Wiadomości ASP nr 53

Komentarze

Transkrypt

Wiadomości ASP nr 53
Wiadomości ASP 53
Akademia
kwiecień 2011
Sztuk Pięknych
ISSN 1505–0661
im. Jana Matejki
www.asp.krakow.pl
w Krakowie
cena 6 zł (w tym 5% VAT)
→
Z NAROŻNIKA I PIĘTRA
→ Spis treści
Idee
2 – Dariusz Vasina Czerwona fala
8 – Iwona Demko Szok i zachwyt
Nie – Felieton
18 – Darek Vasina Monster
Dyplomy
22 – Zofia Szostkiewicz Poczta Polska niejedno ma imię
23 – Michał Pyteraf Electric Rider
26 – Jan Kuka Superjednostka
30 – Wojciech Gwiazdowski Krzeszowice Story
Konkursy
33 – Agata Pankiewicz Krótkie historie o szczęśliwym życiu
36 – Grzegorz Sztwiertnia Życie jest snem
N
Wystawy
adchodząca wiosna nastraja nas optymi‑
45 – Marysia Norkowska Balans
stycznie – ale kwietniowa zmienna pogoda
47 – Jacek Dembosz Lolitki z domu Usherów
powoduje częste wahania naszego samopoczucia.
50 – Grzegorz Bednarski Między imaginacją a realizmem
Podobnie w życiu; momenty radosne przeplatają
52 – Michał Pilikowski O wystawie Stanisława Tabisza
się ze smutnymi. Ostatnie miesiące to okres, w któ‑
53 – Jacek Waltoś Pokolenie
rym odeszło na zawsze kilku naszych Kolegów,
55 – Stanisław Tabisz Moje Pokolenie '80
wielkich artystów, m.in.: Andrzej Pietsch, Jerzy
58– Marek Bulanowski Zwierzęta i ludzie Jerzego Panka
Nowosielski i Andrzej Kreutz Majewski. Absolwenci
60 – Jan Trzupek Merci, je regarde seulement
krakowskiej Akademii, związani byli z nią przez
62 – Bogusława Bortnik‑Morajda Rytmy i rytuały
długie lata pracą pedagogiczną, osiągnęli wysokie
64 – Mieczysław Szewczuk Dary ASP dla MSW w Radomiu
pozycje w grafice, malarstwie i scenografii.
66 – Beata Gibała‑Kapecka, Karina Grygierek, Dorota
Z drugiej zaś strony cieszymy się z rezultatów
Kawecka In‑side out
naszej pracy: zakończyliśmy adaptację i remont
pomieszczeń Biblioteki Głównej, stwarzając lep‑
Wspomnienia
sze warunki zarówno dla jej pracowników, jak
72 – Michał Pilikowski, Stanisław Rodziński, Jacek
i czytelników; nasi studenci odnieśli kolejne suk‑
Waltoś, Stanisław Zbigniew Kamieński, Janusz
cesy w konkursach projektowych a „Wiadomości”
Krupiński, Grzegorz Sztwiertnia Wspomnienie
zyskują coraz większy krąg odbiorców w salonach
o Jerzym Nowosielskim
sieci Empików i to bez żadnej kampanii reklamowej.
84 – Wydarzenia
Przed nami Wielkanoc. Życzę wszystkim, aby
te dni były dla nas pełne ciepła, radości i nadziei.
98 – Publikacje
Redakcja składa podzię‑
kowania prof. Dariuszowi
Prof. Adam Wsiołkowski
Rektor ASP w Krakowie
Vasinie za projekt okładki
do niniejszego numeru
„Wiadomości ASP”.
1
Idee
Czerwona Fala *
„Jak ja żałuję że nie mam radia,
Wytłumaczenia wielkiej popularności kierunków
ile jeszcze postoję na światłach,
artystycznych mogą być różnego rodzaju – pierwsze
wypaliłam, a teraz bym zjadła,
to wciąż obecny mit artysty – wyzwolonego lekko‑
chcę dojechać już”.
ducha, który przechodzi przez życie jak nóż przez
zespół Pustki – fragment utworu Czerwona fala
wakacje. Mit ten bardzo ochoczo podtrzymywany
z płyty Koniec kryzysu
przez literaturę brukową, filmy, seriale utrzymuje
masło, mit cyganerii, ciągłe rauty, nieustające
nas w mniemaniu, że życie artysty jest absolutnie
beztroskie, łatwe, bezproblemowe. Pieniądze przy‑
Darek Vasina
chodzą Bóg wie skąd, biały szal, czarna peleryna,
zawadiacki beret. Na pewno nie bez znaczenia jest tu,
„Nie mam dla was jakichś szczególnych mądrości
pod Wawelem, nadal obecny mit cyganerii z czasów
oprócz tego, tych czterech wyrazów: Nie miejcie nie‑
Młodej Polski. Prawda uderza z siłą 10‑kilogramo‑
realnych oczekiwań. Jeśli chcecie robić kasę, od razu
wego kowadła spadającego z 10 piętra, zauważonego
zrezygnujcie. Uczcie się bankowości lub informatyki.
w odległości 10 cm od naszej głowy. Ze wszystkich
Wszystkiego oprócz sztuki. I pamiętajcie: tylko jeden
absolwentów kończących wydziały artystyczne naszej
Nauczyciel, rysownik,
z was na stu zarobi na życie jako artysta”.
Uczelni z własnej twórczości są w stanie się utrzy‑
malarz i grafik.
John Malkovich – profesor malarstwa w filmie Akade‑
mać zaledwie 1–2 osoby, czasem nikt. A przecież
Ur. w 1964 r. Studia w kra‑
kowskiej ASP w latach
1985–1990 na Wydziale
mia Tajemniczych Sztuk Pięknych, reż. Terry Zwigoff,
przez pięć lat wmawiamy im, że są kimś specjalnym.
2005
Przez pięć lat namawiamy, by harowali, poświęcali
jak najwięcej swojego czasu na samorozwój. Przez
Grafiki. Prowadzi pracow‑
nię malarstwa na Wydziale
Od dłuższego czasu poważnie uwiera mnie ten temat.
Grafiki. Od 2007 prof. ASP.
2
pięć lat tłumaczymy im, że sztuki piękne to rodzaj
Od wielu już lat, bez względu na sytuację polityczną
misji. Bo tak uczyli nas nasi mistrzowie. Młody czło‑
czy gospodarczą w naszym kraju, absolwenci kierun‑
wiek jest utrzymywany w przekonaniu o byciu kimś
ków artystycznych po skończeniu Akademii nie mają
wyjątkowym. Kończy Akademię i wtedy okazuje się,
pracy (czytaj: nie są w stanie utrzymać się ze swojej
że nikt na niego nie czeka, nikt go nie chce, jego prace
sztuki). Miałem kiedyś taki pomysł, żeby nowym
są może oglądane w niektórych z dziesiątek galerii,
kandydatom na studia wręczać małe wydawnictwo
do których wysyła portfolio, lecz tak naprawdę nic
składające się z wypowiedzi absolwentów, z zapisów
z tego nie wynika. Nielicznym szczęśliwcom albo
ich wrażeń z pierwszego roku po skończeniu Akade‑
udaje się zaczepić na Akademii w charakterze słabo
mii. To jeden z przedziwnych fenomenów – chętnych
(lecz regularnie) opłacanego asystenta, albo zorga‑
na wydziały artystyczne jest nadal potężna liczba,
nizować wystawę, inwestując własny czas i pienią‑
podczas gdy utrzymanie się później z pracy twórczej,
dze – wystawę, która zazwyczaj przechodzi bez echa.
szczególnie w naszym mieście, graniczy z cudem.
To prawda – postulat, aby nieomal każdy przeciętny
Wiadomości asp /53
Ilustracje: Darek Vasina
absolwent artysta żył ze swoich dzieł artystycznych,
w naszym kraju. Większość wypowiedzi była komplet‑
↑ Człowiek‑pomnik
jest utopijny. Mamy sytuację skrajnie odmienną.
nie sceptyczna. Utkwiły mi w pamięci dwie. Jedna
↓ Drugi termin
Ze swej twórczości po skończeniu Akademii nie
zakładała, iż najlepszym rozwiązaniem dla młodych
utrzymuje się prawie nikt. I mam tu na myśli stu‑
artystów jest migracja do jednego z państw, w któ‑
dentów przeciętnych, lecz także ludzi bardzo zdol‑
rych rynek sztuki współczesnej jest o wiele bardziej
nych, obsypywanych wyróżnieniami, z celującymi
ocenami. W Krakowie – „stolicy kulturalnej Polski”
– sytuacja jest szczególnie bolesna. Jeśli miałbym
w tej chwili wymienić „sensowne” galerie, do któ‑
rych mógłby się udać młody absolwent naszej uczelni
ze swoim portfolio, to jest ich mniej więcej tyle, ile
palców u jednej ręki. U JEDNEJ RĘKI. Cały czas nie
mogę uwierzyć, jak można było do tego dopuścić,
by z mapy kulturalnej Krakowa zniknęły świetny
F.a.i.t., znakomicie zapowiadające się Delikatesy,
nowatorski Artpol, jedne z niewielu galerii promu‑
jących najnowszą, najmłodszą polską sztukę. Nas
po prostu na takie straty nie stać! Jak to możliwe,
że miasto „lekką ręką” wydaje krocie na wszelkiego
rodzaju imprezy ludyczne na rynku i w okolicach,
nie umiejąc znaleźć sposobu na pomoc w utrzymaniu
paru „młodych” galerii, sposobu na to, by powstawało
ich jeszcze więcej? Problem jest pewnie dużo głębszy.
Galerie ze sztuką współczesną upadają, bo nie mają
wystarczającego wsparcia, lecz przede wszystkim nie
są w stanie się utrzymać. Nie są w stanie się utrzymać,
bo nadal grupa ludzi kupujących sztukę ze względu
na upodobania, a nie nazwiska, w naszym mieście –
wciąż konserwatywnym, jeśli chodzi o gust – to ciągle
garstka zapaleńców. Pamiętam dyskusję w jednym
z magazynów. Temat: „Co po Akademii?”. Czy coś
w tym rodzaju. Uczestnicy, m.in. czołowi polscy mala‑
rze, także pedagodzy, wypowiadali się na temat szans
młodych adeptów sztuki w dzisiejszej rzeczywistości
3
rozwinięty, a możliwości rozwoju są większe niż u nas
Opinie absolwentów są podawane z ust do ust, widmo
– i to jak najszybciej po skończeniu Akademii, a naj‑
braku środków do życia po zrobieniu dyplomu staje
lepiej przeniesienie się na inną, zagraniczną uczel‑
się coraz bardziej realne. Część studentów uprawia‑
nię w trakcie studiów. Druga wypowiedź zakładała,
jących „sztukę czystą” zaczyna „skręcać” w kierunku
że fatalna sytuacja absolwentów szkół artystycznych
projektowania (powszechnie wiadomo, że łatwiej
jest tylko i wyłącznie ich winą, ponieważ są mało
znaleźć pracę w firmach reklamowych), uczą się
aktywni, a oczekiwania mają wielkie. Prawda jest
na gwałt programów graficznych, czasem zapisują
taka, że oczywiście zawsze znajdzie się parę osób
się do pracowni projektowych, licząc, że dodatkowa
z pretensjami, które uważają, że wszystko im się
wiedza da im łatwiejszą możliwość znalezienia pracy.
należy, lecz generalnie większość po konfrontacji
Chciałbym jeszcze raz wyraźnie podkreślić – mówię
z naszą rodzimą rzeczywistością poddaje się od razu,
tutaj o studentach kierunków artystycznych stara‑
albo po paru latach bicia głową w mur. Z drugiej
jących się przekwalifikować ze względu na otacza‑
jednak strony zaskakujące jest, że tak wielu pod‑
jące nas realia, a nie o zdeklarowanych przyszłych
daje się tak szybko i tak wcześnie, jakby „bez walki”,
projektantach. Z jednej strony to działanie wydaje
w sytuacji gdy jeszcze nie ciążą na nich obowiązki
się racjonalne i logiczne. Z drugiej jednak – tracimy
rodzinne. Gdy przypomnimy sobie losy artystów jesz‑
wielu wybitnie utalentowanych artystów. Spotykam
cze sprzed parędziesięciu lat, którzy gdzieś na pod‑
ich potem parę lat po zrobieniu dyplomu, pracu‑
daszach, latami nie dojadając, byli szczęśliwi, mając
jących 8 godzin dziennie w reklamie – rozmowa
jakąkolwiek możliwość uprawiania swojej twórczo‑
zazwyczaj wygląda tak samo: „Teraz nie maluję, nie
ści, to okazuje się, że cel zmienił się diametralnie.
mam czasu, ale to sytuacja przejściowa, za dwa, trzy
Wygląda na to, że celem teraz nie jest twórczość sama
lata zarobię taką kasę, że rzucę tę robotę i zajmę się
w sobie, celem jest twórczość niosąca poważne korzy‑
tylko malarstwem”. Przeprowadziłem takich rozmów
ści materialne. Kryzys zwątpienia we własne siły,
dziesiątki. To się nigdy nie udaje. Człowiek zbyt uza‑
w siebie następuje gdzieś w połowie studiów. W oko‑
leżnia się od standardu życia, coraz większa przerwa
licach III roku pojawia się lęk zbliżającego się końca.
w pracy artystycznej pogłębia lęk przed powrotem,
4
Wiadomości asp /53
↑ Kolejka
często sytuacja rodzinna ma decydujący wpływ
na decyzję, czy wybrać pewną pracę, czy niepewną
pasję – a trudno w sytuacji, gdy masz na utrzyma‑
niu parę osób, podejmować ryzyko. Dochodzi do tego
brak potrzebnej, szczególnie w dzisiejszych czasach,
tzw. wiedzy marketingowej, jak np. umiejętność zro‑
bienia efektownego, chwytliwego portfolio, strony
internetowej, umiejętnego napisania podania o pracę
czy CV – jednym słowem wiedzy, jak się jak najlepiej
zaprezentować i co z tym potem zrobić, gdzie iść, gdzie
wysłać. Za granicą sytuacja absolwentów wydziałów
artystycznych wygląda podobnie, acz wcale nie tak
samo, bo po pierwsze w prawie każdym kraju zachod‑
nim rynek sztuki, a przede wszystkim rynek sztuki
współczesnej, istnieje i funkcjonuje dużo prężniej niż
u nas. Nie jest też wielkim problemem znalezienie
pracy dorywczej, sezonowej, niezajmującej całych dni
i dającej dochód wystarczający na w miarę przyzwoite
Spotykam ich potem parę lat po zro‑
bieniu dyplomu, pracujących
osiem godzin dziennie w reklamie
– rozmowa zazwyczaj wygląda tak
samo: – Teraz nie maluję, nie mam
czasu, ale to sytuacja przejściowa –
za dwa, trzy lata zarobię taką kasę,
że rzucę tę robotę i zajmę się tylko
malarstwem.
utrzymanie.
studentów, na pewno przedmioty przygotowujące
Ponarzekałem. Po krakowsku.
od strony marketingowej (od roku tego rodzaju przed‑
To nie jest tekst krytyczny w stosunku do Akademii.
miot funkcjonuje na Wydziale Grafiki), może stwo‑
Akademia jest szkołą – kształci przyszłych artystów.
rzenie z wystawy końcoworocznej ważnego, kultural‑
Można by się jednak zastanowić, czy nie dałoby się
nego wydarzenia w mieście, może targi, na których
im pomóc bardziej. Na pewno porządna galeria dla
studenci będą mogli zaprezentować/sprzedać swoje
5
6
Wiadomości asp /53
Artyści poprzez swoją sztukę
wzbogacają społeczeństwo, spra‑
wiają, iż stajemy się lepszymi, cie‑
kawszymi, mądrzejszymi ludźmi.
Nie można zostawiać ich samych
na początku ich drogi i udawać,
że nic się nie dzieje.
prace (słyszałem o takiej imprezie na ASP w Warsza‑
← Godzina szczytu
wie), może pismo studenckie (świetna, nowatorska
↖ Kujonka
szata graficzna, interesujące artykuły), gdzie m.in.
→ Alma Mater
będą prezentować swoje prace. Nie wiem, na pewno
↘ Halny
da się wymyślić 100 innych, lepszych pomysłów.
Ten tekst jest, chcąc – nie chcąc, krytyczny wobec
dzisiejszej rzeczywistości, naszego społeczeństwa.
Bo ten stan rzeczy najwięcej mówi o naszym społe‑
czeństwie. Młodzi artyści opowiadają o swoim poko‑
leniu, o swoich problemach, lękach, fascynacjach.
To wiedza bezcenna, pozwalająca często zrozumieć
nas samych, zrozumieć siebie. Po skończeniu uczelni
nie są w stanie utrzymać się ze swojej sztuki, nie
dlatego, że są „słabi”, lecz dlatego, że mało kto chce
nabyć ich prace. Bo nadal u nas kupuje się przede
wszystkim „nazwiska”, a nie dzieła. Artyści poprzez
swoją sztukę wzbogacają społeczeństwo, sprawiają,
iż stajemy się lepszymi, ciekawszymi, mądrzejszymi
ludźmi. Nie można zostawiać ich samych na początku
ich drogi i udawać, że nic się nie dzieje, że tak ma być,
że to konieczna selekcja naturalna, bo wybije się
jeden superzdolny – zaradny, a przepadnie dziesięciu
superzdolnych – niezaradnych. Nie można twierdzić:
„Radźcie sobie sami” – bo wielu z nich sobie nie pora‑
dzi. A straty dla nas wszystkich, dla kultury będą nie
do odrobienia.
Boards of Canada Everything You Do is a Balloon, www.youtube.com
* „czerwona fala” – zjawisko w ruchu drogowym odwrotne do tzw.
zielonej fali, czyli sytuacji, w której przy podanej prędkości
skoordynowane zielone światło daje możliwość ciągłego prze‑
jechania paru skrzyżowań bez zatrzymywania się.
7
Idee
Szok i zachwyt
↖ Lizak
Iwona Demko
Nie bójmy się świętować Dnia Kobiet. Wiem, że dzień
ten kojarzy nam się jedynie z rajstopami, tulipanami
i kobietami na traktorach – czyli komunizmem. Jed‑
nak data ta wiąże się z innym wydarzeniem. W roku
1908 roku w Nowym Jorku pracownice przemysłu
odzieżowego postanowiły zorganizować strajk, prze‑
ciw złym warunkom pracy. Właściciel, chcąc uniknąć
skandalu, zamknął strajkujące kobiety w fabryce.
Wybuchł pożar, w wyniku którego spłonęło 126
Ur. w Sanoku w 1974r.
kobiet. Święto Kobiet, ustanowione zostało przez
W latach 1989–1994 uczęsz‑
Międzynarodówkę Socjalistyczną w Kopenhadze,
czała do PLSP w Krośnie.
w 1910 roku, jako hołd upamiętniający śmierć tych
W latach 1996–2001 stu‑
kobiet, które miały śmiałość upomnieć się o swoje
diowała na Wydziale Rzeźby
prawa. 25 marca 1911 roku, również w Nowym Jorku,
ASP w Krakowie, w pra‑
cowniach m.in. Stefana
140 innych kobiet zginęło w wyniku pożaru fabryki
Borzęckiego i Jerzego
Triangle Shirtwaist. Nowakowskiego, u któ‑
rego zrealizowała dyplom.
Uprawia rzeźbę, rysunek,
Między sercem a rozumem
serigrafię. Jest asystentką
Uwielbiam rzeźbić, uwielbiam robić coś bezużytecz‑
w pracowni prof. Józefa
nego, coś, co nie ma praktycznego zastosowania
Murzyna.
i co dla wielu ludzi jest zbędne… Na początku nie
lubiłam rzeźby i miałam z nią największy problem.
Wszystko się zmieniło, kiedy „poznałam” francu‑
ską rzeźbiarkę Camille Claudel. Byłam pod wielkim
wrażeniem tego, że w czasach, kiedy noszono długie
8
Wiadomości asp /53
Od czasu, kiedy zawładnął mną kolor
różowy, zaczął pojawiać się temat
waginy. Poduszki dotyczą tematu mie‑
siączki, który raczej nie spotyka się
z przyjaznym odbiorem, celowo chcia‑
łam wzbudzić w odbiorcy uczucia
odmienne – zaskakująco przyjemne.
spódnice, ona miała odwagę poświęcić się tak nieko‑
to doprowadziło mnie do gąbki. Materiał, który może
biecemu zajęciu. Zadziwiała mnie jej pasja i oddanie
mieć duże gabaryty i niewiele waży. Łatwy do obraca‑
rzeźbie. Zupełnie inaczej zaczęłam patrzeć na rzeźbę
nia podczas pracy, lekki w transportowaniu.
i sama zapragnęłam się jej poświęcić. Fascynowały
↑ Przytulanki
Szlifierkę i spawarkę zastąpiłam maszyną
mnie kobiety‑artystki. Niki de Saint Phalle zazdrości‑
do szycia. Szycie pewnie kiedyś mi się znudzi
łam odwagi sięgania po tego rodzaju środki wyrazu.
i za 10 lat mogę robić całkowicie inne prace…
Jej prace były wręcz kiczowate. Japonce Yayoi Kusa‑
Wybór świecidełek i infantylnych materiałów
mie – atmosfery, jaką emanują jej prace, kolorowe,
służy mi do przełamania stereotypowego myśle‑
radosne, pozbawione ciężkiej, wydumanej symboliki.
nia. Uwielbiam balansować na pograniczu kiczu
Lubię artystów, którzy o sprawach trudnych potra‑
i tworzyć prace przypominające bardziej gadżety
fią mówić w sposób wesoły i nieco zdystansowany.
niż poważane dzieła sztuki.
Wydaje mi się, że życie dostarcza nam wystarczająco
dużo przygnębiających sytuacji i sztuka powinna
W kolorze pink
to życie nieco rozświetlać. Oczywiście można się kłó‑
Różowy był jedynym kolorem, którego nienawidziłam
cić z tym stwierdzeniem.
przez 28 lat. Kojarzył mi się z bezgranicznym kiczem
Materiały
postanowił wreszcie się zemścić i rzucił na mnie urok
i obrzydliwością. Aż pewnego dnia kolor różowy
Materiały rzeźbiarskie nie dzielą się na lepsze i gor‑
(z moją pomocą oczywiście, bo to naprawdę piękny
sze. Czy rzeźba wykonana z drewna, metalu czy
i niesamowity kolor…). Pracowałam wtedy nad dyplo‑
kamienia ma mieć przez to większą wartość arty‑
mem. Gdy już gotowa rzeźba czekała na pokrycie kolo‑
styczną? Nie boję się pracy z tymi materiałami, ale
rem, zastanawiałam się: „Zostawić ją białą,
późniejszy transport i montaż takich prac wymaga
czy pomalować je na różowo?”. Pod wpływem czystej
męskiej pomocy. Uzależnienia od innych. I właśnie
wrodzonej przekory, zdecydowałam się na różowy.
9
Wykoncypowałam, że zrobię rzeźby do dotykania
i w dosłowny sposób zmniejszę ten dystans. Kolor
różowy miał sugerować cielesność. Wtedy też
zauważyłam, że obłe, abstrakcyjne kształty zawsze
kojarzą się większości ludziom erotycznie. Bardzo
podobała mi się reakcja publiczności oglądającej
moje prace – ich twarze były nieco zaczerwienione
i zawstydzone, a w głowach kotłowała się myśl:
„Czy wszyscy widzą to co ja, czy tylko ja mam takie
kosmate myśli?”. Każdy myślał „o jednym”, ale
równocześnie każdy starał się ukryć swoje skoja‑
rzenia. Wtedy też zauważyłam, jak wstydliwy jest
to temat – mimo że dotyczy każdego z nas. Ludzie
zawsze bardzo chętnie przywierają do Przytulanek.
Jaś i Małgosia
↑ Sheela‑na‑gig
176 × 102 × 32 cm
Może dlatego, że są wykonane z gąbki. Podczas
Chociaż mężczyźni wprowadzają bardzo wiele chaosu,
ostatniej wystawy musieli się chyba nie tylko przy‑
↗ Krakowianka
świat bez nich byłby zdecydowanie mniej ciekawy.
tulać, ponieważ jeszcze nigdy nie wróciły aż tak
40 × 37 cm
Kobiety zdają sobie sprawę z faktu, że na obecną
upaćkane. Jednak takie było założenie projektu:
chwilę nie ma lepszego pomysłu niż mężczyzna. Pro‑
widzowie mieli je dotykać. Pozostaje więc cierpli‑
jekt Jaś i Małgosia powstał z bezsilności. Z jawnej
wie to znosić i prać za każdym razem… Przytulanki
niesprawiedliwości podziału czynności na męskie
były, rzecz jasna, różowe.
i damskie. „Królowa‑matka”, doczepiony „truteń”
i uwijające się jak w ulu małe pracowite laleczki‑
Lizaki
Małgosie przysposabiające Janów – istoty leniwe
Do Przytulanek konieczne było uruchomienie zmy‑
i nieprzydatne – do banalnych czynności domowych.
słu dotyku, a to już doprowadzało do stricte erotycz‑
Prozaiczne love story toczące się w kiczowatej scenerii,
nych skojarzeń. Postanowiłam pójść jeszcze dalej.
jak z telenoweli. Powrót matriarchalnego porządku,
Jednoznacznie określić temat i zaangażować zmysł
tak doskonale funkcjonującego w świecie przyrody.
smaku – teraz zamiast rąk, język uczestnika wystawy.
Wykonałam lizaki w formie żeńskich narządów roz‑
10
Przytulanki
rodczych. Przybyłym na wystawę wręczano takiego
W czasie kiedy powstał pomysł Przytulanek, doszłam
lizaka z zachętą, by traktowali go jak lizaka właśnie.
do wniosku, że w naszym społeczeństwie istnieje
W trakcie wernisażu reagowano na lizaki pozytywnie.
duży dystans między artystą a odbiorcą i że powin‑
Każdy chciał się stać ich posiadaczem. Większość
nam zrobić coś, aby ten dystans zmniejszyć.
jednak upychała je po kieszeniach i tylko nieliczni
Wiadomości asp /53
zdobyli się na odwagę lizania ich podczas wernisażu.
Lizaki rozeszły się co do jednego.
Kiedy robiłam 28 dni, każdą z poduszek kon‑
↖ 27 dzień PMS – Vagina
Dentata, 40 × 37 cm
sultowałam z moimi koleżankami. Pytałam je o ich
własne odczucia i refleksje. Mimo że znały poduszki
↖ 14 dzień – owulacja
Poduchy‑Cipuchy
z moich opisów słownych, kiedy pokazałam im
40 × 37 cm
Od czasu, kiedy zawładnął mną kolor różowy, zaczął
gotowe prace, na ich twarzach przez pierwsze
↑ 1 dzień – okres
pojawiać się temat waginy. Poduszki dotyczą tematu
sekundy malował się szok wywołany dosłownością
40 × 37 cm
miesiączki, który raczej nie spotyka się z przyja‑
formy. Jednak zaraz potem pojawiała się aprobata
znym odbiorem, dlatego celowo chciałam wzbudzić
i zachwyt. Celowo użyłam do wykonania poduszek
w odbiorcy uczucia odmienne – zaskakująco przy‑
miękkich, błyszczących materiałów, futerek, korali‑
jemne. Nie chciałam potwierdzać utartych sposobów
ków, cekinów, błyskotek, czyli materiałów kojarzą‑
myślenia, chciałam zmienić nasze spojrzenie na bar‑
cych się z kobietą.
dziej pozytywne. Wydawało mi się, że jeśli przedsta‑
wię waginę w sposób tak dekoracyjny, to nikt nie
Pokutujące to tu, to tam wyobrażenie, że wagina
mogłaby mieć zęby, bardzo mnie zainspirowało…
będzie mógł się oprzeć takiemu wizerunkowi. Chcia‑
Są również historie, które mówią, że w pochwie
łam, aby poduszki, które miały oddawać okres płodny
mieszkają węże, a nawet smok. Opowieści te były
w cyklu kobiety, były wyjątkowo strojne, te, które
wynikiem strachu mężczyzn przed rozpoczęciem
miały przedstawiać PMS (ang. premenstrual syndrome
życia seksualnego. Przecież ich narząd płciowy miał
czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego), miały
zniknąć gdzieś w ciemnościach i nie wiadomo było
być smutne, groźne czy wściekłe, nie tracąc jednak
tak naprawdę, co tam jest… Postanowiłam wykorzy‑
ciągle swojej sympatyczności. Poduszki z dni nie‑
stać ten motyw. W moim projekcie vagina dentata
płodnych przedstawiłam jako białe, czyste i wolne
symbolizuje jeden dzień PMS‑u, kiedy bywamy bar‑
od mocnych przeżyć. Natomiast poduszki prezen‑
dzo groźne i nerwowe. Ja sama bywam wtedy bardzo
tujące miesiączkę oczywiście musiały być czerwone.
agresywna i mam ochotę wyrzucić agresję na każdą
Trzy pierwsze dni okresu są w kolorze mocno czerwo‑
napotkaną osobę, która choć trochę mnie zdenerwuje.
nym, dwa kolejne mają jaśniejszy odcień czerwieni.
I czasami dużo siły mnie kosztuje to, aby tego nie
Sama nie lubię tej części cyklu. Mam silny ból brzu‑
zrobić. Jako ciekawostkę, zdradzę, że zęby w poduszce
cha, który towarzyszy mi w pierwszym dniu mie‑
zrobiłam z moich kolczyków.
siączki – stąd szpilki wbite w wargi sromowe. Jednak
pokazując to w tak uroczy sposób, chciałam wpłynąć
Artystka od vagin
też sama na siebie, zmusić się do zaakceptowania
Kiedy byłam małą dziewczynką, na cipkę mówiłam
tej części cyklu, do zmienienia mojego negatywnego
„łała”. Nie wiem, co mnie zainspirowało do utwo‑
nastawienia. Chciałam trochę zaczarować te bolesne
rzenia właśnie takiego słowa. Nazwa ta jednak
i niekomfortowe dni i zamienić je na bardziej przy‑
na dobre przyjęła się w całej naszej rodzinie i prze‑
jazne – przynajmniej w sposobie naszego myślenia.
szła na następne pokolenie – czyli mojego syna, który
11
↑ Trofea 1994–2008
w pewnym momencie był nawet zdziwiony, że tylko
Najdziwniejsze było to, że bardziej tolerancyjni
↗ Moje narodziny
nasza rodzina zna to słowo. Jeśli miałabym wybierać
okazywali się mężczyźni niż kobiety. Na wystawie,
między słowem „wagina” a „cipka”, to zdecydowanie
na której prezentowałam Waginatyzm, widziałam
wolę bardziej szanowane określenie „wagina”.
uśmiech na twarzach mężczyzn i uczucie niesmaku
Czasami bywa tak, że zainteresowanie jednym
na twarzach kobiet. Jest mi w pewien sposób przy‑
tematem powoduje, że odkrywa się w nim nieskoń‑
kro, że kobiety nie akceptują i nie potrafią być
czoną głębię informacji do wykorzystania – do prze‑
dumne ze swoich narządów płciowych i często
tworzenia w rzeźbę czy obiekt. A temat waginy jest
to one mają gorsze nastawienie do nich niż męż‑
niesamowicie bogaty i interesujący. Były chwile, kiedy
czyźni. Chciałabym, aby to się zmieniło. Celowo też
bałam się, że zostanę artystką tylko od waginy, ponie‑
umieściłam na klęczniku kobietę, chciałam unik‑
waż jeden mój pomysł w tym temacie wywoływał
nąć seksualnych podtekstów. Nie chciałam również
kolejny i wydawało się, że nie będzie końca. Nie wiem,
robić symbolu klęczącego przed kobietą mężczyzny.
jak długo temat waginy będzie mi towarzyszył – nie
Kiedyś kobiety modliły się do waginy jako bogini
zakładam określonego odcinka czasu. Staram się nie
z prośbą o potomstwo. W wielu kościołach umiesz‑
tworzyć sobie ograniczeń. Dopóki jakiś temat anga‑
czano wyryte w skałach symbole warg sromowych,
żuje mnie emocjonalne, po prostu poddaję mu się.
aby idąca do ołtarza panna młoda mogła je potrzeć
ręką, zapewniając sobie w ten sposób płodność.
Waginatyzm
seksualność w historii kultury, można dowiedzieć
kult waginy. Przecież wagina to brama, przez którą
się o istnieniu kultu waginy. O tym, że wagina
przychodzimy na świat, i wydawało mi się, że nasi
dawno temu była postrzegana zupełnie inaczej,
przodkowie musieli doceniać ten fakt. Zaczęłam
niż to ma miejsce obecnie. Prócz tego, że uważano
interesować się tym tematem i rozpoczęłam moje
ją za symbol płodności, pełniła funkcję symbolu
poszukiwania.
12
Z książki Catherine Blackledge, Wagina. Kobieca
Czułam wewnętrznie, że musiał kiedyś istnieć
szczęścia i zdrowia. Przypisywano jej magiczną
Waginatyzm to projekt, w którym posunęłam się
moc. Odsłanianie sromu zwiększało plony, zapew‑
znacznie dalej. Nie tylko przedstawiłam w nim sporej
niało urodzaj, żyzność gleby, odstraszało drapieżniki
wielkości waginę, ale nakazałam przed nią klękać.
i wrogów. W dzisiejszych czasach wydaje się to zupeł‑
Wiele osób odczytywało to jako bluźnierstwo. Ten
nie niedorzeczne i nieprawdopodobne. Ślady kultu
klęcznik nie został zrobiony po to, by bulwersować czy
waginy pojawiały się niezależnie od siebie w różnych
obrażać – daleka byłam od takich zamiarów. Muszę
częściach świata i w różnym czasie. Obecnie wagina
sprostować myśl o tym, że artysta zrobi wszystko, aby
występuje, niestety, tylko w kontekście seksualnym.
szokować (i w ten sposób osiągnąć sławę…). Nigdy
Wymyślając nowego boga w postaci waginy, nie
nie podchodzę do swoich prac w ten sposób.
o bluźnierstwo tu idzie. Ani o to, by teraz wszystkie
Wiadomości asp /53
Nigdy nie zdobywałam mężczyzn
dla rankingu, ani nie było to moim
głównym zajęciem w życiu.
Denerwowało mnie ogólnie przyjęte
sformułowanie, że to mężczyzna
„zalicza” kobiety. Na początek
sporządziłam listę.
Były też pretensje, że nie wzięłam kogoś pod uwagę…
← Waginatyzm
Reakcje były różne. Kobiety reagowały z uśmiechem
245 × 128 cm (całość)
na to, że wreszcie jedna z nas odważyła się na ten
temat. W przypadku mężczyzn (tych, którzy z ulgą
przekonywali się, że nie trafili na deskę) reakcja była
również pozytywna.
