Marzec - Ziarno Prawdy

Komentarze

Transkrypt

Marzec - Ziarno Prawdy
I
A
R
N
O
Z RAWDY
P
W TYM
Czasopismo chrześcijańskie · marzec 2016 · Nie na sprzedaż
Numerze
Oto Baranek Boży
Przeczesując pustkowie, wymiatając dom
Skrupulatny pracownik
Ukąszenie węża
Pracowite pszczoły
Ziarno Prawdy
Spis
Wydawca:
Treści
Christian Aid Ministries
PO Box 360
Berlin, OH 44610 USA
Wydawane w Polsce
przez:
Międzynarodowa Misja
Anabaptystyczna
ul. Miłosza 8
05–300 Stara Niedziałka
[email protected]
www.ziarnoprawdy.pl
Komitet wykonawczy:
David Troyer | Paul Weaver
Roman B. Mullet
James R. Mullet
Philip Troyer | Eli Weaver
Komitet rewizyjny:
Ernest Hochstetler
Perry Troyer
Johnny Miller
Clay Zimmerman
Fred Miller
Redaktor naczelny:
Alvin Mast
Zastępca redaktora
naczelnego:
James K. Nolt
Skład komputerowy:
Kristi Yoder | SuAnn Troyer
Paweł Szczepanik
Korektorzy:
Jolanta Ławrynowicz
Szymon Matusiak
Zdjęcie na okładce:
iStockphoto
Czasopismo jest bezpłatne.
Dobrowolne ofiary można wpłacać
na nasze konto:
Fundacja „Dziedzictwo”
ING Bank Śląski nr:
91 1050 1894 1000 0022 9084 2752
© 2016 Całość niniejszej
publikacji ani żadna jej część
nie może być reprodukowana
bez pisemnej zgody
Christian Aid Ministries.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
www.christianaidministries.org
Artykuł wstępny
Oto Baranek Boży . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 3
Nauczanie
Prawdziwy obraz Chrystusa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5
Wiara i jej dzieło. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 8
Przeczesując pustkowie, wymiatając dom . . . . . . . . . . . . 12
Dla rodziców
Wczesne chodzenie spać i wczesne wstawanie. . . . . . . . . 14
„Wielkoduszność”. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 16
Pełni Ducha . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 17
Część historyczna
Dzień zwycięstwa!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 19
Część praktyczna
Jak zasadzić drzewo . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
Skrupulatny pracownik. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
Nasze niesamowite ciało. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
Dla młodzieży
Kim jest prorok? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Test prawdziwej miłości . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przypadek zbiegłego kaktusa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ukąszenie węża. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
29
30
30
32
Kącik dla dzieci
Czy to Puszek był paskudny?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 35
Pracowite pszczoły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 37
Fragment książki
Złość i jej gorzki owoc (część 5) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 38
Poezja
Pod krzyżem mego Zbawcy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43
Ostatnia strona
Głoszenie Krzyża . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44
„Ezdrasz otworzył księgę na oczach całego ludu –
stał bowiem na podwyższeniu;
kiedy zaś ją otworzył, wszyscy zebrani wstali.”
Księga Nehemiasza 8,5
Artykuł
WSTĘPNY
Oto
BARANEK BOŻY
—James K. Nolt
K
im jest dla Ciebie Jezus Chrystus?
Dla wierzącego jest chlebem żywota, światłością świata, drzwiami dla owiec, Dobrym Pasterzem – by wymienić tylko kilka z Jego alegorycznych
tytułów. Jest również Barankiem Bożym.
Przebłyski tego pięknego określenia znajdujemy na kartach Starego i Nowego
Testamentu odkrywających przed nami
Boży, chwalebny plan zbawienia.
Zanim Bóg stworzył świat, myślał już
o tobie i o mnie. Postanowił, że stworzy
szczególną społeczność, która będzie mu
służyć w świętości, sprawiedliwości i miłości (zob. Ef 1,4). Wiedział, że zbuntujemy
się przeciw Niemu i zajdzie potrzeba odkupienia naszych grzechów, a Jego Syn jako
Baranek Boży został „zabity od założenia
świata” w tym sensie, iż Bóg już przed założeniem świata zdecydował o tym, że złoży
na ofiarę swój najcenniejszy Dar (Obj 13,8).
Adam i Ewa jako pierwsi ludzie rozmyślnie zbuntowali się przeciwko Bogu, lecz On
i tak poszedł za nimi. Karcąc ich, zapowiedział, że szatan ukąsi w piętę nasienie kobiety – czyli Jezusa Chrystusa, który umrze
za grzech świata (1 M 3,15). Ponadto rozlał krew zwierząt, żeby ich odziać – była to
symboliczna zapowiedź śmierci prawdziwego Baranka Bożego.
Po tym, jak wierny Noe został uratowany z potopu, zbudował Bogu ołtarz i złożył
Panu ofiarę całopalną ze zwierząt. Wiele lat
później Abraham wspiął się na Górę Moria,
by w akcie posłuszeństwa Bogu ofiarować
swego umiłowanego syna Izaaka, wierząc,
że „Bóg przygotuje sobie baranka na ofiarę”.
I Bóg tak uczynił.
Tłum obserwował, jak kapłan na dziedzińcu przybytku a potem świątyni kładzie
rękę na głowie baranka lub innej ofiary i
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
3
zabija ją, skrapiając jej krwią ołtarz, a następnie dokonuje całopalenia. Wszystko to
było wykonywane zgodnie z Bożym przykazaniem dotyczącym odkupienia grzechów i wskazywało na doskonałą ofiarę
Syna Bożego jako Baranka. Bez rozlania
krwi nie ma odpuszczenia (Hbr 9,22b).
Izajasz widział w zachwyceniu Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym, a
kraj jego szaty wypełniał świątynię (Iz 6,1).
Widział również sześcioskrzydłe serafy
wołające: Święty, Święty, Święty jest Pan
Zastępów! Pełna jest wszystka ziemia chwały Jego (Iz 6,3). Potem jednak w kontraście
do tych majestatycznych wizji prorok opisał przeszywający obraz cierpiącego sługi i
Zbawiciela (Iz 53). Dla Izraelitów, którzy
zwykli sławić walecznych mężów zabijających po dziesięć tysięcy wrogów, był to zupełnie inny rodzaj bohatera: Ten był opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony
w cierpieniu (…). Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył,
a Pan Jego dotknął karą za winę nas wszystkich. Znęcano się nad Nim, lecz On znosił
to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak
jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed
tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył
swoich ust (Iz 53,3b.6-7).
Oto Baranek Boży, który gładzi grzech
świata - zawołał Jan Chrzciciel, widząc
Jezusa. Jezus Chrystus zstąpił na ziemię jako wcielony Syn Boży, wypełniając
wszystkie proroctwa i typy zapisane w hebrajskich Pismach i wylał swą drogocenną
krew na krzyżu jako doskonała Ofiara za
grzech świata. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata (1 J 2,2).
Oto Baranek Boży! Pokorny Baranek zabity na krzyżu zmartwychwstał w mocy i
4 Ziarno Prawdy • marzec 2016
chwale. Jezus Chrystus zaprasza nas, byśmy przyjęli Jego panowanie, oczyszczenie
Jego krwią, zbawienie Jego łaską i żebyśmy
służyli Mu gorliwie przez całe życie. O ileż
bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha
wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy
Bogu, oczyści sumienie nasze od martwych
uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu
(Hbr 9,14).
Oto Baranek Boży! Pozwól, żeby zapisał
Twoje imię w swojej księdze. Tak, On ma
Księgę Żywota, zawierającą imiona Jego
wiernych. Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe, i nie wymażę imienia jego
z księgi żywota, i wyznam imię jego przed
moim Ojcem i przed Jego aniołami (Obj 3,5).
I On otworzy wszystkie księgi! I widziałem
umarłych, wielkich i małych, stojących przed
tronem; i księgi zostały otwarte; również
inna księga, księga żywota została otwarta;
i osądzeni zostali umarli na podstawie tego,
co zgodnie z ich uczynkami było napisane w
księgach (Obj 20,12).
Oto Baranek Boży! Będzie się żenił – z przygotowaną Oblubienicą, czyli z Kościołem! Weselmy się i radujmy się,
i oddajmy Mu chwałę, gdyż nastało wesele
Baranka, i oblubienica Jego przygotowała się
(Obj 19,7). Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka (Obj 19,9).
Jesteśmy zaproszeni na wesele Baranka!
Możemy należeć do Jego Oblubienicy.
Nasze imiona mogą zostać wpisane do
Księgi Żywota. On może się stać naszym
Odkupicielem, Zbawicielem i Panem. Oto
Baranek Boży! Uwielbiajmy Go, miłujmy
Go i służmy Mu teraz i na wieki! Zbawienie
jest u Boga naszego, który siedzi na tronie, i u
Baranka (Obj 7,10).
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
„Wtedy powstał Piotr razem z Jedenastoma
i przemówił do nich głosem donośnym.
Mówił zaś tak: Judejczycy i wszyscy mieszkańcy
Jerozolimy, proszę was o chwilę uwagi
i o dokładne wysłuchanie tego, co wam powiem.”
Dzieje Apostolskie 2,14
N auczanie
Prawdziwy obraz
CHRYSTUSA
—David Sensenig
K
ilka lat temu w grudniu nasza społeczność zebrała się w wiejskim
domu na comiesięczne nabożeństwo. Małe dziecko obserwowało złożenie
Pana w żłóbku, inscenizowane nieopodal. Po
chwili głośno wyraziło swoją dezaprobatę:
„To nie jest prawdziwy obraz!”. Zastanówmy
się w takim razie, jaki jest prawdziwy obraz
Chrystusa.
List do Hebrajczyków 1,3 mówi o Nim:
On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem
Jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z grzechów,
zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach.
Czy Jezus jest tym, za kogo Go uważamy?
Ten werset mówi, że Jezus jest Bogiem w
swej Osobie, w słowie i w zbawczej mocy.
Wielu ludzi posiada błędne wyobrażenie o
Nim. Czy nasze koncepcje na Jego temat
zgadzają się z tym, co jest napisane w Starym
i Nowym Testamencie? Pan Jezus, który
zstąpił na świat, nosił w sobie prawdziwy
obraz Boga.
Jego Osoba
Jezus pojawił się na ziemi nie jako anioł
ani jakiś obiekt, lecz jako Osoba podobna do
ciebie i do mnie. List Kolosan 1,15 również
mówi, że jest On obrazem niewidzialnego
Boga – a to nam wiele mówi na Jego temat.
Starotestamentowy święty, który znał Boga,
był przygotowany na przyjście Jezusa.
Bóg jest duchem, a Jezus Chrystus posiadał fizyczne ciało. Ducha wyobrażamy sobie
jako istotę bezcielesną, ilustrowaną jedynie
jakimś kształtem. Lecz Bóg jest Kimś więcej
niż jakaś pusta skorupa. Jak możemy Go poznać? Właśnie dzięki narodzinom i Osobie
Chrystusa. W Jego przyjściu objawiła się
chwała Boża. Całe to wydarzenie zostało
określone jednym słowem Immanuel, czyli
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
5
„Bóg z nami”.
zależne od osobistej wiary.
Jako człowiek Jezus posiadał ziemską geJedną z błędnych koncepcji jest twierdzenealogię, którą znajdujemy w Pismach. Był
nie, że Bóg może być uwieczniony na popotomkiem Abrahama i synem Dawida,
dobieństwo złota i srebra wykutego dłutem
który w pełni czasu został zrodzony z Marii
dziewicy.
artysty. Nie można zobrazować Chrystusa w
Wprawdzie Jego narodziny nie odbiły się
ten sposób. Rzeźbiarz bierze do ręki dłuto, a
szerokim echem po świecie, lecz niektórzy
malarz chwyta za pędzel, lecz żaden z nich
je dostrzegli.
nie jest w stanie skopiować Jego wyglądu.
Pokorni, czuwający pasterze przejęci pobieFabryki mogą masowo produkować figurki
gli do Betlejem. Co ujrzeli, patrząc w twarz
Dzieciątka Jezus, ale jaki to ma sens? Ludzie
narodzonego dzieciątka? Najwyraźniej uraumieszczają je potem w szopkach, jakby
dowali się, że Bóg wypełnił obietnicę złożodzięki temu mieli doznać jakiegoś oświeceną ludzkości. Pierwszy List do Tymoteusza
nia. Tymczasem ani Chrystus, ani człowiek
3,16 mówi, że Chrystus był „widzianic z tego nie mają. Jedynie prawny przez aniołów”, lecz z opowiedziwi czciciele, oddający Bogu
ści o Jego narodzeniu wniochwałę w duchu i prawdzie,
Czy potrafilibyśmy
skujemy, że Herod Go nie
mogą ujrzeć prawdziwy obrozpoznać
Jezusa
zobaczył.
raz Pana.
pośród synów
Mamy powody wieJezus będąc na ziemi
rzyć, że Jezus z wyglądu
osiągnął to, czego nie
Adama?
był typowym Żydem.
udało się Adamowi: Nie
...
Prorok Izajasz pisze o
tylko być prawdziwym
Rozpoznanie
Jego wyglądzie, że nie
obrazem Boga, ale w
Jezusa jest
był jakiś szczególnie
tym wytrwać. Adam zow naszym przypadku
atrakcyjny. Nie pociągał
stał stworzony na obraz
całkowicie zależne
oczu dumnych faryzeuszy
i podobieństwo Boże, lecz
czy innych ludzi martwych
z powodu nieposłuszeństwa
od osobistej wiary.
w swoich grzechach (Iz 53,2upadł, a obraz ten został znie3). Kiedy jednak grzesznik pokształcony. Dzisiaj adamowa nakutuje, to wszystko się zmienia, a w
tura w każdym człowieku sprawia,
jego życiu pojawia się uwielbiony Chrystus.
że nie przedstawia on sobą Bożego obrazu.
Człowiek został poddany znikomości, lecz
Czy potrafilibyśmy rozpoznać Jezusa pojest dla niego nadzieja, ponieważ Jezus jest
śród synów Adama? Być może. Czy umieodbiciem Bożego obrazu (Rz 8,12-29).
libyśmy Go wyróżnić spośród milionów
Żydów? Jego współcześni rodacy w więkJego Słowo
szości Go nie rozpoznali. Gdy pojawił się
Słowa są nierozdzielnie związane z istoprzed ich oczami, Jego tożsamość była przed
tą, która je wypowiada. Widzimy to już w
nimi ukryta. Inni, będący w zdecydowaprologu Ewangelii Jana: Na początku było
nej mniejszości, zobaczyli w Nim dowody
Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było
Mesjaństwa. Stwierdzenia jak „Pan mój i
Słowo.
Bóg mój”, „Święty Boży” czy „Tyś jest Król
Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty są jednoIzraela” mówią same za siebie. Rozpoznanie
ścią od zawsze. Podczas stworzenia, gdy Bóg
Jezusa jest w naszym przypadku całkowicie
przemawiał, czynił to Jezus. On jest Słowem
6 Ziarno Prawdy • marzec 2016
Bożym (Obj 19,13).
Nie tylko jest Słowem Bożym, ale również
Tym, który wszystko podtrzymuje. List do
Hebrajczyków 1,3 mówi, że podtrzymuje
wszystko słowem swojej mocy. Dzięki Niemu
żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17,28).
Powinniśmy przyjąć kilka lekcji od Jezusa,
który jest Słowem i wzorem dla naszego
własnego sposobu wypowiadania się. Po
pierwsze pamiętajmy, że nikt nie jest lepszy
niż jego własne słowo. Po drugie, każdy powinien żyć według tego, co mówi, a przede
wszystkim według tego, co mówi Słowo
Boże. Po trzecie, pamiętajmy o tym, jak ważne jest wypowiedziane słowo. Grzechy naszych warg mogą zostać odpuszczone przez
Boga. Nasze usta wypowiadają przekleństwo
lub błogosławieństwo, stając się częścią nas
samych.
Jezus jest Bogiem w swej Osobie i w swoim dziele. Jego wrogowie słusznie zauważyli, że „nikt nigdy nie mówił tak jak On”.
Wypowiadał się również w autorytecie własnym, a nie ludzkim, jak uczeni w Piśmie.
Ze względu na swą Osobę i dzieło Jezus
posiada zbawczą moc. On jest Światłością,
życiem i jutrzenką w naszych sercach
(Łk 2,32; J 10,28; 2 P 1,19).
Jego zbawcza moc. Tylko Jezus ma moc
zbawić. W Psalmie 96,5 czytamy, że wszyscy
bogowie narodów są bałwanami. Bałwan to
obraz będący dziełem ludzkim. Bez z względu na to, czy jest ze złota czy ze srebra, piękny czy brzydki – każdy z nich jest kłamstwem. Wygląda jak upadły człowiek i nie
ma żadnej mocy zbawczej.
Niewielkie bałwochwalstwo może się
wydawać nieszkodliwe. W umysłach wielu
osób kolorowe światła i „poczciwy święty
Mikołaj” pojawiający się w ich życiu pod koniec każdego roku to coś tak nieszkodliwego
jak święta, którym jedno i drugie towarzyszy. Lecz prawda jest taka, że to wszystko
utrudnia oglądanie prawdziwego obrazu
Chrystusa.
W Księdze Izajasza 42,8 czytamy, że
Chrystus nie odda swej chwały nikomu.
Dlaczego my mielibyśmy oddawać komuś
innemu chwałę tylko Jemu należną? Szatan
będzie próbował okraść Go z chwały. A jednak Chrystus jest jedynym prawdziwym
obrazem Boga w prawdziwej Jego chwale.
Wszystko, co usiłuje odwrócić naszą uwagę
od Chrystusa, pochodzi z ducha antychrysta.
