W tym numerze - Unión de los Polacos en la República Argentina

Komentarze

Transkrypt

W tym numerze - Unión de los Polacos en la República Argentina
ORGAN PRASOWY ZWIĄZKU POLAKÓW W ARGENTYNIE – ZAŁOŻONY W 1922 ROKU
Rok XCIV Nr 02 (5210)
Buenos Aires, febrero - luty 2016
Nr pojedynczy $ 31,00.-
W tym numerze
Wesołego Alleluja!
* Circuito Polaco
*Buenos Aires
* Córdoba
* La Plata
* Rosario
* Poszukiwania
* PMS - ZHP
i więcej...
NUESTRO SITIO
www.upranet.com.ar
TU PÁGINA
Ciepłych i udanych świąt wielkanocnych oraz wszelkiej
pomyślności i radości w życiu zawodowym i prywatnym.
życzy Związek Polaków w Argentynie
Str. 2
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
(5210)
Verano en La Granja
Desde que soy muy joven que voy a La Granja
y fue uno de los años que más agua vi. Los chicos
La Colonia de vacaciones organizada por PMS abrió aprovecharon tanto el arroyo, como la pileta. Además,
nuevamente sus puertas durante enero y algunos días participaron de clases de gimnasia, de polaco y de
canciones polacas. Se realizaron también juegos
de febrero.
nocturnos, una cabalgata, fogones y la tradicional
En La Granja, aproximadamente a 50 km de Córdoba
Capital, la Colonia Polaca recibió a chicos y a grandes.
El domingo 10 de enero partió el micro desde el Dom
Polski y hasta el fin de semana largo de Carnaval el
predio recibió a polacos y amigos.
Las chicas de la Colonia y las harcerki
Algunos de los chicos de la Colonia
Son varias las actividades que se pueden realizar en
la Colonia. Muchos eligen estar en el arroyo que se
encuentra junto al predio y meterse al agua en las
dos cascadas que hay. Otros prefieren disfrutar de las
dos piletas que tiene, una para los más chicos y otra
para los grandes. Algunos practican deportes como
vóley, fútbol o básquet. Otra posibilidad es la de
salir a caminar hacia el pueblo de La Granja, que se
encuentra a menos de 3 km o recorrer otros caminos
de las sierras chicas.
fiesta de disfraces.
Este año, el Harcerstwo volvió a realizar su obóz en
el predio, el cual tuvo una duración de dos semanas.
Hubo algunas actividades en conjunto entre los chicos
de la Colonia y los harcerze, como fútbol, vóley, baile
y un par de fogones.
La posibilidad de tener este espacio para vacacionar
es fruto del trabajo de quienes integran la PMS y
los que colaboran con ella. Cada uno cumple un rol
importante, tanto los que se encargan de la organización
y mantenimiento, como los que trabajan en la cocina
y los que se encargan del cuidado y actividades de
los chicos. Causa mucha alegría ver como son varios
los que dedican su tiempo y esfuerzo para que este
espectacular lugar siga ofreciendo una posibilidad
para descansar y pasar unas buenas vacaciones en un
ambiente polaco.
Enrique Mackiewicz
W tym roku nasi Wędrownicy – Hercerze z Argentyny wędrowali po Córdoba. Phm Paweł Uzarowicz
opisuje nam wędrówkę. Dziękujemy Druhu i zapraszamy naszych czytelników do kroniki!
Wędrówka 2016 – “Cała Energia”
pisze Phm Jan Paweł Uzarowicz
Trasa: Ascochinga / La Cumbre / Capilla del Monte.
Este verano el arroyo contó con mucha agua. A Od 18go do 21go stycznia 2016r.
diferencia de otros años, el caudal fue importante.
(c. d. na str. 3)
Ognisko en conjunto entre Colonia y Harcerstwo
(5210)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
(ze str. 2)
K-dant Wyprawy: Dh Phm Jan Paweł Uzarowicz
Wędrownicy:
Dh Ćwik Mikołaj Dobski
Dh Ćwik Jan Sperli
Dh Wyw Federik Tendera
Dh Wyw Mikołaj Wójcicki
Dh Wyw Uriel Lachowicz
Dh Wyw Łukasz Dubnicki
Dh Wyw Julian Wójcicki
Dh Mł Agustin Dyfort
Str. 3
zważyć plecaki, ale ważyły około 11 aż 14 kg.
Od pierwszego momentu, trasa wędrówki nie była
100%owo znana. Aby dojść do Uritorco, trzeba było
zejść z drogi, i wejść na szlaki gór.
Pierwsza próba była przejść ”Rancho Las Moras”,
aby wejść na szlak. Ale nie mogliśmy przejść, bo właściciele nie pozwalali nam. Musieliśmy wrócić przez
nasze ślady na drogę i szukać miejsce aby rozłożyć
nasz podobóz.
Dzień 1wszy:
Wstaliśmy rano, po 6tej. Dzięki Polskiej Macierzy
Szkolnej, mogliśmy spać w barakach, aby mieć już
cały nasz sprzęt w plecaku, i szybko zjeść śniadanie i
wyjść na wędrówkę.
Już była 6ta, i moglismy znaleźć miejsce. Nasz pierwszy podwieczorek wędrowny, odbył się w chłodnym
strumyku przy obozie. Też nasza pierwsza Rada Wędrowna. Na tej radzie, zdecydowaliśmy nasze jutrzejsze plany. Plan A, szukać szlak do gór, wiedząc że
może się tak stać jak dzisiaj i wrócić do obozu. Plan
B, chodzić przez drogę do „La Cumbre” aby później
autobusem przybliżyć się do Uritorco.
Tak się stało, wszyscy razem zdecydowaliśmy zmienić trasę i dojść w jednym dniu do La Cumbre.
Po podwieczorku jedni grali w TRUKO (Znana gra
karty w Argentynie) inni się uczyli grać, a ostatni gotowali ryż na kolacje. Nasz talerz nie tylko miał biały
ryż ale i też wspaniały tuńczyk. Ogromny garnek został czysty jak nowy.
W nocy mogliśmy się połączyć z telefonem komórkowym, i zadzwonić do naszych rodzin. Też mogliśmy zdać raport Komendzie na obozie w La Granja,
aby wiedzieli że nasza trasa była zmieniona.
Dh. Hm. Tomek Kwiatkowski i Pipek Bielewicz nas
zostawili samochodami, gdzie zaczynała się nasza
trasa, tam gdzie kończy się asfalt, i zaczynały się nasze ślady.
Po pierwszej godzinie wędrowania już byliśmy w
górach. Cała grupa chodziła w tym samym rytmie, i
razem. Żaden harcerz nie miał trudności aby chodzić
ze swoim plecakiem, który nie tylko miał swoje ubrania ale też i sprzęt, tak jak część namiotu, prowiantu
wyprawy i butelki z wodą. Nie mieliśmy możliwości
Dzień 2gi:
Już od 6tej rano wędrownicy spakowaliśmy cały nasz
oboz, i chodziliśmy przez „Sierras Chicas” (Mały
łańcuch górski). Rytm był dobry, w mniej niż 5 godzin przeszliśmy prawie 10 km w górę.
Przed dojściem do El Rosario, mieliśmy wspaniały
teren aby odpocząć. Rzeka obok i cień wysokich i
grubych sosen, tworzył nasz podobóz.
W tym miejscu zjedliśmy wspaniałe kluski spagetti,
które miały być z solą. Jak zaczęliśmy wędrówkę nie
zorientowaliśmy się ze nie było soli w naszych pleca(c. d. na str. 4)
Str. 4
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
(5210)
(ze str. 3)
Mieliśmy do 2:30pm. aby dojść do 5tego punktu.
O 2:23pm. doszedł nasz ostatni wędrownik do punktu, i mogliśmy przejść. Teraz mieliśmy do 4tej, aby
dojść do szczytu.
Na szczęście ostatni wędrownik doszedł o 3:30pm. i
mogliśmy wszyscy dokonać nasz cel.
O 9tej, mieliśmy podobóz rozpakowany i chcieliśmy
bez ciężaru, szukać sklepu z tanią pizzą, aby tam sobie skombinować kolację. Potem kąpiel pod prysznicami z ciepłą wodą, i do śpiworów. Jutro jeszcze nas
czekała ciężka praca, przed powrotem do obozu w La
Granja.
Już w mundurach, odbył się obrząd przyrzeczenia
nowego wędrownika Agusta Dyforta. Cała ceremonia odbyła się pod okiem innych ludzi którzy w tym
samym momencie byli na szczycie.
kach. Trudno, tak zaczęliśmy naszą wyprawę.
Po ciszy była kąpiel. Jedni tylko chcieli spać, także
tylko mała grupa była w wodzie.
O 4tej zaczęliśmy naszą drugą część chodzenia. Brakowało jeszcze 10 km do La Cumbre, ale to było już
w dół. O 8ej już wchodziliśmy na ulice w La Cumbre,
szukając kampingu.