Feministka
Pierwsza kobieta została przyjęta na krakowską ASP
w 1920 r., po 102 latach istnienia uczelni. W 1945 r.
kobiety zadarły swoje spódnice i zaczęły odstraszać
Hanna Rudzka‑Cybisowa została pierwszym profe‑
złe moce. Chodzi o zwrócenie uwagi na problem,
sorem kobietą na ASP w Krakowie. Dzisiaj nietrudno
na to, że już najwyższy czas rozchylić wargi sromowe
zauważyć, że na naszej uczelni jest zdecydowanie
naszego wąskiego myślenia, że rewizja tego myślenia
więcej studentek, za to w kadrze pedagogicznej wciąż
przyniesie nam same korzyści. A kojarzenie waginy
dominują mężczyźni. Kiedy mężczyzna w swojej
z szacunkiem wcale nie jest takie niedorzeczne.
sztuce wykorzystuje np. karabin, nikt nie określa
tego jako „sztuka mężczyzn”, czy „maskulinizm”. Jed‑
Trofea
nak kiedy kobieta robi pracę dotyczącą bliskich jej
Nigdy nie zdobywałam mężczyzn dla rankingu, ani
tematów, od razu jest to klasyfikowane jako „sztuka
nie było to moim głównym zajęciem w życiu. Denerwo‑
kobiet”, bądź „sztuka feministyczna”. Owszem,
wało mnie ogólnie przyjęte sformułowanie, że to męż‑
prawie wszystkie tematy, jakie porusza, są femi‑
czyzna „zalicza” kobiety. Na początek sporządziłam
nistyczne. Jednak wynika to jedynie z tego, że jest
listę. Nostalgiczna podróż w czas mojej przeszłości
kobietą. Przedstawia problemy, z którymi spotyka się
pozwoliła mi przypomnieć sobie wszystkich panów…
w życiu, które bezpośrednio jej dotykają. To nie jest
Zakupiłam profesjonalne deski pod poroża i uszyłam
żaden manifest. Wykorzystuje wyłącznie swoją płeć,
z różowego polaru 12 głów męskich, które przykleiłam
aby opowiedzieć kilka historii wynikających z jej płci.
do desek. Pod każdą z głów umieściłam tabliczkę
I zupełnie nie rozumie, dlaczego musi się z czegoś
z miejscem i datą. Niektórzy gorączkowo, ze stra‑
tłumaczyć. Nie robi tego żaden mężczyzna, gdy w swo‑
chem i wstrzymanym oddechem poszukiwali swojej
ich pracach sięga po tematy męskie. Trudno kobiecie
twarzy wśród „upolowanej zwierzyny”. Rozpoczęło
nie dotykać w swoich pracach tematów kobiecych,
się emocjonujące dochodzenie: „kto jest kim?”. Było
klasyfikowanych z góry jako feministyczne. Tak czuję
to główne zajęcie osób, które znały mnie bezpośred‑
i myślę, drogi rozumie, że nie powinno to być trudne
nio. Poczułam się jak bohaterka portalu pudelek.pl.
do zaakceptowania…
13
↑ Waginatyzm (detal)
↗ Sheela‑na‑gig (detal)
Od zawsze nie lubiłam, kiedy czegoś mi zabraniano.
nierzadko zapłaciły życiem za to, aby nam, kobietom
Pod tym względem kobiety nie różnią się od mężczyzn.
było lepiej w obecnych czasach. Częściej spotykam
Feminizm to przede wszystkim prawo wyboru. Być
mężczyzn, którzy z entuzjazmem i dumą głoszą,
feministką to znaczy żyć w zgodzie ze swymi pragnie‑
że są feministami. A kobiety zarzekają się, że nimi
niami, niezależnie od tego, jakie one są.
nie są. Wygląda na to, że feminizm to ruch, który
Socjologowie mówią, że polskie kobiety nie mają
najwyraźniej skrzywdził kobiety…
świadomości dyskryminacji, „nie zauważają podo‑
14
bieństwa swego losu zdeterminowanego płcią”. Sil‑
Złota dziewica
niejszy jest patriotyczny mit matki Polki, poczucie
Zawsze marzyłam o tym, aby zrobić kobietę na krzyżu.
związku z rodziną, z misją poświęcania się. Zadowo‑
Nie potrafię wytłumaczyć, skąd narodziło się takie
lone z roli, jaką wyznaczyło im społeczeństwo, nie
marzenie. Na pewno nie po to, aby szokować… Raczej
widzą w niej żadnej niesprawiedliwości. Są „zadowo‑
z czystej przekory. Dlaczego ludzie nadali Bogu płeć?
lonymi niewolnikami”, a ich zgoda na władzę męża
A skoro nadali, to dlaczego Bóg jest mężczyzną? Pew‑
to „wyuczona bezradność”.
nie mężczyzna się nad tym nie zastanawia. Gdybym
Gdy słyszę: „O Boże, ty jesteś feministką!”, ogar‑
była mężczyzną, byłoby to dla mnie oczywiste. Jednak
nia mnie dziwne uczucie. Czuję się jak zbrodniarka,
moje wrodzone poczucie sprawiedliwości skłoniło
wróg narodu, zwyrodnialec, sprawczyni najgorszego
mnie do takiej refleksji. Zastanawiałam się również,
zła… Jeśli słowa te padają z ust mężczyzny, to odczu‑
dlaczego kobieta na krzyżu wzbudza w nas takie
wam w jego głosie rozczarowanie („…a wydawała się
negatywne emocje, skąd ten grymas na twarzach,
taka miła i normalna…”), a nawet strach („…pewnie
dlaczego kojarzy nam się z bluźnierstwem? Co złego
zaraz mnie zasztyletuje, w najlepszym przypadku
jest w takim przedstawieniu, że go nie akceptujemy?
opluje, w najgorszym coś odetnie…”). Zastanawiam
A jeśli akceptujemy, to na ściśle określonych warun‑
się, co takiego feministki zrobiły kobietom, że te tak
kach? Zastanawiałam się również, jak wyglądałoby
bardzo ich nie lubią? Co kryje słowo feminizm? Który
życie kobiet, gdyby ukrzyżowana została kobieta,
z utartych komunałów na ten temat? Jest mi przykro,
a nie mężczyzna?
gdy słyszę zarzekającą się z żarliwością kobietę: „nie,
Mimo tych wszystkich pytań i wątpliwości, wycho‑
ja nie jestem, broń Boże, feministką!”. Zarzekając się,
wana w wierze katolickiej, bałam się tak po prostu
że nie jesteśmy feministkami, dajemy wyraz naszej
zrobić ukrzyżowaną. Jednak pomogło mi w tym
nieświadomości i nieznajomości historii femini‑
(aż chce się powiedzieć: Boskie zrządzenie) zrządze‑
zmu. Zapominamy w ten sposób o kobietach, które
nie losu. Zostałam zaproszona na wystawę Kobiety
Wiadomości asp /53
i religia. Aby dodać sobie więcej odwagi, zasiadłam
do Internetu w poszukiwaniu historii, która mogłaby
mnie uratować. Bardzo szybko odnalazłam tam
legendę o św. Wilgefortis, która zadecydowała o tym,
że mogłam bez strachu (że spędzę resztę mojego życia
w więzieniu) zrealizować swoje pragnienie. Legenda
o św. Wilgefortis (imię od zniekształcenia dwóch
łacińskich słów virgo – dziewica i fortis – dzielna,
silna) mówiła o tym, że została ona ukrzyżowana
przez swojego ojca, ponieważ sprzeciwiła się jego
woli i nie wyszła za mąż za kandydata, którego jej
zaproponował. Nie jest pewne, czy historia ta rzeczy‑
wiście miała miejsce, jednak pewne jest to, że ludzie
człowiekowi od zarania dziejów. Wiązano go z kul‑
↑ Dzielna Dziewica
czcili św. Wilgefortis przez blisko 500 lat – od XIV w.
tem sił przyrody – ognia, życia, słońca. Pojawił się
250 × 170 × 69 cm
do połowy wieku XIX, kiedy to w 1926 r. Kościół
wiele lat przed Chrystusem. W XVII w. p.n.e. w Babi‑
wykreślił św. Wilgefortis z listy swoich świętych.
lonie i Asyrii krzyż był symbolem boga‑słońca. Był
Zastanawiam się, dlaczego tak jest, że jedynie
obecny w starożytnym Egipcie, był też symbolem
ta legenda jest w stanie usprawiedliwić realizację
greckiego Dionizosa, nordyckiego Odyna. Stosowały
mojego marzenia? Dlaczego to usprawiedliwienie jest
go indoeuropejskie ludy Persji i Indii (jako symbol
potrzebne? Dlaczego tylko wtedy ludzie akceptują
ognia). A także pojawił się u buddystów w Chinach,
kobietę na krzyżu? Przecież podobno żyjemy w cza‑
u Azteków, Majów i wielu innych (których wymie‑
sach równouprawnienia… A w dodatku jesteśmy już
nienie trwałoby znaczną chwilę)… Krzyż – symbol
na tyle mądrzy, aby nadawanie płci Bogu wydawało
cierpienia zaistniał u chrześcijan długo po Jezusie.
nam się pewnym uproszczeniem. Boimy się również
Takie całkowite zawłaszczanie krzyża przez chrze‑
samego symbolu krzyża i uważamy (nauczeni przy‑
ścijan jest bezpodstawne. Odczytywanie go tylko
godą Doroty Nieznalskiej), aby nie nadwyrężać wyro‑
w tym kontekście jest zdecydowanym zubożeniem
zumiałości naszego kraju. Jednak ograniczanie krzyża
całego tematu – jest niczym innym jak ograniczeniem
jedynie do symboliki chrześcijańskiej to naprawdę
się jedynie do własnego podwórka i zapomnieniem,
wyrwanie go z kontekstu innych znaczeń. Krzyż
że poza tym podwórkiem istnieje jeszcze inny świat,
to jeden z najstarszych symboli, jakie towarzyszyły
który też ma swoją historię…
15
Feminizm to przede
wszystkim prawo
wyboru. Być feministką
to znaczy żyć w zgodzie
ze swymi pragnieniami,
niezależnie od tego,
jakie one są.
Co artysta chciał przez to powiedzieć?
Moim największym osiągnięciem jest to, że ciągle zaj‑
muję się rzeźbą. Kiedy ukończyłam ASP, udawało się
tylko nielicznym. Nie było konkursów dla młodych
artystów, tak jak jest to teraz. Działo się naprawdę
niewiele. Można było oczywiście zająć się wykony‑
waniem pomników i rzeźbieniem popiersi. Osobiście
nie mam nic przeciwko temu. Jednak sposób, w jaki
trzeba te pomniki rzeźbić, zupełnie mi nie odpowiada.
Większość moich kolegów z roku zajmuję się teraz
czymś zupełnie innym niż rzeźba. I to, że ja prze‑
trwałam, wcale nie znaczy, że miałam większy talent
niż oni. Jest to raczej kwestia uporu, konsekwen‑
cji, a czasami szczęścia. Za każdym razem, kiedy
myślałam o tym, aby w końcu rzucić rzeźbę i zająć
się czymś „normalnym”, działo się coś, co dodawało
mi nadziei na nowo. Jestem osobą, która cel osiąga
na sztukę. Zainteresowanie sztuką dotyczy bardzo
powoli, za pomocą małych kroków. Kiedy osiągnę
wąskiego kręgu. Może oprócz względów finanso‑
jeden cel, zaraz wymyślam sobie następny. Nie jestem
wych wynika to poniekąd z tego, że towarzyszy
długo zadowolona, zaraz myślę o następnym kroku,
nam wzbudzony w szkole podstawowej strach przed
który muszę zrobić.
słynnym: „Co artysta chciał przez to powiedzieć?”.
Myślę, że wszystko zależy od tego, jaki rodzaj
Jeśli jest to portret np. papieża, sprawa jest pro‑
sztuki się uprawia. Niestety odbiorcą sztuki w Pol‑
sta. Gorzej, jeśli nie jest to takie oczywiste. Jednak
sce jest ciągle osoba z bardzo tradycyjnym gustem.
myślę, że strach ten jest całkowicie nieuzasadniony,
Cenniejsza wydaje się rzeźba z brązu niż np. uszyta
ponieważ często sama mam problem z odpowiedzią
z materiału. Ciągle obliczamy koszt materiału, nie
na to pytanie.
pamiętając, że w przypadku sztuki jej wartość prze‑
16
Na pewno są w Polsce artyści, którzy utrzymują
jawia się nie w materiale, z jakiego jest wykonana,
się ze sztuki, jednak ja do nich (jeszcze!) nie należę.
a w wartości artystycznej. Ciągle kierujemy się
Zdecydowałam się, że będę robiła jedynie takie prace,
zdaniem: „Takie coś to sam bym zrobił…”, a doce‑
które będę satysfakcjonowały przede wszystkim mój
niamy to, czego sami nie potrafimy wykonać. Nie‑
gust i moje upodobania. W związku z tym ciągle zara‑
stety, w przypadku sztuki nie do końca tak jest. Poza
biam w inny sposób (jestem asystentką na ASP oraz
tym nie ma ciągle mody na wydawanie pieniędzy
grafikiem komputerowym w firmie reklamowej). Nie
Wiadomości asp /53
chciałam również skazywać się na niepewne dochody
↑ Uroki miasta
przy pewnych wydatkach. Kosztuje mnie to zbyt wiele
stresu i powoduje, że staję się sfrustrowaną artystką,
a taką być nie chcę. Swoje prace wykonuję w wol‑
nym czasie i tym sposobem nie mam wolnego czasu.
Chwilami, nie rezygnując jednak z rzeźby, chciałabym
po prostu nic nie robić.
Uroki miasta
Teraz wyprowadzę moje psy na spacer. Mam uroczą
parkę. Śliczne stworzenia, prawda? Gdyby jeszcze nie
robiły tych swoich psich kup. Sprzątanie po nich jest
trochę kłopotliwe. A nie ma ze mną żadnego mężczy‑
zny, który tylko do tego się nadaje. Ale kupa kupie
nie równa. Szczególnie, gdy jest różowa. Tak więc
to koniec wywiadu. C’est la vie!
Zebrał Jacek Dembosz
17
N i e ‑ F e l i e ton
Monster
Czyli i oko świetne I renka
„ohydne”. Choć może bardziej pasuje słowo „niepoko‑
Darek Vasina
jące”, to jednak ta „ohyda”/niepokój pociąga. Mamy
wrażenie podglądania jakiegoś podziemnego, pod‑
„Popatrzcie na to” – powiedziała Joasia Ka, wystu‑
skórnego świata, którego istnienie zawsze przeczu‑
kując adres internetowy swoimi prodziekańskimi
waliśmy, nie mając na to konkretnych dowodów. Tak
paluszkami. Z nicości internetowej zaczęły wyłaniać
jakby demon odwrócił nas jak marynarkę na lewą
się zdjęcia. Właściwie najpierw ukazał się napis
stronę i powiedział: „Patrzcie, oto ja, który siedzę
„Irenka”, a potem zdjęcia, z góry na dół, bo – jak wia‑
w was, zawsze czuwam, a gdy wasze ciało zasypia,
domo – Internet jest rozciągliwy z północy na połu‑
jestem nie do zatrzymania. Lecz nie odwracajcie głowy,
dnie. Pierwsze wrażenie jest szokujące. I nie wiadomo,
patrzcie, mimo że boli – to także ty, ty i ty, ty nocny,
czy przez pierwsze pięć minut nie można oderwać
bardziej prawdziwy od dziennego”. Patrząc na te zdję‑
od nich oczu, bo są tak odpychające, czy tak genialne.
cia, czujemy się niekomfortowo, chcemy przestać, lecz
Przed nami jak w kalejdoskopie zaczęły przesuwać
nie możemy. Mam bezwzględną pewność, że to jedna
się postacie w wymyślnych pozach, wyrafinowanych
z prawd o tym pokoleniu, do której obejrzenia łaska‑
pozach, pozach bezpruderyjnych, lecz nie wyuzda‑
wie zostaliśmy dopuszczeni. Oko Judasza w onirycz‑
nych, jakby niewinnych, tak jakby bohaterowie tych
nym peep show odsłonięte na parę sekund.
zdjęć nie zdawali sobie sprawy ze swej seksualności,
W naturze musi być równowaga, więc ten świat
jakby właśnie dojrzeli, lecz jeszcze tego nie zauważyli.
pozornie odpychający jest budowany z pereł i dia‑
Czasem na twarzy mają maski, takie tandetne z odpu‑
mentów. Pozy plastycznie wyszukane, wyrafinowane,
stu, czasem jest to wypchana głowa konia, barana,
lecz nie ma tutaj wrażenia sztuczności, nie mamy
poczucia przebrania, kostiumu, nikt nas nie nabiera.
To rzeczywistość przerażająco spójna. Ohydne wnę‑
trza, w których uchwycone są postacie, „brzydkie”
maski, wstrętne kostiumy – wszystko jest na wierz‑
chu, bielizna, brak bielizny, ciało tak dalekie od ideału
wykreowanego przez nasze czasy, wstrętne buciki, no
i rajtki, no i te rajtki. Jak je widzę, to jak dziś czuję ten
zapach przedszkola, od którego mam „gulę” w gar‑
dle, i czuję ciepło sznycla schowanego do fartucha,
bo mi go zjeść kazali, i słowo „eskalopek”, i sos chrza‑
nowy w konsystencji, smaku i zapachu, jakby ktoś
go już do czegoś używał. To dotknięcie dzieciństwa
wydaje się nieprzypadkowe. Generalnie wszystko jest
18
Wiadomości asp /53
kapitalne światło, świetny kolor, kompozycje jak
z obrazów wielkich mistrzów – pomysłypomysłypo‑
mysły!!! Przez mózg jak kula snajpera przeleciały
mi dwa nazwiska – Diane Arbus i Andrzej Wróblewski.
Ledwo wpadły, już wyleciały.
Wszystkim się zdjęcia podobały, więc ja się obra‑
ziłem. Na wszelki wypadek. Chodziłem potem przez
parę dni, nie mogąc się ich pozbyć z głowy.
Tydzień później siedziałem w ciemnym lokalu,
dzieląc krzesło z Mikołajem (tworzyliśmy razem
rodzaj dziwacznego potwora z dwoma głowami i czte‑
rema półdupkami – krzeseł zabrakło…). „Widziałeś
takiego dziwnego bloga?” – zapytał Mikołaj. „A wiesz,
że widziałem…” – odparłem dumny, że mnie nie
zagiął. A tam właśnie siedzi Irenka, i zanim zdoła‑
łem cokolwiek, to on: „Irrrennnaaaaaa!!! Irrrrena!!!”.
W tym momencie poczułem, jak kropla zimnego
potu wskazuje mi bieg mego kręgosłupa. W ułamku
sekundy wyobraziłem sobie /zobaczyłem, jak podnosi
się dwumetrowa Godzilla, cała w tatuażach, która
rechocząc, nachyla się nade mną, zdziera ze mnie
sweterek swoją owłosioną łapą, zostawia tylko
kalesony męskie i skarpetki, wciska mi na twarz
19
„obciachową” maskę prosiaka i robi zdjęcie… Wizja
się rozwiała i zobaczyłem uroczą, drobną osobę z krę‑
conymi ciemnymi włosami, o błyszczących oczach.
Rozmawialiśmy chwilę, a ja dostałem do potrzyma‑
nia narzędzie – srebrny aparat foto, taką tandetną
idiotenkamerę. Mikołaj się śmiał, że ja ten aparat jak
relikwie… i my teraz o tych zdjęciach, i coś w tym było
(pamiętam, że nagle zdałem sobie sprawę, że jestem
już w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze i,
wpatrując się w aparat, cicho szeptałem: „teleporta‑
cja, teleportacja” – dobrze, że się nie udało, bo ten
srebrny portal mógłby mnie wysłać – na co wpadłem
trochę później – tylko do tego świata ze zdjęć, a mimo
pełnej dla niego sympatii, nie chciałbym tam zostać
na zawsze). Patrzyłem na ten ciepły, srebrny kawa‑
łek plastiku i nie mogłem uwierzyć, że za pomocą
tego można robić TAKIE zdjęcia. Ale z drugiej strony
powszechnie wiadomo, że nie narzędzie jest ważne,
lecz to, kto jest na jego końcu. Na końcu srebrnego,
plastikowego czegoś rodem z NRD jest właściwa osoba,
wybitnie utalentowana, o której na pewno jeszcze
usłyszymy. I podejrzewam, że bardzo szybko. Dawno
nie widziałem czegoś tak mocnego i poruszającego.
Musicie to zobaczyć. www.irenka86.blogspot.com
20
Wiadomości asp /53
21
Dyplomy
Poczta Polska niejedno ma imię
Fragment pracy dyplomowej
• Praca dyplomowa na Wydziale Form Przemysłowych
• Autor: Zofia Szostkiewicz
• Tytuł pracy: Elementy identyfikacji Poczty Polskiej
• Promotor: dr Barbara Widłak
• Recenzent: dr Agata Kwiatkowska‑Lubańska
Zofia Szostkiewicz
Poczta Polska jest w moim przekonaniu przykładem
polskiej firmy użytku publicznego, której wizerunek
pozostawia wiele do życzenia. Moim celem było zapro‑
jektowanie dla Poczty Polskiej nowego, świeżego
wizerunku. Nowa identyfikacja ma być nowoczesna,
klarowna, łatwa do zapamiętania, o ujednoliconych
środkach wyrazu. Podstawą proponowanego przeze
mnie wizerunku jest nowe logo Poczty Polskiej
i nawiązująca do barw narodowych biało‑czerwona
kolorystyka. Głównym założeniem było stworzenie
szkieletu prostego systemu, konsekwentnego i spój‑
nego, który może być dostosowywany do potrzeb
małych i dużych urzędów. Chciałam również, by był
on akceptowalny zarówno dla młodych ludzi, jak
i dla osób starszych. Projekt poza podstawowymi
22
Wiadomości asp /53
Dyplomy
• Praca dyplomowa na Wydziale Form Przemysłowych
• Autor: Michał Pyteraf
• Tytuł pracy: Motocykl elektryczny
• Promotor: dr hab. prof. ASP Piotr Bożyk
• Recenzent: mgr inż. Piotr Skurnicki
Electric Rider
Fragment pracy dyplomowej
elementami identyfikacji obejmuje również system
Michał Pyteraf
druków pocztowych, w których priorytetem było
zachowanie równowagi między ekonomią a ergono‑
Zaprojektowanie strony wizualnej motocykla elek‑
mią czytelności. Zaproponowałam również popularne
trycznego było dla mnie dużym wyzwaniem, dlatego
w Europie, a wciąż nieobecne w Polsce koperty typu
że wprowadzenie napędu elektrycznego, a co za tym
pre‑paid. W projekcie zastosowałam popularny krój
idzie rezygnacja z wielkiego, skomplikowanego
pisma Myriad Pro. Ten font z rodziny Adobe, bogaty
napędu tradycyjnego, niosło nowe możliwości kształ‑
w różne odmiany pisma, doskonale odpowiada
towania jego powierzchni, sylwetki oraz detali wizu‑
na bardzo różne potrzeby tak wielkiej firmy usługo‑
alnych. Podczas pracy istotny dla mnie był również
wej. Przy projektowaniu druczków pocztowych ogra‑
aspekt ekologiczny projektu oraz pojawienie się coraz
niczałam zadruk do możliwego minimum. Ujednoli‑
większej ilości jednośladów elektrycznych na rynku
cenie modułowej budowy druków ułatwia produkcję
motoryzacyjnym. i obniża koszty, a system kolorystyczny nadaje im kla‑
Poza niewątpliwymi walorami ekologicznymi
rowną formę. We wszystkich materiałach stosowałam
skupiłem swoją uwagę przede wszystkim na „zaba‑
znormalizowany system formatowania papieru ISO
wie” z formą, a niekoniecznie na wprowadzaniu
(papier firmowy według szeregu formatów A, plakaty,
rewolucyjnych rozwiązań i pomysłów użytkowych.
nalepki etc. według szeregu B, koperty zaś zgodnie
Starałem się dopasować projekt motocykla do ści‑
z szeregiem C).
śle wybranej grupy docelowej, dlatego już od chwili
23
przystąpienia do realizacji projektu aż po wykonanie
co ma korzystny wpływ na łatwość prowadzenia
modelu korzystałem z dostępnych mi narzędzi nowo‑
pojazdu, ale także na bezproblemowe podniesienie
czesnych technologii CAD. W swojej pracy oparłem
maszyny z pozycji leżącej podczas ewentualnego
się na rozwiązaniach technologicznych istniejących
upadku. obecnie na rynku, jak i mających się pojawić na nim
w niedalekiej przyszłości.
Motocykl przykuwa uwagę nie tylko ze względu
na niecodzienny rodzaj napędu, ale i na jego wyjąt‑
kową bryłę – możliwość wyróżnienia się z tłumu
takich samych pojazdów zawsze była atutem w świecie
Piotr Skurnicki
motocykli. Na uwagę zasługuje również fakt, iż można
Motocykliści to specyficzna grupa kierowców, która
podczas jazdy tym jednośladem oprzeć klatkę pier‑
pragmatyzm i komfort podróżowania stawia na jed‑
siową na górnych panelach, przyjmując wygodną
nym z ostatnich miejsc podczas nabywania nowego
pozycję odciążającą nadgarstki. Obawy może jednak
pojazdu, z kolei priorytetem przy zakupie przyszłego
wzbudzać trudność w sterowaniu w takiej pozycji przy
środka lokomocji będzie wszystko to, co może czynić
wyższych prędkościach, podczas silnego pochylenia
ową jazdę bardziej ekscytującą. Jednak coraz więcej
ciała, gdyż kierowcy motocyklowi skręcają, głównie
ludzi decyduje się na zakup jednośladów ze względu
balansując własnym ciałem, w tym i głową. Zasta‑
na ich niewielkie wymiary, niskie koszty eksploatacji
nawia mnie też, czy kobiety motocyklistki nie będą
czy zwrotność.
miały problemów z oparciem się na tych elementach.
Projekt Michała wydaje się idealnym pojazdem
do użytkowania w ruchu miejskim.
Wątpliwości może również wzbudzać zastosowanie
mniejszego przedniego koła (dodam, iż podstawo‑
Dotychczas pomimo oczywistych korzyści wyni‑
wym hamulcem w motocyklu jest hamulec przedni,
kających z poruszania się po mieście motocyklem,
tylnego używa się sporadycznie), istnieje bowiem
jazda na nim obfitowała w wiele niedogodności:
ryzyko, iż podczas gwałtownego hamowania tylne
przede wszystkim trudności z dosłyszeniem dźwię‑
koło zacznie się unosić w nieprzewidywalny sposób,
ków otoczenia zagłuszanego przez hałas pracy silnika,
dzieje się tak nawet w motocyklach z kołami o tych
konieczność męczącego dla lewej ręki, nieprzerwa‑
samych średnicach.
nego wciskania i puszczania dźwigni sprzęgła pod‑
Podsumowując, projekt ten stanowi interesujące
czas ruszania i zatrzymywania się przed światłami
rozwiązanie dla tych kierowców motocykli, którzy
czy nagrzewanie się siedzenia kierowcy przez pracu‑
chcą poruszać się szybko po ulicach miast, w sposób
jący silnik i układ wydechowy. Kolejną uciążliwością
ekonomiczny i ekologiczny – grupa takich odbiorców
jest przenikanie ubrań zapachem benzyny, oleju czy
rośnie, co widać po zwiększającej się liczbie kierow‑
spalin podczas postoju np. na światłach. Projekt ten
ców skuterów. Wbrew obiegowej opinii, wielu motocy‑
wydaje się rozwiązywać wszystkie te problemy. Ważny
klistów otwartych jest na nowe, niekonwencjonalne
jest również nisko umieszczony środek ciężkości,
rozwiązania zaprezentowane w tej koncepcji.
24
Wiadomości asp /53
25
Superjednostka
Fragment pracy dyplomowej
• Praca dyplomowa na Wydziale Rzeźby
• Autor: Jan Kuka
• Tytuł pracy: Superjednostka
• Promotor: prof. ASP Bogusz Salwiński
• Recenzent: dr Mariola Wawrzusiak‑Borcz
„Superjednostka” – jeden z największych budynków mieszkalnych
w Polsce, usytuowany w centrum Katowic, przy alei W. Korfantego
w pobliżu ronda gen. Jerzego Ziętka. Budynek stoi na żelbetowych
„nogach” (pilotis), które mają za zadanie ułatwiać przepływ wiatru
oraz minimalizować wstrząsy tektoniczne. Windy zatrzymują się
na co trzecim piętrze (parter, 2, 5, 8, 11, 14). Przejście przez cały
budynek możliwe jest tylko na piętrach 2, 8 i 14. „Superjednostkę”
zaprojektował Mieczysław Król, którego plany zostały jednak
znacznie zredukowane pod względem jakościowym. Od roku 1994
budynek posiada status osiedla. Od tego czasu napis „NASZE
SERCA, MYŚLI, CZYNY, TOBIE SOCJALISTYCZNA OJCZYZNO” oraz herb
Katowic zastąpiły loga i neony firm CentroZap, Filar, Mobil 1,
Bisset oraz Pepsi‑Cola i Meble Agata.
26
Wiadomości asp /53
Dyplomy
„Superjednostka” – co kryje się
za tym zrostem? Jako bodziec, zwrot
zasłyszany, może poruszyć wszelkie
horyzonty abstrakcyjnego myślenia.
Nabrać cech wizualnych okrętu, czy
nawet eksplozji energii atomowej,
to kwestia osobistego odczuwania.
Jan Kuka
Na drugim biegunie mamy architekturę jako wartość
odzwierciedlającą historię człowieka, dzieło trwałe,
Inspiracją do stworzenia dzieła jest katowicka „super‑
odbierane powszechnie.
jednostka” – kolektyw, obiekt szczególny, w kontek‑
Superjednostka jawi się nam: jako dom, jako
ście idei, formy, przy czym celem nie jest afirmacja
schronienie, jako okręt, jako przeżytek, jako relikt,
architektury ani urbanistyki. Tworzę własny obraz
jako wrak, jako konieczność…
„superjednostki”, osobisty świat, w którym zawierają
się moje odczucia wobec katowickiej maszyny miesz‑
Wrak
kaniowej – wzorcowego bloku kolektywnego. Obecnie
(...) Jakie znaczenie, jaki wpływ ma na człowieka życie
wraku, reliktu przeszłości. Formy architektonicznej
we wrakach, obiektach, które ludzie zamieszkują nie
powstałej dla nieistniejących już dzisiaj idei socja‑
tyle z własnej woli, ile z konieczności? Architektura
listycznych. Zrytmizowany profil architektoniczny
staje się sposobem na przetrwanie. Można porów‑
na bazie modułów M1, M2, M3, w którym człowiek,
nać ją do okrętu, którego po wypłynięciu na szerokie
lokator, wypatrujący własnej przestrzeni‑domu two‑
wody nie można opuścić, jesteśmy na niego skazani.
rzy wciąż nowe, nieprzewidywalne nawarstwienia
Sam okręt pokryty jest minią, której celem jest zabez‑
struktur estetycznych. Alternatywna rzeczywistość
pieczenie, ochrona przed unicestwieniem, zagładą.
wnętrza pozwala na ucieczkę od odgórnie zaplano‑
Minia nie jest kolorem, ale walką o przetrwanie. Two‑
wanych realiów, walczy o uzyskanie indywidualności.
rzy jednak wartości estetyczne, na które w jej przy‑
Architektura staje się sztuką, ale sztuką przetrwania.
padku możemy się tylko zgodzić. Zerwanie ciągłości
Architektura – sztuka przetrwania
polityczne i gospodarcze stawiają budynek w zupeł‑
„Superjednostka” – co kryje się za tym zrostem? Jako
nie nowych warunkach współczesnej gospodarki –
bodziec, zwrot zasłyszany, może poruszyć wszelkie
kreuje obiekt w świecie zupełnie nowych wartości.
z ideami, dla których dany obiekt wzniesiono, zmiany
horyzonty abstrakcyjnego myślenia. Nabrać cech
wizualnych okrętu, czy nawet eksplozji energii ato‑
Superjednostka
mowej; to kwestia osobistego odczuwania. Dopiero
Teoria woli mocy Nietzschego pozwala na stwierdze‑
ubrany w formę abstrakt prezentuje szereg aspek‑
nie, że twórczość jest naturalną potrzebą jednostki.
tów – wartość architektury w kontekście ludzkiego
Realizowaną na skalę powszechną w postaci kreacji
życia, interakcje symbiotyczne, konfrontacyjne etc.
zupełnie nowych wartości związanych z postrzega‑
Dwoistość terminu „sztuka przetrwania” w kontek‑
niem i wykształceniem jego przestrzeni życiowej.
ście architektury ma swoje podłoże w perspektywie
Z potrzeby posiadania akomodacji wynika organiza‑
patrzenia. Istnieje jako wyraz ekosystemu antro‑
cja zastanej rzeczywistości dotycząca każdego. Mimo
pocentrycznego, forma umożliwiająca przeżycie.
iż jest to działanie powierzchowne, można podnieść
27
je do rangi pewnej symbolicznej walki z systematyza‑
przeciwnie, miała za zadanie ją zniszczyć, przeciera‑
cją, standaryzacją życia. Człowiek personifikuje przy‑
jąc przez sito tysięcy identycznych okien, drzwi, kla‑
dzielony moduł według własnego poczucia estetyki.
tek schodowych. Blok jako maszyna kolektywizująca,
Wnika w jego strukturę zewnętrzną i wewnętrzną,
do przechowywania szarej pracującej masy. Pomni‑
oddając mu bagaż doświadczeń, czasu, emocji. Alter‑
kiem arogancji ówczesnych decydentów mogłaby się
natywna rzeczywistość wnętrza pozwala na ucieczkę
stać sama tylko winda z tego bloku, zatrzymująca się
od odgórnie zaplanowanych realiów.
na co trzecim piętrze.
Jak pisze Jan Kuka: „Wrak kształtuje czas, nada‑
jąc mu nieodwracalnie znamię przeżytku. Pewne
Mariola Wawrzusiak‑Borcz
struktury myślenia zamierają, aby zwolnić miejsce
następnym. To naturalny, nie tylko historyczny, ale
Praca rzeźbiarska Jana Kuki nosi tytuł Superjednostka,
biologiczny rytm. Zgliszcza nie zawsze są obietnicą
pisemna: Architektura – sztuka przetrwania, obydwie
powstania konstruktywnego konkretu.
części wzajemnie się dopełniają. Na tle budynku
(...) Rzeźba swoim kształtem przypomina łódź,
zwanego superjednostką w Katowicach stoi, dum‑
a właściwie wrak łodzi, rozbity na części, odarty
nie rozpościerając swe skrzydła, pomnik Powstań‑
z wierzchniej powłoki, ukazuje swoje ciasne wnętrza,
ców Śląskich Gustawa Zemły. Szary blok o tysiącach
mroczne klaustrofobiczne komory.
okien wyrasta mu naprzeciw. Oba obiekty wchodzą
W budowie bryły dominują proste podziały, jak
ze sobą w estetyczny dialog, skłaniający do refleksji
w modernistycznej architekturze, przecinające się
nad piękną ideą przez człowieka pomyślaną i przez
prostokątne płaszczyzny, upodobanie do kwadratów
człowieka w życie wprowadzoną, której efekt staje się
i sześcianów, geometryczne plany i sylwety, konstruk‑
tej idei całkowitym wypaczeniem i karykaturą. Budy‑
cja szkieletowa. Tworzywem jest płyta wiórowa, mate‑
nek ten stał się swoistego rodzaju pomnikiem, opatrzo‑
riał nietrwały, tani, który szybko niszczeje”.
nym dumnym i cynicznym napisem na dachu: „NASZE
Autor używa go świadomie, już na początku
SERCA, MYŚLI, CZYNY, TOBIE SOCJALISTYCZNA OJCZYZNO”.
swojej pracy zakłada, że buduje wrak, więc wybór
Budowla… żywcem wyniesiona z Roku 1984 Orwella,
jest dobry, a w procesie tworzenia wystawia rzeźbę
zmusza do refleksji o zwykłym człowieku, nie super‑
na działanie czynników zewnętrznych, aby natural‑
jednostce, tylko szarej jednostce, żyjącej w szarym
nie i szybko się starzała.
bloku, największym w kraju, ale ta wielkość wcale
Budując z części „superjednostkę”, Jan Kuka
nie zapewniała poczucia wyjątkowości, wprost
tworzy nową sytuację przestrzenną, można chodzić
28
Wiadomości asp /53
↑→ Superjednostka
250 × 150 × 140 cm; 270
× 90 × 75 cm; 280 × 50 ×
14 cm; 120 × 70 × 80 cm,
płyty OSB, zaprawa klejowa,
smoła, klej do glazury, farba
olejna, lakier, nitowana bla‑
cha, deski, 2010
między częściami i szukać ich wzajemnych relacji
i powiązań, a dopiero z dystansu odczytać ogólny
kształt, z bliska natomiast odczuć kameralność ciem‑
nych zagłębień i szczelin. Rzeźba pomalowana jest
minią, farbą podkładową, której zadaniem jest raczej
ujednolicenie bryły niż jej zabezpieczenie. Niezbyt
atrakcyjny to kolor, wydaje się nawiązywać do sza‑
rej fasady,,superjednostki”. Sporadycznie pojawia‑
jąca się biel, jak i przypadkowe elementy budowy
bryły, tralki, kawałek blachy, deski, płaskownik
z nitami, ozdobny ornament, symbolicznie aczkol‑
wiek nieśmiało manifestują indywidualność osoby,
która ją zamieszkuje. Elementy te występują na tle
modułowych podziałów, zwracają uwagę na najistot‑
niejszy aspekt przesłania tej rzeźby, a mianowicie
na fakt, że człowiek jest istotą twórczą, a poczucie
estetyki pozwala mu na nadanie indywidualnego
charakteru swojej przestrzeni życiowej, jej swoistą
Jestem za sztuką, która naśladuje to,
co ludzkie, która jest komiczna, gdy
trzeba, lub gwałtowna, ale zawsze
jest czymś, co jest nieodzowne.
