SR 13 Pa\237dziernik 2010 - Parafia Matki Bożej Królowej Polski

Komentarze

Transkrypt

SR 13 Pa\237dziernik 2010 - Parafia Matki Bożej Królowej Polski
MIESIĘCZNIK parafialny
Anin
Nr 13 (423) 2010 Listopad
www.anin.parafia.info.pl
Muzyka? Owszem, bardzo lubię.
MoŜe to trochę dziwne – w listopadzie, miesiącu, który
tak bardzo kojarzy się nam z pamięcią o zmarłych – zajęcie się tematem raczej z tego świata. Ale… zacznijmy od
początku tzn. od pierwszego dnia listopada, kiedy to w
liturgii Kościół wspomina jakby na przekór temu nastrojowi smutku i nostalgii wszystkich błogosławionych, którzy przecieŜ nie przeŜywają niczego z tych naszych westchnień czy Ŝalu. A właśnie w takiej perspektywie – nieba, gdzie nie sposób myśleć kategoriami tego świata,
bo „ani oko nie widział, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdoła pojąć jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” – moŜemy i mamy
przeŜywać naszą doczesność. Podkreślmy przeŜywać
a nie wyobraŜać sobie. Wśród tego, choć na pewno zatroskanego o nasz los, ale
jednocześnie juŜ uczestniczącego w radości, jakiej nawet nie sposób sobie wyobrazić grona jest wspominana – tak się składa, Ŝe w listopadzie – święta Cecylia – patronka śpiewu i muzyki kościelnej. Jeśli, jak przypisuje się to róŜnym autorom, kto śpiewa ten dwa razy się modli, to są i tacy, którzy twierdzą, Ŝe
w niebie będziemy śpiewać bez przerwy.
Kto wie? MoŜe łatwość i chęć, z jaką śpiewają dzieci i ludzie młodzi, ale
teŜ i wraŜliwi na piękno jest juŜ naszym uczestniczeniem w zadatkach Ŝycia, jakie będziemy przeŜywać w pełni w wieczności? MoŜe właśnie to wskazuje nam,
do jakiego stanu ducha jesteśmy zaproszeni i powołani. Oczywiście potrzebujemy, aby był on oczyszczony, ale moŜe nie będzie tego uniemoŜliwiać muzyka
czy śpiew zwłaszcza, gdy będzie naprawdę piękny i kojący jak chociaŜby kanony
z Taize?
KS. ADAM KUROWSKI
MUZYKA ANIŃSKA
OJCIEC PLACYD GALIŃSKI
DOBRA ŚMIERĆ
Historię muzyków i zespołów
mieszkających i działających
w Aninie przybliŜa Wojtek
Broniatowski (s. 3-4)
W przeddzień odsłonięcia tablicy upamiętniającej pobyt
Opata w Aninie przypominamy jego niezwykłą postać
(s. 6)
„Jak przygotować się do odejścia z tego świata w nadziei,
bez obaw i lęku?” pyta i odpowiada pan Zbigniew Szczepaniak (s. 10-11)
Rozmowa z Ks. doktorem Mariuszem Wedziukiem
Rodzina cząstką Kościoła
W
środę 10 listopada br. na Uniwersytecie im. Kardynała
Stefana Wy-
szyńskiego w Warszawie odbyła się
obrona pracy doktorskiej ks. magistra licencjata Mariusza Wedziuka (rezydenta naszej
parafii) pt. „Miejsce i rola rodziny chrześcijańskiej w Kościele według przekazu wybranych
tygodników katolickich”. Ks. Mariusz otrzymał
od
Komisji
Egzaminacyjnej
UKSW
oce-
nę summa cum laude (łac. z nadzwyczajną
pochwałą)
Czego dotyczyły Księdza badania?
ZałoŜeniem mojej pracy doktorskiej było
ukazanie miejsca i roli rodziny chrześcijańskiej w Kościele, zgodne z przekazem wybranych tygodników katolickich - Niedzieli
i Gościa Niedzielnego na przestrzeni ośmiu
lat. Na tej podstawie dokonałem analizy badawczej, której celem było wykazanie - na
ile tygodniki katolickie prezentują właściwe
miejsce, znaczenie i rolę rodziny chrześcijańskiej w Kościele. Podstawowym punktem
odniesienia przy badaniu tej problematyki
była takŜe analiza dokumentów Kościoła,
dotyczących tematyki małŜeństwa i rodziny.
Ponadto pomocą przy zgłębianiu tych treści
były liczne opracowania naukowe, poruszające zagadnienia z teologii małŜeństwa
i rodziny. Przy podejmowaniu poszczególnych kwestii starałem się wykazać, czy tygodniki katolickie, w swej publicystyce, wiernie prezentują nauczanie Kościoła i tłumaczą
je w sposób przystępny dla czytelników.
Czy tygodniki katolickie spełniają swoje zadanie
i właściwie definiują miejsce rodziny w Kościele?
Zdecydowanie tak. Do mediów katolickich naleŜy promowanie nauki Kościoła i ewangelizacja osób, takŜe rodzin,
do których kierują swój przekaz. Wywiązują się one ze
swych obowiązków wobec rodziny, właściwie przedstawiając jej miejsce i zadania w Kościele. Tygodniki „Niedziela”
i „Gość Niedzielny” na swoich łamach przedstawiają sylwetki konkretnych osób, Ŝyjących w małŜeństwie
i rodzinie, które zostały ogłoszone przez Kościół błogosławionymi (Maria i Ludwik Beltrame Quattrocchi, Joanna
Beretta Molla). Periodyki katolickie ukazują w swoich artykułach, Ŝe podstawowym zadaniem apostolskim rodziny
chrześcijańskiej jest przekaz wiary i miłości swoim członkom, jako jeden z elementarnych sposobów wychowania
dzieci. Rodzina, w nauczaniu Kościoła i w przekazie tygodników katolickich, jest cząstką Kościoła – „Kościołem
domowym”. Według tygodników rodzina jest „drogą Kościoła”, która prowadzi do spotkania człowieka z Bogiem.
Trzeba jednak przyznać, Ŝe prasa katolicka w Polsce nie ma zbyt wielkiego zasięgu.
Niestety to prawda. Periodyki katolickie stanowią obec-
2
nie zaledwie 2% wydawanej w Polsce prasy, a więc nie
mają tak duŜych moŜliwości oddziaływania na odbiorców jak media komercyjne.
Jak obecnie media definiują małŜeństwo i rodzinę chrześcijańską?
Definicja medialna małŜeństwa i rodziny chrześcijańskiej, w ścisłym sensie, nie istnieje, poniewaŜ została
zanegowana antropologiczna prawda: kim jest człowiek? Człowiek jest stawiany w centrum, nie zaś Bóg
jako Stwórca i człowiek jako BoŜe stworzenie.
