Jesziwa do zwrotu? - Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie

Komentarze

Transkrypt

Jesziwa do zwrotu? - Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie
Nr 6 (44) grudzień 2007 – styczeń 2008
Jesziwa do zwrotu?
Ministerstwo Finansów, MSWiA oraz służby
lubelskiego Urzędu Miasta przyglądają
się właścicielom i dokumentom Jesziwy
Chachmej Lublin. Ta najsłynniejsza
żydowska uczelnia w Polsce od 2001 roku
należy do Gminy Wyznaniowej Żydowskiej
w Warszawie. Niedawno Gmina skończyła
pierwszy etap remontu budynku,
w zeszłym roku uroczyście otworzono
synagogę, wkrótce będzie działać mykwa,
w pomieszczeniach znalazła siedzibę lokalna
społeczność żydowska oraz niewielkie
muzeum.
Okazało się jednak, że na światło
dzienne wypłynęły nowe fakty – w latach
60. rząd PRL podpisał układ, na mocy którego Państwo Polskie wypłaciło rządowi
USA zryczałtowane odszkodowanie na
pokrycie ewentualnych roszczeń obywateli
amerykańskich. W 1964 roku Komisja
Rozpatrywania Roszczeń Zagranicznych
USA zgodziła się wypłacić z tego budżetu
odszkodowanie jesziwie o swojsko brzmiącej nazwie The Theological Seminary
Yeshivath Chachmey Lublin z Southfield,
Michigan.
Odwołanie i skargę na decyzję
o zwrocie Jesziwy Chachmej Lublin
warszawskiej Gminie złożyła do stosownych instytucjach firma Euro Marketing,
lubelski dealer Seata. W swym piśmie
powołała się na wspomniany układ PRLUSA. Ministerstwo Finansów wszczęło już
postępowanie administracyjne, a wojewoda Genowefa Tokarska wydała polecenie
szczegółowego zbadania całej sprawy.
Dotarliśmy do dokumentów wskazujących, że 6 stycznia 1961 r. do Komisji
Rozpatrywania Roszczeń Zagranicznych
USA wpłynął wniosek o 275 tys. dolarów
odszkodowania za lubelską jesziwę. Został
złożony przez The Theological Seminary
Yeshivath Chachmey Lublin z Michigan,
która uważała się wtedy za spadkobiercę
lubelskiej uczelni. „Lubelskie Semina-
rium Teologiczne Yeshivath Chachmey
w Southfield, Michigan jest kontynuacją
szkoły pierwotnie założonej w Polsce.
Dlatego też uważamy, że należy się nam
rekompensata” – czytamy we wniosku, jaki
złożyli. 13 maja 1964 r. komisja zgodziła
się na odszkodowanie w wysokości 177
tysięcy 42 dolarów 25 centów. Na jakiej
podstawie amerykanie uznali akurat tę
jesziwę na prawnego spadkobiercę? Tego
nie wiemy.
Sprawę komplikuje jednak fakt, iż
szkół o tej nazwie istnieje na świecie
co najmniej kilka (w USA, Kanadzie
i Izraelu), a pieniądze amerykanie wypłacili amerykanom ze zryczałtowanej
kwoty 40 mln. dolarów, które rząd PRL
przekazał Stanom Zjednoczonym na pokrycie roszczeń obywateli amerykańskich
względem Państwa Polskiego. Układ nie
przewidywał jakiejkolwiek kontroli wypłaty odszkodowań przez stronę polską,
zarówno rządową, jak i żydowską.
Układ pomiędzy PRL a USA zakładał
brak możliwości kontroli przez Państwo
Polskie zasadności wypłaty odszkodowań
na rzecz poszczególnych obywateli amerykańskich, pozostawiając w tym zakresie
sprawę do uznania Rządowi Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Nie ma
zatem możliwości stwierdzenia, na jakiej
podstawie i w związku z jakimi roszczeniami zostało przyznane odszkodowanie
Seminarium Teologicznemu Yeshivath
Chachmey Lublin z siedzibą w mieście
Southfield, oraz czy dowiedzione zostało,
zgodnie z prawem polskim następstwo
prawne po Prezydium Lubelskiej Jesziwy
Chachmej Lublin. Organizacja z Michigan
także (o ile nadal istnieje) nie ma żadnych
powiązań prawnych ani majątkowych
lub personalnych z obecnie istniejącą
Gminą Wyznaniową Żydowską z siedzibą
w Warszawie.
W 1997 roku przy MSW powstała
Komisja Regulacyjna do Spraw Gmin
Wyznaniowych Żydowskich, która zajmuje
się takimi wnioskami. O lubelską jesziwę
– w 1998 r. – wystąpiła do niej Gmina
Wyznaniowa Żydowska w Warszawie.
Skutecznie. Ani Komisji, ani Gminie nie
znana była sprawa umowy dotyczącej
odszkodowania.
– W moim przekonaniu prawo nie
zostało naruszone, bo tak jest skonstruowana ustawa z 1997 roku o stosunku Państwa do Gmin Wyznaniowych Żydowskich.
Być może ustawa nie przewiduje takiej
sytuacji, jaka miała miejsce w przypadku
lubelskiej jesziwy, czyli wypłaty odszkodowania – mówił Andrzej Rudlicki, wiceprzewodniczący Komisji Regulacyjnej.
Do tego dochodzi fakt, iż w świetle obowiązującego dziś prawa decyzje
Komisji Regulacyjnej, w tym i Komisji
Regulacyjnej do spraw gmin żydowskich
nie podlegają wzruszeniu.
Podczas swojej styczniowej wizyty
w Izraelu Piotr Kadlčik, przewodniczący
Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich
w RP, rozmawiał o sprawie lubelskiej jesziwy m.in. z rabinem Meirem Lau, byłym
Naczelnym Aszkenazyjskim Rabinem
Izraela. – Cała ta sprawa jest dla mnie
bardzo bolesna. Jesziwa i prace, jakie
w niej dotąd wykonaliśmy, to świadectwo
odradzania się naszej społeczności. Gmina warszawska zainwestowała pieniądze
i pracę w przywrócenie jesziwy do dawnej
świetności. Trudno mi wyobrazić sobie
ceremonię wyniesienia Tory z synagogi,
która tak niedawno odbudowaliśmy – powiedział Kadlčik.
Jesziwa Chachmej Lublin, założona
w roku 1930 przez charyzmatycznego
rabina Meira Szapirę, znana była i ceniona na całym świecie, rozsławiając
jednocześnie Lublin. Wykształciła około
dwustu rabinów. Zaledwie kilku żyje do
dziś w Izraelu i USA.
Jakub Wyszyński
jewish.org.pl
◗ AKTUALNOŚCI
wykłady
Miejsce: Fundacja im. prof. M. Schorra,
ul. Twarda 6, Warszawa
Termin: poniedziałek, godz. 1800
Prowadzenie: Tomasz Krakowski
!ֿ ‫מזל טוב‬
◗ 3 marca – Zawiść i nienawiść w Torze i w Talmudzie. Jak halacha walczy z tymi emocjami.
◗ 10 marca – Miłość w Torze i w Talmudzie.
Nakaz i obowiązek kochania Boga i bliźniego.
◗ 17 marca – Radość. Nakaz bycia radosnym.
Czy radość może być przykazana?
◗ 31 marca – Smutek w Torze i w Talmudzie.
Kiedy pojawia się smutek i rozpacz? Stosunek
halachy do samoumartwiania.
Miejsce: Synagoga im. Nożyków,
ul. Twarda 6, Warszawa
Termin: środa, godz. 1830
Prowadzenie: Anna Ciałowicz
◗ 5 marca – Parszat Pekudej. 13-latek buduje
Miszkan. Kim był Becalel?
◗ 12 marca – Parszat Wajikra. Komu jest potrzebny kult ofiarny – Bogu czy człowiekowi?
◗ 19 marca – Parszat Caw. Grzeszny zamysł
jest gorszy niż sam czyn. Ofiara całopalna.
