Wzgórza Dylewskie, geologia, krajobraz, antropologia przestrzeni

Komentarze

Transkrypt

Wzgórza Dylewskie, geologia, krajobraz, antropologia przestrzeni
Wzgórza Dylewskie
Geologia
Antropologia przestrzeni
Dariusz Gałązka Wiesław Skrobot
Alicja Szarzyńska
Dariusz Gałązka Wiesław Skrobot
Alicja Szarzyńska
Wzgórza Dylewskie
GEOLOGIA
ANTROPOLOGIA PRZESTRZENI
Olsztyn 2015
Redakcja
Alicja Szarzyńska
Recenzja części geologicznej
Prof. dr hab. Jerzy Nitychoruk
Wydział Nauk Ekonomicznych i Technicznych
Państwowa Szkoła Wyższa im. Papieża Jana Pawła II w Białej Podlaskiej
Publikację sfinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Olsztynie
Wydano na zlecenie Warmińsko-Mazurskiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli
w Olsztynie
Olsztyńskie Centrum Edukacji Ekologicznej
Copyright by Wydawnictwo Mantis, Olsztyn 2015
ISBN 978-83-62860-30-2
Wydawca
Wydawnictwo Mantis, Olsztyn
Druk
Gutgraf, Olsztyn
Spis treści
Słowo do Czytelnika ................................................................................................................... 5
GEOLOGIA (Dariusz Gałązka) .................................................................................................. 7
Wiadomości ogólne ..................................................................................................................... 9
Walory przyrodnicze ................................................................................................................. 12
Szata roślinna ...................................................................................................................... 12
Świat zwierzęcy ................................................................................................................... 13
Hydrografia ......................................................................................................................... 13
Budowa geologiczna ................................................................................................................. 15
Rzeźba terenu ............................................................................................................................ 28
Geomorfologia Wzgórz Dylewskich ......................................................................................... 30
Formy lodowcowe ............................................................................................................... 30
Głazy narzutowe .................................................................................................................. 45
Wykaz wybranych głazów narzutowych (Dariusz Gałązka, Alicja Szarzyńska) .......... 48
Literatura ................................................................................................................................. 108
ANTROPOLOGIA PRZESTRZENI (Wiesław Skrobot) ....................................................... 109
Explorare – wędruj i doświadczaj ........................................................................................... 111
Portal wejścia: Oberland, źródło kulturowego odniesienia ..................................................... 114
Portal prześwitu: Las ............................................................................................................... 117
Ślad pierwszy: Prahistoria – cień i zacienienie ....................................................................... 119
Ślad drugi: Sasinowie, tuziemcy znad Gryźli ......................................................................... 124
Horyzont wewnętrzny: Wysoka Wieś, szczyt dachu tutejszego świata .................................. 128
Ślad trzeci: Kamienne szlachectwo krainy ............................................................................. 131
Horyzont zewnętrzny: Dylewo, centrum tutejszego świata .................................................... 142
Ślad czwarty: Bednarki – knieje i ziemia ............................................................................... 148
Ślad piąty: Zajączki i inne majętności rodziny Kramer .......................................................... 152
Ślad szósty: Jezioro Francuskie .............................................................................................. 156
Ślad siódmy: Domkowo – szmaciany interes ......................................................................... 159
Ślad ósmy: Elfriede Bork-Jacobi – nauczycielka tutejszości .................................................. 163
Rozstaje i bezdroża: Wędrówki – źródło przenikania światów dawnych i nowych ............... 165
Przez Lasy Gierłoskie ........................................................................................................ 165
Do Sassenpile .................................................................................................................... 168
Wzdłuż granicznej Gryźli .................................................................................................. 172
Zimowa wyprawa szlakiem starej kolei ............................................................................ 175
Aneks 1: Opowieści Wzgórz Dylewskich .............................................................................. 178
Saga o przybyciu Sasów .................................................................................................... 178
Kamień zwany Kobyłą ...................................................................................................... 179
O Pogańskim Kamieniu i Białej Pani ................................................................................ 181
Aneks 2: Propozycje działań kulturotwórczych ...................................................................... 183
Kamienny „Krąg Wspólnoty Kultur” w Glaznotach ......................................................... 183
Sassenpile – Centrum Kultury Średniowiecza w Zajączkach ........................................... 187
Literatura ................................................................................................................................. 192
Słowo do Czytelnika
„Krajobraz nie jest po prostu światem, który postrzegamy,
jest konstrukcją, kompozycją tego świata. Krajobraz
jest sposobem postrzegania świata.”
(D. Cosgrove, Social Formation and Symbolic Landscape, 1998: 13)
Powstanie tej książki Czytelnik zawdzięcza inicjatywie Alicji Szarzyńskiej, osoby o niespożytej energii, pełnej pomysłów, posiadającej dar rozpalania chęci działania u innych
osób. Tak też było i przy tej okazji. Alicja doprowadziła do spotkania dwóch ludzi, których
łączyła wspólna pasja: Wzgórza Dylewskie. Tyle, że jeden był geologiem, a drugi przede
wszystkim regionalistą, choć z wykształcenia archeologiem i fenomenologiem przestrzeni.
Książka miała być jedna, ale dziedziny – mimo pozornego powinowactwa – dość
odmienne.
Należało poszukać takiej formuły, która nada książce harmonię, a jednocześnie pozwoli
zachować oryginalność obu wywodów, poprowadzonych w taki sposób, żeby zaprezentowana treść była interesująca dla każdego, kto sięgnie po książkę. Zasadniczym bowiem
celem przygotowania publikacji było dotarcie z nią nie tylko do szkół i bibliotek, ale przede
wszystkim do mieszkańców Wzgórz Dylewskich. Poszerzanie wiedzy o ziemi ojczystej to
większa siła i chęć do działania we wspólnocie, a także większa współodpowiedzialność za
gospodarowanie w tej wyjątkowej krainie.
Część geologiczna książki ma charakter paradygmatycznego wywodu naukowego, zawiera wiele wiadomości, które mają szansę zbudować w umysłach Czytelników wewnętrzne kompendium wiedzy o geologicznej wyjątkowości Wzgórz Dylewskich. Część antropologiczna zaś to wywód ujęty w formule Zintegrowanej Przestrzeni Nieizolowanej (ZPN),
w autorskiej koncepcji edukacji permanentnej, odwołującej się do zmysłowej wrażliwości
każdego człowieka. ZPN to taka przestrzeń, która jest dostępna wszystkim systemom zewnętrznym i wewnętrznym poprzez genetyczne i historyczne związki, a edukacja permanentna jest czerpaniem ze zjawisk komunikacyjnych, mających swe źródło w przestrzeni
świata przeżywanego/codziennego (Skrobot 2014).
Spoiwem treści obu wywodów jest KRAJOBRAZ.
„Krajobraz przynależy tak do kultury, jak i do natury – natura jest jego tworzywem, kultura przydaje mu sensów i znaczeń. Jest konstruktem kulturowym, nadbudowanym nad tym,
co społeczne, uwarunkowanym przez to, co estetyczne i stworzonym z tego, co przyrodnicze.” (Frydryczak 2013: 52). W KRAJOBRAZIE zatem w sposób procesualny/dynamiczny
mogą wchodzić w dyskurs przestrzenny wszelkie formy zmian, jakich doświadczają ludzie,
aktywni uczestnicy/użytkownicy KRAJOBRAZU. Bycie w KRAJOBRAZIE to „zamieszkiwanie”: „To swoista harmonia wytwarzana między człowiekiem a jego otoczeniem, która
ma charakter przede wszystkim duchowy, gdyż realizuje się w akcie rozumienia miejsca,
w którym człowiek się znajduje. Człowiek w swym byciu konstytuuje związek z otoczeniem,
dzięki któremu on zostaje mieszkańcem, a miejsce i okolica stają się jego domem.” (Buczyńska-Garewicz 2006: 10). Będąc zatem w KRAJOBRAZIE mamy szansę udomowić
geologię i antropologię przestrzeni, uczynić je częścią naszej codzienności. Dbać o nie
i traktować je z szacunkiem należnym naszemu społecznemu życiu, uwspólnotowionemu
tu i teraz, z pożytkiem na przyszłość.
Poczucia takiej właśnie intencji autorzy życzą wszystkim Czytelnikom niniejszej książki.
Autorzy
Dariusz Gałązka
Geologia
WSTĘP
Wzgórza Dylewskie to miejsce o unikalnej jak na warunki północnej Polski rzeźbie terenu,
krajobrazie i także, a może przede wszystkim, budowie geologicznej. Jest to jeden z trzech
najwyżej położonych obszarów w młodoglacjalnej strefie polskich pojezierzy – drugi
w rankingu, po najwyższym wyniesieniu Wieżycy w powiecie kartuskim (329,0 m n.p.m.),
ale przed Wzgórzami Szeskimi z Szeską Górą (309,0 m n.p.m.) na południe od Gołdapi.
Wyniesienie Wieżycy jest rzeczywiście nieco wyższe od Wzgórz Dylewskich, jednak
zajmuje zdecydowanie mniejszą powierzchnię – ok. 10 km2 (to zaledwie ok. 4% powierzchni Wzgórz Dylewskich). Zarówno porównywalne obszarowo Wzgórza Szeskie, jak i wyniesienie Wieżycy, różnią się wyraźnie od Wzgórz Dylewskich swoją budową geologiczną.
Wieżyca jest obecnie interpretowana jako rozległa forma szczelinowa zbudowana z osadów
piaszczysto-żwirowych o miąższości ponad 130 m nadbudowywujących równie miąższą
serię glin lodowcowych nieznacznie tylko zaburzonych glacitektonicznie (Petecki, Moczulska 1999). Lokalne deformacje glacitektoniczne są tu interpretowane wyłącznie w osadach
czwartorzędowych i z reguły nie są większe niż 30–50 m (Krzywicki 2006). Rejon Wieżycy
i Wzgórza Szeskie to także strefy o wyjątkowo dużych miąższościach osadów czwartorzędowych (ponad 300 m), a jednocześnie bardzo ubogie w archiwalne badania geofizyczne,
stąd też pełniejsze rozpoznanie ich budowy geologicznej pozostaje nadal wyzwaniem dla
geologów.
WIADOMOŚCI OGÓLNE
Obszar Wzgórz Dylewskich to najwyższa – położona w województwie warmińsko-mazurskim – część Garbu Lubawskiego, mezoregionu należącego do Pojezierza Chełmińsko-Dobrzyńskiego. Obejmuje obszar ponad 250 km2 położony pomiędzy miejscowościami: Ostróda, Dąbrówno i Lubawa. Najwyższe wzniesienia z kulminacją Dylewskiej Góry
(312 m n.p.m.) znajdują się w południowej części gminy Ostróda.
Rejon ten posiada wyjątkową przypowierzchniową budowę geologiczną wyraźnie odróżniającą go od obszarów sąsiednich. Ostatnio rozpoznano i udokumentowano tu największe na świecie wielkoskalowe deformacje glacitektoniczne obejmujące swoim zasięgiem
osady całego kenozoiku (Słodkowska, Gałązka 2015). Widoczne na powierzchni terenu
najwyższe wzniesienia z Dylewską Górą znajdują się w jądrze potężnej moreny międzylobowej, jednak ich bliskie sąsiedztwo – już nie tak silnie zróżnicowane morfologicznie na
powierzchni – głębiej wykazuje podobną skalę deformacji i zaburzeń glacitektonicznych.
Stąd też w niniejszym opracowaniu prezentowany jest nieco szerszy obszar niż przyjmowany zwyczajowo zasięg Wzgórz Dylewskich (fig. 1).
Fig. 1. Cyfrowy model terenu Wzgórz Dylewskich na tle obszarów sąsiednich
W celu ochrony urozmaiconej rzeźby, unikatowych walorów krajobrazowo-widokowych, bogatej ilościowo i zróżnicowanej flory i fauny oraz dużych walorów historycznokulturowych tego terenu, jego najcenniejsze części zostały w 1994 roku objęte ochroną
w ramach utworzonego wówczas Parku Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich (PKWD).
Obecnie powierzchnia Parku wynosi 71,512 km2, a Obszaru Chronionego Krajobrazu
Wzgórz Dylewskich, pełniącego rolę otuliny – 148,826 km2 (Rozporządzenie nr 39 Wojewody Warmińsko-Mazurskiego z dnia 27 września 2005 r. w sprawie Parku Krajobrazowego
Wzgórz Dylewskich, Olsztyn). Znajdują się tu trzy rezerwaty przyrody: „Jezioro Francuskie”
(Sałk, Żołk) – jedno z najwyżej położonych jezior w północnej Polsce – 241,7 m n.p.m.,
rezerwat „Rzeka Drwęca”, rezerwat „Dylewo” oraz dwa uroczyska – planowane rezerwaty
przyrody: „Dylewo” i „Klonowo”. Ponadto skatalogowano w tym rejonie 10 pomników
przyrody ożywionej, 13 pomników przyrody nieożywionej i 3 użytki ekologiczne („Napromek”, „Szczepankowo” i „Wałdyki”). Fragmenty opisywanego obszaru stanowią Specjalne Obszary Ochrony Siedlisk Natura 2000 – „Ostoja Dylewska” oraz „Dolina Drwęcy”.
W sąsiedztwie PKWD znajduje się Welski Park Krajobrazowy, Park Krajobrazowy Pojezierza Iławskiego oraz kilka obszarów chronionego krajobrazu i zespołów przyrodniczokrajobrazowych.
Wzgórza Dylewskie leżą w strefie oddziaływania czynników klimatów morskiego i kontynentalnego. Lokalny klimat ma cechy pośrednie, z przewagą cech charakterystycznych
dla typu morskiego. Średnia roczna suma opadów (około 650–700 mm) jest wyższa od wartości średnich notowanych na obszarach sąsiednich (580–650 mm), większe są tu również
10
Fig. 2. Rezerwat przyrody – Jezioro Francuskie (fot. A. Szarzyńska 2014)
średnie zachmurzenie (aż 160 dni w roku) i roczna amplituda temperatur. Średnia roczna
temperatura powietrza dochodzi do 6oC. Najzimniejszym miesiącem jest styczeń (średnia
temperatura: –5oC), najcieplejszym – lipiec (średnia temperatura: 17oC). Pokrywa śnieżna
zalega do 120 dni w roku, okres wegetacyjny trwa poniżej 160 dni. Przymrozki jesienne są
bardzo wczesne, a wiosenne długotrwałe. Występuje duża częstotliwość silnych wiatrów,
zmiany stanów pogody są bardzo szybkie.
Warunki przyrodnicze Wzgórz Dylewskich są zdecydowanie niekorzystne dla produkcji
rolnej. W południowej części omawianego obszaru przeważają gleby brunatne wyługowane
o dużej kamienistości, zaliczające się w około 75% do kompleksów żytnich. Rzeźba terenu
jest falista i pagórkowata, a w części centralnej wzgórzowa z bardzo dużymi deniwelacjami.
Z tego powodu na całym terenie występuje znaczna erozja gleb. Poziom orno-próchniczy
jest słabo wykształcony, o miąższości zaledwie 20–25 cm, słabej zawartości próchnicy oraz
silnym zakwaszeniu. Ze względu na dużą przepuszczalność gruntów większość gleb ornych
jest okresowo zbyt sucha. Użytki zielone stanowią niecałe 10% powierzchni użytków rolnych i są średniej oraz niskiej jakości.
11
WALORY PRZYRODNICZE
Szata roślinna
Najwyższe partie Wzgórz Dylewskich zajmują lasy i zadrzewienia. Są to głównie lasy liściaste: grądy i buczyny (pomorska i kwaśna).
Fig. 3. Charakterystyczna buczyna na Wzgórzach Dylewskich (fot. A. Szarzyńska 2014)
Wzgórza Dylewskie to zarazem najbardziej wysunięty na wschód naturalny rejon występowania buczyny. W sąsiedztwie terenów podmokłych i zabagnionych występują mniej liczne łęgi i olsy. Obszary
o lepszych glebach i zarazem mniej zróżnicowane
morfologicznie są wykorzystywane rolniczo.
Wiele spośród występujących na omawianym
obszarze około 750 gatunków roślin naczyniowych
i około 100 gatunków mchów to gatunki rzadkie. Zarejestrowano tu objętych ścisłą lub częściową ochroną prawną 37 gatunków roślin naczyniowych, m.in.
cisa pospolitego, wierzbę borówkolistną, bluszcza
pospolitego, szeroką gamę widłaków (goździsty, jałowcowaty, torfowy, wroniec), orlika pospolitego,
grzybienie białe, rosiczkę okrągłolistną, lilię złotoFig. 4. Wawrzynek wilczełyko
(fot. A. Szarzyńska 2015) głów, listerię jajowatą, kruszczyka szerokolistnego,
12
podkolana białego, storczyki (krwisty, plamisty, szerokolistny, Fuksa, gnieźnik leśny),
wawrzynka wilczełyko (Matuszek i in. 2011).
Świat zwierzęcy
W rejonie Wzgórz Dylewskich stwierdzono występowanie (rozmnaża się na pewno, okresowo lub prawdopodobnie) około 240 gatunków zwierząt. Do najcenniejszych gatunków
spotykanych tu ptaków należą m.in.: orlik krzykliwy, gołąb siniak, muchołówka mała,
trzmielojad, srokosz, pokląskwa, zimorodek, żuraw i dzięcioł czarny oraz rzadkie motyle:
dostojka dafne i perłowiec błotny. Większe ssaki są reprezentowane m.in. przez jelenie, sarny, dziki, lisy i wydry. W 1987 roku na teren PKWD sprowadzono pierwsze muflony, które
znalazły tu bardzo dobre warunki bytowania (Matuszek i in. 2011).
Hydrografia
Głównym elementem hydrograficznym dla całego regionu jest górna Drwęca – wyznaczająca zachodnią, północną i wschodnią granicę opracowania. Jej dolina jest również wyjątkowo atrakcyjnym składnikiem krajobrazu opisywanego obszaru, szczególnie w jej źródliskowym odcinku. Górna Drwęca zachowała tu swój naturalny charakter. Przepływa przez
jeziora, mokradła i podmokłe łąki, często zmieniając kierunek. Obszar Wzgórz Dylewskich
charakteryzuje się małą siecią wód powierzchniowych, z jednocześnie bardzo silnie rozwiniętą strukturą licznych suchych dolinek erozyjnych i erozyjno-denudacyjnych jedynie
okresowo przepływowych podczas silniejszych opadów. Ich wypełnienie osadami piaszczystymi sprzyja szybkiej retencji wód opadowych. Na omawianym obszarze występuje
jedynie kilka niewielkich jezior na czele ze wspomnianym powyżej Jeziorem Francuskim.
Lokalne przegłębienia w dolinkach erozyjnych zajmują niewielkie, silnie zarastające oczka
wodne, głównie w północnej części omawianego terenu oraz w dnie rynny polodowcowej
na północ od Brzydowa. Największe jezioro Wzgórz Dylewskich znajdujące się na wschód
od Kraplewa zostało osuszone przed II wojną światową. Obecnie, głównie w wyniku zniszczenia obiektów hydrologicznych, zbiornik ponownie istnieje. Na obszarze wysoczyzny
występują liczne oczka wodne usytuowane w niewielkich zagłębieniach bezodpływowych.
Największą z rzek (poza graniczną Drwęcą) jest Gizela mająca źródła na wschód od
Glaznot. Prawie na całej długości (ok. 20 km) zachowała swój pierwotny charakter dzikiej rzeki. Gizela wykorzystuje w górnym i środkowym biegu starą rynnę polodowcową
rozdzielającą kompleks Wzgórz Dylewskich na dwie części: dominującą wschodnią oraz
niższą – zachodnią.
Wartą wspomnienia jest jeszcze nieco krótsza (19,3 km) od Gizeli Poburzanka, mająca
swoje źródła w północnej części Wzgórz Dylewskich. Kilka lat temu, po silnych letnich
opadach, w Poburzance – podobnie jak w typowej rzece górskiej, gwałtownie zwiększył się
przepływ wody, doprowadzając do uszkodzenia mostu drogowego w Samborowie.
Wyjątkową rzeką jest Biedasz, płynący na południe od Rożentala przeciwnie do nachylenia doliny. Położone blisko siebie źródła Elszki i Biedasza zlokalizowane są na słabo widocznej w morfologii niewielkiej, zdenudowanej morenie akumulacyjnej utworzonej podczas maksymalnego zasięgu lokalnej oscylacji lądolodu stadiału głównego zlodowacenia
Wisły. Obie rzeki zostały sztucznie połączone przekopem (prawdopodobnie w XIX wieku),
w którym w pewnym miejscu woda stagnuje, a kilkanaście metrów dalej zaczyna płynąć na
13
Fig. 5. Rzeka Gizela w okolicy Glaznot (fot. A. Szarzyńska 2014)
Fig. 6. Samowypływ wód gruntowych w miejscu prowadzenia prac geofizyki sejsmicznej funkcjonujący
nieprzerwanie od 1960 roku – rejon Rożentala (fot. D. Gałązka 2005)
14
południe jako Elszka, a na północ jako Biedasz. W tym rejonie występują wody podziemne
pod znacznym ciśnieniem (artezyjskie). W kilku miejscach, m.in. w wyniku prowadzenia
prac geologicznych (1960–2005), doszło do silnych, trwałych samowypływów (fig. 6).
BUDOWA GEOLOGICZNA
Cokół krystaliczny. Obszar Wzgórz Dylewskich znajduje w obrębie platformy wschodnioeuropejskiej, wielkiej jednostki strukturalnej Europy, zbudowanej ze skał krystalicznych
(cokołu krystalicznego) utworzonych w proterozoiku, ponad 542,0 mln lat temu. Granitoidy
cokołu krystalicznego udokumentowano w wykonanym w 1963 roku otworze Nidzica IG-1
zlokalizowanym w miejscowości Rogóż, około 15 km na wschód od Dąbrówna, na głębokości 2 304,0 m. Niestety jest to jeden z niewielu głębokich otworów badawczych zlokalizowanych w tej części Polski, stąd też rozpoznanie osadów starszych niż kenozoiczne jest
tu stosunkowo słabe.
Fig. 7. Syntetyczny profil litologiczno-stratygraficzny osadów występujących w rejonie Wzgórz Dylewskich (Gałązka i in. 2014, zmod.)
15
Pokrywa osadowa. Na granitach cokołu krystalicznego zalegają prawie poziomo ułożone
skały pokrywy osadowej powstałe w paleozoiku, mezozoiku i kenozoiku (fig. 7). W Rogóżu,
powyżej granitoidów, na głębokości 2 154,8 m rozpoznano około 150-metrowej miąższości
warstwę piaskowców kambru dolnego. Są to utwory płytkich mórz pokrywających obszar
bloku kontynentalnego (morza epikontynentalne) okresowo pojawiających się przed około
510 mln lat. W omawianym wierceniu nie stwierdzono skał od kambru środkowego do permu włącznie. Wapienie, anhydryty i sole kamienne permu górnego wyróżniono w wykonanym w 1967 roku otworze Działdowo 2, we wsi Osówka (koło Lubowidza, około 10 km na
południowy wschód od Lidzbarka Welskiego), na głębokości 2 838,0 m. Pokrywa osadowa
w porównaniu z rejonem Nidzicy osiąga w Osówce już znacznie większe miąższości i utwory cokołu krystalicznego nie zostały nawiercone pomimo większej głębokości wiercenia
(3 198,0 m). W profilu w Rogóżu rozpoznano dopiero skały triasu (dolnego, środkowego
i górnego) – piaskowce, mułowce i iłowce oraz wapienie i dolomity o miąższości 442,8 m,
powstałe w środowiskach lądowym i morskim około 251–200 mln lat temu. Stwierdzone powyżej dolnojurajskie piaskowce i mułowce nawiercone na głębokości 1 471,0 m, osadzone
w środowisku lądowym około 190–175,6 mln lat temu, mają miąższość 241,0 m. Morskie
skały jury środkowej, akumulowane od 167,7 do 161,2 mln lat temu, osiągnęły znacznie
mniejszą miąższość – zaledwie 80,8 m. Zespół skał jury górnej, rozpoznany na głębokości
1 045,7–1 390,2 m, jest już kompletny. Piaski, piaskowce i mułowce morskie tego wieku,
o miąższości 344,5 m, osadzały się od 161,2 do 145,5 mln lat temu. Erę mezozoiczną kończy
miąższa (616,7 m) seria morskich piasków, mułowców, kredy piszącej i wapieni, osadzonych
w kredzie dolnej i górnej, od około 140 do 65,5 mln lat temu.
Na skałach kredy górnej leżą słabo lub zupełnie nie zlityfikowane osady paleogenu
i neogenu. Piaski, mułki i iły z glaukonitem i fauną paleocenu są wykształcone w facjach
morskich i lądowych. Powstawały od 65,5 do 55,8 mln lat temu. Są nawiercane na głębokości około 290–300 m, osiągają miąższość do około 140 m. Utwory eocenu to morskie piaski,
mułki i iły o średniej miąższości około 30 m. Ich strop znajduje się na głębokości około
260–290 m. Oligocen reprezentują płytkomorskie, lagunowe, a także lądowe piaski kwarcowo-glaukonitowe oraz piaski, mułki i iły o miąższości dochodzącej nawet do 140,0 m,
nawiercane na głębokości do około 240–290 m (w krze lodowcowej w Wygodzie osady
tego wieku występują na powierzchni terenu). W neogenie (miocenie i pliocenie) opisywany
obszar był lądem ze słodkowodnymi jeziorzyskami, w których zachodziła akumulacja iłów
i mułków z wkładkami węgla brunatnego. Osady miocenu i pliocenu, powstałe 23,0–2,6 mln
lat temu, notuje się na głębokości od około 4 m do około 240 m. Miejscami, w deformacjach
glacitektonicznych, ich miąższość może wynosić nawet ponad 400,0 m.
Unikatowym obszarem, gdzie rozpoznane i udokumentowane wielkoskalowe deformacje glacitektoniczne osiągnęły największe rozmiary na świecie (Aber, Ber 2007), są właśnie
Wzgórza Dylewskie.
Służące temu rozpoznaniu badania stratygraficzne, prowadzone m.in. przez autora od
1991 roku w rejonie Wzgórz Dylewskich, skupiły się również na szczegółowym opracowaniu trzech profili głębokich otworów badawczych – w Wysokiej Wsi (Gałązka 2006; Słodkowska, Gałązka 2015), Szyldaku (Gałązka 2010) i Wigwałdzie (Gałązka, Marks 2001).
Dane te zostały uzupełnione szczegółową analizą materiału pobranego z kilkuset otworów
odwierconych sondami mechanicznymi i odsłonięć rozmieszczonych równomiernie na całym omawianym obszarze oraz kwerendą materiałów archiwalnych.
16
W profilu najważniejszego
dla tego rejonu otworu badawczego w Wysokiej Wsi granicę
miocen–czwartorzęd wyznaczono na głębokości ok. 89 m
(ok. 220 m n.p.m). Niżej zalegają silnie zaburzone i przeławicające się osady neogeńskie
i paleogeńskie. Upad warstw
obserwowanych w rdzeniu
wiertniczym dochodzi do 80o,
a w osadach ilastych występują
liczne lustra glacitektoniczne.
Na podstawie makroskopowego oglądu ponad 400-metrowego rdzenia z otworu
w Wysokiej Wsi (osad częściowo laminowany) stwierdzono, Fig. 8. Wiertnie URB 2,5A i DELTA (po prawej) podczas pracy na
że osady wychylone z pozycji szczycie Dylewskiej Góry – wiercenie badawcze w Wysokiej Wsi
pierwotnej są obserwowane do (fot. D. Gałązka 2004)
głębokości 411 m. Wyniki analiz palinologicznych potwierdziły istnienie co najmniej czterech potężnych łusek glacitektonicznych zbudowanych z kompleksu piaszczysto-mułkowo-ilastych osadów neogeńskich
lub piaszczysto-ilastych eoceńskich i oligoceńskich oraz umiejscowiły głębokość pierwszego, najstarszego odkłucia glacitektonicznego aż 456 m (fig. 9) poniżej powierzchni terenu
(Słodkowska, Gałązka 2015). Jest to występująca najgłębiej na świecie udokumentowana
powierzchnia spągowa zaburzeń glacitektonicznych zapisanych w osadzie (por. Aber, Ber
2007). W kolejnych w rankingu Dirt Hills w Sasketchewan w Kanadzie zaburzenia glacitektoniczne sięgają „zaledwie” około 250 m poniżej powierzchni terenu (Aber, Croot, Fenton,
1989). Całe zespoły utworów budujących łuski glacitektoniczne pochodzą prawdopodobnie
z obszaru położonego na północ od Ostródy, gdzie w podłożu osadów czwartorzędowych nie
stwierdza się już prawie zupełnie osadów neogeńskich (Gałązka 2006). W rejonie Wzgórz
Dylewskich osady paleocenu tworzą prawdopodobnie ciągłą pokrywę na całym omawianym obszarze, utwory eoceńskie odnotowano także w jego południowo-zachodniej części
jako prawdopodobną kontynuację kompleksu z Sampławy (Gałązka 2003). Silnie zaburzone
osady oligoceńskie i mioceńskie występują głównie w licznych miąższych łuskach glacitektonicznych i krach, m.in. w rejonie Grabowa, Domkowa, Bednarek, Ornowa, Klonowa
i Wygody (Gałązka 2006; Gałązka, Marks 2001). Pierwotna pozycja zalegania osadów paleogenu na całym omawianym obszarze znajduje się w większości sytuacji znacznie poniżej
100 m p.p.m.
17
Fig. 9. Uproszczony przekrój geologiczny przez Wzgórza Dylewskie (Słodkowska, Gałązka 2015, zmod.)
18
W najniższej części profilu otworu badawczego w Wysokiej Wsi stwierdzono paleoceńskie piaski glaukonitowe i na podstawie wyników badań palinologicznych ich wiek określono na środkowy paleocen – piętro zeland. Na głębokości 468,10–485,00 m rozpoznano
margliste piaski glaukonitowe formacji odrzańskiej z górnego paleocenu, a niżej (485,00–
489,00 m) analogicznie wykształcone osady formacji puławskiej ze środkowego paleocenu.
Osady zbliżonego wieku stwierdzono w Iławie i Sampławie, jednak tam dominują facje
węglanowe (głównie margle) zakwalifikowane do dano-paleocenu. Ich strop występuje na
głębokości ok. 468 m w Wysokiej Wsi (ok. 160 m p.p.m.), ok. 230 m w rejonie Iławy (ok.
110–120 m p.p.m.) i ok. 240 m w Sampławie (ok. 140 m p.p.m.). Na podstawie wyników
badań materiału z otworów wiertniczych przebijających osady paleocenu w Iławie, można
określić minimalną miąższość osadów tego wieku na ok. 30 m, jednak przeważnie jest to
co najmniej 70 m (Gałązka 2003). Eoceńskie iły, mułki i piaski kwarcowe z glaukonitem
występują w dwóch pozycjach. Dolna seria, miąższości ok. 9 m, zalegająca prawdopodobnie in situ i zaliczona przez Słodkowską (2006) do formacji szczecińskiej z dolnego eocenu
(piętro ipr), występuje na głębokości ok. 455–464 m (ok. 146–155 m p.p.m.). Seria górna,
zlokalizowana w krze lodowcowej, o zdecydowanie większej miąższości, zaliczona przez
Słodkowską (2006) do formacji pomorskiej z górnego eocenu (piętro priabon), występuje
na głębokości ok. 298–339 m (od ok. 11 m n.p.m. do 30 m p.p.m.).
Dolnooligoceńskie piaski glaukonitowe oraz mułki ze żwirkami kwarcowymi drobnoziarniste, miejscami z domieszką średnioziarnistych, szare lub szarozielone, rzadziej iły,
iły węgliste czarne, występują na omawianym obszarze wyłącznie w łuskach i krach lodowcowych. W rejonie Wysokiej Wsi, w kulminacji Dylewskiej Góry, stwierdzono je na
głębokości 294,00–298,00 m (ok. 11–15 m n.p.m.) oraz 269,00–286,00 m (ok. 23–40 m
n.p.m.). Morskie osady ilaste oligocenu dolnego występują również w porzuconej odkrywce
starej cegielni na zachodnim stoku Czubatki w Glaznotach. Słodkowska (2006) zaliczyła je
do lądowych facji formacji czempińskiej (dolny horyzont) oraz formacji mosińskiej górnej
(wyższa warstwa). Miąższość tych osadów jest zmienna, najczęściej nie przekracza 20 m.
Na opisywanym obszarze nie rozpoznano pozostałych ogniw oligocenu.
Badania palinologiczne osadów mioceńskich przeprowadzono na próbkach pobranych
z badawczych otworów wiertniczych w Starym Lesie, Wysokiej Wsi, Wigwałdzie, Krajewie
(Jabłonowo) oraz w kilku punktach dokumentacyjnych, m.in. w Bednarkach i Wygodzie. Opisane w profilach otworów archiwalnych osady mioceńskie występują najprawdopodobniej
wyłącznie w łuskach glacitektonicznych, w położeniu odbiegającym od pierwotnego. Osady
mioceńskie w krach lodowcowych w obrębie osadów czwartorzędowych rozpoznano w profilach otworów studziennych i w punktach dokumentacyjnych w rejonie Grabowa, Ornowa,
Bednarek, Wygody i Klonowa. Ich występowanie na wtórym złożu w krach znajduje się od
100 m do nawet ok. 350 m wyżej od położenia pierwotnego (in situ) stwierdzonego m.in
w Kałdunkach i Wigwałdzie już poza obszarem Wzgórz Dylewskich (Słodkowska, Gałązka
2015). Profil otworu w Kałdunkach, jako jedynego przebijającego miąższe osady czwartorzędowe w depresji lubawskiej, pozwala na rozpoznanie typowego wykształcenia osadów
mioceńskich zalegających w dnie depresji (Gałązka 2003). W Wysokiej Wsi zróżnicowane
litologicznie osady środkowego i górnego miocenu występujące w czwartej, najwyższej łusce
glacitektonicznej, osiągając prawie 200 m miąższości. Trzecia łuska ma miąższość zaledwie
8 m, podczas gdy najniższa – nieco ponad 116 m. W najwyższym położeniu utwory mioceńskie znajdują się na zachód od Bednarek (ok. 270 m n.p.m. – 2 m p.p.t.) oraz w kulminacji
19
Dylewskiej Góry w otworze studziennym
(251 m n.p.m. – ok. 47 m p.p.t.). Najniżej, prawdopodobnie na wysokości poniżej
130 m p.p.m., osady tego wieku występują
w dnie rozległej depresji w rejonie Lubawy
i Rożentala.
W ponad 400-metrowej miąższości
kompleksie utworów paleogeńskich i neogeńskich stwierdzono cztery pewne oraz
dwie przypuszczalne powierzchnie nieciągłości, wzdłuż których zostały przemieszczone miąższe masy skalne.
Dolny kompleks osadów paleogeńskich,
poniżej 456 metrów od powierzchni terenu,
jest niezaburzony i znajduje się w pozycji
pierwotnej. Górny kompleks paleogeński
jest już wkomponowany w miąższe łuski
glacitektoniczne. W osadach mioceńskich
te same poziomy pyłkowe powtarzają się
dwu- i trzykrotnie w profilu. Wyniki datowań palinologicznych (Słodkowska, Gałązka 2015) osadów paleogeńskich i neogeń- Fig. 10. Mioceński węgiel brunatny oraz piaski i mułskich występujących w tym rejonie w krach ki z przemazami węglistymi w rdzeniu wiercenia bai łuskach glacitektonicznych jednoznacznie dawczego Wysoka Wieś (fot. D. Gałązka 2004)
wskazują na glacitektoniczną genezę Dylewskiej Góry i całych Wzgórz Dylewskich.
Brak osadów czwartorzędowych wkomponowanych w łuski glacitektoniczne w jądrze
moreny spiętrzonej Wzgórz Dylewskich wskazuje na wczesnoplejstoceński wiek inicjacji
pierwszej serii deformacji w tym rejonie. Zjawisko przetrwania niektórych form rzeźby pod
lądolodami było rozpatrywane m.in. przez zespół naukowców z UMK w Toruniu (Tylmann
i in. 2014a) na przykładzie kopalnej moreny czołowej w Rożentalu. W analogiczny sposób
dylewska morena międzylobowa przetrwała kolejne transgresje lądolodów plejstoceńskich,
ciągle będąc przebudowywaną i zwiększając swój zasięg.
Urozmaiconą powierzchnię zbudowaną z utworów paleogenu i neogenu przykrywają osady czwartorzędowe – akumulowane w ciągu ostatnich 2,6 mln lat, głównie jednak
w plejstocenie. Największą udokumentowaną w opisywanym rejonie miąższość utworów
czwartorzędowych – ponad 303,7 m (osady nieprzewiercone), odnotowano w otworze badawczym w Losach, około 2 km na północny wschód od Lubawy (Gałązka 2006). Nie
zachowały się tu najprawdopodobniej wczesnoplejstoceńskie osady rzeczno-deltowe (kompleksu preglacjalnego). W tym czasie (2 600–950 tys. lat temu) opisywany obszar podlegał
głównie denudacji i erozji rzecznej. W plejstocenie glacjalnym, tj. od 950 do 11,7 tys. lat
temu, lądolody wielokrotnie pokrywały znaczną cześć Europy, w tym obszar Polski, i za
każdym razem znacząco przekształcały rzeźbę terenu oraz warunki środowiskowe.
Podczas następujących po sobie nasunięć lądolodów powstawały utwory: lodowcowe
(gliny zwałowe, piaski lodowcowe), wodnolodowcowe (piaski i żwiry) oraz zastoiskowe
(głównie mułki i iły). W rejonie Wzgórz Dylewskich występują osady prawie wszystkich
20
Fig. 11. Kontakt osadów mioceńskich (intensywnie niebieski ił „pstry”) i czwartorzędowych piasków
w rdzeniu otworu badawczego w Elgnowie (fot. D. Gałązka 2007)
zlodowaceń kompleksów: południowopolskiego (zlodowaceń: Narwi, Nidy, Sanu 1 i Sanu 2),
środkowopolskiego (zlodowacenia Odry) oraz północnopolskiego (zlodowacenia Wisły). Kiedy podczas ociepleń klimatu (interglacjałów) lądolody ustępowały z terenów znajdujących się
na południe od obszaru dzisiejszego Morza Bałtyckiego, w rzekach i jeziorach gromadziły
się piaski, żwiry, mułki i iły oraz gytie, kreda jeziorna i torfy. Uproszczoną mapę geologiczną
opisywanego regionu przedstawia fig. 12.
Na szczególną uwagę zasługuje stanowisko interglacjalnych osadów jeziornych w Losach koło Lubawy. Jest to jedno z niewielu miejsc w Polsce, gdzie w odkrywce na powierzchni terenu można oglądać kopalne osady interglacjalnego jeziora. Oprócz Losów,
w północno-wschodniej Polsce znane jest jeszcze tylko stanowisko w Szwajcarii koło
Suwałk, gdzie torfy i gytie jeziorne z interglacjału eemskiego osiągają około 8 m miąższości. Odkrywka w Losach znajduje się we wschodnim skrzydle rozległej moreny spiętrzonej, nadbudowanej lokalnie (szczególnie w części północnej) osadami typowej moreny
akumulacyjnej podczas ostatniego transgresywnego epizodu glacjalnego na tym terenie.
Fragmentarycznie odsłania się tutaj kilkunastometrowej miąższości seria kredy jeziornej
(powyżej 90% węglanu wapnia). Odkrywka była eksploatowana już w latach siedemdziesiątych XIX wieku (Jentzsch, Michael 1902). Obecnie odsłonięte ściany są w większości
zapełznięte i trudno dostępne. Osady jasnożółtej kredy jeziornej są nadal widoczne w kilku
miejscach, głównie na północnej ścianie odkrywki. Występują pod zwietrzałą, piaszczystą
gliną lodowcową lub piaskami wodnolodowcowymi zlodowacenia Wisły. Osady jeziorne
odsłaniające się w odkrywce nie występują w miejscu istniejącego tu kiedyś jeziora. Jest
21
Fig. 12. Schematyczna mapa geologiczna regionu Wzgórz Dylewskich oraz ich najbliższego sąsiedztwa
to osad budujący krę glacitektoniczną przemieszczony na stosunkowo niewielką odległość
najprawdopodobniej z kierunku zachodniego (Gałązka 2006).
22
Fig. 13. Interglacjalna kreda jeziorna w odkrywce w Losach koło Lubawy (fot. A. Szarzyńska 2013)
W latach osiemdziesiątych XX wieku
odwiercono 4 otwory badawcze. Wykonano analizy palinologiczne, diatomologiczne i petrograficzne. Lindner (1991) uznał
stanowisko w Losach za stratotypowe dla
tzw. interglacjału lubelskiego lub lubawskiego (por. fig. 20), jednak nadal pozycja
geologiczna osadów interglacjalnych budzi
wątpliwości. Dlatego podczas prac nad arkuszem Lubawa „Szczegółowej mapy geologicznej Polski” w skali 1:50 000 (Gałązka
2006) wykonano kolejne otwory badawcze.
Główny otwór kartograficzny zakończono
na głębokości 303,7 m (125,7 m p.p.m.),
nie osiągając podłoża osadów czwartorzędowych ze względu na ograniczenia techniczne (maksymalny zasięg wiertni URB
2,5A). W wierceniach badawczych w Losach ostatecznie rozpoznano dwie serie organicznych osadów jeziornych:
– górną, odsłaniającą się w odkrywce,
o miąższości dochodzącej do 12 m. Wystę- Fig. 14. Praca na wiertni – wiercenie badawcze w Lopuje ona pod 2-metrowej miąższości war- sach. Układanie rdzenia wiertniczego w skrzynkach
stwą gliny lodowcowej i jest podścielona (fot. D. Gałązka 2004)
23
kilkumetrowej (maksymalnie do 10 m) miąższości serią interglacjalnych piasków rzecznych. Warstwa ta jest zaburzona glacitektonicznie;
– dolną, identycznie wykształconą o bardzo dużej miąższości (30,8 m).
Szczegółowe badania palinologiczne i geofizyczne oraz prace kartograficzne pozwoliły
stwierdzić, że cała seria górna jest w rzeczywistości krą lodowcową przeniesioną przez lądolód z innej części prawdopodobnie tego samego kopalnego jeziora (por. fig.15). Datowanie
osadów jeziornych metodą uranowo-torową (Gałązka 2006) pozwoliło na określenie wieku
osadów jako pochodzących z interglacjału eemskiego (por. fig. 20). Pod gytią i kredą jeziorną
stwierdzono ponad 50-metrowej miąższości kompleks osadów zastoiskowych z rozproszoną
substancją organiczną w części stropowej, podścielony makroskopowo jednorodną gliną
Fig. 15. Uproszczony przekrój geologiczny okolic Losów pod Lubawą
24
lodowcową o niespotykanej w tym rejonie
miąższości co najmniej 205 m.
W pobliżu Wzgórz Dylewskich osady interglacjału eemskiego zlokalizowano jeszcze
w Krajewie (Jabłonowie), ok. 5 km na północ
od Dąbrówna oraz we Frygnowie. Szczególnie stanowisko w Krajewie warte jest pełniejszego omówienia. Pod koniec XIX wieku
podczas wiercenia studni w Krajewie niemieccy geologowie (Jentzch, Michael 1902)
po raz pierwszy opisali interglacjalne osady
organiczne (ziemię okrzemkową) o nieznanej
miąższości. Państwowy Instytut Geologiczny, wykonując szereg wierceń badawczych
służących pełniejszemu poznaniu budowy
geologicznej kraju, zlecił w 2007 roku wykonanie wiercenia badawczego w bezpośrednim
sąsiedztwie zachowanej do dzisiaj studni. Po
przeszło 100 latach od odkrycia ustalono wiek
osadów jako pochodzących z interglacjału
eemskiego (Gałązka 2010).
Około 25 tysięcy lat temu, w czasie zlodowacenia Wisły, lądolód po raz ostatni nasuwał
Fig. 16. Odwiert pilotażowy urządzeniem WH5.
Na pierwszym planie opisywana w 1902 roku
studnia z osadami organicznymi (fot. D. Gałązka
2007)
Fig. 17. Kluczowa seria organicznych osadów interglacjału eemskiego w skrzynkach (fot. D. Gałązka 2007)
25
się (transgredował) na opisywany obszar. Jego czoło osiągnęło strefę Wzgórz Dylewskich
około 21 tysięcy lat temu, docierając w rejon Nidzicy – Dąbrówna – Lidzbarka Welskiego
(był to maksymalny zasięg lądolodu tego zlodowacenia). W tym też czasie pojawiły się tu
największe zachowane do dziś głazy narzutowe rozpoznane nadal powszechnie na powierzchni całego opisywanego obszaru. Na bezpośrednim zapleczu czoła lądolodu uformowały się
liczne misy końcowe. Wtedy też pod lądolodem w wyniku skoncentrowanego przepływu wód
roztopowych powstały głębokie rynny subglacjalne przyszłych jezior: Dąbrowa Wielka, Dąbrowa Mała, Rumian, Neliwa-Zarybinek oraz rynny wykorzystywane obecnie przez rzeki:
m.in. rynna dolnego Welu, górnej Drwęcy i Grabiczka. U ich wylotu spod lądolodu, przez bramy lodowe wypływały silne strumienie transportujące piaski i żwiry osadzane w postaci rozległych równin sandrowych na południe od Dąbrówna. Podczas transgresji i następującej po
niej recesji lądolodu były odkładane gliny zwałowe, zaś w strefie czoła powstawały moreny
czołowe. Po okresie deglacjacji frontalnej (topnienia lądolodu od czoła) nastąpił etap deglacjacji arealnej (powierzchniowego zanikania lądolodu, wytapiania od góry) – lądolód rozpadł
się na fragmenty (płaty i bryły martwego lodu). W przetainach, rozpadlinach i szczelinach
lodowych były składane głównie piaski oraz żwiry kemów i form akumulacji szczelinowej,
przykryte w końcowym etapie sedymentacji osadami spływów gliniastych. Pola wydłużonych form akumulacji szczelinowej, w tym także ozów, można spotkać w okolicach Ornowa,
Rumiana i Klonowa. Największy zespół form szczelinowych utworzył się pomiędzy Lubstynem – Omulem – Prątnicą. Między bryłami lodu powstawały w tym czasie również moreny
martwego lodu, występujące obecnie głównie w okolicach Złotowa i Brzydowa.
