listopad 2011 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus

Komentarze

Transkrypt

listopad 2011 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus
ISSN 1730-3230
www.teresasiedlce.pl
SIEDLCE
LISTOPAD
Wieczny odpoczynek
racz im dać, Panie,
a światłość wiekuista
niechaj im świeci.
Niech odpoczywają
w pokoju wiecznym.
Amen.
nr 15 (167) 2011
2
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
DUNAJEC
Prawie 10
lat temu, w czasie urlopu, byłem
z rodziną kilka dni
w Pieninach.
Płynęliśmy przełomem Dunajca.
Kiedy wsiedliśmy
na tratwy ktoś zapytał jednego z flisaków: „Po co są te gałązki sosny z przodu
tratwy”? Góral powiedział z uśmiechem:
„Po to, że jeśli się potopicie, aby było
z czego zrobić wieńce”.
Przeżywamy dni, podczas których
nosimy kwiaty, znicze i wieńce na groby
bliskich, i jest nam smutno. Nie było nam
też do śmiechu, kiedy w tamte wakacje
zaczął padać deszcz i zbliżała się burza,
a my byliśmy „uwięzieni na tratwie”. Nie
można było nic zrobić, ani przybić do
stromych brzegów, ani się gdzieś schronić.
Byliśmy „w potrzasku”. Czy z życiem
też nie da się nic zrobić? Każdy dzień
przybliża nas do śmierci. Błogosławiona
Matka Teresa mówiła: „Zrób coś pięknego dla Boga”. Po prostu pięknie żyj, jak
potrafisz najlepiej.
Spływ Dunajcem zaczyna się w Sromowcach. Jest tam śliczny kościółek.
W bocznej nawie umieszczone są dwa
obrazy (części tryptyku) przedstawiające
Zwiastowanie. Cudowne malowidła. Nie
można było od nich oderwać wzroku.
Podziwiając je zrobiłem zdjęcie. Ilekroć
na nie spoglądam, widzę nie tylko Maryję
i Archanioła, ale też piękno gór, i wspominam tamte chwile grozy.
Na starych grobach widnieje łaciński
napis, który można tak przetłumaczyć:
„Byłem – kim jesteś; będziesz – kim
jestem”. Kiedyś błogosławiona Matka
Teresa powiedziała: „Jestem ołówkiem
w ręku Boga”. Co dzisiaj Bóg dzięki
Tobie „napisał”? Nie mów, że nic nie
dało się zrobić. Nie jesteś na tratwie na
Dunajcu.
- Nic się nie stało - spokojnie zareagowała podchodząca do dziecka mama.
- Zakładaj, synku, buty, a ja - uśmiechnęła się - po tobie posprzątam.
* * * * *
Na cmentarzu Michaś modlił się tak,
jak przed rokiem. Może nawet bardziej
żarliwie. Chciał modlitwą zrównoważyć
wcześniejszy pośpiech i nieuwagę. Był
jednak smutny. Bardzo smutny. Pragnął
przecież podarować dziadkowi własne
światełko i mu nie wyszło.
- Synku, chyba nic ci nie dolega?
- zagadnęła, wyczuwając nietypowy
stan dziecka, mama.
- Tak bardzo chciałem zapalić znicz,
mamusiu. Swój własny. Zaoszczędziłem na niego pieniądze. Chciałem…
dla dziadka.
- Zapaliłeś, Michasiu. Zapaliłeś najpiękniejszy znicz, jaki mogłeś zapalić.
On płonie. Cały czas pali się w twoim
szczerym serduszku.
O. Krzysztof Pabian
Z N I C Z
Po powrocie z miasta Michaś otworzył plecak, wyjął ze środka niewielki
szklany znicz i włożył do szuflady
biurka.
- Tym razem - wyraził szeptem zadowolenie - będę miał swój… własny.
Zbliżał się Dzień Wszystkich Świętych. Chłopiec wiedział, że – jak zwykle
- pojedzie z rodzicami na cmentarz. Był
zadowolony. Będzie mógł na mogile
ukochanego dziadka zapalić swoje
własne światełko. Przed rokiem stojąc
przy grobie prosił w cichej modlitwie
o niebo dla dziadziusia, który był przecież tak bardzo dobry. Zdawało mu
się jednak, że modlitwa to za mało, że
powinien postawić na nagrobku przynajmniej jedną lampkę, by zapewnić,
że naprawdę o nim pamięta.
- Teraz będzie inaczej - myślał
Michał. - Dobrze, że udało mi się nie
wydać trzech złotych na ciastka i kupić
za nie znicz.
Pierwszego listopada od rana
panowała w mieszkaniu gorączkowa
krzątanina. Chwilami w łazience i przy
szafie robiło się nawet zbyt tłoczno.
- Zbierajcie się - ponaglał tata - bo
zaraz będziemy musieli wychodzić do
autobusu.
Michaś w pośpiechu założył kurtkę,
a potem pobiegł do biurka i sięgnął po
wypełnione parafiną szklane naczynko.
Być może sprawił to pośpiech, być
może plączący się wokół dłoni długi
rękaw kurtki… Nieważne. W każdym
razie znicz wysunął się z palców
i uderzając o podłogę rozpadł się na
dziesiątki drobnych kawałków.
- Ojej! – chłopiec zadrżał, a potem
wypuścił spod powiek kilka kroplistych
łez.
Stefan Todorski
Św.Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza
PRAGNIENIE ŻYCIA WIECZNEGO
,,Nie znajduję na świecie nic, co by mnie uszczęśliwiło; serce moje zbyt
wielkie, i to, co zowią szczęściem na ziemi, nie może go zapełnić. Myśl moja
wznosi się ku wieczności, czas się skończy! Serce moje pełne pokoju jak cicha
powierzchnia jeziora lub jak jasne niebo; nie żałuję doczesnego życia: pragnę
wód życia wiecznego...”
Jakie są nasze pragnienia? Czy często myślimy o wieczności?
B.P.
Cyt.z książki ,,Dzieje Duszy św.Teresa od Dzieciątka Jezus” wyd. K.B.
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
3
Błogosławieni,
którzy nie widzieli
a uwierzyli
„Błogosławieni, którzy nie widzieli
a uwierzyli”(J,20). Tymi słowami Jezus
zakończył rozmowę ze św. Tomaszem apostołem, gdy ten domagał
się od Zbawiciela dowodów na Jego
zmartwychwstanie. Nie jestem chyba
odosobniony w tym, co napiszę, że
słuchając opisu sceny z wieczernika
niejednokrotnie myślałem o Tomaszu,
że jest kimś gorszym niż pozostali
apostołowie, że jego wiara była słabsza
niż np. św. Piotra czy św. Jana. Ale gdy
chwilę się zastanowimy i przeczytamy
fragment Janowej ewangelii jeszcze
raz musimy dojść do wniosku, że natchniony autor nie porównuje Tomasza
z innymi apostołami, których również nie było w wieczerniku podczas
pierwszej wizyty Zmartwychwstałego
- wręcz przeciwnie, wszyscy poza
Tomaszem byli w wieczerniku, nie
musieli w związku tym zdawać egzaminu z wiary. Oni widzieli Zbawiciela.
Opisywane przez Jana zdarzenie,
a w szczególności słowa Jezusa, wyraźnie są kierowane do nas, którym
nie było dane żyć w czasach Chrystusowych. To my, pouczeni przykładem
Tomasza, powinniśmy wierzyć bez
oczekiwania na znaki. Ale jesteśmy
tylko słabymi ludźmi, nieustannie atakowanymi setkami „intelektualnych”
oświadczeń, że tylko ludzie zacofani
wierzą w Boga. W programach telewizyjnych porównuje się wiarę do tradycji
stawianej na równi z topieniem słomianej kukły Marzanny, czy malowaniem
pisanek. Struktury Kościoła Powszechnego zostały bezkarnie przyrównane
do złodziejskiej organizacji żerującej
na naiwności wiernych, na scenie
podczas koncertu rokowego można
porwać Biblię, w wyborczych spotach
reklamowych można księdza porównać
z mafijnym bossem… Aby zrobić karierę i zdobyć atrakcyjną pracę, sławę
i pieniądze nie ma lepszej metody jak
skandaliczne życie, które wprowadzi
nas na pierwsze strony gazet. Czy
żyjąc w takim świecie łatwo jest wierzyć. „ Jeśli nie włożę palca w miejsce
gwoździ, nie uwierzę” powiedział To4
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
