do wydruku - mam.media.pl

Komentarze

Transkrypt

do wydruku - mam.media.pl
KOCHANI CZYTELNICY!
Nareszcie święta! Długo na nie czekaliśmy i w końcu są. Przed nami czas
świątecznego leniuchowania, zajadania
się pierniczkami, cieszenia się prezentami i przede wszystkim bycia razem z
rodziną. Podkreśla to nasza okładka,
która stworzyła Marta Obłoza z 2e.
W grudniu królowały języki obce. Nie
sposób wymieniĆ wszystkich atrakcji,
jakie przygotowały nam nauczycielki
języków obcych i wolontariuszki Fundacji EBU. To był bardzo międzynarodowy
grudzień.
W styczniu czeka nas mnóstwo atrakcji
matematycznych. Oprócz tego przed
nami wielkie wydarzenie - oficjalne otwarcie nowej sali gimnastycznej.
Tymczasem życzymy Wam wszystkim
cudownych ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i fantastycznego Nowego Roku 2016.
Wasze cenzorki
Agnieszka Kożuchowska
Izabela Saganowska
REDAKCJA:
Aleksandra Wróbel
z kl. 1a: Klaudia Królak, Wiktoria
Kondracka, Julia Łyszkowska, Dominika
Zwierz, Klaudia Król
z kl. 1b: Maja Biernacka
z kl. 1c: Maja Ostrowska, Paweł
Kołodzik
z kl. 1g: Julia Wójcik, Ala Królak, Jakub
Brodzik, Olek Szuba
z kl. 2c: Ada Wieczorek
z kl. 2e: Marta Gańko, Julia Karwowska,
Gabriela Majchrzyk, Agata Całka,
Marysia Piątkowska, Maciek
Leszczyński, Maja Sysiak, Magdalena
Grabarczyk, Marta Obłoza
z kl. 2f: Martyna Szuba
z kl. 3d: Julia Rodzoch, Ola Kałuska,
Weronika Ponikowska
SPIS TREŚCI:
str. 3 - Śladami mińskich Żydów podsumownaie projektu
str. 4-5 - Świąteczny wywiad z panią
Renatą Ziółkowską
str. 6 - Nowa sala tuż, tuż
str. 7 - O pochodzeniu języka polskiego
str. 8 - Rekolekcje filmowe z ks. Marcinem
str. 9 - O jakich prezentach marzymy?
str. 10 - Najmroczniejsze świąteczne
potwory
str. 11 - Świąteczne "zrób to sam"
str. 12 - Nauczycielki na językach
str. 13-14 - O tych, co przekroczyli
granicę - realcja z wycieczki do Berlina
str. 15 - Koniec semestru już niedługo
str. 16 - Politechniczne zajęcia w kl. 1g
str. 17 - Święta łączą pokolenia
str. 18 - Pomoc dla zwierzaków w
schronisku
str. 19 - VS pani Jakubowska kontra
Julia Tomaszkiewicz - dwie wielbicielki
muzyki
str. 20 - W bibliotece spotkanie z
Wajrakiem, w szkole koncert Drewutni
str. 21 - Czy zwierzęta przemówią?
str. 22 - Lekcje biblioteczne
str. 23 - Orszak Trzech Króli maszerujemy na zielono
str. 24 - Jak samodzielnie zrobić
atrakcyjne prezenty?
str. 25 - Boże Narodzenie - TOP 5
str. 26 - Boże Narodzenie w innych
krajach
str. 27 - Grudniowe sukcesy
str. 28 - MAMY CIĘ!
ŚLADAMI MIŃSKICH ŻYDÓW
Grupa uczniów z Gimnazjum Miejskiego nr
2 w Mińsku Mazowieckim przez cały listopad realizowała projekt pt.” Śladami mińskich Żydów”
W naszym mieście coraz częściej ratujemy od zapomnienia tamte czasy, w których społeczność żydowska była w naszym mieście. Tym przedsięwzięciem
również się do tego przyczyniliśmy.
Podjęliśmy wiele działań, aż wreszcie 28
listopada odbyła się nasza wycieczka która była jednym z dwóch podstawowych
rezultatów naszego projektu. Drugim było
spotkanie w Miejskiej Bibliotece Publicznej, by rozwinąć wątek rozpoczęty podczas spaceru po ul. Karczewskiej (dzisiaj
Piłsudzkiego), ponieważ była to żydowska
ulica mińska.
Goście mieli okazję spróbować pysznych
potraw kuchni żydowskiej, był np. kugel,
cymes, śledzie po żydowsku, które najszybciej zniknęły z talerzy. Można było
podziwiać wyjątkowe eksponaty, które
udostępnił nam pan Mariusz Dzienio.
Spotkanie urozmaicały: taniec żydowski,
quiz oraz opowieść chasydzka. Goście
mogli nauczyć się kroków tańca, które
pokazywali nasi wspaniali instruktorzy.
Przedstawiliśmy również wzruszający
film o holocauście. Zanim nastąpił finał
projektu, niejednokrotnie wertowaliśmy
książki, zasięgaliśmy rad naszych opiekunek p. Lilli Kłos i p. Ewy Borkowskiej,
odwiedzaliśmy też mińskie organizacje.
Odbyliśmy spotkanie z panem Mariuszem Dzienio, zwiedziliśmy także Muzeum Żydów Polskich POLIN. Dzięki
wytrwałemu dążeniu do celu i pomocy
Towarzystwa Przyjaciół Mińska Mazowieckiego powstanie tablica informacyjna na mińskim cmentarzu żydowskim.
Mamy nadzieję, że spotkanie w MBP i
spacer po ul. Karczewskiej pomogły
zgłębić wiedzę mieszkańcom Mińska
na temat społeczności żydowskiej w
naszym mieście. Nam pomogły bardzo.
To była prawdziwa intelektalna
przygoda.
Milena Gawron i Martyna Szuba
ŚWIĘTA TO
WYJĄTKOWY
CZAS
tak ocenia trzy świąteczne dni
pani Renata Ziółkowską,
z którą porozmawiałyśmy
na temat Świąt Bożego
Narodzenia.
Czy lubi Pani święta?
Oczywiście, że lubię. Święta to wyjątkowy czas, który spędzam razem z najbliższymi.
Nie sądzę, aby ktokolwiek mógł nie lubić
świąt, no może poza osobami samotnymi, którym samotne święta szczególnie
mogą doskwierać.
Z kim i gdzie spędza Pani tegoroczne
święta?
Tradycyjnie - tegoroczne święta spędzę
w moim domu z osobami, które kocham,
czyli moimi dziećmi, rodzicami oraz mężem.
Kto u Pani w domu ubiera choinkę?
W naszym domu tradycją jest to, iż choinka zawsze ubierana jest przez wszystkich domowników. Każdy z nas musi
mieć swój wkład w ten miły obowiązek.
Nie wiem, czy korzystnie to wpływa na
wygląd choinki, gdyż każdy ma swój koncept i często efekt końcowy jest – delikatnie mówiąc zaskakujący….
Jednak dzięki temu, mogę śmiało stwierdzić, że nasza choinka zawsze jest wyjątkowa i szczerze mówiąc nigdzie nie widziałam podobnej.
Jakie zwyczaje wigilijne przejęły się u
Pani w rodzinie?
W Wigilię Bożego Narodzenia od rana
wszyscy nerwowo kręcą się po mieszkaniu. Często to właśnie w ten dzień ubieramy choinkę. Czekamy na gości i jak
wszyscy wyglądamy pierwszej gwiazdki.
Oczywiście zasiadamy do stołu i najpierw
najstarszy członek rodziny odmawia modlitwę, po której dzielimy się opłatkiem i zasiadamy do wieczerzy. Dopiero po kolacji
najmłodszy członek rodziny odszukuje pod
choinką prezenty i rozdaje je domownikom. Potem śpiewamy kolędy i jesteśmy
naprawdę razem…
Co chciałaby Pani dostać pod choinkę?
W tym roku dostałam już kilka przedwczesnych prezentów, bowiem Mikołaj się
troszkę pospieszył i do naszej rodziny dołączył mało rezolutny York - Alex.
Szczęścia więc już mam aż za nadto. Mimo to spodziewam się, że jeszcze pod
choinką coś znajdę – mam tylko nadzieję,
że nie będzie to jakiś krewny Alexa
(śmiech).
Mikołaj wie, że bardzo lubię książki, więc
niech tradycji stanie się zadość!
Jaka jest Pani ulubiona potrawa wigilijna?
