Rok szkolny 2014 / 2015 Nr 1 - Zespół Szkół Ekologicznych im. Unii

Komentarze

Transkrypt

Rok szkolny 2014 / 2015 Nr 1 - Zespół Szkół Ekologicznych im. Unii
Rok szkolny 2014 / 2015
Nr 1
wrzesień - październik
gazetka
II Ekologicznego Liceum Ogólnokształcącego
z Oddziałami Integracyjnymi
Miasto winem płynące,
czyli kilka słów o Winobraniu str.3
Felieton bez tytułu str. 8
Cichy zabójca str. 9
Chwila zapomnienia
str. 10
Życzliwość rzeczą najważniejszą str. 10
Kilka słów o grach komputerowych str. 12
MODA: Postaw na szarość i metaliczny połysk
str. 7
MODA: Jesień 2014 str.9
Sprzątanie świata str. 9
APEL: Dnia pierwszego września… str.2
WYWIAD: Wiedza historyczna przydaje się w życiu! - rozmowa
z panem Piotrem Petrykowem, nauczycielem historii str.4-5
Na co warto iść do kina?
str. 13
Sport: Polscy siatkarze
mistrzami świata str. 13
WYWIAD: Niepełnosprawni są wśród nas - rozmowa z Maciejem Wtorkowskim, uczniem klasy 3 LC str. 6
Humor str. 14
SYLWETKA: KALI (Marcin Gutkowski) str. 7
Wyniki wyborów
do Samorządu
Uczniowskiego liceum
MINIREPORTAŻ: Lubrza - spływ kajakowy klas trzecich str. 11
RECENZJA filmu „Miasto 44” str. 12
str.14
Dnia pierwszego września, roku pamiętnego…
Początek września kojarzy się większości z nas z rozpoczęciem
roku szkolnego. Błędne myślenie. 1 września jest również rocznicą
wybuchu drugiej wojny światowej. Co roku jedna ze szkół zostaje
z tej okazji poproszona przez Urząd Miasta o przygotowania krótkiego programu artystycznego. I właśnie w tym roku ten zaszczyt
przypadł naszemu liceum. W roku 2014r. obchodzimy 75. rocznicę tego wydarzenia.
W uroczystości, która odbyła się pod Pomnikiem Bohaterów
w Zielonej Grze, uczestniczyły: poczty sztandarowe ze sztandarami Hufca Zielona Góra ZHP i ŚZŻAK, delegacja harcerzy z Hufca
Zielona Góra ZHP, komendant chorągwi ZHP, szef biura KCH
ZHP, członkowie HKI "Czerwona Szpilka", żołnierze oraz - oczywiście – władze miasta i kombatanci . Kilkoro uczniów z naszej
szkoły przygotowało krótkie widowisko słowno-muzyczne, które
miało na celu przypomnienie kilku chwil z pamiętnego dnia
1 września 1939. Jedna z uczennic zaśpiewała dwie piosenki, niejednego uczestnika spotkania doprowadzając do łez. Uroczystość
zakończyła się apelem pamięci i złożeniem wiązanek kwiatów
przy pomniku.
Montaż słowno—muzyczny przedstawiony
podczas uroczystości przygotowali uczniowie klas
2 LA i 3 LB, pod opieką pań Beaty Dąbrowskiej
i Małgorzaty Sznajder.
Miasto winem płynące, czyli kilka
słów o Winobraniu 2014…
Winobranie, jak co roku, przyciąga wielu
mieszkańców, zarówno z Zielonej Góry, jak i gminy
(albo i nawet spoza gminy). Podczas imprezy winobraniowej jest wiele atrakcji , m.in. odbywają się
przeróżne koncerty grane wieczorem przy Filharmonii Zielonogórskiej. Jak zawsze jest tłok (zwłaszcza
pod Ratuszem), wśród obecnych dominują dzieci
i ich rodzice, opiekunowie. Zapachy jedzenia ze straganów nęcą każdego smakosza i amatora jedzenia.
Oczywiście można też odwiedzić winobraniowy
Lunapark. Każdy powinien na Winobraniu znaleźć
coś dla siebie: od przepięknej biżuterii, po obrazy
od różnych malarzy z tutejszego regionu.
Wieczorem na ścianach kamienic przy ul. Żeromskiego i oczywiście na ścianach naszego Ratusza
można zobaczyć kolorowe oświetlenie w różnych
wzorach, które dodaje deptakowi uroku i zachęca
do wieczornych spacerów po nim. W dzień pokazywane są przed sceną przy Ratuszu przedstawienia
dla dzieci cieszące się sporą popularnością.
No i jak to bywa podczas Winobrania - wina
też nie może zabraknąć. Dla wielbicieli tego napoju
stanowi ono szczególną atrakcję. Nie znaczy to jednak, że trzeba pić wino na umór. Trzeba je degustować z umiarem, oczywiście.
W Lunaparku, jak to w Lunaparku: jest głośno,
dzieci się bawią i jest wesoło. Różnych automatów,
w tym do gry w cymbergaja, tam nie brakuje. Najciekawszą atrakcją w Lunaparku jest jednak kolejka
górska zwana „Smokiem”.
Winobranie zbiera również głosy krytyki. Niektórym przeszkadza, że jest głośno, że jest tłoczno
i tak dalej, i tak dalej. Ja uważam, że to ciekawa impreza, i jestem dumna, że w moim mieście organizowane jest takie święto. Cieszy mnie fakt, że Zieloną
Górę odwiedza wielu ludzi z innych stron Polski,
a nawet Europy. Jestem przecież zielonogórzanką
i lubię, gdy o Winnym Gronie mówi się dobrze.
Martyna Pietryszyn
O WINOBRANIU
Jak co roku we wrześniu nasz deptak zmienił się w wielki, tętniący życiem , kolorowy rynek pełen niecodziennych
atrakcji dla każdego bez względu na wiek. Żadne z dzieci nie
przeszło obojętnie obok stoisk z zabawkami czy różnorakimi
łakociami, które kusiły oryginalnym sposobem podania i kolorami. Wesołe miasteczko było wprost oblegane nie tylko przez
dzieci, które czekały na nie cały rok. Przechadzając się po deptaku nie sposób było nie poczuć unoszących się zapachów swojskich potraw . Każdy z uczestników znalazł tu coś interesującego dla siebie.
W pierwszy dzień winobrania odbył się 29 Nocny Bieg
Bachusa. Na stracie stanęło 791 biegaczy, trasa wynosiła 10 km.
Zwycięzcą okazał się pan Adam Draczyński, który w ostatniej
chwili zdecydował się na wzięciu udziału w biegu. Powiedział:
„Biegam codziennie rano, ponieważ w młodości służyłem w
wojsku. To tam nauczyłem się wytrwałości w dążeniu do celu,
a niektóre nawyki, takie jak poranne biegi, zostały mi do dziś.
W sobotę naszą zielonogórską publiczność rozgrzał
do czerwoności zespół Lemon . Chłopaki dołożyli wszelkich
starań, aby ich koncert nie został szybko zapomniany. Fani zespołu i nie tylko oni świetnie się bawili, oderwali się od codziennej rutyny i szarego życia. Miejmy nadzieję, że następne
Winobranie będzie tak samo udane jak tegoroczne.
