OPI Sp. z oo

Komentarze

Transkrypt

OPI Sp. z oo
polecAMY
16
Nowoczesne systemy udojowe
Praktycznie pełny stopień
automatyzacji doju osiągnięto
w robotach udojowych.
WYDAWC A
Zes p ó ł re d a kc y jny :
Radosław Iwański – redaktor naczelny
[email protected]
Mateusz Uciński – redaktor
[email protected]
Ad res redakcji:
ul. Żurawia 22
00-515 Warszawa
tel./fax 22 502 33 21
[email protected]
Zofia Borowska-Dobrowolska
– redaktor graficzny
[email protected]
Polska Federacja Sp. z o.o.
ul. Żurawia 22
00-515 Warszawa
tel./fax 22 502 33 21
www.polskafederacja.pl
Martyna Mendza
– reklama i prenumerata
[email protected]
Druk:
Qartis S. A.
Dorota Grabarska – stała współpraca
Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczanych ogłoszeń i reklam.
Redakcja zastrzega sobie prawo do redagowania i zmian przesyłanych tekstów.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie części lub całości tekstów bez
zezwolenia wydanego w formie pisemnej
jest ściśle zabronione.
Okładka:
Zofia Borowska-Dobrowolska, PFHBiPM
Nakład:
25 000 egz.
Reklamy:
zamawiane wyłącznie
drogą elektroniczną:
[email protected]
CIĘŻKIE LATO
N
iestety, spadają ceny mleka. Dołek cenowy,
który miał się skończyć, najwyraźniej się przesuwa. Sytuacja jest dramatyczna, ale pamiętajmy, że według trzyletniego cyklu koniunktury
na rynku mleka, o czym pisaliśmy w numerze 5 „Hodowli i Chowu Bydła”, obecnie powinien być kształtowany
dołek cenowy, a jego, nawet kilkumiesięczne przesunięcie, jest możliwe. Oby ono trwało jak najkrócej.
Ze wściekłością patrzę na notowania cen przetworów
mlecznych na giełdzie GDT, która jest wskaźnikiem światowej sytuacji na tym rynku. Niestety, główny indeks tej
giełdy osiągnął poziom, który po raz ostatni notowano
przed 13 laty. Ceny mleka spadały
w zasadzie na całym świecie, wyłączając USA. Jednak Amerykanie
umieją się sprzedać, rośnie ich
eksport.
Bez wątpienia złą koniunkturę pogorszyło uwolnienie rynku
mleka w Unii Europejskiej i rosnąca jego produkcja na całym świecie. Uwolnienie kwot, bo przecież
Unia Europejska nie wyprodukowała mleka w postaci całego swojego limitu produkcji, jest również
barierą psychologiczną dla wzrostu cen.
Na razie rosnącej podaży nie
równoważy „ssanie” na produkty mleczne ze strony rosnących
azjatyckich gospodarek, w tym Chin. To, czego się obawiano – sprawdza się. Spodziewano się, że po likwidacji kwot
mlecznych, we Wspólnocie zwiększy się zmienność cen
mleka w wyniku okresowej nadpodaży. W jakim stopniu?
Trudno to dzisiaj stwierdzić, ale raczej na pewno w niektórych krajach będzie ona wysoka. Niedawny kryzys finansowy i hossa na surowce rolne zmieniły obraz wielu rynków.
Proszę zauważyć, że bez znacznej weryfikacji podaży zbóż
ich ceny zaczęły rosnąć w obawie przed nieobliczalną pogodą. Jest sucho, co nie pozwala rolnikom na spokojny sen.
Czy te złe informacje przełożą się na rynek mleka? Tego nie
wiemy. Nie wiemy także, ile mleka produkujemy w Polsce
po zniesieniu kwot mlecznych, gdyż ARR zaprzestała podawania comiesięcznych informacji o wielkości skupu.
Dlaczego? Bo nie ma kwotowania. Przypomnę zainteresowanym, że na rynku mleka funkcjonuje „pakiet mleczny”,
który obliguje kraje członkowskie UE do monitorowania
rynku. Czy ARR przekazuje informacje tylko do Komisji Europejskiej?
Hodowcy bydła i producenci mleka, żeby mogli zarządzać swoimi biznesami, potrzebują informacji. Po pierwsze,
chcą wiedzieć, w jakiej wysokości będą kary? Nie tworzyli
oni rezerw zapasowych w postaci gotówki na ich zapłatę.
No i wreszcie chcą wiedzieć, jak kształtuje się podaż na naszym polskim lokalnym rynku.
[ Radosław Iwański ]
hodowla i chów bydła
3
spis treści
12
DOŚĆ SPADKÓW CEN mleka
Indeks GDT jest na poziomie sprzed 13 lat.
31
Wywiad
6ciekawostki
8fakty
12ceny
16 Nowoczesne systemy udojowe
20 Robota głowa nie boli
26Analiza międzynarodowej genomowej oceny
wartości hodowlanej buhajów
31 O handlu, rynku i karach z Markiem Sawickim
35 Excellent
36 20 lat zmian w oborze
40 hodowlana szkoła marzeń
42wystawy
56 Mikotoksyny groźne dla bydła mlecznego
60 WŁOSKI SMAK Z POLSKIEGO MLEKA
62 W wolnej chwili
„Wygaście swoje apetyty na współpracę
z największym monopolistą świata”; „jeśli sektor
tego nie zrozumie, to niestety sam wykończy
swoich dostawców”.
Analiza
międzynarodowej
genomowej oceny wartości
hodowlanej buhajów
26
4
hodowla i chów bydła
Obliczyliśmy i poddaliśmy analizie
podindeksy genomowe dla 10 400 buhajów.
fakty
ciekawostki
PRZEMYT KRÓW RÓWNIE ZŁY
JAK GWAŁCENIE KOBIET
„Zabijanie bądź przemyt krów jest równy gwałtowi na
hinduskiej dziewczynie bądź niszczeniu hinduskiej świątyni” – stwierdził Jishnu Basu, rzecznik nacjonalistycznego
ugrupowania Rashtriya Swayamsevak Sangh. Do tej formacji
należy także premier Indii – Narendra Damodardas Modi.
Dotąd na granicy z Bangladeszem hinduscy żołnierze
uratowali 90 tysięcy sztuk bydła i zatrzymali 400 przemytników. Według danych szacunkowych do tej pory z Indii do
Bangladeszu trafiało rocznie ok. 2 mln sztuk bydła. Wiosną
minister spraw wewnętrznych Rajnath Singh stwierdził, że
„ludzie Bangladeszu powinni zrezygnować z jedzenia wołowiny”. Zdaniem krytyków podbudowana nacjonalistyczną
ideologią ochrona krów oznacza dyskryminację muzułmanów,
chrześcijan i członków niższych hinduskich kast, dla których
wołowina to główne źródło białka. Zajęcie zaczynają tracić
także sprzedawcy bydła i rzeźnicy. mu
OSOBÓWKĄ PO KROWĘ
W tematyce kradzieży krów… Jak ukraść krowę, mając
do dyspozycji tylko samochód osobowy, i to niewielkich
gabarytów? Jak się okazuje, dla obywateli Federacji Rosyjskiej nie ma rzeczy niewykonalnych. Internet obiegło
wideo z przemysłowej kamery, na którym uwieczniono
zuchwałą kradzież. Mężczyzna zwabia krowę do samochodu osobowego i... wpycha ją do środka. Po chwili odjeżdża
ze zwierzęciem. Niemożliwe? A jednak. Poniżej załączamy
link do tego filmu, jednocześnie surowo potępiając podobny proceder. Rejestracja tej zuchwałej kradzieży dostępna
pod adresem: youtu.be/6zVR5oSoVRA mu
6
hodowla i chów bydła
Krwiożercze krowy
wracają
Miłośnicy gier komputerowych, a zwłaszcza kultowej
gry Diablo, na pewno pamiętają, jak w drugiej odsłonie
tego cyklu gracze przenosili się do ukrytego poziomu, na
którym musieli stawić czoła stadom demonicznych krów.
W tym roku, z okazji 3. rocznicy wydania ostatniej jak
dotychczas części gry – Diablo III, jej wydawca ponownie
sięgnął po „bydlęcych” przeciwników. Gracze podczas
swojej podróży napotkają ponownie uzbrojonych po
zęby (a raczej rogi) łaciatych rywali, którzy bynajmniej
potulni nie będą. Dodatek ten dostępny będzie dla graczy
korzystających z platformy Battle Net i korzystających
z komputerów PC oraz konsol PS4 i Xboks One. mu
Krowy w roli głównej
W niemieckich Alpach jesienią wybiera się królową
łąki? Prawda czy fałsz? Jak widać na załączonym zdjęciu
w taki właśnie sposób niemiecka organizacja turystyczna zachęca Polaków do odwiedzenia tej uroczej krainy.
Zachęca także do konkursu i obiecuje nagrody. Krowy
kuszą turystów. Główną rolę w reklamie i konkursowym
pytaniu odgrywają właśnie one, a nie ludzie, choć oni to
wszystko wymyślili. Takie reklamy widoczne są m.in. na
„czerwoniakach” w Warszawie. Znowu krowy występują
w roli głównej. ri
fakty
 Czesław Kryszkiewicz
Na 700
sztuk bydła
T E K S T : Radosław Iwański
W
gospodarstwie w Jędrzychowicach, które
należy do HZZ Osowa Sień, zasiedlają najnowszą inwestycję. Dwie obory połączone halą udojową pomieszczą w sumie 700
sztuk krów dojnych. – W 1999 r. postanowiłem, że w gospodarstwie, którym kieruję, będzie docelowo na 3 fermach 2 tys. krów, i ten cel realizuję – powiedział Czesław
Kryśkiewicz, prezes zarządu HZZ Osowa Sień. W tej lokalizacji inwestycja była niezmiernie potrzebna, gdyż stare
budynki, które teraz będą służyły młodzieży, były wybudowane w 1974 r. Inwestycja powstała w dużej mierze
za własne środki. – Czy nie boję się złej koniunktury? Nie
spodziewaliśmy się, że dołek cenowy w mleku przyjdzie
tak szybko, są górki i dołki – przyznaje Kryszkiewicz. Inwestycję wykonała firma PB Nowak-Leszno do projektu
Przedsiębiorstwa Projektowo-Budowlanego Ryszard
Wyrybkowski. Dwie nowe obory zostały postawione na
stalowej konstrukcji z niskimi ścianami z silikatu i kurtynami. Dach stanowi płyta warstwowa z rdzeniem ze styropianu o grubości 10 cm. Świetlik kalenicowy jest standardowy, a uchylny jedynie nad częścią poczekalni i hali
udojowej. Gnojowica zbierana jest w dwóch zbiornikach
żelbetowych wylanych na mokro o pojemności 3,5 m3.
Obory bowiem ścielone są jej suchą postacią. Separator
został postawiony w krytej wiacie, co pozwala na jego
nieprzerwaną pracę nawet podczas srogiej zimy. System przegród legowiskowych, zgarniaczy, a także halę
udojową wyposażyła GEA. Kryszkiewicz postawił na halę
„bok w bok” 2x20. Inwestycja powstała w 1,5 roku.
hodowla i chów bydła
7
fakty
POTRÓJNY JUBILEUSZ
25 czerwca był szczególnym dniem dla Szkoły Głównej Gospodarstwa
Wiejskiego w Warszawie. Właśnie wtedy odbyła się konferencja
pt. ,,Hodowla bydła – historia i perspektywy’’. Była ona połączona
z jubileuszem 45-lecia działalności zawodowej prof. dr. hab. Henryka
Grodzkiego oraz 65-lecia Zakładu Hodowli Bydła. Uroczystości te
stanowiły część obchodów 200-lecia SGGW.
TEKST: Mateusz Uciński
ZDJĘCIA: Arkadiusz Budziński
U
roczystość zorganizowana została pod patronatem honorowym
JM Rektora SGGW prof. dr. hab.
Alojzego Szymańskiego. Jej gośćmi, w liczbie około 250 osób, byli rektorzy
i kanclerz SGGW, przedstawiciele katedr
hodowli bydła uczelni rolniczych, instytutów naukowych oraz bardzo wielu instytucji
i firm pracujących na rzecz hodowli zwierząt,
m.in. Polskiej Federacji Hodowców Bydła
i Producentów Mleka, DeLaval, Agroimpex,
Bentley Polska i WWS Polska. Licznie stawili się również hodowcy bydła, pracownicy
i studenci różnych wydziałów SGGW, a także
rodzina, koleżanki i koledzy profesora Henryka Grodzkiego.
W pierwszej części konferencji powitania
zgromadzonych gości dokonał Prorektor
ds. Nauki prof. dr hab. Jan Niemiec. Historię
Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego
oraz Wydziału Nauk o Zwierzętach przedstawiła Dziekan Wydziału prof. dr hab. Wanda
Olech-Piasecka, a po niej wystąpił prof. h.c.
mult. Henryk Jasiorowski z referatem „Kilka zawodowych refleksji starszego kolegi
8
hodowla i chów bydła
z okazji jubileuszu naszego przyjaciela prof. dr. Henryka Grodzkiego”. Prof. dr hab. dr h.c. mult. Zygmunt Litwińczuk z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie zaprezentował referat
pt. „Stan i perspektywy hodowli bydła w Polsce”. Wystąpienia
te spotkały się z dużym zainteresowaniem i stały się okazją do
ożywionej i niejednokrotnie gorącej dyskusji. Na zakończenie
prelekcji z historią Zakładu Hodowli Bydła SGGW zgromadzonych gości zaznajomił prof. dr hab. Piotr Brzozowski.
Druga część uroczystości poświęcona została 45-leciu pracy zawodowej prof. Henryka Grodzkiego. Doktor hab. Tomasz
Przysucha w obszernej prezentacji przedstawił przebieg kariery
naukowej dostojnego jubilata, jego drogi zawodowej, wiodącą
tematykę badawczą, pola działalności, na których się udzielał,
a także otrzymane nagrody i odznaczenia z ministerialną odznaką „Zasłużony dla rolnictwa” i Medalem Komisji Edukacji Narodowej na czele.
Tego dnia profesora Grodzkiego spotkało wiele serdecznych
życzeń i płynących z serca gratulacji. Z rąk delegacji Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, w skład której
weszli m.in. prezydenci Leszek Hądzlik i Sylwester Mierzejewski
oraz dyrektor ds. hodowli Teresa Piechowska, szanowny jubilat
odebrał Złotą Honorową Odznakę PFHBiPM oraz pamiątkowy
grawerton. Zaznaczyć należy, iż grawertony wręczone zostały
także władzom uczelni z okazji 65-lecia Zakładu Hodowli Bydła
i 200-lecia SGGW.
D
fakty
Obora
od Szczuki
 Rodzina Grabowskich
W 5 miesięcy postawiono i wyposażono oborę w Pomaskach
Wielkich na Mazowszu, gospodarstwie Cezarego Grabowskiego. Inwestycję sprawnie zrealizowała firma Szczuka Budownictwo Rolnicze i Brukarskie z Ełku. Obora ma 110 legowisk i została postawiona na rusztach. Zastosowane w niej rozwiązania
technologiczne szerzej zostaną omówione w kolejnym wydaniu „Hodowli i Chowu Bydła”. ri
Testujemy przystawkę
P
otrzeba matką wynalazków. I taka
potrzeba właśnie matkowała hiszpańskiej firmie SAYCA, która w latach 90. XX wieku zaprojektowała
uniwersalną przystawkę do robotów o nazwie Ori-Collector, która wykorzystywana
jest podczas pobierania próbek mleka
do oceny wartości użytkowej bydła. Do
wchodzących w owym czasie na hiszpański rynek robotów udojowych znanych
marek, takich jak Lely, DeLaval czy Gea,
bardzo trudno było o firmowe przystawki
wspomagające pobieranie próbek, a te,
które docierały do Hiszpanii, były bardzo drogie. Rozwiązanie zastosowane
przez inżynierów z SAYCA spotkało się
z szerokim odzewem wśród hodowców
z Hiszpanii, a sława urządzenia wkrótce
przekroczyła granice i przystawką zainteresowali się także producenci mleka
z Francji, m.in. koncern France Conseil
Élevage (FCEL), który razem z hiszpańskim producentem zawiązał kooperację
mającą na celu udoskonalenie tej uniwersalnej przystawki. Dzięki wspólnym
staraniom udało się w styczniu 2013 roku
uzyskać akredytację ICAR dla przystawek
działających przy robotach Lely (A3, A3
Next i A4), a w rok później dla robotów
DeLaval (VMS z Delpro 4.00). W chwili
obecnej trwają starania o akredytacje do
robotów Gea (MIOne), Foolwood Packo
(Merlin), Boumatic Robotics (MRS1) oraz
SAC (FuturLine).
Skąd takie zainteresowanie tą przystawką? Zdecydowanie wynika to z jej
wszechstronnej funkcjonalności i bardzo
10
hodowla i chów bydła
TEKST: Mateusz Uciński
ZDJĘCIA: Danuta Radzio
prostej obsługi. Samo urządzenie jest bardzo lekkie, waży
około 15 kg (porównywalnie oryginalna przystawka Lely
Shuttle to 22 kg, a Gea Valise Shuttle – 24 kg), wykonano je
z aluminium i zaopatrzono w prosty system obrotowy cechujący się bardzo dużą precyzją dozowania. Przystawka
obsługuje dwa typy próbek o pojemności 30 i 40 ml. W zależności od potrzeb hodowcy dostępne są modele posiadające mocowania dla 20, 60, 90 i 120 próbek. Samo urządzenie jest bardzo łatwe w montażu i demontażu, co sprzyja
jego myciu i zachowaniu czystości. Ponadto Ori-Collector
współpracuje z systemem RFID (radiowe przesyłanie i zapisywanie danych). Wspomniana już kilkukrotnie prostota obsługi zaowocowała tym, iż w samej Francji w chwili obecnej
działa ponad 350 takich przystawek, ale można je spotkać
także w Kanadzie, Niemczech i Belgii. Do Polski Ori-Collector zawitał w kwietniu i pod okiem specjalisty z FCEL oraz
Danuty Radzio z PFHBiPM był testowany w gospodarstwach
na Podlasiu i Mazowszu na robotach udojowych Lely, De Laval i Gea. Zaznaczyć jednak trzeba, iż w przypadku robotów
DeLaval konieczne jest oprogramowanie powyżej wersji 4.0.
Obecnie urządzenie do września nadal będzie testowane
w terenie na różnych typach robotów udojowych pracujących na terenie całej Polski.
D
 Ori-Collector
Mlekovita
kultywuje
25 lat EDF
Już po raz dziewiąty European Dairy Farmers (EDF)
zgromadziło ponad 350 producentów mleka na corocznym kongresie, który tym razem odbył się w Rostocku
pod koniec czerwca. Wśród uczestników byli również
przedstawiciele Polskiej Federacji Hodowców Bydła
i Producentów Mleka – Dorota Śmigielska i Martin Ziaja. EDF zostało założone w Wielkiej Brytanii w 1990 roku
przez Niemieckie Towarzystwo Rolnicze DLG oraz Federalny Instytut Badań Obszarów Wiejskich. Jest to apolityczna, bezstronna i niezależna platforma wymiany
myśli, doświadczeń i wiedzy pomiędzy hodowcami na
poziomie międzynarodowym. EDF stworzono głównie
dla producentów mleka, ale chętnie współpracuje ze
wszystkimi, którzy są zainteresowani przyszłością hodowli bydła mlecznego w Europie i na świecie. Ponad
70% członków stanowią czynni zawodowo rolnicy, pozostała część to doradcy, naukowcy oraz ludzie z agrobiznesu. EDF skupia się na analizowaniu i porównywaniu kosztów produkcji mleka w 300 indywidualnych
gospodarstwach mlecznych w Europie i innych krajach,
np. Kanadzie, Australii. W perspektywie długoterminowej European Dairy Farmers chce współpracować z jak
największą liczbą producentów mleka w Europie. Obecnie 3 gospodarstwa z Polski aktywnie uczestniczą w badaniach. Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka wraz z DLG planują zaprosić przedstawicieli
EDF na przyszłoroczną Fermę Bydła w Łodzi. dś
Już po raz ósmy odbył się w Wysokiem Mazowieckiem Światowy Dzień
Mleka w Polsce. Ósma edycja tego wydarzenia – promująca spożycie mleka
– odbyła się na stadionie miejskim.
Część oficjalną zainicjował symbolicznym toastem szklanką mleka przewodniczący Rady Ekspertów Mleczarstwa,
prezes zarządu Grupy MLEKOVITA Dariusz Sapiński wraz z zaproszonymi gośćmi. Światowy Dzień Mleka w Polsce
był też okazją do wręczenia wyróżnień
specjalnych przyznanych przez prezesa zarządu Grupy MLEKOVITA. Pierwszego Złotego Dariusa za partnerską
współpracę otrzymał dyrektor w firmie
Jeronimo Martins Polska Miguel Coutinho (w imieniu uhonorowanego nagrodę odebrał Wojciech Kozar), a Złotą
Odznakę MLEKOVITY – Sławomir Bień;
jako ambasador MLEKOVITY na rynkach zagranicznych wyróżniony został
Eugeniusz Aleksandravicius. red
20 sierpnia pora na młodych
– 20 sierpnia rozpoczynamy nabór wniosków na działanie młody rolnik w nowym Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich
na lata 2014–2020 – poinformował minister Marek Sawicki. W
tej perspektywie wsparcie w tym działaniu ma szansę otrzymać 30 tysięcy rolników. Do rozdysponowania jest 718 mln
euro. Premie dla młodych rolników w nowym PROW na lata
2014–2020 będą różnić się od tych ze „starego” PROW-u. Naj-
ważniejsza zmiana polega na tym, że wsparcie będzie przyznawane tylko tym wnioskodawcom, którzy już rozpoczęli urządzanie gospodarstwa rolnego i prowadzenie gospodarstwa
rolnego jako kierujący rozpoczną po złożeniu wniosku o premię.
O premię w wysokości 100 tys. złotych mogą się ubiegać ci, których wielkość ekonomiczna gospodarstwa (SO) nie może być
mniejsza niż 13 tysięcy euro i nie większa niż 150 tysięcy euro. ri
hodowla i chów bydła
11
GDT
ceny
najniższy od 13 lat
Sytuacja na rynku mleka jest zła
Indeks GDT spadł w lipcu do wartości najniższej od prawie 13 lat!
A U T O R : To m a s z R o s z k o w s k i
L
ipcowe aukcje Global Dairy Trade
(GDT) – w dniach 1 i 15 lipca – zakończyły się kolejnymi z rzędu spadkami cen przetworów mlecznych.
O ile pierwszy przetarg zakończył się zniżką wyraźną, ale jednocyfrową, o tyle drugi
był już prawdziwym dwucyfrowym pogromem, szczególnie że poziom indeksu i tak
był już bardzo niski. W efekcie jego wartość
spadła do poziomu ostatni raz notowanego w grudniu 2002 r.! Chociaż obecnie sytuacja wydaje się dramatyczna, to jednak
pamiętajmy, że według trzyletniego cyklu
koniunktury na rynku mleka obecnie powinien być kształtowany dołek cenowy,
a jego nawet kilkumiesięczne przesunięcie
jest możliwe. Pisałem o tym w niedawnej
analizie rynku. Przypominam, że w maju/
czerwcu, w latach 2006, 2009 i 2012 okresy
dekoniunktury kończyły się właśnie w tym
czasie i rozpoczynał się nowy trzyletni cykl
na rynku mleka. Może w tej chwili trudno
w to uwierzyć, ale bądźmy dobrej myśli.
Pierwsza lipcowa aukcja zakończyła się
zniżką indeksu GDT o 5,9%, a na drugiej indeks obniżył się już aż o 10,7 proc. W sumie
indeks GDT w lipcu spadł bagatela o 16,0%
(przed miesiącem zniżka wyniosła 5,6%).
W porównaniu z aukcją 15 lipca 2014 r. war-
Średnia cena skupu mleka w UE i Polsce
2004 – czerwiec 2015
UE
hodowla i chów bydła
D
GDT Price Index 2004 – 15 lipca 2015
Polska
Źródło: KE
12
tość indeksu GDT jest na poziomie o 41,1% niższym, natomiast
od ostatniego szczytu hossy – 16 kwietnia 2013 r. jego wartość
obniżyła się już o 64,0%.
Mleko pełne w proszku (WMP) w ciągu dwóch ostatnich
aukcji GDT potaniało aż o 20,6% (o 2,6% przed miesiącem), do
1848 USD/t, i jest tańsze o 40,2% w stosunku do ceny z połowy
lipca 2014 r. Z kolei cena mleka odtłuszczonego w proszku (SMP)
spadła w tym czasie o 13,9% (o 0,7% w poprzednim miesiącu),
do 1702 USD/t, ale przez ostatni rok cena obniżyła się aż o 51,6%.
