razem w drodze - Suzuki Japan Motors

Komentarze

Transkrypt

razem w drodze - Suzuki Japan Motors
razem w drodze
1
Rozmaitości
Jeździsz wielkim, terenowym autem, to wspierasz terroryzm - tak przynaj-
mniej twierdzi amerykańskie stowarzyszenie, działające na rzecz ograniczenia zależności Stanów Zjednoczonych od ropy naftowej z zagranicy.
„To jest George, a to benzyna, którą kupił do swojego auta. To jest szef firmy, która
sprzedaje benzynę, kupowaną przez Goerge’a. A to kraje, gdzie szefowie koncernów naftowych kupują ropę naftową, by wyprodukować benzynę, którą następnie
kupuje George. A to terroryści, którzy zarabiają na tych krajach, za każdym razem,
kiedy George kupuje paliwo” - to fragment jednej z telewizyjnych reklamówek
emitowanych w amerykańskich stacjach.
Szkocka wyspa Islay znana jest z produkcji whisky. Teraz będzie znana
także za sprawą pierwszego na świecie autobusu zasilanego energią fal
morskich, który zacznie po niej kursować. Akumulatory autobusu będą
ładowane wyłącznie energią uzyskaną z komercyjnego generatora, zmieniającego
energię fal morskich w strumienie elektronów. Organizacja „Greenpace” ma nadzieję, że wkrótce cały transport publiczny na wyspie będzie czerpał energię z morza.
Można zatem przypuszczać, że whisky z Islay będzie czystsza i smaczniejsza. Żeby
tylko voltów nie brakowało.
Barbara Byrne, emerytowana pracownica socjalna, została zatrzymana
przez policję, gdy zygzakiem jechała drogą krajową koło Huntington,
w hrabstwie Cambridge. Kiedy otworzyła drzwi swego samochodu, na
policjantów buchnął fetor. Sześćdziesięcioletnia Brytyjka, prowadziła samochód
z czterema psami na kolanach, następnymi czterema na miejscu obok kierowcy
i dwudziestoma dwoma na tylnym siedzeniu. Właścicielka wyjaśniła, że wiezie swych
pupilów na spacer na plaży w Skegness (wschodnie wybrzeże Anglii), 160 km od jej
domu. Ponieważ sąd ukarał miłośniczkę czworonogów pozbawieniem prawa jazdy
na dwanaście miesięcy, pieski długo jodu nie powdychają.
Siedmiu mieszkańców Tokio wygrało od japońskiego rządu odszkodowanie za zatrucie spalinami pochodzącymi z publicznych autostrad. Astmatycy, którzy otrzymają pieniądze, mieszkają tylko 50 metrów od autostrady,
po której codziennie przejeżdżają tysiące samochodów. Proces trwał osiem lat, pozew złożyło 99 osób, lecz tokijski sąd przyznał odszkodowania tylko siedmiu, które
udowodniły, że ich choroby wywołane zostały przez spaliny samochodowe. Każdy z
poszkodowanych otrzyma odszkodowanie w wysokości 638 tys. dolarów. Cie choroba, na leczenie i domek nad morzem wystarczy.
Ford, Peugeot i Citroen zamierzają wspólnie konstruować silniki wysokoprężne. Kosztem 315 mln euro podwojona zostanie produkcja wysokoprężnych jednostek napędowych przeznaczonych m.in. do samochodów
Ford Fiesta i Ford Fusion w zakładzie PSA Tremery. Otwarcie nowej linii produkcyjnej
związane jest z dodatkowym zatrudnieniem 300 pracowników, którzy w ciągu dnia
montować będą 2500 silników o pojemności 1,4 l. Przewiduje się także produkcję
silnika V6 2.5 l do samochodów produkowanych przez Ford Europe oraz Jaguara
X-Type.
2
razem w drodze
Niemieccy naukowcy znaleźli sposób na kierowców, którzy mają skłonności do zasypiania za kółkiem. Niektóre auta zostaną teraz
wyposażone w specjalne czujniki sprawdzające, czy kierowca zasnął, czy też nie. Nie będą to czujniki głosu
reagujące na chrapanie, ale sensory, które będą kontrolować przede wszystkim kierunek jazdy samochodu.
Jeżeli okaże się, że auto zjeżdża z jednego pasa na
drugi lub nie utrzymuje bezpiecznej odległości między
innymi pojazdami - automatycznie zostanie włączone
awaryjne hamowanie, a w środku zawyje alarm. Na
razie prowadzone są testy, ale - jak zapewniają wynalazcy samochodowego budzika - do realizacji droga
nie jest daleka. Ponieważ za Odrą mają autostrady i
notuje się tam coraz więcej wypadków, spowodowanych przez kierowców, których zmorzył sen, urządzenie
może być faktycznie przydatne. W Polsce autostrad niewiele, więc najwłaściwszym miejscem do instalacji budzików są biurka w Ministerstwie Infrastruktury.
Opracowała: RS
Od redakcji:
Miła Czytelniczko, Drogi Czytelniku,
tak jak rozwija się Polska Grupa Dealerów, tak też rozwija się nasze pismo. Tak jak PGD może zaoferować
Państwu szerszą gamę produktów, tak my możemy zaproponować nowe tematy. Utyliśmy nieco. Ale jest to
ten rodzaj nadwagi, który może tylko cieszyć - przybyły
nam cztery strony. Część z nich możemy poświęcić na
podróże. Możemy też wreszcie zasygnalizować cykl poświęcony tuningowi, o który kilku czytelników prosiło
już po pierwszym numerze. Mamy nadzieję, że coraz
lepiej udaje nam się spełniać Państwa oczekiwania. Serdecznie dziękujemy za każdy list do redakcji i za każdą
uwagę.
R adek Pszczółka
R adek Pszczółka
Wydawca: Polska Grupa Dealerów sp. z o.o.
Redaktor prowadzący: Radek Pszczółka
Adres redakcji: 43-300 Bielsko-Biała ul.Wyzwolenia 95
Tel. +33/827 00 80 [email protected]
Magazyn ma charakter wyłącznie informacyjny
Copyright © 2002 Polska Grupa Dealerów sp. z o.o.
Wszelkie prawa zastrzeżone
Muzyka na drogę
według blondynki
S
amochód to idealne miejsce do słucha
odobno psycholodzy stwierdzili, że
Podobno
nia. P
podróżując, mówimy sobie rzeczy ważne, a najwięcej miłosnych wyznań pada właśnie za kółkiem. Może jest tak dlatego, że nie
musimy sobie wtedy patrzeć w oczy
oczy.. Kto wie?
Moje auto nie lubi ciszy. Zawsze wita
mnie włączonym radiem. Zaczynam
od swojej stacji - Radia Zet, potem
sprawdzam, co grają i o czym mówią koledzy w innych rozgłośniach.
Jestem fanką radia i odkąd pamiętam, towarzyszy ono mojemu życiu (co
i Wam gorąco polecam).
Są jednak chwile, kiedy zmęczona aktualnie lansowaną muzyką i podobnymi do siebie piosenkami, włączam
płytę. Ostatnio jest to najczęściej al-
bum debiutantki Norah Jones „Come
Away With Me”.
Wyobraźcie sobie, że ktoś, kto ma 23
lata, mówi, iż nie inspiruje go dzisiejsza muzyka, nagrywa płytę z wiekowym producentem dla jazzowej wytwórni, a kiedy album osiąga zawrotną wręcz sprzedaż (ponad 6 milionów egzemplarzy!), prosi swoich wydawców o wycofanie go ze sklepów,
bo sukces okazuje się zbyt przerażający. Taka właśnie jest ta dziewczyna.