◗ 26 marca – Parszat Szmini. „Obcy ogień na
ołtarzu”. Dlaczego zginęli synowie Arona?
zajęcia
Miejsce: Klub Młodzieży Żydowskiej Moadon,
ul. Twarda 6, Warszawa
Kierownik: Agata Rakowiecka
◗ Młodsza grupa (7-12), niedziela:
1200-1300 – Biblia na wesoło (najciekawsze
historie i tematy biblijne z punktu widzenia
dziecka XXI wieku)
1305-13 35 – zajęcia zabawowo-integracyjne
(drama, taniec, śpiewanie, gry i szaleństwa)
1345-1500 – Arts&Crafts (zajęcia plastyczne)
◗ Starsza grupa (13-16), niedziela
1500-1600 Projekt (zajęcia artystyczne – rzeźba,
fotografia, instalacje, malarstwo)
16 00 -1700 MTV Bible (problemy i kwestie
interesujące nastolatka XXI wieku a klasyczne
żydowskie teksty w medialnej oprawie)
◗ Zajęcia dla wszystkich, środa
1600-1700 – hebrajski dla początkujących i zaawansowanych z wolontariuszami z Izraela
1700-1800 – tańce izraelskie
■ biuletyn
Dnia 16 grudnia 2007 roku pod chupą stanęli Hubert Chłopicki i Irina Jankowska. Nowożeńcom życzymy Mazl Tow!
■ FOT. Aleksandra Bramson
Mamy kaowca
Z przyjemnością przyjęłam wyzwanie, jakim jest praca na nowo powstałym
stanowisku koordynatora programów
kulturalnych i edukacyjnych Gminy
warszawskiej. Do moich obowiązków
należeć będzie nie tylko koordynacja
wydarzeń, organizowanych przez naszą
Gminę, ale też przedstawianie i realizacja
nowych programów kulturalno-edukacyjnych. Dla mnie osobiście to szansa
na wykorzystanie w życiu zawodowym
wieloletniego doświadczenia jako członka naszej społeczności. Zajęcia dla
dzieci w Teatrze Żydowskim, kolonie
w Śródborowie, obozy w Rychwałdzie,
moja bat micwa w 1995 roku, seminaria
młodzieżowe i działalność w PUSŻu,
potem Czulencie, a ostatnio w ZOOMie
– życie polskiej społeczności żydowskiej
było ważną częścią mojego własnego
życia już od najmłodszych lat.
Zadania, jakie stoją przede mną,
będą miały dwa podstawowe cele. Jednym z nich jest rozwinięcie i odpowiednie sprofilowanie oferty edukacyjno-kulturalnej Gminy. Zaś drugim, najważniejszym celem będzie usatysfakcjonowanie
członków naszej Gminy – obecnych
i przyszłych. Pragnę, aby moją pracę
cechowały otwartość i gotowość do
współpracy. Dlatego chciałabym poznać
Państwa potrzeby, marzenia i oczywiście
pomysły, które wspólnie będziemy wprowadzać w życie.
Zapraszam do zapoznania się z informatorem kulturalno-edukacyjnym,
który jest dostępny w Biurze Gminy,
a wkrótce także w internecie.
Judyta Nekanda-Trepka
n Kontakt: tel. +48 501 741597,
e-mail [email protected]
■ FOT. VTR
nr 6/2007 (44)
Rabin radzi
W rozdziale „Miszpatim”, który czytaliśmy kilka tygodni temu, jest napisane:
„Jeśli spotkasz wołu twego wroga albo
jego osła błąkającego się, musisz mu go
zwrócić” (Wj 23:4). Cóż to znaczy? Jeśli
Boże stworzenie się zgubi, trzeba mu
pomóc. Mało ważne, że to „tylko” wół czy
osioł – należy pospieszyć z pomocą. Nieważne, że zwierzę należy do wroga – nie
zwalania nas to z obowiązku niesienia
pomocy. Zgubiło się żywe stworzenie i
trzeba mu pomóc.
Jeśli Tora nakłada na nas obowiązek pomocy zwierzęciu, o ileż bardziej
powinniśmy pomóc drugiemu człowiekowi. Wyobraźmy sobie zagubionego
Żyda – jak dobrze byłoby zobaczyć go
ponownie wśród nas. Musimy otworzyć
drzwi dla zbłąkanej duszy i umożliwić
jej powrót do domu. Nawet jeśli ta dusza
odeszła daleko od judaizmu, nawet jeśli
wydaje się być „wrogiem” – musimy
zostawić dla niej otwarte drzwi, tak jak
w synagodze
musimy zwrócić wołu naszego wroga.
Moglibyśmy czasem pomyśleć, że
ci, którzy się zgubili, nie są dla nas ważni.
Zgubili się – to ich problem, nie nasz.
Tora jednak mówi dokładnie odwrotnie. To nasz problem, nawet jeśli zgubi
się tylko osioł. Nawet jeśli jest to osioł
naszego wroga, ciągle spoczywa na nas
obowiązek udzielenia pomocy.
Świat, w którym żyjemy, pełen
jest zagubionych dusz żydowskich.
Każde pokolenie musi sprostać innemu
wyzwaniu. Także nasze pokolenie ma
specjalne przykazanie do wypełnienia:
haszew tosziwenu lo – umożliwić zgubionym duszom powrót na łono narodu
żydowskiego. Jeśli każdy z nas uczyniłby
trochę więcej wysiłku w tym kierunku,
świat stałby się lepszy. Jedyną przeszkodą
jest nasz brak zaangażowania.
Michael Schudrich
Naczelny Rabin Polski
Wszystko ma swój czas
Lepiej nie mieć, nie miawszy, niż
postradawszy. O prawdziwości tego
przysłowia mogłem się przekonać
w ostatnim czasie. Co prawda lubelskiej
jesziwy nie straciliśmy i nie stracimy, jestem
w tym względzie optymistą, lecz zaistniałe
okoliczności nie pozostaną bez wpływu
na proces restytucyjny. Może on zostać
spowolniony – i to jest bardzo duża strata.
Tymczasem prace w jesziwie idą
swoim tempem. Odremontowaliśmy
mykwę, a za trzy miesiące będzie gotowy
aron ha-kodesz. Mam nadzieję, że mimo
wszystkich perturbacji przypadającą na
jesieni 75. rocznicę śmierci rabina Majera
Szapiry będziemy uroczyście obchodzić
w naszej jesziwie. Chęć przyjazdu na
jorcajt założyciela lubelskiej uczelni talmudycznej wyraził m.in. Meir Lau, były
Naczelny Aszkenazyjski Rabin Izraela.
Nie jedyny to prominentny przedstawiciel świata żydowskiej ortodoksji,
który ze szczerym zainteresowaniem
odnosi się do spraw naszej społeczności.
Kiedy w styczniu na zaproszenie Instytutu Polskiego przebywałem w Izraelu,
grudzień 2007 – styczeń 2008
rozmawiałem też z rabinem Pinchasem Menachemem Joskowiczem oraz
Pinchasem Rosengartenem, głównym
rabinem armii gen. Andersa, uczestnikiem walk o Monte Cassino. Były to
wzruszające spotkania. Wywołały też
u mnie refleksję, jak bardzo zmieniła
się nasza społeczność w ciągu kilkunastu
ostatnich lat.
Kilka dni temu, 21 lutego, naszą
synagogę odwiedził Yona Metzger,
Naczelny Aszkenazyjski Rabin Izraela.
Nie była to kurtuazyjna wizyta z okazji
kolejnej rocznicy tragicznych wydarzeń,
jakich nie brak w naszym kalendarzu.
Rabin Metzger przyjechał z wizytą roboczą – spotkać się z naszą społecznością, porozmawiać o jej przyszłości. To
znak nowych czasów. Oczekujemy, że
powstanie polski rabinat, instytucja koordynująca życie religije we wszystkich
gminach. Szkoda więc, że mimo starań
Zarządu GWŻ rabinem pomocniczym nie
zostanie Mateusz Kos. Beser nit cu hobn,
ejder cu bagrobn.
Piotr Kadlčik
Przewodniczący GWŻ w Warszawie
◗ 3 marca, godz. 19 00 – wieczór z filmami
izraelskimi w Jimmy Bradley’s: Irish Pub, organizowany we współpracy z Agencją Sochnut.
Adres: ul. Sienna 39 (Warsaw Towers, na
tyłach hotelu Intercontinental). Wstęp wolny.
◗ 9 marca, godz. 1600 – otwarte spotkanie
„Marzec ’68 ślady i blizny” – zapraszamy
nie tylko osoby z pokolenia „marcowego”,
ale i tych, dla których Marzec ’68 nie jest
doświadczeniem osobistym, lecz wydarzeniem
historycznym. Prowadzenie: Anna Dodziuk.
◗ 11 marca, godz. 1900 – koncert kwartetu
saksofonowego z Izraela „Young Jerusalem
Saxophone Quartet”. W programie utwory
klasyczne, jazz i muzyka klezmerska. Koncert
organizowany jest we współpracy z Ambasadą
Izraela. Wstęp wolny.
