Gimpres nr2 2014/15 - Publiczne Gimnazjum Nr 1 im. Przemysława

Komentarze

Transkrypt

Gimpres nr2 2014/15 - Publiczne Gimnazjum Nr 1 im. Przemysława
Numer 2
rok szkolny 2014/2015
Powrót The Beatles
All you need is love…
1
Z życia szkoły – Dzień Projektów Klas II
Dzień Projektów Klas II – czas zacząć!
Uczniowie klasy II a zaprezentowali temat: „Uniwersalizm kultury brytyjskiej”
25 maja 2015 r. w naszej szkole odbyła się prezentacja projektów klas drugich.
Uczniowie obu klas pod kierunkiem wychowawców – pani Lidii Przybylskiej i pana Zenona
Swatka – zaprezentowali dwa odmienne, ale nie mniej ciekawe tematy.
Zespół klasy II a w projekcie pod hasłem: „Uniwersalizm kultury brytyjskiej" bliżej zapoznał
przybyłych z kulturą angielską.
Na samym początku goście mogli zasmakować pysznego domowego ciasta, ciasteczek
a nawet angielskiej herbaty. Można było też lepiej poznać samą Królową Elżbietę II, która
zaszczyciła nas swoją wizytą wraz w księciem Karolem, księżną Kate a także małą Charlotte.
Nie mogło zabraknąć również słynnego, brytyjskiego zespołu „The Beatles”.
Do drugiej części naszego projektu wprowadził zebranych Mieszko Kida, recytując
wiersz pt. "Surviver". Następnie po kolei pokazywaliśmy prezentacje o Anglii, panujących
tam zwyczajach, ciekawych miejscach, zabytkach i sporcie. W prezentacji multimedialnej
zawarliśmy informacje, które powinien znać każdy, ponadto podaliśmy wiele interesujących
ciekawostek. Pojawił się też temat motoryzacyjny, fragment programu Top Gear. Nie
mogliśmy zapomnieć o Lidze Angielskiej w piłce nożnej oraz angielskiej modzie.
(Pomyśleliśmy o wszystkim) Aby sprawdzić, efekty naszych starań przeprowadziliśmy
mały quiz, dotyczący wiadomości z prezentacji. Wygrywający otrzymali nagrody w postaci
pamiątkowych długopisów, naklejek i smyczy. Na koniec pożegnaliśmy gości piosenką
"Someone Like You" z repertuaru Adele. Zaśpiewała Weronika Sobiegraj a akompaniowała
jej Justyna Meder.
Zebrani uczniowie klasy VI i goście podczas prezentacji klasy II a
2
Z życia szkoły – Dzień Projektów Klas II
Myślę, że każdy z nas trochę się bał. Wystąpienie przed władzami miasta, m.in.
burmistrzem a także nauczycielami i naszymi kolegami nie było takie łatwe. Pomimo stresu
wydarzenie było całkiem zabawne. Rodzina królewska paradująca po szkole z "niezwykłą"
gracją wywoływała uśmiech prawie każdego, a ile śmiechu było przy przygotowaniu strojów.
Dni przed projektem były bardzo pracowite, ale spędzone całkiem przyjemnie. Trochę mniej
nauki a więcej czasu ze znajomymi. Kto by się nie cieszył? Oczywiście, ciągle przygotowywaliśmy wszystkie ozdoby, plakaty i prezentacje, a efekt końcowy – doskonały – nawet nas
zaskoczył.
Co zyskaliśmy dzięki projektowi? Wiele z nas polepszyło znajomość języka angielskiego,
poznało lepiej kulturę Wielkiej Brytanii, co jest bardzo ważne. Myślę, że nauczyliśmy się
również pracy zespołowej. Zobaczyliśmy jak wiele możemy razem zdziałać jako klasa, jeśli
tylko tego chcemy. Oprócz tego mamy też ogromną satysfakcję, że udało się nam samym
to wszystko zorganizować. No dobrze... może z małą pomocą dorosłych, ale naprawdę małą.
Wszyscy byliśmy bardzo dumni z naszej wspólnej pracy.
Patrycja Hass
Justyna Meder i Weronika Sobiegraj
Weronika Soluch jako królowa Elżbieta II
3
Z życia szkoły - Dzień Projektów Klas II
Historia wymiany polsko – węgierskiej naszego gimnazjum i szkoły
w Erd – to temat projektu klasy II b
Celem projektu klasy II b było przybliżenie kultury, historii i zwyczajów Węgier.
Przygotowywaliśmy się do realizacji tematu przez wiele miesięcy. Zostaliśmy podzieleni
na grupy, które miały wykonać prace w przydzielonym obszarze, np. symbole Węgier,
związki historii oby państw, kuchnia węgierska. Ponadto każdy, kto uczestniczył
w prezentacji projektu klasy II b, mógł się dowiedzieć wielu informacji o naszej szkolnej
wymianie polsko – węgierskiej, Dniu Przyjaźni Polsko – Węgierskiej, o ciekawostkach
związanych z językiem węgierskim, o polskich bohaterach, którzy walczyli na Węgrzech
i wiele innych wiadomości. Po ostatniej prezentacji odbył się krótki quiz podsumowujący
wszystkie informacje. W nagrodę, zwycięzcy otrzymywali pyszne smakołyki oraz
oryginalnie wykonane serduszka symbolizujące przyjaźń polsko – węgierską. Następnie
uczestnicy prezentacji, nasi goście udali się na poczęstunek. Dziewczęta częstowały
potrawami typowo węgierskimi, które bardzo wszystkim smakowały!
Tego dnia towarzyszyły nam – na początku – niepokój, później – ulga oraz
zadowolenie z wykonanej pracy. Widzieliśmy również zainteresowanie przybyłych,
młodzieży i dorosłych. Jestem pewna, że wielu z nas było dumnych z siebie tego dnia.
Anna Czerska
Jan Ważny podczas omawiania symboli narodowych Węgier
4
Z życia szkoły - Dzień Projektów Klas II
Prezentacja ciekawych miejsc w Londynie
Prezentacja Kacpra Łuczyszyna, przy projektorze Adrian Fernc-Pupek
5
Wywiad z Ks. Mariuszem Skubisem
Na górskich szlakach
Poprosiliśmy ks. Mariusza Skubisa, naszego katechetę, o rozmowę na temat jego
pasji – wspinaczek wysokogórskich.
Red.: Kiedy dowiedzieliśmy się, że Ksiądz zdobył Mont Blanc, byliśmy szczerze
zdumieni. Takie wyprawy to w naszej świadomości ogromne przedsięwzięcia, dla
doświadczonych alpinistów. A tu proszę, młody dopiero zdobywający szlify człowiek?