masz, gdy współbracia mówili o zmartwychwstaniu Jezusa. Bóg wie o tym,
że jesteśmy słabi i aby nas wzmocnić
objawia się w różny sposób, posyła
do nas ludzi, aby świadczyli, a gdy to
nie wystarczy, posyła Swoją Matkę lub
sam się objawia, jak na przykład siostrze Faustynie. „Widziałem i wierzę”
- tymi słowami odpowiedział profesor
z kliniki onkologicznej dziennikarzowi,
gdy ten zapytał go o to, czy wierzy
w cuda za wstawiennictwem Jana Pawła II. Aż trudno uwierzyć, że zdanie
takie mogło zostać wyemitowane w telewizji. Tak blisko jest z Siedlec do Sokółki, małego miasteczka na Podlasiu,
gdzie miał miejsce cud eucharystyczny.
Najświętszy Sakrament zamienił się
w fragment tkanki mięśnia sercowego
w stanie agonalnym. Naukowcy z Białostockiej Akademii Medycznej zbadali
skrawek Jezusowego Serca i nie mieli
wątpliwości, że stał się cud. Materiały
z badań przesłane zostały do Rzymu,
aby Papież mógł sam ocenić, co zdarzyło się w naszym kraju. Kościół nie
uznaje cudów zbyt pochopnie, więc
fakt, że 2 października metropolita
białostocki uroczyście przeniósł relikwie do kościelnej kaplicy, powinien
być dla nas wszystkich widzialnym
znakiem Bożego objawienia. „Podejdź
i włóż palec i nie bądź niedowiarkiem lecz wierzącym” (J20,27) wydaje się słyszeć, gdy czyta się relacje z sokólskich uroczystości. Ilu
z nas już uwierzyło w obecność Boga
w naszym codziennym życiu, kto da
się przekonać po usłyszeniu świadectw tych, którzy widzieli, na czyim
sercu ślad zrobi objawienie z Sokółki,
a ilu będzie takich, którzy nie uwierzą
pomimo wszystko.
„Pan mój i Bóg mój” - tak odpowiedział Tomasz, a co ja odpowiem? Panie
przymnóż mi wiary.
Bogdan Kozioł
APOSTOLSKIE DZIEŁO
POMOCY DLA CZYŚĆCA
zaprasza 19 listopada 2011 r. (sobota)
na dzień skupienia do parafii
p.w. Bożego Ciała w Siedlcach
godz. 10.00 - Msza Św. w kościele
godz. 11.00 - zawiązanie wspólnoty w sali katechetycznej
godz. 11.15 - katecheza siostry Kingi Szczurek
nt.: „Chrześcijańska pomoc w żałobie”
godz. 12.00 - modlitwa Anioł Pański i przerwa na posiłek
godz. 12.30 - katecheza siostry Kingi cz. II
godz. 14.00 - sprawy organizacyjne ADPC
godz. 15.00 - Koronka do Bożego Miłosierdzia
Anna Pradiuch
– animatorka ADPC
TYDZIEŃ MIŁOSIERDZIA
W dniach 2-8 października obchodziliśmy 67. Tydzień Miłosierdzia pod
hasłem:
,,KOMUNIA Z BOGIEM
ŹRÓDŁEM MIŁOSIERDZIA”
Tydzień ten odgrywał ważną rolę
w kształtowaniu postaw solidarności
z ubogimi i potrzebującymi wsparcia,
oraz był okazją do wspólnotowego
i indywidualnego praktykowania czynnej miłości bliźniego. Jednym z wyrazów tej miłości były paczki złożone
do kosza wystawionego w kaplicy
Miłosierdzia Bożego w naszym kościele. Było ich w tym roku 16. Gorąco
dziękujemy tym osobom, które przygotowały te dary. W swoich modlitwach
powierzamy je zawsze Bogu, by za
okazane miłosierdzie błogosławił w ich
życiu i w ich rodzinach.
Msza św. dla chorych i osób
w podeszłym wieku
Jak co roku, w sobotę kończącą
Tydzień Miłosierdzia, 8 października
została odprawiona w naszej świątyni
o godz.10 msza św. w intencji chorych
i osób starszych. Eucharystię sprawował O. Superior Marian Puchała,
a homilię wygłosił O. Krzysztof Wolnik.
Podkreślając rolę cierpienia w życiu
człowieka, przypomnając słowa bł.
Jana Pawła II: ,,Chorzy i cierpiący są
bogactwem Kościoła”, zachęcał do
ofiarowania swych cierpień za innych.
Następnie czterech Ojców udzielało
Sakramentu Namaszczenia Chorych.
Po zakończonej Eucharystii uda-
Cel ostateczny
Niewątpliwie osiąganie szczęścia jest
dla wielu ludzi celem w życiu. Wciąż za
czymś tęsknimy, do czegoś dążymy, na
coś czekamy i dlatego na początku może
zadajmy sobie pytanie, czy te cele, ku
którym podążamy każdego dnia, zaspokajają pragnienie osiągnięcia szczęścia.
W konsekwencji dochodzimy do wniosku, że tak naprawdę poprzez realizację doczesnych celów nie osiągamy w
pełni tego szczęścia, które tkwi głęboko
w każdym z nas. Dzieje się tak, ponieważ
dobra doczesne są ograniczone, ale też
łatwe do stracenia. Niejednokrotnie może
zadajemy sobie pytanie: po co żyjemy
i jakie jest nasze przeznaczenie. Bóg
nam odpowiada: Jam jest Alfa i Omega
(Ap1,8). Oznacza to, że Bóg jest źródłem wszelkiego dobra, On jest dla nas,
a człowiek dziełem rąk Jego i dla Boga
jesteśmy stworzeni. Mamy Go poznawać,
miłować i Jemu służyć właśnie po to, by
siebie uszczęśliwić. To do Boga mamy
zwracać swoje oczy, umysł i serce, aby
nie utracić szansy zdobycia celu ostatecznego. Człowiek osiąga szczęście wtedy,
gdy Bóg jest na pierwszym miejscu,
liśmy się wraz z liczną grupą osób
chorych i starszych do domu parafialnego na spotkanie przy herbacie
i poczęstunek.
Spotkanie przygotowane przez
PZC poprowadził opiekun grupy
O. Jan Wlazły.
Przybyli także do nas :O. Krzysztof
Pabian i O. Krzysztof Wolnik. Wszystkim Ojcom z serca dziękujemy za
czas poświęcony chorym, ich posługę
kapłańską, udzielanie sakramentów
i czas spotkania, rozmowy, uśmiech.
Tradycją tych spotkań stał się występ scholi parafialnej. Siostra Monika
oraz Agata Kowal zaprezentowały
wraz z dziewczynkami kilka pieśni,
co bardzo ożywiło słuchaczy. Piękne
głosiki dziewczynek, ich dziecięce
twarzyczki na niejednej twarzy wywołały widoczne wzruszenie. Za namową
O. Jana wspólnie zaśpiewaliśmy ,,Barkę”. Piękne chwile spotkania biegły
szybko i czas było kończyć… Wspólnie
odmówiliśmy więc jedną tajemnicę
Różańca św. w intencji naszej Ojczyzny. Pobłogosławił nas wszystkich na
koniec nasz O. Jan.
Krystyna Lipka, Prezes PZC
a wszelkie ziemskie dobra i zaszczyty
niewiele dla niego znaczą.
W Liście do Koryntian św. Paweł
upomina nas: Przeto czy jecie, czy pijecie,
czy cokolwiek innego czynicie, wszystko
na chwałę Bożą czyńcie (1Kor 10,31).
Mamy zatem służyć Bogu tak, jak się to
Bogu podoba, w takich warunkach, jakie
otrzymaliśmy od Niego i w takim miejscu,
w którym On sam nas umieścił. Dobra
ziemskie, które otrzymaliśmy od Stwórcy,
niech nam służą jako środki do osiągnięcia
celu ostatecznego, zwłaszcza, że wszystko,
co posiadamy, otrzymaliśmy z Jego rąk, jak
wędrowcy w podróży do nieba. My jesteśmy tylko ich zarządcami, a właścicielem
jest Bóg. I nie troszczmy się zbytnio o to co
ziemskie. W pierwszej kolejności starajmy
się o to, co trwa na wieki, a wszystko inne
będzie nam dodane.
Przyjrzyjmy się życiu świętych naszych
czasów: św. br. Alberta, bł. Jana Pawła II,
bł. Matki Teresy z Kalkuty, św. Joanny
Beretta-Molla i uczmy się od nich, i tak
jak oni, kochać Boga i ludzi.
„Stworzyłeś nas Boże
bowiem jako skierowanych ku Tobie
i niespokojne jest serce nasze,
dopóki nie spocznie w Tobie”
(św. Augustyn)
Małgorzata
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
5
Czy wiesz, co nosisz ?
Szanowni czytelnicy Posłańca.
W ostatnim numerze naszej parafialnej