Od dziecka interesowała się muzyką, śpiewała w chórze, grała na pianinie, potem odkryła jazz. Swoje
demo wysłała do wytwórni tylko dlatego, że namówili ją przyjaciele. Ciekawe, jak się czuli, gdy okazało się,
że Norah nagrała najgłośniejszy album 2002 roku. Kto ma w swojej samochodowej kolekcji Diane Krall
albo Casandre Wilson, powinien koniecznie nabyć i tę płytę. Gwarantuję, że przy piosenkach Norah (jazzowo-soulowo-bluesowych) sprawdza
się - jak nigdy - powiedzenie, że muzyka łagodzi obyczaje. A polskim kierowcom jest to niezwykle potrzebne.
Marzena Chełminiak
R adio Zet
razem w drodze
3
Choć Ford przez lata współpracował z Mazdą, nie przeszkadzało to w rozwijaniu przyjaznych stosunków z innym japońskim producentem - Nissanem. Z myślą o rynku europejskim Ford wspólnie z Nissanem opracował bliźniacze, lekkie samochody terenowe Maverick oraz Terrano II i wytwarzał je w nissanowskich zakładach w Barcelonie. Ciekawostkę stanowił fakt, iż sylwetka tych
aut nie powstała ani w USA, ani w Japonii, lecz we Włoszech.
Obaj producenci zdali się na doświadczenie turyńskiego ośrodka I.DE.A, który wykonuje prace na zlecenie różnych firm, a szefem działu stylizacji jest w nim nasz rodak Justyn Norek. Oczywiście niezbędne były nieustające konsultacje z macierzystymi ośrodkami konstrukcyjnymi, ponieważ ostateczny projekt musiał być
pod każdym względem zaakceptowany przez obu zainteresowanych producentów. W efekcie przyjęto mocno zunifikowany krój
nadwozia, w którym elementami wyróżniającymi modele poszczególnych marek stały się obręcze kół, wlot powietrza i kolory lakieru. Dopiero z biegiem lat każdy z modeli był restylizowany już
według własnych upodobań. O ile początkowo wyposażano
auta w identyczne zespoły jezdno-napędowe, z czasem pojawiły
się wersje typowo fordowskie, bądź opracowania typowo nissanowskie. Obydwa samochody zostały bardzo dobrze przyjęte przez
rynek i przyczyniły się do popularyzacji klasy SUV w Europie.
Z
apewne przyglądając się naszej okładce,
zastanawiali się Państwo, co to za modele
na niej umieściliśmy. Sami się prawie pogubiliśmy. „W cziom djeła”, jak mawiali starożytni Rosjanie - wyjaśnia Wojciech Sierpowski.
4
razem w drodze
Prezentacje
10 lat temu w Hiszpanii
ruszyła produkcja Forda
Maverick i Nissana Terrano II.
Podobna sytuacja panowała na rynku północnoamerykańskim. Właśnie
z myślą o nim, obaj producenci stworzyli bliźniacze, spore minivany, które
w USA występowały pod nazwami Nissan Quest i Mercury Villager. Niemal
niczym nie różniące się wozy z czasem otrzymały bardziej indywidualne cechy.
Takich luźnych związków w motoryzacji można by doszukać się wiele i - co
ciekawe - na ogół nie trwały one długo, a rozwiązywane były w sposób bezkonfliktowy. Tak też po kilku owocnych latach zakończyła się przygoda Ford-Nissan, która obu producentom umożliwiła zapełnienie luki w gamie oferowanych
samochodów i pozwoliła uzyskać zwłokę niezbędną do opracowania własnych,
niezależnych już modeli. Nissan, po dokonaniu modernizacji, nadal pozostaje
w Europie przy generacji Terrano, zaś w USA ma X-Terrę. Ford po obu stronach
Oceanu przeszedł już na inny model Mavericka spokrewniony z Mazdą Tribute.
Jeśli chodzi o minivany, Ford pozostał przy dotychczasowym produkcie – Mercurym Villager, natomiast Nissan zadziałał szybciej i właśnie teraz w Detroit
zaprezentował nowego Questa. Krótko mówiąc, przykład Forda i Nissana dowodzi jak więź produkcyjna może przeobrazić się w przyjazną konkurencję.
Autor jest jurorem konkursu Car Of The Year
W tym samym czasie w USA
rozpoczęto wytwarzanie Nissana Quest i Mercury Villagera.
Nie licząc modyfikacji,
Nissan nadal wytwarza
Terrano, a Ford oferuje
już nową generację
Mavericka.
W przypadku minivanów jest akurat odwrotnie; Mercury nadal produkuje Villagera, a Nissan samodzielnie wytwarza nowego Questa.
razem w drodze
5
Psycholog radzi
Byle do
wiosny
Mam serdecznie dość zimy
zimy.. I myślę, że powo
powo-dów takiego stanu rzeczy jest więcej niż tylko
uciążliwe zimowe warunki jazdy
jazdy,, bo przecież
pod tym względem zima nie była najgorsza.
Gdzie tkwi przyczyna naszego niecierpliwego
wyczekiwania wiosny?
Zima to czas trudny nie tylko dla prowadzących samochody. Wiele osób o tej porze roku czuje się fatalnie, borykając się z
uczuciem przygnębienia i apatii. W miesiącach, w których światła słonecznego jest
niewiele, pojawiają się tzw. sezonowe zaburzenia afektywne. Depresje sezonowe,
bo o nich mowa, objawiają się spadkiem
energii życiowej, poczuciem nadmiernego zmęczenia i senności. Zmieniają się
także uczucia. Oscylują od rozdrażnienia,
smutku, przygnębienia, przez poczucie
rozbicia i pustki aż do uczucia beznadziei
i rozpaczy. Mogą pojawić się trudności w
koncentracji i zapamiętywaniu, wywołując
poczucie niesprawności intelektualnej. Za
nastroje depresyjne odpowiedzialny jest
spadek serotoniny - hormonu, który nasz
organizm syntetyzuje pod wpływem światła. To dzięki serotoninie utrzymujemy
w równowadze naszą kondycję psychiczną. Objawy sezonowej depresji mijają zazwyczaj wiosną, kiedy dni stają się dłuższe
i więcej jest słonecznego światła. Ponieważ
nasz organizm już zna te stany, czujemy, że
z wiosną samopoczucie się poprawi.
Jeżeli tak ważna jest rola światła, to najlepiej byłoby wyjechać na tydzień tam
gdzie słońca jest teraz więcej, ale zazwy
zazwy-czaj nie możemy sobie na to pozwolić.
6
razem w drodze
Niedobór światła można uzupełnić zabiegami fototerapii, czyli leczenia światłem. Codzienne półgodzinne zabiegi naświetlania
pacjenta sztucznym, szerokowidmowym światłem powodują w organizmie wzrost ilości serotoniny. Podobny efekt można uzyskać odpowiednio dobranym leczeniem farmakologicznym. I chociaż wizyty u specjalisty od problemów emocjonalnych ciągle są traktowane przez Polaków jak coś wstydliwego, to naprawdę nie warto się męczyć. Zmaganie się
ze smutkiem i przygnębieniem w samotności
jest dużo trudniejsze. Sama rozmowa o własnych problemach przyniesie ulgę.
No właśnie, bo już się przestraszyłem, że
specjalistyczne-nie poradzimy sobie bez specjalistyczne
go wsparcia.
Tak jak prawie wszyscy miewamy dłuższe lub
krótsze okresy melancholii, smutku i braku
sił do życia, tak każdy z nas ma swoje własne, skuteczne sposoby na chandrę. Spotkanie z przyjaciółmi, serdeczna rozmowa,
obejrzenie ciekawego filmu, słuchanie dobrej muzyki, zakupy, otrzymanie prezentu,
zjedzenie czegoś smacznego to niektóre sposoby poprawiające nastrój. Właściwie każda zrobiona sobie przyjemność pomaga
odgonić smutek.