J.A.
NEGATYWNE STRONY WINOBRANIA
Winobranie jest świętem, które wyróżnia nasze miasto
od innych. Co roku przyjeżdżają do nas tłumy ludzi z całej
Polski, a nawet obcokrajowcy. Niestety z biegiem czasu zauważyłam, że zielonogórzanie traktują ten czas jako świetną okazja
do picia alkoholu. Szczególnie chodzi mi o młodzież, w ich środowisku powrót z Winobrania w stanie trzeźwości jest po prostu
powodem do wstydu. Patrząc na pijanych ludzi leżących
na ławkach czy sterty niedojedzonych resztek jedzenia wciśniętych gdzie popadnie oraz porozrzucane kubki po piwie psujemy
sobie wizerunek naszego miasta.
Dziś w radiu usłyszałam skargę jednego z mieszkańców,
który upominał się o sprzątnięcie confetti z jego trawnika. Było
ono wystrzelone, gdy nadjeżdżał korowód. „Zabawa zabawą,
ale posprzątać trzeba” - tak komentują tę sytuację mieszkańcy.
Sama osobiście współczuje osobom mieszkających
na lub w okolicach deptaku. Nieustanne odgłosy zabawy, śpiewy i głośna muzyka skutecznie uprzykrzają im życie. Powrót
do domu w późniejszych godzinach przez deptak mógł być
przykry. Pewna osoba z mojego otoczenia została urażona i wyśmiana przez grupkę pijanych młodych ludzi, którzy najwyraźniej mieli ochotę na zadymę. Te i inne sytuacje strasznie psują
obraz naszego wyjątkowego święta.
Wiedza historyczna przydaje się w życiu !!!
Jakie są zalety bycia nauczycielem, czy praca z młodzieżą sprawia przyjemność, jaki wpływ na obecną
sytuację ustrojową Polski miały pierwsze częściowo wolne wybory do parlamentu w 1989 roku?
- na te i inne pytania odpowiedzi udzieli Pan Piotr Petryków.
mgr Piotr Petryków,
nauczyciel historii
Jakie są zalety bycia nauczycielem, czy praca z młodzieżą
sprawia przyjemność, jaki wpływ na obecną sytuację
ustrojową Polski miały pierwsze częściowo wolne wybory
do parlamentu w 1989 roku? - na te i inne pytania odpowiedzi udzieli Pan Piotr Petryków.
- Lubi Pan pracę nauczyciela?
- Bardzo lubię swoją pracę.
- Jakie są zalety bycia nauczycielem?
- Zaletą jest kontakt z młodzieżą. To nie jest praca, która
codziennie jest taka sama. Nawet jeśli tematy się powtarzają, to uczniowie inaczej reagują, co roku są inni. Czasami zdarzają się uczniowie, którzy chcą czegoś więcej, niestety nie ma ich za dużo...
- Co uważa Pan za swój największy sukces zawodowy?
- Myślę, że patrząc jeszcze na czas, kiedy pracowałem
w szkole podstawowej, to miałem wtedy klasę rzeczywiście trudną. I oni wyszli na ludzi. To było dawno temu.
Natomiast zawodowo, jeśli chodzi o historię, myślę,
że wyniki matur są dobre. Bynajmniej do tej pory. Zobaczymy, jak będzie w tym i w następnym roku. Z tą grupką
osób, którą miałem do tej pory, rzeczywiście one fajnie
wychodziły. Rzeczy, które mi się też udawały w poprzednich latach to wyjazdy do Krakowa i Oświęcimia, gdzie
pojechaliśmy nie żeby pochodzić i poopalać się gdzieś
powiedzmy na jakimś skwerku, tylko żeby wstawać, czasami nawet o godzinie szóstej rano, jechać do Oświęcimia
i tam dziesięć godzin spędzić, mieć w głowach dużo, wrócić zmęczonym i następnego dnia też gdzieś chodzić,
zwiedzać.
- Czy praca z młodzieżą sprawia Panu przyjemność?
Dlaczego?
czy którejś uczennicy, że tak naprawdę mam wrażenie,
że praca z młodzieżą odmładza. Myślę, że gdybym pracował w jakiejś fabryce, albo załóżmy w jakimś urzędzie,
mając przed sobą ludzi, którzy będą starsi, młodsi to wiadomo, że różnie by było. Natomiast ta praca jest żywa.
Czasami Was nie ogarniam, mam wrażenie, że to jest zupełnie inny świat, do którego już nie należę, albo pewnych
rzeczy nie rozumiem. Ale nie jest ze mną aż tak źle, takim
starym trykiem jeszcze nie jestem. Myślę, że daję radę.
Czasami rozmawiamy o rzeczach poważnych, czasami
o zupełnie innych, "od czapy", śmiesznych itd. To jest,
myślę, takim kluczem całej pracy. No i czasami, jak wspomniałem, zdarzają się też uczniowie, której chcą czegoś
więcej, albo o coś pytają. Mi zawsze na lekcji brakuje pytań i zawsze jak są, to staram się odpowiadać.
- Jaki okres historyczny lubi Pan najbardziej?
- Zdecydowanie II wojna światowa. Zresztą w ogóle, jeśli
chodzi o II wojnę światową to nawet nie całość, jakieś
bitwy, batalie, jakieś kwestie wojsk pancernych, czy kwestie związane z polskim podziemiem, ale głównie obozy
koncentracyjne, Holokaust. Ja tym się zajmuję, jeżdżę
na spotkania i konferencje. W trzeciej klasie I semestr
na zajęciach historii i społeczeństwa będzie dotyczył tylko
i wyłącznie Holokaustu. Oprócz kilku tematów, np. związanych z partiami XIX-wiecznymi czy z Wiosną Ludów
nie ma tematów, których nie lubię. Generalnie, jak mam
starożytność na lekcji, myślę sobie – ale ona jest fajna,
staram się coś doczytać itd. Gdy przechodzimy
do średniowiecza, to z niego też można pewne rzeczy
uzyskać. Kiedy mówimy o nowożytności, to szukam jakiś
ciekawostek związanych z tą epoką. Jestem w ogóle cały
czas ciekawy historii, więc staram się szukać informacji
na jej temat. Holokaust przede wszystkim, numer jeden
itd., natomiast nie ma tak, że myślę sobie – Boże, wchodzimy w straszny okres reformacji, której tak nie cierpię…
Nie ma czegoś takiego, wręcz przeciwnie, myślę, że można by coś jeszcze, staram się coś dorzucić itd.
- Czy przeżył Pan jakąś śmieszną sytuację związaną
z historią?
- Na lekcji?
- Tak. Pytanie podobne wydaje mi się?
- Może być ogólnie, w życiu…
- Tak, trochę tak...
- Generalnie, jak są jakieś teksty na sprawdzianach, to one
mnie czasami rozwalają i czasami jak wspominam, to widzę, że nie tylko mnie.
- Kiedyś chyba nawet powiedziałem któremuś uczniowi
Oczywiście nigdy nie mówię, kto napisał itd., wiadomo.
