kuznica_03_2011

Komentarze

Transkrypt

kuznica_03_2011
KUŹNICA
GAZETA WARSZTATOWA KLASY 2 F
Nr 2 ( 11 )
MARZEC 11
ARTYSTYCZNE
ABECADŁO
Co nowego
w wielkim
świecie?
KATE
WALSH i
ALEX
PETTYFER
ZDZISŁAW
BEKSIŃSKI
Artysta
o wielu
twarzach
CO JEST GRANE?
Czyli co warto
zobaczyć
KĄCIK LITERACKI
Trochę dalej, trochę
mroźniej.
Cicho, sza!
KULTURA ROZRYWKA WYDARZENIA
Str. 2
w numerze
Zdzisław Beksiński
STRONA 6
STRONA 12
Nawet
gwiazdom
Hoolywood
zdarzają się
nieszczęśliwe wypadki.
Zobacz co
przydarzyło
się Alexowi!
Redaktor naczelny
KAROLINA PUCHALSKA
Zastępca redaktora naczelnego
KLAUDIA OLCZAK
[email protected]
Wydawca
LICEUM OGÓLNOSZTAŁCĄCE
Im. HUGONA KOŁŁĄTAJA
W WARSZAWIE
[email protected]
SŁÓW KILKA O REDAKCJI
W nieco innej odsłonie i składzie, lecz mimo to nie mniej gorąco, witamy Was w nowym roku szkolnym. W „Kuźnicy”
znajdziecie: recenzje ciekawych książek i filmów, skrót repertuaru warszawskich multipleksów, abecadło artystyczne, nowości
z wielkiego świata mody. Ponadto plotki i ploteczki zasięgnięte
z życiorysów celebrytów, relacje z wydarzeń kulturowo – społecznych oraz coś o muzyce. Mamy nadzieję, że nowa forma
publicystyki pozwoli nam rozwinąć skrzydła i zaskarbić sobie
Waszą sympatię i uznanie. Czytelniku, sięgnij po ten numer i
podziel się z nami swoją opinią (poniżej umieszczamy adres
mailowy redakcji)!
Opieka dydaktyczna
Profesor Marzena Majewska
Radaktor naczelna
Karolina Puchalska
Projekt graficzny
ADRIANNA OWCZAREK
Sekretarz/korekta
KAROLINA WIŚNIEWSKA
BARBARA TOMALA
Współpraca
Monika Nowińska, Angelika Polak, Artur
Chochoł. Milena Mucha, Paulina Kurowicka, Aleksandra Wolniewicz, Monika
Orowiecka, Radosław Wiśniewski, Maciej Kraft, Adrianna Owczarek
Str. 3
CO Z TĄ LITERATURĄ?!
Polscy celebryci wprost nie mogą wytrzymać, aby nie opowiedzieć wszystkim o swoich
największych sekretach. Ckliwe wywiady dla
„Gali” czy „Faktu” przestały im już wystarczać.
Nie chcąc być gorszymi od zachodnich gwiazd,
wzięli sprawy w swoje ręce.
Do Polski przywędrował bowiem w końcu najnowszy trend: pisanie autobiografii przez znanych. Idąc
tropem sław, które osiągnęły już w życiu tyle, że
muszą to z siebie wyrzucić, jak np. Justin Bieber
czy Miley
Cyrus, nasi
rodzimi
gwiazdorzy
sięgnęli po
pióra.
W ten sposób
powstała m.in.
spowiedź Kingi Rusin i Weroniki Marczuk (już nie
Pazury), która
‘chce być jak
agent’.
Domyślam się, że prywatność i
życie poza blaskiem fleszy nie
jest tym, co gwiazdki lubią najbardziej. Wakacje z rodziną,
przygotowania do świąt czy rozwód są doskonałą sposobnością
do rozmowy z plotkarskim magazynem, a przy okazji do przypomnienia o swoim istnieniu.
Warto wtedy też wspomnieć, jak
bardzo męczy zainteresowanie
ludzi ich życiem prywatnym.
Autobiografie gwiazd noszą znamiona eposu – powstają w przełomowym dla ich życia momencie, o którym koniecznie trzeba
opowiedzieć. Pytanie tylko: po co? Ludzie naprawdę chcą o
tym czytać? Czy poza splendorem branżowych imprez nasze
życia tak bardzo się różnią? Dlaczego ktokolwiek z nas nie
miały napisać książki o sobie?
A jednak ktoś to kupuje. Najwyraźniej lubimy się napawać
myślą, że nie tylko my mamy problemy w domu, z rodziną.
Gwiazdkom z seriali też jest źle, mimo sławy i pieniędzy.