Zazwyczaj najłatwiej porozmawiać z najbliższymi, ale co zrobić, jeżeli oni rozmawiać z nami nie chcą, bo twierdzą,
że się nie da, że tacy jesteśmy nieznośni.
Wsparcie osób najbliższych jest niezwykle
ważne. Powstrzymanie się od ocen i krytyki, dawania dobrych rad typu „weź się
w garść”, „nie histeryzuj”, traktowania depresji jako manipulowania innymi, przejawu złej woli, lenistwa, czy słabego charakteru. Zrozumienie przeżyć, autentyczna troska i współpraca z lekarzem przyniosą najlepsze rezultaty.
A może spróbować się przemóc i rzucić
w wir zajęć?
Tak, to dobre rozwiązanie. Na utrzymanie
równowagi psychicznej znaczący wpływ ma
także aktywny tryb życia. Zaangażowanie
w pracę zawodową, uczestnictwo w życiu
rodzinnym, rozwijanie własnych zainteresowań dają poczucie sensu i celu życia.
Osoby, które mają zbyt wiele niezagospodarowanego, że tak powiem, czasu, łatwo
ulegają jesienno-zimowej melancholii.
Dobre samopoczucie psychiczne jest także ściśle związane z naszą kondycją fizyczną. Uprawianie sportów, ruch na świeżym
powietrzu, regularne ćwiczenia fizyczne
uwalniają substancje odpowiedzialne za
dobry nastrój i działają antydepresyjnie. Na
dobre samopoczucie ma wpływ także to,
co jemy. Uzupełnienie niedoboru witamin
i substancji mineralnych w naszej diecie
z pewnością poprawi naszą koncentrację,
witalność i sprawność psychiczną.
Z psycholog Barbarą P
asowicz
Pasowicz
rozmawiał R adek Pszczółka
Zdjęcie T
omasz Biesik
Tomasz
Chętnie poczęstowalibyśmy Państwa czekoladą, która podobno podnosi poziom
serotoniny, ale trudno to zrobić na łamach
gazety, wobec czego zamieściliśmy zdjęcie zwiastujących wiosnę przebiśniegów,
w nadziei, że ich widok poprawi Państwa
samopoczucie i pomoże dotrwać w dobrym nastroju do wiosny.
Szanowni Państwo,
Niejednym samochodem już Państwo jeździli, w niejednym serwisie
olej wymieniali i z pewnością mogą Państwo utworzyć zbiór swoich
życzeń w stosunku do serwisu samochodowego. Proszę chwilę pomy−
śleć czego Państwo od serwisu oczekują.
Czyż nie uczciwego podejścia, w którym zarobki doradców i mecha−
ników zależą nie od wysokości rachunku, ale od Państwa zadowole−
nia z wykonanej usługi?
Czyż nie braku niespodzianek i pozycji na rachunku, których nikt
z Państwem nie uzgodnił?
Czyż nie wyważonych cen, które nie są obciążone narzutem autory−
zacyjnym?
Czyż nie prawa wyboru ceny wymienianych części?
Czyż nie doświadczenia i gruntownej wiedzy?
Jeżeli właśnie tego oczekują Państwo od serwisu, jesteśmy przekonani,
że możemy te życzenia spełnić.
Euromobil to uznany serwis Forda z ponadziesięcioletnim doświad−
czeniem. Ale dzisiaj to już o wiele więcej. Po analizie zmian, które
zachodzą w krajach Unii Europejskiej (liberalizacja rynku motoryza−
cyjnego), zdecydowaliśmy się na rezygnację z autoryzacji Forda. Zro−
biliśmy to, wiedząc, że tylko w ten sposób możemy Państwu −
Naszym Klientom − zagwarantować możliwość wyboru rodza−
ju i cen wymienianych części oraz niższe stawki robocizny, nie
obciążone kosztami autoryzacji.
W przekonaniu o atrakcyjności naszej oferty, popartej dwunastomie−
sięczną gwarancją na wykonaną usługę, serdecznie zapraszamy do
Euromobilu.
Euromobil − Serwis Twojego Forda
Dyrektor Techniczny
Grzegorz Hankus
razem w drodze
7
Japońska esencja i europejski smak
tak lapidarnie określił nowy samochód Nissana Prezes koncernu Carlos Ghosn. Samochód zaprojektowano z myślą o wymagających indywidualistach poszukujących rzeczy wyjątkowych i nie interesujących
się popularnymi trendami. Nadwozie zaprojektowano w Japonii, natomiast wnętrze stworzono w Europie. „Chcieliśmy, aby nowa Micra
była samochodem miłym dla oka. W jej stylizacji nie ma agresywności. Jest to samochód uniwersalny, ale taki, który jednocześnie wyraża
osobowość swego właściciela” powiedział Christopher Reitz, główny
projektant z Nissan Design Europe. Wyszukana forma tylnych zespolonych lamp podkreśla charakter nadwozia, podczas gdy widoczne
z miejsca kierowcy przednie reflektory tworzą charakterystyczny świecący punkt, przydatny zwłaszcza przy parkowaniu, bo znacznie ułatwiający manewrowanie. Przednie kierunkowskazy zostały zintegrowane z atrapą chłodnicy i w łagodny sposób komponują się z przodem
Micry. Od swojej poprzedniczki nowa Micra jest krótsza o 30 mm, ale
za to szersza, wyższa i ma aż o 70 mm większy rozstaw osi. Dzięki
temu pasażerowie siedzą bardziej pionowo, co nie tylko poprawiło
komfort jazdy, ale również umożliwiło wygospodarowanie większej przestrzeni bagażowej.
Zaokrąglone kształty nadające sylwetce auta
lekkości i - nie bójmy się użyć tego słowa powabu; podkreślające tę lekkość i powab
przeszklenie kabiny; obszerne wnętrze, akcentowane przez duże poziome płaszczyzny
nadwozia; wysoko zamontowane, owalne reflektory i charakterystyczna atrapa chłodnicy
ze „skrzydełkami” - to główne elementy stylizacji zewnętrznej nowej Micry.
8
razem w drodze
P rzestronność, komfort oraz funkcjonalność
to ważne elementy charakterystyki nowej Micry, która może być jednocześnie wzorem jakości wykończenia - bez wątpienia odpowiada bowiem wymaganiom stawianym pojazdom o klasę lub
dwie wyżej. Atmosferę wnętrza
kształtują wysokiej jakości materiały tapicerskie i nowe tworzywa sztuczne, których faktura
przypomina w dotyku materiał.
Przyciski w konsoli środkowej
mają kolor kości słoniowej. Micra ma przesuwaną tylną kanapę - w pozycji odsuniętej maksymalnie do tyłu zapewnia to
większą wygodę pasażerom, a
kiedy potrzebny jest większy bagażnik, tylną kanapę przesuwamy o 20 cm do przodu i pojem-
Prezentacje
ność bagażnika rośnie z 251 dm3 do
371 dm3. Chyba każdy użytkownik nowej
Micry doceni praktyczność kilku schowków. Pierwszy z nich
znajduje się w desce
rozdzielczej i podzielony jest na trzy - obrazowo rzec można przedziały. Jeden to
pokrywa, na której można postawić butelkę z napojem, drugi to odchylany mapnik mieszczący kartki formatu A4 i trzeci - schowek na
książkę gwarancyjną i instrukcję obsługi. W następnym schowku-szufladzie pod fotelem pasażera można przechowywać na przykład drewniaki, jeżeli ktoś lubi w takim obuwiu podróżować. Małe rzeczy, a
cieszą - można powiedzieć o dwóch uchwytach na butelki w tylnej
części kabiny, dużych kieszeniach w drzwiach i dyskretnym schowku
na telefon komórkowy umieszczonym nad uchwytem na kubki.