Proszę Księdza, skąd się wzięło zainteresowanie górami i to w tak trudnej formie, jak
zdobywanie szczytów?
Ks. Mariusz Skubis: Każdy człowiek w pewnym momencie swojego życia, próbuje
zmierzyć się z samym sobą. Próbuje udowodnić sobie i swoim bliskim, że jest osobą
dojrzałą, pełną entuzjazmu, żądną wyzwań, doświadczeń i przygód. Podejmuje pierwsze
dorosłe decyzje, które będą niesamowicie ważne w przyszłości, stawia sobie mniejsze, bądź
większe wymagania, cele do zdobycia. I tak było w moim przypadku.
Chciałem coś w życiu osiągnąć, stać się Kimś dla samego siebie, a nie kogoś innego.
Pragnąłem wyróżnić się pozytywnie, aby innych do podobnych wyzwań i przeżyć zachęcać.
Po części to mi się udało. Sam fakt niniejszego wywiadu, jest potwierdzeniem tego, że
warto… wyróżniać się.
Dôme de neige des Écrins 4015 m n.p.m. - niższa część Barre des Ècrins (4102 m n.p.m.) - ks. Mariusz
w szarym kombinezonie
6
Wywiad z Ks. Mariuszem Skubisem
Red.: Czas więc na pierwsze pytanie, od czego się zaczęło? – bo wszystko ma swój
początek…
Ks. M.S.: Moja przygoda z górami rozpoczęła się dość niespodziewanie w 1999 r.
tuż przed zakończeniem letniej sesji drugiego roku studiów na KUL. Ówczesny Ks. Rektor
WSD Zam.-Lub.– ks. Adam Firosz, zaproponował dwutygodniowy wyjazd w bardzo
urokliwe Karpaty Ukraińskie. Pomyślałem, że może być to niesamowita przygoda, zwłaszcza,
że odbędzie się poza granicami naszego kraju. Niewiele się myliłem. Miejsce, atmosfera,
przestrzeń i widoki, niczym z baśni braci Grimm. Nawet dziś, kiedy myślą powracam
do tamtych czasów – chwil, miejsc, osób – to pojawia się duchowa łezka rozrzewnienia.
Nigdy wcześniej i nigdy później nie doświadczyłem i myślę, że nie doświadczę, iście
bajecznych przeżyć, np. spotkania oko w oko z niedźwiedziem przy ognisku, czy nawet
(prawie) bycie stratowanym przez przebiegające dzikie konie huculskie [nocleg na Przełęczy
Legionów]. Po prostu przygoda nie z tej ziemi.
Lodowiec od strony włoskiej w kierunku Mont Blanc (4810 m n.p.m.) - ks. Mariusz - pierwszy od góry
Red.: Co dają Księdzu góry, zdobywanie szczytów?
Ks. M.S.: Co dają…? – to co najlepsze. Poczucie harmonii, piękna, ładu i spokoju. Poczucie
wolności, wyzwania i celu; pokory i miłości, że to wszystko dobry Bóg daje nam za darmo,
byle tylko docenić, poszanować i każdego dnia umieć za to wszystko podziękować.
Red.: Można powiedzieć, że góry i wspinaczka wniosły wiele dobrego do życia Księdza?
7
Wywiad z Księdzem Mariuszem Skubisem
Ks. M.S.: Nawet bardzo dużo. Niesamowicie wpływają na kształtowanie ludzkiej
osobowości: charakteru i temperamentu. Człowiek staje się bardziej zdeterminowany
w swoim działaniu. Nie przejmuje się byle czym i nie „odpuszcza” podjętego zadania. Brnie
do przodu stawiając sobie kolejne konkretne cele, które z uporem stara się osiągnąć.
Niepowodzenia zamienia w sukcesy podczas kolejnych prób podejmowanego wysiłku. To jest
nic innego, jak Boża walka z samym sobą i swoimi słabościami. Hartowanie siebie i swojego
człowieczeństwa. Budowanie swojego „dziś”, aby jeszcze piękniejsze było wspólne „jutro”.
Szczyt Mont Blanc (4810 m n.p.m.) - ks. Mariusz w szarym kombinezonie (w środku)
Red.: O górach pewnie mógłby Ksiądz rozmawiać długo, ale proszę opowiedzieć nam
o najważniejszych, najciekawszych zdarzeniach, o przeżyciach, jakich doświadczał
Ksiądz podczas zdobywania górskich szczytów.
Ks. M.S.: Niesamowitą i niezapomnianą przygodą jest ta, którą przeżyłem w 2001/2 r.
w Alpach francusko-włoskich. Po zdobyciu najwyższego szczytu Alp Delfinackich położonego w części francuskiej –Barre des Ècrins (4102 m n.p.m.) oraz trzydniowym odpoczynku
w Mediolanie (Włochy), ruszyliśmy na podbój korony Europy – Mont Blanc (4810 m n.p.m.).
Do tamtego momentu, nawet w najskrytszych snach nie wyobrażałem sobie, że mogę
kiedykolwiek osiągnąć coś więcej, niż tylko rodzime Rysy (2499 m n.p.m.) w Tatrach
Wysokich. Dodatkową ciekawostką jest to, że na ówczesny moment nie mieliśmy żadnego,
8
Wywiad z Księdzem Mariuszem Skubisem
nawet najmniejszego doświadczenia alpinistycznego w wspinaczce wysokogórskiej. Oprócz
przewodnika, byliśmy po prostu amatorami.
Każdego dnia doświadczaliśmy czegoś nowego, nieplanowanego, zagrażającego życiu.
Spotykaliśmy ciekawe i niesamowite osoby – alpinistów, którzy następnego dnia ginęli
w tragicznych okolicznościach, spadając z półek skalnych, żlebów, na lodowcu i w jego
okolicach. Sami doświadczyliśmy dramatu chwili i realnego zagrożenia, kiedy to jeden z nas
wpadł do szczeliny lodowcowej. Upadek był na tyle mocny, że spowodował spiralę
skutkowo-przyczynową: pękanie, rozpadanie się i zapadanie lodowca wraz z nami
wszystkimi. Mając ograniczony czas i możliwości, po wycofaniu się z zagrożonego obszaru,
ruszyliśmy w górę brzegiem lodowca. Po przejściu ok. 3 godzin usłyszeliśmy potężny huk
i wibracje przeszywające nas na wskroś. W tamtym momencie, zdaliśmy sobie sprawę, że
otrzymaliśmy drugą szansę od Boga. Coś, co chwilę wcześniej istniało, stało się po prostu
nicością. Ten tylko jest w stanie wyobrazić sobie dramat chwili, kto chociaż raz spojrzał
śmierci prosto w oczy i zobaczył otchłań pustki, przerażenie i szyderczy uśmiech skierowany
w stronę życia, które zostało wyrwane z „dziennej karty menu śmierci”.