gazetki zamieszczony został plakat
z niebezpiecznymi, antychrześcijańskimi, bluźnierczymi znakami, które noszone są przez jawnych wrogów Chrystusa
i Jego Kościoła lub osoby zupełnie
niezorientowane (brak wiedzy nie chroni
od działania złego) w tym, co noszą i
jaki ma to wpływ na ich życie duchowe,
cielesne i materialne. Ponieważ tekst
obok znaków okazał się mało czytelny,
a zainteresowanie tematem jest, zaś
zagrożenie ogromne (bez względu na
wiek, wykształcenie, status społeczny),
redakcja Posłańca postanowiła przybliżyć problem w bardziej przystępny
sposób. Rozpoczynamy więc cykl
artykułów o zagrożeniach duchowych,
inaczej toksycznych duchowościach, do
których należą m.in. amulety i talizmany.
Jest to Twardy New Age.
Pierścień Atlantów-czyli legendarnej
Atlantydy, która nie wiadomo czy kiedykolwiek istniała. Jeden ze sposobów
działania zła, zniewolenia i odwrócenia
od Jezusa, jedynego Uzdrowiciela
i Obrońcy człowieka. To niezwykle rozpowszechniony współcześnie amulet.
Nosi go tak wiele osób, że zjawisko to
przybiera rozmiary plagi. Wedle popularyzujących go ulotek i handlarzy, moc
znaku ma dawać ludziom bardzo silną
ochronę i nietykalność przed agresją
i złem z zewnątrz, wypadkami, kradzieżami, klątwą, urokami i, co dla wielu
osób najważniejsze, przed chorobami.
A przecież cierpienie dla katolika to
wartość! Dalej: ma zapewnić zdrowie,
szczęście, powodzenie, pieniądze,
dobrą posadę, itd.
Czy to jest możliwe? Czy już sama
taka obietnica nie powinna budzić podejrzeń? Czy nie są to obietnice bez
pokrycia, tak charakterystyczne dla
Ojca Kłamstwa? Czy jest na świecie
człowiek, którego życie wolne jest od
cierpienia, trudności i przeciwności?
Czy przedmiot ma sam z siebie moc
„działania”? Czy takie byle co, choćby
ze złota, może mieć wpływ na nasz
los? Wielu zwabionych obietnicami
ponosi nawet poważny koszt i zamawia pierścień ze szlachetnego kruszcu sądząc, że wzmocni jego siłę albo
przynajmniej będzie niezniszczalne
i „posłuży” do śmierci! Z całą pewnością, z tych dwóch powodów trudno
będzie się z nim rozstać!
6
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
A jeśli posiada moc, to zastanówmy się, od kogo i jaką, budującą
i wyzwalającą czy destrukcyjną i zniewalającą? We wszystkich takich sytuacjach, gdzie widać „działanie” rzeczy,
(uwaga!), ujawniają się radiestezyjno-okultystyczne cechy martwych
przedmiotów. Oznacza to, że rozwija
zdolności medialne i pozwala wejść
w kontakt ze światem duchów, dodajmy dla pewności - zawsze złych.
„Dla księży egzorcystów, pierścień
atlantów jest dobrze znanym rekwizytem. Jest początkiem uwikłania się
ludzi w różne formy okultyzmu, które
prowadzą do opętania przez złe duchy”, tak napisane jest na plakacie.
Znane już są takie historie. Jest ich
coraz więcej, ponieważ ogromna
liczba ochrzczonych(sic!) wyznaje
bałwochwalstwo. Opowiadają o nich
nie tylko egzorcyści, ale także ludzie,
którzy osobiście doświadczyli działania Złego w swoim życiu po założeniu tego znaku. Dziś nas przed nim
ostrzegają. Jeden z polskich księży
egzorcystów zaświadcza o skutkach
noszenia pierścienia tak: utrata pracy
przez młodą kobietę, rozbicie małżeństwa, wypadek drogowy, wielkie
niepowodzenie w firmie budowlanej,
dokładnie w miesiąc po założeniu tego
talizmanu przez właściciela.
Pewna osoba, która ma już za
sobą „przygodę” z pierścieniem
pisze, że najpierw szukała pomocy
u bioenergoterapeutów (!) z powodu
choroby. Potem u wróżek (!), radziła
się, na który palec założyć pierścień,
bo przecież miał ją „ochraniać”, więc
niech to będzie najodpowiedniejszy
palec. Później zdjęła poświęcony
medalik, bo jakoś „przeszkadzał”
i przestała się modlić, bo ją „odrzucało”. Potem nie uczestniczyła już we
Mszach św., bo jej nie „pozwalało”.
Co lub raczej, kto stoi za tymi zachowaniami i wstrętem do wszystkiego,
co święte? Na tym nie koniec. Nerwowość, agresja, niepokój, uczucie
zagrożenia, bezsensu, senne koszmary, myśli samobójcze, bluźnierstwa
i …nawrót choroby z jeszcze większą
siłą, niż przed założeniem pierścienia,
utrata dóbr materialnych, pracy, itd.
- oto, co ma w ofercie nasz nieprzyjaciel! Oto, co zostaje z wielkich obietnic
powodzenia, szczęścia i wszystkiego
najlepszego.
Kiedy mówię „[…] wierzę w Boga
Ojca Wszechmogącego”, to czy nie
oznacza to, że On może wszystko? Jeśli wierzę, że mój Bóg jest
WSZECHMOGĄCY, to po co mi symbol pogańskiego pochodzenia, który
działa mocą księcia ciemności? Jaki
amulet może więcej niż Bóg Wszechmogący? Jeśli noszę poświęcony
medalik lub krzyżyk, może nawet
szkaplerz, to przecież oznacza, że
przynależę, ufam i oddaję moje życie
Bogu, który jest moim Panem, choćby
miało to oznaczać cierpienie. Taka
jest postawa chrześcijanina!
A jeśli jest w pierścieniu jakaś
energia, to czyja? Za jaką cenę nabyta? Nie myślę tu o pieniądzach, lecz
o wartości nieocenionej, tak drogiej, że
walczy o nią Bóg z szatanem! Oczywiście, jest nią moja i Twoja dusza!
W Drugiej Księdze Machabejskiej
czytamy: „Pod chitonem u każdego
ze zmarłych znaleźli przedmioty poświęcone bóstwom(…)Dla wszystkich
stało się jasne, że to oni i że z tej
właśnie przyczyny zginęli.(…) Złożono ofiarę przebłagalną za zabitych,
aby zostali uwolnieni od grzechu”. Jakiego grzechu? Bóg mówi wyraźnie:
„Nie będziesz miał bogów cudzych
przede Mną”.
I ostatnie zdania ze znanego
plakatu. „Amulety, wbrew swej niepozornej niewinności, poprzez swoja
symbolikę są zielonym światłem
danym przecież nie Panu Bogu, lecz
duchowemu złu. W ostateczności,
także i pierścień atlantów jest niczym
innym, jak znakiem otwarcia się
i przynależności do jego wrogiego
nam świata. Jako istoty odkupione,
nie warto, abyśmy, nawet w najbardziej niewinny sposób, ze światem
tym się zadawali”. Mamy omijać
z daleka wszystko, co posiada choćby
pozory zła. A tu już mamy dowody!
Warto nabyć plakat i przeczytać
opisaną tam krótko historię 19-letniej
dziewczyny, która założyła kiedyś pierścień atlantów. Polecam też książkę:
„Magia – cała prawda” i „Nie będziesz
miał bogów” oraz zachęcam do czytania pisma „Miłujcie się”, w którym, aż roi
się od podobnych przykładów. Wtedy
wszystko ułoży się w logiczną całość,
w której zdemaskowany zostanie odwieczny wróg Boga i człowieka.
Maria P.
P.S. Plakat „ CZY WIESZ, CO
NOSISZ?” można nabyć w księgarni
diecezjalnej przy ul. Piłsudskiego.
17 listopada - św. Elżbieta Węgierska
wydarzyło się ok. 60 cudów. Po 4 latach
dochodzeń Grzegorz IX bullą z 27 maja
1235 r. ogłosił Elżbietę świętą.
„Św. Elżbieta przedstawiana jest
w stroju królewskim albo z naręczem
róż w fartuchu”. Legenda mówi, że mąż
zakazał jej rozdawać ubogim pieniądze
i chleb. „Gdy pewnego razu przyłapał ją
na wynoszeniu bułek w fartuchu i kazał
jej pokazać, co niesie, zobaczył róże,
mimo że była to zima. Jej atrybutami są