Jestem za sztuką, która swą formę
bierze z linii samego życia (…),
która jest ciężka i tępa, i niezdarna,
i słodka, i głupia jak samo życie.
Claes Oldenburg
humanizację. Człowiek posiada naturalny system
ochronny, odporny na wszelkie działania kolekty‑
wizujące, ujednolicające i standaryzujące. Wartością
jest indywidualność.
Claes Oldenburg [w:] Sztuka świata, praca zbiorowa, Wydawnictwo
Arkady, Warszawa 1996, s. 284.
29
D
Wyepi ls o
s m2 y0 1 0
Krzeszowice Story
Fragment pracy dyplomowej
• Praca dyplomowa na Wydziale Grafiki
• Autor: Wojciech Gwiazdowski
• Tytuł pracy: Małopolska krzeszowicka
• Promotor: prof. ASP dr hab. Agata Pankiewicz
• Recenzent: dr Robert Sowa
Wojciech Gwiazdowski
Robert Sowa
W Krzeszowicach mieszkam przez całe dotychcza‑
Idąc przez fotografowane przez Wojciecha Gwiazdow‑
sowe życie, czyli już przeszło ćwierć wieku. Stając
skiego miejsca, z łatwością można stracić poczucie
przed perspektywą pracy dyplomowej postanowiłem,
czasu i realności, mimo że wszystkie fotografie to czy‑
że temat będzie związany z moim niewielkim mia‑
sto dokumentalne rejestracje. Idąc przez zasypany
stem – ze względu na fakt, że to, co mnie bezpośred‑
śniegiem las, napotykam jakieś wystające betonowe
nio otacza, nie jest mi obojętne.
ruiny, pozostałości niedokończonych idei, nikomu
Początkowo chciałem zająć się tylko proble‑
niepotrzebne, obchodzę wokół… przedzieram się
matyką obiektów opuszczonych, okolicznych ruin,
przez krzaki i pagórkowaty teren, mijając porzuconą
jednak w miarę upływu czasu pojawiały się kolejne
ciężarówkę… dalej w sadzie to chyba opuszczona łada.
wątki, zajmujące moją uwagę. Tym samym temat
Mijam fragment muru, który zapomniany, stał się
rozrastał się o kolejne zagadnienia – części, zakre‑
osobną forma architektoniczną samą dla siebie… nie‑
ślając coraz szersze kręgi. I tak powstała Małopolska
potrzebną… patrzę na odbicia drzew w wodzie, kiedy
krzeszowicka. Problemy, które poruszyłem, nie doty‑
nogi zapadają się w podmokłej ziemi… i idę dalej…
czą tylko Krzeszowic, nie są przypisane wyłącznie
aby zatrzymać się w wielkiej sali z dziurą w suficie
do tego miejsca, określonego ramami geograficznymi.
i dziurą w podłodze. Pałac. Przechodzę przez kolejne
Zaryzykuję, że są uniwersalne, a jeśli tak, to Krze‑
sale, mijając rozdziawione drzwi i porozbijane lustra.
szowice stają się tylko pretekstem do ogólniejszych
Resztki innego świata, nasza rodzima, zaginiona cywi‑
przemyśleń. Dodatkowo, podczas realizacji tematu,
lizacja… z fragmentami tynku pod stopami. Przecho‑
zupełnie przy okazji, odpowiedziałem sobie na kilka
dzę pasaże kolejnych sal, aż docieram do otwartej
pytań związanych z moim, indywidualnym sposo‑
przestrzeni kamieniołomu. Śnieg stopniał w między‑
bem działania i postrzegania rzeczywistości, i choćby
czasie i nawet ktoś się kręci tam na dole. Przyglądam
dlatego – pisząc ten wstęp na samym końcu pracy
się, stojąc na szczycie wzgórza, które też za chwilę
pisemnej – było warto.
może zniknie, podgryzione przez buldożery.
30
Wiadomości asp /51
Fotografie Wojciecha Gwiazdowskiego to doku‑
udoskonalić, nawet poprzez warunki, w jakich foto‑
mentacja miejsc, ale też zarejestrowanie czasu,
grafuje. Nie szuka spektakularnego momentu, świa‑
upływu czasu, który na równi obszedł się z porzu‑
tłocienia, kadru. Stara się rejestrować obiektywnie,
conym magazynem z pustaków i z elegancją pała‑
na ile to możliwe, a jednocześnie wszystkie miejsca
cowych sal. Ten spacer jest chwilami jak wizyta
i obiekty, które fotografuje, nabierają przez to nie‑
na oddziale paliatywnym. Niepokoi, wytrąca z rów‑
zwykłej indywidualności. W tym sensie fotografie
nowagi, uświadamia. Odchodzi czas i odchodzą
te przypominają działania Bernda i Hilli Becherów,
miejsca, które znamy. Wojciech Gwiazdowski stara
którzy stworzyli z fotografii obiektów konceptualny
się je utrwalić, zanim znikną. Nie próbuje niczego
program obiektywnej dokumentacji fotograficznej.
31
Co również warto podkreślić – fotografie Wojciecha
Gwiazdowskiego wykonane są z pełną świadomo‑
ścią i umiejętnością warsztatową. Fotografuje szero‑
kim formatem, posługując się przy tym klasycznym
negatywem oraz slajdem, dbając o stronę formalną
wykonywanych fotografii. To stanowi już rzadkość,
a jednocześnie świadczy o tym, że autor chce zmierzyć
się również w wymiarze formalnym, technicznym
z wymaganiami, które powinien opanować jako profe‑
sjonalista (…). Jest chwilami jak bohater Lisbon story
Wernera Herzoga, który z rekorderem na ramieniu,
spacerując, nieśpiesznie dokumentował i rejestro‑
wał dźwięki Lizbony, układając z nich dźwiękowy
obraz miasta. Sam Herzog jest zresztą znany z tego,
że potrafił przejść pieszo setki kilometrów, aby okazać
szacunek osobie, z którą ma się spotkać.
Wojciech Gwiazdowski w swojej pracy okazuje
dokumentalną wrażliwość i szacunek dla miejsc,
które mija na drodze swoich wędrówek.
Zaczyna od miejsc, które zna, oswojonych od dzie‑
ciństwa. Zaczyna od początku, od siebie – Małopolską
krzeszowicką.
32
Wiadomości asp /51
K onk u r s y
Krótkie historie o szczęśliwym
życiu
Aneta Jeleń zwycięża w V edycji „shots” 2011, Young
małopolskim. Podczas dokumentacji wesel poszu‑
Photographers Competition, Londyn
kiwałam interesujących obrazów, pojawiających się
Steve Hare, przewodniczący jury:
poza głównymi scenami uroczystości. Interesowały
„W tym roku Aneta Jeleń zabłysnęła spostrzegawczo‑
mnie momenty „pomiędzy”, towarzyszące przedsta‑
ścią i pomysłowością, jakościami stanowiącymi nie‑
wianym przeze mnie okolicznościom. Początkowo
zwykle doniosły element kryterium oceny. Podjęła
zdjęcia traktowałam jako odskocznię od całej wesel‑
w swoich pracach jeden z najczęściej wykorzysty‑
nej atmosfery, starałam się znaleźć w tym wyjąt‑
wanych i popularnych tematów – ślub. Łatwym spo‑
kowym dniu sytuacje nieoczekiwane i intrygujące.
Aneta Jeleń – studentka
sobem zmierzenia się z zadaniem byłoby cyniczne
Obserwowałam emocje, strach przeplatany szczę‑
III roku studiów niestacjo‑
podejście przez artystkę do przedmiotu, jednak
ściem, czasem obojętność lub po prostu nieświado‑
Aneta wprost przeciwnie, do swojego dzieła wpro‑
mość tego, co się dzieje. To niezwykłe doświadczenie
W Pracowni Fotografii
wadziła sympatię. Dyskretnie też ujawnia w swojej
sprawiło, iż chciałam tych ludzi poznawać, starałam
(kierownik dr hab. Agata
pracy autentyczne zainteresowanie”.
narnych I stopnia Wydziału
Grafiki ASP w Krakowie.
Pankiewicz, as. Michał
Kawecki) przygotowywała
nagrodzony cykl, aktualnie
się świadomie ukazać ich historię, nieraz nietuzin‑
kową, innym razem zupełnie zwyczajną, lecz zawsze
Aneta Jeleń
magiczną, pełną uczuć.
pracuje nad dyplomem.
Krótkie historie o szczęśliwym życiu to seria fotogra‑
fii, które wykonałam na południu, w województwie
33
Agata Pankiewicz
Directory, Young Photographers Competition: First
Impressions Magazyn/katalog Directory jest obszer‑
nym przewodnikiem po liście światowych agencji
reklamowych i stanowi punkt odniesienia oraz źródło
dla reklamowego przemysłu komercyjnego. Prezen‑
tuje również najlepsze prace, nawiązujące do wio‑
dącego tematu, promując w ten sposób nowych, uta‑
lentowanych artystów. Każdego roku wydawnictwo
jest organizatorem Międzynarodowego Konkursu
Młodych Fotografów – Young Photographers Competi‑
tion. Prace artystów spełniających wymagania tematu
i konkursu są następnie prezentowane w katalogu
Directory. Zasadniczą ideą jest to, by stworzyć forum,
które w jakiś sposób będzie porównywalne z obecnym
światem komercji. Aby ułatwić uczestnikom zadanie,
narzucany jest temat o charakterze ogólnym, który
34
Wiadomości asp /53
otwiera przed nimi szeroką gamę możliwości – w tym
roku brzmiał on „First Impressions”.
Do współpracy zapraszani są wyłącznie studenci
wydziałów fotografii ze wszystkich szkół artystycz‑
nych na świecie. Wszyscy kandydaci muszą spełniać
wymagania narzuconego tematu konkursu. Szczegól‑
nie oceniane są elementy narracji, przewijające się
podczas serii 3–10 prac/obrazów/fotografii. Każda
pojedyncza fotografia powinna zarówno stanowić
osobne dzieło nawiązujące do tematu, jak również
współgrać z resztą poszczególnych elementów cyklu
obrazów. Nagrodzona praca ukaże się jako okładka
magazynu „Directory”.
35
K onk u r s y
Życie jest snem
O wystawie finalistów VII edycji konkursu Samsung Art Master
→ CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa
→ 20 XI – 12 XII 2010 r.
z najszybciej rozwijających się marek globalnych (…)”.
Grzegorz Sztwiertnia
Tyle z gatunku kina moralnego niepokoju.
Konkurs, organizowany przez firmę Samsung
zentację wyłonionych – wyróżnionych i nagrodzo‑
Electronics Polska, skierowany jest do studentów
nych – jest godna pochwały i uznania. Chwalę więc
i absolwentów Akademii Sztuk Pięknych i innych
i uznaję:
Cała natomiast reszta, która ukształtowała pre‑
uczelni wyższych w kraju, posiadających kierunki
artystyczne.
„Ideą konkursu jest wyróżnianie ciekawych,
Ur. 1968 w Cieszynie.
W latach 1987–1992
nowych indywidualności sceny artystycznej oraz
studiował na Wydziale
1. jury konkursu w składzie: prof. Maria Poprzęcka,
Anda Rottenberg, Jarosław Suchan, Stach Szabłowski,
Karol Radziszewski, Andrzej Chyra, które nagrodziło
i wyróżniło;
Malarstwa Akademii Sztuk
promocja nieszablonowych postaw twórczych, jak
Pięknych w Krakowie
również stworzenie młodym artystom możliwości
linę Brzuzan & Piotra Adamskiego (ASP w Krakowie),
w pracowni prof. Jerzego
zrealizowania pomysłów i ich profesjonalnej prezen‑
Justynę Górowską (ASP w Krakowie), Mateusza Sadow‑
Nowosielskiego. Od 2006
roku prowadzi pracow‑
nię interdyscyplinarną
na Wydziale Malarstwa
krakowskiej ASP. Zajmuje
się malarstwem oraz tworzy
instalacje, obiekty, wideo,
performance.
tacji. Konkurs powstał, aby ułatwić nowym twórcom
skiego (UA w Poznaniu) oraz ich prace (w kolejności):
wejście na scenę artystyczną i pomóc im w pierw‑
instalację 1+1−1 (moja ulubiona w tej kategorii), insta‑
szych konfrontacjach z publicznością, kuratorami
lację wideo FW‑JG, instalację wideo Tarcie;
i krytykami. Siódma edycja konkursu Samsung Art
3. artystów wyróżnionych równorzędnie: Martynę
Master jest zarazem piątą realizowaną we współpracy
Heller, Katarzynę Pacurę, Marię Ewę Tobołę (wszyscy
z Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski
UA w Poznaniu) oraz ich prace (w kolejności): film
w Warszawie” (ze strony internetowej SAM).
February (moja ulubiona w tej kategorii), instalację
Dobrze, że taki konkurs powstał. Poza tym,
wideo Kwiaty polskie, film bez tytułu (Biała armia);
że spełnia swoją użyteczną rolę, zdaje się, że z roku
4. artystów zaproszonych do udziału w wystawie:
na rok nagradzane i wyróżniane są coraz ciekawsze
Gniewka Falanę, Jakuba Jasiukiewicza, Adę Karczmar‑
prace, których autorzy powinni jednak być wspie‑
czyk i Anetę Ptak (wszyscy UA w Poznaniu) oraz ich
rani cokolwiek hojniej (8 tys. zł za prace nagrodzone
prace (w kolejności): instalację Made in China, insta‑
i 2 tys. zł za wyróżnione to jednak przestrzeń symbo‑
lację Dawka letalna (moja ulubiona w tej kategorii),
liczna, a nie realistyczna). Przypomnijmy, co z dumą
cykl prac wideo Blog, projekt wideo Matrioszka TV;
podkreśla informator przygotowany przez CSW, że:
5. kuratora Stacha Szabłowskiego za klarowne
„w 2009 sprzedaż spółki holdingowej [Samsung
i trzymające w napięciu do ostatniej ściany ustawie‑
Electronics – przyp. autora] osiągnęła wartość
nie pokazanych prac;
116,8 miliarda USD. Firma zatrudnia około 188 000
pracowników w 185 oddziałach w 65 krajach i składa
36
2. artystów nagrodzonych równorzędnie: Karo‑
6. CSW Zamek Ujazdowski za włączenie się
do organizacji konkursu.
się z ośmiu niezależnych działów biznesowych (…).
Domyślacie się teraz, że porównując ten kon‑
Firma Samsung Electronics, uznawana za jedną
kurs do siostrzano‑braterskich „Spojrzeń”, Nagrody
Wiadomości asp /53
← 1+1–1
Karolina Brzuzan
& Piotr Adamski
Trzy realizacje, które wydały mi się najciekaw‑
sze, łączy motyw snu, letargu, farmakologicznego
uśpienia, jakiejś przestrzeni poza domeną kontroli.
Wnikliwie, kompleksowo (Brzuzan & Adamski,
Jakub Jasiukiewicz) lub fragmentarycznie (Martyna
Heller) pokazane zostały sprawy, które w pewnych
momentach są istotne dla języka sztuki.
37
1+1–1
Karolina Brzuzan &
Piotr Adamski
Fundacji Deutsche Bank (duuuuużo hojniej nagradza‑
jących), stwierdzić można (na razie na siłę – potem
może pokojowo), że jakością prezentowanych prac
pokazy te znacząco nie różnią się między sobą,
co świadczyć może o coraz szybszym i przebojo‑
wym wchodzeniu nowych pokoleń polskich artystów
na parkiety sceny artystycznej.
Co ciekawe, te trzy realizacje, które wydały mi się
najciekawsze, łączy motyw snu, letargu, farmakolo‑
gicznego uśpienia, jakiejś przestrzeni poza domeną
kontroli. Wnikliwie, kompleksowo (Brzuzan & Adam‑
ski, Jakub Jasiukiewicz) lub fragmentarycznie (Mar‑
tyna Heller) pokazane zostały sprawy, które w pew‑
nych momentach są istotne dla języka sztuki (jak
obecnie, moim zdaniem). Ważne jest również częste
sięganie po cyfrową kamerę wideo oraz budowanie
obszernych narracji. Nawet tak prosty i czasowo
skromny (1 minuta) zabieg filmowy w pracy February
ponosi nas w rejony naszej zbiorowej pamięci: rze‑
czywistej bądź konfabulowanej, karmiąc się zarówno
sentymentem, jak i wyparciem. Najbardziej rozbudo‑
wane realizacje na wystawie to 1+1–1 duetu Brzuzan
& Adamski oraz Dawka letalna Jakuba Jasiukiewi‑
cza. O ile w drugim przypadku mamy do czynienia
z zestawem prac o wspólnym mianowniku, jakim
jest śmierć (Poczekalnia – układ czarnych gumo‑
wych worków na zwłoki, Komora Lemkina – z książką
z toksycznym drukiem oprawioną w kozłową skórę,
38
Wiadomości asp /53
Dawka letalna, Jakub Jasiukiewicz
Fot. Grzegorz
Sztwiertnia oraz
archiwa autorów
Dawka letalna, Jakub Jasiukiewicz
13 minut – trzynastominutowa – tyle zwyczajowo
trwa malowanie twarzy trupa przed włożeniem
do trumny – rejestracja zabiegu tanatokosmetycz‑
nego na autorze wprowadzonym w stan farmako‑
logicznego letargu), o tyle w pierwszym przypadku
(1+1–1) mamy do czynienia z całościowo skompo‑
nowaną narracją o czasowej, regularnej utracie
kontroli nad własnymi odruchami i działaniami,
przerywanej przez sztuczne wprowadzanie w sen
(Morfeusz i Prochy lub Człowiek i Muszki – to moja
fantazja…). Jak napisał Jarosław Lubiak w opisie
pracy, na wystawie: „to, co nieopanowane, jest dla
Brzuzan i Adamskiego tym, co najgłębiej naturalne
(…)”. Święte słowa: na poparcie tezy, że istotą sprawy
jest skrajny, wyostrzony dualizm i antagonizm (jawa
– sen, ruchliwe – uśpione, kontrolowane – nieopa‑
Biogramy autorów filmów dołączonych na płycie DVD do numeru 53 Wiadomości ASP
Mateusz Sadowski
Ur. 1984 w Szczecinku. Absolwent Fotografii i Intermediów na ASP w Poznaniu. W 2010 dyplom
w pracowni dr. Mirosława Bałki. Laureat konkursów Samsung Art Master oraz polskiej edycji
Henkel Art Award w 2010. Uczestnik wielu wystaw w Polsce i za granicą, m.in. Wszystko (Galeria
Kolonie, Warszawa, 2011), Transylwania 2 (Galeria Miejska Arsenał, Poznań, 2011). W swojej twór‑
czości najczęściej wykorzystuje wideo, film, obiekt, instalację, fotografię, rysunek. Współpracuje
z Galerią Stereo z Poznania.
Ada Karczmarczyk
Ur. 1985, absolwentka Wydziału Komunikacji Multimedialnej ASP w Poznaniu. Laureatka konkur‑
sów artystycznych: „Doliny Kreatywnej” i „Kanonu Twórców”. Uczestniczka międzynarodowych
i krajowych wystaw m.in. Letni Nieletni w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta. Należy do duetu arty‑
stycznego Virgins Deluxe Edition jako Alexis Anorexis, grupy teatralnej Dramaticko Grouppe i for‑
macji Superfluke. 2010 odbyła rezydencję artystyczną w Nowym Jorku. Obecnie pracuje i mieszka
w Warszawie.
Jakub Jasiukiewicz
Ur. 1983 w Szczecinie, 2008 – dyplom w zakresie Intermediów, ASP w Poznaniu, żyje i pracuje
w Poznaniu. Asystent w pracowni działań interaktywnych Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu,
współtworzy grupę 4!, uczestnik kilkudziesięciu wystaw w Polsce i za granicą, m.in. 2011 Zima
Życia, Galeria Miejska 13 Muz, Szczecin, PL (solo), Residency Lab, Space Projects Bratysława.
nowane, święte – bluźniercze itd.), zacytuję frag‑
Aneta Ptak
ment zapisu werbalnej ekspresji głównego bohatera
Ur. 1984 r. Ukończyła studia w Katedrze Intermediów w ASP w Poznaniu. Działa w obszarze filmu,
pracy duetu, pana Mirosława Ż., „żyjącego z zespo‑
wideo, wideo instalacji, performance. Aktualnie bada sztukę i rytuały ludowe rdzennych mieszkań‑
ców obu Ameryk.
łem drastycznie nasilonych tików kinetycznych oraz
Gniewko Falana
wokalnych”, co ja nazwałbym zespołem Tourette’a:
Zodiakalna waga, porywacz kobiecych serc, człowiek renesansu, artysta i filmowiec. Edukację uzy‑
„jebać… w dupanie… w dupie… wciskaj w dupę, wci‑
skał na nieistniejącej już Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, na Wydziale Intermediów. Po
uzyskaniu dyplomu, przez rok nauczał w poznańskim liceum plastycznym im. Piotra
skaj w… kurwa cieszę się… dostaniesz ty kurwo…
Potworowskiego, pracował komercyjnie jako montażysta, nieustannie kontynuując wątek arty‑
kocham żonę… jebać, wdupić, w dupie mam żonę,
styczny. Pod koniec 2010 wyjechał z kraju, aby zbierać materiały do projektu, który w efekcie koń‑
żona, żona… Duch święty, chuj… Chrystus to chuj…
cowym zmieni świat. Aktualnie pracuje jako magazynier kopii filmowych w Londynie.
kocham żonę… dziwka”.
Podsumowując wrażenia z wycieczki w nieznane:
ten taniec podoba mi się. You can dance!
Martyna Heller
Ur. 1988 w Poznaniu. Studiowała filologię romańską w UAM, intermedia w UA, stypendystka
Socrates‑Erasmus w Aveiro w Portugalii, uczestniczyła w warsztatach Kabelvag Norwegia.
Justyna Górowska (Str. 38) i Karolina Brzuzan i Piotr Adamski (Str. 37)
39
i przemawia do tego, co w nas nienazwane. Uwo‑
dzicielka i mistyk zarazem. Ostentacyjnie święta
i ladacznica równocześnie. Kobieta zajmująca się
sztuką‑kobietą. Pojawia się i znika”.
Jarosław Lubiak
Zadaniem, jakie postawili sobie w działaniu 1+1–1,
Karolina Brzuzan i Piotr Adamski, była analiza
wysiłków kontrolowania tego, co niekontrolowane.
Nie opowiadać
i nie tłumaczyć
40
„W przedstawionej na dwukanałowej projekcji wideo
sytuacji rytm tików zagęszcza się w nieopanowany
sposób, a całe zmaganie, by zapanować nad gestami
targającymi ciałem, nad wyrywającymi się z niego
odgłosami, zakończone jest nieoczekiwanym popad‑
nięciem w sen. Zwykle sen oznacza wyłączenie
Jednym z trzech zwycięzców 7. edycji konkursu
świadomości, tu natomiast jest zawieszeniem tego,
Samsung Art Master została Karolina Brzuzan (ASP
nad czym świadomość nie może zapanować. Prze‑
Kraków), nagrodzona za instalację pt. 1+1–1, której
budzenie oznacza wystawienie na to, co niemoż‑
bohaterem jest Mirek Żochowski, cierpiący na syn‑
liwe do skontrolowania. Scena w projekcji wideo
drom Tourette’a.
jest poruszająca, gdyż jej bohaterem jest człowiek,
„Performance, wideo, obiekty – wszystko do oglą‑
ale Karolinę i Piotra interesują ogólniejsze prawa
dania razem lub oddzielnie. Because I am like this and
pojawiania się tego, co nieopanowane. Badają
I don’t remember his last divine name. Nie opowiadać
je przed wystawieniem na działanie, nad którym
i nie tłumaczyć. To po prostu się zdarza. Jesteśmy
jego bohater panuje”. Mirek Żochowski, postać
luksusowe i dzikie. Splamieni i święci. Chcemy się
ukazana w filmie, cierpi na syndrom Tourette’a,
zbliżyć i uciekamy”. Karolina Brzuzan
żyje z zespołem drastycznie nasilonych tików kine‑
„Karolina Brzuzan określana jest jako rzeźbiarka,
tycznych oraz wokalnych. Dotknięci tym syndro‑
choć prace jej można zaliczyć do dziedzin performan‑
mem ludzie nie panują w pełni nad swoim ciałem
ce’u, instalacji lub wideoinstalacji. Zajmuje się też
i językiem. Wykonują niekontrolowane gesty, ich
obiektem, którego cechą jest jednak ulotność, efeme‑
mimika wysyła własne, niezależne komunikaty.
ryczność czy działanie w procesie. Poruszała wątki
Z ich ust płyną słowa, które wypowiadają się same.
religijne, zajmowała się tematyką obecności – tej
W syndromie Tourette’a można zobaczyć metaforę
nieuchwytnej, ale też cielesnej, obecnością światła
wypowiedzi artystycznej, ale ta metafora ma swoje
czy czułości. Ostatnio zajmuje się pamięcią rasy
granice. Zachowań ludzi dotkniętych syndromem
Wiadomości asp /53
nie da się oswoić, nie sposób znaleźć dla nich miej‑
sca w porządku kultury; inność tych zachowań jest
nieusuwalna – zawsze pozostaną ekscesem. Sztuka
przeciwnie – ma swoje mniej lub bardziej precyzyj‑
nie określone miejsce w kulturalnych porządkach,
a przecież również pozostaje ekscesem, opowiada
o rzeczywistości innym językiem, dopuszcza do głosu
niewypowiedziane treści, jest zbiorem zaskakujących
gestów, niekonwencjonalnych sytuacji, odmiennych
narracji. Sceną dla filmu jest pusta przestrzeń galerii,
gdzie ciało Mirka wyeksponowane jest w cyklu nie‑
kontrolowanych wyładowań.
Obraz bez scenariusza poświęcony jest nieustają‑
Karolina Brzuzan
Ur. 1983 w Rzeszowie,
artystka wizualna.
Studiowała Rzeźbę
na Akademii Sztuk
Pięknych w Poznaniu
cej partyturze gestów, krzyków i wyzwisk, które nie
oraz w Universität fÜr
mogą się spełnić, gdyż nie mają celu.
Angewandte Kunst
W zagadkowym obiekcie artyści konstruują sytu‑
w Wiedniu. Dyplom uzy‑
skała na ASP w Krakowie
ację, w której sen w regularnym rytmie prowokowany
w 2008 roku. Stypendystka
jest działaniem chemicznej substancji. Bohaterem
Ministra Kultury
tego działania są muszki owocówki, które co pewien
określony czas opadają zmorzone narzuconym im
snem. Chaotyczna ruchliwość muszek zostaje uśpiona.
To, co nieopanowane, jest dla Brzuzan i Adamskiego
tym, co najgłębiej naturalne (a co u ludzi ujawnia
się w tikach niemożliwych do ukulturalnienia, w ich
chaotycznej ruchliwości). O ile projekcja wideo jest
pewną obserwacją, o ile obiekt z owocówkami jest
„laboratoryjnym” eksperymentem, o tyle cień rzucony
i Dziedzictwa Narodowego.
Od 2009 roku pracuje
z Piotrem Adamskim jako
P‑A‑R‑K.
Piotr Adamski
Ur. 1982 w Ostrowie
Wielkopolskim. Studiował
Intermedia na Akademii
Sztuk Pięknych
w Poznaniu. Dyplom uzy‑
skał w Pracowni Działań
Intermedialnych prowadzo‑
na podłogę kawałem przemysłowej gumy stanowi
nej przez prof. Piotra Kurkę.
eksperyment niemalże „społeczny”. Widzowie wysta‑
Stypendysta Ministra
wieni zostają na działanie kształtu, który wywołuje
u pewnych stworzeń zachowania ucieczkowe. Arty‑
ści, eksperymentując z nieopanowanym odruchem
ucieczki, prowokują sytuację, która może wymknąć
Kultury i Dziedzictwa
Narodowego. Od 2009 roku
pracuje z Karoliną Brzuzan
jako P‑A‑R‑K.
Praca 1+1–1 była częściowo
się spod kontroli. Być może po to, by wybudzić nas
finansowana ze środków
z uśpienia, w jakim pogrąża nas kultura.
MKiDN.
41
Justyna Górowska
Ur. 1988, studentka
Akademii Sztuk Pięknych
w Krakowie na kierunku
intermedia. Szczególnie
działa w dziedzinie sztuki
performance. Stara się
za każdym razem wykroczyć
poza zwykłe doświadczenie
i poznanie za pomocą pię‑
ciu zmysłów, chcąc ukon‑
stytuować się na innym
poziomie. Podejmuje próby
przerwania granic zwykłego
Fot. Jan Durina
życia. Uczestniczka między‑
narodowych wystaw i festi‑
wali artystycznych, m.in.
Christmas Palm w berliń‑
skim Freies Museum (2009),
Aesthetics and Bias w jero‑
zolimskiej Barbur Gallery
(2010), 700IS 2010 pod‑
czas International Video
Art Festival na Islandii
(2010) czy podczas
IX Międzynarodowego
Festiwalu Sztuki Akcji
„Interakcje” (2009).
42
Wiadomości asp /53
K onk u r s y
I couldn’t play no more,
I coulndn’t by instincts
Rozmowa z Justyną Górowską, laureatką Samsung Art Master
o jej nagrodzonym filmie FW–jg
Dwanaście prac wideo – każda może egzystować
narzuca się w pierwszym odbiorze. To podobieństwo
jako pojedynczy utwór bądź wspólnie jako całość
jest bardzo namacalne. Mnie interesowało przede
(tak też jest prezentowana w wersji konkursowej).
wszystkim to, co personalnie łączy mnie z Franceską
Oczywiście, podejmując decyzję skomponowania
Woodman. Do tego stopnia, że chcę się z nią utożsa‑
w jeden spójny „film” poszczególnych elementów,
mić, chcę się nią stać.
byłam świadoma narzucenia kolejności. Jednocze‑
KN: Czy odcięłaś się od niej po realizacji tej pracy?
śnie nadałam nowe sensy każdemu z dotychczas
JG: Nie, to nie jest możliwe. To jest ciągły pro‑
samodzielnych fragmentów.
ces, jedno zdarzenie pociąga za sobą kolejne, jest
Prezentowana praca powstała z inspiracji fotogra‑
to podróż w niewiadome, nie wiem, co spotkam
fiami Franceski Woodman. Za cel postawiłam sobie
na tej ścieżce. Jej estetyka i sposób wyrażania się jest
wykroczenie poza medium, jakim posługiwała się
mi szczególnie bliski. Francesca Woodman podejmo‑
amerykańska artystka (wniknięcie przez wyobraźnię
wała w swojej twórczości temat obecności człowieka
w zdarzenia, które miały miejsce poza statycznym
– bycia – niebycia. I to wynika nie tylko z zabiegów
kadrem), oraz próbę utożsamienia się z nią, wciele‑
artystycznych, ale też z indywidualnych doświad‑
nia w jej postać. W ten sposób prezentowana praca
czeń. To, co zrobiłam, było kontynuacją jej myślenia,
stała się zapisem doświadczeń, prób szukania granicy
czy to bycie – niebycie jest możliwe? Czy ją ożywiam
pomiędzy byciem i niebyciem. Moja próba stawania
w momencie, w którym staję się nią?
się kimś innym (jednocześnie już nieobecnym) jest
Moje działania były bardzo intuicyjne. Ten sposób
kontynuacją rozważań Franceski, która analizowała
pracy łączy mnie z Franceską, choć jest to trochę moje
tę ciężką do określenia przestrzeń obecności. Współ‑
odczuwanie, które łączyło mnie z twórcą, okazało
się silniejsze niż przypuszczałam. Okazało się także,
że temat jestestwa daleko wykracza poza samą nama‑
calność oglądanych obrazów. Jest relacją pomiędzy
mną a nieżyjącą już Woodman.
Kinga Nowak: W swojej nagrodzonej pracy nawią‑
załaś do fotografii Franceski Woodman. Jej zdjęcia
mają pewien charakterystyczny klimat, nastrój, który
też wprowadziłaś do swojego filmu; format, którym
się posłużyłaś, to również kwadrat, używasz podob‑
nych rekwizytów. Co was różni?
Justyna Górowska: W tej pracy skupiałam się
głównie na podobieństwach, na tym, co nas łączy.
Podobieństwo to jest warstwa powierzchowna, która
43
gdybanie. Pod jednym ze zdjęć Franceska napisała:
KN: Czy każdą kolejną pracę zaczynasz od nowa?
„I couldn’t play no more, I coulndn’t by instincts”. Kie‑
JG: Nie ma czegoś takiego jak tabula rasa.
dyś odczuwanie instynktowne było bliższe człowie‑
Ta kartka cały czas się wypełnia. Bycie doświad‑
kowi, dzisiaj tłamszony jest przez racjonalizm, przez
czonym nie znaczy tylko, że ma się doświadczenie,
konformizm, przez lęk przed banicją (odrzuceniem
ale to też oznacza, że jest się bardziej otwartym
społecznym). Życie z tym wewnętrznym impulsem,
na kolejne, nowe doświadczenia.
z tym pierwiastkiem jest niezwykle trudne w dzisiej‑
KN: Aura zdjęć Woodman przywołuje klimat
lat 20. XX w., a powstały one w latach 70. (ubrania,
szych czasach.
KN: Bo pozbywasz się pancerza, to staje się
opuszczone budynki). Dlaczego tak je odbieramy?
JG: W jej twórczości widać inspirację surreali‑
niebezpieczne.
JG: Tak, ale dzięki temu impulsowi wyzwalamy
zmem i symbolizmem, i stąd to poczucie.
naszą kreatywność, chęć poznania, naturalną,
KN: Dla ciebie też są to kierunki znaczące?
wrodzoną ciekawość. Gdy starasz się żyć zgodnie
JG: Nie ma wątpliwości, że sztuka operuje sym‑
z tym instynktem, ale nie masz wystarczająco siły,
bolami, czytelnymi dla każdego człowieka. Bez
to staje się niebezpieczne. Toczy się wewnętrzna
względu na historię i kulturę, ludzie posługują się
walka, między racjonalizmem a instynktem, gdy
podobną symboliką, a nieraz identyczną. Każdego
chcesz powrócić do tego pierwotnego instynktu,
człowieka łączy wspólna konstrukcja. Kiedy wyko‑
może się okazać, że na twoją wolność zostaną zasta‑
nuję performance, moje ciało nie jest tylko moim
wione wnyki.
ciałem, ale jest ciałem uniwersalnym, ciałem każ‑
KN: Postawa Franceski Woodman była intuicyjna
dego człowieka.
i bezkompromisowa; była kimś, kto doszedł do gra‑
KN: Nad czym teraz pracujesz?
nicy i przekroczył ją. Czy taka postawa w sztuce jest
JG: Obecnie jestem studentką III roku kierunku
ci bliska, czy bliski jest ci ten rodzaj napięcia?
JG: Moim zdaniem każda sztuka nosi w sobie
intermediów, przygotowuję pracę dyplomową. Praca
ma tytuł: Mandragora – performatywna aktualizacja
możliwość autodestrukcji. Ale czasami, żeby ukon‑
ikonografii praktyk wokół mitu człowieka‑korzenia.
stytuować się na jakimś wyższym poziomie, trzeba
Moim celem jest aktualizacja tekstów kultury doty‑
się najpierw rozpaść. Sztuka jest ciągłym poszuki‑
czących mandragory i przepracowanie ich zgodnie
waniem czegoś, czego nie jesteśmy w stanie poznać
z własnym warsztatem artystycznym. To motyw
za pomocą naszych zmysłów. Przyzwyczailiśmy się
rośliny, która mogła mieć tak wiele sprzecznych
traktować rzeczywistość jako namacalną, rozpozna‑
właściwości, uzdrawiać, uśmiercać, być skutecznym
walną strefę, ma ona jednak w sobie jakiś pierwiastek
środkiem poronnym, a jednocześnie afrodyzjakiem.
szaleństwa. Przez sztukę mogę mieć poczucie wpływu
Przypomina swoim wyglądem postać ludzką i zgod‑
na rzeczywistość. Sztukę traktuję jako ciągłe działa‑
nie z legendą, wydobywała z siebie niewyobrażalny
nie inicjacyjne.
krzyk, gdy wyrywano ją z ziemi.
44
Wiadomości asp /53
W y s ta w y
Balans
→ Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki
→ Joanna Pawlik – Balans
→ 16 XII 2010 r. – 30 I 2011 r.
