strony_201-300 - Instytut Kaszubski

Komentarze

Transkrypt

strony_201-300 - Instytut Kaszubski
powieœciopisarzem i dramaturgiem. Jego powieœci osadzone w realiach
wschodniopruskichcieszy³y siê du¿ympowodzeniem(Zwei Wiegen,1887).Z
polskiego punktu widzenia ciekaw¹ sylwetk¹ by³ Ferdinand Adolf Gregorovius (1821-1891), rodem z rodziny mazurskiej z Nidzicy, który zdoby³ sobie
trwa³e uznanie raczejjako historyk kultury œredniowiecznego
Rzymu. By³ te¿
dramaturgiem,epikiem, autoremlicznych utworów proz¹. Jegopostawalibera³a i polonofila jest dobrze znana4.Autor g³oœnegodzie³a z 1848 r. pt. Die
Idee des Polentums nale¿a³do epigonów romantycznej koncepcji historii, a
co do historii Polski przyj¹³ pogl¹dy JoachimaLelewela z pozytywn¹ ocen¹
demokracji szlacheckiej na czele. Najczêœciejówczeœni,doœæ
liczni twórcy
królewieccy czy gdañscydzia³ali jako dziennikarze,dyrektorzy teatrów, profesorowie ró¿nych szkó³.Warto te¿zasygnalizowaæ
jeszczejednego polonofila tej epoki, Heinricha Nitschmanna (1826-1905) z Elbl¹ga, mi³oœnikapolskiej literatury5,jej t³umacza,a zarazempoetê niemieckiego, kompozytora, a
tak¿e autora pierwszej niemieckiej ca³oœciowejpróby historii literatury polskiej6.W Gdañskuspor¹ popularnoœci¹cieszy³asiê na prze³omie wieków Johanna Niemann (1844-1917). Jej najpopularniejszapowieœæ
dotyczy³a dziejów Gdañskaw latach 1806-1815:Die Beiden Republiken (1900)7.Przedstawicielem literatury dialektu gdañskiego("Danziger Platt") by³ pastor Walter
Domansky (1860-1936), autor utworów humorystycznych i realistycznych
("Danziger Allerlei", 1903).Warto dodaæ,i¿ folklor literacki by³ silnie reprezentowany w ca³ym piœmiennictwiepomorskim. Z Gdañska wyszed³ tak¿e
humorystaJohannesTrojan (1837-1915), osiad³yw Berlinie, autor tak¿ezbioru utworów gdañskich pt. VonStrand und Heide und andere Skizzen, 1887.
Poet¹ doliny Wis³y by³ Georg von Kries, w³aœcicielziemski spod Tczewa ze
znanejw XVIII w. rodziny toruñskiej, autor zbioru pt. Gedichte(2 wyd. 1911).
4
Por. F. Gregorovius,Idea polskoœci.Dwie ksiêgi martyrologii polskiej, prze³. F.
Jezio³oncz, opr. i wstêp J. Jasiñski, Olsztyn 1991.
5
Por. E. Dzikowska,Heinrich Nitschmannais VermittlerzwischendenKulturen, w:
Literatur in Kulturgrenzraum, Lublin 1996, s. 89-98. Z uwagi na charakter szkicu ograniczy³em informacje o literaturze do minimum. Najczêœciejjednak wielu autorów nie posiada opracowañ poza wzmiankami w s³ownikach biograficznych.
6 Pierwsze wydanie jego Geschichte der polnischen Literatur ukaza³o siê w Lipsku w
1882, trzecie wydanie w 1896. W istocie a¿ do okresu bardziej fachowej dzia³alnoœci
Aleksandra Briicknera by³ to dla Niemców g³ówny informator o literaturze polskiej.
7 Bo Pompecki, op. cit., s. 218 z ³atwym z regu³y u niego entuzjazmem pisa³ o J.
Niemann:
[...]eine Preussin von echten Schrot und Korn.
202
Stanis³aw Salmonowicz
Obok typowych autorów realistycznej i obyczajowej Heimatliteratur okresami przybiera³na sile regionalnynurt niemiecko-pruski,który znajdowa³zw³aszcza wyraz w utworach apologizuj¹cych epokêkrzy¿ack¹ i misjê niemieck¹ na
wschodzie.
Wœród.galeriipisarzy wschodniopruskich tej epoki8warto przypomnieæ
znan¹ju¿ przed po³ow¹ wieku pisarkê Fany Lewald (1811-1889),rzadki przyk³ad ówczesnejemancypantkiz rodziny ¿ydowskiej, która swe liczne powieœciz tez¹ traktowa³ajako orê¿ krytyki spo³ecznej.Najwa¿niejszymjej dzie³em by³a przecie¿ szeœciotomowaautobiografia: Meine Lebensgeschichte
(1861-1862). Czo³owym twórc¹ regionalnym, choænie najwy¿szegolotu, by³
Erost Wichert (1831-1902), który dzia³a³ g³ównie w Królewcu. P³odny ten
pisarz (18 powieœci,ponad 30 sztuk teatralnych itd.) zdoby³ szczególneuznanie jako autor powieœciz dziejów zakonu krzy¿ackiego( Heinrich von Plauen, 1881). Urok Zakonu, wschodnia misja Prus,jak i postawagorliwego protestantacharakteryzowa³ypogl¹dy autora9.Og³osi³jednak tak¿etrzy interesuj¹ce tomy Heimatliteratur pt. Litauische Geschichten(1881). Przyk³adów natomiast literatury przepojonej w¹tkami antypolskimi, nieraz jaskrawymi, na
tle historycznym by³o wiele1°.Narastaj¹cy za czasówBismarcka i Wilhelma II
konflikt narodowy polsko-niemiecki znajdowa³ szerokie odbicie w³aœniew
literaturze niemieckiej Pomorza,m.in. w licznych utworach zwi¹zanych z tzw.
tumultem toruñskim z 1724 rl.
U progu XX w. pisarze wschodniopomorscyodegraliwa¿n¹ rolê w dziejach literatury niemieckiej: w powstaniu i rozwoju niemieckiego naturalizmu.
Czo³owym osi¹gniêciem tej literatury by³ tzw. konsekwentnynaturalizm Aroo
8
Por. generalnieantologiaW. Lipscherai K. Brakonieckiego,Meiner Heimat Ge-
schichte.Ostpreussen im Spiegelder Literatur, Miinchen 1996 i uwagi o niej J. Jasiñskiego, Antologia literacka Prus Wschodnich, "Komunikaty Mazursko-Warmiñskie", 1998,
nr 1(219), s. 155-160.
9 O roli ideologicznej poczytnych utworów Wicherta por. A. Kuczyñski, Fa³sz historyczny w powieœci "Heinrich von Plauen" Ernsta Wicherta, w: Literatura niemieckiego
obszaru jêzykowego XIX i XX wieku, "Folia Litteraria" 21, £ódŸ 1998, s. 249-261.
10 Por. przyk³adowo R. Hecker z Gdañska og³osi³ Die Rache des Starosten, 1890, F.
Kiehl z Torunia pisywa³ mocno antypolskie sztuki typu Der weisseAdler, 1910. Por. tak¿e
Klara Quandt: Die Polen in Danzig, wielokrotnie wydawana.
II Pisa³o tu ca³e grono autorów, jak R. von Gottscha11,G. von Freytag, E. Wichert, F.
Schawa11er,J. von Pederzani -Weber. Por. choæbyutwór profesora gimnazjum toruñskiego L. Prowe pt. Die Wacht an der Weichsel (1866).
Holza (1863-1929), rodem z Kêtrzyna, który- dzia³aj¹c g³ównie w Berlinieby³ jednym z twórców niemieckiegonaturalizmu.Napisanyprzezeñ(wspólnie
z JohannesemSchlafem)dramatDie Familie Selicke(1890) uznanyzosta³jako
mistrzowski przyk³ad dramatunaturalistycznego.By³ lirykiem, dramaturgiem
i prozaikiem. £¹czy³, zw³aszczaw m³odoœci,krytyczne spojrzeniena œwiati
stosunki spo³ecznez pesymizmem ala Schopenhauer.Przebywaj¹c poza rodzinn¹ prowincj¹, wraca³jednak stalew utworach do krajobrazów i ludzi swej
wschodniopruskiej m³odoœci.Wywar³ wp³yw na ca³¹ generacjêartystów niemieckiech ³¹cznie z G. Hauptmannem.Tak¿einny wybitny przedstawiciel naturalizmu, Max Halbe (1865-1944),rodem spodGdañska,który znaczn¹ czêœæ
¿ycia spêdzi³ w Monachium, by³ nade wszystko dramaturgiem,a naturalizm
³¹czy³ z ostr¹ krytyk¹ spo³eczn¹,nie woln¹ od wp³ywów socjaldemokratycznych. W póŸniejszymokresie¿ycianie stroni³jednak od w¹tków szowinistycznych, a nawet rasistowskich, co spowodowa³oswego rodzaju zaanektowanie
jego twórczoœciprzez narodowy socjalizm. Wielkie jego sukcesyto dramaty
w nurcie naturalizmu, które czêstodziej¹ siê w mieszanympolsko-niemieckim
œrodowiskupomorskim. Podobniejak Hauptmann nie cofa³ siê Halbe przed
ukazywaniem ostrych ludzkich konfliktów na tle potêgi si³ przyrodyl2.
Trzecim wielkim przedstawicielem naturalizmu Pomorza wschodniego
by³ Hermann Sudermann(1857-1928),rodem z rodziny menonickiej z okolic
K³ajpedy, który - choæregion wczeœnieopuœci³- to krajobrazy, konflikty i
ludzie tego terytorium pozostali dlañ na zawszeŸród³eminspiracji artystycznej. Okreœlanyjako "naturalista z romantyczn¹ dUSZ¹"13
ukazywa³ w swych
utworach konflikty namiêtnoœcii interesów, nie unikaj¹c jaskrawych barw.
Od krytyki spo³ecznejprzeszed³w swych utworach proz¹ pisanych do ukazywania nieub³aganejwalki polsko-niemieckiej (powieœæ
z czasów napoleoñskich Katzensteg, 1888), brutalnie nieraz eksponuj¹c wielkoniemieckie szowinistyczne uczucia. Liczne jego utwory regionalne,jak zw³aszczaLitauische
Geschichten(1917), zachowa³ydu¿¹ wartoœæ
literack¹. Czerpa³tak¿e z problematyki Prus Zachodnich (np. w sztuce,której akcja dzieje siê na Helu, pt.
12 Por.
ogólnie F. Zillmann, Max Ha/be. Wegenund Werk, Wiirzburg 1955. O drama-
cie Freiheit z 1913,który wi¹za³ siê z histori¹ Gdañska,por. Z. Chodemy,Danzig und
Preussen:einekritische Gegeniiberstellungin Max Ha/besFreiheit und die Tat desDietrich Stobiius,w: 1000Jahre Danzig.., s. 160-165.
13
Por. A. Pastuszka,Zu Hermann Sudermanns Litauischen Geschichten, w: Literatur
in Kulturgrenzraum..,s. 99.
204
Stanis³aw Salmonowicz
Strandkinder, 1710). Literatura regionalna w swych najtypowszych przyk³adachto twórczoœæ
mazurskiegopisarzajêzyka niemieckiego, Richarda Skowronnka (1862-1932) rodem ze wsi ko³o Go³dapi oraz piewcy Litwy Pruskiej
A. v. T. Tielo (w³. Kurt Mickoleit, 1879-1964).Skowronnek czu³ siê w pe³ni
nie tylko Prusakiem,ale i Niemcem. By³ autoremmieszczañskichkomedii, a
zw³aszczapowieœcio realistyczno-nostalgicznymcharakterze.W póŸniejszej
jego twórczoœcidosz³y do g³osu wyraŸneakcenty antypolskie, których w zasadzienie by³o w poczytnych powieœciachz ¿yciawsi mazurskiej: Der Bruchhof, 1903,Polska Maria. Masurische Dorfgeschichten, 1888,Bruder Leichtfuss und Stern am Bein, 191014.
Najwybitniejsz¹ poetk¹ Prus Wschodnich,o trwa³ym miejscu w dziejach
poezji niemieckiej, by³a Agnes Miegel (1879-1964)z Królewca, która niemal
do koñca ¿ycia mieszka³aw swym rodzinnym mieœcie.Jej zbiory poezji (Gedichte, 1901,Balladen und Lieder, 1907)zapewni³yjej rozg³osju¿ przed I wojn¹ œwiatow¹.Liryka i prozaMigiel by³y œciœle
zwi¹zane z krajobrazamii œrodowiskami regionu. Liryka piêkna natury ³¹czona z mistyk¹ ziemi i historii ³atwo
prowadzi³ajednak do w¹tków tzw. Blut-und Bodenliteratur,zw³aszczaw twórczoœcipo I wojnie œwiatowej,co przynios³ojej ~nanie w dobie narodowego
socjalizmu.Jej wierszestanowi³yjednak oryginalny akcentepoki- ich melodyjnoœæ
i malarskiewrêcz impresjezapewni³ypoetcewielk¹ popularnoœæ.
Osobno wspomnieætrzeba kilku autorów, którzy dalecy od naturalizmu
czy realizmu reprezentowali w swej twórczoœciakcenty ró¿norodne:modernistyczne, klasycyzuj¹ce b¹dŸ byli prekursorami ekspresjonizmu,tak wa¿nego dla dziejów literatury niemieckiej. Prekursoremekspresjonizmui wrogiem
naturalizmu by³ satyryk i liryk Paul Scheebart(1863-1915) z Gdañska,który
od 1887 dzia³a³w Berlinie, jako poeta awangardowy,autor opowiadañ fantastycznych i powieœci-groteskipt. Die GrosseRevolution (1902). Neoromantykiem i symbolist¹ by³ Emst Hardt (w³. nazwisko: Emst Stockhardt, 18761947) rodem z Grudzi¹dza. Jako liryk i dramaturg szed³zw³aszczaza Hugo
von Hoffmanstahlem,tworz¹c jednak w³asnystyl liryczny i dramatyczny(dramaty Ninon de Lanclos, 1905, Tantris der Narr, 1907). Tak¿ei Che³mnowyda³o zdolnego m³odego literata, HermannaLonsa (1866-1914), który zgin¹³
pod Reims, a wykaza³ siê m.in. talentem narratorskim w opowieœciachmyœliwskich(Mein griines Bucht, 1909), a tak¿ejako autor ballad (Mein blaues
14
Por. T. Namowicz, Die Grenzezu Po/en. Richard Skowronneb "ostpreussische
Romane ", w: jw., s. 19-28.
~raturapiêkna
Pomorza Wschodniego(~50-1918)
205
Buch, 1909).Poet¹jednak ówczeœnie
zwi¹zanym z najnowszymi ówczesnymi
pr¹dami europejskimi,bliskim twórczoœciRilkego i Verhaerena,by³ Paul Zech
(1881-1946) rodem spod Torunia, który nale¿a³ju¿ do wczesnych ekspresjonistów: znakomity t³umaczpoezji, liryk i dramaturg,bliski lewicy piewca proletariatu,nowoczesnoœci,
techniki, pacyfista,nale¿a³g³ównie do epoki weimarskiej, choæju¿ w 1918 r. dosta³wysok¹ poetyck¹ nagrodêniemieck¹ (KleistPreis), a najwybitniejsze jego osi¹gniêcia poetyckie zwi¹zane s¹ z poezj¹ krajobrazów Pomorzagdañskiego:Die EiserneBriicke, 1914,Scho//enbruch1912.
Wiêkszoœæ
¿ycia spêdzi³jednak poza rodzinnym Pomorzem.
Z Pomorza wyszli tak¿e liczni autorzy urodzeni przed 1890 r., których
twórczoœæ
jednak nale¿yju¿ g³ównie do okresu po I wojnie œwiatowej,jak
Oskar Loerke (1884-1914)rodem spod Œwiecia,liryk, prozaik, krytyk literacki, którego jednak zbiorek poezji Gedichtedatuje siê z 1915r., a który zawsze
wraca³w swej twórczoœcido motywów m³odoœcispêdzonejw dolinie Wis³y15.
Tak¿eRudolf Borchardt (1877-1945) rodem z rodziny ¿ydowskiej z Królewca, wybitny poeta, mi³oœnikantyku i renesansu,wkrótce opuœci³Pomorze.
JegoJugendgedichte,1913nale¿¹ jednak do osi¹gniêæepoki.
Twórczoœæ
najwybitniejszego prozaika wschodniopruskiegookresu miêdzywojennego,Emsta Wiecherta(1887-1950) nale¿yju¿ tak¿edo okresu nastêpnego,choæw 1916 r. wyda³ powieœæ
pt. Die F/ucht. Przygodna, patriotyczna i wojenna literatura lat 1914-1918powsta³ana fali entuzjazmuwojennego, nie wyda³a utworów wysokiego lotu.
3. Literatura polska Prus Zachodnich
Je¿elistwierdzamygeneralnie,i¿ mia³a ona charakterwybitnie regionalny,
a nawet peryferyjny (zarównoz punktu widzenia tematyki,jak i wartoœciœciœle
artystycznych),to nie oznaczato, i¿ nie odegra³aona wa¿nej roli w dziejach
kultury PomorzaGdañskiegol6.Zawód literata polskiego przez ca³y wiek XIX
w zasadziena tym terenienie istnia³: po ksiê¿achi ziemianach,którzy stanowili
g³ówn¹ grupê pisz¹c¹ jeszcze w po³owie wieku, póŸniej coraz czêœciejpisarstwem - ale ubocznie - zajmowali siê, nieliczni zreszt¹, przedstawicielepolskich wolnych zawodów- prawnicy, lekarze.Najczêœciej
jednak zaczn¹ siê pa15
Pisa³Loerke: "ich dar! die WeichselmeinezweiteMutter (..)nennen"- wedfugH.
Motekat, op. cit., s. 379.
16
Korzystamtu tak¿ez niepublikowanychjeszczeuwagprof. J. Borzyszkowskiego.
Stanis³aw Salmonowicz
206
raæliteratur¹ quasi zawodowoci, którzy ¿yli z dziennikarstwa,którego pewien
rozwój w Gdañsku,Toruniu, Grudzi¹dzu czy le¿¹cejnieopodalBydgoszczyzanotowaænale¿y w ostatnim æwieæwieczuXIX w. Teoretycznie rzecz bior¹c, polscy
twórcy nolens volens zdobywali z regu³y wykszta³cenie tylko w warunkach zaboru pruskiego i ³atwiej nieraz mogli siê orientowaæ w pr¹dach literackich id¹cych z Niemiec ni¿ z Krakowa czy Warszawy. Takjednak raczej nie by³o i bariera narodowoœciowa okreœla³az regu³y tak¿e opcje literackie i ich charakter. St¹d
mo¿na powiedzieæ, i¿ choæspóŸniony, ale bardzo trwa³y pozostawa³ wp³yw polskiego romantyzmu, który w ka¿dym razie okreœla³wiêkszoœæ
pomorskich prób
poetyckich a¿ po oko³o 1890 r.17.Sytuacjê polskich pisarzy Pomorza okreœla³a
nie tylko pewna izolacja od innych œrodowiskpolskich, lecz i mo¿liwoœci publikacyjne, o wiele gorsze ni¿ analogiczna sytuacja twórców niemieckich. Pamiêtaæte¿ nale¿y o roli pruskiej cenzury, która nie tylko ¿e hamowa³a zdecydowanie mo¿liwoœci polskich wyst¹pieñ publicznych (w tym i inscenizacji teatralnych i parateatralnych zgromadzeñ czy uroczystoœci), ale i utrudnia³a lub uniemo¿liwia³a druk wielu regionalnych jak ogólnopolskich utworów literackich o
treœciachpatriotycznych, historycznych. Silny jednak¿e rozwój ruchu narodowoœciowego polskiego w Prusach Zachodnich, zw³aszcza na tle zaostrzenia siê
antagonizmu polsko-niemieckiego w dobie kulturkampfu i pod rz¹dami cesarza
Wilhelma II, otworzy³ nowe mo¿liwoœci, tak¿e dla tworzenia siê œrodowisk i
struktur (to by³o bardzo trudne w systemie pruskim mimo oficjalnie panuj¹cej
praworz¹dnoœci) kultury polskiej. Szczególnie istotne by³o tu powo³anie w Toruniu Towarzystwa Naukowego w roku 1875, istnienie od 1867 r., "Gazety Toruñskiej", rola "Gazety Gdañskiej" ,zw³aszcza od 1891 r., jak i ogromna rola
"Gazety Grudzi¹dzkiej" od 1894 r8. Pewien wzrost zamo¿noœcispo³eczeñstwa,
"
17 Ksi¹¿ka
J. Szewsa,Filomaci pomorscy. Tajne zwi¹zki m³odzie¿ypolskiej na Pomo-
rzu gdañskim w latach 1830-1920, Warszawa 1992, informuj¹c o dyskusjach i lekturach
literackich m³odzie¿y ukazuje, i¿ a¿ po pierwsze lata XX w. g³ówne zainteresowania koncentrowa³y siê wokó³ twórczoœciA. Mickiewicza i romantyków. Na tle stosunków w zaborze pruskim przewaga treœcipatriotyczno-dydaktycznych w zainteresowaniach polskich
œrodowiskjest w pe³ni zrozumia³a, a i has³o "sztuka dla sztuki" si³¹ rzeczy do stosunków
tych oko³o roku 1900 raczej nie pasowa³o.
18 Por. zw³aszcza zbiór prac J. Borzyszkowskiego, Gdañsk i Pomorze w XIX i XX
wieku, Gdañsk 1999, tego¿ Inteligencja polska w Prusach Zachodnich 1848-1920, Gdañsk
1986, S.Wierzchos³awskiego, Elity polskiego ruchu narodowego w Poznañskiem i w Prusach Zachodnich w latach 1850-1914, Toruñ 1992, J. Banacha, Prasa polska Prus Zachodnich w latach 1848-1914. Gdañsk 1999.
Literatura piêkna Po'!!.?rza Wschodniego(l 850-1..:!}8)
207
Stanis³aw Salmonowicz
208
ka¿dej naszej myœliI9".St¹d jak¿e symbolicznego znaczenianabiera fakt, i¿
jedyna ówczeœniena ziemiach polskich edycja legalna Pana Tadeusza,ukaza³a siê w Toruniu w 1858r., nb. w drukami niemieckiego wydawcy, Ernesta
Lambecka. Dla okresu trwaj¹cego niemal po schy³ekwieku polska literatura
piêkna wystêpowa³a najczêœciejna ³amach gazet i kart polskich kalendarzy.
Kalendarz katolicki dla ludu polskiego na rok 1851 wyda³ w Che³mnie w
1850 r. jeden z nielicznych podówczas literatów pomorskich, Juliusz Prejs
(1820-1904), utrzymuj¹cy siê w³aœnieg³ównie ze wspó³pracy z polskimi pismami i z redagowaniakalendarzy.
Kalendarze i czasopisma,gazety - z ich pewnym quantum treœciliterackich, regionalnychb¹dŸ ogólnopolskich,zaspokaja³yraczejniewielkie potrzeby
gros ludnoœci.Elity siêga³y,rzeczjasna, po publikacje z innych zaborów oraz
z Wielkopolski. O powa¿niejszympolskim œrodowiskuintelektualno-kulturalnym, kultywuj¹cym tak¿e ró¿ne formy piœmiennictwapolskiego, mo¿na
mówiæna prze³omie wieków tylko w Toruniu, g³ównie wokó³ Towarzystwa
Naukowego, którego rola kulturalna daleko wykracza³a poza rolê œcislenaukow¹. Istotna by³a tak¿erola Gdañska,generalniejednak twórcy polscy byli
rozproszeni po ca³ym obszarzePomorza Gdañskiego,co nie u³atwia³o integracji. W epocewilhelmiñskiej Toruñ promieniowa³ na ca³ePrusy Zachodnie:
opiera³siê- poza œrodowiskiem
ziemiañskimi nadalbardzoaktywnymi ksiê¿mi
katolickimi - na niewielkiej grupie inteligencji miejskiej. Wokó³ TNT rozwija³ siê ruch naukowy, publicystyka, narodowa dzia³alnoœæ
kulturalna. Brakowa³o przecie¿talentów literackich, brakowa³o œrodkówpieniê¿nychna szersz¹ dzia³alnoœæ.
Wybitny polityk i dzia³acznarodowy tego okresu,Ignacy £yskowski (1820-1886) by³ przede wszystkim organizatoremdzia³añ narodowych i kulturalnych, uprawia³jednak doœæ
obfit¹ twórczoœæ
pisarsk¹, g³ównie
o wartoœciachdydaktycznych.Tak¿eg³ównie z Toruniem by³ zwi¹zany wybitny historyk, ksi¹dz Stanis³awKujot (1845-1914), który pisywa³ tak¿e popularne powieœcihistoryczne,nawi¹zuj¹c do wzorów J.1.Kraszewskiego.Og³asza³ tak¿epowieœciobyczajowe o moralizuj¹cej treœci,jak dzie³o o skomplikowanym tytule: Krête drogi czyli historya m³odzieñcazb³¹kanego (1883).
W spomnieænale¿y tak¿e W³adys³awa£ebiñskiego (1840-1907), dziennikarza, ale i popularnegoliterata regionalnego,autoraobrazków scenicznychczy
19
Cytat wedle W. Jakóbczyk, Listy Ignacego £yskowskiego do Wojciecha Lipskiego,
Toruñ 1935,s. 5-6.
Literatura piêkna
. - Pomorza Wschodniego
- (1850-1918)
209
sztuk nieskomplikowanych, nadaj¹cych siê do wystawiania przez teatry amatorskie Pomorzatypu Kamienicaalbopiosnka swatem(1884), Wyboryw szwalni. Krotochwila (1885). Na trwalsze uznanie ówczesnezas³u¿y³ajedynie paraj¹ca siê piórem z pewnym sukcesempoetka i powieœciopisarkapomorska,
Anna z Bardzkich Karwatowa (1854-1932), autorka p³odna,acz niewysokiego lotu i bardzo tradycyjnych pogl¹dów literackich. Tworzy³a sztuki historyczne b¹dŸ obyczajowe,by³a autork¹ poematuw 14 pieœniachpt. Józef Skalski (1904), liryki zebra³aw zbiorku pt. Z mojej teki (1907). £¹cznie og³osi³a
16 obrazków scenicznych,cztery powieœcioraz wspomnienia. (Moje wspomnienia doprowadzonedo 1914r. ukaza³y siê w 1932r.). PoezjaKarwatowej
mia³a charakter epigoñski, ³¹czy³a w utworach romantyzm z realizmem (powieœæ
Czarnaper³a, t. 1-2, Kraków 1913).Daleka od modernizmu, odrzuca³a
has³o sztuka dla sztuki. Liczne wypowiedzi o jej twórczoœciz pewnej perspektywy podkreœlaj¹jej rolê spo³eczno-kulturaln¹ dla epoki, realizm spo³eczny, obronê polskiego stanuposiadania2O.
Karwatow¹ mo¿nauznaæza reprezentacyjn¹ sylwetkê nie tyle literatury kobiecej (choæw jej ramach w tej
epocezajmuje doϾ
wa¿k¹ pozycjê), co regionalnej literatury zaboru pruskiego: pogl¹dów konserwatywno-klerykalnych, broni³a wartoœcinarodowych i
katolickich, idealizuj¹c w¹tki z historii Polski, jak i walkê o byt spo³eczeñstwa. Mo¿na by j¹ zestawiaæ,acz brak³ojej wiêkszegotalentu beletrystycznego, z twórczoœci¹innej autorki z kresów, podobnej co do sposobumyœleniai
pojmowania literatury: z Mari¹ Rodziewiczówn¹, która jednak swymi powieœciamizyska³asobie trwa³y ogólnopolski sukces.
Typowym pisarzem"dla ludu", dziennikarzempisz¹cym z obowi¹zku spo³ecznegoi narodowego,by³ Ignacy Danielewski (1829-1907). Gros jego tekstów o ró¿nym charakterzeukazywa³osiê na ³amachperiodyków epoki, z którymi wspó³pracowa³b¹dŸ je redagowa³.Jego pieœñWis³omoja, Wis³ostara
nale¿a³ado najpopularniejszych,i to w trzech zaborach,pod koniec XIX w.2!
Danielewski pisywa³ utwory poetyckie,baœniei opowiadanialudowe, opowieœcio treœcihistorycznej. Niew¹tpliwie odegra³du¿¹ rolê w upowszechnianiu
treœcinarodowych, choædziœjego twórczoœæ
ma ju¿ tylko walor historyczny.
20 Por. o niej szkic J. M. Koniecznegopt. Anna z BardzkichKarwatowa literatka,
pomorska (1854-1932),w: tego¿,Z problemów ¿ycia literackiego na obszarzezaboru
pruskiego w X/Xi XXw. Bydgoszcz1993,s. 161-179.
21 Wartoprzypomnieæ
znamienny(acznieodosobniony)fakt, i¿ ów utwór Danielewskiegozosta³formalnie zakazanywyrokiem s¹du pruskiegow Toruniuw roku 1903!
Wyda³ m. in. w formie ksi¹¿kowej dwa tomy Powiastek-i opowiadañ Majstra
od Przyjaciela Ludu (1865, 1869).
Zauwa¿mywreszcie, i¿ wp³ywy modernizmu ujawni¹ siê raczej dopiero
po roku 1900.Efemerycznietak¿ena Pomorzuukazywa³y siê druki zwi¹zane
z najnowszymi pr¹dami literackimi owej doby,jak ŒlubyStanis³awaPrzybyszewskiego,bliskiego zreszt¹ sprawom Torunia i Pomorza,wydane w toruñskiej drukami Buszczyñskich w 1907 r. w wytwornej szacie typograficznej.
Osobno wspomnieætrzeba zbieraneod po³owy XIX w. i publikowane utwory
ludowe, pieœnianonimowe (o trudnej z regu³y datacji), wszelaki folklor literacki, stanowi¹ce w sumie nieraz istotne tworzywo dla utworów poetów regionalnych, a tak¿ew jakiejœmierze wp³ywaj¹ce na zainteresowaniarodzim¹
kultur¹ w jej najstarszychprzekazachliterackich czy quasi literackich.
4. Piœmiennictwopolskie na Warmii i Mazurach
Szczególnasytuacjaetnicznai historycznatego terytorium powodowa³a,i¿
a¿po wiek XX bêdziemytu mieli niemal wy³¹cznie wytwory literatury ludowej
i "dla ludu" pisanej. Piœmiennictwopolskie Warmii i Mazur, w niejednym siê
od siebie ró¿ni¹ce, co wynika³o z odmiennej przesz³oœci
tych regionów i ich
ró¿nic kulturowych (katolicyzm Warmii ijej przynale¿noœæ
do Polski a¿po rok
1772, a ewangelickie dzieje Mazurów pod rz¹dami pruskimi), nale¿a³obyodrêbnie szczegó³owoscharakteryzowaæ,
choæw obu wypadkachjedna rzecz nie
ulega³azmianie: w g³¹b XIX w. literaturaregionupolskich skupiskmia³a g³ównie charakter u¿ytkowy, w sporej mierze zwi¹zany z potrzebami religijnymi
czy obyczajowymi ludnoœci,a tak¿ez koncepcjamibudzeniaduchanarodowego przez przedstawicieli inteligencji pisuj¹cych g³ównie w tym celu.
Odrodzenie œwiadomoœci
narodowej w po³udniowej Warmii nastêpowa³o etapami g³ównie od lat szeœædziesi¹tych
XIX w., nie bez du¿egowp³ywu ech powstania styczniowego22.Ogromne znaczeniemia³ fakt powstania
w 1886 r. w Olsztynie "Gazety Olsztyñskiej", pierwszej polskiej gazety na
Warmii. Oryginalna twórczoœæ
literacka polska by³a przecie¿ nadal stosunkowo skromna. Brakowa³o talentów i mo¿liwoœci.Czo³owy dzia³acz narodowy, Andrzej Samulowski (1840-1920), pisywa³ tak¿e okolicznoœciowe
utwory literackie, g³ównie poetyckie. Mo¿na go nazwaæpierwszym ludo22
Por. ogólnie materia³yJ. Jasiñskiego,Œwiadomoœæ
narodowana Warmii w XIX
wieku, Olsztyn 1983. Generalnie odsy³am do bogatej bibliografii autora.
wym poet¹ Warmii23.W jego twórczoœciprzewa¿a³y akcenty religijno-patriotyczne. Podobniejak i wielu jego kontynuatorów, by³ blisko zwi¹zany z
polskimi krêgami Wielkopolski, które anga¿owa³ysiê w budzenie narodowoœcipolskiej na Warmii. Rymotwórców, jak pisze o nich JanuszJasiñski,
na Warmii, a zw³aszcza na Mazurach, nie brakowa³o. Autorami utworów
byli czêsto autentyczni ch³opi, samoucy w rzemioœlepoetyckim24.Wspomnieæmo¿napoetê i prozaika JanaLiszewskieg025i Warmiaka pochodzenia
niemieckiego pisz¹cego po polsku swe utwory - EugeniuszaBuchho1za26.
Piœmiennictwomazurskie mia³o za sob¹ d³ug¹, ale i bardzo specyficzn¹
tradycjê, œciœle
zwi¹zan¹ z wyznaniem luterañskim.Mazurzy,je¿eli nawet nie
ulegli germanizacjii zachowalijako jêzyk domu i koœcio³a
j êzyk polski (traktowany wówczasnierazjako jêzyk mazurski,uwa¿anyza coœodrêbnegood polskiego), to przecie¿reprezentowalidoœæ
czêstoswoisty pruski patriotyzm pañstwowy, co - obok przyczyn œciœle
wyznaniowych- nieraz izolowa³o te œrodowiska mazurskieod œrodowiskpolskich Warmii i Prus Zachodnich.W drugiej
po³owie XIX w. zaczêlijednak nie tylko pastorzymazurscy,ale i ch³opi i mieszczanie coraz czêœciejsiêgaæza pióro i ró¿nekontakty ze spo³eczeñstwempolskim otworzy³y drogê do czêœciowego
przynajmniej obudzeniasiê œwiadomoœcinarodoweju Mazurów,za czym poszed³pewien iloœciowyrozkwit regionalnej literatury piêknej. Wedle obliczeñ JanuszaJasiñskiegow okresie od 1870
do 1920roku publikowa³o blisko 50 poetów mazurskich.Poezjasta³asiê g³ównym gatunkiem literackim tego piœmiennictwa.Dwóch przynajmniej poetów
mazurskichtej epoki nale¿a³obywspomnieæ:poet¹ mazurskim nr 1 by³ Micha³
Kajka (1858-1940),rodem z powiatu e³ckiego,samouk,któregojedyny za ¿ycia wydany zbiór wierszy pt. Pieœnimazurskieukaza³ siê dopiero w 1927 r}7
Ca³oœæ
zachowanego dorobku poetyckiego Samulowskiego por. Andrzej Samulowski, ~zwól nas z ciê¿kiej niewoli. Wierszei proza 1868-1920. Zebra³, wstêpem i przypisami opatrzy³ J. Jasiñski, Olsztyn 1997, tego¿,Andrzej Samulowski 1840-1924. O narodowe oblicze Warmii. Olsztyn 1976.
24 Por. generalnie T. Orackiego, Rozmówi³bym kamieñ... Z dziejów literatury ludowej
oraz piœmiennictwa regionalnego Warmii i Mazur w XIX i XX w.,Warszawa 1976.
25 Por. J. Lisewski, Swaty warmiñskie. Sztuczka teatralna w trzech aktach, Gniezno
23
1886.
. 26 E. Buchholzpodpseudonimem
Wanniakaog³osi³Szkicewarmiñskie,Poznañ1888.
Literaturao twórczoœci
¿yciuM. Kajki jest ju¿ obfita, por. Z. Chojnowski,Micha³
Kajka poeta mazurski,Olsztyn 1992,oraz: M. Kajka, Z duchowejmej niwy. Wierszezebrali i opracowaliJ. Jasiñskii T. Oracki, Olsztyn 1982.
27
212
Stanis³aw Salmonowicz
Starszy od niego Marcin Giersz (1808-1895), nauczyciel, autor kalendarzy i
redaktor periodyków, by³ tak¿ep³odnym poet¹ i odegra³swoj¹ rolê w utrzymaniu jêzyka przez pruskich Mazurów, choæreprezentowa³jako pisarz i jako
dzia³acz regionalny patriotyzm pruski28.Giersz i jego postawa mia³y wielu
naœladowcóww ludowej twórczoœcimazurskiej, bardziej pruskiej ni¿ wyra¿aj¹cej uczucia narodowepolskie, co wyraŸnieró¿ni³oten nurt literatury mazurskiej od literatury Warmii.
5. Literatura kaszubska
Fenomennarodzin kaszubskiejliteratury piêknej zas³ugujena szczególn¹
uwagê. Mo¿na wielorako rozwa¿aæklimat i okolicznoœcitowarzysz¹ce narodzinom tej literatury: wzrost ogólny wykszta³ceniai szerszyudzia³ inteligencji pochodzeniakaszubskiegow ¿yciu kulturalnym Pomorzaw II po³owie XIX
w., rolê romantycznego"ludoznawstwa", które oko³o roku 1848 obudzi³o zainteresowania literatur¹ ludow¹, folklorem literackim, regionalizmem. Obok
tekstów pisanych przez Kaszubów po polsku lub niemiecku, obok literatury
poœwiêconêjw¹tkom kaszubskim pisanych przez autorów obcych etnicznie,
ale nie œrodowiskowo,
pojawi³a siê i rozkwit³a oko³oroku 1900literaturapiêkna
w jêzyku kaszubskim.Jej rozkwit zosta³przecie¿poprzedzonyokresemkszta³towania siê pierwocin jêzyka literackiego kaszubskiego,trwaj¹cego od oko³o
1848 r. Jak wiadomo, swego rodzaju patronem - ojcem literatury w jêzyku
kaszubskim by³ Florian Ceynowa (1817-1881), reprezentuj¹cy ów dominuj¹cy oko³o 1848 r. w w¹skiej grupie inteligencji mieszanegopochodzeniapolsko-kaszubskiegonurt politycznego powi¹zania z polskimi d¹¿eniami narodowymi i demokratycznymi, ale z zachowaniemkaszubskiej odrêbnoœci,o
czym w³aœnienadewszystko mia³a stanowiæliteratura rozwijana we w³asnym
jêzyku, a wykraczaj¹ca poza istniej¹cy "od zawsze" folklor literacki kaszubski, wyra¿aj¹cy siê w anonimowych pieœniach,legendach,bajkach, przys³owiach, opowieœciach.Dat¹ niejako symboliczn¹ narodzin kaszubskiej literatury piêknej jest utwór Ceynowy RozmowaPolócha z Kaszeb¹... (1850). Ceynowa swoj¹ ró¿norodn¹ twórczoœci¹stworzy³ fundamentypiœmiennictwakaszubskiego,którejako pierwszy do poziomuwysokiegoartyzmupodniós³poeta
Hieronim Derdowski (1852-1902), uwa¿anyza twórcê kaszubskiegojêzyka
28Por. o nim J. Jasiñski. Œwiadomoœæ
narodowa... s. 143.
literackiego, autor eposu O panu Czorliñscim, co do Pucka po secelacho³
(1880) i wielu poematów i wierszy. Derdowski, pozostaj¹c generalnie pod
wp³ywem polskiej poezji romantycznej, by³ samorodnym talentem poetyckim. W swej postawiewobec podstawowegosporupolsko-niemieckiego kontynuowa³ liniê Ceynowy, popularyzuj¹c has³o"Nie ma Kaszub bez Polonii, a
bezKaszubPolœci!".Od Derdowskiegoliteraturakaszubskaprzekroczy³apu³ap
folkloru i posz³adrog¹ w³asnegorozwoju29.Nale¿yjednak podkreœliæ,
i¿ zarówno Ceynowa,jak i przez wiele lat Derdowski obok utworów publikowanych
po kaszubsku pisywali liczne teksty po polsku. Tak wiêc skonstatujmy, ¿e
pierwsza faza literatury kaszubskiej ³¹czy³a, nieraz w sposóbbardzo udany,
tradycje kaszubskiegohumoru, ludowy folklor, z wp³ywami literatury polskiej, której twórcy kaszubskiegojêzyka literackiego czuli siê kulturowo i
jêzykowo bliscy, zachowuj¹c równoczeœnie
w³asn¹ odrêbnoœæ.