Czasami jakieś pytania są takie, wydawać by się mogło, że
śmieszne… Kiedyś mieliśmy zajęcia na rozszerzeniu
i jeden z uczniów, praktycznie po pół roku pyta, czy mieliśmy władców elekcyjnych, kiedy tych władców mieliśmy
sporo i tak koniec semestru i pada pytanie, czy my mieliśmy władców elekcyjnych. To nie wiem, czy to jest
śmieszne… Aż mi ręce opadły… Tego było dosyć sporo,
więc gdybym usiadł i zastanowił się, to na pewno by mi
coś przyszło do głowy…
- A poza lekcjami? W życiu prywatnym?
- Była raz sytuacja, że się zagapiłem i powinienem otrzymać mandat. Rozmawiałem z jednym policjantem, który
spytał, czym się zajmuję. Odpowiedziałem, że jestem
nauczycielem. Policjant spytał, jakiego przedmiotu uczę.
Odparłem, że historii. Policjant stwierdził, że również studiował historię i zaproponował, że zada mi pytanie z historii, jeśli odpowiem to on przymknie oko na mój błąd. Naturalnie, zgodziłem się. Policjant spytał o bitwę przeciwko
Szwecji, która odbyła się w 1604 roku. Po chwili przemyślenia, gdy podjąłem próbę zwrócenia uwagi na błąd
w dacie popełniony przez policjanta, odparłem, że pewnie
chodzi o bitwę pod Kirchholmem. Policjant przyznał mi
rację i zapytał, kto dowodził po stronie Polaków. Bez namysłu stwierdziłem, że dowodził Karol Chodkiewicz.
Policjant potwierdził i puścił mnie wolno. Obyło się bez
konsekwencji. Jak widać wiedza historyczna przydaje się
również w życiu codziennym…
- Jaki Pana zdaniem wpływ na obecną sytuację ustrojową Polski miały pierwsze wolne wybory do parlamentu w 1989 roku?
- Bardzo duży. Jeżeli chodzi o współczesną sytuację,
25 lat już minęło, współczesny parlament to już w ogóle
inne partie, zmienione nazwy, inne twarze, albo podobne,
ale pod inną banderą, ale uważam, że to jest bardzo duży
krok. Moim zdaniem rok 1989 jest niedoceniony, jeśli
chodzi o świętowanie. W Polsce jest tendencja do obchodzenia albo świąt smutnych, albo świąt na smutno. Mamy
święto 3 Maja, gdzie ważne jest, żeby zrobić zakupy
w Biedronce, czy innym sklepie, żeby na grilla starczyło.
3 Maja to święto grillowania, tak jakby. Zapominamy
o tym, że jest to święto narodowe. Miło by było, gdybyśmy pogrillowali powiedzmy od 17-18, ale żeby zrobić
coś więcej, w celu upamiętnienia tego święta. Z kolei
święto 11 listopada jest takie smutne, może z powodu
pogody, która w tym czasie występuje. Świętujemy
na zasadzie: kiedy święto wypada w piątek, to fajnie,
bo długi weekend i można „poświętować inaczej”. Kiedy
wypada w tygodniu, to się cieszymy, bo dzień wolny.
Mam niedosyt wesołych świąt!!! Wydarzenia z 11 listopada były przecież tak dawno!
Gdybyśmy rozmawiali o tym, jak ważne dzisiaj jest
dla nas święto 11 listopada, gdybym popytał, to nie wiem,
kto umiałby powiedzieć coś więcej na ten temat. Historycy zapewne mówiliby, że to niepodległość, że można
by wyciągnąć dalsze wnioski odnośnie dwudziestolecia
między wojennego. Wracając do pytania, święto 1989 roku, mam wrażenie, że jest tak bliskie nam. Wy wtedy jeszcze nie żyliście, ale wasi rodzice, rodzeństwo itd. Uważam, że powinniśmy częściej świętować te częściowo wolne wybory, bo ten pierwszy krok uczyniony miał ogromnie znaczenie. Obserwując Polskę, wiem, że ta Polska
rzeczywiście miała tak bardzo pod górkę po wojnie, że to
jak ona teraz wygląda to jest wielki cud. Już nie pamiętam,
kiedyś czekając w Poznaniu, na jakiś tramwaj, jadąc
na warsztaty, czy coś takiego, tak stoję i patrzę, że to się
wszystko tak buduje, tak zmienia, że to naprawdę miło
patrzeć. Nie wiadomo, jak by to wyglądało, gdyby nie doszło do częściowo wolnych wyborów. Może bylibyśmy
zupełnie gdzie indziej. Rok 1989 to przecież i wybory do
parlamentu i prezydenckie, i wejście do Unii Europejskiej,
do NATO, jakieś zmiany. Są lepsze i gorsze chwile.
- Kto według Pana odegrał znaczną rolę w polskich
dążeniach do wolnego, suwerennego i demokratycznego państwa?
- Żadną nowością się nie wykażę, jeśli powiem, że Lech
Wałęsa. To na pewno, ale także inne postacie, które działały obok niego, więc myślę, że tak patrząc
to Tadeusz Mazowiecki, pierwszy demokratyczny premier, czy nawet Jacek Kuroń, o którym się mało w sumie
mówi, tylko się wspomina na lekcji, a również odegrał
dużą role, czy profesor Bronisław Geremek. Wałęsa jest
taką najbardziej znaną postacią. Ja bym na jego barki nie
nałożył całego splendoru. Myślę, że jest on jedną z kluczowych postaci. Mam wrażenie, że trochę wypaloną, jeśli
chodzi o postać dzisiaj i taką - wydaje się - trochę groteskową, z różnych przyczyn. Myślę, że tutaj można
by wymieniać rok 1980, czyli powstanie Solidarności,
to nie jest tylko Wałęsa, to są osoby, które wcześniej coś
robiły. Ja na lekcji mówię, że Antoni Macierewicz jest
przecież założycielem Komitetu Obrony Robotników.
To jest rok 1976, te wszystkie wydarzenia ‘76-’77, później
mamy Solidarność z Wałęsą i znowu wracamy do pewnych wydarzeń, pewnych postaci, które się zasłużyły
Anna Walentynowicz, która zginęła w katastrofie smoleńskiej – też bardzo duża rola, czy Henryka Krzywonos itd.
z tych czasów, tych późniejszych. Każdy jakąś tam cegiełkę dołożył, każdy coś zrobił, coś zmieniał, czy Balcerowicz, czy inne postaci.
Rozmawiali: Martyna Jasińska,
Paweł Mroziński
Niepełnosprawni są wśród nas
Dziś nasi czytelnicy dowiedzą się jak odbiera szkołę osoba niepełnosprawna. Opowie nam ona o tym, jak radzi sobie w szkole
oraz czym się zajmuje poza nią. Naszym rozmówcą jest Maciej
Wtorkowski, uczeń klasy 3 LC.
Redaktor: Witaj Maćku. Jak wiesz, zajmujemy się gazetką
szkolną. Czy moglibyśmy zadać Ci kilka pytań dotyczących
życia szkolnego oraz prywatnego?
