Pokaż treść! - Cyfrowa Ziemia Sieradzka

Komentarze

Transkrypt

Pokaż treść! - Cyfrowa Ziemia Sieradzka
W NUMERZE
Alfreda Weso∏owska
Z∏oczew w Kronikach ....................................................................................................... 8
Bogumi∏ Jóêwiak
Pami´ç ofiar nie pozwala nam zapomnieç ani milczeç ....................................................11
Barbara Cichecka
Piloci bohaterzy i patrioci. Na marginesie wystawy...........................................................14
Marek J´dras
Bia∏a ró˝a i krzy˝ - herb Burzenina....................................................................................17
Anna Burdelak
55 lat Biblioteki Publicznej we Wróblewie........................................................................18
Marek J´dras
Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „´“. Warsztaty w Brzeêniu...........................................20
Wies∏awa Trawkowska
„Historia ta zdarzy∏a si´... Realizacja programu „Robimy teatr“........................................22
Pawe∏ Sikora
Pere∏ki architektury sakralnej w Powiecie Paj´czaƒskim....................................................25
Ma∏gorzata Dziurowicz - Kaszuba
„Kliczkowianki“ w Tarnogrodzie..................................................................................... 26
Marek J´dras
Klub ludzi aktywnych........................................................................................................26
Ewelina Mielczarek, Sylwia ˚urek
Odkryte cmentarzysko w Strzelcach Wielkich.................................................................. 28
Izabela Sufleta
Ile prawdy w... legendach?................................................................................................29
Krystyna Kosierb
Wiejskie dworki Gminy ¸ask............................................................................................ 31
Halina Barden
Polak - W´gier dwa bratanki... .........................................................................................33
Marek J´dras
Superexlibris Grzegorza Zdziewojskiego...........................................................................36
III. Kultura = Sztuka
Jan Krzysztof Szcz´sny
Bronek nie ˝yje.................................................................................................................37
Ewa Strzelec
I Powiatowy Plener Malarski
„Krajobrazy Nadwarciaƒskie“ w Powiecie Paj´czaƒskim...................................................39
Jan Krzysztof Szcz´sny
Po raz piàty do Dàbrowy zawitali twórcy..........................................................................42
S∏awomir Ko∏odziejczyk
Prezentujemy M∏odych Twórców......................................................................................44
IV. Kultura = èród∏a = Dzieje
Pawe∏ Gwa∏t
Za∏o˝enie dworskoparkowe w Parcicach......................................................................... 46
Andrzej Tomaszewicz
Polski Bia∏y Krzy˝. Przyczynek do dzia∏alnoÊci oÊwiatowej
i kulturalnej w Sieradzu w dwudziestoleciu mi´dzywojennym........................................48
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
PROWI
MA
NUMER
3-4/56-57/04
E
ISSSN
0867-4469
NC
EN
JA
NC
II. Kultura = Animacja i Edukacja = Wydarzenia = Fakty = Relacje = Opinie.
SEV
Jan Krzysztof Szcz´sny
Studiowanie u nas to du˝e wyzwanie dla kadry i studentów
Z dr Mariuszem Gorzeniem rektorem Wy˝szej Szko∏y Humanistyczno
- Ekonomicznej w Sieradzu rozmawia Jan Krzysztof Szcz´sny ......................................... 2
Ziemowit Skibiƒski
Halina S∏awiƒska (1909 - 2004) ....................................................................................... 4
Krystyna Kosierb
Wspomnienie o Grzegorzu Zdziewojskim ....................................................................... 6
SIÓD
Ludzie Kultury = Sylwetki = Wywiady.
TH PROV
I
© COPYRIGHT BY SEVENTH PROVINCE
Czasopismo zrzeszone w Stowarzyszeniu
Polskich Mediów
Zespó∏ redakcyjny:
Halina Barden (dyr. wydawnictwa)
Marek J´dras (red. nacz.)
Jan Krzysztof Szcz´sny
Andrzej Tomaszewicz
Wydawca:
Powiatowy OÊrodek Kultury w Sieradzu
98-200 Sieradz, ul. POW 19
tel./fax (0-43) 822-57-12
Zrealizowano przy pomocy finansowej
Ministerstwa Kultury
i wspó∏wydawców:
Urzàd Miasta Sieradz
Urzàd Miasta w ¸asku
Urzàd Miejski w Wieluniu
Urzàd Miejski w Z∏oczewie
Podd´bicki Dom Kultury
Urzàd Gminy i Miasta w Warcie
Starostwo Powiatowe w Paj´cznie
Starostwo Powiatowe w Sieradzu
Gminny OÊrodek Kultury w Brzeêniu
Urzàd Gminy w Burzeninie
Urzàd Gminy w Goszczanowie
Urzàd Gminy w Klonowej
Urzàd Gminy we Wróblewie
Sk∏ad i ∏amanie: PROF-ART Sieradz
Projekt graficzny: Zbigniew Zieliƒski
Redakcja zastrzega sobie prawo skracania
przyj´tych tekstów oraz do zmiany ich
tytu∏ów
1
Studiowanie u nas to du˝e
wyzwanie dla kadry
i studentów!
Z dr MARIUSZEM GORZENIEM rektorem Wy˝szej Szko∏y Humanistyczno-Ekonomicznej w Sieradzu rozmawia Jan Krzysztof Szcz´sny Sieradz
- Po co taka uczelnia w Sieradzu?
- Idea uczelni zawodowych w takim mieÊcie
„magicznym“ jak Sieradz, które utraci∏o prawa miasta wojewódzkiego, z drugiej strony
zosta∏y postawione przed szansà rozwoju
b´dàc stolicà powiatu, ta idea s∏u˝y∏aby
zbli˝eniu edukacji do osób, które tego
potrzebujà, a brak Êrodków finansowych
przeszkadza im w udaniu si´ do wi´kszego
miasta. Ale z drugiej strony jest to te˝ szansa
na kszta∏towanie nowego Êrodowiska akademickiego. Miasta urz´dnicze, jakimi sà
by∏e miasta wojewódzkie raczej nie kreowa∏y
klimatu akademickiego. Najlepszym tego
dowodem jest analiza rynku edukacyjnego w
miastach d. wojewódzkich takiej wielkoÊci
jak Sieradz. I tutaj ta szansa dla miasta jest
bardzo widoczna, bo uczelnia zawodowa dla
Sieradza to szansa na rozwój. Jednak uczelnia zawodowa posiada nieco wi´ksze
ograniczenia prawne ni˝ uczelnia akademicka, gdy˝ o ka˝dà specjalnoÊç musi
wyst´powaç do ministerstwa. A takie procedury trwajà miesiàcami. W zwiàzku z tym
jeÊli jest to szansa, a na pewno jest, to jest to
te˝ zwiàzane z d∏ugofalowoÊcià procesu.
Takie rzeczy trzeba planowaç z du˝ym
wyprzedzeniem.
- Wy˝sza Szko∏a Humanistyczno - Ekonomiczna funkcjonuje w Sieradzu od 4 lat.
WrzeÊniowa inauguracja roku akademickiego by∏a ju˝ 3 z kolei w Sieradzu w swojej w∏asnej siedzibie. Co uda∏o si´ do tej
pory zrobiç?
- Kiedy zaczynaliÊmy nic nie by∏o wiadomo.
Siedziba uczelni by∏a rozwalajàcym si´
biurowcem, zaczynaliÊmy w starej sto∏ówce
po zak∏adach „Sira“. Swojà obecnoÊç
rozpoczynaliÊmy z jednym kierunkiem: praca
socjalna, ale w tej chwili czekamy na zezwolenie na prowadzenie studiów na
kierunku pedagogika. Przygotowujemy kolejne wnioski. Posiadamy w∏asnà wyremontowanà siedzib´; jest to du˝y budynek, który
mo˝e pomieÊciç nie jeden kierunek, nie
jednà specjalnoÊç, ale kilka. Samych sal informatycznych mamy w tej chwili siedem. Jest
te˝ dosyç dobra wspó∏praca ze Êrodowiskiem
2
lokalnym w budowaniu ró˝nego rodzaju platform wspó∏pracy: np. przeciw przemocy, czy
to ku rozwojowi twórczoÊci, czy rozwojowi
kulturalnemu czy profilaktyka przez kultur´.
Mam tu na myÊli miasto Sieradz i ca∏y powiat
sieradzki. Mamy dobrà wspó∏prac´ z
Miejskim OÊrodkiem Pomocy Spo∏ecznej, z
instytucjami edukacyjnymi regionu sieradzkiego. Obok naszego sztandarowego
kierunku praca socjalna prowadzimy studia
podyplomowe praktycznie na 6 kierunkach
w tej chwili. W ciàgu 2 lat studia takie
ukoƒczy∏o 320 osób. To bardzo du˝o.
Kszta∏cimy na studiach podyplomowych na
kierunku pedagogika kulturalno - wychowawcza, resocjalizacja, socjoterapia, edukacja elementarna, historia i regionalizm, które
ruszajà pierwszy raz w tym roku, a które sà
mojà szczególnà troskà otoczone. Tej troski o
regionalizm, promocj´ regionu, miejsca tutaj
brakuje. Promocji polegajàcej na trosce o
pi´kno tego regionu.
- W Sieradzu funkcjonujà ró˝ne uczelnie
wy˝sze, które sà filiami ∏ódzkich szkó∏
wy˝szych: Politechniki, Uniwersytetu, Wy˝szej Szko∏y Kupieckiej. B´dzie Uniwersytet
Medyczny. Czym ró˝ni si´ Wy˝sza Szko∏a
Humanistyczno-Ekonomiczna od tych
uczelni i czy jest zapotrzebowanie i miejsce
na jeszcze jednà uczelni´?
- My byÊmy te˝ pragn´li stworzyç tutaj platform´ wspó∏pracy z uczelniami niepublicznymi regionu. Nie jesteÊmy dla nich konkurencjà w rozumieniu prowadzenia dzia∏alnoÊci gospodarczej. Prowadzenie uczelni to
nie produkcja zapa∏ek! Jest to specyficzny
rodzaj dzia∏alnoÊci. Nie mo˝na rozumieç
tego w kategoriach konkurencji. Stàd bardzo
zale˝y nam na platformie wspó∏pracy.
Chcemy by taka platforma powsta∏a. Obejmowa∏aby ona jak najszersze grono uczelni,
pracodawców i Êrodowisk oÊwiatowych. To
pierwsza rzecz, którà chc´ podkreÊliç. Druga
dotyczy samej uczelni. Zwracam uwag´, ˝e
my jesteÊmy uczelnià, która istnieje w
Sieradzu. Ma to zapisane w nazwie: Wy˝sza
Szko∏a Humanistyczno - Ekonomiczna w
Sieradzu. Istnieje tutaj podkreÊlenie, ˝e chce-
my, pragniemy i nasze dzia∏ania sà nastawione i ukierunkowane aby by∏o to zrealizowane. Chcemy i pragniemy byç zwiàzani z
Sieradzem i z tym regionem. Nie jesteÊmy
filià ˝adnej, nie prowadzimy ˝adnej dzia∏alnoÊci zamiejscowej. JesteÊmy uczelnià sieradzkà i chcielibyÊmy odpowiadaç na
zapotrzebowanie spo∏ecznoÊci Ziemi Sieradzkiej. I trzecia rzecz: niestety region nie
posiada opracowanej strategii rozwoju.
Brakuje te˝ jasnej, konkretnej i d∏ugofalowej
strategii rozwoju rynku pracy. Dlatego uczelnie tu funkcjonujàce, wczeÊniej szko∏y
poruszajà si´ jak „w silnej mgle bàdê w
nocy“. Kszta∏cimy akurat tam, gdzie wydaje
nam si´, stosujàc kryteria marketingowe
zdob´dziemy klientów edukacyjnych. Ale to
wcale nie oznacza, ˝e ci klienci edukacyjni sà
Êwiadomi tego, ˝e po zakoƒczeniu procesu
uczenia si´ znajdà prac´. Z kolei my nie
wiemy, czy strategia rozwoju regionu pozwoli
na to. No i warto by∏oby, by powo∏ana do
˝ycia platforma wspó∏pracy okreÊli∏a cele do
których wraz z w∏adzami samorzàdowymi w
ramach przyj´tej strategii rozwoju b´dziemy
zmierzaç. Mo˝emy tworzyç kolejne kierunki
studiów. W tej chwili staramy si´ utworzyç
kierunek zarzàdzanie i marketing specjalnoÊç
logistyka.
- Jak wobec tego ta wspó∏praca z miastem i powiatem wyglàda? Czego Paƒstwo by oczekiwali jako autonomiczna
uczelnia z siedzibà w Sieradzu?
- Nasza wspó∏praca na teraz, na dziÊ uk∏ada
si´ bardzo rozwojowo.. Dynamicznie. JesteÊmy tu˝ przed podpisywaniem poszczególnych porozumieƒ. Nie go∏os∏ownych, ogólnych, które mo˝naby podpisaç z ka˝dym i w
ka˝dym miejscu. Te porozumienie b´dà
mia∏y charakter wyznaczajàcy kierunki wzajemnej wspó∏pracy: inne z miastem, inne z
powiatem. Ze Starostwem Powiatowym
bardziej d∏ugofalowe, bardziej nastawione na
budowanie przysz∏oÊci. Z miastem teraz, by
mo˝na by∏o zareagowaç na obecne potrzeby
miasta: w dziedzinie pomocy spo∏ecznej i
pracy socjalnej, pracy u podstaw w samym
mieÊcie, edukacji. Ale te˝ i w ramach organi-
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
zacji i prowadzenia potrzebnych studiów
podyplomowych dla nauczycieli. Wspó∏prac´ z powiatem okreÊli sama strategia rozwoju powiatu jakà ten realizuje. Wspó∏praca
z tymi dwoma podmiotami jest bardzo
dynamiczna i rozwijajàca si´. Nale˝y podkreÊliç du˝à otwartoÊç wspó∏pracujàcych ze
sobà stron.
- Wspomnia∏ Pan Rektor o zapleczu dydaktycznym: w∏asnej siedzibie, dobrze wyposa˝onych salach wyk∏adowych i pracowniach. Czy przez lata funkcjonowania uczelni
w Sieradzu uda∏o si´ stworzyç w∏asnà
kadr´ dydaktycznà z udzia∏em osób miejscowych?
- To jest tak, i˝ miasto urz´dnicze nie stwarza
szans, tak jak wspomnia∏em na poczàtku,
kreowania Êrodowiska akademickiego. Z jednej strony pracownicy urz´dów nie widzieli
szans i nadziei na znalezienie lepszej pracy i
wi´kszych zarobków poprzez zdobywanie
stopni naukowych. Nie by∏o to ich ambicjà i
nie le˝a∏o w granicach ich potrzeb. I tutaj to
wyraênie widaç, je˝eli chodzi o kadr´ to
musimy do∏o˝yç wszelkich staraƒ, to jest nasz
cel, by wykszta∏ciç i stworzyç kadr´ miejscowà, która ma stopnie naukowe i mieszka w
Sieradzu i jego okolicach. Chcemy prowadziç zaj´cia, które im to przybli˝à, przynajmniej mentalnie. Chcemy przynajmniej zapoznaç ich z osobami, które pracujà na
stanowiskach profesorów, doktorów habilitowanych, a ci opowiedzà im o dyscyplinach
i kierunkach. Wska˝à im drog´ rozwoju, a
póêniej zaproszà na swoje uczelnie i zaproponujà studia doktoranckie. Sàdz´, ˝e taki
poÊrednik bardziej towarzyski jest tutaj
naprawd´ bardzo potrzebny. B´dziemy takie
spotkania rozwijaç, gdy˝ widz´ tutaj takà
potrzeb´. Ale istnieje jeszcze druga rzecz,
której trzeba si´ przyjrzeç. O ile miasto
urz´dnicze dawniej nie stwarza∏o takich
szans, to teraz szereg osób, urz´dników i
innych widzi szans´ rozwoju swojej
osobowoÊci w zdobywaniu stopni
naukowych. Widaç tutaj takà otwartoÊç
ludzkà, gotowoÊç ludzi do dalszej edukacji,
otwierania przewodów doktorskich, bo
widzà w tym sens. My jako uczelnia
b´dziemy stwarzaç szans´ odpowiadajàc na
konkretne zapotrzebowanie, które rodzi sam
fakt powstania uczelni w Sieradzu.
- Czy mo˝na ju˝ mówiç, ˝e Sieradz jest
miastem akademickim? Nie widaç tutaj
takich zjawisk jak studenckie Êwi´to juwenalia, brak klubu studenckiego, akademika
i m∏odzie˝y studenckiej widocznej na co
dzieƒ.
- Nie. Nie jest to jeszcze miasto akademickie.
Sieradz to miasto, dla którego bycie siedzibà
uczelni stworzy szanse rozwoju. Nie jest
miastem akademickim nie tyle, ˝e nie ma
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Dr Mariusz Gorzeƒ - fot. Jan Krzysztof Szcz´sny
juwenaliów, ale g∏ównie dlatego, ˝e osoby
przyje˝d˝ajàce nie czujà si´ studentami w
pe∏ni tego s∏owa znaczeniu. Przyje˝d˝ajà do
WSHE w Sieradzu by realizowaç w∏asne
ambicje, cele, albo ˝eby uniknàç utraty
pracy. Cz´sto jest tak, ˝e jeszcze nie czujà si´
studentami w rozumieniu tradycjonalnym
tego s∏owa. Nie ma te˝ akademików, brak
jest miejsca w którym by si´ to ˝ycie studenckie koncentrowa∏o. Nie ma typowego
dla miasta akademickiego trybu ˝ycia, ale
pami´tajmy, ˝e poj´cie d∏ugo - krótko w
przypadku uczelni, up∏yw czasu jest
poj´ciem o innym znaczeniu ni˝ potocznie.
Budowa uczelni, to nie pi´ç czy dziesi´ç lat,
tylko najkrócej trzysta lat. I nie dlatego, ˝e
jest to Êrodowisko jakieÊ dziwne, tylko specyfika pracy naukowej jest taka, ˝e nie da si´
zdobywaç stopni naukowych w ciàgu dwóch
mgnieƒ wiosny, nie da si´ te˝ zdobywaç
doÊwiadczenia naukowego szybciej. Czeka
nas nast´pujàca praca: z jednej strony
wychowywanie ku byciu studentem,
uÊwiadamianie m∏odym ludziom czym jest
studiowanie, a drugiej strony to, o czym
mówiliÊmy wczeÊniej, przygotowywanie
kadr, w rozumieniu troszk´ innym ni˝ w
zak∏adzie pracy, gdzie po dwóch, trzech
szkoleniach jest si´ specjalistà. My po dwóch
pokoleniach mo˝emy mieç pracowników,
którzy b´dà z krwi i koÊci naukowcami
prowadzàcymi dzia∏alnoÊç edukacyjnà.
- Mo˝na o Panu powiedzieç, ˝e jest Pan
jedynym z za∏o˝ycieli tej uczelni w Sieradzu, gdy˝ wszyscy Pana Rektora z nià
kojarzà! Jakie sà osiàgni´cia i sprawy do
zrealizowania?
- Inicjatorem powstania uczelni jest pan profesor Makary Krzysztof Stasiak. Ja tutaj tylko
realizuj´ pewne za∏o˝enia jego koncepcji, ale
te˝ jakby staram si´ spowodowaç aby tutaj
swojà dzia∏alnoÊcià odpowiedzieç na potrzeby miasta i regionu. Najwa˝niejsze sà te trzy
rzeczy o których wspomnieliÊmy: po pierwsze kszta∏towanie w∏asnej kadry dydaktycznej, drugie - wychowywanie ku bycia studentem i trzecie - co jest doÊç istotne otwieranie nowych mo˝liwoÊci kszta∏cenia
si´ dla mieszkaƒców Sieradza w postaci
nowych specjalnoÊci czy kierunków. I tylko w
ten sposób jesteÊmy w stanie dynamicznie si´
rozwijaç! W trzecim roku dzia∏alnoÊci
otworzyliÊmy podwoje dla 120 studentów
studiów dziennych, 380 - zaocznych i wieczorowych no i 151 osób na studiach podyplomowych. Ogó∏em kszta∏ci si´ u nas 650
osób.
- I na koniec ju˝ prosz´ powiedzieç Panie
Rektorze - dlaczego warto studiowaç w
Wy˝szej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej w Sieradzu?
- Ja myÊl´, ˝e o tym to ju˝ sami studenci
mogà si´ przekonaç, ˝e warto. Z pozycji rektora, czyli zarzàdzajàcego mog´ powiedzieç,
˝e nie znam innej uczelni, która kszta∏ci
umiej´tnoÊci i stara si´ stworzyç szanse na to,
by studenci posiedli nie tylko wiedz´, ale i
umiej´tnoÊci praktyczne zdobyte poprzez
formy warsztatowe i treningowe. Np. dzisiaj
jest pusta uczelnia, bo studenci studiów
dziennych autokarem wyjechali do ¸odzi na
zaj´cia treningowo - warsztatowe. Takich
zaj´ç jest du˝o, a autorami niektórych sà
sami studenci, którzy proponujà form´, tematyk´, a wyk∏adowcy starajà si´ okreÊliç
treÊci w∏aÊciwe dla danego przedmiotu.
Ka˝dy rok studiów to inna forma kszta∏cenia.
Studiowanie u nas to du˝e wyzwanie dla
kadry i studentów. DoÊwiadczajà tego na co
dzieƒ.
7
3
Halina S∏awiƒska (1909-2004)
Ziemowit Skibiƒski Podd´bice
W dniu 1 stycznia 2004 roku w
Dàbrowie Górniczej zmar∏a Halina S∏awiƒska, honorowy obywatel m. Podd´bic,
badaczka biografii Marii Konopnickiej, wieloletnia polonistka i nauczycielka wychowania
fizycznego w podd´bickim liceum, dzia∏aczka spo∏eczna na skal´ ogólnokrajowà. Kiedy
pisz´ te s∏owa, porzàdkuj´ archiwum
domowe Zmar∏ej i uprzytomniam sobie
ogrom dokonaƒ i zainteresowaƒ Pani
Profesor.
Halina Wac∏awa S∏awiƒska urodzi∏a si´
22 wrzeÊnia 1909 roku w Wodzis∏awiu,
miasteczku ko∏o J´drzejowa. Ojciec, Adam
Skrzyniarz, bra∏ czynny udzia∏ w organizowaniu strajku szkolnego w 1905 roku na
Kielecczyênie, nast´pnie uczestniczy∏ w akcji
plebiscytowej na Warmii w l. 1919-20.Po
uzyskaniu Niepodleg∏oÊci by∏ kierownikiem
szko∏y powszechnej w J´drzejowie i S´dziszowie. Znany by∏ w tamtych okolicach i w
owym czasie jako dzia∏acz ruchu ludowego.
Zmar∏ przedwczeÊnie na gruêlic´ w 1922
roku.
Matka Pani Profesor, którà mia∏em
okazj´ poznaç, Genowefa z d. Wójcicka
(1889-1977) pochodzi∏a z bardzo licznej
rodziny o podobnych do m´˝a tradycjach
niepodleg∏oÊciowych i spo∏ecznikowskich.
Zmar∏a Halina S∏awiƒska wynios∏a wi´c z
domu niez∏omnego ducha walki o Niepodleg∏oÊç kraju i sprawiedliwoÊç spo∏ecznà. To
z ust ojca przemawiajàcego na wiecu mieszkaƒców Gabu∏towa us∏ysza∏a historyczne ju˝
dziÊ s∏owa: „Na zegarze dziejowym Polski
wybi∏a godzina wolnoÊci“. Ojciec te˝ przygo-
Halina S∏awiƒska w swoim mieszkaniu w ¸owiczu 1994 r. - fot. P. Duraj
4
towuje dziecko do gimnazjum, do którego
zdaje w J´drzejowie. Szko∏a jest w∏asnoÊcià
Polskiej Macierzy Szkolnej, po czterech latach przejmuje nad nià piecz´ Sejmik J´drzejowski. Rodzina Skrzyniarzów po Êmierci ojca
boryka si´ z k∏opotami materialnymi, w
zwiàzku z czym Halina po zdaniu tzw. ma∏ej
matury zatrudnia si´ jako nauczyciel
domowy w Âwiàtnikach ko∏o Wodzis∏awia.
Po rocznej przerwie zdaje egzamin na
czwarty kurs Paƒstwowego ˚eƒskiego Seminarium Nauczycielskiego w Sandomierzu,
gdzie utrzymuje si´ z korepetycji i stypendium. Po uzyskaniu matury seminaryjnej
rozpoczyna prac´ w Radziejowie Kujawskim
w Szkole Powszechnej. Po roku zwalnia si´ z
pracy, gdy˝ zamierza studiowaç filologi´ polskà na Uniwersytecie Stefana Batorego w
Wilnie. Mog∏a byç tylko wolnym s∏uchaczem,
gdy˝ wymagana by∏a matura oÊmioletniego
gimnazjum, którà zda∏a eksternistycznie. W
czasie studiów utrzymywa∏a si´ z korepetycji
oraz z pracy nauczycielskiej w Nowej Wilejce
i w Wilnie. K∏opotom nie ma bowiem koƒca,
zawiera zwiàzek ma∏˝eƒski ze studentem
matematyki tego˝ uniwersytetu, Janem S∏awiƒskim. Owocem tego zwiàzku b´dzie
jedyny syn paƒstwa S∏awiƒskich, Jerzy
Bogumi∏ (ur.1937), w dalszej przysz∏oÊci
geolog i speleolog. W tej sytuacji trudno
mówiç o ukoƒczeniu studiów. Dopiero po
wojnie uzyska∏a absolutorium na Uniwersytecie Jagielloƒskim, a w r. 1950 zda∏a egzamin magisterski na podstawie pracy Styl i
poetyka Âcie˝ek polnych Leopolda Staffa pod
kierunkiem prof. dr. Konrada Górskiego na
Uniwersytecie Miko∏aja Kopernika w Toruniu.
Od 1 listopada 1939 Halina S∏awiƒska
podejmuje prac´ w legalnej dla dzieci polskich w szkole w Mieronicach (okolice
Wodzis∏awia, do którego wróci∏a nie bez
przygód z Wilna). Prowadzi te˝ zaj´cia na
tzw. kompletach. Po wojnie wraz z m´˝em i
innymi nauczycielami organizuje szko∏´ Êrednià w Brzeziu k. Wodzis∏awia (na terenie
majàtku hr. Lanckoroƒskiego) W sierpniu
1945 roku Jan S∏awiƒski zostaje aresztowany
jako „wróg klasowy“. Nadmieniç trzeba, ˝e
Jan S∏awiƒski po wojnie uczy∏ w j´drzejowskim liceum, doje˝d˝ajàc codziennie z
Wodzis∏awia. W celu poprawy warunków
Paƒstwo S∏awiƒscy opuszczajà Wodzis∏aw,
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
przenoszàc si´ do Podd´bic, gdzie najd∏u˝ej
pracujà jako nauczyciele w tutejszym liceum.
W latach 1945-50 profesor S∏awiƒska
zdoby∏a specjalnoÊç nauczyciela wychowania fizycznego. Jak si´gam pami´cià w
dzieciƒstwo najpierw zapami´tam Panià
Profesor jako nauczycielk´ wychowania fizycznego, oddanej ca∏ym sercem temu przedmiotowi. Pami´tam, jak m∏odzie˝ liceum
çwiczy∏a jazd´ figurowà na ∏y˝wach (na
podd´bickich wylewach) bàdê pokonywa∏a
tor przeszkód, bàdê çwiczàc biegi w alejkach
parkowych. Jako uczeƒ pami´tam Panià
Profesor jako t´ osob´, która wciela∏a
uczniom starogreckà zasad´ kalokagatos.
Uwa˝a∏a, ˝e ruch na Êwie˝ym powietrzu
m∏odzie˝y jest najbardziej wskazany, ˝e
kondycja fizyczna warunkuje efekty pracy
umys∏owej. Zasad´ wciela∏a organizujàc
liczne piesze wycieczki bàdê obozy w´drowne. Skoro odwo∏uj´ si´ do wspomnieƒ,
pozwol´ przywo∏aç jeszcze jedno z paêdziernika 1958 roku. Dowiedzia∏em si´, ˝e Pani
Profesor organizuje wycieczk´ do Gusina, o
którym nic nie s∏ysza∏em mimo i˝ interesowa∏em si´ historià regionalnà. By∏em wówczas uczniem VIII klasy liceum. By∏a to
niedziela poczàtek paêdziernika (8 paêdziernika mija∏a 38 rocznica Êmierci Konopnickiej).
SzliÊmy ze stacji Kraski przez Âwinice.
Warckie (dziÊ miejscowoÊç znana jako
miejsce urodzin Êw. Faustyny) do Gusina.
Zdumia∏a mnie monotonnoÊç krajobrazu,
inna ni˝ w moich rodzinnych Podd´bicach.
To na tej równinie ˝y∏a poetka? Ciàgle ponawia∏em te pytania, nie wiedzàc, ˝e w
przysz∏oÊci sp´dz´ wi´kszà cz´Êç ˝ycia na
bardziej okrutnej równinie pozbawionej
tajemnic. Pewne urozmaicenie zacz´∏o si´,
gdy osiàgn´liÊmy skraj lasu gusiƒskiego,
którym szliÊmy do celu, tj. do dworku
Konopnickiej. Zaskoczy∏ mnie brak jakiejkolwiek tablicy upami´tniajàcej pobyt poetki w
tym miejscu. ZdaliÊmy si´ na wiedz´ Pani
Profesor, która bodaj pierwszy raz by∏a w
Gusinie (w Âwinicach pyta∏a si´ o drog´ do
dworku poetki). Poruszony w drodze
powrotnej urodà stawów ÊródleÊnych po
powrocie napisa∏em sonet Stawy leÊne.
Okr´˝nà drogà Pani profesor dowiedzia∏a si´
o tym, ˝e pisz´ wiersze. Aby daç namacalny
dowód wzruszenia wspólnie prze˝ywanego,
podsunà∏em Pani Profesor i Stawy leÊne.
Zarzut by∏ jeden - tu nie ma nic o Konopnickiej. Majàc na wzgl´dzie ewentualny druk
zgodzi∏em si´ na wszystkie ust´pstwa.
Zakoƒczenie jest nie moje, banalna konstatacja, zresztà zawsze unika∏em wszelkiego
dydaktyzmu. I tak mój debiut prasowy zosta∏
ska˝ony mora∏ami.
Musimy pami´taç, ˝e Podd´bice w
owym czasie liczy∏y oko∏o 3500 mieszkaƒ-
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Sesja naukowa poÊwi´cona M. Konopnickiej. W Êrodku Jaros∏aw Iwaszkiewicz,
z lewej Halina S∏awiƒska. Pierwszy z lewej Stanis∏aw Szwalbe. - fot. archiwum autora
Szkolne Ko∏o Krajoznawczo-Turystyczne w liceum podd´bickim 1960 r.
- fot. archiwum autora
Ksià˝ki o Marii Konopnickiej autorstwa H. S∏awiƒskiej. - fot. R. Sierociƒski
5
ców i by∏y mieÊcinà nic nie znaczàcà w
Polsce, dopiero aktywnoÊç p. S∏awiƒskiej,
sprawi∏a, ˝e miasto to zacz´∏o si´ liczyç pod
wzgl´dem kulturalnym, oÊwiatowym i
turystycznym. To dzi´ki Pani Profesor przyje˝d˝ali do podd´bickiego liceum luminarze
polskiej literatury i dziennikarstwa. Ja zachowuj´ wielkà wdzi´cznoÊç za wprowadzenie
mnie w Êwiat literacki, ˝e z poznanà wówczas Annà Pogonowskà zawar∏em znajomoÊç, która przerodzi∏a si´ w przyjaêƒ przez
d∏ugie lata.. Pani Profesor propagowa∏a
wsz´dzie Konopnickà, ta z kolei promowa∏a
Podd´bice. Pani S∏awiƒska pierwsza zlokalizowa∏a Bronów jako miejscowoÊç le˝àcà w
powiecie podd´bickim, a nie - jak dotychczas pisano w biografiach Konopnickiej - o
wsi po∏o˝onej pod Kaliszem. Zaktywizowa∏a
swojà dzia∏alnoÊç w Towarzystwie im. M.
Konopnickiej, za∏o˝y∏a Ko∏o Terenowe tego˝
towarzystwa w Podd´bicach, zorganizowa∏a
sesj´ naukowà poÊwi´conà poetce w
Podd´bicach. W Towarzystwie im. M.K.
dzia∏ali znani dzia∏acze polityczni minionej
epoki. Dzi´ki ró˝nym sesjom i spotkaniom
pozna∏em „gwiazdy polityczne“, przesz∏oÊci
m.in. W∏adys∏awa Kiernika i Stanis∏awa
Szwalbego. To w∏aÊnie na lata szeÊçdziesiàte
minionego wieku przypada szczyt dzia∏alnoÊci spo∏ecznej Pani Profesor; wchodzi
bowiem do Zarzàdu G∏ównego Towarzystwa
im. M.K., bierze udzia∏ w wielu sesjach,
wyg∏aszajàc referaty. Ukazuje si´ ksià˝ka
Âladami ˝ycia i twórczoÊci Marii Konopnickiej, która zawiera referat Haliny S∏awiƒskiej
na temat pobytu poetki w Bronowie i Gusinie. Pojawiajà si´ w nim nowe ustalenia na
temat debiutu prasowego Konopnickiej,
tak˝e na temat ˝ycia ma∏˝eƒskiego Marii i
Jaros∏awa Konopnickich, oraz dzieci przez
poetk´ urodzonych. Ukoronowaniem tych
wysi∏ków badawczych b´dà dwie pozycje
ksià˝kowe podd´bickiej polonistki wydane
nak∏adem wydawnictwa Sport i Turystyka:
Maria Konopnicka, poetka i turystka (1977)
oraz Maria Konopnicka w Bronowie i Gusinie
(1981) W 1961 roku liceum podd´bickie
otyrzyma∏o imi´ Konopnickiej, natomiast
jesienià 1962 roku ods∏oni´to pamiàtkowy
g∏az w parku miejskim upami´tniajàcy pobyt
poetki na tym terenie.
Nie wszystko przebiega∏o ∏atwo, miejscowa spo∏ecznoÊç zajmowa∏a pozycj´
wyczekujàcà, natomiast kacyki partyjnopowiatowe nie dowierzali pani S∏awiƒskiej,
myÊlàc wy∏àcznie w∏asnymi kategoriami: jaki
interes chce zbiç na Konopnickiej ta
S∏awiƒska.? Faktem pozostaje, ˝e wspó∏praca
z Panià Profesor nie nale˝a∏a do ∏atwych.