Rodziną, według ogólnie pojętego przekazu medialnego, moŜe być kaŜda relacja międzyludzka (tak heterojak i homoseksualna), równieŜ pozbawiona jakichkolwiek zobowiązań. Natomiast o małŜeństwie mówi się
w mediach jako o „związku partnerskim”. Obecnie takie podejście jest dominujące zwłaszcza w mediach
laickich: liberalnych i lewicowych. Natomiast media katolickie ukazują pojęcie małŜeństwa i rodziny chrześcijańskiej zgodne
z nauką Kościoła. W statystyce (w danych
statystycznych) w ogóle nie występuje pojęcie rodziny, ale określa się ją mianem
„gospodarstwa domowego”. TakŜe współcześnie pojęcia małŜeństwa i rodziny chrześcijańskiej bywają coraz częściej przedstawiane opatrznie i zacierane.
Czy da się zatrzymać proces osłabiania
rodziny dzięki pomocy mediów katolickich? Co moŜna zrobić, by przy ich pomocy Kościół mógł docierać ze swym
nauczaniem o małŜeństwie i rodzinie
do większej rzeszy odbiorców?
Oddziaływanie mediów katolickich jest zbyt małe, aby
dotrzeć do wszystkich rodzin i zahamować proces ich
osłabiania, podwaŜania autorytetu. śeby przekaz medialny trafiał do większej ilości odbiorców, powinien
mieć większy zasięg i siłę oddziaływania. To oznacza,
Ŝe media katolickie w Polsce powinny podejmować
wspólne działania i realizować programy formacyjne
małŜeństw i rodzin chrześcijańskich. Na przykład
w Polsce działają liczne niezaleŜne radia katolickie,
które mogą podejmować i podejmują wspólne inicjatywy w postaci audycji formacyjnych dla rodzin chrześcijańskich. Taką moŜliwość ma równieŜ prasa katolicka
oraz portale internetowe. Kiedy media katolickie będą
mówiły solidarnie, jednym głosem w sprawach podstawowych dla małŜeństw i rodzin, wówczas jest szansa,
Ŝe ich przekaz skuteczniej dotrze do odbiorców. Znając
dzisiaj siłę oddziaływania mediów, trzeba z nich jak
najlepiej korzystać takŜe do celów duszpasterskich.
Nie naleŜy jednak, doceniając moŜliwości mediów, lekcewaŜyć tradycyjnych sposobów docierania do małŜeństw i rodzin chrześcijańskich. Niezmiernie waŜne
pozostaje duszpasterstwo rodzin we wspólnotach parafialnych, zwłaszcza w ruchach i stowarzyszeniach, prowadzonych przez Kościół.
Serdecznie dziękujemy z rozmowę!
ROZMAWIAŁY: M. MIROS, A. ZDANOWICZ, M. PAWLIK
Krótka historia
muzyki anińskiej
WOJTEK BRONIATOWSKI
Z
bliŜające się wspomnienie św. Cecylii,
patronki muzyków przypadające na
dzień 22 listopada
dostarcza nam
okazji do spojrzenia na nowo na muzykę sakralną i jej rolę zarówno w liturgii jak równieŜ w Ŝyciu Kościoła. Wiele osób nie znajduje w tym rodzaju sztuki innej funkcji jak
,
jedynie dekoracyjnej. Warto by zadać sobie
w takim przypadku pytanie o realny cel muzyki sakralnej i potrzebę jej koegzystencji
z liturgią eucharystyczną.
Muzyka sakralna
Tradycja związku muzyki z liturgią sięga swoimi korzeniami juŜ samych początków chrześcijaństwa. Ciekawym zjawiskiem jest fakt, iŜ zmieniając
swoją formę na przestrzeni wielu wieków sztuka ta nie
zatraciła swojego pierwotnego charakteru i zawsze
słuŜyła człowiekowi w lepszym rozumieniu i głębszej
kontemplacji Eucharystii. PapieŜ Benedykt XVI jeszcze podczas swojej kardynalskiej posługi celnie oddał
słowami sens związku muzyki z liturgią: „Tam, gdzie
człowiek wysławia Boga, samo słowo nie wystarcza.
Rozmowa z Bogiem przekracza granice ludzkiej mowy.
Dlatego juŜ z samej swojej istoty zawsze przyzywała
ona na pomoc muzykę, śpiew i głosy stworzenia wyraŜone przez dźwięki instrumentów. Wysławianie Boga
nie jest bowiem domeną samego tylko człowieka.
SłuŜba BoŜa jest włączeniem się w to, o czym mówią
wszystkie rzeczy”. Na podstawie tego cytatu widzimy,
Ŝe sztuka, która słuŜy liturgii, nabiera szczególnego,
słuŜebnego charakteru wobec niej. W przypadku muzyki jest to słuŜebność najdonioślejsza, posiada najbardziej wewnętrzny charakter. Odnosi się do ludzkiej
tkliwości i trafiając w nią, próbuje pobudzić ludzkie
serce i umysł do próby refleksji. Refleksji odchodzącej
od norm codziennego, ziemskiego rozumowania, do
wiary w realne obcowanie z Jezusem Chrystusem
w Eucharystii. Nadrzędnym celem liturgii jest odsłonięcie, unaocznienie jej świętości. KaŜdy rodzaj sztuki,
współistniejący z nią, musi dawać świadectwo sakralności, wyraŜać istotę tej świętości. Świętość zatem
jest wartością najwyŜszą w dziele. W Konstytucji
o Liturgii, jej VI rozdział poświęcony jest w całości
muzyce sakralnej. Stwierdza ona, Ŝe muzyka przewyŜsza swym znaczeniem inne rodzaje sztuki,
poniewaŜ śpiew kościelny stanowi integralną część
uroczystej liturgii. Jego tradycja jest dla całego Kościoła skarbcem nieocenionej wartości. Konstytucja
jednak otwiera moŜliwości zaistnienia wszystkim rodzajom sztuki, dopuszczając je do słuŜby BoŜej pod
Ojciec Bernard Sawicki przy pianinie
warunkiem spełnienia przez nie wymaganych przymiotów. Nie chodzi tu zatem jedynie o zewnętrzną
dekorację Mszy, lecz o odnalezienie i dopełnienie
wewnętrznego piękna tajemnic skrytych w liturgii.
Muzyka sakralna to bowiem coś więcej niŜ tylko artyzm twórcy. To jedna z dróg do jedności.
Własne podwórko
Spójrzmy jak teoria ma się do praktyki.
W swojej barwnej historii Anin moŜe poszczycić się
kilkoma osiągnięciami w dziedzinie muzyki sakralnej.
Zacznijmy od początku, czyli od roku 1948. Wtedy
to młody absolwent Konserwatorium Warszawskiego, klasy organowej, Antoni Kłosiewicz obejmuje
w Aninie stanowisko organisty. Przez następne 52
lata tworzy i napędza Ŝycie muzyczne w parafii. Nie
ogranicza się tylko do rutynowej gry podczas mszy.
Tworzy i odtwarza muzykę płynącą z głębi serca i do
głębi serca trafiającą. Poświęca swój czas na prowadzenie chóru parafialnego nazywając to skromnie
„wyłącznie słuŜbą dla chwały BoŜej”. W uznaniu pracy i wieloletniego zaangaŜowania PapieŜ Paweł VI,
w dniu 18 grudnia 1975 roku odznaczył Pana Antoniego orderem „Pro Ecclesia At Pontifice”. Przejdźmy
dalej.