Deglacjacja została przerwana około 19 tysięcy lat temu, kiedy podczas lokalnej oscylacji czoło lądolodu ustabilizowało się na linii Lorki – Ostaszewo – Hartowiec – Truszczyny
– Omule – Jagodziny – Marwałd – Grunwald – Stębark – Drwęck. Przemieszczające się
masy lodu spiętrzały osady lodowcowe przedpola lądolodu przed jego czołem, tworząc moreny czołowe spiętrzone. Dziś można je obserwować w rejonie Wygody, Pietrzwałdu, Ostaszewa i Łążyna. Przed czołem lądolodu powstawały również moreny czołowe akumulacyjne i rozległe powierzchnie sandrowe. Pod koniec plejstocenu, w okresach nawracających
ochłodzeń klimatu, i na początku holocenu rozwijały się intensywne procesy denudacyjne.
Powstawały utwory deluwialne (stokowe).
Holocen rozpoczął się około 11,7 tysięcy lat temu (fig. 20). Tundra przekształciła się
wówczas w lasotundrę. Pod koniec fazy preborealnej (10,2 tys. lat temu) ostatecznie wytopiły się bryły martwego lodu. Część występujących tu licznie zagłębień powstałych po
martwym lodzie nadal stanowi niewielkie oczka wodne. Płytsze zagłębienia zostały w różnym stopniu wypełnione osadami organicznymi i stokowymi. W zbiornikach wodnych na
wysoczyźnie polodowcowej osadzały się utwory wytopiskowe. Sieć rzeczna na opisywanym
terenie zaczęła się kształtować już pod koniec zlodowacenia Wisły, a w fazie preborealnej
miała już prawdopodobnie układ zbliżony do dzisiejszego. W boreale (10,2–8,9 tys. lat temu)
w jeziorach rozpoczęła się akumulacja mineralnych i węglanowych osadów jeziornych. Na
opisywanym obszarze panowały już wtedy roślinne środowiska leśne w postaci tajgi (lasy
iglaste). Faza atlantycka (8,9–5,7 tys. lat temu) charakteryzowała się najcieplejszym klimatem w holocenie i przewagą lasów liściastych, natomiast w subboreale (5,7–2,7 tys. lat temu)
następowało powolne ochłodzenie i zmiana środowisk leśnych na lasy mieszane i iglaste.
Od początku holocenu w obniżeniach terenu były akumulowane namuły piaszczyste i piaski humusowe. W głębszych zbiornikach jeziornych powstawały gytie i kreda jeziorna.
26
W wypłycających się jeziorach wypełnionych osadami mineralnymi i gytiami rozwijały
się torfowiska. Poziom wody w jeziorach w fazie atlantyckiej podwyższył się o około 4 m,
w fazie subborealnej obniżył się o około 1–2 m i był niższy od współczesnego. Ostateczne
podwyższenie poziomu wody w jeziorach miało miejsce na przełomie faz subborealnej
i subatlantyckiej (około 2,5 tys. lat temu). Akumulacja organiczna i mineralna w zarastających oczkach wodnych, dolinach rzeki, starorzeczach i bagienkach trwa również obecnie.
W sprzyjających warunkach, z wód źródlanych niewielkiego strumienia Alicji pod Glaznotami nadal wytrąca się węglan wapnia, tworząc martwicę wapienną – porowatą skałę
osadową. Martwica wapienna wytrąca się z reguły z wód rzecznych lub silnie alkalicznych
wód źródlanych na skutek gwałtownego spadku ciśnienia lub temperatury, z udziałem roślin, głównie mchów i porostów.
Fig. 18. Martwica wapienna pod Glaznotami (fot. A. Szarzyńska 2015)
27
RZEŹBA TERENU
Powierzchnia Wzgórz Dylewskich i ich sąsiedztwa została ostatecznie ukształtowana podczas ostatniego zlodowacenia (zlodowacenia Wisły), kiedy lądolód kilkakrotnie pokrywał
ten obszar, oraz w holocenie, po zaniku lądolodu (fig. 9). Teren ten wyróżnia się wyjątkowo
urozmaiconą morfologicznie i genetycznie polodowcową rzeźbą terenu, z malowniczymi
wzgórzami morenowymi pokrytymi lasami, polami i łąkami. Najbardziej atrakcyjnym elementem krajobrazu jest strefa najwyższych wzniesień rozległej moreny spiętrzonej położonych pomiędzy Pietrzwałdem i Rudnem na północy a Napromkiem i Klonowem na południu. Ingerencja człowieka była tu stosunkowo niewielka, dzięki temu strome, zalesione
wzgórza porozcinane głębokimi wąwozami pozostały prawie niezmienione.
Wzgórza Dylewskie to obszar wyjątkowy, gdzie na stosunkowo niewielkiej przestrzeni
można zaobserwować całe spektrum form młodoglacjalnej rzeźby polodowcowej: wysoczyznę polodowcową, fragmenty równin sandrowych, głębokie rozcięcia erozyjne, imponujące
wzgórza i pagórki moren czołowych akumulacyjnych i spiętrzonych, a także kemów, ozów
i form akumulacji szczelinowej oraz, zajęte obecnie przez niewielkie jeziora i torfowiska
lub wykorzystywane przez rzeki, rynny polodowcowe i zagłębienia wytopiskowe. Obszar
o najbardziej zróżnicowanej rzeźbie znajduje się w rejonie pomiędzy Wysoką Wsią a Klonowem. W całym rejonie nadal licznie występują przyniesione przez lądolód głazy narzutowe różnej wielkości. W literaturze znany jest opis Wzgórz Dylewskich otoczonych przez
potężne głazowe rumowiska określane mianem „niby miasta ruin” (Ambrassat 1912).
W większości nagromadzenia głazów zostały wyeksploatowane w I połowie XX wieku.
Funkcjonowały wtedy liczne kruszarnie – „zakłady kamienne” (m.in. w Miejskiej Woli),
Fig. 19. Dylewskie głazowiska (fot. A. Szarzyńska 2014)
28
a rozdrobnione kamienie były transportowane w głąb Niemiec z nieistniejącej już stacji
kolejowej w Domkowie.
Fig. 20. Podział stratygraficzny czwartorzędu (wg Gałązka i in. 2014)
Najwyższe wzniesienie opisywanego obszaru – Dylewska Góra o wysokości 312 m
n.p.m. – znajduje się w Wysokiej Wsi. Na jej szczycie odbudowano ostatnio istniejącą tu
niegdyś wieżę widokową, z której rozciąga się rozległy widok na zachodnie skrzydło zespołu spiętrzonych moren czołowych przechodzących w wysoczyznę polodowcową falistą,
intensywnie wykorzystywaną rolniczo. Na horyzoncie widać też porośnięte lasami rozległe
powierzchnie sandrowe towarzyszące współczesnej dolinie Drwęcy.
29
GEOMORFOLOGIA WZGÓRZ DYLEWSKICH
Opisywany obszar to głównie rozległe powierzchnie wysoczyzny polodowcowej powstałej
w okresie recesji lądolodu stadiału głównego (górnego) zlodowacenia Wisły (fazy leszczyńska i poznańska) oraz, szczególnie w części południowej i środkowej, obszar występowania potężnych moren spiętrzonych pochodzących z fazy poznańskiej zlodowacenia
Wisły (Rinterknecht i in. 2005). Zachodnią, północną i wschodnią granicę opracowanego
obszaru wyznacza wyraźnie zaznaczająca się w morfologii szeroka dolina Drwęcy z towarzyszącymi jej powierzchniami sandrowymi oraz równinami erozyjnymi wód roztopowych.
Wzgórza Dylewskie to obszar niezwykle zróżnicowany morfologicznie, gdzie deniwelacje
dochodzą do około 223 m (od około 89 m n.p.m. w dolinie Drwęcy do około 312 m n.p.m.
na Dylewskiej Górze), a wysokość względna niektórych form dochodzi do około 70 m. Jak
na obszar niżowy są to wartości imponujące. Przeważają powierzchnie wysoczyzny polodowcowej falistej, z różnorodnymi formami akumulacyjnymi i zagłębieniami bezodpływowymi, z których śladową część zajmują niewielkie, zarastające zbiorniki wodne. Głównie
w zachodniej i południowo-wschodniej części tego obszaru występują stosunkowo wyrównane powierzchnie równin sandrowych i niewielkich zastoisk.
Poniżej scharakteryzowano poszczególne jednostki i formy geomorfologiczne w układzie genetycznym:
Formy lodowcowe
Wysoczyzna polodowcowa (morenowa) falista. To rozległy, nieco wzniesiony, lekko falisty
obszar zbudowany z osadów lodowcowych i niekiedy wodnolodowcowych. Powierzchnia
wysoczyzny jest urozmaicona pagórkami i obniżeniami bezodpływowymi powstałymi podczas nierównomiernego wytapiania się materiału (glin zwałowych) z lądolodu. W rejonie
Wzgórz Dylewskich to dominująca powierzchniowo forma geomorfologiczna. Obejmuje
ponad 60% powierzchni opisywanego terenu i jest zróżnicowana morfologicznie w różnych
jego częściach. Fragmenty – zachodni i północny w rejonie Wirwajd, Turznicy i Brzydowa
– są położone stosunkowo nisko, bo na wysokości około 140–150 m n.p.m. i charakteryzują się występowaniem licznych niewielkich oczek wodnych, suchych zagłębień bezodpływowych, pojedynczych kemów i moren martwego lodu powstałych podczas deglacjacji
arealnej martwego lodu na zapleczu strefy morenowej Wzgórz Dylewskich. Deniwelacje
w tej części wysoczyzny rzadko przekraczają 20,0 m. W środkowej i południowo-wschodniej części omawianego obszaru rozległa powierzchnia wysoczyzny towarzyszy morenom
spiętrzonym i akumulacyjnym. Wysoczyzna silnie porozcinana dolinkami erozyjnymi występuje do wysokości 300,0 m n.p.m., deniwelacje względne są tutaj największe, dochodzą
do około 70 m na 300-metrowym odcinku (na wschód od Pietrzwałdu), sieć drenażu powierzchniowego jest doskonale wykształcona, występują liczne, czasami bardzo głębokie
zagłębienia bezodpływowe, bardzo liczne suche dolinki denudacyjne i erozyjne, rozległe
stożki napływowe, a nawet jedno czynne osuwisko na zachód od Glaznot. W rejonie Grabowa, Lipowa, Bałcyn, Reszek i Smykówka znajduje się rozległy, stosunkowo mało urozmaicony obszar wysoczyzny polodowcowej powstałej w wyniku akumulacyjnej działalności
lądolodu zlodowacenia Wisły. Wysoczyzna jest zbudowana głównie z glin zwałowych przewarstwionych podrzędnie osadami wodnolodowcowymi. Rzeźba jej powierzchni jest efektem procesów zachodzących podczas deglacjacji, która w tym rejonie miała charakter arealny.
30
Dzięki temu powierzchnia równomiernie zakumulowanych osadów lodowcowych jest stosunkowo płaska. Najmłodsze, piaszczyste gliny zwałowe nie mają
praktycznego zastosowania jako
materiał budowlany (kruszywo),
dlatego też mało jest odkrywek,
w których można poznać budowę
geologiczną wysoczyzny polodowcowej. Jedynie tam, gdzie ich
miąższość jest mniejsza, eksploatuje się niżej występujące osady
piaszczysto-żwirowe. Odkrywka kopalni żwiru w Glaznotach Fig. 21. Gliny zwałowe budujące powierzchnię wysoczyzny
znajdująca się na bezpośrednim polodowcowej obserwowane w odkrywce w Glaznotach (fot.
A. Szarzyńska 2015)
zapleczu ciągu akumulacyjnych
moren czołowych Marwałd – Wygoda – Napromek, prezentuje budowę wewnętrzną wysoczyzny: zalegające przy powierzchni terenu warstwy glin zwałowych (fig. 21) przykrywające miąższą serię zaburzonych glacitektonicznie wodnolodowcowych piasków różnoziarnistych z wkładkami żwirów (fig. 22).
Fig. 22. Zaburzone glacitektonicznie osady wodnolodowcowe (lewe zdjęcie) i zastoiskowe (prawe zdjęcie)
obserwowane w odkrywce w Glaznotach (fot. A. Szarzyńska 2015)
Moreny czołowe akumulacyjne. Z definicji to wzgórze lub ciąg wzgórz powstałych wzdłuż
czoła lądolodu w okresie jego stagnacji (postoju), forma zbudowana ze żwirów, głazów
oraz piasków, rzadziej z glin zwałowych. W zależności od długości trwania postoju lub
ilości oscylacji krawędzi lądolodu (czoła lądolodu), składa się ze zmiennej liczby wałów
i posiada różne rozmiary. Na podstawie analizy rozmieszczenia moren akumulacyjnych
można odtworzyć dawny zarys krawędzi lądolodu, jego poszczególne zasięgi i etapy zanikania (deglacjacji).
W rejonie Wzgórz Dylewskich na wysoczyźnie polodowcowej występują moreny czołowe akumulacyjne, na ogół o wysokości względnej do kilkunastu metrów. Formy te tworzą
31
kilka mniej lub bardziej wyraźnych ciągów o przebiegu SW-NE (lob Wisły: rejon Hartowiec
– Omule oraz lob małdycki: rejon Omule – Pietrzwałd) i NW-SE (lob warmiński: rejon Bednarki – Tułodziad – Frygnowo). Główne ciągi moren czołowych spiętrzonych i akumulacyjnych stykają się w rejonie Pietrzwałd – Rudno – Bednarka, gdzie tworzą imponującą strefę
międzylobową Wzgórz Dylewskich (por. fig. 23). W północnej i zachodniej części obszaru
badań rozpoznano kolejny ciąg rozległych moren akumulacyjnych powstałych prawdopodobnie podczas następnej lokalnej oscylacji ostatniego lądolodu, jeszcze w czasie fazy poznańskiej. Należą do nich potężna morena czołowa na zachód i na północ od Lubawy oraz
ciąg moren czołowych od Losów przez Pietrzwałd do Rudna.
Fig. 23. Uproszczona rekonstrukcja nasunięcia lądolodu fazy poznańskiej zlodowacenia Wisły z zaznaczonymi głównymi lobami lądolodu oraz dominującymi i podrzędnymi kierunkami transgresji w rejonie
Wzgórz Dylewskich
Wśród nich najbardziej okazałą formą jest morena położona na północ od Losów – jej
kulminacje dochodzą do 200 m n.p.m., a deniwelacje na stokach północnych i zachodnich przekraczają 20 m. W jej wschodnim stoku znajduje się wspomniana wyżej odkrywka
z interglacjalnymi osadami jeziornymi (Jentzsch, Michael 1902). Ogromna ilość dużych
głazów narzutowych stwierdzona w tym rejonie w początkowej fazie badań stopniowo ulega zmniejszeniu z powodu prowadzonej akcji skupu narzutniaków do celów budowlanych.
32
Fig. 24. Schemat powstawania moren czołowych akumulacyjnych i moren martwego lodu (wg Gałązka
i in. 2014)
Fig. 25. Grubożwirowy i głazowy osad bezpośredniego kontaktu lądolód/przedpole, budujący akumulacyjne moreny czołowe na południe od Grabowa
(fot. D. Gałązka 2004)
Fig. 26. Budowa wewnętrzna moreny akumulacyjnej w rejonie Wysokiej Wsi (fot. D. Gałązka 2005)
Moreny czołowe przeważnie spiętrzone. Tworzą ciąg wzgórz, których powstanie jest
związane z aktywną działalnością lądolodu. Formy te powstają w wyniku nasunięcia lądolodu na starsze osady, których pierwotny układ zostaje zaburzony. Struktura wewnętrzna
moreny tworzy się poprzez spiętrzenie, wyciśnięcie i pchnięcie osadów (zaburzenia glacitektoniczne). Moreny spiętrzone są głównym wyznacznikiem maksymalnego zasięgu lądolodu fazy poznańskiej zlodowacenia Wisły. Tworzą najwyższe wzgórza, podłużne wały,
czasami całe zespoły wałów o wysokościach względnych dochodzących do około 60 m
(okolice Pietrzwałdu). Bardzo często w tych formach występują porwaki osadów oligoceńskich i mioceńskich (np. okolice Bednarek, Pietrzwałdu i Wygody). Największy zespół moren spiętrzonych występuje w sąsiedztwie rynny polodowcowej na południowy wschód od
Wygody oraz w strefie międzylobowej Pietrzwałd–Bednarki. Wzgórza moren spiętrzonych
są porozcinane przez silnie rozgałęzioną sieć dolinek erozyjnych i denudacyjnych. Kolejnej strefie moren spiętrzonych i akumulacyjnych w rejonie Losów i Rożentala towarzyszy
depresja glacitektoniczna położona w górnych biegach rzeki Elszki i strumienia Biedasz.
Forma ta bywa błędnie interpretowana jako dolina marginalna.
33
W rejonie Wygody, w zapełźniętej odkrywce pocegielnianej na zachodnim stoku
Czubatki, stwierdzono morskie osady dolnego oligocenu występujące tu na wtórnym
złożu jako porwak glacitektoniczny w najmłodszych glinach lodowcowych. W wykonanym na wzgórzu za wyrobiskiem wierceniu badawczym szare iły morskie osiągają
ponad 16 m miąższości, a według badań geofizycznych może to być nawet 70-metrowej
miąższości porwak.
Kilkaset metrów dalej w kierunku
wschodnim w identycznej sytuacji morfoFig. 27. Niewielkie porwaki szarych iłów morskich
logicznej zlokalizowano występujące na z oligocenu dolnego w obrębie ilastej gliny zwałogłębokości zaledwie 4 m osady węgliste gór- wej w odkrywce pocegielnianej w Glaznotach (fot.
nego miocenu. Najbliżej osady tego wieku A. Szarzyńska 2014)
można również spotkać na powierzchni terenu w obszarze źródliskowym Łyny na wschód od Nidzicy. Przed wojną istniała tam nawet
niewielka kopalnia węgla brunatnego (fig. 29).
Fig. 28. Osady kopalnych spływów błotnych
w stropowej części akumulacyjnej moreny czołowej (fot. M. Krawczyk 2005)
Fig. 29. Szyb starej kopalni węgla brunatnego w rejonie Nidzicy (fot. D. Gałązka 2005)
Formy utworzone w strefie martwego lodu
Moreny martwego lodu. Powstają przy krawędziach topiących się brył martwego lodu z
materiału niesionego przez wody spływające z powierzchni tych brył. Występują zwykle
zespołowo, tworząc ciągi pagórków, układających się niekiedy w charakterystyczny „wianuszkowy” sposób wokół obniżenia po wytopionej bryle martwego lodu. Czas i mechanizm powstawania moren martwego lodu są niemal identyczne jak omówionych poniżej
kemów. Formy te różni jednak budowa wewnętrzna. W morenach martwego lodu materiał piaszczysty z reguły nie wykazuje czytelnych śladów warstwowania, osady różnych
frakcji są wymieszane, występują też liczne przeławicenia glin zwałowych w spływach
34
z dużymi niekiedy głazami narzutowymi.
W rejonie Wzgórz Dylewskich moreny martwego lodu występują głównie w północnej
części obszaru badań, towarzysząc licznym
w tym rejonie zagłębieniom bezodpływowym (szczególnie w okolicy Ornowa). Niewielkie wzgórza o wysokościach względnych rzadko przekraczających około 8–10 m
zbudowane są głównie z piasków i żwirów
masywnych oraz płatów odwapnionych glin
zwałowych w spływach. Tego typu formy
powstają w szczelinach lodowych między
bryłami martwego lodu, z materiału niesionego przez wody spływające z ich topniejących powierzchni (por. fig. 30). Tworzą go
osady różnych frakcji, bez czytelnego warstwowania (masywne). Budowę wewnętrzną
moreny można obserwować w niewielkich
odsłonięciach w rejonie Ornowa. Występują
tu, pod niespełna metrowej miąższości pokrywą glin zwałowych, niewysortowane osady piaszczysto-żwirowe z przemazami glin Fig. 30. Osad gliniasto-żwirowy z głazami buduzwałowych z głazami, świadczące o krótkim, jący moreny martwego lodu w okolicach Ornowa
gwałtownym transporcie wodnym i grawita- (fot. D. Gałązka 2004)
cyjnym (w formie spływów błotnych).
Formy wodnolodowcowe
W sąsiedztwie Wzgórz Dylewskich równina sandrowa towarzyszy głównie dolinie Drwęcy
w północno-zachodniej części omawianego obszaru oraz tworzy proksymalne (źródłowe)
fragmenty sandru Równiny Urszulewskiej w rejonie Rybna i na południowy wschód od
Dąbrówna. Niewielkie fragmenty równin sandrowych rozpoznano również w sąsiedztwie
rynny Grabiczka na zachód od Rychnowa oraz w bezpośrednim sąsiedztwie rynny górnej
Drwęcy na północ od Drwęcka. Sandr Równiny Urszulewskiej powstał podczas maksymalnego zasięgu lądolodu stadiału maksymalnego zlodowacenia Wisły (faza leszczyńska)
oraz podczas postępującej po nim deglacjacji. Pozostałe powierzchnie sandrowe są nieco
młodsze, powstały podczas fazy poznańskiej zlodowacenia Wisły. W rejonie Ostródy znajdują się jeszcze młodsze osady dystalnych fragmentów sandru powstałego podczas fazy
pomorskiej ostatniego zlodowacenia zajmującego rozległe powierzchnie w rejonie Iławy
i na północ od Ostródy (Gałązka 2003). Dolinie Drwęcy po wschodniej stronie – na odcinku
od Gierłoży, poprzez Zielkowo do Kazanic - towarzyszy równina erozyjna wód roztopowych z wielkimi głazami narzutowymi na powierzchni. Na tym odcinku erozja lodowcowej
rzeki roztokowej zdecydowanie dominowała nad akumulacją, odsłaniając na powierzchni
starsze osady wodnolodowcowe wzbogacone o głazy z występujących tu niegdyś wyżej
glin zwałowych. Na północ od Gierłoży w kierunku na Samborowo utworzyły się w dolinie
35
Drwęcy i dolnym biegu Poburzanki przede wszystkim rozległe powierzchnie akumulacyjne
położone na wysokości 98,0–105,0 m n.p.m. Równina sandrowa charakteryzuje się mało
urozmaiconą powierzchnią, jedynie miejscami zachowały się - słabo czytelne w morfologii
– koryta dawnej rzeki roztokowej akumulującej osady sandrowe (rejon Samborowa).
Fig. 31. Schemat powstawania powierzchni sandrowych
Fig. 32. Piaszczysto-żwirowe osady budujące równiny sandrowe w rejonie Starego Lasu (fot. D. Gałązka
2005)
36
Obszary zastoiskowe. Jeziora zastoiskowe powstawały w okresach recesji lądolodu, gdy
masy wód roztopowych nie znajdowały odpływu i zalewały przed jego czołem rozległe
obszary. Jeśli teren opadał w stronę lodowca, czoło spełniało rolę zapory podpierającej zastoisko z jednej lub kilku stron. Na dnie takich zimnych jeziorzysk układały się poziomymi
warstwami osady zwane iłami warwowymi lub wstęgowymi, dla których charakterystyczne
są kilkucentymetrowej grubości warstwy na przemian ciemniejsze i jaśniejsze. Warstwa
ciemna osadzana była w zimie, warstwa jasna – w lecie. Z biegiem czasu wody zastoisk
wytwarzały sobie odpływ, a jeziora lodowe zanikały, pozostawiając po sobie osady zastoiskowe. Taką właśnie genezę ma największe w rejonie Wzgórz Dylewskich zagłębienie pozastoiskowe znajdujące się na N i NE od Szyldaka – częściowo rozcięte przez współczesną
dolinę Drwęcy. Miąższość mułków i iłów warwowych osiąga w nim do 10 m. W zachodniej
części omawianego obszaru stwierdzono jedynie niewielkie obszary zastoiskowe na południe od Samborowa i na wschód od Wirwajd. Są to odizolowane nieduże zbiorniki zastoiskowe powstałe w miejscu wytopionych brył martwego lodu. Jeden z lepiej zachowanych
obszarów zastoiskowych znajduje się na równinie sandrowej na południe od Samborowa.
To obecnie teren lekko falisty, położony na wysokości około 102–110 m n.p.m. z licznymi
małymi zagłębieniami bezodpływowymi, z trwającą sedymentacją organiczną. Zastoisko to
powstało po wytopieniu się dużej bryły martwego lodu pochodzącego z fazy poznańskiej
stadiału głównego ostatniego zlodowacenia. Od południa i północy zarys zbiornika zastoiskowego odwzorowują niskie stoki równiny sandrowej, będące śladem podparcia osadów
wodnolodowcowych przez bryłę martwego lodu. W holocenie w zagłębieniach rozwijała się
sedymentacja bagienna, prowadząc do akumulacji torfów i namułów organicznych.
Fig. 33. Schemat jednego z wariantów powstawania zastoisk opisujący zastoisko w Samborowie
Ozy, formy akumulacji szczelinowej. To wydłużone, wąskie, zwykle kręte wały lub ciągi
pagórków/wzgórz o stromych zboczach i falistej linii grzbietowej, są charakterystycznym
elementem geomorfologicznym obrzeżenia Wzgórz Dylewskich. Formy te zbudowane są
z materiału piaszczysto-żwirowego, miejscami w stropie posiadają warstwę gliny zwałowej.
Powstają w wyniku wypełniania tuneli podlodowcowych (subglacjalnych) oraz wewnątrzlodowcowych (inglacjalnych) materiałem mineralnym transportowanym przez wody roztopowe. Orientacja ozów jest najczęściej prostopadła do czoła lądolodu. Występują głównie
w zachodniej części opisywanego obszaru w postaci wydłużonych wałów usytuowanych
37
linijnie w czterech zespołach powtarzających prawdopodobnie pierwotne szczeliny w lądolodzie. Są to dwa zespoły w przybliżeniu skośne do generalnego ruchu lodu z północy
na południe, czyli NW–SE i NE–SW oraz kolejno zespoły: równoległy N–S i prostopadły
W–S (Morawski 2000, 2004b). Większość z nich to duże formy o szerokości od 100 m do
ponad 400 m i zróżnicowanej długości, od krótkich wałów o długości rzędu 300 m do form
rozpoznanych na przestrzeni kilku kilometrów, np. oz w rejonie Klonowa. Zwykle jednak
formy te nie stanowią ciągłych wałów, lecz linijne ciągi wałowych wzgórz. Klasycznymi
ozami subglacjalnymi są: zespół kilku wydłużonych wzniesień położonych w rynnie polodowcowej na północny wschód od Ornowa (Makowska 1976a, 1978) oraz oz w Rumianie.
Oz w Rumianie to południkowo zorientowana forma wykształcona na północnym przedłużeniu jeziora rynnowego (jeziora Rumian) o długości około 5 km i szerokości dochodzącej
do 0,5 km, z towarzyszącymi jej pagórkami form akumulacji szczelinowej. Ciągnie się od
Gutowa na północy do jeziora Rumian na południu. Tworzy stosunkowo wąski i kręty wał
przechodzący w ciąg pagórków zbudowanych z piasków gruboziarnistych ze żwirami, pod
niewielkim przykryciem glin zwałowych. Wznosi się ponad powierzchnie sąsiadujących
równin sandrowych, fragmentów wysoczyzny polodowcowej i równin torfowych około
5–25 m (ok. 160–190 m n.p.m.). Oz ten uformował się w strefie brzeżnej lądolodu zlodowacenia Wisły, prostopadle do jego czoła. Jest klasycznym przykładem formy powstałej
w tunelu subglacjalnym (wyciętym przez wody lodowcowe na styku lądolodu z podłożem),
w następstwie wypełnienia tego tunelu osadami wodnolodowcowymi.
Fig. 34. Schemat powstawania ozów
Na szczególną uwagę zasługuje niewielka forma szczelinowa (Gałązka i in. 2009) lub
morenowa (Tylmann i in. 2014a) pod Rożentalem. W odkrywce można zaobserwować silnie
zaburzone w stropie osady piaszczysto-żwirowe znajdujące się pod niewielkim nadkładem
dwóch różnowiekowych subglacjalnych glin lodowcowych pochodzących z ostatniego zlodowacenia. Najnowsze datowania metodą OSL osadów odsłaniających się w odkrywce pozwoliło autorom (Tylmann i in. 2014a, b) m.in. na rekonstrukcję chronologii oscylacji czoła
lądolodu zlodowacenia Wisły w tym rejonie. Gliny zwałowe odsłaniające się w stropie formy zostały określone jako pochodzące z fazy poznańskiej (ok. 18 tys. lat temu) i pomorskiej
(ok. 16 tys. lat temu) ostatniego zlodowacenia. Obecność glin zwałowych fazy pomorskiej
około 15 km na południe od obecnie przyjmowanego jej maksymalnego zasięgu jest dyskusyjna. Zasięg fazy pomorskiej w rejonie Iławy charakteryzują nasady potężnych stożków
38
Fig. 35. Osady piaszczysto-żwirowe budujące oz w rejonie Klonowa (fot. D. Gałązka 2005)
Fig. 36. Silnie zaburzone glacitektonicznie osady jądra przebudowanej formy szczelinowej w Rożentalu
(fot. D. Gałązka 2005)
39
i równin sandrowych. Na wschód od Rudzienic brak jest czytelnych przesłanek pozwalających na precyzyjne wyznaczenie zasięgu lądolodu tego wieku. Do tej pory przyjmowano, że
czoło lądolodu stagnowało wzdłuż krawędzi stożka rozległego sandru ostródzkiego sięgającego w kierunku północnym aż w rejon Morąga. Zagadnienie to wymaga dalszych badań,
w tym weryfikacji uzyskanych dat piaszczystego jądra formy interpretowanej jako morena
czołowa, jednak z datami wykluczającymi jej glacjalną genezę (Tylmann i in. 2014b).
Kemy. Pagórki (często o płaskiej powierzchni szczytowej) lub wzgórza o wysokości od
kilku do kilkunastu metrów (w rejonie Napromka ponad 20 m) i średnicy kilkuset metrów.
Tworzą je warstwowane piaski z nielicznymi żwirami oraz mułki osadzane w szczelinach
Fig. 37. Schemat powstawania kemów
lodowych lub między bryłami (płatami) martwego lodu przez wody roztopowe (kem fluwioglacjalny) lub wody stojące (kem limnoglacjalny). Kemy stanowią wyznacznik deglacjacji arealnej. Pojedyncze i w skupiskach
wzgórza kemowe występują na opisywanym
obszarze w różnych sytuacjach morfologicznych, zarówno na wysoczyźnie falistej, np.
w rejonie Wygody, Złotowa, Turnicy, Kraplewa, jak też w obrębie i na obrzeżach obszarów sandrowych, np. w rejonie Wirwajd
i Zajączek. Formy te powstały w wyniku
akumulacji osadów w istniejących lokalnie
szczelinach lodowych, w niewielkich zbiornikach z ograniczonym przepływem wód
roztopowych (stąd też dominacja osadów
drobnoziarnistych).
Wyjątkowo interesujący jest zespół kilkunastu form kemowych położony na zachód
od Miejskiej Woli. Pagórki i wały kemowe
dochodzą tu do wysokości prawie 270,0 m Fig. 38. Piaszczyste osady kemowe w odkrywce
n.p.m., przy wysokości względnej sięgającej w rejonie Lubstyna (fot. D. Gałązka 2005)
40
20 m. Obszar ten charakteryzuje się wyjątkowo żywą rzeźbą, obok siebie występuje kilka
stromych, kopulastych wzgórz o średnicy rzędu 200–400 m, niektóre do 1 800 m.
Tarasy (terasy) kemowe. Dobrze wykształcone listwy tarasów (terasów) kemowych stwierdzono w rejonie Złotowa i Lubstyna oraz w północnej krawędzi rynny na wschód od Wygody. Mechanizm powstawania tarasów kemowych jest zbliżony do powstawania kemów.
Są to z reguły wąskie, kilkudziesięciometrowej szerokości formy przypominające progi lub
stopnie znajdujące się na stoku starszych form (najczęściej wysoczyzny polodowcowej lub
moreny czołowej). Powstają nieco później od większości kemów, kiedy wolne od lodu są
już większe powierzchnie terenu (najczęściej położone wyżej), a martwy lód zalega głównie
w większych obniżeniach mis końcowych oraz rynien polodowcowych. Tarasy kemowe
mogą mieć miejscami przykrycie spływowych glin zwałowych.
Fig. 39. Piaszczyste osady tarasu kemowego w rejonie Lubstyna (fot. D. Gałązka 2005)
Rynny subglacjalne. Głębokość rynien na tym terenie dochodzi do 35,0 m. Szczególnie
liczne i dobrze zachowane stwierdza się po wschodniej stronie Wzgórz Dylewskich. Największe z nich – rynna Grabiczka i górnej Drwęcy – ciągną się na przestrzeni ponad 20 km.
Rynny subglacjalne najlepiej odzwierciedlają główny kierunek ruchu ostatniego lądolodu
z jego maksymalnego zasięgu w rejonie Wzgórz Dylewskich. Dominujący na tym obszarze kierunek NW-SE odpowiada trzeciemu systemowi układu rynnowego stwierdzonemu
w rejonie Iławy (Gałązka 2003). Regionalny kierunek N-S charakterystyczny dla całego
lobu warmińskiego skręca zdecydowanie na SE w sąsiedztwie Wzgórz Dylewskich. Morena międzylobowa Wzgórz Dylewskich gromadząca ogromną ilość głazów narzutowych
musiała stanowić istotną przeszkodę dla transgredujących lądolodów. Bardzo istotne jest jej
położenie na styku kilku, odtwarzających się stale podczas kolejnych zlodowaceń, lobów
41
lodowcowych (strumieni lodowych) nasuwających się z różnych kierunków. Taka lokalizacja na krawędzi lobów sprzyjała ciągłemu rozbudowywaniu moren i konserwacji zastanych
struktur przez cały okres plejstocenu glacjalnego.
Najgłębsze części subglacjalnych rynien jezior: Dąbrowa Wielka, Dąbrowa Mała i Rumian wypełniają piękne jeziora rynnowe. Pozostałe rynny w większości są obecnie wykorzystywane i przekształcane przez rzeki.
Zbocza rynien są strome, a w kilku miejscach u ich podnóża występują niewielkie stożki napływowe. Stoki rynien w dolnej części maskują najczęściej osady deluwialne.
Fig. 40. Jezioro rynnowe Rumian (fot. A. Szarzyńska 2015)
Zagłębienia powstałe po martwym lodzie. Występują bardzo licznie na terenie wysoczyzny
polodowcowej i są dziś zagłębieniami bezodpływowymi częściowo wypełnionymi osadami
lodowcowymi, deluwialnymi i organogenicznymi lub stanowią niewielkie oczka jeziorne.
Przeważają formy o średnicy do 500 m i przeciętnej głębokości 3–5 m. Większość została
zmeliorowana przed II wojną światową, obecnie w wyniku zniszczeń urządzeń hydrologicznych część zagłębień uległa ponownemu zatopieniu, np. Jezioro Kraplewskie.
Formy rzeczne. Dna dolin rzecznych, dolinki, parowy, młode rozcięcia erozyjne lub dolinki w ogólności, nierozdzielone. Tego typu formy erozyjne występują na całym omawianym
obszarze. Są to formy głęboko wcięte, nawet do 25 m, jak np. dolina rzeki Gizeli w rejonie
Glaznot i Zajączek, o bardzo stromych stokach i stosunkowo wąskim dnie oraz z bocznymi
wąwozami o urwistych zboczach. Znaczne deniwelacje i stromość zboczy dają miejscami
malowniczy krajobraz o charakterze górskim. Omawiane dolinki stanowią stosunkowo dobrze wykształconą sieć drenażu i prowadzą wody rzek (Drwęcy, Gizeli, Elszki, Biedasza,
42
Fig. 41. Zabagnione dno dolinki erozyjnej w okolicy Dylewa (fot. D. Gałązka 2004)
Fig. 42. Źródła Drwęcy pod Drwęckiem (fot. A. Szarzyńska 2014)
43
Poburzanki, Sandeli, Grabiczka i Dylewki) oraz niewielkich cieków bez nazw. Największym z nich jest Drwęca tworząca szeroką dolinę rzeczną z wyraźnie zaznaczającymi się
krawędziami tarasu zalewowego. Należy zwrócić uwagę, że wszystkie omawiane formy nie
są w całości rozcięciami współczesnymi (holoceńskimi), lecz są odmłodzonymi, przekształconymi rozcięciami dokonanymi przez wody roztopowe w okresie deglacjacji.
Erozyjny charakter tych form podkreślają często głazy licznie występujące na ich dnach
(np. górna Drwęca w rejonie Drwęcka – fig. 42).
Formy utworzone przez roślinność. Równiny torfowe. Występują głównie w południowozachodniej części terenu w rejonie Losów, m.in. w dnie depresji glacitektonicznej przekształconej przez Elszkę w jej górnym biegu. Większość niewielkich torfowisk nie mieści
się w skali mapy (fig. 12), na którym pokazano jedynie największe z nich o średnicy powyżej 200 m. Torfowiska są położone na różnych wysokościach od 100 m n.p.m. w sąsiedztwie
Drwęcy do ponad 200 m n.p.m. na południe od Kraplewa. Największe z nich występują
w górnym biegu Elszki (ponad 4 km2). Spotykamy je też w dnach rozległych mis pojeziornych oraz zagłębień bezodpływowych po bryłach martwego lodu, np. w rejonie Samborowa
(około 2 km2). Torfowiska zajmują również płytkie obniżenia o długości około 1 km na
wysoczyźnie, np. na południe od Lubawy czy na wschód od Losów oraz na obszarach sandrowych, np. okolice Kraplewa i Klonowa.
Fig. 43. Torfowisko „Czerwona Woda” pod Lubstynem (fot. A. Szarzyńska 2015)
44
Formy antropologiczne. Nasypy. W tym miejscu należy wspomnieć o nasypach starych linii
kolejowych: Samborowo – Dąbrówno – Turza Wielka oraz Ostróda – Olsztynek. W wielu
miejscach nasypy są jeszcze doskonale czytelne – na południe od Zajączek osiągają maksymalną wysokość względną ponad 10 m. Na Wzgórzach Dylewskich znajdują się także
grodziska, m.in. najlepiej zachowane Sassenpile pod Zajączkami oraz grodzisko w Gutowie
(Hoffmann, Mackiewicz 2004).
Fig. 44. Glaznoty, największy na Mazurach (po Stańczykach) wiadukt rozebranej w 1945 roku linii kolejowej Samborowo – Turza Wielka (fot. A. Szarzyńska 2013)
Głazy narzutowe – największy skarb Wzgórz Dylewskich
Ciekawym zjawiskiem nurtującym od wieków uważnych obserwatorów przyrody jest ciągłe pojawianie się nowych głazów narzutowych na powierzchni pól uprawnych pomimo
stałego ich usuwania i gromadzenia w stertach zwanych „kamienicami”. Potocznie mówi
się, że „ziemia rodzi kamienie”. W rzeczywistości za ten proces odpowiedzialne jest podnoszenie i pęcznienie mrozowe zachodzące wszędzie tam, gdzie temperatura spada okresowo
poniżej zera, a więc zarówno na dalekiej północy w strefie obszarów peryglacjalnych, jak
i w naszej szerokości geograficznej. Udowodniono, że woda, zamarzając, zwiększa swoją
objętość o 9% – tak samo zachowują się wody porowe w gruncie, nie jest to jednak bezpośredni powód podnoszenia mrozowego. Upraszczając, można stwierdzić, że za podnoszenie
mrozowe odpowiada ruch (migracja) wody w zamarzającym gruncie powodujący powstanie i rozrost lodu włóknistego oraz soczew lodowych, co z kolei prowadzi do zwiększenia
45
Fig. 45. „Kamienica” w okolicy Szczepankowa, gmina Lubawa (fot. A. Szarzyńska 2015)
objętości gruntu i generuje właściwe podnoszenie (przemieszczenie) mrozowe. Podnoszone
w gruncie są także głaziki i głazy narzutowe. Po ustąpieniu mrozu głazy nie wracają jednak
do swojego pierwotnego położenia, ponieważ miejsce to zostało zapełnione przez szybciej
wymarzający drobniejszy materiał. Wielokrotnie powtarzając się, proces ten prowadzi do
stopniowego wyłaniania się głazów (wymarzania kamieni) na powierzchnię terenu - wiosną
ukazuje się nowa generacja kamiennych „noworodków”. Udokumentowana w Fort McMurray w Kanadzie średnia wielkość podnoszenia mrozowego wynosi od 50 do 70 mm rocznie
(Xia 2006), zdarzają się jednak również wartości znacznie większe – nawet do około 50 cm
(Penner 1962). Mimo wszystko efekt pojawiania się nowych głazów jest jednym z najmniej
dokuczliwych zjawisk związanych z podnoszeniem i pęcznieniem mrozowym – o wiele
bardziej dotkliwe mogą być wywołane w identyczny sposób zniszczenia fundamentów zbyt
płytko posadowionych budynków czy też, jeszcze trudniejsze do uniknięcia, uszkodzenia
dróg i towarzyszącej im infrastruktury.
Omawiając budowę geologiczną Wzgórz Dylewskich, należy poświęcić więcej uwagi licznym okazałym głazom narzutowym. Zachowało się ich tutaj wyjątkowo dużo, choć
niestety tylko nieliczne są objęte ochroną konserwatora przyrody. Niektóre z nich zostały
opisane i sfotografowane w pracy Radziwinowicza i Szczepkowskiego (1967) oraz w publikacji Szarzyńskiej i Ziółkowskiego (2012). Część z nich została opróbowana i poddana
datowaniom zawartości izotopu kosmogenicznego 10Be (Rinterknecht i in. 2005), dzięki
czemu uzyskano przybliżony czas ich akumulacji na Wzgórzach Dylewskich. Zastosowana metoda pozwala na określenie czasu trwania ekspozycji na promieniowanie kosmiczne
46
głazu narzutowego. Najczęściej jest to czas, jaki upłynął od momentu wytopienia się głazu
z lądolodu, ale może to być również czas, w którym narzutniak stracił osłonę wyżej zalegających osadów, na przykład wskutek procesów deluwialnych. Istotny jest również czynnik
wietrzenia fizycznego powierzchni głazu z powodu chociażby sezonowych okresów zamarzania i rozmarzania wody opadowej. Prowadzi to, w różnym tempie, w zależności od
składu petrograficznego narzutniaka, do ciągłego odnawiania się powierzchni głazu i tym
samym do generowania zakłóceń rzeczywistego czasu ekspozycji na promieniowanie kosmiczne. Mimo wspomnianych wyżej wad jest to jedna z lepszych metod datowania osadów
lodowcowych, szczególnie z okresu ostatniego zlodowacenia (zlodowacenia Wisły). Datowanie głazów tą metodą pozwoliło na określenie czasu zaniku ostatniego lądolodu w tym
rejonie na około 17–14 tys. lat temu. Poniżej zamieszczamy szczegółowy wykaz najbardziej
interesujących głazów narzutowych Wzgórz Dylewskich i ich bliskiego sąsiedztwa.
Fig. 46. Lokalizacja wybranych głazów narzutowych w rejonie Wzgórz Dylewskich i ich sąsiedztwie
47
Wykaz wybranych głazów narzutowych
(Dariusz Gałązka, Alicja Szarzyńska, foto Alicja Szarzyńska)
1. Głaz narzutowy koło Durąga
Pomnik przyrody: 81/1952 (R1b-16/81/52 z 29.12.1952 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 37,383’
E 20o 02,191’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 2,85 m
Obwód – 13,00 m
Petrografia:
Średniokrystaliczny, szary granitoid plagioklazowy, z pojedynczymi różowymi skaleniami
potasowymi.
Inne informacje:
Głaz narzutowy znajduje się na północnym skraju parku założenia dworskiego w Durągu,
po lewej stronie drogi z Szyldaka do Kraplewa, 100 m za mostem na rzece Grabiczek. Okaz
leży na północnej krawędzi głębokiego jaru rzeki Dylewki, która kilkaset metrów dalej
wpływa do Grabiczka. Czas ekspozycji kamienia na promieniowanie kosmiczne (metoda
izotopu kosmogenicznego 10Be) został określony na 5,2 ± 1,6 tys. lat (Rinterknecht i in.
2005). Jest to prawdopodobnie czas powstania końcowego fragmentu przełomu Dylewki,
który spowodował przemieszczenie się głazu po krawędzi jaru do obecnego położenia.
2. Głaz narzutowy w Napromie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 35,723’
E 19o 54,177’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,70 m
Obwód – 6,40 m
48
Petrografia:
Okaz drobno- i średniokrystalicznego różowawego granitu Perniö, mającego swoje wychodnie w południowo-zachodniej Finlandii. Skała zawiera zarówno plagioklazy, jak i skalenie potasowe, kwarc, granaty oraz nieliczne minerały ciemne.
Inne informacje:
Głaz leży na placu zabaw w Napromie przy drodze Smykówko – Klonowo. Pochodzi
z pobliskiego pola (wydobyty podczas budowy kanalizacji).
3. Głaz narzutowy – pomnik poległych w I wojnie światowej w Napromie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 35,634’
E 19o 54,287’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,90 m
Obwód – 4,10 m
Wysokość podstawy, na której posadowiony jest kamień – 1,30 m
Petrografia:
Drobno- i średniokrystaliczny gnejs z delikatnie różowymi skaleniami, szarym kwarcem
i wyraźnie wydłużonymi skupieniami minerałów ciemnych. W dolnej części widoczna żyła
pegmatytowa z dużymi różowymi i białymi skaleniami oraz drobniejszym szarym kwarcem.
Inne informacje:
Pomnik znajduje się przed świetlicą wiejską w Napromie, po
prawej stronie drogi Smykówko
– Klonowo.