Innym, dosyć ciekawym przeżyciem był fakt korzystania z toalety, której de facto nie
było; brak kąpieli przez ok. 1,5 tygodnia czasu, spanie w ubraniu i butach; jedzenie prowiantu
z wyposażenia armii amerykańskiej; adaptowanie się, czyli aklimatyzacja pod względem
warunków otoczenia i wysokości; odczuwanie spadku ilości tlenu już od wysokości 4000 m
n.p.m.; napotykanie szczątków odzieży i wyposażenia pierwszych wypraw alpinistycznych,
czy chociażby lawiny kamienne, bardzo zdradzieckie i niebezpieczne.
Jest to tylko cząstka tego, czego doświadczyłem szczególnie w Alpach, zarówno
od strony grozy, jak i podziwu dla piękna świata.
Niektórzy pytają mnie, czy warto było aż tak ryzykować? Otóż, odpowiem, że tak.
Świadome narażanie siebie na utratę zdrowia i życia, w naszym przypadku nie wchodziło
w grę. Nie wynikało to, z pychy, chorej żądzy zdobycia czegoś, ale z czystej pokory
i rozsądku, na zasadzie: „Spróbujemy…, jeżeli Pan Bóg chce, to nam się uda, a jeżeli nie, to
się wycofamy”.
Przygoda w Alpach, Karpatach Ukraińskich, polskich górach, to tylko namiastka
szczęścia, które cudownie zapisało się w mojej pamięci. Każdy człowiek powinien mieć
w sobie jakąś pasję – moją są góry. Nikomu ich nie zabieram, a wręcz zachęcam do ich
poznawania.
Red.: Beata Pawlikowska powiedziała kiedyś: „Podróż jest stanem stopniowego
uwalniania duszy”. Czy zgodzi się Ksiądz z tą myślą?
Ks. M.S.: Owszem. Nawet powiem więcej, powołując się na św. Jana Chryzostoma
i Ludwiga Thomasa, że „(…) całe nasze życie, to jedna wielka podróż, w której nie jesteśmy
obywatelami, tylko podróżnikami i, że istnieje (…) taki rodzaj gór, przez który trzeba przejść;
inaczej droga się urywa”.
Dusza to wolność, a „wolność jest jak powietrze na szczycie góry. I jedno, i drugie nie do zniesienia dla słabych” (Ryūnosuke Akutagawa).
9
Wywiad z Ks. Mariuszem Skubisem
Red.: Zapytam o dalsze plany wspinaczkowe: jakie i gdzie?
Ks. M.S.: Przy sprzyjającej aurze lipcowych dni planuję zdobyć ostatni odcinek polskich gór:
Turbacz (1310 m n.p.m.) k. Nowego Targu w Gorcach –Wysowa Zdrój (uzdrowisko)
w Beskidzie Niskim.
Ta część pozwoli mi z satysfakcją połączyć Polskę od Wschodu do Zachodu, którą od 8 lat
spinam klamrą trudów i wyrzeczeń. Mam nadzieję, że to nie koniec, a co najmniej środek
moich przygód.
Tyle jeszcze do odkrycia, przeżycia i zobaczenia. Trzeba korzystać z chwili póki
kondycja i zdrowie pozwalają.
Lodowiec po stronie włoskiej (2 nocleg na wysokości ok. 3500 m n.p.m.) w kierunku Mont Blanc (4810 m
n.p.m.) - ks. Mariusz drugi od przodu
Red.: Dziękuję za rozmowę i życzymy Księdzu dalszych sukcesów w zdobywaniu
polskich szczytów…
Ks. M.S.: Również dziękuję i serdecznie pozdrawiam wszystkich.
Z Panem Bogiem
Z ks. Mariuszem Skubisem rozmawiała Ewelina Roman
10
Z życia szkoły – Święto Szkoły
Na ten sztandar – PRZYRZEKAMY!
29 maja 2015 roku w Gimnazjum nr 1 im. Przemysława Inglota obchodziliśmy Święto
Szkoły. To ważny dzień dla każdego ucznia, ponieważ powinniśmy dbać o honor i tradycję
naszej szkoły.
Uroczystość rozpoczęła się Mszą Świętą, podczas której modliliśmy się o osoby
bierzmowane i uczniów, którzy dopiero zostaną pasowani na gimnazjalistów. Potem wszyscy
udaliśmy się do szkoły, gdzie zgromadziła się cała społeczność uczniowska i goście:
burmistrz miasta pan Krzysztof Szpyt, proboszcz parafii Św. Boromeusza ks. Czesław
Gołdyn, dyrektorzy zaprzyjaźnionych szkół, emerytowani nauczyciele, rodzice.
Na początku uczniowie klas pierwszych zostali pasowani na gimnazjalistów przez
jednego z członków Związku Sybiraków pana Mieczysława Szymaniaka. To jeden
z najważniejszych dni dla „pierwszaków”, gdyż w końcu poczuli się prawdziwymi uczniami
gimnazjum. Dla klas starszych był to moment retrospekcji. Prawdopodobnie każdy wracał
myślami to tamtego dnia i oczywiście przypominał sobie te ciężkie próby i zmagania
z pasowaniem. Po złożeniu ślubowania i zamknięciu części oficjalnej, przyszła pora na część
artystyczną. Mogliśmy obejrzeć wspaniały spektakl w wykonaniu uczniów klas pierwszych,
którzy przypomnieli nam słowami poezji, czym jest prawdziwa miłość. To spotkanie umilił
nam śpiew utalentowanych wokalistek - Laury Polak i Katarzyny Wnuk. Pani dyrektor Marta
Szpyt podziękowała występującym gimnazjalistom i pani Teresie Swatek za piękny montaż
oraz panu Grzegorzowi Kowalowi za przygotowanie wokalistek do występu.
Na samym końcu spotkała nas miła niespodzianka, każdy uczeń dostał coś słodkiego
z okazji Dnia Dziecka.
Najważniejsze podczas takich dni jest to, że jesteśmy razem i wracamy do postaci
Przemysława Inglota. Nie wolno nam zapomnieć o naszym patronie. Dobrze, że na samym
początku jeden z uczniów przypomniał nam jego życiorys. Trzeba pamiętać kim się jest oraz
o co się walczy, a tego uczy nas postawa i dokonania Przemysława Inglota. Nie przez
przypadek został on patronem naszej szkoły i pamięć o nim nie może zagasnąć.