Pani S∏awiƒska przede wszystkim wymaga∏a
od siebie i od innych równie˝ wymaga∏a i to
na zasadzie absolutnego pos∏uszeƒstwa. Si∏à
rzeczy powsta∏y konflikty, rodzi∏a si´
nieufnoÊç i bywa∏o i tak, ˝e wieloletnie przyjaênie popada∏y w ruin´. W tej sytuacji
paƒstwo S∏awiƒscy zdecydowali
sp´dziç
emerytur´ w ¸owiczu, do którego przenieÊli
si´ w 1967 roku. Tu Pani Profesor w∏àczy∏a si´
w ˝ycie kulturalne miasta, a tak˝e
podtrzymywa∏a wi´zi z ludêmi rozproszonymi po ca∏ym kraju. Utrzymywa∏a kontakty
korespondencyjne i osobiste z wieloma
wybitnymi ludêmi (np. z J. Przybosiem, prof.
Konradem Górskim,L. Marjaƒskà, A. Kamieƒskà). Ocali∏a alej´ zabytkowych drzew w
¸owiczu w ul. Sienkiewicza. Zawsze b´dàc
czu∏à na ochron´ przesz∏oÊci w postaci materialnej, jak i duchowej (w Podd´bicach by∏a
spo∏ecznym opiekunem renesansowego
pa∏acu i zainicjowa∏a powstanie kàcika
muzealnego w kaplicy pa∏acowej) stoczy∏a w
¸owiczu istne boje o ocalenie historycznego
dworku pp. Przyby∏owiczów. W latach
emerytalnych nastàpi∏o przebudzenie religijne. Owocem dobrej wspó∏pracy z oo. franciszkanami z Niepokalanowa by∏a ksià˝eczka poÊwi´cona s. Sularzyckiej, bliskiej
wspó∏pracownicy Êw. Maksymiliana Kolbego.
Wiele te˝ ksià˝ek redagowa∏a w oficynie
niepokalanowskiej. W dniu 11 listopada
1994 roku Rada Miejska nada∏a Pani
Profesor tytu∏ Honorowego Obywatela
Podd´bic. Dwa lata wczeÊniej zafundowa∏a
mi Pani Profesor wycieczk´ na Kresy b.
Rzeczypospolitej. Mi∏oÊç do „kraju lat
dziecinnych“ Mickiewicza zawdzi´czam te˝
Pani S∏awiƒskiej oraz oczywiÊcie w∏asnej
Matce. DoÊwiadczenie niedostatków materialnych w m∏odoÊci uczuli∏o w przysz∏oÊci
Panià Profesor na czyjàÊ bied´. Dysponujàc
skromnà emeryturà wspiera∏a hospicja, domy
dziecka. Jest pokaêny zast´p m∏odzie˝y
podd´bickiej, któremu za∏atwi∏a Pani
Profesor stypendia im. Je˝ewskiego. Nale˝y
pomyÊleç o wydaniu obszerniejszej publikacji Pani Profesor uwzgl´dniajàcej pisma
rozproszone bàdê ocala∏e w r´kopisach.
Zainteresowanych informuj´, korespondencj´ z J. Przybosiem Pani Halina S∏awiƒska
przekaza∏a
Bibliotece
Uniwersytetu
¸ódzkiego zaÊ listy Anny Kamieƒskiej
Muzeum w Sandomierzu. Po Êmierci Haliny
S∏awiƒskej syn Jerzy Bogumi∏ zdecydowa∏
przekazaç listy znaczàcych w kulturze osób
do BU¸, archiwalia - Konopniciana do
Muzeum w Bronowie, dalej poddembiciana
do Muzeum w Podd´bicach, archiwalia
dotyczàce L.O. do archiwum szkolnego w
Podd´bicach. Dwa listy Leopolda Staffa
otrzyma∏ autor tych s∏ów (jeszcze raz
serdecznie dzi´kuj´), który zobowiàza∏ si´ do
ich publikacji na ∏amach „Tygla Kultury.“
7
Wspomnienie o Grzegorzu Zdziewojskim z ¸asku
- w 495 rocznic´ urodzin
Krystyna Kosierb ¸ask
Grzegorza Zdziewojskiego nale˝y
niewàtpliwie zaliczyç do Êcis∏ego grona osób,
które zapisa∏y si´ z∏otymi zg∏oskami w historii
naszego miasta. Swoimi dokonaniami zas∏u˝y∏ sobie na wdzi´cznà pami´ç, której nie
zatar∏ czas ani zawirowania dziejowe.
Pami´tamy, ˝e jest autorem pi´knego poematu o ¸asku, napisanego po ∏acinie, a
prze∏o˝onego przez znanego pisarza i poet´
Rafa∏a Orlewskiego, cz∏onka grupy poetyckiej „Grabia ‘59“.
6
„Op∏akiwanie ojczyzny“ - (po ∏acinie:
„Dakrysis Patriae“) powsta∏o w 1636 r. Zdaniem wybitnego znawcy literatury barokowej
prof. Rafa∏a Leszczyƒskiego utworem tym
Grzegorz Zdziewojski zainaugurowa∏ w literaturze polskiej nurt regionalizmu, który
nast´pnie kontynuowali tak wybitni poeci jak
Wac∏aw Potocki i Wespazjan Kochowski.
Znakomity przek∏ad R. Orlewskiego
ukaza∏ si´ w 1990 r. nak∏adem Biblioteki
Publicznej w ¸asku. Wiele znaczàcych bib-
liotek w kraju i za granicà naby∏o od nas t´, o
niewielkiej obj´toÊci, ksià˝k´ uznajàc ja za
dzie∏o powa˝ne i wartoÊciowe pod wzgl´dem treÊci i formy. TreÊç poematu ma charakter traktatu teologiczno - moralnego. Poeta
op∏akuje w nim smutny los miasta dotkni´tego w 1624 r. wielkim po˝arem, który
zniszczy∏ jego ÊwietnoÊç. Z dymem posz∏o
146 domów. Spali∏ si´ mi´dzy innymi ratusz
z wysokà ozdobnà wie˝à, dziesi´ç zabytkowych budowli w rynku i trzy budynki
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
nale˝àce do ojca poety. Zdziewojski siedmiokrotnie prze˝ywa∏ w ¸asku kl´sk´
po˝arów a tak˝e straszliwà epidemi´ zarazy,
której ofiarà pad∏a jego siostra Ma∏gorzata.
Nieszcz´Êcie, które dotkn´∏o mieszkaƒców
¸asku autor traktuje jako kar´ Bo˝à za
wyst´pne ˝ycie i Êlepe uwielbienie dóbr
doczesnych, których mieli w znacznej obfitoÊci. Dowiadujemy si´ przy okazji, ˝e ¸ask
by∏ ongiÊ miastem bogatym o z∏o˝onej strukturze etnicznej. Pisze on, ˝e za jego czasów
(a wi´c w latach 1615-1635) w ¸asku by∏o
nies∏ychanie ludno i gwarno. O˝ywiony ruch
panowa∏ podczas targów, na które zje˝d˝ali
si´ tak˝e cudzoziemcy. Karczmy by∏y
przepe∏nione. Towarów by∏a wielka obfitoÊç.
W onym czasie si´ga∏eÊ do gwiazd
pomyÊlnoÊci,
WÊród sarmackich miast sta∏eÊ w
najwi´kszej jasnoÊci.
Ty z ma∏ymi miastami - jak cyprys z kalinà.
Po∏o˝ony w zieleni, obj´ty g´stwinà
Drzew i krzewów i pe∏en êróde∏
i strumyków,
Urodzajny, zamo˝ny... Tych wszystkich bez
liku,
Których trzeba - ˝ywi∏eÊ, szczodrze
wspomaga∏eÊ.
Przybywali a˝ tutaj, by zostaç na sta∏e,
Chocia˝ drogi ich wiod∏y z ka˝dej strony
Êwiata.
Tu wiàzali si´ z tobà: i Polak -Sarmata,
Grek zwyczaj szcz´Êliwy i W´gier, i Niemiec,
I Francuzi, Hiszpanie - wszystkich nie
wymieni´...
Sam poeta ród swój wywodzi∏ prawdopodobnie, jak podaje prof. Rafa∏ Leszczyƒski, z terenu ówczesnych Górnych W´gier
(dzisiejsza S∏owacja), gdzie Hieronim ¸aski
posiad∏ rozleg∏e dobra. Nale˝a∏ do piàtego
pokolenia, które mieszka∏o ju˝ w Polsce.
Urodzi∏ si´ 10 marca 1609 roku. Nauk´
rozpoczà∏ w ¸asku jako szeÊciolatek,
nast´pnie kszta∏ci∏ si´ w Kurzelowie. W 1621
r. powróci∏ znów w rodzinne strony i kszta∏ci∏
si´ w Sieradzu. Ostatecznie edukacj´ swojà
dope∏ni∏ w Akademii Krakowskiej tytu∏em
magistra nauk wyzwolonych i doktora filozofii. W 1635 roku otrzyma∏ Êwi´cenia
kap∏aƒskie i od lipca tego˝ roku zaczà∏ pe∏niç
obowiàzki duchowne w rodzinnym ¸asku.
Czytelników zainteresowanych pe∏nym
˝yciorysem tego poety odsy∏am do publikacji
prof. R. Leszczyƒskiego „G.J. Zdziewojski,
poeta, mecenas i bibliofil z ¸asku“ wydanej
przez naszà Bibliotek´ w 1986 r. Z tej skromnie wydanej ksià˝ki dowiadujemy si´, ˝e
poeta by∏ tak˝e zapalonym bibliofilem i posiadaczem wartoÊciowych ksiàg opatrywanych w∏asnymi superekslibrisami. Bibliotece Kolegiaty ¸askiej podarowa∏ kilka ksiàg,
a wÊród nich cenne tomy dzie∏ Êw. Tomasza z
Akwinu.
Okazuje si´, ˝e ten niezbyt zamo˝ny
kap∏an, by∏ cz∏owiekiem wielkiej hojnoÊci, na
której skorzysta∏o wiele jego rodzinne miasto
¸ask. Poza cennymi ksi´gami, na wyposa˝enie miejscowej szko∏y parafialnej, której
by∏ rektorem przeznaczy∏ pó∏ ∏ana roli (ok.
oÊmiu ha). Widzimy wi´c, ˝e jego zwiàzki z
¸askiem mia∏y charakter emocjonalnej
za˝y∏oÊci i stale ponawianych kontaktów.
W 495 rocznic´ urodzin poety pragn´
przypomnieç i utrwaliç w pami´ci mieszkaƒców miasta tego wielce zas∏u˝onego
∏askowianina. Zach´cam czytelników do
przeczytania pi´knego poematu o naszym
mieÊcie. To naprawd´ wartoÊciowa poezja i
wzruszajàcy g∏os lamentacyjny, zawierajàcy
du˝y ∏adunek uczuciowy o charakterze
lokalno - patriotycznym. Ten rodzaj patriotyzmu w jednoczàcej si´ Europie jest coraz
cz´Êciej praktykowany. Pozwala nam
bowiem ∏atwiej zachowaç swojà to˝samoÊç
regionalnà, przypomina ludzi o szczególnych
zaletach umys∏u i dokonaniach ˝yciowych.
Chroni przed anonimowoÊcià ma∏e miejscowoÊci zagubione w wielkich strukturach
europejskich.
7
Wydawnictwa Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej
w ¸asku.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
7
Z∏oczew
w kronikach
Alfreda Weso∏owska Z∏oczew
Kroniki Z∏oczewa to cenny dokument
historyczny zawierajàcy materia∏y dotyczàce
wydarzeƒ miasta i gminy. Szczególnie cenny
dla m∏odego pokolenia, ale nie tylko.
W kronikach odnotowane sà
wa˝niejsze wydarzenia dotyczàce Z∏oczewa i
wi´kszoÊç z nich jest udokumentowana
zdj´ciami. Towarzystwo Przyjació∏ Z∏oczewa
posiada cztery kroniki, w tym trzy prowadzone przez Jakuba Perskiego i jednà za∏o˝onà
przez Iren´ Owczarek.
Pierwsza kronika obejmuje lata 1967 1971. Opisane jest w niej po∏o˝enie miasta
Z∏oczewa, ogólna charakterystyka, w∏adze,
urz´dy oraz inne instytucje. W roku 1967 w
mieÊcie dzia∏a∏y:
Posteru-nek Milicji
Obywatelskiej, Urzàd pocztowy, NadleÊnictwo Lasów Paƒstwowych, Paƒstwo-we
Przedszkole, Szko∏a Podstawowa, Liceum
Ogólnokszta∏càce, Biblioteka Publiczna,
OÊrodek Zdrowia, Apteka, Paƒstwowa
Przychodnia Lecznicza dla Zwierzàt, Biuro
Gromadzkie, Polska Zjednoczona Partia
Robotnicza, Zjednoczone Stronnictwo
Ludowe, Ko∏o Pszczelarzy, Ludowy Zespó∏
Sportowy, Ochotnicza Stra˝ Po˝arna, Kó∏ko
Synagoga - fot. archiwum
8
Rolnicze, Gminna Spó∏dzielnia „Samopomoc
Ch∏opska „w Z∏oczewie, Okr´gowa Spó∏dzielnia Mleczarska, Spó∏dzielnia Oszcz´dnoÊciowo - Po˝yczkowa, Spó∏dzielnia
Ogrodnicza, Powiatowa Spó∏dzielnia Pracy i
Us∏ug Wielobran˝owych, Spó∏dzielnia Pracy
Czapniczo-Odzie˝owa“ Jutrzenka“, Zak∏ad
Chemiczny, Zak∏ad Konfekcyjny, Wyl´garnia
Drobiu, Rozlewnia Piwa, Zak∏ady Garma˝eryjne, Piekarnia, Rzeênia, M∏yn, Paƒstwowy OÊrodek Maszynowy, ¸aênia Miejska
oraz handel paƒstwowy, spó∏dzielczy i prywatny.
W kronice znajdujà si´ zdj´cia
zabytków Z∏oczewa, szczególnie cenne sà te,
których ju˝ dziÊ nie ma (∏aênia, buênica - synagoga ).
W kronice znajdujà si´ równie˝ zapiski takiej
treÊci: „Dnia 25.05.1968 roku obchodzono
uroczyÊcie 50 lecie pracy nauczycielskiej
Zygmunta Kieszczyƒskiego. UroczystoÊç
zosta∏a zorganizowana przez Ognisko
Zwiàzku Nauczycielstwa Polskiego w
Z∏oczewie, Komitet Rodzicielski przy Szkole
Podstawowej, m∏odzie˝ szkolnà.“
„Dnia 15 czerwca 1971 roku kierownik
przychodni dla zwierzàt lekarz weterynarii
Boles∏aw Brzezicki na Wydziale Weterynarii
Wy˝szej Szko∏y Rolniczej we Wroc∏awiu
obroni∏ prac´ doktorskà zdobywajàc stopieƒ
naukowy doktora weterynarii. Tytu∏ pracy
doktorskiej: Badania nad niektórymi
wskaênikami produkcyjnymi krów dojnych w
stadzie bia∏aczkowym.“
31.08.1971 r.
„Trwajà goràczkowe przygotowania do oddania nowej szko∏y. Do tej uroczystoÊci przygotowujà si´ przede wszystkim uczniowie,
rodzice i nauczyciele.“
1.09.1971 r.
„Tegoroczne rozpocz´cie roku szkolnego ma
szczególne znaczenie dla naszego miasta.
Bowiem dziÊ Z∏oczew uroczyÊcie obchodzi∏
oddanie do u˝ytku nowego budynku szkolnego i nadanie Szkole Podstawowej w
Z∏oczewie imienia Miko∏aja Kopernika.“
W drugiej kronice odnotowane sà
wydarzenia, które mia∏y miejsce w latach
1971-1975. Mo˝emy w niej przeczytaç takie
notatki:
06.05.1973 r.
„Okazji Dni OÊwiaty Ksià˝ki i Prasy odby∏ si´
¸aênia - fot. J. Perski
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
kiermasz ksià˝ki. Czynnych by∏o kilka stoisk z
ksià˝kami /cztery/ a przy jednym z nich rozdawa∏ autografy Edward Kopczyƒski“
10.07.1973 r.
„Od dnia 10.06.1973 r trwa turniej miast
pomi´dzy Wartà a Z∏oczewem pod has∏em:
CzystoÊç , ∏ad, porzàdek“. Fina∏ turnieju ma
si´ odbyç dnia 23.09.1973 r. w obu miastach. Wspó∏zawodnictwo pomi´dzy walczàcymi miastami w okresie od 10.061973 r. do
22.09.1973 r. ma polegaç na realizowaniu
has∏a turnieju w najszerszym znaczeniu.
Natomiast fina∏ polegaç b´dzie na rozegraniu
w obu miastach ró˝nych konkurencji, przy
czym jedne z nich b´dà rozgrywane w
Warcie a inne w Z∏oczewie. Konkurencje te
b´dà mia∏y charakter sportowy i widowiskowy.“
„W dniach 19 - 23. 07.1975 roku z∏oczewscy pi∏karze, w ramach rewizyty goÊcili
niemieckich pi∏karzy z NRD.“
Trzecia kronika rozpoczyna si´ rokiem 1976
„13.06.1979 r. odby∏o si´ wmurowanie aktu
erekcyjnego pod nowy budynek z∏oczewskiego przedszkola. UroczystoÊç uÊwietnili
swà obecnoÊcià: Tadeusz Stasiak - I Sekretarz
Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Sieradzu,
Wies∏aw Sobociƒski - Przewodniczàcy
Wojewódzkiego Komitetu Stronnictwa
Demokratycznego w Sieradzu, Józef Kobiela
- wicewojewoda sieradzki, Stanis∏aw Pietrzak
z Wojewódzkiej Rady Zwiàzków Zawodowych w Sieradzu i kurator OÊwiaty i Wychowania - Józef Dàbrowski.
Dla Z∏oczewian jest to wa˝ny dzieƒ,
bowiem obecnie przedszkole mieÊci si´ w
budynku sprzed II wojny Êwiatowej. Nowy
budynek pozwoli na objecie dzia∏alnoÊcià
z∏oczewskiego przedszkola wi´kszej iloÊci
dzieci i zapewni im w∏aÊciwe warunki.
Przypomnieç nale˝y, ˝e uroczystoÊç odbywa
si´ w Mi´dzynarodowym Roku Dziecka.“
„Na placu budowy przedszkola pracownicy
Gminnej Spó∏dzielni Samopomoc Ch∏opska
w Z∏oczewie wykonujà ogrodzenie w czynie
spo∏ecznym.
Ostatni zapis w kronice Jakuba
Perskiego z dnia 31.12.1979 r. brzmi: „Tradycyjna zabawa stra˝acka (gra zespó∏“Agena“),
prywatki i przyj´cia to program na dzisiejszà
noc wi´kszoÊci z∏oczewian.“
Po tym zapisie nastàpi∏a d∏uga przerwa w
odnotowywaniu wydarzeƒ.
Pisanie kroniki zosta∏o wznowione w
roku 1996 kiedy to z inicjatywy burmistrza
Józefa Muchy zosta∏ powo∏any nowy Zarzàd
Towarzystwa Przyjació∏ Z∏oczewa, na czele
którego stanà∏ Boles∏aw Brzezicki. (zdj´cie
zarzàdu 1995 r.) Od tego momentu kronik´
prowadzi Pani Irena Owczarek. Kilka wypisów z kroniki:
„Jest w orkiestrach d´tych jakaÊ si∏a...“
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Orkiestra d´ta OSP - fot. archiwum
Pi∏karze z NRD (1975) - fot. M. Grzyszkiewicz
Do˝ynki powiatowe (1999) - fot. archiwum
9
Zarzàd Towarzystwa Przyjació∏ Z∏oczewa (1995). Od lewej stojà: A. Weso∏owska,
Cz. B∏aszczyk, M. ¸ukowska, B. Brzezicki, T. Sufleta, Z. Szymczak. Siedzà: A. Gliƒski,
B. Dawidziak - fot. archiwum TPZ
Orkiestra stra˝acka (1.05.1975) - fot. M. Grzyszkiewicz
Przygotowania do otwarcia szko∏y - fot. K. Wojnarowicz
10
Wszystkie wa˝ne wydarzenia i uroczystoÊci w
naszym mieÊcie uÊwietnia orkiestra stra-˝acka
dzia∏ajàca od 1916 roku. W powojennej historii kapelmistrzami orkiestry byli: Jan
Jeziorek, Tadeusz Dobruchowski, a obecnie
funkcjonuje pod batutà Bogdana C∏apy.
„Nowy rok 1997 z∏oczewianie powitali na
balu sylwestrowym zorganizowanym przez
Towarzystwo Przyjació∏ Z∏oczewa. Bawiono
si´ doskonale.“
Znajdujemy te˝ taki zapis:
„Z∏oczewska S∏u˝ba Zdrowia“ W zaciszu
by∏ego dworskiego parku przy ulicy
Burzeniƒskiej ma siedzib´ Przychodnia
Rejonowa w Z∏oczewie. Pracuje tutaj 40
osób bia∏ego personelu: Lekarzy, piel´gniarek, laborantek, techników medycznych i
s∏u˝b pomocniczych.
W dalszej cz´Êci kroniki jest zapis:
„25 wrzeÊnia 1998 r. Przychodni Rejonowej
w Z∏oczewie uroczyÊcie nadano imi´ lek.
medycyny Anny Brzezickiej. Dyrektor przychodni Krzysztof Kubicki i mà˝ Patronki
Boles∏aw Brzezicki, razem ods∏onili tablic´ z
bia∏ego marmuru ufundowanà przez pracowników z∏oczewskiej s∏u˝by zdrowia.
„ 26 lipca 1998 roku w parku miejskim w
Z∏oczewie odby∏o si´ I Spotkanie Rodzin
Muzykujàcych województwa sieradzkiego“
„16 listapada 1998 roku - I Sesja nowo
wybranej Rady Miejskiej w Z∏oczewie.
Burmistrzem
miasta
zosta∏
Antoni
Kaczmarek, Przewodniczàcym Rady- Tomasz
Bartosik“
„26.09.1999 roku odby∏y si´ rozgrywki pi∏ki
no˝nej o Puchar Burmistrza Z∏oczewa“
„pierwsze powiatowe Êwi´to plonów Do˝ynki w Broszkach“
„120 LAT W OBRONIE ˚YCIA I MIENIA W
S¸U˚BIE SPO¸ECZE¡STWA I OJCZYZNY - 3
wrzeÊnia 2000 roku odby∏a si´ uroczystoÊç
120 - lecie OSP w Z∏oczewie. 85 stra˝aków i
13 cz∏onków dru˝yny m∏odzie˝owej z OSP w
Z∏oczewie Êwi´towa∏o 120-lecie swojej jednostki. Jubileusz by∏ okazjà do uhonorowania
tych druhów, którzy dzia∏ajà w niej najd∏u˝ej
oraz tych, którzy przyczynili si´ do rozwoju
jednej z najstarszych ochotniczych stra˝y w
rejonie.
Mo˝e ktoÊ zapyta czy warto prowadziç takie
kroniki, lub komu to potrzebne?
Zostawiam to pytanie bez odpowiedzi.
Niech ka˝dy czytelnik odpowie sobie sam
czy warto si´ trudziç, aby po latach przeczytaç notatk´ o swoich rodakach lub zobaczyç
zdj´cie.
7
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Pami´ç ofiar nie pozwala nam zapomnieç ani milczeç
Bogumi∏ Jóêwiak Podd´bice
Hitlerowskie plany wobec Polski zosta∏y
nakreÊlone na d∏ugo przed wrzeÊniem
1939 r. G∏ównà rol´ w planowaniu, przygotowaniu i dokonaniu agresji na Polsk´ odgrywa∏ Wehrmacht (wojsko niemieckie).
Wehrmacht ponosi tak˝e pe∏nà odpowiedzialnoÊç za masowe zbrodnie pope∏nione
na ludnoÊci cywilnej w czasie kampanii
wrzeÊniowej i trwania zarzàdu wojskowego.
Do 25 paêdziernika 1939 roku Wehrmacht
sprawowa∏ pe∏ni´ w∏adzy wykonawczej na
terenie podbitej Polski.
Na takie zachowanie armii niemieckiej
ogromny wp∏yw mia∏o przemówienie Hitlera
wyg∏oszone 22 sierpnia 1939 roku w
Obersalzbergu do genera∏ów dowodzàcych
Wehrmachtem. Ta mowa by∏a swoistym drogowskazem post´powania ˝o∏nierzy niemieckich na ziemiach podbijanej Polski. W
mowie tej Hitler powiedzia∏ mi´dzy innymi:
„(...) Naszà si∏à jest nasza szybkoÊç i nasza
brutalnoÊç (...). Wyda∏em rozkaz i ka˝´
ka˝dego rozstrzelaç, kto by, chocia˝ jednym
s∏owem usi∏owa∏ krytykowaç, i˝ celem wojny
nie jest osiàgni´cie oznaczonych linii, lecz
fizyczne zniszczenie przeciwnika. W tym
celu przygotowa∏em na razie tylko na
wschodzie moje oddzia∏y Totenkopf,
rozkazujàc im zabijaç bez mi∏osierdzia i bez
litoÊci m´˝czyzn, kobiety i dzieci polskiego
pochodzenia i polskiej mowy. Tylko w ten
sposób zdob´dziemy przestrzeƒ ˝yciowà,
której potrzebujemy. Polska zostanie wyludniona i zasiedlona Niemcami (...).
Te s∏owa - rozkazy - Hitlera od 1
wrzeÊnia 1939 roku wcielali w ˝ycie
˝o∏nierze Wehrmachtu. Ju˝ tego dnia w
godzinach popo∏udniowych, zgin´li z ràk
˝o∏nierzy niemieckich pierwsi cywile. By∏o to
na po∏udniu Polski. Przyczynà represji by∏
opór stawiany najeêdêcom przez ˝o∏nierzy
polskich. Tak ju˝ b´dzie do koƒca kampanii
wrzeÊniowej, tam gdzie Wehrmacht ponosi∏
straty wojenne, tam cierpieƒ doznawa∏a
ludnoÊç cywilna.
Na terenie gminy Podd´bice w dniach
6 i 7 wrzeÊnia rozegra∏y si´ zwyci´skie potyczki ˝o∏nierzy 60 pp. Armii Poznaƒ z oddzia∏ami 8 armii niemieckiej. Dzieƒ 6 wrzeÊnia
1939 roku zakoƒczy∏ si´ du˝ym sukcesem II
batalionu i to z ma∏ymi w∏asnymi stratami.
Na drodze Uniejów - Podd´bice w miejscowoÊci Balin, natarcie ˝o∏nierzy polskich
zniszczy∏o zmotoryzowanà kolumn´ niemieckà. Niemcy stracili 60 poleg∏ych i 15
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
rannych ˝o∏nierzy, stracili tak˝e wiele sprz´tu.
Nast´pnego dnia, czyli 7 wrzeÊnia w miejscowoÊci Józefów Niemcy stracili 80 ˝o∏nierzy
i wiele sprz´tu.
Odzew strony niemieckiej po
zwyci´stwie Polaków by∏ natychmiastowy. 60
pu∏k piechoty musia∏ w obawie przed
okrà˝eniem wycofaç si´ w rejon ¸´czycy. Do
wiosek w okolicy Niewiesza wkroczyli
Niemcy, rozpoczà∏ si´ systematyczny pogrom
ludnoÊci cywilnej, niszczenie obiektów
sakralnych i cywilnych. Niemcy spalili koÊció∏
w Niewieszu i Borzewisku oraz szko∏´ w
Niewieszu.
Jak ustali∏a Okr´gowa Komisja Badania
Zbrodnii Hitlerowskich w ¸odzi we wrzeÊniu
1939 roku w okolicy Niewiesz i Uniejowa
Niemcy z premedytacjà zamordowali 347
osób w tym kobiety i dzieci.
Tak wi´c u samego poczàtku okupacji,
Niemcy r´kami ˝o∏nierzy Wehrmachtu,
nasilili terror na ludnoÊci polskiej, której w
myÊl ideologii Hitlera nale˝y si´ pozbyç, aby
zrobiç miejsce dla panów Niemców. Tak ju˝
b´dzie przez wszystkie lata okupacji, z tym
tylko, ˝e rol´ ˝o∏nierzy przejmà inne s∏u˝by
UroczystoÊç pod pomnikiem w Niewieszu 12.09.2004 r.- fot. archiwum
Przemawia Burmistrz Podd´bic Roman Bachera - fot. archiwum
11
hitlerowskie. DziÊ, gdy niektórzy Niemcy
pomylili rol´ katów i ofiar, ˝àdajàc od
Polaków odszkodowaƒ, nale˝y o tym g∏oÊno
przypomnieç. Nie ma w Polsce rodziny, która
by nie ucierpia∏a ze strony Niemców w czasie II wojny Êwiatowej.
W Polsce sà tysiàce takich grobów jak w
Niewieszu, Uniejowie, Niemys∏owie. Âwiadczà one, o tym, ˝e to Wehrmacht rozpoczà∏
wynarodowienie Polaków, ˝e to genera∏owie
i pu∏kownicy, wbrew temu, co piszà w
swoich wspomnieniach, ponoszà za to
odpowiedzialnoÊç. Pami´ç tych ofiar nie
pozwala nam zapomnieç ani milczeç.
Dla utrwalenia pami´ci ofiar wydarzeƒ
z wrzeÊnia1939 roku mieszkaƒcy powiatu,
podd´bickiego ods∏onili 9 maja 1975 roku w
Niewieszu pomnik ofiar II wojny Êwiatowej.
W 65 rocznic´ tragedii, 12 wrzeÊnia 2004
roku w koÊciele parafialnym w Niewieszu,
odbudowanym po zniszczeniach wojennych
i pod pomnikiem ofiar wojny, odby∏a si´
uroczystoÊç Patriotyczno-Religijna upami´tniajàca tamte wydarzenia. W uroczystoÊciach tych wzi´∏a udzia∏ liczna rzesza
mieszkaƒców, w tym rodziny pomordowanych, kombatanci, ˝o∏nierze WP, harcerze, stra˝acy, ksi´˝a, w∏adze powiatu i gminy.
Komitet Organizacyjny tych obchodów
postanowi∏ zebraç wspomnienia z tamtych
lat i opublikowaç je w ksià˝ce, która b´dzie
Êwiadectwem bohaterstwa i m´czeƒstwa
naszych przodków.
Dla zasygnalizowania tej pracy
chcia∏bym przekazaç Czytelnikom wspomnienia Pani Jadwigi Jesionowskiej z domu
Walerych. Pani Jadwiga Jesionowska mieszkanka gminy Podd´bice, jako dziewi´cioletnie dziecko by∏a Êwiadkiem i uczestnikiem
tragicznych wydarzeƒ wrzeÊnia 1939 roku.
Oczy dziecka patrzy∏y w lufy karabinów,
widzia∏y Êmierç najbli˝szych.
Wspomnienia Pani Jadwigi Jesionowskiej nie zawierajà w tekÊcie nienawiÊci i
ch´ci zemsty’ „wywo∏ujà zasmucenie i ˝al, ˝e
to wszystko musia∏o si´ staç“, a sprawcami
tego byli ˝o∏nierze Wehrmachtu, walczàcy z
kobietami i dzieçmi.
Refleksje po przeczytaniu nades∏anych
wspomnieƒ Êwiadków wydarzeƒ tamtych
dni, nasuwajà si´ same, musimy te krótkie
pami´tniki ocaliç, aby przysz∏e pokolenia
pami´ta∏y o tragedii rozgrywanej na Ziemi
Podd´bickiej w pierwszych dniach II wojny
Êwiatowej, aby pami´ç o ofiarach Wehrmachtu s∏u˝y∏a prawdziwemu pojednaniu
Polaków i Niemców, a jednoczeÊnie by∏a
tamà na roszczenia niektórych Niemców.
12
Jadwiga Jesionowska
Wspomnienia
Ja tych odleg∏ych wydarzeƒ 1939 r. tak
dobrze nie pami´tam, mia∏am wtedy przecie˝ 9 lat. W pami´ci pozosta∏y mi jednak
obrazy przejÊç, o których nie mog´ do dziÊ
zapomnieç i które zjawiajà mi si´ czasem
przed oczyma wywo∏ujàc zasmucenie i ˝al,
˝e to wszystko musia∏o si´ staç.
Ch´tnie przychodziliÊmy do Dominikowic do dziadków. Tym razem przyjechaliÊmy
chyba wozem. Mama (Stanis∏awa Walerych)
zabra∏a dla nas dzieci, a by∏o nas szeÊcioro,
zapasy na d∏u˝szy czas, g∏ównie cieplejszych
ubranek - mieliÊmy tam przeczekaç wojn´.
Na drugi dzieƒ ko∏o po∏udnia mama z
Renià (siostra) wysz∏y do szosy zobaczyç co
tam si´ dzieje, widoczne tam by∏y jakieÊ
ruchy wojska polskiego i uciekajàcych ludzi.
Wkrótce przybieg∏y do domu dziadków
opowiadajàc z trwogà - „oddzia∏ Polaków na
bia∏ych koniach jecha∏ wolno drogà
borzewiskà i nied∏ugo galopem wraca∏, a
gdzieÊ daleko jakby za Borzewiskiem unosi
si´ wielki kurz s∏ychaç warkot chyba
motorów i strza∏y. Strza∏ów tych sp∏oszy∏ si´
siwek Felusia Bia∏ka, który swoim wozem
jecha∏ od Borzewiska razem z tym polskim
oddzia∏em - Bia∏ek zostawi∏ wszystko i biegnie do wsi, ludzie uciekajà gdzie kto mo˝eidà Niemcy“.
Nie by∏o czasu, strza∏y si´ nasila∏y,
mama nas zabra∏a i szybko biegniemy w
kierunku kolejki, której tor przebiega∏ w
pobli˝u domu, gdzie teraz mieszka rodzina
Tadka Walisiaka. Czy razem z nami wyszli
dziadkowie tego nie pami´tam. Za torem
mo˝e u Poniƒskich by∏ sklep murowany na
kartofle - tam si´ schowaliÊmy i siedzieliÊmy
do póênej nocy. W oddali w okolicach szosy
trwa∏y walki, s∏ychaç by∏o strza∏y i okrzyki
„hurra“, a noc by∏a rozÊwietlana po˝arami
domów po∏o˝onych bli˝ej szosy. Po pewnym
czasie jak si´ troch´ uciszy∏o przeszliÊmy do
jakiegoÊ murowanego domu. Tam w pokoju
by∏o zgromadzonych ze 20 osób. Pewno
zasn´∏am tam na krótko - tu˝ przed Êwitem
ockn´∏am si´, gdy˝ w pokoju by∏ wielki ruch
ludzi, by∏o jasno jakby coÊ si´ pali∏o i czuç
by∏o dym. Zerwa∏am si´, podbieg∏am pod
okno, by∏o przy nim dwóch m´˝czyzn
usi∏ujàcych si´ wydostaç na zewnàtrz.