Maciej Wtorkowski: Oczywiście, nie ma problemu.
Redaktor: Jesteś osobą niepełnosprawną Powiedz, czy stanowi
to dla Ciebie jakiś problem w szkole? Jesteś zadowolony z tego,
jak szkoła jest przygotowana do osób z pewnymi schorzeniami?
Maciej: Dla mnie największą przeszkodą w szkole jest przejście
po schodach w czasie przerw, kiedy jest mnóstwo ludzi i każdy
się przepycha. Oczywiście szkoła jest przystosowana, bo jest
winda dla osób niepełnosprawnych, ale są sytuacje, w których
trzeba iść po prostu schodami.
Redaktor: A co sądzisz o nauczycielach? Uważasz, że dobrze
wywiązują się ze swojej pracy? Starają Ci się dodatkowo pomóc, gdy widzą, że masz problem, czy udają, że nic się nie dzieje?
Maciej: Nauczyciele bardzo mi pomagają. Wiedzą doskonale o
tym, że nie dam rady uczyć się tak jak moi koledzy i koleżanki
w klasie, ale są wyrozumiali . Starają się mi pomóc i tak mnie
oceniać Nie tylko przez pryzmat wiedzy, ale przez to, że się
staram i traktuje poważnie ich przedmioty .
Redaktor: A jak traktują Cię rówieśnicy w szkole? Spotkałeś
się kiedyś z jakimiś nieprzyjemnościami z nimi związanymi?
Maciej: W tej szkole nie spotkałem się z jakimś złym zachowaniem w stosunku do mnie. Natomiast w gimnazjum w Drzonkowie, do którego chodziłem, owszem spotkałem się ze złym zachowaniem w stosunku do mnie.
Jest to potrzebne tym ''chorym'' częściom ciała do prawidłowego
rozwoju.
Redaktor: Poza rekreacyjnym pływaniem, startowałeś również
w wielu zawodach o sporym prestiżu. Co jest twoim największym sukcesem w karierze?
Maciej: Moim największym sukcesem jest srebrny medal na
Mistrzostwach Polski w pływaniu osób niepełnosprawnych z
2011 roku.
Redaktor: Wydawać by się mogło, że jesteś wciąż młodym
zawodnikiem. Jednak od pewnego czasu Twoja kariera zatrzymała się niemalże w miejscu. Co jest tego powodem?
Maciej: Tak, moja kariera zatrzymała się w miejscu, ponieważ
klub w ogóle nie dba o swoich zawodników, nie patrzy na każdą
osobę pojedynczo, tylko na konkretną grupę, która ma jak najlepiej wypaść na zawodach. Na zawody mamy tak mały autokar,
że gdy jedzie więcej niż 7 osób, to muszą jechać swoimi autami,
zamiast klubowym autobusem, bo zarząd żałuje pieniędzy na
większy autokar. Ogranicza mi to możliwość startu praktycznie
w każdych zawodach, gdyż nie mam jak się na nie dostać.
Redaktor: Masz jakiegoś idola sportowego? Którą osobę uważasz za autorytet? A może jest to osoba spoza życia sportu?
Maciej: Z życia sportowego nie mam nikogo. Natomiast autorytetem jest dla mnie Jan Paweł II. Przeczytałem sporo jego książek, np. ''Miłość i odpowiedzialność'', którą napisał w 1960 roku
(jeszcze wtedy nie był papieżem). Był to bardzo mądry człowiek, który dodawał nadziei Polakom w trudnych dla nich chwilach.
Redaktor: Macieju, bardzo dziękujemy, że zdecydowałeś się
poświęcić dla nas swój czas. Życzymy Ci wielu sukcesów w
dalszym życiu i wielu szczęśliwych chwil.
Maciej: Również dziękuję.
Redaktor: Gdybyś musiał ponownie wybrać szkołę po gimnazjum, byłby to Ekolog?
Maciej: Tak, wybrałbym Ekologa, ponieważ to jedyna szkoła
dla osób niepełnosprawnych w Zielonej Górze i nauczyciele
oraz koledzy są bardzo wyrozumiali.
Redaktor: Dobrze, powiedz jeszcze naszym czytelnikom, jak
wygląda Twoje życie pozaszkolne. Wiele osób zapewne nie wie,
że jesteś pływakiem, w dodatku z sukcesami na koncie. Opowiedz nam, skąd ta pasja?
Maciej: Pływanie to dla mnie forma rehabilitacji Trzeba coś
robić w życiu, uprawiać jakiś sport, zwłaszcza jak się jest niepełnosprawnym, ponieważ wtedy rozwijamy całe swoje ciało.
Rozmowę przeprowadzili Agata Ciesielska, Przemek Kozubaj,
Wiktoria Rogozińska
cenci hip-hopowi, zaś w pracach nad całością albumu
uczestniczył DJ Feel_X, który był autorem scratchy oraz
operatorem vocodera.
Na dniach wychodzi nowy album Kaliego, przy którym
pracował z producentem Gibs. „Sentymentalnie'”to kolaboracja raper/producent o klasycznym charakterze, pełna
brudnych, samplowanych bitów o ciężkim klimacie i oldscholowym brzmieniu z dodatkiem kompozycji autorskich,
a liryka albumu jak zawsze w przypadku Kaliego zaskoczy
tematyką oraz formą metafor o melancholijno - optymistycznym zabarwieniu. Artysta obiecuje nie zawieść zarówno zwolenników mocnych rapowych zwrotek jak i melodyjnych refrenów.
„[...] Nie jestem aniołem, chociaż... czuwam,
leczę słowem. Mam marzenia kolorowe..”
KALI
...
Właściwie Marcin Gutkowski (ur. 1981 w Krakowie)) –
rapier raper. Marcin Gutkowski znany jest przede wszystkim z występów w zespole hip-hopowym Firma, którego
był członkiem w latach 2000-2010. Od 2011 roku prowadzi solową działalność artystyczną. Współtworzy także
kolektyw Ganja Mafia. Gościł ponadto na płytach takich
wykonawców jak: Bosski Roman, DJ600V Hemp Gru,
Paluch, Popek, Slum Attak oraz WWO. Działalność artystyczną rozpoczął w 1998 roku. Gutkowski nawiązał
wówczas współpracę z Kliczem zkreakowskiego hiphopowego Intoksynator. Po nagraniu zwrotki do utworu
pt. "Co Ty Na To", na krótko dołączył do grupy INS.
