Narodziny islamu - URBI et ORBI: Apokalipsa 2017-22?

Komentarze

Transkrypt

Narodziny islamu - URBI et ORBI: Apokalipsa 2017-22?
Narodziny islamu
Kiedy my, chrześcijanie, spotykamy się z muzułmanami i staramy się ich zrozumieć, powinniśmy zawsze
mieć na uwadze, że wśród nich jest wielu bardzo religijnych ludzi, z oddaniem służących swojemu bogu w
ramach wyznawanej przez nich religii. Powinniśmy szanować ich uczucia religijne i kulturową odmienność,
oraz pamiętać, że każdy z nich jest człowiekiem stworzonym na obraz i podobieństwo Boże. Jednak nie
zwalnia nas to z obowiązku poszukiwania prawdy, stawiania pytań i formułowania odpowiedzi. Dlatego
zapraszam wszystkich myślących ludzi na małą wyprawę w czasie i przestrzeni, byśmy się razem
zastanowili nad rodzącym się islamem i umieli wyciągnąć ważne dla naszych czasów wnioski.
Punkt wyjścia
Abyśmy mogli poprawnie zrozumieć narodziny islamu i jego istotę, musimy przyjąć do wiadomości
niezaprzeczalny fakt historyczny: islam powstał 600 lat po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa.
Chrześcijanie mieli za sobą 600 lat doświadczeń, wśród których były i prześladowania za wiarę, i masakry, i
bratobójcze wojny między narodami chrześcijańskimi, i herezje mnożące podziały pomiędzy Kościołami.
Przez 600 lat wyznawcy Jezusa oczekiwali na powtórne Jego przyjście, badali duchy kierując się
wskazówkami św. Jana (Jana 3,36; 1J 4,1-3) i głosili Ewangelię ludom pogańskim. W tym momencie
pojawia się ktoś, kto ogłasza się następcą Jezusa mającym dokończyć Objawienie Boże. Nie jest to jednak
zapowiedziany przez Ewangelie, Listy Apostolskie i Apokalipsę Jezus przychodzący sądzić świat, tylko
człowiek ogłaszający swoje wizje i utrzymujący, że one zawierają tylko i wyłącznie prawdę przekazaną
przez samego Boga.
Gorliwy chrześcijanin i Żyd, słysząc takie roszczenia, musi uciec się do zbadania zgodności nowego
objawienia z dotychczasowym, by przypadkiem nie znaleźć się wśród „wrogów Boga”. Jeśli bowiem
rzeczywiście zsyła nowe objawienie, powinniśmy je z pokorą przyjąć, lecz najpierw mamy prawo i
obowiązek je zbadać. Zachęca do tego zarówno Stary jak i Nowy Testament, zachęca do tego również
Koran (np. 3:93; 37:157). Dlatego za punkt wyjścia musimy obrać stan z VII stulecia, kiedy Stary i Nowy
Testament był doskonale znany chrześcijanom, lecz jeszcze nie przetłumaczony na język arabski.
Spróbujmy obserwować wydarzenia i objawienia i wnioskować o ich pochodzeniu – od Boga, od człowieka
czy od innych istot duchowych.
Początki
Chrześcijanie VII wieku usłyszeli o poganinie, który twierdził, że objawił mu się ich Bóg, domagający
przyjęcia nowej religii, zwyczajów i rytuałów. Oczywiście, zasadne jest pytanie: dlaczego wybrał poganina
na Proroka? Jednak u samych podstaw chrześcijaństwa jest stwierdzenie, że „Bóg naprawdę nie ma względu
na osoby, ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie” (Dz 10,34-35).
Zatem odrzucenie Mahometa i jego przesłania nie nastąpiło tylko dlatego, że był on z pogańskiej rodziny.
Chrześcijanie na przestrzeni sześciu wieków stosowali zasadę podaną przez Jezusa: „Po owocach ich
poznacie” (zob. Mt 7,15-20). Trudno wymagać, by zasada ta nie została zastosowana do osoby Mahometa,
skoro była ona podstawą do wykrycia fałszywych proroków również we własnym gronie. Na szczęście,
biografia Mahometa jest tak dobrze poświadczona, że nie stanowi przedmiotu kontrowersji. Jednak ocena
moralna jego czynów zależy od tła kulturowego oraz religijnego. Siłą rzeczy chrześcijanie oceniali (i
powinni oceniać) go na podstawie kryteriów biblijnych, które zostały objawione na długo przed
Mahometem, tym bardziej, że sugerowano, iż jest on kontynuatorem wielowiekowej tradycji biblijnej.
