Gospoda pod de Gaulle`em VIII - Zespół Szkół Ogólnokształcących

Komentarze

Transkrypt

Gospoda pod de Gaulle`em VIII - Zespół Szkół Ogólnokształcących
Gospoda pod
de Gaulle’em
W tym numerze: Nasza
redakcja mówi o sobie,
reportaż:
ZaMACHY W NORWEGII,
a także
Ślub wszechczasów, czyli relacja
prosto z Monako
Nr 8
(wrzesień/październik)
EDITO
Witajcie drodzy czytelnicy! Oto nowe dzieło naszej redakcji – VIII numer
Gospody pod de Gaulle’em. Tak jesteśmy z tego bardzo dumni, poniewaŜ to juŜ nasz
III sezon! MoŜecie w to uwierzyć?... Ale wracając do tematu, ten numer, jak zresztą
kaŜdy, jest wyjątkowy – nie tylko dlatego, Ŝe jak juŜ zauwaŜyliście, zmieniliśmy szatę
graficzną… Swoją drogą mamy nadzieję, Ŝe się podoba ☺ Jednak to nasi nowi
redaktorzy wprowadzili tutaj wiele nowości. Na początek chcieliśmy Wam
przedstawić nasz zespół – kaŜdy z nas napisał coś o sobie, nie było to łatwe…
Ponadto nasza genialna Ciocia Charlotta wróciła do pracy, więc znów moŜecie
do niej pisać – przypominamy adres: [email protected] Na ten sam adres
moŜecie przesyłać teŜ swoją twórczość do Amatornika. Zapraszamy równieŜ do
przeczytania świetnego reportaŜu z zamachów w Norwegii. Nie moŜecie takŜe ominąć
relacji ze ślubu księcia Alberta II i Charlene z Monako!
śyczymy miłej lektury!
2
NASZA REDAKCJA O… SOBIE!
Jeden z redaktorów naszej gazety (mogłabym rzec nawet „redaktor naczelny”, choć on
zapewne broniłby się przed tym tytułem) wpadł na pomysł, Ŝeby - rozpoczynając kolejny rok
szkolny i tym samym kolejny juŜ rok naszej dziennikarskiej działalności - kaŜdy z członków
naszej redakcji napisał o sobie kilka zdań. Pomysł dobry - bo szczęśliwie pojawiły się w
naszym gronie nowe twarze – jednak niełatwy. Bo co moŜna powiedzieć o sobie zaledwie w
kilku słowach? Taka prezentacja na pewno nie jest pełna i nie pokazuje, jacy jesteśmy
naprawdę. Potraktujmy więc to zadanie jak zabawę.
LAURA SŁOWIŃSKA – opiekun „Gospody pod de Gaulle’em”
Nie uczę matematyki ani biologii. Nie gram na skrzypcach. Nie
mam wąsów. Ale z pewnością przeczytam wszystko, co napiszecie do
naszej gazety.
REDAKCJA NACZELNA
WIKTOR WACŁAWSKI – redaktor naczelny i załoŜyciel
„Gospody pod de Gaulle’em”
Witajcie, jak zapewne wiecie, to ja dwa lata temu, z grupą
przyjaciół, załoŜyłem tę gazetę. JuŜ od pierwszego numeru piszę o
tym, co mnie najbardziej interesuje, czyli o modzie, stylu bycia i o
rodzinach królewskich - jednak moim największym hobby jest
GOLF… Tak, to dość nietypowe pasje, ale taki juŜ jestem! Musicie
więc przygotować się na kolejny sezon pełen manier, dekadencji
oraz stylu, Ŝyczę więc powodzenia!
ALICJA SZYGENDA – zastępca redaktora naczelnego
Cześć! Mam nazywam się Ala Szygenda i chodzę do klasy Ic gimnazjum. Kiedy
zaproponowano mi współpracę z „Gospodą pod de Gaulle’em”, bardzo się ucieszyłam i
dlatego teraz z wielką chęcią będę dla Was pisała. Co mnie interesuje? Z pewnością sport i
zwierzęta. Uwielbiam tańczyć, słuchać muzyki, czytać ksiąŜki i (tak jak redaktor naczelny
Wiktor) grać w golfa! Mam szczerą nadzieję, Ŝe spodobają się Wam moje artykuły :-) Do
zobaczenia na szkolnym korytarzu!
3
KAMILA GAPIŃSKA – redaktor naczelny, współzałoŜycielka Gospody
Jak leci? To nieprawdopodobne, Ŝe zaczęliśmy juŜ III sezon naszego pisemka, ale o
tym później. Długo się zastanawiałam, co o sobie napisać. Doszłam do wniosku, Ŝe najlepiej
całą prawdę. Zatem jestem normalną nastolatką, moŜe trochę zwariowaną :P. Uwielbiam
podróŜować, odwiedzać ciekawe miejsca i poznawać nowych ludzi. W moim Ŝyciu nie moŜe
zabraknąć dreszczyka emocji. Najlepiej czuję się, pędząc w dół po stoku na snowboardzie!