Dzień 3ci:
Wiedzieliśmy ze o 12:30 był limit czasu aby zacząć
trasę na górę Uritorco. O 10:30 czekaliśmy na autobus, który dopiero o 11:20 nas zabrał.
Czas nas pospieszał. Bardzo mało czasu. Już była
12ta i brakowało jeszcze do wejścia do parku.
O 12:26, mieliśmy papiery autoryzacji brakowało
nam 4 minuty! Ufff
Zostawiliśmy wszystkie plecaki w bufecie, i do jedWidok naszego zdobycia.
nego wpakowaliśmy wszystkie nasze mundury.
Cała trasa była rekord dla nas. Normalnie się potrzebuje 4 godziny aby dojść do szczytu. Tym razem doszliśmy w 2 godzinach i 30 minut. I zeszliśmy w 1 godzinie i 30 minut. Potem szybko do autobusu i wrócić
do obozu w tym samym dniu.
Wędrownicy Komendy Chorągwi Argentyny chcą
serdecznie podziękować następującym druhnom i
druhom, którzy pomogli aby ta wędrówka mogła się
świetnie zrealizować:
– Hm Gustaw Dubnicki – za prowiant i Zaufanie
– Hm Barbara Czajkowska – za podanie sprzętu
pierwszej pomocy i ekstra prowiantu.
Cała trasa była podzielona na 5 przystanków. (C/D/E/ – Hm Tomek Kwiatkowski, Druhnie Gisela Kogut i
F/G i H). Na piątym przystanku mogliśmy naładować Pipek Bielewicz za transport i wsparcie duchowe.
manierki, które już były puste.
Już od wejścia do parku, administratorzy mówili nam Phm Jan Pawel Uzarowicz
że na pewno nie skończymy trasę, bo już było późno. Czuwaj!
(5210)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
2 lutego: Święto Matki Boskiej
Gromnicznej
Str. 5
świadectwa mówiące o symbolicznym używaniu
światła znajdują się w pismach św. Hieronima (+419
r.), który pisze: „We wszystkich kościołach Wschodu
zapala się świece, gdy Ewangelia ma być czytana,
chociaż już słońce świeci”.
Od X wieku istnieje zwyczaj stawiania świec na
ołtarzu. Z biegiem czasu ustalono stosowne przepisy
dotyczące palenia światła w kościele podczas mszy
św.
Z Matką Bożą Gromniczną związana jest legenda
opowiadająca o tym, jak to Święta Panienka odpędzała
światłem gromnicy wilki od siedzib ludzkich. Jeszcze
dzisiaj można spotkać obrazy przedstawiające Matkę
Bożą z gromnicą w ręku wśród przerażonych wilków.
„Na Gromniczną” panowała w Polsce przeważnie
ostra zima. Dziś różnie bywa. Tak to opisał ponad sto
lat temu poeta Marian Gawalewicz (1852-1910):
Legenda na Matkę Boską Gromniczną
A na Gromniczną, gdy się z kniei zwłóczą
i jak rabusie po polach rozłażą,
za łupem węszą, a złowrogo mruczą
i między sobą na śniegu się swarzą,
i głodnym zębem kłapią, i dokoła
robią wyprawę na uśpione sioła,
Panienka święta staje im na drodze z gromnicą w
ręku,
wśród tumanów śniegu i wilcze stada zatrzymuje w
biegu.
I tak na straży cichej wioski stoi,
więc napaść przed nią cofa się i boi,
i nie śmie naprzód iść, gdy światło zoczy.
Gdy wystraszone stado się rozskoczy,
to w jaką stronę cofnie się wilczysko,
w tę już umykać musi przed gromnicą;
zielone ślepia wściekłością mu świecą,
ale łeb zwiesza i wyciąga szyję,
jak pies skulony chyłkiem w śniegu brodzi
i w ciemne lasy spłoszony uchodzi.
Gdy w noc miesięczną wilki w polach wyją,
ludzie się ze snu budzą z wielkim strachem,
i słychać szepty pod słomianym dachem:
W Twoją opiekę weźmij nas, Maryjo!
I znów zasypia z tą ufnością wioska,
że w śniegach nad nią czuwa Matka Boska...
Jednym ze starszych świąt w Kościele jest Święto
Ofiarowania Pańskiego, zwane też dawniej Świętem
Oczyszczenia, a u nas w Polsce nazwane świętem
Matki Boskiej Gromnicznej. Już w IV wieku
obchodzono je podobno uroczyście w Rzymie, za
papieża Gelezjusza I, a z całą pewnością w wieku
X, kiedy odnotowano, że w to święto odbywały się
procesje ze światłem.
W tym dniu święci się gromnice, które później
daję się do dłoni osobom opuszczającym ten świat,
by Matka Boża była przy nich aż do ostatniego
tchnienia i zapewniła im szczęśliwą wieczność.
Światło gromnicy w wielu domach płonie w czasie
wyładowań elektrycznych, a ich mieszkańcy wierzą,
że Matka Boża ustrzeże ich od wszelkiego zła. Dawniej po powrocie z kościoła do domu w
Gromniczną zapalano świecę i płomykiem zataczano
krzyż na suficie izby. Obecnie nie przestrzega się już
tego zwyczaju, bo starsi odeszli w drogę z której się
Zebrał H.M.
nie wraca, a młodzi nie wiedzą lub nie pamiętają.
Symbolika światła w liturgii chrześcijańskiej stała się
powszechna dopiero pod koniec IV wieku. Najstarsze
Str. 6
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
Convocatoria 2016 – Nasz Balet
(5210)
Córdoba
27 DE FEBRERO, EL KRAKUS ARRANCA LA
TEMPORADA 2016
Abrimos la convocatoria para quienes quieran sumarse al grupo de canto y baile polaco de la Asociación
Polaca de Córdoba, el Balet Krakus, quien el sábado
27 de Febrero desde las 18.30hs vuelve a los ensayos
con nuevo director para comenzar la temporada 2016.
Si tenés ganas de conocer una cultura mediante sus
danzas, hacer nuevos amigos y compartir buenos momentos, es tu oportunidad. Sumate al Zpit Krakus!
El conjunto vuelve a sus actividades en el mes
de marzo y convoca a nuevos bailarines que
quieran sumarse para este año, tanto al Nasz
Balet, como al Nasz Balecik (conjunto infantil) y al Starszy Nasz Balet (conjunto senior).
Los ensayos son los días viernes por la noche en el Dom Polski (Borges 2076, CABA).
Los interesados deben mandar un mensaje a Consultas al 3515609806 o (0351) 4533402 o vía mail
nuestra Fan Page: https://www.facebook.com/ [email protected]
naszbalet/?fref=ts .
Pueden conocer un poco más sobre las presentaciones del conjunto y sus integrantes en:
https://naszbalet.wordpress.com/
¡Los esperamos!
PAGO DE SUSCRIPCIÓN AL
GŁOS POLSKI POR TRANSFERENCIA
BANCARIA
UNIÓN DE LOS POLACOS DE LA
REPÚBLICA ARGENTINA
Banco Comafi - sucursal Botánico
Cta. Cte. 0470 01587 - 2
CBU 2990047504700158720004
CUIT 30 52850721 9
Después de realizar el depósito o transferencia por
favor escannear el ticket y enviar a: [email protected]
upranet.com.ar colocando en Asunto: PAGO
GLOS POLSKI
Muchas gracias!
12 DE MARZO, INICIO CURSO DE IDIOMA
POLACO 2016
Abrimos la convocatoria para el Curso de Idioma Polaco de la Asociación Polaca de Córdoba a quienes
deseen sumarse a esta iniciativa cultural, que tendrá
su primera clase para el cursado 2016 el Sábado 12 de
Marzo a las 16.00hs.
Si querés hablar el idioma de tus padres y abuelos,
practicar para la Jornada Mundial de la Juventud en
Cracovia o bien aprender una cultura e idioma nuevo
y cautivante, es tu oportunidad. Sumate a la Escuela
Mikolaj Kopernik!
Por consultas llama / enviá Whatsapp al 3516202200
o al (0351)-4533402.
Por mail a [email protected]
(5210)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
Ciekawe witryny w
internecie
PRZEJŚCIE ANONIMOWEGO
PRZECHODNIA
W Warszawie była to znana sprawa i powstało wiele hałasu przy okazji. Tym bardziej, że był to bodajże pierwszy tego typu happening. Wykonane z gipsu rzeźby ludzi idących i wychodzących spod ziemi
ustawiono w Warszawie dla potrzeb programu telewizyjnego. Dyskutowano na temat sztuki współczesnej, oskarżycielem był Zygmunt Kałużyński, obrońcą Szymon Kobyliński. Działo się to w 1977 roku,
w nocy z 12 na 13 grudnia. Postacie stanęły przy ul.
Świętokrzyskiej i Mazowieckiej. Autorem instalacji
był prof. Jerzy Kalina. Instalacja nosiła nazwę „Przejście”. Niedługo potem grupa rzeźb została zdemontowana i trafiła na 28 lat do wrocławskiego Muzeum
Narodowego.