→ Kuratorka wystawy: Lidia Krawczyk
Marysia Norkowska
dojrzałą zarówno łamiącą temat tabu i po raz kolejny
prowokującą do rozmowy o „niewidzialności” ludzi
Całe nasze życie jest dążeniem do uzyskania i utrzy‑
niepełnosprawnych, jak i mogącą działać leczniczo
mania względnej równowagi. Balansujemy na gra‑
i aktywizująco na dotkniętych kalectwem. Artystka
nicach dobrego smaku, prawa, bankructwa, życia
przedstawiała swoje doświadczenia wprost, z pozy‑
i śmierci. Możemy przypuszczać, że Joanna Pawlik
cji osoby siedzącej „wewnątrz”. Pawlik nie dawała
na swej drodze równie często potykała się i miewała
przyzwolenia na podglądanie. Zachęcała natomiast
momenty zachwiania. Patrząc jednak na jej dojrzałe,
do śmiałego, nieskrępowanego PATRZENIA.
niezwykle spójne prace, miałam wrażenie, że artystka
Duże fotografie, wiszące w pierwszej sali, przed‑
osiągnęła wewnętrzną harmonię i zaakceptowała sie‑
stawiały artystkę i zaangażowane w jej projekt młode
Ur. 1987 w Bydgoszczy.
bie. Wystawa Balans absolwentki Wydziału Malar‑
kobiety doświadczone niepełnosprawnością. Dziew‑
Studentka historii
stwa na krakowskiej ASP była prezentowana do końca
czyny na tle rozległych krajobrazów lub prezentowane
stycznia w Bunkrze Sztuki.
w przestronnych wnętrzach były częścią większych,
sztuki na Uniwersytecie
Jagiellońskim. Publikuje
teksty o sztuce współcze‑
Tematyka ekspozycji oscylowała wokół problemu
snej w portalach interne‑
„utraty”. Dla większości ludzi istnieją sprawy, o któ‑
Niezwykle estetyczne zdjęcia wywoływały w odbiorcy
rych nie chcą rozmawiać, sceny, których wolą nie
uczucie błogości i radości płynącej z przedstawio‑
towych Sztuka.pl – Gazeta
Antykwaryczna i e‑splot.
dokładnie przemyślanych, harmonijnych kompozycji.
oglądać. Budzi się w nich wówczas dyskomfort
nego na nich codziennego życia. Nie był to przekaz
patrzenia i wrażenie, że ich wzrok pali, że niesie ból
brutalny, nie atakował ani nie oskarżał. Młode, atrak‑
i jest niestosowny. Trudno wyobrazić sobie, co czuje
cyjne kobiety uśmiechały się, m.in. skacząc po łące
osoba dotknięta kalectwem. Opowieść Joanny Paw‑
czy stojąc na poręczy kładki. Dopiero po bardziej
lik, malarki i artystki wideo, której w dzieciństwie
wnikliwym przyjrzeniu się pracom dostrzegałam
amputowano nogę, może być odbierana jako obsesja,
„asymetrię” bohaterek.
rozliczanie się z traumą czy przepracowanie przeszło‑
Kolejną przestrzeń wystawienniczą wypełniły
ści. Wydaje mi się jednak, że artystka znajduje się już
cztery czarne namioty, które swoją zamkniętą formą
na dalszym etapie i patrzy na swoją niepełnospraw‑
nie zachęcały do poznania ich wnętrza. Stawały one
ność z dystansu, pozwalającego jej na stosowanie
raczej na drodze, wytrącając z rytmu zwiedzania.
↑ Joanna Pawlik, Bez tytułu
ironii oraz czarnego humoru przy równoczesnej dużej
Już w swoim założeniu miały być widocznym wyra‑
(Laura), 2010
dozie optymizmu. Balans był z pewnością historią
zem inności, nieprzystawalności, a jednocześnie
45
przypominały o zakorzenionych w nas stereotypach.
prezentowane na wystawie były niezwykle kobiece.
↑ Joanna Pawlik, Bez tytułu
Kto jednak przełamał swoje obawy, odchylił czarne
Cecha ta widoczna jest zarówno w udziale w pro‑
(Magda), 2010
kotary i wszedł do środka, mógł obejrzeć filmy wideo,
jekcie samych kobiet, jak i w poruszanej tematyce.
których tematem było wykonywanie zwyczajnych
Artystka w filmach przymierza różne protezy, stroi
czynności (jak jedzenie, malowanie się czy tańczenie)
je w pończochy, ubiera w szpilki. Każda z bohaterek
przez „amputantki”.
w pełni zdaje sobie sprawę ze swojej urody, nie boi
W specjalnie stworzonym na potrzeby wystawy
się swojej kobiecości i seksualności. Należy zwrócić
pomieszczeniu, do którego prowadził wąski kory‑
uwagę na to, że Joanna Pawlik do modelek podcho‑
tarz, znajdował się wykonany z poliestru i silikonu
dziła w sposób wybitnie ciepły i czuły, jakby łączyła
model kobiecej nogi. Umieszczony w szklanej gablo‑
je jakaś specjalna więź. Część fotografii nosiło podpis:
cie, doświetlony punktowo, stanowił jedyny jasny
„Bliźniaczki”, a artystka używa pojęcia „siostrzań‑
element przestrzeni. „Wielka nieobecna”, a zarazem
stwo”, które ma wyrywać z odrzucenia, samotności
cały czas projektowana przez nas, kończyna zostaje
i niezrozumienia przez „zdrowe” społeczeństwo.
odnaleziona, a pustka wypełniona (przez sen? marze‑
nie? wspomnienie?).
Z pewnością wielkim atutem wystawy było to,
że emocje nie rozsadzały jej od środka. Odbierało
Utrata stała się częścią życia Pawlik. Zaskakujący
się ją jako opowieść o afirmacji ciała, przełamywa‑
jest sposób, w jaki mówi ona o radości istnienia. Wraz
niu barier, pięknie i odwadze. Artystka balansowała
z bohaterkami swoich filmów i fotografii uśmiech‑
między niepełnosprawnością a społecznie przyjętą
nięta pozuje do obiektywu, co sprawia, że jej arty‑
fizyczną normalnością, przechylając się raz w jedną,
styczne realizacje często przyjmują estetykę reklamy
raz w drugą stronę i próbując pokazać, że stworzenie
lub kinowych fotosów, które niosą z sobą obietnicę
i utrzymanie równowagi pomiędzy tymi dwiema sfe‑
przygody, spełnienia i lepszego życia. Wszystkie prace
rami to nadal temat otwarty.
46
Wiadomości asp /53
W y s ta w y
Lolitki z Domu
Usherów1
O wystawie Ewy Juszkiewicz
Jak to się dzieje, pyta Agnisia,
że na obrazie widzimy misia?
Patronat medialny wystawy:
→ Otwarta Pracownia, Kraków
→ 3 III – 1 IV 2011 r.
zejść ze ścian, pospacerować. Bowiem, gdy galeria
Jacek Dembosz
opustoszeje, właśnie wtedy warto tam być. Tylko
ty i obrazy. Co za rozkosz. Ale uwaga – nie zawsze
Każdy wernisaż jest, z grubsza, do siebie podobny.
tak jest. Bowiem portrety, które wyszły spod ręki
Za wyjątkiem tych, podczas których zdarzy się coś spek‑
Ewy Juszkiewicz, wypełzły z jej głowy, mogą wywołać
takularnego: gdy artystkę przyniosą w złotej lektyce
„bojaźń i drżenie, chorobę na śmierć”2 i żarty się koń‑
nagą, lub ktoś odbierze sobie życie wystrzałem z rewol‑
czą. „Sam na sam” z jej obrazami można porównać
weru. Zazwyczaj, na otwarcie wystawy, przybywa więk‑
do nocnej wyprawy na cmentarz. Potrzeba wyjątkowej
Ur. w 1946 w Krakowie.
sza lub mniejsza gromada zaproszonych, przeważnie
odwagi. Jesteśmy w krainie horroru, mroku i okul‑
W latach 1967–1973 stu‑
zbyt wielu w stosunku do powierzchni lokalu, bywa,
tyzmu. „Obszarem moich badań – mówi Ewa Jusz‑
że niemieszczący się w środku tłoczą się na koryta‑
kiewicz3 – są wizerunki odmienne, dziwne, nieide‑
diował na Wydziale
Form Przemysłowych
Akademii Sztuk Pięknych
rzu lub podwórku. Gwar, śmiechy, witanie się stałych
alne, odbiegające od normy, często nieakceptowane
w Krakowie. Dyplom uzy‑
bywalców, a także popłoch i samotność tych, którzy
w dyskursie społecznym. Postacie skrajne, społecznie
skał u doc. Antoniego Haski.
Obecnie pełni funkcję kie‑
rownika Działu Promocji
i Wydawnictw ASP. Zajmuje
się literaturą, fotografią,
filmem.
↗ Autoportret w masce
królika, 160 × 130 cm, akryl,
olej na płótnie, 2010
trafili w takie miejsce po raz pierwszy. Okolicznościowe
marginalizowane, mniejszości, fizyczne patologie.
przemówienia, kwiaty, lampka wina. Ochy i achy.
Kwestie społecznie wstydliwe i ukrywane, zjawi‑
Wernisaż to także ostatnie miejsce służące podzi‑
ska przekraczania granic płci, płynnej osobowości.
wianiu prezentowanych tam dzieł sztuki, dla których
Przebierania się, udawania kogoś innego. Tematyka
przecież, paradoksalnie, wszystkich tam zaproszono.
masek, maskarady, groteski. Moim celem jest również
Po prostu, nie ma na to warunków. Zgromadzeni
badanie zjawiska transgresji w sensie przekraczania
wszystko sobą przysłaniają.
norm estetycznych i kanonów obrazowania. Szczegól‑
Po upływie dwóch, trzech godzin gorączka mija,
nie interesuje mnie problem kobiecych przedstawień
goście wychodzą, pozostaje tylko zmyć talerzyki i kie‑
na przestrzeni wieków. Pytania, jakie sobie stawiam,
liszki, na koniec pozamiatać. Wreszcie przychodzi
dotyczą granic piękna i brzydoty. Co kryje się za kate‑
ta chwila, gdy za ostatnim gościem zamykają się
gorią piękna? Czym jest brzydota w sztuce i jakie
drzwi. Teraz obrazy zostały w galerii same. Czas,
reakcje wywołuje?”.
by i one, do tej pory milczące, mogły wymienić się
Artystka podaje nam przepis na zabójczy koktajl:
uwagami, pośmiać się z uczestników wernisażu,
weź składniki ludzkiej natury: sprzeczność i kontrast,
47
dualizm i niejednoznaczność, wrażliwość i pospo‑
się raczej odjęciem ludzkich organów (na takie rze‑
litość, zaangażowanie i dystans, niewinność i per‑
czy jesteśmy zaimpregnowani kinowymi horrorami),
wersję, piękno i wstręt, chorobę i kalectwo, makabrę
to największe wrażenie robi, uładzony na pierwszy
↑ Dziewczyny do wzięcia,
165 × 220 cm, akryl, olej
na płótnie, 2010
i zmysłowość. Wymieszaj to dokładnie, aż uzyskasz
rzut oka, portret Grzecznej uczennicy. Niesie ze sobą
↗ Grzeczna uczennica,
„brzydotę budującą ludzką tożsamość”. Uff. Ten
świadomość nieopisanej grozy, właśnie dlatego nie‑
139 × 98 cm, akryl, olej
drink ma swoją nazwę: Lolita Fashion albo jeszcze
opisanej, bo domyślnej. Spod włosów przysłania‑
lepiej – Gothic Lolita. Choć nazwa wywodzi się z tokij‑
jących twarz dziewczynki, może wyhynąć oblicze
skiej subkultury, pachnie epoką wiktoriańską, „łączy
na widok którego… brrr. Lepiej nie zgadujmy.
niewinność i dziewczęcość ze zmysłowością i seksa‑
Galeria portretów tworzonych przez Ewę Juszkie‑
pilem. Gdy Lolita jest słodka i uwodzicielska, Gothic
wicz „penetruje zakamarki ludzkich emocji i namięt‑
jest mroczny i drapieżny. Tak jak na moich pracach,
ności. Stanowi zaprzeczenie kultu naszych czasów,
makabryczne elementy współistnieją z akcentami
nieskazitelnej fizycznej perfekcji. Odsuwamy na bok,
zarezerwowanymi dla tzw. małej dziewczynki, cechy
wymazujemy z pamięci brzydotę, choroby, cierpienia,
męskie i żeńskie przeplatają się ze sobą”. Jednym
nietrwałość, rozkład, śmierć – wszystko, co nieeste‑
słowem, drink‑marzenie dla Markiza de Sade. Że też
tyczne. Chowamy je w głąb świadomości, tłumimy.
tego biedak nie dożył.
Nie chcemy takiej wizji człowieka, która jest nieprzy‑
Gdy Panna z wilka najwyraźniej może nas ugryźć,
jemna i mało atrakcyjna. Żyjemy wygodnie w świe‑
gdy dziewczyna na Autoportrecie w masce królika
cie iluzji i form zastępczych, niespecjalnie dbając
może zaprosić nas do perwersyjnej zabawy, kończącej
o to, by poznać jego nieskłamane oblicze. Rozkład
48
Wiadomości asp /53
na płótnie, 2010
↗ Latex lolita, 180 × 140 cm,
akryl, olej na płótnie, 2008
i śmierć są nieuchronne, ale nie chcemy o tym wie‑
Poego, Braci Grimm czy horrorów Lovercrafta. A prze‑
dzieć”. Co z oczu, to i z serca. To ja wam o tym przy‑
cież wszystko służy jednemu celowi: zobrazowaniu
pomnę – zdaje się mówić Ewa. „Odrażający, brudni
za pomocą „antyestetycznego aspektu życia ważnego
i źli” to my we własnych osobach. Juszkiewicz stawia
elementu prawdy o człowieku”.
4
pytania, które muskają „granice piękna i brzydoty.
I na koniec jeszcze jedna uwaga. Tytuł wystawy:
Co kryje się za kategorią piękna? Czym jest brzydota
Jak to się dzieje – pyta Agnisia – że na obrazie widzimy
w sztuce i jakie reakcje wywołuje?”.
misia?, wydaje się nieadekwatny do jej zawartości. Tak,
W mniejszej salce wyeksponowano trzy duże
jakby bano się nazwać rzeczy po imieniu i próbowano
Ewa Juszkiewicz
płótna: Naszą klasę, Dziewczyny do wzięcia i Portret
ułagodzić, czy wręcz zinfantylizować całą grozę bijącą
Ur. w 1984 r. w Gdańsku.
zbiorowy. Oczami wyobraźni widzę śmiałka, który
z obrazów. Niepotrzebnie. Obrazy Ewy Juszkiewicz zmu‑
w tym pokoiku, chcąc poddać się sprawdzianowi
szają do myślenia i nikogo nie pozostawiają obojętnym.
na Wydziale Malarstwa
na odwagę, podejmie się spędzić samotnie noc,
To kolejna, mroczna odsłona pojęcia Ecce homo.
Akademii Sztuk Pięknych
Przypisy
na ASP w Gdańsku. Jej
1 Zagłada domu Usherów – tytuł noweli Edgara Allana Poe.
prace wystawiane były m.
2 Bojaźń i drżenie. Choroba na śmierć – tytuł pracy Sørena
in. w Niemczech, Włoszech
w łóżku ustawionym pomiędzy obrazami. Wizyta
o północy w cmentarnej krypcie, przy takiej próbie,
to pikuś.
Nasuwa się jeszcze tylko jedno pytanie: czy ktoś
z was chciałby powiesić taki obraz w domu, w salonie,
nad łóżkiem w sypialni? To, ani chybi, wyposażenie
hotelu grozy, domu Usherów, ilustracje do opowiadań
W 2010 podjęła stu‑
dia doktoranckie
w Krakowie. W 2009 r.
ukończyła Malarstwo
Kierkegaarda.
i wielu miastach Polski.
3 Wszystkie cytaty pochodzą od Ewy Juszkiewicz.
Otrzymała wyróżnienie
4 Odrażający, brudni, źli – tytuł włoskiego filmu (1976) w reżyse‑
w konkursie „Artystyczna
rii Ettorego Scoli.
Podróż Hestii”.
49
W y s ta w y
Między imaginacją
a realizmem
Stanisław Tabisz – Biskupi podhalańscy
→ Galeria Salon Antykwaryczny Nautilus
→ 14 XII 2010 r. – 14 I 2011 r.
i błyskotliwej recenzji Michał Pilikowski. Chciałbym
Grzegorz Bednarski
jedynie zwrócić uwagę, oglądając obecne rysunki jak
i znając poprzednie dwa cykle (Chrystus Frasobliwy
Aby przybliżyć się do rysunków Stanisława Tabi‑
i Miniatury etiopskie), na swoistą wymienność formy.
sza, nieodzowne jest przeczytanie autokomentarza
W pobieżnym oglądzie cykle Miniatury… i Biskupi…
zamieszczonego w katalogu Biskupi podhalańscy
są podobne do siebie, a różne od cyklu Chrystus
z wystawy w Galerii Salonie Antykwarycznym Nauti‑
Frasobliwy, choć ich forma wzajemnie się zazębia.
lus. Geneza powstania tych wyjątkowych rysunków
Sprawa jednak wydaje się bardziej skomplikowana,
Ur. 1954 w Bydgoszczy.
tam zaprezentowana w tonie gawędy, barwnie
bo istnieją też pewne cechy stylistyczne rozróżniające
W latach 1975–1980 studio‑
i bezpośrednio. To ważny tekst, który naprowa‑
wszystkie trzy cykle. I tak, w Miniaturach etiopskich
dza na tropy interpretacyjne, które autor – nie bez
figura świętego jest bezpośrednim nawiązaniem
wał na Wydziale Malarstwa
Akademii Sztuk Pięknych
w Krakowie (dyplom
powodu – nam podsuwa. Tak się jednak składa, że nie
do ikony czy do wzoru (kanonu), którym inspiruje się
w pracowni prof. Jana
wszystko wyjaśnia – co jest zrozumiałe – a osobista
autor, w związku z tym pozbawiona jest cech indywi‑
skromność autora nie pozwala na głębszą formalną
dualnych, tkwiąc w silnej ornamentyce, w tych jakby
zany pracą pedagogiczną
autoanalizę. Jak zwykle u Tabisza, wszystko w pracy
przenikających się geometryczno‑abstrakcyjnych
z krakowską ASP, prowa‑
artystycznej jest konsekwencją, wręcz rygorem
formach, z których zbudowana jest figura świętego.
dzi pracownię malarstwa
wynikającym z wcześniej używanej formy. Tak było
Inaczej było na rysunkach Biskupów… na wystawie
w malarstwie i tak jest od jakiegoś czasu w rysunku,
w Nautilusie…
Szancenbacha). Od zakoń‑
czenia studiów zwią‑
na Wydziale Malarstwa.
50
który wyodrębnił się i stanowi autonomiczną formułę
Biskupi podhalańscy opuszczają niebo i idą
wypowiedzi. Autonomiczną, bo o własnych, charak‑
do ludzi. Figura tego wyimaginowanego biskupa
terystycznych cechach stylistycznych, raz przypo‑
jest nie tylko figurą wpisaną w rysunkowy ornament
minających bardziej „rysunek graficzny”, a innym
i stanowiącą o przedstawieniu osoby, ale staje się
razem „grafikę warsztatową” w pełnym tego słowa
wręcz portretem. A mimo to, każdy z biskupów – czy
znaczeniu. Tak było na najnowszej wystawie Stani‑
jest synem Dominikiem, Justyną Kowalczyk, Nikifo‑
sława Tabisza Biskupi podhalańscy, gdzie graficzność
rem czy młodym zbójnikiem – posiadając własne
stylistyczna stanowi główną cechę tych niewielkich
cechy fizyczne, jest przede wszystkim rysunkiem,
w formacie rysunków.
sumą wyrazu uzyskaną dzięki linii, lawowanej
Nie będę nawiązywał do źródeł interpretacyj‑
plamie i zrytmizowanej ornamentyce. Paradoksal‑
nych tych rysunków, bo pisze o tym autor w kata‑
nie, to właśnie forma rysunkowa nadaje im życie
logu, a także odnosi się do nich w swojej krótkiej
i czasami groteskową prawdziwość „portretowanej
Wiadomości asp /53
osoby”. Efekt ten został uzyskany również dzięki
pewnego rodzaju „teatralności”, o której pisze Michał
Pilikowski, czego wyrazem jest np. czapka z pompo‑
nem, tiara biskupia rodem z Nikifora czy długie włosy
Dominika zamieniające się w rodzaj weneckiego kar‑
nawałowego kapelusza.
W trzech rysunkowych odsłonach, z jakimi
mieliśmy do czynienia w ostatnich dwóch latach,
w twórczości Stanisława Tabisza można zaobser‑
wować oddziaływanie swoistej morfologii języka
artystycznego. I tak – jeżeli bezpośrednio Biskupi…
wynikają z Miniatur…, to pośrednio w rysunku twa‑
rzy biskupów widoczne jest nawiązanie do cyklu
Frasobliwego. Napięcie psychologiczne, choć różne
w obu cyklach, jest podobne w warstwie wyrazo‑
wej i emocjonalnej. Można powiedzieć, że forma
trawersowana i anektowana na potrzeby własnego
języka w Miniaturach…, a wykorzystana i zinterpre‑
towana w Biskupach… nie osłabia ekspresji twa‑
rzy i ich stanów emocjonalnych, jakie mogliśmy
oglądać w cyklu Chrystus Frasobliwy. Reasumu‑
jąc, na pozór wszystko jest inne i nici wzajemnych
powiązań nie przecinają się, ale są obecne w duchu
tych rysunków.
Tabisz bardzo umiejętnie operuje wewnętrzną
ekspresją i emocją, zawsze utrzymując się w obrębie
formy czy stylu, gdzie swoisty „tabiszowy” linearyzm
decyduje o sile tych rysunków, a w związku z tym
decyduje o treści, prowadząc z nami wyrafinowaną
grę imaginacji i realizmu.
51
W y s ta w y
O wystawie
Stanisława Tabisza
Biskupi podhalańscy
Michał Pilikowski
14 XII 2010 r. w Galerii Nautilus przy ul. Pijarskiej
5/2a w Krakowie odbył się wernisaż wystawy rysun‑
ków Stanisława Tabisza Biskupi podhalańscy. Ekspo‑
zycja trwała do 14 I 2011 r.
Biskupi podhalańscy. Już sam tytuł wystawy
sporo wyjaśnia. Będziemy mieć więc do czynie‑
Ur. 1980 w Krakowie.
Historyk; absolwent
Papieskiej Akademii
Teologicznej w Krakowie
za was będzie w stanie zbawić?!”1. Święty Jan Maria
Vianney jest w końcu patronem wszystkich księży,
więc także i biskupów podhalańskich.
nia z duchownymi o najwyższych święceniach,
Cykl kryjący się pod nazwą Biskupi podhalańscy,
pochodzącymi z krainy historyczno‑etnograficznej
składający się z dzieł rysowanych piórem, pędzlem
(2004). Od 2005 roku pra‑
położonej w południowej Polsce u podnóża Tatr.
i czarnym atramentem, posiada jeszcze jedną cechę.
cownik Działu Promocji
Na wystawie pokazano całą galerię postaci bisku‑
Jest nią stylizowanie postaci biskupów podhalań‑
i Wydawnictw Akademii
pów. Hierarchowie ubrani są w dostojne szaty, głowy
skich na sposób malarstwa etiopskiego. Sam artysta
Redaktor wielu książek
ich zdobią wyszukane i misternie wykonane tiary.
w towarzyszącym wystawie katalogu wyjaśnia: „Myślę,
Wydawnictwa ASP, takich
Ważną cechą biskupów z Podhala są ich charakte‑
że cały czas chodziło mi o to, aby adaptować na nasz
jak Artium Decor, Hanna
rystyczne rysy twarzy – no, ale w końcu co góral,
grunt kulturo­wy i w obręb swojej stylistyki oraz
to góral. Niektóre oblicza są bardziej uduchowione,
upodobań formalnych ten język, a w zasadzie este‑
inne są rubaszne – i trudno doprawdy powiedzieć,
tyczny kod ornamentalnej geometrii i rozwiązań abs‑
który z biskupów jest świadomym swej szczególnej
trakcyjnych, który częściowo zaczerpnąłem z ilumina‑
Sztuk Pięknych w Krakowie.
Rudzka‑Cybis, Wacław
Taranczewski czy Konrad
Srzednicki. Poeta grafiki.
roli w prowadzeniu Kościoła lokalnego oraz współ‑
cji Świętych Ksiąg Etiopskich, a może z ornamentów
uczestniczeniu w Kościele soborowym duszpasterzem,
i rytmów geometrycznych całej kultury afrykańskiej”2.
a który poczciwym „urzędnikiem kurialnym”. Tak
Biskupi stanowią więc nawiązanie do poprzedniego
samo mało wiemy na temat ich nauczania. Może gło‑
cyklu Stanisława Tabisza Miniatury etiopskie, w któ‑
sili kazania podobne do tych, które onegdaj słyszeli
rym w konwencji sztuki etiopskiej ukazane zostały
parafianie proboszcza z Ars, Jana Marii Vianneya
postacie świętych. W cyklu Biskupi podhalańscy połą‑
(1786–1859): „Nędznicy! Zasługujecie na to, żeby
czono dwie stylistyki – z jednej strony wywodzące się
was Bóg w tym waszym zaślepieniu opuścił! Poświęcić
ze sztuki ludowej podobizny tytułowych biskupów,
Stwórcy pięć minut i za otrzymane łaski Mu po­dzięko‑
z drugiej ornamentykę typową dla malarstwa etiop‑
wać – to wam się wydaje trudne i cięż­kie? Pracą się,
skiego. Połączenie to dało wspaniały efekt.
przyjacielu, wymawiasz i nie modlisz się?! Czy może
być ważniejsza praca niż myślenie o zbawieniu duszy?
Jeśli nie wy­konacie jakiejś pracy, zrobi to za was ktoś
inny; ale jeśli zgubicie swoją duszę, to kto ją potem
52
Wiadomości asp /53
Przypisy:
1. Opracował Jacek Laskowski, Św. Jan Maria Vianney. Myśli
na każdy dzień, Kraków 2009, s. 215.
2. Stanisław Tabisz, Biskupi podhalańscy, Kraków 2010, s. 2.
W y s ta w y
Pokolenie
Niezależna twórczość młodych
w latach 1980–1989
→ Muzeum Narodowe w Krakowie
→ XII 2010 r. – I 2011 r.
→ Wystawa i katalog według
koncepcji Tadeusza Boruty
Piotr Młodożeniec
Szczęśliwego nowego '86
sitodruk, 1986
Jacek Waltoś
Ur. w 1938. Współzałożyciel
grupy „Wprost”, działają‑
cej w latach 1966–1986.
Brał udział we wszystkich
Wystawa Pokolenie '80 zrealizowana przez Tadeusza
Przypomniana została także organizacja licznych
Borutę w Muzeum Narodowym, wsparta przez Sto‑
wystaw „przykościelnych”, kiedy to artyści znajdo‑
warzyszenie NZS 1980, IPN i Narodowe Centrum Kul‑
wali wsparcie ze strony ówczesnego Kościoła, bar‑
tury, szczęśliwie nie zamieniła się w rocznicowy hołd
dziej lub mniej aktywnie wychodzącego naprzeciw
dla dzieł i zdarzeń sprzed 30 lat. Była bardziej jak
sztuce różnorodnej, nie ograniczającej się do buntu
intensywna wycieczka w przeszłość, skondensowana
i demonstracji oporu wobec władzy i represji. Tade‑
na niewielkiej przestrzeni i oferująca moc wrażeń.
usz Boruta raz jeszcze dyskutuje z rozpowszechnioną
Dla dawnych uczestników lub pamiętających tzw.
tezą o „sztuce kruchty”, o ideologii i estetyce „kato‑
wystawach grupy, wraz
kulturę niezależną – ożywienie pamięci. Dla mło‑
socrealizmu” i jednoznacznie dewocyjno‑martyrolo‑
z którą otrzymał w 1967
dzieży dzisiejszej – spiętrzenie różnorodnej ekspresji
gicznym charakterze sztuki pokazanej w przestrze‑
malarskiej, inwencji typograficznej i fotograficznej
niach przykościelnych, akcentując ich swobodną
roku Nagrodę Krytyki
Artystycznej im. C.K.
Norwida oraz w 1984 roku
dokumentacji akcji ulicznych o postkonceptualnym
ekspresję, rozmaitość emocji i przesłania. Na przy‑
Nagrodę Archidiecezji
charakterze. A wszystko o czasach uniezależnienia
kładzie szerokiego zasięgu i oddziaływania wystawy
Warszawskiej. Laureat
się od jednopartyjnej polityki PRL‑u i samosta‑
i konkursu dla młodych artystów – rzeczonego
nowienia w okresie represji stanu wojennego po pokolenia debiutantów – Biennale Młodych Droga
mał za całokształt twórczości
13 XII 1981 r. Przypomniane zostały działania spo‑
i prawda w kościele pw. św. Krzyża we Wrocławiu,
malarskiej nagrodę im. Jana
łeczne i kulturalne młodych uczestników rodzącego
autor wystawy przybliża współczesnemu widzowi
się „społeczeństwa alternatywnego” na obszarze
wielorakość postaw twórczych, szyderczo wyzywa‑
a w latach 1979–2004
państwa i systemu władzy „demokracji ludowej”.
jącą, groteskową lub liryczną interpretację świata
w Poznaniu.
W przestrzeni kilku sal wystawowych skomasowane
ich sztuki. Oczywiście, najbliższa jest Tadeuszowi
zostały – jakby działając nadal w niedogodnej kuba‑
Borucie postawa personalizmu chrześcijańskiego,
Nagrody Alby Romer‑Tylor
(1994), w 2002 roku otrzy‑
Cybisa. Profesor Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie,
turze zastępczych pomieszczeń tamtych lat – wielkie
o czym wspomina we wstępie jednego z kilku bar‑
i atrakcyjne wizualnie malowidła młodych artystów,
dzo interesujących pod względem historycznych
najczęściej z Warszawy, Wrocławia i Krakowa; sterty
opracowań problemu „kultury niezależnej” tekstów
książek i czasopism „drugiego obiegu” wciśnięte
katalogu. Dał tego dowody jako animator wystaw,
w konstrukcje z siatek – aluzja do „spacerników”
wówczas pokazujących twórczość nie tylko zresztą
więziennych okresu internowania i aresztowań.
swego pokolenia.
53
↑ Jarosław Kawiorski wystawa W stronę osoby w klasztorze
oo. Dominikanów, Kraków 1985 r. Fot. z archiwum T. Boruty
← Poczta podziemna. Fot. z archiwum T. Boruty
Przybliżone zostały, po 30 latach początki twór‑
czości dziś znanych artystów: nowodzicy z kręgu
„Gruppy” warszawskiej, metaforyczni egzystencjali‑
ści z Krakowa, prześmiewcy grupy „Luksus” z Wro‑
cławia – żeby wyróżnić jedynie tendencje i smak
artystyczny. Zobaczyliśmy republikę artystów nie‑
zależnych, zaczynających w trudnych warunkach,
płacących często zmową milczenia za debiut poza ofi‑
cjalnym, państwowym obiegiem. Dzisiejsi debiutanci
też nie mają łatwo, ale z zupełnie innych powodów.
Ich niezależności zagrażają rynkowe koniunktury.
Różne pokolenia artystów zaczynają istnieć, w każ‑
dym wypadku, od określenia swej niezależności,
i wystawa Pokolenie przybliża tę konieczność.
54
Wiadomości asp /53
W y s ta w y
Moje Pokolenie '80
→ Pokolenie ’80. Niezależna twórczość
młodych w latach 1980–1989
→ Muzeum Narodowe w Krakowie
→ XII 2010 r. – I 2011 r.
→ autor scenariusza i aranżacji:
Tadeusz Boruta
spotkania z Bronkiem Wildsteinem i Bogdanem Kli‑
Stanisław Tabisz
chem, czytanie Czapskiego, Miłosza, Barańczaka
i Becketa z podziemnego obiegu, a nawet ilustrowa‑
Artysta malarz, krytyk
sztuki. Ur. w 1956 r.
W ostatnich dniach 2010 r. wróciłem wspomnie‑
nie niezależnych wydawnictw i zabarwione polityką
niami do lat 80. XX w., sprowokowany ekspozycją
przyjaźnie z Dorotą Martini, Przemkiem Zawadz‑
zatytułowaną Pokolenie ‘80, którą z wielką uwagą
kim, Zbyszkiem Kulczyckim i Andrzejem Oczkosiem.
i ciekawością obejrzałem w salach na I piętrze
Stan wojenny nas przerażał i jednocześnie prowo‑
Muzeum Narodowego w Krakowie. Zapowiadana
kował. Okres trzymania społeczeństwa za mordę
jeszcze w II 2010 r. (podczas odbywającej się w Sali
przez dyktaturę wojskową gen. Jaruzelskiego zmu‑
Prowadzi pracownię malar‑
Obrad Rady Miasta Krakowa Konferencji Panelowej
szał do szukania alternatywy. Obroniłem dyplom
stwa II w Katedrze Rysunku
pt. Symbioza Kościoła Krakowskiego z Kulturą Nieza‑
na Wydziale Malarstwa jesienią 1982 r. i wylądo‑
i Malarstwa na Wydziale
leżną w latach 80.) zbiorowa wystawa przywołująca
wałem (nielegalnie zamieszkałem) w pustostanie
prezesem Związku Polskich
tamten czas została bardzo szybko przygotowana
(w czynszowej ruderze) przy ul. Czarnowiejskiej 9.
Artystów Plastyków Okręgu
przez Tadeusza Borutę i zaprezentowana z rozma‑
Próbowałem zaistnieć samodzielnie jako artysta
chem w odpowiednim i godziwym miejscu. Zde‑
i obywatel… To była niewyobrażalnie trudna sprawa.
sztuk plastycznych.
rzenie sztuki z historią w polskiej tradycji na prze‑
Za rok występowałem w kabarecie Piwnica pod Bara‑
W latach 2002–2008 spra‑
strzeni dziejów ma swoje różne w różnych okresach
nami, który wyrzucony został ze swojej stałej siedziby
wował urząd dziekana
konteksty i wymiary, jednakże ten moment „soli‑
przy Rynku Głównym i dawał „opozycyjne” programy
Grafiki. Od 2002 roku jest
Krakowskiego. W 2005 roku
uzyskał tytuł profesora
Wydziału Grafiki ASP
w Krakowie.
darnościowego” zrywu społeczeństwa polskiego
w salach przykościelnych. W Piwnicy pod Baranami
naznaczony był kilkuletnim okresem buntu i oporu
miałem swoją pierwszą wystawę indywidualną
w stosunku do państwowych władz, które wyprowa‑
w 1985 r. i w tymże roku wyjechałem z kabaretem
dziły na ulice czołgi i uzbrojonych w ostrą amunicję
na koncerty do Paryża, do Centre Georges Pompidou…
zomowców przeciwko własnemu społeczeństwu.
W Piwnicy pod Baranami przez lata 80. działała
Czy sztuka stała się wtedy orężem w walce, czy jej
galeria sztuki. Moją wystawę i wystawy Ewy Pre‑
obszar, jak i inne obszary ludzkiego życia i aktywno‑
isner, Zbyszka Bajka, Doroty Martini, Romka Ora‑
ści, został w pewien sposób wyodrębniony i uchro‑
musa, Kazia Madeja, Ewy Kutermak‑Madej otwie‑
niony przed kolaboracją z przywódcami, władzami
rał natchniony poezją Piotr Skrzynecki. On lubił
i instytucjami państwa, stosującymi siłowe roz‑
malarstwo i przyjaźnił się z malarzami… Wszystko
wiązania wobec narastających problemów społecz‑
to organizowane było z estymą towarzyską, poza
nych, politycznych, ekonomicznych i kulturowych
oficjalnymi galeriami, na zasadzie improwizacji
w ówczesnej socjalistycznej Polsce? Z pewnością
i na własny koszt. bardziej to drugie… Pamiętam strajki studenckie
Jestem jednym z artystów pokolenia '80, ale
w naszej krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, for‑
moje zaangażowanie w Ruch Kultury Niezależnej
mowanie się Niezależnego Zrzeszenia Studentów,
było z pewnością mniejsze, mniej typowe niż innych
55
W tej wystawie moje arty‑
styczne pokolenie (...)
przegląda się jak w lustrze,
odnajdując w jego głębi
tło dramatycznych wyda‑
rzeń historycznych, które
ukształtowały nas i dzi‑
siejszą Polskę…
projektora, ruchomym obrazem śpiewającego
Jacek Sroka
artystów, moich rówieśników. Funkcjonowałem
ze ściany Jacka Kaczmarskiego. Poznałem wiel‑
Więzienie w Pińczowie II,
w środowisku jeszcze bardziej zepchnięty na mar‑
kiego „barda” w Monachium (bodajże w 1986 r.)