także: kilka monet i różaniec”.
„Jest patronką Węgier i Niemiec oraz
trzeciego zakonu franciszkańskiego”.
Jest także moją patronką, którą
wybrałam przy bierzmowaniu. Ale
niestety, nie bardzo o niej pamiętałam,
więc tym przypomnieniem jej postaci
pragnę nadrobić zapomnienie.
Modlitwa:
„Boże, który nauczyłeś św. Elżbietę
służyć Chrystusowi poprzez służbę
ubogim, spraw za jej wstawiennictwem,
abyśmy zawsze z miłością służyli
potrzebującym i prześladowanym.
Amen”.
SH
bloog posłańca
Urodziła się w 1207r. na Węgrzech
w domu króla Węgier Andrzeja II. Matką
jej była Gertruda, siostra św. Jadwigi
Śląskiej. Jedne źródła podają (www.
brewiarz. katolik.pl), że gdy miała
4 lata, inne jak Żywoty świętych pańskich
o. Hugo Hoever SOCist, (WDD, Olsztyn
1988), że gdy miała pięć lat „zaręczono
ją” z Ludwikiem IV, który później został
landgrafem Turyngii. Razem z nim
wychowywała się na zamku Wartburg.
Ślub wzięli w 1221 r. . Herman, Zofia
i Gertruda to ich dzieci. Ludwik zmarł
w 1227 r. w Otranto (Włochy), gdy wyruszał na wyprawę krzyżową. Z powodu
wrogości rodziny Ludwika IV Elżbieta
Węgierska z dziećmi musiała uciekać
z zamku. Rodzina osiedliła się w Marburgu, gdzie księżna Elżbieta ufundowała szpital, w którym posługiwała.
„Oddała się wychowaniu dzieci, modlitwie, uczynkom pokutnym i miłosierdziu.
Jej spowiednikami byli franciszkanin
Rudiger i norbertanin Konrad z Marburga, słynny kaznodzieja i inkwizytor na
Niemcy, mąż bardzo surowy. Prowadził
ją drogą niezwykłej pokuty. W 1228 r.
Elżbieta złożyła ślub wyrzeczenia się
świata i przyjęła jako jedna z pierwszych
habit tercjarki św. Franciszka”.
Ostatnie 4 lata życia spędziła
w skrajnym ubóstwie. Bez reszty poświeciła się chorym i biednym. Zmarła
w nocy z 16 na 17 listopada 1231 r.
w wieku 24 lat. Na jej grób zaczęły
przychodzić pielgrzymki, a papieska komisja badająca życie Elżbiety
(wniosek kanonizacyjny złożył Konrad
z Marburga) stwierdziła, że przy grobie
Plany
Tempo życia w obecnym świecie oraz natłok zajęć i obowiązków, zmuszają nas niejako do tego, abyśmy każdy dzień przeżywali według określonego
planu. Może jest to dobry sposób, aby nie zapomnieć i zrealizować to, co
w danym dniu jest sprawą najważniejszą. Tylko czy potrafimy zawsze wśród
wszystkich spraw znaleźć tę najważniejszą? Czy zaplanowanie wszystkiego godzina po godzinie może być sposobem na przeżycie każdego dnia
w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku? I czy te nasze plany zawsze
są dobrymi planami?
Myślę, że wielu z nas z własnego doświadczenia wie, że niekoniecznie
tak jest, że nie zawsze umiemy wybrać to, co jest dla nas najlepsze, ale
o tym dopiero możemy się przekonać, kiedy zobaczymy rezultat tych naszych planów.
Zdarza się i tak, że nasz dzień, tydzień czy miesiąc, tak skrupulatnie zaplanowane, wyglądają zupełnie inaczej, ponieważ Boży plan bywa inny niż nasz.
Od dłuższego już czasu chciałam uczestniczyć w rekolekcjach ewangelizacyjnych Odnowy. Planowałam w nich swoje uczestnictwo tym bardziej, że
miały być w naszej parafii. To były moje plany. Niestety nie mogły być całkowicie zrealizowane. W trakcie rekolekcji musiałam wyjechać. Tego wyjazdu
nie można było przełożyć. I gdyby nie pierwsza nauka, którą usłyszałam, żal,
rozgoryczenie, a może nawet złość, zagościłyby w moim sercu. Ta nauka
pomogła mi przyjąć… Boży plan. Miała ona formę pytań, na które każdy
z uczestników starał się odpowiedzieć. Celem tych pytań było uświadomienie
nam, jak blisko jesteśmy Pana Boga, jaka jest nasza wiara i zaufanie Panu
Bogu. Jedno z nich brzmiało mniej więcej tak: Co czujesz, kiedy twój plan
legł w gruzach, czy cieszysz się, że Boży plan będzie realizowany, a nie
twój, czy potrafisz wtedy Panu Bogu za to podziękować?
Dlaczego tak się ułożyło, że nie mogę być na całych rekolekcjach, choć
tak bardzo chciałam? Plany, plany, plany…
Jedni mają tak napięty plan każdego dnia, że ciągle im brakuje jeszcze
kilku godzin, aby zakończyć dzień z poczuciem zrealizowania tego, co zaplanowali. Inni, kiedy czują, że nie są w stanie wszystkiego wykonać, zaczynają
wybierać ze swoich obowiązków te, które muszą wykonać, a odkładają te,
które można zrealizować w późniejszym terminie. Są również tacy, którzy
„idą na żywioł”. Robią to, co wypadnie w danym dniu, nie zastanawiając się,
czy powinni dokonywać jakiejś selekcji wykonywanych obowiązków.
Myślę, że w tym planowaniu każdego dnia, tygodnia czy całego naszego
życia najważniejsze jest, aby nigdy nie zabrakło miejsca i czasu dla Pana
Boga i abyśmy nauczyli się te nasze plany oddawać Panu Bogu. On najlepiej
wie, które należy zrealizować, w jaki sposób i w jakim czasie.
elma
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
7
Notatka
z XX Siedleckiego Forum
Nauczycieli, Rodziców
i Wychowawców
24 września br (sobota) odbyło się
w Siedlcach XX Siedleckie Forum Nauczycieli, Rodziców i Wychowawców.
Rozpoczęła je msza św. w kościele
pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił ks. kanonik dr Krzysztof
Baryga.
Pozostała część Forum odbyła się
w sali teatralnej Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach. Zgromadziło się około
400 osób zainteresowanych wychowaniem siebie i młodego pokolenia.
Uczyli tej sztuki życia: ks. dr Marek
Dziewiecki: psycholog, adiunkt UKSW,
krajowy duszpasterz powołań, dyrektor radomskiego telefonu zaufania
Linia Braterskich Serc, rekolekcjonista
i kierownik duchowy oraz pani dr
Wanda Półtawska, Honorowy Obywatel Miasta Siedlce, więźniarka obozu
koncentracyjnego w Rawensbrück,
dr n.med. ze specjalizacją II stopnia
z psychiatrii, autorka licznych książek,
m. in. Beskidzkie rekolekcje.
Mówiąc o Rozwiązywaniu problemów wychowawczych ks. Marek wskazał na konieczność: demaskowania
modnych mitów pedagogicznych, które prowokują powstawanie problemów
wychowawczych np. o spontanicznej
samorealizacji (potrzebny jest wysiłek), o wychowaniu bezstresowym,
o prawach bez obowiązków. Wskazał
na konieczność realistycznego, a nie
pozytywistycznego, myślenia, na konieczność odróżniania dobra od zła…
Prelegent mówił o potrzebie dobierania dobrych metod, o konieczności
fascynowania wychowanka perspektywą rozwoju (samemu też trzeba się
rozwijać), natychmiast demaskować
zagrożenia np. nie godzić się na „wolne związki”. Musimy wspierać dziecko
i interweniować - najpierw chronimy
ofiarę, potem kata, tj. trzeba odizolować krzywdziciela. To hasłowe ujęcie
też ks. Marka.
By interweniować w trudnych przypadkach musimy dobrze znać regu-
lamin szkoły oraz jej program wychowawczy. Mądrze wykorzystujemy
wywiadówki, do kontaktu z rodzicem na
temat aspektów wychowawczych, a nie
ocen tylko. Trzeba uruchomić własny
spryt i być radosnym tą radością, która