Ewelina Roman
Ślubowanie gimnazjalistów
11
Z życia szkoły – Święto Szkoły
Wykonawcy Wiktoria Mandziak, Olek Segiet, Martyna Lasowa, Magda Kuchta, Mateusz Błakita, Filip Nowak
Wokalistki: Iza Zagraba, Katarzyna Wnuk i Laura Polak
12
Z życia szkoły – Bieg Inglota
Gimnazjaliści na start!
W tym roku Kryterium uliczne im. Przemysława Inglota wpisało się w miejską
imprezę sportową, podczas której rozegrano m.in. turniej siatkówki oraz zorganizowano
maraton Jaworów – Lubaczów. „Bieg Inglota” miał wielu uczestników we wszystkich
kategoriach i liczną widownię. Pan Jan Argasiński dwoił się i troił, by zapanować nad
porządkiem zawodów. Udało się  Zawodnicy otrzymali medale i pamiątkowe dyplomy.
Tego dnia dopisała pogoda i świetna atmosfera rodzinnego festynu, ponieważ na Rynek
przybyły nieraz całe rodziny. My oczywiście najpilniej śledziliśmy gimnazjalną imprezę
i mocno oklaskiwaliśmy naszych kolegów i koleżanki.
W zdrowym ciele zdrowy duch! To hasło nigdy się nie zestarzeje i w przyszłym roku
również staniemy na starcie „Biegu Inglota”.
Ewelina Roman
Gimnazjaliści dobiegają do mety
Natalia Jabłońska- szczęśliwa- kończy bieg
13
Z życia szkoły – sukcesy naukowe uczniów
Nasze sukcesy naukowe!!!
W drugim półroczu roku szkolnego 2014/2015 odbyło się parę konkursów i oczywiście
z nimi przyszły nasze sukcesy!
Dnia 9.06. i 10.06. 2015 r. odbył się Konkurs Logicznego Myślenia. Brali w nim
udział uczniowie klas I - III. Zakres wiedzy zależał od poziomu klas. Gimnazjaliści z klas III
mieli najtrudniej, bo musieli wykorzystać całą wiedzę, którą zdobyli ucząc się przez trzy lata
w gimnazjum. W konkursie znalazły się zadania czysto matematyczne, ale nie brakowało
tych, w których trzeba było wykazać się sprytem i logiką. Niektórym sprzyjało też szczęście.
A oto podsumowanie wyników:
Poziom klas I
I miejsce - Agata Kisz, kl. I c
II miejsce - Marcel Żukowicz, kl. I b
III miejsce - Martyna Lasowa, kl. I b
Wyróżnienia;
Anita Kudła kl. I b, Michał Kata kl. I a, Aleksander Segiet kl. I a, Maciej Świerad kl. I a
Poziom klas II
I miejsce – Jakub Guzy, kl. II b
II miejsce – Patryk Tobuch, kl. II b
III miejsce - Błażej Furgała, kl. II a
Poziom klas III
I miejsce - Michał Dorota, kl. III c
II miejsce - Daniel Morawski, kl. III b
III miejsce - Joanna Buczek, kl. III b
Trzeba też wspomnieć o konkursie matematycznym „Albus”, który odbył się 11maja
2015 r. Wyróżnienie w tym konkursie uzyskał Jakub Wiercioch z kl. III c. Muszę przyznać,
że uczniowie z naszej szkoły lubią matematykę i chętnie biorą udział w konkursach,
w których wiedzą matematyczną mogą się pochwalić.
Konkurs o nauczaniu papieskim Św. Jana Pawła II
Konkurs został zorganizowany dla uczniów klas I z okazji 24 rocznicy pobytu Ojca
Świętego na Podkarpaciu. W konkursie wzięło udział 58 uczniów, laureatami zostali:
Anita Kudła kl. I b
Karolina Skibicka kl. I b
Kamil Kuchar kl. I a
Natalia Podgórni kl. I b
Wszystkim uczestnikom, a w szczególności zwycięzcom, gratulujemy!
14
Z życia szkoły – wycieczki
Przedstawiamy sprawozdania ze szkolnych wycieczek w bieżącym roku
szkolnym. Wysłuchaliśmy wielu relacji, entuzjastycznych opinii oraz „ale…” maruderów z natury nieznajdujących poszukiwanego ideału. Wyłania się z tego obraz
doskonale zorganizowanych wycieczek, spory zasób nowej wiedzy, doświadczeń i równie
ważnego odpoczynku oraz budowania koleżeńskich więzi.
„Hej! nose góry, hej! nose lasy…”
Od 6 do 8 maja klasy trzecie gimnazjum spędzały czas w Zakopanem. Na początku
nie wiedzieliśmy, gdzie pojedziemy i czy wycieczka się odbędzie, ale nasze obawy szybko
zostały rozwiane. Nie wszyscy zdecydowali się jechać, ale mimo to było bardzo przyjemnie
i przede wszystkim ciekawie.
Spacer górskim szlakiem
Wyjazd zaplanowany został bardzo wcześnie, gdyż z Lubaczowa do Zakopanego
długa trasa, ale jakie ma się przy tym widoki!
Pierwszego dnia szliśmy przez dolinę, pod Trzema Koranami. Wszyscy byli do tego
sceptycznie nastawieni, gdyż mieliśmy trochę do przejścia. Ale zapewnienia naszych pań
wychowawczyń, że damy radę – podtrzymały nas na duchu. Idąc wzdłuż rzeki Dunajec
podziwialiśmy piękne góry, które wznosiły się ku niebu. Mogliśmy też zobaczyć ludzi, którzy
spływali kajakami. Później mieliśmy wejść na zaporę w Niedzicy. Niestety rozpadało się
i byliśmy tam przez chwilę. Jednak udało nam się przez ten moment zobaczyć panoramę
Pienin. W autokarze przewodnik opowiadał nam o znajdującym się tam zamku. Wracaliśmy
na obiad zmęczeni, ale zadowoleni. Jednym słowem – Pieniny są piękne!