Cena masła spadła o 9,1% (o 7,0% w czerwcu), do 2460 USD/t,
i jest o 21,7% niższa niż w tym samym czasie przed rokiem.
W Unii Europejskiej, w ciągu miesiąca (07.06–12.07.2015 r.)
cena WMP spadła o 3,1%, do 2350 EUR/t (przez ostatni rok cena
obniżyła się o 27,1%), SMP potaniało o 2,9%, do 1760 EUR/t
(przez rok spadek wynosi 39,4%), natomiast cena masła obniżyła się o 1,0%, do 2960 EUR/t, i jest o 16,4% niższa niż przed
rokiem.
Średnia ważona cena mleka surowego w UE-28 w maju spadła o 2,6%, do 30,48 EUR/100 kg, (w ciągu ostatnich 12 mies.
zniżka wynosi 18,8%). W Polsce, w maju, mleko w skupie potaniało o 3,8%, do 28,23 EUR/100 kg (rokrocznie spadek wynosi
14,3%). Wstępne szacunki wskazują, że w czerwcu średnia cena
mleka w UE będzie na podobnym poziomie do maja, a w Polsce spadnie o 3,3%, do 27,31 EUR/100 kg. Obecnie średnia cena
mleka w UE jest najniższa od 5 lat, a w Polsce od 3 lat, jednak już
niewiele brakuje, aby pokonać dołek z połowy 2012 r.
Cena mleka w Nowej Zelandii w maju obniżyła się o 6,0 %, do
23,4 EUR/100 kg. W USA mleko surowe w tym czasie podrożało
o 1,7%, do 36,2 EUR/100 kg.
Źródło: www.globaldairytrade.info
18,8%
ceny
potaniało mleko w UE
w ciągu roku
Ceny skupu mleka netto w CZERWCU 2015 r.
Mleczarnia
miesięczna
dostawa
w l/kg
%
tłuszczu
%
białka
cena
netto
Mleczarnia
miesięczna
dostawa
w l/kg
%
tłuszczu
%
białka
cena
netto
Gostyń
4 300
4,35
3,30
1,01
Polmlek
24 500
4,18
3,50
1,05
Mlecz Wolsztyn
4 700
3,78
3,15
0,92
Koło
26 000
3,80
3,33
1,09
Łowicz
5 500
4,15
3,40
1,09
Rawicz
26 000
3,80
3,42
0,98
Ceko Goliszew
5 700
3,77
3,16
1,06
Czarnków
27 000
3,66
3,09
1,15
Gostyń
27 000
4,05
3,45
1,15
Nutricia Krotoszyn
6 000
4,10
3,40
0,99
Zott
6 400
4,22
2,97
1,06
Bieruń
29 000
4,04
3,30
1,23
Gostyń
6 600
3,70
3,20
1,03
SPM Pomorze
29 200
4,16
3,28
1,01
Koło
6 600
3,91
3,03
1,02
Danone
29 700
3,99
3,30
1,24
SPM Pomorze
7 000
4,20
3,27
0,92
Garwolin
31 500
4,21
3,50
1,27
Kowalew-Dobrzyca
7 400
3,55
3,23
0,98
Łowicz
32 000
4,05
3,30
1,14
Łowicz
7 900
3,83
3,18
1,05
Czarnków
33 000
4,00
3,15
1,10
Polmlek
8 300
4,22
3,06
0,94
Gostyń
33 000
3,92
3,38
1,23
Mlekovita
8 700
3,99
3,44
1,02
Strzelce Krajeńskie
33 000
4,15
3,20
1,14
SPM Kaszubskie Mleko
8 800
3,73
3,25
0,95
Danone
35 000
4,08
3,33
1,20
Włoszczowa
8 800
4,25
3,05
1,10
Mlekpol
35 100
3,92
3,10
1,14
Mlekovita
9 000
3,63
3,14
1,11
Czarnków
38 000
4,28
3,48
1,19
Włoszczowa
9 700
3,50
3,34
1,10
Mlecz Wolsztyn
40 000
3,73
3,37
1,12
Alima-Milk
9 800
4,00
3,10
0,95
Mlekpol
40 700
3,61
3,18
1,22
Mlekovita
10 000
3,13
4,04
1,13
Bieruń
41 000
4,30
3,31
1,16
JOGO Łódzka SM
12 000
3,88
3,35
1,09
Włoszczowa
41 000
3,90
3,30
1,19
Ostrów Wielkopolski
12 000
3,70
3,10
0,88
Łowicz
43 000
3,84
3,26
1,16
Sery ICC
12 900
3,69
3,28
1,10
Mlekpol
45 200
4,21
3,36
1,27
Łowicz
14 000
4,10
3,52
1,15
Mlecz Wolsztyn
46 000
3,59
3,36
1,11
KZPM Stara Huta
14 100
3,97
3,06
1,00
Spomlek
47 000
3,59
3,15
1,05
Gostyń
15 000
4,34
3,30
1,12
Mlekovita
47 100
4,11
3,46
1,30
Kowalew-Dobrzyca
15 000
3,57
3,41
1,02
Mlecz Wolsztyn
49 000
3,90
3,29
1,13
Mlekovita
15 000
3,39
3,37
1,11
Głubczyce
50 000
3,61
2,96
0,98
Łowicz
16 000
4,06
3,48
1,26
Grajewo
50 000
3,90
3,20
1,22
Ryki
16 000
4,35
3,49
1,20
Nutricia Krotoszyn
50 000
3,60
3,35
1,05
Zott
17 000
3,77
3,12
1,10
Gostyń
57 000
4,15
3,50
1,21
Mlecz Wolsztyn
18 000
3,70
3,20
1,07
Mlekovita
61 000
3,70
3,20
1,24
Grajewo
19 000
4,00
3,10
1,18
Kowalew-Dobrzyca
62 000
4,01
3,44
1,06
Łowicz
19 000
3,65
3,20
1,04
Łowicz
65 000
4,10
3,43
1,21
Rawicz
19 000
3,96
3,31
1,02
Top Tomyśl
70 000
3,92
3,30
1,16
Turek
19 000
4,23
3,36
1,17
Sery ICC
90 000
3,87
3,01
1,11
JANA Środa Wlkp.
20 000
4,10
3,40
1,12
Łowicz
94 000
3,78
3,32
1,17
Prudnik
20 000
4,15
b.d
1,32
Danone
96 100
3,86
3,33
1,26
Spomlek
20 600
4,42
3,38
1,12
JANA Środa Wlkp.
110 000
4,07
3,57
1,34
Grajewo
21 000
3,70
3,30
1,22
Mlekpol
114 300
3,15
3,25
1,26
Prudnik
21 000
3,90
b.d
1,34
Radomsko
180 000
3,76
3,42
1,21
JANA Środa Wlkp.
23 000
3,98
3,30
1,16
Mlekpol
236 600
3,89
3,31
1,29
Gostyń
24 000
3,55
3,20
1,07
Gostyń
270 000
4,20
3,40
1,16
Ceny dotyczą konkretnego dostawcy mleka, na podstawie informacji od niego uzyskanej.
hodowla i chów bydła
13
1405 zł/t
ceny
kosztuje soja na CBOT
Miesiąc pod znakiem wzrostów cen
W obawie o wysokość produkcji w ostatnich tygodniach
silnie zwyżkowały ceny zbóż i oleistych.
A U T O R : To m a s z R o s z k o w s k i
O
statni miesiąc był niezwykle
korzystny dla posiadaczy zbóż
i oleistych. Ceny silnie wzrastały
na fali obaw o wpływ panującej
suszy na najbliższe zbiory. Niedostatek
wody u głównych producentów zbóż i rzepaku w Unii Europejskiej, ale także w Kanadzie i Australii, spowodował ogromne wybicie cen na światowych giełdach
w drugiej połowie czerwca. W ok. dwa tygodnie ceny pszenicy i kukurydzy na giełdzie Matif poszybowały w górę o blisko
20%. Nieco mniej zyskał rzepak, ale jego
notowania zaczęły rosnąć już znacznie
wcześniej.
Na początku lipca rozpoczęła się korekta notowań, która do 17 lipca zniosła do
1/3 wcześniejszych wzrostów. Pozytywną
sytuację na rynku nieco popsuł miesięczny raport USDA, opublikowany 10 lipca,
na temat światowego bilansu zbóż i oleistych. Wbrew oczekiwaniom rynku, wynikającym z wcześniejszych negatywnych
informacji płynących z poszczególnych
krajów, we wspomnianym raporcie znalazły się niespodzianki.
USDA utrzymał prognozę produkcji
pszenicy w Australii na wcześniejszym
poziomie 26 mln t, chociaż już wcześniej
napłynęły informacje z tego kraju, że
zbiory w obecnym sezonie spadną poniżej 20 mln t – poziomu najniższego od
8 lat. Spadek produkcji będzie wynikiem
wspomnianego przed miesiącem zjawiska
El Nino, który wywołuje suszę w części Australii. W ubiegłym
sezonie Australia była piątym na świecie eksporterem pszenicy (17 mln t). Drugą niespodzianką zawartą w raporcie było
znaczne podwyższenie zapasów początkowych pszenicy
w Chinach, aż o 11,35 mln t. Dyskusyjna (w świetle dramatycznej gdzieniegdzie suszy) jest również dość „kosmetyczna” redukcja prognoz zbiorów pszenicy w UE, ze 150,7 mln t
szacowanych w czerwcu do 147,9. W efekcie oczekiwane zapasy końcowe pszenicy na świecie w obecnym sezonie są na
historycznie rekordowym poziomie 220 mln t.
Lepiej zachowują się notowania kontraktów na rzepak.
Korekta notowań, która wystąpiła w lipcu po wcześniejszych
wzrostach, jest dość łagodna, a trend wzrostowy trwa praktycznie od roku (wzrost ceny o ponad 25%). W przypadku
rzepaku prognozy nie są już tak optymistyczne i oczekiwany
jest dość znaczący spadek produkcji na świecie (o 6,3%, do
67,18 mln t) i jeszcze większy w Unii Europejskiej (o 11,8%,
do 21,4 mln t – wszystkie dane z raportu lipcowego USDA).
W sumie przez ostatni miesiąc (ok. dwa tygodnie silnych
wzrostów i ok. 2 tyg. spadków cen) surowce rolne znacznie zyskały na wartości. Najwięcej zyskała kukurydza na Matif – aż
12,3% (przed miesiącem cena wzrosła o 4,5%), i kosztowała
181,25 EUR/t (744 zł/t), pszenica podrożała o 9,4% (1,0% zyskała miesiąc wcześniej) i notowana była 17 czerwca po
192,75 EUR/t (791 zł/t). Rzepak zyskał tym razem 4,8% (i 4,9%
przed miesiącem) i kosztował 388,75 EUR/t (1595 zł/t). Soja
na giełdzie CBOT w Chicago zyskała 8,2% (ale miesiąc wcześniej straciła 1,6%) i notowana była po 372,9 USD/t (1405 zł/t).
Wydaje się, że w przypadku rzepaku prognoza jest dość
oczywista, cena powinna się trzymać i raczej rosnąć, a przynajmniej nie widać potencjału do większych spadków cen.
Nieco trudniej jest ocenić rynek pszenicy. Ostatni raport
USDA wprowadził trochę zamieszania. Dużo zależy od jego
wiarygodności i następnych publikacji.
D
Notowania kontraktów terminowych
Kontrakty
Cena 17.07.2015
Cena 15.06.2015
Zmiana
ceny
Zmiana ceny
od początku
roku
Cena 17.07.2015
wyrażona w zł*
Pszenica (Matif )
192,75
176,25
9,36%
-3,63%
791
Kukurydza (Matif )
181,25
161,50
12,23%
11,54%
744
Rzepak (Matif )
388,75
371,00
4,78%
10,75%
1595
Soja (CBOT)
372,85
344,56
8,21%
-0,44%
1405
Ceny wyrażone w EUR/t (Matif ) i USD/t (CBOT), * średni kurs NBP
14
hodowla i chów bydła
gorący temat
Nowoczesne systemy udojowe
Bezpośrednie oddziaływanie aparatu udojowego na
wymię krowy stwarza cały szereg zagrożeń wynikających
zarówno z fizjologicznych, jak i technicznych aspektów
mechanicznego pozyskiwania mleka krów.
AUTOR: dr Aleksander Jędruś, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu
W
pływ doju mechanicznego na
zdrowotność wymion krów jest
istotnym zagadnieniem związanym z nowoczesną produkcją
mleka. Istnieje szereg czynników wywołujących choroby wymienia, w tym technika
doju.
Dój mechaniczny jest przyczyną wielu
schorzeń gruczołu mlekowego i tylko prawidłowe funkcjonowanie aparatury udojowej
zapewnia odpowiednią ochronę wymion
krów. Czynnikami wpływającymi na prawidłowe funkcjonowanie dojarek są: stabilne
podciśnienie i jego właściwa rezerwa, sprawnie działające pulsatory oraz odpowiednia jakość gum strzykowych. Innym wymaganiem
stawianym wobec techniki udojowej jest konieczność spełnienia stosownych wymagań
fizjologicznych krowy wobec przebiegu doju
mechanicznego, poprzez m.in. optymalnie
dobrane wartości podciśnienia oraz sposobu
pracy gum strzykowych (systemu pulsacji).
Przyczynami schorzeń wymienia w czasie
doju krów są m.in. urazy mechaniczne strzy-
16
hodowla i chów bydła
ków, powstające wskutek występowania pustodojów, niewłaściwej wartości podciśnienia roboczego w instalacji udojowej,
zmian parametrów roboczych pulsatora: częstotliwości pulsacji i stosunku fazy ssania do masażu i inne.
Przykładowo negatywnymi skutkami pustodojów mogą
być: pękanie naczyń krwionośnych i pojawianie się krwi w mleku, przekrwienia i obrzęki błony śluzowej, uszkodzenia zwieracza przewodu strzykowego. Inną przyczyną urazów mechanicznych strzyków krów jest negatywny wpływ niewłaściwej
wartości podciśnienia i jego wahania w aparacie udojowym.
Zbyt wysokie podciśnienie na stanowisku udojowym w trakcie
doju krów prowadzi do zmian morfologicznych strzyków oraz
występowania podklinicznych i klinicznych postaci mastitis.
Działanie zbyt wysokiego podciśnienia wywołuje u zwierząt
uczucie bólu i występowanie odruchów obronnych, prowadzących do próby zrzucania aparatu udojowego. Zbyt niska wartość podciśnienia roboczego powoduje niedokładne opróżnienie gruczołu mlekowego i zaleganie mleka resztkowego.
Z kolei wahania podciśnienia wiążą się ze zmianami warunków
doju i powodują zakłócenia w pracy kubków udojowych. Pojawiające się w aparacie udojowym przepływy powrotne oraz
tzw. impacty (czyli mechaniczne uderzenia porcji mleka na
strzyki) są przyczyną przenoszenia zarazków odpowiedzialnych za mastitis.
Zdrowotność wymion krów oraz jakość pozyskiwanego
mleka w dużym stopniu zależą od fachowej wiedzy i doświadczenia personelu obsługującego zwierzęta. Człowiek jest pośrednikiem pomiędzy urządzeniem technicznym a żywym
organizmem o skomplikowanej strukturze biologicznej i neurohormonalnej. Stąd też może on w każdej chwili zareagować
na wszelkie nieprawidłowości podczas używania dojarki mechanicznej, pielęgnacji wymion i higieny doju.
Konstrukcja i działanie aparatu udojowego powinny
uwzględniać indywidualne cechy i potrzeby dojonych zwierząt. Automatyczne sterowanie przebiegiem doju jest jednym
ze sposobów ograniczenia negatywnego oddziaływania dojarki mechanicznej na zdrowotność wymion krów. W praktyce
może to być realizowane poprzez stosowanie w oborach nowoczesnych sterowników doju.
Sterownik doju to zestaw określonych urządzeń i podzespołów montowanych na stanowiskach udojowych w oborze lub
w zrobotyzowanych systemach udojowych, odpowiedzialnych
bezpośrednio za pozyskiwanie mleka krów. Typowy sterownik
doju składa się z aparatu udojowego lub kubków udojowych
bez kolektora z indywidualnymi przewodami mlecznymi, pulsatora lub pulsatorów elektronicznych, mniej lub bardziej dokładnego miernika ilości wydojonego mleka, systemu regulacji
podciśnienia w aparacie udojowym, urządzenia do automatycznego zdejmowania aparatu udojowego lub indywidualnie
kubków udojowych po zakończeniu doju. Często sterowniki
doju wyposażone są w jeden lub cztery czujniki elektroprzewodności mleka, co umożliwia ocenę zdrowotności gruczołów
mlekowych krów. Działanie poszczególnych podzespołów sterowane jest cyfrowo, a zastosowanie mikroprocesora umożliwia automatyczną regulację pracy aparatu udojowego w poszczególnych fazach doju krowy.
Ponadto stanowisko udojowe może być wyposażone w specjalistyczne urządzenia diagnostyczne, współpracujące ze sterownikiem doju, umożliwiające w czasie doju ocenę jakości
mleka, stanów fizjologicznych i zdrowotności krów na podstawie analizy wydojonego mleka.
Aktualna oferta rynkowa obejmuje co najmniej kilkadziesiąt
różnych rozwiązań konstrukcyjnych sterowników doju o różnym poziomie zaawansowania technologicznego. Pojawia się
w tym miejscu ważne pytanie: jakimi kryteriami kierować się
przy wyborze odpowiedniego sterownika doju? Producenci
systemów udojowych mogą stosować własne kryteria doboru, zachęcające do zakupu ich rozwiązania konstrukcyjnego.
Zadaniem producenta jest podkreślanie tych zalet sterownika
doju, które w istotny sposób pozwalają ograniczać szkodliwe
zjawiska występujące w czasie codziennych dojów krów oraz
ograniczyć pracę człowieka poprzez automatyzację pracy procedur udojowych.
Decyzja o wyborze konkretnego rozwiązania konstrukcyjnego może pojawić się w przypadku budowy nowej obory,
modernizacji starszej czy też zmiany systemu udojowego, np.
z dojarki rurociągowej na halę udojową czy też z hali udojowej
na robota udojowego lub innych zmian.
Dobór sterownika doju musi uwzględniać docelowe miejsce jego pracy, gdyż istnieje szereg ograniczeń wynikających
ze specyfiki określonego rodzaju systemu udojowego. Aktualnie możemy wyróżnić cztery główne rodzaje systemów udojowych (nie licząc dojarek bańkowych), umożliwiające codzienne
pozyskiwanie mleka krów: dojarki rurociągowe, hale udojowe
(zwane również dojarniami), zrobotyzowane hale udojowe
(dostępne od niedawna na rynku) oraz roboty udojowe. W każ-
dym z nich istnieje możliwość stosowania
nowoczesnych sterowników doju, aczkolwiek dostrzegalne są istotne różnice w zakresie realizowanych funkcji.
Realizacja poszczególnych funkcji nowoczesnych sterowników doju może być ograniczona do pojedynczych rozwiązań konstrukcyjnych określonych producentów,
często małych i mniej znanych w Polsce
firm. Warto zatem szczegółowo rozpoznać
rynek pod kątem dostępności określonych
sterowników doju, jak i późniejszego ich
serwisowania. Nie wszystkie rozwiązania
konstrukcyjne zagranicznych producentów
są dostępne na rynku polskim, nawet przy
pełnych możliwościach finansowych gospodarstwa.
Wyposażenie systemu udojowego w nowoczesne sterowniki doju i urządzenia diagnostyczne umożliwia osiągnięcie szeregu
korzyści, zarówno w zakresie automatyzacji
procedur udojowych, osiąganych możliwości diagnostycznych, jak i komputeryzacji
zarządzania oborą. W tabeli przedstawiono
aktualne możliwości funkcjonalne systemów udojowych.
Najmniejsze możliwości funkcjonalne
posiadają sterowniki doju przeznaczone
do pracy w oborach uwięziowych wyposażonych w dojarki rurociągowe. Jednym
z ograniczeń dojarek rurociągowych (co
wpływa na konstrukcje sterowników) jest
konieczność przenoszenia aparatów udojowych pomiędzy kolejno dojonymi krowami. W oborach uwięziowych przygotowanie
wymienia do doju, zakładanie kubków udojowych oraz poudojowa dezynfekcja strzyków wymaga udziału człowieka. Aktualnie
na rynku nie jest dostępny aparat udojowy
o działaniu ćwiartkowym przeznaczonym
do pracy w instalacjach rurociągowych,
ale dostępny jest jeden typ sterownika
doju umożliwiającego ocenę zdrowotności
ćwiartek wymion krów w oborach uwięziowych. Detektor mastitis posiada cztery
czujniki przewodności mleka wbudowane
w kolektor, pomiary zaś dokonywane są
dla każdej ćwiartki wymienia krowy. Informacja o stanie zapalnym pojawia się w postaci optycznej przy zastosowaniu diody
elektroluminescencyjnej (LED). Ze względu
na stopień złożoności technicznej i zasadę
działania nie istnieje w praktyce możliwość
stosowania zaawansowanych analizatorów
jakości mleka w oborach uwięziowych.
W halach udojowych wyposażenie sterownika doju jest montowane na stałe na
stanowiskach udojowych, co pozwala na
stosowanie większych i bardziej złożonych
podzespołów udojowych i diagnostycznych. Podobnie jak w przypadku obór
uwięziowych przygotowanie wymienia do
hodowla i chów bydła
17
doju, jak i zakładanie kubków udojowych
realizowane jest przez człowieka, pozostałe czynności mogą być zautomatyzowane.
Nowością jest możliwość poudojowej dezynfekcji strzyków zarówno metodą spryskiwania (np. w halach karuzelowych montowane jest do tego celu specjalne ramię
robota), jak i poprzez zanurzanie strzyków
w roztworze dezynfekującym wewnątrz
aparatu udojowego (tzw. kąpiel strzyków).
W nowoczesnych sterownikach doju przeznaczonych do hal udojowych (jak również
w instalacjach rurociągowych) istnieje możliwość sterowania pracą aparatu udojowego w zależności np. od natężenia wypływu
mleka z wymienia. Inaczej wtedy aparat
pracuje w początkowej fazie doju, w fazie
głównej przy większych wartościach natężenia wypływu mleka i w końcowej. W celu
eliminacji pustodojów (ale tylko organizacyjnych) w oborach uwięziowych i halach
udojowych mogą być stosowane systemy
automatycznego zdejmowania aparatu
udojowego (systemy ACR).
W halach udojowych można również
stosować ćwiartkowe aparaty udojowe.
W dostępnym na rynku rozwiązaniu konstrukcyjnym zamontowane w kolektorze
cztery czujniki elektroprzewodności mleka,
oprócz funkcji diagnostycznych, pełnią rolę
indykatorów wypływu mleka, co pozwala
na indywidualne wyłączanie (po upływie
zaprogramowanego czasu opóźnienia)
pulsacji po zaniku spływu mleka z już wydojonej ćwiartki. Guma strzykowa w opróżnionym strzyku pozostaje zamknięta, przy
czym w powtarzalnych odstępach czasu
(rzędu kilkunastu sekund) jest na chwilę otwierana. W porównaniu ze zrobotyzowanymi systemami udojowymi ćwiartkowe
sterowniki doju nie posiadają tak rozbudowanych możliwości
funkcjonalnych, co wynika przede wszystkim z szeregu ograniczeń konstrukcyjnych: konieczności zachowania niewielkich
wymiarów i masy aparatu, obecności kolektora i szeregu innych.
W dostępnych na rynku zaawansowanych systemach diagnostycznych przeznaczonych do pracy w halach udojowych
i w robotach udojowych istnieje możliwość pomiaru podczas
doju każdej krowy następujących składników mleka: progesteronu, dehydrogenazy mleczanowej (LDH), mocznika
i b-hydroksymaślanu (BHB). Poziom progesteronu pozwala
oceniać sprawy związane z rozrodem: wystę¬powanie rui,
w tym ciąży, poronienia i pojawiania się cyst. LDH jest indykatorem mastitis, znacznie lepszym niż elektroprzewodność.
