do oglądania - mam.media.pl

Komentarze

Transkrypt

do oglądania - mam.media.pl
SPIS TREŚCI
w pogoni za czarnym kotem
strona 7
karnawał w środku lata
strona 13
spacer po wielkim jabłku
strona 16
taśmy Watykanu straszniejsze
niż sam film
strona 24
magia i morderstwo na ulicach
#3
strona 28
Praga jest bliżej niż myślisz
strona 34
outro poleca: literackie kutno
strona 38
3
WSTĘPNIAK
POCZĄTEK KOŃCA
Wakacje, wakacje i… już połowa sierpnia. Narzekamy na upały, zaniepokojeni patrzymy na poziom wody w Wiśle i z odrazą
odwracamy głowy od gazetek reklamowych oraz banerów
krzyczących „Witaj, szkoło!”. Nie bądźmy jednak takimi
pesymistami – już za kilka tygo-dni temperatury na pewno spadną,
Wisła się uspokoi, a my wreszcie będziemy mogli zacząć odliczać
dni do Świąt Bożego Narodzenia.
„Fortuna kołem się
to-czy”,
powiedział
boha-ter
pewnego
filmu, po czym został
przeje-chany
przez
furgonet-kę
przewożącą pieniądze do banku. Nie
daj-my się zatem
przeje-chać
i
wyjdźmy na-przeciw
losowi, nie pozwalając
mu
zawła-dnąć
ostatnimi
tygodniami
błogiej
wolności
(wiem,
jestem okrop-na, bez
przerwy mó-wiąc o
końcu wakacji). I choć
niemal
czterdziestostopniowy
upał nie zachęca do
żadnej
aktywności,
która nie wiązałaby
się z siedze-niem w
basenie, spró-bujmy
znaleźć
w
sobie
dnie deszcz. Bo, niestety, tak to już jest,
że gdy kilkanaście
milio-nów
osób
pomyśli so-bie, że
przydałaby
się
mżawka, w ciągu kilku dni nad całym
kra-jem przechodzą
gro-źne nawałnice.
Co więc zrobić, kiedy
już uznamy, że może
warto wyjść z basenu? Outro już spieszy
z pomocą! Należy
spakować plecak lub
walizkę
i
dwa
ostatnie
tygodnie
sierpnia
(al-bo
wrzesień – to op-cja
dla
studentów)
poświęcić na poznawanie
nowych
miejsc. „Praga jest
bliżej
niż
myślisz”, przekonują
4
chęcają
do
odwiedzenia naszych południowych
sąsiadów.
Gdybyście nie mieli ochoty na zagraniczne wojaże, możecie
odwiedzić wyjątkowe
częstochowskie muzeum, o którym pisze Patrycja Brejnak.
Jeżeli jednak ktoś
naprawdę nie ma siły
na podróże, niech już
zostanie w tym basenie i znajdzie inną rozrywkę. Może obejrzeć film, pograć w
karty albo przeczytać
kilka książek. Jakich?
Tego dowiecie się,
uciekając przed fortuną wraz z tym numerem Outro.
Agnieszka Antosik
STOPKA REDAKCYJNA
OUTRO
ISSN: 2299 - 5242
Ogólnopolski tygodnik młodzieżowy
Wydawca: Fundacja Nowe Media
Koordynator: Kamil Wiśniowski
www.outro.pl
Mail: redakcja(@)outro.pl,
rekrutacja(@)outro.pl
Redaktor naczelna: Anna Lewicka
Zastępcy redaktor naczelnej:
Karolina Wojtal, Agnieszka Antosik
Sekretarz redakcji: Ilona Chylińska
Zastępca sekretarza redakcji:
Mariola Lis
Redaktorzy prowadzący:
Patrycja Brejnak, Mariola Lis
Korekta wydania: Klaudia Kępska
Ostateczna korekta:
Ariadna Grzona, Klaudia Kępska
Fotoedycja: Roksana Grzmil
Szefowie działów:
Lena Janeczko (kultura),
Agnieszka Kracla (społeczeństwo),
Roksana Grzmil (foto),
Patryk Skoczylas (graficy),
Sylwia Pacholczyk (korekta),
Patrycja Brejnak (promocja).
Korekta: Maria Gołaszewska, Tomasz
Król, Sylwia Pacholczyk, Mateusz
Tutka, Kacper Kaczmarczyk
Graficy: Magdalena Kosewska,
Patryk Skoczylas.
Projekt okładki: Magdalena
Kosewska
[[#]]
SPOŁECZEŃSTWO
6
SPOŁECZEŃSTWO
W POGONI ZA
CZARNYM KOTEM
Ich znakiem rozpoznawczym do
2010 roku był czarny kot z wielkimi, zielonymi oczami na żółtym pudełku. Częstochowskie
zapałki posiadają nie tylko własne muzeum, ale także sprawną
linię technologiczną z lat 20.
i 30. XX wieku.
Podczas godzinnego zwiedzania
bogatej ekspozycji częstochowskiego Muzeum Zapałek na świat
„przychodzi” sześćdziesiąt tysięcy nowych, maleńkich pudełeczek wypełnionych krótkimi patyczkami zakończonymi łebkiem
z siarki. Jest to jedyne w Europie
czynne muzeum i najstarsza
w Polsce fabryka zapałek. Jednak
największym atutem numeru jeden
na
Szlaku
Zabytków
Techniki
Województwa
Śląskiego
jest
moż-liwość
zwiedzania działającej fab-ryki
Częstochowskich
Zakładów
Przemysłu Zapałczanego, gdzie
do dziś wykorzystuje się linię
technologiczną sprzed II wojny
światowej.
7
Bogata historia
Fabryka zapałek w Częstochowie
powstała w 1881 roku, czyli liczy
sobie już sto trzydzieści cztery
lata. Utworzona z inicjatywy
SPOŁECZEŃSTWO
Niemców wytwórnia była pierwszym zakładem produkującym
za-pałki na ziemiach polskich.
W 1912 fabryka została przejęta
przez petersburskie Towarzystwo
Akcyjne.
Rok
później
często-chowskie
przedsiębiorstwo było znane nie
tylko z produkcji zapa-łek.
Nakręcono w niej film Pożar
zapałczarni w Częstochowie,
któ-ry
jest
jednym
z
najstarszych
za-chowanych
Zapałczanego. Siedem lat później w zakładzie wybuchł pożar,
po którym fabryka została zmodernizowana i wyposażona w
ma-szyny, które działają w niej
do dziś. Muzeum Produkcji
Zapałek powstało przy niej w
2002 roku. Jego ekspozycję
tworzy przede wszystkim linia
produkcyjna, ale oprócz tego
podczas zwiedzania
muzeum można zobaczyć dokumenty, kolekcję pudełek na
tów
polskich
dokumentów
filmo-wych. Dla częstochowskiej
ma-nufaktury charakterystyczne
było
oznaczanie
swoich
pudełeczek symbolem czarnego
kota, który z czasem stał się tak
popularny, że już w czasach
międzywojen-nych
miały
miejsce
pierwsze
pró-by
podrabiania
znaku
handlowego zapałczarni. W 1923 roku
fabryka zapałek trafiła w ręce
Polskiego
Towarzystwa
łki, wystawę rzeźb wykonanych
z jednej zapałki oraz wysoką na
cztery metry budowlę zrobioną
na metalowym stelażu z 25 tysięcy pustych pudełek po zapałkach. Dodatkowo zwiedzający
mają okazję obejrzeć film dokumentalny z 1913 roku, który jest
z a p i s e m pożaru w wytwórni.