Osobiście nie wydaje mi się, żeby ten rodzaj twórczości wnosił coś do literatury. Wręcz przeciwnie, pokazuje, że za pisanie może wziąć się każdy, mimo iż
nie ma nic do przekazania. Zauważyli to też koledzy po fachu naszych
przyszłych ‘noblistów’, którzy przy
każdej okazji naśmiewają się z ich
wypocin.
My tymczasem czekamy na ekranizacje, może w końcu polskie komedie zaczną śmieszyć.
Klaudia Olczak
Str. 4
HARRY POTTER I INSYGNIA ŚMIERCI
„Na jakim filmie ostatnio byłeś w kinie?” –
„Harry Potter!” odpowiada niemalże co
drugi nastolatek. Fani dziejów młodego
czarodzieja doczekali się w końcu ekranizacji ostatniej części powieści J.K. Rowling.
Od ukazania się poprzedniego filmu
(„Książę Półkrwi) w polskich kinach minęło
półtora roku. Dla jednych nie jest to długi
okres, lecz dla prawdziwych wielbicieli może być to nawet „wieczność”… Jednak w
tym wypadku, z całą pewnością można
stwierdzić, iż cierpliwość popłaca. Reżyser
– David Yates po ostatnich nie do końca
przychylnych recenzjach „Księcia…” miał
tzw. twardy orzech do
zgryzienia. Musiał udowodnić widzom, że potrafi stworzyć coś niesamowitego i zaskakującego, co zapadnie w
pamięć na długo. Myślę, iż sprostał temu
zadaniu, bowiem najnowsza
ekranizacja
zachwyca niemal w
każdej scenie.
"Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część 1"
to najmroczniejsza
oraz najbardziej brutalna z dotychczasowych
części serii. Lord Voldemort sieje zniszczenie zarówno w świecie
czarodziejów, jak i mugoli. Harry, Ron i Hermiona wyruszają w
niebezpieczną misję.
Ich zadaniem jest znalezienie horkruksów,
które pomogą im pokonać Czarnego Pana.
Troje osamotnionych przyjaciół nie może
liczyć tym razem na wsparcie swoich profesorów, a także na pomoc Dumbledore’a.
Sami muszą stawić czoła wyzwaniu. Jest
to także doskonały sprawdzian siły łączącej ich przyjaźń. Czy uda im się wyjść ze
starcia obronną ręką i pokonać wszelkie
przeciwności…?
Już kilka minut po rozpoczęciu filmu pada
pierwsza ofiara. Jest to sygnał, iż oblicze
dotychczasowego Harry’ego Potter’a zmieniło swój obraz. Dominują tajemnicze opowieści oraz klimat grozy, niemal na każdym kroku czai się jakieś niebezpieczeństwo. Nie zobaczymy już bajecznych scen
w zamku, pięknego balu czy magicznej
ulicy Pokątnej. W zamian za to dostajemy
ujęcia rodem z filmu akcji czy zawiłego
thrillera. Duże wrażenie wywołują efekty
specjalne użyte np. podczas sceny prezentującej ucieczkę Harry’ego przed śmierciożercami oraz walkę w powietrzu. Podobnych
elementów, zapierających dech w piersiach
jest mnóstwo. Nie myślmy jednak, że jest to
przypominający nieco grę fantastyczną pokaz, który po pewnym czasie może się znudzić. Nic bardziej mylnego! „Insygnia Śmierci” zmuszają odbiorcę do myślenia, a także
szybkiego kojarzenia faktów.
Film gwarantuje widzom wszystko, co powinien. Trzyma w napięciu, bawi, a także
wzrusza. Przyznam, iż niełatwo było nie uronić łzy podczas śmierci Zgredka albo wizyty
Harry’ego przy grobie rodziców. W cudowny
sposób została opowiedziana także „Baśń o
Trzech Braciach”, którzy otrzymali tytułowe
Insygnia Śmierci. Myślę, iż zapadło to w
pamięć każdemu.
Na każdym
kroku widzimy, że
„Harry Potter” nie jest
już bajką dla dzieci, w
przeciwieństwie do
pierwszych części.
Głowni bohaterowie to
prawie dorośli ludzie,
którzy wkraczają w
skomplikowany świat
uczuć oraz relacji
damsko-męskich, co
stanowi to oddzielny,
równie ciekawy wątek.
Daniel Radcliffe, Emma
Watson i Rupert Grint
pokazali, że ze swoimi
filmowymi postaciami
zaprzyjaźnili się na
dobre, ponieważ ich
gra aktorska po raz
kolejny jest bez zarzutu, co podkreślają
zgodnie wszyscy recenzenci.
