Grocholewski,
ks. Remigiusz Sobański, Jan Zabłocki
Projekt okładki: Stanisław Stosiek
Za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej
ISSN 1429-3803
Zgłoszenia prenumeraty przyjmuje Wydawnictwo UKSW
ul. Dewajtis 5, 01-815 Warszawa, tel./fax 22 839 89 85
Adres redakcji: ul. Dewajtis 5, 01-815 Warszawa
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl
www.ika.edu.pl
Druk i oprawa:
OFICYNA WYDAWNICZO-POLIGRAFICZNA „ADAM”
02-729 Warszawa, ul. Rolna 191/193,
tel. 022-843-37-23, 022-843-08-79; tel./fax 022-843-20-52
e-mail: [email protected]
http://www.oficyna-adam.com.pl
Spis treści
ROZPRAWY I ARTYKUŁY
Urszula Nowicka, Przeszkody małżeńskie w perspektywie
międzyobrządkowej według KPK i KKKW ........................................ 7
Ks. Wiesław Kraiński, Osobowość dyssocjalna jako przyczyna
psychiczna nieważności małżeństwa ................................................... 27
Ks. Wojciech Góralski, Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej
okresu klasycznego .............................................................................. 43
Ks. Ginter Dzierżon, Konieczność ponownego wyrażenia zgody
małżeńskiej w przypadku aplikacji uważnienia zwykłego
małżeństwa z racji wystąpienia przeszkody zrywającej....................... 69
Ks. Jan Krajczyński, Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja
zewnętrzna Polaków.............................................................................. 85
Ks. Wojciech Góralski, O właściwe rozumienie niezdolności
konsensualnej do zawarcia małżeństwa. Papież Benedykt XVI
do Roty Rzymskiej w dniu 29 stycznia 2009 roku................................117
Halina Pietrzak, Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym 125
ORZECZNICTWO SĄDOWE
Ks. Wojciech Góralski, Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich dotyczących bonum coniugum w świetle wyroku Roty
Rzymskiej c. Burke z 26 listopada 1992 roku . ....................................155
Ks. Wojciech Góralski, Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich z przyczyn natury psychicznej w świetle wyroku Roty
Rzymskiej c. Bottone z 25 stycznia 2001 roku ....................................171
Ks. Tomasz Białobrzeski, Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich (kan. 1095, n. 3 KPK) w świetle dekretu Trybunału Roty
Nuncjatury Apostolskiej w Hiszpanii c. Panizo Orallo
z 3 lutego 2000 r. ..................................................................................181
Wyrok Sądu Metropolitalnego w Katowicach (c. Sobański) z 10.07.2009 r.
z tytułu niezdolności pozwanej do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich . ........................................................................................199
Wyrok Sądu Metropolitalnego w Katowicach (c. Sobański) z 06.07.2009
z tytułu niezdolności pozwanego do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich . ........................................................................................213
Dekret Sądu Metropolitalnego w Katowicach z 09.07.2009 r. w sprawie
o nieważność wyroku............................................................................217
4
Spis treści
[2]
RECENZJE I SPRAWOZDANIA
Ks. Wojciech Góralski (rec.), La giurisprudenza della Rota Romana sul
consenso matrimoniale (1908-2008), Libreria Editrice Vaticana 2009,
ss. 284 . .................................................................................................221
Ks. Ginter Dzierżon (rec.), Vitalyi Gorbatykh, L’impedimento della
parentela sprirituale nella Chiesa latina e nelle Chiese orientali.
Studio storico-casnonico, Roma 2008, ss. 348 ....................................233
Ks. Ginter Dzierżon (rec.), S. Corsaro, Il distrubo antisociale di
personalità: incidenza sulla capacità al consenso matrimoniale
(can. 1095, nn. 2 e 3), Roma 2009, ss. 220...........................................239
O. Tomasz Gałkowski (rec), Ks. Andrzej Pastwa, Przymierze miłości
małżeńskiej Jana Pawła II idea małżeństwa kanonicznego, Katowice
2009, ss. 356 . .......................................................................................245
Ks. Bartosz Nowakowski (rec.), Angelo Amati, L’immaturità psico-affettiva e matrimonio canonico (can. 1095, 2-3 CIC), Libreria
Editrice Vaticana, Città del Vaticano, s. 216 ........................................251
Ks. Tomasz Rozkrut, IV Ogólnopolskie Forum Sądowe (sprawozdanie) .257
INDICE
DISSERTAZIONI ED ARTICOLI
Urszula Nowicka, Gli impedimenti matrimoniali nella prospettiva
interrituale secondo CIC e CCEO ........................................................ 7
Ks. Wiesław Kraiński, Il disturbo antisocoiale di personalità come causa
psichica di nullità del matrimonio . ...................................................... 27
Ks. Wojciech Góralski, Error qualitatis nella dottrina canonistica
del periodo classico .............................................................................. 43
Ks. Ginter Dzierżon, La necessità del rinnovo del consenso matrimoniale
nel caso della applicazione della convalidazione semplice del
matrimonio nullo a causa di un impedimento dirimente . .................... 69
Ks. Jan Krajczyński, Il principio di indissolubilità del matrimonio
e la migrazione esterna dei Polacchi .................................................... 85
Ks. Wojciech Góralski, Per comprendere meglio l’incapacità consensuale
a contrarre il matrimonio. Il papa Benedetto XVI alla Rota Romana
il 29 gennaio 2009 ................................................................................117
Halina Pietrzak, Il registro delle intercise nell’aspetto polacco ed
internazionale .......................................................................................125
[3]
Spis treści
5
GIURISPRUDENZA
Ks. Wojciech Góralski, L’incapacità di assumere gli obblighi essenziali
del matrimonio riguardanti il bonum coniugum alla luce della
senteznza della Rota Romana c. Burke del 26 marzo 1992 .................155
Ks. Wojciech Góralski, L’incapacità di assumere gli obblighi essenziali
del matrimonio (can. 1095, n. 3 CIC) alla luce della sentenza della
Rota Romana c. Bottone del 25 gennaio 2001 .....................................171
Ks. Tomasz Białobrzeski, L’incapacità di assumere gli obblighi essenziali
del matrimonio (can. 1095, n. 3 CIC) alla luce del decreto del
Tribunale della Rota della Nunziatura Apostolica nella Spagna
c. Panizo Orallo del 3 febbraio 2000 . ..................................................181
La sentenza del Tribunale Metropolitano di Katowice (c. Sobański) del
10.07.2009 dal titolo della incapacitas assumendi della convenuta ....199
La sentenza del Tribunale Metropolitano di Katowice (c. Sobański) del
06.07.2009 dal titolo della incapacitas assumendi del convenuto . .....213
Il decreto del Tribunale Metropolitano di Katowice del 09.07.2009
nella cusa della nullità della sentenza ..................................................217
RECENSIONI
Ks. Wojciech Góralski (rec.), La giurisprudenza della Rota Romana
sul consenso matrimoniale (1908-2008), Libreria Editrice Vaticana
2009, ss. 284 . .......................................................................................221
Ks. Ginter Dzierżon (rec.), Vitalyi Gorbatykh, L’impedimento della
parentela sprirituale nella Chiesa latina e nelle Chiese orientali.
Studio storico-casnonico, Roma 2008, ss. 348 ....................................233
Ks. Ginter Dzierżon (rec.), S. Corsaro, Il distirbo antisociale
di personalità: incidenza sulla capacità al consenso matrimoniale
(can. 1095, nn. 2 e 3), Roma 2009, ss. 220...........................................239
O. Tomasz Gałkowski (rec), Ks. Andrzej Pastwa, Przymierze miłości
małżeńskiej Jana Pawła II idea małżeństwa kanonicznego, Katowice
2009, ss. 365 . .......................................................................................245
Ks. Bartosz Nowakowski (rec.), Angelo Amati, L’immaturità psico-affettiva e matrimonio canonico (can. 1095, 2-3 CIC), Libreria
Editrice Vaticana, Città del Vaticano, s. 216 ........................................251
Ks. Tomasz Rozkrut, IV Ogólnopolskie Forum Sądowe (sprawozdanie) .257
Nakładem
Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie
ukazała się książka
ks. Tadeusz Kołosowski (red.)
Pisma sTarochrześcijańsKich Pisarzy. T. 66:
salwian z marsylii – dzieła wszysTKie
Kolejny tom serii „Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy” stanowi zbiór pism
Salwiana z Marsylii wraz z indeksem biblijnym, imion i nazw geograficznych
oraz rzeczowym.
Dystrybucję prowadzi:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (22) 561-89-23; fax (22) 561-89-11
oraz Księgarnia dwójka
Warszawa, ul. Wóycickiego 1/3, bud. 23, p. 015, tel. (22) 569-68-68
e.mail: [email protected]
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl
R O Z PR A W Y
I
A RT Y K U Ł Y
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Urszula Nowicka
PRZESZKODY MAŁŻEŃSKIE W PERSPEKTYWIE
MIĘDZYOBRZĄDKOWEJ WEDŁUG KPK i KKKW
Wstęp
Małżeństwo pomiędzy dwoma osobami, z których każda należy do
innego obrządku – łacińskiego bądź któregoś ze wschodnich Kościołów
sui iuris, zawsze pozostaje małżeństwem katolickim. Prawodawca
nie zabrania jego zawierania, nikt go również nie odradza. Wszystkie
Kościoły katolickie jednakową posiadają godność i żaden z nich nie
góruje nad innymi z racji obrządku1. A jednak każda ze stron w takim
małżeństwie podlega przepisom innego Kodeksu: katolik obrządku łacińskiego – normom Kodeksu Prawa Kanonicznego, wierny wschodni
– Kodeksu Kanonów Kościołów Wschodnich. W tychże z kolei odnajdujemy zagadnienia unormowane w sposób odmienny. Takimi są
niektóre przeszkody małżeńskie oraz niektóre aspekty związane z dyspensowaniem od nich. Nie jest konieczna spekulacja, które z nich są
właściwsze, które w doskonalszy sposób chronią instytucję małżeństwa. Istotne natomiast wydaje się pytanie o małżeństwo międzyobrządkowe i o aplikację prawa.
1. Różnice w regulacji poszczególnych przeszkód małżeńskich
W obu Kodeksach – KPK i KKKW – znajdujemy to samo określenie przeszkód małżeńskich: są to wszystkie okoliczności, które
czynią osobę niezdolną do ważnego zawarcia małżeństwa2. Kodeks łaciński wymienia ich 12, Kodeks wschodni przewiduje o jedną wię1
Sobór Watykański II, Dekret o Kościołach wschodnich katolickich Orientalium
Ecclesiarum, n.3.
2
KKKW, kan. 790 § 1; KPK, kan. 1073.
–7–
Urszula Nowicka
cej. W regulacji 3 spośród nich występują istotne różnice pomiędzy
KPK i KKKW. Dodatkową kwestią jest przeszkoda różności religii –
wprawdzie ani nie ma ona żadnego znaczenia w perspektywie międzyobrządkowej, warto jednak – z poniżej wymienionych racji – również
jej poświęcić swoją uwagę.
1.1. Przeszkoda uprowadzenia
Może się wydać dziwnym, że w dzisiejszych czasach istnieje jeszcze przeszkoda uprowadzenia. Oznacza ono bowiem porwanie, dokonane przy użyciu siły fizycznej lub w inny sposób wywołujący ciężką
presję moralną3, do miejsca, w którym osoba porwana pozostaje wbrew
swojej woli; w prawie małżeńskim zrównane z porwaniem, w zakresie skutków, jest także przetrzymywanie czy uwięzienie osoby, choćby
nawet w miejscu jej zamieszkania. A jednak prawo kościelne – łacińskie czy wschodnie – obowiązuje odpowiednio katolików łacińskich
i wschodnich żyjących w różnych częściach świata, w różnych kulturach. Dlatego, choć Instrukcja Episkopatu Polski o przygotowaniu
do zawarcia małżeństwa w Kościele katolickim z 5 września 1986 r.
stwierdza, że praktycznie nie zdarza się u nas przeszkoda uprowadzenia (n. 60), to nie można wykluczyć jej aktualności w innych rejonach
świata.
W związku z powyższym przeszkoda uprowadzenia znalazła się
w obu Kodeksach – odpowiednio w kan. 806 KKKW oraz 1089 KPK.
A jednak te normy różnią się od siebie: podczas gdy Kodeks łaciński
mówi wyraźnie o mężczyźnie jako stronie uprowadzającej oraz o kobiecie porwanej, to Kodeks wschodni nie czyni żadnego rozróżnienia
w tym zakresie, ale przewiduje – w słowach persona abducta vel saltem retenta, – że również mężczyzna może stać się ofiarą uprowadzenia dokonanego w celu zawarcia z nim małżeństwa i jednocześnie, że
także wówczas powstaje zrywająca przeszkoda małżeńska.
Nieważność małżeństwa spowodowana uprowadzeniem nie wynika z odebrania wolności zgody, ale czyni osobę porwaną i porywacza
niezdolnymi do zawarcia małżeństwa pomiędzy sobą4. Osoba porwana lub uwięziona staje się bowiem niezdolna do ważnego zawarcia
3
Por. M. Żurowski, Kanoniczne prawo małżeńskie Kościoła katolickiego, Katowice
1987, s. 184.
4
Por. L. Lorusso, Gli orientali cattolici e i pastori latini. Problematiche e norme
canoniche, Roma 2003, s. 233.
–8–
Przeszkody małżeńskie w perspektywie międzyobrządkowej według KPK i KKKW
małżeństwa, ponieważ traci możliwość przekazania swojego daru życia; jednak nie poprzez nieważność swojej zgody małżeńskiej, ale poprzez brak zdolności, brak spowodowany pozbawieniem wolności.
Wynika to z samej natury małżeństwa, które jest wspólnotą całego życia, opartą na relacji szacunku, godności i miłości5. Lorenzo Lorusso
jest zdania, że także dla KPK ewentualne małżeństwo uprowadzonego
mężczyzny byłoby nieważne, z powodu wady zgody małżeńskiej6. Ale
nie można przecież wykluczyć sytuacji, w której ofiara porwania, pozostając cały czas w miejscu porwania lub uwięzienia, w sposób wolny, bez przymusu i bojaźni manifestuje swoją wolę. Dlatego nie da się
sprowadzić tych dwóch przyczyn nieważności do jednego mianownika; choć w praktyce prawdopodobnie należy przyjąć ich współistnienie (czyli występowanie przymusu lub bojaźni u osoby uprowadzonej)
to jednak należy odróżnić istotę pomiędzy vis et metus z jednej strony, a przeszkodą uprowadzenia z drugiej. Przeszkoda uprowadzenia
nie jest wadą konsensu, tak samo jak przymus i bojaźń nie stanowią
przeszkody małżeńskiej. Dlatego w tym miejscu należy poprzestać na
stwierdzeniu, iż małżeństwo zawarte przez porwanego mężczyznę wyznania rzymskokatolickiego pozostanie ważnym, jeśli zaś byłby on katolikiem wschodnim – z prawa pozytywnego Kościoła jest uznany za
niezdolnego do zawarcia ważnego małżeństwa.
Powyższą dyspozycję legislacji wschodniej tłumaczy się nie tylko
tym, że teoretycznie nie można wykluczyć również sytuacji, w której
kobieta porywa mężczyznę, ale przede wszystkim kulturą, mentalnością i tradycją wschodnią7. Chociaż należy podkreślić, iż w Kościołach
prawosławnych uprowadzenie, czy to mężczyzny czy kobiety, nie stanowi przeszkody do ważnego zawarcia małżeństwa8.
5
H. Alwan, Gli impedimenti, w: Il matrimonio nel Codice dei Canoni delle Chiese
Orientali, Studi Giuridici XXXII, Città del Vaticano 1994, s. 171.
6
L. Lorusso, Gli orientali cattolici..., dz. cyt., s. 234.
7
H. Alwan, Gli impedimenti, w: Il matrimonio..., dz. cyt., s. 175. Autor dla
przykładu podaje, iż dwadzieścia osiem na sto orzeczonych nieważności małżeństwa
w Trybunale Kościoła maronickiego w Libanie pochodzi właśnie z faktu przeszkody upraowadzenia; D. Salachas, Il sacramento del matrimonio nel nuovo Diritto
Canonico delle Chiese Orientali, Bologna 2003, s. 119; F. Pompedda, Commento al
can. 806, w: P.V. Pinto (red.), Commento al Codice dei Canoni delle Chiese Orientali,
Città del Vaticano 2001, s. 678.
8
Por. J. Vadakumcherry, Il diritto matrimoniale nei codici orientale e latino, w: Il
Diritto Canonico Orientale nell’ordinamento ecclesiale, Studi Giuridici XXXIV, Città
del Vaticano, s. 162; także T. Kałużny, Nowy sobór ogólnoprawosławny. Natura, historia przygotowań, tematyka, Kraków 2008, s. 299-300.
–9–
Urszula Nowicka
1.2. Przeszkoda powinowactwa
Powinowactwo jest relacją prawną pomiędzy osobami, mającym
swoje źródło w ważnie zawartym małżeństwie, także niedopełnionym
i istnieje pomiędzy jednym z małżonków i krewnymi drugiego, czyli
pomiędzy mężem a krewnymi żony oraz żoną i krewnymi męża (kan.
919 § 1 KKKW; kan. 109 § 1 KPK). Zasadnicza przesłanka powinowactwa – czyli ważnie zawarty związek małżeński – oznacza, że nie
ustaje ono ani przez śmierć jednego ze współmałżonków, ani wskutek
dyspensy papieskiej od małżeństwa ważnie zawartego, a niedopełnionego, ale jedynie przez sądowe orzeczenie nieważności małżeństwa.
Bowiem relacja małżeńska nie łączy jedynie indywidualnie małżonków, ale wprowadza każdego z nich w rodzinę drugiego9. W ten sposób i z tego powodu wolno mówić o przeszkodzie małżeńskiej, która
uniezdalnia do zawarcia małżeństwa osoby nią związane, w zakresie
ustalonym przez prawo.
Przeszkoda powinowactwa, tożsama co do swej istoty w obu
Kodeksach – łacińskim i wschodnim – ma jednak, w każdej z tych
legislacji, inny zakres. Wprawdzie zarówno w KPK, jak i w KKKW
prawodawca objął tą przeszkodą wszystkich powinowatych w linii
prostej (czyli w każdym jej stopniu), to jednak w Kodeksie wschodnim przeszkoda rozciąga się także na drugi stopień linii bocznej (kan.
809 KKKW; kan. 1092 KPK). Ponieważ stopnie powinowactwa, zgodnie z kan. 919 § 2 KKKW oraz 109 § 2 KPK, oblicza się tak samo, jak
stopnie pokrewieństwa czyli krewni męża w tej samej linii i w tym samym stopniu są powinowatymi żony i odwrotnie, w praktyce będzie
to oznaczało, iż nie może być zawarte małżeństwo pomiędzy teściem
i synową, teściową i zięciem, ojczymem i pasierbicą oraz macochą
i pasierbem; a dodatkowo katolik wschodni nie może zawrzeć ważnego małżeństwa ze swoją szwagierką – siostrą żony, a katoliczka
wschodnia ze szwagrem - bratem swojego męża. Konsekwencją takiej
odmiennej regulacji będzie także pytanie o małżeństwo pomiędzy powinowatymi drugiego stopnia linii bocznej, w przypadku, kiedy powinowactwo jest skutkiem małżeństwa międzyobrządkowego.
9
Por. J.I. Bañares, Commento al can. 1092, w: Comentario exegético al Código de
Derecho Canónico, III/2, Pamplona 1997, s. 1200; A. D’Auria, Gli impedimenti matrimoniali, Roma 2007, s. 193.
– 10 –
Przeszkody małżeńskie w perspektywie międzyobrządkowej według KPK i KKKW
1.3. Przeszkoda przyzwoitości publicznej
Przeszkoda przyzwoitości publicznej jest bardzo podobna do przeszkody powinowactwa; w prawie dawnym nazywano ją sztucznym
powinowactwem – quasi affinitas, co dowodziło ścisłego powiązania
jednej i drugiej przeszkody10. Rzeczywiście, źródłem każdej z nich jest
związek pomiędzy dwoma osobami.
W prawie łacińskim, zgodnie z kan. 1093 KPK, fundamentem przeszkody przyzwoitości publicznej jest małżeństwo nieważne (po rozpoczęciu życia wspólnego) oraz publiczny lub notoryczny konkubinat.
Małżeństwo nieważne to takie, poprzez które nie zawiązuje się węzeł
małżeński, ponieważ w chwili jego zawierania istniała któraś z przyczyn
uniemożliwiających ważne zawarcie małżeństwa. Ma ono jednak pozór
prawdziwego małżeństwa ponieważ zostało zawarte coram Ecclesia,
choćby później ta forma okazała się wadliwa. Jeśli natomiast brakuje
nawet tego pozoru zewnętrznej celebracji, małżeństwo uważa się za nieistniejące, a nie nieważne11. Stąd też małżeństwem nieistniejącym będzie
małżeństwo zawarte wobec urzędnika cywilnego lub wobec szafarza
akatolickiego przez osoby zobowiązane, z mocy prawa, do zachowania
kanonicznej formy zawarcia małżeństwa12. Małżeństwo nieistniejące,
posiadając wszystkie cechy małżeństwa, nie jest nim w rzeczywistości i nie może cieszyć się przychylnością prawa, a w konsekwencji być
10
S. Biskupski, Prawo małżeńskie Kościoła rzymskokatolickiego, t. 1, Warszawa
1956, s. 252.
11
J. Prader, Differenze fra il diritto matrimoniale del Codice latino e quello del
Codice orientale che influiscono sulla validità del matrimonio, Ius Ecclesiae 5(1993),
s. 474.
12
W Schemacie KPK z 1975 r. do kan. 293 dołączono § 2, zgodnie z którym matrimonium invalidum, de quo in § 1, intelligitur etiam matrimonium civiliter contractum,
quod est propter defectum formae canonice invalidum. Następnie,
���������������������������
w r. 1977 zaproponowano, aby tekst ten został wprowadzony jako § 4 do kanonu, który definiuje
koncepcję małżeństwa mniemanego: matrimonium invalidum intelligitur etiam matrimonium civiliter contractum, quod est propter formae invalidum (Communicationes 9
(1977), s. 130-131). Ta propozycja nie została zaakceptowana przez Komisję Plenarną:
Non videtur opportunum quo matrimonium civile ut matrimonium invalidum consideretur. Norma canonis non concordat cum doctrina traditionali canonica neque cum
iure processuali, etiam in novo schemate, ubi matrimonium civile tamquam non existens consideratur in ordine ad probationem. Canon potest facile ad erroneas conclusiones ducere et confusionem gignere; neque norma est necessaria in ordine ad
sanationem in radice, quae quidem dari potest etiam si matrimonium civile nullum
estimetur (Communicationes 15 (1983), s. 224).
– 11 –
Urszula Nowicka
uważane za małżeństwo ważne dopóki nie stwierdzi się czegoś przeciwnego, czym cieszą się małżeństwa nieważne13. Ale z drugiej strony owego małżeństwa nieistniejącego nie można także porównywać
z konkubinatem; o ile bowiem w pierwszym przypadku należy założyć,
przynajmniej teoretycznie, istnienie prawdziwej zgody (która następnie może stać się fundamentem dla uważnienia małżeństwa w zawiązku – por. KPK, kan. 1161 § 1)14, o tyle konkubinat jest tylko trwałym
pożyciem mężczyzny i kobiety na sposób małżeński, ale bez choćby
usiłowania zawarcia małżeństwa w jakiejkolwiek formie.
W związku z powyższym małżeństwo cywilne oraz małżeństwo zawarte wobec szafarza akatolickiego nie stanowi, wg kan. 1093 KPK,
przeszkody przyzwoitości publicznej. Inna jest natomiast norma
KKKW: źródłem przeszkody przyzwoitości publicznej jest nie tylko
małżeństwo nieważne oraz publiczny lub notoryczny konkubinat, ale
także – zgodnie z kan. 810 § 1 n. 3 KKKW – rozpoczęte życie wspólne tych, którzy zobowiązani do zachowania przepisanej prawem formy
zawarcia małżeństwa, usiłowali zawrzeć małżeństwo przed urzędnikiem cywilnym lub szafarzem akatolickim.
1.4. Przeszkoda pokrewieństwa duchowego
Przeszkoda pokrewieństwa duchowego ma bardzo długą tradycję
i sięga aż VII wieku15. Racja teologiczna jej istnienia znajduje się
w nowym narodzeniu człowieka z wody i Ducha Świętego (J 3,5;
Tt 3,5), którym jest chrzest16, powodujący przez to szczególny związek pomiędzy chrzestnym i osobą ochrzczoną. A mimo to, choć znana była jeszcze prawodawstwu kościelnemu z 1917 r., w aktualnym
Kodeksie została zniesiona. Propozycja opuszczenia przeszkody pokrewieństwa duchowego lub przynajmniej pominięcia słów eiusque
parantes pojawiła się także podczas prac przygotowawczych Kodeksu
wschodniego17. Uzasadniano, iż Kodeks musi patrzeć w przyszłość,
H. Alwan, Gli impedimenti, w: Il matrimonio..., dz. cyt., s.181.
Por. J. Prader, Aspetti specifici nel codice orientale rispetto al codice latino in materia matrimoniale, w: Gruppo Italiano docenti di diritto canonico (red.), Matrimonio
e disciplina ecclesiastica. XII Incontro Studio Passo della Mendola – Trento 4 luglio –
8 luglio 1994, Milano 1996, s. 33.
15
Na temat historii przeszkody pokrewieństwa duchowego zob. D. Salachas, Il sacramento del matrimonio…, dz. cyt., s. 131-132.
16
Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 1998, n. 1215.
17
Nuntia 15 (1982), s. 73.
13
14
– 12 –
Przeszkody małżeńskie w perspektywie międzyobrządkowej według KPK i KKKW
a pokrewieństwo duchowe, z punktu widzenia dzisiejszej mentalności,
nie ma już swojego uzasadnienia18. Nie została ona jednak zaakceptowana ponieważ – zdaniem konsultorów – kanon koresponduje z autentyczną tradycją wschodnią dotyczącą pokrewieństwa duchowego,
istniejącą i istotną także dziś w różnych Kościołach wschodnich19.
W ten sposób, zgodnie z kan. 811 § 1 KKKW, nieważne jest małżeństwo zawarte pomiędzy chrzestnym i jego chrześnicą oraz jej matką, a także pomiędzy chrzestną i jej chrześniakiem oraz jego ojcem.
Przeszkoda pochodzi jedynie z chrztu ważnego, bez znaczenia czy
udzielonego prywatnie czy uroczyście20; nie powstaje natomiast, jeśli
chrzest został udzielony warunkowo21, chyba że po raz drugi wybrano
tego samego chrzestnego (§ 2).
1.5. Przeszkoda różności religii
Ostatnią kwestią jest przeszkoda różności religii, która, jako zachodząca pomiędzy osobą podlegającą przepisom – odpowiednio – KPK
i KKKW a stroną nieochrzczoną, nie ma żadnego znaczenia w kontekście międzyobrządkowym, o którym tutaj mowa. Jednak jej pominięcie
w niniejszym studium powodowałoby pewien brak, bowiem do chwili
powstawania niniejszego artykułu (grudzień 2009 r.) oba Kodeksy regulują to zagadnienie w sposób nieco odmienny.
Zgodnie z dotychczasową treścią kan. 1086 § 1 KPK przeszkoda disparitas cultus dotyczy osoby ochrzczonej w Kościele katolickim lub
takiej, która po otrzymaniu chrztu w innym Kościele lub Wspólnocie
kościelnej akatolickiej została do Kościoła katolickiego przyjęta
i jednocześnie nie odstąpiła od niego formalnym aktem. Kan. 803 § 1
KKKW stwierdza natomiast jedynie, iż nie może być ważnie zawarte
małżeństwo z osobą nieochrzczoną.
Oznacza to w konsekwencji, iż o ile dwa pierwsze kryteria zakresu
przeszkody pozostają identyczne, o tyle różnica tkwi w odniesieniu do
osób, które actus formalis defectionis ab Ecclesia catholica. KPK zwalnia bowiem od przeszkody różności religii tych, którzy formalnym ak Nuntia 28 (1989), s. 108.
Tamże, s. 111.
20
Por. H. Alwan, Gli impedimenti, w: Il matrimonio..., dz. cyt., s. 182.
21
To znaczy w sytuacji, w której istnieje roztropna wątpliwość czy rzeczywiście
lub czy ważnie był udzielony i wątpliwość ta pozostaje mimo przeprowadzenia dokładnego dochodzenia – zob. KKKW, kan. 672 § 2; także KPK, kan. 845 § 2.
18
19
– 13 –
Urszula Nowicka
tem odstąpili od Kościoła22, czyli – innymi słowy – zawarte przez nich
małżeństwa byłyby ważne; KKKW przeciwnie – takiej wzmianki nie
zawiera, ani w tym, ani w żadnym innym kanonie Kodeksu.
Pojęcie i rozumienie tej klauzuli powodowało wśród kanonistów
wiele trudności interpretacyjnych. Dla ich rozstrzygnięcia Papieska
Rada ds. Tekstów Prawnych wydała 13.03.2006 r. List Okólny, wyjaśniający zasadnicze kryteria rozumienia aktu formalnego23. Pozostaje
jednak pytanie, skąd ta różnica i dlaczego KPK wprowadził na gruncie prawa małżeńskiego rozwiązanie nie znane wcześniej, a stanowiące wyjątek od zasady wyrażonej w kan. 11. Otóż według Jose Castaño
istotną rolę odegrały tu względy ekumeniczne24. Pierantonio Pavanello
podkreśla znaczenie zasady wolności religijnej w tym aspekcie25.
Jan Hendriks stwierdza po prostu, że prawodawca chciał w ten sposób ograniczyć liczbę małżeństw nieważnych26. Luigi Chiappetta
i Francesco Bersini uzasadniają, iż nie ma żadnego powodu, aby wiązać przeszkodą broniącą wiary tych, którzy tę wiarę formalnie porzucili27. I rzeczywiście, istotny wydaje się fakt, iż trudno byłoby wymagać
od osoby, która formalnym aktem odstąpiła od Kościoła, złożenia rę22
W systemie kanonicznego prawa małżeńskiego o formalnym akcie odstąpienia
od Kościoła katolickiego jest mowa jeszcze w dwóch innych kanonach, a mianowicie
w kan. 1117 KPK, który zwalnia z obowiązku zachowania formy kanonicznej osoby,
które formalnym aktem odstąpiły od Kościoła katolickiego oraz w kan. 1124, określającym kategorie osób, pomiędzy którymi zawarte małżeństwo nazywa się mieszanym.
23
Papieska Komisja ds. Tekstów Prawnych, Litterae circulares missae omnibus
Conferentiis episcopalibus (variis linguis exaratae) quoad verba “actu formali defectionis ab Ecclesia catholica” (cann. 1086 § 1, 1117 e 1124 CIC) et quaedam epistulae respicientis ipsarum litterarum, Communicationes 38 (2006), s. 170-189. Więcej
na ten temat zob. P. Steczkowski, Wystąpienie z Kościoła katolickiego aktem formalnym w świetle dokumentu Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych z 13 marca 2006
r., Annales Canonici 2 (2006), s. 179-193; W. Góralski, Formalny akt odstąpienia od
Kościoła katolickiego w świetle Listu Okólnego Papieskiej Rady do Spraw Tekstów
Prawnych z dnia 13 marca 2006 roku, Prawo Kanoniczne 51 (2008) nr 3-4, s. 15-28;
G. Dzierżon, Ewolucja doktryny oraz dyscypliny dotyczącej przeszkody różności religii w kanonicznym porządku prawnym, Warszawa 2008, s. 283-308.
24
Por. J. Castaño, Il Sacramento del matrimonio, Roma 1994, s. 281.
25
P. Pavanello, Rilevanza del principio della libertà religiosa all’interno dell’ordinamento canonico, Quaderni di Diritto Ecclesiale 11 (1998), s. 267.
26
Por. J. Hendriks, Diritto matrimoniale. Commento ai canoni 1055-1165 del
Codice di diritto canonico, Milano 2001, s. 167.
27
Por. L. Chiappetta, Il matrimonio nella nuova legislazione canonica e concordataria, Roma 1990, s. 146; F. Bersini, Il diritto canonico matrimoniale. Commento
�������������
giuridico-teologico-pastorale, Torino 1994, s. 74.
– 14 –
Przeszkody małżeńskie w perspektywie międzyobrządkowej według KPK i KKKW
kojmi, o których mowa w kan. 1125 KPK, a które są konieczne dla
udzielenia dyspensy od przeszkody różności religii. A z drugiej strony
nie bez znaczenia jest także zasada, na fundamencie której uzasadnia
się stanowisko KKKW w tym względzie, a mianowicie: semel catholicus semper catholicus. Ta zasada przyświecała także poprzednim ustawodawstwom Kościoła – zarówno KPK 1917 (kan. 1070), jak i motu
proprio Crebrae allatae sunt (kan. 60).
Spekulacje Autorów, z pewnością słuszne, nie mogły jednak zapobiec licznym problemom duszpasterskim, które rodziły się na gruncie takiego przepisu28. Stąd, po wielu latach studiów Kongregacji
Doktryny Wiary i Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych oraz przeprowadzonych konsultacji z Konferencjami Episkopatów poszczególnych
krajów, 26.10.2009 r. papież Benedykt XVI podpisał List Apostolski
motu proprio Omnium in mentem, poprzez który dokonał kilku istotnych zmian na gruncie prawa kanonicznego. Jedna z nich dotyczy właśnie przeszkody różności religii29. Art. 3 tego dokumentu stanowi, iż:
Tekst kan. 1086 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego zostaje zmieniony w następujący sposób: „Nieważne jest małżeństwo pomiędzy dwoma osobami, z których jedna została ochrzczona w Kościele katolickim
lub do niego przyjęta, a druga jest nieochrzczona”30. Oznacza to, iż
z tekstu dotychczasowego kan. 1086 § 1 KPK usunięta została klauzula i nie odłączyła się od niego formalnym aktem, co w konsekwen28
W dokumencie prezentującym omawiane motu proprio, podpisanym przez
Przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych Francesco Coccopalmerio,
podane zostały następujące motywy usunięcia odnośnej klauzuli: stosowność ujednolicenia postępowania, które jest odmienne niż w przypadku związków cywilnych osób
ochrzczonych, które nie dokonały żadnego formalnego aktu odłączenia od Kościoła;
konieczność ukazania tożsamości „małżeństwo-sakrament”; ryzyko sprzyjania małżeństwom tajemnym; inne trudności w krajach, gdzie małżeństwo kanoniczne posiada skutki cywilne. – Por. Papieska Rada ds. Tekstów Prawnych, Il «Motu proprio»
“Omnium in mentem”. Le ragioni di due modifiche, 15.09.2009, http://www.vatican.va/
roman_curia/pontifical_councils/intrptxt/documents/rc_pc_intrptxt_doc_20091215_
omnium-in-mentem_it.html, 22.12.2009.
29
Na gruncie prawa małżeńskiego zmiana dotyczy jeszcze dwóch innych kanonów
– 1117 i 1124 – z których także została usunięta klauzula dotycząca osób, które formalnym aktem odstąpiły od Kościoła.
30
Textus can. 1086, § 1 Codicis Iuris Canonici sic immutatur: „Matrimonium inter duas personas, quarum altera sit baptizata in Ecclesia catholica vel in eandem recepta, et altera non baptizata, invalidum est”. – Benedykt XVI, Motu proprio Omnium
in mentem, 26.10.2009, http://www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/apost_letters/
documents/hf_ben-xvi_apl_20091026_codex-iuris-canonici_lt.html, 22.12.2009.
– 15 –
Urszula Nowicka
cji powoduje także ujednolicenie regulacji KPK z KKKW w zakresie
przeszkody różności religii. Motu proprio Omnium in mentem zostanie
formalnie promulgowane w Acta Apostolicae Sedis i – zgodnie z kan.
8 KPK – wejdzie w życie po upływie trzech miesięcy od dnia, którym
numer Akt jest oznaczony. Do chwili oddania niniejszego artykułu do
druku data ta jeszcze nie była znana.
2. Impedimentum, etsi ex alterutra tantum parte se habet, matrimonium
tamen reddit invalidum
W kan. 1 KPK została ustanowiona zasada, iż Kanony tego Kodeksu
dotyczą jedynie Kościoła łacińskiego. Analogiczna norma, jedynie
z dodaniem klauzuli chyba że, w tym, co dotyczy relacji z Kościołem
łacińskim, nie zostało wyraźnie postanowione inaczej, znalazła się
również w kan. 1 KKKW. W ten sposób legislacja wschodnia ma dla
wiernych katolików wschodnich tą samą moc obowiązywania, którą ma dla wiernych łacińskich Kodeks łaciński. Co więcej, w materii
małżeńskiej co do zasady, prawo obowiązuje wiernych niezależnie od
tego, gdzie w danym czasie się znajdują, a zatem także poza własnym
terytorium. Dlatego zarówno katolicy wschodni, jak i katolicy łacińscy
zawsze podlegają prawu własnego Kościoła. Co istotne w przedmiotowej kwestii – także wtedy, gdy zawierają małżeństwa z osobami innego Kościoła sui iuris. Przede wszystkim będzie tutaj chodziło o osoby
należące do Kościoła łacińskiego, kiedy zawierają małżeństwa z katolikami wschodnimi i odwrotnie; ale nie tylko. Kan. 792 KKKW zezwala, aby w prawie partykularnym poszczególnych Kościołów sui iuris
– dla najpoważniejszej przyczyny, po zasięgnięciu rady zainteresowanych Biskupów eparchialnych innych Kościołów sui iuris i po konsultacji ze Stolicą Apostolską – były ustanawiane przeszkody zrywające,
poza tymi ustanowionymi w Kodeksie wschodnim31. W ten sposób
może się zdarzyć sytuacja, że także w małżeństwie zawieranym przez
katolików wschodnich, należących do różnych Kościołów wschodnich
sui iuris, przeszkoda małżeńska będzie dotyczyła tylko jednej strony.
Podobnie, gdyby został ustanowiony zakaz zawarcia małżeństwa, do
którego przez Stolicę Apostolską (a wg prawa wschodniego, w grani-
31
Kan. 1075 § 2 KPK wyraźnie postanawia, że tylko najwyższa władza kościelna
ma prawo ustanawiać inne przeszkody dla ochrzczonych.
– 16 –
Przeszkody małżeńskie w perspektywie międzyobrządkowej według KPK i KKKW
cach terytorium Kościoła patriarchalnego także przez Patriarchę) została dołączona klauzula unieważniająca akt32.
Jest oczywistym, że w małżeństwie osób o różnej przynależności
obrządkowej, przeszkody małżeńskie każdej z nich są regulowane
przez jej prawo własne. Istnieją jednak przeszkody, które wiążą tylko jedną stronę. Co więcej, niełatwe na gruncie interpretacyjnym stają
się sytuacje, o których była mowa powyżej, a mianowicie, gdy zakres
lub treść danej przeszkody jest inny w KKKW niż w KPK. A konkretnie – w małżeństwie zawieranym pomiędzy mężczyzną, będącym
łacińskim katolikiem, uprowadzonym przez kobietę należącą do któregoś z obrządków wschodnich; pomiędzy wschodnim katolikiem bądź
katoliczką, pragnącymi zawrzeć małżeństwo odpowiednio ze swoją
szwagierką lub szwagrem wyznania rzymskokatolickiego; pomiędzy
mężczyzną lub kobietą obrządku wschodniego a krewnymi w pierwszym stopniu linii prostej osoby należącej do Kościoła łacińskiego,
z którą usiłowali wcześniej zawrzeć małżeństwo przed urzędnikiem
cywilnym lub szafarzem akatolickim; i w końcu pomiędzy osobą należącą do Kościoła wschodniego, a jej rzymskokatolickim chrześniakiem i jego rodzicami lub wschodnim katolikiem bądź katoliczką,
którego chrzestnym (chrzestną) jest osoba należącą do Kościoła łacińskiego oraz jej rodzicami. W takich sytuacjach proboszcz łaciński, wobec którego byłoby zawierane małżeństwo, mógłby błędnie sądzić, iż
brak jest przeszkód do zawarcia małżeństwa. Stąd byłoby pożyteczne,
aby ci, którym prawo powierza troskę o zabezpieczenie ważnego i godziwego zawarcia małżeństwa, znali legislację obu Kodeksów. Jeśli
bowiem w powyższych sytuacjach nie zostanie udzielona dyspensa
od przeszkody, małżeństwo jest nieważne, zgodnie z zasadą wyrażoną w kan. 790 § 2 KKKW, iż przeszkoda, chociaż dotyczy tylko jednej
strony, czyni jednak małżeństwo nieważnym. A ani ignorancja ani błąd
dotyczące ustaw unieważniających i uniezdalniających, nie przeszkadzają ich skutkom33.
Ta zasada, przewidziana w can. 1036 § 3 CIC, nie została powtórzona w aktualnie obowiązującym Kodeksie łacińskim. Błędem jednak byłoby sądzić, iż prawodawca uznał w ten sposób nieważność
małżeństwa tylko dla strony, której przeszkoda dotyczy. Podczas prac
32
KKKW, kan. 794; KPK, kan. 1077. Por. B. Nowakowski, Funkcjonowanie kan.
1107 KPK z 1983 r. w kanonicznym systemie małżeńskim, Prawo Kanoniczne 52 (2009)
nr 1-2, s. 205-206.
33
KKKW, kan. 1497 § 1; KPK, kan. 15 § 1.
– 17 –
Urszula Nowicka
Komisji dla Rewizji Kodeksu Prawa Kanonicznego zauważono bowiem, iż powyższa zasada jest obvia et nihil in iure34. Joseph Prader
w jednym ze swoich artykułów przywołuje jednak ciekawą dyskusję,
uzasadniającą, że rzekoma oczywistość wcale nie była taką nawet na
gruncie wcześniej obowiązującego prawa. Wśród kanonistów zrodziła się bowiem wątpliwość dotycząca ważności małżeństwa zawartego pomiędzy stroną katolicką wschodnią a stroną katolicką łacińską,
któremu stało na przeszkodzie pokrewieństwo w czwartym stopniu linii bocznej dotykającym trzeciego, który stanowił przeszkodę małżeńską w legislacji wschodniej (CA, kan. 66 § 2), ale nie w Kodeksie
Pio-Benedyktyńskim (CIC, can. 1076 § 2)35. Otóż wg opinii Felice
M. Cappello nie była w tym przypadku wymagana dyspensa od przeszkody, gdyż strona łacińska, wolna od niej, udzielała tej wolności
stronie wschodniej36. Natomiast wg Pietro Gasparriego małżeństwo w
takim przypadku było nieważne, właśnie zgodnie z zasadą wyrażoną
w kan. 1036 § 3 CIC37.
Papieska Komisja dla Rewizji Prawa Kanonicznego Wschodniego
nie podzielała widocznie owej pewności i oczywistości w zakresie nieważności małżeństwa zawartego pomimo przeszkody istniejącej dla
jednej tylko ze stron. Podczas prac rewizyjnych temat ten był dyskutowany. W pierwszym Schema canonum de culto divino et praesertim
de sacramentis z 1980 r. norma ta została sformułowana w sposób następujący: Impedimentum, quamvis ex alterutra tantum parte se habeat, al teram partem etami afficit cum iisdem effectibus, nisi alid iure
expresse caveatur38. Ostatecznie jednak w KKKW utrzymano brzmienia kan. 26 § 3 CA, iż przeszkoda, chociaż dotyczy tylko jednej strony, czyni jednak małżeństwo nieważnym. Zasada ta jest jak najbardziej
słuszna. Małżeństwo powstaje bowiem przez nieodwołalną zgodę osobową mężczyzny i kobiety, trudno zatem byłoby przyjąć, aby było
ważne dla jednej strony, a nieważne dla drugiej.
Joseph Prader jest zdania, iż kan. 790 § 2 KKKW jest jedną z tych
norm, które ex natura rei aplikuje się także na gruncie prawa łacińskie Communicationes 9 (1977), s. 135.
Por. J. Prader, Differenze fra il diritto matrimoniale..., art. cyt., s. 473.
36
F.M. Cappello, Tractatus canonico-moralis de sacramentis, III, De Matrimonio,
Romae 1950, n. 517.
37
P. Gasparri, Tractatus canonicus de matrimonio, Romae 1932, n. 707. Opinia
ta została potwierdzona także w orzecznictwie Trybunału Roty Rzymskiej – por. c.
Staffa, 23 III 1956, SRR 48 (1956), s. 260-261.
38
Nuntia 10 (1980), s. 43.
34
35
– 18 –
Przeszkody małżeńskie w perspektywie międzyobrządkowej według KPK i KKKW
go, kiedy w małżeństwie międzyobrządkowym weryfikuje się przeszkoda przewidziana w prawie wschodnim, ale nie znana legislacji
łacińskiej39. I słusznie. Ale w tym zagadnieniu istotne wydaje się także wzięcie pod uwagę treści kan. 1059 KPK (kan. 780 § 1 KKKW),
zgodnie z którym małżeństwo katolików (…) podlega nie tylko prawu Bożemu, ale także kanonicznemu. Prawem kanonicznym dla strony
wschodniej jest prawo wspólne wydane dla całego Kościoła powszechnego oraz dla wszystkich i poszczególnych katolickich Kościołów
wschodnich40. Prawem kanonicznym obowiązującym stronę łacińską
jest prawo powszechne i partykularne Kościoła łacińskiego41. Skoro
zatem małżeństwo katolików podlega prawu kanonicznemu, to oczywisty wydaje się wniosek, iż w małżeństwie międzyobrządowym należy wziąć pod uwagę prawo, które obowiązuje zarówno jedną jak
i drugą stronę. A w ten sposób oczywistym jest, iż nieważne będzie
małżeństwo, w którym jeden z nupturientów dotknięty jest przeszkodą. Zasada ta wynika w sposób logiczny także z nieważności małżeństwa zawartego mimo istnienia przeszkody względnej, czyli takiej,
która dotyczy nie wszystkich, ale tylko niektórych osób42. Dla przykładu – przeszkoda święceń zawsze dotyczyć będzie tylko jednej strony – mężczyzny, a mimo to usiłowanie zawarcia małżeństwa pomimo
jej istnienia skutkować będzie jego nieważnością dla obu stron, a nie
tylko dla jednej. Stąd zasada wyrażona w kan. 792 KKKW wydaje się
być tak oczywistą, iż jakiekolwiek rozważania nad brakiem analogicznej normy w KPK pozbawione są podstaw.
W małżeństwie międzyobrządkowym dla jego ważności konieczne jest udzielenie dyspensy tej stronie, której przeszkoda dotyczy. Dla
przykładu – chrzestny należący do Kościoła łacińskiego teoretycznie
mógłby poślubić swoją katolicką chrześnicę wschodnią, jednak owa
chrześnica wschodnia musi otrzymać dyspensę od przeszkody pokrewieństwa duchowego43. W przeciwnym razie ich małżeństwo będzie
zawarte nieważnie. W ten sposób dotykamy kwestii dyspensowania
od przeszkód małżeńskich – kolejnego zagadnienia, które w nieco odmienny sposób zostało uregulowane w KKKW i w KPK.
Por. J. Prader, Differenze fra il diritto matrimoniale..., art. cyt., s. 473.
Por. KKKW, kan. 1490-1481; 1493.
41
Por. KPK, kan. 11-13.
42
Por. M. Żurowski, Kanoniczne prawo małżeńskie…, dz. cyt., s. 120-121.
43
Por. D. Salachas, Chierici e ministero sacro nel Codice latino e orientale.
Prospettive interecclesiali, Roma 2004, s. 320.
39
40
– 19 –
Urszula Nowicka
3. Dyspensowanie od przeszkód małżeńskich
Dyspensa jest rozluźnieniem prawa w poszczególnym przypadku44,
co oznacza, że prawo ogólne jako takie nie ustaje. Nie przestaje również istnieć obowiązek zachowania danego prawa dla innych osób,
których dyspensa nie dotyczy. Jest ona konieczna zawsze, ilekroć
przeszkoda małżeńska dotyczy choćby jednej tylko strony pragnącej
zawrzeć małżeństwo; możliwa tylko wówczas, gdy istnieje słuszna
i racjonalna przyczyna jej udzielenia, z uwzględnieniem okoliczności
przypadku i ważności ustawy, od której się dyspensuje45. Szczegółowe
kwestie dotyczące udzielania dyspens nie są przedmiotem niniejszego
opracowania. Pojawia się jednak pytanie, kto – w małżeństwie międzyobrządkowym – jest uprawniony do udzielenia dyspensy od przeszkody małżeńskiej.
Zgodnie z kan. 795 § 1 KKKW Hierarcha miejsca może dyspensować od przeszkód z prawa kościelnego swoich podwładnych gdziekolwiek przebywających oraz innych chrześcijan należących do jego
Kościoła sui iuris i aktualnie przebywających w granicach terytorium jego eparchii (z wyjątkiem przeszkód, o których będzie mowa
poniżej). Ten warunek przynależności do Kościoła sui iuris udzielającego dyspensy nie jest natomiast wprost przewidziany w kan. 1078
KPK. Zgodnie z nim ordynariusz miejsca może dyspensować – oprócz
swoich podwładnych gdziekolwiek przebywających – także omnes in
proprio territorio actu degentes, czyli wszystkich aktualnie przebywających na własnym jego terytorium. W tym kontekście nie ma wśród
kanonistów zgodności, czy w małżeństwie międzyobrządkowym,
w którym przeszkoda małżeńska dotyczyłaby strony wschodniej, prawo dyspensowania od niej ma również ordynariusz łaciński. Zdania w
tej kwestii są podzielone.
Dimitrios Salachas twierdzi, iż mimo że małżeństwo międzyobrządkowe może być ważnie zawarte zarówno wobec proboszcza łacińskiego, jak i proboszcza wschodniego, to jednak kompetentnym do
udzielenia dyspensy jest dla strony łacińskiej – łaciński ordynariusz
miejsca, zaś dla strony wschodniej – wschodni hierarcha miejsca46.
Z kolei zdaniem Josepha Pradera ordynariusz miejsca ma władzę dyspensowania od przeszkód małżeńskich zawsze, ilekroć chodzi o mał KKKW, kan. 1536 § 1; KPK, kan. 85.
KKKW, kan. 1536; KPK, kan. 90.
46
Por. D. Salachas, Chierici e ministero sacro…, dz. cyt., s. 321.
44
45
– 20 –
Przeszkody małżeńskie w perspektywie międzyobrządkowej według KPK i KKKW
żeństwo zawierane pomiędzy stroną łacińską i wschodnią, także jeśli
na danym terytorium jest ustanowiona hierarchia Kościoła sui iuris, do
którego należy wierny wschodni47. Dlaczego? Ponieważ – jak twierdzi
– władza dyspensowania wiąże się ściśle z uprawnieniem do asystowania przy małżeństwie. A skoro ordynariusz miejsca ważnie asystuje przy małżeństwie nie tylko swoich podwładnych, lecz także obcych,
jeśli jedno z nich należy do obrządku łacińskiego48, to w konsekwencji ma prawo dyspensowania od przeszkód wiernych wschodnich
w tym małżeństwie, zamieszkałych na jego terytorium49. Dopiero
w sytuacji, gdy jest ustanowiona hierarchia Kościoła sui iuris, o który
chodzi, a żadna ze stron nie należy do obrządku łacińskiego, wówczas
ordynariusz miejsca nie ma władzy dyspensowania w stosunku do nich.
Wtedy władza dyspensowania hierarchy miejsca jest wyłączna50.
Podobne stanowisko prezentuje Marian Żurowski. Według tego
Autora, ponieważ sformułowanie a także wszystkich aktualnie pozostających na jego terytorium ma charakter ogólny, zgodnie z kan. 17 KPK
należy w niektórych wypadkach stosować analogię prawną. W oparciu
zatem o kan. 1109 KPK należy stwierdzić, iż ordynariuszowi przysługuje również ta władza względem małżeństw międzyobrządkowych, to
znaczy takich, w których przynajmniej jeden z narzeczonych jest obrządku łacińskiego, a istnieje między nimi przeszkoda. Jeżeli bowiem
może ordynariusz miejsca ważnie asystować przy tych małżeństwach,
to również przysługuje mu prawo w konkretnym wypadku udzielenia
im dyspensy51.
Wydaje się natomiast, że problem skupia się wokół rozumienia użytego w kanonie słowa omnes, niestety mało precyzyjnego. A konkretnie – czy poprzez wyrażenie „wszystkich” można rozumieć jedynie
wiernych łacińskich52, czy wolno je rozciągnąć także na wiernych innych obrządków, czyli wschodnich Kościołów sui iuris.
Nie ma wątpliwości, że ordynariusz miejsca będzie uprawniony do
udzielenia dyspensy wiernym katolikom wschodnim jeśli podlegają
mu na podstawie kan. 916 § 5 KKKW czyli wówczas, gdy powierze Por. J. Prader, Differenze fra il diritto matrimoniale..., art. cyt., s. 475-476.
KPK, kan. 1109.
49
Por. J. Prader, Aspetti specifici nel codice orientale..., art. cyt., s. 34-35.
50
Por. Tenże, Differenze fra il diritto matrimoniale..., art. cyt., s. 476.
51
M. Żurowski, Kanoniczne prawo małżeńskie…, dz. cyt., s. 131.
52
Takie stanowisko utrzymuje P.M. Gajda, Prawo małżeńskie Kościoła katolickiego, Tarnów 2002, s. 89.
47
48
– 21 –
Urszula Nowicka
ni są jego opiece duszpasterskiej z racji braku hierarchii ich własnego
Kościoła sui iuris na danym terytorium. W ten sposób abp Kazimierz
Nycz będzie mógł dyspensować od przeszkód małżeńskich wiernych
katolickiego obrządku ormiańskiego zamieszkujących na terytorium
Polski (jako ordynariusz wiernych katolickich obrządków wschodnich
w Polsce, pozbawionych ordynariusza własnego obrządku), ale nie
wiernych obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, dla których w 1996 r.
papież Jan Paweł II ustanowił metropolię przemysko-warszawską.
Natomiast co do pozostałych katolików wschodnich wydaje się, że odpowiedź weryfikuje się w odniesieniu do kan. 1 KPK: kanony tego
Kodeksu dotyczą jedynie Kościoła łacińskiego. Ordynariusz miejsca
łaciński nie jest ordynariuszem wiernych wschodnich (z zachowaniem
wyjątku, o którym mowa powyżej) i nie staje się nim poprzez fakt zawierania małżeństwa międzyobrządkowego. Dlatego wydaje się, iż interpretacja rozciągająca jego uprawnienie do asystowania przy takim
małżeństwie na jednoczesne prawo dyspensowania strony wschodniej
od przeszkody, która jej dotyczy, jest zbyt daleko idąca.
Podobna wątpliwość rodzi się w kontekście kolejnego kanonu, przewidującego dyspensowanie w tzw. niebezpieczeństwie śmierci. Tutaj
Kodeks łaciński nie wprowadza żadnej zmiany w zakresie podmiotowym, używając tego samego zwrotu omnes53. Z kolei Kodeks wschodni nie zawiera już ograniczenia do tych, którzy należą do Kościoła sui
iuris dyspensującego, ale mówi o pozostałych chrześcijanach przebywających aktualnie w granicach terytorium jego (Hierarchy miejsca)
eparchii54. Oczywiście można by w ten sposób postawić wniosek, że
Hierarcha wschodni ma prawo dyspensować wszystkich chrześcijan,
przez co należałoby wówczas rozumieć zarówno katolików wschodnich, jak i katolików łacińskich, ale także wszystkich pozostałych
wiernych Kościołów i Wspólnot kościelnych chrześcijańskich. Taki
wniosek byłby niewłaściwy. Zgodnie z kan. 1 KKKW kanony tego
Kodeksu odnoszą się do wszystkich i jedynie do katolickich Kościołów
Wschodnich, chyba że wyraźnie co innego zostało postanowione odnośnie do relacji z Kościołem łacińskim. W przedmiotowym kan. 796
brak jest wyraźnego odesłania do Kościoła łacińskiego, a termin christifideles używany jest w każdym innym miejscu Kodeksu na oznaczenie tych, których jego przepisy obowiązują.
Por. KPK, kan. 1079.
KKKW, kan. 796.
53
54
– 22 –
Przeszkody małżeńskie w perspektywie międzyobrządkowej według KPK i KKKW
Oba Kodeksy stanowią, iż w zwyczajnych okolicznościach ordynariusz miejsca i hierarcha miejsca mogą dyspensować od wszystkich
przeszkód z prawa kościelnego, z wyjątkiem przeszkody wypływającej ze święceń, publicznego ślubu czystości złożonego w instytucie
zakonnym na prawie papieskim oraz od przeszkody mażłonkobójstwa (występku). Dyspensa od tych przeszkód zarezerwowana jest
Stolicy Apostolskiej55. Jednakże KKKW dodaje, iż Patriarcha (a zatem również Arcybiskup większy) może dyspensować od przeszkód
małżonkbójstwa i publicznego, wieczystego ślubu czystości złożonego w zgromadzeniu założonym na każdym prawie56. Otóż w kontekście międzyobrządkowym pojawia się pytanie, czy to uprawnienie
Patriarchy odnosi się także do wiernych zamieszkałych poza terytorium Patriarchatu. A konkretnie – czy np. wierny Kościoła sui iuris
obrządku ormiańskiego, zamieszkujący w Polsce i pragnący zawrzeć
małżeństwo ze stroną łacińską, związany przeszkodą publicznego wieczystego ślubu czystości, może otrzymać dyspensę od Patriarchy rezydującego w Bzommar czy też musi zwrócić się bezpośrednio do
Stolicy Apostolskiej? Biorąc pod uwagę kan. 78 § 2 KKKW, wg którego władza Patriarchy może być ważnie wykonywana jedynie w granicach terytorium Kościoła patriarchalnego, chyba że co innego wynika
z natury rzeczy albo z prawa powszechnego lub partykularnego zatwierdzonego przez Biskupa Rzymskiego, należałoby odpowiedzieć negatywnie na pierwsze pytanie57. I, tak jak w powyższych rozważaniach
dotyczących prawa dyspensowania wynikającego z prawa asystencji,
nie ma tu żadnego znaczenie fakt, iż zgodnie z kan. 829 § 3 Patriarcha
z mocy prawa posiada upoważnienie, z zachowaniem innych prawnych
wymogów, błogosławienia na całym świecie małżeństw, w których
przynajmniej jedna strona należy do Kościoła, któremu on przewodzi.
W kanonistyce istnieje jednak także stanowisko przeciwne, zgodnie
z którym takie uprawnienie posiada Patriarcha także poza granicami
własnego Kościoła patriarchalnego, jako że kan. 795 § 2 nie ustanawia granic terytorialnych dla wykonywania tej władzy, w odróżnieniu
od innych miejsc Kodeksu, które w sposób wyraźny ograniczają jurysdykcję Patriarchy jedynie do terytorium Kościoła patriarchalnego58.
Por. KKKW, kan. 795 §§ 1-2, KPK, kan. 1078 §§ 1-2.
Por. KKKW, kan. 795 § 2.
57
Takie stanowisko zajmuje L. Lorusso, Gli orientali cattolici...,dz. cyt., s. 231.
58
Por. H. Alwan, Gli impedimenti, w: Il matrimonio..., dz. cyt., s. 177; P. Pellegrino, Gli
impedimenti relativi alla dignità dell’uomo nel matrimonio canonico, Torino 2000, s. 119.
55
56
– 23 –
Urszula Nowicka
Ostatnim istotnym zagadnieniem w kontekście dyspensowania od
przeszkód w małżeństwie międzyobrządkowym jest kwestia możliwości udzielenia dyspensy przez diakona. KKKW w kann. 796 § 2 i 797,
dotyczących dyspensowania w niebezpieczeństwie śmierci oraz w tzw.
przypadku naglącym, wymienia szereg osób uprawnionych do udzielenia dyspensy; wśród nich jednak nie znajduje się diakon. Regulacja
taka jest konsekwencją zasady, iż do ważnego zawarcia małżeństwa
na Wschodzie wymaga się rytu świętego, polegającego na błogosławieństwie, którego może udzielić tylko kapłan. Diakon nie może
otrzymać delegacji do błogosławienia małżeństw, w następstwie czego prawo nie przyznaje mu także władzy dyspensowania. Inaczej jest
w ustawodawstwie łacińskim, gdzie diakon nie tylko może być podmiotem delegacji do asystowania przy małżeństwie, ale także może
udzielić dyspensy od przeszkody (oczywiście jedynie w niebezpieczeństwie śmierci i w przypadku naglącym, jeśli okoliczności uniemożliwiają odniesienie się do miejscowego ordynariusza oraz – w drugiej
z wymienionych sytuacji – jeśli jednocześnie przypadek jest tajny).
W związku z powyższym pytanie sprowadza się do tego, czy w małżeństwie pomiędzy stroną łacińską i wschodnią diakon może udzielić dyspensy od przeszkody. Pomijamy tutaj rozważania nad kwestią
dyskutowaną w doktrynie, czy może być on ważnie delegowany do
asystowania i pobłogosławienia takiego małżeństwa59. Zakładamy, iż
prawnie delegowany diakon łaciński lub taki, który został wezwany
na mocy kan. 1116 § 2 KPK (forma nadzwyczajna), znajduje się w sytuacji konieczności udzielenia dyspensy od przeszkody małżeńskiej,
nie ma bowiem możliwości odniesienia się do ordynariusza miejsca.
Oczywiście nie ma wątpliwości, gdy przeszkoda dotyczy strony łacińskiej; co jednak, gdy odnosi się do obu stron lub kiedy wiąże katolika
wschodniego? Otóż wydaje się, iż w przypadku, gdy wierny wschodni podlega władzy ordynariusza miejsca na mocy kan. 916 § 5 KKKW,
wówczas diakon mógłby udzielić takiej dyspensy; ale nie w wypadku
przeciwnym. To bowiem diakon wschodni nie może udzielać dyspensy, a nie wierny wschodni jest niezdolny do jej przyjęcia od diakona łacińskiego, którego upoważnia do tego prawo.
59
Na ten temat zob. U. Nowicka, Kanoniczna forma zawarcia małżeństwa z prawosławnym wg KPK i KKKW, Prawo Kanoniczne 52 (2009) nr 3-4, s. 251-255.
– 24 –
Przeszkody małżeńskie w perspektywie międzyobrządkowej według KPK i KKKW
Zakończenie
Jeden Kościół katolicki, dwa Kodeksy. Każdy z nich uwzględniający i szanujący tradycję i własną historię. Jeden dotyczący wiernych
katolików łacińskich, drugi wiążący swymi przepisami katolików
wschodnich. Wierni jednego Kościoła Chrystusowego, spotykający się
i współdziałający ze sobą w różnych sytuacjach i okolicznościach życia. Również zawierający pomiędzy sobą małżeństwa. Prawo osobowe, obowiązujące wiernych niezależnie od miejsca ich pobytu, nabiera
szczególnego znaczenia gdy w jednym małżeństwie trzeba aplikować dwa, czasem odmienne porządki prawne. Niniejsze opracowanie
było próbą znalezienia słusznych rozwiązań zawiłości, które rodzą się
w interpretacji przeszkód małżeńskich na gruncie dwóch Kodeksów.
Przeszkoda uprowadzenia, powinowactwa, przyzwoitości publicznej
i pokrewieństwa duchowego, choć dotyczą jednej tylko strony, czynią małżeństwo nieważnym. I choć zarazem wszystkie są dyspensowalne, władza „rozluźnienia prawa” w tym przypadku pozostaje
w kompetencji tego, któremu zgodnie z prawem podlega osoba związana przeszkodą.
Gli impedimenti matrimoniali nella prospettiva
interrituale secondo CIC e CCEO
L’essenza degli impedimenti matrimoniali resta invariabile in ambedue i codici
(CIC e CCEO), ma il contenuto e l’ambito su alcuni punti è diverso rispetto l’uno
dall’altro. Queste differenze riguardono l’impedimento di ratto, l’impedimento di
affinità e l’impedimento di pubblica onestà, in seguito l’impedimento di parentela
spirituale esiste solo nel CCEO. E ciò nonostante causano la nullità del matrimonio,
anche quando legano una parte sola.L’argomento di questo articolo è l’analisi degli
impedimenti matrimoniali nel contesto interrituale, cioè nel matrimonio celebrato
fra una parte latina ed un fedele cattolico orientale. E’ una prova della risposta alla
domanda per l’applicazione del diritto, con il risultato che nel matrimonio interrituale
ha l’impedimento legante soltanto una parte e per il potere che può dispensare dagli
impedimenti.
L’articolo contiene un riferimento del motu proprio Omnium in mentem di
Benedetto XVI con il quale vengono mutate alcune norme del CIC, anche la norma
che riguarda l’impedimento di disparità di culto.
– 25 –
Nakładem
Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie
ukazała się książka
Janusz Balicki
ImIgrancI z krajów muzułmańskIch
w unII EuropEjskIEj
Spotkanie dwóch wielkich cywilizacji, zachodnioeuropejskiej i islamskiej
na terenie Europy, dzięki imigrantom z krajów muzułmańskich,
jest zjawiskiem ciekawym, ale i faktem, który będzie miał wpływ
nie tylko na Europę ale także na przemiany społeczne w krajach muzułmańskich,
a one z kolei będą decydować o rodzaju relacji politycznych
między tymi dwoma cywilizacjami.
Dystrybucję prowadzi:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (22) 561-89-23; fax (22) 561-89-11
oraz Księgarnia dwójka
Warszawa, ul. Wóycickiego 1/3, bud. 23, p. 015, tel. (22) 569-68-68
e.mail: [email protected]
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Ks. Wiesław Kraiński
Osobowość dyssocjalna
jako przyczyna psychiczna
nieważności małżeństwa
WSTĘP
Zjawisko zaburzeń osobowości jest znane od początków rozwoju cywilizacji. Zdaniem Hipokratesa ich przyczyną tkwiła w nieprawidłowym
funkcjonowaniu fizjologicznym organizmu. Platon nato­miast uważał,
że źródłem takich chorób są konflikty psychologiczne. Pierwsze opisy
zaburzeń osobowości typu antysocjalnego pojawiły się w XIX wieku.
Lekarze tamtego czasu przyczyny zachowań antyspołecznych upatrywali w szaleństwie i impulsywności. Jednostki antyspołeczne były traktowane jako godne moralnego potępienia. W 1835 roku wprowadzono
pojęcie „obłędu moralnego” (moral insanity), które nie miało charakteru naukowego, ale opisywało syndrom tej anomalii jako niezdolności
do kierowania własną osobą zgodnie z wewnętrznym poczuciem słuszności, dobra i odpowiedzialności1. Wraz z rozwojem nauk behawioralnych, psychiatria poszła w kierunku badań obserwacyjnych.
Współcześnie terminem oficjalnie przyjętym w psychologii na okreś­
lenie dyssocjalnego zaburzenia osobowości jest nazwa „antyspołeczne
zaburzenie osobowości”.
Zaburzenia związane z osobowością dyssocjalną są bardziej złożone niż większość poznanych przez psychologię anomalii. Przypadłość
ta dotyka nie tylko intelektu czy woli, ale także innych obszarów osobowości. Dlatego też osoba, u której zdiagnozowano osobowość dys-
1
T. Millon, R. Davis, Zaburzenia osobowości we współczesnym świecie, Polskie
Towarzystwo Psychologiczne, s. 151.
– 27 –
Ks. Wiesław Kraiński
socjalną została określona jako ta, która nigdy nie osiągnęła stopnia
rozwoju właściwego dla homo domesticus2.
Osobowość antysocjalna występuje u ok. 3% populacji, najczęściej u mężczyzn. Istotą tego zaburzenia jest drastyczne przekraczanie norm i zasad współżycia społecznego, nawiązywanie nietrwałych
relacji. Jak jednak podkreśla J. Heitzmann3, cechą najbardziej charakterystyczną dla tego zaburzenia, stanowiącą o jego istocie, jest emocjonalna reakcja na własne zachowania, a dokładnie – nie doświadczanie
poczucia winy.
CHARAKTERYSTYKA OSOBOWOŚCI DYSSOCJALNEJ
1. Pojęcie osobowości i jej kształtowanie
Zanim przejdziemy do omawiania charakterystycznych rysów zaburzenia dyssocjalnego, przyjrzyjmy się samemu pojęciu osobowości
i jej rozwojowi.
Osobowość powinna być postrzegana jako dynamiczna organizacja
struktur, z których składa się człowiek. Według Allporta na struktury te składają się: fizyczność, temperament, inteligencja i charakter4.
Osobowość nie może być rozumiana jedynie jako całkowita suma cech
charakteru. Współcześnie osobowość określa się jako zintegrowany,
dynamiczny system biologicznych, psychicznych i społecznych cech
człowieka, działający w interakcji z zewnętrznym środowiskiem5.
2
Por. A. Mendonça, Antisocial Personality and Nullity of Marriage, w: Studia
Canonica, vol. XVI, No. 1, s. 45.
3
J. Heitzmann, Psychiatria, Wyd. PZWL, s. 164.
4
Podział i opis wg Allporta: fizyczność – odnosi się do ciała, do jego strukturalnych i funkcjonalnych aspektów, jego stanu zdrowia, choroby, piękna i deformacji.
Percepcja tych aspektów wpływa na sposób, w jaki osoba przystosowuje się do siebie samej i do otoczenia (np. nadmierna wrażliwość w relacji do swego ciała); temperament – odnosi się do klimatu tzw. „wewnętrznej pogody”, w której kształtuje się
osobowość. Emocjonalność lub jej brak, nastroje, stabilność, entuzjazm są ważnymi
aspektami składającymi się na pojęcie temperamentu; inteligencja – zawiera wszystkie
funkcje kognitywne, takie jak postrzeganie, głębia, umiejętność percepcji, zdolność do
nauki, funkcje pamięci oraz umiejętność planowania i wyobrażania sobie przyszłości.
– por. A. Mendonça, Antisocial Personality..., s. 47-48.
5
K. Graczyk, Zaburzenia osobowości nupturienta podstawą do orzekania o nieważności małżeństwa, Studia Włocławskie 6 (2003), s. 189.
– 28 –
Osobowość dyssocjalna jako przyczyna psychiczna nieważności małżeństwa
W języku potocznym osobowość często utożsamia się z charakterem6. W sensie etycznym charakter jest „zdolnością do samokontroli
lub zdolnością przystosowywania życia do zasad”7. W tym sensie mówimy o słabym lub mocnym charakterze. Zdolność samokontroli lub
nawyki należą jasno do sfery woli, stąd też w etycznym aspekcie charakter jest synonimem silnej woli8.
Rozwój osobowościowy, w najszerszym (psychobiologicznym)
sensie, zaczyna się w okresie prenatalnym. Allport utrzymuje9, że jeżeli w wieku niemowlęcym nie zostaną zaspokojone potrzeby „zależnościowe”, budowane na naturalnym fundamencie, przez całe późniejsze
życie osoba będzie manifestować posesywność, zachłanność i inne
podobne wysiłki, aby uzyskać warunkowo miłość, której w początkowym okresie życia była pozbawiona. Zamiast zaufania, które jest
podstawą relacji interpersonalnych, życie będzie budować na podejrzliwości. Podstawą zdrowia mentalnego jest zaufanie, rozwijające się
już od początku życia osoby10.
Osobowość kształtuje się etapami, na które wpływ ma wiele czynników. Przy szukaniu przyczyn mogących doprowadzić do zaburzeń
osobowości typu antysocjalnego, niezwykle ważne wydaje się prześledzenie portretu osobowości danej osoby, tym bardziej, że udowodnienie istnienia przyczyny, o której mowa w kan. 1095 KPK implikuje
jakąś historię osobowości strony.
Poniżej celowo wyróżnimy poszczególne rodzaje rozwoju, których
zahamowanie w istotnych obszarach życia będzie miało wpływ na
możliwość wystąpienia zaburzenia11:
Por. tamże.
Por. A. Mendonça, Antisocial Personality..., s. 48.
8
W sensie psychologicznym na charakter składa się fundamentalny zestaw wartości, które dana osoba usiłuje realizować. Jest wymaganym komponentem osobowości,
efektem doświadczenia i uczenia się. Istnieją trzy komponenty charakteru: świadomość lub poczucie odpowiedzialności – odnosi się do siebie samego i do otoczenia.
Zawiera filozofię życia osoby, ideały, stosunek do wartości moralnych, zdolność dążenia do celu mimo przeciwności i rozczarowań; społeczność – określa ogólny stosunek do innych, rozpoznawanie indywidualnych praw człowieka i godności osobowej
innych (podejrzliwość, tolerancja, sympatia, przyjazne nastawienie). Ten rys charakteru zależy od objawianych przez osobę tendencji społecznych oraz równowagi w dążnościach egocentrycznych; nawyki – są ważnym aspektem osobowości. – por. tamże,
s. 48-49.
9
Por. tamże, s. 50.
10
Dec. c. Boccafola, z dnia 13 lipca 2000, RRDec. vol. XCII, s. 522, n. 10.
11
Cyt. za: A. Mendonça, Antisocial Personality..., s. 50-57.
6
7
– 29 –
Ks. Wiesław Kraiński
1. Rozwój kognitywny – według Piaget’a, kształtowanie się osobowości rozpoczyna się między 8 a 12 rokiem życia (okres pre-adolescencyjny). W tym czasie kształtuje się autonomiczna hierarchia
zasad i wartości, uznanie woli z szacunkiem dla systemu zasad
moralnych i społecznych. Proces ten może być zablokowany z różnych powodów. Generalnie, równowagę osiąga się, kiedy osoba
dojrzewająca nabywa zdolność do przewidywania i interpretowania doświadczenia poprzez spontaniczną refleksję i dyskursywne
rozumowanie. Osoby, u których w wieku dojrzewania nie nastąpiła ta przemiana (tzw. przejście), będą pozbawione zdolności do
spontanicznej refleksji i praktycznego osądu. Ich sposób zachowania i myślenia będzie przeważnie egocentryczny.
2. Rozwój afektywny (uczuciowy) – Istnieje wewnętrzna jedność pomiędzy inteligencją i afektami (uczuciami). Podczas wczesnego
dzieciństwa (ok. 7 roku życia), zakładając, że rozwój we wcześniejszych latach przebiegał bez zakłóceń, wewnętrzna struktura
uczuć staje się coraz bardziej uporządkowana. Uczucia jednostronnego szacunku dla rodziców lub innych osób z otoczenia,
dominujące w wieku wcześniejszym, przeobrażają się w uczucie wzajemnego szacunku, co jest źródłem powstania u osoby poczucia uczciwości, zasad fair-play itd. Te uczucia stabilizują się
podczas średniego i późnego okresu dzieciństwa (7-12 lat). Tylko
i wyłącznie w tym okresie dziecko zaczyna pojmować implikacje
kłamstwa, oszustwa i nieuczciwości.
3. Rozwój moralny – Rozwój osobowości osiąga punkt kulminacyjny w integracji (scalaniu się) systemu wartości i filozofii życia.
Integracja systemu wartości jest rezultatem komunikacji interpersonalnej. W sensie dosłownym dziecko pozostaje poza moralnością. Jego zachowanie charakteryzuje się całkowicie poprzez
bezpośrednie zaspokajanie potrzeb. Prawda, sprawiedliwość i inne
moralne wartości nie stanowią dla dziecka żadnych specjalnych zasad. Kłamstwo jest czymś złym, ponieważ jest zakazane: kłamanie
jest złe, ponieważ jest karalne. Inne moralne uczucia niepowiązane z zakazami lub sankcjami nie istnieją w małym dziecku. W miarę jak dziecko uczy się rozróżniać swój punkt widzenia od punktu
widzenia innych, zaczyna się u niego zmiana negatywnego aspektu „muszę” na „powinienem”, który nie jest już zagrożony karą.
Rodzi się poczucie obowiązku. Jeżeli osoba nie osiągnie tego etapu, nie zrozumie siebie i nie będzie umiała odpowiadać na potrzeby
– 30 –
Osobowość dyssocjalna jako przyczyna psychiczna nieważności małżeństwa
i uczucia innych ludzi. Badania wykazały, że pomiędzy 11-13 rokiem życia większość dzieci może już wydawać osąd, stawiając się
w sytuacji drugiej osoby. Ważnym składnikiem świadomości jest wina. Bez adekwatnej
zdolności autorefleksji, młoda osoba nie może zacząć pojmować
pojęcia obowiązków moralnych. Konsekwentnie, będzie pozbawiona jakiejkolwiek podstawy kognitywno-moralnej (oznacza to
brak rozpoznawania sytuacji pod względem moralnym) i poczucia
winy oraz innych uczuć z winą powiązanych. Socjolodzy zawsze
podkreślają, że bez ciepłych uczuć w relacjach rodzinnych, począwszy od okresu niemowlęctwa, żadne dziecko nie będzie mogło osiągnąć dojrzałości, ponieważ nie będzie posiadało obiektu
miłości, z którym mogłoby się zidentyfikować. Allport parafrazuje to bardziej precyzyjnie: „miłość otrzymana i dana jest najlepszą
formą terapii”.
4. Rozwój seksualny – W przebiegającym normalnie procesie dojrzewania, zdrowa tożsamość psychoseksualna wytwarza się w środkowym okresie dzieciństwa. Młody człowiek, niepewny swojej
tożsamości, ucieka od zażyłości interpersonalnych lub zatraca się
w nich, utrzymując stosunki seksualne z wieloma osobami, bez
prawdziwego zjednoczenia. Co więcej, unikanie bliskości, w wielu przypadkach często wzmacniane jest przez strach przed rezultatem zażyłości, tzn. potomstwem i opieką.
5. Rozwój społeczny – Na proces socjalizacji składa się stopniowe
wchłanianie i integracja społeczno-kulturalnych aspektów ludzkiego otoczenia w osobowość. Ze strony jednostki konieczna jest
tu zdolność rozpoznawania i odczuwania potrzeb i praw innych ludzi. Przed 7 rokiem życia dziecko jest zazwyczaj egocentrykiem,
ponieważ nie potrafi rozróżnić pomiędzy własnym punktem widzenia a punktem widzenia innych, i dlatego nie potrafi postawić
się na miejscu kogoś innego. Kiedy dziecko zaczyna uczestniczyć
w życiu grupy rówieśników, zaczyna rozwijać w sobie zdolność
podejmowania różnych ról. Jest to ważny warunek wstępny progresu w procesie socjalizacji i wyjaśnia on dlaczego L. Kohlberg
utrzymuje, że wiedza społeczna i wiedza o sobie są oparte na czynnościach współuczestnictwa, przez patrzenie z perspektywy innej
osoby. Kiedy dziecko ma 9 lat, nie rozumie jeszcze zasad społecznych i przestrzega ich, ponieważ tego jest uczone. Dopiero w wieku 12 lat dziecko zdolne jest do kooperacji w tej kwestii.
– 31 –
Ks. Wiesław Kraiński
Zaburzenia osobowości
Osobowość zaburzona uważana jest za jedną z ważniejszych nieprawidłowości osobowościowych, odmienną od zaburzeń psychotycznych
i psychoneurotycznych. Zaburzenie polega na takim zahamowaniu,
pod wpływem którego nie rozwija się poczucie moralnego obowiązku12. Cleckley definiuje zaburzenie jako „poważną i subtelną anomalię
lub defekt (uszkodzenie) znajdujące się na głębokim poziomie zaburzeń integracji i oceny krytycznej doświadczenia”13.
Klasyfikacja ICD-10 do zaburzeń osobowości zalicza głęboko zakorzenione i utrwalone wzorce zachowań, przejawiające się mało
elastycznymi reakcjami na różnorodne sytuacje indywidualne i społeczne14. Istnieje różnica pomiędzy zaburzeniami osobowości a zmianami osobowości.
Jak podają autorzy „Psychopatologii”15, istotą osobowości zaburzonej jest niedostatek uczuciowości wyższej i wynikające stąd zakłócenia
w funkcjonowaniu społecznym i trudności adaptacyjne do jego wymogów, co jest skutkiem nieprawidłowych cech osobowości i czynników
sytuacyjnych. Do rozpoznania osobowości antysocjalnej konieczne
jest nie tylko stwierdzenie objawów dezadaptacji, ale wykazanie ich
w historii życiowej pacjenta, co oznacza, że nieprawidłowa osobowość
musi być zjawiskiem trwałym16.
3. Osobowość dyssocjalna
a. Definicja
Większość literatury na temat osobowości dyssocjalnej ma charakter deskryptywny, tzn. definiuje chorobę poprzez opisanie charakterystycznych zachowań, będących jej skutkiem17. Idąc tym śladem,
przytoczmy najbardziej znamienne dla osobowości dyssocjalnej za Por. A. Mendonça, Antisocial Personality..., s. 60.
Por. tamże, s. 61.
14
A. Bilikiewicz, J. Landowski, P. Radziwiłłowicz, Psychiatria, Wyd. PZWL 1999,
s. 180.
15
M. Seligman, E. Walker, D. Rosenhan, Psychopatologia, s. 177.
16
Por. tamże.
17
Por. A. Mendonça, Antisocial Personality..., s. 60.
12
13
– 32 –
Osobowość dyssocjalna jako przyczyna psychiczna nieważności małżeństwa
chowania: antysocjalna agresja; brak zdolności wnikliwego rozumienia; hyperaktywność; brak empatii; brak poczucia winy; brak poczucia
bezpieczeństwa; bezwzględność, bezduszność, okrucieństwo.
W. McCord podkreśla18, że osoba cierpiąca na zaburzenia osobowości dyssocjalnej jest bardzo impulsywna, nie posiada zdolności
odczuwania winy (lub posiada ją w bardzo niewielkim stopniu), jest
niezdolna do tworzenia trwałych więzi afektywnych z innymi osobami. Autor ten uważa, że czynniki takie jak brak poczucia winy oraz
zdolności afektywnej są głównymi cechami, odróżniającymi osobowość dyssocjalną od innych zaburzeń. Kolejny autor, Z. Giora19, opisuje osobę z zaburzeniami dyssocjalnymi jako charakteryzującą się
niezdolnością do uczucia miłości, nieumiejętnością akceptacji poczucia winy, nieumiejętnością rozróżniania pomiędzy prawdą a fałszem,
brakiem wnikliwości, nieodpowiedzialnością, działaniem pod wpływem impulsów.
W wykazie WHO (ICD-10), osobowość dyssocjalna figuruje pod
skrótem F60.2 i zdefiniowana jest jako „zaburzenie, które zwraca uwagę dużą niewspółmiernością między zachowaniem a obowiązującymi normami społecznymi”20. Opis ma charakter deskryptywny
i zawiera następujące cechy zaburzenia: a) bezwzględne nieliczenie się
z uczuciami innych; b) silna i utrwalona postawa nieodpowiedzialności i lekceważenie norm, reguł i zobowiązań społecznych; c) niemożność utrzymania trwałych związków z innymi, przy braku trudności
w ich nawiązywaniu; d) bardzo niska tolerancja frustracji i niski próg
wyzwalania agresji, w tym zachowań gwałtownych; e) niezdolność
przeżywania poczucia winy i korzystania z doświadczeń, a w szczególności z doświadczanych kar; f) wyraźna skłonność do obwiniania
innych lub wysuwania pozornie możliwych do uznania racjonalizacji zachowań, które są źródłem konfliktów z otoczeniem. Jak dalej czytamy w klasyfikacji, cechą towarzyszącą zaburzeniu może być
także nadmierna drażliwość. Zaburzenia zachowania w dzieciństwie
i w wieku młodzieńczym, chociaż nie zawsze występują, mogą ułatwiać rozpoznanie.
Oto kryteria antyspołecznego zaburzenia osobowości według DSM-IV21:
Por. tamże.
Por. tamże.
20
M. Seligman, E. Walker, D. Rosenhan, Psychopatologia, s. 172.
21 Dec. c. Boccafola z dnia 17 lutego 2000 roku, RRDec. vol. XCII,
s. 179, n. 7; por. T. Millon, R. Davis, Zaburzenia osobowości..., s. 138-139.
18
19
– 33 –
Ks. Wiesław Kraiński
a. utrwalony wzorzec braku poszanowania i pogwałcenia praw innych ludzi, który pojawia się po 15 roku życia i przejawia się w nieprzestrzeganiu norm społecznych odnoszących się do zachowań zgodnych
z prawem; nieuczciwością, kłamstwami, używaniem fałszywych nazwisk, pseudonimów, oszukiwaniem innych dla własnej korzyści czy
przyjemności; impulsywnością lub niezdolnością do planowania; drażliwością i agresywnością, udziałem w bójkach i napadach; lekkomyślnym lekceważeniem bezpieczeństwa własnego i innych ludzi; trwałym
brakiem odpowiedzialności, na co wskazują wielokrotne niepowodzenia w utrzymaniu stałej pracy czy niedotrzymywanie zobowiązań finansowych; brak wyrzutów sumienia, obojętność na wyrządzanie
krzywdy innym, znęcanie się nad nimi i okradanie ich, szukanie racjonalizacji takich czynów.
b. Norma a patologia
Niezwykle ważnym w omawianym zagadnieniu jest uwypuklenie
różnicy pomiędzy osobowością antysocjalną a osobowością charakteryzującą się antyspołecznym stylem22. Ma to ogromne znaczenie,
zwłaszcza w przełożeniu na grunt procesowy. Co prawda, dokonanie
takiego rozróżnienia należy do powołanego w konkretnej sprawie biegłego, ale nie zmienia to faktu, że sędzia, jako niezwiązany bezwzględnie opinią, powinien orientować się w zachowaniach, które mieszczą
się w normie, a które poza nią wykraczają.
Niektóre osoby mają cechy odpowiadające osobowości antyspołecznej, które jednak mieszczą się w normie i nie są patologią. Należą
do nich awanturnicy, żądni przygód i ryzyka, dokonywania nowych
odkryć i przekraczania granic wyznaczonych przez stereotypy.
Bardziej patologiczną odmianą osobowości, noszącą rysy antysocjalne, a jednak mieszczącą się jeszcze w granicach normalności, jest
osobowość dysydencka23. Dysydenci nie znoszą rutyny dnia codziennego, są niezależne w myśleniu, uparcie dążą do celu dzięki sile swojej
woli. Ciężko jest im podejmować obowiązki płynące z zasad społecznych, ponieważ chcą pozostawać niezależni i autonomiczni.
Por. T. Millon, R. Davis, Zaburzenia osobowości..., s. 144.
Por. T. Millon, R. Davis, Zaburzenia osobowości..., s. 142.
22
23
– 34 –
Osobowość dyssocjalna jako przyczyna psychiczna nieważności małżeństwa
c. Odmiany osobowości antyspołecznej24
a. osobowość antyspołeczna zachłanna – jest odmianą osobowości dyssocjalnej z cechami osobowości narcystycznej. Osoba taka
czuje się celowo odrzucona i pozbawiona możliwości zaspokajania własnych potrzeb, jest drapieżna, zawistna, nienasycona
w pragnieniach.
b. osobowość antyspołeczna broniąca własnej reputacji – osoba cierpiąca na tego typu zaburzenie potrzebuje potwierdzenia w oczach
innych ludzi swojej doskonałości, niezłomności; robi na innych
wrażenie groźnej i nietykalnej.
c. osobowość antyspołeczna ryzykująca – cechuje się skłonnością
do ryzyka, odwagą, zuchwałością, wdaje się w niebezpieczne
przedsięwzięcia.
d. osobowość antyspołeczna nomadyczna – tuła się na marginesie
życia, ma się za włóczęgę, pechowca, odludka, odmieńca.
e. osobowość antyspołeczna wroga – ta odmiana osobowości odznacza się zaczepnością, zjadliwością, zawziętością, brutalnością,
pragnieniem zemsty, okrucieństwem, brakiem poczucia strachu
i wyrzutów sumienia.