49
4. Głaz narzutowy „Żółw” w Pancerzynie
Pomnik przyrody: 261/1961 (R.XII-261/61 z 27.11.1961 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 35,873’
E 20o 03,887’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 2,25 m
Obwód – 17,10 m
Petrografia:
Gnejs laminowany z pakietami grubokrystalicznych szarych, miejscami różowych skaleni,
szarego kwarcu oraz nagromadzeniami drobnokrystalicznych minerałów ciemnych – biotytu, amfiboli i piroksenów.
Inne informacje:
Największy głaz narzutowy w rejonie Wzgórz Dylewskich położony jest około 300 m na
wschód od wsi Pancerzyn. Leży na zachodnim zboczu szerokiej rynny polodowcowej wykorzystywanej obecnie przez Grabiczek. Czas ekspozycji kamienia na promieniowanie kosmiczne (metoda izotopu kosmogenicznego 10Be) został określony na 15,7 ± 1,1 tys. lat
(Rinterknecht i in. 2005) i dokumentuje moment uwolnienia od lodu górnych partii rynny
polodowcowej. Kamień nosi liczne ślady prób rozbicia.
5. Głaz narzutowy w Pancerzynie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 35,475’
E 20o 03,128’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,50 m
Obwód – 3,90 m
50
Petrografia:
Piękny okaz drobnokrystalicznego – aplitowego granitu z Wysp Alandzkich. Skała składa
się głównie z intensywnie czerwonych skaleni potasowych oraz szarego kwarcu.
Inne informacje:
Kamień znajduje się po lewej stronie drogi żwirowej Domkowo-Pancerzyn. Głaz został
wyciągnięty z pola – obecnie (09.2015) jest oparty o drzewo.
6. Głaz narzutowy w Bałcynach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 35,293’
E 19o 51,264’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,10 m
Obwód – 7,15 m
Petrografia:
Różnokrystaliczny gnejs
oczkowy z dużymi kryształami różowych skaleni,
które nie zostały całkowicie „zmiażdżone” podczas
procesów metamorficznych. Występują teraz w głazie w postaci oczek i soczewek „opłyniętych” przez drobniejszy
kwarc i smugi zbudowane z minerałów ciemnych.
Inne informacje:
Głaz został wyciągnięty z pola. Leży na południe od wsi, na miedzy pól należących do Zakładu Produkcyjno-Doświadczalnego „Bałcyny”.
51
7. Głaz narzutowy „Zmierzchun” w Pietrzwałdzie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 34,475’
E 19o 56,134’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,65 m
Obwód – 8,70 m
Petrografia:
Drobnokrystaliczny, równokrystaliczny, szaro-różowy granitoid o silnie
zwietrzałej powierzchni
z wyraźnymi wgłębieniami po stosunkowo licznych minerałach ciemnych. Wśród skaleni dominują plagioklazy.
Inne informacje:
Głaz leży na wschód od wsi, na stoku dominującego nad nią północnego wzgórza „Owczego”, na lewo od polnej drogi Pietrzwałd – Bednarki (ok. 200 m od drogi). Czas ekspozycji
kamienia na promieniowanie kosmiczne (metoda izotopu kosmogenicznego 10Be) został
określony na 11,7 ± 1,1
tys. lat (Rinterknecht i in.
2005). Zbyt młoda, w stosunku do oczekiwanych,
data może wskazywać na
przemieszczenie się głazu
po stoku (prawdopodobnie z rotacją) u schyłku
plejstocenu w związku
z rozwijającymi się procesami
denudacyjnymi
na stokach wzgórza. Głaz
silnie porośnięty różnokolorowymi porostami, m.in.
charakterystycznym liszajecznikiem żółtym.
52
8. Głaz narzutowy przy drodze Pietrzwałd – Bednarki
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 34,425’
E 19o 56,963’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,35 m
Obwód – 6,10 m
Petrografia:
Grubo- i średniokrystaliczny gnejs
z licznymi delikatnie różowymi skaleniami na bardziej świeżych fragmentach skały. Wietrzejąc skalenie wyraźnie bledną i stają się szare. Minerały ciemne podczas wietrzenia są
usuwane ze skały co powoduje, że skalenie zaczynają wyraźnie wystawać ponad powierzchnię głazu. W kamieniu widoczna jest także szeroka, klinowata żyła aplitowa.
Inne informacje:
Głaz leży przy brukowanej drodze Pietrzwałd – Bednarki. Został on przewieziony z pola,
jest prawie całkowicie porośnięty porostami.
9. Głaz narzutowy „Kamień grafa” w Bednarkach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 34,747’
E 19o 58,182’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,85 m
Obwód – 3,70 m
Petrografia:
Średnio- i grubokrystaliczny granitoid z białymi lub lekko różowymi skaleniami, szarym kwarcem i licznymi minerałami
ciemnymi.
53
Inne informacje:
Kamień leży w lesie bukowym w leśnictwie Góra Dylewska, oddział 74, w kotlinie z otwarciem widokowym na majątek w Bednarkach.
10. Głaz narzutowy w Bednarkach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 34,655’
E 19o 58,795’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,18 m
Obwód – 4,47 m
Petrografia:
Średnio- i drobnokrystaliczny granitoid z różowymi skaleniami potasowymi i mniejszymi,
nielicznymi szarymi plagioklazami, szarym kwarcem i licznymi minerałami ciemnymi.
Inne informacje:
Głaz leży przy polnej drodze ze Szczepankowa do Bednarek, około 100 m przed osadą.
11. Głaz narzutowy w Rynie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 35,321’
E 19o 59,626’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,15 m
Obwód – 5,80 m
Petrografia:
Średnio- i drobnokrystaliczny gnejs z różowymi skaleniami potasowymi, mniejszymi,
nielicznymi, szarymi plagioklazami, szarym kwarcem i licznymi smugami minerałów
ciemnych.
54
Inne informacje:
Głaz narzutowy leży w Rynie - po lewej stronie drogi Bednarki – Ryn. Został on wyciągnięty z pobliskiego pola.
12. Głaz narzutowy – kamień graniczny w Glądach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 34,606’
E 20o 01,080’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,60 m
Obwód – 2,00 m
Petrografia:
Średniokrystaliczny granitoid z różowymi skaleniami potasowymi, mniejszymi, ale równie licznymi, jasnoszarymi plagioklazami, szarym kwarcem i bardzo licznymi minerałami
ciemnymi.
Inne informacje:
Kamień graniczny Finckensteinów z 1786 roku wytyczający
punkt styczny dóbr ziemskich
Glądy i Szczepankowo. Kamień
znajduje się około 800 m na południe od skrzyżowania w Glądach,
po lewej stronie drogi z Gląd do
Szczepankowa.
55
13. Głaz narzutowy koło Rychnowa
Pomnik przyrody: 538/1991 (Dz. Urz. Woj. Olsztyńskiego Nr 6 poz.86 z 19.02.1991 r. Zarz. Nr 16
Woj. Olsztyńskiego z 11.02.1991 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 34,785’
E 20o 05,517’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Grunwald
Wymiary:
Wysokość – 2,50 m
Obwód – 11,67 m
Petrografia:
Grubokrystaliczny, różnokrystaliczny, szaro-różowy granitoid z licznymi minerałami ciemnymi
(biotyt, pirokseny, amfibole). Wśród dużych,
silnie wydłużonych, częściowo automorficznych, jasnoróżowych kryształów skaleni można
zaobserwować charakterystyczne zbliźniaczenia kryształów.
Inne informacje:
Głaz leży na południowy wschód od wsi (ok. 300 m), w dnie wyeksploatowanej starej żwirowni (ok. 60 m na lewo od drogi Rychnowo – Gierzwałd). Czas ekspozycji kamienia na
promieniowanie kosmiczne (metoda izotopu kosmogenicznego 10Be) został określony na
36,4 ± 2,2 tys. lat (Rinterknecht i in. 2005). W tym przypadku czas ekspozycji nie dokumentuje momentu deglacjacji po zaniku ostatniego lądolodu na tym terenie ze względu na
pogrzebanie głazu w osadzie i zbyt krótkie „zerowanie kosmogeniczego zegara” podczas
zlodowacenia Wisły.
Według miejscowej ludności duży fragment głazu został kilkanaście lat temu odłupany
i wywieziony. Głaz doczekał się własnej nazwy: „Wróblowy kamień” (Pietrzak L., Kompas
(2) 2008)
56
14. Głaz narzutowy „Kamień Karola”
Pomnik przyrody: 293/1963 (Nr 293/63 z 25.07.1963)
Współrzędne GPS:
N 53o 33,852’
E 19o 57,459’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,60 m
Obwód – 10,10 m
Petrografia:
Grubokrystaliczny szaro-różowy
granitoid z dobrze wykształconymi skaleniami o pokroju tabliczkowym oraz licznymi skupieniami minerałów ciemnych – głównie piroksenów i amfiboli.
Inne informacje:
Głaz narzutowy z wykutym napisem „C. v. Rose 1918”, położony około 600 m na północny
zachód od Jeziora Francuskiego. Czas ekspozycji kamienia na promieniowanie kosmiczne (metoda izotopu kosmogenicznego 10Be) został określony na 14,6 ± 1,2 tys. lat (Rinterknecht i in. 2005).
15. Głaz narzutowy – kamień graniczny w Bednarkach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 34,109’
E 19o 59,457’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,85 m
Obwód – 2,55 m
Petrografia:
Średnio- i drobnokrystaliczny
granitoid z różowymi skaleniami potasowymi, szarym kwarcem i nielicznymi minerałami
ciemnymi. Miejscami widoczne są ciemnofioletowe minerały akcesoryczne – granaty.
57
Inne informacje:
Kamień graniczny dóbr Finckensteinów z 1786 roku wytyczający punkt stykowy dóbr
ziemskich Ryn, Glądy i Szczepankowo. Kamień znajduje się około 1 km na południowy
wschód od Bednarek, w śródpolnej kępie leśnej.
16. Głaz narzutowy – kamień graniczny w Szczepankowie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 33,733’
E 20o 01,672’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Grunwald
Wymiary:
Wysokość – 0 90 m
Obwód – 1,90 m
Petrografia:
Gnejs oczkowy z charakterystycznymi, bardzo dużymi, owalnymi,
różowymi mikroklinami
oraz opływającymi je laminami kwarcowo-skaleniowymi z dużą zawartością łyszczyków.
W mikroklinach można zaobserwować wyraźne przerosty kryształów kwarcu.
Inne informacje:
Kolejny kamień graniczny Finckensteinów
z XVIII w. Głaz znajduje
się na terenie prywatnym
w Szczepankowie przy
posesji nr 16.
58
17. Głaz narzutowy - kamień graniczny w Domkowie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 34,230’
E 20o 02,763’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Grunwald
Wymiary:
Wysokość – 1,10 m
Obwód – 1,90 m
Petrografia:
Drobno- i średniokrystaliczny granitoid z jasnoróżowymi, wydłużonymi skaleniami, szarym kwarcem i niewielką domieszką minerałów ciemnych – głównie biotytu.
Inne informacje:
Kamień graniczny dóbr Finckensteinów z XVIII wieku. Głaz znajduje się terenie prywatnym w Domkowie przy posesji nr 26.
18. Głaz narzutowy – „Płaczący kamień” w Zajączkach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 33,681’
E 19o 53,087’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,70 m
Obwód – 3,10 m
Petrografia:
Różowy granitoid grubokrystaliczny o strukturze porfirowatej. Wokół dużych różowych skaleni potasowych
59
widoczne są charakterystyczne obwódki złożone z drobniejszych kryształów ciemnoszarego i dymnoszarego kwarcu. Miejscami widoczne są drobne przerosty jasnoszarego kwarcu w obrębie kryształów skalenia. W niewielkich skupieniach występują minerały ciemne.
Okaz makroskopowo jest bardzo zbliżony do fińskich pyterlitów.
Inne informacje:
Granitowa misa znajduje się obecnie przy prywatnej posesji na terenie dawnego folwarku
w północno-zachodniej części wsi. Brak porostów w dolnej części głazu sugeruje, że był
on wkopany w ziemię na głębokość ok. 30 cm. Na podkreślenie zasługuje staranna obróbka
kamieniarska głazu.
19. Głaz narzutowy w Zajączkach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 34,051’
E 19o 53,156’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,25 m
Obwód – 6,50 m
Petrografia:
Drobnokrystaliczny granitoid z dominującymi
różowymi
skaleniami
oraz mniej licznym szarym kwarcem. Stosunkowo nieliczne minerały ciemne są silnie zwietrzałe na powierzchni
głazu. W niewielkich zagłębieniach powstałych w wyniku wietrzenia rozwijają się różnokolorowe porosty.
Inne informacje:
Głaz został wyciągnięty z pola należącego do Zakładu Produkcyjno-Doświadczalnego
„Bałcyny”. Leży przy łukowatym, betonowym wiadukcie, pod którym przebiegała głębokim wąwozem linia kolejowa Samborowo – Turza Wielka.
60
20. Głaz narzutowy „Pustelnik”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,901’
E 19o 53,932’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość ok. 1,70 m
Obwód ok. 11,60 m
Petrografia:
Szary, grubokrystaliczny
granitoid z dużymi kryształami plagioklazów, ciemnoszarym kwarcem i umiarkowaną ilością minerałów ciemnych.
Inne informacje:
Głaz znajduje się w leśnictwie Góra Dylewska, w oddziale leśnym 140, kilkaset metrów na
południe od Zajączek, na południowym stoku dolinki erozyjnej.
21. Głaz narzutowy „Kamień ofiarny”/ „Pogański kamień”
Pomnik przyrody: 262/1961 (R.XII.262/61 z 27.11.1961 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 33,319’
E 19o 55,452’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,90 m
Obwód – 9,10 m
Petrografia:
Wyjątkowo piękny okaz
przewodniego eratyku, średnio- i grubokrystalicznego
granitu Haga (Smed, Ehlers 1994) z Wysp Alandzkich. Charakterystyczne intensywnie
61
czerwone skalenie potasowe wśród bardzo licznego jasnoszarego, dymnego kwarcu oraz
niewielka ilość niezwietrzałych minerałów ciemnych umożliwiają w miarę pewną identyfikację skały. Głaz na powierzchni jest silnie zwietrzały, charakteryzuje się chropowatą, nierówną powierzchnią z wystającym jasnoszarym kwarcem i licznymi zagłębieniami po zwietrzałych minerałach ciemnych. W okazie można zaobserwować również wyraźne, jasnoszare żyły kwarcowe. Jako duże narzutniaki granity Haga są stosunkowo rzadko spotykane
w Polsce i czasami mylone z granitami rapakiwi, pochodzącymi także z Wysp Alandzkich.
Inne informacje:
Głaz znajduje się około 1,5 km na południe od Pietrzwałdu w oddziale leśnym 138 blisko
północnej krawędzi lasu. Nazwa kamienia sugeruje związek z pogańskimi kultami dawnych
mieszkańców tych terenów, jednak najprawdopodobniej głaz nigdy nie służył do składania
ofiar. Widoczne wyżłobienia zostały wykute w celu rozsadzenia głazu. Miały być w nie
wbijane dokładnie wysuszone w lecie drewniane pale, które później nasiąkając wilgocią
i zamarzając zimą, miały rozsadzić głaz. Prawdopodobnie starożytnym kamieniarzom nie
wystarczyło wytrwałości i dzięki temu mamy jedyny w Europie zachowany obiekt, który
był świadkiem tej metody rozbijania głazów (Radziwinowicz, Szczepkowski 1967).
22. Głaz narzutowy w Pietrzwałdzie
Pomnik przyrody: 327/1968 (Nr 327/68 z 26.06.1968 r.)
Pomnik przyrody: uchwała nr 34/196/2013 Rady Gminy Ostróda
Współrzędne GPS:
N 53o 33,632’
E 19o 56,114’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,0 [2,0] m
Obwód – 8,0 [9,60] m
Petrografia:
Średnio- i grubokrystaliczny granitoid z szarymi
plagioklazami oraz lekko
zaróżowionymi skaleniami potasowymi. Miejscami występują fragmenty z dużymi skupieniami drobnoziarnistych
piroksenów i amfiboli oraz bardzo dużymi (kilkucentymetrowej długości) kryształami
szarych skaleni. W głazie można zauważyć kilka ciemniejszych obszarów o rozmiarach
kilkunastu i kilkudziesięciu centymetrów. Są to tzw. enklawy, w nomenklaturze kamieniarskiej – „myszki”. Niektóre z nich są (wg klasyfikacji petrograficznej) tzw. „autolitami”,
inne – „ksenolitami”. Pierwsze z wymienionych to fragmenty o wyraźnych cechach skał
62
magmowych. Są one drobno- i równokrystaliczne, ich barwa jest wyraźnie ciemniejsza niż
otaczającego granitu. Uważa się, że autolity są pozostałościami starszych magm, z których
wytopiła się magma granitowa. Ksenolity są natomiast fragmentami skał otoczenia porwanymi przez magmę. W opisywanym głazie znajdują się m.in. ciemne ksenolity bazaltowe.
Inne informacje:
Głaz leży na południe od wsi, przy drodze Pietrzwałd – Wysoka Wieś. Został przemieszczony i obecnie leży na powierzchni, przez co zmieniły się znacząco jego rozmiary nad
powierzchnią gruntu.
23. Głaz narzutowy przed „Dylewianką” w Wysokiej Wsi
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,962’
E 19o 56,091’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość –2,00 m
Obwód – 4,00 m
Petrografia:
Kolejny piękny okaz przewodniego eratyku, średnio- i grubokrystalicznego
granitu Haga (Smed, Ehlers 1994) z Wysp Alandzkich. Charakterystyczne intensywnie czerwone skalenie potasowe
wśród bardzo licznego jasnoszarego, dymnego kwarcu oraz niewielka ilość niezwietrzałych
minerałów ciemnych. Przez głaz biegnie niewielka żyła pegmatytowa z dużymi, częściowo
63
automorficznymi mikroklinami (intensywnie czerwone skalenie) i równie okazałymi kryształami jasnoszarego kwarcu.
Inne informacje:
Głaz narzutowy leży na terenie Gospodarstwa Agroturystycznego „Dylewianka” w Wysokiej Wsi.
24. Głaz narzutowy w Wysokiej Wsi
Pomnik przyrody: 263/1961 (R.XII. 263/61 z 27.11.1961 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 33,093’
E 19o 56,243’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,25 m
Obwód – 11,00 m
Petrografia:
Grubokrystaliczny granitoid z dużymi, szarymi skaleniami oraz stosunkowo
dużą zawartością minerałów ciemnych: piroksenów, amfiboli i biotytu.
Inne informacje:
Głaz leży na miedzy w krzakach ok. 300 m na północ od wieży telewizyjnej w Wysokiej
Wsi.
Czas ekspozycji kamienia na promieniowanie kosmiczne (metoda izotopu kosmogenicznego 10Be) został określony na 32,2 ± 2,2 tys. lat (Rinterknecht i in. 2005). W tym przypadku
(podobnie jak w Rychnowie) czas ekspozycji również nie dokumentuje momentu deglacjacji
po zaniku ostatniego lądolodu na tym terenie ze względu na pogrzebanie głazu w osadzie
i zbyt krótkie „zerowanie kosmogeniczego zegara” podczas zlodowacenia Wisły.
64
25. Lapidarium głazów narzutowych na wschodnim stoku Dylewskiej Góry
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 33,140’
E 19o 56,518’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – od 0,15 do 2,35 m
Obwód – od 1,30 do 5,50 m
Inne informacje:
Podczas opracowywania niniejszego katalogu lapidarium w dalszym ciągu się rozbudowywało. Są w nim zgromadzone
najbardziej charakterystyczne dla całego regionu Wzgórz Dylewskich typy głazów narzutowych. Eratyki zostały zgromadzone w trzech grupach: „A” – skały pochodzące z obszaru
dzisiejszej Szwecji, „B” – narzutniaki z Wysp Alandzkich oraz dna (głównie środkowego)
Bałtyku. W grupie tej prezentowane są również najczęściej spotykane typy paleozoicznych
skał osadowych występujących głównie na dnie Bałtyku, ale również m.in. na wyspach
szwedzkich (Olandia, Gotlandia) oraz w północnej Estonii. Ostatnia – grupa „C” – to skały z południowej Finlandii. Wszystkie głazy pochodzą z okolicznych żwirowni, głównie
w Glaznotach i Marcinkowie. Dwa głazy (porfir Påskallavik i diabaz Öje) zostały przywiezione ze żwirowni Ługwałd koło Olsztyna.
W lapidarium zebrano jedynie wybranych reprezentantów szerokiego spektrum głazów
narzutowych spotykanych w opisywanym rejonie – są to wyjątkowo dorodne okazy, starannie dobrane pod kątem ich wizualnej atrakcyjności oraz potrzeby przedstawienia wszystkich głównych typów głazów narzutowych, od skał plutonicznych, poprzez wylewne, metamorficzne do osadowych. Szczegółowy opis prezentowanych głazów dostępny będzie na
tablicach informacyjnych oraz specjalnie dedykowanej stronie internetowej.
65
26. Głaz narzutowy „Niespodzianka”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,629’
E 19o 57,749’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,15 m
Obwód – 10,60 m
Petrografia:
Grubokrystaliczny gnejs o wyraźnej kierunkowej teksturze, z szarymi plagioklazami, niewielką ilością różowawych skaleni potasowych, ciemnoszarego kwarcu oraz minerałów ciemnych.
Inne informacje:
Głaz zlokalizowany jest w leśnictwie Dylewo, oddział leśny nr 107. Okaz położony jest malowniczo w lesie bukowym, na dnie wąwozu. Obok znajduje się odłupany (?) duży fragment
tej skały. Kamień jest silnie porośnięty mchem.
27. Głaz narzutowy „Płaski”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 33,154’
E 19o 57,575’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary głazu:
Wysokość – 0,85 m
Obwód – 6,60 m
Petrografia:
Szary i szaro-różowawy gnejs
z wyraźną teksturą kierunkową podkreśloną przez wydłużone kryształy szaro-różowych
skaleni, skupisk jasnoszarego kwarcu oraz minerałów ciemnych.
66
Inne informacje:
Głaz leży w leśnictwie Góra Dylweska, w pobliżu „drogi krzyżowej” (po lewej stronie)
ciągnącej się od Jeziora Francuskiego do Dylewa. Głaz jest znacznie zagłębiony w ziemi,
stąd też jego rzeczywista wysokość jest trudna do określenia.
28. Głaz narzutowy – kamień plebiscytowy w Miejskiej Woli
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 33,014’
E 19o 57,615’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary głazu:
Wysokość – 0,70 m
Obwód – 2,70 m
Petrografia:
Różne typy skał narzutowych.
Inne informacje:
Kamień plebiscytowy
leży w leśnictwie Góra
Dylewska, po prawej
stronie tzw. „drogi
krzyżowej” prowadzącej od Jeziora Francuskiego do Dylewa.
Z „drogi krzyżowej”
widoczne są liczne
głazy narzutowe i kopce z ułożonych mniejszych kamieni, porośniętych mchem.
67
29. Głaz narzutowy „Kamień Franza”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 33,420’
E 19o 59,702’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,85 m
Obwód – 4,40 m
Petrografia:
Drobno- i średniokrystaliczny szaroróżowy
granitoid
z wyraźnymi żyłami pegmatytowymi
wypełnionymi dużymi kryształami jasnoszarego skalenia (do 3 cm) i szarego kwarcu.
Inne informacje:
Głaz znajduje się
około 750 m na południowy wschód od
Miejskiej Woli, na
skarpie łąki leżącej
przy polnej drodze
do Dylewa, około
50 m na prawo.
68
30. Głaz narzutowy w jarze Drwęcy
Pomnik przyrody: 260/1961 (R.XII-260/61 z 27.11.1961 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 33,269’
E 20o 09,887’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Grunwald
Wymiary:
Wysokość – 0,50 m
Obwód – 9,20 m
Petrografia:
Czerwony, grubokrystaliczny granit Haga z Wysp Alandzkich, doskonały przykład najbardziej popularnej i najczęściej spotykanej odmiany tego granitu na ziemiach polskich. Skała
składa się z dużych czerwonych kryształów skaleni potasowych, miejscami poprzerastanych wrostkami kwarcu, hornblendy i biotytu.
Inne informacje:
Nieznacznie wystający ponad powierzchnię terenu głaz znajduje w gęstym świerkowym
młodniku, stąd też jego znalezienie jest wyjątkowo trudne. Głaz jest częściowo rozłupany
- w szczelinie rośnie świerk. Okaz znajduje się na działce o numerze katastralnym 3124.
31. Głaz narzutowy „Obserwator” w Glaznotach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,584’
E 19o 53,239’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,60 m
Obwód – 8,50 m
Petrografia:
Grubokrystaliczny szary pegmatyt z kryształami skaleni dochodzącymi do 8 cm, szarym kwarcem oraz minerałami ciemnymi.
69
Inne informacje:
Głaz znajduje się na szczycie głębokiego jaru niewielkiego zachodniego dopływu Gizeli
– strumienia Alicji, w zachodniej krawędzi doliny na północny zachód od Glaznot. Jest silnie
porośnięty mchem i słabiej porostami. W dnie jaru odsłania się miejscami jasnoszara, biaława
martwica wapienna. Jest to jedyne wystąpienie tego osadu w rejonie Wzgórz Dylewskich.
32. Głaz narzutowy w Wysokiej Wsi
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,473’
E 19o 56,267’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 2,25 m
Obwód – 5,20 m
Petrografia:
Wyjątkowo piękny okaz
fińskiego pyterlitu. Czerwony, grubokrystaliczny
granit z wyraźnie dominującymi dużymi skaleniami potasowymi otoczonymi wianuszkiem (pierścieniem) drobniejszych, ciemnoszarych
i brązowoszarych kryształów kwarcu. Kryształy skaleni są nawet sześciokrotnie większe od
kryształów kwarcu. W mniejszych ilościach w skale występuje biotyt, plagioklazy, sporadycznie hornblenda.
Inne informacje:
Głaz leży przy starym cmentarzu ewangelickim w Wysokiej Wsi. Jest to obelisk poświęcony pochowanym tam mieszkańcom. Głaz został przywieziony z Kopalni Kruszywa Naturalnego GLAZNOTY.
70
33. Głaz narzutowy „Kanapa”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,555’
E 19o 58,160’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,50 m
Obwód – 6,70 m
Petrografia:
Szary, średniokrystaliczny gnejs lub granitognejs, z dużymi kryształami plagioklazów,
ciemnoszarym kwarcem i umiarkowaną ilością minerałów ciemnych.
Inne informacje:
Głaz znajduje się w leśnictwie Dylewo, na południe od „drogi krzyżowej” przy leśnej drodze przebiegającej w kierunku zachodnim przez działkę o numerze katastralnym 3116. Ze
względu na charakterystyczny kształt głaz bywa nazywany „półką” bądź „kanapą”.
34. Głaz narzutowy – kamień graniczny Dylewo/MiejskaWola
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 33,108’
E 20o 00,135’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,70 m
Obwód – 2,00 m
Petrografia:
Szaro-różowy, średnio- i grubokrystaliczny granitognejs lub gnejs z dużymi kryształami
różowych skaleni potasowych, mniejszymi jasnoszarymi plagioklazami, szarym kwarcem
i umiarkowaną ilością minerałów ciemnych.
71
Inne informacje:
Głaz położony jest 1600 m na południowy wschód od Miejskiej Woli, przy rozwidleniu
polnej drogi z Dylewa do Miejskiej Woli. Jest to kamień graniczny dóbr Finckensteinów
z 1786 r.
35. Głaz narzutowy „Mszak” w Złotowie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,082’
E 19o 48,567’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 0,90 m
Obwód – 10,70 m
Petrografia:
Szary, grubokrystaliczny granitoid z dobrze
wykształconymi, dużymi kryształami lekko różowawych skaleni, ciemnoszarym kwarcem i zwietrzałymi na powierzchni minerałami ciemnymi.
Inne informacje:
Głaz zagłębiony w ziemi. Widać nawierty
– ślady rozbijania skały,
obok leży jej odłupany
kawałek. Okaz leży na
krawędzi lasu przy starej jabłonce na działce
o numerze katastralnym
552.
72
36. Dwa głazy narzutowe w Lubstynku – „Strażnicy krajobrazu”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 31,715’
E 19o 52,169’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Duży głaz:
Wymiary:
Wysokość – 2,30 m
Obwód – 7,00 m
Petrografia:
Grubokrystaliczny granitoid z dominującymi różowymi oraz mniej licznymi jasnoszarymi
skaleniami, szarym kwarcem i stosunkowo dużą ilością czarnego biotytu i drobniejszych
minerałów ciemnych - amfiboli i piroksenów.
Mały głaz:
Wymiary:
Wysokość – 1,25 m
Obwód – 4,40 m
Petrografia:
Niezwykle interesujący okaz pegmatytu z ogromnymi (do 20 cm!) kryształami czerwonych
skaleni potasowych, miejscami silnie poprzerastanych równie imponującymi jasnoszarymi kryształami kwarcu, całość uzupełniają duże kryształy biotytu, muskowitu oraz amfibole i pirokseny. Jest
to niewątpliwie jeden
z najciekawszych i najpiękniejszych dużych
eratyków na obszarze
Wzgórz Dylewskich.
Inne informacje:
Dwa głazy wyciągnięte z okolicznych pól,
ustawione na skrzyżowaniu lokalnych dróg
– o numerach katastralnych 139 i 142.
73
37. Głaz narzutowy w Lubstynku
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,204’
E 19o 52,462’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 1,40 m
Obwód – 8,00 m
Petrografia:
Gnejs szary z wyraźnymi laminami, żyłami
i warstwami jasnoróżowych skaleni.
Inne informacje:
Głaz leży na miedzy po
prawej stronie bocznej
drogi między Lubstynkiem i Zakurzewem,
w pobliżu głazu zwanego „Kobyłą” (38). Na
głazie są widoczne piękne wygłady lodowcowe
oraz charakterystyczne
półokrągłe rysy – „zadziory łukowe” (ang.
„lunate chatter marks”
– w środkowej części głazu i „crescentic
marks” – w części dolnej) wskazujące na kierunek ruchu lądolodu: z prawej strony w lewą. Należy jednak pamiętać, że rysy te powstały jeszcze wtedy, kiedy obecny głaz był częścią mutonu (wygładzonej
przez lądolód wyniosłości skalnej) w Skandynawii i nie wskazują na lokalny kierunek ruchu
lądolodu w rejonie Lubstynka.
74
38. Głaz narzutowy „Kobyła” w Lubstynku
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,233’
E 19o 52,483’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 0,80 m
Obwód – 5,80 m
Petrografia:
Średnio- i drobnokrystaliczny,
różowy granitoid z nieznacznie dominującymi, niewielkimi, różowymi skaleniami poprzerastanymi silnie drobnymi kryształami i żyłkami ciemnoszarego kwarcu oraz występującymi
samodzielnie większymi, dochodzącymi do 5 mm, kryształami kwarcu. Minerały ciemne
występują stosunkowo nielicznie. Skała przypomina nieco fińskie granity Perniö, jednak
brak świeżej powierzchni utrudnia pewniejsze jej oznaczenie.
Inne informacje:
Głaz leży w Lubstynku przy bocznej żwirowej drodze między Lubstynkiem i Zakurzewem.
Związana jest z nim ciekawa legenda. W pobliżu „Kobyły” leży inny duży głaz narzutowy
(37).
39. Głaz narzutowy w Glaznotach
Pomnik przyrody: uchwała nr 34/196/2013 Rady Gminy Ostróda
Współrzędne GPS:
N 53o 32,153’
E 19o 52,738’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,70 m
Obwód – 6,70 m
75
Petrografia:
Średniokrystaliczny, równokrystaliczny granitoid z licznymi
skaleniami potasowymi do 1 cm
długości, mniej licznymi i mniejszymi plagioklazami, szarym
kwarcem oraz silnie zwietrzałymi
na powierzchni minerałami ciemnymi.
Inne informacje:
Głaz rozbity na 2 części leżał
na miedzy pomiędzy działkami
o nr. katastralnych 59 i 58/6, obręb Glaznoty, w pobliżu Kopalni
Kruszywa Naturalnego w Glaznotach. Kamień został przewieziony
przez właściciela pola i ustawiony
przy Domu Weselnym „Zielony
Zakątek” w Lubstynku, w miejscu o współrzędnych GPS: N 53o
31,362; E 10o 52,216. Jego obecne
wymiary to: wysokość – 2,30 m;
obwód – 6,00 m.
40. Trzy głazy narzutowe w Glaznotach
Brak ochrony konserwatora
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Głaz 1:
Współrzędne GPS:
N 53o 31,832’
E 19o 53,377’
Wymiary:
Wysokość – 2,10 m
Obwód – 4,80 m
76
Petrografia:
Gnejs szaro-różowy z bardzo wyraźną laminacją cienkich warstw zbudowanych z minerałów ciemnych oraz grubszych, różowych skaleniowo-kwarcowych. W głazie liczne gniazda
– ksenolity (enklawy) pegmatytu.
Głaz 2:
Współrzędne GPS:
N 53o 31,841’
E 19o 53,384’
Wymiary:
Wysokość – 1,10 m
Obwód – 7,20 m
Petrografia:
Różnokrystaliczny granitoid o strukturze porfirowatej z dużymi kryształami różowych skaleni potasowych
otoczonymi przez mniej lub bardziej
kompletne pierścienie szarego i ciemnoszarego kwarcu, wśród nich występują nieliczne
minerały ciemne – głównie piroksen i hornblenda. Okaz jest bardzo zbliżony do pyterlitów
z Finlandii.
Głaz 3:
Współrzędne GPS:
N 53o 31,841’
E 19o 53,384’
Wymiary:
Wysokość – 2,60 m
Obwód – 6,10 m
Petrografia:
Grubokrystaliczny granitoid z dużymi kilkucentymetrowej długości
jasnoszarymi, częściowo automorficznymi skaleniami, otoczonymi
wianuszkiem drobniejszych zwietrzałych skaleni i ciemnoszarego kwarcu – tekstura pyterlitowa. Część kryształów kwarcu jest zabarwiona hematytem na czerwono.
Inne informacje:
Głazy ustawione przy brzegu sztucznego jeziorka (zbiornika retencyjnego) pochodzą z Kopalni Kruszywa Naturalnego GLAZNOTY.
77
41. Kamienny „Krąg Wspólnoty Kultur” w Glaznotach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 31,987
E 19o 54,224’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – od 0,80 do 2,20 m
Obwód – od 1,00 do 4,00 m
Petrografia i inne informacje:
Kamienny „Krąg Wspólnoty Kultur” stworzony z 25 głazów narzutowych to nowa atrakcja
geologiczno-archeologiczna na Wzgórzach Dylewskich. W zamierzeniach pomysłodawcy
i zarazem realizatora idei jego powstania dr. Wiesława Skrobota, krąg nawiązuje do megalitycznych kromlechów (z celtyckiego „crom” – wygięty, „lech” – kamień) – kamiennych
kręgów znanych głównie z Wielkiej Brytanii i Irlandii, ale występujących również w Polsce
(najokazalszy w okolicach wsi Odry, gmina Czersk, powiat chojnicki). W centralnym punkcie kręgu znajduje się największy z głazów – pyterlit z południowo-zachodniej Finlandii
– ze współcześnie wykutą figurą „baby pruskiej”, która jest scaleniem dwóch oryginalnych
wizerunków z okolic Glaznot – pogańskich posągów z Prątnicy i Bratiana. Wśród głazów
tworzących „Glaznocki Stonehenge” występują najbardziej popularne typy eratyków skał
magmowych, metamorficznych i osadowych – m.in. granity rapakiwi z Wysp Alandzkich,
granit Siljan z Dalarna, pyterlit z południowo-zachodniej Finlandii, granitoid upplandzki
z pięknym ksenolitem, gnejs oczkowy i migmatyty. Głazy te pochodzą z Kopalni Kruszywa
Naturalnego GLAZNOTY. Przedsięwzięcie zostało dofinansowane ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie za pośrednictwem
Olsztyńskiego Centrum Edukacji Ekologicznej (Alicja Szarzyńska).
Planowanie i tworzenie kręgu kamiennego (2014 r.)
78
42. Głaz narzutowy „Dziuplak” w Wygodzie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,297’
E 19o 55,701’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,30 m
Obwód – 9,60 m
Petrografia:
Gnejs szary z bardzo wyraźną
laminacją cienkich warstw zbudowanych z minerałów ciemnych oraz grubszych, jasnych
kwarcowo-skaleniowych.
Inne informacje:
Głaz leży na gruntach wsi Wygoda (działka nr 72/1), na skraju lasu w pobliżu dawnej drogi
z Glaznot do Wygody, na zalesionym już polu w pobliżu gruntów pana Rafińskiego. Okaz
jest zagłębiony w ziemi, widać ślady jego rozbicia - nawierty. Jeden z odłupanych fragmentów głazu leży obok.
43. Głaz narzutowy „Deszczowy”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,502’
E 19o 58,087’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,60 m
Obwód – 6,30 m
Petrografia:
Różowy granitoid grubokrystaliczny. Wokół dużych różowych skaleni potasowych występują charakterystyczne obwódki
złożone z drobniejszych kryształów ciemnoszarego kwarcu. Widoczne są drobne przerosty
79
pismowe jasnoszarego kwarcu w obrębie kryształów skalenia. Niewielkie skupiska minerałów ciemnych są miejscami silnie zwietrzałe. Okaz makroskopowo zbliżony jest do fińskich
pyterlitów.
Inne informacje:
Głaz leży w leśnictwie Dylewo, w oddaleniu około 20 metrów po lewej stronie zielonego
szlaku spacerowego prowadzącego od tzw. „drogi krzyżowej” do szosy Giętlewo – Miejska
Wola. Na szczycie głazu widoczna jest wygładzona powierzchnia przypominająca nieco
dolną część kamiennego żarna. Bliżej po prawej stronie szlaku znajduje się kamień zwany
„kanapą” (33).
44. Głazowisko w leśnictwie Dylewo
Pomnik przyrody: 967/2001 (Dz. Urz. Woj. Olsztyńskiego Nr 152 poz.2513 z 27.12.2001 r.)
Współrzędne GPS (przybliżony punkt centralny):
N 53o 32,453’
E 19o 58,438’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,10–1,00 m
Obwód – 2,30–6,20 m
Petrografia:
Różne typy skał narzutowych.
Inne informacje:
Na obszarze prawie 1 km2 występuje na powierzchni terenu ponad 1 000 głazów różnej
wielkości. Na terenie głazowiska oraz dalej w kierunku północnym wzdłuż „krzyżowej
drogi” występują liczne kopce
kamienne ułożone z mniejszych
głazów. Największe skupisko
stwierdzono na terenie oddziałów leśnych nr 106, 115 i 116.
80
45. Głaz narzutowy „Cień”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 32,784’
E 19o 58,842’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,90 m
Obwód – 8,60 m
Petrografia:
Szaro-różowy granitoid
grubokrystaliczny, zwietrzały na powierzchni. W dużych różowawych skaleniach potasowych widoczne są drobne przerosty pismowe jasnoszarego kwarcu. Duże skupiska minerałów ciemnych są silnie
zwietrzałe. Okaz makroskopowo zbliżony jest do fińskich pyterlitów, jednak ze względu na
brak świeżej powierzchni nie sposób stwierdzić tego z całą pewnością.
Inne informacje:
Głaz leży przy drodze w leśnictwie Dylewo, oddział 114. Został wykopany podczas budowy
leśnej drogi.
81
46. Głaz narzutowy „Samotnik” koło Złotowa
Pomnik przyrody: 277/1961 (R.XII-277/61 z 27.11.1961 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 31,112’
E 19o 49,732’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 1,50 m
Obwód – 10,50 m
Petrografia:
Grubokrystaliczny granit z różowymi skaleniami i ciemnoszarym kwarcem oraz dużą ilością minerałów ciemnych – piroksenów i amfiboli, tworzących w obrębie skały kilkucentymetrowe enklawy (tzw. szliry).
Inne informacje:
Głaz leży około 1km na wschód od Złotowa, na południowym stoku formy szczelinowej
w pobliżu krawędzi lasu – oddział nr 155a. Czas ekspozycji kamienia na promieniowanie
kosmiczne (metoda izotopu kosmogenicznego 10Be) został określony na 14,4 ± 1,4 tys. lat
(Rinterknecht i in. 2005).
47. Głaz narzutowy „Czarcie kopyto” koło Złotowa
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 30,843’
E 19o 49,718’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 0,46 m
Obwód – ok. 2,50 m
Petrografia:
Zwietrzały na powierzchni, grubokrystaliczny granitoid z różowymi skaleniami i ciemnoszarym kwarcem oraz stosunkowo
niewielką ilością minerałów ciemnych. Jest to najprawdopodobniej kolejny okaz fińskiego
82
pyterlitu, jednak ze względu na
brak świeżej powierzchni i bogatą florę porostów nie są możliwe dokładniejsze oznaczenia.
Inne informacje:
Głaz jest zagłębiony w ziemi
– trudno zmierzyć jego obwód.
Okaz znajduje się na polu pani
Elżbiety Wiśniewskiej.
W głazie widoczne jest zagłębienie – najprawdopodobniej
kociołek wietrzeniowy, forma
wietrzenia powierzchni skalnych, w tym przypadku mająca postać owalnej misy. Tego typu formy są często spotykane
m.in. w Karkonoszach. Regularny kształt zagłębień był dawniej podstawą przypuszczeń, że
są to wykonane ręką ludzką „misy” do składania ofiar kultowych (stąd nazwa „misy ofiarne”, niem. „Opferkessel”).
48. Głaz narzutowy „Szarak” w Lubstynku
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 31,174’
E 19o 51,561’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 1,35 m
Obwód – 7,10
Petrografia:
Grubo- i średniokrystaliczny
gnejs z rozproszonymi, częściowo automorficznymi, dużymi kryształami różowych skaleni, licznym, szarym kwarcem oraz bardzo licznymi minerałami ciemnymi. Petrografia głazu
zbliżona do następnego opisanego w katalogu okazu.
Inne informacje:
Głaz leży na wzgórzu (działka nr 92/1), w brzozowym lesie, jest porośnięty porostami.
83
49. Głaz narzutowy „Śpiący pies” w Lubstynku
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 530 31,510’
E 190 51,850’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 1,10 m
Obwód – ok. 8,20 m
Petrografia:
Brak świeżej powierzchni dostępnej do badań utrudnia rozpoznanie skały. Jest to najprawdopodobniej gnejs lub granitognejs z charakterystycznymi, bardzo dużymi skaleniami (nawet do 4 cm!). Świeże skalenie
są delikatnie różowe, na powierzchni zwietrzałej – jasno szare. W skale występuje szary
kwarc i dosyć liczne minerały ciemne – głównie biotyt i hornblenda.
Inne informacje:
Głaz leży na wschodnim stoku wzgórza morenowego w niezwykle malowniczej scenerii
(działka nr 68/1), jest zagłębiony w ziemi i silnie porośnięty porostami na górnej powierzchni. Na okazie widoczne są ślady jego rozbicia – nawierty.
50. Głaz narzutowy „Lubstynecki Moai” w Lubstynku
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 31,462’
E 19o 52,041’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 2,75 m
Obwód – 6,50 m
Petrografia:
Niezwykle interesujący przykład kilku różnych typów petrograficznych skał w jednym okazie. Część dolna to typowy
84
szary, średniokrystaliczny gnejs z szarymi skaleniami i kwarcem oraz dużą ilością minerałów ciemnych z dobrze widoczną teksturą kierunkową. Górna część kamienia to swoisty
„kapelusz – kok pukao” zbudowany z różowego granitu aplitowego z kilkoma cienkimi żyłami pegmatytu. Dzięki temu głaz przypomina (przy odrobinie wyobraźni) znane z Wyspy
Wielkanocnej kompletne posągi Moai, w tym przypadku jednak okaz ukształtowany jest
wyłącznie siłami natury.
Inne informacje:
Głaz znajduje przy bramie posesji pana Władysława Marszelewskiego. Został wydobyty na
pobliskim polu.
51. Głaz narzutowy w Napromku
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 30,358’
E 19o 51,222’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 2,10 m
Obwód – 6,0 m
Petrografia:
Średnio- i drobnokrystaliczny
szary
granitoid (lub granito-gnejs) z białoszarymi skaleniami,
jasnoszarym i bezbarwnym kwarcem oraz minerałami ciemnymi.
Inne informacje:
Głaz został wyciągnięty z pola (2013 r.) paana Andrzeja Rykaczewskiego i znajduje się na
jego posesji.
85
52. Głaz narzutowy „Rycerski” z krzyżami
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 29,901’
E 19o 51,604’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 1,00 m
Obwód – ok. 8,30 m
Petrografia:
Średnio- i grubokrystaliczny
granitoid z różowymi skaleniami, szarym kwarcem i dosyć licznymi minerałami ciemnymi. Głaz jest porośnięty różnokolorowymi porostami.
Inne informacje:
Głaz leży na granicy między polami wsi Napromek (działka nr 113) i Omule (działka nr
208), około 500 m na południe od Napromka. Trudno go zmierzyć – zagłębiony jest w ziemi. Na głazie widoczne są dwa krzyże.
86
53. Głaz narzutowy „Krzysztof” w Czerlinie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 29,707’
E 19o 53,174’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 2,30 m
Obwód – 5,50 m
Petrografia:
Grubokrystaliczny granitoid z dużymi kilkucentymetrowej długości
jasnoszarymi, częściowo
automorficznymi skaleniami, otoczonymi wianuszkiem drobniejszych
zwietrzałych
skaleni
i ciemnoszarego kwarcu
– tekstura pyterlitowa.
W skale można zaobserwować intensywnie
krwistoczerwone kryształy hematytu (tlenku
żelaza). Głaz w wielu
miejscach posiada limonitową (również tlenek
żelaza) skorupę wietrzeniową świadczącą o dużej zawartości tlenków
żelaza w skale.
Inne informacje:
Głaz wyciągnięto z pola pana Krzysztofa Liberackiego. Obecnie leży przy stawie (działka
nr 7).