W moim domu gotowaniem zajmuje się
mój mąż. Święta to taki czas, kiedy on w
sumie nie wychodzi z kuchni i przygotowuje przepyszne potrawy. Uwielbiam
oczywiście barszcz z uszkami, pierogi i
kutię, ale chyba najbardziej lubię potrawę,
którą przywożą zawsze moi rodzice. Potrawa to kojarzy mi się z dzieciństwem i
świętami w moim rodzinnym domu. Jest
to specjalny barszcz biały robiony na bazie dużej ilości grzybów. Pychota - szkoda
tylko, że tej receptury od lat strzeże mój
tata.
Lubi Pani kolędować? Jaka jest Pani
ulubiona kolęda?
W moim domu muzyka to dość powszechna forma rozrywki. Mój mąż gra
na gitarze i często z kolegą ( mężem
pani Sugier) oraz najmłodszym synem
razem muzykują. Czasami się do nich
przyłączam, ponieważ bardzo lubię
śpiewać, tu muszę jednak zaznaczyć,
że lubić nie zawsze równa się z potrafić. Kiedy zbliżają się święta, dużo się
nie zmienia w tym temacie oprócz repertuaru. Poezję śpiewaną zastępują kolędy, z których wiele jest naprawdę pięknych i wzruszających. Moimi ulubionymi kolędami są „ Lulajże Jezuniu” oraz
„Oj, Maluśki Maluśki”. Ta druga kolęda
jest mi szczególnie bliska, ponieważ
cała moja rodzina pochodzi z Podhala i
właśnie ta kolęda najpiękniej brzmi w
moim sercu.
Dziękujemy za świąteczną rozmowę i
życzymy pieknych ŚWIĄT.
Marta Gańko i Agata Całka kl. IIe
NOWA SALA TUŻ, TUŻ
W lipcu 2014 roku na dobre rozpoczęła się budowa sali gimnastycznej. Wtedy z okien
na górnym korytarzu można było podziwiać zarys powstającego budynku. Pracownicy
budowy dokładali wszelkich starań, aby prace przebiegały terminowo. W czasie roku
szkolnego została położona ceglana oraz bardzo nowoczesna metalowa elewacja.
Całość została pokryta dachem, a w czasie wakacji powstało przejście łączące budynek szkoły i salę gimnastyczną. We wrześniu ku zdziwieniu uczniów, ich oczom ukazał się dolny korytarz bez okien, a jedynie z przeszklonymi drzwiami, które stanowią
wejście do nowo powstałego obiektu.
Po otwarciu głównych drzwi wchodzimy do korytarza ze zjazdem dla wózków oraz
schodami, obok znajduje się szatnia dla gości. Główna hala jest podzielona na 3 boiska
do siatkówki. Po bokach zostały zamontowane kosze do koszykówki. Po lewej stronie
za srebrną kotarą znajduje się duża scena wraz z zapleczem. Przy prawej ścianie stoją
rozkładane trybuny, zapewniające wiele miejsc dla kibiców. Dzięki zamontowaniu wielkich zasłon istnieje możliwość podzielenia sali na 3 części, aby ta środkowa służyła jako sala kinowa albo duża sala teatralna do odgrywania spektakli. Na nowo wybudowanym obiekcie sportowym będziemy mogli korzystać z lin, drabinek oraz drążków do
podciągania. Duże szatnie i łazienki zapewnią nam komfort i wygodę przed zajęciami
lub po nich. Na górze znajduje się siłownia I sala fitness, z której możemy podziwiać
nowe boisko. Oficjalne otwarcie sali przewidywane jest w styczniu 2016 roku.
Czekajmy z niecierpliwością!
Maja Sysiak
Czasami w szkole chodziliśmy
na blauły, czyli słów kilka
o historii i odmianach języka
ogólnopolskiego!
A zaczęło się to tak… Pochodzenie języka polskiego wiąże się ze wspólnotą
praindoeuropejską, której istnienie niektórzy naukowcy datują na okres neolitu.
Z niej wyodrębniły się grupy etniczne
zamieszkujące część terenów dzisiejszej Azji i Europy. Jedną z nich byli nasi
praprzodkowie - Prasłowianie. Posługiwali się oni językiem prasłowiańskim.
Początki języka polskiego wiążemy z
powstaniem naszej państwowości.
Profesor Miodek uważa, że „ukształtował się na osi Wielkopolski, Śląska i
Małopolski”. Przez stulecia język polski
podlegał ciągłym zmianom, wszak jest
tworem żywym. We współczesnej polszczyźnie występują odmiany terytorialne zwane dialektami. O bogactwie
naszego języka świadczy również to, że
w obrębie dialektów można wyróżnić
gwary, którymi posługuje się ludność na
mniejszym obszarze. One tworzą i
utrwalają tożsamość tych miejsc.
Opowiem dziś o gwarze miasta mojego
dzieciństwa. Język potoczny, którym
posługują się bydgoszczanie, czerpie z
gwar sąsiadujących regionów etnograficznych. Miasto przez wiele dziesiątków
lat znajdowało się pod zaborem pruskim,
stąd obecność licznych zapożyczeń z
języka niemieckiego.
Rano mama budziła mnie do szkoły,
będąc jeszcze w poranniku ( szlafrok)
i laczkach (kapcie). Jako gzub (dziecko) nie zawsze chętnie biegłam do budy
(szkoła), a przedtem
należało wyrychtować (przygotować)
tornister. Do niego wkładało się skibkę
(kromka) chleba , często z leberką (pasztetowa), bo czasy były raczej biedne.
Czasami ciężko było go taśtać (nieść),
bo tyle w nim skarbów. Kiedy było ciepło, do szkoły biegło się na krótkim rękawku (bluzka lub sukienka z krótkim
rękawem). Przed szkołą czekała wiara
(dużo osób), a wśród nich zdarzali się
rojbre (psotnik) i lontrusy (rozrabiaka).
Nic dziwnego, że na lekcjach zdarzało
się chichrać (śmiać się), zamiast pilnie
słuchać pani. I nie było to, niestety,
rychtyg (dobrze)! Po szkole biegaliśmy
za winkiel (coś za rogiem), aby kupić
zakazane dziś szneki (drożdzówka). W
domu czekała już mama, która zdążyła
upitrasić (ugotować) obiad, a na podwieczorek upiec kuch (ciasto). Często
był to aintopf (danie jednogarnkowe). Po
obiedzie należało umyć statki (naczynia). Nie mogłam się drykować (uchylać
się od robienia czegoś) i grzecznie
siadałam do odrabiania lekcji. A gdzie w
tym wszystkim tytułowe blauły (wagary)? Z przymrużeniem oka powiem, że
było to doświadczenie starszych
kolegów.
Na szczęście gwara przestaje być już
traktowana jako przejaw braku kultury.
Wiele słów już zapomniano. Pisząc ten
tekst, musiałam mocno „poszukać w
pamięci”. W Bydgoszczy słyszy się
jeszcze dość często charakterystyczne
jo (tak), którego ja nigdy nie używałam.
Kiedy przyjechałam prawie 30 lat temu
na Mazowsze, czekało tu na mnie wiele
językowych niespodzianek. Jest to
jednak temat na inną historię.
Aleksandra Wróbel
FILMOWE REKOLEKCJE Z KS. MARCINEM
27 listopada 2015r. uczniowie naszego
gimnazjum pojechali na wycieczkę
zorganizowaną przez ks. Marcina.
Głównym celem naszego wyjazdu było
obejrzenie filmu pt. „Czy naprawdę
wierzysz?” w kinie Praha w Warszawie.
Do stolicy dojechaliśmy pociągiem, a na
miejsce tramwajem.
Po wizycie w kinie odwiedziliśmy
Katedrę Św. Michała Archanioła i Św.
Floriana Męczennika. To bardzo piękna
i robiąca ogromne wrażenie budowla.
Następnie zrobiliśmy sobie zdjęcie pod
pomnikiem ks. Ignacego Skorupki. W
drodze powrotnej dostaliśmy pamiątki –
Chrystusa na krzyżu.
Film opowiada historie dwunastu ludzi o
zupełnie odmiennych przeżyciach,
charakterach i wierzeniach, których losy
niespodziewanie się krzyżują, a ich
spotkanie sprawia, że te osoby naprawdę
zaczynają wierzyć w krzyż Chrystusa.