4. Kliniczny profil osoby zaburzonej antyspołecznie i jego skutki na
gruncie małżeńskim
W czasie zwykłego wywiadu psychologicznego lub psychiatrycznego, osoba zaburzona sprawia wrażenie zdrowej mentalnie. Przeciętny
obserwator dostrzega jej dobre maniery, łatwość konwersacji, poczucie humoru, optymistyczne nastawienie do świata. W rozmowie osoba
taka wykazuje się zdrowym osądem rzeczywistości, potrafi werbalnie
wyrazić swoje uczucia w stosunku do rozmówcy.
Także spojrzenie na intelektualne funkcje osoby zaburzonej rzuca
niewiele światła na jej psychotyczne nieprawidłowości. Osoba zaburzona antysocjalnie nie zdradza objawów percepcyjnego zniekształcenia rzeczywistości. Wie i akceptuje, przynajmniej w sposób werbalny,
normy społeczne i zasady moralne. Trudno jest wykryć jakiegokolwiek wady w logicznym toku myślenia takiej osoby.
24
Opis i charakterystyka cyt. za: T. Millon, R. Davis, Zaburzenia osobowości...,
s. 147.
– 35 –
Ks. Wiesław Kraiński
5. Osobowość dyssocjalna jako przyczyna niezdolności
Jurysprudencja jasno stwierdziła, że w konkretnej sprawie nie są
ważne poszczególne rodzaje chorób i zaburzeń psychicznych, ale
psychologiczny efekt, jaki one wywierają na zdolność małżeńską
nupturienta25.
Do zawarcia małżeństwa konieczny jest taki rozwój intelektualno-wolitywny, który proporcjonalnie odpowiada rzeczywistości
zawieranego małżeństwa26. Każdy wolny czyn wymaga poznania intelektualnego, które jednakże nie jest wystarczającym czynnikiem dokonującym wyboru. Doktryna kanonistyczna wymaga także zdolności
podmiotu do podjęcia świadomego wyboru po refleksji nad prowadzącymi do niego motywami27. Ludzkie działanie jest wynikiem woli, która musi w każdym przypadku być wolna. Wolność woli powinna być
rozumiana jako „wolność psychologiczna”28, implikująca podejmowanie decyzji świadomych, odpowiedzialnych i umotywowanych.
Omówiona wcześniej istota zaburzeń dyssocjalnych wpływa na poprawne działanie intelektu, woli i uczuć, które ma z zasady prowadzić nupturienta do świadomej, wolnej i racjonalnej decyzji o zawarciu
związku małżeńskiego. Mamy tu na myśli niezdolność konsensualną
rozumianą statycznie (dotyczącą aktu zgody małżeńskiej), jak i dynamicznie (rozumianą jako moment psychologiczny, z którego wypływa realizacja małżeństwa, polegająca na podjęciu obowiązków
małżeńskich)29.
Teoretycznie, charakter zaburzeń dyssocjalnych nie pozostawia wątpliwości co do incapacitas podmiotu. W praktyce sądowej, niezdolność ta zawsze będzie przedmiotem rygorystycznego udowodnienia.
Dyspozycja kan. 1095 KPK obejmuje trzy tytuły nieważności konsensualnej, przy omawianiu których ważne jest oddzielenie zgody
małżeńskiej jako aktu podmiotu i zgody małżeńskiej jako przedmiotu tego aktu. Kan. 1095 n. 1 i 2 KPK odnoszą się do intelektu i woli,
natomiast kan. 1095 n. 3 KPK bezpośrednio dotyka przedmiotu kon Dec. c. Lefebvre z dnia 8 lipca 1967, S.R.R.Dec., vol. LIX.
Por. F. Pompedda, Kan. 1095 w systematyce generalnej KPK i w ewolucji interpretacyjnej, IM 4 (1999), s. 29; zob. dec. c. Boccafola z dnia 17 lutego 200, RRDec.,
vol. XCII, s. 178, n. 7.
27
Por. F. Pompedda, Kan. 1095..., s. 31-32.
28
Por. tamże, s. 32.
29
Por. tamże, s. 33.
25
26
– 36 –
Osobowość dyssocjalna jako przyczyna psychiczna nieważności małżeństwa
sensu, który nie jest już celem intelektu i woli, ale rzeczywistością do
uaktualnienia30.
Opisane wyżej symptomy osobowości dyssocjalnej niewątpliwie klasyfikują to zaburzenie do kategorii causae naturae psychicae. Pojawia
się natomiast pytanie, w jakim stopniu zaburzenie to wpływa na kwestię podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. Zachowania składające się na osobowość dyssocjalną wpływają przede wszystkim na
relacje interpersonalne małżonków i uniemożliwiają wypełnianie dóbr
płynących z bonum coniugum wyrażających się w sferze intelektualnej, afektywno-wolitywnej i fizycznej, albo seksualnej31. Najszerszym
pojęciem, z jakiego wypływa rozumienie bonum coniugum jest termin
consortium totius vitae. Wydaje się, że objawy osobowości antyspołecznej z natury będą godzić w realizowanie głęboko personalistycznej wspólnoty małżeńskiej dwojga osób. Brak empatii, niezdolność do
nawiązywania stałych relacji interpersonalnych, patologiczny egocentryzm, czynią cierpiących na to zaburzenie niezdolnymi do wzajemnej
pomocy małżeńskiej32.
Istnieją pewne różnice w wypełnianiu obowiązków małżeńskich, jeżeli chodzi o płeć kontrahenta. Z całą stanowczością stwierdza się, że
mężczyzna z zdiagnozowaną osobowością dyssocjalną nie jest w stanie podjąć dobra potomstwa, ponieważ nie przejawia pozytywnych
zachowań wobec własnego dziecka33. Osobowość zaburzona dysso Por. tamże, s. 34.
Heic agitur de totius vitae consortio, sub adspectu boni coniugum considerato,
id est: „quod eius amplitudinem, complectentem integrationem interpersonalem vitae interpersonalis viri et mulieris”, quatenus eiusmodi consortium „cum sit totius vitae, secumferat necesse est communionem in sphaera intellectiva, affectivo-volitiva et
organica seu sexuali, in quibus omnis personalitas implicatur – dec. c. de Lanversin
z dnia 1 marca.1989, R.R.Dec., vol. LXXXI, p. 178; zob. dec. c. Boccafola z dnia
13 lipca 2000, RRDec., vol. XCII, s. 522, n. 10: Ad gravem formam anomaliae psychicae, quae attingere potest obligationem instaurandi ac sustinendi communionem
amoris coniugalis propter incapacitatem se donandi et acceptandi alterum in communionem huiuscemondi, haud dubie conferre potest conditio pathologica complexa, utpote exempli gratia, personalitas perturbata seu psychopatica.
32
Por. A. Mendonça, Antisocial Personality..., s. 180.
33
Mężczyzna nie chce zaakceptować faktu bycia ojcem, nierzadko zmusza żonę
do zabicia dziecka, lub jest wobec niej brutalny, stosuje przemoc fizyczną i psychiczną nawet kiedy jest ona w zaawansowanej ciąży. Po urodzeniu dziecka, ciężar jego
wychowania przejmuje wyłącznie kobieta. – por. S. Paździor, Przyczyny psychiczne niezdolności osoby do zawarcia małżeństwa w świetle kan. 1095, Wyd. KUL 1999,
s. 94.
30
31
– 37 –
Ks. Wiesław Kraiński
cjalnie nie potrafi także podjąć dobra wierności, co przejawia się w nawiązywaniu kontaktów seksualnych oraz lekkim podejściu do życia
seksualnego34. Odosobnionymi są przypadki, w których osoba zaburzona antysocjalnie nie stosuje przemocy.
Nieco inaczej kwestia podjęcia obowiązków przedstawia się u zaburzonej antysocjalnie kobiety. Podkreśla się, że w większości przypadków kobiety ze stwierdzoną osobowością antysocjalną wiodą przed
zawarciem małżeństwa bujne życie seksualne z wieloma partnerami,
a w krótkim po zawarciu małżeństwa czasie powracają do takiego stylu
życia, co niekiedy przeradza się w nimfomanię35. Zaburzenie to uniemożliwia zatem podjęcie dobra wierności. Także w obrębie dobra potomstwa kobieta z osobowością dyssocjalną nie będzie w stanie podjąć
i wypełnić żadnych obowiązków, m.in. z powodu braku uczuć macierzyńskich36. Podobnie sprawa przedstawia się z realizacją dobra małżonków. Kobieta z osobowością zaburzoną antyspołecznie nie traktuje
męża jak partnera, nie podejmuje obowiązków domowych, z powodu
chłodu uczuciowego, nie jest w stanie nawiązać z nim głębokiej więzi interpersonalnej.
Dodatkowo, silnym argumentem na rzecz niezdolności psychicznej
u obu płci jest fakt, że zaburzenie dyssocjalne ma wiele cech wspólnych z osobowością paranoiczną, histrioniczną, sadystyczną oraz osobowością z pogranicza37. Cechy osobowości antysocjalnej są więc
spotęgowane przez symptomy wchodzących z nią w interakcje innych
zaburzeń.
Jest oczywistym, że osobowość zaburzona antysocjalnie podlega
kwalifikacji prawnej z dwóch ostatnich tytułów kan. 1095 KPK. Może
bowiem powodować zarówno brak rozeznania oceniającego, jak i niezdolność do podjęcia obowiązków małżeńskich38. Według tzw. podejścia poznawczego w psychologii, jednostki antyspołeczne cechują się
słabą zdolnością planowania oraz niezdolnością przewidywania konsekwencji własnych czynów39. Cechy te mają ogromne znaczenie dla
analizy sędziowskiej momentu wyrażania zgody małżeńskiej przez
Por. tamże, s. 95.
Por. tamże, s. 98-99.
36
Por. tamże.
37
Por. T. Millon, R. Davis, Zaburzenia osobowości..., s. 185.
38
Por. S. Paździor, Przyczyny.., s. 97.
39
Por. T. Millon, R. Davis, Zaburzenia osobowości..., s. 185.
34
35
– 38 –
Osobowość dyssocjalna jako przyczyna psychiczna nieważności małżeństwa
kontrahenta, zwłaszcza przy rozpatrywaniu sprawy z kanonu 1095 n.
2 KPK.
Jurysprudencja rotalna rozpatruje kwestie ważności małżeństwa
z tytułu niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków z przyczyny
psychicznej jaką jest zaburzona osobowość antysocjalna40. Sentencja
c. Lopez-Illana z dnia 10 marca 1998 roku, w sposób enumeratywny
wylicza poszczególne warunki, które należy mieć na uwadze przy analizie prawnej wpływu zaburzenia antysocjalnego na kwestię podjęcia
obowiązków małżeńskich:
–– jurysprudencja musi odnosić się do wyników nauk psychologicznych, mając na uwadze to, że socjopatia ma charakter patologiczny,
który wyraża się w defektach moralnych, społecznych oraz trudności i niemożliwości dostosowania się do życia w społeczeństwie;
–– według wyników badań (szczególnie anglosaskich), socjopatia
podpada pod zakres psychopatii;
–– bez wątpienia, obok neuroz, psychoz, psychopatii, jako przyczynę
natury psychicznej do podjęcia i wypełnienia obowiązków małżeńskich, wliczyć można psychopatię osobowościową, która charakteryzuje się zachowaniem biernym w stosunku do wymagań. Jeśli
chodzi o funkcjonowanie społeczne, objawia się to w pierwszych
latach dorosłości i obecne jest na różnych płaszczyznach życia.
Objawy zaburzenia występują w sposób wyraźny lub niewyraźny
i wykazują trwałe braki na gruncie społecznym. Osoby obciążone
tego typu zaburzeniami, wykazują się pasywną i ukrytą agresywnością, a także uniemożliwiają innym ich funkcjonowanie. Bardzo
często są zależni lub brakuje im pewności siebie i wiary w siebie
samych;
–– jest pewne, że w życiu małżeńskim, rodzinnym i społecznym najważniejsza jest komunikacja, ponieważ jest ona podstawą wszystkich relacji interpersonalnych. Osoba zaburzona antysocjalnie jest
bierna, agresywna, odrzuca dialog, zarówno przed, jak i po zawarciu małżeństwa. Cechy osobowości zaburzonej antyspołecznie
tworzą trwałą i poważną przyczynę psychiczną, i mogą przyczynić
się do zniszczenia życia małżeńskiego. Ponieważ w życiu małżeńskim narastają trudności i cierpienia, które prowadzą do nieszczęścia. Bez wątpienia, tej rodzaj zaburzenia osobowości czyni
kontrahenta niezdolnym do podjęcia obowiązków w momencie za40
Dec. c. Lopez-Illana z dn. 10.03.1998; dec. c. Boccafola z dn. 17.02.2000 roku
oraz 13.07.2000, RRDec. vol. XCII.
– 39 –
Ks. Wiesław Kraiński
warcia małżeństwa. Aby niezdolność psychiczna kontrahenta czyniła małżeństwo nieważnym, zaburzenie to powinno być poważne,
pewne, istniejące w czasie wyrażania zgody na małżeństwo.
Argumentację zawartą w sentencji c. Lopez-Illana potwierdzają także inne wyroki rotalne: c. Stankiewicz, dec. z dnia 26 marca 1981,
RRDec. , vol. LXXIII, pp. 171s., n. 7; c. Bruno, dec. z dnia 19 lipca 1991, ibid., vol. LXXXIII, pp.466s., n. 6). Sentencje rotalne odnoszące się bezpośrednio do osobowości dyssocjalnej są nieliczne.
Zaś praktyka sądowa wskazuje, że orzeczenia stwierdzające nieważność małżeństwa, z tytułu antysocjalnego zaburzenia osobowości,
jako przyczyny psychicznej, potwierdzonej przez biegłego41, są coraz
powszechniejsze.
ZAKOŃCZENIE
Osobowość dyssocjalna jest poważnym i trwałym zaburzeniem,
które w klasyfikacji ICD-10 określane jest jako zaburzenie, które charakteryzuje się dużą niewspółmiernością między zachowaniem a obowiązującymi normami społecznymi. Etiologia tego zaburzenia jest
złożona. Podkreśla się, że czynnikiem mającym wpływ na powstanie
anomalii są różnego rodzaju patologie rodzinne, uwarunkowania genetyczne oraz nieprawidłowe wzorce moralne i środowiskowe. W zależności od dominujących wzorców zachowań, osobowość antysocjalna
dzieli się wewnętrznie na kilka rodzajów.
Definicje zaburzeń dyssocjalnych mają charakter deskryptywny
i opierają się na wyliczeniu głównych cech i zachowań osoby zaburzonej. Istotą tej anomalii psychicznej jest niezdolność do nawiązywania
trwałych i głębokich relacji interpersonalnych, brak empatii, poczucia winy, sadyzm, impulsywność, nieumiejętność planowania, nieprzestrzeganie zasad społecznych (często przejawiające się w łamaniu
41
Zob. dec. c. Boccafola z dnia 13 lutego 2000, RRDec., vol. XCII, s. 178, n. 7:
In aliquibus casibus, periti insigniunt praesentiam ulterioris ac gravioris anomaliae
quam huius immaturitatis psycho-affectivae, scilicet psychopathicam deordinationem
personalitatis tamquam causam nupturientis incapacitatis assumendi onera essentialia coniugalia. Nam secundum scholam psychiatrici germanici K. Schneider, psychopathia definiri posset ut vitium personalitatis, vel melius, ut disaequilibrium ipsarum
personalitatis structurarum (instinctivae, volitivae), quod commonstratur abnormi
agendi ratione propter quam patitur aut psychopathicus ipse (et tunc agitur de psychopathia „neurotica”), aut communitas in qua psychopathia „sociopathica”. Zob.
także c. Egan z dnia 29 maja 1976, RRDec., vol. LXVIII, s. 239, n. 9.
– 40 –
Osobowość dyssocjalna jako przyczyna psychiczna nieważności małżeństwa
prawa), nieodpowiedzialność. Powyższe cechy, utrwalone w osobowości, niewątpliwie mają wpływ na rozeznanie oceniające kontrahenta
i podjęcie przez niego istotnych obowiązków małżeńskich, wśród których, jak zostało to wyżej opisane, wymienia się przede wszystkim trzy
dobra augustyńskie: bonum prolis, bonum fidei, bonum sacramenti.
W dowodzeniu nieważności małżeństwa z tytułu kan. 1095 KPK,
gdzie przyczynę psychiczną stanowi zaburzenie antysocjalne, niezwykle ważna wydaje się rekonstrukcja historii osobowości strony dotkniętej tą anomalią, przy uwzględnieniu zwłaszcza czynników
rodzinnych i środowiskowych, w których przebiegał jej proces wychowawczy (nierzadko z epizodami przestępczymi). Naturalnie, niezbędna będzie także opinia biegłego, która nie powinna pozostawiać
wątpliwości co do tego, czy cechy osobowości kontrahenta dotkniętego niezdolnością stanowią trwałą przeszkodę psychiczną, czy są tylko
trudnością charakterologiczną. Co ważne, sędziowie rozpatrujący tego
typu sprawy, muszą zachowywać ostrożność i być wnikliwi w ocenie,
ponieważ zdarza się, że osoby zaburzone antysocjalnie sprawiają wrażenie świetnie przystosowanych do współczesnych realiów życia.
Występujące obecnie różnorakie patologie rodzinne, moralne i społeczne sprzyjają etiologicznie rozwojowi zaburzeń dyssocjalnych, dlatego wydaje się, że anomalia ta jako przyczyna incapacitas będzie
coraz częściej obecna w jurysprudencji lokalnej oraz rotalnej.
Il disturbo antisociale di personalità come causa
psichica di nullità del matrimonio.
Riassunto
La personalità dissociale è un serio e duraturo disturbo, che nella qualificazione
ICD-10, viene descritta come disturbo che si caratterizza con una grande non
commensurabilità tra il comportamento e le vigenti regole sociali. L’etiologia di questo
disturbo è molto complessa. Si sottolinea che i motivi che scatenano questa anomalia
possono essere diverse patologie familiari, la tendenza genetica e anche esempi
morali e ambientali non adeguati. Di conseguenza i fattori dominanti della personalità
antisociale si possono dividere internamente in tanti tipi. I disturbi dissociali si possono
definire sulla base dei caratteri e dei comportamenti della persona disturbata. I punti
cruciali di questa anomalia psichica sono l’incapacità di allacciare profondi rapporti
interpersonali,la mancanza di empatia, il senso di colpa, il sadismo, l’impulsività,
l’incapacità di progettare, la mancanza di rispetto delle regole sociali (spesso evidente
come l’ infrazione del codice), l’irresponsabilità. I sopra elencati punti, consolidati
nella personalità, hanno senza’altro influenza nel riconoscimento del contraente
e nello svolgimento dei suoi doveri matrimoniali,tra questi si nominano prima di tutto
– 41 –
Ks. Wiesław Kraiński
i tre beni augustiani :bonum prolis,bonum fidei,bonum sacramenti. Nella motivazione
dell’annullamento del matrimonio secondo il titolo can.1095 KPK dove il motivo
psichico è il disturbo antisociale, è molto importante la ricostruzione della storia
della personalità della parte toccata da questa anomalia, prendendo in considerazione
i motivi familiari e ambientali nei quali si è svolto il percorso di educazione (spesso
con esempi di reato). Logicamente è necessaria anche l’opinione di un perito, la quale
non dovrebbe lasciare il minimo dubbio che i segni della personalità del contraente
toccato da questo disturbo sono il motivo psichico permanente e non solamente la
difficoltà del carattere. E’ importante che i giudici che si occupano delle cause di questo
tipo stiano attenti e siano molto perspicaci nel giudicare, siccome capita che persone
con il disturbo antisociale sembrano essere perfettamente adattati alla realtà della vita.
Esistono vari tipi di patologie familiari, morali e sociali che favoriscono lo sviluppo
etiologico dei disturbi dissociali, per questo sembra che questa anomalia come motivo
di incapacitas sarà più spesso presente nella giurisdizione della Rota e nelle pratiche
dei tribunali ecclesiastici.
– 42 –
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Ks. Wojciech Góralski
ERROR QUALITATIS W DOKTRYNIE
KANONISTYCZNEJ OKRESU KLASYCZNEGO
Błąd tzw. faktyczny (error facti), którego przedmiotem jest tożsamość osoby, z którą zamierza się zawrzeć małżeństwo (error personae), albo jej przymiot (error qualitatis), w myśl kan. 1097 §§ 1-2
obowiązującego KPK nie pozostaje bez wpływu na skuteczność zgody
małżeńskiej, a tym samym i na ważność małżeństwa. Podczas jednak
gdy błąd co do osoby (istotny) powoduje nieważność małżeństwa, i to
bez żadnych zastrzeżeń (§ 1), to błąd co do przymiotu osoby (przypadłościowy), chociaż byłby przyczyną zawarcia małżeństwa (tzw. causam dans), nie powoduje nieważności tego związku, chyba że przymiot
ten był bezpośrednio i zasadniczo zamierzony (§ 2).
W odniesieniu do błędu co do przymiotu osoby regulacja KPK
z 1983 roku stanowi daleko idącą innowację, a nawet restrukturyzację
w stosunku do kan. 1083 § 2 KPK z 1917 roku, który stwierdzał, że
błąd co do przymiotu osoby, chociaż byłby przyczyną zawarcia małżeństwa, powoduje jego nieważność jedynie, gdy błąd co do przymiotu
osoby staje się błędem co do samej osoby (tzw. error redundans), albo
gdy osoba wolna zawiera małżeństwo z osobą, którą uważa za wolną,
lecz ta okazuje się być niewolnikiem w ścisłym znaczeniu tego słowa.
W ten sposób ustawodawca pozostawał wierny dwom kierunkom tradycji panującej w doktrynie i w orzecznictwie, uznając z jednej strony,
że błąd co do osoby powoduje nieważność zgody małżeńskiej, z drugiej zaś zachowując zasadę o nieskuteczności błędu co do przymiotu
osoby, nawet wówczas, gdy jest on przyczyną zawarcia małżeństwa,
z dwoma wszakże wyjątkami, przy czym wyjątek dotyczący stanu niewolniczego w rzeczywistości dawno przestał być aktualny.
Gdy coraz częściej zaczęły się pojawiać przypadki błędu co do przymiotu osoby naruszającego podstawowy sens słuszności prawnej, a nie
mieściły się one w ograniczonym zakresie kan. 1083 Kodeksu Pio-
– 43 –
Ks. Wojciech Góralski
Benedyktyńskiego (nie można ich było kwalifikować do błędu co do
osoby, ani do błędu co do stanu niewolniczego), cała uwaga doktryny i orzecznictwa zwróciła się ku § 2, n. 1 kanonu (error redundans).
Zaczęto wówczas zakres ten poszerzać poprzez nową interpretację pojęcia osoby (rozumianej jako coś więcej niż tylko zwykła tożsamość
fizyczna: jako odpowiednik pojęcia osobowości). Tego rodzaju interpretacja niosła ze sobą niebezpieczeństwo poważnego nieładu w kanonicznej dyscyplinie błędu, w związku z czym bardziej właściwym
wyjściem z impasu wydawało się dokonanie radykalnej zmiany kan.
1083 § 2 dawnego Kodeksu.
W ten sposób, w rezultacie posoborowych prac nad rewizją i kodyfikacją prawa kanonicznego doszło do sformułowania kan. 1097
§ 2 (a także kan. 1098) KPK z 1983 roku, które to normy prawne nie
ograniczyły się do rozszerzenia przypadków błędu co do przymiotu
osoby powodującego nieważność konsensu małżeńskiego, lecz wprowadziły nową systematykę. Odtąd błąd co do osoby (istotny) pozostał
w swoim ścisłym zakresie tożsamości fizycznej; przestał istnieć error
redundans (jest jedną z form błędu co do osoby), podobnie jak błąd co
do stanu niewolniczego (mieści się w obszarze objętym regulacją kan.
1098 KPK, jako błąd spowodowany podstępem).
W stosunku więc do błędu co do przymiotu osoby, nadal znajduje
zastosowanie tradycyjna reguła o braku waloru prawnego tegoż błędu, traktowanego jako dysfunkcja poznania, która jednak nie wywołuje w woli kontrahenta zmiany przedmiotu konsensu małżeńskiego.
Nieważność konsensu powoduje jedynie błąd co do jakiegokolwiek
przymiotu osoby, który został bezpośrednio i zasadniczo zamierzony,
i w ten sposób wszedł w obszar przedmiotu konsensu (kan. 1097 § 2
KPK), a także błąd spowodowany podstępem co do przymiotu osoby, który może poważnie zakłócić wspólnotę życia małżeńskiego (kan.
1098 KPK)1.
Nowej figury prawnej error qualitatis określonej w kan. 1097 § 2
KPK nie sposób zrozumieć bez szerszego odniesienia tradycji kanonistycznej. Tę ostatnią kształtuje najpierw doktryna okresu klasycznego,
oparta na teorii kontraktualistycznej, według której małżeństwo jest
kontraktem, w którym wzgląd na osobę przybiera znaczenie pierwszo1
Zob. P.J. Viladrich, Konsens małżeński. Sposoby prawnej oceny i interpretacji
w kanonicznych procesach o stwierdzenie nieważności małżeństwa (kanony 1095-1107
Kodeksu Prawa Kanonicznego), tłumacz. z jęz. hiszpańskiego S. Świaczny, Warszawa
2002, s. 175-180.
– 44 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
rzędne, dla każdego bowiem z kontrahentów druga strona nie odgrywa
jedynie roli współuczestnika aktu uregulowania wzajemnych interesów, lecz także „wchodzi” w kontrakt – w opcji „prawnocielesnej” –
jako jego przedmiot materialny (przedmiotem formalnym jest samo
ius in corpus). Element osobowy małżeństwa okazywał się również
znaczący, gdy uwzględniano jego charakter sakramentalny oraz to, że
małżonkowie są jednocześnie szafarzami i podmiotami sakramentu
małżeństwa, a ich osoby stanowią jego materię dalszą2.
Takie postrzeganie małżeństwa sprawiało, że od początku w prawie
kościelnym przypisywano znaczenie błędowi w odniesieniu do osoby
kontrahenta, a co wiązało się także z uznawaniem tradycyjnej zasady,
obowiązującej również w KPK z 1983 roku, głoszącej moc zrywającą
błędu dotyczącego istoty aktu (kan. 126)3.
Jakkolwiek błąd faktyczny może dotyczyć zarówno tożsamości, jak
i przymiotów osoby, prawo kanoniczne, jeśli tak można powiedzieć,
nie interesowało dokładne lub błędne poznanie przymiotów osoby,
choć mają one znaczenie, niekiedy nawet doniosłe, w porządku psychologicznym podejmowania decyzji; prawo kanoniczne interesowała
wyłącznie tożsamość osoby. Pozostawało to zresztą spójne z podstawami filozoficznymi systemu kanonicznego, w szczególności z filozofią tomistyczną, dla której nie jest czymś koniecznym, by intelekt
poznawał przymioty danego bytu w celu skłonienia ku niemu woli.
W odniesieniu do małżeństwa oznacza to, że gdy intelekt nie zna lub
zna błędnie przymiot osoby współkontrahenta, to nie wpływa to na
ukierunkowanie woli, która jest zazwyczaj zwrócona ku chceniu osoby
poznanej w jej istotnej indywidualności. Wiedza konieczna, wymaga
do ważności aktu, w aspekcie podmiotowym obejmuje więc tożsamość
osoby, niezależnie od jej przymiotów, nawet istotnych4.
1. Myśl Gracjana
W kształtowaniu się doktryny kanonistycznej w przedmiocie błędu faktycznego punktem wyjścia stało się słynne dictum Gracjana,
2
Zob. L. Chiappetta, Il matrimonio nella nuova legislazione canonica e concordataria, Roma 1990, s. 57.
3
D. Teti, La nullità del matrimonio per errore sulle qualità della persona. Aspetti
sostanziali e processuali, Roma 2006, s. 43-44.
4
O. Fumagalli Carulli, Inteletto e volontà nel consenso matrimoniale in diritto canonico, Milano 1974, s. 234.
– 45 –
Ks. Wojciech Góralski
zamieszczone po C. XXIX, q. 1 jego Dekretu (ok. 1140). Opisując
konkretny przykład kobiety, która zawierając małżeństwo uległa błędowi co do trzech przymiotów mężczyzny, ojciec kanonistyki znajduje
okazję do wyróżnienia czterech rodzajów błędu faktycznego, stwierdzając: Verum est quod non omnis error consensum excludit, sed error
alius est personae, alius fortunae, alius conditionis, alius qualitatis.
Chcąc zilustrować te cztery rodzaje błędu, kameduła boloński kontynuuje: Error personae est quando hic putatur esse Virgilius, et ipse
est Plato. Error fortunae, quando putatur esse dives qui est pauper, vel
e converso. Error conditionis, quando putatur esse liber qui servus est.
Error qualitatis, quando putatur esse bonus qui malus est.
W stosunku do błędu co do osoby i błędu co do stanu niewolniczego
Gracjan uznaje ich charakter unieważniający konsens małżeński, natomiast dwom pozostałym postaciom błędu (co do stanu zamożności
i co do przymiotu) takiego charakteru nie przyznaje: Error fortunae et
qualitatis coniugii consensum non excludit. Error vero personae et
conditionis coniugii consensum non admittit.
Gdy chodzi o error fortunae, to należy wyjaśnić, że Gracjan wskazuje tutaj przykład błędu dotyczącego okoliczności zewnętrznych osoby (zamożność, narodowość, itp.), natomiast przez error qualitatis
rozumie błąd odnoszący się do przymiotów należących wewnętrznie
do osoby (dobroć, inteligencja, dziewictwo, itp.). Ponieważ obydwa te
rodzaje błędu nie miały waloru unieważniającego konsens małżeński,
począwszy od XIV w. zaczęły być traktowane jako jedna i ta sama postać błędu (error qualitatis). W początkach XVI stulecia termin error
qualitatis przeważa już zdecydowanie, a termin error fortunae wychodzi zupełnie z użycia5.
Wyróżniając - pod względem skuteczności prawnej – dwie odrębne figury błędu: unieważniającego zgodę małżeńską (error personae
i error conditionis servilis) oraz niemającego waloru unieważniającego (error fortunae i error qualitatis), Gracjan nie zwraca w ogóle uwagi na stopień intencjonalności podmiotu ulegającego błędowi
co do „fortuny” lub co do przymiotu osoby. Mówiąc inaczej, nie dotyka wprost problemu intencji podmiotowej, a więc brania pod uwagę
przez kontrahenta danego przymiotu osoby w procesie wolitywnym.
Potwierdza jedynie nieskuteczność tych dwóch rodzajów błędu, czer5
M. Hilbert, Error in qualitate personae (c. 1097 § 2), „Periodica” 87 (1998),
s. 411-412; S. Zwolensky, „Error qualitatis dans causam” e „error qualitatis directe et
principaliter intentae”. Studio storico della distinzione, Roma, 1998, s. 47.
– 46 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
piąc argument z tego, co ma miejsce w sferze aktów prawnych innych
niż zawarcie małżeństwa.
Tak więc gdy chodzi o error fortunae, mistrz boloński odnosi się do
aktu wzięcia w posiadanie prałatury kościoła przez kogoś, kto sądzi,
że jest ona zasobna, gdy tymczasem okazała się mniej zasobną (analogicznie, kobieta sądząc, że poślubia mężczyznę zamożnego, poślubiła
de facto mężczyznę ubogiego)6; natomiast odnośnie do error qualitatis posługuje się przykładem aktu kupna pola lub winnicy przez kogoś, kto jest przekonany, że pole lub winnica są bardzo urodzajne, gdy
w rzeczywistości są mniej urodzajne (analogicznie, mężczyzna, który
jest przekonany, że poślubia kobietę odznaczającą się czystością lub
dziewicę, gdy tymczasem jest to nierządnica lub osoba obyczajowo zepsuta)7. W obydwu przypadkach zgoda małżeńska jest ważna.
Dla określenia stanu ducha (intencji) podmiotu ulegającego błędowi Gracjan używa terminu „sądzić” (putare). Jest to, jak się wydaje,
termin właściwy, zważywszy, że z jednej strony wskazuje na pewną
pozytywną uwagę podmiotu skierowaną ku określonemu przymiotowi współkontrahenta, z drugiej zaś jest terminem dość ogólnym, który
nie traci swojej neutralności8. Ze sposobu prowadzenia przez Gracjana
dyskursu można jednak przypuszczać, że szczególną uwagę zwraca na
przypadek, w którym podmiot przywiązuje wagę do danego przymiotu drugiej strony pragnąc go, lecz twórca szkoły bolońskiej nie zaznacza, czy pragnienie danego przymiotu jest tak intensywne, by skłaniało
wolę błądzącego do zawarcia małżeństwa (chodzi o przymiot causam
dans)9.
Znamienne jest, że w odniesieniu do obydwu błędów – fotunae i qualitatis – Gracjan podkreśla niemożliwość opuszczenia współmałżon6
„Error fortunae et qualitatis non excludit consensus, veluti quis consentiret in
prelalturam alicuius ecclesiae, quam putaret esse divitem, et illa esset minus copiosa,
quamvis hic deciperetur errore fortunae, non tamen posset renunciare prelaturae acceptae. Similiter quae nubit pauperi, putans illum esse divitem, non potest renunciare
priori condicioni, quamvis erravit. C. XXXIX, q. 1, § 5.
7
„Error qualitatis similiter non excludit consensum; utpote si quis emerit agrum
vel vineam, quam putaret esse uberrimam, quamvis iste erraret qualitate rerum, rem
minus fertilem emendo, non potest tamen venditionem rescindere. Similiter, qui ducit
meretricem in uxorem vel corruptam, quam putat esse castam vel virginem, non potest
eam dimittere, et aliam ducere”. Tamże.
8
Zwolensky, jw., s. 48.
9
Hilbert, jw. s. 413.
– 47 –
Ks. Wojciech Góralski
ka po odkryciu prawdy10. Tendencja małżonka do odejścia od drugiej
strony po stwierdzeniu błędu zdaje się wskazywać na jego intencję,
stosownie do której, gdyby znał prawdę, nie zawarłby małżeństwa.
Można więc przyjąć, że jakkolwiek magister z Bolonii nie określa
stopnia intensywności pragnienia danego przymiotu u współkontrahenta, to jednak obydwie postaci błędu zdają się odpowiadać pojęciu
error causam dans11.
Natomiast nie dostrzega się u Gracjana żadnych śladów dotyczących
rodzaju błędu odznaczającego się szczególną intensywnością intencjonalną podmiotu, który to nieco później zostanie określony jako „błąd
co do przymiotu osoby zamierzonego bezpośrednio i zasadniczo”.
2. Wkład Piotra Lombarda
Problem intencji w stosunku do przymiotu osoby postawił po raz
pierwszy współczesny Gracjanowi Piotr Lombard (zm. 1160). W swoim fundamentalnym dziele teologicznym Sententiae in IV libris disctinctae, zastanawiając się nad możliwymi przyczynami nieważności
małżeństwa, wziął pod uwagę m.in. błąd. I jakkolwiek ograniczył się
tylko do nielicznych „sentencji” w tym względzie, to jednak zawarł
w nich stwierdzenia o dużym znaczeniu dla rozwoju doktryny kanonistycznej w przedmiocie błędu.
Wyróżniając, podobnie jak Gracjan, cztery rodzaje błędu (personae, conditionis, qualitatis, fortunae), w przedstawianiu ilustrujących
je przykładów używa najpierw terminu putare, który odzwierciedla intencjonalny stan kontrahenta w stosunku do osoby współkontrahenta i jego przymiotów. Stwierdza więc: Error personae est, quando hic
putatur esse homo ille et est alius, a po przytoczeniu kolejnego przypadku podanego przez Gracjana: Si quis ducat uxorem meretricem vel
corruptam, quam putat esse castam et virginem: non potest eam dimittere, proponuje inny przypadek, dając jednocześnie inne rozwiązanie:
Si quis feminam nobilem in coniugem petat [podkr. – W.G.], et pro ea
alia ignobilis tradatur ei, non est inter eos coniugium, quia non consentit vir in istam, sed in aliam12.
10
„Similiter quae nubet pauperi, putans illum esse divitem, non potest renunciare
priori condicioni [podkr. – W.G.], quamvis erraverit”. C. XXIX, q. 1, § 5.
11
Zwolensky, jw., s. 48.
12
P. Lombardu, Libri IV Sententiarum, dist. 30, cap. 1.
– 48 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
Nietrudno zauważyć, że podczas gdy w pierwszym przypadku użycie słowa putat oznacza zwykłe branie pod uwagę przymiotu, który
może mieć nawet charakter skłaniający czy motywujący decyzję na
małżeństwo, to w drugim, zastosowanie terminu petat wskazuje na
szczególne zaangażowanie woli, inaczej na intensywny stan intencjonalny w stosunku do określonego przymiotu osoby. Kontrahent bowiem usilnie pragnie poślubić kobietę szlachetnie urodzoną, a jego
stan intencjonalny jest pozytywnie, tzn. przeważająco zdeterminowany ku wymienionemu przymiotowi, czyniąc go implicite warunkiem
sine qua non13.
Zastosowanie terminu petere (w miejsce putare) stanowiło wyraz
woli odróżnienia przez autora Sententiae dwóch różnych poziomów
intensywności, z jaką podmiot może odnieść się do określonego przymiotu współkontrahenta. Chodziło o podkreślenie tego, że – niezależnie od rodzaju przymiotu („szlachetne urodzenie”, oznaczające stan
społeczny, jest tylko zwykłym przykładem) – stopień intensywności
woli w stosunku do wymaganego przez kontrahenta przymiotu nie zależy od tego ostatniego, jako takiego14.
Przypadek podany przez Lombarda ilustruje błąd co do osoby,
mistrz z Paryża chciał się bowiem odnieść do sytuacji, w której przymiot chciany przez kontrahenta był przymiotem identyfikującym drugą
stronę. Jednak opis przypadku, jak stwierdza S. Zwolensky, pozostaje otwarty także na inne rozwiązanie, to jest na sytuację, w której wola
kontrahenta, oparta na błędzie co do przymiotu, który nie identyfikuje współkontrahenta, zmienia istotowo całokształt intencji. Hipoteza
taka znajduje swoją podstawę właśnie w użyciu słowa petere. Ktoś
przecież nie prosi o coś tylko wówczas, gdy ktoś drugi gotów jest mu
to dać. Podobnie małżonek nie popada w błąd jedynie dlatego, że druga strona oszukuje go co do jakiegoś elementu, z wolą nastawioną na
podstęp. Słowo petere odpowiada bardzo dobrze również intencji osobistej podmiotu, który ma jakąś określoną i zdecydowaną ideę przyszłego małżonka zanim pozna tego, któremu daje, również ulegając
błędowi, swój konsens małżeński.
Można zatem przyjąć, że Lombard ma na uwadze błąd co do przymiotu, który unieważnia małżeństwo. Jego systematyka jest otwarta bardziej na błąd co do przymiotu identyfikującego, niż na błąd co
13
Zob. U. Navarrete, Error circa personam et eerror circa qualitates communes seu
non identificantes personam (C. 1097), „Periodica” 82 (1993), s. 642-643.
14
Zwolensky, jw., s. 53.
– 49 –
Ks. Wojciech Góralski
do przymiotu zwykłego, wymaganego przez szczególną intensywność
woli. Mówiąc inaczej, jakkolwiek prezentowane przypadki mistrz szkoły paryskiej wskazuje jako należące do kategorii błędu co do osoby, to
z jego dowodzenia można wnosić, że chodzi o szczególny rodzaj błędu
co do przymiotu, gdzie przymiot ten, czy to identyfikujący osobę, czy
też zwykły, jest przez podmiot chciany ze szczególną intensywnością.
Błędu co do przymiotu nieidentyfikującego wymaganego ze szczególną intensywnością nie określa żadnym terminem technicznym15.
W myśli Piotra Lombarda należy zatem upatrywać zalążek przyszłej
figury prawnej błędu co przymiotu bezpośrednio i zasadniczo zamierzonego, który on i tylu późniejszych przedstawicieli doktryny wydają
się umieścić w kategorii błędu co do osoby16.
3. Dekretyści i pierwsi dekretaliści
W okresie pogracjańskim, a więc pierwszych dekretystów, a następnie wczesnych dekretalistów, nie wprowadzono do obiegu nowych terminów klasycznych. Przedstawiciele jednych i drugich zgodni byli co do
tego, ze błąd co do osoby i błąd co do stanu niewolniczego unieważniają małżeństwo. Nie przestali też wyróżniać error fortunae i error qualitatis, nie przyznając im waloru unieważniającego małżeństwo. Niektórzy
z nich poruszyli w swoich studiach kwestie zasługujące na uwagę.
Przedstawiciele szkoły bolońskiej: magister Rufinus (zm. 1192), autor dzieła Summa decretorum oraz magister Rolandus (zm. 1181), autor
traktatu Summa, rozprawiając na temat błędu, pozostawali w zgodzie
z tezami Gracjana. Rufinus wyraził przy tym przekonanie, że przyjęte w nich założenia nie powinny pozostawiać żadnej wątpliwości co
do możliwych przypadków małżeństw zawartych przy zaistnieniu błędu, wszelkie zaś ewentualne wątpliwości można bez trudności uchylić,
rozróżniając jednoznacznie małżeństwo ważne od małżeństwa unieważnionego przez błąd. Uznał więc, że nie ma potrzeby szerzej zajmować się tą kwestią17.
Tamże, s. 53-54.
Hilbert, jw., s. 414; Teti, jw., s. 47.
17
„Alios autem errores, quo magister enumerat, inculcare contempnimus pro eo
quod in subiecta serie omnibus sine alicuius questionis scrupulo deplanantur et, ut
Ieronymus ait, aperta exponere otiosi est et socordis. Ergo qui errat non sentit etc. Hoc
argumentum valet ad errorem personae vel conditionis, non autem fortunae vel qualitatis”. Rufinus, Summa decretorum, C. 29, q. 1.
15
16
– 50 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
Z kolei magister Stefan, biskup Tournai (zm. 1202), autor dzieła Summa super decreta, w którym porównuje ze sobą idee prawne
szkoły bolońskiej i szkoły paryskiej, wypowiadając się na temat błędu
unieważniającego małżeństwo, wychodzi z przyjętego schematu: error
personae i error conditionis unieważniają małżeństwo, natomiast error
fortunae i error qualitatis nie unieważniają go. Stwierdzając jednak, że
error qualitatis nie unieważnia małżeństwa, nadmienia, że wyjątkiem
od tej zasady jest błąd co do impotencji18. Wskazanie tego wyjątku
nie było jednak czymś szczególnym, impotencja bowiem czyniła (podobnie jak dzisiaj) nieważnym małżeństwo per se, a więc niezależnie
od błędu. Natomiast na uwagę zasługuje następujący po tym stwierdzeniu komentarz słynnego dekretysty, w którym przedstawia przypadek błędu co do przymiotu, kiedy to dany przymiot drugiej strony ma
szczególne znaczenie dla współkontrahenta19. Chodzi o kobietę, która zawiera małżeństwo z mężczyzną dlatego, że uważa go za syna lub
wnuka króla. Przymiot ten stanowi dla owej kobiety motyw zawarcia małżeństwa. Tego rodzaju błąd byłby zatem błędem motywującym
(zawarcie małżeństwa). Stefan z Tournai nie przyznaje jednak takiemu
błędowi mocy unieważniającej małżeństwo20.
Inny glosator, Bernard Balbi (Bernardus Papiesnsis), biskup Pavii
(zm. 1218), autor m.in. dzieła Summa de matrimonio, przyjmując
przyjęte przez Gracjana rozróżnienia (4 rodzaje błędu)21 i wyjaśniając
błąd co do stanu niewolniczego zauważa, że skuteczność unieważniająca tegoż błędu zostaje udowodniona po odkryciu go przez kontrahenta. Z jego strony wystarczy stwierdzenie, iż nie zawarłby małżeństwa,
gdyby znał prawdę o stanie niewolniczym drugiej strony22. Odpowiada
to błędowi uprzedniemu (error antecedens), który mieści się w figu18
„Error personae solvit matrimonium, sed ita, si crediderit quis quaeve, istum
esse illum […], error conditionis servilis tantum vel ascriptitiae impediunt matrimonium […], error qualitatis et fortunae non impediunt matrimonium, nisi forte in tali
qualitate erretur, quae contineat impossibilitatem debiti reddendi, ut in castrato et frigido” [podkr. – W.G.]. Stephanus Tornacensis, Summa magistri Stephani Tornacensis,
C. 29, q. 1.
19
„Nam si mulier ista crediderit, iste esse filium nepotemve regis, aut alicuius nobilis et ideo nubat ei, non errat in persona, sed in qualitate [podkr. – W.G.]; errat
enim in genere, sive relatione paternitatis, sive filiationis”. Tamże.
20
Zwolensky, jw., s. 56.
21
Bernardus Papiensis, Summa decretalium, lib. 4, tit. 1 § 11.
22
„[…] ex quo enim scitur me esse liberum, statim praesumitur, me noluisse ancillam in uxorem; quod si iurare voluero, me tempore desponsationis credidisse eam esse
– 51 –
Ks. Wojciech Góralski
rze prawnej błędu będącego przyczyną umowy (error causam dans).
Jednak w konkretnym przypadku małżeństwo jest nieważne, ponieważ ów error casusam dans odnosi się do stanu niewolniczego drugiej strony, uznanego za przedmiot błędu unieważniający małżeństwo
z woli ustawodawcy.
Godny uwagi jest poza tym komentarz glosatora z Pawii do postaci błędu co do osoby, w którym to komentarzu, wychodzi z założenia
konieczności uprzedniej znajomości osoby, odnośnie do której ulega
się błędowi. Rozróżniając różne stopnie poznania osoby (m.in. na podstawie czyjejś relacji), wymieniony autor przedstawia sytuację, w której pozyskana od innych wiedza kontrahenta o danej osobie ogranicza
się jedynie do tego, że pochodzi ona od określonej osoby. Znajomość
współkontrahenta sprowadza się więc wyłącznie do konkretnego przymiotu, który z konieczności staje się środkiem indywidualizującym tę
osobę. Bernard Baldi w konkluzji głosi, że małżeństwo jest nieważne,
jeśli jedna ze stron popada w błąd co do osoby poznanej na podstawie
jakiegoś przymiotu, który ją indywidualizuje23.
Z wyrażonych przez biskupa Pawii opinii wynika, że uznaje on nieważność małżeństwa zawartego wskutek błędu co do przymiotu, który
indywidualizuje osobę współkontrahenta. Natomiast brak w jego dziełach uznania błędu co do przymiotu osoby, którego moc unieważniająca pochodziłaby od szczególnego i zamierzonego ukierunkowania
woli ku takiemu przymiotowi24.
Wypada następnie wspomnieć, że dekretalista (okresu wczesnego),
Wilhelm z Auxèrre (zm. 1231), autor dzieła Summa aurea, zastanawiając się nad wpływem błędu na zgodę małżeńską, usiłuje wyjaśnić
różnicę owego wpływu między błędem co do osoby i błędem co do
przymiotu. Na uwagę zasługuje tutaj powiązanie, jakie dostrzega mięliberam, et postquam deprehendi eam esse ancillam, in eam non consensi, meae assertioni credetur”. Bernardus Papiensis, Summa de matrimonio, n. 5.
23
„Quodsi de aliqua mihi dicatur: <haec est filia regis Apuli>, et in eam ita consentiam, ipsa tamen non est eius filia, distinguendum est, an audieram, regem Apulum
habere filiam et credam ista esse illam; sic enim in persona erravi; sed si non audieram, eum habere filiam, vel si audieram, non tamen credebam, istam esse illam, sed
esse similiter eiusdem filiam, non erravi in persona, sed potius in qualitate vel relatione. Si vero veniens aliqua rustica dicat: <ego sum curva Maria filia imperatoris
Constantinopolitani, vis me in uxorem ?> <volo>, certe in persona curvae Mariae erravi, qum fama ante cognoveram, et ideo in eam non istam consensi, ideoque non est
contractum matrimonium inter me et istam”.Tamże.
24
Zwolensky, jw., s. 57-58.
– 52 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
dzy tymi dwiema postaciami błędu. W zawarciu małżeństwa pod wpływem błędu dostrzega uwarunkowanie konsensu małżeńskiego (gdyby
kontrahent nie uległ błędowi w ocenie czy to tożsamości osoby, czy
to sytuacji materialnej współkontrahenta, nie dałby swojego konsensu). Konsens uwarunkowany przez błąd uprzedni co do osoby określa
jako przyczynę nieważności małżeństwa, konsens zaś uwarunkowany
przez błąd uprzedni co do przymiotu uznaje jako mniemający wpływu
na ważność małżeństwa25.
Mimo wprowadzenia pojęcia consensus conditionalis, Wilhelm
z Auxèrre nie zdobył się na bliższe określenie intencji kontrahenta, co
wskazuje na nieadekwatność tego określenia26.
Wybitny kanonista, św. Rajmund de Peñafort (zm. 1275), autor m.in.
traktatu De matrimonio, nie pomija w tym dziele przeszkody błędu,
wyróżniając – zgodnie z tradycją – cztery rodzaje tego ostatniego.
Pod względem wpływu na ważność małżeństwa, redaktor Dekretałów
Grzegorza IX wyróżnia dwie grupy błędów, wiążąc nieważność małżeństwa jedynie z error personae i error conditionis, choć podkreśla,
że ich skuteczność unieważniająca nie pochodzi z tego samego źródła. Jego zdaniem, error personae unieważnia małżeństwo, gdyż ze
swej natury godzi w zasadę konsensualną małżeństwa27. Natomiast
error conditionis wywołuje taki skutek jedynie z woli ustawodawcy
kościelnego28.
W obrębie drugiej grupy błędów (error fortunae i error qualitatis),
które nie mają mocy unieważniającej małżeństwo, św. Rajmund charakteryzuje szczególnie błąd co do przymiotu, uznając go za odnoszący się generalnie do cech moralnych kontrahenta (error fortunae
dotyczy sytuacji majątkowej). Podkreśla, że błąd zakłada, iż uprzednia
25
„Remanent quaestio quare error personae evacuat consensum matrimonialem et
non error qualitatis vel fortunae, quia tam in errore personae quam fortunae est consensus tantum conditionalis. Sicut enim iste non consentit in istam, nisi quia credit esse
Mariam; sic ille non consentiret in illam, nisi crederet eam esse divitem”. Guillermus
Altissiodorensis, Summa aurea, lib. 4, fol. 291.
26
Zwolensky, jw., s. 58-59.
27
„Primo de impedimento erroris personae, quod etiam ex sui natura, non ex constitutione Ecclesiae, sicut pleraque impedimenta, matrimonialem consensum excludit,
quoniam qui errat, non consentit […]. S. Raymundus de Pennaforte, Summa de matrimonio, tit. 3, n. 1.
28
„Sequitur videre de impedimento conditionis, id est, servitutis; quod impedimentom inductum est ab Ecclesia in favorem libertatis”. Tamże, tit. 4, n. 1.
– 53 –
Ks. Wojciech Góralski
znajomość przedmiotu błędu doprowadziłaby kontrahenta do decyzji
przeciwnej w stosunku do małżeństwa.
Uznając skuteczność błędu, który w terminologii współczesnej nazywany jest błędem stanowiącym przyczynę zawarcia małżeństwa,
wybitny kanonista hiszpański przedstawia błąd co do fortuny i błąd co
do przymiotu jako nieposiadające waloru unieważniającego kontrakt
także wówczas, gdy są jego przyczyną, Tymczasem błędowi co do osoby i błędowi co do stanu niewolniczego, które są przyczynami małżeństwa, przyznaje moc unieważniającą.
Gdy chodzi o error personae, to św. Rajmund, opisując konkretny przypadek, stawia go w relacji do postaci błędu co do przymiotu.
Sądzi, że aby mogła mieć miejsce nieważność małżeństwa wskutek błędu co do osoby, nieodzowna jest uprzednia znajomość osoby
jako przedmiotu zgody małżeńskiej. Wyróżnia przy tym trzy sposoby uzyskania pewności sumienia co do tożsamości współkontrahenta: per visum, auditum i famam29. Poznanie naoczne osoby, informacja
uzyskana za pośrednictwem osoby trzeciej lub pojęcie ukształtowane na podstawie opinii publicznej stanowią więc źródło, na podstawie którego powstaje obraz osobowy indywiduum. Znajomość odnosi
się do osoby podstępnie „zastąpionej” przez sprawcę błędu, brany jest
więc pod uwagę ktoś nieobecny, lecz wystarczająco dobrze określony.
Figura błędu co do osoby może wchodzić w grę jedynie w przypadku, w którym ktoś jawi się jakby był tym, co do którego podmiot, który jest w błędzie, nosi w sobie określone pojęcie. W przeciwnym razie
wprowadzenie w błąd co do danej osoby, o której podmiot nie ma żadnej uprzedniej znajomości, stanowiłoby wyłącznie wprowadzenie go
w błąd co do przymiotu. Wszelkie zafałszowania indywiduum nieznanego drugiemu kontrahentowi mogą spowodować u niego wyłącznie
błąd, które nie ma wpływu na ważność małżeństwa30.
Dla pełniejszego wyjaśnienia swojej tezy, dominikanin hiszpański
podaje następujący przykład: wieśniak angielski prosi o rękę kobietę ze znakomitego rodu, podając się za syna króla Anglii, tymczasem
kobieta ta, nie mając żadnej uprzedniej wiedzy o prawdziwym księciu
29
„[…] quod aliquis vel aliqua erret consentiendo in virum, quem putat alterum,
necessarium est quo per visum, auditum, vel famam habeat aliquam notitiam illius absentis personae, quam credit istam praesentem […]. Si vero nullam notitiam habeat mulier de persona absente, non errat in ea, sed decipitur in praesente”. Tamże, tit.
3, n. 1.
30
Zvolensky, jw., s. 62.
– 54 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
Anglii, zawiera z nim małżeństwo sądząc, że jest rzeczywiście synem
króla. Św. Rajmund stwierdza, że nie można tutaj mówić o nieważności konsensu małżeńskiego stron, chodzi bowiem nie o błąd co do
osoby, lecz jedynie o błąd co do stanu społecznego osoby, który nie
unieważnia małżeństwa31.
Autor traktatu o małżeństwie zajmuje zatem jasne stanowisko
przyjmując, że moc unieważniającą małżeństwo ma jedynie błąd co
do przymiotu, które indywidualizuje osobę małżonka. Jeśli natomiast
charakterystyka osoby nie stanowi jednoznacznego znaku wyróżniającego, ewentualny błąd nie niweczy konsensu małżeńskiego. Można
wówczas mówić najwyżej o błędzie motywującym lub o błędzie jako
przyczynie małżeństwa, lecz to ostatnie jest zawsze ważne32.
Inny znany dominikanin hiszpański, Jan z Fryburga (zm. 1314),
w swojej glosie do dzieła św. Rajmunda z Peñafort Summa de poenitentia et matrimonio (wydano je w 1603 r.) skupia swoją uwagę
na przytoczonym wyżej przykładzie św. Rajmunda, dokonując bardziej szczegółowej analizy stanu intencjonalnego osoby, która popada
w błąd33. Zauważa, że należy zwrócić uwagę na to, czy dany przymiot dla wskazania osoby został ujęty istotowo (służy do zindywidualizowania osoby współkontrahenta, np. „jestem synem króla”), czy
też drugorzędnie (stanowi moment pociągający wobec współkontrahenta, skłaniając go do decyzji zawarcia małżeństwa, lecz nie dotyczy
jego tożsamości, np. „jestem zrodzony przez króla”). W tym drugim
przypadku, przymiot wzięty w ten sposób pod uwagę odpowiada więc
figurze przymiotu będącego przyczyną kontraktu.
Dla dekretalisty z Fryburga ważne jest, czyją znajomość miała ofiara
błędu: króla Anglii, jego syna, czy też osoby, która kłamie. Znajomość
mężczyzny, który kłamie jest uważana całkowicie za niewystarczającą, by można było mówić o błędzie co do osoby. Podobnie skuteczności unieważniającej nie ma znajomość „królewskości”, mimo
że chodzi o tak wysoką funkcję w społeczności. W ten sposób należy interpretować wzmiankę glosatora w odniesieniu do syna króla nie
31
„Si aliquis anglicus rusticus veniat ad aliquam nobilem mulierem, dicens se filium Regis Angliae, cuius notitiam mulier nullam habrat, et contrahit illa cum eo, credens eum filium regis, non impeditur matrimonium; quia non fuit error personae, sed
potius qualitatis, quae non impedit”. S. Raymundus de Pennaforte, jw. tit. 3, n. 1.
32
Zvolensky, jw., s. 62.
33
S. Raymundus de Pennaforte, Summa de poenitentia et matrimonio, lib. 4, De errore personae, glossa „g”.
– 55 –
Ks. Wojciech Góralski
w ujęciu istotnym, lecz drugorzędnym. Do nieważności małżeństwa
prowadzi jedynie błąd oparty na uprzedniej, konkretnej znajomości syna króla, gdy można przynajmniej za pomocą jakiegoś znaku
zindywidualizować osobę lub rodzinę. Wynika stąd, że bez uprzedniej konkretnej znajomości danej osoby, której identyczność staje się
przedmiotem wprowadzenia w błąd, wszystkie inne błędy są błędami
co do przymiotu. Jeśli natomiast dany przymiot jest ujęty drugorzędnie, błąd nie unieważnia zgody małżeńskiej, gdyż dotyczy relacji, a nie
osoby (error est relationis non personae). Chodzi więc o błąd co do
przymiotu, który nie unieważnia konsensu, nawet jeśli stał się przyczyną skłaniającą do zawarcia umowy małżeńskiej34.
Dla zilustrowania przymiotu w ujęciu drugorzędnym Jan z Fryburga
przedstawia w swojej glosie jeszcze inny przykład, powtarzany następnie przez całe stulecia. Chodzi o kobietę, która wie, że jakiś mężczyzna
ma wielu synów, żadnego z nich jednak nie zna. Jednego z nich, który fałszywie podaje się za pierworodnego, kobieta ta poślubia, licząc
na dziedziczenie dóbr ojcowskich. Glosator odpowiada, że nie ma tutaj miejsca błąd co do osoby, lecz ma miejsce error fortunae, ten zaś
nie unieważnia małżeństwa35.
Pozostaje czymś znamiennym, że Jan z Fryburga, podobnie jak
św. Rajmund de Peñafort, nie zdaje sobie sprawy z możliwości wpływu woli podmiotu w powiązaniu z fałszywym postrzeganiem małżonka. Mówiąc inaczej, nie rozpatruje przypadku, w którym realnym
przymiotem byłby przymiot bezpośrednio i zasadniczo zamierzony,
co uwzględnił Piotr Lombard. Jan z Fryburga najwyraźniej pomija
w swojej glosie rozpoznanie sytuacji, w której podmiot, do wartości
przedkładanych przez intelekt kieruje swoją wolę ze szczególną intensywnością. Być może, jak przypuszcza S. Zwolensky, wymieniony
glosator czyni to dla zachowania przyjętej systematyki, tak by nie mieszać przypadków odnoszących się do wad intelektu z przypadkami dotyczącymi wad woli36.
Zvolensky, jw., s. 63.
„Quid si aliqua scit aliquem multos habere filios, quorum tamen nullus notus
est ei, et unus forum mentitur se esse primogenitum, et ista consentit in eum, propter
spem successionis paternorum bonorum ? Respondeo, non est hic error personae, sed
fortunae, sive relationis, sive primogeniturae; et ideo non impeditur matrimonium”.
S. Raymundus de Pennaforte, Summa de poenitentia et matrimonio, lib. 4, De errore
personae, glossa „g”.
36
Zwolensky, jw., s. 64.
34
35
– 56 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
4. Św. Tomasz z Akwinu
Błędem w różnych aspektach zajął się szerzej św. Tomasz z Akwinu
(zm. 1274), najwybitniejszy przedstawiciel scholastyki. Jego refleksja
nad wpływem błędu na konsens małżeński, podjęta w księdze czwartej
jego dzieła Commentum in quatuor libros sententiarum, będzie stanowić znaczący bodziec dla dalszych dociekań doktrynalnych.
Wyróżniając w małżeństwie elementy istotne i nieistotne (przypadłościowe) i stwierdzając, że małżeństwo unieważnia jedynie błąd dotyczący elementów istotnych37, do błędów unieważniających Akwinata
zalicza błąd co do osoby oraz błąd co do stanu niewolniczego; natomiast podkreśla, że error fortunae i error qualitatis takiej mocy nie
posiadają, podobnie jak błąd co do przynależności do stanu szlacheckiego, dotyczą bowiem elementów przypadłościowych38.
W dociekaniach św. Tomasza nad wpływem błędu na zgodę małżeńską istotnym momentem było przyjęcie pośrednio tezy, w myśl której,
jeśli ktoś znałby prawdę przed zawarciem małżeństwa, nie wyraziłby
zgody małżeńskiej. Ów stan intencjonalności podmiotu charakteryzuje
stwierdzeniem, że uprzednia nieznajomość prawdy, gdy nie jest dobrowolna, a jednak jest przyczyną chcenia czegoś, czego w przeciwnym
wypadku podmiot by nie chciał, wiąże się ze sferą woli. Dzieje się tak,
gdy ktoś ignoruje jakąś okoliczność aktu, której nie jest obowiązany
znać, i z tego powodu czyni coś, czego nie uczyniłby, jeśli znałby tę
okoliczność39. Nie każdy jednak błąd będący przyczyną zawarcia małżeństwa czyni je automatycznie nieważnym.
W celu wyjaśnienia wyjątkowego zjawiska wpływu unieważniającego error qualitatis, Doktor Anielski stwarza nowe pojęcie błędu co
37
S. Thoma Aquinatis, Commentum in quatuor libros sententiarum, lib. 4, dist. 30,
q. 1, art. 2.
38
„Duo autem includit ipsum matrimonium, scilicet personas duas quae coniunguntur, et mutuam potestatem in invicem, in qua matrimonium consistit. Primus autem
tollitur per errorem personae; secundum per errorem conditionis, quia servus non potest potestatem sui corporis libere alteri tradere sine consensu domini sui […], diversitas fortunae non variat aliquid eorum quae sunt de essentia matrimonii, nec diversitas
qualitatis, sicut facit conditio servitutis […], error nobilitatis, inquantum huiusmodi,
non evacuat matrimonium; eadem ranione qua nec error qualitatis”. Tamże.
39
„Antecedenter autem se habet ad voluntatem ignorantia, quando non est voluntaria, et tamen est causa volendi quod alias homo non vellet. Sicut cum homo ignorat aliquam circumstantiam actus quam non tenebatur scire, et ex hoc aliquid agit, quod non
faceret si sciret”. S. Thoma Aquinatis, Summa theologiae, 1-2, q. 6, art. 8.
– 57 –
Ks. Wojciech Góralski
do przymiotu sprowadzającego się do błędu co do osoby (error qualitatis redundans in errorem personae). Skupiając swoją uwagę na
błędzie co do stanu szlacheckiego (nobilitas), rozróżnia błąd zwykły
kontrahenta co do szlachectwa drugiej strony jako takiej oraz błąd co
do szlachectwa, które w intencjach jednego z kontrahentów przyjmuje
znaczenie dominujące, który to błąd sytuuje się na poziomie wyższym
pod względem wpływu na ważność małżeństwa. Tak więc rozróżnia
błąd co do szlachectwa i błąd co do szlachectwa sprowadzający się do
błędu co do osoby. Nieważność małżeństwa niesie ze sobą jedynie ten
drugi rodzaj błędu (error redundans)40.
Jak zauważa M. Hilbert, tekst Tomaszowy ilustrujący te dwa rodzaje błędu nie jest jasny w zaproponowanej egzemplifikacji. W gruncie
rzeczy chodzi o określenie kryteriów dla oceny, kiedy błąd co do przymiotu, na skutek intencjonalności podmiotu, sprowadza się do błędu
co do osoby41. Tomasz wskazuje tutaj na dwa podstawowe kryteria.
Pierwszym byłoby skierowanie konsensu małżeńskiego przez kobietę ku osobie współkontrahenta bezpośrednio; wówczas błąd co do jego
szlachectwa nie powoduje nieważności małżeństwa (jest zwykłym błędem co do przymiotu). Według drugiego kryterium, jeśli konsens kobiety jest skierowany bezpośrednio ku synowi króla, ktokolwiek by
nim nie był, to jeśli przedstawiłby się jej – jako syn króla – ktoś inny,
wówczas ma miejsce błąd co do osoby, który skutkuje nieważnością
małżeństwa (jest błędem co do przymiotu sprowadzającym się do błędu co do osoby). Właśnie ten punkt stanowi, według Hilberta, crux interpretum, rodząc pytanie o okoliczność, która sprawia, że błąd co do
przymiotu ma moc unieważniającą małżeństwo42.
Zdaniem U. Navarrete, trudność spowodowana jest brakiem określenia w tekście łacińskim rzeczowników przez rodzajniki (określony
i nieokreślony), jak to ma miejsce w językach współczesnych pochodzących od łaciny43. Zwrot in filium regis może być rozumiany
w języku włoskim zarówno w znaczeniu kogoś określonego, jak i nie40
„Si error nobilitatis vel dignitatis redundat in errorem personae, tunc impedit matrimonium. Unde si consensus mulieris feratur in istam personam directe, error nobilitatis ipsius non impedit matrimonium. Si autem directe intendit consentire in filium
regis, quicumque sit ille, tunc si alius praesentetur ei quam filius regis, est error personae, et impedietur matrimonium”. S. Thoma Aquinatis, Commentum, jw., lib. 4, dist.
30, q. 1, art. 2, ad 5.
41
Hilbert, jw., s. 417.
42
Tamże.
43
Navarrete, jw., s. 645.
– 58 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
określonego, co sprawia, że tekst Tomaszowy pozwala na przyjęcie
dwóch możliwych interpretacji, które zresztą utrwaliły się na przestrzeni stuleci.
Tak więc dla jednych momentem przesądzającym o mocy unieważniającej błędu jest określony przymiot, który indywidualizuje osobę
(syn króla). Właśnie przymiot służy – w tej opcji – do zidentyfikowania osoby w niemniejszym stopniu, niż imię lub inne okoliczności. Chodzi zatem o błąd co do osoby, bez potrzeby uciekania się do
mało precyzyjnego pojęcia error redundans. Dla innych komentatorów natomiast chodzi o przymiot powszechny, a więc wspólny dla wielu osób, lecz chciany przez ulegającego błędowi kontrahenta w sposób
bezpośredni (i przeważający)44.
Problem dotyczy w rzeczywistości bardziej terminologii i systematyki, niż istoty rzeczy, zważywszy, że obydwa kierunki interpretacyjne
przyjmują wpływ unieważniający owego błędu. Pod względem jednak terminologicznym i systematyzacyjnym ta dwojaka interpretacja
otwiera drogę dwom podstawowym wyjaśnieniom zjawiska. Dla tych
mianowicie, którzy przyjmują ścisłą interpretację tekstu Akwinaty, pojęcie error redundans obejmuje wyłącznie postać błędu co do przymiotu indywidualizującego; natomiast poszukuje się innych wyjaśnień
dla błędu co do przymiotu bezpośrednio (i przeważająco) zamierzonego. Dla innych z kolei, którzy nadają tekstowi św. Tomasza interpretację szeroką, pojęcie error redundans oznacza dwie postaci błędu: błąd
co do przymiotu indywidualizującego osobę oraz błąd co do przymiotu
powszechnego zamierzonego bezpośrednio (i przeważająco)45.
Na uwagę zasługuje również użycie przez św. Tomasza w owym
tekście zwrotu directe intendit. Zamierzenie bezpośrednie nie jest zwykłym chceniem ogólnym, lecz jest szczególnym „poruszeniem” woli
ku określonej wartości. Akwinata rozróżnia bezpośrednią intencję
podmiotu skierowaną ku osobie współkontrahenta oraz bezpośrednią
intencję podmiotu skierowaną ku synowi królewskiemu.
W doktrynie Tomaszowej zatem, niezależnie od problemów interpretacyjnych, zauważa się, że błąd co do przymiotów może stać się
błędem unieważniającym, gdy kwalifikuje się jako błąd osobowy
(sprowadza się do błędu co do osoby), i że taka skuteczność unieważ Hilbert, jw., s. 417; Zob. także Zwolensky, jw., s. 67-68; Teti, jw., s. 48-49.
Hilbert, jw., s. 418; Na temat interpretacji tekstu św. Tomasza zob. J.C. Orsi, El
erro de qualidade que redunda en erro de persona. Contribuciòn de Tomàs Sànchez,
Roma 1992, s. 74-195.
44
45
– 59 –
Ks. Wojciech Góralski
niająca opiera się na intencjonalności podmiotu, niezależnie od natury
przymiotu, ku któremu się zwraca46.
5. Św. Bonawentura
Problem wpływu błędu na konsens małżeński stał się przedmiotem
refleksji także św. Bonawentury (zm. 1274). Rozróżniając błąd unieważniający małżeństwo oraz błąd, który małżeństwa nie unieważnia,
w stosunku do tej drugiej kategorii zastosował termin error proprietatum personae (błąd co do przymiotów osoby)47, który w swojej treści
odpowiada terminowi używanemu przez innych autorów.
Do błędów unieważniających zgodę małżeńską Doktor seraficki zalicza błąd co do stanu niewolniczego i błąd co do osoby. Moc unieważniająca tych błędów nie ma jednak tego samego źródła. Error
conditionis nie narusza integralności tejże zgody jedynie na skutek
tego, że kontrahent, znając prawdę, zawarłby małżeństwo. Błąd towarzyszący, nawet motywujący lub stanowiący przyczynę decyzji o zawarciu małżeństwa, sam nie wystarczyłby do naruszenia integralności
konsensu małżeńskiego. Mówiąc inaczej, błąd co do stanu niewolniczego, również causam dans, nie jest uważany za unieważniający. Tego
rodzaju błąd bowiem, podkreśla św. Bonawentura, może unieważnić
małżeństwo jedynie na mocy woli ustawodawcy kościelnego48.
Na szczególną uwagę zasługuje myśl słynnego franciszkanina dotycząca przypadku błędu co do osoby powiązanego z błędem co do przymiotu osoby. W nawiązaniu do powtarzanego przykładu, wspomina
o fałszywym synu króla Anglii, rozróżniając – dla wskazania mechanizmu unieważniającego – dwa poziomy znajomości ze strony narze-
Teti, jw., s. 49.
„Si autem sit error proprietatum personae, talis error non omnino tollit consesnsum; et ideo non omnino impedit matrimonium, nisi quando est terror conditionis sive
servitutis”. S. Bonawentura, Commentaria in quatuor libros sententiarum, lib. 4, dist.
30, art. unicus, q. 1.
48
„Ratio autem huius est propter duo, scilicet propter favorem libertatis et causae
matrimonialis, quae maxime favorabilis est […]. Et propterea, servitus est contra bonum prolis et fidei, et quia iura favent matrimonio, ideo praesumunt, errantem in conditione non consentire, ideo nec matrimonium esse. Et ideo, quod impediat, hoc facit
constitutio Ecclesiae ex praedicta veniens ratione”. Tamże, lib. 4, dist. 30, art. unicus,
q. 2, concl.
46
47
– 60 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
czonej, ofiary błędu49. Kobieta bowiem, która wierzy, że ten, którego
widzi, jest synem króla Anglii, może dwojako popaść w błąd.
Po pierwsze, kobieta zna osobę syna króla Anglii ex visu vel auditu, i wówczas w rzeczywistości wyraża konsens na niego, gdyż zna
prawdę; wtedy ma miejsce błąd co do osoby, i nie ma małżeństwa.
Po drugie, kobieta nie zna osoby syna króla Anglii, lecz jedynie ma
na uwadze godność i jest przekonana, że ten, którego widzi, godność
tę posiada, podobnie jak szlachectwo, i wyraża konsens wyłącznie na
niego; w takim przypadku zachodzi błąd co do przymiotu, nie zaś co
do istoty50.
Należy zauważyć, że aktualna figura prawna błędu stanowiącego
przyczynę kontraktu małżeńskiego znalazła się w tekście Bonawentury
tylko implicite. Poza tym ten wybitny myśliciel nie bierze pod uwagę
przypadku, w którym skuteczność unieważniająca błędu co do przymiotu zależy od szczególnego ukierunkowania woli ku chcianemu
przymiotowi. Z drugiej jednak strony wydaje się czymś pewnym, że
jego rozumowanie nie wyklucza mocy unieważniającej błędu co do
przymiotu, który służy do zidentyfikowania małżonka51.
6. Ryszard z Mediavilla
Tematykę error facti podejmuje inny wybitny franciszkanin,
Ryszard z Mediavilla (zm. 1308), autor komentarza do „Sentencji”
Piotra Lombarda pt. Super quattuor libros Sententiarum (napisanego
pomiędzy 1285 a 1295).
Autor ten, uznając będące w powszechnym użyciu dystynkcje dotyczące błędu w aspekcie wpływu na zgodę małżeńską, przyjmuje zasadę św. Tomasza z Akwinu, a więc bierze tu za podstawę znaczenie
elementu, który staje się przedmiotem ewentualnego błędu (istotny lub
49
„Quo vero quaeritur de nobilitate, dicendum, quo circa nobilitetem contingit errare dupliciter, ut patet per exemplum. Mulier enim, quae credit, hunc quem videt, esse
filium regis Angliae, dupliciter potest errare: aut enim cognoscit personam filii regis
Angliae visu, vel auditu: et tunc in veritate consentit in illum, quia de illa cogitat; et
tunc est error personae, et non est matrimonium. Aut personam eius non cognoscit, sed
solum cogitat dignitatem et credit, hunc quem videt, habere illam dignitatem et nobilitetem; et tunc non consentit nisi in hunc, et est error proprietatis, non substantiae. Quod
ergo obiicitur: credit, hunc esse alium, falsum est, sed alterum, quia nobilitas non est
substantia, sed accidens”. Tamże, lib. 4, dist. 30, art. unicum, q. 1, n. 5,
50
Por. Zwolensky, jw., s. 72-73.
51
Tamże, s. 73.
– 61 –
Ks. Wojciech Góralski
przypadłościowy). Gdy więc kontrahent popada w błąd co do jakiejś
części istotnej kontraktu, stwierdza Ryszard z Mediavilla, pakt małżeński jest nieważny52.
Zwracający uwagę na przejrzystość i systematykę, filozof i teolog franciszkański, zajmując się kwestią błędu co do przymiotu i jego
wpływu na ważność małżeństwa, wprowadza w prosty i jasny sposób
możliwe sytuacje. Koncentrując swoją uwagę na statusie społecznym
kontrahenta (przynależność lub nie do klasy uprzywilejowanej), rozróżnia error circa subiectum nobilitatis (jako error personae), skutkujący nieważnością małżeństwa, oraz error circa nobilitetem subiecti
(jako error qualitatis), niepowodujący nieważności związku53. Gdy
chodzi o ten drugi rodzaj błędu, to należy zauważyć, że autor nie wymienia stopnia znaczenia odpowiedniego przymiotu dla kontrahenta.
Nie zaznacza też, czy przymiot jest jedynie oceniany przez kontrahenta, czy też jest on w rzeczywistości skłoniony przez swoje chcenie
do decyzji zawarcia związku. Jedynym szczegółem, którego Ryszard
z Mediavilla nie pomija, jest to, że strona, co do przymiotu której jest
w błędzie, jest znana drugiemu kontrahentowi54. Oznacza to, że małżonek zna drugą stronę jako taką, jakkolwiek może nie znać – w jakimś
aspekcie – całej prawdy o jej osobie. Przedstawiony przez wymienionego autora przypadek, choć nie w szczegółach, odpowiada dzisiejszym terminom figury prawnej błędu uprzedniego i błędu będącego
przyczyną kontraktu55.
W odniesieniu do pierwszego rodzaju błędu wskazanego przez
Ryszarda z Mediavilla (error circa subiectum nobilitatis) chodzi o błąd
co do osoby. Z kontekstu jego wypowiedzi można zrozumieć, że jego
intencją było przedstawienie jedynie przypadku, w którym dany przymiot służy jako element indywidualizujący osobę współkontrahenta.
Chodzi o przypadek, w którym kontrahent nie ma żadnej znajomości
52
„Inter habentes usum liberi arbitrii nullus alius error, quam personale, vel conditionis matrimonium impedit, quia nullu error matrimonium impedit nisi sit respectu alicuius eorum, quae sunt matrimonio essentialia […]. Terror autem fortunae, vel
qualitatis non est nisi respectu eorum, quae sunt accidentalia matrimonio: divitiae
enim, et paupertas, pulchritudo, et turpitudo; boni mores et mali matrimonio sunt
accidentalia, et ideo error circa talia matrimonium non impedit”. Ricardus Mediavilla,
Super quattuor libros Settentiarum, lib. 4, dist. 30, art. 1, concl.
53
Tamże.
54
„[…] secundo modo est error qualitatis nec impedit matrimonium, ut si quis consentiat in personam sibi notam quia credit eam nobilem, et tamen non est”. Tamże.
55
Zwolensky, jw., s. 74-75.
– 62 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
drugiej strony poza tym, że przynależy do określonej rodziny szlacheckiej, co potem okazuje się niezgodne z prawdą.
Jak zauważa S. Zwolensky, przypadek, który przedstawia Ryszard
z Mediavilla, nie wyczerpuje, być może, całej treści jego sformułowania. Trudno przecież wykluczyć, że powyższego zwrotu można użyć
również w sytuacji, w której ktoś kieruje swoją uwagę ku danemu
przymiotowi ze ściśle określoną intencją. Odpowiedni przymiot staje
się wówczas nieodzownym elementem podmiotu gdy chodzi o zawarcie małżeństwa. Jeśli przymiotu tego zabrakłoby, nastąpiłoby naruszenie – z punktu widzenia ofiary błędu – integralności przedmiotu jej
konsensu małżeńskiego. W tym też znaczeniu także figura błędu co
do przymiotu bezpośrednio i zasadniczo zamierzonego mieściłaby się
w hipotezie błędu dotyczącego subiectum qualitatis56.
7. Dekretały Grzegorza IX i dekretaliści
Ogłoszone w 1234 roku Dekretały Grzegorza IX, w księdze czwartej, tytuł czwarty, w rozdziałach 2 i 4 de sponsa quorum, zawierają doktrynę w przedmiocie zgody małżeńskiej w ogólności, a także
uznają skuteczność obowiązków wynikających ze zgody ważnej57. We
fragmentach tych nie porusza się problemu dotyczącego wpływu błędu na konsens małżeński; brak też sformułowań w przedmiocie różnych postaci błędu co do przymiotu. Podobnie sprawa się przedstawia
w innych zbiorach dekretałów papieskich zawartych w Corpus Iuris
Canonici58. Po prostu, papieże nie czuli się zobowiązani do poświęcania w ich oficjalnych decyzjach szerszego miejsca na kwestię błędu co
do przymiotu.
Tamże, s. 75.
„Accepisti islam in uxorem tibi, quam alter sibi desponsatam habuerat. Dimitte
illam, quia numquam potest tibi feri legitima”. X, 4, 4, 2; „Si vir et mulier recipiunt
expresso consensu de praesenti mutuo, neuter eorum altero superstite poterit ad alia
vota transire, etsi possit ad monasterium transmigrare […]. De his vero, qui coram te
super desponsatione, facta per consensum mutuum de praesenti, controversiam movent, et appellatione pendente, quam ante sententiam vel cognitionem causae ad sedem apostolicam interponunt, accipiunt alias in uxores, hoc arbitramur agendum, ut,
si ambo in tali casu duxerint appellandum, eis in ecclesia publice interdicas arctius, ne
ante decisionem causae aliud contrahant matrimonium. Tamże.
58
Zob. E. Germovnik, Error, w: Index analytico-alphabeticus ad secundam partem
Corporis Iuris Canonici secundum editionem Emilii Friedberg, Ottawa 1975, s. 100;
Tenże, Matrimonium, w: Index, jw., s. 183-187.
56
57
– 63 –
Ks. Wojciech Góralski
Nic też dziwnego, że i w komentarzach do Dekretałów Grzegorza IX,
bogatych w doktrynę kanonistyczną, na temat error qualitatis powtarza się jedynie podstawowe pojęcia, wcześniej wypracowane.
Ostatni z wielkich mistrzów dekretalistyki, włoski kanonista świecki, Jan Andrzejowy (zm. 1348), w swoim dziele Commentaria, gdy
analizuje zgodę małżeńską dotkniętą błędem, odnosi się do terminologii tradycyjnej, kierując swoją uwagę przede wszystkim ku błędowi co
do stanu niewolniczego (error conditionis)59.
U innego komentatora Dekretałów, również świeckiego kanonisty
włoskiego, Antoniego z Butrio (zm. 1408), znajdujemy wypowiedź
jeszcze bardziej skąpą60, podobnie jak u słynnego dekretalisty, opata Mikołaja de Tudeschi (Panormitanus, zm. 1445), który ograniczył
się zaledwie do przedstawienia wykazu podstawowych figur prawnych
i nich charakterystyki61.
Znacznie więcej miejsca poświęcił błędowi kard. Henryk Bartolomei
(Ostiensis), biskup Ostii (zm. 1271). W swoim dziele Summa Aurea
(znanym także pod nazwą Summa decretalium) przytacza przykład podany przez św. Rajmunda de Peñafort. Podobnie więc jak wymieniony
redaktor Dekretałów Grzegorza IX, odnosi się do przypadku wieśniaka
angielskiego, który podaje się za syna króla Anglii. Kard. Bartolomei
poddaje krytyce schemat przykładu, w którym przyjmuje się jako rozwiązanie błąd co do przymiotu. Wyraża jednocześnie pewną powściągliwość w stosunku do rozwiązania wskazanego przez innych autorów,
opartego na założeniu, że wszyscy ówcześni ludzie mieli jakąś wiedzę
o królu Anglii, wobec czego przedłożony przypadek musiał z konieczności kończyć się zawsze błędem co do osoby 62.
Należy zauważyć, że Ostiensis z jednej strony nie poddaje w wątpliwość mechanizmu unieważniającego błędu co do przymiotu indywidualizującego (gdy kontrahent posiada jakąś wiedzę o osobie
Ioannes Andrea, Commentarium in Quartum, De coniugio servorum, c. 2, n. 2-3.
Antoniusz a Butrio, Commentaria, In librum quartum, t. 6, Proem., n. 20.
61
Nicolas de Tudeschi Panormitanus, In Quartum et Quintum, De coniugio servorum, f. 37, Proposuit, n. 5.
62
„Aliquis anglicus rusticus venit ad aliquam mulierem Romanam nobilem et dixit se esse filium regis Angliae cum non esset, mulier nullam notitiam habens filii regis Angliae, nec personae, nec nominis, contrahit cum eo, credens ipsum filium regis
Angliae. Hic tenet matrimonium, quia non erravit, sed potius recepta fuit, vel non fuit
error personae sed qualitatis; sed certe cum ubicunque terrarium habeatur notitia regis Angliae saltem per famam videtur, quo is sit error personae”. Henricus Hostiensis,
Summa Aurea, lib. 4, f. 329 (Qualiter impediatur).
59
60
– 64 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
współkontrahenta, w przeciwnym przypadku nie ulega błędowi, lecz
jest oszukany)63, co stanowiło podstawowy cel przykładu użytego
przez św. Rajmunda. Z drugiej strony nie pomija w swoim dyskursie
wyodrębnienia także postaci błędu co do przymiotu, który to błąd nie
unieważnia małżeństwa64. Jego krytyka skierowana jest wyłącznie do
okoliczności, o której traktował przypadek, to jest o królu powszechnie
znanym. Wynika stąd, ze że gdyby chodziło o władcę mniej słynnego,
nie tak szeroko znanego, prawdopodobnie nie byłoby żadnej obiekcji.
Należy zatem kardynała z Ostii zaliczyć do dekretalistów, którzy
przyjmują skuteczność unieważniającą wyłącznie błędu co do przymiotu identyfikującego osobę współkontrahenta. Poza tym jego wywód
pozwala uznać, że przypadek błędu co do przymiotu, który prowadzi
kontrahenta do decyzji zawarcia małżeństwa, co w praktyce jest błędem causam dans, nie ma mocy unieważniającej65.
8. Uwagi końcowe
Próba prześledzenia pierwotnej myśli kanonistycznej w przedmiocie błędu co do przymiotu osoby pozwala najpierw przyjąć, że wszyscy
przedstawiciele doktryny wyróżniali cztery rodzaje błędu faktycznego: error personae, error conditionis, error fortunae i error qualitatis. Większość autorów zajmowała się poza tym szczególną postacią
błędu, jaką jest błąd co do przymiotu (error qualitatis), w istocie bardzo bliską postaci error personae. Samo jednak bliższe określenie
i struktura figury prawnej błędu co do przymiotu okazało się problemem dość złożonym.
Gdy chodzi o skuteczność wpływu błędu na ważność konsensu małżeńskiego, to panowała w doktrynie jednomyślność w uznaniu mocy
63
„[…] unde consentiat quis in personam absentem aliqualiter, ut dictum est sibi
notam quam putat esse praesentem, constat quo non consentit in praesentem, sed in illam quam esse putat praesentem, et si deficiente consensu personae, deficit et matrimonium, ideo oportet quo aliquam notitiam habeat personae, ut dixi alias non errat in
persona, sed decipitur in praesentem”. Tamże.
64
„[…] quamdiu non exprimit unam circumlocutionem, per quam habetur notitia
patris et fili, per consequens puta dicit se filium regis, vel comitis, in genere non dicit
cuius, vel si specificat, nulla habetur notitia filii, neque patris, vel dicit se divitem, cum
sit pauper, vel nobilem, cum sit rusticus, vel bonum cum sit malus, vel mulier dicit se
virginem, cum sit corrupta, talis enim error, scilicet fortunae ut in exemplo divitiarum,
item qualitatis, ut in alias exemplis, non impedit matrimonium”. Tamże.
65
Zwolensky, jw., s. 77-78; Zob. także Teti, jw., s. 50.
– 65 –
Ks. Wojciech Góralski
unieważniającej konsens, a tym samym i małżeństwo, błędu co do stanu niewolniczego (na mocy władzy ustawodawczej Kościoła), a także
błędu specyficznego, uchodzącego za błąd co do osoby, tzn. sprowadzającego się do błędu co do osoby (na mocy skuteczności wrodzonej).