Nowe pokolenie literatów kaszubskich,o wiele iloœciowoliczniejsze, to
ju¿ generacjadzia³aj¹ca w XX w. Na czolo tzw. M³odokaszubówwysun¹³ siê
Aleksander Majkowski (1878-1938),poeta i prozaik, satyryk, kodyfikator pisowni jêzyka kaszubskiego3O.
Jego najwybitniejsze dzie³o literackie, powieœæ
¯ece i przigode Remusa,choæw sporej czêœcipowsta³ojeszczeprzed I wojn¹
œwiatow¹,opublikowane zosta³odopiero w 1938 r.31Obok niego wspomnieæ
nale¿y wa¿k¹ dzia³alnoœæ
i twórczoœæ
regionaln¹ Jana Kamowskiego (18861939) i jego nowatorski zbiór utworów poetyckich pt. Novotne spiewe, 1910,
oraz twórczoœæ
ksiêdzaLeona Heyki (1885-1939).32
Mo¿nawyraziæpogl¹d, i¿
oko³o roku 1920 dorobek literacki twórców kaszubskichby³ ju¿ znaczny,w
pe³ni usamodzielniony- w granicachprzecie¿niewielkiej i dalej g³ównie wiejskiej spo³ecznoœci
kaszubskiej.
./
29Poza cyt: zbiorem rozpraw J. Borzyszkowskiego por. szczególnie F. Neureiter, Hi-
storia literatury kaszubskiej, Gdañsk 1982. O Ceynowie J. Kamowski, Dr Florian Ceynowa, opr. i pos³owiem opatrzy³ J. Treder, Gdañsk 1997. O Derdowskim m.in. A. Bukowski,
Dzia³alnoœæliteracka ispo³ecznaH. Derdowskiego w Ameryce (1885-1902), Gdañsk 1961.
30 Por. ostatnio ¯ycie i twórczoœæ
Aleksandra Majkowskiego, pod red. J. Borzyszkowskiego, Wejherowo 1997.
31 Por. najnowsze wydanie poematu po polsku i po kaszubsku: A. Majkowski, ¯ece i
przigode Remusa - ¯ycie i przygody Remusa, cz. I - III, Gdañsk 1995.
32
Por. J. Kamowski,Moja
droga kaszubska, opr. J. Borzyszkowski,
Gdañsk 1981; S.
Janke, Poeta z kaszubskiej nocy, Wejherowo 1998. TwórczoœæLeona Heyke nale¿y ju¿
g³ównie do okresu II RP, ale w latach 1911-1912 og³osi³ cykl wierszy lirycznych, por.
Kaszebsczie spiewe, opr. Z. Roppel, Gdañsk 1978.
214
Stanis³awSalmonowicz
6. Uwagi koñcowe
Ujêcie równoczesnew¹tków literackich trzechjêzyków PomorzaW schodniego pozwala mo¿e na kilka wniosków ogólniejszych, choærzecz ca³a wymaga³abypog³êbienia,bowiem brakuje do tej pory prób porównawczegospojrzenia w literaturze przedmiotu. Literatura piêkna niemiecka na Pomorzu
Wschodnim pozostawa³aw bliskich z regu³y zwi¹zkach z rozkwitaj¹c¹ pod
koniec wieku modernistyczn¹ literatur¹ niemieck¹. Poza œcis³ymnurtem Heimatliteratur i utworami pisarzy dialektów otwiera³o to drogê do ksztahowania siê wybitniejszych indywidualnoœciliterackich. Tak czy inaczej literatura
niemiecka by³a literatur¹ panuj¹cej w kraju grupy etnicznej i jêzykowej, maj¹c za sob¹, w niejednej sytuacji, oficjalne poparciepañstwa.Polska literatura
regionu mia³a z tego punktu widzenia charakterregionalny, zaœciankowy,co
jednak ³¹czy³a z silnym nurtem narodowej s³u¿byw obliczu konfliktu polskoniemieckiego. Na czo³owysuwa³asiê swegorodzaju spo³eczna"walka u podstaw": krzewienie uczuænarodowych i regionalnych; nieraz publicystyka i
dydaktyczno-moralne sk³onnoœcibra³y górê nad kryteriami estetycznymi.
Dodajmy, i¿ nowe pr¹dy literackie dociera³y prêdzej poprzez literaturê niemieck¹ ni¿ z Krakowa czy Warszawy. Sytuacja w Wielkopolsce, silniejsza
jako œrodowisko,by³a przecie¿,mutatis mutandis, podobna. Izolacja kordonowa by³a nieraz istotniejsza, ni¿ siê to nam dzisiaj wydaje.
Odrêbn¹ pozycjê zajmowa³aw tym wszystkim literatura kaszubska,byæ
mo¿edlatego, i¿ by³o to swegorodzaju dzie³o budowaneod podstaw z ró¿norodnych elementów.Górê bra³ fakt, i¿ w osobachDerdowskiego i Majkowskiego znalaz³aprzedstawicieli zdolnych ksztahowaænowatorski nieraz wyraz kaszubskiej to¿samoœci.
Ostatnia uwaga dotyczy literatury specyficznie gdañskiej. GdañskaHeimatliteratur koñca XIX i pocz¹tków XX w. by³a silnie ju¿ okreœlonaogólnoniemieckim narodowym poczuciemgdañszczan,co nie wyklucza³o lokalnego
kolorytu. Warto jednak dodaæ,i¿ wœródczêœciautorów, zw³aszczatych, co
siêgali do przesz³oœci
miasta, pojawia³a siê nuta nostalgii. Z tego punktu widzenia literatura gdañska by³a mo¿e niemiecka, ale niekoniecznie pruska i
czêstoswego rodzaju resentymenty,którym da³aw swoim czasietak dobitny
wyraz JohannaSchopenhauer,trwa³y nadal33.
33
Por. uwagi Z. Chodemy, Danzig und Preussen: Eine kritische Gegeniiberstellung in
Max Halbes Freiheit und die Tat des Dietrich Stobiius. w: JOOOJahre Danzi${
s. 155-168.
Kazimierz Nowosielski
literatura,
ma³e ojczyzny
uniwersalia
"Kto chce wykradaæowoce, musi wpierw posi¹œædwie rzeczy: stronê
rodzinn¹ i dzieciñstwo. Potem dopiero bêdzie móg³ pomyœleæ
o prawid³ach
sztuki, surowych i wymagaj¹cych studiów z dziedziny ogrodnictwa i psychologii" - tak ci¹gle ma³o znany,wspó³czesnypisarz polski, Marian Pankowski,
zaczyna swój Traktat o wykradaniu owoców, zamieszczonyw jednej z jego
najciekawszychksi¹¿ek, w Smaglejswobodzie.
Niech i mnie zatem bêdzie wolno zacz¹æod próby opisu smaków wzrastania, od wyprawy do krainy pierwszej, najbardziej serdecznej; do krainy
mego dzieciñstwa.
Urodzi³em siê w wiosce po³o¿onejw pobli¿u Noteci, która to rzeka akurat w tym miejscu, jakieœ15 km od Jeziora Brdowskiego, z którego bierze
pocz¹tek, wedle zapewnieñ mojej babki oddziela Kujawy od Wielkopolski.
Parê kilometrów za rzek¹ przycupnê³aniewielka wielkopolska osada Sompolno, do której, by pobieraænauki w miejscowym liceum, doje¿d¿a³emna
rowerze, a sk¹d te¿,zw³aszczazim¹, mo¿naby³o wracaæ"na piechte, najpirw
bez ³anki, tak durch, a potyrn troche na szage,bez pole", a¿ min¹wszy krzy¿ówki dochodzi³o siê do mego rodzinnego domu, wraz z reszt¹ wioskowych
gospodarstwprzynale¿¹cegodo sompoleñskiejparafii, acz administracyjnie i
regionalniezarazem- do kujawskiego Radziejowa. Wœródmiejscowych s³y-
216
Kazimierz Nowosielski
chaæby³o mieszaninêkujawskowielkopolskiej gwary, która w mojej rodzinie
nak³ada³asiê na kresow¹ mowê mego ojca, doœæ
starannieukrywaj¹cego swój
oszmiañski zaœpiew,
byæmo¿edlatego- tak siê dziœdomyœlam- by ochroniæ
dwóch swoich synów przed doœæ
dokuczliwym, a wyostrzonym w czasiebójek z rówieœnikamiokreœleniem"zabugole".
Dom, który zamieszkiwaliœmy,by³ poniemiecki (wówczas jeden z nielicznych ceglanych domów we wsi, choætak naprawdêjego budowniczemu
ceg³y starczy³ozaledwie najedn¹ zewnêtrzn¹ warstwê, za któr¹ kry³a siê doœæ
gruba gliniana œciana),
z wyraŸniezaznaczon¹na szczyciesygnatur¹ swej niegdysiejszejprzynale¿noœci:
"AS" - Albrecht Sys.Jegobudowniczego,jak sobie
przypominam, s¹siedzi wspominali raczej doœæ
dobrze. W ka¿dym razie mój
ojciec do koñca swego ¿ycia nie pozwoli³ nam, dzieciakom, poodkrêcaætych
solidnych, z grubego ¿elazazrobionych liter, które wszak mog³y zostaæspieniê¿onew sompoleñskimpunkcie skupu z³omu albo - zaniesionedo szko³y,
gdzie zbiera³o siê "st³uczkê" i "¿elastwo" - zamienione na z³otówki, które
wraz z klas¹ ciu³aliœmyna coroczn¹ autokarow¹ wycieczkê.
Choæw tej wielokulturowej przestrzeni przysz³o mi wzrastaæ,to jednak
jako dziecko raczej nie mia³em problemów z okreœleniem:kim jestem? Pozostawa³emjednym z wsiowych ch³opaków,zawszechc¹cym siê jak najszybciej upodobniædo nieco starszychod siebie, i by³emjakoœtam sob¹ zarazem,
a wiêc kimœ,kto ca³¹ sw¹ dzieciêc¹ potencjalnoœci¹¿yje w swoim "tu i teraz"
- w wielkiej i niebezpiecznejprzygodzie wzrastania; w szczêœciach
i bólach
poznawaniatwardoœcikamienia,mrocznoœcinadnoteckichbagien,najbardziej
niebezpiecznychga³êzi na starej wiœniw przydomowym sadzie, we w³asnej
cielesnoœci
wreszcie,w której powoli jê³y dawaæznaæo sobietajemniczedreszcze budz¹cej siê seksualnoœci...
Wtedy nie w g³owie mi by³o: czym jest z Kujaw, czy te¿z Wielkopolski, i jakie to¿samoœciowe
problemy przywozi³ z sob¹
zza Buga mój ojciec; wszak moj¹ dzieciêc¹ istotê - tak mi siê wydaje - bardziej wyra¿a³onamiêtne zapamiêtywaniesiê w czymœ,co mnie poch³ania³oi
zagarnia³ozarazem,niŸli rozpamiêtywanie:sk¹d siê przysz³o i co mnie okreœla?;co mnie wybra³o i ka¿ewybieraænieco innego ni¿ jestem, ni¿ siê stajê?
S¹dzê, i¿ najwa¿niejszew tej to¿samoœciowej
materii rozstrzygniêciadokonuj¹ siê za przyczyn¹ mniej lub bardziej nag³ego,czasemwrêcz dramatycznego uœwiadomieniasobie przez dziecko obecnoœci
i rangi kulturowych alternatyw: tego, ¿e mo¿e byæinaczej, ¿e mo¿nabyæprzejêtym i prowadzonym
przez inny ni¿ rodzicielski, przez inny ni¿ ten, w którym siê wzrasta³o,rodzaj
opowieœcio sobiei œwiecie.Tê kusz¹c¹, fascynuj¹c¹ i trwo¿¹c¹ zarazemprze-
Literatura, ma³e ojczyzny i uniwersalia
217
strzeñ innego, konkurencyjnegowobec dotychczasowychobszarówdoœwiadczenia,jêzyka - przynajmniej w moim pokoleniu - ods³ania³yksi¹¿ki; to za
ich spraw¹ konkretyzowa³y siê we mnie pierwszeniechêci do tego, co zastane,
a co coraz bardziej wydawa³o mi siê banalne, zwyczajne, wyszarza³ew codziennym obcowaniu; to za ich przyczyn¹ wywo³ane zosta³y pierwsze radykalnie wyra¿anebunty wobec rodzicielskiej i rodzimej obyczajowoœci;to one
budzi³y gwahowne têsknoty za œwiatami,jak mi siê wydawa³o, atrakcyjniejszymi, bogatszymi,oferuj¹cymi bardziej ekscytuj¹ce spe³nienia,a przez to jak
owoce z cudzegosadu,które zawszelepiej ni¿ w³asnesmakuj¹ - domagaj¹cymi siê innego do siebie podejœcia,innej niŸli zazwyczaj wys³uchiwanapieœni.
W Nagim sadzie- debiutanckiej powieœciWies³awaMyœliwskiego- doros³yju¿ bohater- narratorwspomina,jak to wieziony niegdyœfur¹ przez ojca
z miejskiej szko³y do domu na pierwsze w swym ¿yciu wakacje uzmys³owi³
sobie przepaϾ
miêdzy mi³oœci¹tego, kto go wybra³ do kochania, kto go ukocha³ po prostu, a egoistycznym doœwiadczeniemw³asnej wy³¹cznoœci i
wszechmocyzarazem,któr¹ mu dawa³apozyskiwana w szko³achwiedza. To,
co przychodzi³o od strony serca,od strony rodzicielskiej woli wytrwania przy
umi³owanym, ods³oni³omu siêjako coœgorszego,s³abszegow konfrontacji z
tym, kim siê cz³owiek staæmo¿e,jeœlizawierzy obiecanym mu przez ksi¹¿ki
œwiatom.Kultura, zdaje siê mówiæMyœliwski,która nie pozyskuje cz³owieka
dla zobowi¹zuj¹cego go cz³owieczeñstwa,dla tego, co go przewy¿szaw dobru i piêknie, okazuje siê nie t¹ rzeczywistoœci¹,w które on mo¿e wzrastaæ,
dojrzewaædo mo¿liwej pe³ni siebie samego.
"Niektórzy- powiadabohaterpowieœci
- mówi¹ o ksi¹¿kachjako o zaczarowanymœwiecie,o tym, ile zawdziêczaj¹ ksi¹¿kom w swoim ¿yciu, wspominaj¹, jak to je czytali po kryjomu nieraz, nie przy œwietle,lecz przy ksiê¿ycu, nie przy stole, lecz gdzieœna drzewie w listowiu, aleja tam mozoli³em siê
nad nimi dzieñ w dzieñ, œwi¹tekpi¹tek, i niczego dobregonie zazna³emprócz
zw¹tpieñ. A przecie¿d³ugo im ufa³em,póki jeszcze¿ywi³em nadziejê,¿ekiedyœdam radê tej wielkiej bibliotece. (...) Sk¹d mog³em wiedzieæ,¿e ksi¹¿ki
nie s¹ martwe, lecz jak stworzenia, przewrotne, podstêpne,nie¿yczliwe, bo
gdy nie mog¹ strachem zmóc, wtedy ciê kusz¹, obiecuj¹ wiêcej ni¿ mog¹,
niby otuchy ci dodaj¹, a zwodz¹, wci¹gaj¹ ciê w tê swoj¹ m¹droœæ
niby jasn¹,
przestronn¹jak pañskiepokoje, lecz kiedy siê dobrzerozejrzysz, widzisz, ¿eœ
w zw¹tpienie spêtany".
Prawdziwa m¹droœæ
- uzmys³awiasobiew pewnym momencie syn z Nagiego sadu - powinna przedewszystkim pomagaæw trudach rozpoznawaniai
218
Kazimierz Nowosielski
pozyskiwania jakiejœubogacaj¹cej jednoœcinie tylko miêdzy nim a ojcem,
lecz i w ka¿dym z nich z osobna zarazem.Ale gdzie jej szukaæ?Na glebie
jakich wartoœcizakorzeniaæ¿ycie, aby prawdziwiej i m¹drzej byæ?Nim popróbujemy sobieodpowiedzieæna to pytanie, zauwa¿my,i¿ ten tak bolesny dla
bohaterapowieœciparadoksosamotniaj¹cych rozstajów, swoistegozawieszenia miêdzy œwiatemksi¹¿ek a walorami osobistegodoœwiadczenia,ów charakterystyczny dla ka¿degoetapuwzrastaniai wrastaniadylemat kulturowych
rozdro¿y nie mo¿e byæinaczej wyra¿ony jak tylko ... przez kulturê; wszak
wypowiada go ktoœ,kto piszeksi¹¿kê o tym, jak to siê zawiód³ ... na ksi¹¿kach.
Wiêc to mo¿e wtedy, po pierwszych opowieœciachojca, który handluj¹c
koñmi przywozi³ obrazy innych œwiatów,po pierwszych czytanych mi przez
mamê balladach Mickiewicza ("on te¿ od nas, z Kresów" - podkreœla³asiostra mego taty), po SercuAmicisa i wierszykach Konopnickiej, a potemju¿ na
w³asn¹ rêkê przyswajanych indiañskich powieœciachMay'a - narodzi³a siê
we mnie owa bolesnai ekscytuj¹ca, bo stalekonfrontowana z tym, co zastane
i jakoœukochane,têsknota za nieznanym?To ona pobudza³awyobraŸniêi to
ona zapewnekaza³ami skrobaæpierwszewiersze o tajemnicachniewielkiego
miejscowego jeziora, po którym w mojej imaginacji poczê³y siê szwendaæ
Mickiewiczowskie bogunki oraz inne, budz¹ce dreszczzjawy. W ten sposób
magiczne aury cudzych opowieœcijê³y w doœwiadczeniach
wiejskiego podrostka doϾ
skutecznie konkurowaæz md³ym, nadjeziornym zapachemkrowiego ³ajna, ze smrodemprzemieszanegoz kaczymi odchodamib³ota i gorzkaw¹ woni¹ kozich bobków rozsypanychna prowadz¹cych ku jezioru œcie¿kach. I tak te¿ z czasemokazywa³o siê, ¿e to, co atrakcyjniejsze, wcale nie
musia³o siê stawaægdzieœbardzo daleko, poza granicami dot¹d zwiedzanych
obszarów; by odnowiæprzymierze z niepowtarzalnoœci¹rzeczy i spraw najbli¿szych- wystarczy³oje wprowadziæw obrêb nieco innegojêzyka, w³¹czyæ
w sferê odmiennychniŸli oferowa³acodziennamowa melodii, spotkaæz symbolami, które dot¹d wœródnich nie bytowa³y.
Wspominamo tej dzieciêcejpróbie przeniesienianadœwiteziañskich
mgie³,
blasków i zwidów nad wody Zakrzewskiego Jeziora,bo wiem, i¿ przecie nie
ja jeden pad³em ofiar¹ owego romantycznegouwiedzenia i rozdarcia zarazem; to ono wszak kaza³omi wtedy tak¿eprzedk³adaæ
walory wyobra¿onego
nad to, co realne,uciekaæod najbli¿szych,by potem do nich wracaæ- z poczuciem zdrady ich najprostszychpragnieñ: tego, ¿e siê nie wytrwa³o przy ich
mi³oœci,¿e siê ich samotnoœæ
przys³oni³o aurami wymyœlonychœwiatów.Jednoczeœnie
to romantyzm nauczy³nastwórczego spogl¹dania g³odnymi tajem-
nic oczyma na to, co lokalne, dzisiejsze, czêsto zbanalizowanew bezrefleksyjnych obrotach jêzyka, wyszarza³ew codziennym z sob¹ obcowaniu. On
tak¿e wskaza³ na znaczenierodzimych opowieœci,miejscowego dziedzictwa
dla kultur ponadlokalnych, ods³oni³ uniwersalnewartoœciw tym, co zdawa³o
siê ju¿ raz na zawszeskazanena bytowanie w w¹skim horyzoncie gminnego
doœwiadczenia,
w mniej lub bardziej prowizorycznych op³otkachmiejscowego obyczaju. To w³aœnieromantycy odkryli walory ma³ej ojczyzny, wpisuj¹c
j¹ w coœbardzo istotnego, wrêcz - fundamentalnego,jeœli idzie o ich wizjê
istnienia, bo w egzystencjalnyprojekt poszukiwaniaprawdy o cz³owieku wewnêtrznym, niepodleg³ymwobec represyjnych,zniewalaj¹cych aspektówaktualnie dziej¹cej siê historii, wobec bezdusznychregu³ zoficjalizowanej kultury czy pozornych dobrodziejstw cywilizacyjnych koniecznoœci.Tylko tam,
w obrêbie prawdy o cz³owieku wewnêtrznym, s¹dzili poeci, da siê odnaleŸæ
pamiêci¹ tak o rzeczywistoœciachzagubionych lub zaprzepaszczonych,jak i
jeszcze niewywalczonych, a przyzywaj¹cych obietnic¹ wolnego w nich zamieszkiwania.
Romantyczny imperatyw uwewnêtrznianiatego co najbli¿sze,ukazywania duchowych po¿ytkówjak najbardziej indywidualnie doœwiadczanego
czasu i przestrzeni, zdawa³ siê posiadaæjeszcze jeden, wcale niebagatelny cel:
mia³ inspirowaæcz³owieka do permanentnejtransgresji,oœmielaæ
do przekraczania tego, co ju¿ w nim samym i doko³a niego rozpoznane,uobecnionew
jêzyku, oswojone, zachêciædo wysi³ku samowyzwalaniasiê - ku czemu?Na
to pytanie rozmaite w owej epocepada³y odpowiedzi. I tak na przyk³ad dla
m³odego Mickiewicza wi¹za³o siê ono z ryzykiem nieustannegootwierania
siê na niedostêpny ludzkiej racjonalnoœciœwiatduchowy, na rzeczywistoœæ
snów, szaleñstwa,imaginacji, na tajemne przestrzeniepe³ne g³osów umar³ych, pokrzywdzonych, zabitych,podczasgdy mistyczny S³owacki³¹czy³ owo
pytanie z wyzwalaniem ukrytych potencjalnoœcicz³owieka- a¿po pe³new³¹czenie go w kosmiczn¹ palingenezê,w odwieczny procesprzebóstwiania siê
ludzkoœcii bytu. Dla wielu, zw³aszczapomniejszychkrajowych romantyków,
sentymentalnewidzenie "ojczyzny najbli¿szej" stanowi³ozaledwie preludium
do rojeñ o wielkiej ojczyŸnierodowej, etnicznej, sk¹d ju¿ tylko krok do narodowego samouwielbienia i manifestacyjnegoodgradzania siê od innych. Z
kolei Norwid, a¿ do bólu realista, Polak i rzymski chrzeœcijanin,stara³ siê
widzieæcz³owieka poprzezjego pracê nad wartoœciamistanowi¹cymi o nim
jako o osobie i wspólnocie osób. To praca- uwa¿a³-zakorzenia cz³owieka w
rzeczywistoœcii w duchu,w prawdzie tego, kim jest i gdziejest, i uprawomoc-
220
Kazimierz Nowosielski
nia jego kierowane ku Niebu wo³anie o za³o¿ycielskie,osobowe Wszystko.
Autor Promethidiona z jak¹œ dojmuj¹c¹ rzetelnoœci¹œwiadkaepoki, z niezwyk³¹ determinacj¹ i poetyckim wyskrzydleniem jednoczeœnie,konfrontuj¹c oczekiwane ze staj¹cym siê, wytêsknione z realizowanym, stara siê stale
pamiêtaæo porz¹dku zamieszkiwania w domu boskoludzkich wartoœci:od
"ja" poprzezwspólnotê osób a¿do wspólnoty w Duchu Stworzycielu; przypomina, i¿ z³e, bez nale¿ytej troski zamieszkiwanie w którymkolwiek z tych
porz¹dków, zlekcewa¿enieich aksjologicznej realnoœci,prowadzi do erozji
cz³owieczeñstwajakoprojektu nieustannieprzekraczaj¹cejnasCa³oœcii przyzywaj¹cego Spe³nienia.
Norwidowy Quidam, uprawiaj¹c ziemiê pod namiotem Nieba, pozostaje
sob¹ stale stwarzaj¹cym siê o tyle, o ile zdolny jest dos³yszeæ
i uwzglêdniæw
swym utrudzonym bytowaniu rangêpytañ fundamentalnych,rzek³bym - za³o¿ycielskich, a wpoœródnich nadewszystko tego, które rozleg³o siêjako pierwsze w ziemskiej historii cz³owieka: "Adamie, gdzie jesteœ?"(Rdz 3,9). Zauwa¿my,i¿ w Biblii Bóg nie pyta o to, kim jest teraz,po zerwaniu przymierza,
ten, kto zw¹tpi³ w przyrzeczone mu Dobro i zatrwo¿ony tym, co uczyni³ jakby instynktownie szuka schronieniaw ³adziel)atury, w obrêbiejej, jak mu
siê zdaje, usprawiedliwiaj¹cych go koniecznoœci("Wtem us³yszeli- cz³owiek
i jego ¿ona- odg³os[kroków] Jahwe-Bogaprzechadzaj¹cegosiê po ogrodzie,
gdy wia³ codzienny wietrzyk. I skryli siê przed Jahwe-Bogiem poœróddrzew
ogrodu" (Rdz 3, 8). On nie zapytuje: "Adamie, kim oto terazjesteœ?",bo zna
prawdê jego serca,prawdêjego istotowego ogo³ocenia("Teraz otworzy³y siê
obojgu oczy i poznali, ¿e s¹ nadzy - Rdz 3,7) i nie chce go tym pytaniem
przytwierdziæju¿ raz na zawsze do dramatycznejodt¹d rzeczywistoœcijego
egzystowania. Stwórca, wychodz¹c z t¹ spraw¹ naprzeciw ludzkiemu stworzeniu, zdaje siê zarazemotwieraæprzed Adamem szansêtrudnego stawania
siê w sferze wybranych przez tego ostatniego celów i konstytuuj¹cych jego
jestestwo odniesieñ; w jakimœistotnym sensieJahwepytanie czyni tu zadaniem, a zadanieopatrujepytaniem - i w tej zasadniczoodmienionej rzeczywistoœciumieszczacz³owieka. W ten sposóbustanawiate¿ przestrzeñjakiegoœ
nowego samookreœlania
siê ludzi; trudnego, acz nie niemo¿liwego powrotu
do utraconej Pe³ni. Odt¹d cz³owiek, aby wychodziæz siebie zastanego,siebie
okaleczonego grzechem, ograniczonego w swej naturze, bêdzie musia³ za
Bogiem ponawiaæpytanie o to, gdzie tak naprawdêzamieszkuje,"gdzie jest?".
Bóg nie zostawiaAdamajego samotnoœci,
jego "ogo³oceniu", alejakby podaje mu sw¹ rêkê, pytaj¹c (a wiêc szanuj¹cjego wolnoœæ):
w przestrzenijakich
221
to wartoœciwybiera odt¹d realizowanie swego cz³owieczeñstwa?Od tego
miejsca w dziejach stworzeniazdaje siê ono rozlegaæw ka¿dej sytuacji ludzkiego bytowania i dotyczy tego,jak cz³owiek zamieszkuje:w sobie, w rodzinie, w ojczyŸnie,w transcendencji.Dopiero rzetelnerozeznaniesiê cz³owieka
w owych realnoœciach
zamieszkiwaniaumo¿liwia mu odpowiedŸna pytanie:
"Kim tak naprawdêjest?" - zawszew odniesieniu do tego, co go przewy¿sza
i zobowi¹zuje - jeœli,oczywiœcie,on w swej wolnoœciuznaje za konstytuuj¹ce jego cz³owieczeñstwo,prowadz¹ce do Pe³ni, a wiêc i warte trudu ¿ycia.
Drugie wa¿ne pytanie, które pada od strony Boga i rozlega siê w tej¿e
samejKsiêdzeRodzaju, dotyczy ju¿ nie tylko owej fundamentalneji wszechzagarniaj¹cej relacji: Stwórca- cz³owiek, ale odnosi siê do tego szczególnego
miejsca w istnieniu, które wyznacza spotkaniecz³owieka z cz³owiekiem, Kaina z Ablem, a brzmi ono: "Kainie, gdzie jest twój brat Abel?" (Rdz 4, 9).
Owo pytanie ujawnia rangêtego,jak wa¿new oczachBogajest to, czym nasycamy milsze spotkanie z kimœdrugim; to, jak tu i teraz realizuje siê nasza
solidarnoϾ
w ziemskim zamieszkiwaniu;jak staje siê to, co w tej solidarnoœci
najwa¿niejsze:naszami³oœæ.
W owym "Kainie, gdzie jest twój brat Abel?"
skupia siê sprawanaszejelementarnejodpowiedzialnoœciza bycie we wspólnocie, zajakoœæ
tego bycia, zajego prawdê,za wype³nienie go rzeczywistymi,
a nie pozorowanymi wartoœciami.Tu, w owej wspólnocie osób, w rodzinie, w
ojczyŸnie,w cywilizacji, jak powiedzia³ Jan Pawe³II, "ka¿dy ma swoje Westerplatte"; na ka¿dym z tych odcinków broni swego i ponadwspólnotowego
dobra przed inwazj¹ anty-Sensu.Obronaka¿degoz nich - podkreœlapapie¿sta³aby siê niezrozumia³a tak¿e i wtedy, gdyby nie zosta³ on odniesiony do
tego wszystkiego, co go poprzedzai co go zagarnia:rodzina bez osoby,ojczyzna poza tym, co siê buduje "na rodzie", ród bez cywilizacji, cz³owiek - bez
Boga. Wedle Norwida na ka¿dym z tych odcinków, na ka¿dym z tych duchowych i rzeczywistych terytoriów rozpoznajemyprawdê naszegocz³owieczeñstwa i sprawdzamywartoœæ
naszej odpowiedzialnoœciza dar bycia wolnym,
który od Boga pochodzi, a jako historyczny testament spisany zosta³ tak¿e
krwi¹ i potem naszychojców. Na znaczenietak rozumianej ojcowizny, "koleby" - jak powiedzieliby nasi przodkowie, ojczyzny, z jak¹œszczególn¹ determinacj¹ wskazywa³ autor Pierœcieniawielkiej damy, ujawniaj¹c wyj¹tkow¹
dramatycznoϾ
jej usytuowaniatak w obrêbie cywilizacyjnych, jak i polskich
doœwiadczeñ,
a w zwi¹zku z tym i jej nieomijalnoœæ
w porz¹dku ka¿degozapytywania o senstego, gdzie i jak siê zamieszkujena ziemi.
"Bo kto min¹³ ojczystoœæ
- pisa³ Norwid - chocia¿byid¹c po wawrzyny
222
Kazimierz Nowosielski
s³awy s³aw i po m¹droœæ
nie maj¹c¹ granic, ten u pomnika swegosiê zatrzyma
i z gorycz¹ pojrzy ku domowi.
Bo kto, do krzy¿a nawet id¹c, min¹³ krzy¿e ojczyste, ten przebieraw mêczeñstwie!
A kto, uganiaj¹c siê za postêpem,myœlojczyst¹ potr¹ci³ - ten za postêpem jest koniecznie - gdy¿ samprzez siê nie kroczy.
Bo Ojczyzna - Ziomkowie - jest to moralne zjednoczenie,bez którego
partyj nie ma - bez którego partie s¹ jak bandy lub koczowiska polemiczne,
których ogniem niezgoda,a rzeczywistoœci¹dym wyrazów".
A zaœw innym miejscu dodawa³:
"Kto patriotyzm zamienia na wy³¹cznoœæ
(...), ten musi koniecznie z ojczyzny zrobiæsektêi skoñczyæfanatyzmem".
Ka¿daz tych ludzkich rzeczywistoœci
(ja, my, zbiorowoϾ),
które s¹ przede
wszystkim rzeczywistoœciamiserca, bo w Mi³oœciznajduj¹ swe ostateczne
spe³nienie,domagasiê troski i uwagi; domagasiê kultury, czyli uprawy (³ac.
colo, -ere, cultum). Pozanimi tak¿ekultura traci sens,bo nie s³u¿yludzkiemu
wzrastaniu: ku górze, "ku Niebu" - jak powiada³ Norwid, do pe³ni Osoby.
Zlekcewa¿enietej powinnoœcim¹drego wzrastaniaw cz³owieczeñstwie,dojrzewania do spe³nianiasiê wpoœródi dla najwy¿szychwartoœci,powoduje, i¿
zostawiamy w sobie i za sob¹ ziemiê ja³ow¹, ziemiê spustoszonegosumienia.
Z tego te¿ powodu pierwsze z Boskich pytañ: "Adamie, gdzie jesteœ?"
wzywa do takiego spojrzeniaw g³¹b wartoœci,które anga¿ujeca³e¿ycie cz³owieka - we wszystkich porz¹dkach wspomnianegozamieszkiwania.Pracuj¹c
w ich obrêbie i daj¹c tam w pe³ni siebie, cz³owiek otrzymuje imiê - znak swej
godnoœci("Jak Pañskagodnoœæ?"
- zapytywanokiedyœ,podczasgdy dziœcoraz czêœciejwystarczaju¿ tylko numer karty kredytowej); tam te¿rozpoznaje
imiê zadanej sobie przestrzeni:kraina Nod na wschód od Edenu, Polska, Kaszuby, Gdañsk,ma³a wioska Rybno nad Noteci¹.
Bronis³awMalinowski
Przedmowa do
The Cassubian Civilization,
Faber and Faber limited, london
1935
Mit perfidnego i schematycznegoAnglika - czy raczej Anglosaksona,
w³¹czaj¹c w to Amerykanina i obywatela Królestwa Brytyjskiego, cieszy siê
wci¹¿ du¿¹ popularnoœci¹na kontynencie.Anglik jako twór w³asnejmitologii
z drugiej strony przypomina niewinnego, uczciwego, ale nade wszystko nie
sprytnego. Przedstawiasiê on jako osobnik dobry z natury, szczery,który radzi sobie z kolejnymi pora¿kamiw drodze do koñcowego zwyciêstwa, który
wygrywa prawoœci¹charakteru,postêpowaniemwprost, bez matactw,ze zdrowym rozs¹dkiem, ale nie poprzezinteligencjê i wiadomoœci.Zrêcznoœæ
sprzymierzon¹ ze sprytem i perfidi¹ pozostawiono obcokrajowcom.
Prawda le¿y oczywiœciegdzieœpomiêdzy dwoma tymi opisami. W kraju
tym istnieje zasadniczaczêœæ
opinii publicznejbêd¹cej oœwiecon¹,inteligentn¹ i
wyczulon¹ na fakty, jak nigdzie indziej. Liga Narodów ze wszystkim tym, co
oznaczai po co zosta³astworzona,posiadawœródwszystkichkrajów najgorêtsze
poparcieze strony Anglii i jest to dla mnie oznak¹ du¿ejpolitycznej m¹droœci.
Chcia³bymtak¿ejednoczeœnie
dodaæ,¿ew StanachZjednoczonychtak¿ewzrastamniejszoœæ,
która by³a i jest za przyst¹pieniemdo Ligi Narodów,oddaj¹c jej
pe³niejszeuznaniedla jej idea³ówi funkcji ani¿eligdziekolwiek na kontynencie
europejskim.W Ameryce tak¿eg³ównaobawazwi¹zana z obaw¹ zapl¹tania siê
226
Bronis³aw Malinowski
w sojuszei maj¹ca poparcieniew³aœciwie
interpretowanejdoktryny Mouroe nadchodzi ze strony tych, którzy czuj¹, ¿euczciwi i szlachetniAmerykanie zostan¹
zawszepokonaniprzezpodstêpnycheuropejskichdyplomatów.W rzeczywistoœcidwa anglosaksoñskieimperia posiadaj¹ najwiêksz¹ ekonomiczn¹ i polityczn¹ si³ê w obecnychczasach:ich uczestnictwow wydarzeniachmiêdzynarodowych jest konieczne tak dla ich w³asnegodobra,jak i dla ca³egoœwiata;ich
ambasadys¹ zupe³niedobrzeprzygotowanedo pracy z ka¿dymzagranicznym
dyplomat¹ czy przedstawicielempañstwa.Tak¿eich wiedzai opanowaniespraw
miêdzynarodowychnie s¹ tak u³omne,jak czêstoprzedstawiaj¹b¹dŸ udaj¹.
Pozostajejeszczejedno pytanie, odpowiadaj¹c na które zagraniczniprzedstawiciele z kontynentu przystosowanido œwiataanglosaksoñskiegostale spotykaj¹ siê ze zdumiewaj¹c¹ kombinacj¹ nieinteligentnegopodejœciai brakiem
informacji. Jestto pytanie o naród, narodowoœæ
i nacjonalizm. Od kiedy wierzê, ¿e w jednym rzêdzie z mo¿liwoœciamiwojny klas jest to najwa¿niejsze
zagadnienieobecnych czasów,jestem przekonany,¿e zarówno Anglicy jak i
Amerykanie musz¹ wiedzieæ,jakie si³y le¿¹ u podstaw kontynentalnego nacjonalizmu.