Film jest bardzo wzruszający, ciekawy i
pełen zwrotów akcji. Zmienia patrzenie na
świat i postrzeganie religii. Uświadamia
ludziom, że ich decyzje wpływają na
kolejne, ale pokazuje też, że nigdy nie jest
za późno na zmiany w postępowaniu.
Nakłania do czynienia dobra i pomagania
innym.
Film „Czy naprawdę wierzysz?” w reż.
Jona Gunna zrobił na nas ogromne
wrażenie, dlatego serdecznie go
polecamy. Warto czasem obejrzeć coś,
co zmusza do myślenia, a może nawet
do wewnętrznej przemiany, choćby
krótkiej! Przecież każdy z nas popełnia
jakieś życiowe błedy albo czasem nie
stawia czoła przeciwnościom losu.
Dlatego właśnie mądry film polecamy
każdemu, kto znajdzie czas na chwilę
refleksji (może w międzyświątecznej
przerwie?).
Julia Wójcik i Alicja Królak IG
KLASY PIERWSZE
(91 uczniów)
KLASY DRUGIE
(51 uczniów)
KLASY TRZECIE
(41 uczniów)
MIKOŁAJU, PROSZĘ CIĘ PRZYNIEŚ MI...
Najbardziej pożądanym prezentem wśród klas pierwszych są pieniądze. Następnym
jest telefon lub tablet itp. oraz pozycja „inne”. Prawie 15% pierwszoklasistów chce dostać ubrania, a 8% z nich - książkę. Najmniejszym zainteresowaniem cieszą się słodycze i brak prezentu pod choinką. Jeśli chodzi o propozycje innych prezentów, to pierwszaki wykazały się największą pomysłowością. Najciekawsze z nich to: pistolet na kulki lub wiatrówka, kosmetyki, polaroid czy książka z kolorowankami.
Okazało się, że większość drugoklasistów to materialiści - prawie połowa chce dostać
pieniądze. Dużym zainteresowaniem cieszą się też elektroniczne gadżety i prezenty inne (czyli takie, których nie uwzględniłyśmy w naszej liście). Co dziesiąty uczeń drugiej
klasy chciałby pod choinką znaleźć ubrania, a 8% - książkę. Najmniej osób jako prezent preferuje słodycze.Tyle samo jest osób, które nie chcą żadnego podarku (ich strata). Wśród innych znalazły się między innymi: prośba o to, żeby zdać i o piątkę z fizyki
i chemii, buda dla psa, niespodzianka.
Podobnie jak wśród klas pierwszych i drugich, u trzecioklasistów królują pieniądze. Dużym zainteresowaniem cieszy się też nasza propozycja „inne”. Prawie 20% uczniów
ostatniej klasy gimnazjum chce dostać telefon czy tablet, a co dziesiąty liczy na to, że
znajdzie pod choinką książkę. Jedynie 2% gimnazjalistów chce od świętego Mikołaja
ubrania. Ciekawe propozycje z pozycji „inne” to np. piżamy czy skarpety. Była też
niespodzianka, wszystko i zapis „wszystko mnie zadowoli”.
Weronika i Ola z 3d
Najmroczniejsze świąteczne potwory
UWAGA! Artykuł dla ludzi o mocnych nerwach
Już niedługo Święta, czyli czas miłości, spokoju i rozmów przy wigilijnym stole. Przedtem
trzeba dokładnie wysprzątać dom, pomóc w
przygotowaniu kolacji i oczywiście przyozdobić drzewko. Po tych przygotowaniach nadchodzi moment, kiedy dzielimy się opłatkiem,
siadamy przy stole, smakujemy nowe dania.
Każdy jednak wyczekuje tego magicznego
momentu, by w końcu rozpakować przyniesiony przez Mikołaja prezent. Ale Święty Mikołaj nie jest jedyną postacią, która może odwiedzić nasz dom podczas Świąt. Oto 7 najmroczniejszych świątecznych potworów:
Nr 7 to islandzcy świąteczni chłopcy, których
oryginalna nazwa, Jólasveinarnir, jest bardzo
trudna do wymówienia. Było ich trzynastu, a
każdy miał dokuczać ludziom w inny sposób,
np. trzaskaniem drzwiami, zabieraniem kluczy
lub kradnięciem jedzenia z lodówki.
Nr 6 to Grýl, czyli matka świątecznych chłopców, pół-zwierzę, pół-troll.Ta krwiożercza giganta wychodzi ze swojej jaskini, w poszukiwaniu jedzenia -niegrzecznych dzieci.
Nr 5 to wielki, czarny islandzki kot, Jólakötturinn, który w czasie Świąt zjada ludzi, którzy
nie dostali nowych ubrań. W dawnej Islandii taki prezent oznaczał należyte wykonywanie swoich obowiązków, więc kot karał
tak naprawdę za lenistwo.
Nr 4 to francuski kompan i pomocnik
Świętego Mikołaja, Père Fouettard. Dziś
straszy dzieci ruzgą, jednak wcześniej był
rzeźnikiem, który w pewnym momencie
postanowił zabić trochę dzieci. Teraźniejsza praca ma być pokutą za dawne czyny.
Nr 3 to Frau Perchta, czyli niemiecka czarownica, która według legend strzegła, aby
ludzie trzymali się tradycji. Jeśli nie pościłeś, w dzień postu, mogłeś spodziewać się
jej wizyty w swoim domu z nożem, którym
wypatroszy cię, a następnie wsadzi do
twojego środka śmieci.
Nr 2 to znów niemiecka postać,
Belsnickel, który odziany w szmaty i kawałki futra trzyma w jednej dłoni worek z cukierkami dla grzecznych dzieci, a w drugiej
bicz dla tych mniej. On już dokładnie wie,
kto był nieg-rzeczny w tym roku.
Nr 1 to najbardziej demoniczny stwór ze
wszystkich- Krampus. Potwór jest zakuty w
łańcuchy, posiada też rogi, wiecznie wystawionym język i czerwone, palące ślepia.
Jest pomocnikiem Świętego Mikołaja, który
zajmuje się porywaniem niegrzecznych
dzieci.
A ty? Byłeś grzeczny w tym roku?
Magdalena Grabarczyk z kl. 2e
Świąteczne DIY
Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc
pora zacząć myśleć o ozdobach, które
stworzą w naszym domu niepowtarzalny
klimat.
Choinka z szyszek
Potrzebne przedmioty:
- styropianowy stożek, szyszki, pistolet na
gorący klej + wkłady do niego, złoty ozdobny spray, wstążka, koraliki
Wykonanie:
Szyszki oczyść i upewnij się, że są suche. Za pomocą gorącego kleju do stożka
przyklejaj szyszki (od dołu, tak by tworzyły przylegające do siebie okręgi). Następnie całość spryskaj sprayem - złotym lub
srebrnym (najlepiej jest robić to na zewnątrz, ewentualnie w pomieszczeniu przy
otwartych oknach). Ze wstążki zrób kokardki. Przyklej je na choince razem z koralikami.
Bombka z cekinów
Potrzebne przedmioty:
- styropianowa kula, kolorowe cekiny,
szpilki, wstążka
Wykonanie:
Układając dowolny wzór, przypnij cekinydo styropianowej kuli. Bombkę obwiąż wstążką tak, aby można było
powiesić ją na choince.
Pachnące pomarańcze
Potrzebne przedmioty:
- pomarańcze, gożdziki
Wykonanie:
Wbij gożdziki w skórkę pomorańczy,
układając dowolny wzór.
Cynamonowa świeca
Potrzebne przedmioty:
- dowolnej wielkości świeca, laski cynamonu, pistolet na gorący klej + wkłady do niego, wstążka
Wykonanie:
Za pomącą pistoletu z gorącym klejem
przyklej do świecy cynamon. Aby wyglądało ładniej obwiąż świecę wstążką,
zawiązując kokardę.
WESOŁYCH ŚWIĄT :)
Ola Kałuska z kl. 3d
Nauczycielki na językach
Angielski i niemiecki nie mają przed nimi
tajemnic.Niezawodne w swojej roli, dzielnie edukują uczniów naszego gimnazjum,
tłumacząc im zawiłości obcej gramatyki.
O czym marzą? Kim byłyby, gdyby nie
uczyły w szkole? Na te pytania odpowiedziały ekspertki językowe - pani Sawczuk,
pani Krupa i pani Brewczyńska.
Pani Bożena Sawczuk
Zawsze marzyłam, by zostać archeologiem
Na pomysł, by uczyć języka obcego
wpadłam w liceum.
Język obcy przydaje się w każdej sytuacji.