W styczniu 1968 roku w Podkowie Leśnej odbywa się premiera skomponowanej przez Katarzynę
Gärtner Mszy Beatowej w wykonaniu zespołu Czerwono-Czarni. Wydarzenie odbija się szerokim echem
w całej Polsce i trafia takŜe do młodych zdolnych
muzyków anińskich zgromadzonych wokół osoby
księdza Krzysztofa Małachowskiego – pomysłodawcy
załoŜenia parafialnego zespołu pieśni eucharystycznej. W duŜym skrócie tak rodzą się Heroldowie.
O sukcesach zespołu moŜna by mówić równie długo
jak o przewijających się przez jego skład wspaniałych muzykach.
3
Dlatego warto skupić się przynajmniej na tych najznakomitszych osiągnięciach Heroldów jak na przykład systematyczne utrzymywanie się na podium Festiwalu
Muzyki Religijnej Sacrosong w latach 1971-75. W wyniku działalności tych poświęconych idei niesienia Dobrej Nowiny śpiewem młodych muzyków wiele mało
znanych dotąd utworów zyskało na popularności otrzymując od zespołu nową, ciekawą aranŜację muzyczną.
W tym czasie na „domowym warsztacie” księdza Małachowskiego, Tadeusza Kaconia, Andrzeja i Wojciecha
Zielińskich czy Wiktora Buratyńskiego powstało takŜe
wiele nowych wyśmienitych utworów, z których niemało juŜ po krótkim czasie znalazło się w śpiewnikach.
Choć z biegiem czasu Heroldom przybywało lat i prywatnych obowiązków to zespół działał konsekwentnie
do końca lat siedemdziesiątych mając na swoim koncie
znaczną liczbę koncertów w całej Polsce, przed wieloma
wybitnymi osobistościami kręgu Kościoła i państwa.
Mówiąc o muzycznym dorobku Anina nie wypada
pominąć tematu Scholi parafialnej, powstałej w 1986
roku z inicjatywy ks. Krzysztofa Wojno - ówczesnego
wikariusza parafii Matki BoŜej Królowej Polski w Aninie.
Prowadzenie Scholi, zrzeszającej chętną do śpiewania
i grania młodzieŜ licealną i studencką z czasem przeszło
w ręce Łukasza Sawickiego, dziś opata Tynieckiego,
wtedy znakomitego ucznia klasy fortepianu w Akademii
Muzycznej. Schola wychodziła poza repertuar Ruchu
Odnowy w Duchu Świętym, sięgając niekiedy po rozmaite opracowania muzyki klasycznej czy chorału gregoriańskiego. Skutkiem tych działań była organizacja
festiwalu muzyki religijnej Cytra’90, na którym Schola –
występująca jako gospodarz – zdobyła II miejsce.
Czas biegł niestety nieubłaganie i członkowie Scholi
coraz bardziej wkraczali w dorosłe Ŝycie, dopisując
tym samym ostatnie rozdziały swojej historii i pozwalając tworzyć nowe młodszemu pokoleniu.
Dzisiaj chóru Pana Kłosiewicza w Aninie juŜ
nie ma, Heroldów takŜe. Skład starszej Scholi opiera
się na jedynie kilku gorliwych chórzystkach. Jednak
wystarczy lepiej przyjrzeć się kondycji naszej parafii
by zobaczyć, Ŝe tradycja muzyki sakralnej jest nadal
konsekwentnie kultywowana. Spójrzmy na pracę Pana
Waldemara Pawlika wychowującego muzycznie młodszą część dzisiejszej Scholi, na organizowany niedawno przez niego i jego dzieci koncert fortepianowy czy
choćby na występ Pana Tadeusza Skotnickiego sprzed
dwóch tygodni. Starsza Schola, choć nieliczna oddaje
się swojej słuŜbie całym sercem, stwarzając nie raz
niezapomniane spektakle boŜonarodzeniowe czy wielkanocne. Nie moŜna teŜ zapomnieć o wirtuozowskich
wykonaniach utworów Bacha, Händela, Mozarta czy
Schuberta przez Dominika Pawlika mających miejsce
po prawie kaŜdej Mszy świętej.
Anin zawsze miał ukryty w sobie potencjał muzyczny i zawsze potrzebny był ktoś, kto umiał go odnaleźć i umiejętnie wykorzystać. Dziś teŜ tak jest
i naleŜy to docenić i wspomóc. Choćby zwykłym
„Dziękuję”.
Oczami młodych chrześcijan
MARTA MIROS
P
rzychodzimy do kościoła, siadamy
w ławce, często modlimy się jeszcze
przed Mszą św. Msza rozpoczyna się od
dzwonka, a organista intonuje pieśń na wejście. Czy zastanawialiśmy się kiedyś po co
śpiewamy? Dlaczego się to robi?
NaleŜę do scholi, śpiewającej w niedzielne Msze
Święte o godzinie 11:30. Robi mi się przykro, gdy widzę, Ŝe tylko nieliczni parafianie śpiewają. A przecieŜ,
jak mawiał św. Augustyn "Kto śpiewa, ten się dwa razy
modli". Skoro jesteśmy w Kościele, moŜemy śpiewem
chwalić Boga!
To straszne, ale współcześnie coraz częściej
idziemy do kościoła "bo trzeba". Tak samo jest ze śpiewem: albo nam się nie chce albo mówimy, Ŝe nie umiemy śpiewać. Od nikogo nie oczekuje się przecieŜ, by
w Kościele śpiewał jak artysta operowy. Wiadomo, Ŝe
jedni z nas śpiewają lepiej, inni gorzej. Warto byśmy
przełamali wstyd i nieśmiałość i wspólnie chwalili Boga
głośnym śpiewem!
Moja przygoda w scholi zaczęła się w czwartej
klasie. Byłam wtedy zafascynowana tym, "Ŝe flet gra"
i postanowiłam zapisać się do chóru/zespołu fletowego.
O ile dobrze pamiętam, próby odbywały się codziennie
(pon-pt) na przerwie po trzeciej lekcji, a w piątek na
siódmej i ósmej lekcji mieliśmy tzw. chór. Opiekunem
4
I nauczycielem jest nasz Pan organista. Razem z chórem w szkole wiązała się obecność w Kościele
(niedziela 11:30 to nasza Msza św.) Granie na flecie
wychodziło mi całkiem dobrze. Byłam szczęśliwa, gdy
jeździliśmy na konkursy. Było ich kilka, głównie dotyczyły pieśni patriotycznych. Co roku organizujemy teŜ
przynajmniej dwa koncerty w kościele - BoŜonarodzeniowy i Wielkanocny. Zawsze na miesiąc przed koncertem zaczynamy przygotowania. Codziennie gramy
wszystkie pieśni koncertowe.
O naszych koncertach moŜna się dowiedzieć z trzech
róŜnych źródeł: z ogłoszeń parafialnych, od naszego
Pana organisty i od chórzystów :)
Drugim aspektem, który kojarzy mi się z muzyką w kościele to paradoksalnie dzwony! Pewnie czasem budzimy się od dzwonów kościelnych o godzinie
6:30. Czasem jesteśmy źli, Ŝe nie pospaliśmy dłuŜej.
Nie naleŜy jednak się denerwować, ale pomyśleć, Ŝe
dzwony nie zostały stworzone do tego, aby nas budzić. Dzwony są po to, aby przypominać nam o Bogu
i Kościele.