Jak to na wycieczce, nie poszliśmy szybko spać, dlatego następnego dnia byliśmy
trochę niemrawi. Tego dnia poszliśmy pod wodospady, które znajdują się w Tatrzańskim
Parku Narodowym, a tutaj mieliśmy jeszcze piękniejsze widoki. Po drodze mijaliśmy coraz to
15
Z życia szkoły – wycieczki
bardziej urozmaicone przez naturę strumyki. Czysta, krystaliczna woda i góry – najwspanialszy widok na świecie. Nikt nie marudził tylko się zachwycał. Pod wodospadem zastała
nas miła niespodzianka, gdyż leżał tam śnieg. Chłopcy od razu podbieli i zaczęli się rzucać
śnieżkami. Zostaliśmy tam na dłuższą chwilę, aby odpocząć przed dalszą drogą i zaczerpnąć
sił. Stamtąd ruszyliśmy szlakiem pod skocznię i co najlepsze, mieliśmy wyjść na najwyższe
trybuny. Na szczęście kto nie chciał iść, mógł zostać i podziwiać skocznię z daleka.
Najbardziej podobał mi się trzeci dzień wycieczki, gdyż mieliśmy czas dla siebie i co
najważniejsze, po raz pierwszy jechałam koleją szynową i linową, mogąc zachwycać się
widokiem Tatr. Za nim jednak to nastąpiło, przewodnik zabrał nas w pewne miejsce,
z którego podziwialiśmy panoramę Tatr. Tam każdy robił sobie zdjęcie na tle gór.
Zasłuchani w opowieści przewodnika
Z uwagą wsłuchiwaliśmy się w słowa przewodnika, który przekazywał nam widomości
o Tatrach, a opowiadał nawet ciekawie.
Najlepsze w tej wycieczce było to, że mogliśmy oderwać się od szkoły i zapomnieć
na chwilę o nauce. Pozbyliśmy się stresu związanego z testami gimnazjalnymi. Przez te trzy
dni udało się nam zobaczyć góry i poznać ich historię. Góry mają w sobie coś, co sprawia, że
czujemy się wolni.
Góry to wspinanie się na szczyt i dopiero kiedy nam się to udało, dostrzegamy wysiłek jaki
musieliśmy włożyć, aby go zdobyć – tak samo jest w naszym życiu. Góry sprawiają, że ma
się ochotę trochę porozmyślać, zastanowić się i odpocząć.
Ewelina Roman
16
Z życia szkoły – wycieczki
Kazimierz Dolny – miasteczko z kogutem w tle
Klasa II a 10 października zapamięta na długo! Janowiec – Puławy – Kazimierz to
trasa szkolnej wycieczki.
Było super, zwiedziliśmy zamek w Janowcu oraz kompleks pałacowy w Puławach.
Nasza pani przewodnik była niesamowita – opowiadała bardzo ciekawie i świetnie się z nami
dogadywała. Dowiedzieliśmy się wielu ważnych informacji z historii regionu i całego kraju.
Punktem kulminacyjnym wyjazdu był rejs po Wiśle w Kazimierzu. Pogoda jak na październik
prawie letnia, pełne słońce przyjemne ciepło sprawiało, że czuliśmy się wspaniale, relaksowaliśmy się i podziwiali przepiękne widoki.
Natalia Jabłońska i Oliwia Bernacka relaksują się podczas rejsu po Wiśle
Na koniec odbyliśmy spacer po Kazimierzu, zwiedzaliśmy zabytki tego miasta
i w czasie wolnym zajadaliśmy się kogutami – Kazimierz ma swoją legendę
o kogucie! (Nie opowiem, bo długa i nieco skomplikowana, ale wcale nienudna, więc
zapraszam do poczytania o niej w Internecie) Potwierdził się fakt, że podróżując po Polsce
można świetnie się bawić oraz wiele poznać i doświadczyć. Nasza pani wychowawczyni
miała na nas oko, ale zachwyceni wycieczką – nie sprawialiśmy kłopotu.
Wróciliśmy do Lubaczowa bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi! Mamy nadzieję na równie
udany wyjazd w następnym roku.
Weronika Soluch i Wiktoria Trojnar
17
Z życia szkoły – wycieczki
Medialnie i teatralnie – klasy pierwsze na wycieczce w Rzeszowie
Dnia 13.05.2015r. klasa I b (dzień wcześniej klasa I a) pojechała na wycieczkę szkolną
do Rzeszowa. Wszyscy stawili się na zbiórce o godz. 7.15 na szkolnym parkingu. Okazało
się, że pan kierowca pomylił wyznaczone miejsce, a my czekaliśmy w deszczu. Wydało się to
nam bardzo zabawne i stało się tematem naszych żartów w podróży, która minęła bez
żadnych przeszkód. Na miejscu znaleźliśmy się już o godzinie 9.00.
Pierwszym punktem wycieczki była wizyta w Telewizji Rzeszów. Najpierw udaliśmy
się do archiwum. Dowiedzieliśmy się o „ewolucji” nośników nagrywanych materiałów,
od pierwszych dużych taśm, kaset po nowoczesne nośniki cyfrowe. Zobaczyliśmy, jak
wyglądał kiedyś sprzęt, którym się posługiwano. Okazało się to dla nas tak ciekawe, że nikt
nawet nie pomyślał o jakichkolwiek rozmowach i wybrykach, za co zostaliśmy pochwaleni.
Następnie zaprowadzono nas do studia. Tu mogliśmy zobaczyć cały sprzęt (pulpity
dźwiękowe, ekrany, itd.) dowiedzieć się do czego służy i jak wygląda produkcja, obróbka
i transmisja programów „od kuchni”. Ta wiedza również nas zainteresowała, pracownik
studia wytłumaczył na czym polegają poszczególne etapy i zdradził wiele „tajemnic” TV.
Dostaliśmy czas wolny w studiu, niektórych zainteresowały kamery innych jak się w nich
prezentują a jeszcze innych fotografowanie i odpoczynek, jednym słowem każdy znalazł coś
dla siebie. Największą zabawą było zapowiadanie pogody i oglądanie siebie w roli pogodynki
na ekranach telewizora – to niesamowite przeżycie i bardzo śmieszne! Może ktoś z nas złapie
medialnego „bakcyla”?
Nasze koleżanki (kl. I b) przy stole prowadzącego
18
Z życia szkoły- wycieczki
Następnie udaliśmy się do rzeszowskiego Teatru im. Wandy Siemaszkowej
na spektakl pt. „Ania z Zielonego Wzgórza”. Po obejrzeniu wszyscy byliśmy zaskoczeni,
ponieważ myśleliśmy, że spektakl będzie nudny, a jednak nie. Mimo że znaliśmy ciąg
wydarzeń, śledziliśmy przedstawienie z zaciekawieniem. Było dużo elementów tanecznych
jak i muzycznych, co nadawało uroku i atrakcyjności widowisku. Zostaliśmy również
oprowadzeni po kulisach sceny i salach, w których odbywają się przygotowania, próby
czytane. W budynku mieści się także pomieszczenie, w którym powstają kostiumy, panie
pokazały nam swoje projekty, materiały i opowiedziały o swojej pracy. Przed powrotem
do domu udaliśmy się do Galerii Rzeszów na małe zakupy, wypoczynek i posiłek, każdy miał
zajęcie.