Jedyną rzeczą, która nie wywarła na mnie
wrażenia, jest muzyka. Uważam, że twórcy
mogliby stworzyć utwory dodatkowo podsycające atmosferę filmu i zapadające w pamięć. Tymczasem, przyznam szczerze, iż
oprócz charakterystycznej melodii pojawiającej się na początku, nic innego nie pamiętam. Film naprawdę zasługuję na pochwałę.
Oglądając go, w ogóle nie czułam, że trwał
aż 145 minut! Ostatnia, prawdziwie mrożąca
krew w żyłach scena była tzw. „wisienką na
torcie” tej pierwszej części. Z niecierpliwością czekamy na przysłowiową kropkę nad
„i”, jaką David Yates postawi w ekranizacji
kończącej cały cykl przygód Harry’ego Potter’a.
Str. 5
CO NOWEGO NA EKRANACH?
Jackass 3D - Kolejna odsłona, tym razem w 3D, niezwykłych i szalonych eksperymentów na własnym ciele przeprowadzonych przez Chrisa Pontiusa, Johnny’ego
Knoxville’a, Steve-O i Bama Markera.
Akcja/Dokumentalny/Komedia
Reżyseria: Jeff Tremaine
Piąty wymiar - Jess wsiada na jacht z
grupą swoich przyjaciół. Nie może oprzeć
się wrażeniu, że coś jest nie tak. Ma złe
przeczucia. I rzeczywiście - zrywa się
sztorm, a grupa przyjaciół zmuszona jest
przesiąść się na opuszczony statek. Jess ma
nieodparte wrażenie, że kiedyś już na nim
była. Okazuje się też, że statek wcale nie
jest opuszczony.
Dramat/Horror/Thriller
Reżyseria: Christopher Smith
Skrzydlate Świnie - Gdy pewnego
dnia lokalny klub sportowy przestaje istnieć, życie czworga głównych bohaterów
wywraca się do góry nogami. Oskar (Paweł
Małaszyński) zostanie zmuszony do założenia garnituru i przyjęcia posady od miejscowego Bossa (Cezary Pazura). Nowa działalność Oskara ściągnie na niego prawdziwe
kłopoty. Zostawi go ukochana, stanie się
obiektem westchnień dziewczyny brata i
zupełnie niespodziewanie... dojrzeje.
Komedia
Reżyseria: Anna Kazejak-Dawid
Karolina Wiśniewska
Str. 6
Abecadło Artystyczne
Zdzisław Beksiński
Pierwszy etap poszukiwań, czyli krótko o życiu
Zdzisław Beksiński urodził się 24 lutego 1929 roku
w Sanoku- mieście, z którym jego rodzina była
związana od pokoleń. Tam też w czasie wojny
ukończył szkołę handlową "Polnische Offentliche
Handelsschule", a także uczęszczał do klasy matematyczno-fizycznej w tajnym gimnazjum. W 1947
roku zdał maturę i dostał się na wydział architektury Politechniki Krakowskiej. Ze względu na nakaz
pracy po otrzymaniu dyplomu w 1952 roku musiał
pozostać w Krakowie i pracować w budownictwie.
Jednak po zaledwie trzech latach wrócił do Sanoka... z żoną. W rodzinnej miejscowości zatrudnił
się jako stylista-plastyk w Dziale Głównego Konstruktora Sanockiej Fabryki Autobusów "Autosan",
którą to założył pradziadek artysty. Zasłynął wówczas nowatorską stylizacją, przeszkleniem oraz
wprowadzaniem rozwiązań ergonomicznych. Lata
70. przyniosły wiele zmian. Władze Sanoka podjęły
decyzję o rozbiorze domu Beksińskich, co spowodowało ich przeprowadzkę wraz z dzieckiem do
Warszawy.
Lata 90. były dla grafika ciężkim okresem, gdyż
jego syn Tomasz popełnił samobójstwo, zaś żona
zmarła po długiej i ciężkiej chorobie.
W nocy z 21 na 22 lutego 2005 roku do mieszkania
malarza wtargnęło dwóch nastolatków i zamordowało rysownika.
W testamencie zapisane zostało, iż wszystkie jego
dzieła mają trafić do Muzeum Historycznego w
Sanoku.
Drugi etap poszukiwań,
czyli szukanie miejsca w
świecie sztuki.
Tworzenie zaczęło się od fotografii. Teraz mało
kto pamięta, że to właśnie ona otworzyła mu drzwi
do tzw. „wielkiej sztuki”. Zdjęcia przedstawiały
ludzi w nienaturalnych pozach, niekiedy zdeformowanych i specyficznie wykadrowanych. Utrzymane
były w tonacji czarno-białej. Dzięki nim Beksiński
wygrał wiele konkursów międzynarodowych.