W ykorzystanie techniki dla wygody człowieka
to jeden z filarów filozofii Nissana. Zgodnie z nim, najnowsza Micra
prezentuje rozwiązania wyznaczające nowe standardy „inteligentnych” technologii. Idealnym przykładem takiego rozwiązania jest
Intelligent Key, czyli „kluczyk bez kluczyka”, umożliwiający otwieranie pojazdu na odległość bez używania klasycznego zamka (po zbliżeniu klucza do samochodu na odległość 80 cm). Wystarczy mieć
kluczyk w kieszeni, żeby otworzyć auto jedynie przyciskając guzik na
klamce. W tym samym momencie następuje weryfikacja kodu i odblokowanie centralnego zamka. Posiadacz Micry Teckna nie będzie
zatem musiał prosić żony o potrzymanie toreb z zakupami w czasie,
kiedy on będzie szukał w kieszeniach kluczyka. Po identyfikacji, silnik uruchamiamy za pomocą włącznika. Inteligentny kluczyk w swojej obudowie zawiera także zwykły metalowy klucz, który może się
przydać w sytuacjach awaryjnych. Kluczyk możemy zaprogramować
na dwa sposoby. W trybie konwencjonalnym działa jak centralny
zamek, a w trybie podwyższonego poziomu bezpieczeństwa, guzikiem można otworzyć tylko drzwi kierowcy. Kolejne miłe drobiazgi
wiążą się ze światłami. Micra została wyposażona w tzw. Friendly
Lighting - światła samochodu mogą gasnąć dopiero po dwóch
minutach od zamknięcia drzwi. Mamy zatem „podręczną” latarkę
na czas dojścia do domu. Drugi „drobiazg” to system ochrony
akumulatora, który wyłącza światła wewnątrz pojazdu, jeśli zapomniał zrobić to kierowca. System zareaguje, jeśli czujniki zamontowane w kabinie nie wykryją w niej żadnego ruchu, a jego opóźnienie można ustawić od 10 minut do nawet 2 godzin. Udogod-
nienia jeżdżą parami. Kolejne dwa dotyczą wycieraczek: przednie
dostosowują prędkość do intensywności deszczu, a wycieraczka
tylnej szyby działa automatycznie i uruchamia się przy każdym włączeniu biegu wstecznego, jeżeli w tym samym czasie włączone są
wycieraczki przednie. Progresywne wspomaganie układu kierowniczego nasza Micra ma oczywiście w standardzie. Na życzenie
razem w drodze
9
Prezentacje
możemy natomiast mieć w swoim samochodzie automatyczną klimatyzację oraz sterowanie układem audio i komputerem pokładowym z kierownicy. Sam komputer pokładowy, ukryty w konsoli centralnej poinformuje nas między innymi o temperaturze
na zewnątrz, zużyciu paliwa, dystansie przejechanym i możliwym do przejechania. W
tym miejscu musimy życzyć, żeby komputer
pokładowy nie był odosobniony w składaniu Pani lub Panu życzeń w dniu imienin
lub urodzin, bo i takie rzeczy - obok codziennego powitania właściciela - potrafi.
W młodym ciele młody duch
Nowa Micra to także nowe lub gruntownie
zmodernizowane silniki. Benzynowe pochodzą z rodziny CR, mają szesnastozaworowe
głowice ze stopu aluminium typu DOHC
oraz mechanizm zmiennych faz rozrządu
(VTC - Variable Timing Control). Podstawowe cechy silników benzynowych to między
innymi zastosowanie części o obniżonym
tarciu oraz nowych, lekkich tłoków. Pozwoliło to na obniżenie poziomu hałasu i wibracji, a także znaczne zmniejszenie zużycia
paliwa. Zastosowanie zmiennych faz rozrządu przyczyniło się do podwyższenia momentu
obrotowego, zwiększenia przyjemności z jazdy i obniżenie emisji szkodliwych substancji
do atmosfery (samochód spełnia wszystkie
warunki wymagane normą Euro 4). Nowy
silnik 1200 cm3 uznawany jest przez analityków za potencjalny hit sprzedaży, łączy
bowiem dobre osiągi, niskie koszty eksploatacji i niską emisję spalin do atmosfery.
Wkrótce w ofercie pojawi się też półtorali-
trowy turbodiesel common rail o mocy
65 KM. (Krótką charakterystykę silników
przedstawiamy w tabelce.) Auta wyposażone są również w pedały gazu bez połączeń
mechanicznych (“drive-by-wire”), które zostały zastąpione przez układ elektroniczny.
Dzięki temu Micra reaguje lepiej i szybciej
na gaz oraz delikatniej się prowadzi. Elektroniczny pedał gazu ma również wpływ na
elastyczność. Nowa generacja Micry to samochód zbudowany na nowej płycie podłogowej tzw. B-platform, opracowanej wspólnie z Renault. Podłoga jest całkowicie płaska, co znacznie poprawiło opływ powietrza.
Micra jest oczywiście bardzo zwrotna – śred-
nica zawracania(pomiędzy krawężnikami)
wynosi tylko 8.8 m .
W Japonii, gdzie Micrę wprowadzono na
rynek wcześniej, sprzedaż przekroczyła
wszelkie oczekiwania. W pierwszym tygodniu od premiery sprzedano trzy razy więcej samochodów niż przewidywały prognozy! Dwadzieścia pięć tysięcy sztuk, zamiast
spodziewanych ośmiu tysięcy. Oczywiście,
my - już prawie zjednoczeni Europejczycy mamy inny gust niż mieszkańcy wysp Honsiu czy Kiusiu, ale dotychczas każdy model
Nissana, który dobrze sprzedawał się
w Japonii, odnosił sukces także w Europie.
Czy nowa Micra jest skazana na sukces
jak jej poprzedniczka? Czy również zo
zo-stanie Samochodem R
oku? Czy przekro
Roku?
przekro-czy sprzedaż miliona trzystu tysięcy eg
eg-zemplarzy? I najważniejsze: Czy najmłodsza Japonka spodoba się PPaństwu?
aństwu?
Proszę poznać ją osobiście. Serdecznie zapraszamy do salonu Japan Motors.
tekst: Dominik Pszczółka
Zdjęci
a: Nissan
Zdjęcia
10
razem w drodze
Nareszcie
W poprzednim numerze naszego kwartalnika informowaliśmy
o dobiegającej końca
inwestycji Polskiej Grupy Dealerów - budowie
nowego salonu w Bielsku-Białej. I stało się to
co się stać miało. Rozpoczęliśmy nowy rozdział w historii naszej
firmy. Powstał kolejny
oddział PGD. Jest nim
autoryzowany dealer
Nissana - Japan Motors. Nowy dealer ma
nową siedzibę, w bliskim sąsiedztwie znanego Państwu doskonale Euromobilu. Nareszcie nadszedł dzień,
w którym możemy do
nowego salonu zaprosić Państwa - naszych
najważniejszych gości.