Przedstawiciele doktryny XII i XIII stulecia nie używali zwrotów
error causam dans oraz error qualitatis directe et principaliter intentae. Niemniej jednak w stosownych przykładach wskazywali, iż zawierając małżeństwo kontrahent może zwracać szczególną uwagę na
określony przymiot współkontrahenta. Wszyscy uwzględniali błąd odpowiadający dzisiejszemu pojęciu error antecedens, o czym świadczy
potwierdzenie przez nich niemożliwości opuszczenia współmałżonka po poznaniu niekorzystnej dla kontrahenta prawdy o drugiej stronie. Zdecydowana większość przedstawicieli doktryny (m.in. Piotr
Lombard, św. Tomasz z Akwinu, Ostiensis) pośrednio dostrzegała
możliwość szczególnie intensywnego zaangażowania woli kontrahenta w stosunku do określonych przymiotów drugiej strony, co byłoby
motywem skłaniającym do powzięcia decyzji o zawarciu małżeństwa.
Intencja kontrahenta odpowiadająca dzisiejszemu błędowi uprzedniemu i błędowi motywującemu jednomyślnie była nieuznawana za wystarczającą do unieważnienia małżeństwa.
Co się tyczy szczególnej postaci błędu co do przymiotu, stawianej
blisko postaci błędu co do osoby, to podejmowano próby jej bliższego wyjaśnienia, m.in. poprzez takie zwroty, jak: qualitas petita, zamiast putata (Piotr Lombarda); qualitas considerata substantive lub
adiective (Jan z Fryburga); subiectum qualitatis i qualitas subiecti
(Ryszard z Mediavilla); error qualitais redundans in errorem personae
(św. Tomasz z Akwinu).
Wszyscy autorzy uznawali skuteczność unieważniającą postaci
błędu co do przymiotu „graniczącego” z postacią błędu co do osoby
w przypadkach, w których chodziło o przymiot identyfikujący osobę, tj. gdy przymiot stanowił wyraźną podstawę dla identyfikacji
współkontrahenta66.
Wreszcie należy stwierdzić, że, jak to trafnie zauważa S. Zwolensky,
wszystkie zaproponowane przez kanonistów konstrukcje wydają się
dość elastyczne – tak, iż można je zastosować także w przypadku dotyczącym przymiotu wspólnego (qualitas communis), w którym w grę
wchodzi dokładnie określona i zdecydowana intencja kontrahenta.
Żaden jednak z autorów nie bierze explicite pod uwagę dzisiejszej fi Zwolensky, jw., s. 78-79.
66
– 66 –
Error qualitatis w doktrynie kanonistycznej okresu klasycznego
gury prawnej błędu co do przymiotu osoby bezpośrednio i zasadniczo
zamierzonego. Implicite natomiast najbardziej otwarte na taką figurę
błędu wydają się konstrukcje Piotra Lombarda (qualitas petita) oraz
św. Tomasza z Akwinu (error redundans)67.
Error facti nella dottrina canonistica del periodo classico
Sommario
L’influsso dell’errore sulla qualità della persona riguardo alla validità del consesno
matrimoniale e del matrimonio stesso, descritto nel can. 1097 § 2 CIC: „Error in
qualitate personae, etui det causa contractui, matrimonium irritum non reddit, nisi
qualitas directe et principaliter intendatur”, ha sua lunga storia.
Nel suo studio l’autore cerca di individuare lungo il periodo classico della dotrina
canonistica (Graziano, Pietro Lombardo, Rufino, Rolando, Bernardo Balbi, Guillermo
di Auxèrre, Raimondo de Peñafort, Giovanni di Friburgo, San Tommaso d’Aquino,
San Bonawentura, Riccardo di Mediavilla, Le Decretali di Gregorio IX, L’Ostiense)
il formarsi dei concetti e dei diversi assetti e strumenti adoperati per spiegare le
complesse problematiche del suddetto influsso dell’errore sulla qualità.
Tamże, s. 79-80.
67
– 67 –
Nakładem
Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie
ukazała się książka
Maciej Bała, Janina Jeziorska, Sabina Zalewska
POKOCHAĆ MĄDROŚĆ.
ZARYS DYDAKTYKI FILOZOFII I ETYKI
Podręcznik ten powinien spełniać funkcje orientacyjne i motywacyjne
w celu podejmowania zadań w zakresie poznawania i doskonalenia wiedzy
i umiejętności dydaktycznych. Proponowany zakres treści stanowi pogłębienie
wiedzy dydaktyczno-metodycznej.
Dystrybucję prowadzi:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (22) 561-89-23; fax (22) 561-89-11
oraz Księgarnia dwójka
Warszawa, ul. Wóycickiego 1/3, bud. 23, p. 015, tel. (22) 569-68-68
e.mail: [email protected]
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Ks. Ginter Dzierżon
Konieczność ponownego wyrażenia
zgody małżeńskieJ w przypadku aplikacji
uważnienia zwykłego małżeństwa z racji
wystąpienia przeszkody zrywającej
1. Wstęp
W Nuovo dizionario di diritto canonico V. De Paolis prezentując instytucję uważnienia zwykłego stwierdził, iż jest ono jedną z dróg konwalidacji małżeństwa nieważnie zawartego1.
W niniejszym opracowaniu przedmiotem zainteresowania stanie się
jedna figura tej instytucji związana z nieważnością zawartego związku małżeńskiego wynikającą z zaistniałej przeszkody małżeńskiej.
W tym kontekście obiektem szczególnej uwagi stanie się kwestia teoretycznoprawna związana z koniecznością powtórnego wyrażenia zgody małżeńskiej przez stronę lub strony kontraktu. Prawodawca bowiem
w kan. 1158 § 1 KPK postanowił: Do uważnienia małżeństwa nieważnego z racji przeszkody zrywającej, wymaga się ustania przeszkody
lub dyspensy od niej oraz ponowienia zgody przynajmniej przez stronę
świadomą przeszkody.
2. Założenia generalne
Zasadniczymi warunkami, które decydują o możliwości aplikacji
konwalidacji zwykłej są: kategoria małżeństwa prawnie nieważnego
oraz wymóg sine qua non, jakim jest trwanie zgody małżeńskiej.
1
Por. V. De Paolis, Convalidazione semplice, w: Nuovo dizionario del diritto canonico, pod red. C. Corral Salvador, V. De Paolis, G. Ghirlanda, Ciniselo Balsamo
1993, s. 314.
– 69 –
Ks. Ginter Dzierżon
2.1. Małżeństwo nieważne
Zasygnalizowano już, iż pierwszym warunkiem wymienionym
w kan. 1158 § 1 KPK jest zawarcie związku małżeńskiego nieważnego
z racji wystąpienia przeszkody2. W tym przypadku zatem idzie o pojawienie się jednego z prawnych ograniczeń znajdujących się w katalogu przeszkód (kann 1083 – 1094 KPK). W tym kontekście w doktrynie
wskazuje się, iż owa nieważność może wynikać nie tylko z zaistnienia przeszkody zrywającej, lecz może być ona także następstwem braku udzielenia dyspensy od niej3.
Jeżeli zatem takie jest jedno założeń generalnych, to nie można aplikować tego typu uważnienia w przypadku wystąpienia konkubinatu4.
Albowiem jeden z zasadniczych wymogów konwalidacji wiąże się
z zamiarem zawarcia ważnego małżeństwa przez strony kontraktu5.
2.2. Trwanie zgody małżeńskiej
Kolejnym wymogiem określonym przez Prawodawcę jest trwanie
zgody małżeńskiej. Substancjalnie konsens stron jest przyczyną sprawczą małżeństwa (kan. 1057 § 2 KPK). Prawda ta została potwierdzona m.in. w kan. 1156 § 2 KPK. W regulacji tej bowiem Ustawodawca
stwierdził: To ponowienie jest wymagane przez prawo kościelne do
ważności uważnienia, chociażby na początku obydwie strony wyraziły
zgodę i potem jej nie odwołały 6.
Co więcej, w ścisłym związku z tym warunkiem bezwzględnie wymaganym w systemie materialnego prawa małżeńskiego funkcjonuje presumpcja, zgodnie z którą chociaż małżeństwo zostało nieważnie
zawarte z racji przeszkody […], to jednak domniemywa się, że wyra2
Por. A. Bernárdez Cantón, Compendio de derecho matrimonial canónico, Madrid
2006, s. 235; J. García Faílde, La nulidad matrimonial, hoy, Salamanca 1999, s. 314.
3
Por. N. Schöch, La convalidazione semplice (cann. 1156 – 1160), w: Diritto matrimoniale canonico, pod red. P. A. Bonnet, C. Gullo, t. 3, Città del Vaticano 2005, s. 521.
4
Bernárdez Cantón, Compendio, dz. cyt., s. 235.
5
Por. J. Castaño, Legislación matrimonial de la Iglesia, Salamanca 1994, s. 424.
Autor ten stwierdził: „El fundamento de la convalidatio simplex […] está constituido
por la invalidez de un matrimonio, que «fue celebrado» con la intención de dar vida a
un verdadero matrimonio y tener la aparencia de tal”.
6
Por. P. Bianchi, Il Pastore d’anime e la nullità del matrimonio. XIII. La convalidazione di un matrimonio invalido, Quaderni di Diritto Ecclesiale 10 (1997), s. 209.
– 70 –
Konieczność ponownego wyrażenia zgody małżeńskiego w przypadku aplikacji uważnienia
zwykłego małżeństwa z racji wystąpienia przeszkody zrywającej
żona zgoda trwa, dopóki nie uzyska się pewności jej odwołania (kan.
1107 KPK)7.
W myśl założeń generalnej teorii aktu prawnego, aby odwołanie zgody wywarło skutek prawny powinno zostać ono dokonane pozytywnym
aktem8. W sensie negatywnym zatem, w tym wypadku za niewystarczającą należy uznać intencję interpretatywną lub domniemaną9.
W tym kontekście we współczesnej kanonistyce rozważono szereg
ewentualności. Tak więc, zdaniem autorów, rozpad pożycia małżeńskiego lub też separacja małżonków nie są ujmowane w kategoriach
odwołania pozytywnego, lecz w kategoriach odwołania hipotetycznego lub interpretatywnego; zawarcie małżeństwa cywilnego natomiast
jest pojmowane jako pozytywne odwołanie konsensu małżeńskiego10.
Ponadto, kanoniści podkreślają, iż wykluczenie po zawarciu związku istotnych praw i obowiązków małżeńskich niesie ze sobą następstwa prawne związane z odwołaniem zgody małżeńskiej11. Popierając
tę tezę J. Hervada trafnie zauważył, iż w tym przypadku idzie o przyjęcie postawy typu: ja nie chcę być małżonkiem12.
Jeżeli zatem w konkretnej sytuacji wystąpiłby brak zgody małżeńskiej, to wtedy do ważności małżeństwa należałoby ją wyrazić. W tym
przypadku więc, wymóg ten byłby wymogiem sine qua non wynikającym z prawa naturalnego13. Wobec czego, w tym wypadku nie można
byłoby mówić o konwalidacji zwykłej z racji wystąpienia przeszkody,
lecz należałoby mówić o uważnieniu z racji braku konsensu małżeńskiego. Dyspozycje co do tej formy uważnienia zostały skodyfikowane
w kan. 1159 §§ 1 – 3 KPK. Problematyka ta jednak nie stanowi przedmiotu zainteresowania w tym opracowaniu.
Szerzej na ten temat zob. Bernárdez Cantón, Compendio, dz. cyt., s. 236.
Por. G. Dzierżon, Niezdolność do zawarcia małżeństwa jako kategoria kanoniczna, Warszawa 2002, s. 40.
9
Bernárdez Cantón, Compendio, dz. cyt., s. 236.
10
Tamże.
11
Tamże. Czytamy tutaj: „Cabe también la posiblidad de que a lo largo de la vida
matrimonial se hayan introducido modificaciones con respecto a los bienes esenciales
del matrimonio (fides, prolis, sacramnetum). En tal caso habrá que apilcar la doctrina
general de vicio de consentimiento puesto que la esclusiòn posterior de los derechos
y obligaciones conyugales comportaría la revocación positiva del consentimiento naturalmente suficiente”.
12
Por. J. Hervada, Commentario al can. 1158, w: Codice di Diritto Canonico e leggi complementari, pod red. J. Arrieta, Roma 2007, s. 773.
13
Castaño, dz. cyt., s. 424.
7
8
– 71 –
Ks. Ginter Dzierżon
3. Prawne wymogi wtórne
W przytaczanym już kan. 1156 § 1 KPK Ustawodawca ujął także
dwa kolejne alternatywne warunki konwalidacji, pozostające w ścisłym związku z faktem nieważności małżeństwa, mianowicie: ustanie
przeszkody oraz dyspensę od niej.
3.1. Ustanie przeszkody
Niektóre przeszkody zrywające zawarte w katalogu przeszkód (kan.
1083 – 1094 KPK) mogą ustać bądź to na skutek przyczyn naturalnych
lub też w wyniku decyzji ludzkiej.
Nawiązując do pierwszej z wymienionych hipotez przykładowo
można by wskazać na występowanie takiego mechanizmu w przypadku przeszkody wieku, która może ustapić po osiągnięciu przez osobę
wieku wymaganego prawem (kan. 1083 KPK). Podobnie przeszkoda
węzła małżeńskiego ustaje w następstwie śmierci jednego ze współmałżonków (kan. 1085 KPK).
Przeszkoda różności religii z kolei może ustąpić na skutek decyzji ludzkiej, to znaczy, poprzez przyjęcia chrztu przez stronę nieochrzczoną14.
W analizie tej problematyki nie można pominąć jeszcze jednego
wątku. Otóż należy zwrócić uwagę, iż niektóre przeszkody nie ustępują. Zwykle ich źródłem jest prawo naturalne lub też prawo Boże
pozytywne15. Dla przykładu, taki charakter posiada przeszkoda pokrewieństwa (kan. 1091 KPK)16. W przypadku zatem jej wystąpienia nie
można byłoby dokonać uważnienia zwyklego17.
3.2. Dyspensowanie
W myśl założeń systemowych, kompetentny autorytet może dyspensować od zaistniałych przeszkód. Z reguły dyspensy od tych prawnych
14
Por. J. Hendriks, Diritto matrimoniale. Commento ai canoni 1055 – 1165 del
Codice di diritto canonico, Milano 1998, s. 316; F. Andreini , De matrimonio, Bologna
1998, s. 302.
15
Bernárdez Cantón, Compendio, dz. cyt., s. 235.
16
Schöch, dz. cyt., s. 527.
17
Por. A. Bernárdez Cantón, Comentario al can.1156, w: Comentario exegético
al Código de Derecho Canónico, pod red. A. Marzoa, J. Miras, R. Rodríguez – Ocaña,
t. 3, Pamplona 1996, s. 1604.
– 72 –
Konieczność ponownego wyrażenia zgody małżeńskiego w przypadku aplikacji uważnienia
zwykłego małżeństwa z racji wystąpienia przeszkody zrywającej
ograniczeń udziela się na forum zewnętrznym; jeśli zaś przeszkoda jest
tajna, to w takiej sytuacji stosowną decyzję można podjąć także w sferze wewnętrznej. W materialnym prawie małżeńskim dyspozycje w tej
materii zostały ujęte w kann. 1078 – 1082 KPK)18. Szczegółowa analiza tej problematyki przekracza jednak zakres tego artykułu.
Należy jednocześnie zwrócić uwagę, iż kanonicznym porządku
prawnym nie od wszystkich przeszkód udziela się dyspensy19. Otóż
jedna z klasycznych reguł interpretacyjnych brzmiała Non firmatur
tractu temporis quo de iure ab initio non subsitit20.
Taki charakter posiada przeszkoda pokrewieństwa w linii prostej
(kan. 1091 .§ 1 KPK). W przypadku zatem jej zaistnienia nie można
konwalidowac małżeństwa.
Wreszcie należy dodać, iż sprawą dyskutowaną w doktrynie pozostaje kwestia dyspensowania od przeszkód, które zostały uchylone
przez wprowadzenie nowej kodyfikacji. Ten wątek nie został skodyfikowany w Kodeksie z 1983 r. W tym zatem przypadku spotykamy
się z typową luką prawną. W myśl kan. 19 KPK, uzupełnienie braku
prawa w tej materii staje się możliwe m. in. poprzez odwołanie się do
zasady analogii prawa. Otóż do interesującego nas zagadnienia ustosunkowano się wkrótce po promulgacji Kodeksu z 1917 r. Albowiem
w 1918 r. w tej sprawie wypowiedziała się Papieska Komisja do Spraw
Autentycznej Interpretacji Kanonów Kodeksu. W tym przypadku szło
bowiem o zajęcie stanowiska co do przeszkód, które zostały zniesione
przez Kodeks z 1917 r. Tak więc, Papieska Komisja w swej odpowiedzi z dnia 23. 06. 1918 r. stwierdziła, iż w tym wypadku nie jest konieczna dyspensa21. Opierając się na zasadzie analogii prawa, należy
zatem przyjąć, iż taka decyzja kompetentnego autorytetu nie jest również potrzebna obecnie w odniesieniu do przeszkód uchylonych przez
Kodeks z 1983 r.22.
Z treści kann.1156 – 1158 KPK wynika wyraźnie, iż warunkiem
istotnym uważnienia zwykłego jest ponowienie zgody małżeńskiej.
Hendriks, dz. cyt., s. 316.
Bernárdez Cantón, Compendio, dz. cyt., s. 235.
20
Por. Regula iuris in VI, 18.
21
Por. Pontificia Commissio ad Codicis Canones Authentice Interpretandos,
Responsa - 23. 06. 1918, AAS 10 (1918), s. 346.
22
Bernárdez Cantón, Comentario al can.1156, dz. cyt., s. 1604 - 1605.
18
19
– 73 –
Ks. Ginter Dzierżon
4. Ponowienie zgody małżeńskiej
Analizując brzmienie kann. 1156 – 1157 KPK w interesującej nas
kwestii należałoby wskazać na dwa zasadnicze wątki tematyczne, mianowicie: problematykę wymogów podmiotowych oraz kwestię źródeł
pochodzenia tego zobowiązania.
4.1. Wymagania podmiotowe
W kan. 1156 .§ 1 KPK Ustawodawca ustanowił kolejny warunek, jakim jest konieczność powtórnego wyrażenia zgody małżeńskiej przynajmniej przez stronę świadomą przeszkody. Ponadto, w kan. 1157
KPK zawarł on bardziej szczegółowe ustalenia w tej materii, stwierdzając: Ponowienie zgody winno być nowym aktem woli na małżeństwo, o którym strona ponawiająca wie lub przypuszcza, że było od
początku nieważne.
Wprowadzając tego typu dyspozycje Ustawodawca tym sposobem
wykluczył możliwość konwalidacji związku ipso facto23.
Z treści kann. 1156 i 1157 KPK wynika, iż w tym wypadku istotnym wyznacznikiem jest świadomość (kontrahenta) kontrahentów co
do wystąpienia przeszkody. Nawiązując do tego wątku A. Rava trafnie zauważył, iż pomimo tego, że substancjalnie kan. 1157 KPK pozostaje w ścisłej współzależności z kan. 1134 KPK z 1917 r., to jednak
w obowiązującej regulacji Prawodawca wprowadził pewne zmiany po
to, aby uniknąć trudności interpretacyjnych, które pojawiły się u komentatorów Kodeksu pio – benedyktyńskiego. W jego przekonaniu,
Ustawodawca w dyspozycji kan. 1134 KPK z 1917 r. położył punkt
ciężkości na sprawie nieważności małżeństwa; obecnie natomiast bardziej uwydatnił on problem świadomości podmiotu24.
Otóż zgodnie z kan. 1157 KPK, konsens powinien zostać ponowiony nie tylko wówczas, gdy strona wie o nieważności małżeństwa,
23
Por. A. Rava, Il requisito della rinnovazione del consenso nella convalidazione semplice del matrimonio (can. 1156 § 2). Studio storico – giuridico, Roma 2001,
s. 259. W doktrynie problem ten był żywo dyskutowany. Problematykę tę podjęli m.in.
P. Cappello, P. Fedele oraz V. Bartocetti. Ujęcie to zostało odrzucone podczas prac nad
rewizją Kodeksu z 1917 r.
24
Por.A. D’Auria, Il matrimionio nel diritto della Chiesa, Roma 2007, s. 387.
– 74 –
Konieczność ponownego wyrażenia zgody małżeńskiego w przypadku aplikacji uważnienia
zwykłego małżeństwa z racji wystąpienia przeszkody zrywającej
lecz również wtedy, gdy przypuszcza ona, że było ono od początku
nieważne25.
Należy jednocześnie zauważyć, iż w tradycyjnej doktrynie, świadomość pewna co do faktu nieważności związku była warunkiem zasadniczym konwalidacji zwykłej (kann. 1133, 1135 § 3 KPK z 1917 r.);
w obowiązującej kodyfikacji z kolei Ustawodawca domaga jedynie
wystąpienia świadomości minimalnej, która suponowałaby nieważność małżeństwa26
Zdaniem A. D’Auria, klauzula scit aut opinatur, jest zastrzeżeniem,
które mieści się w porządku praktycznym lub psychologicznym aktywności ludzkiej. Albowiem w tym przypadku idzie o warunek, bez
którego trudno byłoby sobie wyobrazić, że kontrahent byłby właściwie zmotywowany do ponownego wyrażenia zgody małżeńskiej27. Tak
więc, powinien on być przekonany co do konieczności powtórnego
wyrażenia konsensu. Rozwijając ten wątek N. Schöch zwrócił uwagę,
iż w tym wypadku nie wystarczy wola trwania w danym związku, lecz
konieczna jest wola zmiany tego stanu rzeczy28.
Ponadto, z treści kann. 1156 .§ 1 oraz 1158 .§ 2 KPK wynika, iż
w tym przypadku wymogiem minimalnym jest przekonanie lub przypuszczenie co najmniej jednej strony co do zaistnienia przeszkody zrywającej. Oznacza to więc, iż do aplikacji uważnienia zwykłego nie jest
niezbędna świadomość dwustronna co do występowania takiego ograniczenia prawnego29.
Konkludując ten passus pragniemy przywołać opinię P. Bianchi, który stwierdził, iż konwalidacja małżeństwa jest reakcją Kościoła względem prawnie nieważnego związku małżeńskiego, zgodną z nadzieją
żywioną przez samych kontrahentów30.
Schöch, dz. cyt., s. 523.
Rava, dz. cyt., s. 263; D’Auria, dz. cyt., s. 386.
27
D’Auria, dz. cyt., s. 386 - 387. Czytamy tutaj: „[…] la clausula indica una necessitá che si colloca nell’ordine practico o psicologico dell’attività umana affinché si
possa emettere un nuovo atto consensuale, nel senso che senza questo minimo livello di sospetto circa nullità del matrimonio difficilmente la persona che si considera già
coniugata a tutti gli effetti, potrà essere motivata a rinnovare il proprio consenso richiesto per la convalidazione”.
28
Schöch, dz. cyt., s. 523.
29
Rava, dz. cyt., s. 257; Bernárdez Cantón, Compendio, dz. cyt., s. 237.
30
�����������������������������������������������������������������������������������
Bianchi, dz. cyt., s. 208: „È chiaro che la convalidazione del matrimonio è la reazione della Chiesa di fronte alla nullitá dello stesso che maggiormente appare congrua
laddove vi siano speranze (fondate sulla volontá dichiarata o sul comportamento dei
coniugi) che la vita commune possa essere proseguita”.
25
26
– 75 –
Ks. Ginter Dzierżon
4.2. Źródło pochodzenia zobowiązania
Prawodawca w kan. 1156 § 2 KPK stwierdził wyraźnie, iż ponowienie konsensu jest wymagane z prawa kościelnego do ważności konwalidacji. Przy czym należy dodać, iż o źródle tego wymagania nie
traktuje kan. 843 § 2 KKKW31.
Wracając do przerwanego wątku należy zauważyć, iż takie ujęcie
jest w pełni zrozumiałe z aspektu teroretycznoprawnego. Z jednej bowiem strony w funkcjonowaniu tej instytucji zakłada się, że nupturienci zawierając nieważny związek małżeński wyrazili ważnie zgodę
małżeńską, która nadal trwa. Tak więc, w tym wypadku spotykamy się
z konsensem naturalnie wystarczającym, który ze względu na wystąpienie przeszkody zrywającej stał się prawnie nieskuteczny32. Na marginesie należy dodać, iż ten jurydyczny zwrot występował w kan. 1139
KPK z 1917r., dotyczącym uważnienia w zawiązku. Tym sposobem
więc, Ustawodawca w regulacji tej wyraźnie rozróżnił pomiędzy zgodą ważnie wyrażoną prawnie skuteczną oraz zgodą ważnie powziętą
oraz prawnie nieskuteczną33.
W doktrynie przytacza się na różnego rodzaju argumenty przemawiające za wprowadzeniem rozwiązania ujętego w kan. 1156 § 2
KPK. Otóż jedni kanoniści podkreślają, iż przepis ten posiada charakter normy zabezpieczającej (norma cautelare), gwarantującej ważność zawieranego związku34; drudzy natomiast wskazują, iż Kościół
tym sposobem pragnie zapewnić kontrahentom wolność decyzji pomiędzy uważnieniem związku a wniesieniem pozwu o stwierdzenie
nieważności małżeństwa.35; wreszcie jeszcze inni twierdzą, iż wymóg
ten został wprowadzony w celu zdyscyplinowania zawierania małżeństwa kanonicznego36. Według zaś A. D’Auria, w tym przypadku
31
Schöch, dz. cyt., s. 522; Bernárdez Cantón, Comentario al can.1156, dz. cyt.,
s. 1605.
32
D’Auria, dz. cyt., s. 385.
33
Bianchi, dz. cyt., s. 210.
34
Rava, dz. cyt., s. 258; D’Auria, dz. cyt., s. 385.
35
Taka argumentacja pojawiła się m. in. w trakcie prac kodyfikacyjnych. Otóż konsultorzy odrzucając możliwość konwalidacji ipso facto przytoczyli wyżej wskazane
racje. Por. Communicationes 5 (1973), s. 88 – 89. Szerzej na ten temat zob. G. Montini,
La convalidazione del matrimonio: semplice; sanatione in radice, w: Matrimonio e disciplina ecclesiatica, Milano 1996, s. 197.
36
Bernárdez Cantón, Comentario al can.1156, dz. cyt., s. 1605.
– 76 –
Konieczność ponownego wyrażenia zgody małżeńskiego w przypadku aplikacji uważnienia
zwykłego małżeństwa z racji wystąpienia przeszkody zrywającej
idzie przede wszystkim o umocnienie zgody uprzednio wyrażonej oraz
nieodwołanej37.
Ponadto, należy zauważyć, iż analizowany kan. 1156 § 2 KPK posiada charakter ustawy unieważniającej (kan. 10 KPK). J. Castaño
w swych rozważaniach poświęconych temu problemowi określił to
wymaganie jako formalność prawną wymaganą do ważności aktu38.
Oznacza to zatem, iż jeśli .strona lub strony nie wyraziłyby na nowo
konsensu, to wtedy konwalidacja nie wywarłaby skutku prawnego,
a więc byłaby ona nieważna.
Jeżeli zatem ponowienie zgody jest konieczne, to z punktu teoretycznoprawnego powzięty przez stronę (strony) akt musi spełniać wszystkie wymogi generalnej teorii aktu prawnego (kan. 124 § 1 KPK)39.
W konsekwencji więc, powzięta decyzja powinna być aktem ważnym
zarówno w sensie podmiotowym, jak i przedmiotowym.
W swym zamyśle nad tym problemem F. Bersini rozważył jeszcze
jedną hipotezę, mianowicie, przypadek w którym strona wątpiłaby
w ważność zawartego przez nią związku. Rozwijając ten wątek wyraził on przekonanie, iż w tej sytuacji powinna ona wyrazić zgodę pod
warunkiem typu: jeśli to małżeństwo jest nieważne. Jeżeli zatem zastrzeżenie to okazałoby się prawdziwe, to wtedy związek ten zostałby uważniony40.
Mając ciągle na uwadze dyspozycję kan. 1156 § 2 KPK należałoby
jeszcze zastanowić się nad zakresem jej obowiązywania. Jak już wiadomo, przepis ten pochodzi z prawa kościelnego. A zatem obowiązuje on wszystkich podlegających jurysdykcji Prawodawcy kościelnego,
to znaczy, katolików (kan. 11 KPK). Nie odnosi się on natomiast do
związków małżeńskich zawartych pomiędzy akatolikami (kan. 1059
KPK)41. Nie są nim również związani nieochrzczneni, którzy zawarli związek małżeński, albowiem tego typu małżeństwo nie może być
nieważne z racji pojawienia się przeszkody zrywającej pochodzącej
z prawa pozytywnego. Podobnie, ważne będzie małżeństwo zawarte
pomiędzy stroną nieochrzczoną a akatolikiem. Osoby te bowiem nie są
D’Auria, dz. cyt., s. 387.
Castaño, dz. cyt., s. 424.
39
Dzierżon, Niezdolność, dz. cyt., s. 36 – 60; Rava, dz. cyt., s. 257.
40
Por. F. Bersini, Il diritto canonico matrimoniale, Torino 1994, s. 235. Autor ten
stwierdził: „Se la parte dubita della validità del suo matrimonio, può rinnovare il consenso sotto condizione (se il matrimonio è nullo) se la condizione si verifica, cioè il
matrimonio è veramente nullo, tale matrimonio si deve ritenere convalidato”.
41
Hendriks, dz. cyt., s. 317.
37
38
– 77 –
Ks. Ginter Dzierżon
zobowiązane do zachowania przepisów dotyczących formy kanonicznej (kan. 1117 KPK). W tym przypadku bowiem do ważności związku
wystarcza ważne wyrażenie konsensu przez nupturientów42.
Zobowiązaniu natomiast określonemu w kan. 1156 § 2 KPK podlegają zawierający małżeństwa mieszane. To znaczy, idzie o związku
zawierane pomiędzy stroną katolicką oraz stroną akatolicką ochrzczoną, bądź nieochrczoną (kann. 1086, 1124 – 1129 KPK). W tym przypadku bowiem akatolicy podejmują akt w przestrzeni podlegającej
Ustawodawcy kościelnemu, zwany w doktrynie aktem mieszanym43.
5. Sposób wyrażenia zgody małżeńskiej
W kan. 1158 §§ 1 – 2 KPK Ustawodawca zawarł ustalenia co do
sposobu wyrażenia konsensu przez kontrahentów. Otóż postanowił
on: Gdy przeszkoda jest publiczna, obydwie strony powinny powtórzyć
zgodę małżeńską w formie kanonicznej, z zachowaniem przepisu kan.
1127 § 2 (§1).
Jeśli przeszkody nie można udowodnić, wystarcza ponowienie zgody prywatne i tajne, i to przez stronę świadomą przeszkody, jeśli trwa
zgoda wyrażona przez drugą stronę; albo przez obydwie, gdy obydwie
strony wiedziały o przeszkodzie (§2).
Z treści kan. 1158 §§ 1 – 2 KPK wynika, iż sposób wyrażenia konsensu zależy od typu przeszkody, to znaczy, od tego, czy jest ona
publiczna, czy też nie można jej udowodnić. W tym miejscu należy zauważyć, iż bardziej jednolitą terminologię przyjęto w kan. 845 KKKW,
albowiem w regulacji tej mówi się o przeszkodach publicznych oraz
tajnych44. Na marginesie należy dodać, iż podczas prac nad rewizją
Kodeksu z 1917 r. postulowano zastąpienie terminu publicum określeniem probari potest. Propozycja ta jednak została odrzucona45.
Wracając do przerwanego wątku należy stwierdzić, iż do kategorii
przeszkód ujętych w kan. 1158 KPK Prawodawca odniósł się w kan.
1074 KPK stwierdzając, iż Przeszkodę uważa się za publiczną, jeśli
może być udowodniona w zakresie zewnętrznym, poza tym jest tajna.
D’Auria, dz. cyt., s. 385.
Schöch, dz. cyt., , s. 522.
44
Bernárdez Cantón, Comentario al can.1158, dz. cyt., s. 1609.
45
Por. Communicationes 10 (1978), s. 122. Szerzej na ten temat zob. F. Aznar Gíl,
Derecho matrimonial canónico, t. 3, Salamanca 2003, s. 218.
42
43
– 78 –
Konieczność ponownego wyrażenia zgody małżeńskiego w przypadku aplikacji uważnienia
zwykłego małżeństwa z racji wystąpienia przeszkody zrywającej
5.1. Przeszkoda publiczna
W myśl doktryny, publiczny charakter przeszkody zakłada nie tylko możliwość jej udowodnienia w sferze zewnętrznej, lecz również jej
rozgłoszenie46. Z natury rzeczy zatem, to prawne ograniczenie może
być notoryczne lub też zatajone (nascosto)47. Otóż jest ono notoryczne, jeśli przeszkoda jest rozgłoszona; jeśli natomiast jest ona zatajona,
to wtedy nie może być ona udowodniona na forum zewnętrznym, na
przykład, w procesie o stwierdzenie nieważności małżeństwa48.
Z dyspozycji zawartej w przytoczonym kan. 1158 § 1 KPK wynika, iż w przypadku wystąpienia tego typu przeszkody obydwie strony
powinny powtórzyć zgodę małżeńską w formie kanonicznej, a więc
zgodnie z założeniami zawartymi w kan. 1108 KPK, to znaczy, wobec świadka urzędowego oraz dwóch świadków zwykłych49. Tak więc,
praktycznie idzie o nową celebrację malżeństwa50.
Według A. D’Auria, tego typu wymóg formalny jest logicznym następstwem publicznego charakteru przeszkody51. Podejmując problematykę ratio legis analizowanej normy kanoniści wskazują, iż ze
względu właśnie na taki charakter przeszkody konsens powinien zostać powtórzony przez obydwie strony kontraktu52.
W myśl doktryny, jeśli przeszkoda byłaby zarówno publiczną, jak
i notoryczną, to wtedy zgoda powinna zostać wyrażona powtórnie
w takiej formie kanonicznej, która umożliwiałaby recepcję tego wydarzenia społeczności wiernych; jeżeli natomiast to ograniczenie prawne
nie miałoby charakteru notorycznego, to w takim przypadku małżeństwo mogłoby zostać również zawarte jako małżeństwo tajne (kann.
1130 – 1133 KPK)53.
Wreszcie należy zauważyć, iż w kan. 1158 § 1 KPK została również zawarta klauzula typu: z zachowaniem przepisu kan. 1127 § 2
KPK. Oznacza to zatem, iż tym sposobem Prawodawca w przypadku małżeństw mieszanych dopuszcza możliwość udzielenia dyspensy
Bersini, dz. cyt., s. 236.
Tamże.
48
Rava, dz. cyt., s. 270 – 271; Bernárdez Cantón, Compendio, dz. cyt., s. 238.
49
Rava, dz. cyt., s. 271.
50
Bernárdez Cantón, Comentario al can.1158, dz. cyt., s. 1610.
51
D’Auria, dz. cyt., s. 389.
52
Hendriks, dz. cyt., s. 317; Schöch, dz. cyt., s. 521; D’Auria, dz. cyt., s. 389.
53
Rava, dz. cyt., s. 271; J. Fornés, Derecho matrimonial canònico, Madrid 2008,
s. 188.
46
47
– 79 –
Ks. Ginter Dzierżon
od formy kanonicznej, pod warunkiem zachowania jakiejś formy publicznej54. Należy jednocześnie dodać, iż Ustawodawca w kan. 845 § 1
KKKW nie ujął takiej możliwości55.
5.2. Przeszkoda, której nie można udowodnić
Nadmieniono już wyżej, iż w kan. 1158 § 2 KPK Prawodawca zawarł także ustalenia co do przeszkód, których nie można udowodnić.
Zdaniem A. D’Auria, w obowiązującej kodyfikacji prawny zwrot impedimentum probari nequeat zastąpił określenie occultum funkcjonujące w Kodeksie z 1917 r.56 Rozwijając ten wątek stwierdził on, iż
w tym przypadku idzie bądź to o niemożliwość dowodzenia na forum zewnętrznym, bądź też o sytuację, której w ogóle nie można
udowodnić57.
Ponadto należy zwrócić uwagę, iż Ustawodawca w kan. 1158 § 2
KPK zawarł dwie hipotezy, mianowicie, sytuację w której fakt ten byłby znany obydwu stronom oraz sytuację w której jeden z kontrahentów
byłby świadomy istniejącej przeszkody.
5.2.1. Przeszkoda znana obydwu stronom
W kan. 1158 § 2 KPK Ustawodawca stwierdził: Jeśli przeszkody nie
można udowodnić, wystarcza ponowienie zgody prywatne i tajne […]
przez obydwie strony, gdy obydwie strony wiedziały o przeszkodzie.
Z treści przytoczonego kanonu wynika, iż w tym przypadku idzie
o hipotezę w której obydwie strony kontraktu są świadome tego, iż zawarty przez nie związek małżeński jest nieważny, lecz tego stanu nie
da się udowodnić za pomocą np. procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Idzie zatem o sytuację, w której fakt ten jest znany
wyłącznie na forum wewnętrznym58. Wobec tego, Prawodawca żąda,
aby obydwaj kontrahenci wyrazili ponownie konsens. Akt ten zatem
powinien spełniać wszystkie warunki wynikające z generalnej teorii
54
Bersini, dz. cyt., s. 236; Castaño, dz. cyt., s. 425. Szerzej na ten temat zob.
G. Dzierżon, Ewolucja doktryny oraz dyscypliny dotyczących przeszkody „różności religii” w kanonicznym porządku prawnym, Warszawa 2008, s. 333 – 338.
55
Bernárdez Cantón, Comentario al can.1158, dz. cyt., s. 1610.
56
D’Auria, dz. cyt., s. 390.
57
Tamże, s. 389.
58
Rava, dz. cyt., s. 273.
– 80 –
Konieczność ponownego wyrażenia zgody małżeńskiego w przypadku aplikacji uważnienia
zwykłego małżeństwa z racji wystąpienia przeszkody zrywającej
aktu prawnego (kan. 124 § 1 KPK). Z drugiej zaś strony należy zwrócić uwagę, iż w analizowanym kan. 1158 § 2 KPK postanowiono, iż
w takich uwarunkowaniach jest wystarczające (satis est), aby konsens
został powzięty w sposób prywatny oraz tajny. W myśl doktryny, funkcjonujące w normie określenie satis est jest parametrem minimalnym
koniecznym do dokonania uważnienia zwykłego59.
Według A. Rava, jurydyczny zwrot prywatny i tajny wskazuje, iż
w tym przypadku nie jest potrzebne zachowanie żadnych specyficznych formalności prawnych60; termin zaś prywatny oznacza, iż w tym
wypadku nie jest niezbędne zachowanie formy kanonicznej; pojecie
zaś tajny związane jest z faktem, iż w tej sytuacji nie ma konieczności
rozgłoszenia tego faktu61. Wspominany już wielokrotnie A. D’Auria
uważa, iż kontrahenci w tym przypadku sami mogą wybrać formę wyrażenia zgody małżeńskiej62.
Należy jednocześnie zauważyć, iż w doktrynie nie ma zgodności
co do tego, czy w takiej sytuacji jest konieczne danie jakiegokolwiek
znaku w sferze zewnętrznej. Otóż J. Hendriks oraz A. Abate utrzymują, iż wyrażenie konsensu w formie prywatnej może się odbyć również poprzez tak zwane działania konkludujące (azioni concludenti), to
znaczy, poprzez współżycie seksualne podjęte z intencją trwania tego
związku63. W tym kontekście kanoniści zwracają uwagę, iż w tej hipotezie sprawą niezwykle istotną jest intencja podjęcia aktu seksualnego. Rozwijając tę myśl przekonują oni, iż jeśli strony współżyłyby nie
z takim zamiarem, to wtedy należałoby traktować ten akt jako akt cudzołożny (atto fornicario). W konsekwencji więc, akt taki nie byłby
wystarczający do uznania konwalidacji związku małżeńskiego64.
W tym kontekście A. Bernárdez Cantón rozważył w sposób szczegółowy pewne sytuacje. Otóż uważa on, iż jeśli pssudomalzońkowie po
Tamże, s. 274.
Bernárdez Cantón, Comentario al can.1158, dz. cyt., s. 1610; D’Auria, dz. cyt.,
s. 390.
61
Rava, dz. cyt., s. 274. Autor ten stwierdził: „Specificamente rinnovazione
«privata e segreta» significa che non ci si deve attenere nessuna formalità specifica
o particolare; per essere «privata» non si esige la forma giuridica sostanziale (nè ministro qualificato, nè i due testomoni) e per essere «segreta» bisogna che non ci sia
divulgazione”.
62
D’Auria, dz. cyt., s. 390.
63
Hendriks, dz. cyt., s. 317; A. Abate, Il matrimonio nella nuova legislazione canonica, Roma – Brescia 1985, s. 167.
64
Rava, dz. cyt., s. 275.
59
60
– 81 –
Ks. Ginter Dzierżon
ustaniu przeszkody podjęliby współżycie małżeńskie jako znak zgody małżeńskiej, to należy uznać, iż związek małżeński został uważniony. Podobnie, konwalidacja nastąpiłaby w przypadku, gdy strony żyjąc
w separacji, aby uniknąć grzechu, otrzymawszy dyspensę od przeszkody wznowiłyby życie małżeńskie, bądź też podjęłyby one współżycie seksualne na sposób małżeński65. Z aspektu teroretycznoprawnego,
uważnienie w takiej formie jest możliwe ze względu na fakt, iż nupturienci uprzednio wyrazili konsens małżeński naturalnie wystarczający,
który wciąż trwa.
Wreszcie należy zwrócić uwagę, iż konwalidacja dokonana w taki
sposób wywiera skutek jedynie na forum wewnętrznym. Służy ona
m.in. uspokojeniu sumień stron66.
5.2.2. Przeszkoda znana jednej stronie
W kan. 1158 § 2 KPK ujęto jeszcze jedną hipotezę związaną z sytuacją w której istnienia przeszkody świadoma jest jedynie strona
kontraktu. Otóż postanowiono w nim: Jeśli przeszkody nie można udowodnić, wystarcza ponowienie zgody prywatne i tajne, i to przez stronę
świadomą przeszkody, jeśli trwa zgoda wyrażona przez drugą stronę
[…].
Zauważamy więc, iż w tym przypadku zasadnicze założenia są podobne, jak w hipotezie uprzednio analizowanej, z tym jednak, iż w tym
wypadku do ponowienia zgody małżeńskiej została zobligowana wy65
Bernárdez Cantón, Comentario al can.1158, dz. cyt., s. 1611: „No parece que
este sea el modo adecuado de expresar la voludad matrimonial puesto que la cópula en
sí no es un acto jurídico (aunque sea un acto voluntario, no es una declaracón de volunadad) y puesto que la distinción entre afecto conyugal y ánimo fornicario es puramente interna. Objectivamente no hay diferencia entre la cópula practicada después de
la desaparación del impedimento y la que haya podido tener lugar durante la vida marital muchas veces prorrogada de buena fé, y sin que pueda presumirse en ella el ànimo fornicario.
Sólo en el caso en que los pseudocónyuges, tras desparición del impedimento, acoridaran realizar la cópula como signo de su consentimiento matrimonial podría tenere
éste por renovado; analogamente si los pseudocónyuges viveran separados (por ejemplo, para evitar de pecado en tanto obtienen la dispensa) y, una vez obtenida la dispensa restablecen la comunidad conyugal o efectan la cópula, se habría de extender que en
estos actos estaba contenida la renovación del consentimiento”.
66
Rava, dz. cyt., s. 276 – 277.
– 82 –
Konieczność ponownego wyrażenia zgody małżeńskiego w przypadku aplikacji uważnienia
zwykłego małżeństwa z racji wystąpienia przeszkody zrywającej
łącznie strona świadoma przeszkody67. W doktrynie nie wyklucza się
jednak ewentualności poinformowania drugiej strony o zaistniałej sytuacji, a w związku z tym postuluje się ponowienie konsensu przez
obydwie strony kontraktu68.
Jeżeli natomiast nie uczyniono by tego, to zgodnie z dyspozycją kan.
1158 § 2 KPK, zgodę prywatnie oraz tajnie powinna wyrazić strona
świadoma przeszkody zrywającej. W tym kontekście niektórzy kanoniści uważają, iż mogłaby ona to uczynić poprzez akt seksualny podjęty na sposób małżeński69.
Zdaniem A. Rava, ujecie zawarte w analizowanej normie niesie za
sobą pewne trudności teoretycznoprawne. W jego przekonaniu, wiążą
się one z tajnym sposobem wyrażenia konsensu. Rozwijając tę myśl
podkreślił on, iż z jednej strony akt ten musi spełniać wymogi generalnej teorii aktu prawnego, z drugiej zaś strony nie musi zostać on powzięty wobec nikogo. Według A. Bernárdez Cantóna, wymóg tajności
jest jedynie wymogiem mającym znacznie teoretyczne. Popierając tę
tezę zwrócił on uwagę, iż jeśli w powzięciu konsensu przez stronę powinny zostać zachowane założenia wspomnianej teorii aktu prawnego,
to zgoda ta w jakiś sposób musi zostać uzewnętrzniona70.Wobec czego, A. Rava wskazał na dwie drogi wyjścia z tego impasu, mianowicie:
1) strona świadoma mogłaby powziąć konsens wobec drugiej strony
w jakiejkolwiek formie; 2) być może Ustawodawca przewidział jakąś
specjalną formę powzięcia konsensu, która spełniałaby kryteria zawarte w kan. 1158 § 2 KPK71.
Poza tym, w analizowanej regulacji Prawodawca zawarł jeszcze jeden warunek co do strony nieświadomej istnienia przeszkody, to znaczy, założył on, iż konsens przez nią uprzednio wyrażony nie został
odwołany. Zdaniem kanonistów, taka decyzja przez kontrahenta mogła
by zostać jedynie podjęta pozytywnym aktem woli72. Ponadto, w doktrynie funkcjonuje presumpcja zgodnie z którą, zgoda nie została odwołana, jeśli nie udowodni się czegoś przeciwnego73.
Rava, dz. cyt., s. 277; .D’Auria, dz. cyt., s. 391.
Rava, dz. cyt., s. 277; .D’Auria, dz. cyt., s. 391.
69
Hendriks, dz. cyt., s. 319.
70
Bernárdez Cantón, dz. cyt., s. 1611 – 1612.
71
Rava, dz. cyt., s. 280.
72
D’Auria, dz. cyt., s. 391.
73
Hendriks, dz. cyt., s. 316; Andreini , dz. cyt., s. 302.
67
68
– 83 –
Ks. Ginter Dzierżon
6. Zakończenie
Wprowadzenie zobowiązanie co do powtórnego wyrażenia zgody
małżeńskiej w przypadku aplikacji uważnienia zwykłego małżeństwa
tylko na pozór może wydawać się zbyteczne. Otóż jest prawdą, iż strony zawierając związek małżeński wyraziły ważnie zgodę małżeńską.
Konsens tej jednak nie wywarł skutków prawnych z racji wystąpienia
przeszkody zrywającej. W analizowanej hipotezie zatem spotykamy
się ze zgodą naturalnie wystarczającą, lecz prawnie nieskuteczną. Po
ustąpieniu przeszkody lub po uzyskaniu dyspensy od niej nic nie stoi
na przeszkodzie, aby powzięty przez strony akt wywarł skutki prawne. Tak jednak nie jest. Z treści bowiem kan. 1156 § 2 KPK wynika,
iż wprowadzone przez Ustawodawcę wymaganie związane z ponowieniem przez kontrahenta (kontrahentów) zgody małżeńskiej wynika
z prawa kościelnego. Tak więc, w tym wypadku wymaga on specyficznej interwencji strony lub stron, spełniającej kryteria generalnej teorii
aktu prawnego (kan. 124 § 1 KPK. Tym sposobem Prawodawca sprzeciwił się kategorycznie konwalidacji małżeństwa ipso facto. .
Ponadto wydaje się, iż przez wprowadzenie takiej konieczności
pragnął on uspokoić sumienia stron. Albowiem jeden z zasadniczych
komponentów funkcjonowania tej instytucji wiąże się z istnieniem
świadomości podmiotu co do zaistnienia przeszkody zrywającej.
The need for marriage vows renewal in the case
of a common annulment caused by an annulling obstacle
The author in the present article focused on a very specific problem of the need the
renewal of marriage vows in the case of annulment caused by an annulling obstacle
The main aim of the author was to present the legal arguments resulting from the
disposition included in canon 1156 § 2. According to the analyses carried out, the
legislator introduced this solution in order to strongly object to the validation of marriage
on the strength of the law alone. Moreover, the author believes that the necessity for
marriage vows renewal was introduced with a view to calming the conscience of the
parties involved.
– 84 –
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Ks. Jan Krajczyński
Zasada nierozerwalności małżeństwa
a migracja zewnętrzna Polaków
Jakkolwiek migracje jako takie stanowią, jak stwierdza Instrukcja
Erga migrantes Caritas Christi, jeden z charakterystycznych znaków dzisiejszych czasów1, zjawisko migracji zewnętrznych obywateli
Rzeczypospolitej Polskiej przybrało w ostatnich dekadach szczególnie
znaczące rozmiary2. Jest zrozumiałe, że zjawisko to rodzi stosowne następstwa, tak wewnętrzne, dotyczące Polski, jak i zewnętrzne, odnoszące
się do państw ad quem3. Niestety, obok skutków pozytywnych, choćby takich jak: wzrost dobrobytu społecznego; poprawa na rynku pracy;
rozkwit współpracy międzynarodowej w sprawach gospodarczych, naukowych, społecznych i kulturalnych; otwarcie i wzajemne poznanie narodów, wspomniane zjawisko społeczne generuje też postawy, działania
i procesy, które mogą niepokoić, w tym: odpływ młodych i wykształco-
1
Por. Pontifical Council for the Pastoral Care of Migrants and Itinerant People,
Instruction Erga migrantes Caritas Christi (3 V 2004) nr 14, w: http://www.vatican.va/
roman-curia/pontifical-councils/migrants/documents/rc-pcm... 2010-01-06.
2
„Jak wynika z danych przedstawionych przez Centralny Ośrodek Badań Społecznych,
za granicą pracował w ostatniej dekadzie co dziesiąty Polak. Co setny deklaruje, że jest
tam zatrudniony obecnie”. „Niedziela. Tygodnik Katolicki” z 6 XII 2009, s. 9.
3
Nt. niektórych spośród wspomnianych efektów migracji zewnętrznych zob.:
J. Krajczyński, Małżeństwo o różnej przynależności religijnej i wyznaniowej a migracje zewnętrzne ludności, w: Prawne i społeczne rodzinne konsekwencje migracji zarobkowej. Wybrane zagadnienia, red. S.L. Stadniczeńko, M. Gołowkin-Hudała,
A. Wilk, Opole 2009 (w druku); H. Stawniak, Migracja zarobkowa Polaków w kontekście małżeństwa i rodziny, w: Finis legis Christus. Księga pamiątkowa dedykowana Księdzu Profesorowi Wojciechowi Góralskiemu z okazji siedemdziesiątej rocznicy
urodzin, red. J. Wroceński, J. Krajczyński, T. 1, Warszawa 2009, s. 753-770; W. Necel,
Troska o małżeństwo migranta i jego rodzinę w świetle instrukcji „Erga migrantes caritas Christi”, „Ius Matrimoniale 14 (20) 2009, s. 139-154.
– 85 –
Ks. Jan Krajczyński
nych ludzi do pracy za granicą; groźba załamania demograficznego4;
tzw. eurosieroctwo i wirtualne rodzicielstwo, rozwody i destrukcję relacji rodzinnych, wzrost przypadków pozbawień i ograniczeń władzy
rodzicielskiej przez sądy opiekuńcze, pomnożenie ilości związków
nieformalnych i narodzin dzieci pozamałżeńskich5.
Pośród następstw rzeczonych migracji są też takie, które przynajmniej pośrednio dotyczą trwałości małżeństwa. Właśnie te następstwa –
niekiedy wprost podważające słuszność zasady nierozerwalności relacji
małżeńskiej – dają asumpt do bliższego zajęcia się kwestią stosownych
reperkusji o charakterze prawnym i pastoralnym, które mogą stanowić
odpowiedź Kościołów partykularnych na już rozpoznane i nowe wyzwania społeczne, godzące w nierozerwalną wspólnotę małżeńską6.
4
Zob. I. Michałków, Implikacje emigracji zarobkowej Polaków do krajów Unii
Europejskiej, w: http://www.dlaczegopolska.pl/index.php?p=art2b 2009-12-31.
5
Nie wszystkie z wyżej wymienionych negatywnych następstw wzmożonej emigracji Polaków, chociażby pomnożenie ilości związków nieformalnych i narodzin dzieci pozamałżeńskich, definiują oficjalne dane instytucji państwowych i samorządowych.
Niektóre spośród wspomnianych zjawisk, w tym tzw. eurosieroctwo czy wirtualne rodzicielstwo, stanowią rzeczywistość powszechnie znaną, aczkolwiek niekoniecznie
opisywaną w postaci wymiernych danych statystycznych, zwłaszcza ogólnopaństwowych. Niemniej także te ostatnie źródła potwierdzają pewne tendencje i procesy społeczne, związane ze zjawiskiem emigracji, które przynajmniej pośrednio mogą godzić
w zachowanie zasady nierozerwalności małżeństwa. Np. według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego, nie zmniejsza się skala emigracji zagranicznej
Polaków. I tak odpływ ludności na pobyt stały kształtuje się w ostatnich latach następująco (dane w tysiącach): 1990 r. – 18440 osób; 1995 – 26344; 2000 – 26999; 2003 –
20813; 2004 – 18877; 2005 – 22242; 2006 – 46936; 2007 – 35480; 2008 – 30140 (zob.
Główny Urząd Statystyczny, Rocznik demograficzny 2009, Warszawa 2009, s. 433).
Systematycznie wzrasta też liczba ludności czasowo nieobecnej w związku z wyjazdem
za granicę na okres ponad 3 miesiące (mowa tu tylko o osobach, które zgłosiły wyjazd
na pobyt czasowy za granicę w ewidencji ludności); dane te przedstawiają się następująco: rok 2000 – 15283 osób; 2005 – 31126; 2007 – 72814; 2008 – 88306 (zob. tamże,
s. 456). Wreszcie stale rośnie liczba ludności nieobecnej w związku z wyjazdem za granicę na pobyt czasowy. Według danych szacunkowych GUS, w 2002 roku nieobecnych
w kraju było 786000 Polaków; w 2004 r. już 1000000 osób; w 2005 – 1450000; w 2006
– 1950000; w 2007 – 2270000, a w 2008 roku aż 2210000 osób (zob. tamże, s. 458).
6
Należy tu wyraźnie zaznaczyć, że wspomniane zjawiska społeczne, stanowiące następstwa migracji zewnętrznych a dotyczące uchylenia zasady nierozerwalności
małżeństwa, dość często mogą iść w parze z innymi ogólnymi procesami społecznymi, które nie posiadają bliskiego związku z przemieszczaniem się ludzi, a podważają
słuszność rzeczonego pryncypium. Pośród takich zjawisk właściwych współczesności, rozpoznanych już przez Magisterium Kościoła, należy wymienić: błędne pojmowanie w teorii i praktyce niezależności małżonków we wzajemnych odniesieniach,
– 86 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
Skoro zaś pośród zadań nauki można też wyróżnić wskazywanie zagrożeń, jakie mogą dotknąć rodzaj ludzki, określoną społeczność ludzktórego źródłem jest pojmowanie i przeżywanie wolności, rozumianej nie jako zdolność do realizowania prawdziwego zamysłu Bożego wobec małżeństwa i rodziny, ale
jako autonomiczna siła, utwierdzająca w dążeniu do osiągnięcia własnego egoistycznego dobra, nierzadko przeciw innym [por. Ioannes Paulus II, Adh. ap. Familiaris
consortio, (22 XI 1981), nr 6, AAS 74 (1982) s. 87; tenże, Przemówienie do Trybunału
Roty Rzymskiej Nierozerwalność sakramentalnego węzła małżeńskiego (21 I 2000)
nr 2, „L’Osservatore Romano” 3 (2000), wyd. pol., s. 30]; postrzeganie małżeństwa
jako rzeczywistości całkowicie „prywatnej”, bazującej wyłącznie na osobistych przymiotach, zainteresowaniach lub upodobaniach, zależnej od woli samych stron, której stałość związana jest z kolei z trwałością określonych faktów i uczuć [por. Jan
Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej Miłość małżeńska (21 I 1999) nr 3, „L’Osservatore Romano” 5-6 (213) 1999, wyd. pol., s. 50;
tenże, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej Małżeństwo
i rodzina są nierozerwalne (1 II 2001) nr 2, 5-6, „L’Osservatore Romano” 4 (232)
2001, wyd. pol., s. 33-34]; kryzys wartości chrześcijańskich, przeżywanych przez wielu wiernych w kontekście społeczeństwa zlaicyzowanego, gdzie wciąż wzrasta liczba
związków cywilnych, separacji, rozwodów czy wolnych związków [por. Jan Paweł II,
Przemówienie do Trybunału Roty Rzymskiej Nierozerwalność sakramentalnego węzła małżeńskiego (21 I 2000) nr 2; tenże, Przemówienie do Roty Rzymskiej
Nierozerwalność małżeństwa dobrem wszystkich (28 I 2002) nr 1, „L’Osservatore
Romano” 4 (242) 2002, wyd. pol., s. 33]; zanik świadomości naturalnego i religijnego
sensu zaślubin [por. Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty
Rzymskiej Miłość małżeńska (21 I 1999) nr 3]; kulturę, w której kładzie się nacisk na
wolność jednostki pojmowanej jako autonomiczny podmiot, jak gdyby człowiek był
twórcą samego siebie, istotą samowystarczalną, niezależną od więzi z innymi i wolną od odpowiedzialności wobec nich, a w organizowaniu życia społecznego bierze się
za punkt wyjścia subiektywne i zmienne pragnienia, bez żadnego odniesienia do pierwotnej prawdy obiektywnej, jaką jest godność każdego człowieka, jego niezbywalne powinności i prawa, którym powinna służyć każda grupa społeczna [por. Homilia
Benedykta XVI podczas Mszy św. na zakończenie V Światowego Spotkania Rodzin
9 lipca 2006, „L’Osservatore Romano” 9-10 (286) 2006, wyd. pol., s. 16-17]; mentalność relatywistyczną, w tym relatywizm i pozytywizm prawny, które sprowadzają małżeństwo do zwykłej formalizacji społecznej więzi uczuciowych [Benedykt XVI,
Przemówienie do pracowników Trybunału Roty Rzymskiej Piękno prawdy o małżeństwie, objawionej przez Chrystusa (27 I 2007), „L’Osservatore Romano” 5 (293) 2007,
wyd. pol, s. 31]; kulturę, którą cechuje narastający indywidualizm, hedonizm, kiedy
zbyt często brakuje solidarności i odpowiedniego wsparcia społecznego w obliczu napotykanych w życiu trudności, a człowiek w swej wolności i słabości często skłania się
ku decyzjom, jakie nie dają się pogodzić z zasadą nierozerwalności małżeństwa [por.
Benedykt XVI, Przemówienie do uczestników kongresu poświęconego pladze aborcji
i rozwodów Otoczmy opieką osoby zranione (5 IV 2008), „L’Osservatore Romano” 5
(303) 2008, wyd. pol., s. 27].
– 87 –
Ks. Jan Krajczyński
ką bądź grupę osób, oraz poszukiwanie rozwiązań poszczególnych
kwestii społecznych, zamiarem autora opracowania jest między innymi prezentacja konkretnych przedsięwzięć o charakterze legislacyjnym
i duszpasterskim, mających na celu upowszechnienie zasady nierozerwalności małżeństwa i ograniczenie do minimum wpływu zjawiska
migracji zewnętrznej obywateli RP na szerzenie się postaw negujących
słuszność zasady nierozerwalności małżeństwa. Wspomniane cele autor zamierza osiągnąć na drodze analizy: obowiązujących przepisów
prawa kanonicznego, aktualnej doktryny Kościoła w przedmiocie
przytoczonego istotnego przymiotu małżeństwa oraz życia społecznego, moralnego i religijnego Polaków w dobie ostatniej emigracji.
1. Norma prawa naturalnego potwierdzona przez Chrystusa Pana
Tak chrześcijański obowiązek głoszenia Ewangelii wszelkiemu
stworzeniu7 jak prawo wiernych do poznania blasku osoby Jezusa
Chrystusa8 dotyczą całej prawdy objawionej, wszystkiego, co z woli
Bożej zostało przekazane człowiekowi9. W konsekwencji, służba prawdzie o małżeństwie nierozerwalnym, czyli zgłębianie zamysłu Bożego
w zakresie trwałości małżeństwa, jego prezentacja i obrona – chociażby w kontekście procesów społecznych, które wymieniono wyżej –
powinna objąć całe bogactwo treści dotyczących trwania tej instytucji
prawa naturalnego, znanej już „na początku”10 a „w pełni czasów”11
wyniesionej przez Jezusa Chrystusa do godności sakramentu.
Dogłębne poznanie doktryny katolickiej o nierozerwalności małżeństwa pozwala stwierdzić wielką obfitość treści, jakie Stwórca, który
sprawił, że „mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się
ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem”12, pragnie przekazać człowiekowi nt. wspomnianego przymiotu małżeństwa. Oto kilka
podstawowych idei dotyczących boskiego planu w przedmiocie trwania przymierza małżeńskiego, jakich nie sposób nie uwydatnić w sytuacji, kiedy pod wpływem określonych zjawisk społecznych niektórzy
Por. Mt 28, 19; Kan. 211 KPK.
Zob. Kan. 213, 217 KPK.
9
Por. Mt 28, 20.
10
Por. Mt 19, 8.
11
Por. Ga 4, 4.
12
Zob. Rdz 2, 24. Por. Mt 19, 4-5.
7
8
– 88 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
ludzie zdają się podważać słuszność zasady nierozerwalności interpersonalnej więzi małżeńskiej.
A. Istotny przymiot małżeństwa wpisany w samą jego naturę
Małżeństwo nie opiera się wyłącznie na osobistych przymiotach,
zainteresowaniach czy upodobaniach mężczyzny i kobiety. W myśl
niezmiennej doktryny Kościoła katolickiego, ten szczególny związek
osób stanowi rzeczywistość na wskroś naturalną. W żadnym wypadku nie można go traktować jako „sytuacji zależnej od aktualnego stanu
woli stron, której stałość związana jest z kolei z trwałością określonych faktów i uczuć”13. Także istotny przymiot małżeństwa, jakim jest
jego nierozerwalność14, nie wynika z jakichś praw zewnętrznych wobec tego związku. Wprost przeciwnie, wspomniana cecha jest wpisana
w samą istotę małżeństwa, stanowi jego integralny element. Związek
małżeński, który nie posiada charakteru nierozerwalnego, nie stanowi już tej rzeczywistości, ku której skłania natura ludzka i która zostaje dopełniona przez wolną wolę mężczyzny i kobiety15, jaką wreszcie
w sposób autorytatywny potwierdził i wyniósł do godności sakramentu Chrystus Pan16. Jak podkreśla Jan Paweł II, „tylko wówczas, gdy
małżeństwo postrzegane jest jako związek pobudzający osobę do realizacji jej naturalnej struktury relacyjnej, która pozostaje zasadniczo
taka sama przez całe życie człowieka, może ono być niezależne od
życiowych przemian, podejmowanych wysiłków, a nawet od kryzysów, z jakimi nierzadko zmaga się ludzka wolność realizująca swoje zadania”17.
Jakkolwiek w poszczególnym przypadku matrimonium facit consensus, wspomniana „zgoda urzeczywistnia potencjał, który już istnieje w naturze mężczyzny i kobiety. Tak więc sama nierozerwalna moc
węzła [małżeńskiego – J.K.] wynika z naturalnego charakteru związku dobrowolnie zawartego między mężczyzną i kobietą”18. Co więcej,
13
Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej
Małżeństwo i rodzina są nierozerwalne (1 II 2001) nr 5.
14
Zob. Kan. 1056 KPK.
15
Zob. Thomas Aquinas, Summa Theol., Suppl, q. 41, a. 1c.
16
Por. Mt 19, 4-8.
17
Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej
Małżeństwo i rodzina są nierozerwalne (1 II 2001) nr 5.
18
Tamże.
– 89 –
Ks. Jan Krajczyński
w małżeństwie chrześcijańskim ten istotny przymiot nabiera szczególnego znaczenia19. Otóż sakramentalny charakter takiego małżeństwa
sprawia, że związek męża i żony „staje się tym bardziej nierozerwalny”20, sama zaś „nierozerwalność małżeństwa zyskuje nowy i głębszy
sens”21, mianowicie staje się autentycznym obrazem miłości absolutnie wiernej, jaką Bóg darzy człowieka i którą Chrystus Pan żywi dla
swego Kościoła22. Wreszcie, jak stwierdza Międzynarodowa Komisja
Teologiczna, właśnie sakramentalność stanowi teologicznie ostateczną, o ile nie jedyną, podstawę nierozerwalności małżeństwa23.
Ani samego małżeństwa, ani jego nierozerwalności nie należy postrzegać jako rzeczywistości zmiennych, uwarunkowanych takimi czy
innymi wzorcami kulturowymi. Całkowicie chybione są też wszelkie
próby przeciwstawiania natury i wolności czy natury i kultury, jakich
w badaniach nad rodziną dopuszczają się niektóre środowiska dokonujące ideologizacji pojęcia małżeństwa (w tym także i jego istotnych
przymiotów), która domaga się uznania, że uprawnione są różnorakie
sposoby jego rozumienia przez wierzących i niewierzących, przez katolików i niekatolików. Małżeństwo, jakie poznaje rozum i potwierdza
Objawienie Boże, nie jest jednym z wielu związków międzyludzkich,
które można kształtować według dowolnych wzorców kulturowych.
Ilekroć traktuje się o małżeństwie i jego nierozerwalności, należy pamiętać o istnieniu naturalnego projektu związku między mężczyzną
a kobietą, zgodnie z którym osoby te w samych sobie odnajdują naturalną skłonność do połączenia się w małżeństwie. Ta głęboka, wzajemna skłonność, zakorzeniona w samej istocie mężczyzny i kobiety,
która nie jest wytworem ich wyobraźni i której zasadniczy kształt pozostaje w wielkiej mierze niezmieniony mimo różnic historycznych
i kulturowych, jest w małżonkach obecna zawsze24, także wówczas,
gdy przychodzi im się zmagać z konkretnymi trudnościami w zakresie
zachowania zasady nierozerwalności ich związku.
Zob. Kan. 1056 KPK.
Ioannes Paulus II, Familiaris consortio, nr 13.
21
Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1647.
22
Zob. J. Krajczyński, Troska o zachowanie przez stan małżeński ducha chrześcijańskiego, „Ius Matrimoniale” 10 (2005) s. 172-173.
23
Commissio Theologica Internationalis, Propositiones de quibusdam quaestionibus doctrinalibus ad matrimonium christianum pertinentibus, Sessio
1977, nr 2, 2, „Gregorianum” 59 (1978) s. 458.
24
Por. Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej
Małżeństwo i rodzina są nierozerwalne (1 II 2001) nr 4.
19
20
– 90 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
Wspomniana naturalna wizja małżeństwa i jego nierozerwalności
pozwala zarazem dostrzec liczne konsekwencje, wynikające z tej osobowej relacji małżeńskiej, która zawiązuje się na tej właściwej jedynie
mężczyźnie i kobiecie płaszczyźnie bytowania. Wśród tych konsekwencji niektóre wprost dotyczą istotnego przymiotu małżeństwa, jakim jest nierozerwalność. Oto te najważniejsze i najbardziej aktualne
z punktu widzenia kanonicznego prawa małżeńskiego:
1. Skoro mężczyzna i kobieta – na mocy tego bardzo szczególnego aktu woli, jakim jest zgoda małżeńska – dobrowolnie zawierają między sobą związek przewidziany już przez ich naturę, od
tej chwili staje się on dla obojga prawdziwym powołaniem, poprzez które mają oni realizować w życiu swoją osobowość jako
odpowiedź na plan Boży, zapisany w ich sercu25. Wypełnienie tego
zadania zakłada ich zupełne, nieskończone w czasie osobowe oddanie26. Bez tego trwałego fundamentu ich interpersonalnej więzi
nie sposób mówić o małżeńskiej wspólnocie całego życia.
2. Ponieważ wspomniany związek ze swej natury dotyczy męskości
i kobiecości małżonków, ze swej istoty nie wymaga od nich jakichś
szczególnych cech27. Gdyby było inaczej, małżeństwo ograniczałoby się jedynie do doraźnego połączenia osób, zaś jego właściwości –
w tym jego trwałość – zależałyby wyłącznie od istnienia bliżej nieokreślonego uczucia między osobami28.
3. Chociaż współczesnemu światu trudno jest zaakceptować nierozerwalność węzła małżeńskiego i samo pojęcie małżeństwa jako „przymierza, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę
całego życia”29, wspomniana obiektywna trudność nie jest równoznaczna sic et simpliciter z faktycznym odrzuceniem chrześcijańskiego małżeństwa lub jego istotnego przymiotu. Tym bardziej też
nie usprawiedliwia ona domniemania, niestety formułowanego czasem przez niektóre trybunały, że w zlaicyzowanym społeczeństwie,
w którym występują silne tendencje prorozwodowe, osoby zawierające związek małżeński najczęściej pragną, aby był on rozerwalny,
25
Por. Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej
Małżeństwo i rodzina są nierozerwalne (1 II 2001) nr 5.
26
Por. Kan. 1055 § 1, 1056, 1057 § 2 KPK.
27
Por. Kan. 1058 KPK.
28
Por. Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej
Małżeństwo i rodzina są nierozerwalne (1 II 2001) nr 6.
29
Zob. Kan. 1055 § 1 KPK.
– 91 –
Ks. Jan Krajczyński
w związku z czym udowodnienia domaga się raczej istnienie rzeczywistej zgody stron. W tradycji kanonistycznej oraz powszechnym i stałym orzecznictwie rotalnym, aby można było stwierdzić
wykluczenie istotnego przymiotu lub odrzucenie istotnego celu
małżeństwa, wymagano zawsze, by zostały one wyrażone pozytywnym aktem woli, który jest czymś więcej niż zwykłą i ogólnikową intencją, mglistą interpretacją, błędnym mniemaniem, że
w pewnych przypadkach rozwód jest wskazany, czy też zwykłym
zamiarem nieprzestrzegania podjętych zobowiązań małżeńskich30.
4. Opinie sprzeczne z zasadą nierozerwalności lub postawy z nią niezgodne, jeśli nie towarzyszy im formalna odmowa zawarcia małżeństwa sakramentalnego, nie przekraczają granic zwykłego błędu
dotyczącego nierozerwalności małżeństwa, który zgodnie z tradycją kanoniczną i obowiązującym prawodawstwem nie narusza
zgody małżeńskiej31.
5. Niemniej błąd co do nierozerwalności może w wyjątkowych przypadkach mieć skutek unieważniający zgodę, jeżeli pozytywnie determinuje wolę osoby zawierającej związek małżeński, skłaniając
ją do decyzji sprzecznej z nierozerwalnością małżeństwa32. Taka
sytuacja może mieć miejsce wyłącznie wówczas, gdy błędne rozumienie nierozerwalności wpływa w sposób determinujący na akt
woli, tj. wynika z wewnętrznego przeświadczenia, głęboko zakorzenionego w umyśle osoby zawierającej małżeństwo, głoszonego
przez nią w sposób stanowczy i uporczywy33.
B. Integralny element małżeńskiego obdarowania
Autentyczne małżeńskie, wzajemne przekazanie i przyjęcie siebie,
którego domaga się od nupturientów kan. 1057 § 2 KPK, wyklucza
jakąkolwiek tymczasowość tegoż daru. Całkowite obdarowanie się
małżonków ze swej istoty zakłada nierozerwalność ich głębokiej i intymnej więzi. Zakorzeniona w osobowym i zupełnym obdarowaniu się
Zob. Jan Paweł II, Przemówienie do Trybunału Roty Rzymskiej Nierozerwalność
sakramentalnego węzła małżeńskiego (21 I 2000) nr 4.
31
Zob. Kan. 1099 KPK; Jan Paweł II, Przemówienie do Trybunału Roty Rzymskiej
Nierozerwalność sakramentalnego węzła małżeńskiego (21 I 2000) nr 5.
32
Por. Kan. 1099 KPK.
33
Zob. Jan Paweł II, Przemówienie do Trybunału Roty Rzymskiej Nierozerwalność
sakramentalnego węzła małżeńskiego (21 I 2000) nr 5.
30
– 92 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
małżonków, i wymagana dla dobra ich potomstwa, nierozerwalność
małżeństwa znajduje swój ostateczny sens w zamyśle samego Boga,
wyrażonym w Piśmie świętym Starego i Nowego Testamentu34: Bóg
Ojciec chce nierozerwalności małżeństwa i daje ją jako owoc, jako
znak i wymóg miłości absolutnie wiernej, którą On darzy człowieka
i którą Chrystus Pan żywi dla swego Kościoła35.
Analiza przepisów prawa dotyczących małżeńskiego, dozgonnego
przekazania i przyjęcia siebie pozwala wskazać pewne fundamentalne i konieczne zasady prawa, które są podstawą wszelkiego ludzkiego współistnienia, a nade wszystko służą ochronie godności osoby
ludzkiej. Negacja tych zasad w przypadku konkretnej rzeczywistości
małżeńskiej nadaje fundamentom takiej wspólnoty całego życia charakter nietrwały, zależny od zmiennego uczucia mężczyzny i kobiety,
i w konsekwencji – naraża ją na ustanie.
Podstawę tych zasad niewątpliwie stanowi prawidłowa koncepcja miłości małżeńskiej między mężczyzną i kobietą. Oczywiście nie
chodzi tutaj o chwiejne uczucie czy nawet silny pociąg psychofizyczny, jaki odczuwają wobec siebie małżonkowie. Zgodnie z nauczaniem
Soboru Watykańskiego II, w żadnym wypadku nie można utożsamiać
takiego nastawienia osoby ludzkiej z rzeczywistą, niepodzielną miłością do drugiego człowieka, której istotę stanowi szczere pragnienie
jego dobra, wyrażające się w czynnym dążeniu do jego realizacji36. Jak
zauważa Jan Paweł II, samo uczucie, które człowiek żywi wobec swego bliźniego, jest zależne od zmiennych skłonności ludzkiego serca
a wzajemny pociąg mężczyzny i kobiety niekiedy rodzi się pod wpływem irracjonalnych czy nawet nieprawdziwych bodźców. Nastawienie
takie ze swej natury nie może być trwałe; przeciwnie jest narażone,
jeżeli nie wręcz skazane, na wygaśnięcie37. Amor coniugalis nie jest
tylko ani przede wszystkim uczuciem. Jest natomiast w swej istocie
moralnym i prawnym zobowiązaniem wobec drugiej osoby, podjętym przez świadomy akt woli. To dobrowolnie podjęte i przyjęte zobowiązanie do nierozdzielnego „oddawania się sobie, które wyraża się
w czułych uczuciach i aktach oraz przenika całe życie małżeńskie”38,
Por. Rdz 1, 27; Mt 19, 3-9; Ef 5, 22; 6, 4; Kol 3, 18-21; 1 P 3, 1-7.
Zob. Ioannes Paulus II, Familiaris consortio, nr 20.
36
Por. KDK, nr 49.
37
Por. Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej
Miłość małżeńska (21 I 1999) nr 3.
38
Por. Pius XII, Lit. enc. Casti Connubii, AAS 22 (1930) s. 547-548.
34
35
– 93 –
Ks. Jan Krajczyński
stanowi cechę, która wyróżnia wspomnianą miłość i nadaje jej charakter małżeński. Zobowiązanie to nie ma nic wspólnego ze znaną
w prawie rzymskim zasadą, zgodnie z którą więź małżeńska pozostaje
w mocy dopóty, dopóki trwa affectio maritalis. Takiej koncepcji małżeństwa, otwierającej drogę do rozwodu, chrześcijańscy autorzy od
początku przeciwstawili wizję ewangeliczną, która przywracała małżeństwu pierwotną jedność i nierozerwalność39.
Pierwszą spośród wspomnianych zasad prawa, dotyczących nierozerwalnego obdarowania małżeńskiego, jest przekonanie, że koniecznym i jedynym warunkiem zawarcia małżeństwa jest akt woli, którym
mężczyzna i kobieta w nieodwołalnym przymierzu wzajemnie się sobie oddają i przyjmują w celu stworzenia małżeństwa. Ta zgoda nie jest
niczym innym jak odpowiedzialnym i świadomym przyjęciem zobowiązania przez akt prawny, w którym małżonkowie wzajemnie się sobie darują oraz przyrzekają całkowitą i dozgonną miłość. Dobrowolnie
zawierają małżeństwo, uprzednio wybrawszy się nawzajem w sposób
równie nieprzymuszony, ale wraz z dokonaniem tego aktu ustanawiają
stan osobowy, w którym miłość staje się w pewnej mierze powinnością
i posiada określone aspekty prawne. Konsekwentnie, zupełnym nieporozumieniem jest utożsamianie lub mylenie małżeństwa z formalnym
i zewnętrznym obrzędem jego zawarcia40. Owszem, zachowanie formy
zawarcia małżeństwa posiada istotne znaczenie prawne; w przypadku osób, które należą do Kościoła katolickiego i posiadają stosowną
zdolność prawną, warunkuje ono ważność zawartego przez nich małżeństwa. Nie można go jednak utożsamiać z ukonstytuowaniem się relacji małżeńskiej; przyczyną sprawczą tej ostatniej bowiem jest tylko
i wyłącznie zgoda małżeńska, której nie może uzupełnić żadna ludzka władza41.
Kolejne zasady, jakie należy przywołać, ilekroć traktuje się o małżeństwie, w którym miłość staje się zobowiązaniem nie tylko moralnym, ale w ścisłym znaczeniu prawnym, a samo zobowiązanie stron
staje się czynnikiem umacniającym miłość, z której się zrodziło, i przyczyniającym się do jej trwałości, dotyczą przywołanej wyżej zgody narzeczonych, a dokładniej – jej wad prawnych. Otóż – jak potwierdza
to między innymi jurysprudencja Roty Rzymskiej – w poszczególnym
39
Por. Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej
Miłość małżeńska (21 I 1999) nr 3.
40
Por. Tamże, nr 4.
41
Por. Kan. 1057 § 1 KPK.
– 94 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
przypadku może się zdarzyć, że strona, a nawet obie, mogą nadać obrzędowi zaślubin wyłącznie znaczenie czysto zewnętrzne42, tak że nie
stoi za nim szczera wola wzajemnego obdarowania się miłością czy
przyrzeczenia miłości nierozerwalnej. „Czyż można się dziwić, zaznacza Jan Paweł II, że takie małżeństwo jest skazane na niepowodzenie?
Gdy wygaśnie uczucie lub wzajemny pociąg, związek taki zostanie pozbawiony wszelkich czynników wewnętrznej spójności. Brak w nim,
bowiem owego wzajemnego zobowiązania do ofiary, które jedyne mogłoby zapewnić mu trwałość. Dotyczy to także przypadków, w których
ktoś zostaje podstępem nakłoniony do małżeństwa, albo gdy ciężki
przymus zewnętrzny odbiera mu wolność, która jest warunkiem wszelkiej dobrowolnej ofiary miłości”43.
C. Słodkie jarzmo i lekkie brzemię Jezusa
Dla małżonków chrześcijańskich, którzy pod natchnieniem i przy
pomocy Ducha Świętego odkrywają swoje powołanie, nierozerwalność małżeństwa stanowi zarazem swoiste „jarzmo i brzemię”44, powierzone im przez Boga, dzięki, którym mogą umacniać wzajemną
miłość oraz wzrastać w doskonałości właściwej ich stanowi życia
i godności. Poznając, że „we właściwym sobie stanie i porządku życia mają własny dar wśród Ludu Bożego”45, świadomie i dobrowolnie wyrażają w akcie zgody małżeńskiej także gotowość trwania przez
całe życie przy swym powołaniu. Posłuszni wezwaniu Chrystusa Pana:
„Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie [...]” (Mt 11, 29),
małżonkowie chrześcijańscy deklarują szczerą wolę wzajemnego obdarzenia się taką „miłością, jaką sam Bóg ich umiłował”46. Podejmują
Por. Kan. 1101 § 2 KPK.
Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej
Miłość małżeńska (21 I 1999) nr 4.
44
Por. Mt 11, 30. Wyjątkowość tego ciężaru i zarazem jego szczególną godność
bardzo trafnie określa Tertulian. Stwierdza on m.in.: „Jakże potrafię wysłowić szczęście tego małżeństwa, które wiąże Kościół, Ofiara eucharystyczna umacnia, a błogosławieństwo pieczętuje, aniołowie ogłaszają, a Ojciec potwierdza? [...] Cóż za jarzmo
dwojga wiernych złączonych w jednej nadziei, jednym dochowaniu wierności, w jednej służbie! Oboje są dziećmi tego samego Ojca i oboje wspólnie służą; nie ma pomiędzy nimi podziału ani co do ciała, ani co do ducha. Owszem, są prawdziwie dwoje
w jednym ciele, a gdzie jest jedno ciało, jeden też jest duch” (Ad uxorem, 2, 9).
45
Zob. KK, nr 11; Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1641.
46
Por. J 15, 12.
42
43
– 95 –
Ks. Jan Krajczyński
to Chrystusowe przykazanie miłości, która „wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje”47, ponieważ są świadomi, że prawdziwa miłość posiada
taki właśnie, nierozerwalny charakter. Jakkolwiek wiedzą, że miłość ta
zakłada rzeczywistą ofiarę z siebie48, podejmują ten obowiązek z ufnością, ponieważ wierzą, że otrzymają od Boga stosowną pomoc.
Jak naucza Katechizm Kościoła Katolickiego, „właściwa łaska sakramentu małżeństwa jest przeznaczona dla udoskonalenia miłości małżonków oraz dla umocnienia ich nierozerwalnej jedności” (nr
1641). Właśnie przez tę łaskę chrześcijańscy małżonkowie „podtrzymują się wzajemnie, z pomocą wiernej miłości”49, oraz naśladują swego Mistrza i pokazują, że jarzmo Jego jest słodkie, a brzemię lekkie50.
Naturalnie, ten wspólny ciężar nie jest słodki i lekki, dlatego, że jest
mały czy nieznaczący, ale dlatego, że dzieli go z nimi Chrystus Pan,
a wraz z Nim cały Kościół51.
Chrześcijańscy małżonkowie dobrze wiedzą, że „jak niegdyś Bóg
wyszedł naprzeciw swojemu ludowi z przymierzem miłości i wierności, tak teraz Zbawca ludzi i Oblubieniec Kościoła wychodzi naprzeciw nim przez sakrament małżeństwa”52. Co więcej, nie ustają
w głębokim przekonaniu, także wtedy, gdy przychodzi im przeżywać
sytuacje trudne i nieprawidłowe, że Chrystus Pan „pozostaje z nimi,
daje im moc pójścia za Nim, wzięcia na siebie swojego krzyża, podnoszenia się po upadkach, przebaczania sobie nawzajem, wzajemnego
noszenia swoich ciężarów53 oraz pomaga im, by do końca byli „sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej”54 oraz świadczyli
o Nim przez wielką cierpliwość, łagodność, słodycz, przez miłość nierozdzielną i nieobłudną55.
Por. 1 Kor. 13, 7-8.
Por. Mk 8, 34.
49
Zob. KK, nr 41.
50
Por. Mt 11, 29-30.
51
Zob. Congregatio pro Doctrina Fidei, Epistula ad catholicae Ecclesiae episcopos de receptione communionis eucharisticae a fidelibus qui post divortium novas inierunt nuptias (14 IX 1994) nr 10, AAS 86 (1994) s. 979.
52
Zob. KDK, nr 48.
53
Por. Ga 6, 2.
54
Zob. Ef 5, 21.
55
Por. 2 Kor 6, 4-5; Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1642.
47
48
– 96 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
D. Zasada wpisana w logikę Chrystusowego krzyża
Pismo Święte, które objawia antropologiczną i zbawczą prawdę
o małżeństwie – także w wymiarze prawnym – tak samo małżeństwo, jak i jego nierozerwalność niezaprzeczenie postrzega w szerokiej perspektywie. Chrześcijańska antropologia prawna małżeństwa56
– daleka od definiowania małżeństwa jedynie jako „zwyczajnego środka, służącego satysfakcji, samorealizacji lub psychicznemu odprężeniu człowieka”57 – obejmuje wszystkie wymiary życia osoby ludzkiej,
mianowicie: doczesny i wieczny, naturalny i transcendentny. Według
tej integralnej wizji, człowiek w swoim historycznym istnieniu jawi
się jako istota wewnętrznie zraniona przez grzech, a zarazem bezinteresownie odkupiona przez ofiarę Jezusa Chrystusa58, jego powołaniem natomiast jest: „przylgnięcie do Boga jako ostatecznego celu,
w którym odnajduje on swoje spełnienie, jakkolwiek w urzeczywistnieniu tego powołania spotyka przeszkody wynikające z oporu, jaki
wywołuje w nim stan pożądliwości”59. Konsekwentnie, związek małżeński, rozumiany jako głęboka wspólnota życia i miłości małżeńskiej,
w której małżonkowie wzajemnie się sobie oddają i przyjmują60, wpisany w kontekst tej całościowej, ludzkiej i chrześcijańskiej wizji życia,
z natury swojej „podlega logice Chrystusowego krzyża, który wymaga wysiłku i poświęcenia, wiąże się z bólem i cierpieniem, nie stanowi
jednak przeszkody – pod warunkiem przyjęcia woli Bożej – dla pełnej
i autentycznej samorealizacji, przynoszącej pokój i pogodę ducha”61.
Wspomniany obopólny trud, cierpienie czy ofiara duchowa, wpisane w naturalną rzeczywistość życia małżeńskiego, każą przyjąć, że
niekoniecznie wszystkie związki małżeńskie, w jakie świadomie i dobrowolnie wstępują ludzie, muszą okazać się szczęśliwe. W tej całościowej wizji relacji małżeńskiej bez wątpienia jest też miejsce na
56
Szeroko na temat tej personalistycznej, integralnej wizji małżeństwa traktuje Jan
Paweł II w następujących pięciu dorocznych Przemówieniach do Roty Rzymskiej:
z 5 II 1987 r., nr 2-9 [AAS 79 (1987) s. 1453-1459]; z 25 I 1988 r., nr 3-13 [AAS 80
(1988) s. 1179-1185]; z 28 I 1991 r., nr 2-8 [AAS 83 (1991) s. 947-953]; z 10 II 1995 r.,
nr 2-5 [AAS 87 (1995) s. 1013-1016]; z 27 I 1997 r., nr 2-5 [AAS 89 (1997) s. 486-489].
57
Zob. Ioannes Paulus II, Allocutio ad Rotae Romanae Auditores (5 II 1987) nr 5.
58
Tenże, Allocutio ad Rotae Romanae Auditores (25 I 1988) nr 5.
59
Por. Tenże, Allocutio ad Rotae Romanae Auditores (5 II 1987) nr 6.
60
Por. KDK, 48; Kan. 1055 § 1 KPK.
61
Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej
Małżeństwo i rodzina są nierozerwalne (1 II 2001) nr 6.