W następnej kolejności twórca wcielił się w rolę
rzeźbiarza. Za pomocą blachy, drutu i metalu tworzył reliefy i maski, które zapewniły mu akceptację
i sławę wśród krytyków awangardy.
Młodzieniec szybko rozstał się z rzeźbiarstwem i
spróbował swych sił w rysunku. Tutaj przeszedł od
abstrakcji do erotyki, masochizmu i sadyzmu. W swoich ówczesnych pracach znęcał się nad żywą osobą,
dlatego też w czasach Polski Ludowej jego szkice pokazywano jedynie na wystawach dla
„wtajemniczonych”. W 1964 roku porzucił tę dziedzinę i zajął się tym, co przyniosło mu największą sławęmalarstwem. Można określić ten moment jako początek nowej epoki w twórczości artysty. Zerwał on bowiem z awangardą i zagłębił się w tematykę fantastyczną oraz wizjonerstwo, posługując się farbą olejną
płytą pilśniową. Nie nadawał swoim obrazom tytułów,
aby dać odbiorcy całkowitą swobodę w interpretacji.
Wraz z pierwszą wystawą Beksiński utracił przychylność krytyki awangardowej, ale w tym samym czasie
zyskał poklask wśród szerszej publiczności. Bardzo
szybko stał się najpopularniejszym polskim malarzem.
Lata 80. przyniosły mu popularność poza granicami
kraju. Doszło do tego dzięki znajomości z miłośnikiem jego sztuki i kolekcjonerem Piotrem Dmochowskim, mieszkającym wówczas w Paryżu. Organizował
on wiele wystaw we Francji, Belgii, Niemczech i Japonii. Ponad to w latach 1989- 1996 w Paryżu istniała
autorska galeria artysty "Galerie Dmochowski – Musée galerie de Beksinski".
W latach 90. malarz powoli zostawił motywy fantastyczne, a zagłębił się w pracę nad formą, harmonią i
poprawnością.
W 2000 roku po raz ostatni zmienił kurs w swoim życiu artystycznym i podjął się tworzenia zaskakujących
kompozycji za pomocą komputera i fotokopiarki.
Oto jak przebiegał proces przemiany z plastyka w fabryce autobusów do światowej sławy twórcy.
Monika Orowiecka
Str. 7
Str. 8
KSIĄŻKA
Trochę dalej, trochę mroźniej.
Cicho, sza!
Hen, hen w Sudetach, przy granicy polsko - czeskiej wszystko zdaje się płynąc powolnym rytmem. Królową jest tu monotonia, a
towarzyszy jej trud dnia codziennego. Z zimą
się nie walczy, co najwyżej z czeskim operatorem komórkowym. Młodsi i starsi nauczyli się
już liczyć tylko na siebie, zaakceptowali swoją
samotność. To tu – cicho, sza! W końcu zrobiło się całkiem głośno. Do
komendy lokalnej policji
zaczęły nadpływać akty
zgonów, Sarny przemówiły
ludzkim głosem, a populacja Cucujus – haematodes
stale się powiększała. Ludziom poprzewracało się w
głowach. Nie pomagały
astrologiczne wyliczenia i
mądrości z Blake. Ktoś
zmącił odwieczny spokój.
Tropy prowadziły donikąd.
Ale teraz już cicho, sza!
„Prowadź swój pług przez
kości umarłych” okazało się
prawdziwą sensacją, także
dla grona najwierniejszych
czytelników Olgi Tokarczuk. Pozycja znacznie różni się od książek wcześniej
napisanych przez pisarkę,
najsławniejszych z nich: „Prawiek i inne czasy”, „Dom dzienny, dom nocny” oraz wyróżnieni nagrodą Nike „Bieguni”. Brakuje w nim
typowych dla autorki rozmyślań nad ludzkim
życiem i przemijaniem. „Prowadź..” to kryminał, ale całkowicie odmienny od tego klasycznego typu prezentowanego przez światowe sławy. Trudno wyczuć w nim narastające napięcie
lub strach. Bliższa zastosowanej konwencji jest
chyba zagadka, zgłębianie tajemnic małomiasteczkowej społeczności. Badamy życie codzienne Kotliny Kłodzkiej, jej mieszkańców i
to nie tylko tych, ukrytych w murowanych domach, ale i puszczach, lasach. Rutyna wciąga,
a zahipnotyzowany czytelnik zapomina, że
znajduje się na tropie strasznej zbrodni. Rozwiązanie nieco dziwi, ale po głębszym zastanowieniu można stwierdzić, że znakomicie
wpisuje się w tamtejsze klimaty.