Poziom mocznika i BHB dostarczają danych o poprawności
żywienia (np. o ketozie). Do wczesnego wykrywania ketozy
w urządzeniach diagnostycznych analizuje się również stosunek tłuszczu/białka, z kolei do wczesnego wykrywania mastitis można mierzyć poziom laktozy w mleku. Istnieje również
możliwość szacunkowego lub bardziej dokładnego pomiaru
liczby komórek somatycznych (LKS) w mleku ćwiartkowym
lub wymieniowym. LKS jest bardzo dobrym wskaźnikiem
zdrowotności gruczołów mlekowych krów, ale do precyzyjnego określenia wartości np. w mleku ćwiartkowym trzeba
stosować zaawansowane technicznie analizatory.
Praktycznie pełny stopień automatyzacji doju osiągnięto
w robotach udojowych. Oprócz wyeliminowania człowieka
z codziennych dojów krów roboty udojowe są często platformą wyposażoną w bardziej złożone systemy sterowania
pracą kubków udojowych, jak i nośnikiem specjalistycznych
urządzeń pomiarowych i diagnostycznych. We wszystkich
dostępnych na rynku robotach udojowych stosuje się indywidualne zdejmowanie kubków udojowych (co zapobiega
pustodojom fizjologicznym i organizacyjnym) oraz cztery
czujniki eletroprzewodności mleka. W określonych typach
Rodzaj systemu udojowego
Dojarka
rurociągowa
Sposób chowu krów
Uwięziowy
Hala
udojowa
Zrobotyzowane
hale udojowe
Roboty
udojowe
Wolnostanowiskowy
Przygotowanie wymienia do doju
Nie
Nie
Tak
Tak
Zakładanie kubków udojowych
Nie
Nie
Tak
Tak
Indywidualne sterowanie parametrami pracy kubków udojowych w
czasie doju (dój ćwiartkowy)
Nie
Tak
Tak
Tak
Indywidualne zdejmowanie kubków udojowych po zakończeniu doju
Nie
Nie
Tak
Tak
Poudojowa dezynfekcja strzyków
Nie
Tak
Tak
Tak
Precyzyjna ćwiartkowa ocena parametrów zdolności wydojowej krów (np. masa wydojonego mleka, czas doju, natężenie przepływu mleka i inne)
Nie
Nie
Tak
Tak
Ocena zdrowotności ćwiartek wymion krów w czasie doju (metoda elektroprzewodowa,
obecność krwi w mleku)
Tak
Tak
Tak
Tak
Wykrywanie rui, ciąży i innych stanów fizjologicznych krów na podstawie analizy fizykochemicznej mleka w czasie doju
Nie
Tak
Nie
Tak
Zaawansowany monitoring jakości wydojonego mleka w czasie doju krów (np. w celu
oceny liczby komórek somatycznych w mleku ćwiartkowym lub wymieniowym, wykrywania chorób metabolicznych i innych)
Nie
Tak
Nie
Tak
Współpraca sterowników doju z komputerowym systemem zarządzania stadem
Tak
Tak
Tak
Tak
Możliwość
automatyzacji
procedur
udojowych
Aktualne możliwości funkcjonalne systemów udojowych
18
hodowla i chów bydła
robotów udojowych stosuje się, niespotykane w innych rozwiązaniach robotów, zaawansowaną pulsację ćwiartkową,
precyzyjny pomiar ilości mleka ćwiartkowego czy też zaawansowany monitoring jakości mleka i inne. Zróżnicowany
w robotach udojowych jest sposób przygotowania wymienia do doju, np. poprzez stosowanie kubka sanitarnego lub
szczotek.
Nowością na rynku są zrobotyzowane hale udojowe (jak
na razie karuzelowe). Umożliwiają one skuteczny dój dużych
stad mlecznych. Podobnie jak w robotach udojowych stopień
automatyzacji obejmuje praktycznie wszystkie procedury
udojowe. Jak na razie mają one mniejsze możliwości diagnostyki stanów fizjologicznych i zdrowotności krów, niemniej
aktualnie trwają prace nad doposażeniem zrobotyzowanych
hal udojowych w specjalistyczne analizatory jakości mleka.
Aktualnie, niezależnie od systemu udojowego, istnieje
możliwość integracji sterowników doju z komputerowym systemem zarządzania stadem, co pozwala na rejestrację i późniejszą szczegółową analizę uzyskiwanych danych od poszczególnych krów w stadzie: ilości wydojonego mleka, czasu
doju, szybkości wydajania, parametrów diagnostycznych dotyczących zdrowotności wymienia, parametrów jakości mleka i innych. Warto zwrócić uwagę na komputerowe systemy
zarządzania stadem krów do stosowania w instalacjach rurociągowych, gdyż ich stosowanie pozwala na osiąganie nowej
jakości produkcji mleka w oborach uwięziowych.
W porównaniu do starszych wersji
aparatów udojowych nowe rozwiązania
sterowników doju cechuje duży stopień
nowoczesności i automatyzacji pracy, zarówno ze względu na szerokie stosowanie
techniki mikroprocesorowej, jak i nowoczesnych technologii produkcji. Dostępne są również bardzo nowoczesne analizatory jakości mleka o coraz szerszych
możliwościach funkcjonalnych. Pomimo
ograniczeń obora uwięziowa wyposażona
w dojarkę rurociągową może być nowoczesna, w halach udojowych można już
realizować dój ćwiartkowy oraz dokonywać w czasie doju zaawansowanych analiz
jakości mleka, z kolei zrobotyzowane systemy udojowe wyróżnia jeszcze pełna automatyzacja procedur udojowych. Aktualnie najwięcej możliwości funkcjonalnych
posiada robot udojowy, ale pod kątem
wyposażenia technicznego i realizowanych funkcji nie wszystkie sterowniki doju
i urządzenia diagnostyczne, pomimo ich
nowoczesności, są sobie równe.
D
REKLAMA
hodowla i chów bydła
19
gorący temat
Robota głowa nie boli
TEKST i ZDJĘCIA: Radosław Iwański
Zawsze jest na miejscu, nie narzeka. Stoi i doi.
Jest cierpliwy. Roboty udojowe wspomagają ludzi.
Potrafią coraz więcej. Mają jedną wadę:
są drogie, bynajmniej droższe od hal udojowych.
Czy sprawdzają się w bardzo dużych stadach?
Inżynierowie pracują nad nowymi rozwiązaniami.
W
prawdzie najtańszym systemem doju jest dój ręczny,
ale coraz mniej osób chce
spędzać czas przy tym zajęciu, a trzeba dodać, zajęciu bardzo czasochłonnym. Zdecydowana większość hodowców, którzy zakupili do swoich obór
roboty udojowe, zrobiła to ze względu
na niemożność pozyskania wykwalifikowanych pracowników do obsługi bydła.
Czy za ich wyborem przemawiał fakt, że
te maszyny, oprócz tego, że doją krowy, potrafią wiele więcej? Roboty najnowszej generacji nie tylko precyzyjnie
mierzą wielkość dojów ćwiartkowych
i poprzez ocenę przewodności mleka
i wyłapywanie śladów krwi alarmują
o mastitis, ale także podają ilość komórek somatycznych i pomagają zarządzać
20
hodowla i chów bydła
rozrodem krów. Dbają także o ich kondycję. Trójwymiarowy obraz, pochodzący z kamer przy nich instalowanych,
pokazuje odstępstwa krów od wzorcowej kondycji w poszczególnych fazach laktacji. Celem tego artykułu nie
jest zdefiniowanie nowych funkcji robotów, bo te będą
się wdzierały do naszych obór. Różnego rodzaju czujniki
monitorujące procesy zachodzące w żywym organizmie
krów coraz bardziej będą wyręczały hodowców i lekarzy
weterynarii. Można postawić pytanie: wybrać robota, czy
inny system doju? Nie ma odwrotu od automatycznego
doju krów, tak samo, jak nie ma odwrotu od konsolidacji produkcji mleka, i w związku z tym wzrostu wielkości
gospodarstw mlecznych. Uwolnienie rynku z kwot mlecznych sprawia, że tylko bariera finansowa i wahające się
ceny mleka mogą zatrzymać inwestycje. Średnie gospodarstwa w Polsce będą kupowały roboty udojowe, a większe nie bardzo mają wybór. Nie zainstalowano jeszcze ani
jednej zrobotyzowanej karuzeli udojowej w Polsce, choć
takie są już montowane na świecie.
WIĘCEJ CZASU DLA SIEBIE
W zasadzie nie spotkałem hodowcy, który narzekałby na
to, że zainwestował pieniądze w automatyzację doju.
Pierwszy robot DeLaval trafił do gospodarstwa Jana Zawadzkiego w 2010 r., kolejny – trzy lata temu. – Rozważam
wstawienie jeszcze jednego – informuje hodowca. Zarówno
hale udojowe, jak i roboty trzeba serwisować, wymieniać
w nich części, które po prostu się zużywają. Hodowcy narzekają na serwis? Takie głosy słychać, ale od czego są umowy.
Najlepiej, gdy w nich znajdzie się zapis o jego dostępności
przez 24 godziny na dobę. Taki zapis powinien być także
obwarowany karami. Gdy serwis, mówiąc kolokwialnie, „nie
wyrabia się” – hodowca ma straty.
 Pierwszy robot ustawiony
w starej, niedużej oborze
W zasadzie nie spotkałem hodowcy, który
narzekałby na to, że zainwestował pieniądze
w automatyzację doju.
W chwili obecnej na dwóch oborach Zawadzkiego jest
140 krów, które obsługują dwa roboty. Zwiększając obsadę
do 160 sztuk, Jan Zawadzki wie, że musi dostawić kolejnego, przed czym oczywiście się nie broni. Wskazuje na plusy
takiego rozwiązania, choćby pod kątem serwisu. Czasowe
wyeliminowanie jednej maszyny nie wpłynie negatywnie
na wydajność mleczną jego stada. Często podejmowanym
tematem przez hodowców jest okres adaptacji krów do
doju przez roboty. Patrząc na to, jak on pracuje podłączając
kubki udojowe na strzyki, nieraz myślimy sobie: szybciej byśmy to sami zrobili. To jest złudne, mając na uwadze wcześniej przytoczone argumenty. Ludzie i krowy potrzebują
czasu, żeby nauczyć się funkcjonować w nowych warunkach. Może to zabrać nam i im nawet kilka miesięcy.
Dlaczego więc robot w opinii hodowcy jest lepszym rozwiązaniem od hali udojowej?
– Dojarz musi znać krowy, dlatego po pierwsze, nie mam
kłopotu z najęciem wykwalifikowanych pracowników. Wiadomo przecież, że ich nie można często wymieniać, tak jak
REKLAMA
 Nowa obora postawiona trzy
lata temu
 Obory u Zawadzkich – na pierwszym planie stara,
na drugim nowa
przy innych pracach w gospodarstwie.
Po drugie, nikt nie chce doić krów przez
365 dni w roku, bez żadnego urlopu. Dotyczy to nie tylko pracowników, ale także
mnie i mojej rodziny – mówi Zawadzki.
W oborze Zawadzkiego krowy są ustawione na trzykrotny dój na dobę, tak wychodzi w praktyce, choć zgodę na wejście
do robota każda z nich otrzymuje po 6 godzinach od doju. Ogranicza on ilość wejść
krów do robota, po prostu po to, żeby nie
był on przez krowy blokowany. Powyższa
zasada nie obowiązuje tylko tych krów,
u których robot nie wydoił wszystkich
ćwiartek. Nie ma pustodojów, dlatego gdy
np. jeden ze strzyków nie został podłączony, a w związku z tym jedna ćwiartka nie
została wydojona, krowa może natychmiast, nie czekając 6 godzin, wrócić na dój.
Co oczywiste, ruchem krów w oborze
zarządza elektronika. Zdrowe krowy, które nie mają kłopotów z nogami, są w ruchu. Zdarza się tak, że rano, gdy hodowca
widzi u jakiejś niezdojone wymię, to wtedy musi krowę zagonić na poczekalnię.
Tam maksymalnie przebywa 7–8 krów, bo
nie może być ona przeładowana. To samo
wieczorem. Jeśli ktoś mówi, że nie dotyka
się palcem do doju z robotem w oborze, to
ja po prostu mu nie wierzę. Nie ma idealnych krów i idealnych rozwiązań.
 Robot DeLaval w nowej oborze
 Jedna z grup uczestnicząca
w dniach otwartych DeLaval
Wśród zalet automatycznego doju
– Dariusz Kołtuniak – wymienia
poprawę zdrowotności krów.
Zdecydowanie spadła ilość
komórek somatycznych w mleku.
– Jeśli do obory wstawię więcej krów, to
spadnie wydajność. Optymalnie jest, gdy
na jednego robota przypada 60 krów. Wtedy nawet możemy mówić o 4 dojach dziennie na każdą sztukę. Robot może wydoić
nawet 80 sztuk krów, ale wtedy „nie ma
mleka”. Na starej oborze, gdy nowej jeszcze
nie mieliśmy wykończonej, miałem właśnie
taką sytuację – robot obsługiwał 80 krów,
ale spadła ich wydajność. Więcej krów, to
od razu widzę, że niektóre wymiona nie są
zdojone, krowy z chęcią oddałyby mleko,
ale nie miały gdzie – przyznaje Zawadzki.
WYGODA I BEZPIECZEŃSTWO
Pierwszy w naszym kraju robot firmy
Lely stanął w Wólce Soseńskiej w oborze Dariusza Kołtuniaka w 2010 r. Model
A3 doi do dziś. Hodowca zapytany przeze mnie, dlaczego 5 lat temu zdecydował się na taką inwestycję, odpowiada:
– dziś postąpiłbym tak samo, przed inwe-
22
hodowla i chów bydła
 Pierwszy robot Lely w Polsce
REKLAMA
 W tej oborze na Mazowszu stanął pierwszy robot
Lely w Polsce
stycją dój zajmował nam przynajmniej
4 godziny dziennie, dwie rano i dwie
wieczorem, przy tej obsadzie krów.
Wykwalifikowany dojarz zarabia ok.
4 tys. zł, a pozyskanie takiego nie jest
proste.
W oborze są 73 legowiska, ale robot
doi średnio około 64 krowy. – Nie ma
sensu – sprawdziłem to – mówi producent mleka – upychać krowy w oborze,
bo jeśli jest ich więcej od wspomnianej
obsady, to i tak nie dają one więcej
mleka.
Hodowca brakuje rocznie około
30% stada. Woli pozostawić do chowu
cielną pierwiastkę, a sprzedać sztukę
w 4. laktacji. Na oborze są tylko dwie
krowy w 6. laktacji, które były już tam,
gdy stawiano robota udojowego.
Kołtuniak przy okazji naszej rozmowy obala mit, który podaje, że do
 Dariusz Kołtuniak z doradcą z Lely
obory hodowca nie zagląda, gdy kupi
robota. – Zdarza się np., że krowa zerwie w nocy gumę w kubku udojowym,
dzwoni alarm w telefonie, trzeba wstać
i iść do obory – przyznaje. – Jestem
także zabezpieczony dobrą umową
serwisową, która daje mi gwarancję,
że ekipa naprawcza dojedzie do mnie
w 2,5 godziny od momentu zgłoszenia
jej problemów występujących w doju
– dodaje.
Wśród zalet automatycznego doju
wymienia on poprawę zdrowotności
krów. Zdecydowanie spadła ilość komórek somatycznych w mleku.
Dlaczego Pan Dariusz wybrał robota Lely? – Według mnie jego sercem
jest ramię, jego sprawność najbardziej
przypadła mi do gustu, a poza tym ta
firma sprzedała najwięcej tego typu
urządzeń na świecie – mówi.
PREZENTUJĄ NOWOŚCI
W poprzednim numerze „Hodowli
i Chowu Bydła” informowałem o tym, że
GEA zaprezentowała najnowszy robot
udojowy. Monobox, jest przeznaczony dla
małych gospodarstw z maksymalną obsadą wynoszącą 70 krów. Monobox z założenia miał być modułem udojowym, który
może być stosowany nie tylko w dużych
karuzelowych systemach, ale także w innych konfiguracjach hal udojowych. Czy
wobec tego można go zestawiać w różnych konfiguracjach? Raczej nie, sama
firma to przyznaje. Być może to pokazuje,
że ofertą dla dużych gospodarstw będą
zrobotyzowane karuzele udojowe, a nie
rozbudowywane systemy boksowe. Monobox z GEA ma być konkurencją dla pojedynczych robotów Lely i DeLaval.
Będzie on dostępny w pierwszej kolejności w Niemczech, Holandii, Francji
i Kanadzie. Być może w 2016 roku trafi
do sprzedaży w Polsce? GEA nie podała
ceny swojej nowości, jednak podkreśla,
że będzie ona konkurencyjna, zarówno
wobec sztandarowego produktu GEA
– robota M1one, jak i „automatów” konkurencyjnych firm. A może Monobox zastąpi M1one, a do większych gospodarstw
handlowcy firmy będą w przyszłości oferowali wspomniane karuzele. Jedna z nich
zainstalowana została w Spółdzielni Rolniczej Teichel e.G. w mieście Teichröda,
we wschodnich Niemczech. Jest to najbardziej zaawansowany technologicznie
produkt firmy GEA, w pełni zautomatyzowany. DairyProQ, bo o nim mowa, na każdym stanowisku ma pojedynczego robota. Cena takiej karuzeli, z czterdziestoma
robotami wynosi ponad 2 mln euro.
GEA poszła o krok dalej ze swoim rozwiązaniem nazywanym AMR niż DeLaval.
Każde stanowisko udojowe w DairyProQ
jest oddzielnym robotem udojowym
z własnym ramieniem, które zakłada
kubki udojowe. Wprawdzie wcześniej, bo
w 2013 roku, DeLaval pokazał pierwszą
automatyczną dojarnię karuzelową, także
w niemieckim gospodarstwie Laproma
w Schlossvippach, jednak nie była ona
„w pełni” zrobotyzowana. AMR (Automatic Milking Rotary) na 20 stanowisk obsługiwało 5 ramion robotów. Pierwsze dwa
przygotowują strzyki do doju, najpierw
pierwsze tylne strzyki, drugie przednie
strzyki, kolejne dwa ramiona zakładają
w ten sam sposób kubki udojowe, a zadaniem ostatniego ramienia jest dezynfekcja strzyków po doju.
Inną ideologię na pozyskiwanie mleka
ma Lely. Firma uważa, że niezestresowane
bydło da najwięcej mleka i najdłużej bę-
24
hodowla i chów bydła
 DairyProQ
 DairyProQ
 DairyProQ
REKLAMA
 Jedna z obór w Teichröda
dzie żyło. Zrobotyzowany system doju
Lely Astronaut pomaga poprawić stan
zdrowia i samopoczucie zwierząt, np.
poprzez zapewnienie wejścia do robota
bez przeszkód oraz swobody ruchu krowy w boksie udojowym. Krowa otrzymuje możliwość decydowania o porach
pobierania paszy, dojenia lub odpoczynku, co poprawia jej samopoczucie,
a karuzela nijak się ma do wolnego ruchu zwierząt. Dlatego Lely nie podąża
tą drogą co GEA i DeLaval, i nie buduje
zrobotyzowanych karuzel. W jednym
z gospodarstw Osterland Agrar GmbH
we Frohburgu (we wschodnich Niemczech) zamontowano 44 roboty udojowe tej firmy. Po montażu robotów, który rozpoczął się w październiku 2014 r.
i trwał do połowy roku 2015, miejsce to
stanie się największym gospodarstwem
na świecie, w którym wykorzystuje się
zrobotyzowany dój. Umożliwi on nadzór nad 2,5 tys. krów mlecznych i opiekę
nad każdą z nich, z zachowaniem indywidualnego podejścia. Oprócz tego
przedsięwzięcia w Saksonii zrealizowano także dwa inne projekty na dużą skalę. Jeden z nich polegał na dostarczeniu
16 robotów do doju 1000 krów, a realizacja drugiego obejmowała 21 robotów
udojowych Lely Astronaut A4.
W Polsce, w jednym z gospodarstw
jest ich 7. W sumie w całym kraju przez
5 lat roboty czerwonego koloru, charakterystycznego dla tej firmy, zostały
zakupione do ponad 60 gospodarstw.
W sumie Lely sprzedała 180 „maszyn”,
czyli blisko trzy roboty przypadają na
jedno gospodarstwo.
Automatyzacja doju dużo kosztuje, a wybór zrobotyzowanych, czyli
najnowocześniejszych urządzeń, nie
musi być ekonomicznie uzasadniony.
Przyjmuje się, że robot jest najtańszym
urządzeniem do pozyskiwania mleka,
bo ilość informacji, jakie można uzyskać
o krowach, w znakomity sposób może
być wykorzystywana do optymalizacji
kosztów produkcji mleka. Na polskiej
wsi dokonuje się zmiana pokoleniowa,
a młodzi rolnicy przejmujący gospodarstwa nie są już tak konserwatywni jak
ich rodzice. Na pewno nie będą chcieli
spędzać pół dnia przy doju krów. Automatyzacji doju nikt nie jest w stanie
zatrzymać. Należy jednak pamiętać,
że rozwiązania, na które zdecydują się
hodowcy, powinny być w pełni wykorzystywane w ich warunkach, żeby nie
doszło do przeinwestowania, a w konsekwencji do upadłości gospodarstwa.
Wybór technologii doju musi być dostosowany do każdego gospodarstwa.
Jednak gdy utrzymuje ono co najmniej
60 krów, warto rozejrzeć się za zrobotyzowanym dojem.
 Poczekalnia przed wejściem na karuzelę
D
Analiza międzynarodowej
genomowej oceny wartości
hodowlanej buhajów
TEKST: d
r To m a s z K r y c h o w s k i , d r A g n i e s z k a N o w o s i e l s k a ,
dr hab. Wojciech Jagusiak prof. UR w Krakowie
WSTĘP
Międzynarodowa ocena wartości hodowlanej buhajów należących do najważniejszych ras bydła mlecznego prowadzona jest już od kilkunastu lat przez
Ośrodek Interbull w Uppsali (Interbull
Centre). Wartości hodowlane buhajów
szacowane są na podstawie krajowych
ocen przesyłanych przez kraje współpracujące w ramach Interbullu. Od
sierpnia 2014 roku oprócz oceny konwencjonalnej (MACE) Interbull szacuje
też wartości hodowlane na podstawie
ocen genomowych (GMACE).
Niestety, nie wszystkie kraje uczestniczące w ocenie konwencjonalnej
przystąpiły do szacowania genomowej
oceny międzynarodowej, co bardzo
utrudnia handel materiałem genetycznym i ogranicza hodowcom dostęp do
najlepszego nasienia. USA zrezygnowały z udziału w ocenie GMACE i opierają
swój program hodowlany na krajowej
genomowej wartości hodowlanej. USA
jednak wykorzystuje sytuację związaną z tym, że pewna liczba ich buhajów
użytkowana jest w krajach europejskich, jako ojcowie buhajów. Genomowa wartość hodowlana tych buhajów,
wyrażona w skali państw europejskich,
26
hodowla i chów bydła
i tak wysyłana jest więc do Interbullu i w konsekwencji,
w pewnym sensie „tylnym wejściem”, buhaje te trafiają
na listy i rankingi buhajów posiadających ocenę GMACE.
Obecnie toczy się dyskusja w ramach Konsorcjum Eurogenomics, jak uregulować tę sytuację.
Jeśli chodzi o Kanadę, to wysyła ona do Interbullu wybraną subpopulację do oceny międzynarodowej.
Synteza, którą chcemy państwu przedstawić, dotyczy porównania międzynarodowej genomowej wartości hodowlanej buhajów GMACE, opublikowanej po
kwietniowej ocenie, dla wszystkich buhajów, których
oszacowania krajowe przesłano do Interbullu. Wszystkie wykorzystane oceny GMACE przeliczone zostały na
polską skalę i wyrażone w odniesieniu do polskiej bazy
genetycznej. Podstawowym narzędziem oceny wartości
hodowlanej i selekcji buhajów oraz krów w Polsce jest
indeks PF, uwzględniający zarówno cechy produkcyjne,
jak i funkcjonalne, a wśród nich – podindeksy produkcji,
pokroju, płodności i wartości hodowlane dla komórek
somatycznych i długowieczności. Indeks ten można obliczać albo na podstawie ocen konwencjonalnych, albo,
w przypadku młodych buhajów, na podstawie ocen genomowych. W tym drugim przypadku mówimy o genomowym indeksie PF, czyli indeksie gPF.
W ramach tej pracy obliczono, a następnie poddano
analizie podindeksy genomowe dla 10 400 buhajów urodzonych w latach 2008 do 2014 i pochodzących z 15 krajów lub grup krajów. Ponieważ nie wszystkim buhajom
udało się obliczyć komplet podindeksów, indeks gPF obliczono dla 8889 buhajów.