Jestjeszcze druga prawda, któr¹ wielu mieszkañców Imperium Brytyjskiego czy Stanów Zjednoczonych ci¹gle usi³uje ignorowaæ,opakowana w
sentymentalizmy,przestarza³efrazesy i slogany oraz fa³szywe poczucie bezpieczeñstwa. Prawda mianowicie, ¿e kana³ La Manche jako bariera bezpieczeñstwazosta³akompletnie wykreœlonai Atlantyk sta³siê zwyk³¹ normalnoœci¹.Pokój i bezpieczeñstwona kontynencie europejskim s¹ tak samo wewnêtrznymi problemami Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, jak
bezrobocie,prawodawstwopracy, techniczneszczegó³ykursów walutowych i
pracy banków, tona¿okrêtów wojennych i si³a "efektywnoœci".Wojna w Europie lub, jeœlio to chodzi, w jakimkolwiek rogu œwiataodbije siê zaraŸliwie
dla œwiatowejpolityki. Ani Wielka Brytania, ani Ameryka nie mog¹ trzymaæ
siê z daleka od nastêpnejwojny, je¿eli bêdzie to prawdziwa wojna i bêd¹ one
bezpoœrednio
dotkniêtekryzysemekonomicznym,miêdzynarodowymbrakiem
porz¹dku, zmianami systemówpolitycznych i rewolucjami, gdziekolwiek to
nast¹pi - czy w Chinach, Japonii, Rosji, czy w Niemczech.
St¹d te¿ donios³eznaczenieksi¹¿ki w jêzyku angielskim, która rozprawia
siê z fundamentami wspó³czesnegonacjonalizmu w duchu bezstronnoœcii z
naukowegopunktu widzenia, która definiuje prawdziwe podstawy narodowoœci.Wartoœæ
jej jest nawet wiêksza, poniewa¿nie przedstawia¿adnychpolitycznych wniosków.
Przedmowa do ., The Cassubian Civilization
227
Od tej strony ksi¹¿ka ta jest zwyk³ym etnograficznym opisem Kaszubów.
To samow sobie mo¿ebyæwystarczaj¹co interesuj¹ce dla ka¿dego,kto chce
nauczyæsiê czegoœo ¿ywej historii wspó³czesnejEuropy. Kaszubi s¹ najbardziej na zachód wysuniêt¹ przedni¹ placówk¹ pó³nocnych S³owian. S¹ oni
jedynymi ¿ywymi reprezentantamiplemion s³owiañskich, które kilka dziesi¹tków wieków temu zasiedlili ca³e terytorium wschodnich Niemiec a¿ po
rzekê Elbê. W ich jêzyku, kulturze i obecnym ¿yciu s¹ oni dziwn¹ pozosta³oœci¹tej czêœciEuropy przedjej germanizacj¹. Z tego powodu, chocia¿Kaszubi przez wieki pozostawali w kontakcie z wy¿sz¹ cywilizacj¹ swoich teutoñskich s¹siadów i chocia¿przez 150lat znajdowali siê pod politycznymi rz¹dami Niemiec, to jednak zatrzymali swoj¹ narodowoœæ,
tzn. jêzyk, zwyczaje i
wewnêtrzn¹ organizacjê swoich przodków. Ksi¹¿ka ta umo¿liwia angielskojêzycznym czytelnikom zapoznaæ
siê z etnografi¹ tych ludzi w sposóbporównywalny i atrakcyjny.Wszyscyzainteresowanieuropejskimfolklorem, jej problematyk¹ lingwistyczn¹ i histori¹ znajd¹ ten tom jako niezbêdn¹ lekturê.
Ale w tym przypadku relatywnie ma³ej narodowoœciwiedza o jej etnografii i wiedzy ludowej nabiera znacznie szerszegoznaczenia.Po pierwsze zamieszkuj¹ oni (Kaszubi) jeden z najbardziej delikatnych od strony politycznej
zak¹tków œwiata,tzw. "korytarz gdañski". Pytanie, czy jest on integraln¹ czêœci¹Polski jest niezwykle wa¿ne.Wa¿niejszejednak¿e,moim zdaniem,jest
zagadnienieteoretycznepodnoszoneprzez to prawdziwe pytanie, a mianowicie, jak daleko mo¿na mówiæo narodowoœcijako czymœró¿ni¹cym siê od
politycznej lojalnoœci,jakie s¹ problemy zwi¹zane z traktowaniem mniejszoœcii wszystkich narodowych aspiracji na terenie kontynentalnej Europy.
Z tego punktu widzenia u¿ytecznymmo¿ebyæzdefiniowanie œrodkowowschodniego europejskiego nacjonalizmu, który jest tak¿e nacjonalizmem
spotykanymw Irlandii, Turcji, Indii i wspó³czesnejAfryce, znaczeniaktórego
nauczy³emsiê nie tak bardzojako studentantropologii i nauk spo³ecznych,ale
przedewszystkim jako Polak, wychowany w tradycyjnym domu, w rzeczywistoœci- kolebce wspó³czesnegoeuropejskiegonacjonalizmu.
Dla nas, przedwojennych Polaków, narodowoœæ
znaczy wiernoϾ
jêzykowi, tradycjom, ideom naszych przodków, jako coœró¿nego od jakichkolwiek politycznych zobowi¹zañ i lojalnoœci.Dwie si³y, które podzieli³y i przy³¹czy³y sobie naszeterytorium i wch³onê³y nasz¹ ludnoœæ,
u¿y³y ca³ej politycznej maszynerii pañstwaw kierunku denacjonalizacji.
W Rosji, Niemczech my Polacy stworzyliœmyniezwyk³e "mniejszoœci",
walcz¹ce pocz¹tkowo nie o polityczn¹ niezale¿noœæ,
lecz o kulturowe samo-
228
Bronis³aw Malinowski
okreœlenie,którego byliœmyca³kowicie pozbawieni. Chcieliœmyu¿ywaænaszegow³asnegojêzyka w szkolnictwie i podczaspublicznych spotkañ,rozwijaæpolski punkt widzenia w ksi¹¿kach i w prasie, organizowaænasze ¿ycie
ekonomicznezgodnie z zasadamisurowcowymi kraju w interesie naszejspo³ecznoœci.W tym wszystkim byliœmyobiektem restrykcji i destrukcyjnej cenzury, nie tylko politycznej, ale tak¿ekulturowej.
Walka toczy³a siê g³ównie na froncie jêzykowym. Od pocz¹tku szko³y
podstawowej dzieci poddawaneby³y nauczaniu w jêzyku obcym: niemieckim na terenach imperium Kaisera, rosyjskim na terytoriach carskich. U¿ywanie naszegow³asnegojêzyka, posiadanienaszejw³asnejreligii, posiadanie
naszych w³asnych wewnêtrznych instytucji, samorz¹dnoœciw sprawach lokalnych wsi, miasta czy prowincji by³y w przedwojennej Polsce marzeniem.
Coœtakiego mieliœmyw ramach imperium austriackiego i s¹dzê, ¿e ¿aden
uczciwy Polak nie bêdzie temu przeciwny, lecz modliæsiê bêdzie o polityczne rz¹dy w stylu starej podwójnej monarchii. PrzedwojennaAustria w swojej
federalnej konstytucji zaprezentowa³a,w mojej opinii, sposób rozwi¹zania
wszystkich problemów mniejszoœciowych.By³ to model miniaturowej Ligi
Narodów. Poradzi³a sobie ona ze sprawami narpdowoœciowymiprawie tak
samo efektywnie jak FederacjaSzwajcarskaradzi sobie z jej w³asnymi "problemami mniejszoœciowymi". Szwajcaria dla inteligentnego socjologa jest
polityczn¹ ca³oœci¹,sk³adaj¹c¹ siê co najmniej z trzech narodowoœcilub czterech,jeœliwliczymy w to mówi¹cych jêzykiem romañskim mieszkañcówEngadine.
Trudnoœcistarej podwójnej monarchii (Austro-Wêgier) le¿¹ w fakcie, ¿e
rz¹d centralny nie mo¿ewycisn¹æpiêtna swojej liberalnej polityki na niektóre
autonomiczne,prowincjalne administracje: w Galicji polska wiêkszoœæ
terroryzuje "Ruthenian", w Bohemii Niemcy sprzeczaj¹ siê z Czechami, na po³udniu W³osi z Tyrolczykami i S³oweñcami.Dodatkowo w drugiej po³owie podwójnej monarchii, która zdenacjonalizowa³aswoje mniejszoœci,zrobiono to
tak bezlitoœnie,jak to siê dzieje obecniew Rumunii z Wêgrami.
Tu pojawia siê rzeczywista trudnoœæ
europejskiegonacjonalizmu. Mamy
oto dwie grupy zasadpostêpowania:pierwsza poprzez kulturê, jêzyk, formy
narodowoœci,inna poprzez organizacjepolityczne i konstytucje pañstwowe.
Pañstwo posiada zawszew³adzê wewnêtrzn¹ i prowadzi politykê zagraniczn¹. Narodowoœæ
jest ograniczonapoprzez takie si³y,jak sentymentczy lojalnoœæ.
To stanowi³o rozwi¹zanie poprzez rozwój podwójnej lojalnoœci,powi¹zanej z podwójnym darowaniemwolnoœcii ¿¹danymi zobowi¹zaniami: fede-
Przedmowa do " The CassubianCivilization
229
ralna lojalnoϾ
w stosunkudo pañstwai narodowaczy regionalna lojalnoœæ
w
stosunkudo grupy kulturowej.
Niestety, zawszeod narodzin wspó³czesnejœwiadomoœci
narodowej pod
koniec osiemnastegoi pocz¹tkach dziewiêtnastegowieku ka¿depañstwoprzyswoi³o sobie politykê ¿¹daj¹c¹ pe³nej lojalnoœcii niebrania pod uwagê narodowych sentymentów.Pañstwou¿ywa swojej maszynerii i si³y do stworzenia
wœródjego mniejszoœcisentymentudo pañstwai od kiedy taki sentymentjest
wymuszanyu¿yciemsi³y, to koñczy siê to niepowodzeniem.Klasycznym przyk³adem tej prawdy jest polityka Bismarcka od roku 1884.Przed t¹ dat¹ Polacy, Duñczycy, francuscy Alzatczycy germanizowali siê spontaniczniei naturalnie z kultur¹ pañstwa- matki. Robili to ze zdumiewaj¹c¹ ³atwoœci¹i szybkoœci¹.Kiedy zmieniono politykê i zaczêtostosowaæsi³ê, wprowadzaj¹c proces germanizacji w sposóbzorganizowany i dotkliwie bolesny, wówczas narodzi³ siê polski, francuski i duñski nacjonalizm. Z dala od rozwiniêtych zjednoczonych Niemiec stworzy³ Bismarck wrogie i niebezpiecznemniejszoœci.
Przyk³ad ten by³ i jest obecnie naœladowany
w ca³ej Europie.
Nacjonalizm jest wystarczaj¹co godny po¿a³owania,ale jest on z pewnoœci¹bardziej niebezpiecznyw swoich agresywnychformach wtedy, gdy silna
wiêkszoœæ
u¿ywa politycznego mechanizmupañstwaw celu wynarodowienia
mniejszoœci,zamiast walczyæw ich obronie. Polityczne narodziny nowych
narodowych pañstw, takich jak Litwa, £otwa i Finlandia, mog¹ byægodne
po¿a³owaniadla niektórych. Jest to jednak nieuniknione i lekarstwem na to
nie jest stosowanierepresji i przeszkadzanieim, ale rozwijanie form miêdzynarodowej wspó³pracy nie tylko z politycznymi pañstwami, ale tak¿e z kulturowymi narodowoœciami.Problem jêzykowy stanowi oczywiœcienajwiêkszy problem. Rozwi¹zano to w Szwajcarii ze znacznymkosztem, gdy¿ ka¿dy
musi byæpraktycznietrójjêzycznym. Rozwi¹zano ten problem w Austrii, gdzie
niemiecki jest jêzykiem urzêdowym dla wszystkich obywateli. Podobnerozwi¹zania funkcjonuj¹ ca³kiem dobrze w Po³udniowej Afryce, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Alzacji. W Irlandii, z drugiej strony, mamy do czynienia z odrodzeniemsiê nie bêd¹cego w u¿yciu, prawie ju¿ wymar³egojêzyka.
Jednojest pewne- u¿ycie si³y w postêpowaniuz najbardziej intymnymi problemami jednostki, takimi jak: wybór jêzyka-matki, w praktyce jej religii,
formowaniujego w³asnychidea³ówi myœlimusi prowadziædo pora¿ki.W spó³czeœnieprzeszkod¹jest czeœæ
oddawanapañstwu faszystowskiemui komunistycznemu. Mam nadziejê, ¿ejest to tylko powojenna choroba. Jeœlinie, to
stanie siê ona œmierteln¹chorob¹ naszej zachodniejkultury.
230
Bronis³aw Malinowski
Pañstwopowinno zagwarantowaæ
pe³n¹ autonomiêkulturaln¹ swoim w³asnym mniejszoœciom
kulturowym i za tê wolnoœæ
mo¿eza¿¹daæod nich pe³nej
lojalnoœcipolitycznej. Nawet to rozwi¹zanie jednakowo¿nie jest w mojej opinii wystarczaj¹cym. Obecniepañstwozasmakowa³ow absolutnejwszechmocy
we wszystkich sprawachwewnêtrznych i ¿¹da nieograniczonejsuwerennoœci
we wszystkich konfliktach zewnêtrznych.Jeœlinie pojawi¹ siê jakieœwy¿sze
agencjemiêdzynarodoweograniczaj¹cetê nie przyznan¹, ale zbyt realn¹ przemoc pañstwa, mniejszoœcikulturowe, ludzie, którzy nie s¹ przygotowani do
oddawaniaczci na o³tarzutej lub innej kliki, ganguczy partii, nigdy nie znajd¹
¿adnejsprawiedliwoœciw rêkachwspó³czesnegopañstwa.Jeszczeraz, wed³ug
mojej opinii, jest tylko jedno rozwi¹zanie: silna Liga Narodów i idea³y zwi¹zane z t¹ instytucj¹. Nie s¹dzê, aby problem mniejszoœcimóg³ byærozwi¹zany w
Europie poprzez rewizjê poszczególnychuk³adów lub poprzez odnowê obecnych politycznych zwi¹zków. Mo¿eto z³agodziæ
niektórepolityczne b³êdy,ale i
stworzyænowe. W dzisiejszejEuropiepod¹¿amyw kierunku posiadaniamniejszoœcinarodowychz tej prostej przyczyny, ¿e czêœæ
terytoriów jest zasiedlona
przezniejednorodn¹kulturowo ludnoœæ,
przezmieszaninêras,narodówi kultur.
Problemrozwi¹zany zostanienie wtedy,gdy graniceprzebiegaæ
bêd¹ z matematyczn¹ dok³adnoœci¹,
oddzielaj¹cjeden naródod drugiego,gdy¿coœtakiego nie
jest mo¿liwym. Bêdzie to mo¿liwe do rozwi¹zania, gdy granicepolityczne nie
bêd¹ mia³y znaczenia,z tej prostej przyczyny,¿eka¿danarodowoœæ
otrzymuje
pe³n¹ mo¿liwoœæ
kulturowego samorozwojuw zamianza polityczn¹ lojalnoœæ.
W mojej opinii droga do prawid³owegorozwi¹zania prowadzi politycznie
przez Genewê, a intelektualnie nie poprzez zaprzeczenienarodowoœci,ale
poprzezjej prawid³owe zrozumienie przedewszystkim w Wielkiej Brytanii i
w StanachZjednoczonych.Ksi¹¿ka ta bêdzie, mam nadziejê,naukowym drogowskazemna tej drodze.
Obawiam siê, ¿ezabrn¹³em nieco za daleko w tym wstêpie, rozwijaj¹c tu
argumentpolityczny. Mo¿ebyæto tak¿etraktowanejako zwyk³a zarozumia³oœæ,
¿e podnoszêznaczenietematu, na który ja, jako antropolog, który nigdy nie
prowadzi³ terenowych prac badawczych w swoim w³asnym kraju, nie mam
kompetencji do wypowiadania siê, podczasgdy czytelnik bêdzie mia³ mo¿liwoœæ
zaznajomieniasiê z tym z najlepszychŸróde³.W pracy tej mamy trzech
uznanychnaukowców,posiadaj¹cych najwy¿szekwalifikacje do wypowiadania siê na ten temat.
Dr Friedrich Lorentz z Gdañska,cz³onekLeningradzkiej Akademii Nauk,
przeprowadzi³d³ugoletnie,samodzielnestudianad etnografi¹ Kaszubów.Jego
Przedmowa do " The CassubianCivilization
231
wk³ad do tego wydania zawiera pe³ne opisowe sprawozdanieo kulturze Kaszubów.W koñcowym rozdzialejego rozprawy naukowej przedstawia swoje
w³asne punkty widzenia, które s¹ interesuj¹ce zarówno dla socjologa, jak i
etnografa.Wniosek zawartyjest w tytule To¿samoœæ
dwóch kultul: W³aœciwie
Kaszubi, chocia¿zewnêtrznieprzyswoili sobiewyniki niemieckiego postêpu,
wewnêtrznie zachowali swoj¹ s³owiañsk¹ rasê. Ze wzglêdu na jêzyk, to od
kiedy polski sta³siêjêzykiem literackim Kaszubów,to literatura polska ca³kowicie zaspokoi³a ich potrzeby literackie. Nie ma potrzeby rozszerzaniatych
wniosków i by³oby nietaktownewobec Polaków opieraniesiê tym kompletnie
bezstronnym faktom przez niemieckich uczonych.
Drugi autor to dr Adam Fischer, profesor etnografii na Uniwersytecie
Lwowskim i cz³onek Polskiej Akademii, omawia charakterystykêkultury kaszubskiej, przeciwstawiaj¹c j¹ podstawie polskiej i s³owiañskiej etnografii.
Bazuj¹c w wiêkszoœcina materiale zgromadzonymprzez dr. Lorentza, dochodzi do tego samegowniosku, ¿e kaszubskakultura ludowa nie ró¿ni siê od
polskiej, bo jest polska.
Trzecim jest dr TadeuszLehr-Sp³awiñski, tak¿ecz³onekPolskiej Akademii, profesorjêzyków s³owiañskichna Uniwersytecie Krakowskim. W swojej
pracy analizuje relacje pomiêdzy jêzykami S³owian ba³tyckich, których Kaszubi s¹ dzisiaj jedynymi reprezentantami,a jêzykiem s³owiañskim w ogóle.
We wniosku stwierdzi³ on, ¿e dialekt S³owian ba³tyckich na obszarzepomiêdzy Wis³¹ i Wart¹ do Elby stworzy³ pe³en³añcuchjêzyków blisko zwi¹zanych
z jêzykiem polskim.
Trzeba pogratulowaæInstytutowi Ba³tyckiemu za przedstawienie trzech
mistrzowskich prac na tak wa¿ny temat. Nie ma w¹tpliwoœci, ¿e studium to
³¹cz¹ce prace polskich i niemieckich uczonych pokazuje, ¿e w sprawachnaukowych nie ma stronniczoœcii uprzedzeñtak d³ugo,jak to jest w tym przypadku,jak nauka nie jest wpl¹tana i nie jest kontrolowana przez wp³ywy polityczne lub narodowoœcioweuprzedzenia.Pracata wnosi wk³ad w dobre zrozumienie pomiêdzy tymi dwoma narodami.
232
Od Redakcji
Publikowany powy¿ej tekst zawdziêczamy Autorowi - Bronis³awowi
Malinowskiemuorazt³umaczce
- Annie Kwaœniewskiej,
a przedewszystkim
Instytutowi Bahyckiemu. W 1934 r. dziêki staraniom Instytutu, do którego
dobrych tradycji stara siê nawi¹zywaætak¿e Instytut Kaszubski, ukaza³asiê
jak dotychczasjedyna monografia etnograficznaKaszub pt. Kaszubi. Kultura
ludowa i jêzyk. Jej autorami byli trzej wybitni badacze- Adam Fischer, Friedrich Lorentz oraz TadeuszLehr-Sp³awiñski. Ju¿ w roku nastêpnymzosta³a
ona wydana w t³umaczeniu na jêzyk angielski w Londynie (The Cassubian
Civilisation). Promotoremtego¿dzie³a w miêdzynarodowym œwiecienaukowym by³ autor publikowanej powy¿ej przedmowy do tej pozycji - Bronis³aw
Malinowski.
B. Malinowski (ur. 7.04.1884r. w Krakowie, zm. 16.05.1942w New Haven), pisz¹c ten tekst, by³ ju¿ badaczemo ustalonej renomie nie tylko w œwiecie anglosaskim.By³ etnologiem, socjologiem i badaczemkultury. Uwa¿any
jest za jednego z g³ównych twórców brytyjskiej i europejskiej antropologii
kultury. By³ czo³owym przedstawicielem nurtu funkcjonalistycznego w naukach spo³ecznych.Studiowa³ nauki przyrodnicze w Krakowie, a nastêpnie
socjologiê i etnologiê w Lipsku i Londynie. W latach 1914-1918przeprowadzi³ badaniaterenowena Nowej Gwinei i na WyspachTriobrandzkich. Publikacje zawieraj¹ce podsumowanietych badañprzynios³y mu œwiatowyrozg³os
i uznanie naukowe. Od 1927r. kierowa³ utworzon¹ specjalniedla niego Katedr¹ Antropologii Spo³ecznejna uniwersytecie londyñskim, a nastêpniew latach 1930-1938by³ jednym z kierowników Instytutu Kultur i Jêzyków Afryki
na tej¿euczelni. Od 1938r. zwi¹zany by³ z uniwersytetemYale w New Haven.
W czasie wojny kierowa³ Instytutem Polskim w Nowym Jorku. Wiele jego
prac wesz³o do kanonu nauk spo³ecznychi humanistycznych.
Autorytet B. Malinowskiego znaczy³ bardzo wiele dla adresatów i odbiorców wydanej przez Instytut Ba³tycki ksi¹¿ki o Kaszubach.Przedrukowuj¹c obecniejego przedmowêdo niej, uaktualniliœmyjedynie pisowniê i interpunkcjê, dostosowuj¹c je do obowi¹zuj¹cych wspó³czeœnie
norm.
c
,
,-"".._"~"-
:'
,
i"c~d'j
³
JanNiecis³awBaudouindeCourtenay
Kurzes Resumæ
.der ))Kasubischen1!'rage«³
Einê
IInd
ausfi1hrlicho
sichten
meiner
behalte
nachste
nur
Begrilndung
Rechtfertigung
ich
Zllkunft
Zur
"churi"clI
l)
linter
d(..~~~
~
uie
von
Eigenthtirnlichkoiten
ibm,
zum
nnf7
des
~
sinu
entpsychonuthig.
~ikroskop
mi-
..
nutio3er
Untersuchungen,
mit
allzugro,;ser
Ma~s
gleich
mit
Tlteil
JeB
nicht
richtig,
Kasubischen
sin<l
st
l"orscherliebe
nilU
iiber
wirtl,
:Lndern,
auch
in
kon,;tatirten
zu
h
wic
(;C:;I:118tallli
billige
So
ten
g
rr:lgoc
dem
"
a.,(o(
mu³t's
Wilrtli
Streite:!
Er\viih'ullgulI
beh:lndelte
(7'"
die
.
nka;lIbi.iclte
sponnenen
logischlj
Jer
d;³.-'~
1.
O"
uje
;
.-'11
fur
Vordorhand
Folgcndes.
um
"
Inir
vor.
§
-
An-
i1bergro~sen
iOl
das
Ver-
iiberschutzt..
don
..\ugen
un<l
formulirMerkmalen
Ra-
234
Jan Baudouin de Courtenay
--
.
aiesesSprachgebietesemporgewachsen,so dass.er dasselbesammtdem
Polabischen nnter einem gemeinsamenN~men »Pomoranisch« zn.
sammengef:1.sst,
aIs eine abgesonderte,unabhJ1ngige
nnd gleichberech.
tigte »Spracheujnicbt nur dem Polnischeoj sondernanch einerseitsder
~anzen ceci)o-slovakischen,:1odererseitsabel der ganzenlausitz-sorbischen Sprachgruppe gegenilberstcllt. [DasseIbebezieht sich mutau's
mutandis aur Lorentz, welchem das 81oviozischezu einer dritten, respective vierten Sprache, nebenKaSnbisch,Polnisch nnd Polabisch,
gewordenir.:. Unterdessenreichen die von Lorentz (81ovinzischeGramm~tik § 3, I., $-1°) genann~en»unterscheidenden
Merkmaleabei wei-.
tern Ilicht d!:.u aus, um :1USdem Slovinzischeoeine besoodere,ebenso
dem Kasubischeo, wie a!lch dem Polnischen gegenuberznstellende
D8pracheu
ZOl bilderi.l
2) Daswar die Psychologiedes Forschersund unwillkllrlichen Urhcbers der :J.ufrichtigenoder bloss geheucheltenEntrtistnng. Jetzt sei
die Psychologie des.Wespennestes
geschildert, in welchem diese tein
wissenschaft.licbet'rage einen hochst.IeidenschaftlichenCharakter er.
halten battu und mit politiscbem Unrath und persiinlichem Hass und
Neid verunglimpft wllrde.
80 haben vor allem administralive nnd censurelleMassregelnngen
der PoI.eniIi Prellssenund Russlandnicht nur im gewiihnltohenPublikum, sondernselbst in vielcn Repraseotantender D~olnischenWissen.
schaft" eine patriotische HyperasthesieGderall¿u grosseEmpfindlichkelt entwickeIt. 'Uod da begegnenwir 'demchauvioistischenDAlIpolenthum III wel/:lIes sielI wtlrdig dêm H:³k:ltismus.oder dem uAlldeutsch.
thum", J~m »l\llrn:LgY:Lrcntllumu,dem ..~llrussenthnmfl³lUdsonstigen
solchen scllililen .-\.llheiten(( geselit, welche eigentlich nur :lIs Forscbungsohjektemit ibrer psychiatrischenSeite fur die Wissensch:J.ft
zu
'"erwertbeo ~':ircn, lei der ~tberauch zu leiteodenMotiyendes ),wissen.
schaftlicheu'l Denkeoswerden.
Einige von den GegnernRamult's wallten ihre personlichenAbrechnungen i:quidiren, tlod zwar nicbt,mit ibm selbst, sondern'mit den
.
andernI die 111~efahr
uicsulbeAnsichtin BetreffdesKa$ubischen
vertratcn. Dabli befolgte,mandie bewabrteHerodes-Methode:d:J.sganze
Hans verbrerl.,en,um nur den gehasstenFeind zu backen.
Zu :llled~m gescllen~ich ~ucbindividuello Eigenthilmlichkeitender
an dem I\Mu³;i~cben~"eluzllgeBetbeiligteo.
So pllegeo selbst hilchst verdieostvolleGelehrte, Gelehrte ersten
Kurzes Resumeder "Kaœubischen
Frage"
"
-
235
Ranges von dem Gro3sen-und Unfeh~rkeitswahn behaftet zu sejn, so
dass sic z. B, mit einer be'wunderungswertbenSicherheit) wobl auch
mit dem chanvinistischenDogmatisffil³Sangestricbon,behallpten, es sei
etwas »absolutfalscbll,es giibe im Polnischenkeinerlei litauischen Lehn\\"orleu.s.w.
Ebenso zeicllnen sich ejnige hocust verdien:;tvolle Gelehrte mit
e.inementschiedencnWiderwiijen gegen alles Gc3ctzmiissige,gegenjede
Regelmiissigkeit)gegenjegliche methodischeErklllrung aus. Die Betrach. tung der Welt stimmt mit der geistigen Organisation des Betreffenden.
[;ie ist ja fiDe Selbstprojectionin die Ausseuwelt. IJnd so seben auch
cbaotische und anarchistischeKopfc tlberal³ bIos ()h:tos unu Wilrkilr)
ein ungeordnetesMischmascb,ein buntes Durcheinander) ollne jegliche
Consequenz. Diese so zu sagen anarchistische, principienl05e Logik
wird in der Sprachwissenschaftzu einem sprachwissenschaftlichenNihilismlls, welcher z. B. keine historiscb-phonetischcllJ.Ja¹tconsequenzen
auerkennen will ulld gnnz verschicdeneGruppen von Erscheinungen
aur einen Haufen zlisarnmcn\~irft. Dieser sicb brei-tmachenue Mittelstellun~isU1l1s«
!lat Be!lr vi el Unlleil :tn'Jericbtet UIlU uas Denken unkritischer Geister in Pol~n schiilllich IJceinl³ll,,~t. I'~.i fallu Ilab(~i cine
kol³ektive, »volkerpsycho³ogisch
« zu erk(jir~nde SlIggestion) gestil.rkt
durch .-\utosnggestion)statt. Weno ich aber zwischen dem Standpunkte der verhobnten»modernenLalltgeset1.ler«unu dcmjcnigen einer
vollstlLndigenwissenschaftlichenAnarchio zu w:ihlon haho, dann stelle
ich mich entschiedenaur tlie Soite de3 ersteD. Uebl'igensde gustibils
non est disputandum.
Dem Principe der )Jistf~ungund Nic~ltunterschciuungtren, geruht
man, selb.;tverstiindlichbona fide, den Untcrschicu zwischen meincr
Betrachtnngswciseund dcrjenigcn }{amu³t"3zu verkcllnen ulld un5 beide
:luf einen genleinsamcn H:lufen »unaererGe~nerll lii werfcn,
rGegner;I
a?lticipando, da gie doch an den 13etretren/len
g:Lr ni(:ht d:tchteu: ais sie
zuro orstcn ~{al ihrc Meinung 1iusserten.
~[:Lnwollte auch sclbstverst:indlich das grosseJ\intelligentcPublikumll filr sich gewinnen. Und 50 wurden verschiedeneschriftkundigc,
obgleich von der Wissenschaft ziemlich entfernte und ganz, sicher
in der Sprachwissenschaft unmilndige Indi vidueu be\vogcnI mittels
))
-
ZeitungsartikeIdie Gemuthergegen IJ unsere (~egnur«fcindlich zu
stirnmen. E3 solltc damit crst6ns wj~seIlschaftlich6Werthlosigkeit bekampfter Meinungcn nbewicsenuund es sol³teu zweitcns uie Vertreter
236
"
Jan Baudouin de Courtenay
--
solcher Meinungenpolitisch verdl1chtigtwerdeJ:³.Eine gewisssehr edle
Handlnngsweisesui gener~. Uñd so wurde in dem Lager der-Gegner
lIonsererG~goer(lunter aoderembehanptet":
es hltte;n Cenovaund Hilferding' du.sK&Œubische
mit cechischen,
russischenund »altslavischenrW6rtern ansgeschmt1ckt,
.
esbaboRamult »panslavistische
Mcinnngender Russenund Cechen(l
tlber die H~rkunft der KaSubenacceptirt,eg hahe derselbeRamult nor ein paar Wochen in Zopot Badeknr
genossenund so seioeMeinungaus der Lnft gegriffen,
es habe derselbeRamult nnr Linde's W6rterbnch abgeschrieben,
so dasssein vcrmeintlich kaSubisches
Worterbuch aus lanter polnischen
W6rtern in kasubiscbemGewandeoder in anfgedrangter,erdichteter
Ortbographie bestehe,
es baba ders(JlbeRamn³t allerlei nicht existirende Lante beransgehUrt, ganz tlberfi!1ssigeZeichenerfunden, einige Formen binzugediehtet, die nicht recht vorznkommen scheinen, und so, aur das
gefii Ise h te Spr3chmaterial gestiitzt, eine neuo "S~-:achefl.fertig
gebrMht.
Man konntc wohl mit aller BequemlichkeitsolcheBeschuld;'!Ungen
und Verdachtigungen gegen einen Mann anssprechen!der n~c:;'.mehr
im St3nde Nar, sich zu vertheidigen, und maD br3ucbte sich nicht
darnm zu Kummern, dass man gegen derartige Insin"Jationenauch m
einer nichts ,.eniger aIs wissenschaftlichenWeis.ereagirenkonnte.
Die pat;.iotiseheVerblendong liess einen der Herren aucb geg~&1
meine Wen:gkeit cin falsches Zeugnissabgeben. 80 hJ1tteich z. B.
.œcieœnienie
o w ór fitr einen ansschliesslichen
KaSubismnsgehalten".
Gc'viss einc schlane Methode: Um wirkliche Beweise zu schwl1chen,
btirdct man dem Gegnerganz entschieuenenUnsinn aur.
Mit eincm Wort, es bat sich auch in diêsemFalle die alta nber
immer neue Geschichtcwiederholt. Man darf keine wissenschaftlicho
Meinung hat>en, wenn sic dem Pubel Gder eiñigen get1btenStilnkern
nicht lieb i;;t. Es wird sogleich eine Hetze arrangirt, es werden VerIcumdungen f;\bricirt, K:ltzenmusik mit Pe rea trnfen organisirt, und
der BetreffeLdeboykotirt, womoglichanch lynchirt.. 80 ergelit es einem
UnabhJingigenim Reicheder Ochlokratie.geleitet von der Oligarchie..
§ 2.
Das bi.'!jetzt Gesagtebelenchtetgewissermassen
auch die von dt'n
A.r:hiy fUr ,J.,i."be Pbilologie. llVI.
2~
vorstehcll?
»polniscbv
Worto
dem
untor
ge-
die
ilber
aIlem
vor
sich
maD
muss
dann
i,st,
sa
Ruqe
in
Wisscnscllaft
die
sollcn
Geister
opportunistische
UDd
argwoh-
J.'eigc,
sejn,'
unangenehm
oder
angenehm
ScblUsse
wonncnen
ge-
dieselbe
durch
die
mBgen
Dinge,
der
Anffassung
theoretischer
.nach
und
~hrhtJit
W
Dach
nur
strebt
Wissenscbaft
reinc
Die
bleiben,
IIDbeeinilusst
Rocksicbten
praktischen
50nstigen
und
patrioti~chen
allen
von
llnd
unbestechlich
absolut
WisseU8cbaft
die
solI
es
-
wichtigsto
da~
ich,
gl:lube
i~t,
diescs
und
-
drittcns
Und
wolIen.
thun
wirkiich
es
sic
n
wen
hckcnnen,
DPolen"
aIs
nicht
politisch
sich
sic
dass
bewegon,
dazn
nicbt
Kasnben
die
Bem!1hungen
eifrigsten
die
selbst
Einrichtungen
bestehenden
den
bej
kBnnen
Zwcitens
Frage.
~ka8ubischeu
mehr
nicht
-
man
dem
es
Wenn
~ische
deutsch ist,
solI
was
.A.Iso
lassen.
nicht
was
dasjcnige,
alles
rtlcksichtslos
verfolgt
und
Polen
die
nm
noch
Kasuben,
die
um
weder
Prenssen
in
sich
maD
kUmmert
Erstens
ais
soDdern
alsl'olen,
nicbt
Bie
und
trennen
zu
Polen
den
von
politisch
anch
KaSnben
die
um
benntzen,
Vorwand
ais
Regierung,
preussische
die
Scbluss
wissenschaftIichcn
diesen
werde
es
wcrden,
erkl!irt
Volk
des
verwechseln-
zu
nicht
PoleR
den
mit
besonderes,
ein
fUr
Kasuben
falIs
ja,
fOrchtet
Man
verliehcn.
Richtung
schiefe
eine
R!1cksichten
politischen
opportunistisch-
aUB
man
bat
Methode
wissenschaftlichen
Seiner
alles.
fiber
ja
Iachen
Wilden
Die
Komismus.
generis
sui
wohl
ist
Es
VOTo
IJko~ischerTitelCl
aIs
pomorskiego«)
narzecza
»Slownik
(statt
skiego«
pomor-
jêzyka
TitellJSlownik
der
kommt
Herr&n
lustigen
Einigen
.
(naci¹gane)
gezogen
Haaren
den
an
und
sophistisch
dieselbe
maD
nennt
verstehen,
zu
Beweisftlhrnng
'welche
irgend
ist,
Stande
im
nicht
man
Wenn
HandlungsweiBe.
empfehlenden
zn
nicht
ans
8tandpunkte
ethiscben
vom
eiuer
algo
I>Escamotager,
einer
dieselben
maD
beschnldigt
verdllchtigen,
zu
~Gegnerc
worfeuen
zusammenge-
Haufen
bunten
einen
aur
sejner
LoyalitAt
die
Um
.
Worte,bei.
einige
noch
ich
fOge
Methode
dieser
Cbarakteristik
Zur
-
th,ode.
Me
angewandte
Gegneru
I>unserer
Erfindern
-
K:l.Suben. . . . . zu germanisiren. Es ist abel ganz nichtige Erwagung.
ob mit wirkIic.hcm Erfolg6, das ist wieder cine andere,
brauchtentermini tecltni-:iver~tandigen
,
SolI man,da8Wort iD dem politisch-historischenSinne fassenund~
237
--
-
"
Frage
"Kasubischen
der
Resume
Kurzes
238
Jan Baudouin de Courtenay
es mit dem {rUherep, nicht mehr existirenden Polen identificiren? Gewis
nein. man es in dem Sinne politischer p~'a clesideria dies~r oder
. .s 8011
jener »Partei«, 81soim aggressiven 8inne versteben, w{}bei auch womoglich das litauische, das weiss- und k1einrussische Gebiet aIs polnisch erklJ11'twird? Gewiss auch nein.
1st yielleicht dem Worte seine jetzige reelle politischl? Bedeutung
zu unterschieben? Auch nein. Dass kasnbische Wahlbezirke zu den
vom polnlschen Standpr.nkte znverlJ1ssigstengehoren, das ist sehr schon
nnd man kann es den politischen
Polan nur gratuiiren, bat aber mit
den wirk~ch bestehenden sprachwissenschaftliohen Beziehungen niohts
zu thun.
.AIso solI vie11eicht der liter!r- bistorische Gesicbtspunkt in den
Vordergrund treten? Nicht im wcnigsten.
,
Einzig und allein ist filr uns die ethnographisch-linguistische
Be-
trachtung'massgebend. Wir sprechen von 4en polnisch, respective
kasnbisch redenden Leuten.