Uczepi∏am si´ jednego z nich tak silnie za
kurtk´, ˝e musia∏ mnie poderwaç z pod∏ogi i
wyrzuciç na dwór. Tu˝ za moimi plecami
opada∏y z dachu kawa∏y palàcej si´ s∏omy, ˝e
ledwo uskoczy∏am przed nimi i ucieka∏am.
Bieg∏am d∏ugo przed siebie, wpad∏am na
jakieÊ pole kukurydzy, gdzie si´ schowa∏am.
Wtedy zorientowa∏am si´, ˝e jestem sama i
nie ma mamy ani nikogo z naszych dzieci.
By∏am w wielkim podnieceniu i nie
wiedzia∏am, co robiç. Podesz∏am do skraju
pola, aby zorientowaç si´ gdzie jestem postanowi∏am iÊç do domu dziadków, gdy˝
tam by∏o zawsze bezpiecznie. Zacz´∏o ju˝
dobrze Êwitaç i idàc gdzieÊ, nie pami´tam
jak, znalaz∏am si´ w ogrodzie dziadków.
Bardzo si´ ucieszy∏am, gdy z oddali
zobaczy∏am wuja Piotra Êpiàcego w sadzie.
Podchodz´, ruszam go, wo∏am do niego wujo, wujo, ale on si´ nie odzywa. Bior´ go
za r´k´ - r´ka zimna - uÊwiadamiam sobie
wtedy, ˝e on nie ˝yje. Trwoga i strach
ow∏adn´∏y mnà, nogi mi si´ zatrz´s∏y.
Rozglàdam si´ i widz´ spalone budynki
dziadka i nagle spostrzegam w rowie przy
drodze przez wieÊ ˝o∏nierzy, a niektórzy z
nich celujà do mnie z -2 karabinów. CoÊ do
mnie krzyczà po niemiecku. Zaczynam niektóre s∏owa rozumieç, bo spotyka∏am si´ z
dzieçmi niemieckimi z kolonii niemieckiej za
rzekà i z nimi si´ bawi∏am.
Niemcy rozkazujà mi iÊç pod p∏ot uÊwiadamiam sobie, co to znaczy - zaczynam gwa∏townie p∏akaç i wo∏aç - mama,
mama!. Pewno by mnie zastrzelili, gdyby
nagle pomi´dzy nimi a mnà nie pojawi∏o si´
dwóch ˝o∏nierzy niosàcych na noszach rannego ˝o∏nierza. Ci sanitariusze zatrzymali si´,
coÊ tam pogadali i jeden z nich kaza∏ mi iÊç z
nimi obok niego. Id´, wi´c z nimi przez wieÊ
i mijam spalone budynki, które jeszcze
dymià i zastrzelone krowy i Êwinie przy niektórych budynkach. GdzieÊ tam za kolejkà idà
dwie kobiety, jedna z nich to chyba
Komisarzowa - Niemiec pyta mnie - „czy tam
jest twoja mama ?“ - odpowiadam - tak, tak.
Kobiety zabierajà mnie, a Niemiec pokazuje
kierunek w którym mamy iÊç i dodaje - „idêcie powoli, nie uciekajcie...“. Âciskam mocno
r´k´ jednej z kobiet i nie zamierzam puÊciç,
gdzieÊ idziemy, dowiaduj´ si´, ˝e do
Jankowic - byle dalej od Niemców. Idàc
d∏ugo dochodzimy do jakiegoÊ gospodarstwa
w Jankowicach. Co za radoÊç - jest tam moja
mama z ca∏à gromadkà naszych dzieci.
Mama jest szcz´Êliwa przez krótki czas, ˝e si´
znalaz∏am, przynosi mi mleko i Êwie˝y chleb.
Ja te˝ si´ uspakajam, jem wszystko z
apetytem. Mama robi si´ bardzo smutna i
p∏acze, gdy dowiaduje si´ od kobiet o Êmierci dziadków i wielu ludzi z Dominikowic, a ja
opowiadam jej o wuju Piotrze. Razem z nami
sà tu inne kobiety, sà te˝ dwaj m´˝czyêni.
Wkrótce wyruszamy w dalszà drog´, aby byç
dalej od budynków, które mogà si´ spaliç - z
dala s∏ychaç odg∏osy strza∏ów. OdeszliÊmy
jakieÊ 500 metrów i widzimy oddzia∏
Niemców maszerujàcy drogà, na przedzie
idzie dwóch ˝o∏nierzy i co pewien czas
przykl´ka i strzela przed siebie. Wszyscy
chowamy si´ do rowu przy tej drodze, choç
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
jest on bardzo p∏ytki i z trwogà czekamy, co
b´dzie dalej.
Pami´tam jak mama mówi - „dobrze,
˝e choç wszyscy jesteÊmy razem...“ i przytula os∏aniajàc sobà Antosia - ja mówi´ do Reni
- przesuƒ si´ troch´... I wtedy sta∏o si´ to
nieszcz´Êcie - nagle mama od g∏owy zaczyna
si´ zaczerwieniaç, a AntoÊ jest ca∏y zapryskany krwià... mama ju˝ si´ nie ruszy∏a, ani
nic nie powiedzia∏a.
Nadchodzà Niemcy, jeden z nich chyba
starszy krzyczy na tego, co strzela∏, ˝e zabi∏
matk´ od dzieci. Wyjmuje z torby czekolad´
i chce nas cz´stowaç. Inni Niemcy prowadzà
tych dwóch m´˝czyzn i ka˝à im iÊç w
kartoflisko. Nagle widz´, ˝e ich kurtki na plecach strz´pià si´, a oni przewracajà si´ na
ziemi´ - to strza∏y Niemców ich zabi∏y.
Niemiec od czekolady pokazuje nam
kierunek gdzie mamy iÊç, mówiàc - „tylko
powoli...“.
Odchodzimy - mama zakrwawiona
pozostaje w rowie, nic nie mo˝emy wi´cej
zrobiç. Ten obraz pozosta∏ mi na ca∏e ˝ycie.
Jedna z kobiet, która idzie z nami jest ranna
- kula przesz∏a jej przez policzek. Idziemy
teraz do Niemys∏owa do cioci Janki (siostra
Stanis∏awy) , mo˝e tam znajdziemy schronienie.
Niestety w domu w Niemys∏owie nie
ma nikogo, uciekli przed Niemcami. Kobiety
prowadzà nas dalej - doszliÊmy do Ba∏drzychowa. Pami´tam, ˝e byliÊmy w jakimÊ
domu, gdzie dostaliÊmy jeÊç, spaliÊmy chyba
jednà noc, a potem przysz∏a jakaÊ pani i
zabra∏a wszystkie dzieci do swojego domu
mówiàc, ˝e my jesteÊmy jej rodzinà.
MieszkaliÊmy tam kilka dni a mo˝e wi´cej, a˝
do przyjazdu naszego taty, który zabra∏ nas
do naszego domu za rzek´.
W tamtych dniach niewiele brakowa∏o
a stracilibyÊmy równie˝ naszego tat´.
Przyjecha∏ on do Dominikowic nas szukaç.
Przy sklepie, tam gdzie dziÊ te˝ jest sklep,
otoczyli go Niemcy i rozkazali po∏o˝yç si´ na
ziemi na brzuchu, celujàc z karabinów w
ojca. Dobrze, ˝e ojciec zna∏ troch´ s∏ów po
niemiecku, bo podobnie jak ja mia∏ do
czynienia z kolonià niemieckà, wi´c
opowiedzia∏ im o swoich 6-ciorgu dzieciach
i ˝onie, których szuka. JakiÊ starszy, mo˝e oficer, kaza∏ ojcu wstaç, za∏o˝yç le˝àcà na ziemi
czapk´ i iÊç we wskazanym kierunku. Ojciec
mówi∏, ˝e nigdy tak si´ nie ba∏ jak wtedy oczekiwa∏ strza∏ów i Êmierci. Poszed∏ jak mu
kazali do domu i tam czeka∏ na przejÊcie
frontu, dlatego zwleka∏ z przyjazdem po nas.
Po powrocie do domu bez mamy by∏o
ci´˝ko. Najstarsza z nas Renia mia∏a 14 lat a
Helena 11, coÊ przy m∏odszych dzieciach
mog∏y pomóc, ale to by∏o za ma∏o, aby
wszystkich otoczyç opiekà. Przychodzi∏a do
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Szko∏a w Niewieszu spalona przez Niemców w 1939 r - fot. archiwum PTR
Procesja w Bo˝e Cia∏o lata mi´dzywojenne - fot. archiwum PTR
nas babcia, mama taty i nami dyrygowa∏a.
Nadchodzi∏a zima, a my nie mieliÊmy
ciep∏ych rzeczy. Wszystko, co mieliÊmy
najlepszego z ubraƒ pojecha∏o do Dominikowic i tam zosta∏o rozkradzione z wozu,
który sta∏ w sadzie. Ojciec póêniej mówi∏, ˝e
wie, kto to pokrad∏, ale ja nie pami´tam ju˝
tych nazwisk. Dobrze, ˝e przyjecha∏a z ¸odzi
Kazia Braniecka, która nas obszy∏a i jako tako
przygotowa∏a do zimy. Pami´tam, ˝e zima ta
by∏a bardzo ci´˝ka i marzliÊmy. Wszyscy
byliÊmy przezi´bieni i kas∏aliÊmy, a najbardziej Zosia i AntoÊ. Oni zmarli. Okaza∏o
si´, ˝e by∏ to dyfteryt. Ojciec sprowadzi∏
lekark´ z Uniejowa i ona da∏a lekarstwa i uratowa∏a pozosta∏à naszà czwórk´. By∏y to
bardzo ci´˝kie czasy. Nie ˝ycz´ nikomu, aby
podobne zdarzenia si´ kiedykolwiek
powtórzy∏y, mo˝e Bóg da, ˝e nigdy dzieci nie
b´dà patrzy∏y na tak tragicznà Êmierç swojej
matki. Mo˝e te prze˝ycia rozbudzi∏y w
naszym Stasiu (brat) powo∏anie kap∏aƒskie i
dopià∏ swego i zosta∏ ksi´dzem i misjonarzem.
Jadwiga Jesionowska z domu Walerych.
wrzesieƒ 2003 r.
7
13
Piloci - bohaterzy i patrioci
Na marginesie wystawy
Barbara Cichecka Warta
Marzeniem wielu ch∏opców w Polsce
mi´dzywojennej by∏o zostaç pilotem, a trzeba
wiedzieç, ˝e wówczas latanie by∏o bardziej
ryzykowne ni˝ obecne loty w kosmos. O tym,
˝e tak by∏o ∏atwo przekonaç si´ przeglàdajàc
grubà ksi´g´ „Ku czci poleg∏ych pilotów“
obejmujàcà liczne grono tragicznie zmar∏ych
w latach 1918-33. M∏odzie˝ jednak mierzy∏a
„si∏y na zamiary“ i zgodnie (a nawet
dos∏ownie) ze s∏owami wieszcza wylatywa∏a
nad poziomy. Tak si´ sk∏ada, ˝e z Ziemi
Sieradzkiej wielu by∏o ambitnych i upartych
marzycieli, którym uda∏o si´ zdobyç licencj´
pilota, a którym los wyznaczy∏ póêniej trudne,
chcia∏oby si´ powiedzieç nieludzkie zadania
do spe∏nienia. Mam tu oczywiÊcie na myÊli II
wojn´ Êwiatowà, w czasie której w∏aÊnie ci
m∏odzi ch∏opcy, najlepsi z najlepszych,
przepe∏nieni wolà walki, wolà ˝ycia, musieli
to ˝ycie utraciç. To przede wszystkim
bohaterom tym „bezimiennym“, zapomnianym Muzeum Miasta i Rzeki Warty PTTK
poÊwi´ci∏o wystaw´ zatytu∏owanà „Nasze
Or∏y - pami´ci lotników za ich m´stwo, krew,
˝ycie“, która zosta∏a otwarta tu˝ przed
Âwi´tem Niepodleg∏oÊci tj.09.11.04 r. i
b´dzie udost´pniana do 31.01.05 r. Du˝à
pomoc w jej przygotowaniu okazali: znany w
Sieradzu pasjonat i regionalista o szczególnych zainteresowaniach lotniczych Jan
Pietrzak oraz wieloletni, zas∏u˝ony krajoznawca, cz∏onek ZO PTTK w Warcie W∏odzimierz
Marsza∏ek. Prezentowane materia∏y przedstawiajà pilotów, którzy urodzili si´, walczyli
lub polegli w granicach by∏ego woj. sieradzkiego. Tak si´ sk∏ada, ˝e miasto Warta jak
ma∏o które powinno przypominaç histori´ lotnictwa i bohaterskich czynów pilotów, a to
chocia˝by za sprawà znanego wszystkim p∏k.
pil. St. Skar˝yƒskiego, który urodzi∏ si´ w
Warcie 01.05.1899r. Od najm∏odszych lat
anga˝owa∏ si´ w dzia∏alnoÊç patriotycznà, w
szkole nale˝a∏ do tajnych organizacji a póêniej
w I wojnie Êwiatowej rozbraja∏ Niemców i
bra∏ udzia∏ w tworzeniu polskich w∏adz w
Warcie. Do jego najwi´kszych osiàgni´ç
nale˝y przelot w 1931r. wraz z Markiewiczem
wokó∏ Afryki, a w 1933r. samotny przelot
przez Atlantyk po∏udniowy na ma∏ym
samolocie sportowym RWD-bis, ustanowi∏
wtedy rekord d∏ugoÊci lotu. By∏ dowódcà Si∏
Powietrznych we wrzeÊniu 1939r., po kl´sce
przedosta∏ si´ do Francji, a potem do Wielkiej
14
Brytanii, gdzie walczy∏ w Dywizjonie 305 jak
równie˝ prowadzi∏ szkolenia m∏odych
pilotów. Zginà∏ tragicznie wracajàc z nalotu
Bremy. Jego cia∏o wyrzuci∏o morze na holenderskà wysp´ Terscheling, gdzie spoczywa na
cmentarzu wojskowym. Nale˝y podkreÊliç, ˝e
St. Skar˝yƒski by∏ jednym z pierwszych,
nielicznych jeszcze bohaterów II RP. By∏
niedoÊcignionym wzorem dla wi´kszoÊci
m∏odych i bardzo m∏odych ch∏opców dorastajàcych w wolnej Polsce. O tym, ˝e tak by∏o
Êwiadczà wspomnienia wielu jego m∏odszych
kolegów, jak choçby por. P. Skarpetowskiego,
który mia∏ przyjemnoÊç lecieç w Si∏ach RAFu
razem ze zdobywcà Atlantyku - jak to okreÊla;
swym idolem.
By zostaç pilotem trzeba by∏o wykazaç
si´ okreÊlonà wiedzà, umiej´tnoÊciami i
przys∏owiowym „koƒskim zdrowiem“. Mimo
to ch´tnych nie brakowa∏o, wybrani to z
regu∏y niewielka grupka z wielu tysi´cy kandydatów. Niektórzy z nich uciekali z domów,
inni by wymusiç zgod´ rodziców obiecywali,
˝e „b´dà lataç nisko i powoli“ i z pewnoÊcià
nic z∏ego im si´ nie przytrafi.
Niestety nie zawsze tak bywa∏o. Przyk∏adem
mo˝e byç urodzony w Warcie 21 grudnia
1906 roku syn burmistrza tego miasta ppor.
Zygmunt Or∏owski, który w 1928 roku
ukoƒczy∏ Szko∏´ Podchorà˝ych Rezerwy w
Âremie z pierwszà lokatà i w tym samym roku
wstàpi∏ do Oficerskiej Szko∏y Lotnictwa w
D´blinie. Ukoƒczy∏ jà w 1931 roku z
zaszczytnà trzecià lokatà wykazujàc nadzwyczajne zdolnoÊci i zapa∏ do pracy. Niestety
zginà∏ Êmiercià lotnika 13 lipca 1933 roku.
Bohaterami wystawy sà lotnicy, którzy
zostali wychowani w wolnej Polsce. Trzeba
przyznaç, ˝e by∏o to wspania∏e pokolenie,
pokolenie które reprezentowa∏o najwy˝sze
wartoÊci moralne. Naczelna zasada „Bóg,
honor, ojczyzna“ dla ˝adnego z nich nie by∏a
martwà zasadà.
T´ prawoÊç i szlachetnoÊç charakteru
mo˝na najlepiej odczuç czytajàc wspomnienia tych, którzy zdà˝yli je spisaç i wydaç.
Trzeba przyznaç, ˝e prawie ka˝dy z przedstawionych lotników prze˝y∏ histori´ wartà
powieÊci, filmu lub choçby opowiadania.
Wiadomo, ˝e wi´kszoÊç dosta∏a si´ przez
Rumuni´ i Francj´ do Wielkiej Brytanii, ale
byli i tacy których losy u∏o˝y∏y si´ inaczej;
trafili do niemieckiej niewoli lub do sowiec-
kich wi´zieƒ, gin´li w Katyniu, umierali z
g∏odu i zimna na Syberii lub tracili ˝ycie z ràk
okupanta. Niektórzy podejmowali ryzykowne decyzje o ucieczce, które przy wyjàtkowych umiej´tnoÊciach i sprycie Polaków
mia∏y zaskakujàco pomyÊlne zakoƒczenia. W
tym miejscu mo˝na pos∏u˝yç si´ przyk∏adem
losów kpt. Jana Maliƒskiego, którego samolot
zosta∏ trafiony pod Dobrà 7 IX 39r. Ranny
pilot wyskoczy∏ ze spadochronem i znalaz∏
si´ wÊród gospodarzy ze wsi Mikulice, którzy
pomogli mu w opatrzeniu ran i zawieêli do
miejsca gdzie stacjonowa∏o polskie wojsko. Z
wycofujàcym wojskiem dojecha∏ do Bolimowa, a nast´pnie z powodu bombardowania torów kolejowych, zmuszony zosta∏ do
powrotu do Ostrzeszowa, gdzie zamieszkiwa∏ z rodzicami przed wojnà. Tam dosta∏ si´
do niemieckiego obozu jenieckiego, z
którego wkrótce uciek∏, by z kilkoma kolegami przedostaç si´ przez Rumuni´ i Grecj´ do
Francji, a nast´pnie do Wielkiej Brytanii. Tam
walczy∏ w dywizjonach 302, 307 a tak˝e
pe∏ni∏ funkcj´ kontrolera lotów. Interesujàcy
jest fakt, ˝e w 1972 roku Jan Maliƒski wraz z
dzieçmi wróci∏ do Polski i osiad∏ na sta∏e w
Ostrzeszowie, gdzie mieszka do dziÊ jako
honorowy obywatel tego miasta. Warto podkreÊliç, ˝e w tamtym czasie by∏ czynny
zawodowo i doskonale radzi∏ sobie w
naszych trudnych warunkach, prowadzàc
dzia∏alnoÊç gospodarczà a tak˝e pracujàc na
etacie i okazjonalnie jako t∏umacz. Ciekawym zbiegiem okolicznoÊci, ˝e J. Maliƒski by∏
bliskim kolegà kpt. pil. Paw∏a ¸uczyƒskiego, z
którym lata∏ w tragicznych, pierwszych
dniach wrzeÊnia i wysoko ocenia∏ jego
umiej´tnoÊci zawodowe. Pawe∏ ¸uczyƒski
atakujàc 6 IX bardzo ryzykownie messerschmitta zahaczy∏ skrzyd∏em o drzewo i
rozbi∏ si´ na polach w okolicy Wrzàcej. Jego
koledzy, a póêniej tak˝e historycy byli
przekonani, ˝e straci∏ ˝ycie. Tymczasem
przyglàdajàcy si´ walce powietrznej dwaj
ch∏opcy widzàc co zasz∏o, pobiegli do
rozbitego samolotu, wyciàgn´li tracàcego
przytomnoÊç pilota i przywieêli go na rowerze do domu Franciszka Pop∏onikowskiego. Rannego pilota fachowo opatrzy∏a córka
Weronika, która przesz∏a szkolenie sanitarne.
Rodzina nara˝ajàc siebie i gromadk´ swych
dzieci na Êmiertelne niebezpieczeƒstwo
udzieli∏a schronienia lotnikowi. Niestety,
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
wkrótce zjawili si´ Niemcy i za˝àdali wydania go. Rozp∏akane dzieci zas∏oni∏y przejÊcie
i dopiero po obietnicach, ˝e ˝o∏nierz
zostanie umieszczony w szpitalu, uspokoi∏y
si´. Tak te˝ w istocie si´ sta∏o. ¸uczyƒski po
wyleczeniu w szpitalu we Wroc∏awiu trafi∏ do
obozu jenieckiego i tam doczeka∏ koƒca
wojny. Nast´pnie uda∏ si´ na emigracj´ do
USA i dopiero niemal po 40-tu latach
poszukiwaƒ ∏àcznie z przyjazdami do Polski i
apelami w prasie i radiu uda∏o mu si´
odnaleêç rodzin´ Pop∏onikowskich. By∏o to
mo˝liwe dzi´ki temu, ˝e w 1939 roku ofiarowa∏ opiekujàcej si´ nim Weronice swojà
fotografi´ z imieniem i nazwiskiem. I chocia˝
nie ˝y∏ ju˝ Franciszek i Weronika, radoÊç i
wdzi´cznoÊç ze spotkania by∏a ogromna.
Lotnika witali Józef Pop∏onikowski i dwaj
dzielni ch∏opcy, którzy wyciàgn´li go ze
samolotu. Pragn´ zaznaczyç, ˝e dzi´ki tej
rodzinie mo˝emy prezentowaç pamiàtki po
P. ¸uczyƒskim, zaÊ J. Maliƒski spisa∏ swe
wspomnienia, które niedawno wydano w
ksià˝ce „Samolot zakry∏ s∏oƒce“. Poniewa˝
trudno opisaç wszystkich, którym poÊwi´cona jest wystawa (a jest ich ponad 40-tu),
pozwol´ sobie wymieniç choç kilkanaÊcie
nazwisk, jak np. urodzonego w 1902 roku w
Sieradzu kpt. pilota Floriana Laskowskiego,
który zginà∏ w drugim dniu wojny prowadzàc
brawurowo eskadr´ do ataku na niemieckie
zgrupowanie pancerno-motorowe na trasie
Brodnica-Grudziàdz, zosta∏ pochowany w
pobliskiej Grucie.
Równolatkiem St. Skar˝yƒskiego by∏
urodzony w Mokrem pod Sieradzem kpt.
pilot Witold Paszkiewicz, uczestnik wojny
polsko-bolszewickiej, obroƒca Warszawy,
który w Anglii walczy∏ w 301 Dywizjonie
„Obroƒców Warszawy“ wykonujàc wiele
zrzutów dla organizacji ruchu oporu w
Plut. pil. Tadeusz Ko∏oszczyk
- fot. ze zbiorów prywatnych
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Pp∏k. Stanis∏aw Dudziƒski
- fot. ze zbiorów prywatnych
Ppor. Zygmunt Or∏owski
- fot. z ksià˝ki „Ku czci poleg∏ym lotnikom“
Kpt pil. Jan B∏aszczyk w si∏ach RAF - fot ze zbiorów prywatnych.
Kpt. pil. Pawe∏ ¸uczyƒski
- fot. ze zbiorów prywatnych
P∏k. Mieczys∏aw Âcibior
- fot. z „Biuletynu Lotniczego“
15
Polsce. Zginà∏ w czasie jednego z takich
lotów dnia 6 stycznia 1944 roku wiozàc
sprz´t wojskowy. Spoczywa wraz z za∏ogà w
Cassamosina ko∏o Bari.
Pi´knà kart´ lotniczej s∏u˝by mia∏ p∏k.
Adam Kowalczyk urodzony 1 paêdziernika
1905 roku w Brzeêniu ko∏o Sieradza, który w
1928 roku ukoƒczy∏ Oficerskà Szko∏´ Lotniczà w D´blinie a nast´pnie zosta∏ dowódcà
dywizjonu myÊliwskiego. Walczy∏ we Francji,
w Wielkiej Brytanii, lata∏ mi´dzy innymi w
s∏ynnym Dywizjonie 303, którego przez
pewien okres by∏ dowódcà. Dowodzi∏ tak˝e
300 Dywizjonem Bombowym „Ziemi Mazowieckiej“. W Stanach Zjednoczonych ukoƒczy∏ Wy˝szà Szko∏´ Lotniczà, po ukoƒczeniu
której objà∏ stanowisko II zast´pcy szefa
sztabu - szefa wyszkolenia w Dowództwie
Polskich Si∏ Powietrznych. Solidnie wyszkoleni i ch´tni do walki piloci polscy stanowili
powa˝ne wzmocnienie dla si∏ RAF-u i wówczas, kiedy Niemcom opiera∏a si´ tylko
Wielka Brytania, byli budzàcym nadziej´
sojusznikiem. Anglików zadziwiali swojà
brawurà, m´stwem i niezwyk∏à, dla nich
wr´cz niezrozumia∏à wolà walki. Za tym
wszystkim kry∏ si´ prawdziwy patriotyzm, oni
wierzyli, ˝e walczà o wolnà Polsk´, dlatego
nie mogà straciç ˝adnej szansy, ani nawet
˝adnej bomby (w RAF-ie obowiàzywa∏a zasada, ˝e samoloty wracajàce po wykonaniu lub
nie zadania nie mogà làdowaç z bombami nale˝a∏o wyrzucaç je do morza, Polacy nie
mogàc przeboleç straty, robili wszystko, by
bezpiecznie wylàdowaç z ∏adunkiem, co
by∏o szczytem umiej´tnoÊci i odwagi, gdy˝
wiàza∏o si´ z ogromnym ryzykiem), która
mog∏aby os∏abiç Niemcy. Warto podkreÊliç,
˝e przez szeregi Polskich Si∏ Powietrznych na
ziemi brytyjskiej przesz∏o w czasie II wojny
Êwiatowej 17000 Polek i Polaków, którzy swà
pracà chcieli wspomóc Anglików w walce z
Rzeszà Niemieckà. Polscy piloci wykonali
102486 lotów bojowych, w czasie których
m.in. zestrzelili 745 samolotów na pewno i
75 prawdopodobnie, prócz tego dokonali
licznych zniszczeƒ na ziemi. Zap∏acili za to
cen´ 1973 zabitych i 1388 rannych. Prawdopodobieƒstwo zestrzelenia by∏o bardzo
wysokie, tote˝ wielu z nich mia∏o spisany testament, jak np. ppor. Leon Wilmaƒski urodzony w Ba∏drzychowie ko∏o Podd´bic w
1914 roku, który zg∏osi∏ si´ ochotniczo do
138 Dywizjonu Specjalnego Przeznaczenia i
jako cz∏onek za∏ogi Halifaxa wykona∏ wiele
lotów wspierajàcych ruch oporu w okupowanej Polsce. W czasie jednego z nich,
wiozàc prawdopodobnie agentów tajnych
s∏u˝b, zginà∏ w zderzeniu z górà w Bawarii 21
kwietnia 1942 roku.
Wi´cej szcz´Êcia mia∏ jego kolega z
Podd´bic mjr pilot Jerzy Mencel, który
16
wykona∏ ogó∏em 104 loty bojowe oraz jako
jeden z czterech Polaków zestrzeli∏ odrzutowego messerschmitta 262. Do dziÊ mieszka
na sta∏e w Wielkiej Brytanii, gdzie w 1945
roku o˝eni∏ si´ z Barbarà Steward, a w
ubieg∏ym roku otrzyma∏ tytu∏ Honorowego
Obywatela Podd´bic.
Za zas∏ugi i m´stwo wielu Polaków
otrzyma∏o najwy˝sze odznaczenia brytyjskie,
wÊród nich by∏ mjr Mieczys∏aw Ka∏u˝a urodzony w 1912 roku w Wieluniu, który jako
jedyny uratowa∏ si´ z za∏ogi „¸osia“ w 1939
roku, a w Wielkiej Brytanii walczy∏ w 301
Dywizjonie Bombowym i 305 Dywizjonie
„Ziemi Wielkopolskiej“. Wówczas wzorowo
poprowadzi∏ eskadr´ w celu zniszczenia bazy
szkoleniowej niemieckich dywersantów i
sabota˝ystów we Francji, za co jako jeden ze
191 Polaków otrzyma∏ niezwykle ceniony
Krzy˝ Lotniczy. Niestety, prócz krótkich chwil
radoÊci wszyscy, którzy prze˝yli, musieli poznaç gorzki smak zwyci´stwa. Ani alianci ani
w∏asna ojczyzna nie doceni∏a odpowiednio
zas∏ug swoich synów. Radosna defilada na
zakoƒczenie wojny przesz∏a przez Londyn
bez udzia∏u Polaków. Byli tylko smutnymi i
godnymi po˝a∏owania obserwatorami.
Alianci bez wi´kszych skrupu∏ów oddali
Polsk´ we w∏adanie Stalina, wczorajsi
bohaterzy z dnia na dzieƒ stali si´ wrogami
we w∏asnej ojczyênie. Walczyli o Polsk´, a nie
mogli do niej wróciç, gdy˝ grozi∏o im
Êmiertelne niebezpieczeƒstwo. Przyk∏adów
takich tragicznych losów ciÊnie si´ wiele,
wspomn´ tu choçby urodzonego 13 grudnia
1903 roku w Uniejowie p∏k. Szczepana
Âcibiora, który walczy∏ w 305 Dywizjonie
Bombowym, w 1945 roku zosta∏ zestrzelony
i dosta∏ si´ do niemieckiej niewoli.
Zach´cany przez gen. Kuropiesk´ postanowi∏
w 1946 roku wróciç do ojczyzny (tym
bardziej, ˝e czeka∏y na niego ˝ona i dwie
córki) i nawet poczàtkowo znalaz∏ uznanie u
komunistycznych w∏adz, czego dowodem
by∏o mianowanie na dowódc´ Oficerskiej
Szko∏y w D´blinie. Jednak ju˝ w 1951 roku
zosta∏ aresztowany, fa∏szywie osàdzony pod
zarzutem szpiegostwa i skazany na Êmierç.
Có˝ z tego, ˝e w 1956 roku zosta∏ oczyszczony z zarzutów i zrehabilitowany, kiedy
wyrok zosta∏ wykonany. W trakcie pracy nad
wystawà nasuwa∏o si´ szereg refleksji, m.in.
taka, jak ma∏o zostaje materialnych Êladów
po narodowych bohaterach. W znacznym
stopniu przyczyni∏ si´ do tego system, ale i
my spo∏eczeƒstwo nie pozostajemy bez winy.
Zbyt ∏atwo kazaliÊmy sobie zapomnieç o
tych, co dali, lub byli gotowi daç najwy˝szà
ofiar´. Najcz´Êciej gin´li m∏odzi piloci tacy,
którzy nie mieli ˝on, dzieci, a rodzeƒstwo
∏atwiej zapomina∏o. Nie by∏o komu upomnieç si´ o pamiàtki, doceniç zas∏ug, zapisaç
wspomnieƒ; kurz czasu pokrywa∏ i niszczy∏
to, co zosta∏o. Dobrze jak ktoÊ w rodzinie
piel´gnowa∏ pami´ç o zaginionych i ratowa∏
przed zniszczeniem Êlady po nich.
Dzi´ki takiej w∏aÊnie postawie Heleny
Ko∏oszczyk i jej m´˝a przetrwa∏y zdj´cia
urodzonych w Grzymaczewie w 1919 i w
1916 roku plut. pil. Tadeusza Ko∏oszczyka i
kpt. pil. Jana B∏aszczyka kuzynów, którzy
zgin´li podczas dzia∏aƒ wojennych; pierwszy
u wybrze˝y Holandii w 1944 roku, drugi w
Egipcie w 1943 roku. Warto zaznaczyç, ˝e z
tych samych okolic (parafia Wojków)
pochodzi∏o jeszcze dwóch pilotów; por. pil.
St. Nowacki urodzony w 1908 roku - poleg∏y
dnia 14 stycznia 1944 roku u wybrze˝y Anglii
i pp∏k. pil. St. Dudziƒski urodzony 22
paêdziernika 1904 roku w pobliskiej KàÊni,
który by∏ cz∏onkiem (jedynym Polakiem w
komisji badajàcej przyczyny katastrofy w
Gibraltarze).
Poruszajàcy dla wielu mo˝e byç fakt, ˝e
niektórzy z poleg∏ych przez wiele lat nie mieli
mogi∏, ˝e tkwili w swych maszynach od 1939
roku czekajàc na godny pochówek. Wszak
dopiero w 80-tych latach ekshumowano
za∏ogi „Karasi“ rozbite pod Wylaz∏owem ko∏o
Warty oraz Bia∏à Rzàdowà ko∏o Wielunia i
przeniesiono do Alei Lotników Cytadeli
Poznaƒskiej. Du˝a w tym zas∏uga mieszkaƒca
Poznania kolekcjonera i pasjonata lotnictwa
Juliusza Molskiego. Warto przypomnieç, ˝e
trzeciego dnia wojny z lotniska w Sokolnikach wystartowa∏a za∏oga w sk∏adzie: ppor.
pil. Ludwik D´bek, kpr. pil. Henryk Dubisz,
kpr. pil. Edward KoÊcielny z zadaniem
rozpoznania rejonu Sieradz - B∏aszki - Wieluƒ. To oni w∏aÊnie zostali zestrzeleni w okolicach wsi Bia∏a Rzàdowa. Nast´pnego dnia tj.
4 wrzeÊnia 1939 roku na ∏àkach pod
Wylaz∏owem straci∏a ˝ycie kolejna za∏oga
„Karasia“; ppor. pil. Adam Kandziora, kpr. pil.
Czes∏aw Kruszewski, kpr. pil. Kazimierz
Tyrakowski.
˚yczeniem naszym jest, by sprawy historii lotnictwa nie pozostawa∏y tylko w kr´gu
Êrodowiska, pragniemy je upowszechniç, tak
by sta∏y si´ znane i bliskie szerszemu ogó∏owi.
Mamy nadziej´, ˝e wystawa jest jednym z
wielu kroków prowadzàcych do osiàgni´cia
tego celu. O tym, ˝e warto poznawaç lotników i ˝e potrafià oni nas pozytywnie
zaskoczyç Êwiadczy∏ nawet choçby nast´pujàcy fakt na otwarciu wystawy. Po nieudanych próbach zdobycia nagrania z hymnem lotników, postanowiono zrezygnowaç z
tego punktu programu. Jakie˝ by∏o zaskoczenie kiedy p∏k. Alojzy Górny Prezes ¸ódzkiego
Klubu Seniorów Lotnictwa zaoferowa∏ bez
wst´pnych prób zagranie tego˝ utworu na
zabytkowym fortepianie.