Niestety, mimo bogatej historii
tego miejsca, może ono niedługo
zostać
zamknięte. Zwiedzających
8
SPOŁECZEŃSTWO
częstochowską zapałczarnię jest
mniej niż można byłoby się
spodziewać po miejscu, które
jest jednocześnie zabytkiem,
muzeum i miejscem pracy.
Dlatego też w tym roku Zakład
Ubezpieczeń Społecznych złożył
w sądzie wniosek o upadłość
tego miejsca.
„(...) na oczach
zwiedzających
produkowane jest
sześćdziesiąt tysięcy
pudełek z zapałkami”
Od wielkiego drzewa do
maleńkiej zapałki
Osoby odwiedzające muzeum
mają okazję obejrzeć zabytkowy
park
maszynowy
oraz
prześledzić cały cykl tworzenia
zapałek, któ-rego technologia
nie uległa zmia-nie od 1913 roku.
Produkcja roz-poczyna się od
przygotowania
drewna
osikowego lub olchowe-go, z
którego wytwarza się tzw.
wyrzynkę, czyli okorowane kawałki o odpowiedniej długości
i grubości. W drugiej fazie pracy
nad zapałkami wyrzynki zamieniają się w cienkie, nieco ponad
dwumilimetrowe
płyty,
z
których w kolejnym etapie
powstają paty-czki zapałczane.
Krótkie dre-wienka są później
impregnowane
odpowiednią
9
SPOŁECZEŃSTWO
bębnach polerujących. Koleją fazą produkcji jest segregowanie
patyczków na sitach, skąd są one
pneumatycznie przesyłane do
automatów, w których są nabijane w otwory specjalnych ram.
Tam końcówki drewienek nasączane są parafiną oraz zanurzane w masie zapałczanej, czyli
siarce. Gdy już prawie gotowe
produkty suszą się, pracownicy
wybijają je z otworków w sicie.
Później są one układane w kasetach, z których gotowe zapałki
trafiają do ładownicy, a stamtąd
do pudełek. Choć maszyny z początków ubiegłego wieku mogą
wydawać się przestarzałe, to
w
każdej
godzinie
w
częstochow-
skim Muzeum Produkcji Zapałek,
na oczach zwiedzających produkowane
jest
sześćdziesiąt
tysięcy pudełek z zapałkami.
Zapałkowa ekspozycja
Jednymi z głównych atrakcji
w muzeum są prace Anatola
Karonia – twórcy wspomnianej
wcześniej budowli z pudełek po
zapałkach oraz „Rzeźb z jednej
zapałki”.
W
kolejnej
sali
znajdzie-my
wystawę
zapałczanych etykiet od czasów
dwudziestolecia
międzywojennego do współczesności. Znajdziemy tutaj stałe
ekspo-zycje, a także galerie
czasowe, na
przykład wystawę grafiki i
10
SPOŁECZEŃSTWO
zwiedzający mogli oglądać od 19
kwietnia do końca maja tego roku.
Oprócz
standardowych,
krót-kich zapałek można także
zoba-czyć, jak produkowane są
zapałki grillowe, kominkowe czy
rekla-mowe. Dużymi atutami
często-chowskiego
Muzeum
Zapałek jest niewątpliwie dojazd
oraz
koszt
biletu
wstępu.
Dosłownie trzy minuty drogi od
budynku
zapał-czanej
fabryki znajduje się dworzec PKP i PKS oraz linia
tramwajowa, którą możemy swobodnie
Dorośli za bilet wstępu muszą
za-płacić 10 zł, a młodzież
szkolna połowę tej kwoty. W
cenę biletu wliczona jest już
opłata za prze-wodnika. Do
czasu wydania opinii sądu
dotyczącej
ogłoszenia
upadłości muzeum można je odwiedzać od poniedziałku do piątku
w
godzinach
8.00-14.00
albo
w
we-ekendy
po
wcześniejszym
uzgo-dnieniu
tego mailowo lub tele-fonicznie
z administracją muzeum.
11
SPOŁECZEŃSTWO
12
SPOŁECZEŃSTWO
KARNAWAŁ
W ŚRODKU LATA
Rzeka ludzi spływała od Bramy
Krakowskiej w kierunku Zamku
Królewskiego. Niektórzy rozbitkowie płynęli również pod prąd,
stając się jednocześnie przeszkodami. Nie lada wyzwanie
dla mnie i moich przyjaciół
stano-wiło przedostanie się na
występ, na który czekaliśmy od
rana. Chcieliśmy aby nasza
grupa za-chowała taką samą
liczbę osób co przed wyjściem z
domu,
więc
niegłupim
pomysłem było złapanie się za
ręce
i
utworzenie
,,karnawałowego wężyka”, by
swobodnie
manewrować
między ludźmi.
23 lipca Lublin rozświetlił się
wszystkimi
kolorami
tęczy.
Refle-ktory rzuciły światło na
lubelskie kamienice, a całkowity
urok mia-sta nocą dopełniała
instalacja wy-konana z białych
parasolek
pod-świetlanych
lampami o zmienia-jących się
barwach. Przez cztery dni
trwania
szóstego
Carnavalu
Sztukmistrzów swoje umiejętności zaprezentowali artyści z różnych stron świata. Z roku na rok
przybywa na niego coraz więcej
gości, by wspólnie bawić się na
ulicach miasta. W końcu karna-
13
SPOŁECZEŃSTWO
wał to okres zabawy, chwila zapomnienia o szarym świecie,
mo-żliwość oderwania się od
rzeczy-wistości.
Muszę
przyznać, że nie spodziewałam
się aż takiej liczby osób! Festiwal
cieszy się zainte-resowaniem
wśród młodszych jak i tych
starszych, nie zabrakło również
rodzin z dziećmi czy obcokrajowców.
Cyrk, ogień, muzyka trzy słowa,
które najbardziej kojarzą mi
się
z tym wydarzeniem. W tym roku
królowały pokazy z wykorzystaniem ognia, dosłownie rozgrzewając lubelską publiczność. Moje
serce zdobył szwedzki zespół
no-wego cyrku Burnt Out Punks,
który zaprezentował wspaniałe
widowisko pełne humoru i
holmski."
Ich
występy
to
połącze-nie teatru, akrobatyki, z
pokazami
ognia
oraz
pirotechniką. Było na-prawdę
gorąco!