Pozdrawiam wszystkich czytelników!
PRACUJĄ Z NAMI
HANIA RZECZYCKA
Mam na imię Hania i jestem wielką fanką powieści
sensacyjnych i kryminałów, które chętnie czytam w wolnym
czasie. Poza tym gram w tenisa, słucham muzyki i (jak sami
zobaczycie) piszę opowiadania. Uwielbiam długie spacery w
ciepłe letnie dni… Nie znoszę zimy, śniegu do kolan i wielkich
zasp, choć muszę przyznać, Ŝe niektóre sytuacje związane z zimą
i górami śniegu wspominam ciepło…
JULIA ZIÓŁKOWSKA
Mam na imię Julia, chodzę do genialnej klasy IIB ☺ Co mogę o sobie powiedzieć?
Kocham pisać o wszystkim i o niczym! Chętnie robię zdjęcia (nałogowo celuję obiektywem
we wszystko, co piękne, ciekawe i warte uwiecznienia). Ostatnio uczę się takŜe grać na
gitarze... A moją największą pasją są KSIĄśKI! Przeczytam kaŜdą, która wpadnie mi w ręce.
Do moich ulubionych naleŜą "Mały KsiąŜę", "Harry Potter", "I nie było juŜ nikogo" Agaty
Christie... oraz wiele innych ; ) Słucham muzyki rockowej i metalowej z lat 60. Mam teŜ
naprawdę duŜo innych zainteresowań, ale nie będę Was męczyć :D
IZABELLA SŁOWIŃSKA
Na Wasze nieszczęście zostałam zrodzona 15 lat temu. Po co tu jestem ? Aby
przewrócić Twój świat do góry nogami! Musisz sobie zadać dwa najwaŜniejsze pytania: Kim
jesteś? I czego pragniesz? Moje motto to: „Dowiedz się kim jesteś i pozostań sobą” - ja juŜ
wiem, kim jestem, a TY?
KAROLINA MAZIARZ
Cześć! Mam na imię Karolina i jestem uczennicą ostatniej klasy gimnazjum. JuŜ od
najmłodszych lat interesuje mnie muzyka i śpiew. Uwielbiam, jaki sami się niedługo
przekonacie, pisać opowiadania i teksty piosenek. Co lubię robić w wolnym czasie? A tak,
chętnie spotykam się ze swoimi przyjaciółmi!
4
ZÉÄy
Kiedy w naszej redakcji pojawiła się Ala
Szygenda, od razu pomyślałem sobie o artykule o
GOLFIE – naszej wspólnej pasji… Nie jest to jednak
zadanie łatwe, bo niestety wśród polskiej młodzieŜy ten
sport ma raczej niezbyt pozytywną opinię. Zanim więc
moja koleŜanka Alicja opowie trochę o etykiecie i
zasadach, ja postaram się przełamać kilka stereotypów
dotyczących golfa. PomoŜe mi w tym nasz znajomy –
Michał Mierzwa - 21-letni student Uniwersytetu
Ekonomicznego w Poznaniu na kierunku międzynarodowe stosunki gospodarcze. Jego
zainteresowania to polityka, historia i sport. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie
był… golfistą i to niezłym golfistą. Mógłbym nawet powiedzieć, Ŝe to poznański (a nawet
polski!) Tiger Woods…
Jego przygoda z golfem zaczęła się dosyć niepozornie, w 2002 roku pojechał z ojcem i
swoją siostrą na Driving Range na Bachalski Sport Park (ówczesny matecznik wielkopolskich
golfistów). Jako Ŝe sport towarzyszył mu przez całe Ŝycie, golfa potraktował jako kolejne
wyzwanie i nie mając o nim większego pojęcia, poszedł z siostrą na pierwszą lekcję do
Przemysława Kłosa (mojego niezastąpionego trenera). Co sprawiło, Ŝe Michał tak pokochał
golfa? Jak sam mi powiedział: „To sport, w którym kaŜdy musi odnaleźć swoją indywidualną
przyjemność i wtedy staję się jak narkotyk, ale jedyny zdrowy. Musi minąć kilka dobrych lat,
nim naprawdę zawodnik odnajdzie tę
przestrzeń, w której moŜe się
realizować i spełniać. Golf jest tak
złoŜony, Ŝe proces dojrzewania
kaŜdego gracza postępuje w róŜnym
tempie, jednym zajmuje to 2 lata,
innym 10, a są i tacy, którzy cieszą się
z golfa, nie zwaŜając na sportowe
aspekty tej gry. Co waŜne, wszyscy ci
amatorzy tego sportu potrafią bez
większych róŜnic kochać go tak samo i
szanować go w równy sposób” – i to
chyba najlepsza definicja tego sportu!