– 97 –
Ks. Jan Krajczyński
małżeństwo prawdziwe, choć nieudane. Śmiało należy też przyjąć,
że poszczególni małżonkowie mogą się znaleźć w sytuacji obiektywnie trudnej bądź w nieregularnej sytuacji małżeńskiej. Niewątpliwie
w każdym z tych przypadków wierni chrześcijanie, którzy w całej pełni przyjmują orędzie Ewangelii o małżeństwie chrześcijańskim, mogą
– z pomocą łaski Bożej – przezwyciężyć w wierze cierpienie, którego
źródłem jest ich szczególna, aktualna sytuacja62.
Każde małżeństwo jest oczywiście owocem dobrowolnej decyzji mężczyzny i kobiety. Do zawarcia takiego związku dochodzi jednak – jak to już zauważono wyżej – na mocy zamysłu samego Boga,
który stworzył ludzi mężczyzną i kobietą oraz obdarzył ich zdolnością połączenia na zawsze naturalnych i komplementarnych wymiarów osób. W konsekwencji, nierozerwalność małżeństwa nie wynika
z nieodwołalnego zobowiązania zainteresowanych stron, ale jest wpisana w naturę tej więzi, którą ustanowił Stwórca, a zawierający małżeństwo zobowiązani są zaangażować się w sposób nieodwołalny
właśnie dlatego, że takie jest małżeństwo w planie stworzenia i odkupienia. W tej właśnie więzi, która dla mężczyzny i kobiety oznacza
obowiązek sprawiedliwości i miłości, wyraża się zasadniczy charakter
prawny małżeństwa. Jeśli małżonkowie nie chcą się sprzeciwić temu,
co sam Stwórca w nich uczynił, nadto – szczerze pragną dobra własnego i dobra wszystkich, żadną miarą nie mogą od wspomnianego
obowiązku się uchylić63. Wprost przeciwnie, dostrzegając istotny wymiar naturalny swojego małżeństwa, z którym nieodłącznie związany
jest wymóg wierności, nierozerwalności oraz potencjalnego ojcostwa
i macierzyństwa – dóbr uzupełniających tę relację, opartą na sprawiedliwości – powinni uznać i możliwie najlepiej wypełnić to szczególne
prawo wpisane przez Boga w serce człowieka oraz jednoznacznie potwierdzone przez Objawienie64.
62
Por. Congregatio pro Doctrina Fidei, Epistula ad catholicae Ecclesiae episcopos
de receptione communionis eucharisticae a fidelibus qui post divortium novas inierunt
nuptias (14 IX 1994) nr 10.
63
Por. Benedykt XVI, Przemówienie do pracowników Trybunału Roty Rzymskiej
Piękno prawdy o małżeństwie, objawionej przez Chrystusa (27 I 2007) s. 31.
64
Por. Jan Paweł II, Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej
Małżeństwo i rodzina są nierozerwalne (1 II 2001) nr 7.
– 98 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
E. Dobro dla małżonków, dla dzieci, dla Kościoła i dla całej ludzkości
Nierozerwalność stanowi naturalne dobro każdego ważnie zawartego przymierza małżeńskiego. Pośród wielu dóbr małżeństwa bonum
sacramenti zajmuje miejsce szczególne. O ile bowiem związek ten
może istnieć bez potomstwa i bez zachowania wierności, nie może
trwać, jeśli zaneguje się jego nierozerwalność65. Jak wyraźnie stanowi
prawo, jeśli jedna ze stron albo obydwie pozytywnym aktem woli wykluczyłyby nierozerwalność małżeństwa, zawierają je nieważnie (zob.
kan. 1101 § 2 KPK). Podobnie, za niezdolnych do zawarcia małżeństwa należy uznać wszystkich tych, którzy z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich ściśle
związanych z nierozerwalnością węzła i jej wypełnieniem66.
Nierozerwalność małżeństwa nie jest dla małżonków zrządzeniem losu, karą czy problemem. Wprost przeciwnie, stanowi ona
dla męża i żony istotną wartość, autentyczne dobro, prawdę, która
wyzwala, i ważny czynnik, który inspiruje ich do wzajemnej troski
o permanentny rozwój tej intymnej i głębokiej, interpersonalnej więzi, jaką ukonstytuowali oni poprzez świadomy i dobrowolny akt zgody małżeńskiej.
Jako że miłość małżeńska, ożywiana i podtrzymywana przez wewnętrzny i ustawiczny dynamizm, ze swej natury wiedzie małżonków do coraz głębszej i mocniejszej komunii, stanowiącej fundament
i zasadę ich wspólnoty życia i miłości67, nierozerwalny charakter ich
szczególnej relacji niewątpliwie służy dobru męża i żony. Jak słusznie zauważa Pius XII, „prywatne dobro małżonków wymaga mocy
i trwałości związku małżeńskiego”68. Innymi słowy, jeśli dane małżeństwo ma być faktycznie wspólnotą życia mężczyzny i kobiety,
skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia
i wychowania potomstwa69, wspomniane dobra, mianowicie bonum
coniugum i bonum prolis, mogą być w całej pełni osiągnięte tylko
65
Por. Dec. c. Di Felice z 15 XI 1986 r., RRDec. 78 (1986) s. 365; Dec. c.
Bruno z 26 X 1987 r., RRDec. 79 (1987) s. 447; Dec. c. Funghini z 14 II 1994 r.,
RRDec. 86 (1994) s. 660.
66
Por. Kan. 1095 nr 3 KPK.
67
Por. Ioannes Paulus II, Familiaris consortio, nr 18.
68
Por. Pius XII, Allocuzione alla Sacra Romana Rota (3 X 1941), AAS 33 (1941)
s. 423.
69
Por. Kan. 1055 § 1 KPK.
– 99 –
Ks. Jan Krajczyński
i wyłącznie wtedy, kiedy ta wspólnota życia i miłości zachowa swój
naturalny, trwały charakter.
Nie podlega również dyskusji, że nierozerwalność małżeństwa
w istotny sposób służy dobru potomstwa. Jak podkreślają: Pius XII
i Jan Paweł II, nierozerwalność ta jest wręcz „wymagana dla dobra
dzieci”70. Trudno, bowiem o właściwy i pełny rozwój wrodzonych
przymiotów osobowych potomstwa w sytuacji faktycznego ustania
małżeńskiej wspólnoty życia i miłości jego rodziców. Z zasady i separacja rodziców, jakkolwiek w pewnych przypadkach przewidzianych przez prawo może być uzasadniona71, a tym bardziej ich rozwód
cywilny – nawet, jeśli pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia słusznych praw małżonka lub potomstwa, a tym samym
może być tolerowany72 – pociągają za sobą poważne szkody duchowe
i materialne dla dzieci73.
W końcu nierozerwalność wspólnoty małżeńskiej leży w szeroko
pojętym interesie społecznym. Trwanie, rozwój i pomyślność społeczności ludzkiej są między innymi uwarunkowane sytuacją małżeństwa, w tym – jego trwałością74. Małżeństwo bowiem, jako naturalny
fundament rodziny, stanowiącej podstawową komórkę społeczną
i najlepszą szkołę życia przyszłych obywateli75, posiada istotny
70
Por. Pius XII, Allocuzione alla Sacra Romana Rota (3 X 1941), AAS 33
(1941) s. 423; Ioannes Paulus II, Familiaris consortio, nr 20.
71
Zob. Kan. 1151, 1153 § 1 KPK.
72
Zob. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2383.
73
Por. Tamże, nr 2385; W. Bradford Wilcox, Dlaczego małżeństwo ma znaczenie – małżeństwo, samotne rodzicielstwo i konkubinat a dobro dziecka na Zachodzie,
w: Rodzina wiosną dla Europy i świata. Wybór tekstów z IV Światowego Kongresu
Rodzin,11-13 maja, Warszawa 2007, Łomianki 2008, s. 327-336.
74
Wspomniany, pozytywny z punktu widzenia życia społecznego, aspekt małżeństwa podkreśliło wielu uczestników IV Światowego Kongresu Rodzin, który
w dniach 11-13 maja 2007 r. odbył się w Warszawie. Zob. między innymi: K. Mazela,
Przyszłość ludzkości idzie poprzez rodzinę, w: Rodzina wiosną dla Europy i świata.
Wybór tekstów z IV Światowego Kongresu Rodzin,11-13 maja, Warszawa 2007, s. 4245; E. S. Gómez, Lepsze rodziny tworzą lepszy świat, w: tamże, s. 49-50; C. Casini,
Pokój rodzi się w rodzinie, w: tamże, s. 71-75; U. Dudziak, Dom rodzinny: centrum
wychowania i edukacji, w: tamże, s. 102-105; P. Kelly, Rodzina kolebką narodów,
w: tamże, s. 107-113.
75
Zob. E. Sztafrowski, Chrześcijańskie małżeństwo, Warszawa 1985, s. 15n;
tenże, Podręcznik prawa kanonicznego, T. 4, Warszawa 1986, s. 18-20; T. Pawluk,
Przesłanki nierozwiązalności małżeństwa, „Prawo Kanoniczne” 26 (1983) nr 1-2,
s. 222-226.
– 100 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
wpływ na kondycję fizyczną, moralną i ekonomiczną społeczeństwa76. Nieodwołalna komunia życia i miłości, jaką jest małżeństwo,
jawi się jako prawdziwe dobro dla społeczeństwa77. Rodzina oparta
na nierozerwalnym małżeństwie jest niezastąpioną instytucją naturalną oraz podstawą dobra wspólnego każdego społeczeństwa (bonum
commune)78. Dobro wspólne stanowi między innymi efekt zachowania nierozerwalności małżeństwa.
2. Stare i nowe wyzwania dotyczące nierozerwalności małżeństwa
generowane bądź powiększane przez migrację zewnętrzną obywateli RP
Nierozerwalne przymierze małżeńskie mężczyzny i kobiety jest
narażone na rozmaite niebezpieczeństwa, wewnętrzne i zewnętrzne,
indywidualne i społeczne. Jest zrozumiałe, że nie sposób wymienić
wszystkich tych zagrożeń, zwłaszcza, kiedy mają one jedynie jednost76
„Stwórca wszechrzeczy uczynił związek małżeński początkiem i podstawą społeczności ludzkiej”. DA, nr 11. „Szczęście osoby i społeczności ludzkiej oraz chrześcijańskiej wiąże się ściśle z pomyślną sytuacją wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej”.
KDK, nr 47.
77
Zob. Benedykt XVI, Przemówienie do członków Papieskiego Instytutu Studiów
nad Małżeństwem i Rodziną im. Jana Pawła II Ukazujcie prawdę o ludzkiej miłości
(11 V 2006), „L’Osservatore Romano” 8 (285) 2006, wyd. pol., s. 16. Podkreślając
społeczną wartość małżeństwa, Papież idzie jeszcze dalej. Otóż stwierdza, co następuje: „Szczególnie ważne jest, zatem, by unikać błędnego utożsamiania małżeństwa z innymi typami związków, opartych na słabej miłości. Tylko opoka, jaką jest całkowita
i nieodwołalna miłość między mężczyzną i kobietą, może stać się fundamentem społeczeństwa, które będzie domem dla wszystkich ludzi” (tamże).
78
Zob. Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników Zgromadzenia Plenarnego
Papieskiej Rady ds. Rodziny Rodzina jest instytucją naturalną i niezastąpioną
(20 XI 2004), „L’Osservatore Romano” 2 (270) 2005, wyd. pol., s. 35. „[...] matrimonium principaliter ordinatur ad bonum commune, ratione principalis finis, qui est
bonum prolis”. Thomas Aquinas, Summa Theologica. Supplementum, w: S. Thomae
Aquinatis, Opera omnia. T. XII, Romae 1906, q. 67 a. 1 ad. 4; Zob. także: Pius XI,
Casti connubi, s. 553-554; Dec. c. Ragni z 11 V 1985 r., RRDec. 77 (1985) s. 245; Dec.
c. Burke z 19 IV 1988 r., RRDec. 80 (1988) s. 251; Dec. c. Ragni z 4 II 1992 r., RRDec.
84 (1992) s. 24; Dec. c. Huber z 27 X 1994 r., RRDec. 86 (1994) s. 534. J. G. Gerhartz,
poszukując podstaw prawnych nierozerwalności absolutnej, cechującej małżeństwa
sakramentalne dopełnione, uważa, iż nierozerwalność ta nie opiera się ani na słowach
Jezusa Chrystusa, ani na prawie naturalnym, ani na sakramentalności małżeństwa czy
dobru potomstwa, lecz jej jedynym uzasadnieniem jest właśnie dobro wspólne. Zob.
Tenże, L’indissolubilit���������������������������������������������������������������
�������������������������������������������������������������
du mariage et sa dissolution par L’Eglise dans la problematique actuelle, „Revue de Droit Canonique” 21 (1971) nr 1-4, s. 222-228.
– 101 –
Ks. Jan Krajczyński
kowy charakter. Pośród tych czysto wewnętrznych i indywidualnych
czynników, które mogą godzić w nierozerwalną komunię małżeńską,
należy przede wszystkim wymienić wszystkie te okoliczności osoby,
które stanowią następstwo braku lub zaniedbań w zakresie przygotowania do życia w małżeństwie, w tym: egoizm małżonków i nieprzeparte poszukiwanie przyjemności; zaniedbania stron w zakresie pracy
nad sobą a w konsekwencji brak uformowania w sobie takich cnót ludzkich i chrześcijańskich, jak: opanowanie, stałość, cierpliwość, pokora,
ufność czy szlachetna gotowość do zrozumienia, przebaczenia i pojednania; brak zdolności właściwego użycia własnych skłonności, w tym
tego, co pozwala człowiekowi zdobyć się na nieodwołalny dar z siebie; żądza dominacji i skłonność do konfliktów małżeńskich; niedostateczna znajomość naturalnych i nadprzyrodzonych środków, istotnych
dla utwierdzania dzień po dniu nierozerwalnej komunii męża i żony;
brak lojalności i stałej troski o rozwój wzajemnej miłości; niedostatek autentycznego dialogu małżeńskiego; nieumiejętność cierpliwego
przezwyciężania, w duchu miłości, trudności życia i dawania świadectwa bezcennej wartości nierozerwalności małżeństwa; akty niewierności małżeńskiej; brak wspaniałomyślnego przezwyciężania podziałów
oraz nieustannego odbudowywania komunii małżeńskiej poprzez regularne korzystanie z sakramentu pokuty i pojednania; niedocenianie
eucharystycznej uczty jednego Ciała Chrystusa jako czynnika umacniającego intymną wspólnotę męża i żony; brak wspólnej modlitwy,
która czerpie treść z samego życia małżonków; kłopoty finansowe
stron; ustanie miłości małżeńskiej.
Nie mniej szkodliwe dla trwania dozgonnej wspólnoty życia i miłości małżeńskiej są wszystkie te czynniki, które pochodzą z zewnątrz
i z zasady są charakterystyczne dla społeczeństwa, w jakim konstytuuje się i rozwija dana wspólnota małżeńska i rodzinna. Wśród takich
współczesnych zagrożeń należy na pewno wymienić: niemały stopień
przyzwolenia społecznego na rozwód cywilny jako zwyczajny środek
rozwiązania sytuacji konfliktowej, powstałej w małżeństwie; znaczny wpływ na relacje małżeńskie tzw. ponowoczesnego czy liberalnego
stylu życia, którego przejawami jest m.in.: absolutyzowanie ludzkiej
subiektywności oraz jednostkowej wolności, ideologia indywidualistycznego szczęścia i autonomizacja seksu, nihilizm wartości i relatywizm etyczny79; liczne symptomy zapaści aksjologicznej i rozkła79
Por. Z. Bauman, Płynne życie, Kraków 2007; tenże, Płynne czasy. Życie
w epoce niepewności, Warszawa 2007; tenże, Konsumowanie życia, Kraków 2009;
– 102 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
du moralnego społeczeństwa, prowadzące do osłabienia i nietrwałości rodziny, a w samych rodzinach – ujawniające procesy autodestrukcyjne; nadanie więziom ludzkim, we współczesnych społeczeństwach
doznań, charakteru tymczasowości i krótkotrwałości; przesunięcie akcentów z dobra wspólnego i związanego z nim ładu społecznego na
rzecz dobra jednostki, z jej prawem do szczęścia i wolności80; podważanie zasadniczej roli stabilnego związku małżeńskiego i trwałej
wspólnoty rodzinnej81; destrukcyjny wpływ osób trzecich na wspólnotę małżeńską.
Niestety, na powstanie niektórych zagrożeń nierozerwalnej wspólnoty małżeńskiej, ewentualnie na ich powiększenie, może też mieć
bezpośredni wpływ takie zjawisko społeczne, jak masowa emigracja
zewnętrzna ludzi. Nasilenie się emigracji zarobkowej Polaków, obserwowane w ostatnich dekadach, może generować bądź utwierdzać następujące niebezpieczeństwa dla zachowania zasady nierozerwalności
małżeństwa: pomnożenie liczby małżeństw o różnej przynależności religijnej i wyznaniowej, wzrost ryzyka rozpadu wspólnoty małżeńskiej,
ograniczenie dostępu młodych do wzorców życia w trwałej wspólnocie małżeńskiej ich rodziców, destrukcja relacji rodzinnych.
A. Wzrost liczby małżeństw o różnej przynależności religijnej
i wyznaniowej
Nie podlega dyskusji, że jednym z następstw wzmożonych wyjazdów Polaków za granicę jest wzrost liczby małżeństw z obcokrajowcami82, a tym samym – przyrost związków małżeńskich zróżnicowanych
M. Dziewiecki, Ponowoczesność – człowiek – wychowanie, w: http://www.opoka.org.
pl/biblioteka/I/ID/ponowoczesnosc_wychowanie.html 2009-12-22.
80
Por. J. Mariański, Małżeństwo i rodzina w nauczaniu społecznym Kościoła,
w: Finis legis Christus. Księga pamiątkowa dedykowana Księdzu Profesorowi Woj­
ciechowi Góralskiemu z okazji siedemdziesiątej rocznicy urodzin, red. J. Wroceński,
J. Krajczyński, T. 1, Warszawa 2009, s. 917-935.
81
Por. J. Mariański, Między sekularyzacją i ewangelizacją. Wartości prorodzinne
w świadomości młodzieży szkolnej, Lublin 2003, s. 189-254.
82
Według danych GUS za rok 2008, małżeństwa w Polsce zawarło aż 3957 cudzoziemców, w tym 2967 mężczyzn i 990 kobiet (zob. Główny Urząd Statystyczny,
Rocznik demograficzny 2009, s. 220). Jeśli chodzi o kraj zamieszkania wymienionych
cudzoziemców przed ślubem, dane te kształtowały się następująco: mężczyźni: Wielka
Brytania – 483 osoby; Niemcy – 430; Włochy – 209; Nigeria – 175; Niderlandy – 101;
kobiety: 405 – Ukraina; 119 – Białoruś; 38 – Niemcy (zob. tamże, s. 226-227).
– 103 –
Ks. Jan Krajczyński
pod względem religijnym i wyznaniowym83. Oba te zjawiska są czymś
naturalnym. Wzrost liczby małżeństw zawieranych przez Polaków
z obcokrajowcami stanowi jeden z efektów komunikacji międzyludzkiej oraz wchodzenia przez wspomniane osoby w relacje bliskości
z przedstawicielami środowiska ad quem. Nie dziwi też faktyczny
przyrost związków małżeńskich niejednolitych pod względem religijnym czy wyznaniowym, wszak znakomitą większość populacji naszego narodu, mieszkającej w kraju, stanowią chrześcijanie katolicy,
tymczasem społeczności, do których przemieszczają się emigranci
z Polski, w zdecydowanej większości są o wiele bardziej zróżnicowane pod względem konfesyjnym niż środowisko pochodzenia. Co więcej, ponieważ najliczniejszą grupę wyjeżdżających stanowią ludzie
młodzi84, zwyżka liczby związków małżeńskich z cudzoziemcami i za83
Należy tu przypomnieć, że Kościół, który dostrzega wymienione wyżej niebezpieczeństwa i trudności związane z małżeństwami o różnej przynależności religijnej
i wyznaniowej, nadto – pragnie skutecznie zabezpieczyć dobro małżeństwa i czystość wiary oraz chronić swoich członków przed złem, formalnie zabrania małżeństw
mieszanych i tych zawieranych z nieochrzczonymi (zob. kan. 1086 § 1, 1124 KPK).
Chociaż wspomniana dyscyplina pozostaje niezmienna – przynajmniej w swych głównych założeniach – od początku istnienia Kościoła (por. K. El Chammas, La disparité de culte matrimoniale en droit canonique, Roma 2007, s. 8-42, 58-72), ten szanuje
zarazem podstawowe i niezbywalne prawo osoby ludzkiej do w pełni swobodnego
wyboru małżonka. Stąd, jakkolwiek w przypadku małżeństwa mężczyzny i kobiety
o różnej przynależności religijnej przewiduje on przeszkodę małżeńską rozrywającą
(zob. kan. 1086 § 1 KPK), w sytuacji zaś małżeństwa katolika z chrześcijaninem należącym do któregoś z Kościołów chrześcijańskich niezachowujących pełnej jedności wiary z Kościołem katolickim wydaje zakaz zawarcia małżeństwa (zob. kan. 1124
KPK), najwyższy ustawodawca kościelny dopuszcza udzielenie w poszczególnym
przypadku dyspensy od wspomnianej przeszkody i zezwolenia na zawarcie małżeństwa o różnej przynależności kościelnej (zob. kan. 1086 § 2, 1125 KPK).
84
W przypadku emigracji zagranicznej Polaków na pobyt stały w 2008 roku dane
przedstawiały się następująco: ogółem – 30140 osób; najliczniejsze grupy wiekowe
stanowili pośród nich emigranci w wieku: 20-24 lata – 4759; 25-29 lat – 4842; 30-34
lata – 3600 (zob. Główny Urząd Statystyczny, Rocznik demograficzny 2009, s. 435).
Dane dotyczące ludności czasowo nieobecnej w związku z wyjazdem za granicę na
okres ponad 3 miesiące w tymże roku (chodzi o osoby, które zgłosiły wyjazd na pobyt czasowy za granicę w ewidencji ludności) kształtowały się następująco: ogółem
– 88306 osób; w tym: osób w wieku 15-19 lat – 3362; 20-24 lata – 34130; 25-29 lat
– 27215; 30-34 lata 8010; 35-39 lat – 3444 (zob. tamże, s. 456). Por. M. Duszczyk,
J. Wiśniewski, Analiza społeczno-demograficzna migracji zarobkowej Polaków do
państw EOG po 1 maja 2004. Ekspertyza przygotowana na zamówienie Ministerstwa
Spraw Zagranicznych, s. 17-21, w: http://www.msz.gov.... 2010-01-06.
– 104 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
razem z przedstawicielami innych religii czy wyznań zdaje się być zjawiskiem w pełni zrozumiałym.
Niestety, to ostatnie zjawisko społeczne powiększa – i to w znacznej
mierze – możliwość uchylenia w poszczególnym przypadku zasady
nierozerwalności małżeństwa kanonicznego. Niejednolitość bowiem
religii czy wyznania małżonków, jak wyraźnie stanowi Instrukcja
Episkopatu Polski w sprawie duszpasterstwa małżeństw o różnej przynależności kościelnej, może prowadzić do zagrożenia wspólnoty życia
małżeńskiego85. Dozgonne trwanie małżeństw o różnej przynależności
religijnej i kościelnej jest wystawione na wielorakie zagrożenia, także dlatego, że małżonkowie reprezentują różne światopoglądy i wspólnoty kościelne. Wspomniane niebezpieczeństwa mogą mieć różnoraką
genezę. Mianowicie, mogą one pochodzić z zewnątrz i być całkowicie niezależne od stron; ich źródłem mogą też być sami małżonkowie,
„różniący się między sobą w rzeczach najbardziej istotnych”86, to znaczy w sprawach światopoglądowych.
Pośród tych ostatnich czynników, które mogą zagrozić zachowaniu nierozerwalnego charakteru relacji małżeńskiej, niejednolitej pod
względem religijnym lub wyznaniowym, a stosujących się do samych
małżonków, należy wymienić przede wszystkim: różnoraką mentalność, duchowość oraz dziedzictwo kulturowe małżonków; różnice
dotyczące zwyczajów, tradycji i wierzeń stron; odmienny charakter wychowania małżonków oraz ich przygotowania do życia w małżeństwie
i rodzinie; rozbieżności odnoszące się do samej koncepcji małżeństwa,
w tym: odmienne postrzeganie istotnych obowiązków małżeńskich,
celu małżeństwa i jego trwania, miejsca i roli współmałżonka, wychowania potomstwa, skutków małżeństwa87.
Czynnikami zewnętrznymi, które potencjalnie mogą zagrozić harmonii i trwaniu wspomnianych wspólnot małżeńskich, zróżnicowanych religijnie lub wyznaniowo, są między innymi: różne środowisko
pochodzenia stron oraz jego wieloraki i ustawiczny wpływ na codzien85
Por. Instrukcja Episkopatu Polski w sprawie duszpasterstwa małżeństw o różnej przynależności kościelnej (14 III 1987) nr I, w: Dokumenty duszpastersko-liturgiczne Episkopatu Polski (1966-1993), oprac.: C. Krakowiak, L. Adamowicz, Lublin
1994, s. 248.
86
Zob. Instrukcja Konferencji Episkopatu Polski o przygotowaniu do zawarcia
małżeństwa w Kościele katolickim (13 XII 1989) nr 73, „Akta Konferencji Episkopatu
Polski” 1 (1998) s. 101.
87
Zob. J. Krajczyński, Małżeństwo o różnej przynależności religijnej i wyznaniowej a migracje zewnętrzne ludności, (w druku).
– 105 –
Ks. Jan Krajczyński
ne życie małżonków; presja rodziny współmałżonka i społeczności
religijnej; postawa osób odpowiedzialnych za życie religijne wspólnot reprezentowanych przez małżonków; specyficzne obowiązki stanu małżeńskiego, określone przez prawo własnej wspólnoty religijnej,
niekiedy wręcz sprzeczne z zasadami religijnymi wiążącymi drugiego
małżonka. Nie podlega dyskusji, że przynależność religijna małżonków
– choćby miarkowana miłością i szczerą troską stron o dobro wspólnoty małżeńskiej i jej pomyślne istnienie – determinuje, przynajmniej pośrednio, poszczególne decyzje, czyny i zachowania męża i żony. Tym
samym, należy przyjąć – jak słusznie zauważa Komisja Episkopatu
Hiszpanii do Spraw Stosunków Międzywyznaniowych – że zawarcie
małżeństwa przez osoby, które reprezentują różne światopoglądy lub
wspólnoty kościelne, z zasady oznacza życie przepełnione trudnościami, do jakich przyszli małżonkowie przeważnie nie są przygotowani88.
Oczywiście wymienione wyżej wewnętrzne i zewnętrzne zagrożenia
i trudności w zakresie zachowania nierozerwalnego charakteru więzi
małżeńskiej, zróżnicowanej pod względem religijnym lub wyznaniowym, nie oznaczają bynajmniej, że wszystkie związki małżeńskie
o różnej przynależności religijnej, a tym bardziej kościelnej, skazane
są na porażkę. Nie wolno tu bowiem zapominać o naturze autentycznej
ludzkiej miłości oraz pomijać jej nieocenionego wpływu na jakość faktycznych relacji pomiędzy małżonkami. Wreszcie należy pamiętać, że
niekorzystne oddziaływanie wszystkich tych czynników na konkretne
małżeństwo o różnej przynależności konfesyjnej – poza takimi postawami pieczołowicie pielęgnowanymi przez samych małżonków, jak
szczera miłość, otwartość, dialog i przebaczenie – mogą w znacznym
stopniu złagodzić stosowne działania prewencyjne i pomocne, podejmowane przez osoby odpowiedzialne za życie lokalnych wspólnot religijnych oraz przez rodziców i przyjaciół małżonków89.
B. Wzrost ryzyka rozpadu wspólnoty małżeńskiej
W parze z nasileniem zjawiska zewnętrznej emigracji zarobkowej
Polaków idzie także wzrost ryzyka osłabienia więzi małżeńskich oraz
88
Komisja Episkopatu Hiszpanii do Spraw Stosunków Międzywyznaniowych,
Wskazówki dotyczące związków małżeńskich pomiędzy katolikami i muzułmanami
w Hiszpanii, nr 1. 3, „Nurt SVD” 39 (2) 2005, s. 185.
89
Szerzej na ten temat zob. J. Krajczyński, Małżeństwo o różnej przynależności religijnej i wyznaniowej a migracje zewnętrzne ludności (w druku).
– 106 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
rozpadu małżeństw emigrantów. Wspomniane prawdopodobieństwo
wzrasta jeszcze bardziej w sytuacji, kiedy tylko jeden z małżonków
korzysta z prawa do emigrowania w poszukiwaniu lepszych warunków życia90. Dlatego pasterze Kościoła katolickiego w Polsce słusznie
przestrzegają małżonków: „Nie podejmujcie pochopnie decyzji o emigracji zarobkowej, zwłaszcza jednego z małżonków. Zbyt wiele można
stracić. Rozłąka prowadzi niejednokrotnie do zachwiania wzajemnych
więzi”91.
Pośród wielorakich czynników, zwłaszcza psychologicznych i społecznych, które w istotny sposób mogą wpłynąć na rozluźnienie a w kon­
sekwencji – na faktyczne ustanie relacji małżeńskiej emigrantów
i z którymi powinny liczyć się osoby podejmujące decyzję o opuszczeniu kraju, należy wymienić przede wszystkim następujące: długotrwała rozłąka fizyczna stron i rozluźnienie dotychczasowych więzów
międzyosobowych; poczucie wyobcowania, osamotnienia i oddalenia;
problemy adaptacyjne małżonków, którzy znaleźli się w nowej sytuacji życiowej; kłopoty z wzajemnym zrozumieniem się stron; styl życia nowego środowiska najczęściej różny od tego charakterystycznego
dla miejsca pochodzenia; znaczny stopień przyzwolenia społecznego
na akty niewierności małżeńskiej; niedocenienie znaczenia systematycznej modlitwy i pogłębionego życia sakramentalnego.
C. Ograniczenie dostępu dzieci do wzorców życia w trwałej wspólnocie
małżeńskiej ich rodziców
W przypadku, kiedy decyzję o emigracji poza granice kraju podejmują rodzice, ich krok może w istotnym stopniu wpłynąć na kształt
i efekty formacji przygotowawczej ich potomstwa. Niestety, tak emigracja całej rodziny, jak wyjazd na obczyznę – choćby tylko tymczasowy – jednego z rodziców, odbijają się niekorzystnie na wszechstronnym
rozwoju dzieci, które niezmiernie potrzebują bliskości swych rodzicieli. Szczególnie niekorzystną sytuacją, która nie powinna być dopuszczona nawet w ostateczności, jest długotrwały wyjazd za granicę
obojga rodziców, a w konsekwencji czasowe i zupełne osierocenie po-
Por. Ioannes Paulus II, Familiaris consortio, nr 46.
List pasterski Episkopatu Polski na niedzielę Świętej Rodziny Bądźmy świadkami miłości (26 XI 2009) nr 2.
90
91
– 107 –
Ks. Jan Krajczyński
tomstwa92. W takim przypadku, ani stały kontakt z dziećmi za pośrednictwem Internetu czy telefonu, ani próba wynagrodzenia absencji
rodziców w domu stosownymi dobrami, ani nawet pozostawienie potomstwa pod opieką osób trzecich nie są w stanie zapełnić duchowej
pustki, jaką w tym szczególnym okresie życia młodego człowieka powoduje fizyczna nieobecność w domu ojca i matki.
Nie podlega żadnej dyskusji fakt, że najlepszym środowiskiem wychowawczym dla przyszłych małżonków jest dom rodzinny, gdzie
nieustannie dokonuje się nieoszacowana „wymiana wychowawcza
między rodzicami i dziećmi, w której każdy daje i otrzymuje”93. Tutaj,
w tej wspólnocie miłości i solidarności, jedynej pod względem możliwości nauczania i przekazywania wartości kulturalnych, etycznych,
społecznych, duchowych i religijnych, istotnych dla rozwoju i powodzenia członków rodziny i całego społeczeństwa oraz w pierwszej
i niezastąpionej szkole cnót ludzkich i chrześcijańskich, które stanowią o trwaniu i rozwoju samego małżeństwa94, dzieci uczą się serdecznego otwarcia na innych ludzi, godzenia praw poszczególnych osób
z wymaganiami życia społecznego, szczerego dialogu, wzajemnego
szacunku, wreszcie – współczucia, wyrozumiałości, czułości, tolerancji, wielkoduszności i ducha ofiary, bez których żadna miłość nie przetrzyma życiowych prób95. Co więcej, nie wolno zapomnieć, że przede
wszystkim właśnie na rodzicach spoczywa ciężar przygotowania tych
osób do życia w małżeństwie i rodzinie96.
92
Według danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych, „powszechne są przypadki, kiedy to oboje rodziców wyjeżdżają na dłuższe okresy zatrudnienia za granicą,
podczas gdy dzieci znajdują się pod opieką dalszych krewnych. W okresie marzec
2005-październik 2006 odsetek osób, mających w gronie najbliższych kogoś, kto wyjechał do innego kraju członkowskiego UE wzrósł dwukrotnie. Niemal co trzeci badany (31 procent) deklaruje, że w jego rodzinie jest osoba, która wyjechała w celach
zarobkowych, z czego 22 procent podaje, że osoba ta wciąż przebywa za granicą”.
M. Duszczyk, J. Wiśniewski, Analiza społeczno-demograficzna migracji zarobkowej
Polaków do państw EOG po 1 maja 2004, s. 30.
93
Ioannes Paulus II, Familiaris consortio, nr 21.
94
Por. Tamże, nr 42; Ioannes Paulus II, Carta dei Diritti della Famiglia (22 X
1983) Wstęp, e-f, „Communicationes” 15 (1983) s. 141-142.
95
Por. Pontificio Consiglio per la Famiglia, Sessualità umana: verità e significato. Orientamenti educative in famiglia (8 XII 1995), Libreria Editrice Vaticana, Città
del Vaticano 1995. Tłumaczenie polskie: W trosce o życie. Wybrane dokumenty Stolicy
Apostolskiej, Tarnów 1998, nr 31, s. 505.
96
Por. Ioannes Paulus II, Litterae Familiis datae ipso volvente sacro Familiae anno
MCMXCIV Gratissimam sane (2 II 1994) nr 16, AAS 86 (1994) s. 884-887.
– 108 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
W przypadku długotrwałej nieobecności w domu choćby jednego z rodziców wspomniane przygotowanie dalsze potomstwa do życia w małżeństwie wystawione jest na poważne niebezpieczeństwo.
Przeciągająca się w czasie absencja rodzica bądź rodziców w domu
sprawia faktyczne ograniczenie dostępu dzieci do prawdziwych wzorców życia w trwałej wspólnocie małżeńskiej, pozbawia je możliwości
przeżycia stałego doświadczenia komunii i uczestnictwa w rzeczywistej wspólnocie życia i miłości małżeńskiej, odbiera im sposobność
poznania konkretnych czynników, naturalnych i nadprzyrodzonych,
istotnych dla budowania dzień po dniu małżeńskiej komunii osób,
w końcu – ogranicza ich możliwości kształtowania w ramach tej szczególnej więzi ojca i matki stosownych umiejętności i postaw, które
z natury swej mogą wpłynąć na kształt, trwanie i rozwój ich przyszłej
komunii małżeńskiej.
D. Destrukcja relacji rodzinnych
W przypadku emigracji zewnętrznej jednego z małżonków lub rodziców można ponadto mówić o jeszcze jednym realnym zagrożeniu
dla nierozerwalności więzi małżeńskiej. Zagrożenie to stanowi sam
fakt fizycznej rozłąki małżonków. Innymi słowy, długotrwała emigracja męża lub żony, również czasowa, z natury swej stanowi czynnik
destrukcyjny, który niezaprzeczenie przyczynia się do niszczenia międzyosobowych relacji małżeńskich i rodzinnych.
Wyrazem destrukcyjnego charakteru tego zjawiska, które ewidentnie wystawia miłość małżonków i dzieci na próbę, są między innymi następujące postawy i działania: osłabienie wzajemnych relacji
małżeńskich, w tym zanik szczerego dialogu małżonków; brak zrozumienia dla wzajemnych wysiłków i starań ponoszonych dla dobra
wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej; pojawienie się oznak nieufności,
wzajemnych posądzeń i oskarżeń; zachwianie się relacji miłości i bezwzględnego zaufania dzieci względem ich rodziców, któremu mogą
też towarzyszyć: kłopoty wychowawcze, ucieczki z domu, sięganie po
alkohol i narkotyki.
Wspomniane niebezpieczeństwa, już bardzo szkodliwe same z siebie, wzrastają proporcjonalnie do istnienia następujących okoliczności,
postrzeganych kumulatywnie: stopień wzajemnej miłości i zaufania
stron, długość fizycznej rozłąki małżonków, częstotliwość i systematyczność wzajemnych kontaktów, jakość relacji małżonków z Bogiem
– 109 –
Ks. Jan Krajczyński
i stopień ich aktualnego zaangażowania religijnego, brak wsparcia
krewnych, przyjaciół i lokalnej wspólnoty wierzących. Inaczej, im
słabsza jest miłość małżonków, dłuższa ich rozłąka, nieczęste rozmowy, płytka wiara i ograniczone wsparcie środowiska, tym większe prawdopodobieństwo głębokiej destrukcji więzów małżeńskich
i rodzinnych.
3. Wnioski de lege ferenda
Negatywny wpływ wymienionych wyżej procesów i zachowań społecznych, które stanowią następstwa masowej emigracji zewnętrznej
Polaków, na zachowanie zasady nierozerwalności małżeństwa można
ograniczyć, i to nawet w znacznym stopniu. Wymaga to jednak zorganizowanego i wspólnego wysiłku wielu osób. Autor opracowania ogranicza stosowne postulaty, których realizacja może przyczynić się do
złagodzenia szkodliwego wpływu wspomnianych zjawisk na stałość
więzi i instytucji małżeństwa, jedynie do wniosków natury kanoniczno-prawnej, które leżą w gestii prawodawcy partykularnego.
Zgodnie z zamysłem autora, wysiłek prawotwórczy Kościoła w tym
przedmiocie powinien iść w dwóch kierunkach, mianowicie: winien
on możliwie skutecznie przyczynić się do powszechnego zgłębienia
i przyjęcia całej prawdy o małżeństwie, które z woli Stwórcy posiada
charakter nierozerwalny, i tym samym stanowi dobro dla małżonków,
dzieci i dla całego rodzaju ludzkiego, oraz chronić osoby zagrożone wymienionymi wyżej niebezpieczeństwami, poprzez ograniczenie
wpływu migracji na rozpowszechnianie zjawisk i postaw, które negują
słuszność zasady nierozerwalności małżeństwa.
A. Postulaty mające na celu powszechne poznanie zasady
nierozerwalności małżeństwa
Prawodawca kościelny, który uświadamia sobie niebezpieczeństwa,
na jakie za sprawą masowych wyjazdów zarobkowych wiernych narażeni są małżonkowie, dzieci i samo nierozerwalne małżeństwo, powinien podjąć nade wszystko stosowne działania na rzecz powszechnego
poznania i obrony prawdy o nierozerwalnym przymierzu małżeńskim.
Wspomniany zamysł Stwórcy, dotyczący trwałości małżeństwa, jakkolwiek został objawiony w całej pełni w Osobie i nauczaniu Jezusa
– 110 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
Chrystusa, nie jest jeszcze powszechnie znany, a tym bardziej – wprowadzany w czyn.
Pośród postulatów natury prawnej, które niezaprzeczenie mogą przysłużyć się kulturze nierozerwalności małżeństwa, i które – po przeanalizowaniu „znaków czasu”, właściwych dla danego miejsca – mógłby
podjąć prawodawca partykularny, należy wymienić:
a. Podjęcie usilnych starań mających na względzie krzewienie wartości nierozerwalności małżeństwa, w tym poprzez nadanie dyspozycjom, o których jest mowa w kan. 776, 794 § 2, 821, 822 § 1, 1063
nr 1-4 KPK, szczegółowego charakteru, aby stale wzrastała świadomość wszystkich odnośnie do dobra, jakim jest nierozerwalność
małżeństwa; należy przy tym zadbać, by nierozerwalność związku
prezentować w sposób pozytywny, jako prawdę, która wyzwala,
tak aby odkryć jego dobro i piękno oraz przezwyciężyć postrzeganie tego przymiotu małżeństwa jako ciężaru czy ograniczenia
wolności97.
b. Dowartościowanie znaczenia rzetelnej formacji przygotowawczej
i permanentnej duszpasterzy, tak aby potrafili oni w środowiskach,
w których podważa się zasadniczą rolę trwałego związku małżeńskiego, skutecznie urzeczywistniać zbawczy plan dotyczący nierozerwalnego małżeństwa.
c. Zwrócenie uwagi na jakość przygotowania wiernych do życia we
wspólnocie małżeńskiej i rodzinnej, tak by byli oni świadomi, że
„z pomocą łaski Bożej wolność człowieka jest zdolna do definitywnego i wiernego daru z siebie, co umożliwia zawarcie małżeństwa
między mężczyzną i kobietą jako nierozerwalnego związku”98, dostrzegali w nierozerwalności małżeństwa prawdziwe dobro oraz
potrafili sprostać stosownym obowiązkom stanu małżeńskiego.
d. Nadanie działalności eklezjalnej, mającej na celu „potwierdzanie
z mocą nauki o nierozerwalności małżeństwa”99, bardziej masowego i szerokiego charakteru, tak by w tej żywotnej dla Kościoła
i świata sprawie aktywnie współpracowali z pasterzami wierni świeccy, zwłaszcza „małżonkowie dający świadectwo bezcen97
Por. Jan Paweł II, Przemówienie do Roty Rzymskiej Nierozerwalność małżeństwa dobrem wszystkich (28 I 2002) nr 2, 4.
98
Zob. Benedykt XVI, Przemówienie do uczestników kongresu poświęconego pladze aborcji i rozwodów Otoczmy opieką osoby zranione (5 IV 2008) s. 27.
99
Zob. Ioannes Paulus II, Familiaris consortio, nr 20.
– 111 –
Ks. Jan Krajczyński
nej wartości nierozerwalności i wierności”100, wykorzystując przy
tym wszelkie, także najnowsze, godziwe środki oddziaływania
apostolskiego.
e. Podejmowanie inicjatyw, które przyczyniają się do publicznego uznania nierozerwalności małżeństwa przez prawodawstwo
cywilne101.
B. Postulaty służące ograniczeniu wpływu migracji na
rozpowszechnianie postaw i działań negujących słuszność zasady
nierozerwalności małżeństwa
W parze ze staraniami zmierzającymi do poznania i przyjęcia zasady nierozerwalności małżeństwa powinien iść niemniej intensywny
wysiłek legislacyjny, mający na celu ustalenie takich ram prawnych
duszpasterstwa, aby potrafiło ono skutecznie ograniczyć zjawiska społeczne, generowane przez masową emigrację zewnętrzną wiernych
i godzące w utrwalenie wymienionego pryncypium. Jako że każda rodzina – również ta zmuszona przez okoliczności życia do korzystania z prawa do emigracji – jest wspólnotą szczególnie intensywnych
wzajemnych odniesień: pomiędzy małżonkami, między rodzicami
a dziećmi oraz pomiędzy pokoleniami, rzeczona działalność pastoralna Kościoła winna tę wspólnotę miłości i życia szczególnie chronić102.
Wspomniana ochrona może przybrać różnoraką postać. Oto kilka, zdaniem autora, najistotniejszych form prawnej ochrony trwałości więzi
i instytucji małżeństwa przed zagrożeniami, jakie może rodzić mnoga, zewnętrzna emigracja Polaków. Wszystkie te postaci ochrony małżeństwa i rodziny, określone przez prawodawcę partykularnego, mogą
zrealizować duszpasterze, którzy są prawdziwie wykwalifikowani
i szczerze oddani sprawie ocalenia naszej cywilizacji z nierozerwalną
wspólnotą małżeńską.
a. Jako że trwanie i rozwój więzi małżeńskiej domaga się stałego
i wielorakiego zaangażowania obojga małżonków, duszpasterze,
którzy realizują zadania określone w kan. 1063 nr 1-4 KPK, powinni umiejętnie pouczyć wiernych o istocie komunii małżeńskiej, potrzebie stałej troski o jej pogłębienie oraz przyrodzonych
Zob. Tamże. Por. DA, nr 11.
Por. Ioannes Paulus II, Gratissimam sane, nr 17; tenże, Przemówienie do Roty
Rzymskiej Nierozerwalność małżeństwa dobrem wszystkich (28 I 2002) nr 9.
102
Por. Tenże, Gratissimam sane, nr 15.
100
101
– 112 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
i nadprzyrodzonych środkach jej utwierdzania, tak aby małżonkowie potrafili, także w niepomyślnych okolicznościach, przeżywać
swój związek według wymogów prawa Bożego. Realizacja tego
postulatu zakłada istnienie przepisów prawa szczegółowo precyzujących: kształt formacji seminaryjnej i permanentnej świętych
szafarzy, zakres realizowanego przez nich dalszego, bliższego
i bezpośredniego przygotowania wiernych do małżeństwa, zadania i cele innych dzieł apostolskich, o których traktuje kan. 394
§ 1-2 KPK.
b. Osoby odpowiedzialne za życie religijne rodzin, zwłaszcza ci,
o których mowa w kan. 383 § 1-4 i 519 KPK, powinny systematycznie poznawać sytuację powierzonych ich pieczy wiernych,
między innymi poprzez odbywanie z należytą pilnością wizytacji pasterskiej, o czym w kan. 398 KPK, i nawiedzanie rodzin,
o którym w kan. 529 § 1 KPK, tak aby faktycznie uczestniczyć
w ich bieżących troskach. Wypełnienie tych zadań domaga się
sprecyzowania obowiązków proboszcza i jego współpracowników, określenia przedmiotu wizytacji dziekańskich i biskupich,
ustalenia okresowych form wysłuchania zdania wiernych świeckich w sprawie organizowania pomocy rodzinie, o czym mówi
kan. 1064 KPK.
c. W Kościołach, których znaczna część wiernych postanowiła skorzystać z prawa do emigracji w poszukiwaniu lepszych warunków
życia, wydaje się wskazane poddanie wspomnianego zjawiska
gruntownej i wieloaspektowej analizie, realizowanej w świetle Objawienia Bożego, tak aby zgłębić jego wielorakie przyczyny oraz – wykorzystując stosowne środki nadprzyrodzone
i przyrodzone – skutecznie chronić rodziny przed jego szkodliwymi wpływami. W dokonywaniu analizy różnych aspektów emigracji zewnętrznej wiernych przełożony Kościoła partykularnego
powinien wysłuchać opinii specjalistów nauk o rodzinie, świecie
i człowieku, duszpasterzy oraz małżonków chrześcijańskich, wyróżniających się szczególnym zaangażowaniem w urzeczywistnianiu radosnego orędzia o bezwzględnie wiążącej mocy miłości
małżeńskiej. Ze wszech miar jest też wskazane, aby zastanowił się
on w takim przypadku nad zwołaniem synodu diecezjalnego103.
d. W przypadku, kiedy wielu członków Kościoła partykularnego faktycznie korzysta z prawa do emigracji, jego przełożony powinien
Por. Kan. 461 § 1 KPK.
103
– 113 –
Ks. Jan Krajczyński
wydać stosowne przepisy, tak by rodziny emigrantów posiadały
prawo do takiej samej opieki duszpasterskiej, jaka przysługuje innym rodzinom104. Wspomniane przepisy winny regulować między
innymi następujące kwestie: organizacja duszpasterstwa specjalnego dla małżonków i dzieci emigrantów, pozostawionych w kraju; wysłanie – po nawiązaniu stosownych kontaktów i podpisaniu
umów z przełożonymi Kościołów ad quem – odpowiedniej liczby duszpasterzy, tak by wierni – dopóki nie zasymilują się w nowym środowisku – mogli systematycznie korzystać z pełni dóbr
duchowych Kościoła; szerokie zaangażowanie ruchów i zrzeszeń wiernych w działalność mającą na celu wyrugowanie przyczyn podejmowania decyzji o emigracji i zainteresowanie się
losem wiernych, którzy nie mogą jeszcze połączyć się z własnymi rodzinami105.
Zakończenie
Działalność zbawcza Kościoła, o ile ma być skuteczna, winna być
dostosowana do aktualnej sytuacji wiernych. Podobnie rzecz ma się
z opieką duszpasterską wobec rodziny. Potrzeba, by odpowiadała ona
na wszystkie, tak te dawne, jak i nowe, wyzwania stojące przed tą podstawową komórką społeczną. Niewątpliwie jedną z okoliczności, którą
należy wziąć pod uwagę przy planowaniu i sprawowaniu wspomnianej
pieczy jest zjawisko masowych emigracji Polaków za granicę i związane z nim zagrożenia dla utrwalenia zasady nierozerwalności małżeństwa. Ponieważ wymienione, dawne i nowe niebezpieczeństwa,
zdefiniowane w niniejszym opracowaniu, wprost zagrażają dobru małżonków, dzieci i pomyślnemu rozwojowi społeczności ludzkiej, należy
usilnie poszukiwać stosownych działań, które pomogą uniknąć sytuacji,
kiedy przed wspomnianymi zagrożeniami mogłaby stanąć osoba ludzka bądź społeczność kościelna z jej nierozerwalnym małżeństwem.
Wysiłki prawotwórcze, jakie może podjąć ustawodawca partykularny
w celu wyrugowania lub przynajmniej złagodzenia niebezpieczeństw
zagrażających utrwaleniu zasady nierozerwalności małżeństwa, które
niosą masowe wyjazdy Polaków za granicę, zawężono do realizacji
dwóch celów, mianowicie: do zagwarantowania ludziom możliwo Por. Ioannes Paulus II, Carta dei Diritti della Famiglia, art. 12-12a.
Por. Tamże, art. 12b-12c; Ioannes Paulus II, Familiaris consortio, nr 77.
104
105
– 114 –
Zasada nierozerwalności małżeństwa a migracja zewnętrzna Polaków
ści poznania całego „blasku prawdy”106 o małżeństwie, które z woli
Stwórcy ma charakter nierozerwalny, oraz do postulatów służących
zminimalizowaniu wspomnianych negatywnych następstw emigracji.
Przyjęcie proponowanych wniosków w zakresie prawa kanonicznego
partykularnego niewątpliwie może uczynić stosowną ochronę prawną
małżeństwa i rodziny bardziej skuteczną.
Le principe de l’indissolubilité du mariage
et l’émigration polonaise des dernières décades
Résumé
L’auteur de l’article présenté aborde une question des relations entre phénomène
des migrations extérieures, devenant plus fort aux dernières décades, en Pologne, et
le dessein de l’Eglise d’accepter universellement le principe de l’indissolubilité du
mariage.
Parmi les dangers qui sont générés ou corroborés par cette émigration et qui exposent
à un mal la famille et notre civilisation avec une communauté matrimoniale indissoluble
il nomme entre autres : l’augmentation en nombre des mariages des personnes
appartenant à diverses communautés religieuses ou confessionnelles, l’accroissement
du risque de la destruction des liens conjugaux et familiaux, la limitation d’accès des
enfants aux modèles de la vie matrimoniale qui n’est peut être déliée.
Comme un remède qui sert à prévenir ces effets préjudiciables de l’intensité de
la migration des Polonais aux pays étrangers l’auteur propose de garantir à tous une
possibilité de connaître une toute « splendeur de la verité » concernant le mariage
indissoluble et de diminuer ces dangers par une garde pastorale convenable.
106
Por. Ioannes Paulus II, Litt. enc. Veritatis splendor (6 VIII 1993), AAS 85
(1993) s. 1133-1228. Tekst polski: Encykliki Ojca Świętego Jana Pawła II. T. 1.
Kraków 1996, s. 531-637.
– 115 –
Nakładem
Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie
ukazała się książka
Maciej Jabłoński
Prawno-finansowe asPekty Polityki Państwa
w zakresie rozwoju rolnictwa
i obszarów wiejskich w Polsce
Przedmiotem rozprawy są prawno-finansowe aspekty polityki państwa
w zakresie rozwoju rolnictwa i obszarów wiejskich w Polsce,
w szczególności w odniesieniu do nowej perspektywy finansowej
Unii Europejskiej za lata 2007-2013 obejmującej swym zakresem
rolnictwo i rozwój obszarów wiejskich. Publikacja została wzbogacona
wykazem źródeł prawa, aktami prawnymi UE, umowami międzynarodowymi,
aktami prawnymi prawa polskiego i orzecznictwem.
Dystrybucję prowadzi:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (22) 561-89-23; fax (22) 561-89-11
oraz Księgarnia dwójka
Warszawa, ul. Wóycickiego 1/3, bud. 23, p. 015, tel. (22) 569-68-68
e.mail: [email protected]
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Ks. Wojciech Góralski
O WŁAŚCIWE ROZUMIENIE NIEZDOLNOŚCI
KONSENSUALNEJ DO ZAWARCIA MAŁŻEŃSTWA.
Papież Benedykt XVI do Roty Rzymskiej
w dniu 29 stycznia 2009 roku
I
W dniu 29 stycznia 2009 roku papież Benedykt XVI przyjął na audiencji (w Sali Klementyńskiej) prałatów-audytorów i pozostałych
pracowników oraz współpracowników Trybunału Apostolskiego Roty
Rzymskiej, a także studentów Studium Rotalnego, uroczyście inaugurujących kolejny rok pracy sądowniczej. Spotkanie poprzedziła Msza
św. odprawiona dla zgromadzonych w Auli Błogosławieństw przez
abp. Fernando Filoni, substytuta w Sekretariacie Stanu1.
Audiencja rozpoczęła się od przemówienia bp. Antoniego Stankie­
wicza, dziekana Roty Rzymskiej, skierowanego do Ojca świętego2.
Przywołując Magisterium Benedykta XVI w przedmiocie małżeństwa i rodziny, w szczególności w odniesieniu do tego, co dotyczy
istoty i elementów konstytutywnych rzeczywistości małżeńskiej, głęboko zakorzenionej w ludzkim istnieniu oraz w tym, co dotyka zdolności wymaganej do ważnego zawarcia paktu małżeńskiego, mówca
uznał nauczanie Ojca świętego za bezpieczny przewodnik w wykonywaniu posługi nie tylko Roty Rzymskiej, lecz również całego wymiaru sprawiedliwości w Kościele. Interwencje Magisterium papieskiego
w tej dziedzinie, nadmienił bp Stankiewicz, są bardzo pożądane, a niejednokrotnie nawet konieczne z uwagi na złożoność rzeczywistości
1
������������������������������������������������������������������������������
Il discorso del Papa alla Rota Romana. Il matrimonio non è una scelta impossibile, ,,L’Osservatore Romano” z 30.01.2009 r. (nr 24), s. 7.
2
L’indirizzo di saluto di monsignor Stankiewicz. Tamże.
– 117 –
Ks. Wojciech Góralski
antropologicznej i teologicznej małżeństwa. Przyczyniają się one skutecznie do utrzymania jednolitości nie tylko decyzji sądowych, lecz
także samego orzecznictwa kanonicznego na nich opartego. Nauczanie
papieskie wskazuje przy tym orzecznictwu właściwy kierunek interpretacyjny dla weryfikowania obiektywnej prawdy we właściwym wykonywaniu posługi sądowniczej w tej dziedzinie.
Dziekan Roty Rzymskiej zauważył następnie, iż Kościół okazuje
swoją miłość pasterską wiernym, którzy cierpią z powodu trudnych relacji rodzinnych, trwając w związkach nieregularnych, stanowiących
dysonans w stosunku do Ewangelii. Dając takim osobom do dyspozycji swoje środki zbawienia, Kościół jednocześnie zdaje sobie sprawę
z tego, że tego rodzaju posługa miłości wymaga zgodności z posługą prawdy. Bolesne sprawy ludzkie życia małżeńskiego przebijające
z akt spraw małżeńskich wskazują niejednokrotnie na wpływ na mentalność wiernych coraz powszechniejszego, podtrzymywanego przez
relatywizm, zjawiska mnożenia się przebytych przez nich dróg małżeńskich i paramałżeńskich.
Niezależnie jednak od tendencji negatywnych, stwierdził mówca,
swoje potwierdzenie znajduje głęboka więź między Bogiem i człowiekiem, między miłością Bożą i miłością ludzką. W rzeczywistości, tymi
samymi środkami powziętymi dla oderwania Boga od człowieka, dla
oddalenia Boga od spojrzenia i od serca człowieka, a także dla uwolnienia natury od Boga, jednocześnie burzy się obraz Stwórcy, a w ten
sposób i prawdę naszej natury.
Bp Stankiewicz wyraził także przekonanie, że w kontekście tego
rodzaju tendencji posługiwanie kościelne na polu sądowniczym towarzyszy wiernym, którzy podjęli drogę nawrócenia poprzez uregulowanie swojej sytuacji za pośrednictwem poznania prawdy o własnym
małżeństwie w drodze procesu kanonicznego3.
II
Rozpoczynając swoje przemówienie, Benedykt XVI stwierdził,
że jakkolwiek mógłby poruszyć wiele tematów, to jednak okoliczność perspektywy 20. lat od doniosłych alokucji Jana Pawła II wygłoszonych do Roty Rzymskiej: 5 lutego 19874 i 22 stycznia 1988
Tamże.
Il discorso del papa Giovanni Paolo II alla Rota Romana del 5 febbraio 1987,
AAS 79 (1987), s. 1453-1459.
3
4
– 118 –
O właściwe rozumienie niezdolności konsensualnej do zawarcia małżeństwa.
Papież Benedykt XVI do Roty Rzymskiej w dniu 29 stycznia 2009 roku
roku5, poświęconych niezdolności psychicznej w sprawach o nieważność małżeństwa, wydaje się czymś stosownym do postawienia pytania, w jakiej mierze przemówienia te spotkały się z adekwatną recepcją
w trybunałach kościelnych. Nie jest to czas na podejmowanie w tym
względzie bilansu, lecz problem ten, jak wszystkim się wydaje, nic
nie stracił na swojej aktualności. W niektórych przypadkach można,
niestety, dostrzec wciąż żywą potrzebę, o której mówił Jan Paweł II,
uchronienia wspólnoty kościelnej „od zgorszenia płynącego z naruszania w praktyce znaczenia małżeństwa chrześcijańskiego i ferowania
niejako automatycznie wyroków za jego nieważnością w przypadku
faktycznego rozpadu wspólnoty życia małżonków, pod pretekstem jakiejś niedojrzałości lub ułomności psychicznej kontrahenta”6.
Benedykt XVI pragnie zwrócić uwagę stosujących prawo małżeńskie na wymóg traktowania spraw sądowych z należytą głębią, jakiej
wymaga się od szafarza prawdy i miłości, którym jest właśnie Rota
Rzymska. Stosownie do wymogów prawa procesowego, wymienione
alokucje Jana Pawła II, na bazie zasad antropologii chrześcijańskiej,
dostarczają w rzeczywistości kryteriów nie tylko dla rozpoznania ekspertyz psychiatrycznych i psychologicznych, lecz także dla samego sądowego rozstrzygnięcia przedkładanych do rozpatrzenia spraw. Czymś
stosownym wydaje się jeszcze raz przypomnieć niektóre rozróżnienia,
które wyznaczają określoną linię demarkacyjną. Przede wszystkim należy dostrzec różnicę pomiędzy „dojrzałością psychiczną, która jest
punktem docelowym rozwoju ludzkiego”, i „dojrzałością kanoniczną,
która stanowi pewne minimum niezbędne do ważności małżeństwa”7.
Następnie niezbędne jest rozróżnienie niezdolności i trudności, gdyż
„jedynie niezdolność, a nie trudność w powzięciu zgody małżeńskiej
i realizowaniu prawdziwej wspólnoty życia i miłości, czyni nieważnym
małżeństwo. Trzeba ponadto dostrzec różnicę pomiędzy wymiarem
kanonistycznym normalności, która – przy uwzględnieniu integralnej
wizji osoby ludzkiej – „obejmuje także umiarkowane formy trudności
psychologicznej”, a wymiarem klinicznym, który wyklucza z pojęcia
normalności wszelkie ograniczenie dojrzałości i „wszelką formę psy5
Il discorso del papa Giovanni Paolo II alla Rota Romana del 22 gennaio 1988,
AAS 80 (1988), s. 1117-1185.
6
Il discorso del papa Giovanni Paolo II alla Rota Romana del 5 febbraio 1987,
jw., s. 1458.
7
Tamże, s. 1457.
– 119 –
Ks. Wojciech Góralski
chopatologii”8. Wreszcie niezbędne jest rozróżnienie pomiędzy „zdolnością minimalną, wystarczającą do powzięcia ważnego konsensu
małżeńskiego”, a zdolnością wyidealizowaną „pełnej dojrzałości, pozwalającej na prowadzenie życia małżeńskiego szczęśliwego”9.
Benedykt XVI, odwołując się z kolei do wzmianki zawartej w alokucji Jana Pawła II z 5 lutego 1987 roku o powiązaniu władz intelektualnych i wolitywnych w procesie formowania się zgody małżeńskiej
przypomina, że Papież- Polak potwierdził zasadę, w myśl której prawdziwa niezdolność „jest możliwa jedynie wówczas, gdy występuje
poważna forma anomalii, która – niezależnie od sposobu jej zdefiniowania – istotnie narusza zdolność poznania i/lub chcenia kontrahenta”10. W związku z tym wydaje się czymś stosownym przypomnieć, że
norma kodeksowa o niezdolności psychicznej w swoim aspekcie aplikacyjnym została wzbogacona i uzupełniona również przez niedawną
Instrukcję Dignitas connubii z 25 stycznia 2005 roku11. Do zweryfikowania się takiej niezdolności dokument ten wymaga, by już w okresie
zwierania małżeństwa występowała szczególna anomalia psychiczna12,
która poważnie zakłóciłaby używanie rozumu13 lub zdolność krytyczną
i dotyczącą podejmowania ważnego wyboru, szczególnie swobodnego
wyboru stanu życia14, albo spowodowałaby u kontrahenta nie tylko poważną trudność, lecz również niemożliwość sprostania zadaniom należącym do istotnych obowiązków małżeńskich15.
W nawiązaniu do tych stwierdzeń Ojciec święty podejmuje wątek
odnoszący się do niezdolności konsensualnej do zawarcia małżeństwa, o której traktuje kan. 1095, nn. 1-3 KPK, a czyni to w świetle
relacji zachodzącej pomiędzy osobą ludzką i małżeństwem, pragnąc
zarazem przypomnieć pewne podstawowe zasady, które powinny
przyświecać stosującym prawo. Należy przy tym, nadmienia Mówca,
odkryć na nowo w wymiarze pozytywnym zdolność, którą z zasady
posiada każda osoba ludzka, zawierania małżeństwa na mocy samej
8
Il discorso del papa Giovanni Paolo II alla Rota Romana del 22 gennaio 1988,
jw., s. 1181.
9
Tamże, s. 1183.
10
Il discorso del papa Giovanni Paolo II alla Rota Romana del 5 febbraio 1987,
s. 1457.
11
Zob. art. 209 („Communicationes” 37 /2005/, nr 1, s.64).
12
Art. 9 § 1.
13
Art. 9 § 2, n. 1; Por. kan. 1095, n. 1 KPK.
14
Art. 9 § 2, n. 2; Por. kan. 1095, n. 2 KPK.
15
Art. 9 § 2, n. 3; Por kan. 1095, n. 3 KPK.
– 120 –
O właściwe rozumienie niezdolności konsensualnej do zawarcia małżeństwa.
Papież Benedykt XVI do Roty Rzymskiej w dniu 29 stycznia 2009 roku
natury mężczyzny i kobiety. Ponosiłoby się ryzyko popadnięcia w pesymizm antropologiczny, gdyby w świetle współczesnej sytuacji kulturowej sądzić, że niemożliwe jest zawarcie małżeństwa. Niezależnie
od tego, że taka sytuacja nie jest jednolita w różnych regionach świata,
nie można mylić z prawdziwą niezdolnością konsensualną rzeczywistych trudności, w których znajduje się wiele osób, szczególnie młodych. Prowadziłoby to do przekonania, że wspólnota małżeńska jest w
zasadzie nieprawdopodobna i niedostępna. Przeciwnie, przyjęcie tezy
o wrodzonej zdolności do małżeństwa jest właściwym punktem wyjścia dla wspierania mężczyzn i kobiet w odkrywaniu naturalnej rzeczywistości małżeństwa oraz znaczenia, jakie posiada ono w planie
zbawienia. Tym, co w ostatecznym rozrachunku jest ważne, jest sama
prawda o małżeństwie i jego wewnętrznej naturze prawnej16, stanowiąca nieodzowne założenie dla zrozumienia i oceny zdolności wymaganej do zwarcia tego związku.
W takim znaczeniu, stwierdza Papież, zdolność do zawarcia małżeństwa powinna być ujmowana w relacji do tego, czym jest w swej
istocie małżeństwo, a jest nim owa „głęboka wspólnota życia i miłości
ustanowiona przez Stwórcę i unormowana Jego prawami”17. W sposób szczególny chodzi tutaj o relację do istotnych obowiązków związanych z tą wspólnotą, które winni podjąć małżonkowie (kan. 1095,
n. 3 KPK). Zdolność ta nie jest „mierzona” w relacji do określonego stopnia egzystencjalnej lub skutecznej realizacji wspólnoty małżeńskiej poprzez wypełnianie istotnych obowiązków, lecz w relacji
do skutecznego chcenia każdego z kontrahentów, które taką realizację
czyni możliwą i skuteczną już w momencie zawierania paktu małżeńskiego. Mówienie zatem o zdolności lub niezdolności ma sens w takiej
mierze, jaka dotyczy samego aktu zawarcia małżeństwa, skoro węzeł
małżeński powstający w akcie woli nupturientów stanowi rzeczywistość prawną biblijnego una caro (Rodz 2,24; Mk 1,8; Ef 5,31)18, której
ważne istnienie nie zależy od późniejszego sposobu postępowania małżonków w trakcie życia małżeńskiego. Odmiennie natomiast, w optyce
redukcjonistycznej, która nie uznaje prawdy o małżeństwie, skuteczna realizacja prawdziwej wspólnoty życia i miłości, wyidealizowana na płaszczyźnie powodzenia czysto ludzkiego, staje się w istocie
16
Zob. Il discorso del papa Benedetto XVI alla Rota Romana del 21 gennaio 2007,
AAS 99 (2007), s. 86-91.
17
Konstytucja Soboru Watykańskiego II, Gaudium et spes, n. 48.
18
Por. kan. 1061 § 1 KPK.
– 121 –
Ks. Wojciech Góralski
zależna jedynie od czynników nieistotnych, nie zaś od wykonywania
wolności ludzkiej wspieranej przez łaskę. Jest prawdą, że ta wolność
natury ludzkiej, „zraniona w swoich siłach naturalnych” i „skłonna do
grzechu”19, jest ograniczona i niedoskonała, lecz nie dlatego jest nieautentyczna i niewystarczająca do realizowania owego aktu autodeterminacji kontrahentów, którym jest pakt małżeński, a który daje życie
małżeństwu i opartej na nim rodzinie.
W sposób oczywisty, kontynuuje Ojciec święty, niektóre kierunki antropologiczne „humanistyczne”, zorientowane ku samorealizacji i autotranscendencji egocentrycznej, aż tak idealizują osobę ludzką
i małżeństwo, że skłaniają się do zanegowania zdolności psychicznej
wielu osób, opierając ją na elementach, które nie odpowiadają istotnym wymogom węzła małżeńskiego. Wobec tego rodzaju koncepcji
kanoniści nie mogą nie zdawać sobie sprawy ze zdrowego realizmu,
o którym wspomniał Jan Paweł II w swoim przemówieniu do Roty
Rzymskiej z 27 stycznia 1997 roku20. Zdolność bowiem psychiczna
odnosi się do koniecznego minimum, tak by nupturienci mogli ofiarować swoje osoby – w ich męskości i kobiecości – dla zawiązania owego węzła, do którego jest wezwana olbrzymia większość ludzi. Wynika
stąd, że sprawy o nieważność małżeństwa z tytułu niezdolności psychicznej wymagają, z zasady, by sędzia posłużył się pomocą biegłych
w celu stwierdzenia istnienia rzeczywistej niezdolności21, która zawsze
jest wyjątkiem od naturalnej zasady zdolności koniecznej do zrozumienia, decydowania i realizowania przekazania przez strony siebie
samych, z którego powstaje węzeł małżeński.
Swoje przemówienie Benedykt XVI kończy zachętą do zachowywania przez sędziów rotalnych chrześcijańskiej odpowiedzialności
w wykonywaniu powierzonego im urzędu, mającego tak duże znaczenie dla życia Kościoła, co wynika również z tego, co było przedmiotem tejże alokucji.
III
Zaprezentowane przemówienie Ojca świętego do Roty Rzymskiej,
nawiązujące do analogicznych alokucji Jana Pawła II z 1987 i 1988
Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallotinum 1994, n. 405.
Il discorso del papa Giovanni Paolo II alla Rota Romana del 27 gennaio 1997,
AAS 89 (1997), s.488.
21
Zob. kan. 1680 KPK oraz art. 203 § 1 Instrukcji Dignitas connubii.
19
20
– 122 –
O właściwe rozumienie niezdolności konsensualnej do zawarcia małżeństwa.
Papież Benedykt XVI do Roty Rzymskiej w dniu 29 stycznia 2009 roku
roku, stanowi niewątpliwie doniosły element Magisterium papieskiego w obszarze kanonicznego prawa małżeńskiego w odniesieniu
do zdolności konsensualnej (psychicznej) do zawarcia małżeństwa.
Powrócenie do tej problematyki po upływie dwudziestu lat od wymienionych wystąpień Papieża-Polaka wskazuje, że chodzi o kwestię szczególnej wagi dla sądownictwa kościelnego. Przypomnienie
zawartych w nich tez nie pozwala też wątpić, że w rozpoznawaniu
i rozstrzyganiu spraw z kan. 1095, nn. 1-3 KPK nadal istnieje wiele
nieporozumień, które należało sprostować i autorytatywnie wyjaśnić.
Podstawą do właściwego wywodu Benedykta XVI na temat zdolności do powzięcia konsensu małżeńskiego, szczególnie gdy chodzi o zdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan.
1095, n. 3 KPK), są cztery istotne rozróżnienia pojęciowe pomiędzy:
1) dojrzałością psychiczną i dojrzałością kanoniczną; 2) niezdolnością
i trudnością (w odniesieniu do realizowania istotnych obowiązków
małżeńskich); 3) normalnością w rozumieniu prawa kanonicznego
i normalnością w rozumieniu klinicznym; 4) zdolnością minimalną
i zdolnością umożliwiającą prowadzenie życia idealnie harmonijnego.
Rozróżnienia te posłużyły Ojcu świętemu do przypomnienia – dokonanego implicite – że w ocenie niezdolności konsensualnej do zawarcia małżeństwa nie należy stosować kryteriów przyjmowanych
w naukach psychologicznych i psychiatrycznych, kryteria te bowiem
różnią się od kryteriów kanonicznych, i to nie tylko dlatego, że założenia wielu szkół psychologicznych nie dadzą się pogodzić z istotnymi
elementami antropologii chrześcijańskiej, o czym wyraźnie mówił Jan
Paweł II w alokucji do Roty Rzymskiej z 5 lutego 1987 roku.
Za niezmiernie znaczące należy uznać stwierdzenie Benedykta XVI,
powtórzone za Janem Pawłem II, iż niezdolność jest możliwa jedynie
wówczas, gdy występuje (w momencie zawierania małżeństwa) poważna forma anomalii, która – niezależnie od sposobu jej bliższego
określenia – istotnie narusza zdolność poznania i/lub chcenia kontrahenta. Nie stanowi natomiast owej niezdolności jakakolwiek trudność
w tym zakresie.
Podchodząc do kwestii niezdolności konsensualnej do zawarcia małżeństwa od strony pozytywnej, Papież akcentuje naturalną, wrodzoną
zdolność – z zasady – każdej osoby ludzkiej do zawarcia małżeństwa,
przy czym zdolność ta powinna być ujmowana w relacji do samej istoty małżeństwa, a w sposób szczególny w relacji do istotnych obowiązków małżeńskich; niezdolność jest zawsze wyjątkiem od zasady. Nie
– 123 –
Ks. Wojciech Góralski
bez znaczenia jest zdezawuowanie kierunków psychologicznych idealizujących tak osobę ludzką, jak i małżeństwo, odmawiających zdolności psychicznej (do zawarcia małżeństwa) wielu osobom.
Dużą wagę należy przypisać wskazaniom Ojca świętego w sprawie udziału biegłych w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństwa prowadzonych z tytułu niezdolności konsensualnej, w których to
wskazaniach uwzględnia się m.in. Instrukcję Dignitas connubii.
Czwarta z kolei alokucja Benedykta XVI do Roty Rzymskiej, utrwalająca doniosłe zasady i wskazania Magisterium papieskiego sprzed
dwudziestu lat, powinna się przyczynić do bardziej pogłębionego rozumienia zarówno ius connubii, jak i niezdolności konsensualnej ad
contrahendum matrimonium.
Per comprendere meglio l’incapacità consensuale
a contrarre il matrimonio.
Il papa Benedetto XVI alla Rota Roman il 29 gennaio 2009
Il 29 gennaio 2009 Benedetto XVI, in occasione dell’inaugurazione dell’anno
giudiziario ha ricevuto in udienza il Collegio dei Prelati Uditori del Tribunale
Apostolico della Rota Romana insieme con gli altri officiali e i collaboratori dello
stesso Tribunale. Nel suo discorso il Papa, riferendosi ai discorsi del Giovanni Paolo
II prununciati alla Rota Romana nel 1987 e 1988, ha richiamato l’attenzione del diritto
sull’esigenza di trattare le cause di nullità del matrimonio con doverosa profondità
richiesta dal ministero di verità e di carità. Per il Pontefice, infatti, i problemi di natura
psicologica non possono essere pretestuosamente invocati per sciogliere con facilità
i matrimoni. Riaffermando l’innata capacià umana al matrimonio, ha ricordato alcuni
principi fondamentali che devono illuminare gli operatori del diritto. In particolare
Benedetto XVI ha riconsiderato il tema dell’incapacità a contrarre matrimonio, di cui
in can. 1095 CJC alla luce del rapporto tra la persona umana e il matrimonio.
– 124 –
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Helena Pietrzak
Rejestr intercyz w aspekcie
polskim i międzynarodowym
Zagadnienie małżeńskich umów majątkowych jest niezwykle interesujące z uwagi na pojawiające się w ostatnim czasie dezyderaty
„jawnego i powszechnie dostępnego rejestru” umów małżeńskich, który mógłby wpłynąć na pewność obrotu cywilnoprawnego, uprościłby zaciąganie kredytów, czy też przyspieszył postępowanie sądowe.
Zdaniem postulujących, obligatoryjny rejestr intercyz przyniósłby wyłącznie korzyści, a co za tym idzie skutecznie ograniczyłby obecną
odpowiedzialność małżonków za nie poinformowanie o istniejącej
rozdzielności majątkowej1.
Z uwagi na bardzo szerokie spektrum oddziaływania, a w szczególności powoływanie się postulujących na praktykę państw europejskich, w których owe rejestry w formie tak fakultatywnej, bądź
obligatoryjnej funkcjonują – uznano za stosowne odnieść się do praktyki ich stosowania, szczególnie, że niektóre kraje (np. Niemcy) od
dawna – wyraźnie wnioskują zniesienie rejestru, powołując się na statystyki, które wskazują ewidentny spadek, a nawet brak zainteresowania uczestników obrotu2.
1. Charakter prawny majątkowych umów małżeńskich
Polskie prawo rodzinne przewiduje jako podstawowy w stosunkach
majątkowych małżeńskich – ustrój wspólności ustawowej. Chociaż
1
M. Kryszkiewicz, Rejestr umów małżeńskich ułatwi zawieranie transakcji,
„Gazeta Prawna” 2210/2008/ nr 88, s. 15; tamże: Jawne rejestry intercyz uproszczą zaciąganie kredytów, s. 1; tamże: Potrzebny lifting intercyzy, s. 2.
2
G. Langenfeld, Der Ehevertrag. Gerechter Interessenausgleich durch Ehevertrag
oder Scheidungsvereinbarung, München 2005, s. 192; M. W. Klein, Eheverträge,
München 2005, s. 31.
– 125 –
Helena Pietrzak
jest to ustrój przez prawodawcę preferowany, to jednak nie należy
go traktować jako – obowiązkowy. Zarówno nupturienci, jak i małżonkowie mogą w drodze umowy majątkowej ustrój ten ograniczyć,
rozszerzyć lub wyłączyć, ustanawiając inny ustrój, dopuszczalny tak
przez ustawodawcę k.r.o., jak i możliwy ze względu na sytuację prawną małżonków.
Stąd też, warto podkreślić, że małżeńska umowa majątkowa prowadzi do zastąpienia ustawowego ustroju majątkowego, który powstaje
z mocy prawa, ustrojem wybranym – zgodnie z realizacją zasady autonomii woli jednostki. Umowa ta, spełniająca określone zasady i wymogi
formalno-prawne, może być zawarta przez nupturientów przed zawarciem małżeństwa (intercyza3) lub też w trakcie trwania małżeństwa4.
Powszechnie traktowana jest przez doktrynę jako czynność prawno-organizacyjna5, której kluczowe znaczenie jest istotne dla sytuacji
3
Analizując określenie – intercyza (łac. intercidere, czyli – przeciąć), warto odnieść się do początków jego powstania. Sformułowanie to odwołuje się do starego
zwyczaju, który pojawił się przy zawieraniu umów. Treść umowy spisaną na karcie,
przecinano na dwie części. Każda strona zatrzymywała jedną połowę. W przypadku sporu lub próby fałszerstwa treści, każda strona umowy dostarczała zachowaną
część umowy, którą publicznie składano – jako dowód. Jak wskazują źródła, na próby fałszerstwa umów była narażona szczególnie Europa zachodnia. W prawie polskim
określenie to zostało przyjęte wobec kontraktu małżeńskiego. Tzw. „układy o posag”
i jego zabezpieczenie – „oprawę” spisywano początkowo prywatnie (familijnie) właś­
nie w postaci „intercyzy”, która nie miała charakteru urzędowego. Jednakże pomimo
charakteru prywatnego, skutkowała obowiązkiem męża przyznania sądownego posagu żonie wraz z określoną sumą przywiankową, służącą jako dożywocie w przypadku wdowieństwa. Por. Z. Gloger, Encyklopedia staropolska, http://univ.gda.pl/ dnia
20 maja 2009 r. Szerzej por. E. Borkowska-Bagieńska, K. Krasowski, Historia państwa
i prawa Polski. Zarys wykładu, Poznań 1994.
4
W doktrynie podkreśla się, że intercyzą – jest tylko umowa przedmałżeńska zawarta przez nupturientów, której skutki powstają dopiero z chwilą zawarcia małżeństwa. Natomiast umowa zawarta przez małżonków w trakcie trwania małżeństwa, nie
jest już intercyzą – tylko majątkową umową małżeńską znoszącą wspólność ustawową (w pełnym albo ograniczonym zakresie). Powszechnie jednak zapomina się o tej
znaczącej różnicy, czyli intercyzie przedmałżeńskiej i wszystkie małżeńskie umowy
majątkowe (poza umową rozwiązującą wcześniej zawartą umowę) traktuje się jako –
intercyzy. Szerzej por. J. Ignaczewski, Małżeńskie ustroje majątkowe, Warszawa 2005;
J. Sterniak-Kujawa, Małżeńskie umowy majątkowe (intercyzy) na tle majątkowych stosunków małżeńskich, Warszawa 1995.
5
Uchwała SN z dnia 23 marca 1995 r., III CZP 32/95, OSNC 1995, nr 6, poz.
98. Zdaniem niektórych autorów intercyza to „czynność prawna niesamoistna, zależna od istnienia ważnego związku małżeńskiego, który stanowi conditio iuris, od które-
– 126 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
prawno-majątkowej małżonków. To znaczenie odwołuje się do jej zasadniczego celu, jakim jest – ukształtowanie reguł, zasad dla ogółu
stosunków majątkowych małżeńskich. Określa zatem i kształtuje relacje majątkowe pomiędzy małżonkami, zmieniając zakres przynależności przedmiotów majątkowych do poszczególnych mas. Jako czynność
prawna natury majątkowej, podlega przepisom prawa cywilnego
w zakresie zawierania umów (art. 58, 73 k.c.). Ponadto, dla ważności
i skuteczności, wymaga spełnienia szeregu norm, które zawarte są tak
w przepisach prawa rodzinnego (np. art. 47 § 1 k.r.o.), jak i ustawie
o notariacie6. Niezbędna jest zatem zgodna wola nupturientów (czy też
małżonków) wobec łączących ich stosunków majątkowych.
2. Zasadnicze typy umów
Zakres i swoboda małżeńskich umów majątkowych opiera się na
autonomii woli jednostki oraz swobodzie zawierania umów. Nie mają
one jednak nieograniczonego charakteru, z uwagi na pewność obrotu oraz niezbędny formalizm w kształtowaniu umownych ustrojów
majątkowych. Swobodę tę wyznacza (bądź ogranicza) ustawodawca poprzez art. 47 § 1 k.r.o., w którym jasno określa katalog małżeńskich umów, tym samym nie zezwala na ustanowienie innego ustroju7.
Wspomniany przepis, po nowelizacji w 2004 r. zezwala na umowne
ustanowienie: ograniczonej, bądź rozszerzonej wspólnoty ustawowej,
ustanowienie pełnej rozdzielności majątkowej lub rozdzielności majątkowej z wyrównaniem dorobków.
go zależy skuteczność intercyzy”. A. Dyoniak, Pojęcie i ważność małżeńskiej umowy
majątkowej, „Studia Prawnicze” 1983, nr 4, s. 136; T. Smyczyński, Prawo rodzinne
i opiekuńcze, Warszawa 2005, s. 142.
6
Ustawa z dnia 14 lutego 1991 r. Prawo o notariacie, Dz. U. z 2002 r., nr 42, poz.
369 z późn. zm.
7
Analizowany przepis nie zezwala na różnokierunkową modyfikację tych ustrojów w ramach przyjętego jednego modelu, czy też ustroju wzorowanego na przepisach
prawa obcego. Szerzej por. E. Skowrońska-Bocian, Małżeńskie ustroje majątkowe,
Warszawa 2008, s. 121; A. Kozioł, Ustroje majątkowe małżeńskie po nowelizacji
Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, cz. II, „Monitor Prawniczy” 2005, nr 16, s. 789793; A. Dyoniak, Zakres swobody zawierania małżeńskich umów majątkowych, ich
skuteczność i funkcjonowanie w praktyce, „Studia Prawnicze” 1984, nr 1, s. 69-95.
– 127 –
Helena Pietrzak
3. Forma umowy
Niezbędny formalizm w kształtowaniu umownych ustrojów majątkowych, ukierunkowany na pewność obrotu gospodarczego, powoduje
iż zawarcie małżeńskiej umowy majątkowej wymaga zachowania formy aktu notarialnego pod rygorem nieważności (art. 47 k.r.o.). Każda
inna forma, np. ustna, czy zwykła forma pisemna przewidziana dla
umów cywilno-prawnych, podlega rygorom przepisów części ogólnej
kodeksu cywilnego i jest nieważna, zgodnie z normą 73 § 2 k.c.
Zgodnie z przepisami ustawy prawa o notariacie, przed sporządzeniem umowy notariusz powinien upewnić się co do rzeczywistej woli
stron, zakresu rozszerzenia, ograniczenia, czy wyłączenia wspólności
ustawowej. Wola stron umowy (stawających) musi być sprecyzowana w treści umowy. Może zatem ulec zmianie poprzez modyfikację
jej treści, albo zastąpieniu dotychczas obowiązującego ustroju majątkowego innym ustrojem (dopuszczalnym przez prawo i możliwym
w określonej sytuacji prawno-majątkowej stawających). Umowa zmieniająca istniejący ustrój, podobnie jak i umowa rozwiązująca – nadal
wymaga formy aktu notarialnego8.
4. Zakres podmiotowy i przedmiotowy
Określając zakres podmiotowy małżeńskiej umowy majątkowej, warto odnieść się do jej specyfiki i omówionego wyżej charakteru, z którego również wynika aspekt podmiotowy. Ustawodawca wyraźnie określa
katalog osób, które mogą tego rodzaju umowę zawrzeć. Są to osoby pozostające w związku małżeńskim lub też nupturienci, czyli osoby zamierzające zawrzeć taki związek. Dla skuteczności umowy prawo wymaga
– pełnej zdolności do czynności prawnych. Dopuszcza jednak możliwość zawarcia umowy przez osobę małoletnią (dotkniętą przeszkodą
względną do zawarcia małżeństwa – usuwalną za zgodą sądu), jednak
musi to nastąpić – za zgodą przedstawiciela ustawowego9, albo za jego
potwierdzeniem, bądź też sam niepełnoletni nupturient może umowę potwierdzić po uzyskaniu pełnoletniości (fakt zawarcia małżeństwa przez
małoletniego, czyni go pełnoletnim z mocy prawa – art. 18 k.c.).
E. Skowrońska-Bocian, Małżeńskie ustroje…, s. 121.
Wyrażenie zgody przez przedstawiciela ustawowego na zawarcie takiej umowy
musi być poprzedzone uzyskaniem zezwolenia sądu opiekuńczego (art. 101 § 3 oraz
art. 155 § 2 k.r.o.).
8
9
– 128 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
Pełna zdolność do czynności prawnych jest wyłączona w przypadku ubezwłasnowolnienia małżonka. Skutkuje przy tym przekształceniem się ustroju wspólności majątkowej w ustrój pełnej rozdzielności
o charakterze przymusowym10. Odpada zatem potrzeba wprowadzania
takiego ustroju na podstawie umowy małżeńskiej, gdyż prawodawca
już ustawowo (w art. 53 k.r.o.) zabezpieczył przyszłe interesy współmałżonków. Podobnej ochronie podlegają interesy wierzycieli upadłego współmałżonka. Co oznacza, że małżonkowie w okresie dwóch lat
przed złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości jednego z nich (art.
126 ust. 111) nie są pozbawieni zdolności do zawierania umów majątkowych małżeńskich, jednakże intercyzy wyłączające albo ograniczające wspólność są zabezpieczone sankcją – bezskuteczności wobec
wierzycieli upadłego12.
Przedmiotem umowy jest regulacja materialnoprawnych stosunków
małżeńskich na przyszłość. Regulacja ta nie oznacza pełnej dowolności
treści umowy, gdyż nie można umową objąć tych przedmiotów, których
charakter wynika z zasad odnoszących się do danego ustroju. Ponadto,
postanowienia intercyzy wpływają na samodzielność podejmowanych
przez małżonków decyzji, czy też ponoszenie pełnej odpowiedzialności za długi. W doktrynie stanowczo stwierdza się, że przedmiotem regulacji umowy majątkowej małżeńskiej nie można objąć „określenie
przynależności pojedynczego składnika majątkowego13”. Treść umowy zawierająca pewien katalog przedmiotów majątkowych nie może
naruszać przepisów bezwzględnie obowiązujących normujących dany
10
W aktualnym ustawodawstwie przewidziano trzy okoliczności powstania –
z mocy prawa – przymusowej rozdzielności majątkowej. Są to: ubezwłasnowolnienie
małżonka, ogłoszenie upadłości jednego z małżonków oraz orzeczenie separacji. Zob.
art. 53 i 54 k.r.o.