płynie ze zwycięskiej miłości Chrystusa. No i wymagam najpierw od siebie,
potem od rodziców, wymagam współpracy i zainteresowania dzieckiem; od
ucznia też wymagam.
Pani dr Wanda Półtawska przekazała nam zasady antropologii Jana
Pawła II zawarte w „Genealogia divina”
czyli Bożym pochodzeniu człowieka.
Młodzi to najlepsza część narodu, są
na ulicy, trzeba tylko wziąć ich w swoje
ręce. Szkoła winna być pomocą do
świętości.
„Musimy siać,
choć grunta nasze marne,
Choć nam do orki
pługów brak i bron,
Musimy siać,
choć wiatr porywa ziarno,
Choć w ślad za siewcą
kroczą stada wron”.
Tak brzmi pierwsza zwrotka hymnu
KSW – więc siejmy.
Czy XX lat działalności KSW
w Siedlcach przyniosło owoce pokazała prezentacja Cezarego Wereszko,
dawnego nauczyciela w szkole KSW,
a obecnie w IV LO im św. Rodziny
w Siedlcach, poprzedzająca wykłady.
Do zobaczenia na następnym
Forum.
Zapytaj Kapłana
„Chwała Ojcu”
Doksologia trynitarna jest celem chrześcijańskiej kontemplacji. Chrystus
jest bowiem drogą, która prowadzi nas do Ojca w Duchu. Kiedy do końca
trzymamy się tej drogi, ustawicznie stajemy wobec misterium trzech Osób
Boskich, którym należy się chwała, uwielbienie i dziękczynienie. Ważne jest,
żeby < Chwała Ojcu >, szczyt kontemplacji, zostało w różańcu dobrze uwydatnione. Przy odmawianiu publicznym można je śpiewać, aby odpowiednio
uwypuklić ową perspektywę strukturalną, charakteryzującą każdą modlitwę
chrześcijańską. W takiej mierze, w jakiej medytacja danej tajemnicy będzie
uważna głęboka, ożywiana – od jednego < Zdrowaś Maryjo > do drugiego
– miłością do Chrystusa i do Jego Matki, uwielbienie Trójcy Przenajświętszej na zakończenie każdej dziesiątki, nie sprowadzając się bynajmniej do
roli krótkiego zakończenia, uzyska swój właściwy ton kontemplacyjny, aby
niejako wynieść ducha ku wyżynom raju i dać nam w pewien sposób przeżyć doświadczenia Taboru, będące przedsmakiem przyszłej kontemplacji:
„Dobrze, że tu jesteśmy!” (Łk 9,33). (RVM, 34).
8
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
SH
Dzień Chorego
Pożegnanie Proboszcza
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
9
Odpust w naszej parafii
Pożegnanie Proboszcza
10
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
Procesja odpustowa
Chór parafialny podczas odpustu
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
11
Poświęcenie parkingu
12
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
Zły duch
Zły duch, diabeł, szatan ,demon,
smok, wąż, kusiciel, wróg, nieprzyjaciel, kłamca, książę ciemności.
W piekle jest prawdziwe królestwo
szatana. Rządzi w nim despota, Lucyfer. Każdy z jego poddanych wie, gdzie
jego miejsce, ma inne zadania i odpowiedzialność za ich, wykonanie. Każdy
zły duch, diabeł czy demon ma swoją
„specjalizację” i jej ciężar. Dlaczego
aż tak nas nienawidzi, że bez chwili
wytchnienia, od czasu Adama i Ewy,
wciąż z nowymi pomysłami próbuje nas
złapać w pułapkę?
Po pierwsze szatan wie już, CO
utracił! Po drugie, wie, że NIGDY już
tego nie odzyska! I nie chce, aby ludzie
TO osiągnęli! To COŚ to życie wieczne
w Niebie z kochającym Tatą-Bogiem,
Mamą-Maryją, Jezusem-Bratem...Jest
to tym gorsze dla niego, że inteligencją
i wiedzą nas przewyższa, o czym wielu
zapomina i naiwnie sądzi, że sami, bez
niczyjej pomocy mogą mu się przeciwstawić. O, ludzka naiwności! Nic
bardziej mylnego! Zły cierpi z zazdrości,
że my, odkupione dzieci Boże, mamy
wieczne szczęście na wyciągnięcie ręki,
że stworzeni jesteśmy na podobieństwo
samego Stwórcy, ukochani przez Niego
aż po najokrutniejszą śmierć Jego Syna
i obdarowani Ciałem i Krwią Chrystusa.
A Maryja, Orędowniczka i Ucieczka
Grzeszników, Niewiasta Obleczona
w Słońce, ostatecznie ma go pokonać.
O tym zły też wie.
I jeszcze coś bardzo istotnego.
Kiedy Lucyfer, najpiękniejszy anioł,
stoczył straszną walkę z Michałem,
po buncie przeciw Bogu, został natychmiast i nieodwołalnie strącony do
piekła z licznymi zastępami aniołów,
które były po jego stronie. Tak mówi
o tym fakcie Melid, jeden z szatanów,
w czasie egzorcyzmu odprawianego
przez włoskiego księdza
G. Tomaselli’ego: „Tylko jeden
grzech popełniłem i jestem potępiony
w wiecznym ogniu, podczas gdy wy
z wieloma grzechami i to bardzo ciężkimi macie tę Kobietę (Maryja). Gdybyśmy mieli Ją także i my!”.
My zaś, nawet po licznych ciężkich i często popełnianych grzechach,
mamy szansę poprawy i to wprost
niezliczonej, doświadczając Bożego
Miłosierdzia w sakramencie Pojednania. I mamy Niepokalaną Dziewicę
Maryję naszą Matkę, która jest naszym
ratunkiem przed wieczną zgubą! Czy
rozumiesz teraz, dlaczego, tak bardzo
nienawidzą nas złe duchy i dlaczego
za wszelką cenę chcą tego samego dla
nas, czyli piekła na zawsze? Z zawiści
i zazdrości!
Złe duchy chcą być jak Bóg. To
pragnienie jest grzechem pychy,
z którego rodzą się pozostałe grzechy.
Małpują próbując naśladować Stwórcę.
Chcą być naszymi panami. Potrafią
czynić rzeczy niezwykłe. Pamiętajmy,
że zanim utraciły Niebo były aniołami
i są w posiadaniu wiedzy nieznanej
człowiekowi, łącznie z wiedzą o niedalekiej przyszłości. Od nich biorą tę
wiedzę tzw. wróżki i nie tylko, o czym
będzie jeszcze okazja powiedzieć.
Wszystko po to, żeby nas najpierw
zachwycić, zmylić, osłabić czujność,
potem zniewolić i posiąść.
Znaki, którymi się posługują, to
przeciwieństwo medalika, krzyża,
szkaplerza, czyli sakramentaliów, które
powinniśmy nosić dla obrony przed
nimi. Wiele razy wspominała o tym
Matka Boża w swoich objawieniach.
Dla nas to właśnie, przez św. Katarzynę
Laboure w 1830 r., przyszła z pomocą
Maryja w Cudownym Medaliku, który
poleciła wybić dla ratowania ludzi od
szalejącej epidemii dżumy i dla ratowania zatwardziałych grzeszników.
W 1251 r. osobiście ofiarowała
Szkaplerz na górze Karmel Szymonowi
Stock, by ratować zakon Karmelitów.
Z miłości do człowieka w 1931r. Pan
Jezus objawił się św. Faustynie i polecił
namalować obraz „Jezu, ufam Tobie”.
Z tego samego powodu Matka Boża
namalowała wizerunek siebie w Guadalupe i ofiarowała go św. Juanowi Diego
w 1531 r., by uratować wielu,
o czym będziemy pisać w grudniowym wydaniu Posłańca.
A ileż mamy na całym świecie
wizerunków Maryi, Jezusa,
świętych, przez które przychodzą z pomocą i łaskami? Bóg
dał mnóstwo tzw. desek ratunku, telefonów do przyjaciela,
kół ratunkowych, a my wciąż
dajemy się skusić i sięgamy po
rzeczy dla nas zgubne. Po co?
Dlaczego? Ano, właśnie, dlatego, że szatan jest inteligentniejszy i sprytniejszy od nas.
Zna doskonale nasze słabości
i nimi się skutecznie posługuje.
Dla jednego będą to pieniądze,
dla innego słabość do płci
przeciwnej, dla jeszcze innego
zdrowie, władza, sława… Oto,
co powiedział wspomniany już Melid,
oficer w zastępach piekielnych, który
popycha ludzi do aktów nieczystych.