Plemię Kurajszytów, w którym urodził się Mahomet, było spokrewnione z królewskim rodem Haszymitów,
jednak nie posiadało zbyt wielkich majątków. Ich bogactwem było to, że Kurajszyci opiekowali się w
Mekce czarnym kamieniem, uważanym za zesłany z nieba znak przynoszący plemieniu szczęście. Utworzyli
oni w tym miejscu cały panteon składający się z 360 bożków, na czele którego stało bóstwo księżycowe. Do
tego miejsca co roku pielgrzymowali poganie, odprawiając swoje rytuały: okrążali siedem razy magiczny
kamień, całując go, po czym biegli do ustawionego nieco w oddali bałwana reprezentującego diabła, by
ciskać w niego kamieniami.
W takim środowisku wzrastał Mahomet, którego ojciec zmarł przed narodzeniem chłopca, a matka odeszła,
gdy miał on 6 lat. O niej wiadomo, że była ona nadpobudliwa i często mówiła, że nawiedzają ją duchy i
dżiny. Panuje powszechna zgoda wśród jego biografów, że w dzieciństwie Mahomet nie wyróżniał się
niczym szczególnym, poza dziwnymi wizjami, jakich doświadczał. Na przykład, niebiańska istota rozcięła
mu brzuch, zamieszała wnętrznościami, po czym zaszyła brzuch z powrotem. Do tego epizodu odwołuje się
później Koran (94:1-2). Znawcy problemu uważają, że jego doświadczenia duchowe są bezpośrednim
wynikiem praktyk okultystycznych jego matki.
Istnieje również hipoteza, że wizje Mahometa w dzieciństwie były wynikiem połączenia bujnej wyobraźni z
padaczką. Świadkowie jego późniejszych objawień opowiadali, że kiedy miał otrzymać kolejne przesłanie
od Allaha, często padał na ziemię w konwulsjach, pocił się i wywracał oczy, po czym wstawał i ogłaszał, co
zostało mu przekazane w wizji. Współcześni badacze na podstawie opisów utrzymują, że jego ruchy w
takich sytuacjach są typowe dla ataków padaczki.
Czy jest dla nas problemem przyjąć, że Bóg Biblii wybrał pogańskiego epileptyka o zdolnościach
okultystycznych na Swojego proroka? W kontekście naszej kultury Zachodu, tolerancyjnej dla wszelkich
praktyk i przekonań, można uznać to za prywatne objawienie. Jednak wobec twierdzenia, że objawienia te
miały kontynuować i zastąpić Biblię, musimy ocenić je z punktu widzenia chrześcijaństwa.
Przypomnę czytelnikowi, że Biblia wypowiada się o okultyzmie wielokrotnie, za każdym razem potępiając
go jako najbardziej niebezpieczny rodzaj bałwochwalstwa. Przypadki epilepsji w czasach Chrystusa
jednoznacznie łączono z opętaniem, i tak odbierali je współcześni Mahometowi chrześcijanie. Każde
objawienie badano, i wszystkie niezgodne z Biblią wizje odrzucano jako herezję.
Pogańskie otoczenie Mahometa nie tylko nie miało kryteriów rozpoznania Boga objawionego w Biblii (o
którym jedynie słyszało od kupców chrześcijańskich i żydowskich) – nie widziało ono nic złego w
okultyzmie, robiąc jedynie rozróżnienie między złymi i dobrymi duchami. Zły duch to taki, który szkodzi
człowiekowi, i trzeba go albo zagłaskać, albo uciec się do pomocy silniejszego i bardziej przychylnego
ducha poprzez amulety i inne formy kultu pogańskiego. Zatem doświadczenia duchowe Mahometa nie były
jednoznaczne nawet dla niego samego.
Zgodnie z przekonaniami otoczenia Mahomet odbierał swoje wizje jako opętanie – nie był w stanie
rozstrzygnąć, czy nawiedzają go złe czy dobre duchy. Nawrót i nasilenie objawień, doznanych jeszcze w
dzieciństwie, Mahomet przeżył w wieku 40 lat. Doprowadziło go to do depresji i przygnębienia, a nawet do
próby samobójstwa, lecz uratowała go żona. Uzasadniła mu logicznie, że jest dobrym człowiekiem, więc nie
może być opętany przez demona – zatem na pewno wizje są skutkiem nawiedzenia go przez dobre bóstwo.
Kiedy o objawieniach dowiedziała się najbliższa rodzina, wszyscy uznali, że to ich plemienny bożek
księżycowy wykorzystał Mahometa, by objawić światu swoją wyższość nad innymi bogami...
Problemy
Liczne świadectwa historyczne potwierdzają początkowe odrzucenie Mahometa przez środowisko
pogańskie. Idea zastąpienia wszystkich czczonych od dawna bożków jednym tylko bożkiem Kurajszytów
nie spodobała się innym, dlatego pod presją kpin i pogróżek wycofali się z niej również krewni Mahometa.