Golf w swoich korzeniach był
juŜ określany jako sport dŜentelmeński, czyli elitarny, w którym zasady i ich przestrzeganie są
równie waŜne, co sama gra. Dzięki tym regułom i etykiecie gracz nie moŜe wpływać
negatywnie na grę swoich konkurentów złą wolą czy świadomym działaniem. Bardzo często,
5
właśnie przez etykietę, ludzie uwaŜają golfa za sport dla „nudziarzy” – nie będę nawet tego
komentował, przytoczę tylko słowa Michała: „JeŜeli czegoś nie spróbuję, to nie mam na ten
temat zdania, takie zdania wypowiadają ludzie, którzy na pewno nie próbowali golfa”. Na
tym polega właśnie problem naszych rodaków – inaczej pojmują czas wolny i nie mają
prawdziwego hobby. „Szacunek do sportu wynika przecieŜ ze świadomości plusów
uprawiania go w okresie dzieciństwa jako istotnego czynnika kształtującego charakter. Wielu
ludzi nie przejawia respektu do Ŝadnego z powszechnie uprawianych sportów, w tym i golfa,
w którego gra 130 mln graczy na całym świecie”, moŜe i w Polsce przyjdzie „moda” na golfa.
Michał uwaŜa, Ŝe kluczowe w tej sprawie będą Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro w 2016
roku, kiedy to golf zadebiutuje jako sport olimpijski. „Z Boską pomocą i siermięŜnie cięŜką
pracą naszych najlepszych juniorów moŜe uda się wystawić polską reprezentację i wtedy cała
Polska zobaczy, jak piękny jest to sport”. I wcale nie taki drogi, jak się o nim zwykło mówić w końcu za cenę jednego wyjazdu narciarskiego moŜna przez cały rok grać na wybranym
polskim polu golfowym! Teraz mogę tylko Was zachęcić do uprawiania tego niezwykłego
sportu, tylko co mógłbym napisać? Chyba znów zacytuję Michała: „Zapraszam wszystkich
ludzi, którzy nie boją się wyzwań:)”. A
póki co zachęcam do zapoznania się z
etykietą i regułami, które zredagowała dla
Was Alicja Szygenda:
Witajcie! Jak napisał mój kolega
Wiktor, chciałabym Wam opowiedzieć
trochę o mojej wielkiej pasji, czyli o golfie.
Właściwie, zgodnie z zapowiedzią, o jego
etykiecie oraz o podstawowych zasadach.
Kluczowe w tym temacie jest pytanie: na
czym polega golf? OtóŜ, ta wywodząca się
z późnego średniowiecza gra polega na
uderzaniu piłki specjalnym kijem do dołka
jak najmniejszą ilością uderzeń. Trzeba
tutaj takŜe wspomnieć o samych kijach golfowych. W torbie zawodnika powinno znajdować
się ich 14, a kaŜdy z nich słuŜy do grania na inną odległość. Im kij dłuŜszy i im mniej otwartą
ma główkę, tym dalej się nim uderza. Sam ruch, czyli swing, mógłby wydać Wam się banalny
i nudny, ale nic bardziej mylnego! Jeden „dołek”, czyli odległość od miejsca, z którego się
startuje (zwanego tee), do flagi ma przynajmniej 100 metrów, a są nawet takie, które mają po
500 m! Na trasie znajduje się wiele przeszkód, takich jak małe jeziorka, do których moŜe
wpaść piłka, drzewa, spod których BARDZO
trudno jest wybić piłkę, wysoka trawa czy
duŜe „piaskownice” nazywane bunkrami, z
których takŜe trudno się wydostać. Jak sami
widzicie, golf i słowo „trudne” mają wiele
wspólnego.
Ale wracając do tematu. Miejsce, na
którym kaŜdy golfista pokazuje swoje
umiejętności, to pole golfowe. Prawdziwy
klub składa się właśnie z 18- lub 9dołkowego pola, driving rangu (gdzie trenuje
6
się długie uderzenia), putting greenu (do krótkich uderzeń), często teŜ z akademii dla
początkujących graczy oraz oczywiście clubhouse’u, czyli domku klubowego. W Polsce
mamy niestety niewiele takich miejsc, bo zaledwie 45. No tak, moŜe się Wam wydawać to
duŜo, ale dla porównania w Hiszpanii wokół TYLKO jednego miasta jest ponad 30 pól! Teraz
widzicie róŜnicę? Mówiąc o polu, muszę jeszcze wspomnieć o jego częściach: jak juŜ
wspomniałam, zaczynamy grać z tee, skąd najlepiej dostać się na szeroki pas dobrze
skoszonej zieleni, czyli fairway, ale niestety
często trafia się w wysoką trawę wokół
niego – rough. Następnie trzeba uderzyć
piłkę na green, gdzie jest flaga z dołkiem –
właśnie wokół tego miejsca jest najwięcej
przeszkód:-)
WaŜnym elementem etykiety jest
specjalny strój oraz zachowanie, o którym
teraz trochę Wam opowiem. Jeśli chodzi o
ubiór, to wymagana jest koszulka typu polo
(generalnie obowiązkowy jest kołnierzyk),
raczej długie spodnie, bo przed kolano nie
są wskazane. Kategorycznie zakazane są
jeansy i trampki, ale i tak kaŜdy gra w
butach
przeznaczonych
do
golfa.