◗ 19 marca, godz. 19 00 – występ grupy
„Zemer-Lach” – oficjalnego chóru miasta
Herclija. W repertuarze m.in. tradycyjne utwory
izraelskie. Akompaniament: David Sebba.
Koncert organizowany jest we współpracy
z Ambasadą Izraela. Wstęp wolny.
◗ 20 marca, Purim
godz. 1745 – W programie m.in. czytanie Megilat Ester, musical przygotowany przez grupę
„Nefesh Yehudi” i występ Michael’a Berla
z Izraela oraz jego studentów. Wstęp wolny.
godz. 2100 – Bal purimowy „Gorączka sefardyjskiej nocy” w klubie Obiekt Znaleziony. Adres:
Pl. Małachowskiego 3, w podziemiach Zachęty.
Bilety: 20 zł – studenci, 30 zł – członkowie
Gminy (+ 30 zł – osoba towarzysząca), 50 zł
– pozostali goście. W cenę biletu wliczony jest
jeden drink.
‫ ■ ביולעטין‬
◗ PODWÓRKO
Od Zarządu
10
stycznia
Zarząd podjął decyzje dotyczące
współpracy i współdziałania z różnymi
inicjatywami, stowarzyszeniami i placówkami w rozpoczynającym się roku oraz
ich dofinansowania – ustalenia te mają
również posłużyć do zamknięcia budżetu
Gminy – a także zaplanował scenariusz
obchodów nadchodzących świąt i rocznic.
Wśród organizacji, które Gmina będzie
współfinansować lub wspierać w tym
roku, znalazły się:
n Stowarzyszenie Dzieci Holocaustu
(działania na rzecz Sprawiedliwych
wśród Narodów Świata, dofinansowanie
udziału w dorocznym zjeździe Stowarzyszenia, dopłaty do psychoterapii
indywidualnej);
n Żydowska Ogólnopolska Organizacja
Młodzieżowa (zimowy obóz narciarski
i bieżąca działalność, m.in. święta i kolacje szabatowe);
n grupa Chawura, złożona z członków
Gminy chcących – zgodnie ze swoją
deklaracją programową – „stworzyć miejsce spotkań i wymiany myśli dla tych
członków Gminy, którzy pragną wyrazić
swoją tożsamość, nie opierając się na
ortodoksyjnym rozumieniu żydowskości”
(spotkania szabatowe i edukacyjne);
n Fundacja im. Mojżesza Schorra, która
proponuje ścisłą współpracę (chodzi
m.in. o wystawę o ostatnim rabinie
Wielkiej Synagogi na ul. Tłomackie w latach 1923-1939, rabinie prof. Mojżeszu
Schorze, oraz wspólne organizowanie
Dnia Biblii);
n Chór Żydowski „Clil” (m.in. organizowanie koncertów, warsztaty dla członków
chóru, ew. nagranie płyty z piosenkami
z łódzkiego getta);
n grupa studiująca cotygodniowe parsze
(fragmenty Tory na dany tydzień) wg
programu Yakar Centre for Tradition
and Creativity z Jerozolimy.
Ustalono, że zostanie podpisana
nowa umowa z rabinem Mordechajem
Goldbergiem na okres półroczny, do
czerwca 2008.
Postanowiono, że zorganizowaniem
obchodów święta Purim zajmie się nowo
zatrudniona w Gminie na stanowisku
koordynatora programów edukacyjnych
i kulturalnych Judyta Nekanda-Trepka. Zaaprobowany został projekt, aby
w czterdziestą rocznicę Marca ’68 zor-
■ biuletyn
ganizować w Gminie spotkanie „Bolesne
ślady Marca” z udziałem uczestników
wydarzeń marcowych. Mówiono też
o obchodach 55. rocznicy powstania
w getcie warszawskim – 19-go kwietnia
zaczyna się w tym roku pierwszy dzień
święta Pesach.
Ustalono ponadto, że Gmina Warszawska wspomoże finansowo Gminę
w Legnicy, a także rozważy możliwość
ogłoszenia – na wniosek jednego z członków Gminy – konkursu na Pomnik
Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.
Rozpatrzono siedem podań o zapomogi,
pożyczki i refundacje leczenia. Ostatnim
punktem porządku dziennego było zaplanowanie harmonogramu posiedzeń
Zarządu Gminy oraz stałych dyżurów
jego członków (będą ogłoszone po sprecyzowaniu szczegółów).
7
lutego
Najważniejszym tematem, który
zajął znaczną większość kilkugodzinnego
posiedzenia Zarządu Gminy Warszawskiej, było zamknięcie i zatwierdzenie
budżetu Gminy. Zapadły kolejne decyzje
o wspieraniu w tym roku organizacji żydowskich, w tym Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Żydów Kombatantów
i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej
i Fundacji im. prof. Mojżesza Schorra (jej
plany i propozycje wspólnych inicjatyw
przedstawiła dr Grażyna Pawlak, która
kieruje Fundacją). Uchwalono przedłużenie do końca roku umowy z rabinem
Mordechajem Goldbergiem oraz współfinansowanie Kolelu kierowanego przez
rabina Efraima Maislesa.
Nowo zatrudniona na stanowisku
koordynatora ds. kulturalno-edukacyjnych Judyna Nekanda-Trepka przedstawiła się Zarządowi i omówiła wstępne plany
dotyczące obchodów Purim i Pesach.
Ustalono, że spotkanie w Gminie na temat Marca ’68 odbędzie się w niedzielę
9 marca o 16 00.
Przyznano kilka pożyczek i zapomóg, zapowiadając ustalenie wytycznych
dotyczących zasad ich udzielania na
następnym posiedzeniu Zarządu.
14
lutego
Zarząd dyskutował przede wszystkim o wnioskach Komisji Rewizyjnej
dotyczących „Wieści Gminnej”. Ustalono,
że zgodnie z nimi będzie ona wysyłana
z domeny jewish.org.pl, a nie jak dotychczas z domeny Ogólnopolskiego Związku
Zawodowego Lekarzy (ozzl.org.pl). Natomiast co do zakresu publikowanych
informacji (zdaniem Komisji Rewizyjnej
„Wieść Gminna” powinna informować
wyłącznie o działalności Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie i organizacjach współpracujących) postanowiono, że zostanie utrzymana dotychczasowa
formuła.
Rabin Michael Schudrich przedstawił projekt planu wizyty w Warszawie
Naczelnego Aszkenazyjskiego Rabina
Izraela, Yony Metgera, w czwartek 21
lutego. Przewidziane są m.in. spotkanie
z członkami Gminy połączone z wykładem oraz spotkanie z liderami społeczności żydowskiej.
Rabin zgłosił też projekt przebudowy mykwy (co jest konieczne z uwagi na
jej zły stan techniczny – zbudowana 20
lat temu), w kosztach której Gmina powinna partycypować. Wstępna akceptacja
Zarządu będzie mogła przybrać postać
uchwały po uzyskaniu kosztorysu.
Uchwalono, że Gmina ufunduje – podobnie jak w poprzednich latach – nagrodę dla Festiwalu Filmowego „Żydowskie
Motywy” w wysokości 7 tysięcy złotych
dla filmu wybranego spośród wskazanych
przez przedstawicieli Gminy.
Na podstawie „Wieści Gminnej”
Naszemu
drogiemu Koledze
Pawłowi Bramsonowi
wraz z Rodziną
wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci taty
Władysława
Bramsona
(1947 – 2007)
składa Zarząd i Pracownicy
GWŻ w Warszawie, Biuro
Rabina i Redakcja Biuletynu.
nr 6/2007 (44)
Żydowska gmina na Kamczatce
Do niedawna mityczny, najbardziej
oddalony i izolowany klimatycznie
i geograficznie półwysep, surowa
Kamczatka, uważana była za miejsce
schronienia dla uciekających przed
represjami reżimu radzieckiego.
Pokojowa atmosfera tutejszych stron
umożliwia prawie normalne życie
malutkiej wspólnocie żydowskiej, którą
warto poznać.
Kiedy w 1958 roku Bella Lejdental
przyjechała tu do pracy w pogotowiu,
ta pozorna izolacja pomogła jej odczuć
niezwykłą gościnność, z którą jeśli
spotykała się gdzie indziej, zdarzało się
to niezmiernie rzadko. – Wszyscy tu
zachowywali się tak, jakby byli jedną,
wielką rodziną – opowiada 73-letnia
Bella. – Nikt nigdy nie zamykał drzwi,
zaproszenie do obcego domu przyjmowało się jako normalne.