Str. 7
je zmiany, jakie zaszły w Polsce od tego czasu; inne
interpretacja kładą nacisk na upamiętnienie trudnych
czasów stanu wojennego i dokonania anonimowych
osób, które walczyły z komunizmem, schodząc do
podziemia.
Pomnik Anonimowego Przechodnia zrósł się już z
krajobrazem Wrocławia. W roku 2011 trafił na listę 15 najpiękniejszych miejsc w Polsce, stworzoną
przez magazyn „Newsweek”. Amerykański magazyn
„Budget Travel” uznał instalację za jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na świecie.
Opracowanie: Liliana Kołłątaj
Źródło: http://turystyka.wortale.net/
ASOCIACION DE EX - COMBATIENTES POLACOS EN LA REPUBICA
ARGENTINA
-SPKEstimados socios, socias y amigos
Este sábado 5 de marzo a las 19:30 hs. realizaremos
nuestra tradicional cena de Camaradería, además
conmemoraremos el tradicional Kaziuk, hoy, como
hace 50 años.
Invitamos a todos nuestros socios, socias y amigos a
acompañarnos en tal importante evento.
Por motivos de organización es necesario hacer las
reservas correspondientes. [email protected] esperamos!!!
Instalacja warszawska stała się pierwowzorem Pomnika Anonimowego Przechodnia, który pojawił
się prawie 30 lat później we Wrocławiu. Zmieniono
jednak tworzywo na bardziej trwałe, gips zamieniono
na brąz. Czternaście odlanych z brązu postaci naturalnej wielkości stanęło z dwóch stron skrzyżowania
ulic Świdnickiej i Piłsudskiego. Znajdziemy wśród
nich matkę z dzieckiem i staruszkę z laską, kobietę
z zakupami, mężczyzna z walizką i dziesięciu innych
zwykłych przechodniów. Część rzeźb widoczna jest
w całości, część zagłębia się w niewidzialne podziemia. Im bardziej Anonimowi zbliżają się do krawędzi
jezdni, tym głębiej zapadają się w chodnikowych płytach. Pomnik został odsłonięty dokładnie w rocznicę
odsłonięcia poprzedniego: w nocy z 12 na 13 grudnia
2005 roku, w 24 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.
Dlatego też czasami mówi się, że pomnik symbolizu-
Para reservar: Marta: 4826-6474 o a Alberto: 15-41684349
c. Jorge Luis Borges 1818, PB-Dpto. 2 - (CP1425) [email protected]
www.facebook.com/SPK-Argentina
Antiguo aviso publicado, invitando al Kaziuk, en el Kurier
Polski hace 50 años.
Str. 8
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
Legenda o Wandzie, co nie chciała Niemca
Z kopcem w Mogile związana jest legenda o Wandzie, młodej i pięknej władczyni Krakowa (często podaje się, że była córką samego Kraka). Według jednej
wersji legendy Wanda, która słynęła ze sprawiedliwości i mądrości, wzbudziła miłość Rydygiera, niemieckiego księcia. Ogłosił, że jeżeli Wanda nie przyjmie
jego ręki – on napadnie Kraków. Wanda, nie chcąc
narażać miasta na niebezpieczeństwo, wybrała śmierć
zamiast małżeństwa z księciem (według innej wersji,
Rydygier odstąpił od swego zamiaru, zaś Wanda musiała złożyć ofiarę dziękczynną bogom i oddać swe
życie). Rzuciła się w toń Wisły, a ciało jej znaleziono
właśnie w Mogile. Chcąc uczcić bohaterstwo księżniczki, naród usypał jej wysoki kurhan. W 1890 roku
postawiono na nim pomnik zaprojektowany przez samego Jana Matejkę.
O dziewicy Wandzie
Najstarsze legendy o Krakowie uformowały się z
końcem XII stulecia, a do historiografii wprowadził
(5210)
je Mistrz Wincenty Kadłubek (zm. 1223), będący – w
odróżnieniu do wcześniejszego kronikarza Anonima
zwanego Gallem – reprezentantem tradycji małopolskiej.
Kadłubkowi zawdzięczamy legendarium krakowskie,
a jego cykl tworzą opowiadania o Kraku, legendarnym założycielu miasta, smoku i Wandzie. Ostateczny szlif stworzonym przez Mistrza Wincentego
legendom nadał w XV wieku ksiądz Jan Długosz i
w tej wersji weszły one do historiografii nowożytnej,
powtarzane potem przez kolejnych kronikarzy i historyków.
Są one niewątpliwie cennym źródłem o baśniowych
dziejach Polski i ważnym rzekazem kulturowym.
Przypomnijmy losy córki Kraka, Wandy.
Mistrz Wincenty zapisał: „A owszem na skale całożercy (Smoka) wnet założono sławne miasto, od
imienia Grakcha (Kraka) nazwane Gracchovia (Cracovia), aby wiecznie żyła pamięć Grakcha. I póty nie
zaprzestano obrzędów pogrzebowych, póki nie zostały zamknięte ukończeniem budowy miasta. Niektórzy
zwali je Krakowem od krakania kruków, które zleciały się tam do ścierwa potwora.
I tak wielka miłość do zmarłego władcy ogarnęła senat,
możnych i cały lud, że jedynej jego dzieweczce, której imię było Wanda, powierzyli rządy po ojcu. Ona
tak dalece przewyższała wszystkich zarówno piękną
postacią, jak powabem wdzięków, że sądziłbyś, iż
natura obdarzając ją, nie hojna, lecz rozrzutna była.
Albowiem i najrozważniejsi z roztropnych zdumiewali się nad jej radami, i najokrutniejsi spośród wrogów łagodnieli na jej widok. Stąd, gdy pewien tyran
lemański srożył się wzamiarze zniszczenia tego ludu,
usiłując zagarnąć tron niby wolny, uległ raczej jakiemuś jej niesłychanemu urokowi niż przemocy oręża.
Skoro tylko bowiem wojsko jego ujrzało naprzeciw
królowę, nagle rażone zostało jakby jakimś promieniem słońca: wszyscy jakoby na jaki rozkaz bóstwa,
wyzbywszy się wrogich uczuć, odstąpili od walki;
twierdzą, że uchylają się od świętokradztwa, nie od
walki; nie boją się, mówili, człowieka, lecz czczą w
człowieku nadludzki majestat. Król ich, tknięty udręką miłości czy oburzenia, czy obojgiem, rzecze:
Wanda morzu,
Wanda ziemi,
obłokom niech Wanda rozkazuje,
bogom nieśmiertelnym za swoich
niech da się w ofierze,
a ja za was, o moi dostojnicy, uroczystą bogom podziemnym składam ofiarę, abyście tak wy, jak i wasi
następcy w nieprzerwanym trwaniu starzeli się pod
(c. d. na str. 9)
(5210)
(ze str. 8)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
niewieścimi rządami. Rzekł i na miecz dobyty rzuciwszy się, ducha wyzionął. O życie zaś gniewne
między cienie uchodzi ze skargą. (...) Ponieważ nie
chciała Wanda nikogo poślubić, a nawet dziewictwo
wyżej stawiała od małżeństwa, bez następcy zeszła
ze świata. I jeszcze długo po niej chwiało się państwo
bez króla”.
Kilka nowych szczegółów w micie o Wandzie dodaje
„Kronika wielkopolska”, w ostatecznej wersji zredagowana w XIV stuleciu. Czytamy tam: „Ona [Wanda] bardzo roztropnie gardząc małżeństwem, nader
korzystnie rządziła królestwem polskim zgodnie z
życzeniami narodu. A doszła wieść o jej urodzie do
pewnego Alemanów [Niemców]”. Wanda, odrzuciwszy ofertę matrymonialną Niemca, „ofiarowując
siebie bogom za tak wielką chwałę (...), dobrowolnie
skoczyła do Wisły, zstępując w progi umarłych (...).
Stąd rzeka Wisła od królowej Wandy otrzymała nazwę Wandal. Od tego Polacy i inne ludy słowiańskie
graniczące z ich państwami zostali nazwani już nie
Lechitami, lecz Wandalitami”.
Zatem kronikarz wielkopolski związał osobę Wandy
z nazwą Wisły, czego nie uczynił Mistrz Wincenty.
Takie próby etymologicznego wyjaśniania nazw pojawiły się już w średniowieczu, choć z nauką miały
mało wspólnego.
W tych opisach dotyczących najazdu księcia alemańskiego uwydatniali kronikarze czynniki zagrożenia
ze strony niemieckiej oraz – tym samym – odbicie
antyniemieckich postaw rycerstwa i duchowieństwa
krakowskiego (u Kadłubka). To mistrz Wincenty,
piętnując nieposkromioną ambicję i żądzę podbojów
ze strony niemieckiej, przenosząc je w odległą legendarną przeszłość, pragnie zarazem ukazać sprawiedliwą walkę Polaków w obronie swej suwerenności.
Najeźdźcy zostają pokonani nie dzięki sile oręża, lecz
dzięki cnocie (virtus) Wandy, która nie chcąc poślubić Niemca, rzuca się w nurt wiślany i ginie. Tak kronikarz ukazał wyższość moralną Polaków nad Niemcami.