W tym momencie Mahomet doznał objawienia, że oddawanie czci córkom Allaha (Allat, Al-Uzza i Manat)
jest dopuszczalne. Na ten temat powstała stosowna sura koraniczna, która uspokoiła przynajmniej część
pogańskich oponentów nowej religii. Jest to fakt historyczny, uznany przez wszystkich uczonych, zarówno
muzułmańskich jak i zachodnich. Znajomość tego faktu zmusza nas do postawienia kilku pytań:
Czy Bóg Biblii mógł objawić, że posiada potomstwo w postaci pogańskich bożków?
Czy Bóg Biblii mógł posłużyć się kłamstwem w celu omamienia i pozyskania oponentów?
Czy Bóg Biblii wycofał się kiedykolwiek z jakiegokolwiek Swego objawienia?
Pozostawiam odpowiedź na te pytania Czytelnikom, znającym Biblię. Wracając do pogan, chcę zaznaczyć,
że późniejsze „anulowanie” tego przyzwolenia spowodowało z ich strony jeszcze większą niechęć do
Mahometa i jego Allaha. Szydzono z niego, gdyż wiarygodność pozostałych objawień okazała się również
pod znakiem zapytania – kto zagwarantuje, że nie zostaną one anulowane? Czy jest sens wierzyć w tak
niezdecydowanego boga, który raz zabrania czcić swoje córki, potem zezwala, a potem znowu zabrania?
Wyśmiany i odrzucony prorok uciekł z Mekki do Taifu (rok 620), gdzie również nie znalazł posłuchu.
Wobec ciągłego porównywania Mahometa do proroków biblijnych chcę zwrócić uwagę na fakt, że
powodem odrzucenia Mahometa nie były przyczyny natury moralnej, jak w przypadku proroków. Tamtych
wypędzano dlatego, że wypominali oni narodowi Izraela grzechów i niewierności w stosunku do Przymierza
zawartego z Bogiem. W przypadku pogańskich Arabów nie było mowy o grzechach (mieli własne pojęcie o
sprawiedliwości i prawdzie) ani o Przymierzu (raczej chodziło o ich przywiązanie do bóstw rodowych).
Mahomet został odrzucony m.in. ze względu na brak konsekwencji w nauczaniu.
Jednak nie rezygnuje on z dalszego zwiastowania nowej religii. Wobec niechęci ludzi opuszcza również
Taif, a w drodze powrotnej do Mekki zwiastuje swoje objawienia dżinnom, mieszkającym w drzewach,
skałach i wodach. Na tym polu wreszcie odnosi sukces. Duchowe istoty płci żeńskiej i męskiej nawróciły się
i rozpoczęły misję nawracania na islam również ludzi. O tym niewątpliwym sukcesie kaznodziejskim Koran
wspomina dwukrotnie (46:29-35 oraz 72:1-18).
Jednak pomimo wsparcia ze strony dżinnów, Mekkańczycy odnieśli się do Mahometa z jeszcze większą
wrogością. Tym razem przeciwko niemu wystąpili również kupcy, którzy widzieli zagrożenie dla ich
interesu w zmniejszeniu liczby bóstw Kaaby. Zmuszony do ponownej ucieczki w roku 622, Mahomet
znajduje schronienie w Jatrib (nazwanym później Medyna). Jest to przełomowy moment w historii islamu,
dlatego od tej daty zaczyna się kalendarz muzułmański.
Przełom
Pobyt w Medynie rozpoczyna nowy okres w rozwoju islamu – okres przemocy. Pierwsza akcja jest
powszechnie znana jako „napad Nakhla”, podczas którego dokonano napadu na karawanę. Jeden człowiek
zginął, reszta została uprowadzona do niewoli, a ich mieniem zawładnęli wyznawcy Allaha. Prawda
historyczna zatem zaprzecza głoszonym obecnie poglądom, jakoby muzułmanie chwycili za miecz jedynie
w celu obrony własnego życia i wiary. Dodatkowo należy zauważyć, że napadu dokonano w okresie,
tradycyjnie przestrzeganym przez mieszkańców Arabii jako czas pokoju. Trudno się dziwić, że niechęć do
islamu wzmogła się we wszystkich środowiskach.
Jednak zawsze istnieli ludzie, dla których przemoc jest najlepszym argumentem dowodzącym prawdziwości
głoszonych poglądów. W połączeniu z pieniędzmi, które Mahomet miał już do zaoferowania, ten niesławny
atak spowodował większy przyrost liczby wiernych niż wszystkie dotychczasowe nawoływania i dyskusje
teologiczne. W kolejnych napadach zdobywano nowe bogactwa, aż w roku 624 zlekceważeni przez
przeciwnika muzułmanie odnieśli zwycięstwo również w bitwie pod Badr, dostarczając kolejnych
argumentów za nową religią.