„Prowadź…” i dla nas okazało się niemałym
zaskoczeniem. Mając
w pamięci charakter
poprzednich powieści,
zastanawiałyśmy się,
czy Tokarczuk uda się
stworzyć kryminał,
funkcjonujący w naszej wyobraźni jako
gatunek strachu i grozy. Tymczasem pisarka zaprezentowała
książkę o łagodnej narracji, z ujmującymi
opisami życia w sudeckiej pustelni, z daleka od zawirowań
wielkiego świata. Może nie jest to dzieło na
miarę kryminału Agathy Christie, ale wprawia w zdziwienie, odsłania zastraszające
realia, mówi głosem wszystkich Zwierząt
ukrytych w polskich lasach i puszczach.
[Nazwy zwierząt pisane są z dużej litery zgodnie z manierą pisarki.]
Karolina Puchalska, Ola Wolniewicz
Str. 9
K
Wspomnienia z dzieciństwa, czyli Błękitny Zamek
marzeń
Książka Lucy Mound Montgomery „Błękitny zamek”, to powieść, która
po przeczytaniu pozostaje w pomięci na długi czas… Nie przechodzisz obok niej obojętnie, a urzekająca histo‐
ria młodej dziewczyny, skłania do refleksji.
Joanna kończy w tym roku 29 lat i w dalszym ciągu nie ma męża. Mieszka z matką i ciotką, prowadząc niezwy‐
kle uregulowane życie. Rozkład dnia jest zawsze taki sam: wczesna pobudka, posiłki, sprzątanie czystych pokoi i szycie nikomu nie potrzebnych kołder. Pewnego dnia Joanna dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chora na serce i został jej tylko rok życia. Zrozpaczona dziew‐
czyna postanawia nikomu o tym nie mówić. Nie boi się śmierci tylko tego, że umrze nie zaznawszy w życiu żadnej rozrywki. Chce wykorzystać chwile, któ‐
re jej zostały i spędzić czas wyjątkowo, szukając swoich marzeń – Błękitnego Zamku. Tam ucieka nie‐
zwykle często myślami, wtedy czuje się szczęśliwa i spełniona, zapomina wówczas o otaczającej ją rze‐
czywistości, która nie jest dla niej łaskawa…
Po diagnozie doktora Joanna radykalnie zmienia swoje życie. Chodzi do biblioteki kiedy chce, jeśli nie jest jej zimno nie zakłada flanelowej spódnicy, wyra‐
ża głośno swoje zdanie i wychodzi wcześniej z ro‐
dzinnych imprez. Największą zmianą jednak jest to, że wyprowadza się z domu i opiekuje się umierającą przyjaciółką. Niedługo potem poznaje Edwarda. Po śmierci Cesi Joanna oświadcza się Edwarowi, wyzna‐
jąc mu prawdę o swoim zdrowiu. Mężczyzna, kieru‐
jąc się litością zgadza się na ślub. Joanna spędza naj‐
piękniejszy rok swojego życia.
Montgomery opisuje przeżycia Joanny i uczucia któ‐
rymi się kieruje podejmując decyzję. Nagle znikają wszelkie obawy Joanny, dziewczyna nie musi się przejmować tym co “będzie gdy…”, bo wie że nie‐
długo nie będzie już nic.
Książka napisana przez autorkę słynnej „Ani z Zielo‐
nego Wzgórza”, różni się znacznie od cyklu powieści o Ani Shirley, opowiada bowiem o kobiecie dojrza‐
łej. Stawia refleksyjne pytania o cel i sens życia, o źródła wolności i szczęścia, ma zatem, wbrew pozo‐
rom, wyraźny charakter filozoficzny. Jest on jednak „ubrany” w kostium atrakcyjnej fabuły. Dramatycz‐
ne wydarzenia trzymają czytelnika w napięciu, jed‐
nak pewien nadmiar sentymentalizmu nieco prze‐
szkadza.
Książka „ Błękitny zamek” jest warta przeczytania. Szczególnie polecam tę książkę kobietom wciąż szukającym miejsca w świecie. Powieść przedstawia koniecz‐
ność metamorfozy, życia polegającego na realizacji marzeń, ukazuje zakamarki ludzkiego umysłu i psychiki. Joanna stanowi swego rodzaju zwierciadło dla wszystkich zagubionych kobiet.
Klaudia Majewska
„Dzień dobry, zapraszamy do
zbiórki żywności!”