Prawda o Chrystusie była głoszona przez
dawnych proroków. Poznajemy Go na kartach Ewangelii. Możemy również zobaczyć
Go oczami Jana w Księdze Objawienia. Gdy
oddamy Mu życie, staje się naszym Panem i
Zbawicielem.
Dobrze robimy, pamiętając o ubóstwie,
w jakim się narodził. Powinniśmy również
myśleć o tym, że teraz zasiada ponad wszystkim w miejscu, które należy się tylko Jemu
ze względu na Jego zbawczą moc.
W przeciwieństwie do tych, którzy przypominają upadłych aniołów, wierzący opisani w Dziejach Apostolskich 11,26 tak gorliwie naśladowali Pana, że zostali nazwani
chrześcijanami. Dzisiejsi wierzący powinni
– podobnie jak wtedy – wyglądać, mówić
i żyć w taki sposób, żeby uznawano ich za
kopie Chrystusa.
W różnych denominacjach propaguje się
wiele różnych obrazów Pana, lecz prawdziwy Jego obraz widać jedynie w tych, którzy
naśladują Go we wszystkim.
Zaczerpnięto z The Christian Contender, czerwiec 2014
Rod and Staff Publishers, Inc.
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
7
Wiara i jej dzieło
—Seth Hege
Czym jest wiara?
Ewangelie opisują przypadek, w którym
uczniowie nie byli w stanie wyrzucić złego
ducha. Gdy spytali Jezusa, dlaczego nie mogli tego uczynić, On odpowiedział: Dla niedowiarstwa waszego. Bo zaprawdę powiadam
wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się
stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego
dla was nie będzie (Mt 17,20).
To jest niesamowite stwierdzenie. Wynika
z niego, że przeniesienie góry jest łatwiejsze,
niż wyrzucenie złego ducha! Czym jest ta
wiara, którą Jezus opisał jako będącą niczym
ziarnko gorczycy i za sprawą której nic niemożliwego dla was nie będzie?
Wiara jest przekonaniem o tym, co
boskie. List do Hebrajczyków 11,1 mówi:
A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy. Przyjmuje realność rzeczy, które nie
mogą być postrzegane za pomocą fizycznych
zmysłów. Wierzy w to, co jest nadnaturalne
i na ludzki sposób niemożliwe. Wiara nie jest
oparta o fantazję, ale opiera się na świętym
charakterze Wszechmogącego Boga.
Wiara przewyższa wiedzę. Poznajemy
wiele rzeczy poprzez to, co postrzegamy
naszymi zmysłami. Wiemy, że wiatr wieje, ponieważ odczuwamy go. Wiemy, że
Abraham Lincoln był prezydentem Stanów
Zjednoczonych, ponieważ możemy o tym
przeczytać w wiarygodnych książkach historycznych. Ale wiara przekracza ten rodzaj
poznania, ponieważ przyjmuje to, co nie
może być dowiedzione poprzez zewnętrzne dowody. Przyjmuje to, co nie może być
8 Ziarno Prawdy • marzec 2016
pojęte naturalnymi środkami. Dla wierzącego wiara jest równie dobra jak wiedza.
Właściwie wiara staje się podstawą poznania
duchowych spraw. Kto powiedział, że istnieje
Bóg? Kto powiedział, że pobożni ludzie idą
do nieba po śmierci? Wiemy te rzeczy, ponieważ przyjmujemy je przez wiarę.
Wiara jest wyborem. Musimy wybrać, że
będziemy wierzyć; to nie jest tylko kwestia
odczuć. Wielu ludzi decyduje, że nie będzie
wierzyć w boskie stworzenie lub w potop,
lub w inne rzeczy, których Biblia naucza. Nie
dzieje się tak dlatego, że są niezdolni do wiary, ale ponieważ wybrali, iż nie będą wierzyć.
Wiara oznacza po prostu decyzję, by wierzyć
Bogu na Jego Słowo.
Decyzja o wierze Bogu prowadzi do zrozumienia. Gdy Boże słowa lub Jego drogi nie
mają dla nas sensu, musimy mimo to wierzyć w Niego, a zrozumienie często pojawi
się potem. Ale jeśli nalegamy na zdobycie
zrozumienia, zanim uwierzymy, doświadczymy tylko frustracji. Prawdziwa wiara
zawiera w sobie chętną akceptację Bożych
zamiarów i dróg.
Co wiara sprawia?
Wiara przyprowadza nas do Boga. Kto
bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć,
że On istnieje i że nagradza tych, którzy go
szukają (Hbr 11,6). Przez wiarę przyjmujemy
to, co Bóg mówi o nas (że jesteśmy grzesznikami), jak również przyjmujemy Jego rozwiązanie dla naszej potrzeby. To przyprowadza nas do Boga. Albowiem łaską zbawieni
jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to
dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił
(Ef 2,8-9).
John Wesley rozmawiał raz z człowiekiem,
Wiara nadaje znaczenie naszemu istktóry był tak utrudzony, że wyraził wątplinieniu. Twarz niewierzącego często ukazuje
frustrację, gorycz i zmęczenie. Im dalej odwości dotyczące Bożej dobroci. W trakcie
rozmowy Wesley spostrzegł krowę wygląchodzi od Boga, tym bardziej te znaki są na
nim wyryte. Wiara pomaga nam dostrzec,
dającą ponad murem. Zapytał swego zmarże życie jest czymś więcej, niż pustym snem.
twionego towarzysza:
Nie jesteśmy w bezsensownej wędrówce od
– Czy wiesz, dlaczego ta krowa patrzy pokołyski do grobu. Raczej jesteśmy tutaj, ponad murem?
Kiedy mężczyzna odrzekł, że nie wie,
nieważ Bóg nas stworzył i ma wobec nas
Wesley odpowiedział:
jakiś zamiar. Gdy okazujemy wiarę w Boga
przez Jezusa Chrystusa, gdy prosimy Go
– Ponieważ nie może patrzeć poprzez mur.
o przebaczenie naszych grzechów i gdy
I to jest to, co musisz zrobić ze swoim murem
otwieramy się na Bożą moc w naszym żyproblemów – patrz ponad nim.
Czy widzimy Boga ponad muciu, wtedy posiadamy coś zapewniającego sens życia i Kogoś godnerem naszych zmartwień, nago, by dla Niego żyć.
wet jeśli przeciwności zdają
Wiara pomaga nam
Człowiek jest koronnym
się nas powstrzymywać
dostrzec, że życie
dziełem Boga. Jeśli nie
przed doświadczaniem
przyjmujemy tego przez
Jego błogosławieństwa?
jest czymś więcej,
wiarę, obniżamy swój
Czasem Bóg stawia taniż pustym snem.
status. Ludzie bez Boga
kie mury, żeby wnieść
Jesteśmy tutaj,
mogą właściwie zniżyć
coś lepszego do naszesię do poziomu niższego
go życia. Wiara pomaponieważ Bóg nas
niż zwierzęta, ale przez
ga nam to rozpoznać
stworzył i ma wobec
wiarę jesteśmy wywyżi powstrzymuje nas przed
nas jakiś zamiar.
szeni do poznania świętezmartwieniem i frustracją.
go Boga, który nas wzywa do
Niepokój nie pozbawia jukochania i służenia Mu. Życie
tra jego zmartwień. On tylko
dla Boga zapewnia sens i cel, które
okrada nas z siły na jutro.
nie mogą być osiągnięte w żaden inny
sposób.
Wiara przyjmuje to, że przyjemne rzeczy w życiu są sprawdzianem naszego odWiara przyjmuje to, że wszystkie okodania. Są to rzeczy, które dają nam poczucie
liczności w życiu są dla naszego duchowespełnienia. Jak się zachowujemy, kiedy dziego dobra.
ci mają się wszystkie dobrze, a wypłata jest
A wiemy, że Bóg współdziała we wszystwiększa, niż się spodziewaliśmy? Czy jestekim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują,
śmy zadowoleni, bo teraz stać nas na lepsze
to jest z tymi, którzy według postanowienia
rzeczy w życiu?
jego są powołani (Rz 8,28). Po prostu akDobrobyt jest dla nas próbą. W rzeczywiceptujemy przez wiarę, że Bóg dopuszcza
stości nasze oddanie dla Boga jest sprawdzaw życiu wszystko – to, z czego się cieszymy
ne bardziej przez dobrobyt niż przez trudi to, czego byśmy najchętniej uniknęli – dla
ności. Mówimy o trudnych ekonomicznie
naszego wiecznego dobra. On może tego
czasach, ale tak naprawdę jesteśmy dość boużyć dla naszego pełniejszego zrozumienia
gaci w porównaniu z większością świata. Czy
Jego, nas samych i Jego woli dla nas.
naprawdę służymy Bogu, czy materialnym
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
9
rzeczom?
Wiara akceptuje to, że Bóg może działać pomimo ludzkich porażek. Faktem jest,
że człowiek zawodzi, ale to nie ogranicza
Boga. Czy Bóg był ograniczony w działaniu na rzecz Izraelitów, gdy Mojżesz uderzył
w skałę, zamiast przemówić do niej? Nie, wciąż
obdarzył ich obficie pomimo tej porażki.
Czasem nasz brak wiary rzeczywiście powstrzymuje Boże dzieło. Jeśli tak się dzieje,
możemy cierpieć (jak Mojżesz), ale Bóg nadal będzie realizował swoje zamiary. Wielu
zawiedzie, ale Bóg nie może zawieść.
posłuszna bezwarunkowo i bez zastrzeżeń.
Wiara ufa, że Bóg może, gdy my nie
możemy. Nasza wiara nie jest naprawdę
poddawana próbie, dopóki nie znajdujemy
wyjścia z trudności za sprawą własnej siły czy
mądrości. Nie jest do końca wypróbowana,
dopóki nie doświadczymy tego, co jest na
ludzki sposób niemożliwe.
Izraelici pytali: Czy może Bóg zastawić stół
na pustyni? (Ps 78,19). Chcieli mięsa i otrzymanie go było niepojęte w ludzkich kategoriach. Ale Bóg dostarczył go tak dużo, że
ludzie wręcz mieli go dość.
Wiara przyjmuje, że Bóg zamierza
okazać swą moc, gdy sytuacja wydaje się
być beznadziejna. Lud rzekł do Mojżesza:
Czy dlatego, że w Egipcie nie było grobów,
wyciągnąłeś nas, abyśmy pomarli na pustyni?
Mojżesz odpowiedział: Nie bójcie się, wytrwajcie, a zobaczycie pomoc Pana, której udzieli
wam dzisiaj... Pan za was walczyć będzie, wy
zaś milczcie! (2 M 14,11.13.14).
To była sytuacja beznadziejna, ale nie dla
Boga! I On wszystko uczynił. Bóg jest dzisiaj taki sam, wciąż pragnie ukazywać nam
swoją wielką moc.
Wiara akceptuje nie tylko to, że Bóg
może zdziałać niemożliwe rzeczy, ale i to,
że faktycznie tego dokona. W odniesieniu
do Księgi Objawienia 20,1-2, pewien młody
człowiek raz spytał: „Gdzie jest łańcuch tak
mocny, by związać diabła?”. Takie pytanie
jest w porządku, jeśli wychodzi z niewinnego
lub nieświadomego serca, ale jest niepokojące, gdy pochodzi z serca prześmiewczego.
Możemy nie wiedzieć, co Pismo ma na
myśli, ale musimy wierzyć, że Bóg uczyni
to, co zapowiedział. W tym wypadku wiara rozumie, że Bóg jest na tyle wielki, by
związać diabła z pomocą lub bez pomocy
rzeczywistego łańcucha. Ilekroć Bóg mówi
coś, musimy wierzyć, że On może uczynić
i uczyni, co zapowiedział.
Wiara jest nieograniczoną ufnością,
która działa na rozkaz Boga nawet wtedy, gdy może to przynieść śmierć. Księga
Daniela zawiera opowieść o trzech hebrajskich młodzieńcach, którzy odmówili uczczenia bożka. Powiedzieli Nabuchodonozorowi:
Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, może nas
wyratować, wyratuje nas z rozpalonego pieca
ognistego i z twojej ręki, o królu. A jeżeli nie,
niech ci będzie wiadome, o królu, że twojego boga nie czcimy i złotemu posągowi, który
wzniosłeś, pokłonu nie oddamy (Dn 3,17-18).
Wiara w Boga tych mężczyzn nie była
uzależniona od tego, czy On wybawi ich
z ognistego pieca. Bez względu na to, co Bóg
by uczynił, oni wierzyli, że wszystko dobrze
się skończy. To jest dzieło wiary; jest ona
10 Ziarno Prawdy • marzec 2016
Wiara przyjmuje, że ludzie, których
Bóg umiejscowił w naszym życiu, są dla
naszej pomocy, a nie by nam przeszkadzać. Czasem ogarnia nas frustracja, gdy
szukamy rozwiązania problemów z relacjami
międzyludzkimi. Może dlatego, że polegamy
na naszych własnych pomysłach i zdolnościach. Wiara przyznaje, że ludzie w naszym
życiu są dla naszego dobra i że Bóg pragnie,
byśmy przyjęli ich i ich wkład.
Wiara poszukuje dróg poprzez sytuacje,
a nie mimo nich. Gdy rzeczy mają się coraz
gorzej, niektórzy ludzie wierzą, że Bóg się
o nich zatroszczy. Inni ludzie szukają najbliższego wyjścia. To jest to, co uczynił Eliasz,
gdy uciekł, ponieważ Jezebel nastawała na
jego życie.
Są odpowiednie chwile, by szukać wyjścia. Ale jeśli czynimy to z powodu grzechu,
niewłaściwego nastawienia lub słabej wiary, tylko ranimy samych siebie. Wybierając
wyjście, odrzucamy pomoc, której chce nam
udzielić Bóg i ucierpi na tym nasze chrześcijańskie życie. Ale gdy przechodzimy przez
wypróbowującą nas sytuację z wiarą w Boga,
wzrośniemy i będziemy mieli się dobrze, nawet jeśli nie rozumiemy Bożego sposobu postępowania z nami.
Oto, gdzie tkwi różnica. Możemy mieć
albo pokój, albo udrękę w stresującej sytuacji nawet wtedy, gdy stawiamy wiele pytań
o to, co się dzieje. Najważniejszą rzeczą jest
szukać sposobu przejścia przez tę sytuację
lub na drugą stronę, a nie wybierać prostej
drogi ucieczki.
Wiara daje zapewnienie zwycięstwa nawet, zanim napotkamy pokusę.
Pierwsza część 1 J 5,4 mówi: Bo wszystko,
co się narodziło z Boga, zwycięża świat. Nie
ma tutaj wątpliwości. Jeśli narodziliśmy się
z Boga, zwyciężymy świat. Reszta wersetu
mówi nam jak: A zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza.
Zatem, kiedy stoimy na krawędzi, gdy
widzimy nadchodzącą próbę, nie musimy drżeć ze strachu przed upadkiem. Jeśli
drżymy, może to być spowodowane tym, że
odczuwamy naszą słabość i naszą tendencję
do ulegania pragnieniom ciała; ale to niekoniecznie jest zgodne z tym, co Bóg mówi.
Jest moc do zwycięstwa i ona przychodzi
przez wiarę.
Prawdziwa wiara działa. Zawsze ma
zewnętrzne efekty. Twierdzić, że ma się
wiarę bez uczynków, jest jak mówić ubogiej
osobie: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyćcie,
a nie dalibyście im tego, czego ciało potrzebuje (Jk 2,16). Jakub nazwał taką wiarę wiarą
martwą – zupełnie bezużyteczną.
Ktoś kiedyś powiedział: „Módl się, jakby
wszystko zależało od Boga i działaj, jakby
wszystko zależało od ciebie”. To jest doskonały obraz ufności, że Bóg uczyni swoją
część, podczas gdy my również wykonujemy swoją. Prawdziwa wiara zawsze popycha
nas do działania na podstawie tego, w co
wierzymy.
Wiara jest decydującym czynnikiem
w tym, co Bóg czyni dla nas. Gdy przyglądasz się swemu życiu, zastanów się: Jakie
góry pozostawiłeś niezdobyte? Jaki grunt
w twym sercu nie został jeszcze zaorany?
Jakie otaczające cię grzechy powinieneś przezwyciężyć, zgodnie z oczekiwaniem Boga?
Zastanów się również nad tym, jak często
doznajemy przeszkód, ponieważ boimy się
postawić pierwszy krok z wiarą. Nie działamy, gdy Bóg każe nam działać. Cofamy
się przed robieniem tego, co wydaje się niemożliwe, ponieważ zagubiliśmy się w swoim rozumowaniu. Nasza wiara (lub jej brak)
uczyni wielką różnicę w tym, co Bóg może
zdziałać i co zdziała dla nas.
Gdy siedemdziesięciu uczniów powróciło
z misji, radowali się, że złe duchy są im poddane. Jezus rzekł: Wszakże nie z tego się radujcie, iż duchy są wam podległe, radujcie się
raczej z tego, iż imiona wasze w niebie są zapisane (Łk 10,20). Tak samo jest z naszą wiarą
i jej wynikami. Pomimo naszych ułomności,
Bóg działa poprzez nas i cała chwała należy
do Niego. Obyśmy zawsze widzieli rzeczy
w ten sposób.
Zaczerpnięto z The Christian Contender, sierpień 2012
Rod and Staff Publishers, Inc.
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
11
Przeczesując pustkowie,
wymiatając dom
Z
darza się, że z Bożej owczarni zginie jakaś dusza – smutny to fakt,
ale prawdziwy.
Szatan, który jest mistrzem oszustwa, gorliwie pracuje wśród dzieci Bożych. W młodych
zasiewa myśl, że mieliby się lepiej, zyskując
marne udziały tego świata zamiast bogactwa
Bożej łaski. Kusi starszych do wycofania się
z bitwy z powodu znużenia i w ten sposób zawsze gdzieś znajdzie się osoba, którą on „zmusza do pełnienia swojej woli”. Jest to straszne,
kiedy dusza człowieka traci zbawienie pośród
zwodniczych sideł diabła, pałającego wściekłością dni ostatecznych.