Dzwonią zawsze o tej samej porze. Dzwonią
codziennie, przez cały rok, oprócz okresu od Wielkiego Czwartku wieczorem do Wigilii Paschalnej. Sygnalizują rozpoczęcie naboŜeństwa, zwołują wiernych.
Podczas Mszy św. dzwonki i gong zwracają uwagę
krótkimi znakami na najwaŜniejsze momenty Eucharystii: podniesienie i błogosławieństwo Najświętszym
Sakramentem.
Organy. Muzyka w Kościele to nie tylko nasz
śpiew i schola kościelna. To na pewno organy. Instrument ten znajduje się chyba w kaŜdym kościele.
Zostały one przyjęte przez kościół zachodni dla kultu
Chrystusa. Akompaniują śpiewom, bądź występują
samodzielnie oŜywione grą organisty. Według mnie
muzyka organowa jest piękna. Stanowi waŜną część
Mszy św.
Cisza. Milczenie jest bardzo waŜną częścią liturgii odczuwalną przez zmysł słuchu. Wskazuje na
podniosłość wielu części Mszy św. Cisza następuje po
wezwaniu do aktu pokuty, miedzy wezwaniem
"Módlmy się", a samą modlitwą. WiąŜe się takŜe
z czasem po czytaniach biblijnych, homilii oraz Komunii św. Nie powinniśmy więc opuszczać chwil ciszy
podczas liturgii.
Nie ma znaczenia czy to cisza, śpiew, czy dzwony kościelne. Wszystko to naleŜy do waŜnych aspektów Mszy św i kościoła. Nie powinniśmy rezygnować
z muzycznych części liturgii, tak jak to robimy nie
śpiewając pieśni kościelnych. Mam nadzieję, Ŝe tym
artykułem przemówiłam do serc osób dotychczas
nieśpiewających. Pamiętajcie, śpiewając włączamy
się do wspólnoty, a przecieŜ Kościół polega na łączeniu.
Czy wiecie, Ŝe…?
Ciekawostki na listopad
Obchodzony 1 listopada Dzień
Wszystkich Świętych to święto na cześć chrześcijańskich świętych. Od 610 do 731 roku naszej ery obchodzono je 1 maja. Dopiero PapieŜ Grzegorz III,
w 731 roku, przeniósł to święto na 1 listopada.
1 listopada 1946 roku kardynał Adam Stefan Sapieha wyświęcił Karola Wojtyłę na księdza, a juŜ 2 listopada jako neoprezbiter odprawił Mszę św. prymicyjną
w krypcie św. Leonarda w katedrze na Wawelu.
2 listopada — Dzień Zaduszny — poświęcony jest modlitwom za osoby zmarłe, oczekujące na ostateczne
pojednanie się z Bogiem. Tradycja obchodów tego
święta sięga czasów biblijnych.
Wypominki, zwyczaj zachowany do dziś, polegający
na wypisywaniu kartek, na których są wymienione
imiona i nazwiska zmarłych z rodziny i znajomych.
Przy tej okazji w parafiach składane są razem z tymi
kartkami ofiary pienięŜne za ich dusze.
Grób w naszej kulturze to miejsce w ziemi, gdzie składa się ciało zmarłej osoby. To po roku 966 w Polsce,
czyli po przyjęciu chrześcijaństwa pojawiła się nowa
forma pochówku. Symbolem grobu staje się niewielki
kopiec ziemny, na którym umieszczany jest krzyŜ.
Grób ten ozdabia się czasami innymi elementami
sztuki mającymi określać pozycję zmarłego za Ŝycia.
Coraz częściej nad grobem buduje się dość drogie
nagrobki. Wierni na grobach przywódców religijnych
budują czasami świątynie. Są religie, gdzie groby otacza się szczególną czcią uwaŜając je za świętość.
12 listopada 1948 roku - ks. Biskup Stefan Wyszyński
został mianowany arcybiskupem
metropolitą
gnieźnieńskim i warszawskim, oraz Prymasem
Polski. Bulla nominacyjna została podpisana 16 listopada 1948 roku, w uroczystość Matki BoŜej Ostrobramskiej.
16 listopada oddajemy cześć Matce BoŜej z Ostrej
Bramy w Wilnie. Od XVI wieku króluje tam jako
Matka Miłosierdzia (Ostrobramska).
Cudownym medalikiem nazywamy medalik, który ma
wielką ilość dowodów na potęgę wstawiennictwa Panny Maryi. Objawiła go sama Niepokalana w dniu
27 listopada 1830 roku Katarzynie Labouré, nowicjuszce sióstr szarytek, w ParyŜu przy ulicy du Bac.
Pierwszy taki medalik został wybity w roku 1832 za
zezwoleniem ks. abp Ludwika de Quelen. Przez te
wszystkie lata wiele niezwykłych wydarzeń potwierdziło prawdziwość tego objawienia.
5
Był wśród nas...
o. Placyd Galiński
ANDRZEJ KRASNOWOLSKI*
O
jciec Placyd. Dla nas niezapomniana postać przede wszystkim Anina,
bo część z nas nie uświadamia so-
bie, Ŝe była to równieŜ znacząca postać polskiego Kościoła drugiej połowy minionego
wieku. Był to człowiek o wielkiej osobowości, wielkim charakterze, człowiek, który
znaczył sobą i czas, i miejsce, w którym Ŝył.
Nie wolno o Nim zapomnieć.
Odejście tych, którzy słuchali Jego nauk, moŜe
zatrzeć w naszym środowisku pamięć o tym wybitnym kaznodziei, który przeŜył w Aninie lat ponad
dwadzieścia i którego nauki wywoływały tak wielki
rezonans w środowisku znacznie szerszym niŜ lokalne.
Nasz Opat, jak o Nim często mówiliśmy, w parafii Anin zjawił się po zakończeniu ośmioletniej kadencji kierowania Opactwem Benedyktynów w Tyńcu.
Był pierwszym opatem odrodzonego po półtora wieku
Opactwa.
(…) Po zakończeniu kadencji Ojciec Placyd powrócił do Warszawy, gdzie spotkał się z zaproszeniem
swego przyjaciela, jeszcze z połowy lat pięćdziesiątych, księdza prałata Wiesława Kalsiaka. Zaproponował on, aby Opat osiadł przy nowo wznoszonym kościele w Aninie i udzielał tam posługi duszpasterskiej.
Ojciec Placyd uzyskał zgodę Prymasa Stefana Wyszyńskiego i od 1977 roku przebywał w naszym osiedlu, gdzie spędził 21 lat.
Niestrudzony spowiednik, zza krat konfesjonału usiłował tłumaczyć ludziom, Ŝe wiara wymaga, aby tak
znaczyło tak, nie znaczyło nie, bo co nadto jest – od
Złego pochodzi (Mt 5, 37). Ojciec Placyd widział największe spustoszenia dokonane przez realny socjalizm w Polsce. Nie w gospodarce, nie w kulturze, lecz
w moralności.