120 × 130 cm, olej na płótnie, 1987
gines i zaabsorbowany byłem pracą pedagogiczną
i spotykałem kilka razy później w Polsce. Stworzyli‑
w Domu Kultury na krakowskim Kazimierzu, ale
śmy nawet wspólnie jedną piosenkę, zatytułowaną
również występowałem i robiłem scenografię (wspól‑
Bajka, do programu Kosmopolak. To dzięki niemu
nie z Kazimierzem Madejem) do programów zagra‑
wyjeżdżałem za granicę z Piwnicą pod Baranami,
nicznych słynnego kabaretu. Moi koledzy: Grzegorz
śpiewając początkowo, w czasach zakazanych, jego
Bednarski, Andrzej Kapusta, Jarek Kawiorski, Jacek
piosenki, a śpiewały te pieśni po domach ekspresyj‑
Sroka, Zbyszek Bajek, Stanisław Sobolewski i inni
nym i krzyczącym głosem tysiące ludzi. To dzięki
pokazywali swoje prace częściej w kościołach. Im
niemu moje pokolenie ’80 uczyło się historii Polski
przewodził i zapraszał ich do udziału w wystawach
i skomplikowanych metafor o ludzkiej egzystencji
Tadeusz Boruta – osobnik prężny organizacyjnie,
na ziemi, z charakterystycznymi dla poety‑pieśniarza
z wielką siłą przebicia, intelektualnie aż za dobrze
skrajnościami i przeciwieństwami. Kaczmarski uczył
wykształcony i elokwentny jak na zwykłego artystę
nas również interpretowania i opisywania arcydzieł
malarza. Tych wystaw w różnych miastach Polski
polskiego i światowego malarstwa oraz grafiki. Miał
było bardzo dużo. Tadeusz Boruta robił te ekspozycje
dar niezwykle sugestywnego wyławiania uniwersal‑
najbardziej ambitne, problemowe, z wyselekcjonowa‑
nych wartości i tworzenia narracyjnej dramaturgii
nymi artystami, realizowane pod hasłem i z myślą
dzięki przenikaniu na wylot swą wyobraźnią (nieru‑
przewodnią. Odbywały się one w krużgankach, kruch‑
chomego bądź co bądź) plastycznego obrazu. Jacek
tach i salach przykościelnych lub przyklasztornych…
był przecież synem Janusza Kaczmarskiego, artysty
Z wielkim wzruszeniem oglądam zdjęcia z tam‑
tych lat z naszej Akademii, zamieszczone w impo‑
56
malarza, wieloletniego prezesa Związku Polskich
Artystów Plastyków (w latach 70. XX w.).
nującym, obszernym katalogu wystawy Pokolenie
Pomimo zaplątania się w kabaret, brałem jednak
'80. Z równym poruszeniem obejrzałem ekspozycję
udział w wystawach ogólnopolskich, m.in. w Krajo‑
dzieł. Niektóre z nich widziałem o wiele wcześniej,
wym Biennale Młodych „Droga i prawda”. Odwiedza‑
w innych okolicznościach i na innych wystawach,
łem w Krakowie przy ul. Siennej galerię prowadzoną
w towarzystwie dzieł starszych artystów, takich
przez Jerzego Woziwodzkiego, w której odbywały się
jak: Leszek Sobocki, Eugeniusz Mucha, Stanisław
wystawy niezależne, m.in. Tadeusza Boruty i Aldony
Rodziński, Jacek Waltoś, Zbylut Grzywacz, Adam
Mickiewicz, Staszka Koby, Wacława Taranczewskiego,
Brincken, Wiesław Obrzydowski, Jacek Sempoliński
Kazimierza Machowiny, Janusza Eysmonta. To była
i wielu innych. Podczas oglądania ekspozycji zatrzy‑
galeria działająca przy Klubie Inteligencji Katolickiej
małem się przed wyświetlonym z multimedialnego
(w ramach Sekcji Sztuki), finansowana częściowo
Wiadomości asp /53
przez Komitet Kultury Niezależnej. W auli Papieskiej
Uważnego czytelnika mojej relacji z wystawy Poko‑
Akademii Teologicznej w Krakowie odbywały się
lenie '80 zapewne zdziwi ewidentne (i z premedytacją)
wystawy i konwersatoria prowadzone przez artystę
porzucenie zadania rzetelnego opisywania i analizo‑
malarza Andrzeja Warzechę. Brał w nich udział m.in.
wania tej wystawy. Dzieła twórców z wystawy Pokole‑
ks. prof. Józef Tischner, który zapraszał nas do swego
nie '80 z Krakowa, Łodzi, Warszawy, Wrocławia oraz
mieszkania przy ul. św. Marka 10 na rozmowy o życiu,
innych miast Polski nie zawsze mówią wprost o tych
wolności, wierze i sztuce.
Z zagranicznych wyjazdów z kabaretem przywozi‑
z postacią ekstatyczną,
olej na płótnie,
190 × 310 cm, 1987
drastycznych, jednocześnie mocno uduchowionych
i aksjologicznych czasach, ale powstały właśnie wtedy,
łem, ryzykując na granicy z NRD, książki będące w Pol‑
z piętnem ekspresyjnego reagowania również ludzi
sce na indeksie. Podczas pobytu w Paryżu, w 1985 r.,
młodych, tworzących dzieła sztuki. Jedne z tych dzieł
razem z przyjacielem, artystą grafikiem Przemkiem
są błahe i grepsowate, inne dramatyczne i patetyczne,
Zawadzkim, odwiedziłem w Maisons‑Laffitte Józefa
a jeszcze inne o zabarwieniu ekstatycznym i religij‑
Czapskiego. Było to dla mnie jedno z najważniej‑
nym, a nawet popkulturowym. Dla mnie są jednak
szych spotkań z bardzo znanym malarzem i pisa‑
przede wszystkim powodem osobistej intensyfikacji
rzem, współtwórcą Komitetu Paryskiego, zwanego
wspomnień, bo byłem wtedy między tymi historycz‑
„kapistami”. Od grupy tej przecież wywodzi się nurt
nymi i artystycznymi wydarzeniami. Patrzyłem, jak
„koloryzmu” polskiego w XX w. Uczestniczyłem w eli‑
zmieniamy się my, jako ludzie i artyści, jak zmienia
tarnym wernisażu paryskiej retrospektywy Paula
się Polska, jak dorastamy do wolności i niezależno‑
Klee. Zwiedzałem Musée du Louvre. W latach 80.
ści i jak to wszystko, w pospolity sposób, potrafimy
Zachód zaczął kupować nasze obrazy. W Norymber‑
niekiedy niszczyć i marnować… W tej wystawie moje
dze z dużym powodzeniem wystawiał i sprzedawał
artystyczne pokolenie (i nie tylko pokolenie lat 80.)
nasze malarstwo oraz grafikę Dizzy Nürnberger. Jako
przegląda się jak w lustrze, odnajdując w jego głębi
pokolenie wchodzące w dorosłe i odpowiedzialne
tło dramatycznych wydarzeń historycznych, które
życie, razem z Ojczyzną naszą stawaliśmy na nogi
ukształtowały nas i dzisiejszą Polskę.
(w sensie moralnym i materialnym). Koniec lat 80.
Grzegorz Bednarski
Tron V z cyklu Poruszenie
Za zorganizowanie tak ważnej z wielu względów
to wielka euforia wywołana wywalczoną wolnością
ekspozycji – również z tych powodów pozaarty‑
i początek nowej, już demokratycznej walki, o przy‑
stycznych, przynależących do potrzeby i obowiązku
szły kształt Polski… „Mury” runęły, ale – jak to śpie‑
dokumentowania ważnych okresów historycznych
wał bard Jacek Kaczmarski w swojej rewolucyjnej
przemian społecznych w Polsce – należy się wielkie
pieśni – inne „mury” zaczęły znowu rosnąć (te może
uznanie Tadeuszowi Borucie, Instytutowi Pamięci
mniej widzialne), a łańcuch kołysać się u nóg.
Narodowej oraz Muzeum Narodowemu w Krakowie!
57
W y s ta w y
Zwierzęta
i ludzie
Jerzego Panka
→ Jan Fejkiel Gallery
→ Wystawa drzeworytów Jerzego Panka
→ 21 I – 8 II 2011 r.
Galopujące konie II
50 × 59 cm, drzeworyt, 1969
Marek Oktawian Bulanowski
W dniu 21 I 2011 odbył się wernisaż wystawy drze‑
worytów znanego grafika krakowskiego Jerzego
Panka (1918–2001), będącej przypomnieniem
jego twórczości w 10. rocznicę śmierci. Wystawa
O zwierzętach i ludziach, otwarta w renomowa‑
nej krakowskiej Jan Fejkiel Gallery, prezentuje
dzieła artysty, które powstały w ciągu ostatnich
kilkudziesięciu lat jego życia. Publiczności przed‑
stawiono, zgodnie z tematycznym charakterem
prezentowanego „zwierzyńca”, wizerunki poświę‑
cone psom, koniom, ptakom, lwom z krakowskiego
ZOO, a także dzieła powstałe z inspiracji zarówno
literaturą – Pan Tadeusz Mickiewicza, Don Kichot
Cervantesa – jak i Biblią.
Zebrane prace artysty świadczą o tym, że przyroda
Lew z Pilicy I
31 × 46 cm, drzeworyt, 1973
i jej fauna były trwałym motywem jego oryginalnej
i podziwianej na całym świecie twórczości. Panek nie
przedstawiał jednak zwierząt w sposób realistyczny.
i podziwianego za życia, który otrzymał wiele nagród
Sposób ujęcia tematu (geometryzacja wizerunków
w Polsce i na świecie (m.in. Nagroda Ministerstwa
zwierząt, pewna skrótowość i praktycznie zanik per‑
Kultury i Sztuki – 1963, Złoty Medal na Triennale
spektywy, dążenie do abstrakcji, dynamika ruchu)
Sztuki w New Delhi – 1971, Nagroda Prasy na IV Mię‑
zbliża Panka do doświadczeń awangardy przedwo‑
dzynarodowym Biennale Grafiki w Krakowie – 1972,
jennej (kubizm, surrealizm, postimpresjonizm). Dla
i wiele innych), została przypomniana krakowskiej
Artysty zwierzęta, a szczególnie psy, jak zwierzał się
publiczności, jest to bowiem postać, która na trwałe
Elżbiecie Dzikowskiej przy powstawaniu filmu Jerzy
zapisała się w historii polskiej sztuki powojennej.
Panek: to, co najważniejsze, były bardzo bliskie. Były
Dziś widzimy także jego całkowite oddanie się sztuce,
jego fascynacją artystyczną i życiową. Dobrze się
która była dla niego sferą wyidealizowanej wolności.
stało, że twórczość Jerzego Panka, artysty znanego
58
Wiadomości asp /53
Grafiki udostępniła Jan Fejkiel Gallery.
59
W y s ta w y
Merci,
je regarde
seulement
→ Wystawa Marty Ignerskiej
→ Galeria Malarstwa ASP w Krakowie
→ 2 XII – 23 XII 2010 r.
Jan Trzupek
Jan Trzupek
ur. 1961, historyk i krytyk
sztuki, kurator wystaw.
ową półprzejrzystość wykorzystuje, w niejednym
przykładzie, w sposób mistrzowski: zakreślone
Marta Ignerska projektuje i ilustruje książki. Książki
na odwrociu czarną kredką pola dają w rezulta‑
na UJ w Krakowie. Prezes
dla dzieci i dla dorosłych. Wybitne osiągnięcia
cie subtelną szarość, nieosiągalną w inny sposób.
Zarządu Małopolskiej
na tym obszarze przyniosły jej z jednej strony zasłu‑
Swoje obrazy komponuje z linii i plam zakreślanych
żone uznanie, ale też – jak to niestety nierzadko
pastelą i kredką, ołówkiem i długopisem, piórem
Studiował historię sztuki
Fundacji Muzeum Sztuki
Współczesnej.
60
bywa w panujących obyczajach życia artystycz‑
i flamastrem, słowem – każdym chyba ze znanych
nego – łatwe przypisanie do tej jedynej dziedziny
narzędzi pozostawiających ślad na papierze, a gdy
i stereotypowe postrzeganie jej prac przez pryzmat
to autorce nie wystarcza, wycina w papierze otwór,
„ilustracji”. To tak, jakby odmówić jej obrazom,
żeby później zakleić go przezroczystą taśmą.
tworzonym na papierze, jakiejkolwiek autonomii
W tworzone w ten sposób scenki (a często
własnej wypowiedzi, a jedynie traktować je jako
są to właśnie scenki) Marta Ignerska wpisuje teksty.
usłużne spełnienie zadania wobec tekstów, którym
Są to najczęściej słowa albo całe frazy w języku fran‑
towarzyszą. Inaczej mówiąc, to tak, jakby zgodzić
cuskim, ich transliteracje i wielowariantowe tłuma‑
się z tym, że tylko towarzyszą tekstowi, nie przy‑
czenia. Niby notatki do nauki języka, a zarazem coś
nosząc własnych wyobrażeń (zachodzi tu pewne
więcej. To „coś więcej” to niebywały humor, wła‑
podobieństwo /odwrócona analogia do muzyki fil‑
śnie językowo‑obrazowy, przy tym poetycki, a nie
mowej, która akompaniuje obrazom w przeciwień‑
jedynie jakaś satyra (jak mógłby ktoś przypuszczać,
stwie do muzyki „czystej”, która obrazy wywołuje).
nie widząc tych obrazów). Wchodzimy tu w obszar
Merci, je regarde seulement /Dziękuję, ja tylko
relacji słowa i obrazu z całą jego tradycją i klasyką
oglądam, seria rysunków z 2006 roku, pokazana
(jako dobry przykład wystarczy przywołać rysunki
w galerii ASP w obszernym wyborze 40 prac, zna‑
Tadeusza Brzozowskiego z ornamentalno‑baroko‑
komicie ujawnia charakter i oryginalną wartość
wymi, poetyckimi tytułami, bez których nie byłyby
twórczości Marty Ignerskiej. Obrazy te (rozmyślnie
tym samym).
nazywam je obrazami, gdyż słowo „rysunek” – czy
Seria obrazów Merci, je regarde seulement Marty
chcemy tego, czy nie – zawiera w sobie pewną
Ignerskiej wyjątkowa jest też dzięki temu, że nie
pobłażliwość w porównaniu z „dostojeństwem”
powstała ani nie została użyta jako ilustracje do tek‑
obrazu) cechuje wyjątkowe bogactwo, wynikające
stu. Być może właśnie dlatego rozpoznać w niej
z dojrzałej świadomości warsztatu. Artystka użyła
można tak wyraźnie, ujawniające się w nieskrepo‑
jako podobrazia starych, pożółkłych papierów,
wany sposób, możliwości i artystyczny temperament
o naddartych brzegach, półprzejrzystych. Właśnie
Autorki. Więcej na: www.martaignerska.art.pl
Wiadomości asp /53
61
W y s ta w y
Rytmy i rytuały
→ Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu
→ 21 I – 21 II 2011 r.
→ Kurator wystawy: Zuzanna Gajos
Wystawa prac studentów ASP w Krakowie (z pracowni
dr hab. Bogusławy Bortnik‑Morajdy) oraz Wydziału
Sztuki Politechniki Radomskiej (z kół naukowych
grafiki warsztatowej i multimediów prowadzonych
1.
przez dr. Andrzeja Brzegowego i mgr Katarzynę Pie‑
trzak). Zorganizowana w Muzeum Sztuki Współcze‑
snej w Radomiu wystawa, zatytułowana Rytmy i rytuały, nawiązuje do wcześniejszego projektu Afryka.
jesteśmy uczestnikami niecodziennej przygody czło‑
Rytmy i rytuały, zrealizowanego z inicjatywy Anny
wieka, otoczonej jakąś pradawną, tajemniczą siłą.
Poduszyńskiej przez studentów ASP w Krakowie
Temat wystawy – szeroki i inspirujący, spowodował,
i zakończonego ekspozycją w krakowskim Muzeum
że proces powstawania każdej z tych prac był bardzo
Etnograficznym w VI 2010 r. Wystawa towarzysząca
różny. Wielość inspiracji, motywów, wybór zastosowa‑
prezentacji: „Dary artystów – profesorów Akade‑
nych technik i różnorodność propozycji formalnych
mii Sztuk Pięknych w Krakowie dla Muzeum Sztuki
czyni tę wystawę wyjątkową. Okazuje się, że im bar‑
Współczesnej w Radomiu”.
dziej poznajemy kultury archaiczne (a przynajmniej
Bogusława Bortnik‑Morajda
Młodzi artyści z Krakowa i Radomia (studenci Wydziału
Malarstwa ASP w Krakowie i studenci Wydziału Sztuki
Politechniki Radomskiej) w ramach konfrontacji –
a właściwie dialogu twórczego – przygotowali dużą
wystawę prezentującą ich artystyczny potencjał.
Ur. w 1962 r. w Zakopanem.
Wystawa w Radomiu jest początkiem cyklicznych
Studia na Wydziale
prezentacji różnych polskich ośrodków artystycznych.
Malarstwa ASP w Krakowie
w latach 1983–1988
Opowiada o doświadczeniu rytmów i rytuałów – zja‑
wisk towarzyszących człowiekowi nieustannie. Mówi
w pracowni prof. Juliusza
Joniaka. Od 2003 roku pro‑
wadzi pracownię rysunku
o potrzebie interpretowania, odczytywania różnych
kultur (głównie afrykańskich), mówi o poszukiwaniu
na WM. W 2008 r. otrzy‑
własnej przestrzeni we współczesnym świecie, prze‑
mała stopień dr habili‑
towanego. Zajmuje się
strzeni pełnej znaczeń. Liczne odniesienia do wąt‑
malarstwem, rysunkiem
ków etnograficznych i osobliwości przyrodniczych,
i projektowaniem.
realizowane na wiele sposobów, tworzą listę pytań
62
– często bez jednoznacznej odpowiedzi. Tym samym
Wiadomości asp /53
2.
3.
zdominowane przez formy i obyczaje tradycyjne), tym
materie, czy wreszcie bardziej dosłownie – odwołują
częściej mamy do czynienia ze specyficznym obsza‑
się do jego rzeczywistych form. Często pojawia się
rem sztuki. Odniesienia etnograficzne odsłaniają
w nich coś, co wykracza ponad przedsięwzięte idee,
artystom przestrzeń, która jest wieloaspektowym,
niczym rytm, którym rozbrzmiewają. W każdym
międzykulturowym dialogiem. Autorzy poddali akt
przypadku szukanie opiera się na patrzeniu, na pew‑
twórczy ściśle określonym regułom, jakby chcieli być
nych wnioskach wynikających właśnie z patrzenia,
uczestnikami wybranych obrzędów. A że praktyki
na oswajaniu rzeczywistości, na jej odkrywaniu,
rytualne kuszą jakąś magią, to prace są często zbio‑
wchłanianiu, wreszcie opanowywaniu po to, by czuć
rem niezwykłych przetworzeń, gdzie wątek rytuału
się częścią świata, który nas otacza.
ukazany jest jako struktura mityczna, jako przeżycie
egzystencjalne świata.Realizacje nawiązujące do ryt‑
mów różnego pochodzenia dotyczą relacji między
sztuką a muzyką, dotyczą wspomnień z dzieciństwa,
opowiadają o zachwycie przyrodą. Wśród prac są rze‑
czy wzniosłe, poważne, zwykłe, śmieszne, są prace
nawiązujące do tzw. „aktualności”, są też takie, które
szukają rytmów realnego świata, analizują różne jego
1. Paweł Kowalczyk, Bez tytułu, technika mieszana, 50 × 30 cm
2. Agata Kus, Diamentowe łzy, kolaż, 25 × 20 cm
3. Katarzyna Bielawska, Ku górze..., czy z dołu..., instalacja,
technika własna
4. Katarzyna Kukuła, Bez tytułu, technika mieszana, 70 × 55 cm
4.
5. Jan Podgórski, Bez tytułu, 30 × 100 cm (fragment tryptyku),
Grand Prix przyznane przez Prezydenta Miasta Radomia i wła‑
dze MSW w Radomiu.
5.
63
W y s ta w y
Dary ASP w Krakowie
dla Muzeum Sztuki
Współczesnej
w Radomiu
Muzeum tworzyli
z nami artyści z różnych
środowisk. Powstała
jedna z dziesięciu naj‑
ważniejszych kolekcji
polskiej sztuki drugiej
połowy XX w.
Powstała jedna z dziesięciu najważniejszych kolekcji
polskiej sztuki drugiej połowy XX w.
Otwarta w I 2011 r. wystawa darów profesorów
krakowskiej ASP była pierwszą z cyklu prezentacji
zbiorów w roku jubileuszowym, z okazji 20‑lecia
działalności. Zorganizowaliśmy ją, by przypomnieć
wieloletnie kontakty i przyjaźnie z artystami krakow‑
skimi. Wśród tych artystów są nasi wielcy przyjaciele,
głęboko zaangażowani w tworzenie radomskiej pla‑
cówki, którzy od lat ofiarowują nam swoje dzieła.
Wystawa prezentowała 80 dzieł spośród ponad 200
podarowanych przez 19 profesorów Akademii. Wielu
podarowało całe kolekcje. Niektóre z darów zostały
Mieczysław Szewczuk
pokazane w muzeum po raz pierwszy, np. przeka‑
zane w XII 2010 r. przez Stanisława Rodzińskiego
Ur. 1951 r. w Radomiu.
Studiował filologię pol‑
ską na Uniwersytecie
Mikołaja Kopernika
w Toruniu (1970–1975).
Ukończył Podyplomowe
Studium Muzeologiczne
na Uniwersytecie
Jagiellońskim ze specjal‑
nością historia sztuki
(1983). W 1975 r. roz‑
począł pracę w Muzeum
Okręgowym w Radomiu.
Starszy kustosz w Muzeum
im. Jacka Malczewskiego
w Radomiu, od 1991 kieruje
oddziałem Muzeum Sztuki
Współczesnej.
Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu utwo‑
dwa obrazy (z 2005 i 2010 r.) oraz dary Janiny
rzone zostało w XI 1990 r. jako oddział radomskiego
Kraupe‑Świderskiej – obraz Ślady Aniołów (2005)
Muzeum Okręgowego. Było pierwszym w Polsce
i linoryt Serenada Karłowicza (1998). Wśród darów
muzeum, które oficjalnie otrzymało nazwę „Muzeum
są arcydzieła kolekcji. Jako jedno z arcydzieł wska‑
Sztuki Współczesnej”. Działalność muzeum rozpo‑
zujemy często dar Jerzego Nowosielskiego – Portret
czął pokaz zbiorów w V 1991 r. Od początku swego
skrzypaczki z roku 1966. Pełną listę artystów tworzą:
istnienia muzeum znajdowało się w trudnej sytuacji
Grzegorz Bednarski, Maciej Bieniasz, Jacek Gaj, Zbylut
finansowej. Wobec braku funduszy na zakupy, zwró‑
ciliśmy się w roku 1992 z prośbą o dary do zaprzy‑
jaźnionych artystów – uczestników wystaw rysunku
organizowanych w radomskim muzeum od 1980 r.
z inicjatywy artysty uprawiającego rysunek, Stani‑
sława Zbigniewa Kamieńskiego (obecnie profesora,
współtwórcy zbiorów i programu muzeum). W akcji
gromadzenia darów pozyskaliśmy 2 500 prac. Razem
z wcześniejszymi zakupami jest ich teraz 4 500.
Najważniejsze są zbiory malarstwa i rysunku, ale
są też grafiki, rzeźby, obiekty, instalacje i fotografie.
Muzeum tworzyli z nami artyści z różnych środowisk.
64
Wiadomości asp /53
← Grzegorz Bednarski
Z cyklu: Poruszenie z posta‑
cią ekstatyczną – wnętrze
z lustrem, olej, płótno,
190 × 310 cm, 1987/8
↙ Jacek Gaj
Kuszenie III, miedzioryt,
papier, 20 × 26 cm, 1976
Grzywacz, Adam Hoffmann, Janina Kraupe‑Świder‑
ska, Zbysław Marek Maciejewski, Jerzy Nowosielski,
↑ Jerzy Nowosielski
Janusz Orbitowski, Jan Pamuła, Stanisław Rodziński,
Portret skrzypaczki, olej,
Jerzy Skarżyński, Jan Świderski, Dariusz Vasina, Jacek
Waltoś, Eugeniusz Waniek, Mieczysław Wejman, Sta‑
nisław Wejman, Tadeusz Wiktor. Są tu prace twórców
należących do kilku pokoleń i różnych nurtów sztuki
płótno, 120 × 100 cm, 1966
← Janina Kraupe‑Świderska
Sen, akwatinta, papier,
14 × 19,3 cm, 1948
drugiej połowy wieku XX, pracujących w Akademii
na Wydziałach Malarstwa i Grafiki.
Pokaz darów towarzyszył wystawie Konfrontacje.
Rytmy i rytuały, prezentującej prace studentów, i trwał
Wszystkie reproduko‑
wane dzieła pochodzą
z kolekcji Muzeum Sztuki
Współczesnej w Radomiu
od 21 I do 20 II 2011 r.
65
W y s ta w y
In‑side out
czyli gdy wnętrze jest
na pierwszym planie
→ Wystawa w Szarej Kamienicy, Kraków
→ 6 do 30 XI 2010
Beata Gibała‑Kapecka, Karina Grygierek,
Dorota Kawecka
Wystawa, jak czas pokazał, była istotną częścią festi‑
walu Design Attack, jednego z największych wydarzeń
dizajnerskich, jakie jesienią ubiegłego roku odbyły
się w Polsce. Nowatorskie projekty współczesnego
dizajnu od 5 XI 2010 r. można było oglądać w Sza‑
rej Kamienicy przy Rynku Głównym w Krakowie.
Wszystkie prace wyszły spod ręki młodych adeptów
Proponują, by zrobić krok do przodu w dziedzi‑
↑ Anna Taczalska
Wydziału Architektury Wnętrz krakowskiej ASP.
nie jakości naszego życia materialnego, intelektual‑
Swingi – zestaw rehabilita‑
W ramach wystawy In‑side out prezentowane były
dzieła studentów z Katedry Projektowania Wnętrz
nego, duchowego, by weryfikować ograniczające nas
stereotypy i przyzwyczajenia.
i Mebli, Katedry Projektowania Wystaw i Katedry
Otwarcie wystawy uświetnił pokaz multi‑
Projektowania Ogólnego. W swoim założeniu pokaz
medialny Inteligentna sieć przestrzeni Gai. Była
był deklaracją życiowych wyborów przyszłych projek‑
to prezentacja futurystycznej wizji osiedli ludz‑
tantów w sferze piękna otaczającego świata, piękna
kich, rozrastających się w przestrzeni kosmicznej
najbliższego także nam jako odbiorcom.
cyjny dla dzieci z poraże‑
niem mózgowym, 2010.
→ Magdalena Sznycel
Ideowa koncepcja samo‑
wystarczalnej architektury,
2009/10
na podobieństwo żywego organizmu. Wyrazem tej
↘ Agata Bednarek
Studenci zaproponowali życie we wnętrzu miasta,
idei, opartej na teorii chaosu, była instalacja prze‑
Mieszkanie, 2009/10
życie we wnętrzu architektury, życie z elementami,
strzenna stworzona przez Marikę Watę, autorkę
obiektami, które kształtują, określają naszą osobo‑
strukturalnej koncepcji, oraz jej koleżanki i kole‑
wość, postawę w miejscu pracy, na ulicy, w domu.
gów – studentów IV roku z pracowni architektury
A wszystko po to, by porządkować, oswajać, eduko‑
wnętrz prof. Andrzeja Głowackiego i dr Magdaleny
wać, uwrażliwiać, by codzienna rzeczywistość mogła
Pińczyńskiej.
nas nobilitować, zapewniać komfort fizyczny i psy‑
„Dziś nauczanie projektowania to ukazywanie
chiczny, dostarczać pożądanych i istotnych przeżyć
nowej filozofii istnienia życia – mówi dr Magdalena
estetycznych.
Pińczyńska z ASP. – Nie jest to już życie w »globalnej
Prezentowane twórcze adaptacje, modernizacje,
wiosce«, lecz w »inteligentnej sieci przestrzeni Gai«.
ekspozycje, meble, obiekty to świadome programy
Zwartej i gotowej na wszystko, wyczulonej na zmianę
przestrzenne i funkcjonalne, ale też wizje przyszłości.
parametrów określających stan fizyczny i psychiczny
Wszystkie one z założenia wnoszą raczej
z nieograniczonym potencjałem rozrastania się”...
odmienne od tego, co nas otacza, a bywa że kontro‑
Jak na potwierdzenie owej filozofii istnienia poja‑
wersyjne, z pewnością ambitne wartości estetyczne.
wił się na otwarciu wystawy nieoczekiwany gość,
66
Wiadomości asp /53
Dziś nauczanie projektowania to uka‑
zywanie nowej filozofii istnienia
życia. Nie jest to już życie w „global‑
nej wiosce”, lecz w „inteligentnej sieci
przestrzeni Gai. Zwartej i gotowej
na wszystko, wyczulonej na zmianę
parametrów określających stan
fizyczny i psychiczny z nieograniczo‑
nym potencjałem rozrastania się...
Claudio Nardi, autor projektu architektonicznego
Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Włoski
architekt i projektant wnętrz w wywiadzie udzielo‑
nym krakowskiej telewizji w czasie wernisażu, pod‑
kreślił wysoki poziom artystyczny prezentowanych
prac młodych twórców, zwracając szczególną uwagę
na język projektowy odnoszący się do konstruowania
architektury wnętrz, tym samym sięgający znacznie
dalej, poza wzorce i aranżację stylistycznie prefabry‑
kowanych form.
Design Attack to pierwsza tak duża impreza
poświęcona projektowaniu organizowana w stolicy
Małopolski. Przyświecała jej idea prezentacji naj‑
nowszych trendów w projektowaniu oraz połączenia
lokalnych działań związanych z dizajnem z między‑
narodową współpracą i wymianą pomysłów.
67
W y s ta w y
Krzyknia
Felek idzie do nieba, 140 × 100 cm, olej, akryl na płótnie, 2010
Felek idzie do nieba
→ 26 XI w galerii „Pod Rejentem” w Krakowie
odbył się wernisaż jednego obrazu prof. Adama
Wsiołkowskiego. Obraz zatytułowany Felek idzie
do nieba poświęcony był pamięci jamnika szorst‑
kowłosego Felka Drugiego, w pierwszą rocznicę
jego śmierci. Podczas wernisażu został zaprezen‑
towany jego następca – Felek Trzeci, a licznie
zgromadzona publiczność wzięła udział w loso‑
waniu grafiki powstałej na bazie prezentowanego
obrazu. (in.wł.)
68
Wiadomości asp /53
→ Galeria Wydziału Rzeźby
→ 25 XI – 16 XII 2010 r.
→ Wystawa rzeźb Jacka Kucaby
Każdy rodzaj twórczości jest niejako krzykiem
artysty o nieśmiertelność. Wszyscy doskonale
wiemy, że musimy umrzeć. I wszyscy musimy
zdobyć się na odwagę wobec śmierci, by się
buntować i z nią walczyć. Sama twórczość jest
skutkiem tej walki, ponieważ z buntu rodzi się
akt twórczy.
Rzeźba to forma kompromisów: pomiędzy
stawiającą zawsze opór materią a zmagającym
się z nią twórcą, pomiędzy zamysłem a możliwo‑
ściami, pomiędzy formą i jej stosunkiem do prze‑
strzeni. Kompromisem, w którym ideałem jest
osiągnięcie swoistej równowagi pomiędzy jej
urodą estetyczną a zawartością ideową. Jackowi
Kucabie tę równowagę udaje się osiągnąć. Rzeźby
integrują się z otoczeniem, anektują przestrzeń
wystawienniczą. Powietrze wokół kompozycji
i wewnątrz niej jest wspólne dla wszystkich ele‑
mentów, spina wszystkie moduły swoją niewi‑
dzialną klamrą. Choć artysta operuje formami
rozciągającymi się w przestrzeni, to równie
mocno działają one graficznie, niemal rysunkowo,
poprzez swoją lekkość i ażurowość. Wykorzystuje
dekoracyjne walory materiału, w którym tworzy,
lecz nie jest to dekoracja pozbawiona anegdoty.
Nie narzuca się ona natarczywie. Autor unika
realistycznej dosłowności, zostawiając miejsce
na interpretację.
Prezentowany cykl to ciągle otwarta całość,
możliwa do rozbudowania, wciąż zmieniająca
konfigurację w zależności od punktu widzenia.
Każda część z osobna zmienia układ pozostałych
rzeźb, tworząc nową całość. Powstała grupa sty‑
lizowanych form o odniesieniach figuralnych,
lecz mocno przetworzonych. Ekspresja zostaje
tu wzmocniona odrealnieniem kształtów, celową
deformacją. W wielu przypadkach otrzymu‑
jemy tylko sugestie, uruchamiające konkretne
skojarzenia.
Zatrzymane zdarzenie? Powtarzana z upo‑
rem informacja o dramatyzmie jednego ze sta‑
nów, który składa się na proces istnienia? Krzy‑
kiem zaczyna się życie. Krzykiem manifestuje
się zarówno siła, jak i bezradność. Zespół tych
gestów niesie niewątpliwie jakiś kod, lecz nie
aspiruje do jednoznacznych odczytań. Pomiędzy
ekspresją a znaczeniem znajduje się ta fascynu‑
jąca przestrzeń właściwa sztuce. Gesty, mimika,
język ciała – pełen napięć – w odniesieniu
do wielu spraw wydaje się prawdziwszy niż to,
co można wyrazić słowami.
Anna Pasek
Tolerancja
błędu
→ Otwarta Pracownia
→ Dorota Chilińska i Andrzej Wasilewski
→ 21 do 31 I 2011 r.
Supercoil jest wertykalnym słupem, zbudowa‑
nym na wzór łańcucha DNA. Na krawędziach łań‑
cucha umieszczone zostały pary wyświetlaczy
tekstu, które pulsacyjnie wyświetlają informa‑
cje. Silnikiem pracy jest program komputerowy
SUPERCOILING, który w czasie rzeczywistym ska‑
nuje bazę danych i układa mniej lub bardziej
przypadkowe ciągi logiczne, a następnie wyrzuca
dane na wyświetlacze. Bazę danych stanowi zbiór
haseł encyklopedycznych wraz z opisami. Pro‑
gram komputerowy dobiera w sposób hipertek‑
sualny informacje, tworząc niekończący się ciąg
informacyjny. DNA jest wielocząsteczkową struk‑
turą występującą w chromosomach, pełniącą rolę
nośnika informacji genetycznej organizmów
żywych. Kod DNA to wzorzec, według którego
komórka wie, jakie białko produkować; w tym
sensie informacja służy budowie organizmu.
W DNA zawarta jest jednak nie tylko informacja
na temat cech, wyglądu i budowy organizmu, ale
również „ścieżka”, którą kroczył człowiek przez
tysiąclecia. W tym znaczeniu DNA przypominać
może encyklopedię wiedzy o człowieku. Trans‑
fuzja zbudowana jest z 5 grup elektronicznych
obiektów. Składają się z wyświetlaczy LCD usta‑
wionych na specjalnie skonstruowanych sta‑
tywach z wypuszczonym do góry pojemnikiem
na płyny reanimacyjne (jak kroplówka).
Pojemnik z płynem jest ruchomy i reaguje
na obecność widza. Fotokomórka uruchamia sil‑
nik, który opuszcza pojemnik i powoduje, że płyn
wlewa się do specjalnej komórki umieszczonej
przed ekranem. W ten sposób powstaje efekt zale‑
wania ekranu cieczą (płynem reanimacyjnym).
Dodatkowo w momencie pojawienia się widza
w obszarze pracy dochodzi do wymiany obrazów
wideo w wyświetlaczach. Obraz losowo wyświe‑
tlanego tekstu encyklopedii – źródła wszelkiej
ludzkiej wiedzy, zamienia się w zdeformowany
szum medialny, składający się z przeciwstaw‑
nych informacji: istotnych i błahych, okrutnych
i przyjemnych, przejmujących i kompletnie głu‑
pich. Obraz będący sensem transfuzji ukrywa
się przed widzem. Całości towarzyszy animacja,
wyświetlana na niezależnych LCD, przedstawia‑
jąca wnętrze pulsującej niepokojąco aorty.