W tym miejscu chcę zauważyć, że porównanie tych wydarzeń do krwawego podboju Kanaanu przez
Izraelitów jest bardzo dyskusyjne. Podczas, gdy Żydzi rzeczywiście walczyli o przetrwanie i miejsce na
Ziemi dla swojego narodu, muzułmanie walczyli najpierw o pieniądze i władzę. Podczas gdy Izrael nie
używał miecza w celu narzucenia innym narodom swojej wiary, islam zaczął się szerzyć dopiero po użyciu
siły. Dlatego takie porównanie nikomu w czasach Mahometa nawet nie przyszło do głowy.
Ale wracając do tematu, przytoczę zdanie uczonego muzułmańskiego Aliego Dasztiego:
„Po wypadzie w Nakhla i kolejnych udanych atakach na kurajszyckie i obcoplemienne karawany pozycja
finansowa muzułmanów uległa wzmocnieniu. Napady stały się sposobem zdobywania władzy przez proroka
Mahometa i jego towarzyszy, która ostatecznie rozciągnęła się na całą Arabię. Jednak decydującym krokiem
w uzyskaniu dominacji ekonomicznej i prestiżu było zagarnięcie mienia żydowskiego w mieście Jatrib”.
Monoteizm kontra monoteizm?
Prześledziliśmy rozwój wydarzeń w życiu Mahometa aż do rozpoczęcia aktów przemocy wobec
niewiernych. Zauważyliśmy, że pogańskie środowisko odrzuciło roszczenia Mahometa, by jego rodzinne
bóstwo zostało jedynym bóstwem, czczonym przez wszystkich. Zastanawialiśmy się nad argumentacją
Mahometa również z punktu widzenia judeochrześcijańskich poglądów na objawienie. Powinniśmy jeszcze
uwzględnić wysiłki Mahometa w celu pozyskania chrześcijan i Żydów.
Próba podniesienia kurajszyckiego Allaha do godności jedynego i najwyższego bóstwa wymagała dowodów
jego tożsamości z Bogiem Biblii. Być może dlatego w słownictwie Mahometa pojawiły się nieznane
poganom biblijne pojęcia „prorok” (nabi) oraz „apostoł” (rasul), a w jego objawieniach takie postacie jak
Abraham, Mojżesz i Jezus. Do autentyczności tych postaci Mahometa jeszcze wrócimy, teraz natomiast
należy wspomnieć o niektórych zwyczajach żydowskich, które Mahomet w imieniu Allaha próbował
wprowadzić do islamu. Należy do nich przestrzeganie soboty, przepisów dietetycznych, a także zwracanie
się podczas modlitwy w kierunku Jerozolimy, co prorok uważał również za zwyczaj chrześcijański. Jednak
kompromitujący brak znajomości Biblii i jej przesłania oraz przypisywanie Żydom i chrześcijanom wierzeń,
jakich oni nie wyznawali, dyskredytował posłannictwo Mahometa zarówno w oczach chrześcijan, jak i
wyznawców judaizmu. I znowu Allah ze swoim Wysłannikiem uciekli się do znanego już nam zabiegu
anulowania objawień dotychczasowych. Nagle okazało się, że nigdy nie wskazano żadnego kierunku dla
odprawiania modlitw, oprócz Mekki, a zamiast szabatu należy obchodzić pogański piątek. Wiele zwyczajów
pogańskich, w których wychowywał się Mahomet, przybrało status nakazów Allaha, a Żydzi padli ofiarą
przemocy ze strony nowej religii.
Jest zrozumiałe, że przemoc mogła być dobrym argumentem religijnym jedynie dla arabskich pogan. Żydzi,
już szóste stulecie nie posiadający własnego państwa, rozproszeni po całym świecie byli zdani na łaskę i
niełaskę władców, często stosujących wobec nich przemoc (również w celach konwersji). Dlatego terror
antyżydowski nie przyniósł żadnych nawróceń z judaizmu, ani nie dostarczył dowodów na boskie
posłannictwo Mahometa. Dostarczył natomiast ogromne bogactwo zwolennikom Allaha i mrożące krew w
żyłach relacje o egzekucjach Żydów, wiernych religii praojców.
Przytoczę jedynie przykład zamordowania człowieka o imieniu Kinana z miejscowości Khaibar. Niektórzy
historycy utrzymują, że atak na tę żydowską miejscowość był zaplanowany przez Mahometa w celu
złagodzenia niezadowolenia jego zwolenników po nieudanym wypadzie na Mekkę. Otrzymał stosowne
objawienie, że Allah wydaje mienie mieszkańców Khaibaru muzułmanom jako poparcie dla ich poprawnych
poglądów religijnych. W maju roku 628 Khaibar splądrowano, Żydów częściowo wymordowano, częściowo
uprowadzono do niewoli, a niektórych pozostawiono przy życiu, pod warunkiem, że połowę swego dochodu
będą oddawać muzułmanom. Jednak tego było prorokowi za mało. Dowiedziawszy się, że Kinana posiada
wiedzę o ukrytych skarbach, próbował od niego wyciągnąć informację. Wobec odmowy najpierw mu groził,
potem nakazał go torturować, a ostatecznie kazać ściąć mu głowę.