Słowa te, wypowiadane przez
osobę, która przeżyła likwidację gminy
żydowskiej w jej rodzinnym Stalingradzie, cztery lata pracy przy źródłach
solankowych, jak również „ostrożne”
pochwały współpracowników w powojennej Moskwie („Nie uważali mnie
za Żydówkę, ponieważ byłam dobrym
człowiekiem...”) mają szczególny wydźwięk.
Kamczatka przez dziesięciolecia
była terenem zamkniętym. Z „Dużej
Ziemi” nie można tu było dotrzeć ani
samochodem, ani pociągiem. Pełniła
funkcję bazy floty podwodnej okręgu
położonego nad Oceanem Spokojnym,
a także centrum komunikacji radzieckiej oraz nauk geograficznych. Nie było
więc niczego niezwykłego w tym, że
na podstawie decyzji rządu właśnie tu,
tuż po ukończeniu studiów, kierowano
najbardziej utalentowanych adeptów
nauki radzieckiej, również pochodzenia żydowskiego.
Żydom Kamczatki, odciętym od
europejskiej Rosji, było w dwójnasób
trudno zachować wierność swoim
korzeniom. To się cz uje również
i dzisiaj – wielu członków wspólnoty
(nazywają się gminą) bardzo mało wie
o swojej historii i tradycjach. – Izolacja
to największy problem – mówi trzydziestoośmioletnia Eugenia Łotman,
dyrektorka Żydowskiego Centrum
grudzień 2007 – styczeń 2008
Kulturalnego „Cafon”, która organizuje
życie kulturalne Żydom zamieszkałym
w Petropawłowsku Kamczackim – stolicy regionu.
„Cafon” powstał w 1993 roku.
Otrzymuje od JOINT-u dotację w wysokości 23 tys. dolarów, którą wykorzystuje na programy edukacyjne dla
młodzieży, a także na zaopatrzenie
w produkty spożywcze i medyczne.
Nieoczekiwane boryka się z niecodziennymi, wydawałoby się, problemami. Poza ekonomicznymi – wielu
członków gminy jest w wieku emerytalnym, a emerytura ledwie starcza na
życie – pojawiają się na przykład takie,
jak liczba modlących się w synagodze
podczas nabożeństw świątecznych
i innych, organizowanych przez Centrum. Okazuje się, że spośród trzystu
miejscowych Żydów bardzo trudno
znaleźć chętnych do wzięcia udziału
we wspomnianych nabożeństwach.
Ambitna i pomysłowa Eugenia Łotman,
która równolegle do pracy w Centrum
żydowskim zatrudniona jest w miejscowej milicji, znalazła rozwiązanie. Kiedy
ktoś dzwoni do komisariatu milicji, ona
zauważa, że niektórzy mają nazwisko
typowo żydowskie. Wówczas pyta:
„Skąd pan (lub pani) ma takie piękne
nazwisko?” Stosując taką „nieortodoksyjną” metodę, doprowadziła do gminy
ok. 40 osób.
Określenie „nieortodoksyjna”
najlepiej ukazuje eklektyczny skład
gminy, której założnie było podyktowane potrzebą chwili. Jeden z liderów
„Cafonu” Sergiusz Kurbatow przyjechał
na Kamczatkę z Uzbekistanu w 1983
roku odbyć służbę wojskową. Kurbatow, Żyd z Buchary, był wychowany
w tradycji religii żydowskiej, ale nie
otrzymał formalnego wykształcenia
żydowskiego. Razem z koleżanką wolontariuszką, dwudziestoczteroletnią
Saszą Goriną, uczy się hebrajskiego
przy pomocy internetu.
Federacja Europejskich Gmin
Żydowskich w Rosji dostarcza poszczególnym gminom podstawowe środki
i materiały niezbędne w działalności
edukacyjnej i religijnej, jak również
do prowadzenia bibliotek. W przypadku jednak dość dalekiej od ortodoksji
gminy, w której jest zaledwie kilko-
ro dzieci będących według halachy
Żydami, taka współpraca staje się
szczególnie trudna. E. Łotman, której
ojciec był pierwszym dyrektorem gminy do spraw religijnych, twierdzi, że
wspólnota absolutnie nie sprzeciwia się
ortodoksyjnej interpretacji judaizmu
dyktowanej przez CHaBaD [na czele
FEGŻ w Rosji stoi rabin Berł Łazar
z ruchu chasydów CHaBaD Lubawicz
– jego sylwetkę przedstawiliśmy w jednym z wiosennych numerów Biuletynu
GWŻ – red.], ale chętnie korzystaliby
z innych nurtów judaizmu.
Położenie Kamczatki może nasuwać myśl, że jej mieszkańcy cieszą się
pewną autonomią. Nie jest to jednak
teren wolny od antysemityzmu. Ojciec
Eugenii, na przykład, przez dziesięciolecia pracował w państwowym przedsiębiorstwie łączności i nigdy nie udało
mu się awansować powyżej stanowiska
zastępcy dyrektora. Na szczęście sytuacja się zmienia. Teraz tym przedsiębiorstwem kieruje jej brat, Eugeniusz,
i dla niej cały ten „zbieg okoliczności”
jest powodem do dumy.
Większość Żydów, którzy czasami
wpadają do Centrum „Cafon”, zrobiła
kariery. Spośród dziewięciu osób,
uczestników sederu, w którym uczestniczył M. Sigieł, autor artykułu, znalazł
się światowej sławy sejsmolog, lekarz,
prawnik, śpiewak operowy, nauczyciel. Bliskie kontakty członków gminy
z miejscową ludnością nieżydowską
to jeszcze jedna unikalna cecha kamczackich Żydów (inne niewielkie, lecz
wyróżniające się aktywnością wspólnoty żydowskie w Rosji świadomie unikają bliższych kontaktów z ludnością
miejscową). Chór „Cafonu”, którego
program obejmuje tradycyjne pieśni
żydowskie, dwukrotnie był zwycięzcą
konkursów regionalnych. Co roku
autochtoni, Koriacy, przygotowują na
Rosz haSzana dla gminy specjalny
prezent. Może warto by było nawiązać
kontakt z taką gminą?
Na podstawie:
Mett Sigal „Община в автономке”
(„Еврейская газета”
nr 7, lipiec 2007)
tłum. i oprac.
Tamara Monko-Ejgenberg
‫ ■ ביולעטין‬
◗ HISTORIA
Takie są moje wspomnienia
– Zobacz, jak teraz wygląda udój – mówi
do mnie siostrzeniec. – Nasza babcia, jak
przyjechała, to jedną krowę miała. Krowa,
jak ma wymiona pełne, podchodzi do
pomieszczenia – jedna za drugą podchodzi
jak w kolejce – tam zaraz podnosi się takie
urządzenie, które jej myje wymiona, potem
drugie, które ją myje, potem jest jeszcze
takie z wierzchu, że ją jeszcze czyści. Teraz
oni mają trzysta krów.
Z siostrzeńcem rozmawiam po
hebrajsku. Skończyłem szkołę Tarbutu
w Zamościu. Nazywała się Kadima – Naprzód. Jednym z jej założycieli w 1921 r.
był mój ojciec.
Ojciec był syjonistą. Wykupił nawet
w Palestynie trochę ziemi z funduszu Keren haJesod, prawda, że w nienajlepszym
miejscu. Ubierał się po europejsku. Nie
nosił pejsów, ani jarmułki. Ojca bardzo
dobrze wspominam. Wiedział, czego
chciał. On na przykład chciał, żebym ja
poszedł do wojska. Żebym się nauczył.
Wiedział, że potem w Izraelu trzeba
będzie utworzyć obronę. Więc ja w 1937
i 1938 roku byłem w 23. pułku piechoty
we Włodzimierzu Wołyńskim.
Izrael? Żydzi od wieków marzyli,
żeby wrócić do Izraela. Każdego roku
życzyli sobie w czasie Paschy: Be-szana
ha-baa b-Iruszalajim. Przez setki lat
nie było to możliwe – Turcja, Arabowie,
protektorat brytyjski. Wychowałem się
w syjonistycznej rodzinie, moi rodzice
również dążyli do tego, żeby powstało
państwo żydowskie.
Wiele razy myślałem o przeprowadzeniu się do Izraela. Zawsze jednak
były różne przeszkody, które mi na to
nie pozwalały. Przed wojną najpierw
musiałem ukończyć szkołę, potem wzięli
mnie do wojska. Później, kiedy pierwszy
raz byłem w Izraelu, w 1956 roku, miałem już nawet nagraną pracę. Jednak tu,
w Polsce, moja żona miała zobowiązania
– musiała się opiekować swoją matką.