(in.wł.)
69
W y s ta w y
Trzy Panie Gajda
→ Wystawa w Galerii Vauxhall, Krzeszowice
→ od 4 III 2011 r.
Marita Benke‑Gajda, Jadwiga Gajda‑Lusina
i Weronika Gajda. Mama i jej dwie córki kochają
ceramikę, która wciąż zaskakuje je nowymi
efektami. „Bo ceramika, łącząca w sobie cztery
żywioły, jest podatna i wrażliwa na dotyk. Zapa‑
miętuje każdy ślad narzędzia i dłoni, przez
co umożliwia artystyczną, osobistą wypowiedź.
Odkrywa nowe możliwości, pozwala na ekspe‑
rymentowanie. Sprawia, że kto raz zapuści się
w fascynujący świat ceramiki, już zawsze będzie
do niego wracał. Należy pamiętać, że ceramika
to także sztuka, która wymaga pokory”. Tak,
w wielkim skrócie, ujmują swoją – odwzajem‑
nioną – miłość do ceramiki. (in.wł.)
Wystawa Sławoja Ostrowskiego
w galerii Wydziału Rzeźby
Galeria Wydziału Rzeźby nastawiona jest na sze‑
roką prezentację twórczości artystów rzeźbiarzy,
od postaci związanych ze środowiskiem akade‑
mickim Krakowa, po gościnne wizyty artystów
z całej Polski. Do cyklu wystaw „4 x materia” zali‑
czyć można pokaz prac artysty, który na główne
medium swoich działań wybrał drewno, a cha‑
rakterystyczny sposób, w jaki pracuje on
z materiałem, nadaje jego dziełom szczególną
rozpoznawalność.
Mowa tu o wystawie rzeźb prof. Sławoja
Ostrowskiego, obecnego dziekana Wydziału
Rzeźby gdańskiej ASP. Sławoj Ostrowski należy
do czołówki rzeźbiarzy aktywnych na przeło‑
mie lat 70. i 80. Artysta zaprezentował szeroki
przekrój kameralnych rzeźb, które najchętniej
nazywa rzeźbą portretową, skupiającą się wokół
problematyki charakteru. Stojąc naprzeciw rzeźb
Sławoja Ostrowskiego, można odnieść wrażenie,
że zbudowane są z tkanki zbieranych przez arty‑
stę wieloletnich obserwacji, podglądnięć, chwi‑
lowych, lecz wnikliwych spojrzeń rejestrujących
szczegóły, niuanse zapisujące się na twarzach
w różnych sytuacjach dnia codziennego.
Wprowadzenie przez artystę koloru podkre‑
śla łagodność formy lub wydobywa ekspresję
70
Wiadomości asp /53
drapieżnych momentami faktur. Nie jest to jed‑
nak kolor kładziony na ukończoną rzeźbę lecz
pojawiający się już na etapie kształtowania formy.
Rzeźby prof. Ostrowskiego, prowadzone z cha‑
rakterystyczną dla artysty swobodą, naznaczone
wyrafinowanymi środkami wyrazu, będąc świa‑
dectwem historii, nie dają się zamknąć w żadnym
→ Galeria Rzeźby ASP w Krakowie
→ 14 X – 4 XI 2010 r.
konkretnym przedziale czasowym, posiadają to,
co choć przez wszelką awangardę jest piętno‑
wane, dla wielu artystów i estetyków może być
w sztuce najcenniejsze – w miejscu uniesień
Zeitgeistem spotykamy otwarcie na wartości
poza- i ponadczasowe.
Rzeźba Marcina
Nosko
→ Galeria Grodzka, Kraków
→ 24 II do 19 III 2011 r.
W Galerii Grodzkiej w Krakowie prezento‑
wał swoją twórczość rzeźbiarską mgr Marcin
Nosko, asystent w pracowni rzeźby w kamieniu
na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych
w Krakowie. Przedstawił fragment dorobku
z ostatnich kilku lat pracy twórczej w tym tak
trudnym tworzywie, jakim jest kamień. Kamień
traktuje jako materię – substancję (a nie two‑
rzywo), która ma określony (mocny) desygnat
czasowy. Autor docenia symboliczną – znacze‑
niową moc kamienia, jego rzeźbiarska ingerencja
w strukturę kamienia jest zgodna z naturą tej
materii. Biologiczność – organiczność form zde‑
rza się równocześnie z bryłami geometrycznymi
opracowanymi z matematyczną dokładnością.
Jego kompozycje ingerują w przestrzeń, stają się
częścią składową tej przestrzeni, tworząc atmos‑
ferę pełnej dynamiki, a zarazem nieodgadnionej
symboliki, są pewnego rodzaju metaforami. Nie
obciąża swoich prac bieżącą publicystyką, two‑
rzy pewnego rodzaju „fikcje”. Prace budowane
są wielowarstwowo, co jest charakterystyczne
dla tego okresu jego twórczości. Buduje z kilku
warstw tego samego rodzaju kamienia lub
zestawiając ze sobą kontrastowo różne rodzaje
kamienia, różne rodzaje materiałów, np. kamień
z metalem. Autor twierdzi że: „zestawienie róż‑
nych gatunków kamienia, ze względu na pocho‑
dzenie, kontekst kulturowy ich zastosowania
w rzeźbie i architekturze, stanowi również próbę
zdefiniowania ich wzajemnych relacji”. Jego
twórczość oparta jest na osobistym intelekcie
i pokaźnym zasobie wiedzy teoretycznej, zdobytej
głównie w procesie samokształcenia. Prezentuje
dużą osobistą wrażliwość na zjawiska i procesy
zachodzące we współczesnej sztuce i globalnie
we współczesnym świecie, doskonale wpisując
się w nurt współczesności. Proces krystalizacji
postawy twórczej nie jest jeszcze zakończony, lecz
widać wyraźny ferment intelektualny i warsz‑
tatowy. Wchodzi w etap dynamicznego rozwoju
i poszukiwań twórczych, idzie wyraźnie w kie‑
runku autonomicznej – niezależnej twórczości.
Wiesław Bielak
Zabawki Krzysztofa Kiwerskiego
→ Galeria Rzeźby ASP w Krakowie
→ 17 II – 3 III 2011 r.
Zabawki dorosłego faceta, to kolejna odsłona
Krzysztofa Kiwerskiego – wystawa w Galerii
Rzeźby w gmachu głównym ASP przy pl. Jana
Matejki 13 w Krakowie. Prof. Kiwerski przetacza
przez świat swoją armię, okręty, artylerię, broń
pancerną i lotnictwo. Jak sam mówi: „Wojsko.
Tam ma miejsce kumulacja największych wyna‑
lazków, posuwających do przodu nasza cywili‑
zację. Początek wzięła jednak ona z cywilizacji
zabijania, od dzidy, łuku i strzały”. Sam Krzysz‑
tof Kiwerski, chociaż jest specjalistą od broni
ciężkiej, podczas studenckiego poligonu wybrał
na broń osobistą najlżejszą z broni, lekką rurę
ppanc. Nie oddał z niej ani jednego wystrzału
z powodu braku pocisków. Właśnie wtedy wszyst‑
kie zaanektowano na rzecz „bratniej pomocy dla
Czechosłowacji”.
(inf. wł.)
71
W s po m ni e nia
Jerzy Nowosielski
1923–2011
Michał Pilikowski
Jerzy Nowosielski urodził się 7 I 1923 r. w Krakowie.
Edukację początkową zdobył w Krakowie – w gimna‑
zjum i w szkole ogólnokształcącej. W latach 1940–1942
studiował w Kunstgewerbeschule w Krakowie
na Wydziale Malarstwa Dekoracyjnego u Stanisława
Kamockiego. Od 1945 do 1947 r. kontynuował studia
w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni
Eugeniusza Eibischa; dyplom eksternistyczny uzy‑
skał 10 II 1961 r. W tym czasie należał do wielu sto‑
warzyszeń artystycznych, takich jak Grupa Młodych
Plastyków, Grupa Krakowska czy Związek Polskich
Artystów Plastyków. W roku 1947 rozpoczął pracę
pedagogiczną jako asystent Tadeusza Kantora w Wyż‑
szej Szkole Sztuk Plastycznych w Krakowie. Dzia‑
łalność pedagogiczną kontynuował w Państwowej
Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi, w której
w 1958 r. został wykładowcą malarstwa i projekto‑
wania tkanin. W roku 1962 rozpoczął pracę w Aka‑
demii Sztuk Pięknych w Krakowie – objął pracownię
malarstwa na Wydziale Malarstwa i był kierownikiem
Katedry Malarstwa i Rysunku; został kolejno: docen‑
tem (1963), profesorem nadzwyczajnym (1976) i pro‑
fesorem zwyczajnym (1984); na emeryturę przeszedł
w roku 1993.
↑ Autoportret
olej na płótnie, 50 × 40 cm,
1971, własność Muzeum ASP
w Krakowie
72
Wiadomości asp /53
→
73
Jerzy Nowosielski w pra‑
cowni ASP Kraków, ok. 1972
Fot. Mariusz Lipiński
monasteru, Jerzy Nowosielski zgłębiał historię ikon
i tajniki ich tworzenia; pisał tam także swoje pierw‑
sze ikony. Z powodu choroby niedoszły zakonnik
powrócił po kilku miesiącach do Krakowa, jednak
znaczenia tego pobytu dla młodego artysty i jego
przyszłej twórczości nie sposób przecenić. Czas spę‑
dzony w ławrze wpłynął także na osobistą religijność
Nowosielskiego. Był on nie tylko wiernym Kościoła
prawosławnego, ale także myślicielem i znawcą teolo‑
gii wschodniej. Dowodem na głębię myśli filozoficznej
i teologicznej Nowosielskiego są liczne książki jego
autorstwa, takie jak Wokół ikony. Rozmowy z Jerzym
Nowosielskim, Inność prawosławia czy Mój Chrystus.
Dzieła o tematyce religijnej – ikony, ikonostasy, malo‑
Zdjęcie grupowe z Jerzym
Nowosielskim w pracowni,
ASP w Krakowie, ok. 1990,
fot. Archiwum Fundacji
Nowosielskich
Fotografie dzięki uprzejmo‑
ści Galerii Starmach
74
Droga Jerzego Nowosielskiego do profesury w Aka‑
widła ścienne, polichromie, drogi krzyżowe, wize‑
demii Sztuk Pięknych w Krakowie była długa i kręta.
runki Bogurodzicy i Chrystusa – zajmują znaczące
Wychowywany na styku kultur Wschodu i Zachodu
miejsce w dorobku artysty i pozwalają umieścić go
– matka artysty była katoliczką, ojciec zaś pochodzą‑
w gronie najwybitniejszych polskich malarzy współ‑
cym z Łemków unitą – w 1942 r. Jerzy Nowosielski
czesnych. Dzieła mistrza znaleźć możemy w licznych
przeniósł się z Krakowa do Lwowa. Dużo czasu spędzał
cerkwiach: w Hajnówce, Zawierciu, Gródku Biało‑
we lwowskim Muzeum Ukraińskim, w którym podzi‑
stockim, Kętrzynie, Warszawie, Górowie Iławieckim,
wiał ikony. Wkrótce wstąpił do prawosławnego klasz‑
Białymstoku, Jeleniej Górze. W Białym Borze zapro‑
toru. W nowicjacie w Ławrze św. Jana Chrzciciela pod
jektował cerkiew greckokatolicką, do której stworzył
Lwowem spędził niecały rok. W tym czasie, w zaciszu
wyposażenie i dekoracje malarskie. Jego prace zdobią
Wiadomości asp /53
wiele kościołów, m.in. w Lourdes, Tychach, Krako‑
medalu Gloria Artis i nagrody im. Brata Alberta.
wie i Warszawie. Na szczególne uznanie zasługuje
Doceniono także wkład Nowosielskiego w dzieło pro‑
stworzona przez Nowosielskiego dekoracja malarska
pagowania kultury chrześcijańskiej, przyznając mu
w kościele Opatrzności Bożej w Wesołej pod Warszawą.
nagrodę Totus oraz najwyższe odznaczenie Kościoła
Sztuka ta znajduje odzwierciedlenie w wielu jego
prawosławnego w Polsce – medal św. Marii Magda‑
wypowiedziach, na przykład takich: „Sztuka musi
leny II stopnia. W 1996 r., wraz z żoną Zofią, założył
istnieć w obszarze sacrum, poza obszarem sacrum
Fundację Nowosielskich, która przyznaje młodym
sztuka przestaje być sztuką. Innego credo artystycz‑
artystom nagrody i stypendia.
nego nie mam”. Jerzy Nowosielski był m.in. doktorem
Jerzy Nowosielski zmarł 21 II 2011 r. w Krakowie.
honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, laure‑
Miejsce wiecznego spoczynku znalazł w Alei Zasłużo‑
atem srebrnego medalu Cracoviae Merenti, złotego
nych cmentarza Rakowickiego w Krakowie.
Fot. Stanisław Zbigniew Kamieński
75
W s po m ni e nia
Ikonostas
Wspomnienie o Jerzym Nowosielskim
gdy sztuka współczesna coraz bardziej oddala
Stanisław Rodziński
W roku 1960, a więc 51 lat temu, w cyklu „Współ‑
dedykacją. Obraz, który towarzyszy mi od lat nad
się od takich spraw. Broniąc „z urzędu” naszych
stołem do pracy. Jeżeli to wspominam, to dlatego,
plenerów, przypomniałem Profesorowi mor‑
że Jerzy Nowosielski był Artystą i Człowiekiem
ski pejzaż z okrętem. Kiedyś spytałem, gdzie
zaskakującym, pełnym tajemniczego zamyślenia,
czesne malarstwo polskie”, ukazała się broszura,
był namalowany. Okazało się, że na Harendzie.
ale i ironicznych uwag o świecie, sztuce, polityce.
albumik – kolorowe, a więc na owe czasy nie‑
Wtedy zaczęła się dyskusja o świetle i przestrzeni,
Kiedy przed laty w czasie uroczystości na Uni‑
zwykłe wydawnictwo – poświęcony malarstwu
o górach i morzu, ale już nie na zasadzie sporu,
wersytecie Jagiellońskim odbierałem w imieniu
Jerzego Nowosielskiego. Autorem tekstu był
ale o plenerze jako inspiracji.
Profesora dyplom i insygnia doktora honoris
Mieczysław Porębski. Wówczas było to niezwy‑
„Gdy padają tradycje, trzeba sięgać do źródeł…”
causa UJ, a potem wraz z Andrzejem Starmachem
kłe wydarzenie. Na fotografii w tym albumiku
Profesor był kiedyś recenzentem postępowania
pojechaliśmy do domu Profesora, by przekazać
widzimy Jerzego Nowosielskiego w obszernej
w sprawie mojej profesury. Przyszedł do pra‑
Mu te historyczne dowody czci, kiedy wręczyłem
łódzkiej pracowni. W tekście Mieczysława Poręb‑
cowni, pokazywałem Mu wiele prac, byłem przy‑
Profesorowi insygnia, mówiąc, że honorowe dok‑
skiego przeczytałem: „(…) Gdy padają tradycje,
gotowany do dyskusji bądź pytań. Po obejrze‑
toraty UJ ma tylko dwóch malarzy: Jan Matejko
trzeba sięgać do źródeł – jeżeli jest to możliwe.
niu obrazów i „papierów” upłynęło kilkanaście
i Jerzy Nowosielski – był ogromnie wzruszony.
Dla Nowosielskiego było to możliwe”. Po upływie
minut i Profesor powiedział:
Po chwili zapytał mnie:
półwiecza możemy powiedzieć, że dopiero teraz
– No, to idziemy.
– Czy to prawda, że Związku Radzieckiego już
słowa Porębskiego nabrały pełnej treści, dopiero
Czułem się niezręcznie, nie wiedziałem, dlaczego
nie ma?
teraz, lepiej niż kiedyś, rozumiemy, co to znaczy
Profesor o nic mnie nie spytał. W kawiarni zamó‑ – Tak – odpowiedziałem.
sięgać do źródeł, czym są „padające tradycje”.
wił dwa kieliszki wina. Wtedy powiedziałem:
Nie mogę zacytować słowa, które wypowiedział,
W czasie nabożeństwa żałobnego w unickiej
– Ja, panie profesorze, wina nie piję.
uśmiechając się z lekka, Profesor.
cerkwi przy ul. Wiślnej w Krakowie, patrząc
Na to Nowosielski:
Kiedy patrzymy dzisiaj, gdy nie ma Go już wśród
na ikony malowane przez Jerzego Nowosielskiego
– Nie, to tylko dla mnie.
nas, na jego obrazy, ikony, rysunki, gdy czytamy
i znakomity krzyż, który przed laty widziałem
Po rozmowie, ale oczywiście nie o obrazach, poże‑
Jego teksty o sztuce, ale i pełne życia rozważa‑
w pracowni Malarza – myślałem i wspomina‑
gnaliśmy się. Za dwa dni spotkałem Profesora
nia teologiczne o roli i życiu duchowym ikony –
łem. Przypominałem sobie rozmowy o sztuce,
na korytarzu. Powiedział:
dostrzegamy postać niezwykłą. Człowieka otwar‑
te prywatne, kiedy Artysta pokazywał mi szkice
– Pani Krysia kończy już przepisywać opinię,
tego, ale i skupionego, otwartego na świat sztuki
do polichromii w cerkwi unickiej w Lourdes, ale
a jeszcze coś panu zostawiłem.
współczesnej, ale i pełnego wątpliwości. To prze‑
i te w Akademii, kiedy dyskutowaliśmy o róż‑
Opinia, ku mojemu zaskoczeniu, była ana‑
cież ten sam Nowosielski, który z wiernością
nych sprawach, m.in. o plenerach na Harendzie.
lizą poszczególnych obrazów i gwaszy, zakoń‑
tradycji pisał swe ikony, zupełnie inaczej inter‑
Profesor poddawał w wątpliwość sens odbywa‑
czoną syntetycznym podsumowaniem. To „coś”
pretował niektóre motywy odwiecznie przecież
nia plenerów, malowania gór i chat, w czasach
to piękny veraikon na desce, z równie serdeczną
ustalone. W Ukrzyżowaniu – które w prawosławiu
76
Wiadomości asp /53
Fot. Wojciech Plewiński
jest obrazem Zwycięstwa, a postać Chrystusa
jest Postacią Triumfującą – w drogach krzyżo‑
wych malowanych do Tychów, Wesołej czy Kra‑
kowa przedstawia Chrystusa zdeformowanego
cierpieniem.
Krajobrazy, te miejskie z tramwajami i z zie‑
lonymi obszarami pól, te geometryzujące, ale
i te rozedrgane jak na płótnach impresjonistów,
akty, portrety – wszystkie te obrazy są znakiem
wewnętrznego dynamizmu, a równocześnie nie‑
mal modlitewnego skupienia.
Wspominając Jerzego Nowosielskiego, malarza
i nauczyciela, teologa i myśliciela, patrzmy nade
wszystko na jego dzieła malarskie. To dzieła
tak współczesne, ale przecież doświadczeniem
Jerzy Nowosielski ze swoimi studentami, ASP Kraków, ok. 1972, Fot. Mariusz Lipiński
bliskie dawnym stuleciom. Patrzmy na dzieło
człowieka, który ponad słowa najbardziej cenił
ciszę przed malowanym obrazem.
W Rozmowach z Jerzym Nowosielskim Zbigniewa
Podgórca czytamy:
– Jak Pan ocenia sytuację sztuki w naszych czasach?
– Trudno mówić o kondycji sztuki, bo jej po prostu
nie widać. Nie wiem, czy w ogóle jeszcze istnieje.
Jestem przekonany, że robię sztukę, ale czasem
uważam się za jakiegoś pogrobowca… Wokół
mnie nie czuję sztuki.
– Bardzo to smutne, co Pan mówi, ale przecież
sztuka nie może nie istnieć…
– Dlaczego nie może? W piekle nie będzie sztuki!
– A w niebie?
– W niebie będzie, bo sama sztuka jest niebem.
Jerzy Nowosielski ze studentami w pracowni, ASP Kraków, ok. 1970 r. Fot. Archiwum Fundacji Nowosielskich
Fotografie dzięki uprzejmości Galerii Starmach
77
W s po m ni e nia
Jerzy Nowosielski
Jacek Waltoś
duchowych rozterek Artysty, bolesna eschato‑
o wcieleniu diabła. Bacon bowiem przekroczył
logia, powracający motyw ludzkiego cierpienia,
tę granicę bezpośredniej autoagresji, którą Jerzy
dla którego nie widział ukojenia. Natchnione
Nowosielski starał się tłumić i której obecność
Od kilku dziesiątków lat malarstwo Jerzego
i wyzywające w swej przenikliwości wypowiedzi
okrywał płaszczem zharmonizowanej ikony.
Nowosielskiego stało się punktem odniesienia,
Profesora – wysłuchiwane przez uczestników
Jeśli to była ikona w tradycyjnym znaczeniu,
rodzajem konstansu wśród zmiennych zdarzeń
konwencjonalnych posiedzeń akademickich,
co zresztą stało się przedmiotem licznych
i zjawisk naszego życia artystycznego w świa‑
których echa odnajdujemy w drukowanych tek‑
komentarzy malarskich i teologicznych. Zawsze
domości wielu malarzy, bez względu na wiek
stach – wprawiały w zakłopotanie. Wyrywały
był to jednak obraz pojmowany jako ład widze‑
i charakter własnej twórczości. Zdaje się ono
raz po raz z błogostanu, w jaki powszechnie
nia i odczuwania. Lecz może mniej przejmowa‑
gwarantem, rodzajem probierza tego, czym jest
wprawiały nas Jego piękne malowidła, ich zaska‑
libyśmy się tymi pięknościami, gdyby nie ich
malowanie obrazów, i tego jeszcze, że ta czyn‑
kujące, ale czarujące przestrzenie, urok kadro‑
dramatyczne podłoże, dylematy Autora, które
ność może mieć wartość. Dla nas wszystkich. Jerzy
wania, stylistyka formowania i wszechobecność
nie tyle łagodził, co odkupywał pięknem obrazo‑
Nowosielski swoimi obrazami wiąże odwołania
figury kobiecej – bogini jawiącej się w centrum,
wania? Znał przecież cenę pięknego malowania,
do tradycji z aspiracjami awangardowych zmian,
na obrzeżach, ukradkiem w lustrach, całkowi‑
wiedział, że jest ono znakiem wewnętrznych dra‑
odwołanie do figuratywności ikony z abstrak‑
cie zagarniającej otwarte i zamknięte krajobrazy
matów, i na pogrzebie Tadeusza Brzozowskiego
cyjnością znaków, dając swymi kompozycjami
swego ciała. Oczywistej, a równocześnie wsty‑
w Zakopanem w 1987 r., żegnając autora kunsz‑
dowód na nierozdzielność przedstawień mate‑
dliwie i perwersyjnie schowanej w stylistyczny
townych, magicznych w swej ceremonialności
rialnej i duchowej natury ludzkich przeżyć. Każde
gorset zadziwiających przekształceń.
obrazowanie – tego, co rozpoznawalne, i tego,
Jasna, a pełna zagadkowych zmian perspek‑
malarskiej płócien, wyznał ze wzruszeniem,
że ta sztuka „jest jak otwarta rana malarstwa”.
co nieznane – uprawiane przez tego niezwykłego
tywy i gry pozorów przestrzeń monumentalnej
Obaj ci wielcy nasi malarze – dzisiaj można już
Malarza, odbierane było jak przymierze pomię‑
Villi dei Misteri – arcydzieła z 1975 r. – zdaje
to powiedzieć, kiedy żegnamy także Jerzego
dzy sprzecznościami, obłaskawienie pięknem
się emanować spokojem i oferować widzowi
Nowosielskiego – zasłaniali przed widzami to,
dręczących pytań. Radość oglądania tych obra‑
ukojenie. Natomiast małe wersje tego samego
co byłoby nie do wyrażenia, co było tragicznym
zów, ich swoisty koloryt, rozpoznawalny rytm
motywu z roku 1968 i cała seria „czarnych
wymiarem egzystencji. Być może śladem przeżyć
i proporcja podziałów linearnych mogły nawet
obrazów”, powstałych latach w 70. i 80. ubie‑
„czasów pogardy”.
wydawać się kamuflażem dla „tumultu i widm”
głego wieku, sprowadzają nas z parnasu sztuki
Mam nadzieję, że nie opuścimy teraz tego
nękających Artystę, rodzajem skrywania tego,
do otchłani mroku i pokuty. Postać kobieca
malarstwa, tej sztuki opuszczonej przez jej
co niewyobrażalne. Harmonijną zasłoną dla nie‑
nabiera cech groźnych, mniej jest marzeniem,
Twórcę. I nadal świadomi wewnętrznego rozdar‑
rozwiązywalnych dylematów. Dzielił się z widzem
a bardziej udręką. To w tym właśnie czasie, przy
cia, poddamy się emanacji „bytów subtelnych” –
tym, co uznał za najlepsze, czym był obdarowany:
różnych okazjach, Jerzy Nowosielski powracał
jak mówił o aniołach Jerzy Nowosielski – jakimi
prostotą środków wyrazu o znamionach błogosła‑
do malarstwa Francisa Bacona, w nim widząc
są nasycone przestrzenie abstrakcyjnych i figu‑
wionej naiwności. Tym bardziej zdumiewającej,
swoje alter ego? wyzwanie? partnera w escha‑
ratywnych wyobrażeń, niejednoznacznych, a tak
im bardziej docierała do nas świadomość skali
tologicznym bólu? I mówił o tej sztuce jako
zdumiewająco prostych.
78
Wiadomości asp /53
Pożegnanie Jerzego
Nowosielskiego
Stanisław Zbigniew Kamieński
Fot. Stanisław Zbigniew Kamieński
jest erotyczne” – mówi Nowosielski. Jednym
ze światem rzeczywistości i »bytów ducho‑
z najważniejszych motywów w jego twórczości
wych«.Nowosielski powołał do istnienia własną
jest kobieca postać. Kobiety na jego obrazach
formę plastyczną, stworzył oryginalny język
Parafrazując zdanie z pewnej powieści,
wydają się zmysłowo pociągające i jednocze‑
wypowiedzi, rozpoznawalny styl, w powstaniu
którą ostatnio czytałem, można powiedzieć,
śnie wynoszą nas ku wyżynom niebieskim.
którego istotną rolę odegrała fascynacja ikoną
że po śmierci wielkiego malarza pojawiła się
To malarstwo wzbogaca, czyni rozumienie
i duchowością prawosławia.
we wszechświecie wyrwa w kształcie Jerzego
naszego człowieczeństwa pełniejszym. Sam
Kiedy ostatni raz widziałem Jerzego Nowo‑
Nowosielskiego. Urodzony w 1923 r., zmarł 21 II
Nowosielski tak mówił o swoim artystycz‑
sielskiego, stał w drzwiach swojego domu
2011 r. Co prawda przywykliśmy do jego nieobec‑
nym doświadczeniu: „Jedyną moją fascynacją,
w Krakowie, na szczycie schodów, słońce pod‑
ności wśród ludzi – artysta wiele lat chorował,
jakimś irracjonalnym zakotwiczeniem świa‑
świetlało z tyłu jego postać, głowę z potarganymi
nie wychodził z domu, od dawna nie namalował
domości, była obsesja seksualna, umiłowa‑
włosami. Wyglądał w tym momencie jak prorok
już żadnego obrazu. A jednak jego dzieło wzbudza
nie, wręcz kontemplacja ciała kobiecego (...).
i może rzeczywiście nim był? Powiedział kiedyś
coraz większe zainteresowanie wśród odbiorców
Chciałbym (...), aby to było ciało subtelne
w rozmowie ze Zbigniewem Podgórcem: „Trzeba
malarstwa w Polsce. Czemu można przypisać
ze wszystkimi właściwościami ciała realnego
się przygotować na Drugie Przyjście Chrystusa.
to wyjątkowe zjawisko?
(...). Ale poza tym było jeszcze coś, a mianowi‑
To znaczy wyciągnąć z dotychczasowego doświad‑
cie moje doświadczenie z »abstrakcją« w malar‑
czenia ludzkiego wszystkie elementy, które będą
łączył, tak jak on, zmysłowości, erotyzmu
stwie. To (...) prawdopodobnie nie pozwoliło
mogły przejść przez ogień końca świata. I właśnie
z duchowością. Taką umiejętność mogą posiąść
mi zerwać bardzo istotnej więzi, bardzo dla
we wskazaniu tych elementów widzę zadanie
i rozwinąć jedynie najwięksi artyści. „Wszystko
mnie wtedy tajemniczej i nierozpoznawalnej,
kultury, filozofii, sztuki”.
Nikt w polskiej sztuce współczesnej nie
79
W s po m ni e nia
Nowosielski: osąd, otwartość,
pokora
obca była postawa dyktatu. To młodzi definiowali
Janusz Krupiński
Wyraził nadzieję, że może Bóg, jemu „tak bar‑
go jako Mistrza. Przychodzili „pisać”. On prze‑
dzo grzesznemu”, policzy to drobne dobro, które
cież nie mógł marzyć o „małych Nowosielskich”,
jak sam sądził, niczym nie było zasłużone przez
Rok 1991. Czas wyjścia z PRL‑u, nastrój wyzwo‑
jakimi okazało się wielu? Zresztą, jak wiemy,
niego samego.
lenia. Inauguracja roku akademickiego krakow‑
z czasem zmieniał się klimat w Jego pracowni.
Ale... Dzieląc się powyższymi wspomnie‑
skiej ASP, Pałac Sztuki. Na ścianach wystawa
Profesor nie narzucał swoich przemyśleń
niami spotkań z Nowosielskim, dotyczącymi
„G&G”. Powoli zapełniają się rzędy krzeseł. Poja‑
ani idei, w które wierzył. Doświadczyłem tego...
jego osoby, byłbym zakłamany, przemilczając
wia się Profesor. Sunie posuwistym krokiem,
dotknięty ignorancją studenta z pracowni Profe‑
własną, w dużej mierze krytyczną ocenę malar‑
jak gdyby nic nie widząc. Ma już przysiąść, ale
sora. O tym, że tak gorąco podziwiany przez niego
stwa Nowosielskiego. Wiele jego prac ma cha‑
podchodzi do ściany. Z bliska ogląda kilka ledwie
Mistrz jest myślicielem, że pisze, że publikuje,
rakter estetyzujący, stylizujący, epigoński...
dzieł. I... wychodzi. Opuszcza Pałac, nie uczestni‑
nic nie wiedział. Tego nie wyniósł z korekt...
czy już w uroczystości. Dlaczego wyszedł? Pamię‑
Dobitnym przykładem otwartości Profe‑
Kieruje nim spojrzenie na ikony ze świadomo‑
ścią dzieł i nurtów w sztuce, które pojawiły się
tam jego słowa o tym, że sztuka i pornografia
sora może być radość, z jaką prowadził dyplom
w XX w. Ikona widziana od nowa, ponownie, już
wykluczają się wzajemnie. Pod maską estetyzacji,
inspirowany buddyjskim rozumieniem obrazu,
po abstrakcji, po surrealizmie, po Modiglianim...
pomimo patosu motywów, zobaczył ciało, i nic
tangkami. Sam wtedy chłonął treści, które zajmo‑
Ex post pewne ikony nabierają szczególnego
więcej. Nagą fizjologię. Estetyzacja: płaska, pry‑
wały młodego malarza. Indie, Tybet przemawiały
znaczenia (przykłady? – chociażby te: Św. Jan
mitywna, plastycznie wulgarna.
do niego swoją duchowością. Poruszał go cho‑
Chrzciciel, ok. 1350, Chrystus Pantokrator,
ciażby sposób, w jaki pojmowane i traktowane
ok. 1363, ze zbiorów Ermitażu). Ich wybrane
są tam ciało, ubiór, nagość...
aspekty, detale tego malarstwa zostają uwy‑
Nowosielski zdolny jest do osądu, nie uchyla
się od ryzyka stwierdzenia, że coś nie jest sztuką,
nie jest malarstwem. W rozmowach, które opubli‑
Wspomniałem kiedyś Profesorowi, że sama
puklone, wyolbrzymione, zabsolutyzowane.
kowane zostały w roku 1993 (Mój Chrystus) podjął
świadomość o istnieniu kogoś takiego jak On
To swego rodzaju próba aktualizacji, rewi‑
te problemy w sposób równie stanowczy. Pytania
dodawała wielu otuchy. Także w klimacie poli‑
talizacji? Natomiast skrajnym przykładem
o istotę i sens ciała, ubioru, erotyki, malarstwa...
tycznym późnego PRL‑u, w latach gasnącego
przypadkowości w produkcji Nowosielskiego
Zarazem Profesora cechuje otwartość, nie‑
już „sowiecjalizmu”, gdy tak wielu artystów
są „matkiboski” na deskach do mięsa, desecz‑
ortodoksyjność, nieprawomyślność, by nie
„swobodnie” oddawać się już mogło formalnym
kach z obciętą rączką. Tyle zostało z deski,
powiedzieć: „nieprawosławność”. Sam godzi
grom, pustym abstrakcjom, obojętnym tema‑
„muru” ikony... Wiele jego prac to wytwory
tę postawę z prawosławiem. Ten nurt chrześcijań‑
tom, innowacjom warsztatowym, socrealizmom
ikonopodobne. Przykłady takich, wbrew inten‑
stwa ceni sobie właśnie za panujący w nim, jak
– nawet nie widząc w tym własnej ucieczki... On
cjom autorów ekspozycji znalazłem w kolek‑
twierdzi, duch schizmy. Pojawianie się „herezji”
nie unikał pytań zasadniczych. Sposób, w jaki
cji Starmacha „nobilitowanej” przez wystawę
wiąże z żywotnością, z twórczym duchem. Dla‑
Nowosielski odniósł się do tego podziękowa‑
w Muzeum Narodowym w Krakowie. Na pewno
czego w Jego pracowni przez długie lata powsta‑
nia, za to że był, okazał się dla mnie zupełnie
ich nie „pisał”, jeśli już... to raczej „gryzmolił”.
wały prace inspirowane głównie ikoną oraz Jego
zaskakujący. Pamiętny. Oto na moich oczach ten
Pośród wielu opinii wypowiadanych na temat
własną twórczością? Zapewne działo się tak
człowiek zdawał się czynić rachunek sumienia.
tego malarstwa nie lekceważyłbym i tej, która
raczej na skutek uległości Nowosielskiego wobec
Z powagą, pełną smutku, jakby pochylał się nad
mówi o „wykształconym Nikiforze”... To też
oczekiwań samych studentów. Jemu samemu
samym sobą. Skurczył się. Westchnął ku niebu.
jakiś dar?!
80
Wiadomości asp /53
W s po m ni e nia
O DDPJN
Grzegorz Sztwiertnia
Co można o Jerzym Nowosielskim? Czy w ogóle
można, żeby się nie ośmieszyć? Jako Jego Uczeń
czuję się podwójnie źle: że odszedł (co było
do przewidzenia) oraz że miał Nas (Uczniów)
gdzieś. A ja nie mam go gdzieś, jestem uzależ‑
niony, z zazdrością czytać będę te wszystkie
o Nim teksty, artykuły, wspomnienia. Jestem
DDPJN – Dorosłym Dzieckiem Profesora Jerzego
Nowosielskiego: mam te same syndromy co DDA.
DDA żałośnie i bez rezultatu walczy o miłość
Rodzica. Ja też walczyłem, próbowałem podejść,
wstrzelić się, zwrócić uwagę… Na nic. Nicość.
Przegrana na całej linii. I co z tego? Tak miało
być. Jestem teraz silny, trzeźwy, bezwzględny,
ale wypełniony czułością. Nie będę dzielił się
wspomnieniami o Nim, z Nim związanymi. Życzę
wszystkim Uczniom takich chwil, olśnień, czarów
i euforii, jakie miałem w związku z Nim. Jestem
wyzwolonym, samoświadomym filarem (no
bo kto inny?) sekty PJN – Profesor Jest Najważ‑
niejszy. My – osieroceni Jego Uczniowie – pijemy
za jego Wieczny Odpoczynek. To koniec.