Szczegółowo opowiada o tym wydarzeniu jeden z wcześniejszych biografów Mahometa, uczony
muzułmański Ibn Ishaq, w książce „Sirat Rasul Allah” („Życie wysłannika Allaha”). Dzieło to oraz
omawiane wydarzenie jest znane; znane są również analogie współczesne, kiedy naśladowcy Wysłannika
szantażują „niewiernych”, torturują ich i obcinają im głowy. Dlatego chcę jedynie zatrzymać się na ocenie
tego przypadku z punktu widzenia pogańskich Arabów oraz z punktu widzenia Biblii.
Jak wiemy, ogół zwolenników islamu uznał zwycięstwo nad „niewiernymi” w Khaibar za znak od Allaha,
potwierdzający prawdziwość nowej religii i potęgę Allaha. Jest to naturalne z punktu widzenia mentalności
pogańskiej, uznającej, że wszelkie zwycięstwa militarne dowodzą wyższości jednego bożka nad innym.
Makabryczną egzekucję Kinany również oceniono pozytywnie, nie licząc niezadowolenia, że nie udało się z
niego wydobyć informacji o skarbach. W mentalności bowiem arabskiej tamtych czasów, zabicie człowieka
nie było złem samo w sobie. Jednak trudno oczekiwać, by takie postępowanie przekonało Żydów lub
chrześcijan o poprawności nowej religii i Boskim źródle otrzymywanego przez Mahometa objawienia.
Zachęcam do poszukania odpowiedzi na pytanie, czy nowy monoteizm mógł być odebrany przez
wyznawców Jezusa lub Mojżesza jako kontynuacja i dopełnienie ich wiary. Czy konfrontacja islamu z tzw.
„ludem księgi” rzeczywiście nosi znamiona polemiki teologicznej?
Triumf Mahometa
Ostateczny triumf nowej religii również jest związany z podstępem i przemocą. Po podpisaniu z wrogo
nastawionymi Mekkańczykami rozejmu na okres 10 lat, Mahomet złamał go już po roku i zdobył Mekkę
(630 r.). Usunął z Ka’aby wszystkie bałwany i wymordował wszystkich, którzy nie uznali nowej religii. Nie
uszła z życiem również pewna poetka z Mekki, która ośmieszała proroka wykazując, że niektóre fragmenty
Koranu są plagiatem z poezji jej ojca. Została zamordowana wraz z dzieckiem. Również jednym z
pierwszych został zamordowany Abdulla Sahr, były uczeń Mahometa. Jego wina polegała nie na tym, że on
podsunął prorokowi myśl, by według własnych potrzeb modyfikował istniejące już spisane sury. Zabito go
za to, że doszedł do przekonania, iż zmodyfikowane w ten sposób teksty nie mogą być objawione, po czym
porzucił islam.
Argument siły wywarł wrażenie na plemionach arabskich, które zaczęły licznie przychodzić, by dowiedzieć
się czegoś o nowej religii. Słuchając Koranu nabierali wiary w siebie, w Allaha i w Mahometa. Nieco
zmodyfikowane zwyczaje związane z Ka’abą i znana symbolika znanego bożka (półksiężyc z gwiazdą) nie
raziły ich już tak bardzo. Chętnie porzucali bałwochwalstwo dla nowej religii.
Jednak nie dane było wysłannikowi Allaha zbyt długo cieszyć się zdobytą pozycją. 8 czerwca 632 roku
zmarł nagle, a dokładna przyczyna zgonu nie jest znana. Oficjalna wersja brzmi, że został otruty przed
Żydówkę, której rodzinę zniszczył w jednym z pogromów. Jednak wobec kontrowersji i niejasności nie
będziemy podejmować dyskusji na ten temat. Ponad wszelką wątpliwość należy jednak zwrócić uwagę na
niezaprzeczalny fakt, że śmierć zaskoczyła proroka i jego zwolenników. Jest to zdumiewające zwłaszcza z
punktu widzenia historii biblijnej, której dopełnieniem i zakończeniem miał się stać Mahomet. Pamiętamy z
Biblii, jak przeczuwający swoje odejście Patriarchowie udzielali swoim synom błogosławieństwa,
wyznaczając ich przyszłą rolę i dziedzictwo. Wiemy, że Mojżesz przed śmiercią otrzymał instrukcje, jak ma
postąpić, i zostawił po sobie kompletny zbiór praw oraz następcę. Jezus znał wiele szczegółów dotyczących
Jego śmierci, i choć wiedział, że zmartwychwstanie, dał swoim uczniom szczegółowe polecenia, znane z
relacji św. Jana. Mahomet zaś nie pozostawił po sobie ani następcy, ani jednolitej księgi definiującej nową
religię, ani wskazówek co do przyszłego kształtu państwa i sposobu dziedziczenia przywództwa. Po prostu
nie był przygotowany do śmierci, dlatego pozostawił po sobie problemy w postaci braku jednolitego tekstu
objawienia oraz kryteriów wyznaczania następców.