Jak wiadomo ogień najlepiej
oglą-dać nocą. A przecież
festiwal trwał od wczesnych
godzin. Co działo się na ulicach,
zanim za-padł zmrok? Już od
rana trwał Urban Highline
Festival. Młodzi ludzie z całego
świata mogli chodzić po taśmach
rozciągnię-tych
pomiędzy
wysokimi budyn-kami. To jedyne
wydarzenie
w roku, kiedy fani tego sportu
mogą przemieszczać się na dużych wysokościach wśród zabytkowej architektury Starego Miasta. Dla osób o mniej silnych
ner-wach, które nie chciały
14
SPOŁECZEŃSTWO
odbywały się Mistrzostwa Polski
w Tricklinie - liny były rozwieszone znacznie bliżej ziemi. Co
j e s z c z e ? Kuglarze, żonglerzy,
klauni, teatry uliczne, koncerty
i wiele więcej atrakcji. To wszystko w jednym miejscu czekało
na widzów – tych młodszych i
star-szych. Każdy mógł znaleźć
coś dla siebie.
Nie potrzebne są bilety czy
wcze-śniejsze rezerwacje na
spektakle
i widowiska. Jedyne, o czym należy pamiętać
to dobry
humor
i wynajęcie pokoju z pewnym
wy-przedzaniem, bo z tym bywa
kru-cho podczas karnawału. W
okoli-cach centrum znajduje się
kilka hosteli z pokojami w
przystę-pnych
cenach.
Do
Lublina można dojechać łatwo
pociągiem,
auto-busem
czy
samochodem.
Organizatorzy postarali się o poradnik dla widowni tłumaczący,
jak powinno się w trakcie imprezy zachowywać. Punkt 6. brzmi
tak: ,,Baw się dobrze (…). Naucz
się śmiać z innych, ale i z siebie”.
To dobra wskazówka dla wszystkich, nawet tych nieobecnych
na karnawale. Polecam każdemu,
kto jeszcze nie był w Lublinie,
żeby odwiedził miasto podczas
Carnavalu Sztukmistrzów i dołą-
15
KULTURA
SPACER
PO WIELKIM JABŁKU
Nowy Jork powstał w 1624 roku. Wówczas nosił nazwę Nowy Amsterdam, była to holenderska faktoria handlowa. Od 1664 miasto
nosi dzisiejszą nazwę. W latach 1785-1790 Nowy Jork był stolicą
Stanów Zjednoczonych. Obecnie Nowy Jork to
najludniejsze
miasto w USA i odwiedza go ponad 50 milionów turystów rocznie.
Metropolia może się pochwalić się mianem stolicy świata i
najbardziej zróżnicowa-nego kulturowo miasta świata. Można tutaj
usłyszeć ponad czter-dzieści języków.
Na zwiedzanie Nowego Jorku
trzeba poświecić co najmniej tydzień. Swoją wycieczkę warto
za-cząć od Dolnego Manhattanu.
Obejmuje on rejony poniżej
Huston Street i pomiędzy rzekami Huston i East River. Z perspektywy Statui Wolności i Elis
Island w zatoce New York Harbor, można dostrzec, że Manhattan
jest
wyspą,
co
przypomina o jego morskiej
przeszłości.
Jed-nak
Dolny
Manhattan najsilniej działa na
wyobraźnię w Stefie Ze-ro,
miejscu gdzie przed 11 wrze-śnia
2001 roku stały bliźniacze wieże.
Wycieczkę po dolnej czę-ści
Manhattanu należy zacząć od
Battery Park. To jedna z najstarszych nowojorskich przestrzeni
publicznych. Miejsce wypełniają
ogrody, rzeźby i wiele innych zabytków. W parku znajduje się
Castle Clinton, fort z 1812 roku
16
KULTURA
zbudowany do obrony przed
bry-tyjską inwazją. Obecnie
prze-strzeń
jest
wykorzystywana do wystaw
poświęconych
dziejom
Manhattanu.
Z parku najlepiej udać się na
Liberty Island, gdzie znajduje się
jeden z symboli Nowego JorkuStatua Wolności. Powstała w
1886 roku i od tego czasu stoi,
ozdo-biona tablicą z datą
uzyskania niepodległości przez
USA (1776). Zwiedzanie obejmuje
wejście na platformę widokową
i wizytę
w muzeum, znajdującym się wokół cokołu. Można tam poznać
historię dzieła Frédérica Auguste'a
Bartholdiego,
które
powsta-ło z datków Francuzów i
przypły-
k u t o sławny cytat z wiersza
Emmy Lazarus: Dajcież mi waszych zmęczonych biedaków, wasze zgromadzone tłumy tęskniące
by odetchnąć wolnością. Aby wjechać na koronę trzeba dokonać
rezerwacji z wielomiesięcznym
wyprzedzeniem
i
odebrać
bilet
w punkcie informacji przed poddaniem się kontroli bezpieczeństwa, wprowadzonej po zamachach z 11 września. Wspięcie się
po 354 spiralnych schodach to
spory wysiłek, ale wynagradza to
zapierający dech w piersiach widok.
„Współcześnie
potomkowie emigrantów
stanowią 50% populacji
kraju ”
17
KULTURA
Po zwiedzeniu Liberty Island polecam udać się na Elis Island. Dla
imigrantów z Europy, którzy
przebyli Atlantyk w latach 18921954, pierwszym widokiem w ich
nowej ojczyźnie był pięć dziesięciometrowy posąg kobiety z pochodnią w dłoni. Pierwsze kroki
stawiali na wyspie, gdzie odbywała się odprawa i rejestracja.
Współcześnie potomkowie emigrantów stanowią 50% populacji
kraju. Następnym punktem wycieczki po Dolnym Manhattanie
jest Narodowe Muzeum Indian
Amerykańskich, a właściwie jego
nowojorski oddział, poświęcony
historii, życiu, językom, literaturze i sztuce tubylczej ludności
obu Ameryk, w tym amerykańskich
Indian.
W
Muzeum
znajduje się kolekcja dawnego
Museum of the American Indian,
Heye Foundation. Obejmuje ona
ponad 800 tysięcy obiektów
oraz
archi-wum
125 tysięcy
fotografii,
gromadzonych
przez
Heye’a
w pierwszej połowie XX w. Stała
wystawa Our Lives przedstawia
osiem
społeczności
rdzennych
z Ameryki Północnej i Południowej. Pracownicy muzeum współpracują z przedstawicielami prezentowanych
ludów,
którzy
mogą decydować o sposobie, w
jaki
bę-dą
one
ukazywane. Wystawa Our Lives
18
KULTURA
tacji tego jak żyją, jak się
ubierają, co
myślą i jak
postrzegają samych siebie we
współczesnym świecie.
Wycieczka
po
Dolnym
Manhatta-nie nie może się
odbyć bez wizy-ty na Wall
Street. Droga od
9 września 2011 jest zamknięta
dla
ruchu
samochodowego.
Życie ulicy wyznaczają urzędnicy
i ma-klerzy krążący między
biurami
a dwiema giełdami. Przy tej alei
znajduje się muzeum finansów
amerykańskich. W budynku jest
eksponowana 27-kilogramowa
sztabka złota z czasów gorączki
złota, taśma dalekopisowa z czasów
wielkiego
kryzysu
z
datą
29 października 1929 i elementy
pierwszego dnia wycieczki jest
dawne World Trade Center.
W tym miejscu powstaje miejsce
pamięci i muzeum zamachów
z 11 września. Plan obejmuje
wzniesienie Wieży Wolności na
cześć zabitych. Z projektem,
któ-ry został ukończony w 2015
roku, można się zapoznać na
stronie www.911memorial.org. W
Tribute WTC Visitor Center,
ukazano dzieje zamachu i jego
skutki.