LICZBY BUHAJÓW OCENIONYCH GENOMOWO
PRZEZ INTERBULL
Na wykresie 1. przedstawiono liczby buhajów
holsztyńsko-fryzyjskich z poszczególnych krajów, biorących udział w międzynarodowej genomowej ocenie
wartości hodowlanej. Zdecydowanie najwięcej buhajów
(po około 1500) posiadały trzy kraje europejskie: Francja,
Niemcy i Holandia. Czwarte miejsce zajęły, prowadzące
wspólną ocenę, kraje nordyckie: Dania, Finlandia i Szwecja (DFS). Polska z 680 buhajami wśród krajów europejskich plasuje się na 5. miejscu, wyprzedzając takie kraje
jak Włochy, Hiszpania czy Wielka Brytania. USA i Kanada
miały 715 i 535 buhajów z oceną GMACE, należy jednak
pamiętać, że nie są to wszystkie buhaje zgenotypowane
w tych krajach (zobacz niżej).
widzenia polskiego hodowcy. Dokonując porównania, podzieliliśmy kraje pochodzenia buhajów na 3 grupy: kraje
europejskie, Australię i Nową Zelandię
oraz Amerykę Północną.
Średnie wartości hodowlane obliczone dla krajów europejskich wykazały stosunkowo małe zróżnicowanie.
Najniższy średni indeks gPF stwierdzono w przypadku Irlandii (122), a dla
pozostałych krajów średni indeks gPF
waha się od 122 (Polska i Hiszpania) do
127 (Niemcy). Różnica między średnim
gPF polskich i niemieckich buhajów
wynosząca 5 jednostek (4,1%) była stosunkowo mała.
CAN
131
USA
132
Średni gPF buhajów amerykańskich
i kanadyjskich
REKLAMA
Wykres 1. Porównanie liczby buhajów uwzględnionych
w ocenie GMACE wg kraju pochodzenia
*Dania, Finlandia, Szwecja, **Nowa Zelandia i Australia
INDEKS GPF BUHAJÓW BIORĄCYCH UDZIAŁ
W MIĘDZYNARODOWEJ OCENIE GENOMOWEJ
Na wykresie 2. przedstawiono średnie indeksy gPF
obliczone dla buhajów pochodzących z 14 różnych krajów (buhaje węgierskie ze względu na małą liczebność
zostały wykluczone). Porównanie tych średnich pozwala
ocenić przydatność materiału genetycznego z punktu
Wykres 2. Średnie indeksy gPF
buhajów objętych oceną GMACE
wg kraju pochodzenia
*Dania, Finlandia, Szwecja,
**Nowa Zelandia i Australia
Wykres 3. Średnie i najwyższe indeksy gPF subpopulacji 500 najlepszych buhajów
z wybranych krajów europejskich oraz USA i Kanady
*Dania, Finlandia, Szwecja
Średni indeks gPF buhajów pochodzących z Australii i Nowej Zelandii wynosił
124 i był niższy o 2 jednostki od średniego
gPF wszystkich buhajów.
Najwyższe średnie indeksy gPF stwierdzono w przypadku USA i Kanady (odpowiednio 132 i 131). Jednak pamiętajmy,
że chodzi tu o wyselekcjonowaną populację najlepszych buhajów pochodzących
z tych krajów.
W celu pełniejszej i bardziej wszechstronnej analizy porównano też wartości
hodowlane subpopulacji liczących po
500 buhajów o najwyższym indeksie Gaf,
wybranych z każdego kraju uwzględnionego w ocenie. Takie podejście pozwoliło porównać najlepsze buhaje z USA
i Kanady z najlepszymi buhajami z Polski,
Niemiec, Holandii, krajów nordyckich (Dania, Szwecja, Finlandia), Francji i Włoch
(wykres 3). Inne kraje, mające populację
buhajów ocenionych genomowo mniejszą niż 500 reproduktorów, nie zostały
uwzględnione w tym porównaniu.
Wyniki porównania stawki 500 najlepszych buhajów wskazują, że buhaje z USA
i Niemiec posiadały co prawda najwyższy
średni indeks gPF (138), ale tylko o 2 jednostki większy od średniego gPF buhajów holenderskich (136) i o 4 jednostki
większy od średniej buhajów francuskich
(134). Buhaje kanadyjskie, ze średnim
gPF wynoszącym 132, miały taką samą
średnią wartość hodowlaną, jak buhaje
z krajów nordyckich, ale niższą od buhajów niemieckich, holenderskich i francuskich. Z kolei polskie buhaje posiadały
średni gPF wyższy od buhajów włoskich
(127 i 126), ale niższy od buhajów amerykańskich o 11 jednostek, to jest o 8%.
28
hodowla i chów bydła
Jeśli chodzi o buhaje zajmujące pierwsze miejsca w rankingach indeksu gPF w swoich krajach, to lokowały się one
w przedziale między 145 (najlepszy buhaj włoski) i 158 (najwyżej oceniony buhaj pochodzący z krajów nordyckich). Indeks gPF najlepszego polskiego buhaja wynosił 147.
POSTĘP HODOWLANY W POPULACJI BUHAJÓW
POSIADAJĄCYCH OCENĘ GMACE
Podstawową miarą skuteczności realizowanego programu hodowlanego jest osiągany postęp hodowlany. Analiza zmian średniej wartości hodowlanej buhajów z oceną GMACE, urodzonych w okresie od 2009 do 2014 roku,
wskazuje na szybko rosnącą średnią wartość hodowlaną
kolejnych roczników (wykres 4). Średni indeks gPF zwiększył się w omawianym okresie o 26 jednostek (czyli 23,6%)
ze 110 dla buhajów urodzonych w 2009 do 136 w grupie
buhajów urodzonych w 2014 roku. Średni roczny wzrost
wartości indeksu gPF wynosił więc 5,2 jednostki (to jest
4,7%) na rok, co stanowi ponad dwukrotne przyspieszenie postępu genetycznego w stosunku do około 2%, które
uzyskiwano w drodze realizacji konwencjonalnych programów oceny i selekcji buhajów.
Postęp obserwowany w polskiej populacji buhajów ocenionych genomowo, urodzonych w latach od 2010 do 2014
(rocznik 2009 obejmował tylko jednego buhaja i został wykluczony z porównania), był dużo wolniejszy. Średni indeks
gPF zwiększył się w tym okresie ze 118 do 127, czyli o 7,6%,
a średni roczny wzrost wartości indeksu gPF wynosił 2,2
jednostki, czyli 1,9%. Oznacza to, że postęp genetyczny
w populacji buhajów rasy PHF był ok. 2,5-krotnie mniejszy
niż postęp w populacji ich europejskich rówieśników.
ŚREDNIE GENOMOWE WARTOŚCI HODOWLANE
I PODINDEKSY BUHAJÓW OCENIONYCH PRZEZ INTERBULL
Po dokonaniu porównania średnich indeksów gPF w krajach uczestniczących w międzynarodowej ocenie genomowej przyjrzyjmy się jeszcze ich częściom składowym, czyli
podindeksom i wartościom hodowlanym (tabela 1). Na
podstawie analizy przedstawionych danych nasuwają się
następujące spostrzeżenia:
Wykres 4. Średnie indeksy gPF wg roku urodzenia buhajów
 Średni podindeks produkcyjny buhajów polskich dorównywał średniej wszystkich buhajów, natomiast średnie
podindeksy pokroju i wartości hodowlane dla komórek
somatycznych i długowieczności były od średniej ogólnej
mniejsze o jedną jednostkę. Zdecydowanie najsłabiej polskie buhaje wypadły pod względem podindeksu płodności. Podindeks ten wynosił 98 i był o 4 jednostki mniejszy
od średniej wszystkich buhajów. Ze względu na znaczenie cech płodności powinniśmy dążyć do zwiększania
presji selekcyjnej na tę grupę cech
w polskich programach selekcyjnych. W wyniku badań koordynowanych przez Dział Hodowli PFHBiPM
przeprowadzonych w 2014 roku
dokonano już zwiększenia wagi podindeksu płodnościowego w nowej
formule indeksu PF (Jagusiak, Krychowski i in., 2014).
REKLAMA
hodowla i chów bydła
29
 Zróżnicowanie średnich podindeksów produkcyjnych w krajach europejskich było niewielkie. W porównaniu
ze średnią ogólną nieco gorzej wypadły buhaje z Irlandii (-12), Belgii (-8)
i Hiszpanii (-5).
 Średnie podindeksy pokrojowe (120), podobnie jak podindeksy
produkcyjne, były również zbliżone
w większości krajów europejskich
z wyjątkiem Irlandii (-12) i krajów nordyckich (-5).
 Średni podindeks płodności wyliczony dla wszystkich buhajów wynosił
102. Najwyższym podindeksem charakteryzowały się kraje nordyckie (+2),
a najmniejszym Polska (-4), Francja (-2)
i Czechy (-2).
 Średnia wartość hodowlana wszystkich buhajów dla komórek somatycznych wynosiła 105. W Europie
największą wartość hodowlaną dla
tej cechy stwierdzono w grupie buhajów pochodzących z krajów nordyckich (+4), a najmniejszą wśród buhajów włoskich (-5) i hiszpańskich (-3).
 Średnia wartość hodowlana pod
względem długowieczności wszystkich buhajów ocenionych przez Interbull wynosiła 115. Pomiędzy średnimi poszczególnych krajów wystąpiło
stosunkowo duże zróżnicowanie, co
jednak w przypadku tej cechy może
wynikać z różnych metod szacowania
wartości hodowlanej. Niemieckie i brytyjskie buhaje miały najwyższą średnią
wartość hodowlaną (+5), a nordyckie
i irlandzkie – najniższą (-2 i -3).
PODSUMOWANIE
Wyniki międzynarodowej genomowej
oceny wartości hodowlanej buhajów,
szacowanej przez Interbull i publikowane po przeliczeniu na polską skalę w odniesieniu do polskiej bazy genetycznej
stanowią bardzo ważną informację zarówno dla hodowców, jak i podmiotów
prowadzących programy oceny i selekcji
buhajów rasy PHF. Wyniki te są wykorzystywane do obliczania genomowych podindeksów pokrojowych i indeksu gPF,
który jest obecnie oficjalnym narzędziem
oceny młodych buhajów w naszym kraju.
Analiza wyników oceny genomowej
wartości hodowlanej około 10 000 buhajów pochodzących z 15 krajów Europy,
30
hodowla i chów bydła
Oceanii i Ameryki Północnej pozwoliła uszeregować populacje pod względem średniej wartości hodowlanej samców
i określić miejsce polskich buhajów na tle innych krajów
uczestniczących w międzynarodowej ocenie genomowej.
Średnie wartości hodowlane polskich buhajów genomowych, urodzonych w latach od 2010 do 2014, były zbliżone
do średnich wszystkich buhajów ocenionych przez Interbull
w zakresie indeksu gPF, genomowych podindeksów produkcji i pokroju, a także genomowej wartości hodowlanej
dla zawartości komórek somatycznych i długowieczności.
Jedynym wyjątkiem był podindeks płodności, który w przypadku polskich buhajów wyraźnie odstawał od średniej
ogólnej.
Tempo zwiększania się średniej wartości hodowlanej kolejnych roczników polskich buhajów było dużo wolniejsze
w porównaniu z charakterystyką wszystkich buhajów ocenionych genomowo. Sytuacja ta wymaga głębszej analizy
w celu jej jak najszybszej poprawy.
D
Średnia międzynarodowa wartość hodowlana
Kraj
Produkcja
Pokrój
Płodność
SCS
Długowieczność
BEL
103
119
102
105
87
CAN *
112
125
103
106
122
CZE
109
117
100
104
116
DEU
111
121
102
107
120
DFS
112
115
104
109
113
ESP
106
121
101
102
116
FRA
110
120
100
107
115
GBR
110
119
103
107
120
IRL
99
108
103
104
112
ITA
108
120
103
100
119
NLD
111
119
101
106
119
OCE
109
115
102
69
73
POL
111
119
98
104
114
USA *
113
125
105
108
124
Wszystkie
111
120
102
105
115
Tabela 1. Średnie podindeksy produkcyjne, pokrojowe
i płodnościowe oraz średnie wartości hodowlane
dla komórek somatycznych i długowieczności buhajów
ocenionych genomowo przez Interbull wg kraju
pochodzenia. Kolorem zielonym zaznaczono średnią
wartość hodowlaną większą niż średnia wszystkich
buhajów z oceną GMACE.
* dotyczy średniej wartości hodowlanej najlepszych
buhajów pochodzących z USA i Kanady
O handlu, rynku i karach
rozmawialiśmy z Markiem Sawickim
„Wygaście swoje apetyty na współpracę
z największym monopolistą świata”;
„jeśli sektor tego nie zrozumie,
to niestety sam wykończy swoich
dostawców”; „pomoc de minimis nie jest
blokadą do rozłożenia kar na raty”
– to tylko niektóre wątki rozmowy
z Markiem Sawickim, ministrem
rolnictwa i rozwoju wsi, o rynku mleka.
ROZMAWIAŁ: Radosław Iwański
Otwiera Pan kolejne rynki dla polskich przetworzonych produktów mlecznych, czy dzięki temu będziemy sprzedawać ich
coraz więcej?
Cała Unia Europejska bez żadnych ograniczeń kupuje nasze
produkty mleczarskie, i ten rynek jest podstawowym rynkiem
zbytu dla naszych producentów. Jest wiele państw, takich jak:
Algieria, Maroko, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Arabia Saudyjska, które coraz śmielej zaczynają sięgać po nasze produkty.
W tych państwach warto mieć swoje przedstawicielstwa, gdyż
tamtejsze centra dystrybucyjne działają coraz lepiej. Dla nas
najważniejsze są rynki azjatyckie, czyli rynek chiński i dopiero co otwarty rynek indyjski. Wszystkie te rynki cechuje jedna
rzecz: generowanie trwałej podaży dużej ilości jednorodnych
produktów. Nie jest w stanie zrobić tego indywidulanie żaden
podmiot z pierwszej piątki naszych największych producentów.
Pozostaje wspólny handel – wyzwanie to samo od lat?
Pracujemy nad tym od półtora roku. Zorganizowałem wiele spotkań w resorcie rolnictwa w tej sprawie. W mojej ocenie,
żeby solidnie zaistnieć na wspomnianych rynkach, co najmniej
30–40% sektora mleczarskiego musi skonsolidować swoje siły
w eksporcie. Chcą konkurować w UE, chcą konkurować w kraju,
co daje konsumentom szansę na lepszej jakości, tańszy produkt
– to ich sprawa. Ale na dłuższą metę, na trwałe, nasze podmioty nie zaistnieją na dużych rynkach afrykańskich i azjatyckich,
gdzie konkurencja europejska łączy się obecnie z nowozelandzką Fonterrą i istnieje zagrożenie, że będzie ostra walka na wzajemne się wyniszczenie na tych rynkach. Polacy muszą z tego
wyciągnąć wnioski i muszą wreszcie zacząć myśleć o wspólnym
handlu.
Światowi potentaci inwestują choćby w Azji, budują tam swoje fermy i zakłady przetwórcze, zdobywają kolejne przyczółki.
Na przełomie lipca i sierpnia br. przyjedzie do Polski minister
ds. przetwórstwa rolnego Indii z nadzieją, że znajdzie u nas grupę
inwestorów, która pomoże budować w jego kraju proste urządzenia chłodnicze nie tylko dla mleka. Tam ok. 70% produktów, które
wytworzą rolnicy, psuje się zanim trafi na rynek. Jeśli polskie przedsiębiorstwa chcą tam wejść ze swoim doświadczeniem technologicznym, to z pewnością w zbudowanych centrach dystrybucji
znajdą miejsce dla swoich produktów. Ale, tak
jak powiedziałem, strona indyjska oczekuje na
minimalne inwestycje, tym samym otwierając
się na polski rynek.
Czy odbywał Pan ostatnio rozmowy z ministrem rolnictwa Nowej Zelandii w sprawie współpracy sektorów mlecznych obu
krajów? Czy w ich wyniku coś się zrodziło?
Dementuję. Nowa Zelandia bardzo
mocno zabiega o współpracę z Polską.
Z ministrem rolnictwa Nowej Zelandii spotkała się wiceminister Zofia Szalczyk, mnie
z kolei minister zaczepił podczas wizyty
w Mediolanie na Expo 2015. Przestrzegam
nasz sektor mleczarski przed wiązaniem
się z największym na świecie koncernem
mleczarskim, jakim jest Fonterra. Jeśli nie
potrafimy się sami porozumieć i zbudować
silnej polskiej marki i dobrej polskiej oferty
na eksport, to niech się branża nie łudzi, że
zrobi to za nich nowozelandzki partner i że
zrobi im to gratis. Zapłacą za to zarówno
przetwórcy, jak i rolnicy. Apeluję za Pana
pośrednictwem jeszcze raz – wygaście swoje apetyty na współpracę z największym
monopolistą świata!
Nowa Zelandia produkuje najtaniej mleko
na świecie, oczywiste jest, że nic dla nas nie
zrobią za darmo.
Oni obliczają swoją produkcję na ok.
4% światowej produkcji mleka. Ich celem
jest opanowanie rynku na poziomie 30%.
Wyraźnie widzimy, o jakiej skali mówimy.
Polska jest znaczącym producentem mleka
w Europie, być może osiągniemy niebawem
czwartą pozycję, ale przy tym rozproszeniu
produkcji, jaką mamy zarówno w sektorze
wytwórczym, jak i przetwórczym, nie bę-
hodowla i chów bydła
31
dziemy konkurencyjni. A ponieważ 35%
naszego mleka eksportujemy, to nie wystarczy, żebyśmy byli atrakcyjni jakościowo na
rynku krajowym – lokalnym, bo to już jest za
mało. My musimy być atrakcyjni jakościowo
– i jakość mamy dobrą – ale organizacyjnie
i strukturalnie musimy być lepsi na rynkach
zagranicznych. Jeśli sektor tego nie zrozumie, to niestety sam wykończy swoich dostawców.
Nie mamy już kwot mlecznych, ceny mleka
w skupie są niskie, a dyktuje je m.in. giełda w Nowej Zelandii. Dobrze, że ceny nie
osiągnęły dołka z roku 2009. Jaką widzi
Pan przyszłość, co wynika z Pana analiz?
Sytuacja może się zmienić, jeśli uspokoją
się konflikty w krajach arabskich. Mieliśmy
nadzieję, że z ich strony wzrośnie popyt
na mleko w proszku i sery. Jeśli nadal sytuacja w tamtym regionie będzie niestabilna,
to pozostają nam rynki azjatyckie, choćby
Indie, które, zauważmy, mają własną produkcję mleka i konkurować tam nie będzie
łatwo, o ile nie będziemy z nimi współpracować w zakresie przechowalnictwa produktów – o czym mówiłem. Pozostaje nam
jeszcze rynek chiński, który widzi u nas gwarantowaną i certyfikowaną jakość produktów mlecznych. Dlatego nasi przetwórcy
nie mogą oferować tylko mleka w proszku.
Powinni oni przygotować na chiński rynek
ofertę wysoko przetworzonych produktów skierowanych dla dzieci i młodzieży.
Średniozamożny Chińczyk za certyfikowany, gwarantowany europejski produkt jest
gotowy zapłacić naprawdę wysoką cenę.
Jeśli natomiast chcemy sprzedawać tam
półprodukty takie jak np. mleko w proszku,
i jeszcze po ich cenie, to oni zaczynają wątpić w to, czy jest to produkt europejski, czy
może chińska podróbka.
Wspólna sprzedaż wymusi procesy konsolidacyjne. Brakuje nam tylko wspólnego
handlu? Czy właśnie te procesy powinny przyspieszyć? Czy słabsi powinni być
przejmowani przez mocniejszych? – myślę
o spółdzielniach mleczarskich.
Jeśli spojrzymy na strukturę gospodarstw i przetwórstwa we Francji czy też
w Niemczech, to widać, że pomiędzy nimi
a nami mamy różnicę jak jeden do czterech,
jeden do sześciu. To jest sygnał mówiący
o tym, jak mamy funkcjonować na rynku, do
czego mamy zmierzać. Oczywiście, jestem
za tym, żeby jak najwięcej małych gospodarstw rodzinnych mogło utrzymywać się
na rynku i produkować najwyższej jakości
mleko, bo one mogą łatwiej utrzymać dyscyplinę jakościową niż duże, towarowe gospodarstwa. Ale trzeba sobie zdawać spra-
32
hodowla i chów bydła
wę z tego, że jest także duża możliwość budowania płaszczyzn
sprzedaży – ja to nazywam koszykiem narodowym – i że każdy
na rynku znajdzie swoje miejsce. Czas najwyższy, żeby międzybranżowo, na wzór Francuzów, Belgów czy Duńczyków, zacząć
budować polskie firmy eksportowe. Z czasem będą one miały
wspólne logo, wspólne marki i wreszcie będą bardziej rozpoznawalne na światowych rynkach.
Kwoty mleczne przeszły do historii, ale niestety przyjdzie producentom mleka – nie tylko w Polsce, ale oprócz Francji w całej
grupie G6 – zapłacić kary za nadprodukcję. Udało się je rozłożyć na raty. Jakie dziś informacje można przekazać rolnikom?
Chcę jeszcze raz mocno przypomnieć rolnikom, że kwotowanie produkcji mleka weszło w 2004 r. i że za 2004/2005 po raz
pierwszy zapłacili oni kary, za przekroczenie kwot, i że później,
bojąc się tych kar, utrzymywali dyscyplinę wielkości produkcji.
Szczególny był 2013 r., w którym światowy popyt na mleko
sprawił, że nasze spółdzielnie płaciły nawet powyżej 2 złotych
za kilogram mleka w skupie, co nakręciło produkcję, a spora część rolników uznała, że zapłacenie kar przy tak wysokich
cenach będzie przez nich do udźwignięcia. Rolnicy stawiali na
rozwój i przygotowanie się do otwartego rynku, licząc na to, że
ceny utrzymają się na wysokim poziomie.
Tę sytuację obserwowaliśmy w wielu europejskich krajach.
W sezonie kwotowym 2013/2014, o ile dobrze pamiętam,
tylko 5 czy 6 państw przekroczyło swoje limity produkcji, ale
w ostatnim roku kwotowym 2014/2015 tych państw było 18.
Wyraźnie widać, jak rosła chęć skorzystania z uwolnienia produkcji mleka i dalszego rozwoju.
Ale cała UE nie przekroczyła limitu produkcji, po zsumowaniu
poszczególnych narodowych kwot mlecznych.
Cała Unia nie przekroczyła i gdyby wsłuchano się w głosy
płynące z wielu krajów na nasz wniosek, żeby rozliczyć kwotowanie globalnie na całą europejską Wspólnotę, to producenci
mleka nie płaciliby kar.
Urzędnicy w Brukseli nie mają serca…
To nie urzędnicy z Brukseli, to przede wszystkim te państwa,
które nie wykorzystały swoich limitów produkcji i ze względu
na strukturę swojego rolnictwa miały niską produkcję mleka.
One po prostu nie były w stanie wyprodukować odpowiedniej
ilości mleka. Dotyczy to m.in. Bułgarii i Rumunii, które swoje
kwoty wykorzystały zaledwie w 55%.
A gdyby Francuzi z grupy G6, czyli największych europejskich
producentów mleka, przekroczyli kwoty, to pewnie łatwiej by
było usunąć kary?
Z pewnością tak, ale wyraźnie trzeba to powiedzieć, że Francja, jak i te kraje, które limity produkcji przekroczyły – Niemcy,
Dania i Holandia – były zainteresowane utrzymaniem kar, bo
one powiększają system dopłat bezpośrednich. Państwa tworzyły tzw. fundusze zapasowe na poczet kar, w Polsce tego nie
zbudowaliśmy.
Wysokość kar jest już znana? Agencja Rynku Rolnego dopiero
je poda?
Myślę, że będą one wynosiły ok. 80–90 groszy za kilogram
przekroczenia. Będą one tej wysokości, gdyż niewykonanie
kwoty pomniejsza kary, a było ono w ostatnim roku znacznie
mniejsze.
Czy wszyscy producenci skorzystają z rozłożenia kar na raty?
Słychać takie głosy, że nie wszyscy – ci, którzy wykorzystali pomoc de minimis, nie skorzystają z tego?
Nie ma żadnego zagrożenia, żeby kary dla wszystkich były
rozłożone na raty. Natomiast ci, którzy wykorzystali pomoc
de minimis, być może zapłacą odsetki od tych rat. Nie jest to
jeszcze przesądzone, gdyż wystąpimy do Komisji Europejskiej
o zwolnienie z ich płacenia – mamy nadzieję na pozytywną odpowiedź.