Zachowanie na polu to kluczowa sprawa, w szczególności podczas turniejów. Wtedy
pierwszy na dołku odbija golfista z najniŜszym wynikiem na poprzednim dołku, ale gdy jest
to pierwsze tee, to zaczyna najlepszy. Zawodnicy są podzieleni na grupy zwane flightami,
według poziomu gry. WaŜne jest ciche
zachowywanie się i, co się z tym wiąŜe,
wyłączenie telefonu komórkowego. Wszystko
to, wbrew pozorom, ma nam umilić grę, gdyŜ
przeszkadzając innym tracimy ich sympatię i
gramy „sami ze sobą”. Tutaj powołam się na
Michał
a,
o
którym
pisał
Wiktor
„Poprz
ez
przestrz
eganie zasad i etykiety wyraŜamy szacunek do tego
pięknego sportu z juŜ długą tradycją i historią.” Na
zakończenie, w imieniu wszystkich miłośników golfa,
zachęcam Was do uprawiania tego sporu. KaŜde pole
golfowe na świecie i kaŜda runda z przyjaciółmi jest
inna, więc na pewno nie będziecie się nudzić!
Autorzy: Alicja Szygenda i
Wiktor
HumorWacławski
z zeszytów
7
Zdjęcia : Mateusz Klawiter
czyli co poeta miał na myśli?
Bogumił oŜenił się z Barbarą w dniu swojego ślubu.
Przez uderzenia pędzlem malarz uzyskuje smutek na twarzy modelki.
Była to wyspa z dala połoŜona od morza.
Pijani ludzie pod wpływem alkoholu często popełniają samobójstwo i nazajutrz nic nie
pamiętają.
Wielu z nich poległo, ale się tym nie zraŜali.
Jan Christian Andersen nie miał rodziców, urodził się u obcych ludzi.
„Bogurodzica" śpiewana była często na rozpoczęcie bitwy pod Grunwaldem.
Stolicą Polski jest przewaŜnie Warszawa.
Urodził się na skutek odniesionych ran.
Klasa chodzi po klasie i nie zwraca uwagi na uwagi nauczyciela.
Maria Konopnicka Ŝyła od urodzenia aŜ po śmierć.
Wisła płynąc przez śuławy, wpada w depresje.
Jej córeczka Ania uśmiechnęła się pod wąsem.
W Krakowie wybudowano ostatnio wiele nowych zabytków
Krowa to zwierzę roślinobójcze.
Zbyszko jechał na koniu i piana leciała mu z pyska.
Meduza Ŝyje w jelicie grubym człowieka i jest szkodnikiem bardzo poŜytecznym.
Dziadek był kawalerzystą, bo nie mógł znaleźć Ŝony.
Zwyczaj opalania się na plaŜy pochodzi z epoki brązu.
oprac. Hania Rzeczycka
8
CIOCIA CHARLOTTA
Szanowna Ciociu Charlotto, uwielbiam czytać Twoje porady, są naprawdę świetne! Teraz jednak, to ja potrzebuję
pomocy… Wiesz, męczy mnie moja maniera do bycia najlepszą. Kiedy tylko pojawia się jakiś konkurs, chcę go
wygrać, później jednak zdaję sobie sprawę, Ŝe nie było mi to potrzebne. Najgorsze jest to, Ŝe chcę pokonać nawet
swoich najbliŜszych przyjaciół! Potem tego… Ŝałuję – nie chcę ich stracić! Co się ze mną dzieje? Czy powinnam się
martwić? PomóŜ!
Zrozpaczona
„Czy powinnam się martwić?” Gdy rodzą się pytania o siebie samych, można powiedzieć , że
dojrzewamy i umiemy przyjrzeć się samemu sobie. To ważna i potrzebna cecha. Niektórzy nazywają
ją zdolnością do autorefleksji. Dobrze, że czasem takie pytania nas dręczą. Nie ma powodu do
zmartwień, gdy dopadnie nas dylemat „czy postępuję słusznie” lub wniosek „chyba coś ze mną nie
tak” – potraktuj taki sygnał jako informację płynącą od Ciebie dla siebie samej. Czasem nasz
wewnętrzny „dorosły” każe nam przyjrzeć się własnym wyborom. Oto dokonuje się rozwój. Teraz do
sedna.