Lubię niemiecki za to, że otworzył przede mną świat, dał mi perspektywy rozwoju. Gdy pierwszy raz wyjechałam do Niemiec (w Polsce panował jeszcze komunizm, wszędzie było szaro-buro, smutno),
kraj ten zauroczył mnie. Był pełen energii,
kolorów!
Najtrudniejsze w pracy nauczyciela …
motywacja uczniów
Język, którego zawsze chciałam się
nauczyć to włoski i hiszpański
Gdybym nie uczyła w szkole, byłabym
ogrodnikiem.
Pani Ilona Krupa
Zawsze marzyłam, by zostać projektantką wnętrz
Na pomysł, by uczyć języka obcego
wpadłam na studiach.
Język obcy przydaje się w życiu.
Lubię angielski za to, że daje możliwość komunikowania się z innymi ludźmi, nawiązywania kontaktów za granicą
Najtrudniejsze w pracy nauczyciela zachowanie cierpliwości
Język, którego zawsze chciałam się
nauczyć to portugalski
Gdybym nie uczyła w szkole,
byłabym bezrobotna
Pani Magdalena Brewczyńska
Zawsze marzyłam, by zostać
stewardessą
Na pomysł, by uczyć języka obcego
wpadłam… samo przyszło! Dostałam
propozycję pracy i tak już zostało.
Język obcy przydaje się w wielu sytuacjach (nie sposób wszystkich wymienić)
Lubię angielski za wymowę i oczywiście za to, że jest językiem używanym
praktycznie na całym świecie
Najtrudniejsze w pracy nauczyciela
dokumentacja
Język, którego zawsze chciałam się
nauczyć to hiszpański
Gdybym nie uczyła w szkole,
byłabym lekarzem weterynarii.
Jak widzicie nauczycielki języków obcych mają sporo ciekawych rzeczy do
powiedzenia (nie tylko w językach
obcych). Próbują nas także przekonać
do efektywnej nauki języków obcych.
W grudniu ich wysiłki były tym większe,
że miesiąc ten podporządkowany ich
przedmiotom. Były quizy, zabawy, dyktanda, stoiska językowe, gry, zabawy i
wiele obcojęzycznych atrakcji.
Marysia Piątkowska
i Maciek Leszczyński
z kl. 2e
O TYCH, CO PRZEKROCZYLI GRANICĘ
Dnia 2 grudnia o godzinie 5: 59, 58 śmiałków wyjechało za naszą zachodnią granicę,
aby podziwiać i poznać nieznaną dotąd stronę Berlina. Choć byliśmy w tylko jednym
mieście, czuliśmy się tak, jakbyśmy zwiedzali cały świat. Udało nam się być w Watykanie, Amsterdamie, posmakować rarytasów prosto ze starożytnego Egiptu oraz poczuć się jak w mieście prosto z Imperium Rzymskiego. A to wszystko tylko w dwa dni.
Zapraszamy na relację z wycieczki do Berlina.
O godzinie 17 dotarliśmy do pierwszej
berlińskiej atrakcji - Muzeum Madame
Tessou. Mogliśmy stanąć oko w oko z
takimi osobistościami jak Miley Cyrus,
Johnny Depp czy Albert Eistain. Następnym przystankiem był Weihnachtsmarkt [jarmark bożonarodzeniowy].
Przez 30 minut jarmark był nasz, rozbiegliśmy się we wszystkie strony i zaczął się szał zakupów. Dziesiątki stoisk oferowało m.in.piękne ozdoby świąteczne, niektórzy uczniowie poświęcili
cały wolny czas na szukanie idealnej
bombki lub innych dekoracji. Inni poszukiwali przepysznych pierniczków,
aby obdarować nimi swoich bliskich.
Byli również tacy, którzy po prostu
podziwiali piękno jarmarku.
DZIEŃ PEŁEN WRAŻEŃ
Drugi dzień był naprawdę pełen wrażeń.
Zaczęliśmy już od 7 rano. Naszym pierwszym miejscem na liście obiektów,
które trzeba obejrzeć był najbardziej
znany punkt Berlina – Brama Brandenburska. Następnie udaliśmy się zobaczyć pomnik ofiar Holocaustu, który na
wszystkich wywarł duże wrażenie. Widzieliśmy jeszcze dwa pomniki - na
cześć Romów i Cyganów oraz homoseksualistów. I to ten drugi wywołała w naszych skromnych kręgach małe poruszenie.Jak podkreślała nasza pani przewodnik, Berlin jest bardzo tolerancyjnym
miastem.Poszliśmy pod Reichstag, czyli parlament niemiecki. Koło niego znajduje się budka kanclerza nazywany
przez Niemców „Pralką” lub „Kohloseum”
na cześć Helmuta Kohla kanclerza, za
którego rządów wybudowano ten budynek. Następnie udaliśmy się w miejsce
zwane Topografia terroru. Właśnie tam
można było ujrzeć i dotknąć Muru Berlińskiego oraz miejsca, gdzie kiedyś mieściły się budynki Trzeciej Rzeszy. Potem
z autokaru mogliśmy podziwiać bardzo
znane miejsca, m.in. Plac Poczdamski i
Check Point Charlie. Dalej udaliśmy się
pod znany Humboldt Univeritet, przed
którym w 1933 urządzono akcję palenia
ksiąg niezgodnych z panującą wtedy
ideologia. Idąc do Berliner Haus, widzieliśmy krajobrazy rodem z Amsterdamu,
a to dzięki kanałom, które są obecne w
całym Berlinie. Sama katedra jest wzorowana na Bazylice św. Piotra w Watykanie. Następnie w podskokach udaliśmy się na największy Jarmark Świąteczny, gdzie zjedliśmy tradycyjne
Bratwursty. Potem wjechaliśmy na
Fernsehen (wieża telewizyjna), aby zobaczyć Berlin z szerszej perspektywy.
Następne było Muzeum Pergamońskie,
– które przeniosło nas do starożytności.
I choć byliśmy już zmęczeni i prawie
odpadały nam nogi, mieliśmyprzed sobą
jeszcze dwie niespodzianki. Pierwszą
było obejrzenie największego akwarium
na świecie. Następna zaś – diabelskie
kolo. Ostatnia tego dnia przygodą było
udanie się do hotelu tramwajem. Jednak
niezaprzeczalnym hitem tego dnia była
piosenka wymyślona przez pana Dyrektora pt. „Na boczek”.
TROPIKI
W piątek rano spakowani i gotowi do
drogi opuściliśmy hotel, zmierzając ku
Tropical Islands. Około 10 rano dotarliśmy na miejsce. Przez pięć godzin wyspa była do naszej dyspozycji. Wypoczywaliśmy między innymi na lagunie, a
osoby szukające wrażeń na rozmaitych
zjeżdżalniach. To był najprzyjemniejszy
dzien, bo bez zwiedzania i chodzenia.
Tego dnia pływaliśmy w „Morzu Północy”, piliśmy „sorbety” oglądaliśmy flamingi, bawiliśmy się na zjeżdżalniach i po
prostu wylegiwaliśmy się na leżakach.
O godzinie 13.00 zjedliśmy obiad na
wyspie i ruszyliśmy w drogę powrotną.
Ok. 23 byliśmy już z powrotem w Mińsku Mazowieckim.
Wyjazd uważamy za bardzo udany. Odpoczęliśmy, poznaliśmy kulturę naszego
sąsiada, obcowaliśmy z językiem niemieckim, a przede wszystkim poczuliśmy tę niespotykaną i unikalną atmosferę
świąt Bożego Narodzenia.
Julia Rodzoch z kl. 3d
Ada Wieczorek z kl. 2c
KONIEC SEMESTRU już niedługo!
Święta tuż tuż! Boże Narodzenie i Nowy
Rok, a co za tym idzie koniec I semestru,
zbliżają się wielkimi krokami! Ale co to?
Przewidywana 3 z polskiego? 2 z matematyki? Nie martw się! Masz jeszcze pół
miesiąca na poprawę swoich ocen!
Oto kilka porad i sposobów na podwyższenie swojej średniej:
1) Sposób "na litość" - błagaj nauczyciela
o lepszą ocenę – może to sprawi, że
będzie bardziej litościwy i łagodny w
ocenianiu?
2) Zaproponuj zrobienie jakiejś pracy dodatkowej – np. plakat, prezentacja, gazetka ścienna – szczególnie działa przy ocenie z plusem lub z minusem…
3) Zgłoś się do odpowiedzi i popraw ostatnie sprawdziany – staraj się mieć jak
najwyższą średnią ocen cząstkowych!