W drodze powrotnej rozmawiając z kolegami i koleżankami, każdy twierdził, że
o dziwo ( na początku sądziliśmy, że będzie nudnawo) wycieczka okazała się interesująca,
a czas minął zdumiewająco szybko. Oglądaliśmy zdjęcia i wymienialiśmy się przemyśleniami. Wycieczkę uważamy za udaną i czekamy na kolejną.
Justyna Szymańska
Wracamy szczęśliwi, zadowoleni!
Klasa I a w rzeszowskim studio
19
Z życia szkoły – wycieczki
Na granicy…
17.06. 2015 r. klasa I c wyruszyła rowerami na „zieloną granicę państwa”, spotkali się
z pogranicznikami, którzy opowiedzieli o swojej pracy i zaprezentowali sprzęt, jakim się
posługują na co dzień. Zrobiło to na nas wrażenie. Później rozpaliliśmy ognisko i upiekliśmy
kiełbasę. Było bardzo fajnie! Odpoczęliśmy i zadowoleni wróciliśmy do szkoły. Czekamy
na następny rok! Dokąd się wybierzemy? - musimy to przedyskutować 
Klasa I c w pełnej gotowości!
Po dużym wysiłku bardzo smakowały kiełbaski z grilla
20
Wywiad z interesującym gimnazjalistą – rozmowa z Kamilem Mederem
Sportowe pasje Kamila
- Witam. Jak wiesz piszę do gazetki szkolnej „Gimpress”. W tym
roku mam zaszczyt przyprowadzić wywiad ze wschodzącą
gwiazdą sportu. Postanowiłam, że to z tobą warto przeprowadzić
rozmowę. Proszę opowiedz coś o sobie.
- Jestem Kamil Meder, uczęszczam do klasy III c naszego gimnazjum. Od razu muszę
przyznać, że to mój pierwszy wywiad, to znaczy - pierwszy raz go udzielam… he, he. Coś
o mnie? Lubię jazdę na rowerze, jeśli chodzi o ulubioną dziedzinę sportu - niech się
zastanowię - tak, piłka nożna, ale lubię też lekkoatletykę, tutaj szczególnie biegi i skoki w dal.
- Kiedy zrozumiałeś, że chcesz grać w piłkę nożną? Kiedy poczułeś powołanie do sportu?
- Sport był od zawsze ze mną. Może do dziwnie brzmi, ale wiesz, od dziecka biegałem
za piłką, oglądałem mecze. Jeśli chodzi o grę w piłkę nożną, to chęć do niej pojawiła się
w szkole podstawowej na zajęciach wychowania fizycznego. Razem z kolegami graliśmy,
na każdej lekcji W-F, po szkole na boisku. Ale z drugiej strony piłkę nożną trenuję już 7 lat
i nie zamierzam przestać.
- Wiem, że nie tylko piłka nożna cię interesuje. Więc w co jeszcze grasz?
- Jak już powiedziałem koszykówka, siatkówka, piłka ręczna, lekkoatletyka – tutaj oczywiście
wyróżnię biegi. Lubię sport, więc chcę spróbować wszystkiego i sprawdzić się w różnych
dyscyplinach. Ale nie lubię gry w tenisa stołowego, nie odnajduję się w tym. Lubię sport,
w którym można się ruszać, poczuć adrenalinę, rywalizować.
- Ostatnio brałeś udział w różnych zawodach sportowych, powiedz nam jakich?
- Owszem, często biorę udział w różnych zawodach. Ostatnio wraz z kolegami wygraliśmy
zawody w unihokeju. Zostaliśmy mistrzami powiatu, z czego jestem bardzo dumny. Często
biorę udział w zawodach związanych z biegiem na 100 m czy 300 m. Są to różne dystanse
i próbuję biec na wszystkich, aby sprawdzić, czy dam radę, ile zajmie mi to czasu. Rozumiesz
taki test sprawnościowy…
- Jakie jest twoje największe osiągnięcie w dziedzinie sportu?
- Yyy… Dostanie się do zawodów wojewódzkich w unihokeja i koszykówkę. I bardzo ważne
dla mnie było skoczenie 5,15m w skoku w dal oraz w biegu na 100m osiągnięcie czasu 12.10.
- Na pewno posiadasz jakieś nagrody, powiedz za co je dostałeś?
- Puchar za bieg na 300 m - zająłem pierwsze miejsce, a nawet nie przypuszczałem, że mi się
uda. Pierwsze miejsca, jako drużyna zajęliśmy w turnieju w piłkę halową. Oczywiście jeszcze
mistrzostwo w unihokeju.
- Dużo wspominasz o hokeju. Co cenisz w nim najbardziej?
21
Wywiad z interesującym gimnazjalistą – rozmowa z Kamilem Mederem
- Lubię sporty, już o tym wspominałem, gdzie jest dużo ruchu, a tam trzeba pobiegać
za plastikową piłką z kijkiem, ale to tak na marginesie, w unihokeju cenię grę zespołową.
Musimy sobie ufać i jeśli jedna osoba nawali, to cała reszta też. Wiesz, „jeden za wszystkich,
wszyscy za jednego”. Gra w unihokeja to świetna zabawa, bo gram z kolegami. Muszę
przyznać, że ta gra jest lekko brutalna, można kogoś uderzyć kijkiem… a raz wyleciałem
za bandę i uderzyłem w słupek (nie pytaj o szczegóły...).
- Wolisz grać w drużynie? Czy wolisz zawody indywidualne?
- We wszystkich zawodach jest potrzebna wola walki, a ja na szczęście ją posiadam.
W zawodach drużynowych jestem z kolegami, znamy się od szkoły podstawowej i jesteśmy
zgrani. Nie wiem, jak czułbym się w innej drużynie z innymi zawodnikami. Nie miałem takiej
sytuacji, wiem, że moim znajomym mogę ufać, a jakby było w nowej drużynie… nie wiem,
ale pewnie ciężko, może później bym ich polubił. Kiedy będę w takiej sytuacji, to odpowiem
na to pytanie bardziej szczegółowo. Jeśli chodzi o zawody indywidualne, to w bieganiu inni
mi dopingują. Zawsze staram się wypaść jak najlepiej, aby nie zawieść kolegów i trenera.