O jakich odsetkach mówimy?
Jaki to będzie „procent” – nie wiem, czekamy na rozporządzenie w tej sprawie. Pomoc de minimis – tak jak powiedziałem – nie jest blokadą do rozłożenia kar na raty.
Dziękuję za rozmowę.
D
PYTAMY, ARR ODPOWIADA
Hodowla i Chów Bydła: Czy ARR może przybliżyć producentom mleka mechanizm naliczania wysokości kar? Zazwyczaj
było tak, że 1 procent przekroczenia w skali kraju limitu produkcji mleka odzwierciedlał jednostkową karę w wysokości
10 groszy za kg przekroczenia. W minionym roku kwotowym
przekroczenie limitów w skali kraju wyniosło ok 6%. Dlaczego kara jednostkowa wyniesie ok. 90 gr/kg? (o wysokości kar
mówił minister rolnictwa w wywiadzie dla „Hodowli i Chowu
Bydła”). Jakie przepisy regulują tę kwestię? Proszę podać przykład wyliczenia za rok kwotowy 2014/2015 – o ile ARR może już
takie podać? Kiedy ARR poda do publicznej wiadomości informacje o wyliczonych karach, wyda decyzje?
ARR: Zasady naliczania wysokości opłaty jednostkowej od początku systemu kwotowania produkcji mleka nie uległy zmianie i są uregulowane w art. 35 ustawy o organizacji rynku mleka i przetworów mlecznych.
Opłata dla kraju członkowskiego w przypadku przekroczenia kwoty krajowej dostaw wynosi 27,83 euro za każde 100 kilogramów, co stanowi 1,14 złotego za kilogram przekroczenia.
Przy obliczaniu opłaty jednostkowej dla dostawców hurtowych,
zgodnie z art. 35 ustawy bierze się pod uwagę współczynnik
realokacji, który stanowi iloraz sumy niewykorzystanych przez
dostawców hurtowych w kraju kwot indywidualnych przysługujących na dany dzień roku, według stanu na ostatni dzień
roku kwotowego, i pozostającej do dyspozycji części krajowej
rezerwy przeznaczonej dla dostawców hurtowych oraz sumy
przekroczonych przez dostawców hurtowych kwot indywidualnych przysługujących na dany dzień roku, według stanu na
ostatni dzień roku kwotowego. Mając na uwadze, iż uwzględnić należy wszystkie parametry, o których mowa wyżej, naliczenie opłat dla producentów z tytułu przekroczenia limitów
nigdy nie było prostym matematycznym wyliczeniem.
„HiCHB”: Czy podmiot skupujący, płacąc karę za rolnika, który przekroczył swoje dostawy, może ją jemu umorzyć? Kto
sprawdza, czy podmiot skupujący ściągnął należności od producentów mleka?
ARR: Podmiotowi skupującemu przysługuje status płatnika
zgodnie z przepisami Ordynacji Podatkowej. Przekazując na
właściwy rachunek ARR środki z tytułu opłaty, podmiot wskazuje, których producentów dotyczą przedmiotowe kwoty. Pozostałe kwestie związane z egzekwowaniem środków od beneficjentów, zaprzestaniem egzekucji, rozłożeniem opłaty na
raty i inne, mające na celu ewentualną pomoc beneficjentowi,
stanowią element wzajemnych rozliczeń
i uzgodnień między podmiotem skupującym a producentem zobowiązanym do
uiszczenia opłaty.
„HiCHB”: Rozporządzenie KE o rozłożeniu
kar na raty w roku kwotowym 2014/2015
mówi o rozłożeniu kar na 3 nieoprocentowane raty płatne co roku. Czy podmiot skupujący może w innych terminach ściągać
należności od producentów mleka, np. co
miesiąc, rozkładając należności na 36 rat
(3 lata)?
ARR: Na podstawie artykułu 36 ust. 2 ustawy o organizacji rynku mleka i przetworów
mlecznych dostawca hurtowy jest obowiązany do wniesienia podmiotowi skupującemu opłaty w terminach wynikających
z rozporządzenia 2015/517. W przypadku
rozłożenia opłaty na 3 równe raty płatności muszą nastąpić w terminach: pierwsza
rata – do 30 września 2015 r., druga rata
– do 30 września 2016 r. i trzecia rata – do
30 września 2017 r. W związku z powyższym podmiot skupujący nie ma podstaw
prawnych do ściągania należności od producentów mleka przed upływem wskazanych terminów. Może tego dokonać jedynie za zgodą dostawcy mleka.
„HiCHB”: Jeżeli producent mleka nie płaci
kary, nie zamierza tego zrobić, to czy ewentualnie musi się poddać egzekucji komorniczej? Kto ją rozpoczyna? Podmiot skupujący? ARR?
ARR: Zgodnie z obowiązującym prawodawstwem dostawca hurtowy jest obowiązany do wniesienia podmiotowi skupującemu opłaty ustalonej w decyzji wydanej
przez dyrektora ARR w sprawie wysokości
należnej opłaty. Decyzja ta podlega natychmiastowemu wykonaniu. Z kolei podmiot skupujący jest obowiązany przekazać
przedmiotową opłatę na rachunek bankowy oddziału terenowego Agencji, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania albo siedzibę dostawcy hurtowego,
w określonym terminie. Należy zaznaczyć,
iż zgodnie z art. 36 ust. 6 ustawy o organizacji rynku mleka i przetworów mlecznych
upoważnionym do żądania wykonania,
w drodze egzekucji administracyjnej, obowiązku wynikającego z decyzji o wysokości
należnej opłaty jest podmiot skupujący
wskazany w tej decyzji.
„HiCHB”: Po zakończeniu roku kwotowego
2014/15 ARR zaprzestała podawać informacje dotyczące wielkości skupu mleka w kolejnych miesiącach. Dlaczego?
ARR: Zaprzestanie podawania informacji
na temat wielkości skupu w kraju wynika z faktu wygaszenia z dniem 31 marca
2015 r. mechanizmu kwotowania produkcji
mleka w krajach UE.
D
hodowla i chów bydła
33
34
hodowla i chów bydła
Kalinka 27
(PL-005235520521)
Stadnina Koni
Nowe Jankowice Sp. z o.o.
Rama ciała – 93
Siła mleczności – 92
Nogi i racice – 88
Wymię – 88
Ocena ogólna – 90
Kalinka
z Nowych Jankowic
Spółka z Nowych Jankowic
przedstawia do oceny typu i budowy
wszystkie krowy będące w pierwszych
trzech laktacjach. W styczniu 2015 roku
krowa Kalinka 27 nr PL-005235520521
wstąpiła do zaszczytnego klubu
krów doskonałych, uzyskując ocenę
excellent za typ i budowę.
TEKST: Roman Januszewski
ZDJĘCIE: PHOTO TEAM
K
alinka 27 urodziła się w sierpniu 2010 roku w gospodarstwie Lisnowo, gdzie przebywa do teraz, a jej ojcem jest
amerykański buhaj Matson. Dotychczas była ona oceniana pokrojowo
w każdej z trzech kolejnych laktacji.
Jako pierwiastka prezentowała się
już dobrze i uzyskała 84 pkt., w drugiej laktacji została oceniona na bardzo dobry, z oceną 85 pkt. W styczniu
2015 r., będąc w 3. laktacji, została
sklasyfikowana na doskonałą i uzyskała 90 pkt. (rama ciała – 93, siła
mleczności – 92, nogi i racice – 88,
wymię – 88). W 2014 roku uczestniczyła w regionalnej wystawie zwierząt hodowlanych w Minikowie,
gdzie zdobyła tytuł wiceczempiona
w kategorii krów w drugiej laktacji.
Teraz jeszcze trochę o jej produkcji.
W 305-dniowych laktacjach uzyskała
odpowiednio: w laktacji I – 11 545 kg,
w II – 12 966 kg mleka. Kalinka 27
Rodowód
♂ PL-000609461548
DURHAM
♂ US-133766626
MATSON
♀ US-122013023
AUTUMN-RIDGE STORM MITZI-ET
♂ US-1912270
ELTON
♀ US-12895802
SNOW-N DENIS
♂ PL-000609159446
STORM
♀ US-13938492
AUTUMN-RIDGE
PL-005235520521
KALINKA 27
♂ PL-005105890372
GEKON
♂ PL-000609475747
DUTCH BOY
♀ PL-005008245736
MELDONA 18
♀ PL-005201222664
KALINKA 26
♂ PL-005053310373
ZONK
♀ PL-005132948688
KALINKA 25
♀ PL-005004278318
KALINKA 5
jest dobrym przykładem krowy łączącej w sobie doskonałą budowę
z dużym potencjałem do produkcji
(siłą mleczną), o którym świadczy jej
dotychczasowa wydajność życiowa,
wynosząca za niepełne trzy laktacje
37 210 kg mleka o średniej zawartości 3,58% tłuszczu i 3,24% białka.
Obecnie jest już cielna – została unasieniona buhajem Bombay.
Nowe Jankowice położone są na terenie województwa kujawsko-pomorskiego, w gminie Łasin, i leżą u styku
trzech województw: pomorskiego,
warmińsko-mazurskiego i kujawsko-pomorskiego. Stadnina Koni Nowe
Jankowice Sp. z o.o. to przedsiębiorstwo z ponad 60-letnią tradycją. Obecnie jest spółką hodowlaną Agencji
Nieruchomości Rolnych w Warszawie,
i funkcjonuje w tej formie prawnej od
kilkunastu lat. Głównym celem działalności stadniny liczącej 2,5 tys. hektarów jest hodowla koni rasy polski koń
zimnokrwisty, doskonalenie genetyczne stada bydła mlecznego liczącego
ok. 1800 szt., w tym ok. 730 krów rasy
polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej, oraz
produkcja roślinna. Krowy mleczne
utrzymywane są w trzech zakładach:
Nowe Jankowice, Lisnowo oraz Szarnoś. W 2013 roku obora Nowe Jankowice była najlepszą oborą w kraju
w grupie obór liczących od 150 do 300
sztuk, z wydajnością 12 271 kg mleka
od krowy.
D
hodowla i chów bydła
35
20 lat
zmian w oborze
W okresie ponad dwóch dekad w żywieniu krów mlecznych
nastąpiły przeobrażenia, które „goniły” zmiany, jakie wymuszał
zmieniający się typ zwierząt. Zmianie ulegała wiedza dotycząca
odmian roślin, przygotowania pasz, technik karmienia, oceny
żywienia i w końcu przeobrażeniom ulegało doradztwo paszowe.
TEKST: dr Zbigniew Lach
W
roku 1995 dawka pokarmowa bilansowana była jeszcze
tylko w oparciu o białko ogólne, włókno surowe i jednostkę owsianą. Dawkę taką można było ułożyć na serwetce podczas obiadu – można
westchnąć: „i komu to przeszkadzało”.
Następnie ok. 1996 roku do Polski „przyszedł” francuski system wartościowania
pasz i kalkulowania dawek pokarmowych
– INRA. Został rekomendowany do edukacji i doradztwa. System INRA to, jak na
tamten czas, niełatwy system energetyczny i piekielnie trudny system białkowy.
Niezrozumienie jego podstaw zniechęciło
wiele osób do wdrażania go w praktyce. Nie
wspierała go także dostępna literatura napisana i przetłumaczona bardziej dla świata
nauki niż praktyki. Niemniej ci, którzy spróbowali – nie zawiedli się, a ja należę do tej
grupy.
Posiadana przez OHZ Osięciny instalacja
programu INRAtion miała numer licencji „4”
i była pierwszą, a jeszcze przez długi czas
– jedyną stosowaną w praktyce. Aplikacja
tego systemu do praktyki byłaby niemożliwa bez wsparcia merytorycznego prof. Z.M.
Kowalskiego i dra hab. J. Kańskiego z ośrodka krakowskiego. Jeśli szukalibyśmy kamie-
36
hodowla i chów bydła
nia milowego zmian w żywieniu krów mlecznych w minionych
dwóch dekadach, to system INRA jest nim z pewnością.
Później było już trudniej. Rozwijające się firmy paszowe
zaczęły promować swoje systemy bilansowania dawek. Pojawiły się systemy z rodowodami amerykańskimi, niemieckimi
czy holenderskimi. I każdy z nich prezentowany był jako najlepszy, najefektywniejszy. Hodowcom trudno było odnaleźć
się w mnogości systemów. Różne jednostki energetyczne
i różny sposób wyrażania białka uniemożliwiały rolnikom porównanie dawek w rożnych systemach. I tak jest do dnia dzisiejszego. Częstym było pytanie: Który system jest najlepszy?
Zawsze odpowiadałem, i wciąż to czynię, że żaden. Bo system
z technicznego punktu widzenia to software. To instalacja na
laptopie. Zdecydowanie ważniejsza jest wiedza i doświadczenie doradcy paszowego, niż to, jakim programem liczy dawkę.
Świetnie czujący krowę „paszowiec”, który porusza się starym
systemem, jest lepszy niż niedoświadczony, a posiadający najbardziej zawansowany program.
Doradcy, doradcy i jeszcze raz doradcy. To oni decydują
w znacznej mierze o sukcesie bądź porażce. 20 lat temu jedyne
narzędzia, jakimi dysponowali, to kalkulator i analiza chemiczna paszy, która nie była szybka, a wynik analizy otrzymywaliśmy po 2–3 tygodniach od pobrania próby! Dziś bagażnik
doradców zawiera, a przynajmniej tak być powinno, szereg
narzędzi czy instrumentów będących atrybutem profesjonalisty. Sita kałowe, sita PennState, korer, kamera termowizyjna, pHmetr, refraktometr, kuchenka mikrofalowa, precyzyjna
waga, mobilny analizator pasz. Częstokroć wyposażenie to jest
droższe niż sam samochód, którym przyjechał on do hodowcy.
REKLAMA
Szczególnej zmianie przez lata uległa analiza pasz. Dwie dekady temu pobrana próbka kiszonki trafiała do laboratorium.
Tam podlegała suszeniu, gotowaniu, spalaniu, by w końcu dać
wyniki analizy podstawowej, czyli zawartość suchej masy, popiołu surowego, białka ogólnego, tłuszczu i włókna surowego.
W wyniku prostej matematyki otrzymywaliśmy jeszcze bezazotowe wyciągowe (BNW).
Aktualnie technologia analizy pasz w widmie bliskim podczerwieni (NIRS – Near Infrared Spectroscopy) i powszechna
dostępność do niej zmieniły jakość analityki. Wynik analizy
próbki paszy uzyskujemy w ciągi zaledwie kilku sekund. Jeszcze kilkanaście lat temu takie tempo możliwe było w sferze
marzeń. Tak jak wciąż główną rolą lekarza weterynarii jest leczenie zwierząt, tak pierwszą misją doradcy żywieniowego
jest ograniczanie przypadków zaburzeń pokarmowych i metabolicznych. Weterynaria to po pierwsze – nie szkodzić (primum
non nocere). Żywienie to po pierwsze – profilaktyka.
Hierarchia doradcy żywieniowego powinna być następująca: najpierw zdrowie, potem rozród, następnie mleko, a na
końcu ekonomia. Umieszczenie ekonomii na ostatnim miejscu
jest zupełnie zasadne. Bo przecież zdrowa krowa to rytmiczny
rozród. Rytmiczny rozród to regularne wycielenia. Regularne
wycielenia to warunek produkcji mleka. I ekonomia wyjdzie.
Taka i tylko taka gradacja zjawisk jest podstawą sukcesu. Doradcy żywieniowi – ci najlepsi – to kreatorzy strategii żywienia.
To z ich inspiracji hodowcy wybierają wiele składowych żywienia, jakimi są: odmiany roślin pastewnych, konserwanty, folie
kiszonkarskie, typ wozu paszowego, typ żywienia (TMR, PMR),
dodatki mineralno-witaminowe i dodatki funkcyjne. Liczenie
dawek jest, a raczej powinno być, ostatnim elementem pracy
żywieniowców. Ale do tego wrócimy za kilka akapitów.
W 1989 r. podstawowymi paszami objętościowymi dla krów
w Polsce były kiszone liście buraków cukrowych, zielonki i kiszone mokre wysłodki buraczane. No i oczywiście siano. Jakość kiszonek z przewiędniętej lucerny czy trawy była odległa od żądanej przez krowy. Natomiast kiszonka z kukurydzy
– zwłaszcza dobrej jakości i wartości – była rzadkością. Wspominane wcześniej procesy: zmiana dobrostanu, postęp wydajności, postęp w technice doju, zmiana wartości genetycznej
stad – wymusiły poszukiwanie pasz pozwalających na pełne
pokrycie potrzeb pokarmowych zwierząt. Zrozumieliśmy, że
bez dobrej kiszonki z kukurydzy i świetnych sianokiszonek
nie jest to możliwe. Firmy nasienne i chemiczne wzięły na siebie rolę nauczyciela intensywnej uprawy roślin pastewnych.
Wprowadzenie nasion mieszańców kukurydzy adekwatnych do naszej szerokości geograficznej dało szansę na lepsze żywienie.
Równoległa oferta silosokombajnów do
zbierania roślin na kiszonkę oraz rozwijający się rynek „zakiszaczy” i folii dopełniły
dzieła. Świetnej jakości i wartości kiszonki
i sianokiszonki przestały być już nieosiągalne. Dodatkowo postęp genetyki roślin
wprowadził na rynek odmiany kukurydzy
o wyższej, w stosunku do standardowej,
strawności.
W 1995 roku wozy paszowe znaliśmy tylko z wyjazdów zagranicznych. Pierwszy wóz
rozpoczął pracę w Polsce w 1996 roku. Został zaprezentowany na targach w Poznaniu i był obiektem westchnień hodowców.
Drugi rozpoczął karmienie w 1997. Dzisiaj
wybór tych urządzeń jest niezwykle szeroki. Mamy wozy z mieszaniem pionowym
i poziomym. Mamy urządzenia samobieżne
i zaczepiane, dla małych i dużych stad, z pamięcią i bez niej. I zaczęły się kłopoty. Z mojego punktu widzenia wóz paszowy to jedno z najbardziej niebezpiecznych urządzeń
dla krowy mlecznej. Niebezpieczne, jeśli
zostało źle dobrane i jest niewłaściwie użytREKLAMA
kowane. Doradcy żywieniowi pomagają dziś hodowcy wybrać
urządzenie, które jest zgodne z typem pasz objętościowych
w gospodarstwie, wielkością stada, architekturą budynków
i mocą posiadanego ciągnika. Doradcy też ustalają empirycznie właściwą kolejność ładowania wozu i czas mieszania. Coraz częściej serwis paszowy określa współczynnik zmienności
TMR‑u na stole paszowym, który jest miarą jego homogenności. To nowa jakość pracy „paszowców”.
W 1995 roku w dawkach pokarmowych nie były obecne
drożdże, dodatki glukoplastyczne, chronione witaminy czy
tłuszcz typu „inert”. Nie wymagały tego ówczesne krowy, a rynek paszowy nie był na to jeszcze przygotowany. Wraz z upływem czasu, wzrostem wydajności i coraz głębszą wiedzą na
temat metabolizmu dodatki te zaczęły pojawiać się w polskich
dawkach. W stadach o wydajnościach oscylujących wokół wartości 10 000 kg wiele z nich stało się dziś normą.
Firmy paszowe rozpoczęły wiele lat temu proces edukacji
hodowców bydła z zakresu żywienia. Przejęły rolę, którą powinny pełnić szkoły rolnicze zarówno średnie, jak i wyższe, czy
też ośrodki doradztwa rolniczego. To właśnie one wraz ze swoją kadrą stały się pasem transmisyjnym pomiędzy najnowszą
wiedzą żywieniową, najnowszymi technologiami i technikami a hodowcami bydła mlecznego. Organizowane przez nie
przed laty szkolenia miały charakter marketingowy. Omawiane
były głównie produkty i ich walory. Aktualnie seminaria, konferencje czy warsztaty dają hodowcom okazję do zapoznania
się z najnowszymi trendami w żywieniu. Elementy handlowe
zeszły na margines. Wiele z tych spotkań stało się cyklicznymi
i my, hodowcy, czekamy na nie.
Przyszłość, ta bliższa i odleglejsza, będzie z pewnością dalszym progresem chowu i hodowli bydła mlecznego. Postęp
ten będzie miał prawdopodobnie dwie prędkości. Dla znacznej populacji celem stanie się wzrost wydajności z 6–7 tys. kg
mleka do około 10 tys. Natomiast hodowcy, których krowy dziś
już produkują 10–12 tys. kg mleka, z pewnością nie będą już
bardziej drenowali swoich zwierząt. Celem będzie utrzymanie osiągniętego poziomu produkcji i poprawa parametrów
rozrodu. Mamy w tym zakresie jeszcze wiele do poprawy.
Okres międzywycieleniowy – 433 dni, i okres międzyciążowy
– 151 dni, to wyniki pozostawiające wiele do życzenia. Ich poprawa to poprawa kondycji finansowej gospodarstwa.
Przed nami wielkie niewiadome wynikające z uwolnienia
kwot mlecznych oraz sytuacji na rynku mleka w ogóle. Czeka
nas bardzo szybka – i może okazać się, że bolesna – lekcja ekonomii produkcji mleka. W biznesie mlecznym świetnie będą
mieć się tylko ci, którzy będą potrafili produkować mleko tanio, ograniczyć brakowanie, poprawić długowieczność i korzystać z najnowszej genetyki.
Pozostaną Ci, którzy będą korzystać z doradztwa rolniczego z różnych dziedzin. Bez tej wiedzy trudno będzie o progres.
W przeszłości dwie profesje – weterynaria i zootechnika – o ile
nie były w konflikcie, to nie darzyły się sympatią. Coraz częściej lekarz weterynarii i doradca żywieniowy razem dyskutują
o tym, co wymaga poprawienia w stadzie i jak należy to zrobić.
REKLAMA
To jaskrawy przejaw postępu. Zmianie ulegać będzie także samo doradztwo żywieniowe. Hodowca – przygotowany, nauczony przez doradcę – będzie sam określać
podstawowe parametry żywieniowe stada
(np. pobranie suchej masy pasz, ocena BCS-u). Rolą doradcy będzie analiza tych danych i przygotowanie zaleceń, dawek.
PFHBiPM oferuje hodowcom będącym
po oceną usługę „hodowca on-line”. Wyzwaniem dla firm paszowych będzie formuła „żywienie on-line”, i będzie to znak
postępu. Takie rozwiązania w Europie już
funkcjonują. Zmiany rynku mleka na świecie będą rzutowały na ceny skupu, a zatem – na kondycję finansową gospodarstw
mlecznych.
Na te wzloty i upadki rynku żadnego
wpływu mieć nie będziemy. Poziom zysku z obory wynikający z produkcji mleka,
sprzedaży żywca i materiału hodowlanego
stanie się jednym z kryteriów oceny pracy doradcy żywieniowego. Tę weryfikację
przebrną tylko najlepsi. Proszę jednak pamiętać: cokolwiek zrobimy w przyszłości, jakiekolwiek podejmiemy działania – zdrowie
krowy przede wszystkim.
D
Hodowlana szkoła marzeń
Drugi raz i po raz drugi ogromny sukces. Wielu młodych adeptów
fitterki chciało wziąć udział w II Podlaskiej Szkole Młodych
Hodowców, zorganizowanej przez Podlaski Związek Hodowców
Bydła i Producentów Mleka oraz Polską Federację Hodowców Bydła
i Producentów Mleka. Gdy wypadł z zajęć jeden z uczniów, inny,
który został „powołany” na jego miejsce, zwolnił się ze szkoły i jak
najszybciej stawił się w Szepietowie.
TEKST I ZDJĘCIA: Radosław Iwański
T
ak jak przed rokiem, szkołę prowadził Jaume Sarrabassa z Hiszpanii, który także był „sprawiedliwym” podczas Regionalnej
Wystawy Bydła Mlecznego w Szepietowie. Asystowała mu Emilia Zawadzka.
Szkole, podobnie jak w minionym roku,
przewodziła Katarzyna Piszczatowska.
Instruktarz
przeprowadzony
był
w dniach 23–26 czerwca br. na terenach
wystawowych Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie. Dla
młodych hodowców bydła uczestnictwo
w zajęciach jest czymś wyjątkowym. Mają
oni możliwość zdobycia pożytecznych
i rzadkich jeszcze w naszym kraju umiejętności – przygotowania bydła do wystawy i później oprowadzania go.
Uczniowie szkoły zostali podzieleni na
6 grup i otrzymali jałówki. Młode sztuki
wypożyczyli im podlascy hodowcy. Jednak, aby wszystko przebiegało sprawnie,
musieli nauczyć się działać wspólnie.