Piętnasty rozdział Ewangelii Łukasza mówi,
że faryzeusze i uczeni w Piśmie narzekali, iż
Jezus głosi celnikom i grzesznikom. W odpowiedzi Jezus przedstawił im potrójną przypowieść, która miała unaocznić tym dumnym
ludziom religii ich własne braki.
W pierwszej części Jezus opowiedział
o zagubionej owcy. Owca błąkała się
na pustkowiu, ale ponieważ pasterz
wytrwale jej szukał, w końcu tam ją
odnalazł.
W drugiej części pewna kobieta
zgubiła monetę w swoim domu.
Trochę światła i gruntowne wymiecenie mieszkania pomogły
odszukać monetę, która prawdopodobnie wpadła do szpary w nierównej podłodze.
W trzecim fragmencie mamy rozegrany dramat z udziałem osób pośrednio obecnych w dwóch poprzednich
częściach o zabłąkanej owcy i o zagubionej monecie. Syn marnotrawny postanawia
12 Ziarno Prawdy • marzec 2016
—John David Martin
pójść swoją drogą, opuszczając bezpieczeństwo ojcowskiego domu. Trwoni dziedzictwo
na pustkowiu grzechu, aby ostatecznie skończyć razem ze świniami. On także, tak jak
zagubiona owca, został odnaleziony, a kiedy
wrócił mu rozum, wyciągnął ręce po pomoc.
Podobnie celnicy i grzesznicy rozumieli swoją potrzebę i oczekiwali zbawienia od
Jezusa.
Starszy brat syna marnotrawnego pozostawał w domu ojca. A jednak – tak jak owa
moneta – zagubił się w tym domu. Tak samo,
jak dumni faryzeusze pogrążeni w swojej duchowej ślepocie, był nie do odzyskania i nie
do przywrócenia, chociaż jego ojciec go przekonywał. Nie mógł on wołać o pomoc, bo nie
zdawał sobie sprawy z tego, że jest zgubiony.
Możemy pozostawić tę przypowieść w ramach kultury, w jakiej została uformowana,
ale Jezus pragnie, abyśmy i my uczyli się
z przypowieści, podobnie jak chciał tego od
faryzeuszy. Jezus chce, aby zagubione owce
były zbawione. On pragnie, aby moneta została odnaleziona. Pragnie, aby synowie marnotrawni naszych czasów powrócili do Niego,
aby dumne serca zostały przywrócone do społeczności z Nim i z Jego ludem, Kościołem.
Jego przesłanie do zagubionych brzmi:
Wspomnij więc, z jakiej wyżyny spadłeś i upamiętaj się, i spełniaj uczynki takie jak pierwej;
a jeżeli nie, to przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz
(Obj 2,5).
W tej przypowieści jest przesłanie dla
Kościoła. Obojętnie czy jest to ktoś młody, czy
w wieku średnim i tak jak ten marnotrawny
syn zdecydował się porzucić bezpieczne ograniczenia Kościoła i rzucić się w wędrówkę
po pustkowiu grzechu, należy pytać dlaczego. Czy zawiedliśmy w duszpasterstwie? Czy
zawiedliśmy w dostarczaniu duchowego pożywienia? W pierwszej miłości? Ale też może
krnąbrna owca poszła w chłód i wrogość świata pomimo tego, że Kościół zrobił wszystko,
żeby jej pomóc. Bez względu na przypadek,
niech każdy taki smutny przypadek przyciągnie nas bliżej do naszego Wielkiego Pasterza
i Jego świętości. Oby ten ciężar zagubionych
dusz dał nam bodziec do przeczesywania pustkowia w poszukiwaniu zagubionych owiec
i przyprowadzania ich z powrotem na pastwisko. Jeśli syn marnotrawny popadnie w ruinę
i woła o pomoc, bądźmy dostępni dla niego,
aby podźwignąć go i wydobyć z każdej przepaści piekła. Chociaż nie możemy mieć społeczności z krnąbrną owcą tak jak poprzednio,
nie uważajmy jej za wroga, ale bądźmy gotowi ją przyjąć, jeśli się upamięta, podobnie jak
syn marnotrawny w 15 rozdziale Ewangelii
Łukasza.
W wysiłkach podejmowanych w celu
odzyskania takiego człowieka nie wolno nam
zostawiać naszego duchowego miejsca. Jeżeli
syn marnotrawny chce powrócić, to czy odnajdzie nas w naszym stałym miejscu, stojących twardo w prawdzie? Czy z rozczarowaniem odkryje, że wraz z nim i my zabłąkaliśmy
się na pustkowiu światowości i nie mamy mu
do zaoferowania bezpiecznej przystani?
A co ze starszym synem – zagubioną monetą? Nawet w Kościele można doświadczyć
stanu zagubienia. Jeśli Kościół pozwala na
inwazję światowości, która ma rzekomo go
wzmocnić, może on doprowadzić do zagubienia niektórych swoich członków w rzece materializmu, pychy i wygodnictwa. Ta strata jest
bardziej subtelna niż utrata syna marnotrawnego, ponieważ duchowa martwota otępia
zmysły w Kościele, czyniąc grzech w Kościele
trudniejszym do zauważenia i nazwania.
Kiedy tak się stanie – a najlepiej zanim tak
się stanie – to jest najwyższy czas, aby wymieść cały dom. Musimy usunąć kurz pychy
i materializmu z każdej szpary i pęknięcia
w naszym sercu, aby wygodnictwo nie skrywało przed nami blasku zbawienia. Zapalmy
lepiej nasze świece i niech światło świeci dla
prawdy, aby można było odzyskać cenną monetę. Musimy być skłonni do uznania naszych
potrzeb i zwrócić się do kochającego Ojca,
abyśmy się mogli radować wraz z aniołami,
jeśli syn marnotrawny powróci. Przedłużająca
się hipokryzja spowoduje tylko dalsze straty
w cennych duszach.
Kiedy przeczesujemy pustkowie w poszukiwaniu zaginionych owiec, upewnijmy się, że
utrzymujemy nasz własny dom wymieciony
i gotowy, nie tylko na powrót tych marnotrawnych, ale też na powrót Wielkiego Pasterza.
Chcemy przecież być znalezieni przed Nim bez
skazy i bez nagany, w pokoju (2 P 3,14).
Zaczerpnięto z The Christian Contender, wrzesień 2014
Rod and Staff Publishers, Inc.
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
13
„I błogosławił Pan późniejsze lata życia Hioba
bardziej niż pierwsze. Posiadł on z czasem
czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów,
tysiąc jarzm wołów i tysiąc oślic. Urodziło mu się
jeszcze siedmiu synów i trzy córki.”
Księga Hioba 42,12-13
D la
rodziców
Wczesne chodzenie spać
i wczesne wstawanie
R
ozmyślanie nad Słowem Bożym i
modlitwa na rozpoczęcie i zakończenie każdego dnia zasługuje na miano
dobrego zwyczaju. Mimo że jego siła napędowa jest natury duchowej, to jednak sama praktyka jest kwestią nawyku, jak w wielu innych
przypadkach.
Wiele złych nawyków kształtuje się już we
wczesnym dzieciństwie i trwa przez resztę życia. Mogą one wprawdzie ulec zmianie dzięki
formowaniu właściwych nawyków i wykorzenianiu tych nieodpowiednich, jednak ich
zmiana to rzecz trudna. Zmiana uporczywych
nawyków wymaga duchowej czujności, świadomej decyzji, determinacji, pomocy innych oraz
Bożej łaski.
Wartość dobrych zwyczajów świeci pośród życia rodziny. Dzięki nim ojcowie i matki właściwie reagują na codzienne wyzwania i
obowiązki rodzicielstwa. Choć zdają sobie oni
sprawę, że mogą się zdarzyć nieprzewidziane
problemy, to dobre nawyki pomagają zmniejszyć frustrację, która się wówczas pojawia.
Dzieci uczą się też, że choć nie wszystko idzie
14 Ziarno Prawdy • marzec 2016
—Carl Christophel
gładko, to jednak codzienne czynności mają
swoje ramy, a ich własne nawyki muszą im zostać podporządkowane.
Wczesne pójście spać
Do właściwego funkcjonowania organizmu
dzieci w wieku szkolnym potrzebują minimum osiem godzin snu. Im młodsze dziecko,
tym sen ma większe znaczenie. Regularność
czynności wykonywanych wieczorem, np.
obowiązków domowych, sprzyja zdrowemu,
głębokiemu snowi.
Należy unikać wieczornego leniuchowania
na kanapach, które obniża skuteczność snu,
podobnie jak podjadanie krakersów na dwadzieścia minut przed posiłkiem obniża satysfakcję z jedzenia. Zachęcanie naszych dzieci do
czytania albo też czytanie im wieczorem może
być relaksującą czynnością. Jest to coś zupełnie
odmiennego od dzisiejszego rozleniwionego
stylu nocnego stylu życia wraz z jego pokusami: o zmierzchu, pod wieczór, z nastaniem nocy
i mroku (Prz 7,9).
Budujące wieczorne zajęcia, jak spotkanie
modlitewne – w niedzielę czy w środku tygodnia – czy tydzień modlitw o przebudzenie,
mogą zredukować nieco nasze osiem godzin
zdrowego snu; podobnie jak konstruktywne
rozmowy po nabożeństwie. Wraz z upływem
wieczornego czasu pogarsza się zachowanie
dzieci. Kiedy nadchodzi czas do zagonienia
mojej hałaśliwej gromadki, prywatne wymiany
zdań z innymi nie są już dla mnie aż tak ważne, skoro minął już czas powrotu do domu.
Możemy trzymać się zasady wczesnego kładzenia się spać, redukując czas interakcji towarzyskiej o połowę, co
będzie też dla dzieci pomocnym
nawykiem hamującym pogarszanie ich zachowania a także rodzicielską frustrację.
Dla rodzica, nauczyciela, usługującego czy innej
osoby odpowiedzialnej za
coś, przygotowanie się do
nocnego odpoczynku może
być nieraz trudne. Trudne
wydarzenia czy uciążliwi ludzie mogą być przeszkodą na
drodze do spokojnego snu.
Jeśli osobiste niepowodzenia,
nieporozumienia, złe wyobrażenia i potrzeby rodziny sprawiają, iż nie mogę usnąć,
to znaczy, że może czas dokonać rewizji moich własnych reakcji na wydarzenia dnia. Czy
poszedłem z kimś drugą milę? Czy oddawałem dobrem za zło? Czy reagowałem dobrocią? Czy dążę do reagowania w taki sposób,
żeby moje sumienie pozostało czyste do końca
dnia?
Możliwe, że najważniejsze pytanie dla mnie
brzmi: „Czy mam postawę przebaczenia w stosunku do wszystkich?”. Dawno temu ludzie
mieli takie powiedzonko: „Noś zawsze czystą
tabliczkę”. Używano wówczas małych tabliczek do robienia notatek i obliczeń arytmetycznych. Jeśli ktoś został obrażony, zapisywał
ten fakt na swojej tabliczce. Jeżeli ktoś „jest na
twojej tabliczce”, załatw to przed zachodem
słońca. Weź gąbkę i wymaż swoją tabliczkę do
czysta. Przebaczaj. I kładź się spać wcześnie.
Wczesne wstawanie
Biblia daje nam opis życia sprawiedliwych
ludzi, którzy wstawali wcześnie. Jednym z
nich był Hiob (Hi 1,5). Ciążyła mu waga codziennych czynności, dlatego wstawał wcześnie, aby poświęcić się Bogu i przynieść przed
Jego oblicze troskę o duchowe dobro innych.
Od pierwszej chwili naszego przebudzenia to
powinno być naszym jedynym celem.
My, ojcowie mamy pracę do wykonania. Czasem musimy wyjść z
domu kilka godzin przed rozpoczęciem lekcji w szkole. Mimo
to jesteśmy odpowiedzialni
za to, aby dzieci dotarły do
szkoły na czas, zanim zadzwoni dzwonek. Postawa
opieszałości czy obojętności
w stosunku do szkoły daje
dzieciom zły sygnał, może
nawet jest to z naszej strony dla nich kamień obrazy.
Nasza gorliwość w służeniu innym również może się przyczynić do wykształcenia się dobrych nawyków u dzieci.
Podsumowanie
Dobre nawyki przyczyniają się do zdrowia,
pomyślności i mądrości. Oczywiście, kładzenie
się spać wcześnie i wczesne wstawanie nie zapewni samo w sobie sukcesu w tych aspektach
życia. Są one w ręku Boga, który może dopuścić chorobę, biedę i przeciwności. Niemniej
jednak Bóg wzywa nas do życia w bojaźni
przed Nim. Oto bojaźń Pańska, ona jest mądrością, a unikanie złego rozumem (Hi 28,28).
Zaczerpnięto z The Christian School Builder, październik 2013
Rod and Staff Publishers, Inc.
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
15
„Wielkoduszność”
P
rzejawiać „wielkoduszność” znaczy być cierpliwym na dłuższą
metę wobec tych, którzy zrobili
nam krzywdę. Ta idea jest blisko związana
z przebaczaniem i niesprzeciwianiem się
złu. Synonimami „wielkoduszności” mogłyby być takie słowa jak „wyrozumiałość”
czy „dobroduszność”.
Wielkoduszność jest chrześcijańską odpowiedzią na wszystko, od drobnych nieprzyjemności aż po wielkie udręki. Oczywiście,
nie można jej przejawiać w pełni i stale bez
łaski Bożej. Biblia używa słowa „wielkoduszność” siedemnaście razy. W dziewięciu
przypadkach chodzi o miłosierne odwlekanie sądu ze strony Boga, a w pozostałych
o zachętę dla chrześcijan, by rozwijali tę
cnotę.
Przeczytajcie poniższe przykłady (oparte
na prawdziwych wydarzeniach) pokazujące,
jak owoc Ducha w postaci „wielkoduszności” jest widoczny w chrześcijańskim życiu
rodzinnym.
.................
– O, nie! Pojemnik z wodą znowu mi się
wylał w drodze do pracy. Nie mam nic do
picia, a jest dopiera dziesiąta rano! – pożalił
się głośno Charles. – Christine chyba znów
nie domknęła wieczka.
Ojciec spojrzał na swego syna, który niedawno się ożenił.
– Powiem ci coś w tajemnicy, o ile zachowasz to dla siebie – rzucił na przynętę, żeby
Charles zechciał podjąć temat. Oczywiście,
że zechciał.
– Pewnie chciałbyś się dowiedzieć, że
twoja matka również nie domyka pojemników z wodą. Od dwudziestu lat sam muszę
mocniej dokręcać wieczka. Dziwne, że nie
zauważyłeś. Myśląc o tobie, kiedy jeszcze
16 Ziarno Prawdy • marzec 2016
mieszkałeś z nami przed ślubem, dokręcałem również twoje wieczka, niosąc ci drugie
śniadanie do warsztatu.
Kilka słów zachęty dla człowieka, który nie przejawiał jeszcze wielkoduszności,
w zupełności wystarczyło. I tak już od lat
Charles szczęśliwie dokręca wieczka swoich
słoików. Christine nie musi o tym wiedzieć,
bo tak naprawdę nie jest to żaden wielki
problem.
.................
– Wiesz co, Dawid? Nie umiem tego
nawet wyjaśnić. Ale ilekroć widzę Gwen
stającą w drzwiach, to mimo, iż ona tak
strasznie mnie męczy, wraca do mnie myśl,
że Bóg chce, bym ją nadal kochała. Czasem
mam ochotę się rozpłakać i przypomnieć
Bogu, że przecież o to nie prosiłam! Ona
kradnie mi tyle godzin w każdym tygodniu,
siedząc przy stole, pijąc herbatę i mówiąc,
mówiąc, ciągle mówiąc, choć widzi, że muszę wracać do moich zajęć. Nigdy mnie nie
zapyta o to, co się dzieje w moim życiu...
wszystko kręci się wokół niej, jej kuzynki,
teściów i jej wielkiego, starego psa. A ja po
prostu nie mam serca powiedzieć jej, żeby
sobie poszła. Teraz, gdy dzieci są przez cały
dzień w szkole, zastanawiam się, czy Bóg
nie chce uczynić Gwen moim polem misyjnym. Ona mnie wykańcza, ale...
Cheryl urwała w pół zdania, nie wiedząc,
jak wyjaśnić mężowi wszystko, co leżało jej
na sercu.
– Cheryl, uważam, że dobrze robisz, słuchając Gwen. Oczywiście, że czasem będziesz musiała wykonać jakąś terminową
robotę i nie możesz poświęcać jej całego
czasu. Ale bez względu na to, czy widzimy
owoc twojego postępowania w jej życiu
czy też nie, masz szansę wrzucać w jej serce
ziarenka prawdy i modlę się, żeby kiedyś
wydały owoc.
Dawid zauważył, że oczy Cheryl były już
pełne łez.
– Och, Dawid! To nie ma dla mnie nawet sensu, ale czasem, gdy Gwen tak siedzi
naprzeciwko mnie i gada, mam wrażenie,
jakbym miała niewielki wgląd w jej serce.
Jestem przekonana, że jest w nim piękno
– musi być, bo przecież Bóg ją stworzył!
I kiedy starannie zachowuję to w pamięci,
odkrywam, że to moje zmęczenie jej ciągłymi potrzebami jest w sumie nieistotne. Po
prostu módl się za mnie, bo toczę walkę,
żeby ją kochać. Widzę jednak, że Bóg posługuje się Gwen również po to, żebym to
ja bardziej wzrastała.
Dawid uśmiechnął się do swej dzielnej
żony.
– Tak trzymać, Cheryl. Tak trzymać.
Rozdawaj swój chleb w obfitości, a po wielu
dniach odnajdziesz go.