W międzyczasie Kali nawiązał współpracę z Tadkiemz
grupy DMF (Dwóch Małoletnich Fachowców). Efektem
ich współpracy była formacja pod nazwą Firma. W 2001
został skazany przez sąd na pół roku pozbawienia wolności. W 2002 roku został skazany ponownie, tym razem
na karę dwóch lat pozbawienia wolności w związku
z przeciwko mieniu. Drugą karę odbył w Zakładzie Karnym w Tarnowie. W 2003 na terenie tego więzienia grupa
Firma zrealizowała teledysk do utworu "Brat". Podczas
pobytu w więzieniu Kali ukończył szkołę zawodową uzyskując zawód ślusarza. W 2010 roku Gutkowski odszedł
z zespołu Firma i rozpoczął pracę nad solowym projektem, podwójnym albumem pt. „50/50”, który ukazał się 21
maja 2011 r. nakładem Ganja Mafia Label. Wraz z odejściem z zespołu Firma w 2010 roku przeprowadził się
z Krakowa do Katowic. Na obu płytach znalazło się łącznie 50 utworów, po 25 na jedną płytę. W nagraniach wzięło udział 50 gości, między innymi: Peja, Paluch, Dixon 37
czy Sobota.. Twórcami muzyki na płytę byli różni produ-
Sentymentalnie nie będzie przypominać żadnego z dotychczasowych solowych krążków Kaliego , a autorzy postanowili zachować kompromis pomiędzy klasyką z lat 90 a ówczesnym ulicznym brzmieniem, czego efektem będzie paręnaście utworów. Singiel promujący tę płytę można już odsłuchać w Internecie. Premiera przypada na 14 października. Serdecznie polecamy !
Postaw na szarość i metaliczny
połysk!
Odkąd za oknem zrobiło się pochmurnie, na pokazach największych projektantów, takich jak Karl Lagerfeld i Chanel, zaczęły pojawiać się srebrne akcenty oraz długie płaszcze w tonacji szarości. Cudowny
srebrny odcień często jest zastępowany przez klasyczne złoto w połączeniu z czernią. Jednak nie tym
razem! Jesienno-zimowy sezon 2014/2015 obali ten
powtarzający się od lat motyw. Ten inspirujący
wszystkich odcień szarości zapanuje na ulicach,
w domach mody, wybiegach i w każdym miejscu,
gdzie tylko znajdzie się miejsce na odwagę!
Wydobądź z siebie siłę i próbuj stłamsić nudny już
dla nas - złoty kolor.
MB i AB
FELIETON
Miłość jest obecna w życiu w każdego człowieka.
Niezależnie od wieku, wyglądu, koloru skóry czy
charakteru. Każdy z nas ma prawo do tego uczucia.
Pewien znany psycholog twierdził, że człowiek, jako
jednostka, swoje silne uczucia może ulokować tylko
raz. Dziś z autopsji wiem, że jest to prawda. Chciałabym wam opowiedzieć historię, która pokazuje jak
wiele w swoim życiu możemy spieprzyć jako ludzie.
Pięć lat temu zaczął się ciężki a zarazem najpiękniejszy okres w moim życiu. Dla każdego dorastającego
człowieka rozpoczęcie nauki w gimnazjum jest
ogromnym wyzwaniem. Nowa szkoła, nowi ludzie,
którym trzeba podpasować, aby nie odpaść z tak
zwanej elity. Już w połowie pierwszej klasy wraz
z moją przyjaciółką zwiedzałyśmy po raz setny
szkolne korytarze. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam go. Pomijam fakt, że wpadłam w pierwsze
drzwi, jakie były na mojej drodze. On – przeciętnej
urody, brunet, chudy i bardzo wysoki, z mocno zarysowaną linią brody. Słyszałam o nim od dawna.
Szkolny „kozaczek”, któremu wszystko było wolno,
za którym latała połowa gwiazdeczek. Mimo nieidealnego wyglądu i zachowania, był idealny. Pod każdym względem. Byłam najszczęśliwszą osobą
we wszechświecie, kiedy okazało się, że puszczone
przez niego oczko było w moim kierunku. Od tamtego dnia nie widziałam świata poza tym łobuzem.
Każdego dnia przed lekcjami był u mnie i wychodził,
gdy szłam spać. Moi rodzice go zaakceptowali. Każdą chwilę spędzaliśmy razem. Na początku były to
spacery na nasz tak zwany koniec świata, wspólne
obiady i pomaganie sobie nawzajem.
Czas leciał nieubłaganie a sielanka zaczęła zmieniać
się w koszmar. Romantyczne spacery zamieniliśmy
na jazdę samochodem bez celu, a obiady na kebaby
ze znajomymi. Przestaliśmy sobie pomagać, liczyć
na siebie. Zapomnieliśmy już, co jest dla nas naprawdę ważne. Wieczne kłótnie sprawiały, że zapomnieliśmy o tym, kim tak naprawdę dla siebie jesteśmy. Rozstawaliśmy się co najmniej raz w tygodniu
i tak 10 razy. 10 razy wybaczał mi moje zachowanie. Lubiłam każdą kłótnię, jego łza była dla mnie
czymś w rodzaju podniesienia samooceny. Mimo
tego, on próbował robić wszystko, żeby było
ak dawniej... Ja wybrałam szkołę daleko od domu,
on został w rodzinnym mieście. Rozstaliśmy się.
Po roku zaczęliśmy próbować od nowa. Myśląc już
zupełnie inaczej, doroślej, stwierdziliśmy, że będziemy tworzyć rodzinę, mieć razem dzieci
po skończonej szkole. Jednak po roku przerwy
w naszym życiu nie pojawił się ani jeden romantyczny spacer i ani jedna szczera rozmowa. Zmieniliśmy się. Chyba nawet za bardzo. Każdy z nas
był innym człowiekiem. On miał swoich kolegów
i jaranie nad jeziorem, ja wiedziałam, czego chce
od życia. Bawiłam się, ale zawsze znajdowałam
czas na naukę. Nasz związek stał się... hm, ciężko
powiedzieć. Być może związkiem przyjaciół. Nie
widywaliśmy się już sam na sam, nie umieliśmy
rozmawiać. Ale jak to możliwe? Przecież byliśmy
dla siebie wszystkim... Dziś wiem, że nie powinnam dopuścić do naszego rozstania. Mimo tego,
że się kochamy, nie będziemy już nigdy razem. Ale
cieszę się, bo nasze drogi się przecięły, bym o nim
nie zapomniała. Do dziś jest dla mnie wszystkim
i będzie. Próbowałam dziurę w sercu po nim załatać innymi chłopakami, ale to nigdy nie było to samo. Nagle jego nieidealna twarz i wychudzone ciało stało się tym idealnym, a jeżdżenie autem
bez celu jednym z najlepszych zajęć.
Nigdy nie pozwólcie, aby coś lub ktoś spieprzyli wasza pierwszą miłość. O pierwszej i prawdziwej miłości nie da się zapomnieć…
Cichy zabójca
Papieros to wyrób tytoniowy składający się z rurki
z cienkiej bibułki (gilzy) o średnicy do 1 cm i długości do 12 cm, wewnątrz której znajduje się mieszanka
tytoniowa zawierająca spreparowane liście różnych
odmian tytoniu.
MODA JESIEŃ 2014
Jak to działa?
Podczas palenia papierosa zawarta w dymie papierosowym nikotyna dostaje się do krwi i wywiera swoje
działanie na organizm palacza. Oprócz nikotyny dym
tytoniowy zawiera tysiące innych szkodliwych, rakotwórczych substancji chemicznych. Podobną rolę
spełnia fajka oraz cygaro.