I we wszystkich swoich kazaniach usiłował Opat
ponownie przybliŜać podstawowe prawdy moralne,
wpajać zasady postępowania. (…). Ojciec Placyd zasłynął jako wybitny kaznodzieja. Na jego kazania
przyjeŜdŜali wierni nieraz z bardzo odległych parafii
Warszawy. (…) Wielokrotnie po Mszy niektórzy wierni szli do zakrystii, aby przedyskutować z Opatem
niektóre jego twierdzenia – lub po prostu wyrazić
podziw dla Jego nauk.
W swej posłudze kapłańskiej Ojciec Placyd nie
oszczędzał się. A przecieŜ miał problemy ze zdrowiem. Przede wszystkim wielokrotnie poddawał się
operacjom okulistycznym, ratującym Jego stale słabnący wzrok. Wielkim ciosem okazała się w 1998 roku
choroba nerek, długi pobyt w szpitalu, konieczność
stałych dializ. Dalszy pobyt a Aninie okazał się niemoŜliwy i Ojciec Placyd w maju 1998 roku przeniósł
się do Ojców Bonifratów. Tam spędził ostatni okres
swojego Ŝycia, aŜ do śmierci w marcu 2001 roku.
Mieliśmy, jako anińscy parafianie, szczęście
korzystać z wielkiego intelektu Ojca Placyda, z Jego
posługi kapłańskiej i Jego kierownictwa duchowego.
Była to wyjątkowa szansa spotkania na naszej drodze człowieka nieprzeciętnego, wybitnego sługę Kościoła i wielkiego Polaka. Pamięć o Nim powinna być
stałym elementem tradycji Anina, bo wiele z siebie
nam pozostawił.
Wysoka postać w czarnym habicie przepasanym
skórzanym pasem, sunąca wydłuŜonym krokiem po
ulicach Anina, stała się nieodłącznym elementem na- * Fragment pochodzi z publikacji „Świadectwa czasu.
Dokumenty i relacje z dziejów parafii Matki BoŜej Króloszego krajobrazu. Ojciec Placyd nie potrafił spędzać
wej Polski”, wydanej w Aninie w 2005 r.
czasu w czterech ścianach, chętnie spotykał się z parafianami, równieŜ w ich domach. Do jego pokoju
w
parafii
Anin
ciągnęli
przyjaciele
z całej Polski, wśród nich wybitne
Drodzy Parafianie!
postacie kultury polskiej, intelektualiści, artyści. Sam był wielkiej klasy intelektualistą, a równocześnie
27. listopada o godzinie 15.oo odbędzie się urogłębokim humanistą. Wielka wiedza
czyste poświęcenie tablicy upamiętniającej popołączona była z wielkim ukochaniem kultury ludzkiej, sztuki, muzysługę i pobyt o. Placyda Galińskiego w anińskiej paki.
rafii. Po Mszy Świętej nastąpi uroczyste nawiedzeWszystkim był gotów ofiaronie grobu Opata na warszawskich Powązkach.
wać swoje kierownictwo duchowe.
Będąc pełnym zrozumienia dla naSerdecznie zapraszamy!
tury ludzkiej, nie tolerował zakłamania i podwójnej moralności.
6
Organowe
dźwięki i rozdźwięki
R
ozmowa
z
Dominikiem
Pawlikiem,
studentem II roku w klasie organów
prof.
Józefa Serafina Uniwersytetu
Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie
Kiedy zacząłeś grać?
Zacząłem grać w czwartej klasie podstawówki, na początku uczyłem się przez 6 lat na fortepianie, do 2 gimnazjum. W szkole średniej zacząłem na powaŜnie grać
na organach.
Dlaczego akurat na organach?
Po pierwsze, organy towarzyszyły mi od zawsze, bo tata
jest organistą. To była trudna decyzja, nie było tak, Ŝe
od zawsze chciałem grać na organach. Na początku podchodziłem do tego dość sceptycznie. Nie był to prosty
wybór – organy czy fortepian. W końcu jednak zdecydowałem, Ŝe organy. To był dobry wybór. Z biegiem czasu
naprawdę pokochałem ten instrument.
Na czym łatwiej Ci się gra – na organach czy
na fortepianie?
Zdecydowanie na organach, bo nie jestem zawodowym
pianistą. Fajne jest jednak to, Ŝe jeśli mam ochotę grać
na pianinie, to na nim gram, a jeśli na organach – to na
organach.
Jaką masz motywację do ćwiczeń?
Przede wszystkim egzaminy. Nie znam wielu ludzi, którzy ćwiczyliby dla samych siebie. Chcę teŜ pokazać to, co
potrafię, zaprezentować coś nowego. Ćwiczę teŜ, Ŝeby
coś przygotować na niedzielę, Ŝeby się czegoś nauczyć.
Ćwiczenie samo w sobie nie jest przyjemne, jak kaŜda
nauka, wymaga skupienia i duŜo czasu, ale korzystanie
z tej wiedzy jest juŜ przyjemne.
Jakich kompozytorów lubisz najbardziej i dlaczego?
Kompozytorów jest sporo, nie mam jednego, ulubionego.
Jako organista oczywiście lubię Jana Sebastiana Bacha.
Z francuskich lubię m. in. Francka. Interesuje mnie teŜ
barok jeszcze przed Bachem, np. Buxtehude. Z późnej
muzyki niemieckiej lubię Maxa Regera. KaŜdy kompozytor ma coś w sobie, zawsze z kaŜdego coś wynoszę. Nie
lubię jednak skrajnie współczesnych.
W kościele są inne organy. Czym one się róŜnią od poprzednich?
nowsze od poprzednich i się nie psują. Dobrze, Ŝe Ks.
Proboszcz zdecydował się na tę wymianę, ale mam
nadzieję, Ŝe doczekamy się w parafii prawdziwych organów piszczałkowych.
Czy masz takie uczucie, słuchając czyjejś
gry, Ŝe Ty zagrałbyś to lepiej itd.?
Niekoniecznie. JeŜeli chodzę na jakieś koncerty, to na
takie, gdzie jest wysoki poziom. Jeden z moich ulubionych organistów to Olivier Latry, który gra w katedrze
Notre Dame. Dla mnie to jest arcymistrz, bo nie dość,
Ŝe ma bardzo dobrą technikę gry, to jeszcze świetnie
improwizuje. To podoba mi się we Francji, tam bardzo
duŜy nacisk kładzie się na improwizację. I to właśnie
improwizację chciałbym u siebie rozwijać. Sam teŜ
próbuję coś tworzyć, ale na razie nie pokazuję tego
publicznie. MoŜe za jakiś czas.
W jakich konkursach brałeś udział?
Początkowo w fortepianowych – szkolnych, dostałem
teŜ wyróŜnienie w bachowskim konkursie międzyszkolnym. Udało mi się teŜ dojść do finału w ogólnopolskich
przesłuchań organowych we Wrocławiu (2008). Na
ogół nie biorę udziału w konkursach.
Pieśni z jakiego okresu liturgicznego lubisz
grać najbardziej?
Z Adwentu i Wielkiego Postu, zwłaszcza te wielkopostne, bo są refleksyjne. Kolędy oczywiście teŜ, ale wielkopostne i adwentowe bardziej, bo są taką zapowiedzią, wprowadzają nastrój.
Gdzie koncertowałeś? W jakich miejscowościach?