Już po raz kolejny uczniowie naszej szkoły brali udział w świątecznej zbiórce żywności organizowanej przez Federację„Banki
Żywności” na terenie warszawskich sklepów. Akcje trwały przez
trzy dni (3-5 grudnia) i miały na
celu pomoc najbardziej potrzebującym zwłaszcza w tak szczególnym okresie, jakim jest Boże Narodzenie. Do koszyków umieszczonych w galeriach handlowych
zainteresowani wkładali żywność
o długiej dacie przydatności, tak
by dotrwała do przygotowania
świątecznych potraw. Szczególnie
mile widziane były słodycze, które
są kochane nie tylko przez dzieci.
Czynni wolontariusze rozdawali
ulotki, zachęcali do wzięcia udziału w zbiórce, pomagali w pakowaniu darów do kartonowych pudeł
oraz ogłaszali informacje o akcji
przez mikrofon rozbrzmiewający
na terenie całego sklepu. W składzie pracusiów nie zabrakło także
nauczycieli chętnie przystępujących do pomocy.
Wyjątkowo interesującym aspektem świątecznej zbiórki była dla
mnie reakcja odwiedzających sklepy ludzi. Wszyscy powinni z większym zaufaniem patrzeć na działalność naszych wolontariuszy ze
względu na to, że nie zbieraliśmy
pieniędzy, lecz jedzenie, które łatwiej jest ofiarować. Nikt nie zastanawiał się nad tym, co stanie się
z otrzymaną kwotą i czy na pewno
trafi ona w odpowiednie „ręce”.
Jednak nie każdy myślał o pomocy
innym. Jedni przechodzili obojętnie obok proponowanej ulotki,
pozostali dorzucali parę słów od
siebie. Mogłam usłyszeć takie komentarze jak: „Sam jestem głodny”(co było oczywiście żartem)
lub po prostu „dziękuję”. Pewnie
nikt tak naprawdę nie zastanowił
się, za co właściwie dziękuje. Nie
miałam szansy na żadne wytłumaczenia i większość z przechodniów prawdopodobnie myślała, że
proponuję im jakiś nowy kredyt.
Na szczęście znaleźli się również
ci, którzy bez wahania brali udział
w zbiórce. Czasem przybywali
właśnie po to, by wrzucić coś do
koszyka. To dzięki nim co roku
organizowane są tego typu akcje.
Warto zauważyć, że najczęstszymi
darczyńcami okazują się osoby
starsze. Wspaniałym przykładem
osoby o dobrym sercu był pan,
który mimo własnej ciężkiej sytuacji życiowej, wrzucił coś do naszego koszyka. Jeśli na taki gest
może zdobyć się ubogi człowiek,
to dlaczego nie potrafimy wpłynąć
na ludzi żyjących w lepszym standardzie?
Uczestnicząc w akcji, miałam wrażenie, że robię coś dobrego dla innych, a przecież to właśnie jest
istotą wolontariatu. Bezinteresowność i chęć wsparcia potrzebują-
cych powinna kusić każdego obywatela, który może sobie na to pozwolić. Po doświadczeniu związanym ze zbiórką żywności, w przyszłości na pewno nie przejdę obojętnie koło wolontariusza, gdyż
wiem, co czuje, zachęcając innych
do pomocy.
Barbara Tomala
Dlaczego, mamo?
.
Wybierając się na seans filmowy do kina, większość
z nas spodziewa się czegoś, co poszerzy nasze spojrzenie na rzeczywistość lub chociaż na chwilę z tej
rzeczywistości nas wyrwie. Czasem potrzebujemy
filmu akcji żeby poczuć się jak wybraniec, który
ratuje świat. Innym razem jesteśmy hipisem, który
nienawidzi przemocy i stara się uciec od brutalności
za pomocą tańca i narkotyków. A co jeśli tematem
filmu są relacje rodzinne?
Czy jesteśmy w stanie dostrzec jakiekolwiek analogie między życiem "wyreżyserowanym", a naszym
własnym?
W filmie "Black Swan" (reż. Darren Aronofsky)
Natalie Portman gra Ninę - baletnicę w prestiżowym
teatrze w Nowym Jorku. Z początkiem sezonu
koncertowego dostaje szansę zagrania Odette głównej roli w "Jeziorze łabędzim", jednym z najbardziej kochanych przez publiczność publiczność
balecie.