Jak byłem ostatnio, w 2006 roku pod
koniec jesieni, to takie ciekawe odczucia,
porównanie tego, co było, jak przyjeżdżałem wpierw, i tego, co jest teraz. Kiedyś
siostra mnie prosiła, czy może kuchnię
gazową przywiozę. I miała kury, taki
kurnik ze stanowiskami. I mieszkali
w domu parterowym, że słychać było
w nocy hieny. Mój szwagier miał osiołka
– zaprzęgał go do wózka i woził mnie,
żebym mógł sobie popatrzeć na morze.
Miałem trzy siostry: Margolię,
Sarę i Rywę i jednego brata – Mojżesza. Margolia była najstarsza. Urodziła
się w 1902 roku. W Zamościu uczyła
się w gimnazjum państwowym. Pod
koniec lat dwudziestych wyjechała na
studia do Warszawy. Skończyła tam
Wolną Wszechnicę Polską. Uczyła potem
w szkole Tarbutu na Nalewkach pod nr 2.
Nie zdążyła wyjechać do Palestyny, bo ją
ciągle w tej szkole zatrzymywali.
Wyjazd zamojskich Żydów do Palestyny. Lata 20. ubiegłego wieku.
■ FOT. ARCHIWUM RoDZINNE
■ biuletyn
nr 6/2007 (44)
Mieczysław Weinryb.
■ FOT. ANNA CIAŁOWICZ
Losy dwóch sióstr, Sary i Rywy, były
podobne. Obie wyjechały do Palestyny
w latach 20. Należały do HaSzomer haCair. W Zamościu przechodziły hachszarę
[obóz przygotowujący do pracy na roli
– A.C.]. Był tam wykształcony w tym
względzie agronom, który posiadał ogród
warzywny i duże sady.
Rywa zamieszkała w kibucu Ein
Harod. W Palestynie poznała swojego
przyszłego męża. Nazywał się Josif
Awnaji, pochodził z Litwy. Z czasem
Josif i Rywa usamodzielnili się. Zaczęli
od hodowli kur, potem uprawiali sady,
a w końcu zaczęli hodować krowy. To
bardzo poprawiło ich sytuację materialną. Przenieśli się z kibucu do miejscowości, która nazywa się Kfar Vitkin.
Sara była dwa lata starsza od Rywy,
urodziła się w 1904 roku. Kształciła się
w kierunku pedagogicznym. Do Palestyny pojechała trochę później – pod koniec
lat 20. Sara, podobnie jak Rywa, wyszła
za mąż już po przyjeździe do Palestyny,
jej mąż też miał na imię Josif. Josif Szifeldrin – pochodził z Niemiec. Mieszkali
w kibucu, Kwucat Schiller, obok Rechowot. Sara była tam przez siedemdziesiąt
lat. W kibucu pracowała jako wychowawczyni. Zupełnie dobrze im się powodziło,
mieli swój dom otoczony kwiatami.
Pamiętam, jak myśmy żegnali wyjeżdżających. Był smutek, że wyjeżdżają,
a z drugiej strony trochę zazdrości też,
choć myśmy wiedzieli, że tam bardzo
ciężkie życie czekało w tych latach. Ci,
co wyjechali, to nawet musieli pracować
u Arabów, nawet musieli na drogach pracować. U mnie rodzice byli syjonistami.
Liczyliśmy się z tym, że wyjedziemy.
Jeszcze moja matka miała wątpliwości,
bo ona się bała przez morze jechać.
Wnuki dzwoniły kilka dni temu.
Zapraszają. Tam jest teraz 20 stopni.
Urodziłem się 8 lutego 1915 r.,
w święto Purim. Imię dostałem po dziadku, który – tak jak bohater historii purimowej – miał na imię Mordechaj. Byłem
najmłodszy w rodzinie. Właściwie można
powiedzieć, że jestem dzieckiem wojny
[I wojny światowej – A.C.]. Pamiętam,
jak podczas bombardowań mama brała
mnie na ręce i schodziliśmy wszyscy do
piwnicy. Kiedy trochę podrosłem i zacząłem biegać po ulicach, widziałem, jak
grudzień 2007 – styczeń 2008
do miasta weszli hallerczycy, znieważali
Żydów, zatrzymywali ich i obcinali brody,
śpiewali: „Żydku, dawaj brodku”. Później
przez Zamość przechodzili rosyjscy jeńcy
wojenni. Kiedy ich prowadzili przez miasto, to my, dzieci, biegliśmy za nimi. Oni
robili różne zabawki, ptaszki z drewna.
Oddawali je nam za bułkę.
Takie są te moje wspomnienia. Jak
się przechodzi później, to można pomyśleć, ile błędów popełniło się w życiu;
wtedy mogłoby się ułożyć życie inaczej.
oprac. Anna Ciałowicz
recenzja
Stanisław Krajewski
Tajemnica Izraela a tajemnica Kościoła.
Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2007
– Zebraliśmy się nie z powodu jakiegoś dramatycznego wydarzenia, nie z powodu skandalu,
nie z powodu jakiejś rocznicy, nie po to, by
protestować. Jesteśmy tu po to, by afirmować,
budować. Już sam ten fakt może być powodem
do radości – tak o. Marek Nowak zaczął dyskusję
o najnowszej książce Stanisława Krajewskiego
„Tajemnica Izraela a tajemnica Kościoła”, cytując
jej fragment.
– Z przyjemnością powtarzam słowa autora,
wypowiedziane tutaj z okazji I Dnia
Judaizmu – dodał ojciec Nowak.
– Pamiętam, że było to niedługo
po próbie podpalenia synagogi.
Spotkanie dyskusyjne w synagodze Nożyków na temat książki
poświęconej problematyce dialogu chrześcijańsko-żydowskiego
było częścią Dnia Otwartego
zorganizowanego przez Gminę
w ramach XI Dnia Judaizmu.
Wszyscy uczestnicy dyskusji,
Zbigniew Nosowski (” Wieź”),
Krzysztof Dorosz, Piotr Kowalik
(GWŻ) zgodzili się, że Krajewski z wielkim
wyczuciem tematu przedstawił sprawy trudne,
o których – jak stwierdził Nosowski – „trzeba
mówić, by jedna i druga strona zrozumiały, czym
się różnią”.
– Na pytanie o to, czy Biblia łączy nas, czy dzieli,
Staszek odpowiada krótko: i tak, i nie – mówił o.
Marek Nowak. – Trudno nie przyznać mu racji.
Krzysztof Dorosz, były redaktor naczelny
miesięcznika ewangelicko-reformowanego
„Jednota”, zastanawiał się, czy antyjudaizm był
winą jednostek, czy Kościoła. – Każdy przejaw
antysemityzmu jest daniem Hitlerowi pośmiertnego zwycięstwa. Ale też jest mi przykro, kiedy
żydzi dają do zrozumienia, że wszyscy chrześcijanie są antysemitami. To taki triumfalizm bólu
– mówił Dorosz.
Stanisław Krajewski przyznał, że dla większości
żydów, podobnie jak dla większości chrześcijan,
dialog nie jest rzeczą najważniejszą. – Ja o to nie
mam pretensji, chociaż wolałbym, żeby więcej
osób zaangażowało się w głęboki dialog. Na
tej podstawie można budować
wspólnotę, bez zacierania różnic odnosić się do tego, co
najważniejsze. Moje doświadczenie wskazuje, że w dialogu
pogłębia się nie tylko rozumienie
tej drugiej strony, lecz i lepiej
rozumie swoją własną religię.
Dialog wzmacnia, a nie osłabia.
Bo celem nie jest ani kompromis,
ani rozmiękczenie stanowiska teologicznego – mówił Krajewski.
17 stycznia Kościół w Polsce już po raz 11.
obchodził Dzień Judaizmu. W tym roku główne
obchody odbywały się w Zamościu.
Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce został ustanowiony przez Episkopat Polski
w 1997 r. Jego celem jest rozwój dialogu
chrześcijańsko-żydowskiego, a także modlitwa
i refleksja nad związkami obu religii.
‫ ■ ביולעטין‬
◗ EDUKACJA
FODŻ współpracuje z Gminą
Nadszedł czas na podsumowanie
rezultatów dotychczasowej ścisłej
współpracy między GWŻ w Warszawie
i Fundacją Ochrony Dziedzictwa
Żydowskiego (FODŻ). W szaleńczym
biegu zdarzeń trudno jest zatrzymać
się na chwilę, żeby zdać sprawozdanie,
a bez niego wiele wspaniałych dokonań
pozostanie niezauważonych.