Trudno się dziwić, że natychmiast powstała niezgoda co do sukcesji, która zaowocowała powstaniem kilku
odłamów, mimo jednoznacznego zakazu koranicznego:
Nie bądźcie jak ci, którzy się podzielili i którzy się poróżnili, po tym, jak przyszły do nich jasne dowody!
Tych czeka kara ogromna (3:104-105).
Nieomylny Koran
Historycy są zgodni co do tego, że po swoich transach ekstatycznych (lub atakach padaczki) Mahomet
ogłaszał swoje objawienia, lecz nie zapisywał ich własnoręcznie. Jedynie niektórzy apologeci muzułmańscy
twierdzą, że ostateczna wersja Koranu istniała już przed śmiercią Wysłannika Allaha. Świadectwa
historyczne jednak potwierdzają, że pierwotnie słuchacze spisywali jego słowa na tym, co akurat było pod
ręką – fragmentach papirusu, liściach palm, korze drzew, kościach itp. Po śmierci Mahometa jego
zwolennicy musieli pozbierać w jedną całość wszystkie te wyrywkowe teksty, co nie było łatwe wskutek ich
zagubienia lub zniszczenia. Są nawet przekazy mówiące o pożarciu liści z bezcennymi rękopisami przez
zwierzęta domowe...
Ostatecznej redakcji tego, co dzisiaj jest znane jako Koran (arab. Qur'an), dokonał kalif Osman. Historycy
dysponują dowodami istnienia co najmniej czterech wersji tekstu koranicznego. W jaki sposób zostały
wyeliminowane te, które nie pasowały Osmanowi? Żydzi i chrześcijanie spodziewaliby się, że zebrała się
wielka narada mędrców i świadków, która po długich modlitwach, dyskusjach i przywołaniach wszystkich
autorytetów postanowiła, jakie teksty są autentyczne, jak to było w przypadku tekstów kanonicznych Biblii
Hebrajskiej i Nowego Testamentu. Lecz Osman obrał znacznie prostszą drogę, wytyczoną już wcześniej
przez jego mistrza – przemoc. Wszystkie inne wersje Koranu niszczono, a nie uznających wersji osmanowej
mordowano. Liczne świadectwa historyczne potwierdzają, że wielu wersetów objawionych zabrakło w
ostatecznej wersji, a doszły inne, nie znane wcześniej. Zostawiając dyskusję historykom, wymienię jedynie
wspomniany już objawiony tekst dotyczący uznania boskości córek Allaha, który nie został włączony do
Koranu.
Nie bez znaczenia jest dla każdego, kto interesuje się Koranem, fakt istnienia w nim ewidentnych
sprzeczności. Sam Koran wzywa do odrzucenia go w przypadku wykrycia jakiejkolwiek sprzeczności (4:82)
– tym bardziej obliguje do tego Biblia, według której Bóg nie może zaprzeczać sam sobie.
Czyż oni nie zastanawiają się nad Koranem? Przecież gdyby on pochodził od kogoś innego niż od Boga, z
pewnością znaleźliby w nim liczne sprzeczności (4:82).
Popatrzmy zatem, czy są w Koranie sprzeczności. Weźmy przykład liczby dni stworzenia. Sura 41:9-12
opowiada o ośmiu dniach stwarzania świata (4+2+2=8). Biblia natomiast mówi o sześciu dniach. Ponieważ
6 nie równa się 8, obie relacje nie mogą być jednocześnie prawdziwe. Co więcej, sam Koran w innym
miejscu (7:54 i 10:3) również mówi o sześciu dniach. Czyżby Allah zmienił zdanie po ponownym
przeliczeniu, i musiał anulować poprzednie objawienie?
Nawet sam sposób powołania Mahometa na proroka jest podany w czterech wykluczających się nawzajem
wersjach:
- Allah ukazał mu się pod postacią człowieka (53:2-18 oraz 81:19-24),
- powołanie wyszło od niezdefiniowanego „ducha świętego” (16:102 oraz 26:192-194),
- do Mahometa posłani byli „aniołowie” z wiadomością, że został powołany na proroka (15:8),
- Mahometa powołał anioł Dżibril (Gabriel), który wręczył mu tekst Koranu (2:97).