Kilka wątków jak zwykle splata się w to ostateczne pytanie. Spróbujemy przyjrzeć się tym
składowym. Zauważamy, że niektóre nasze zachowania, przekonania, nawyki męczą nas. Piszesz, że
Ciebie męczy maniera. Bywa tak, że przez lata uczymy się jakiegoś sposobu reagowania i dopóki zdaje
on egzamin, stosujemy go. My dojrzewamy, zmieniamy się. Sposoby mają to do siebie, że raczej
sztywnieją. I mamy pat: albo będziemy się męczyć i czuć, że krępują nas wypracowane metody, albo
zadamy sobie trud i spróbujemy porzucić stare mechanizmy a poszukać nowych. W Twojej historii
jest tak często bywa: ta chęć bycia najlepszą czemuś służy. Może warto zastanowić się, po co te
osiągnięcia? Za jaką potrzebą idzie chęć rywalizacji nawet z przyjaciółmi, skoro koniec końców
przynosi to straty? Odpowiedzi może być wiele, ale chodzi mi po głowie taka najprostsza. Wydaje mi
się, że często chcemy doświadczyć bycia najlepszymi, bo po ludzku przejawiamy potrzebę uznania:
bycia docenionym przez samych siebie i przez bliskie, znaczące dla nas osoby – właśnie tych
przyjaciół. Każdy człowiek jest tak skonstruowany, że niczym paliwa potrzebuje dowodów na
potwierdzenie, że jest ok. Zbieramy te dowody: cieszymy się, gdy ktoś zauważy mały sukces, pochwali
to, jak wyglądamy, doceni nasze osiągnięcia – może to być nawet samodzielny powrót 10-latka ze
szkoły autobusem lub błyskotliwa rozprawka czy poradzenie sobie w trudnych warunkach.
Zapewniam Cię – każdy z nas potrzebuje uznania. Chcemy wiedzieć, że to, co robimy i jacy jesteśmy,
jest w porządku. Zachęcam Cię do pomyślenia, co daje Ci bycie najlepszą. Piszesz, że to maniera.
Zdobywanie sukcesów przynosi radość, gdy wypływa z chęci, a maniera to trochę przymus. Zapytaj
siebie, co w Tobie podpowiada tę rywalizację nawet z najbliższymi. Gdy znajdziesz tę cząstkę, rozważ
jak o niej powiadomić Twoich najbliższych. Może trzeba wprost ogłosić „jesteście dla mnie bardzo
ważni i chciałabym coś dla Was znaczyć”. Zachęcam do autorefleksji, to naprawdę rozwija!
9
Droga Ciociu Charlotto! Piszę, bo mam ogromny kłopot… JuŜ odkąd pamiętam, boję się wystąpień publicznych,
kiedy tylko mam coś powiedzieć „na głos”, zaczynam się strasznie denerwować. Po prostu obawiam się, Ŝe zostanę
wyśmiany przez innych, a najgorsze jest to, Ŝe boję się nawet wygłaszać te ciekawe i mądre opinie! PomóŜ, droga
Charlotto!
Zestresowany
Drogi Zestresowany !
Cieszę się, Ŝe piszesz, poniewaŜ ta sprawa dotyczy wielu uczniów, nie tylko Ciebie. Nawet
nauczyciele czasem zmagają się z tremą... Sama pamiętam z czasów szkolnych te momenty,
kiedy miałam coś powiedzieć na forum klasy... Ręce mi się trzęsły, miałam mętlik w głowie, robiło
mi się gorąco. To, o czym mówisz, nazywane jest fobią społeczną i dotyczy duŜej części
społeczeństwa. Lękamy się tego, co pomyślą o nas inni, jak zareagują na nasze słowa. Na
szczęście nie jest to coś, czego nie da się pokonać. Mam nadzieję, Ŝe z pomocą moich
wskazówek uda Ci się przełamać ten lęk i poradzić sobie z tremą :)
Wiara w siebie, umiejętności przemawiania, kontrola emocji. To trzy najwaŜniejsze sprawy
potrzebne do udanych wystąpień publicznych. PoniŜej przedstawię Ci techniki, które pozwalają
wzmacniać te czynniki:
1. Wiara w siebie
Wiara w siebie jest niezwykle waŜna w Twoim codziennym Ŝyciu. Kiedy wiesz, Ŝe jesteś OK,
niestraszne Ci Ŝadne komentarze innych. Wiesz, Ŝe to, co masz do powiedzenia, jest
wartościowe i warto się tym podzielić z innymi. Jak ją wzmacniać? Jak podnosić samoocenę?
Afirmacje i przekonania
Afirmacje to pozytywne stwierdzenia, którymi karmisz swoją podświadomość. Jak
wiadomo, od tego, w jaki sposób myślisz, zaleŜy Twoje zachowanie. Jeśli karmisz się
negatywnymi dialogami wewnętrznymi (np. „Na pewno mnie wyśmieją”, „Nie uda mi się”,
„Zbłaźnię się”, „Co powiedzą inni”...), to będziesz zachowywał się nerwowo. Mówiąc do siebie
pozytywnymi dialogami i powtarzając afirmacje, z czasem Twoja podświadomość przyjmie je za
prawdziwe i tak teŜ będziesz się zachowywać.
Na podobnej zasadzie działała propaganda. Wiadomo jest, Ŝe gdy człowiek wielokrotnie słyszy
nawet nieprawdziwe stwierdzenie, wcześniej czy później uwierzy w to. Tak samo z afirmacjami.