Dabei ist der wenig bestimmt6 und Mi~sverstandnisse erzeugende
,,\.usdrnck »8prache« zu vermeiden und mit einem andern, ganz bestimmten und der Wirklichkeit entsprechenden »Sprachgebietr oder
!)Dialekten~~ruppe«zn ersetzen. Ueberall sina solche Sprachgebiete zn erkennen, wo sie sich durch etwas Gemeinsamesvon den anderen Sprac hgebieten unt6rscheiden. in diesem BiDne bat man volIes Recht z. B. von
einem resiani schen Sprachgebiete zn sprechen, and wenn maD jetzt
I1ber solcbe »besonde~eslavische Sprachen«³ wie das .Novgorodischelt,
»Masoviscbe«, !)W eissrnssische", >I(schlesisch)W asserpolnischa, . Ugrorussisch,-" "Cakavischlr, »ResiaDisch~u. s. w., spottet, 30 wird man wabI
bei einer bewussten .-\.n,vcndung des Worte3 >l8pracbgebietrr 3ufhoren,
sejner guten L:Lune der3rtigcn Ausdruck za geben.
Um bel der llonennung einzelner gro3serer 8prachgebiete jeder
mOglichen Begriffsverwecbslung und Missdeutung vorznbeagen, w!1rde
ich den Iandlanfigen, politisoh oder anders gei:1rbten Namen, wie Serbisch, Kroa-tisch, Bosnisch, Montenegrinisch, BuJgarisch, Maced'oniscb,
Polnisch u..3. w. aBdere, filr sprachwissenschaftIicbe Zwecke kUnstlich
geschatfene und ganz neutrale, t~rmini tech,~ici (wie lllyrosla~sch,'
Dakoslavisch, Lechisch u. 11.)vorzicben. 80 gebrauche ich auch den
Terminus I)i'lolnischlr meistentheils mit Gunsefilsschcn,. um zu zeigen,
dass es mit dem polilischen oder literarischen Polent hum nur in einem
2...
Kurzes Resumeder "Kasubischen Frage"
,
239
mittelbaren Zusammenhange
steht, Es kann auch iI\ der Sprachwis8enschaft doppelsin:.³iggebraucht werden, d. h, in eiuem engeren uud in
einemureiteren Sinne.
JeJenfalls giht der Ausdrnck )'pomoranische Sprachea oder
Ilkasubiscl:cSprache« zu einer schiefen AuffassUllgAnIass, UDaich
,viiI ibn eJu flir alle Male mit dem D ka9ubischenSprachgebiet« oder
»kasubi.icheDialektengruppo«ersetzen,
DiesAsgauze kasubischeSpra~hgebietist nicht mit der polni~chen
Literatnrsprache,sondernmit dem ganzcnpolnischenSpracbgebiet,mit
dem Iubegriff aller polnischendialekti:lchenV:1rietiiten zu vergleicheu.
Gegcnwartigist csJ infolgc desMaugelseiner gen:lllcnUntcrsuchung
aller polnischenDialekte, Dachnicht vollstandig muglich,
Um aber ein wirkliches Bild typischer kasnbischerEigenthilmlichkeiten zu bekommen, muss mao gcrade typische Varictiiten dieses
Sprachgebietes,alBOvon dem polnischen Sprachgchiet cntlcgencn in
Er"'iigung ziehen, Dazwischen findct sich eine lleihe Uebergangsdialekte) d. h. solcherDialekte, welche zwar im Ganzeu und Grossen
Dach knsubischBind, aber dem polnisclleu SprachtYlillssich bedeutend
niihern.
Bci d~r Vergleichung des kasubischcnund polnisl}henSprachgegebietesmuss f"an vor allem lediglich den jetzigen dialcktischen Zustand bcriiGksichtigen,ohnc sich auf dcn frilhcrcn, liing~t verschol16ncu
Zustandder D polnischenSprache zu berufen, So wII1'denz. B, noch in
der historischenPeriode der polnischenSprache nweiche« t d' ;. ctwa
sa, wie jetzt im Russiscben,ausgcsprochen,
es folgt aber darauskcines(I
wegseinenilhereDVer".audtschaft((
desPolnischen
mit dcml~nssischen
Ebenso bes:lssl'nzweifclhaft die friihcre »polniscbc Spraclle« einige
jetzt noch iJ1 Kasnbischen sich fortsrtzenden ~i,;enthumli~hkeiten
(quantitative"oka ~:lltern:ltion in del' vcrhalcn FI~xion; Nominative
wr(jbl, datk u.a.; Altel"D:ltionvon u, i, (y), ais ..l:lngstufigcnllVokalcn,
mit nkurzstnfigenlle-artigen Vokalen, u, ii,); bej del' Verglcichung des
jetzigen Zust.andes
diesel'beidenSprachgebietemUS3alles dieses:lusser
AclJt gelns~enwerden. Erst nachdem mIlo mit ,ier Vurgleichnng des
gegenw:irtigenZustandesfertig ist, kann mlln und :lulu:ot~oll lnan einen
l{uckblick in die fruher6D,entwedel'anf Grnnd der Schriftdenkm:iler zu
entziffernden 04\11'einfnch speculativ zu reconstruirendun, Zustiiude
machen.
Wenn man dabei mit etymologischdnnklen ulld bloss von Jen
240
,'"
-
Jan Baudouinde Courtenay
deuts~her.Chronisten oder Urknndenschreibernaufbewahrten Eigenn,amenoperirt, verfJI.hrtmaDunklitisch. Belbstverstandlichbraucht eine
solche
Fordernng
gewisse
ForscLer
garerlaube
nicht obligatorisch
au, dass,
sejn.
. - Ebenso
kannfUr
ich men,
weon
ich mir
zn behaupten,
wenn maD von einer »falschen A.nalogie«redet, mau das psycbische
Leben der Sprachevollstandig verkennt.
Wefin nicht nar Zeituogsscribifaxe, sondern anch wirkliche G&-.
lehrte, w1rkliche Sprachforscberan den nicht allein von Ramn³t, sondem auch von Mikkola, Bronisch, Lorentz u. s. w. angewandtenTransscriptionszeichenA.nstcss~enommenhattenund.,gerade
in diesenZeichen
das kunstliche Mittel der EntCremdungdesKasnbiscbenvon dem Pol:nischensahen, so baben sie erstens vergessen, dass ~hnliche'Transscriptionszeichen aoch bej der schriftlichen Wiedergabe &ller rein
polnischen Dialekte angewendetwerden, und zweitens haben sie ihre
vollkommeneUnfJI.higkeitzum abstrakten Denken bekundet,und ohne
das abstrakte Denken ist jede WissenschaCtunmllglich. Nichtsdestoweniger mUS8maD gestehen, dass maD sich besondersans der bun.ten
Masse aller dieser Vokalzeichen,welche in den Werken verscbiedener
Forscher (wie Ramu³t, llroniscb, Mikkola, Lorentz) vorkommen,nicbt
immer eine klare Vorstellungvon deren Anssprachebilden kann. Eine
blosseNomenclatur (»olTeues
guttorales er, »otfeuespal8:talesell, »gnttural-palatalos Cli; Dverengtgcschlo~senes
emu. 8. w. u. s. w.) hilft nns
nicht viel, n&d die Bernfung aur Sievers ebensowenig. Nach dem aufmerksamenDurcbstudireneiner solchenSpeisekarteist maDbeinaheso
klug wie znvor. Man bat vor Augen Bochstabenund im Kopfe nur
vagen und unbeBtimmt.cn
Begriff von ihrer Aussprache. Eine solcbe
totend descriptive Methoue mit einigen verallgemeinerndenGesichtspunkten zn j)eleben,wUracgewissNiemandemschaden.Uebrigensgebe
ich zu, dass es eine ungemeinschwierigeAufgabeist. Wir mi18sen
allen
diesenForscbern fl1r ibre mt1hevolleArbeit nur dankbarsein nnd nicht
jeDen Herr",n nachahmen,welcheRamult zu verspottennnd berabzn~
wtlrdigen trJlchteten.
§ 3.
Einige dem Polnischen and dem Ka;nbischen g em ei n same .
E igenth tlm lichkeiten:
l) Alte »Erweichung(oder Palatalisation(MittellingnaliBation)
alIer,
nieht. Dur hinterlingnalen (gutturalen),CoDsonantenvor allen palatalen
Kurzes Resumeder "Kasubischen Frage"
-
241
Sonanten.Dieser in der VergangenheitvollzogenerphonetischerProcess
war den Kasubo-Polenmit dem ganzen slavischenNorden gemeinsam.
2) Weiterentwickelong(Degeneration)durch den sonantischeu(vokalischen) Einf³usspalatalisirterVorderlinguale œŸ t' d', obgleichsplter
aur beiden Boden (auf dem kasubischenund aur dem pc.lniscben)verschiedeneRichtnngeneinschlagend.Im Westen des polnischenSprachgebieteslasst sich ein Ihnlicher historisch-pbonetischerProcessbei den
Lausitzer 8orben, im Osten wieder bej den Weissrussenund einigen
Theilen der sUdlichenZone des Grossrussischenim engen Sinne des
Wortes constatiren.
3) Gemoinsamdem Kasubisch-Polnischenmit dom Cechischen,im
Gegensatzeinerseitszum Sorbischen,andererseitszum Polabischenund
¹lovakischen, ist die Weiterentwickelung des einst palatalisirten f zu ;..
.
4) Die kaSubisch-polnischeWeiterentwickelung des urslavischen
[ zu ar (trt zu tar³) wiederholt sich, aber im Grunde genommen nur
schcinbar)im Niederlausitzischsorbischen.
5) Die Schicksaleder nrslavischen 'ert und tolt sina dem polabisch- kasnbisch-polnischeu mit dom ganzen lausilzisch..sorbischen
Sprachgebietegemeinsam, abgeseheuvon auderen diesen historischphonetischenProcessdurchkreuzendenErscheinungen.
6j Die Aufbewahrung und eigenartige Weiterentwickelung urslavischerNasalvokaleist demganzenJ)leohischen«
(polabitlch-kasubischpolnischen)Sprachgebietegemeinsam,obgleich aur jcdem dieser Gebiete
specielle Abweichungen und Eigeugestaltungen. zu Tage ge..:
. einige
tretenBind.
7) Der Einf³uss der Beschaffenheitfolgender Consonanten(einer3eits "harte(( vorderlingu:llc oder I)Deutale,,! andercr:!eits:Llle Ubrigen)
f
auf die Spaltung der urslavischen Sonauten e (= Ii [ o), J (= c I a)!
(= ir I ar [1ft = tirt I tar³) ist in <Jies6r \Vcisu nur <Jom k:l~ubi-
scheD und dem. polnischen Sprachgehil:te eigcn. l~twa.i iihnliches
wiederbolt sich einerseitsim Grossrussisehenund in n6uosterPeriode
des sprachlichenLebens im BuJgsrischen,andererseit.iim LallsitzischSorbischenund Ceehi.ichen,aber es sind dort entwederphooetischeBedingungen, oder dic sioh veranderndenPhoneme(1..:1l1tl:),
oder die Art
und Weise von Weiterentwicklungen,oder schliesalichdas filIe wie das
-
anderc von dem kasubisch polnischen verschiedl:n.
Aber auch biel
lassen sich die speciell kasubischon Aenderungen mit den speciell
polniscben keineswegsidentificiren. Wie wir bajd sebenwerden, be-
242
Jan Baudouin de Courtenay
zieht es sich vor sIlem anf den urslavischen Sonantenfi (t(t) , und
ausserdemunterlagim K~nbischen, im Gegensatzzum Polnischen,der
ntsl1LvischeNasa1voka1
ê einer analogenSpaltnng nnter der Wirkung
gleicher phonetischerBedingnngen.
Wennmanausserdem
in der »~Brechnng«
desi (y) vor r zu t.e(e)«
eine angeblicheUe!Jereinstimmnng
des Kaœubischen
mit demPo1nischen
auch in: noch spJlterenErscheinungensehen will, so kann ich diosem
nicht beistimmen. Erstensist diese sogenannteJBrechung.rnicht dem
ganzen Sprachgebiete eigen,
-
einige ebeI1sopo1nischewie auch kasu-
bische Dialekte kennen dieselbenicht, - und zweitensist es eine a11gemein-menschliche,
in vielen anderenSprachen(z. B, im-Lateinischen,
im Gothischenu. sonst) sich wiederholendephonetischeTendenz,algof tir
die Charakterisirnng verwandter Sprachgebietevon untergeordneter
Bedentul1g. Gelegentlichsei erlaubt zu fragen: Warnm solI dieserphonetische Process ~Brechnnga haissen? Was ist dabei »gebrochen«
worden?
§ 4.
Einige von den Merkmalen~;welche far die Begrtlndnng einer
Sonderstellnng des Kasubischen dem Polnischen gegenl1beroder de,')
Slovinzischendem Kasubisehengegentiberverwendetwerden, k6nne:\
keineswegseine solcheGeltnng bei der Charakteristiknnd Klassifikation
grt!ssererSprachgebietebaben.lIierher geborenu.A.:
Unterscheidungoder Nichtuntersobeidn'ngvon l und l, die Fortsetzungdesl sei esaIsl, seies aIs~ (w),sei e8 schliesslichalg lj
Unterscheidung~es bilabialen ~ (w), respectivedes Halbvukals ~,
und des labiodentalenSpirantenOj
»Diphthongisirnng«(oder Nicbt-DiphthongisiruDg »des nrslav. o
DachGutmralcn und Labialenu;
Ueberg:lugoder Nichabergangdes" erweichten«(mittellingualisch
komplicirten) v in};
Ue~eTgangoder Nichttlhergaugdesanlautendenra in rej
Ent;wickeluDgoder Nichtentwickelung eines 'anteconsonantischen
rs in f. ,
Nasalisirung der Vokale unter demEinflnssefolgend6roder vorangehendernasaler Consonanteuj
selbst die Vertrctung eines frtiheren g sei es durch das clnsile'g,
sei es dnrch den.Bpiranten y, sei es scbliesslich durch dio DAspiration(( n,
_c""~
Kurzes Resumeder "KaœubischenFrage"
243
Die meisten von den soeben auf'gezl1hltenEigenthl1mlichkeiten
kOnnen nicbt .nur unbedeutenderemundartlicbe Varietaten, sondern
Buch einzelne DOrfer im Bereicbe eines nnd desselbenDialektes von
einand6r unterscheiden. Ich braucbe mich' nur anf das resianische
Sprachgebiet zu berufen. Ja noch mehr, einige von diesen unterscheidendenMerkmalen(wie z. B. w od6r U anstatt ³, bilabiales woder
dentilabialesv) tauchen ais etwas rejD lndividuelleg in der AusBprache
einzelnerFamilien und Person6naur.
Wieder andere von den angeblich ntiefgehenden« dialektischen
Cbarakteristicaberuhe~yiellcicht blo.i:i aur einer orihographischenUngenauigkeit Gder aur einer anderen Art und Weise graphisch-phone.
tiscber Associationen. Eine graphischeUnterscheidung kann mit einer
phonetlscbenGleicbbeitGdergrossen Aehnlichkeit zllsammenfallen. So
z. B. ææ
æcden td tc gegenl1berjksundz dem ksun: oder ksuns gegenUber; ser :dr den sr ::r gegenttberju. s. w.
Was dieseletzten Fi1lle, in der Art von-n/s nd; :lnstat't ns nz, ~tr
:dr nclr angtatt sr zr 1~ru. a. betritrt, ~o sind.die:ie:iotllgemcinmenscbliche Tendenzen,die sporadischhie und da erscheincnkonnen und mit
der Dialektologie im strengen BiDne des Wortes nur iu eincm mittelbaren Zusammenbange
stcben.
Dann alle dicjenigcnverscbiedenartigenPhonomunkomplexe
(Laufkomploxe), welcbe aur sonantische
.r l,
aIs ibre IInmittelbaren histo-
rischenVorliiufer, zuriickgeben,habenfUr eine vergleicbendeCbarakteristik einzelnergrossererdialektischerGebiete nur eine untorgeorduete
Bedentung.Diesonantischen
r l sina so unstotigo und ~ch\Vankcndo phI)netischoGro:isonld:1sSin den kleinsten mUnd:11ilichen
Varietuten ar iir
er, cir ar ur, ais historiscber"ortsetzervon 1'; ii er :LI:!historiscbeFortsetzer von ³oi; el ii' al, ol ci' alg historische r'ort:;etzer von!; i³ et :1lg
historischeFortsetzer
. von "li wechseln konnen. Man brancbt sicb nnr
aui das sloveniscbe
oderresianische
Sprachgebiet
zu berufenI um das
grosse Scbwankenund Variabilitiit solcher Phoneme bej der dialekt'ischenSpaltnng anscbaulicbzu macIlen.
Ebensoist die Bewahrung oder Nic.btbewabrungder Nasalvokale
von keinemso grossenBelang,wenn maDerwilgt, dasses z. B. boutzutage auch im rejD polnischen8prncbgebieteDialekte c>hneNasalvokale
gibt. VieI wicbtiger ist dio Weitergestaltnngdes gegcnseitigenVerhiLltnisscs historiscber Fortsetzer zweier orslavischen Nllsalvokale, wie
244
Jan Baudouin de Courtenay
auch des VerhD.ltuisses
zWischendiesenFortsetzern urs³avischerNasalvokale und den Fortsetzemanderer rein oraler urslavischerVokale.
Selbst auf die trotz aller Bemllbungeneiniger Forscher nicht zu
verscbweigende,nicht wegzuleugnende,
sondemfeststehende
Tbatsache,
dass eiucIIJ bedeutendenTheile des pomoranischencder kasubischen
Sprachgehi5tesder Consonantz anstatt 5 (dz), ~ls historischer Fortsetzer einerseitsdesnrslavischen-5 (dz) ans dem erweichteng, andererseits des urslavischend;., eigenist, dll.rfen wir kein beBonderes
Gewicht
legen. Der Schwunddesanlautenden.clusilenElementesin den tOnenden consonantischenDiphthongen stellt sich so leicht ein, dass er bel
der vergleichendenCbarakteristik g1~6sseIer
dialektischer Gebietekeine
tiefgreifende Bedeutnnghabenkann. Es genllgt ani die"westlieh.eZone
des serbo-kroatischenGebietesbinznweisen,.wo;. anstattd;. (a, 9) vor"
kommt. Ebensosind fUr die Dialektologie grIJssererSprachgebietedie
Entwickelung des l (»weichesll
l) in ;. (wie in einigen Theilen des s\o-
venischen
nnd serbo
- kroatischen
Spracbgebietes)
I Wand
el des anslautenden -m in -n (westlicbe Zone des slovenischen und des serbokroatiscben Sprachgebietes); die den polnischen Norden charakteri-
p
sirende Fortsetznng der p&!atalisirten (.erw~ichtenr) Labiale li 6 m
durch P,y bi. i. ñ, u. s. w. fUr die Dialektologie grOsaeretGebiete von
keinem so grosaenBelang.
.
Wenn maD aber die Tbatsacbe selbst mit dem Hinweia daranf
leugnen will, dass die F!111e
mit z das Auftreten des dz in denselben
Dialekten gar nicht ausschlies~en,
so kIJnnen.wir,Folgendeserwidern:.
l} in den Fl1\1eneiner -,\Iternation der Formen mit z und derjenigcn mit 5 (dz) ist jeden Angenblick eine psychischbedingteNeubildung (morphologiscbeAssimilation oder Wirknng der »Analogie«)
mOglich;
2) abel aucb bci den in diesel Hinsicht g:anzisolirten Worten ist
eine Verscllleppung oder Entlehnnng des 5 (dz) ans fremden SprachgebietensammtganzcnWOrternmOglich:
Man be'}:luptete, es.sei %anstatt 5 (dz) anch den unstreitig polnischen Dialekten eigeni leider sttttzten sich die zu diesem'Zweckebewerkste\ligien Beweiseaur einer eigenthtimlichenMethode,welche ganz
disparate Erscheinungennnterschiedslosauf einen Haufen zusammenwar!. Die ForderuD.g,dass »wenn z dal eigentlich kasubischewD.re,
wie es aus barzo, cezi-cezogefolgertwird, wir doch auch zes¹c-zes³c
f tir dziesiêæstatt dzes(~c-dzesic
etc. erwarten mi1ssten
I, trlm nicht zu,
Kurzes Resumeder "Kasubischen Frage"
245
da doch 5 (d¿) in .dziesiêæ
aur ein~ ganz andere, in ihrer Palatalisirung
vi el splitere, historischeQuelle zu1i1ckgeht.
Schliesslich kjjunen verschiedenemorpbologische,durcb die Wirkling der sogenannten»Analogie« bedingte Unterscbiede,- wie z.B.
die Ausgleichungder Nominative datk, kupc.. . . . mit den Stiimmen
anderer CasusjDat. s. m. aur -oJ'Ujdor Unterschiedder Verba aur -uje
and deren aur -ale bzw. -ala, uud vieles andere, - fnr eine vergleichende dialektologischeCharakteristik grOssererSpracbgebiêtenur
eine untergeordnet~Bedeutungbaben,
§ 5.
A e u ssere, durch einfacheBeobachtungund darauf gestUtzteindoctive Schlt1sse
leicht zu gewinnendeUnterschiede des kasubisobenunddespolnischenSprachtypus:
.
Im KaSobischonhabeo wir einen viel gr/)ssoren Reichthum
der Vokalnuancen (Vokalscbattirungen), im Zusammenhangemit
verschiedenartigerAccentuation,mit verschiedenartigerVokalquantitl1t,
mit sekund:ir entwickolten quantitativ- qnalitativen .l\.ltornationenund
mit einer sti1rkorenBeeinf³ussungdes Sonantis!Dl1sIlureh den Consonantismus.
Es gibt auf demkasubischen8prachgebieteeinenanch psychisch
oxistirenden und morphologisch verwertheton Unterschied
der vokalischen od er sonantischen Danerquantitl1t:
es gibt
dort kurze, halblange, lange und ilberlange Vokale. Wohl '3xistiren
noch 8puren verschiedenerDanerquantit:1tder Vokale auch in einigen
polnischenMundarten,aber bei weitemnicbt in so bohemMasse,
Die sich in der verschiedenartigen
Accentuation
kundgebendenUnterschiede der KehlkopftbAtigkcit
existiren im Ka5ubiscbenauch psychisch und ,verden fi1r morphologischoZwecke verwerthet. Belbstversti1ndlichmUssen solche Accentunterschiede ani
VokalqnantitJitenand VokalqoalitAteneinen Einf³nssansiiben,
In dieser Hinsicht unterscbeidetsielI der ka~obischeSUdcn vom
kasnbischen Norden. Wl1hrend in diesem letzten reich entwickelte
Unterschiede der Keblkopfthatigkeit und was dumit zuBammenhiingt
ihre volle Anwendung findet,' nahert sich der kasubischoSUdendem
polnischenSprachgebiet,ohno morphologischbeweglichenAccont und
ohne andere infolge dieser Eigenthumlichkeit ZI1Tage tretenden Erscheinungcn,
246
Jan
.-
Baudouin
de Courtenay -
I
An alta Vorhergehendeschliessensich eng Unterschiedeim Bereiche del;'Alternation der Vokale'(oVokalablanta). Der qualitative ))Ab:l~ut« desKasubischenmit seinen JWeichatnfenrund JHartstufen« (Terminologie Lorentz'a) wiederholt sich auch i~ Polnischen,
obgleich er im Kasubischen wohl st~rker und vielseitiger jat. Der
»quantitative Ablautu mit seinenKurz- undLangstufenvokalenbat
gleichenUmfang in allen kasubischenMundarten (inclnsiveSlovinzisch),
.wlihrend er im Polnischenentschiedengeringer ist. Und von dem nur
dem Kasubisehen(sammtdem Slovinzischen)eigenen Jacoentuellen
A blan tCL~nit sejnerIINormal-und S-chwachstnfe«
ist aur dempolnischen
Sprachgebietekeine Spur zn merken.
§ 6.
Unterschiede im Wortvorrath
und iñ der Wortbildung
Bind nicht so wichtig.
So waren z. B. beiden Gebie~en,ebensodem polnischenwie auch
dem pomoranischen(kaSubischen),zwei Snffixe, -~'akonnd -iϾe,in
I1hnlicherFnnction eigen (wobl ursprt1nglichdifferenzirt). Schliesslich
gewann im Polniscben das Snffix -¿ako, im Pomoranischenabel das
Snffix -iϾefast ausscbliessliohdie Oberhand. Die dagegenerhobenen
Einsprt1chezeichnensich durch eine merkwl1rdigeKritiklosigkeit ans.
Der pronominal-adjcktivischen Endnng G.en.S.m.-n. -ovo -evo,
respective ..ova -eoa, mit weiteren Modificationen, begeguenwir au~
schliesslich aur dem pomor~nischen(kasnbischen)8prachgebiete. Danebenherrschtdach die gewohnliche
Endung'-ogo-ego, mogliehauch
ansdem.pojnischenSprachgebietecingedrnngen.Diesesmorphologische
Merkm!ll ist jedenfalls fitr die vergleichend-dialektologische
Cbarakteristik von untcrgeordneterBedeutung.
Wenn maDim Altpolnischen einige nkasubischeaW(}rter findet, so
konnte maDebensoin demselbenAltpolnischen'8uchrussische,serbische
und andereWOlter finden. Uebrigensbeweistdas JFinden der W6rter«
for DverwandtschaftlicheBeziehoogen«zweier 8pracbgebieteabsolut
nicbts.
Wenn man schliesslich behanptet, J)das gesammteLexicon, die
Syntax, der FormenbeBtanddes Kasnbisch"eu,so weit (die beideti
ersteD)nicht deutsch, poluisch seienoder die polnischenvoraussetzen
",
so konnte :1Janganz umgekebrtsagen: DDas gesammteLexicon, die
8yntax, der FormenbestanddesPolniscben, 80 weit nicbt deutsch,sind~
Kurzes Resumeder "KaœubischenFrage"
,
kasubischGdersetzendie kaœubisohen
voraus«. Nobeubei sei bemerkt,
dasses mit der Identitat des kasnbischonUDapolnischenLe:Licons,der
kasubischenund der polniBchenSyntax, des kaœnbischeuund des polnischen Formenbestandes
nicht so ei!1fachaussieht,wie es einigen apodiktisch und infallibilistisch gestimmtenGelehrtenscheint.
§ 7.
In vielen Fallen sina aur beiden Sprachgebieten,aur dem pomoranischen(k~ubischen) und ani dem polnischcn, gleiche Tendenzen
zu constatiren, aber
1) entweucr in ver~chieuenem
Urnf:lng unt! mit vorscllieuenerIntensitat wirkend, algo verschiedener Grad derselbenTendenz:
2) oder coQlplicirt durch andere chronologische
Reihenf ol g e historisch-phonetischerProcesse;
3) oder schliesslichaur versc h jeden e et h n i sch e Ei u fi ile se in
der Vergangenheithinweisend,wobei alich Natureinftusse,Unterschiede
des:Meerstrandes
und desFestlandesnnd ahulicheswenigstensprincipiell
anzunehmenBind.
§ 8.
I. Wir wollen zuniichstgleiche Tondenzen vorschiedenen
Gr ad es bestimmon
I wobei sicII» poinisclle« T~uulJn~engerade im
Ka;ubischen starker und frilher entwickelt habenliud u:1unweiter fortgcschritten sind, so zu 8ageuUbertriebenwurdeu, alsu die Kasubcn sich
aIs»plus polol/ais que fes Polvl/ais nleme:>"bewahrten.
1) Eine Dach weitergcheude
ConsonautlJuhaufung
und
grossercZahi verschiedenartigcrConsonantengruppen.
2) Eine Dach starkerc Neigung ~ur mitteilingualen
(palataien) Stellung bei der Biidung von Vokalcn, und eine st1lrker entwickclte psychischeEmpfinusamkcit
fUr altu Lei JiesIJr I..ocali~ation entslehendenVokalnuanceu: e-artige Vokale fUr u, i (!I), a; 6artige and u-artige Vokale filr °, u, a; ~\.lternationenvtJrschicdenerinna e-Vokale u. s. w.
3) Die infolge der Palatalisation
(Mitlellinguali:!Ation) entstandonen Consonantenandorungen Bind weitor fortgcschritten undes habenin dicser Richtnng mehr Degeneration~proctJs~e
stattgefunde!l. Hierhef Bindza rcchnen:
a) s z c .; (dz) aIs historischelt'orts6tzor dur durclI uie Eill\virkung
247
248
,
Jan Baudouin de Courtenay
palataler .,onanten palatalisirten Consonanten 8 • ( d' (polnisc"
i i ædŸ);
b) die Bchonobenerwl!.hnte
Schwichungdes5 (dz,811S
~i und U) ,
in z, woneben
c (ts, ansfj und 1;;)erhalten b!eibt;
c) ausnahmslose
11Erweichung
u vor den historischenFortsetzern
des urslav, y ('I;I)nnd vor seknndltr entwickelten e-artigen Vokalen
nicht nur der clusilen ConsonantenkU, sondern auch des 8piranten
X (ch);
d) W ~iterdegener3tion dieser J)erweichten«(palatalen, mittellingualen) t: g X in der l³.ichtung gegen æ5 (dŸ) œ nnd æ5 (dz) s, llnd
Weiterdegeneration »erwcichterCl Labiale
p f'
in der Richtnng gegen
pl. fœ nnd pœfœ (bei den BBylak;en«)I wodurch sich das kasnbische
Sprachgebietden nordpolnischenMundartennahert;
e) Fortsetzer der nrslavischenFormel frit (mit silbebildendenpalatalen r), welche ani tart (~tsart) nnd nicht tart ais Uebergangsstltfe
hindcutcn. Diesesbeweistjedenfalls ein hohe, Alter der Palatalisation
aur dem pomoranischen(kasubischen)Sprachgebiete:Vorderlinguale
(Dentale) und labiale Consonanten\vurden unter d~m Einflusse foJgen1er' mittellingn:1ler (palataler)Sonantene i li zu individnell (nieht nur
combinatorisch)mittellingualcn (palatalen) bei den lingnistischen\"'orfahren'der J:'omoraner(K:L~uben)frtlher, ais bej den linguistischenVorfahren der bigentliehenPolen.
Was d:.uWeitercntwickelung seknnd!ir !>alatalisirterI;;g i in der
Richtllng gegcn æ5 ,~ und æ5'; betritrt, so ist meinesErachtens ihre
Bedeutung ais dialektischesCharukteristicnm des kasnbischen8prach-
gebietes,dempolnischengegentiber
I nllr relativ. Es wiederholtsichja
etwas Aehnliches, ganz abgesehenvon einer nllhcren Verwandtschaft.
in einigcn sloveni~chenDialekten, in einigen Mundarten der Balkanhalbinsel, in einigen gro~srussischenmundartlichenVariet~ten n. s. w.
Aehnlicher Art Bind auch Weiterentwiekelungenpalatalisirter Labiale
bei den JlBylake.naIInd in einigen nordpolnischenMundarten,u. s. w.
.I\.ber,wie es ganz richtig'von Jagiæhervorgehobenwnrde, erlaubt die
allgemeincVorbreitung dicser Eigenthtimlichkeitgeradeim Polabischen
und Pomoranischen(Ka;ubischen)nicht, dieselbebej def vergleichend-,
dialektologisl:henCharaktcristik des kasubischenund des polnischen
Spr:lchgebi6~es
ansserAcht Zll lassen.
Kurzes Resumeder "Kasubischen Frage"
-
"§
249
9.
4) Einfluss der Beschaffenheit des donson~ntismus aur
die Gestaltung des Sonantismns (Vokalismns).
a) Entpalatalisirung
der Sonanten unter dem Elnflusse
folgender vorderlingualer
(dentaler) Consonant¹n ist anf dem
ganzen lechischen(polabisch-ka~nbisch-polnischen)Sprachgebietebe
den bistorischenFortsetzern der urslavischene'(= a) und li (= ar) in
ziemlich gleicher Weise zn Standegekommen. Nebenbei ist e - o in
solchenBedingnngenbios dem Po1nischennnd Kasubischcneigen. Insoweit aIso rnussman diesez\\'ei Sprachgebieteidentificiren. Im Unterschiede vom Polniscbenist dagegen aur zwei anuercn lechischen
Sprachgebit!ten,.
im Polabischeunnd im Kasubischen,die Entpa1atalisirung de8Nasal\:okalsê (-¹, ¹) zn verzeichnen.
.
b) Der an das Rnssischeerinnerndehistorisch-pbonetischeProcess
el -.01 (te³t - to/t) bat sicu, im Gegensatz.zum Polnischon, im Po1abischensammtKasubischeuvo1lzogen.Damit steht aucb di6 dem Po1abischcnnnd Kasubisclten eigene ebema1ige"Entpalatalisirung des
Sonanten (- l- dl, al) in Zu.;ilmmenhang.
In der ncuesterEntwicke1ungsscbicbte
des Kasubischenbomerkt Dian einen ahnlicben modificirenden Einf1\\S3des / aur das vorangehendea u, a.
c) Die, wie Mikkola ricbtig bemerkt, an d~s.Cechischoerinnernde
Wcitercntwickolung
hislorischor
Fortsotzor des urslavi-,
scheD ê,welchesvor vorder1ingualenund im Auslaut 6iner I~ntpalatalisation nnterlag, vor allen anderen ConsonanteDab6r (nach dor ge.
'."
..
dieg6nenLorentischen Vermuthnng)8ich in der Richtnng gegena verongt hat und sch1ies:!lichzn cincm rein-oralen Vok:ut:n :lU~der Reihe
i-e gcwordeni:it.
d) Noch mehr :lls bej uen fo1gend~nConsonantenbemerkt man im
Ka~lIbiscbeneinen breiteren Umfang Ulld einen stilrkeren Intensittitsgrad im Bereicheder Einwirkung vorangehender lJonsonanten
,Lut die qua1itative (d. b. raum1ichquantitative) Gesta1tllng fol.
gender Sonanten, a1ses eben im Polnischender 1":111
ist. Im Po1nischcnist \'or :Lllemucr EiutiUiisdesUnterschiedeszwischcn den, nicht
nur t'olgenden,sondcrnauchvorangehendeo,Vorderlingllalcn (Dentalen)
einerseitsund anderenConsonantenreihen
andererseitsauf verschiedene
'Veitercntwickelung uud Ge:!taltungder Fortsetzer de~ urslavischenr
(nebst l) und vielleicht auch des l zu vcrzeicbnen; tll1nn di:11ektiscb
ra - re; von der rein anthropopbonischen, psychisch nicht ver-
r
250
Jan Baudouin de Courtenay
nommenenl.nd folgiich nicht existirendenSpaltung des i und dese, je
Dach der Bf-schaffenheitdes vorangehendenConsonanten)abgesehen.
Im Kasubischen brauche ich nur die in so vielen Worten"zu Tage
tretende Ein wirknng vorangehenderLabiale und Hinterlinguale (IIGutturale«) aur die diphthongischeF1irbung des folgenden.o(dem sich im
lusinschen Dialekte auch eine parallele Dipbthongisirung des o nacb
den Vorderlingualen oder »DentalenC!geselIt)) dann Spaltnng der ileVokale) bedingt dnrch dic Natnr des vorangebendenCun8onantenu. I.
zn nennen) um einen breiteren'Umfang und stirkeren Intensitltsgrad
diesel Beeinrlussungbegreiflich zn machen.
§ 10.
5) »Entwi Ilkelung ne11er quantitativ-qnalitativer
Verhliltnisseu im Bereiche der V okale i~t) wenigstensim Princip, im
KaBubischenund im Polnischengleich, obgleicb sie sich t1³utatis mutandis auch im Sorbischen)im Cechis!)h-Slovakischen,im Kleinrussischen,im Slovenischennnd selbstim 8erbo-Kroatischenwiederholt.
Dabei ist der Terminus »qualitativl in dem Sinne des Jlrl1umlichquanti~ativen'!, im Unterschiede von dem ~Daner-quantitativen(l; zu
filssen. "Das »rlumlich-ql1antitativór
aber kann entwedel' in einer
anderen Lokalisntion der Ausspr:lche) oder in einem verschiedenen
Verengungsgradeder MundhOhle, Gder schliesslich in ~erschiodener
Spannungwirkender Sprechorganebestehen.
Ich bab3 soebenbemerkt1 dass diese»Entwickclnng qnantitativqualitativer Verhl1ltnisseC!
im KtlsubischenuDd im Polnischenbloss im
Princip gleich ist, dessolIVerwirklichnng :luf beiden Gebietenanders
au~fallt. $0"bat das polnische Sprachgebietin scinem Ganzennoch
folgende deractige Alternationell aufzuweisen:
O (Null): ci = o : o (ó)
e : e (e) = a : (j (ci) = ê: (f.
Im Kasni>ischenkommendazu Dochfolgen4eAlterDationen:
e: i (y).=.8 : u
(wl>beiich mit e nnd i llur e- und i-artige Vokale Uberbauptbezeichne,
=
ohnemich in SubtilitJitennnd Feinh~itenderAnsspracbeein~ulassen)..
Vielleicht existirten 'dioseAlterDationenfrtiher alich im Polnischen:;
dann sind sie gegonW1irtigvollst!ndig vorschwunden.Es ist auch nicht .
zn lougnen,d,'.ssdaspolnischeSprllchgebietoder wenigste¹sdie polnisohe
Gemeinsprac³'l(Literatnrsprscho) dieseAlternationen immer mehr bc.seitigt: Das !:.l1ge(»geneigte(l,»pochylone(l) ci besitzt schonseit mehr~
Kurzes
Resume
der
"Kasubischen
Frage" -
251
aIs oinem Jabrbuudert koin Bl1rge~ecbt. Unlllngst ist dassolbo mit ,;
gescheben: aufangs vernacbl~ssigt, wurde es schliosslich gauz beiseite
gelegt. Es balten sich in der polniscbeu Literatursprache nur zwei derartige Alternationen: o II Ó (u) und r; II ¹. Es kann dies also vielleicht
Fortsetzung des frilboren unificatoriscben Triebes sein, welcher ebe-
walige Alternationen i
1\
ej u II (J scbwindeu
liess.
Dass sich alle dieso
Altornationon auf dem kasubischcnSprachgebieto entwickelt, re s pocti ye
erbalton habon, soll kein W Itnder nebmen, weun man aUe diesem Gebiete eigenen foinen Unterschiode des Acoents, der DauerquantitJlt u. s. w.
zltsammenstellt.
Einigo ~';rscber wolIten dieselbe Erscheiuung auch im Polnischen
sehen, indem sie sich aur ~ie JJHinneigung zu e im Polnischenu beriefen.
Leider haben diese Herren den Kernpnnkt der Frage nicht verstanden.