Wszystkie cztery relacje nie mogą być jednocześnie prawdziwe, zatem w myśl zasady z wersetu 4:82
powinniśmy odrzucić Koran na samym początku. Nie ratuje Koranu nawet próba wprowadzenia dogmatu o
„anulowaniu” wcześniejszych objawień przez późniejsze. W końcu sposób powołania nie jest ideą, tylko
faktem! Sam prorok powinien chyba wiedzieć, jak to się wydarzyło. Jeżeli w tak oczywistej sprawie nie ma
pewności, to jak możemy zaufać mu w innych sprawach? A jeżeli jedna z tych wersji anuluje pozostałe trzy,
to po co zostały one włączone do Objawionej Księgi, mówiącej o sobie „oto Koran arabski, w którym nie
ma żadnych zawiłości” (39:28)?
Inny przykład dotyczy teofanii na górze Synaj. Według 2:55-56 naród izraelski zwrócił się do Mojżesza z
prośbą o ukazanie oblicza Boga, w wyniku czego poraził ich piorun, po czym zostali wskrzeszeni. Werset
7:143 natomiast mówi, że zapragnął tego sam Mojżesz, który natychmiast padł porażony piorunem.
Koran popełnia bardzo poważne błędy dotyczące postaci biblijnych i historycznych. Według Koranu Maria,
matka Jezusa, jest siostrą Mojżesza i Aarona, a na dodatek jest żoną Zachariasza, ojca Jana Chrzciciela (zob.
3:33-48). W opowieści koranicznej o złotym cielcu (20:87-95) występuje Samarytanin, choć ludność o
takiej nazwie powstała dopiero po przesiedleniach w czasach imperium Asyryjskiego, 800 lat po śmierci
Mojżesza. W opowieści o przejściu przez Morze Czerwone w Koranie pojawia się Haman (28:6), doradca
króla perskiego z okresu po wygnaniu babilońskim tysiąc lat później (zob. księgę Estery).
A na wypadek, gdyby ktoś próbował argumentować, że przekazy biblijne również są jedynie legendami,
przytoczę przykład postaci Aleksandra Wielkiego, nazwanego w Koranie Zu’l-Karnajn. Nieomylna Księga
utrzymuje, że był on muzułmaninem, oddającym cześć Allahowi, który dożył podeszłego wieku (zob.
18:83-98). Mało kto odważy się dowodzić w świetle powszechnie znanych faktów historycznych, że
Aleksander zmarł w podeszłym wieku i był muzułmaninem w IV w. p.n.e. Dlatego niektórzy apologeci
islamu próbują tłumaczyć, że chodzi o innego Aleksandra, jednak takie wyjaśnienie nie jest zgodne z
rzeczywistością.
Najprostsze zaprzeczenie, jakie spotykamy w Koranie, dotyczy pierwszego z wierzących. Według 6:14 był
to Mahomet, zaś według 7:143 – Mojżesz. Dodatkowo prawdziwym wierzącym nazywany jest Abraham
(2:135), o którym wiemy, że był przed Mojżeszem i Mahometem. Wobec prostego rozumowania, że nie
może być kilku pierwszych, musimy rozstrzygnąć problem, który z tych wersetów jest późniejszy, by uznać,
że wcześniejsze zostały anulowane... albo odrzucić Koran jako sprzeczny sam w sobie.
Wróćmy do naszego punktu odniesienia. Wyobraźmy, że jesteśmy chrześcijanami VII wieku, którym
przedstawiono Koran jako ostateczne Objawienie mające zastąpić Biblię. Zastanówmy się, dlaczego nie
został on przyjęty przez wyznawców Jezusa na podstawie argumentów teologicznych. Zastanówmy się,
dlaczego nawet wobec przemocy i zagrożenia życia wielu chrześcijan odmówiło przyjęcia islamu.
Dla uzupełnienia obrazu dodam tylko, że wielu poetów arabskich podjęło wyzwanie rzucone przez Koran
(42:33-34), by przedstawić wersety podobne do niego. Nadir ibn Haritha ułożył historie monarchów
perskich wpisane w rozdziały i sury Koranu, również eleganckie wiersze przeciw Koranowi pisali Hamzah
ben-Ahed oraz Maslema. Ich twórczość została uznana za poezję przewyższającą Koran, dlatego wielu
uczciwych muzułmanów porzuciło szeregi islamu już na samym początku jego historii...
Wzór do naśladowania?
Obok problemów z Koranem, chrześcijanie i Żydzi musieli mieć poważny problem, by uznać styl życia
Mahometa za godny powołania prorockiego. Obok wymienionej już przemocy na poziomie pospolitego
rabowania karawan kupieckich, lubieżność Wysłannika Allaha stanowiła poważną przeszkodę, by uznać go
za kontynuatora Objawienia. I nie chodzi jedynie o liczbę żon i konkubin (według oficjalnych danych, było
ich 22), w końcu królowie Izraela też uprawiali wielożeństwo.