Chcielibyśmy nie tylko
zaprezentować nowego Nissana Micrę i pozostałe samochody
z bogatej oferty japońskiego koncernu, ale
także przybliżyć Państwu elementy japońskiej kultury. Niezwykle
miło będzie nam powitać Państwa w progach
nowego dealera Nissana 22 i 23 lutego między 8:00 a 16:00. Niezwykle miło będzie nam
zawsze gościć Państwa
w Japan Motors.
razem w drodze
11
Niewiele jednak brakowało, by Micra
została samochodem dla Kowalskiego. Pod
koniec lat osiemdziesiątych, na najwyższych
szczeblach władzy, poważnie rozważano produkcję auta segmentu B na zasadach licencji. W 1988 roku w warszawskim Ośrodku
Badawczo-Rozwojowym Samochodów Osobowych przeprowadzono bardzo dokładne
testy porównawcze Nissana Micry i Fiata
Uno. Wyższość Micry nad konkurentem była
bezdyskusyjna, ale że władze intensywniej
wtedy myślały o tym kto będzie siedział przy
Okrągłym Stole, a nie o tym czym kto będzie jeździł, do licencyjnej produkcji Micry w
Polsce nie doszło.
Micra I i II
Prapoczątki Nissana Micry sięgają roku
1982. Prapoczątki - bo w motoryzacji czas
płynie zdecydowanie szybciej. Historia modelu, który zadebiutował pod nazwą March
nie jest w Europie szczególnie znana, tak jak
i nie jest zbyt znany sam model. Bo przecież
kto i ile razy w życiu widział, stylizowane zgodnie z ówczesnymi trendami, kanciaste auto,
takie jak przedstawione na zdjęciach nr 1
i 2. Chyba tylko najstarsi bielscy mechanicy
i to najwyżej po dwa-trzy razy. Odnotujmy
zatem tylko, że w 1983 roku zaprezentowano model z nadwoziem dwudrzwiowym oraz
tylną klapą, a w 1986 - wersję z automatyczną skrzynią biegów. Zanim - w 1989 roku
- produkcję Micry zakończono, zdążono wyposażyć ją w nowy silnik 1200 ccm z katalizatorem.
Zdjęcia: Nissan
Ê
12
razem w drodze
Ë
Micrę drugiej generacji Nissan przygotował z myślą o podboju rynków europejskich. Samochód, zaprojektowany został w brytyjskim ośrodku technicznym Nissan European Technology Center w Sunderland i w tymże samym Sunderland był od sierpnia 1992 roku - produkowany.
Miał już zatem łatwiejszą drogę do garaży
Europejczyków, ponieważ drogi tej nie zagradzały bariery celne. A nawet więcej droga była usłana nagrodami. Najważniejsza z nich to tytuł „Samochodu Roku
1993”, który Micra otrzymała jako pierwszy pojazd japoński. Nie może zatem dziwić, że Micra znalazła aż milion trzysta tysięcy nabywców i że, na przykład w Rzymie stała się w niemal zjawiskiem. Młodzi, eleganccy mieszkańcy wiecznego miasta wybierali ją ze
względu na szyk, elegancję i charakter,
uważali wręcz że ten
samochód wyraża
ich stosunek do życia. Z uwagi na taką
pozycję auta w Rzymie, tam właśnie
zorganizowano paneuropejską prezentację nowej Micry dla
dealerów Nissana.
Micra wciąż zachowywała świeżość.
Pierwszą modernizację przeszła w 1996
roku. Zmieniono wtedy kształty zderzaków
i atrapy. Dwa lata później kolejny face-lifting
przyniósł zmianę pokrywy silnika, lamp i zderzaków. Modernizacja z roku 2000 polegała na zmianie nadwozie i wnętrze auta, poprawie osiągów i komfortu podróżowania.
Micra otrzymała nowoczesny układ hamulcowy, zmodyfikowaną bezstopniową skrzynię biegów CVT oraz niezwykle cichy szesnastozaworowy silnik, zapewniający doskonałe przyspieszenia.
Wśród użytkowników Micry nie tylko
w Polsce, ale w całej Europie przeważają panie, które (jak widać na zdjęciu nr 3) aż rozpierała duma z posiadania tego auta. Wydaje się, że decydując się na zakup Micry,
panie kierowały się nie tylko sercem, ale też
rozumem, brały pod uwagę nie tylko względy estetyczne, ale i praktyczne. Kobiety nie
lubią jeździć do warsztatów, a posiadając
Micrę - nie musiały. Na przykład silniki wytrzymują bez naprawy głównej 200 tys. kilometrów. Micra się zmieniała, niezmienne pozostawało (i pozostaje) jedno: w raportach
niemieckiego Urzędu Dozoru Technicznego
najmniejszy z Nissanów co roku znajduje się
wśród samochodów o najmniejszej liczbie
usterek eksploatacyjnych.
Grzegorz Sikora
Ì
razem w drodze
13
Technika
NIESTETY: warunkiem zachowania
sprawności silnika jest wymiana oleju
zgodnie z wymaganiami producenta sa−
mochodu, a więc co 15 lub 20 tysięcy ki−
lometrów, albo co rok. Olej w silniku ulega
procesowi starzenia, przez co traci swoje
właściwości. Nie można eksploatować ole−
ju dłużej niż rok! Rezygnacja z wymiany
oleju może doprowadzić do uszkodzenia
silnika!
NIESTETY: w okresie zimowym zawie−
szenie każdego samochodu jest szczegól−
nie narażone na uszkodzenia. Samochód
porusza się w niskich temperaturach, w
wilgoci, w korozyjnym środowisku solan−
kowym. A zawieszenie i układ jezdny w
ogromnym stopniu wpływają na bezpie−
czeństwo użytkownika. Trzeba je spraw−
dzić. Nie można narażać siebie i rodziny!
NIESTETY: zimowe warunki utrzymania
dróg (żwir, solanka) mogły spowodować
uszkodzenia mechaniczne nadwozia i pod−
wozia samochodu oraz ubytki w konser−
wacji. Rdza ma zatem ułatwiona drogę.
Zalecamy przegląd podwozia i ewentual−
ne uzupełnienie ubytków konserwacji.
NIESTETY: jeżeli samochód wyposażo−
ny jest w opony różnej konstrukcji, w tym
o różnej rzeźbie bieżnika na kołach jednej
osi, lub jeżeli głębokość rzeźby bieżnika
jest mniejsza niż 1,6 mm, kierującemu gro−
zi mandat do 1000 zł lub nawet zatrzyma−
nie dowodu rejestracyjnego pojazdu.
14
razem w drodze
UWAGA!
onieśmielał, ale równocześnie zachęcał, by
poznać go bliżej. Poczułam dreszcz pożądania, był naprawdę wyjątkowy, niepowtarzalny, niebanalny, oryginalny , a kiedy „zagadał” niskim głosem... .
FACET
NA DRODZE
M
a rzec to taki kobiecy miesiąc – pachnie wiosną radosną, czasem odżywa
obiet, budzą się nowe nadzieje i dobre nastroje –
Kobiet,
wspomnienie Dnia K
jednym słowem, chciałoby się góry przenosić. W marcu nie boję się napisać
kobiecego manifestu motoryzacyjnego. TTego,
ego, co nam kobietom w duszy - i w samocho
samocho-dowym świecie - gra (lub nie). Bez kokieterii, mizdrzenia się i opowiadania o kobiecych
pojazdach. Czego pragniemy
pragniemy,, o czym marzymy
marzymy.. W dziedzinie motoryzacji - podobnie
jak w każdej innej - mamy bowiem prawo do własnych ocen i własnego gustu.
Domagamy się równouprawnienia na
drodze!
My też potrafimy i chcemy szybko jeździć.
Niestety, jeżeli mężczyzna zorientuje się, że
za kierownicą wyprzedzającego go samochodu siedzi kobieta, nie odpuści i z obojętnym
lub (częściej) wściekłym wyrazem twarzy, spróbuje udowodnić swoją wyższość i niepowtarzalną moc swojego samochodu. Czyżby miało to być potwierdzenie tezy, że samochód
jest przedłużeniem męskości?
Postulujemy likwidację samoobsługowych stacji benzynowych!