40
hodowla i chów bydła
Pierwszym sprawdzianem było przygotowanie dla jałowic
profesjonalnego wystawowego legowiska. Umyte sztuki
musiały zostać odpowiednio nakarmione. Potem w ruch
szły maszynki do strzyżenia, bo jałówki obowiązkowo musiały mieć irokezy. Jeszcze lakier i można zwierzę uczyć chodzić po ringu. Obowiązkowy jest kantar i znajomość mnóstwa sędziowskich komend. To wszystko tylko wydaje się
proste.
Finał na ringu odbył się ostatniego dnia szkoły. Uczniowie rywalizowali między sobą, prezentowali to, czego się
nauczyli przez kilka dni. Mieli o co walczyć.
Nagród było mnóstwo dla wszystkich, a najlepsi polecą
na zajęcia europejskiej szkoły młodych hodowców w Battice. Będą nimi zwycięzcy z Szepietowa, czyli Dawid Wojno
i Mateusz Saniewski. Pierwszy z nich został zwycięzcą II Podlaskiej Szkoły Młodych Hodowców. W tegorocznej szkole
oprócz rdzennych mieszkańców Podlasia uczestniczyli także młodzi hodowcy z Mazowsza, w tym dwie dziewczyny.
Być może w kolejnych latach podobne zajęcia odbędą się
w wielu innych regionach naszego kraju poza Podlasiem.
Niektórzy adepci sztuki fitterskiej oprowadzali bydło po
ringu już podczas zmagań XXII Regionalnej Wystawy Zwierząt Hodowlanych w Szepietowie.
D
Przy pełnych trybunach na ringu w Szepietowie
młodzi uczniowie zademonstrowali swoje umiejętności
I kategoria 19–21 lat
Mateusz Saniewski
II kategoria 18 lat
Cezary Zabielski
III kategoria 16–17 lat
Dawid Wojno
IV kategoria 13–15 lat
Mateusz Kulesza
Najlepiej współpracująca grupa
Alicja Makowiecka
Uczniowie pomagali najmłodszym
w trakcie Konkursu Młodych Hodowców
REKLAMA
Mateusz Saniewski
Zwycięzcy poszczególnych
kategorii oraz najlepiej
współpracująca grupa
Rafał Pęski
Sebastian Gosk
Spektakl
jednego aktora
TEKST I ZDJĘCIA: Radosław Iwański
Wrócił po kilku latach na ring ze swoim bydłem i w cuglach wygrał
z nim prawie wszystko podczas XXII Regionalnej Wystawy Zwierząt
Hodowlanych w Szepietowie. Stanisław Żochowski z Kamieńskich
Wiktorów i jego sztuki nie miały sobie równych.
P
ierwsze na ring wyszły krowy PHF.
Jak się później okazało kategorię
pierwiastek i krów w II laktacji wygrały sztuki Żochowskiego. Wśród
pierwiastek najpiękniejszą okazała się Cordelmary 26 po Stroiku, a w II laktacji bezkonkurencyjna była Dora 18 po Goldwynie.
Ta druga została także superczempionką
wystawy spośród krów. Tylko w III laktacji
wygrana umknęła Stanisławowi Żochowskiemu. Andrzej Kruszewski z Tłoczewa
wraz z Felą 7, także po Goldwynie, cieszył
się z wygrania tej kategorii. W jałówkach
Żochowski wziął wszystko. Dla porządku
odnotujmy, że po kolei swoje kategorie
wygrywały jałówki o wdzięcznym imieniu
Veela, różnią się jedynie liczbą porządkową.
A więc i rodowodem. Ich ojcami są: Twist,
Massey i Mascalese. Jałówka (Veela 285)
urodzona w styczniu ub.r. została superczempionką wystawy. Oddzielnie zaprezentowane zostały na wystawie jałowice
w wieku 15–17 miesięcy rasy PHF odmiany
czerwono-białej. Wśród nich najładniejszą
okazała się Francja po Taurusie z gospodar-
42
hodowla i chów bydła
stwa Adama Tworkowskiego z Brzózek Starych. Sukcesy na wystawie w rasach zachowawczych odnieśli: Stanisław Falkowski
i jego Żenia – czempionka (rasa białogrzbieta), Dawid Rybałt
z Murzą 3 – wiceczempionka w tej samej rasie, i Andrzej Radziszewski z Elipsą – II wiceczempionka (rasa polska czarno-biała).
Już po pierwszym spojrzeniu na bydło Stanisława Żochowskiego na ringu wpadało ono w oko i można byłoby je wskazać bez zaglądania w katalog wystawy. Zresztą sędzia tej rywalizacji, Hiszpan Jaume Sarrabassa, po wydanym werdykcie
wyciągał z kieszeni nieduży iPad i robił jałówkom i krowom
zdjęcia. Najwyraźniej bydło Żochowskiego bardzo przypadło
mu do gustu. Ono jest – co podkreślał – w odpowiednim typie ze wspaniałą ramą i kłodą. Z kolei w kłodzie widoczny był
jego charakter mleczny. Komentując swoje wybory, Hiszpan
zwracał uwagę na rozwój somatyczny jałówek i krów, który był
adekwatny do ich wieku. Może zabrzmi to nieprzekonująco, ale
po prostu w jałówkach Żochowskiego widoczna była młodość,
a dorosłe krowy były dojrzałe. Właśnie o takich zwierzętach
mówi się, że są w najodpowiedniejszym typie.
– Wróciłem na ring ze swoim bydłem po trzech latach, myślałem, że młodzi hodowcy zostawili mnie w tyle, jednak nie,
coś mi zostało ze starych lat – przyznał Stanisław Żochowski.
– 40 lat pracuję w genetyce i wyhodowałem najsłynniejszą
w kraju linię bydła o imieniu Veela, która dała już 358 sztuk bydła, w tym wiele słynnych buhajów – dodaje.
D
 Veela 285
 Sylwester Mierzejewski, wiceprezydent PFHBiPM,
a także Ewa Kłębukowska i Adam Kamiński gratulują
Stanisławowi Żochowskiemu
Jałowice 12-14 mies. rasy PHF odmiana HO, RW
VEELA 298
PL005367733929
Stanisław Żochowski
CZEMPION
KANADA
PL005323235399
Mieczysław Bogusz
WICECZEMPION
LENIWA 3
PL005276940210
Andrzej Kruszewski
WICECZEMPION
Jałowice w wieku 15-17 m-cy, rasa PHF odmiana HO
VEELA 287
PL005367733691
Stanisław Żochowski
CZEMPION
FUNKA 6
PL005287419064
Andrzej Kruszewski
WICECZEMPION
ARIS
PL005308929237
Paweł Kulesza
WICECZEMPION
Jałowice w wieku 15-17 m-cy, rasa PHF odmiana RW
FRANCJA
PL005395735063
Adam Tworkowski
CZEMPION
Jałowice w wieku 18-20 m-cy, rasa PHF odmiana HO
VEELA 285
PL005367733622
Stanisław Żochowski
CZEMPION
SUPERCZEMPION
ROSY 2
PL005243844954
Tomasz Cieślik
WICECZEMPION
HEIDE
PL005324475176
Adam Pietruszyński
WICECZEMPION
Jałowice w wieku 21-24 m-cy, rasa PHF odmiana HO
VEELA 272
PL005314910502
Stanisław Żochowski
DEBORAH
PL005352469475
Jan Zawadzki
WICECZEMPION
CZEMPION
ANNIE 5
PL005276869436
Wojciech Kostro
WICECZEMPION
Krowy – I laktacja, rasa PHF odmiana HO, RW
CORDEL MERY 26
PL005314874026
Stanisław Żochowski
CZEMPION
FILA
PL005250369563
Adam Pietruszyński
WICECZEMPION
PL005248858987
Piotr Dąbrowski
WICECZEMPION
HANSA
Krowy – II laktacja, rasa PHF odmiana HO, RW
DORA 18
PL005310855289
Stanisław Żochowski
CZEMPION
SUPERCZEMPION
SISCA 86
PL005290349679
Adam Pietruszyński
WICECZEMPION
PL005282737439
Adam Pietruszyński
WICECZEMPION
KLAASJE
Krowy – III laktacja i dalsze, rasa PHF odmiana HO
FELA 7
PL005295000650
Andrzej Kruszewski
CZEMPION
KORALINA
PL005185059027
Jarosław Kaczyński
WICECZEMPION
FIKSA 10
PL005196986213
Jan Kulesza
WICECZEMPION
Krowy rasy zachowawcze: BG, ZB
CZEMPION
ŻENIA
PL005188315588
Stanisław Falkowski
ELIPSA
PL005275080009
Andrzej Radziszewski
WICECZEMPION
MURZA 3
PL005265031189
Dawid Rybałt
WICECZEMPION
REKLAMA
 Dora 18
WYSTAWA W TROPIKACH
TEKST I ZDJĘCIA: Janusz Nalewalski
 POGODA 17 z OHZ Osięciny
superczempion w jałówkach
W
dniach 4–5 lipca odbyła
się w Minikowie, w ramach
targów AGRO-TECH, już XVI
Regionalna Kujawsko-Pomorska Wystawa Zwierząt Hodowlanych.
Czternastu wystawców zaprezentowało
68 zwierząt w 8 kategoriach wiekowych.
Prym wiodły bardzo silne i liczące się
w kraju spółki skarbu państwa. Sędzia
główny Mirosław Anaczkowski wraz z asystentem Sławomirem Piejasiem, z działu
hodowli PFHBiPM, mieli bardzo trudne
zadanie przy tak wyrównanych pokrojowo stawkach. Niewątpliwym tryumfatorem została Stadnina Koni Dobrzyniewo,
która zdobyła 5 czempionatów na 6 wystawianych zwierząt: dwa w jałówkach
i wszystkie trzy w krowach dojnych. Oczywiście w takim układzie, superczempion
wśród krów przypadł także Stadninie
Koni w Dobrzyniewie. Zdobyła go piękna krowa SAWA 6 nr PL005300017444
po buhaju BAXTER, będąca w trzeciej
laktacji. Odwieczny konkurent stadniny
– Ośrodek Hodowli Zarodowej w Osięcinach – tym razem osiągnął 2 czempiony
i aż 6 wiceczempionów, a także tytuł superczempiona w kategorii jałówek. Zdobyła go POGODA 17 nr PL005260917822
po buhaju BRAXTON, w kategorii jałówek od 16 do 18 miesięcy. Swoją obecność zaakcentowała także Stadnina Koni
Nowe Jankowice, zdobywając czempionat w najmłodszej grupie jałówek oraz
Ośrodek Hodowli Zwierząt Zarodowych
w Chodeczku, zdobywając 2 wiceczempiony, Hodowla Zwierząt i Nasiennictwo
Roślin Polanowice z 3 wiceczempionami
oraz Gospodarstwo AGRO-DĄBRÓWKA
także z 3 wiceczempionami.
44
hodowla i chów bydła
 SAWA 6 ze SK Dobrzyniewo
superczempion w krowach
Tegoroczna wystawa przypadła w okresie kulminacji
lipcowych upałów. Doskonale sprawdziły się nowe obiekty wystawowe, a zwłaszcza zadaszony ring dający chwile
oddechu od palącego słońca. Także pawilony dla zwierząt, wyposażone w poidła, dojarkę przewodową a przede
Jałowice 12–13 mies.
PL005397476063
Stadnina Koni Nowe Jankowice Sp. z o.o.
PL005325757295
Agro-Dąbrówka Sp. z o.o.
I WICECZEMPION
CZEMPION
PL005288871267
HZiNR Polanowice Sp. z o.o.
II WICECZEMPION
Jałowice 14–15 mies.
PL005305168813
Stadnina Koni Dobrzyniewo Sp. z o.o.
PL005288870659
HZiNR Polanowice Sp. z o.o.
I WICECZEMPION
CZEMPION
PL005333726658
Agro-Dąbrówka Sp. z o.o.
II WICECZEMPION
PL005260917822
OHZ Osięciny Sp. z o.o.
PL005333726139
Agro-Dąbrówka Sp. z o.o.
I WICECZEMPION
PL005288868946
HZiNR Polanowice Sp. z o.o.
II WICECZEMPION
Jałowice 16–18 mies.
CZEMPION
Jałowice 19–21 mies.
PL005306419471
OHZ Osięciny Sp. z o.o.
CZEMPION
PL005244917091
Stadnina Koni Dobrzyniewo Sp. z o.o.
PL005226157705
OHZZ W Chodeczku
I WICECZEMPION
PL005306419037
OHZ Osięciny Sp. z o.o.
II WICECZEMPION
Jałowice 22–24 mies.
CZEMPION
Krowy – I laktacja
PL005273332612
Stadnina Koni Dobrzyniewo Sp. z o.o.
CZEMPION
PL005271608078
OHZZ w Chodeczku
I WICECZEMPION
PL005309104510
OHZ Osięciny Sp. z o.o.
II WICECZEMPION
Krowy – II laktacja
PL005216006860
Stadnina Koni Dobrzyniewo Sp. z o.o.
PL005235745542
OHZ Osięciny Sp. z o.o.
I WICECZEMPION
CZEMPION
PL005267042770
OHZ Osięciny Sp. z o.o.
II WICECZEMPION
PL005300017444
Stadnina Koni Dobrzyniewo Sp. z o.o.
PL005213480120
OHZ Osięciny Sp. z o.o.
I WICECZEMPION
PL005220983454
OHZ Osięciny Sp. z o.o.
II WICECZEMPION
Krowy – III laktacja i dalsze
CZEMPION
 Dobrzyniewskie czempiony
 Najmłodzi hodowcy
wszystkim w wentylatory, zapewniły dobre warunki dla
zwierząt, pomimo wysokich temperatur. Okazało się, że
w tak ekstremalnych warunkach zwierzęta mają lepiej od
zwiedzających. Ruch na wystawie, intensywny w godzinach
porannych, zamierał już w okolicach południa. Pomimo szerokiej i ciekawej oferty męczący upał pokonywał zwiedza-
jących. Tym bardziej należało podziwiać konkurs młodego
hodowcy. Jego najmłodsi uczestnicy, zaledwie sześciolatkowie, doskonale zaprezentowali swoje cieliczki, wykazując
się świetnym opanowaniem trudnej sztuki przygotowania
i prezentacji zwierząt na ringu. Gromkie brawa i nagrody od
sponsorów były zasłużoną nagrodą za ich pracę.
REKLAMA
D
Najstarsze Sitno
TEKST: Adam Kłopotek
ZDJĘCIA: Michał Rodak
J
est to najstarsza wystawa w Polsce i jak co roku panuje na niej gorąca atmosfera, dosłownie i w przenośni. Temperatury oscylowały wokół 34 OC.
Mimo zapowiadanych upałów i trudności ekonomicznych 36 lubelskich hodowców zaprezentowało
w konkursie oprowadzania 64 sztuki bydła dorosłego
i 10 sztuk cieliczek. Gośćmi honorowymi wystawy byli
wiceprezydenci PFHBiPM – Krzysztof Banach i Sylwester
Mierzejewski, którzy przywieźli dobrą nowinę dla miejscowych hodowców i pracowników Federacji, o zakupie działki pod budowę własnej siedziby dla oddziału
w Lublinie. Podczas wystawy sędziował Piotr Kowol pod
czujnym okiem przewodniczącego Komisji prof. Zygmunta Litwińczuka.
Jałowice 12–13 mies. rasy PHF HO
PL005320120704
Mateusz Piątek
Stryj
CZEMPION
PL005269179078
SK Janów Podlaski
Janów Podlaski
WICECZEMPION
Jałowice 14–15 mies. rasy PHF HO
PL005412974802
„Agromarina”
Kulczyn
CZEMPION
PL005280179736
Magdalena Węgorowska
Chomęciska Duże
WICECZEMPION
PL005385478659
Tomasz Pietrzak
Radoryż Kościelny
WICECZEMPION
Jałowice 16–17 mies. rasy PHF HO
D
PL005320120643
Mateusz Piątek
Stryj
CZEMPION
SUPERCZEMPION
PL005280179620
Tadeusz Suchara
Chomęciska Duże
WICECZEMPION
Jałowice 18–21 mies. rasy PHF HO
PL005236670843
„Agromarina”
Kulczyn
CZEMPION
PL005362727565
Witold Borzęcki
Witowice
WICECZEMPION
I laktacja – krowy rasy PHF HO
PL005269840145
PL005297373639
„Agromarina”
Kulczyn
Tomasz Pietrzak
Radoryż Kościelny
CZEMPION
SUPERCZEMPION
WICECZEMPION
II laktacja – krowy rasy PHF HO
PL005304826349
Marcin Kulikowski
Kosuty
CZEMPION
PL005227523103
Józef Sułek
Młynki
WICECZEMPION
III i dalsze laktacje – krowy rasy PHF HO
PL005310986204
Mariusz Mateńko, Fiukówka
CZEMPION
PL005158400443
Tadeusz Borys
Stójło
WICECZEMPION
Krowy rasy PHF RW
PL005303078152
Zbigniew Kopański
Sobiska
CZEMPION
PL005310091847
Marian Szaliński
Surhów
WICECZEMPION
Krowy rasy SM
PL005248122842
Mirosław Duziak
Dub
CZEMPION
PL005263315496
Józef Międlarz
Hostynne Kolonia
WICECZEMPION
PL005160800712
Wojciech Makarewicz
Terebela
CZEMPION
PL005175865737
UP w Lublinie Gosp. Dośw.
w Uhusku, Uhusk
WICECZEMPION
KROWY RASY BG
 Wykaz czempionów, wiceczempionów
oraz superczempionów
48
hodowla i chów bydła
REKLAMA
hodowla i chów bydła
49
Ludźmierz w słońcu
TEKST: Wojciech Rasiński
ZDJĘCIA: Michał Rodak
W
 Konkurs Młodych Hodowców
 Jagoda, superczempion wystawy
 Uczestnicy wystawy
50
hodowla i chów bydła
dniach 11 i 12 lipca 2015 r. w Ludźmierzu
k. Nowego Targu odbyła się IV Regionalna
Wystawa Zwierząt Hodowlanych. Głównymi
organizatorami wystawy były Urząd Gminy
w Nowym Targu i Małopolskie Towarzystwo Hodowców
Bydła w Krakowie. Pokazano 57 sztuk bydła i 10 cieląt, ras
hodowanych na terenie południowej Polski. W kategorii
jałowice cielne rasy polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej tytuł
czempiona otrzymała Płoza, hodowli Roberta Kowala
z Dąbrowy Tarnowskiej. Mikra Józefa Fica z Nowej Wsi
Szlacheckiej okazała się najpiękniejszą wśród pierwiastek rasy polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej odmiany czarno-białej, a wśród krów tej rasy w II laktacji zasłużenie
zwyciężyła Casal, hodowli Zakładu Doświadczalnego
Instytutu Zootechniki PIB „Rudawa” sp. z o.o. Triumfatorem w kategorii krów w III i dalszej laktacji rasy polskiej
holsztyńsko-fryzyjskiej czarno-białej okazała się Łaba
Józefa Fica z Nowej Wsi Szlacheckiej. Spośród krów rasy
polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej odmiany czerwono-białej tytuł czempiona otrzymała Jagoda Stanisława Zająca
z Działu. Krowa ta zachwyciła sędziego Grzegorza Przyjemskiego i jego asystenta Wiesława Iwulskiego, którzy
przyznali jej tytuł Superczempiona Wystawy. Triumfatorem wśród hodowców bydła polskiego czerwonego
okazała się Anna Waliczek z Bańskiej Niżnej, prezentująca krowę Barkę. Z kolei krowa Biedronka Jadwigi i Jana
Litwin z Czarnej Góry otrzymała tytuł najpiękniejszej
wśród rasy polskiej czerwono-białej.
W drugim dniu trwania wystawy na scenie nagradzano pucharami i dyplomami właścicieli czempionów
i wiceczempionów. Uroczystość była jednocześnie okazją do wręczenia przez prezydenta Leszka Hądzlika i dyrektora Stanisława Kautza Złotej Honorowej Odznaki
PFHBiPM, którą otrzymali Danuta Gruszczyńska i Maksym Młynaryk – długoletni pracownicy przedstawicielstwa PFHBiPM w Krakowie. Dyrektor RO Parzniew Adam
Kamiński wręczył nagrodę dla Maćka Kawy Frydmana,
który zwyciężył w konkursie plastycznym dla dzieci. Następnie na ringu odbyły się pokazy czempionów wystawy, a swoje cielęta prezentowali ubrani w stroje regionalne młodzi hodowcy.
D
Jubileuszowa
wystawa
TEKST I ZDJĘCIA: Grzegorz Machała
W
 Superczempion wystawy
– krowa NIRWANA 7,
właściciel – Stadnina Koni Michałów
ostatni weekend czerwca
(tj. 27–28) w Świętokrzyskim
Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Modliszewicach
miała miejsce X Świętokrzyska Wystawa
Zwierząt Hodowlanych, na której zaprezentowano bydło mleczne. Hodowcy
pokazali ogółem 35 sztuk bydła (19 krów
i 16 jałowic) w 3 rasach: HO prezentowane
w odmianach czarnej i czerwono-białej,
polskiej czerwonej oraz w rasie simentalskiej. Sędzią głównym wystawy był selekcjoner PFHBiPM Mirosław Anaczkowki,
a jego asystentem – inspektor nadzoru
PFHBiPM z Łodzi Paweł Pospieszny.
Wystawa zakończyła się sukcesem
Stadniny Koni Michałów. Superczempionem została krowa Nirwana 7 rasy RW.
Swoje zwierzęta zaprezentowali następujący hodowcy: Grzegorz Baran z Bud,
Antoni Barcicki z Bani, Tadeusz Gadowski z Woli Łagowskiej, Witold Frańczak
z Gojcowa, Antoni Skrobisz z Huciska,
Grzegorz Gałka z Piestrzec, Wiesław Roch
Gierczyński z Pomorzan, Artur Lagierski
ze Słoboszowic, Tadeusz Konieczny z Woli
Tesserowej, Paweł Knap i Wiesław Głowała z Sarbic Pierwszych, Szymon Kłonica
z Jeżowa, Michał Matuszczyk z Modliszewic, Dariusz Przemyski ze Starej Słupi.
Dodatkową atrakcją podczas wystawy
był Konkurs Młodego Hodowcy, przeprowadzony wspólnie przez PFHBiPM oraz
MCHiRZ w Łowiczu. W tym konkursie
zwycięzcami były wszystkie dzieci biorące w nim udział: Zosia Matuszczyk, Dominik Antosik, Piotr Knap, Bartosz Baran,
Przemek Frańczak.
D
 Prezentacja czempionów na ringu
 Czempiony w poszczególnych kategoriach
Hodowca
Nr rejestracyjny
Gosp. Rolne Michał
Matuszczyk, Modliszewice
Kategoria
PL005335986524
Jałowica młodsza
Gosp. Rolne Michał
Matuszczyk, Modliszewice
PL005251928110
Jałowica starsza
Stadnina Koni Michałów
Sp. z o.o., Gosp. Lubcza
PL005299658826
Krowy w I laktacji
Stadnina Koni Michałów
Sp. z o.o., Gosp. Lubcza
PL005268804957
Krowy w II laktacji
Gosp. Rolne Michał
Matuszczyk, Modliszewice
PL005204871401
Krowy w III laktacji i dalszej
Wiesław Roch Gierczyński
Pomorzany
PL005385723650
Jałowice rasy
polskiej czerwonej (RP)
Tadeusz Konieczny
Wola Tesserowa
PL005185514779
Krowy rasy simentalskiej (SM)
hodowla i chów bydła
51
Czterdziestka
w Boguchwale
T E K S T I Z D J Ę C I A : Te r e s a Tr o m s k a
N
Jałowice cielne
PL005350232835
G.R. Marek Pankiewicz, Majdan Lipowiecki
CZEMPION
PL005241653060
Artur Paśko, Glinik
WICECZEMPION
Krowy-pierwiastki
PL005297586800
G.R. Michał Ziemiański, Trześniów
CZEMPION
PL005228375862
ZDIZ PIB Sp. z o.o., Chorzelów
WICECZEMPION
a XVII Regionalnej Wystawie Zwierząt Hodowlanych, która odbyła się w dniach 27–28 czerwca br., w której wzięło udział 29 hodowców,
prezentując 40 sztuk bydła mlecznego, w tym:
8 jałowic i 32 krowy, w ośmiu kategoriach – pokazano
cały przekrój ocenianych ras na Podkarpaciu. Zwierzęta oceniała komisja w składzie: sędzia główny Janusz
Tercjak z PFHBiPM oraz jako jego asystent - Franciszek
Kagan – wiceprezes PZHBMiPM. Etapy prac komisji oraz
wyniki oceny poszczególnych grup bydła mlecznego
przedstawiał sędzia główny, a opatrywał komentarzem
Piotr Kowol z PFHBiPM. Spośród czempionów komisja
sędziowska dokonała wyboru superczempiona, którą
została krowa Jenesa o nr. rej. PL005274057279 z kategorii krów w II laktacji, po ojcu Aulnay, pochodząca z hodowli ZDIZ PIB Sp. z o.o. Chorzelów. Miłym akcentem co
roku jest zaprezentowanie pokazu cieląt. Cieszy się on
ogromnym zainteresowaniem wśród hodowców i zwiedzających.