Zaczerpnięto z Home Horizons, kwiecień 2003
Eastern Mennonite Publications
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
Pełni Ducha
—J. D. M.
J
ako współcześni naśladowcy Boga jesteśmy powołani, by postępować nie
jako niemądrzy, lecz jako mądrzy (Ef 5,15).
Jak nigdy wcześniej musimy rozumieć,
jaka jest wola Pańska, tak byśmy mogli być
świadomi duchowych zagrożeń pojawiających się na wszystkich frontach. Żyjemy
w czasach skomplikowanych jak nigdy
dotąd. Diabeł, pałając gniewem, wykorzystuje każdą okazję, żeby zwieść –
o ile można – nawet wybranych.
Bitwa o nasze dusze rozgorzała
na dobre, a my znaleźliśmy się
w krzyżowym ogniu ze strony
walczących sił duchowych.
Nic zatem dziwnego, że
widzimy niektórych świętych upadających pod
wpływem złośliwych intryg.
Jednym z narzędzi szatana
jest pożądliwość ciała, która wciąga mężczyzn w niemoralność w wyniku ich
własnej ciekawości. Pod
opuszkami palców mamy dziś cały świat
z dostępem do oferowanej przezeń pornografii. Niczym Ewa, jesteśmy kuszeni do
myślenia o tym, co zakazane. Szatan zachęca, żebyśmy choć troszkę spróbowali,
jak to smakuje i zanim się zorientujemy,
sidła niemoralności już zatrzaskują swoje
żelazne szczęki na naszej duszy. Idziemy
jak mysz do sera, a potem zostajemy błyskawicznie unieruchomieni w pułapce. Odrobina zabawy smartfonem
– otwarcie kilu stron w przeglądarce –
i już wielka, lepka sieć oplata nas niczym ofiarę pająka.
Młodzież bardzo łatwo ulega
szaleństwu rozrywki. Wielu z nich
uzależnia się od stałego dostępu
do muzyki. Do czego młody człowiek potrzebuje
setek utworów na „empetrójce” czy w telefonie komórkowym, jeśli
nie po to, by jakoś wypełnić pustkę w swoim
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
17
Napełnienie Duchem oznacza, że rozmawiamy między sobą przez hymny i pieśni
duchowe, śpiewając i grając Panu z całego
serca (Ef 5,19-20). Napełnienie Duchem
to życie we wdzięczności za zbawienie
Boże. To poświęcenie się potrzebom inUmiłowanie pieniędzy stale podkopuje
nych i trosce o nich. Napełnieni Duchem
duchową prawość młodszych i starszych,
są pochłonięci Bożą miłością i całkowicie
konserwatystów i liberałów. Młodzież praoddani Jezusowi jako Panu. Zadowalają się
gnie dobrze zarabiać, a potem wydawać
tym, co posiadają (Hbr 13,5). Gdy nasycina szybkie samochody i podobne gadżety.
my się dobrym pokarmem, nie będziemy
Starsi są wciągani w wir biznesu kosztem
tak łatwo dawali się skusić na jerodziny i przyjaciół. Zwykły człowiek
dzenie byle czego. Napełniając
może się stać niewolnikiem posię Duchem, nie będziemy
żądliwości bogactw materialNapełnienie
tak łatwo ulegali beznych i tak intensywnie zająć
wartościowym urokom
się interesami, że zaczyna
Duchem to...
przegrywać duchowy bój.
świata.
poświęcenie się
Liberalny myśliciel prapotrzebom innych
gnie wzmocnić swą poDochodzimy do
zycję w otoczeniu, dając
i trosce o nich.
wniosku, że człoupust pragnieniu chwa... są pochłonięci Bożą
wiek
pogrążony
ły ludzkiej.
w niemoralności,
miłością i całkowicie
rozrywce czy mioddani Jezusowi jako
Pastorzy i kościołości pieniędzy nie
ły próbują na biePanu. Zadowalają się
pozwala
się całkowiżąco śledzić duchotym,
co
posiadają...
cie napełnić obfitej ławe zagrożenia, prosząc
sce naszego Pana. Gdy
Boga, by pomógł im je
oddajemy
Mu się całkozidentyfikować. Wygłaszają
wicie, wtedy nasze domy
kazania o złych postai kościoły raczej triumfują niż
wach i reakcjach. Jedni i drudzy próbują oprzeć się presji świata
dają się pokonać w duchowej wali wszechobecnego kompromisu. Lecz walce. Najwyższy czas obudzić się z letargu
ka trwa nadal.
i zwycięsko powstać, bo Pan przyjdzie już
wkrótce. Napełnianie się Duchem może
Bóg mówi: Nie upijajcie się winem, któnas wznieść do wiecznej radości w niere powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni
bie. Nasycanie się ziemskimi przyjemnoDucha (Ef 5,18). Pełni Ducha! Czyż to
ściami sprawia, że szybko wchodzimy na
nie jest właściwe rozwiązanie? Jeśli nasze
szeroką drogę prowadzącą do wiecznego
umysły, serca i całe jestestwo będzie pełne
zniszczenia.
Ducha Bożego, to nie będziemy potrzeZaczerpnięto z The Christian Contender, luty 2013
bowali ekscesów tego świata, by wypełnić
Rod and Staff Publishers, Inc.
wewnętrzną pustkę. Nie będziemy łaknąć
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
niemoralności, rozrywki czy bogactwa.
sercu? Muzyka – każdy jej rodzaj – może
się stać obsesją uniemożliwiającą poważne
myślenie. Podobnie setki zdjęć z aparatów
cyfrowych i telefonów przykuwają oczy do
blasku tego świata.
18 Ziarno Prawdy • marzec 2016
„Mój Bóg przysłał tu swojego anioła, który zamknął
paszcze lwom, tak że nie mogły mi uczynić nic złego,
bo okazałem się niewinnym w Jego oczach.”
Księga Daniela 6,23
Część
Historyczna
Dzień zwycięstwa!
—Harvey Yoder
S
asza stał za wynajętym autobusem,
dając znaki rękoma. Kierowca, patrząc w lusterko wsteczne, powoli
cofał w jego kierunku. Ziemia była miękka od sosnowych igieł, lecz wyschła już po
wiosennych deszczach i była na tyle twarda,
że pusty autobus w niej nie ugrzązł.
– Jeszcze trochę do tyłu! – Sasza skinął
w kierunku kierowcy.
Misza, jak wszyscy go nazywali, stał pod
dębem świeżo ogołoconym z liści i przyglądał się uważnie. Autobus miał wystarczająco dużo miejsca, żeby zawrócić na małym
placyku z boku opustoszałej drogi i z dala
od miasta.
– Stop! – krzyknął Sasza. Autobus się zatrzymał i kierowca wyłączył silnik.
Sasza zauważył, że od strony drogi coś
się porusza. Wychylił się, żeby przyjrzeć się
uważniej.
– Milicja! – szepnął do Miszy i pobiegł
w las. Dwóch nastolatków zniknęło niczym
cienie i schowało się za pniami drzew.
Trzy
czarne
Wołgi,
jedna
za
drugą, zjechały z drogi, otaczając autobus.
Mężczyźni w mundurach wyskoczyli z samochodów i ustawili się wokół nieruchomego pojazdu. Kierowca nadal był w środku.
– Jesteś aresztowany! – zawołał mężczyzna ubrany po cywilnemu, lecz najwyraźniej dowodzący oddziałem. Jego głos dotarł
do kryjówki chłopców.
– Wysiadaj z rękami do góry! – kierowca
posłusznie wyszedł z autobusu.
– Gdzie są ci dwaj, którzy byli z tobą?
– Oni mnie poprosili, żebym ich tu przywiózł, a kiedy zatrzymałem autobus, wysiedli i zniknęli w lesie. Nie wiem, gdzie są.
Odpowiedź wyraźnie rozgniewała oficera,
który uderzył kierowcę w twarz.
– Gadaj, gdzie oni są! Nie opowiadaj mi
bzdur!
Sasza widział nawet z oddali, że kierowca
był zdziwiony nagłym ciosem. Lecz mimo
to odpowiedział:
– Nie mogę powiedzieć, bo nie wiem, dokąd poszli.
– Zakuć go i na komisariat! – rozkazał
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
19
oficer jednemu z umundurowanych ludzi.
– Albo nie – zmienił zdanie. – Niech tam
zaprowadzi autobus. Któryś z was go będzie
pilnował.
Sasza i Misza usłyszeli już, co chcieli wiedzieć. Cichutko wycofali się ze swych kryjówek w głąb lasu.
– Co teraz? – zapytał Misza, oglądając się
za siebie. – Jak myślisz, co zrobią z kierowcą? Co będzie, jeśli zaczną przeszukiwać las?
Mogą nas znaleźć?
Sasza przyspieszył kroku.
– Pan może im to uniemożliwić. To wiem.
Nie wiem, czy to zrobi, ale musimy ostrzec
pozostałych.
Dwaj młodzieńcy szli energicznie. Sasza
wielokrotnie zatrzymywał się, by zbadać teren, a potem znów ruszał żwawo naprzód.
Misza potknął się o jakiś wystający korzeń. Przykląkł, żeby zasznurować but.
– Sasza, poczekaj! Słyszę śpiew!
Rzeczywiście, przez leśny gąszcz doszedł
ich przytłumiony dźwięk wielu głosów
wznoszących pieśń. Śpiew dobiegał z ich
prawej strony.
Gdy chłopcy dotarli na polanę, ujrzeli
dużą grupę ludzi, w większości młodych
mężczyzn i kobiet, stojących w kółku i modlących się. Sasza i Misza weszli do kręgu,
zamknęli oczy i przyłączyli się do modlitwy.
Modlił się prawie każdy. Wylewając serca w głośnej modlitwie, błagalnie podnosili
głosy i ręce ku niebu. We łzach żarliwie zanosili prośby w sprawie swoich rodzin oraz
w intencji pastorów i ojców zamkniętych
w więzieniu. Modlili się o odwagę do wiernego przetrwania srogich prześladowań, jakie przyszło im przechodzić za młodu.
Tu i ówdzie stali młodzi ludzie zaproszeni
na to spotkanie modlitewne, obserwujący
uważnie modlącą się grupę. Zaproszenie
ich wiązało się z dużym ryzykiem, ale
20 Ziarno Prawdy • marzec 2016
chrześcijanie byli gotowi je podjąć, aby ich
nowi znajomi mogli usłyszeć Ewangelię, nawet jeżeli wśród zaproszonych znaleźliby się
policyjni informatorzy. Być może Ewangelia
dotknie ich serc i w pokucie zwrócą się do
Jezusa. Tak, to było warte ryzyka.
Gdy głosy ucichły i czas modlitwy dobiegł końca, ktoś zaczął śpiewać. Ręcznie
przepisywane śpiewniki zostały rozdane
wszystkim obecnym, którzy kolejno dołączali do śpiewania pieśni.
Sasza przedarł się przez tłum w kierunku wysokiego, szczupłego mężczyzny. Brat
Piotr, który sam niedawno wszedł w wiek
męski, zorganizował to spotkanie młodzieżowe. Miał w sercu pasję do pracy wśród
młodzieży. Mimo aresztowań, szykan i innych form prześladowania, Pior postanowił
modlić się właśnie 9 maja, gdy komuniści
obchodzili Dzień Zwycięstwa.
– Piotrze! – szepnął Sasza do ucha lidera
młodzieży. – Milicja aresztowała kierowcę
autobusu!
Piotr spojrzał na Saszę.
– Idą tutaj?
– Nie, myślę, że nie. Uciekliśmy, widząc,
co się dzieje. Nie wiem, czy przeczesują
las. Od razu przybiegliśmy tutaj, żeby was
znaleźć.
Piotr zamknął oczy w cichej modlitwie.
Potem stanął na przewróconym pniu i podniósł rękę ku niebu. Pieśń umilkła.
– O, Panie! Ty, który stworzyłeś niebo
i ziemię. Ty, który stworzyłeś człowieka, jesteś wszechmocny. Wybawiłeś swego sługę
Daniela z paszczy lwów. Okazałeś się wierny swoim dzieciom na wszystkich drogach.
Teraz udajemy się pod Twoją ochronę.
Prosimy, żebyś chronił kierowcę autobusu.
Panie, daj mu wypowiadać właściwe słowa.
Oby był uprzejmy, pełen Twojej miłości
i niech będzie Twoim świadkiem przez cały
czas. Umocnij go bez względu na to, co dla
niego przygotowałeś i trzymaj go w swojej
miłości. Powierzamy nasze życie w Twoje
ręce. Wywyższamy Twoje imię, chwaląc Je
z całego serca. Amen!
Otworzył oczy i przemówił żarliwie do
słuchającej młodzieży:
– Kierowca naszego autobusu został aresztowany. Nie wiemy, czy las jest przeszukiwany czy nie, ale musimy się przenieść w inne
miejsce. Ci, którzy o nim wiedzą, poinformują was, dokąd się udać. Idźcie w pokoju
i niech Pan kieruje waszymi krokami.
W grupach po cztery i pięć osób całe zgromadzenie zaczęło znikać w lesie, szybko oddalając się od głównej drogi.
Sasza zaczekał, aż ostatnia grupa odeszła,
a potem zawrócił i udał się w stronę drogi.
Próbował iść najciszej jak można, zatrzymując się i uważnie nasłuchując. Tym razem
dojście do drogi zajęło mu dwa razy więcej
czasu niż zazwyczaj, ale nie zauważył żadnego pościgu. Nie podszedł jeszcze do placyku, na którym stał autobus. Czy zostawili
kogoś na czatach w nadziei, że pojawi się
jakaś grupa wracająca na miejsce postoju?
Nie wiedział i nie miał zamiaru sprawdzać.
Ostrożnie okrążył miejsce i poszedł na północ, równolegle do drogi.
W lesie niewiele było krzewów pod baldachimem ogromnych drzew. Mimo to, Sasza
szedł na tyle blisko nich, żeby się szybko
ukryć w razie, gdyby zobaczył jakiś oddział
przeczesujący gęstwinę. Nadstawiając ucha
na najdelikatniejszy szmer, próbował kontrolować swoje położenie.
Nagle usłyszał z daleka potężny łoskot.
Łup, łup, łup! – hałas nasilał się z każdą
sekundą.
Helikopter! Teraz słyszał już wyraźnie!
Przeszukiwali las z helikoptera, próbując
zlokalizować grupę chrześcijan.
Sasza pomodlił się szybko w myślach:
„Panie, chroń nas przed pościgiem. Daj
przywódcom mądrość, żeby prowadzili ludzi bezpiecznie!”.
Maszyna przynajmniej robiła wystarczająco dużo hałasu, żeby ich ostrzec! Sasza
słyszał helikopter po swojej lewej ręce.
Wydawał się zmierzać na zachód.
Godzinę później odnalazł grupę. Tym
razem miejscem spotkania nie była polana,
lecz leśna gęstwina. Drzewa rozciągały swe
ochronne ramiona nad zgromadzeniem.
Piotr przemawiał żarliwie podniesionym
głosem, by dotrzeć do najdalej stojących
słuchaczy.
– Czy macie to, czego wam trzeba? Czy
skosztowaliście mocy Bożej i zwróciliście się
ku Panu, oddając Mu wszystko? Łaska Boża
jest dostępna, by przeprowadzić was przez
wszelkie cierpienia i prześladowania. Lecz
czy macie tę moc? Bóg chce wam ją dać
przez swego Syna Jezusa. Musicie ją jednak
przyjąć przez wiarę. Nie możemy jej uzyskać sami z siebie. Nie możemy o własnych
siłach wytrzymać presji, jaka będzie na nas
wywierana. Ta moc pochodzi wyłącznie od
Boga.
Sasza usiadł na ziemi. Był zmęczony.
Przesunął się lekko, odrzucając jakiś wystający patyk.
Rozejrzał się wokół, przyglądając się zebranym. Duchowy głód i pragnienie odbijały się na ich młodych twarzach. Piotr
trącał czułą strunę w sercach słuchaczy.
Potrzebowali wyzwania. Potrzebowali zachęty ze strony tego człowieka przepełnionego troską.
Sasza jednym uchem słuchał kazania,
a drugim próbował łowić dźwięki nadlatującego helikoptera. Kilka razy wydawało mu się, że coś usłyszał, lecz dźwięki nie
przypominały warkotu silników.
Jego myśli wędrowały. Co z kierowcą
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
21
autobusu? Jaki los go teraz czeka? Sasza nie
znał go osobiście, ale miał wrażenie, że jest
chrześcijaninem. Czy ma rodzinę? Czy zostanie w areszcie przez dłuższy czas?
– … oddanie całego życia w ręce Jezusa
wymaga wiary. Często chcemy sami planować swoje życie, lecz Bóg pragnie, żebyśmy
pełną kontrolę oddali w Jego ręce. On od
tego jest! Nigdy nie chodziło Mu o to, żebyśmy sami nosili nasze ciężary i brzemiona.
To byłby brak wiary!
Sasza odczuwał, jak Duch Święty pracuje w jego sercu. Wiedział, że nie jest dobrze
martwić się swoim położeniem.
– Boże, przydaj mi wiary. Powierzam los
kierowcy w Twoje wszechmocne ręce.
Po kazaniu znowu przyszedł czas na modlitwę. Ich sytuacja była rozpaczliwa. Nikt
nie wiedział, czy nagle nie zostaną otoczeni
przez milicję i rozpędzeni, jak to się zdarzało już wielokrotnie. Byli całkowicie świadomi swojej sytuacji. Wiedzieli, że publiczne
zgromadzenia bez zgody władz komunistycznego państwa są nielegalne.
Lecz w sercach zdawali sobie sprawę, że
nie łamią prawa Bożego. Nikt nie mógł im
zabraniać gromadzenia się w celu uwielbienia Boga i modlitwy. Wszystkie te czynniki
przydały żarliwości ich modlitwom i wołaniu do Boga.