4) Bądź aktywny na lekcjach – w końcu 5
plusów = 1 piątka (UWAGA! Nie stosować równania na sprawdzianie z matematyki!) – pamiętaj: od tej pory każdy
stopień się liczy!
5) Nie zapominaj stroju naW-F – to
bardzo łatwy sposób na popsucie dobrej
sytuacji.
6) Przekup nauczyciela (?!) lub zaciągnij kredyt zaufania – obiecaj poprawę
ocen i zachowania w II semestrze
(dotyczy tylko tych nauczycieli, którzy
wiedzą, że na to cię stać) – może się
uda?
7) Przez co najmniej 1 dzień udawaj
geniusza i zdobywaj jak najwięcej
wspaniałych ocen – niektórym pomaga
założenie okularów…
8) Staraj się konsekwentnie dążyć do
celu – niech nauczyciel widzi, że ci
zależy!
9) Zgłaszaj się na wszystkie konkursy i
próbuj się do nich przygotowywać –
większość naszych nauczycieli docenia
choćby dobre chęci.
POWODZENIA!
Julia Wójcik i Alicja Królak IG
(Poli)techniczne zajęcia 1g
Jako uczniowie klasy 1g (politechnicznej) od września uczestniczymy
w zajęciach kierunkowych, dzięki którym pod opieką pani Doroty
Abramowskiej możemy rozwijać swoje zdolności i zainteresowania.
W grudniu byliśmy na zajęciach w Technikum Budowlanym. Tematem
naszych dwugodzinnych zajęć było projektowanie. Mieliśmy okazję
poznać możliwości, jakie daje korzystanie z programu Autocad, który
służy między innymi do tworzenia projektów budowlanych. Zajęcia
były prowadzone przez pana Adama Trześkowskiego, który jest
specjalistą w tej dziedzinie. Pracując przy komputerach i korzystając
z Autocada, mieliśmy okazję poczuć się jak prawdziwi architekci.
Naszym zadaniem było opracowanie prawdziwego projektu jakiegoś
obiektu. Przy tej okazji zdaliśmy sobie sprawę, że taka praca jest z
jednej strony wyjątkowo interesująca i kreatywna, a z drugiej - bardzo
trudna i wymagająca ogromnej wiedzy technicznej, niezwykłej
dokładności i precyzji. Na zajęciach z projektowania wykorzystywaliśmy też wiedzę z wcześniejszych zajęć, podczas których zgłębialiśmy tajniki wiedzy o budowie domów i dowiedzieliśmy się na przykład tego, że powietrze jest dobrym izolatorem ciepła, w związku z
tym bywa wykorzystywane w dziedzinie izolacji.
Wiemy już, że w styczniu zaplanowane mamy kolejne zajęcia
(poli)techniczne na temat profesjonalnej wiedzy o procesie budowy
domu. Doceniamy to, że zajęcia są praktyczne i dzięki nim zdobywamy wiedzę, którą przynajmniej niektórzy z nas będą mogli wykorzystać w przyszłości.
Jakub Brodzik, Olek Szuba (1g)
ŚWIĘTA ŁĄCZĄ POKOLENIA
Dnia 12 grudnia członkowie szkolnego koła CARITAS odwiedzili Dom Dziennego
Pobytu im. Karoliny Kózkówny w Mińsku
Mazowieckim.
Uczniowie naszego gimnazjum dzielnie
maszerowali w mroźny dzień, by razem z
seniorami zaśpiewać kolędy i wręczyć im
karty świąteczne wraz z życzeniami.
Wolontariusze czytali piękne, świąteczne
wiersze, a potem wraz z pracownikami
placówki i seniorami nucili najpiękniejsze
kolędy, takie jak "Bóg się rodzi" czy
"Przybieżeli do Betlejem".
Kilka podopiecznych Domu Dziennego
Pobytu zaśpiewało nastrojowe pastorałki,
przez co jeszcze bardziej czuło się
nadchodzące święta.
Wolontariusze zostali bardzo ciepło przyjęci przez siostry zakonne i uraczeni po-
częstunkiem.
Po wspólnym kolędowaniu zostały rozegrane dwie partyjki warcabów, które wygrali seniorzy, a członkinie szkolnego
koła CARITAS poniosły sromotną porażkę. Ale w stycznu podcas kolejnej
wizyty będzie pora na rewanż:)
Po sali niósł się gwar rozmów i czuło
się niezwykle przyjemną atmosferę i
gościnność.
Na pamiątkę wizyty w Domu Dziennego Pobytu ucznoiwie otrzymali wykonaną przez seniorów choinkę, która teraz będzie zdobiła salę nr 7.
Wizytę zaliczamy do bardzo udanych i
niezwykle wzruszających. Powtórka w
styczniu, bo chcemy, by nie tylko Święta Bożego Narodzenia łączyły pokolenia.
Martyna Szuba IIF
Pomoc dla zwierzaków
w schronisku
Chciałabym podzielić się z wami pewnym
niezwykłym i niezapomnianym doświadczeniem, jakie przeżyłam w tą sobotę, 19
grudnia.
Otóż dzięki grudniowej zbiórce karmy dla
zwierząt w naszej szkole, podczas której
uczniowie i nauczyciele zebrali ok.70 kg
karmy, mogliśmy przekazać te dary Fundacji Azylu pod Psim Aniołem w warszawskiej Falenicy.
Ogromnie cieszyłam się, gdy to właśnie
mi przypadł przemiły obowiązek zawiezienia prezentów na miejsce. Tamtejsze wolontariuszki przywitały mnie i moją mamę
bardzo ciepło. Przyprowadziły do nas niewielkiego pieska, Kazika, który od razu
przypadł mi do gustu. Nawet piękny, ogromny bernardyn nie zwyciężyłby z tym niewielkim, czarnym psiakiem.
Kazik świetnie zapozował ze mną do
zdjęcia, a następnie zabrałam go na
spacer po okolicy. Ten mały piesek miał
nieograniczone pokłady energii w sobie,
które nie wyczerpały się nawet po pół
godzinie. Czasami naprawdę trudno było utrzymać go na smyczy, ale koniec
końców i tak stał się moim ulubieńcem.
Niestety, w końcu musiałam oddać go z
powrotem, jednak wiem, że nie była to
moja jedyna wizyta w tym schronisku.
Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy
wzięli udział w akcji zorganizowanej
przez kl. 2e i ogromnie zachęcam do
samodzielnego wspierania schronisk.
Czekają tam na naszą pomoc urocze
psiaki i kociaki, które nie zaznały w życiu szczęścia, często niestety z powodu nieodpowiedzialności człowieka.
Niech święta i dla nich będą pełen
prezentów.
Magdalena Grabarczyk kl. 2e
VS - MUZYKA W SERCU IM GRA!
(informacje zebrała Klaudia Król z 1a)
PANI MAGDALENA
JAKUBOWSKA
Ulubiony kolor: czerwony, niebieski,
czarny
Ulubiony przedmiot szkolny : język
Polski, plastyka, biologia
Ulubiona piosenka: Jest ich zbyt dużotrudno wybrać...
Moja pasja: muzyka, podróże, góry
Gdy miałam 5 lat...: Kiedy miałam 2-6 lat,
chodziłam do przedszkola, to było STRASZNE! Najwięcej wydarzeń i wspomnień
mam z okresu przedszkola, jedna zabawka w sali, jedna huśtawka na placu i cały
dzień nudy.
Gdy miałam 10 lat...: Mama i Tata zabrali
mnie i moją siostrę na wycieczkę po warszawskiej Starówce (zdałam wtedy najlepiej egzamin wstępny do szkoły muzycznej) i w nagrodę był pyszny obiad, lody i
portret, który namalował pewien artysta malarz. Do dziś, gdy patrzę na ten portret,
przypomina mi się tamten dzień.
Weekend to dla mnie: Najpierw praca
fizyczna (która jest jednocześnie wypoczynkiem), a później leżakowanie i
rodzinny obiad.
Szkolna ksywka: Mała
JULIA TOMASZKIEWICZ Z 2F:
Ubionykolor: niebieski
Ulubiony przedmiot szkolny : muzyka
Ulubiona piosenka: "Do kołyski" Dżem
Moja pasja: śpiew
Gdy miałam 5 lat...: Już zaczynałam
śpiewać. Dołączyłam wtedy do grupy
młodzików, która miała spotkania w
pałacu - tam śpiewaliśmy.