Ostatnim
punktem
pierwszego dnia jest chińska
dzielnica
China-town.
Spacerując po niej, trzeba
odwiedzić
Muzeum
Historii
Chińczyków w Ameryce, gdzie są
wyświetlane krótkie filmy o
chiń-skich imigrantach. W Ten
Ren przy Mott Street można za
to
do-wiedzieć
się
wszystkiego na te-
19
KULTURA
Drugiego dnia wycieczkę należy
zacząć
od
Nowojorskiej
Biblioteki Publicznej. To potężna
świątynia wszystkiego,
co
związane jest
z literaturą. Główny oddział
skar-bnicy wiedzy posiada zasób
bi-blioteczny liczący ponad 8,7
mi-lionów woluminów i innych
obie-któw. Czytelnia jest jedną z
naj-dłuższych i najsławniejszych
na świecie. W Bibliotece był
kręcony
film katastroficzny
„Pojutrze” opowiadający o końcu
świata. Dumą działu ksiąg
rzadkich jest Biblia Gutenberga
wydrukowana około 1455 roku.
Istnieje jeszcze czterdzieści
siedem
egzemplarzy,
które
ocalały do czasów dzisiej-szych.
Po ustach przewodników
i nowojorczyków krąży legenda,
że gdy Biblia przybyła z Europy
poproszono nowojorskich celników, aby zdjęli kapelusze z głów
w hołdzie dla świętej księgi.
War-to skorzystać z możliwości
bez-płatnego
godzinnego
zwiedzenia
biblioteki
z
przewodnikiem. Po pobycie w
bibliotece warto wy-brać się pod
Empire State Building. Do czasu
ukończenia
Wież
Wolności
budynek był naj-wyższą budowlą
w Nowym Jorku. Obiekt powstał
w stylu art deco. Od czasu
nakręcenia scen z King Konga i
Bezsenności w Seatlle jest
ulubionym
budowlą
reżyserów
brażenie siedmiu cudów świata
starożytnego. Natomiast w położonym na poziomie ulicy Empire
Room,
eleganckim
salonie
można odpocząć przed wjazdem
dźwi-giem osobowym na taras
na 86 lub 102 piętrze – za
dodatkową opłatą. Ostatni wjazd
windą od-bywa się o 1:15 w nocy,
daje on możliwość oglądania
nocną
pa-noramę
miasta.
Potem, możecie się udać do
najpopularniejszego parku na
świecie
–
Central
Parku.
Wycieczkę po jednym z nielicznych zielonych terenów terenie zielonym w morzu wieżowców najlepiej zacząć od odwiedzenia
zoo.
W
tutejszym
ogrodzie zoologicznym
żyje
ponad 150 ga-tunków zwierząt z
całego świata, wśród nich
znajdują się pandy małe oraz
rzadkie pantery śnie-żne. Jedną
z
głównych
atrakcji
jest
akwarium, gdzie można oglą-dać
karmienie zwierząt oraz Tisch
Children’s Zoo, które zo-stało
otwarte w 1977 roku. Dzieci mają
tam okazję pogłaskać i kar-mić
kozy, alpaki oraz inne zwierzęta. Następnym punktem jest
Pole Truskawkowe, które musi
znaleźć się na liście fanów
Beatlesów. To miejsce pamięci
Jonha Lennona. W tym miejscu
w dniu urodzin i w rocznicę
śmierci Lennona fani spotykają
się, składają hołd i śpiewają ulubione piosenki. Za to miłośnicy
20
KULTURA
tnie obok Ogrodu Szekspirowskiego. Rośnie tutaj pigwa,
len
i wiele innych roślin, o których
Szekspir wspomniał w swoich
wierszach i sztukach. Nastroju
dodają schody kamienne oraz
chata przetransportowana ze
Szwecji w 1877 roku.
Następnego dnia warto udać się
do nowojorskiego oddziału Muzeum Figur Woskowych Madame
Tussauds. Oprócz ponad dwustu
figur woskowych znajduje się tutaj dom grozy oraz strefa
wa z interaktywnymi grami.
Moż-na
także
obejrzeć
Czarnoksię-żnika z krainy Oz w
4D z mnó-stwem efektów
specjalnych. Po przygodzie w
Domu grozy, udaje-my się na
Times Square. Patrząc na plac,
trudno sobie wyobrazić, że to
miejsce dawniej było poza
zasięgiem cywilizacji, ale kiedyś
znajdowało się tutaj pole, na
któ-rym było wiele stajni oraz
wozo-wni. Pod koniec XIX wieku
zaczę-ły tutaj działać pierwsze
teatry,
a na początku XX
w. ten
21
KULTURA
Wielką Białą Drogą ze względu
na
jasne oświetlenie. Teraz Times
Square przyciąga jako miejsce
za-kupów, zabawy lub po prostu
ob-serwacji ludzi i zdarzeń. W
okre-sie
świątecznym
obowiązkowo należy odwiedzić
Centrum
Rockefellera, gdyż
znajduje się tutaj najbardziej
popularna cho-inka w USA i
lodowisko. W bu-dynku znajduje
się sala widowi-skowa należąca
do największych w USA, a także
siedziba
stacji
NBC
oraz
wytwórni filmowej RKO Pictures.
Następnym punktem wycieczki
jest
nowojorski
dwo-rzec
kolejowy Grand Central Terminal.
Sklepiony
sufit
w
głównym
holu
prezentuje
malowidła przedstawiające znaki
zodiaku. Ostatnim
punktem
wyprawy
w tym dniu powinien być Budynek Sekretariatu Organizacji Narodów Zjednoczonych. Budowla
ma trzydzieści dziewięć pięter,
a przed nim powiewają w porządku alfabetycznym flagi państw
członkowskich.
Czwartego dnia proponuje odwiedzić Upper East Side, gdzie
można zwiedzić mnóstwo muzeów.
Pierwszym
takim
obiektem
jest
Metropolitan
Museum of Art. W tym budynku
można
„udać
się”
do
Mezopotamii,
XIX-wiecznego
ranie i eksponowanie dzieł
sztuki,
które pokazują sztukę na najwyższym poziomie. Kolejnym
miejscem,
które
warto
odwiedzić, jest Muzeum Nowego
Jorku. Początki tego budynku
sięgają 1923 i wywodzą się od
małej ekspozycji w Grancie
Mansion. Aby móc dobrze
zrozumieć to miasto zaczynamy
od
dwudziestodwuminutowego multimedialnego pokazu z narracją, który
ukazuje rozwój miasta od
kilkuset mieszkańców do jednej
z najwię-kszych metropolii na
świecie. Ogromne zbiory w
galerii obej-mują ponad 15 000
obrazów, gra-fik i map. Po
zwiedzeniu
tego
bu-dynku,
należy
odwiedzić
Muzeum
Żydowskie, które dokumentuje
różnorodność kultury żydowskiej. Kolejnym punktem naszej
wycieczki jest Whitney Museum
of American Art. Rzeźbiarka
Gertrude Whitney była jednym
z mecenasów i kolekcjonerem
dzieł współczesnych artystów
amerykańskich. Gdy Metropolitan
Museum of Art odmówiło
przyję-cia jej zbiorów otworzyła
własną galerię liczącą około 600
dzieł. Obecnie zbiory galerii
liczą
18 000 prac 27 000 amerykańskich artystów. Niektóre dzieła
zostały stworzone przez kilku
ar-tystów.