D
Krowy – II laktacja
PL005274057279
PL005299755303
ZDIZ PIB Sp. z o.o.
Chorzelów
CZEMPION
SUPERCZEMPION
Stanisław Kiełb, Górno
WICECZEMPION
Krowy – III laktacja i dalsze
PL005215539093
Artur Paśko, Glinik
CZEMPION
PL005133919403
G.R. Żarów Krystyna, Bandrów Narodowy
WICECZEMPION
PL005285624996
G.R. Jan Sondej, Zielonka
CZEMPION
PL005133919403
G.R. Żarów Krystyna, Bandrów Narodowy
WICECZEMPION
PL005096191984
G.R. Krystyna Żarów, Bandrów Narodowy
CZEMPION
PL005275774182
G.R-H. Daniel Bryś, Korczyna
WICECZEMPION
Krowy – PHF odm. RW
Krowy rasy simentalskiej
Krowy rasy RP
PL005145210277
Grzegorz Sowa, Kąkolówka
CZEMPION
PL005289833141
Michał Siry, Dynów
WICECZEMPION
52
hodowla i chów bydła
 Superczempion wystawy
Nieopodal pałacu
TEKST I ZDJĘCIA:
Aleksander Nozdryn-Płotnicki i Mariusz Chrobot
T
radycyjnie w ostatni weekend czerwca, w parku kompleksu pałacowego w Piotrowicach k. Chojnowa, odbyła się po raz 20. Regionalna Wystawa Zwierząt Hodowlanych. Wystawa ta ze względu na swój jubileuszowy
charakter miała szczególną oprawę i odbyła się pod patronatem Prezydenta PFHBiPM Leszka Hądzlika.
Wystawcy zaprezentowali 33 jałowice rasy PFH-HO i RW
w różnych kategoriach wiekowych oraz 13 krów w laktacjach
ras ocenianych na Dolnym Śląsku.
Komisja w składzie: Roman Januszewski (PFHBiPM) oraz
hodowca z SK Prudnik Władysław Zwoliński spośród przedstawionych do oceny zwierząt najwyżej oceniła, z najmłodszej
prezentowanej kategorii, jałowicę Jaike 154 PL005256173737
po ojcu Altaiota, ur. 29.07.2014 w OHZ Kamieniec Ząbkowicki,
nadając jej tytuł superczempiona w kategorii jałowic. Według
komisji o tej jałóweczce usłyszymy jeszcze nieraz na kolejnych
wystawach.
Spośród zaprezentowanych na wystawie krów uznanie komisji, a tym samym tytuł superczempiona w kategorii krów,
zdobyła Soja PL005184264323 po ojcu Gertjan, ur. 13.11.2008,
krowa rasy PFH-RW w 5. laktacji, której właścicielem jest OHZ
Przerzeczyn-Zdrój. Soja na tegorocznej wystawie w Poznaniu
zdobyła tytuł wiceczempiona w swojej kategorii wystawowej.
Również hodowcy Agro-TaK Zagrodno wyjechali z wystawy
z trofeami, zdobywając 1 czempiona i 3 wiceczempionaty w kat.
jałowic, MZ Stary Jaworów z czempionem w kat. jałowic oraz
Agromadex Kunice w kat. jałowic.
D
Jałowice niecielne 10–12 mies. rasy PHF-HO
PL005256173737
OHZ Kamieniec Ząbkowicki sp. z o.o.
CZEMPION
SUPERCZEMPION
PL005300890221
„Agromadex” Kunice sp. z o.o.
WICECZEMPION
Jałowice niecielne 13–14 mies. rasy PHF-HO
PL005335236353
„Agro-TaK” Zagrodno
Br. Tabisz, J. Kozłowski s.j.
CZEMPION
PL005335236001
„Agro-TaK” Zagrodno,
Br. Tabisz, J. Kozłowski s.j.
WICECZEMPION
Jałowice niecielne 15–16 mies. rasy PHF-HO
PL005256171986
OHZ Kamieniec Ząbkowicki sp. z o.o.
PL005335235677
„Agro-TaK” Zagrodno
Br. Tabisz, J. Kozłowski s.j.
CZEMPION
WICECZEMPION
Jałowice niecielne 15–16 mies. rasy PHF-RW
PL005399488484
OHZ Przerzeczyn Zdrój sp. z o.o.
PL005335234779
„Agro-TaK” Zagrodno
Br. Tabisz, J. Kozłowski s.j.
PL005339732615
Majątek Ziemski Stary Jaworów
GR Milikowice
PL005419236521
OHZ Kamieniec Ząbkowicki sp. z o.o.
CZEMPION
WICECZEMPION
Jałowice cielne rasy PHF-HO
CZEMPION
WICECZEMPION
Krowy w laktacjach rasy PHF-HO
PL005340227940
PL005232327833
OHZ Kamieniec Ząbkowicki sp. z o.o.
CZEMPION
OHZ Kamieniec Ząbkowicki sp. z o.o.
WICECZEMPION
Krowy w laktacjach rasy PHF-RW
PL005184264323
OHZ Przerzeczyn Zdrój sp. z o.o.
CZEMPION
SUPERCZEMPION
Krowy w laktacjach rasy RP
PL005221564683
OHZ Przerzeczyn Zdrój sp. z o.o.
CZEMPION
Krowy w laktacjach rasy ZR
PL005264246294
OHZ Przerzeczyn Zdrój sp. z o.o.
CZEMPION
hodowla i chów bydła
53
W sercu Polski
TEKST I ZDJĘCIA: Grzegorz Machała
W
dniach 20–21 czerwca 2015 roku odbyła się XVII Wojewódzka Wystawa Zwierząt
Hodowlanych w Łódzkim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Bratoszewicach. Podczas
wystawy swój dorobek hodowlany zaprezentowało 18
hodowców z woj. łódzkiego, którzy pokazali łącznie 70
sztuk bydła. Zwierzęta przygotowane były przez serwis
pielęgnacyjny PFHBiPM oraz przez samych hodowców.
Sędzią głównym wystawy był Mieczysław Kopiczko, asystentem – Wacław Kaniszewski. Superczempionem w kategorii krów została krowa Bertha 5 po buhaju Jeeves,
będąca własnością OHZ Sp. z o.o. Dębołęka. Superczempionem w kategorii jałówek została jałówka Dama 10 po
buhaju Thunder, będąca własnością GR Radosław Kubiak
z Emilianowa.
D
 GR Radosław Kubiak, Emilianów,
PL-00532273956-0 – Jałówki II grupa
 Dzieci prezentujące cieliczki
na Wystawie w Bratoszewicach, 2015 r.
1. Andrzej Dałek, Bąków Dolny – Katarzyna
2. GRH Sylwester Imiołek, Krępa – Dominika
3. GR Tomasz Kocięba, Kolonia Łaznów – Bartosz
4. GR Henryk Miazek, Michałów – Kacper
5. GR Andrzej Wójcik, Łaznowska Wola – Jakub
6. Bolesław Pasiński, Gołębiewek Nowy – Adam
Hodowca
 GR Radosław Kubiak, Emilianów,
PL-00532273956-0 – Jałówki II grupa
 Hodowcy, którzy osiągnęli sukcesy
w poszczególnych kategoriach
54
hodowla i chów bydła
Nr rejestracyjny
Kategoria
OHZ Dębołęka Sp. z o.o., Dębołęka
PL-00528337189-2
Pierwiastki
OHZ Dębołęka Sp. z o.o., Dębołęka
PL-00529872954-1
Krowy w II laktacji
OHZ Dębołęka Sp. z o.o., Dębołęka
PL-00529872936-7
Krowy w III laktacji
Henryk Bawej, Rzędków
PL-00509269231-7
Krowy w IV i dalszych laktacjach
GRH Sylwester Imiołek, Krępa
PL-00532925530-8
Jałówki I grupa
GR Radosław Kubiak, Emilianów
PL-00532273956-0
Jałówki II grupa
GR Wiesław Niźnikowski, Warszewice
PL-00533823073-0
Jałówki III grupa
GR Radosław Kubiak, Emilianów
PL-00541701624-8
Jałówki IV grupa
GR Tomasz Kocięba, Kolonia Łaznów
PL-00524167739-4
Jałówki V grupa
GR Radosław Wolski, Poniatów
PL-00539423399-7
Jałówki VI grupa
GRH Michał Glonek, Michałów
PL-00529614821-4
Jałówki VII grupa
GR Radosław Kubiak, Emilianów
PL-00532273962-1
Jałówki VIII grupa
W Starym Polu
TEKST: Regina Stefańska
ZDJĘCIA: Janusz Nalewalski
21
czerwca w Starym Polu odbyła się XVI Regionalna Wystawa Zwierząt Hodowlanych. Bydło oceniał Janusz Tercjak z PFHBiPM. Oceniano 16 szt.
zwierząt w trzech grupach: jałówki w wieku
12–17 miesięcy – 6 szt., jałówki w wieku powyżej 20 miesięcy
– 4 szt., oraz 6 krów w czasie trwania I i II laktacji. Tradycyjnie na
ringu pokazali się także najmłodsi hodowcy ze swoimi cieliczkami. Materiał hodowlany był wysokiej jakości, o pożądanym
typie, dobrym pokroju oraz bardzo dobrym przygotowaniu
pod względem pielęgnacji i umiejętności prezentowania na
ringu. O zwycięstwo zawalczyły dwa gospodarstwa: FORTUNE
Sp. z o.o. w Cieszymowie oraz GR Międzychód Sp. z o.o.
D
Cieliczki 1–3 mies. KMH
 GR Międzychód Sp. z o.o. – SUPERCZEMPION
SAGA 32 PL-005311920108
Jałowice powyżej 20 mies.
PL 005392996382
Zuzanna Hawrylicz
MINICZEMPION
Jałowice 12–17 mies.
PEREŁKA 258-3
PL 005321472420
FORTUNE Sp. z o.o.
Cieszymowo
CZEMPION
Jałowice powyżej 20 mies
SAGA 32
PL 005311920108
GR Międzychód Sp. z o.o.
SUPERCZEMPION
Krowy w czasie trwania I i II laktacji
AMANDA 14
 FORTUNE Sp. z o.o., Cieszymowo – CZEMPION
PEREŁKA 258-3 PL-005321472420
Jałowice 12–17 mies.
PL 005308787790
GR Międzychód Sp. z o.o.
CZEMPION
 GR Międzychód Sp. z o.o. – CZEMPION
AMANDA 14 PL-005308787790 – Krowy w I i II laktacji
REKLAMA
hodowla i chów bydła
55
Mikotoksyny groźne dla bydła mlecznego
TEKST: Michał Dąbrowski, Katedra Prewencji Weterynaryjnej
i Higieny Pasz Wydział Medycyny Weterynaryjnej, UWM Olsztyn
M
ikotoksyny, należą do grupy
substancji niepożądanych,
często występujących w paszach dla zwierząt, w tym
również w paszach dla bydła mlecznego.
Dotychczasowy pogląd, mówiący o dużej oporności przeżuwaczy na wtórne
metabolity grzybów pleśniowych, należy uznać za zdezaktualizowany. Współczesna produkcja mleka opiera się na
wykorzystaniu wysokowydajnych zwierząt, dokładnym zbilansowaniu dawki
pokarmowej, jak również na stworzeniu
optymalnych warunków utrzymania
(dobrostanu). Postęp zarówno w zakresie genetyki, jak i żywienia przyczynił
się do znacznego obniżenia tolerancji
zwierząt produkcyjnych w stosunku do
mikotoksyn. Toksyny grzybów pleśniowych mogą powodować szereg niekorzystnych działań w zakresie produkcyjności, a także zdrowia bydła. Wywołują
choroby zwane mikotoksykozami. Choroby te stanowią bardzo duży problem
ze względu na niejasną symptomologię
i trudności w zakresie analizy obecności
mikotoksyn w paszy. Celem niniejszego
artykułu jest zwrócenie szczególnej uwagi na objawy oraz zmiany patologiczne,
jakie mogą się pojawić podczas skarmiania pasz zanieczyszczonych wtórnymi
metabolitami grzybów pleśniowych.
WPROWADZENIE
Mikotoksyny są związkami produkowanymi przez szereg pleśni toksynotwórczych. Obecne zmiany klimatyczne czy też zmiany zachodzące
w technologii upraw sprzyjają rozwojowi grzybów pleśniowych, a tym
samym zanieczyszczeniu materiałów
paszowych. Z punktu widzenia zmian
klimatycznych należy szczególnie zwrócić uwagę na ocieplenie klimatu. Wzrost
średnich rocznych temperatur sprzyja
silniejszemu porażeniu roślin uprawnych, jak również zwiększonej przeżywalności przetrwalników na polach
uprawnych. Szereg zmian w zakresie
agrotechniki – a zwłaszcza stosowanie uprawy bezorkowej, monokultura
i ograniczenie stosowania fungicydów
– również w dużej mierze przyczynia się
do wzrostu zanieczyszczenia pasz mikotoksynami.
56
hodowla i chów bydła
Ważnym czynnikiem zwiększającym ryzyko szkodliwego oddziaływania toksyn grzybiczych jest obecność
wielu mikotoksyn w dawce pokarmowej. Sytuację taką
określamy jako multikontaminację. Jest ona spowodowana wieloskładnikową kompozycją dawki pokarmowej, możliwością produkcji wielu mikotoksyn przez
jeden rodzaj grzyba czy też porażeniem ingrediencji
paszowych wieloma różnymi grzybami pleśniowymi.
Wzrost ryzyka wystąpienia niepożądanych działań toksyn grzybiczych jest związany z wzajemnym nasilaniem
działań toksycznych poszczególnych mikotoksyn (synergizm toksykologiczny). W przypadku multikontaminacji nawet niewielkie dawki mogą w znaczący sposób
wpłynąć na obniżenie wydajności zwierząt, wzrost częstotliwości zachorowań na kulawizny, mastitis czy też
choroby metaboliczne związane z zaburzeniami funkcji
żwacza i wątroby.
Mikotoksyny stanowią istotny problem we współczesnej produkcji bydła mlecznego. Uwolnienie kwot
mlecznych i znaczny spadek cen skupu mleka wymaga
od dzisiejszych producentów działań mających na celu
podniesienie wydajności stada. Z całą pewnością jednym z takich aspektów jest umiejętność zapobiegania,
a w razie potrzeby – zwalczania problemu mikotoksykoz.
CHARAKTERYSTYKA MIKOTOKSYN W PASZACH BYDŁA
MLECZNEGO
Zearalenon (ZEN) – produkowany jest przez grzyby
„polowe” należące do rodzaju Fusarium. Charakteryzuje
się zdolnością pobudzenia receptorów estrogenowych,
co może skutkować zaburzeniami procesów rozrodczych. Zearalenon podlega w organizmie krów prze-
ZEA
Zapalenie pochwy i macicy. Wypadnięcie pochwy
Embriotoksyczność
T2-Toxin, ZEA, DON
Immunosupresja
T2- Toxin
Zapalenie trawieńca i jelit.
Zmiany krwotoczne jelit
T2-Toxin, DON
Spadek pobierania
paszy
DON & ZEA
Cysty jajnikowe
Patulin, PR toxin,
Roquefortin
Działanie antybiotyczne
(Zaburzenia funkcji
żwacza)
Aflatoxin, DON, T2-Toxin
Spadek produkcji mleka
Predylekcja i wpływ poszczególnych mikotoksyn
stwierdzanych w paszy dla bydła mlecznego
DIETA
MITOTOKSYNY
STAN ZDROWIA
DEKOMPOZYCJA
MIKROFLORY
ŻWACZA
iż FB1 może powodować stłuszczenie
wątroby i podniesienie poziomów
enzymów wątrobowych. W Innym
doświadczeniu Diaz et al. wykazał,
iż dawka 100 ppm FB1 może spowodować we wczesnej laktacji spadek
produkcji mleka nawet do 6kg/krowę/
dzień.
Toksyna T2 – jest jedną z mikotoksyn fuzaryjnych o najsilniej wyrażonym działaniu immunosupresyjnym.
Typowymi objawami intoksykacji T-2
są: krwotoczne zapalenie żołądka
i jelit, krwawa biegunka, owrzodzenie trawieńca i ksiąg. Mikotoksyna ta
ma silny potencjał immunosupresyjny, prowadzi do obniżenia poziomu
immunoglobulin, białek układu dopełniacza (Mann et al.), jak również
obniża liczbę limfocytów krwi (MCLaughlin et al).
Aflatoksyna B1 (AFB 1) – mikotoksyna produkowana przez Aspergillus
flavus i A. parasiticus (Deiner et al.).
Jest substancją rakotwórczą. W organizmie przeżuwaczy ulega biotransformacji do aflatoksyny M1, która jest
wydzielana z mlekiem. Toksyna ta jako
jedyna ma wyznaczone normy prawne określające maksymalne poziomy
w środkach żywienia zwierząt czy
też w żywności. W przypadku krów
mlecznych dopuszczalny poziom skażenia paszy stanowi 20 ppb (20 μg/
kg paszy), natomiast dopuszczalny
poziom AFM 1 w mleku – 0,05 ppb.
Aflatoksyna należy do grupy mikotoksyn o największym potencjale
toksyczności. Już niewielkie dawki
mogą wywoływać zaburzenia apetytu, osowiałość, zaburzenia nerwowe,
bladość błon śluzowych, powiększenie i stłuszczenie wątroby. Należy
pamiętać, iż aflatoksyna B1 rzadko
jest stwierdzana w polskim klimacie.
Głównym jej źródłem są materiały paszowe pochodzące z obszarów o klimacie tropikalnym i subtropikalnym.
Mikotoksyny przechowalnicze
– do tej grupy należą toksyny produkowane przez grzyby z rodzaju
Aspergillus i Penicillium. Źródłem za-
WYSOKA
WRAŻLIWOŚĆ
NA MIKOTOKSYNY
Czynniki wpływające na zwiększoną wrażliwość bydła
mlecznego na intoksykację mikotoksykologiczną
REKLAMA
kształceniu do form pochodnych
alfa- i beta-zearalenonu (alfa-ZEL
i beta-ZEL). Alfa-ZEL uznawany jest
za metabolit o działaniu dziesięciokrotnie silniejszym od substancji
pierwotnej, co skutkuje zwiększonym powinowactwem do receptora estrogenowego. Dotychczasowe
badania wskazują, iż wysokie dawki
ZEN powodują:

zmniejszenie ciałka żółtego, a tym
samym spadek progesteronu
(główny hormon podtrzymujący
ciąże) (Weaver et al.);

spadek skuteczności krycia o 25%
(Weaver et al.);

poronienia;

zapalenie pochwy połączone
z wyciekiem surowiczym;

powiększenie gruczołu mlekowego u niedojrzałych płciowo jałówek.
Deoksyniwalenol (DON) – należy
do grupy toksyn fuzaryjnych. Jest to
najczęściej stwierdzana mikotoksyna
w strefie klimatycznej Europy Środkowo-Wschodniej i może stanowić
bioindykator jakości mikotoksykologicznej zebranego materiału paszowego. DON w organizmie przeżuwaczy metabolizowany jest do
postaci o niewielkim potencjale
toksycznym. Należy jednak pamiętać,
iż obecność mikotoksyn o właściwościach antybiotykopodobnych może
spowodować zaburzenia równowagi
żwaczowej, co przyczyni się do pełnej
wrażliwości na tę mikotoksynę. Typowymi objawami intoksykacji DON są:
spadek pobierania paszy, zmiany zapalne jelit, spadek odporności czy też
nieskuteczność szczepień.
Fumonizyna B1 (FB1) – produkowana jest przez F. verticillioides.
Toksyna ta nie podlega w organizmie
przeżuwaczy procesom transformacji.
Strukturalnie związek ten podobny
jest do sfingozyny, dzięki czemu ma
zdolność hamowania syntezy błon
komórkowych bogatych w sfingolipidy. W doświadczeniu przeprowadzonym przez Osweiler et al. stwierdzono
nieczyszczenia pasz tymi mikotoksynami
są przede wszystkim kiszonki, jak również
źle przechowywane ziarna zbóż i kukurydzy. Wśród mikotoksyn należących do
tej grupy należy wymienić: patulinę, bowercynę i eniatynę. Związki te wykazują
silne działanie przeciw bakteriom i pierwotniakom, co skutkuje dekompozycją
mikrobiologiczną żwacza. Następstwem
takiego oddziaływania jest obniżenie syntezy lotnych kwasów tłuszczowych (prekursorów glukozy i lipidów), obniżenie
biosyntezy białka żwaczowego, obniżenie
strawności celulozy. Podczas skarmiania
pasz zanieczyszczonych tymi mikotoksynami stwierdzono: zmniejszenie wypełnienia żwacza, słabe wykorzystanie paszy
oraz nieznaczną biegunkę (Gajecka and
Gajęcki). W czasie obserwacji klinicznych
stwierdzono zwiększoną częstotliwość
stanów zapalnych wymienia. Zaburzona
struktura mikrobiologiczna żwacza przyczynia się do wyhamowania właściwości
detoksykacyjnych omawianego narządu.
W efekcie mikotoksyny, które powinny
być metabolizowane w żwaczu, docierają do trawieńca oraz jelit cienkich, gdzie
dochodzi do ich absorpcji, podobnie jak
u zwierząt monogastrycznych.
WPŁYW MIKOTOKSYN NA WĄTROBĘ
Prawidłowa funkcja wątroby jest jednym z czynników determinujących zdrowie i produkcyjność bydła mlecznego.
W wątrobie dochodzi do szeregu przemian biochemicznych odpowiedzialnych
za utrzymanie homeostazy organizmu.
Do najważniejszych funkcji należą:
Metabolizm lotnych kwasów tłuszczowych (LKT) – powstające w wyniku fermentacji żwaczowej LKT (kwas propionowy, octowy, masłowy) docierają do
wątroby, gdzie zostają przetworzone
na glukozę oraz lipidy. Część z powstającej glukozy przetwarzana jest
do glikogenu, który stanowi rezerwę
energetyczną.
Gospodarka białkowa – w wątrobie
dochodzi do syntezy albumin i innych
białek osocza, w tym czynników krzepnięcia krwi. Ponadto w wątrobie syntetyzowane są aminokwasy endogenne,
które wykorzystywane są jak materiał
budulcowy organizmu.
Funkcja detoksykacyjna – wątroba jest
narządem odpowiedzialnym za metabolizowanie toksyn i leków. Dochodzi
w niej do sprzęgania ksenobiotyków
z reaktywnymi metabolitami ustrojowymi, dzięki czemu stają się one
rozpuszczalne w wodzie i mogą być
wydalone przez nerki z moczem
58
hodowla i chów bydła
Funkcja żółciotwórcza – żółć jest niezbędnym substratem trawienia tłuszczy. Odpowiada za emulacje tłuszczu,
a tym samym – lepsze trawienie i wchłanianie lipidów.
odpornościowa – w wątrobie dochodzi do eliminacji
resztkowych patogenów, które dostały się z paszą do
przewodu pokarmowego (większość bakterii chorobotwórczych ginie w początkowym odcinku przewodu
pokarmowego).
Należy mieć na uwadze, iż wątroba jest również narządem, który podlega niekorzystnemu oddziaływaniu mikotoksyn. Liczne badania wskazują, iż związki te prowadzą do
stłuszczenia czy też śmierci komórek tego narządu. Komórki
stłuszczone nie mają możliwości przeprowadzania przemian
energetycznych ani przemian białkowych. Nawet niewielkie
zmiany w tym narządzie mogą skutkować zaburzeniami
takimi jak: ketoza, obniżenie produkcyjności mleka (nawet > 15%), zmiana składu mleka, wzrost częstotliwości
zachorowań.
ZAPOBIEGANIE MIKOTOKSYKOZOM
Prewencja mikotoksykoz jest zagadnieniem bardzo szerokim. Obejmuje działania z zakresu agrotechniki, zasad
prawidłowego przechowywania materiałów paszowych,
dobrej praktyki produkcyjnej (pasza) czy też stosowania
dodatków paszowych o właściwościach detoksykacyjnych.