Es bandelt sich dabei nicht um diese Gder jene IAussprachea, nicbt einmal um die Ricbtung in den historiscb-pbonetischen Veranderungen betreffender Vokale, sondern um das De~tehcn einer altercrbton Alteruatiou, \yobei e-artigc Vokale »kurz~tufigc(, i und u ahcr »langstufigou
~cprii~cnt3nten dieses Verhaltnisses ~ind.
Mit dieser das k:l;ubischc Spracbgobiet vorzug.~\vcisu charakteri- .
sirenden Eigcnthilmlichkeit stebt auch die Altcrnation der Vokalo in
dor Conjugation einiger Vcrbaltypen in Zusammenhang; dum Infinitiv
und dem lruperativ ist der »kurzstungell, den anderen Formun abel der
JlangJtufige a Vokal eigen (JJEntwickclung eines neucn quantit."lti.qualitativun i\blauts in der Conjugation<l).
§ 11.
II. Vers'chiodene
Chronologie
und vcrschieuene
Geschwindigkeit
hi~torisch-phonetischer
Processe
aur dem
k3g~bischen und pulnischen Spr3cilg~bietu liisst Bich in folgenuen Fiillen
vcrmutuen :
1) Die ErscbeinuLg der urariocnropaischen (urindogermanischen)
und urslavischen Lantfolge in der Formel tart aur dem pomuranischen
(k3;ubi~chen) Sprachgebiete, wlihrend dem »polnischeu a Sprachtypns
seit altersber die Formel trot einzig und allein eigcn ist. Alle V ersuche, snch dem »Polniscben(( das Nebeuein:lnder von tart und troi Zt1
untlJrscbioben, grl1nden sich auf falschem oder wenigiitcns veruachtigem,
jedenfalls nnkritisch gebiuftem Materiai uDd al'f eigenthUmlicben
8chlt)ssfolgernng~n. Obgleich ich liberhaupt koine "Lautgesetzell an-
252
Jan Baudouin de Courtenay
erkenne und dieselben dllrch psychisch- social bedingte Conseqnenzen
ersetzenm6chte, BObin ich doch in diesemFalle ein.unverbesserlicher
»modernerLantgesetzler«und kann mich keiueswegBentscheiden,einen
solchen Misch-maschfUr beide dieseSprachgebieteanzunehmen.
Ich bestehe noch immer aur meiiler schon vor mehrals 25 Jahren
ausgesprocheuenVermuthung und betrachte die Wandlungeu, welchen
vorslaviBcheund nrslaviscbetort (tart) tert tolt tele bej ihrer Spaltung
iu verschiedenenslavischeuSprachgebietenunterlageu, ais Fortsetzung
der fur den ehemaligengemeinslavischen
Sprachtypuscharakteristischen
Tendenz znr Beseitignng aller geschlossenenSilben. Dieser Tendenz
verdanken wir den Schwund aller silbeuauslautendenConsonanten,die
Verwandlung der vorslavischenDiphthonge in einfache Lingen, die
Entwickelung der Nasalvokalesus den V'erbindungenvon Vokal + nasaler Conson:lut,die Erhaltung der sonantischenr lu. A. Am IAngsten
haben tantosillabischeVerbindungenor er ol et dieserTendenz'Widerstand geleistet. Dabei ist ein territorialer, geographischerGradationsunterschied zu veTzeicbnen:je weiter gegenNordon und Nordwesten,
desto spater ist die genannteTendenz in diesem speciellenFalle znm
Dnrchbrnch ~~ekommennnd desto schwachor bat sie gewirkt. Am
schwnchsten auf dom pomoranischon(kasubischen)nnd polabischen.
Sprachgebiete so dass wir hier gerade noch der alten Lantfolge, ohno
»Metatbesisu(: esp ec ti ve Doppelsilbigkeit odor ~yolllautu), wenigstens
bej dem inlant.endenar od. :ihnl. (als dem Fortsetzer alter vorslavischer
ar und or) (tart), begegnen. Da aber dieses'or, wonigstensbei den
Pomoranern(KaHuben),nicht ansschlie~slichherrscht (polabischenAusn:111men
Ci ~ind verschwindend unzahlreich), sondern neben
bei andere
Wortu mit TO³;;d.:ibnl. (nach polnisch-sorbischer.
Weise) vorkommen;su
!,:J.ur.mau di,eseDoppelthcit der Fortsetzung eines einstmal gleichen
i)honemencomplexes cnt\\'eder durch verschiodenephonetische Be.
dingungon (welche einmal die Erhaltung der alten Reihenfolge, d3s
anderc MaI wieder die nMetatheee«.
begUnstigten),ode!' durch spAtero
Entlel1nungsammt den ganzenWorten ans dem benachbartenund beeinBu5sendcnpolnischenSprachgebieteerklareD, wobei in einigen wohl
ilochst selten8:l Ftillen alich an eiDe Uebertragung des phonetischen
Aussehensunter der MitwirkuDg der psychisch-morphologischen
AsBi.
ruilation (»Analogie«) zu dcnkon ware. Ich stimme fUr die zweite ErklArungsweise und betrachte uas tautosillabischear (tart) od. 1hnl. aIs
das dem kasubiscben Sprachtypu~ einzi~ und ~ilein phonetisch zuArchly f~r sl",'j.ch~
l'bilologio.
XXVI.
25
Kurzes Resume der "Kasubischen Frage"
253
~
kommende. Ich ,bin solch,er Meinong ans dem einfachell; Grnn~e, dass
ich mir keine rationes sufficientes einer so1chenphonetischen Spaltung
im Bereicbe tein ph.netischer Factoren vorstellen kanD, und eine Willkl1r, ein Gerathewohl anztlnehmen verbietet mir meine pers1lnliche, vielleicht nicht gnt zu heissende, Logik.
Ich werde auch in meiner Anschauung d"rch die historischen nnd geograpbiscben Tb:1.tsachon gestlitzt: Je weiter man in der Sprachgeschicbte z"rlickblickt,
Gder je
weiter maR sicb vOu dem polniscben Sprachgebiete entfernt, desto
baufiger begegnetm:1.nden -ar-Worten (der tart-l"'ormel). Am zabesten
ba1t sicb diese Formel (tart) in den Ortsnamen, deren Vorkommen weit
fiber' die Grenzen des jetzigen kasubischen Spracbgebietes auf eine'viel
,veitere Erstrecknng dieses Gebietes in der Vergangenueit hindeutet.
An einen nachzl1g1eriscben spontan - pbunetischen Uebergang
frilherer tart- Warto in spatere trot-Worte
ist dabei schon darom nicht
zu denken: weil d~r einstmal diesen particllcn ueberg:lng bedingt
habender Trieb zur Beseitignng gescblossener Silben scllon l:ingst erloscl\en war. Ein golcher Trieb konnte ja selbgtverstandlich nur so
lange fortuaucrnJ bi5 sielI ilberb:\upt neue gc~chlo:;~cnoRillJon, tlarunter
solcuemit ar ar ol cI, entwickelthattcn. Solcllc:;ekunllaret/irf tar³
tolt telt
. . . . entst:lnuen
i\l doppelter Weiso:
1) :1.Ug
friiheren Sonanten :r I
l;
~) infol);e des so haufigen Scbwundes friihercr UJb.
Kurz nnd bu:, esl:1ssen
sich keinc echt-pulnischcn
Wolto mit ar
(tart) (selb5tver~tanulich a... ci ner solchen llistorioichcn llor1_unft, :1150
vorsl:\vische ar und ar fortsetzend) \lcnncn; ins Pomor:mische (K:lSUbischo) l.1;lgegcn:;ind ro-(trat-)Fiille mit dcn gnnlcn fer!i:;en polni5cheu
Wiirtern eing~urungen.
f:3 ist \loch eine .:\.nn:1bmcmuglicll. M:m kullntc n:imlicl1 z\veicrl~i
t'remue slnvi:;che Eiillliisse :luf da!; k:l~ubisch-pomor:LDi~checpracllg~biet
(ouer wcnigstens ani cinigo Thcilo dosselben) yoraussotzen:
l) zuer.Jt vom Wcsten her, von dem polnbi:;chcn Sprachgcbiete,
welcdcswoh1an das pomoranisch
-k:lsubischc(}ehietgrcnzonI nnd in
diescm speciellcn Fall'3 cinigc Warto mit t(lrt ii³lertragclI,
tart-Formel
folgIich dio
sturken kouutc;
2) d:lnn, nach der Schw:ichung
jcner Stromung,vom Sudenber,
von len Polen, JeDen K:18uben ihre trat-\\'urtcr
vcrd:\uken.
~Das in den. polabjscl~n Spr:1chuenkmillcrn
ilIJerliefcrte briida
254
Jan
-
Baudouin
de Courtenay
(broda) konnte wohl auch durch einen fremden) wahrscheinlichsorbischeDEinfluss eingedrungensein.]
Walam man anstatt des polabischentort im KaSabischeril"astauST
schliesslichtart Gderabulichesbat) ist bis jetzt nicht klar. Ich stimme
Endzelin bej) dassmeineErklarnngsversuchenicht gelungensind. Aber
auch die Endzelin'sche Erkl1i.rungbefriedigt nicht und tost die Frage
nicbt aur; sie ist leider zu gektlnstelt und anf so viele Vennutbungen
gestl1tzt,dasssie eigentlich de3Bodensentbebrt.
§ 12.
2) l-:nterscnoiede" der Dauerquantit!1t
der Vokale und Sonanten) wie auch beweglicber) nicht an eine beatimmteSilbe des
Wortcs foebundenerund zu morphologiscben
Zwecken verwertheter Accent Bindim Kasnbiscbenaufbewabrt, w!1brendsie im
Polnischen schon liingst abgescbafitwurden. Selbstverstandlichbezieht
sich dieE-eallgomeine Charakteristik auf die Gesammtheitbeider Gebiete; einzelne Ueberrcsteund UebergangsterritorienBindja nicht ausgoschIosscn.
EbcilSOsind dio durch din Danerquantitat
bcdingten Unterschiede
im Bereiche des Vocalismns uud Sonantismns)infolge.
eines ras~berenTempos'der sich darauf bezicbendenbistorisch-phonetischen Processe, im Polnischen vi eI scllwacher und in einem viel geringeren Massevertreten, aIs os im Kasnbiscbender F:\ll ist.
Dasselbebezieht sich alich auf die v(\rher erwahntenAlteruationen
in dcrVerlialconjug:\tion: einerseitsInfinitiv und Imperativ, andererseits
wicder Pr:isensnnd ilbrige Formen. Fruher existirte dies auch im Pol,
nischen
(kt;dziæ
I ~'(J(l:;ê,!...a.:aæl!...u:ê
','.
.'
.~.
. . . .); jetzt aber sind im Pol-
nischen
qieso.
phonetischen
Untcrschiede
verbaler Formen vollstandig
:l.usgeglichcn
uud
nur im K:l;ubiscbcn
erbalten.
o
.
§ 13.
3) VerschiedeneGe3chwindigkeit)verschiedeneChronologiehiato- .
risch- phonetischer Proccsse ist auch bej einem Unterschiede beider
Spracbgebictezu vcrmuthen,welcherschonoben, unter der Rubrik der
Palat:llisirung der Consonantendur~h foIgelldeSonantennnd untcr der
Rubrik des Einflusscs der Cons:>nantenauf vorangehe:1deSonan~en,
zur Spracue kam. E3 i~t die3esdie ehem:lligt!(vorslavische'lUd urslavische} tt.it-Fl)fr'I'!, mit l..us~chIJSS
der Fi1II" mit dem[4 nach che'I-.
~;I
Kurzes Resumeder "Kasubischen Frage"
,
255
m&ligen;Hinterlingualen (JGutturalena) und deren historischen Fortsetzern: aus krit grit wnrde allgemein-slavi5chætt Ÿli!, 80 daS8bei
den Weiterefttwickelnngen solcher Verbindungen im Nordslavischen,
speciell im Polabischen,Kasnbischenund Polnischcn, der historischphonetischeProcess der palatalisirenden Einwirkung des Sonanten.ri
au! den vorangehendenConsonantennicht mehr in Betracht kommen
kann. Was aber allc iibrigen Verbindungen, d. i. Verbindungen mit anlautendcn Vorderlingualen (II DentalenII) und Labialen, anbetrifft, 50
sind bej ihnen im slavischenNol~denfolgendedrei historisch-phonetische
Proccssozu untorsoheidcn:
palatalisircnderEintlussdesSonantenauf Jen vorangehendenConsonanten;
Entpa.LatalisirnngdesSonantendurch den Eintluss eines folgenden
nicht-palatalen vorderlingualen(ndent:Llcn«)Consonantcn;
Lusung des Sonantenin oine Verbindung desVokalg mit llcm Consonanten.
Bezl:ichncnwir:
mit C. . , irgenll welchC1n
bclicbigf.n Coasonalltuu(in Jic~ew Falle
mit Ausschlussaller hiuterling\I:llcn odor "guttul:llcn«),
mit1),
D. , . einen vorderling'ualell ("ucntalOIl(I) '()oJJsonat!t~u(l, d, n,
s, =, r,
mit
r . . . silbebil~endcg(son:',ntiscbes)
r,
I',it demExponenten
i,
mittpllingu:\lc (pal'\~:11e,
Dweichol.,IBeschaiTcnhc:tdes mit demvorangehendenBuchstabenbczoichnctenPhoncms (Lantes),
mit urm Exponcnten °. .. nicht-mittellinguale (nicht-palatale,
)1h:\rtE)(c)Be~chatrcnheitdesPhoncms,
mit Do. . , /linen nicbt-mittellingu:!.len(,)hartcn,r) vorucrlingnalel'
, ,
Consonanten,
mit t,i... ein mittollingualcs'(p:ll:,talcs):)wcicheslI)Eilbebilllendes
(r,onantisehes)
r, u, s.w.
Dann liisst sich die in dem bt:trclTcndcnFallc v³)llzo~oneReihcnfolgc historisch-phonctischerProcesscauf dem von dicsnm"'t:lndpunkte
aus pol ni sch zu ncnncndenSpr3chgebictcfolgcnuCrm:l5SCII
u:lr~tcllcn:
ttt
- -
COli Do -)00Co~ Do -)00c.,"J°nrDo (mit llilfe uer trt ctc,-l"ormcl:
trt
tart).
Auf dem von diesemStanupnnktc
aus pomoranisch
(ka~nbioir.h-
256
,
Jan Baudouin de Courtenay
sl o vi n zi sc h) zu nennenden Sprachgebiete dagegen fand folgende
Reihenfo1gebistorisch-pbonenscherProcessestatt:
Oori Do -.. Oi '[i Do ~ Oi'[u Do ~ Oiar Do (trit ~ trit.~ (re
~ ³art). '
Auf der streng-polniscben Entwickelungslinie'reducirt sich die
Geschichtr der bierher gehorendenPhonem~ncomplexe
(Lautcomplexe)
zu zwei Wandelungen(historisch-pbonetischenAenderungen)al1ein:
znerst unterlag das mittellingual afficirte (palatale, .weicbe(l) li
dem entpalatalisirendenEinflussedes folgenden nicbt-palatalen vorderlingunlen Consonantenund wurde. zu nicbt - mittellingualem (nichtpalatalem, .hartemu) r,
welcbes tiann sammt anderen Fillen des altererbtenr zu einem
tautosilabischenar sicb weiter entwickelte.
Auf der pomoranischen (kasubisch-slovinziscben)
Entwickelungslinie aber war die Geschichte solcher Phonemencomplexe
compljcirter und sie zerlegt 5ich in drei Wandelungen(bistorisch-phonetische A³!nderungen):
zuerst wirkte das palatale ()weiche(l)li aur den vorangebenden
Consonantenpalatalisirend, und erst nachdem diesePalatalisationoder
»Weichbeit, zu einer individuellen, nicbt mehr durcb Verbindungmit
dem fo1gendenSonantenbedingten Eigenthttmlichkeit geworden war,
vollzogen sich beide dem streng polnischen Spracbgebieteeigenen
bistfJrisch-phonetiscbenProcesse.
Dies:er besondereEntwickelnngsgangstebt wobl, wie scbon oben
(§ 8) er;v!ihnt, mit der Beeinflnssungder labialen und vorderlingnalen
(I dentalen«) Consor.antendurcb folgende mittellinguale e- und i-artige
Sonanten (e, e, i, 'i, [i, li) 1}i n. 11.),.
welche aur dem nordlichen pomoranischen Srrachgehietefrilher begonnenhafie, aIs anf dem mehr sildlichen rein-polniscben. Es unterscbeiden 5ich algo diese zwei Sprachgebiete auch in diesemFalle durch eine verschjedeneGescbwindigkeit,
durch eine verscbiedeneChronologiehistoriscb-phonetis'cher
Processe.
Wenn man die von diese~\.erallgemeinerungebensoim Polnischen
wie auch il11 Kasubischcn stattfindcnden Ausnahmen I sei es dnrc.hdie
Wirkung der morphologischenAssimilation (oder der sogenannten,
keineswegs»falscben(l,sondcl'nurecbten)Analogie«), sei es durcb En~
lebnung erklart, so ist dieseskeincswegs»Escamotageu,sonderneinzig
und allein ó"r Zwang des logischen Denkens. Ich wenigstensbaba
mich wie in diesem,so auch in auderenFallen, mit dem »Escamotiren«
Kurzes
.
Resume
der
"Kasubischen
Frage" -
257
gewiss nicht abgegeben. DafQl' sind die gegen meine El'klarnng eingehobenen Einwande ant ein nich t kritisch genug gesichtetes Material gegrl1ndet. Man identificirte dabei n. a. Urkunden, Sprachdenkmiler mit
der Spr:1che selbst, und wenu man z. B. in den untersncnten Spr:1chdenkmalern kei n =iarnisty, pierdzieæ, œmi~rdzieæ. . . . lanu, behanptete
man mit einem Infallibilitatsbewnsstsein, es konnten diese Worter anch
in der alten polnischen Sprache gar nicht existiren nnd folglich die von
mir vermutheten *:arno, *pardn¹æ, *smardn¹æ ..'
g:1r nicht beeinfll1ssen. Fand maD aber ziarno, piarc!n(,æ, œmiarc!n(,æ. . . in den Urkunden? Und wenn man sie nicht fand, ist maD dann berecntigt, ihre
I--::xistenzin der alten lebenden Sprache zu leugnen?
§ 14.
ol) In den F:illen, wo im Kasubischen hi5tori8che Fol'tsetzel' des
ursl:lvischen fi (tJ.it) mit einem vol'angehenden Forlsetzer urslavischer
s z verbunden werden, ist e!! heute nicht m~glicn zu entscheiden, ob
wir mit eint!ill einst p:1latalisirten, Gder mit einem nic p:~³:1t:11
guwe:len~n
Consonanten zu thun haben. Wir konuen niimlich bci den ka~ubischen
sarna, :arno u. ii. nicht sagen: ob sie ais den polnischen sarIla, *zarno,
Gder den polniscben *.oiarna, ziarno u. s. w. e¹uiv:1leIJt aufgefasst
werdt:n sollen. Es hicingt d!mit zusammcn, dass im k:1;ubischen Sprachgebieto ehem:11ige dnrch den Einf³uss folgender pal:ltaler Sonanten
pal:~talisirte ~ : æ (aus t) 5 (d:, aus in spont:1n entpalatali:;irt wurden,
so d:lsS sie mit. den Fortsetzern vorslavischer nicht palatalisirter s : c,
wie :1uchnord",'estslavischer
c (austj u. li.) und
15
(ci:, ausdJ) pho-
netisch ganz znsammenfieleu. Ob diese Entpalatali:!irung von $ : ci 5
nem .deutschen Eillrlusse zuzuscbreibt!n ist :",'as mil' hochst unwahrscheinlich scheint), oJer ol> :!ie anders, so zu s:lgen :IUSeigcnen Mittein.
zu Stande gekommen ist, das bleibt sicb gleich. Fremder Eintlnss ist
\vohl im St:1nde, eine Spaltnng eines fruhcr einheitlicben Spr:1chgebietes
vernrsachen. In dem gegebenen concreten Falle aber fragt es sich,
wal'um bat dieser vermeintliche deutscho Einfluss nicht :1uch :luf da~ benachbarte polnische Gebiet in derselbeu \Vei~6 guwirkt? Warom sind
in don benachbarten rcin-polnischen Dialekten die allen .~ • æ 5 (dŸ),
im Unterscbiede von s : c 15 (dz), geblieben und sich hochstens in der
Richtung gegen Œ• æ5 (l!•), ala de~ Endpunkt historisch-phonet.ischer
Degeneration, weiter entwickelt?
Man pfiegt dieses untersoheidende Merkmal beider Sprachgebiete
258,
,
Jan Baudouin de Courtenay
. zu bagatelisiren. Man dl1rfte aber nicht vergessen, dass aur eine Ahnliche Unterscheidung frtlher die Zweitheilung der slavischen Sprachenweit (Dobrovskj's !j', dj - entwederæŸ . . ., oder c z . . .) gegrtlndet
wurde und dass auch sp1iter dieses unterscheidende Merkmal f tir sehr
wichtig gehalten wurde.
Wenn ich das den vi elen mundartlichen Varietaten des polnischen
Spracbgebietes
eigene»)Masunren"
(8 z c f!1r S Ÿ æ),dannserbo-kroatiscbe »Ga-Kawer«( (neben.'6a-Kawern), das rnssische dialektiscbe OTe'lt.
'lap" . .. anstatt OTe~'L ~ap" ': ..) nIid vieles Jihnliche in Erwigung
ziehe, kann ich dieses nnterscheidende Merkmal des ganzen k:ls~bischen ..
~
und des ganzen polnischen Spracbgebietes nicht fUr so wicbtig balten,
obgleicb ich auch andererseits nicht lengnen darf, dass es eine in beiden Gebieten durcbgehende Tbatsacbe ist.
.
Wetin maD d:ls gauzo kasubisch- poluiscbe Spr:lcbgebiet dnrchscbant, (.';onst:ltirt man, vom Standpnnkte der Unterscheidung oder
Nichtnntt:rscheidnng frtlherer drei Classen vorderlingualer Spiranten,
8 z c 5 (({z),
œ Ÿ æ
5
3
(d:),
Œ • æ
(d³) ,
dreierlei (oder selbst vier) Weiterentwickelungen:
a) Eine genaue Unterscheidung aller drei CI:lsseni3t der poluischen
Gemeinsprache (Liter:lturspr:lche) sammt einigen Dialektengruppen, besonders sammt den an fromde slaviscbe Spruchgebiete gren,zendenTbeilen
. des polni¹cben Sprachgebietes, eigen. Zu diesen s z c von œŸ æund $ z c
von ŒŸ æ uuterscbeidenden polnischen Diulekten gehoren auch gerade
diej enigen rein-polnischen mundartlichen Variet!1ten, welche an d.1sk.1~llbiscbe Sprachgebiet unmittelbar stossen. Dabei jst zu bemerken, da ss
in diesen ,vie auch in einigen anderen Theilen des polnischen Sprachgebietes die Spiranten Œ¯ æ 5 (dŸ) an den, Grenzpunkt (limes) ihrcr
historisch-phonetischen Degeneration gelangt sind und zu œ• æ (dŸ)
wurden.
b) Zweite Grnppe polnischer Dialekte unterscbeidet zwar œi æ 5
(d¿) (mit einer Tenucnz Dach Œ• æ3) von $ z c 15 (dz), hat abe'r histo~
rische Fortsetzer von s • æ in der 8-Rcibe ($ = c 5) aufgehen. lassen
(das 8og~nannte »Masuriren«).
.
5
3
c) Die Aufbewahrung alt er i-Reibe (œŸ æ5), neben dem Schwinden der 3ccund!lr eutwickelten œ Reihe (.~j æ~) zn Gunsten der aufrecht er'ialtenen $- Reihe (8 z c 5) .:harakterisirt das ganze kasubische
-
Kurzes Resumeder ,;KasubischenFrage"
259
Sprachgebiet,welches diese Eigentht1mlichkeit(insoweit es sich um ϥ
handelt) mit dem slovakisch-cechischen
Sprachgebietetheilt.
d) Die oben (unter a) erwahnte Erreichung des Grenzpunktesin
der phonetischenDegenerationder œ-Reibe (œ• æ5J, d. h. das Znsammenfallendiesel Reihe mit der œ-Reihe (œŸ æ5), neben der Bewahrung alter s-Reihe (s z c 5), berechtigt uns z\lr Annahme einer
vierten
-
dialektischen Gruppe des gesammten kasubisch polnischen
Sprachgebietes.
Jedenfall~unterscheidetsich das ganze pomoran isch e (slovinzisch- kasubische) Sprachgebietdurch die ihm cigene Entpalatalisirung der œ-Reiheund ihr Zusammenfallenmit der s-Reihe von dem
ganzentlbrigen polnischenSprachgebiete.
In die~em charakteristischen Merkmal beider 8prachgebiete ist
nicht so vi el verschiedeneGcschwindigkeit,verschiedenccllronologische
-
Reihenfolge historisch phonetischer Processe, aIs eher geradezu eine
wirkliche
Spaltnng dieser Sprachgebi-ete
Richtnngen anzunenmen.
nach verschiede~en
§ 15.
III. Es liesse sich schliesslich an verschiedenartige
fremde
et h n i sc h e Einf³nssedenken,um einige von den das kasubischeSprachgebiet von dempolnischenSpracbgebieteunterscheidendenMerkmalen
zu erkll1ren. Der skandinavischeEinfiuss z. B. war wohl viel sta.rker
im pomoranischenSprachgebiete(vgl. u. a. -mar in deI! Eigennamen
der alten Grkunden), ais in dem polnischen Sprach.gebictedes Festlandes. Es i~t auch ein fremder Einf³uss in der Art des finnischen (des
ugro-finnischen)aut' dag polnischeSprachgebiet(wenigst~nsauf einen
Theil diesesSprachgebietes)
wohl nicht von vornhcrcin ;lusz\lschlies~ell.
Der ~echischekirchlich-liter:lrische Einf³uss :luf \lic polnischeLiteratursprache und a'.lch :luf einen Theil poinischer Bialekte 11isstsich mit
dem polnischen Eint1nsseauf das pomoranische(kasl1bi~che)Sprac.hgebiet vergleichen.
Ob das pomoranische(kasnbische)s z c ans œ;; æ, das pomoranische tauto-sillabischear (t~rt), aIs Fortsetzer vorslavischer ar und ar,
ob weiter die Abschatrungder Dauerquantitiit und des morphologischbeweglichenAccents, mit gleichzeitiger bis heutzutage sich fortsetzenden Bewahrung einescentralisirten (synthetischen)Wortbuucs, im Polnischen, ob die vielen polnischenDialekte eigcne Mischung dor s-Reihe~
260
.
Jan Baudouin de Courtenay
mit der œ-Reihezu Gnnstender erstenund a.hnlichesmit verschiedenartigen fremdenethnischenEinfittssenim Znsammenhange
stehen,bleibt
eine offene Frage, wie l1berhauptdie ganze Frage fremder Einfiftsse
bisher zu wenig erforscht und zn wenig prlicisirt ist, aIs dassmaDmit
derselbenbej solchencomplicirten sprachhistorischenFragen mit voller
Sicherheit operiren kOnnte.
§ 16.
Wenn ~ir ilberhanpt vom Kasnbischen (Pomoranischen), im
Unterschiede vom Polnischen, reden, BOverstehenwir darunter kasubische (pomoranische)Gewohnheitennnd kasnbischeTendenzenpar
excellence, wir' verstehen darunter einen besonderenkasubischen
(pomorani~chen) Sprachtypns, alB eine Abstraction ans"denausschliesslich kasubischen Eigentht1mlichkeitenund charakteristischen
Merkmalen. Ebensobedeutetdas JJPolnischeu weiter nichts aIs dt!n
polnischen Sprachtypus, d. h. eine Abstraction ans den ausschliesslich
polnischen Eigenthilmlichkeitenund unterscheidendenMerkmalen.
'Dabei sind selbstverstaIldlich verschicdeneUebergangsdialekte,
gewOhnlich durch don gegenseitigensprachlichenVerkehr entsta~den,
anzunehmen. SolcheUebergangsdialektebat maDauch -in anderenGebieten, so z. B: zwischen dem Cechischenund Polnischen(h nebeng,
u neben ¹ U,Ji.).
Gegen eine stnfenweise-Sprachmischung.and Eutnationalisirung
eines Sprachstammesdurch einen anderen kann nur derjenige etwas
reden, welcber das Wesen desSprachlebensverkennt. Die Sprache
lebt nicht ausserhalbder Menschen, ~ondern sie I eb t ei n zi g n n d
allein in illren Tragern. Und dieseTr:iger, falls sie mehrspraehig
sind,milssensichschongefallon\assen,dasssich diese ihnen' eigenen
Sprachen In ihren Kijpfen gegenseitig,beeinfl~ssen.
Wenn
neben so\chen mehrsprachigenlndividnen in einer gewissenSprachgenossenschr.ft:lUch einsprachige lndividuen
existiren, werden
dieselben, ,infolge des-tag\ichen Sprachverkehrs, von de.n mehrsprachigen bee\nfluss t. t"nd dieser Entl/\hnnngs- and FremdwerdenBproc~¹sgeht immer weiter vor sich. Und BOist die stafenweise.
Germanisirung und Polonisirung
r der Kasnbenvon'sich Belbstverstl1ndlich.
Eine se}lr interessanteThatsachesolc~erBeeinflu8sungeiner den
mehrsprachi~eu lndividnen eigenen Sprache durch die ihnen eigene~
))
Kurzes Resume der "Kasubischen Frage"
.
261
andere Sprache finden wir bei Bronisch: Die altere Generation von
Bylicy unterschied noch das IIweicheu li von dem »harteñll n, wahrend
bei der jilngeren Generation, die ein.em gestarkten Einl1usse des Deutschen unterworfen wurdc,
dieser Unterschied tcrachwunden und nur
das »harte« 11geblieben ist. Es ist ja doch der uclltschen _","usspr:lche
eino solche .:inniiherung der mittlcrcll Zunge an deo G:Lumen bei dem
Hervorbringen der Consonantcn volll.ommen fremu. Ebenso ist der
Schwund dea »harten« ³ und deren 'v"ertretung dllrcil d:toi »mittlerea l
im Byhikischen gewiss dem deutschen Einf³usse zuzuschrciben. Und so
haben wir schon in lliesen P³1nkten ein S£Uck der "j\li~ch:;prachell.
Bei solcher IISprachmischung« handelt os siclL vor allem um
ethnische Ausgangspun~te. Es waren urspriinglich besondere, abgetheilte Sprachgebiete vorbanden, die sich aber spiiter stu:fenwei~e einander naherten, bis schliesslich evontnell eins in dem anderen anfging,
indemes doch gewisseSpuren~einerfruherenExistcnzin der Sprache
ethnischcr Sieger und Verschlinger binterlassen b:Attc.
So wohnten z.13. fruber in Pommern Slaven und Deut5che nebeneinander. me Slavpn, ais ethnologisch schwiicberes r:lcment, unterlagen
dem 3Bsimilirendcn dentschen Einrlusse, und jetzt :;iud in Pommern, bis
:luf wenigo zweisprachige slovinzische nnd kabatkischo Ucberreste, nur
noch dcutsch sprccb6nde J.,eute ais Einwchner di(~:ie!!J.,andos zu constatiren.
Etwas ahnliches geschieht :luch bei Jem ethnischen Zusammen~tosse des ka;ubiscilcn und des polnischen Sprachelementes. Das der
po!nischen Literntursprache 'niiherBtehende polnische Sprachelement
mnss schliesslich Oberlland gewinncn, wie Cgj:L ilber:LII in iihulichen
Fi1llen gcscbieht.
Dei der gegenseitif!.ensprachlichen lleeindussIIIIg der lingui5tischen
Polon UIlU Jer Pomor:lner (Kasubenl, zu GlInsten :;t:lb8tverstiiudlich des
polniscben Elemente8, kann anch die diesen beiden Sprachgebieten gemeinsame lleeinrlussnng durch das Deutschthum :Lls t:iu gcgenseitig :l5si-o
milirender Faktor mitwirken. Indcm diesc beiuen Spr:Lchgebiete einem
gieich wirkendcn dcutschen Eintl³15SCILnterlicgen, !JekOlllmCIlsie immer
mehr gemein~ame \Vorto und selbst and ero gemeinslLmeEigenthtimlichkciten. Einc solche gcgenseitigc .;\uni³berung verw:Llldter Uialekte infolge geuleinscllaftlicller
fremder I3eeillllu:!sung i:!t ja t:iul: I1berall~zu
constatirende Thatsache.
Ob wieder die z\vischen zwei ~ich nnzweifelllaft
unterscheidenden
262
,
Jan Baudouin de Courtenay
Sprachgeb:etenGderDi:llektgruppen existirendenUebergangszonen
nnd
-gegendendurch die in der sogenannten»Wellentheorie.
voransgesetzten
.
Processe,oder ganz einfach durch gegenseitigeBeeinflussnngentstanden
sind, kommt schliesslichaur eins und dasselbebinans. Wenn man sich
den reellen Vorg:lng vergcgenwartigt, ist zwischen diesenbeiden Auffassung:³weisenkein wescntlicherUnterschicd zn statuiren. Es sind ja
doch, wie oben bemerkt, lebende McnschenTriiger betretTenderDialekte. Wf,nn diese Menschen~zwei verschiedeneSprachen« sprechE:n
oder wenigstens verstehen, muss von selbst, sel es »wellenartige«
Weiterschi:.bung.ge~isser EigenthUmlichkeiten, sei e~ einfache Ent-
lehnung t'nd Beeinflussungdurch J fremde Elemente
a zu Stande
kommen.
Wenn Ilinige Gelehrtendie Moglichkeit einer starkeu Beeipfiussung
des kasubif:(henSprachgebietesvon Seiten des Polnischenmit der Bemerkung leugnen wolien, es sei selbst anf die der polnischenLiteratursprache am nachstenstehendenpolnischen Volksdialekte der Einfluss
dieselLiter:ltursprachefastNull zu nonnen
7 und es gei folgiich der
Einflus~ dl,r polnischcn Literatursprache :luf das kasubischeSprachgebiet nocil weniger znliissig, so kann ich :luf dieseBedenken mit folgendenBeroorkungenerwidern:
1) Es 'Iandelt sich dalJoinicht nm den ausllchliesslicllen
Einflnss dor
polnischenKirchen- und Literatursprache, sondernum den sich gegenseitig starkenden, doppelten.Einfl~ss dieMerKirchen- and LiteraturspracbeunfJ.der polnischenGrenzdialekte.
2) Bei I~ntlehnungen:lUBeiner Sprachein die andp:reBindwirklicbe
phonetiseheIneophonetische)
Eigenthiimlichkeiten, Eigenthiitl1licbkeiten
der J..ussprachcdes gegcbenenSprachzustandesvon den Resultaten
historisch- !JbonctiscberProcesseZ\1unterscbeidcn, ,velcbe(d. b. diese
Res\1lt:lte)mit ferIigen Worten entlehnt werde_n
k~nnen.
80 konnten z. B. uie in Jer alten~~e~~ben
(al~b~lgarischeD)
Spracbe Jr.r Balkanhalbinsel zu Tage tretendeDFeinheiten der Anssprache be; Verbindung der Conso!\antenund Vokale, dann die diesel
Sprache eigene Untersclleiduug von e und Ii, ihre eigenartigenUnterscheidungeJ\im G6biete der DauerquantitJit der Sonantennnd.in demjenigen der 3ilbenacceutuation,ihre eigenartigephonetiscbe&scbatfenheit der hi~tl)riscben f'ortsetzer alter sonantigcher '{ und
{,
ihre eigen-
artige NasaivokaleGderderen Vertreter, und vieles abnlicbeweder von
der rnssischl\ll, noch von irgend tJineranderenverwandtenSpracheeDt-
Kurzes
.
lehnt werden,
Resume
der
"Kasubischen
Es konnten dagegen ganze Wort6
Frage"_"
mit altkirchen-
slavischen Phonemencomplexen (Lautcomplexen) Ÿd œt (verwandelt in
œæ)(neben den russischen æŸ), ra la re le (neben den russischen oro
olI! ere olo) auf das rnssische Sprachgebiet sich verbreiten, da sie 1) mit
der eigentlichen Aussprache nichts zu 'tbun h:lben, und 2) da maD selbst
in l"ein loussischen phonetischen Gebilden, in den ao zu sagen ganz
heimischen spl'achlichen Fabrikaten dieselben Lantcomplexe (Ÿd œæ;ra
la re lej findet, so dass sie gar nicht gegen die urrussischen Sprachgewohnheiten verstossen.
Dasselbe bezieht sich auf Entlehnungen b-ej ciner Dach viel mehr
entfernten Sprachverwandtschaft) z. B, auf Entlehnungen ans dem
Griechischen, ans dem Italischen (Lateinischen, Romanischen), aU9 dem
Germauischen ing Slavischeo So bat maD z, B, im Polnischen neben den
urbeimiscben by-æ, dym, s³om-a) dz³'csiê-æ, sto) brod-a,. matka etc,
auch entlehntc, :lber auf die3elben uloarioeuropaischen Wul'zeln zuriickgehende ./i-zyka, pe!:-fum-y, kalmus, dekalog, decemwir, centymetr,
centnar, balwierz, mutra u, s, w,' Ebcnso wird im I..itulli!Jch-polni!Jchen
ncbell dem urpolni~chen prosiê auch U:lSdcm Litaui!Jchcn nachgeabmte
parszuk oder parsiuk gebraucht,
Wenn wir denselben Gesichtspunkt bei deroBetrachtung kasubischer Entlebnungen auS dem Polni5chen anwenden, k/jnnen wir Folgendes bemerken:
Die ecbt kasubiscbe Ausspr:1che von s z c \5 (d::), deu polniscben
Œ• æ
(d~) entsprecbend, kann durch den poluischen Einfluss nicht geandert ,verden. Ebensowenig konnen durcb diesen Einfluss geindert
werden: die auf secund1ir palatalisirte Hinterlinguale (»Guttur31e aj ZIlriickgcbendeu Consonanten æ5"œ ije nach der dialektischcn Varietiit,
zwischen I d' i und æ3 s schwankend)
i verscbiedene rein k:ISubische
Vok:11eund vok:11ischeDiphthonge U,:1, Weno m:1nwirkiich if.:lsubisch
aus5pricht, kann man nur 50 und nicht anders aussp~'echen, Im Gegentbcil steht der Entlehnung der Worte mit 5 (d::) nebeQ oder anstatt derjenigen mit =, der Entlehnung der Worte mit le (tlet) anstatt derjenigen
mit lo (tlot), der Worte mit ro (lI'ot) anst:ltt dctjenigen mit ar (tatt),
der Worte, welcbe ein ar mit einem vorangehenden »harten « Consonanten enthalten (tart), anstatt der tein kasubischen Warte, wo ein ar
mit einem vorangebenden JJweichenu oder wenigstcn& aur ftiihcre »Erweichung(( znrtlcl'geheuden Consonauten vorkommt, u. ~. w, nicbts im
Wege, da sie fUr einen Kasuben g:1nz mundgerecht sinu, und da ohn&-
3
264
,
---
Jan Baudouin de Courtenay
dieB urkaSobischeW~rter mit allen diesen, bIos auf anderehiBtoriscbe
Qnellen zurttckgehenden,Phonemen(Lauten) und Phonemencomplexen
(Lautcomplexen)vorkommen.