22
KULTURA
storii Naturalnej znajdującego
się
w Upper West Side. Znajdujące
się tu potężne szkielety dinozaurów sprawiają, że zarówno
dzieci, jak i dorośli uważają to
miejsce za magiczne. Po zwiedzeniu budynku z pierwszej części filmu „Noc w Muzeum”
należy udać się do Centrum
Lincolna. To miejsce skupia
wiele instytucji artystycznych:
Metropolitan
Opera,
Balet
Nowojorski
i
Filhar-monię
Nowojorską. Przed jubile-uszem
50-lecia centrum w 2009
odrestaurowano to miejsce za
ponad 1,2 miliarda dolarów. Obecnie nie brakuje tutaj występów
Polaków. Mimo wysokich cen biletów często można kupić również tańsze wejściówki Istnieje
możliwość korzystania z oferty
Centrum Lincolna za darmo. Place na terenie są świetnym miejscem spacerów, nie brakuje
także bezpłatnych imprez lub
sobo-tnich spotkań z artystami.
Ostatnie dni pobytu proponuje
spędzić na zakupach lub po prostu na spacerowaniu i poznawaniu różnych kultur. Usiądźcie na
ławce w jednym z parków,
podzi-wiajcie
wieżowce
i
obserwujcie
zwykłych
mieszkańców NYC.
Grzegorz Maliński
23
KULTURA
TAŚMY WATYKANU
STRASZNIEJSZE NIŻ SAM FILM
Do kin trafił kolejny horror o egzorcyzmach, tym razem o chwytliwym tytule Taśmy Watykanu . Film zdecydowanie powinien
znaleźć się w archiwach Stolicy Apostolskiej, by nikt nigdy nie
dowiedział się o jego istnieniu.
Od czasów Egzorcyzmów Emily
Rose amerykańskie kino nie potrafi przeskoczyć wysoko postawionej poprzeczki. Przygody
odważnych księży walczących
z siłami zła i wypędzających demony z ciał dzieci Bożych przestały powodować, że boimy się
iść w nocy do łazienki. Wręcz
przeciwnie – idąc na horror tego
typu, musimy być przygotowani
na to, że zamiast zakrywania
oczu przy dobrze znanych nam
scenach, kiedy to opętana osoba
wygina swoje ciało w nienaturalny
sposób
lub
recytuje
tekst
w śmiesznym języku, będziemy
mieć wrażenie, że poszliśmy na
czarną komedię i to tak marną,
że złapiemy się na przysypianiu.
Okej, może zacząłem zbyt ostro,
ale za każdym razem, gdy wybieram się do kina na horror o egzorcyzmach przepełnia mnie nadzieja, że ten film będzie lepszy
niż poprzednicy. I za każdym
razem po seansie jestem zły na
swoją naiwność.
24
KULTURA
Taśmy Watykanu opowiadają
o 25-letniej Angeli (Olivia Taylor
Dudley) opętanej przez demona.
Po spowodowaniu wypadku samochodowego trafia do szpitala,
a potem do psychiatryka. Wokół
dziewczyny dzieją się dziwne
rzeczy. Ojciec Lozano (Michael
Pena), który towarzyszy rodzinie
Angeli od jej pierwszego pobytu
w szpitalu, podejrzewa, że na
zdarzenia mają wpływ nieczyste
siły.
Opętana
trafia
w
końcu
w ręce wykwalifikowanego egzorcysty, który przyjechał z Watykanu,
by
posłać
antychrysta
w diabły.
Pierwsze pięć minut filmu skutecznie walczy o naszą uwagę.
Prezentowane są fragmenty tzw.
„Taśm
Watykanu”,
czyli
dowodów na istnienie zła na
ziemi, zbiera-nych od dwóch
tysięcy lat. Bynaj-mniej nie są to
prawdziwe
nagra-nia
egzorcyzmów, ale ich reali-zacja
działa na wyobraźnię. Po-tem z
minuty na minutę jest co-raz
gorzej, a absurd goni absurd.
I tak wysoko postawieni duchowni
świeccy,
specjalizujący
się
w
„mrocznych
sprawach”
ogląda-ją na swoim iMacu (tak,
product placement w filmie jest
mistrzo-wski) nagranie Angeli,
przesłuchi-wanej
przez
pić na ziemię. Nie wiem, skąd
wiedzieli, że to on. Może Watykan ma specjalne akta, w których
trzyma zdjęcia demonów – wiecie, coś jak Facebook. Innym absurdem jest sam fakt opętania
Angeli. Najpierw kaleczy się nożem i plami krwią urodzinowy
tort (w tej scenie reżyser zastosował zbliżenie na ciasto, na
któ-re spadają krople krwi –
jakby miało to jakiekolwiek
znaczenie), potem w autobusie z
reklamą Rockstara, popularnego
energe-tyka, zostaje dziabnięta
w palec przez kruka, który
wleciał do pojazdu. Szczerze, to
miałem nadzieję, że zamieni się
w jakąś Birdwoman (aluzja do
historii Spidermana), ale jak już
wiadomo, w moim przypadku
sprawdza
się
powiedzenie:
nadzieja jest matką głupich.
Wisienką na torcie ab-surdu były
same
egzorcyzmy
przeprowadzone
przez
kardynała
Bruuna
(Peter
Andersson).
Moim
zdaniem
duchowny był zbyt pewny siebie,
ale za to świetnie potrafił ukryć,
że nie wie, co robić. Gdyby nie
ochlapał Angeli wodą święconą,
pewnie ojciec Lozano doszedłby
do tego same-go wniosku, co
ja i nie pozwo-liłby wielebnemu
sięgnąć po – uwaga – sztylet
zagłady Anty-chrysta! Brzmi
komicznie? Mam nadzieję, bo
scena sama w sobie była
komiczna.
Nie
wiem,
jak
25
KULTURA
egzorcyzmy i być może jestem
zbyt surowy, ale to, co
widziałem w innych produkcjach
tego typu to walka duchownego
z siłami zła i to do samego
końca, a Taśmy Watykanu są
przegadane. Nie ma w tym filmie
żadnej walki, żadnej akcji, która
by powodowała, że choć na
jedną sekundę wstrzy-mamy
oddech.
Pod względem aktorskim film to
dno i kilometr mułu. Dialogi
w wykonaniu aktorów brzmią
drętwo, a sama produkcja
wydaje
się
być
dziełem
studentów osta-tniego roku
filmówki, którzy zor-ganizowali
zbiórkę, by zapłacić komuś za
efekty specjalne. Chyba nie
uzbierali zbyt dużo, bo efekty też
nie urywają... Sami wiecie czego.
W kinie, i to nie tylko hollywoodzkim, trwa walka pomiędzy
egzorcystami (horrorami) a demonami (krytykami). Niestety,
siły nieczyste prowadzą w tej
wojnie. William Friedkin (reżyser
Egzorcysty z 1973 r.) pewnie załamuje ręce. Jak na razie pozostaje
czekać na punkt zwrotny w tej
walce, byśmy mogli oglądać horror z prawdziwego zdarzenia –
taki, który będzie powodował
serię zawałów w kinach na całym
świecie.