W zeszłym roku grałem recital Sulechowie, w kościele
poniemieckim, na organach z 1930 roku. Grałem koncert (na zmianę z kolegą) w kościele ewangelicko –
reformowanym przy Placu Piłsudskiego i okazyjnie
w kościele św. Barbary, u św. Anny i w katedrze św.
Jana.
Jakie masz plany na przyszłość i czy wiąŜesz je z organami?
Raczej nie będę naukowcem, staram się rozwijać
i uczyć jak najszerzej, poznać jak najwięcej muzyki
organowej. Na razie jeszcze nie wiem, co będę robił
kiedyś, szukam swojego kierunku, oczywiście związanego z organami.
To organy elektroniczne. Wcześniej był Johannus 230,
teraz Johannus 1405. Mają trzy klawiatury, gra się na
nich łatwiej, bo im więcej, tym lepiej. Poza tym - choć
uŜywane i mają jakieś 12-15 lat - są juŜ cyfrowe,
7
Jak myślisz, co jest w Ŝyciu organisty najwaŜniejsze?
To zaleŜy, jakiego organisty: czy koncertującego, czy
grającego w kościele. W kościele waŜne jest wszystko,
oprawa muzyczna liturgii i świąt, a takŜe śpiew, choć
organista powinien przede wszystkim akompaniować,
a nie śpiewać – a u nas zupełnie inaczej się to interpretuje, bo organista powinien jednoczyć ludzi przy
śpiewie, który jest teŜ formą modlitwy. Do kościoła
przychodzimy po to, Ŝeby robić coś wspólnie, modlić
się. Organista powinien zachęcić ludzi do śpiewu, na
początku moŜe być jakaś przygrywka, improwizacja
w miarę prosta, Ŝeby ludzie zrozumieli, o co chodzi.
Trzeba teŜ wiedzieć, jaki zagrać utwór do okresu liturgicznego. MoŜna teŜ prowadzić chór, scholę. Pieśni niekoniecznie muszą być skomplikowane, jest duŜo ładnych i prostych. Trzeba się starać, Ŝeby msza była
czymś wzniosłym. Organista nie powinien w śpiewie
przeszkadzać, ale sprawić, Ŝeby ludzie czuli się lepsi.
Trzeba z szacunkiem podchodzić do gry liturgicznej.
Chciałbym być organistą i takim, i takim: grać w kościele i jednocześnie rozwijać się, jeŜeli chodzi o grę
solową.
Co
czujesz,
kiedy
grasz
na
organach?
Staram się ludzi zainteresować, pokazać, co potrafię.
Inaczej utwór odbiera wykonawca, a inaczej słuchacz;
ja jako wykonawca staram się pokazać załoŜenia
utworu, wykonać go jak najlepiej i pokazać
w nim to, co jest wartościowe. Np. Bach robił teŜ
transkrypcje utworów innych kompozytorów, m. in.
Vivaldiego. Jeśli są tam np. smyczki, szybkie tempo,
zmiany dynamiczne, to trzeba to pokazać. U niektórych kompozytorów jest teŜ majestat, akordy, wtedy
waŜna jest ekspresja. U kaŜdego kompozytora istotne
jest co innego – staram się ludzi zainteresować
i im to pokazać. Trzeba sprawić, Ŝeby ludzie poczuli
to, co ja. JeŜeli gram utwór skomponowany 300, 400
lat temu, to jestem jakby przekaźnikiem i muszę
sprawić, Ŝeby ludzie zobaczyli, Ŝe coś takiego zostało
napisane, Ŝeby się podobało.
Czy czasem jest Ci szkoda, Ŝe nie zostałeś
kimś innym?
Zawsze jest takie coś, Ŝe myślę, co bym teraz robił,
gdybym poszedł w innym kierunku. Myślę, jednak, Ŝe
bardziej Ŝałuję tego, Ŝe się kiedyś za mało starałem –
i Ŝe gdybym wtedy więcej ćwiczył, to moŜe byłbym
teraz gdzie indziej. Bardziej jest mi szkoda tego, co
kiedyś nie wyszło, niŜ Ŝe nie zostałem kimś innym.
Czy masz jakieś inne zainteresowania poza
muzyką?
Interesuje mnie polityka, a raczej to, co się dzieje na
świecie, sprawy społeczne. Lubię teŜ robić zdjęcia –
kiedyś wiązałem z tym przyszłość, ale teraz traktuję
to jako hobby. Interesuje mnie teŜ obróbka dźwięku,
ale nie poświęcam temu zbyt wiele czasu.
Czy czujesz się związany z instrumentem,
na którym grasz?
Oczywiście. Bardzo mnie w organach zainteresowało
to, Ŝe nie ma dwóch takich samych – kaŜde są inne,
kaŜde inaczej brzmią i na kaŜdych się inaczej gra. Nie
na kaŜdych organach moŜna zagrać wszystko. JeŜeli
konstruktor konstruuje organy, to do konkretnej muzyki, np. jeśli gram na instrumencie niemieckim, to
nie biorę się za muzykę francuską, bo taka muzyka
brzmi bardzo nieciekawie.
ROZMAWIAŁY: M. MIROS, A ZDANOWICZ
Ogłoszenie...
ADWENTOWY DZIEŃ SKUPIENIA
14 grudnia 2010 r.
TEMAT: Szczęśliwi, którzy...
Czas na modlitwę, wyciszenie, a takŜe
na wspólne spotkanie, rozmowę...
Zapraszamy młodzieŜ starszą studiującą
i pracującą,
zarówno panie, jak i panów.
O GODZINIE 9:30.
Prosimy zabrać ze sobą Pismo św.,
obuwie na zmianę i coś na wspólny stół.
ZACZYNAMY
Czekamy na Was!
Warszawa, ul. V Poprzeczna
Dom Sióstr Świętej Rodziny z Bordeaux
Zgłoszenia do 26.11.2010 pod nr tel. 513 859 995
s. Magdalena ([email protected])
8
Mój patron
bł. Karolina Kózkówna
”
Błogosławieni czystego serca,
albowiem oni Boga oglądać będą
Mt 5,8
AGATA ZDANOWICZ
W
spomnienie pochodzącej ze wsi
Wał – Ruda w okolicach Tarnowa
polskiej męczennicy bł. Karoliny
Kózkówny obchodzimy 18 listopada.
Karolina Kózkówna pochodziła z ubogiej, prostej
rodziny. Urodziła się 2 sierpnia 1898 roku. Była czwartym z jedenaściorga dzieci w domu, a jej matka była
osobą bardzo wierzącą i religijną. Nic więc dziwnego,
Ŝe taka stała się i Karolina – udzielała się we wszelkich
inicjatywach organizowanych przez parafię, uczęszczała na wszystkie naboŜeństwa do odległego o 7,5 kilometra kościoła. W 1906 roku rozpoczęła naukę
w szkole wiejskiej. Nazywano ją tam "prawdziwy
anioł", "najpoboŜniejsza dziewczyna w parafii",
"pierwsza dusza do nieba", co odzwierciedlało wyraźnie cechy jej duchowości. Była bardzo wraŜliwa na
cierpienia drugich, zwłaszcza chorych, którym starała
się pomóc na miarę swych moŜliwości. Pomagała teŜ
rodzicom – w pracach w domu i sąsiadom –
w polu.