Albo to jeszcze nie koniec. Teraz się zacznie…
Ostatni weekend spędziłem z książką Prorok
na skale – wyborem tekstów i wypowiedzi Jerzego
Nowosielskiego. Bardziej, żeby pobyć z Jego
dlaczego nie przytrzymano przy Nim życia
myślami, niż dla przypomnienia. Te wszystkie
na dłużej – choćby pod postacią dokarmianego
myśli, prognozy, refleksje, diagnozy: jakie to żało‑
mózgu, palca nawet? Jak może odejść ten, kto
sne, monotematyczne, skrojone dla mieszczucha.
dawno temu już odszedł? Nie może, i nie odejdzie.
Bo nie w tych Jego Myślach leży siła, a w jego
My wszyscy DDPJN! Trzymajmy się!
postawie, esencji, niezłomności, świadomości,
odklejeniu od codzienności. Jak mi Go brakuje,
Fot. Grzegorz Sztwiertnia
Jerzy Nowosielski umarł w wieku 88 lat.
Podwójna nieskończoność.
81
W s po m ni e nia
Andrzej
Kreutz‑Majewski
(1936–2011)
Słowa pożegnania dla Profesora Andrzeja
Kreutz‑Majewskiego na cmentarzu Wilanowskim
w Warszawie, 7 III 2011 r.
„Dzień dzisiejszy pozostanie dla polskiej kul‑
tury, dla polskiej sceny opery i teatru na zawsze
dniem smutku i zadumy, po stracie jednego z jej
najwybitniejszych przedstawicieli – Profesora
Andrzeja Kreutz‑Majewskiego.
Panie Profesorze,
Krakowska Akademia Sztuk Pięknych, Pana
macierzysta Akademia żegna Pana. Staję tu w jej
imieniu, w imieniu Senatu i całej społeczności
akademickiej, chyląc czoła przed Panem, jako
jednym z jej najwybitniejszych absolwentów
i pedagogów. Jesteśmy dumni, że to w murach
naszej Alma Mater, rozwinęła się i zrealizowała
bogata, owocująca niebanalnymi, często wybit‑
nymi rezultatami, pedagogiczna działalność
Pana Profesora.
Jako dziekan Wydziału Malarstwa, żegnam
Pana, i w Panu jednego z największych przed‑
stawicieli naszego środowiska, żegnam naszego
Przyjaciela, światowego formatu artystę sceno‑
grafa, niezaprzeczalnie należącego do grona tych,
którzy w najbardziej znaczący i namacalny spo‑
sób wpłynęli i ukształtowali obraz współczesnej
scenografii, i którego dzieło na zawsze pozostanie
niezbywalną częścią kultury polskiej. Panie Pro‑
fesorze, żegnam Cię w imieniu nas wszystkich,
dla których byłeś niepodważalnym autorytetem,
82
Wiadomości asp /53
i w imieniu studentów, którym pozostawiałeś
cząstkę siebie każdego dnia i którzy jeszcze przez
wiele lat czerpać będą z Pańskich dokonań, z Pań‑
skiego dzieła. Pozostaniesz, Panie Profesorze,
na zawsze w naszej pamięci. Wszystkim bliskim,
a w szczególności Rodzinie śp. Profesora składam
wyrazy szczerego, głębokiego współczucia”.
Dziekan Wydziału Malarstwa
Prof. nzw. ASP Roman Łaciak
Warszawa, cmentarz Wilanowski
Andrzej Kreutz‑Majewski urodził się w Warsza‑
wie, 15 VI 1936 r. W latach 1953–1959 studiował
na Wydziale Scenografii i Wydziale Malarstwa
Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie; dyplom
uzyskał w pracowni Andrzeja Stopki. W 1962 r.
ukończył także Akademię Sztuk Pięknych w Rzy‑
mie. Działalność pedagogiczną w krakowskiej ASP
rozpoczął w roku 1976 współpracę, przerwaną
w 1980 r., wznowił w roku 1990 i pełnił funk‑
cję kierownika Katedry Scenografii na Wydziale
Malarstwa. Andrzej Kreutz‑Majewski to jeden
z najwybitniejszych scenografów polskich XX
w. Debiutował w 1959 r. w teatrze im. Juliusza
Słowackiego w Krakowie, wykonując scenogra‑
fię i oprawę plastyczną do dramatu Juliusza
Słowackiego Horsztyński. W 1962 r. nawiązał
współpracę z Teatrem Wielkim w Warszawie,
stając się z czasem jego głównym scenografem
(w latach 1966–2005). Następnie współpraco‑
wał z licznymi teatrami w Polsce i na świecie
(m.in. w Amsterdamie, Barcelonie, Madrycie,
Mediolanie, Lizbonie, Atenach, Londynie, Oslo,
Berlinie, Hamburgu, Genewie, Pradze, Wiedniu,
Moskwie, Buenos Aires, Detroit, Los Angeles,
Nowym Jorku, Meksyku czy Ankarze). Spośród
spektakli, do których zrealizował scenografię,
wymieńmy dla przykładu: Święto wiosny Igora
Strawińskiego, Zaczarowany flet i Don Giovanni
Wolfganga Amadeusza Mozarta, Eugeniusz
Oniegin Piotra Czajkowskiego, Wyzwolenie Sta‑
nisława Wyspiańskiego, Harnasie i Król Roger
Karola Szymanowskiego, Pierścień Nibelunga
Ryszarda Wagnera.
Andrzej Kreutz‑Majewski był także znakomi‑
tym malarzem i rysownikiem. Swoje prace malar‑
skie prezentował na licznych wystawach w kraju
i za granicą. Na szczególną uwagę zasługują:
retrospektywna wystawa w warszawskiej Zachę‑
cie i wystawa malarstwa na Biennale w Wenecji.
Za swoją twórczość otrzymał wiele nagród
i wyróżnień. W 1966 r. dostał Nagrodę Państwową
I stopnia za oprawę plastyczną do filmu Faraon
w reżyserii Jerzego Kawalerowicza. W 1975 r.
otrzymał nagrodę Ministra Kultury i Sztuki I stop‑
nia, w 1988 r. – medal „Zasłużony dla Kultury
Polskiej”, a w roku 1998 – Krzyż Komandorski
Orderu Odrodzenia Polski. Andrzej Kreutz‑Majew‑
ski zmarł 28 II 2011 r.
W s po m ni e nia
Andrzej Pietsch
(1932–2010)
Zbigniew Majkowski Tadeusz Nowak
(1946–2011)
(1942–2010)
Urodził się 13 VIII 1932 r. w Krakowie. Zmarł
30 XI 2010 r. W latach 1951–1958 studiował
na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych
w Krakowie u Mieczysława Wejmana i Macieja
Makarewicza. Pracę w krakowskiej ASP rozpo‑
czął jako asystent Mieczysława Wejmana. Dzia‑
łalność pedagogiczną kontynuował w Poznaniu
oraz Katowicach (był dziekanem Wydziału Gra‑
fiki katowickiej filii ASP w Krakowie). W latach
1972–1978 sprawował godność prorektora ASP
w Krakowie. W 1986 r. został profesorem zwy‑
czajnym. Zasiadał w Prezydium Rady Wyższego
Szkolnictwa Artystycznego i był przewodniczą‑
Zbigniew Majkowski urodził się 24 VII 1946 r.
w Żywcu. Zmarł w Krakowie 17 I 2011 r. W latach
1966–1972 studiował na Wydziale Form Przemy‑
słowych Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie
w pracowni Ryszarda Otręby. Działalność pedago‑
giczną w krakowskiej ASP rozpoczął w roku 1975
na Wydziale Grafiki w Katedrze Projektowania
Graficznego. W 2007 r. uzyskał tytuł profesora
ASP. Był projektantem oryginalnych rozwiązań
w dziedzinie projektowania książki oraz auto‑
rem programów dydaktycznych w tym zakresie.
Wśród jego realizacji znajdują się liczne znaki
i oprawy graficzne, znaki firmowe oraz okładki
cym jej sekcji plastycznej. Był rzeczoznawcą
Ministerstwa Kultury i Sztuki w zakresie grafiki.
Był taternikiem i alpinistą. W roku 1951 jako
pierwszy wszedł kantem południowej ściany
Zamarłej Turni (zwanym od tej pory „Kantem
Pietscha”). Uprawiał grafikę artystyczną (głównie
akwafortę) i rysunek. Był jurorem i konsultan‑
tem międzynarodowych wystaw grafiki i rysunku;
w latach 1978–1984 kierował komitetem Między‑
narodowego Biennale Grafiki w Krakowie. Swe
prace eksponował na ponad siedemdziesięciu
wystawach indywidualnych. Otrzymywał liczne
nagrody i wyróżnienia – m.in. Nagrodę Ministra
Kultury i Sztuki I stopnia, Krzyż Oficerski Orderu
Odrodzenia Polski czy Złoty Krzyż Zasługi. Prace
artysty znajdują się w muzeach i zbiorach prywat‑
nych w Polsce i za granicą.
map turystycznych, a także większe formy, takie
jak witraże dla parafii w Łączanach.
Tadeusz Nowak urodził się 11 I 1942 r. w Krako‑
wie. Zmarł 27 XI 2010 r. W latach 1963–1969
studiował na Wydziale Form Przemysłowych
Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pra‑
cowni Zbigniewa Chudzikiewicza. Działalność
pedagogiczną w Katedrze Kształtowania Środków
Pracy na Wydziale Form Przemysłowych krakow‑
skiej ASP rozpoczął w 1971 r. Od roku 1970 był
członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków;
od roku 1979 zasiadał w Radzie Artystycznej
Sekcji Wzornictwa Przemysłowego. W 1986 r.
został powołany w skład Rady Naukowej Cen‑
tralnego Laboratorium Przemysłu Obuwniczego.
W 2006 r. uzyskał tytuł profesora ASP. Był auto‑
rem wielu projektów, które zostały zrealizowane
na skalę przemysłową. Uczestniczył w licznych
wystawach i sympozjach naukowych. Wśród jego
projektów znalazły się m.in. pojazdy, maszyny
i urządzenia. Uprawiał także grafikę użytkową.
Oprac. Michał Pilikowski
83
W y d ar z e nia
Warsztaty
Projektowania 2D
Warsztaty Projektowania 2D dla studentów
II roku studiów stacjonarnych I stopnia Wydziału
Form Przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych
im. Jana Matejki w Krakowie.
W dniach 15–19 XI 2010 r. na Wydziale
Form Przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych
im. Jana Matejki w Krakowie odbyły się warsz‑
taty projektowania 2D pod hasłem „Projekt
elementów kampanii społecznej nakłaniającej
do segregacji odpadów”. Warsztaty stanowią
nową, istotną część programu dydaktycznego
Wydziału – w ciągu 5 kolejnych dni intensyw‑
nej pracy studenci mają okazję do gruntownego
zanalizowania i rozwiązania konkretnego pro‑
blemu projektowego oraz zaprezentowania wyni‑
ków pracy na podsumowującej wystawie.
Projekty zostały zrealizowane pod patro‑
natem programu REKARTON. Misją programu
REKARTON jest działanie na rzecz rozwoju sys‑
temu zbierania i recyklingu odpadów opakowa‑
niowych w postaci kartonów do płynnej żyw‑
ności (takich jak mleko czy soki). Świadomość
możliwości takiego przetwórstwa jest wciąż
niewielka, podczas gdy z posegregowanych
odpadów uzyskiwać można nowe, funkcjonalne
materiały i produkty. Warsztaty rozpoczęły się
od wizyty studentów na wysypisku odpadów
Barycz oraz wykładu dyrektora generalnego
Biura Porozumienia REKArTON – dr. Włady‑
sława Janikowskiego. Po bliższym zapoznaniu
się z problematyką segregacji odpadów studenci
III roku studiów stacjonarnych I stopnia rozpo‑
częli pracę pod okiem prowadzących warsztaty
pracowników Katedry Komunikacji Wizualnej
Wydziału – mgr Moniki Wojtaszek‑Dziadusz,
mgr Anny Myczkowskiej i mgr. Kamila Kamy‑
sza pod opieką dydaktyczną prof. Jana Nuckow‑
skiego. Każda z 5 grup studenckich zapropo‑
nowała własną koncepcję projektową, kierując
ją do określonej grupy odbiorców – np. dzieci,
młodzieży, studentów czy osób starszych. Sce‑
nariusze kampanii społecznych uwzględniały
84
Wiadomości asp /53
1.
odpowiednie rozplanowanie działań w czasie,
sposoby i miejsca przeprowadzania poszczegól‑
nych akcji, dla których dobrano odpowiednie
media wizualnego przekazu (takie jak plakat,
2.
billboard, strony internetowe, serie gadżetów,
instalacje w przestrzeni miejskiej). Niejedno‑
krotnie ważnym elementem akcji stawało się
specjalnie opracowane hasło, streszczające cel
kampanii: „Nakarm dzwona!”, „Prze‑miel‑to”,
„Nie mieszaj” czy „Re‑akcja. Re‑wolucja. Re‑pro‑
dukcja”. Efekty pracy zebrano na podsumowu‑
jącej przedsięwzięcie wystawie, której wernisaż
miał miejsce 15 XI w hallu III piętra w budynku
przy ul. Smoleńsk 9 w Krakowie.
1., 3. Grupa 4: Krzysztof Luchowiec, Aleksandra
Gosztyła, Dagmara Śliwińska, Tomasz Kalisz,
Bartłomiej Brózda
2., 4., 5. Grupa 3: Alicja Bąk, Katarzyna Gruca, Anna
Marszałek, Iga Węglińska, Magdalena Irla
3.
4., 5.
W y d ar z e nia
II Edycja Studenckich
Warsztatów Środowiskowych
Nowa Przestrzeń – przystanek dla tramwaju
wodnego w Krakowie, poszukiwanie formy dużej
i małej. Warsztaty odbyły się w dniach 24–25 XI
2010 r. na Wydziale Architektury Wnętrz ASP
w Krakowie, przy ul. Humberta 3.
Organizatorzy zaprosili do uczestnictwa
w warsztatach także studentów Politechniki Kra‑
kowskiej. Celem kolejnych studenckich warszta‑
tów środowiskowych była także integracja bran‑
żowa, czyli nabywanie umiejętności współpracy
w zespołach projektowych.
Tegoroczna edycja warsztatów poświęcona
została poszukiwaniu idei formalnej przystan‑
ków dla tramwaju wodnego w Krakowie. Ten
rodzaj żeglugi wodnej niewątpliwie od tego
roku jest atrakcją turystyczną także i naszego
miasta, a w przyszłości ma również stanowić
alternatywę dla dotychczasowego transportu
miejskiego. Przyjemność czekania w nietuzin‑
kowych wiatach przystankowych stała się więc
celem twórczych działań zespołów branżowych.
Koncepcje projektowe owych mebli miejskich
potraktowane zostały nie jako odrębne elementy,
ale jako nieodłączna część miasta, fragmenty
większej przestrzeni miejskiej składającej się
z budynków, zieleni i wody.
Dla jednych istota poszukiwań tkwiła
w materiałach pozbawionych kulturowych zna‑
czeń, dla innych – w wypracowaniu związków
form i sensów, gdzie sztuką tworzenia było skon‑
struowanie całości z wielu elementów składo‑
wych. Wszystkim przyszłym projektantom zale‑
żało na zaprojektowaniu charakterystycznego
elementu identyfikacji naszego miasta. Wart
podkreślenia jest jeszcze jeden aspekt społeczny
obecny w koncepcyjnych rozwiązaniach przy‑
stanków, a mianowicie propozycje udostępnienie
sieci „awaryjnych noclegów”.
Projekty zrealizowane podczas warszta‑
tów zaprezentowane zostały w Galerii Podest
na wydziale Architektury Wnętrz przy ul. Hum‑
berta 3. Wystawie towarzyszył katalog prac
projektowych wykonanych podczas zeszłorocznej
I edycji warsztatów, których tematem była „Nowa
Przestrzeń – Yacht marina. Krakowska marina
na terenie stopnia wodnego Kraków‑Dąbie”, oraz
w trakcie tegorocznej, II edycji. Organizatorami
warsztatów byli: dr hab. Beata Gibała‑Kapecka
prof. ASP z Wydziału Architektury Wnętrz ASP
w Krakowie, Pracownia Projektowania Architek‑
tury Wnętrz, oraz dr inż. arch. Tomasz Kapecki
z Wydziału Architektury Politechniki Krakow‑
skiej z Zakładu Projektowania Architektury Uży‑
teczności Publicznej.
Tegoroczne warsztaty zrealizowane zostały
ze środków finansowych przyznanych przez dzie‑
kana Wydziału Architektury Politechniki Kra‑
kowskiej, Koło Naukowe Wydziału Architektury
Wnętrz ASP w Krakowie oraz z Badań własnych ’10.
Projekty przystanków:
↑ Wojciech Wnuk, Grzegorz Lewandowski, Bożena
Szumilas, Izabela Gruszczyńska, Monika Baran,
↓ Natalia Mazur, Sabina Sadowska, Kamila Sudoł,
Klaudia Siwiec
85
W y d ar z e nia
Minister
Bogdan Zdrojewski
z wizytą w krakow‑
skiej ASP
17 I 2011 r., na zaproszenie JM rektora ASP
prof. Adama Wsiołkowskiego, krakowską Aka‑
demię i Bibliotekę Główną odwiedził Minister
Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdro‑
jewski. W gmachu przy pl. Jana Matejki 13 zapre‑
zentowano ministrowi postępy w budowie auli
i zapoznano z lokalnymi planami dotyczącymi
rozwoju uczelni. W Bibliotece przy ul. Smoleńsk
9, przedstawiono efekty wykonanych prac ada‑
ptacyjnych i remontowych. Dostojny gość wyka‑
zał zainteresowanie i zadał wiele szczegółowych
pytań. Jak podkreślił, był „pod urokiem miej‑
sca harmonijnie łączącego zabytkowy wystrój
z nowoczesnością”. (in. wł)
Od lewej: minister Bogdan Zdrojewski, rektor ASP w Krakowie, prof. Adam Wsiołkowski
Konferencja
Wspólnie dla ratowania piękna
przeszłości
25 X 2010 r. w salach Międzynarodowego Cen‑
trum Kultury w Krakowie odbyła się konferen‑
cja „Wspólnie dla ratowania piękna przeszło‑
ści”, zorganizowana z inicjatywy Departamentu
Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu
86
Wiadomości asp /53
Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego
oraz Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł
Sztuki Akademii. Spotkanie zainaugurowali
gospodarz MCK w Krakowie prof. Jacek Purchla
oraz rektor ASP w Krakowie prof. Adam Wsioł‑
kowski. Wśród prelegentów, oprócz pracowni‑
ków i doktorantów obchodzącego w tym roku
60‑lecie działalności Wydziału Konserwacji
i Restauracji Dzieł Sztuki, znaleźli się przed‑
stawiciele władz województwa małopolskiego,
Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabyt‑
ków mgr inż. Jan Janczykowski, reprezentujący
Opactwo Benedyktynów w Tyńcu brat Józef
Kanik oraz goście zagraniczni – przedstawi‑
ciele czterech regionów partnerskich Małopol‑
ski: Kraju Związkowego Turyngii w Niemczech,
Obwodu Lwowskiego na Ukrainie, Wojewódz‑
twa Kluż w Rumunii i Związku Regionalnego
Województwa Uppsalskiego w Szwecji. Wśród
licznie zgromadzonych gości byli studenci oraz
przedstawiciele środowiska akademickiego
związanego z konserwacją zabytków i archi‑
tekturą, jak również służby konserwatorskie,
konserwatorzy praktycy i właściciele obiektów
zabytkowych. Osiemnaście wystąpień ujętych
zostało w trzy panele tematyczne: „W kierunku
zintegrowanej konserwacji zabytków regionu”,
„Od szlaku architektury drewnianej po sztukę
współczesną” oraz „Postęp i nowoczesność
w konserwacji zabytków”. 26 X wybrana grupa
specjalistów wraz z zagranicznymi uczestni‑
kami konferencji wzięła udział w terenowym
objeździe Małopolskim Szlakiem Architektury
Drewnianej. Na trasie wycieczki znalazły się m.
in. kościoły w Dębnie Podhalańskim, Harklowej,
Grywałdzie i Łukowicy. Konferencja „Wspólnie
dla ratowania piękna przeszłości” była świetną
okazją do wymiany doświadczeń, promocji
dobrych praktyk i zacieśnienia współpracy
wszystkich podmiotów zajmujących się kon‑
serwacją zabytków, od administracji publicznej
po konserwatorów praktyków i studentów kon‑
serwacji. Integracja środowiska oraz promocja
teorii i dobrej praktyki konserwatorskiej bez
wątpienia pozytywnie wpłynie na kształtowa‑
nie świadomości konserwatorskiej oraz strategii
ochrony dziedzictwa kulturowego regionu.
Wygłoszone podczas konferencji referaty
zostały opublikowane w opracowaniu zbioro‑
wym – Wspólnie dla ratowania piękna przeszłości.
Materiały z konferencji.
Anna Forczek
W y d ar z e nia
Michał Pilikowski
Rok 2011 w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie
obchodzony jest jako „Rok Jana Matejki”. W bie‑
żącym roku przypada bowiem 160. rocznica roz‑
poczęcia studiów przez patrona krakowskiej ASP.
W latach 1851–1858 Matejko studiował w Szkole
Rysunku i Malarstwa w Krakowie (tak w latach
1833–1873 brzmiała nazwa Akademii) pod kie‑
runkiem Wojciecha Kornelego Stattlera i Wła‑
dysława Łuszczkiewicza. Potem umiejętności
malarskie doskonalił w Monachium i Wiedniu.
W III 1873 r. Matejko otrzymał propozycję objęcia
stanowiska dyrektora Akademii Sztuk Pięknych
w Pradze, którą odrzucił, ponieważ – jak zazna‑
czył w liście z 17 V – „ziemi mojej, Polsce miłość
ma należy”. Ponad trzy miesiące później, 30 VIII
1873 r., mający wówczas 35 lat Jan Matejko objął
urząd dyrektora Szkoły Sztuk Pięknych w Kra‑
kowie i sprawował tę godność przez następne
dwadzieścia lat. Trudno przecenić wkład w histo‑
rię Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki
w Krakowie pierwszego dyrektora krakowskiej
SSP, dzięki staraniom którego uczelnia przenie‑
siona została do nowego gmachu przy pl. Jana
Matejki (nazwa nadana w 1882 r.).
kalendarium oraz był redaktorem całości.
Wydany z okazji „Roku Jana Matejki” Obrazy reprodukowane w kalendarzu pochodzą
kalendarz na rok 2011 zawiera reprodukcje ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie,
wielkich obrazów historycznych Jana Matejki. Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego Colle‑
Kolejność reprodukcji odpowiada chronologii gium Maius w Krakowie, Zamku Królewskiego
powstawania obrazów. W kalendarzu zamiesz‑ na Wawelu, Muzeum Narodowego w Warszawie,
czono reprodukcje obrazów: Stańczyk w czasie Zamku Królewskiego w Warszawie i Muzeum
balu na dworze królowej Bony, Kazanie Piotra Narodowego we Wrocławiu.
Skargi, Rejtan w sejmie warszawskim 21 kwiet‑
Jak wydanie kalendarza stanowi otwarcie
nia 1773 roku – Upadek Polski, Unia Lubelska, „Roku Jana Matejki” w Akademii Sztuk Pięknych
Batory pod Pskowem, Mikołaj Kopernik, czyli roz‑ w Krakowie, tak jego zamknięcie uświetni kon‑
mowa z Bogiem, Zawieszenie dzwonu Zygmunta kurs na pastisz obrazów Jana Matejki.
na wieży katedry w roku 1521 w Krakowie, Bitwa
Inspiracją dla epoki medialnej jest dotych‑
pod Grunwaldem, Hołd pruski, Kościuszko pod czasowa kultura, przetworzona lub miksowana
Racławicami, Konstytucja 3 Maja, Śluby Jana w nowe utwory. Historyczne obrazy Jana Matejki
Kazimierza. Opracowanie graficzne i projekt mogą być przetwarzane przez popularne dziś
kalendarza są dziełem Władysława Pluty. Ste‑ środki wyrazu, takie jak: collage, fotomontaż,
fania Krzysztofowicz‑Kozakowska jest autorką montaż wyobraźni malarskiej w lżejszej nieco
opisów obrazów, zawierających historię ich formie niż historyczne, bogoojczyźniane, dla
powstania oraz opis przedstawionych na obra‑ pokrzepienia serc cele. Dzieła Jana Matejki tak
zach wydarzeń. Michał Pilikowski opracował przetworzone mogą pokazać, jak dziś młode
Rok Jana Matejki
pokolenia artystyczne odnoszą się do historii.
Istotną cechą dzieł Jana Matejki jest ich (fizyczny)
duży format, którego powszechne doświadczenie
przyswoiliśmy sobie z wielkoformatowej reklamy
billboardów; drugim doświadczeniem naszego
czasu jest (jak się wydaje) fragmentaryczność
przedstawianego świata; trzecim – pastiszowy
sposób ujmowania rzeczywistości.
Zatem konkurs zakłada: 1) wielki format
obrazów (minimum 3 × 5 m), 2) materialne
podobrazie dające możliwość rolowania obrazu,
np. płótno, papier, folia, 3) pastiszowe, ale roz‑
poznawalne, przetworzenie jednego z 2 obrazów
mistrza Jana Matejki (zestaw podany w warun‑
kach konkursowych). Dokładne warunki zostaną
podane w regulaminie konkursu. Nagrodzone
i wyróżnione prace będą eksponowane w Krako‑
wie, ale też w innych ośrodkach w kraju i za gra‑
nicą. Akademia udostępni studentom lub gru‑
pom studenckim swoje pracownie do wykonania
prac konkursowych.
87
W y d ar z e nia
Konkurs na logo ASP w Krakowie
rozstrzygnięty!
Zwycięskie logo Władysława Pluty
Władysław Pluta
← W tej wersji logo wygrało konkurs; następ‑
nie Jury (w zgodzie z regulaminem konkursu),
poprosiło autora projektu o dokonanie kilku
zmian. Zaakceptowane przez Rektora logo,
zostało zaprezentowane Senatowi Akademii
Sztuk Pięknych i od 29 marca br. jest oficjalnym
znakiem Akademii.
88
Wiadomości asp /53
W moim projekcie znaku graficznego dla Aka‑
demii chciałem syntetycznie przedstawić paletę
jako symbol sztuk pięknych.
Paleta ma kształt tarczy herbowej. Ten
kształt tarczy wykorzystywany jest jako element
identyfikacji wizualnej wielu uczelni, a zwłasz‑
cza Uniwersytetu Jagiellońskiego, z którego Aka‑
demia Sztuk Pięknych się wywodzi.
I Wyróżnienie:
Wojciech Regulski
256512
II Wyróżnienie:
Berenika Buczyńska
693785
III Wyróżnienie:
Piotr Kunce
470210
Znaki zakwalifikowane do finału
i komentarze autorów prac finałowych
Wyniki konkursu
Jury konkursu w składzie: prof. Adam Wsiołkow‑
ski, Rektor – organizator konkursu, prof. Ryszard
Otręba, prof. Jan Nuckowski, prof. Władysław
Targosz z naszej uczelni oraz wybitny projektant
Karol Śliwka z Warszawy na posiedzeniu w dniu
19 I br. zakwalifikowało do II etapu konkursu,
spośród 56 nadesłanych, 12 prac oznaczonych
godłami: 571024, 693785, 280449, 470230,
470220, 470210, 091172, 710429, 141289,
100977, 256512, 821989. Do III etapu Jury
zakwalifikowało cztery prace oznaczone godłami:
470210, 256512, 693785, 280449.
Zwycięska praca, po wnikliwej analizie i dys‑
kusji, wyłoniona została w głosowaniu tajnym.
Stosunkiem głosów 3:2 zwyciężyła praca
oznaczona godłem 280449, której autorem
okazał się prof. Władysław Pluta.
Ponadto:
I wyróżnienie otrzymała praca Wojciecha
Regulskiego oznaczona godłem 256512;
II wyróżnienie otrzymała praca Bereniki
Buczyńskiej oznaczona godłem 693785;
III wyróżnienie otrzymała praca Piotra
Kunce oznaczona godłem 470210.
Jury przyjęło następujący podział nagród:
I nagroda – 5000 zł, 3 wyróżnienia po 1000 zł.
Nagrody wręczono laureatom 7 III br. na werni‑
sażu wystawy wybranych 12 projektów w galerii
„Schody” na Wydziale Form Przemysłowych przy
ul. Smoleńsk 9.
Monika Kusak‑Leśniak
Piotr Kunce
710429
470230, 470220
Grzegorz Bobulski
091172
Z rozmysłem i to z kilku powodów zrezygnowałem
z operowania skrótem ASP. Celowo też odrzuciłem
użycie atrybutów artysty (plastyka) w rodzaju:
palet, ołówków, pędzli, sztalug etc. Akademia
Sztuk Pięknych w Krakowie to ewenement,
powstała w roku 1818 instytucja kultury jest
tylko jedna! Znak jest Akademią. Akademia stała
się znakiem. Całość wypowiedzi czytaj na stronie:
www.wiadomosciasp.pl
89
W y d ar z e nia
Wojciech Regulski
Berenika Buczyńska
Marcin Szczęk
I Wyróżnienie
II Wyróżnienie
571024
Nic dziwnego, że będąc związanym z Akademią
przez blisko 40 lat, chciałem, by znak mojego
autorstwa był znakiem uczelni, którą ukończy‑
łem i w której pracuję, która daje mi satysfakcję
i spełnienie. Dlatego wiedziałem, że w tym kon‑
kursie muszę wziąć udział. Zmobilizowałem też
studentów i uczyniłem projekt znaku zadaniem
kursowym dla II‑go roku Studiów Stacjonar‑
nych w Pracowni Liternictwa i Typografii oraz
ćwiczeniem z wyboru dla wszystkich innych.
Dwa ze znaków studenckich znalazły uznanie
w oczach Jury, a jeden z nich otrzymał wyróżnie‑
nie. Zaprojektowany przeze mnie znak jest wekto‑
rową interpretacją śladu pędzla. Chciałem połą‑
czyć w ten sposób tradycję — tradycyjny warsztat
i współczesne tendencje — warsztat cyfrowy.
Dodatkowo ukształtowałem ten ślad pędzla tak,
aby kojarzył się z architekturą Krakowa. Wybra‑
łem najbardziej, obok Wawelu znany i charakte‑
rystyczny obiekt — kościół Mariacki. Skojarze‑
nie z obiektem sakralnym nie jest tu obojętne
— Sztuka — sacrum, Kościół — mecenat sztuki,
kościół — nagromadzenie dział sztuki; Wit Stwosz,
Wyspiański... Wreszcie gotyk ze swoim zapatrze‑
niem na Boga skierowanym ku górze, jako symbol
wzrostu ku doskonałości... itd. Odniesień i skoja‑
rzeń jest bardzo dużo, można je odczytywać lub
poprzestać wyłącznie na śladzie pędzla. Zdecydo‑
wana większość tych skojarzeń może odnosić się
do sztuki we wszystkich jej dyscyplinach, zawiera
więc wystarczająco szerokie spektrum znaczeń,
by reprezentować całą złożoność Akademii, jako
artystycznej uczelni o charakterze uniwersalnym.
Osoba oglądająca znak rozpoznaje natychmiast
ślad pędzla i kojarzy go z malarstwem — kró‑
lową sztuk, po chwili odkrywa głębsze, bardziej
subiektywne znaczenia symboli i skojarzeń.
W ten sposób odbiorca ma szansę na satysfakcję
z kontemplowania znaku, staje się współtwórcą
jego interpretacji. Wiąże się z nim emocjonalnie,
a co najważniejsze, zapamiętuje go. Proces ten
można było wyraźnie zaobserwować w pełnych
emocji komentarzach na Facebooku po opubli‑
kowaniu wyróżnionych znaków.
90
Wiadomości asp /53
W moim projekcie logo chciałam zawrzeć jak naj‑
więcej informacji, które kojarzyłyby się z uczel‑
nią artystyczną i miastem Krakowem. Zależało
mi na tym, aby logo mówiło samo za siebie,
bowiem każdy z nas, patrząc na kształt znaku,
będzie miał inne skojarzenia.
Bernadeta Dudek
821989
Zaprojektowane przeze mnie logo ASP przedsta‑
wia 6 elementów, wycinków koła. Jest ono gra‑
ficzną interpretacją koła barwnego składającego
się z sześciu kolorów. Każdy z nich symbolizuje
jeden z sześciu wydziałów Akademii Sztuk Pięk‑
nych w Krakowie.
Marlena Biczak
Swój projekt oparłem na kroju pisma wybitnego
amerykańskiego grafika Herberta Lubalina.
Ze względu na długą, pełną nazwę Akademii,
przewidziałem możliwość używania samego
zestawienia liter ASP jako znaku identyfikującego
uczelnię. System znaków wydziałowych zróżnico‑
wałem kolorem oraz piktogramami narzędzi (gra‑
fika, malarstwo, rzeźba i konserwacja), rysun‑
kiem figur geometrycznych (Formy Przemysłowe)
i sześcianem (Architektura Wnętrz). Taki słynny
już, metalowy sześcian nosiło ze sobą chyba więk‑
szość pokoleń studentów AW, w tym i ja.
Anna Szwaja
100977
Projekt znaku dla Akademii Sztuk Pięknych
w Krakowie oparłam na rozwiązaniu typograficz‑
nym, bowiem trudno jest znaleźć jedną, graficzną
reprezentację dla wszystkich wydziałów. Logo
to skrót literniczy nazwy instytucji i Miasta Kra‑
kowa. Aby określić kolejne wydziały, po kropce
dodawana jest litera charakterystyczna dla danej
dziedziny, np. f – formy przemysłowe. Stosowa‑
nie skrótów odnosi się też do współczesnego nam
„języka” internetowego, przywodząc na myśl
zapis adresów stron www i poczty elektronicznej.
Starałam się, aby projekt stanowił system
W moim znaku podstawowym założeniem było
otwarty – identyfikujący poszczególne wydziały,
ukazanie czegoś charakteryzującego ASP i stąd
właśnie wybór palety. Nie ustają jednak porówna‑ a zarazem umożliwiający wprowadzenie nowych,
nia do brzucha kobiety w ciąży, co wydaje mi się jeśli takie miałyby powstać. Kolor błękitny
równie trafne. Jak wiadomo, narodziny niosą nawiązuje do barw charakterystycznych dla
za sobą nowe oczekiwania i wielkie nadzieje, Krakowa. Do naszego miasta, do jego panoramy,
które z pewnością każdy może wiązać z rozwo‑ może odnosić się również sposób zapisu rozwi‑
niętej nazwy instytucji.
jem akademii.
141289
Dwugłos na marginesie konkursu
na logo ASP
Żona Cezara musi być czysta jak łza
Przeprowadzanie konkursów na logo to trudne
zadanie. Pierwsza sprawa to opracowanie regu‑
laminu, który musi być skonstruowany przez
profesjonalistów w taki sposób, by nie znalazły
się w nim zapisy całkowicie zbędne, rozbudo‑
wujące oczekiwane cele ponad miarę. Konkurs
na logo to nie konkurs na identyfikację wizualną.
Uwagi, które do regulaminu wprowadza ciało
kolegialne zawodowo niezwiązane z tą proble‑
matyką, są sprzeczne z profesjonalną praktyką.
Szczególną uwagę należy zwrócić na skład
jury. Osoby mające związek z wcześniejszymi
konkursami dotyczącymi tego samego tematu
nie powinny wchodzić w jego skład. Najlepszym
rozwiązaniem byłoby powołanie młodego zespołu,
całkowicie niezwiązanego z wewnętrznym lobby,
rozumiejącego współczesne zasady projekto‑
wania, a nie jego przedawnione wzorce. Język
obecnej generacji jest bowiem inny, a to dla jej
przedstawicieli ma być ten znak czytelny.
Bardzo żałuję, że na wystawie nie pokazano
wszystkich prac, jakie nadeszły. Zobaczyłem
bowiem prace niedobre, ale i takie, które były
znacznie bliżej tego, co chciałbym widzieć jako
znak naszej szkoły, a pominięte w wyróżnieniach.
Wielka liczba potencjalnych projektantów
logo dla ASP w Krakowie nie wzięła w konkursie
udziału z powodu regulaminu, uważanego przez
nich za wielce dyskusyjny. Nie jestem też prze‑
konany, czy my, profesorowie, powinniśmy brać
udział w tej gonitwie. Ale stało się.