I takie etyczne przesłanie niósł mit o Wandzie, „co nie
chciała Niemca”.
Podanie o Wandzie znacznie rozszerzył i twórczo uzupełnił w XV stuleciu Jan Długosz. U niego Wanda staje
się siostrą Libuszy, mitycznej księżnej czeskiej, żony
Przemysła, pierwszego legendarnego księcia czeskiego, założyciela dynastii Przemyślidów, wzmiankowanego w różnych czeskich kronikach, poczynając od
współczesnego naszemu Gallowi Kosmasa. Długosz
pisze, iż siostra Wandy – Libusza – „chcąc przemóc
odrazę ludu do rządów kobiecych, wzięła sobie za
Str. 9
małżonka i współrządcę pewnego wieśniaka imieniem Przemysł, zajmującego się uprawą roli, i kazała
mu porzucić woły i pług. Jego następcy – dodaje nasz
kronikarz – liczni synowie i wnuki rządzili Czechami
i wygaśli dopiero na królu Wacławie, który zamordowany (1306) pod Ołomuńcem”.
To Długosz – jako pierwszy – podał imię starającego
się o naszą Wandę niemieckiego rycerza Rytygiera:
„Książę niemiecki Rytygier – pisał Długosz – widząc,
że nie może jej skłonić ani prośbami, ani podarkami
do małżeńskich związków, w poczuciu wzgardy i odmowy zebrał ogromne wojsko i wkroczył do Polski,
chcąc wywalczyć orężem to, czego nie mógł uzyskać
prośbą”.
Dalsze wydarzenia już znamy. Ostatnie chwile Wandy zdaniem Długosza wyglądały następująco: „Przeto zwoławszy dostojników (...) i złożywszy ofiarę ze
zwierząt i zwyczajem ojczystym odprawiwszy nabożeństwo, przy którym dzięki czyniono bogom za wyświadczone łaski (...), skoczyła z mostu na rzece Wiśle, ofiarując się falom rzeki i pokryta nimi zginęła.
Nad rzeką Dłubnią, o milę od Krakowa, na polu jest
jej mogiła. I – rzecz to dla potomnych bardziej godna podziwu niż wiary – jej także mogiłę wzniesiono
równie dostojną jak ojcu. Z ziemi bowiem wzniesiono
wysoki kopiec, który wskazuje do dziś dnia jej grób, a
od niego miejscowość tę nazwano Mogiłą. Nie wątpi
też żaden Polak, że słuszny to był wyraz uznania dla
Kraka i Wandy, w ten sposób bowiem postanowili pamięć o nich następnym przekazać wiekom”.
Zatem dwie mogiły ziemne – znane nam z pejzażu
Krakowa – kopce Krakusa i Wandy. Nadmieńmy, iż
wieś Mogiła występuje w dokumentach biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża już w pierwszej ćwierci
XIII wieku.
W podaniu o Wandzie zarówno Mistrz Wincenty Kadłubek, jak i jego naśladowcy z Długoszem na czele
wzorowali się na pisarzu Justynie (II w. n.e.), który
dokonał skrótu „Historiae Philippicae” Pompejusza
Trogusa i napisał słynne „Epitomae”.
To od Justyna wiele wątków, które potem dotyczyły Wandy, zaczerpnął Kadłubek. W XV wieku dzieło
Kadłubka komentował profesor krakowskiej Almae
Matris Jan Dąbrówka, który powiązał kopce Krakusa
i Wandy z opisem występującym u Mistrza Wincentego, choć ten kronikarz w XIII wieku nie łączył jeszcze Kraka i Wandy z podkrakowskimi kopcami-mogiłami. Niezwykle sugestywnie uczynił to w swoich
„Rocznikach” dopiero Jan Długosz.
Ikonografia Wandy zaczyna się od „Chronica Polonorum” napisanej przez Macieja Miechowitę (opubli(c. d. na str. 10)
Str. 10
(ze str. 9)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
kowanej w 1521). Tu swój początek bierze wyobrażenie drzeworytnicze Wandy, która od tego momentu
znajduje poczesne i zasłużone miejsce w pocztach
polskich monarchów. Nie czas i miejsce, by szczegółowo śledzić rozwój tego wątku ikonograficznego.
Natomiast warto dodać, iż Miechowita w opowieści
o Wandzie posługiwał się pracą Jana Długosza oraz
Mistrza Wincentego. Potem przyjdą drzeworyty z
dzieła Jana Głuchowskiego „Icones książąt i królów
polskich” (Kraków 1605) czy drzeworyt ilustrujący
pracę Aleksandra Gwagnina „Sarmatiae Europeae
descriptio” (1578). Postać Wandy nieraz opatrywano
napisem: „Vanda virgo” – Wanda dziewica.
W czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów kopiec
Krakusa nazywano Rękawką, zaś jej odpowiednikiem
była Nogawka, bowiem prastara nazwa kopca Wandy
brzmiała w XVI wieku – Nogawka. Nazwy tej użył
jako pierwszy na początku XVI
wieku historyk Maciej Miechowita. I ta nazwa miała swoje językoznawcze konotacje. Otóż Nogawka
– nog, inog w języku staro-cerkiewno-słowiańskim
znaczy „czysty, dziewiczy”. Taką wedle legendy była
Wanda. Nazwa Rękawka przetrwała wraz z towarzyszącym jej obrzędem, nawiązującym do stypy pogrzebowej, zaś nazwa Nogawka z upływem nieubłaganego czasu – przepadła.
Wanda – nasza mityczna królowa – weszła do narodowej mitologii, po czym do literatury pięknej. W
czasach oświecenia Wojciech Bogusławski w „Cudzie mniemanym, czyli Krakowiakach i Góralach”
pisał, ku pamięci współczesnych i potomnych:
Wanda leży w naszej ziemi,
Co nie chciała Niemca,
Lepiej zawsze żyć z swojemi
Niż mieć cudzoziemca.
Przeczytaj więcej o Wandzie, co nie chciała Niemca
i powstaniu legendy w książce prof. Michała Rożka
Meandry kultury, czyli galimatias nie tylko krakowski. Fragment udostępniony dzięki uprzejmości Wydawnictwa WAM.
Źródło: http://www.krakow.travel/
Fot. : Obraz M. Piotrowskiego Śmierć Wandy. Ilustracja z książki Dzieje Polski z 1909 roku. (zb. JM)
(5210)
Kącik Poetycki
Feliks Konarski/ Marian Hemar
Katyń
Tej nocy zgładzono Wolność
W katyńskim lesie…
Zdradzieckim strzałem w czaszkę
Pokwitowano Wrzesień.
Związano do tyłu ręce,
By w obecności kata
Nie mogła ich wznieść błagalnie
Do Boga i do świata.
Zakneblowano usta,
By w tej katyńskiej nocy
Nie mogła błagać o litość,
Ni wezwać znikąd pomocy.
W podartym jenieckim płaszczu
Martwą do rowu zepchnięto
I zasypano ziemią
Krwią na wskroś przesiąkniętą.
By zmartwychwstać nie mogła,
Ni dać znaku o sobie
I na zawsze została
W leśnym katyńskim grobie.
Pod śmiertelnym całunem
Zwiędłych katyńskich liści,
By nikt się nie doszukał,
By nikt się nie domyślił
Tej samotnej mogiły,
(c. d. na str. 11)
(5210)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
(ze str.10)
Tych prochów i tych kości –
Świadectwa największej hańby
I największej podłości.
*
Tej nocy zgładzono Prawdę
W katyńskim lesie,
Bo nawet wiatr, choć był świadkiem,
Po świecie jej nie rozniesie…
Bo tylko księżyc niemowa,
Płynąc nad smutną mogiłą,
Mógłby zaświadczyć poświatą
Jak to naprawdę było…
Bo tylko świt, który wstawał
Na kształt różowej pochodni
Mógłby wyjawić światu
Sekret ponurej zbrodni…
Bo tylko drzewa nad grobem
Stojące niby gromnice
Mogłyby liści szelestem
Wyszumieć tę tajemnicę…
Bo tylko ziemia milcząca,
Kryjąca jenieckie ciała,
Wyznać okrutną prawdę
Mogłaby – gdyby umiała.
*
Tej nocy sprawiedliwość
Zgładzono w katyńskim lesie…
Bo która to już wiosna?
Która zima i jesień
Minęły od tego czasu,
Od owych chwil straszliwych?
A sprawiedliwość milczy,
Nie ma jej widać wśród żywych.
Widać we wspólnym grobie
Legła przeszyta kulami –
Jak inni – z kneblem na ustach,
Z zawiązanymi oczami.
Bo jeśli jej nie zabrała,
Nie skryła katyńska gleba,
Gdy żywa – czemu nie woła,
Nie krzyczy o pomstę do nieba?
Czemu – jeśli istnieje –
Nie wstrząśnie sumieniem świata?