Zajmowała się takŜe młodszym rodzeństwem, szyjąc
dla niego ubrania. Była osobą bardzo pracowitą, a przy
tym poboŜną – codziennie odmawiała róŜaniec, uczestniczyła we Mszy Św. i adorowała Najświętszy Sakrament. Udzielała się teŜ w takich grupach parafialnych,
jak Apostolstwo Modlitwy, Bractwo Wstrzemięźliwości,
śywy RóŜaniec. Proboszcz tamtejszej parafii twierdził,
Ŝe Karolina była jego prawą ręką, jeśli chodziło o organizowanie Ŝycia parafialnego.
Z pozoru moŜna by sądzić, Ŝe postać tej świętej
i jej Ŝycie nie było zbyt skomplikowane. Jeśli jednak
zaczniemy zgłębiać jej Ŝyciorys, zobaczymy, Ŝe miała
ona wiele łask i darów od Boga. Sąsiedzi Karoliny
twierdzili, Ŝe nie popełniła ona w Ŝyciu ani jednego
grzechu, a jej cnoty były niemalŜe heroiczne.
Gdy wybuchła wojna, pierwszego jej dnia do
domu rodziny Kózków przyszedł nieznany Ŝołnierz rosyjski. Zobaczywszy go, Karolina uciekła z izby. śołnierz niczego jej jednak nie zrobił i, poczęstowany jedzeniem przez rodzinę, odszedł.
18 listopada 1914, drugiego dnia pobytu wojsk
we wsi, Karolina zapragnęła pójść do kościoła z powodu nękających ją złych przeczuć. Matka jednak zdecydowała, Ŝe bezpieczniej będzie, jeŜeli pójdzie tam ona
wraz z młodszą siostrą Karoliny. Tak teŜ się stało,
dziewczyna została w domu wraz z ojcem, młodszym
bratem i siostrą.
Około godziny
9 do ich domu znów
przyszedł ten sam
Ŝołnierz, który wcześniej
prześladował
teŜ koleŜankę Karoliny.
Nakazał
ojcu
i dziewczynie pójść
ze sobą. Nie mając
wyboru, gdyŜ Ŝołnierz był uzbrojony,
poszli za nim do lasu. Tam ojciec został
zmuszony do powrotu do domu, a Karolina została sam na
sam z Ŝołnierzem.
Miała wówczas szesnaście lat.
Dziewczyna nie
wracała do domu bardzo długo. Po dwóch tygodniach Franciszek Szwiec,
mieszkaniec wioski, podczas zbierania drwa znalazł
w lesie martwe ciało Karoliny.
Pogrzeb dziewczyny był pierwszym przejawem
jej kultu. W całej wsi panowało przekonanie (zresztą
słuszne), Ŝe zginęła, broniąc swojej czystości.
Proces beatyfikacji Karoliny Kózkówny odkładano przez długi czas ze względu na wojnę, trudne czasy powojenne oraz zmiany na stanowisku biskupa.
Przygotowania do beatyfikacji przypadły bp Jerzemu
Ablewiczowi, a 10 czerwca 1987 papieŜ Jan Paweł II
ogłosił Karolinę błogosławioną.
Miejscem kultu bł. Karoliny Kózkówny jest m. in.
Sanktuarium Błogosławionej Karoliny Kózkówny
w Zabawie i kościół w Radłowie (gdzie została
ochrzczona). Patronuje ona rektoratowi Siedlec i parafii w Tarnowie.
Karolina nie ocaliła
Ŝycia doczesnego. Znalazła śmierć. Oddała to Ŝycie, aby zyskać Ŝycie
z Chrystusem w Bogu –
te słowa powiedział papieŜ Jan Paweł II podczas
mszy beatyfikacyjnej bł.
Karoliny Kózkówny. Spróbujmy się więc na niej
wzorować i, tak jak ona,
zyskać Ŝycie z Chrystusem w Bogu.
Bł. Karolina
jest tegoroczną
patronką warszawskopraskiego duszpasterstwa młodzieŜy. Relikwie błogosławionej zaczęły peregrynację w naszej
diecezji 18 września.
!
9
Kult maryjny
Apostolstwo
Dobrej Śmierci
Kult Matki BoŜej Bolesnej drogą do świętości Ŝycia i przygotowaniem do godnego chrześcijańskiego umierania.
ZBIGNIEW SZCZEPANIAK
K
ierowany
Duchem
Świętym
i Ewangelią Kościół ukazuje nam
róŜne środki do uzyskania zbawie-
nia, do wyproszenia łaski dobrej śmierci. Są
nimi: modlitwa, sakramenty święte, wypełnianie
naleŜytych
obowiązków,
praktyka
cnót chrześcijańskich – po prostu Ŝycie wiarą i miłością Boga i bliźniego.
Kościół zachęca wiernych do
wstępowania w szeregi grup modlitewnych, bractw czy stowarzyszeń
religijnych, które mobilizują swoich
członków do gorliwości chrześcijańskiej w codziennym Ŝyciu i pomagają, mimo róŜnych trudności kroczyć
drogą BoŜych przykazań, a tym samym Ŝyć w stanie łaski uświęcającej, by kaŜdego dnia dojrzewać do
nieba.
Stowarzyszenie, które
w sposób szczególny uwraŜliwia na
realizację celu ostatecznego, jakim
ma być zbawienie duszy, jest Stowarzyszenie Matki BoŜej Patronki
Dobrej Śmierci, zwane równieŜ Apostolstwem Dobrej Śmierci zatwierdzone 22 lipca 1908 roku przez PapieŜa Piusa X i powierzone kierownictwu księŜy ze Zgromadzenia Najświętszej Maryi Panny w Tinchebray (Francja).
Od 1981 roku księŜa ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny Ŝywo interesowali się i zapoznawali z celem i obowiązkami Apostolstwa Dobrej
Śmierci. Wielu z nich poprosiło o przyjęcie do Stowarzyszenia. Dekretem Prymasa Polski J. E. kard. Józefa
Glempa 30. Maja 1987 roku rozpoczęto w Polsce oficjalną posługę Stowarzyszenia Apostolstwa Dobrej
Śmierci w Polsce, powierzając opiekę nad Stowarzyszeniem Misjonarzom Świętej Rodziny z siedzibą
w Górce Klasztornej.
Stowarzyszenie jako Ŝyciową maksymę przekazuje swym członkom słowa powtarzane przez
Chrystusa: „Czuwajcie, módlcie się, bądźcie goto-
10
wi!” (Mt 25, 13). Codziennie zabieganie człowieka
moŜe niekiedy spowodować, Ŝe tak bardzo zatroskany o sprawy doczesne zapomni o ostatecznym spotkaniu z Bogiem w momencie śmierci i zapomni
o Ŝyciu, które Bóg przygotował w swojej Ojczyźnie
Niebieskiej.