Zanim został strącony do piekła był Cherubinem na Dworze Anielskim: „Seks,
aborcja, rozwód, okultyzm: oto jak udaje
mi się prowadzić ludzi do piekła”.
Bez Jezusa, Matki Bożej, Świętych,
Aniołów Stróżów, modlitwy, sakramentów i sakramentaliów, czyli Kościoła
Chrystusowego, nie damy rady!
Maria P.
Podobieństwo
Jeśli w kogoś kamieniem –
jakbym w Ciebie trafił.
Jeśli słowem ugodzę
brata – Ciebie zranię.
Wiem, że Ty i ktoś z Tobą
jak ślad fotografii
w błysku serca czystego
na wzór Twego, Panie.
Spraw więc, abym świątyniom
serc bijących obok
niósł pokorę i miłość,
nie spojrzenia wrogie.
Bym, jednocząc się z braćmi,
jednoczył się z Tobą.
Z Tobą – bratem dla ludzi
i wszechmocnym Bogiem.
Stefan Todorski
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
13
WYWIAD Z P. NORBERTEM DAWIDCZYKIEM
VICEPRZEWODNICZĄCYM KRAJOWEGO ZESPOŁU
KOORDYNATORÓW ODNOWY W DUCHU ŚW.
A.B.: Na wstępie pragnę podziękować
za to, że zechciał Pan udzielić wywiadu
„Posłańcowi św. Teresy”. Gości Pan
w naszej parafii z okazji diecezjalnego dnia skupienia wspólnot Odnowy
w Duchu Świętym. Większości naszych
czytelników Odnowa nie jest obca, ponieważ jest jedną z grup działających
w naszej parafii. Nie wszyscy natomiast
wiedzą, jak dalece Odnowa wykracza
poza naszą parafię i dlatego proszę,
by opowiedział Pan o strukturze całego
Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.
P. Norbert Dawidczyk: Ruch Odnowy
w Duchu Świętym już od kilkudziesięciu lat jest żywo obecny w Kościele
Katolickim. Ma strukturę diecezjalną,
krajową i ogólnoświatową. I tak od
samej góry: jest kilkunastoosobowa
rada, mająca swoją siedzibę w Rzymie,
w skrócie ICCRS, co po polsku tłumaczymy jako: Katolickie Służby Odnowy
w Duchu Świętym, składająca się, jak
już wspomniałem, z kilkunastu osób
różnej narodowości, wśród nich jest jeden Polak - Dariusz Jeziorny z Łodzi. Na
płaszczyźnie Polski również jest Rada,
tzw. Zespół Koordynatorów, składający
się z koordynatorów diecezjalnych,
którzy dwa razy do roku spotykają się
w Magdalence na swoich weekendach
formacyjno-organizacyjnych. Mają
wówczas okazję wymieniać się swoimi
doświadczeniami, spostrzeżeniami,
spotykają się też po to, by się razem
modlić i by wspólnie odczytywać do
czego Pan Bóg zaprasza Odnowę
w Polsce. Skąd się biorą koordynatorzy? Wybierani są spośród liderów
wspólnot w danej diecezji. Koordynatorami diecezjalnymi są ksiądz
i osoba świecka. Koordynatorzy świeccy wybierani są spośród liderów grup
w danej diecezji, natomiast księża są
zazwyczaj delegowani przez biskupa
diecezjalnego, by opiekowali się Odnową. W Polsce obecnie jest 20.500 osób
na stałe związanych z Odnową w Duchu
Świętym i jesteśmy obecni we wszystkich diecezjach. W jednych diecezjach
jest po kilka grup, w innych kilkanaście,
jeszcze w innych po kilkadziesiąt. Najwięcej jest w diecezji warszawskiej.
A.B.: A jak wyglądała Pana osobista
droga do Odnowy i w Odnowie?
14
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
P. Norbert Dawidczyk: Moja „przygoda” z Odnową w Duchu Świętym zaczęła się kilkanaście lat temu
i była poprzedzona okresem mojego
zupełnego odejścia od Kościoła Katolickiego w okresie dorastania. W tym
czasie miałem wiele sytuacji, w których
upijałem się, odurzałem się różnego
rodzaju środkami psychoaktywnymi.
Przeżywałem swoje życie „na pusto”,
tak to widzę z dzisiejszej perspektywy.
Wydawało mi się wówczas, że jestem
szczęśliwy, ale tylko mi się wydawało,
na zewnątrz, w gronie kolegów, byłem
zawsze uśmiechnięty, a tak naprawdę
w moim wnętrzu wołałem o ratunek.
Przełom nastąpił, gdy miałem 20 lat
i dostałem się do szkoły wojskowej.
Po pół roku pobytu w szkole zdążyłem przyjrzeć się wojsku od wewnątrz
i doszedłem do wniosku, że to nie
moja droga. Bardzo mnie to rozbiło,
bo o wojsku marzyłem od dzieciństwa.
Postanowiłem zrezygnować ze szkoły,
ale poczułem, że sama rezygnacja to
jeszcze nic, najgorsze było to, że nie
wiedziałem, co mam dalej ze sobą
zrobić. Wszystkie moje marzenia legły
w gruzach, jak domek z kart. Właśnie
wtedy doszło do mojej pierwszej szczerej modlitwy, nie była ona może jakaś
formalna, raczej było to zwykłe wołanie:
Boże jeżeli to prawda, że jesteś, daj
mi jakiś znak swojej obecności! Nie
było jakiegoś spektakularnego wydarzenia, widowiskowej odpowiedzi,
było natomiast rozpalenie się w moim
sercu głębokiego pragnienia spotkania Żywego Boga, o którym czytałem
i słyszałem, ale nigdy Go
nie doświadczyłem. Zacząłem się modlić, szukać,
a po wielu latach nieobecności poszedłem do spowiedzi. Coś zaczęło się
dziać, ale nie mogłem się
odnaleźć, miałem wahania
emocjonalne – od wielkich
uniesień po zniżki emocjonalne, gdy nie chciało mi się modlić. W tym
okresie Pan Bóg tak mną
pokierował, że trafiłem na
swoje pierwsze spotkanie
Odnowy w Duchu Świętym. I to był moment, gdy
moje emocje zaczęły się stabilizować,
częściowo z racji wieku, miałem już
wtedy dwadzieścia kilka lat, ale także
z powodu podjętej przeze mnie formacji
– wyjeżdżałem regularnie na rekolekcje
zamknięte, weekendy formacyjne oraz
diecezjalne spotkania Odnowy. Tak
właśnie zaczęła się moja przygoda
z Odnową, o której wcześniej wiele czytałem. Pociągnęło mnie to, że podczas
spotkań ludzie klaszczą, śpiewają, że
żywo i spontanicznie wyrażają swoją
wiarę. W Ostrołęce, gdzie mieszkam,
takiej wspólnoty długo nie było. Byłem
tak zdesperowany, że powiedziałem
w modlitwie Panu Bogu, że jeżeli dowiem się o takiej wspólnocie w innym
mieście, będę dojeżdżał. Gdy złożyłem
Bogu tę deklarację, w kościele podeszła do mnie obca kobieta mówiąc, że
zaprasza mnie na spotkanie Odnowy
w Duchu Świętym, bo właśnie zawiązuje się grupa!!! To była żywa i konkretna
odpowiedź Pana Boga – nikomu przecież, poza Nim, o tym nie mówiłem!!!
Na pierwszym spotkaniu zobaczyłem
to, o czym marzyłem, no i zostałem.
Od tego momentu minęło już prawie 15
lat. Odnowa utwierdziła mnie na mojej
drodze wędrowania z Panem Jezusem
przez życie. Sam moment nawrócenia
i to co dzieje się do dzisiaj uważam za
największą przygodę mojego życia.
A.B.: W imieniu redakcji i czytelników
„Posłańca” życzę Panu Bożego błogosławieństwa w dalszej drodze. Dziękuję
za rozmowę.
Rozmawiała Agnieszka Blicharz OV
Życie i śmierć
Życie i śmierć są nierozłączne jak
dzień i noc, lecz nasza świadomość potrafi
o tym zapomnieć, a współczesna kultura ten stan utrwalać. Ludzie odchodzą,
bierzemy udział w pogrzebach, odwiedzamy cmentarze i groby naszych
bliskich, ale tak naprawdę nie stajemy
twarzą w twarz ze śmiercią.
W dobie dzisiejszej nastąpiła jakaś
głęboka przepaść pomiędzy życiem
a śmiercią.
Życie ma być takie, aby się nim
maksymalnie cieszyć – nie powinno być
w nim cierpienia, smutku, trudności. To
co w życiu niewygodne i wymagające
poświęcenia należy odrzucać – taka
jest filozofia współczesnego człowieka