Str. 11
Czemu nie tropi, nie ściga,
Nie sądzi , nie karze kata?
*
Zgładzono sprawiedliwość,
Prawdę i wolność zgładzono
Zdradziecko w smoleńskim lesie
Pod obcej nocy osłoną…
Dziś jeno ptaki smutku
W lesie zawodzą żałośnie,
Jak gdyby pamiętały
O tej katyńskiej wiośnie.
Jakby wypatrywały
Wśród leśnego poszycia
Śladów jenieckiej śmierci,
Oznak byłego życia.
Czy spod dębowych liści
Albo sosnowych igiełek
Nie błyśnie szlif oficerski
Lub zardzewiały orzełek,
Strzęp zielonego munduru,
Kartka z notesu wydarta
Albo baretka spłowiała,
Pleśnią katyńską przeżarta.
I tylko p a m i ę ć została
Po tej katyńskiej nocy…
Pamięć n i e d a ł a się zgładzić,
Nie chciała ulec przemocy
I woła o s p r a w i e d l i w o ś ć
I p r a w d ę po świecie niesie –
Prawdę o jeńców tysiącach
Zgładzonych w katyńskim lesie.
23 kwietnia 1965
Wiersz przypisywany Hemarowi, w istocie jest dziełem Feliksa Konarskiego (Ref-Rena), co ustalono
w 1991 roku po śmierci tego ostatniego. Ref-Ren i
Hemar w latach 50. XX wieku blisko ze sobą współpracowali w Londynie, organizując polskie życie
artystyczne. Razem przygotowali ok. 30 spektakli.
Współpraca skończyła się po wyjeździe Konarskiego
do Chicago. W takich przypadkach łatwo o pomylenie autorstwa. Być może było to ich wspólne dzieło.
źródło - Polecamy: http://hej-kto-polak.pl/
wp/?p=33063
Str. 12
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
(5210)
La Granja, remans
Fot: Henryk
(5210)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
so para descansar...
k Kozłowski
Str. 13
Str. 14
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
“10 luty będziem pamiętali…” – 10
de Febrero de 1940: LA MASIVA DEPORTACIÓN DE POLACOS A SIBERIA
Se acerca nuevamente un 10 de Febrero… todos los
años me viene a la memoria este día y una vez más
creo que todos, no solamente polacos y descendientes
de polacos, deberían saber lo acontecido y que es una
fecha que no se debe olvidar.
En lo particular este día siempre era recordado en mi
casa, año tras año, mi madre que recitaba un verso
alusivo una y otra vez, tal es así que logró que quedaran algunas estrofas grabadas en mi memoria hasta el
día de hoy; mi padre , veterano y condecorado de la
segunda guerra mundial, que junto a toda su familia
lo vivió en primera persona contaba lo duro que fueron esos momentos y los años sucesivos que a raíz de
aquel día lo marcarían de por vida. Ese día, aquel 10
de Febrero de año 1940, fue la primera deportación de
polacos a Siberia.
Pero… que sucedió ese día? porque se torna tan significativa esta fecha? porque hasta hoy día los recuerdos
se mantienen tan vivos? Mientras voy traduciendo el
verso que logré encontrar completo en la web gracias
a la tecnología actual, llamado “Ballada Sybirakow”
(la balada de los Siberianos), situémonos en contexto
para conocer un poco de historia: 2da. Guerra Mundial, Polonia, pleno invierno, muy entrada la noche
…..
10 DE FEBRERO DE 1940 – MASIVA DEPORTACIÓN DE POLACOS A SIBERIA
Ing. Andrés Chowanczak
La madrugada del 10 de febrero de 1940, en la parte
oriental de Polonia, ocupada en ese momento por la
Unión Soviética, fue particularmente fría. En algunos
lugares la temperatura llegaba a -30ºC (para quienes
vivimos en Buenos Aires es difícil imaginar las consecuencias de esa condición meteorológica, personalmente pude comprobar los efectos de -32ºC; a menos
de 2 minutos de haberme quitado un guante, sentí un
dolor que literalmente “perforaba” mi mano).
El grito “zdzieśsowieckojawłaść, otwierajdwiery” (tu
władza radziecka, otwieraj drzwi- “Aquí la autoridad soviética, abran la puerta”), se escucharía sucesivamente en centenas de hogares polacos. A partir de
las 4 de la mañana de ese fatídico día, comenzaría la
deportación masiva de cientos de miles de familias
polacas a Siberia.
1940 fue un año trágico para Polonia. El 1º de septiembre de 1939 Alemania la invadió desde el oeste,
(5210)
norte y sur y el 17 de ese mes haría lo propio la Unión
Soviética desde el este. El país fue repartido entre alemanes y rusos.
Es muy conocida, en especial por medio del cine y la
televisión, lo brutal que fue la ocupación nazi, pero
poco se sabe de lo que fue la soviética. Lo que voy
a relatar a continuación, lo escuché en su mayoría de
niño, de boca de quienes pasaron por ese infierno; sin
embargo, me impresiona mucho más hoy en día, luego de ser padre, que cuando lo oí por primera vez.
Los soldados soviéticos entraban en los hogares polacos, empezando sobre todo por aquellos que ellos suponían que podrían ser caldo de cultivo de resistencia
a su ocupación, es decir, maestros, profesores, funcionarios públicos, médicos, abogados, contadores, ingenieros, policías, sacerdotes, etc. El procedimiento
era sencillo: ordenaban, bajo amenaza con armas de
fuego, a vestirse a toda la familia y a llevarse algunos elementos tales como documentos, dinero, ropa,
comida, cacerolas, herramientas para labrar la tierra.
Dependiendo de la buena voluntad de quien llevaba a
cabo el procedimiento se podrían llevar desde 10 kg
por persona hasta 500 kg de pertenencia por familia.
Después los llevaban a estaciones de ferrocarril -una
de ella fue la de la ciudad de Luboml, hoy día perteneciente a Ucrania-, sin mencionar el destino final.
Atrás quedaban la propiedad de la familia y todas sus
pertenencias, a las que no volverían a ver jamás. Los
subían a los vagones, que no eran para transporte de
pasajeros, sino para llevar ganado, presos políticos y
soldados en condiciones infrahumanas. En general,
disponían de una pequeña salamandra y, en algunos
casos, de literas improvisadas, donde accedían los niños y las mujeres. También contaban con un agujero
en el piso para evacuar las necesidades fisiológicas.
El resto viajaba hacinado en el piso.
Trato de comprender la desesperación de los padres y
hago el ejercicio de imaginarme en esa situación con
mi esposa y mi pequeña hija de 2 años y simplemente
me surca un intenso escalofrío.
Una vez que el vagón estaba lleno, el tren partía y
la marcha podía durar días. La alimentación consistía básicamente en la comida que cada familia había
podido cargar consigo (en algunos casos, soldados soviéticos de buena voluntad advirtieron, en secreto, a
los desdichados pasajeros que carguen la mayor cantidad de comida posible). El agua se conseguía derritiendo el hielo que se filtraba por las hendijas de las
maderas de los vagones.
Cada tanto el tren paraba, en general, debido a la dificultad de avanzar porque las vías estaban cubiertas de
(cont. pag. 15)
(5210)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
(de pag. 14)
nieve. En esas paradas se repartía entre los pasajeros
algo de pan y un brebaje al que denominan sopa.
Respecto a la duración del viaje, los relatos diferían.
En algunos casos llegaban a los 20 días; otros, en
cambio, me comentaron que perdieron la noción del
tiempo durante la travesía.
No había asistencia médica y si se sospechaba de
que alguien padecía una enfermedad contagiosa, se
lo separaba del grupo y el destino era incierto (seguramente era fusilado o abandonado a su suerte en
el interminable desierto blanco, lo que indefectiblemente conducía a la muerte). A los cadáveres de las
personas que fallecían, por lo que no se suponía una
enfermedad contagiosa, se dejaban en el vagón, para
su recuento al llegar al lugar de destino.
Si el tren paraba en alguna estación con un caserío
cercano, se llamaba a la población para que vieran
a “LOS BURGUESES POLACOS”, quienes en muchos casos eran tan pobres como los soviéticos que
los miraban.
El destino final en ferrocarril fueron algunas ciudades
soviéticas importantes como Arcángel, ubicada en la
desembocadura del río Dviná en el Mar Blanco. Pero
de ahí comenzaba un largo camino a pie (sólo las mujeres y los niños pequeños iban en camiones abiertos).
En esa caminata a quienes no podían seguir se los dejaba a la vera del camino donde morirían congelados
y los cadáveres serían devorados por animales salvajes. Por muchos años aparecerían restos humanos, los
cuales se supone que pertenecían a los polacos “deportados”. Luego de la interminable caminata eran
llevados en trineos remolcados por renos, hasta sus
destinos finales, Jożma sería uno de ellos.
Invito a los lectores googlear (en imágenes) el nombre Jożma (en polaco con el punto sobre la z). Les va
a sorprender ver sólo fotos de tumbas; en cambio, si
tratan de ubicar el lugar por medio de google earth, no
lo van a lograr.