Skutki używania papierosów mogą być opłakane. Narażeni jesteśmy na wiele chorób układu krążenia oraz
układu oddechowego. Zalicza się do nich między
innymi chorobę niedokrwienną serca, raka płuc czy
krtani. Wykryta choroba bardzo często zostaje wykryta za późno, więc w wielu przypadkach na pomoc
jest już również za późno. Lepiej dmuchać na zimne
i nie zabijać swojego organizmu na własne życzenie.
Tym bardziej, że żyjemy w świecie, w którym środowisko pozostawia wiele do życzenia.
P.R.
Chcesz się dowiedzieć, co będzie modne w tym sezonie? Poznaj
największe trendy 2014!
Jesienią postawmy na pastele. Oczywiście nie może obejść się
bez srebra i metaliczności.
Hitem będą grube, długie swetry, które dadzą nam dużo ciepła.
Możemy też zaopatrzyć się w kożuchy w kolorach bieli i różu.
Uważam, że wtedy ulica będzie wyglądała cudownie podczas
smutnej aury, która niestety nadchodzi…
Sprzątanie świata
25 września II LO (klasy pierwsze) wzięło udział w akcji
„Sprzątanie świata”. Uczniowie uporządkowali teren
od ulicy Prostej w kierunku lasu. Zebrane śmieci posegregowano i zabezpieczono w specjalnych workach.
Opiekunem akcji była pani Justyna Wejdelek—Zembrzuska.
Wsparli ją szkolni nauczyciele wychowania fizycznego.
Chwila zapomnienia…
XIX wiek stał się czasem, w którym nietrudno o
dostanie różnorodnych używek, coraz częściej
zaczynających imponować młodzieży. Przyczyny
sięgnięcia po dopalacze są różne.
Dopalacze to różnego rodzaje substancje psychoaktywne, które powodują zmiany w zachowaniu
człowieka, czy też postrzeganiu przez niego rzeczywistości. W działaniu przypominają zatem alkohol
lub narkotyki. Wszystkie substancje dodawane
do używek są szkodliwe i negatywnie wpływają
na zdrowie. Z powyżej poruszonym problemem borykają się rodzice, opiekunowie, wychowawcy oraz
nauczyciele od dawien dawna. Sprawia to o tyle trudność, że większość narkotyzujących się ludzi nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji i niebezpieczeństwa.
Jednym z zagrożeń jest szybkie uzależnienie się
od niezdrowych środków. Zmiana stanu umysłu, czasem również utrata kontroli nad własnym ciałem,
mogą występować także halucynacje. Wyniszczenie
szarych komórek. Nadużywanie narkotyków teraz
może mieć negatywny wpływ na naszą przyszłość.
Piękna, z porządnego domu, dobrze wychowana dziewczyna. Rodzice byli z córki bardzo dumni.
Dobre wyniki w szkole, wygrywane olimpiady i wymarzone stypendium. Dzień zapowiadał się nadzwyczajnie. Jednak stojąc na przystanku, usłyszała kilkakrotnie wypowiedziane swoje imię. Zdezorientowana, automatycznie odwróciła się. Przed nią stał maturzysta, przystojny maturzysta. Na jego widok dziewczyny z młodszych klas wzdychały i zachwycały się.
Z Zuzią było podobnie. Chłopak pierwszy raz odezwał się do koleżanki z klasy. Zapytał czy pójdą razem do szkoły. Od tego się zaczęło. Dogadywali się
jak nikt. W szkole uchodzili za najpiękniejszą parę.
Jedynym minusem miłości byli jego znajomi – narkomani. Mateusz coraz więcej czasu spędzał ze znajomymi. Z uwagi na to, że para bardzo się kochała,
spędzała ze sobą każdą wolną chwilę. Zuzia w końcu
poznała nieciekawe towarzystwo chłopaka. Z czasem
jej nastawienie do niego uległo zmianie. Dziewczynie
zaczęły podobać się używki, stan po nich był dla niej
czymś nowym, wyjątkowym. Z dnia na dzień coraz
bardziej popadała w zły nawyk. Rodzice nie poznawali córki. Często kłóciła się ze swoją połówką o to,
czy powinni tam chodzić. On zadawał sobie pytanie „
Czy nie powinniśmy przestać? ”. Chłopak w porę się
opamiętał, starał się pomóc swojej dziewczynie. Zagroził końcem związku, ale to nie zmieniło jej zachowania. Dziewczyna popadła w nałóg. Mateusz odciął
się od towarzystwa. Trzy miesiące później rodzice
zawieźli Zuzię do ośrodka dla osób uzależnionych.
Pomimo rocznej kuracji, wystarczył jeden dzień, by
wszystko wróciło…
Martyna Jasińska, Martyna Mączewska
Życzliwość rzeczą najważniejszą
Życzliwość jest jedną z najważniejszych cech
charakteru człowieka. Niestety, jest to rzecz rzadko
spotykana u ludzi. Nieważne, jaką osobę spotkamy,
co się wydarzy, czy co ta osoba zrobi, życzliwość
zawsze obowiązuje wszystkich bez względu na relację z daną osobą, na jej płeć lub stan majątkowy.
Jak już wcześniej wymieniłam, życzliwości u
niektórych nie ma za wiele. Ludzie gardzą innymi,
odmawiają pomocy biednym i są po prostu zarozumiali wobec nich. Bardzo mnie to martwi. Bardzo.
Życzliwości nie ma też u tych, którzy dyskryminują
innych ludzi tylko dlatego, że ktoś jest niezbyt ładny,
że jest ubogi, albo że ma inną orientację.
Ludzie życzliwi są bardziej szanowani niż Ci,
którzy „nie mają za grosz życzliwości”. W opowiadaniu Bolesława Prusa „Powracająca fala” jest mowa
o powracającym złu. Mam na myśli fakt, że właściciel fabryki nie był dobry dla swoich pracowników,
obniżał im pensję i nie dbał o nich wcale. Jako przyjaciel nie potrafił przyjąć krytyki. A dla syna był pobłażliwy, przez co ten nie dorósł. Pod koniec opowiadania syn ginie w pojedynku, a właściciel fabryki
podpala ją i popełnia samobójstwo. W końcu przyjaciel fabrykanta wypowiada taką sentencję: „Fala zła
powróciła”. Ten wątek ma wiele wspólnego z życzliwością ludzką, gdyż ta polega również na szacunku
zarówno dla młodszych, starszych, jak i nawet dla
własnych pracowników.
Szacunek do ludzi i życzliwość mają ze sobą
dużo wspólnego. Trzeba być życzliwym w życiu
i mieć szacunek do ludzi, jak chce się być szanowanym przez innych.