11
Ustawa z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe i naprawcze, Dz. U. nr 60,
poz. 535 z późn. zm.
12
Chodzi w szczególności o wyeliminowanie możliwości pokrzywdzenia wierzycieli przez małżonków, którzy poprzez umowę wyłączającą, albo ograniczającą wspólność mogliby przyczynić się do umniejszenia masy majątkowej, a w konsekwencji
do bezskuteczności egzekucji. Analizę merytoryczną w tym zakresie przeprowadza
E. Skowróńska – Bocian, Małżeńskie ustroje…, s. 106.
13
Takie stanowisko przyjmuje w szczególności A. Dyoniak, Pojęcie i ważność
małżeńskiej umowy majątkowej, „Studia Prawnicze” 1983, nr 4, s. 116; S. Breyer,
S. Gross, Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz, Warszawa 1975, s. 239. Odmienny
pogląd wyraził J.S. Piątkowski, który stwierdził, że „intercyza może polegać na zmianie reżimu prawnego względem jednego oznaczonego przedmiotu majątkowego”.
J.S. Piątkowski, System prawa rodzinnego i opiekuńczego, Warszawa 1985, s. 516.
– 129 –
Helena Pietrzak
ustrój, zasad współżycia społecznego (art. 58 k.c.) oraz naczelnych zasad prawa rodzinnego. Stąd też, należy uznać za niedopuszczalne takie postanowienia umowy majątkowej małżeńskiej, które: stwarzają
ustrój nieprzewidziany w normach k.r.o.; wprowadzają zmianę zasad
zarządu majątkiem wspólnym (zarząd majątkiem wspólnym ma charakter bezwzględnie obowiązujący – art. 36-40 k.r.o.); określają zasady odpowiedzialności małżonków za zobowiązania zaciągnięte przez
jednego z nich; regulują inny, wbrew zakazom zawartym w k.r.o. –
system przynależności konkretnego przedmiotu do majątku wspólnego lub osobistego.
Aktualnie stosunkowo często przedmiotem intercyzy jest spis inwentarza, a więc przedmiotów i praw majątkowych, stanowiący skuteczne
zabezpieczenie niezależnie od wybranego ustroju majątkowego. Taki
spis dowodzi ciągłości przynależności majątkowej – przedmiotu, bądź
praw – do majątku osobistego małżonka. Posiada więc walor dowodowy przy ewentualnych rozliczeniach. Co więcej, ułatwia potencjalne
wykorzystanie przepisów o surogacji rzeczowej, która ukierunkowana
jest na ochronę majątku osobistego przed grożącym mu uszczupleniem
na skutek możliwości zmieszania go z majątkiem wspólnym. Ochrona
majątku osobistego przez surogację polega przede wszystkim na zapewnieniu nienaruszalności globalnej wartości majątkowej składającej się na majątek osobisty14.
Zawierając umowę majątkową, której treścią jest ustanowienie pełnej rozdzielności majątkowej, małżonkowie mogą zawrzeć w niej
postanowienia dotyczące przedmiotów wchodzących wcześniej do
majątku wspólnego oraz dokonać podziału majątku z uwzględnieniem rozliczeń nakładów. Z kolei przedmiotem umowy ustanawiającej
14
Zob. H. Pietrzak, Zakres stosowania surogacji rzeczowej w prawie rodzinnym, w: Finis legis Christus. Księga pamiątkowa dedykowana Księdzu Profesorowi
Wojciechowi Góralskiemu z okazji siedemdziesiątej rocznicy urodzin, pod red.
J. Wroceńskiego, J. Krajczyńskiego, t. 2, Warszawa 2009, s. 1225-1245. Z dniem
20 stycznia 2005 roku uległa zmianie kwalifikacja przedmiotów majątkowych nabytych „w zamian za inne składniki majątku osobistego” (tzw. surogacja rzeczowa).
Z surogacji „częściowej” (szczątkowej) na rzecz surogacji „ogólnej” (z małymi wyjątkami – art. 33 pkt 10 k.r.o.). Zatem od tej daty, to wszystko, co nabywamy w zamian za
składniki majątku osobistego, nadal stanowi składnik majątku osobistego, a więc nie
zasila majątku wspólnego i nie podlega podziałowi po ustaniu wspólnoty majątkowej.
Nowelizacja przepisów w tej materii przyczyniła się do określenia realnego stanu stosunków między małżonkami. Umożliwiła uniknięcie komplikacji rozliczeń i w znacznym stopniu zapewniła ochronę majątku osobistego małżonka.
– 130 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
ustrój wspólności rozszerzonej lub ograniczonej, może być określenie
nierównych udziałów, które przypadną małżonkom po ustaniu wspólności majątkowej.
5. Skuteczność umów majątkowych małżeńskich
Analiza skuteczności intercyzy wymaga uwzględnienia jej kilku
aspektów. Niektóre z nich w nieznacznym zakresie zostały już poruszone. Jest to w szczególności kwestia wywołania skutków prawnych uzależniona od ważności czynności prawnej, jaką jest małżeńska umowa
majątkowa. Tym bardziej, ze notariusz jako podmiot zaufania publicznego nie jest bezwzględnym gwarantem ważności i skuteczności takiej
umowy. Istotny wpływ mają przesłanki i przepisy prawa, które uzależniają wywołanie skutków prawnych od wystąpienia dodatkowych
czynników. Ponadto, ustawodawca k.r.o. zagadnienie skuteczności intercyzy nieco inaczej określił w stosunkach między samymi małżonkami (będącymi stronami umowy), a inaczej wobec osób trzecich (np.
potencjalnych wierzycieli)15.
Po pierwsze, uwzględniając ocenę skuteczności intercyzy, zależną
od aspektu podmiotowego, warto podkreślić, że w świetle przepisów
żadne inne podmioty prawa – poza małżonkami16 lub nupturientami
– nie mogą skorzystać z tej instytucji w celu uregulowania między
sobą stosunków majątkowych. Intercyza jest instytucją ściśle związaną z małżeństwem. Stąd też, jej byt jest całkowicie zależny od istnienia związku małżeńskiego. W przypadku, gdy mamy do czynienia
z sądowym ustaleniem nieistnienia małżeństwa, intercyzę należy
uznać za nieważną, albo nawet za nieistniejącą (podstawą nieważności
jest sprzeczność z przepisami prawa). Istotę i konsekwencje zależności intercyzy od trwania małżeństwa, przedstawia również okoliczność
ustania małżeństwa. Także w tym wypadku ustrój ukształtowany na
podstawie umowy przestaje z mocy prawa obowiązywać.
Drugim aspektem znacząco wpływającym na skuteczność intercyzy
jest dochowanie formy aktu notarialnego – obwarowane sankcją bez15
Problematykę analizy skuteczności umowy majątkowej małżeńskiej w relacji
pomiędzy małżonkami i wobec osób trzecich podejmuje A. Dyoniak, Pojęcie i skuteczność..., s. 136.
16
Małżonkami zgodnie z Konstytucją RP i k.r.o. są kobieta i mężczyzna, którzy zawarli małżeństwo w przewidzianej prawem odpowiedniej formie (ze skutkami cywilnymi). Zob. art. 18 Konstytucji RP oraz art. 1 k.r.o.
– 131 –
Helena Pietrzak
względnej nieważności17. Intercyza, jak każda czynność prawna, wymaga przestrzegania przesłanek zawartych w art. 58 k.c. oraz musi być
wolna od wad oświadczenia woli małżonków18.
Kolejnym, trzecim aspektem wpływającym na skuteczność umowy majątkowej małżeńskiej jest jej analiza w relacjach między małżonkami. Istotnym wydaje się określenie czasu obowiązywania takiej
umowy. Istnieje możliwość wyraźnego wskazania w treści intercyzy
momentu początkowego jej obowiązywania, z tym ograniczeniem, że
najwcześniejszą datą może być data zawarcia umowy19. Z mocy prawa
ustawodawca reguluje datę obowiązywania intercyzy zawartej przez
nupturientów, która zaczyna obowiązywać dopiero z chwilą zawarcia małżeństwa (art. 47 § 1 k.r.o.), nie jest ona jednak zawarta pod
warunkiem, „lecz zawarcie związku małżeńskiego jest conditio iuris,
od którego zależy skuteczność umowy”20. Analogicznie ustawodawca traktuje postanowienia umowy wprowadzającej ustrój rozdzielności
majątkowej z wyrównaniem dorobków, w którym to uprawnienie powstaje dopiero po ustaniu ustroju. Podobnie należy traktować umowne
określenie nierównych udziałów w majątku wspólnym w umowie regulującej wspólność majątkową (a więc po ustaniu małżeństwa). Stąd
też, jako moment końcowy obowiązywania intercyzy należy przyjąć
dzień ustania małżeństwa przez śmierć jednego z małżonków, albo
orzeczenie rozwodu. W trakcie trwania małżeństwa małżonkowie
mogą jednak dokonać zmiany ustroju umownego wybierając nowy
ustrój, albo rozwiązując dotychczasową umowę bez wskazania nowego ustroju, co z mocy prawa powoduje powstanie między małżonkami
17
Niedochowanie formy aktu notarialnego powoduje, zgodnie z ogólnymi zasadami prawa cywilnego nieważność dokonanej przez małżonków czynności ( Zob. art.
73 § 2 k.c.).
18
Nieważna będzie umowa majątkowa małżeńska sprzeczna z prawem, mająca na
celu obejście ustawy (np. zakaz podziału majątku wspólnego w czasie trwania wspólności), albo naruszająca zasady współżycia społecznego (np. powodująca rażące naruszenie praw majątkowych jednego z małżonków). Zawarta przez małżonków umowa
regulująca panujące między nimi stosunki majątkowe może być także częściowo nieważna, gdy tylko niektóre jej postanowienia podlegałyby sankcji z art. 58 k.c. Zob.
Wyrok SA w Poznaniu z 28 marca 1995 r., IACR 844/94, „Wokanda” 1995, nr 11,
poz. 48.
19
Zob. E. Gniewek, Z praktyki notarialnej-uwagi wizytatora. Umowa wyłączenia wspólności majątkowej małżeńskiej w praktyce notarialnej, „Rejent” 2000, nr 2,
s. 178; Orzeczenie SN z 11 stycznia 1995 r., II CRN 148/94, OSNC 1995, nr 4, poz. 70.
20
Zob. A. Dyoniak, Pojęcie i skuteczność..., s. 137; T. Smyczyński, Prawo rodzinne..., s. 142.
– 132 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
wspólności ustawowej. Wreszcie ustanie umownego ustroju majątkowego może być także efektem powstania między małżonkami ustroju przymusowego wynikającego z orzeczenia sądu, albo powstającego
z mocy prawa w przypadku ubezwłasnowolnienia jednego z małżonków, ogłoszenia upadłości, czy orzeczenia separacji”21.
Chociaż umowa majątkowa małżeńska zawsze działa na przyszłość,
to jednak może ona zawierać postanowienia dotyczące przedmiotów
i praw majątkowych, które należą już do małżonków i pochodzą z czasu obowiązywania poprzedniego ustroju22. Do czasu zawarcia takiej
umowy przynależność wskazanych przedmiotów reguluje dotychczasowy ustrój ustawowy lub umowny23.
Zasadniczym elementem skuteczności umowy majątkowej małżeńskiej – stanowiącym meritum przedmiotowego wywodu, jest wywołanie skutków wobec osób trzecich. Reguła przyjęta przez ustawodawcę
w art. 47¹ k.r.o. obejmuje możliwość powołania się względem osób trzecich na zawartą przez małżonków intercyzę tylko wówczas, gdy fakt jej
zawarcia oraz rodzaj, był tym osobom znany. Poparta w orzecznictwie
skuteczność takiej umowy jest rozpatrywana wyłącznie wobec wierzytelności powstałych po jej zawarciu24, a ciężar udowodnienia pewności wiedzy u osoby trzeciej – o fakcie i rodzaju umowy majątkowej
małżeńskiej, spoczywa na małżonkach25. Umowa majątkowa małżeńska określa ustrój majątkowy łączący małżonków – jest zatem skuteczna przede wszystkim wobec stron ją zawierających. Z uwagi jednak
na fakt oddziaływania na sytuację innych osób, które nie są jej stroną
– postuluje się jak w tytule przedmiotowego wywodu – obligatoryjny,
jawny rejestr26. Niewątpliwie istota i charakter intercyzy ma znacze21
M. Pozdan (red.), Europeizacja prawa prywatnego, t. I, Warszawa 2008;
M. Łączkowska, Rodzaje i skuteczność umów majątkowych małżeńskich, Poznań
2008, s. 690.
22
Stąd też, w doktrynie posłużono się pojęciem działania umowy majątkowej
wstecz – dla określenia skutków umowy rozszerzającej lub ograniczającej wspólność
ustawową włączającej do majątku wspólnego przedmioty, które wcześniej należały
do majątków osobistych, albo wyłączającej przedmioty należące wcześniej do majątku wspólnego.
23
Zob. T. Smyczyński, Prawo rodzinne..., s. 144; M. Sychowicz, Kodeks rodzinny
i opiekuńczy. Komentarz, Warszawa 2006, s. 268.
24
Wyrok SN z 3 kwietnia 1980 r., CZP 13/80, OSNCP 1980, nr 7-8, poz. 140.
25
Wyrok SN z 28 lipca 1998 r., II CKU 34/98, ,,Prokuratura i Prawo” 1999, nr 1, s. 36.
26
Jako podstawę przywołuje się np. możność umownego uregulowania przynależności określonych przedmiotów do majątku wspólnego lub osobistego, czy też
– 133 –
Helena Pietrzak
nie dla wierzyciela jednego z małżonków z uwagi na zakres majątku,
do którego ewentualnie będzie kierowana egzekucja. Stąd też, przywołany wyżej art. 47¹ k.r.o. wprowadza w pewien sposób – ograniczoną
skuteczność umów majątkowych małżeńskich. Sformułowanie „małżonek może się powoływać”, oznacza iż ustawodawca jednoznacznie
wskazuje, że osoba trzecia powinna wiedzieć nie tylko, że małżonkowie zawarli umowę majątkową, lecz powinna poznać jej charakter
i zakres, a więc – czy była to umowa rozszerzająca bądź ograniczająca
wspólność, umowa wprowadzająca rozdzielność majątkową, albo rozdzielność majątkową z wyrównaniem dorobków27. Małżonkowie, którzy chcąc otworzyć sobie możliwość powoływania się wobec takiej
osoby na skutki wprowadzenia określonego ustroju majątkowego, muszą zadbać o przekazanie tej osobie stosownej wiedzy. Doktryna zatem
jednoznacznie obciąża tym faktem małżonków, gdyż to oni są bezpośrednio zainteresowani skutkami małżeńskiej umowy.
Ustawodawca nie określił jednak żadnej formy (zastrzeżenie dotyczy wyłącznie czasu), w której ma być przekazana wspomniana wiedza. Ta dowolność powoduje, że wierzyciel może pozyskać stosowną
wiedzę również z innych źródeł niż informacja przekazana przez małżonka. Fakt ten pociąga również za sobą możliwość powołania się
przez małżonka na skutecznie zdobytą wiedzę przez wierzyciela
o zawartej umowie majątkowej28, (np. gdy przynależność konkretnego przedmiotu – nieruchomości do majątku wspólnego lub majątku
osobistego została ujawniona w księdze wieczystej)29. Bezwzględnym
jest jednak czas powzięcia wiedzy. Otóż, przyjmuje się, że „informacja
o zawarciu i rodzaju umowy majątkowej małżeńskiej musi dotrzeć do
osoby trzeciej przed powstaniem wierzytelności osoby trzeciej w stowprowadzenie rozdzielności majątkowej i stwarzającej przez to ramy np. dla samodzielnego rozporządzania danym przedmiotem przez małżonka.
27
Zob. E. Skowrońska-Bocian, Małżeńskie ustroje..., s. 114.
28
W ocenie wnioskujących, takim źródłem mogą być np. rejestry publiczne.
29
Księgi wieczyste są jawne i nie można zasłaniać się nieznajomością wpisów
w księdze oraz wniosków, o których uczyniono w niej wzmiankę. Zob. art. 2 ustawy z 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece, tekst jedn. Dz. U. z 2001 r. nr
124, poz. 1361 ze zm.; ustawa z 14 lutego 2003 r. o przenoszeniu treści księgi wieczystej do struktury księgi wieczystej prowadzonej w systemie informatycznym, Dz. U. nr
42, poz. 363. L. Zabielski, Prowadzenie ksiąg wieczystych i innych rejestrów publicznych. Ocena i kierunki zmian, „Nowy Przegląd Notarialny” 2001, nr 7-8, s. 16-33;
T. Stawecki, Jawność jako wartość prawna, „Studia Iuridica” 2004, XLIII, s. 215-232;
tenże, Rejestry publiczne, funkcje instytucji, Warszawa 2006.
– 134 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
sunku do jednego z małżonków”30. Zatem osoba trzecia powinna mieć
„świadomość zawarcia i rodzaju umowy majątkowej w chwili wystąpienia zdarzenia, w wyniku którego nastąpią określone skutki prawne,
m.in. powstanie wierzytelność w stosunku do jednego z małżonków”31.
Konsekwencją nie poinformowania osoby trzeciej o zawarciu umowy
majątkowej i jej rodzaju – jest brak skutków prawnych wobec tej osoby (małżonek nie może się na nią powołać). „Bezskuteczność ta ma
charakter częściowy, sięgając tak daleko, jak niekorzystna byłaby jej
skuteczność dla interesów osoby trzeciej. Zamiast postanowień umowy, które okazały się bezskuteczne, zastosowanie mają przepisy dotyczące ustroju majątkowego, który obowiązywałby małżonków, gdyby
umowy nie zawarli”32. Zatem skutek występujący z mocy art. 47¹ k.r.o.
jest tożsamy ze skutkiem, jaki osiągnąłby wierzyciel, uzyskując orzeczenie stwierdzające bezskuteczność w stosunku do niego małżeńskiej
umowy majątkowej33. Stąd też, wierzyciel jednego z małżonków mogący powołać się na bezskuteczność w stosunku do siebie małżeńskiej
umowy majątkowej nie korzysta już z możliwości domagania się uznania za bezskuteczną umowy majątkowej małżonków.
W tej materii w doktrynie i orzecznictwie występuje znacząca rozbieżność, co do relacji pomiędzy uregulowaniem zawartym w art. 47¹
k.r.o., a przepisami k.c., dotyczącymi ochrony wierzyciela w razie niewypłacalności dłużnika (art. 527 k.c.).
Warto podkreślić, że uzależnienie skuteczności umowy majątkowej
od wiedzy wierzyciela, ma na celu ochronę wierzyciela. Jest zatem bez30
Zob. uchwała SN z 3 kwietnia 1980 r. III CZP 13/80, OSNCP 1980, nr 7-8, poz.
140 z glosami A. Dyoniaka, OSPiKA 1981, nr 5, poz. 76 oraz Z. Świebody, NP 1981,
nr 10-12.
31
Zob. tamże.
32
„Na przykład została zawarta umowa majątkowa ograniczająca majątek wspólny jedynie do środków zgromadzonych na rachunku otwartego funduszu emerytalnego. Umowa taka będzie bezskuteczna wobec wierzyciela jednego z małżonków, który
nie wiedział o jej zawarciu, co oznacza, że wierzyciel taki ma prawo (przy spełnieniu
przesłanek odpowiedzialności małżonków majątkiem wspólnym) kierować egzekucję
do wszystkich przedmiotów majątkowych, które zgodnie z ustawą wchodzą w skład
majątku wspólnego. Inaczej mówiąc, wierzyciel znajduje się w takiej sytuacji, jakby umowa majątkowa nie została zawarta”. Zob. E. Skowrońska-Bocian, Małżeńskie
ustroje..., s. 115.
33
Tak twierdzi w szczególności M. Sychowicz, Kodeks rodzinny i opiekuńczy...,
s. 275; szerszej analizy problemu z powołaniem orzecznictwa i literatury dokonała
M. Pyziak-Szafnicka, Ochrona wierzyciela w razie niewypłacalności dłużnika, Warsza­
wa 1995, s. 200 i n.
– 135 –
Helena Pietrzak
pośrednio powiązane z odpowiedzialnością za długi zaciągnięte przez
jednego małżonka bez zgody drugiego. Właściwie prawie wszystkie
znane ustawie reżimy majątkowe34 mogą pomniejszyć majątek osobisty dłużnika, co z kolei ogranicza szansę zaspokojenia wierzytelności w sytuacji zobowiązania zaciągniętego bez zgody współmałżonka.
Stąd też, doktryna wielokrotnie precyzuje wykładnię art. 47¹ k.r.o.,
w którym mieści się założenie, „że osoba trzecia przed podjęciem decyzji co do wywołania zdarzenia prawnego, z którego ma wynikać zobowiązanie, powinna znać rzeczywisty układ stosunków majątkowych
między małżonkami. Znajomość tych faktów pozwoli bowiem wierzycielowi na ocenę, czy – przy istniejącym układzie stosunków majątkowych miedzy małżonkami – zabezpieczone będą w należytym
stopniu jego interesy”35. Analizowana norma gwarantuje wierzycielowi korzyść w postaci wpływu na powstanie zobowiązania36, co jest
uzależnione od jego oceny łączących małżonków stosunków majątkowych pod kątem ewentualnego przyszłego, przymusowego zaspokojenia wierzytelności37.
Analogiczną korzyść przewidział ustawodawca również na mocy art.
50 k.r.o., przewidując ochronę wierzyciela w razie roszczenia wspólności w postaci zwiększonej odpowiedzialności majątkiem wspól34
Potencjalnie nawet rozszerzenie wspólności ustawowej niekoniecznie musi leżeć w interesie wierzyciela, nie mówiąc już o ograniczeniu wspólności, czy ustanowieniu rozdzielności majątkowej.
35
A. Dyoniak, Zakres swobody zawierania małżeńskich umów majątkowych, ich
skuteczność i funkcjonowanie w praktyce, „Studia Prawnicze” 1984, nr 1, s. 85.
36
Warto podkreślić, że zmiana umowy majątkowej po powstaniu zobowiązania
nie ma wpływu na pozycję prawną wierzyciela, wobec braku spełnienia przesłanek
skuteczności zmienionej umowy majątkowej. Stąd też, dla skuteczności umowy majątkowej niezbędne jest spełnienie przesłanek jej skuteczności najpóźniej w chwili zawierania zobowiązania. Pozytywnie w tym aspekcie przesądził SN w uchwale
z 3 kwietnia 1980 r., stwierdzając, że „małżeńska umowa majątkowa jest skuteczna
względem innej osoby wówczas, gdy o jej zawarciu oraz rodzaju osoba ta powzięła wiadomość przed powstaniem przysługującej jej wierzytelności” (III CZP 13/80,
OSNCP 1980, nr 7-8, poz. 140).
37
Z natury rzeczy takiej możliwości wierzyciel nie ma przy zobowiązaniach, których źródłem nie jest czynność prawna. W konsekwencji art. 47¹ k.r.o. nie ma zastosowania do zobowiązań z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia, czynu niedozwolonego,
czy roszczeń alimentacyjnych. Powszechnie przyjmuje się, że art. 47¹ chroni bez
względu na źródło powstania, wszelkie wierzytelności . Odosobniony pogląd głosi, że
„skuteczność umowy majątkowej odnosi się wyłącznie do zobowiązań wynikających
z czynności prawnych”. A. Dyoniak, Glosa do uchwały SN z 3 kwietnia 1980 r., III
CZP 13/80 OSPiKA 1981, nr 5, poz. 76.
– 136 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
nym38. Dlatego też, wierzyciel małżonka może żądać zaspokojenia
z majątku wspólnego także wtedy, gdy wierzytelność powstała przed
zawarciem małżeństwa, bądź przed późniejszym, umownym rozszerzeniem wspólności.
Intencją ustawodawcy było zabezpieczenie wierzyciela, który
w wyniku umowy majątkowej małżeńskiej mógłby zostać świadomie pokrzywdzony przez małżonka-dłużnika. Chodziło zatem ustawodawcy o to, aby „wskutek rozszerzenia wspólności na przedmioty
należące dotychczas do majątku osobistego nie zmniejszać masy majątkowej, którą małżonek-dłużnik odpowiadałby za swoje zobowiązania powstałe np. przed zawarciem małżeństwa”39. Tym bardziej, że
umowa majątkowa małżeńska rozszerzająca wspólność ustawową powoduje równocześnie przejście na obojga małżonków praw, których
umowa dotyczy, a które wchodziłyby dotąd w skład majątków osobistych małżonków40. W rezultacie małżonkowie mogą powołać się
względem osoby trzeciej na skutki umowy rozszerzającej, ograniczającej albo wyłączającej wspólność majątkową tylko co do stosunku
prawnego powstałego po zawarciu przedmiotowej umowy. Spełnia się
wówczas przesłanka dotycząca wiedzy o zawarciu umowy i o jej rodzaju. Jeżeli osoba trzecia w chwili powstania stosunku prawnego tych
okoliczności nie znała, umowa majątkowa jest względem niej bezskuteczna (bezskuteczność względna)41.
38
Zgodnie z regułą zawartą w art. 50 k.r.o., jeżeli wierzytelność powstała przed
rozszerzeniem wspólności, wierzyciel, którego dłużnikiem jest tylko jeden małżonek,
może żądać zaspokojenia także z tych przedmiotów majątkowych, które należałyby
do majątku osobistego dłużnika, gdyby wspólność majątkowa nie została rozszerzona. Należy zwrócić uwagę, że warunkiem rozszerzonej odpowiedzialności majątkiem wspólnym jest powstanie wierzytelności przed rozszerzeniem wspólności. Zob.
J. Ignaczewski, Małżeńskie ustroje majątkowe..., s. 196.
39
Doktryna w zakresie wykładni przyjmuje ponadto, że ta „rozszerzona odpowiedzialność majątkiem wspólnym odnosi się także do wierzytelności powstałej po zawarciu małżeństwa, lecz przed umownym rozszerzeniem wspólności”. Zob.
S. Grzybowski, Prawo rodzinne. Zarys wykładu, Warszawa 1980, s. 105; przeciwne stanowisko określił F. Zedler, Dochodzenie roszczeń majątkowych małżonków,
Warszawa 1976, s. 48.
40
W odniesieniu do nieruchomości podstawę wpisu w księdze wieczystej stanowi sama umowa majątkowa małżeńska, a wpis ma charakter deklaratoryjny Zob.
A. Dyoniak, Zakres..., s. 76.
41
Zob. J. Piątowski, System prawa rodzinnego i opiekuńczego, Wrocław 1985,
s. 527. Wydaje się, że owa bezskuteczność dotyczy tej części umowy, która narusza interesy osoby trzeciej, a nie całej umowy.
– 137 –
Helena Pietrzak
Uzależnienie zatem skuteczności umowy majątkowej względem
osób trzecich od ich wiedzy o jej zawarciu i rodzaju sprawia, że bez
spełnienia tych warunków umowa majątkowa nie wpływa na pozycję
prawną osób trzecich. To w konsekwencji oznacza, że stosunki majątkowe pomiędzy małżonkami w relacjach z tymi osobami podlegają
ocenie, tak jakby nie zawarto umowy majątkowej, czyli funkcjonują według zasad rządzących ustawową wspólnością majątkową. Czyli
sama czynność zawarcia umowy majątkowej małżeńskiej i niezbędna
wiedza wierzyciela na tę okoliczność nie wyłącza w przypadku rozszerzenia wspólności majątkowej, możliwości „prowadzenia egzekucji
z tych składników, które należałyby do majątku osobistego dłużnika,
gdyby przedmiotowej umowy nie zawarto”42. Ponadto, zgodnie z art.
787 k.p.c. zawarcie umowy majątkowej małżeńskiej nie stanowi również przeszkody do nadania klauzuli wykonalności43, a więc w konsekwencji prowadzenia na podstawie powstałego tytułu wykonawczego
egzekucji do tych składników, które należałyby do majątku wspólnego, gdyby umowy majątkowej nie zawarto44.
Stąd też, ustawodawca k.p.c. na małżonków nakłada inicjatywę wykazania ewentualnych zmian, w zakresie ogólnej odpowiedzialności
majątkiem osobistym i wspólnym za przedmiotowe zobowiązania.
Dłużnik albo jego małżonek, zgodnie z art. 822 k.p.c., może podnieść
zarzut wynikający z umowy małżeńskiej przeciwko dokonaniu czynności przez komornika i okazać umowę majątkową oraz przedłożyć
niebudzący wątpliwości dowód na piśmie, że zawarcie umowy majątkowej małżeńskiej oraz jej rodzaj były wierzycielowi wiadome.
Podniesiony zarzut, zgodnie z art. 822 k.p.c., jest podstawą wstrzymania czynności komornika przed ich rozpoczęciem. W konsekwencji komornik jest zobowiązany zawiadomić niezwłocznie wierzyciela
o fakcie wstrzymania czynności oraz ich przyczynach. Zgodnie z zasadą przyjętą w art. 804 k.p.c. komornik jako organ egzekucyjny nie
może badać zasadności ani wymagalności obowiązku objętego tytułem
wykonawczym45. Kontynuowanie i kierunki egzekucji zależą zatem
42
Zob. art. 776 § 2 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego, Dz. U. nr 43, poz. 296 ze zm.
43
Zob. art. art. 787 i 787 § 1 k.p.c.
44
Zob. art. 787 k.p.c.
45
Tylko sąd w postępowaniu rozpoznawczym jest powołany do oceny, czy nastąpiło zdarzenie powodujące niemożność egzekucji w sposób zakreślony przez
wierzyciela.
– 138 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
od wierzyciela. Stąd też, na wyraźne polecenie wierzyciela, komornik
musi niezwłocznie dokonać czynności, która uległa wstrzymaniu46.
Zupełnie odmienne postanowienia od wyżej wskazanych ogólnych
zasad skuteczności umowy majątkowej, przewiduje ustawa Prawo
upadłościowe i naprawcze47. Ustawodawca w art. 126 ust. 1 ogranicza skuteczność zniesienia wspólności majątkowej umową majątkową w stosunku do masy upadłości tylko wtedy, gdy umowa zawarta
została co najmniej dwa lata przed dniem złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Uregulowanie to chroni interesy wierzycieli upadłego, gdyż majątek wspólny wchodzi do masy upadłości. Ustanowienie
rozdzielności majątkowej przyczynia się do pomniejszenia masy upadłości. Analizowana cezura czasowa chroni upadłego małżonka przed
podejrzeniami o zawarcie umowy w celu pokrzywdzenia swych wierzycieli. Ustawodawca wychodzi z założenia, że „proces bankructwa
z reguły ma swój początek na długo przed formalnym ogłoszeniem
upadłości48. Stąd też, zawarcie umowy majątkowej ustanawiającej rozdzielność majątkową w okresie krótszym niż dwa lata przed złożeniem
wniosku o ogłoszenie upadłości powoduje, że umowa ta jest bezskuteczna w stosunku do masy upadłości. Istota sankcji bezskuteczności
w tej materii oznacza, że „syndyk (zarządca, nadzorca sądowy) może
żądać przekazania do masy przedmiotów, które w wyniku podziału
przypadłyby drugiemu małżonkowi, o ile jeszcze do niego należą”49.
Przy czym bezskuteczność ta nie może naruszać praw osób trzecich.
6. Rejestr małżeńskich umów majątkowych w wybranych krajach
Ustawodawstwo europejskie w różny sposób reguluje problematykę
małżeńskich umów majątkowych50. W opracowaniu zwrócimy zasad46
W przepisie art. 840 § 1 k.p.c. wyposażono dłużnika i jego małżonka w odpowiednie zarzuty z tytułu zawarcia umowy majątkowej, zmierzające do wyłączenia lub
ograniczenia odpowiedzialności całością lub częścią majątku.
47
Ustawa z 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe i naprawcze, Dz. U. nr 60, poz.
535 ze zm.
48
Zob. J. Ignaczewski, Małżeńskie ustroje majątkowe. Komentarz..., s. 190.
49
Szerzej zob. A. Jakubecki, Prawo upadłościowe i naprawcze. Komentarz,
Warszawa 2006.
50
„Najbardziej znaną postacią europejskiego ustroju majątkowego małżonków jest
wspólność dorobku. Charakterystyczny jest on dla wielu krajów, jakkolwiek jego rozumienie jest odmienne w poszczególnych państwach. Podobnie jak w Polsce, ustrój
małżeński regulowany jest w Rosji, Albanii, Czechach, Francji, b. Jugosławii oraz na
Węgrzech”. Zob. A. Brzezińska, Intercyzy-umowy małżeńskie, Warszawa 2006, s. 22.
– 139 –
Helena Pietrzak
niczą uwagę na uregulowania prawa niemieckiego, ale pomocniczo –
celem porównania odniesiemy się również do analizy umów w innych
krajach europejskich51. W zakresie zainteresowania przyjęto aspekt zawarty w temacie – czyli rejestr intercyz w ramach praktyki.
6.1. Umowy majątkowe w Niemczech
Ustawodawca niemiecki przewiduje możliwość uregulowania małżeńskich stosunków majątkowych według norm ustroju ustawowego52 lub norm przewidzianych dla ustroju umownego (§ 1363-1563
BGB53). Rejestr małżeńskich umów majątkowych podlega odrębnym
regulacjom (Untertitel 3 – Güterrechtsregister, § 1558 -1563 BGB).
Ustawowym ustrojem majątkowym według prawodawcy niemieckiego jest rozdzielność majątkowa z wyrównaniem przyrostów wartości majątków lub inaczej rozdzielność majątkowa z wyrównaniem
dorobków. Po zawarciu małżeństwa małżonkowie zachowują swoje
dotychczasowe majątki i nie powstaje żadna inna masa majątkowa.
W momencie ustania ustroju ustawowego „następuje wyrównanie różnic w wysokości przyrostów wartości obydwu majątków”54.
51
Małżeńska wspólność majątkowa jest różnie regulowana przez ustawodawstwa
europejskie lecz ich wspólną cechą jest określenie, iż majątkiem wspólnym są prawa majątkowe nabyte w czasie trwania małżeństwa. Wyjątkiem jest Chorwacja gdzie
ustawa „stanowi o nabyciu praw w czasie trwania wspólności”, co jest jednak równoznaczne z terminem „w trakcie małżeństwa”. Tamże, s. 23. Powszechną zasadą jest
także brak uprzywilejowania któregokolwiek z małżonków w kwestii zarządzania
wspólnym majątkiem. Przedmioty służące zaspokajaniu własnych potrzeb zazwyczaj
stanowią majątek odrębny tak samo jak prawa majątkowe nabyte przed zawarciem
małżeństwa.
52
Na podstawie tego kodeksu małżonkowie mają prawo regulować swoje stosunki majątkowe zgodnie z normami przewidzianymi dla ustroju ustawowego lub
umownego.
53
Bürgerliches Gesetzbuch – niemiecki kodeks cywilny z 1896 r. obowiązujący od
1900 r. (dalej jako: BGB).
54
Wyrównanie to może nastąpić np. w drodze roszczenia wyrównawczego jednego z małżonków po orzeczeniu rozwodu. Czyli np. w przypadku rozwodu następuje
porównanie przyrostów obu majątków. Ich wartość jest ustalana w momencie ustanowienia oraz zakończenia ustroju. Małżonek, który przez ten czas osiągnął mniejszy
przyrost otrzymuje połowę nadwyżki przyrostu majątku współmałżonka. W przypadku śmierci jednego z małżonków udział spadkowy drugiego zwiększa się o jedną
czwartą spadku. Zob. A. Brzezińska, Intercyzy…, s. 26.
– 140 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
W tej strukturze każdy z małżonków samodzielnie dysponuje swoim majątkiem, natomiast w przypadku rozporządzania przedmiotami
należącymi do drugiego małżonka, musi obligatoryjnie uzyskać jego
zgodę. Podobnie jest przy zobowiązaniu się do rozporządzania całym
majątkiem. W razie konieczności uzasadniających konieczność rozporządzania całością majątku zgodę współmałżonka może zastąpić orzeczenie sądu55.
6.1.1. Charakter umowy
Samo zawarcie umowy majątkowej prowadzi do wspólności lub rozdzielności majątkowej. Przy czym, jeśli małżonkowie zdecydują się na
rozdzielność majątkową oznacza to, iż nie posiadają majątku wspólnego, oboje pozostają przy majątku własnym, którym samodzielnie
dysponują bez ograniczeń. W ustroju rozdzielności majątkowej oraz
w ustroju ustawowym przedmioty nabywane są przez małżonków na
zasadach wspólności w częściach ułamkowych. W momencie ustania małżeństwa nie dochodzi do wyrównania przyrostów majątku56.
Małżonkowie w umowie mogą podjąć decyzje dotyczące właściwego dla nich zarządu. Jeśli natomiast w umowie tego nie określili, to
zgodnie z uregulowaniami BGB – majątkiem zarządzają wspólnie. Co
więcej, we wspólności majątkowej masa majątkowa jest wspólna i niepodzielna w czasie trwania wspólności. Do jej zakresu należy majątek
wspólny i majątki szczególne (Vorbehaltsgut)57 męża i żony oraz ich
majątki osobiste (Sonedergut)58. Obydwoma majątkami małżonkowie
zarządzają samodzielnie59.
55
Warto podkreślić, że całkowicie odmienną zasadą – przyjętą w ustawodawstwie
niemieckim (od przyjętych norm k.c. w naszym kraju) jest to, że życiowy partner spadkodawcy (np. konkubent) dziedziczy na tych samych prawach co małżonek.
56
Taka rozdzielność majątkowa powstaje również wówczas gdy – w trakcie trwania małżeństwa dochodzi do uchylenia wspólności małżeńskiej bez ustanowienia innego ustroju majątkowego; lub też przed zawarciem małżeństwa zostaje wyłączony
ustrój ustawowy i nie zostaje ustanowiony żaden inny.
57
W jego skład wchodzą prawa określone w umowie małżeńskiej oraz przedmioty
nabyte w drodze darowizny i dziedziczenia.
58
Sonedergut, czyli majątek zastrzeżony – obejmuje tzw. prawa niezbywalne.
59
Możliwe jest przesunięcie np. z majątku szczególnego do wspólnego. Odbywa
się to na drodze umowy majątkowej. Wspólność majątkowa ustaje w przypadku śmierci jednego z małżonków, rozwodu lub może być zniesiona decyzją sądu. Po śmierci
udział zmarłego w majątku wspólnym włączony zostaje do spadku po nim. W innych
– 141 –
Helena Pietrzak
Niemiecki kodeks cywilny przewiduje także tzw. kontynuowaną
wspólność majątkową (§ 1483-1518 BGB), która „polega na ustaleniu, czy wspólność będzie trwała po śmierci jednego z małżonków pomiędzy pozostałym przy życiu oraz wspólnymi zstępnymi małżonków
powołanymi mocą ustawy do spadku”60. W ustroju tym wyróżnia się
cztery masy majątkowe: majątek osobisty żyjącego małżonka, majątek
wspólny przypadający owdowiałemu małżonkowi i wspólnym zstępnym małżonków oraz majątki zstępnych. Przy zarządzaniu majątkiem
wspólnym żyjący małżonek zachowuje pozycję dominującą61.
6.1.2. Rejestr małżeńskich umów majątkowych
Dla ważności małżeńskich umów majątkowych, ustawodawca niemiecki wymaga (podobnie jak w innych krajach, w tym także w Polsce)
– formy aktu notarialnego. Tak sporządzona intercyza, wyłącznie na
wniosek małżonków62 (a więc fakultatywnie) może być wpisywana do
ogólnodostępnego rejestru63 (tzw. Güterrechtsregister) prowadzonego przez sądy rejonowe. Wpis do rejestru prawnego stosunków majątkowych oparty jest na właściwości miejscowej, w którego rejonie
przypadkach ustania wspólności majątkowej dochodzi do podziału majątku między
byłych małżonków.
60
Zob. A. Brzezińska, Intercyzy…, Warszawa 2006, s. 30.
61
W skład majątku wspólnego wchodzą prawa odziedziczone przez żyjącego małżonka po zmarłym oraz prawa nabyte przez niego w trakcie trwania wspólności kontynuowanej. Pozostały przy życiu małżonek, a także wspólni zstępni mają prawo do
samodzielnego zarządzania swoimi osobistymi majątkami. Wspólność kontynuowana
ustaje w następujących przypadkach: w przypadku śmierci współmałżonka; poprzez
zawarcie małżeństwa przez współmałżonka; jeżeli żaden z zstępnych, uczestników
wspólności nie miał potomka; gdy nastąpiło uchylenie na skutek zawarcia umowy
uczestników wspólności albo jednostronnej czynności prawnej małżonka; w razie wyroku sądu znoszącego wspólność na żądanie zstępnego będącego uczestnikiem wspólności; w przypadku zrzeczenia się udziałów przez zstępnych, uczestników wspólności
na rzecz żyjącego małżonka. Po ustaniu wspólności podział majątku wspólnego dokonywany jest pomiędzy małżonka i zstępnych. Tamże, s. 31.
62
Zob. § 1560 BGB Antrag auf Eintragung.
Eine Eintragung in das Register soll nur auf Antrag und nur insoweit erfolgen, als
sie beantragt ist. Der Antrag ist in öffentlich beglaubigter Form zu stellen.
(Wniosek o dokonanie wpisu. Wpis do rejestru może nastąpić tylko na wniosek
i tylko wówczas gdy o to wnioskowano. Wniosek należy złożyć w formie publicznie
uwierzytelnionej).
63
W Polsce taki rejestr nie istnieje.
– 142 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
przynajmniej jeden z małżonków ma miejsce zamieszkania (§ 1558
BGB64). To oznacza, że po zmianie miejsca zamieszkania, wpis do rejestru musi być powtórzony w nowym rejonie (§ 1559 BGB65).
Z uwagi na to, że wpis do rejestru ma charakter fakultatywny, to
jego niedopełnienie zachowuje ważność umowy pomiędzy małżonkami, ale nie skutkuje wobec osób trzecich. Wreszcie ustawodawca daje
małżonkom swobodę decydowania o tym – czy i jakie wpisy należy
wprowadzić do rejestru prawnego stosunków majątkowych (może to
być np. tylko część ich stosunków prawnych).
Do zakresu przedmiotowych zdarzeń, które mogą być odnotowywane w tym rejestrze należą zmiany w małżeńskich ustrojach majątkowych, ograniczanie prawa małżonka do zawierania czynności
prawnych w zakresie pokrywania potrzeb życiowych rodziny oraz
uchylanie ograniczeń w zakresie rozporządzania całością majątku
współmałżonka.
Analizowany wniosek, stosownie do § 1560 BGB, należy złożyć
w formie publicznie uwierzytelnionej66. Forma ta, wymagana jest tak
wobec pierwszego wpisu, zmiany, czy jego wykreślenia. Wymóg formy obowiązuje również w przypadku zniesienia małżeńskiego ustroju
majątkowego przez prawomocny wyrok. Ponadto, wniosek o wpis do
rejestru może być zawarty w treści umowy małżeńskiej. Co oznacza,
że wystarczy przedłożyć przedmiotową umowę w rejestrze67.
Untertitel 3 – Güterrechtsregister.
§ 1558 BGB Zuständiges Registergericht.
(1) Die Eintragungen in das Güterrechtsregister sind bei jedem Amtsgericht zu bewirken, in dessen Bezirk auch nur einer der Ehegatten seinen gewöhnlichen Aufenthalt hat.
(2) Die Landesregierungen werden ermächtigt, durch Rechtsverordnung einem
Amtsgericht für die Bezirke mehrerer Amtsgerichte die Zuständigkeit für die Führung
des Registers zu übertragen. Die Landesregierungen können die Ermächtigung durch
Rechtsverordnung auf die Landesjustizverwaltungen übertragen.
65
§ 1559 BGB Verlegung des gewöhnlichen Aufenthalts.
Verlegt ein Ehegatte nach der Eintragung seinen gewöhnlichen Aufenthalt in einen
anderen Bezirk, so muss die Eintragung im Register dieses Bezirks wiederholt werden.
Die frühere Eintragung gilt als von neuem erfolgt, wenn ein Ehegatte den gewöhnlichen Aufenthalt in den früheren Bezirk zurückverlegt.
66
Wymogi stawiane wobec „sodowego sporządzenia dokumentów”, a więc form,
które traktowane są jako publicznie uwierzytelnione zawierają § 129 BGB oraz §§ 39,
40 BeurkG –Beurkundungsgesetz, które określają wymogi prawne dla zwykłego poświadczenia przez notariusza i poświadczenia podpisu.
67
Doktryna podkreśla, że przy odrębnym, indywidualnym składaniu wniosku
przez małżonków, umowa majątkowa w zasadzie nie musi być przedkładana w reje64
– 143 –
Helena Pietrzak
Warto również podkreślić, że sędzia rejestru przed podjęciem decyzji o dokonaniu wpisu, ma kompetencje do badania przesłanek formalnych, w tym ocenia – dopuszczalność treści złożonego wniosku.
Z reguły jednak nie bada, czy treść wpisu (prawidłowość oświadczenia) jest zgodna z rzeczywistymi stosunkami majątkowymi. Wyjątkowo
może jednak poddać badaniu zgodność treści wniosku, jeśli istnieją
uzasadnione wątpliwości co do faktów zawartych w treści oświadczenia, ich prawidłowości, w szczególności gdy są niezgodne z §§ 13468,
138 BGB69. Wniosek o niedopuszczalnej treści, sędzia oddala. Może
także odroczyć decyzję i uzależnić jej podjęcie od oceny spornego
stosunku prawnego (np. do czasu przedłożenia umowy małżeńskiej).
Natomiast w celu skutecznego wyjaśnienia sprawy, przy niezawisłości
sporu prawnego, sędzia rejestru ma również prawo wyznaczyć uczestnikowi – termin do wytoczenia powództwa (tryb administracyjny)70.
W sytuacji odrzucenia wniosku o dokonanie wpisu, wnioskodawca
ma prawo do złożenia zażalenia (stosownie do § 20 FGG71). Jeśli skłastrze. Zob. W. Viefhues (red.), Juris Praxiskommentar BGB. Familienrecht, Band 4,
Saarbrücken 2007, s. 642.
68
Zob. § 134 BGB; Gesetzliches Verbot.
Ein Rechtsgeschäft, das gegen ein gesetzliches Verbot verstößt, ist nichtig, wenn
sich nicht aus dem Gesetz ein anderes ergibt. (Ustawowy zakaz. Czynność prawna,
która uchybia ustawowemu zakazowi, jest nieważna, gdy z ustawy nic innego nie
wynika).
69
Zob. § 138 BGB; Sittenwidriges Rechtsgeschäft; Wucher.
(1) Ein Rechtsgeschäft, das gegen die guten Sitten verstößt, ist nichtig.
(2) Nichtig ist insbesondere ein Rechtsgeschäft, durch das jemand unter Ausbeutung
der Zwangslage, der Unerfahrenheit, des Mangels an Urteilsvermögen oder der erheblichen Willensschwäche eines anderen sich oder einem Dritten für eine Leistung
Vermögensvorteile versprechen oder gewähren lässt, die in einem auffälligen
Missverhältnis zu der Leistung stehen. (Czynność
�����������������������������������������
prawna sprzeczna z dobrymi obyczajami; lichwa. (1) Czynność prawna, która jest sprzeczna z dobrymi obyczajami, jest
nieważna. (2) Nieważna jest w szczególności czynność prawna, poprzez którą jedna ze
stron wyzyskuje przymusowe położenie, niedoświadczenie, brak rozsądku albo niedołęstwo drugiej strony, w zamian za dokonanie korzyści majątkowej, która to stanowi
uderzającą dysproporcję wobec uzyskanej korzyści).
70
Szczególnie zob. §§ 161, 127 FGG. FGG - Gesetz über die Angelegenheiten der
freiwilligen Gerichtsbarkeit.
71
Zob. § 20 FGG.
(1) Die Beschwerde steht jedem zu, dessen Recht durch die Verfügung beeinträchtigt ist.
(2) Soweit eine Verfügung nur auf Antrag erlassen werden kann und der Antrag zurückgewiesen worden ist, steht die Beschwerde nur dem Antragsteller zu.
– 144 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
dającym wniosek był notariusz, zażalenie może złożyć w imieniu małżonka (nie ma w tym zakresie samodzielnego prawa).
Rejestracja umów związana jest również z kosztami. Stąd też, koszty wpisu oraz publiczne ogłoszenie jego treści, ponosi wnioskodawca
(stosownie do § 2 Nr 1 KostO72). Obowiązek ogłoszenia spoczywa na
sądzie, który czyni powyższemu zadość, ogłaszając wpis w publikacji przeznaczonej dla swych ogłoszeń. Przy czym, jeśli wpis dotyczy
zmiany systemu małżeńskiego prawa majątkowego – to ogłoszenie
można ograniczyć do określenia wskazanego systemu, natomiast gdy
system ten został przez małżonków uregulowany odrębnie – ogłoszeniu podlega określenie różnicy.
Ostatnią kwestią, którą warto uwzględnić w kontekście analizowanego rejestru jest – wgląd do rejestru. Prawodawca niemiecki upoważnia w tym zakresie (do żądania odpisu dokonanego wpisu; na żądanie
odpis ma być uwierzytelniony) – każdą osobę, bez ograniczeń, czy też
stopnia zainteresowania. Tym bardziej, że zakresu prawa do wglądu
w rejestr, czy też jego charakteru, nie ogranicza – ustawa o ochronie
danych osobowych.
To nieograniczone prawo wglądu do rejestru prawnego małżeńskich
stosunków majątkowych oraz fakultatywny charakter wpisu, powoduje w konsekwencji funkcjonujący od kilku już lat w doktrynie niemieckiej wniosek de lege ferenda o bezskuteczności przedmiotowego
rejestru. Wnioskuje się zniesienie rejestru, powołując się na statystyki, które wskazują ewidentny spadek, a nawet brak zainteresowania
uczestników obrotu gospodarczego73.
6.2. Umowy majątkowe we Francji
Francuskie małżeńskie ustroje majątkowe reguluje kodeks cywilny (Code Civil)74, w którym ustawodawca przyjął zasadę, iż ustawa
72
KostO – Kostenordnung, ustawa określająca porządek i zakres kosztów od wpisów do rejestru, wpisów w rejestr stowarzyszeń, od sporządzenia dokumentu i innych
postanowień. W szczególności §§ 29, 30 KostO regulują wielkość kosztów, zależnych
od wartości materialnej firmy.
73
G. Langenfeld, Der Ehevertrag. Gerechter Interessenausgleich durch Ehevertrag
oder Scheidungsvereinbarung, München 2005, s. 192; M.W. Klein, Eheverträge,
München 2005, s. 31.
74
Prawo francuskie przewiduje kilka ustrojów: wspólność małżeńską ograniczoną
do praw nabytych w czasie trwania związku; udział w zyskach; rozdzielność majątkową; wspólność nabytych ruchomości i praw; wspólność rozszerzoną; oraz inne ustroje
– 145 –
Helena Pietrzak
reguluje stosunki majątkowe między małżonkami tylko wtedy, gdy
małżonkowie nie zawarli „stosownej umowy małżeńskiej, zgodnie ze
swoimi potrzebami, o ile tylko umowa taka nie jest sprzeczna z prawem lub dobrymi obyczajami, m.in. małżonkowie nie mogą uchylić
praw i obowiązków, które zgodnie z przepisami prawa wynikają z faktu zawarcia małżeństwa”75.
Stąd też, do ustawowej małżeńskiej wspólności majątkowej (communaute legale), ustawodawca zalicza wszystkie składniki majątku
nabyte wspólnie lub indywidualnie przez małżonków, a także pochodzące z ich działalności bądź nabyte za dochody lub oszczędności z własnego majątku. Podobnie jak czyni to ustawodawca polski,
w omawianym ustroju wszystkie składniki majątku są wspólne. Prawo
przewiduje jednak, że mogą istnieć składniki stanowiące wyłączną
własność danego małżonka76, do których przysługuje mu prawo samodzielnego zarządu majątkiem i zbywania jego składników. Małżonek
„nie może natomiast zbywać nieodpłatnie przedmiotów należących do
majątku wspólnego bez zgody drugiego małżonka, a zapisy testamentowe nie mogą przekraczać wartości udziału w majątku wspólnym”77.
Co więcej, do rozporządzania wspólnym majątkiem w sposób szerszy niż zwykłe zarządzanie jest potrzebna zgoda obojga małżonków78.
Ustawodawca francuski sankcjonuje brak zgody. Stąd też, jeżeli małżonek dokona rozporządzenia bez zgody współmałżonka, wówczas
pominięty ma prawo w ciągu dwóch lat ubiegać się o unieważnienie tego działania, licząc od momentu uzyskania informacji „nie później jednak niż przed upływem 2 lat od dnia ustania wspólności”79.
Analizowana wspólność majątkowa ustaje w przypadku śmierci jednego z małżonków, rozwodu, separacji lub zawarcia umowy majątkowej zmieniającej ustrój. Po ustaniu wspólności majątkowej stosuje się
zasadę niepodzielności majątku wspólnego, na mocy której każdemu
– wynikające z klauzul generalnych. Ustawodawca francuski w sytuacjach szczególnych umożliwia przyjęcie zagranicznego ustroju majątkowego. Jest to wyjątkowa sytuacja, tym bardziej, że do 1965 r. prawa majątkowe małżonków nie były równe.
75
Zob. A. Machowska, K.Wojtyczek, Prawo francuskie, Kraków 2004, s. 168.
76
Są to odpowiednio np. wszelkie dobra o charakterze osobistym oraz to, co małżonek posiadał przed zawarciem małżeństwa lub nabył w drodze dziedziczenia lub darowizny, a także wierzytelności i renty niezbywalne.
77
Zob. A. Brzezińska, Intercyzy…, Warszawa 2006, s. 43.
78
Zgoda może mieć charakter dorozumiany. W tym zakresie może dotyczyć np.
wydzierżawienia wspólnej nieruchomości.
79
Tamże, s. 44.
– 146 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
z małżonków przypada połowa majątku z dnia ustania ustroju wspólności. Jeżeli małżonkowie byli zadłużeni, to ich wspólne długi są albo
dzielone po połowie, albo proporcjonalnie do udziałów przyznanych
podczas podziału majątku.
Z kolei w zakresie ustrojów umownych80 prawodawca francuski
wyróżnia rozdzielność majątkową (separation des biens), która funkcjonuje wówczas, gdy każdy z małżonków chce samodzielnie dysponować swoim majątkiem, a ewentualne długi obciążają tylko jego
konto81. Prawie na tych samych zasadach działa ustrój udziału w majątku
nabytym (participation aux acquets). Charakteryzuje się tym, iż w trakcie
małżeństwa funkcjonuje identycznie jak w wypadku rozdzielności majątkowej, natomiast w przypadku ustania małżeństwa dochodzi do podziału między małżonkami majątku nabytego w czasie trwania małżeństwa.
Natomiast w umownej małżeńskiej wspólności majątkowej (communaute conventionelle), małżonkowie mogą określić szereg modyfikacji
w ramach swobody umów82. Kolejna umowa może zawierać klauzule
zarówno ograniczające, jak i rozszerzające majątek wspólny. Do katalogu klauzul ograniczających należą ustalenia „w zakresie przynależności przedmiotów majątkowych oraz obecnych i przyszłych długów”,
zaś klauzule rozszerzające majątek wspólny dają możliwość włączenia
do wspólności „ruchomości wniesionych do małżeństwa lub nabytych
w czasie jego trwania z tytułu dziedziczenia, a także nieruchomości nabytych w drodze zamiany (jeżeli ceną nie jest majątek ruchomy)”83.
80
Podstawowa umowa małżeńska (contrat de mariage) lub funkcjonująca w doktrynie i praktyce umowa (pacte de famille), której celem jest określenie bazy majątkowej dla przyszłej rodziny. Obejmuje zatem także stosunki majątkowe wobec np.
rodziców.
81
Określa ona również w jakich częściach małżonkowie przyczyniają się do zaspokajania potrzeb rodziny.
82
Małżonkowie mogą postanowić m.in., że do wspólności wejdą składniki nie zaliczane do niej przez kodeks; zasady zarządu majątkiem wspólnym będą odmienne
niż uregulowane w kodeksie; jedno z małżonków będzie mogło za wynagrodzeniem
uczynić swoją wyłączną własnością pewne przedmioty; jedno z małżonków przed podziałem będzie mogło pobierać dla siebie pewną część danego składnika majątku;
małżonkowie będą mieli nierówne udziały; wspólność majątkowa będzie miała charakter uniwersalny, do której wchodzą wszelkie dobra obecne i przyszłe, odziedziczone i pochodzące z darowizny oraz obecne i przyszłe długi. Zob. A. Machowska,
K. Wojtyczek, Prawo francuskie, Kraków 2004, s. 169.
83
Zawarta umowa może być tak skonstruowana, aby małżonkowie dowolnie,
lecz w granicach obowiązującego prawa mogli wspólnie zarządzać majątkiem. Zob.
A. Brzezińska, Intercyzy…, Warszawa 2006, s. 47.
– 147 –
Helena Pietrzak
Wszystkie wymienione umowy oraz zmiana ich treści, wymagają
zachowania formy aktu notarialnego. Przy czym notariusz ma obowiązek nanoszenia zmian zarówno na oryginale umowy, jak i wypisie, czy
wyciągu. Ustawodawca francuski wymaga nadto jednoczesnej obecności stron lub ich pełnomocników (pełnomocnictwo szczególne).
W przypadku zawarcia intercyzy przedślubnej jej skutki prawne wchodzą w życie z chwilą zawarcia związku małżeńskiego. Warto zaznaczyć, że prawodawca zobowiązuje małżonków do upublicznienia
intercyzy, jeśli mają wolę wywołania skutków wobec osób trzecich.
W tym celu urzędnik stanu cywilnego przed zawarciem małżeństwa,
odbiera informację o dacie i miejscu zawarcia kontraktu przez nupturientów84. Jeśli jedno z małżonków prowadzi działalność gospodarczą,
prawodawca francuski wymaga upublicznienia kontraktu w postaci
wpisu (na wniosek małżonka-przedsiębiorcy) do rejestru przedsiębiorców. Istnieje również możliwość zmiany ustroju przez orzeczenie sądu
na wniosek jednego z małżonków. Orzeczenie sądu wywołuje skutki
prawne dla małżonków w dniu zatwierdzenia.
6.3. Umowy majątkowe w Austrii
W Austrii majątkowym ustrojem ustawowym, jaki powstaje po zawarciu małżeństwa, jest rozdzielność majątkowa. Na jej podstawie
każdy z małżonków posiada swój majątek odrębny, a w jego skład
wchodzą przedmioty majątkowe nabyte zarówno przed zawarciem
małżeństwa, jak i w czasie trwania związku. Małżonkowie rozporządzają nimi samodzielnie, bez żadnych ograniczeń.
Ten ustrój może zostać wyłączony w dowolnym czasie trwania
małżeństwa poprzez zawarcie przez małżonków umowy majątkowej.
Także prawo austriackie wymaga dla jej ważności – zachowanie formy aktu notarialnego85. Natomiast dla wywołania skutków prawnych
wobec osób trzecich, małżeńska umowa musi zostać wpisana do rejestru umów (aspekt fakultatywny). W austriackiej doktrynie zwraca się
w szczególności uwagę na znaczenie wpisu do rejestru przedmiotowej
intercyzy, przez małżonków prowadzących działalność gospodarczą86.
84
Nupturienci mają wówczas obowiązek przedłożenia urzędnikowi przedmiotowej umowy.
85
Można ją sporządzić również za pomocą pełnomocnika. Ustawodawca wymaga
dla pełnomocnictwa tej samej formy, w której może być sporządzona intercyza.
86
Zasady skuteczności umowy reguluje rozporządzenie wprowadzające kodeks
handlowy, które stanowi o skuteczności wpisu wobec wierzycieli małżonka prowa-
– 148 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
6.4. Szwajcarskie umowy majątkowe
W Szwajcarii małżonków automatycznie od dnia wstąpienie w związek małżeński obowiązuje ustrój udziału w dorobku. Występują w nim
cztery masy majątkowe: każdy z małżonków posiada majątek osobisty
oraz majątek dorobkowy Na majątek dorobkowy składają się wszystkie przedmioty i prawa nabyte odpłatnie w czasie trwania tego ustroju.
Do majątku osobistego natomiast zalicza się między innymi przedmioty służące małżonkowi wyłącznie do osobistego użytku, te które
należały do niego przed zawarciem małżeństwa oraz odziedziczone
i pochodzące z darowizny.
Szwajcarzy mogą umową majątkową dowolnie modyfikować ustrój
majątkowy występujący pomiędzy nimi. Prawodawca przewiduj dwa
rodzaje ustrojów umownych: wspólności majątkowej lub rozdzielności majątkowej. Obywatele Szwajcarii mogą także w granicach ustawy modyfikować te ustroje. Umowę można zawrzeć zarówno przed
ślubem, jak i w każdym czasie po zawarciu małżeństwa. Dla ważności
umowy wymagane jest zawarcie jej w formie aktu notarialnego.
6.5. Umowy majątkowe w Holandii
Ustawodawca holenderski (w kodeksie cywilnym) stanowi, iż z chwilą zawarcia małżeństwa pomiędzy małżonkami powstaje z mocy prawa
ustrój wspólności majątkowej. Wyróżnia w nim trzy masy majątkowe:
majątek wspólny i dwa majątki własne małżonków. Na majątek wspólny składają się prawa majątkowe przysługujące małżonkom w chwili
powstania ustroju oraz prawa nabyte w przyszłości.
Ustrój ustawowy można umową w formie aktu notarialnego, zmodyfikować lub wyłączyć87. Przy czym, ustawodawca holenderski modyfikuje możność zawarcia takiej umowy. Stąd też, małżonkowie
mogą intercyzę zawrzeć przed ślubem – bez ograniczeń, natomiast
dzącego działalność gospodarczą, których roszczenie powstało po wpisaniu umowy
do rejestru. Intercyza jest skuteczna również wobec innych osób (wierzycieli) małżonka prowadzącego działalność, jeśli jej treść była im znana przed powstaniem zobowiązania. Zob. A. Brzezińska, Intercyzy…, Warszawa 2006, s. 37.
87
Małżonkowie mogą ustanowić: wspólność pożytków i dochodów; wspólność
zysków i strat; rozdzielność majątkową z wyrównaniem dorobku. Umowa może być
sporządzona za pośrednictwem pełnomocnika. Pełnomocnictwo powinno być udzielone na piśmie, wraz z istotnymi postanowieniami umowy. Tamże, s. 58.
– 149 –
Helena Pietrzak
już po zawarciu małżeństwa – nie wcześniej niż po roku jego trwania.
Co więcej, zawarcie umowy majątkowej w czasie trwania małżeństwa
wymaga zgody sądu (ważnej 3 miesiące). Sąd może również nakazać małżonkom nie tylko samą rejestrację umowy w odpowiednim rejestrze, ale także opublikowanie jej w określonych dziennikach oraz
państwowym publikatorze. Na treść majątkowej umowy małżonkowie
mogą się powoływać dopiero po jej zarejestrowaniu w rejestrze umów
małżeńskich (czyli dopiero po upływie 14 dni od jej ujawnienia).
6.6. Rosyjskie ustroje majątkowe
Ustawowym ustrojem majątkowym w prawodawstwie rosyjskim
– jest małżeńska wspólność majątkowa, o ile małżonkowie nie postanowią inaczej. Podobnie jak w naszym k.r.o., ustrój ten ma charakter – łącznej współwłasności małżonków. Stąd też, majątek, którego
małżonkowie dorobili się w czasie małżeństwa, stanowi ich łączną
wartość. Stanowi zatem współwłasność dorobku nabytego w trakcie
trwania małżeństwa. Chociaż małżonkowie zachowują swoje majątki,
to jednak z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje odrębna od tych majątków tzw. współwłasność łączna88.
Ustawodawca regulując kwestie zarządzania majątkiem wspólnym i korzystanie z niego, przyjął, że małżonek, który indywidualnie dokonuje tego – działa za przyzwoleniem współmałżonka (zakres
domniemania). Określił jednak zasadniczy wyjątek – wobec rozporządzania nieruchomością, która to czynność wymaga poświadczenia
notarialnego89.
88
W skład majątku wspólnego wchodzą wszelkie prawa majątkowe nabyte w czasie trwania małżeństwa, dochody z pracy lub innej działalności, papiery wartościowe, nieruchomości lub środki pieniężne. Odrębne majątki małżonków tworzą osobne
masy majątkowe, do których z kolei zalicza się wszystko, co zostało nabyte przed zawarciem małżeństwa, w tym także nabyte w drodze spadku bądź darowizny. Do majątku odrębnego zaliczają się także przedmioty użytku osobistego, nawet wówczas,
jeżeli zostały zakupione ze wspólnych środków, z wyjątkiem przedmiotów zbytku np.
kosztowności.
89
Majątek wspólny może być podzielony w wyniku porozumienia zawartego między małżonkami lub na drodze sądowej. Podziału majątku wspólnego sąd dokonuje na
wniosek jednego z małżonków i orzeka o wysokości udziałów. Najczęściej te udziały są równe, chyba, że istnieje ważny powód do orzeczenia o ich nierówności. Może
to być np. trwonienie lub wyprzedaż majątku wspólnego bez zgody małżonka. Po podziale majątek nabyty jest majątkiem odrębnym małżonków.
– 150 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
Warto dodać, że rosyjski kodeks rodzinny nie zawiera szczegółowych przepisów, określających kształt umownych ustrojów majątkowych. Prawodawca zasadniczo ogólnie stanowi, że małżonkowie mają
prawo do regulacji swoich stosunków majątkowych na drodze umowy.
Tradycyjnie, umowa może być zawarta zarówno przed, jak i w trakcie
trwania małżeństwa, oraz można w niej zastosować „postanowienia
dotyczące majątku na wypadek ustania małżeństwa”90. Umowę majątkową małżonkowie91 mogą obopólnie rozwiązać lub zmienić jej treść
w dowolnym czasie. Obowiązuje, tak jak przy jej zawarciu wyłącznie forma aktu notarialnego. Natomiast w przypadku żądania jednego
z małżonków, zmiany dokonać może tylko sąd. Ustawodawca zawarł zakres niedopuszczalnych postanowień92, których umieszczenie
w umowie, skutkuje jej nieważnością.
Umowa majątkowa przestaje obowiązywać z chwilą ustania małżeństwa, a więc rozwodu lub śmierci jednej ze stron. Wyjątkiem są zobowiązania dotyczące stosunków majątkowych ustalone w umowie.
W odniesieniu do analizowanych umów, nieco inaczej wyglądają regulacje umów majątkowych małżeńskich w innych krajach,
pozaeuropejskich93.
Zob. A.. Brzezińska, Intercyzy…, Warszawa 2006, s. 34.
Małżonkowie mogą między sobą ustalić np. sposoby korzystania przez jednego
małżonka z przedmiotów należących do majątku odrębnego współmałżonka, czy też
zasady ponoszenia wydatków na rzecz rodziny w przypadku ewentualnego rozwodu.
Dozwolone jest także wyszczególnienie przedmiotów majątkowych przypadających
małżonkom w przypadku ustania małżeństwa. Można również ustanowić ustrój majątkowy na zasadach rozdzielności nie tylko całego, ale fragmentu majątku, także w częściach ułamkowych. Dopuszcza się też rozszerzenie współwłasności łącznej o majątki
odrębne każdego z małżonków. Oczywiście istnieją pewne przewidziane przez kodeks
rodzinny ograniczenia mające na celu ochronę stron umowy.
92
Niedopuszczalne są następujące postanowienia: sprzeczne z zasadami kodeksu rodzinnego; ograniczające zdolność prawną lub zdolność do czynności prawnych
małżonków; dotyczące niemałżeńskich stosunków majątkowych; regulujące stosunki
między rodzicami a dziećmi; ograniczające obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi niezdolnemu do pracy; wykluczające dochodzenie roszczeń na drodze
sądowej; inne, skrajnie pogarszające pozycję jednego z małżonków.
93
Nieco inaczej wygląda to w krajach spoza europejskiego kręgu kulturowego.
W krajach arabskich, np. w Maroku wyznacznikiem siły uczucia są intercyza i ślub
przed imamem. Mówi się, że Marokańczyk tak kocha kobietę – ile zapisze jej w intercyzie pieniędzy, które ona otrzyma w razie rozwodu. Jak kocha bardzo, to dużo zapisuje. Potem pilnuje, aby małżeństwo się nie rozpadło. Natomiast w Japonii podczas
zawierania małżeństw młodzi ludzie zazwyczaj nie interesują się sprawami prawnymi czy materialnymi, typu intercyza. Byłby to bowiem duży wstyd i nietakt, gdyby
90
91
– 151 –
Helena Pietrzak
Wnioski
Umowy majątkowe między małżonkami mogą w istotny sposób
zmienić sytuację wierzycieli, ponieważ skład majątku wspólnego i majątku osobistego wpływa decydująco na skuteczność, bądź bezskuteczność zaspokajania ich roszczeń.
Każdorazowa zmiana składu majątków małżonków, dokonana po zaciągnięciu zobowiązania, jest ich kontrahentowi najczęściej nieznana.
Może jednak wpłynąć i osłabić odpowiedzialność małżonków względem ich wierzycieli. Stąd też, aby zapobiec takiej niekorzystnej sytuacji, ustawodawca tworzy instrumenty prawnej ochrony osób trzecich
przed niekorzystnymi dla nich skutkami tych umów94. Niewątpliwie
jednak doktryna słusznie podnosi zarzut, iż sposób ochrony osób
trzecich unormowany w art. 47¹ k.r.o. jest w aktualnych stosunkach
społeczno-gospodarczych niewystarczający. Co więcej, nie jest on dostosowany do wymogów obrotu wolnorynkowego, a zwłaszcza do
sytuacji prawno-majątkowej małżonków prowadzących działalność
gospodarczą na własny rachunek.
Zgłoszono więc postulat wprowadzenia ogólnie dostępnego rejestru
informującego o regulacji stosunków majątkowo-małżeńskich danej
osoby95. Postulat ten – co warto podkreślić – argumentowany jest skutecznością w zakresie prawa niemieckiego.
Nie bierze się jednak pod uwagę – podniesionych we wstępie niniejszego wywodu zarzutów uwzględnianych w doktrynie niemieckiej
„o jego nieaktualności”96. Doktryna niemiecka już od kilku lat wykazuje ewidentny spadek zainteresowania przedmiotowymi rejestrami
przez samych małżonków, a nawet brak zainteresowania uczestników
obrotu gospodarczego (wierzycieli).
Warto także podkreślić, że postulat rejestru regulacji stosunków majątkowo-małżeńskich w Polsce, został częściowo zrealizowany w prze-
w sprawę, którą powinny kierować wyłącznie kwestie emocjonalne, wkraczały jakieś
elementy przyziemne.
94
Zob. T. Smyczyński, Prawo rodzinne..., s. 99.
95
Zob. A. Dyoniak, Majątkowe stosunki rodzinne, w: Prawo w okresie przemian
w Polsce, Warszawa 1995, s. 111.
96
G. Langenfeld, Der Ehevertrag. Gerechter Interessenausgleich durch Ehevertrag
oder Scheidungsvereinbarung, München 2005, s. 192; M.W. Klein, Eheverträge,
München 2005, s. 31.
– 152 –
Rejestr intercyz w aspekcie polskim i międzynarodowym
pisach ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym97. Może wystarczy ten
zakres uregulować – po prostu – doprecyzować i unowocześnić.
Ponadto, ustawą o swobodzie działalności gospodarczej98 ustawodawca polski wprowadził obowiązek zamieszczenia w prowadzonej
przez gminę ewidencji - wpisu informującego o istnieniu lub ustaniu
małżeńskiej wspólności majątkowej99. Ewidencja jest jawna, czyli domniemywa się, że dane wpisane do ewidencji są prawdziwe100.
Na koniec warto także podkreślić, że przewidziana w art. 47¹ k.r.o.
ochrona interesów osób trzecich ma zastosowanie tylko w razie zawarcia umowy majątkowej. To oznacza, że nie odnosi się ona do innych umów małżonków (np. przenoszących pojedyncze przedmioty
majątkowe między majątkami lub umów o podział majątku wspólnego), które mogą być kwestionowane w trybie skargi pauliańskiej101,
skarga paulińska nie ma natomiast zastosowania do umów majątkowych małżeńskich102.
A register of marriage settlements from the Polish
and international point of view
The issue of marital property contracts is extremely interesting because of desiderata
of „open and general availability of the register” appearing lately, which could affect
certainty of civil law transactions, simplify taking up credits or accelerate court
proceedings. In stipulators’ opinion, the obligatory register of marriage settlements
would be only beneficial and result in effective limitation of present responsibility
of spouses for failure to inform on any existence martial regime of separation of
property.
Experts stress that introduction of the obligatory register of marriage settlements
to the Polish legal system [through a corresponding amendment to the Law on the
National Court Register) or creation of such register from scratch, could enable any
third person to obtain a confirmation of a legal and actual status of marital property
relations, which consequently would facilitate and effectuate a fact of concluding
a transaction.
97
Ustawa z 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym, (tekst jedn. Dz. U.
z 2001 r., nr 17, poz. 209 ze zm.).
98
Ustawa z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej, Dz. U. nr 173,
poz. 1807 ze zm.
99
Art. 27 ust. 2 pkt 5 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej.
100
Zob. T. Smyczyński, Prawo rodzinne.., s. l01.
101
Art. 27 ust. 2 pkt 5 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej.
102
Art. 527 i n. k.c.
– 153 –
Helena Pietrzak
Because of a really wide spectrum of influence, and especially a practice in the
European countries pointed to by the stipulators, in which such registers, in a facultative
as well as an obligatory form, function – it is deemed appropriate to refer to the practice
of its application, especially that for a long time some countries (e.g. Germany) have
been explicitly requesting for dissolution of the register, pointing to statistics showing
an obvious reduction and even lack of any interest by parties of such transactions.
– 154 –
O R Z EC Z N ICT W O
S Ą D O W E
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Ks. Wojciech Góralski
NIEZDOLNOŚĆ DO PODJĘCIA ISTOTNYCH
OBOWIĄZKÓW MAŁŻEŃSKICH DOTYCZĄCYCH
BONUM CONIUGUM W ŚWIETLE WYROKU ROTY
RZYMSKIEJ C. BURKE Z 26 LISTOPADA 1992 ROKU
Wskazanie w kan. 1055§ 1 posoborowgo Kodeksu Prawa Kanonicznego
bonum coniugum jako jednego – obok zrodzenia i wychowania potomstwa – z celów małżeństwa, będące wyrazem personalistycznej wizji
tego związku nakreślonej w Konstytucji Gaudium et spes (nn. 48-49),
postawiło tak przed doktryną kanonicznego prawa małżeńskiego, jak
i przed orzecznictwem rotalnym niełatwe zadanie bliższego określenia
treści tego nowego pojęcia. Wszak zamieszczając w wymienionym kanonie wzmiankę o celu osobowym małżeństwa, Ustawodawca kościelny zamierzał niewątpliwie nadać owemu zwrotowi bonum coniugum
określone znaczenie.
Gdy chodzi o orzecznictwo Roty Rzymskiej, to w poszukiwaniu
treści przytoczonego zwrotu z pomocą przychodzi szereg wyroków
tego trybunału, w których spotykamy się z pogłębioną analizą tegoż
zwrotu. Należy do nich m.in. wyrok c. Burke z 26 listopada 1992 roku
w sprawie z diecezji Armagh (Irlandia)1. Wnikliwe i szerokie spojrzenie wymienionego audytora rotalnego na rzeczywistość dobra małżonków zasługuje na szczególną uwagę, pozwala bowiem bliżej poznać
oryginalną myśl jurysprudencyjną w obszarze tak fundamentalnym
dla kanonicznego prawa małżeńskiego. Poza tym w rozpoznawanej
sprawie występuje inny interesujący wątek, dotyczący samego przedmiotu niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich
(w zakresie bonum coniugum). Chodziło o odpowiedź na pytanie, czy
dowody na rzecz incapacitas mogą być czerpane z braków charakte-
Dec. c. Burke z 26.11.1992, RRDec. 84 (1992), s. 577-587.
1
– 155 –
Ks. Wojciech Góralski
rologiczno-osobowościowych ujmowanych pojedynczo, czy też wziętych łącznie.
I
W sprawie, prowadzonej w trzeciej instancji, chodziło o domniemaną nieważność małżeństwa z tytułu poważnego braku rozeznania
oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich i/lub
niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich po stronie pozwanego.
Strony zawarły małżeństwo 23 lutego 1980 roku w Portadown (każda liczyła wówczas 23 lata), lecz życie wspólne od samego początku
układało się źle, gdyż mężczyzna okazał się osobą gwałtownego usposobienia i stosował wobec żony przemoc, a poza tym nie dochował
jej wierności. Po szesnastu miesiącach trwania w tym związku kobieta odeszła od męża, a 3 maja 1984 roku wniosła skargę o stwierdzenie
nieważności małżeństwa do trybunału pierwszej instancji w diecezji Armagh, z tytułu braku koniecznego rozeznania oceniającego po
stronie męża oraz jego niezdolności do podjęcia i wypełnienia istotnych obowiązków małżeńskich. W dniu 18 czerwca 1987 roku zapadł
wyrok pozytywny z obydwu tytułów nieważności. Natomiast trybunał II instancji (dla Irlandii) wyrok ten uchylił (9 marca 1988 roku).
Wówczas powódka złożyła apelację do trybunału trzeciej instancji, nie
określając go. Po odrzuceniu – 16 czerwca 1989 roku – prośby arcybiskupa diecezji Armagh, skierowanej w jej imieniu, o prowadzenie
sprawy w trzeciej instancji przez trybunał krajowy, sprawa znalazła
się (w 1990 roku) w Rocie Rzymskiej. Tymczasem ustanowiony ex officio patron powódki złożył skargę o nieważność wyroku II instancji
z powodu braku zagwarantowania obydwu stronom prawa do obrony. Turnus rotalny zadekretował nieważność zaskarżonego wyroku
(18 października 1990 roku), zwracając akta sprawy do trybunału II
instancji. Trybunał ten rozpoczął prowadzenie sprawy od nowa, i po
przeprowadzeniu nowej instrukcji dowodowej, 25 kwietnia 1991 roku
wydał wyrok negatywny. Sprawa trafiła więc do Roty Rzymskiej,
gdzie dekretem Dziekana z 12 listopada 1991 roku turnus rotalny ponownie zajął się sprawą (w trzeciej instancji), a pozwany otrzymał ex
– 156 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczących bonum coniugum
w świetle wyroku roty rzymskiej c. Burke z 26 listopada 1992 roku
officio patrona. W dniu 23 kwietnia 1992 roku dokonano zawiązania
sporu (z dwóch wyżej wymienionych tytułów nieważności)2.
II
W obszernej części in iure orzeczenia rotalnego c. Burke znalazło
się kilka wątków, które zostały podjęte z uwagi na złożoność sprawy.
Dotyczą one dobra małżonków, podstępu oraz niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich.
1. Odnośnie do bonum coniugum ponens stwierdza na wstępie, że
Sobór Watykański II, zrywając z hierarchizacją celów małżeńskich
widoczną w KPK z 1917 roku, dwukrotnie podkreśla, że gdy chodzi
o zrodzenie potomstwa, to jest ono celem tak małżeństwa, jak i miłości małżeńskiej (Konstytucja Gaudium et spes, nn. 48 i 50). Potwierdza
więc, że małżeństwo „obdarzone jest różnymi […] celami” (n. 48),
nie wskazuje jednak innych celów poza prokreacją. Ojcowie Soboru
Watykańskiego II, postrzegając małżeństwo w wymiarze personalistycznym (stosownie do doktryny zawartej w nn. 48-49 wymienionej
Konstytucji), wskazują miłość małżeńską jako wzajemne, osobowe
obdarowanie się, i akcentują wzniosłość tej miłości, a także wzniosłość
samego aktu małżeńskiego, przez który wyraża się ona w szczególny
sposób. Nie wypracowali jednak żadnej stosownej formuły dla wyrażenia owego personalistycznego celu małżeństwa. Lukę tę wypełnia dopiero kan. 1055 § 1 nowego KPK, który, stosownie do słów Jana Pawła II,
należy uważać za „ostatni dokument Soboru Watykańskiego II”3.
Kanon ten wskazuje na dwa cele małżeństwa (dobro małżonków oraz
zrodzenie i wychowanie potomstwa), nie dokonując tutaj żadnego zróżnicowania pod względem ważności, podobnie jak to czyni Katechizm
Kościoła Katolickiego (n. 2363).
Ponieważ termin bonum coniugum, kontynuuje swój wywód ponens, jest zwrotem nowym, tak w obszarze teologii, jak i prawa kanonicznego, należy wszystko, co z nim jest związane, dobrze rozważyć.
Ważne jest przede wszystkim określenie natury tego dobra, co stanowi przedmiot debaty w doktrynie. Poza tym wypada zwrócić uwagę
na dwie inne, bardzo doniosłe kwestie: czy można mówić o prawie
do tego dobra, i czy powinno ono być uważane jako źródło istotnych
Tamże, s. 577-578.
Zob. AAS 76 (1984), s. 664.
2
3
– 157 –
Ks. Wojciech Góralski
praw-obowiązków, które byłyby czymś odrębnym w stosunku do tradycyjnych dóbr augustyńskich.
Udzielenie odpowiedzi na te pytania redaktor orzeczenia rotalnego
poprzedza wątkiem poświęconym ścisłej relacji, jak zachodzi pomiędzy obydwoma celami małżeństwa, za poważny bowiem błąd uznaje
wszelkie próby oddzielania ich od siebie. Tego rodzaju nieporozumienie wynika z traktowania dobra małżonków jako celu subiektywnego (podmiotowego), czyli personalistycznego, a prokreacji i edukacji
jako celu obiektywnego (przedmiotowego), a więc instytucjonalnego,
które to cele miałyby w stosunku do siebie kontrastować. Tymczasem
pojmowanie celu personalistycznego małżeństwa (dobro małżonków)
jako nieinstytucjonalnego, a celu instytucjonalnego (prokreacja i edukacja) jako niepersonalistycznego byłoby niezgodne z nauczaniem
Vaticanum II i posoborowym Magisterium kościelnym. Na brak zasadności dla takiego stanowiska wskazuje już sama historia wpisania
zwrotu bonum coniugum do nowego KPK. Zwrot ten pojawił się po
raz pierwszy w schemacie z 1977 roku, z którego to przejęty został do
kan. 1055 § 1 przyszłego Kodeksu4, po czym – dla uniknięcia błędów
w jego rozumieniu – Papieska Komisja do Rewizji KPK wyjaśniła, że
jest to cel obiektywny (finis operis) instytucji małżeńskiej5. Obydwa
zatem cele małżeństwa – tak dobro małżonków, jak i zrodzenie i wychowanie potomstwa – są celami instytucjonalnymi, to znaczy ustanowionymi przez Stwórcę, na co wyraźnie wskazuje Księga Rodzaju
(2, 18 i 1, 27-28). Jednocześnie można dodać, że jeden i drugi cel jest
prawdziwie personalistyczny6.
Pytając z kolei o istotę bonum coniugum, Burke przytacza różne odpowiedzi zawarte w wyrokach rotalnych, określające to dobro m.in.
jako realizujące się poprzez ius ad vitae communionem; w odpowiedziach tych często cel małżeństwa bywa błędnie utożsamiany z jego
istotą. Do istoty małżeństwa nie należy sam jego cel, lecz skierowanie tego związku do celu. Nie można również mówić, że istotnym
elementem małżeństwa jest jego skierowanie do dobra społeczności.
Nieusprawiedliwione jest poza tym nadawanie charakteru istotnego
osiągnięciu celów małżeństwa, podobnie jak zaliczanie bonum coniugum do istotnych przymiotów czy elementów małżeństwa. Krytycznie
Zob. „Communicationes“ 9 (1977), s. 123.
Zob. „Commuicationes” 15 (1983), s. 221.
6
W tym miejscu ponens powołał się na swoją pracę: I fini del matrimonio: visione
istituzionale o personalistica?, „Annales Theologici” 6 (1992), s. 237 nn.
4
5
– 158 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczących bonum coniugum
w świetle wyroku roty rzymskiej c. Burke z 26 listopada 1992 roku
też ponens odnosi się do twierdzeń, wyrażanych m.in. w wyrokach rotalnych, które uznają dobro małżonków za wzajemną integrację psychoseksualną małżonków, bądź jako prawo małżonka do znalezienia
w drugiej stronie swojego dopełnienia psychologicznego i psychoseksualnego właściwego prawdziwemu małżonkowi, albo za osiągnięcie
– przynajmniej w minimalnym stopniu (czy też do zniesienia) – małżeńskich relacji międzyosobowych.
Dobra małżonków, zauważa Burke, należy upatrywać w tym, co Bóg
zamierzył: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna żył sam” (Rodz 2,18).
Wobec Bożego zamysłu względem instytucji małżeńskiej, prawdziwe
bonum coniugum polega na dojrzewaniu małżonków, i to przez całe
życie małżeńskie, tak aby mogli osiągnąć ów cel, dla którego zostali
stworzeni (dla chwały Bożej i wiecznego zbawienia). W optyce chrześcijańskiej bonum coniugum jest prawdziwym dojrzewaniem ludzkim
i nadprzyrodzonym małżonków w Chrystusie. Takie rozumienie tego
dobra pozostaje zgodne z duchem Encykliki Piusa XI Casti connubii,
w której właściwa racja miłości małżeńskiej tkwi w tym, by małżonkowie „wzajemnie się wspierali w coraz pełniejszym kształtowaniu
i doskonaleniu w sobie wewnętrznego człowieka, i przez dzielenie
wspólnego losu coraz bardziej wzrastali w cnotach, a szczególnie
w miłości wobec Boga i bliźnich”7. Z kolei Konstytucja Gaudium et
spes naucza, że małżonkowie „wypełniając swoje zadania małżeńskie
[…] zbliżają się coraz bardziej do osiągnięcia własnej doskonałości
i obopólnego uświęcenia”(n. 48). Rzeczywisty cel bonum coniugum
niewątpliwie został wskazany w słowach formuły przyjętej przez
Papieską Komisję do Rewizji KPK (podczas sesji, na której przyjęto
zwrot bonum coniugum): „aby byli sobie nawzajem pomocą we włas­
nym udoskonalaniu się i uświęcaniu oraz w przyjęciu i wychowaniu
potomstwa”8.
Bonum coniugum, stwierdza następnie w swoim wywodzie ponens, nie polega więc na łatwych i przyjemnych relacjach małżonków.
W każdym odniesieniu międzyosobowym pojawiają się zawsze trudności, niekiedy nawet poważne. Szczęśliwe związki małżeńskie spot­
kać można wcale nierzadko pomiędzy osobami o charakterach bardzo
się różniących, które to osoby nie szczędzą podejmowania znacznego wysiłku w doskonaleniu życia małżeńskiego i własnego dojrzewaniu. Lecz przecież konsens małżeński z natury swojej stawia niemałe
Pius XI, Encyklika „Casti connubii”, AAS 22 (1930), s. 547-548.