a zarazem jego recepta na szczęście.
Nie mam nic przeciwko kultowi życia, gdyż życie każdego człowieka jest
jedyne, niepowtarzalne i dobrze jest
je przeżyć jak najpiękniej. Jednak nie
trzeba zapominać o tym, że życie kiedyś się skończy i na ten koniec każdy
z nas powinien się przygotować.
Obecnie daje się zauważyć, że temat
śmierci jest skrzętnie omijany – lepiej go
nie poruszać, przemilczeć, jak najmniej
o tym mówić.
Dopiero choroba i podeszły wiek
przypominają o śmierci. Lęk i obawa
przed nią są czymś naturalnym, bo człowiek - nawet wierzący - w obliczu śmierci staje przed wielką niewiadomą.
Niektórzy twierdzą, że łatwiej umierać osobom wierzącym niż niewierzącym. Nie wiem, czy naprawdę trudniej
odchodzić w nicość, niż iść przed
oblicze Boga Sprawiedliwego, bo dla
wierzącego śmierć oznacza „Sąd Boży
i niebo albo piekło”.
Chcę zwrócić uwagę na jeszcze
jeden element związany ze śmiercią.
Dawniej śmierć była jakby „bliżej”
człowieka, ponieważ ludzie zazwyczaj
umierali w domu, w otoczeniu swoich
bliskich – znamy to z filmów, książek,
przekazów rodzinnych.
Nieraz dane mi było słyszeć opowieści o kimś, kto odchodził i komu
w chwili ostatecznej, zdołano jeszcze
dać do ręki zapaloną świecę (gromnicę). A gromnica – to symbol światłości
Bożej – znak Pana Jezusa.
Dziś śmierć została ukryta w szpitalu – samotna, gorzka śmierć człowieka wśród fachowego i obojętnego
personelu.
A każdy z nas pragnąłby umierać u siebie, we własnym łóżku,
ale ile jest jeszcze rodzin, które by
tego chciały i zapewniły ostatnią
pielęgnację, umiejąc odchodzącemu
towarzyszyć obecnością, modlitwą,
trzymaniem do końca stygnącej dłoni
w swych dłoniach?
Cyprian Kamil Norwid pisał, że istnieje „cnota grzebania umarłych”, a jej
wzór widział w Marii Magdalenie stojącej
wiernie, do końca na Golgocie i uczestniczącej w złożeniu Jezusa do grobu.
Hanna Protasewicz
MYŚLI BŁ. JANA PAWŁA II
,,Każda władza polityczna znajduje swój sens i usprawiedliwienie tylko wtedy,gdy poszukuje wspólnego dobra wszystkich
obywateli. Ograniczeniem dla niej powinny być konwencje
międzynarodowe i szacunek dla podstawowych praw jednostki, których nie wolno gwałcić nikomu i których gwarancją jest
ludzkie sumienie, a w wypadku osób wierzących Ten, który dał
sumienie, Stwórca rodzaju ludzkiego.”
Bł. Jan Paweł II
Kalendarz
Liturgiczny
6 listopada
Trzydziesta Druga Niedziela Zwykła
Mdr 6,12-16 1 Tes 4,13-18 Mt 25,1-13
7 listopada
Mdr 1,1-7 Łk 17,1-6
8 listopada
Mdr 2,23-3,9 Łk 17,7-10
9 listopada
Święto Rocznicy Poświęcenia
Bazyliki Laterańskiej
Ez 47,1-2.8-9.12 albo 1 Kor 3,9b-11;16-17 J 2,13-22
10 listopada
Wspomnienie Św. Leona Wielkiego,
Papieża i Doktora Kościoła
Tt 3,1-7 Łk 17,11-19
11 listopada
Wspomnienie Św. Marcina z Tours, Biskupa
Iz 61,1-3a Mt 25,31-40
12 listopada
Wspomnienie Św. Jozafata Kuncewicza,
Biskupa i Męczennika, Patrona Diecezji
2 J 4-9 Łk 17,26-37
13 listopada
Trzydziesta Trzecia Niedziela Zwykła
Prz 31,10-13.19-20.30-31 1 Tes 5,1-6 Mt 25,14-30
14 listopada
1 Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64 Łk 18,35-43
15 listopada
2 Mch 6,18-31 Łk 19,1-10
16 listopada
2 Mch 7,1.20-31 Łk 19,11-28
17 listopada
Wspomnienie Św. Elżbiety Węgierskiej,
Zakonnicy
1 Mch 2,15-29 Łk 19,41-44
18 listopada
Wspomnienie Bł. Karoliny Kózkówny,
Dziewicy i Męczennicy
1 Mch 4,36-37.52-59 Łk 19,45-48
19 listopada
Wspomnienie Bł. Salomei, Dziewicy
1 Mch 6,1-13 Łk 20,27-40
20 listopada
Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata
Ez 34,11-12.15-17
1 Kor 15,20-26.28 Mt 25,31-46
21 listopada
Wspomnienie Ofiarowania NMP
Dn 1,1-6.8-20 Łk 21,1-4
22 listopada
Wspomnienie Św. Cecylii,
Dziewicy i Męczennicy
Dn 2,31-45 Łk 21,5-11
23 listopada
Dn 5,1-6.13-14.16-17.23-28 Łk 21,12-19
24 listopada
Wspomnienie Św. Męczenników Andrzeja
Dung-Lac, Prezbitera i Towarzyszy
Dn 6,12-28 Łk 21,20-28
25 listopada
Dn 7,2-14 Łk 21,29-33
26 listopada
Dn 7,15-27 Łk 21,34-36
27 listopada
Pierwsza Niedziela Adwentu
Iz 63,16b-17.19b;
64,3-7 1 Kor 1,3-9 Mk 13,33-37
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
15
21 LISTOPADA
OFIAROWANIE NAJŚWIĘTSZEJ
MARYI PANNY
W dawnych czasach istniał wśród
Żydów zwyczaj religijny polegający
na tym, że dzieci - nawet jeszcze
nienarodzone - ofiarowywano służbie Bożej. Dziecko, zanim ukończyło
piąty rok życia, zabierano do świątyni
w Jerozolimie i oddawano kapłanowi, który ofiarowywał je Panu.
Czasami dziecko pozostawało
w świątyni dłużej, wychowywało
się tam, uczyło służby dla sanktuarium, pomagało wykonywać
szaty liturgiczne, asystowało przy
nabożeństwach.
Tradycja mówi nam, że Najświętsza Panna została ofiarowana Bogu przez swoich rodziców - św. Joachima i św. Annę
- w świątyni, kiedy miała trzy lata.
Zdarzenie to Kościół upamiętnia
świętem Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. W niektórych
wspólnotach religijnych święto
to jest obchodzone szczególnie
uroczyście.
Wszechmogący Boże, obchodzimy wspomnienie Najświętszej
Maryi Panny, którą obdarzyłeś pełnią
łaski, spraw za Jej wstawiennictwem,
abyśmy także mogli uczestniczyć
w tej pełni.
Kochane Dzieci!
Tym razem proponuje Wam przeskakiwankę. Przeskakując co pięć pól, odczytacie
hasło. Hasło to wpiszcie na kartkę papieru i przynieście do kościoła 27 listopada na msze
św. o godz. 10.30. Życzę wam powodzenia! Nagrody czekają.
ŚMIEJ SIĘ Z NAMI
CO ZA ŻYCIE
Mąż do żony:
- Co ja mam za życie...wychodzę
z domu -ciemno. Wracam-ciemno...
- Nie przesadzaj, byłeś tylko śmieci wyrzucić.
PRZERAŹLIWY JĘK
Mąż szykuje sobie coś do jedzenia. Nagle z kuchni dobiega
przeraźliwy jęk:
- Ała, ałała, sssssss, auććć!
Żona biegnie przerażona:
- Co się stało?
- Byłbym się skaleczył!
PARASOL
W zatłoczonym autobusie:
- Panie, pan mi zaraz wybije oko
tym swoim parasolem.
- To nie mój parasol, tylko pożyczony!
KRZYK
Matka krzyczy na nastoletnią
córkę:
- Jesteś bezczelna, zdemoralizowana i kłamiesz!
- Nie wrzeszcz tak, bo wszyscy
sąsiedzi usłyszą, jak mnie wychowałaś.
LATO NA WSI
Starszy pan wyjechał na lato
na wieś. Gospodyni prowadzi go
do jego pokoju i mówi:
- Proszę się nie przejmować tym
muzykiem, który mieszka za ścianą. Na pewno nie będzie słychać,
jak ćwiczy, bo moje dzieci robią
taki hałas, że zagłuszają nawet
przejeżdżające obok pociągi.
ŁAPÓWKA
Policjant zatrzymuje kierowcę za przekroczenie prędkości.
Kierowca podaje dokumenty
z wsuniętym pomiędzy banknotem
100-złotowym.
- Cooo? Łapówka?! - krzyczy
policjant.
Przestraszony kierowca cofa
rękę.
- Ma pan szczęście - powstrzymuje
go policjant - Ja biorę...
PŁACZ
- Jasiu, czemu płaczesz?
- Bo mi wypadł ząbek!
- Nie płacz, teraz będziesz mieć
do mycia o jeden ząbek mniej.
Przyg.B.P.
16
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
17
INFORMATOR PARAFIALNY
MSZE ŒWIÊTE:
-