Nadszedł czas dzielenia się świadectwami.
Sasza słuchał uważnie wypowiedzi pewnej
młodej dziewczyny.
– Nie byłam pewna, czy przyjdę, gdy zostałam zaproszona przez moją koleżankę
Anę. Myślę, że raczej byłam przerażona.
Widzicie, rodzice zawsze mi mówili, że Bóg
nie istnieje i że tylko ludzie słabi psychicznie
potrzebują religii.
Przerwała na chwilę, żeby zebrać myśli,
po czym kontynuowała:
– Ale wiedziałam, że Ana nie jest słaba
22 Ziarno Prawdy • marzec 2016
psychicznie. Miała coś, czego ja nie miałam. Coś, czego pragnęłam. Opowiadała mi
wielokrotnie o tym, co Jezus dla niej zrobił. Mój umysł mówił mi jednak: „To jakieś
bzdury. Ona uwierzyła mitom”.
– W moim sercu była jednak jakaś pustka. Byłam tak bardzo rozczarowana życiem.
Nie miałam żadnego celu, nie widziałam
sensu życia. Czułam, że ono nie ma mi nic
do zaoferowania.
Sasza zapomniał nasłuchiwać, czy nie
nadlatuje helikopter. Zapomniał wypatrywać zbliżających się oddziałów milicji.
Słuchał uważnie mówczyni.
Nigdy jej przedtem nie widział.
Właściwie, to większość zgromadzonych
była mu nieznana. Owszem, rozpoznawał
kilku swoich chrześcijańskich przyjaciół,
lecz wiele twarzy widział po raz pierwszy.
Tak było bezpieczniej. W razie przesłuchania mogli szczerze powiedzieć, że nie znają
się nawzajem.
– Potem, gdy zgromadziliśmy się rano
i gdy pastor modlił się o ochronę przed służbą bezpieczeństwa, zaczęłam panikować!
Byłam przerażona! Byłam pewna, że nas
znajdą i zostaniemy aresztowani. Bałam się
tak bardzo, że nie mogłam iść! Nogi mi się
trzęsły ze strachu.
Z jej oczu płynęły łzy. Starła je dłonią
i kontynuowała:
– Lecz Ana była obok i pomogła mi.
I chcę wam wszystkim powiedzieć, że gdy
tylko bezpiecznie dotarliśmy tutaj, nasza
grupa modliła się za mnie.
Teraz już płakała, nawet tego nie kryjąc.
– Czułam ich miłość, gdy prosili Jezusa,
żeby mi pomógł. Nadal trzęsłam się ze strachu, lecz w miarę, jak się modlili, coś zaczęło się zmieniać w moim sercu. Zaczęłam
płakać tak jak teraz, ale inaczej. Nie wiem,
czy rozumiecie, ale myślę, że tak. Zaczęłam
płakać w pokucie.
– Ana otoczyła mnie ramieniem i modliła
się za mnie. Spojrzałam na nią i powiedziałam: „Proszę pomóż mi! Co mam zrobić?”.
– Odpowiedziała: „Powiedz to Jezusowi,
On zrozumie”. I wtedy zaczęłam mówić do
Jezusa – chyba się modliłam. Powiedziałam
Mu, jak się boję i poprosiłam, żeby zabrał
moje lęki. Oddałam Mu swoje życie.
– I nagle poczułam, jak niesamowity pokój ogarnia moje serce! Nie umiem
tego wytłumaczyć, ale przestałam się bać.
Wcale się nie bałam! Nie wiedziałam, że
coś tak cudownego może się komukolwiek
przydarzyć!
– Zaczęłam wielbić Boga. Ana i inni przyłączyli się do mnie. Jestem wolna od strachu! Wiem, że Jezus jest moim Panem! Och,
tak bardzo Go kocham!
W zgromadzeniu zapadła święta cisza.
Proste świadectwo tej młodej dziewczyny
dotknęło każdego serca. W tym lesie Duch
Boży działał w młodych ludziach ukrywających się przed władzami. Chrześcijanie radowali się, że kolejna dusza została zbawiona, a oni sami powierzali się Panu Jezusowi
do dalszej służby. Kilkoro niezbawionych
słuchało z zapartym tchem świadectwa kogoś, kto okazał posłuszeństwo wezwaniu
Ducha Świętego.
Sasza spojrzał na zegarek. Druga
trzydzieści.
Cichutko wstał. Nie chciał odchodzić,
lecz czuł na sobie ciężar odpowiedzialności.
W jaki sposób ta wielka grupa wróci teraz
do miasta? Autobusu już nie było, a kierowca został aresztowany. Pieszo będą wracać
kilka godzin.
Rozejrzał się wokół. Misza stał niedaleko
pod drzewem. Po jego prawej ręce na ziemi
siedział jakiś człowiek, którego Sasza nigdy
wcześniej nie widział. W pewnym momencie odwrócił się przodem do niego. To był
kierowca! Kierowca autobusu!
Sasza otworzył usta ze zdumienia. Jak to
możliwe?
Misza uśmiechnął się na widok zdumienia swego przyjaciela.
– Jak on się tu znalazł? – spytał Sasza, stanąwszy obok.
– Wiedział, gdzie się spotkamy, gdybyśmy
musieli opuścić tamto miejsce. Milicja przesłuchała go na komisariacie, zarekwirowała
autobus, a on został zwolniony!
Sasza znów się czujnie rozejrzał.
– Skąd wiesz, że nie był śledzony?
– Ma znajomego taksówkarza, który chyba z nim przyjechał. Nie jestem pewien,
którędy przyjechali, ale obaj nagle pojawili
się obok mnie.
Taksówkarz obserwował obydwóch młodzieńców. Wreszcie wstał i podszedł do
nich.
– Chcecie pojechać ze mną i sprawdzić,
czy nie można by odzyskać ten autobus?
Sasza spojrzał na niego zdumiony.
– Modliłem się o to i Pan kazał mi tam
wrócić. Wiem, że teraz na podwórzu komisariatu będzie już inna zmiana strażników,
bo zmieniają się w południe. Muszę odzyskać ten autobus, bo inaczej stracę pracę
w zakładzie komunikacji.
Gdy cała trójka wyszła z lasu na drogę,
czekała na nich taksówka. Dojechali do
miasta w niecałą godzinę.
Sasza próbował się nie denerwować, jadąc
razem z Miszą i kierowcą na komisariat.
– Dzień dobry – kierowca przyjaźnie
przywitał się z oficerem siedzącym samotnie
za biurkiem. Przez okno Sasza zobaczył autobus stojący na placu za bramą zamkniętą
na łańcuch.
– Dzień dobry! – oficer wykrzywił twarz
w uśmiechu. – Co mogę dla was zrobić?
– Przyszedłem odebrać autobus. Niedługo
będę musiał zabrać z umówionego miejsca
grupę, która go wynajęła.
– Tak? Wasz autobus tutaj jest? – oficer
23
starał się mówić wyraźnie.
Sasza nie patrzył na swych towarzyszy.
Wszyscy zauważyli jednak, że oficer jest pijany. Unikał rozmówców wzrokiem.
– Tak, jest tutaj mój autobus. Dziś rano
pański dowódca kazał mi go tutaj zostawić.
– Ach tak. Zostawić tutaj.
„Obchody Dnia Zwycięstwa chyba się
nieco przeciągnęły” – pomyślał Sasza. –
„I zostawili tego człowieka na posterunku
w takim stanie!”. Z początku był zniesmaczony, ale potem zrobiło mu się żal tego
człowieka. Cóż on miał za życie!
– Nic nie wiem... nie wiem o tym. Jest tu
jakiś raport? – zaczął nerwowo przewracać
kartki na biurku.
– Mam kluczyki do autobusu – kierowca wyjął z kieszeni pęk kluczyków. – Jeśli
otworzy pan bramę, odbiorę z powrotem
swój autobus.
– A, tak – milicjant wpatrywał się uważnie w kluczyki, jakby nigdy wcześniej nie
widział czegoś podobnego, powtarzając: –
Ma pan kluczyki... Ma pan kluczyki...
– Tak, mam kluczyki. Czy mógłby pan
otworzyć bramę, żebym mógł wyjechać?
– mówił kierowca miłym głosem, pełnym
szacunku.
– Nic o tym nie wiem – oficer nagle
przypomniał sobie o swoim autorytecie. –
Nie mam tu żadnego raportu o pańskim
autobusie.
Zapadła krótka cisza. A potem milicjant
spojrzał ponownie na petentów.
– Chce pan swój autobus? Dowódca kazał
go tu zaparkować?
– Dowódca powiedział mi dzisiaj rano,
żebym zaparkował mój autobus na waszym
podwórku. A teraz muszę pojechać po grupę, która go wynajęła. Będą na mnie czekać. Oto kluczyki. Jeśli pan otworzy bramę,
wyjadę.
24 Ziarno Prawdy • marzec 2016
– A, tak. Wyjedzie pan. Może pan wyjechać. – powiedział, a potem jego głowa opadła na biurko i zasnął.
Cała trójka stała bez ruchu. Potem kierowca zapytał:
– Czy na tym kółku ma pan klucz do bramy? Czy to jest ten?
Oficer podniósł głowę.
– Tak, klucze do bramy.
Powoli wstał zza biurka, przez chwilę łapiąc równowagę. Następnie zdjął z wieszaka
pęk kluczy i ruszył chwiejnym krokiem ku
drzwiom.
Sasza podążał do drzwi za kierowcą,
a Misza obok niego. Idąc prawie na palcach,
wszyscy trzej wyszli za oficerem na tyły
budynku.
Pierwszy klucz nie pasował. Sasza próbował stać spokojnie, widząc jak milicjant
niepewnie wsunął do zamka drugi klucz.
Pasował!
Zamek odskoczył i otworzyła się brama
obszernego podwórka wysypanego szutrem.
Sasza i Misza pomogli nieco milicjantowi,
żeby otworzył szybciej.
Kierowca już wskoczył do autobusu i uruchomił silnik. Wyjechał od razu, gdy tylko
brama otwarła się wystarczająco szeroko.
Chłopcy jeszcze raz pomogli milicjantowi –
tym razem przy zamykaniu bramy. A potem
wskoczyli do autobusu.
Cała trójka w uniesieniu zmierzała do
miasta.
– Chwała Panu! On naprawdę to zrobił! –
grzmiał triumfalnie kierowca, jadąc drogą.
– Tak! – wtórowali mu chłopcy. – To
prawdziwy cud! Dzięki Ci, Jezu!
– Dzisiaj obchodzi się Dzień Zwycięstwa.
A my mamy swój prawdziwy dzień zwycięstwa! Dzień zwycięstwa w Chrystusie!
—ciąg dalszy na str. 34
„I mówił im wiele przez przypowieści w te
słowa: Oto wyszedł siewca siać.”
Ewangelia Mateusza 13,3
Część
Praktyczna
Jak zasadzić drzewo
O
d zawsze jedną z najwdzięczniejszych rzeczy w moim życiu było
sadzenie drzew. Zasadziłem wiele
drzew w przeszłości, i niektóre – jak klon kanadyjski – wyrosły na wysokość 12 metrów.
Są drzewa, które żyją setki lat, więc świadomość, że drzewo, które zasadziłem, może żyć
bardzo długo, sprawia mi satysfakcję.
Jeśli zamierzacie zasadzić drzewo w swoim ogrodzie, należy mu znaleźć
odpowiednie miejsce. Drzewa
potrzebują miejsca nie tylko
na wzrost, ale też na rozrost
korzeni. Trzeba sprawdzić,
czy w górze nie ma linii
energetycznych, podobnie
czy w ziemi nie jest położony kabel z prądem lub
kabel telefoniczny. Przed
kopaniem pamiętajcie, aby
powiadomić zakład energetyczny.
Pracownicy zakładu powinni wam
oznaczyć podziemne kable.
Trzeba też trzymać się z daleka od systemu odwodnienia,
—Dale D. Smith
ponieważ korzenie drzewa mogą go zatkać.
Drzewa potrzebują przestrzeni na wzrost,
więc trzymamy się też z dala od chodników i budynków. Kiedy będziecie kupować
drzewko w szkółce ogrodniczej, szukajcie
egzemplarzy, które będą pasować do waszego ogrodu lub podwórka, kiedy już wyrosną.
Jeśli nie dysponujecie dużą przestrzenią, należy się zastanowić nad odmianami
karłowatymi. Są setki gatunków
do wyboru, więc dobrze byłoby
poszukać dodatkowych informacji – takich jak odporność
drzewa na suszę, na wilgoć w
ziemi, czy też wymogi gleby,
wysokość i szerokość drzewa,
itd.
Na potrzeby tego instruktażu powiedzmy, że kupujemy
klon o wysokości ok. 1 metra w
15-litrowym pojemniku. Korzeń
drzewka jest zbity w bryłę o
rozmiarach 25 cm x 25 cm.
Wykopujemy dołek na głębokość 25 cm – 30 cm i na
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
25
szerokość 75 cm; średnica dołka powinna być
trzy raz większa od szerokości bryły korzenia.
Jeśli mamy do czynienia z glebą gliniastą, to
od kopania łopatą może się nam tworzyć śliska powierzchnia na bokach dołka. Powoduje
to zatrzymywanie wody, przez co jest słabe
odwodnienie. Należy wówczas zlikwidować
tę gładkość, nakłuwając brzegi dołka widelcem, śrubokrętem albo czymś podobnym.
Następnie wyjmijcie drzewko z pojemnika,
uważając, aby nie uszkodzić korzeni. Czasem
pojemnik trzeba rozciąć nożem. Korzenie
będą zbite w bryłę, dlatego też przy wsadzaniu do ziemi należy je delikatnie rozluźnić.
Jeśli macie gotowy kompost, można domieszać go trochę do wykopanej ziemi, następnie ucisnąć ją lekko wokół korzeni rękami.
Będzie też trzeba się pozbyć pozostałej ziemi.
Drzewko należy podlać zaraz po zasadzeniu
i przynajmniej raz w tygodniu przez pierwszy sezon. Jeśli jest upalnie i bezdeszczowo,
drzewko może potrzebować wody częściej,
niż raz na tydzień. Jeżeli nie macie pewności,
czy drzewko potrzebuje wody, spróbujcie
się dokopać do brzegu dołka, aby sprawdzić
wilgotność. Gleba powinna być w dotyku
wilgotna, ale nie błotnista. Ułożenie ściółki
z kory wokół korzeni pomaga dodatkowo zachować wilgotność ziemi.
Niezłym pomysłem jest robienie zapisków
z pielęgnacji drzewka – chodzi o takie rzeczy,
jak data zasadzenia, cena, dni podlewania
oraz ile urosło każdego roku. Żałowałem nieraz, że nie prowadziłem zapisków odnośnie
moich drzew. Czasem ludzie mnie pytają, ile
lat ma dane drzewo. Gdybym miał zapiski,
mógłbym im podać konkretną datę.
Najwspanialszą rzeczą w sadzeniu drzew
jest to, że nic nas nie ogranicza co do ilości.
Drzewa będą zawsze potrzebne, a ludzie zawsze będą chcieli je sadzić.
(Dale Smith ma 80 lat, jest dziadkiem i nadal czerpie radość z sadzenia drzew).
Zaczerpnięto z Nature Friend Magazine, listopad 2013
© Dogwood Ridge Outdoors
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
Skrupulatny pracownik
—Andrew Carpenter
Piii, Piiii! – piszczy budzik i Jay wyskakuje
z łóżka. Po swoim zwyczajowym porannym
czasie z Biblią i modlitwą, zabiera się do codziennych zajęć, gwiżdżąc skoczną melodię.
Myśli w tym czasie: „Jaki to przywilej móc
pracować!”.
Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił,
to zrób według swojej możności, bo w krainie
umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości
(Kzn 9,10). Praca, która czeka na wykonanie,
inspiruje do gorliwości. Obojętne, czy jest to
sterta rzeczy do prasowania, czy kilka okien
do umycia – powinniśmy się do tego z chęcią zabrać. Idź do mrówki, leniwcze, przypatrz
26 Ziarno Prawdy • marzec 2016
się jej postępowaniu, abyś zmądrzał (Prz 6,6).
Maleńka pracowita mrówka daje wielkiemu
człowiekowi lekcję praktycznej mądrości.
Dzieci Boże pracują, aby zaspokoić swoje
potrzeby bytowe. A jeśli kto o swoich, zwłaszcza o domowników nie ma starania, ten zaparł
się wiary i jest gorszy od niewierzącego (1 Tm
5,8). Mamy także pracować, aby wspierać
słabych i dawać potrzebującym. Czy potrafimy pomagać z ochotą, bez względu na to,
czy chodzi o pomalowanie ściany w naszym
własnym mieszkaniu, czy o remont czyjegoś
zrujnowanego domu? Czy umiemy z radością
zarówno doglądać własnych spraw, jak i zrobić duże zakupy dla sąsiada w potrzebie?
Kiedy powinniśmy być gorliwi?
Przypowieść o robotnikach (Mt 20) uczy
nas, że bez względu na to, czy wcześnie lub
późno, właściciel potrzebował pracowników
do winnicy. Jezus miał poczucie przynaglenia
w sprawach swojego Ojca. Musimy wykonywać dzieła tego, który mnie posłał, póki dzień
jest; nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie
mógł działać (J 9,4). Boży ludzie są
teraz bardzo zajęci!
Skrupulatność i ociąganie się
nigdy nie idą w parze. Budzik
dzwoni z konkretnego powodu. Czy posłuchamy jego
wezwania, czy też leniwie
wyłączymy dzwonienie?
Czy umiemy ukończyć jedną pracę i zacząć drugą bez
marnowania czasu pomiędzy
nimi? Niektórzy mają następującą filozofię: „Nigdy nie rób dzisiaj tego, co możesz zrobić jutro”.