7
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Bia∏a ró˝a i krzy˝ - herb Burzenina
Marek J´dras Sieradz
Dzieƒ 27 lutego 2004 roku z pewnoÊcià
przejdzie do historii Burzenina i Gminy
Burzenin jako dzieƒ szczególny. W dniu tym
Rada Gminy Burzenin zatwierdzi∏a i nada∏a
status obowiàzywania insygniów w∏adzy dla
herbu, piecz´ci, flagi urz´dowej i flagi gminy
Burzenin. W preambule do Uchwa∏y Nr
XVIII/97/04czytamy m.in: „Rada Gminy
Burzenin w celu wyposa˝enia Gminy i jej
mieszkaƒców w trwa∏e znamiona to˝samoÊci
i przynale˝noÊci do wspólnoty samorzàdowej
i terytorialnej, dla podkreÊlenia wi´zi historycznych, kulturowych, ekonomicznych i
emocjonalnych ∏àczàcych mieszkaƒców z
miejscem ich urodzenia, zamieszkania, pracy
i siedziby uchwala...“. W dalszej cz´Êci
zamieszczono opis poszczególnych insygniów w∏adzy, a ich wizerunki przedstawiono
w za∏àcznikach do tej˝e uchwa∏y. Oto
najwa˝niejsze insygnia w∏adzy Burzenina i
gminy:
㤠1. Herbem Gminy Burzenina jest: w polu
czerwonej tarczy herbowej, od podstawy,
szczerbione (przez uj´cie górnego szóstego
p∏atka) god∏o szlacheckiego herbu Poraj
Burzyƒskich tj. ró˝a o pi´ciu bia∏ych
p∏atkach, ˝ó∏tym dnie i zielonych listkach
pomi´dzy p∏atkami, nad którymi ˝ó∏ty krzy˝
kawalerski luzem (...)
§ 2. Flagà urz´dowà Gminy Burzenin jest:
prostokàtna, barwna p∏achta materia∏u o proporcjach 5(wysokoÊç) do 8 (szerokoÊç) czerwona, od drzewca z bia∏ym klinem. W polu
bia∏ym herb Gminy Burzenin (...)
§ 3. Flagà Gminy Burzenin jest: prostokàtna,
barwna p∏achta materia∏u o proporcjach 5
(wysokoÊç) do 8 (szerokoÊç) o trzech równej
szerokoÊci pasach (od do∏u) - czerwonym,
bia∏ym i czerwonym (...)
§ 4. Piecz´cià herbowà Gminy Burzenin jest:
piecz´ç okràg∏a o Êrednicy 35 mm, której
pole wype∏nia herb Gminy Burzenin, a tekst
legendy otokowej informuje: Urzàd Gminy
Burzenin„.
Do tej pory w∏adze gminy pos∏ugiwa∏y
si´ herbem umownym, który od pokoleƒ
kojarzy∏ si´ z Burzeninem i nie mia∏ podbudowy heraldycznej. W zwiàzku z tà sytuacjà
postanowiono owo niedopatrzenie usunàç i
sprawiç by insygnia b´dàce w u˝ywaniu by∏y
zgodne z zasadami heraldyki. Przedsi´wzi´cia odtworzenia herbu Burzenina zgodnego
z wymaganiami heraldyki podjà∏ si´ Marek
Adamczewski z Uniwersytetu ¸ódzkiego
specjalizujàcy si´ w zakresie heraldyki
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
miejskiej1. W wyniku przeprowadzonych
badaƒ dr Marek Adamczewski z∏o˝y∏ na r´ce
w∏adz gminy dwa projekty herbów wraz z
odpowiednim uzasadnieniem.
„Herb pierwszy zawiera wizerunek rozbitego
ko∏a - czyli atrybut Êw. Katarzyny Aleksandryjskiej - jednak z uwagi na zmian´ wezwania
koÊcio∏a parafialnego oraz utrat´ swych pierwotnych i niegdyÊ wa˝nych treÊci symbolicznych mo˝e byç ju˝ dla wspó∏czesnych
mieszkaƒców Burzenina niezrozumia∏ym
symbolem, jakim sta∏ si´ w przypadku heraldyków XIX i pocz. XX w., którzy b∏´dnie
uto˝samiali go z god∏em szlacheckiego herbu
Osoryja. Herb drugi, w którym wyst´puje
szczerbione god∏o szlacheckiego herbu Poraj
- zawiera treÊci bardziej uniwersalne i mimo
up∏ywajàcego czasu zawsze aktualne: ∏àczy
bowiem krzy˝ b´dàcy zarówno noÊnikiem
uniwersalnej symboliki religijnej, jak te˝
informacji o pierwotnym (historycznym)
wezwaniu koÊcio∏a parafialnego z odmienionym god∏em herbowym posesora i
za∏o˝yciela miasta w Burzeninie, mówiàcym
o okolicznoÊciach powstania samorzàdnej,
niegdyÊ miejskiej wspólnoty. Ten w∏aÊnie
herb uzna∏ M. Adamczewski za w∏aÊciwy i
sugerowa∏ jego wybór w∏adzom gminy, tym
bardziej, ˝e on w∏aÊnie w sposób nieformalny wykorzystywany by∏ ju˝ w wydawnictwach poÊwi´conych dawnemu województwu sieradzkiemu. Autor projektów
znaków herbowych nie omieszka∏ te˝ zaopatrzyç swoich uwag czy raczej ekspertyzy
badawczej o wyt∏umaczenie symboliki
zawartej w obu projektach. I tak, w przypadku pierwszego projektu, w którym wyst´puje
element rozbitego ko∏a - autor wyjaÊnia:
„Symbolika ko∏a by∏a i jest bardzo rozbudowana, wielowàtkowa (...) Przyjmujàc, ˝e
na szesnastowiecznej piecz´ci Burzenina
umieszczono jednak ko∏o, to zrobiono to
tylko w tym celu, aby zwróciç uwag´ na
drugie - po Êw. Krzy˝u - wezwanie koÊcio∏a
parafialnego w Burzeninie, na Êw. Katarzyn´
Aleksandryjskà. Pragn´ te˝ przypomnieç, i˝
w 1419 r. Burzenin otrzyma∏ prawo organizowania jarmarku w∏aÊnie w dzieƒ Êw.
Katarzyny - patronki koÊcio∏a parafialnego i
lokalnej spo∏ecznoÊci (...) Wed∏ug tradycji
Katarzyna Aleksandryjska (...) by∏a kobietà
gruntownie wykszta∏conà, o nadzwyczajnej
urodzie. Wielokrotnie wyst´powa∏a w
obronie chrzeÊcijan z Aleksandrii. Rozgniewany jej postawà cesarz Maksencjusz
usi∏owa∏ zmusiç Katarzyn´ do publicznego
z∏o˝enia ofiary bogom cesarstwa. Gdy
odmówi∏a, cesarz podjà∏ decyzj´ o zwo∏aniu
sympozjum naukowego, podczas którego
najlepsi uczeni przekonaç mieli Katarzyn´ o
wy˝szoÊci dawnych wierzeƒ nad nowinkami
religijnymi. OczywiÊci wszyscy dyskutanci
pozostali przy swoich opiniach, a Katarzyna
zosta∏a skazana na Êmierç przez ∏amanie
ko∏em. Na skutek jej modlitwy ko∏o, od
którego uderzeƒ mia∏a zginàç, rozsypa∏o si´
w r´kach oprawców. Wyrok wykonano
inaczej - Katarzyna Aleksandryjska zgin´∏a
Êci´ta mieczem w 312 r. Z tego powodu
wÊród atrybutów okreÊlajàcych tà Êwi´tà
wyst´puje uszkodzone ko∏o i miecz“. W
przypadku drugiego projektu, w którym
wyst´puje element odmienionej ró˝y z herbu
Poraj, autor podaje nast´pujàce wyjaÊnienie:
„Odmieniona ró˝a z herbu Poraj informowa∏a jednoczeÊnie o kilku faktach niezmiennie wa˝nych dla mieszkaƒców i posesorów Burzenina. Po pierwsze za pomocà
j´zyka heraldycznego znak miasta wskazywa∏
na w∏aÊcicieli miasta - Burzeƒskich, a
nast´pnie Pstrokoƒskich. To przecie˝ za ich
przyzwoleniem dosz∏o do lokacji miasta, to
Herb i flaga Gminy Burzenin
17
oni okreÊlili i ciàgle okreÊlali ramy, w jakich
móg∏ dzia∏aç samorzàd z burmistrzem i radà
miejskà, to w koƒcu oni stanowili wy˝szà
instancj´ sàdownictwa miejskiego. Byç mo˝e
odmieniona ró˝a mia∏a te˝ za zadanie
podtrzymywaç przeÊwiadczenie o istnieniu
rzekomych zwiàzków Burzenina i Burzeƒskich ze Êw. Wojciechem biskupem i m´czennikiem. Po wzniesieniu nowego koÊcio∏a
i po nadaniu mu nowego wezwania - tj. Êw.
Wojciecha - odmieniona ró˝a mog∏a byç w
po∏àczeniu z krzy˝em odczytywana równie˝
jako symbol religijny, herb Êw. Wojciecha,
patrona miasta“. I w koƒcu element krzy˝a
wyst´pujàcy w obu projektach otrzyma∏ takie
oto wyt∏umaczenie autora: „Krzy˝ kawalerski, wyst´pujàcy w znaku miejskim Burzenina,
odczytywany mo˝e byç jako uniwersalny
symbol chrzeÊcijaƒski, pozbawiony jakichkolwiek lokalnych treÊci. Wówczas zastanawiaç
si´ mo˝emy czy w ten sposób twórca programu ikonograficznego piecz´ci chcia∏ w sferze
symbolicznej wyraziç sakralny charakter
w∏adzy (posesorów), czy te˝ podkreÊlaç mia∏
Êwi´toÊç biskupa Wojciecha, skrywajàcego
si´ pod postacià heraldycznej ró˝y. Ale
równie˝ doszukiwaç si´ mo˝na w symbolu
krzy˝a kawalerskiego pewnych i oczywistych
odniesieƒ miejscowych. Krzy˝ w szesnastowiecznym godle Burzenina odczytaç
nale˝y jako nawiàzanie do wezwania
koÊcio∏a parafialnego. Zatem - przyjmujàc, ˝e
nasze rozumowanie jest w∏aÊciwe - twórcy
herbu uda∏o si´ na niewielkiej powierzchni
pola piecz´ci zawrzeç treÊci najistotniejsze
dla mieszkaƒców Burzenina - Êw. Krzy˝ symbolizowa∏ opiek´ boskà nad mieszkaƒcami,
odnosi∏ si´ wi´c do sfery sacrum, zaÊ
odmieniona ró˝a z herbu Poraj wskazywa∏a
na ziemskà w∏adz´, od której równie˝
zale˝a∏a pomyÊlnoÊç mieszczan i tym samym
odnosi∏a si´ do sfery profanum...“.
W poczàtkowej fazie prac nad odtworzeniem herbu Burzenina autor uwzgl´dni∏ tak˝e trzecià propozycj´ herbu, która na
skutek zasadniczej niezgodnoÊci z wymowà
zachowanych êróde∏ sfragistycznych zosta∏a
odrzucona. Niezale˝nie od tego faktu nale˝y
podkreÊliç, i˝ êród∏em dla tej wersji sta∏ si´
poglàd samego Józefa Kobierzyckiego. W
jego monograficznym opracowaniu „Przyczynki do dziejów ziemi sieradzkiej“
(1915) widnieje m.in. wizerunek herbu
Burzenina, bowiem ten rodzimy badacz sta∏
na stanowisku, ˝e pi´ciop∏atkowa ró˝a god∏o herbu Poraj Burzeƒskich i Pstrokoƒskich - to podstawowy element herbu tego
miasta. Marek Adamczewski wykonujàc projekt herbu (trzecia wersja) pos∏u˝y∏ si´ w
ostatecznoÊci herbem w stylizacji zbli˝onej
do herbu nale˝àcego do Stanis∏awa Pstrokoƒskiego - fundatora koÊcio∏a parafialnego zamieszczonego w tym˝e koÊciele na tablicy
upami´tniajàcej fundacj´ i konsekracj´ tej
Êwiàtyni.
Ostatecznie spoÊród trzech propozycji
herbu przedstawionych przez Marka Adamczewskiego - w∏adze gminy wybra∏y projekt
z∏o˝ony z odmienionej ró˝y, pochodzàcej z
rycerskiego herbu Poraj i krzy˝a i t´ wersj´
przes∏a∏y do zaopiniowania Komisji Heraldycznej w Warszawie. Niestety opinia
Komisji by∏a negatywna. Komisja zakwestionowa∏a prawo gminy do wolnego i suwerennego wyboru wersji. Eksperci Komisji uznali,
˝e poprawnym herbem Burzenina jest ten,
który nawiàzuje do piecz´ci miejskiej z XVI
w. przedstawiajàcy po∏amane ko∏o i krzy˝.
Zdaniem M. Adamczewskiego nie by∏a to
dobra decyzja. Obarczona jest pewnymi
uchybieniami i w du˝ej mierze autorytatywnoÊcià tego cia∏a: „(...) eksperci Komisji nie
chcieli dostrzec wa˝nego dla spo∏ecznoÊci
lokalnej zdarzenia, którym by∏a cz´Êciowa
zmiana wezwania koÊcio∏a parafialnego. Od
1642 r. koÊció∏ w Burzeninie dedykowany by∏
Êw. Wojciechowi, Êw. Stanis∏awowi, Êw.
Ignacemu, Êw. Franciszkowi, Êw. Barbarze,
Êw. Katarzynie, Êw. Rozalii, Êw. Teresie i Êw.
Annie. Âwi´ta Katarzyna zosta∏a przesuni´ta
na bardzo odleg∏e miejsce wÊród patronów
lokalnej spo∏ecznoÊci. Zgodnie zaÊ ze
zwyczajami sfragistyki, wypracowanymi w
Êredniowieczu, a cz´sto przywo∏ywanymi a˝
do koƒca XVIII w. god∏o piecz´ci powinno
mo˝liwie precyzyjnie swà ikonografià informowaç o jej dysponencie. Poniewa˝ Poraj
Êw. Wojciecha - nowego patrona lokalnej
spo∏ecznoÊci, który jednoczeÊnie odczytywany by∏ w Burzeninie jako herb rodowy
Pstrokoƒskich - posesorów miasteczka - lepiej identyfikowa∏ lokalnà spo∏ecznoÊç ani˝eli
odchodzàce w niepami´ç ko∏o Êw. Katarzyny
Aleksandryjskiej, w I po∏owie XVII w. w∏adze
miejskie uzna∏y zmian´ symboliki miejskiej
za rzecz ca∏kowicie uzasadnionà. W taki oto
sposób dochodzimy nieuchronnie do
uprawnionego stwierdzenia, i˝ w okresie
staropolskim w∏adze Burzenina pos∏ugiwa∏y
si´ - w ró˝nym czasie - przynajmniej dwoma
god∏ami, których treÊç wynika∏a wprost z
uwarunkowaƒ religijnych i w∏asnoÊciowych.
Zatem god∏a z odmienionym Porajem i
uszkodzonym ko∏em Êw. Katarzyny Aleksandryjskiej równie˝ sà dobrze osadzone w
tradycji historycznej Burzenina, a przez to
wype∏niajà ustawowy zapis o sposobie
tworzenia wspó∏czesnych herbów gminnych...“.
Decyzja
Komisji
Heraldycznej
spowodowa∏a, i˝ w∏adze gminy Burzenin
odwo∏a∏y si´ od niej. W uzasadnieniu podkreÊlono, ˝e w tradycji Burzenina zawsze
funkcjonowa∏a bia∏a ró˝a. Odwo∏anie zosta∏o
uwzgl´dnione i Komisja Heraldyczna zezwoli∏a na pos∏ugiwanie si´ herbem wczeÊniej
przedstawianym. Tak wi´c ostatecznie
Êwiadectwo historycznej i wa˝nej przesz∏oÊci
Burzenina zosta∏o usankcjono-wane prawem
do posiadania w∏asnego herbu.
1M.
Adamczewski: Centaur znad Neru i Poraj
znad Warty, czyli w sprawie wspó∏czesnych
herbów gminnych Lutomierska i Burzenina.
Rocznik Towarzystwa Heraldycznego t.VI
2003 s. 73-90
7
55 lat Biblioteki Publicznej we Wróblewie
Anna Burdelak Wróblew
Dopiero co Êwi´towaliÊmy jubileusz
50-lecia Biblioteki Publicznej we Wróblewie,
a ju˝ min´∏o kolejne 5 lat.
Gromadzkà Bibliotek´ Publicznà utworzono w roku 1949, a mieÊci∏a si´ w
maleƒkiej salce przy szkole podstawowej we
Wróblewie. Jej kierownikiem by∏ ówczesny
18
kierownik szko∏y pan Henryk Zio∏owicz, a
prowadzi∏ jà wraz ze swà ˝onà Apolonià. DziÊ
niestety nie ma ich ju˝ wÊród nas.
W 1969 r. Bibliotek´ przeniesiono do
innego, wi´kszego lokalu. By∏y to
pomieszczenia po miejscowej piekarni.
Obowiàzki kierownika przej´∏a wówczas
nauczycielka z wróblewskiej szko∏y, pani
Gra˝yna Kurzawa (obecnie Trojanowska).
Zbiory biblioteczne systematycznie si´
powi´ksza∏y, przybywa∏o te˝ czytelników.
Pani Gra˝yna zajmowa∏a si´ Bibliotekà do
1973 r.
W roku 1977 na stanowisko kierownika
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Biblioteki powo∏ano El˝biet´ Zarycznà, która
t´ funkcj´ pe∏ni∏a przez 22 lata.
Przez kilka nast´pnych lat nast´powa∏y
za-równo zmiany lokalowe, jak i kadrowe. W
1985 r. zwi´kszono liczb´ etatów i na
stanowisko bibliotekarza przyj´to Ann´
Burdelak, a w 2000 r. Mari´ Strózik.
Prze∏omowym okresem dla miejscowej
ksià˝nicy by∏ rok 1992, kiedy to Biblioteka
otrzyma∏a lokal przy Urz´dzie Gminy.
Uroczyste otwarcie nowego lokalu Biblioteki
mia∏o miejsce w dniu 21 marca 1992 r.
WÊród zaproszonych goÊci byli przedstawiciele
Urz´du
Woje-wódzkiego,
Wojewódzkiej Biblioteki Publi-cznej, lokalne
w∏adze i inni. GoÊçmi hono-rowymi byli
paƒstwo Maria i Zygmunt Biegaƒscy, którzy
ofiarowali Bibliotece wiele ksià˝ek z
w∏asnych zbiorów.
W chwili obecnej ksi´gozbiór Biblioteki
liczy ok. 18.000 wol., z których korzysta ok.
1.000 czytelników. Do ich dyspozycji sà
tak˝e ciekawe i przydatne w nauce czasopisma. Wróblewska biblioteka zaprasza
wszystkich czytelników codziennie od
poniedzia∏ku do piàtku od godz. 10.oo do
godz. 18.oo.
Biblioteka Publiczna we Wróblewie w
minionych latach swojej dzia∏alnoÊci otrzymywa∏a wiele nagród i wyró˝nieƒ, a najwa˝niejsze to np.:
* 1992 r. - I m-ce we wspó∏zawodnictwie
bibliotek;
* 1996 r. - Nagroda Specjalna za dzia∏alnoÊç
edukacyjnà w dziedzinie ekologii w
Konfrontacjach Kulturalnych Gmin Województwa Sieradzkiego;
* 1997 r. - Nagroda Specjalna za systematycznà realizacj´ programu Konfrontacji pod
nazwà „˝yjmy w zgodzie z naturà“ w
Konfrontacjach Kulturalnych Gmin Województwa Sieradzkiego;
* 2000 r. - II m-ce w Konfrontacjach Kulturalnych Gmin Powiatu Sieradzkiego za scenariusz i realizacj´ przedstawienia teatralnego pt. „Pami´ci Reymonta“;
W roku 1998 Gminnà Bibliotek´
Publicznà wraz z filiami w Char∏upi Wielkiej
i w Wàg∏czewie w∏àczono w sk∏ad utworzonego wówczas Gminnego OÊrodka Kultury. W 2001 r. filie po∏àczono z bibliotekami
szkolnymi miejscowych szkó∏ podstawowych.
Od grudnia 2000 r. utworzono w
Bibliotece pierwsze stanowisko komputerowe i od 2001 r. rozpocz´to komputeryzacj´ Biblioteki wdra˝ajàc System Informatyczny Obs∏ugi Biblioteki SOWA i tworzàc
w∏asnà baz´ danych. W 2002 r. zakupiono
drugie stanowisko komputerowe oraz program do tworzenia bibliografii regionalnej
SOWA-2, w której na podstawie wycinków
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Siedziba Biblioteki Publicznej - fot. archiwum BP.
ZCzytelnia BP - fot. archiwum BP.
Spotkanie autorskie z pisarzem K. Petkiem - fot. archiwum BP
19
prasowych opracowuje si´ bibliografi´
regionalnà retrospektywnà i bie˝àcà. Na podstawie ∏ódzkiej klasyfikacji regionalnej z
WiMBP w ¸odzi opracowano w∏asny uk∏ad
klasyfikacji regionalnej. W chwili obecnej
biblioteka jest na etapie tworzenia w∏asnej
bazy danych w systemie SOWA i SOWA-2.
Prowadzi si´ równie˝ kartotek´ zagadnieniowà oraz akcesj´ czasopism.
W 2004 r. w ramach programu
„[email protected]“, nad którym patronat obj´∏o
Ministerstwo Nauki i Informatyzacji, otwarta
zosta∏a czytelnia internetowa z powszechnym dost´pem do Internetu i pakietu
OFFICE dla mieszkaƒców gminy Wróblew i
s∏u˝y jako êród∏o nauki i informacji. Korzystanie z Internetu jest bezp∏atne, a czytelnicy
majà do dyspozycji dwa stanowiska komputerowe. Na dwóch pozosta∏ych stanowiskach
pracujà bibliotekarze.
Od 2001 r. w Bibliotece Publicznej we
Wróblewie dzia∏a Punkt Informacji Europejskiej, który w swej dzia∏alnoÊci wykorzystuje materia∏y gromadzone samodzielnie i te
dost´pne na stronach internetowych. Wiele
cennych materia∏ów dostarcza równie˝
Urzàd Komitetu Integracji Europejskiej,
przysy∏ajàc przynajmniej raz w miesiàcu
ksià˝ki, broszury i dokumenty elektroniczne.
Oprócz prac opisanych powy˝ej biblioteka
organizuje imprezy i wystawy popularyzujàce
gmin´, bibliotek´, ksià˝ki i czytelnictwo.
Najcz´Êciej urzàdzane sà wystawy ksià˝ek
dotyczàcych aktualnych rocznic literackich,
historycznych oraz nowoÊci wydawniczych.
Promowanie gminy to cykl wystaw ph. :
„Cudze chwalicie, swego nie znacie...“, który
przedstawia prace plastyczne twórców-amatorów z gminy Wróblew. W ciàgu czterech lat
zorganizowano dziesi´ç takich wystaw, a by∏o
to malarstwo, rysunek, grafika, rzeêba, haft,
kolekcjonerstwo. Dla utrwalenia tych prezentacji Biblioteka Publiczna wyda∏a okolicznoÊciowe foldery.
Innà formà popularyzowania biblioteki i
gminy sà wydawane druki okolicznoÊciowe,
upami´tniajàce osoby i wydarzenia z
dawnych i wspó∏czesnych dziejów gminy
Wróblew. Sà to równie˝ imprezy kulturalne i
czytelnicze, takie jak:
* Spektakle teatralne : „Pami´ci Reymonta“
i „Ostatni sen rzeêbiarza - pami´ci Jerzego
Kaczmarka,
* Cykliczny konkurs czytelniczy pt.
„Najaktywniejszy czytelnik roku“
* Konkurs fotograficzny „Gmina Wróblew w
obiektywie“
* Konkursy plastyczne, np. : „Konkurs
Wielkanocny“, „Szopka Betlejemska“
* Spotkania z pisarzami i poetami np. z
Krzysztofem Petkiem, Marià Duszkà
* Lekcje biblioteczne
* Wycieczki do biblioteki
27 paêdziernika 2004 r. odb´dzie si´
uroczystoÊç Êwi´tujàca 55. rocznic´ powstania Biblioteki Publicznej we Wróblewie.
Wystàpià gimnazjaliÊci z miejscowej szko∏y,
którzy przedstawià utwory twórców zwiàzanych z regionem (W∏adys∏awa Stanis∏awa
Reymonta, Ignacji Piàtkowskiej, Andrzeja
Ânieguli). B´dzie mo˝na obejrzeç wystaw´
prac plastycznych z cyklu „Cudze chwalicie,
swego nie znacie...“ Jubileusz uÊwietni
spotkanie z sieradzkà poetkà Marià Duszkà.
Przyjemnym akcentem b´dzie równie˝
wr´czenie nagród laureatom konkursu
na najaktywniejszego czytelnika roku
2003/2004.
7
Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „´“
Warsztaty w Brzeêniu.
Marek J´dras Sieradz
Problem rozwijania zainteresowaƒ
m∏odzie˝y to zagadnienie nie nowe i nurtujàce wcià˝ na równi nauczycieli, jak te˝
placówki kultury. Chodzi bowiem o stosowanie odpowiednich form i metod umo˝liwiajàcych i sprzyjajàcych najlepiej i najpe∏niej wyzwalaniu umiej´tnoÊci m∏odego
cz∏owieka. RównoczeÊnie u∏atwiajàcych kreowanie aspiracji oraz uzdolnieƒ.
Wspomagajàcà dzia∏alnoÊç wspomnianych ju˝ placówek oÊwiatowych i kulturalnych prowadzi mi´dzy innymi organizacja
pod nazwà Towarzystwo Inicjatyw
Twórczych „´“ z siedzibà w Warszawie.
Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „´“
zajmuje si´: animacjà kultury w ma∏ych
miejscowoÊciach, wspiera m∏odych twórców,
organizuje mi´dzynarodowe warsztaty artystyczne, promuje kultur´ polskà w kraju i za
granicà, organizuje imprez kulturalne.
Litera „´“ w nazwie - wed∏ug za∏o˝ycieli
towarzystwa jest znakiem rozpoznawczym;
literkà, którà organizacja ta pragnie wprowadziç do Europy. Towarzystwo Inicjatyw
Twórczych „´“ skupia ju˝ ponad 100
m∏odych twórców i mened˝erów kultury z
ca∏ej Polski, m.in. z Warszawy, Krakowa,
20
¸odzi, Jeleniej Góry, Sieradza, Zgierza,
Lublina, Tarnowa, Zielonej Góry oraz
Szczecina.
Dzia∏alnoÊç tej po˝ytecznej niezwykle
organizacji wspierajà znani twórcy, którzy
prowadzà warsztaty lub biorà udzia∏ w
spotkaniach autorskich i wyk∏adach m.in.:
Tadeusz Rolke (fotografik), Feliks Falk
(re˝yser), Krzysztof Zanussi (re˝yser), Andrzej
Werner (krytyk filmowy), Jacek Ostaszewski
(muzyk, re˝yser teatralny), Ewa Borz´cka
(dokumentalistka filmowa), Katarzyna
Maciejko-Kowalczyk (monta˝ystka, re˝yser
filmów dokumentalnych), Wojciech Eichelberger (psycholog), Andrzej Titkow (dokumentalista), Micha∏ Tarkowski (aktor, re˝yser),
Jan Laskowski (operator), Will McBride
(fotografik).G∏ównymi sponsorami sà m.in.:
Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce,
Fundacja Batorego, Program „M∏odzie˝“,
NOKIA, Positive Charge, Fundacja Kultury.
Formalnie stowarzyszenie dzia∏a od
lutego 2002 roku. WczeÊniej, jako grupa
nieformalna, pod egidà innych instytucji,
organizowa∏a nast´pujàce wydarzenia kulturalne: trzy edycje multimedialnych warsztatów „Europa obok McÂwiata“, w których
uczestniczy∏o ponad 1000 licealistów i studentów z Warszawy; koncert muzyki
wspó∏czesnej „21/50“ dedykowany Andrzejowi Ch∏opeckiemu (Centrum Sztuki Wspó∏czesnej w Warszawie); przeglàd NOWE
KINO EUROPY (Dom Sztuki w Warszawie);
mi´dzynarodowe warsztaty w plenerze
Polska - Francja - Finlandia - Niemcy, w
których uczestniczy∏o ponad 100 osób; koncert zespo∏u MOTION TRIO (Teatr Bückleina
w Krakowie); dwie edycje warsztatów filmowych i fotograficznych w Godkach
k/Olsztyna, w których uczestniczy∏o 80 osób;
10-dniowe szkolenie dla mened˝erów kultury w ma∏ych miejscowoÊciach (Godki 2001) 15 osób z 5 miejscowoÊci.
¸àcznie w zorganizowanych przez to
stowarzyszenie ró˝nego rodzaju warsztatach,
przeglàdach filmowych, wystawach fotograficznych, koncertach i szkoleniach wzi´∏o
udzia∏ ponad 5000 m∏odych twórców i animatorów kultury oraz ponad 50 profesjonalnych twórców.
W Polsce stosunkowo niewiele pieni´dzy przeznacza si´ na kultur´. Zapomina
si´ o tym, ˝e kultura nie jest luksusem, ale
tkankà bez której nie jest mo˝liwe istnienie
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
wspólnoty (lokalnej, narodowej, europejskiej).
Dzia∏ania tej organizacji prócz mo˝liwoÊci ekspresji artystycznej, budujà podstawy spo∏eczeƒstwa obywatelskiego (przez
aktywizacje lokalnych spo∏ecznoÊci do
dzia∏aƒ, szkolenia i dotacje dla m∏odych
mened˝erów kultury),pomagajà ∏àczyç
lokalne potencja∏y (pusta sala w domu kultury, nieu˝ywana ciemnia fotograficzna na
szafie). Szczególnà atrakcjà sà odwiedziny
studentów, którzy dzielà si´ z m∏odszymi
swojà wiedzà, opowiadajà o tym, gdzie
mo˝na si´ dalej uczyç, budzà w dzieciach
aspiracje, pokazujà drogi przysz∏ego rozwoju
i edukacji.
Stowarzyszenie realizuje nast´pujàce
projekty: aby (w zakresie filmu, fotografii i
teatru na wsi), a moja babcia mówi∏a, m∏odzi
menad˝erowie kultury i ballada o Szyd∏owcu.
Szefem TIT „´“ jest Piotr Stasik, pochodzàcy z Brzeênia, który wyemigrowa∏ do
Warszawy. Tutaj ukoƒczy∏ na Uniwersytecie
Warszawskim wydzia∏ Stosowanych Nauk
Spo∏ecznych i za∏o˝y∏ Towarzystwo Inicjatyw
Twórczych „´“. Uprawia fotografi´, jest
autorem spektaklu zrealizowanego w ramach
projektu TIT „´“ pod tytu∏em „Ballada o
Szyd∏owcu“. Równie˝ w zarzàdzie TIT „´“
dzia∏a Marta Bia∏ek, która jest wspó∏koordynatorem wszystkich projektów stowarzyszenia. Ukoƒczy∏a Szko∏´ Reporta˝u
Collegium Civitas oraz studiuje na wydziale
Stosowanych Nauk Spo∏ecznych Uniwersytetu Warszawskiego.
Od lutego w trzech wsiach zorganizowano warsztaty artystyczne i aktywizujàce
dla dzieci i m∏odzie˝y organizowane przez
Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „´“ z
Warszawy. Sà to: Brzeênio (woj. ∏ódzkie),
Nowosielce Kozickie (woj. podkarpackie)
oraz Chlewiska (woj. mazowieckie). Projekt
by∏ finansowany ze Êrodków Unii Europejskiej, Fundacji J&S Pro Bono Poloniae
oraz Fundacji Wspomagania Wsi.
Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „´“
prowadzi projekty spo∏eczne od ponad
dwóch lat, sà one skierowane do dzieci i
m∏odzie˝y (g∏ównie z ma∏ych miejscowoÊci).
Piotr Stasik tak powiedzia∏ o realizowanych
warsztatach w Brzeêniu: „Naszà metodà
dzia∏ania jest edukacja i aktywizacja m∏odych
poprzez sztuk´. W trakcie dzia∏aƒ artystycznych - warsztatów filmowych, fotograficznych, teatralnych, muzycznych itd. m∏odzi
ludzie odkrywajà w sobie pasje i ch´ç do
dzia∏ania. JednoczeÊnie sà one najlepszà
szko∏à przedsi´biorczoÊci, wzbudzajà
aspiracje do kszta∏cenia si´, podejmowania
nowych wyzwaƒ, uczà umiej´tnoÊci przydatnych na rynku pracy“.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Uczestnicy warsztatów - fot. archiwum warsztatów.
21
W ramach warsztatów odby∏y si´ trzy
bloki zaj´ç: warsztaty w szko∏ach na temat
kultury europejskiej, warsztaty artystyczne
dla dzieci i m∏odzie˝y z zakresu dziennikarstwa, filmu, fotografii, teatru oraz zaj´cia dla
m∏odych liderów w szkole (w ka˝dej miejscowoÊci po zakoƒczeniu projektu m∏odzi
sami majà szukaç êróde∏ finansowania i realizowaç swoje marzenia i pasje). Marta Bia∏ek,
prowadzàca warsztaty tak charakteryzuje je:
„Naszym celem jest pokazaç to co w kulturze
i sztuce europejskiej najwa˝niejsze, najbardziej wartoÊciowe, przez warsztaty chcemy
pobudziç twórcze myÊlenie, zach´ciç do
wyra˝ania si´ i komunikowania z innymi
ludêmi, mówienia o swoich marzeniach,
obawach, opowiadania o swoim najbli˝szym
otoczeniu poprzez fotografi´, film, pisanie.
Chcemy, ˝eby o˝ywi∏ si´ dialog mi´dzy
pokoleniami, ˝eby dziadkowie i babcie
opowiedzieli historie, które pos∏u˝à jako
materia∏ do reporta˝y, zorganizujemy pokazy
dla wszystkich mieszkaƒców wsi i gminy.“
Esencjà warsztatów by∏ sam kontakt ze
sztukà. Wi´kszoÊç dzieci mieszkajàcych poza
du˝ymi oÊrodkami miejskimi ma ograniczone
mo˝liwoÊci rozwijania swoich zainteresowaƒ
i pasji. Projekt „aby - film, fotografia i teatr na
wsi“ mia∏ umo˝liwiç m∏odym ludziom kontakt z kamerà, aparatem cyfrowym itd.
W przypadku gimnazjalistów - co podkreÊli∏ Piotr Stasik - chcieliÊmy zach´ciç by
sami przygotowywali w∏asne projekty, dzi´ki
czemu mogliby staç si´ mened˝erami kultury,
a wi´c zaj´cia nasze mia∏y wskazaç grupy
m∏odych liderów mogàcych inicjowaç przedsi´wzi´cia kulturalne dla spo∏ecznoÊci
lokalnej. Podsumowaniem zaj´ç by∏a prezentacja wykonanych zdj´ç, filmów i przedstawieƒ teatralnych. Ogólnie m∏odzie˝ by∏a z
nich bardzo zadowolona, o czym Êwiadczà
poni˝sze opinie uczestników tego
przedsi´wzi´cia:
Magda Bartnicka - „najbardziej podoba∏y si´
zaj´cia z fotografii. Lubi´ robiç zdj´cia, ale
wczeÊniej nie przysz∏o mi nigdy do g∏owy,
˝eby w poszukiwaniu ciekawych obiektów
wybraç si´ w plener - a tego w∏aÊnie si´
nauczy∏am“.