Wprost z loży szyderców,
26
KULTURA
MAGIA
I MORDERSTWO NA
ULICACH MIASTA #3
W poprzedniej części cyklu podróżowaliśmy z bohaterami urban
fan-tasy po równoległych światach, odwiedzaliśmy miejsca rodem z
ko-szmarów. Uciekaliśmy przed kłopotami, które jakimś cudem
znów same nas odnajdywały, i poznawaliśmy kolejne tajemnicze
stwory. Mogłoby się wydawać, że opowiedziałam o tym gatunku już
wszys-tko, co było do opowiedzenia. Nic bardziej mylnego! Wciąż
pozostał mi as w rękawie.
Grzechem bowiem byłoby zagłębić się w charakterystykę gatunku i przedstawić najciekawszych
głównych bohaterów urban fantasy, kompletnie pomijając same
bohaterki.
Jednym z najlepszych cykli – ze
wszystkich, z jakimi miałam do
czynienia
–
są
przygody
niepoko-rnej kojocicy, która na
co dzień pracuje jako mechanik.
Poznajcie
Mercedes
Atenę
Thompson,
jedy-ną
zmiennokształtną w całym TriCities. Możecie uwierzyć na
słowo, że Mercy wcale nie miała
zamiaru
zadawać
się
z
miejscową chmarą wampirów
czy pakować się w sprawy
pobliskiej watahy, o nie. Ona
nawet nie chciała wcho-dzić w
bliższe kontakty z wró-żami z
sąsiedniego
rezerwatu.
Po
prostu… tak jakoś wyszło. Zew
Mercedes, był również jednym
z moich pierwszych spotkań
z urban fantasy, dzięki któremu
postanowiłam poznać ten gatunek bliżej. Patricia Briggs, autorka książek, potrafi tworzyć
niezwykłe
historie
i
przedstawiać
w
nich
wyrazistych,
barwnych
bohaterów. Tutaj postacie pierwszo- i drugoplanowe są równie
ważne, i wciągają czytelnika
w świat wypełniony magią i zwykłą codziennością. W tym momencie seria przygód Mercy
liczy już sobie osiem powieści
wyda-nych w oryginale i sześć w
języku
polskim,
a
Briggs
podpisuje
umo-wy
z
zagranicznym
wydawcą
na
kolejne.
Anna
Cornick,
wilkołaczyca
stada Montany, przeżywa równie
wiele przygód co Mercedes.
28
KULTURA
części cyklu Alfa i Omega, będącym spin-offem serii o Mercy,
który rozwija wątki przedstawionych wcześniej postaci drugoplanowych. Muszę przyznać,
że jak dla mnie, pomysł Patricii
Briggs na taką serię był strzałem
w dziesiątkę. Autorka nie tylko
przybliża nam wielu bohaterów,
jakich mieliśmy szansę poznać
do tej pory tylko częściowo, ale
ta-kże ponownie zabiera nas do
wykreowanego
przez
siebie
świa-ta, tym razem nakreślając
go mo-cniej i intensywniej. Seria
Alfa i Omega o wiele lepiej
zaznajamia
czytelników
ze
zwyczajami i tra-dycjami watah;
życiem, które się w nich toczy.
Całe
to
„sprawo-zdanie”
pochodzi zaś od wilkoła-czycy,
osoby należącej do tej gru-py, a
– nie jak było to w przypad-ku
poprzedniej bohaterki – outsidera, który nie do końca potrafi
się do niej dopasować.
„(...) ludzie w jednym
momencie korzystają
z telefonów, a w drugim
inkantują zaklęcia, aby
rozruszać silnik
samochodu”
Żadna lista z heroinami urban
fantasy nie byłaby dobra, gdyby
nie znalazła się na nich Kate
Daniels, bohaterka powieści Ma-
29
KULTURA
gia kąsa. Tym razem czytelnik
ma do czynienia ze światem w
niedalekiej przyszłości, gdzie magia koegzystuje z techniką w bardzo
kruchej harmonii. Ilona Andrews
przedstawia rzeczywistość, w której ludzie w jednym momencie
korzystają z telefonów, a w drugim inkantują zaklęcia, aby
rozru-szać silnik samochodu.
Mowa o świecie, gdzie istnieją
zmienno-kształtni,
ludzie
zarażeni wiru-sem Lyc-V, dzięki
czemu mogą zamieniać się w
zwierzęta, i ne-kromanci, zwani
także nawiga-torami, którzy
potrafią kierować wampirami –
pozbawionymi
świa-domości
trupami, którym bliżej do
schematycznego
wizerunku
zombi. Główna bohaterka tego
cyklu, Kate Daniels, jest zaś
naje-mnikiem Gildii – instytucji
zaj-mującej się zwalczaniem
magi-cznych
problemów
klienteli, któ-ra może za to
sowicie zapłacić. Podróżuje po
całej Atlancie oraz okolicach
miasta, zabijając pot-wory i
likwidując
dziwne
stwory,
jednocześnie starając się także
nie rzucać innym w oczy. W Magia kąsa Kate będzie musiała
jed-nak wyjść z cienia i
współpraco-wać z Gromadą
zmiennokształ-tnych,
aby
znaleźć zabójcę swo-jego byłego
opiekuna i przyjaciela.
niels, bardzo trudno u mnie
o obiektywizm. Jestem zagorzałą
fanką
książek
Andrews,
ponieważ są one najzwyczajniej
w świecie bardzo dobre. Nie
tylko porywa-jące i wciągające w
opowiadaną historię – są także
świetnie na-pisane. Andrews
potrafi kreować przekonujących,
niejednakowych bohaterów i
tworzyć rozmaite, pociągające
światy.
Aby się o tym przekonać, trzeba
po prostu sięgnąć po jedną z jej
powieści.
„(...) bohaterka powieści
Przynieście mi głowę
wiedźmy potrafi zadbać o
siebie, a przynajmniej o
to, aby jej głowa
pozostała w tym samym
miejscu”
Choć do końca wciąż daleko,
mu-sicie
przyznać,
że
konkurencja z propozycji na
propozycję roś-nie, prawda?
Zwykła heroina mo-głaby się nią
przejmować, ale na pewno nie
byłaby to Rachel Mor-gan.
Główna bohaterka powieści
Przynieście mi głowę wiedźmy
potrafi zadbać o siebie, a przynajmniej o to, aby jej głowa
pozo-stała
w
tym
samym
miejscu. W pierwszej części serii
30
KULTURA
magicznym odpowiednikiem FBI,
a stamtąd jeszcze nikt nie odszedł żywy. Po założeniu prywatnego biura detektywistycznego
– „Wampirycznych Amuletów” –
prowadzonych z wampirzycą
i pi-xy, stara się realizować
nowe zlecenia, a całkiem przy
okazji również utrzymać się przy
życiu.