Wiadomo, że zadaniem Fundacji
jest zajmowanie się terytorium Polski,
które znajduje się w znacznej odległości
od siedzib gmin żydowskich. W sumie
jest to 60% naszego kraju, za które Fundacja odpowiada pod kątem restytucji
i dbania o zabytki kultury żydowskiej.
Przede wszystkim chodzi o historyczne
cmentarze (jest ich 1200 w całej Polsce)
i synagogi (200). FODŻ, naturalnie, utrzymuje żywe i ścisłe kontakty ze wszystkimi gminami żydowskimi w Polsce,
wchodzącymi w skład struktury Związku
Gmin Wyznaniowych Żydowskich, ale
z racji siedziby szczególne więzi łączą
Fundację z Gminą warszawską. Należy
także dodać, że członkami Zarządu
FODŻ są dwaj członkowie Zarządu GWŻ
w Warszawie (P. Kadlčik i A. Zozula),
którzy poświęcają wiele swojego czasu
i wiedzy, aby FODŻ mogła lepiej służyć
wszystkim instytucjom ZGWŻ w dziedzinie ochrony dziedzictwa. Rabin Gminy
warszawskiej, Michael Schudrich, służy
nam nieocenioną radą w kwestiach
halachy, szczególnie w zakresie skomplikowanych problemów dotyczących
cmentarzy i grobów masowych.
Najpilniejsze zadanie dotyczy uporządkowania, zabezpieczenia cmentarzy
i godnego upamiętnienia miejsc związanych z historią polskich Żydów. Przez
■ biuletyn
60 lat nikt się tym profesjonalnie nie
zajmował. Mimo formalnego wpisania
wielu obiektów do rejestru zabytków,
administracja rządowa poświęcała im
niewiele uwagi, wręcz tolerując rabunek
macew przez miejscową ludność lub
umieszczanie w synagogach magazynów
nawozów sztucznych, remiz strażackich
czy warsztatów. Społeczność żydowska
w Polsce uzyskała możliwość działania
dopiero w 1997 r., kiedy to Sejm uchwalił ustawę regulującą stosunki państwa
i gmin wyznaniowych żydowskich.
Naprawienie szkód, wyrządzonych zabytkom żydowskim w okresie minionego
półwiecza, zajmie pewnie drugie tyle,
a może i więcej. Dlatego tak istotne jest
współdziałanie wszystkich instytucji żydowskich, grup i środowisk – w Polsce
i za granicą.
Poniżej prezentuję przegląd efektów wspólnych działań Gminy i FODŻ:
1. W 2007 r. przeprowadziliśmy
renowację (ogrodzenie i uporządkowanie terenu) cmentarza w Sławatyczach.
Na dzień 19 maja 2008 r. planujemy
uroczystość odsłonięcia pamiątkowych
tablic i pomnika z udziałem członków
ziomkostwa sławatyckiego z USA, Kanady i Izraela. Przedsięwzięcie zostało
sfinansowane wspólnie przez Gminę,
FODŻ i Stowarzyszenie Żydów potomków
mieszkańców Sławatycz.
2. W grudniu 2007 r. FODŻ przekazała cmentarzowi na Okopowej około
40 różnych narzędzi o wartości ok. 2000
zł na potrzeby prac porządkowych. Będą
mogły z nich korzystać różne grupy
ochotników, zainteresowane pomocą
w zakresie utrzymania cmentarza. FODŻ
opracowuje program z Marszem Żywych
z Los Angeles, dzięki któremu młodzież
w nim uczestnicząca pracować będzie
przy porządkowaniu tego cmentarza.
3. Już od 3 lat Gmina warszawska
udostępnia FODŻ synagogę Nożyków
na uroczystość zakończenia programu
„Przywróćmy Pamięć”. Około 30 szkół
(spośród 130 uczestniczących w programie) ma możliwość zaprezentowania
efektów swojej pracy – badania lokalnej
historii żydowskiej swojej miejscowości.
Zaproszenie na tę uroczystość przyjmują
przedstawiciele Gminy, ambasador Izraela, wiceminister kultury i inne ważne
osoby. W sumie synagoga gromadzi ok.
200 uczniów i 100 innych gości, w organizacji pomaga młodzież skupiona
w ZOOM-ie. W tym roku zapraszamy
wszystkich 1 czerwca.
4. W 2008 roku planujemy także
renowację cmentarza w Kałuszynie.
Środki przekażą potomkowie kałuszyńskich Żydów z Izraela i USA, Gmina wraz
z FODŻ odpowiadać będzie za techniczną
stronę przedsięwzięcia.
5. Gmina i FODŻ pomogą ziomkostwu Żydów z Międzyrzecza Podlaskiego
w kontaktach z lokalnymi władzami,
aby doprowadzić do budowy pomnika
upamiętniającego tamtejszą społeczność
żydowską.
6. Szczególną uwagę poświęcamy
współpracy z Filią GWŻ w Lublinie. Ma
to związek z przystąpieniem przez miasto
Lublin do programu FODŻ „Szlak chasydzki”. Projekt ma na celu promowanie
zabytków żydowskich pod kątem turystyki, przy jednoczesnym opracowywaniu
planów rewitalizacji tych miejsc. Z uwagi
na istotne znaczenie budynku Jesziwy
Chachmej Lublin, będącej własnością
GWŻ w Warszawie, nie wyobrażamy
sobie rozwijania działań z miejscowym
samorządem bez ścisłej współpracy
z Gminą. W sprawach dotycz ących
Lublina i innych miejscowości zawsze
możemy liczyć na współpracę z Piotrem Rytką-Zandbergiem, dyrektorem
Gminy ds. restytucji i nieruchomości.
Na marginesie należy dodać, że FODŻ
podarowała jesziwie specjalną menorę
z okazji uroczystego otwarcia budynku
w 2006 r.
7. Latem 2007 r. FODŻ, wspólnie
z Żydowską Ogólnopolską Organizacją
Młodzieżową (ZOOM), zorganizowała
obóz naukowy w Dukli, poświęcony m.in.
porządkowaniu cmentarza. Większość
uczestników obozu to młodzi członkowie
Gminy warszawskiej. Zwłaszcza dużo
czasu poświęcili na działania przygotowawcze liderzy tej organizacji – J.
Śpiewak, K. Izdebski, R. Sosnowski, A.
Kargol. W tym roku planujemy kontynuowanie wspólnych działań.
8. Od trzech lat FODŻ pomaga
młodzieży z Pardes Institute of Jewish
Studies w Jerozolimie organizować
spotkania z młodymi członkami naszej
Gminy podczas ich corocznych wizyt
w Polsce. W zamian za to „pardesowcy”
nr 6/2007 (44)
Powstał polski Rabinat
– z własnej inicjatywy – prawdopodobnie od tego roku będą przywozić
książki z zakresu judaizmu, kultury
i historii Żydów dla biblioteki w Jesziwie Chachmej Lublin. Pardes
(www.pardes.org.il) jest szczególną placówką edukacyjną, w której
uczyło się sporo naszych członków,
a nauczycieli można nazwać naszymi
prawdziwymi przyjaciółmi, którzy
szczerze interesują się i pomagają
społeczności żydowskiej w Polsce.
9. Białystok jest miastem, za
które FODŻ odpowiada w sferze
prowadzenia restytucji i ochrony zabytków. Mieszka tam kilku członków
Gminy warszawskiej. FODŻ współpracuje szczególnie blisko z Łucją
Lisowską, której udało się przekonać
władze miasta do konieczności podjęcia prac porządkowych i budowlanych
na tamtejszym cmentarzu żydowskim.
10.Na zakończenie należy dodać, że FODŻ zawsze może liczyć na
pomoc Zarządu i członków Gminy
w zakresie miejsca spotkań i imprez
firmowych dla naszych wolontariuszy
i ochotników („Bakbuk”, T. Sztyber),
cateringu (M. Tkaczyk), koszernych
obiadów (stołówka, M. Blicharz), ogłoszeń („Wieść Gminna”, A. Dodziuk),
wykładów (M. Gonczarska), pomocy
Rabinowi w kwestiach związanych
z cmentarzami (P. Bramson), uczestniczenia w uroczystościach upamiętniających (członkowie i kierownictwo Klubu Seniora), koordynacji
wspólnych przedsięwzięć (G. Majer),
obsługi prasowej (A. Ciałowicz). Dla
wszystkich zatem wymienionych
i niewymienionych – a grojse szkojech!