„Communicationes” 9 (1977), s. 121.
7
8
– 159 –
Ks. Wojciech Góralski
wymagania, żądając od małżonków zaangażowania w każdej sytua­
cji: pomyślności i niepowodzenia. Szczególnymi środkami służącymi wzrostowi i dojrzewaniu osoby ludzkiej jest oddanie się, wysiłek,
ofiara, pokonywanie samego siebie, na co zwrócił uwagę Jan Paweł II
w alokucji do Roty Rzymskiej z 5 lutego 1987 roku9.
Poruszając w dalszym ciągu orzeczenia wątek ścisłego powiązania
bonum coniugum z drugim celem małżeństwa, którym jest zrodzenie
i wychowanie potomstwa, Burke zauważa, że – w myśl Konstytucji
Gaudium et spes – „dzieci są najcenniejszym darem małżeństwa
i przynoszą rodzicom najwięcej dobra” (n. 50). Troska o dzieci pomaga niejednokrotnie małżonkom w sytuacjach wzajemnych napięć,
przyczyniając się do obustronnego dojrzewania.
Dobro małżonków niesie zatem ze sobą, stwierdza się w wyroku,
nie tylko pociechę, ale, i przede wszystkim, wymagania, to zaś wskazuje na rację, dla której dobro małżonków (cel małżeństwa) w naturalny sposób wiąże się z trzema dobrami augustyńskimi (przymioty
małżeństwa). Owszem, akceptacja tychże dóbr tradycyjnych, wraz
z poddaniem się obowiązkom, które kreują, stwarza – bardziej niż jakiekolwiek inne aspekty małżeństwa – warunki sprzyjające dobru małżonków. Dobra augustyńskie więc, które w fundamentalny sposób
ozdabiają małżeństwo, stanowią podstawową strukturę, na której można budować bonum coniugum.
Usiłując natomiast odpowiedzieć na pytanie, czy można mówić
o prawie do dobra małżonków, Burke czyni to w kontekście przypomnienia nauki o prokreacji jako drugim instytucjonalnym celu małżeństwa. Otóż współczesne orzecznictwo rotalne, czytamy w orzeczeniu,
uczy, że małżeństwo udziela prawa tak do działań fizycznych skierowanych do prokreacji, jak i do pozytywnej w stosunku do niej dyspozycji
mentalnej. Inaczej mówiąc, zgoda małżeńska wymaga wymiany prawa-obowiązku nie tylko do podejmowania aktów małżeńskich otwartych na życie, lecz również do przyjęcia dziecka, które w rezultacie
tych aktów zostałoby poczęte10. Natomiast zgoda małżeńska nie daje
żadnego prawa do dziecka. Cele małżeństwa lub kontrahenta wszak
nie stanowią istotnego elementu tejże zgody, choć niektórzy autorzy
i sędziowie taką tezę przyjmują uważając, że kto jest niezdolny do
osiągnięcia celu, jest niezdolny do ważnego powzięcia zgody małżeń AAS 79 (1987), s. 1456.
W tym miejscu ponens odwołuje się do kilku orzeczeń rotalnych, m.in. do orzeczenia c. Stankiewicz z 29 lipca 1980 roku, RRDec.72 /1980/, s. 562.
9
10
– 160 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczących bonum coniugum
w świetle wyroku roty rzymskiej c. Burke z 26 listopada 1992 roku
skiej, a tym samym do ważnego zawarcia małżeństwa. Odnosząc się
krytycznie do takiej opinii, nadmienia pens wystarczy przywołać kanon stwierdzający, iż niepłodność nie powoduje nieważności małżeństwa i nie zabrania go zawierać. Tak więc istnieje ius ad bonum prolis
(przymiot), nie ma zaś ius ad prolem (cel)11. To samo rozumowanie,
zaznacza Burke, odnosi się do bonum coniugum. Konsens małżeński
przynosi prawo konstytucyjne do istoty przymierza małżeńskiego, implikując przyjęcie konkretnych obowiązków służących dobru małżonków; nie daje natomiast żadnego prawa do efektywnej realizacji tego
celu12.
Zamiast mówić o prawie do dobra małżonków, można traktować ten
cel (podobnie jak cel prokreacyjny), kontynuuje Burke, jako źródło
praw-obowiązków. Ich miara prawna tkwi w trzech dobrach augustyńskich. Mówiąc prawniczo, dobro małżonków nie rodzi żadnych innych
praw-obowiazków. Wnika stąd, że wykluczenie bonum coniugum (podobie jak wykluczenie bonum prolis) czyni małżeństwo nieważnym,
nie wynika jednak, że wykluczenie to może dotyczyć czegoś istotnego, co nie mieściłoby się w trzech dobrach tradycyjnych. Dlatego też
prośba o stwierdzenie nieważności małżeństwa z powodu wykluczenia
bonum coniugum, powinna być sprowadzona raczej do zwykłych tytułów symulacji – całkowitej lub częściowej13.
Małżonkowie, podkreśla się w wyroku, jako wierni wspólnemu zadaniu, którym jest wspólnota życia małżeńskiego, wzrastają jako osoby, osiągając w ten sposób swoje „dobro”. To zadanie jednak w sposób
nieunikniony niesie ze sobą liczne trudności, pochodzące tak od wewnątrz, jak i od zewnątrz. Egoizm bowiem, zakorzeniony w każdym
człowieku14, nieustannie zagraża życiu społecznemu w ogóle, a w życiu małżeńskiemu w szczególności. W rzeczywistości, wyjątkowe
trudności życia małżeńskiego pochodzą zazwyczaj od wewnątrz, gdyż
dwie osoby, ustanowione w tak głębokiej i długotrwałej wspólnocie,
bynajmniej nie łatwo uczą się ustawicznego wzajemnego dostosowywania się do siebie i spełniania woli drugiej strony. A trzeba podkreś­
11
Odniesiono się tutaj do wyroku c. Road z 14 kwietnia 1975 roku, RRDec. 67
/1975/, s. 243, oraz do Instrukcji Kongregacji Nauki Wiary Donum vitae z 1988 roku,
AAS 80 /1988/, s. 97.
12
Ponens przywołał tutaj swoją pracę: Il „Bonum Coniugum” e il „Bonum Prolis”:
fini o proprietà del matrimonio?, „Apolinaris” 62 (1990), s. 565.
13
Dec. c. Burke z 26.11.1992, jw., s. 578-584.
14
Por. Konstytucja Gaudium et spes, n. 37.
– 161 –
Ks. Wojciech Góralski
lić, że tego rodzaju trudności w relacjach międzyosobowych, jeśli są
przyjmowane w duchu chrześcijańskim, stają się elementem niezwykle ważnym w dojrzewaniu małżonków.
Nie da się zaprzeczyć, czytamy w orzeczeniu, że odmienne usposobienie małżonków, podobnie jak różny sposób ich postępowania,
a także słabości czy braki zakłócają wprawdzie spokojny bieg życia
małżeńskiego i wywołują między stronami napięcia, to jednak per se
nie stoją na przeszkodzie dobru małżonków. Zaniedbania w sprawach
pieniężnych, zbytnie poświęcenie się pracy zawodowej czy życiu
społecznemu, oddawanie się grom lub sportowi – to wszystko można uznać za zjawisko negatywne i zdolne do zakłócenia życia wspólnego, wspólnego. i to nawet w sposób poważny. Podobnie może się
dziać w innych trudnych sytuacjach, jak w przypadku osoby niecierpliwej lub mającej dolegliwości nerwowe czy cierpiącej na obsesję, przypływy gniewu albo depresji. Może być tak również i wówczas, gdy
u jednej ze stron występują takie braki, jak dysfunkcja seksualna (oziębłość, itd.), nadużywanie alkoholu, oddawanie się hazardowi itp. Nie
ulega wątpliwości, że tego rodzaju okoliczności mogą stanowić znaczną przeszkodę w spokojnym przebiegu życia małżeńskiego. Powstaje
jednak pytanie dotyczące prawnego odniesienia tych wszystkich sytuacji do bonum coniugum15.
Dotykając istotnego wątku swoich wywodów ponens stawia pytanie, czy można przyjąć, że np. rozmyślna wola niekorygowania wspomnianych wyżej braków i niepodejmowania w stosunku do nich
żadnej troski stanowi wykluczenie dobra małżonków, dając w ten sposób podstawę do stwierdzenia nieważności małżeństwa, podobnie jak
w przypadku pozytywnego wykluczenia prokreacji, która jest drugim
instytucjonalnym celem małżeństwa? Jeżeli natomiast od hipotezy
wykluczenia przejdzie się do niezdolności konsensualnej, to powstaje inna kwestia: czy wspomniane wyżej cechy negatywne lub braki,
występujące w momencie zawierania małżeństwa, wystarczą do uczynienia kogoś niezdolnym do zawarcia małżeństwa, unieważniając jego
konsens ?
2. Udzielenie odpowiedzi na te pytania redaktor orzeczenia rotalnego poprzedza kilkoma stwierdzeniami. Zauważa więc, że chodzi
w rzeczywistości o kwestie nowe. Niewykluczone, że do ich rozwiązania pewnych ważnych wskazówek może udzielić wprowadzony
do nowego KPK kan. 1098, traktującego o podstępie jako elemen Dec. c. Burke z 26.11.1992, jw., s. 584.
15
– 162 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczących bonum coniugum
w świetle wyroku roty rzymskiej c. Burke z 26 listopada 1992 roku
cie, który może unieważnić zgodę małżeńską. Stanowi mianowicie, iż
nieważnie zawiera małżeństwo ten, kto został zwiedziony podstępem –
w celu uzyskania konsensu małżeńskiego – co do przymiotu, który może poważnie zakłócić wspólnotę życia małżeńskiego. Należy
przy tym zauważyć, że nieważność konsensu małżeńskiego tkwi nie
w owym negatywnym przymiocie traktowanym in se a nawet nie
w jego ciężkości, lecz w podstępie, poprzez który został uzyskany
czyjś konsens małżeński16. W rzeczywistości podstęp co do jakiegoś
poważnego braku osobowego znosi autentyczność owego oddania samego siebie właściwego małżeństwu17. Przyczyną więc nieważności
nie jest spowodowane rzeczywiście zakłócenie wspólnoty życia małżeńskiego, lecz owo pierwotne zwiedzenie podstępem co do zakłócającego wspólnotę przymiotu. Racja prawna jest tutaj niewątpliwa: nie
istnieje prawo do życia małżeńskiego wolnego od zakłóceń, istnieje
natomiast prawo do tego, by ktoś nie był skłoniony do małżeństwa
przez zatajenie jakiegoś znaczącego przymiotu negatywnego, którym
odznacza się druga strona. Mówiąc inaczej, jakkolwiek nikt nie cieszy
się prawem znalezienia męża lub żony bez braków, to jednak wszyscy mają prawo do tego, by konsens małżeński powzięty przez drugą
stronę stanowił dar, szczery i bez podstępu, owej osoby, jaką jest ona
w rzeczywistości18.
3. Przytoczone stwierdzenia mogą prawdopodobnie stanowić, nadmienia ponens, klucz do dalszej analizy. W kan. 1057 KPK podaje
odnowione i ujęte bardziej personalistycznie określenie zgody małżeńskiej, przez którą „mężczyzna i kobieta w nieodwołalnym przymierzu
wzajemnie się sobie oddają i przyjmują w celu ustanowienia małżeństwa”. Każdy więc daje się takim, jakim jest, przede wszystkim jednak
każdy przyjmuje współpartnera takim, jakim on jest. Dlatego też szczera wola małżeńska implikuje nie tylko bezwarunkowe oddanie się mał16
W tym miejscu Burke odwołał się do swojego wyroku z 25.11.1990, „Ius
Ecclsiae” 3-4 (1991-92), s. 631.
17
Odwołano się tutaj do wyroku c. Serrano z 02.06. 1989, n. 8 (nieopubl.).
18
���������������������������������������������������������������������������������
„Sane ratio iuridica patet: non datur ius ad vitam coniugalem a turbatione expertem; utique tamen datur ius ne quis in matrimonium inducatur per occultationem alicuius notabilis qualitatis negativae qua altera pars insignitur. Aliis verbis, quamvis
nemo gaudet iure inveniendi maritum vel uxorem sine defectibus, omnes ius possident ut consensus matrimonialis ab altera parte datus repraesentet donum, sincerum
quidem ac sine dolo, istius personae sicut realiter est”. Dec. c. Burke z 26.11.1992,
jw., s. 585.
– 163 –
Ks. Wojciech Góralski
żeńskie, lecz również małżeńskie przyjęcie, i to bez warunków. W tym
właśnie jawi się prawdziwy personalizm Soboru Watykańskiego II19.
Kończąc swój wywód w części wyroku in iure, Burke wyraża przekonanie, że nupturientowi może czegoś zabraknąć w ocenie, jaką podejmuje o drugiej stronie. Nie istnieje natomiast żadna podstawa
w sprawiedliwości lub w prawie do utrzymywania, że taki błędny sąd
(nieprzyrównywalny w żaden sposób do braku rozeznania oceniającego, o którym mowa w kan. 1095, n. 2) mógłby unieważnić zgodę
małżeńską, zwalniając w ten sposób osobę od wolnej decyzji małżeńskiego zaakceptowania drugiej strony. Jedynie w przypadku świadomego zastosowania podstępu co do istnienia jakiegoś poważnego
braku można znaleźć rację potwierdzającą, iż zgoda małżeńska została konstytutywnie naruszona. Jasno więc stąd wynika, że gdy nie
miał miejsca podstęp, istnienie – lub późniejsze ujawnienie się – takiego braku pozostaje w zgodzie z konsensem małżeńskim i z ważnym
małżeństwem20.
III
Przechodząc do niezbyt obszernej części orzeczenia in facto, ponens
stwierdza, że chodzi o sprawę niełatwą do osądzenia, ponieważ pozwany nie zechciał poddać się badaniu psychologicznemu. Z przebiegu historii krótkotrwałej (trwającej 16 miesięcy) wspólnoty stron widać, że
powódka całkowicie pomyliła się w swojej ocenie przedślubnej co do
charakteru pozwanego. Trudno jest rozstrzygnąć, czy należy to przypisać świadomemu podstępowi ze strony tegoż pozwanego, czy też zwykłej prostocie kobiety. W okresie narzeczeństwa uważała przyszłego
męża za uczciwego, odpowiedzialnego i szczerego; jednak niebawem
po ślubie zaczął wobec niej stosować poważną przemoc, która trwała
dalej w trakcie małżeństwa.
Świadkowie przedstawili pozwanego w różny sposób: jako „mężczyznę tajemniczego”, „nieuczciwego”, „naiwnego”, „nieszczerego”,
„żyjącego w swoim własnym świecie”, „dziwnego”. W świetle tych
relacji jawi się on jako osoba bardzo sztuczna i egoistyczna, jednocześnie jednak on sam otwarcie uznaje pewne negatywne przymioty właściwe do zawarcia małżeństwa: „Nigdy nie miałem zbytniej pewności
siebie. Lękałem się odrzucenia przez innych. Starłem się robić do Tamże.
Tamże.
19
20
– 164 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczących bonum coniugum
w świetle wyroku roty rzymskiej c. Burke z 26 listopada 1992 roku
bre wrażenie na ludziach”. Zeznania te mogłyby dobrze współbrzmieć
z zatajeniem, dokonanym z uwagi na pozwaną, podstawowych aspektów własnego charakteru i obyczajów („on nie powiedziałby mi, dlaczego myślał w ten sposób”)21.
Jako coś niewątpliwego uznano w sprawie to, że pozwany okazał
się wobec powódki kimś bardzo porywczym, gwałtownym. Ową „poważną przemoc”, która – według relacji tej ostatniej – istniała od samego początku życia małżeńskiego, potwierdzili świadkowie. Sam zaś
pozwany, który ocenił powódkę jako szczerą i prawdomówną, okreś­
lił ją jako „prawdziwie spokojną i bojaźliwą”. Surowość gwałtowności mężczyzny znajduje także potwierdzenie w dokumencie lekarskim,
w którym stwierdza się, iż powódka leczyła się ze swoich licznych
„poturbowań” (assaults). Wydaje się poza tym, że pozwany wymagał od żony współżycia małżeńskiego zaraz po nękaniu jej. Choć sam
twierdzi, iż okazał się porywczym jedynie cztery razy, to jednak świadek-kapłan mówi o jego brutalności trwającej dwanaście miesięcy ich
małżeństwa22.
Poza tym, stwierdza się w orzeczeniu, od początku wspólnoty małżeńskiej występowały inne nieoczekiwane zmiany w sposobie bycia
pozwanego. Powódka zeznała: ,,Wkrótce po zawarciu małżeństwa
Franciszek zaczął wychodzić z domu i spotykał się z przyjaciółmi. Nie
wydaje się, by go interesowało to, gdzie ja poszłam albo co robiłam.
Gdy wracał, musiałam być na każde jego skinienie. On wydawał się
żyć swoim własnym życiem, a ja nie byłam w nie włączona; on był
mężem jedynie formalnie”23.
Powódka twierdzi, iż została wprowadzona w błąd co do oddawania
się przez mężczyznę grom hazardowym, ponieważ przed zawarciem
małżeństwa sądziła, ze jest on tylko lekkomyślny. To, że pozwany
w rzeczywistości bardzo oddawał się tego rodzaju grom, wynika o jednoznacznie z akt sprawy. Jego matka zeznała, że syn był hazardzistą
od swojej młodości. Turnus odkłada kwestię, czy to zaangażowanie
w gry hazardowe należy uznać za patologiczne (tak utrzymuje patron
Tamże, s. 586.
Tamże.
23
„As soon as we got married Frank would have gone out with his own friends, it
didn’t seem to matter whether I went or what I was doing. I was supposed to be there
at his beck and call. He seemed to be living his own life and I wasn’t included. He was
married in name only”. Tamże.
21
22
– 165 –
Ks. Wojciech Góralski
powódki), czy też nie; nie chodzi bowiem o przymiot, który unieważnia konsens małżeński, chyba że stwierdziłoby się podstęp.
Inną okolicznością w sprawie okazało się uzależnienie ojca pozwanego od alkoholu, o czym wspomniał w swoich zeznaniach tenże pozwany, jednak na temat stopnia zaangażowania w tej sferze tego
ostatniego brak jest całkowitej zgodności w dowodach24.
Turnus rotalny nie ma wątpliwości, jak zaznacza ponens, iż z akt
sprawy całkowicie wynika znaczna nieodpowiedzialność pozwanego
w stosunku do obowiązków małżeńskich in genere, przede wszystkim
w sprawach pieniężnych; nieodpowiedzialność tę uznał pozwany. Nie
ulega również wątpliwości jego obojętność wobec żony w okolicznościach bardzo ważnych dla życia, mianowicie gdy powódka przebywała w szpitalu: najpierw z powodu samoczynnej aborcji, następnie zaś w
związku z porodem córki obojga stron.
W postępowaniu dowodowym ujawniła się ponadto niewierność
pozwanego jako męża, i to w domu małżeńskim, gdy powódka była
hospitalizowana z okazji porodu córki. Takie jednak postępowanie
mężczyzny, stwierdza Burke, niekoniecznie dowodzi (jak chce tego
patronka powódki) „absolutnego braku zdolności rozróżnienia między
dobrem a złem”. Natomiast wskazuje na wysoki stopień nieodpowiedzialności, którą sam mężczyzna przyjmuje, gdy zeznaje: „Byłem nieodpowiedzialnym mężem i ojcem”25.
Turnus przyjął za rzecz udowodnioną oddawanie się pozwanego
grom hazardowym już przed zawarciem małżeństwa, podobnie jak
jego skłonność do porywczości, która już wtedy również występowała, jakkolwiek – jak się okazało – tendencję tę był zdolny opanować, choćby wraz rozważnym postanowieniem powzięcia konsensu
małżeńskiego.
Ujawnione po ślubie przez pozwanego objawy porywczości lub
niewierności, zauważa ponens, nie dowodzą niezdolności, uprzedniej
i trwałej, do podjęcia jakiegoś istotnego obowiązku małżeńskiego. Nie
można też uznać, że oddanie się grom hazardowym albo nieodpowiedzialność w administracji ekonomicznej stanowi naruszenie jakiegoś
istotnego – konstytutywnego – obowiązku przymierza małżeńskiego.
Dowodzenia niezdolności konsensualnej nie można czerpać z istnienia tego rodzaju braków, gdy są traktowane pojedynczo. Gdy zostaną jednak wzięte łącznie oraz gdy rozważy się dowody i okoliczności
Tamże.
Tamże, s.587.
24
25
– 166 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczących bonum coniugum
w świetle wyroku roty rzymskiej c. Burke z 26 listopada 1992 roku
całościowo, a także gdy weźmie się pod uwagę w sposób szczególny
występujące również oznaki podstępu, wówczas należy wyrazić przekonanie, że prośbę powódki należy podtrzymać26.
Wyrażając takie przekonanie, turnus c. C. Burke (pozostałymi sędziami byli audytorzy: T.G. Doran i K.E. Boccafola) orzekł, iż małżeństwo stron jest nieważne jedynie z tytułu niezdolności psychicznej
(tantum ob incapacitatem psychicam) podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich po stronie pozwanego, dołączając klauzulę zakazującą mu zawarcia nowego małżeństwa bez konsultacji z ordynariuszem
miejsca.
IV
Przedstawiony wyżej wyrok rotalny c. Burke w sprawie o nieważność małżeństwa, rozpoznanej z tytułu poważnego braku rozeznania
oceniającego i/lub niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich, stanowi niewątpliwie interesujący – z wielu względów
– przykład wnikliwego podejścia ponensa do szeregu kwestii związanych z odpowiedzią na pytanie sformułowane podczas contestatio
litis. Cormac Burke zresztą, nie tylko redaktor licznych i często powoływanych orzeczeń rotalnych, lecz także autor wielu publikacji naukowych, znany jest z erudycji prawniczej, szerokiego podchodzenia
do wielu kwestii prawa małżeńskiego oraz oryginalności w formułowaniu stawianych tez.
Ponieważ w rozpoznaniu sprawy, o którą chodzi, turnus rotalny doszedł do przekonania, iż małżeństwo jest nieważne z tytułu niezdolności pozwanego do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (de
facto w odniesieniu do bonum coniugum), ponens poruszył w wyroku
wszystkie istotne wątki związane z tym rozstrzygnięciem. W szczególności część in iure stanowi godny uwagi rodzaj wywodu naukowego,
w którym dostrzega się całościowe, bo wieloaspektowe podejście do
26
„Postnuptialis manifestatio violentiae vel infidelitatis non probat incapacitatem,
antecedentem quidem et permanentem, assumendi aliquam esentialem matrimonialem
obligationem. Nec considerare licet quod addictio ludis aleatoriis vel irresponsabilitas
in oeconomca administratione constituant infractionem alicuius essentialis – constitutionalis – obligationis foederis coniugalis. Probatio consensualis incapacitatis hauriri non potest de existentia huiusmodi defectuum, cum singulariter considerentur.
Eos tamen insimul sumentes, necnon probationes circumstantiasque funditus ponderantes, subiacentia quoque doli indicia prae oculis modo particulari hebentes, persuasum habemus petitionem actricis sustinendam esse”.Tamże.
– 167 –
Ks. Wojciech Góralski
problemu. Nie zabrakło tutaj niczego, co było potrzebne do uzasadnienia powziętej przez turnus decyzji, owszem w omawianiu wielu kwestii widać zdecydowaną wolę naświetlenia również momentów mniej
istotnych. Zabrakło jedynie formalnego odniesienia się do przyjętego
w zawiązaniu sporu gravis defectus discetionis iudicii, jako tytułu nieważności, który nie został udowodniony.
Najobszerniej potraktowano w orzeczeniu wątek dotyczący dobra
małżonków jako jednego z celów małżeństwa. Podkreślono więc tutaj integralny związek obydwu celów, podobnie jak ich charakter instytucjonalny i jednocześnie personalistyczny. Przypomniano także
o potrzebie odróżnienia celów od istoty małżeństwa, z jednoczesnym
zaakcentowaniem, że ad essentiam matrimonii należy jedynie skierowanie tego związku do celów: dobra małżonków oraz zrodzenia
i wychowaniua potomstwa, nie należą zaś same cele. Trafnie została ukazana relacja bonum coniugum do trzech tradycyjnych dóbr augustyńskich: te ostatnie stanowią niejako przestrzeń, w której można
budować dobro małżonków. Słusznie poddano w wyroku krytyce poglądy, wyrażane niekiedy i w sentencjach rotalnych, uznające dobro
małżonków za ich wzajemną integrację psychoseksualną albo za prawo małżonka do znalezienia we współmałżonku własnego dopełnienia
psychologicznego i psychoseksualnego, czy też za osiągnięcie minimalnego stopnia poprawnych relacji międzyosobowych.
Za znaczące należy uznać to, że w poszukiwaniu treści pojęcia bonum coniugum, nie tylko zresztą w tym wyroku, Burke kieruje swoją uwagę przede wszystkim ku Pismu Świętemu, jasno dostrzegając
tutaj zamysł Stwórcy wobec instytucji małżeńskiej. Przyjmuje więc,
że zgodnie z tym zamysłem, prawdziwe dobro małżonków polega na
ich ludzkim i nadprzyrodzonym dojrzewaniu przez całe życie małżeńskie; istotną więc rolę odgrywają tutaj wzajemne relacje międzyosobowe stron, właściwie przez nie kształtowane. Konsekwentnie też
akcentuje, że bonum coniugum niesie ze sobą określone zobowiązania, których istotą jest budowanie optymalnych relacji małżeńskich we
wszystkich płaszczyznach wspólnoty życia. Nie pomija i tego, że nieodłącznym środkiem, czy raczej warunkiem owego budowania jest
wzajemne oddanie się sobie przez małżonków, nieodłącznie związane
z potrzebą ponoszenia przez nich ofiar i podejmowania wysiłków; odwołuje się przy tym do dokumentów Magisterium kościelnego. W tym
też kontekście, szczególnie gdy chodzi o alokucję Jana Pawła II do
Roty Rzymskiej z 1987 roku, dużego znaczenia nabiera stwierdzenie
– 168 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczących bonum coniugum
w świetle wyroku roty rzymskiej c. Burke z 26 listopada 1992 roku
Burke, iż poważne różnice w usposobieniu małżonków, podobnie jak
różny sposób ich postępowania, a także występujące mankamenty czy
braki osobowościowe, jakkolwiek mogą zakłócać życie małżeńskie,
to jednak same z siebie nie są przeszkodą w urzeczywistnianiu dobra
małżonków. Właściwe i o dużym znaczeniu jest także podkreślenie, że
niezdolności do osiągnięcia celu małżeńskiego nie należy utożsamiać
z niezdolnością do zawarcia małżeństwa.
Na uwagę zasługuje następnie wątek orzeczenia poświęcony incapacitas assumendi. Gdy ponens pyta, czy cechy negatywne lub braki
kontrahenta, występujące w momencie zawierania małżeństwa, wystarczają do uznania go za niezdolnego do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich, udzielenie odpowiedzi poprzedza oryginalnym
w swojej wymowie odniesieniem się do kan. 1098, w obrębie którego
poszukuje ważnych dla tej odpowiedzi wskazówek. Podkreśla, że racją
nieważności małżeństwa nie jest tutaj rzeczywiste zakłócenie wspólnoty życia małżeńskiego, lecz właśnie dolus, nie istnieje wszak prawo
do życia małżeńskiego wolnego od zakłóceń. To ostatnie stwierdzenie
odniesie następnie do incapacitas (w rozpoznawanej sprawie podstępnego działania pozwanego nie udowodniono).
Poszukując odpowiedzi na przytoczone pytanie ponens sięga następnie do kan. 1057 § 2 KPK, w którym podaje się zmodyfikowane
– w stosunku do dawnego – i ujęte bardziej personalistycznie określenie zgody małżeńskiej, i w którym wzmiankuje się o wzajemnym oddaniu się sobie i przyjęciu stron. Cenne jest przy tym zwrócenie uwagi
na stosunkowo rzadko zauważany moment dotyczący przyjęcia współkontrahenta, i to takiego, jakim jest, z jego wadami i brakami, a więc
przyjęcia bezwarunkowego.
O szerokiej optyce patrzenia na sprawę świadczy i to, że biorąc pod
uwagę możliwość zaistnienia błędu u jednej ze stron w ocenie drugiej
strony (tak niewątpliwie było w osądzanej przez turnus sprawie) ponens wyjaśnia, że jedynie w sytuacji spowodowania takiego błędu działaniem podstępnym można by mówić o nieważności małżeństwa (przy
zachowaniu wszystkich pozostałych wymogów kan. 1098 KPK).
Zaskakujące w pewnej mierze okazało się podejście turnusu orzekającego do wskazanych wyżej braków osobowościowo-charakterologicznych pozwanego w ich ostatecznej ocenie, dokonanej w części
in facto wyroku. W oparciu o zeznania stron oraz świadków stwierdzono u pozwanego kilka poważnych braków: nieodpowiedzialność
wobec domowej administracji ekonomiczno-finansowej, obojętność
– 169 –
Ks. Wojciech Góralski
wobec żony, oddawanie się hazardowi, porywczość i stosowanie przemocy wobec żony. Przyjęto jednak, że żaden z tych braków – wzięty
pojedynczo – nie stanowi jeszcze dowodu na rzecz uprzedniej i trwałej niezdolności mężczyzny do podjęcia jakiegoś istotnego obowiązku
małżeńskiego, nie narusza bowiem jakiegoś istotnego obowiązku małżeńskiego. Inny natomiast ciężar gatunkowy, jak zaznaczył ponens,
posiadają wszystkie te braki, gdy zostaną ujęte łącznie.
Ze sformułowania jednak przedostatniego zdania wyroku: „Eos tamen insimul sumentes, necnon [podkr. – W.G.] probationes circumstantiasque funditus ponderantes, subiacentia quoque [podkr. – W.G.]
doli indicia prae oculis modo particulari hebentes, persuasum habemus petitionem actricis sustinendam esse” wynika, że braki te, nawet
wzięte łącznie, nie przekonały jeszcze turnusu rotalnego do uznania
ich za wystarczające do stwierdenia incapacitas pozwanego, skoro ponens zaznaczył, że wzięto pod uwagę „również dowody i okoliczności
rozważone w całości oraz występujące oznaki podstępu” (niewątpliwie jedną z takich okoliczności, którą trybunał wziął pod uwagę, były
wspomniane kilka zdań wcześniej zdrady małżeńskie pozwanego).
W powzięciu zatem decyzji o stwierdzeniu nieważności małżeństwa
z powodu „niezdolności psychicznej” pozwanego sędziowie rotalni,
uwzględniając całokształt zgromadzonego materiału dowodowego,
wzięli pod uwagę aż trzy rodzaje faktów: 1) braki osobowościowocharakterologiczne pozwanego wzięte łącznie; 2) szczególne okoliczności, m.in. zdrady małżeńskie pozwanego, ujęte w całości; 3) oznaki
podstępu występujące w działaniach pozwanego. Dopiero wzięta pod
uwagę „suma” owych rodzajów faktów pozwoliła turnusowi zdobyć
pewność moralną o niezdolności pozwanego do podjęcia istotnych
obowiązków małżeńskich.
L’incapacità di assumere gli obblighi essenziali del
matrimonio riguardanti il bonum coniugum alla luce della
sentenza della Rota Romana c. Burke del 26 marzo 1992
Il turno rotale (C. Burke, ponente; T. G. Doran; K. E. Boccafolla) – in qualità del
Tribunale di III istanza – ha riconosciuto la causa Armachana nullitatis matrimonii,
emanando il 26 novembre del 1992 la sentenza (positiva) dal titolo della incapacità
di assumere gli obblighi matrimoniali essenziali (riguardo al bonum coniugum) dalla
parte del convenuto.
La sentenza c. Burke, presentata e commentata dall’autore, contiene (nella parte in
iure) un discorso molto interessante ed originale sul bonum coniugum, sul dolo e sulla
incapacità.
– 170 –
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Ks. Wojciech Góralski
NIEZDOLNOŚĆ DO PODJĘCIA ISTOTNYCH
OBOWIĄZKÓW MAŁŻEŃSKICH
Z PRZCZYN NATURY PSYCHICZNEJ (KAN. 1095, n. 3 KPK)
W ŚWIETLE WYROKU ROTY RZYMSKIEJ
c. BOTTONE Z 25 STYCZNIA 2001 ROKU
I
Wyrok zapadł w sprawie Brunen. nullitatis matrimonii Edmunda
i Elwiry1, urodzonych i wychowanych w rodzinach katolickich, którzy
zawarli małżeństwo 26 kwietnia 1993 roku po ponad rocznej znajomości (on liczył 23 lata, ona 21). Przed zawarciem tego związku Elwira
poinformowała narzeczonego o swoich dolegliwościach. Pożycie małżeńskie niemal od początku okazało się nieszczęśliwe z wielu przyczyn
leżących po jednej i po drugiej stronie. Zaledwie sześciu miesiącach
trwania wspólnoty małżeńskiej mąż opuścił Elwirę, przeniósł się do
rodziców, po czym zwrócił się o separację, którą natychmiast otrzymał. Rozwód natomiast strony uzyskały 17 marca 1994 roku, to jest
11. miesięcy po ślubie.
W dniu 1 września 1994 roku Edmund wniósł skargę o nieważność
małżeństwa do Trybunału Kościelnego w Bernie z tytułu niezdolności Elwiry do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095,
n. 3 KPK) oraz podstępnego wprowadzenia go w błąd przez pozwaną, która, jak twierdził, zataiła przed nim fakt wcześniejszego przebywania w zakładzie psychiatrycznym. Po przyjęciu skargi dekretem
z 4 października 1994 roku, a następnie, po złożeniu przez Elwirę obszernej odpowiedzi, w której ujawniła historię swojego małżeństwa
i jego rozpadnięcia się, w dniu 25 listopada 1994 roku dokonano za Dec. c. Bottone z 25.01.2001, RRDec. 93 (2001), s. 76-81.
1
– 171 –
Ks. Wojciech Góralski
wiązania sporu z trzech tytułów: niezdolności psychicznej pozwanej
(nie określono do czego ta niezdolność miała się odnosić), podstępnego wprowadzenia w błąd dokonanego przez kobietę (zatajenie choroby psychicznej) oraz niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich po stronie powoda.
W przeprowadzeniu instrukcji dowodowej, w trakcie której przesłuchano strony i świadków oraz zapoznano się z ekspertyzami biegłych
(w stosunku do jednej i drugiej strony), w dniu 17 kwietnia 1996 roku
trybunał wydał wyrok pro nullitate jedynie z tytułu niezdolności powoda do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. Trybunał apelacyjny w Ołomuńcu, po otrzymaniu akt sprawy, działając na podstawie
kan. 1682 § 2 KPK, 1 czerwca 1996 roku sprawę skierował do zwyczajnego trybu postępowania. Trybunał ten przesłuchał ponownie biegłego (prof. A.) jednego świadka oraz powołał biegłego (dr. B.), który
sporządził ekspertyzę w oparciu o akta sprawy. W dniu 9 marca 1998
roku trybunał wydał wyrok non constare w odniesieniu do wszystkich
trzech tytułów nieważności.
Po złożeniu apelacji do Roty Rzymskiej, 24 maja 1999 roku dokonano zawiązania sporu odnośnie do niezdolności powoda do podjęcia
istotnych obowiązków małżeńskich. Przeprowadzono następnie uzupełnienie instrukcji dowodowej przez ustanowienie biegłego (dr. C.).
W dniu 5 stycznia 2001 roku turnus rotalny c. Angelo Bruno Bottone
(pozostałymi sędziami byli Gregorius Erlebach i Ioannes Verginelli)
wydał wyrok negatywny, a więc niestwierdzający nieważności
małżeństwa.
II
Część in iure prezentowanego orzeczenia rotalnego ponens rozpoczął od przytoczenia kan. 1055 KPK, w myśl którego małżeństwo jest
przymierzem, w którym mężczyzna i kobieta, nawzajem przekazując
się sobie i przyjmując, ustanawiają wspólnotę całego życia, skierowaną ku dobru małżonków oraz ku zrodzeniu i wychowaniu potomstwa.
Do małżeństwa, które jest przymierzem lub umową, skłania ludzi sama
natura, odpowiadając na wolę Bożą. Bóg jednak nie pozostawił pod
władzą człowieka swobodnego określenia przedmiotu zgody małżeńskiej, lecz sam postanowił, że istotnymi przymiotami małżeństwa są
jedność i nierozerwalność. Przymioty te, poprzez podniesienie przez
Chrystusa małżeństwa do godności sakramentu, otrzymały szczególną
– 172 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przczyn natury psychicznej
(kan. 1095, N. 3 Kpk) w świetle wyroku roty rzymskiej c. Bottone z 25 stycznia 2001 roku
moc (kan. 1056 KPK). Wynika stąd, że małżeństwo jest umową szczególnego rodzaju, która nakłada poważne obowiązki na całe życie.
Człowiek, nadmienia się w orzeczeniu, może przekazać prawa i obowiązki mocą umowy, jeśli rozumie i chce tego, co czyni. To, co znaczy
dla wszystkich umów, to w sposób szczególny należy odnieść do małżeństwa, które powstaje wyłącznie przez nieodwołalny konsens małżeński. Nie wystarczy więc do ważnego zawarcia małżeństwa zwykłe
używanie rozumu, lecz wymaga się rozeznania oceniającego, które jest
zdolnością właściwej oceny przedmiotu umowy małżeńskiej warz z jej
prawami i obowiązkami, nie tylko w sposób intelektualny, lecz i konkretnie, jako dobro, które należy przez siebie osiągnąć. Odwołując się
do wyroku c. Funghini z 16 kwietnia 1986 roku2, ponens stwierdza, że
nie wystarczy u kontrahenta poznanie abstrakcyjne, czyli teoretyczne
istotnych obowiązków małżeńskich, lecz wymaga się, by mógł ocenić,
co obowiązki te wnoszą do jego własnego życia, a więc, by skierował
swoją myśl do przyszłości, rozumiejąc istotę wyjątkowej relacji, którą należy ustanowić.
Przechodząc od rozeznania oceniającego do capacitas assumendi,
redaktor orzeczenia rotalnego podkreśla, że do ważnego zawarcia małżeństwa niezbędna jest też inna zdolność, a mianowicie możność dysponowania przedmiotem przekazania-przyjęcia, tak by kontrahent
zdolny był do wypełnienia przyjętych obowiązków, ponieważ impossibilium nulla est obligatio3. Są bowiem osoby posiadające wystarczające rozeznanie oceniające, tak iż zdolne są do ważnego zobowiązania
się, lecz czymś niemożliwym jest dla nich wypełnienie tych zobowiązań. Wówczas jakkolwiek można powiedzieć, że ma miejsce pełna
możność podjęcia zobowiązań, to jednak pośrednio doznaje ona przeszkody wskutek niezdolności ich wypełnienia.
Kan. 1095, n. 3, stwierdza w dalszym ciągu Bottone, za niezdolnych
do zawarcia małżeństwa uznaje tych, którzy z przyczyn natury psychicznej, nie nogą podjąć istotnych obowiązków małżeńskich. Z samych słów kanonu jednoznacznie wynika, że tego rodzaju niezdolność
musi pochodzić wyłącznie z przyczyn natury psychicznej (porządku
psychologicznego, czyniących osobowość anormalną)4, nie wymaga
się jednak, by kontrahent cierpiał na jakąś psychozę lub nerwicę, powinien natomiast być dotknięty jakimś zaburzeniem osobowości, jakąś
Dec. c. Funghini z 16.04.1986, RRDec. 78 (1986), s,256
D. 50, 17, 185.
4
Zob. „Communicationes” 7 (1975), s. 50.
2
3
– 173 –
Ks. Wojciech Góralski
anomalią, jakąś nadmierną skłonnością, od której pochodzi niezdolność, które to zaburzenie, anomalia czy skłonność nosiłaby na sobie
znamię ciężkości, i która nie tylko czyniłaby życie małżeńskie trudniejszym, lecz wprost nie do zniesienia. Odwołując się do publikacji M.F. Pompeddy, ponens dodaje, że nie wystarczą więc niewielkie
wady, ponieważ występują one, w większym czy mniejszym stopniu,
u każdej osoby ludzkiej. Niezdolności wszak nie należy mylić z trudnością, nawet znaczną, gdyż chodzi o prawdziwą niemożliwość podjęcia obowiązków; należy więc dokonywać oceny w każdym przypadku,
tak by można było uznać, iż tak poważna trudność stanowi moralną
niemożliwość wypełnienia przyjętych obowiązków5.
Poważna anomalia, zaburzenie czy nadmierna skłonność, czytamy
następnie w orzeczeniu, powinny występować w momencie zawierania małżeństwa, choćby w formie ukrytej. Nie mogą bowiem wywierać żadnego wpływu na wyrażony już konsens małżeński zaburzenia,
które pojawiły się po zawarciu związku. Trzeba przecież pamiętać, że
małżeństwo powstaje w chwili wyrażania tegoż konsensu, a z samego pojęcia niezdolności, która, per se uniezdalnia, wynika, że nie musi
ona odznaczać się cechą trwałości lub nieusuwalności. Jeśli zatem jedna lub obydwie strony, w dniu zawierania małżeństwa, z powodu braku
psychicznego, nie mają w poważnym stopniu zdolności, czyli integracji międzyosobowej, zgodę małżeńską należy uznać za nieważną,
która w żaden sposób nie może być uważniona przez, być może, spodziewane odzyskanie zdrowia lub faktyczne odzyskanie go6. Powinna
zatem zachodzić ścisła relacja pomiędzy niezdolnością i przyczyną na5
,,Ex ipsissimis verbis canonis talis incapacitas nonnisi ex causis naturae psychicae manere potest <ordinis psycholgici personalitatem anormalem parientibus>
(Communicationes 7 /1975/, s. 50) quin requiratur ut contrahens aliqua psychosi vel
nevrosi laboret sed adsit oportet aliqua personalitatis perturbatio, aliqua anomalia, aliqua abnormis inclinatio a quo incapacitas menet et notulam gravitatis prae se ferat
oportet, quae non tantum difficilirem vitam coniugalem reddere possit, sed prorsus
intolerabilem. ������������������������������������������������������������������������
Ideo non sufficiunt leves vitiositates quia istae, plus minusve, in quacumque humana persona praesentes sunt. Etenim <incapacitas confundi nequit cum
etsi notabili difficultate, sed dicit veram impossibiliatem [podkr. w tekście] assumendi obligationes: utique aestimatio singulis in casibus proferenda est, adeo ut agnoscatur tam gravis difficultas quae constituat moralem impossibilitatem [podkr. w tekście]
adimplendi onera suscepta> (M.F. Pompedda, De incapacitate adsumendi obligations
matrimonii essentials. Potissimum juxta Rotalem jurisprudentiam, w: Periodica de re
morali canonica liturgica 75 /1986/, s. 150)”. Dec. c. Bottone, jw., s. 78.
6
To ostatnie stwierdzenie pochodzi z wyroku c. Bruno z 17 lipa 1983 roku, RRDec.
75 (1983), s. 361. Zob. Dec. c. Bottone, jw., s. 7.
– 174 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przczyn natury psychicznej
(kan. 1095, N. 3 Kpk) w świetle wyroku roty rzymskiej c. Bottone z 25 stycznia 2001 roku
tury psychicznej, tak by okazało się, że przyczyna ta wywarła niewątpliwy wpływ znoszący zdolność (do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich).
Przechodząc do obowiązków małżeńskich, ponens nadmienia, że
chodzi tutaj o obowiązki istotne. Małżeństwo bowiem może nieść ze
sobą liczne powinności, lecz nie wszystkie można określić jako essentiales: moc prawną otrzymuje tylko ta niezdolność, która „stoi na
przeszkodzie” istocie oraz celom małżeństwa, a także istotnym jego
przymiotom, jak to utrzymuje się w doktrynie i w stałym orzecznictwie rotalnym7. Można powiedzieć, że istotne obowiązki małżeńskie
odnoszą się do trzech dóbr małżeństwa: wierności, potomstwa i nierozerwalności oraz do dobra małżonków, do których – zgodnie z kan.
1055 KPK – jest skierowane małżeństwo. To wszystko więc, co w tym
zakresie stanowi braki osobowe i braki w sferze jednoczenia działań,
przez które małżonkowie świadczą sobie nawzajem pomoc i posługę,
może uczynić niemożliwym podjecie tych powinności8.
III
W części in facto referowanego orzeczenia c. Bottone ponens aplikuje to, co przytoczył w obrębie motywów prawnych. Tak więc na
wstępie zaznacza, że pozostaje czymś oczywistym, iż tak szybkie rozpadnięcie się małżeństwa nastąpiło z wielu przyczyn, które należy
przypisać jednej i drugiej stronie, natomiast żadną miarą nie można
mówić o incapacitas assumendi tak powoda, jak i pozwanej. W instancji rotalnej sprawę rozpoznawano zresztą z wymienionego tytułu jedynie w odniesieniu do Edmunda, po dwóch wyrokach negatywnych co
do pozostałych tytułów.
Odnosząc się najpierw generalnie do zeznań stron i świadków, redaktor orzeczenia rotalnego konstatuje, że bardziej niż miałyby potwierdzać tezę powoda, zawierają one raczej historię nieporozumień
między małżonkami, które doprowadziły do ich rozstania się; natomiast ani strony ani świadkowie nie są w stanie przytoczyć czegokolwiek, co mogłoby wskazywać na niezdolność którejkolwiek ze stron.
W wyroku pierwszej instancji usiłuje się wnosić o niezdolności powoda na podstawie rozpadu małżeństwa. „Jeśli u Edmunda, zaznaczo7
Stwierdzenie to pochodzi z wyroku c. Faltin z 24 listopada 1987 roku, RRDec.
79 (1987), s. 668.
8
Por. Konstytucja Gaudium et spes, n. 48.
– 175 –
Ks. Wojciech Góralski
no w tym orzeczeniu, nie istniałaby niezdolność do komunikowania
się z Elwirą, wówczas on, lektor i ministrant, nie mógłby pół roku po
zawarciu małżeństwa zachować się wobec niej w ten sposób”9. Taki
jednak tok rozumowania ponens rotalny uznaje za błędny, gdyż fakty
odnosząc się do spraw ludzkich zależą zazwyczaj od wielu przyczyn.
Zauważa, że gdy chodzi o stosowanie kan. 1095, n. 3 KPK, to bardzo
często mamy do czynienia z pewną obiektywną trudnością, która, jakkolwiek ma swoją podstawę w osobowości podmiotu, to jednak nie
dotyczy niezdolności, lecz raczej stanowi brak właściwej odpowiedzi
tegoż podmiotu na trudności życia wspólnego. O niezdolności podmiotu powinno się zatem stwierdzić niezbitymi argumentami. To zaś
nie jest możliwe, jak tylko poprze ustalenie istnienia poważnej anomalii albo nieuporządkowania lub nadmiernej skłonności w podmiocie. Tymczasem w żaden sposób na podstawie akt nie da się ustalić, że
powód był kiedyś dotknięty jakąś anomalią, albo dolegliwością natury
psychicznej lub psychologicznej.
Odnośnie do zeznań stron Bottone przyjmuje, że bardzo jasno wynika z nich, iż relacje przedmałżeńskie układały się dobrze i towarzyszyła im miłość, tak iż dobrowolnie i kierowani miłością postanowili
zawrzeć związek małżeński, i że obopólnie powzięli zamiar zamieszkania u rodziców Elwiry. Jednocześnie z zeznań tych wynika, że małżeństwo na początku było udane. Podczas gdy powód utrzymuje, że
trudności pojawiły się po trzech miesiącach, pozwana twierdzi, że
zaczęły się one szybko, choć nie natychmiast. Przytoczone w różny sposób przez małżonków zdarzenia powodujące zaistniały kryzys
wspólnoty małżeńskiej pozwalają również z oczywistością przyjąć, że
nie mają one związku z niezdolnością, lecz raczej ujawniają złą wolę
obojga oraz pragnienie, aby każde z nich przedkładało własny projekt
ponad projekt współmałżonka.
Również z zeznań poszczególnych świadków, czytamy dalej w wyroku, jakkolwiek każdy z nich chce bronić członka własnej rodziny (powoda lub pozwaną), to jednak jasno z nich wynika, że relacje
przedślubne stron były dobre, i że oboje w sposób dobrowolny i z miłości postanowili wstąpić w związek małżeński, a trudności wystąpiły
po około trzech miesiącach wspólnoty życia.
9
„Se in Edmundo non esistesse l’incapacità di comunicare con Elvira, allora egli,
un lettore e chierichetto, non avrebbe potuto mezzo anno dopo la celebrazione del matrimonio comportarsi verso Elvira cosi”. Dec. c. Bottone, jw., s. 79.
– 176 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przczyn natury psychicznej
(kan. 1095, N. 3 Kpk) w świetle wyroku roty rzymskiej c. Bottone z 25 stycznia 2001 roku
Przytoczone przez świadków fakty, konkluduje w tym fragmencie
Bottone, które ujawniły kryzys małżeński, nie zawierają niczego, co
mogłoby wskazywać na niezdolność jednej czy drugiej strony, natomiast z zeznań tych raczej wynika brak, szczególnie u powoda, woli
pozytywnego zaradzenia powstałym trudnościom.
Kierując z kolei swoją uwagę ku wymogowi kan. 1095, n. 3 KPK
dotyczącemu przyczyn natury psychicznej w postaci jakiejś anomalii
lub zaburzenia – jako źródła incapacitas assumendi – ponens stwierdza, że nie wchodzą tutaj w grę jakiekolwiek braki, nie stanowiąc podstaw dla owej niezdolności. Tak zdecydowanie utrzymuje i naucza
orzecznictwo Roty Rzymskiej. Dla poznania zaś domniemanych przyczyn niezdolności należy prosić o pomoc biegłych, którzy według własnej wiedzy i sumienia powinni w tej kwestii wyrazić swój sąd.
W pierwszej instancji, nadmienia się w orzeczeniu rotalnym, zostały sporządzone dwie ekspertyzy (dr. Z. w stosunku do pozwanej i dr. A.
w stosunku do powoda). Biegły A. stwierdził, iż Edmund jest indywiduum bez bardziej wyraźnych odchyleń w postępowaniu i w zakresie zdolności do skuteczności działania i inteligencji, i że stoi pod
tym względem nieco wyżej w stosunku do przeciętnego stanu populacji. I jakkolwiek pewne braki u powoda istnieją, jak to wynika z testu, i wymagają one bardziej pogłębionej interpretacji, to jednak biegły
stwierdził w konkluzji, iż na podstawie otrzymanej dokumentacji nie
znajduje żadnych dowodów psychologicznych, które mogłyby świadczyć na rzecz nieważności zawartego małżeństwa. Zdaniem tegoż eksperta przyczyną rozpadnięcia się tego związku był brak wzajemnej
miłości i obustronnej tolerancji w stosunku do własnych utrwalonych
cech osobowych małżonków.
Redaktor wyroku rotalnego zauważa następnie, że ten sam biegły, przesłuchany przez Trybunał Apelacyjny w Ołomuńcu, potwierdził wszystko to, co napisał w swojej opinii, a mianowicie, że mimo
dostrzegalnych wyraźnie różnic charakterów, małżonkowie mogli
utrzymać wspólne pożycie w ich związku ze zwiększoną wzajemną
tolerancją oraz z większym poczuciem odpowiedzialności; chodziło zatem jedynie o wspólne pożycie trudne, natomiast bynajmniej nie
o niezdolność.
Ustanowiony przez Trybunał Apelacyjny w Ołomuńcu biegły (dr B.),
nadmienia się w wyroku c. Bottone, opowiedział się w konkluzji na
rzecz nieważności małżeństwa. Jednak w konkluzji tej nie podzielili sędziowie, przede wszystkim dlatego, że biegły nie miał na uwadze
– 177 –
Ks. Wojciech Góralski
kodeksowego kryterium zdolności do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich, lecz zdolność ustanowienia „małżeństwa harmonijnego”, jak to określił w swojej opinii. Tymczasem niepowodzenia małżeństwa albo jego trudności nie należy mylić z niezdolnością jednej ze
stron albo z niewątpliwą oznaką tejże niezdolności. Poza tym biegły
mówi o „wrażliwości” powoda ze zwiększonym napięciem emocjonalnym, chwiejnością emocjonalną i afektywną, której towarzyszyła
labilność neurowegetatywna, a uprzednio również niepokój o podłożu neurotycznym, z tendencją do objawów neurotycznych w sytuacjach większego obciążenia. Słusznie jednak zaznaczono w wyroku
drugiej instancji, iż biegły nie wziął pod uwagę wymogu prawa kościelnego co do oceny nie sytuacji zaistniałej po zawarciu małżeństwa,
lecz stanu istniejącego w momencie wyrażania zgody małżeńskiej –
w stosunku do istotnych obowiązków małżeńskich. Nie wspomniał też
o wpływach negatywnych, czyli o zaburzeniach, a tym samym pośrednio potwierdził ważność zgody małżeńskiej.
Powołany w trzeciej instancji biegły w osobie dr. C., w sporządzonej
w oparciu o wnikliwie przestudiowane akta sprawy ekspertyzie przyjął, że u powoda występowała jedynie „umiarkowana charakteropatia”, z pewnym ograniczeniem temperamentu, po czym kategorycznie
stwierdził: „W oparciu o akta sprawy nie znalazłem u stron elementów
wskazujących na patologię mentalną znaczącą i poważną, ani u powoda, ani u pozwanej”10. Poza tym biegły trzeciej instancji odniósł się
do testu dr. A., nie zgadzając się z jego interpretacją, gdyż twierdzenia tam zawarte są raczej niejasne i ogólnikowe. Niedojrzałość seksualna nie została w żaden sposób przedstawiona precyzyjnie, infantylna
zaś zależność od kontynuowanej więzi z rodzicami przez powoda nie
została umotywowana, a poza tym brak tutaj jakiegokolwiek kontekstu odniesienia klinicznego. Swoje twierdzenia biegły rotalny potwierdził zaznaczając, że pozostaje zdziwiony taką argumentacją, która nie
opiera się na żadnym konkretnym fakcie klinicznym. Dodaje przy tym,
iż niezasadne jest użycie przez dr. B. zwrotu „niedojrzałość psychologiczna”, ponieważ ma on znaczenie niejasne i mgliste, szczególnie
gdy jest odniesione do mężczyzny z lekką charakteropatią, i do kobiety, u której można dostrzec zaledwie ślady elementów neurotycznych. Ekspertyza dr. C., konkluduje ponens, pozostaje w zgodności
10
�����������������������������������������������������������������������������������
„Dallo studio degli atti io non ho trovato nelle parti elementi indicativi di patologia mentale rilevante e grave, né nell’Attore, né nella Convenuta”. Dec. c. Bottone,
jw., s. 81.
– 178 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przczyn natury psychicznej
(kan. 1095, N. 3 Kpk) w świetle wyroku roty rzymskiej c. Bottone z 25 stycznia 2001 roku
z aktami sprawy, z których nie wynika istnienie żadnej anomalii lub
poważnego zaburzenia u powoda; jest też zgodna z orzecznictwem
Roty Rzymskiej.
Sentencja wyroku: Negative, seu non constare de matrimonii nullitate in casu kończy to prawomocne orzeczenie turnusu rotalnego c.
Bottone.
IV
Zaprezentowany wyrok Roty Rzymskiej c. Bottone stanowi przykład wnikliwego rozpoznania sprawy z tytułu incapacitas assumendi,
i w konsekwencji adekwatnego do zgromadzonego materiału dowodowego jej rozstrzygnięcia.
W związku ze stwierdzeniem nieważności małżeństwa z tytułu niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich u powoda
przez trybunał pierwszej instancji oraz uchyleniem tego rozstrzygnięcia przez trybunał apelacyjny, zaszła potrzeba bardzo dokładnego
zbadania wszystkich wątków sprawy, tak by miarodajnie ocenić, czy
w chwili zawierania małżeństwa Edmund dotknięty był niezdolnością
do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich.
W poszukiwaniu prawdy o małżeństwie stron audytorzy rotalni
skoncentrowali się na tym, czy powód – zawierając związek małżeński
– zdolny był do dysponowania przedmiotem konsensu małżeńskiego.
Świadomi sformułowania kan. 1095, n. 3 KPK, zwrócili baczną uwagę na wymóg dotyczący przyczyn (natury psychicznej) incapacitas assumendi. Mieli też pełną świadomość tego, że prawdziwa niezdolność,
płynąca z poważnych przyczyn natury psychicznej, dotyczących m.in.
sfery osobowości, zdecydowanie różni się od zwykłych trudności, które
małżonkowie mogą napotkać w życiu wspólnym. Jedynie bowiem taka
trudność, która nosi na sobie znamiona niemożliwości, oznacza niezdolność. Powiązanie niezdolności i powodującej ją adekwatnej przyczyny
turnus uznał za coś istotnego. Zgodnie z zasadą przyjętą przez judykaturę rotalną pamiętano i o tym, że jest zupełnie czymś zbędnym, by incapacitas odznaczała się cechą trwałości lub nieusuwalności. Trafne
również było wskazanie obszarów (cele oraz istotne przymioty małżeństwa), na których należy poszukiwać istotnych obowiązków małżeńskich, które trzeba odróżnić od obowiązków nieistotnych.
Natomiast niezrozumiała jest przyjęta w orzeczeniu teza, w myśl
której możliwa jest sytuacja, w której ktoś jest zdolny do ważne– 179 –
Ks. Wojciech Góralski
go przyjęcia zobowiązania (w odniesieniu do istotnych obowiązków
małżeńskich, a jednocześnie jest niezdolny do wypełnienia tych zobowiązań11. W kanonie bowiem mówi się o niezdolności do podjęcia
istotnych obowiązków małżeńskich, przy czym dyspozycje tę należy rozumieć tak, że niezdolność do podjęcia tychże powinności oznacza jednocześnie niezdolność do ich wypełnienia; natomiast zdolność
do podjęcia essentiales matrimonii obligationes oznacza tym samym
zdolność do ich wypełnienia.
Na podkreślenie zasługuje wytknięcie przez ponensa rotalnego ewidentnych błędów popełnionych przez sąd pierwszej instancji (m.in. wnioskowanie o niezdolności powoda na podstawie rozpadu małżeństwa oraz
niewłaściwa interpretacja zeznań stron i świadków), jak również polemika z tezami biegłego (dr. B.), który występował prze sadem drugiej instancji, a który bezpodstawnie opowiedział się za niezdolnością powoda.
Godna uwagi jest opinia biegłego instancji rotalnej (dr. C.), sporządzona na podstawie akt sprawy, którą to ekspertyzę turnus uznał za
zgodną z zawartym w tych aktach materiałem.
Czymś charakterystycznym dla wyroku, co zresztą znamionuje generalnie judykaturę rotalną, jest kilkakrotne powołanie innych orzeczeń Roty Rzymskiej.
Można stwierdzić, że zaprezentowana sententia c. Bruno stanowi
pożyteczny przykład rzetelnej oceny zgromadzonego materiału dowodowego w świetle zarówno wymogów kan. 1095, n. 3 KPK, jak
i powszechnie przyjętych w orzecznictwie rotalnym zasad interpretacyjnych dotyczących tej niełatwej w stosowaniu normy prawnej.
L’incapacità ad assumere gli obblighi matrimoniali essenziali
(can. 1095, n. 3 CIC)
alla luce della sentenza della Rota Romana
c. Bottone del 25 gennaio 2001
Il 25 gennaio 2001 il turno rotale: A.B. Bottone, ponente, G. Erlebach e I. Verginelli,
dopo aver esaminato la causa Brune. Nullitatis matrmonii ob incpacitatem assumendi
(can. 1095, n. 3 CIC) dalla parte dell’attore, ha emanato (in terza istanza) la sentenza
negativa, cioé non constare de nullitate.
L’autore presenta e commenta questa sentenza, indicando tutti i suoi elementi in cui
si applica la regole interpretative riguardo al can. 1095, n. 3 CIC, tra l’altro quella sulla
differenza tra l’incapacità e la difficoltà (nell’assunzione degli obblighi matrimoniali
essenziali).
11
„Sunt qui, enim, sufficienti iudicii discretione ornantur ita ut capaces sint valide
sese obligandi sed ipsis impossibilis est adimpletio”. Tamże, s. 7.
– 180 –
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Ks. Tomasz Białobrzeski
Niezdolność do podjęcia istotnych
obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK)
w świetle dekretu Trybunału Roty
Nuncjatury Apostolskiej w Hiszpanii
c. Panizo Orallo z 3 lutego 2000 r.
Ustawodawca w kanonie 1095 n. 3 KPK stanowiąc, że niezdolni do
zawarcia małżeństwa są ci, którzy z przyczyn natury psychicznej nie są
zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK),
odnosi się do niezdolności konsensualnej uwzględniając relacje osoby
kontrahenta do przedmiotu konsensu. Przedmiot ten jest rzeczywistością
do zrealizowania, jako treść prawna relacji małżeńskiej. Incapacitas,
o której mowa, to niezdolność do przekazania i zrealizowania przedmiotu zgody małżeńskiej1.
W sensie negatywnym niezdolnym jest ten, kto nie posiada wystarczającego panowania nad sobą i swoimi aktami, koniecznego, by
w momencie sprawczym małżeństwa, dokonać istotnego ukierunkowania węzła ku jego obiektywnym celom obowiązkiem należnym ze
sprawiedliwości. Dokonanie tego esencjalnego ukierunkowania zobowiązaniem z tytułu należności oznacza przyjęcie tu i teraz prawnego
obowiązku realizacji przyszłych zachowań, które są zdatne i konieczne do istotnego ukierunkowania małżeństwa ku możliwemu osiągnięciu jego obiektywnych celów2.
Przedstawiony dekret Roty Hiszpańskiej zatwierdzający wyrok trybunału kościelnego I instancji jest interesującym studium nad zdolnością
konsensualną osoby uzależnionej od hazardu. W sposób szczegółowy
dekret analizuje zjawisko hazardu i wpływu jaki wywiera na zdolność
Por. W. Góralski, Kościelne prawo małżeńskie, Warszawa 2006, wyd. 2, s. 130.
Por. P J. Viladrich, Konsens małżeński, Warszawa 2002, s. 72.
1
2
– 181 –
Ks. Tomasz Białobrzeski
osoby do przyjęcia prawnego zobowiązania realizacji przyszłych zachowań istotnych dla wspólnoty małżeńskiej3.
Mając na uwadze fakt, że mało jest spraw prowadzonych w trybunałach kościelnych z powodu patologicznej hazardu, przedstawienie tego
tematu wydaję się tym bardziej interesujące i wartościowe.
1. Przebieg sprawy
Sprawa dotyczy małżeństwa mężczyzny V i kobiety M, których ślub
odbył się 3 lipca 1992 r. Z tego małżeństwa, 10 maja 1994 r., urodził
się stronom syn4.
Kobieta złożyła skargę powodową do sądu kościelnego C1, 4 grudnia 1997 r., z prośbą o orzeczenie nieważności zawartego małżeństwa.
W swoim piśmie przedstawiła ogólnie następujące fakty: strony poznały
się we wspólnym miejscu pracy, oboje byli inspektorami Ministerstwa
Finansów. Okres narzeczeństwa stron przebiegał normalnie. Kobieta
w zachowaniu swojego narzeczonego, a potem męża nie dostrzegała
niczego, co budziłoby jej obawy. W czasie, kiedy była w ciąży, zauważyła, że z ich wspólnych kont bankowych znikały pieniądze, oraz że
mąż ma podejrzane znajomości. Wszystkie wątpliwości kobiety wyjaśniły się w momencie, kiedy wyszło na jaw, że mężczyzna jest uzależniony od hazardu, a samo uzależnienie pojawiło się jeszcze przed
ich ślubem. Kobieta w swoim piśmie zapewnia, że nie była świadoma tego faktu, aż do momentu, kiedy mężczyzna podczas ich separacji
w sądzie cywilnym przyznał się przed sędzią do swojego uzależnienia. W 1995 r. mężczyzna został zawieszony na stanowisku inspektora
Ministerstwa Finansów z powodu komorniczego zajęcie jego pensji na
poczet znacznych długów.
Skarga powodowa została przyjęta dekretem z dnia 15 grudnia
1997 r. Mężczyzna odpowiedział na skargę powodową swoim pismem
z dnia 30 stycznia 1998 r. zaskarżając również ważność swojego małżeństwa. Podczas zawiązania sporu, dnia 10 marca 1998 r., ustalono
następujące tytuły: na podstawie powództwa żony – błąd co do osoby
doznany przez kobietę lub podstępne wprowadzenie w błąd spowodo3
Tribunal de la Rota de la Nunciatura Apostólica, Nulidad de matrimonio
(Incapacidad para asumir las obligaciones), c. D. Santiago Panizo Orallo, Decreto ratificatorio de 3 de febrero de 2000 r., “Revista Española de Derecho Canónico” 64
(1997), s. 885-898.
4
Por. tamże, s. 886.
– 182 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK) w świetle
dekretu Trybunału Roty Nuncjatury Apostolskiej w Hiszpanii c. Panizo Orallo z 3 lutego 2000 r.
wane przez mężczyznę; na podstawie pozwu męża – z powodu poważnego braku rozeznania oceniającego i/lub niezdolności do podjęcia
istotnych obowiązków małżeńskich, po obu stronach5.
W wyroku I instancji z dnia 2 września 1999 r. sąd orzekł nieważność małżeństwa V i M z tytułu niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich po stronie mężczyzny. Pozostałe tytuły przyjęte
w zawiązaniu sporu nie zostały udowodnione w procesie. Po publikacji, w dniu 11 października 1999 r., wyroku akta sprawy z urzędu zostały przekazane do Trybunału Roty Hiszpańskiej.
Pierwsza sesja trybunału apelacyjnego odbyła się 13 grudnia 1999 r.
Obrońca węzła małżeńskiego przekazał swoje uwagi 25 stycznia
2000 r., w których nie sprzeciwił się zatwierdzeniu wyroku I instancji dekretem6.
2. Stan prawny orzeczenia
Obszerna część in iure dekretu dzieli się na dwie części. W pierwszej ponens w sposób ogólny omawia niezdolność natury psychicznej
do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. Druga część poświęcona jest wpływowi uzależnienia od hazardu na zdolność konsensualną osoby.
W pierwszej części in iure ponens odnosi się do całego kanonu 1095
KPK, aby zwrócić uwagę na wady zgody małżeńskiej wynikające
z przyczyn natury psychicznej. Sprawa małżeństwa V i M prowadzona
jest m.in. z n. 3 kan. 1095 KPK – n. 1 i n. 2 kan. 1095 KPK nie zostały przyjęte w zawiązaniu sporu – niemniej jednak szeroki komentarz
do całego kanonu posłuży później ponensowi za podstawę do ukazania
wpływu uzależnienie od hazardu na zdolność konsensualną osoby.
Rozpoczynając tę część dekretu jego autor zwraca uwagę na psychologiczno-egzystencjalną treść kan. 1095 KPK, która odnosi się do
chorób umysłowych oraz zaburzeń i zmian osobowości. W różnym
stopniu mają one wpływ na zgodę małżeńską, która w świetle kan.
5
Tamże. Czytamy tutaj: “en cuanto a la demanda principal, por error acerca de la
persona padecido por la esposa o error doloso causado por el esposo; y en cuanto a la
demanda reconvencional, por defecto de discreción de juicio y/o incapacidad para asumir las obligaciones esenciales del matrimonio, en los dos casos por parte de alguno
de los contrayentes”.
6
Por. tamże.
– 183 –
Ks. Tomasz Białobrzeski
1057 KPK jest przyczyną sprawczą małżeństwa. Brak tej zgody lub jej
wady wskazują na nieważność samego małżeństwa7.
Zdaniem ponensa, prawodawca formułując ten kanon w taki sposób, odszedł od terminologii, kategorii i pojęć psychologicznych lub
psychiatrycznych, aby skoncentrować się bezpośrednio na ujęciu typowo prawnym zagadnienia. W ten sposób, aczkolwiek w omawianym
kanonie pojawiają się określenia typu psychologicznego lub psychiatrycznego, takie jak: „z przyczyn natury psychicznej”, „niezdolność”,
„brak wystarczającego używania rozumu”, „brak rozeznania oceniającego”, „niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków”, to przedstawiają one jednak ujęcie prawne. Dlatego terminy te powinny być
rozumiane, interpretowane i stosowane w świetle kryteriów prawnych
lub przynajmniej z ich przewagą.
Kolejnym zagadnieniem omawianym w dekrecie jest udział biegłego w procesie i znaczenie jego opinii w orzekaniu o nieważności małżeństwa. Udział biegłego psychologa lub psychiatry jest konieczny
w tego typu sprawach, a jego opinia staję się cennym dowodem. Jednak
to sędzia, a nie biegły psycholog lub psychiatra, powinien być tym, kto
interpretuje, w oparciu o prawo, wydaną opinię. W świetle tego rozumie się, że funkcja sędziego w tego typu sprawach jest pierwszorzędna,
w przeciwieństwie do funkcji biegłego, która na charakter tylko pomocniczy. Opinia biegłego, od argumentacji i podstaw technicznych,
które powinna zawierać celem przedstawienia, określenia i wyjaśnienia, nie miałaby najmniejszego znaczenia procesowego, bez odpowiedniej interpretacji lub oceny sędziego, w konkretnym przypadku
spornym.
W tym miejscu dekretu jego autor rozpoczyna komentarz do trzech
poszczególnych numerów kan. 1095 KPK. W przypadku tych, którzy „są pozbawieni wystarczającego używania rozumu” (kan. 1095
n. 1 KPK), wystarczy zaznaczyć, że sens zwrotu odnosi się do braku
„używania” rozumu w momencie wyrażania zgody małżeńskiej. Brak
używania rozumu prezentuje cały wachlarz możliwości, od istnienia
konkretnych chorób umysłowych, aż do chwilowego braku spowodowanego np. całkowitym upojeniem alkoholowym lub jemu podobnym.
Z powodu braku używania rozumu nie jest możliwy, ani prawdziwy
akt ludzki, ani akt zgody małżeńskiej, ani ważne małżeństwo.
W przypadku „braku rozeznania” lub „poważnego braku rozezna
oceniającego” istota przeszkody jest usytuowana w braku zdolności
Por. tamże, s. 887.
7
– 184 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK) w świetle
dekretu Trybunału Roty Nuncjatury Apostolskiej w Hiszpanii c. Panizo Orallo z 3 lutego 2000 r.
rozróżnienia, które jest wymagane w realizacji aktu o charakterze ludzkim i socjalnym, jakim jest małżeństwo8.
Istotowo „brak rozeznania” nie zawsze zakłada, że we wszystkich
przypadkach kontrahent powinien być chory umysłowo lub całkowicie niezdolny do aktu ludzkiego; mówiąc inaczej nie zakłada „insania
circa omnia”. Psychologicznie, wszystkie akty ludzkie powinny wypływać ze wspólnego, koniecznego i niezbywalnego założenia: używania rozumu. Jednakże również z punktu widzenia psychologii, ten
akt ludzki powinien być właściwy i proporcjonalny do wymagań jakie
przyniesie przyszłość; powinien ogarniać więcej, niż tylko to co fundamentalne i podstawowe, aby dany akt określić jako ludzki. Wymagania
przyszłości są usytuowane w linii „dojrzałej” („maturitas”) osobowości kontrahenta, w tym co odnosi się do „rozezna”, „wolności” i „woli”.
Te wymagania powinny przedstawiać znak proporcjonalności w odniesieniu do natury i uzewnętrznienia każdego aktu, a także tego co wnosi ten akt dla przyszłego rozwoju i przeznaczenia człowieka. Nauka
i jurysprudencja kanoniczna używały frazy „insania in re uxoria”
dla wyrażenia braku zdolności realizowania wymogów małżeńskich
w przyszłości.
Rozwój wiedzy i jurysprudencji kanonicznej kształtowały sukcesywnie pojęcia takie jak „zdolność krytyczno-oceniająca” (hiszp. „capacidad critico-valorativa”) lub podobne, a w sumie oznaczające, że
do zawarcia małżeństwa nie wystarczy sama wiedza, poznanie i teoria o nim, ale konieczne jest konkretne odzwierciedlenie tej wiedzy
w realizacji małżeństwa. Przedstawienie małżeństwa w perspektywie
osobowej, ujmuje w nim to, co socjalne i społeczne, to co wpływa na
rozwój człowieka w planie określanym jako komplementarność mężczyzny i kobiety, ale koniecznie musi również ujmować „wspólnotę
całego życia mężczyzny i kobiety” (por. kan. 1055 § 1 KPK).
W tym znaczeniu słowa „rozeznanie – rozróżnienie” (hiszp. „discreción – discernimiento”) ujmują perspektywę rzeczywistości małżeńskiej w odniesieniu do zdolności zdrowego osądu i zobowiązania się,
jak również do osobistego, psychologicznego i moralnego wyboru.
Trzecie założenie omawianego kan. 1095 KPK – konturuje ponens dekretu – jest prawnie przedstawione w bardzo wymownych słowach o niezdolności do „podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich
z przyczyn natury psychicznej”. W tym punkcie kanonu, niezdolność
Por. tamże, s. 887-888.
8
– 185 –
Ks. Tomasz Białobrzeski
do małżeństwa jest ujęta w przedmiotowym rozumieniu aktu zgody
małżeńskiej.
Oceniać to co się czyni oraz obejmować umysłem i wolą psychologiczne aspekty swojego działania jest bez wątpienia ważne, aby postępowanie było uznane za normalne; ale to nie wyraża wszystkiego.
Świadomy i wolny akt wyboru małżeńskiego pozostałby tylko mrzonką, gdyby wolna i świadoma osoba nie mogła efektywnie dostać się
na obszar, który zna i pragnie. Poznanie (hiszp. „el conocer”) i chęć
(hiszp. „el querer”) odnoszą się z natury do aspiracji, które są konieczne z punktu widzenia psychologii, ale pozostawione same sobie sprawiają, że działanie ludzkie jest niedopełnione. Kanon 1095 n. 3 KPK
odnosi się do zdolności zawierającego do podjęcia i wypełnienia istotnych obowiązków małżeńskich9.
Zdaniem ponensa istotę kan. 1095 n. 3 KPK można streścić w czterech punktach:
a) Ten punkt umieszczony jest w ścisłym planie „niezdolności” małżeńskich lub radykalnych niezdolności pragnących je zawrzeć, nie tyle
przez akt psychologiczny zgody małżeńskiej, ile przez niemożliwość
zrealizowania w sposób minimalny tego, co się znało przynajmniej
teoretycznie i pragnęło z wystarczającą i proporcjonalną wolnością.
„Głęboka wspólnota życia i miłości małżeńskiej” (Gaudium et spes,
n. 48) jest istotą małżeństwa – aczkolwiek realnie ma swój początek
i punk wyjścia w osobistej zgodzie współmałżonków – które przeżywa różne doświadczenia w rzeczywistości małżeńskiej i musi mieć
możliwość ich przeżywania od momentu ślubu, od momentu psychologicznego aktu zgody. Mało lub na nic służy możliwość poznania
i pragnienie posiadania, jeśli nie mogłoby się realizować tego, czego
się pragnie osobiście i z drugą osobą.
b) Prawdziwa „niezdolność” nie może zostać porównana ani z trudnościami możliwymi do pokonania normalnym wysiłkiem; ani z przeciwnościami, jakiekolwiek by były; ani z zawiedzionymi nadziejami,
niepowodzeniami, niewystarczającymi osiągnięciami, kiedy to wszystko wynikło już po wyrażeniu zgody małżeńskiej i bez jakiegokolwiek
z nią związku. Ważność małżeństwa nie pozostaje na łasce rzeczy przyszłych lub nieprzewidzianych. Tą ważność małżeństwa powinno się
liczyć od momentu jego zawarcia, choć to życie małżeńskie przynosi konkretne dowody, które potwierdzają zgodę małżeńską wyrażoną
w monecie ślubu i zdolność konsensualną osoby, która ją wyraziła.
Por. tamże s. 888-889.
9
– 186 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK) w świetle
dekretu Trybunału Roty Nuncjatury Apostolskiej w Hiszpanii c. Panizo Orallo z 3 lutego 2000 r.
c) Terminy „podjąć” (hiszp. „asumir”) i „wypełnić” (hiszp. „cumplir”) można rozpatrywać również jako dwa aspekty tej samej rzeczywistości uniezdalniającej, aczkolwiek w tych dwóch wyrazach można
odkryć różne rozbieżności.
Nie „móc podjąć” (hiszp. no „poder asumir”) byłoby raczej usytuowane w sferze niezdolności strukturalnej i wewnętrznej kontrahenta, którego możliwość zawarcia małżeństwa nie istnieje, ponieważ
ta zaburzona struktura witalna i personalna uniemożliwia jej realizację. Nie „móc wypełnić” (hiszp. no „poder cumplir”) przedstawia
się jako widzialny dowód tego, co określono jako „nie móc podjąć”.
„Niewypełnienie” (hiszp. „incumplimiento”) dlatego nie jest synonimem niezdolności, ponieważ może wypływać ono z „niemożliwości
podjęcia i wypełnienia” lub z innych przyczyn czy powodów10.
d) Niezdolność powinna pochodzić z „przyczyn natury psychicznej”.
W istocie ludzkiej, to co organiczno-fizyczne, cielesne, psychiczno-duchowe to rzeczywistości ściśle i wzajemnie połączone. W istocie
ludzkiej organiczność (hiszp. „la organicidad”) i „soma” tworzą i powodują mniejsze lub większe następstwa w psychice.
W tej rzeczywistości ma się doczynienie z elementami zmiennymi, podporządkowanymi czynnikom tak nieokreślonym, jak spuścizna genetyczna, rozwój intelektualny, wrażliwość lub inne czynniki
pochodzenia środowiskowego, socjalnego, kulturalnego, itd. Dzieje
się też tak, że hipotetyczna dezorganizacja somatyczna może posiadać
i wywoływać skutki na różnych poziomach i różnego stopnia w psychice. To samo można powiedzieć o niewłaściwej formacji intelektualnej, złej atmosferze wychowania, innych nieodpowiednich warunkach
lub czynnikach, koniecznych do normalnego rozwoju osobowego.
Wszystkie one mogą wywołać skutki, które czynią osobę niezdolną do
zawarcia małżeństwa.
W udowodnieniu tego wszystkiego – podsumowuje tę część dekretu ponens – wchodzi w grę prawdziwa „quaestio facti”, która powinna
być rozwiązana przez sędziego w oparciu o solidne i mocne dowody
rzeczowe11.
Drugą część in iure, jak już sygnalizowaliśmy wcześniej, autor dekretu poświęcił omówieniu hazardu. Ponens rozpoczyna od zdefinio-
Por. tamże, s. 890.
Por. tamże.
10
11
– 187 –
Ks. Tomasz Białobrzeski
wania hazardu, następnie jego ujęciu przez psychologię i ostatecznie
skutkom jakie wywiera na zdolność konsensualną osoby12.
Pojęcie. Uzależnienie od hazardu jest zaburzeniem osobowości, które objawia się w nadmiernym uzależnieniu od gry, zawiera i zakłada
ciężkie uzależnienie psychiczne i zachowawcze tworzone przez niepohamowane bodźce do gry, w wyniku którego uzależnia się od niej
w życiu osoby wszystko, od uczuć aż od impulsów, włącznie z normami etycznymi tej osoby, obowiązkami społecznymi i rodzinnymi, włączając wszystkie lub prawie wszystkie możliwe środki ekonomiczne.
Gra jest rzeczywistością połączoną z ludzką egzystencją: od samego początku człowiek czuł zafascynowanie, wręcz potrzebę rozrywki i zabawy dla swojego rozwoju psycho-umysłowego i afektywnego.
Dlatego gra jest czymś konstytutywnie dobrym, dostarczającym człowiekowi rozrywki, możliwości poznania czegoś nowego, wymiany
swoich doświadczeń z innymi, jest aktem społecznym, a nawet pewną
formą oderwania się od codziennych obowiązków.
Istnieje jednak typ gry, który przekracza granice: jest nim gra „przesadna, patologiczna, kompulsywna, szalona, uzależniona”: która została
nazwana patologicznym hazardem (hiszp. „ludopatía” o „ludomanía”).
W tym typie gry osoba uzależniona nie jest zdolna kontrolować swoich
impulsów i powraca do gry; wszystko to z bardzo negatywnymi konsekwencjami w sferze osobistej, rodzinnej, zawodowej, ekonomicznej
i socjalnej hazardzisty. Mówiąc inaczej, czymś innym jest normalna gra,
relaksująca i przyjemna, a czymś innym gra niewolnicza i niszcząca13.
Patologiczny gra (hiszp. „juego patológico”) była przedmiotem naukowej analizy, szczególnie w tym co odnosi się do jego aspektów patologicznych. Naukowcy tacy jak Bergler, Moran, Custer Glen, Lisieur
stworzyli podstawy do zrozumienia rzeczywistości hazardu i konsekwencji, jakie może powodować to uzależnienie w życiu osobistym
i społecznym.
Oficjalne i kliniczne rozpoznanie gry z cechami psychouzależnienia miało miejsce w 1980 r., kiedy Amerykańskie Towarzystwo
Psychiatryczne w swoim podręczniku (DSM-III) włączyło hazard patologiczny do zaburzeń kontroli impulsów niesklasyfikowanych w innych punktach. Od tego momentu wzrasta zainteresowanie tą materią.
Według DSM-III podstawową i wyróżniającą cechą, która charakteryzuje gracza patologicznego jest „chroniczna i postępującą porażka
Por. tamże.
Por. tamże, s. 891.
12
13
– 188 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK) w świetle
dekretu Trybunału Roty Nuncjatury Apostolskiej w Hiszpanii c. Panizo Orallo z 3 lutego 2000 r.
w zdolności opanowania impulsu do gry i zachowania grającego, porażka która wpływa, zmienia i niszczy relacje personalne, rodzinne
i zawodowe” (American Psychiatric Association, 1980-1984. s. 305)14.
Odkrywa się w hazardzie patologicznym impuls do gry i pojawia się
gra, która uzależnia, niszczy i szkodzi celom osobistym, rodzinnym
i zawodowym grającego.
W DSM-III-R czyni się ważną uwagę dla odpowiedniego zrozumienia
tej patologii w ujęciu zwyczajowych parametrów uzależnień: patologiczny hazard jest związany z innymi głębszymi zaburzeniami osobowości,
które reprezentują „predyspozycje” do tego konkretnego uzależnienia,
tak jak w innych uzależnieniach i ich diagnozie: pierwsze jako baza
i drugie wynikające z niego, które jest konsekwencją pierwszego.
Custer i Milt w 1985 r. zdefiniowali patologiczny hazard jako: „chorobę uzależniającą, w której podmiot jest popychany przez przytłaczający i niekontrolowany impuls do gry. Impuls utrzymuje się i postępuje
w intensywności i konieczności, zabierając coraz więcej czasu, energii
i zasobów emocjonalnych i materialnych, którymi dysponuje uzależniony. Na koniec, wdziera się, wciąga i często niszczy to, co jest znaczące w życiu tej osoby”15.
Według tych autorów, główne cechy charakterystyczne dla patologicznego hazardu sprowadzają się do trzech: istnieje w osobie nieporządek, który tworzy niekontrolowana potrzeba psychologiczna grania;
ten nieporządek jest uporczywy i postępujący, z uzależnieniem emocjonalnym do gry: mieści się tutaj teoria stopni mająca zastosowanie
do wszystkich uzależnień, a w szczególności od narkotyków twardych
i miękkich; i na trzecim miejscu, ten nieporządek powoduje negatywne i niepomyślne konsekwencje w życiu osobistym, rodzinnym
i zawodowym.
Można twierdzić, że wprowadzenie patologicznego hazardu przez
Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne do części poświęconej
zaburzeniom kontroli impulsów niesklasyfikowanych w innych częściach podręcznika DSM-III, pozwala dostrzec, że jeśli zamieni się
słowo „gra” na „substancja uzależniająca”, symptomy byłyby w przybliżeniu te same; podobieństwa pomiędzy symptomami dla zdiagnozowania uzależnienia od substancji psychoaktywnych i patologicznego
hazardu są rzeczywiście duże (por. E. Becoña Iglesias, El juego compulsivo en la Comunidad autónoma gallega, Xunta de Galicia, 1993,
Por. tamże.
Por. tamże.
14
15
– 189 –
Ks. Tomasz Białobrzeski
s. 39). Aczkolwiek w uzależnieniu od hazardu nie istnieje substancja
która je powoduje, nauka wskazuje duże podobieństw pomiędzy hazardem a alkoholizmem i narkomanią; jest wiele wspólnych aspektów
dla tych dwóch typów uzależnień: podobieństwo reakcji psychologicznych po zażyciu jakiejś substancji uzależniającej i podjęcie gry przez
uzależnionego hazardzistę; podobieństwo cech osobowości wspólnych
dla tych dwóch typów uzależnieni; utrata kontroli i wolności w podjęciu lub rezygnacji z niektórych działań, które na początku są rozrywką
lub mają charakter socjalny; stopniowe i postępujące pogorszenie relacji zawodowych, rodzinnych i społecznych; rozbicie wspólnoty rodzinnej; odrzucenie lub pomniejszenie znaczenia problemu, co czyni
niemożliwą terapię; podobieństwo we wszystkich liniach postępowania w odniesieniu do uzależnienia, abstynencji, nawrotu, itd.16
W DSM-IV (Masson, Barcelona 1997, s. 632) widać postęp osiągnięty w studium i poznaniu tego problemu. Wskazuje się, że „podstawową cecha charakterystyczną dla patologicznego hazardu jest
postępowanie grającego, nieprzystosowane, stałe i powracające, które zaburza kontynuację życia osobistego, rodzinnego i zawodowego”.
Wymienia się dziesięć kryteriów diagnostycznych, z których musi wystąpić przynajmniej pięć, aby zdiagnozować osobę, jako uzależnioną od hazardu patologicznego (Tamże, s. 632-634). W szczególności
wskazuje się, że w hazardzie patologicznym, mogą dochodzić dodatkowe zaburzenia, do których należy zaburzenia nastroju, zaburzenia
uwagi z nadaktywnością, nadużywanie lub uzależnienie od substancji
i zaburzenia aspołeczne, narcyzm i zaburzenia nawyków i popędu.
W ujęciu ICD-10, Zaburzenia umysłowe i zachowania, Światowej
Organizacji Zdrowia (Madryt 1998), patologiczny hazard (F63.0) cechuje obecność częstych i powtarzanych epizodów gry z zakładami,
które dominują w życiu grającego ze szkodą dla wartości i zobowiązań
społecznych, zawodowych, materialnych i rodzinnych uzależnionego.
Dodaje się, że „dotknięci tym zaburzeniem mogą ryzykować swoje zatrudnienie, zaciągać poważne długi, kłamać lub naruszać prawo, aby
osiągnąć pieniądze lub uniknąć zwrotu długów”. Ponadto wskazuje
się, że „cechą charakterystyczną jest stałe i powtarzane granie z zakładami, które trwa i często przybiera na sile, pomimo swoich negatywnych konsekwencji społecznych takich jak utrata majątku osobistego,
pogorszenie relacji rodzinnych i krytyczne sytuacje osobiste”17.
Pot. tamże, s. 892.