Chcemy, by na każdej stacji oczekiwał na nas
mężczyzna, który zatankuje samochód, przemyje szyby, a w razie potrzeby doleje płynu
do spryskiwacza. My w tym czasie spokojnie
wypijemy kawę w przystacyjnym bistro.
Nie chcemy płacić mandatów!
Jest to możliwe, ale pod warunkiem, że
w pewnych wyjątkowych wypadkach, pozwolimy panom policjantom traktować się jak
kierowca specjalnej troski, udamy rozkosz-
ną kretynkę, zadamy kilka niemądrych pytań. Niech panu władzy wydaje się, że jest
ważny i bardzo mądry. W 99 przypadkach
na 100 uda się. Unikniemy mandatu i punktów karnych.
Nie pozwalamy by traktowano nas jak
blondynki z mało śmiesznych dowcipów!
Jesteśmy opanowane i w każdej (no, prawie
każdej )sytuacji zachowujemy zimną krew.
W razie kolizji czy wypadku nie dajmy się
zastraszyć facetowi, który bezczelnie wpiera
nam, że to nasza wina. Widziałam na własne oczy takie sytuacje, z których – niestety wychodziłyśmy na tarczy.
Chcemy wspaniałych samochodów!
Samochodów o których będziemy opowiadać przyjaciółce: Zakochałam się w nim od
pierwszego wejrzenia. Olśniewał wspaniałą
sylwetką i szeroko otwartymi, jaśniejącymi
światłem oczyma. Upajałam się tym widokiem, podniecała mnie jego niewiarygodna
piękność. Niezwykle efektowny i elegancki
Apelujemy o u atrakcyjnienie oferty
wyposażenia!
Producenci, zrozumcie kobiecą wrażliwość
i poczucie estetyki. Nasz samochód powinien posiadać jako wyposażenie standardowe odpowiednie dla marki gadżety, np. apaszkę, okulary, breloczek, torbę podróżną, sportową kurtkę, ewentualnie perfumy. Takie argumenty przekonają nas do zakupu znacznie
bardziej, niż komplet zimowych opon, które
w trosce o nasze bezpieczeństwo i własną kieszeń kupi nam chłopak lub mąż.
Żądamy wprowadzenia nalepki: Uwaga! Facet.
Uważamy, że oznaczanie samochodów kierowanych przez mężczyzn w podobny sposób, jak oznacza się samochody, w których
znajduje się dziecko lub początkujący kierowca, znacznie ułatwi nam poruszanie się
po drogach. Nalepka taka pomogła by
przewidzieć potencjalne zagrożenie i uniknąć niebezpieczeństwa. Tak, tak, jesteśmy
lepszymi kierowcami. Statystycznie bowiem
kobieta powoduje wypadek po przejechaniu dwukrotnie większej ilości kilometrów
niż mężczyzna.
Proszę zauważyć, że nowe modele samochodów reklamują przede wszystkim kobiety,
czasem tylko jako dodatek występują mężczyźni lub dzieci. My po prostu lepiej w samochodach wyglądamy, lepiej się w nich
czujemy i lepiej je prowadzimy. Ot co.
Anna Lubertowicz- Sztorc
Od redakcji: Autorka obiecała redaktorowi
Pszczółce, że po spełnieniu zawartych
w manifeście postulatów, spali wszystkie swoje biustonosze. Redaktor Pszczółka prognozuje eskalację żądań, w związku z czym analizuje możliwe scenariusze rozwoju sytuacji.
Zatrzymał się na punkcie 75 C. I jak go znamy, pozostanie przy tym punkcie tak długo
jak tylko się da.
razem w drodze
15
Historia Fordem pisana
Komunistyczne
dzieci
Forda
W yścigowa PPobieda
obieda
cz.2
C
z y to przypadek, że FFabryka
abryka Samochodów Osobowych powstała
isły i kanału Żerańskiego, tak jak GAZ w widłach W
ołu zbiegu W
Wisły
Wołgi i Oki? Chyba tak, bo przecież Żerań zaczynali budować
w 1948 rr.. Włosi, a nie Amerykanie. Jednak to w końcu FFord
ord pod postacią
isły
M-20 PPobiedy
obiedy zakotwiczył na praskim brzegu W
Wisły
isły,, gdzie powstała miniaturowa kopia zakładów GAZ w Gorki.
Polska chciała się motoryzować we współpracy z Fiatem, przedwojennym licencjodawcą Polskiego Fiata 508. 31 lipca
1948 podpisano kolejną umowę licen-
cyjną, według której Fiat miał dostarczać maszyny i urządzenia technologiczne, wybudować fabrykę, uruchomić w niej produkcję
swojego nowego samochodu - 1100B oraz
modelu 1400. Pierwsze
egzemplarze miały wyjechać z zakładu w 1950
roku. W sierpniu 1948
roku ekipy junaków z brygady Służby Polsce ze śpiewem na ustach i łopatami
w dłoniach ruszyły na budowę. Dzielni junacy w ciągu trzech miesięcy postawili dwie hale. Już zaczęły
nadchodzić pierwsze elementy wyposażenia zakładów, które gwarantowała
umowa z Włochami, aż tu
M-20 W
arszawa zmontowana w listopadzie 1951 rr.. nagle towarzysz Stalin, doWarszawa
w 100% z części radzieckich.
brotliwie kiwając palcem,
16
razem w drodze
zapytał: „Jakże to produkować w kraju budującym socjalizm, samochody pochodzące z obcego ideologicznie obozu?” Nie
chciał batiuszka Stalin uzależniać swych satelitów od Zachodu, wobec czego już we
wrześniu 1949 roku umowa z Fiatem została zerwana, a w styczniu 1950 r. ZSRR
zobowiązał się podarować przyszłej FSO licencję M-20 Pobiedy, której rodowód - jak
pamiętamy z poprzedniego numeru „Razem
w Drodze” - sięgał amerykańskiego Forda A. Słowo „podarował” nabiera w tym
przypadku szczególnego znaczenia. Otóż licencja była faktycznie darmowa, za to dokumentacja techniczna kosztowała 130 mln
ówczesnych złotych, a tłoczniki i maszyny kolejne 250 mln zł. Za dar Stalina Polska
długo musiała odwdzięczać się węglem.
Wróćmy jednak do samochodów. 6 listopada 1951 roku z Żerania wyjechała
pierwsza M-20 Warszawa. Samochód produkowano 22 lata, modernizując go oczywiście. Może i był konstrukcją przestarzałą, trudną technologicznie, ale, jak rzadko
która, dopasowaną do stanu ówczesnych
polskich dróg i zaplecza technicznego. Prostota technologii, bardziej manufakturowej
niż wielkoprzemysłowej, sprawiała, że
Warszawę można było reperować samemu, a części mógł dorabiać każdy kowal
i blacharz. Auto miało silnik nie do zdarcia. Przebiegi rzędu 100 - 150 tys. km
bez remontu generalnego nie były czymś
szczególnym. Cylindry wytrzymywały trzy
szlify - do 500 tys. km.
W sumie w latach 1951-73 powstało
około 255 tys. Warszaw. Bliska krewna
Forda A była świadkiem narodzin Syreny
(w 1957 r.). Ostatni egzemplarz Warszawy zjechał z taśmy 17 września 1973 r. Dziś
jest to samochód kultowy, często znakomicie odrestaurowany, który niejedną już młodą parę przed ołtarz zawiózł.
Nowości
Przypomnijmy, że w oparciu o podstawowe zespoły jezdne Pobiedy/Warszawy
skonstruowano nie tylko bardzo popularnego pickupa, a potem kombi, ale także samochody dostawcze Żuk i Nysa, które dopiero w latach dziewięćdziesiątych odjechały do muzeum. Silnik, skrzynię biegów, tylny
most i zawieszenie Warszawy miał także,
skonstruowany w latach siedemdziesiątych,
Tarpan. No cóż, musimy w tym miejscu napisać: Wszystkie te modele to kuzyni Forda.