.Daneben ist immer an die MBglichkeit einer psychischbedingten
»morphologischenAssimilntionccoder »Analogie«(keineswIIgs»falschen«,'
Bondernganz echten »-Analogier)zu denken.
§ 17.
Wcnn wir ans dem Vorangehendeneinen Schluss ziehen sollen,
so ml1ssenwir sagen:
Das Polnischo und das Pomoranischo (Kasnbische)bilden
bis zu einem gewissenGrade ein einheitliches 8pracbgebiet mit
einf\r Reihe gemeinsamorconstitutioneller Eigenthllmlichkeiten. Und
so kann maDden TerminusI)Polnisch« doppelsinnig gebratlchen: in
cinom engoren.und in oinom erweiterton Sinno. In dem erweiterten
Binne, a150gewissermassl~n
e-estoig~rtc!:»Polnischcc, bedeutct dicses
\Vort den Iubcgri[ aller polnischcnUDU:³ller pomoranirchcnoder ka5ubischen'Spr:L(;hvarietiitcD,ebeIlsowie z. 8. der Begrift' J)?u9sischKallo
rn~sischen SJl1'achvnrict:it~n,~inerseits gr()S3FUSsische
sammt weissrussiscbcu, ~ndercrs:;itJIcloinru&siscbe,in sich entb!ilt. Ein solches
erweitorteB »pOlllischiJSK Spr:lch~cbi(1t zcrf1!.llt in zwei partieIle
Gpracb[;ehieto:
1) Pomor :l.uisch. (der K:I~ubil-ch,
2) nic1:t-Kasubisch
ode: »Polniscll«
im engercn Binne des
IVorte~.
Daserstckonnteman Str:lnd p ol nis ch oder SceI. lis top ol n i Bch,
das Itnderc "jcder Fcstl:llldpolniscb
nenncn.
D:is gcgenseitigc v'crlliiltniss uicser' beiden Spr:lchgebiete zum
Polabischenlasseich hicr bci Seito, da ich ilber ~barakterisf.ischeMerkma³e' dieses lctzteren :loch nicl1t in einer Jazu trfordorlichen Weise
nachgedacht habe. Eg sei mil nber crlr.ubt, cin vorlliufiges Urtheil
alich in dies~-rallgcmcincren oder vielmehr erwoitcrten Frage :lUSZUsprechen.
Das Pol.1 i"schc im engenBinne des Wortes, das Pomor:lnische .
(das Ka5ubi:,}he) und das Polabische bildeten ein einheitliches
Sprachgcbiet, we³chcssicll tlurch gcwisse gcmeinsameEigenthl1mlichkeiten von alll'n andcrcn slnvj~chenSprachgebiete'lunterschied. Dieses
cinheitliche Sprachgebiot,welcheswohl nicht mehr P o lnis c h, sondern
Kurzes Resume der "Kasubischen
,
Frage"
-
265
-
etwa Le '}h i sch genannt werden kann, zerfiel in eben diese drei
~artielle Gebiete: Polniach, Pomoraniach,Polabiscb. Man kann weder
ans dem Polnischennnd Pomoraniscben,noch ans demPolabiscbennnd
Pomoranischen,Dach scbliesslich aus dem Polnischenund.Po³abischen
ein niiher verwaudtesGebiet, dem dritten gegenuber,bilden.
Von den alteren Forschetn bat jedenfalls schon Hilferding in
dieser Frage das Richtige getroffen. Nur bat er meinesErachtensunricbtig das Kasnbischemit dem Polabiscbenin ein Ganzesverbnnden
und sie beide dem.Polnischen gegenilbergestellt. Von den nenesten
Forschern bat :Nitschin diesel Frage den Nagel auf den Kopf getroffen
uad sie am richtigsten dargestelIt.
Um nock einmal das specielle Verhaltniss des Kasnbischen zum
Polnischenza berilhren, so steht dieseFrage sa:
Die polnischenChanvini.sten,- zn denen leider auch oinige Reprasentantender GeIehrtenweItgeh~ren,- behaupten, e~ sei das Kasubisehedem allgemeinenDegriffe P oIn i sc h ebcns{³ulltcrgeordaet, wie
z. B. daaDeskidi~che,daaKurpiksche, das Oppelnscha,das llrzeziniakache, da.sLasowi:³kscheu. s. w. E~ bilde ja das Ka~\lbisc4e weiter
nichts aIs cine muauartIichcVarietiit einmal der »grosspolniochen",d:ls
andere MaI wieder,
-
-
~ielleicht von der Wetterverandorung abhtingig,
Jer "masurischenllDialektengruppe.
Ich dagegenfasseden Iabegriff des Ka~ubischcnaIs cin Ganzcs
zusammellund stellc es dem ganzenPolnischen geg!:uiJbor. Polnisch,
Pomoranisch,Polabiseh- sind drei niichstvcrwandteVariettiton der-
selbenspr.'1chlichcnGrundlage.
FUr da~gegenseitige Verstandniss im spr.'1chlichcn Verke h r ist daggewijhnlichekasnbischeSprechendempolnischenSprecben
gc\viss viel niiher, :11~z. B. das thiiringi~cho Deutsch dem tiroli~chen
. Deutsch, ala das milanesischeIt.'1lieuischdem fiorent1nerItalienisch, al:!
-
das picardi3cheFraniosisch dem normandischcnFranzoaischu. s. w.,
ge3chweigcdenn d:ls »PI.'1ttdeutsche«
dem DIIochdeutschen1/ Gder d:la
Neapolitanische dem Piemontesischen,das Fnrl:lnische (l;'riaulische)
dem "Italienischen«, das Proven~alischedem DFranzc1~ischen(l
u. s. \\'.
\Aber dic grossereGdergeringere Mc1glichkeitgegensl:itigcnVerstanunissesk.'1nnin den Fragen der wirklichen gcnotischcnSprachverw:\ndtschaft ltein Kriterium bilde~ Sok~nncn sich z. B. AngehUrigomancher
slovakischenGder klóinrussischenDialekte mit den a1l sic grenzenden
Polenvielleichter verstehcn,:lIs dieselbenSlovakenmit Gechcnoder die-
266
.,c
sel ben Kleinrussenmit
.
Jan Baudouin de C
Grossrnssen; und dach bleibt eine nl.here Verwaudt-
schaft des gauzen ~echo-slovaki8chen Sprachgebietes oder des ganzen
rnssischen {gross- nnd kleinrnssischeD; Sprachgebietes, delI', Polnischen
gegeDl1ber, dadurch unangetastet. Die Polen und Sorben (Iausitzische
Wenden) verstehen sich viel schwieriger, aIs z. B. Polen und Kleinrussen, und loch bestebt zwischen dem Rorbischlln uud Polnischen eioe
vi el engere Verwandtschaft, aIs zwischen deU'-Polnischen und Kleinrussischen. jj;.in italienisch (d. h. die italieniscae Schriftsprache) Redender kann eiJjon franz<Ssisch(d. b. die franzosische Schriftsprache) RedendeD leicbter versteben, ais Angehorige vieler rein italienischer Dialekte.,
und dach Bteht das Schriftitalienische zu allen echt-italienischen Dia':'
lekten iD einem nilheren Verwandtschaftsverhl11tnisse, aIs zn dem
l"rauzoaische'l.
Die polnische Gaunersprache bleibt fur einen nichteingeweihten Polen cin Buch mit sicben ?iegeln und doch ist sie, was
ihre phonetiscbo und morphologiscbc Seite betrifft, mit dem gewohnlichen Polni~ch fa.st ideniisch.
Damit sci auch die politische Soite der Frage erledigt. Acngstlichc
p.olnisch" l=>atrioten mog-en sich ja beruhigen. Die Friesen, die Plattdwtschen (Niedcrdcnt3chcn) !lind und bleiben, vom politischen und literariscben Standpunkte ans, nur Deutscbc, obgleich ihre »Sprach6f1von dem
Jlochdcutschon ungcmcin \voitor abstobt, aIs d:1s Kasnbische von dem
Polni3chcn. Die dCl1tsch redcndcn "ScbweizerCl dagegen k<snncnvom
politiscben StandpuI1kte :lUB nicht. zu rlen Dentschen geziihlt werden,
ebcnsowr.oig wic din r-':I,lIzosischodcr ita!ie~iscb redenden Scbweizer zn
den Fr:luzosuU od er It:\licJ1ern.
Die jetzi".on politisch anfgeweckten und bewussten Kasnben wollen
Polcn scin l:nl1 bleibon, und dieses geoiigt vol15tiiorlig. ~iem:lnd bat
uas Rccht, sic vou den Polcn zu treonen UDUihncn ein6 :lndere N a tion a l i ta t aufzuz\ving'en. Et\vas :lnderes aber ist die rein mssenseh:1ftliche Frage GCSge~enseitigcn Bezitlhungs- und Verwandt9chaftsgrades
dieser zwei SiJrachgebietc.
§ 18.
Es seien noch hicr in allcr KUrze char3kteri~
';sche Merkmale
und Eigenthumlichkciten
zusammengestellt, welche den pomora-'
nischon (kasubischenl~~c~r~_im
Untcrscbiode von dem polnischen,
char:1kterisirl'n, d. h. wclchc au: ausschliesslich kasubische Gewohnheiten und T~ndenzen, im Unterschicue von polnischen Gewohnheiten
und Tenueuz(ln, zurtickzufilhrcn sind..
Kurzes Resumeder ."Kasubischen Frage"
--
267
A. Aeussere, rein descriptiv, duróh einfacbeBeobachtung
und Constatirung
zu gewinnende
Merkmale.
.
1) Auf dem kaBubischenBoden begegnet man finem bedeutend
grOsserenReichthum der Vokalnuaucen(Vokalschatt.irungen),aIs aur
dem polnischen Boden.
2) Im Kasubischen constatirt man psychisch existitende und
morphologischverwertheteUnterschiedodor vokalischen oder sonantischeDDauerquantitat, w!hrend dieseEigcnthumlichkeit dem rein polnischen Sprachgebietcfremd ist.
3) Im Kasnbischenkommt bis jetzt eine verschiedenartigeAccentuation vor, !elcJle aur eine grllssereBefahigung der Kasnben zu einer
mit verschiedenartigerKehlkopfthiitigkeit zu erreichendenUnterscheidnng der Vokalnuancenhindeutet,
4) Von den dreiartigen ~okalalternationen ist dem PoIuischen mit
dem Kasubischeunur die sogenannte»qualitativeu Altcrnation (»qualitativer Ablaut«) in ihr.er ganzen :Mannigfalitigkeit gemeinsam. Die
"quantititive l( Altcrnation (I)quantitativer Ablantu) ist heutzutage im
Kasubischenst:1rkeruud nmfangreicher entwickelt, ais im Pólnischen,
Ansscbliesslichka;ubisch, dem Polnischenfremd, ist die dritte Art der
Vokalalternationen,Daccentuelle<lAlternationen (JJacccntucllcrAblautu).
5) Verschiedenegegenseitigestatistische
Verhaltnisse
einzelner Classenvon Phonemen(Lauten), was selbstverstAndlichin einem
engenZusammenhange
mit den obenerwahnten und unten zu erwabnendenEigcnthumlichkcitenstehcnmuss, Solchestatistischonfiercchnungcn
aufzustcllen) wilruo eine nicht zu voi'schmilhendo, uanl.!Jarc Aufgabe sein.
B', .-\.ufdem Gebiete der Wortbildung
ist vor allem das kasu-
bischeSuffix-iϾ/.') im Unterschied
vondempolnischc:n
-iska, zu nenn~n.
i
C. WennmaDdie Spr ac.hgeschiehte, die Chronologie einzelner
historiseh-phonetiseherProcesseberucksichtigt) so unterscheidetman:
l. Eine grossereSt! r k e, einen hoheren.Gr a d, einen breiteren
U mfa n g derselbenTendenzen, derselbenTriebe im Kasuuischen, ais
im Polnischen. Hierber gehoren:
1) Consonantenbaufung
und Consouantengruppen,
2) St:1rkeroNeigung des Kasubische!! !1' mittclling'f³:LlerStcllung
bej der Bildung der Vokale,
3) Dielnfolge einer Palatalisation entstandenenCoDsonantenande-
268
,
Jan Baudouin de Courtenay
rangen und Degenerationensina im Kasubischenweiter aIs im Polniscben
fortgesebritten :
a) œ• tr d' sind zu s z c 5 (dz) geworden'[im PolniscbenæŸ æ
'
5- (dŸ)];
b) dS3 aus der
»Erweichung<ldes g
I
oder ausdj entstandene
5
(dz) vereRlfachte sich' (in einigen Theilen des kasubischenSprachge-'
bietes) zu'z;
c) eit1,er»Erweichungccvor dem bisto~scbenFortsetzer des urslav,
1J(~) UDavor dem secundl1rentwickelten e unterlagennicht nur hinter:lingnale c³usileskg, sondernaucb dasspirantischeX (ch) derselben
(hinterlingnalen) I..ocalisation;
d) die 80 entstandenen1(,g i entwickeltensich weiter zu t d' œ,
dann zu æ(tœ)5 (d¿) œ, zu æ'~' œ'und schliesslichzu æ5 (d¿).f,- je
Dach den dialektischeu VarieUiten;
e) palt',tale(mittellinguale)Vokaleund Sonanten(e,t'"ri,..) l1berhanpt
afficirten anr der kasubischenEntwickelungslinie desselbonnrsprl1nglichen Sprachbestandesdie ihneu vorangehendcnlabialen und vordorlingualen (»dcntaleu«)Consonantenfr1her, aIs auf derpolniscben Entwickelungslinie; dieses steht im Zusammenhangmit verschiedenen
Schicksalcn dor t,rit-Formel in beidenSprachgebieten.
4) Eiufluss der lloschatrenheitdes Consonantismusauf die Gesta.ltung des Sonan,tismus
kommt im Kaœubischen
deutlicher zum Vorschein,
ais im Polhischen:
a) »H~rte« vordorlingusle Consonantenwirkten im KaSubischenentpalat'ali,.irendnicht lllIr :\uf historische Fortsetzcr von tl, ri, wic im
Polabischen UDa Poluischen,und von e, wie im Polnischen, sondern
auch aur ê, was aIs aus~chliesslicher
Kasubismnsgelten mlJss.
b) Ur~.,3vi5chcst:l wurde im Kasubischenol, w!lhrend es im Polnischen ais e³ erhalten blich; daher das rein~asubischetelt - toltt!o³, und d:\s reropolniscbetclt - tlet,
c) Untj1r dem Einfiusse(olgend8rnicht-JIhartenfi nnd nicht-vorderlingualer Collsonanten,algo untcr dem Einl1usseder Jlweic~en«vorderlingnalen, der labialen UDUder hinterlingualen, wurde ê za t', aIs verengt und entnasalirt,
d) Einwirkung vorangehenderConsonantenaur die qualitative Gestaltung folgender Vokalc jst im Grossennnd Ganzenauf dem knsubischen Sprachgebieto reicher und mannigf:lltiger, aIs aur dem polnischen,
ArcbiT fOr .laviecbe Pbilologie. UVI,
26
KurzesResumeder "KasubischenFrage"
-
-~~
5) DasKasubischezeichnetsich, im Vergieich mit dem Polnischen,
dnrch die Entwickelnng neuer (respective Bewahrong alter) qualitativquantitativer Verbi11tnisseim Bereiche des Vokalismos. Von deu hierber gehOrendenAlternationen besitzt es nicht nur die ibm mit dem Polnischen gemeinsamen
O (Nuli) : e = o : o (ó) =:: e : e (e)= a : ci (a) = ê : ¹,
sondernDach
e:i(y)=e:u.
II. Verschiedene Chronologie)
verschicdene chronologische
Reihenfolge, verschiedene Geschwindigkeit historiach- phonetischer
Processe.
.
1) Das Polnischeentwickeltenicbt nur tolt
-+
tlot, tert -+ tret,
telt -+ tlet, sondernauchtort - trot) wllhrend dasKasubische
dabei
nicht pari passu ging und bei dem, insoweit es die Reihenfolge der
Laute betrifft, alten tart gebliebenist.
2) Unterschiededer Daucrquantitat der Vokalo und Sonanten;bewegIicher nnd zu morphologischenZweckon ver\verthctor Accent; die
durch DauerquantitJitnnd dorch Accentnation bedingten Unterschiede
im Bereiche des Vokalismus und des Sonantismns,- aIles das kennzeichnet das kasubischeSprachgebiet,den kasubischenSprachtypus)im
Gegensatzzo dem Polnischen. Damit hangen kasIIbischeAlternationen
in der Verbalconjogation)die in dem frl1herenPolnisch wohl vorhanden
waren, demjetzigen Polnisch aber fremd sind.
3) Die bej der urslavischenPhonemengruppctZ.it anzunehmenden
drei Proccsse
(tri -+ ([i, rit -+ re, .r ~ ar) haben sicb aur dem kajubischenBoden, bei den linguistischenVorfahren der Kasuben, in einer
:lnd~renRcihenfolge vollzogen, aIs auf dem polnischen Boden, bei den
lingnistischenVorfahren der Polen im engerenSinne. Bei Iliesen Ietzten
hatte
Process
tri -+Process,
t[i keine
h zo vollziehen,
schonder
frilher
der andere
lit Zeit,
-+ rt,sic
vollzogen
hatte. da
. sich
4) Bei den ans den palatalisirten (nerweichtenCl)s z t d eI\twickelten
.\( i æ
5
(ciŸ)
spalteten sich aiose zwei Sprachgebiete und
gingen in zwei verschiedenenRichtongen auseinander.
D. 'Nnr in einemTheile des kasnbischenSprachgebieteshabenwir:
1) :: anstatt (dz) aus dem vorslavischen und orslavischendj nnd
ans dem p:llatalisirten g zweiter Palatalisationsperiode.
15
2) Gen.s. m. n. adj.-pron.-oho -ello oder -01)0 -evo 11.~.
269
27°
;'
Jan Baudouin de Courtena
§ 19.
Dieso} oben genannten echt kaSubischen Eigentht1mliohkeiten
nehmen Etufenweiseab, je mehr maD gegen Sl1denvorrlickt, je mebr
maDsich..dem polnischenSpracbgebietenJ1hert. So vor allem:
1) Ulterschiede des beweglichen.Accentesund der Dauerquantitl1t.
2) F(lrtsetzer des echtkasubischen(rit - tart, indem sie den polnischen tZ.it - tart immer mebr weichen.
3) F'ortsetzer von telt
tolt
tlot (m³oc, p³C'æ.: . .), welche
durch rei;.polnische telt
tlet (mle~,pleæ. . .) ersetztwerden.
4) Volk (- "Zk -+- v[ik), mo³æeæ
-;- vilk, tñilæeæ.
5) B~.'!ondere
Verlheilung histol-ischerFortsetzer urslavischerNasalvokale.
,
-- -
6) tart - trat.
7) i§..":a
- iska.
8) -(1)1),-evo,-oho,-ello - -ogo -ego.
9) Wort~chatzim allgemeinen.
.
§ 20.
Eine Verwischungursprl1nglicherechtkaœubischer
Lautverh111tnisse
konnte eb3Dsodurch den polnischenEinflnss, -wieanch dnrch Formausgleichung auf demWege der morphologischenAssimilation (»Analogie«)
linter ana8l'enin folgendenFAllen geschehen:
--
-
1) Z::-.-;) (dz).
2) (!:rit
(art -t) cart
tarto
3) ta't
trat.
4) ê- fr. Verwi~chungur~prllnglichertein phonetischerBeziehuIigen
im Bereich6 der Nasalvokale.
5) V u-~alalternatiouenin der Conjugation.
6) E~~cheinungeueines beweglichen, morphologischverwertheten
Accents uud einer verschiedenartigenDauerquantitJit.
Der polnische Einfluss braucht nicht liberall und nicht immer unmittelbar ZoIlwirken. Die durch diesenEinfluss ursprliuglich a!ficirlen
Trager eii1iger ka8ubischenDialekte beeintlussenspJ1terihrorseits ihre
weiter gefi;en Norden wohncnden kasubischenNachbarn und werden
zumVehil,~l, vermittels welchessich der polnischeEinf³ussimmerweiter
~
. "rbreitet.
26*
KurzesResumeder "Kaœubischen
Frage"
-
,
§ 21.
Die .kaSubischeFrager kann man l(!sen - wie 8.1183
menscbIiche,
leider nur approximativ, nur relany, - selbBtohneeinegenauere
Erforschung des polabischenBprachgebieteB. Nacb diesl"r Erforscbung
w1rd maDhochBtwahrscheinlicbzu demselbenRo:iuIt:tle kommeu.
Das »lechische« Bprachgebiet(wohI nicht me~t das )'polnischeu
Sprachgebietim weitestenBiDnedes tVortes)zerCi~lltin Ilrei Theile:
1) Polnisch im engerenBinnej
2) PomoranischIKasubischsammtdem Slovillzi3chOen);
3) Polabisch.
Wio man, im Verhiiltniss zu diesenSprachgebieten, das Sorb1schwendische oder das Lausitzische beurtheilen soll, ist wieder eine besondere.Frage«.
Wenn meine verehrten uGegner((bchauptcn, dass kein Sprachforscher, falls er die ka;ubischen Eigenthiimlichkciten kenncn gelcrnt
hatte, daran zweifeln kann, es sei das KasuiJischcwcitcr nichte als eine
mundartliroheVllrietkt (g/cara) einer von den viclcn polnisehcn Di:lIektengrul1pen,und zwar der groE2polnis.:lIcn,respective der masurisehen Mundart, und wenn die von diesenIIerren IlngewandteMethode
ala echt sprachwissenscbaitlichgelten solI, dann will ich sehr gern aur
denNameneines»Bprachforschors
« verzil1hten.
§ 22.
Bibliographi e des Gegenstandes. AbgeBchcnvon einigen
tilteren Werken unII _.\:bhandlungen
habe ich bei meincn .,l.u2oin~nde.setzungenvorwiegendanf folgendeArbeiten RUck&ichtgenommen:
Gottuelf
Bronisch: K:\schubischcDi:llectstudlcn I)t('. Er:;t,'~ (Jl!ft Die
Sprache der Bii'lJceo,Nebst Anhang: Einigc {-Di:\!.:ecc. Ll'i~zig I S\):>
(= Archiv f tir slav, Philol. XVIII. 1596. 321-408).
K~schubischoDialectstuuien oto. Zweites Hcft. Tcxto in der Spr:tclle,
der Biildce".Nebst Anh:lng: Proben ans einigen {-Dialec~en. Leipzi~ 18!!8.
A. Briickner:
S³ownik jêzyka pomorskiego czyli kaszuoo.;l.iJgozebra³ i
opracow:l³ Stefan R:Lwu³t (Arch. XVI. 1-2, 301-:IOI!.
RanugloBsenzur kaszullischen Frage (Archiv f. sl:~v. Philul" XXI. 1899,
62-76).
..Kaszubismen" im Polnischen, (Kleine rtlssisch-polnisch-lit:lllische Beitrtig~" 4.) iArcb. XXII. 1!J00.571-5;3),
V. J:lgiæ: Einige Streitfragen (Archivf. slav. Philol, XX, I-53; XXII, 1145; XXIII. 113-129; besonucrs aller: .2. Verwandtsch~ftsverbtiltnisse
-
271
272-
Jan Baudouin de Courtenay
innerha.lbder slavischenSprachen«,
XX. 40-46; »6. ZumdoppeltensIa³
vischen PalatlLlismus«, XXIII. 1-2, 121-129).
A. Kalina.: Mowa kaszubska,jako narzecze jêzyka. polskiego (Prace filologiczne. IV. s, 905 ss.).
, .Jan Kar³'lwioz:
Gwara kaszubska (Wis³a. XII. 1898. -Auch
S.-A.).
Dr. Fr. Lorentz:
Slovinzische Grammasik. R3J1aHicBTOplJt'O
OTAt.KCHiJI
lli(nepaTo,pcKOU
A"aJleldin HaYK'I.. .O.-IIeTep6yPt"I. 1903. StoPetersburg (O6opHUK'I.i~-t'o OTA-R. A. H.).
F. Lorentz: ZumHeisternester
Dialekt (Arch.xxm. 1901,
1.06-112).
Das gegenseitige
Verhiiltnissder sogenannten
leohischen
Sprachen
(Archiv f. slav.Philol. XXIV. 1902,1-13).
Dr. Joos. J. Mikkola: Betonungund Qnantitat in den westslavischen
Sprachen.ErstesHeft. Helsingforsl899.
Kazimierz Nitsch: Stosunkipokrewieñstwajêzyków lechickich (Materya³y ~i praceKomisyi jêzykowej Akademii umiejêtnoœci
w Krako~ie.
Tom m. 1-57). W Krakowie1903.1
-
Nitsch:
Studya kaszubskie: Gwara luziñska (Mater. i pr. Kom.jêz.
Ak. um. w Krakowie. Tom I. 1902,221-273).
Stefan R~mu³t: S³ownikjêzyka pomorskiegoczyli kaszubskiego.W Krakowie, nak³ademAkademii Umiejêtnoœci.
1893.- XLIII und 298S.
Lex.-40.
"
II. A. BO.t,3U'J.-AC-KYPTCH3:
Kawy6cRiii
IlJISLIK'J.«, R&III)1SCKiir HapOA'I. u
»Ramy!$cKiu BOnpOC'I.. (CTaTLf{ I). O.lleTcp6ypt"I.
MnuucTepcTBa
A. rH.lJ.~~pJtHur'J.:
(Zum
\.: :tus »iI\ypIiU'J.
H&POAU. IIIlOCS., anpt.KJ.-M&K, 1897).
OCT:1TRUC.K:1BJIU'I.H:1IOJltBOM'I.6epery 6UTil[CK&rO
CaHKTf4CTep6ypr'I. 1862
BO~'I.).
1891 (S
Theil
in:
(3THorpa~" c6opHun,
U3A&HH.ll)lu.
»HSBt.CTiJI II. Or.1f.~cuiJt II~D.
rcorp.
ldOpJI.
06~ecr-
AR&Jle)(W uaYK'I.«,
B. VIII).
l. A. MDK'io.IIa:
K'I. 113ytteuilo R:1UIy6cKIIX'I. rODOpOB'I.. I. H³CKO.KJ.KO3a:'lilTOK'I.
DO Ka,ily6cKnl-l'I.
l.
rOBOp:1)I"L D'I. cf.Bepo-BOCTO'lnOIr IIo~ep:'.RilI.
CaIIKTnCTep-
6~1It"I. 1897 (S.-A. aus: . Il3BtCTiJt OT.!. pyt. JI3. II ~oD.ll)ln.
AR. Ha)-R'I.«.
II. 189'1,2, pg. -100-428).
3HJI3 e.1"l1!"L: lI3c.lf.,.on:1uiff D'I.06.iI:1CTlIR:1wy6cKaroJI3bIK:1(C60pHUR"LCT:1TCU,
nocBJtU:CHHbIX1.
. . . . . . . rI?o8. cI>opxyuatOBY
. . . . Bapm&Ba
19'02=
rI>H.KO~1)r.
BtcTHnK"J.,1902, pg. 535-572).
PYCCK..
"
Tore Torbiijrnsson:
Die gemeiDslavischeLiquidametathesc. I. Upsa.la
1901 ilJpsala Universitets !rsskrift 1902. Filosofi, spra.kvetenskapoch
historiska vetenskapcr. I.),
und RecensionendiesesWerkes im .Archiv f tir slavische Phiiologie«:"
Felix SoJmsen (XXIV~,
568-579, besonders574-5i5);
W. Vond.ak:
»ZurLiquidametathese im Slavischen. (XXV2, J82~211):
Krak6w-
Civid-ale
-
Venezia
-
Abbazia, Juli-.August 1903.
J. Baudotl~'1³ de Gourtenay.
Kurzes Resumeder "Kasubischen Frage"
273
Z u sa t z.
.
Zu meinemBedauem war die vorliegende Arbeit Bchonfertig geschrieben, aIs ich mich mit der Vondrak'schen Kritik der »GemeinBlavischen Liqnidametatheseavon '1'. TorbiBrnsson
(Arch. XXV 2,
182-211) bekannt machte. BesondersintereSBantBinddieAuBeinander8etznngenVondrak'B in Betreff des PoJabiscben(B. 197-201). Demjenigen aber, was er tlber das Ka§ubiscbe(B. 201-205) spricbt; kann
ich nicht immer beistjmmenund, in Ermangelung des Besseren,bleibe
ich vorderhand bei meiner oben dargelegtcn AuffasBDng des gegeñ..:'
seitigen VerhaltuissesdesKa.§nbischenzum Polniscben.
Ebensowenigkann ich meine Ansicbt in der Frage der »Liqnidametathesef aufgeben und mich entscheiden, die TorbiOms8on'schen
Uebergaugsstadieni[ot i[et tlot tlet u. s. w. anzunehmen. Die A\1sfl1hrnngenTorbiBmsson'serscbeinenmir noch immer aIs zu gektlnstelt
und zu gezwungen. Uebrigens beabsicbtige ich, wenn ~ch nur Zeit
baben werde, mich ausfi1hrlicherund genauermit dieser Frage zn.befassen,um mir ein klares und endgiltiges Urtheil zu biJden.
Noch eines. Vcndrak ftlhrt das slavischekamy aur nrsprtlngliches
*akmon zurt1ck(B. 188-189). Eine J1hnlicheErklarung habe ich schon
vor vielen Jahren in meinenKasaner VorIesungengegeben, indem ich
diese»Metatheseu'
aIs eine der Ricbtungen, in welchen sich das Btreben
zur Beseitignng geschlossener
Bilben in dem urslaviBchenS~adiumdeB
spr~chlichenLebens knnd gab. Dabei war das psychischeBedurfniss
der Aufbewahrung beider filI die Bedentnng des Wortes wichtigen
Wnrzelphoneme, ak
=
ka, ansschlaggebend. Vergl. meine »lloApOÓHaJl
np()rpax*a .1eh~iiiD 1876-1877 YtJ.roAY. ha3allb. BaplllaBa 1878cr,
B. 85. - Mit dieser Bemerkung vervollstandige ich das oben (§ 11)
Gesagte.
J. B. de O.
274
---
Józef
Borzyszkowski
Od Redakcji
W 1974 r. w Warszawie w Pañstwowym Wydawnictwie Naukowym uka³
za³ siê t. I Dzie³ wybranych JanaNiecis³awaBaudouinade Courtenay,przygotowanych przez Komitet Redakcyjny powo³any przy Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego z profesorem Witoldem Doroszewskim
jako przewodnicz¹cym. Redaktorem tomu I by³ Przemys³aw Zwo1iñski. Tom
ten, poza krótk¹ przedmow¹ Komitetu Redakcyjnego, zawiera obszerne i wa¿ne
dwa opracowania wstêpne: W. Doroszewskiego Jan Baudouin de Courtenay
- jêzykoznawca i myœliciel oraz M. Jasiñskiej opracowanie Bibliografii prac
Jana Ignacego Niecis³awa Baudouina de Courtenay, jak przede wszystkim
jego Szkice jêzykoznawcze (reprodukcja wydania z 1904 r.). W dziele interesuj¹cego nas uczonego pt. Szkicejêzykoznawcze, t. I, Warszawa 1904, przygotowanym w Petersburgu, przegl¹daj¹c Spis rzeczy, ka¿dego z kaszubologów
- badaczy dziejów Pomorza zainteresowaæ mo¿e m.in. Rozbiór Gramatyki
polskiej kS"iêdzaMalinowskiego - uczonego proboszcza z Wa³dowa na Krajnie, a póŸniej w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim. Ks. Franciszek Ksawery
Malinowski ju¿ wiele lat wczeœniej swoimi publikacjami zmobilizowa³ Baudouina de Courtenay do napisania broszury - opracowania w jêzyku rosyjskim, wydanego te¿ w wersji polskiej pt. Hilferding czy Ksi¹dz Malinowski
Moskale czy Polacy dadz¹ S³owianom Wszechs³owiañskie abecad³o? przez L.
Rzepeckiego w Poznaniu w 1872 roku. Dwa nazwiska - Hi1ferding i Malinowski - to mo¿e pocz¹tek nowej zale¿noœci:Baudouin de Courtenay, a "sprawa kaszubska", to sygna³, i¿ interesuj¹cy nas uczony, zanim napisa³ najbardziej cenn¹ dla "Acta Cassubiana" pracê, móg³ œledziækwestiê kaszubsk¹ niejako od pocz¹tków jej zaistnienia dziêki pracom Hi1ferdinga i Ceynowy.
Interesuj¹c¹ nas i publikowan¹ tu rozprawê Kurzes Resume der »KaSubischen Frage«, przedruk pierwodruku z 1904 r. zamieszczonego w "Archiv fur
slawische Phi1010gie", Bd. XXVI, Berlin 1904, s. 366-406, znajdujemy te¿ w
tomie pi¹tym Dzie³ ~branych, przygotowanym pod redakcj¹ Stanis³awa Skorupki, a wydanym w 1983 roku (s. 187-222). Z tego¿ to tomu korzysta³ Jan
Trepczyk, t³umacz¹c interesuj¹cy nas tekst na jêzyk kaszubski, przekazuj¹c kopie maszynopisu przyjacio³om. Dziêki ¿yczliwoœci rodziny uwierzytelnion¹
wersjê publikujemy obok orygina³u. O samym t³umaczeniu pisze, w swojej Nocie
~dawniczej, profesor Jerzy Treder, który je edytorsko opracowa³ i uzupe³ni³.
Publikuj¹c ten tekst w oryginale i po kaszubsku (polskiego t³umaczenia
dot¹d nie ma), pragniemy przybli¿yæ czytelnikom "Acta Cassubiana", kaszu-
bologom i dzia³aczomkaszubskim,to pomnikowe ju¿ i nieco legend¹ obros³e
opracowanie w ca³oœci.Dot¹d bowiem cytowano zeñ najczêœciejkilka s³ów
wyrwanych z kontekstu,nie do zaakceptowaniaprzez "nieucza³ech" kaszubologów. Tymczasemca³oœæ
rozprawy i pogl¹dów Baudouina de Courtenaydotycz¹cych kaszubszczyznyby³a zaakceptowanai przyjêta wœródKaszubów z
wdziêcznoœci¹,podobnie jak S³ownik Stefana Ramu³ta, który le¿y u Ÿróde³
powstania publikowanej tu pracy.
Okolicznoœcipowstania przypomnianej tu rozprawy i innych kaszubologicznych prac wielkiego polskiego slawisty,profesorawówczasUniwersytetu
Krakowskiego, a wczeœnieji póŸniej rosyjskich uniwersytetów, opublikowanej - zapisanej nie tylko w jêzyku niemieckim (pierwotne dzie³a w jêzyku
rosyjskim), przypomnia³ai zanalizowa³aw osobnymartykule profesor Hanna
Popowska-Taborska,którego lekturê czytelnikom "Acta Cassubiana"gor¹co
polecam!.
Trzeba pamiêtaæ,¿epublikowany tu tekst - Kurzes Resume...-jest w³aœnietylko swoistym streszczeniemstarszej,obszerniejszejrozprawy z 1897r.,
zatytu³owanejKasubskijjazyk, kasubskij narod i "kasubskij vopros" (Stat'ja
1. ¯urnal MinisterstwaNarodngoProsvescenija1897c. 310 s. 306-357.Odbitka St. Petersburg1897, 8°, ss. 96) .
Drugie swoiste streszczenietego¿ w jêzyku polskim, a raczej wyk³adu
pod tym samym tytu³em, ukaza³o siê niemal równoczeœniew "Sprawozdaniach z PosiedzeñWydzia³u Filologicznego Akademii Umiejêtnoœciw Krakowie", t. 2: 1897nr 8, s. 3-6.
Publikowana tu praca polskiego uczonego,nosz¹cego francuskie nazwisko, pisz¹cego o Kaszubachg³ównie po rosyjsku i po niemiecku, by³a wówczas cz¹stk¹ wielkiej dyskusji, polemiki dotycz¹cej "sprawy kaszubskiej",
wywo³anej dziêki pomnikowemu dzie³u S³ownikjêzyka pomorskiego czyli
kaszubskiego(t. I, Kraków 1893) StefanaRamu³ta, zawartym w tym dziele
pogl¹dom na temat samodzielnegostatusujêzykowego kaszubszczyzny.
Warto te¿pamiêtaæ,¿e autor rozprawy o kaszubszczyŸnieprawie æwieræ
wieku wczeœniej,w 1873 roku, opublikowa³ m.in. ciekawe artyku³y-recenzje dotycz¹ce pracy A. Schleichera O jêzyku po³abskim. Jeszczewczeœniej
pisa³ o jêzyku staropolskim. By³ on jednoczeœniezarazemuczonym i gor¹cym publicyst¹, cz³owiekiem zaanga¿owanymw ówczesnedyskusje filozoI
H. Popowska-Taborska,Kaszubszczyzna
w pracach Jana Baudouinade Courte-
naJ, w: J. Baudouin de Courtenay a lingwistyka œwiatowa,Warszawa, s. 405-411.
276
Józef Borzyszkowski
ficzno-ideologiczne i polityczne, a tak¿ew dzia³ania na rzecz tolerancji wyznaniowej, przedstawicielemkrytyki m.in. klerykalizmu, nacjonalizmu i antysemityzmu.