Gdy miałam 10 lat...: Zostałam skutecznie zarażona pasją do muzyki przez
moją nauczycielkę (panią Jakubowską)
Weekend to dla mnie: czas odpoczynku
i relaksu
Szkolna ksywka: Tomaszka
W bibliotece o wilkach
10 grudnia w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbyło się
spotkanie autorskie z panem Adamem Wajrakiem, na które
wybrała się grupka uczniów z klasy Ia. Pan Adam Wajrak
jest miłośnikiem przyrody, dziennikarzem, który mieszka w
okolicach Białowieży. Powodem wizyty w Mińsku było
wydanie najnowszej książki pt. „Wilki” (swoją drogą jest to
kolejny świetny pomysł na prezent pod choinkę dla każdego
przyrodnika). Sala konferencyjna biblioteki była wypełniona
po brzegi, z dużą przyjemnością słuchałam opowieści o tym,
jak bardzo dobrze panu Wajrakowi udało się poznać świat
wilków i jak fascynujące mogą być zwyczaje tych zwierząt.
Opowieść była bardzo wiarygodna, gdyż autor przytaczał
swoje doświadczenia z wilkami, jeden z nich – o imieniu Kazan – był przez pewien czas towarzyszem wędrówek pana
Wajraka. Dowiedziałam się, że wilki są w Polsce prawnie
chronione i raczej nie grozi im wyginięcie, a w przypadku
spotkania wilka pan Wajrak poradził, żeby się nim po prostu
„zachwycić”. Jeśli ktoś czuje, że historia wilków może go
zachwycić, niech sięgnie po książkę pana Adama Wajraka.
Mnie autor zachęcił.
(Dominika Zwierz, 1a)
W szkole o dawnych
instrumentach, idei
kolędowania i integracji
14 grudnia kilka klas miało ogromną przyjemność uczestniczenia w koncercie
kapeli Drewutnia. Członkowie kapeli pochodzą z różnych krańców Polski, ale
spotykają się, by dzielić się z innymi swoją pasją muzyczną. To ludzie, którzy grają
utwory muzyczne inspirowane tradycyjną
muzyką z terenów pogranicznych, czyli
takich, gdzie stykały się przenikały różne
kultury i tradycje. Dzięki wprowadzeniu
pani Agnieszki Krasuskiej, która zaprosiła
zespół do naszego gimnazjum, dowiedzieliśmy się, że zespół wydał już 7 albumów
z folkową muzyką słowiańską. Podczas
spotkania członkowie zespołu pokazywali
uczniom różne niespotykane instrumenty,
mogliśmy usłyszeć brzmienie takich
instrumentów jak: dżołomiga, wołynka,
sopiłki,mandolina, suka biłgorajska czy
bęben huculski. Wartościąspotkania był
onie tylko wspólne śpiewanie kolęd, ale
także możliwość wypróbowania swoich
sił w grze na tych instrumentach.
Sukcesem artystów było wytworzenie
magicznego nastroju świątecznego w
naszej szkole już na dwa tygodnie
przed Świętami. Udział w koncercie był
nie tylko ucztą muzyczną, ale także
bardzo wartościową lekcją integracji z
utalentowanymi osobami niepełnosprawnymi.
(red.)
ZWIERZĘTA PRZEMÓWIĄ?
Nadchodzą Święta Bożego Narodzenia.
To magiczny czas, kiedy każdy z nas
oczekuje spełnienia marzeń. Zastanawiam
się wtedy, jak wyglądałby świat, w którym
zwierzęta potrafiłyby mówić. Dorastając,
coraz mniej wierzymy w cud wigilijnej
nocy i w zwyczaj podsłuchiwania naszych
pupilów. Zawsze jednak trzeba pamiętać,
że cuda się zdarzają.
Skąd wzięło się przekonanie, że zwierzęta
potrafią mówić ludzkim głosem?
Opowieści są różne i zależą od tego, w co
wierzymy.
Jedna z nich ma związek z narodzinami
Chrystusa. Kiedy Jezusek przyszedł na
świat, to właśnie zwierzęta gospodarskie
przekazywały Dobrą Nowinę. Pojawiło się
przekonanie, że jedynie one potrafią mówić. W dawnych czasach ludzie po kolacji
wigilijnej zanosili do obór opłatek i dzielili
się nim z końmi, krowami, owcami.
Inna legenda wiązała się z przekonaniem,
że w noc wigilijną zwierzaki przemawiają,
ale nie wolno ich podsłuchiwać. Krążąca
historia dotyczyła wiejskiego właściciela
koni, który źle je traktował. Bił, męczył
ciężką pracą i nie karmił tak często, jak
powinien. W nocy 24 grudnia postanowił
podsłuchać konie. Rozmowa koni skupiona była na ukaraniu złego człowieka.
Zwierzaki planowały wyjazd po deski na
trumnę swego oprawcy, a w trakcie tej
rozmowy chłop miał zostać śmiertelnie
kopnięty przez jednego z nich. Legenda
mówi, że w wigilijny wieczór głosy zwierząt są zaczarowane i biada temu, kto je
usłyszy.
Kolejne wierzenie dotyczy świata duchowego. Wielu ludzi żyło w przekonaniu, że
przez domowe zwierzęta przemawiają
duchy naszych przodków, które postanowiły spędzić z nami Święta.
A co być może w tę Wigilię powiedzą nam
nasze pupile?
PSY pewnie wyszczekają, że chciałyby,
abyśmy byli weselsi, częściej się z nimi
wygłupiali. Zamiast zgadywać,o co
psom chodzi, starajmy się lepiej je poznać przez spędzanie z nimi czasu.
KOTY zapewne chciałyby częściej mruczeć na naszych kolanach. Prawdopodobnie wypomniałyby nam całą resztę
zwierząt w domu. Przecież to one są
naj! (ważniejsze, piękniejsze i mądrzejsze)
CHOMIKI poproszą o nowy kołowrotek
i większą klatkę. Są minimalistami,
więc wymagań zbyt dużych nie mają.
SZCZURY DOMOWE na pewno poprosiłyby o duży plac zabaw i szczurzego
towarzysza swego krótkiego życia.
RYBKI może chciałyby więcej kolorów
w akwarium? Smaczniejszą karmę? A
może akurat one po prostu powiedziałyby - jest nam świetnie...
PAPUGI miałyby dużo do powiedzenia.
Sprawiają wrażenie, jakby każdego dnia
chciały do nas przemówić. Pewnie pragną przestrzeni i uwagi opiekuna.
Czegokolwiek nie usłyszelibyśmy z
pyszczków naszych pupilów, musimy
pamiętać, że są to żywe istoty, które
podobnie jak ludzie mają swoje prawa,
wymagają odpowiedniego traktowania
i szacunku. Może wtedy uda nam się
zrozumieć, co zwierzęta chciałyby nam
powiedzieć. Wesołych Świąt! :-)
Maja Ostrowska, 1c
Gimnazjalista użytkownikiem informacji?
W grudniu klasy 1a i 1g uczestniczyły w
lekcji bibliotecznej przygotowanej przez
pracowników Biblioteki Pedagogicznej w
Mińsku Mazowieckim. Zajęcia w obu klasach przeprowadziła pani Halina Lewsza,
która przekazała uczniom garść informacji
o funkcjonowaniu i zasobach tej biblioteki
oraz - dzięki części warsztatowej - starała
się uświadomić uczniom, jak należy docierać do rzetelnych informacji.
Podczas zajęć dowiedzieliśmy się, że każdy z nas może korzystać i korzysta z bardzo różnorodnych informacji. Najczęściej
sięgamy do Internetu (ale nie chodzi o
Facebook’a), ale możemy szukać wiedzy
w tradycyjnych źródłach, jak książki (w
Bibliotece Pedagogicznej jest ich ponad 50
tyś.) czy czasopisma (kilkanaście tytułów).
Uświadomiliśmy sobie, że źródłami informacji są również te, które można określić
jako audiowizualne (filmy, programy
komputerowe), audialne (wydawnictwa
muzyczne, audiobooki) oraz graficzne
(mapy, plany, atlasy).
Po tych zajęciach wiemy także, co zrobić,gdy w bibliotece zabraknie lektur –pani bibliotekarka polecała nam korzystanie z portalu www.wolnelektury.pl.
Nasze zainteresowanie wzbudziło też
zwiedzanie zakamarków biblioteki, gdyż
mogliśmy zajrzeć do magazynu z książkami, gdzie znajdują się regały na szynach, które można przesuwać. Są tam
też małe szufladki z całkiem nienowoczesną!, bo pisaną ręcznie kartoteką.