Może dalecy, ale nie ulega wątpliwości, że
„Płynęła w nich krew” modeli Ford/GAZ A
Pożegnanie W
Warszawy
arszawy (model 223) w 1973.
Transparent pokazuje jak historia zatoczyła koło.
z 1932 roku i Ford/GAZ M1 z roku 1936.
Podobnie jak w prezentowanej na zdjęciu
wyścigowej Pobiedzie. I jeszcze ciekawostka
dotycząca Syreny. Syrena miała dwa prototypy. Jeden – znany wszystkim – skonstruowali Stanisław Panczakiewicz, Karol Pionnier i Ferdynand Bluemke, drugi – z wykorzystaniem części Warszawy, zbudował Stanisław Łukaszewicz. Mało brakowało, by
Syrena też weszła (bocznymi, a nawet tylnymi drzwiami) do fordowskiej rodziny.
Zbigniew D
D.. Skoczek
(Tygodnik „Motor”)
Zdjęcia z archiwum autora
Kilometry
muzyki
W zasadzie już teraz, Drogi Czytelniku „R
azem w Drodze”, jeśli
„Razem
tylko posiadasz odpowiednio zasobny portfel, możesz pozbyć się
dylematu, jakie płyty zabrać na długą drogę. W
ystarczy zainstaWystarczy
lować w samochodzie niewielkie urządzenie i można bez zmie
zmie-niania płyt dojechać na Czukotkę. T
ylko po co jechać akurat tam.
Tylko
Liderzy samochodowego sprzętu audio
wprowadzili do sprzedaży systemy audio z
dyskiem twardym. Pierwszy był koncern Sony,
który zaproponował zestaw MEX-1HD. Poza
konwencjonalnymi płytami kompaktowymi,
nowy model współpracuje także z kartami
Memory Stick. Gniazdo cyfrowego wejścia/
wyjścia umożliwia ponadto połączenie radioodtwarzacza ze sprzętem dla internautów, takim jak choćby Sony Network WALKMAN. Dysk twardy wbudowany w odtwarzacz
MEX-1HD ma 16 GB pojemności. Mieści się
na nim 296 godzin muzyki, więc jeżeli będziemy jechać ze średnią prędkością 80 km/h,
rozrywki wystarczy na 23 680 kilometrów.
Brawa dla tych z Państwa, którzy pamiętają
ile wynosi długość równika.
Nowy zestaw Sony pasuje do standardowej,
pojedynczej kieszeni DIN i wygodnie mieści
się w desce rozdzielczej samochodu. Po włożeniu płyty do szufladowego mechanizmu,
rozpoczyna się cyfrowe kopiowanie utworów.
Maksymalna prędkość kopiowania jest 8 razy
większa od standardowej prędkości odtwarzania. Ale wiadomo - większa prędkość kopiowania to gorsza jakość nagrania. Użytkownik systemu nie musi się jednak spieszyć,
ponieważ w trakcie rippowania (bo tak precyzyjnie należy ten proces określić) może słuchać radia. Zapis muzyki na wewnętrznym
dysku twardym odbywa się w formacie
ATRAC3. Maksymalna częstotliwość próbko-
wania, tak ważna dla jakości nagrania, to
132 kb/s. A na jakość dźwięku nie powinniśmy narzekać, ponieważ pasmo przenoszenia wynosi od 10 do 20000 Hz, natomiast
stosunek sygnału do szumu - 90 dB. Na twardym dysku znajduje się fabrycznie zainstalowana wersja systemu CDDB, będąca bankiem tytułów nagrań na płytach CD. Zestawowi towarzyszy ponadto program komputerowy o nazwie Mobile Library Manager.
Dzięki niemu można komputerowo przetwarzać dane o bibliotece nagrań w urządzeniu
oraz pobierać z internetowego serwisu firmy
Gracenote tytuły nowych nagrań na płytach
CD. Do przenoszenia tych informacji do zestawu, używa się kart Memory Stick.
Obsługa zestawu MEX-1HD, pomimo olbrzymiej ilości muzyki przechowywanej w urządzeniu i bogactwa funkcji, jest bardzo prosta, ponieważ używa się jedynie dwóch dużych, obrotowych tarcz, za pomocą których
przegląda się zawartość menu i wybiera
określonego wykonawcę, gatunek muzyczny, a nawet pojedynczy utwór. Zestaw jest
kompatybilny z komputerami oraz ze wszystkimi urządzeniami audio wyposażonymi
w czytniki kart Memory Stick. Jak nam powiedziała Małgorzata Sosnowska z krakowskiego „TELE-RADIOmana”, jej firma zamontowała już kilka zestawów MEX-1HD,
z czego jeden w samochodzie miłośnika
twórczości W.A.Mozarta. (MAG)
razem w drodze
17
Podróże
Jedziemy
do wód
Długo zastanawialiśmy się gdzie wybrać się z P
aństwem
Państwem
na pierwszą wycieczkę. Za granicę, czy nie? Bliżej czy dalej? Samochodem czy jachtem? Ale ponieważ nam samym
zmierzła już zima i plucha, uradziliśmy
uradziliśmy,, że musimy zrobić
coś, żeby było cieplej. Zabieramy dziś P
aństwa do węgierPaństwa
skich term. Jeżeli P
aństwo chcą gdzieś zabrać czytelników
Państwo
„R
azem w drodze”, podzielić się swoimi wspomnieniami
„Razem
z podróży - proszę napisać, zapraszamy
zapraszamy..
Najpierw oczywiście do Budapesztu, główna trasa przez Słowację jest dobrze utrzymana i odśnieżona. Granice przekracza się
teraz szybko i przed zmierzchem dojeżdżamy. Nie, nie, absolutnie nie zaczynamy od
zwiedzania. Trzeba się najpierw posilić. Długo pamiętany niepowtarzalny smak i aro-
mat czerwonej zupy rybnej halászlé, nie pozwala by postąpić inaczej. Kuchnia węgierska urzeka bogactwem dań z ryb i dziczyzny,
orientalną obfitością słodyczy a także tym,
w jak wyrafinowany i szczodry sposób potrafi posługiwać się sproszkowaną słodką
papryką. No i te wina w wielkiej obfitości
rodzajów z kilkunastu regionach winiarskich
kraju. Moim faworytem pozostaje czerwony
wytrawny bikavér, czyli bycza krew, podawany
do cięższych mięsnych potraw. Ryby - jak zwykli mawiać Węgrzy - lubią pływać, na przykład w białych lekkich winach znad Balatonu, choćby w badacsonyi szürkebarát. Do
deserów i... na deser – tylko aszú – słodki,
ciężki tokaj o przebogatym aromacie. A co
- od samochodu też się wreszcie, choć tylko chwilowo, uwolniłam.
W Budapeszcie mogą pociągać kluby i teatry alternatywne, naszpikowane cennymi
dziełami sztuki kolekcje muzealne oraz oczywiście spacery trochę snobistycznym naddunajskim korso ze wspaniale iluminowanymi
mostami, zamkiem i Górą Gellerta w tle,
ale absolutnym hitem, w dodatku dla nas
zupełnie egzotycznym, są tutejsze termy.