W trochę lepszej sytuacji jest za
to Pete, główna bohaterka serii
Czarny
Londyn,
autorstwa
Kaitlin Citeredge. Dziewczyna,
która po-szła śladami ojca i
została inspe-ktorem w Scotland
Yardzie, zma-ga się także z
demonami
prze-szłości
–
wspomnieniami
tra-gicznego
wydarzenia sprzed lat, które
wciąż ją nawiedzają. W Ryzykownym układzie do Pete zgłasza się stary znajomy, a wraz
z nim wracają nieproszone kłopoty i niewygodne pytania. Jako
racjonalizująca wszystko pracoholiczka wchodzi w głąb nieznanego i niebezpiecznego świata.
W miarę rozwoju akcji główna
bohaterka powieści zaczyna
pod-ważać wizję rzeczywistości
ją otaczającej, widzieć rzeczy,
które nie powinny istnieć. Po
serię Czarny Londyn warto
sięgnąć przede wszystkim z
dwóch po-wodów – świata
przedstawionego
oraz
wykreowanych bohaterów. W
pewnym momencie przedstawiana zagadka w Ryzykownym
przez tę tajemniczą, magiczną
część Londynu i, jeśli miałabym
wam szczerze powiedzieć, wcale
tego nie żałowałam. Wątek detektywistyczny wątkiem detektywistycznym, ale ten mroczny,
niebezpieczny, nieznany dotąd
fragment miasta! Cudo.
„Pierwszy grób po prawej
podsunę wam przede
wszystkim dla poprawy
nastroju”
Prywatni detektywi, inspektorzy,
policjanci, najemnicy. Jak widać,
zarówno bohaterowie, jak i
boha-terki urban fantasy bardzo
lubią
31
KULTURA
ratować świat, albo przynajmniej
jego pomniejsze części. Nie inaczej jest też w przypadku
Charley Davidson, jedynego
żniwiarza – ale nie ponurego! –
na całej Zie-mi. O ile zazwyczaj
polecam po-wieści urban fantasy
ze względu na interesujący świat
przedsta-wiony,
wyrazistych
bohaterów
czy
intrygujące
zagadki, tak Pier-wszy grób po
prawej podsunę wam przede
wszystkim
dla
po-prawy
nastroju. Darynda Jones, autorka
serii o przygodach Char-ley,
pisze z dużym poczuciem humoru, w każdym rozdziale wplatając zabawny gag czy żart sytuacyjny. Jej książki nie należą
do takich, które czyta się w
środku nocy przy lampce,
starając się nie obudzić reszty
rodziny. Gwa-rantuję, że już po
pięciu
minu-tach
takiego
podczytywania
do
waszego
pokoju wszedłby jakiś zaspany i
zdezorientowany
czło-nek
rodziny z pytaniem: „Dla-czego
tak głośno się śmiejesz?”.
„Meg jest heroiną, którą
cechuje przede wszystkim
wrażliwość”
Herosi herosami, heroiny heroinami, ale co, jeśli chcę poczytać
o kimś „normalnym”? Jakieś trzy
lata temu zadałam sobie to samo
pytanie! Miałam ogromne szczę-
kładem wydawnictwa Initium
wychodziło Pisane szkarłatem
Anne Bishop. Jest to powieść
wy-jątkowa, dlatego że powiada
his-torię Meg Corbyn– kobiety,
która
ani nie jest silna fizycznie, ani
nie
posiada
oryginalnych,
potężnych mocy. Nie oznacza to
jednak, że Bishop stworzyła
bohaterkę sła-bą! Meg jest
heroiną, którą ce-chuje przede
wszys-tkim
wrażli-wość.
W
świecie podzielonym na dwie
części – zwykłych ludzi i Innych, niebez-pieczne i potężne
istoty
kontrolujące
większą
część
Ziemi
–
czytelnik
odnajduje bohaterkę potrafiącą
ująć
zarów-no
ludzi,
jak
i Innych, swoją lojal-nością,
zrozumieniem, uczynno-ścią czy
zaradnością. Jej najwię-kszym
atutem jest świetny kon-takt z
ludźmi, ale także spryt i odwaga.
Chociaż prześladowana przez
własne demony, Meg jest
heroiną pełną współczucia i cierpliwości, dzięki czemu z czasem
zdobywa nie tylko sympatię, ale
także lojalność Innych.
Zarówno w Pisanym szkarłatem,
jak i kontynuacji tej powieści,
Morderstwie wron, Anne Bishop
pokazuje, że główna bohaterka
urban fantasy wcale nie musi być
silną heroiną, która kopie tyłki
siłom zła. Jest to podejście, z jakim nie spotykam się zbyt często
32
KULTURA
słownie i w przenośni, świat wykreowany oraz dobrze nakreślone, interesujące postacie, Pisane szkarłatem staje się książką,
którą
koniecznie
trzeba
przeczyczytać.
W tym trzyczęściowym cyklu na
temat urban fantasy przeczytaliście już o samym gatunku oraz
o
najciekawszych,
wartych
uwagi głównych bohaterkach i
bohater-kach. Przechadzaliście
się ze mną – na razie wstępie i
zapoznawczo – nędznymi i
miast. Przyglądaliście się pierwszym zagadkom i tajemnicom.
Gubiliście się w równoległych
rzeczywistościach, a także w
tych
mrocznych, niebezpiecznych częściach miasta. Powiedzcie mi
więc teraz czy nie chcielibyście
przeżyć tego wszystkiego ponownie, lecz jakby mocniej i intensywniej?
Magia i morderstwo już na
was czekają na ulicach miast.
Patrycja Brejnak
33
KULTURA
PRAGA
JEST BLIŻEJ NIŻ MYŚLISZ
Stolicę Czech od Katowic dzieli około 460 kilometrów. Pokonać je
można na wiele sposobów, lecz za każdym razem to podróż skierowana w stronę innej mentalności ludzi tam żyjących. Co sprawia,
że Praga zachęca do powrotu? A ostatecznie jest „bliżej niż
myślisz”?
Za wszystko inne zapłacisz…
Najtaniej i najłatwiej dostać się
tam koleją – pod warunkiem, że
granicę polsko-czeską przekroczy się pieszo. Polecanym wariantem jest przejście w Cieszynie i z niego naprawdę warto
skorzystać. Nie można zapomnieć jednak, że po przekroczeniu mostu, na którym owa granica się znajduje, wszystkie ceny
podane są w lokalnej walucie
(czeskie korony) i takową warto
wypłacić w bankomacie bądź
naj-bliższym
kantorze.
Przyzwyczaje-ni do płatniczego
plastiku mogą zdziwić się przy
próbie
kupna
bi-letu
u
konduktora (nie na wszy-stkich
stacjach znajdują się kasy czy też
automaty biletowe). Wszystko
przez
brak
terminalu
płatniczego, a polska gotówka
lub euro, przyjmowane w
większości miejsc, do niczego się
nie przy-dadzą – pociąg trzeba
opuścić. Jest to pewien szok,
zwłaszcza gdy polska kolej
nie
dorównuje
najniższym
34
KULTURA
a jednak to w tej pierwszej
można bez problemu zapłacić
kartą… Mimo wszystko – Czesi
są, widać, dumni ze swojej kolei,
czego
wy-razem
jest
miniaturowa wystawa, którą
można obejrzeć na cieszyń-skim
dworcu. Składa się na nią
gablotka ze zdjęciami, dokumentująca ewolucję krajowych składów i
lokomotyw, oraz
sklepik
z pamiątkami. Można w nim kupić koszulki z pociągami, kolorowanki dla dzieci, a nawet...
kołdry zadrukowane w mapy
tras kolejo-wych – prawdziwa
gratka dla fa-nów kolei oraz
niecodzienny wi-dok dla turysty.