Powtarzaj sobie: Jestem świetnym mówcą. Z łatwością przemawiam do ludzi. Dam radę.
Lubię przemawiać do ludzi.
Afirmowanie nie działa jak magiczna róŜdŜka i w mig nie zmieni Cię w świetnego mówcę.
Natomiast z czasem, karmiąc swoją podświadomość pozytywnymi afirmacjami, zauwaŜysz, Ŝe
coraz mniej się stresujesz i robisz coraz lepsze wystąpienia publiczne!
Bilans mocnych stron
Stwórz listę swych mocnych stron, talentów, zasobów! Jestem pewna, Ŝe masz ich wiele.
KaŜdy ma zalety i talenty, tylko nie kaŜdy ma ich świadomość. Znajdź minimum 50 cech,
które postrzegasz jako swoje plusy. Wypisz je, a potem skonfrontuj z osobami bliskimi.
Oni często widzą więcej niŜ Ty sam :) Dopisuj wszystko, co przychodzi Ci do głowy, co
mówią inni. Na koniec przejrzyj tę listę i zastanów się, z czego moŜesz skorzystać przy
wystąpieniu publicznym.
10
2. Umiejętności przemawiania i przygotowanie
By opanować emocje i czuć się pewniej podczas przemówienia, waŜne jest dobre
przygotowanie. Jeśli czujesz, Ŝe jesteś dobrze przygotowany, nerwów na pewno będzie
mniej. Natomiast kiedy przemawiasz:
•
pamiętaj o oddechu!!!
•
zacznij od czegoś zaskakującego – to od razu zjedna Ci słuchaczy i przykuje ich
uwagę do Twojego przemówienia;
•
mów powoli;
•
mów głośno;
•
staraj się nie uŜywać przerywników w stylu: yyyyyyy, eeeeeee;
•
pamiętaj, Ŝe uwaga słuchacza, musi być pobudzana: po trudniejszych partiach
przemówienia, spróbuj wprowadzać coś lekkiego, jakiś kawał, śmieszny obrazek,
anegdotkę itp.;
•
pamiętaj o oddechu!!!
Ćwicz swoją prezentację w domu, przed rodziną i zapytaj ich o to, jak się Ciebie słucha.
3. Kontrola emocji
Nerwy napadają nas w róŜnych sytuacjach. Wystąpienia publiczne są jedną z nich. Jednak
emocje to jedno, a to, w jakim stopniu pozwolimy im przejąć nad nami kontrolę – drugie.
Wizualizacja
To technika, która pozwoli nam przygotować się na 'strzał' emocji w stresującej sytuacji. Twój
mózg nie odróŜnia obrazu rzeczywistego od wymyślonego. MoŜesz sprawdzić to przez
wyobraŜenie sobie czegoś strasznego, przed czym uciekasz (np. pies który prawie Cię dogania i
wgryza się w pośladki) – zauwaŜysz wtedy, Ŝe Twoje serce bije szybciej. Albo wyobraź sobie
ukochaną osobę – jestem przekonana, Ŝe Twoje serce równieŜ zabije mocniej...
Poprzez wizualizacje moŜesz nauczyć swoje ciało odpowiedniej reakcji na bodźce. Czyli
wyobraŜając sobie wielokrotnie wystąpienia publiczne, widząc, Ŝe wszystko jest OK, Ŝe ludzie Cię
podziwiają, Ŝe jesteś wyluzowany, pewny siebie, uczysz swój mózg, aby właśnie tak się zachował
podczas rzeczywistego wystąpienia. Urozmaicaj swoje wyobraŜenia – czasem czuj się w nich
sobą, a czasem obserwuj siebie, tak jakbyś był odbiorcą własnego przemówienia. Pamiętaj, aby
obrazy były jak najbardziej rzeczywiste. Wielkie, kolorowe, blisko Ciebie, w 3D. Dołącz dźwięki,
zapachy, ruchy. Im bardziej rzeczywisty obraz, tym lepsze i szybsze będą rezultaty.
Relaksacja
Dobrym sposobem na obniŜenie stresu jest nauczenie się technik relaksacyjnych. Gdy
nauczysz się w kilka minut relaksować swoje ciało, będziesz mógł wykorzystać to przed kaŜdym
wystąpieniem publicznym. Zachęcam teŜ do pracy z oddechem. W internecie znajdziesz wiele
technik relaksacyjnych i technik świadomego oddychania.
Panorama społeczna
Najpierw wyobraź sobie swoje wystąpienie. Zobacz w którym miejscu i na jakiej wysokości
znajdują się ludzie, do których będziesz mówić. Jakiej są wielkości? Prawdopodobnie są oni
więksi od Ciebie, lub/i wyŜej niŜ linia oczu. Być moŜe mają złowrogie twarze. Na szczęście jest to
tylko Twoje wyobraŜenie.