87
54. Głaz narzutowy „Lech”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 30,320’
E 19o 53,863’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 0,60 m
Obwód – 7,10 m
Petrografia:
Piękny okaz granitoporfiru
alandzkiego. Na powierzchni głazu można dostrzec mniej lub bardziej idiomorficzne kryształy skaleni (częściej zaokrąglone). Mają różne rozmiary, od kilku milimetrów do kilku centymetrów. Większe skalenie
są wyraźnie poprzerastane drobnym kwarcem i mają czytelne, jaśniejsze obwódki oligoklazowe. Towarzyszą im drobniejsze, kilkumilimetrowe, kryształy ciemnoszarego kwarcu, kontrastującego wyraźnie z czerwono-różowym ciastem skalnym. Okaz zachował się w bardzo
dobrym, świeżym stanie. Prawdopodobnie na powierzchni terenu jest od niedawna.
Inne informacje:
Głaz narzutowy znajduje się w leśnictwie Napromek przy leśnej drodze.
55. Głaz narzutowy w leśnictwie Napromek
Pomnik przyrody: 67/1952 (R1b-16/67/52 z 29.12.1952 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 30,565
E 19o 53,804
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 0,60 m
Obwód – 4,50 m
88
Petrografia:
Grubokrystaliczny granitoid z jasnoszarymi i czerwonymi skaleniami oraz szarym, czasami
miodowym kwarcem oraz nielicznymi, ale dość dużymi skupieniami minerałów ciemnych:
piroksenów, amfiboli i biotytów. Czas ekspozycji kamienia na promieniowanie kosmiczne (metoda izotopu kosmogenicznego 10Be) został określony na 17,8 ± 1,9 tys. lat (Rinterknecht i in. 2005).
Inne informacje:
Głaz leży na szczycie wzgórza moreny czołowej, około 150 m na południowy zachód od
leśniczówki w oddziale leśnym nr 180a.
56. Głaz narzutowy w leśnictwie Napromek
Pomnik przyrody: 68/1952 (R1b-16/67/52 z 29.12.1952 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 30,560’
E 19o 53,804’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 0,90 m
Obwód – 6,60 m
Petrografia:
Grubokrystaliczny pegmatyt
granitowy. Jest to okaz magmowej skały żyłowej zbudowanej głównie z przerastających się wzajemnie kryształów różowawego skalenia i szarego kwarcu. Głaz jest porośnięty mchem.
Inne informacje:
Głaz leży obok poprzednio opisanego kamienia (55), na szczycie wzgórza moreny czołowej, około 150 m na południowy zachód od leśniczówki w oddziale leśnym nr 180.
89
57. Głazowisko w leśnictwie Napromek
Pomnik przyrody: 966/2001 (Dz. Urz. Woj. Warm.-Maz. Nr 152, poz. 2513 z 27.12.2001 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 30,540’
E 19o 53,997’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 0,55–1,18 m
Obwód – 2,76–4,90 m
Petrografia:
Różne typy skał narzutowych.
Inne informacje:
Głazowisko z ok. 150 głazami na pow. ok. 0,5 ha lasu, leży w pobliżu ścieżki edukacyjnej
„Uroczysko Napromek”, w sąsiedztwie leśniczówki Napromek, w leśnictwie Napromek,
oddz. 179j. Widoczne są liczne zagłębienia po wydobyciu głazów. Przy tablicy informacyjnej część kamieni ułożona jest w stertę.
Jeden z większych głazów na głazowisku ma wymiary: wys. – 1,0 m; obw. – 7,20 m.
90
Głaz na głazowisku o wymiarach: wys. – 0,75 m;
obw. – 4,0 m. Za okazem widać zagłębienie po
wydobyciu głazu
58. Głaz narzutowy „Chrobotek” w Wygodzie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 31,009’
E 19o 55,716’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 1,50 m
Obwód – 9,0 m
Petrografia:
Szary gnejs z wyraźnymi laminami jasnoszaro-różowymi
zbudowanymi ze skaleni i kwarcu oraz cieńszymi, charakteryzującymi się mniejszą ciągłością lamin zbudowanych z minerałów ciemnych.
Inne informacje:
Głaz narzutowy leży w leśnictwie Dylewo, oddz. 171, w kierunku północno-wschodnim od
dawnej stacji kolejowej w Wygodzie (ok. 260 m). Kamień nosi ślady licznych skutecznych
prób rozbicia.
59. Głaz narzutowy „Kamień Ludwika”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 31,648’
E 19o 58,307’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Ostróda
Wymiary:
Wysokość – 0,80 m
Obwód – ok. 7,30 m
Petrografia:
Średniokrystaliczny granitoid (granitognejs?) z różowymi i szaroróżowymi skaleniami, szarym kwarcem i umiarkowanie licznymi minerałami
91
ciemnymi. Miejscami słabo
widoczna tekstura kierunkowa,
podkreślona przez wydłużone
jasne skalenie. W okazie są też
żyły pegmatytowe z dużymi,
kilkucentymetrowej długości
jasnoszarymi skaleniami. Głaz
jest porośnięty różnokolorowymi porostami i mchem.
Inne informacje:
Kamień leży przy szosie
z Giętlewa do Miejskiej Woli.
Przewrócony prawdopodobnie
przez budowniczych asfaltowej szosy przecinającej z północy na południe kompleks lasów dylewskich.
60. Głaz narzutowy „Marek” w Marwałdzie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 30,444’
E 19o 58,455’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Dąbrówno
Wymiary:
Wysokość – 0,95 m
Długość – 2,80 m
Obwód – 6,60 m
Petrografia:
Piękny okaz alandzkiego porfiru kwarcowego. W cieście skalnym wyraźnie wyróżniają się duże fenokryształy (duże,
prawidłowo wykształcone kryształy) skaleni potasowych i plagioklazów (nawet do 1 cm
średnicy). Na zwietrzałej powierzchni szczególnie dobrze widoczne są duże kryształy plagioklazów dzięki żółtemu odcieniowi jaki uzyskują podczas wietrzenia. Charakterystyczne
są też okrągłe, szare kwarce.
Inne informacje:
Głaz narzutowy leży po lewej stronie drogi prowadzącej z Marwałdu do Domu Odzyskanych dla Życia „Markot” w Marwałdzie.
92
61. Głaz narzutowy „Zając”
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 28,910’
E 19o 53,513’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Obwód – 7,80 m
Wysokość – 1,20 m
Długość – 2,80 m
Petrografia:
Podręcznikowy okaz alandzkiego porfiru kwarcowego. W cieście skalnym wyraźnie wyróżniają się duże fenokryształy (to jest duże, prawidłowo wykształcone kryształy) skaleni
potasowych i plagioklazów (nawet do 1 cm). Na zwietrzałej powierzchni szczególnie dobrze widoczne są plagioklazy dzięki żółtemu odcieniowi jaki uzyskują podczas wietrzenia.
Charakterystyczne są też groszkowate, szare kwarce. W skale występuje jeszcze hornblenda
lepiej widoczna na świeżych powierzchniach kamienia.
Inne informacje:
Głaz leży na miedzy na kolonii w Szczepankowie. W jego sąsiedztwie znajduje się dużo
różnej wielkości głazów wyciągniętych z pobliskich pól.
62. Głaz narzutowy „Golem” w Szczepankowie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 28,729’
E 19o 52,967’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 3,20 m
Obwód – 5,30 m
93
Petrografia:
Grubo- i średniokrystaliczny granitoid z różowymi i szaro-różowymi
skaleniami, szarym kwarcem i dość
licznymi minerałami ciemnymi.
Kamień jest najprawdopodobniej
okazem eratyku przewodniego granitu Järna ze szwedzkiej prowincji
Dalarna (Zandstra 1999).
Inne informacje:
Głaz narzutowy leży na gruntach
pana Zbigniewa Umińskiego. Został przywieziony z pobliskiego pola uprawnego.
63. Głaz narzutowy w Szczepankowie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 28,903’
E 19o 53,532’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 2,70 m
Obwód – 6,40 m
Petrografia:
Wyraźnie laminowany, grubokrystaliczny gnejs z dużymi, wydłużonymi, jasnoszarymi skaleniami,
ciemnoszarym kwarcem oraz licznymi wydłużonymi skupieniami
minerałów ciemnych – głównie
biotytu i amfibolu.
Inne informacje:
Głaz narzutowy leży na miedzy.
Został tam przywieziony z pobliskiego pola uprawnego. W pobliżu
znajduje się wiele różnej wielkości
głazów narzutowych.
94
64. Dwa głazy narzutowe
Pomniki przyrody: 309/1964 (R-X-309/64 z 11.03.1964 r.)
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Dąbrówno
Głaz A:
Współrzędne GPS:
N 53o 30,660’
E 19o 55,916’
Wymiary:
Wysokość – 0,50 m
Obwód – 7,00 m
Petrografia:
Szary gnejs z wyraźnymi laminami
jasnoszaro-żółtymi, zbudowanymi
ze skaleni i kwarcu oraz cieńszymi,
charakteryzującymi się mniejszą
ciągłością lamin zbudowanych z
minerałów ciemnych. W okazie są też żyły pegmatytowe z dużymi, kilkucentymetrowej
długości jasnoszarymi skaleniami.
Głaz B:
(z tabliczką na drewnianym słupku – „pomnik przyrody”)
Współrzędne GPS:
N 53o 30,664’
E 19o 55,909’
Wymiary:
Wysokość – 0,70 m
Obwód – 6,00 m
Petrografia:
Szary grubokrystaliczny gnejs
z wyraźnymi laminami zbudowanymi z szarych skaleni i kwarcu
oraz laminami cieńszymi, o mniejszej ciągłości, zbudowanymi z minerałów ciemnych. Okaz porośnięty prawie całkowicie mchem.
95
Inne informacje:
Głazy narzutowe leżą naprzeciw siebie w oddziale leśnym 185d w leśnictwie Napromek,
przy leśnej drodze. Głaz „A” po jej wschodniej stronie, głaz „B” po zachodniej.
65. Głaz narzutowy - kamień plebiscytowy w Klonówku
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 29,522’
E 19o 56,798’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Dąbrówno
Wymiary:
Wysokość – 1,70 m
Obwód – 2,00 m
Petrografia:
Szary średniokrystaliczny
granitoid z jasnoszarymi
skaleniami i ciemnoszarym kwarcem oraz bardzo dużą ilością minerałów ciemnych.
Inne informacje:
Kamień leży w leśnictwie Napromek. Na kamieniu słabo widoczna inskrypcja, m.in. z datą
11.7.1920.
66. Głaz narzutowy „Ostoja” w Marcinkowie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 30,950’
E 20o 01,888’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Dąbrówno
Wymiary:
Wysokość – 1,65 m
Obwód –7,50 m
96
Petrografia:
Grubokrystaliczny granitoid z dużymi różowymi
skaleniami i ciemnoszarym, brązowym lub nawet niebieskim kwarcem
oraz niewielką ilością
minerałów ciemnych. Jest
to
najprawdopodobniej
okaz granitu Jungfrun
(Blå Jungfrun) – eratyku
przewodniego,
którego
wychodnie znajdują się
jedynie na północnym
krańcu niewielkiej wyspy
Olandia na Bałtyku (cała wyspa jest obecnie ścisłym rezerwatem przyrody). Ze względu na
niewielką wychodnię jest to jeden z najbardziej wartościowych narzutniaków przewodnich,
niezwykle rzadko spotykany na ziemiach polskich. Tak duży okaz jest prawdziwym białym
krukiem. Ze względu na duże częściowo automorficzne skalenie otoczone wianuszkiem
kryształów kwarcowych skały te bywają nazywane również południowoszwedzkimi granitami rapakiwi.
Inne informacje:
Okaz wydobyty w pobliskiej żwirowni w Marcinkowie i przetransportowany na miedzę.
67. Głaz narzutowy „Skamieniała dziewczyna” w Łążynie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 19,192’
E 19o 50,273’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 0,45 m
Obwód –4,80 m
Długość – 1,90 m
Petrografia:
Głaz zbudowany z ciemnoszarej skały metamorficznej – najprawdopodobniej amfibolitu. Nosi wyraźnie ślady rozbijania – obróbki kamieniarskiej.
97
Inne informacje:
Kamień leży około 5 m na zachód od drogi Łążyn –
Zwiniarz, przy południowym brzegu niewielkiej rzeczki – Strugi. W 2015 r. przy kamieniu postawiona została
tablica z legendą o skamieniałej dziewczynie.
68. Głaz narzutowy „Janek” w Rumienicy
Pomnik przyrody: XVI/104/12 Uchw. Rady Gm. Lubawa z 31.05.2012 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 26,496’
E 19o 52,678’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 2,40 m
Obwód – 6,40 m
Petrografia:
Właściwy głaz pomnikowy – kamień w pozycji
pionowej nad głazem z wykutym imieniem „JANEK” : grubo- i średniokrystaliczny granitoid z różowymi i szaro-różowymi skaleniami, szarym kwarcem i dość licznymi minerałami
ciemnymi. Kamień jest okazem eratyku przewodniego granitu Järna ze szwedzkiej prowincji Dalarna (Środkowa Szwecja) (Zandstra 1999).
Inne informacje:
Głazy zostały wykopane na polu i przeniesione na miedzę działki pana Henryka Bacha.
Obok największego, postawionego w pozycji pionowej, znajdują się dwa mniejsze głazy.
Jeden z napisem JANEK 2012 – poświęcony zmarłemu synowi pana Henryka Bacha. Pomnikiem przyrody jest tylko głaz stojący pionowo.
98
69. Głaz narzutowy w Rumienicy
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 26,345’
E 19o 54,433’
Lokalizacja:
Powiat – iławski
Gmina – Lubawa
Wymiary:
Wysokość – 1,60 m
Obwód – 6,70 m
Petrografia:
Szaro-różowy gnejs z wyraźną laminacją podkreśloną przez wydłużone kryształy wietrzejących różowych skaleni, szary kwarc i laminy
minerałów ciemnych – głównie biotytu i amfibolu. Przez środek głazu biegnie cienka, ale
wyraźna żyła kwarcowa.
Inne informacje:
Doskonale widoczny z daleka, głaz leży na miedzy na południe od drogi asfaltowej Rybno Rumian – Lubawa, około 200 m na południe od wsi Rumienica. W sąsiedztwie kilka innych,
nieco mniejszych narzutniaków.
70. Głaz narzutowy w Odmach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 26,124’
E 19o 57,612’
Lokalizacja:
Powiat – ostródzki
Gmina – Dąbrówno
Wymiary:
Wysokość – 1,35 m
Obwód – 7,50 m
99
Petrografia:
Piękny okaz przewodniego granitu Ragunda z północnej części Szwecji. Żółto-szaro-różowy
granit średniokrystaliczny, nieco zwietrzały na powierzchni o teksturze nierównoziarnistej.
W skale dominują delikatnie różowe skalenie (żółkną w wyniku wietrzenia) oraz brązowy
i szary kwarc. Nieliczne minerały blaszkowe są silnie zwietrzałe na powierzchni głazu.
Inne informacje:
Głaz leży przy drodze; został wyciągnięty z pobliskiego pola. Kamień będzie przewieziony
do lapidarium przy Szkole Podstawowej im. Ks. Jana Twardowskiego w Rumianie.
71. 3 Trzy głazy narzutowe w Truszczynach
Pomniki przyrody: 433/494/96 (dz. Urz. Woj. Ciechanowskie, nr 30, poz. 110 z 12.11.1996r) i
435/496/96 (dz. Urz. Woj. Ciechanowskie, nr 30, poz. 110 z 12.11.1996r.)
Lokalizacja:
Powiat – działdowski
Gmina – Rybno
Głaz 1:
Współrzędne GPS:
N 53o 24,941’
E 19o 53,936’
Wymiary (cześć główna):
Wysokość – 1,30 m
Obwód – 6,15 m
(mniejszy fragment):
Wysokość – 0,65 m
Obwód – 4,80 m
Głaz 2:
Współrzędne GPS:
N 53o 25,117’
E 19o 54,077’
Wymiary:
Wysokość – 1,15 m
Obwód – 9,80 m
100
Głaz 3:
Współrzędne GPS:
N 53o 24,944’
E 19o 53,783’
Wymiary:
Wysokość – 0,80 m
Obwód – 6,90 m
Petrografia i inne informacje:
Na obszarze Welskiego Parku Krajobrazowego i w jego sąsiedztwie głazy
narzutowe (eratyki) występują rzadziej
niż na Wzgórzach Dylewskich. Kilka
z nich znajduje się na przedpolu strefy czołowomorenowej na wschód od Truszczyn. Największy (głaz nr 2), o obwodzie 9,80 m i wysokości 1,15 m, nie jest jeszcze objęty ochroną, pozostałe ustanowiono już pomnikami przyrody nieożywionej. Wszystkie są eratykami
przewodnimi, tzn. mają precyzyjnie określone pierwotne miejsce występowania na terenie
Skandynawii. Pierwszy z opisywanych głazów (granitoid średnio- i grubokrystaliczny —
głaz nr 1) pochodzi ze środkowej Szwecji, drugi (granit Vänge — głaz nr 2) — z południowej, a trzeci (granit rapakiwi) — z Wysp Alandzkich.
72. Lapidarium w Rumianie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 25,217’
E 19o 54,676’
Lokalizacja:
Powiat – działdowski
Gmina – Rybno
Wymiary:
Wysokość – 0,50 do 1,85 m
Obwód – 1,50 do 10,00 m
Petrografia i inne informacje:
Na uwagę zasługuje stale powiększające się lapidarium
w Rumianie, w gospodarstwie
Piotra Rydla i Agnieszki Prochal. Zgromadzono tu kilkadziesiąt dorodnych głazów, a wśród
nich kilka stosunkowo rzadkich w tej części Polski narzutniaków przewodnich, m.in. granit Flivik mający swoje wychodnie w południowej Szwecji. 14 lipca 2015 roku zaszczytne
101
miejsce w centralnej części lapidarium zajął kilkutonowy okaz granitu rapakiwi z Wysp
Alandzkich, na którego górnej powierzchni widoczne są wyraźne ryty wykonane ręką ludzką. Niewykluczone, że jest to jeden z niewielu ocalałych sasińskich kamieni kultowych
o trudnym do określenia przeznaczeniu. Oprócz lapidarium uwagę przykuwa kamienny mur
zbudowany z mniejszych głazów o wyjątkowej urodzie. U podstawy muru leżą m.in. niewielki stary kamień żarnowy z fińskiego pyterlitu oraz bardzo ciekawy okaz piaskowca jotnickiego z naturalnie wypreparowanymi ripplemarkami prądowymi – skamieniały fragment
dna dawnej rzeki sprzed ponad 600 milionów lat (fig. 49).
73. Głaz narzutowy w Naguszewie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 25,781’
E 19o 57,157’
Lokalizacja:
Powiat – działdowski
Gmina – Rybno
Wymiary:
Wysokość – 1,45 m
Obwód – 6,10 m
Petrografia:
Różnokrystaliczny granitoid
z różowymi skaleniami, szarym kwarcem i dużą ilością
minerałów ciemnych.
Jest to jak dotąd jedyny znaleziony w rejonie Wzgórz Dylewskich duży okaz przewodniego granitu Siljan ze szwedzkiej prowincji Dalarna.
102
Inne informacje:
Głaz narzutowy leży na polnej drodze; został wyciągnięty z pola pana Piotra Chyrzyńskiego
(we wrześniu 2015 r.). Planowane jest przewiezienie głazu do lapidarium przy Szkole Podstawowej im. Ks. Jana Twardowskiego w Rumianie.
74. Głaz narzutowy „Wiesław” w Naguszewie
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 25,834’
E 19o 57,564’
Lokalizacja:
Powiat – działdowski
Gmina – Rybno
Wymiary:
Wysokość – 1,15 m
Obwód – 6,20 m
Petrografia:
Drobno- i równokrystaliczny granitoid z różowymi skaleniami, szarym kwarcem i umiarkowaną ilością minerałów
ciemnych. Petrografia
głazu zbliżona do okazów bornholmskich granitów Hammer. Eratyki
z Bornholmu są niezwykle rzadko spotykane na
wschód od Wisły stąd
też obecność tak dużego
okazu w rejonie Wzgórz
Dylewskich jest „narzutniakową sensacją”. Na
górnej powierzchni głazu można zaobserwować
doskonale zachowane
wygłady lodowcowe.
Inne informacje:
Głaz narzutowy leży na miedzy, na której znajdują się liczne mniejsze okazy głazów. Został
on wyciągnięty z pola pana Wiesława Liberackiego. Na polu znajdują się „kamienice”.
103
75. Głaz narzutowy – kamień plebiscytowy w Groszkach
Brak ochrony konserwatora
Współrzędne GPS:
N 53o 25,348’
E 19o 58,047’
Lokalizacja:
Powiat - działdowski
Gmina – Rybno
Wymiary:
Wysokość – 1,85 m
Obwód – 5,50 m
Petrografia:
Drobnokrystaliczny granitoid z szaro-różowawymi
skaleniami, szarym kwarcem i umiarkowaną ilością minerałów ciemnych. Petrografia głazu
zbliżona do okazów południowoszwedzkich granitów Flivik z prowincji Smaland.
Inne informacje:
Polski kamień plebiscytowy, ufundowany z okazji 90. rocznicy wygranego przez polskich
mieszkańców tej wsi plebiscytu w 1920 roku.
76. Głaz narzutowy w Truszczynach
Pomnik przyrody – 431/492/96 (dz. Urz. Woj. Ciechanowskie, nr 30, poz. 110 z 12.11.1996 r.)
Współrzędne GPS:
N 53o 24,491’
E 19o 53,354’
Lokalizacja:
Powiat – działdowski
Gmina – Rybno
Wymiary:
Wysokość – 1,45 m
Obwód – 6,50 m
Petrografia:
Różnokrystaliczny gnejs
z jasnoszarymi skaleniami, szarym kwarcem
i dużą zawartością minerałów ciemnych.
104
Inne informacje:
Głaz leży przy krawędzi niewielkiego zagłębienia wytopiskowego, na działce o numerze
katastralnym 275.
77. Lapidarium w Rybnie
Ochroną konserwatora objęto głaz „Cyryl” (Uchwała Rady Gminy Rybno VII/68/2015)
Współrzędne GPS:
N 53o 22,825’
E 19o 57,150’
Lokalizacja:
Powiat – działdowski
Gmina – Rybno
Wymiary:
Wysokość – 0,5 do 2,50 m
Obwód – 1,5 do 9,10 m
Petrografia i inne informacje:
W czerwcu 2015 roku przy Zespole Szkół w Rybnie uroczyście otwarto przyszkolne lapidarium. Zgromadzono w nim kilkadziesiąt podstawowych typów głazów narzutowych – skały
magmowe, metamorficzne, osadowe. Ozdobą całej kolekcji jest imponujących rozmiarów
głaz „Cyryl” – eratyk przewodni granitu Askersund (wychodnie u północnych brzegów jeziora Vattern, około 60 km na południowy zachód od Sztokholmu). Z lewej strony głazu
widoczna jest wyraźna żyła pegmatytowa z wielkimi kryształami czerwonych mikroklinów,
jasnoszarego kwarcu oraz rozproszonych minerałów ciemnych (głównie hornblenda, biotyt). Narzutniaki tej skały są bardzo rzadko spotykane w Polsce, a skały tak dużej (czy nawet
zbliżonej rozmiarami) dotąd nie opisano. „Cyryl” pierwotnie znajdował się w rejonie wsi
Dębień – prawdopodobnie jest to zaginiony pod koniec ubiegłego wieku pomnik przyrody
– (434/495/96, Dz.Urz. Woj. Ciech. Nr 30 poz. 110 z 12.11.1996 r. Rozp. Nr 16/96 Woj.
Ciech. z 30.10.1996 r).
W lapidarium równie imponująco prezentuje się kamienna podstawa zegara słonecznego
– piękny okaz pyterlitu pochodzącego w Wysp Alandzkich.
105
Uzupełnieniem niniejszego katalogu są okazy imponujące nie rozmiarami, lecz wyjątkowe
ze względu na dodatkową (pozapetrograficzną) informację geologiczną i paleośrodowiskową, zatrzymaną w czasie i utrwaloną w kamieniu.
Na szczególną uwagę zasługuje piękny okaz paleozoicznego wapienia ze skamieniałymi szczątkami co najmniej 4 dorodnych orhtocerasów – wymarłego gatunku łodzików żyjących od ordowiku do
triasu. Były to morskie zwierzęta drapieżne polujące m.in. na trylobity i ramienionogi.
W starszej literaturze wapienie z orthocerasami interpretowano
jako pochodzące wyłącznie z syluru (Książkiewicz 1979); obecny
zasięg ich występowania jest dużo szerszy i poza stwierdzeniem, że
mamy do czynienia z wapieniem paleozoicznym, nie możemy bardziej doprecyzować wieku skały.
Skamieniałe szczątki zwierząt i roślin są dosyć częstymi znaleziskami w głazach narzutowych skał osadowych – szczególnie
w paleozoicznych i mezozoicznych wapieniach. Możemy tam znaleźć piękne okazy koralowców, ramienionogów i gąbek.
Równie interesującym, choć niewielkim gabarytowo, jest fragment skamieniałego dna płytkiej prekambryjskiej rzeki z doskonale
utrwalonymi, asymetrycznymi, tzw. ripplemarkami prądowymi.
Nie są to wszystkie głazy zasługujące na swoje miejsce w katalogu. Podczas jego opracowywania odkrywaliśmy kolejne „skan- Fig. 47. Rekonstrukcja
dynawskie dary”, które, niestety, nie zdążyły już zostać w nim łodzika (rys. T. Markos)
Fig. 48. Gwiaździście ułożone szczątki orthocerasów. Okaz ze żwirowni w Glaznotach, obecnie w zbiorach
skał w Warmińsko-Mazurskim Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli w Olsztynie (fot. A. Szarzyńska 2013)
106
umieszczone. Nic straconego, liczymy, że zostaną skatalogowane w następnych naszych
opracowaniach.
Fig. 49. Piaskowiec jotnicki z pięknie wypreparowanym dnem prekambryjskiej rzeki, kolekcja Piotra Rydla i Agnieszki Prochal w Rumianie (fot. A. Szarzyńska 2015)
107
Literatura
Aber J.S, Croot D.G, Fenton M.M. 1989. Glaciotectonic landforms and structures. Publisher Kluwer Academic Publishers, Dordrecht, Boston and London.
Gałązka D. 2003. Objaśnienia do Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski arkusz Iława (210). CAG PIGPIB, Warszawa.
Gałązka D. 2006. Objaśnienia do Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski arkusz Lubawa (211). CAG
PIG-PIB, Warszawa.
Gałązka D. 2009. Objaśnienia do Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski arkusz Rybno (249). CAG PIGPIB, Warszawa.
Gałązka D. 2010. Dokumentacje otworów badawczych Pietrzwałd PIG-1, Ostrowite PIG-1, Szyldak PIG1. CAG PIG-PIB Warszawa.
Gałązka D., Marks L. 1998. Objaśnienia do Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski arkusz Dąbrówno
(250). CAG PIG-PIB, Warszawa.
Gałązka D., Marks L. 2001. Objaśnienia do Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski arkusz Gierzwałd
(211). CAG PIG-PIB, Warszawa.
Gałązka D., Wysota W., Sobiech M.S. 2014. Mapa geoturystyczna Welskiego Parku Krajobrazowego. PIGPIB Warszawa.
Jentzsch A., Michael R. 1902. Uber die Kalklager im Diluvium bei Zlottowo in Westpreussen. Jb. Preuss.
Geol. Landesanst. 23: 78–92.
Książkiewicz M. 1979. Geologia Dynamiczna. Wyd. Geologiczne. Warszawa.
Krzywicki T. 2006. Objaśnienia do Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski arkusz Gołdap (70). CAG
PIG-PIB, Warszawa.
Penner E. 1962. Ground Freezing and Frost Heaving. Canadian Building Digest, CBD 26, Division of
Building Research, National Research Council of Canada, Ottawa.
Petecki K., Moczulska G. 1999. Objaśnienia do Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski arkusz Egiertowo
(53). CAG PIG-PIB, Warszawa.
Radziwinowicz W., Szczepkowski B. 1967. Głazy i głazowiska województwa olsztyńskiego. Olsztyn
Rinterknecht V., Marks L., Piotrowski J.A., Raisbeck G.M., Yiou F., Brook E.J., Clark, P.U. 2005. Cosmogenic 10Be ages on the Pomeranian Moraine, Poland. Boreas 34(2): 186–191.
Skrobot W. 2009. Katalog nieznanych zabytków Mazur Zachodnich. Powiat ostródzki. Wydawnictwo
Drwęca, Ostróda.
Słodkowska B., Gałązka, D. 2015. Osady paleogenu i neogenu w wielkoskalowych strukturach glacitektonicznych Wzgórz Dylewskich. Biuletyn PIG 461(1): 251–294.
Smed P., Ehlers J. 1994. Steine aus dem Norden. Geschiebe als Zeugen der Eiszeit in Nord-deutschland.
Gebrüder Borntraeger. Berlin, Stuttgart, s. 1–194.
Szarzyńska A., Ziółkowski P. 2012. Skandynawskie dary. Głazy narzutowe Warmii i Mazur. Olsztyn.
Tylmann K., Wysota W., Piotrowski J.A. 2014a. Przetrwałe moreny czołowe na NW skłonie Garbu Lubawskiego – struktura i mechanizmy formowania. Landform Analysis 25: 143–157.
Tylmann K., Wysota W., Piotrowski J.A. 2014b. Stanowisko Rożental – sekwencja osadów przetrwałej
moreny czołowej na północno-zachodnim skraju Garbu Lubawskiego. X Zjazd Stowarzyszenia Geomorfologów Polskich, Toruń – poster terenowy.
Xia D. 2006. Frost Heave Studies Using Digital Photographic Technique. University of Alberta, ss. 330.
Zandstra J.G. 1999. Platenatlas van noodelijke kristallijne gidsgesteenten. Backhuys Publishers, Leiden,
s. 1–412.
108
Wiesław Skrobot
Antropologia przestrzeni
109
Motto:
„Wędrowiec. – Kto choćby tylko w pewnym stopniu chce osiągnąć wolność rozumu, przez długi czas nie powinien czuć się inaczej na ziemi,
tylko jako wędrowiec – lecz nie jako człowiek w drodze do ostatecznego
celu: albowiem tego nie ma. Ale owszem, będzie patrzył i miał oczy
otwarte na wszystko, co też się dzieje właściwie w tym świecie; dlatego nie powinien zbyt mocno przylegać sercem do żadnej poszczególnej
rzeczy; trzeba, żeby w nim samym było coś wędrującego, co się weseli
ze zmiany i znikomości.” (Friedrich Nietzsche, Ludzkie, arcyludzkie)
Explorare – wędruj i doświadczaj
W pierwszej części tej książki Czytelnik zapoznał się z wyjątkowością geologiczną Wzgórz
Dylewskich. Następne stronice poświęcone będą wyjątkowości, której sprawcą jest człowiek. Do tego właśnie sprawstwa odnosi się tytułowa antropologia przestrzeni.
Być może Czytelnik zastanawia się, dlaczego nie użyto pojęcia przestrzeń antropologiczna? Harmonizowałoby to z dwoma pierwszymi członami tytułu książki, a jednocześnie
– co istotniejsze – zapowiadało logikę wywodu i klarowność treści.
Przestrzeń antropologiczna zakłada istnienie jakiejś paradygmatycznej struktury osadzonej w świecie eksperymentalnie sprawdzonym, mierzalnym i namacalnym. Antropologia
przestrzeni zaś to nazwa metody i instrumentarium, za pomocą których można doświadczać
otoczenia. Prościej mówiąc - to rodzaj przewodnika wewnętrznego, który pozwala docierać
do sensu doświadczanej przestrzeni tym głębiej, im intensywniej się w nią zagłębiamy.
Opowieść o ludzkim wymiarze Wzgórz Dylewskich będzie „wędrówką”, trzeba zatem,
by była opowiedziana za pomocą antropologii przestrzeni.
* * *
Źródłosłowem toponimu Wzgórza Dylewskie jest nazwa wsi Dylewo położonej około
5 km na wschód od najwyższego wzniesienia w Polsce północno-wschodniej – Dylewskiej Góry (312 m n.p.m.). Zapewne właśnie miano tego szczytu dało nazwę otaczającemu
go mocno urzeźbionemu fragmentowi Garbu Lubawskiego. Trzeba przy tym pamiętać, że
Wzgórza Dylewskie to nazwa powojenna. Wcześniej okolicę tę, jak też górę, nazywano
111
odpowiednio Kernsdorfer Höhen i Kernsdorfer Höhe. Toponimy te powzięto od nazwy
wsi Kernsdorf (obecnie Wysoka Wieś), w granicach której znajdowało się wzniesienie
312 m n.p.m.
O pochodzeniu nazwy wsi mowa jest w jednym z dalszych rozdziałów niniejszej książki
(zob.: Horyzont wewnętrzny: Wysoka Wieś, szczyt dachu tutejszego świata), teraz zatem
pominiemy tę kwestię. Warto raczej pomyśleć nad tym, co mieści się w przestrzeni historyczno-kulturowej rozpiętej „pomiędzy” światami funkcjonowania obu nazw? Czy jest
w tej przestrzeni zawarta jakaś nad-(nie-)zwyczajność, czy tylko zwykła kolej rzeczy, jaką
opisują szkolne podręczniki?
Wyjątkowość Wzgórz Dylewskich każe opowiedzieć się za tym pierwszym. Nad(nie-)zwyczajność to rodzaj relacji przestrzenno-kulturowej ukrytej w „pomiędzy”. Kategoria „pomiędzy” to korelat fenomenologiczny, zawierający wielo-znaczące potencjały
zagubione w zdekonstruowanej przestrzeni.
Pozornie skomplikowane sformułowanie odnosi się do przekształceń, jakie zachodziły
na terenie Wzgórz Dylewskich przez setki lat zasiedlania ich przez różne grupy ludzkie.
Począwszy od pradziejów, na dniu dzisiejszym skończywszy. W zwykłym szkolnym wywodzie przekształcenia takie opisuje się najczęściej w wymiarze chronologicznym i genealogicznym, odnosząc je do ogólnych procesów dziejowych. Tak powstają podręczniki
i monografie. Ta część książki, którą Czytelnik trzyma w rękach, nie jest ani jednym, ani
drugim. To jedynie próba naszkicowania obrazu „pomiędzy” Wzgórz Dylewskich, próba
odszukania kodu do odkrycia sensu zdekonstruowanej przestrzeni kulturowej, po części
także cywilizacyjnej.
Pojęciem używanym bardzo często w odniesieniu do działalności człowieka jest antropopresja. Używa się go szczególnie przy opisie zmian środowiska przyrodniczego następujących na skutek zbyt ekspansywnej ingerencji w otoczenie życia. Antropopresja w potocznym rozumieniu to zjawisko negatywne, odkształcające i degradujące przestrzeń, niszczące
krajobraz - widzialny wizerunek otaczającego świata. Antropopresję można jednak rozumieć także jako proces odkrywczy, kreacyjny i stwórczy. Aby dotrzeć do tajemnicy Wzgórz
Dylewskich, tak właśnie trzeba ją rozumieć. Wszelkie ślady działalności człowieka to kody
zawierające klucz do zrozumienia sposobu życia dawnych mieszkańców tej ziemi, to znaki
tutejszości, o których ujawnienie w tej części książki będzie się zabiegać.
Na różnych etapach zasiedlania przyrodniczych enklaw człowiek dostosowuje je do
swoich potrzeb. Trzebi las w celu ukształtowania niwy siedliskowej, na którą składa się
miejsce zamieszkania (dom, zabudowania gospodarcze) i strefa aktywności gospodarczej
(pola uprawne, pastwiska), zmienia bieg rzek, wytycza szlaki komunikacyjne. Na styku
kultury i przemian cywilizacyjnych w przeciągu wieków tworzy się zasób, który zapisany
zostaje w krajobrazie we wspomnianym wyżej wymiarze przestrzennym. Efekt tych działań
obrazowo można przyrównać do profilu w wykopie archeologicznym. W jego ścianie widoczne są zawsze warstwy kulturowe i obiekty. Warstwa kulturowa to pasmo ciemnej gleby
o różnej miąższości zawierające ślady życia człowieka w tym konkretnym miejscu: węgle drzewne, pyłki roślinne, szczątki organiczne, fragmenty naczyń glinianych, przedmioty
metalowe, etc. Obiekty z kolei to wyodrębnione, o dającej się najczęściej opisać funkcji,
plamy różnobarwnej gleby. To pozostałości domostw i innych budynków, jam zasobowych
i odpadkowych, wędzarni i innych urządzeń produkcyjnych, między innymi palenisk, pieców hutniczych, dziegciarni i smolarni.
112
Przywołane w porównaniu warstwy kulturowe i obiekty to „miejsca” w krajobrazie
– nieraz wsie, nieraz pojedyncze domostwa lub ich niknące ruiny, zarastające stare drogi,
pojedyncze groby, polany leśne i kamienne usypiska, dziuplate drzewa i podmokłe łąki.
Nieraz jest to jedynie wspomnienie albo opowiadanie napotkanego na drodze człowieka…
„Miejsca” nie muszą być materialne, to mnemotoposy, rodzaj fenomenów historyczno-kulturowych, które budują konstelację lokalnej kultury pamięci. Prościej nazwać je możemy
dziedzictwem kulturowym. Wiele jego kodów na Wzgórzach Dylewskich jest wciąż zagubionych i ukrytych. Dlatego bardzo groźne dla ponownego odkrywania Wzgórz Dylewskich jest zjawisko dekonstrukcji, procesu historyczno-politycznego, który spowodował
zatracenie sensu wspomnianej kategorii „pomiędzy”, zagubienie nad-(nie-)zwyczajności
owej krainy.
Logika zawartości tej części książki opiera się na kotwiczeniu „miejsc” rozumianych
jako ślady, portale i horyzonty, które są strategiczne dla poszukiwania ludzkiego/potocznego wymiaru Wzgórz Dylewskich. „Miejsca” to bazy, między którymi trzeba podejmować „wędrówki”, aby odkryć wątłe ścieżki wiodące do ukrytego, zapomnianego sensu
ich istnienia.
113
Portal wejścia: Oberland, źródło kulturowego odniesienia
Zachodni skraj dzisiejszego regionu Warmii i Mazur stanowią okolice, które według klasyfikacji geograficznej Jerzego Kondrackiego określa się mianem Pojezierza Iławskiego.
W starszej literaturze turystyczno-krajobrazowej występuje też nazwa Pojezierze Ostródzko-Iławskie, ustępująca teraz pola marce „Mazury Zachodnie”.
Dosyć trudno jest precyzyjnie nazwać ten interesujący fragment naszej pojeziernej krainy. Jakiej by miary nie przyłożyć – historycznej czy geograficznej – zawsze coś nie pasuje.
Przymierzanie tej ziemi do przestrzeni staropruskiej lokuje ją na pograniczu Pomezanii,
Pogezanii i Sasinii. Przykładając szablon przełomu wieków XVIII/XIX, znów dzielimy tę
ziemię na pół, wzdłuż granicy między Prusami Wschodnimi i Zachodnimi. Sytuacja była
podobna także między przywołanymi wyżej cezurami czasowymi, od czasów pruskich aż
do reformy administracyjnej Prus w XVIII wieku. Obszar między Pasłęką na wschodzie
i doliną Wisły na zachodzie to odwieczne pogranicze.
Istniało jednak określenie, które dookreślało odrębność krainy. Oberland – nazwa,
której potocznie używano już w czasach Państwa Zakonnego, dla odróżnienia od niżej
położonych ziem nad dolną Wisłą, Nogatem i jeziorem Druzno. Od czasów sekularyzacji
Państwa Zakonnego (1525 r.) aż do reformy administracyjnej Prus Książęcych w 1751 r.
stolicą rozległego Oberländischer Kreis – sięgającego Pasłęka, Prabut, Ostródy, Olsztynka,
Działdowa, Nidzicy, a nawet Szczytna – było Zalewo. Miasteczko to – po zlikwidowaniu
biskupstwa pomezańskiego z siedzibą w Miłomłynie – od 1587 r. stało się także siedzibą
ewangelickiego biskupa (konsystorza) dla powiatu oberlandzkiego.
W dokumentach krzyżackich w wiekach XV i XVI pojawiała się nazwa Hockerland,
dla określenia pagórkowatego krajobrazu części dawnej Pogezanii, głównie okolic Morąga
i Miłakowa. Słowo to pochodzi ze staroniemieckiego języka potocznego i oznacza krainę
pagórkowatą. Hockerland to część Oberlandu.
Mimo iż miano Oberland jest określeniem scalającym naszą krainę, nigdy nie posiadała ona ściśle określonych granic. Te zmieniały się w rytm zmian polityczno-administracyjnych, pulsując
między doliną Wisły
na zachodzie oraz dolinami Nidy i Omulewa na południowym
wschodzie. Jądro jednak pozostawało niezmienne i najlepiej
czytelne jest na mapie
Böttichera.
Ten właściwy Oberland to dawne powiaty morąski, pasłęcki
i ostródzki. Można
powiedzieć, że krajobrazowo oddają one Weselne stroje oberlandzkie około 1906 r. (źródło: I. Burchert, J. Barfod,
ducha tej krainy, który Textile Volkskunst Ostpreussens, Husum 2003, s. 25)
114
Mapa Oberlandu (źródło: A. Boetticher, Bau- und Kunstdenkmaeler Provinz Ostpreussen, Heft III-Das
Oberland, Koenigsberg 1893, s. 4)
zawiera się w określeniu przypomnianym przez Janusza Kozłowskiego w książce „Ostróda – obrazy z życia wschodniopruskiego miasta”: Oberland to „jasnowłosa siostra Mazur”
(niem.: blonde Schwester Masurens). I rzeczywiście, jest to kraina złocista łanami zbóż,
spływających pofalowanymi pasmami ze stoków wzniesień, błękitna oczyma rozrzuconych
między lasami jezior, kolorowa jesiennymi pagórkami Wzgórz Dylewskich. Właśnie ten
wyróżnik krajobrazowy jest najbardziej stosowny dla określenia odrębności naszej krainy.
Nie jest to jednak wyróżnik jedyny. Oberland w ciągu kilku wieków istnienia na pograniczu kulturowym wykształcił swój wysublimowany styl kulturowy, który manifestował się
głównie w stroju i dialekcie.
115
Żywy dialekt oberlandzki badany był
po raz ostatni przez polskiego językoznawcę prof. Kazimierza Nitscha na początku XX wieku, ale nigdy badań tych nie
poddano analizie w kontekście innych cech
kulturowych.
Nieco więcej wiemy o strojach. W pozostałościach bogatego królewieckiego
archiwum etnograficznego zachowały się
fotografie i opisy strojów oberlandzkich.
Wzornictwo nawiązywało do stylistyki Powiśla i Wysoczyzny Elbląskiej. Podobieństwa kulturowe tych sąsiadujących ze sobą
krain dotyczyły także innych przejawów
kultury materialnej i duchowej. Stąd wziął
się zapewne powszechnie przytaczany
przykład domu podcieniowego, na podstawie występowania którego pewne okolice
Oberlandu zaliczono bezrefleksyjnie do obszaru Powiśla.
Dziś nie jest już możliwe odczytanie
kodu kulturowego krainy oberlandzkiej, nie
da się odtworzyć stylu tej zapomnianej kul- Linoryt Roberta Budzinskiego Ein Sommertag to
tury. Istnieje jednak możliwość kultywowa- wymowna alegoria krajobrazu Oberlandu (źródło:
Druckgraphik von Robert Budzinski, oprac. Carl
nia jej zachowanych pamiątek, jako egzem- Graepler, Marburg 1977, nr 53)
plifikację kultury pogranicza, której ślady
możemy odnaleźć także podczas wędrówek przez Wzgórza Dylewskie.
116
Portal prześwitu: Las
Las to przestrzeń, która najsilniej zapamiętuje ślady działalności człowieka. Zachowują się
one w postaci kopców smolarskich i hutniczych, linii i wąwozów starych dróg, wilczych dołów, a także innych, mniej widocznych pozostałości eksponujących się poprzez tzw. roślinność synantropijną, czyli człowiekolubną, rosnącą w miejscach wykorzystywanych nawet
wiele setek lat wcześniej przez człowieka.
Wzgórza Dylewskie to jeden z największych kompleksów leśnych dawnych Prus
Wschodnich. Większość tutejszych lasów znajdowała się w granicach majątków Bednarki
(560 ha), Klonowo (500 ha) i Dylewo (1 140 ha).
Wzgórza Dylewskie to także wschodnia granica zasięgu buka i jeden z jego największych mateczników (ok. 2 200 ha). Lasy bukowe, chronione dzisiaj ochroną gatunkową,
pojawiły się tu około 1810 roku, najwcześniej w połowie wieku XVIII. W tym okresie
znacznie zmniejszył się obszar lasu sosnowego, który był jednym z podstawowych składników tutejszego drzewostanu od czasu, gdy rozprzestrzenił się gwałtownie w drugiej fazie
kolonizacji krzyżackiej, na przełomie wieków XIV i XV.
Według analizy palinologicznej z wierceń w bagnach majątku Dylewo, wykonanej przez
Hugo Grossa, najstarsze lasy pojawiły się na Wzgórzach Dylewskich ok. 7 500 lat przed naszą erą – w mezolicie, czyli środkowej epoce kamienia. Były to lasy brzozowo-sosnowe. Ich
gwałtowny rozwój przypadł na cieplejszy okres szóstego tysiąclecia przed naszą erą. Lasy
miały strukturę wyspową, poprzedzielaną rozległymi trawiastymi obszarami stepowymi.
Stan zalesienia Wzgórz Dylewskich około 1800 roku (źródło: F. Mager, Der Wald in Altpreussen als Wirtschaftsraum, Koeln/Graz 1960, I. Band, s. 97)
117
W okresie kolonizacji krzyżackiej na Wzgórzach Dylewskich panowały powszechnie
lasy dębowe i sosnowe, rozbudowały się także drzewostany lipowy i grabowy.
Panującym przez całe wieki był tu las grabowy. W XIV wieku zaczęły dominować liściaste lasy mieszane z leszczynowymi zaroślami. Grabina został wytrzebiona głównie jako
drewno opałowe do produkcji smolarskiej i hutniczej. Na trzebieże wchodził stopniowo
buk, pierwsza jego krótkotrwała ekspansja miała miejsce w XVI wieku. Ta wczesna populacja została wytrzebiona, ponieważ buk był bardziej ceniony niż grab w produkcji szklarskiej. Przed 1787 rokiem na Wzgórzach funkcjonowały co najmniej dwie huty szkła: jedna
w Szczepankowie, druga koło Glaznot.