Martyna Pietryszyn
Lubrza – spływ kajakowy klas trzecich
W sobotę 20 września kolejne dwie klasy trzecie spotkały się w ośrodku wypoczynkowym
w Lubrzy. Po zakwaterowaniu do domków wyruszyliśmy do wypożyczalni kajaków. Na miejscu wytłumaczono nam, jak powinniśmy zachowywać się
na wodzie. Gdy zajęliśmy już miejsca w dwuosobowych kajakach, ruszyliśmy w drogę. Pokonaliśmy
w sumie 15 km płynąc rzeką, gdzie na każdym kroku
czekały na nas zarośla, w które bez problemu
po kolei wpadaliśmy oraz jeziorem. W połowie drogi
zatrzymaliśmy się na krótki postój. Mogliśmy wówczas z ulgą odetchnąć, wyprostować nogi oraz coś
przekąsić. W momencie, gdy ujrzeliśmy most w Paradyżu z napisem „Koniec spływu” uśmiech od razu
pojawił się na naszych twarzach. Po 8-godzinnym
spływie wróciliśmy do ośrodka. Po szybkim prysznicu ruszyliśmy w poszukiwaniu chrustu na wieczorne
ognisko, a następnie zaczęliśmy piec przy nim kiełbaski. Niestety nadciągnęły ciemne chmury, z których
lunęły grube krople deszczu. Po quizie na temat sportu rozbiegliśmy się do domków. Następnego dnia
około godziny 10:00 rozpoczęły się podchody.
Po powrocie spakowaliśmy się, posprzątaliśmy domki i ruszyliśmy na boisko do siatkówki, skąd każdy
z nas udał się do domu. Wyjazd uważamy za udany,
gdyż zgraliśmy się jako klasy. Z niecierpliwością
czekamy na następną wspólną i niestety ostatnią
imprezę, jaką będzie studniówka.
KT
A oto epika w całej krasie.
Recenzja filmu „Miasto 44”
Ostatnio obejrzanym przeze mnie filmem było
„Miasto 44”. Nie należy on do łatwych i lekkich ekranizacji. Ukazuje przygotowanie i przebieg jednego z najważniejszych zrywów narodowo wyzwoleńczych Polaków,
czyli powstania warszawskiego. Główny bohater, Stefan,
wstępuje do jednego z oddziałów powstańczych. Jednocześnie decydując się na taki krok, żegna się ze swoją
rodziną, bo ma świadomość, że może już nie wrócić Ślubuje wierność i oddanie ojczyźnie, żegna się ze swoim
małym bratem, chwyta za broń, po czym odchodzi. Po
wstąpieniu do oddziału poznaje i zakochuje się w jednej z
jego członkiń.
Najbardziej urzekła mnie scena, gdy pomimo latających kul i ryzyka śmierci ci młodzi ludzie rzucają się sobie w ramiona. Ich pocałunek świadczy o tym, że miłość
pokona wszystkie przeciwności. Kule w nienaturalny sposób omijają parę kochanków, tworząc jednocześnie przepiękną scenę nieśmiertelnej miłości.
Zmagania Polaków zostały ukazane w bardzo realistyczny sposób. Widz może poczuć się jakby i on również
brał w nich udział. Momentami łza kręciła się w oku, gdy
powstańcy umierali w straszliwych katuszach, abyśmy
dziś mogli cieszyć się wolnym państwem polskim. Twórcy filmu nie oszczędzili widzom widoku krwi, lała się ona
strumieniami. W jednej ze scen nagle słoneczne, bezchmurne niebo zmienia się nie do poznania. Z nieba zaczął
lecieć krwawy deszcz, a wraz z nim poćwiartowane ludzkie ciała. Budziło to wielkie obrzydzenie, ale pokazało
również brak litości i bezduszność okupantów.
W filmie możemy dostrzec wielką odwagę i oddanie ojczyźnie nie tylko mężczyzn, lecz również kobiet. Te
na pozór słabe i delikatne osoby, bez trudu przedzierały
się przez granicę wroga i niosły pomoc rannym bez względu na narodowość. Pomagały wszystkim, bo każdy przecież jest człowiekiem. Wzruszył mnie moment, gdy jedna
z bohaterek siedziała z małymi strasznie okaleczonymi
dziećmi w szpitalu i opowiadała im bajkę o złym królu,
który chciał opanować cały świat. Zaimponował mi bardzo fakt, że ci młodzi ludzie opuścili swe domy i wstąpili
do oddziałów powstańczych nie dlatego, że ktoś im kazał,
lecz dlatego że własne sumienie i serce tak ich pokierowało.
Obraz powstania został idealnie i bardzo
„prawdziwie” przedstawiony. Tony gruzu leżącego na ulicach oraz realistyczny wygląd Polaków, którzy walczyli,
sprawił, że film ten powinien zostać obejrzany przez każdego Polaka uważającego siebie za patriotę. Sądzę, że nie
każdy film o tematyce wojenno - patriotycznej jest godny
obejrzenia, lecz „Miasto 44” jest innym filmem niż
wszystkie. Zdjęcia do niego trwały 8 lat. Przez ten czas
zadbano o każdy najmniejszy szczegół, aby jak najlepiej
pokazać czasy, w jakich żyli nasi dziadkowie. Ostatnia
scena, gdy zniszczona Warszawa zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w piękne współczesne|
i nowoczesne miasto sprawia, że cieplej robi się człowiekowi na sercu.
Joanna Aławerdian
Kilka słów o grach komputerowych
O hitach w świecie gier komputerowych ostatnio dużo się mówi.
W ubiegłych latach było takich wiele, dlatego to zagadnienie
jest bardzo interesujące do omówienia. W tym roku też udostępniono zainteresowanym różne interesujące gry. Ten temat bardzo mnie interesuje i chciałabym go omówić.
Początek kariery gier komputerowych miał miejsce
w 1947 roku. Wynaleziono wtedy program Cathode-Ray Tube
Amusement Device, który był analogowym symulatorem pocisku rakietowego używającym lamp elektronowych.
W 1972 roku stworzono pierwszą grę na automaty – Pong. Firma Atari dopuściła sprzedaż gry, przy czym doprowadziła do
pierwszego sukcesu komercyjnego w branży.
W 1984 roku japońskie przedsiębiorstwo Nintendo wyprodukowało 8-bitową konsolę Nintendo Entertainment System. Konsola ta odniosła ogromny sukces. Najsłynniejszymi grami od
Nintendo są:
 Super Mario Bros. (1985),
 The Legend of Zelda (1986),
 oraz seria gier fabularnych Final Fantasy (1987)
Po raz pierwszy grafika trójwymiarowa pojawiła się w grze
komputerowej na automaty BattleZone z 1980 roku, wykorzystano ją również w symulatorze kosmicznym Elite z 1984 roku.
Najpopularniejszymi grami komputerowymi wykorzystującymi
tę grafikę są Quake III: Arena (1999), Unreal Tournament
(1999) oraz Counter Strike (1999).
Lata dwutysięczne XXI w. były – moim zdaniem – rokiem hitów w świecie gier komputerowych. Wówczas pojawiły się takie
bestsellery jak m. in. The Sims (2000), Call of Duty (2003),
God of War (2005), czy też Mass Effect (2007).
Martyna
Polscy siatkarze po raz drugi w historii zostali
mistrzami świata!
Na co warto iść do kina?
„Miasto’44” w reżyserii Jana Komasa.
Miłość dwojga młodych ludzi zostaje wystawiona
na próbę, gdy 1 sierpnia 1944 wybucha powstanie
warszawskie.