Teraz zmień obraz. Po pierwsze spraw, aby się skurczyli. Niech maleją, podobnie jak balon, z
którego uchodzi powietrze. ZauwaŜ, jak z kaŜdą chwilą stają się coraz mniejsi, aŜ będą wielkości
małych krasnali. Następnie, jeśli jeszcze znajdują się wysoko, opuść ich do samych stóp. Zobacz,
Ŝe teraz ledwie dorastają do Twoich pięt!
11
Kolejnym zadaniem dla Ciebie, jest przebranie ich w jakieś śmieszne stroje. Mogą to być ubiory
klaunów, krasnoludków, smerfów... Wybierz to, co sprawia Ci więcej zabawy i śmiechu.
Następnie spraw, aby zaczęli tańczyć, skakać, łapać się za nosy, targać za uszy... tutaj wykaŜ się
fantazją i bujną wyobraźnią.
Następnie dodaj jeszcze muzykę, która Cię rozbawia. MoŜe to być muzyka cyrkowa lub ta ze
Shreka. Teraz pomyśl o czymś zupełnie innym. Przypomnij sobie numer telefonu lub policz, ile
jest Ŝarówek na suficie.
Następnie pomyśl z powrotem o sytuacji, czyli wystąpieniu publicznym. Jak się teraz czujesz?
Jak wiele się zmieniło? Jeśli ćwiczenie zostało wykonane poprawnie, zauwaŜysz znaczne
zmiany. Jeśli nie, powtórz jeszcze raz.
Na koniec, pamiętaj, Ŝe jesteś wspaniały i na pewno masz wiele cennych rzeczy do powiedzenia.
Świat będzie uboŜszy, jeśli poddasz się stresowi i zdecydujesz się zachować je tylko dla siebie!
Źródło: http://www.projektsukces.pl/nlp-fobia-spoleczna.html
12
Mariage princier
Ślub księcia Alberta II
i Charlene Wittstock
Monako, 11-2 lipca 2011 roku
13
Monako, jest 1 lipca 2011 roku, w pałacowej
Sali Tronowej w obecności rodziny odbywa się
cywilna ceremonia zaślubin księcia Alberta II i
Melle Charlene Wittstock. Wreszcie 53-letni
władca mówi „tak”. Jego juŜ Ŝona w błękitnej
kreacji od Chanel wygląda na zadowoloną, choć
trudno powiedzieć, by był to najszczęśliwszy
dzień w jej Ŝyciu. Większe poruszenie pokazuje
nawet dawna skandalistka, księŜniczka
Stefania, która płakała, ale nic dziwnego, jej
brat miał do tej pory 300 romansów i raczej
nikt nie spodziewał się, Ŝe kiedyś stanie na
ślubnym kobiercu… Ale jednak podpisy są juŜ
złoŜone, nie moŜna się wycofać, ku
nieszczęściu panny młodej, która podobna
próbowała uciec, ale w porę ją zatrzymano…
Teraz jednak para młoda udaje się na
balkon, gdzie doszło do romantycznego
pocałunku. Tłumy przed pałacem
wiwatują (choć to moŜe dlatego, Ŝe
młoda para wyprawiła eleganckie
przyjęcie dla kaŜdego obywatela
Monako!). Po oficjalnych obowiązkach
Monakijczycy udają się na wielki koncert
Jean-Michele Jarre’a (słynnego twórcy
muzyki
elektronicznej). CóŜ za
widowisko, nawet Charlene jest
zachwycona (nareszcie!). Teraz cały
świat wyczekuje jutrzejszej ceremonii
kościelnej – ślubu marzeń! Ale czy na
pewno było jak w bajce?
14
Poranek 2 lipca, w pałacu trwają ostatnie
przygotowania do uroczystości. W tym czasie
znamienici goście meldują się w dwóch
najlepszych hotelach w Monako: legendarnym
Hôtel de Paris i wspaniałym Hermitage. JuŜ za
parę godzin oczy całego świata będą zwrócone
na to wyczekiwane od roku wydarzenie. A
będzie wspaniale! Ślub odbędzie się w
wewnętrznym
dworze
pałacowym.
Marmurowy Cour d’Honneur został przykryty
jedwabnym baldachimem. W końcu nie moŜe
być zbyt ciepło… Jeszcze tylko trzeba oczyścić
metrowy czerwony dywan, po którym przejdą
elity…
Ale chwila, spod Hôtel de Paris i
Hermitage wyjeŜdŜają limuzyny z gośćmi i
juŜ zaczyna się widowisko. CóŜ za
organizacja i cóŜ za znamienite osobistości!
A to… Tak przecieŜ to sam Karl Lagerfeld
i za nim Giorgio Armani, tak właśnie to on
zaprojektował suknię dla Charlene! CóŜ za
kreacje, te kapelusze, ale to przecieŜ
Monako – tu trzeba wyglądać… O są!