Tradycja muzułmańska przekazuje informacje o tym, że Mahomet zapragnął żony swego przybranego syna
Sa’ida. Na jego prośbę, by się rozwiedli, aby mógł się z nią ożenić, małżonkowie odpowiedzieli odmową.
Na tę okoliczność Wysłannik otrzymał objawienie od Allaha, obligujące Sa’ida do oddania żony
Mahometowi, wraz z nakazem moralnym, uprawniającym do poślubienia synowej (zob. 33:37-38). Sa’id z
żoną nie mieli wyboru – dekrety Allaha są bowiem święte i nie podlegają dyskusji.
Tego typu objawienie nie mogło być uznane za Boskie przez żadnego chrześcijanina lub Żyda. Człowiek
postępujący w ten sposób nie mógł zastąpić Jezusa lub Dawida w sercach „ludu księgi”. Jeżeli Dawid
podstępnie odebrał żonę Uriaszowi, to przynajmniej pokutował za ten grzech, a nie napisał psalm
pochwalający mordowanie własnych żołnierzy w celu pozyskania ich żon. Każdy popełnia błędy, ale
nikomu nie wolno fabrykować objawień, by usprawiedliwić swoje pożądanie i brak moralności.
Drugim problemem, którego nie wolno pomijać, jest wiek ukochanej żony Mahometa, Aiszy. Według jej
własnego świadectwa, Wysłannik Allaha zabawiał się z nią seksualnie, kiedy miała 6 lat! Natomiast do
ślubu doszło, kiedy ukończyła zaledwie 9 – nie można zatem się dziwić, że trzecia żona Mahometa bawiła
się w lalki w jego haremie. Biorąc pod uwagę wiek Wysłannika (52 lata), możemy spróbować poddać
ocenie jego postać.
Wyobraźmy sobie np. biskupa katolickiego, który w wieku 50 lat otwarcie uprawiałby pedofilię. Jak
zareagowałaby prasa? Jakie byłyby reakcje w społeczeństwie świeckim i katolickim? Czy mógłby taki czyn
pozostać bez reakcji innych duchownych, w tym Papieża? Czy mogłoby to stanowić podstawę do wpisania
np. do Kodeksu Kanonicznego ustawy o dopuszczalności takich praktyk przez biskupów? Czy w przypadku
potępienia jego czynu, biskup taki wznieciłby krwawe prześladowania, mordując wszystkich przeciwników?
Czy nazwalibyśmy powstałą w ten sposób religię „religią pokoju”?
Zaznaczam, że Koran sam zaleca dokonywanie oceny moralnej. Co więcej, pozytywna ocena moralności
każdego muzułmanina (nie mówiąc już o postaci założyciela tej religii) powinna być probierzem
prawdziwości islamu. Przytoczę odpowiedni fragment z Koranu:
Wy jesteście najlepszym narodem, jaki został utworzony dla ludzi: wy nakazujecie to, co jest uznane, a
zakazujecie tego, co jest naganne (3:110).
Z tego tekstu wynika, że moralność i czyny muzułmanów, jeśli zostają ocenione jako naganne, odbierają im
prawo uważać się za naród wybrany, utworzony przez Boga. Dlatego zachęcam do dokładnej oceny postaci
Mahometa z punktu widzenia wartości biblijnych oraz ogólnoludzkich, uznanych w cywilizowanym
świecie.
Podsumowanie
Ten krótki zarys historii powstania islamu nie jest dziełem naukowym i nie obejmuje wszystkich wydarzeń i
aspektów zagadnienia. Chciałem jedynie wskazać na pewne fakty, których istnienia nie wolno pomijać.
Moim celem nie było obrażanie uczuć religijnych muzułmanów czy pobudzenie chrześcijan do agresji
wobec islamu. Jestem przekonany, że każdy, kto mówi prawdę o faszyzmie lub stalinizmie, nie poniża tym
samym Niemców czy Rosjan, tylko wskazuje na fakty i zachęca do poprawnej ich oceny. Podkreślam, że
każdemu człowiekowi należy się szacunek i miłość, ponieważ każdy został stworzony na obraz i
podobieństwo Boga, i za grzechy każdego Jezus oddał życie na krzyżu. Dlatego sądzę, że jedynie prawda
może nam pomóc zbudować poprawne relacje z każdym człowiekiem, niezależnie od jego wyznania.
Zatem apeluję do wszystkich wyznawców Jezusa: módlmy się, aby wszyscy ludzie, nie wyłączając
muzułmanów, otworzyli oczy na Prawdę i nauczyli się przyjmować ją z pokorą.
http://dzieckonmp.wordpress.com/2014/01/29/narodziny-islamu/
http://urbietorbi-apokalipsa.net/

Podobne dokumenty