Jednak lepsza jest odwrotna mądrość: „Nigdy nie odkładaj na jutro
tego, co możesz zrobić dzisiaj”.
Skrupulatność i wytrwałość idą w parze.
Zbierała więc na polu aż do wieczora. Potem
wymłóciła to, co zebrała, a było tego około efy
jęczmienia (Rt 2,17). Wytrwałość zwycięża
przygnębiającą stertę brudnych naczyń, czy
rozpacz niekończących się napraw, a nawet
całodzienny kierat obowiązków i zadań.
Małe dzieci powinny być uczone wytrwałości
w sprzątaniu swoich zabawek aż do skutku
albo w zmywaniu podłogi, aż będzie czysta.
Jakie korzyści niesie gorliwie wykonana praca? Nie ma nic lepszego niż
satysfakcja z dobrze wykonanej
pracy! Inną jej korzyścią jest po
prostu jedzenie na stole. Leń nie
orze w jesieni; a gdy w żniwa szuka plonu, nic nie ma (Prz 20,4).
Skrupulatny pracownik ma
zdrowy sen. Robotnik ma słodki
sen (Kzn 5,12). Dla tych, którzy
nie męczą się czynieniem dobra
z pewnością najlepszą nagrodą
będą słowa Jezusa: Dobrze, sługo
dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości
pana swego (Mt 25,23).
The Eastern Mennonite Testimony
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
Nasze niesamowite ciało
—Alan Cliburn
J
est mroźna, zimowa noc, a ja drżąc na
ciele wślizguję się do łóżka. Pościel wydaje się zimna jak lód, gdy ją naciągam, nakładając na nią koc. Wydaje mi się, że zamarznę,
zanim dożyję poranka.
Lecz potem dzieje się coś niesamowitego.
W ciągu kilku minut lodowata pościel zaczyna się rozgrzewać, a potem stwierdzam, że
robi się całkiem przytulnie i wygodnie, i odpływam do krainy snów!
Nie, nie mam elektrycznego koca. Ani
żadnej gorącej butelki czy innego urządzenia, które zmieniałoby moje łóżko z lodówki
w cieplutkie gniazdko. Przyczyną tej zmiany
jest moje własne ciało!
Nie ono samo, rzecz jasna. Efekt jest kombinacją ciepła mojego ciała i właściwości pościeli. Gdybym się położył bez przykrycia,
marzłbym przez całą noc. Kołdra i koc też nie
są ciepłe same w sobie. Dzięki temperaturze
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
27
ciała danej od Boga i odpowiedniemu jej
współdziałaniu z pościelą zasypiamy, czując
się tak wspaniale!
To samo dotyczy ubrania. Wstając z łóżka
w zimny poranek, zaczynam od wsunięcia
pantofli. Potem ubieram podkoszulek z długimi rękawami, koszulę, sweter, kamizelkę –
aż do momentu, gdy czuję się ciepło. Żadne
z wymienionych ubrań nie posiada własnego
ciepła, lecz kombinacja kolejnych warstw izolacyjnych z temperaturą ciała pozwala osiągnąć właściwy skutek.
Ciało jest niesamowite. Pomyślcie o tym
przez chwilę. Bóg wyposażył je tak, by służyło długi czas, o ile będziemy o nie dbać. Na
przykład serce bije 24 godziny na dobę, rok
za rokiem, nie potrzebując ładowania i stale
pompując krew z niewiarygodną prędkością
i dokładnością.
Nigdy jednak nie traktujcie serca – ani
żadnej innej części ciała – jako czegoś, co
nam się należy i jest oczywiste. Niektórzy
mają ataki serca, a nawet wymagają przeszczepu. Większość ludzi z problemami kardiologicznymi sama jest sobie winna, odżywiając się niezdrowo przez dłuższy czas,
zaniedbując ćwiczenia fizyczne i popadając
w złe, szkodliwe nawyki jak palenie papierosów, spożywanie alkoholu czy zażywanie
narkotyków.
I choć ciało posiada niezwykły system
odpornościowy, możemy sami na siebie sprowadzić chorobę, nie dbając o nie
dostatecznie.
Tutaj przydają się dobre nawyki. Wracając
do mojego wchodzenia do łóżka w zimną
noc, możecie być zdrowsi, kładąc się wcześniej i wysypiając się.
Zanim jednak do łóżka wejdziecie, upewnijcie się, czy umyliście zęby i usuńcie spomiędzy nich wszelkie resztki pokarmu przy
użyciu nici dentystycznej. Róbcie to każdego
wieczoru. Niechaj się to stanie waszym rutynowym działaniem przed snem – nawykiem
28 Ziarno Prawdy • marzec 2016
– a będziecie mieli mniej ubytków w zębach,
które będą wam służyć dłużej, może nawet
przez całe życie!
Wspomniałem już, jak ważna jest odpowiednia dieta dla utrzymania serca w należytej
kondycji. To nie zawsze jest łatwe, szczególnie gdy wasi znajomi zajadają wielkie soczyste
hamburgery z frytkami i coca-colą. Nie musicie całkowicie rezygnować z jedzenia w fast
foodach, ale umiarkowanie jest ważne, a wasze mamy się ucieszą, widząc u was pragnienie
lepszego odżywiania się w domu. W przypadku napojów, najlepsza jest woda!
Jeśli mowa o domu, to możecie rozwinąć
jeszcze kilka innych dobrych nawyków, takich
jak podziękowanie mamie za obiad, zaoferowanie pomocy przy zmywaniu naczyń, okazywanie szacunku innym (z waszym młodszym
rodzeństwem włącznie), samodzielne ścielenie
łóżka, odrabianie zadań bez przypominania
czy sprzątanie z własnej inicjatywy.
Możecie również rozwijać nawyki duchowe, jak codzienne czytanie Biblii i modlitwa,
oddawanie Panu każdej pracy, zgłoszenie się
na ochotnika do pracy w domu starców czy
pomoc innym.
Wygląda, jakby było tego dużo, lecz również dużo możecie osiągnąć, pozostając w dobrej kondycji fizycznej i duchowej. Nie tylko
teraz, ale również później, gdy dorośniecie.
Ciepło mojego ciała uciekało, kiedy tylko
odkryłem się w łóżku - dlatego postarajcie się
nawykowo współpracować z innymi. To się
nazywa praca zespołowa i jest jak najbardziej
biblijne. Wysyłając swych uczniów do służby, Jezus nie posyłał każdego z nich osobno.
Poszli dwójkami.
Idąc za Jego przykładem, możecie osiągnąć
niesamowite rezultaty.
Zaczerpnięto z Partners, styczeń 2013
Christian Light Publications, Inc.
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
„...wziął w rękę swój kij, wybrał ze strumienia pięć
gładkich kamyków, włożył je do pasterskiej torby,
która służyła mu za kieszeń. Potem w drugą rękę
wziął procę i ruszył w stronę Filistyna.”
1 Księga Samuela 17,40
Dla
MŁODZIEŻY
Kim jest
PROROK?
P
rorok jest osobą, przez którą przemawia Bóg i która odważnie głosi
Jego przesłanie. W Biblii czytamy o
prorokach mówiących w imieniu Boga, używających konkretnych słów, by przepowiadać przyszłość. Lecz czynili oni coś więcej.
Grali ważną rolę podczas podboju i zasiedlania Ziemi Obiecanej. Ich przesłania wzywały
Izraela do oddawania chwały Bogu. Prorocy
pojawiają się na kartach całej Biblii – zarówno
w Starym, jak i w Nowym Testamencie.
Prorok otrzymywał powołanie bezpośrednio
od Boga poprzez Jego obwieszczenia, wizje,
sny lub poprzez objawienie. Niektórzy prorocy, jak Jeremiasz (Jr 1,5) lub Jan Chrzciciel
(Łk 1,13-16) zostali powołani, zanim jeszcze
się urodzili.
Byli prorocy dokonujący cudów, jak Eliasz
spuszczający ogień z nieba na przesączony
wodą ołtarz i odnoszący zwycięstwo nad prorokami Baala (1 Krl 18,20-39). Elizeusz był
uczniem Eliasza i również dokonywał cudów,
—Jane Landreth
jak ten z rozmnożeniem oliwy w domu pewnej wdowy (2 Krl 4,1-7). Mojżesz, jeden
z największych proroków, dokonał wielu
cudów, prowadząc dzieci Izraela do Ziemi
Obiecanej. Jeden z nich polegał na zamianie
gorzkiej wody w słodką (2 M 15,22-25).
Poza powołaniem od Boga, prorocy nie
posiadali żadnych szczególnych kwalifikacji.
Jedni byli pasterzami jak Amos (Am 7,14),
inni kapłanami jak Ezechiel (Ez 1,3), jeszcze
inni książętami jak Abraham (1 M 23,6). Były
wśród nich kobiety jak Miriam (2 M 15,20),
Debora (Sdz 5,2-31), czy córki Filipa (Dz
21,9).
W Biblii znajdują się biografie proroków napisane przez nich samych: Izajasza,
Jeremiasza, Amosa, Jonasza, Aggeusza,
Zachariasza, Ozeasza i innych. Wielu proroków nie wymieniono z imienia, choć ich proroctwa były bardzo ważne.
Główna rola proroka polegała na przyjęciu
Słowa Bożego w celu nauczania, karcenia,
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
29
napominania i wychowywania ludu. Byli
oni posłańcami Pana ostrzegającymi lud
przed konsekwencjami nieposłuszeństwa
wobec Bożej woli. Nie byli wszechwiedzący jak Bóg, lecz mówili wszystko, co On im
nakazał.
Najważniejszym testem dla proroka jest
jego lojalność wobec Boga.
Zaczerpnięto z Partners, kwiecień 2012
Christian Light Publications, Inc.
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
Test prawdziwej miłości
Jeśli kto mówi: Miłuję Boga, a nienawidzi
brata swego, kłamcą jest; albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować
Boga, którego nie widzi (1 J 4,20).
J
akże to poważna myśl, że nasza miłość
do Boga jest mierzona według naszych
codziennych relacji z ludźmi i miłością, jaka
w tych relacjach się odbija. I jest ona jedynie
ułudą, jeśli nie ma za sobą twardych dowodów
codziennego życia z bliźnimi.
Podobnie rzecz ma się z pokorą. Łatwo jest
nam myśleć, że jesteśmy pokorni, kiedy uniżamy się przed Bogiem. Ale to właśnie uniżenie wobec ludzi jest jedynym, wystarczającym
dowodem na to, że nasza pokora wobec Boga
jest rzeczywista, że pokora ta zamieszkała w nas
i stała się naszą naturą, że tak jak Chrystus wyzbyliśmy się własnej reputacji. Kiedy uniżenie
—Andrew Murray
serca staje się nie jakąś pozą, którą przyjmujemy na czas modlitwy lub myślenia o Bogu, ale
samą istotą naszego życia, wówczas przejawia
się ono w całym naszym postępowaniu wobec
naszych braci.
Ta lekcja jest nauką wielkiej wagi: prawdziwa
pokora, którą istotnie przejawiamy, nie polega
na pozowaniu przed Bogiem w modlitwie, lecz
jest postawą, którą niesiemy w sobie i okazujemy w naszym codziennym zachowaniu.
Nic nie znaczące rzeczy naszej codzienności są
istotnymi testami wieczności, bo to one wykazują, jakie naprawdę jest nasze serce. To właśnie
w tych najmniej strzeżonych momentach widzimy i pokazujemy naprawdę, jacy jesteśmy.
Herald of His Coming
Gospel Revivals Inc.
PO Box 279 . Seelyville, IN 47878
Fax: 812-442-6201 . [email protected]
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
Przypadek zbiegłego
—Muriel Larson
– Zobacz na te kaktusy! – krzyknęła Joy
do swojej siostry. Spędzały razem kolejny radosny dzień wakacji.
– Jakie mają piękne kwiaty!
30 Ziarno Prawdy • marzec 2016
– No cóż, to pustynia – odparła Hope. –
A kaktusy głównie rosną właśnie na pustyni.
Wygląda na to, że niektóre nawet mają jakby
gruszki.
– Nazywa się to chyba kolczaste gruszki
kaktusowe – powiedział tata. – Gdyby nie te
małe ćmy obecne wszędzie, mogłyby spowodować poważny problem!
I naprawdę spowodowały poważny problem, kiedy 200 lat temu przywieziono
je do Australii. Wkrótce pierwsze kaktusy rozmnożyły się i wydostały się ze specjalnych pól uprawnych na zewnątrz.
Rozprzestrzeniły się błyskawicznie na obszarze wielu kilometrów kwadratowych na tym
kontynencie.
– Coś z tym trzeba zrobić!– martwili się
hodowcy. – Te kaktusy wyjaławiają naszą ziemię. Ledwo zarabiamy teraz na utrzymanie!
Australijscy specjaliści od owadów popłynęli do obu Ameryk w poszukiwaniu
naturalnych wrogów owego kaktusa, który okazał się taką plagą. Po latach pracy,
w trakcie której wysłali oni wiele owadów
do Australii w charakterze poszukiwanego
remedium na problem, w końcu odkryli najlepsze rozwiązanie. Była nim ćma z
Argentyny.
W Australii rozprzestrzeniono miliardy jajeczek owej ćmy. Z jajeczek wykluły się malutkie, żarłoczne larwy, żerujące na kaktusie.
W ciągu siedmiu miesięcy te larwy zniszczyły ostatni obfity plon kaktusa z kolczastymi
gruszkami i ziemia nareszcie znowu stała się
zdatna do wypasu bydła i osiedlania się.
Ten kaktus i ta konkretna ćma są przykładem wspaniałego systemu, w ramach którego Bóg zaplanował utrzymywanie roślin
i stworzeń pod kontrolą. Bóg ma cel dla
wszystkiego, co stworzył i jeśli ten system
równowagi nie zostanie zakłócony, wszystko w nim działa bez zarzutu.
A teraz przyjrzyjmy się dwóm siłom na
świecie: Bóg jest dobry, szatan – zły. I jest
ciągła walka pomiędzy Bogiem a szatanem.
Kiedy jesteśmy poddawani próbie, czy
wówczas wybierzemy dobro, czy zło?
Zło potrafi wyrządzić wielką szkodę, tak
jak ten kaktus, który opanował Australię.
Adam i Ewa zdecydowali, że będą słuchać diabła i zbuntowali się przeciwko Bogu. Czyniąc tak, sprowadzili na
ludzkość karę za grzech – karę śmierci. Jednak ci, którzy przyjęli Jezusa, są
oczyszczeni i otrzymują moc do czynienia
właściwych wyborów.
Bóg ma również plan i cel dla twojego
życia. Miłuj Go z całego serca i podążaj za
Nim wiernie. Kiedy będziesz żyć wewnątrz
Jego „systemu równowagi”, wszystko będzie
wspaniale działało.
Zaczerpnięto z Partners, kwiecień 2007
Christian Light Publications, Inc.
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
31
Ukąszenie węża
—Elizabeth Wagler
T
eresa wytyczyła okrąg na miękkiej ziemi swoim palcem u nogi.
– To jest twoje miejsce, a ja będę sadzić
tutaj – powiedziała do młodszej siostry,
Sabiny. – Masz wystarczająco dużo patyczków? Gotowa? Raz, dwa, trzy – start!
Dziewczynki grały w wymyśloną przez
siebie grę, którą nazwały „Ogródki”. Każda
trzymała w garści pęk patyczków, które odłamały z krzewu hibiskusa.
Na słowo „start” pochylały się nad swoimi grządkami i zaczynały wtykać patyczki
do ziemi, formując okrągły płotek. Zawsze,
kiedy mama siała nasiona, robiła wokół nich
takie ogrodzenie, aby chronić nasiona przed
kurami, które inaczej by je wydziobały.
Następnie dziewczynki robiły dziurki wewnątrz swoich ogródków i szybko umieszczały w nich małe kamyczki, zakrywając
je ziemią. Ta, która pierwsza skończyła,
wygrywała.
– Skończyłam – pisnęła Sabina, prostując
się i strząsając ziemię ze spódniczki.
– Nie, nieprawda! – powiedziała Teresa,
przyklepując ostatnie zagrzebane nasionko.
– Trzeba jeszcze je podlać.
Dziewczynki z chichotem puściły się biegiem do kranu z wodą z tyłu domu, napełniając swoje naczynia, a następnie popędziły
z powrotem do swoich ogródków. Chlusnęły
wodą na ziemię i obie zawołały jednocześnie:
„Wygrałam, wygrałam!”.
– Musimy to powtórzyć, bo obie wygrałyśmy – powiedziała Sabina.
Dziewczynki popędziły zebrać więcej
patyczków.
– Teresa! – zawołała mama od drzwi
kuchennych.
– Tak? – dziewczynka zatrzymała się
w biegu.
32 Ziarno Prawdy • marzec 2016
– Dziewczynki, chciałabym, żebyście poszły do cioci Karoliny i przyniosły mi rybę,
która jest w jej zamrażarce. Tata wróci niedługo do domu i chciałabym zrobić na kolację rybę.
– Dobrze – odparła ochoczo Teresa.
Jednak dziewczynki nie poszły nigdzie,
tylko zamiast tego dalej grały w „ogródki”.
Sadziły na niby groszek i Teresa wygrała.
Potem sadziły buraczki i tym razem Sabina
wygrała.
Nagle Teresa podniosła głowę.
– Robi się ciemno. Ojejku, zapomniałam
– sapnęła. – Miałyśmy iść do cioci po rybę.
Mama będzie się zastanawiać, czemu nam to
tyle zajęło. Chodźmy szybko.
Dziewczynki upuściły swoje patyczki i
pobiegły polną drogą, na której ich stopy
wzbijały obłoczki kurzu za każdym krokiem.
Wkrótce były na miejscu, dysząc i śmiejąc
się.
Ciocia Karolina wyniosła im rybę i spojrzała na zewnątrz.