Najstarsze i najrozleglejsze kompleksy świerkowe (ok. 260 ha) na początku XX wieku
znajdowały się w dobrach Dylewa. Gwałtowny rozwój populacji świerka na Wzgórzach
Dylewskich nastąpił po 1860 roku, gdy majątek Dylewo kupił Ludwig Rose.
Stan zalesienia Wzgórz Dylewskich około 1940 roku (źródło: F. Mager, Der Wald in Altpreussen als Wirtschaftsraum, Koeln/Graz 1960, I. Band, s. 99)
Dzisiaj większość tutejszych lasów jest administrowana przed Nadleśnictwo Olsztynek.
Realizuje się tu typową gospodarkę leśną, prowadzone są wyręby, następują nowe zalesienia. Dylewskie lasy wciąż zachwycają. Szczególnie jesienią, gdy klony płoną czerwienią
liści, a brunatne korony buków podkreślają zieleń wszędobylskich świerków.
118
Ślad pierwszy: Prahistoria – cień i zacienienie
Osadnictwo ludzkie na terenie dzisiejszych Wzgórz Dylewskich znajduje swoje poświadczenie już od starszej epoki kamienia, nazywanej przez archeologów paleolitem. Człowiek
paleolityczny, który zapędził się w te rejony w pogoni za reniferami, dość szybko ustąpił
miejsca wytrawnemu łowcy mezolitycznemu około 8 tysięcy lat przed naszą erą. Dzisiejsze
zakątki i uroczyska Wzgórz Dylewskich stanowiły w owym czasie niezmierzony system
wodny, bogaty w ryby, bobry, żółwie. Rzadkie lasy brzozowe i olchowe, pełne zwierzyny
płowej, dostarczały obozującym ludziom niezbędnego pożywienia. Rozkwit tego świata,
przypadający na tak zwany okres borealny (7 000–4 000 p.n.e.), jest słabo rozpoznany na
Wzgórzach Dylewskich i wciąż czeka na swoich odkrywców. Pojedyncze znaleziska pochodzą z bagien i torfowisk, które były niegdyś płytkimi jeziorami. Śladami po tamtych
ludziach są drobne narzędzia krzemienne, tzw. mikrolity, znajdowane dziś na polach uprawnych w okolicach Glaznot, Wysokiej Wsi, Złotowa i Wałdyk.
Ocieplenie klimatu w tak zwanym okresie atlantyckim (4 000–2 500 p.n.e.) spowodowało dalszy rozwój lasów liściastych, na Wzgórzach Dylewskich głównie dębowych. Topniały
bryły martwego lodu, dając początek nowym zbiornikom wodnym, które stały się siedliskami zwierząt i roślin. Poszerzały się w ten sposób źródła pożywienia dla człowieka. Podniósł
się także poziom wód gruntowych, co wydatnie użyźniło lekkie gleby na skrajach lasów.
Umożliwiło to uprawę ziemi.
Zaczął się świat nowego pana – człowieka neolitycznego. W okolicach Ostródy społeczności mezolityczne bardzo powoli przechodziły na neolityczny – osiadły i rolniczy – tryb życia. Bogactwo zasobów przyrodniczych sprzyjało trwaniu gospodarki zbieracko-łowieckiej.
Z czasem jednak ludzie zarzucili koczowniczy tryb życia i zaczęli zakładać długotrwałe
osiedla. Ślady kilkunastu osad neolitycznych archeolodzy odkryli na wzniesieniach i w dolinach Wzgórz Dylewskich. Z tego też czasu pochodzą pierwsze grobowce megalityczne,
czyli pokaźne budowle kamienne kryjące szczątki ludzi pochowanych w epoce kamienia.
Jeden z takich grobowców, przeniesiony spod Frygnowa, do 1945 roku znajdował się przed
frontem ostródzkiego Kaiser Wilhelm Gymnasium, dzisiaj można go zobaczyć w parku
Neolityczny grób skrzyniowy z Napromu; kultura amfor kulistych (ok. 3000 lat p.n.e.), widoczny pochówek szkieletowy w skurczonej pozycji bocznej i wyposażenie grobu w postaci 7 naczyń kulistodennych,
wypełnionych pierwotnie darami pośmiertnymi oraz ofiara grobowa w postaci naszyjnika z bursztynowych
paciorów (nr 8); rysunek Fritza Jaenscha, antropologa z Prussia-Museum w Königsbergu, z badań przeprowadzonych jesienią 1940 roku (źródło: W. La Baume, F. Jaensch, Das jungsteinzeitliche Steinkistengrab
von Nappern, Kr. Osterode [w:] Alt-Preussen, 5 Jg., Heft 4/Januar 1941, s. 54–57)
119
między zamkiem i rzeką Drwęcą. Wiele innych podobnych kamiennych skrzyń grobowych
zostało zniszczonych podczas prac rolnych jeszcze w XIX i na początku XX wieku. Kamienie z ich rozbiórki wykorzystano do budowy fundamentów domów mieszkalnych, budynków gospodarczych i przy budowie lokalnych dróg.
Świat człowieka pradziejowego był światem dziewiczym. Mieszkańcy dolin i wzgórz
mogli czerpać z bogactw natury, nie martwiąc się o zapasy drewna, pożywienia i futer na
odzież. Dość surowy klimat spowodował jednak potrzebę czynienia zapasów i zracjonalizował gospodarkę – ludzie zaczęli uprawiać pola na skrajach lasów i prowadzić półdziki wychów zwierząt w widnych lasach dębowo-grabowych. Obok narzędzi kamiennych pojawiły
się – jako importy – wykonane z brązu noże, sierpy i siekierki. Koło wsi Dziadyk znajdują
się ślady z tamtych odległych czasów epoki brązu. Widoczne w polu porośnięte niskimi
drzewami i zakrzaczone trzy pagórki to pozostałość rozległego niegdyś cmentarzyska kurhanowego i być może ważnego miejsca kultu.
Obrzeża Wzgórz Dylewskich, obfitujące w mokradła i bagna, skrywają wiele tajemnic
odległej przeszłości. W lipcu 1939 roku z torfowiska koło wsi Drwęck wydobyto zwłoki
kilkunastoletniej dziewczynki, którą pochowano lub złożono w ofierze prawie 2,5 tysiąca
Dziadyk, gm. Ostróda; jeden z pięciu zachowanych kurhanów, których pierwotnie w okolicy wsi było
ponad dwadzieścia; kurhan badany w 1931 roku przez Carla Engla z Prussia-Museum w Königsbergu:
stwierdzono pozostałości wielu pochówków szkieletowych, być może w drewnianych kłodach; kurhan
datowany na starszą epokę brązu (ok. 1 200–1 000 lat p.n.e.) (fot. W. Skrobot 2014)
120
lat temu (około 600 r. p.n.e.). Dzięki garbnikom zawartym
w torfie ciało zachowało się tak doskonale, że można było
nawet sprawdzić, co dziewczynka zjadła tuż przed śmiercią. To jedyne do dnia dzisiejszego znalezisko mumii ludzkiej z tak odległych czasów odkryte w tej części Europy.
Niestety, to cenne znalezisko wraz z innymi muzealiami
zgromadzonymi w królewieckim Prussia Museum spłonęło
w 1945 roku, podczas ofensywy wojsk radzieckich.
Ciekawą pozostałością obrzędów pogrzebowych z czasów, które archeolodzy nazywają wczesną epoką żelaza,
jest kurhan w Pietrzwałdzie przy brukowanej drodze do
Rynu. W przebadanym w 1933 roku grobowcu pozostawiono odsłoniętą kamienną komorę grobową do celów przedwojennej edukacji miejscowej młodzieży szkolnej.
Człowiek stawał się coraz bardziej ruchliwą istotą. Rozwój jego wyobraźni postępował ze wzrostem potrzeb życia
codziennego. Rozwijała się hodowla zwierząt i uprawa coraz większych areałów pól. Rozwinęło się także hutnictwo
żelaza z wykorzystaniem powszechnie występujących na
terenach podmokłych pokładów rudy darniowej.
Klimat nieco złagodniał, co spowodowało wejście na
Wzgórza Dylewskie mieszanych lasów liściastych bogatych
w buki, lipy, klony. Ciągle dominowały bory sosnowe i lasy
dębowe. Zarastające płytkie jeziora, które kilka tysięcy lat
Kurhan w Pietrzwałdzie, komora grobowa odsłonięta podczas badań
archeologicznych w czerwcu 1933 roku (fot. W. Skrobot 2009); kurhan o średnicy 14 m i wysokości 2 m zawierał we wnętrzu nasypu
skrzynię kamienną o wymiarach 3,5 m x 0,8 m, w której znaleziono 16 urn z pochówkami ciałopalnymi datowanymi na 500–300 lat
p.n.e.; badania prowadzili wspólnie Carl Engel z Prussia-Museum
w Königsbergu i Friedrich Baumhauer, opiekun zbiorów muzealnych
w ostródzkim Kaiser Wilhelm Gymnasium
Mumia dziewczynki z Drwęcka
(źródło: W. La Baume, Der Moorleichenfund von Dröbnitz Kr. Osterode Ostpr. [w:] Alt-Preussen 5. Jg.
Heft 2./Juli 1940, s. 17–22)
wcześniej stanowiły źródło
pożywienia dla człowieka,
pokryły się lasem olszowojesionowym.
Zaczął się czas potęgi imperium rzymskiego, czas rozwoju handlu w prowincjach.
Ślady tej epoki znamy też ze
Wzgórz Dylewskich. Poza
pojedynczymi znaleziskami
monet i ozdób, które znajdowano przypadkowo podczas
prac rolnych, zachowały
się pozostałości rozległych
osad, między innymi w Durągu i Domkowie, na skarpach
dolin rzecznych Grabiczka
i Dylewki, a także w okolicach Glaznot i Wysokiej Wsi.
W okresie wpływów rzymskich (I–IV w. n.e.) świat
121
przestał być dla człowieka prosty. Intensywne kontakty z innymi społecznościami, wzrastająca ruchliwość grup ludzkich nie zawsze owocowały dobrobytem i pokojowymi nastrojami. Z tych właśnie dość burzliwych czasów, gdy tereny Wzgórz Dylewskich zamieszkiwały
germańskie plemion Gotów, pochodzi grodzisko w Domkowie położone na wysokiej skarpie rzeki Grabiczek. Ciche, przykryte lasem, dziś tylko swoją obwałowaną formą przypomina przeszłość okolic sprzed ponad piętnastu wieków.
Kiedy runęła potęga Rzymu i plemiona germańskie opanowały Europę, wśród zalesionych połaci Wzgórz Dylewskich działy się rzeczy, o których nie wiadomo zbyt wiele. W tym
okresie nazywanym okresem wędrówek ludów (V–VII w. n.e.) formowały się podstawy
struktur plemion pruskich. W pradolinie Drwęcy na skrzyżowaniu dwu rynien polodowcowych wypełnionych wodami dzisiejszego Jeziora Drwęckiego zbiegły się granice trzech
terytoriów plemiennych: Sasinii, Pogezanii i nieco oddalonej na zachód – Pomezanii.
Plemiona pruskie przed kolonizacją krzyżacką
rys. S. Kuprjaniuk
System rzeczny niczym układ krwionośny łączył wzniesienia Wzgórz Dylewskich
z dolinną strefą okolic dzisiejszej Ostródy. Rozwijało się osadnictwo i powstawały grody
obronne na granicach plemion. Liczne pozostałości tych ziemnych budowli kryją lasy rosnące na wysoczyznach dolin rzecznych. Gospodarzami Wzgórz Dylewskich co najmniej od
połowy VIII wieku naszej ery byli Sasinowie. Ich główny gród to Sassenpile, zespół osadniczo-obronny w pobliżu wsi Zajączki. Potężne obwałowania, wyniesione wysoko ponad
dolinę Gryźli, górują nad okolicą do dnia dzisiejszego.
122
Zupełnie niedawno, dzięki zaawansowanym technologiom cyfrowym udało się odkryć
na Wzgórzach Dylewskich trzy nowe, nieznane dotychczas założenia obronne. Pocięte głębokimi żlebami lasy kryją z pewnością jeszcze wiele tajemnic pradawnych mieszkańców
tej krainy*.
Jedno z nowo odkrytych grodzisk w Lesie Dylewskim; obiekt silnie broniony warunkami naturalnymi (mokradła, pierwotnie zapewne zbiorniki wodne), widoczne pozostałości kilku pierścieni wałów
i fos; jedyny dostęp od północnego zachodu przez dwie bramy pośrednie, których ślady widoczne są
na krańcu i w połowie jęzora morenowego; obraz skanu laserowego w systemie LIDAR (licencja nr
DFT.7211.826.2015_PL_CL8)
* Dziękuję dr. Jerzemu Miałdunowi z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego za pomoc w weryfikacji
nowo odkrytych grodzisk.
123
Ślad drugi: Sasinowie, tuziemcy znad Gryźli
Wciąż nie zostały odkryte żadne źródła mogące wyjaśnić etniczne pochodzenie Sasinów.
Nie ulega wątpliwości, że zajmowane przez nich we wczesnym średniowieczu terytoria
zasiedlone były już dość gęsto na początku naszej ery, około II/III wieku – przez gockie
plemiona tzw. kultury wielbarskiej, które przywędrowały tu z Pomorza.
Kultura wielbarska zanikła w V wieku, co zaś działo się potem aż do schyłku wieku
VII, nie wiadomo. Okres ten, nazywany w archeologii okresem wędrówek ludów nie został
dotychczas na terenie powiatu ostródzkiego w sposób pełny rozpoznany. W literaturze roi
się od hipotez, ale opierają się one na szczątkowych danych z niemieckich badań przedwojennych i przyczynkarskich przedsięwzięciach badaczy polskich.
Hipotezą najbardziej logiczną stawianą przez historyka Jana Powierskiego i popieraną
przez archeologa Łucję Okulicz-Kozaryn jest poszukiwanie korzeni etnicznych Sasinów
na terenie sąsiedniej Galindii. Nazwa plemienia Galindów w formie Galindai znana jest
od II w. n. e. z dzieła Ptolemeusza z Aleksandrii. Mogło być zatem tak, że późniejszą Sasinię zamieszkiwali pierwotnie Galindowie, którzy kilka wieków po zakończeniu wędrówek
ludów stali się rdzeniem etnicznym nowego plemienia. Grupy Galindów, które po upadku kultury wielbarskiej prawdopodobnie wywędrowały aż do Hiszpanii, wracając do swej
etnicznej ojczyzny wzdłuż brzegów Morza Północnego i Bałtyku, „zagarnęły” po drodze
przedstawicieli plemion gockich i słowiańsko-wentyjskich. Owo „zagarnianie” polegało na
tworzeniu się mieszanych związków rodzinnych, ponadetnicznych organizacji rodowych,
których podstawową funkcją było
zapewnienie bezpieczeństwa ich
członkom (por. Aneks 1: Opowieści
Wzgórz Dylewskich: Saga o przybyciu Sasów)
Nazwa plemienia pochodzi najprawdopodobniej od określenia
„sassins”, które ma swój źródłosłów w praindoeuropejskim rdzeniu
„kasnos”, co znaczy „szary”. Była
to nazwa zastępcza miana „zając”
chronionego przez tabu. Tabu stanowiło ochronę prawdziwego imienia
ukrytego w kultowym znaczeniu
gatunku zwierzęcego zająca. „Sasinai” znaczyło tyle co lud boskiego
zająca. Zając to zwierzę lunarne,
emanacja bóstw chtonicznych, czyli
Sasinia i Ziemia Lubawska zamieszkiwane były przez pruskie
podziemnych. Święty zając ma upo- plemię Sasinów; trudno orzec, czy Ziemia Lubawska (terra Ludobanie do miejsc granicznych na bovia) usamodzielniła się terytorialnie w XII wieku, czy też odpodobieństwo zwykłego zająca, któ- wrotnie, dopiero w II połowie wieku XII dostała się pod wpływy
ry upodobał sobie miedzę za miejsce wodzów sasińskich; Ziemia Lubawska była słowiańsko-pruskim
zamieszkania. Tabu związane z na- terytorium pogranicznym, które uległo chrystianizacji w wyniku
zwą mogło być formą odstraszania misji biskupa Christiana w latach 1210–1216 (źródło: Ł. Okulicz-Kozaryn, Dzieje Prusów, Wrocław 1997, s. 243)
124
potencjalnych wrogów. „Prawdziwa” nazwa
zająca dla nieprzyjaciół Sasinów była omenem sprowadzającym śmierć.
Sasinowie podobnie jak inne plemiona
pruskie mieli rozbudowany system wierzeń
religijnych opartych na kulcie przyrody.
Dzięki zachowanej tradycji ustnej czytelnej
w podaniach lokalnych znamy lokalizację
niektórych miejsc kultu Sasinów. Miejscowość Kurki (między jeziorami Kiernoz i Łańsk) to prawdopodobnie miejsce
dawnego galindzko-sasińskiego ośrodka
kultowego bogini Kurko na terenie lauksu
Kurkos-sadel.
Inne potencjalne miejsca kultu Sasinów
to teren późniejszego klasztoru w Łąkach
Bratiańskich koło Nowego Miasta Lubaw- Mandaliczny emblemat przedstawiający trzy zająskiego i teren kościoła pielgrzymkowego ce, magiczne zwierzęta sasińskiej bogini Pergubrii;
w Lipach koło Lubawy (oba poświęcone średniowieczna ozdoba z terenu Oberlandu, krainy
Pergubrii, bogini urodzaju, której towarzy- historyczno-kulturowej, której źródłem kulturowym
mogły być między innymi staropruskie tradycje Sasiszem zwierzęcym był zając). Materialnymi nii (źródło: H. von Lölhöffel-Tharau, Vom Festfeiern
pozostałościami zachowań religijnych Sasi- in Ostpreussen, Hamburg 1987, s. 31)
nów są tzw. „baby” kamienne, jedna wmurowana w ścianę kościoła w Prątnicy i druga z Bratiana (teraz w zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu) oraz tzw. „Płaczący kamień” znajdujący się dzisiaj przy prywatnej
posesji na terenie dawnego majątku w Zajączkach (por. Ślad trzeci: Kamienne szlachectwo
krainy; Ślad piąty: Zajączki i inne majętności rodziny Kramer).
Krótka historia Sasinów na Wzgórzach Dylewskich jest dość tajemnicza, zachowało się
o nich niewiele informacji. Dzieje tego ludu zgłębia dziś olsztyński historyk Grzegorz Białuński. Zanim dowiemy się czegoś więcej, warto poznać krótkie kalendarium wydarzeń
związanych z Sasinami:
– około II/III w. n.e. – na terenie późniejszej Sasinii gospodarowała ludność gockiej kultury wielbarskiej, która przywędrowała z Pomorza;
– VIII w. n. e. – po zaniku kultury wielbarskiej w V w. n. e. późniejszą Sasinię zasiedliły ludy
mieszane o pochodzeniu słowiańskim, gockim i wentyjskim; okres między II połową V w.
a schyłkiem VII w. nie jest do dziś rozpoznany ani archeologicznie, ani źródłowo;
– 1047 – bitwa księcia mazowieckiego Mietsława z wojskami księcia Kazimierza Odnowiciela; Mietsław utrzymywał dobre kontakty z Prusami (prawdopodobnie Sasinami),
po przegranej przez niego bitwie mógł nastąpić okres intensywnej infiltracji osadnictwa
słowiańskiego na teren Sasinii;
– 1058/59 – wyprawa księcia ruskiego Izjasława na zachodnią Galindię (informacja z latopisu Powiest’ wremiennych let);
– wiosna/lato 1107 – I wyprawa Bolesława Krzywoustego na ziemie pruskie (Sasinia);
brat księcia Zbigniew (wygnany z Mazowsza w zimie 1106/1107) utrzymywał dobre
stosunki z Prusami;
125
– zima 1110/1111 – II wyprawa Bolesława Krzywoustego na Sasinię, bez ostatecznych
rozstrzygnięć; opór Sasinów został częściowo złamany, a terytorium plemienne poddane
polskiemu zwierzchnictwu trybutarnemu;
– 1147–1157 – w tym okresie najprawdopodobniej Sasini nie uznawali zwierzchnictwa
Bolesława Kędzierzawego, potem zmuszeni zostali do płacenia trybutu;
– 18 X 1166 – śmierć księcia Henryka Sandomierskiego z rąk Prusów w zasadzce podczas wyprawy Bolesława Kędzierzawego na ziemie wschodniej Sasinii w okolice rzeki
Orzyc;
– około 1194 – Kazimierz Sprawiedliwy zniszczył pogranicze pruskie, pokonał Prusów
i ponownie nałożył trybut;
– około 1210 – papież Innocenty III powierzył Christianowi, cystersowi z klasztoru
w Łeknie koło Wągrowca, misję chrystianizacji Prusów (Sasinów);
– 1214 – biskup Christian nawrócił na chrześcijaństwo dwóch wodzów sasińskich, lubawskiego Surwabunę i władcę sąsiedniej Lanzanii – Warpodę;
– 6 I 1216 – papież osobiście udzielił chrztu obu wodzom pruskim, zaś 18 II 1216 r. nadał
Christianowi godność biskupa Prus (Episcopus Prutie) i oddał we władanie wszystkie
ziemie pruskie; w dokumencie tym po raz pierwszy pojawiła się nazwa Lubavia;
– 1 II 1240 – legat papieski Wilhelm z Modeny wydał dokument, z którego wynikało, że
Ziemia Lubawska była częścią Sasinii;
– około 1253 – Sasinia ciągle niepodbita przez Krzyżaków stanowiła obiekt zainteresowania księcia Kazimierza łęczycko-kujawskiego;
– 4 VIII 1257 – ugoda księcia Kazimierza łęczycko-kujawskiego z Krzyżakami, na mocy
której książę zrzekł się praw do Ziemi Sasińskiej; nie było to równoznaczne z opanowaniem Sasinii przez Krzyżaków (dokument ten jest najstarszą znaną wzmianką o Sasinii);
– marzec 1263 – porozumienie Krzyżaków z biskupem chełmińskim Heidenrykiem
w sprawie podziału Sasinii: 2/3 dla Zakonu, 1/3 dla biskupstwa; trwało II powstanie
pruskie, Sasinia nie była jeszcze podbita; trzecim pretendentem do zwierzchnictwa nad
Sasinią był książę Kazimierz łęczycko-kujawski;
– kwiecień/maj 1263 – zwycięska bitwa plemion sprzymierzonych w Fijewie pod Lubawą; pod wodzą Herkusa Monte w starciu z wojskami krzyżackimi dowodzonymi przez
mistrza krajowego Helmericha von Rechenberg zginęło 40 rycerzy krzyżackich i mistrz
krajowy; prawdopodobnie w tej bitwie Sasini wspierali Herkusa;
– 18 IX 1267 – ugoda Przemysła Ottokara II z Krzyżakami, na mocy której między innymi
Sasinia (Soysim) miała być poddana zwierzchnictwu Zakonu po stłumieniu apostazji II
powstania pruskiego; Sasinia ciągle nie była jeszcze podbita;
– 1268–1273 – w tym okresie nastąpiła najprawdopodobniej tzw. depopulacja, czyli wyludnienie Galindii, głównie za sprawą najazdów Jaćwięgów;
– lata 20. XIV w. – rozpoczęcie karczowania puszcz Ziemi Sasińskiej pod osadnictwo
krzyżackie, początek wielkich nadań w Ziemi Sasinów.
Dzieje Sasinów od okresu kolonizacji krzyżackiej są prawie nieczytelne. Część z nich
najprawdopodobniej uległa asymilacji plemiennej podczas akcji kolonizacyjnej prowadzonej przy współudziale pruskiej arystokracji Pomezan, między innymi rodu Pipinidów. Być
może też grupy Sasinów wywędrowały na tereny Pomezanii i zasiedliły leśne obszary na
zachodnim brzegu jeziora Jeziorak.
126
Mapa podziału Ziemi Sasinów w latach 20. XIV wieku (źródło: E. Schnippel, Siedlungsgeographie des Osterrodischen Gebietes [w:] Altpreussische Forschungen, Heft 5/1928)
127
Horyzont wewnętrzny: Wysoka Wieś, szczyt dachu tutejszego świata
Pars pro toto. Ta stara logiczna formuła (całość przez część) w pełni oddaje szczególny
charakter okolic Wysokiej Wsi – miejscowości położonej na zboczach Dylewskiej Góry,
najwyższego wzniesienia północno-wschodniej Polski.
Stojąc na poboczu asfaltowej szosy plecami do wylotu wyboistego traktu z malutkiej
wsi Janowo, można objąć wzrokiem tę właśnie pars, która stanowi o wyjątkowości całych
Wzgórz Dylewskich – krainy niezwykłej, do końca nieodkrytej. Przestrzeń pociętą głębokimi dolinami, ze stokami porośniętymi mieszaniną drzew iglastych i liściastych, które jesienią barwią tę okolicę najróżniejszymi odcieniami zieleni, czerwieni i złota.
Miejscowość Kernsdorf, czyli dzisiejsza Wysoka Wieś powstała 24 czerwca 1834 roku.
Jej założycielem był sędzia miejski i ziemski z Lubawy Johann Heinrich Kern. Od jego nazwiska pochodziła nazwa nowej osady. Nieodległa miejscowość Janowo, założona również
przez sędziego Kerna w 1839 roku,
otrzymała z kolei nazwę pochodzącą od imienia założyciela (niem.
Johannisberg).
Rodzina Kern gospodarzyła
na Wzgórzach Dylewskich już od
1830 roku jako właściciele majątku Dylewo. To od nich dobra dylewskie kupiła w 1860 roku Doris
Rose, dając początek najpiękniejszemu w okolicy założeniu pałacowo-parkowemu, które dziś coraz
bardziej popada w ruinę, okradane
przez łowców dzieł sztuki (między
innymi głowa ogrodnika Johanna
Larasse’a dłuta Alberto Wildta)
i zwykłych złomiarzy, bez skrupułów wyrywających co się da
z ledwo już dychającej architektury parku.
W nowej miejscowości Kernsdorf zostało osiedlonych siedemnastu osadników – po jednym
z Tardy i z Gląd oraz piętnastu ze
zniszczonych i podupadłych wsi
Wysoka Wieś/Kernsdorf na mapie z 1870 r.; pod literą „f”
z okolic Pasłęka.
w nazwie Kernsdorfer Höhe widoczne oznaczenie wzniesienia
Sędzia Kern dał kolonistom czte- Dylewskiej Góry – 297, 2 m n.p.m – tyle wynosiła jej wysory lata wolnizny, by doprowadzili kość według systemu odniesienia NNaS do punktu zerowego
swe nowe gospodarstwa do użytku. wodowskazu Neufahr Wasser w Gdańsku; powyżej napisu wiByło to zadanie trudne, ponieważ doczna lokalizacja osady Dreissighufen założonej w 1339 roku
miejsce założenia wsi było zalesio- przez Hanusa von Dameraw, wielkiego mierniczego Zakonu
Krzyżackiego (źródło: mapa z 1870 r. w skali 1:25 000, zbiory
nym pustkowiem, niezasiedlonym Humboldt-Bibliothek w Berlinie)
128
Tzw. parsk, w 1834 roku mieszkanie pierwszych osadników Wysokiej Wsi, potem piwnica do przechowywania ziemiopłodów (fot. W. Skrobot 2011)
Wysoka Wieś/Kernsdorf, widokówka z około 1910 roku (zbiory prywatne); po prawej popularna gospoda
Matzmoora, po lewej wieża widokowa, która znajdowała się bezpośrednio na północ od szczytu Dylewskiej Góry; wieżę wykorzystywano także do badań meteorologicznych – pomiary prowadził profesor Lech,
nauczyciel Kaiser Wilhelm Gymnasium w Ostródzie, a opracowane przez niego tablice do dnia dzisiejszego są cennym materiałem porównawczym do obserwacji zmian klimatu w Europie Północnej
129
od czasów wojen szwedzkich w XVII wieku. Wcześniej na północnym skraju dzisiejszej
Wysokiej Wsi funkcjonowała osada Dreissighufen założona w 1339 roku na stoku Dylewskiej Góry przez Hanusa von Dameraw, wielkiego mierniczego Zakonu Krzyżackiego.
Miejscowość ta po sekularyzacji Zakonu straciła swój rolniczy charakter i do czasu wojen
szwedzkich była smolarnią.
W lipcu 1834 roku do nowo założonej wsi przybyło dalszych piętnastu kolonistów – po
jednym z Miłomłyna, Łukty i Tardy, reszta zaś, podobnie jak pierwsza fala, spod Pasłęka.
Sędzia Kern zobowiązał osadników do wybudowania domostw w ciągu dwóch lat. Na początku koloniści mieszkali w prymitywnych ziemiankach. Pozostałościami tych pierwotnych schronień są popularne kiedyś tzw. parski, czyli wymurowane w ziemi jamy przykryte
dachem z darni, pełniące funkcję piwnic na ziemniaki i inne ziemiopłody.
Po czterech latach wolnizny każde gospodarstwo miało płacić Kernowi 10 talarów
i 10 srebrnych groszy rocznego czynszu od każdego łana uprawianej ziemi. Trzy morgi
i dochód z nich pochodzący założyciel przeznaczył na budowę i utrzymanie szkoły. Na
kolejnej jednej mordze miała powstać szkółka drzew do obsadzania poboczy dróg. Na
własne życzenie osadnicy mogli założyć sad i zająć się pszczelarstwem. Obowiązkiem
kolonistów było zorganizowanie bractwa do polowań na wilki, natomiast prawo do polowań na zwierzynę płową zawarował dla siebie sędzia Kern. Właściciel wsi miał także
wyłączność na wyszynk alkoholu i prowadzenie karczmy.
Nowa osada rozwijała się stosunkowo prężnie. W 1861 roku w Kernsdorf były już 62 gospodarstwa, w których mieszkało 388 osób. Szczęśliwie udało się osadnikom przetrwać trudny czas i stworzyć miejscowość, która do dziś stanowi ciekawy przykład XIX-wiecznego
założenia wiejskiego.
Część starych zniszczonych w latach wojennych siedlisk zyskuje dziś nowych gospodarzy. Wysoka Wieś na nowo zaludnia się osadnikami, tym razem jednak nie ze spalonych
okolicznych wsi, ale głównie z Warszawy i innych większych miast centralnej Polski.
130
Ślad trzeci: Kamienne szlachectwo krainy
Kamieniołom kojarzy się zwykle z bielejącą wapiennymi złomami skalistą kotliną, na
dnie której wybija lodowato zimna woda. Kojarzy się z hukiem dynamitowych odstrzałów i buldożerami kruszącymi urobek stalowymi szczękami. Natomiast nie kojarzy się
wcale z ciszą leśnej kniei i idyllicznym krajobrazem rolniczym Wzgórz Dylewskich.
A jednak...!
Wzniesienia Wzgórz Dylewskich pod swą pagórkowatą powierzchnią kryją ogromne
ilości kamieni rozmaitych rozmiarów. Na obrzeżach pól ornych i pośród lasów spotkać
można całe mnóstwo stożków i wałów usypanych z kamieni gromadzonych żmudnie ludzkimi rękami przez setki lat. Zdarzają się też ogromne głazy, które wychynęły z podziemnej czeluści również za sprawą człowieka. O pochodzeniu tego kamiennego bogactwa jest
mowa w pierwszej części niniejszej książki.
Gospodarowanie na takiej kamienistej ziemi to wielki trud.
Ślady pierwszych prób – być może nawet średniowiecznych – gospodarczego wykorzystania kamieni dylewskich zachowały się do dzisiaj. Najbardziej interesujący jest przykład
tzw. „Kamienia ofiarnego” w lesie między Pietrzwałdem a Wysoką Wsią. Otwory i rowki
w omszałym głazie to nic innego jak pozostałości nieudanych prób rozłupania go na mniejsze kawałki (por. Aneks 1: Opowieści Wzgórz Dylewskich: O Pogańskim Kamieniu i Białej
Pani).
Prawdziwy boom kamienny na Wzgórzach Dylewskich nastał około 1863 r. za przyczyną dziedzica dóbr w Szczepankowie Hansa Brümmera I. Jako człowiek gospodarny
Tzw. „Kamień ofiarny” w lesie między Wysoką Wsią i Pietrzwałdem; widoczne otwory i rowki, które w
wyobraźni ludowej wzięto za pozostałości rytualnego wykorzystywania głazu przez Prusów do składania
krwawych ofiar z ludzi i koni (fot. R. Bogucki 2005)
131
i zapobiegliwy zarządził, by wszystkie zabudowania w jego dobrach stawiano z wykorzystaniem kamieni, od fundamentów po dachy. W przypadku budynków gospodarskich
sprawdzało się to, ale kamienne ściany domów przeznaczonych dla pracowników folwarcznych wiecznie były wilgotne, a ich mieszkańcy chorowali.
Na dużą skalę szczepankowski dziedzic zaczął eksploatować złoża kamieni w latach 80.
XIX wieku, gdy budowano szlak kolejowy Ostróda – Olsztynek (uruchomiony w 1894 r.)
i szosę z Ostródy do Dąbrówna. Za sprawą Hansa Brümmera I na planowanej linii kolejowej w Szczepankowie powstał rozległy, solidnie wybrukowany dworzec przeładunkowy.
Robotnicy folwarczni przez osiem miesięcy w roku na dużych wozach konnych (tzw. lorach) zwozili kamienie na plac przyszłej stacji kolejowej.
Nowy rozdział w karierze dylewskich kamieni rozpoczął się w latach 20. XX wieku,
gdy ich gospodarczym wykorzystaniem zainteresował się przedsiębiorca Otto Richter ze
Słobit (w 1928 r.), potem zaś jego brat – Arthur Richter z Treuburga. Ten ostatni w latach
1929–1934 na Wzgórzach Dylewskich prowadził firmę „Stein- und Kieswerke Steinfliess”,
czyli „Kamienno-żwirowe zakłady w Miejskiej Woli”. Firma zatrudniała kilkuset pracowników rekrutujących się z okolicznych miejscowości.
W 1934 r. Richter odsprzedał zakłady swemu pracownikowi i zarządcy Herbertowi Schulzowi ze Szczepankowa. Ten prowadził interes do sierpnia 1939 r., gdy cały tabor transportowy wraz z kierowcami objęła powszechna mobilizacja. Zaczęła się II wojna
i kamienny biznes upadł.
Już w czasach Hansa Brümmera I Miejska Wola wykorzystywana była jako przystanek pośredni w transporcie kamieni i miejsce ich segregacji. W czasach firmy Richterów powstał tu prawdziwy kamienny folwark.
Końskie zaprzęgi z lorami zastąpione zostały
przez tzw. Feldzüge, czyli przemysłowe kolejki znane na Wzgórzach Dylewskich pod nazwą
Steinkujel. Miejska Wola została skomunikowana całym systemem torów kolejowych ze
stokami Dylewskiej Góry, okolicami Jeziora
Francuskiego, Lasami Bednareckimi i folwarkiem Kaczyniec między Rynem a Pietrzwałdem. Kamienie z lasów i pól dowożono lorami
do pośrednich ładowni, gdzie zatrzymywał się
Steinkujel z podczepionymi 10–12 wagonikami. Ślady takich miejsc czytelne są w terenie
do dzisiaj, szczególnie wyraźnie po prawej
stronie asfaltowej drogi z Giętlewa do Miejskiej Woli. Wagoniki załadowane urobkiem,
ciągnięte przez małe parowoziki, dostarczały
kamienie na rampę folwarku, gdzie je rozładowywano i segregowano. Wyjątkowo duże okazy nawiercano i rozsadzano przy użyciu czarFolwark kamienny w Miejskiej Woli, załadunego prochu. Fragmenty drobniejsze kruszono
nek kamieni do wagoników kolejki Feldzug
(źródło: archiwum Kreisgemeinschaft Ostero- w specjalnych młynach i wykorzystywano
do utwardzania dróg i nasypów kolejowych.
de Ostpreussen)
132
Żwiry i gruboziarniste piaski
przeznaczane były do celów
budowlanych.
Torowiska kamiennej kolejki położono zaledwie 3 metry
od baraków pracowniczych.
Przetaczające się składy wagoników, których w ciągu doby
bywało od 20 do 40, powodowały straszny hałas. W okresie
szczególnej prosperity, około
roku 1932, z folwarku kamiennego na dworzec przeładunko- Kolejka Steinkujel na trasie do dworca przeładunkowego w Szczepanwy w Szczepankowie dostar- kowie (źródło: archiwum Kreisgemeinschaft Osterode Ostpreussen)
czano dziennie urobek, którym
załadować można było 60 pełnowymiarowych wagonów transportowych.
Po 1934 r. kamienie zaczęto wydobywać także spod powierzchni ziemi, drążąc w głąb na
około pół metra. Niszczono w ten sposób krajobraz – ślady takiej działalności można zobaczyć jeszcze dzisiaj w okolicy Pląchaw. Być może, gdyby nie mobilizacja wojenna w 1939 r.,
najpiękniejsze miejsca Wzgórz Dylewskich zamiast cieszyć dziś swym urokiem, stałyby się
jedynie scenerią do ekranizacji powieści Julesa Verne’a o zdobywaniu księżyca.
Złoża kamieni na Wzgórzach Dylewskich nadal są bogate. Nie trzeba nawet sięgać do
wnętrza ziemi, by pozyskać ten doskonały materiał budowlany nadający się do wznoszenia budynków i ogrodzeń, jak też utwardzania dróg. Nie wszystkie jednak zasoby należy
wykorzystywać. Niektóre głazy są pomnikami przyrody, inne stanowią dziedzictwo kultury
i cywilizacji, jak choćby usypiska na Uroczysku Dylewskim czy wspomniany już „Kamień
ofiarny”. Kamienistość Wzgórz Dylewskich jest być może uciążliwym spadkiem po zlodowaceniach, ale jest też opoką, na której opiera się piękno i wyjątkowość tej krainy.
* * *
Kamienie graniczne i memoratywne
Na początku tej części książki była już mowa o tym, że Wzgórza Dylewskie to pogranicze.
Pisząc o kamienistej naturze Wzgórz Dylewskich, trudno pominąć tak istotny element krajobrazu kulturowego jak kamienie graniczne. W ciągu wielu setek lat gospodarowania człowieka w tej krainie istnienie wielkiej własności ziemskiej i zmiany przynależności państwowej
pozostawiły po sobie ślady w postaci tych najtrwalszych, najbardziej odpornych na warunki
przyrodnicze znaków podziału. Po II wojnie światowej wiele kamieni granicznych zniknęło
z miejsc swego posadowienia. Co się bowiem oprze srogiemu klimatowi, burzom, wichurom, mrozowi i suszy, nie oprze się głupocie i ignorancji ludzkiej. Część kamieni zniszczono
jako ślady znienawidzonej kultury niemieckiej, część trafiła do przydomowych ogródków
w charakterze budulca skalniaków, a niektóre zniknęły bez śladu, być może wywiezione
za granicę. Poniżej przedstawione kamienie to ważni świadkowie nad-(nie-) zwyczajności
Wzgórz Dylewskich, strażnicy „pomiędzy” tej krainy.
133
Kamień zwany Kobyłą; okolice Lubstynka, prawdopodobnie jeden z najstarszych staropruskich kamieni
granicznych na Wzgórzach Dylewskich (fot. A. Szarzyńska 2014)
Najprawdopodobniej staropruski kamień graniczny (lub kultowy) z okolic wsi Rumian, obecnie na posesji prywatnej Piotra Rydla w tej miejscowości; na górze kamienia widoczne dwie wygładzone powierzchnie, pomiędzy którymi znajdują się trzy pionowe ryty o różnych długościach (fot. W. Skrobot
2015, A. Szarzyńska 2015)
134
Tzw. „Kamień diabelski” koło Durąga, prawdopodobnie XIV-wieczny kamień graniczny dóbr Conrada von
Duering, przodka Mikołaja z Durąga (Claws Duering), który po bitwie pod Grunwaldem poddał ostródzki
zamek Władysławowi Jagielle; z kamieniem związane są legendy o ukrytych pod nim średniowiecznych
skarbach rycerskich i napoleońskich z 1807 r., których pilnuje potępieniec ukazujący się jako odziany na
czarno wysoki mężczyzna z łopatą lub jako wielki czarny pies (fot. A. Szarzyńska 2015)
Tzw. „Stopa pielgrzyma” w nurcie Dylewki nieopodal „Kamienia diabelskiego”; głaz z domniemanym
odciskiem stopy pielgrzyma uciekającego przed nieczystymi siłami pojawiającymi się na pobliskiej drodze
(fot. A. Szarzyńska 2014)
135
Kamień graniczny na polu między Omulem i Czerlinem, związany być może z czasami kolonizacji krzyżackiej w XIV wieku lub z okresem sekularyzacji Zakonu Krzyżackiego w I połowie XVI wieku; na kamieniu
widoczny krzyż maltański, podobny krzyż widnieje po drugiej stronie kamienia (fot. A. Szarzyńska 2013)
Kamień graniczny Finckensteinów z 1786 roku w formie koła młyńskiego, wytyczający punkt przecięcia
się granic Domkowa, Szczepankowa i Gląd; przemieszczony z pierwotnego miejsca do 2003 roku
spoczywał na skraju polnej drogi koło Miejskiej Woli; ukradziony w niewyjaśnionych okolicznościach
(fot. R. Bogucki 2000)
136
Kamień graniczny Finckensteinów z 1786 roku
wytyczający granicę między Szczepankowem
a Domkowem; przemieszczony z pierwotnego
miejsca posadowienia, obecnie przy prywatnej
posesji w Domkowie (fot. R. Bogucki 2009)
Kamień graniczny Finckensteinów z 1786 roku wytyczający granicę między Szczepankowem a Glądami;
przemieszczony z pierwotnego miejsca posadowienia, obecnie na prywatnej posesji w Szczepankowie
(fot. R. Bogucki 2009)
137
Kamień graniczny Finckensteinów z 1786 roku wytyczający granicę między Szczepankowem, Glądami
i Rynem; w kępie leśnej niedaleko Bednarek (fot. A. Szarzyńska 2014)
Kamień graniczny Finckensteinów z 1786 roku wytyczający granicę między Szczepankowem, dobrami
dąbrówieńskimi Finckensteinów (Steinfliess B) i Dylewem; przy skrzyżowaniu dróg leśnych niedaleko
Miejskiej Woli; tuż obok znajduje się grób leśniczego Skulskiego zastrzelonego przez żołnierzy radzieckich w 1945 roku (fot. A. Szarzyńska 2014)
138
Kamień graniczny Finckensteinów z 1786 roku wytyczający granicę między Szczepankowem a Glądami;
przy drodze między obiema wymienionymi miejscowościami (fot. A. Szarzyńska 2015)
Jeden z niewielu zachowanych kamieni granicznych na granicy wytyczonej pokojem wersalskim
w 1919 roku; okolice miejscowości Wądzynek (fot. W. Skrobot 2012)
139
Kamień fundacyjny upamiętniający zakup majątku Dylewo przez Doris i Ludwiga Rose w 1860 roku,
tzw. Kamień Ludwiga; przy drodze z Marwałdu do Miejskiej Woli (fot. A. Szarzyńska 2014)
Kamień upamiętniający zakup majątku Miejska Wola (Steinfliess A) przez Franza Rose w 1898 roku, tzw.
Kamień Franza; przy starej alei niedaleko Miejskiej Woli (fot. A. Szarzyńska 2014)
140
Kamień upamiętniający zakup majątku Bednarki przez Carla von Rose w 1918 roku, tzw. Kamień Karola;
w Lesie Bednareckim, na stoku doliny Jeziora Francuskiego (fot. A. Szarzyńska 2013)
Kamień plebiscytowy upamiętniający głosowanie 11 lipca 1920 roku decydujące o przynależności państwowej Prus Wschodnich; jeden z trzech dotąd odnalezionych w powiecie ostródzkim; przy tzw. „drodze
krzyżowej” prowadzącej znad Jeziora Francuskiego do Dylewa (fot. W. Skrobot 2009)
141
Horyzont zewnętrzny: Dylewo, centrum tutejszego świata
Od nazwy miejscowości Dylewo – jak to już wyżej napisano – pochodzi polska nazwa
Wzgórz Dylewskich. Dawny majątek to dziś popadająca w zapomnienie wieś popegeerowska. To jedna przede wszystkim jedyny w tej skali na Wzgórzach Dylewskich przykład
kształtowania przestrzeni ręka ludzką - wybitny przykład twórczej antropopresji.
Nie znamy dokładnej daty powstania Dylewa. Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z dokumentu lokacyjnego nieodległych Pląchaw, datowanego na 24 kwietnia 1349 roku.
Beneficjentami nadania byli bracia Eberhard i Nickel von der Diel, czyli ówcześni właściciele
Jedno z nowo odkrytych grodzisk w Lesie Dylewskim, być może dawna siedziba Reiteina, wodza tutejszych Sasinów; obiekt pierwotnie broniony warunkami naturalnymi (mokradła, dawniej zapewne zbiorniki wodne), podejście na platteau (strefa mieszkalna na szczycie grodu) czytelne od strony południowowschodniej; widoczny terasowato ukształtowany system obronny, w terenie czytelne ślady suchych fos;
wokół wzniesienia położonego za drogą, na północny wschód od grodziska, widoczne ślady obwałowań;
obraz skanu laserowego w systemie LIDAR (licencja nr DFT.7211.826.2015_PL_CL8)
142
Dylewa (Diel). Wywodzili się oni ze starego niemieckiego rodu Spirau, a ich ważnym przodkiem był Dietrich von Spira, komtur na Gniewie i Elblągu w latach 80. XIII wieku.