Joanna Poter - „ka˝dy móg∏ sobie wybraç coÊ
dla siebie, malowaliÊmy, fotografowaliÊmy,
bawiliÊmy si´ w teatr - takich zaj´ç bardzo
nam brakowa∏o“.
Ewa Kubasiewicz - „to by∏y bardzo fajne
zaj´cia - mogliÊmy rozwinàç nasze zdolnoÊci
i porozmawiaç swobodnie ze sobà na ró˝ne
tematy“.
Zaj´cia te oprócz dobrze sp´dzonego
czasu da∏y namacalny efekt. Wielkim
wygranym jest Mateusz Konieczny. Ten 14latek wymyÊli∏ projekt, który zatytu∏owa∏
„Wakacje w Krzakach“ (Krzaki to miejscowoÊç w gminie Brzeênio w której mieszka).
To by∏ jego pomys∏ na sp´dzanie wakacji dla
niego i rówieÊników. O pieniàdze na realizacj´ swojego projektu Mateusz zwróci∏ si´ do
Polskiej Fundacji M∏odzie˝y, realizujàcej przy
unijnym wsparciu program „Make a connection“. Troch´ by∏o g∏owienia si´ przy
wype∏nianiu wniosku o pieniàdze, zw∏aszcza
w rubrykach czysto finansowych. Ale jakoÊ
posz∏o. Wspólnie z kolegami wyliczyli, ˝e na
organizacj´ ró˝nego rodzaju warsztatów
fotograficznych, plastycznych i teatralnych
b´dà potrzebowali 2.450 z∏. Z pomocà w
zorganizowaniu ca∏oÊci przedsi´wzi´cia
pospieszy∏ m∏odzie˝y z Krzaków Piotr Stasik.
Przywióz∏ im aparat cyfrowy. Teraz mogli
spróbowaç nie∏atwej sztuki fotografowania.
Fotografowali siebie, swoich najbli˝szych i
rodzinne okolice. Efekt ich pracy by∏
znakomicie zaprezentowany na zorganizowanej wystawie fotografii. Projekt Mateusza Koniecznego spodoba∏ si´ doros∏ym,
którzy jak tylko mogli wspierali m∏odych
organizatorów. Miejscowy sklep przekaza∏
napoje i s∏odycze, a Urzàd Gminy w
Brzeêniu radio z odtwarzaczem CD.
Zw∏aszcza ten ostatni prezent przyda si´ wkrótce w planie dyskoteka dla starszej
m∏odzie˝y i warsztaty dziennikarskie oraz
plastyczne. Projekt Mateusza nie skoƒczy∏
swego ˝ywota na wakacjach, a b´dzie kontynuowany a˝ do lutego 2005 r. kiedy to
nastàpi podsumowanie warsztatów. - To wielka zas∏uga Mateusza - mówi Piotr Stasik i
cieszy si´ - na poczàtku wydawa∏o mi si´, ˝e
nie uda mi si´ opanowaç tych wszystkich
dzieciaków - ja chyba zrezygnuj´ z robienia
fotografii, bo m∏odzi adepci tej sztuki z
Krzaków robià takie zdj´cia, ˝e odpadam.
Wystarczy tylko przez chwil´ wyt∏umaczyç,
jak majà pos∏ugiwaç si´ aparatem i to ju˝
wystarczy.
7
„Historia ta zdarzy∏a si´...
Czy by∏o tak? Któ˝ to wie...“
Wies∏awa Trawkowska, Goszczanów
Goszczanów - miejscowoÊç po∏o˝ona
na kraƒcu woj. ∏ódzkiego na pograniczu pow.
Kaliskiego i Tureckiego. Wsz´dzie daleko...
do kina, do teatru (do Kalisza, Sieradza,
Turku ok. 30km)
Do tutejszej szko∏y podstawowej
ucz´szczajà dzieci z okolicznych wsi. Coraz
trudniej (ze wzgl´du na sytuacje finansowà
rodziców) zorganizowaç jakiÊ wyjazd.
Nauczyciele starajà si´, by dzieci chocia˝ raz
w semestrze obejrza∏y film. Teatr odwiedzajà
jeszcze rzadziej - zazwyczaj raz w roku szkolnym. Tote˝ z zainteresowaniem (ale i z
obawà) przyj´liÊmy propozycj´ Powiatowego
OÊrodka Kultury w Sieradzu, by w naszej
szkole zorganizowaç przedstawienie teatru
lalkowego.
Pan Jerzy Kaszuba, instruktor teatralny
POK-u od kilku lat z powodzeniem realizuje
22
w szko∏ach wiejskich powiatu sieradzkiego
autorski program edukacji artystycznej dzieci
ze szkó∏ wiejskich pod tytu∏em „Robimy
teatr“. Organizatorzy programu to: Oddzia∏
Okr´gowy Towarzystwa Kultury Teatralnej w
Sieradzu, Powiatowy OÊrodek Kultury w
Sieradzu. Patronat i finansowanie wzi´∏o na
siebie Starostwo Powiatowe w Sieradzu.
Na miejscu opiek´ nad przedsi´wzi´ciem
objà∏ GOK w Goszczanowie. Pani dyrektor
Renata Pawlak bardzo zaanga˝owa∏a si´ w
realizacj´ projektu. Ju˝ wkrótce po pierwszym spotkaniu Jerzego Kaszuby z dzieçmi
i nauczycielami zorganizowa∏a i sfinansowa∏a
wyjazd klasy czwartej do teatru lalkowego
„Arlekin“ w ¸odzi.
Dzieci obejrza∏y spektakl pt. „Królewna
Ânie˝ka“ wg. baÊni braci Grimm. Przedstawienie napisa∏ i re˝yserowa∏ W∏adys∏aw
Owczarek. Scenografi´ zaprojektowa∏ Adam
Kilian. Teksty piosenek do sztuki przygotowali Marian Hemar i Jerzy Rochwiak. Lalki
i dekoracje zosta∏y wykonane w pracowniach
teatru „Arlekin“.
„Królewna Ânie˝ka“ to utrzymana w
konwencji dzieci´cej zabawy nieco
uwspó∏czeÊniona wersja nowej baÊni. Akcja
rozgrywa si´ dwuplanowo: Lalki przedstawiajà fabu∏´, a autorzy - widzowie jà komentujà, jednoczeÊnie uczestniczàc w spektaklu.
Ciekawe uj´cie, znakomite, bardzo barwne
dekoracje i pi´kne lalki Adama Kiliana s∏ynnego mistrza polskiej scenografii oraz - co
warto podkreÊliç - „piosenki ze znanego
filmu Walta Disneya tworzà widowisko, które
ch´tnie obejrzy ka˝de dziecko“- czytamy w
ulotce repertuarowej.
Nasze dzieci obejrza∏y przedstawienie z
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
zainteresowaniem. Dla wielu z nich by∏a to
pierwsza wizyta w prawdziwym teatrze.
Wielkim prze˝yciem by∏o zainspirowane przez Jerzego Kaszub´ spotkanie
uczniów z Dyrektorem Naczelnym i Artystycznym panem Waldemarem Wolaƒskim.
Artysta w sposób bardzo przyst´pny przybli˝y∏ dzieciom kulisy pracy teatru i warsztatu
aktorskiego. „Widzowie“ zostali zaproszeni
na scen´. Wcielali si´ w role aktorów,
akustyków, operatorów Êwiate∏ itp. Podczas
spaceru po teatrze uczniowie poznali jego
histori´.
Najwi´kszym prze˝yciem by∏a wizyta w
pracowniach, gdzie przygotowuje si´ lalki.
Dzieci pozna∏y ca∏y proces tworzenia
ró˝nych lalek teatralnych - od momentu
zaprojektowania a˝ po gotowe do wyst´pu.
Mia∏y mo˝liwoÊç obejrzenia lalek „u˝ywanych“ w pozosta∏ych przedstawieniach.
Uczniowie zasypali lalkarzy mnóstwem pytaƒ
o szczegó∏y przygotowywania lalek. OczywiÊcie zrobiliÊmy te˝ pamiàtkowe zdj´cia.
Pe∏ne wra˝eƒ przystàpi∏y do realizacji
w∏asnego przedstawienia. Pan Jerzy Kaszuba,
opiekun artystyczny w/w programu umiej´tnie zach´ca∏ uczniów do samodzielnego
napisania baÊni.
W trakcie kolejnego spotkania spoÊród
utworów napisanych przez dzieci zgodnie
wybrano jeden autorstwa Joanny BruÊ. „Baʃ
o Ksi´˝niczce Celicji“ by∏a podstawà do
napisania scenariusza przedstawienia teatralnego. Nad jego stworzeniem z zapa∏em pracowa∏y Urszula Kulisa, Agata Urbaniak,
Monika Kubiak. Dzieci coraz bardziej
anga˝owa∏y si´ w tworzenie przedstawienia.
Wkrótce pojawi∏y si´ teksty piosenek.
Rozpocz´∏a si´ ˝mudna praca nad przygotowaniem dekoracji i lalek.
Du˝o emocji budzi∏ jak zwykle przydzia∏ ról. W przygotowanie przedstawienia
zosta∏a zaanga˝owana ca∏a klasa czwarta - 22
osoby. Uczniów wspierali nauczyciele:
Wies∏awa Trawkowska ( nauczycielka j´zyka
polskiego), Marianna Baranowska (nauczycielka plastyki), Bogumi∏ Kaczorkiewicz
(nauczyciel muzyki).
Dzieci z niecierpliwoÊcià oczekiwa∏y i
cieszy∏y si´ na ka˝de spotkanie z Jerzym
Kaszubà. Z wielkim zaanga˝owaniem godnym podziwu utwierdza∏ dzieci i nauczycieli,
˝e sà w stanie stworzyç pi´kne widowisko
teatralne. Potem by∏y próby, próby... Oko∏o
10-tego roku ˝ycia budzà si´ u dzieci g∏´bsze
zainteresowania. Dzieci szukajà dziedziny w
której mog∏yby si´ wyró˝niç, poznajà swoje
zdolnoÊci. W teatrze lalek mogà one
zaspokoiç swoje potrzeby sukcesu. Dzieci
chcà graç, wyst´powaç, marzà o wielkich
rolach. Gotowe sà do wyt´˝onej pracy, by si´
dobrze zaprezentowaç. Ch´tnie i gorliwie
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
pracowa∏y nad rolà, pieczo∏owicie przygotowywa∏y lalki i dekoracje. Z trudem
wytrzymywa∏y prace w ukryciu za
parawanem, ciàgle zza niego wyskakiwa∏y by
sprawdziç reakcje widowni.
Pierwszà du˝à trudnoÊcià dla dzieci
by∏o opanowanie ruchu lalek, Êwiadomego i
kontrolowanego, by w danym momencie
postaç wyra˝a∏a to co ma do zakomunikowania widzowi. Poczàtkowo ruch lalki zaspokaja∏ tylko potrzeb´ ekspresji dziecka. By∏ zbyt
gwa∏towny, nieopanowany, nieskoordynowany. Dzi´ki cierpliwoÊci i pedagogicznemu
talentowi Jerzego Kaszuby dzieci umiej´tnoÊç t´ opanowa∏y. Lalki sprawia∏y
wra˝enie ˝e poruszajà si´ w sposób naturalny.
Po wielu godzinach prób, uda∏o si´ te˝
zsynchronizowaç ruch ze s∏owem i we
w∏aÊciwym tempie poprowadziç akcje
scenicznà. Dziecko ma nabytà wczeÊniej
umiej´tnoÊç uczenia si´ i g∏oszenia teksów.
TrudnoÊç powstaje w momencie gdy trzeba
powiàzaç tekst roli z ruchem lalki. Gdy tylko
aktor zaczyna mówiç lalka zaczyna si´
poruszaç i odwrotnie. Nast´pnà trudnoÊç
stanowi∏o przygotowanie scen zbiorowych,
utrzymanie ciàg∏oÊci i tempa akcji. Z czasem
i te umiej´tnoÊci mali aktorzy sobie przyswoili.
Wa˝nà rol´ w przedstawieniu odgrywa
muzyka. Dynamizuje lub os∏abia dzia∏ania
sceniczne. Jej melodyjnoÊç zmusza widza do
poddania si´ nastrojom akcji scenicznej (nic
wiec dziwnego ˝e nawet nasz najwi´kszy
kompozytor wspó∏czesny Krzysztof Penderecki napisa∏ muzyk´ do kilkudziesi´ciu sztuk
teatru lalek). Piosenki Êpiewane przez
trubadurów szybko zapami´ta∏y dzieci z
klasy czwartej. Âpiewa∏y je te˝ na szkolnych
Przygotowanie scenografii do przedstawienia - fot. archiwum GOK w Goszczanowie.
Wizyta Teatru Lalek „Arlekin“ z ¸odzi - fot. archiwum GOK w Goszczanowie.
23
Elementy scenografii przedstawienia - fot. archiwum GOK w Goszczanowie.
Elementy scenografii przedstawienia - fot. archiwum GOK w Goszczanowie.
korytarzach, d∏ugo przed premierà uczniowie innych klas.
Premierowe przedstawienie odby∏o si´
w Szkole Podstawowej w Goszczanowie w
dniu 22 czerwca 2004 roku. Zaproszeni
goÊcie, uczniowie z sàsiednich szkó∏ nagrodzili aktorów gromkimi brawami.
Zespó∏ wyszed∏ po przedstawieniu
przed parawan dumny ze swojego sukcesu.
PublicznoÊci zaprezentowali si´ aktorzy i ci
uczniowie którzy nie wyst´pujàc na scenie
wykonywali odpowiedzialne zadania techniczne, organizacyjne, porzàdkowe bez
których widowisko nie mog∏o by dojÊç do
skutku. „Baʃ o ksi´˝niczce Celicji“ zosta∏a
wystawiona jeszcze wielokrotnie. W czasie
uroczystoÊci zakoƒczenia roku szkolnego
obejrzeli jà rodzice uczniów naszej szko∏y.
Dzieci zaprezentowa∏y swoje dzie∏o
pensjonariuszom Szpitala Psychiatrycznego
24
w Warcie. Z du˝ym aplauzem przedstawienie zosta∏o przyj´te przez publicznoÊç zgromadzonà w sali OSP w czasie imprezy
„Goszczanowska Z∏ota Jesieƒ“ (4.11.2004r.).
Osiàgni´cia dzieci podziwiali nasi honorowi
goÊcie panie: Maria Kaêmierczak - p.o. dyr.
Muzeum w Sieradzu i Halina Barden - dyr.
Powiatowego OÊrodka Kultury w Sieradzu.
Swoje uznanie dla dzieci i ich nauczycieli za
tak wspania∏e przedstawienie wyrazi∏a przewodniczàca Rady Gminnej Ko∏a Gospodyƒ
Wiejskich pani K.¸uczak: „Forma teatru
lalkowego by∏a w naszym Êrodowisku wiejskim wielkim zaskoczeniem. M∏odzie˝
u˝yczy∏a g∏osu lalkom i o˝ywiajàc je, zrobi∏a
to wprost profesjonalnie. Na wyró˝nienie
zas∏uguje narrator, który prowadzi∏ akcj´ tak
doskonale, ˝e wydawa∏o si´ jak byÊmy
rzeczywiÊcie byli w Êwiecie baÊni“
JesteÊmy wdzi´czni organizatorom
(TKT,POK, GOK, Starostwu Powiatowemu)
za to, ˝e mogliÊmy uczestniczyç w tak nietypowym i wartoÊciowym przedsi´wzi´ciu.
Cykl spotkaƒ pod kierunkiem profesjonalisty
pana Jerzego Kaszuby wzbogaci∏ wiedz´
dzieci na temat teatru, poszerzy∏ i uzupe∏ni∏
program dydaktyczny z zakresu j´zyka polskiego, plastyki i muzyki. Ta swoista edukacja
teatralna pomo˝e zapewne w przygotowaniu
uczniów do przyj´cia w doros∏ym ˝yciu
narzuconych lub wybranych samodzielnie
ról. Nauczy∏a szacunku do ˝ywego s∏owa,
uwra˝liwi∏a na bezpoÊredni kontakt z drugim
cz∏owiekiem (aktorem)
Równie wa˝ne jest przygotowanie
dzieci ze Êrodowiska wiejskiego do Êwiadomego i aktywnego uczestnictwa w kulturze i sztuce.
W dobie zalewajàcych nas informacji,
obrazów, komputeryzacji trudno niekiedy
przekonaç ucznia do teatru. ˚ycz´ wszystkim
dzieciom i nauczycielom aby mogli wspólnie
prze˝yç taki spektakl - od poczàtku do koƒca
- jak dane by∏o to nam w Goszczanowie.
MyÊl´ ˝e jeÊli rozbudzimy w uczniu zainteresowanie teatrem, poka˝emy mu go „od
kuchni“, to w przysz∏oÊci du˝o ch´tniej
podejmie on samodzielne próby tworzenia
inscenizacji, a chodzenie do teatru przestanie
byç przykrym obowiàzkiem. Teatr uwra˝liwia
cz∏owieka i pozwala mu prze˝yç sytuacje
których nie mia∏ by on odwagi sam prze˝yç.
MyÊl´, ˝e nasi uczniowie stali si´ otwarci na wiedz´ o teatrze i to przysz∏oÊci
pomo˝e im ∏atwiej poruszaç si´ w Êwiecie
kultury. Najnowsze obserwacje i badania
nad kszta∏towaniem si´ osobowoÊci dziecka
˝yjàcego w kr´gu cywilizacji i kultury XX i XXI
w. wskazujà ˝e nawet udoskonalone Êrodki
masowego przekazu, widowiska teatralne,
filmy, koncerty czy audycje radiowe nie
zaspokajajà w pe∏ni potrzeb psychicznych
dzieci(szczególnie m∏odszych). Wyznaczajà
im sprzecznà z ich strukturà psychofizycznà
funkcj´ biernego s∏uchacza - konsumenta.
Równie˝ teatry profesjonalne nie sà w stanie
objàç bezpoÊrednim artystycznym oddzia∏ywaniem wszystkich dzieci i dlatego tak cenne
sà poczynania edukacyjne Powiatowego
OÊrodka Kultury i takich ludzi jak pan Jerzy
Kaszuba. Otaczajàc edukacjà kulturalnà
coraz wi´kszy kràg dzieci wydobywajà
najwi´ksze wartoÊci jakie ona w sobie mieÊci.
Jest to inicjatywa szczególnie cenna bo
przeprowadzona w Êrodowisku dzieci wiejskich, najbardziej spragnionych kontaktu z
teatrem a który z przyczyn natury obiektywnej jest utrudniony.
Jeszcze raz dzi´kujemy za mo˝liwoÊç
uczestniczenia w tej fantastycznej przygodzie
bycia inscenizatorem, re˝yserem, aktorem.
7
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Pere∏ki architektury sakralnej
Pawe∏ Sikora Paj´czno
Modrzewiowy koÊció∏ jest wizytówkà
wsi Bia∏a (gm. RzàÊnia pow. Paj´czaƒski).
Drewniany koÊció∏ pod wezwaniem Êw.
Jana Chrzciciela w Bia∏ej (gm. RzàÊnia) jest
jednym z niewielu dobrze zachowanych
zabytków drewnianej architektury sakralnej
w powiecie paj´czaƒskim.
KoÊció∏ zosta∏ wybudowany w 1584
roku we wsi Wola Grzymalina z fundacji
w∏aÊciciela majàtku, Jana Grzyma∏y Wolskiego a konsekrowany przez biskupa Franciszka
Kraszkowskiego, sufragana gnieênieƒskiego.
W wyniku wejÊcia na teren wsi Kopalni
W´gla Brunatnego Be∏chatów wy∏oni∏a si´
sprawa przeniesienia koÊció∏a na inne
miejsce wioska bowiem ulega∏a likwidacji w
zwiàzku z dzia∏alnoÊcià kopalni. SpoÊród
kilku zaproponowanych miejscowoÊci dla
koÊcio∏a wybór pad∏ na Bia∏à. Biskup cz´stochowski Stefan Bare∏a mianowa∏ 10
paêdziernika 1980 r. rektorem przenoszonego koÊcio∏a ks. Józefa Zielonk´, w∏adze
ju˝ 11 listopada 1980 zatwierdzi∏y plan realizacyjny i wyda∏y pozwolenie na budow´
(przeniesienie). Dnia18 marca 1981 r. biskup
Stefan Bary∏a erygowa∏ w Bia∏ej parafi´ .I tak
w ma∏ej malowniczej miejscowoÊci liczàcej
troch´ ponad 1tys mieszkaƒców pojawi∏ si´
przepi´kny zabytek. KoÊció∏ zbudowany jest
w ca∏oÊci z modrzewia i zaliczony do
zabytków klasy O.
Budowla tego typu jest jednym z
niewielu przyk∏adów architektury drewnianej
w Polsce. Konstrukcja Êcian korpusu i prezbiterium jest zr´bowa na przyciesiu bez podmurowania. Belki zr´bu ∏àczone sà w
w´g∏ach na nak∏adk´. Usztywnienie dwuwieszakowej wi´êby dachowej stanowià
p∏atwie. Dodatkowe wzmocnienie konstrukcji to miecze. Ca∏a konstrukcja koÊcio∏a
z∏o˝ona jest na rzucie zbli˝onym do prostokàta, nieznacznie rozcz∏onkowanym.
Nieco wyd∏u˝ona, zwarta bry∏a koÊcio∏a podkreÊlona jest wysokim dachem dwuspadowym o szerokim okapie oraz smuk∏à sylwetkà niewysokiej sygnaturki.
Najstarszym i najciekawszym zabytkiem
koÊcio∏a jest polichromia z XVI wieku.
Malunki zdobi∏y jeszcze w XIX wieku wszystkie Êciany, niestety zosta∏y one przykryte w
1982 roku okleinà. Odkryto je dopiero podczas niedawnej renowacji Êwiàtyni. Dzi´ki
zabiegom konserwatorskim uda∏o si´
odrestaurowaç niektóre z nich. Szczególnie
wyró˝niajà si´ malowid∏a w g∏ównej nawie.
Przedstawiajà one najprawdopodobniej
Êwi´tych, choç nie uda∏o si´ ustaliç, kim sà
namalowane postacie. Na jednej ze Êcian
odkryto wizerunek postaci trzymajàcej
lamp´. Prawdopodobnie jest to malowid∏o
przedstawiajàce Êmierç. Bardzo dobrze
widoczne sà tzw. zacheuszki, czyli malunki
otaczajàce Êwieczniki przy których wisia∏y
niegdyÊ obrazy Drogi Krzy˝owej. Zachowa∏a
si´ równie˝ inskrypcja w prezbiterium, która
opisuje fakt fundacji Êwiàtyni oraz wiele cennych obrazów i zabytków sakralnych.
Doskonale prezentuje tak˝e si´ otoczenie
zabytku, który zosta∏ wkomponowany w
zieleƒ. Samo po∏o˝enie na wzniesieniu robi
wra˝enie dostojnoÊci i powagi.
Zapraszamy do zwiedzania jednego z
najcenniejszych zabytków architektury
sakralnej Powiatu Paj´czaƒskiego.
7
Prezbiterium KoÊcio∏a w Bia∏ej. - fot. archiwum
KoÊció∏ w Bia∏ej. - fot. archiwum
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
25
„Kliczkowianki“ w Tarnogrodzie
Malgorzata Dziurowicz - Kaszuba Sieradz
W dniach 15 - 17 paêdziernika odbywa∏ si´ XXI Ogólnopolski Sejmik Teatrów Wsi
Polskiej w Tarnogrodzie ( woj. lubelskie, pow.
bi∏gorajski). Sejmik ten jest fina∏em pi´ciu
Mi´dzywojewódzkich Sejmików, z których
wytypowano 13 teatrów. Z naszego terenu
zakwalifikowany zosta∏ do udzia∏u w nim
Zespó∏ Âpiewaczo-Obrz´dowy „Kliczkowianki“ z Kliczkowa Ma∏ego z widowiskiem
„¸omok u Walentowy“.
Jest to przedstawienie pokazujàce grup´
kobiet, które pracujà przy obróbce lnu ∏amià
go, pocierajà i czeszà. Prace te sà pretekstem
do spotkania si´ i pogadania o zupe∏nie
ró˝nych sprawach: mówi si´ wi´c o sposobie
siania lnu, ale te˝ o urokach, „guÊlorach“, a
przy tym wszystkim przewija si´ temat wydania córki gospodyni za bogatego lecz starego
gospodarza. „Kliczkowianki“ stworzy∏y barwne i niezwykle wyraziste postaci sceniczne.
Pos∏ugujà si´ gwarà u˝ywajàc oryginalnego
s∏ownictwa. Widowisko wzbogacone jest te˝
interesujàcymi pieÊniami. Dwie z nich:
„Posed ch∏op“ i uozyni∏ sie ch∏op w sobote“
Êpiewa Sabina Trela, Êwietnym bia∏ym
g∏osem. Wszystkie wykonawczynie natomiast
Êpiewajà ballad´ o diable „Raniusiyƒko w
niedziele“. Prowadzony mi´dzy nimi dialog
tryska humorem i odznacza si´ sprawnoÊcià
opanowania warsztatu aktorskiego. Te
w∏aÊnie elementy przekazu scenicznego
szczególnie spodoba∏y si´ jurorom i przy
Zezpó∏ Âpiewaczo-Obrz´dowy „Kliczkowianki“ prezentuje widowisko
pt. „¸umok u Walentowy“ - fot. M.Dziurowicz-Kaszuba
zapisie uzasadnienia przyznanej nagrody
wzi´to to g∏ównie pod uwag´. Zespó∏ otrzyma∏ nagrod´ Polskiego Radia za „b∏yskotliwe
prowadzenie dialogów przy okazji wykonywania prac przy lnie“.
Trzeba tutaj dodaç, ˝e scenariusz tego
widowiska napisa∏a kierowniczka zespo∏u
Honorata P∏oszaƒska, ujmujàc w nim wiele
interesujàcych szczegó∏ów z ˝ycia dawnej
wsi, wsi którà zapami´ta∏a z dzieciƒstwa.
Cz∏onkinie zespo∏u wzbogaci∏y go dodajàc
w∏asne prze˝ycia. Bardzo du˝o wnosi do
przedstawienia jego filar - Marianna KuÊ,
doskonale grajàca rol´ gospodyni. Pos∏uguje
si´ ona naturalnà gwarà, sama uprawia∏a len
i bardziej od innych wros∏a w t´ tradycyjnà
wieÊ.
Gdy na ostatniej próbie zapyta∏am czy
wspomniana w widowisku m∏ynarka z
Wàg∏czewa naprawd´ istnia∏a, pani Kusiowa
natychmiast pokaza∏a swój zniekszta∏cony
kciuk i opowiedzia∏a autentycznà histori´ ze
swojej m∏odoÊci, jak to jedna „guÊlora“
zada∏a jej „ustrzo∏“ i musia∏a jechaç do
m∏ynarki, ale by∏o ju˝ za póêno - „po
cwortku“ i koÊci w kciuku wysz∏y jej na
wierzch. Ciekawà histori´ z w∏asnego ˝ycia o
odczynianiu uroku nad koniem opowiada
te˝ Daniela MyÊliwiec. Panie Irena Krawczyk
i Marianna Jurek natomiast znakomicie
potrafià stworzyç i utrzymaç atmosfer´
takich kobiecych spotkaƒ, nie pozbawionych
równie˝ intrygi. Dope∏nieniem tego obrazka
z ˝ycia dawnej wsi jest postaç córki gospodyni grana Êwietnie przez licealistk´ Ann´
Kowalskà.
7
Klub ludzi aktywnych
Marek J´dras Sieradz
Klub Emeryta i Rencisty w Brzeêniu, bo
o nim tu mowa powsta∏ wiosnà 1992 r. z
inicjatywy Antoniego Wróbla. Pomys∏ spotka∏ si´ ze zrozumieniem, serdecznoÊcià i
pomocà ze strony ówczesnych pracowników
Urz´du Gminy oraz wójta Józefa Misiaka.
Pod koniec 1992 roku klub liczy∏ ju˝ 24
cz∏onków i systematycznie powi´ksza∏ si´. W
2000 roku liczy∏ ju˝ 118 cz∏onków. Aktualnie
w dzia∏alnoÊci Klubu uczestniczy 85 osób. W
okresie jego istnienia uby∏o 51 cz∏onków,
26
g∏ównie na skutek zgonu. Systematycznie
zapisujà si´ te˝ nowi.
Po Êmierci Antoniego Wróbla w r. 1995
przewodniczàcym Klubu zosta∏ Józef
Cybulski. Obecnie w sk∏ad zarzàdu wchodzà:
Adela P´dziwiatr - skarbnik, Zofia Mi∏ek,
Józef Wàgrowski i Zdzis∏aw Idzikowski. Klub
dzia∏a w oparciu o w∏asny statut.
W pierwszych latach dzia∏alnoÊci organizowano spotkania z w∏adzami i lekarzami.
Przygotowywano te˝ przy pomocy pracow-
nic Gminnego OÊrodka Pomocy Spo∏ecznej
dietetyczne posi∏ki oraz przekazywano
cz∏onkom przepisy na ich przyrzàdzanie.
W latach 1995 - 2000 organizowano
wycieczki i zwiedzanie zabytków najbli˝szej
okolicy. Zorganizowano wyjazdy turystyczne
do Niepokalanowa, Wroc∏awia oraz kulturalne do kina np. na filmy „Ogniem i
mieczem“, „Pan Tadeusz“. Najwi´kszym
powodzeniem cieszy∏y si´ zawsze spotkania
towarzyskie organizowane w Brzeêniu lub
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
wyjazdowe do Kliczkowa Ma∏ego i Ostrowa.
Z uwagi na podesz∏y wiek cz∏onków (przeci´tny wiek powy˝ej 70-tego roku ˝ycia) i
braku odpowiednich funduszy zrezygnowano z wyjazdów o charakterze turystycznym.
W ostatnich latach g∏ównie organizowane spotkania towarzyskie satysfakcjonujà cz∏onków Klubu. Sà to imprezy na Dzieƒ
Babci i Dziadka, Dzieƒ Matki, Andrzejki,
Op∏atek Wigilijny. Du˝ym zainteresowaniem
cz∏onków cieszà si´ organizowane ka˝dego
roku spotkania przy ognisku - organizowane
jest tzw. Êwi´to pieczonego ziemniaka.
Z inicjatywy kierownictwa GOK w
Brzeêniu w latach 2001 - 2002 Klub przystàpi∏ do Konfrontacji Kulturalnych Gmin
Powiatu Sieradzkiego i uzyska∏ wyró˝nienie
wraz z nagrodà pieni´˝nà Starosty Sieradzkiego. Jury konkursowemu spodoba∏a si´
forma pracy Klubu i przedstawiona „Wigili´
Seniorów“. Otrzymana nagroda, sk∏adki
cz∏onków i wymierna pomoc finansowa
gminy pozwoli∏y na sukcesywny zakup
zastawy sto∏owej.
W roku 2002, dzi´ki pomocy GOK w
Brzeêniu, utworzono spoÊród cz∏onków
Klubu chór liczàcy 17 osób, który odbywa
systematycznie próby pod kierunkiem pana
Mariana Krysiaka. Chór wyst´powa∏ ju˝
wielokrotnie na imprezach wewn´trznych
Klubu oraz bra∏ udzia∏ w Przeglàdzie Zespo∏ów Artystycznych Powiatu Sieradzkiego w
Klonowej oraz w Przeglàdzie Kol´d w
Sieradzu.
Klub istnieje dzi´ki serdecznoÊci,
pomocy w∏adz gminy, pracowników GOPS i
GOK, zarówno obecnej kadencji jak i
poprzednich.
Artyku∏y ˝ywnoÊciowe na imprezy z
okazji Dnia Babci i Dziadka i Op∏atek
kupowane sà przez pracownice GOPS ze
Êrodków bud˝etowych gminy. Wy˝ywienie
na inne imprezy kupowane jest ze sk∏adek
cz∏onkowskich.
Mimo wieku, cz∏onkinie Klubu ch´tnie
anga˝ujà si´ w prace zwiàzane z przygotowaniem posi∏ków, grupy nawet rywalizujà
mi´dzy sobà. Wszyscy sà wdzi´czni
w∏adzom gminy, organizatorom za istnienie
Klubu, umo˝liwianie spotkaƒ cz∏onkowskich,
oglàdania wyst´pów ró˝nych zespo∏ów i
uczestniczenia w imprezach ogólnogminnych.
Dzi´ki ˝yczliwoÊci obecnego kierownictwa Urz´du Gminy, pana Eugeniusza
Owczarka i pani Lidii Jurczak, Klub ma
mo˝liwoÊç organizowania ró˝nych form
˝ycia kulturalnego w pomieszczeniach OSP
w Brzeêniu, oczywiÊcie przy poparciu i
du˝ym zrozumieniu Zarzàdu jednostki.
Zarzàd Klubu jest wdzi´czny wszystkim,
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
którzy pomagajà, bo mimo wielu trudnoÊci
finansowych ma mo˝liwoÊç organizowaç w
ciàgu roku wielu spotkaƒ dla cz∏onków, a bez
pomocy w∏adz gminy, pracowników Gminnego OÊrodka Pomocy Spo∏ecznej i Gminnego OÊrodka Kultury nie by∏oby to mo˝liwe,
nie by∏oby tylu wspania∏ych imprez dostarczajàcych ludziom o bardzo zaawansowanym ju˝ wieku wielu, wielu wra˝eƒ i
radoÊci.
7
Chór Klubu Emeryta i Rencisty - fot archiwum GOK w Brzeêniu.
Spotkanie towarzyskie Klubu Emeryta i Rencisty - fot archiwum GOK w Brzeêniu.
Spotkanie towarzyskie Klubu Emeryta i Rencisty - fot archiwum GOK w Brzeêniu.
27
Odkryte cmentarzysko
w Strzelcach Wielkich!
Ewelina Mielczarek, Sylwia ˚urek Paj´czno
W dniach 19-31 maja 2002 roku
mieszkaƒcy Strzelec Wielkich mieli nie lada
okazj´ prze˝yç przygod´ ze staro˝ytnoÊcià.
Sta∏o si´ tak za sprawà badaƒ archeologicznych rozpocz´tych przez Instytut Archeologii Uniwersytetu ¸ódzkiego i Muzeum
Regionalnego w Radomsku, na cmentarzysku
cia∏opalnym z epoki bràzu. Cmentarzysko
po∏o˝one jest po prawej stronie (ok.100
metrów) od drogi wyje˝d˝ajàc ze Strzelec w
kierunku Paj´czna na polach uprawnych.