Por. tamże, s. 892-893.
16
17
– 190 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK) w świetle
dekretu Trybunału Roty Nuncjatury Apostolskiej w Hiszpanii c. Panizo Orallo z 3 lutego 2000 r.
Wśród istniejących klasyfikacji grających i hazardzistów patologicznych jest jedna szczególnie ważna w relacji hazardu z innymi zaburzeniami osobowości, które go powodują, wyjaśniają lub służą jego
istnieniu. Moran w 1970 r. pogrupował uzależnionych hazardzistów
w pięć kategorii: gracz patologiczny z zaburzeniem psychicznym podstawowym; gracz psychopatyczny; gracz neurotyczny, gdzie gra jest
odpowiedzią na jakiś problem albo sytuację emocjonalną; gracz impulsywny; gracz z małą samokontrolą. Typem gracza przeważający
jest ten zaliczony do grupy gracza neurotycznego.
Vallejo Najera (Guía práctica de Psicología, Madrid 1998, s. 619620) kwalifikuje hazard do „zachowania irracjonalnego”, które znajduje się wśród zburzeń kontroli impulsów i w ścisłym związku
z neurozą obsesyjno-kompulsywną. W rzeczywistości chodzi o zaburzenia zachowania ze wspólnymi cechami kompulsywnymi i obsesyjnym, niepohamowanym pragnieniem, napięciem i nadpobudliwością
występującymi przed grą i rozładowaniem po niej, z nawrotem przy
kolejnym rozpoczęciu gry. Klasyfikuje hazard jako „zmianę bardzo
trudną” (hiszp. „modificación muy difícil”)18.
Dochodząc do tego miejsca – ponens stwierdza – że należy rozważyć zdolność do małżeństwa osób uzależnionych od hazardu.
Znaczenie uzależnienia od hazardu w relacji do ważności lub nieważności małżeństwa można rozpatrywać z dwóch perspektyw: hazard
jako rzeczywistość sama w sobie, tj. jako własna jednostka chorobowa; lub kiedy to zaburzenie pojawia się z innym zaburzeniem osobowości, najczęściej z zaburzeniem antyspołecznym, narcyzmem lub
zaburzeniami impulsów.
Przypadek hazardu zwykłego i istniejącego u nupturienta w momencie zawierania małżeństwa może nieść, tak jak dzieje się z wszystkimi
ciężkimi i powracającymi uzależnieniami i obsesjami kompulsywnymi, niebezpieczeństwo dla zdolności konsensualnej hazardzisty.
Stopień tego niebezpieczeństwa powinno się mierzyć na podstawie
spustoszenia jakie uzależnienie mogło spowodować w ogólnej kontroli impulsów; a bardziej konkretnie spustoszenia w realnych możliwościach tej osoby do stawienia czoła i „minimalnej odpowiedzi na
fundamentalne obowiązki małżeńskie”. U hazardzisty wszystko co nie
jest grą pozostaje na drugim miejscu i właśnie to pozostawienie małżeństwa na drugim miejscu może spowodować efektywną niemoż Por. tamże, s. 893.
18
– 191 –
Ks. Tomasz Białobrzeski
liwość jego podjęcia i wypełnienia. Cały problem sprowadza się do
aspektu dowodowego.
W ocenie ponensa hipotezy uzależnień maniakalnych trwałych
i uniezdalniających wskazują, że na bazie zaburzonej osobowości,
wpływ różnych bodźców wewnętrznych lub zewnętrznych, środowiskowych, socjologicznych i kulturalnych skutkuje powstaniem uzależnienia, wśród których może być hazard. Tak jak się sięga do picia lub
narkotyków, by uciec od sytuacji konfliktowych osobowości i „czuć
się dobrze”, ponieważ sytuacje konfliktowe nie mogą być rozwiązane z powodu istniejącego zburzenia bez ucieczki do „sztucznego
raju” (hiszp. „los paraísos artificiales”), tak również ucieczka kompulsywna do gry może być kanałem [formą ucieczki – T.B.] w określonych sytuacjach i dla określonych osób, które obsesyjnie szukają
wyjścia z konfliktów. Taka osoba w swojej kondycji psychicznej nie
widzi innego rozwiązania jak tylko schronienie w tym, co patologiczne
i nieracjonalne.
W tych wypadkach zdolność do małżeństwa i jej możliwość powinno badać się zarówno przez diagnozę, jak i określenie istniejącego
głębiej zaburzenia z którego wynika hazard. Obydwie rzeczywistości
mogą przedstawiać się tak problematycznie dla kontrahenta, że będzie
łatwo wykazać jego niezdolność do małżeństwa.
Mogłoby być również tak, że w dowodzeniu hazard jawiłby się jako
rzeczywistość, która jeszcze nie ma wpływu na zdolność konsensualną, lecz jego istnienie na bazie głębszego zaburzenia danej osoby posłużyłoby do wykazania niezdolności.
Więcej nawet, rozważania hipotetyczne o nieważności małżeństwa
w tych przypadkach mogłoby realizować się na drodze „braku zdolności rozeznania oceniającego” (hazardzista patologiczny jest ukierunkowany w swoim uzależnieniu i zdominowany przez nie, aż do
punktu niekontrolowania swoich impulsów i braku minimalnej dyspozycji do oceny swojego małżeństwa i przede wszystkim do działania z wewnętrzną autonomią) lub na drodze „niezdolności do podjęcia
istotnych obowiązków małżeńskich” (uzależniony od hazardu jest niezdolny do oddania się czemuś, co nie jest hazardem i nie wydaje się
w nim możliwa ofiara z siebie samego dla drugiej osoby w planie małżeńskim). Z tych dwóch możliwych dróg, ta druga wydaje się najbardziej godna uwagi, z racji na wskazane już spustoszenia, jakie może
uczynić hazard kompulsywny w samej możliwości poświęcenia się dla
– 192 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK) w świetle
dekretu Trybunału Roty Nuncjatury Apostolskiej w Hiszpanii c. Panizo Orallo z 3 lutego 2000 r.
tego, co nie jest grą, której uzależniony podporządkowuje wszystko
inne, pozostawiając bez żadnej uwagi nawet to, co istotne.
Również wchodziłaby w grę możliwość, rozpatrywania nieważności małżeństwa na drodze błędu lub błędu spowodowanego podstępem
(kan. 1097 i 1098 KPK).
We wszystkich przypadkach duża zbieżność hazardu z innymi uzależnieniami toksykologicznymi lub nie, tak jak zostało wyżej wymienione, sprawia, że hazard, jeśli jest ciężki i powracający, jeśli jest
uprzedni małżeństwu, jeśli ma źródło w psychice i jeśli jego diagnoza
jest obciążająca, może znajdować się w perspektywie prawdziwej niezdolności do zawarcia małżeństwa.
Częsty związek tego zaburzenia z innymi już wymienionymi, antyspołecznymi, narcystycznym, zaburzeniami impulsów sprawia, że to
co przedstawia psychiatria o wymienionych zaburzeniach ma również
zastosowanie do hazardu19.
Z perspektywy jurysprudencji kanonicznej można odnieść się do
wyroku c. Pinto20 z 30 maja 1986 r.
3. Stan faktyczny orzeczenia
Audytorzy po przeanalizowaniu, rozważeniu i ocenie całości przedstawionych dowodów w poniższej sprawie stwierdzają, że wynikają
z moralna pewnością wystarczające argumenty, aby stwierdzić niezdolności pozwanego małżonka do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich. W konsekwencji zatwierdzają wyrok sądu kościelnego
I instancji w Madrycie i orzekają nieważność małżeństwa z wymienionego tytułu.
Na bazie analizy i dowodów dostarczonych w procesie, trybunał II
instancji – ujmując syntetycznie treść dowodową – wskazuje i rozróżnia trzy punkty, które uważa za podstawowe w rozstrzygnięciu, dzięki
którym dochodzi się do moralnej pewności o niezdolności mężczyzny:
uzależnienie od hazardu; istnienie i ciężkość uzależnienia w momencie zawierania małżeństwa; istnienie głębszego zaburzenia osobowości z którego wypływa hazard. W odniesieniu do tych punktów została
uporządkowana ocen dowodów.
Por. tamże, s. 894-895.
Por. P.A. Bonnet, C. Gullo, L’incapacità (c. 1095) nelle „sententiae coram
Pinto”, Città del Vaticano 1988, s. 328.
19
20
– 193 –
Ks. Tomasz Białobrzeski
a) Uzależnienie mężczyzny od hazardu.
Uzależnienie mężczyzny od hazardu nie podlega wątpliwości. Na
pierwszym miejscu, sam mężczyzna potwierdza i uznaje swoje uzależnienie we wszystkich pismach i na wszystkich etapach procesu, od
odpowiedzi na pozew, aż do zeznania. Konkretnie w piśmie odpowiadającym na pozew, strona powodowa wskazuje na inklinację męża do
hazardu, którą określa jako „patologia psychologiczna swojego wówczas narzeczonego”. To samo jest potwierdzone w piśmie powodowym, zeznaniach powódki i przez liczne, spójne i bez zarzutu dowody
z zeznań. Mówiąc konkretnie, rzeczywistość uzależnienia od hazardu mężczyzny jest bez żadnej wątpliwości udowodniona w aktach
sprawy.
b) Uzależnienie mężczyzny od hazardu w momencie zawierania
małżeństwa.
Ten problem ma inna perspektywę i ujęcie w sprawie. Kobieta
stwierdza, że hazard jej męża był uprzedni małżeństwu i uzależnienie
już istniało, ale ona o nim nie wiedziała i wyraziła zgodę małżeńską.
Mężczyzna twierdzi natomiast, że on był uzależnionym od hazardu
i jego żona, a wówczas narzeczona wiedział o tym uzależnieniu. Fakt,
że kobieta nie składała apelacji od wyroku sądu I instancji, w którym
uznano za nieudowodnione tytuły błędu i podstępnego wprowadzenia
w błąd jest dla sędziów pośrednim dowodem, że w momencie zawierania małżeństwa kobieta wiedziała o uzależnieniu męża21.
Problem istnieje więc w klasyfikacji stopnia uzależnienia w momencie zawierania małżeństwa. W odniesieniu do tego są dwie drogi dowodzenia: pierwsza bezpośrednia i druga pośrednia; pośrednia pochodzi
z zeznań sądowych, bezpośrednia pochodzi z opinii psychologicznopsychiatrycznej.
Żona przede wszystkim, ale i świadkowie zeznają ze szczegółami
i dokładnością o uzależnieniu męża, podając fakty bardzo konkretne
i dobitne o jego postępowaniu w odniesieniu do hazardu, jak i do posiadanych długów wynikłych z gry. Bez wątpienia chodzi o autentyczne i kompulsywne uzależnienie lub o prawdziwą, ciężką i powracająca
grę patologiczną.
W odniesieniu do mężczyzny i bezpośredniego z nim wywiadu, jak
również na podstawie akt sprawy dokonano badania psychologicznopsychiatrycznego.
21
Por. Tribunal de la Rota de la Nunciatura Apostólica, Nulidad de matrimonio...,
c. Panizo Orallo... dz.cyt., s. 896.
– 194 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK) w świetle
dekretu Trybunału Roty Nuncjatury Apostolskiej w Hiszpanii c. Panizo Orallo z 3 lutego 2000 r.
Opinia psychologiczna przygotowana i udokumentowana przez dr.
P1 wychodząc od dobrych materiałów do których miał dostęp biegły,
czyni jednak zaskakującą obserwację, że „trudno jest wypowiadać się
o początku uzależnienia od hazardu”, ponieważ pozwany „cały czas
zaprzecza, że nabył uzależnienie jeszcze przed ślubem”. Nie jest łatwo uznać tą opinię biegłego w odniesieniu do tego co mówi mężczyzna, ponieważ on sam, jak to już zostało stwierdzone, cały czas uznaje
i potwierdza, że był uzależniony od hazardu jeszcze przed ślubem; nawet, co już zostało zasygnalizowane, w odpowiedzi na pozew, mówi
się o grze patologicznej; w swoim zeznaniu sam mężczyzna wychodzi
cały czas z założenia, że żona wiedział o tym uzależnieniu: „ja przed
ślubem miałem problem z hazardem, o którym ona wiedziała”. Być
może biegły się pomylił, albo nie przeczytał i nie odniósł się do akt,
co jest bardzo ważne, ponieważ przez to pozbawia wartości swoją opinię i wnioski.
Biegły nie wypowiada się w konsekwencji na temat efektywności
uzależnienia mężczyzny, nie wskazuje uzależnienia jako przynajmniej
uprzednio istniejącego, ciężkiego i głębokiego, jedynie ogranicza się
do wskazania swojego przypuszczenia o „uprzedniej skłonności męża
do patologicznej gry”. Pomimo tego błędu biegłego, treść opinii wyraźnie wskazuje bezpośrednie symptomy uzależnienia od hazardu, co
pozwala stwierdzić, że zostało udowodnione uprzednie uzależnienie,
ciężkie i głębokie, powracające z tą samą ciężkością po ślubie22.
c) Współistniejące podstawy zaburzenia osobowości. Biegły ukierunkowuje swoją opinię na wykazanie, że istniejące uzależnienie,
trudne do określenia w czasie, miało swoje źródło w zaburzeniu osobowości typu mieszanego, które zawiera cechy typu paranoidalnego
i narcystycznego, z konkretnym odniesieniem do trudności w kontrolowaniu impulsów. Biegły zaznacza, że hazard może być uważany za występujący przed ślubem w stanie uśpionym, bazując na jego
nadmiernej skłonności do gry patologicznej i jej kompulsywności. Na
tej drodze biegły dochodzi do stwierdzenia niezdolności mężczyzny
do jakiegokolwiek zobowiązania, który nie byłby grą lub związanym
z grą23.
Analizy i uzasadnienie biegłego zostają przyjęte, ponieważ to samo
dowodzi się z całości dowodów, w których te cechy męża są potwierdzone konkretnymi faktami, takimi jak hazard, kłamstwa, oszustwa,
Por. tamże, s. 896-897.
Por. tamże, s. 897.
22
23
– 195 –
Ks. Tomasz Białobrzeski
nieodpowiedzialność i manipulacje: do tych cech ograniczają się zasadniczo zeznania świadków żony. To zostało określone przez biegłego na podstawie jego wywiadu z pozwanym.
Końcowa synteza argumentów. Na podstawie tego materiału dowodowego, trybunał II instancji streszcza swoje konkluzje do następujących: w tym przypadku wykazuje się z moralną pewnością, że
w mężczyźnie, w momencie ślubu, istniała zaburzona struktura osobowości i posiadał on towarzyszące, ciężkie, zaburzenia osobowości
takie jak zostało wykazane przez biegłego; podstawowa konstrukcja
zaburzonej osobowości spowodowała, w ocenie trybunału, na drodze
predyspozycji lub skłonności, bezpośrednie uzależnienie od hazardu,
które, istniało już i było ukonstytuowane jako prawdziwe, ciężkie uzależnienie, uprzednie do momentu ślub. Całe ten zespół patologiczny
utworzony przez podstawowe zaburzenie osobowości i hazard nałożony na nią spowodował niezdolność męża do podjęcia i wypełnienia
istotnych obowiązków małżeńskich.
Na tej odstawie trybunał II instancji zatwierdził dekretem wyrok
sądu I instancji w Madrycie, deklarując nieważność małżeństwa V i M
z tytułu niezdolności mężczyzny do podjęcia i wypełnienia istotnych
obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK).
Zaprezentowany dekret zatwierdzający wyrok trybunału I instancji
jest bogatym źródłem informacji w orzekaniu o ważności małżeństwa
z powodu uzależnienia od gry patologicznej. Ponens w sposób obszerny przedstawił kan. 1095 KPK w całym jego kontekście. Najbardziej
interesującą częścią dekretu jest ta, która omawia zjawisko hazardu,
historyczny rozwój badań nad tym uzależnieniem oraz skutki jakie
powoduje w osobowości patologicznego gracza. Cenną wskazówką
praktyczną jest odniesienie hazardu do zaburzeń osobowości występujących u uzależnionego, które to zaburzenia znajdują swoje „ujście”
w grze patologicznej.
Mając na uwadze fakt, że sprawy o nieważność małżeństwa z powodu uzależnienia od hazardu są rzadko prowadzone w trybunałach
kościelnych, zaprezentowany dekret jest wartościowym źródłem informacji i może służyć pomocą w prowadzeniu spraw z powodu tego typu
uzależnienia.
– 196 –
Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 n. 3 KPK) w świetle
dekretu Trybunału Roty Nuncjatury Apostolskiej w Hiszpanii c. Panizo Orallo z 3 lutego 2000 r.
Incapacidad para asumir las obligaciones esenciales del
matrimonio (can. 1095 n. 3 CIC) a la luz del decreto
ratificatorio del Tribunal de la Rota de la Nunciatura
Apostólica coram Panizo Orallo, de 3 de febrero de 2000.
„Este Decreto confirmatorio de una sentencia de Primera Instancia confirma
una sentencia de nulidad matrimonial por incapacidad para asumir las obligaciones
esenciales del matrimonio. La causa que lleva a esta decisión es la ludopatía del esposo
que ejercía un importante cargo como funcionario. Son pocas las sentencias que existen
sobre el juego patológico. En este Decreto el ponente estudia los diversos aspectos de
esta anormalidad de la persona que le provoca una exagerada adicción al juego. La
característica esencial de la adicción grave al juego consiste fundamentalmente en la
supeditación de todos los aspectos de la vida de la persona a la consecución de un fin que
es el juego compulsivo. Este hecho resulta ser gravemente perturbador del consorcio
matrimonial que en ocasiones es también instrumentalizado en aras de la obtención de
bienes económicos para emplear en el juego. Este Decreto confirmatorio puede resultar
muy interesante para conocer la relación que existe entre dicha ludopatía y la validez
del matrimonio en cuanto aquella influye decisivamente en la capacidad para afrontar
las obligaciones que implica el modo de vida en común del matrimonio”24.
Tamże, s. 885.
24
– 197 –
Nakładem
Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie
ukazała się książka
Ryszard Moń, Andrzej Kobyliński (red.)
EtycznE wyMiARy pRAw człowiEKA
Dlaczego coraz mniej jest filozofii w rozważaniach na temat praw człowieka?
Na ile koncepcja prawa naturalnego jest przydatna do rozważań o etycznych
wymiarach praw człowieka? Publikacja przedstawia wieloaspektowe spojrzenie
na prezentowaną problematykę zarówno od strony historycznej
jak i systematycznej. Ukazuje aspekt społeczny, teologiczny i etyczny
praw człowieka.
Dystrybucję prowadzi:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (22) 561-89-23; fax (22) 561-89-11
oraz Księgarnia dwójka
Warszawa, ul. Wóycickiego 1/3, bud. 23, p. 015, tel. (22) 569-68-68
e.mail: [email protected]
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Wyrok Sądu Metropolitalnego
w Katowicach (c. Sobański) z 10.07.2009
z tytułu niezdolności pozwanej do podjęcia
istotnych obowiązków małżeńskich
I. Przebieg sprawy:
JN oraz MM zawarli małżeństwo 28.8.1993. Ważność tego małżeństwa zaskarżył JN 13.2.2004 w Sądzie Metropolitalnym w Katowicach.
„Tytuł prawny” powód ujął następująco: „żona była i jest niezdolna do
życia w małżeństwie, ja byłem niedojrzały do zawarcia małżeństwa”.
Pozwana pismem z 8.3.2004 wniosła „o całkowite odrzucenie wniesionego pozwu”. Ponieważ pozwana podała jedynie „adres do korespondencji”, a powód podał dwa różne adresy pozwanej, zwrócono się
do pozwanej „o wskazanie miejsca zamieszkania”. Pozwana w piśmie
z 12.3.2004 poinformowała, że miejsce jej stałego zamieszkania to W.,
zaś M. to „tylko miejsce czasowego pobytu, bez formalnego zameldowania. Pozwana wniosła „o zmianę właściwości miejscowej Sądu”,
uzasadniając to także „zabezpieczeniem bezstronności i obiektywności ocen Sądu”. Poinformowano więc powoda, że z racji zawarcia
małżeństwa właściwy jest Sąd Biskupi w K., zaś z racji zamieszkania
pozwanej Sąd Biskupi w S. Powód skierował przeto skargę do Sądu
Biskupiego w S., który przyjął sprawę do procesu 7.4.2004. Pozwana
wezwana do Sądu Biskupiego, pismem z 15.7.2004, w którym jako
miejsce zamieszkania podała nie W., lecz M., odmówiła udziału
w procesie, „ponieważ Sąd Diecezji S. nie jest Sądem właściwym wg
normy kan. 1673 nr 1 KPK”, a ona nie będzie „udzielać odpowiedzi
Sądowi Biskupiemu Diecezji S. ani też włączać się w jakiekolwiek
czynności procesowe podejmowane przez Sąd Biskupi w S.”. Wobec
takiego stanowiska pozwanej powód wniósł 19.7.2004 o przekazanie
procesu Sądowi Biskupiemu w K. Dnia 27.7.2004 Sąd Biskupi S. przekazał akta sprawy Sądowi Biskupiemu w K. Pozwana ponadto zaskarżyła kompetencję Sądu Biskupiego w S. w Najwyższym Trybunale
– 199 –
Ks. Remigiusz Sobański
Sygnatury Apostolskiej. Trybunał ten pismem z 24.7.2004 nakazał zawiesić postępowanie, zaś 21.10.2004 potwierdził kompetencję Sądu
Biskupiego w S. ze względu na tymczasowe miejsce zamieszkania.
Pismem z 28.11.2004 pozwana wniosła o ustalenie przedmiotu sporu w formie pytania, czy udowodniono nieważność małżeństwa z tytułu niezdolności stron do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich.
Do tegoż pisma załączyła kopię decyzji Naczelnika Wydziału Spraw
Obywatelskich Urzędu Miasta M. z 19.5.2004 stwierdzającej, że pozwana jest zameldowana na pobyt stały w M. Sąd Biskupi S. zasięgnął
informacji u proboszcza parafii św. Katarzyny w W., który podał, że
pozwana ma wprawdzie mieszkanie w W., ale przebywa w nim „tylko sporadycznie”. Oficjał Sądu Biskupiego S. przedstawił 4.10.2005
sprawę Najwyższemu Trybunałowi Sygnatury Apostolskiej z prośbą
o jednoznaczną decyzję co do kompetencji. Trybunał ten zadecydował 31.5.2006, że sprawę winien prowadzić Sąd Metropolitalny w K.
Dnia 3.7.2006 ukonstytuowano kolegialny skład Sądu i wysłano odpowiednie pisma do stron. Biorąc pod uwagę żądania i odpowiedzi
stron (k. 1513 §1) oraz wysuwane argumenty (k. 1504 n. 2) ustalono dekretem z 3.7.2006 przedmiot sporu w formie pytania, czy udowodniono nieważność małżeństwa z tytułu niezdolności pozwanej do
podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. Tegoż dnia zarządzono
instrukcję dowodową. Dnia 18.7.2006 wpłynęła do Sądu faxem kopia
pisma pozwanej z datą 10.7.2006, wysłanego do Sądu Biskupiego S.
(a „do wiadomości” do Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej
i Sądu Biskupiego K.), w którym „nie wyraża zgody” na prowadzenie sprawy przez Sąd Metropolitalny w Katowicach, co pozwana uzasadniła następująco: „jako prokurator Prokuratury Rejonowej w M.
na­dzorowałam postępowanie karne w sprawie Kurii Metropolitalnej
w Katowicach, której bezpośrednio jurysdykcji podlega Sąd Metropolital­
ny w Katowicach. Według norm Kodeksu Prawa Kanonicznego Oficjał
Sądu Metropolitalnego w Katowicach podlega bezpośrednio władzy
Metropolity Archidiecezji Katowickiej, tym samym nie chciałabym, aby
wykonywanie mojego nadzoru prokuratorskiego wywarło jakikolwiek
wpływ, ograniczało władzę Sądu Metropolitalnego w Katowicach,
bądź też insynuowało stronniczość tegoż Sądu względem mojej osoby”.
Swoista logika tego pisma sprawiła, że pozostało ono bez odpowiedzi.
Wezwania wysłane pozwanej na adres w W. wróciły z adnotacją „adresat od kilku lat nie zamieszkuje pod wskazanym adresem”, zaś wysłane
na adres w M. wróciły z adnotacją „nie zamieszkuje pod wskazanym
– 200 –
Wyrok Sądu Metropolitalnego w Katowicach
adresem od 2 lat”. Dnia 4.9.2006 powód podał nowy adres pozwanej.
Na kolejne wezwanie pozwana odpowiedziała, że do czasu wydania
decyzji przez Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej odmawia
udziału w procesie. To stanowisko potwierdziła w piśmie z 27.3.2007.
Sprawę trzeba było przeto prowadzić bez udziału pozwanej.
II. Motywy prawne:
Każdy człowiek ma niezbywalne prawo do zawarcia małżeństwa,
chyba że prawo pozytywne dla określonych przyczyn wprowadza pewne ograniczenia. Prawo to człowiek realizuje – czyli zawiera małżeństwo – przez akt woli zwany zgodą małżeńską. Ten akt woli powoduje
zaistnienie małżeństwa, jeśli jest aktem wolnym, świadomym, zgodnym z wewnętrznymi zamiarami nupturienta i wyrażonym zgodnie
z prawem. Dlatego prawo kościelne określa braki zgody małżeńskiej,
które mogą wynikać z niewystarczającego rozeznania, ograniczenia
wolności, niezdolności fizycznej lub psychicznej do małżeństwa, niezgodnych z istotą małżeństwa zamierzeń.
Jedną z konsekwencji powyższych założeń jest kan. 1095, którzy
brzmi: „Niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy: (1) są pozbawieni wystarczającego używania rozumu; (2) mają poważny brak
rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich wzajemnie przekazywanych i przyjmowanych; (3) z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków
małżeńskich”.
Wspólne wszystkim trzem dyspozycjom kan. 1095 jest to, że okreś­
lone w nich podstawy nieważności opierają się na podstawach natury psychicznej, zaś ci, u których takie przyczyny zachodzą, są uznani
za niezdolnych do zawarcia małżeństwa. W dwóch pierwszych chodzi
o psychiczne elementy samego konsensu małżeńskiego, w trzecim zaś
o przedmiot tego konsensu. Czyli: w dwóch pierwszych chodzi o samą
psychiczną zdolność do świadomego wyrażenia konsensu, w trzecim
o zdolność do przekazania i przyjęcia tego wszystkiego, co w sposób
istotny składa się na małżeństwo. W tym ostatnim przypadku rozeznanie i możność kierowania swym postępowaniem mogą nie podlegać
brakom czy ograniczeniom, natomiast przejmowane i przekazywane
prawa pozostają czcze, osoba jest do nich – tzn. do ich przyjęcia i wypełnienia – niezdolna z racji psychicznych.
– 201 –
Ks. Remigiusz Sobański
Kan. 1095 n. 3 opiera się na założeniu, że nikt nie może prawnie
zobowiązać się do tego, czego nie potrafi wykonać. Jest to elementarna zasada prawa natury, akcentowana już w starożytnych i średniowiecznych źródłach prawa (Reg. 6 in VI°). Kan. 1095 n. 3 konstatuje
niezdolność z przyczyn natury psychicznej. Przyczyn tych nie należy
utożsamiać z chorobą psychiczną, aczkolwiek choroby takie mogą się
wśród nich mieścić. Niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków
nie przekreśla zdolności do rozeznania ani w ogóle „zdolności życiowych” danej osoby.
Aplikacja kan. 1095 n. 3 wymaga przeto ustalenia, co należy rozumieć przez „istotne obowiązki małżeńskie” oraz jakie przyczyny
uniezdalniają do ich podjęcia.
Analiza tego, co składa się na istotne obowiązki małżeńskie, musi
wyjść od ujęcia istoty małżeństwa. Wspólnota małżeńska to wedle nauki
Soboru Watykańskiego II „głęboka wspólnota życia i miłości” (GS 48),
obejmująca aspekty zarówno fizyczne, jak i duchowe. Istota małżeństwa to „wyjście poza siebie”, transcendencja na drugiego człowieka.
Przez zawarcie małżeństwa tworzy się nowa jedność, w której małżonkowie nie przestają być sobą, nie rezygnują z tego, kim i czym są,
lecz integrują się w całość, obejmującą całokształt ich życia, właśnie
we wspólnotę małżeńską. Zaistnienie takiej wspólnoty zakłada zdolność do wzajemnego oddania się i przyjęcia. Dzięki temu powstaje
międzyosobowa jedność, w której wzajemna miłość małżonków odpowiednio się wyraża, rozwija i dojrzewa (por. GS 50). Chodzi – naucza
Paweł VI – „o miłość pełną, to znaczy o tę szczególną formę przyjaźni,
poprzez którą małżonkowie wielkodusznie dzielą między sobą wszystko, bez niesprawiedliwych wyjątków i egoistycznych rachub” (enc.
Humanae vitae 9). Kłóci się z taką miłością egoizm, szukanie siebie,
tendencje do panowania i rządzenia, agresja wobec partnera. W świetle orzecznictwa kościelnego małżeństwo wymaga zdolności do oddania się drugiej osobie zarówno w sferze fizycznej jak i duchowej przy
zachowaniu autonomii i godności osób; zdolności do przezwyciężania
własnego egoizmu oraz do dostrzegania własnych niedostatków; krótko mówiąc: zdolności do wyjścia poza swój własny świat. Podkreślić
przy tym trzeba wyłączność wspólnoty małżeńskiej, co oznacza oddanie się bez reszty i ofiarne współdziałanie dla wzajemnego dobra.
Tego wszystkiego małżonkowie mają prawo wzajemnie oczekiwać, to
wszystko składa się na małżeństwo i tym samym należy do jego kształtu prawnego.
– 202 –
Wyrok Sądu Metropolitalnego w Katowicach
Aby Sąd mógł orzec nieważność małżeństwa, musi osiągnąć moralną pewność o istnieniu określonych prawem – w tym przypadku kan. 1095 n. 3 – podstaw nieważności. Pewność tę może czerpać
wyłącznie z akt sprawy, tj. z zawartych w aktach faktów i dowodów
(kan. 1608 §2). Dopuszczenie i ocena dowodów należy do sędziego.
Świadków przedstawiają strony, biegłych powołuje Sąd. Od biegłych
w sprawach o nieważność małżeństwa wymaga się nie tylko wiedzy
specjalistycznej, lecz także znajomości i akceptacji nauki Kościoła
o małżeństwie. Ocena ich opinii należy do Sądu, który weryfikuje
przesłanki opinii i rozważa wnioski w całokształcie materiału dowodowego (kan. 1579 §1).
Przedmiotem procesu – i konsekwentnie wyroku – jest tylko i wyłącznie kwestia nieważności małżeństwa. Wyrok orzekający nieważność małżeństwa, także z powodu niezdolności osoby prawnie
niezdolnej do zawarcia małżeństwa, nie ma charakteru dyskryminującego – Sąd nie wypowiada się wtedy o winie, lecz o nieistnieniu
węzła małżeńskiego. W szczególności orzeczenie nieważności małżeństwa na podstawie kan. 1095 n. 3 w żaden sposób nie dotyka problemu winy, opiera się bowiem na istotnym dla aplikacji tego kanonu
założeniu „chciał, ale nie mógł”. Dotyczy to zawsze konkretnego, rozpatrywanego i orzekanego przez Sąd małżeństwa, nie ma charakteru
generalnego.
III. Stan faktyczny:
1. Powód pisze w skardze, że jesienią 1990 r. zakochał się w pozwanej, będąc wtedy „zagubiony, samotny, nieszczęśliwy ze względu na niepowodzenia na uczelni, brak perspektyw podjęcia pracy oraz
złe stosunki z rodzicami”. Pozwana imponowała mu „wrodzoną inteligencją, poza tym była jakaś inna”. Ponieważ jednak była wobec niego „nielojalna, nieszczera oraz okrutna”, próbował kilka razy zerwać
z nią, ale zaślepiony i zniewolony nie był w stanie tego zrobić, wydawało mu się, że nie potrafi bez niej żyć. Nie był w stanie wycofać się
także wtedy, gdy na wiosnę 1993 pozwana po przebytej operacji ginekologicznej dziwnie się zachowywała. Po ślubie „od początku” odtrącała go od siebie, czuła „wstręt do seksu” – zgodne życie było możliwe
pod warunkiem, że nie wymagał od niej współżycia.
Zeznając w Sądzie powód przyznaje, że mało wie o dzieciństwie
i młodości pozwanej. Opowiadała mu, że „była nieszczęśliwa całe dzie– 203 –
Ks. Remigiusz Sobański
ciństwo, bo jej rodzice uwielbiali jej brata, a nie ją”. Pozwana była jego
pierwszą dziewczyną „na poważnie”. Zeznaje: „Ja próbowałem zerwać z pozwaną w czasie naszego narzeczeństwa. Pozwana często była
okrutna wobec mnie. Jak byliśmy na imprezach, to pozwana całowała
się z innymi mężczyznami. Ona była nielojalna. Było tak, że nie spotykaliśmy się np. dwa tygodnie, ale ja nie potrafiłem oderwać się od pozwanej. Pozwana dobrze tańczyła, była ładna i inteligentna. Pozwana,
jak miała przyjść do mnie, bo byliśmy umówieni, to poszła na całonocną imprezę i wróciła rano. Nic mi wtedy nie powiedziała, gdzie
i z kim była. Pozwana przed ślubem mówiła, że jej nie zależy na ślubie ze
mną. Pozwana twierdziła, że ja się do niej przyczepiłem. Ja się na pewno przyczepiłem do pozwanej. Mnie się wtedy wydawało, że jakbym zostawił pozwaną, to bym umarł. To było wbrew rozsądkowi. Ja uważam,
że pozwana nie była we mnie zakochana” (k. 26, 7). Poślubne współżycie było „na siłę i bez miłości”, „aby współżyć pozwana się upijała”. Powód wyprowadził się z powodu „wielkich awantur”, pozwana
groziła, że w nocy mu „poderżnie gardło”. Po miesiącu pogodzili się,
ale znów doszło do awantury i „zrezygnował ze wspólnego zamieszkania”. Jednak dowiedział się, że pozwana zaszła w ciążę, więc znów
postanowili „ze sobą żyć”. Pozwana z dzieckiem zamieszkała u rodziców powoda, powód pracował „w różnych firmach na terenie Polski”
i w domu był gościem. Wybudował dom w Warszawie, błagał pozwaną,
by zamieszkała z nim, ona nie zgodziła się. Pozwana judziła rodziców
przeciw sobie. Powód przyznaje, że nadużywał alkoholu w małżeństwie, „aby utopić smutki”. Pozwana prowokowała go, by ją uderzył.
Ona „jak wpadała w szał, to miała nieludzką się”. Powód obecnie uważa, że ona „jest albo lesbijką albo transseksualistką”. Sama mówiła
matce powoda, że ma więcej hormonów męskich niż żeńskich”. Jest
– zeznaje powód – „niezwykle chwiejna w nastrojach”, „zwykle jest
w depresji i jest nieszczęśliwa, chorobliwie nieufna...”.
2. Wedle matki powoda, pozwana przed zaręczynami podpadła jej
dziwnymi zachowaniami, ale podczas zaręczyn była uroczą dziewczyną. Po ślubie powiedziała świadkowi, że nigdy nie kochała powoda,
a wyszła za mąż, by „udowodnić rodzicom”. Od powoda świadek wie,
że pozwana „idzie z nim do łóżka wtedy, jak jest pijana”, sama powiedziała świadkowi, że „do mężczyzn nic nie czuje i powód powinien to zrozumieć”. Świadek uważa – i taka wedle świadka jest opinia
sąsiadów z W. – że pozwana jest lesbijką. Świadek widziała powoda
„z podrapaną twarzą”. Pozwana – zeznaje świadek – „ma obsesję, że
– 204 –
Wyrok Sądu Metropolitalnego w Katowicach
wszędzie są zarazki”, a z drugiej strony „ma wszędzie pełno brudu, ona
nie sprząta w domu”, bierze lekarstwa „na depresję i na nerwy”.
Ojciec powoda wie od powoda, że „od nocy poślubnej strony spały w osobnych pokojach”, a współżyli ze sobą „kilka razy w roku”, bo
ona „nie potrzebuje mężczyzny”. Pozwana przyznała się świadkowi,
że nigdy nie kochała powoda, a w kościele „nie przysięgała, tylko mówiła to, co jej kazał mówić ksiądz”. Świadek zeznaje: „Przy dziecku
pomagał pozwanej ojciec. Właściwie ojciec wszystko robił za pozwaną.
Pozwana kąpała dziecko. Pozwana do przesady pod pewnymi sprawami dbała o dziecko. Pozwana dziecka nie wypuszczała samego nawet
na podwórko. Pozwana wszędzie dziecko prowadzi za rękę”. Pozwana
odmówiła zamieszkania w Ww., „bo to niebezpieczna dzielnica”, a jak
powód przyjeżdżał z Ww., to groziła, że go zabije. „Dziecko krzyczało, żeby mama nie zabijała tatusia. Powód przychodził do nas spać
w obawie o życie”, zeznaje świadek.
Siostra powoda nie słyszała, by pozwana go biła. Była natomiast
świadkiem, jak pozwana, gdy powód przyjechał do M., „całowała go
w stopy, aby wrócił do W.”. Świadek pomyślała wtedy, że „pozwana
ma coś z głową”. Wedle świadka pozwana „wobec dziecka miała histerię”, a na żonę i matkę „absolutnie się nie nadawała” – „miała wszędzie
w domu brud, ale ręce myła tak, że zdzierała skórę”.
3. Wedle ojca pozwanej problemy w małżeństwie stron wiązały się
od początku z nadużywaniem alkoholu przez powoda, który, pił „średnio raz na tydzień”. O „problemach w życiu seksualnym stron” powód opowiadał szczegółowo swemu ojcu. „Przez całe jedenaście lat
wspólnego życia stron nic nie wskazywało na to, że ich małżeństwo
się rozpadnie”. W ostatnich latach wspólnego życia stron powód zaczął jeździć do jezuitów w Z., stał się mniej dostępny, a stało się to –
według świadka – dlatego, że powód „popadł w rozterkę, ponieważ
poznał drugą kobietę”. Wedle świadka, „na rozkład małżeństwa duży
wpływ mają rodzice powoda”. Bo „oni jako Ślązacy bardzo nieprzychylnie odnosili się do pozwanej, która pochodzi z Małopolski”, a powód „jest bardzo uległy wobec rodziców”.
Świadek złożył zeznania w siedzibie Sądu Biskupiego w S., do którego – z racji miejsca zamieszkania świadka – Sąd Metropolitalny zwrócił się zgodnie z k.1418. Po złożeniu zeznań świadek wystosował do
Sądu Biskupiego w S. pismo (przekazane Sądowi Metropolitalnemu),
w którym wnosi „o ponowne przesłuchanie jako świadka przed właściwym Trybunałem do rozpoznania tej sprawy, czyli przed Sądem
– 205 –
Ks. Remigiusz Sobański
Metropolitalnym w Katowicach”. Żądanie swe świadek uzasadnia
twierdząc, że „Sąd Biskupi w S. nie jest właściwym do rozpoznania
sprawy”, a udzielona „pomoc prawna nie jest zasadna”, bo odległość
między Kuriami jest zbyt mała i nie tworzy przeszkody do przesłuchania świadka w Katowicach. Wedle świadka „powaga sądu kościelnego
i ranga rozpoznawanej sprawy wymaga, aby przesłuchania świadków
prowadzili sędziowie właściwego Trybunału”.
Wezwana do Sądu opiekunka dziecka stron odmówiła złożenia
zeznań.
4. W aktach znajduje się kopia opinii sporządzonej przez Rodzinny
Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny w S. 12.10.2005. W opinii tej
napisano o pozwanej: „Na podstawie przeprowadzonych badań psychologicznych stwierdza się, iż pozwana jest osoba zrównoważoną
emocjonalnie, stabilną wewnętrznie. Posiada wysoką, zrównoważoną
samoocenę. Ma poczucie kompetencji we współpracy z innymi – zarówno na płaszczyźnie społecznej jak i zawodowej. Wykonane przez
nią testy wskazują na dominację ekstrawertywnych cech osobowości,
z czym wiąże się duże zapotrzebowanie na dopływ nowych bodźców,
ruchliwość psychiczną, towarzyskość. Łatwo wchodzi w relacje społeczne, w których jest komunikatywna, wrażliwa na odczucia i potrzeby innych, zdolna do nawiania głębokich więzi uczuciowych opartych
na obustronnej wymianie uczuć i myśli. Posiada dobry, realistyczny
kontakt z otoczeniem. W swoim myśleniu jest krytyczna, refleksyjna”
(k. 38).
5. Pozwana – konsekwentnie – nie skontaktowała się z biegłąpsycholog. Biegła sporządziła przeto opinię opierając się na aktach
sprawy. Biegła uważa, że pozwana „w chwili zawierania związku małżeńskiego była zdolna do podjęcia i wypełnienia istotnych obowiązków małżeńskich. Była jednak złośliwa i nie brała pod uwagę potrzeb
powoda. Jej postępowanie wobec powoda było uświadomione i w pełni kontrolowane. Starała się robić mu „na złość”. Nie chciała spełniać
jego oczekiwań. Nie zastanawiała się nad tym, do czego może prowadzić jej postępowanie”. Wedle biegłej zachowania pozwanej „nie były
wynikiem żadnych poważnych zaburzeń osobowości czy też choroby
psychicznej”. Brak również „jednoznacznych danych na temat ewentualnych zaburzeń seksualnych występujących u pozwanej”.
O powodzie biegła napisała: „W trakcie przeprowadzanych badań
powód pozostawał w korzystnym kontakcie werbalnym, wyrównanym,
zrównoważonym nastroju. Jego zachowanie było dostosowane do sytu– 206 –
Wyrok Sądu Metropolitalnego w Katowicach
acji badawczej, był skłonny do współpracy z biegłymi. Wypowiadał się
obszernie, rzeczowo, logicznie, spójnie i czytelnie odpowiadał na zadawane mu pytania. Był nastawiony na otwartą prezentację myśli i odczuć” (k. 38). Powód – po publikacji akt – podważył obiektywizm
i zasadność tej opinii. Pisze: „Niezrozumiałe pozostaje dla mnie, skąd
u dziecka pojawiają się tak poważne zaburzenia osobowości, skoro
my z żoną, jako rodzice - zdaniem biegłych - dobrze wypełniamy swoje obowiązki i potrafimy porozumieć się w sprawie dziecka”. Powód
przedłożył kopię pisma RODK z 22.7.2005, w którym dla przeprowadzenia badań wyznaczono trzeci termin – i dopiero wtedy pozwana zjawiła się.
6. Zaznajomiwszy się z aktami powód wniósł „o przyjęcie nowych
dowodów w sprawie”. Wśród pism załączonych przez powoda znajduje się też postanowienie Sądu Okręgowego w K. z 10.9.2004 oddalające wniosek sędziów Sądu Rejonowego w M. o wyłączenie ich ze
sprawy „z powództwa małoletniego GN reprezentowanego przez matkę MM przeciw JN”. Wniosek taki złożyli wszyscy sędziowie i asesorzy Sądu Rejonowego uzasadniając, że osobista znajomość z matką
powoda może zrodzić wątpliwości „w kwestii obiektywizmu”. Sąd
Okręgowy oddając wniosek stwierdził, że „nie można uznać za stosunki osobiste kontaktów zawodowych sędziego z prokuratorem”.
Ponadto powód wniósł o przesłuchanie dwojga świadków oraz o zasięgnięcie kolejnej opinii biegłego.
7. „Była szwagierka pozwanej” uważała ojca pozwanej za ideał,
natomiast jej matka to „osoba bardzo męcząca i nieufna”, wedle której „wszyscy są źli”. „Jedyne, co stawiało pozwaną na nogi, to był jej
tata”, zeznaje świadek. „Nie potrafiła okazywać uczuć”, wedle świadka pozwana i jej brat tak byli wychowani. Świadek nie wie, jak układało się współżycie seksualne stron. Świadek zeznaje: „W mieszkaniu
w W. był zawsze straszny bałagan. Ja pamiętam, że jak pozwana wyparzała smoczki dla dziecka, to one leżały w śmierdzącej wodzie z kożuchem. Jak powód miał przyjechać, to przychodzili rodzice pozwanej
i sprzątali. Pozwanej się nie chciało sprzątać i nie miała takiego nawyku. Jak ja przychodziłam do pozwanej, to też zawsze sprzątałam,
aby było gdzieś usiąść i z czego się napić. ... Pozwana nie miała siły
i chęci się dzieckiem zajmować. Jej jedyną radość życia przynosiła praca. Ona o sprawach, które się troczyły w pracy, opowiadała z miłością
i pasją. Ona tak o dziecku i o swoim mężu nie opowiadała. W pracy
pozwana spełniała się najbardziej. ... Pozwana często myje sobie ręce.
– 207 –
Ks. Remigiusz Sobański
Ona zawsze uważała, że wszystko musi być higieniczne. Ona wpadała
w skrajność. Bo wokół niej w domu było pełno brudu. Pozwana wiecznie była smutna i apatyczna, a z drugiej strony ojciec mówił do niej,
aby znowu nie szalała. Ja nie wiem, o co chodziło” (k. 149-150).
8. Ks. SM, dysponuje jedynie informacjami przekazanymi przez powoda. „Jego otwartość w rozmowach powodowała pełny szacunek dla
rozmówcy, bo mężczyźnie nie jest łatwo mówić o swoich doznaniach
czy przeżyciach”, ocenia świadek. Z punktu widzenia tytułu sprawy
znaczące są następujące stwierdzenia świadka: „Pozwana jest dziwną
osobą, bo kiedy dowiedziała się, że powód wniósł pozew do sądu biskupiego nachalnie wydzwaniała do nas (Dom Rekolekcyjny) oskarżając
męża o różne niestworzone sprawy, a nawet obiecywała, że sama pragnie przeżyć C.D, co tylko było robieniem tzw. atmosfery. Odczuwało
się cały wachlarz emocji od pozytywnych treści po groźby. Odnosiłem
wrażenie, że są to reakcje przynajmniej histeryczne. Z relacji i rozmów
z powodem odnosiłem wrażenie, że pozwana ma cechy transseksualisty” (k. 145). Wypowiedź świadka znajduje potwierdzenie i naświetlenie w pismach pozwanej. Do Sądu Biskupiego w S. pozwana napisała
28.11.2004: „Powód w swojej skardze poruszył w sposób jednoznaczny swoje psychiczne rozterki oraz walkę ze złymi duchami oraz swoje medytacje w Zakonie (...) w Z. Muszę stwierdzić, że pod wpływem
tych medytacji mój mąż postanowił się rozwieść, aby uwolnić się od
złego ducha, którego upatrzył w mojej osobie i doszedł do wniosku,
że tylko unieważnienie naszego małżeństwa pozwoli mu uwolnić się
od złych duchów”. Tekst ten to reakcja pozwanej na następujący fragment skargi powoda: „Dodatkowo uważam, że żona jest opętana lub
zniewolona przez złego ducha. Jej typowym zachowaniem jest rozszyfrowywanie złych stron czy lęków, po to, aby w te czułe miejsca uderzyć lub kimś manipulować. Upewniłem się o tym w trakcie ćwiczeń
duchowych przy regułach rozeznawania duchów. Przyjąłem wtedy do
wiadomości, że żona jest moim nieprzyjacielem i zacząłem ją tak traktować. Ciągle muszę być gotowy na atak, nigdy nie mogę okazywać
słabości. Ku mojemu zdziwieniu nasze stosunki wtedy się poprawiły.
Zauważyłem, że żona gardzi ludźmi o dobrych intencjach, ale słabymi, podziwia natomiast silnych cyników”. Pozwana podaje w piśmie
z 28.11.2004, że „swoje zastrzeżenia do złego wpływu na męża ze strony Zakonu (...)” wyraziła „w piśmie do Przeora Zakonu”, które pozostało bez odpowiedzi. Pozwana załączyła kopię tego pisma: „Wniosek
o przerwanie dalszych medytacji duchowych przez męża MM oraz
– 208 –
Wyrok Sądu Metropolitalnego w Katowicach
skierowanie w/w na badania psychologiczno-psychiatryczne w ramach działań Zakonu”. Pozwana zarzuca, że powód „w wyniku wieloletnich medytacji duchowych w Waszym Zakonie przeszedł zasadniczą
i bardzo groźną przemianę duchową, gdyż stał się bardzo agresywnym
i niebezpiecznym osobnikiem”. Indoktrynacja ojca duchownego – pisze pozwana do „Ojca Przeora” – zmieniła psychikę jej męża, co jest
tym groźniejsze, że on wcześniej „przechodził różne załamania psychiczne na tle alkoholowym, a nawet leczył się psychiatrycznie, co
sam przyznaje w pozwie rozwodowym”, co może „mieć groźne konsekwencje dla bezpieczeństwa wielu ludzi, którzy podróżują samolotami” (nb: w pozwie rozwodowym, którego kopię załączyła pozwana,
nie ma wzmianki o leczeniu psychiatrycznym powoda). Pozwana jest
– jak pisze – „przerażona i zaniepokojona” medytacjami i oczekuje „od
Ojca Przeora Zakonu odpowiedzi w przedmiotowej sprawie, a szczególnie o środkach zaradczych, które wpłyną na odmianę stanu duchowego i psychicznego” powoda.
9. Sąd zasięgnął opinii drugiej biegłej. Pozwana pozostawiła bez odpowiedzi zaproszenie do badania, biegła była przeto zmuszona oprzeć
swą odpowiedź na pytania Sądu jedynie na badaniu powoda i na aktach sprawy. Biegła uważa, że „dane zgromadzone w procesie – mimo
braku obecności pozwanej – pozwalają ocenić zdolność MM w chwili
zawierania małżeństwa do podjęcia i wypełnienia istotnych obowiązków małżeńskich”. Referowany materiał dowodowy prowadzi biegłą
do następującego wniosku: „Całość zachowań pozwanej odzwierciedla bardzo niski, tj. najniższy poziom rozwoju osobowości człowieka dorosłego”. Osoby o takim – „integracji pierwotnej” – poziomie
„zazwyczaj sprawnie i szybko działają, są egocentryczne, nie są zainteresowane potrzebami i prawami innych”. Biegła pisze: „Pozwana
posiadając niedojrzałą osobowość nie była zdolna do wielkodusznej
i ofiarnej miłości, do podjęcia troski o powoda, darzenia go szacunkiem, nie była otwarta na jego potrzeby i dążenia, nie była zdolna do
nawiązania z nim relacji bliskości – ani fizycznej, ani psychicznej.
Swoją aktywność życiową skoncentrowała generalnie na realizowaniu zadań zawodowych. Cechy niedojrzałej osobowości posiadała pozwana już przed ślubem. Już wówczas była osobą nerwową, zażywała
środki uspokajające, nawiązywała bez skrępowania bliskie kontakty
z innymi mężczyznami (całowała się z nimi) w czasie, gdy spotykała się z powodem. Brakowało jej zatem empatii, lekceważyła powoda” (k. 169). Podsumowując swą 15-stronicową opinię biegła pisze,
– 209 –
Ks. Remigiusz Sobański
że „pozwana w chwili zawierania małżeństwa posiadała nieprawidłową – niedojrzałą – osobowość uniezdalniającą do budowania wspólnoty życia i miłości”.
10. Orzeczenie Sądu winno opierać się na dowodach i na faktach
(k. 1608 §2). Pewność konieczną do orzekania sędzia może czerpać wyłącznie z akt sprawy, ale zarazem ma obowiązek uwzględnić
wszystko, co znajduje się w aktach i może być przydatne dla wyświetlenia prawdy. Są to przede wszystkim dowody (oświadczenia stron,
zeznania świadków, opinie biegłych, dokumenty), ale także fakty procesowe („actitata in causa” – Clem 5,11,2.), zwłaszcza wnoszone skargi i zarzuty, sposób korzystania z uprawnień.
Oceniając sprawę Sąd nie może nie zwrócić uwagi na wysiłki pozwanej zmierzające do uniemożliwienia przeprowadzenia procesu przez wykazanie braku kompetencji sądów. Kompetencję Sądu
Metropolitalnego zakwestionowała twierdząc, że miejsce jej stałego zamieszkania to W., ona jest parafianką parafii w W., a M. to tylko miejsce jej czasowego pobytu (pismo z 12.3.2004). Podając adres
m. zaznaczyła, że jest on „do korespondencji”. Natomiast w piśmie
z 24.5.2004 wykazuje, że jej stałe miejsce zamieszkania to M., przy
czym we wniosku o decyzję Urzędu Miasta twierdzi, że mieszka pod
tym adresem od siedmiu lat. Sprzeczne informacje pozwanej sprawiły, że w sprawę zaangażowano trzy sądy oraz Najwyższy Trybunał
Sygnatury Apostolskiej.
Kolejny fakt procesowy to insynuacje pozwanej czy to pod adresem audytora Sądu (zarzucając mu pomoc „w przygotowaniu pozwu”, dlatego, że udzielał – zresztą również pozwanej – informacji co
do procedury) czy to pod adresem Sądu Metropolitalnego sugerując
stronniczość Sądu dlatego, że pozwana „jako prokurator Prokuratury
Rejonowej w M.” nadzorowała „postępowanie karne w sprawie Kurii
Metropolitalnej w Katowicach, której bezpośredniej jurysdykcji podlega Sąd Metropolitalny w Katowicach”. Niezależnie od tego, że Sąd
nie podlega „jurysdykcji Kurii”, a także od tego, że trudno zorientować się, co pozwana miała na myśli pisząc o „postępowaniu karnym
przeciw Kurii”, nie sposób dostrzec, jak wykonywanie przez pozwaną „nadzoru prokuratorskiego” mogło „ograniczać władzę Sądu
Metropolitalnego w Katowicach”, czy też mogło „wywierać jakikolwiek wpływ” lub „insynuować stronność (sic!) tegoż Sądu” względem
pozwanej.
– 210 –
Wyrok Sądu Metropolitalnego w Katowicach
Zamiast wyłożyć wobec Sądu swe stanowisko merytoryczne i wskazać argumenty przeciw tezie powództwa, pozwana podejmuje się dużych
wysiłków dla przeszkodzenia czy zgoła uniemożliwienia przeprowadzenia procesu. W taką też postawę wpisują się interwencje pozwanej
u „przeora” i prowincjała i (telefonicznie) w domu Zakonu w Z.
10. W świetle faktów procesowych trzeba zgodzić się z opinią pierwszej biegłej, że postępowanie pozwanej wobec powoda było – i jest
– uświadomione i w pełni kontrolowane. Ale te fakty dowodzą też dużej zawistności pozwanej. O jej skali świadczy „wydzwanianie” do
domu rekolekcyjnego z oskarżeniami przeciw powodowi i jej pismo
z 23.8.2004 „do przeora”. Za tym „uświadomionym i kontrolowanym
postępowaniem” stoi osobowość scharakteryzowana przez drugą biegłą. Sąd przyjmuje tę charakterystykę jako wystarczająco uzasadnioną. Szereg zarzutów podniesionych pod adresem pozwanej to dedukcja
lub ocena zeznających, jednak całość materiału dowodowego nagromadzonego w aktach sprawy tworzy spójny obraz osobowości i świadczy, że oddanie się drugiej osobie i przyjęcie jej na wspólnotę całego
życia przekraczało możliwości osobowościowe pozwanej.
Taki stan sprawy pozwala Sądowi uzyskać moralną pewność o oso­bo­
wościowo uwarunkowanej niezdolności pozwanej do podjęcia istotnych
obowiązków małżeńskich. Tak więc Sąd odpowiada twierdząco na pytanie procesowe i orzeka, że udowodniono nieważność małżeństwa.
Wyrok, aby był wykonalny, wymaga zatwierdzenia przez Trybunał
II Instancji, tj. Sąd Metropolitalny w Krakowie. Zawarcie przez pozwaną nowego małżeństwa wymagałoby – po zatwierdzeniu wyroku
przez Trybunał II Instancji – zgody właściwego Ordynariusza miejsca,
po zasięgnięciu opinii biegłego.
– 211 –
Nakładem
Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie
ukazała się książka
Kazimierz Gryżenia (red.)
Małżeństwo i rodzina w życiu i rozwoju
człowieKa
Publikacja podejmuje problemy współczesnej rodziny łącznie z problemami
wychowawczymi. Omawia także rolę instytucji i stowarzyszeń wspomagających
małżeństwo i rodzinę. Książka jest adresowana głównie do świadomych
małżonków i narzeczonych, pracowników poradni rodzinnych
i ośrodków wychowawczych, jak również studentów.
Dystrybucję prowadzi:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (22) 561-89-23; fax (22) 561-89-11
oraz Księgarnia dwójka
Warszawa, ul. Wóycickiego 1/3, bud. 23, p. 015, tel. (22) 569-68-68
e.mail: [email protected]
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Wyrok Sądu Metropolitalnego
w Katowicach (c. Sobański) z 06.07.2009
z tytułu niezdolności pozwanego do podjęcia
istotnych obowiązków małżeńskich.
I. Przebieg sprawy:
MW oraz EK zawarli małżeństwo 11.8.2001 w kościele w K. Ważność
tego małżeństwa zaskarżyła EK 5.11.2003 w Sądzie Biskupim w (...).
Sprawę prowadzono z tytułów 1) impotencji pozwanego, 2) niezdolności – z racji psychicznych – pozwanego do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich, 3) podstępnego wprowadzenia w błąd powódki
przez pozwanego. Wyrokiem z 12.6.2006 Trybunał orzekł, że nie udowodniono nieważności małżeństwa z żadnego z rozpatrywanych tytułów. Wskutek apelacji powódki sprawa znalazła się w Trybunale II
Instancji, tj. w Sądzie Metropolitalnym (...). Zgodnie z wnioskiem powódki, na stopniu apelacyjnym rozpatrywano sprawę tylko z tytułu niezdolności pozwanego do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich.
Wyrokiem z 18.12.2007 orzeczono, że udowodniono nieważność małżeństwa z rozpatrywanego tytułu, tym samym uchylono – odnośnie do
niezdolności psychicznej powoda – wyrok Trybunału I Instancji. Na
prośbę powódki Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej reskryptem z 2.2.2009 (Prot. N. 42195/09 CP) wyznaczył Sąd Metropolitalny
w Katowicach do rozpatrzenia sprawy w III Instancji. Kolegialny
skład Sądu ukonstytuowano 23.2.2009. Powódka nie przedłożyła nowych wniosków dowodowych, pozwany wniósł o przesłuchanie swej
matki, która jednak zeznawała już w I Instancji. Przedmiotem sprawy
jest pytanie, czy udowodniono nieważność małżeństwa z tytułu niezdolności pozwanego do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich.
Pytanie to jest równoznaczne z pytaniem, czy należy zatwierdzić wyrok Trybunału II Instancji.
– 213 –
Ks. Remigiusz Sobański
II. Prawny i faktyczny stan sprawy:
1. Normy prawa znajdujące zastosowanie w rozpatrywanej sprawie
wyłożono zwięźle w wyrokach poprzednich Instancji i nie zachodzi
potrzeba powtarzania ich.
2. W rozpatrywanej sprawie zeznawały obydwie strony (dwukrotnie, w I i w II Instancji) oraz siedmioro świadków (trzech dwukrotnie). Zeznania zawierają sporo ocen, strony, wspierane przez „swoich”
świadków, rozmijają się co do relacjonowanych faktów. Do materiału dowodowego nagromadzonego w zeznaniach trzeba przeto podchodzić ostrożnie i krytycznie.
W odniesieniu do pozwanego Sąd uznaje za udowodnioną ociężałość umysłową, niedosłuch, znacznie opóźniony rozwój psychoruchowy. Zasadna jest też diagnoza: „Zaburzenia erekcji jako seksuologiczna
reakcja neurotyczna”. Nie ulega wątpliwości, że dolegliwości takie
utrudniają funkcjonowanie w małżeństwie. Pytanie natomiast brzmi,
czy uniezdalniają one – wzięte łącznie – do sprostania obowiązkom
małżeńskim. Uzyskanie odpowiedzi na to pytanie wymaga pomocy
biegłych.
3. Biegła powołana w I Instancji pisze: „Biorąc pod uwagę wyniki badania psychologicznego oraz analizę akt sprawy nie stwierdzam,
aby pozwany w czasie zawierania związku małżeńskiego wykazywał zaburzenia psychiki, czy wady struktury osobowości, które czyniłyby
go całkowicie niezdolnym do nawiązania relacji interpersonalnych
w małżeństwie, stworzenia prawdziwej wspólnoty życia małżeńskiego, wytrwania w tej wspólnocie oraz wzięcia odpowiedzialności za
założoną rodzinę. W związku ze swoim schorzeniem (niedosłuch)
i wynikającymi z niego konsekwencjami miał trudność w ułożeniu prawidłowych relacji w małżeństwie, a głównie w przezwyciężaniu trudności,
jakie pojawiły się w ich związku. Trudności ze współżyciem seksualnym, jakie wystąpiły na początku ich małżeństwa, znacznie utrudniły
nawiązanie prawidłowych relacji interpersonalnych między stronami,
ale nie można uznać, aby pozwany nic nie robił, aby te trudności pokonać. Nawet, jeśli zgłaszał się do lekarza pod presją żony i jej rodziców
to jednak podejmował próby pokonywania tych trudności. Zaburzenia,
jakie rozpoznał u niego lekarz psychiatra-seksuolog miały podłoże neurotyczne, a więc przezwyciężenie tych trudności wymagało czasu, właściwej atmosfery i zaangażowania uczuciowego obu stron”. Wniosek
biegłej brzmi: „Pozwany miał trudności w nawiązaniu prawidłowych
– 214 –
Wyrok Sądu Metropolitalnego w Katowicach
relacji z żoną, ale nie wykazywał zaburzeń psychiki, które czyniłyby go
niezdolnym do życia w małżeństwie”.
4. Biegła opiniująca w II Instancji miała do dyspozycji akta I i II
Instancji (a więc poszerzony materiał dowodowy), przeprowadziła
też wywiad ze stronami. Biegła zwraca uwagę na niespójność i wręcz
sprzeczność wypowiedzi pozwanego odnośnie do współżycia płciowego. Świadczą one – wedle biegłej – o braku wglądu pozwanego
w trudności małżeńskie, przy czym jednak nie tylko pozwany, lecz
„obydwoje małżonkowie w tej sferze kontaktów ujawniali niedojrzałość, brak wyrozumiałości i wsparcia partnera w jego potrzebach
i ograniczeniach”.
Wedle biegłej, „z akt wynika, że pozwany także w innych sferach
życia ujawniał niedojrzałość, która czyniła go niezdolnym do podjęcia
i wypełnienia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury
psychicznej – osobowość niedojrzała u osoby o obniżonej sprawności
intelektualnej”. „Cechy i zachowania pozwanego świadczące o osobowości niedojrzałej”, to według biegłej: nadmierna zależność od rodziny, szczególnie od matki; obniżone zdolności intelektualne; zmienność
zeznań, co świadczy albo o chęci zmanipulowania ich albo braku krytycznego oglądu sytuacji; niedostrzeganie potrzeb psychicznych
powódki, a kierowanie się „swoimi” obawami i opiniami swoich rodziców”; „dopuszczanie ingerencji rodziców w małżeństwo, a nawet
w leczenie jego problemów z potencją”; „wysoki poziom niepokoju,
kompleksy związane z podejmowaniem w życiu wszystkich ról”; infantylny sposób wypowiadania się o pożyciu płciowym.
5. Sąd podziela opinię biegłej II Instancji o niedojrzałości osobowościowej także powódki. Zdolność psychiczna powódki do małżeństwa
nie jest przedmiotem sprawy. Sąd nie może jednak nie zadać sobie pytania, czy cechy osobowościowe powódki nie postawiły pozwanego
wobec trudności ponadprzeciętnych, wynikających nie z małżeństwa
pojętego zgodnie z kan. 1055 §1 KPK (małżeństwa „jako takiego”),
lecz z małżeństwa właśnie z powódką. Pytanie to ma duże znaczenie
dla sprawy, gdy przyczyną nieważności, o której w kan. 1095 n. 3, jest
niezdolność „obiektywna” (do istotnych obowiązków małżeńskich),
zaś niezdolność relatywna, uniemożliwiająca funkcjonowanie małżeńskie z określoną osobą, nie uzasadnia – według orzecznictwa kościelnego – orzeczenia nieważności małżeństwa. Jednak rozpatrując
konkretną sprawę, nie należy stawiać tego pytania abstrakcyjnie („co
by było, gdyby trafił na inną”), gdyż Sąd orzeka o konkretnym mał– 215 –
Ks. Remigiusz Sobański
żeństwie, przyporządkowując je do generalnie i abstrakcyjnie ujętych
norm prawa, w tym przypadku do kan. 1095 n. 3. Punktem odniesienia
są normy prawa (istotne obowiązki małżeńskie), przedmiotem orzeczenia jest (patologiczny) stan psychiczny jednej ze stron (lub każdej
z nich) w chwili zawierania małżeństwa. Sąd – inaczej niż doktryna –
nie wyprowadza wniosków ogólnych, lecz orzeka w konkretnej sprawie przedłożonej do rozpatrzenia. Nieważność małżeństwa może Sąd
orzec wtedy i tylko wtedy, gdy osiągnął moralną pewność co do tej nieważności. Pewność tę „winien czerpać z faktów i dowodów” (kan. 1608
§2), a dowody podlegają ocenie Sądu „z zachowaniem przepisów ustawy o skuteczności niektórych dowodów” (kan. 1608 §3 oraz kan. 1536
§2, 1541, 1572, 1579 §1).
6. Fakty, które w rozpatrywanej sprawie należy uznać za udowodnione, wyliczono wyżej (p. 2). Fakty te, oceniane łącznie i obiektywnie, dają rzeczową podstawę do stwierdzenia, że pozwany okazał się
niezdolny do wypełniania obowiązków należących do „istoty” małżeństwa, brak bowiem podstaw do przypuszczenia, że powódka stawiała
mu jakieś wygórowane wymagania – ale też nie ułatwiała pozwanemu
funkcjonowania w małżeństwie. Biegła I Instancji trafnie zauważa, że
pozwany podejmował się prób pokonania trudności. Akta sprawy wykazują, że pozwanemu nie brakowało dobrej woli, podołanie obowiązkom małżeńskim okazało się ponad jego siły, mimo wspomagania go
przez rodziców. Sąd uznaje opinię biegłej II Instancji za uzasadnioną
udowodnionymi, przekonywująco przez biegłą interpretowanymi faktami, a wniosek końcowy za logicznie wyprowadzony z rzeczowych
przesłanek. Sąd osiągnął przeto moralną pewność, że pozwany zawierając małżeństwo był niezdolny do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich.
Tak więc Sąd odpowiada twierdząco na pytanie procesowe i orzeka,
że udowodniono nieważność małżeństwa. Tym samym Sąd zatwierdza wyrok Trybunału II Instancji.
Wyrok podlega wykonaniu. Pozwany nie może zawrzeć nowego
małżeństwa bez zgody właściwego Ordynariusza miejsca, po zasięgnięciu opinii biegłego.
– 216 –
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Dekret Sądu Metropolitalnego w Katowicach
z 09.07.2009 w sprawie o nieważność wyroku
Sąd Metropolitalny w Katowicach w składzie kolegialnym (...) rozpatrywał skargę wniesioną 4.6.2009 przez AP, pozwanego w sprawie
o nieważność małżeństwa BB – AP, o nieważność wyroku wydanego
w tejże sprawie w III Instancji przez Sąd Metropolitalny 20.09.2005.
Na posiedzeniu dnia 9.7.2009 Sąd postanowił skargę oddalić.
Uzasadnienie
1. Sprawy o nieważność wyroku „mogą być załatwione według
przepisów odnoszących się do ustnego procesu spornego” (kan. 1627).
Tym samym znalazła ustawowe potwierdzenie opinia, że w sprawach
o nieważność wyroku „przebieg postępowania sądowego ma zasadniczo charakter czysto formalny, polegający na sprawdzeniu wysuniętego zarzutu prawnego przeciw zapadłemu wyrokowi” (St. Płodzień,
Querela nullitatis..., 162). Zastosowanie takiej procedury pozwala zrezygnować z szeregu formalności i terminów procesowych. Skarga
o nieważność wyroku jest bowiem skierowana nie przeciw drugiej
stronie procesowej, lecz przeciw Sądowi. Jej rozpatrzenie nie wymaga
zawiązania sporu, przedmiotem sprawy jest nieważność wyroku, nie
zwołuje się przeto posiedzenia, na którym strony wykładałyby swoje
racje, lecz Sąd rozpatruje dowody, które skarżący przedłożył w skardze (kan. 1665). Decyzje Sąd wydaje dekretem.
2. Wedle skarżącego „w przedmiotowej sprawie zachodzi nieważność usuwalna wyroku, bowiem Sąd Metropolitalny nie dokonał publikacji akt”. Trzeba tu najpierw zauważyć, że przyczyny nieważności
usuwalnej są wyliczone w kan. 1622 wyczerpująco („dumtaxat” – „tylko wtedy”), Sądowi nie jest znany akt normatywny, który dopisałby do
tych przyczyn jakiekolwiek inne. Nie powiększa też liczby przyczyn
nieważności usuwalnej art. 231 instrukcji Dignitas connubii, gdyż –
po pierwsze – instrukcja nie uzyskała zatwierdzenia Ojca Świętego in
forma specifica, a – po wtóre – wydaje się, że inna była ratio legis
art. 231 łącznie z ust. 229 §3 (zob. sent. z 28.7.1994 c. Stankiewicz
– 217 –
Ks. Remigiusz Sobański
– ME 1996, 343 ns.). Pominięcie publikacji akt powoduje nieważność wyroku wtedy, gdy neguje on wzgl. uszczupla prawo do obrony,
a wtedy jest to nieważność nieusuwalna, o której w kan. 1620 n. 7 –
i tylko wtedy skargę o nieważność wyroku można by przedłożyć w ciągu dziesięciu lat od ogłoszenia wyroku. Skarżący nie podnosi zarzutu zanegowanego prawa do obrony, lecz zarzuca pominięcie „jednego
z etapów postępowania”. Budując konstrukcję nieważności usuwalnej
pragnie skorzystać z terminu przysługującego na zaskarżenie wyroku o
nieważności nieusuwalnej, twierdząc, że „brak publikacji nie jest objęty zakresem działania kan. 1623 KPK oraz art. 273 Dignitas connubii”.
Rzeczywiście, brak publikacji „jako taki” nie jest objęty kan. 1623, co
jednak znaczy – jak to wyłożono wyżej – że nie podpadając pod kan.
1622 nie powoduje (w obecnym stanie prawnym) nieważności usuwalnej. Gdyby ją powodował, podlegałby takim samym regulacjom jak
inne przyczyny nieważności usuwalnej, czyli kan. 1623. Skarżący jest
rażąco niekonsekwentny, gdy podnosząc zarzut nieważności usuwalnej pragnie skorzystać z terminu przysługującego na zaskarżenie wyroku z powodu nieważności nieusuwalnej.
3. Zupełnie pozbawiony podstaw jest wywód skarżącego, który pisze: „Ściśle formalny charakter ochrony praw w omawianym zakresie
prowadzi do stwierdzenia, że jeśli w aktach sprawy znajduje się chociażby jeden dokument, który nie został okazany stronie wskutek braku publikacji akt sprawy, oznacza to, że zapadły wyrok dotknięty jest
wadą nieważności usuwalnej”. „Dokument” to w kanonicznym prawie
procesowym jeden ze środków dowodowych, o którym w kan. 1539
– 1546. Takich dokumentów nie ma w aktach sprawy III Instancji.
W przytoczonym wywodzie skarżącego publikacja akt została potraktowana jako wartość samoistna, a tymczasem ma ona charakter instrumentalny, ma umożliwić obronę. Dlatego należy ją zarządzić „po
zebraniu dowodów” (kan. 1598 §1). Prawo do obrony jest racją norm
kanonicznych o publikacji akt („Necessitas publicationis (...) seu communicationis cum altera parte innititur in necessitate defensionis, quae
vix haberi potest quin (utraque pars) cognoverit argumenta adversarii” – (F. Roberti, De processibus..., II, 157. Spośród wielu wyroków
rotalnych zob. sent. z 11.5.1994 c. Funghini – ME 1994, 527; dekret
z 22.7.1994 c. Giannecchini – ME 1995, 548 – 555).
Absurdalne byłoby domaganie się publikacji akt w sprawie, w której nie przeprowadzono żadnego dowodu i – konsekwentnie – pozbawionej „akt” stronom nieznanych. Należy przy tym przypomnieć,
– 218 –
Dekret Sądu Metropolitalnego w Katowicach
że wykonywanie prawa do obrony winno być wykonywane zgodnie
z przepisami prawa („Ius propriae defensionis exercendum non est ad
libitum partis, sed ad normam iuris, ut par est” – Najwyższy Trybunał
Sygnatury Apostolskiej, dekret z 1.6.1985, cyt. ME 1994, 552).
4. W sprawie BB – AP pozwany wyraźnie odpowiedział na pytanie
Sądu z 21.6.2005: „Nie zgłaszam nowych wniosków dowodowych”.
Powódka całkowicie zignorowała sprawę w III Instancji (wyznaczonej
przez Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej na prośbę pozwanego). Trudno dostrzec, jakie „dokumenty” miałby był chcieć oglądać pozwany, i co ma na myśli pisząc teraz o „braku wglądu w akta
sprawy”. W wyroku tut. Sądu wyraźnie napisano, że „w III Instancji
nie poszerzono ani nie pogłębiono materiału dowodowego”, w odpowiedzi na zapytanie z 9.4.br. poinformowano skarżącego, że „akta III
Instancji nie zawierają niczego, co stronom nie jest jeszcze znane”.
O stanie sprawy (skład Trybunału, przedmiot sporu...) strony zostały
poinformowane.
5. Wywody skarżącego się nie tylko kanonicznie bezpodstawne, lecz
także niegodne. Skarżący przyznaje, że argumenty, na które się powołuje, mają „charakter ściśle formalny”. Niezależnie od faktu, że to właśnie wskutek stanowiska skarżącego, który poinformował Sąd, że nie
zgłasza nowych wniosków dowodowych, brak w aktach III Instancji
„dokumentu do okazania stronie” (chyba że chodziłoby o „okazanie” mu jego własnego pisma), sposób argumentowania powoda jest
w procesie kanonicznym nie do przyjęcia. Nie mając argumentów rzeczowych usiłuje znaleźć przepis, który dałby się wykorzystać dla własnych korzyści. W praktyce sądowej nazywa się to „wynajdywaniem
różnych kruczków”. Taki „formalizm prawny”, czy to na korzyść strony procesowej, czy to na jej niekorzyść, był wielokrotnie potępiany
w przemówieniach papieskich do Roty Rzymskiej (np. przem. Piusa XII
z 1.10.1942 – AAS 1942, 341). Doniosłość przedmiotu procesu o nieważność małżeństwa (ważność sakramentu!) powinna powstrzymywać od sięgania po argumenty pozorowane.
6. Skarżący przyznaje dwukrotnie, że jego żądanie ma na celu
„umożliwienie złożenia nowych wniosków dowodowych”, „przedstawienie prośby o uzupełnienie materiału dowodowego”. Skoro skarżący
w 2005 r. nie zgłaszał nowych wniosków dowodowych, a teraz uważa,
że takimi dysponuje, mógł (i może) postąpić zgodnie z pouczeniem zawartym w piśmie z 20.10.2005 notyfikującym wyrok. Napisano tam:
„Gdyby istniały natomiast nowe, nierozpatrywane dotychczas dowody,
– 219 –
Ks. Remigiusz Sobański
można zwrócić się do Trybunału Roty Rzymskiej z prośbą o nowe rozpatrzenie sprawy wzgl. wnieść do Najwyższego Trybunału Sygnatury
Apostolskiej o wyznaczenie do takiego rozpatrzenia kolejnego Sądu
kościelnego w Polsce”. Taki sposób postępowania, przewidziany przez
prawo (kan. 1644 §1) jako nadzwyczajny środek wyświetlenia prawdy,
stoi przed skarżącym otworem. Skarga o nieważność wyroku nie jest
środkiem dopuszczonym przez prawo do przedkładania dowodów nieznanych lub zaniedbanych w trakcie procesu.
7. Kosztami postępowania obciąża się skarżącego.
8. Od powyższej decyzji przysługuje prawo odwołania według właściwości wskazanej w p.6.
– 220 –
RECE N Z J E
I
S PR A W O Z D A N I A
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
La giurisprudenza della Rota Romana
sul consenso matrimoniale (1908-2008),
Libreria Editrice Vaticana 2009, ss. 284
W znanej i cenionej serii wydawniczej Studi giuridici, zainicjowanej w 1977 roku przez Stowarzyszenie Kanonistów Włoskich, ukazała
się, jako tom 83, praca zbiorowa (nie podano redaktora) poświęcona orzecznictwu Roty Rzymskiej w przedmiocie zgody małżeńskiej
na przestrzeli ostatnich stu lat, to jest od roku 1908 (reforma Kurii
Rzymskiej dokonana przez Piusa X Konstytucją apostolską Sapienti
consilio) aż do roku 2008. Publikacja zawiera materiały 40. krajowego
kongresu prawa kanonicznego (9-12 września 2008 roku), zorganizowanego przez wymienione Stowarzyszenie w dniach.
Wprowadzenie do tomu stanowi przemówienie, które prof. Paolo
Moneta przewodniczący Stowarzyszenia Kanonistów Włoskich, wygłosił na otwarcie owego kongresu (s. 7-9). Nawiązując do setnej
rocznicy funkcjonowania odnowionej Roty Rzymskiej, ten wybitny kanonista przypomina pokrótce historię Trybunału Apostolskiego,
podkreślając, że jego rola i funkcjonowanie w pełni zasługują na
uwzględnienie w refleksji nad przeszłością i współczesnością wymiaru
sprawiedliwości w Kościele. W szczególności chodzi o poznanie wkładu judykatury rotalnej do rozwoju prawa kanonicznego – zarówno gdy
chodzi o jej konkretne zadania, jak i reformy ustawodawcze, jakie miały miejsce od 1908 roku. W ciągu stu lat aktywności odnowionej Roty
Rzymskiej wiele się zmieniło w dziedzinie obyczajów, mentalności,
stylu życia oraz w stosunkach rodzinnych i społecznych. W tym też
kontekście, z uwzględnieniem także znaczących zmian w statusie kobiety, wpływu rodziny na wybory małżeńskie, sposobu rozumienia
i przeżywania seksualności oraz postrzegania prokreacji jawi się małżeństwo, główny przedmiot zainteresowania sędziów rotalnych.
Głęboka odnowa, stwierdza Moneta, dokonała się także w samym
Kościele, szczególnie po Soborze Watykańskim II, który ukazał rzeczywistość małżeńską w nowym świetle, upatrując w niej przede wszystkim wspólnotę życia i miłości małżeńskiej. Niemałe zmiany dokonały
się i w płaszczyźnie legislacyjnej, kiedy to i do Kościoła wprowadzono
– 221 –
ks. Wojciech Góralski
system kodyfikacji, czego rezultatem stały się kodeksy: KPK z 1917
roku, KPK z 1983 roku i KKKW z 1990 roku.
Wobec tak zmieniającej się sytuacji, pozycję orzecznictwa rotalnego profesor prawa kanonicznego na Uniwersytecie w Pizie uważa za
punkt obserwacji uprzywilejowany. Sędzia bowiem nie ogranicza się
do formalnego aplikowania prawa, do działania czysto logicznego czy
do techniki prawniczej, lecz normę prawną uwzględnia w kontekście
konkretnych zdarzeń ludzkich, a abstrakcyjną wolę ustawodawcy odnosi do życia każdej pojedynczej osoby. W ten sposób orzecznictwo,
uwzględniając przede wszystkim zmiany społeczne oraz zwracając
uwagę na wynikające z nich nowe wymogi sprawiedliwości, usiłuje
indywidualizować i wskazywać kierunki dla czynienia prawa zawsze
bardziej adekwatnego do tych wymogów. Ta niezastąpiona niczym
rola pełniona przez orzecznictwo nabiera szczególnej wagi w działalności Roty Rzymskiej, trybunału składającego się z największych autorytetów prawniczych, wywodzących się z różnych krajów.
Autor wprowadzenia zaznacza następnie, iż doniosłym obszarem,
którym zajmuje się Rota Rzymska, jest konsens małżeński, a więc materia, w której dokonały się daleko idące zmiany, i w której audytorzy
rotalni zaznaczają swój szczególny wkład. Przedmiotem wykładów
poszczególnych referentów kongresu, stwierdza Moneta, są odnośne figury prawne wad zgody małżeńskiej, przy czym nie zostanie uwzględniona niezdolność konsensualna (kan. 1095 KPK), jako materia bardzo
złożona, w dużej mierze autonomiczna w stosunku do innych tytułów
nieważności konsensualnej, wymagająca szczególnej uwagi.
Na merytoryczną część książki składa się 11 prac, przy czym dwie
pierwsze dotyczą samego Trybunału Apostolskiego Roty Rzymskiej.
Bp Antoni Stankiewicz, dziekan Roty Rzymskiej, jest autorem pracy pt. „Rota Rzymska i sprawiedliwość w Kościele” (s. 11-23). Po
omówieniu pojęcia sprawiedliwości na forum kościelnym (znaczenie
prawno-instytucjonalne sprawiedliwości; porządek kanoniczno-prawny sprawiedliwości; konkretyzacja pojęcia sprawiedliwości), zajmuje
się urzeczywistnianiem sprawiedliwości przez Rotę Rzymską poprzez
wydawanie orzeczeń i kształtowanie orzecznictwa. Szczególnie interesujący jest ten ostatni wątek opracowania, w którym zasłużony sędzia
rotalny oraz autor licznych publikacji wskazuje kanoniczny proces sądowy prowadzony w Rocie Rzymskiej jako narzędzie, poprzez które
realizuje się sprawiedliwość kościelna.
– 222 –
La giurisprudenza della Rota Romana sul consenso matrimoniale (1908-2008)
Autorem pracy pt. „Rota Rzymska” (s. 25-35) jest Paolo Moneta.
Czytelnik ma możność zapoznania się w początkami i historią trybunału, jego składem, organizacją aktywności sądowniczej, procesem
w Rocie, jej kompetencjami oraz z orzecznictwem rotalnym. Podstawą
dla referowania kwestii niezwiązanych z historią są Normy Roty
Rzymskiej z 28 kwietnia 1994 roku, stanowiące lex specialis. Na uwagę zasługuje ostatni fragment artykułu, poświęcony jurysprudencji rotalnej. Szczególnego znaczenia orzecznictwo to nabrało poczynając od
XIV stulecia, kiedy to stało się punktem odniesienia dla sądownictwa
całego świata katolickiego. W upowszechnianiu orzeczeń Roty dużą
rolę odegrały i nadal odgrywają zbiory jej orzeczeń, przy czym początkowo nie były to wyroki sensu stricto. Najstarszy zbiór decyzji rotalnych pochodzi z lat 1336-1337, po nim zaś realizowano kolejne, które
z czasem dzielono na dawniejsze, dawne i nowe. Wraz z odnowieniem
w 1908 roku Roty Rzymskiej powrócono do praktyki wydawania jej
orzeczeń. Po odejściu od tradycyjnej formy redakcyjnej decisio (motywy i racje rozstrzygnięcia) poprzedzającej wyrok, publikuje się odtąd
(od 1909 roku) wyroki we właściwym tego słowa znaczeniu, w porządku chronologicznym, w ich tekście integralnym; każdy tom nosi
tytuł – w nawiązaniu do tradycji – Decisiones seu sententiae. Z uwagi
na wzrost aktywności orzeczniczej, poczynając od roku 1949 ogłasza
się wyroki jedynie wybrane.
Odnowiona Rota, zauważa Moneta, spełnia nie tylko tradycyjną rolę
przewodnika i punktu odniesienia dla wymiaru sprawiedliwości w całym Kościele, lecz również pełni funkcję stymulującą wobec ewolucji porządku prawnego i jego dostosowywania do zmieniających się
wymogów czasu. Tę drugą rolę spełniała Rota w sposób szczególny
bezpośrednio po Soborze Watykańskim II, w związku z procesem dostosowania prawa kościelnego do nauki soborowej.
Kolejne prace zawarte w tomie są poświęcone poszczególnym tytułom nieważności małżeństwa w obszarze konsensu małżeńskiego.
Ks. Janusz Kowal, profesor Papieskiego Uniwersytetu Gregoriań­
skiego, jest autorem publikacji pt. „Błąd prawny (kann. 1096 i 1099)”
(s. 37-60). W krótkim wprowadzeniu wyjaśnia m.in., że kan. 1099 KPK
dotyczy jedynie błędu przypadłościowego, natomiast kan. 1096 § 1
KPK – błędu istotnego, przy czym kanon ten określa jednocześnie
wpływ ignorancji na zgodę małżeńską – ignorancji, która, w myśl doktryny św. Tomasza z Akwinu wywiera swój wpływ na wolę jedynie
wówczas, gdy wiąże się z błędem. Następnie omawia orzecznictwo
– 223 –
ks. Wojciech Góralski
rotalne dotyczące tych dwóch figur prawnych w świetle KPK z 1917
roku, po czym szeroko zapoznaje czytelnika z interpretacją jurysprudencyjną kan. 1084 tegoż Kodeksu (błąd prawny co do jedności, nierozerwalności lub godności sakramentalnej małżeństwa). Wreszcie
prezentuje orzecznictwo rotalne w odniesieniu do kan. 1099 KPK
z 1983 roku, zwracając uwagę na crux canonistarum, jaki tkwi w zwrocie nisi determinet voluntatem.
Autorem pracy pt. „Błąd co do osoby i co przymiotów osobowych (kan. 1097)” (s. 61-84) jest ks. Grzegorz Erlebach, audytor Roty
Rzymskiej. W syntetycznym wprowadzeniu historycznym, rozpoczynającym się od stwierdzenia Gracjana non omnis error consensus excludit (C. 29, q. 1, § 2), czytelnik zapoznaje się z poglądami na temat
wpływu błędu na zgodę małżeńską Piotra Lombarda, św. Tomasza
z Akwinu, Sancheza i św. Alfonsa Liguori. Następnie autor omawia
kolejno orzecznictwo przedkodeksowe, kodeksowe (1917-1969) – odnoszące się do kan. 1083 KPK z 1917 roku (zaznacza, że kanon ten
uzupełniała dyspozycja kan. 1092 o warunku; szerzej traktuje error
qualitatis redundans in errorem personae). Jako ważną cezurę w ewolucji dotyczącej wpływu error qualitatis na konsens małżeński uznaje słynny wyrok c. Canals z 21 kwietnia 1970 roku podkreślając, iż
znaczące novum dotyczy nie tylko rozumienia błędu co do przymiotu
sprowadzającego się do błędu co do osoby, lecz także sposobu pojmowania całej materii błędu faktycznego niweczącego zgodę małżeńską.
