Parsęta przed Karlinem - Portal Muskie.Pl

Komentarze

Transkrypt

Parsęta przed Karlinem - Portal Muskie.Pl
Portal Muskie.Pl
Parsęta przed Karlinem
Autor: Jacek Jóźwiak
Z "Przewodnika dla wędkarzy": Parsęta jest najmniej zretencjonowaną rzeką słynnej pomorskiej
korony trociowej. Łowisko nie jest łatwe z racji gwałtownych przyborów, wylań na łąki, a latem z powodu
niskich stanów i trudno dostępnych stanowisk, w których ukrywają się ryby.
Największą popularnością wśród łowców troci cieszą się odcinki bliżej morza, poniżej Wrzosowa, gdzie
dociera najwięcej przedstawicieli tego gatunku, a także łososi. Opiszemy tu jednak fragment od Rościna
do Karlina – z kilku przyczyn. Po pierwsze, Parsęta przypomina tutaj dużą rzekę pstrągową, z
rozlicznymi zakrętami, dołkami, wrzynkami w brzeg i niezliczonymi podwodnymi przeszkodami, wśród
których znajdują schronienie zarówno schodzące kelty, jak i wstępujące w górę rzeki srebrniaki. Na
odcinku tym jest także wiele stałych stanowisk pstrąga potokowego.
Największą popularnością wśród łowców troci cieszą się odcinki bliżej morza, poniżej Wrzosowa, gdzie
dociera najwięcej przedstawicieli tego gatunku, a także łososi. Opiszemy tu jednak fragment od Rościna
do Karlina – z kilku przyczyn. Po pierwsze, Parsęta przypomina tutaj dużą rzekę pstrągową, z
rozlicznymi zakrętami, dołkami, wrzynkami w brzeg i niezliczonymi podwodnymi przeszkodami, wśród
których znajdują schronienie zarówno schodzące kelty, jak i wstępujące w górę rzeki srebrniaki. Na
odcinku tym jest także wiele stałych stanowisk pstrąga potokowego.
Przed rościńskim spiętrzeniem nierzadkie są też spotkania z tzw. morskim tęczakiem – mimo iż
jest to obcy gatunek, to utuczony w Bałtyku i gnany instynktem w górę rzeki, walczy wprost
niesamowicie. Wyskoki, murowania, młynki, raptowne zmiany kierunku, koziołki, stawanie na ogonie
– wszystko to powoduje, że hol zdziczałego tęczaka jest przeżyciem niezapomnianym i niewiele
wędkarskich przygód może się z nim równać.
Kolejną zaletą Parsęty między Rościnem a Karlinem jest to, że na prostkach, które także wysłane są
podwodnymi przeszkodami – zwalonymi pniakami, kamieniami, głazami, rafkami z otoczaków
– chętnie się ustawiają i widowiskowo żerują stadka lipieni. Gorąco polecam ten odcinek, który
jeśli tylko stan wody utrzymuje się na jednakowym poziomie i rzeka się sklaruje, może być dla
ruchliwego i ciekawskiego wędkarza niesamowitym obiektem obserwacji. Nie wyobrażam sobie, by nad
rzekę o górskim charakterze wybrać się bez okularów polaryzacyjnych, tracąc możliwość obserwacji
tego, co dzieje się pod powierzchnią, a na omawianym odcinku obserwacja taka jest koniecznością. Zbyt
dużo jest zawad na dnie i na ślepo traci się mnóstwo przynęty. Podglądanie podwodnej rzeczywistości to
także – a dla świadomego spinningisty i muszkarza przede wszystkim – możliwość
prowadzenia przynęty w taki sposób, by nad potencjalnymi stanowiskami ryb w nurtowych cieniach
pojawiała się nagle, pracowała atrakcyjnie.
Wiadomo, że troć i łosoś nie zawsze uderzają w wabiki przy pierwszym przeprowadzeniu. Okulary
polaryzacyjne pozwalają na powtórzenie rzutu i kilkakrotne spenetrowanie dobrze rokującego
stanowiska. W miejscu, które opisuję, taki styl łowienia daje wędkarzowi o wiele większe szanse niż
wykonywanie poprzecznych rzutów na chybił trafił.
Jeszcze jedna rzecz przemawia na korzyść tego łowiska: 12-kilometrowy odcinek można obejść w jeden
dzień – także zimą, na początku sezonu trociowego. Wędkarze z centralnej Polski, wyjeżdżając na
Pomorze, planują z reguły dwa dni łowienia. Mój sposób na odcinek Rościno–Karlino jest
następujący: sobota – dość pośpieszne zejście z Rościna do Karlina, nocleg w Karlinie; niedziela
– cały boży dzień w drodze w górę rzeki. Możliwe są zmiany brzegu, z którego się łowi, ponieważ
na tym odcinku są trzy mosty oraz kilka kładek. Jest także kilka brodów, które umożliwiają przeprawę
nawet przy średnio wysokim stanie wód.
Ten 12-kilometrowy fragment rzeki jest łowiskiem całorocznym – co prawda od stycznia do marca
poluje się tu najczęściej ze spinningiem na schodzące z tarlisk trocie, z kolei od końca maja marzy o
spotkaniu wstępujących srebrniaków łososia i troci, ale można też nastawić się na pstrągi, a od końca
września do nocy sylwestrowej (zakaz spinningowania) uganiać się z muchówką za lipieniami. Co roku
pada tu kilka kilogramowych kardynałów, a lipienie 70-dekagramowe należą do standardu. Podczas
polowania na pstrągi i lipienie może się trafić kleń – jest kilka zatoczek i dołków zamieszkanych
przez stadka tych ryb. Możliwe jest także złowienie jazia oraz szczupaka. Parsęta jest wodą górską
podlegającą Zarządowi Okręgu PZW w Koszalinie. http://muskie.home.pl
Kreator PDF
Utworzono 2 March, 2017, 14:15

Podobne dokumenty