Zastygły w czasie
Cieszyn to miejsce styku dwóch
nak jakiegoś konfliktu. Niezależnie od tego, po której stronie
mostu
się znajdziemy, czeski
swobodnie przeplata się z językiem polskim. Można się bez
pro-blemu porozumieć także po
an-gielsku. Zachował się tu
również
klimat
spokojnej
mieściny, w któ-rej spaceruje się
wśród gołębi po rynku. Brakuje
nowoczesnych, przeszklonych
budynków,
biu-rowców
c z y supermarketów – prędzej
zobaczy
się
zabytki
architektury, przeplatające się z
ni-skimi,
przykurzonymi
domami,
a także małymi kawiarniami, restauracjami i sklepikami spożywczymi. Nocą życie w mieście
zupełnie zamiera. Ostatnie lokale zamykane są o północy (na
szczęście w oczekiwaniu na po-
35
KULTURA
cowej poczekalni), gasną nieliczne neony i zapada cisza. Można
swobodnie spacerować po pustych ulicach, zaglądać w
ciemne
okna
mieszkań
i
licznych,
opu-szczonych
budynków oraz my-śleć: „Czas
się tu zatrzymał”.
„Czego potrzebujecie?”
I to wcale nie chamski zwrot
zmęczonej życiem ekspedientki
w blaszanym warzywniaku. Czesi
lubią pomagać zawsze, gdy nadarzy się ku temu okazja. Bo jak
inaczej wytłumaczyć nocne poszukiwanie
„hospody”,
w
której
można
przeczekać
do
porannego
odjazdu pociągu i dwie Czeszki
prowadzące wprost do niej? Wyrazem czego innego mogła być
chęć opłacenia przejazdu pocią-
dnego halerza przy sobie? Gdzie
indziej, pytając o ulicę, można
trafić na staruszka z podręcznym GPS w kieszeni i wielką
ochotą, by zaprowadzić do celu,
nawet jeśli to kilometr wędrówki
w pełnym słońcu? Czym w
końcu jest wskazanie drogi do
hostelu ukrytego za innymi
budynkami
z
omówieniem
wszystkich
intere-sujących miejsc mijanych
po dro-dze i podzielenie się
podstawo-wymi
informacjami
dotyczącymi życia w tym
państwie?
Życzli-wością
objawiająca się nawet przy
próbie
okiełznania
czeskiej,
samoobsługowej kasy... Nie trzeba prosić, sami podchodzą i pomagają, czy tego chcesz czy nie...
Do muzeum jeden krok
Czeska stolica oferuje wiele roz-
36
KULTURA
wrażeń kulturalnych. Chętnych
do zwiedzania chociażby praskich muzeów Alfonsa Muchy
oraz Franza Kafki nie brakuje,
do-datkowo
na
stronie
przewodnika
internetowego
widnieje
jedno-znaczna
informacja
o
promocji.
Wystarczy zakupić bilet do jednego z nich, aby uzyskać wejściówkę do drugiego w znacznie
niższej cenie – proste i logiczne.
Na pewno? Po przybyciu na
miej-sce okazuje się, że owszem,
było-by taniej, gdyby kupić
bilety do obu muzeów w
pierwszym z nich. Sytuacja
patowa, kasjerka musi stosować
się
do
regulaminu
(najwidoczniej innego niż ten na
stronie), nici z oszczędzania – na
szczęście wystawa wynagradza
te niedogodności. Tym bardziej,
że gdy obsługa z racji zbliżającej
się
godziny
zamknięcia
zmuszona jest wyprosić ostatnią
grupę
wcześniej,
zostaje
zapewnione darmowe wejście na
dzień nastę-pny, aby nikt nie
czuł się poszko-dowany.
„Czesi to śmiejące się bestie”
Tak napisał Mariusz Szczygieł
w swojej książce pt. Zrób sobie
raj, będącej zaczątkiem naszej
podróży. Kto jak nie czeski artysta mógł umieścić na wieży telewizyjnej
raczkujące
niemowlaki
w celu „upiększenia” jej, łącząc
pomnik dwóch sikających postaci, stojących w konturach swojego państwa i dosłownie lejących
na nie z góry? Odpowiedź jest
je-dna – czeski rzeźbiarz, David
Černý, którego (z naszego
punktu
widzenia)
kontrowersyjne prace są dobrze
znane nie tylko w „kra-inie
piwem płynącej”. A kto mógł
dosłownie wyśmiać turystkę pozującą na tle „przerobionej”
rzeź-by
św.
Wacława?
Oczywiście, że przechodząca
tamtędy
para
ro-dzimych
mieszkańców.
Tak,
Czesi
t o śmiejące się bestie - bez
dwóch zdań.
A po powrocie...
Wszystko
w
jakiś
sposób
przypo-mina
o
Czechach.
Niepowiązane ze sobą, drobne
zbiegi okoliczno-ści nie dają
zapomnieć o tym państwie ani
na chwilę, zachęca-jąc do
kolejnego wyjazdu. Nieba-nalna
reklama
katowickiego
pubu
(„Czeskie błędy znajdziesz wszędzie, ale czeskie piwo tylko w
AT-MO”). Napisy w tym języku,
żarty,
niespodziewanie
usłyszane dialo-gi. I wreszcie –
ulotka reklamu-jąca nowego
przewoźnika,
z
wiel-kim
nagłówkiem: „Praga jest bliżej
niż myślisz”. Nie sposób się nie
uśmiechnąć
i
nie
powiedzieć sobie: W takim razie ruszam.
37
PATRONATY
OUTRO POLECA
Literackie Kutno to konkurs dla
mieszkańców
województwa
łódz-kiego,
na
opowiadanie
inspirowa-ne
przeszłością,
teraźniejszością lub przyszłością
Kutna. Konkurs organizowany
jest
w
ramach
pro-jektu
„Wspólnie twórzmy kulturę –
wydanie
zbioru
opowiadań
szansą dla młodych autorów” realizowanego przez grupę nieformalną Młodzi Twórcy działającą
przy Towarzystwie Przyjaciół
Ziemi Kutnowskiej. Naszym celem
jest
propagowanie
literatury
i ułatwienie autorom startu w
pu-blikowaniu swoich prac.
Konkurs skierowany jest do mie-
go, opowiadania muszą być
zwią-zane w jakikolwiek sposób
z Kut-nem, jednak nie ma
żadnych
ograniczeń
gatunkowych – może być to na
przykład
fantasy,
hor-ror,
opowieść
obyczajowa
lub
science fiction. Najlepsze nadesłane
opowiadania,
wybrane
przez powołane Jury, zostaną
wydane
w
postaci
pokonkursowej
publi-kacji
jesienią 2015 r.
Więcej
informacji
oraz
regulamin
konkursu
można
znaleźć na stronie projektu
– http://literac
kiekutno.pl. Zapraszamy także
do śledzenia strony konkursu na
[[#]]