Ukazuje również recepcję owego wyroku w orzecznictwie rotalnym
lat 1970-1982. W dalszym ciągu swoich wywodów ks. Erlebach ukazuje prace kodyfikacyjne odnoszące się do kan. 1083 KPK z 1917 roku,
uwieńczone przyjęciem przez ustawodawcę w nowym KPK kanonu
1097 § 2, a następnie szerzej zatrzymuje się przy orzecznictwie rotalnym z lat 1983-2008, referując kwestię traktowania error redundans pod
rządami nowego Kodeksu oraz error personae, wreszcie error qualitatis
(kan. 1097 § 2), jako normy pochodzącej z prawa naturalnego. W podsumowaniu podkreśla rolę judykatury rotalnej w kształtowaniu normy
prawnej z 1983 roku w przedmiocie błędu co do przymiotu osoby.
Maria Teresa Romano, sędzia w Trybunale Apelacyjnym Wikariatu
Miasta, jest autorką pracy pt. „Podstęp (kan. 1098)” (s. 85-104).
Posługując się metodą analityczną i syntetyczną, prezentuje orzeczenia rotalne, poczynając od lat osiemdziesiątych (c. Serrano Ruiz) poprzez lata dziewięćdziesiąte (c. Stankiewicz, c. Defilippi), kończąc na
pierwszych latach nowego stulecia (c. Erlebach). Analizując poszczególne wyroki i dekrety, M. T. Romano zwraca uwagę na wszystkie
– 224 –
La giurisprudenza della Rota Romana sul consenso matrimoniale (1908-2008)
elementy figury prawnej kan. 1098 KPK. W zakończeniu swojego studium podkreśla momenty stałe orzeczeń rotalnych w interpretacji nowej normy prawnej w odniesieniu do błędu, podstępu, przymiotu oraz
celu działania podstępnego. Dostrzega również brak wśród sędziów
jednomyślności w ocenie pochodzenia kan. 1098 KPK (z prawa naturalnego czy pozytywnego), zauważając jednocześnie, że źródło normy
prawnej większość upatruje w woli ustawodawcy kościelnego, przy
czym, jak stwierdza, Serrano Ruiz, Faltin i Civili opowiadali się za jej
pochodzeniem z prawa naturalnego jedynie w okresie początkowym
jej stosowania. Gdy chodzi zaś o ratio legis kanonu, autorka dostrzega i tutaj brak jednomyślności audytorów rotalnych; dodaje przy tym,
że większość widzi tu dążenie ustawodawcy do ochrony ofiary podstępu przed ograniczeniem wolności wyboru i niesprawiedliwością ze
strony sprawcy działania podstępnego. Przyczyną bezpośrednią wady
konsensu małżeńskiego jest błąd causam dans z charakterystycznymi wymogami kan. 1098 KPK; działanie podstępne jest tutaj jedynie
causa indriecta. Interesująca jest również informacja, iż na 94. sprawy rozpoznane w Rocie Rzymskiej ob dolum, tylko w 17. przypadkach
stwierdzono nieważność małżeństwa.
Obszerne studium Giacomo Bertoliniego, adwokata rotalnego i pro­
fesora Uniwersytetu w Udine, pt. „Symulacja całkowita; pomiędzy wykluczeniem dobra małżonków i sakramentalności” (s.105-157) zostało
poświęcone trzem odrębnym zagadnieniom, zreferowanym w trzech
rozdziałach: symulacji całkowitej, wykluczeniu dobra małżonków
oraz wykluczeniu sakramentalności.
W odniesieniu do symulacji całkowitej czytelnik zapoznaje się najpierw z rysem historycznym problemu. W oparciu o analizę niektórych wyroków rotalnych z lat 1911-1997 Bertolini przedstawia pojęcie
symulacji całkowitej, następnie ukazuje ją jako rzeczywistość wieloaspektową. Rozpoczynając od słynnych orzeczeń c. Jullien (z lat
dwudziestych i trzydziestych) stwierdza, że w orzecznictwie bezpośrednio przedkodeksowym (przed KPK z 1983 roku) uznaje się w istocie cztery rodzaje simulatio totalis explicita: 1) wykluczenie intencji
zawarcia małżeństwa; 2) wykluczenie, lub, być może, brak, istoty naturalnej małżeństwa określonej kan. 1082 KPK z 1917 roku (consortium permanens ad prolem ordinatum); 3) wykluczenie przekazania
i przyjęcia własnej osoby i osoby współmałżonka; 4) wykluczenie
aspektu nadprzyrodzonego małżeństwa, a więc jego sakramentalności.
Przechodząc następnie do okresu pokodeksowego (KPK z 1983 roku),
autor zaznacza, że w judykaturze rotalnej dostrzega się dążność do po– 225 –
ks. Wojciech Góralski
nownego okreś­lenia przedmiotu symulacji całkowitej, a więc stopniowe pogłębianie wykluczenia wymiaru osobowo-międzyosobowego
małżeństwa oraz istoty naturalnej wewnętrznie związanej z istotą nadprzyrodzoną małżeństwa chrześcijańskiego. Widać poza tym tendencję
do złagodzenia wymogu „przeważania” intencji wykluczającej oraz do
większego zwracania uwagi na symulację całkowitą dokonaną implicite. W orzecznictwie najnowszym wyróżnia się dziewięć form symulacji całkowitej (c. Stankiewicz z 29 stycznia 1981 roku i c. Funghini
z 14 października 1992 roku). W wielu orzeczeniach podejmuje się
w sposób szczególny wątek pozytywnego aktu woli, w innych zwraca
się uwagę na exclusio implicita. W kolejnym fragmencie rozdziału autor zwraca uwagę na pogłębienie przez nowszą judykaturę rotalną istoty aktu, który stanowi małżeństwo, w ostatnim zaś punkcie koncentruje
się na wykluczeniu wspólnoty małżeńskiej. W odniesieniu do tej ostatniej kwestii słusznie Bertolini konstatuje, że problem istnieje w uznaniu wykluczenia „wspólnoty całego życia” jako przypadku symulacji
całkowitej, czy też identyfikowania go z tytułem autonomicznym (jak
to proponuje się w niektórych orzeczeniach) lub traktowania go jako
wykluczenie skierowania małżeństwa do dobra małżonków, inaczej
w uznaniu wykluczenia prawa do wspólnoty, albo wreszcie nieużywania tego ostatniego zwrotu, którego nie przyjął ustawodawca. Gdy chodzi o tę ostatnią możliwość, autor opowiada się za tezą (zawartą m.in.
w wyroku c. Pompedda z 11 kwietnia 1988 roku), w myśl której należy
mówić o ius ad bonum coniugum, nie zaś o ius ad communionem.
W rozdziale drugim, poświęconym wykluczeniu bonum coniugum,
autor wskazuje najpierw na różnicę zachodząca pomiędzy symulacją
całkowitą, niezdolnością konsensualną i symulacją częściową, następnie sygnalizuje trudności w uznaniu autonomii wykluczenia bonum
coniugum, po czym porusza doniosłą kwestię przedmiotu wykluczenia
tegoż dobra. Referując z kolei wizję personalistyczną małżeństwa i autonomię tytułu wykluczenia bonum coniugum podkreśla, że w wyrokach rotalnych widać pewną ewolucję w rozumieniu przedmiotu doba
małżonków, idącą w kierunku dynamicznej wizji tego dobra (m.in. wyrok c. Civili z 8 listopada 2000 roku), opartej na zadaniu chcenia dobra
dla współmałżonka jako obowiązku wynikającego ze sprawiedliwości. Taki punkt widzenia Bertolini uznaje za typowo personalistyczny. W ostatnim fragmencie rozdziału autor stwierdza, że w jedenastu
przeanalizowanych wyrokach ścierają się ze sobą różne interpretacje doktrynalne i jurysprudencyjne, przy czym opowiada się za uję– 226 –
La giurisprudenza della Rota Romana sul consenso matrimoniale (1908-2008)
ciem personalistycznym. Referuje następnie kilka wyroków rotalnych
(m.in. c. Verginelli z 16 marca 2007 roku), dotyczących wykluczenia
bonum coniugum w różnych jego wymiarach. Ostatni punkt wywodów
Bertoliiego odnosi się do kwestii dowodzenia symulacji.
Rozdział trzeci, poświęcony wykluczeniu sakramentalności, autor rozpoczyna od ukazania ewolucji, jaka dokonała się w judykaturze rotalnej w odniesieniu do wymienionego rodzaju symulacji.
W pierwszym okresie (1908 – lata osiemdziesiąte XX w.) wykluczenie sakramentalności uznawano za symulację całkowitą, choć nie
brak orzeczeń podzielających ten punkt widzenia nawet współcześnie
(m.in. c. Burke z 18 maja 1995 roku). Okres drugi (lata osiemdziesiąte XX w. – do przemówień papieskich do Roty Rzymskiej z 2001
i 2003 roku) znamionuje przejście od traktowania wykluczenia sakramentalności jako symulacji całkowitej do uznania autonomii tegoż wykluczenia, tj. jako symulacji częściowej (pierwszy wyrok uznający tę
autonomię zapadł c. Boccafola z 15 lutego 1988 roku). Coraz bardziej
odchodzono od intencji wykluczającej, tzw. przeważającej, ku zwykłej symulacji dokonanej aktem woli wykluczającym wymiar sakramentalny małżeństwa. Okres trzeci otwierają alokucje Jana Pawła II
do Roty Rzymskiej z 1 lutego 2001 i 30 stycznia 2003 roku, w których Ojciec święty dotknął bezpośrednio problemu relacji zachodzącej
między wymiarem naturalnym małżeństwa i jego sakramentalnością,
między naturą i nadnaturą tego szczególnego sakramentu uprzedzającego Odkupienie. Wymienione przemówienia stanowią niejako syntezę i konkluzję o charakterze prawnym co najmniej dwudziestoletniej
refleksji Magisterium papieskiego, w których to przemówieniach wyraźnie stwierdza się, że do ważnego zawarcia małżeństwa nie należy wymagać szczególnej intencji lub wiary – poza wymogami prawa
naturalnego, i że wykluczenie lub błąd co do sakramentalności mogą
unieważnić konsens małżeński tylko i wyłącznie wówczas, gdy zmieniają przedmiot wymagany przez prawo naturalne, w którym mieści
się sam znak sakramentalny. Na przywołane alokucje papieskie powołano się m.in. w zasługującym na uwagę orzeczeniu c. Sciacca
z 28 listopada 2003 roku. Bertolini referuje także inne wyroki (m.in.
c. Caberletti z 23 października 2003 roku i c. Boccafola z 6 maja 2004
roku), w których wykluczenie sakramentalności uznaje się za symulację częściową, i w których porusza się problem (będący konsekwencją
odrzucenia wymogu intencji wzbogaconej wiarą) właściwej intencji,
koniecznej i wystarczającej do ważnego zawarcia małżeństwa. Ostatni
– 227 –
ks. Wojciech Góralski
fragment rozdziału to prezentacja kilku najnowszych orzeczeń, w których uznaje się autonomię tytułu wykluczenia sakramentalności, jednak jako symulacji całkowitej.
Kolejna praca zamieszczona w tomie (niepodzielna na jednostki redakcyjne) nosi tytuł „Dobro wierności” (s. 159-173), a jej autorem jest
Giuseppe Sciacca, audytor Roty Rzymskiej. Podejmuje w niej temat
dotyczący symulacji częściowej zgody małżeńskiej w postaci wykluczenia dobra wierności (exclusio boni fidei). Odwołując się na wstępie do wybitnych przedstawicieli doktryny i orzecznictwa oraz do
Magisterium papieży, podejmuje refleksję nad pojęciem symulacji całkowitej oraz symulacji częściowej. Następnie skupia swoją uwagę na
pojęciu wykluczeniu bonum fidei (wskazuje m.in. na różnicę zachodzącą pomiędzy jednością małżeństwa a wiernością, przytaczając obficie orzecznictwo rotalne). Porusza także kwestię wykluczenia ipsum
ius i exercitium iuris w odniesieniu do doba wierności, a także sposobów dokonania tego wykluczenia (wymowny jest tutaj powołany wyrok c. Bruno z 15 czerwca 1990 roku, wskazujący siedem sposobów).
Zauważa, że sprawy z tytułu exclusio boni fidei są wnoszone na forum
sądowe o wiele rzadziej niż z wykluczenia nierozerwalności lub dobra
potomstwa. Omawia wreszcie dowodzenie w sprawach o wykluczenie
dobra wierności, zwracając uwagę m.in. na domniemania sędziowskie
(praesumptiones hominis) wypracowane przez Rotę Rzymską.
Héctor Franceschi F., profesor Papieskiego Uniwersytetu Św. Krzyża,
w pracy pt. „Wykluczenie potomstwa” (s. 175-207), omawia z kolei
orzecznictwo rotalne w obszarze exclusio boni prolis. Po rozważaniach
wstępnych, w których podkreśla rolę orzecznictwa rotalnego w ewolucji, jaka dokonała się w zakresie wymienionego tytułu nieważności,
m.in. w odniesieniu do redakcji kanonów dotyczących małżeństwa tak
w pierwszym, jak i w drugim Kodeksie Prawa Kanonicznego, zapowiada, że obecne orzecznictwo porówna z dawnym, a następnie podaje dane ilościowe dotyczące spraw rozpoznanych w Rocie Rzymskiej
z tytułu wykluczenia bonum prolis w latach 1995-2000. Zauważa, że
mimo zmniejszenia się w wymienionym trybunale ilości spraw z symulacji in genere, wśród których przeważają sprawy z wykluczenia
potomstwa i nierozerwalności, faktu tego nie należy uznawać za wyraz
zmniejszenia się ilości tych spraw w sądach niższych instancji.
W krótkim redakcyjnie punkcie rozważań, poświęconym symulacji
zgody małżeńskiej i jej związkowi z kryzysem w rozumieniu małżeństwa, Franceschi stwierdza, iż wielość spraw symulacyjnych, wnoszo– 228 –
La giurisprudenza della Rota Romana sul consenso matrimoniale (1908-2008)
nych szczególnie z tytułu wykluczenia potomstwa i nierozerwalności
rodzi postulat zwrócenia baczniejszej uwagi na przygotowanie do
małżeństwa. Gdy chodzi o natomiast o wykluczenie potomstwa, autor sądzi, iż przede wszystkim należy wziąć tutaj pod uwagę jedność
prawdziwego konsensu małżeńskiego wobec „rozdzielenia” woli symulacyjnej. Z jednej strony powinno się zauważyć, że w orzecznictwie
i doktrynie, gdy trzeba zdefiniować symulację, konieczne jest – dla
zrozumienia tak sędziów, jak i przedstawicieli doktryny – jasne odróżnienie prawdziwej woli symulacyjnej od woli wystarczającej, choć
dotkniętej wadą. Istnieje więc potrzeba rozróżnienia poszczególnych
elementów, które stanowią dany przypadek, i jednocześnie odróżnienia tego, co stanowi część istoty konsensu małżeńskiego, od tego,
co wypada, by było, lecz czego może także braknąć. Tego jednak nie
można dokonać ze szkodą dla „prostoty” i „jedności” tegoż konsensu,
który tak często wyrażany jest świadomie i dobrowolnie w zwykłym
chceniu kogoś drugiego jako małżonka, bez „obecności” w aktualnej
woli kontrahentów wszystkich wynikających stąd konsekwencji oraz
praw-obowiązków. Oznacza to, że o wiele łatwiej jest zawrzeć małżeństwo, niż dokonać symulacji, biorąc pod uwagę również naturalną
skłonność do małżeństwa, a także kierującą siłę miłości małżeńskiej.
W tym znaczeniu, zauważa Franceschi, katalogi praw i obowiązków
powinno układać się z dużą dozą roztropności, bez żądania od kontrahentów ich dokładnej znajomości i akceptacji, ponieważ konsens jest
ważny także dlatego, że głównym przedmiotem paktu małżeńskiego
nie są owe prawa i obowiązki, lecz same osoby kontrahentów w ich
małżeńskości.
Wiodący wątek tematyczny zawarty jest w kolejnym rozdziale, dotyczącym niektórych zagadnień odnośnie do wykluczenia potomstwa
w orzecznictwie rotalnym. Dokonując analizy orzeczeń w sprawach
rozpoznanych z tytułu exclusio boni prolis, autor dostrzega, że przedmiotem analizy ponensów rotalnych są przede wszystkim kwestie następujące: treść i znaczenie klasycznego zwrotu bonum coniugum,
znaczenie zwrotu „pozytywny akt woli”, rozróżnienie pomiędzy ius
i usus iuris, wykluczenie potomstwa absolutne i czasowe (na zawsze,
ad tempus, czasowe /temporanea/), dowodzenie. Każda z tych kwestii została potraktowana wnikliwie, w bezpośrednim nawiązaniu do
najbardziej charakterystycznych i znaczących orzeczeń rotalnych.
Czytelnik ma możność zapoznania się tutaj z kierunkami jurysprudencyjnymi, różnicami zachodzącymi pomiędzy poszczególnymi sędzia– 229 –
ks. Wojciech Góralski
mi w niektórych kwestiach, czy samą ewolucją orzecznictwa w wielu
obszarach exclusio boni prolis.
Kolejna publikacja tomu wyszła spod pióra Paolo Bianchi, wikariusza sądowego Trybunału Kościelnego Regionalnego Lombardzkiego.
Jej tytuł: „Wykluczenie nierozerwalności (kan. 1101)” (s. 209-236)
wskazuje, że przedmiotem refleksji autora wielu znaczących prac
z zakresu kanonicznego prawa małżeńskiego jest symulacja częściowa
zgody małżeńskiej dokonana w drodze wykluczenia nierozerwalności
małżeństwa. Po stosownym wprowadzeniu do szczegółowych wywodów, Bianchi omawia podstawy naturalne nierozerwalności małżeństwa (z samego prawa naturalnego należy do struktury ontologicznej
małżeństwa) oraz rację nieważności małżeństwa zawartego z wykluczeniem tego istotnego przymiotu, po czym przechodzi do kwestii
przedmiotu wykluczenia nierozerwalności, wskazując na uznawane
(jako skuteczne) i nieuznawane w orzecznictwie rotalnym formy i sposoby exclusionis. W dalszym ciągu swojego dyskursu zatrzymuje się
przy pozytywnym akcie woli, pytając m.in. o to, czy symulant podejmuje jeden czy dwa akty woli (sądzi, że teoria dwóch aktów, która została porzucona, nie jest zbyt odległa od przyjmowanej współcześnie
teorii jednego aktu).
Dość dużo miejsca autor poświęca następnie kwestii błędu co do
nierozerwalności. Stwierdzając, że judykatura rotalna nigdy nie wykluczała możliwości skutecznego wpływu błędnej koncepcji małżeństwa (m.in. w wymiarze nierozerwalności) na konsens małżeński
w konkretnym przypadku, choć uważała to za wyjątek (kan. 1099
nowego KPK uznał ten wyjątek expressis verbis w zwrocie nisi determinet voluntatem), Bianchi zauważa, że wobec tej zmiany w orzecznictwie rotalnym przez dłuższy czas zastanawiano się, jak pozostać
wiernym własnemu zadaniu aplikowania prawa do konkretnej rzeczywistości, z zachowaniem zasad, a jednocześnie ze zwróceniem uwagi
na zmiany zachodzące w społeczności i w samej wspólnocie kościelnej oraz w pojawiających się w niej ideach, a także na osobliwości środowisk ludzkich i kulturowych, w których powinno być aplikowane
jedyne prawo. Podejmując to zadanie należało wziąć pod uwagę trzy
aspekty. Po pierwsze, błąd potencjalnie znaczący w stosunku do zgody małżeńskiej ma swoje praktyczne zastosowanie w odniesieniu do
akatolików, ochrzczonych lub nieochrzczonych, a także coraz częściej
dotyczy katolików, tym bardziej, że i ich dotyka praktyka rozwodowa.
Tymczasem, mimo owych zmian w mentalności i obyczajach, orzecznictwo nie odchodziło od zasady braku per se skuteczności prawnej er– 230 –
La giurisprudenza della Rota Romana sul consenso matrimoniale (1908-2008)
ror iuris. Co więcej, w orzecznictwie pierwszych dziesiątków lat XX
stulecia daje się zauważyć w odniesieniu do akatolików, że ich przekonanie o rozwiązalności małżeństwa i o praktyce rozwodowej wyklucza
skuteczny wpływ na ich konsens małżeński wspomnianej mentalności,
w formie przyczyny motywującej konkretne odrzucenie nierozerwalności ich małżeństwa. Po drugie, na przestrzeni minionego stulecia judykatura usiłowała określić i zilustrować różne modele interpretacyjne
potencjalnej skuteczności błędu non-simplex, inaczej determinującego
wolę. Wypracowano tutaj trzy główne modele, nie zawsze jasno odróżniane od siebie. Są nimi: sprowadzenie błędu do warunku; traktowanie błędu jako przyczyny wykluczenia; uznanie błędu determinującego
przedmiot konsensu (typowy jest tutaj wyrok c. Pompedda z 1 lipca
1969 roku). Zdaniem Bianchiego, wszystkie te modele zawierają w sobie elementy godne uznania, reprezentują przy tym mechanizmy pojęciowe i psychologiczne, które mogą wyjaśnić różne możliwe sposoby
wpływu błędnych koncepcji na wolę podejmująca decyzję. Po trzecie,
domniemania zawartego w kan. 1086 § 1 KPK z 1917 roku i w kan.
1101 § 1 KPK z 1983 roku, mającego swoją bogatą tradycję, mimo
brania pod uwagę ewolucji socjo-kulturowej oraz możliwości skuteczności błędu prawnego co do nierozerwalności, orzecznictwo nigdy nie
usiłowało odrzucić, okazując się nieprzychylne w stosunku do takiej
hipotezy.
W kolejnym punkcie swojej refleksji autor porusza zagadnienie
realcji pomiędzy warunkiem a wykluczeniem, warunkiem przeciw
istocie i wykluczeniem warunkowym, wreszcie dotyka niektórych
kwestii dowodowych.
„Warunek (kan. 1102)” (s. 237-257) to studium Paolo Covany, profesora prawa kanonicznego i prawa wyznaniowego w L.U.M.S.A. Po
krótkim wprowadzeniu, autor wyjaśnia pojęcie i podstawy instytucji
aktu warunkowego w tradycji, referuje złożoną dyscyplinę dotyczącą małżeństwa zawartego pod warunkiem w KPK z 1917 roku, omawia orzecznictwo rotalne w odniesieniu do małżeństwa warunkowego
pod rządami wymienionego Kodeksu, prezentuje normę prawną (kan.
1102) KPK z 1983 roku, sygnalizuje problem małżeństwa warunkowego w kontekście aktualnym, zatrzymuje się nad kwestią nieodwołalności konsensu w relacji do kan. 1092 KPK, podejmuje dłuższą refleksję
nad warunkiem dotyczącym przyszłości w relacji do przedmiotu zgody małżeńskiej.
Autorem ostatniej pracy zawartej w tomie: „Przymus i bojaźń
(kan. 1103 KK” (s. 259-279) jest Linda Ghisoni, sędzia w Trybunale
– 231 –
ks. Wojciech Góralski
Apelacyjnym Wikariatu Miasta. Autorka stwierdza we wstępie, że temat przymusu i bojaźni przewija się w orzecznictwie rotalnym bardzo szeroko, i to w różnych wątkach składających się na całokształt
tej figury prawnej. W uwagach ogólnych z kolei podaje statystykę
spraw rozpoznanych w Rocie Rzymskiej ob vim et metum od 1909
roku. Ukazując następnie ewolucję wymogów prawnych określających bojaźń w orzeczeniach rotalnych, skupia swoją uwagę kolejno na
ciężkości, niesprawiedliwości, umyślności i nieumyślności w spowodowaniu bojaźni oraz na pochodzeniu bojaźni ab extrinseco. Następny
fragment opracowania ma za przedmiot ochronę wolności (ratio legis
normy prawnej) i relację zachodzącą pomiędzy bojaźnią a poważnym
brakiem rozeznania oceniającego; w kolejnym natomiast Ghisoni ukazuje charakter prawny kan. 1103 KPK (jej pochodzenie). Bardzo lapidarnie odnosi się do aspektu dowodowego. Swoje wywody kończy
zwięzłym podsumowaniem, wskazując na momenty związane z ewolucją orzecznictwa odnośnie do przymiotów bojaźni.
Jak wynika z przedstawionego przeglądu zawartości tomu, stanowi
on cenną próbę zaprezentowania dotychczasowego wkładu orzecznictwa odnowionej Roty Rzymskiej w dzieło wymiaru sprawiedliwości
w Kościele na tak newralgicznym odcinku, jakim są sprawy o nieważność małżeństwa. Niewątpliwie wnikliwa lektura książki pozwala poznać orzecznitwo rotalne ostatniego stulecia w obszarze kanonicznej
zgody małżeńskiej, z wyjątkiem niezdolności konsensualnej, co zostało wystarczająco usprawiedliwione w słowie wstępnym Paolo Monety.
I jakkolwiek każdy z autorów poszczególnych prac reprezentuje własny sposób przybliżenia czytelnikowi tak bogatej produkcji jurysprudencyjnej, czyniąc to stosownie do stopnia zaangażowania w niełatwą
kwerendę źródłową, to jednak wszyscy pozostają wierni założeniom
pomysłodawców tak cennego dzieła.
Z pewnością La giurisprudenza della Rota Romana sul consenso
matrimoniale (1908-2008), wzbogacająca tak cenioną przez kanonistów serię wydawniczą Studi giuridici, nie licząc jej walorów poznawczych, stanie się trudną do przecenienia pomocą dla tych wszystkich,
którzy pełniąc niełatwą posługę sądowniczą, poszukują adekwatnego
do oczekiwań, rzetelnego wsparcia w poszukiwaniu prawdy o konkretnym małżeństwie.
ks. Wojciech Góralski
– 232 –
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Vitalyi Gorbatykh, L’impedmiento
della parentela spirituale nella Chiesa
latina e nelle Chiese orientali. Studio
storico – canonico. Roma 2008, ss. 348
W znanej edycji Tesi gregoriana został opublikowany kolejny doktorat zatytułowany Przeszkoda pokrewieństwa duchowego w Kościele łacińskim oraz w Kościołach wschodnich. Studium historyczno-praw­ne,
napisany przez Vitalyi’a Gorbatykh’a na Wydziale Prawa Kanoniczne­
go Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie.
Prezentowane dzieło składa z trzech rozdziałów. W rozdziale pierwszym autor przedstawił zamysł doktryny kanonistycznej nad koncepcją
pokrewieństwa duchowego w szerokim przedziale czasowym, jakim
były czasy od pierwotnego chrześcijaństwa aż do momentu promulgacji Kodeksu pio – benedyktyńskiego z 1917 r.
V. Gorbatykh badając rozwój tej instytucji na przestrzeni dziejów
stwierdził, iż jej genezy należy upatrywać w relacjach zachodzących
pomiędzy Apostołami oraz ich uczniami, określanych w doktrynie mianem pokrewieństwa duchowego. Z drugiej zaś strony zwrócił on uwagę, iż z pierwszymi wyraźnymi prawnymi ustaleniami w tej materii
spotykamy się nie we wczesnośredniowiecznym prawodawstwie kościelnym, lecz w ustawodawstwie cywilnym. W Kodeksie Justyniana
(529) bowiem pomimo tego, iż cesarz dopuszczał pod pewnym warunkami zawarcie związku małżeńskiego pomiędzy panem a jego niewolnicą, która uzyskała wolność, to jednak zabraniał on zawarcia
małżeństwa pomiędzy chrzestnym a swoją chrześniaczką. Popierając
tę tezę V. Gorbatykh przytoczył opinię wyrażoną przez wybitnego
historyka prawa J. Freisena, który utrzymywał, iż w tym czasie w źród­
łach prawa kościelnego nie znajdujemy żadnych wzmianek o zakazach zawierania małżeństwa z powodu zaistniałego pokrewieństwa
duchowego.
W swych badaniach nad tekstami źródłowymi autor dysertacji wykazał, iż po raz pierwszy z recepcją dyspozycji zawartej w zbiorze justyniańskim spotykamy się dopiero w uchwałach synodu, odbytego
– 233 –
Ks. Ginter Dzierżon
w Truflo w 691 r. W dokumentach bowiem tego zgromadzenia wprowadzono tego typu przeszkodę dla Kościoła wschodniego.
W tym kontekście przedmiotem szczególnego zainteresowania
V. Gorbatykh’a stały uchwały synodów oraz dokumenty papieskie.
Z badań przeprowadzonych nad tymi źródłami wynika, iż po synodzie
rzymskim odbytym w 721 r. przeszkoda pokrewieństwa nie była znana
jeszcze we wszystkich częściach Europy.
Należy jednocześnie podkreślić, iż autor dysertacji poświęcił sporo uwagi ujęciu tej problematyki w Dekrecie Gracjana, u dekretystów oraz dekretalistów. Wskazał on, iż w Dekrecie Gracjana Mistrz
Gracjan utrzymywał, iż przeszkoda pokrewieństwa duchowego powoduje nieważność małżeństwa, podobnie jak przeszkoda pokrewieństwa.
Według Gracjana, owo ograniczenie wypływało z trzech sakramentów
(sakrament chrztu, sakrament bierzmowania, sakrament pokuty), a także z katechizmu, tzn. z relacji zachodzącej pomiędzy kierownikiem
duchowym a przygotowującym się do przyjęcia chrztu.
Autor studium ukazując zamysł dekretystów nad interesującym go
zagadnieniem dowiódł, iż uczeni ci w swych poglądach byli zgodni co
do tego, iż przeszkoda pokrewieństwa duchowego zachodziła pomiędzy rodzicami chrzestnymi a ich chrześniakami; nie byli natomiast oni
zgodni w tym, czy ograniczenie to odnosiło się również do korelacji
zachodzącej pomiędzy szafarzem sakramentu chrztu oraz bierzmowania a osobami ochrzczonymi lub bierzmowanymi przez niego.
Badając dekretały papieskie zwrócił on uwagę, iż doktryna w tej
materii ewoluowała. W dekretałach bowiem papieża Bonifacego VIII
utrzymywano, iż przeszkoda ta wynika jedynie z dwóch sakramentów,
jakimi były chrzest oraz bierzmowanie.
Trzeci ostatni obszerny passus tego rozdziału V. Gorbatykh poświęcił ujęciom doktrynalnym powstałym w czasach pomiędzy Soborem
Trydenckim (1545 – 1563) a promulgacją Kodeksu z 1917 r. Twierdzi
on, iż w tym czasie kanoniści w zasadzie nie mieli wątpliwości co do
tego, iż przeszkoda pokrewieństwa prawnego pochodziła z prawa pozytywnego. Ponadto wykazał on, iż zmianie uległ zakres tego ograniczenia prawnego. Po Soborze Trydenckim bowiem nie obejmowała
ono korelacji zachodzącej pomiędzy dziećmi chrzestnych lub świadków bierzmowania a chrześniakami lub bierzmowanymi.
Drugi rozdział rozprawy został zatytułowany Formacja konceptu
pokrewieństwa duchowego w doktrynie Kościołów wschodnich w czasach przed promulgacją motu proprio Crebrae allatae sunt.
– 234 –
V. Gorbatykh, L’impedmiento della parentela spirituale nella Chiesa latina e nelle Chiese orientali
Oceniając tę cześć opracowania na wstępie należy podkreślić, iż
V. Gorbatykh bardzo dogłębnie przedstawił tę problematykę. Otóż
w tym przypadku jego analizy dotyczą bardzo szerokiego przedziału czasowego, to znaczy, czasów od wczesnego średniowiecza aż do
promulgacji tak ważkiego dla katolickich Kościołów wschodnich dokumentu, jakim było opublikowane w XX w. motu proprio Crebrae
allatae sunt.
W swych badaniach nad rozwojem doktryny w tej materii w kulturze
wschodniej na początku autor studium wskazał, iż jedną z cech charakterystycznych tej tradycji był mechanizm kanonizacji ustawodawstwa
cywilnego. Taki proces miał m. in. miejsce w przypadku recepcji dyspozycji Kodeksu Justyniańskiego w uchwałach synodu trullańskiego, odbytego w 691 r. Badając teksty źródłowe tradycji wschodniej
V. Gorbatykh dowiódł, iż kan. 53 tego synodu został przejęty w tak
znanych średniowiecznych zbiorach jak: Ecloga cesarza Leona III oraz
Basilica cesarza Leona VI Mądrego.
Należy też zwrócić uwagę, iż eksploracja badawcza dokonana przez
tego ukraińskiego kanonistę w tym obszarze studium posiada charakter integralny, ponieważ w swym zamyśle nad tym zagadnieniem nie
poprzestał on wyłącznie na ukazaniu rozwiązań w pryncypialnych źródłach prawa, lecz przedstawił on także wiele faktów historycznych potwierdzających funkcjonowanie tego ograniczenia prawnego w życiu
Kościołów wschodnich. Ponadto, przedstawił on poglądy takich autorów jak: T. Balsamone, D. Chomatianius oraz M. Blastares).
Za szczególnie cenne w tej monografii należy uznać rozważania nad
ustawodawstwem Kościołów wschodnich sui iuris. Otóż w opracowaniu tym V. Gorbatykh przytoczył szerokie spektrum ustaleń w przedmiocie przeszkody pokrewieństwa duchowego katolickich Kościołów
wschodnich (Kościół koptyjski, Kościół etiopski, Kościół syryjski,
Kościół malankarski, Kościół maronicki, dyscyplina rytu armeńskiego, dyscyplina rytu chaldejskiego, Kościół bułgarski, Kościół melchicki, Kościół rumuński, Kościół rosyjski, Kościół ukraiński). Z badań
przeprowadzonych przez autora studium wynika, iż przeszkoda będąca
przedmiotem jego zainteresowania była uznawana w każdym Kościele
sui iuris. Niemniej jednak ustalenia przyjęte na synodzie trullańskim
były wiążące jedynie dla Kościoła bizantyjskiego; inne Kościoły natomiast nie wymieniały dyspozycji przyjętej na tym synodzie w swoim ustawodawstwie. Dla większości tych wspólnot jedynym źródłem
tej przeszkody był sakrament chrztu; ustawodawcy zaś niektórych
– 235 –
Ks. Ginter Dzierżon
Kościołów obrządków wschodnich rozszerzali jej zakres, odwołując
się do relacji międzyosobowych wynikających bądź to z sakramentu bierzmowania (maronici, melchici, rumuni oraz ukraincy), bądź też
z małżeństwa (etiopczycy, jakobici, bułgarzy oraz rumuni). Zdaniem
V. Gorbatykh’a, dyscyplina większość Kościołów wschodnich na
przełomie XIX i XX w. była podobna do tej, jaką ustalono na Soborze
Trydenckim.
Ostatni, trzeci rozdział został poświęcony problematyce pokrewieństwa duchowego w dwóch kodyfikacjach, to znaczy, łacińskiej oraz
wschodniej.
W końcowej części opracowania V. Gorbatykh w sposób dogłębny prześledził z jednej strony prace nad pierwszym Kodeksem, jakim
był Kodeks pio – benedyktyński z 1917 r. a także proces kodyfikacyjny związany z rewizją tego zbioru, zakończony promulgacją Kodeksu
z 1983 r.: z drugiej zaś strony skoncentrował on uwagę na pracach nad
ustawodawstwem katolickich Kościołów wschodnich znajdujących
swe zwieńczenie w motu proprio papieża Piusa XII Crebrae allatae,
a także w Kodeksie kanonów Kościołów wschodnich, promulgowanym w 1991 r. przez papieża Jana Pawła II.
Na podstawie badań nad ustaleniami prawnymi w tej materii V.
Gor­batykh stwierdził, iż zrywająca przeszkoda pokrewieństwa duchowego została skodyfikowana w kann. 1079 oraz 768 KPK z 1917 r.
W tym zbiorze zakres tego ograniczenia wypływał z sakramentu chrztu,
obejmując swym zasięgiem związek zachodzący pomiędzy szafarzem
sakramentu chrztu, ojcem chrzestnym a ochrzczonym. Przeszkoda
ta nie znalazła miejsca w Kodeksie z 1983 r.. Z analiz dokumentacji
Papieskiej Komisji do Spraw Rewizji Kodeksu z 1917 r. zaprezentowanych w tym studium wynika, iż jedno z założeń kodyfikacyjnych
wiązało się ze zniesieniem przeszkód niższego stopnia. Stąd też w nowym zbiorze przeszkoda ta została uchylona.
Ponadto, V. Gorbatykh dowiódł, iż z odmiennym podejściem do
tego problemu spotykamy się w tradycji wschodniej. Przeszkoda pokrewieństwa duchowego bowiem znalazła swoje miejsce zarówno
w motu proprio Crebrae allatae (kan. 70), jak również została ona skodyfikowana w Kodeksie kanonów Kościołów wschodnich (kan. 811).
Źródłem bezpośrednim tych przepisów był kan. 53 synodu trullańskiego. Według V. Gorbatykh’a, do systemowej odmienności podejścia do
tego zagadnienia przyczyniła się w głównej mierze odmienność tradycji Kościoła wschodniego oraz zachodniego.
– 236 –
V. Gorbatykh, L’impedmiento della parentela spirituale nella Chiesa latina e nelle Chiese orientali
Prezentowaną monografię należy przyjąć z ogromnym uznaniem.
Określony przez V. Gorbatykh’a cel badawczy jakim była ewolucja
dyscypliny w przedmiocie przeszkody pokrewieństwa duchowego
wymagała od autora przeprowadzenia szerokiej kwerendy. Studium
to charakteryzuje się ogromną wnikliwością analiz. Autor bowiem nie
tylko śledzi w nim myśl Kościoła na przestrzeni jego dziejów, lecz osadza także swe wywody w kontekście historycznym.
Konkludując należy podkreślić, iż zawarte w tym dziele dokonania
są cennym wkładem w rozwój badań nad instytucjami materialnego
prawa małżeńskiego.
Ks. Ginter Dzierżon
– 237 –
Nakładem
Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie
ukazała się książka
Witold Kawecki, Katarzyna Flader (red.)
Słowo w kulturze wSpółczeSnej
Słowo jest podstawowym medium kultury i towarzyszy wszelkim doświadczeniom
człowieka. W publikacji poszczególni autorzy próbują zmierzyć się z pytaniem,
czym jest słowo we współczesnej kulturze? Co się dzieje ze słowem w języku
popularnym? Jaką pełni rolę w powszechnym użyciu?
Dystrybucję prowadzi:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (22) 561-89-23; fax (22) 561-89-11
oraz Księgarnia dwójka
Warszawa, ul. Wóycickiego 1/3, bud. 23, p. 015, tel. (22) 569-68-68
e.mail: [email protected]
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
S. Corsaro, Il disturbo antisociale di
personalità: incidenza sulla capacità
al consenso matrimoniale (can.
1095, nn. 2 e 3), Roma 2009, ss. 220.
W 2009 r. nakładem Wydawnictwa Papieskiego Uniwersytetu
Laterańskiego w Rzymie został opublikowany doktorat napisany
w 2007 r. na Wydziale Prawa Kanonicznego tej Uczelni przez Salvatore
Corsaro, dotyczący wpływu zaburzeń aspołecznych osobowości na
zdolność osoby do powzięcia konsensu małżeńskiego.
W skład tego opracowania weszły trzy rozdziały. W pierwszym
z nich autor rozprawy skoncentrował uwagę na zjawisku zaburzeń
aspołecznych w ujęciu nauk medycznych, psychologicznych oraz psychiatrycznych. W tym przypadku punktem wyjścia dociekań stała się
kwestia koncepcji osobowości oraz prób jej definicji. Podejmując ten
niełatwy wątek S. Corsaro wykazał, iż naukach medyczno-psy­cho­
logicznych funkcjonuje bardzo wiele definicji tego pojęcia. Popierając
tę tezę przytoczył on opinię wybitnego filozofa K. Jaspera, który stwierdził, iż żadna kategoria pojęciowa nie posiada tylu różnych
i zmiennych znaczeń co pojęcie osobowości.
Autor dysertacji, mając na uwadze kanonistyczny charakter tego
studium, kończąc ten passus przytoczył kanoniczno-prawną definicję
osobowości stwierdzając, iż w tym przypadku idzie o stan osoby będącej podmiotem praw i obowiązków umożliwiający jej w pierwszym
rzędzie przyjęcie sakramentu chrztu, a także charakteryzujący się pewnym poziomem zdolności w sferze intelektualno-wolitywnej.
Kolejnym wątkiem na którym skupił uwagę S. Corsaro była problematyka osobowości psychopatycznej jednostki oraz związanych z nią
zaburzeń. Analizując tę kwestię wykazał on, iż większość autorytetów
opowiada się za tezą, w myśl której osobowości aspołecznej nie należy
pojmować w kategoriach choroby (K. Schneider, C. Ferrio). Według
C. Ferrio, osoba w tym wypadku posiada osobowość dysharmonijną,
sprawiającą, iż nie potrafi się dostosować ona do środowiska.
Te osiągnięcia w dziedzinie psychiatrii zostały przejęte do systemu
kanonicznego Zdaniem S. Corsaro, w tym procesie asymilacji opar– 239 –
Ks. Ginter Dzierżon
tym na zasadzie czystości metodologicznej ogromną rolę odegrała
Rota Rzymska. Ukazując ewolucję stanowisk judykatury rotalnej w tej
materii autor opracowania zwrócił w sposób szczególny uwagę na wyrok c. Serrano z dnia 1. 06. 1990 r, w którym ten audytor rotalny oparł
treść prawną sentencji na koncepcji K. Schneidera, dostosowując jednocześnie jej założenia do założeń systemu kanonicznego.
Następnie S. Corsaro ukazał problematykę zaburzeń aspołecznych
osobowości w kontekście ujęć systemów klasyfikacyjnych zaburzeń
osobowości DSM oraz ICD. Oceniając ten wątek dysertacji należy zwrócić uwagę, iż kanonista włoski prezentując ustalenia zawarte
w systemie DSM wskazał także na krytyczne ustosunkowanie się judykatury rotalnej do ujęć funkcjonujących w systemie DSM; nie uczynił on natomiast tego w odniesieniu do systemu ICD. Można zatem
tylko przypuszczać, iż audytorzy rotalni nie odnieśli się krytycznie do
ujęć funkcjonujących w tym systemie klasyfikacji zaburzeń.
W tym kontekście S. Corsaro ukazał ewolucję myśli psychologów
oraz psychiatrów co do koncepcji osobowości aspołecznej. Wykazał
on, iż na współczesne ujęcia tej kategorii zasadniczo wywarły wpływ
dwie szkoły, mianowicie: anglo – amerykańska (B. Rush, G. Pardrige,
K. Henderson, B. Karpman) oraz niemiecka (J. Koch, E. Kraeplin,
E. Bleuler, K. Schneider). W myśl jego opinii, przedstawiciele szkoły anglo – amerykańskiej w swym podejściu do tego zagadnienia położyli punkt ciężkości na nieprzystosowaniu społecznym; psychiatrzy
niemieccy z kolei uwydatniali bardziej aspekt psychologiczny oraz
eksperymentalny.
Dysponując takim założeniami autor dysertacji przedstawił charakterystykę oraz kryteria diagnostyczne zaburzeń aspołecznych. Ukazując
osiągnięcia w tej materii niektórych psychiatrów (S. Albert, G. Allport)
w sposób szczególny uwydatnił on kryteria diagnostyczne wyszczególnione w systemie klasyfikacji zaburzeń DSM – IV – TR.
Ostatni zaś z podjętych wątków w tym rozdziale został zatytułowany
Epidemiologia, prognozy oraz leczenie tego zaburzenia. W tej części
studium S. Corsaro dowiódł, iż zaburzenia to dotyka przede wszystkim
ludzi żyjących w wielkich skupiskach miejskich; ponadto wykazał on,
iż są nim bardziej dotknięci mężczyźni, aniżeli kobiety.
Opierając się na opiniach takich autorytetów, jak J.R. Meloy oraz
J. Paris zwrócił on uwagę, iż w praktyce bardzo trudno leczy się te nieprawidłowości występujące w osobowości jednostki, ponieważ w tym
wypadku pacjenci zwykle nie odczuwają potrzeby zmian. Rozwijając
– 240 –
S. Corsaro, Il disturbo antisociale di personalità: incidenza sulla capacità al consenso matrimoniale
tę myśl S. Corsaro zaprezentował szerokie spektrum opinii psychiatrów; w sposób szczególny zaś wskazał on na pogląd wyrażony przez
K. Kernberga, zgodnie z którym w stanowieniu diagnoz należałoby
wyraźnie rozróżnić pomiędzy zaburzeniami osobowości oraz osobowością aspołeczną. Według tego psychiatry, w tym ostatnim przypadku
ogromną rolę w procesie terapeutycznym należy przypisać środowisku
otaczającemu pacjenta.
Drugi rozdział rozprawy posiada charakter kanonistyczny. Został on
zatytułowany Niezdolność do podjęcia zgody małżeńskiej. Otóż w tej
części dysertacji autor przedstawił z jednej strony doktrynę dotyczącą
konsensu jako aktu konstytutywnego małżeństwa, z drugiej zaś strony
dokonał on szczegółowej interpretacji dyspozycji kan. 1095, n. 2 – 3
KPK.
Pojawienie tego rozdziału w strukturze prezentowanego studium należy uznać za konieczne, ponieważ główny cel badawczy tego studium
wiąże się z problemem aplikacji osiągnięć psychologii oraz psychiatrii, a więc gałęzi wiedzy obcych kanonistyce, w obszar założeń systemowych kanonicznego porządku prawnego.
Prezentując dokonania S. Corsaro w tej części opracowania należy
podkreślić, iż w tym wypadku przedstawił on w syntetyczny sposób
zamysł doktryny oraz judykatury rotalnej nad walorem prawnym konsensu małżeńskiego, a także nad niezdolnością konsensualną do zawarcia małżeństwa, ujętą w kan. 1095, nn. 2 – 3 KPK.
Trzeci rozdział tego opracowania należy uznać za kluczowy. Nosi on
tytuł: Zaburzenie antyspołeczne osobowości,: zdolność do wyrażenia
zgody i nieważność małżeństwa (Il disturbo antisociale di personalità,
capacità al consenso e nullità del matrimonio).
Otóż w tej części rozprawy dla S. Corsaro zagadnieniem wyjściowym stała się problematyka dotycząca korelacji zachodzącej pomiędzy
antropologią chrześcijańską a osiągnięciami nauk humanistycznych
w przedmiocie małżeństwa. Zasadniczym powodem podjęcia tego
wątku stały się wytyczne ojca św. Jana Pawła II zawarte w jego przemówieniach wygłoszonych do Roty Rzymskiej w 1987 oraz 1988 r.
W alokucjach tych bowiem papież podkreślił z całym naciskiem, iż podejście do kanonicznej kategorii niezdolności konsensualnej powinno
opierać się na założeniach antropologii chrześcijańskiej. Dysponując takim postulatem S. Corsaro nawiązał do koncepcji antropologicznej wypracowanej przez wybitnego profesora Uniwersytetu Gregoriańskiego
w Rzymie L. Rullę. Mając na uwadze cel badawczy owej dysertacji
– 241 –
Ks. Ginter Dzierżon
w sposób szczególny skoncentrował on uwagę na jednej ze sfer ludzkiej osobowości, jaką jest sfera podświadomości. Rozwijając ten wątek
L. Rulla twierdził, iż z niezdolnością do zawarcia związku małżeńskiego w tym obszarze spotykamy się jedynie wtedy, gdy jednostka nie jest
w stanie zapanować nad swymi motywami podświadomymi.
Dysponując takimi założeniami S. Corsaro ukazał następnie w sposób dogłębny osiągnięcia zarówno doktryny, jak i judykatury rotalnej
w kwestii wpływu zaburzeń antyspołecznych osobowości na niezdolność konsensualną osoby do zawarcia małżeństwa. Zupełnie zasadnie
z aspektu systematyzacyjnego, odrębnie przedstawił on dorobek kanonistyki w odniesieniu do tytułów skodyfikowanych w kan. 1095, nn.
2 – 3 KPK.
Prezentując myśl kanonistyczną w kwestii wpływu zaburzeń antyspołecznych osobowości na brak rozeznającego oceniającego kontrahenta wykazał on, iż podejście judykatury rotalnej w tej materii
ewoluowało. Otóż najpierw audytorzy rotalni odrzucali wypracowaną w psychiatrii teorię bodźców nieodpartych (la teoria dell’impulso
irresistibile) twierdząc, iż jest ona nie do przyjęcia zarówno z aspektu scholastycznej antropologii, jak i doktryny Soboru Trydenckiego co
do natury duchowej ludzkiego intelektu oraz woli.
Niemniej jednak z biegiem czasu podejście judykatury rotalnej w tej
kwestii zaczęło ewoluować. Z badań przeprowadzonych przez autora
dysertacji wynika, iż w tym przypadku przełomowym stał się wyrok c.
Pinto z dnia 18. 03. 1971 r. Otóż w sentencji tej ponens charakteryzując
naturę aspołecznego zburzenia osobowości nawiązał do anglo – amerykańskich ujęć psychiatrycznych. Twierdził on, iż jeśli zaburzenie to
charakteryzowałoby się ekstremalną pobudliwością oraz agresywnością, to mogłoby ono uczynić człowieka niezdolnym do miłości, bez
poczucia winy.
Jak już nadmieniono, przedmiotem badań S. Corsaro stały się też
dokonania jurysprudencji rotalnej dotyczące niezdolności natury psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich, ujętą w kan.
1095, n. 3 KPK. Badając orzecznictwo rotalne w tej materii wskazał
on, iż po raz pierwszy ustosunkowano się pozytywnie do wpływu aspołecznego zaburzenia osobowości na tę postać niezdolności w wyroku
c. Anné z dnia 11. 03. 1975 r. Ten bowiem audytor rotalny określając
wpływ tego zaburzenia na przedmiotową niezdolność konsensualną do
zawarcia małżeństwa odwołał się do analogii zachodzącej pomiędzy
tym tytułem prawnym a tytułem impotencji. Opierając się na tym od– 242 –
S. Corsaro, Il disturbo antisociale di personalità: incidenza sulla capacità al consenso matrimoniale
niesieniu podkreślił on, aby interesujące go zaburzenie mogło wpłynąć
na niezdolność osoby do zawarcia związku małżeńskiego, to powinno
być ono ciężkie oraz nieuleczalne.
Kontynuując prezentację tego wątku autor studium w sposób szczegółowy ukazał treść uzasadnień prawnych oraz faktycznych szeregu
innych orzeczeń rotalnych, w których ustosunkowano się pozytywnie
do oddziaływania aspołecznych zaburzeń osobowości na niezdolność
osoby do zawarcia malżeństwa.
Podsumowując swe badania S. Corsaro stwierdził, iż myśl judykatury rotalnej w tej materii ewoluowała. Dowiódł on, iż zmiana podejścia w tej materii nastąpiła w głównej mierze ze względu na istniejący
stały postęp w psychologii oraz psychiatrii. Audytorzy rotalni bowiem,
opierając się na pryncypium czystości metodologicznej, recypowali osiągnięcia tych dziedzin wiedzy do założeń sytemu kanonicznego.
Uważają oni, iż zaburzenie aspołeczne mogą oddziaływać negatywnie
zarówno na sferę intelektualną, jak i na sferę wolitywną.
Kończąc prezentację owego dzieła należy stwierdzić, iż jest ono
cennym wkładem w rozwoju badań nad zagadnieniem niezdolności
konsensualnej do zawarcia małżeństwa. Za niezwykle cenne w tej rozprawie należy uznać rozważania związane procesem recepcji osiągnięć
psychologii oraz psychiatrii w obszar założeń systemowych kanonicznego porządku prawnego.
ks. Ginter Dzierżon
– 243 –
Nakładem
Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie
ukazała się książka
Remigiusz Sobański
Metodologia prawa kanonicznego
Publikacja lokuje się na styku teorii i praktyki prawa kościelnego. Stara się odpowiedzieć na pytanie jak obchodzić się z prawem kanonicznym
zgodnie z jego sensem.
Dystrybucję prowadzi:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (22) 561-89-23; fax (22) 561-89-11
oraz Księgarnia dwójka
Warszawa, ul. Wóycickiego 1/3, bud. 23, p. 015, tel. (22) 569-68-68
e.mail: [email protected]
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Ks. Andrzej Pastwa, „Przymierze miłości
małżeńskiej” Jana Pawła II idea małżeństwa
kanonicznego, Wyd. UŚ, Katowice 2009, ss. 356
Ks. Andrzej Pastwa swoim opracowaniem chciał uczcić pamięć Ojca
Świętego Jana Pawła II. Bardzo starannie wydana książka jest zatem
kolejnym pomnikiem stawianym Wielkiemu Polakowi. Tym razem,
chwała za to Autorowi, jest to pomnik, który nie milczy w przyjemnym uśmiechu czy troskliwym zamyśleniu, ale nieustannie przemawia
poprzez bogactwo myśli, które papież pozostawił, myśli przytaczanych, ale nie zawsze do końca zrozumianych i jeszcze niezgłębionych.
Papież, o czym wspomina przytoczony we Wstępie cytat wypowiedzi Benedykta XVI, pozostawił największą ze wszystkich dotychczasowych namiestników Chrystusa liczbę tekstów oraz, jak nikt do tej
pory, podróżując po całym świecie, nie przemawiał bezpośrednio do
tak wielkiej liczby ludzi. Był on zatem „opatrznościowym Pasterzem
przełomu tysiącleci, który świadomy licznych bolączek i dehumanizacyjnych zagrożeń doby obecnej (obok pozytywnego dorobku współczesnej kultury), stawiał sobie konsekwentnie jeden podstawowy cel:
dotrzeć z Dobrą Nowiną do każdego człowieka” (s. 16).
Intensywność papieskiego nauczania wiązała się z dostrzeżeniem
przez niego, jak pisał w encyklice Veritatis splendor, „kryzysu wokół
zagadnienia prawdy”. Ten kryzys dotknął także małżeństwo i rodzinę. Stąd też papież dużą część swojego nauczania skierował ku ukazaniu prawdy o małżeństwie i rodzinie. To nauczanie stało się tematem
opracowania ks. Pastwy, który w tytule odwołał się do sformułowania
użytego przez Jana Pawła II w Familiaris consortio, określającego miłość małżeńską jako przymierze („przymierze miłości małżeńskiej”).
Odwołanie się do kategorii przymierza, które stwarza i ugruntowuje
związek małżeński, wskazuje na podstawową prawdę teologiczną, że
to Bóg powołując kobietę i mężczyznę do małżeństwa wychodzi jednocześnie z inicjatywą przymierza tych osób z Nim samym, a Chrystus
„wprowadza miłosną jedność ochrzczonych małżonków w samo centrum Jego przymierza z Kościołem” (s.17). Tytuł książki zakreśla zatem jej problematykę. Szkoda jedynie, że Autor nie zdecydował się
na postawienie kropki lub myślnika po cytacie z Familiaris consortio
– 245 –
o. Tomasz Gałkowski, C.P.
przywołanym w cudzysłowie. Graficzny układ całości tytułu, tak jak
jest on zamieszczony na okładce i stronie tytułowej, nie sprawia kłopotu. Ale w przyszłości niejedna osoba będzie chciała cytować tę pozycję
i nie będzie mogła tego uczynić na zasadzie kopiowania graficznego
obrazu z okładki. Przydałby się zatem czytelny znak pomiędzy cytatem a dalszą częścią tytułu.
Autor opracowania, w sposobie przedstawienia treści papieskiego
nauczania dotyczącego prawdy o małżeństwie, przyjmuje metodologiczną triadę. Stawia jako hipotezę wkład nauczania „Jana Pawła II
w rozwój doktryny o małżeństwie w trzech kluczowych obszarach:
chrześcijańskiej antropologii, teologii i prawa kanonicznego” (s. 16).
Skoro jest to jedynie hipoteza, to należy ją udowodnić lub wskazać jej
błędne założenia. Autor idzie w kierunku jej udowodnienia. Takie ujęcie przedmiotu może jednak zacieśnić pełnię papieskiego nauczania
dotyczącego prawdy o małżeństwie, odsuwając na dalszy plan chociażby kwestie duszpasterskie przezeń podejmowane. Byłoby lepiej,
gdyby wspomniana triada nie była hipotezą, lecz kluczem metodologicznym, zgodnie z którym Autor rozważa papieskie nauczanie. Z tego
niezbyt precyzyjnego określenia wychodzi Autor obronną ręką, wskazując, że powyższa triada stanowi kluczowy obszar wkładu papieża
w doktrynę o małżeństwie. Ks. Pastwa zawęża zatem tok swoich rozważań jedynie do tych trzech wymiarów, nie uszczuplając tym samym
całości papieskiej myśli dotyczącej małżeństwa.
Konfrontacja kluczowych obszarów papieskiego nauczania na temat małżeństwa z podziałem książkowego materiału na trzy tematyczne rozdziały ukazuje, że powyższa triada będzie obecna w nich
wszystkich. Punktem odniesienia będzie nauczanie papieża jako filozofa i teologa, najwyższego prawodawcy oraz najwyższego sędziego
kościelnego. Niezbyt fortunne na pierwszy rzut oka, choć w kontekś­
cie całości jasne, są sformułowania pierwszej części poszczególnych
rozdziałów. I tak mamy w rozdz. I: Idea filozofa i teologa; w rozdz. II:
Idea najwyższego prawodawcy; w rozdz. III: Idea najwyższego sędziego kościelnego. Pierwsze odczytanie takich tytułów sugeruje, że przedmiotem jakiejś idei jest filozof i teolog, prawodawca i sędzia. Dopiero
w całym kontekście tytułu i po zaznajomieniu się ze Wstępem czytelnik wie, że chodzi o ideę małżeństwa, jaką posiada filozof i teolog, najwyższy prawodawca oraz najwyższy sędzia kościelny.
Rozdział I zatytułowany „Idea filozofa i teologa. Zgłębienie antropologiczno-teologicznych podstaw przymierza miłości małżeń– 246 –
Ks. Andrzej Pastwa, „Przymierze miłości małżeńskiej” Jana Pawła II idea małżeństwa kanonicznego
skiej” ukazuje wpływ, jaki posiada obraz osoby ludzkiej, jawiącej się
w świetle antropologii filozoficznej i teologicznej, na pojmowanie małżeńskiego przymierza. Małżeństwo podniesione przez Chrystusa do
sakramentalnej godności jest wspólnotą osób w ich podstawowej, personalistycznej wizji, w której osobowe i wzajemne oddanie się drugiej
stronie posiada swoje głębokie i nierozerwalne zakorzenienie w darze
z siebie trzech osób Trójcy Świętej. Stąd też wszelkie relacje małżeńskie mają swoje źródło a jednocześnie i odniesienie do relacji trynitarnych. Ta personalistyczna wizja antropologiczna, podkreśla Autor,
jest stale obecna w nauczaniu papieskim. W strukturze ontycznej osoby ludzkiej rodzi się małżeńskie przymierze, które, poprzez wierną
i wyłączną miłość aż do śmierci, stanowi podstawową zasadę wspólnoty całego życia. W tej właśnie miłości małżeńskiej (w wymiarze ontycznym, egzystencjalno-dynamicznym pomiędzy małżonkami oraz
nimi i ich dziećmi) należy poszukiwać podstaw relacji prawnych
w małżeństwie. Te relacje są prawdziwymi relacjami sprawiedliwości
gdyż „małżeństwo znajduje podstawę w ofiarnej miłości, która jawi się
nie tylko jako obowiązek moralny, ale przede wszystkim jako zobowiązanie w znaczeniu czysto prawnym” (s. 106). Formułując wnioski na
końcu rozdziału (ss. 108-110) A. Pastwa w sposób jasny precyzuje zależność pomiędzy miłością małżeńską a strukturą prawną małżeństwa.
Wskazuje na różnicę pomiędzy teologicznym i prawnym ujęciem tej
zależności. To drugie zawęża semantyczne sformułowania i znaczenia
wypracowane przez teologię do tego, co konieczne by strony mogły zawrzeć małżeństwo, chroniąc tym samym naturalne prawo człowieka do
zawarcia małżeństwa. Autor klarownie przedstawia sedno tego problemu stwierdzając, że: „nie sposób deklarować bezpośredniej relewancji
prawnej amor coniugalis, kiedy wyklucza się jej pojęciową autonomię
i odwołuje się przy tym do tradycyjnych schematów konceptualnych
ius matrimoniale (fines matrimonii, bona matrimonii, essentia et proprietates essentiales matrimonii). Dlatego też logiczniejsze wydaje się
stanowisko przyznające miłości małżeńskiej jedynie pośredni (nieautonomiczny) walor prawny” (s. 109). Ujmowanie zatem przez prawo
jedynie tego, co konieczne w wymiarze miłości małżeńskiej, nie zwalnia od poszukiwań bardziej adekwatnych rozwiązań normatywnych,
które będą odzwierciedlały, jak mówił Benedykt XVI „prawdziwą antropologię prawną małżeństwa” (s. 110). Szkoda, że Autor nie sprecyzował postulatów de iure condendo.
– 247 –
o. Tomasz Gałkowski, C.P.
W rozdziale II ks. Pastwa analizuje adekwatną recepcję magisterium Soboru Watykańskiego II o małżeństwie z punktu widzenia Jana
Pawła II jako najwyższego prawodawcy. Już we Wstępie Autor
przy­to­czył słowa nuncjusza apostolskiego w Polsce arcybiskupa J. Ko­
wal­czyka, w których wspominał on o zaangażowaniu Jana Pawła
w osta­teczną i decydującą redakcję Kodeksu prawa kanonicznego. Nic więc dziwnego, że ks. Pastwa analizuje recepcję soborowego nauczania obecną w działalności nauczycielskiej papieża, a także
w jego działalności prawodawczej (KPK, KKKW). Przyjmując za podstawę soborowa doktrynę o małżeństwie (GS) Jan Paweł II nie mógł
ignorować obecności miłości małżeńskiej w stanowionym przez siebie prawie. To zagadnienie zostało w opracowaniu poddane analizie
w następujących punktach, posiadających swe odniesienia w normatywnych sformułowaniach kodeksów: istotne przymioty małżeństwa
(jedność i nierozerwalność), instytucjonalne cele małżeństwa (dobro
małżonków i dobro potomstwa), sakramentalność małżeństwa, przymierze małżeńskie, wspólnota całego życia, wspólnota a prawne ujęcie
małżeństwa. Szkoda jedynie, że Autor po dokładnych i skrupulatnych
rozważaniach, wyjaśniających wiele zawiłości semantycznych interesujących sformułowań, nie przedstawił, analogicznie do rozdziału I,
kompleksowych wniosków na zakończenie tegoż rozdziału. Sprawia
to wrażenie jakby poszczególne podrozdziały stanowiły całość samą
w sobie. A tak chyba nie jest, co Autor pragnie ostatecznie ukazać odwołując się do zasady „komunii”, której zgłębianie, wraz z pojęciem
„consortium” prowadzi do „pełniejszej identyfikacji istoty małżeństwa
– szczególnie w kontekście wzajemnego oddania się małżonków z intencją realizowania celów: «dobra małżonków» i «dobra potomstwa»”
(s. 201). Dlatego też, za przykładem J.M. Serrano Ruiza proponuje, by
nadać pełniejsze znaczenie przymierzu małżeńskiemu poprzez wprowadzenie do kan. 1055 §1 sformułowania communio w następującym
brzmieniu: Matrimoniale foedus, quo vir et mulier inter se totius vitae
[communionem] et consortium constituunt …
W trzecim rozdziale Autor analizuje przymierze miłości małżeńskiej
w działalności najwyższego sędziego kościelnego. Nauczanie papieskie
w tej dziedzinie odnosi się do praktyki sądów kościelnych, w której to
ochrona i promocja przymierza małżeńskiej miłości posiada wymiar
zarówno prawny jak i duszpasterski. Cała działalność sądownicza
w Kościele, w tym także kanoniczny proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa, powinna być w sposób bezwzględny podporządkowa– 248 –
Ks. Andrzej Pastwa, „Przymierze miłości małżeńskiej” Jana Pawła II idea małżeństwa kanonicznego
na prawdzie, w tym przypadku prawdzie o małżeństwie. Działalność
Najwyższego Sędziego i Pasterza została zanalizowana na podstawie
przemówień papieskich do audytorów Roty Rzymskiej, które stanowią
formę realizacji munus docendi w ramach nauczania zwyczajnego biskupa rzymskiego. Autor podejmuje zatem zagadnienia: teologicznych
podstaw procesu małżeńskiego, gwarancji realizacji praw podmiotowych (prawo do obrony, do adwokata), eklezjologicznych przesłanek
specyfiki urzędu sędziego kościelnego, roli obrońcy węzła małżeńskiego, teleologii procesu o nieważność małżeństwa (pewność moralna), waloru prawno-instytucjonalnych narzędzi poszukiwania prawdy
w procesie. Po dokładnym przeanalizowaniu papieskich przemówień
w ramach określonego tematu, ks. Pastwa przedstawia wartość papieskich alokucji do Roty Rzymskiej. Zwraca uwagę, że zawierają się
w nich prawdy wiary, które nie wymagają pozytywnej formalizacji
i z tego powodu nie można tych alokucji traktować jako nieposiadających charakteru prawnego sensu stricto i w konsekwencji będących do
odrzucenia. To właśnie w nich papież korygował działalność licznych
trybunałów w zakresie stosowania kan. 1095, nn 2-3, interweniując
jako najwyższy prawodawca i wskazując tym samym właściwe reguły interpretacyjne. Wiele zatem sformułowań papieskich alokucji służy
urzędowej interpretacji ustaw przyczyniając się tym samym do prawidłowego stosowania prawa.
Autor przedstawił bogatą bibliografię źródłową i literaturę dotycząca podjętego przezeń tematu. Zwłaszcza bibliografia źródłowa stanowi
doskonały zbiór dla wszystkich, którzy będą w przyszłości sięgać do
bogactwa myśli Jana Pawła II na temat małżeństwa. Praca ks. Pastwy
dotyczyła tylko kilku kluczowych obszarów papieskiego zaangażowania. Następne czekają jeszcze na opracowania. Szkoda, że Autor nie
zastosował jednobrzmiących nazwisk papieży w jęz. polskim. Mamy
tych samych papieży w ich imionach łacińskich i polskich. Można było
zastosować terminologię polską nawet wtedy, gdy tekst analizowany
istnieje w innym języku.
Na zakończenie jeszcze jedna uwaga. Nie mogę się zgodzić ze
stwierdzeniem Autora dotyczącym odrębności metody kanonistycznej od teologicznej (s. 17). Czyżby kanonistyka miała być uprawiana niezależnie od jej teologicznych podstaw? Takie przeciwstawienie
dwóch metod wskazuje na uprawianie kanonistyki jako nauki prawnej zawężonej do pozytywistycznych wymogów. A to stoi w sprzeczności z całością prezentacji, w której Autor wskazuje na teologalne
– 249 –
o. Tomasz Gałkowski, C.P.
źródła normatywnych rozwiązań. Kanonistyka jest nauką teologiczną
gdyż wszystkie jej przedmioty badawcze, począwszy od miejsca prawa w tajemnicy Kościoła aż do dyscyplinarnych postanowień, muszą
być poznawane w perspektywie wiary. Nie można jej dzielić na dyscyplinę teologiczną, która zajmowałaby się teologicznymi podstawami
prawa kanonicznego oraz dyscyplinę prawniczą, obejmującą wykład
dogmatyczno-egzegetyczny prawnych rozwiązań, a co za tym idzie na
metodę teologiczną i prawną. Kanonistyka jest nauką teologiczną na
poziomie wykładu i wyjaśnienia zjawiska prawnego, które zawsze powinny być dokonywane w świetle wiary.
Wkład ks. Andrzeja Pastwy w poznanie myśli Jana Pawła II dotyczącej prawdy o małżeństwie jest znaczący. Monografia z pewnością
zajmie doniosłe miejsce w obszarze kanonistyki polskiej. Jej dużym
atutem jest to, iż sugeruje dalsze poszukiwania i ukazuje możliwości
pełniejszych regulacji prawnych, które bardziej brałyby pod uwagę antropologię prawną małżeństwa.
o. Tomasz Gałkowski, C.P.
– 250 –
Ius Matrimoniale
15 (21) 2010
Angelo Amati, L’immaturità psico-affettiva
e matrimonio canonico (can. 1095, 2-3 CIC),
Studi Giuridici LXXXV, Libreria Editrice
Vaticana, Città del Vaticano 2009, s. 216
Nakładem wydawnictwa Libreria Editrice Vaticana ukazał się w połowie roku 2009 kolejny, 85. tom słynnych i niezwykle cennych publikacji z zakresu prawa kanonicznego w ramach Studi Giuridici,
autorstwa Angelo Amati zatytułowany: L’immaturità psico-affettiva
e matrimonio canonico (can. 1095, 2-3 CIC).
Autorem publikacji jest włoski kapłan, rektor niższego seminarium w Subbiaco, specjalista z zakresu pedagogiki, teologii i prawa
kanonicznego. Teoretyczny wykład zawarty w publikacji jest umocniony doświadczeniem praktycznym zdobywanym w aktualnej pracy
w Trybunale Apelacyjnym Wikariatu Rzymskiego.
Wydana książka zawiera 216 stron: wstęp, 11 rozdziałów i zakończenie.
Wstęp napisany przez samego Angelo Amati poprzedzony jest krótką prezentacją autorstwa arcybiskupa Gianfranco Girottiego, regenta
Penitencjarii Apostolskiej. Niektóre rozdziały podzielone są na punkty i podpunkty, w zależności od treściowej zawartości; są to rozdziały:
1, 5, 6 i 8 z odpowiednim ich zatytułowaniem. Pozostałe, o numerach:
2, 3, 4, 7, 9, 10 i 11 zawierają w sobie wyłącznie punktację numeryczną i alfabetyczną odnośnych akapitów. Strony 3-4 tradycyjnym zwyczajem Studi Giuridici prezentują wykaz wszystkich opublikowanych
dotychczas w niniejszej serii pozycji książkowych. Na końcu książki
(s. 195-212) znajduje się bibliografia podzielona na: źródła, wyroki
Roty Rzymskiej i tzw. studia; oraz spis treści (s. 213-215).
Autor we wstępie nie zaznacza wprost do kogo adresuje przedmiotową pozycję. Sygnalizuje współczesne źródła kryzysów małżeńskich
oraz opisuje przyczyny i podstawy zaburzeń natury psychicznej leżącej u ich podstaw. Niniejszą prezentację osadza na praktyce trybunałów kościelnych w orzekaniu nieważności związków małżeńskich,
w oparciu o przyczyny korelatywne z kan. 1095 n. 2-3. Należy zatem
założyć, iż nie jest to dzieło, które predestynuje do rangi podręcznika
akademickiego, lecz jest wyraźnie ukierunkowane jako praktyczna po– 251 –
ks. Bartosz Nowakowski
moc dla pracowników sądów kościelnych. Co najwyżej, w bardzo wąskim zakresie tematycznym, może służyć pracownikom naukowym,
jako pomoc przy publikacji artykułów specjalistycznych czy pisaniu
prac naukowych wyższego stopnia (doktoraty, habilitacje).
Dzieło zostało napisane w języku włoskim. Odnosząc się do tego
faktu należy podkreślić, iż nie jest to język banalny i potoczny, ale zarazem nie jest to język ze skomplikowanymi składniami gramatycznymi i z wydumanym słownictwem, które wymagałoby spędzenia wielu
godzin ze słownikiem i tabelami gramatycznymi. Dla autora niniejszej
recenzji, który operuje językiem włoskim na poziomie średniozaawansowanym (ocena subiektywna) zapoznawanie się z treścią nie stanowiło poważnych trudności. Taki zabieg stylistyczno-gramatyczny dobrze
świadczy o Autorze, który jako cel postawił sobie merytoryczną, przystępną prezentację zagadnienia niedojrzałości psycho-afektywnej,
a nie studium italianistyki, co – niestety z przykrością trzeba zauważyć – nie jest rzadkością w takich opracowaniach. Oczywiście, specjalistyczne słownictwo z zakresu psychiatrii czy psychologii, którego
w książce jest sporo, wymaga od czytelnika sięgnięcia do źródeł z zakresu etymologicznego i tematycznego poszczególnych pojęć, jednak
stanowi ono ogólnoświatowy dorobek tych dziedzin.
Struktura przedmiotowej publikacji zdaje się składać z trzech bloków
tematycznych. Rozdziały od 1 do 5 stanowią część prawno-historyczną podstaw regulacji kan. 1095 KPK. Autor omawia w niej w szerokim
zakresie kwestię formowania się instytucji małżeństwa w obszarach
różnych systemów prawnych. Rozpoczyna od rzymskiego prawa małżeńskiego, następnie dotyka kwestii formowania się doktryny katolickiej o małżeństwie w pierwszych wiekach analizując naukę Ojców
Kościoła (św. Augustyna), czasy średniowiecza (Hugo od św. Wiktora,
Gracjana, Piotra Lombarda, Bonawenturę, św. Tomasza z Akwinu,
spór szkoły Bolońskiej i Paryskiej), regulacje Soboru Trydenckiego,
aż do teorii zawartych w Katechizmie Rzymskim (1874 r.) i nauki papieża Leona XIII (1880 r.). Tym samym, w kolejnych rozdziałach, przechodzi Autor do analizy instytucji małżeństwa w Kodeksie
Prawa Kanonicznego z 1917 r., aż do Soboru Watykańskiego II (rozdział 2), prezentacji doktryny soborowej o małżeństwie i jej wpływu
na Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. (rozdział 3). W rozdziale 4
podaje w bardzo skrótowej formie trzy zasadnicze przyczyny wpływające na nieważność małżeństwa, by w rozdziale 5 opisać źródła przedkodeksowe, które ściśle wpłynęły na pojawienie się w KPK kan. 1095.
– 252 –
A. Amati, L’immaturità psico-affettiva e matrimonio canonico (can. 1095, 2-3 CIC)
Zasadniczo nietrudno zauważyć, iż poczynione przez Autora zabiegi
analizy historycznej są niezwykle syntetyczne, ogólne, o elementarnym zakresie wiadomości historycznych. Autor przedmiotowej recenzji uważa, iż są one zbędne, gdyż po pierwsze nie pogłębiają wiedzy
historycznej – są zbyt ogólne, po drugie w niewielkim zakresie korespondują z tematyką poruszoną w dalszej części książki i jasno okreś­
loną w tytule. Gdyby recenzowana pozycja książkowa rozpoczęła się
od tematyki rozdziału 5, czytelnik niewiele by stracił nie zaznajamiając się z treścią, która znajduje się na stronach od 19 do 63.
Niezwykle interesująco przedstawia się natomiast obszerny rozdział 6
(s. 77 – 110), który wyraźnie ma charakter teoretyczno-medyczny, na co
wskazuje sam tytuł: La persona umana: concetto psicologico e maturità
affettiva. (Osoba ludzka: koncepcja psychologiczna, a dojrzałość afektywna – tłum. własne). I tu pojawia się zaskoczenie, gdyż znajdujące
się pod tytułem rozdziału nazwiska: Tonino Cantelmi i Martina Aiello
wskazują na innych autorów niż Angelo Amati. Absolutnie nie świadczy to negatywnie o Autorze, wręcz przeciwnie suponuje to, że Autor
podszedł do niniejszego opracowania bardzo poważnie korzystając
z doświadczenia wybitnych specjalistów. Tonino Cantelmi jest bowiem
chirurgiem medycznym, specjalistą z zakresu psychiatrii, psychoterapeutyki, profesorem psychopatologii na Uniwersytecie Gregoriańskim
w Rzymie, wykładowcą na Uniwersytecie Regina Apostolorum i dyrektorem Instytutu Psychoterapi Interpersonalno-Kognitywnej w Rzymie.
Martina Aiello natomiast jest doktorem psychologii i psychoterapii
oraz współpracownikiem w Instytucie Psychoterapii InterpersonalnoKognitywnej w Rzymie.
Autorzy 6 rozdziału skupiają swoją uwagę najpierw na koncepcji
osobowości, jej formowaniu się, ewolucji i rozwoju. Omawiają ciekawe typy osobowości: homofoniczną, perfekcjonistyczno-niejasną,
depresyjną i perfekcjonistyczno-obsesyjną. Dokonują próby opisu dojrzałości afektywnej, by przejść do patologii psychiatrycznych, wśród
których wymieniają: zaburzenia humoru, schizofrenię, zaburzenia sfery seksualnej, niekontrolowanych odruchów, uzależnienie toksyczne
i alkoholizm oraz inne zaburzenia osobowości. Z płaszczyzny procesowo-sądowej poruszone zagadnienia stają się niezwykle cennym materiałem podczas formułowania uwag obrońcy węzła małżeńskiego lub
dla sędziów przy redakcji wyroków.
Jeszcze ciekawsze stają się kolejne trzy rozdziały (7-9), w których
już sam Autor (Angelo Amati) dokonuje aplikacji powyższych zagad– 253 –
ks. Bartosz Nowakowski
nień medycznych na grunt całego kan. 1095 KPK. Każdy z rozdziałów odpowiada jednemu numerowi kan. 1095 KPK. Dla zobrazowania
metody i treści warto zaznaczyć, iż w w/w rozdziałach znalazły się
między innymi takie zagadnienia jak: podstawy dojrzałości afektywnej, niedojrzałość w odniesieniu do prawa kanonicznego, zagadnienie
trwałości i czasowości oraz względności i absolutności niezdolności
do podjęcia i wypełnienia istotnych obowiązków małżeńskich, regulacje prawne co do niezgodności charakterów.
Rozdział 10 porusza zagadnienie udziału biegłych w sprawach
o nieważność małżeństwa oraz nauczanie i przemówienia papieży
oscylujące w tej orbicie. Przytaczane wypowiedzi nie tylko z pontyfikatu Wielkiego Papieża Jana Pawła II, lecz również Benedykta XVI
i to z początku roku 2009 świadczą, iż pozycja książkowa jest nie tylko aktualna, lecz również kompleksowa.
Wreszcie ostatni rozdział (11) bardzo syntetycznie omawia kwestię zdjęcia klauzuli nakładanej przy rozpatrywaniu spraw z kan. 1095
KPK.
Układ poszczególnych rozdziałów oraz samej ich materii jest niezwykle klarowny. Bardzo łatwo można poruszać się w poszukiwaniu
poszczególnych zagadnień. Materia nie jest rozproszona, lecz omawiana w konkretnych rozdziałach, punktach i podpunktach. O naukowym
walorze recenzowanej pozycji świadczą przypisy. W dużej mierze odnoszą się one do dokumentów Kościoła, prawych i teologicznych oraz
do dzieł światowej sławy kanonistów, specjalistów z zakresu medycyny i teologów.
Z przypisami koresponduje niezwykle bogata bibliografia. Zawiera
18 stron (s. 195-212) – to sporo. Jest niezwykle przejrzysta, jasna
i czytelna. Bez problemu odnajduje się szczegółowe informacje o pozycjach znajdujących się w przypisach.
Podsumowując należy podkreślić, iż z zamierzonego zadania Autor
wywiązał się solidnie. Powstała dobra, kompleksowa pozycja traktująca o zasygnalizowanym w tytule zagadnieniu. Bez wątpienia można polecić ją pracownikom trybunałów kościelnych oraz profesorom
wydziałów prawa kanonicznego jako uzupełnienie lub poszerzenie tematyki wykładowej. Nie ma wątpliwości, iż szczególnie rozdziały od
5 do 11 mogą służyć jako uzupełnienie materii wykładowej lub materiał źródłowy do artykułów.
Norma, a ściślej normy kan. 1095 KPK obrosły już w nieprzebraną literaturę, tak liczną, że nowe publikacje bierze się do ręki nie tyle
– 254 –
A. Amati, L’immaturità psico-affettiva e matrimonio canonico (can. 1095, 2-3 CIC)
z zaciekawieniem, ile ze zobojętnieniem. Kolejne książki, o odmiennych konfiguracjach tytułów i podobnej, często niewiele wnoszącej
treści obciążają półki bibliotek, rzadko można jednak natknąć się na
takie, które rozwijają kanonistykę lub praktycznie wpływają na pracę
trybunałów kościelnych. Bez wątpliwości można stwierdzić, iż publikacja Angelo Amati, L’immaturità psico-affettiva e matrimonio canonico (can. 1095, 2-3 CIC), należy do tych drugich, wartościowych.
Przynosi ona jednak ze sobą pewną dozę nostalgii, smutku i fundamentalnego pytania: dlaczego na gruncie polskiej kanonistyki nie powstają takie dzieła, a jeżeli powstają to niezwykle rzadko? Potrafią
kanoniści włoscy skupieni wokół uniwersytetów rzymskich, mogą
prawnicy hiszpańscy z prężnym ośrodkiem w Pampelunie, nie mogą
kanoniści polscy? Odpowiedź chyba nasuwa się sama. Jak mogą, skoro większość z nich, po wielu latach studiów specjalistycznych i sporym wysiłku intelektualnym trafia do pracy niezwiązanej z tym, czemu
mogliby się poświęcić. Ale to już nie jest kwestia tego, o czym traktował Angelo Amati, gdyż tamto odnosiło się wyłącznie do nieważności małżeństwa.
ks. Bartosz Nowakowski
– 255 –
Nakładem
Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie
ukazała się książka
Sławomir Zaręba (red.)
Socjologia życia religijnego w PolSce
Publikacja jest zbiorową refleksją nad zjawiskami religii i religijności w Polsce.
Przedstawia w jednym opracowaniu elementy socjologii religii wobec współczesnych wyzwań. Bogate studium poświęcone wiktymologicznym relacjom w związku małżeńskim.
Zawiera informacje o skrajnych zachowaniach agresywnych kobiet i motywach jakimi się kierują. Praca wzbogacona imponującą bibliografią.
Dystrybucję prowadzi:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (22) 561-89-23; fax (22) 561-89-11
oraz Księgarnia dwójka
Warszawa, ul. Wóycickiego 1/3, bud. 23, p. 015, tel. (22) 569-68-68
e.mail: [email protected]
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl
A. Amati, L’immaturità psico-affettiva e matrimonio canonico (can. 1095, 2-3 CIC)
IV. Ogólnopolskie Forum Sądowe
W dniach 15 i 16 czerwca 2009 r. w Gródku nad Dunajcem
w Centrum Formacyjno-Rekolekcyjnym Diecezji Tarnowskiej „Arka”
odbyło się – pod patronatem naukowym Rady Prawnej Konferencji
Episkopatu Polski – IV. Ogólnopolskie Forum Sądowe: „Orzecznictwo
rotalne w praktyce sądowej Kościoła”. Do podjęcia takiej problematyki,
miedzy innymi, zachęca rotalne przemówienie papieża Benedykta XVI
z 2008 roku, w który Biskup Rzymski powiedział: „Każdy system sądowy musi szukać rozwiązań poprzez które, razem z roztropną oceną niepowtarzalnych przypadków, byłyby aplikowane te same zasady
i normy ogólne dotyczące sprawiedliwości. Tylko w ten sposób można
stworzyć klimat zaufania dla działalności sądów i unika się stosowania kryteriów subiektywnych” oraz „wszystkie decyzje muszą zawsze
być oparte na zasadach oraz normach wspólnych dla sprawiedliwości. Taki wymóg, wspólny dla każdego porządku prawnego, otrzymuje w Kościele specyficzny ciężar, na miarę wymogów wspólnoty, która
dąży do ochrony tego, co jest wspólne w Kościele powszechnym i powierzone w sposób szczególny Najwyższemu Autorytetowi oraz instytucjom, które ad normam iuris uczestniczą w jego świętej władzy”.
Gościem konferencji, w której uczestniczyło około sto trzydziestu
osób, także z Ukrainy oraz Słowacji, był ks. dr Paweł Malecha – kanclerz Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej.
Okolicznościowe pozdrowienia uczestnikom spotkania przesłali
abp Józef Kowalczyk – Nuncjusz Apostolski w Polsce, kard. Stanisław
Dziwisz – Metropolita Krakowski, abp Józef Michalik – Przewodni­
czący Konferencji Episkopatu Polski oraz ks. prof. Józef Krukowski
– Prezes Stowarzyszenia Kanonistów Polskich; uczestników sympozjum odwiedził także bp Wiktor Skworc – Biskup Tarnowski.
Konferencji, w pierwszym dniu obrad, przewodniczył ks. dr hab.
Mirosław Sitarz z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana
Pawła II, natomiast w czasie drugiego dnia ks. dr Waldemar Gałązka
– Oficjał z Sandomierza. Ponadto w czasie konferencji odbyły się
spotkania oficjałów oraz adwokatów kościelnych, w czasie których
zostały podjęte konkretne formy działania wymienionych gremiów.
W czasie konferencji, w formie ogólnej wypowiedzi, abp Andrzej
Dzięga – Metropolita Szczecińsko-Kamieński, podkreślił znaczenie cyklicznych spotkań pracowników polskiego sądownictwa ko-
– 257 –
ks. Bartosz Nowakowski
ścielnego oraz wskazał na aktualną problematykę prac Rady Prawnej
Konferencji Episkopatu Polski.
Kolejno zostały wygłoszone następujące referaty: „Administracja
sprawiedliwości kościelnej w Polsce z perspektywy Najwyższego
Trybunału Sygnatury Apostolskiej” – ks. dr Paweł Malecha, kanclerz Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej; „Rola i znaczenie orzecznictwa rotalnego dla trybunałów Kościoła” – ks. dr hab.
H. Stawniak, prof. UKSW – Prodziekan Wydziału Prawa Kanonicznego
UKSW w Warszawie; „Pozytywny akt woli w orzecznictwie rotalnym
(kan. 1101 § 2)” – ks. dr hab. Tomasz Rozkrut, prof. PAT; „Bonum coniugum jednym z istotnych elementów małżeństwa (kan. 1101 § 2)?” – ks.
dr hab. Andrzej Pastwa, Uniwersytet Śląski; „Istotne obowiązki małżeńskie w orzecznictwie rotalnym (kan. 1095, n. 3)” – ks. prof. dr hab.
Wojciech Góralski; „Sprawy polskie w niemieckich sądach kościelnych (wraz z informacją o pracy sądów kościelnych w Niemczech)”
– ks. dr Andrzej Majewski, Sąd Biskupi Limburg (Niemcy); „Rola
adwokata w procesie małżeńskim wg orzecznictwa Trybunału Roty
Rzymskiej” – dr hab. Marta Greszata-Telusiewicz, KUL; „Rola adwokata w procesie małżeńskim – moje pierwsze doświadczenia” – mgr
lic. Jakub Fenrych, Sąd Biskupi w Tarnowie.
Zarówno w pierwszym jak i drugim dniu sympozjum wokół problematyki w/w referatów wywiązała się interesująca dyskusja, w szczególności na wiele pytań związanych z aspektem formalnym kanonicznych
procesów małżeńskich odpowiadał ks. dr Paweł Malecha.
Materiały z konferencji, podobnie jak z poprzednich sądowych
spotkań w Gródku nad Dunajcem, zostaną wydane przez „Biblos” –
Diecezjalne Wydawnictwo w Tarnowie.
ks. Tomasz Rozkrut
– 258 –

Podobne dokumenty

prawo kanoniczne - Wydział Prawa Kanonicznego

prawo kanoniczne - Wydział Prawa Kanonicznego Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej Pozycja dofinansowana ze środków Komitetu Badań Naukowych ISSN-0551-911X Zgłoszenia prenumeraty przyjmuje Wydawnictwo UKSW ul. Dewajtis 5, 01-815 W...

Bardziej szczegółowo