Mojej pracy nad znakiem graficznym dla
Akademii, uczelni, której poświęciło się duży
kawałek życia (37 lat), nie przyświecał cel finan‑
sowy. Była to raczej ambicjonalna próba wzięcia
udziału w poszukiwaniu pomysłu na najtrafniej‑
szy skrótowy symbol‑znak graficzny, pod którym
można by Akademię identyfikować.
Szkice wykonywałem od jesieni, kilka
ukończonych projektów, niezgłoszonych do kon‑
kursu, pozostało na dysku komputera. Musia‑
łem je odłożyć ze względu na punkt regulaminu
wymagający stworzenia systemu (sic!) identyfi‑
kowania wydziałów.
Pierwszym moim ruchem było odcięcie się
od logo, które przedstawiałem cztery lata temu,
choć dalej uważam, że było rozwojowe, miało
możliwości poetyckiej animacji. Łączyło klasykę
z nowszym myśleniem.
Bardzo chciałem „przeskoczyć” samego
siebie, uciec od wszystkiego, co zostaje w nas
z powodu wieloletniej rutyny, ukochanych wzo‑
rów (rodem z lat 70.). ASP to zespół wielu wydzia‑
łów o wielu kierunkach kształcenia. Logo musi
tę wielość promować, być odmienne od znaków
innych uczelni, również na świecie. Tego zamiaru
„przeskoczenia” nie udało mi się zrealizować,
podobnie jak i pozostałym wyróżnionym. Mój
wyróżniony projekt (470210) – był, moim zda‑
niem, najsłabszym spośród trzech, które zgłosi‑
łem do konkursu.
Piotr Kunce
Drogi Piotrze,
z niejakim zdumieniem przeczytałem Twoją
wypowiedź na temat konkursu na logo. Już sam
tytuł uważam za nieco mało wytworny – czyż‑
byś podejrzewał Twoich kolegów jurorów, w tym
mnie, o nieczyste intencje?
W skład powołanego przez Senat jury wcho‑
dził zresztą także najwybitniejszy chyba polski
projektant znaków graficznych – Karol Śliwka
z Warszawy, niezwiązany z żadną uczelnią.
Nie wiem, skąd uzyskałeś informację,
że „wielka ilość potencjalnych projektantów (…)
nie wzięła w konkursie udziału z powodu regu‑
laminu, uważanego przez nich za wielce dysku‑
syjny”. 56 uczestnikom konkursu regulamin ten
jednak jakoś nie przeszkadzał…
Piszesz także: „Nie jestem też przekonany,
czy my, profesorowie, powinniśmy brać udział
w tej gonitwie”; jednakże wziąłeś w niej udział
(już po raz drugi). Dam Ci, Piotrze, przyjacielską
radę na przyszłość: nie bierz udziału w przed‑
sięwzięciach, do których nie jesteś przekonany.
Będziesz mógł wówczas z należytym dystansem
wyrażać o nich opinię, jako niezaangażowany
obserwator.
Organizując kolejny już konkurs na logo
Akademii, miałem świadomość (choćby tylko
po doświadczeniach sprzed 4 lat), że przedsię‑
wzięcie to jest nader karkołomne w przypadku
uczelni plastycznej: po prostu każdy pedagog
(a może i student) wie najlepiej, jak owo logo
powinno wyglądać…
Pozdrawiam Cię serdecznie
Adam Wsiołkowski
Przewodniczący jury
Nagrodzone logo zaprojektowane przez Zofię
Szostkiewicz
Zofia Szostkiewicz (po lewej) odbiera II nagrodę
w Wilnie. W tle zwycięskie logo Guillaume Danjou
II nagroda
na logo EIGE
dla Zofii
Szostkiewicz
Zofia Szostkiewicz z Wydziału Form Przemy‑
słowych krakowskiej ASP otrzymała II nagrodę
w międzynarodowym konkursie na logo Euro‑
pean Institute for Gender Equality (Europejski
Instytut ds. Równości Mężczyzn i Kobiet).
Europejski Instytut ds. Równości Mężczyzn
i Kobiet – agenda Unii zajmująca się zwalcza‑
niem dyskryminacji ze względu na płeć – poszu‑
kiwał dla siebie znaku graficznego. W tym celu
w ubiegłym roku ogłoszono konkurs. Logo
miało odzwierciedlać tematykę, którą zajmuje
się instytucja, i zawierać w nazwie informa‑
cje o EIGE. Na konkurs napłynęło 1600 pro‑
jektów. Zwycięzcą został Guillaume Danjou,
nauczyciel ze szkoły podstawowej w połu‑
dniowej Francji, zaś II nagrodę otrzymała
nasza studentka. Wręczenie nagród miało
miejsce 22 XI 2010 r. w Wilnie. Gratulujemy.
Więcej na stronie: www.eige.europa.eu/logo. (in. wł.)
91
W y d ar z e nia
Pomóżmy Kesennumie!
Fot. Jacek Dembosz
Szanowni Państwo,
11 III br. trzęsienie ziemi o sile 8,9 stopni w skali
Richtera i powstała na jego skutek fala tsunami
dokonały olbrzymich zniszczeń w położonym
na północ od Tokio regionie Tohoku. Agencje
prasowe i komunikaty rządowe donoszą o wciąż
rosnącej liczbie ofiar i osób zaginionych, ujaw‑
niając także coraz większą skalę zniszczeń
wyrządzonych przez kataklizm. Według komu‑
nikatów Polskiej Akcji Humanitarnej pierwsza
pomoc w klęsce żywiołowej nie jest Japończkom
potrzebna. Doskonale zorganizowani i przygo‑
towani na wypadek trzęsień ziemi, radzą sobie
w tej tragicznej sytuacji. Potrzebna będzie nato‑
miast pomoc finansowa na usuwanie skutków
trzęsienia ziemi i odbudowanie infrastruktury. Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Mang‑
gha, powołane do życia z inicjatywy Andrzeja
Wajdy i Krystyny Zachwatowicz, będące istot‑
nym miejscem na kulturalnej mapie Polski, nie
powstałoby bez pomocy naszych japońskich
Przyjaciół. Japończycy pomagali nam także wie‑
lokrotnie podczas trudnych momentów, takich
jak zeszłoroczna powódź w Małopolsce.
Wokół Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej
Manggha z okazji Japońskiego Dnia Dziecka Kodomo no hi od wielu lat powiewają latawce
koinobori. Są one darem Międzynarodowej Izby
Młodzieżowej z Kesennuma, jednego z japoń‑
skich miast, które najbardziej ucierpiały w czasie
trzęsienia ziemi. W 1997 r. Kesennuma przekazało Muzeum
Manggha 200 latających karpi. Od tego czasu
92
Wiadomości asp /53
stanowią one niezwykłą dekorację obchodzonego
przez nas uroczyście dnia dziecka. Według staro‑
japońskiej legendy wierzono, że karpie po prze‑
płynięciu pod prąd trudnego odcinka rwącej
rzeki Huanh He, zamieniają się w smoki, w silne
zwierzęta obdarzone nadzwyczajną dobrocią
i wiarą. Dlatego rodzice, wieszając z okazji dnia
dziecka karpie, składali równocześnie życzenia
pomyślności swoim dzieciom. Tak jak karpie,
pragnęli, aby ich dzieci posiadały siłę woli, aby
w równie skuteczny sposób stawiały czoła prze‑
ciwnościom losu, aby były tak dobre i śmiałe jak
karpie koinobori. W Kesenumie brakuje wszystkiego – jedze‑
nia, wody, lekarstw. Zginęły setki ludzi, a tysiące
przebywają w schronach.
Pamiętając o pomocy Japończyków i nie‑
zwykłej solidarności w trudnych chwilach, pra‑
gniemy pomóc im w odzyskaniu swojego miejsca
do życia. Japończycy, wielokrotnie doświadczani
przez trzęsienia ziemi i fale tsunami, są niezwy‑
kle dzielni. Dodajmy im siły i wesprzyjmy ich
walkę ze skutkami żywiołu. Okażmy solidarność
z Japończykami w tej dramatycznej chwili!
Wpłaty można dokonywać na rzecz:
Fundacja Kyoto‑Kraków
ul. Marii Konopnickiej 26
30-302 Kraków
Bank Pekao SA
58 1240 4650 1111 0010 3853 3210
Tytuł wpłaty: Pomoc Japonii
O konserwacji
malowideł ścien‑
nych w Japonii
11 XI 2010 r. na Uniwersytecie Kansai w Osace
(Japonia) odbyła się międzynarodowa konferen‑
cja poświęcona problematyce konserwacji malo‑
wideł ściennych. W czasie konferencji, prowa‑
dzonej przez prof. Hiroshi Suita, referat wygłosił
również prof. Władysław Zalewski z Wydziału
Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie.
W y d ar z e nia
85. urodziny Andrzeja Wajdy
Kraków, 1 III 2011 r.
Szanowny Pan
Andrzej Wajda
Profesor Honorowy Akademii Sztuk Pięknych
im. Jana Matejki w Krakowie
Szanowny Panie Profesorze,
Obchodzimy 85. rocznicę Pańskich urodzin. Jest
to dla nas, całej społeczności akademickiej, nie‑
zwykle ważny moment, w którym po raz kolejny,
a zapewne i nie ostatni, możemy wyrazić Panu
głęboką wdzięczność za aktywną obecność w życiu
naszej Uczelni. Jesteśmy dumni z faktu, iż zawsze
podkreśla Pan swój związek z Akademią, w któ‑
rej Pan studiował i z którą łączą Pana wciąż tak
mocne więzi.
Panie Profesorze!
W dniu Pańskich urodzin proszę przyjąć od nas
serdeczne życzenia wielu lat zdrowia, nieustającej
weny twórczej oraz pomyślności w życiu osobistym.
Łączę wyrazy szacunku
Fot. Internet
27 I 2011 r. w krakowskiej pracowni prof. Janiny
Kraupe‑Świderskiej odbyło się spotkanie z okazji
90. rocznicy urodzin Pani Profesor. Uczestniczyli
w nim m.in. rektor Akademii Sztuk Pięknych
w Krakowie prof. Adam Wsiołkowski, wicekanc‑
lerz ASP Barbara Waligórska, prezes Stowarzy‑
szenia Przyjaciół ASP Janina Górka‑Czarnecka.
Rektor wręczył Pani Profesor bukiet z dziewięciu
róż i okolicznościowy adres.
Janina Kraupe‑Świderska urodziła się w 1921 r.
w Sosnowcu. W latach 1938–1939 i 1945–1948
studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Kra‑
kowie u Pawła Dadleza, Kazimierza Sichulskiego,
Eugeniusza Eibischa, Wacława Taranczewskiego
i Konrada Srzednickiego. Działalność pedago‑
giczną w krakowskiej ASP prowadziła od 1948
do 1991 r., gdzie jako profesor uczyła malarstwa
sztalugowego i ściennego. W swoim dorobku
artystka ma obrazy, polichromie, grafiki
i rysunki. Inspirację do swojej twórczości czer‑
pie z muzyki, poezji i magii. Janina Kraupe jest
stawiana w jednym rzędzie najwybitniejszych
polskich malarzy XX w. (in.wł.)
Rektor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie
prof. Adam Wsiołkowski
W 90. rocznicę urodzin prof. Janiny
Kraupe‑Świderskiej
Od lewej: rektor prof. Adam Wsiołkowski, prezes
Stowarzyszenia Przyjacioł ASP Janina
Górka‑Czarnecka, wicekanclerz ASP Barbara
Waligórska i prof. Janina Kraupe‑Świderska.
93
W y d ar z e nia
I Konferencja
Naukowa Studentów
Konserwacji
i Restauracji Dzieł
Sztuki
Irma Prokopowicz
Studenckie konferencje odbywały się nie‑
gdyś rokrocznie w Toruniu, zjeżdżali się tam
60 lat Wydziału Konserwacji i Restauracji
Dzieł Sztuki
Grażyna Korpal
Konferencja Profesorowie
Ochrona dziedzictwa kulturowego to dobrze
wykształcona kadra profesjonalistów, to świa‑
dome i myślące społeczeństwo, to przede wszyst‑
kim właściwe kształcenie na każdym etapie
edukacji. Ta świadomość głęboko zakorzeniona
w społeczeństwie polskim stała u podstaw kształ‑
cenia konserwatorów dzieł sztuki w krakow‑
skiej Akademii Sztuk Pięknych. Jakkolwiek idea
kształcenia w zakresie konserwacji i restauracji
dzieł sztuki w krakowskiej Akademii posiada
XIX‑wieczny i wielowątkowy rodowód, to szczegól‑
nie tragiczne losy narodu i heroizm odgruzowy‑
wania naszego dorobku kulturowego po II wojnie
światowej przyspieszyły rozwój tej stosunkowo
młodej dziedziny kształcenia, łączącej nieroze‑
rwalnie naukę i sztukę. Jako nauka – ma charak‑
ter interdyscyplinarny, jako sztuka – uprawiana
jest w sposób odmienny od wszystkich innych
dyscyplin. W wypracowaniu takiego modelu
kształcenia konserwatorów, określanego jako
polska szkoła konserwacji, krakowski wydział
odegrał istotną rolę. Zawdzięczamy to wybit‑
nym indywidualnościom, architektom naszego
wydziału, profesorom, którzy stworzyli mocne
fundamenty rozwoju kadry. To oni dali początek
94
Wiadomości asp /53
rozwoju nowoczesnego Wydziału Konserwacji
i Restauracji Dzieł Sztuki, mającego swoją nie‑
podważalną pozycję w światowej konserwacji.
Obchodząc 60. rocznicę jego powstania, w dniu
10 XII 2010 r. zorganizowano konferencję pod
hasłem „Profesorowie”, w ten sposób oddając
hołd naszym poprzednikom.
Uroczystego otwarcia dokonał JM prof. Adam
Wsiołkowski, Rektor Akademii Sztuk Pięknych
w Krakowie. Wystąpienia i kolejne referaty
w pierwszej części poświęcono byłym pedagogom,
twórcom Wydziału, w drugiej – historii poszcze‑
gólnych Katedr. Konferencja przyczyniła się
do zgromadzenia ciekawych materiałów i doku‑
mentów poważnie weryfikujących dotychczasową
wiedzę dotyczącą historii nauczania konserwacji
w krakowskiej ASP. Do tradycji Wydziału należy
wpisać przygotowywanie nietypowej oprawy
wszelkich uroczystości. Tym razem była to szcze‑
gólna wystawa fotografii pt. Tacy byliśmy, tacy
jesteśmy, przygotowana przez st. wykł. Barbarę
Budziaszek. „Jacy byliśmy” to również zadanie
konkursowe. Pedagodzy na powiększonych foto‑
grafiach z czasów wczesnego dzieciństwa nie byli
podpisani. Zadanie przypisania odpowiedniej
postaci konkretnej fotografii okazało się zada‑
niem niebywale trudnym, ale jakżeż zabawnym.
Natomiast o tym, jacy jesteśmy, mogli przekonać
się wizytujący wystawę.
dyplomanci i studenci, żeby zaprezentować
najciekawsze projekty wykonane w macierzy‑
stych uczelniach. Była to wspaniała okazja dla
młodych adeptów konserwacji, by wkroczyć
w świat nauki i spróbować swoich sił podczas
publicznego wystąpienia. Wydział Konserwa‑
cji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Krakowie
obchodzi w roku akademickim 2010/2011
60‑lecie powstania. W dodatku w roku 2011
świętujemy też (wszyscy obecni i przyszli kon‑
serwatorzy) 80‑lecie podpisania tzw. Karty
Ateńskiej – jest to świetna okazja, by reakty‑
wować ideę konferencji studentów Konserwacji
i Restauracji Dzieł Sztuki, tym razem w Krako‑
wie. I Konferencja Naukowa Studentów Konser‑
wacji i Restauracji Dzieł Sztuki, organizowana
przez Komitet Organizacyjny Studentów oraz
Studenckie Koło Naukowe pod patronatem
Dziekana Wydziału Konserwacji i Restauracji
Dzieł Sztuki ASP w Krakowie, prof. Grażyny Kor‑
pal, odbędzie się 9 V 2011 r. Będzie to dosko‑
nała okazja do zaprezentowania doświadczeń
i osiągnięć studentów konserwacji i restauracji
dzieł sztuki, wyników prac prowadzonych przy
obiektach w trakcie roku akademickiego, prac
dyplomowych oraz prac poglądowych porusza‑
jących zagadnienia związane z szeroko pojętą
konserwacją i restauracją dzieł sztuki. Konfe‑
rencja ma na celu ożywienie współpracy mię‑
dzy uczelniami kształcącymi konserwatorów
w Polsce i za granicą, zachęcenie studentów
do podejmowania pracy naukowej, jak też
popularyzację badań w dziedzinie konserwacji
i restauracji dzieł sztuki.
Wszelkie informacje na temat konferencji
można znaleźć na stronie internetowej pod
adresem www.wk.asp.krakow.pl, w zakładce
„I Konferencja Naukowa”.
W y d ar z e nia
Nowa biblioteka
Jadwiga Wielgut‑Walczak
Realizacja projektu adaptacji nowej powierzchni
Biblioteki Głównej ASP w Krakowie jest w jej stu‑
kilkudziesięcioletniej historii wydarzeniem tak
ważnym, że można je porównywać do zmian,
jakie miały miejsce w wyniku wprowadze‑
nia zbiorów do wnętrz obecnego gmachu przy
ul. Smoleńsk, na początku XX w. Należy podkre‑
ślić, że biblioteka nie tylko w znaczący sposób
zwiększa dzisiaj powierzchnię i modernizuje
wyposażenie, lecz także od kilku lat dokonuje
gruntownych zmian swojej struktury i zasad
funkcjonowania. Ma program na przyszłość.
Te przesłanki wyznaczyły kształt projektu ada‑
ptacji i kierunki prac. Akceptacja i wsparcie
władz Akademii dla działań podjętych przez
bibliotekę oraz dofinansowanie ze strony Mini‑
sterstwa Kultury pozwoliły w ciągu dwóch lat
(2009–2010) wyremontować i wyposażyć
zarówno stare, jak i nowe pomieszczenia, połą‑
czone w jedną funkcjonalną całość, zapewniającą
bibliotece możliwość sprawnego działania oraz
rozwoju. Zachowując dotychczasowy charakter
zabytkowych wnętrz, zmodernizowano je zgod‑
nie ze współczesnymi standardami. Założono
klimatyzację, wymieniono instalację elektryczną
i sieć komputerową, zbudowano serwerownię,
zamontowano system alarmowy. Magazyny
znajdujące się na trzech poziomach połączono
wewnętrzną windą towarową. Nowe pomieszcze‑
nia magazynowe podzielono stosownie do rodza‑
jów zbiorów na: skarbiec, oddzielne magazyny
książek starych i nowych oraz magazyn zbiorów
Gabinetu Rycin i Gabinetu Plakatów. Wyposa‑
żono je w regały, szafy z szufladami na zbiory
graficzne oraz materiały introligatorskie. Stwo‑
rzono nową jednostkę organizacyjną w postaci
pracowni digitalizacyjnej, do której zakupiono
dobrej klasy sprzęt reprograficzny. Wyodręb‑
niono i wyposażono specjalistyczne pracownie
do katalogowania nowych zbiorów oraz zbiorów
specjalnych. W styczniu 2011, na zaproszenie
Jego Magnificencji Rektora ASP prof. Adama
Wsiołkowskiego, Bibliotekę przy ul. Smoleńsk
odwiedził Minister Kultury i Dziedzictwa Naro‑
dowego Bogdan Zdrojewski. Mieliśmy okazję
dokładnie zaprezentować efekty wykonanych
prac, niektóre spośród naszych zbiorów, ciesząc
się z pozytywnej reakcji.
Od lewej: mgr Jadwiga Wielgut‑Walczak, rektor ASP prof. Adam Wsiołkowski i minister Bogdan Zdrojewski
Fot. Kazimierz Bednarz, Rynek Praski przed Sylwestrem
Impast w Pradze
W XII 2010 r. studenci międzywydziałowego koła
artystyczno–naukowego „Impast” krakowskiej
ASP, pod opieką st. wykł. Kazimierza Bednarza,
odbyli wycieczkę do Pragi. Celem wyjazdu było
poznanie najciekawszych zabytków kultury
czeskiej, wspaniałych zbiorów muzealnych
czeskiego i europejskiego malarstwa, zapozna‑
nie się z unikatowymi obiektami czeskiej sztuki
gotyckiej (wykonanymi w technice temperowej
– jeśli chodzi o malarstwo i polichromię rzeźb)
oraz wykonanie fotograficznych „szkiców” mia‑
sta Pragi. Swoimi wrażeniami z pobytu w Pradze
podzielili się z nami uczestnicy wycieczki.
Matylda Becla: „Wewnątrz [zamku na Hradcza‑
nach] staliśmy w tłoku – tylu było zwiedzających
turystów, a przecież był to sam środek zimy”.
Małgosia Czaja: „Architektura i atmosfera Pragi
jest niezwykle inspirująca, a tematy malarskie
i fotograficzne są dosłownie wszędzie. Nigdy jesz‑
cze nie zrobiłam tylu zdjęć, spacerując uliczkami,
nie wiedziałam, w którą stronę patrzeć”.
Jurek Raiński: „Największe wrażenie wywarła
mnie sztuka gotycka, zebrana niczym w skanse‑
nie w średniowiecznym klasztorze św. Agnieszki”.
W roku 2011 planowana jest wycieczka do Drezna.
95
W y d ar z e nia
Doktoraty
i habilitacje
2010
25 XI 2010 r. w Akademii odbyła się uroczystość
wręczenia dyplomów doktora habilitowanego
i doktora. Od XI 2009 r. wypromowano 7 dokto‑
rów habilitowanych, w tym 3 osoby na Wydziale
Rzeźby (pp. Grzegorz Biliński, Stanisław Mag‑
dziak, Marek Kordyaczny), 1 na Wydziale Malar‑
stwa (p. Kinga Łapot‑Dzierwa), 1 na Wydziale
Grafiki (p. Zbigniew Zegan), 1 na Wydziale Archi‑
tektury Wnętrz (p. Tomasz Wójcik) oraz 1 osobę
na Wydziale Konserwacji i Restauracji Dzieł
Sztuki (p. Paweł Jakubowski).
Promocje doktorskie uzyskały 23 osoby.
Na Wydziale Malarstwa: pp. Mark Stephen
Filipiuk, Przemysław Pokrywka, Kinga Polit,
Siarhei Shemet, Monika Wanyura‑Kurosad,
Sebastian Wywiórski i Malgorzata Zak Florkow‑
ska; na Wydziale Rzeźby: pp. Dobiesław Gała,
Janusz Janczy, Witold Pichurski i Ewa Potocka;
na Wydziale Grafiki: pp. Marcin Jachym, Ste‑
fan Kaczmarek, Małgorzata Locher, Katarzyna
Łukasik, Krzysztof Świętek i Magdalena Uchman;
na Wydziale Architektury Wnętrz: pp. Wojciech
Kapela i Łukasz Sarnat; na Wydziale Konser‑
wacji i Restauracji Dzieł Sztuki: pp. Dorota
Białek‑Kostecka i Paweł Boliński; na Wydziale
Form Przemysłowych: pp. Bożena Groborz i Emil
Saryusz‑Wolski.
Uroczystość przebiegła w podniosłej atmos‑
ferze. JM Rektor, prof. Adam Wsiołkowski złożył
promowanym serdeczne gratulacje i wyraził
nadzieję, że promowani będą wspierać Uczelnię
w jej dążeniu do wypełniania swojej misji.
W imieniu promowanych zabrała głos
dr Bożena Groborz. Podziękowała promotorom,
recenzentom oraz wszystkim, którzy wspierali
osoby przeprowadzające przewody w ich dążeniu
do osiągnięcia celu. B.W.
96
Wiadomości asp /53
Pomnik płk. Ryszarda Kuklińskiego
w Krakowie
Profesorowie Czesław Dźwigaj i Krzysztof Lenar‑
towicz zdobywcami I miejsca w konkursie
na pomnik płk. Ryszarda KuklińskiegoProf. Cze‑
sław Dźwigaj jest laureatem kolejnego konkursu
na pomnik. Tym razem jest to pomnik płk.
Ryszarda Kuklińskiego. Jury konkursu stwierdziło,
że „projekt wybrano ze względu na walory este‑
tyczne, przesłanie ideowe oraz walory edukacyjne.
Ma on za zadanie prezentowanie odważnych
samotnych działań człowieka, postaci‑symbolu
wojny wolnego świata z komunizmem”. Układ
pomnika – łuku (rozpiętego na symbolicznym
kierunku wschód – zachód) i rozpadającego się
muru – opracowano w zgodzie z układem geo‑
graficznym pl. J. Nowaka Jeziorańskiego. Poły‑
skujące, wypolerowane ostrze łuku sugeruje
białą broń, symbol honoru oficera. Szczeliny
pomiędzy rozpadającymi się elementami muru,
tworzą kształt litery „V”. Pod łukiem przebiega
ścieżka sygnalizująca trudności tajnego działa‑
nia. Pomnik usytuowany ma być w południowej
części placu pomiędzy budynkiem Poczty Polskiej
a dworcem PKP, na osi łączącej wejścia do tych
obiektów. Projekt, jak zwykle, wywołał liczne kon‑
trowersje. Drugą nagrodę otrzymał zespół: Jan
Kuka, Agnieszka Wach i Monika Słubel. (in.wł.)
W y d ar z e nia
Stypendia: Fundacji „Grazella”, Funduszu
Stypendialnego im. Jana Matejki
oraz im. Henry’ego J. T. Dorena rozdane
9 XII 2010 r. w gmachu Akademii Sztuk Pięk‑
nych w Krakowie przy pl. Jana Matejki 13 odbyła
się uroczystość wręczenia stypendiów Fundacji
„Grazella”. Uroczystości przewodniczyli rektor
ASP w Krakowie i prezes Fundacji „Grazella”,
prof. Adam Wsiołkowski, oraz wiceprezes
Fundacji, mecenas Wiesława Chmielowska.
W tym roku stypendia otrzymali: Kinga Nowak
(malarstwo), Eryk Ostrowski (literatura piękna)
i Jolanta Kowalska (wokal). W czasie uroczy‑
stości zaprezentowano też dokonania ubiegło‑
rocznych laureatów: wybór poezji Grzegorza
Kwiatkowskiego, utwór muzyczny z wiolonczelą
Grzegorza Kwiatkowskiego oraz wystawę obra‑
zów Marcina Kowalika.
Redakcja „Wiadomości ASP” z radością
odnotowuje nagrodzenie Kingi Nowak, współ‑
twórczyni naszego pisma. Kinga Nowak jest
absolwentką Wydziału Malarstwa krakowskiej
ASP, na którym obecnie pracuje na stanowisku
adiunkta. W 2007 r. otrzymała tytuł doktora.
W centrum twórczości malarskiej Kingi Nowak
znajduje się człowiek (w sensie symbolicznym
i realnym). W swoim dorobku ma m.in. cykl obra‑
zów pt. Zbieżanka, Olkusz, Uczulenie, Celebrity.
Dariusz Milczarek, student Wydziału Malar‑
stwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie
otrzymał tegoroczne stypendium im. Henry’ego
J. T. Dorena. Nagrodę przyznała rada funduszu
stypendialnego, która obradowała pod przewod‑
nictwem prof. Adama Wsiołkowskiego, rektora
krakowskiej ASP. Przekazanie stypendium nastą‑
piło podczas obrad Senatu uczelni 15 XII 2010 r.
Fundator stypendium, Henry J. T. Doren
(1924–2005), był amerykańskim artystą mala‑
rzem polskiego pochodzenia. W 2005 r. w swoim
testamencie ustanowił stypendium dla stu‑
dentów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie
z zakresu malarstwa, rysunku, grafiki i rzeźby.
Senat ASP, uchwałą z 25 IV 2006 r., powołał Fun‑
dusz Stypendialny Sztuk Pięknych im. Henry’ego
J. T. Dorena.
Rada Funduszu Stypendialnego im. Jana
Matejki na posiedzeniu 25 XI 2010 r. przyznała
stypendia twórcze „na rozwój szczególnych
uzdolnień artystycznych w dyscyplinie sztuki
piękne” panu Marcinowi Dymkowi, studentowi
Wydziału Grafiki, oraz w dyscyplinie „sztuki pro‑
jektowe” pani Magdalenie Jurkowskiej, studentce
Wydziału Architektury Wnętrz.
Pierwsze stypendium ufundowało Stowarzy‑
szenie Przyjaciół ASP, fundatorem drugiego był
Rotary Klub Wyspiański Kraków, którego pre‑
zydent – rektor krakowskiej Akademii Muzycz‑
nej, prof. Stanisław Krawczyński, uczestniczył
w obradach Rady Funduszu oraz w posiedzeniu
Senatu 3 XII 2010 r., na którym to wręczono sty‑
pendia. (in. wł.)
↗ Kinga Nowak, Lufcik (z cyklu Zbieżanka) 150 × 105 cm,
olej na płótnie, 2007
→ Dariusz Milczarek, z cyklu Portret światła, 60 × 45 cm,
tempera żółtkowa na płótnie, 2010
7. Mistrzostwa
w narciarstwie
i snowboardzie
23 II br. miały miejsce w Spytkowicach VII Mistrzo‑
stwa Krakowa Uczelni Artystycznych w narciar‑
stwie alpejskim i snowboardzie. W zawodach
wzięli udział studenci i pracownicy Akademii
Sztuk Pięknych, Akademii Muzycznej i Wyższej
Szkoły Teatralnej. Patronat nad zawodami objęła
pani prof. Krystyna Zachwatowicz‑Wajda. Zwy‑
cięzcy otrzymali pamiątkowe medale, a wszyscy
uczestnicy dyplomy. (in.wł.)
97
P u b l ika c j e
Publikacje wydawnictwa
ASP w Krakowie
Dariusz Vasina
Niepodległość komiksów Cz. II Underground
Relacja z warsztatów komiksu i wykładów komik‑
sowych, bogato ilustrowana pracami uczestni‑
ków. Stron 60. Format 29,5 cm × 21 cm.
Ewa Rewers
Miasto‑twórczość. Wykłady krakowskie
Zbiór interesujących wykładów interdyscy‑
plinarnych prof. Ewy Rewers, wygłoszonych
na Wydziale Architektury Wnętrz Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie w roku akademic‑
kim 2009/2010. Stron 248. Format 24 × 17 cm.
Cena 40 zł
Zofia Kaszowska
Możliwości i ograniczenia metod analitycznych
stosowanych w badaniach technologicznych
gotyckich malowideł tablicowych.
Tom XIX, „Studia i materiały WKiRDS”
Część pierwsza książki wylicza metody stoso‑
wane w badaniach spoiw, część druga – metody
wykorzystywane do badań pigmentów i innych
mineralnych materiałów malarskich, część
trzecia przedstawia natomiast problematykę
i metody badania pigmentów organicznych.
Stron 206. Format 24 × 16,50 cm. Cena 20 zł.
Wszystkie publikacje można nabyć:
→ w naszej księgarni internetowej na stronie
www.asp.krakow.pl → zamawiać pod adresem:
[email protected]
„Wiadomości ASP” dostępne
w Empikach z płytą DVD z fil‑
mami laureatów konkursu
Samsung Art Master
Akademia Sztuk Pięknych
im. Jana Matejki w Krakowie
plac Matejki 13, 31-157 Kraków
tel. 012 299 20 00, 012 422 09 22,
fax 012 422 65 66
Rektor prof. Adam Wsiołkowski
Prorektor ds. Nauki i Spraw Zagranicznych
prof. Antoni Porczak
Prorektor ds. Studenckich
dr hab. Łukasz Konieczko
Kanclerz mgr inż. Adam Oleszko
Wydział Malarstwa
Dziekan prof. Roman Łaciak
Prodziekan prof. ASP Janusz Matuszewski
plac Matejki 13, 31-157 Kraków
tel. 012 299 20 31
Wydział Rzeźby
Dziekan prof. Józef Murzyn
Prodziekan ad. Ewa Janus
plac Matejki 13, 31-157 Kraków
tel. 012 299 20 37
Wydział Grafiki
Dziekan dr hab. Krzysztof Tomalski
Prodziekan dr hab. Joanna Kaiser
ul. Humberta 3, 31-121 Kraków
tel. 012 632 13 31, 012 632 48 96
ul. Karmelicka 16, 31-128 Kraków
tel. 012 421 43 82
Wydział Architektury Wnętrz
Dziekan prof. ASP Jacek Siwczyński
Prodziekan dr hab. Beata Gibała‑Kapecka
ul. Humberta 3, 31-121 Kraków
tel. 012 632 13 31, 012 632 48 96
Wydział Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki
Dziekan prof. Grażyna Korpal
Prodziekan dr Jarosław Adamowicz
ul. Lea 29, 30-052 Kraków
tel. 012 662 99 00
Wydział Form Przemysłowych
Dziekan prof. Jan Nuckowski
Prodziekan dr Agata Kwiatkowska‑Lubańska
ul. Smoleńsk 9, 31-108 Kraków
tel. 012 422 34 44
Biblioteka Główna
Dyrektor mgr Jadwiga Wielgut‑Walczak
ul. Smoleńsk 9, 31-108 Kraków
tel. 012 292 62 77 w. 35
Zapraszamy na naszą stronę internetową: www.wiadomosciasp.pl
Magorzata Buczek‑Śledzińska
Stefan Gałkowski
Książka przedstawia twórczość Stefana Gałkow‑
skiego, malarza, projektanta, a przede wszystkim
autora gobelinów. Barwnych stron 114. Format
30 × 30 cm. Cena 40 zł.
98
Wiadomości asp /53
Wydawca: Rektor ASP
Zespół redakcyjny: Łukasz Konieczko, Janusz
Krupiński, Kinga Nowak, Jacek Dembosz,
Michał Pilikowski
Kierownik działu wydawnictw i promocji:
Jacek Dembosz, [email protected]
Projekt i skład: Kinga Nowak
Layout: Jakub Sowiński (Biuro Szeryfy)
Złożono krojem: Unit Slab
Korekta redakcyjna: Lucyna Sterczewska
Korekta: Adam Wsiołkowski
Kontakt: 12/ 299 20 45
e‑mail: [email protected]
Nakład: 2000 egz.
Druk: Drukarnia Skleniarz
ISsN 1505 – 0661
Redakcja nie zwraca materiałów niezamó‑
wionych, zastrzega sobie prawo do skracania
i redagowania nadesłanych tekstów.
Zamek Królewski na Wawelu
ogłasza konkurs dla artystów
plastyków i studentów
wybranych szkół artystycznych
na zilustrowanie legend wawelskich
Nagrody:
I – 10 000 zł
II – 6 000 zł
III – 4 000 zł
Termin nadsyłania prac:
30 czerwca 2011
99
Sponsor główny
Konkurs malarski pt. „Wnętrze” ogłoszony przez Fundację Rozwoju
Sztuki Zielona Marchewka cieszył się dużym zainteresowaniem
i przyciągnął wielu młodych artystów – studentów i absolwentów
kierunków artystycznych z całej Polski. Wpłynęło około
300 zgłoszeń i już teraz możemy zdradzić, że pojęcie „wnętrza”
zostało ciekawie zinterpretowane.
Wkrótce jury, w składzie m.in.: Hanna Wróblewska
zastępca dyrektora warszawskiej galerii Zachęta,
Dorota Monkiewicz – wicedyrektor Wydziału Kultury Urzędu
Miasta ds. Muzeum Współczesnego we Wrocławiu, Monika
Szewczyk – dyrektor Galerii Arsenał w Białymstoku, Tomasz
Ciecierski – artysta malarz, podzieli się wrażeniami
z pierwszego etapu. Będzie to duże przeżycie
dla artystów, ale przede wszystkim dla fundacji
Zielona Marchewka, która konkurs dla młodych
malarzy organizuje po raz pierwszy. Mamy
nadzieję, że to wydarzenie, i towarzyszące
mu wystawy wyróżnionych prac wpiszą się na zielona
stałe w kalendarz imprez artystycznych.
Wszystkim uczestnikom bardzo dziękujemy
za udział w projekcie.
Zapraszamy na wystawę finałową i wernisaż,
który odbędzie się 4 maja 2011 r. w Muzeum
Etnograficznym w Warszawie.A także na aukcję
obrazów konkursowych, którą zorganizujemy
25 maja również w Muzeum Etnograficznym.
www.zielonamarchewka.pl
marchewka
fundacja
rozwoju
sztuki
Patronat honorowy
Sponsorzy
Patronat medialny
projekt okładki
Dariusz Vasina

Podobne dokumenty