Współczesne budowano na wzór tych wznoszonych przez starożytnych Rzymian (w dobrze zachowanych szczątkach można je obejrzeć w dzielnicy Óbuda), oraz tych, które
stworzyli Turcy w XVI wieku. Wiele z zabytkowych term wciąż jeszcze służy madziarom
oraz turystom. I w żadnej z nich nie zobaczy
się tabliczki „Nie dotykać - eksponat muzealny. Szczególnie w starych termach panuje
niepowtarzalna, demokratyczna atmosfera
oraz trochę niepojęte dla nas obyczaje, które
przetrwały wszystkie zmiany systemów. Jedyne odstępstwo od demokracji to segregacja
płciowa, której rozkoszną konsekwencją jest
możliwość zupełnego porzucenia odzienia
za progiem term. A więc grupki nagusieńkich osób jednej płci choć przeróżnego wieku pławią się w basenach o rozmaitej temperaturze, chodzą sobie od łaźni suchej do
parowej, zażywają masaży pod biczami wodnymi lub w gabinetach masażu. Zachowują
się przy tym w sposób naturalny, nie wykazując śladu zażenowania. Na koniec staruszkowie i młodzież drzemią zgodnie w specjalnych wypoczywalniach, które pozwalają
na łatwiejszy powrót z nierealnego, ciepłego i wilgotnego świata term do mroźnej lub
Podróże
wietrznej codzienności. Ilekroć odwiedzam
Budapeszt, tylekroć staję przed trudnym wyborem: które termy odwiedzić tym razem. Czy
największe, najłatwiej dostępne, połączone
z kąpieliskiem termy Széchenyiego, szesnastowieczne, kamienne, orientalne termy tureckie Király, czy może secesyjne Gellért
fürdő? A przecież są jeszcze Lukács, Rudas i
Pestszenterzsébeti.
Termy są jednak zaledwie cząstką rozwiniętej kultury kąpielowej Węgier. Największa ilość wód geotermalnych, bardzo obficie występującego bogactwa naturalnego
kraju, przepływa przez baseny ponad setki
węgierskich kąpielisk (w samym Budapeszcie jest ich kilkanaście). Kąpielisko termalne, w odróżnieniu od term, jest terenem rekreacyjnym w kilkuhektarowym parku, na
obszarze którego bywa od czterech do dwudziestu basenów rozmaitej wielkości i przeznaczenia. Są i chłodne baseny pływackie,
i ciepłe baseny rekreacyjne ze sztucznym nurtem, falą i kąpielą bąbelkową. Są gorące
baseny lecznicze i brodziki dla dzieci. Kąpiel
w wodach termalnych pomaga w leczeniu
schorzeń reumatycznych, różnych stanów zapalnych, a także dolegliwości pourazowych.
Ale przede wszystkim jest czystą frajdą i zapewnia znakomity relaks. Na kąpieliskach
są ślizgawki wodne, rozmaite gry i atrakcje,
mnóstwo smażalni, restauracyjek, bufetów.
Można tam spędzać całe dnie, co dla wielu
Węgrów jest sposobem życia na lato. Kąpieliska termalne zazwyczaj czynne są sezonowo, choć niektóre udostępniają swe gorące (ok. 40°C) baseny przez cały rok i przez
całą dobę.
Ale dość budynków i sztucznych term. Ruszamy na naprawdę egzotyczną kąpiel. Z Budapesztu kierujemy się na wschód autostradą M3 (albo alternatywnie bezpłatną drogą
krajową nr 3), do Egeru. To samo w sobie
bardzo atrakcyjne miasteczko, o barokowej
starówce u stóp potężnej bazyliki i wyniosłych ruin zamku, słynie jako stolica regionu
winiarskiego. Wśród koneserów boskiego
trunku znana jest Szépasszonyvölgy, czyli
Dolina Pięknej Pani. Położona na zachód od
centrum, otoczona jest urokliwymi prywatnymi piwniczkami z winem, które wydrążono w tufie wapiennym. Wśród win rozlewanych tam przy dźwiękach cygańskiej kapeli,
prym wiodą czerwony egri bikavér i biała
egri leányka. W centrum Egeru są i zabytkowe, wciąż czynne tureckie termy, i całoroczne kąpielisko termalne. Ale my myślimy
o czymś bardziej wyrafinowanym i niepowtarzalnym. Za wsią Egerszalók, tryska gorące
źródło, które rodzi kalcytową górę. Dosłownie rodzi, bo kalcyt osadza się śnieżnobiałą
piramidą wokół wypływającej z ziemi wody.
U stóp tego urodziwego geologicznego zjawiska w otoczeniu oprószonych śniegiem lasów i winnic, znajdują się dwa bardzo gorące baseny, czynne przez całą dobę. Kilkustopniowy mróz i księżyc który czasem przebije się przez chmury współtworzą niecodzienną atmosferę. W kłębach pary unoszącej się nad basenami postacie ludzkie rysują się dość niewyraźnie. Z gwaru rozmów
wodnych hedonistów dobiegają strzępki
zdań w kilku językach.
Jeśli jednak o bajkowej geologii... Niecałe 90 km na północny wschód od Egeru, na
skraju krasowego pasma Gór Bukowych,
leży - często odwiedzany przez
Polaków - Miszkolc. Jego południowo-zachodnia dzielnica Tapolca opiera się
o zielone stoki
niewysokich gór.
W rozległym wypielęgnowanym
parku znajduje
się wejście do
kąpielowego sezamu – wapiennych jaskiń wydrążonych przez
wody krasowe i geotermalne. Natura sprawiła nam prezent w postaci labiryntu grot
wypełnionych wodą o temperaturze 30°C,
po których można brodzić, pływać o każdej
porze roku. Oswojone kafelkami i wapnem
skalne korytarze, bajkowo podświetlone groty, plusk spływającej z wysoka ciepłej wody,
delikatne prądy i fale powodują, że możemy poczuć się tu jak w jaskini wytchnienia.
Wiesława R
usi
n
Rusi
usin
Coraz więcej osób w Polsce decyduje się na „uszlachetnianie” swoich
samochodów, nadawanie im cech indywidualnych oraz polepszanie ich
właściwości trakcyjnych. Proces ten z języka angielskiego określany jest
tuningiem i nic nie wskazuje na możliwość znalezienia polskiego słowa,
które oddawałoby istotę rzeczy i jednocześnie zadowoliło językoznawców
walczących z zapożyczeniami w polszczyźnie za pomocą ustawy o języku
polskim.
Tuning może - jak wiadomo - obejmować swoim zakresem cały samochód, począwszy od rozbudowania fabrycznego systemu car-audio,
poprzez stylizację nadwozia, aż po najtrudniejsze i oczywiście najwyżej
cenione przez specjalistów modyfikacje mechaniczne samochodu. W tym
miejscu można się zastanawiać, czy neonowe obwódki na siedzeniach
albo neonowe pierścienie na rurach wydechowych to jeszcze „robienie
wiochy” czy już tuning? Dyskusja będzie trwała zapewne długo a bardzo
prawdopodobne, że skończy się wnioskiem prawdziwych fanatyków tuningu: A niech tam, młodzi muszą od czegoś zacząć, najważniejszy jest
ogólny końcowy efekt.
Ponieważ w Polskiej Grupie Dealerów koordynuję zagadnienia związane z tuningiem, chętnie porozmawiam z Państwem na jego temat, chętnie
wysłucham wszelkich propozycji dotyczących tej wspaniałej pasji.
A może zechcą się Państwo podzielić z nami swoimi dokonaniami? Proszę
pisać lub dzwonić: [email protected], 0-12/252 -00-00
Arkadiusz Świątek
20
razem w drodze

Podobne dokumenty

garaż - OMM 4×4

garaż - OMM 4×4 silnika na dowolna jednostkę nie powoduje w przypadku ramoklatek najmniejszych problemów i ingerencji w oryginalne mocowania. Postanowiliśmy także zrezygnować z  tylnych górnych wahaczy i  Panharda...

Bardziej szczegółowo