Właśnie rodzina Alberta przybyła i
zajmuje miejsca w Cour d’Honneur. Jak
cudownie, jak w bajce (nie tak jak ten
tradycyjny ślub Williama). JuŜ wybiła
17.00! Charlene z ojcem przechodzą przez
czerwony dywan, jaka piękna suknia,
wspaniała pogoda i to towarzystwo, ale…
dlaczego ona jest taka smutna, jakby po
dziesiątkach tabletek! Najszczęśliwszy
dzień w Ŝyciu? MoŜe raczej obowiązek?
15
Wszystko jest takie idealne, ale ona i ksiąŜę…
dlaczego nawet na siebie nie spojrzą? Co się
dzieje, czy są skłóceni, czy ona tego nie chce i
robi to, by uniknąć skandalu, a moŜe plotki o
trzecim dziecku Alberta są prawdziwe? Nie
wiem, ale z pewnością to nie jest naturalny
uśmiech, raczej jakby z obowiązku. Ale jednak
oboje mówią „tak” i czyŜby wreszcie
szczęśliwi, moŜe to był tylko stres? Charlene
I tak para młoda opuszcza pałac,
obrzucani płatkami róŜ, nareszcie
szczęśliwi wsiadają do Lexusa, którym
przejadą przez księstwo do maleńkiego
kościoła Świętej Dewoty, gdzie Charlene
zgodnie z tradycją zostawi ślubny bukiet.
Tłumy wiwatują! Do tego ta piękna
pogoda! I dojechali, tu Charlene słysząc
piękna pieśń w monegaskim dialekcie…
wzruszyła się! Mam nadzieję, Ŝe to ze
szczęścia, a wcześniej to chyba tylko
stres… w końcu nie łatwo stawić czoła
etykiecie,
przecieŜ
miliony
ją
obserwowały!
16
Autor: Wiktor Wacławski
17
Jest juŜ prawie 21.00 i goście przybywają
właśnie na przyjęcie weselne, albo raczej
wielki bal w wielkim stylu – to przecieŜ
Monako! Wesele odbywa się w jednej z
legendarnych sal kasyna w Monte Carlo,
zatrudniono jednego z najwybitniejszych
francuskich mistrzów kuchni – Alaina
Ducasse’a (co ciekawe sam nie wiedział, co
poda na przyjęciu, gdyŜ ryby łowiono w
dzień ślubu!). Co za szaleństwo i znów te
zjawiskowe kreacje! I juŜ pierwszy taniec,
wspaniały tort i to tajemnicze menu! Ale
chwila, juŜ północ, a w porcie rozbłyskują
fajerwerki na cześć pary młodej. O tak ,to był
dzień, który z pewnością przejdzie do historii
nie tylko tego niezwykłego księstwa!
Vive le
Couple Princier!
18
KWIATY SMUTKU
W wakacje dużo mówiło się o zamachu w Norwegii. Myślę, że każdy słyszał coś na ten temat.
22-go lipca w rządowej dzielnicy Oslo wybuchła bomba. Sprawcą był 32-letni Norweg. Przyjmuje się,
że w zamachu zginęło 7 osób, a dwie zostały ciężko ranne. Tego samego dnia miała także miejsce
strzelanina na wyspie Utoya. Zginęło 86 osób. Parę tygodni po tym wydarzeniu media zamilkły, więc
nie mam informacji dotyczących śledztwa w tej sprawie.
Zbiegiem okoliczność wydarzyło się to dwa dni przed moim wyjazdem do Skandynawii. W Oslo
pojawiłam się 26 lipca, a na miejscu zdarzenia dwa dni po przyjeździe. Jeszcze nigdy żadne zdarzenie
opisywane w telewizji nie było mi tak bliskie. Wtedy po raz pierwszy spotkałam się z takim widokiem:
ulice Oslo były pogrążone w żałobie. Były ciche i puste. Przed budynkiem pojawiły się płaczące
rodziny ofiar. Niedaleko znajdował się kościół w całości pokryty kwiatami. Przed nim widać było
tłumy chcących oddać cześć zamordowanym. Nie tylko kościół był pokryty kwiatami. Kwiaty leżały na
chodnikach, na znakach drogowych, w oknach, pod drzwiami domów. Były także powkładane w ręce
posągów stojących niedaleko. Po raz pierwszy spotkałam się z taką sytuacją. Wszyscy, z którymi
podróżowałam, byli zszokowani. Nie da się opisać uczucia, które wtedy nam towarzyszyło. To miejsce
było po prostu smutne. Przebywając tam, patrząc na zniszczony budynek, powybijane okna i szkło na
ulicy, nie sposób było zachować kamienną twarz. Wszyscy posmutnieli. Niektórzy z nas płakali na
myśl o tym, jak wielu ludzi zginęło, pozostawiając po sobie pustkę. Patrząc na tych rozpaczających i
krzyczących ludzi, widzieliśmy ból. Nie wyobrażam sobie, co czuły rodziny ofiar. Ja byłam poruszona,
a przecież byłam tylko widzem, przechodniem…
Iza Słowińska
19
20

Podobne dokumenty

Wrzesień 2008

Wrzesień 2008 rozpoczęliście rok szkolny

Bardziej szczegółowo