Obecnie na rynku jest wiele produktów dedykowanych
zwalczaniu mikotoksykoz u różnych gatunków zwierząt.
W chwili obecnej możemy wyróżnić trzy kierunki rozwoju
omawianych produktów. Jedną z takich technologii jest
zastosowanie, w postaci dodatku paszowego, związków
będących pochodnymi glinokrzemianów. Są to związki o wysokiej skuteczności w stosunku do aflatoksyny,
w mniejszym stopniu do mikotoksyn fuzaryjnych. Stosując
te preparaty, należy mieć na uwadze, iż mają one zdolność
wiązania witamin i mikroelementów. Zastosowanie wysokich dawek może powodować u zwierząt objawy chorobowe wynikające z niedoborów. Kolejną technologią są
preparaty oparte o beta-D-glukany pochodzące z drożdży (Sacharomyce cerevisiae). Są to substancje wykazujące szerokie spektrum wiązania mikotoksyn. Należy mieć
jednak na uwadze, że nie wszystkie preparaty należące
do tej kategorii będą jednakowo skuteczne. Wiąże się to
z procesem technologicznym pozyskania i oczyszczenia
beta-D-glukanu z odpowiedniej frakcji ściany drożdży. Najnowszym osiągnięciem w zakresie walki z mikotoksynami są preparaty zawierające liofilizowane szczepy bakterii
produkujących enzymy zdolne do rozkładu mikotoksyn.
Niestety, na chwilę obecną świat nauki i przemysłu opracował jedynie preparaty, które skupiają się na mikotoksynach niebezpiecznych dla zwierząt monogastrycznych,
a z którymi flora żwacza doskonale sobie radzi.
PODSUMOWANIE
Mikotoksyny są istotnym czynnikiem wpływającym na
produkcyjność i zdrowie bydła. Stanowią trudne wyzwanie diagnostyczne, które nie zawsze udaje się rozpoznać.
Działania hodowców czy lekarzy weterynarii podjęte w momencie wystąpienia objawów należy uznać za spóźnione
Niejednokrotnie zmiany powstałe podczas intoksykacji
i jej powikłań mogą być nieodwracalne. Należy pamiętać
przede wszystkim o prewencji omawianego problemu,
dzięki czemu uchronimy swoje stada i portfele od strat.
D
hodowla i chów bydła
59
WŁOSKI SMAK Z POLSKIEGO MLEKA
Może wydać się to dziwne, ale
trudno sobie wyobrazić współczesny
polski stół bez mozzarelli. Ten włoski
specjał produkowany jest w naszym
kraju od 20 lat, a pionierem, który
wprowadził go na polski rynek, była
Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska
w Grodzisku Mazowieckim. Historię
tego zakładu, jego profil produkcyjny
i osiągnięcia przedstawił naszemu
miesięcznikowi prezes zarządu
mleczarni – Tadeusz Proczek.
TEKST I ZDJĘCIA: Mateusz Uciński
M
ozzarella jest serem pochodzącym z południowych Włoch, z regionu Kampania (miasto Aversa).
Wytwarzany jest ze świeżego
mleka i sprzedawany w postaci niewielkich
kawałków o obłym kształcie, zanurzonych
w serwatce. Do Polski przywędrował w połowie lat 90. i z czasem zyskał ogromną popularność, a mozzarella z pomidorami i bazylią
stała się ozdobą niejednego stołu. Na wielu
z nich gości właśnie mozzarella rodem z grodziskiej mleczarni.
SZCZYPTA HISTORII
Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Grodzisku Mazowieckim istnieje od 71 lat. Powstała jeszcze podczas okupacji niemieckiej
w 1944 roku. Kilkunastu rolników zawiązało
spółdzielnię i kupiło zakład przetwórczy od rezydującego na tym terenie Niemca. Początkowo obiekty były dzierżawione od prywatnych
właścicieli, jednocześnie starano się o wybudowanie własnych budynków ze środków Centralnego Związku Spółdzielni Mleczarskich. Próby
te trwały aż do końca lat 80. ubiegłego wieku.
Podjęte zostały nawet decyzje o wybudowaniu
nowego zakładu, który zaopatrywałby w mleko
stolicę i bliskie jej aglomeracje. Inwestycje te
jednak spaliły na panewce z powodu transformacji systemowej i likwidacji CZSM. W drugiej
połowie lat 90., przy pomocy różnego rodzaju
funduszy i dopłat, OSM wybudowała nowe budynki i zmodernizowała produkcję, poszerzając
swoją ofertę o całą gamę produktów mlecznych, z których największą sławą cieszy się
wspomniana wyżej mozzarella.
60
hodowla i chów bydła
NOWY SER NA RYNKU
– Na początku lat 90. mozzarella była w Polsce bardzo mało
znana. Tylko ci, którzy wyjeżdżali do Włoch i spotkali się z tamtejszą kuchnią, znali ten smak – wspomina tamte lata prezes
Proczek. – Mieliśmy wtedy jeszcze mały zakład w Mszczonowie
i tam właśnie w 1994 roku rozpoczęliśmy produkcję tego sera,
głównie na potrzeby włoskich restauracji. Była to pierwsza
mozzarella wytworzona w Polsce! Włoscy restauratorzy poszukiwali wtedy kogoś, kto podjąłby się produkcji tego sera. Nie
było chętnych, aż trafili do nas, a my zdecydowaliśmy się zaryzykować. Należy zaznaczyć, że Włosi pomogli nam wdrożyć tę
technologię. – podkreśla Proczek.
Produkcja mozzarelli przeniesiona została z powodów ekonomicznych do zakładu w Grodzisku Mazowieckim, i nabierała
coraz większego rozpędu. – Na dzień dzisiejszy mamy szeroki
asortyment tego sera – stwierdza prezes OSM. – Produkujemy
mozzarellę w kulkach, białą i wędzoną, pakowaną próżniowo,
mozzarellę w blokach i wiórkach, a także masę odmian tego
sera z przeznaczeniem do sałatek – czyli mozzarellę w zalewie,
w różnych formatach, w formie kulek, wałeczków, oraz mozzarellę mini w postaci pięciogramowych kuleczek. Trzeba zaznaczyć, że cały czas inwestowaliśmy i inwestujemy w udoskonalenie produkcji, i w tym roku chociażby została zainstalowana
najnowocześniejsza, w pełni zmechanizowana i zautomatyzowana linia do produkcji tego sera o wydajności 1000 kg na godzinę – podkreśla z dumą Proczek.
Nie samą jednak mozzarellą grodziska spółdzielnia stoi.
W jej ofercie znajdują się także napoje fermentowane, głównie
kefiry i maślanki, mleko zsiadłe oraz twarogi. Jednym z ostatnio
wprowadzonych na rynek produktów jest „Śmietana z wiejskiego dworku”, 18%, o doskonałym smaku i konsystencji, sprzedawana w szklanych słoiczkach z metalowymi nakrętkami.
NOWE CZASY PO KWOTACH
Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Grodzisku Mazowieckim na chwilę obecną ma 375 stałych dostawców mleka
z rejonu okolic mleczarni oraz Wyszkowa, Tłuszcza, Wołomina
i Radzymina, od których skupuje 65–70 tysięcy litrów mleka
dziennie. Najwięksi z dostawców dostarczają 700–800 tysięcy
litrów mleka rocznie. Zaznaczyć tu trzeba, iż spółdzielnia od
zawsze stara się dbać o swoich dostawców, a obecnie partycypuje w kosztach oceny wartości użytkowej. Zapytany o sytuację na rynku mleka związaną ze zniesieniem kwot mlecznych,
Tadeusz Proczek zauważa, że bardzo trudno w tym przypadku
rozdzielać jest przetwórstwo mleka od jego produkcji, i trzeba
na to zagadnienie patrzeć w kontekście całościowym.
– Polska jest w bardzo trudnej sytuacji, jeżeli patrzymy na
rynek mleka – opowiada prezes OSM. Wynika to między innymi z tego, że mamy bardzo małe spożycie produktów mleczarskich, co jest największą bolączką zarówno producentów, jak
i zakładów. Jeżeli ok 40% skupionego surowca trzeba wyeksportować, to jest to zdecydowanie za dużo. Gdyby spożycie
mleka było większe o 50–70 litrów w stosunku do obecnego,
można by ten surowiec zagospodarować na rodzimym rynku,
co dawałoby o wiele większe szanse na prognozowanie strategii i szybkości reakcji w stosunku do wszelkich wahań. Dzisiaj
jesteśmy skazani na globalne ceny produktów, które są trwałe – czyli mleka w proszku, serów i masła – bo to one kształtują w ogromnej mierze ceny rynkowe. Drugim zagrożeniem
dla polskiego mleczarstwa jest obcy kapitał, jeżeli mówimy
o handlu, wszelkiego rodzaju sieci handlowe dyktujące i niekiedy wymuszające ceny. Tutaj pojawia się pewne niebezpieczeństwo – z jednej strony mamy nadprodukcję, a z drugiej nie
mamy handlu we własnych, rodzimych rękach. Nasze wyroby
tak naprawdę słabo znane są w Europie, nawet największym
mleczarskim graczom ciężko jest przebić się na rynki Unii Europejskiej, a niestety do nas poprzez wyżej wspomniane sieci
płynie rzeka produktów europejskich.
Zdaniem Tadeusza Proczka kluczową kwestią w obecnej
sytuacji jest staranna i dogłębna edukacja społeczeństwa, zarówno w wieku szkolnym, jak i późniejszym, która po pierwsze
– nauczyłaby swoistej kultury picia mleka i zachęciła do spożywania produktów mlecznych, a z drugiej strony – promowałaby nasze rodzime produkty. Pewną szansą, w opinii Proczka,
jest poszukiwanie nowych rynków w momencie wysycenia
rynku europejskiego, zwłaszcza próba wejścia na rynki azjatyckie i afrykańskie, gdzie wciąż jest bardzo duże zapotrzebowanie na mleko i jego przetwory.
– Jeżeli przyrost produkcji mleka będzie równoważony popytem na artykuły mleczarskie, to uwolnienie kwot mlecznych
jest właściwym posunięciem i otwiera bardzo dużo możliwości
dla polskich producentów mleka. Jeżeli jednak nie przełoży się
to na poziom zapotrzebowania na produkty mleczne, to może
się to zakończyć dużymi stratami dla rodzimych producentów,
którzy w dobie koniunktury na mleko mocno zainwestowali
w tę produkcję, biorąc na siebie wiele obciążeń wynikających
chociażby z zaciągniętych kredytów.
Pewne możliwości, zdaniem Tadeusza Proczka, daje konsolidacja, która pozwoliłaby na mocniejsze wejście rodzimych
producentów na nowe rynki zbytu.
– Dzisiaj nie ma odwrotu od konsolidacji – zauważa kategorycznie prezes Proczek. – Jest pełna globalizacja i świat właśnie
zmierza w tym kierunku, czy się nam to podoba, czy nie. Niemniej jednak to nie znaczy, że rację bytu mają tylko olbrzymie
podmioty, wielkie spółdzielnie czy zakłady. Jeżeli ktoś utrzymuje się na tym rynku, ma możliwości, zbywa swoje produkty,
znalazł swoją niszę, to może normalnie funkcjonować. Gene-
ralnie, na pewno łatwiej jest, jeżeli następuje
konsolidacja, ponieważ zapewnia to lepszą
pozycję w negocjacjach z sieciami. Z drugiej
strony patrząc, konsolidacja może być mniej
korzystna dla producentów mleka, szczególnie przy jego nadprodukcji – dodaje Tadeusz
Proczek.
RZUT OKIEM W PRZYSZŁOŚĆ
W minionych 3 latach Spółdzielnia wydatkowała na inwestycje 16 mln złotych w ramach PROW. Dzięki tym środkom zostały
rozbudowane części produkcyjne wytwarzania mozzarelli i napojów fermentowanych,
wyposażono je w nowe maszyny i urządzenia.
Oprócz tego zakupiono nowe środki transportowe do odbioru mleka, powiększono
magazyny chłodnicze i dokonano wymiany
chłodnictwa z amoniakalnego na freonowe,
które zapewnia redukcję kosztów energii.
W przyszłym roku zarząd spółdzielni zamierza skorzystać z nowych programów PROW
2014–2020, z ukierunkowaniem na innowacje i współpracę badawczą – z uczelniami
i instytutami. Jednocześnie OSM w Grodzisku
Mazowieckim przygotowuje się do eksportu
swojego flagowego produktu na rynki Unii
Europejskiej oraz rynki trzecie, ze szczególnym uwzględnieniem mozzarelli w bloku.
D
REKLAMA
w wolnej chwili
Krynica-Zdrój
TEKST I ZDJĘCIA: Dorota Grabarska
W Beskidzie Sądeckim, malowniczych dolinach Kryniczanki i jej
dopływów, na wysokości 560–620 m n.p.m. znajduje się jeden
z najbardziej znanych kurortów, określanych mianem „Perła Polskich
Uzdrowisk” – Krynica-Zdrój. To wyjątkowo urokliwe miejsce otaczają
wzgórza Góry Parkowej i pasmo Jaworzyny Krynickiej.
S
ławę swą jako uzdrowisko Krynica-Zdrój zawdzięcza znakomitym
wodom leczniczym, wśród których
na szczególną uwagę zasługuje, unikalna w skali europejskiej z powodu bardzo
wysokiej mineralizacji, woda Zuber. Rudolf
Zuber był sławnym geologiem, profesorem Uniwersytetu Lwowskiego, pod którego okiem w 1914 roku dowiercono się do
szczawy alkalicznej o największym znanym
wówczas stężeniu. Oprócz Zubera popularne są źródła: Słotwinka, Jan, Józef, Mieczysław, Tadeusz czy Zdrój Główny. W sumie
w Krynicy jest 5 źródeł i 18 odwiertów. Leczy się tutaj wiele schorzeń.
Corocznie Krynicę odwiedzają tysiące
kuracjuszy z Polski i zagranicy. W latach
powojennych, w czasie swej świetności,
Krynica była modnym uzdrowiskiem, miejscem pobytu i spotkań wielu sławnych Polaków. Bywali tu m.in.: Józef Piłsudski, Jan
Matejko, Henryk Sienkiewicz, Józef Ignacy
Kraszewski, Helena Modrzejewska, Władysław Reymont, Julian Tuwim, Konstanty
Ildefons Gałczyński i Jan Kiepura. Właśnie
ku pamięci tego ostatniego od 1967 roku
(w przyszłym roku 50. rocznica!), na przełomie sierpnia i września, w Krynicy odbywa
się Europejski Festiwal Opery i Operetki im.
62
hodowla i chów bydła
Jana Kiepury pod dyrekcją Bogusława Kaczyńskiego. Zjeżdża
tam wtedy około 1000 solistów i przez dwa tygodnie uczta dla
melomanów nie ma końca. Koncerty odbywają się w pieczołowicie odremontowanej Pijalni Głównej, na krynickiej promenadzie, a w sali koncertowej starego Domu Zdrojowego
odbywa się przegląd filmów z udziałem Jana Kiepury. W sumie
każdego roku na żywo uczestniczy w tym Festiwalu ok. 70 tys.
osób. Warto też wspomnieć o organizowanym tutaj od wielu
lat (w lutym) Międzynarodowym Festiwalu Gitarowym.
Z uwagi na położenie Krynicy prym wiodą w niej sporty
zimowe. Przyczyniło się do tego znacznie oddanie we władanie miłośnikom sportów zimowych kolejki gondolowej na
Jaworzynę. Jest ona najdłuższą i najnowocześniejszą kolejką
gondolową w Polsce. Trasa kolei, o długości 2211 m, przebiega z Czarnego Potoku na sam szczyt Jaworzyny Krynickiej
(1114 m n.p.m.). Po pokonaniu w ciągu zaledwie 7 minut 465
m różnicy wzniesień można podziwiać z platform widokowych
wspaniałe beskidzkie krajobrazy. Na spacery zaprasza także
górująca nad krynickim deptakiem Góra Parkowa. Ten szczyt
o wysokości 741 m n.p.m. to w rzeczywistości jeden wielki park
– Park Zdrojowy. To niezwykle urokliwe miejsce, z wieloma
przepięknymi zakątkami. Mimo iż park pamięta początki XIX
w., to układ ścieżek i alejek leśnych zachował się po dziś. Wiele
z nich odnowiono, czyniąc je dostępnymi i miłymi dla spacerowiczów. Warte zatrzymania są stawy z łabędziami i kaczkami,
XIX-wieczne drewniane altany, a także miejsce odpoczynku
w drodze na szczyt, tzw. Polana Michasiowa. Na tej polanie
wytryska źródełko „Bocianówka”, zwane inaczej „Źródełkiem
Płodności”, z figurką małego chłopca uczepionego szyi bocia-
na. Na szczyt góry można dostać się kolejką linową, budowaną na tych samych
zasadach, co kolej linowa na Gubałówkę.
Przy bardzo dobrej pogodzie z punktu widokowego na Wierchomli, schroniska leżącego w Beskidzie Sądeckim pomiędzy Runkiem i Pustą Wielką, można
zobaczyć wyjątkowo okazałą panoramę
Tatr.
Co ciekawego można jeszcze robić
w uzdrowisku? Wiem, czego nie można
na pewno... – nie można się nudzić! Krynica-Zdrój oferuje wiele interesujących
atrakcji dla wszystkich – zarówno dla
dzieci, jak i dorosłych – którzy urlop, wakacje, ferie czy choćby weekend pragną
spędzić aktywnie. Niezależnie od pory
roku i warunków pogodowych swój czas
śmiało można tu wypełnić rozmaitymi
atrakcjami i z pobytu w Krynicy-Zdroju
wycisnąć maksymalną dawkę frajdy, relaksu i niecodziennych przeżyć!
D
REKLAMA
OPI Sp. z o.o.
JAŁÓWKI WYSOKOCIELNE, KROWY, PIERWIASTKI
ŮŮzwierzęta importowane z najlepszych
stad hodowlanych Danii, Holandii i Niemiec
ŮŮcórki buhajów ze światowej czołówki
ŮŮzwierzęta w znakomitej kondycji
z pełną dokumentacją, wolne od chorób
Wyjazdy na selekcję
Korzystne kredytowanie!
BAZA Górki-Sypniewo 4 k/Łomży
tel. 539 441 155, 539 441 111, 539 441 166
[email protected]
hodowla
i chów bydła 63
www.opi-poland.pl
w wolnej chwili
Czas na rozmnażanie
TEKST I ZDJĘCIA: Katarzyna Misiak,
Ogród Dendrologiczny w Przelewicach
L
ato to czas drewnienia. To wszystko, co wyrosło wiosną z pąków
i na początku lipca było jeszcze
elastyczne, soczyste, łatwe do
zmiażdżenia, teraz nabiera cech sztywnego drewna. To proces niewidoczny
gołym okiem, ponieważ przebiega
wewnątrz tkanek, w ścianach komórkowych. Celulozowe ściany komórkowe wysycane są ligniną, toteż proces
drewnienia nazywany jest lignifikacją.
To dzięki drewnieniu drzewa i krzewy
zyskują wytrzymałość mechaniczną, odporność na ściskanie oraz po części mrozoodporność. Drewnienia nie widać, ale
da się je wyczuć. Młode pędy stają się
coraz twardsze, mniej elastyczne. Proces
postępuje zgodnie z kierunkiem wzrostu, czyli najpóźniej drewnieje wierzchołek pędu. Doświadczony ogrodnik
wyczuwa etap tzw. półzdrewnienia,
kiedy pędy są już dostatecznie sztywne,
ale jeszcze nie do końca zdrewniałe. To
moment na mnożenie roślin z sadzonek
półzdrewniałych. Sadzonki – zależnie od
gatunku – tnie się na krótkie, kilkuoczkowe odcinki. Dolny koniec zanurza się
w ukorzeniaczu do sadzonek półzdrewniałych i umieszcza w wilgotnej ziemi.
64
hodowla i chów bydła
Sadzonki powinny mieć przycięte liście, ponieważ nie
mają jeszcze, czym pobrać wody, a duże powierzchnie
blaszek liściowych wyparowują jej zbyt dużo. Z kolei całkowite oberwanie liści zabrałoby sadzonce szansę na prowadzenie fotosyntezy. Częściowe zdrewnienie gwarantuje, że sadzonki nie będą się zginać z powodu obniżonego
ciśnienia wody w tkankach, ale na pewno nie wytrzymałyby przesuszenia. Utrzymuje się je w warunkach dużej
wilgotności powietrza, przykrywając folią.
Tak można rozmnożyć sobie większość krzewów liściastych i niektóre iglaste. Przy łatwo ukorzeniających się gatunkach nie jest nawet potrzebny ukorzeniacz, który zawiera substancje stymulujące rozwój korzeni. Wystarczy
dbanie o odpowiednią wilgotność podłoża i o to, żeby nie
uszkodzić powstających korzeni nieostrożnymi zabiegami pielęgnacyjnymi. Niektórym udaje się ukorzenić w ten
sposób nawet róże z bukietu. Skuteczne ukorzenienie poznaje się po tym, że sadzonka lekko pociągnięta do góry
stawia opór. Oczywiście zbyt silne pociągnięcie spowoduje oderwanie nowych korzeni, więc sprawdzać trzeba
ostrożnie.
Konieczność zdrewnienia przed rozpoczęciem okresu
spoczynku powoduje, że nawożenie drzew i krzewów należy zakończyć najpóźniej w czerwcu. Potem roślina ma
mieć czas na zakończenie wzrostu, zdrewnienie, wytworzenie substancji wspomagających odporność na mróz
oraz na choroby i szkodniki. Również świeżo ukorzenione
sadzonki nie powinny być nawożone, żeby nie stymulować wzrostu rośliny przed wiosną.
D
w wolnej chwili
Mewa srebrzysta
Kiedy mewa rankiem na wodzie siędzie,
to wiać będzie albo nie będzie.
TEKST I ZDJĘCIA: Stanisław Gąsiorowski
Najliczniejszy gatunek dużej mewy. Rozpiętość skrzydeł sięga do 1,5 metra. Zamieszkuje całą półkulę północną.
W Polsce licznie występuje nad Bałtykiem, ale coraz częściej
spotykana jest również w głębi kraju. Nie występuje u niej dymorfizm płciowy, lecz wiekowy. Dorosłe ptaki są koloru białego, z popielatym grzbietem i skrzydłami. Dziób mają mocny,
żółty z czerwoną plamką na żuchwie. U młodych osobników
widoczny brązowy deseń. Z wiekiem na ich grzbiecie przybywa barwy popielatej. Barwę charakterystyczną dla gatunku
osiągają w wieku 4 lat. W wieku młodocianym trudno je odróżnić od innych gatunków dużych mew.
Mewa jest bardzo hałaśliwa, wszystkożerna. Zjada płazy,
ryby, ssaki, odpadki, jagody itp. Jest tak żarłoczna, że potrafi
porywać pisklęta z sąsiedniej kolonii. Zdarza się jej odebrać
pokarm innym. Nikt w jej towarzystwie nie może spokojnie
się pożywić. Ptaki te potrafią zmusić kormorana do zwymiotowania pokarmu, a wtedy – kto pierwszy, ten lepszy. Często
też widzimy je lecące za kutrem rybackim, licząc na to, że rybacy wyrzucą im coś smakowitego. W zimie, kiedy następuje
ograniczenie ilości pokarmu, odwiedzają wysypiska śmieci,
a także czyszczą miasto z wszelkich odpadków. Są odważne,
potrafią brać pokarm (chleb) wprost z rąk turystów.
Gniazda zakładają w koloniach na skalistych wybrzeżach
(klifach) wśród kęp traw, w przybrzeżnych trzcinach, a także
na płaskich dachach fabryk czy domów mieszkalnych. Taka
kolonia potrafi liczyć kilka tysięcy ptaków. Budują je z resztek roślinnych, czasem mogą mieć kształt kopczyka. Mewa
składa 1–3 jaj, które wysiaduje przez 28 do 29 dni. Młode po
2, 3 dniach od wyklucia opuszczają gniazdo. Zaczynają latać
w wieku 7 tygodni.
Pomimo że mewa jest hałaśliwa trudno wyobrazić sobie plaże bez tych ptaków, byłyby smutne. Przyjemne
jest obserwowanie tych doskonałych lotników,
jak przy silnym wietrze bez poruszenia
skrzydłami zawisają w powietrzu.
Mewa jest gatunkiem
chronionym częściowo.
D
66
hodowla i chów bydła

Podobne dokumenty