Zbiór jego pism publicystycznych sk³adasiê na zawartoœæ
tomu szóstego
Dzie³ wybranych, Warszawa 1983, zredagowanegoprzez profesorów Jana
Zygmunta Jakubowskiego- wybór i JaninêKulczyck¹-Saloni - wstêp. Chc¹c
pe³niej zrozumieætekst Baudouinao sprawiekaszubskiej,nale¿a³obyprzestudiowaætak¿ejego pisma publicystyczne,pozwalaj¹ce pe³niej poznaæpogl¹dy
i osobowoϾ
tego wspania³egouczonego. Szczególniejego Pogl¹dy na kwestiê ¿ydowsk¹ w Polsce, sprawy moralnoœcii polityki, jak te¿Mój stosunekdo
Koœcio³ai dziœzachowa³ysporewalory aktualnoœci.W ostatniej z przywo³anych publikacji autor m.in. stwierdza: "Gdybym by³ wrogiem Koœcio³a,by³bymjego pochlebc¹, a wiêc z³ym doradc¹ (...)". Tym bardziej nie by³ on wrogiem kaszubszczyzny,jej rozwoju, ambicji jej piastunów i twórców kaszubskiego jêzyka literackiego.
H. Taborskaw przywo³anym tekœcie,przypominaj¹c, i¿ interesuj¹ca nas
praca powsta³aw trakcie doœæ
emocjonalnej i czêstopozanaukowejdyskusji,
stwierdzi³a, i¿: Waga wypowiedzi Baudouina de Courtenay z roku 1897 le¿y w
tym w³aœnie,i¿jest to pierwsza próba rozwi¹zania problemu na p³aszczyŸnie
wy³¹cznie naukowej, za pomoc¹ prawdziwie nowoczesnych jak na owe czasy
metod badawczych. Podkreœliæwypada, ¿e Baudouin de Courtenay nie mia³
nigdy mo¿liwoœcizetkn¹æ siê z kaszubszczyzn¹ bezpoœrednioi dokonaæ analizy i uogólnieñ na ¿ywym materiale jêzykowym. Oddalony od Pomorza o setki
kilometrów (notka zamieszczona na koñcu "Kurzes Resume der »Kaschubischen Frage« " informuje na przyk³ad, i¿ pracê sw¹ pisa³ w Krakowie, Cividale, Wenecji i Abacji), skazany by³ na korzystanie z materia³u zawartego w
opisach innych badaczy, których zdolnoœci do uogólniaj¹cych syntez jêzykowych nie by³y zbyt wielkie. Nie wiem zreszt¹, czy dla Baudouina de Courtenay
ten ostatni fakt nie by³ nawet szczêœliwy.Rozporz¹dza³ dziêki temu du¿ym zasobem materia³ów szczegó³owych, których uporz¹dkowanie zale¿a³o ju¿ wy³¹cznie od jego naukowej intuicji. Opis jêzykowych dialektów kaszubskich,
dokonany przez Stefana Ramu³ta we wstêpie do jego "S³ownika ", k³ad³ nacisk
na bogactwo fonetyczne kaszubszczyzny, daleki by³ jednak bardzo od trafnych
uogólnieñ. To, co z materia³em tym (uzupe³nionym zreszt¹faktami zaczerpniêtymi z wszystkich innych dostêpnych podówczas Ÿróde³) uczyni³ J: Baudouin
de Courtenay, uznaænale¿y za pierwsz¹ prawdziwie naukow¹ jêzykow¹ syn-
tezêkaszubszczyzny.
(...)
Od Redakcji
277
W syntetycznej charakterystyce kaszubszczyzny zaproponowanej przez
Baudouina de Courtenay uderza zdolnoœæskojarzeñ z analogicznymi procesami fonetycznymi poœwiadczonymi z innych s³owiañskich obszarów jêzykowych. Najistotniejsze w tym wypadku s¹ oczywiœcieodniesienia do polskiego
obszaru jêzykowego. Znane stwierdzenie Baudouina de Courtenay, ¿epolskie
jêzykowe osobliwoœci i tendencje wyst¹pi³y na gruncie kaszubskim znacznie
wyraziœciej i silniej ni¿ na gruncie polskim, ujête w lapidarne (a powtarzane
przez wielu póŸniejszych badaczy) okreœlenie kaszubskiego jako "plus polo-
nais que le polonais meme", znajduje wjego opisachszczególoweudokumentowanie. Tak wiêc zdaniem Baudouina de Courtenay proces palatalizacji by³
na gruncie kaszubskim intensywniejszy i starszy ni¿ na gruncie polskim, wiêcej tu œladów dawnych opozycji iloczasowych pe³ni¹cych okreœlonefunkcje
morfologiczne, zaœalternacja samog³oskowa wynik³a z dawnych stosunków
iloczasowych przeprowadzona zosta³a w kaszubszczyŸniebardziej konsekwentnie ni¿ na polskim obszarze jêzykowym. (...)
Zapewne w³aœnieto nowe, a spowodowane pracami K. Nitscha i F. Lorentza, spojrzenie na kaszubszczyznêz perspektywy geografii jêzykowej kaza³o Baudouinowi de Courtenay zmieniæ wypowiedziane w swym pierwszym artykule stwierdzenie, i¿ wszystkie dialekty kaszubskie razem wziête przeciwstawiaj¹ siêjako ca³oœæ
wszystkim gwarom polskim razem wziêtym, na sformu³owanie, i¿ polski i pomorski (kaszubski) tworz¹ w pewnym stopniu jednolity
obszar jêzykowy. Warto te¿podkreœliæ,¿e wprowadzone przez Baudouina de
Courtenay w "Kurzes Resume der »Kaschubischen Frage«" rozró¿nienie
dwóch ujêæ terminu "polski" (pierwsze dotyczy kaszubszczyzny wraz z pozosta³ym polskim obszarem dialektycznym, drugie - dialektów polskich bez kaszubszczyzny) kontynuowane jest w zasadzie po dzieñ dzisiejszy we wprowadzonej przez Z. Stiebera opozycji pojêæ "kaszubszczyzna" i "dialekty Polski
L¹dowej ", stosowanej przy naœwietlaniu powszechnie dziœprzyjêtej interpretacji stanowiska kaszubszczyzny.
Szczególnie w koñcowym ujêciu »Kurzes Resume der "Kaschubischen
Frage"« bacznego czytelnika uderza nowe spojrzenie na przedstawienie dane
jêzykowe. Baudouin de Courtenay przestaje widzieæ w kaszubszczyŸniemonolit równomiernie nasycony typowymi dla niej cechami jêzykowymi i spostrzega ca³y szereg geograficznie uwarunkowanych nawi¹zañ do pozosta³ego obszaru polskiego. Liczba tych nawi¹zañ roœniew miarê postêpowania z pó³nocy na po³udnie. Tak oto dochodzi do g³osu czynnik geografii jêzykowej, tak
bardzo instruktywny przy dog³êbnej interpretacji "kaszubskiego problemu".
278
Józef Borzyszkowski
Jeszcze raz polecamy lekturê ca³oœciartyku³u Hanny Popowskiej- Taborskiej, która swój tekst zamknê³a s³owami: "Na zakoñczenie warto przytoczyæ
baudouinowskie podstawowe zasady ustalania stopnia pokrewieñstwa jêzykowego. Stanowi o nim nie to, w jakim stopniu przedstawiciele poszczególnych
jêzyków czy gwar wzajemnie siê rozumiej¹. Nie jest te¿ tu istotna nazwa u¿ywana przez dan¹ grupê etniczn¹. Najistotniejsza jest œwiadomoœæ
przynale¿noœci,która czêsto budzi siê dopiero pod wp³ywem okreœlonych warunków historycznych. W tym zaœ wypadku: »TeraŸniejsi politycznie rozbudzeni uœwiadomieni Kaszubi chc¹ byæPolakami i nimi pozostaæi to wystarcza ca³kowicie.
Nikt nie maprawa ich od Polaków od³¹czyæi inn¹ im narodowoœæ
narzuciæ«".
J:B.
JanNiecis³awBaudouinde Courtenay
Krótczi zestawI< ccKaszebscziprobleme»
Dok³adneudokózaniei usprawiedlewieniemojich pozdrzatkówjó so
ostówiómna prziñdosc.Timczasale hewoto
& 1.
Do przenole¿newo oszacowania wkó³ «kaszebsczi probleme» powstali
biotczi s¹ potrzeb p s y c h o log o w e r o z w o ¿ e n c z i.
1. Pod mikroskopno dok³adnyme podszukame rosce na ze za wioIg¹ badern¹
lubot¹ mujkóno sprawa nad przenole¿n¹ miara i mdze w uprocemnienim do
jinech przesadzono. Tak s¹ te¿ w oczach Ramu³ta, przez niego, dzela nie
prowdzewe, skonstanterowóne i zgrupkowóne swojizne kaszebizne, do za
wiold¿ech znank ti mowny obeñde weros³e tak, ¿e on ja wespó³ z po³abizn¹ pod
jednym miona «pomorzko» raza zesadze³ i jakno jedna, apartn¹, sam¹ dlo se i
równowortn¹ mowa nie le polaszeznie, ale te¿ zjedny staffie cali czecho-s³owacczi, z dred¿i staffie te¿ cali ³u¿ecko-sorbsczi mowny zgrupczenie procem
postawi³. (To samo tika sa mutatis mutandis Lorentza, dlojaczewo s³owiñcezna
sta sa trzec¹, abo lepi rzec czwiort¹ mow¹, kol kaszebsczi, polsczi e po³absczi.
Timczasa te, przez Lorentza pozwóne <~inacz¹ce znanczi» (Slowinzische Grammatik & 3., p. 8-101), jesz dalek nie sygaj¹ do te, ¿ebe ze s³owiñcezne apartn¹,
tak do kaszebizne jak i do polaszezne, procemstown¹ «mowa» usodzac).
Pozycjapodanaw bibliografii.
Jan Niecis³aw Baudouin de Courtenay
280
2. To be bela na psychologij o baderei niechc¹cewo przecziñcene prowdzewewo
abo le udónewo gorzu. Tere je na psychologijo ne ³asecowewo gniazda przedstawiono, w jaczim czesto mowne probIerne dosta³eharo gor¹cy charakter i sa zanikwi³e politicznyrne smiecama i osobn¹ niezgar¹ e zozdrosc¹.
Tak tej w pierszi redze administratiwne i cenzume prawa Polo chów w
Niemcach e Ruseji, nie le u prostewo ledu, ale i u wiele reprezentantów polsczi uczbe, rozskace³e patrijotn¹ schorza³¹ nadcze³ota i za wiold¿i wseczece. I
tu potikóme sa ze szowinistn¹ «panpolaszezn¹», jako sa poczestno dorzesze³a
do hakatezne abo jinak rzec «pangermanizne», «panmad¿arezne»,«panrusezne»
e jinym «paniznóm», i co po richtosce le za podszukow¹ sprawa ze swoj¹
psychiatrow¹ stam¹ le dla uczbe mia³o hec u¿ete, sta³o sa te¿ prowodnym
motiwa «uczbowewo» meslenio.
Niejedny z Ramu³towech procemników chcele swoje osobne rozrechunczi sprawic i nie teli z nim sarnim, jak z dred¿ima, co miele, na oko, taczi sóm
pozdrzatk na kaszebizna. Prze tim sz³o sa wedle wepróbowóny metode Heroda: spolec ca³¹ checz, ¿ebe le upiec chebnewo nieprzicela.
Z tim wszetczim par³acz¹ sa te¿ jesz indiwidualne swojizne zajatech w ti
kaszebsczi bia³ce.
Tak tej maj¹ stara nawetka haro zas³u¿ony ucza³i, ucza³i pierszi klase, co
przez szal wiolgosce i nieomilnote tak s¹ opanowóny, ¿e wezme na to, ze
zadzewown¹ gwesnot¹, pewno te¿ n¹ szowinistn¹ dogmacezn¹ comiati, obstojiwaj¹na tim, ¿eje cos «czesto falsz», w polaszeznie ni ma ni¿ódnech letewsczech po¿ecznech s³ów etd.
Tak samo je do widzenia niejednech haro zas³u¿onech ucza³ech zapartn¹
niezgar¹ procem wszetczemu, co je prawa, procem ko¿di przenole¿noce, procem ka¿demu metodnemu wejasnienimu. Widzenie swiata paseje z jewo dechow¹ organizacej¹. Ko ona je samoprojekcej¹ na butnowi swiat. I tak widz¹ te¿
pomachtóne i anarchistne g³owe wszadze le chaos, rozwala i bezporz¹dkowi
kaszput, dzew¹ zrenowónosc bez jaczi le konsekwenceji. Ta, tak rzecz¹ce,
anarchistno, bezdejowo logika mdze w mowowiedze mowowiedn¹ nihilezn¹,
jako, wezme na to, ni¿ódnech diejowo-fonetnech zwakowech konsekwencejów
nie uznowo i czesto rozmajite jich zgrupczene cesko raza na jedna grepa. To
szerok «rozsad³e ustawienie»2 narobi³o wiele pomstwe i da³o meslenimu bezkriticznech ledzy w Polsce haro szkódne namiklene. Nalaz³a sa prze tim~
2
Niem. "Mittelstellungismus'
Królczi zeslowk «Kaszebscziprobleme»
281
par³aczna,«narodnopsychologowo»do objasnieniasugesteja,zmocnionaprzez
autosugesteja.¯le ja ale midze pozdrzatka wesmiónech «módnech zwakousadzców»3a nyma ze skopic¹ liczbowi anarchije móm webierac, tej ustana
bezogadkowona stamie nechpierszech.W nedze[w sprawachszmaczini ma
dowodzezne]de gustibus non est disputandum.
Ti deje mieszaniewo i nierozeznawnotewiemy, chce sa, ma sa rozmiac
[w dobri wierze] bonafide, no zjinaczeniemidze sposobamojewo zdrzenia a
Ramu³towim nie uznawac i nas obuch raza na jedna grepa «swojich procemników» szmergn¹c,«procemników»anticipandotemu,¿enijak onym gwesnym
nie mesIele,czej pierszi raz swoja dba wepowiedzele.
Chca³o sa te¿, ma sa rozmiac, na wialg¹ «inteligentn¹ publika» dla se
udostac. I tak bele rozmajiti wiadny wpismieni, choc od uczbe dosc dalek, a
w liczbie mowe czesio nie ustne indiwidua zrechóne, przez gazetne artikle
dbe procem «naszim procemnikóm» niezgamo ustawic. Tim sa mia³o, po
pierszemu, ucza³¹ bezwartnota poradzonechdbów «dokazac» i mia³o sa, po
dred¿emu,na przedstawców taczechdbów miec politiczne pomeszlenie.Jeden swojewo ortu (sui generis) haro belny sposóbdzejaniewo. I tak belo w
le¿eprocemników «naszech procemników» midze jinym dokazywóne:
¿e Cenawa4i Hilferding5 maj¹ kaszebiznaczesczime,rusczime i «staros³owiañsczime»s³owameprzestrojone,
¿e Ramu³t ma «panslawistnedbe Rusków e Czechów» o pochodzenim
Kaszebów przejate,
¿e ten Ramu³t mia³ le para tidzeniów w Copoce6na lekarzenim beti i
swoje dbe z wiodra scha³póne,
3 Niem.
"modem Lautgesetz1er".
Domniemania nieprawdziwe, powsta³e mo¿e m.in. dlatego, ¿e F. Ceynowa stosowa³
pisowniê tzw. czesk¹ i pozostawi³ w rêkopisie Eine klein e Sammlung kaschubischer Wiirte1;
welche eine griij3ere Ahnlichkeit mit der ruj3ischen aIs mit der polnischen Sprache haben,
o czym zob.: H. Popowska- Taborska, Trzeci zbiór lebyki kaszubskiej Floriana Ceyno»y
odnaleziony, [w:] Naz»y i dialekty Pomorza dawniej i dziœ,Gdañsk 1985, s. 135-141; nie
4
u¿ywa³ tych wyrazów w swoich pismach.
s Rosjanin A.F. Hi1ferding (1831-1872), autor wymienionej w bibliografii ksi¹¿ki
(por. te¿ przypis 31), pok³osia miesiêcznego pobytu (3-4 dni z Ceynow¹) w sierpniu 1856
r. na Kaszubach.
6Tj. Sopot. Tak z³oœliwieinsynuowa³ Jan Kar³owicz (1836-1903), etnografijêzykoznawca, autor S³ownika gwar polskich (1900-1911), mianowicie wart. Raz jeszcze o kaszubszczvŸnie...Wis³a". X. 1896. s. 691; por. te¿ przypis 22.
Jan Niecislaw Baudouin de Courtenay
282
¿eten sóm Ramu³t mole Lindewo s³oworzodpisóny tak, ¿ejewo docygóny kaszebsczis³oworz ze samechpolsczechs³ów w kaszebsczimobucym abo
z wemuszony,wededóny ortografij e sa sk³ada,
¿e on Ramu³t mo weczeti rozmajite zwaczi, jaczech w ca³osceni ma,
czesioniepotrzebnezwacziwenalaz³e,pora formów wemeszlony,jaczechbodaj
nijak sa nie nachodo i tak, na tim s f a l s z o w ó n y m s³ownym materiale
spiarti, now¹ «mowa» usadzony.
Ko mog³o sa z ca³¹ wegod¹ tak¹ oskargai pomeszleniaprocem taczemu
cz³owiekowi wepowiodac, co ju ni mia³ wicy moce sa bamic i mog³o sa o to
nie k³opotac, ¿e sa procem tewo ortu insynuacejóm te¿ jinak nie mdze reagowa³ojak na liczbowi sposób.
To norodne zasIepienie da³o jednemu panowi7 or¹dz, dac procem mie
falszewezeswiodczenie.Tak mia³ ja, wezmena to, «œcieœnienie
o w ó» trzemac
le za kaszebsk¹ swojizna. Pewno ¿e haro chitro metoda: ¿ebe prowdzewe
dokoze os³abic, oburdliwo sa procemnika bezrozemn¹ g³epot¹.
Jednym s³owato sai w tim przepadkupowtórze³astoro, ale wiedno nowo
historejo. To ni muszi sa miec ni¿ódny liczbowi dbe, ¿le ona sa rukoce abo
niejednym weuczbionym smierdzochómnie mdze widza. Tej sa zare aran¿eje
góñ i bad¹ fabrikowóne obmowine, koca muzyka z [wo³anim: niech zd¿inie!
pereat!8 organizowóne,nen gwesny bojkotowóny, ¿le mo¿no i zliñczowóny.
Tak to jidze niezale¿nemuw kraju, gdzerz¹dzy rukoc, czerowónoprzez kamo
panów.
&2.
To dot¹dka rzek³i objosniwo te¿ w gwesnym dzelu metoda, jak¹
wemeszlajce«naszechprocemników» maj¹ u¿ete.Do charakteristiczi ti metarle dodowómjesz czile s³ów.
¯ebe lojalnota swojich «procemników»,cesnionechwespó³najedna farwn¹ grepa, dac w pomeszlenie, obwiniwo sa jich o «eskamota¿a»9,a wic o
dzejanie,jacze nie je z eticznewopozdrzatkuzalecaj¹cym sposobadzejaniewo.
Jele nie je sa w sztadzejaczile dokoz rozmioc, zwie go sa sofistnym i
przesadzonym(naci¹ganym).
7Ma tu autorna myœliJ. Kar³owicza,jego artyku³ w "Wiœle"(zob. bibliografia).
8 Niem."Katzenmusik
mit
P e r e a t t r u f e n".
9 Niem."Eskamotage",
tj. kuglarstwo,
oszustwo.
Krófczi
zesfówk
«Kaszebsczi
-probierni?"»
283
Niejednym wieso³imwastómwezdrzi titel S³ownikjiizykapomorskiego(zamiast S³owniknarzeczapomorskiego)jakno «smieszny».Toje pewno swojewo
ortu (sui generis) smiesznota.Ko dzewi ledze smiej¹ sa ze wszetczewo.
Jich liczbowi metodzemo saz oportunistno-politicznechle¿noscówkrzewi
czerenkdóny. Mo sa strach,¿ejak Kaszebówsauzna za apartny,z Polochame
nie zeszlachowónynoród, to presczi rz¹d zweneguje nen liczbowi dokoz za
or¹dz, ¿ebeKaszebów te¿ politiczno od Polochów od³aczeci jich nie jakno
Polochów, le jakno Kaszebów...niemczec.Je to ale czestoniczno rozwo¿nota. Po pierszemu,w Presachnie czereje sa za Kaszebameani za Polochamei
niszczi sa bezogodkowo wszetko, co nie je niemiecczi, cze po prowdze ze
zweneg¹, to je znów jino, ju nie wicy «kaszebsko»problema. Po dred¿emu,
przejistniej¹cech le¿noscachnawetkanowiksze stareni mog¹ Kaszebówudostac do te, ¿ebe sa politiczno za «Polochów» nie uznele, czejbe oni to po
prowdze chcele zrobic. A po trzecemu- a to je wiera to nowo¿niesze- liczba
ni mo¿e hec podp³ocóno i ostac nienacyskóno od wszetczech norodnech e
juwemech prakticznech le¿nosców.Czesto liczba zgrowo le za prawd¹ i za
teoretnym uchwecenim sprawe,chocbene przez nia zwenegowónekuñcowe
swi¹de sa widza³e abo nie widza³e. Strachoblewe,niedowieme i opurtonistne
decheniech dadz¹ liczbie paku.
¯le to tej temu tak je, to muszi sa przede wszetczim termini technici1O
hewo brekowóne uzgodnic.
A wic co mo sa pod s³owa «polsczi» rozmioc?
Mo sa no s³owo w politiczno-dzejowi dbie rozmioc i go z przóde, wicy
nie jistniej¹c¹ Polsk¹ identifikowac? Wiera nie.
Mo sa go w dbie politiczny [legotny ¿eczbie]pia desideria te abo ne «partu», a wic w agresywnydbie rozmioc, wedle czewo mo¿ei letwiñsko, bio³o- i
ma³orusko obeñdaza polsk¹ mdze og³oszono?Wiera te¿ nie.
Je temu s³owu mo¿e jewo dzysesze czesto politiczne znaczenie do
podsenienio?Te¿nie. ¯le kaszebsczewelowne obeñdez polsczewopozdrzatku nale¿¹ do nopewnieszech,je haro dobrze i mo¿esa politicznym Polochóm
le pogratulerowac,mo ale z po prowdzejistniej¹cyme mownouczbowimesprawarne ni ck do uczinku.
Tak tej mo mo¿eleterackodzejowipozdrzatkll w przódk sa wesen¹c? W
ca³oscenie.
10
II
Tj. naukowyaparatpojêciowy.
Niem. "literiir-historischeGesichtspunkt"
Jan Niecis³aw Baudouin de Courtenay
284
Le etnografno-lingwistny pozdrzatk je dlo naji wa¿ny. Me godóme o
ledzach, co po polsku abo po kaszebskugadaj¹.
Przetim muszi sama³o gwesnyi rodz¹cy niedorozmieniawes³ów «mowa»
niechac, a zastapic jinym, czesto pewnym, co trzimie sa prowde «mowno
obeñda»abo «dialektowo zgrupczena».Wszadzes¹ tacze mowne obeñdedo
rozeznania, gdze sa one czims rzesznym od jinech mownech obeñdówjinacz¹. W ti dbie mo saczesteprawo, wezmena to, o rezjañsczimowny obeñdze12
godac i czej sa tere z taczech«apartnechs³owiañsczechmowów» jak «nowogorodzko», «mazowiecko»,«bio³orusko»,«(sl¹sko) Wasserpolnisch»,«ugrorusko», «czakawsko»,«rezjañsko»etd. weszczerzo,tak tej oprzestóniesaprze
wiadnym u¿ecym s³owa «mowno obeñda»swojemu rozwolonemu13ustawowi tegoortny wes³ów dowac.
¯ebe prze zwanim pojedinczech, wikszech mowne ch obeñdów, od
wszetczechmo¿lewechzmi³kowech pochwotów i milnewo dolmaczeniouñc,
to jo be chco³ oglowo u¿iwóne, politiczno zafarbowóne miona jak serbsczi,
kroacczi, bosniowi, czomogórzczi, bulgarzczi, macedoñsczi,polsczi etd.14
zastapic jinyma, neutralnyma termin i technici, szpecjalno usadzonyme (jak
iliros³owiañsczi, dakos³owiañsczi,lechicczi e juweme). Tak te¿u¿iwóm miona «polsczi» wikszim dzela w ceznikach,¿ebepokozac, ¿e ono z politiczn¹ e
leterack¹ polaszezn¹ le postrzedn¹ mo par³acz.Ono mo¿ete¿ w mowouczbie
hec debelt u¿ete,to znaczi we w3.¿szimi szerszimznaczenim.
Ko¿d¹ faz¹ wes³ów «pomorzko m o w a» abo «kaszebskom o w a» dowo
przeczenaz³ego rozmienia, a jo chcaja wiedno «kaszebsk¹mown¹ obeñd¹»
abo «kaszebsk¹mown¹ zgrupczen¹» zastapic.
Ta ca³¹ kaszebsk¹ mown¹ obeñdanie je do przerównanio z polsk¹ leterack¹ mow¹, le z ca³own¹ polsk¹ mown¹ obeñd¹, ze zamk³osc¹ wszetczech
polsczech dialektowech znank. Równak temu, ¿e feleje dok³adnewopodszuku wszetczechpolsczechdialektów, nie je to jesz timczasa mo¿no.
¯ebe ale dostac prowdzewi obraz apartnech kaszebsczechswojiznów,
muszi sa prawie apartnegodczi ti mowny obeñdewzyc pod rozwaga, tak tej
nadali odeszli od polsczi mowny obeñde.Midze tim nalezesa rega przeñdze12
J. Baudouinde Courtenaybada³m.in. mowêtzw. rezjañsk¹(dialektu s³oweñskie-
go), czyli Rezów we W³oszêch; notabene artyku³y jego na ten temat zna³ i cytowa³ S.
Ramu³t.
13
14
Niem. gutenLaune'dobry nastrój,humor'.
W oryg.. "u.s.w. andere" .
'
285
niowech dialektów,to znaczitaczech,jaczi prowdacna oglejesz s¹ kaszebscze,
ale polsczemumownemu ortowi ju zacht krodzy.
Przeprzerównywanimkaszebsczii polsczi mowny obeñdemuszi saprzede
wszetczim le dzyseszedialektowi ustaw uwo¿ac, bez brania w rechunk ju
downa zad¿inionewoustawu «polsczi mowe». Tak belejesz, wezme na to, w
dzejowim cz¹dze polsczi mowe «mitczi» t', d', f na ogle tak, jak tere w rusczim godóny, nie wechodo ale z tewo w ca³oscejakos krotszo krewnota polsczewo z rusczim. Tak samo mia bezogodkowona z przóde «polsko mowa»
niejedne jesz dzys w kaszebiznie miewny swojizne (wielenowo altemacejo
samozwakowol5 wczasnikowi flekseji, nominatiwe wróbl, datk e juweme;
alternacejo od u, i, (y), jakno «d³ugostapieniowe» samozwaczi, z «krótkostapieniowime» e-ortnyme samozwakamee jiny prze przerównanim ternieszewo ustawu nech dwuch rnownechobeñdów,muszi sa no wszetko ostawic na ustronie. Jak sa naprzód uprawi z przerównanim dzyseszewostanu,
mo¿e sa i nawetka trzeba dowslade przezdrzec i na spodlim pomnikowech
pismión abo czesto szpekulatiwno,zrekonstruerowacle¿notez przóde.
¯le saprze tim z etirnologowo niejasnymei le przez niemiecczechkronikarzów abomatrecznechpisarkówuchowónymeprzezweskamehadzeopererowa³o, mdze sa bezkriticzno sprawia³o. Ni muszi, mo sa rozmioc, tacze ¿¹danie dlo gwesnechbaderów hec obrzeszne.
Juwemo maga sa milec, czej jo so pozwolóm dokozowac, ¿e czej sa o
jaczis «f a l s z e w i analogiji» gada, nie uznowo sa w ca³oscepsychicznewo
¿ecomowe.
Czej nie le gazetny pisarkowie, ale te¿ po prowdze ucza³i, po prowdze
baderowiemowe zgorszelesaprzeznie le sarnewo Ramu³ta16,ale i Mikkola17,
Bronischa1S,Lorentza19etd. u¿etirna transkriptowirna znakama i prawie w
15 Niem.
guantitative Vokalaltemation.
(1859-1913), Ma³opolanin, student A. Kaliny, badacz kaszubszczy-
16 Stefan Ramu³t
zny, autor S³ownika z 1893 r. (zob. bibliografia), w którego wstêpie teoretycznie uzasadni³
pragmatyczne rozwi¹zania F. Ceynowy dotycz¹ce statusu kaszubszczyzny; cz. II S³ownika
ukaza³a siê w 1993 r. w oprac. H. Horodyskiej.
17 Józef Mikkola (1866-1946), jêzykoznawca fiñski, m.in. bada³ kaszubszczynê w
Klukach i Wielkiej Gardnie, na podstawie czego powsta³y jego prace (zob. bibliografia).
18 GotthelfBronisch (ur. 1868-?), £u¿yczanin, uczeñ A. Leskiena; bada³przede wszystkim pó³nocn¹ kaszubszczyznê (zob. bibliografia).
19 Friedrich Lorentz (1870-1937), jêzykoznawca niem., uczeñ A. Leskiena, od 1896 r.
do koñca ¿ycia zajmowa³ siê kaszubszczyzn¹.
tech znakach nen kuñsztowny sposób sceznieniókaszebiznew uprocemnienim do polaszezneuzdrzele,tej maj¹, po pierszemu,zabeti, ¿ejuweme transkriptowe znaczi bele te¿u¿eteprze pismieniowim oddówku wszetczechczesto
polsczech dialektów, a po dred¿emu,maj¹ oni pokózóne swoja ca³own¹ niemo¿nota abstraktowewo meslenió, a bez abstraktowewo meslenió je ko¿dó
liczba niemo¿ebno.Nimo to muszi saprzeznac,¿edecht nie baTaz ny apartny
wielote nech wszetczechwokalnech znaków,jacze s¹ w dokózachrozmajitech
baJerów Gak Ramu³ta, Bronischa, Mikkole, Lorentza) mo¿e so jasno przedstawic jich wes³ów. Le go³o nomenklatura «<otemk³egardlane e», «otemk³e
zmitczone e», «gardlano-zmitczonee», «zwa¿ono-zamk³ee» etd. etd.) wiele
nama nie pomo¿e, a spierce sa na Siewersu2ote¿ ma³o. Po uwó¿nym przesztuderowanimjedny taczijódny karteje sazwiksza tak m¹drijak przóde. Mó
sa w oczach letere, a w g³owie le niejasny i niepewny pochwót o jich wemowie. Tak¹ zmiemo opisow¹ metoda21przez niejedne uwszednionepozdrzatczi o¿ewic nikomu be nie zaszkodze³o.W nedze musza przeznac, ¿e to je
apartno caŸczenadanie. Me muszime wszetczim tim baderóm za jich graJ¹
robota le wdzaczny bec, a nie jic szlachanechpanów,co no zgrówele Ramu³ta
wesmióc e poni¿ec22
.
&3.
Niejedne polaszezniee kaszebiznie r z e s z n e s woj i z n e.
l. Stare «zmitczenie» abo palatalizacejó (strzednolingualizacejó)
wszetczech, nie le tilnoj1izekowech (gardlanech), konzonantów przed
wszetczimemitczime sonantame23
. Ten przóde zjiscony procesbe³ KaszeboPolóchóm z ca³¹ s³owiañsk¹ nord¹ rzeszny.
20
EdwardSievers(18501932),gennanistai fonetyk w Lipsku; u niego m.in. studio-
wa³ K. Nitsch (por. przypis 32).
21
22
Niem. "totend deskriptiveMethode".
Chodzi³om.in. oJ. Kar³owicza(por.przypis6). T³o i meritumsprawyprzypomnia³
S. Urbañczyk, Dramat Stefana Ramulta, w: Cale ¿ycie pod urokiem mowy kaszubskiej,
red. H. Horodyska, Warszawa 1995, s. 45-55, gdzie m.in. cytaty z listu Ramu³ta (s. 51):
"W s³owniku moim zanotowa³em parokrotnie, ¿e rzeczowniki rodzaju nijakiego odmieniaj¹ siê na wzór przymiotnika... Prof. BdC uzna³ to za jedn¹ z cech odró¿niaj¹cych obszar
jêzyka pomorskiego od polskiego", o czym Kar³owicz: ,,[...] ba³amuctwo to puœci³w obieg
S. Ramu³t, i tylko dziwiæ siê mo¿na,jak pospiesznie i niekrytycznie p. Baudouin utworzy³
z niego prawid³o ogólne [...]".
23 Tj. samog³oskami przednimi.
287
2. Dalszi rozwij (degeneracejó)przez sonantowi (samozwakowi) cesk
palatalnech przednojazekowechœŸ t' d', choc pózni na obuch plónach (na
kaszebsczime na polsczim) wz¹³ jiny czerenk.We wieczór od polsczi mowny
obeñdedówó sajuwerny dzejowo-fonetnyproceskol ³u¿ecczechSorbów,a w
porenku znów kol Bió³orusków i gwesnech dzelów pó³niowi cone wiólgoruseznew zemk³im znaczenkutewo s³owanalezc.
3. Rzesznykaszebsko-polscziz czesczim,w uprocemnienimzjedny staffie
do sorbsczewo,z jiny staffie do po³abizne e s³owaczezne,je dalszi rozwij ju
pierwi zmitczonewo f na f
4. Kaszebsko-polsczidalszi rozwij pras³owiañsczewor na ar (trt na tart)
powtórzó sa, ale tak po prówdze rzec, le na oko, w dólno³u¿ecczisorbiznie.
5. Namienienia pras³owiañsczewotert i tolt s¹ w po³absko-kaszebskopolsczim z ca³¹ ³u¿ecko-sorbsk¹mown¹ obeñd¹ rzeszne,nie zdrz¹ce na jiny
dzejowo-fonetny proceskrze¿ej¹cechsa zjawiszczów.
6. Utrzimanie i dalszi apartnyrozwij pras³owiañsczechnosowechzwaków
je rzeszny dló cali «lechicczi» (po³absko-kaszebsko-polsczi)mowny obeñde,
choc na ko¿di z tich obeñdów nijacze apartne odeñdzenei samousztó³cene
dadz¹ sa widzec.
7. Cesk ustawu slódestoj¹cech konzonantów(z jedny staffie «cwiardech»
przednojazekowechabo«zabowech»zjiny staffieca³ewozbiegu)na szczepizna
pras³owiañsczech sonantów e (= e I o), e (= e I a), r' (= ir I ar), tr't (= tirt I tart)
je na t e n ó r t l e kaszebsczii w polsczi mowny obeñdzedo widzenió. Cos
juwernewo powtórzó sazjedny staffie we wiólgorusczim i w nónowszim cz¹dze mownewo ¿ecewow bulgarzczim, z jiny staffie w ³u¿ecko-sorbsczime
czesczim,ale to s¹ ta abo fonetnele¿note,abozmieniaj¹ce safoneme(zwaczi),
abo ort i sposób dalszechrozwijów, ale w nedze i jedno, i no dred¿ijine od
kaszebsko-polsczewo.Ale i hewo nie dadz¹ sa apartnekaszebsczezjinaczenia z apartno polsczime na ni¿óden sposóbzeszlachowac.Jak me badzeme
zare widzele, tikó to sa przede wszetczim pras³owiañsczisonanter' (trit), a
okoma te poddó³ sa w kaszebiznie,w uprocemnienim do polaszezne,pras³owiañsczi nosowi zwak ajuwerny szczepizniepod ceskatech samechfonetnech
le¿not.
Czej sa okoma te w «³ómiznie» i (y) przed r na ie (e) gwesn¹ zgódnota
kaszebiznez polaszezn¹te¿jesz w póznieszechzjawiszczachchce widzec, to
jó temu ni moga przestojec. Po pierszemu, nie je hewo tak pozwónó «³ómizna» cali mowny obeñdzeswójnó, niejedne tak samopolsczi jak i kaszebsczi
dialekte ji ni maj¹, a po dred¿emu,je to wszednoledzkówe wiele jinech mo-
288
Jan Niecislaw Baudouin de Courtenay
wach (np. w ³aceznie,w gócczim ejinech) powtorzno fonemo tendencejo,tak
tej dlo charakteristiczi krewnechmownech ob6ñdówo podle¿nymznaczenku.
Jele¿noniech mie je wolno spetac:Docze mo sa ta fonemo zjinaka «³ómizn¹»
zwac? Co sa prze tim «z³ómi³o»?
&4.
Niejedne zmiane, jacze dla dokazania apartnewo mola kaszebizne do
polaszezne,abo s³owiñceznedo kaszebiznemd¹ u¿ete,ni mog¹ na ni¿óden
ort miec taczi wartnote prze charakteristicee klasyfikaceji wikszech mownech
obeñdów.Do nich s³echaj¹ midze jinyme:
Rozszlachowanieabo nierozszlachowaniel e ³, dalszeprowadzenie³, cze
jakno ³, czejakno u (w), cze w nedzejakno l;
Rozszlachowaniebilabialnewo u (w) abo pó³zwaku u i lepnozabny spirante v;
«Diftongowizna» abo niediftongowizna «pras³owiañsczewoo po gardianech e lepnech»;
Przechadaabo nieprzechada«zmitczonewo» (strzednojazekowo skomplikowónewo) v' w j;
Przechadaabo nieprzechadanag³osera- w re-;
Rozwij abo nierozwij przedkonzonantowewors w f;
Nazalizacejasamozwakówpod ceskasladestoj¹cechaboprzednostoj¹cech
nosowechkonzonatów;
Nawetka zast¹pienie pierwnewo g przez kluzylne g, przez spiranta ?, cze
te¿ na kuñc przez «aspiraceja»h.
Wikszi dzel pozwónechswojiznów mo¿emidze sob¹jinaczec nie le ma³oznaczeniowemownoartne gadczi24,ale i pojedincznewse w obremienim te
samewo dialekte. Ja le sa moga na rezjañsczi mowny obeñdzezeprzec. Jo,
jesz wicy, niejedne z tech jinacz¹cech znank (jak, wezme, w abo u miast ³,
dwalepnew abo zabowolepnev) wechadaj¹jakno czestocos indiwidualnewo
we wemowie pojedincznechfamilejów e ledzy.
Znów jine od nech bodaj «g³abok sygaj¹cech» dialektowech charakteristików zanalegaj¹ mo¿ele najaczis ortografny niedok³adnosceabo najaczech
jinech sposobachgraficzno-fonetny asocjaceji.Graficzne zjinaczeniemo¿esa
z jak¹s fonetn¹ równot¹ wialg¹juwernot¹ zeñc. Tak, wezme na to: cæcc procem tætc; ksundznaprocemdo ksunz abo ksuns;str zdr procem sr zr etd.