Pierwszym znanym dokumentem dotyczącym bezpośrednio wsi jest odnowiony dokument lokacyjny z 1394 roku wystawiony przez wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego
Konrada von Jungingena. Najprawdopodobniej Dylewo zostało lokowane na początku lat
20. XIV wieku w ramach tzw. wielkich nadań w Ziemi Sasinów. Możliwe również – jeśli
uwzględnimy odkryte niedawno nieznane dotychczas założenia obronne w lesie na zachód
od Dylewa – że lokacja krzyżacka konkurowała na początku swego istnienia z jedną z ostatnich ostoi osadnictwa Sasinów na Wzgórzach Dylewskich. Mogła to być caymis w okolicach Pilgrimeswalde, czyli późniejszej Miejskiej Woli, zarządzana przez Prusa Reiteina,
wspomnianego w dokumencie lokacyjnym Pląchaw. Podobna sytuacja miała prawdopodobnie miejsce w Glaznotach, gdzie co najmniej przez kilkadziesiąt lat funkcjonowały obok
siebie zakonna wieś Marienfelde i pruska osada Glausotte.
Majątek i wieś Dylewo przez kolejne wieki przechodziły z rąk do rąk. Były własnością
lub dzierżawą znanych rodów pruskich, które zbudowały swe majętności na wierzytelnościach sekularyzowanego Zakonu Krzyżackiego: Kalcksteinów, Mannteuffelów, Hoverbecków, Fincków. Ci ostatni, jako Finck von Finckensteinowie, będąc już od 1645 roku właścicielami części dóbr dylewskich, w roku 1784 jako dąbrówieńscy starostowie dziedziczni
przejęli całkowitą jurysdykcję nad majątkiem. Należące do dóbr folwarki oddane zostały
w dzierżawę, co w konsekwencji spowodowało lawinę sporów granicznych zakończonych
w 1786 roku postanowieniem sądu starościńskiego. Materialnymi śladami tamtych wydarzeń są zachowane do dziś kamienie graniczne w okolicach miejscowości Szczepankowo,
Glądy, Miejska Wola, Bednarki (por. Kamienie graniczne i memoratywne).
W 1813 roku, po śmierci ostatniego starosty dziedzicznego Ludwiga Ottona Konrada Ernesta Finck von Finckensteina, zadłużone kontrybucjami wojen napoleońskich majętności
zostały zlicytowane, dostając się po raz kolejny w ręce dość przypadkowych dzierżawców.
Majątek dylewski wraz z dobrami Pląchawy i Dreissighufen został kupiony w 1830 roku
przez sędziego miejskiego i ziemskiego z Lubawy, Johanna Heinricha Kerna. Na gruntach
majątku Dreissighufen, lokowanego 22 lipca 1339
roku przez wielkiego mierniczego Zakonu Krzyżackiego Hanusa von Dameraw, w 1834 roku sędzia założył wieś Kernsdorf, czyli
dzisiejszą Wysoką Wieś
(por. Horyzont wewnętrzny: Wysoka Wieś, szczyt
dachu tutejszego świata).
W samym Dylewie
około roku 1850 Johann
Heinrich Kern zbudował
późnoklasycystyczny dwór Dwór w Dylewie po rozbudowie w 1905 roku, południowa elewacja
z mansardami.
ogrodowa z werandą (źródło: archiwum Kreisgemeinschaft Osterode
Ostpreussen)
143
Herb rodziny von Rose; pierwszym
arystokratą w rodzinie był brat Franza, Carl
von Rose, który tytuł szlachecki otrzymał
w 1905 roku, a właścicielem Dylewa był
w latach 1912–1928 (źródło: archiwum
rodzinne Sybille Friedberg, córki Ursuli
von Rose, ostatniej właścicielki majątku
w Dylewie w latach 1938–1945)
Marmurowy medalion płaskorzeźbiony dłuta Adolfo Wildta
z 1903 roku; pomnik na wyspie parkowej, poświęcony Johannowi Larasse, twórcy założenia parkowego w Dylewie
w latach 1879–1893 (źródło: archiwum Kreisgemeinschaft
Osterode Ostpreussen); rzeźba została ukradziona z wyspy
w 2001 roku, w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach
Ostatnimi właścicielami Dylewa,
a zarazem twórcami majoratu na tych
dobrach, była rodzina Rose. 16 kwietnia 1860 roku majątek dylewski od
rodziny Kern nabyła Dorothea (Doris)
Rose (1827–1901) z domu Heckmann
(z rodziny berlińskich przemysłowców
spokrewnionych z Finckensteinami).
Kontrakt kupna opiewał na sumę 175
tysięcy talarów i obejmował całe założenie dworsko-folwarczne Dylewo Płaskorzeźba głowy Johanna Larasse na krótko przed
z zabudowaniami, żywym i martwym zniknięciem z wyspy parkowej, widoczne pionowe pękinwentarzem, jak też dobra Dylewko nięcie rzeźby; stan zachowania tego dzieła o europejskim
(niem. Elisenhof), Pląchawy (niem. znaczeniu dla sztuki był – i jest nadal – świadectwem
skrajnego braku zainteresowania obecnych mieszkańców
Plonchau), Giętlewo (niem. Güntlau) kulturalnym dziedzictwem dawnych gospodarzy tych
i Dreissighufen, o łącznej powierzch- ziem (fot. R. Bogucki 2000)
ni 8 107 mórg.
Mąż Dorothei, Ludwig Rose do śmierci w 1886 roku zarządzał dobrami dylewskimi.
Jego dziełem było między innymi odnowienie zniszczonych podczas wojen napoleońskich
areałów leśnych. Architekt z zawodu, Ludwig Rose dbał o to, by las poza funkcją czysto
gospodarczą posiadał walory krajobrazowe. To podejście stanęło u źródeł zaproszenia do
144
Dylewa w 1879 roku Johanna Larasse, projektanta i twórcy ogrodów
parkowych z Bydgoszczy. Johann
Larasse i jego syn Ernst stworzyli
w Dylewie niezwykłe założenie
parkowe, którego niszczejące resztki możemy jeszcze oglądać.
Schedę dylewską po śmierci
Ludwiga przejął jego syn Franz
Rose (1854–1912), który zarządzał
majątkiem do 1912 roku. W 1891
roku dobra te, powiększone jeszcze w 1882 roku o majątek Bartki
(niem. Bardtken), przekształcone
zostały w majorat – niepodzielny
i niesprzedawalny po wsze czasy.
W 1898 roku Franz Rose przyłączył do majoratu majątek Miejska
Wola (niem. Steinfliess A).
W tym czasie zostały znacznie
rozbudowane zabudowania folwarczne. Na potrzeby tego przedsięwzięcia około 1889 roku powstała w Dylewie cegielnia, w latach 1889–1890 zbudowano nową
stodołę, spichlerz i nowoczesną
oborę mieszczącą 200 krów.
Do wyjątkowych przedsięwzięć
należało zaopatrzenie majątku
w wodę za pośrednictwem zbudowanego w 1895 roku przez firmę
Merkel z Drezna tzw. Widdersystemu. Wzniesienie na wschodnim
krańcu założenia parkowego kryje
w swym wnętrzu pozostałości tego
niezwykłego urządzenia. W 1897
roku Dylewo otrzymało oświetlenie elektryczne.
Poza bardzo aktywnym zaangażowaniem w gospodarczy rozwój
dóbr ziemskich Franz Rose stał
się twórcą kulturalnego wizerunku Dylewa. W trakcie swych studiów i podczas licznych podróży
do Szwajcarii, Włoch, Hiszpanii,
Franz Rose na krótko przed śmiercią w 1912 roku we wnętrzu
werandy dworskiej od strony ogrodu; widoczne dwa marmurowe
reliefy dłuta Adolfo Wildta, kopie dzieł renesansowych: po lewej
tzw. Portret Damy, po prawej profil Jana Chrzciciela; fotografia
z archiwum rodziny (źródło: T. Mickocki, Rzeźby z kolekcji von
Rose w Döhlau, III (Trzecia wizyta w Dylewie: wykopaliska)
[w:] Światowit, tom VII (XLVIII)/(2006–2008), fascykuł B,
Warszawa 2012, s. 197–223, plansza 89)
Dylewo, zabudowania gospodarcze majątku około 1912 roku,
po lewej obora, po prawej widoczny w głębi komin cegielni
(źródło: archiwum Kreisgemeinschaft Osterode Ostpreussen)
145
Grecji i krajów Bliskiego
Wschodu podjął współpracę z wieloma europejskimi salonami sztuki
i młodymi obiecującymi
artystami.
Między innymi w Zurychu spotkał w 1892
roku Alberta Weltiego
(1862–1912). Zamówił
u niego kopie obrazów
Arnolda Böklina (1827–
1901), które wyjątkowo
przypadły mu do gustu,
jak też kopie dzieł takich
mistrzów, jak Tycjan, VeDylewo, wzgórze koło cmentarza – w jego wnętrzu mieścił się tzw. Widlasquez czy Holbain.
W 1894 roku Franz dersystem, zespół urządzeń zasilających w bieżącą wodę wszystkie budynRose otoczył mecenatem ki majątku (fot. W. Skrobot 2015)
twórczość Adolfo Wildta (1868–1931), mediolańskiego rzeźbiarza modernistycznego. Do
śmierci Franza Rose w 1912 roku, do Dylewa trafiło ponad pięćdziesiąt dzieł włoskiego
artysty, w tym trzydzieści jego oryginalnych
autorskich kompozycji. Pierwszym nabytkiem
z 1894 roku była Vedova, rzeźbiony portret kobiety w chustce.
Po II wojnie światowej, w dewastowanym
przez okoliczną ludność parku, przez dziesiątki lat niszczały resztki rzeźb. Po raz pierwszy
w sposób profesjonalny zainteresował się nimi
pod koniec XX wieku prof. Tomasz Mikocki
z Uniwersytetu Warszawskiego. Zbudował interdyscyplinarny zespół składający się z archeologów, historyków sztuki i architektów krajobrazu. W 2002 roku przeprowadzono badania
wykopaliskowe w strefie fundamentów głównego budynku dawnego dworu. Dzięki temu udało
się uratować okruchy kulturalnego dziedzictwa
rodziny von Rose. W maju 2015 roku, po konserwacji w warszawskich pracowniach uniwersyteckich ocalone fragmenty kolekcji trafiły do Vedova, pierwsze dzieło Adolfo Wildta w dylewskiej kolekcji rodziny von Rose; fotografia
Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie.
Dzieje Dylewa i rodziny von Rose wymaga- z archiwum rodziny (źródło: T. Mickocki, Rzeźby
z kolekcji von Rose w Döhlau, III (Trzecia wizyją osobnej obszernej monografii, której napisa- ta w Dylewie: wykopaliska) [w:] Światowit, tom
nia podejmie się być może któryś z warmińsko- VII (XLVIII)/(2006–2008), fascykuł B, Warszawa
mazurskich historyków. Jej powstanie byłoby 2012, s. 197–223, plansza 90)
146
znakiem, że powojenni mieszkańcy tej ziemi zaczynają rozumieć, co znaczy Hiesigkeit, najważniejsza kategoria tutejszości – świadectwo „umojenia” ziemi ojczystej.
Marmurowy medalion reliefowy Corteggiana (Portret Damy) dłuta Adolfo Wildta; stan po konserwacji,
wystawa „Majątek. Rzeźby z kolekcji rodziny von
Rose oraz filmy i fotografie z archiwum Zofii Chomętowskiej”, Muzeum Rzeźby w Królikarni, Warszawa 18 marca – 17 maja 2015 (fot. W. Skrobot 2015)
Marmurowy relief z przedstawieniem profilu Jana
Chrzciciela dłuta Adolfo Wildta; stan po konserwacji, wystawa „Majątek. Rzeźby z kolekcji rodziny
von Rose oraz filmy i fotografie z archiwum Zofii
Chomętowskiej”, Muzeum Rzeźby w Królikarni,
Warszawa 18 marca – 17 maja 2015 (fot. W. Skrobot
2015)
147
Ślad czwarty: Bednarki – knieje i ziemia
Łowiectwo należy do najbardziej archaicznych rytuałów, a jednocześnie jest to jeden z najdawniejszych sposobów zdobywania pożywienia. Na ślady łowieckich zachowań ludzi, choćby w postaci tzw. wilczych dołów służących do polowania na wilki i inną grubą zwierzynę,
dość często można się natknąć także w naszych lasach. Ich owalne i okrągłe niecki przypominające czasami leje po bombach rysują się w leśnym krajobrazie szczególnie wyraźnie wtedy,
gdy ściśnie pierwszy mróz, a zbutwiałą ściółkę pokryje drobny delikatny śnieg. Jak relief na
wytartej kamiennej płycie ujawnia się wówczas między drzewami plątanina ścieżek zwierząt
i ludzi, pojawiają się nieistniejące już przesieki i pozostałości tzw. Wolfsgarten, czyli systemów pułapek na zwierzynę. Niektóre z tych „dołków” liczą sobie nawet 500 lat – być może
chwytano w nie nie tylko wilki, ale i niedźwiedzie. Na leśnych polanach, nad zarastającymi
bagienkami pasły się wtedy ostatnie olbrzymy naszych lasów – tury.
Leśna przestrzeń już od czasów powstania straży leśnej w średniowieczu była teatrem
zmagań nie tylko ludzi ze zwierzyną, ale i samych ludzi: leśników oraz kłusowników.
Poza wspomnieniami zapisanymi na kartach myśliwskich sztambuchów, pamiątkami tej
odwiecznej wojny są groby leśniczych, którzy zginęli od kul złodziei zwierzyny.
W lesie niedaleko od majątku Bednarki, na wzgórzu nazywanym przez okoliczną ludność Malinową Górą, znajduje się grób leśniczego Leopolda Kałuży, nadzorującego lasy
należące do hrabiego Albrechta zu Eulenburg*.
Bednareckie lasy obfitowały w zwierzynę płową, mnóstwo tu było jeleni, na które czyhali
amatorzy nielegalnych polowań. Leśniczy Kałuża wydał im wojnę. Tropił, a potem niszczył zakładane przez nich wnyki i sidła, płoszył ich z zasadzek, rujnował zamaskowane
Grób leśniczego Leopolda Kałuży na Malinowej Górze koło Bednarek (fot. W. Skrobot 2014)
* Dziękuję Januszowi B. Kozłowskiemu, wielkiemu miłośnikowi wszelkich spraw ostródzkich, za
udostępnienie materiałów dotyczących zabójstwa leśniczego Leopolda Kałuży.
148
ziemianki. Leśniczy zdawał sobie sprawę, że w którymś
momencie może stać się ofiarą zdradzieckiego strzału,
dlatego prosił wszystkich, łącznie ze swym pracodawcą hrabią zu Eulenburg, aby – jeśli zginie podczas służby – pochowali go w środku lasu, tam gdzie pracował.
I jak w filmowym scenariuszu ziściło się to, co Kałuża
wypowiedział. Jesienią 1924 roku, podczas zasadzki na
kłusownika Wilhelma Senderrka z Pietrzwałdu, trafiony został przez niego kulą w głowę. Hrabia Albrecht
zu Eulenburg pochował Leopolda Kałużę na leśnym
wzgórzu w cieniu starych drzew, by – zgodnie ze swym
życzeniem – z zaświatów mógł nadal strzec swej zielonej dziedziny.
Wiosną tego tragicznego 1924 roku, dokładnie
10 marca, leśniczy Kałuża ustrzelił w bednareckim
lesie rysia, jak niektórzy powiadają, ostatniego rysia
w Prusach Wschodnich. Wątpliwy to powód do dumy,
ale podobno sam Kałuża czuł się z tym nieswojo, bo
strzelając do zwierza o szarym świcie, nie do końca
wiedział, do czego strzela. W niemieckim piśmie my- Leśniczy Kałuża i ustrzelony przez
śliwskim zapisano, że ów ryś – licząc od nosa do ogona niego ryś (źródło: archiwum Kreisge– miał długość 119 cm, w kłębie był wysoki na 64 cm, meinschaft Osterode Ostpreussen)
a ważył 43 funty, czyli około 22 kilogramy.
Leśny kompleks koło Bednarek był od zawsze łakomym kąskiem dla miłośników łowiectwa, często przechodził z rąk do rąk. Carl von
Rose, dziedzic Dylewa i zawołany myśliwy, już
od 1912 roku próbował kupić bednarecki las.
Zakupił go w końcu w 1918 roku, a chcąc na zawsze potwierdzić swe prawo do niego, na stoku
Tzw. „Grób grafa”, kamień nagrobny pana Bode,
właściciela majątku Bednarki w latach 1898–
1918 (fot. W. Skrobot 2014)
Dwór w Bednarkach około 1920 roku, widok od strony
północnej (fot.: archiwum Kreisgemeinschaft Osterode
Ostpreussen)
149
Dwór w Bednarkach, hol wejściowy na parterze (fot.: archiwum rodziny zu Eulenburg, zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości obecnych właścicieli Bednarek)
Majątek Bednarki, widok na zabudowania ze wzniesienia „Grobu grafa” (fot.: archiwum rodziny zu Eulenburg, zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości obecnych właścicieli Bednarek)
150
doliny Jeziora Francuskiego ufundował kamień pamiątkowy z napisem „C. v. Rose 1918”
(por. Ślad trzeci: Kamienne szlachectwo krainy: Kamienie graniczne i memoratywne).
* * *
Majątek Bednarki funkcjonuje w źródłach od schyłku XVIII wieku, ale ślady w postaci fragmentów naczyń glinianych i ciemnych plam osadniczych na terenie upraw leśnych wskazują, że osadnictwo zaczęło się tu co najmniej na przełomie wieków XIV i XV. Być może jest
to świadectwo osady Salken, założonej na trzydziestu włókach w 1352 roku. W tym samym
dokumencie lokacyjnym mowa jest o Salken See, które onomasta Gustaw Leyding-Mielecki
utożsamia z dzisiejszym Jeziorem Francuskim, przed 1807 rokiem zwanym Sałk (Salken =
Sałk, Żołk) (por. Ślad szósty: Jezioro Francuskie).
Pierwszym znanym dzierżawcą dóbr bednareckich był w 1785 roku hrabia Waldburg, zarządzający wówczas także dobrami w Zajączkach (niem. Haasenberg). Od 1850 roku Bednarki były własnością rodziny Osten-Janowitz, a w jej imieniu dobrami zarządzał Bernhard von
Puttkamer, który w 1878 roku stał się właścicielem majątku. U schyłku życia w 1898 roku
Puttkamer sprzedał Bednarki firmie drzewnej Schenk und Bode. W pobliskim dawnym
folwarku owczym Friedenthal (pol. Kaczyniec) przedsiębiorcy założyli tartak. Do pracy
w nim przyjmowali wyłącznie polskich robotników. W 1910 roku firma zbankrutowała,
pan Schenk wyjechał do Berlina, a Bode – jako jedyny właściciel majątku Bednarki – zajął
się zalesianiem wcześniej odlesionych terenów. W 1918 roku sprzedał majątek rodzinie von
Rose z Dylewa, ci zaś kilka miesięcy później tego samego roku zbyli go na rzecz hrabiego
Albrechta zu Eulenburg. Pan Bode do końca swoich dni mieszkał w majątku jako rezydent
rodziny zu Eulenburg. Został pochowany w kotlinie leśnej na północny zachód od Bednarek, między wyniosłymi bukami. Miejsce pochówku pana Bode nazywane jest powszechnie
„Grobem grafa”.
Rodzina zu Eulenburg gospodarzyła w Bednarkach do 1945 roku. W 1932 roku majątek
obejmował 878 hektarów, w tym 394 hektary gruntów uprawnych. W hodowli było 48 koni,
72 krowy i 260 świń.
W styczniu 1945 roku w obliczu ofensywy wojsk radzieckich, podobnie jak tysiące innych mieszkańców Prus Wschodnich, mieszkańcy opuścili Bednarki i osiedli w Niemczech.
Dziś potomkowie hrabiego Albrechta zu Eulenburg często odwiedzają swą dawną ziemię
ojczystą i utrzymują bardzo dobre kontakty z obecnymi gospodarzami majątku.
Zabudowania majątku w Bednarkach zaczynają na nowo odżywać. Nowi właściciele
zadbali o park, porządkują zaplecze gospodarcze, w stajniach pojawiły się konie. Po dworze
pozostały wprawdzie tylko zasypane gruzem piwnice, a jedynym miejscem mieszkalnym
jest wyremontowana rządcówka, ale majątek odzyskuje swój dawny szlachetny charakter.
151
Ślad piąty: Zajączki i inne majętności rodziny Kramer
Szosa z Zajączek do Glaznot od późnej wiosny do jesieni otulona jest ciemną gęstwą lasu
porastającego oba jej pobocza. Z prawej strony gąszcz kryje stary nasyp nieistniejącej już
kolei Samborowo-Turza Wielka, z lewej zaś jeszcze do niedawna wyniosłe drzewa przykrywały swymi zielonymi koronami jeden z najciekawszych cmentarzy w dawnych Prusach
Wschodnich. W 2013 roku część drzew wycięto, otwierając widok na kamienno-ceglaną
kaplicę grobową rodziny Kramerów, dziedziców majątku w Zajączkach.
Kramerowie przybyli z Pomorza, gdzie dzierżawili majątek Gohren (pol. Górzyno)
w powiecie słupskim. W drugiej połowie lat 50. XIX wieku Eduard Kramer wydzierżawił
od hrabiego Osten-Janowitz dobra Haasenberg (pol. Zajączki), a po kilku latach kupił je
na własność. W 1878 roku wziął w dzierżawę od tegoż samego hrabiego rycerski majątek
Lipowo (niem. Leip). Zmarł w wieku 64 lat w 1886 roku, zostawiając żonę z ośmiorgiem
dzieci. Kobieta była bardzo zapobiegliwa i gospodarna, dla trzech najstarszych synów kupiła majątki. Między innymi dla pierworodnego Hansa seniora w 1897 roku kupiła majątek
Bałcyny (niem. Balzen). W latach 20. XX wieku dobra te stały się własnością najmłodszego
z synów Hansa seniora – majora Maxa Kramera.
Po śmierci seniorki rodu (zmarła w wieku 80 lat wiosną 1919 roku) majątek Haasenberg
przejął najstarszy syn Hans Kramer senior, który wcześniej był właścicielem majątku Pittehnen (pol. Pytyny) w powiecie morąskim. Gdy zmarł wiosną 1931 roku, schedę po nim
na majątku Haasenberg przejął najstarszy syn Cecil, z zawodu prawnik. Był zapalonym
Leśny cmentarz w Zajączkach, około 800 m na południowy wschód od majątku; na pierwszym planie
kamienna brama wejściowa, w głębi kaplica grobowa rodziny Kramerów, właścicieli dóbr w Zajączkach
(fot. W. Skrobot 2013)
152
Dolina rzeki Gizeli koło Zajączek; w głębi widoczny pociąg na nasypie szlaku kolejowego SamborowoTurza Wielka uruchomionego w 1910 roku, w nasypie tunel tzw. drogi młyńskiej; na pierwszym planie: po
lewej zabudowania leśniczówki zbudowanej około 1905 roku na miejscu dawnego młyna, po prawej ogrodzenie bażanciarni założonej przez Cecila Kramera; we wrześniu każdego roku leśniczówka była miejscem
dożynek i spotkań okolicznych junkrów skupionych w lokalnej spółce gospodarczej założonej przez Richarda von Negenborna, właściciela majątku w Klonowie (zdjęcie z około 1910 roku, ze zbiorów rodziny
Sonack, potomków ostatniego leśniczego w Zajączkach, udostępnione przez Gertrudę Reszotańską)
myśliwym, koło starego młyna nad rzeką Gizelą założył bażanciarnię. Jego brat Hans junior w 1926 roku objął w zarząd – kupione rok wcześniej przez swego ojca Hansa seniora
– majątek Lipowo i folwark w Ciemniaku (niem. Dunkelwalde) nad Drwęcą. W 1933 roku
stał się właścicielem tych dóbr.
Podobnie jak większość junkrów, od 1940 roku Hans junior służył w wojsku. Trudno się
zatem dziwić, że mimo deklarowanego antyhitleryzmu rodzina Kramerów znalazła się na
celowniku zwycięskiej Armii Czerwonej. Żona Hansa juniora w 1945 roku uciekła przed
Rosjanami do Niemiec i osiadła w Hamburgu.
Cecil Kramer został pojmany przez Rosjan i rozpoznany jako posiadacz ziemski – rozstrzelany. Jego żona w czasie ucieczki przed Rosjanami zderzyła się swoim samochodem
osobowym z ciężarówką – w wypadku zginął jeden z jej synów bliźniaków i opiekunka
dzieci, ona sama została ciężko ranna. Dzięki wstawiennictwu generała Lascha, przyjaciela
domu Kramerów, ostatnia dziedziczka dóbr Haasenberg wraz z pozostałymi dwoma synami
została przetransportowana do szpitala w Königsbergu. Tydzień później jednym ze statków
wysiedleńczych przez Danię dopłynęli do Niemiec.
153
Pałac w Zajączkach, elewacja frontowa i ogrodzenie od strony drogi do Wiśniewa (źródło: archiwum
Kreisgemeinschaft Osterode Ostpreussen)
Zajączki, frontowe schody pałacu, 28 maja 1922 roku; wizyta marszałka Paula von Hindenburga, honorowego obywatela Ostródy; u dołu jako drugi od prawej stoi Willy Kramer, starosta ostródzki w latach
1919–1926 (źródło: archiwum Kreisgemeinschaft Osterode Ostpreussen)
154
Potomkowie Kramerów
żyją w Niemczech, od czasu
do czasu odwiedzają swoje
dawne dobra w Bałcynach,
czasami bywają też w Zajączkach.
Nieistniejący już pałac,
którego zgliszcza porastają
dzikie chaszcze i przykrywają
zwały pegeerowskich śmieci,
był niegdyś miejscem masońskich misteriów. Mężczyźni
z rodu Kramerów należeli
do ostródzkiej Loży Wolnomularskiej „W drodze na
Wschód” i dość często gościli swych braci na tajnych Zajączki, tzw. „Płaczący kamień”; pierwotnie stał nad stawem parkoi oficjalnych
spotkaniach. wym na północny zachód od pałacu, w czasach PRL staw zasypano
W lokalnej tradycji ustnej i urządzono tam hydrofornię dla tutejszego PGR; uratowany przed
mieszkańców majątku i okolic zniszczeniem i kradzieżą przez mieszkankę Zajączek, Gertrudę Reszotańską (fot. A. Szarzyńska 2014)
spotkania te obrosły mitami,
które łączono z dawnymi przekazami o klasztorze istniejącym przed wiekami w Zajączkach.
Materialnym dowodem na jego istnienie miał być tzw. „Płaczący kamień” – granitowa misa
pokaźnych rozmiarów z dwoma głębokimi wyżłobieniami na krawędzi. W czasach świetności
majątku Haasenberg misa ta stała w parku dworskim, okolona starymi drzewami, na skraju
zanikającego niewielkiego mokradła, w odległej przeszłości zapewne stawu. Według lokalnej
opowieści zbiornik wodny powstał w miejscu żeńskiego klasztoru, który w wyniku klątwy
zapadł się pod ziemię. W niektórych wersjach przekazu misa uznawana jest za chrzcielnicę,
istnieją jednak interpretacje, według których jest to część ołtarza, przy którym odprawiane
były pogańskie rytuały i to za ich przyczyną klasztor dotknęła klątwa. Mieszkańcy majątku
Haasenberg uważali, ze wolnomularze wykorzystują kamienną misę do swych obrzędów, bo
chcą poznać tajemnicę przeklętego klasztoru i – jak to zwykle w takich opowieściach bywa
– dotrzeć do ukrytego skarbu. W swych misteriach zajączkowscy masoni mieli podobno używać eliksiru dającego zdolność jasnowidzenia, sporządzanego na bazie wina i uronionych
przez przeklęte zakonnice łez, nawet w największy upał zbierających się na dnie misy. Stąd
nazwa – „Płaczący kamień”.
Nie wiadomo, czy Kramerom udało się dotrzeć do tajemnicy przeklętego klasztoru, ich
sekrety pochowane zostały razem z doczesnymi szczątkami w kaplicy na leśnym cmentarzu. Granitowa misa, choć przemieszczona ze swego pierwotnego miejsca, wciąż jednak
trwa na starym folwarku, jak wyzwanie dla poszukiwaczy skarbów.
155
Ślad szósty: Jezioro Francuskie
U podnóża Dylewskiej Góry znajduje się stara wieś Pietrzwałd. Rozciągnięta wzdłuż głównego traktu południkowego tylko bardziej spostrzegawczym wędrowcom udostępnia źródło
powstania i sens swego istnienia – skrzyżowanie dróg. I skrzyżowanie ludzkich losów.
W 1807 roku okolice Pietrzwałdu były scenerią dramatycznych wydarzeń związanych
z pobytem na tym terenie wojsk francuskich. W nocy 8/9 maja z pobliskiego grząskiego
jeziorka leśnego zwiadowcy francuscy wydobyli najpierw pięć zwłok odzianych „na modłę
francuską”, w tym jedną kobietę, a po szczegółowszym przeszukaniu kolejnych trzynastu
francuskich nieboszczyków – związanych razem, z ciężkim kamieniem u szyi każdej ofiary.
Postępowanie – jak w takich razach – było rutynowe. Wzięcie zakładników, groźba
spalenia wsi i rozstrzelania znaczniejszych mieszkańców. W efekcie znaleziono prawdopodobnych prowodyrów mordu na francuskich żołnierzach; okazali się nimi dwaj synowie
wdowy Barbary Pastewki z Pietrzwałdu, 27-letni Adam i 20-letni Johann. Po krótkim sądzie
wojennym obu rozstrzelano w Durągu tuż przed Zielonymi Świątkami, które tego roku
przypadały 17 maja.
Historia dramatyczna, ale dość powszechna w czasach kampanii napoleońskiej w Prusach. Za jej to przyczyną sielskie jeziorko Sałk zaczęto nazywać Francuskim. Przedtem
przez całe wieki ten leśny zbiornik wodny okoliczni mieszkańcy wykorzystywali do celów
gospodarczych, przede wszystkim do moczenia lnu. Pietrzwałdzianie wędrowali do jeziora
dwoma drogami leśnymi. Jedna wiodła bezpośrednio z południowego krańca wsi na zachodni brzeg – tam, gdzie przebiega dziś ścieżka dydaktyczna. Druga zaczynała się przy
pradawnym kurhanie na wschód od wsi i docierała do jeziora na jego północno-wschodnim,
Jezioro Francuskie, dąb pokoju otoczony drewnianym płotem, początek XX wieku (źródło: archiwum Kreisgemeinschaft Osterode Ostpreussen)
156
dość niedostępnym krańcu – zapewne tu mieszkańcy Pietrzwałdu utopili zamordowanych
Francuzów.
Francuska historia przylgnęła do jeziora dość skutecznie i dała znać o sobie po wojnie
francusko-pruskiej w latach 1870–71. Tuż nad wodą posadzono dąb, który miał być świadectwem porozumienia i symbolem wiecznego już pokoju między narodami francuskim
i niemieckim. Lokalizacja oczywiście nie była przypadkowa: okolica śmierci osiemnastu
napoleońskich żołnierzy. I w ten oto sposób urokliwe leśne jeziorko nabrało cech pomnikowych. Dziś wprawdzie jest przede wszystkim rezerwatem przyrody, ale aura wojennego
dramatu wciąż krąży nad tym miejscem, głównie w postaci atrakcyjnej turystycznie krwawej anegdoty o pochodzeniu nazwy jeziora.
Skąd się wzięła nazwa?
[„W lesie należącym do majątku Dreissighufen, na granicy Bednarek z Pietrzwałdem, jest
ciche jezioro, w którym mieszkańcy Pietrzwałdu wedle starej tradycji moczyli dotąd len.
Jednakże prawo to zostało im teraz odebrane, a jezioro oddano w całkowite posiadanie
majoratu Dylewo.
Z nazwą „Jezioro Francuskie” wiąże się pewne ponure wspomnienie z czasów przemarszów wojsk francuskich. Z wydarzeniem tym możemy się bliżej zaznajomić dzięki badaniom profesora Emila Schnippela z Ostródy.
Od stycznia roku 1807 okolice Ostródy przez długie miesiące zalewała fala wojsk francuskich, które tu, w kraju wroga, zbierały swe smutne żniwo. Ludność, gorzko doświadczona biedą i wszelkim utrapieniem, zdobywała się gdzieniegdzie na potajemny opór. Trwała
nieustanna wojna partyzancka ciemiężonych z ciemiężcą.
Pewien epizod z tamtych wydarzeń możemy poznać dzięki raportowi francuskiego generała dywizji Frianta z wojskowego obozu przy Durągu, przedłożonemu marszałkowi Davout i meldunkowi Davouta, złożonemu szefowi sztabu generalnego cesarza Napoleona,
marszałkowi Berthier. Poniżej znajdują się oba dokumenty przetłumaczone przez profesora
Schnippela:
1. Generał Friant do marszałka Davout.
Durąg, 10 maja 1807 roku
Dowódca 108 regimentu doniósł mi właśnie, że w nocy 8/9 maja dotarła do niego informacja, że żołnierze kwaterujący we wsi Pietrzwałd znaleźli pięć ciał francuskich wojskowych, wśród nich ciało ubranej na modłę francuską kobiety. Ciała zostały wrzucone do
pobliskiego bagniska (franc.: čtang; mowa o naszym jeziorze).
Pułkownik Rothenburg natychmiast rozkazał oficerowi dowodzącemu w rejonie Pietrzwałdu ująć sołtysa wsi i dwóch najbardziej poważanych mieszkańców.
W dniu wczorajszym, wspomniany oficer, po ujęciu wymienionych trzech osób, udał
się z oddziałem żołnierzy nad jezioro w celu jego ponownego przeszukania. Efektem tych
poszukiwań było odkrycie kolejnych trzynastu ciał Francuzów, związanych razem i z przywiązanymi u szyi ciężkimi kamieniami. Prawie wszystkie ofiary, których liczba wynosi teraz osiemnaście, zdawały się zostać zabite uderzeniem siekiery. Oficer mówi, że zbliżanie
się do wody może być niebezpieczne, a jezioro kryć może w sobie jeszcze więcej ciał.
157
Pomimo gróźb spalenia wsi i rozstrzelania chłopów w przypadku niewydania sprawców, dopiero wczorajszej nocy pewna kobieta wskazała dwóch mężczyzn. W mgnieniu oka
jednak zbiegli oni wraz ze swymi końmi w las.
Ujęto kobietę i pewnego chłopa, właściciela gospodarstwa leżącego nieopodal jeziora. Pułkownik Rothenburg doprowadził mi łącznie pięć osób.
Dopiero co do niego napisałem, by ujął we wsi wszystkich, którzy mają więcej niż 16 lat
i doprowadził ich do Durąga.
Proszę pana, panie generale, dla najbardziej dobitnego przykładu, o pozwolenie na
całkowite zniszczenie wsi.
2. Marszałek Davout do szefa sztabu generalnego, marszałka Berthier.
Ostróda, 10 maja 1807 roku
Wasza Wysokość, mam zaszczyt przekazać odpis raportu, w którym generał Friant melduje
mi o znalezieniu w stawie nieopodal wsi Pietrzwałd osiemnastu ciał zamordowanych francuskich żołnierzy.
Generał Friant rozkazał ująć wszystkich mieszkańców wsi, którzy mają więcej niż 16 lat
i doprowadzić ich do jego kwatery głównej. Jako że pięć najpierw pojmanych osób wzbrania
się przed wydaniem sprawców zbrodni, rozkazałem generałowi spalić całą wieś Pietrzwałd
i za każdego zamordowanego Francuza, którego znaleziono, zastrzelić trzech mieszkańców
wsi, jeśli chłopi nie wskażą winnych i nie umożliwią ich ujęcia. Ci, którzy unikną pierwszej
egzekucji, zostaną tak samo rozstrzelani w przeciągu ośmiu dni, jeśli nadal wzbraniać się
będą przed wydaniem sprawców.
Mam zaszczyt przypomnieć Waszej Wysokości, że niedawno podobny rozkaz wydałem
generałowi Gudinowi, (który dowodził trzecią dywizją korpusu Davouta), aby postąpił tak
z dwunastoma najbardziej poważanymi mieszkańcami dwóch wsi nad brzegiem Lac Royal
(„Königssees” – zniekształcona nazwa jeziora położonego prawdopodobnie niedaleko Olsztynka; – dotyczący zdarzenia raport nie zachował się). – Żadnym sposobem nie można ich
było nakłonić do wydania morderców kilku francuskich żołnierzy z 17 regimentu piechoty,
których ciała znaleziono we wspomnianym jeziorze. Dopiero w chwili, gdy już ich miano
zastrzelić, wydali winnych i umożliwili doprowadzenie ich przed oblicze sprawiedliwości
(czyli rozstrzelanie).
Mam powody, by wierzyć, że w tym przypadku będzie podobnie. Wszystko wyraźnie
wskazuje, że w okolicy tej morderstwa na żołnierzach armii francuskiej mają charakter
zorganizowany.
Jak profesor Schnippel wywiódł z kronik kościelnych, „przed Zielonymi Świątkami
1807 r.”, (które w tym roku wypadły 17 maja), w kwaterze głównej w Durągu, po rozprawie
sądu wojskowego, za „domniemane” morderstwo popełnione na francuskich żołnierzach,
rozstrzelano dwóch jedynych synów owdowiałej Kölmerin (mieszkanka wsi lokowanej na
prawie chełmińskim – przyp. tłum.) Barbary Pastewki: Adama Pastewkę, 27 lat, który niedawno wziął ślub, właściciela gruntu nr 18 w Pietrzwałdzie i Johanna Pastewkę, 20 lat, kawalera. Oni zatem byli rzeczywistymi sprawcami, owymi chłopami, którzy według raportu
Frianta, zbiegli w las. Jako że zostali ujęci, wieś oszczędzono”.]
(Źródło: Walter Möllenberg, Das Majorat Döhlau. Geschichte der Begüterung, Königsberg
1912, s. 82–84; tłum.: Jędrzej Skrobot).
158
Ślad siódmy: Domkowo – szmaciany interes
Domkowo to niewielka wieś zawieszona wśród wyniesień nad doliną rzeczki Grabiczek. Jej
nieliczne zabudowania, rozsypane między pagórkami, sennie trwają w swej bezbarwności
i nieokreśloności. Kępy drzew na wojennych „spalonkach”, ruiny starego folwarku i dęby
przy drodze do Rychnowa przez las Borchertswald – jak blade znaki na starej poszarzałej
mapie stają się już coraz mniej zrozumiałą legendą tej mapy, opisem, którego nikt już nie
chce czytać...
Domkowo wymieniane jest w przewodnikach turystycznych z powodu istnienia w okolicy wsi, na skarpie doliny Grabiczka, pradziejowego miejsca fortecznego. Grodzisko, którego wały ukryte są w lesie koło ruin starego młyna, nie może być atrakcją Domkowa, bo
od strony wsi nie ma do niego dostępu.
Niewiele osób wie, że w Domkowie funkcjonował jeden z najstarszych w Prusach młynów papierniczych. Tradycja jego istnienia sięga roku 1658. Założycielem domkowskiej
papierni był Johann von Hoverbeck, właściciel wsi od 1650 roku, naczelnik na starościm
urzędzie w Olsztynku i poseł Wielkiego Księcia Elektora z pełnomocnictwami na Polskę.
Młyn papierniczy w Domkowie powstał jako piąty w Prusach Książęcych, w miejscu
istniejącego dotychczas dwubiegowego młyna zbożowego. Nie było zatem potrzeby wznoszenia nowych zabudowań ani kopania stawu spiętrzającego wodę. Dokument fundacyjny
młyna w Domkowie wydał książę elektor 27 lutego 1663 roku, pięć lat po uruchomieniu
papierni.
Pierwszy mistrz papierniczy nazywał się Michel Gross, jego następcami byli między
innymi Peter Mundt i Michel Kross, który zarządzał papiernią przez 25 lat. Na papierze
Domkowo, stary cmentarz na wzgórzu (fot. W. Skrobot 2009)
159
wyprodukowanym za czasów tego ostatniego
wydrukowano między innymi w Wilnie „Statut
Litwy 1693”.
W 1688 roku zarząd nad młynem papierniczym w Domkowie przejął Severin Zieser,
przedstawiciel rodziny papierników z Wirtembergii, których tradycja rzemieślnicza sięgała
XIII wieku. Zieser gospodarzył na domkowskim
młynie do roku 1740, po czym zarząd przekazał
w ręce przedstawicieli innego znanego rodu papierników, braci Johanna Friedricha i Friedricha
Reiholda Hermannów.
Domkowska papiernia produkowała papier
znakomitej jakości w bardzo bogatym asortyJohann von Hoverbeck, założyciel młyna
mencie dziesięciu rozmaitych gatunków. Każdy papierniczego w Domkowie (źródło: archiwum
gatunek papieru opatrywano specjalnymi zna- Kreisgemeinschaft Osterode Ostpreussen)
kami wodnymi. Były to przedstawienia błazna,
orła, Matki Boskiej, sokoła, insygniów królewskich, jelenia, czy też stylizowanej gałązki koniczyny.
Około 1749 roku w domkowskiej papierni
zatrudnionych było 15 osób; zarządca młyna
dysponował zaprzęgiem czterech koni, poza
tym na użytek gospodarski posiadał kilka krów
i dzierżawę niewielkiego kawałka gruntu.
Papier w Domkowie, podobnie jak w innych
papierniach w owym czasie, produkowano ze
szmat. Domkowscy papiernicy mieli prawo do
darmowego pozyskiwania surowca szmacianego
z terenów znajdujących się pod administracyjnym nadzorem urzędów w Dąbrównie, Olsztynku, Ostródzie, Nidzicy i Szczytnie. Mogli także
kupować szmaty w miejscowościach na Warmii
i na mazowieckich ziemiach polskich.
Szmaty były sortowane i prane, po czym maszynowo rozdrabniane i szlamowane w zimnej
kąpieli wodnej. Uzyskana pulpa była następnie
odsączana na specjalnych rusztach, a potem na
prostokątnych sitach formowana w arkusze, Plan sytuacyjny reliktów młyna papierniczez użyciem kleju uzyskiwanego z kości zwierzę- go w Domkowie; rysunek odręczny Martina
cych. W trakcie schnięcia arkuszy wytłaczane Mayera na podstawie wspomnień z 1925 roku
(źródło: Osteroder Zeitung, Folge 41, Juni
były wspomniane znaki wodne.
1974, s. 35–49)
Do rozdrabniania szmat używano pierwotnie
specjalnej stępy drewnianej, której młot poruszany był przez koło młyńskie. Taki właśnie
typ rozdrabniacza wykorzystywano w papierni domkowskiej aż do końca jej istnienia. Nie
160
przywędrował tu raczej tzw. „holender”, czyli mechaniczna rozdrabniarka pozwalająca na
ośmiokrotne zwiększenie wydajności produkcji papieru.
Otrzymany w powyżej opisany sposób papier był szorstki i chropawy. Aby go wygładzić, poddawano arkusze specjalnemu prasowaniu, pierwotnie przy użyciu prasy drewnianej dociskającej kartki do wypolerowanego szkliście kamienia, w późniejszych czasach zaś
przy zastosowaniu bardziej skomplikowanej technologii prasowania pod wodą, przy użyciu
specjalnego żelaznego młota napędzanego kołem młyńskim. W 1782 roku papier produkowany w Domkowie uznawany był za drugi pod względem jakości w całych ówczesnych Prusach
Wschodnich.
W roku 1763 rodzina Hoverbeck sprzedała domkowski młyn papierniczy Johannowi
Gottliebowi Lehrowi. Ten zaś około roku 1826 zbył papiernię pewnemu fabrykantowi nazwiskiem Schütz. Gdy ów przedsiębiorca otworzył nowoczesną fabrykę papieru w Tylży
(1843 r.), po ponad dwustu latach istnienia młyn papierniczy w Domkowie został zlikwidowany (1862 r.).
Ślady dawnego młyna papierniczego przez długie lata były czytelne w krajobrazie.
Przedwojenny mieszkaniec Domkowa, pan Martin Meyer wspominał, że w 1905 roku
jego rodzice zakupili dom w miejscu dawnej papierni. Około 1925 roku jako dziecko
odkrywał w pobliżu gospodarstwa tajemnicze pozostałości dawnej manufaktury. Istniał
jeszcze staw i bijący ze źródła strumień, który napędzał kiedyś koło młyńskie, był też
Domkowo, poniżej zaoranej ziemi po prawej stronie drogi znajdował się niegdyś młyn papierniczy; w głębi
po lewej widoczny komin gorzelni na terenie zrujnowanego folwarku; drzewa w centralnej partii zdjęcia
rosną nad brzegiem rzeczki Grabiczek; zdjęcie zrobiono z drogi wiodącej do Rychnowa; obierając kierunek
w prawo, można po niejakich trudach dotrzeć do wysokiej skarpy doliny Grabiczka, gdzie znajdują się
relikty prahistorycznego grodu (fot. W. Skrobot 2009)
161
ogromny dębowy kloc – pozostałość podstawy pod młot do wygładzania arkuszy, a spod
darni gęstej trawy wyzierały bielejące kozie i owcze kości, których używano do produkcji
papierniczego lepiszcza.
Dziś pozostało już tylko niewielkie zagłębienie na polu przy moście na Grabiczku
i zarośnięte chaszczami, coraz słabiej widoczne fundamenty domu, w którym przed wojną
mieszkał Martin Meyer.
162
Ślad ósmy: Elfriede Bork-Jacobi – nauczycielka tutejszości
Tutejszość to najważniejsza kategoria regionalnej tożsamości kulturowej. Poczucie przestrzennego przywiązania do jakiejś okolicy to brama ku głębi związków historyczno-kulturowych z miejscem zamieszkiwania. Aby wyzwolić taką więź, potrzebna jest edukacja, ale nie szkolna, nie oświatowa. Potrzebna jest edukacja odwołująca się do zmysłów
i uczuć, czerpiąca z wrażliwości i wyobraźni.
Wśród zielonych leśnych wysp na
Wzgórzach Dylewskich znajduje się
jedna szczególna, położona na skrzyżowaniu dróg z Klonowa i Marwałdu.