Niewiele tancerek jest w stanie podołać tej roli, nie
tyle ze względu na
trudności techniczne, co na ładunek emocjonalny,
jaki niesie ze sobą Królowa łabędzi, w pierwszym
akcie niewinna i delikatna - biały
łabędź, w drugim zaś uwodzicielska i zmysłowa czarny łabędź. Dyrektor teatru
(Vincent Cassel) zdaje sobie sprawę z tego, że Nina
doskonale pasuje jedynie do roli białego łabędzia,
postanawia jednak zaryzykować i rozbudzić jej
ukryty potencjał. Poznając Ninę, dowiadujemy się
jakim wysiłkiem i jak ogromnymi wyrzeczeniami
okupiony jest sukces. Każdy
dzień rozpoczyna od męczących i bolesnych ćwiczeń fizycznych, przestrzega ścisłej diety, aby
utrzymywać optymalną sylwetkę. Zazdrość tancerek, które nie dostały wymarzonej roli też jest dużym utrudnieniem. Nina pracuje ciężko w teatrze,
ale prawdziwe problemy zaczynają się, kiedy
wraca do domu. Jej matka (Barbara Hershey) wywierając na niej ogromną presję, sprawiła, iż dziewczyna czuje się zniewolona. Relacja między
nimi jest bardzo symbiotyczna. Miłość matki osacza
Ninę, towarzyszy jej w każdej dziedzinie życia. Nie
pozwala jej na podejmowanie samodzielnych wyborów, każdy jej ruch jest kontrolowany. Okazuje się,
że realizując własne marzenia, realizuje w rzeczywistości marzenia matki, która jest niespełnioną baletnicą. Kobieta, wpływając na jej życie,
nie używa oczywiście metod, które łatwo byłoby
dostrzec i im przeciwdziałać.
Bazując na ogromnej miłości dziecka, stosuje
szantaż emocjonalny, któremu bardzo trudno się
przeciwstawić. Nadzieja, aby wyrwać się z
Matni, pojawia się w momencie kiedy Nina poznaje Lilly (Mila Kunis), dziewczynę, która swą
swobodą i wulgarnością przeraża ją, ale i
intryguje. Lilly skupia w sobie cechy czarnego
łabędzia, do tej pory nieosiągalne dla Niny. Kiedy bohaterki zbliżają się do siebie, Nina
zaczyna dostrzegać zgubny wpływ matki na jej
życie, ale upiorna kobieta nie chce jej uwolnić ze
swojego chorego świata. W efekcie tych wszystkich działań Nina ma początki schizofrenii i zaczyna zatracać różnicę między rzeczywistością, a
tym co jest urojeniami jej mózgu. Z pewnością
matka jest nieświadoma krzywdy, którą wyrządza
swemu dziecku... ale czy to tak wiele zmienia?
Czy dziecko powinno samo uczyć się świata, czy
też rola ta jest przypisana komuś, kto jest bardziej
doświadczony, dojrzały, DOROSŁY? Dlaczego
dzieci muszą się dowiadywać o swoich problemach zaszczepionych im przez rodziców? Czy to
taka trudna rola pozbyć się ograniczeń i lęków i
wprowadzić młodego człowieka w życie, z którego będzie mógł czerpać jak najwięcej radości? To
Przerażające, jak wiele chorób dzisiejszego społeczeństwa wywołanych jest przez ludzi nieodpowiedzialnych, niedojrzałych, agresywnych...
przez "rodziców". Dlaczego nie ma w szkołach
programów, które chociaż w niewielkim stopniu
mogłyby naświetlić "młodym" problemy, które
mogą ich dotknąć?
Badania psychologów mówią, iż od kilkunastu do
kilkudziesięciu procent Polaków miało do czynienia z patologią w domu rodzinnym. To przerażająca statystyka. Ludzki umysł jest tak skonstruowany, że między drugim a siódmym rokiem życia
wchłania wszystko, z czym się zetknie. Nie chodzi tutaj tylko o styl bycia czy ubierania się rodziców. Dotyczy to uczuć i emocji, jakich się uczy-
Str. 13
Dlaczego, mamo?
my. Dziecko jest wtedy jak gąbka, jeśli nasiąknie
czymś patologicznym w tym okresie, to później są
niewielkie szanse, aby to przewartościować i zmienić.
Koszty, jakie niejednokrotnie musimy płacić, aby
nasi rodzice mogli mieć dzieci, bywają nieadekwatne do "korzyści", jakie nam przynoszą. W takich
momentach odpowiedź na pytanie: "Gdyby popuścić
wodze fantazji i pozbyć się wszelkich ograniczeń,
którymi katowaliśmy się przez wszystkie lata
poprzedzające moment oświecenia, czy pełne zatracenie byłoby wygórowaną ceną wyzwolenia?" wydaje się być oczywista.
Monika Nowińska
Kontrowersyjny temat— co ty na to?
Tatuaż- ozdoba dla mas- czy symbol gangstera?
Dziś pod lupę weźmiemy tatuaże, które nadal budzą pewne kontrowersje. Czy
słusznie?