- Jak uprawnianie sportu wpłynęło na twoją osobowość? Jak wszyscy wiemy aktywność
sportowa uczy odwagi, radzenia sobie z sukcesem i porażką? Czy się z tym zgadzasz?
- Kiedy chodziłem do szkoły podstawowej miałem problemy z przegraną, lecz z wiekiem
poradziłem sobie z tym i teraz w pomagam kolegom w ich chwilach niepowodzeń. A co
do odwagi - to racja! Stałem się bardziej odważny psychicznie silny trafiając na trudnych
zawodników. Raz przed jakimś meczem obserwowałem z kolegami, co robił przeciwnik
z piłką na treningu - przeraziliśmy się, ale podczas meczu nabraliśmy odwagi i wygraliśmy
mecz.
- Wiesz, w szkole uchodzisz za osobę nieśmiałą. Ale ostatnio stajesz się śmielszy i odzywasz
się częściej, nawet spierasz w różnych sprawach. Czy to sport cię odmienił i z nieśmiałego
ucznia zmieniasz się w dojrzalszego i odważnego chłopaka?
- Ooo? (zaskoczona mina) Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. To prawda byłem osobą
nieśmiałą i nadal jestem, ale poprzez sport spotykam wielu różnych ludzi i zmuszony jestem
reagować w różnych niespodziewanych sytuacjach. Ostatnio na zawodach przeciwnik zaczął
ze mną rozmawiać i był miły, a najśmieszniejsze było to, że rozmowa zaczęła się od stwierdzenia, że jestem wielki Cóż, chyba mogę powiedzieć, że sport naprawdę mnie odmienił.
- Jak myślisz, czy przez sport stałeś się bardziej popularny wśród dziewcząt i chłopców?
- Wiem, że wśród chłopców jestem bardzo znany a jak jest z dziewczynami - nie wiem, nigdy
się tym nie interesowałem (śmiech). Niektórzy nie znają mojego imienia tyko mój pseudonim
„Medo”
- A może coś więcej powiesz o sobie?
- No, nie wiem… Mam około 1.90 m wzrostu, co sprawia, że przeważnie na każdym meczu
jestem pilnowany najbardziej. Stałem się silniejszym, kreatywnym człowiekiem. Polecam
sport każdemu, ponieważ jest przede wszystkim dobrą zabawą, ale też bardzo pozytywnie
wpływa na całe życie.
- Dziękuję za to, że chciałeś udzielić mi wywiadu.
- Ależ nie ma za co. Mam nadzieję, że wypadłem dobrze 
Z Kamilem Mederem rozmawiała Ewelina Roman
22
Z życia szkoły - działalność Szkolnego Koła Caritas
Wiara żywa uczynkami
Słowa „Wiara żywa uczynkami” stały się mottem działalności Caritas w Diecezji
Zamojsko – Lubaczowskiej w roku 2014/2015. Wpisując się w ten program pracy Szkolne
Koło Caritas podjęło działania świadczące o wierze i miłosierdziu wobec potrzebujących
w naszym środowisku - szkolnym i parafialnym.
W grudniu, przed świętami Bożego Narodzenia w różnych sklepach spożywczych
odbyła się zbiórka żywności pod hasłem „Tak - Pomagam!”. Uczniowie naszej szkoły bardzo
chętnie zgłaszali się do wolontariatu. Zebraliśmy ogromne ilości żywności, która trafiła
do ubogich rodzin. Następna akcja odbyła się w marcu, przed Wielkanocą, pod tym samym
hasłem. Tak jak poprzednio, nie brakowało wolontariuszy. Akcje zakończyły się sukcesem.
Kwestują Joasia Hyra, Oliwia Rozwód, Wiktoria Szajowska
Ponadto Szkolne koło Caritas zorganizowało kawiarenkę podczas dyskoteki
andrzejkowej oraz karnawałowej. Sprzedawaliśmy drożdżówki, własnoręcznie pieczone
ciasta oraz napoje.
Nasi wolontariusze przy Kościele pod wez. Św. Karola Boromeusza sprzedawali ozdoby
wielkanocne oraz poschaliki. Zebrane pieniądze przeznaczyliśmy na cele charytatywne,
na potrzeby chorych i ubogich będących pod opieką Caritas naszej diecezji. Zauważyliśmy,
że zaangażowanie naszych wolontariuszy przynosi owoc w postaci otwarcia się, życzliwości
i większej ofiarności we wspólnocie szkolnej i parafialnej.
W czasie wielkiego postu, w kaplicy Powiatowego Szpitala w Lubaczowie wolontariusze
prowadzili Drogę Krzyżową dla chorych. Uczestnicy Drogi Krzyżowej byli wzruszeni naszą
bezinteresownością i rozmodleniem.
W sobotę, po niedzieli Miłosierdzia Bożego, koła Caritas z całej Polski przybyły
do Łagiewnik na coroczne spotkanie Caritas.
23
Wiktoria Mandziak, Magda Kuchta, pani Jolanta Maciołek – koordynator akcji, opiekun Szkolnego Koła Caritas
Uczestniczyliśmy we Mszy Świętej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia oraz w koronce
do Miłosierdzia Bożego. Pomimo złej pogody miło spędziliśmy czas na koncercie oraz
wspólnych zabawach
Na szlaku Brata Alberta
16 czerwca odbył się rajd szlakiem św. Brata Alberta w Werchracie. Tam uczestniczyliśmy w uroczystej Mszy Świętej. Ksiądz dyrektor Caritas naszej diecezji - Adam Sobczak
zachęcił nas, abyśmy „byli dobrzy jak chleb” i zawsze mieli serce i energię do pomocy
słabszym, chorym i ubogim. Następnie przeszliśmy szlakiem turystycznym do pustelni Brata
Alberta słuchając o jego posłudze. Odbyło się ognisko oraz gry i zabawy, które uświetnił
pokaz mistrza świata freestylu z 2014. Nasza szkoła została wyróżniona dyplomem
za zaangażowanie w działalność Caritas na terenie powiatu lubaczowskiego. ( Więcej na
facebook’u pod adresem Caritas Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej.)
Martyna Lasowa, Wiktoria Mandziak
24
Z życia szkoły - żakinada
Gdzie jeden anioł tam nadzieja na więcej
W ramach obchodów Dni Lubaczowa odbyła się żakinada – przez ulice miasta
przeszedł wesoły korowód przebierańców. Nasze gimnazjum przebrało się za diabołków
i aniołów! Byliśmy niesamowici i słusznie zdobyliśmy uznanie w oczach Jury otrzymując
pierwsze miejsce w kategorii gimnazja. Nagrodą będą karnety na Rock Festiwal
w Cieszanowie.