Jej szczególność nie wynika jednak
ze składu przyrodniczego drzewostanu, lecz z tego, że kryje pozostałości
osady Hedwigshöh należącej niegdyś
do kompleksu dóbr Klonowo. Poza
kamiennymi fundamentami budynków pokrytymi zaroślami i mchem,
leśny cień pozwolił uchronić interesujące świadectwo historyczne:
kamień plebiscytowy z 1920 roku
postawiony około 1925 roku przez
dziedzica dóbr w Klonowie, Richarda von Negenborn. To trzeci obiekt
tego rodzaju odnaleziony na terenie
powiatu ostródzkiego.
W tej niewielkiej osadzie 22 kwietnia 1904 roku urodziła się Elfriede Klonówko, kamień plebiscytowy z lat 20. XX wieku, jeden
Bork-Jacobi, jedna z ciekawszych z trzech zachowanych w powiecie ostródzkim; na kamieniu
postaci przedwojennego powiatu słabo czytelny napis: >Abstimmungstag/11.7.1920./gew./
R.v.Negenborn< (fot. W. Skrobot 2015)
ostródzkiego. Jej ojciec, Richard
Karl Jacobi, był dzierżawcą w dobrach klonowskich.
Elfriede po ukończeniu nauki pod opieką nauczycielki domowej podjęła naukę w liceum
w odległym Insterburgu (ob. Czerniachowsk w Obwodzie Kaliningradzkim). Od 1921 roku
studiowała rzemiosło artystyczne na Akademii Sztuki w Königsbergu. W 1924 roku – jeszcze jako niepełnoletnia – otworzyła w stolicy prowincji autorski warsztat tkactwa artystycznego. Podczas studiów zawarła znajomość ze znanym, pochodzącym z Ostródy rzeźbiarzem
Georgiem Fuhgiem (1889-1976), autorem między innymi płaskorzeźby na kaplicy w podostródzkich Lichtajnach i reliefowego zdobienia auli w ostródzkim LO (wówczas Kaiser
Wilhelm Gymnasium).
Elfriede Bork-Jacobi była także poetką, autorką bajek i baśni oraz utalentowaną malarką. Główną sferą jej działalności było jednak tkactwo artystyczne i użytkowe. Miała bardzo
dużo zamówień, w swoim warsztacie zatrudniała zwykle 4–6 dziewcząt do pomocy. Rozszerzyła swój asortyment o prace z dzianiny, tkaniny malowane, batik i aplikacje skórzane.
Tworzyła kreacje dla stołecznych teatrów oraz na potrzeby festynów i balów maskowych.
163
Jej prace zajmowały wysoko notowane miejsca na wystawach rzemiosła artystycznego
i targach sztuki.
Po wybuchu wojny w 1939 roku rynek rzemiosła artystycznego załamał się
i w 1941 roku Elfriede była zmuszona zamknąć swój warsztat. W okresie wojny pracowała jako wolontariuszka w pomocy przeciwlotniczej, tłumaczka jeńców francuskich,
kreślarka map, pomoc biurowa i markietanka
frontowa, a także jako wędrowna nauczycielka. Po wielkim bombardowaniu Königsberga
w nocy 29/30 sierpnia 1944 roku przeniosła
się do Cranz (ob. Zelenogradsk w Obwodzie
Kaliningradzkim), gdzie prowadziła kuchnię Elfriede Bork-Jacobi w wieku 75 lat (źródło: archiwum Kreisgemeinschaft Osterode Ostpreussen)
polową dla zbombardowanych rodzin.
W lutym 1945 roku wraz z wielką falą uciekinierów dotarła do Flensburga (land Schleswig-Holstein). Osiadła w pobliskim Niebüll, gdzie próbowała na nowo stworzyć warsztat
tkaniny artystycznej, ale po kilku latach niepowodzeń zmuszona była zrezygnować z tych
planów. Poświęciła się poezji i pisaniu baśni, wróciła też do malowania obrazów. Jako poetka oficjalnie zadebiutowała w 1949 roku podczas wieczoru autorskiego znanej bałtyjskiej
pisarki Mii Munier-Wroblewski.
W 1958 roku wyszła za mąż za emerytowanego profesora Ferdynanda Augusta Borka,
z którym osiadła w Benhausen koło Paderborn. Po śmierci męża w 1962 roku całkowicie
poświęciła się twórczości artystycznej. Prace podpisywała pseudonimem Elja Ost (El-friede
Ja-cobi Ost-preussen). Swoje pisarstwo poszerzyła o udane próby prozatorskie, jej teksty
były bardzo poczytne nie tylko w środowisku wypędzonych z Prus Wschodnich, zdobywała
wysoko recenzowane miejsca w rankingach literatury niemieckiej. Wielkim zainteresowaniem cieszyły się także obrazy Elfriede, głównie akwarele przedstawiające dziko rosnące
kwiaty. Tworzyła w rozmaitych technikach: olej, akwarela, pastel, rysunek ołówkiem, kredką świecową i węglem.
Elfriede Bork-Jacobi była osobą mocno zaangażowaną społecznie. Między innymi dochód ze sprzedaży obrazów i tkanin artystycznych w 1972 roku przeznaczyła w całości na
rzecz akcji „Wioska Pokoju”. W 1976 roku zainicjowała i sfinansowała akcję „Dziecięca
Wioska”; na kontynuację tego działania w 1977 roku przekazała dalsze 20 tysięcy marek.
Elfriede Bork-Jacobi nigdy nie dorobiła się znaczącego majątku, ostatnie lata życia poświęciła pisarstwu i pomocy dzieciom. Zmarła 3 stycznia 1988 roku w Paderborn (land
Nadrenia Północna-Westfalia).
Wartość twórczości Elfriede Bork-Jacobi dla poczucia tutejszości dzisiejszych mieszkańców powiatu ostródzkiego nie ma swojego odpowiednika. Jej teksty, publikowane między
innymi w „Osteroder Zeitung”, dotykają sensu ziemi ojczystej w rozumieniu głębokiego,
wręcz sakralnego związku z miejscem przyjścia na świat. Dla Elfriede symbolem takiego
związku był zdziczały ogród, pełen różnobarwnego kwiecia. Hedwigshöh to jedna z bram
do tajemniczego ogrodu tutejszości, którego powinien poszukiwać w sobie każdy świadomy mieszkaniec krainy Wzgórz Dylewskich.
164
Rozstaje i bezdroża:
Wędrówki – źródło przenikania światów dawnych i nowych
Nowożytny poeta, aforysta i podróżnik Johann Gottfried Seume napisał w 1805 roku: „Jeżdżenie obnaża bezsilność, zaś chodzenie ujawnia moc” (Fahren zeigt Ohnmacht, Gehen
Kraft). Kierując się tą ideą, jak też przesłaniem towarzyszącym treściom zamieszczonym
w tej książce, iż tylko przez wędrowanie można doświadczyć bezpośredniego kontaktu
z poznawaną krainą, a przez to odszukać prawdziwe źródło wiedzy o niej, przedstawiono
poniżej kilka relacji, a zarazem zachęt do podjęcia „wędrówek” po Wzgórzach Dylewskich.
Opisy „wędrówek” mają za zadanie poruszyć uwagę i wywołać emocjonalne obcowanie
z krajobrazem.
Zacznijmy od naturalnych północnych bram wiodących ku Wzgórzom, z dolnych teras
pradoliny Drwęcy.
Przez Lasy Gierłoskie
(długość trasy: około 15 km)
Trasa rozpoczyna się w lubawskiej Gierłoży Polskiej, od mostu na granicznej rzeczce Gryźli.
W ciepłe dni, gdy słońce zbyt mocno nagrzeje ciało, dobrze jest usiąść pod wierzbą rosnącą nad rzeką nieopodal mostu i zanurzyć stopy w chłodnej wodzie. Można wtedy posilić
się i nabrać sił przed wędrówką. W lipcu wiatr przynosi często zapach kwitnących lip ze
starego parku dworskiego nad Gryźlą.
Odświeżeni i żwawi pomaszerujemy przez most ku zabudowaniom ostródzkiej Gierłoży
Niemieckiej. Na skrzyżowaniu dróg za starą szkołą skręcamy w prawo. Leśny trakt wprowadzający nas w zielone komnaty Lasów Gierłoskich to droga wiodąca do wsi Reszki, stary
średniowieczny szlak. Liczne skrzyżowania ze ścieżkami i granicami działów leśnych mogą
nieraz zmylić kierunek naszego marszu. Nie wahajmy się jednak, idąc wciąż na wschód
osiągniemy skraj lasu i odsłoni się przed nami szeroko otwarta przestrzeń, znaczona zabudowaniami wsi i zakreślona szpalerami drzew wzdłuż dróg.
Około 500 m przed skrajem lasu znajduje się skrzyżowanie zaznaczone kępą starych drzew.
Leśna droga, biegnąca tu z północy na południe, dawno temu łączyła Samborowo z Lipowem.
Na północny zachód od tego skrzyżowania w XVIII wieku funkcjonowała owczarnia należąca
do majątku w Lipowie. W okolicy tych zabudowań w 1740 roku młody pasterz znalazł skarb
składający się z 1 134 srebrnych monet rzymskich, który można dziś obejrzeć w jednym z berlińskich muzeów. Jeszcze dalej na północ, w starym wybierzysku piasku, w 1925 roku robotnicy leśni znaleźli ciałopalne groby z okresu rzymskiego (I–IV w. n.e.), zawierające ozdoby
i naczynia z brązu.
Śródpolną drogą, mijając rosnące na poboczach wiekowe drzewa, dotrzemy do wsi
Reszki. To stara wieś pamiętająca wielkie nadania krzyżackie z początku XIV wieku. Zanim otrzymały lokacyjne prawo chełmińskie 25 lipca 1347 roku, Reszki były częścią tak
zwanych dóbr podwójnych, w skład których wchodziła także Turznica. Ziemiami tymi
zarządzali wówczas wolni Prusowie Gedyke Boryn i Hanus Lynke. Po rozdzieleniu tego
wielkiego nadania, niejaki Mikołaj pochodzący prawdopodobnie z Rzęczkowa w Ziemi
Chełmińskiej, został zasadźcą Reszek na 124 włókach ziemi, z woli wielkiego mistrza krzyżackiego Henryka von Dusemer.
165
Interesujące jest, że oryginalne dokumenty lokacyjne wsi Reszki zachowały się w archiwum katedry gnieźnieńskiej. W jaki sposób tam dotarły – nie wiadomo.
Układ osadniczy Reszek reprezentuje jeden z najciekawszych i najstarszych typów
osadnictwa wiejskiego Oberlandu – jest to owalnica z zachowanymi śladami rozbudowy
wsi. Na północnym skraju zabudowań, przy rozwidleniu dróg do Turznicy i Smykowa, czytelne są intensywne pozostałości osadnictwa średniowiecznego. Trwałość tego układu jest
tym dziwniejsza, że prawie przez cały XVI wiek, wskutek wojen i epidemii, Reszki były
całkowicie spustoszone i opuszczone. Mówią o tym spisy ostródzkich pustek osadniczych
z lat 1530 i 1590.
Dziś, kiedy wędrujemy przez wieś, oczy cieszą zadbane zagrody. Zostało tu jeszcze trochę starej zabudowy sprzed wojny i piękne – niestety coraz mniej liczne – stare drzewa.
I oto dochodzimy do północnego skraju wsi. W prawo wiedzie droga do Smykowa, przecinająca stary nasyp kolejowy, spoza którego wystają dachy zabudowań byłego folwarku
Gruda. W jego pobliżu przed laty znaleziono srebrne ozdoby starorzymskie. Nie będziemy
jednak szukać skarbów pod Grudą, lecz skierujemy się asfaltową drogą w dół, w dolinę
rzeczki, na której w latach 1328 i 1332 ustanowiono granicę między wsiami Smykowo
i Turznica. Po przekroczeniu tego niepozornego cieku dotrzemy do skrzyżowania drogi
z nasypem dawnej kolei wąskotorowej z Samborowa do Turzy Wielkiej, którą oddano do
użytku w 1910 roku. Żelazny trakt żył kiedyś życiem mieszkańców okolicznych miejscowości, dziś jest tylko martwym śladem tamtego świata, który bezpowrotnie odszedł.
Ruszając w lewo, pójdziemy starym nasypem w kierunku Samborowa. Po przejściu niewiele ponad 250 m dotrzemy do kępy starych drzew. Dziś nic nie wskazuje na to, że znajdowała się tu stacja kolejowa Turznica i że stał tu budynek, do którego wiodła brukowana
dróżka. Obraz tej stacji zachował się jedynie na starej fotografii. Oto niewielki piętrowy dom
z niemieckim napisem Theuernitz, a przed nim na małym placyku grupka ludzi: mężczyzna
w mundurze, być może kolejarz, stojący przy rowerze, kobieta w dużym kapeluszu trzymająca za rękę dziecko w marynarskim ubranku, kilkoro innych ludzi stojących z boku... Zapewne przed chwilą wysiedli z pociągu, zaraz plac przed stacją opustoszeje, wszyscy powrócą do
swych domostw w Turznicy bądź Reszkach... A może czekają na pociąg do Dąbrówna? Za
moment wsiądą do małych wagoników i maszynista uruchomi lokomotywę, oznajmiając odjazd parowym gwizdkiem? Stację w Turznicy otuli cisza. Przez
okno budynku sączyć się będzie
brudnożółte światło, rzucając na
ściany cień pochylonego przy
biurku zawiadowcy. W starych
lipach, otaczających budynek,
ćwierkać będą wieczorne świerszcze... Nie, tak już nie będzie...
Pozostała tylko kępa drzew
i sterta śmieci...
Nasza wędrówka, wiodąc
starym nasypem kolejowym,
daje doskonałą okazję do obser- Dworzec kolejowy w Turznicy około 1913/1914 roku (źródło:
wacji okolicy. Mimo pozornej archiwum Kreisgemeinschaft Osterode Ostpreussen)
166
monotonii krajobrazu liczne bagienka i kępy zarośli, a także dolinka granicznej rzeczki towarzyszącej nasypowi od wschodniej strony, sprawiają, że marsz nabiera swoistej dramaturgii. Staje się czymś w rodzaju „uchodu”, starego obrzędu prawa zwyczajowego, który
potwierdzał prawowitość ustanowionej granicy.
Na poboczach nasypu rosną dzikie grusze. Jesienią obsypane są małymi cierpkimi ulęgałkami, które kuszą swą obfitością i błyszczącą skórką. Kwaskowaty smak niedojrzałych
gruszek to smak prawdziwej polnej wędrówki. Podniesione z ziemi, pachnące glebą i trawą,
na zawsze utrwalają w pamięci miejsca i ich zapachy.
Mijamy skrzyżowanie z drogą łączącą osadę Stary Las i Turznicę. Wnet na powrót otuli
nas zielona toń lasu. Widać wokół, że krzewy i zioła już wiele lat temu wdarły się na stary
nasyp. W jednym miejscu okoliczni mieszkańcy urządzili wybierzysko piasku i dzikie wysypisko śmieci. Nad tym pokaleczonym zakątkiem, otoczony zielenią, rozpina swoje przęsło stary niszczejący wiadukt – jedyna trwale zachowana pamiątka kolei sprzed ponad stu
lat. Łuk wiaduktu to jakby łuk bramy, która symbolicznie dzieli dwa światy: świat szacunku
do tradycji i świat bezmyślnego niszczenia.
Stary nasyp wyprowadzi nas z lasu. Wędrując dalej w otoczeniu zarośli, dotrzemy do
drogi łączącej Samborowo z Gierłożą. Warto zatrzymać się tu i nasycić oczy widokiem.
Przed nami rozpościera się szeroka dolina Drwęcy, widać rozległe, pocięte rowami pola,
a także zabudowania Samborowa, w głębi zaś, za rynną Jeziora Drwęckiego, dominuje zielona ściana prastarego lasu Skapen. Kępa drzew wprost przed nami, po prawej stronie nasypu, to pozostałości jednego z folwarków majątku Adlig Bergfriede powstałego u schyłku
XIV wieku.
Na skrzyżowaniu opuszczamy nasyp i – skręciwszy w prawo – wspinamy się przez leśną
polanę na porośnięte lasem wzgórza. Na przeciwległym skraju kępy leśnej odsłoni się przed
nami widok na resztki samborowskiego dworu i zabudowania czworaków rozlokowane na
brzegu Poburzanki. Na wzniesieniach skarpy doliny rzecznej miłośnik starożytności, pruski
porucznik Guise, w latach 20. XIX wieku odnalazł „dwa pagórki okrągło usypane, dla obrony i mieszkania ludziom uczynione”. Ich ślady czytelne są do dzisiaj, szczególnie zimą, gdy
połać śnieżna podkreśla mocno już spłaszczone kopce tych dwóch wczesnośredniowiecznych osad obronnych. Lokalna tradycja wiąże z tą okolicą przekaz o zatopionym w toni
Poburzanki kamiennym posągu. Figura ta, wydobyta z dna rzeki podczas regulacji jej koryta
w latach 60. XX wieku, została ponownie wrzucona do wody i czeka na powtórne odkrycie.
Wiele śladów archeologicznych wskazuje na to, że Samborowo na długo przed kolonizacją krzyżacką było ważnym ośrodkiem osadnictwa staropruskiego. Niemiecka nazwa
wsi Bergfriede oznacza strażnicę. Ze źródeł pisanych wynika ponadto, że osadnictwo to
było organicznie związane z zespołem osiedleńczym w okolicy Stanowa po drugiej stronie
Drwęcy. Być może nawet w głębokiej przeszłości obie te osady stanowiły jedną organizację
terytorialną? Być może posąg utopiony w Poburzance był staropruską „babą”? W okolicy
rzeki w 1942 roku badania archeologiczne prowadził dyrektor ostródzkiego gimnazjum,
dr Kurt Cybulla. Odkrył tu cmentarzysko ciałopalne z okresu rzymskiego (I–IV w. n.e.).
Rozważając tajemnice Samborowa, pomaszerujemy skrajem lasu wzdłuż Poburzanki.
Z łatwością dotrzemy do mostu na drodze wiodącej z Wirwajd przez Turznicę i Reszki
do Lipowa. Skręciwszy w lewo, po przejściu mostu miniemy budynek starej wirwajdzkiej
szkoły, w której murach działa dziś gospodarstwo agroturystyczne. Tuż za skrzyżowaniem
z drogą Smykowo – Samborowo, za zabudowaniami po lewej stronie drogi, zobaczymy
167
kępę starych drzew na wzniesieniu. To stary cmentarz w Wirwajdach. Wejdźmy między
drzewa i rozejrzyjmy się po tym smutnym opuszczonym miejscu – pozostało tu już bardzo
niewiele nagrobków. Wiosną cały cmentarz pokrywa błękitny dywan kwitnącego barwinka
pospolitego.
Możemy teraz odpocząć po odbytej wędrówce przysiadłszy na skraju cmentarnego
wzniesienia. Przed nami rozciąga się częściowo zakryty lasami, rozległy widok na dolinę
Jeziora Drwęckiego.
Do Sassenpile
(długość trasy: około 12 km)
Trasa poprowadzi w kierunku grodziska w Zajączkach, dawnego centrum osadniczego staropruskiego plemienia Sasinów. Ze skrzyżowania drogi krajowej nr 15 Olsztyn – Toruń
i lokalnej asfaltowej szosy do Pietrzwałdu powędrujemy w okolice Dylewskiej Góry.
Osłaniające ten trakt stare drzewa widoczne są już z daleka. Pola orne rozciągające się
po obu stronach drogi sięgają aż do Smykowa. Po prawej stronie towarzyszą nam w dali pozostałości nasypu nieistniejącej już kolei Samborowo - Turza Wielka. Spora kępa krzewów
na podmokłej łące kryje mieszkanie wielkich szarych żurawi. Często można zobaczyć, jak
przechadzają się statecznie wśród traw i po sąsiednich polach.
W oddali widać zieloną płaszczyznę pociętą rowami melioracyjnymi. Ze wzniesienia,
które przecina droga, wygląda to jak soczysty dywan rozpostarty u stóp Napromu – pierwszej wsi na naszej trasie. Nad dachami domostw i koronami drzew góruje komin gorzelni
– nieczynnej już pozostałości starego folwarku. Wszystkie inne zabudowania, wraz z parkiem, zostały zniesione z powierzchni ziemi w ostatnim pięćdziesięcioleciu, pozostawiając
rozległą wyrwę w układzie zabudowy wiejskiej.
Zanim wejdziemy do Napromu wzrok nasz przyciągnie z pewnością niewielka kępa
wysokich drzew na wzgórzu pośród pól. To stary wiejski cmentarz. Jego piękna zielona
plama zniknie nam z oczu, gdy zagłębimy się między zabudowania. Aby bliżej przyjrzeć
się tej malowniczej nekropolii, nieco później skręcimy ze szlaku w prawo. Najpierw jednak
zatrzymajmy się we wsi, aby odszukać ślady jej przeszłości.
Naprom nie jest wsią wyjątkowo piękną, nie można jednak odmówić tej miejscowości swoistego uroku. Jest tu bardzo dużo zieleni, krzewiastego gąszczu, przetykanego pojedynczymi starymi drzewami. Zachowało się także trochę starej zabudowy. Szczególną
uwagę zwraca gospodarstwo po prawej stronie drogi, należące przed II wojną do gospodarza Mittaga.
Jesienią 1940 roku pan Mittag miał niezwykłych gości z Królewca. Podczas prac polowych natrafił na dziwną konstrukcję kamienną. Powiadomił o tym dyrektora ostródzkiego Kaiser Wilhelm-Gymnasium, Kurta Cybullę, znanego w całym powiecie miłośnika
starożytności. Dyrektor Cybulla nie mieszkając skontaktował się z Wilhelmem La Baume
z królewieckiego Prussia Museum i niebawem na podwórku gospodarstwa pana Mittaga
swój sprzęt rozłożyli archeolodzy. Odkryta konstrukcja kamienna okazała się doskonale
zachowanym grobem szkieletowym z epoki kamienia, z kręgu tak zwanej kultury amfor
kulistych (por. Ślad pierwszy: Prahistoria – cień i zacienienie). W pracach brał także udział
Fritz Jaensch – antropolog, który rok wcześniej, latem 1939 roku, prowadził badania nad
mumią dziewczynki z Drwęcka.
168
Jako pracowników fizycznych podczas badań w Napromie zatrudniono uczniów ostródzkiego gimnazjum, a także kilku członków nie istniejącego już wówczas – zakazanego przez
NSDAP – skautowskiego związku „Wandervogel”. Swoim podopiecznym dzielnie sekundował dyrektor Cybulla.
Wyniki badań neolitycznego grobu z Napromu należą do najlepiej opracowanego materiału z tak odległej epoki. Rysunek Fritza Jaenscha publikowany jest we wszystkich opracowaniach dotyczących pradziejów Prus Wschodnich.
Naprom jest interesujący jeszcze z innego powodu. Jako jedna z niewielu miejscowości
w powiecie ostródzkim wieś ta uchroniła przed bezmyślnym zniszczeniem kamienną tablicę
poświęconą mieszkańcom poległym w I wojnie światowej. Skromny kamień ustawiony na
podmurowanym postumencie miał swych opiekunów przez całe dziesięciolecia powojennej
Polski. Aż dziw bierze, że w miejscu kamienia nie postawiono tablicy informacyjnej GS-u
albo reklamy traktora „Ursus”. O tym, że kogoś obchodzi jeszcze ten pamiątkowy głaz,
świadczą kwiaty, które – wstawione do słoika przy fundamencie postumentu – są chyba
najważniejszym świadectwem tego, że w Napromie zachowała się łączność z przeszłością,
ze światem, który już odszedł.
Wędrując dalej, dotrzemy do opłotków wsi. Zaraz za ostatnimi zabudowaniami skręcimy w prawo, w polną drogę, która doprowadzi nas do starego cmentarza – tego samego,
który widzieliśmy przed wejściem do wsi.
W miejscu, gdzie polna droga skręca w kierunku cmentarza, rośnie rozłożysty klon. Jego
liściasta gęstwa zawsze przyciąga wzrok: latem nęci swym zielonym baldachimem, zapraszając do schronienia przed palącym słońcem, jesienią zachwyca barwną paletą swej korony.
Naprom, kamień pamiątkowy z nazwiskami mieszkańców wsi poległych podczas I wojny światowej
(fot. A. Szarzyńska 2014)
169
Tak oto docieramy do cmentarza. Przymknięta żelazna furtka, podobnie jak otaczający
cmentarzyk płot, już na pierwszy rzut oka wskazują, że ktoś opiekuje się tym miejscem. Od
furtki prowadzi wykoszony w zaroślach tunel. W zieleni wszędobylskiej roślinności widnieją skorodowane płotki okalające stare nagrobki z początku XX wieku. Na krańcu wykoszonego tunelu jaśnieje niewielka polana. Znajduje się tu kilka grobów, które są stale pielęgnowane. Świadczy to, że żyją jeszcze bliscy spoczywających tu mieszkańców Napromu.
Gdy już opuścimy cmentarz, popatrzmy jeszcze przez chwilę na zachód, w kierunku pól
i drzew koło wsi Bałcyny. W przestrzeni wokół nas zamyka się jakaś napięta cisza, jakieś
zniecierpliwienie. Dobrze wtedy przenieść się w wyobraźni między domy Bałcyn. Albo
jeszcze lepiej do bałcyńskich sadów, które pachniały kiedyś dojrzewającymi gruszkami
i grały spadającymi z drzew jabłkami...
Wdychając wyimaginowaną woń owoców wrócimy spacerem do asfaltowej drogi. Powędrujemy teraz w kierunku Pietrzwałdu. Po cichej, niezbyt uczęszczanej szosie maszeruje
się bardzo przyjemnie. Krajobraz przybiera formy coraz bardziej zróżnicowane, pojawiają
się górki i dolinki, na poboczach wznoszą się skupiska kamieni zbieranych z pól przez całe
dziesiątki lat. Kiedyś kamienie te wykorzystywano do brukowania wiejskich dróg, były one
także źródłem dochodu dla okolicznych mieszkańców, którzy z kamieniarstwa i brukarstwa
uczynili jedno z ważniejszych rzemiosł na Wzgórzach Dylewskich. Dziś kamienie stanowią
tylko specyficzny element krajobrazu. Przyjemnie jest usiąść czasem na takim stosie i trochę w nim poprzebierać. Zdarza się, że obok zwykłych kamieni polnych leżą ładne okazy
krzemieni, bardzo kolorowe granity albo interesujące skamieniałości.
Kiedy ujrzymy jasny budynek szkoły po lewej stronie drogi, będzie to widomy znak, że
zbliżamy się do Pietrzwałdu. Jest to dość spora wieś z miłą, aczkolwiek bardzo skłóconą
stylistycznie zabudową.
Okolice Pietrzwałdu stanowią kwintesencję tego wszystkiego, co kryje się pod nazwą
Wzgórza Dylewskie. I blisko stąd do najwyższego punktu, do owych 312 metrów. Aczkolwiek trasa nasza wiedzie w kierunku Zajączek, proponuję nadłożyć drogi, by spojrzeć na
okolice z wysokości Dylewskiej Góry. Na niewielkiej polanie w pobliżu stacji radiowo-przekaźnikowej w Wysokiej Wsi jeszcze niedawno widniały pozostałości fundamentów wieży
widokowo-meteorologicznej, na której pomiarów dokonywał ostródzki fizyk i matematyk
– profesor Lech, nauczyciel w Kaiser Wilhelm Gymnasium (por. Horyzont wewnętrzny:
Wysoka Wieś, szczyt dachu tutejszego świata).
Paradoksalnie, ze szczytu Góry Dylewskiej widok nie jest zbyt rozległy we wszystkich
kierunkach. Wprawdzie ułatwia nam to dzisiaj nowa wieża widokowa, ale i z niej – jedynie
patrząc na północ – możemy podziwiać szerokie podnóże Wzgórz Dylewskich. Aby ogarnąć przestrzeń bardziej panoramicznie, lepiej udać się na skraj szosy i wejść na niewielki
ugór po lewej stronie. Stąd można sycić oczy pięknem krajobrazu rozciągającego się we
wszystkich kierunkach świata.
Jeśli wędrowne szlaki zawiodą kogoś na Dylewską Górę jesienią albo wczesną wiosną,
warto zapukać do drzwi stacji przekaźnikowej i zapytać o Pana Kurta Komogowskiego,
który w sezonie opałowym przez wiele lat dbał o to, by pracownikom stacji nie było zimno.
Pan Kurt Komogowski jest potomkiem rodziny autochtonów silnie związanej ze Wzgórzami Dylewskimi. Kościół w Glaznotach, który runął wiosną 1996 roku, przez długie lata
był obiektem usilnych – niestety bezskutecznych – zabiegów Pana Kurta o ratunek dla
zabytku. Na szczęście ruiną zainteresował się Marek Kotański podczas wizytacji „Mar-
170
kotu” w pobliskim Marwałdzie. Siłami bezdomnych, przy wsparciu finansowym dawnych
mieszkańców powiatu ostródzkiego, udało się odbudować kościół i uratować interesującą
pamiątkę przeszłości.
Aby kontynuować wędrówkę, powinniśmy z Wysokiej Wsi wrócić do Pietrzwałdu,
a w centrum miejscowości – skręciwszy w lewo – asfaltową drogą pomaszerować do Zajączek. Zanim jednak dotrzemy do Pietrzwałdu czeka nas jeszcze jedno interesujące spotkanie z przeszłością. W miejscu gdzie szosa mocno skręca w prawo, my pójdziemy w lewo,
utwardzoną żwirem śródpolną drogą, niknącą w bukowym lesie. Po przejściu w cieniu lasu
niespełna pięćdziesięciu metrów musimy skręcić w prawo, w słabo czytelną, ale oznaczoną
drogowskazem leśną ścieżkę. Doprowadzi nas ona do niewielkiej dolinki, na dnie której
znajduje się tak zwany „Kamień ofiarny” (por. Ślad trzeci: Kamienne szlachectwo krainy;
Aneks 1.: Opowieści Wzgórz Dylewskich: O Pogańskim Kamieniu i Białej Pani). Gdy od
„Kamienia ofiarnego” wrócimy do głównego duktu, możemy skręcić w prawo i powędrować przez las. Po przejściu nieco ponad dwóch kilometrów dotrzemy do starego leśnego
cmentarza z kamienno-ceglaną kaplicą. To miejsce spoczynku mieszkańców pobliskich
Zajączek.
Od „Kamienia ofiarnego” możemy tu dotrzeć także drogami bitymi – przez Pietrzwałd
– ale zajmie nam to znacznie więcej czasu. Warto jednak nadłożyć drogi, by wzdłuż szosy
z Pietrzwałdu do Zajączek podziwiać piękną panoramę doliny Drwęcy. Za mostkiem kolejowym na nieistniejącej już trasie kolejowej Samborowo – Turza Wielka przywitają nas
zabudowania byłego majątku Haasenberg – tak do 1945 roku nazywały się Zajączki.
Pozostałością po wielkim folwarku są murowane obory, stajnie i nieczynna już, kiedyś
dobrze prosperująca gorzelnia. Niestety, nie ma już pałacu – to trochę tak, jakby zabrano
temu miejscu jego duszę. Nie zniszczono na szczęście dziejowego ducha Zajączek do końca. Przy jednym z niewielu zachowanych mieszkalnych domów folwarcznych stoi kamienna misa przypominająca swym kształtem gotycką chrzcielnicę. Misa posiada na krawędzi
dwa głębokie wyżłobienia, wykute w nieznanym, tajemniczym celu. To tak zwany „Płaczący kamień” (por. Ślad trzeci: Kamienne szlachectwo krainy; Ślad piąty: Zajączki i inne
majętności rodziny Kramer).
W poszukiwaniu innych śladów dziejowego ducha majątku w Zajączkach trzeba wrócić
pod mostem na starym nasypie kolejowym i pójść w prawo, według drogowskazu w kierunku Glaznot. Droga wzdłuż obumarłego torowiska i ukrytych w trawie nikłych śladów
dawnej stacji kolejowej doprowadzi nas najpierw do wspomnianego wyżej starego cmentarza. Schowana w lesie nekropolia zachowała swój walor, szczególnie ciekawa jest kaplica
grobowa rodziny Kramerów, właścicieli majątku w Zajączkach do 1945 roku. Ten niewielki
cmentarz zawsze przyciąga. Nie sposób ominąć go, gdy przechodzi się obok. Pielęgnowany
przez mieszkańców wsi, otoczony opieką przez Nadleśnictwo Olsztynek, stanowi wyjątkowe świadectwo kultury pamięci.
Po przebyciu szosą około 300 m dotrzemy do kolejnego tunelu pod nasypem. Tu właśnie znajduje się brama do najciekawszej historii tych okolic. Droga częściowo obsadzona
brzozowym starodrzewem wprowadzi nas w cieniste stoki doliny Gryźli. Szemrzące po kamieniach strumyki wskażą nam, gdzie przez całe wieki stał zajączkowski młyn. Dziś tylko
omszałe kamienie i porośnięte krzewami fundamenty znaczą miejsce, gdzie rozbrzmiewał
kiedyś turkot młyńskiego koła, a pomocnicy młynarza, zadając sobie ciężkie wory z mąką
na plecy, żwawo biegli z ładunkiem do wozów.
171
Rozległe podmokłe łąki na dnie doliny Gryźli jak scena naturalnego amfiteatru ścielą
się u podnóża zachodniej, potężnej skarpy wysoczyzny. Tam właśnie – na górę – prowadzi nasza droga. Jeśli jesteśmy strudzeni, możemy przysiąść w cieniu wyniosłego świerku
i posilić się przed wspinaczką. A potem w drogę!
Ledwie widoczne ścieżyny wijące się po stromych stokach wyprowadzą nas w strefę
tak zwanego wału zaporowego. Tak oto docieramy do grodziska Sassenpile, pozostałości
głównego grodu pruskiego plemienia Sasinów.
Przez głęboką fosę wespniemy się na koronę wałów grodziska. Z jego szczytu rozciągał
się kiedyś doskonały widok we wszystkich kierunkach. Dziś las zakrył tu wszystko, stworzył jednak w zamian aurę tajemniczości i wyjątkowości miejsca.
Potężne rozczłonkowane podgrodzie posadowione na krawędzi wysoczyzny doliny Gryźli musiało być przed wiekami rejonem gęsto zasiedlonym – zaświadcza o tym konfiguracja
terenu, przypominająca otwartą dłoń, w przyjaznym geście zapraszającą do osadnictwa.
I tu kończy się nasza wędrówka. Przysiądźmy po raz wtóry pod starym świerkiem
i wsłuchajmy się w szum przyrody. Przemawiać będzie przezeń z pewnością odległe echo
świata staropruskich Sasinów...
Wzdłuż granicznej Gryźli
(długość trasy: około 12 km)
Marsz podejmiemy z okolic miejscowości Zajączki, a dokładnie z podnóża wyniosłego grodziska Sassenpile, położonego na stromej skarpie wysoczyzny doliny Gryźli. Wspaniałe
dzieło Staroprusów widoczne jest w całej krasie szczególnie jesienią, gdy opadają liście
i wszechobecna zieleń nie zakrywa leśnych tajemnic.
Spróbujmy po raz kolejny wspiąć się na wysokie wały grodziska Sasinów. Rozejrzyjmy
się wokół. Prześwitujące przez gałęzie drzew blade promyki słońca wyraziście podkreślają kontury fosy i wału zaporowego. Spójrzmy ku północnemu zachodowi. W dole widać
pojedyncze dachy niewielkiej wsi – to Wiśniewo. Miejscowość ta ma bardzo stare tradycje osadnicze sięgające czasów staropruskich. Wiśniewo należało prawdopodobnie do sieci
osad związanych systemem organizacji terytorialnej Sassenpile. Wiedza o tym jest ważna,
bowiem inne wsie w dawnej Ziemi Sasinów nie dają się przyporządkować sieci osadniczej
o tradycji staropruskiej. System lauksów, czyli wspólnot terytorialnych, bardzo często posiadał swe centra w tak zwanych caymis – większych osadach nie wyróżniających się żadną
formą krajobrazową, taką jak grodzisko Sassenpile. Wiele wieków po rozpadzie organizacji
terytorialnej Sasinów jedyną możliwością jej odtworzenia jest analiza źródeł archeologicznych, a tych nie zawsze jest wystarczająca ilość.
Patrząc ze szczytu grodziska Sassenpile w stronę Wiśniewa, możemy mieć jednak bezsporną świadomość, że oglądamy fragment przestrzeni, którą kiedyś po wielokroć obiegał
badawczy wzrok strażników staropruskiej fortecy.
Zejdźmy teraz z wału grodziska wprost na gliniaste pola sąsiadujące z Sassenpile od
strony zachodniej. Polną, a potem polno-leśną drogą podążymy wzdłuż doliny Gryźli z biegiem rzeki, aż do asfaltowej szosy łączącej Zajączki z Wałdykami. Wysoka skarpa doliny
rzecznej utkana gęstwą zarośli pachnie zbutwieliną i wszędobylskimi ziołami. Po naszej
lewej ręce ściana lasu co jakiś czas otwiera nagle zielone wrota ku erozyjnym dolinkom,
poprzez które owiewa nasze twarze chłodny podmuch wiejącego tu zawsze wiatru.
172
Widok dwóch rozległych leśnych wysp w zabagnionej szeroko rozlanej dolinie Gryźli
będzie znakiem, że zbliżamy się do szosy. Ale oto wyrasta przed nami kępa kilku wysokich
sosen. Rosną one na niewielkim pagórkowatym wzniesieniu – wejdźmy na nie i rozejrzyjmy się wokół. Widok jest niezwykle rozległy, sięgający głęboko w dolinę Gryźli w obu jej
kierunkach. Spójrzmy teraz bliżej, przyjrzyjmy się otoczeniu tego niewielkiego pagórka, na
którym stoimy. Otoczony podmokłymi terenami dna doliny rzecznej, stromo wzniesiony
w kierunku południowym zdaje się być wymarzonym miejscem dla straży.
I najprawdopodobniej nim był. Pagórek ten to kolejny element systemu organizacji terytorialnej Sassenpile. Znajdowała się tu zapewne strażnica, której zadaniem było kontrolowanie przeprawy przez rzekę nieopodal dzisiejszych Zajączek.
Zagłębimy się teraz w polne bezdroża, niecki i pagórki porośnięte lasami towarzyszącymi dolinie Gryźli na całej jej długości.
Skarpy pastwisk opadające stromo ku polom ornym zmuszą nas do zejścia w dolinę bezimiennego cieku, który wpływa do Gryźli, tworząc rozległą podmokłą deltę. Znajduje się tu
kilka niewielkich wysepek. Pozostały na nich ślady obozowisk ludzi polujących na zwierzynę
około osiem tysięcy lat temu, w środkowej epoce kamienia, w mezolicie. Gdzieś w dole słychać szemrzącą rzekę. Czy rzeka szemrze dziś tak samo, jak w tamtych dawnych czasach? Jakie inne dźwięki natury towarzyszyły mezolitycznym łowcom? Wiele takich pytań powstaje,
gdy otacza nas przestrzeń niby wyłącznie nasza, a jednak jakby dana nam tylko na chwilę.
W nisko świecącym jesiennym słońcu, przy stoku niecki niewielkiego bagienka płonie
ceglasta plama na powierzchni zaoranej ziemi. Przed kilkuset laty stał tu dom. Potem zgorzał w ogniu, być może w ogniu wojen napoleońskich. Sprażone grudy czerwonej polepy,
wzdęte i powyginane żarem fragmenty glinianych naczyń utworzyły krąg, który zamknął
historię tego miejsca na zawsze.
Z dna kolejnej dolinki erozyjnej wspinamy się na skarpę wysoczyzny. Rozległa zaorana
połać, ścieląca się od lasu aż po horyzont, emanuje monotonią. Czym prędzej zagłębiamy się
w las. Wąska ścieżka wyprowadza nas niespodziewanie na rozległą polanę, w środku której widnieje regularna prostokątna kępa krzewów przetkana kilkoma dorodnymi drzewami.
To także miejsce po dawnym gospodarstwie. Ale jakże inny panuje tu nastrój. Czuć zgodę
natury i ludzi na opuszczenie tego miejsca. Złocistożółte liście gęsto ścielące się tu jesienią
po ziemi, małe zdziczałe jabłka trzymające się gałęzi pochylonej jabłonki, zarośnięty wybujałymi ziołami ogródek – wszystko to jest pełne spokoju i przyjaznego otwarcia. Miejsce po
starym domu, zdawać by się mogło, zaprasza nas: „Proszę, wejdźcie w moje progi, pod mój
niebieski dach, między drzewne ściany, wstąpcie na mój złocistożółty kobierzec...”.
Wędrowanie po ruinach starych domów jest wielką nauką rozumienia historii – tej najważniejszej, dziejącej się wokół pojedynczego człowieka, problemów jego życia codziennego, jego emocji, miłości i nienawiści...
Z „domowej polany” pomaszerujemy przez las, wzdłuż krawędzi doliny Gryźli, aż do
ujścia kolejnego bezimiennego cieku. Rzeka płynie teraz wyjątkowo bystro i wygina się
w łuk, otaczając z trzech stron wysoki cypel głęboko wchodzący w dolinę. W przeszłości
znajdowała się tu owczarnia majątku w Grabowie.
W wysokiej trawie zachowały się fragmenty ścian szczytowych starej owczarni. Z jednej
strony skarpa cypla opadająca ku rzece jest wyraźnie łagodniejsza – tędy zapewne owce
schodziły do wodopoju. Tuż nad wodą leżą dwa wielkie głazy – być może na którymś z nich
siadywał stary owczarz doglądający inwentarza?
173
Spoza drzew porastających przeciwległy brzeg Gryźli prześwituje stromy stok. Gdzieś
za jego krawędzią leży wieś Lipowo – kres naszej dzisiejszej wędrówki. Aby tam dotrzeć,
musimy najpierw dojść do Kołodziejek. Droga ze starej owczarni prowadzi przez łąki. Wędrówka bezdrożem kończy się nagle. Ukazuje się naszym oczom opadająca w stronę rzeki
polna droga. Dochodzimy nią do miejsca, w którym Gryźlę zasila jeszcze jeden ciek – dziś
bezimienny, kiedyś nazywany Młyńską Strugą. Rzeczka ta w odległej przeszłości stanowiła
oś bardzo silnego osadnictwa. Nad jej brzegami znajdują się ślady życia ludzi od epoki kamienia aż po średniowiecze. Nazwę Młyńskiej Strugi ciek ten zawdzięcza młynowi, który
od niepamiętnych czasów funkcjonował w Kołodziejkach.
Gdy znajdziemy się przy ujściu Młyńskiej Strugi do Gryźli, zobaczymy zarośnięty staw
młyński. Do naszych uszu dotrze wtedy głośny szum wartko płynącej rzeki. Tuż obok znajduje się most. Z jego wysokości możemy jeszcze dziś docenić siłę nurtu Gryźli, który niestety nie napędza już koła młyńskiego w Kołodziejkach. Podobnie jak wiele innych młynów, młyn w Kołodziejkach obumarł już dawno. Pozostały niektóre zabudowania, zastawy
na rzece i… szum płynącej Gryźli.
Po drodze do Lipowa możemy odwiedzić pobliskie Pomierki. W jednym z ogródków
wiejskich niecodzienny widok – gotycką chrzcielnicę wykorzystano jako kwietnik. Pobielona granitowa koncha niczym wazon z kwiatami stoi na zielonym obrusie trawnika, tuż obok
drewnianego rozstajnego krzyża.
Z Pomierek, najpierw polną drogą w stronę doliny Gryźli, potem zaś wzdłuż jej nurtu,
dotrzemy ponownie do ruchliwej szosy. Przez wąską leśną połać, porastającą wysoczyznę
nad rzeką, dojdziemy do głęboko wciętej rzeczki, nad którą wiele wieków temu powstało
Lipowo. Wieś tę założono w trakcie tak zwanego „drugiego nadania w Ziemi Sasinów”
w 1328 roku. Prawo lokacji otrzymali Prusowie z plemienia Pomezan – Jodute i Walite.
Zanim jednak nastąpiła lokacja w okolicy przyszłej wsi funkcjonowała staropruska obronna
osada Sasinów. Jej pozostałości zostały odkryte wiele lat przed II wojną, a naczynia tam
znalezione przekazano do zbiorów ówczesnego muzeum znajdującego się w ostródzkim
Kaiser Wilhelm-Gymnasium.
W Lipowie, od momentu
powstania wsi, znajdował się
kościół. Wielokrotnie płonął
w pożogach wojennych, ale
wciąż go odbudowywano. Przez
wszystkie wieki swego istnienia
lipowski kościół był drewniany.
Jego ostatnią konstrukcję rozebrano ostatecznie w latach 20.
XX wieku. Na szczęście pozostała dokumentacja rysunkowopomiarowa, którą sporządził
prowincjonalny wschodniopruski konserwator zabytków Dethlefsen.
Barwnym akcentem dziejów Kościół w Lipowie tuż przed rozbiórką w 1922 roku (źródło: archikościoła w Lipowie była postać wum Kreisgemeinschaft Osterode Ostpreussen)
174
pastora Penskiego, który został tu przeniesiony karnie ze szkoły w Dąbrównie w 1692 roku
przez dziedzica dóbr dąbrówieńskich – księcia Finck von Finckensteina. Pastor Penski
w 1707 roku został przeniesiony, znów karnie, do parafii w Smykowie – po raz drugi, bo
obsługiwał tę parafię już wcześniej, zanim trafił do szkoły w Dąbrównie. Do swej śmierci
w 1711 roku pastor nie zmienił się ani na jotę – jego życie i fantazję można by raczej przypisać
żołnierzowi-hałaburdzie niż pastorowi. Książę Finck von Finckenstein musiał mieć jednak
wybitną słabość do niespokojnego duchownego, skoro nie przepędził go na cztery wiatry...
Po lipowskim kościele pozostała dziś tylko wysoka skarpa i puste, pozbawione dzwonu
rusztowanie dzwonnicy, a także stary przykościelny cmentarz.
Z Lipowa lokalna droga prowadzi do Reszek i Turznicy. Od szosy, ku której opadają wysokie skarpy rozciętych dolinkami erozyjnymi wzgórz morenowych, skręcają w lewo leśne
trakty, prowadzące znów nad Gryźlę. To już jednak świat innej rzeki, mimo że nurt ten sam
i woda w nim ta sama – to świat Lasów Gierłoskich.