Vale la pena aclarar que tan solo en esa infernal travesía, perdieron la vida el 10% de los “deportados”.
Una vez en sus destinos, los “deportados” pasarían a
ser mano de obra barata para el régimen comunista.
Irónicamente la falta de organización no generó grandes beneficios para el sistema (como sí, por ejemplo,
lo hizo el nazismo) y convirtió la vida de los deportados en un infernal suplicio.
Una de las cualidades de estas latitudes, además del
tremendo frío -son muy comunes las temperaturas
cercanas a los -40ºC en invierno-, es la duración de
los días y las noches. Durante el invierno el sol asoma
sólo unas horas y durante el verano, casi no existe la
Str. 15
noche.
En estos “centros de detención” las reglas eran rigurosas y ridículas. Estaba prohibido pescar, cazar, recoger hongos del bosque, alejarse del establecimiento, entre otras acciones. El cumplimiento de estas
disposiciones garantizaba la muerte por hambre. Por
supuesto, nadie las cumplía. El mayor suplicio de los
deportados fue justamente el hambre, que llegaba a
la inanición. En esto los relatos son dolorosamente
coincidentes: la pérdida de peso era tal que los “deportados” se convertían en piel y hueso y la falta de
vitaminas, en especial de la A, provocaba la ceguera
nocturna, por lo que las personas perdían visibilidad
con una pequeña disminución de la luz. Esta enfermedad es un trastorno en el que las células de tipo bastón
de la retina pierden gradualmente su capacidad para
responder a la luz. No menos graves eran las afecciones pulmonares. El hambre rozaba incluso la locura,
los hambrientos perdían la capacidad de pensar en
otra cosa que no fuese comer. La otra gran pesadilla
eran los piojos y chinches, sobre todo en los niños, los
cuales al rascarse se provocaban llagas que no llegaban a sanar. En cuanto a la higiene era prácticamente
inexistente, pero según algunos relatos que escuché,
con el tiempo el olfato se acostumbra y no se logra
percibir, ni el olor propio ni el de los demás.
En verano había más posibilidades de conseguir alimentos, pero todo el lugar era invadido por mosquitos
que transmitían enfermedades y por insectos tan pequeños que no se podían filtrar ni siquiera con alambre tejido.
Una de las formas que tenían de conseguir alimentos
era no declarar a los muertos y quedarse con su pequeña ración de comida.
Más adelante, enviarían desde occidente paquetes de
alimentos para los polacos, pero estos en su mayoría
no llegarían a sus destinatarios y serían robados por
las autoridades soviéticas.
Sin embargo, las cosas cambiarían, para al menos una
porción de los “deportados”. El 22 de junio 1941 el
hasta entonces mejor y más respetado aliado de Stanlin, Adolfo Hitler, ordena la operación Barbaroja y da
comienzo a la invasión alemana a la Unión Soviética.
Cabe destacar que Stalin estaba tan seguro de su alianza con los nazis que, pese a la recomendación de sus
generales, no sólo hizo retirar una enorme cantidad de
tropas que se encontraban al oeste, sino que además,
cuando le dijeron que los alemanes estaban atacando
a sus bases, lo primero que ordenó fue no responder el
fuego puesto que se debía tratar de un error.
Además de los civiles deportados, había una enorme
(cont. pag. 16)
Str. 16
(de pag. 15)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
cantidad de soldados polacos, prisioneros en distintos campos; entre ellos se encontraba mi abuelo materno, el Capitán Mikolaj Bychowiec. Ellos tuvieron
más suerte que los 25.700 oficiales asesinados por la
NKVD, la policía política de Stalin (en esta cifra se
encuentran incluidos los 4.443 oficiales fusilados en
Katyn, entre los que se encontraba mi tío abuelo el
Capitán Jerzy Bychowiec).
Luego de la invasión nazi, Stalin se da cuenta que los
polacos le van a ser mucho más útiles luchando contra alemanes que muriéndose de hambre en la Unión
Soviética.
El 30 de julio se firma en Londres, entre el primer
ministro polaco en el exilio el general Wladyslaw Sikorski y el embajador soviético Ivan Mayski, el tratado Sikorski-Mayski. El mismo “amnistía” a los polacos “deportados” y permite la formación del Segundo
Cuerpo de Ejército Polaco, cuyo comandante será el
general Wladyslaw Andres. El comando de esta unidad militar se situó en Kazajstán, debido a la enorme
cantidad de deportados que había en esa región y a
la relativa facilidad de recibir provisiones inglesas y
norteamericanas sin que estas sean robadas por las autoridades soviéticas. Desde todas partes de la Unión
Soviética llegaban polacos para enrolarse. El general
Anders, queriendo conseguir mejores condiciones de
vida para esta gente, trató de llevarlos lo antes posible
a Irán, logrando este cometido en noviembre de 1942.
Los soldados del Segundo Cuerpo tuvieron una destacadísima actuación en Italia, sobre todo en la batalla
de Montecassino y muchos de los polacos nacidos en
Argentina somos descendientes directos de ellos.
Los polacos que no llegaron a tiempo para unirse al
general Anders, se enrolaron en las filas del Primer
Cuerpo del general Berling, el cual dependía directamente de los soviéticos. Muchos jóvenes no pudieron
entrar por no cumplir con el único requisito solicitado, que era pesar más de 32 kg.
El destino de las familias de los soldados de Berling
fue mucho más duro puesto que, en general, tuvieron
que permanecer en la URSS hasta el año 1946. Sin
embargo, estos también tuvieron suerte dado que gran
parte de los polacos “deportados” no pudo regresar
jamás y muchos de sus hijos tuvieron que quedarse
allí hasta estos días.
Se estima que más de un millón y medio de polacos
fueron deportados a la URSS y de estos murió la mitad.
Pomnik Poległym i Pomordowanym na WschodzieEn la foto: Monumento a los deportados a Siberia
en Varsovia (“Pomnik Poległym i Pomordowanym na
(5210)
Wschodzie“). Fuente: Wikipedia.
Fot. Wikipedia
La escultura muestra un cargamento de cruces (católicas y ortodoxas), como así también una lápida judía y
una tumba musulmana, sobre el chasis de un vagón de
ferrocarril. Antes de la plataforma ferroviaria se colocaron 41 durmientes con los nombres de los campos
de batalla que acontecieron en septiembre de 1939 en
el frente oriental polaco y también los nombres de los
lugares de ejecución polacos en la URSS.
Fue construido en memoria de los polacos que perdieron la vida en los campos de trabajo en la Unión
Soviética y las victimas de Katyn. El monumento es
cuidado por la Federación de las Familias de Katyn
y organizaciones de veteranos. Fue inaugurado el 17
de septiembre de 1995 (día de la invasión soviética a
Polonia).
Aquí rezó el Papa Juan Pablo II en 1.999, e hizo lo
propio Benedicto XVI en 2.006.
Ing. Andrés Chowanczak
… y a continuación la ballada que mencionaba al inicio, con la traducción al español para que todos puedan entender en cada una de sus frases. El autor es
anónimo. Quienes vivieron este infierno la aprendían
de memoria y la transmitían a quien podían para que
nunca se olvide lo sucedido…. hoy se los transmito
por este medio, en el 76 aniversario, para también al
igual que los sobrevivientes nunca jamás olvidar….