Na koniec dyskutowaliśmy o konsekwencjach nieoddawania książek do
biblioteki i przekonaliśmy się, że nie
warto tego robić.
Nasze lekcje biblioteczne były możliwe
dzięki staraniom szkolnych pań bibliotekarek, za co serdecznie im dziękujemy!
Klaudia Królak, Wiktoria Kondracka (1a)
II Miński Orszak
Trzech Króli
6 stycznia obchodzimy Święto Trzech
Króli. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę
z wagi i znaczenia tego święta, które kościół katolicki stawia na równi z Wielkanocą czy Bożym Narodzeniem.
Pokłon Jezusowi oddali Mędrcy ze wschodu, umownie nazwani: Kacper, Melchior i
Baltazar. Nie byli to członkowie narodu
Izrael. Świadczy to o wielonarodowości i o
mocy Boga do jednoczenia wszystkich ludzi bez względu na wyznanie i miejsce zamieszkania.
Do Betlejem prowadziła ich gwiazda. Duchowni odczytują gwiazdę, jako "głęboki w
treści symbol życiowej drogi każdego
człowieka podążającego za światłem wiary. W obrazie Mędrców cała ludzkość
przybywa do Betlejem, aby w Jezusie uznać obiecanego Mesjasza i złożyć Mu należny hołd''.
Ponadto Święto Trzech Króli, mniej znane
jako Święto Objawienia Pańskiego jest jednym, z najstarszych chrześcijańskich
świąt, które - co ciekawe - było obchodzone na długo przed upowszechnieniem się
Bożego Narodzenia.
Tego dnia Kościół Katolicki wspiera modlitwą również misjonarzy, gdyż owe święto
jest uważane za szczególną okazję do
zwrócenia uwagi na potrzebę głoszenia
Ewangelii.
Święto Trzech Króli jest również bogate w
wiele ciekawych i barwnych tradycji, jakimi jest na przykład „Orszak Trzech Króli”.
Są to uliczne Jasełka połączone ze wspólnym kolędowaniem rodziców i dzieci.
Już 6 stycznia zbliżającego się Nowego
Roku 2016, w naszym mieście będzie
miał miejsce II Miński Orszak Trzech Króli, który będzie przebiegał pod hasłem
„Nade Wszystko Miłosierdzie - Miłość.
Pokój. Przebaczenie” .
Pragnę również wspomnieć, że nasza
szkoła już po raz drugi z wielkim zaangażowaniem pomaga w organizacji tego
przedsięwzięcia, dumnie reprezentując
Azjatyckiego Króla, Melchiora, którego
cechuje zielony- kolor nadziei. Już od
jakiegoś czasu trwają prace nad szyciem zielonych pelerynek dla wszystkich, którzy zaszczycą swoją obecnością ten niezwykle piękny pochód! Trwają też próby kolędowania.
Sprawcie, aby i was nie zabrakło tego
dnia w Kościele NNMP o godzinie
12.30. Wspólnie uczcijmy to jakże - z
pozoru - małe, a jednak wielkie i ważne
święto przesycone radością i wspaniałomyślnością rozśpiewanego Mińskiego
Orszaku!
Maja Biernacka, kl. Ib
Jak zrobić prezent niedrogi,
ale pomysłowy?
DOMOWA SÓL DO KĄPIELI
Składniki:
*0,5 kg soli morskiej gruboziarnistej
*0,5 łyżki oliwy z oliwek (ewentualnie
oliwka kosmetyczna)
*40 ml mydła w płynie – najlepiej bezzapachowego
*olejek eteryczny według uznania
*opcjonalnie barwnik spożywczy (u mnie
różowy)
*dodatki: brokat/suszone kwiaty/zioła,
(również opcjonalnie)
Przygotowanie:
W jednym pojemniku wymieszaj
wszystkie płynne składniki, w drugim
suche. Całość połącz. Duże naczynie
wyłóż papierem do pieczenia. Sól wysyp
do naczynia równomierną warstwą.
Pozostaw do wyschnięcia (około 30-40h).
BŁYSZCZYK DO UST
Do zrobienia błyszczyka do ust
potrzeba:
*opakowanie na błyszczyk ok. 3-4 ml z
gąbeczką
*olej rycynowy ok. 1,1 ml (ok. 35-40%)
*olej brzoskwiniowy lub jojoba - ok.1,4
ml (ok.50-55%)
*mica czerwona pigment perłowy (3
szczypty na łopatce lub wg uznania!)
*2 krople witaminy E
*1 kropelka zapachu (nie olejku eterycznego!) np. zapach toffi (świetny!)
Przygotowanie:
Wszystkie składniki wlewam do suchego, czystego pojemnika i ostrożnie
mieszam. Sprawdzam kolor, w razie
potrzeby dodaję pigmentu i jak już jest
gotowy, to zatykam koreczkiem i
używam.
Julia Łyszkowska, 1a
BOŻE NARODZENIE - TOP 5
Każdy z nas zna święteczne zwyczaje, które
są w rodzinie od pokoleń. Czy wiemy jednak,
skąd się one wywodzą? Oto TOP 5 najbardziej typowych zachowań bożonarodzeniowych Polaków i ich historie:
1. UBIERANIE DRZEWKA
Obyczajem, który zapewne zna każdy, jest
ubieranie choinki. Aktualnie można kupić na
rynku drzewka różnej wielkości, kształtu i koloru, zrobione z różnych materiałów, ale czy
kiedyś też tak było? Jest wiele teorii na temat
genezy dekorowania choinek. Najstarsze informacje o drzewku przyozdabianym na Boże
Narodzenie pochodzą z XV-i XVI-wiecznych
kazań kościelnych. W tamtych czasach ludzie
ustawiali w domach drzewka iglaste i przyozdabiali je naturalnymi ozdobami (jabłuszkami, ciasteczkami czy ozdobami z papieru). Jeszcze w XVI w. ustrojona choinka była rzadkością, widywaną jedynie w bogatszych domach. Z czasem zwyczaj ubierania drzewka
w czasie Świąt zyskiwał na popularności.
Istnieje również góralska legenda, która głosi,
że pomysłodawcą świątecznej choinki był…
NIEDŹWIEDŹ. W dniu narodzin Chrystusa
zwierzęta postanowiły obdarować Dzieciątko. Niedźwiedź niestety nie miał żadnego
prezentu, więc wymyślił, że podaruje małą jodełkę. W trakcie wędrówki do miejsca narodzin Chrystusa drzewko namokło i utworzyły
się na nim sople, które w blasku księżyca
przypominały piękne ozdoby.
2.DZIELENIE SIĘ OPŁATKIEM
W wigilię dzielimy się opłatkiem z bliskimi,
składając im najlepsze życzenia. Słowo opłatek wywodzi się z języka łacińskiego "oblatum" i oznacza "dar ofiarny". Jest to bardzo cienki, biały płatek chleba wypiekany, jak
każde inne pieczywo, jednak brak w nim drożdży. Dawno temu na Msze Święte przynosiło
się własny chleb i po błogosławieństwie dzielono go między bliskimi. W bliższych nam
czasach zastąpiono go właśnie opłatkiem. Ma
on symbolizować chęć pojednania i pogodzenia się z ewentualnymi wrogami, aby w
spokoju i zgodzie zasiąść do wieczerzy.
3.ŚPIEWANIE KOLĘD
Wspólne kolędowanie jest naprawdę ważne i przyjemne. I chociaż w wielu domach
zaniechano tego zwyczaju, są i takie, w
których nadal się go praktykuje. Muzyka
zawsze była i zawsze będzie nierozłącznym elementem świętowania. Symbolizuje ona radość. Z uroczystością Narodzenia
Pańskiego również łączy się śpiew. Aczkolwiek są to specjalne pieśni zwane kolędami. Nazwa ta pochodzi od łacińskiego,
„calendae”, co oznaczało w kalendarzu juliańskim pierwszy dzień miesiąca.
4.DODATKOWE NAKRYCIE
Wedle tradycji na stole wigilijnym powinno
znaleźć się dodatkowe nakrycie. Do niedawna wierzono, że na wieczerzy wigilijnej
pojawiają się dusze zmarłych. Dla takiego
„przybysza z zaświatów” zastawiano dodatkowo jedno wolne nakrycie. Aktualnie dodatkowe nakrycie przeznaczone jest dla
niezapowiedzianego gościa. Ciekawostką
jest to, że jeszcze w XIX wieku wierzono,
że podczas wieczerzy wigilijnej ujrzeć można osobę zmarłą w bieżącym roku. Należy tylko wyjść do sieni i spojrzeć do pokoju
przez dziurkę od klucza, a ujrzy się ją siedzącą wespół z innymi domownikami.