,,Bogowie’’ w reżyserii Łukasza Pałkowskiego
Film opowiada prawdziwą historię prof. Religi - wizjonera, buntownika i lekarza, który przeprowadził
pierwszy udany przeszczep serca w Polsce. W roli
głównej - rewelacyjny Tomasz Kot.
,,Więzień Labiryntu’’ w reżyserii Wesa Balla
Nastoletni Thomas zostaje uwięziony w tajemniczym
labiryncie, z którego próbuje się wydostać.
,,Zaginiona dziewczyna’’ w reżyserii Davida
Finchera
Po przeprowadzce Amy i Nick przeżywają kryzys.
Gdy w dniu rocznicy ślubu kobieta znika bez śladu,
jej mąż staje się głównym podejrzanym.
,,Zanim zasnę’’ w reżyserii Rowana Joffea
Cierpiąca na amnezję kobieta budzi się każdego
ranka, nie wiedząc, kim jest i próbuje odbudować
wspomnienia przy pomocy dziennika, który przechowuje w ukryciu przed mężem.
,,Bez litości’’ w reżyserii Antoina Fuqua
Eksagent CIA, próbuje odkupić swoje czyny, których
dokonywał dla agencji. Zaczyna działać jako spec
od rozwiązywania spraw nierozwiązywalnych.
,,Spódnice w górę’’ w reżyserii Audreya Dana
Najsłynniejsze Francuzki świata w komedii stworzonej przez kobiety, o kobietach – dla kobiet i dla mężczyzn, którzy ich pożądają.
Dominika Drela
Po 40 latach czekania Polska odzyskała tytuł mistrzowski. 21 września 2014 roku wydarzyła się rzecz
historyczna. Polacy na imprezie rozgrywanej w swoim kraju pokonali w finale Brazylijczyków. W katowickim Spodku finał obejrzało 15 tys. osób, w tym
m.in.: Prezydent Bronisław Komorowski, Jakub
Błaszczykowski, Jacek Krzynówek. Polska ekipa
podczas turnieju przegrała tylko jeden mecz (z USA).
Cały turniej był bardzo emocjonujący. Polscy siatkarze zasłużyli na złoto. Jako gospodarze nie ulegli presji i w każdym meczu dali z siebie wszystko. Prawdziwym odkryciem mistrzostw okazał się Mateusz
Mika (przyjmujący). Zawodnik ten mimo młodego
wieku i wielu wątpliwości ekspertów sprostał wyzwaniu.
Najlepszymi siatkarzami turnieju zostali:
MVP turnieju: Mariusz Wlazły
Najlepszy przyjmujący: Ricardo Lucarelli i Murilo
Endres
Najlepszy blokujący: Marcus Bohme i Karol Kłos
Najlepszy libero: Jenia Grebennikov
Najlepszy rozgrywający: Lukas Kampa
Najlepszy atakujący: Mariusz Wlazły
Oprócz Polaków na podium znaleźli się Brazylijczycy (Srebrny Medal) oraz Niemcy (Brązowy Medal).
P.K. i J.K.
Drodzy Nauczyciele i Uczniowie !!!
Uprzejmie informujemy, że z powodu braku kandydatów chętnych do startu w wyborach do Prezydium Samorządu
Uczniowskiego Naszego Liceum, podjęliśmy decyzję o powołaniu Prezydium z jedyną kandydatką – Marleną Hochman –
na czele.
Liczymy, że podjęta decyzja wniesie wiele dobrego w działalPrezydium Samorządu Uczniowskiego
II Liceum Ogólnokształcącego w Zielonej Górze
w roku szkolnym 2014/2015:
przewodnicząca:
Marlena Hochman, klasa 2 LE
I zastępca przewodniczącej:
Mateusz Kunik, klasa 3 LC
II zastępca przewodniczącej:
Natalia Tomków, klasa 2 LD
sekretarz Samorządu
Uczniowskiego:
Paweł Mroziński, klasa 3 LC
koordynator konkursu Superklasa:
Amanda Momot, klasa 2 LD
opiekunowie:
pan Sławomir Tyliszczak,
pani Lidia Kutnik
ność Samorządu Uczniowskiego w tym roku szkolnym.
Chętnych do udziału w pracach Samorządu Uczniowskiego
prosimy o kontakt:
 poprzez
stronę
internetową:
http://
sulo2zgora.wix.com/samlo2zg
 na e-mail : [email protected]
Należy podać imię i nazwisko, klasę oraz adres e-mail.
W odpowiedzi wyślemy zaproszenie na spotkanie SU.
Samorząd Uczniowski to nie tylko obowiązki, lecz również satysfakcja z działania na rzecz innych oraz możliwość zdobycia
nowych doświadczeń i umiejętności !!!
Samorząd to także doskonała zabawa !!! Zapraszamy !!!
Z poważaniem
Samorząd Uczniowski II LO wraz z opiekunami
Nowemu Prezydium życzymy ambicji, kreatywności oraz wielu
pomysłów,
które wzbogacą szkolną rzeczywistość.
Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której
słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej
wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po
chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają:
- Czy możemy już iść do domu?
- A z jakiej racji?
- No… przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w
kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda?
Na lekcji języka polskiego nauczycielka pyta:
- Czym będzie wyraz "chętnie" w zdaniu: "Uczniowie chętnie wracają do szkoły po wakacjach."?
Zgłasza się Jasio:
- Kłamstwem, pani profesor!
- Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też?
- Nie, nasza myśli, że jej słuchamy!
Humor z zeszytu:
„....nie wiem, czy pan pamięta, że Anna Karenina poszła do
klasztoru, bo nie chciała wyjść za Wołodyjowskiego. a wtedy Kmicic chwycił swój róg bawoli, cętkowany, kręty i powiedział 'ogary poszły w las'. ciemno się zrobiło w piwnicznej izbie, gdy Boryna zataczając się wpadł w objęcia pani
Dulskiej, która wzięła go za Zbyszka z Bogdańca (a to był
Maciej Chełmicki). Chwyciwszy za głowę Rzeckiego, zrobił
taką awanturę o Basię, że pan Tadeusz krzycząc 'quo vadis?'
wpadł do Jeziora Bodeńskiego. na szczęście Jagienka, która
była tam za chlebem, zapaliła Latarnika przy pomocy
ogniem i mieczem, i odjechała wozem Drzymały, który należał do Faraona. taka była historia żółtej ciżemki."
Nauczycielka z liceum spotyka swego dawnego ucznia Jasia.
- No co u ciebie słychać Jasiu, co porabiasz?
- A wie Pani, chemię wykładam.
- Naprawdę Jasiu? A gdzie?
- W "Biedronce". Na regały...
Zebranie rodziców.
-Czy państwo wiedzą, że wasze dzieci nie potrafią odpowiedzieć na pytanie: "Kto podpalił starożytny Rzym?".
Rodzice milczą. Po chwili jeden mówi:
-To niech pani od razu powie ile będzie kosztowała odbudowa. My się złożymy.
Redakcja gazetki szkolnej Green Team
Przygotował: Paweł Mroziński
Dlaczego w szkole zawsze czujemy się źle?
Bo trzeba oszczędzać zdrowie na wakacje!