– Ojej, dziewczynki. Jest już prawie ciemno. Macie latarki?
Obie potrząsnęły głowami.
– Uważajcie – ostrzegła je ciocia. – Może
powinnyście wrócić do domu główną, oświetloną drogą.
Teresa i Sabina podziękowały za rybę i
pobiegły z powrotem główną drogą, wzdłuż
której pojedyncze latarnie rzucały słabe
światło.
Kiedy tak biegły, Sabina nagle pomyślała
o zagadce:
– Co robi „chrum–chrum” i bardzo dobrze
smakuje? – zapytała.
Teresa myślała o odpowiedzi i dlatego
nie dostrzegła węża. Kiedy śmignęła obok
wysokich traw, wąż wyskoczył i ukąsił ją w
stopę.
– Au! – wrzasnęła. – Co to było? – rozejrzała się.
– Wąż – wysapała Sabina. – Biegiem!
Kiedy wreszcie się zatrzymały na swoim
podwórku, Sabina zapytała:
– Czy on cię ugryzł?
– Chyba tak – Teresa pochyliła się nad
swoją nogą. – Boli – powiedziała, dotykając jej ostrożnie. – Ale proszę cię, nie mów
mamie, że mnie wąż ukąsił. Będzie zła, bo
nie poszłyśmy w porę po rybę. Powie, że to
nasza wina przez to zwlekanie aż do zmroku.
Obiecaj, że nie powiesz.
Sabina skinęła głową. Weszły obie do kuchni, gdzie mama robiła placki ziemniaczane.
– No, nareszcie! – powiedziała niezadowolona na ich widok. –
Potrzebuję jeszcze trochę cukru ze sklepu.
Weźcie pieniądze z
puszki na szafce i
kupcie mi ze dwa
kilo. Pospieszcie
się.
Mama nie posłałaby Teresy do
sklepu, gdyby miała świadomość, co się
stało. Wiedziała, że ktoś, kogo ukąsił jadowity wąż, powinien jak najszybciej zostać poddany leczeniu. Jednak o tym, co się przytrafiło jej córce, nie miała pojęcia.
Do czasu powrotu ze sklepu Teresa nie
czuła się już dobrze. Stopa ją bardzo bolała, właściwie cała noga pulsowała od bólu.
Kręciło jej się w głowie i czuła mdłości.
Usiadła na krześle przy stole do kolacji, ale
nie jadła nic. Wkrótce wstała i pokuśtykała
do łóżka. Mama widziała, jak odchodzi, ale
pomyślała, że dziewczynka jest zmęczona po
intensywnej całodziennej zabawie. Wkrótce
wszyscy się położyli spać.
Dwie godziny później, Robert, ich starszy
brat, wrócił do domu z pracy. Kiedy szykował się do spania, usłyszał, że ktoś mówi
głośno w pokoju dziewczynek. Podszedł do
drzwi i zajrzał do środka. Teresa majaczyła.
Snop latarki oświetlił dziewczynki skulone obok siebie, a Teresa kurczowo trzymała
Sabinę. Płakała i mówiła jednocześnie.
Robert podszedł bliżej i poświecił prosto
na jej twarz. Z przerażeniem zobaczył, że z
ust i nosa siostry wypływa krew.
Łapiąc ją za ramię, zawołał:
– Co ci się stało?
– Boli mnie noga – jęknęła Teresa.
Robert poświecił na nogę. Była spuchnięta
dwukrotnie.
– Ugryzł cię wąż? – zażądał odpowiedzi.
Teresa zaczęła płakać. – Tak!
Robert
natychmiast
obudził rodziców, razem błyskawicznie
zawinęli Teresę w
koc i wsadzili do samochodu. Pojechali
do sąsiedniej wioski do
domu krewnych, którzy
wiedzieli, jak leczyć ukąszenia wężów.
Podczas następnych dni Teresa
straciła mnóstwo krwi. Na jej całym ciele
pojawiały się ciemne plamki, co oznaczało, że krwawienie było do wewnątrz. Jej
noga jeszcze bardziej spuchła i dziewczynka
ogromnie cierpiała. Miejscowy zielarz sporządził kompres z liści pewnej rośliny o leczniczych właściwościach i obłożył nim ranę.
Zrobił wywar z pozostałych liści i kilka razy
dziennie rodzice moczyli jej nogę w ziołowej
kąpieli. Piła też leczniczy napar, a inni ludzie
modlili się o jej uzdrowienie i o Bożą wolę.
Przez pierwsze dni Teresa krzyczała, kiedy
ktoś ją dotykał. Nie mogła jeść, ale musiała
połykać gorzkie lekarstwo.
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
33
Powoli zaczęło jej się polepszać. Wkrótce
mogła zjeść trochę rosołu. Dzieci ze szkoły
przysłały dla niej prezent. Ciocia Karolina z
mężem przyszli ją odwiedzić i przynieśli jej
trochę książek.
Ponad tydzień później rodzice przywieźli
córkę z powrotem do domu. Jej noga wróciła do normalnego rozmiaru, skóra straciła
czarny kolor, ale ona cała była obolała i bardzo słaba.
Nie pamiętała pobytu w domu zielarza,
płaczu z bólu, jedzenia rosołu ani czytania
książek.
Pomyślała: „Jaka szkoda, że nie poszłam od
razu po rybę, bo wtedy ten wąż by mnie nie
ukąsił”.
To ukąszenie było ciężką lekcją
posłuszeństwa.
Zaczerpnięto z Partners, marzec 2012
Christian Light Publications, Inc.
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
Dzień zwycięstwa!
—ciąg dalszy ze str. 24
_____________________________
Przez dwadzieścia lat, od 1970 do 1990
roku, podobne sceny rozgrywały się w całym byłym Związku Radzieckim. Czasem
Pan chronił wierzących, jak w powyższej
historii, lecz w bardzo wielu przypadkach
kończyło się to aresztowaniem. Pastorzy, ojcowie i starsi byli zatrzymywani i nakładano
na nich grzywny, albo nawet byli skazywani
na długoletnie wyroki więzienia. Ale chrześcijanie trwali w wierze. Nie dali się uciszyć. Kontynuowali spotkania po domach,
w mieszkaniach i w lasach. Opracowywano
szczegółowe plany informowania wierzących, kiedy i gdzie mają się zgromadzić.
Spotykali się bez względu na pogodę.
Czasem w ulewie gromadzili się na zewnątrz
bez schronienia, lecz nadal przychodzili na
zgromadzenia. Bez względu na wiatr i śnieg,
ich pragnienie wzajemnego zbudowania
i wspólnej modlitwy było tak silne, że żywioły rzadko były w stanie ich powstrzymać.
34 Ziarno Prawdy • marzec 2016
Takie było normalne życie chrześcijan.
Owszem, słyszeli, że na Zachodzie są takie
miejsca, gdzie chrześcijanie spotykają się regularnie w klimatyzowanych kaplicach, lecz
dla nich była to abstrakcja. Jedno jednak
wiedzieli: Bóg był z nimi. Raz za razem, cudowna Boża obecność wylewała się podczas
ich nabożeństw. W czasie modlitw i świadectw, śpiewu i kazań Duch Pański błogosławił ich swą obecnością.
Grzesznicy pokutowali. Bracia i siostry,
którzy upadli w grzech, odnawiali swe relacje z Panem. Wierni umacniali i zachęcali
się wzajemnie. Bóg nie pozwolił, by moce
piekielne ich zwyciężyły. Ich nadzieją i siłą
był Zbawiciel, Jezus Chrystus. Do Niego
przychodzili po uwolnienie.
Wiedzieli, że niekoniecznie nastąpi ono
w tym życiu. Stawiali czoła rzeczywistości.
Wielu z nich zginęło męczeńską śmiercią ze
względu na Chrystusa, lecz wiara niosła ich
naprzód. Wyzwolenie, nawet jeśli nie za życia, było dzięki wierze pewne po śmierci.
Zaczerpnięto z They Would Not Be Silent
© 2001 TGS International
Filia Christian Aid Ministries
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
„Wówczas Jezus powiedział: Puśćcie dzieci
i nie zabraniajcie im przyjść do Mnie. Do takich
właśnie należy królestwo niebieskie.”
Ewangelia Mateusza 19,14
Kącik dla
D zieci
Czy to Puszek był paskudny?
—Mrs. Luke Detwiler
J
acek siedział na miękkiej trawie pod
drzewem, spoglądając, jak jego kolega, Samuel, buja huśtawkę wysoko pod
niebo i pozwala jej opadać swobodnie na
dół.
– Ale fajnie, że moja mama pozwoliła
mi zostać z tobą na czas zakupów – powiedział Samuel, podbijając huśtawkę znowu.
– No, teraz twoja kolej.
– Ja też się cieszę – przyznał Jacek. Ale
zróbmy coś jeszcze oprócz huśtania się.
– No pewnie, ale co? – zgodził się Samuel. – Co będziemy robić?
Właśnie wtedy Jacek wypatrzył wielkiego rudego kota, Puszka, który spał na stole
na tarasie. Na jego twarzy pojawił się złośliwy uśmieszek.
– Zobacz tam – Jacek wskazał na kota.
– Sprawdźmy, czy zaskoczymy Puszka
i złapmy go podczas snu. Ty zakradnij się
za drzewo, najbliżej jego łba, a ja zakradnę
się od tyłu. Zobaczymy, kto pierwszy go
złapie.
Następnie po cichuteńku obydwaj zaczęli się podkradać w stronę śpiącego
kota. Ale Puszek miał znakomity słuch,
nawet podczas snu. Jego łepek podskoczył do góry i w tej samej chwili, w której zobaczył chłopców, śmignął ze stołu
i rzucił się w stronę stodoły.
A chłopcy z wrzaskiem pobiegli za nim.
Właśnie, kiedy wpadli w drzwi, zobaczyli, jak mignęło coś rudego i zniknęło
w dziurze pomiędzy dwoma balami siana.
– Świetnie! – krzyknął Jacek. – Ty zostań tutaj, a ja go zajdę od drugiej strony.
Może jeszcze go złapiemy.
Biedny Puszek. Kiedy zobaczył wykrzywione twarze chłopców wpatrujące się w
niego z obu stron, zrozumiał, że jest w pułapce. Skulił się, miauczał i syczał.
Jacek sięgnął najdalej, jak mógł, ale Puszek tylko wciąż prychał i trzymał się jak
najdalej poza zasięgiem ich rąk.
– Zobacz, może tobie uda się go dosięgnąć – zawołał Jacek do Samuela.
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
35
Samuel sięgnął do otworu, chcąc złapać
kota, ale Puszek był przerażony i rozzłoszczony. Nagle błyskawicznie mignęła kocia
łapa i w tej samej chwili strużki krwi pociekły po ręce Samuela.
– Auu! Auuu! – krzyczał Samuel.
Chłopcy natychmiast zostawili Puszka
w spokoju i pobiegli do domu. Mama Jacka spojrzała z zaskoczeniem na zapłakaną
twarz Samuela i jego zakrwawioną rękę.
– Co się stało? – zapytała.
– To ten paskudny Puszek! – krzyknął
Jacek.
Mama w skupieniu spokojnie obmyła
zadrapania. Kiedy sięgała po opatrunek,
zapytała:
– Czy to na pewno kot był paskudny,
czy może to nieznośne dzieci mu dokuczały, hm?
36 Ziarno Prawdy • marzec 2016
Chłopcy spojrzeli niewyraźnie na podłogę, myśląc o całej zabawie.
– No, chyba to była nasza wina – przyznał Jacek.
– Tak też myślałam –odparła mama. –
Puszek nie lubi, jak się go trzyma, ale poza
tym jest łagodnym kotkiem. Nie drapie
nikogo, chyba że ktoś mu dokucza.
Mama skończyła opatrywanie ręki Samuela, a potem znowu odezwała się do
chłopców.
– Z Biblii wynika, że ludzie, którzy kochają Boga, zawsze będą dobrzy i delikatni
wobec zwierząt. Co powiedziałby Puszek
o was: że byliście dobrzy dla niego?
Samuel i Jacek potrząsnęli głowami. Pamiętali, jak kotek prychał i syczał, i zrobiło im się nieswojo, że tak się zachowywali.
– Jak myślicie, co moglibyście dobrego
zrobić dla Puszka? – zapytała mama.
– Moglibyśmy mu zanieść coś do jedzenia – wymyślił Samuel.
– I jak przyjdzie, możemy go delikatnie
pogłaskać, zamiast go ścigać i straszyć –
dodał Jacek.
– No, to już brzmi dużo lepiej
– powiedziała zadowolona mama. – Jeżeli
będziecie traktować kota łagodnie, wkrótce polubicie zabawę z nim. A on będzie na
pewno szczęśliwszy.
Zaczerpnięto ze Story Mates, marzec 2012
Christian Light Publications, Inc.
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
Pracowite pszczoły
B
óg oczekuje od nas wykonywania pracy w najlepszym stylu. W miarę upływu czasu, będziemy obciążani coraz
poważniejszymi rodzajami obowiązków.
Bóg nawet najmniejsze stworzenia stworzył wraz z ich specyficznym rodzajem pracy.
Pszczoły robotnice wykonują różne obowiązki
w kolejnych etapach swojego życia.
Pierwszym ich życiowym zadaniem jest sprzątanie – czyszczą komórki plastra w swoim ulu.
Następne zadanie to opieka nad maluchami
– czyli karmienie rozwijających się larw.
Trzeci obowiązek jest natury konstrukcyjnej
– robotnice używają swoich gruczołów z woskiem w celu
budowania i naprawiania
komórek plastra w ulu.
Kolejny
obowiązek to „gotowanie” –
a mówiąc precyzyjnie – sporządzanie
mleczka pszczelego
dla larw.
Jeszcze inna praca
dla robotnic polega
na utrzymaniu w ulu
odpowiedniej temperatury. W czasie zimy
zbijają się w gromadkę
i wytwarzają wibracje,
podnosząc temperaturę
—Joan Keener
otoczenia. Zaś w lecie niektóre robotnice przemieszczają się na przód ula i wachlują swoimi
skrzydełkami jak wachlarzami, ochładzając powietrze w ulu. Inne robotnice udają się na tyły
ula i za pomocą wachlowania wypychają gorące
powietrze na zewnątrz.
Wyposażając pszczoły w te wszystkie umiejętności, Bóg dał im cudowną zdolność do opieki
nad ich rodzinami. Czy Jego stworzenie nie jest
cudowne?
Zaczerpnięto ze Story Mates, wrzesień 2012
Christian Light Publications, Inc.
Wykorzystano za pozwoleniem
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
37
„Wówczas Samuel ogłosił ludowi prawa
władzy królewskiej, które następnie spisał
w księdze; księga została złożona przed
Jahwe. Potem rozesłał ludzi do ich domów.”
1 Księga Samuela 10,25
Fragment
K SIĄŻKI
ZŁOŚĆ
GORZKI OWOC
I JEJ
1868
Pani Gladstone
CZĘŚĆ PIĄTA
ROZDZIAŁ 11
OPOWIEŚĆ DZIADKA
H
elen, dziadek chciałby zjeść z
tobą obiad – powiedziała mama
dwa dni później. Możesz wrócić ze szkoły o pierwszej, a potem od razu
pójść do niego.
Helen nie zależało szczególnie na tym
spotkaniu; przerażały ją kontakty z
38 Ziarno Prawdy • marzec 2016
dziadkiem. W jego oczach było coś, co ją
prześwietlało do tego stopnia, że nie była w
stanie popatrzeć w nie bez uczucia zmieszania. Jego przyjazne spojrzenie ją onieśmielało i wywoływało rumieńce na jej twarzy – właściwie w ostatnim czasie Helen
z nikim nie czuła się swobodnie i żyła w
ciągłym strachu, że jej okropne zachowanie wobec Luizy wyjdzie na jaw. A jednak
nie wpadła na to, żeby pójść do tej, wobec
której zawiniła i prosić o przebaczenie.
Helen zaczynała oswajać się z grzechem.
Każda godzina trwania w przewrotności odciskała coraz większe piętno na jej
charakterze. Nie modliła się ani razu, odkąd popchnęła Luizę. Czuła, iż nie może
tego zrobić, ponieważ resztki jej sumienia
uświadamiały jej, że taka modlitwa ani
nie dotrze do Boga ani też nie doczeka się
odpowiedzi. Alicja i Mary znowu były jej
przyjaciółkami, a ich wpływ bez wątpienia łagodził odczucia Helen. Jednak, kiedy nadchodził mrok nocy, myśli zaczynały
gonić jak szalone i zanim udawało jej się
zasnąć, mijał długi czas. Zawsze w swoich sennych koszmarach widziała Luizę
w jakiejś strasznej postaci. W ciągu dnia
natomiast próbowała zapomnieć o swoim
okrucieństwie wobec Luizy, tym bardziej
że chora wracała do zdrowia i zamierzała być dla niej miła. Należało jakoś to jej
zrekompensować; oczywiście tylko w przypadku, gdyby Luiza nie powiedziała o niej
nikomu.
Kiedy minęła godzina pierwsza, Helen
siedziała przy obiedzie z dziadkiem, który
specjalnie zadbał, żeby nikt im nie przeszkadzał. Był zdecydowany, by przebadać
swoją wnuczkę; chciał wykazać jej winę
w sposób delikatny i życzliwy, ponieważ
wiedział, że jeśli nie nastąpi jakaś zasadnicza zmiana w charakterze Helen, wyrośnie ona na złą kobietę i przyprawi swoją
matkę i siostrę o wielki smutek. Pan Holt
wyczuwał, iż dobroć Helen jest tylko powierzchowna, a pod jej pokrywką bije złe,
zimne serce.
Dziewczynka jakoś odprężyła się w towarzystwie dziadka, ponieważ był milszy
niż normalnie i tak ciepło z nią rozmawiał,
że w końcu zapomniała o swojej nieufności i lękach, wdając się z nim w wesołą
pogawędkę.