Ballada Sybiraków
“10 luty będziem pamiętali (10 de febrero siempre recordaremos)
przyszli sowieci gdyśmy jeszcze spali (vinieron los
soviéticos cuando aún dormíamos)
i nasze dzieci ze snu obudzili (y a nuestros hijos del
sueño despertaron)
(cont. pag. 17)
(5210)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
Str. 17
(de pag. 16)
na główne stacje nas poodwozili. (a las principales
estaciones nos llevaron)
Już inny transport z nami się zaczyna (ya con otro
transporte continuamos)
Jedziemy autem a potem saniami (vamos en carro y
luego trineo)
O Polsko nasza ziemio ukochana (O Polonia nuestra Przez śnieżną tajgę, rzekami, lasami. (por los camitierra amada)
nos nevados, por ríos, por bosques)
w 39-tym cała krwią zalana (en el 39 toda ensangrentada)
Smutna była nasza karawana, (triste era nuestra canie dość że Polskę na pół rozerwali (no solo que a ravana)
Polonia la partieron por la mitad)
„Kipiatku” z chlebem dali nam co rana (“Agua cajeszcze Polaków na Sybir wygnali (sino que también liente” con pan nos daban todas las mañanas)
a los polacos los echaron a Siberia)
Dzieci zamarznięte z sań wypadają (los chicos congelados de los trineos caían)
O straszna chwila, o straszna godzina! (terrible el mo- A na noclegach umarli zostają.. (y en los alojamientos
mento, terrible la hora)
los muertos quedan)
Rodząca bóle swoje zapomina (la parturienta sus dolores olvida)
Jesteśmy sami straż nas zostawiła (estamos solos, la
Ale o tamtej nie zapomnę chwili (pero de aquel mo- guardias nos abandonaron)
mento nunca me olvidare)
Bo cóż tu będzie koło nas robiła (porque que iban a
Gdy nas w ciemny wagon jak w trumnę włożyli. hacer al lado nuestro)
(cuando a un vagon oscuro como a un ataúd nos me- Świat nam zamknęli – wszędzie lasy drzewa (nos cetieron)
rraron el mundo – por todos lados solo habia bosques
y arboles)
O żegnaj Polsko – żegnaj chato miła- (Adios Polonia Tylko ptaszyna nam czasem zaśpiewa. (y solo aveces
– adiós casa querida)
alguna ave nos cantaba)
O żegnaj ziemio – któraś nas karmiła (Adios tierra –
la cual nos alimentaste)
Choć przyszła wiosna słońce zajaśniało (Y a pesar de
Uciekamy się do Matki Przeczystej (recurrimos a la que vino la primavera y el sol brilló)
Madre Santa)
Lecz u nas wcale nie poweselało. (a nosotros no nos
Gdy odjeżdżamy ze ziemi ojczystej. (cuando parti- volvió la alegría)
mos de la madre patria)
Tyfus okrutny wśród ludu się szerzy (la tifoidea entre
la gente se propagaba)
Dni cztery polską ziemią my jechali (cuatro días por Co dzień to więcej pod sosnami leży. (Cada día había
tierra polaca viajamos)
más cuerpos recostados debajo de los pinos)
Lecz myśmy ją tylko przez szpary żegnali (pero solo Słoneczko złote późno dzisiaj wstało (el sol dorado
por las rendijas la saludábamos)
hoy se levantó tarde)
W piątym dniu maszyna sowiecka ryknęła (al quinto Gdy do baraków rano zaglądało (cuando a las barradia la maquina soviética se hizo presente)
cas por la mañana miraba)
Jakby sztyletem każdego przeszyła. (como si fuera Widziało trumny sosnami przybrane (vio el sol los
una daga a cada uno de nosotros atravesó)
ataúdes revestidos de pinos)
Nad nimi klęczą matki zapłakane. (y sobre ellos las
Mijają doby tygodnie mijają (Pasan los días pasan madres que lloraban)
las semanas)
O Polsko nasza, Ziemio nasza święta (O Polonia nuRaz na dzień chleba i wody nam dają (una vez al día estra, Tierra nuestra santa)
pan y agua nos dan)
Gdzie twoje syny gdzie twoje Orlęta? (donde están
Jedziemy przez Rosję i góry Uralu (viajamos por Ru- tus hijos, donde están tus pichones de águila?)
sia y los montes Urales)
Dziś w Syberyjskie tajgi przyjechali (Hoy a los camI tak jedziemy wciąż dalej i dalej. (y así viajamos pos Siberianos llegaron)
cada vez más lejos y más lejos)
Czy ciebie kiedyś będą oglądali? (Algún dia te volveCzwartego marca stanęła maszyna (el 4 de marzo se rán a ver?)
detuvo el tren)
O Panno Święta co z Ostrej świecisz bramy (O Santi(cont. pag. 18)
(de pag. 17)
sima Virgen que brillas desde la puerta)
Z serc Tobie wiernych wydrzeć Cię nie damy! (de los
corazones de tus fieles no permitiremos que te arranquen)
Powróć nas powróć do Ziemi Ojczystej! (haz que retornemos a la Tierra Patria)
Królowo Polski – Panienko Przeczysta. (Reina de Polonia – Santisima Virgen)”
Esta Ballada también es posible escucharla o compartirla en audio en idioma polaco: Ballada Sybiraków
Nota y traducciones: Maria Zeman
Reseña histórica: Ing Andrés Chowanczak sitio del
autor: www.varvoviasedefiende.com.ar
Importante: el Ing. Andrés Chowanczak escribió el
artículo “10 DE FEBRERO DE 1940 – MASIVA DEPORTACIÓN DE POLACOS A SIBERIA” en exclusiva para el presente sitio www.lavozdepolonia.com.
ar. Toda reproducción o utilización podrá realizarse
siempre y cuando se mencione la fuente www.lavozdepolonia.com.ar
DOMEYKI
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
GŁOS
Str. 18
(5210)
“Dobra wiadomosc –
DOBRA ROBOTA”
W ubiegłym roku pojawiła sie na lokalnym rynku wydawniczym nowa firma,
pod dźwięczą i miłą dla polskiego ucha
nazwą DOBRA ROBOTA.
Młoda założycielka firmy, Gabriela De
Mola, zdopingowana znaną już w Argentynie twórczością Gombrowicza,
zainteresowała się polską literaturą.
Oczywiście skierowała się do Biblioteki
Domeyki aby zaciągnąć języka.
Rezultaty nie dały na siebie długo czekać.
Na pierwszy ogień poszedł Bruno Schulz.
Przy ekonomicznym poparciu polskiej
Ambasady w Bs. As. oraz Instytutu Książki w Krakowie, pojawiła się pierwsza
książka, Opera Prima: podczas tegorocznego pierwszego spotkania z cyklu “Porozmawiajmy o Kulturze” organizowanego przez Bibliotekę Domeyki, odbędzie
się prezentacja książki Brunona Schulz
“Las Tiendas Color Canela” (Sklepy Cynamonowe) w przekładzie na hiszpański
Henryka Mittelstaedta.
Przy tej okazji ujawni się tajemnica następnych kroków podjętych przez Dobrą
Robotę.
Prezentacja podczas której bedzie można zakupić egzemplarze książki, będzie
miała miejsce w Domu Polskim w piątek
18go marca.
Zapraszamy.
(5210)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
Str. 19
Str. 20
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
Para publicitar en Glos Polski: [email protected]
(5210)
Conozca con nosotros los románticos rincones de
nuestro país - POLONIA
Salidas grupales e individuales
ESCRIBANIA
STANKIEWICZ
Suipacha 472 Piso 3
Of. 318 - Buenos Aires
Tel/Fax: 4326-1090
[email protected]
com.ar
Dr. Fernando Stankiewicz
Escribano - Titular - Abogado
Tel. 4372-6958 / 4371-0800
Fax: 4372-4962
Rodriguez Peña 382 - 3 „B”
Capital Federal
www.agaturviajes.
com.ar
http://www.buenosaires.msz.gov.pl/
upranet.com.ar
Harcerstwo Argentyna
http://harcerstwoargentyna.blogspot.com.ar
POLONIA FÚTBOL CLUB
ARGENTINA
www.poloniafc.com.ar
(5210)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
“MAZUREK BAKALIOWY”
para Pascuas
Ingredientes:
Para la masa:
150 gr. harina común
100 gr. manteca a temperatura ambiente
50 gr. azúcar
1 yema de huevo
Para el relleno:
300 gr. de frutos secos (almendras, nueces,
avellanas, castañas de caju, maní japonés, higos
secos picados, pasas ... )
100 gr. azúcar
Jugo de 1 limón
50 ml. agua
100 gr, mermelada de durazno o damasco
Str. 21
Preparación:
De la masa:
En un bol grande, ponemos todos los ingredientes
de la masa y los unimos con ayuda de unas espátulas
para lograr una arena gruesa, luego unir con las manos sin amasar.
En un molde rectangular rizado (en mi caso fue de
silicona), extendemos la masa y lo colocamos en la
heladera durante 30 minutos.
Precalentamos el horno a 180ºC.
Sacamos la masa de la heladera y la horneamos en
blanco, es decir, ponemos papel de horno encima y lo
cubrimos con garbanzos, alubias o lo que tengamos
para que haga peso y no suba la masa.
La tendremos unos 15-20 minutos en el horno hasta
que esté dorada.
Mientras se hornea, preparamos el almíbar.
Del relleno:
Ponemos todos los ingredientes, menos los frutos secos, en una olla y llevamos al fuego hasta que se haga
un almíbar a punto ligero. Añadimos luego los frutos
secos y removemos para que se impregnen bien del
almíbar. Dejamos reposar hasta que esté la masa.
Cuando la masa esté dorada, la sacamos del horno y
la dejamos enfriar en el molde. No la tocaremos hasta
que no esté totalmente fría o se nos romperá.
Rellenamos la masa con los frutos secos y servimos.
Fuente:http://pattyscake-pbb.blogspot.com.
ar/2014/10/mazurek-dulce-recuerdo-de-polonia.html#sthash.fEOinRaf.dpuf
El órgano de Prensa de la Unión de los Polacos de la República Argentina “Głos Polski” les da la bienvenida
en su versión on-line disponible desde los siguientes dos dominios:
www.glospolski.com.ar
www.lavozdepolonia.com.ar
Este Proyecto fue realizado con la colaboración de la Embajada de la República de Polonia en Buenos Aires a
quien agradecemos enormemente. Un sitio dinámico, con novedades en linea, una organización de la información
por categorías, posibilidad de comentarios de parte de los lectores en cada uno de sus artículos e integración a las
redes y herramientas sociales. La versión mensual impresa continúa disponible también en formato digital y con
posibilidad de su descarga gratuita desde la portada del sitio. Con más de 90 años de existencia en la Argentina, el
“Głos Polski” se actualiza, amplía su presencia e integra en sus tres versiones:
Versión On-Line + Versión Impresa + Facebook Page
Bienvenidos!