Tatuaże, jedna z form ozdoby naszych ciał, która powstała już w starożytnym Egipcie. Wtedy służyły one do naznaczania szpiegów, wyznawania przynależności do danej grupy, a nawet odpędzania chorób. W obecnej formie zostały
upowszechnione w ubiegłym stuleciu. Na początku traktowane jako symbol żeglarzy, kryminalistów i marginesu społecznego. Swego czasu wytatuowani ludzie pokazywani byli w cyrkach i na pokazach 'dziwolągów'. Od tego przekonania zaczęto odchodzić dopiero w latach 60, kiedy tatuaże stały się popularne
wśród gwiazd szczególnie muzyki rockowej. Wykonywanie tatuaży polega na
wprowadzeniu pod skórę za pomocą igły barwnika. Dawniej tylko czarnego
obecnie jednak używane są wszelkie kolory. Wielu ludzi robi je z określonej
przyczyny, właśnie w ten sposób chce zachować pamięć o jakimś wydarzeniu,
coś uczcić, bądź zapisać na swojej skórze motto, zdanie, które miało w jakiś
sposób wpływ na ich życie. Tatuażyści obecnie uznawani są za artystów. Projekty tatuaży są coraz bardziej kreatywne, zaskakujące i kolorowe. Należy sobie zadać jednak pytanie, czy są dobrą formą przekazu, a zarazem ozdobą ciała? Czy
praktycznie nieodwracalny zabieg jest nam potrzebny? Czy obrazki, napisy którymi w tym momencie jesteśmy zafascynowani w pewnym momencie nam się
nie znudzą? Gdy nie jesteśmy tego pewni, warto spróbować najpierw
'zafundować' sobie tatuaż z henny, który na skórze utrzymuje się do ok. 3 tygodni i daje podobny efekt. Tatuaże straciły już swoją rangę symbolu przestępczości i chuligaństwa. Pewne jest to, że dziś stały się one przejawem mody, wystarczy rozejrzeć się wokół, by przekonać się, ile osób jest - szczęśliwymi, bądź nie
- ich posiadaczami, także celebryci. Jest to forma ekspresji, dla niektórych nawet
styl życia. Każdy, kto ukończył 18 lat, niezależnie od statutu społecznego, może
znaleźć odpowiednie miejsce i wzór dla siebie. Trzeba być jednak ostrożnym, by
nie dać się ponieść chwilowej fascynacji i modzie, a potem nie żałować.
Adrianna Owczarek
Oto kilka ciekawszych projektów:
W świecie gwiazd
Największa fanka
KATE WALSH
43– letnia gwiazda serialu
‘Prywatna Praktyka’ przyznała w jednym z wywiadów że mogła by wyjść za
mąż za grupę muzyczną
The National. Gdyby to
okazało się niemożliwe, aktorka skłonna jest poślubić
jedynie jedną z ich piosenek. Co powiecie na takie
oddanie ulubionemu zespołowi?
W świecie gwiazd
Strażak Sam
przerwany wybuchem
butli gazowej w jego
domu. Po przejściu
24 lutego w Los An- przez czerwony dygeles miała miejsce
wan i rozdaniu kilku
premiera jego najautografów aktor
nowszego filmu pt.
wrócił do płonącego
‘Beastly’, w którym domu, który gasiło 27
gra z Vanessa Hud- strażaków, by zmiegens. Przyjemny wie- rzyć się ze zniszczeczór został jednak
niami.
ALEX
PETTYFER
Rozrywka
- Jasiu, kiedy ty odrabiasz
1. Dlaczego blondynka je lekcje?
- Po obiedzie.
ziemię?
- To czemu dzisiaj nie
Bo grunt to zdrowie.
odrobiłeś?
- Bo jestem na diecie...
2. Jaś i Małgosia kłócą się,
która mama jest gorsza.
Małgosia mówi do Jasia:
- A twoja mama to ma taaaaaaki długi nos!
Na to Jasiu:
- A twoja mama jak wejdzie na wagę, to widzi
swój numer telefonu...
3. Na lekcji fizyki nauczyciel sprawdza zeszyty i
mówi do Jasia:
4. Na stacji stoją 2 blondynki:
- Którym numerem jedziesz?
-1
- a ja 2
Przyjechała 12
Jedna mówi do drugiej:
- Ooooooo popatrz wsiadamy razem
5. Jakie zajęcie dać dla blondynki na cały dzień?
Posadzić przy okrągłym stole i kazać szukać rogu!
6. Pani na lekcji religii pyta Jasia:
-Jasiu, kto zbudował Arkę?
Jasiu na to:
-No...eee...
A pani:
-Dobrze Jasiu, siadaj, szóstka!!!