Obszar cmentarzyska i jego zasi´g nie jest
dok∏adnie rozpoznany, ale sàdzàc po
znaleziskach luênego materia∏u archeologicznego, tj. fragmentów ceramiki, wiórów
krzemiennych i koÊci na powierzchni pól
mo˝na sàdziç, ˝e jego wielkoÊç mo˝e si´gaç
ok. 2ha.
Wykopaliska ze Strzelec Wielkich - fot. M. Bednarski.
Wykopaliska ze Strzelec Wielkich prezentowane na I Regionalnym Festynie Powiatu
Paj´czaƒskiego - fot. M. Bednarski.
28
O istnieniu cmentarzyska by∏o wiadomo ju˝ od 1957r. kiedy to z tego regionu
wybierano piasek na budow´ koÊcio∏a parafialnego w Strzelcach Wielkich i pierwszy raz
odkryto urny z prochami zmar∏ych w
obstawach kamiennych. Obecnie nie wiadomo co si´ z nimi sta∏o i gdzie trafi∏y, prawdopodobnie zgin´∏y w niewyjaÊnionych
okolicznoÊciach, nikt te˝ nie spowodowa∏
˝eby przebadaç cmentarzysko.
Dopiero w 2000r. w∏aÊciciele pól w
tamtym rejonie kopiàc piasek na w∏asne
potrzeby odkryli dwie urny, które rozbili na
miejscu, a zawartoÊç ich uleg∏a rozproszeniu.
Szczàtki tych urn zebrano i przekazano do
Instytutu Archeologii w ¸odzi. JednoczeÊnie
powiadomiono Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Piotrkowie. Konserwator po
wizji na miejscu i ogl´dzinach regionu cmentarzyska podjà∏ decyzj´ o rozpocz´ciu badaƒ
archeologicznych, które dosz∏y do skutku w
b.r. Ju˝ pierwsze dni wykopalisk wywo∏a∏y
ogromne zainteresowanie i sensacje przyciàgajàc t∏umy zainteresowanych doros∏ych i
m∏odzie˝y szkolnej, oraz licznych przyjezdnych, którzy dowiedzieli si´ o wykopaliskach.
Badaniami interesowa∏y si´ tak˝e na bie˝àco
media. Na powierzchni 3 arów odkryto 43
groby popielnicowe.
Na terenach tych przeprowadzono kilka
lekcji historii, którym okazj´ mieli przyglàdaç
si´ zaproszeni dyrektorzy i nauczyciele miejscowych szkó∏, a szczególnym goÊciem by∏a
starszy wizytator Kuratorium OÊwiaty w ¸odzi
- Oddzia∏ w Wieluniu mgr M. Kania.
Archeolodzy przypuszczajà, ˝e w
pobli˝u Strzelec Wielkich istnia∏a blisko 3 tys.
lat temu osada. Mog∏a si´ znajdowaç w
promieniu od kilometra do dwóch od
odnalezionego cmentarzyska w pobli˝u
p∏ynàcej tam rzeki Pisi. Swój wk∏ad w pojawienie si´ w tej miejscowoÊci archeologów
majà tak˝e sami mieszkaƒcy. Wielu z nich
sygnalizowa∏o, ˝e podczas prac polowych
odnajdowali fragmenty popielnic.
7
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Ile prawdy w...
legendach?
Izabela Sufleta Klonowa
Nie sposób na to pytanie odpowiedzieç. To zale˝y kto i w jaki sposób je nam
przeka˝e. Bo wiara potrafi si´ udzielaç. A do
snucia legend trzeba mieç talent. I nie mo˝na
powiedzieç, ˝e to temat ma∏o istotny w
dzisiejszych czasach. ZnajomoÊç j´zyka i historii narodowej, historii swojego miasta czy
wioski, znajomoÊç legend, wierzeƒ i podaƒ to nasze ˝ycie i nasza PolskoÊç. Nale˝y je
pami´taç, spisywaç s∏owem - zachowaç od
zapomnienia.
Klonowa - to wieÊ o wielkich tradycjach
ch∏opskich a nawet kmiecich - to wierzenia
ludu zwanego Borusami mieszkajàcego (od
Lututowa przez Klonow´ a˝ do Bràszewic) w
lasach. Historia Borusów opisana zosta∏a
przez etnografa Jana Piotra Dekowskiego z
¸odzi, który w latach 50-tych prowadzi∏ na
tym terenie swoje badania. Istnieje wiele
ciekawych podaƒ, w których dopatrzeç si´
mo˝na przestróg zwiàzanych z codziennym
˝yciem na wsi. Wierzono np. dawniej, ˝e
jaskó∏ki zimujà w wodzie, a zabicie jaskó∏ki
by∏o wielkim nieszcz´Êciem. Gdy raz pewien
ch∏opak zabi∏ jaskó∏k´ na pastwisku - okula∏ a
krowy pasàce si´ tam zacz´∏y dawaç mleko z
juhà. Wierzono, ˝e skowronki zimujà w
norkach, które wyk∏adajà krowieƒskim
perzem, opuszczajà je na przedwioÊniu, a
Êw. Agnieszka ogrzewa je i dlatego mówi∏o
si´, ˝e Êw. Agnieszka wypuszcza skowronki.
Innym ptakiem dziÊ nieznanym by∏
zwodzirus, który w ciep∏e wieczory wo∏a∏ „tij
tij“ i wabi∏ ludzi, wciàga∏ w las, a kto za nim
poszed∏ to zginà∏. Gwizdo∏ek - to ptak
nieszcz´Êcia - niedu˝y, szary, mia∏ podobnie˝
ostry i przenikliwy g∏os, siedzia∏ w nim z∏y
duch, gdzie si´ pojawi∏ przychodzi∏y smutek,
strach, nieszcz´Êcie, straty albo choroby.
Mówi∏o si´: „jak si´ odezwie gwizdo∏ek szykuj sobie zaraz do∏ek“. Innym wierzeniem
zwiàzanym z lasem by∏o to, i˝ uwa˝ano, ˝e
do lasu iÊç nie wolno w Êwi´to Matki Bo˝ej
Siewnej. Wtedy Sejmikujà zgromadzone na
skraju lasu w´˝e, ˝mije, s∏uchajà bicia
dzwonów i ksi´˝owskiego kazania.
KiedyÊ mia∏am przyjemnoÊç rozmawiaç
z gaw´dziarzem ludowym z Lututowa -
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
29
Panem Wac∏awem Zab∏ockim, dyrektorem
tamtejszego oÊrodka kultury. Opowiada∏ mi o
pewnym spotkaniu. Spotkanie by∏o dziwne jak mówi∏. W miejscu, gdzie w krajobraz
klonowski wpisa∏a si´ wie˝a ciÊnieƒ zauwa˝y∏
ptaka, wi´kszego ni˝ szpak, na lekko
szczud∏owatych nogach, ciemnego, na
g∏owie którego zobaczy∏ coÊ dziwnego.
„Widzia∏em d∏ugi prosto idàcy czubek, byç
mo˝e pióro, nigdy nie widzia∏em takiego
ptaka. Ptak oczywiÊcie polecia∏, a ja
wielokrotnie pyta∏em amatorów - etnografów
czy znajà takiego ptaka? Nie, raczej nie,
mo˝e z cyrku uciek∏ albo z ZOO. Zdziwi∏em
si´ dopiero niepomiernie, kiedy czytajàc
opracowanie Dekowskiego o wierzeniach
ludowych Borusów z Klonowej odnalaz∏em
wzmiank´ o ptaku, którego opis pasowa∏ do
„mojego“ ptaka, a nazwano go hutek. O
hutku mówiono, ˝e kogo hutek ohuta ten nie
umrze w tym roku, ˝e odzywa∏ si´ kiedy
wyprowadzano byd∏o w pole, by∏ zwiastunem ciep∏a, mówiono, ˝e hutek sieje
traw´“.
Pan Zab∏ocki wierzenia, o których
opowiada traktuje jak zjawiska, które dzia∏y
si´ naprawd´, spisujàc je stara si´ zachowaç
ich autentycznoÊç, choç nie do koƒca si´ da,
bo przecie˝ inaczej brzmià, gdy u˝yje si´
gwary a inaczej opowiedziane wspó∏czesnym
j´zykiem, ma jednak nadziej´, ˝e udaje mu
si´ oddaç ducha tych przekazów i wspomnieƒ. Kiedy na temat dawnych wierzeƒ zjaw, diab∏ów i strachów mówi si´ m∏odzie˝y
i ludziom mieszkajàcym w miastach, ci
najcz´Êciej pukajà si´ znaczàco w czo∏o. Sà
pe∏ni wy˝szoÊci. Drwià z ciemnoty panujàcej
po wsiach.
Klonowa, to wieÊ, w której
przewa˝ajàcà cz´Êç domów stanowià domy
wielopokoleniowe. To przecie˝ dziadkowie
w∏aÊnie opowiadali wnukom o diab∏ach,
strzygach, upiorach, zmorach. Mówili te˝ o
zjawiskach mniej demonicznych - o z∏ym oku
powodujàcym, ˝e chorowa∏y króliki, kurcz´ta
lub sch∏y kwiaty w doniczkach, o urokach i
ich za˝egnywaniu. O niewyt∏umaczalnym
strachu lub o b∏àdzeniu w dobrze znanym
terenie. Czy wszystkie te zjawiska mo˝emy
przypisywaç tylko ciemnocie i zabobonom?
W latach póêniejszych zjawiska nadprzyrodzone zacz´∏a analizowaç nauka. Udowodniono przypadki telekinezji, wywo∏ywania
duchów, jasnowidztwa, prekoniugacji, czytania palcami, poruszania si´ duszy poza
cia∏em fizycznym. Mamy obecnie pe∏no wró˝ek, uzdrawiaczy, bioterapeutów. Teraz
kszta∏cone panie chodzà do wró˝ek i
uzdrawiaczy - ale „dyplomowanych“ - lecz
dalej uwa˝ajà, ˝e majà prawo gardziç znachorami i za˝egnywaczkami.
Legendy - to nasza kultura, to szacunek
30
do tego, w co wierzyli nasi praojcowie, warto
je znaç, choçby i dla siebie samego, po to, by
czasem zatrzymaç si´ na chwil´ nad w∏asnym
˝yciem, zatrzymaç si´ w tym nieustannym
biegu ku post´powi. Te, o których pisz´
opowiadajà dziÊ jeszcze ˝yjàcy mieszkaƒcy
naszej gminy.
O rycerzach na wiatraku
Ludzie powiadajà, ˝e na Du˝ej Wsi ko∏o
Klonowy na górce co na niej wiatrak stoi sà
Êpiàcy rycerze. Czy to na pewno rycerze to
nie wiadomo bo inni powiadajà, ˝e to byli
powstaƒcy. Jak powstanie upad∏o to oni
musieli uciekaç przed carskimi i schowali si´
w loszku pod wiatrakiem. Carscy dobijajà si´
do piwnicy to jeden z nich mówi:
- Lepiej ˝ebyÊmy zgin´li ni˝by carscy mieli
nas w r´ce dostaç.
Wtedy ziemia nagle si´ oberwa∏a i ich
˝ywcem pogrzeba∏o. Mo˝e wi´c to i nie rycerze to byli ale, ˝e coÊ tam jest to ludzie od
dawna wierzà. Piasek ko∏o wiatraka wybrali
ale samej górki nie ruszyli.
Przed tamtà wojnà przysz∏a jedna bardzo
pobo˝na kobieta. Ma∏e dzieciska w domu
g∏odne zostawi∏a. A tu jak na z∏oÊç wiatru ani
krzyny i m∏ynarz mówi co ˝yta nie zemle.
Kobiecina si´ modliç zaczena a tu wiatrak
bez wiatru si´ kr´ci. M∏ynarz jej màki
naszykowa∏ a ˝e biedna by∏a to i grosza nie
wzion. To ona mu przyczy∏a, ˝eby tak jak jej
i jemu rycerze pomagali. Od tego czasu kto
ino ten wiatrak mia∏ to mu si´ darzy∏o.
Chudoba mu nie chorowa∏a i wiatrak bez
wiatru chodzi∏ ca∏y czas. Jeno jakby kto zaklà∏
czy z∏orzeczy∏ to swojego ziarna nie ume∏∏, bo
wiatrak sta∏. Mówià ludzie, ˝e jak siàÊç na
skarpie, prosto w wiatrak w samo po∏udnie i
poczekaç a˝ cieƒ zajdzie za górk´ to zobaczy
sie jak oni wychodzà i obrócà o jedno
skrzyd∏o ramiona wiatraka. Po szkole my
cz´sto siadali naprzeciw wiatraka i czekali.
Skrzyd∏a si´ par´ razy ruszy∏y ale to mo˝e od
wiatru, ale samych rycerzy toÊmy nie widzieli.
Jak Strzyga w Klonowej straszy∏
Dzia∏o to si´ po tamtej wojnie, jak na probostwie by∏ ksiàdz Dalak. Przysz∏o na parafi´
nieszcz´Êcie. Po cmentarzu zaczon strzyga
straszyç. A jak mu si´ na cmentarzu nudzi∏o
robiç ba∏agan to i do koÊcio∏a w∏azi∏. Âwiece
po∏ama∏, lichtarze porozrzuca∏. Razu koÊcielny koÊció∏ otwiera a tu strzyga na niego od
o∏tarza leci. KoÊcielny tak si´ nastraszy∏, ˝e
jeszcze kilka dni ˝y∏ a potem pomar∏. Ksiàdz
Dalak zwo∏a∏ kilku ksi´˝y i ci si´ radzili. By∏o
tak ze trzy albo cztery dni a strzyga po
koÊciele t∏uk∏. Naszkudowa∏ wiela. Poprzewraca∏ ∏awki, szaty liturgiczne podar∏,
lichtarze po∏ama∏, po ca∏ym koÊciele go
nosi∏o. I z tych ksi´˝y jeden taki staruszek
poradzi∏, co trzeba. Zrobili jak mówi∏. Wzieni
cztery ci´˝arne kobiety i cztery êrebne klacze
- bo do takich szatan dost´pu nie ma. Z∏apali
strzyg´ na sznury od mszy na o∏tarzu. Jak
ksiàdz odprawia∏ nad nim odprawia∏ to nic
jeno si´ z ksi´dzem ca∏y czas k∏óci∏. Strzyga w
pasie by∏ sznurami obwiàzany i te sznury do
tych klaczy zaczepiono. Klacze prowadzi∏y te
kobiety. Jak strzyga w Êrodku szed∏ to si´ tak
szarpa∏, ˝e sie te klacze pozrywa∏y i spali∏y.
Kobietom to si´ nic nie sta∏o. Jak na cmentarzu ch∏opy grób jego odkopa∏y, ˝eby
zobaczyç czy tam coÊ z niego zosta∏o, to go
w trumnie nie by∏o. Bo on cia∏o przybiera∏
jeno wtedy jak szkudowa∏. Pochowali go bez
trumny na ∏ugu. Ksiàdz nie wzbrania∏, ˝eby
ludzie rodzinie nie dokuczali. Przecie tamci
temu nic winni nie byli.
Jeszcze o Strzydze
Pewien dziadek, co to jeszcze przed okupacjà pomarli opowiada∏, ˝e dawno temu
chodzi∏ jeden strzyga i straszy∏. Nikt nie
wiedzia∏ kto to taki, ani skàd si´ wzion. Ale
ten strzyga nie by∏ taki groêny. Przychodzi∏ na
Kurpine na ∏àki. Najcz´Êciej przychodzi∏
wieczorami, jak konie wypasali. By∏ barczysty
i troch´ przygarbiony a na g´bie to ca∏kiem
zaroÊni´ty. Podchodzi∏ z zaciÊni´tymi
pi´Êciami do ch∏opaków i pyta∏ : - Chcesz si´
biç? - Chcesz si´ biç ? Jak si´ go prawà r´kà
uderzy∏o to potrafi∏ cz∏owieka ca∏kiem
dobrze pobiç, ale nie bi∏ na Êmierç. Za to jak
si´ go lewà r´kà uderzy∏o to tylko mówi∏:
„TakiÊ màdry. - TakiÊ màdry. I znika∏, jakby go
nigdy nie by∏o. Mówili, ˝e wychodzi∏ spod
takiego du˝ego krza rokity, ale drudzy
zaprzeczali i przysi´gali, ˝e zawsze wychodzi∏
z ∏ozy na torfowiskach.
Czy wolno nam drwiç z wierzeƒ sprzed
kilkudziesi´ciu lat tylko dlatego, ˝e sami tego
nie widzimy i nie doÊwiadczamy? Czy nie jest
najlogiczniejszym wyt∏umaczeniem, ˝e
cz∏owiek swoim umys∏em, „swojà wiarà“,
sam kreuje zjawiska nadprzyrodzone? Po
prostu widzi i s∏yszy to, w co wierzy.
W artykule wykorzystano wiadomoÊci
zawarte w czasopiÊmie „Prace i Materia∏y
Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego
w ¸odzi“ 1960 t. 3.
7
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Wiejskie dworki Gminy ¸ask
Krystyna Kosierb ¸ask
W nieustannie zmieniajàcym si´ obrazie polskiej wsi dwory i dworki sà atrakcyjnymi i wa˝nymi elementami kultury, historii i
rodzimego krajobrazu. Na terenie gminy
¸ask zabytków tego typu jest kilka.
Najstarszym jest renesansowy murowany
dwór w ¸opatkach ko∏o ¸asku. Niewàtpliwie,
dwór ten, wzorowany by∏ na pa∏acu
Zygmunta Starego w Piotrkowie. Podobieƒstwa formalne obu obiektów pozwalajà sàdziç, ˝e wysz∏y spod r´ki mistrza Benedykta
zwanego Sandomierzaninem. Zaliczany jest
do najciekawszych w Polsce XVI wiecznych
murowanych obiektów typu „wie˝a kamienna“. Przyziemie mia∏o charakter sk∏adowo
obronny. Parter mieszkalny, kondygnacja
najwy˝sza - obronny. Na frontonie budynku
stosunkowo dobrze zachowana jest herbowa
tablica z piaskowca z ∏aciƒskà inskrypcjà „Pan
opiekunem moim, nie b´d´ si´ l´ka∏ cokolwiek by nie uczyni∏ ze mnà cz∏owiek“. Od
1876 r. dwór jest w∏asnoÊcià rodziny
Pruskich. Obecnie obiekt w ¸opatkach pe∏ni
rol´ spichlerza i nie zdradza swojej wartoÊci
zabytkowej i dobrej niegdyÊ klasy architektury. Niekonserwowany niszczeje. Oryginalne
polichromowane drzwi z drugiej po∏owy XVI
wieku b´dàce istotnà ozdobà dworu, znajdujà si´ od 1995 roku w Muzeum Okr´gowym
w Sieradzu. Mimo, ˝e budowla od wielu lat
jest przedmiotem zainteresowania Paƒstwowej S∏u˝by Konserwatorskiej, nie ma
˝adnych widoków na jej odrestaurowanie.
Znacznie wi´cej szcz´Êcia ma dworek
w Woli Ba∏uckiej. Wybudowany by∏ oko∏o
1840 roku przez Mateusza S∏odkowskiego.
Ró˝ne koleje losu nast´pnych w∏aÊcicieli
doprowadzi∏y posesj´ do ruiny. W 1981 roku
zdewastowany dworek naby∏ Pan Andrzej
Âwiderski. Przeprowadzi∏ remont budynku i
przywróci∏ mu dawny wyglàd. Zadba∏ o
skromne, ale stylowe wyposa˝enie dworku i
zamieszka∏ w nim wraz z rodzinà.
Eklektyczny dworek zachowa∏ cechy stylu
neogotyckiego i neoklasycystycznego. GoÊcinni i serdeczni gospodarze w odrestaurowanej siedzibie stworzyli niepowtarzalnà
atmosfer´ starego polskiego dworu.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Dwór w ¸opatkach - fot. ze zbiorów MH¸.
Dwór w Ostrowie - fot. Z. Zastró˝ny.
31
Najbardziej okaza∏y jest neobarokowy
dwór w Ostrowie, który by∏ siedzibà ostatnich
w∏aÊcicieli ¸asku. W wrzeÊniu 1895 roku
Micha∏ Szweycer naby∏ dobra ziemskie ¸ask,
w sk∏ad których wchodzi∏a równie˝ wieÊ
Ostrów. Przekaza∏ je najstarszemu synowi
Januszowi tytu∏em darowizny w dniu 5 lipca
1913 r. W wykazie najwi´kszych w∏aÊcicieli
ziemskich w Polsce z 1922 r. Janusz Szweycer
znajdowa∏ si´ na 238 miejscu i posiada∏
majàtek o ∏àcznej powierzchni 5470 ha.
Z relacji ˝yjàcego potomka tej rodziny
Pana Tomasza Szweycera dowiadujemy si´,
˝e wiosnà 1917 roku jego ojciec Janusz
Szweycer podjà∏ decyzj´ gruntownego przebudowania ma∏ego, starego domu w
Ostrowie na du˝y w polskim stylu dworek.
Dobrze zachowany budynek jest parterowy o
wymiarach 42 na 14,5 m z podpiwniczeniem
i poddaszem. Staropolskim zwyczajem
Dwór w Ostrowie - fot. ze zbiorów MH¸
Dwór w Woli Ba∏uckiej - fot. A. Âwiderski
32
wzniesiony jest na „godzin´ jedenastà“.
Autorem projektu by∏ znany architekt warszawski Romuald Gutt. Pod jego kierunkiem w
ciàgu pó∏tora roku przebudowano stary dom,
nale˝àcy najprawdopodobniej do wczeÊniejszych w∏aÊcicieli ¸asku Kr´skich, czyniàc z
niego siedzib´ wygodnà i przyjaznà
domownikom. Stawia∏ go przedsi´biorca
budowlany z Pabianic pan Sobaƒski, majster
ciesielski i murarski. Stolark´ schody i boazeri´ wykonywa∏a firma „Horn i Rupiewicz“ z
Warszawy. Stolarz z firmy „Herodek“ w
Warszawie nastr´czony przez Gutta zrobi∏
napisy na grunt belce „ci, co w tym domu
bywajà, czego nam ˝yczà niechaj sami majà“.
Do budowy dworu u˝yto nowoczesnych
wówczas materia∏ów. Âciany i fundamenty sà
murowane z pe∏nej ceg∏y ceramicznej.
Niestety na Êcianie od strony po∏udniowej
dworku nie zachowa∏ si´ wyrysowany zegar
s∏oneczny z napisem „Godzin nie wyznaczam jak tylko s∏oneczne“. TreÊç napisu do
zegara poda∏ sam Wojciech Kossak. Podobny
widzia∏ w dworku marsza∏ka Ferdynanda
Foch’a w Normandii. Dwór pokryty jest
dachem mansardowym. Wed∏ug relacji
Janusza Szweycera zawartej w „Pami´tnikach“ budow´ dworu ukoƒczono w
listopadzie 1918 roku. W wili´ rozbrajania
Niemców. Troch´ wczeÊniej ukoƒczyli
budow´ podobnego domu w Inczewie
paƒstwo Stefanowie Walewscy. Identyczny
dom postawili Chrystowscy w T∏okini pod
Kaliszem, a wczeÊniej bardzo ∏adny w polskim stylu pod dachówkà, paƒstwo
Pràdzyƒscy w KoÊcierzynie ko∏o Sieradza.
Dwór w Ostrowie stosunkowo niedawno, bo
1989 roku uznano za zabytkowy wpisujàc go
do rejestru zabytków. Istotnym jego walorem
jest neobarokowy styl nawiàzujàcy do XVI
wiecznych pa∏aców, dworów i rezydencji
szlacheckich.
Funkcj´ mieszkalnà dworek w Ostrowie
pe∏ni∏ do drugiej wojny. W czasie wojny okupanci urzàdzili w nim „sztab komisaryczny“,
tote˝ obiekt nie uleg∏ zniszczeniu ani
dewastacji. W wyniku przeprowadzonej w
1944 roku reformy rolnej, wszystkie majàtki
ziemskie majàce powy˝ej 50 ha zosta∏y rozparcelowane. Rodzin´ Szweycerów usuni´to
z majàtku z zakazem zamieszkania w
powiecie ∏askim. Wyposa˝enie domu zosta∏o
przeniesione do Warszawy, gdzie sp∏on´∏o w
czasie Powstania Warszawskiego. Dwór
przeznaczono na oÊrodek Ministerstwa
OÊwiaty. Od 1959 r. jego u˝ytkownikiem jest
Zespó∏ Szkó∏ Ogrodniczych. Obecnie cz´Êç
pomieszczeƒ dawnego dworu ze wzgl´dów
ekonomicznych wydzier˝awiono zak∏adowi
odzie˝owemu i osobie prywatnej.
DziÊ niewiele pozosta∏o z dawnego
wn´trza dworu - jest bardzo zniszczone.
Przebudowane pomieszczenia wyglàdajà jak
sale szkolne. Nie zmieni∏ si´ od czasu wybudowania zewn´trzny charakter dworu. W
1988 r. zmieniono dachówk´ tzw. „esówk´“
na czerwonà blach´ i nad ryzalitem z trzema
pó∏koliÊcie zamkni´tymi oknami zlikwidowano tralkowà balustrad´.
Na uwag´ zas∏uguje dobrze utrzymany
park otaczajàcy ostrowski dwór. Zaprojektowany by∏ przez Franciszka Szaniora (autor
projektu Parku Skaryszewskiego w
Warszawie). G∏ównym walorem krajobrazowym parku jest jego malowniczoÊç i dobra
kompozycja ró˝nego drzewostanu, du˝ej
iloÊci Êcie˝ek i zacisznych zau∏ków.
Zachowa∏y si´ tu pomniki przyrody - dwa
d´by szypu∏kowe o obwodzie 238 cm i 365
cm oraz kasztanowiec bia∏y majàcy 330 cm
w obwodzie pnia. Dzi´ki oczkom wodnym i
dobrze zakomponowanej roÊlinnoÊci panuje
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
tu swoisty, zdrowy klimat.
Piszàc o dworkach le˝àcych w pobli˝u
¸asku trzeba podkreÊliç, ˝e ich w∏aÊciciele
odgrywali równie˝ wa˝nà rol´ w rozwoju
ÊwiadomoÊci narodowej. Na przyk∏adzie
dzia∏alnoÊci rodziny Szweycerów wiemy, ˝e
kultywowanie tradycji polskich i niepodleg∏oÊciowych traktowano jako s∏u˝b´ dla kraju
i obowiàzek obywatelski. Przedstawione tu
dworki (poza dworkiem Pana Andrzeja
Âwiderskiego) popadajà w dalszà ruin´.
Mimo to dziÊ sà atrakcyjnymi zabytkami i
wa˝nymi elementami historii i kultury
lokalnej. Obecnie nie przyciàgajà rzeszy
turystów, ale przy szerszej i ró˝norodnej ich
popularyzacji, majà szans´ staç si´ obiektami
ch´tnie odwiedzanymi. W∏adze miasta
powinny te˝ mieç na wzgl´dzie dobro tych
zabytkowych obiektów, gdy˝ êle by si´ sta∏o,
gdyby znikn´∏y bezpowrotnie z mapy krajobrazowej regionu ∏askiego.
7
Polak - W´gier dwa bratanki...
- o wspó∏pracy kulturalnej
Ziemi Sieradzkiej z Ziemià Palóc
Halina Barden Sieradz
Województwo Nógrad i le˝àca w jego
obr´bie Ziemia Palóc to region o wielkich
tradycjach w pó∏nocnych W´grzech. S∏ynie
on z kultywowania muzyki i taƒca oraz
zwyczajów i obrz´dów w´gierskiej kultury
ludowej. Na terenie tym dzia∏a wiele zespo∏ów ludowych, m.in. w Szécsény, Salgótarjan,
Pasztó, Szügy itp.
W´grzy przywiàzujà du˝à wag´ do
piel´gnowania swoich tradycji. Wielkie
uznanie i zainteresowanie wzbudza funkcjonujàcy w tym regionie ˝ywy skansen w
Hollókö niedaleko Szécsény. Jest to wieÊ o
tradycyjnej zabudowie architektonicznej,
t´tniàca na co dzieƒ ˝yciem, a jej mieszkaƒcy
utrzymujà si´ z rzemios∏a.
Ju˝ od najm∏odszych lat prowadzona
jest w szko∏ach edukacja w zakresie tradycyjnej kultury ludowej; wchodzi ona w
zakres obowiàzkowego programu nauczania.
Stàd te˝ wielki szacunek W´grów do tradycji
i wysoki poziom artystyczny ich zespo∏ów
ludowych. MyÊl´, ˝e w tym przypadku
mo˝emy si´ nawet wiele od nich nauczyç,
aby z jeszcze wi´kszà troskà piel´gnowaç
bogate tradycje Ziemi Sieradzkiej i przekazywaç je z pokolenia na pokolenie.
Nawiàzany kontakt z Powiatowym
OÊrodkiem Kultury w Sieradzu przez Halin´
Batori, Polk´ mieszkajàcà od wielu lat w
Szécsény, okaza∏ si´ niezwykle trafiony i
interesujàcy. Dzi´ki niemu Zespó∏ PieÊni i
Taƒca „Sieradzanie“, na osiemnaÊcie dotychczasowych woja˝y zagranicznych, móg∏ w
2004 roku wyjechaç po raz pierwszy na
W´gry i S∏owacj´, aby na zaproszenie
Instytutu Edukacji i Turystyki w Salgótarjan
uczestniczyç w IX Mi´dzynarodowym
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Festiwalu Folkloru Nógrad. Festiwal ten ma
swojà bogatà tradycj´, jest wyjàtkowy,
bowiem wyst´py majà miejsce w dwóch krajach - na W´grzech i S∏owacji. Patronat nad
nim sprawujà Ministerstwa Kultury obu krajów.
W tegorocznym Festiwalu, odbywajàcym si´ od 28 lipca do 2 sierpnia, uczestniczy∏y 24 zespo∏y. Poza przewa˝ajàcà iloÊcià
zespo∏ów w´gierskich i s∏owackich z pobliskich miejscowoÊci przygranicznych, zaproszono szeÊç zespo∏ów zagranicznych z
nast´pujàcych krajów: Hiszpania, Holandia,
Francja, Korea Po∏udniowa, ¸otwa, Polska.
„Sieradzanie“ jako jedyni reprezentowali
Polsk´ na tym Festiwalu.
Oficjalne otwarcie Festiwalu mia∏o
miejsce w Somoskö na W´grzech, u podnó˝a
wzgórza zamkowego. Ceremonia ta, pomimo deszczu i ch∏odu, mia∏a niezwykle
uroczysty charakter. W trakcie niej odegrano
trzy hymny: W´gier, S∏owacji i Unii
Europejskiej oraz odÊpiewano pieʃ festiwalowà w trzech j´zykach: w´gierskim,
s∏owackim i angielskim; mia∏a tak˝e miejsce
prezentacja flag narodowych i strojów regionalnych przez wybrane pary z poszczególnych zespo∏ów oraz wymiana upominków
pomi´dzy organizatorami a uczestnikami
Festiwalu. Prezentowany przez naszà par´
strój szlachecki spodoba∏ si´ bardzo fotografujàcym.
W pierwszym dniu Festiwalu spotka∏o
nas przyjemne wydarzenie, a by∏o nim
spotkanie z zespo∏em francuskim z Quetigny
ko∏o Dijon, z którym „Sieradzanie“ nawiàzali
kontakt w 1997 roku. Powiedzenie „jaki ten
Êwiat ma∏y“ zyska∏o wi´c na aktualnoÊci.
Jeszcze wi´kszà rang´ i opraw´ artystycznà
otrzyma∏a druga ceremonia otwarcia
Festiwalu, tym razem w Lucenecu na
S∏owacji. Zachowa∏a ona ten sam oficjalny
charakter co uroczystoÊç otwarcia Festiwalu
na W´grzech, a rozpoczà∏ jà korowód ulicami miasta. Na scenie miejscowego amfiteatru
wype∏nionego po brzegi widownià, wystàpi∏y
wszystkie zespo∏y uczestniczàce w Festiwalu,
ka˝dy z 8 minutowym programem. By∏o to
niesamowite wydarzenie, z ca∏ym bogactwem taƒców i muzyki oraz tradycji z ró˝nych
krajów i regionów, a w tej niezwyk∏ej gamie
kolorów i dêwi´ków „Sieradzanie“ - z
taƒcami i przyÊpiewkami swojego regionu.
W trakcie Festiwalu „Sieradzanie“ dali
jeszcze cztery koncerty w towarzystwie
innych zespo∏ów, wszystkie na terenie
W´grzech, tj. w Szügy, Szécsény, Salgótarjan i
Hollókö, prezentujàc ca∏y swój repertuar
obejmujàcy taƒce i przyÊpiewki regionu sieradzkiego, ∏owickiego oraz taƒce narodowe:
polonez i krakowiak.
Zarówno wyst´py na scenie, jak i
przejÊcia korowodowe w wykonaniu naszego
zespo∏u spotka∏y si´ z wielkim aplauzem ze
strony publicznoÊci.
Najwi´ksze jednak wra˝enie na wszystkich zrobi∏a ceremonia zamkni´cia Festiwalu
na W´grzech, która odby∏a si´ w miejscowoÊci Bank, zamieszka∏ej w po∏owie przez
ludnoÊç pochodzenia s∏owackiego. Po∏o˝ona
na jeziorze scena, w kszta∏cie ∏odzi by∏a na
tym Festiwalu ostatnim popisowym wyst´pem wszystkich zespo∏ów. „Sieradzanie“
zaprezentowali na niej krakowiaka. Na
koniec tego wydarzenia zab∏ys∏y Êwiat∏em
bukiety kwiatowe i zacz´∏a si´ wspólna
33
Prezentacja stroju szlacheckiego przez par´ tanecznà ZPiT „Sieradzanie“ podczas
ceremonii otwarcia Festiwalu w Somoskö (W´gry) - fot. archiwum POK.
Ceremonia otwarcia Festiwalu Lucenec (S∏owacja) - fot. archiwum POK.
Spotkanie integracyjne w Pasztó - wspólna nauka taƒców w´gierskich pod kierunkiem Józefa Olaha - fot. archiwum POK.
34
zabawa na scenie. By∏o to zjawisko fascynujàce i widowiskowe.
Podczas Festiwalu towarzyszy∏y nam
niezmiennie, nie tylko na scenie, dwa
w´gierskie zespo∏y: „Agasvar“z Pasztó i
„Iglice“ z Szécsény. Odby∏o si´ równie˝ z
nimi niezapomniane spotkanie integracyjne,
dzi´ki któremu mogliÊmy si´ bli˝ej poznaç.
G∏ównà atrakcjà tego spotkania, po skosztowaniu w´gierskiego gulaszu, by∏a wspólna
nauka taƒców w´gierskich i polskich.