Czytelników zainteresowanych
szczegółami zapraszamy na nasze
strony internetowe: www.fodz.pl (codziennie nowe wiadomości), www.
polin.org.pl (informacje o żydowskiej
historii i zabytkach), www.pamiec.
fodz.pl (projekt edukacyjny dla 130
szkół w Polsce). W sprawie szczegółowych pytań prosimy o kontakt
e-mailowy [email protected]
Monika Krawczyk
Dyrektor Generalna FODŻ
grudzień 2007 – styczeń 2008
W sobotę, 23 lutego, w Łodzi powstał
pierwszy po II wojnie światowej rabinat
Polski. List intencyjny w sprawie jego
powołania podpisał Yona Metzger, Naczelny
Aszkenazyjski Rabin Izraela. W skład
tej rady rabinackiej przy Związku Gmin
Wyznaniowych Żydowskich weszło siedmiu
rabinów: Michael Schudrich, Symcha Keller,
Maciej Pawlak, Efraim Meisles, Boaz Pash,
Ischaak Rappoport oraz Edgar Gluck.
Trwają rozmowy o powołaniu kolejnych
rabinów – w Łodzi i Katowicach.
Na uroczystość, zorganizowaną
przez Shavei Israel (Izrael Powraca),
zaproszonych zostało około 150 osób. Do
zadań Rabinatu należeć będzie podejmowanie najważniejszych decyzji dotyczących społeczności żydowskiej w Polsce,
koordynacja działań gmin w Polsce,
powoływanie sądu do rozstrzygania
sporów religijnych, ustalanie standardów dotyczących koszerności, edukacji,
modlitw czy zachowania.
– Na kartach historii zostanie
zapisane, że to się działo tutaj, w Łodzi.
W Łodzi pisze się historia – mówił rabin
Metzger o powołaniu pierwszej po wojnie Rady Polskich Rabinów. Przypomniał
też, że pomimo tego, iż sam jest sabrą, to
jego rodzice pochodzili z Polski: z Warszawy i Wrocławia. Zachęcał do działania i inwestowania w lokalne struktury
rabiniczne.
Na uroczystości z okazji powołania
rabinatu przyjechał też Eliyahu Birnbaum, naczelny rabin Shavei Israel.
Organizacja, na czele której stoi Eliyahu
Birnbaum, będzie się zajmowała kształceniem rabinów (dwaj z nich: krakowski
i wrocławski, są jej wychowankami).
– Kilka lat temu byłem w Polsce
jedynym rabinem, dziś jest nas siedmiu.
Nastał czas, by powołać taką radę. To
jeszcze jeden znak, że w Polsce odradza
się żydowskie życie – tłumaczy Michael
Schudrich, Naczelny Rabin Polski.
Rabin Yona Metzger po wizycie
w Warszawie i Łodzi, pojechał do Krakowa, gdzie wygłosił wykład. Spotkał się
min. z kard. Stanisławem Dziwiszem.
Jak później powiedział było to spotkanie
bardzo ważne dla zbliżenia i dialogu
żydowsko-chrześcijańskiego. Obiecał
również, że nie jest to jego ostatnia wizyta w Polsce.
Jakub Wyszyński,
Katarzyna Mysłek – jewish.org.pl
Naczelny Rabin Aszkenazyjski Izraela Yona Metzger, rabin Eliyahu Birenbaum i Piotr Kadlčik
podczas uroczystego posiłku na stołówce koszernej przy GWŻ w Warszawie.
■ FOT. Jakub Wyszyński
‫ ■ ביולעטין‬
◗ WSPOMNIENIA
Gustawa Birencwajg 1908-2007 Tu biSzwat
Żegnamy Gustawę Birencwajg.
Kochaną Mamę, Babcię, Prababcię. Dla
naszej rodziny – Naszą Najukochańszą
Babcię Gucię.
25 grudnia zakończyła życie, w
którym było wiele radości, lecz i smutku, wiele dramatycznych i radosnych
przeżyć. Całe swoje długie życie poświęciła trosce o najbliższych – męża,
córki, wnuki i prawnuki.
Sama w pełni osierocona jako
kilkuletnie dziecko, całym swoim
sercem i poświęceniem dała z siebie
wszystko, aby stworzyć rodzinie jak
najlepsze warunki, aby mogli poznać
ciepło rodzinnego domu. W trudnych
chwilach najlepiej zdawała najważniejsze egzaminy – na uniwersytecie życia.
Jej życiowej mądrości, intuicji i rozsądkowi bliscy zawdzięczają, że dane im
było przeżyć okres Zagłady w czasie II
wojny światowej, a później podjąć wyzwanie zakładania od nowa rodzinnego
gniazda – najpierw na Dolnym Śląsku,
następnie w Warszawie.
Swoje wspaniałe wyroby tradycyjnej żydowskiej kuchni przygotowywała
według najlepszej zasady – trochę
tego, szczypta tamtego i wielka porcja
serdeczności i czułości.
Dzięki jej poczuciu humoru, serdeczności i zaangażowaniu stworzyła
dom, w którym wspaniale czuła się
rodzina, znajomi i przyjaciele, którzy
znajdowali u niej życzliwość i wsparcie.
Nawet gdy po kolei każde z nas – córki,
wnuki i prawnuki – wchodziło w dorosłe życie, myślała o nas z największym
przejęciem i troską. Zawsze wzruszała
wszystkich swoją wspaniałą pamięcią
o ludziach i zdarzeniach.
Dawała swoim bliskim wszystko,
czego potrzebowali – gorące serce,
zaangażowanie, poświęcenie, wsparcie
w trudnych chwilach.
Umiała dawać – tak że było przyjemnie otrzymywać, a sama prezenty
przyjmowała ze skromnością.
Mamo, Babciu Guciu, oto żegnamy
Cię – pozostaniesz na zawsze w pamięci
obecnych tu trzech pokoleń Twojej
rodziny, przyjaciół i znajomych.
Rodzina
Jest środek zimy. Miesiąc szwat. Świat skrył
się pod puchową kołderką. Również rzeka
płynąca przez miasto cała skuta lodem.
Sanie jeżdżą po niej tam i z powrotem,
jakby mosty łączące oba brzegi były zbędne.
A jednak w szkole nauczyciel mówi już
o wiośnie, o chamiszoser, który zbliża się
niepostrzeżenie, a wraz z nim odpytywanie
wszystkich uczniów. Każdy, kto poprawnie
odpowie, w nagrodę dostanie owoce
w piętnastu gatunkach.
10 ■ biuletyn
■ FOT. ARCHIWUM RODZINNE
W tym semestrze zaczęliśmy Pięcioksiąg. Wciągnęły mnie te niesamowite
opowieści, które kładą nam do głowy już
od jesieni. Najpierw Adam, później Noe
i jego arka, dzieje naszych praojców:
Abrahama, Izaaka i Jakuba. Teraz przerabiamy wyjście z Egiptu. Z mrocznego
Wygnania – to już wiem – Żydzi wejdą
do Ziemi Obiecanej. I oto słyszę, że ów
kraj, o którym mówi Pięcioksiąg, istnieje
naprawdę, daleko od nas. A tam jest już
wiosna – mówi nauczyciel – Nowy Rok
Drzew, izraelskich drzew, które nie wiedzą, co to śnieg i mróz. Drzewa w naszym
mieście, które stoją nagie w mrocznym
nr 6/2007 (44)
Ponad czterdzieści osób zasiadło do sederu Tu biSzwat
w warszawskiej Gminie. Gościem specjalnym był ambasador
Izraela David Peleg. Monika Krajewska opowiedziała zgromadzonym o symbolice drzew w sztuce żydowskiej.
■ FOT. Judyta Nekanda-Trepka
parku koło pałacu Dernałowiczów, nie
obchodzą nowego roku. Ani one, ani też
iglaste drzewa w lesie koło Jarząbka...
Nie, to nie o tych drzewach opowiada
mełamed Herszełe. On rozprawia o figowcach i drzewie chleba świętojańskiego,
o pomarańczach i migdałach, które rosną
w Ziemi Świętej, w kraju nad Jordanem,
którego wody nigdy nie zamarzają, tyko
płyną, płyną bez przerwy.
Jest Szabat Pieśni. W synagodze czyta
się Sziras haJam – pieśń, którą Mojżesz
śpiewał wraz z Izraelitami, kiedy Najwyższy sprawił, że rozstąpiły się wody morza.
„I przeszli po suchym gruncie”. Świeci
słońce, lecz na zewnątrz jest mroźno.
Wracam z ojcem do domu. Siostra przynosi
czulent od piekarza. Mama przesunęła
stół bliżej kaflowego pieca, w którym
Katarzyna solidnie rano napaliła. Tata
robi kidusz nad spirytusem pomieszanym
z sokiem wiśniowym domowej roboty. Po
południu znowu wychodzimy na mróz.