Zimowa wyprawa szlakiem starej kolei
(długość trasy: około 7 km)
Trasa rozpoczyna się wśród pagórków Wzgórz Dylewskich, w Zajączkach – na wiadukcie
dawnej kolei Samborowo – Turza Wielka.
Rzędy ubranych w śnieżne czapy drzew wytyczających trakty łączące wieś z okolicznymi miejscowościami odcinają się od bieli ponowy. Czerwone ceglane ściany starych budynków folwarcznych wyznaczają wyraźnie obszar dawnego majątku w Zajączkach. Dobrze to
widać z wierzchołka nasypu nieistniejącej już kolei.
Schodzimy w dół i pod kolejowym mostkiem wychodzimy na szosę biegnącą w kierunku Lipowa.
Opady śniegu sprawiają, że ruch pojazdów jest tu mniejszy. Gdzieś zza nasypu słychać
czasem tylko skrzypienie wozu i parskanie konia. Poza tym panuje niczym niezmącona
cisza.
Powędrujemy wzdłuż szlaku byłej kolei. Oddalając się coraz bardziej od osiedla ludzkiego, poczujemy jak pochłania nas zimowa przestrzeń. Jedynym śladem człowieka są smużki
dymu unoszące się nad niknącymi za pagórkiem domami. Nieco gęściejsza siwa smuga nad
nasypem kolejowym przywodzi na myśl lokomotywę. Biel śniegu wzmagająca wyobraźnię
buduje obrazy starej kolejki sunącej z ciężkim sapaniem przez zimowe podnóże Wzgórz
Dylewskich.
Ale oto kolejny tunel pod nasypem. Prowadzi prosto w pole. Łagodny, bielusieńki pagórek zaprasza, by nań wejść i rozejrzeć się wkoło. Głęboki kopny śnieg otula nogi. Lekki
mróz i rześkie powietrze radują serce...
Jesteśmy na szczycie.
W oddali widać osiedle – to Naprom. Na tle domostw, okolona śniegową płaszczyzną,
widoczna jest kępa napromskiego cmentarza.
Śnieżysta droga do Lipowa nagle rozwidla się: w lewo biegnie szosa do wsi, w prawo
zaś aleja grabowa do Nowego Folwarku. Poskręcane, przyprószone śniegiem pnie i konary
grabów zapraszają do wędrowania w ich szpalerze.
Marsz staje się nieco monotonny. Po prawej stronie zwarta gęstwa zarośli na stoku nasypu kolejowego zasłania wszelki widok. Po lewej natomiast, poprzez pojedyncze drzewa
175
rosnące wzdłuż drogi do Lipowa, widać rozległą biel sięgającą hen aż za Gryźlę. W owej
bieli jedyny wyłom stanowi zielona kępa iglastego lasu rosnącego na skarpie doliny rzecznej. Las ten przykrywa miejsce niezwykłe – cmentarzysko z okresu wpływów rzymskich
(I–IV w. n.e.), być może nawet cały staropruski zespół osadniczy. Przed wiekami właśnie
z tego miejsca wznosiły się jedyne w okolicy dymy ognisk. Nie było dróg ani alei, którą podążamy. Wioskowi myśliwi od świtu tropili ślady zwierząt, czytając je w śnieżnej ponowie
jak w książce. Potem wracali, objuczeni zdobyczą myśliwską... Witani radosnymi okrzykami już od skraju osady dumnie prezentowali ubitą zwierzynę.
Nadrzeczne wzniesienie przykryte dziś lasem, teraz ciche i opustoszałe, zaskakuje
i zadziwia swą tajemnicą. Stojąc na rozdrożu we wszechogarniającej bieli, nie sposób nie
zadumać się nad historią tej przestrzeni. Gdy ruszymy z wolna aleją grabową przed siebie,
długo jeszcze wzrok będzie błądził między drzewami, sięgając niknącej za wzgórzami kępy
leśnej nad Gryźlą.
Dochodzimy oto do miejsca, które rozczapierza się trzema szpalerami drzew. Kończy się
aleja grabowa – przed nami zabudowania Nowego Folwarku. W lewo biegnie droga do Bałcyn – w oddali poprzez szeregi bezlistnego sadu widać dachy wsi i zwartą zabudowę starego
majątku. W prawo skręcają dwie polne drogi znaczone pojedynczymi brzozami i topolami.
Resztę zakrywa biała śnieżystość.
Stary kolejowy nasyp „skraca” przestrzeń. Na jego skrzyżowaniu z drogą w koleinach
połyskują kamienie bruku – pozostałość starego przejazdu. Pnie rosnących tu drzew tworzą
coś na kształt ogrodzenia.
Oczyszczony ze śniegu bruk i rozłożyste konary dwóch sąsiadujących dębów zamykają się
w ramę obrazu. Na granicy śniegu i nieba powstaje nagle naturalne dzieło sztuki. Zabudowania Nowego Folwarku z sąsiadującą kępą niewielkiego parku stają się czymś wyjątkowym.
Ten obraz to piękne wnętrze krajobrazowe. Tak bowiem można nazwać to, co obserwujemy w oprawie drzew i bruku.
Podczas wędrówki wzrok najczęściej zaprząta horyzont. Obecny w każdym obrazie,
który oglądamy, staje się nieodzowny. Koło Nowego Folwarku linię horyzontu zasłania
nasyp kolejowy. Można by rzec nawet, że nasyp zastępuje tu widnokrąg. Nieodparta staje
się potrzeba jego przekroczenia. I tak też czynimy. Śnieżnym stokiem kierujemy się ku niewielkiej dolince nieistniejącego już cieku, którego ślad czytelny jest w białej gładzi. Nogi
zapadają się w śniegu, marsz zaczyna być uciążliwy. Przed nami niewielkie wzgórze. Z jego
szczytu widać dokładnie okolicę. Na prawo, wśród ośnieżonych pól, znów pojawia się kępa
napromskiego cmentarza. Stamtąd wiedzie już droga do wsi – śnieg na pewno nie jest tak
kopny jak tu, w środku pól. Rodzi się chęć, by ruszyć w stronę cmentarza. Wzrok błądzi po
okolicznych wzgórzach, po stokach dolinki obumarłego strumyka... Gdzieś tutaj znajdował
się neolityczny grób komorowy sprzed pięciu tysięcy lat, który w 1940 roku badał dyrektor
ostródzkiego gimnazjum, Kurt Cybulla. Irracjonalna potrzeba obcowania z tym miejscem,
które było przed wiekami obszarem zasiedlonym przez tajemniczy lud sprawia, że odrzucamy pokusę łatwiejszej drogi.
Na północ od nas rysują się wyraziście dwa wzgórza. Na jednym z nich znajdował się
ów grób komorowy. Właśnie tam, kilka tysięcy lat temu, odbyła się ceremonia pogrzebowa
– zapewne na polanie okolonej lasem. U stóp wzniesienia znajdował się niewielki zbiornik
wodny – staw lub bagienko, do którego być może wrzucono ofiary lub wota. Ludy neolityczne wyznawały bowiem kult wody...
176
Po paru minutach forsownego marszu stoimy wreszcie na szczycie wzgórza – w miejscu
pochówku. Wzrok podąża ku północnemu wschodowi, ku rozległej dolinie. Na prawo od
niej widać wieś Naprom i linię szosy obsadzonej drzewami.
Dolina u naszych stóp wygląda imponująco. Właśnie teraz, gdy cała pokryta jest śniegiem, czytelne są na jej dnie niewielkie wzniesienia, które po jesiennej orce jedynie jaśniejszą barwą gleby różnią się od wilgotniejszych obrzeży. Na tych płaskich kępach budowali
swe osady i obozowiska wczesnoneolityczni rolnicy. Wiedli bardziej zbieracki niż osiadły
tryb życia, ale znajdujące się pod Napromem centrum osiedleńcze musiało mieć charakter
szczególny. Pozostały po nim liczne ślady – zaciemnienia po paleniskach, narzędzia krzemienne, fragmenty naczyń glinianych.
Dzisiejsza dolina przed wiekami była rozległym mokradłem, systemem zbiorników
wodnych przedzielonych suchymi kępami. Był to niewątpliwy raj dla myśliwych i zbieraczy, kraina obfita i hojna.
Schodząc w dół, w przestrzeń pokrytej śniegiem neolitycznej doliny, doznaje się spotęgowanego uczucia odkrywania przeszłości. Warto przybyć w to miejsce raz jeszcze, gdy
śnieg zaczyna topnieć. Powoli wsiąkająca woda tworzy wówczas na dnie doliny mozaikę,
rysuje prahistoryczną topografię tego niezwykłego miejsca.
Kiedy staniemy wreszcie między drzewami szosy wiodącej w kierunku Napromu i dalej
do Pietrzwałdu, Wysokiej Wsi i Klonowa, zakończy się nasza wędrówka.
177
Aneks 1
Opowieści Wzgórz Dylewskich
Przestrzeń Wzgórz Dylewskich to także podania lokalne, duchowe dziedzictwo wielu pokoleń mieszkańców tej pofałdowanej krainy. Opowieści dają szansę dotrzeć do źródeł ich
wspólnoty.
Saga o przybyciu Sasów
„[…] za czasów Karola Wielkiego, króla Franków, gdy mu Saksonia stawiała opór
i nie chciała przyjąć jarzma jego panowania ani wiary chrześcijańskiej, lud ów na łodziach
przypłynął z Saksonii i wziął w posiadanie tę krainę, a od kraju swego przyjął nazwę. […]”
(Źródło: Gall Anonim, Kronika Polska, tłum. R. Grodecki, Wrocław 1965, ss.117–118).
Historia ta zaczęła się w V wieku n.e., w czasach, gdy runęła potęga Rzymu, a przez
prowincje Barbaricum popłynęła rzeka plemion germańskich. Anglowie, Sasi i Jutowie zająwszy siedziby na brzegu Morza Północnego wyprawiali się licznymi flotyllami na Wyspy
Brytyjskie. Najazdy te trwały przez wiele dziesiątków lat. Rodzima ludność Brytanii z zależności od Rzymu, po jego upadku popadła w zależność od plemion germańskich.
Na południu wyspy powstały w VII wieku trzy królestwa Sasów: Wessex, Sussex
i Essex. Wojownicy sascy z biegiem lat stawali się coraz bardziej rolnikami – nazywano ich
kerlami. Dawni wodzowie, dobiwszy się znaczących stanowisk u boku króla, stali się arystokratami – erlami. Erlom bardzo zależało na tym, by złamać wpływy gezytów, zaufanych
wojowników z drużyny króla.
Intrygi i wewnętrzne konflikty wśród tworzącej się arystokracji nie podobały się wielu
kerlom i gezytom. Kiedy w VIII wieku doszło do podboju Sussexu i Essexu przez bretwalda
(króla) Wessexu, w wielu walecznych sercach zrodził się bunt: „Nasi ojcowie i dziadowie
walczyli wspólnie przeciw obcym, razem dobijali do zamglonych brzegów Brytanii. Dziś
wszyscy powstają przeciw sobie, rządzi nienawiść i podstęp…”.
Legenda powiada, że wśród gezytów był pewien młody wojownik, którego rodzina wywodząca się z kerlów mieszkała w niewielkiej osadzie rybackiej na brzegu Morza Północnego. Spotykając się z braćmi, młodzieniec opowiadał często o intrygach
dziejących się na dworze bretwalda, o nienawiści i zachłanności erlów na władzę. Rybacy zaś opowiadali młodemu gezycie o wojnie w starej ojczyźnie, o walkach Sasów
z potężnym królem Karolem. Młody wojownik dostrzegł, że choroba władzy zaczyna pożerać serca i umysły gezytów. Kiedyś dumni i bezinteresowni, teraz dołączyli do zgrai kąsających się wzajemnie erlów. Dawne ideały ustąpiły miejsca ślepej zachłanności.
Pewnego majowego dnia, gdy morze było wyjątkowo spokojne, a powietrze czyste,
młody gezyta wraz z braćmi postanowił: „Wracamy do kraju ojców”. Od Normanów, którzy
od dawna prowadzili łupieskie najazdy na Wyspy Brytyjskie, Sasowie nauczyli się budować
szybkie i zwinne łodzie. Miesiąc po tym, gdy zapadło postanowienie o wyprawie, nowa
łódź wikińska cumowała obok starych łodzi rybackich. Pachniała rybim tłuszczem i świeżym drewnem, obok wioseł leżał zrolowany utkany przez kobiety pasiasty żagiel.
Pod osłoną nocy, kiedy przypływ zaczął przełamywać się w odpływ, gromadka mężczyzn i kobiet zaopatrzona w zapasy żywności wyruszyła w podróż. Stary kraj nie przywitał
ich radosnymi wieściami. Potęga króla Karola złamała walecznego ducha Sasów. Płonęły
178
osiedla, na szubienicach ginęli wodzowie, wolni szli w niewolę. Bezpowrotnie skończył się
dumny czas ojców i dziadów. Jedyne, co pozostało zrobić, to wyruszyć na poszukiwanie
nowej ojczyzny.
Płynęli przez długie tygodnie wzdłuż wybrzeża morskiego, zawijając na noc do opustoszałych brzegów, szukając schronienia na niegościnnych wysepkach. Kiedy zaczęły się
jesienne sztormy, wicher zagnał podróżników na rozległą zatokę. Zacumowali przy piaszczystej plaży mierzei, by ukryć się przed nawałnicą u podnóży wysokich, porośniętych sosnami i bukami wydm. Dalsza podróż Sasów wiodła rzekami i wzdłuż strumieni śródlądzia,
dalej, wciąż dalej na wschód, aż dotarli do siedzib ludu zwanego Galindai…
[Jedna z historycznych hipotez zakłada, że plemiona zamieszkujące we wczesnym średniowieczu Ziemię Sasińską były tożsame etnicznie z Galindami. W VIII wieku n.e. przemieścili się oni ze swych siedzib za bagnami Patrank i dotarli na teren regionu ostródzkiego. Tu mogli zetknąć się z legendarnymi Sasami, bohaterami przytoczonej sagi
i wspólnie stworzyć organizację plemienną Sasinów. W tradycji plemiennej Galindów wciąż
żywa była wówczas pamięć o wędrówce Gotów z Europy Południowej (V–VII w. n.e.),
w której uczestniczyli też Galindowie. Spotkanie z przybyszami z Saksonii nie było zatem
dla żadnej ze stron szokiem kulturowym, po części oba plemiona miały nawet wspólną historię…]
Kamień zwany Kobyłą
Hen daleko, choć może nie tak bardzo daleko, bo na Wzgórzach Dylewskich, w gęstwinie
zarośli znajduje się kamień nazywany Kobyłą. Różowy głaz zwieńczony ostrą linią wystającej z ziemi krawędzi rzeczywiście przypomina kształtem starego konia leżącego na ziemi.
Starzy ludzie powiadają, że dawno, dawno temu ciężkie gliniaste pola orał pewien surowy i nieprzyjemny w obejściu gospodarz. Rola była ciężka, orka szła pod górę, gleba lepiła
się do lemiesza, a kobyła coraz bardziej opadała z sił. Zbliżał się zmierzch, a pole nie było
zaorane nawet w połowie. Złościł się gospodarz, pokrzykiwał na kobyłę, zaciekle chłostał
ją batem. Koń nie miał już sił. Podrywany do wysiłku coraz to mocniejszym smaganiem,
opadł w końcu na przednie pęciny, a potem przewrócił się na bok. W oczach gospodarza
ani przez moment nie pojawiła się litość. W zaciekłości i szaleństwie szarpał powodami,
zmuszając konia do powstania... na nic to się jednak zdało. W końcu świsnął złowróżbnie
batem i wychrypiał: „Obyś kamieniem tu się ostała! Ty, która ziemi nie szanujesz, ziemi,
której ja jestem częścią!” Pochmurne jesienne niebo zakołysało się nad pofałdowaną rolą,
błysnęło, huknęło! Po chwili zamiast konia przy na wpół zaoranej skibie leżał wydłużony
głaz, z którego spływała w glebę krew. Zagrzmiało, zaświstało, a chłop – nagle oniemiały
i nieruchomy – poszarzał na twarzy i zanim zdążył wyrzec słowo rozsypał się rdzawym
pyłem po całej swej dziedzinie, stał się naprawdę częścią swej ziemi. Krew z boków skamieniałej kobyły przestała płynąć, wiatr zelżał i delikatnym podmuchem osuszył rany. Na
szczycie zaoranego pagórka spoczął na wieczność różowy głaz, którzy okoliczni mieszkańcy nazwali Kobyłą...
...To jednak nie koniec opowieści. W parowach porośniętych gęstym lasem mieszkały od
wieków duchy strzegące tej krainy. Posnęły zaklęte w korzeniach starych drzew. Obudziły się
nagle, gdy magiczna burza przemieniła konia w kamień, a zaciekłego gospodarza obróciła w
pył. Niechętnie wyglądały ze swej podziemnej krainy, pomrukując z niezadowoleniem. Był
179
Kamień zwany Kobyłą podczas pielęgnacji; wyraźnie widoczny „koński” kształt kamienia (fot. W. Skrobot
2015)
jednak pewien duch, któremu przed wiekami na bark padła kropla krwi ludzkiej przelanej w
bitwie Prusów z zakonnymi rycerzami. Oj, wielka to była bitwa, wielu rycerzy padło w dolinie niedaleko Lubawy... Duch dzielnie sekundował Prusom, prowadził zbrojną rękę dzielnego Sasina, gdy ten raził toporem mistrza Helmericha. Krzyżacka krew trysnęła z rany,
a jedna gorąca kropla upadła na niewidzialne ramię ducha. W dolinie mieszkał potem kapłan, nie był ani pruski, ani krzyżacki...Tajemniczy pustelnik, który nocami palił ognie na
zboczach i mruczał niezrozumiałe zaklęcia. Pod korzeniami starego jesionu koło szałasu
pustelnika zamieszkał ów waleczny duch. Znamię krzyżackiej krwi uczyniło go duchem
niespokojnym, głodnym walki i odrobiny szaleństwa...
Gdy obudziła go magiczna burza wywołana przez złego chłopa, po zmroku wyszedł ze
swej podziemnej pieczary i z zaciekawieniem przykucnął obok różowego kamienia. Dotknął
go i nagle poczuł, że kamień zadrżał jak żywy koń...Dało się nawet usłyszeć ciche parsknięcie! Duch usiadł okrakiem na kamieniu i ścisnął jego boki kolanami, jakby to był prawdziwy
rumak. I nagle stało się. Kamień ożył, duch poczuł, że siedzi na grzbiecie żywego konia,
w którym wrze gorąca krew. Chwycił konia za grzywę, krzyknął i spiął go do skoku! Zaczarowana para runęła do przodu niby grom! Pomknęli w szaleńczym galopie! Duch śpiewał
starodawną pieśń, koń rżał, aż powietrze drgało pomiędzy wzgórzami. W księżycowej poświacie galopowali tak do pierwszych oznak świtu.
...I tak już zostało. Kiedy księżyc dochodzi do pełni, duch dosiada magicznej kobyły
i rusza w szaleńczy galop. Okoliczni mieszkańcy od wieków słyszą te wybryki... A tuż obok
miejsca, w którym spoczywa Kobyła, pojawił się nie wiadomo skąd parów porośnięty głogiem. Niektórzy powiadają, że wyryły go kopyta magicznego konia. Gdy rusza do dzikiego
180
gonu i gdy się zatrzymuje, żłobi w ziemi zaczarowany jar... dziwne miejsce, gdzie czas nie
mija i wszystko trwa niezmiennie od wieków. Gdy w czas nowiu przykucnie się na dnie
parowu, można zobaczyć bladą twarz z gorejącymi oczyma i szlachetnie ukształtowane ramię z mieniącym się szkarłatem znamieniem. Duch przeniósł się tu z bitewnej doliny koło
Lubawy i zamieszkał między głogami, by być bliżej swego umiłowanego rumaka...
Tak opowiadają mieszkańcy Wzgórz Dylewskich. A wiedzą co mówią, żyją wszak
w magicznej krainie! To wszystko to najprawdziwsza prawda...
O Pogańskim Kamieniu i Białej Pani
Dawni mieszkańcy wsi Pietrzwałd opowiadali o pewnym gospodarzu, który wieczorem
w wigilię św. Jana (23/24 czerwca) wracał z odrobku do domu. Zamarudził nieco w karczmie
u Matzmoora w Wysokiej Wsi (wówczas Kernsdorf), a potem, chcąc skrócić sobie drogę, poszedł ścieżką przez las Müllsfichten, tuż obok „Kamienia ofiarnego”. Spod głazu wychynęła
nagle biała zwiewna kobieca postać i porwała mężczyznę do tańca. Wirowali w pląsach aż na
skraj lasu, do studni koło drogi przy pierwszych zabudowaniach Wysokiej Wsi. Tam boginka
uchwyciła biedaka w żelazne objęcia i niczym trąba powietrzna miotała nim wokół cembrowiny, aż ten wył wniebogłosy. Zjawa uleciała w powietrze, a nieszczęśnik padł w pył polnej
drogi, skąpany we własnym pocie. Długie
tygodnie spędził potem w malignie, na
przemian wzywając wszystkich świętych
i przyzywając swą zjawiskową tancerkę...
* * *
Emil Schnippel, nauczyciel z ostródzkiego Kaiser Wilhelm Gymnasium i założyciel pierwszego zbioru muzealnego
w mieście, tzw. Gymnasial Sammlung
Osterode, w jednym z lokalnych kalendarzy (Heimat Jahrbuch 1935), tak pisał
o wielkim kamieniu w lesie koło Pietrzwałdu:
„[…] W związku ze wzrastającym co
roku napływem gości z Rzeszy, jak również z dalszych okolic Prus Wschodnich,
warto zwrócić uwagę na osobliwości naszych rodzinnych stron szczególnie warte zobaczenia. Jedną z nich jest leżący
w okolicy Wysokiej Wsi pogański kamień,
który był być może kamieniem ofiarnym.
Idąc od strony Pietrzwałdu w kierunku
Wysokiej Wsi – tuż przed Zajączkowskim
Lasem, przy zakręcającej w stronę Wysokiej Wsi dróżce – widać mały zagajnik,
Buk z prześwitem w pniu i buk dwupienny w wierzeniach
dawnych Prusów był drzewem świętym; przeciśnięcie
się przez taki prześwit było obrzędem oczyszczenia,
umożliwiającym uczestniczenie w dalszych misteriach;
buk widoczny na zdjęciu rósł w pobliżu „Kamienia
ofiarnego” w lasku Müllsfichten, padł ofiarą gospodarki
leśnej około 2005 roku, w trakcie rutynowego wyrębu
(fot. R. Bogucki 2003)
181
znany wśród miejscowych jako „Spróchniałe Świerki” (Müllsfichten).
Zagajnik ten kryje w cieniu drzew mityczny pogański kamień – spory głaz, częściowo
zagłębiony w ziemi. Według mojej opinii jest to kamień ofiarny z czasów pruskich. Podczas
gdy germańskie kamienie ofiarne opatrzone były znakami runicznymi, na tym kamieniu nie
ma żadnych znaków. Wykute w jego wzdłużnej i poprzecznej ścianach zagłębienia służyły
do zamocowania słupów, do których przywiązywano ofiarę, natomiast przeznaczeniem biegnącej środkiem rynny było odprowadzanie krwi. Ofiarę stanowił najczęściej koń; w czasach
szczególnie ciężkich i podczas wojny w ofierze składano ludzi.
Z nadejściem chrześcijaństwa głaz musiał zostać zakopany i leżał pod ziemią do chwili, gdy został odkryty przy zbieraniu kamieni. Uznano go za pomnik przyrody, a miejsce,
w którym się znajdował, ogrodzono. W niewielkiej kotlinie niedaleko kamienia znajduje
się, być może naturalna, a może specjalnie ukształtowana przez ludzi, osłonięta cieniem
drzew polana do urządzania uroczystości. W dawniejszych czasach dorosła młodzież z całej
okolicy fetowała tam święta majowe i inne okazje. Jeszcze dziś na tej polanie odbywają się
różne festyny organizowane przez pobliską wieś Pietrzwałd. […]”.
(Źródło: Heimat Jahrbuch, Kreis Osterode Ostpr. 1935, Königsberg 1935, s. 60; tłum.:
Jędrzej Skrobot)]
„Kamień ofiarny” w latach 20. XX wieku wpisany został do Czerwonej Księgi Ochrony Przyrody Powiatu Ostródzkiego; po wojnie leżał w leśnym zagłębieniu porośnięty mchem i przysypany bukowymi liśćmi,
a nowi mieszkańcy nic o nim nie wiedzieli; powtórnie został odkryty w 1998 roku podczas konferencji naukowej „Archeologia ziem pruskich. Nieznane zbiory i materiały archiwalne” zorganizowanej przez powstające
wówczas Muzeum Regionalne w Ostródzie; w 2011 roku w ramach projektu Europejskich Dni Dziedzictwa,
przy wsparciu Nadleśnictwa Olsztynek i pomocy uczniów Szkoły Podstawowej w Pietrzwałdzie, oczyszczono z dziko rosnących chaszczy otoczenie kamienia i drogę prowadzącą do niego, a leśnicy z ówczesnego
Leśnictwa Bednarki (ob. Leśnictwo Dylewska Góra) zbudowali ogrodzenie (fot. R. Bogucki 2011)
182
Aneks 2
Propozycje działań kulturotwórczych
Wędrowanie po Wzgórzach Dylewskich, niespieszne ich oglądanie w różnych porach roku:
o świcie, w południe, o zachodzie słońca i w zmroku, a także namysł nad znaczeniem krajobrazów i miejsc ukrytych wśród bezdroży, pozwalają odkryć te wartości przestrzeni, które
zostały wyłączone z obiegu społecznego. Nierzadko miejsca takie są kamieniami fundacyjnymi, kiedyś najważniejszymi w budowaniu pomyślności tej krainy, po II wojnie zlekceważonymi, potem odrzuconymi i zapomnianymi.
Przedstawione niżej dwie propozycje to pomysły na to, by przynajmniej niektóre kamienie fundacyjne Wzgórz Dylewskich odzyskały swą wartość wspólnotową.
Kamienny „Krąg Wspólnoty Kultur” w Glaznotach
W sąsiedztwie starego kościoła ewangelickiego w Glaznotach znajdują się porośnięte
gąszczem zarośli i drzew ruiny domu pastora/szkoły i towarzyszących mu zabudowań
gospodarczych.
Kościół należący obecnie do wspólnoty Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego od
wielu dziesiątek lat pozostaje nieużytkowany. Zrujnowany przez burzę w 2005 roku został
odbudowany dzięki inicjatywie Marka Kotańskiego, który w pobliskim Marwałdzie tworzył
w tamtym czasie kolejny „Markot”, dom dla ludzi wychodzących z bezdomności. W kościele chciał urządzić miejsce spotkań ekumenicznych. Po śmierci Kotańskiego idea ta upadła,
a we wnętrzu świątyni jedynie sporadycznie odbywają się msze, głównie przy okazji wizyt
Glaznoty, widoczna wieża kościoła ewangelickiego, poniżej szkoła (dom pastora) i część zabudowań gospodarczych (źródło: archiwum Kreisgemeinschaft Osterode Ostpreussen)
183
dawnych mieszkańców powiatu ostródzkiego, skupionych w związku Kreisgemeinschaft
Osterode Ostpreussen.
W ostatnich latach w środowisku Stowarzyszenia Miłośników Wzgórz Dylewskich powstał pomysł utworzenia w opustoszałym kościele izby muzealnej, w której gromadzono by
przedmioty użytku codziennego pozyskane od mieszkańców okolicznych wsi. Ze względu
jednak na znaczne zawilgocenie wnętrza kościoła nie jest możliwe jego bezpośrednie wykorzystanie do celów muzealnych. Pomysł muzeum zbiegł się w czasie z ideą utworzenia
Kręgu Wspólnoty Kultur na zakrzaczonym terenie przykościelnym. Idea ta dała początek
projektowi realizowanemu w ramach działań Pracowni Aktywności Obywatelskiej i Dokumentacji Dziedzictwa w Ostródzie.
Glaznoty, widok na dolinę rzeki Gryźli i bryłę kościoła ewangelickiego; kępa zarośli i drzew poniżej wieży
skrywa ruiny szkoły i gospodarstwa przykościelnego, gdzie realizowany jest projekt Krąg Wspólnoty Kultur
(fot. A. Szarzyńska 2013)
Zasadniczym celem projektu jest utworzenie miejsca edukacyjnego o charakterze symbolicznym i promocyjnym, dla podkreślenia pogranicznej specyfiki miejscowości Glaznoty. Aby poszerzyć zakres oddziaływania Kręgu, do projektu włączono pomysł utworzenia
w kościele Muzeum Wzgórz Dylewskich w formule koncepcji profesjonalnej, z uwzględnieniem remontu świątyni i dostosowania jej do celów ekspozycyjnych, a także uporządkowania otaczającego ją cmentarza.
Od stuleci na Wzgórzach Dylewskich dochodziło do mieszania się narodów i kultur.
Pierwsza silniej akcentowana była tu kultura Gotów. Dość intensywne ślady ich osadnictwa
odkryto właśnie w okolicy Glaznot. Goci byli wielką etniczną grupą kulturową zasiedlającą
184
Krąg Wspólnoty Kultur w trakcie realizacji; w centrum widoczny kamienny menhir, na którym zostanie
wyrzeźbiony relief figuralny przedstawiający scalone wizerunki dwóch sasińskich „bab” kamiennych
(fot. W. Skrobot 2015)
w okresie wpływów rzymskich (I–IV w. n.e.) prawie całą dzisiejszą Europę. Charakterystycznym wyróżnikiem ich obrzędowości religijnej było budowanie kręgów kamiennych.
Krąg w Glaznotach będzie nawiązaniem do uniwersalizmu europejskiego (kręgi budowali
także Celtowie) i nawiązaniem do śladów bytności Gotów na Wzgórzach Dylewskich.
Ludem pierwotnym, który uznajemy coraz powszechniej za naszych lokalnych przodków, byli Prusowie, w okolicach Ostródy – Sasinowie. Centralnie w kręgu ustawiony będzie
menhir z reliefem scalonych kopii sasińskich kamiennych „bab” z Prątnicy (gm. Lubawa)
i Bratiana (gm. Nowe Miasto Lubawskie) – symboliczny pomnik przymierza współczesnych mieszkańców z pruskimi przodkami.
Zbudowanie kręgu kamiennego w sąsiedztwie wiejskiego kościoła gotyckiego w Glaznotach, który najpierw był katolicki, a potem ewangelicki, dopełni symbolikę uniwersalizmu religijnego. Poprzez nadanie kręgowi waloru kulturowego, współgrającego z ideą
Muzeum Wzgórz Dylewskich, istnieje szansa na stworzenie wyjątkowego miejsca edukacyjnego o dużym znaczeniu turystycznym i promocyjnym dla gminy i podmiotów gospodarczych funkcjonujących na terenie Wzgórz Dylewskich.
W sąsiedztwie kręgu, na oczyszczonych i wyremontowanych fundamentach zabudowań
szkoły i budynków gospodarczych, które terasowato schodzą w dół ku kamiennemu kręgowi,
urządzone będzie miejsce nazwane „polem obrzędowym” – do organizowania wydarzeń
o charakterze edukacyjnym i promocyjno-kulturalnym. W społecznej dyskusji wypracowana
185
zostanie ponadto koncepcja dorocznego wydarzenia, które stanie się kulturalno-kulturowym urozmaiceniem
oferty wydarzeń na Wzgórzach Dylewskich.
Kamienie do budowy kręgu pozyskano z pobliskiej żwirowni w Glaznotach. Przekazane przez właściciela
żwirowni kamienie są swego rodzaju
zakładziną pod nowe urządzenie wspólnoty społeczno-kulturowej mieszkańców okolicznych miejscowości, przez
co pośrednio stał się on Zakładźcą nowej idei na Wzgórzach Dylewskich.
Kamienie kręgu poświęcone będą
ważnym postaciom, które w sposób
szczególny zaznaczyły się i zasłużyły
w cywilizacyjnym oraz kulturowym
rozwoju Wzgórz Dylewskich. Wśród
nich znajdą się między innymi:
– Herkus Monte, wódz Natangów,
który w bitwie pod Fijewem k/Lubawy
w 1263 r., podczas II powstania Pru- Menhir centralny w Kręgu Wspólnoty Kultur, relief figusów zwycięsko dowodził zjednoczo- ralny w trakcie realizacji: scalenie „bab” z Prątnicy (wmunymi plemionami pruskimi, pokonując rowanej w północną ścianę kościoła) i z Bratiana (obecnie
wojska krzyżackie; w bitwie zginęło w zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu); autorką projektu i twórczynią reliefu jest Agata Markos (fot. W. Skrobot
40 rycerzy zakonnych i mistrz krajowy 2015)
Helmerich von Rechenberg;
– biskup Christian, pierwszy misyjny biskup Prus, który doprowadził w 1216 roku do
chrztu sasińskich wodzów Surwabuno i Warpody;
– sasiński wódz Surwabuno, władca Ziemi Lubawskiej;
– sasiński wódz Warpoda, władca Ziemi Łążyńskiej;
– Hanus von Dameraw, wielki mierniczy Zakonu Krzyżackiego, który w latach 30. XIV
wieku założył na Wzgórzach Dylewskich wiele miejscowości, między innymi dzisiejszą
wieś Zajączki;
– Hans von Baysen, czyli Jan Bażyński, pierwszy gubernator Prus mianowany przez
polskiego króla Kazimierza Jagiellończyka w 1454 roku, właściciel dziedziczny wielu podostródzkich wsi, między innymi Leszcza.
Doborem potencjalnych kandydatów do uhonorowania kamieniami zajmie się specjalnie
powołana międzynarodowa kapituła, złożona z historyków i kulturoznawców, obiektywnie
i profesjonalnie rozpatrujących zgłaszane społecznie kandydatury. Poszczególne tablice/napisy na kamieniach fundować będą samorządy, instytucje, podmioty gospodarcze i osoby
fizyczne.
186
Wnętrze ewangelickiego kościoła w Glaznotach; 23 listopada 2014 roku odbyło się tu spotkanie mieszkańców okolicznych wsi pod hasłem „Glaznoty – nowe życie w dolinie Gizeli”, na które przybyło wielu autochtonów, jak też ludzi osiadłych na Wzgórzach Dylewskich po II wojnie światowej; wydarzenie pokazało,
że w społeczności tej istnieje silna potrzeba nowej wspólnoty sąsiedzkiej i potrzeba wspólnego działania
(fot. M. Podgórska 2014)
Do realizacji przedsięwzięcia zaproszeni zostali mieszkańcy Glaznot, jak też innych
okolicznych wsi. Tworzenie kręgu ma służyć budowaniu nowej wspólnoty sąsiedzkiej
i potrzeby wspólnego działania, na wzór skandynawskiego samvaro.
Sassenpile – Centrum Kultury Średniowiecza w Zajączkach
Grodzisko Sassenpile historycy uznają powszechnie za pozostałość po stołecznym grodzie
staropruskich Sasinów. Położone jest na wysokiej zachodniej skarpie doliny rzeki Gryźli
(Gizeli) – historycznej granicy terytorialnej, administracyjnej i wojennej. Obiekt znajduje
się w granicach Parku Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich, przy granicy między gminami
Ostróda i Lubawa.
Idea projektu opiera się na przywróceniu do społecznej funkcji – i do pamięci historyczno-kulturowej - strefy granicznej rzeki Gryźli, z odwołaniem do stołecznej funkcji Sassenpile. Strategiczną rolę w realizacji projektu odgrywa rozległa łąka u wschodniego podnóża
grodziska na dnie doliny rzecznej. Zamysł Centrum Kultury Średniowiecza ogniskuje się
wokół koncepcji zaaranżowania na wspomnianej łące osady staropruskiej, złożonej z kilku
chat i zabudowań gospodarczych, z centrum logistycznym na terenie ruin dawnego młyna/
leśniczówki bezpośrednio na północ od łąki.
187
Grodzisko położone jest
w sąsiedztwie miejscowości Zajączki (niem. Haasenberg) związanej historycznie z okresem kolonizacji
krzyżackiej. Okolice te były
obszarem pierwszej fali tzw.
wielkich nadań w Ziemi Sasinów, co dodatkowo predestynuje dolinę Gryźli do wykreowania ważnego miejsca kulturotwórczego. W przypadku
majątku Haasenberg ważną
rolę przy realizacji projektu
odegra na pewno „płaczący
kamień” i związana z nim legenda o zaginionym klasztorze przeklętych zakonnic.
Trzy kilometry na wschód
od grodziska znajduje się
„kamień ofiarny”, a trzy kilometry na południowy wschód
położony jest ewangelicki
kościół w Glaznotach. Rea- Dolina rzeki Gryżli; u góry po lewej widoczne grodzisko Sassenpile,
lizowany tam obecnie pro- po prawej dno doliny rzecznej: od drogi w dół łąka, na której powstanie
jekt Krąg Wspólnoty Kultur osada staropruska, u góry za drogą: czytelne zarysy zabudowań dawbędzie swego rodzaju kołem nego młyna, od 1905 roku leśniczówki, gdzie powstanie ośrodek logistyczny Centrum Kultury Średniowiecza; po lewej u dołu przy skrzynapędowym do wdrożenia
żowaniu dróg – widoczne ślady fundamentów po zabudowaniach wsi
aktywności
projektowych Zakurzewo; obraz skanu laserowego w systemie LIDAR (licencja nr
Centrum Kultury Średnio- DFT.7211.826.2015_PL_CL8)
wiecza. „Kamień ofiarny”
zaś wiązałby przestrzeń Lasu Zajączkowskiego poprzez drogę leśną do położonego na drugim krańcu lasu cmentarza z kaplicą Kramerów, dziedziców majątku Haasenberg.
W projektowaniu scenariusza wdrożeniowego należy zaplanować wykorzystanie potencjału mieszkańców domu „Markot” w Marwałdzie. Zaangażowani w odbudowę zniszczonego kościoła w Glaznotach dali się poznać jako sprawni rzemieślnicy budowlani. Ich
aktywność powinna być wykorzystana do realizacji budowlanej części projektu Centrum
Kultury Średniowiecza. Mieszkańcy „Markotu” mogliby też pełnić funkcje opiekunów
i bezpośrednich gospodarzy osady, wcielając się w role staropruskich Sasinów. Na bazie
takiej aranżacji możliwe jest podjęcie aktywności z zakresu ekonomii społecznej i przemysłów kultury.
Aby działania zyskiwały na swej atrakcyjności i efektywności oraz posiadały pozalokalny
wymiar, potrzebne jest nawiązanie partnerstwa międzynarodowego. Mając na względzie bogate doświadczenia krajów skandynawskich w uwspólnotowianiu społeczeństw lokalnych,
wskazane będzie poszukanie partnerów właśnie tam.
188
Szeroka dolina Gryźli u stóp Sassenpile; łąka, na której powstanie Centrum Kultury Średniowiecza
(fot. W. Skrobot 2011)
Sassenpile, widok na wały i majdan dawnego grodu stołecznego Sasinów, wyniesionego 80 metrów nad
poziom rzeki Gryźli; na wale uczestnicy warsztatów historyczno-kulturowych w ramach Europejskich Dni
Dziedzictwa (fot. R. Bogucki 2011)
189
Przesłankami do poszukiwania wątków, na których trzeba będzie zbudować platformę
partnerstwa i współpracy, powinny być:
1/ idea paneuropeizmu średniowiecznego – wspólne korzenie kultury i cywilizacji;
2/ idea Morza Bałtyckiego jako morza wewnętrznego – Östersjöprogrammet (ujęcie tożsamości jako idei kulturowej wspólnoty narodów w basenie Morza Bałtyckiego, odwołanie się do idei paneuropeizmu średniowiecznego);
3/ stworzenie wspólnych strategii zachowania i wykorzystania dziedzictwa naturalnego
i kulturowego na bazie podobieństwa cech krajobrazowo-kulturowych:
A/ podobieństwo krajobrazu Wzgórz Dylewskich do skandynawskich „mellan- och
skogsbygden”, ich pofałdowanie i kamienistość,
B/ występowanie podobnych śladów użytkowania rolniczego (uprawa, wypas bydła)
kamienistej ziemi: usypiska kamieni na miedzach upraw (tzw. „kamienice”) oraz
usypiska leśne (Uroczysko Dylewo) i ich skandynawskie odpowiedniki, „odlingsrösen” (na polu ornym) i „röjningsrösen” (na karczowiskach leśnych),
C/ kulturowy charakter wykorzystywania kamieni: skandynawskie kamienie runiczne
i tzw. „gropstenar” (kamienie z wyżłobionymi dołkami) oraz polskie, tzw. „Kamień
ofiarny” w Wysokiej Wsi i tzw. „Płaczący kamień” w Zajączkach;
4/ umiejętność pogodzenia rozwoju turystyki na bazie wartości kulturowych z ochroną
wartości przyrodniczych – warsztaty, udział naukowców polskich oraz szwedzkich
i norweskich (lokalizacja Centrum Kultury Średniowiecza w Zajączkach może służyć
wypracowaniu innowacyjnych metod ochrony dziedzictwa naturalnego w kontekście turystycznego wykorzystania wartości kulturowo-zabytkowych otoczenia grodziska Sassenpile – np. szwedzka idea „levande skogar”);
5/ idea lokalizacji Centrum w Zajączkach oparta na skandynawskiej idei „samvaro”, potrzeby obcowania, bycia razem;
6/ innowacyjna nowa forma turystyki kwalifikowanej – mikroregionalna turystyka kulturowa (doświadczenia duńskie i szwedzkie modyfikowane o wnioski wynikające z warsztatów prowadzonych koło Zajączek, Glaznot i Wysokiej Wsi = wspólna nowa koncepcja
mikroregionalnej turystyki kulturowej);
7/ promowanie działań – poszukiwanie nowych znaków wspólnej tożsamości, np.:
A/kopie pradziejowych ozdób skandynawskich znalezionych w granicach powiatu
ostródzkiego i na terenach sąsiednich,
B/ opracowanie ozdób z zastosowaniem średniowiecznego zdobnictwa skandynawskiego (np. zając (= Sasini, lud Soysim) jako broszka i zawieszka w stylistyce skandynawskiej),
C/ motywy sakralne: przenikanie wątków pogańskich do średniowiecznej religii chrześcijańskiej (zdobnictwo skandynawskich stavkyrka, baby kamienne: Prątnica, Bratian); waloryzacja północnoeuropejskiego dziedzictwa duchowego – przygotowanie
wspólnej mszy polsko-skandynawskiej w kościele w Glaznotach; etc.
Wszystkie działania, oparte na wszechstronnym udziale społeczności lokalnych zamieszkujących Wzgórza Dylewskie, są szansą na ponowne odkrycie nad-(nie-)zwyczajności tej
krainy i uczynienia z niej źródła pomyślności jej mieszkańców.
190
Usypisko kamienne, tzw. „kamienica” koło Janowa (fot. W. Skrobot 2011)
Las Dylewski, jeden z setek kamiennych kopców rozsianych między drzewami, ślad działalności gospodarczej mieszkańców Wzgórz Dylewskich; zgromadzone w ten sposób kamienie ładowano na wozy konne
i transportowano do kolejki spalinowej kursującej na trasie obecnej drogi z Marwałdu do Miejskiej Woli,
gdzie znajdował się „kamienny folwark” (fot. W. Skrobot 2015)
191
literatura
Bachelard G. 1998. Poetyka marzenia. Warszawa: Wyd. Słowo/Obraz Terytoria
Bogucki R., Skrobot W. 2009. Katalog nieznanych zabytków Mazur Zachodnich: powiat ostródzki. Ostróda: Wyd. Drwęca.
Bollnow O. F. 2000. Mensch und Raum. Stuttgart: Kohlhammer Verlag.
Buczyńska-Garewicz H. 2006. Miejsca, strony, okolice. Przyczynek do fenomenologii przestrzeni. Kraków: Universitas.
Budzinski R. 1994. Entdeckung Ostpreussens. Leer: Rautenberg Verlag.
Bürger K. (red.) 1977. Kreisbuch Osterode Ostpreussen. Osterode am Harz: Kreisgemeinschaft Osterode
Ostpr. e.V.
Frydryczak B. 2013. Krajobraz. Od estetyki the pictoresque do doświadczenia topograficznego. Poznań:
Wydawnictwo PTPN.
Hartmann E. 1958. Der Kreis Osterode (Ostpr.). Daten zur Geschichte seiner Ortschaften. Würzburg: Holzner Verlag.
Heidegger M. 1998. Der Feldweg. Frankfurt/Main: Vittorio Klostermann Verlag.
Heidegger M. 2004. Bycie i czas. Warszawa: PWN.
Kossert A. 2009. Prusy Wschodnie. Historia i mit. Warszawa: Wyd. Naukowe Scholar.
Kucharska-Hornung K. 2015. Losy rzeźb z kolekcji rodziny von Rose [w:] Majątek. Zbiór tekstów (red. Jan
Sowa). Warszawa: Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego.
Lenz S. 2010. Muzeum Ziemi Ojczystej. Olsztyn: Wyd. Borussia.
Lewicka M. 2012. Psychologia miejsca. Warszawa: Wyd. Naukowe Scholar.
Mager F. 1960. Der Wald in Altpreussen als Wirtschaftsraum, Bd I-II. Köln-Graz: Böhlau Verlag.
Merleau-Ponty M. 2001. Fenomenologia percepcji. Warszawa: Wyd. Aletheia.
Möllenberg W. 1912. Das Majorat Döhlau. Königsberg: Selbstverlag.
Skrobot W. 2014. Wartości przestrzeni. Zintegrowana przestrzeń nieizolowana w ujęciu fenomenologicznym. Ostróda-Słubice: Wyd. Drwęca.
Symotiuk S. 1997. Filozofia i genius loci. Warszawa: Instytut Kultury.
Waldenfels B. 2002. Topografia obcego. Studia z fenomenologii obcego. Warszawa: Oficyna Naukowa.
Yi-Fu Tuan 1987. Przestrzeń i miejsce. Warszawa: PIW.
192
Dofinansowano ze środków Wojewódzkiego
Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie
ISBN 978-83-62860-30-2

Podobne dokumenty