Swój pobyt na W´grzech zakoƒczyliÊmy
zwiedzeniem Budapesztu. Za przewodników
zaoferowali si´ nam w´gierscy przyjaciele.
Wprawdzie na koniec trudno si´ by∏o rozstaç, ale pocieszajàce by∏o to, ˝e wkrótce
czeka∏o nas wspólne spotkanie, tym razem w
Polsce, na Ziemi Sieradzkiej.
Przyjazd do Polski obu zespo∏ów
w´gierskich jest ich pierwszym wyjazdem
zagranicznym. Wchodzàca w ich sk∏ad
m∏odzie˝ ze szkó∏ gimnazjalnych i Êrednich
oraz m∏odzie˝ pracujàca, pochodzi z miejscowoÊci po∏o˝onych w województwie
Nógr·d, oddalonych od siebie o 25 km.
Zespo∏y: „Agasvar“z Pasztó i „Iglice“ z
Szécsény ∏àczy wspólne kierownictwo.
Szefem ca∏ej 38 osobowej grupy jest Stefan
Horvath - za∏o˝yciel i kierownik Zespo∏u
„Agasvar“, by∏y tancerz zespo∏ów ludowych
dzia∏ajàcych na terenie województwa
Nógrad. Kierownikiem artystycznym jest
Józef Olah, choreografem zaÊ jego ˝ona Ivett
Czeresicz. Tancerzom akompaniuje kapela
pod kierunkiem Miklosa Jankury. Mecenat
nad zespo∏ami sprawujà miejscowe domy
kultury i szko∏y. Znaczny wk∏ad w utrzymanie
zespo∏ów wnoszà sami rodzice. Zespo∏y
znane sà miejscowej i okolicznej publicznoÊci. Wyst´powa∏y w wielu miastach na
W´grzech oraz trzykrotnie na wspomnianym
Mi´dzynarodowym Festiwalu Folkloru
Nógrad.
Nasi goÊcie z W´gier swojà wizyt´ w
Polsce, trwajàcà od 25 sierpnia do 30 sierpnia na zaproszenie Powiatowego OÊrodka
Kultury w Sieradzu, rozpocz´li od zwiedzenia Klasztoru Jasnogórskiego w Cz´stochowie; tam te˝ na ich powitanie wyjechali
„Sieradzanie“.
W programie ich pobytu, poza koncertami i zwiedzaniem okolicznych zabytków,
uwzgl´dniliÊmy oficjalnà wizyt´ w Starostwie
Powiatowym oraz spotkanie integracyjne,
które odby∏o si´ w Sieradzkim Parku
Etnograficznym. Sta∏o si´ ono okazjà do
zabawy z „Sieradzanami“ przy ognisku i kontynuowania, rozpocz´tej jeszcze na
W´grzech wspólnej nauki taƒców polskich i
w´gierskich - tym razem do taƒca przygrywa∏y na zmian´ kapele obu zespo∏ów.
W trakcie pobytu na Ziemi Sieradzkiej
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
dali cztery koncerty: w Be∏chatowie, ¸asku,
na do˝ynkach gminno - dekanalnych w
Raczkowie (Gm. Warta) i w Sieradzu. Podobali si´ wsz´dzie; równie˝ na temat ich
wyst´pów pozytywnie wypowiada∏y si´
lokalne media.
Program obu zaproszonych zespo∏ów
okaza∏ si´ dla naszej publicznoÊci bardzo
interesujàcy i widowiskowy. Znalaz∏y si´ w
nim taƒce, pieÊni i obrz´dy z ró˝nych
regionów W´gier: Palóc, Szatmari, Somogy, z
Wschodniej i Po∏udniowej Niziny W´gierskiej oraz taƒce z Siedmiogrodu.
Najstarszym i najbardziej znanym
taƒcem Ziemi Palóc jest Rimoci taniec. Do
dnia dzisiejszego najstarsi mieszkaƒcy wsi
noszà jeszcze stroje ludowe, zachowujà
zwyczaje, piel´gnujà obrz´dy. Stroje majà
bardzo kolorowe, przewa˝a kolor czerwony.
Na sztywno krochmalone halki, których jest
5 - 6, nak∏adajà drobno zmarszczone, kolorowe spódnice w drobne ró˝yczki i kwiatki,
bia∏e bluzki, a na ramiona chusty z fr´dzlami
i korale. Bogactwo stroju odzwierciedla∏o
zamo˝noÊç rodziny. Taki strój otrzymywa∏y
m∏ode dziewcz´ta jako prezent w dniu
przyst´powania do bierzmowania, dostawa∏y
równie˝ buty z cholewkà (kozaczki wiàzane
z przodu). W strojach tych chodzono tylko
do koÊcio∏a. Charakterystyczne dla Ziemi
Palóc by∏y obrz´dy w okresie postu, gdzie
zakazane by∏y wszelkie przyj´cia, zabawy a
nawet wesela, w tym czasie jedynà zabawà
dziewczàt by∏o przedstawianie obyczajów
zwiàzanych z postem „Uka˝ - schowaj si´
zielona ga∏àzko“ - czeka∏y one na zbli˝ajàcà
si´ wiosn´, czeka∏y na mi∏oÊç. Charakterystyczna cecha tego taƒca to du˝o obrotów a
podrzucanie dziewczàt do góry oznacza∏o
zaloty,zwaby.
Taƒce: Domahazi i Szatmari pochodzà
ze wschodniej cz´Êci W´gier. Charakteryzujà
si´ szybkim tempem i znane sà w wielu krajach jako prawdziwe taƒce w´gierskie. Kiedy
taƒczà ch∏opcy to taniec zwany jest verbunkiem. Taƒczy si´ go równie˝ w parach:
ch∏opcy obracajà dziewczyny wokó∏ siebie,
przerzucajà z jednej strony na drugà. Pojawia
si´ tu czardasz taƒczony przez dziewcz´ta w
zwartym kole. Taƒcom towarzyszà Êpiewy.
Taniec ten potocznie zwany jest „karikazo“
(kó∏eczkiem).
Z po∏udniowej Niziny W´gier pochodzi
taniec mieszczaƒski. Charakterystycznà
cechà ubioru m´˝czyzn jest marynarka.
Stroje dziewczàt ciemniejsze w stosunku do
pozosta∏ych strojów ludowych. W taƒcu tym
jest du˝o podskoków. Dziewcz´ta i ch∏opcy
taƒczà jednakowo. Równie˝ z Wielkiej
Niziny W´gierskiej pochodzi taniec zwany
taƒcem „Parobka Kalotaszegi“. Tylko najz-
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Bank - wyst´p ZPiT „Sieradzanie“ podczas ceremonii zamkni´cia Festiwalu
- fot. archiwum POK.
Spotkanie w Starostwie Powiatowym w Sieradzu z udzia∏em M. K∏osa - wicestarosty
sieradzkiego i reprezentacji zespo∏ów w´gierskich oraz ZPiT „Sieradzanie“
- fot. archiwum POK.
Wyst´p zespo∏ów w´gierskich w sieradzkim amfiteatrze - fot. archiwum POK.
35
Spotkanie integracyjne w Sieradzkim Parku Etnograficznym - zabawa zespo∏ów
„Agasvar“ z Pasztó, Iglice z Szécény i ZPiT „Sieradzanie“- fot. archiwum POK.
dolniejsi tancerze potrafià go zataƒczyç
bezb∏´dnie. Sà to popisy figur tanecznych.
Taƒczà go wy∏àcznie ch∏opcy.
Jednym z najstarszych i rzadko pokazywanych taƒców z zachodniej cz´Êci W´gier
Somogy jest taniec spryciarzy; u˝ywa si´ tu
jako rekwizytów szklanych naczyƒ np. karafka z winem na g∏owie czy ciupagi, wzgl´dnie
zwyk∏e kije. Sà to taƒce ˝ywe a piosenki
dynamiczne. Niezwykle okaza∏e sà taƒce z
Siedmiogrodu, jak:
- „Kemenytelki“ jest taƒcem cygaƒskim,
ró˝ni si´ strojem i stylem w stosunku do
taƒców taƒczonych przez W´grów
zamieszkujàcych na tych terenach. Jest chaotyczny. G∏oÊne okrzyki, nawo∏ywania sà oczywiÊcie w j´zyku cygaƒskim.
- taniec „Mezˆsegi“ zachowa∏ najwi´cej
cech renesansu i baroku. ¸àczy style:
cygaƒski, saski, rumuƒski i w´gierski. Jest to
taniec g∏ównie m´ski wirtuozyjny, taƒczony
w parach.
- taniec cygaƒski z Nyirvasvariból. Jest to
taniec m´ski, w którym muzyka i taniec nie
idà w parze. Muzyka jest tylko podk∏adem.
Instrumenty muzyczne to: kana, ∏y˝ki,
pa∏eczki. Istotnym charakterem tego taƒca
jest bojowoÊç, walka.
Wszystkie wymienione taƒce sà
niezwykle ˝ywio∏owe oraz wymagajà du˝ej
zr´cznoÊci i doÊwiadczenia od tancerzy.
Zresztà niektórzy z nich taƒczà ju˝ oko∏o 10
lat.
Wyjàtkowo uroczysty charakter mia∏
ostatni koncert wspólnie z „Sieradzanami“ w
amfiteatrze sieradzkim. Koncert ten, w trakcie którego zaistnia∏y na scenie taƒce w´gierskie i polskie, zakoƒczy∏ kilkudniowà wizyt´
zespo∏ów w´gierskich na Ziemi Sieradzkiej.
Zarówno wykonawcy jak i organizatorzy z
wielkà satysfakcjà przyj´li gromkie brawa od
licznie zgromadzonej w Amfiteatrze publicznoÊci. W trakcie tych owacji przebiega∏a
równie˝ oficjalna wymiana upominków
pomi´dzy zespo∏ami, w której uczestniczyli:
w imieniu Starosty Sieradzkiego - Dariusz
Olejnik, sekretarz Powiatu oraz Zdzis∏aw
Kie∏basa - wiceprezydent Miasta Sieradza.
Podzi´kowaniom nie by∏o koƒca... W
szczególny sposób w mej pami´ci zapisa∏y si´
s∏owa wypowiedziane przez Stefana
Horvatha - kierownika grupy w´gierskiej,
który powo∏ujàc si´ na s∏ynnà maksym´
„Polak - W´gier dwa bratanki ...“ zapewni∏
sieradzkà publicznoÊç o ˝yczliwoÊci W´grów
do Polaków, o wzajemnej przyjaêni i ch´ci
kontynuowania wspó∏pracy kulturalnej przez
stron´ w´gierskà. Wag´ tych s∏ów podkreÊli∏a
jeszcze bardziej pieʃ odÊpiewana przez
naszych goÊci:
„Niech Bóg b∏ogos∏awi gospodarzom,
niech spe∏nià si´ s∏owa prorocze Âw. Jana,
Niech Wam zbo˝a, chleba, wina
nigdy nie zabraknie.
Niech nigdy g∏owa was nie boli,
˝yjcie w szcz´Êciu, radoÊci i pokoju.
˝eby Wasze spichrze, domy i zagrody,
pe∏ne by∏y miodu i trzody.“
Zapewnienia i deklaracje ju˝ nied∏ugo
nabiorà okreÊlonych kszta∏tów. Najbli˝szà
okazjà, aby zaprosiç do Sieradza kolejny
zespó∏ w´gierski, b´dzie jubileusz 30-lecia
Zespo∏u PieÊni i Taƒca „Sieradzanie“
planowany na 16 lipca 2005 roku. Z kolei
rewizyta naszego zespo∏u na W´grzech prawdopodobnie nastàpi w drugiej po∏owie sierpnia.
Wielkà podporà dla naszych dzia∏aƒ jest
˝yczliwoÊç darczyƒców i dobrodziejów, bez
wsparcia których nie moglibyÊmy kontynuowaç cennej wspó∏pracy zagranicznej.
W imieniu wi´c ca∏ego Zespo∏u PieÊni i Taƒca
„Sieradzanie“ dzi´kuj´ serdecznie za
okazanà pomoc.
7
Kilka s∏ów o superexlibrisie
Grzegorza Zdziewojskiego
Marek J´dras Sieradz
Grzegorz Jan Zdziewojski, recte
Zdziewoj, herbu Prus III by∏ te˝ wielkim
mi∏oÊnikiem ksià˝ek. Gromadzi∏ je w swojej
prywatnej bibliotece. Fundowa∏ kosztowne i
artystyczne oprawy introligatorskie, ale
przede wszystkim zaopatrywa∏ je w swoje
36
znaki w∏asnoÊciowe z herbem - czyli superexlibrisy. A posiada∏ ich kilka. Jeden z nich
zosta∏ zaprezentowany przez ksi´dza
Henryka Rybusa w znanej monografii pt.
Biblioteka Kolegiaty ¸askiej (przedr. skrót. zob.
WiadomoÊci
Diecezjalne
¸ódzkie
R.19:1939, nr 6, s. 206 - 306). Kilka innych
znaleziono w zbiorach ksià˝nicy Ossoliƒskich
a tak˝e w Bibliotece Seminarium Duchownego w Lublinie. Ze swoich ksià˝ek cz´sto
robi∏ prezenty instytucjom i koÊcio∏om.
Wiadomo na przyk∏ad, ˝e Bibliotece Jagiel-
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
loƒskiej ofiarowa∏ r´kopis arabski w bia∏ej
oprawie, który dotrwa∏ tu do 1797 roku po
czym zaginà∏ (przypuszcza si´, ˝e zosta∏
wypo˝yczony przez Izabel´ Czartoryskà i ju˝
nie powróci∏). Prezentowany superexlibris
pochodzi w∏aÊnie z tej ksià˝nicy. Sk∏ada si´
on z wyci´tego w drzeworycie wyobra˝enia
herbowego oraz tekstu drukarskiego nad i
pod drzeworytem. Sam drzeworyt, wielkoÊci
92 x 74 mm wyobra˝a herb Prus III w
barokowym obramowaniu owalnym z wieƒca splecionego z dwóch ga∏àzek z wiàzankami z owoców i liÊci w czterech naro˝nikach wszystko, na niektórych odmianach exlibrisu
lekko pokolorowane. Nad drzeworytem siedmiowierszowy donacyjny napis drukarski:
„Hunc Librum Comparauit & Donauit: // P.
Gregorius Ioannes // Zdziewoyski // a Lasco.
// Contionator Oswiecimensis. Atrium
Magister, & // Philosoph. Doct. Anno Christo
Domino // Incarnato, 1640“. Pod drzeworytem dwuwierszowy nadruk z proÊbà do
czytelnika o zwrot ksià˝ki: „Author Librorum,
Poscit te Candide Lektor //Vt reddas pro illo,
vota precesq; Deo“. WielkoÊç drzeworytu z
napisami zajmuje powierzchni´: 147 x 98
mm. Na odwrotnej stronie exlibrisu inkantacja Zdziewojskiego do Êw. Jana Kantego z wizerunkiem Êwi´tego w drzeworycie owalnym.
Po Êmierci Zdziewojskiego (1670)
ksi´gozbiór jego uleg∏ rozproszeniu.
Niewielkie fragmenty znajdujà si´ tu i ówdzie
po bibliotekach, na przyk∏ad w Ossolineum i
Bibliotece Seminarium Duchownego w
Lublinie. Cz´Êç ksi´gozbioru Zdziewojskiego
znajdowa∏a si´ w Bibliotece Kolegiaty ¸askiej.
Lecz ta zosta∏a zdeponowana przed wybuchem II wojny Êwiatowej Bibliotece Diecezjalnej w ¸odzi.
7
Bronek nie ˝yje!
Jan Krzysztof Szcz´sny Sieradz
24 czerwca 2004 roku w 68 roku ˝ycia,
po d∏ugiej i ci´˝kiej chorobie odszed∏ od nas
Bronis∏aw Tomaszewski - malarz, rysownik i
kolekcjoner, artysta prawy i prawdziwy, pe∏en
˝yczliwoÊci dla ludzi zara˝onych mi∏oÊcià do
malarstwa.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Od samego poczàtku zwiàzany by∏ z
Klubem Pracy Twórczej, pe∏niàc w nim szereg
lat funkcj´ przewodniczàcego sekcji plastycznej.
Bronis∏aw Tomaszewski urodzi∏ si´ 25
paêdziernika 1935 roku w Zduƒskiej Woli,
gdzie ukoƒczy∏ Liceum Ogólnokszta∏càce.
Jako m∏ody ch∏opak by∏ pe∏en szacunku i
podziwu dla tych twórców, których dzie∏a
móg∏ oglàdaç od czasu do czasu na wystawach. To by∏a jego edukacja. Wielkà radoÊç
sprawi∏y mu farby olejne Karmaƒskiego,
37
Bronis∏aw Tomaszewski podczas
otwarcia wystawy w BWA w Sieradzu
pt. „ArtyÊci Szkatu∏y“ 26 IX 2003
- fot archiwum FWKMS.
które za swojà pierwszà pensj´, 52 lata temu,
kupi∏a mu starsza siostra. Fragment b∏´kitu
paryskiego trzyma∏ na pamiàtk´, jak sam
wyzna∏ w 1997 roku udzielajàc mi wywiadu
w rozmowie jubileuszowej w 30-lecie pracy
twórczej.
W 1967 roku w ogólnopolskim konkursie na plakat o tematyce olimpijskiej zdoby∏
III nagrod´, wystawia∏ te˝ swoje prace na I
Dorocznej Wystawie Prac Amatorów
Plastyków w Zduƒskiej Woli.
To, ˝e urodzi∏ si´ w Zduƒskiej Woli, a
˝ycie up∏ywa∏o mu w Êrodowisku ma∏omiasteczkowym, niejako narzuci∏o mu tematyk´ przysz∏ych prac malarskich. Mówi∏ o
sobie, ˝e chcia∏ zostaç kronikarzem tego, co
jest mu bliskie, co szybko przemija. Malowa∏
w takiej „ma∏ej Ojczyênie“, której na imi´
Zduƒska Wola.
Klimat miejsc, w których si´
wychowywa∏, biega∏ jako ma∏y ch∏opiec, utrwali∏y si´ na ca∏e jego ˝ycie. Malujàc starà
architektur´ robotniczej Zduƒskiej Woli
sprzed 100 lat pokazywa∏ równie˝ cz∏owieka
tu ˝yjàcego. W ten sposób ulubionym tematem Bronka sta∏ si´ pejza˝ i cz∏owiek ˝yjàcy
w tym pejza˝u. Jego prace przedstawiajà
fragmenty Zduƒskiej Woli, Sieradza oraz
nadwarciaƒski krajobraz. Spacerujàc po
Zduƒskiej Woli o ró˝nych porach dnia i roku
pozna∏ to miasto i sta∏o mu si´ ono bliskie.
Podobnie by∏o z urodà Sieradza, gdzie z racji
38
pracy w „Chemitexie“, pozna∏ to miasto
bli˝ej. Zauroczony jego burzliwà historià,
wielowiekowà architekturà, uroczymi
zakàtkami, podwórkami, zapragnà∏ równie˝
malowaç Sieradz i w ten sposób utrwaliç to,
co szybko odchodzi∏o. Przebywajàc cz´sto w
ciszy wijàcych si´, pofa∏dowanych z lekka
pól, ∏àk, w oderwaniu od miejskiego zgie∏ku,
przestawia∏ si´ na inne fale. To w zakolach
Warty i Grabi powsta∏o szereg prac z ulubionym krajobrazem nadwarciaƒskim jako
g∏ównym tematem.
By∏ bardzo zauroczony postacià Feliksa
Rajczaka, z którym zna∏ si´ ju˝ wczeÊniej. W
1976 roku na seminarium Klubu Pracy
Twórczej w Krzeczowie n. Wartà, Bronis∏aw
Tomaszewski zosta∏ wybrany Przewodniczàcym liczàcej ok. 50 osób sekcji plastycznej
Klubu. W II po∏owie lat dziewi´çdziesiàtych
zaczà∏ malowaç pastelami, gdy˝ nie chcia∏
monotonii. Cz´sto u˝ywa∏ farb olejnych,
akwarel i tempery. Obok malarstwa wtedy
pojawi∏a si´ nowa pasja - pisanie wierszy i
fraszek, które traktowa∏ jako ma∏à odskoczni´
od malowania, którego nie zdradzi∏. W
swoim rodzinnym domu cz´sto rozmawia∏
na temat malarstwa, które sta∏o si´ cz´Êcià
ich ˝ycia rodzinnego. Jego dzieci: Bo˝ena
Marek i Romek wszystkie pokoƒczy∏y szko∏y
plastyczne, realizujàc w ten sposób nie do
koƒca spe∏nione marzenia plastyczne swojego ojca, któremu nie dane by∏o ukoƒczyç
szko∏y plastycznej. Lecz to nie przeszkadza∏o
mu malowaç i wystawiaç od 1967 r., bioràc
aktywny udzia∏ w wojewódzkich i ogólnopolskich konkursach i przeglàdach, zdobywajàc
nagrody i wyró˝nienia. Jego prace plastyczne
prezentowane by∏y na wielu wystawach
zbiorowych i indywidualnych, na ∏amach
pism, m.in. w tygodniku „Echo“, „Siódmej
Prowincji“ oraz wielu katalogach. Bra∏ udzia∏
w plenerach malarskich w S´pólnie
Krajeƒskim, Czaplinku, Olecku,, P∏otniku,
Nieszawie, Ksi´˝ych M∏ynach, MyÊlenicach
n.Rabà, KoÊcierzynie, ¸ucznicy, Za∏´czu
Wielkim. Jego twórczoÊç i aktywnoÊç spotka∏y si´ z sympatià, a Bronis∏aw Tomaszewski
otrzyma∏ m.in. odznaki „Zas∏u˝ony Dzia∏acz
Kultury“, „Zas∏u˝ony dla Województwa
Sieradzkiego“, Nagrody Województwa Sieradzkiego, Wojewody Sieradzkiego, Dyplom
Honorowy Ministra Kultury i Sztuki.
By∏ cz∏owiekiem pogodnym, duszà
towarzystwa podczas seminariów warsztatowych i plenerow artystycznych Klubu Pracy
Twórczej, autorem wielu fraszek i anegdot.
By∏ Bronek naszym Przyjacielem. B´dzie
nam Go bardzo brakowa∏o. I choç cieszymy
si´, ˝e by∏ wÊród nas, to jednak b´dziemy
boleç nad tym, ˝e ju˝ Go wÊród nas nie ma.
Pozostanie z nami poprzez swoje namalowane obrazy i rysunki, wypowiedziane
humoreski, fraszki, ofiarowane z dedykacjami katalogi i swoje obrazy.
Nie zapomnimy Ci´ Bronku ...
Jerzy Kaszuba
Wiersz do Bronka
Jakie teraz pejza˝e malujesz w bezkresie
gdy tak z paletà marzeƒ, w´drujesz po lesie?
Las w Êwiat∏oÊci skàpany, gdzie pióra
furkoczà
gdy anio∏owie cichcem, na wernisa˝ kroczà
Spoglàdajcie na niebo. Od dzisiaj
(za to r´cz´)
Bronek na niebie malowaç b´dzie t´cz´.
Roman Tomaszewski
ProÊba do Ojca malarza
Nie odchodê z paletà
Na rajskie ∏àki
Tam mistrzów p´dzla ju˝ dosyç
Lipy pachnàce wystrzeli∏y pàki
Pierwsze siano uk∏ada stosy
Rajskie kwiaty malowaç za wczeÊnie
Tobie Ojcze!!!
Begonie czekajà!!!
Stroƒska górka i zau∏ki miejskie
Sosny Por´b si´ Tobie k∏aniajà
Nie odp∏ywaj w u∏udy dziedzin´
I beretu czarnego nie wdziewaj
Choç czekajà orszaki anielskie
Choç ju˝ znaczà Ci drog´ do nieba
P∏aczà dziÊ lipy
I p∏aczà klony
Z∏oty s∏onecznik
Pochyli∏ g∏ow´
Czerwonym makiem
Zacisnà∏ usta
Czerwiec w ˝a∏obie
I ∏àki p∏owe
I tylko topól konar strzelisty
Mi´dzy ob∏okiem rysuje drog´
Którà jednak na ........wieczny plener
Odchodzisz sam
.........z Bogiem.......na drog´.
25.06.2004
7
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
I Powiatowy Plener Malarski
„Krajobrazy Nadwarciaƒskie“
w Powiecie Paj´czaƒskim
Ewa Strzelec Paj´czno
Tereny przyrodnicze i krajobrazowe
oraz szlaki turystyczne sà du˝à atrakcjà
Powiatu Paj´czaƒskiego. Mi´dzy innymi,
warto odwiedziç okolice Rezerwatu W´˝e w
Gminie Dzia∏oszyn. Przez te tereny, wÊród
sosnowych lasów i ostaƒców wapiennych
wije si´ cudownie rzeka Warta, tworzàc
miejscami wodne kaskady i rozlewiska.
Dolina Warty na tym odcinku jest niezwykle
malownicza - rzeka p∏ynie tu ca∏kowicie naturalnym, nie zmienionym dzia∏alnoÊcià
cz∏owieka korytem.
Na pó∏noc od Dzia∏oszyna z Góry Zelce
rozciàga si´ pi´kny widok na Dzia∏oszyƒski
Prze∏om Warty. W okolicy jest oko∏o 10
jaskiƒ, w tym jaskinia Samsonowicza, znana
z koÊci zwierzàt sprzed 6 milionów lat.
Nieopodal strzegà Warty Góra Wapiennik i
Góra Âw. Genowefy, która obserwowana z
dalszej odleg∏oÊci przypomina trupià czaszk´.
Ciekawostkà przyrodniczà jest ˝abi staw
- oczko wodne po∏o˝one ko∏o Bobrownik,
oko∏o 50 m powy˝ej dna doliny Warty,
poroÊni´te grzybieniem pó∏nocnym, który
zakwita póênà wiosnà pokrywajàc staw
bia∏ym kobiercem oraz Suchy ¸ug - rzadki
typ ekosystemu z ciekawà florà torfowiska.
Ten prezent, jaki przyroda podarowa∏a
ludziom, by∏ inspiracjà do zorganizowania I
Powiatowego Pleneru Malarskiego pt.
„Nadwarciaƒskie Krajobrazy“.
Zaproszenia Powiatowej Biblioteki
Publicznej w Paj´cznie zosta∏y przyj´te
zarówno przez uznanych jak i poczàtkujàcych artystów z Powiatu Paj´czaƒskiego.
Od 2 do 6 sierpnia tworzyli razem:
Maria Puczkowska, Józef K´piƒski, Jan Pasek,
Sylwia Perczak, Ma∏gorzata Perczak, Witold
Kr´˝el, Katarzyna Gwoêdzik, Marcin Usarek i
Ewa Strzelec - organizator.
GoÊcinnoÊç Domu Pomocy Spo∏ecznej
w Bobrownikach, pi´kna pogoda i entuzjazm
uczestników sprzyja∏y twórczej atmosferze
oraz uchwyceniu pi´kna okolic Bobrownik.
Wyt´˝ona praca w dowolnych technikach:
akwareli, pastelach i oleju na p∏ótnie,
przynios∏a wspania∏y efekt.
Na ponad 50 pracach artyÊci uwiecznili
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Sylwia Perczak - Wierzby, pastel.
Jan Pasek - ˚abi staw, akwarela.
39
Kasia Gwoêdzik - Na brzegu rzeki, akwarela.
Ma∏gorzata Perczak - Wierzby, akwarela.
Ewa Strzelec - Grzybienie, olej.
40
krajobrazy rzeki Warty, wapienio∏omy, jaskinie, ˚abi Staw i kwitnàce nenufary,
przepi´kne wierzby, ludzi i zwierz´ta, pasieki
oraz zanikajàcà zabudow´ wiejskà. Szkoda
by∏o opuszczaç goÊcinne Bobrowniki. Ale
rozstanie nie by∏o d∏ugie. Uczestnicy pleneru
spotkali si´ wkrótce na wystawie prac, zorganizowanej przez Powiatowà Bibliotek´
Publicznà w Paj´cznie.
14 wrzeÊnia artyÊci zaprezentowali swój
dorobek plenerowy szerszym kr´gom
odbiorców. „Green Club“ przy ul. Zielonej w
Paj´cznie goÊci∏ w ten dzieƒ animatorów kultury, przyjació∏ i rodziny uczestników pleneru
oraz przedstawicieli w∏adz samorzàdowych
Powiatu. Przyjacielska atmosfera, ciep∏e
przyj´cie prac malarskich, wyst´p piosenkarski Katarzyny Usarek i Jana Paska oraz
goÊcinnoÊç gospodarza lokalu Jacka Lewery
sprawi∏y, ˝e by∏ to jeden z niezapomnianych
wieczorów dla twórców Nadwarciaƒskich
Krajobrazów.
A za rok nast´pny plener ukazujàcy
kolejne przepi´kne tereny Powiatu Paj´czaƒskiego.
Ju˝ z niecierpliwoÊcià czekamy na
wspólne malowanie.
Powiatowa Biblioteka Publiczna w
Paj´cznie sk∏ada serdeczne podzi´kowania
za udzia∏ wszystkim uczestnikom pleneru.
Goràco dzi´kujemy równie˝ Burmistrzowi
Miasta i Gminy Paj´czno Panu Dariuszowi
Tokarskiemu, Wójtowi Gminy Kie∏czyg∏ów
Panu Czes∏awowi Iskrze oraz Wójtowi Gminy
Strzelce Wielkie Panu Januszowi Komarowi
za wsparcie finansowe przeznaczone na
zakup materia∏ów malarskich dla uczestników pleneru.
Refleksje uczestników:
Kasia Gwoêdzik, jedna z najm∏odszych
uczestniczek pleneru:
„Pierwszy plener to naprawd´ wyjàtkowe wydarzenie w ˝yciu m∏odego artysty.
Zaczyna on rzeczywiÊcie uczestniczyç w
tworzeniu czegoÊ wa˝nego i stykaç si´ z ludêmi, którzy mogà go wiele nauczyç. Poza tym
rozbudza wiar´ we w∏asne si∏y twórcze, co
jest bardzo istotne. Obcowanie z przyrodà i
próba wykradzenia jej choçby kilku ulotnych
chwil ˝ycia uspakaja, pozwala si´ wyciszyç i
uwierzyç choç na chwil´, ˝e „˝yjemy na
najlepszym z mo˝liwych Êwiatów“ jak twierdzi∏ Leibniz.
Pogoda by∏a pi´kna. Ka˝dy stara∏ si´
stworzyç coÊ godnego uwagi i móg∏ liczyç na
pomoc i rady innych uczestników. Ciekawe
jest, ˝e tworzono prace najró˝niejszymi technikami, w ogromnej rozpi´toÊci tematycznej
i stylowej. Innà wa˝nà sprawà by∏a swoboda
twórcza, ka˝dy stara∏ si´ zawrzeç w swoich
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
rysunkach czàstk´ siebie, nie kopiujàc
innych.“
Sylwia Perczak, malarka :
„W Bobrownikach nigdy nie by∏am i niewiele
o tej miejscowoÊci wiedzia∏am. Chyba tylko
to, ˝e le˝y nad Wartà i jest tam ∏adnie. Na
plenerze by∏o 9 osób w wieku od 12 do 70
lat. MieszkaliÊmy w dwuosobowych domkach z werandà w DPS. Pami´tam taki
wyjàtkowy dzieƒ, kiedy wracajàc z góry Âw.
Genowefy, szliÊmy wzd∏u˝ Warty i znaleêliÊmy si´ w „sadzie wierzbowym“. W bajkowej ciszy rozsiedliÊmy si´, zacz´liÊmy rysowaç i malowaç. Plener nad Wartà by∏
niesamowicie twórczy. MyÊl´, ˝e powsta∏o na
nim naprawd´ du˝o dobrych obrazów.“
7
Maria Puczkowska - Sp∏yw rzekà Wartà, olej.
Józef K´piƒski - Rzeka Warta, olej..
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
41
Po raz piàty do Dàbrowy zawitali twórcy!
Plener to wyjàtkowe wydarzenie artystyczne
Jan Krzysztof Szcz´sny Sieradz
Historyczna Ziemia Sieradzka jest jednym z pi´kniejszych zakàtków województwa
∏ódzkiego. Malowniczy krajobraz, zabytkowe
dworki oraz kultywowane pieczo∏owicie
tradycje ludowe tworzà tu szczególny klimat
sprzyjajàcy pracy twórczej. Stàd bardzo
ch´tnie na Ziemi´ Sieradzkà zaglàdajà artyÊci
uprawiajàcy ró˝ne dziedziny sztuki.
To z myÊlà o nich od pi´ciu lat organizowane sà ogólnopolskie plenery artystyczne, których bazà jest staropolski dworek w
podsieradzkiej wsi Dàbrowa Wielka. Od
poczàtku uczestniczà w nich artyÊci plastycy i
twórcy nieprofesjonalni z województwa
∏ódzkiego i innych regionów naszego kraju.
Sà to malarze, rzeêbiarze, fotograficy i poeci.
Efektem tygodniowego spotkania sà zawsze
ciekawe prace plastyczne: obrazy i rzeêby prezentowane póêniej na wystawach
poplenerowych.
Plener w Dàbrowie Wielkiej to nie tylko
praca twórcza, ale tak˝e nieprzerwana
impreza kulturalna, w której aktywnie uczestniczà nie tylko artyÊci, lecz tak˝e mieszkaƒcy
gminy Sieradz i powiatu sieradzkiego.
M∏odzie˝ ma mo˝noÊç bezpoÊredniego kontaktu ze sztukà, natomiast artyÊci majà okazj´
do spotkaƒ z przedstawicielami Êwiata kultury, gospodarki i polityki. O tym, ˝e impreza
jest interdyscyplinarna Êwiadczy od jej
poczàtków bogaty program pleneru.
W dniach 28 czerwca - 4 lipca br. w
Gospodarstwie Agroturystycznym „Melisa“
paƒstwa Melanii i Macieja Najmrodzkich
odby∏ si´ jubileuszowy V Ogólnopolski Plener
Artystyczny - Dàbrowa Wielka ’2004.
Impreza, której organizatorami byli: Powiatowy OÊrodek Kultury w Sieradzu, Wójt
Gminy Sieradz, Gospodarstwo Agroturystyczne „Melisa“ w Dàbrowie Wielkiej,
Wojewódzki Fundusz Ochrony Ârodowiska i
Gospodarki Wodnej w ¸odzi i Fundacja
Wspierania Kultury Miasta Sieradza odby∏a
si´ pod patronatem Marsza∏ka Województwa
¸ódzkiego i Wojewody ¸ódzkiego. Plener, w
którym wzi´li udzia∏ malarze i rzeêbiarze z
ca∏ej Polski odbywa∏ si´ pod has∏em
„Promocja Województwa - Powiatu - Gminy“, a jego tematem przewodnim by∏a
prezentacja walorów przyrodniczych i krajobrazowych Ziemi Sieradzkiej. - WieÊ to nie
tylko produkty rolne, ale tak˝e oblicze kulturalno - spo∏eczne. Region nasz ma bogate
walory przyrodnicze i turystyczne. Stàd - z
Zdzis∏aw Walter dobry duch pleneru... - fot - J. K. Szcz´sny.