Nasze czarty: Natalia Krzeszowiec, Iza Zagraba, Bartek Rogalski, Justyna Meder, Weronika Soluch
Baśniowe anioły Kamila Maciuła i Andżelika Sopel
25
Z życia szkoły - żakinada
Wśród gimnazjalistów zauważyliśmy dwa niezwykłe anioły- wychowawczynie klasy III a
i III b - panie Teresę Swatek i Małgorzatę Kopę. Z pewnością są aniołami skoro wytrzymały
z nami! Nagrodę odebraliśmy z rąk pana burmistrza Krzysztofa Szpyta.
26
Recenzja
Licia Troisi „Kroniki Świata Wynurzonego.
Nihal z Krainy Wiatru”
Książka jest pierwszą częścią trylogii „Kronik Świata Wynurzonego” autorstwa Lici
Troisi. Świat Wynurzony podzielony jest na osiem Krain, które zamieszkują m.in. ludzie,
nimfy, gnomy, duszki leśne. Światem rządzi Tyran, który pragnie przejąć kontrolę
nad wszystkimi Krainami.
Aby wcielić swój plan w życie, tworzy Famminów, rasę potworów.
Główną bohaterką jest Nihal, która ma fioletowe oczy, granatowe włosy i szpiczaste
uszy. Jak się później dowiaduje, jest ostatnim żyjącym półelfem. W przeciwieństwie
do innych dziewcząt w wiosce, jako jedyna bawi się z chłopcami również walcząc
na miecze. Jej ojciec to najlepszy płatnerz w całym Świecie Wynurzonym. Jako, że Nihal
wychowuje się bez matki, „stary” twierdzi, że to przez brak matczynej ręki, dziewczyna stała
się taką chłopczycą. Pewnego dnia, jej wioskę atakują Famminowie. Udaje jej się przeżyć,
gdyż ojciec oddaje za nią życie w walce z jednym z Famminów. Od tej chwili Nihal
przepełnia nienawiść, pragnie zemścić się za śmierć swojego ojca. Jedyną pamiątką jaka jej
pozostała po ojcu, to miecz z czarnego kryształu. Pragnie zostać pierwszą kobietą, która
będzie Jeźdźcem Smoka, najsilniejszym wojownikiem. W dążeniu do tego celu, pomaga jej
mag Sennar, który jest jej jedynym przyjacielem.
Książka pokazuje nam dorastanie głównej bohaterki, nawet jej rozterki miłosne. Są tutaj
niesamowite opisy walk, szczególnie z udziałem Jeźdźców Smoka. Najbardziej podobały mi
się momenty w Akademii – szkole Jeźdźców Smoka, gdzie Nihal, pokazywała jak bardzo
zdeterminowana jest w dążeniu do celu. W tej części znajduje się mój ulubiony cytat
z wszystkich tekstów autorstwa Lici Troisi – „Broń to nie tylko przedmiot: dla wojownika
miecz jest jak kończyna, jest jego wierną i nieodłączną towarzyszką. To jego miecz i nie
zamieniłby go na żaden inny na świecie.” Książka udowadnia, że prawdziwą wartością jest
siła przyjaźni, miłość, oddanie i poświęcenie. Wartości, za które warto walczyć, wbrew
wszystkim i wszystkiemu. Miałam okazję przeczytać inną trylogię tej autorki, która jest
kontynuacją „Kronik”. Mam na myśli „Wojny Świata Wynurzonego”. Są one równie
rewelacyjne jak „Kroniki” i nie jestem w stanie stwierdzić, która trylogia jest lepsza. Książkę
wybrałam, chyba ze względu na główną bohaterkę - właśnie dziewczynę, a uważam, że mało
jest takich tekstów, gdzie główną postać odgrywa kobieta. Może i książka nie jest
na poziomie Tolkiena, ale uważam, że spodoba się każdemu i każdy znajdzie tu coś dla
siebie.
Joanna Grycko
Warto przeczytać!
Proponowane lektury, oprócz tradycyjnego zestawu książek: Zbigniewa Nienackiego,
Małgorzaty Musierowicz, Krystyny Siesickiej, to:






R. Riordan „ Percy Jackson i bogowie olimpijscy”
C. Clare „ Dary Anioła”
J. Green „ Papierowe miasta”
J. Green „Gwiazd naszych wina”
K. Gierk „Trylogia czasu”
D. Terakowska „Tam gdzie spadają anioły”
Ciekawej Lektury!
27
Z życia szkoły
Nadszedł czas pożegnań
Czerwiec 2015 roku, to ostatni miesiąc roku szkolnego, w którym uczniowie z obecnych
klas III są uczniami Publicznego Gimnazjum nr 1. Na pewno trzecioklasiści nie zdawali sobie
sprawy z upływającego czasu - 30 miesięcy nauki. Osobiście bardzo miło będę wspominać
okres gimnazjalny. Od września 2012 roku nie tylko uczyliśmy się o otaczającym nas świecie,
ale również zawieraliśmy przyjaźnie pomiędzy innymi uczniami z klas, niektórzy poznali
smak pierwszej miłości, ale oczywiście wszyscy walczyliśmy ze swoimi słabościami
i ze swoim lenistwem. Każdy w tym okresie poznał swoje wady i zalety oraz swoje ograniczenia.
Mimo, że odchodzimy z tej szkoły, pozostaną po nas ślady – te rzeczywiste i wspomnienia. I tak, ostatnie pokolenie z II tysiąclecia odchodzi z gimnazjum i wyrusza „w świat”,
podejmuje kolejne edukacyjne wyzwanie. A więc do zobaczenia! Wy, którzy nas
zapamiętacie, wyczekujcie nas, nasłuchujcie wiadomości o nas, ponieważ to my, młodzi,
jesteśmy przyszłością, to my zmienimy świat.
Joanna Grycko
Nie zapomnimy wspaniałej atmosfery Dnia Projektu Klas II, jak miło- ciasteczko, herbata i dobre
towarzystwo!
Redakcja szkolnej gazety „Gimpress”
Publiczne Gimnazjum nr 1 im. Przemysława Inglota w Lubaczowie
Zespół redakcyjny:
Ewelina Roman, Patrycja Hass, Mieszko Kida, Maciej Świerad,
Jakub Wiercioch
Opiekun redakcji:
Elżbieta Obirek
28

Podobne dokumenty