o


KANCELARIA CZYNNA:

inach:   ,  


  
Parafia Rzymskokatolicka p.w. œw.Teresy
Bank PKO SA I O w Siedlcach
801240 2685 1111 0000 3656 2097
SAKRAMENT CHRZTU
Sakrament Chrztu św. odbywa się zasadniczo
w pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca (lub tylko
w jedną z nich) w czasie Mszy św. o godz. 12:00
oraz w Boże Narodzenie i Wielkanoc o godz.
14:00. Chrzest zgłasza się przynajmniej tydzień
wcześniej. Zgłaszający chrzest przynosi ze sobą:
metrykę urodzenia dziecka, dokument ślubu kościelnego jego rodziców, dane personalne rodziców
chrzestnych (imię, nazwisko, datę urodzenia, wyznanie, miejsce zamieszkania i zaświadczenie, że dana
osoba może być ojcem lub matką chrzestną), oraz
poświadczenie udziału w czterech katechezach rodziców i chrzestnych. Spotkanie organizacyjne odbywa
się w sobotę przed niedzielą chrztów o godz. 19.00.
Przypominamy, że ci, którzy nie przyjęli sakramentu
bierzmowania, lub żyją w związku niesakramentalnym, nie mogą być rodzicami chrzestnymi.
SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA
Narzeczeni zgłaszają się do kancelarii parafialnej na trzy miesiące przed planowanym ślubem,
w celu spisania protokołu przedślubnego. Przynoszą
ze sobą dowody osobiste, metryki chrztu z aktualną
datą i z adnotacją o bierzmowaniu, świadectwa ukończenia religii z ostatniej klasy oraz poświadczenie
udziału w ośmiu katechezach przedmałżeńskich.
W trakcie przygotowań narzeczeni są zobowiązani
do uczestnictwa w dniu skupienia, który odbywa
się w naszej parafii, w drugą niedzielę każdego
miesiąca (początek o godz. 14.00) oraz do kursu przedmałżeńskiego w parafii Bożego Ciała
w pierwszy lub trzeci wtorek miesiąca (początek
o godz. 16.30). Po zgłoszeniu się do kancelarii
narzeczeni muszą udać się do USC, właściwego ze względu na zamieszkanie jednej ze stron,
w celu dokonania formalności wynikających z prawa
świeckiego. USC wyda narzeczonym zaświadczenie
(3 egz.) o tym, że mają oni prawo zawrzeć małżeństwo wg prawa polskiego (zaświadczenie jest ważne
3 miesiące od daty wydania), które należy dostarczyć do kancelarii parafii, gdzie będzie zawierane
małżeństwo.
SAKRAMENT CHORYCH
W nagłych przypadkach należy wezwać
kapłana o każdej porze. Odwiedziny chorych i osób w podeszłym wieku odbywają się
w pierwsze piątki miesiąca, lub w inne wyznaczone dni, od godz. 9.00. Chorych należy zgłosić
w kancelarii lub zakrystii, podając dokładny adres
zamieszkania.
18
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
Sakrament małżeństwa zawarli:
1.10
Jakub Berny - Dorota Kiryło
Jacek Krzykawski - Kamila Czeluścińska
Marek Olewniczak - Katarzyna Kamer
8.10
Michał Major - Dorota Duczek
Piotr Paprocki - Katarzyna Marciniak
Arkadiusz Prokopiuk - Anna Rojek
15.10
Piotr Terlikowski - Małgorzata Świder
Karol Walecki - Anna Domańska
22.10
Łukasz Sitek - Ewelina Moczydłowska
Łukasz Cabaj - Olga Śledziewska
Sakrament Chrztu przyjęli:
Emilia Czechowicz, Julian Jan Ługowski, Gabriela Szkodzińska, Krystian Guzek, Aleksandra Julia Klimek, Alicja Teresa Gala, Maja Anna
Kowalewska, Bartosz Myrcha, Łukasz Strzałek, Kordian Oliwier Tchórzewski, Natasza Aleksandra Lech,
Maksymilian Piotr Śpiewak, Lena
Weronika Komorowska, Adam Jastrzębski, Alan Andrzej Zawadzki
Modlitwie polecamy zmarłych:
Janusz Staręga (ur. 1940), Stanisław
Adamczuk (ur. 1943), Wanda Romanowska (ur. 1925), Tadeusz Madziar
(ur. 1933), Krystyna Stawska (ur.
1942), Marek Bielak (ur. 1950), Henryka Muszyńska (ur. 1923)
Pos£aniec
Œwiêtej Teresy
Miesiêcznik Parafialny - ukazuje siê od 1998 r.
Redakcja:
o. Krzysztof Wolnik OMI - Opiekun Redakcji,
o. Franciszek Bok OMI, o. Krzysztof Pabian
OMI, El¿bieta £ugowska - redaktor naczelna,
Agnieszka Blicharz, Patrycja Cepek,
Jaros³aw G³owacki, Stefania Hêciak,
Bogdan Kozio³, Barbara Piwowarczyk,
Maria Popowska, Małgorzata Posiadała,
Miros³awa Postrzygacz, Hanna Protasewicz,
Stefan Todorski.
Korekta: Miros³awa Postrzygacz
Foto: Waldemar Stefaniak, Zdzisław Popowski
DTP:
[email protected]
Druk:
IWONEX
Adres:
Redakcja „Pos³añca œw. Teresy”
Parafia Rzymskokatolicka
p.w. Œw. Teresy od Dzieci¹tka Jezus
08-110 SIEDLCE, ul. Garwoliñska 19
e-mail: [email protected]
Wydarzenia...
27.09 - W domu parafialnym odbyło się
spotkanie Parafialnej Rady Duszpasterskiej.
29.09 - Odbyło się spotkanie parafialnej
Rady Ekonomicznej w domu parafialnym.
2-8.10 - Przeżywaliśmy Tydzień Miłosierdzia. W tym roku pod hasłem „ Komunia
z Bogiem źródłem miłosierdzia”.
2.10 - W naszej wspólnocie parafialnej
był dzień uroczystości odpustowej z racji
wspomnienia naszej patronki św. Teresy
od Dzieciątka Jezus. Kazania odpustowe
głosił o. Waldemar Janecki OMI. Sumie
o godz. 12.00 oraz procesji przewodniczył ks. kanonik Henryk Drozd, kustosz
i proboszcz Sanktuarium św. Józefa
w Siedlcach.
2.10 - O godz. 18.00 została odprawiona
msza św. w intencji Parafialnego Zespołu
Caritas, Darczyńców i Podopiecznych
z racji ich święta patronalnego.
5.10 - O godz. 18.00 została odprawiona
msza św. imieninowa s. Faustyny.
7.10 - Zostały poświęcone różańce dla
dzieci pierwszokomunijnych.
7.10 - Rozpoczęliśmy w naszej parafii cykl
ośmiu katechez dla narzeczonych.
8.10 - O godz. 10.00 została odprawiona
msza św. dla chorych i starszych z udzieleniem sakramentu namaszczenia chorych.
Po mszy św. wiele osób spotkało się przy
stole w domu parafialnym. Schola parafialna zaśpiewała kilka pieśni religijnych.
8.10 - Apostolat „Złota Róża” zorganizowała wyjazd do sanktuarium MB Bolesnej
w Oborach.
9.10 - Obchodziliśmy XI Dzień Papieski
pod hasłem „Jan Paweł II – Człowiek
modlitwy”.
10.10 - Wspólnota „Jezus” rozpoczęła
w naszej parafii rekolekcje ewangelizacyjne (REO). Rekolekcje potrwają osiem
tygodni.
14.10 - Dzień Edukacji Narodowej. Wieczorem została odprawiona msza św.
w intencji wszystkich nauczycieli, katechetów i wychowawców naszej parafii.
15.10 - Odnowa w Duchu Świętym zorganizował wyjazd na czuwanie modlitewne
do Kodnia.
14-16.10 - W Kodniu odbyły się dni skupienia
dla katolickiej młodzieży męskiej: studentów, uczniów szkół średnich i gimnazjum.
Dwóch uczniów z naszej parafii wzięło udział
w tych rekolekcjach. Więcej na temat takich
dni skupienia czy rekolekcji oraz terminy na
stronie www. powolania.oblaci.pl
17.10 - Rozpoczęliśmy przyjmowanie intencji mszalnych na rok 2012.
18.10 - O. Krzysztof Wolnik OMI i dk.
Grzegorz Nowak przygotowali wraz z uczniami akademię z okazji dnia papieskiego
w Szkole Podstawowej nr 12 im. Kornela
Makuszyńskiego w Siedlcach.
18.10 - Święto św. Łukasza. Wieczorem
odprawiona została msza św. w intencji
wszystkich pracowników służby zdrowia.
23.10 - Obchodziliśmy Niedzielę Misyjną.
23.10 - Apostolat „Złota Róża” zorganizowała wyjazd do Sokółki k/Białegostoku
i do Sanktuarium MB Bolesnej w Świętej
Wodzie.
Dzień Papieski
Pożegnanie Proboszcza
POSŁANIEC ŚWIĘTEJ TERESY
19

Podobne dokumenty

Październik 2013 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus

Październik 2013 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus Jezus pozwolił mi zrozumieć, że chce mi dawać dusze przez krzyż, toteż cierpienie pociągało mnie coraz bardziej, w miarę jak się zwiększało. Przez pięć lat było ono moją osobistą drogą, nic jednak ...

Bardziej szczegółowo

Wrzesień 2014 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus

Wrzesień 2014 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus wesoło. „Zbliża się starość” – skwitował. Kiedyś wsiądziemy wszyscy do „autobusu” i pojedziemy już nie „do końca”, jak niektórzy autobusem nr „3” na ul. Leśną, ale pojedziemy do „zajezdni”. Gdy wys...

Bardziej szczegółowo

Czerwiec 2011 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus

Czerwiec 2011 - Parafia św.Teresy od Dzieciątka Jezus Odchodząc tak sobie myślałem – wiele razy na oazach Ruchu „Światło-Życie” śpiewałem piękną piosenkę: „By być jak Jezus, tego pragnę, by być jak On”. Staram się o tym nie zapominać, a dzisiaj cieszę...

Bardziej szczegółowo