5. POTRAWY
Piątym i ostatnim w TOP 5 zwyczajem bożonarodzeniowym jest dobór odpowiedniego na stół wigilijny jedzenia! Wiele potraw, które jadamy w to jakże ważne święto
ma bowiem swoje ukryte znaczenie. Oto
symbolika najważniejszych z nich:
ryby – zdrowie i dostatek, mak- pomyślność, bogactwo, grzyby- szczęście, miód
- obfitość,miłość, orzechy - pieniądze, kapusta- zdrowie, owoce- witalność.
Święta to magiczny czas, który najlepiej spędza się z rodziną. Warto więc
wiedzieć, dlaczego obchodzimy je w
taki, a nie inny sposób.
REDAKCJA
JAK W INNYCH KRAJACH OBCHODZI
SIĘ ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA?
w Anglii:
W Anglii już w połowie listopada rozpoczynają się świąteczne przygotowania. Anglicy zaczynają od kupowania gwiazdkowych prezentów dla rodziny i znajomych.
Główne ulice w Londynie – Oxford i
Regent Street wyglądają w tym okresie
najpiękniej, a na Trafalgar Square można
spotkać większość mieszkańców miasta,
gromadzących się wokół olbrzymiej choinki i śpiewających kolędy. Anglicy nie obchodzą Wigilii. Świąteczny posiłek spożywają w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Tradycyjnym daniem jest pieczony indyk nadziewany kasztanami, zupa
żółwiowa oraz tzw. christmas pudding –
rodzaj deseru. W drugi dzień świąt zwanym dniem pudełek – Boxing Day otwiera
się otrzymane prezenty.
w USA:
Święta w USA trwają tylko jeden dzień –
rozpoczynają się i kończą 25 grudnia. Cały okres przedświąteczny, który zaczyna
się w dzień po największym święcie Ameryki – Święcie Dziękczynienia (czwarty
piątek listopada) jest przepełniony kolorowymi świecidełkami, ozdobami itp. Najbardziej odczuwa się to na ulicach miast i w
sklepach, gdzie pełno jest sztucznego
śniegu, św. Mikołajów, sań zaprzężonych
w renifery i rozbrzmiewających z głośników kolęd. Ludzi ogarnia szał kupowania
gwiazdkowych prezentów. Tradycja nakazuje otwierać prezenty w wieczór Bożego
Narodzenia, ale już po skromnym śniadaniu, zazwyczaj u dzieci zwycięża ciekawość i niespodzianki zostają rozpakowane. Oczywiście obowiązkowo jest choinka, stroiki na drzwiach i tradycyjny pieczony indyk.
w Szwajcarii:
Okres Bożego Narodzenia rozpoczyna się
tutaj podobnie jak w Polsce, czyli z pierwszym dniem Adwentu - na 4 tygodnie
przed Wigilią. Szczególnie uroczyście
obchodzi się dzień 13 grudnia – tzw.
Świętą Łucję. Wczesnym rankiem tego
dnia wyrusza pochód dzieci - przebierańców. Tradycyjnymi smakołykami są
pierniczki i szafranowe bułeczki o różnych kształtach. Dzień przed Wigilią
rodzina spotyka się wspólnie na tzw.
„dopp i grytan”, gdzie spożywają specjalnie na ten cel upieczony chleb maczany w podgrzanym sosie. Podczas
Wigilii na tzw. szwedzkim stole znaleźć
można potrawy tj.: śledzie przyrządzane na różne sposoby, wędzonego łososia i węgorza, galaretkę cielęcą, kiełbaski, pasztety, szynkę i małe kulki z
mielonego mięsa, różnego rodzaju kapusty oraz mnóstwo słodkości. Podobnie jak w innych krajach po kolacji przychodzi czas na mikołajkowe prezenty,
śpiewy i tańce wokół choinki.
w Grecji:
Podobnie jak w pozostałe dni w roku,
Grecy wieczór wigilijny najchętniej spędzają poza domem, spotykając się z
przyjaciółmi w barach, klubach i restauracjach. Domowa wieczerza wigilijna
spożywana jest o bardzo późnej porze.
Najważniejszym daniem jest faszerowany indyk, z pikantnym, ryżowo mięsnym nadzieniem. Boże Narodzenie
trwa tutaj chyba najdłużej na świecie,
bo aż 12 dni. Ciekawe jest to, że dwukrotnie w tym czasie Grecy obdarowują
się nawzajem nieprawdopodobną liczbą
prezentów przynoszonych przez św.
Bazyliego: w wieczór wigilijny i w noc
sylwestrową.
Julia Karwowska kl. IIE
GRUDNIOWE SUKCESY
Grudzień obfitował w wiele radosnych wydarzeń z udziałem naszych uczniów.
Po pierwsze dwie dziewczyny znalazły się
w wojewódzkim etapie konkursów przedmiotowych. Z biologii sukces ten osiągnęła Weronika Ponikowska z 3d, która przygotowuje się do naukowych zmagań z panią Grażyną Olczak. Natomiast z języka
polskiego do etapu wojewódzkiego dotarła
Marysia Piątkowska z 2e, która uczy się
pod okiem pani Ewy Pszczółkowskiej. W
styczniu obie dziewczyny będą rozwiązywały ostatnie zadania konkursowe. Sporo
mają do zyskania - laureaci tego konkursu
nie piszą części egzaminu i mają szóstki
na koniec roku!
Spory suckes osiągneła Izabela Rosiecka
z 3e, która zajęła II miejsce w 15. edycji
Powiatowego Konkursu Ekologicznego
pod hasłem "Odpady zbieram, nie marnuję, nowe rzeczy z nich buduję". Iza w
nagrodę dostała plecak, śpiwór i namiot,
a szkoła wzbogaciła się o mikroskop z
cyfrową kamerą mikroskopową i zestaw
preparatów. Brawa należą się też pani
Wiolettcie Kucińskiej.
Tablet dostała w nagrodę Marta Gańko
z 2e za zajęcie III miejsca w wojewódzkim konkursie ekologicznym "Świadoma energia - oszczędzamy i zmieniamy źródła". Szkoła wzbogaciła się o
projektor i ekran.
Nie mniej spektakularne sukcesy odnieśli Karena Paździoch z kl. 1b w konkursie fotograficznym oraz Maksymilian
Laskowski i Kinga Barańska w konkursach z języka niemieckiego.
Mnóstwo uczniów odniosło też sukcesy
w szkolnych konkursach grudniowych z
zakresu językow obcych.
W styczniu będzie można zdobywać
kolejne nagrody i tytuły w konkursach
matematycznych.
Redakcja
MAMY CIĘ
JAK NAUCZYCIELE
ZWRACAJĄ SIĘ
DO UCZNIÓW
p. Sławomir Rybiński:
- Ty kreaturo…
- Wy, ciemna maso….
- Przebrzydłe bachory
- Bachorczyny…
p. Aleksandra Bereda:
- Kochane geoidy
p. Lilla Kłos:
- Króliczki
p. Ilona Krupa:
- My dear students
p. Bożena Sawczuk:
- Muchomory, muchomorki
p. Agnieszka Rycharska:
- Aniołki
p. Karolina Łada:
- Niunie
p. Dagmara Kacprzyk:
- Gnomie
p. Agnieszka Grygielewicz:
- Kobity, faceci
p. Anna Lubieniecka:
- Baby, baby, baby
PODSŁUCHANE NA
LEKCJACH
p. Joanna Sulek:
- Uszkodzę go zaraz, ja tu piszę, a on się gąbką bawi.
p. Sławomir Rybiński:
- Martyna, do tablicy! - To pan wie, jak ja mam
na imię?
p. Anna Lubieniecka:
- Dupa na siedzenie.
p. Iwona Reszelska-Maćkowiak:
- Zaraz będziesz miała na buzi srebrną taśmę,
a ja będę w końcu w telewizji.
p. SŁawomir Rybiński:
- Ty to tak wyszedłeś do tej tablicy, jakbyś
odkurzał grabiami.
p. Bożena Sawczuk:
(na sprawdzianie)
- To jest moja ulubiona lekcja. Siedzę, nic nie
robię i jeszcze mi za to płacą.

Podobne dokumenty