24Niem. mundartliche
Varietaten 'narzecza'
Krótczi zestowk «Kaszebscziprobleme»
289
Co sa hewo tech slednechprzepódków tikó w orce nts ndz zamiast ns nz,
str zdr ndr zamiastsr zr nr ejuwemech, tak s¹ to na ogle ledczetendenceje,co
zaman¹wszetamsamsa mog¹ pokózowac i z dialektologij¹ w ostri dbie tewo
s³owa le w postrzednymzrzeszenkustoj¹.
Tej wszetczene zurzmine zwaków25,co pochodz¹ od sonantnechr l jakno jich prostechdzejowechprzedników, maj¹ dló zeszlachownycharakteristiczi pojedinczechwikszech dialektowech obeñdów le podle¿ny znaczenk.Sonanticzne r l s¹ tak zmianowe i lebe fonetny wiólgosce, ¿e w nómieszech
mownech gódkach: ar ar er, ar, or urjakno dzejowi nastapniczi od r; ir er
jakno dzejowe posobniczi od ~; el i¿lal ol al jakno dzejowi posobniczi od l; il
el jakno dzejowi nastapniczi od fi - mog¹ sa zmieniac. To mo¿e sa choc le na
sloweñsk¹ abo rezjañska mown¹ obeñda powo³ac, ¿ebe na wiólg¹ lebota i
zmianowosc taczech fonemów prze dialektowi szczepizniepokózac.
Tak samo utrzimanie abo nieutrzimanie nosowech samozwaków ni mó
wióld¿ewo znaczeniewo,czej sapomesli, ¿ena przemiar dzysdniate¿w czesto
polsczech mownech obeñdach dó dialekte bez nosowech zwaków. Wiele
wó¿nieszeje dalsze sztó³ceniesa wzójnewo ustawienió dzejowech posobników dwuch pras³owiañsczechnosowech samozwaków,jak te¿ ustawienió
midze time posobnikarnepras³owiañsczechnosowechsamozwakówi posobnikarnejinech, czestogabnechpras³owiañsczechsamozwaków.
Nawetkaprocemkuwszetczimstarómniejednechpodszukóczów,¿enie do
zmó³czenió,nie do zapiercó,le stójnojawemotaje, ¿edoscwióld¿emudzelowi
pomorzczi abo kaszebsczimowny obeñdzekonzonantz zamiast3 (dz) jakno
dzejowi posobnik zjedny staffiepras³owiañsczewo3 (dz) ze zmitczonewog, z
jiny staffie pras³owiañsczewo
dj je uswojony
- ni mo¿eme k³asc ni¿ódny apartny
wód¿i. Zad¿inienienag³osowewokluzylnewo elementuw zwacznechkonzonantnechdiftongach stówo sa tak letko, ¿e prze zeszlachownycharakteristice
wikszechdialektowechobeñdówni¿ódnewog³abokchwótnewoznaczenkumiec
ni mo¿e. Sygnie pokózaniena wieczóme dzele serbo-kroaccziobeñde,gdzej
nachódósa w mól dj (a tj). Juwemorozwij l «<mitczi»l) w j (jak w niejednech
dzelachsloweñsczie serbo-kroacczimowny obeñdze),przechadaweg³osowewo
-m w -n (wieczómó cona sloweñsczie serbo-kroacczimowny obeñde),polsk¹
narda charakterizemyposobniczi spalatalizowónech«<zmitczonech»)lepnech
p' b' v' m' przezpœbŸŸ, ñ etd. ni maj¹ dló dialektologiji wikszech mownech
obeñdówdecht za wióld¿ewo znaczenió.
25
Niem. verschiedenartigen Phonemenkomplexe (Lautkomplexe).
Jele sa ale sami sprawie chce przekowac ze wskóz¹ na to, ¿e przepódczi
ze z nijak nie weapartniwaj¹ west¹pieniew dz w tech samechdialektach, to
mo¿emeodpowiedzechewo tak:
1. w przepódkachjaczis altemaceji formów ze z i nech z 3 (dz) je ko¿d¹
raz¹jaczis psychicznozastrzeglinowi usódzk(morfologicznó asymilacejóabo
cesk «analogije») mo¿no;
2. abo te¿ prze nech w tim przepódku czesto izolowónech s³owach je
przewleczena abo po¿eczk3 (dz) z cezechmownech obeñdów wespó³ z ca³ime s³owamemo¿no.
Dokózywó sa, ¿ez zamiast3 (dz) je te¿ w czestopolsczechdialektach do
nalezenió; le wej spiar³esa ten cel sczeniaj¹cy dokózenajaczis apartny metodze,jako czestorozmajitezjawiszczabezrozeznownónajedna greparazazdrzucywó. ¯¹danie, ¿e«czej z be belo no po prówdze kaszebsczi,jak to saz barza,
cezy- cezoswi¹deje,to me be miele te¿zestlc- zesi,c za dziesiêæzamiast
dzestlc - dzesi,c etc. do spodzewanió,nie je mo¿no, bo 3' (dz) w dziesiêæz
czestojinewo, w swoji palatalizaceji z wiele póznieszewodzejowewo pokónu
pochódó.
Na ostatk rozmajite morfologowe, przez dzejanie tak pozwóne «analogij¹» zastrzeg³ezjinaczenia,jak na przemiarwerównanienominatiwu datk, kupc...
z pniamajinech przepódków;dat.s. m. na -olu; zjinaczenieczasnikana-uje i
ne na -ale abo te¿-ala, i wiele jinech - prze porównówny dialektowi charakteristice wikszech mownech obeñdów mog¹ miec le podle¿ny znaczenk.
&5.
B u t n o w e, przez proste dozdrzeniei na nim spiarte induktiwne swi¹de,
letko do zwenegowanie z j i n a c z e n i a m i d z e k a s z e b s c z i m z p
o l s c z i m m o w n y m t i p a:
w kaszebiznie móme wiele w i k s z ¹ b o k a d o s c samozwakowi
ceniowatosce(Vokalschattierungen)w parce z rozmajitoortn¹ akcentowizn¹,
z rozmajitoortn¹ wielen¹samozwaków,z mni wortno rozwit¹ wielenowo-zortn¹
alternacej¹ i z mocniesz¹ nalenizn¹ konzonanteznena sonantezna26.
To do te¿w kaszebsczimowny obeñdze p s y c h i c z n o e g z e s t e r n
o i morfolog
owo sczeniono
apartnosc
samozwakowi
a b o s o n a n t o w i d ³ u d ¿ e z n e; to do tam krótcze, pó³d³ud¿e,d³ud¿ee
26Tj. konsonantyzmu na wokalizm.
Krótczi zestowk «Kaszebscziprobierni?:»
291
nadd³ud¿e samozwaczi. Pewno s¹ jesz szlache rozmajiti d³ud¿ezne samozwaków te¿ w niejednechpolsczechgodkach,ale dalek nie w tak wesoczi
miarze.
New rozmajitoortny
akcentowiznie
obznojmiwón
e z j i n a c z e n e r e s z n o t e g o r d z e l e egzesterej¹w kaszebizniete¿
psychiczno i md¹ dlo morfologowech celów zwenegowóny.Mo sa rozmioc,
¿e musz¹ tacze akcentowe zjinaczene na wielena e wortnota samozwaków
miec swój cesk.
W tim przepodkujinaczi sakaszebsczepo³nie od kaszebsczinorde. ¯le w
tim slednym bogato sa rozwina³e zjinaczene resznotegordzele i co z tim je
zrzeszonemo nalaz³eswojeca³owneu¿ece,przekrodzywosakaszebsczepó³nie
do polsczi mowny obeñdebez morfologowo resznewo akcentu i bez jinech
sczenionechn¹ swojizn¹ westapownechzjawiszczów.
Do wprzódk rzek³ewo do³¹cziwaj¹ sa zemk³o zjinaczene w obremienim
a l t e r n a c e j i s a m o z w a k ó w «<Vokalablaut»).T e n k wal i t e t n y
«p r z e g ³ o s» w kaszebiznieze swojime «mitczimestapieniame»i «cwiardime
stapieniame»(terminologijo Lorentza) powtorzo sa te¿ w polaszeznie,choc w
kaszebsczimon gwesje mocnieszie wicy starnowi.Ten «w i e l e n o w i p r z
e g ³ o s» ze swojime krótko- e d³ugostapieniowimesamozwakamemo równy
objim we wszetczechkaszebsczechdialektach (rzesznoze s³owiñcezn¹), czej
on w polaszeznieje bezogodkowos³abszi.A o nym le kaszebiznie(wespó³ze
s³owiñcezn¹)swójnym «a k c e n t o w i m p r z e g ³ o Su» ze swojim «raznym
i s³abim»stapieniani ma w polsczi mowny obeñdzeani zmiónczi.
&6.
Jinosc
³ów
nie je
Tak
dwa
bele,
sufikse:
-iszcze
tak
zwiksza
s³ów
i w sposobie
usodzani
s
wo¿no27.
wezme,
-isko
W
naczone).
wbokadosce
nedze
obum
i -iszcze,
dostoI
w ca³osce
obeñdóm,
polsczi
w juwemy
funkceji
w polsczim
góra.
sufiks
Za to ne podnios³e
jak
i pomorzczi
swójne
-isko,
(kaszebsczi),
(przóde
pewno
w pomorzczim
proteste
maj¹
rozji-
ale
znanczi
sufiks
apartny
bezkriticznote.
Zamionowo-przedownikowi
z dalszima
27
modifikacjama,
kunoszk
potikóme
W maszynopisiet³um.: wo¿ne.
decht
gen.
s. m. n. -ovo
le w pomorzczi
-evo
abo
(kaszebsczi)
-ova
-eva
mowny
292
Jan Niecis³aw Baudouin de Courtenay
obeñdze. Prze tim paneje no zweczajne zakuñcznie -ogo -ego, mo¿no ¿e z
polsczi mowny obeñde przesz³e.Ta morfologowo znankaje ka¿d¹ faz¹ dlo
dialektowo rozeznowny charakteristiczi podle¿newoznaczenku.
Czej saw storopolsczimniejedne«kaszebscze»s³owanalo¿o,tej mo¿esa
te¿w tim sarnim storopolsczimruscze,sorbsczee jine s³owanalezc. Na ostatku «nalo¿anies³ów» na «krewn¹ par³acz»dwuch mownech obeñdów w ca³ascenick nie dokozywo.
Czej sa w nedze dokozywo, ¿e «ca³owno leksyka, syntaks, cali sposób
formów kaszebizne,tak dalek (pierszedwa) jak nie s¹ niemieccze,s¹ polscze
abo polscze sadz¹ w przódk», tak mog³obesa czestona opak rzec: «Ca³owno
leksyka, syntaks, cali sposób formów polaszezne,¿le nie s¹ niemieccze, s¹
kaszebsczeabo kaszebsczew przódk sadz¹». Kol te je do nadczidnienio, ¿e z
n¹juwemot¹ kaszebsczie polsczi s³owizne, kaszebsczewoe polsczewo syntaksu, kaszebsczie polsczi bogacezneformów nie wezdrzi tak letko, jak to sa
niejednym apodikticznym i nieorniIno ustawionym ucza³im wedowo.
&7.
We wiele przepódkachs¹ na obuch mownech obeñdach,na pomorzczim
(kaszebsczim)e na polsczim, te s a m e z g rów e do widzenió, ale
1. abo w rozmajitim objimie i dzej¹cy z rozmajit¹ moc¹, a wic w r o z m
a j i t i m g r a d z e Dechzgrówów;
2. abo skomp1ikowóneprzez j i n ¹ c h r o n o log o w ¹ r e ¿ n o t a
dzejowo-fonetnewo procesu;
3. abo w nedzewzyc w rechunk r o z m a j i t e e t n i c z n e n a m i k l
en e w przóde czasach,prze czim te¿nóterne namiklene,jinosc morzczewo
sztr¹de a l¹dzczi kopnie e juwerny s¹ przenómi na ogle do przejirnniacewo.
&8.
I. Me chcemenóprzód rów n e z g rów e r o z m a j i t e w o s t a p i
e n i a obgódac,prze czim sa«polscze»tendenceprawie w kaszebizniemocni
e wczasni rozwinale i szle dali, tak rzec, bele przesadzonetak, ¿e Kaszebi
okózele sa [bar¿i polsczi jak sami Polósze]plus polonais que les Polonais
mêmes.
1. Jesz d a l i j i d z o n o z u r z m i n a k o n z o n a n t ó w i wikszo
wielena rozmajitoortnech konzonatowechzgrupczenów.
2. Jesz m o c n i e s z i n a d ¿ i b d o s t r z e d n o j a z e k o w e w o
(palatalnewo) s t a n o w i s z c z a prze usodzanimsamozwaków,i m o c n i
r o z w i t e p s y c h i c z n e w s e c z e c e do wszetczech,prze tim hewo
umólenim powstównechsamozwakowechodewsta³osców:e-órtnesamozwaczi
za u, i (y), a; o-ortne i u-órtne samozwacziza o, u, a; altemacejerozmajitech
i- i e-samozwakówetd.
3. Ne, n a s k u t k p a l a t a l i z a c e j i (Mittellingua/isation) p o w s t
a ³ e z m i a n e k o n z o n a n t ó w s ¹ d a l i j i d z o n e i je nasz³ew tim
czerenkuwicy degenerownechprocesów.Hewo tu s¹ do rechowanió:
a) s z c dz jakno dzejowe posobniczi, przez cesk palatalnech sonantów,
zmitczonech konzonatów œŸ t d (polsczi œŸ ædŸ);
b) to ju weszi pozwóne os³abienie3 (dz z dj i g') w z, prze czim c (ts z tj i
k') mdze utrzimóne;
c) bezwejimkowe «zmitczenie» przed dzejowima posobnikamapras³ow.
y (bl) i przed dregomólowo rozwitime e-órtnyma samozwakamenie le tilnech
konzonatów kg, ale te¿ spirantex (ch);
d) dalsza degeneracejótech «zmitczonech» (palatalnech28)k' g' ch' w
stronado ædŸi c di S,ós dalszadegeneracejó«zmitczonecro>
p' f w stronado
pœfi i ps fi (kol BIi/oków), przez co kaszebskómowno obeñdaprzekrodzywó
sa do dialektów polsczi norde;
e) posobnieszi pras³owiañsczi forme trlt (ze szlabizowo usadzeniowim
palatalnym r), jaczi na t'art (~ tsart) a nie fart jakno przechódny smpieñ
wskózywaj¹. To dokózywó ka¿d¹ faz¹ wiólg¹ staroscti palatalizaceji w pomorzczi (kaszebsczi)mowny obeñdze,przednojazekowe(zabne) i lepne konzonantebele pod ceskaslódestoj¹cech(palatalnech)sonantówe i rI jakno indiwidualne (nie le kombinowóny) strzednojazekowe(palatalne)kol mownech
przodków Pomorenków (Kaszebów) wczasni, jak kol mownech przodków
jistnech Polóchów.
Co satika dalszeworozwicewo powtórzno zmitczonechk' g' ch' w strona
do æ3' Œi C3" s, to wedle mojewo pozdrzatkujewo wó¿notajakno dialektowo
charakteristikakaszebsczimowny obeñde,w uprocemnienim do polsczi, je le
relatiwnó. Ko to powtarza sa cos juwemewo, czesto apart od jaczis krotszi
krewnote, w niejednechsloweñsczechdialektach, w niejednechgadkachbalkañsczewopó³ostrowa,w niejednechwiólgorusczechgódkowechapartnoscach
etd. Juwernewo ortu je te¿ dalszi rozwij spalatalizowónech lepnech u
«Belóków» i w niejednechnocnopolsczechgadkachetd. Ale, jak to z prawd¹
28
W oryginale nadto nie przet³um.niem.: mittellingualen,tj. œredniowojêzykowe,
Tn1 PJ,-J,-,p
Jan Niecislaw Baudouin de Courtenay
294
przez Jagiæabelo rzek³e, no oglowe rozkoscerzeniesa ti swojizne prawie w
po³absczim e w pomorzczim (kaszebsczim)nie pozwoliwo na to, ¿ebebela
prze dialektowim przerównywanimcharakteristiczikaszebsczii polsczi mowny
obeñdeostawiono bez boczenku.
&9.
4.Ceskustawu
konzonantezne
nauszto³cenie
sa s
o n a n t e z n e (wokalezne)
a)odpalatalizowanie
d
e
s t oj
¹
c
e c
h
p
r
z
e
samozwaków
d
n
o j
a z
e k
o
w
e c
h
(zabnech)
przez
k
o
cesk
n
z
o
n
slo
a n
t ó
w je w cali lechicczi (po³absko-kaszebsko-polsczi) mowny obeñdze prze dzejowech
posobnikach
pras³owiañsczewo e (= a) i"; (= ar) na dosc równy spo-
sób doszli do skutku. Okoma te je e ~ o w taczechle¿noscachle polaszeznie
e kaszebiznieswójny. Tak wic dalek tej muszi sate dwie mowne obeñdeidentifikowac. W zjinaczenim do polaszeznejeza to na dwuchjinech lechicczech
mownech obeñdach, w po³abiznie e w kaszebiznie, odpalatalizowanie nosowewo samozwakua (~ Q, ¹) do zaznaczenia.
b) Nen przebocziwaj¹cy rusczi dzejowo-fonetny proces el ~ ol (telt ~
tolt), w uprocemnienim do polaszezne,dokona³ sa w po³absczim wespó³ z
kaszebsczim.Z tim stoji te¿wespó³no swójnepo³abizniee kaszebizniepierwne
odpalatalizowanie sonante fi (~
l ~ 1/, ol). W nonowszim rozwijnym
cz¹dze
kaszebiznemerkosa juwerny modifikowónyceskl na przednim stoj¹cea e
]uwerny.
c) Nen,jak Mikkola z prowd¹nadczido, przebocziwaj¹cy czesczidalszi r
o z w i j d z e j o w e c h p o s o b n i k ó w p r a s ³ o w i a ñ s c z e w o a, jaczi
przed przednojazekowimai w nag³osupodda³ sa odpalatalizowani,
ale przed
wszetczimejinyme konzonantame
sa (wedle udali Lorentzowidocyd¿i)w
strona do i zwa¿e³o i na kuñc jednym czesto zabnym samozwaka, z red¿i i-e
osta³o.
d) Jesz wicy, jak u slodestoj¹cech konzonatów, widzy sa w kaszebiznie
szerszi objim i mocnieszi stapieñ intensywnote w obremienim c e s k u p r z
e d n o s t oj ¹ c e c h k o n z o n a n t ó w n a z o r t n e (to znaczi remno
wielenowe) u s z t o ³ c e n i e s 1 o d e s t oj ¹ c e c h s o n a n t ó w, jak to
prawie w polaszezniesa dzeje. W polaszeznieje przedewszetczim ceskzjinaczeniewomidze nie le slodestoj¹cyma,ale i przednostoj¹cymaprzednojazekowyma (zabnyma) zjedny staffie, a jinyma regamakonzonatów z jiny staffie,
na rozmaiiti dalszi rozwij i uszto³cenienostapnikówpras³owiañsczewo (wefi
spó³z l), a mo¿ete¿r do zaznaczenió;tej dialektowe ra- ~ re-; nie zdrz¹ce na
czesto ledzkog³osowe, psychiczno nie doznóne, a temu nie jistniej¹ce
szczepiznei i e wedle ustawu przednostoj¹cechkonzonantów.W kaszebiznie
jó le moga pozwac nen w tak wiele s³owach do widzenió cesk przednostoj¹cech lepnechi tilnojazekowech «<gardlanech»)na diftongowo zafarbowóne
slóde stoj¹ce o (z jaczim w lezyñsczim dialekce te¿ paralelno diftongowizna
ne o po przadnojazekowechabo «zabnech»sarzeszi), tej szczepiznanech i I esamozwaków,zasztrzeg³óprzez nótera przednostoj¹cech konzonantów e juwemy, ¿ebejaczis szersziobjim i mocnieszistapieñintensywnoteti namiklene
dac do rozmienió.
& 10.
5. «Rozwij
nowe ch wiele nowo-wart
nec h le¿not»w
o
b r e m i e n i m s a m o z w ak ó w, przenami na ogle, je w kaszebizniei w
polaszeznierówny, choc on sa mutatis mutandis te¿ w sorbsczim, czechos³owacczim, ma³orusczim,sloweñsczimi nawetkaw serbo-kroacczimpowtarza.
Prze tim je pozwa «wartny» w dbie «remno-wielenowi» w jinace od
«derowno-wielenowi» do rozmienia. Ale no «remno-wielenowi» mo¿eabo w
jaczim jinym umalenim wemowe, abo w jaczims rozmajitim zwa¿eniowim
stapieni gabny otemklene,abo na kuñc w rozmajitech napiatoscachdzej¹cech
mownech dzelów ca³ajistniec.
Ja móm le decht prawie nadczid³e, ¿e ten «rozwij wielenowo-wartnech
le¿not»w kaszebizniei w polaszeznie,je na ogle równy, ale jewo zjiscenie w
obuch obeñdachwepadajinaczi. Tak polska mowna obeñdama w swoji ca³owiznie jesz hewo teartny alternacejedo pokazania:
O (nul): e = o :5(ó) = e : e (e) = a : a (i) = ê : ¹.
W kaszebizniedochadaj¹jesz taczi hewo alternaceje:e: i (yJ= e: u (prze
czim ja z e i i le e- i i-artne samozwacziw ca³osceoznaczóm,bez zapuszczanie sa w subtelnotee drobizne wemowe).
Je mo¿no, ¿e te alternacejejistnia³e przóde te¿ w polaszeznie,ale s¹ one
tej dzysdnia czesio zd¿inione.To nie je te¿ do zapiercewo,¿epolska mowna
obeñda, a przenami polska oglowa mowa (leteracka mowa) te alternaceje
wiedno wicy niecha: w¹scze «<ud¿ib³e»,«uche³e»)i ju wicy jak sto lat ni ma
ni¿ódnewoprawa nasziñstwa.Niedawno sta³osa to samoz e: naprzód zaniedbóne, belo na kuñc czesio na ustronausenione.W polsczi leteracczi mowie
trzimi¹sajesz dwie teartne alternaceje:o I ó (u) i a I ¹. To mo¿ewic hec dalsze
prowadzeniewczasniesziunifikatorzczi zgrawe,jaka nonejszim alternacejóm
296
Jan Niecis³aw Baudouin de Courtenay
i I e, u I e da zad¿in¹c. ¯e sa ne wszetczæaltemacejena kaszebscziobæñdze
rozwina³e abo utrzima³e,ni ma do dzewu, czej sawszetczæ,ti obæñdzeswójnæ,
delikatne apartnoteakcentu, d³ud¿eznesamozwakówetd. raza zestawi.
Niejedny badærowiechceleto samozjawiszczewidzec te¿w polaszeznie,
czej sana «ud¿ibdo e w polaszeznie»powo³iwele. Le wej, ti panowie ni miele
der¿eniati sprawerozmióny. To jidze prze tim niæo na abojin¹ «wernowa»,ni
razu o czerenk w dzejowo-fonetnechzmianach gwesnechsamozwaków,le o
obstojeniæstóri, dostónyw sposobiealtemaceji,prze czim e-órtnæsamozwaczi
«krótkostapieniowe», i i u ale «d³ugostapieniowæ»
reprezentatowietech le¿not s¹.
Z t¹ kaszebsk¹ mown¹ obeñd¹ weprzædnocharakterizæm¹swojizn¹ stoji
te¿ altemacejó samozwakóww koniugaceji niejednech czasnikowechtipów
w parce; infinitowi e imperatiwowi je «krótkostapiæniowi»,tim jinym formóm ale «d³ugostapieniowi» samozwak swójny «<rozwij nowi wielenowowórtny zjinaczi samozwakuw koniugaceji»).
& 11.
II. R o z m a j i t o c h r o n o log i j o i r o z m a j i t o c h u t k o s c d
z e j o w o-f o n e t n e c h procesóww kaszebsczie polsczi mowny obeñdze
do sa hewo w taczechprzepodkachdocegac:
1. Pokozanie sa praarioeuropsczi(praindogermañsczi)i pras³owiañsczi
re¿notezwaków we formie tart na pomorzczi (kaszebsczi)mowny obeñdze,
czej «polsczernu»mownemutipowi od stalatle forma trot swójno je. Wszetcze
próbe te¿ «polaszeznie»wespó³jistnienie tart e tret podsen¹c s¹ spiarte na
falszewim abo przenomi pomeszleniowim, ko¿d¹ faz¹ bezkriticzno zurzmionym materiale e dzewacznech swi¹dach. Choc jo w ca³osce ni¿ódnech
zwiikowech ustawów nie uznowóm i jo be jem chco³ je przez psychicznosocjalnozastrzeg³imakonsekwencjamazastapic,takjo jem ale w tim przepodku
niepoprownym «módnym ustowc¹ zwaków» i ni mogi³ sana ni¿ódenort przemogn¹c, taczi kaszput dlo obuch mownech obeñdówprzejic.
lo obstojiwómjesz wiedno na mojiju wicy jak 25 lat temu werzek³i docydze i szlachujazjinaczene,jaczim przeds³owiañsczii pras³owiañsczitort (tart)
tert tolt telt prze swoji szczepizniew rozmajitech s³owiañsczechmownech
obeñdach podlega³ejakno posobnota ne pierwnewo oglowos³owiañsczewo
mownewo tipu apartny zgrowe do usuwanio wszetczechzamk³echszlabizów.
Ti zgrowie zawdzacziwómezad¿inieniewszetczechszlabizowo-weg³osowech
konzonantów,zjinaka przeds³owiañsczech
diftongów na pojedinczned³ugosce,
Krótczi zestowk«Kaszebscziprobleme»
297
rozwij nosowech samozwakówz ³¹czbe samozwak+ nosowi konzonant,utrzimanie sonantnechr l e juwemy. Nod³e¿i zatorcza³esa ti zgrowe tautoszlabizowe ³¹czene or er ol el. Prze tim je teritorialno, geografno zjinaka w gradaceji do zaznaczenio:czim dali do norde i nordowewo wieczora, tim póznije
na pozwóno zgrowa w tim apartnymprzepodkudo prze³ómanioprzesz³oi tim
s³abi mia dzejóno; nos³abi na pomorzczi (kaszebsczi) i po³absczi mowny
obeñdzetak, ¿e me hewo jesz prawie na stor¹ re¿notazwaków, bez «metateze» (abo debeltszlabizowosc cze «punelzwak»29) przenomi prze
strzednozwakuar abo juwemy (jakno nym posobnika storewo, pras³owiañsczewoar i Dr) (tart) - potikóme. Ale hewo to ar przenomi kol Pomorenków
(Kaszebów) nie bezwejimkowo paneje (po³abscziwejimczi s¹ czesio moli) i
te¿kol tejine s³owaz ro abojuweme (na polsko-sorbsczisposób)s¹ do nalezenio, to mo¿e sa ta debeltnoscdalszerozwije przóde równewo kompleksu fonemów aboprzezrozmajite fonetnezastrzed¿i(co roz utrzimanim stori re¿note,
jin¹ faz¹ znów «metateze»przestojiwo), abo przez póznieszi po¿iczk z ca³ime
s³owameze s¹sadny nacyskaj¹cy polsczi mowny obeñdedo sa wejasnic, prze
czim w niejednech pewno haro rzodczech przepodkachte¿ przenieseniefonetnewo wezdrzatku prze wespó³dzejanimpsyc4iczno-morfologowi asymilaceji «<analogiji») móg³be so docygn¹c. Jo stoja za dred¿im wejasniwnym
sposobai trzimia tautoszlabizowear (tart) abo juwemy za jedumy fonetno
przenole¿nykaszebsczemumownemu tipowi. Jo jem taczi dbe czesio prosto
temu, ¿e jo so ni¿ódny (sygaj¹cy or¹dze] rationes suJficientestaczi fonetny
szczepiznew obremienim czesiofonetnechreszników ni moga przedstawic,a
jak¹s rozwola abo kawel przejic, zakozywo mie moja osobno,mo¿enie dobr¹
zwóno, logika. Jo jem te¿ w mojim pozdrzatku przez dzejowe e geografne
prowde wspiarti: czim dali sa dowsladew mowne dzeje zdrzi abo czim dali sa
je od polsczi mowny obeñde,tim potiko sawicy s³ówz ar (forme tart). Nopartni
trzimie sa ta forma (tart) w molowech mionach,jaczech nachodaniedalek za
grañcamedzysdniowi kaszebscziobeñde,na wiele wiksz¹rozcyg³osc ti obeñde
w usz³oscepokozywo.
Na opozdza³eurmowo-fonetne przeñdzenieprzódnechs³ów z tart w póznieszes³owa z trot je prze tim i temu nie do pomesleniewo,¿enen czedesto
dzelowe przeñdzeniemión zastrzegli gón do usenieniozamk³echszlabizówju~
29Doniem. Vollaut'pe³ny dŸwiêk' (synonimdo Doppelsilbigkeit)t³um. zastosowa³
wyj¹tkowe i gin¹ce kasz.punel 'wiele' (B. Sychta,S³ownikgwar kaszubskich...,t. IV, s.
223), co niew¹tpliwie z lokalnej wymowypó³n(y).
Jan Niecislaw Baudouin de Courtenay
298
dawno bel wegas³i. Taczi gón móg³, mo sa rozmioc, le tak d³ugo warac, pok¹dka w ca³oscenowe, zamk³e szlabize, midze nime tacze z ar or ol el, sa
rozwina³e. Taczepowtorzne tort tart tolt telt... powsta³ena dwojaczi sposób:
1. z wczasnieszechsonantówr, l;
2. na skutk czastewod¿inienio wczasnieszecho, O.
Krótko rzec, to sa nie do ni¿ódnewo czesto polsczewo s³owa z ar (tart)
(mo sarozmioc ar taczewodzejowegopochodzenia,co weprowodzosaz przeds³owiañsczewoor i ar) wemienic; za to do pomorzczewo (kaszebsczewo)s¹
przepodczi z ro- (trot-) z ca³ownymepolsczime s³owamenalaz³e.
Jeszjedna docegaje mo¿no.Mog³obe so hewo dwojak ceze s³owiañscze
namiklene do kaszebsko-pomorzczimowny obeñde (abo przenomi do niejednech ji dzelów) domeszlac:
1. naprzód z wieczora, z po³absczimowny obeñde,jako gwes z pomorzko-kaszebsk¹ obeñd¹ grañczai w tim apartnym przepadku niejedne s³owa z
tart przeniesc i posobno forme tart zmocnic mog³a;
2. tej po os³abienimne¿ochu,z po³nia odPolochów,jaczim Kaszebi swoje
s³owa na trot zawdzacziwaj¹.
(No, w po³absczechmownech pomnikach zaostónebroda (broda) mog³o
pewno te¿ przez cez¹, gwes sorbsk¹ namiklena hec wdostóne.)
Czemu zamiast po³absczewotort kaszebiznazwiksza w ca³oscetart abc
juwemy mo, jak do tere jesz nie je jasne. Jo jem zgod¹ z Endzelina, ¿e moje
wejosniwne próbe sanie uda³e.Ale te¿Endzelinowo wejasnienienie uspokojiwo i nie rozpezgliwo ny probleme; ono je, tak rzec, za kuñsztowne i na tak
wiele docegachspiarte, ¿e po richtosce ni mo spodlewo.
& 12.
Zjinaczi
d³u¿ezne
z n y, niezrzeszony
ó w
dówno
u ¿ e t i
oprzesta³e
z jedn¹
samozwaków
szlabiz¹
s³owa
a k c e n t s¹ w kaszebiznie
jistniec.
Je
do
rozmienió,
i d o
e sonantów
m o r f o log
zatrzimóne,
¿e to
sa tikó
czej
i fes
o w e c h
c e l
w polaszeznie
oglowi
ju
charakteristi-
czi ca³ownoteobuch obeñdów; ko pojedincznezbied¿i i przechódneteritorija
nie s¹ weapartnione.
Juwemo s¹ ne p r z e z d ³ u d ¿ e z n a z a s t r z e g ³ e z j i n a c z e n e
w obremienim samozwaków e sonantezne, na skutk chutczewo tempa jich
tikaj¹ce dzejowo-fonetneprocese,w polaszezniewiele s³abii we wiele mieszim
stapienim zast¹piony,jak to w kaszebizniemó mól.
To samo tikó sa te¿ przedtim nadczid³i alternaceji wczasnikowi koniugaceji: zjedny staffie infinitiw e imperatiw, z dred¿i staffie znów prezens e
zbieg formów. Przódeegzysterowa³oto te¿w polsczim (siidziæ!s¹dzii, kazaæI
ka¿ii...), ale tere s¹ w polsczim te fonetne zjinaczene czasnikowech formów
czestowerównóne, a le w kaszebiznieutrzimóne.
& 13.
Rozmajitó chutkosc, rozmajitó chronologijó dzejowo-fonetnech procesów je prze zjinace obuch mowne ch obeñdów te¿ do docyganió gO,o czim ju
weszi - pod rubrik¹ palatalizaceji konzonantów przez slódestoj¹ce sonante i
pod rubrik¹ cesku konzonatów na przednostoj¹ce sonante - przesz³odo gódczi.
To je na pierwnó (przeds³owiañskó e pras³owiañsko) trit forma, z niechanim
przepódków z ri po pierwnech tilnojazekowech «<gardlanech») i jich dzejowi~
ma posobnikama: z krlt grit zrobi³e sa oglowos³owiañscze crit .trit tak, ¿e prze
dalszi rozwijnosce taczech zrzeszenów w nocnos³owianiznie, w ca³osce w
po³abiznie, kaszebiznie i polaszeznie, ten dzejowo- fonetny proces mitcz¹cewo
dzejanió sonante ri na przednostoj¹ce konzonante ni mo¿e wicy prziñc w rechunk. Co sa ale jinech zrzeszenów, to je zrzeszenów z nag³osowima
przednojazekowima «<zabnyma») i lepnyma tikó, tak s¹ kol nich w s³owiañsczi nordze tacze hewo trze dzejowo-fonetne procese do rozszlachowanió:
mitcz¹cy cesk sonante na przednostoj¹cy konzonant;
odmitczenie sonante przez cesk slódestoj¹cy, niepalatalny przednojazekowi
( «zabny») konzonante;
rozeñda sonante w ³¹czbie samozwaku z konzonant¹.
Me oznaczime:
przez C... jak¹ le konzonanta (w tim przepódku z we³¹czenim wszetczech
tilnojazekowech abo «gardlanech»),
przez D... przednojazekow¹ «<zabn¹») konzonata (t d n s z r 1),
przez r... szlabizousódzkowe (sonantne) r,
przez eksponent i... strzednojazekowi (palatalny, «mitczi») listów oznakowónewo fonemu (zwaku) przez przednostoj¹c¹ letera,
przez eksponent °... nie strzednojazekowi ( niepalatalny, «cwiardi») listów
fonemu,
przez Do... nie strzednoj azekowi («cwiardi» ) przednoj azekowi konzonant,
przez ri... strzednojazekowi (palatalny, «mitczi») szlabizeusódzkowi (sonantny) r ctrl.
300
Jan Niecis³aw Baudouin de Courtenay
Tej to sa dó w tim tu meszlonym przepadku dokonón¹ re¿notadzejowofonetnech procesów,z te hewo pozdrzatku, na pozwóny polsczi obeñdzena
ten hewo sposóbprzedstawic:
COri DO~ COr" Do ~ COar Do(z pomoc¹ trt etc. - wzer: trt ~ trt - tart).
Za to, z hewopozdrzatku,natak pozwónypomorzczi(kaszebsko-s³owiñsczi)
mowny obeñdzenalaz³asahewo tako re¿notadzejowo-fonetnechprocesów:
COr DO~ C ri DO~ Ci r" D" ~ C ar DO(trt ~ trit ~ trt - tart).
Na czesto p o l s c z i rozwijny dardze zmieniwó sa historejó tu hewo
nóle¿nechfonemowech kompleksów (zwakowechkompleksów) le do dwuch
przejinaczenów (dzejowo-fonetnechzmianów):
naprzód podda³o sa strzednojazekowi afiksowi (palatalny, «mitczi») ri
odmitcz¹cemu ceskowi slódestoj¹cech, niepalatalnech przednojazekowech
konzonantów i sta³osaniestrzednojazekowim (niepalatalnym,«cwiardim») r,
jacze tej wespó³ z jinyma przepódkamaze stóri slóde dostónewor sa dali
rozwina³o w tautoszlabizoweer.
Na p o m o r z c z i (k a s z e b s k o-s ³ o w i ñ s c z i) rozwijny dardzebela
ale na historejó taczechfonemowechkompleksów bar¿i spezglonói rozk³ada
sa na trze przejinaczi (dzejowo-fonetnezmiane):
dzejowo naprzód dzeja³o palatalne ((mitcze») ri na przednostoj¹cy konzonant mitko, a dopierzepozdzena palatalezacejóabc «mitkosc», czej sa sta,
nie wicy - zastrzeg³o³¹czb¹ slódestoj¹cy sonante,apartn¹ swojizn¹, oba dokona³e czestopolsczi obeñdzeswójny fonetny proces.
Ta apartnórozwijnó pochadastoji pewno,jakju weszi (& 8.)je nadpomk³e,
z ceskalepneche przednojazekowech((zabnech»)konzonatówprzez slódestoj¹cy strzednojazekowie- e i-artur sonante(e, e, i, l, ri, fi, ni e juwerne), jako w
nordowi pomorzczi mowny obeñdzezacza³asa wczasni,jak we wicy pó³niowi
czestopolsczi. Tak jinacz¹ s¹ tej te dwie mowne obeñdete¿ w tim przepadku
przezjin¹ chutkosci przez chronologija dzejowo-fonetnechprocesów.
Czej sao tim hewo zoglenimtak w polsczimjak i w kaszebsczimnalo¿ónech
wejimków, fidze to przez dzejaniemorfologowi asymilaceji(abo tak pozwón¹,
ale nie «falszew¹», le prówdzew¹ «analogija»),fidze to wejasnioneprzez po¿iczk,to nieje ni¿ódna«eskamota¿a»,
le muszlogicznewomeslenió.Jóprzenómi
ni móm sahewo w tim ani w jinech przepadkachw «eskamota¿owanie»
wdóny.
Za to s¹ procemmojim wejasnieniómzrobionezaprzeczene
na nie dosckriticzno
przezemymmaterialespiartei identifikuje sa prze tim, midze jinym, matreczi,
mowne pomniczi ze ¿ew¹ mow¹ i czej sa,wezme,w przeszukónechmownech
pomnikachni¿ódnoziarnisty,pierdzieæ,œmierdzieæ...
nie nalaz³o,belo sa z nie-

Podobne dokumenty