Po obiedzie pan Holt zachęcił ją, żeby
usiadła obok i powiedział:
– A teraz, Helen, chcę ci opowiedzieć
pewną historię. Usiądź tu naprzeciwko
mnie i posłuchaj. Wszystko, co chcę opowiedzieć, wydarzyło się niedawno; wiem,
że dzieci lubią prawdziwe opowieści.
Były sobie kiedyś dwie dziewczynki; starsza była dobrze ułożona i chodziła regularnie do szkółki niedzielnej. Zawsze uważnie słuchała, żeby umieć odpowiedzieć na
wszystkie pytania nauczycielki. Cały czas
była najlepszą uczennicą i dostawała ciągłe
pochwały za swoje umiejętności i bystrość.
Koleżanki podziwiały jej talenty i mówiły:
„Ale ty jesteś pilna i dobrze wychowana!
Całkiem inna niż twoja młodsza nieokrzesana siostra!”.
Nieokrzesana młodsza siostra była rzeczywiście niedbała i trochę bezmyślna, ale
z całej siły próbowała się poprawić. Czasem
szła do szkoły nieprzygotowana, ale zawsze
było jej przykro, że zawiodła swoją nauczycielkę i starała się naprawić liczne błędy.
Kiedy trochę podrosła, prawdziwie pokochała Jezusa, a im więcej się o Nim dowiadywała, tym bardziej stawała się czuła i
uważna. Świat nadal podziwiał jej starszą
siostrę; ale domownicy kochali młodsze,
nieokrzesane dziecko, które choć często
bardzo impulsywne, to jednak było szczere
i żyło w prawdzie. W oczach Boga starsza
dziewczynka była hipokrytką; zachowywała się zawsze tak, żeby dobrze wypaść
przed ludźmi, jednak za nic miała łaskę i
miłość Ojca w niebie. Wewnątrz była dumna i nie dążyła do cichości i pokory Jezusa.
Bóg nie zajmował pierwszego miejsca w
jej myślach. Najważniejsze było dla niej
własne „ja”. Jej młodsza siostra znała smak
modlitwy; często w samotności wylewała
serce przed Bogiem i wyznawała Mu swoje
grzechy, prosząc Ducha Świętego o pomoc
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
39
w pokonaniu swojego „ja” i o zwycięstwo
nad grzechem.
Bóg słyszał te modlitwy – Jezus był przy
niej blisko – i aniołowie, którzy krzywili się
na widok jej dobrze ułożonej siostry, uśmiechali się życzliwie, patrząc na tę młodszą i
czekając z utęsknieniem na chwilę, kiedy
będą mogli ją przyłączyć do swojej świetlistej gromady.
Te dwie siostry pewnego dnia wracały
ze szkoły, kiedy spotkały na ulicy biedną,
pokrzywioną dziewczynkę, która cierpiała wiele bólu od swoich narodzin, i którą
świat ciężko doświadczał. Dziewczynka
gorzko płakała, bo zgubiła drogę. Kiedyś
jej życie było jaśniejsze, ale teraz bieda i
choroba stały się jej powszednim chlebem.
Młodsza siostra nigdy nie przechodziła
obojętnie obok łez, które ktoś wylewał z
powodu bólu; więc i tym razem zatrzymała
się i postanowiła pomóc tej dziewczynce.
Naprowadziła ją na właściwą drogę i nie
opuściła jej, dopóki mała nie znalazła się
blisko domu. Dopiero tam pożegnała się
z nią, zaprosiwszy ją wcześniej do szkółki niedzielnej. Zaproponowała też, że
przyjdzie po nią za tydzień w niedzielne
popołudnie. Młodsza siostra, której świat
nie rozumiał i nie cenił tak wysoko jak jej
starszą siostrę, przyprowadziła tę kaleką
dziewczynkę oraz jej rodziców do Jezusa.
Była wobec tej biednej rodziny Bożym narzędziem radości i pokoju.
Wszystko to nie podobało się jej dobrze
ułożonej siostrze, która nienawidziła kaleki
za jej kalectwo, biedę i za to, że siedziała na
lekcjach szkółki obok jej młodszej siostry.
W końcu nadszedł dzień, kiedy spotkała
małą w wąskim zaułku i... zaatakowała
ją…
– Nie! Nie opowiadaj już dziadku! – krzyczała Helen, która rumieniła się na twarzy
w czasie całej opowieści dziadka. – Teraz
40 Ziarno Prawdy • marzec 2016
widzę, jaka byłam podła! Jak obrzydliwie
potraktowałam Luizę!
– I to ty, Helen – powiedział dziadek. –
A ja myślałem, że ty nie mogłabyś nikogo
skrzywdzić.
– Wybacz mi, dziadku! Proszę, proszę!
Wybacz mi!
– Kochanie, nie proś mnie o przebaczenie; to Bóg jest tym, od którego potrzebujesz je uzyskać. To Jego obraziłaś, nie mnie.
Helen, czy czułaś się szczęśliwa ostatnio,
chodząc z tym okropnym brzemieniem?
– Nie, dziadku. Nie. Próbowałam się go
pozbyć, ale w nocy nie mogłam przestać
myśleć o Luizie.
– Czy modliłaś się od czasu, kiedy ją
uderzyłaś?
– Nie, dziadku, nie mogłam. Ale nie
uderzyłam jej, tylko ją popchnęłam. Nie
spodziewałam się wcale, że upadnie.
– To nie ma większego znaczenia; grzech
pozostaje ten sam. Twoja nienawiść i zazdrość doprowadziły cię do tego i zobacz,
jakie są tego konsekwencje. Dni Luizy są
policzone. Rozmawiałem dziś rano z doktorem Brownem.
– Dziadku, przecież mówiłam, że nie zabiłam jej.
– Za to nie dałbym głowy, Helen. Nie
ulega wątpliwości, że ten upadek przyśpieszy jej śmierć; akurat w czasie, kiedy – jak
mówi doktor – choroba poczyniła wielkie
spustoszenie. Co teraz zrobisz, Helen?
– Co teraz zrobię? – Helen popatrzyła na
dziadka, powtarzając jego słowa. – Nic...
Teraz już wszyscy się dowiedzą, jaka byłam
podła i będę musiała znosić ten wstyd tak,
jak umiem.
– Czy to wszystko, Helen?
– A co jeszcze mogę zrobić?
– Chcesz, żeby Luiza umarła, nie zobaczywszy się z tobą?
– Dziadku postanowiłam być dla niej
miła, kiedy wydobrzeje.
– Ona już nie wydobrzeje.
– Dziadku, ona mi przebaczyła, bo przesłała mi kilka wiadomości przez Betty.
– I to ci wystarczy?
– A co jeszcze mam zrobić, dziadku?
– Niech cię pouczy twoje własne serce.
– Prosić Boga o przebaczenie?
– A następnie Luizę.
– Co?! Tego bachora? – żachnęła się
Helen, reagując według swojej starej natury. – Nigdy! Nie ma mowy.
– No to ja ci już nie mam nic do powiedzenia – odparł pan Holt smutno. – Może
lepiej by było, gdybyś mi pozwoliła dokończyć moją opowieść. Nie ma powodu,
żebym cię oszczędzał, skoro twój duch jest
nadal taki krnąbrny.
Helen wyglądała na bardzo zażenowaną
swoim wybuchem i dziadek widział, że toczy się w niej zacięta walka pomiędzy dobrem i złem.
– Helen – powiedział dziadek z powagą
– gdyby Bóg miał cię odwołać z tego świata
dzisiejszej nocy, czy miałabyś odwagę stanąć przed Nim z takim sercem? Skąd masz
pewność, że twoje życie będzie toczyć się
dalej? Pokutuj i módl się o przebaczenie,
kochane dziecko. Nie pozwól mi odejść z
tego świata ze świadomością, że ktoś z mojego najbliższego otoczenia rozstanie się ze
mną na wieczność.
Łzy płynęły po policzkach Helen, która
coraz niżej pochylała głowę.
– Czy przyłączysz się do mnie w modlitwie? – zapytał dziadek po kilku minutach
milczenia.
Helen podniosła głowę.
– Dziadku, czy Bóg mi przebaczy? Byłam
taka wstrętna.
– Będziemy Go o to prosić.
Siwowłosy siedemdziesięcioletni staruszek rozpoczął modlitwę, płacząc wraz ze
swoją wnuczką nad jej upadkiem. Helen
wstała z kolan wyciszona i spokojna
– podjąwszy decyzję walki ze swoją naturą.
Bóg miał być jej pomocą.
Nie od razu stała się aniołem – było w
niej wiele starej natury do pokonania, ale
podjęła decyzję, że będzie szukać pomocy
Jezusa. W towarzystwie dziadka poszła do
Luizy prosić ją o przebaczenie za całą przeszłość i opowiedzieć jej o swoim nowym
życiu, które miała nadzieję zachować, jeśli podporządkuje swoje życie panowaniu
Jezusa Chrystusa.
ROZDZIAŁ 12
ZAKOŃCZENIE
K
ilka tygodni po ostatniej rozmowie Helen z dziadkiem, przy łóżku
umierającej Luizy zebrało się grono przyjaciół. Kalekie dziecko, po ciężkim życiu
pełnym bólu i częstych drwin okrutnych
ludzi, zbliżało się do domu Ojca. Jej duch
przebywał teraz pomiędzy dwoma światami i podczas gdy przyjaciele płakali,
aniołowie w radości czekali na sygnał, kiedy będą mogli zanieść jej duszę do królestwa światłości, gdzie nie ma już dla niej
cierpienia, gdzie będzie mogła siedzieć u
stóp Jezusa, który był dla niej tak drogocenny przez te ostatnie dni życia. Obok
niej siedziała mama, trzymając ją za rękę;
a jej najlepsza przyjaciółka Betty Smith
była również blisko, podobnie jak jeszcze
jedna, starsza dziewczynka – do niedawna
dumna i samolubna – która stała teraz po
drugiej stronie łóżka, płacząc gorzko. Pan
Holt przeczytał właśnie słowa, które sprowadziły pokój i pocieszenie na Luizę: „Nie
będą już łaknąć ani pragnąć, i nie padnie
na nich słońce ani żaden upał, ponieważ
Baranek, który jest pośród tronu, będzie
ich pasł i prowadził do źródeł żywych wód;
i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu”.
„ Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” Efezjan 2,8.
41
Odkąd ostatni raz widzieliśmy Helen,
przeszła ona przez gorzkie doświadczenie.
Widziała, jak życie Luizy gaśnie powoli i
miała świadomość tego, że to jej ręka spowodowała tę śmierć. Prawdą jest, że oboje
państwo Hall przebaczyli jej z serca, a Luiza
powitała ją jako swoją przyjaciółkę, starając się ją uspokoić i wytłumaczyć jej, że i
tak doktor Brown wcześniej już mówił, że
Luiza nie przeżyje kolejnej zimy. Mimo tego
wszystkiego, Helen nie mogła sobie wybaczyć swojego zachowania; Bóg jej wybaczył
przez Jezusa, jednak czy ona sama będzie w
stanie to przebaczenie przyjąć?
Krzew różany stał obok Luizy i jego kwiaty jeszcze trzymały się gałązek; mała dziewczynka nigdy dotąd nie dostała prezentu budzącego tak wielką radość. Liście opadną za
kilka dni i spłowieją, ale podobnie niedługo
jej dusza także odejdzie. Drzewko zostanie
ścięte i pochowane razem z nią; jedno i drugie ulegnie rozkładowi w zimnym grobie,
jednak najpiękniejsza i pochodząca od Boga
cząstka dziecka będzie kwitnąć w niebie.
Kiedy pan Holt odłożył Biblię, zapadła cisza, która została przerwana słabym głosem
Luizy:
- Helen, ucałuj mnie, zanim umrę. Wiem,
że mnie nie zapomnisz i wiem, że będziesz
kochać Zbawiciela coraz więcej z dnia na
dzień. Pamiętaj, że kiedy przyjdą trudności,
Jezus będzie zawsze blisko.
Helen pochyliła się nad Luizą i pocałowała
ją, mrucząc:
- Och, Luizo, gdyby nie ja, to byś dalej
żyła.
- O wiele lepiej jest odejść. Tęsknię za
moim Zbawicielem. Wiesz, Helen, jakie
42 Ziarno Prawdy • marzec 2016
miałam smutne życie, chociaż bardzo próbowałam nie poddawać się. Odkąd znalazłam
Jezusa, było mi o wiele lżej, ale i tak w niebie
będzie najlepiej.
Słowa Luizy dźgnęły Helen w samo serce;
kiedy wreszcie skończy się ta tortura? Musi
zbierać teraz to, co z taką premedytacją
zasiała.
- Żegnaj, Betty – powiedziała Luiza. - Tyle
ci zawdzięczam! Byłaś dla mnie taka dobra!
Powiem tam im w niebie o wszystkim, czego
mnie nauczyłaś. A kiedy twoje dni się skończą, dołączysz do mnie i nie rozstaniemy się
już nigdy. Mamo, nie smuć się, Jezus jest
z nami. On mnie woła i słyszę, jak mówi:
„Chodź do mnie, moje zmęczone dziecko, a
ja dam Ci odpocznienie”. Już idę.
Luiza wyprostowała ręce i z cichym westchnieniem jej duch odszedł do niebieskich
siedzib na wysokości, gdzie nie ma bólu, ani
grzech nie panuje.
Helen nigdy nie zapomniała tej wielkiej lekcji swojego życia. Dożyła pełni lat
i niejedna młoda osoba odniosła korzyść
z jej świadectwa, które często opowiadała.
Niezmiennie kończyła je słowami:
- Moje dzieci, nie zapomnijcie prawdziwej
historii o mnie samej, którą właśnie wam
opowiedziałam, bo naprawdę mam powód
do gorzkiego smutku przez całe moje życie
– z powodu poddania się kiedyś złości, która
przyniosła gorzki owoc.
Fragment książki Helen; or Temper and Its Consequences
Dobro publiczne
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis
Pod krzyżem
mego Zbawcy
Pod krzyżem mego Zbawcy bezpiecznie spocząć śmiem,
Tam mię pokrzepia Pańska dłoń przed doświadczenia dniem.
Tam dusza ma bezpieczny schron w upalny znajdzie dzień;
Spragnionych, słabych Zbawcy krzyż pod swój przygarnia cień.
Warowne to schronienie, przez Zbawcy mamy krew,
Tu grzesznik pojednanie ma, Tu stał Boży gniew.
Co Jakub w błogim widział śnie, tym jest na jawie krzyż:
Drabiną, która wiedzie nas do tronu łaski wzwyż.
Tu pod Chrystusa krzyżem śmierć traci żądło swe,
W ochronie błogiej Pańskich ran ratunek czeka mnie;
Tu Pan z niezmiernej łaski Swej łotrowi niebo dał;
Rozpięte Jego ręce nam wskazują wieczny dział.
Tu zawsze mię ogarnia miłości wielkiej żar,
Tu widzę, jak wśród srogich mąk na krzyżu Jezus zmarł.
Na hańbę sobie muszę rzec: Tu fakty widzę dwa—
Miłości Jego wielkiej moc i ogrom mego zła.
Pod krzyżem już zostanę po wszystkie życia dni,
Nie pragnę więcej świateł czczych, Tyś Panie słońcem mi.
Niech chwałę swą zabierze świat, już jej nie pragnę mieć.
Niech moje "ja" pohańbi śmiech, Ty Jezu sam mię wiedź.
Pieśń 115, Śpiewnik Pielgrzyma
Dobro publiczne
GŁOSZENIE KRZYŻA
1 Koryntian 1,16-2,5
—Ben Coblentz
Stary Testament jest pełen proroctw biblijnych dotyczących Jezusa Chrystusa.
Prawo Mojżeszowe objaśnia starotestamentowe ofiary różnego rodzaju. Wskazują
one na krzyż i ukrzyżowanego Zbawiciela. Święci Starego Testamentu składali ofiary
za grzechy, wierząc w przyjście Mesjasza jako ukrzyżowanego Baranka Bożego.
Ci święci oczekiwali Krzyża tak, jak my patrzymy na Golgotę dokonaną i widzimy
Jezusa, Baranka Bożego, zabitego za nasze grzechy. On zapłacił ostateczną cenę swoją
krwią. Głoszenie Krzyża zbawia dzisiaj ludzi od ich grzechów. Jezus jest ostateczną ofiarą
dokonaną za całą ludzkość. Objawienie łaski pochodzi z ofiary Chrystusa na Golgocie.
Urodziłem się w chrześcijańskim domu, gdzie uczono mnie rozróżniać między
dobrem a złem. Nauczano nas o istnieniu Boga, w które mocno wierzyliśmy, podobnie jak w to, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. Przyszedł jednak moment,
gdy uświadomiłem sobie, że potrzebuję osobistego doświadczenia i nawiązania więzi
z Jezusem jako moim Zbawicielem i Odkupicielem. Poprosiłem Jezusa, by zasiadł
na tronie mojego serca. Dzięki Jego obecności otrzymałem nowe serce w wyniku
nowego narodzenia, które nastąpiło dzięki łasce i mocy Bożej. Wyznałem swoje grzechy, przyznałem, że jestem grzesznikiem i Jezus stał się moim Panem i Zbawicielem.
Boży plan zbawienia jest tak pięknie zaprojektowany, że Bóg odbiera sobie całą
chwałę. Liczy się dzieło Jezusa na Krzyżu Golgoty. Jesteśmy zbawieni Bożą łaską
przez wiarę w krew krzyża i tylko dlatego mamy udział w przyszłej niebiańskiej
chwale. Nasza radość będzie wieczna ze względu na wielkość dzieła dokonanego
dla nas na krzyżu przez Jezusa.
Przekład na język polski: Krzysztof Dubis

Podobne dokumenty