Str. 22
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
(5210)
WIELKI TYDZIEŃ - ROK 2016
PORZĄDEK NABOŻEŃSTW, CEREMONII NAUK REKOLEKCYJNYCH
Polski Kościół przy ul Mansilla 3847 - Capital Federal
1- Niedziela Palmowa: 20/03 godz. 11,00 - Poświęcenie palm i Msza Święta
(Palmy można otrzymać w Kościele).
2 - W. Czwartek: 24/03 godz. 18,30 - „Bóg - Człowiek pozostaje z nami”.
3 - W. Piątek: 25/03 godz. 18,30 - „Najwyższy przykład miłości Boga do człowieka”.
4 - W. Sobota 26/03 godz 18,30 - „Zwycięstwo PRAWDY nad ciemnościami i nienawiścią”.
5 - Niedziela Wielkanocna: 27/03 godz. 11,00 - RADOŚĆ ZMARTWYCHWSTANIA „ Ufajcie Jam zwyciężył świat”.
Spowiedź: Przed i po każdym nabożeństwie.
Święcenie Pokarmów: Po Mszy Świętej w Wielką Sobotę
Kaplica Polskich Sióstr Zmartwychwstanek ul. Oliden 2050 - Lanús
1 - W. Czwartek: 24/03 godz. 17,00 - Msza Święta ku ustanowieniu Najśw. Sakramentu
2 - W. Piątek : 25/03 godz. 17,00 - Ceremonie i Droga Krzyżowa.
3 - W. Sobota: 26/03 godz. 17,00 - Poświęcenie ognia, wody i Msza Święta.
4 - Niedziela Wielkanocna: 27/03 godz. 9,00
Okazja do spowiedzi: Przed i po każdym nabożeństwie.
Święcenie pokarmów: po Mszy Świętej w Wielką Sobotę.
www.herbaciarnia-asia.pl
Ks. Ksawery Solecki - Krzysztof Domański
Polskie Siostry Zmartwychwstanki
(5210)
Głos Polski Buenos Aires, Nr 02 / 2016
Str. 23
POSZUKIWANIA
Mój pradziadek nazywał się STANISŁAW
KUŹMA urodził się w 1900 albo 1901 we wsi
BIAŁOWOLA koło ZAMOŚCIA. Jego zona
pochodziła ze wsi HYŻA kolo ZAMOŚCIA
miała na imię KORNELIA nazwiska panieńskiego nie pamiętam, ale pradziadek ożenił sie
z prababcia i zamieszkał z nią na jej rodzinnej
wsi HYŻA. Mieli dwoje dzieci ADELĘ i JÓZEFA. Na wsi HYŻA mieszkał do 1927 roku
i następnie wyjechał do Argentyny prawdopodobnie na plantacje kukurydzy a później
na budowie na rusztowaniach. Do 1939 roku
utrzymywał kontakt korespondencyjny natomiast w wojnę i po wojnie już nie. Zmarł
prawdopodobnie ok 1970 roku. Od 1939 roku
do ok 1970 nie był utrzymywany kontakt i nic
o nim nie wiadomo. Chodzi mi głównie żeby
ktoś pomógł mi odnaleźć cmentarz i grób w
którym był pochowany pradziadek. Na stronie CEMLA znalazłem kilka informacji o nim
podam je państwu
STANISŁAW KUZMA
WIEK WYJAZDU: 26 LAT
STAN CYWILNY: ŻONATY
ZAMIESZKAŁY: HYŻA
ZAWÓD: ROLNIK
PRZYBYŁ DO ARGENTYNY: 1927/19/09
NAZWA STATKU: GELRIA
WYPŁYNĄ Z AMSTERDAMU
DZIEKUJE POZDRAWIAM
ŁUKASZ KUŹMA (PRAWNUK)
UWAGA!
PROSIMY NASZYCH PRENUMERATORóW, KTóRZY BY MIELI ZALEGŁOśCI
W OPŁACIE PRENUMERATY, O UREGULOWANIE ABONAMENTU.
Serdecznie dziękujemy Redakcja
Ś.P.
Elżbieta Jezierska
Urodzona w Warszawie 24go października 1935go
roku
Zmarła w Olivos 11go lutego 2016
W latach młodości działaczka w organizacjach
Związku Polaków w Argentynie
Prezeska Stowarzyszenia Studentów i Absowentów Polskich w Argentynie
Żegnają syn, Ryszard Poore z rodziną i brat Andrzej Jezierski z żoną Hanią i rodziną oraz Maria
Kowalczewska z rodziną
Serdecznie dziękujemy Księdzu Ksaweremu Soleckiemu za modlitwy przy pożegnaniu zwłok.
QEPD
Isabel Jezierski
Nacida en Varsovia el 24 de octubre de 1935
Falleció en Olivos el 11 de Febrero de 2016
En su juventud tomó participación activa en las
organizaciones de la Unión de los Polacos en Argentina
La despiden, su hijo Richard Poore y familia, su
hermano, Andrés Jezierski con su señora Ana Kowalczewski y familia, junto con María Kowalczewski y familia
Agradecemos profundamente al Padre Javier Solecki por las oraciones en la ceremonia de despedida de los restos
GŁOS POLSKI
Buenos Aires,febrero / luty - 2015
XCIV Nr 02 (5210)
GŁ O S P O L S K I
LA VOZ DE POLONIA
Registro Nacional de la Propiedad Intelectual Nr 5044120
Propietario: Unión de los Polacos en la Rep. Argentina
DIRECTOR: Ing. ENRIQUE MITTELSTAEDT
REDACCION: BARBARA BOŻENA SOBOLEWSKA
Comité de redacción:
Marysieńka Zeman y Enrique Mackiewicz
Fotografías: E. Kozł owski y K. Misa
Armado para Impresión: MICHAŁ RICHTER
Redacción: Jorge L. Borges (ex Serrano) 2076
C1425FFB Buenos Aires
Tel/fax: (5411) 4774-3679 y
(5411) 4774-7621
Materiały nadesłane do publikacji nie zawsze odpowiadają
poglądom Redak­cji. Zastrzegamy sobie prawo do skrótów
otrzymanych artykułów oraz wprowadza­nia poprawek gramatycznych. Redakcja nie ponosi żadnej odpowiedzialności
za podpisane publikacje. Nie zwracamy ma­teriałów nie zamówionych.
Usługi korespondentów oraz pracowników
Głosu Polskiego są nieodpłatne.
CENY PRENUMERATY 2015:
Półroczna: $182.Numer pojedynczy: $31.CENA OGŁOSZEŃ:
Nekrologi: $80.CENY INNYCH OGŁOSZEŃ:
(w kancelarii)
[email protected]
D. Juan B. Justo 4551 CABA
T. 4583 7673
M. [email protected]
Horario de atención
de la Unión de los Polacos en la Rep. Arg.
Secciones y Organizaciones que funcionan en
la sede
J. L. Borges 2076, Capital Federal.
- Secretaría: lunes a jueves 12:00 a 20:00 hs, viernes 09:00
a 17:00 hs. Tel. 4774-7621.
- Sección Cultural P.M.S.: martes y viernes 17:00 a 20:00.
Tel. 4774-7621.
- Sección de Ayuda Social SOS: martes y viernes 16:00 20:00. Tel. 4774-7621
- Sección „Nasz Balet”: miércoles 19:00 - 21:00 y viernes
19:00 - 22:30.
- Biblioteka I. Domeyko: martes y viernes 17:00 - 20:00.
Tel. 4774-2212.
- Club Polaco: martes y viernes 15:00 a 20:00. Tel. 48990937, e-mail: [email protected]
- Asociación Cultural Argentino - Polaca ACAP: martes y
viernes 15:00 a 20: 00. Tel. 4201 7733/4899-0937.
- Asociación „Polskie Stowarzyszenie Absolwentów” PSA:
martes y viernes 18:00 a 20:00, e-mail:
[email protected]
Asociación de Ex - Combatientes Polacos en la
República Aegentina
calle J. L. Borges 1818 Cap. Fed.
martes y viernes 16:00 - 21:00 hs
Tel. 4792-6317/4952-7687.
O
O
I
I
R
C A
A T
I
P
S IC
E L
B
U
P
A TODAS LAS ASOCIACIONES y SECCIONES, A NUESTROS COLABORADORES, AUSPICIANTES y LECTORES
El material a publicarse en nuestro periódico
Głos Polski deberá ser entregado preferentemente por correo electrónico a la siguiente dir.
[email protected] hasta el día 10 para
ser incluido en el ejemplar del mes. Los anuncios
de eventos con fecha de ejecución deberán
entregarse con 40 días de anticipación a la fecha de realización del mismo, de lo contrario no
podemos garantizar su impresión en forma anticipada.
Muchas gracias, La Redacción.

Podobne dokumenty