42
Dàbrowy Wielkiej wywodzi si´ znakomity
pisarz Teodor Goêdzikiewicz, nazywany
s∏usznie piewcà Sieradzczyzny, którego 20.
rocznic´ Êmierci w tym roku w listopadzie
b´dziemy obchodziç. Wszystko to zas∏uguje
na uwag´ i docenienie - mówi∏ Micha∏ K∏os,
wicestarosta sieradzki otwierajàc wraz z
Halinà Barden - dyrektor Powiatowego
OÊrodka Kultury w Sieradzu, Henrykiem
Âwiniarskim - Wójtem Gminy Sieradz i Melanià i Maciejem Najmrodzkimi - gospodarzami obiektu, tegoroczny jubileuszowy plener.
- WykorzystaliÊmy zakàtek Dàbrowy
Wielkiej, za dworem, który mia∏ ulec
zniszczeniu i przeznaczyliÊmy go na dom dla
nas na czas emerytury. DziÊ goszczà w nim
artyÊci, a on sam jawi si´ jako dom pracy
twórczej. Twórcy, którzy zaglàdajà tu co roku
sà ludêmi o szalonej wra˝liwoÊci - podkreÊli∏
Maciej Najmrodzki. W tym roku zaproszenie
organizatorów przyj´li i do Dàbrowy zawitali
nast´pujàcy artyÊci: malarze - El˝bieta
Piotrowska (Zduƒska Wola), Mariola Bartuzel
(Dobroƒ), Magdalena KapuÊciƒska KwaÊniewska, Zdzis∏aw Walter i Tadeusz
Majda (wszyscy z ¸odzi), Anna Gil (Trzcianka
Wielkopolska), Iwona Bobrycz (Sieradz),
Anna Maciƒska, Ewa Widera (Wieluƒ),
Janusz Ulatowski (WrzeÊnia), Stefan Bielecki
(Sieradz), Wojciech Nogala (Sieradz) i
rzeêbiarze - Wojciech Grz´dowski (Petrykozy), Henryk Staszko (Wieruszów) i Kazimierz
Gawron (Char∏upia Ma∏a). Opiek´ artystycznà organizatorzy powierzyli malarzowi i
fotografikowi z ¸odzi Zdzis∏awowi
Walterowi, a funkcj´ komisarza Janowi
Krzysztofowi Szcz´snemu z Powiatowego
OÊrodka Kulturu w Sieradzu.
Bogaty by∏ program dàbrowskiej
imprezy. ArtyÊci nie tworzyli tylko w samej
Dàbrowie, ale odwiedzali inne urocze i
ciekawe zakàtki gminy Sieradz i powiatu sieradzkiego.
Pierwszego dnia odby∏ si´ wieczór artystyczny z udzialem malarza i fotografika
Zdzis∏awa Waltera, a komisarz pleneru
wyg∏osi∏ prelekcj´ „O Dàbrowie Wielkiej,
Teodorze Goêdzikiewiczu w 20 rocznic´
Êmierci i dàbrowskich plenerach artystów“.
Drugi dzieƒ up∏ynà∏ plenerowiczom na pracy
w plenerze i malowaniu Dàbrowy Wielkiej,
zwiedzaniu b´dàcej wizytówkà NadleÊnictwa Z∏oczew - Szkó∏ki LeÊnej Dàbrowa, po
której z sercem oprowadza∏ nas jej gospodarz
- leÊniczy Artur Musia∏, który swoje wolne od
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
pracy chwile poÊwi´ca malarstwu, rzeêbie i
pisaniu. Pe∏en we wra˝enia z prze˝ywania
pi´kna Dàbrowy i okolicy dzieƒ zakoƒczy∏o
spotkanie z Krzysztofem Garà z Dyrekcji
Sieradzkich Parków Krajobrazowych. Ten
znany nie tylko na Ziemi Sieradzkiej przyrodnik, fotografik i autor wielu albumów i
publikacji o tematyce przyrodniczej w
ciekawy sposób opowiada∏ o swoich pasjach,
pi´knie nadwarciaƒskiej flory i fauny, a ujà∏
wszystkich bogatà wiedzà o ... nietoperzach.
GoÊç wieczoru w Sali kominkowej Domu
Pracy Twórczej w Dàbrowie Wielkiej
obdarowa∏ artystów ciekawymi pocztówkami
i wydawnictwem swojego autorstwa. Ârod´
artyÊci sp´dzili na pracy w plenerze: zwiedzili
m. in. zabytkowy koÊció∏ w Chojnem, odbyli
spacer po tej uroczej miejscowoÊci, a wieczorem byli uczestnikami artystycznego
spotkania z ogniskiem pn. „Chojne artystom“. Dzia∏ajàcy w tej miejscowoÊci Zespó∏
Obrz´dowy Chojne, który prowadzi
niestrudzona w kultywowaniu folkloru, obyczajów i obrz´dów wsi sieradzkiej Janina
Âwiniarska, na przestrzeni kilkudziesi´ciu lat
zdobywa∏ laury w kraju i poza jego granicami, a dla artystów zaprezentowa∏ przed
miejscowà remizà fragmenty swojego sztandarowego widowiska pt. „Wesele Sieradzkie“. Wyst´pujàcy w sieradzkich pasiakach
cz∏onkowie zespo∏u obrz´dowego zyskali
sympati´ goÊci z Dàbrowy. Pary w pi´knych
strojach sieradzkich fotografowane przez
Zdzis∏awa Waltera stanà si´ zapewne tematem jego malarskich zainteresowaƒ. Udany
pobyt w Chojnem zakoƒczy∏y wspólne
ognisko z kie∏basà, smacznym plackiem
dro˝d˝owym i taƒcami ludowymi i wspó∏czesnymi. Niezwykle wype∏niony by∏ czwarty
dzieƒ pleneru. Po po∏udniu przed Szko∏à
Podstawowà w Dàbrowie Wielkiej noszàcà
od 5-ciu lat imi´ Teodora Goêdzikiewicza
Teatr Dru˝yny Harcerskiej im. Czes∏awa
Mi∏osza z W∏ynia zaprezentowa∏ widowisko
pt. „Wielki targ“. Spektakl nagradzany na
wszelkiego rodzaju przeglàdach i festiwalach
teatralnych spodoba∏ si´ starszym i m∏odszym
mieszkaƒcom Dàbrowy Wielkiej i okolic.
Wieczór zaÊ up∏ynà∏ pod znakiem agroturystyki i poczàtkach ˝ycia akademickiego w
Sieradzu. Agroturystyka by∏a obecna poprzez
zaproszenie do Dàbrowy Wielkiej przedstawicieli gospodarstw agroturystycznych z
powiatu sieradzkiego i prelekcji jakà o agroturystyce wyg∏osi∏a Halina Michalak z
Wojewódzkiego OÊrodka Doradztwa Rolniczego w KoÊcierzynie. O ambicjach
Sieradza i dniu codziennym rodzàcej si´
spo∏ecznoÊci akademickiej, za sprawà
osiad∏ej w tym mieÊcie i dobrze si´ rozwijajàcej Wy˝szej Szkole HumanistycznoEkonomicznej opowiada∏ jej rektor
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Uczestnicy pleneru - w tle rzeêby - fot - J. K. Szcz´sny.
Kazimierz Gawron przy pracy - fot - J. K. Szcz´sny.
Iwona Bobrycz malowa∏a parkowà alej´ - fot - J. K. Szcz´sny.
43
Krzysztof Gara ujà∏ wszystkich swojà wiedzà o przyrodzie - fot - J. K. Szcz´sny.
W Chojnem taƒczono sieradzkie taƒce
ludowe - artyÊci i cz∏onkowie Zespo∏u
Obrz´dowego
- fot - J. K. Szcz´sny.
dr Mariusz Gorzeƒ. Mówi∏ o kierunkach
studiów i dzia∏aniach na rzecz miasta przez
pracowników i studentów uczelni.
Sta∏ym goÊciem i osobà dzielàcà si´
swoim doÊwiadczeniem i wiedzà z uczestnikami dàbrowskich spotkaƒ artystów jest
Andrzej Najmrodzki z redakcji „Muzyka i
AktualnoÊci“ I Programu Polskiego Radia. Tak
by∏o i w tym roku. Zebranym przybli˝y∏
„˝ywot Karla Dedeciusa“ urodzonego w
¸odzi t∏umacza literatury polskiej i omówi∏
stosunki polsko-niemieckie ilustrujàc je swoimi nagraniami audycji z ciekawymi ludêmi,
jak np. nie˝yjàcym ju˝ Andrzejem Szczypiorskim.
Sobota min´∏a na pracy w plenerze,
wykaƒczaniu powsta∏ych prac i przygotowywaniu wystawy mokrych jeszcze obrazów, rysunków i rzeêb. Tradycyjnie ju˝ organizatorzy i uczestnicy pleneru przygotowywali si´ przez ca∏y dzieƒ do kulminacyjnego punktu pleneru: wieczoru z udzia∏em Organizatorów, Dobrodziejów i Przyjació∏ V Ogólnopolskiego Pleneru Artystycznego oraz z bardzo bogatym programem.
Tym, którzy zajrzeli wówczas do Dàbrowy w
happeningu ekologicznym zaprezentowali
si´ wokaliÊci Powiatowego OÊrodka Kultury,
Teatru Penetracji, artyÊci na okolicznoÊciowej
wystawie poplenerowej pokazali to, co przez
tydzieƒ stworzyli. Jury z∏o˝one z organizatorów nagrodzi∏o obraz Iwony Bobrycz i
rzeêb´ Henryka Staszko, a publicznoÊç za
najciekawszy uzna∏o obraz Magdaleny
KapuÊciƒskiej - KwaÊniewskiej. Wszystkim
wyró˝nionym nagrody ufundowane przez
Wojewódzki OÊrodek Ruchu Drogowego w
Sieradzu wr´czy∏ jego dyrektor Henryk
Waluda.
Zebrani degustowali m.in. potrawy
przyrzàdzone przez paƒstwo Halin´ i
Edwarda P´dzików - w∏aÊcicieli Fermy Suma
Afrykaƒskiego w Dzigorzewie oraz bawili si´
przy Êpiewie i muzyce Sieradzkiej Kapeli
Ludowej z Powiatowego OÊrodka Kultury w
Sieradzu.
Nast´pnego dnia - w niedziel´ przed
przepi´knym koÊcio∏em Êw. Micha∏a
Archanio∏a w Dàbrowie Wielkiej zosta∏y
pokazane powsta∏e na plenerze prace
malarskie. Mogli je podziwiaç wszyscy parafianie obecni na mszach Êwi´tych, a tak˝e
podà˝ajàcy t´dy szlakiem Sieradzkiej eSKI
nad Zalew Próba mieszkaƒcy Sieradza. Przed
sumà i w jej trakcie w koÊciele z koncertem
wystàpi∏ Zespó∏ Wokalno - Muzyczny MIILLLENIUM dzia∏ajàcy przy KoÊciele B∏ogos∏awionej Urszuli Ledóchowskiej w Sieradzu Monicach.
A po obiedzie odby∏o si´ uroczyste
zakoƒczenie V Ogólnopolskiego Pleneru
Artystycznego Dàbrowa Wielka` 2004. Jaki
by∏ tegoroczny plener? Teraz po jego
zakoƒczeniu mo˝na powiedzieç, ˝e
dàbrowska impreza by∏a jeszcze bardziej
owocna ni˝ poprzednie. Mia∏a te˝ z racji
jubileuszu szczególnà opraw´. Sta∏o si´ tak za
sprawà samorzàdów Gminy Sieradz i
Powiatu Sieradzkiego, które zawar∏y porozumienie o wspó∏dzia∏aniu w organizacji
pleneru. Rodzinna atmosfera i serdecznoÊç
Gospodarzy - Melanii i Macieja Najmrodzkich oraz wyjàtkowoÊç zaproszonych goÊci
przyczyni∏y si´ do tego, ˝e plener w
Dàbrowie Wielkiej w porze kwitnienia nenufarów sta∏ si´ wyjàtkowym wydarzeniem
artystycznym. Âwiadczà o tym pozosta∏e
prace malarskie i rzeêbiarskie, a tak˝e
wspomnienia jego uczestników.
7
Prezentujemy m∏odych twórców
S∏awomir Ko∏odziejczyk Sieradz
Redakcja „Siódmej Prowincji“ od
pewnego ju˝ czasu zaprasza m∏odych twórców na swoje ∏amy. W tym numerze naszego
kwartalnika publikujemy wiersze i prace plastyczne autorów z Sieradza, Zduƒskiej Woli i
¸asku zwiàzanych z Ko∏em M∏odych Klubu
Pracy Twórczej, Klubem Literackim „Topola“,
44
Grupà Artystycznà „Anima“ oraz niezrzeszonych.
Oczekujemy, ˝e m∏odzi twórcy zaprzyjaênià si´ z nami jeszcze bardziej i nawià˝à
sta∏à wspó∏prac´. Ko∏o M∏odych Klubu Pracy
Twórczej, dzi´ki ˝yczliwoÊci dyrektorki
Powiatowego OÊrodka Kultury, Haliny
Barden, ju˝ nied∏ugo otworzy Ma∏à Galeri´,
w której b´dà prezentowane najlepsze prace
m∏odych plastyków z naszego regionu.
Prace plastyczne i wiersze prosimy
dostarczaç w ka˝dy wtorek do „Piwniczki
Artystycznej“ przy POK w Sieradzu.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Marika Kmieç
Bart∏omiej Antosik
Kaktusy
* * *
no wi´c siedz´
tutaj poÊrodku
pokoju
z r´kami wyciàgni´tymi
do przodu
z d∏oni
powyrasta∏y mi
kaktusy
dzieƒdobry tu Êwiat pogrà˝ony w pokoju
ja tu taƒcz´ a
wy genialni
uczniowie jàkajàcej si´ historii
sami przyÊpiewujecie refreny z fin de sieclu
dzieƒdobry tu jutro z kacem po utopii
jeszczem wczoraj legendà
teraz dorównam sobie
dzieƒdobry tu Êwiat pogrà˝ony w pokoju
poszukaj mnie mi∏y
taƒcz´ w reaktorze
to te
których ziarna
posia∏eÊ
wtedy
wiosnà
mówi∏eÊ tyle
pi´knych
wznios∏ych s∏ów
Agnieszka Strza∏a
potem mówi∏eÊ
my nie dla siebie
i pr´dzej wyrosnà nam
kaktusy
na d∏oniach
ni˝ si´
pokochamy
zrywam si´
skrzyd∏ami bij´ w okna rozpaczy
spadam bia∏ym puchem
wprost pod twoje stopy
a dziÊ...
dziÊ g∏adkoÊç
twoich d∏oni
jest niczym
aksamit nocy
delikatna i mi´kka
a ja
ja wcià˝ podlewam
swoje
koktusy
Ptak
Kacper Ciesielski (Warta)
Sylwester Witczak
Statek Turnera
GdzieÊ wÊród morskiej pustyni
p∏onie statek Turnera
p∏omienie bawià si´ drewnianym stateczkiem
jak dziecko klockami
a dym unosi pustà wiadomoÊç SOS
˝eglarze czekajà na kl´czkach
a˝ zostanà zbawieni przez p´dzel malarza
a mo˝e czekajà a˝ stanà si´ cz´Êcià dymu
nikomu si´ nie spieszy
nawet p∏omienie
z flegmatycznym zapa∏em
zjadajà s´k po s´ku
a statek próbuje p∏ynàç do Boga
Karina Forjasz
Sieradz
w ka˝dej uliczce
zakl´∏am jedno wspomnienie
jedno ma∏e muÊni´cie
wsz´dobylskiego szcz´Êcia
Paulina Bobrycz
w ka˝dà ceg∏´ kamienic
wepchn´∏am okrzyk radoÊci
niezagubionego w t∏umie
dziecka
Alicja Pertkiewicz
nie znacie dnia, ani godziny
Mama mówi: nie op∏aca si´
cerowaç tej poduszki
zaraz i tak si´ podrze
przecie˝
chowam g∏ow´ w nadwarcianski piasek
ukrywam si´
przed WszechÊwiatem
wielkich miast
wkrótce
ze ∏zà w oku
spod skrzyde∏ Sieradza
wyfrun´
ja dalej ceruj´
mo˝e to akurat wystarczy
do koƒca Êwiata
Agata Sukiennik (¸ask)
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
7
45
Za∏o˝enie dworsko
parkowe w Parcicach
Pawe∏ Gwa∏t O˝arów
Parcice sà wsià le˝àcà na terenie historycznej ziemi wieluƒskiej, mniej wi´cej w
po∏owie drogi pomi´dzy Wieluniem, a
K´pnem. Jak wiele wsi na tym terenie,
Parcice posiadajà dwór i park, Êwiadczàce o
ich historii oraz o tradycjach szlacheckich i
dawnym uk∏adzie urbanistycznym.
Parcice to stara wieÊ, niegdyÊ nale˝àca
do znanej w Wieluƒskiem rodziny Madaliƒskich. W roku 1553 w ksi´gach poborowych
zapisano: „WieÊ Parcice w parafii Sokolniki,
w∏asnoÊç Jana, Antoniego i Zygmunta
Madaliƒskich (...)“.
W po∏owie wieku XIX Parcice nale˝a∏y
do innej rodziny szlacheckiej, mianowicie do
Trepków, z której wywodzi∏ si´ Walerian
Nakenda Trepka, autor s∏ynnego Liber
Chamorum. Rodzina ta w wieluƒskim posiada∏a ponadto majàtki w Mokrsku oraz w
Rych∏ocicach. W tym czasie majàtek Parcice
liczy∏ sobie 1140 mórg, pól uprawnych, ∏àk i
lasów.
Z wiekiem XIX zwiàzana jest te˝ przechowywana w tradycji lokalnej opowieÊç o
dowódcy oddzia∏u powstaƒców styczniowych, który po przegranej potyczce
zosta∏ rzekomo powieszony w salonie dworu
parcickiego. OpowieÊç ta mo˝e nosiç ziarno
prawdy. RzeczywiÊcie na tych dawnych nadgranicznych terenach, pod koniec powstania
styczniowego stoczono kilka potyczek. Mia∏o
to miejsce wtedy, gdy powstaƒcy starali si´
wycofaç na teren zaboru pruskiego, Êcigani
do koƒca przez wojska rosyjskie. Mo˝e istotnie dwór parcicki by∏ Êwiadkiem jednego z
dramatów powstaƒców roku 1863.
Pod koniec wieku XIX majàtek naby∏
Boles∏aw Magnuski, który poma∏u drogà
sprzeda˝y pomniejsza∏ majàtek. W roku
1926 Magnuski sprzedaje Parcice Witoldowi
Nowickiemu kupcowi z Wielunia, który
zamieszkuje dwór do wybuchu wojny. W
czasie II wojny Êwiatowej majàtek prowadzi
Niemiec nazwiskiem Paul. Rodzina Nowickich wraca do Parcic po wojnie i pozostaje w
posiadaniu dworu i parku do roku 1977,
kiedy to dwór wraz z parkiem nabywa
Zak∏ad Sprz´tu Motoryzacyjnego „POLMO“
w Praszce, a w roku 1987 majàtek zostaje
przekazany do Paƒstwowego Funduszu
Ziemi w Urz´dzie Gminy w Czastarach.
W tym czasie dwór pustoszeje te˝ ze
swego wyposa˝enia. Dzisiaj cz´Êç sprz´tów,
a w szczególnoÊci pi´kne piece kaflowe z
¸àka przed dworem, dawniej teren paradnego podjazdu, w tle portyk - fot. P. Gwa∏t.
46
Parcic mo˝na oglàdaç na ekspozycji w
Muzeum Wn´trz Dworskich w O˝arowie.
Ten skromny ostatek wyposa˝enia parcickiego domu daje jakiÊ poglàd na bogactwo
dworu i smak ówczesnych w∏aÊcicieli.
Dwór w Parcicach pobudowali Trepkowie w wieku XIX, im nale˝y te˝ przypisaç
za∏o˝enie parku dworskiego. Popiera to
stwierdzenie kszta∏t za∏o˝enia oraz wiek
drzewostanu parkowego. Brak nam dziÊ
êróde∏, co do czasu powstania parku, jego faz
rozwojowych i przestrzennych. Z relacji ustnych i analizy terenowej wynika, ˝e uk∏ad
drogowy parku od wieku XIX nie uleg∏ istotnej zmianie. Park w Parcicach stanowi
przyk∏ad pi´knego naturalistycznego za∏o˝enia ogrodowego. Centralnym punktem
za∏o˝enia jest dwór, dziÊ mocno zrujnowany,
niegdyÊ wspania∏y przyk∏ad klasycystycznego
dworu z portykiem kolumnowym o wielkim
porzàdku tzn. takim, którego kolumny
przewy˝szajà lini´ okapu dachu. Dwory tego
typu by∏y spotykane zdecydowanie rzadziej
od tych o „ma∏ym porzàdku“, które uto˝samia si´ z typowo polskim dworkiem. Dom
parcicki to du˝y pierwotnie symetryczny,
dziewi´cioosiowy dwór. W 1935 roku
Witold Nowicki z zachodniej strony dobudowa∏, pi´trowà cz´Êç dworu, która zburzy∏a
jego pi´kne proporcje architektoniczne.
Jednak takie rozbudowy by∏y nader cz´ste w
dworach i w∏aÊciwie trudno wspó∏czeÊnie o
dwory, które w niezmienionej formie
architektonicznej przetrwa∏y od czasów
budowy do dnia dzisiejszego. Od strony
elewacji ogrodowej dwór posiada pó∏okràg∏y
ryzalit, b´dàcy zewn´trznà cz´Êcià okràg∏ego
salonu, bardzo charakterystycznego dla
dworów XIX wiecznych, z którego by∏o
mo˝na wyjÊç do ogrodu.
Za∏o˝enie parkowe w Parcicach jest
jednoosiowe, typowe dla niewielkich parków
na naszym terenie. Teren za∏o˝enia by∏
niegdyÊ ogrodzony, a wejÊcie znajdujàce si´
na osi dworu zaopatrzone by∏o w pi´knà
kutà bram´, dziÊ niestety nieistniejàcà.
Doskonale by∏ i jest rozwiàzany uk∏ad komunikacyjny w parku pozwalajàcy na odr´bne
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
doprowadzanie ruchu do dworu i cz´Êci
gospodarczej. Drogi parkowe posiadajà
charakterystyczne dla tego parku widlaste
rozga∏´zienia. Ciekawym rysem parku w
Parcicach sà du˝e obszary wolnej niezadrzewionej przestrzeni, w cz´Êci pó∏nocnej
i po∏udniowej za∏o˝enia. Takie zakomponowanie obiektu pozwala∏o uzyskaç
Êwietne po∏àczenia widokowe z lasami i
∏àkami otaczajàcymi park.
W cz´Êci pó∏nocnej parku, przed
dworem rozciàga si´ pod∏u˝na polana,
zapewne pozosta∏oÊç owalnego podjazdu do
dworu, na którym jak wiadomo z przekazów
ustnych znajdowa∏ si´ kwietnik o okràg∏ym
narysie, obsadzony tulipanami oraz ró˝ami.
Z takiego obsadzenia widaç dà˝noÊç
w∏aÊcicieli do tego, aby teren przed dworem
by∏ stale ukwiecony, od wiosny do jesieni.
Podjazd okolony jest dwoma masywami
drzewostanu, które skutecznie oddziela∏y
cz´Êç rezydencjonalnà od gospodarczej. Za
dworem w cz´Êci po∏udniowej by∏a ∏àka
kwietna, dziÊ niestety silnie zdewastowana,
która od strony zachodniej sàsiadowa∏a z
pi´knym drzewostanem parkowym. Teren
wschodni natomiast zajmujà resztki sadu,
elementu w ka˝dym za∏o˝eniu odgrywajàcym szczególnà rol´, jako cz´Êci gospodarczej wplecionej w kompozycj´ parkowà.
Brak jest dziÊ na terenie parku ma∏ej
architektury, jednak wiemy, ˝e takowa by∏a.
Mianowicie w zachodniej cz´Êci parku znajdowa∏a si´ niewielka kaplica dworska, która
zosta∏a rozebrana dopiero przez Boles∏awa
Magnuskiego pod koniec wieku XIX.
W cz´Êci po∏udniowej znajduje si´
niewielki staw ozdobny, nad którym roÊnie
wyjàtkowo dorodny okaz d´bu szypu∏kowego (Quercus robur) o Êrednicy 215 cm.
Najwi´kszym obecnie atutem parku w
Parcicach jest w∏aÊnie drzewostan, na który
sk∏adajà si´ 52 gatunki roÊlin drzewiastych.
Jak na niewielki park o powierzchni ok. 6,5
ha to iloÊç bardzo znaczna, zdradzajàca
zami∏owanie dendrologiczne dawnych
w∏aÊcicieli. WÊród gatunków na uwag´ w
szczególnoÊci zas∏ugujà dwa pi´kne platany
klonolistne (Platanus x acerifolia) rosnàce za
dworem w po∏udniowej cz´Êci parku.
Drzewa te ramujà dwór od strony elewacji
ogrodowej nadajàc jej niepowtarzalne
pi´kno. Same drzewa sà równie˝ okazowe
ich Êrednice 180 i 160 cm, w po∏àczeniu z
pi´knà ∏aciatà, ∏uszczàcà si´ korowinà
stanowià o wspania∏ym kolorycie dworu.
Innymi drzewami rzadko spotykanymi w
parkach dworskich na terenie ziemi
wieluƒskiej sà skrzyd∏oorzechy kaukaskie
(Pterocarya fraxinofolia), oraz pi´kny okaz
Widok przez sadzawkà parkowà na pomnikowy dàb
- fot. P. Gwa∏t.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
buka pospolitego (Fagus silvatica odmiany
‘atropunicea’ purpurowolistnego). Ponadto
na uwag´ zas∏ugujà pi´kne okazy lipy drobnolistnej (Tilia cordata) oraz topoli bia∏ej
(Populus alba).
Patrzàc na park w Parcicach, spacerujàc
po nim, widzimy typowy przyk∏ad parku
naturalistycznego tak cz´stego dla wieku XIXstego. Na niewielkiej powierzchni pojawiajà
si´ wszystkie charakterystyczne dla tych
ogrodów elementy, sà skupiny drzew i
krzewów, które stanowià kulisy dla dalekich
widoków, jest woda, sà drzewa o charakterze
samotników, ciàgi komunikacyjne naÊladujàce leÊne drogi i Êcie˝ki. Ca∏oÊç za∏o˝enia
Êwietnie wkomponowana zosta∏a w otaczajàcy krajobraz. Park w Parcicach to Êwietny
przyk∏ad po∏àczenia teorii sztuki ogrodowej z
praktykà.
Niestety obecnie park jest zdewastowany, widoczny jest brak w∏aÊciciela,
dwór jest po cz´Êci zrujnowany, i tylko drzewa przypominajà o niegdysiejszej ÊwietnoÊci
tego miejsca. Parku, który ciàgle jest jednym
z ciekawszych w zachodniej cz´Êci
wieluƒskiego. Z przykroÊcià trzeba jednak
stwierdziç, ˝e Parcice to jedno z tych
licznych miejsc, Êwiadectw naszej kultury i
historii, szczególnie lokalnej, które znikajà
niszczone przez czas i ludzi.
7
Widok na alejk´ parkowà - fot. P. Gwa∏t.
47
Polski Bia∏y Krzy˝
Przyczynek do dzia∏alnoÊci oÊwiatowej i kulturalnej
w Sieradzu w dwudziestoleciu mi´dzywojennym
Andrzej Tomaszewicz Sieradz
WÊród kilkudziesi´ciu organizacji, które
w latach mi´dzywojennych, z lepszym czy
gorszym skutkiem, usi∏owa∏y realizowaç
swoje cele statutowe w powiatowym Sieradzu, mo˝na wymieniç równie˝ ko∏o Polskiego Bia∏ego Krzy˝a.
Polski Bia∏y Krzy˝, to organizacja utworzona w 1918 roku na obczyênie, dzia∏ajàca
poczàtkowo wÊród Polonii, ale z czasem
tak˝e w niepodleg∏ej Polsce. Jej g∏ównym
zadaniem by∏o utrzymywanie wi´zi mi´dzy
spo∏eczeƒstwem a wojskiem, dba∏oÊç o edukacj´ i poziom kulturalny rekrutów i ˝o∏nierzy, kszta∏towanie ich postaw obywatelskich i
patriotycznych.
Powstanie sieradzkiego ko∏a PBK wià˝e
si´ z przybyciem do miasta 31 Pu∏ku
Strzelców Kaniowskich. 19 paêdziernika
1935 roku przyby∏ z ¸odzi na sta∏y pobyt do
Sieradza pierwszy oddzia∏ (jeden batalion) 31
Pu∏ku. Drugi z batalionów zosta∏ zakwaterowany w 1937 roku. W mieÊcie przed
wybuchem II wojny Êwiatowej znajdowa∏o
si´ dowództwo Pu∏ku oraz 2 batalion - dca
mjr Zwoliƒski i 3 batalion - dca mjr Ujwary. 1
batalion majora Raczkowskiego mia∏ swojà
siedzib´ w ¸odzi.
Ulokowanie jednostki wojskowej w
Sieradzu by∏o bardzo korzystne dla miasta.
Oprócz wzgl´dów presti˝owych nie bez
znaczenia by∏y i ekonomiczne. KoniecznoÊç
zaopatrywania ˝o∏nierzy i kadry zawodowej
w ˝ywnoÊç i ró˝ne produkty stwarza∏a perspektywy rozwoju dla miejscowego handlu i
rzemios∏a; o˝ywi∏o si´ ˝ycie towarzyskie i kulturalne a wielu oficerów i podoficerów
zasili∏o kadry stowarzyszeƒ kulturalnych,
oÊwiatowych i sportowych.
Informacje o dzia∏alnoÊci ko∏a PBK w
Sieradzu pochodzà g∏ównie z danych zawartych w prasie regionalnej a tak˝e zachowanego sprawozdania z dzia∏alnoÊci 19361937.
Ko∏o PBK zosta∏o utworzone wiosnà
1936 roku, a zapisa∏o si´ do niego 99 osób
(w lipcu 1937 roku liczy∏o 104 cz∏onków). W
pierwszej kolejnoÊci g∏ówny wysi∏ek skierowano na pozyskanie potrzebnych funduszy i
w tym celu zorganizowano szereg imprez
dochodowych: 1. Tydzieƒ PBK (19-25 XI
1936); 2. Koncert orkiestry wojskowej (5 XII
1936); 3. „Bal bez balu“ (2 II 1937) -
48
urzàdzenie balu wymaga∏o du˝o pracy i
zabiegów i zdarza∏o si´, ˝e niektóre organizacje ogranicza∏y si´ do wydrukowania i
rozes∏ania zaproszeƒ- urzàdza∏y „bal który si´
nie odb´dzie“ - majàc nadziej´, ˝e zaproszeni, za zaszczyt, ˝e organizacja ∏askawie o nich
pami´ta - uiszczà na ich rzecz kwot´
wymienionà w tekÊcie blankietu zaproszeniowego (A.T.); 4. Loteri´ fantowà (13 VI
1937).
Za uzyskane pieniàdze zakupiono
aparat radiowy do Êwietlicy ˝o∏nierskiej.
Drugà Êwietlic´ urzàdzono dla poborowych.
G∏ówny nacisk po∏o˝ono na prac´ oÊwiatowà.
W tym celu wynaj´to nauczycielk´ i zorganizowano dwa kursy dla analfabetów ˝o∏nierzy.
Na trwajàce od listopada 1936 do 9 marca
1937 roku kursy ucz´szcza∏o 70 ˝o∏nierzy, z
których 54 uzyska∏o Êwiadectwa ukoƒczenia
pierwszego stopnia nauczania. Równie˝ w
nast´pnych latach kursy dla analfabetów by∏y
kontynuowane.
Praca Êwietlicowa rozpocz´∏a si´ 1
paêdziernika 1936 roku. Âwietlica ˝o∏nierska
czynna by∏a codziennie od godz 18.30 do
20.30 z wyjàtkiem sobót i Êwiàt. Na program
zaj´ç sk∏ada∏y si´: okolicznoÊciowe gaw´dy,
pogadanki, omawianie prasy, konkursy, recytacje zespo∏owe, gry, zabawy, s∏uchanie radia.
W Êwietlicy funkcjonowa∏y cztery kó∏ka:
czytelnicze, teatralne, samokszta∏ceniowe
oraz szachistów. Kó∏ko teatralne przygotowa∏o i urzàdzi∏o cztery akademie, dwa
weso∏e wieczory oraz opracowa∏o i wykona∏o
programy wieczorów regionalnych. Na program wieczorów czytelniczych sk∏ada∏y si´:
g∏oÊne czytanie wyjàtków z wybranych
ksià˝ek i dyskusje. W 1937 roku biblioteka
˝o∏nierska sk∏ada∏a si´ z oko∏o 150 ksià˝ek, a
zarzàd ko∏a zaprenumerowa∏ dla Êwietlicy
gazet´ „Polska Zbrojna“. Prócz tego w 1937
roku ko∏o zorganizowa∏o dla ˝o∏nierzy trzy
odczyty: ks. Biƒkowskiego - „Moja podró˝ po
Ziemi Âwi´tej“; M. Kodjaszewskiej „Wra˝enia z pobytu w Szwecji“; Brze˝iƒskiego - „Oszcz´dzaj, aby zabezpieczyç sobie
staroÊç“.
Prócz tego zarzàd ko∏a urzàdzi∏ dla
˝o∏nierzy uroczysty wieczór wigilijny oraz
zainicjowa∏ i zorganizowa∏ powitanie wojska
wracajàcego z manewrów.
Âwietlica dla poborowych czynna by∏a
przez ca∏y okres trwania poboru w Sieradzu.
Program pracy obejmowa∏: pogadanki, czytanie i omawianie prasy, gry towarzyskie.
Codziennie Êwietlic´ odwiedza∏o 50-60
poborowych.
Sieradzkie Ko∏o Polskiego Bia∏ego
Krzy˝a spe∏nia∏o wi´c pozytywnà rol´ i mia∏o
swój wk∏ad w rozwój ˝ycia towarzyskiego,
kulturalnego, oraz przyczynia∏o si´ do rozwoju oÊwiaty w mieÊcie.
7
Amatorski zespó∏ Polskiego Bia∏ego Krzy˝a przed Teatrem w Sieradzu (28 I 1938)
- fot. ze zbiorów J. Pietrzaka.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny

Podobne dokumenty