Dziś, bardziej niŜ kiedykolwiek, istnieje niebezpieczeństwo odwrócenia się od drogi cnót chrześcijańskich i od wiernego wypełniania codziennych
obowiązków opartych na Dekalogu
i Ewangelii. W ostatnich latach ludzie coraz bardziej stają się obojętni religijnie. Zwiększa się liczba
tych, którzy odchodzą od Kościoła,
ulegając złudzeniom i uprzedzeniom, stając się niewolnikami
względów ludzkich, dając się opanować róŜnym namiętnościom
i występkom. Więcej niŜ kiedykolwiek mnoŜą się dziś nagłe zgony,
a śmierć w tragicznych wypadkach
zbiera coraz większe Ŝniwo. IleŜ to
ludzi kaŜdego dnia odchodzi z tego
świata bez pomocy i posługi kapłańskiej, bez pojednania z Bogiem
i bliźnimi.
Co więc zrobić, by śmierć nie była
jedynie chwilą pełną niepokoju? Jak
przygotować się do odejścia z tego
świata w nadziei, bez obaw i lęku?
„Jaką korzyść odniesie człowiek,
jeśli cały świat zyska, a na swej
duszy szkodę poniesie?” (Mt 16, 26).
W odpowiedzi na powyŜsze pytania prowadzony przez Chrystusa Kościoł i posiadający zmysł przystosowania się do rzeczywistości podaje stosowne do
czasów i potrzeb środki, za pomocą których moŜemy
odnaleźć się i wrócić na drogę wiodącą do zbawienia.
Kościół podaje pomocną dłoń w osobie Tej, która jest
dla świata Matką i Patronką dobrej śmierci. W tym
celu Kościoł ustanowił i zatwierdził Stowarzyszenie
Matki Boskiej Patronki Dobrej Śmierci, które zaszczycił dekretami papieskimi, a następnie obdarzył nadzwyczajnymi przywilejami oraz w sposób jak najbardziej przynaglający zachęcił wiernych do oddania
swego Ŝycia, a przede wszystkim naszej śmierci pod
opiekę Maryi – Matki Kościoła.
Zasadniczym celem Stowarzyszenia Matki Boskiej Patronki Dobrej Śmierci jest przygotowanie wiernych na godne odejście z tego świata do wieczności
przez Ŝycie modlitwą i spełnienie dobrych uczynków.
Apostolstwo Dobrej Śmierci zamierza zatem wyjednywać:
• dla wiernych chrześcijan – wytrwanie w dobrym i łasce uświęcającej
• dla obojętnych religijnie i grzeszników - łaskę
nawrócenia i przemiany serca
• dla wszystkich – łaskę szczęśliwej godziny
śmierci
Realizując ten cel często kierować swe myśli ku wieczności i starać się wystrzegać grzechu, aby być gotowym na śmierć w kaŜdej chwili Ŝycia, poprzez szczególne naboŜeństwo do Matki BoŜej Bolesnej i św. Józefa.
Członkowie Stowarzyszenia mają udział:
• w zasługach płynących ze wspólnych modlitw
wszystkich zapisanych
• uczestniczą w przywilejach i łaskach będących
owocami odprawianych w ich intencjach
Mszach Świętych, które w Polsce są celebrowane codziennie – za Ŝyjących i za zmarłych
członków Stowarzyszenia.
Stowarzyszenie Matki BoŜej Patronki Dobrej
Śmierci jest więc odgłosem powszechnej nauki Kościoła i jest ono w konkretnej formie wiernym wyrazem poboŜnego wezwania, którym kończymy Pozdrowienie Anielskie: „Święta Maryjo, Matko BoŜa, módl
się za nami, grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci
naszej”.
Błogosławieni, którzy umierają w Panu i przy śmierci
których obecna jest Maryja – Patronka Dobrej Śmierci.
Gorąco zachęcam do zgłaszania swojej przynaleŜności do Stowarzyszenia Apostolstwa Dobrej
Śmierci, którego członkiem jestem od 1986 roku
i Zelatorem od 2009 roku. Zgłoszenia przynaleŜności
moŜna składać za moim pośrednictwem (kontakt ze
mną za pośrednictwem redakcji Salve Regina) lub
bezpośrednio, pisząc na adres:
Stowarzyszenie Matki BoŜej Patronki Dobrej Śmierci
Górka Klasztorna
89-310 ŁobŜenica
Szczęść BoŜe!
Z życia Parafii...
Basen w Aninie poświęcony i otwarty...
Środa - 3 listopada 2010 r. - przejdzie do historii naszego
100-letniego Anina jako dzień wyjątkowy. W tym dniu po
niespełna 3 latach budowy oddano do uŜytku piękny basen
kąpielowy. Obiekt usytuowany jest blisko naszego kościoła w samym sercu naszego osiedla. W uroczystości otwarcia
wzięły udział władze miasta st. Warszawy z p. Prezydent
Hanną Gronkiewicz Waltz, władze samorządowe z p. Burmistrzem Jackiem Duchnowskim oraz wielu zaproszonych gości
i mieszkańców Anina. Poświęcenia basenu dokonał ks. Proboszcz Marek Doszko.
Z
OKAZJI WSPOMNIENIA ŚW.
CECYLII,
PATRONKI MUZYKI KOŚCIELNEJ,
Panu Organiście Waldemarowi, Dominikowi (Organiście Juniorowi),
Dziewczynom ze Scholi Starszej, Dzieciom z Zespołu Fletowego
składamy najlepsze Ŝyczenia radości i satysfakcji
w muzykowaniu dla Boga i ludzi. A wszystkim Parafianom, Ŝyczymy
większej odwagi w śpiewie, bo śpiewać kaŜdy moŜe…
- Redakcja Salve Regina
R
E
D
A
K
C
J
A
Justyna Czarnecka, Marysia Pawlik, Kasia Bojanowska, Alina Chołodniuk,
Wojtek Broniatowski, Agata Zdanowicz, Marta Miros, Łukasz Linowski
Pieczę sprawuje: ks. Adam Kurowski
Kontakt: tel. 506-660-635, spotkania: czwartek po 1900,
E-mail: [email protected]
11
ODROBINA
KULTURY
Powrót Oskara na youtube.com
Dzieci z zespołu fletowego — scholi młodszej
przygotowały film pt. „Powrót Oskara” poświęcony tematyce integracji w ramach konkursu „Warszawa bez
barier”. Zgodnie z regulaminem konkursu film ten nie
mógł trwać dłuŜej niŜ 2 minuty, ale to wystarczyło, by
pokazać tę problematykę.
Decyzją Jury z dn. 8 listopada „Powrót Oskara”
znalazł się w półfinale konkursu i został umieszczony
w serwisie youtube.com. Zakwalifikowanie filmu do
ścisłego finału zaleŜne jest od ilości obejrzeń filmu na
serwisie youtube i od pozytywnych ocen przyznanych
przez internautów. Film zostanie wyświetlony na uroczystym ogłoszeniu werdyktu w Sali Kongresowej.
Serdecznie zachęcamy do oglądania.
Aby to zrobić wchodzimy na stronę internetową
www.youtube.com.
W okienku „szukaj” wpisujemy
„Powrót Oskara”.
Kto śpiewa, modli się dwa razy...
2. Tyś dla grzesznych ludzi poniósł straszną śmierć,
Niech Twa miłość wzbudzi odzew naszych serc.
Ty nam dajesz Siebie, jak codzienny chleb
WspomóŜ nas w potrzebie, słabe siły krzep.
12

Podobne dokumenty