Rzucamy ptaszkom kaszę i resztki czulentu
– w nagrodę za to, że tak pięknie świergotały, kiedy Żydzi, stojąc na brzegu Morza
Czerwonego, zaintonowali swą pieśń.
grudzień 2007 – styczeń 2008
Po hawdali idę z tatą do sąsiada,
u którego w sobotni wieczór zawsze
gromadzą się ludzie, żeby wypić herbatę
i pogadać o polityce. Interesuje mnie
zwłaszcza jego sklepik, do którego można
dostać się przez kuchnię. Wejście od ulicy
jest zamknięte, lecz klienci napływają
nieprzerwanym strumieniem. Wszyscy
chcą kupić chamiszoser pejres – owoce
w piętnastu gatunkach, które za kilka
dni, piętnastego szwat, spożyją podczas
uroczystego posiłku. U powały, jak sznury
suszonych grzybów, wiszą figi, a w specjalnych papierowych tutkach i pudłach
zalegają dziwne owoce, których nie ogląda
się przez cały rok: daktyle, chleb świętojański, morele...
Zaraz też przychodzi mama z moją
siostrą, żeby zrobić zakupy. Kosze napełniają się drogimi, pachnącymi owocami,
które mile pobudzają apetyt. Mama widzi,
że mi ślinka cieknie, więc daje mi z każdego rodzaju „na spróbowanie”...
– Łobuzie! Nie możesz się doczekać,
co? – odzywa się sąsiad głosem niby zagniewanym i swoim zwyczajem szczypie
mnie w policzek. Na pociechę każe mi
otworzyć kieszenie – ręce mam już zajęte
– i sypie do pełna wszelkiego gatunku
owoców.
Chamiszoser. Zimowy dzień jest
krótki. Jeszcze trochę i zapadnie ciemność. Uczniowie siedzą jeszcze w swoich
klasach, lecz w głównej sali – jak w Jom
Kipur – palą się już wszystkie lampy. To
należący do cadyka dom modlitwy, wyjątkowo piękny budynek, który pewien
bogaty chasyd wybudował dla Szymona
Altera Perłowa, zanim ten przeniósł się ze
swoim dworem do Warszawy. Teraz mieści
się w nim szkoła religijna. W sali modlitw,
oddzielone drewnianymi przegrodami,
znajdują się klasy, w których uczą się
chłopcy. Dziś czeka ich prawdziwy sądny
dzień. W sali, oprócz uczniów, gromadzą
się dorośli mężczyźni. Ojcowie z niepokojem czekają, kiedy ich syn zostanie
wywołany na środek. W końcu pada moje
nazwisko. Mełamed prowadzi mnie na
bimę. Szepce coś rabinowi na ucho. Nic
nie słyszę. Czuję tylko ciepłą rękę rabina
na moim policzku. Rabin pokazuje wskazówką wers w Chumaszu. Staję na zydelku,
żeby dosięgnąć do blatu. Czytam: „Wajehi
beszalach paro...”. Skończyłem. – Dlaczego
obchodzimy nowy rok drzew? – pyta rabin. – Za czasów Świątyni – odpowiadam
– kapłani i lewici nie mieli swojej ziemi.
Ludzie dawali im dziesięcinę ze swoich
zbiorów. Piętnastego dnia miesiąca szwat
rozpoczynał się nowy rok obrachunkowy
dla owoców z drzew.
Rabin jeszcze raz gładzi mnie po
policzku. Daje mi dwie tuby z owocami.
– Bierz – mówi – umiesz więcej niż
inni...
Efraim Siedlecki
z jidysz przełożyła Anna Ciałowicz
◗ Tu biSzwat (‫ )ט״ו בשבט‬to dosł. 15 dzień miesiąca
szwat. Litery ‫ – ט״ו‬oznaczją liczbę 15. Słownie
liczebnik 15 to po hebrajsku chamisza asar; w wymowie aszkenazyskiej – chamiszoser. Dzień ten
jest Nowym Rokiem Drzew (Rosz haSzana laIlanot).
Przed wojną zamiast Tu biSzwat zwykle mówiono
Chamiszoser.
‫ ■ ביולעטין‬11
◗ WSPOMNIENIA
Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie
z żalem informuje o śmierci
Klary Zawieruchy
Wyrazy współczucia rodzinie składają, łącząc się w bólu i smutku,
członkowie Zarządu GWŻ i przyjaciele z Klubu Seniora.
Niech jej dusza zostanie wpleciona w węzeł życia wiecznego.
podziękowania
Dyrektor cmenatrza żydowskiego przy ul. Okopowej w Warszawie,
Przemysław Isroel Szpilman, składa
podziękowanie panu Edwardowi
Cybulskiemu, który na własny koszt
odremontował nagrobek Henryka
Leskiego. Nagrobek ten został w znacznym stopniu uszkodzony podczas wichury, która trzy lata temu zwaliła na
niego ogromne drzewo.
◗ ODESZLI
Genowefa Białkowicz
ur. 15 kwietnia 1918 r.
zm. 23 listopada 2007 r.
Gmina Wyznaniowa Żydowska
w Warszawie:
ul. Twarda 6, pok. 13, 00–950 Warszawa
tel./fax: +48 22 652 28 05
tel.: +48 22 652 17 53 w. 121
e-mail: [email protected]
Godziny otwarcia biura:
pon. – pt.: 900–1600
Konto złotówkowe:
BRE Bank SA
PL67 1140 1010 0000 2594 7300 1005
Konto walutowe:
BRE Bank SA
PL40 1140 1010 0000 2594 7300 1006
Redakcja biuletynu:
ul. Twarda 6, 00–950 Warszawa
tel.: +48 22 652 17 53 w. 115
e-mail: [email protected]
Redakcja i opracowanie:
Anna Ciałowicz
[email protected]
tel.: +48 22 652 17 53 w. 115
tel.: +48 505 813 806
Opracowanie graficzne,
skład i łamanie:
Anna Rozenfeld
Druk i oprawa:
Argraf Sp. z o.o.
ul. Jagiellońska 76, 03–301 Warszawa
tel./fax: +48 22 811 51 11, 614 53 31
Nakład:
500 egz.
Lucyna Badian
ur. 28 kwietnia 1923 r.
zm. 7 grudnia 2007 r.
Berta Gincburg
ur. 12 października 1917 r.
zm. 5 lutego 2008 r.
Gmina Wyznaniowa Żydowska
w Warszawie zrekonstruowana jesienią 1997
roku, jest jedną z ośmiu gmin tworzących
Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich
w RP. Jej odrodzenie jest jeszcze jednym
znakiem udowadniającym, że Marzec ’68
nie stał się końcem społeczności żydowskiej
w Polsce.
Zmieniają się cz a sy, zmienia się też
społeczność żydowska. Dotychczasowe formy
życia społecznego nie wystarczają nowym
członkom. Nowo powstała gmina szuka
i szukać będzie swojej tożsamości.
Gmina jest otwarta: wstępujących nie
pyta się o stopień osobistej religijności.
Cz łon k i e m mo ż e z o s t a ć k a ż d a o s ob a
pochod z enia ż ydowskiego, o ile nie
12 ■ biuletyn
p r a k t yk u j e i n n ej r el i g i i . G m i n a j e s t
również otwarta w tym sensie, że wzorem
przedwojennych gmin polskich i aktualnie
istniejących gmin w wielu krajach, do jej
celów statutowych należy także zaspokajanie
społecznych i kulturalnych potrzeb swoich
członków. Dobra instytucja, to instytucja
s ł u ż ą c a t wor z ą c y m j ą l u d z iom – t a k
właśnie wyobrażamy sobie naszą Gminę.
Stoją przed nią trudne z adania: ra zem
z innymi instytucjami żydowskimi ma służyć
materialnemu i duchowemu dziedzictwu
Żydów polskich, a jednocześnie budować
życie żydowskie tu i teraz.
Chcemy pielęgnować na sz ą tradycję,
chcemy być z niej dumni, chcemy stworzyć
z gminy instytucję – zgodnie z żydowskimi
Opinie prezentowane na łamach
Biuletynu nie stanowią oficjalnego stanowiska Zarządu Gminy Wyznaniowej
Żydowskiej w Warszawie.
Zastrzegamy sobie prawo do redagowania i skracania nadesłanych
tekstów. Materiałów nie zamówionych
redakcja nie zwraca.
Dla członków GWŻ w Warszawie
egzemplarz bezpłatny
nr 6/2007 (44)

Podobne dokumenty