Nr 6 - Parafia Józefów pw Matki Bożej Częstochowskiej

Komentarze

Transkrypt

Nr 6 - Parafia Józefów pw Matki Bożej Częstochowskiej
Józefów
NASZ
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
www.parafiajozefow.pl
M i e s i ę c z n i k pa r a f i i M at k i B o ż e j C z ę s t o c h o w s k i e j
Józefów
NASZ
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
www.parafiajozefow.pl
M i e s i ę c z n i k pa r a f i i M at k i B o ż e j C z ę s t o c h o w s k i e j
Świ ę ci w n a sz y m ko Ś c i e le
Âw. Kinga
K
Kinga, czyli Kunegunda urodziła się 5 III 1234 r. w Esztergom jako córka króla
węgierskiego Beli IV i Marii z rodu Laskarisów. Kinga po pięciu latach wychowywania w duchu zasad chrześcijańskich na dworze swego ojca, została zaręczona z księciem sandomierskim Bolesławem, synem Leszka Białego, w miejscowości Wojnicz,
a następnie powierzona matce Bolesława, Grzymisławie, która zabrała ją na dwór
sandomierski.
W roku 1241 z powodu najazdu tatarskiego Kinga została zmuszona do ucieczki
wraz z Grzymisławą i Bolesławem, doświadczając wielu uciążliwości tułaczego życia. Gdy w roku 1243 sprzymierzeńcy Bolesława ofiarowali mu tron w Krakowie,
powróciła wraz z Bolesławem i Grzymisławą do Małopolski i wraz z nimi zamieszkała w Nowym Korczynie.
Pociągnięta ideałami św. Franciszka z Asyżu i św. Klary, Kinga wstąpiła w szeregi III
zakonu św. Franciszka i za zgodą Bolesława postanowiła zachować dziewictwo w małżeństwie. Bóg obdarzył ją nowymi darami, dzięki którym Kinga zajaśniała macierzyństwem duchowym wobec społeczeństwa polskiego. Przekonana, że powinna wspierać
męża w sprawowaniu władzy, przeznaczyła cały swój posag na odbudowę zniszczonego kraju. W zamian za to otrzymała na własność ziemię sądecką. Odtąd poświęciła się
opiece nad chorymi, dziełu niesienia pomocy potrzebującym, szerzeniu sprawiedliwości
społecznej i umacnianiu życia sakramentalnego w rodzinach. Wielokrotnie zabiegała
o zgodę między powaśnionymi książętami i o przywrócenie pokoju.
Po śmierci Bolesława opuściła Kraków i zamieszkała w Sączu, gdzie oddała się
sprawom całego regionu, zakładała nowe osady, organizowała parafie, budowała
kościoły i zaopatrywała je w potrzebne sprzęty. Szczególną jednak troską otoczyła
budowę świątyni i klasztoru przeznaczonego dla wspólnoty klarysek w Sączu, dokąd siostry klaryski przybyły ze Skały koło Krakowa w roku 1281. Tenże klasztor
z woli Kingi otrzymał całe dziedzictwo swej założycielki.
W roku 1288 Kinga wstąpiła do nowicjatu a w rok później złożyła profesję zakonną według reguły świętej Klary. Zachowując przykładnie śluby zakonne, pokornie
usługiwała wszystkim współsiostrom. Dotknięta ciężką chorobą i przykuta do łóżka,
przez wiele miesięcy znosiła cierpienia w duchu całkowitego podporządkowania się
woli Bożej. Zmarła 24 VII 1292 r. w opinii świętości.
Św. Kinga została beatyfikowana przez Aleksandra VIII w 1690 r. a kanonizacji
dokonał 16 VI 1999 r. Jan Paweł II w Starym Sączu.
Wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest 24 lipca.
SIOSTRY DOMINIKANKI MISJONARKI
W czerwcu byliśmy świadkami pięknego
jubileuszu ślubów zakonnych siedmiu
sióstr Albertynek. Świadectwo 50-ciu,
60-ciu, czy jak w przypadku siostry
Teodoty 80-ciu lat przeżytych w zakonie
może być dla każdego z nas przykładem
stałości i wierności swojemu powołaniu.
Polecam zarówno tekst o jubileuszu, jak
i galerię zdjęć z tego wydarzenia.
W tym miesiącu wykład. W ramach
cyklu „Bardzie Być” wygłosił w naszej
parafii redaktor Grzegorz Górny, twórca
pisma Fronda, autor licznych książek
i filmów. Publikujemy tekst tego wykładu,
naprawdę warto poświęcić mu kilka chwil.
Gorąco polecam również bardzo
osobisty tekst Kasi Sterny, która była
zmuszona przerwać swoją pracę w Peru
i wrócić do Józefowa. Dla mnie postawa
Kasi jest wspaniałym przykładem tego, jak
powinniśmy przyjmować trudności, które
nas w życiu spotykają.
Kolejny numer „Naszego Józefowa”
ukaże się dopiero w uroczystość Matki
Bożej Częstochowskiej 26 sierpnia. Już
teraz serdecznie zapraszam na odpust
parafialny i festyn rodzinny, które odbędą
się tego dnia.
Wszystkim czytelnikom naszego
miesięcznika życzę udanego wypoczynku
podczas wakacji!
Szymon Ruman
Spis treści
Święci dominikańscy................................3
Pielgrzymka do Sanktuarium w Górkach......4
Piękne Podlasie.
Wyjazd Służby Liturgicznej....................4
Moc ciszy.................................................5
Oświeć drogę mą.....................................6
Biblia – list Boga do ludzi.........................7
Jubileusze zakonne w Józefowie...............8
Anonimowe autorytety.............................9
Duchowa ładowarka.............................. .10
Jak poprawić swoją pracę?..................... .11
Chleb życia............................................. .12
Kronika Parafii........................................ .13
Ogłoszenia............................................. .14
Tomasz urodził się na zamku Roccasecca niedaleko Akwinu, w Królestwie Neapolu (Włochy) w 1225r. Był synem hrabiego Akwinu Landulfa.
Kiedy chłopiec miał 5 lat, rodzice oddali go w charakterze oblata do opactwa na Monte Cassino. Opatrzność wszakże miała inne zamiary wobec
młodzieńca. Opuścił on klasztor i udał się do Neapolu, gdzie podjął studia
na tamtejszym uniwersytecie. Tam również zapoznał się z niedawno założonym przez św. Dominika Zakonem Kaznodziejskim, do którego postanowił wstąpić. Rodzina wszelkimi sposobami próbowała zmienić jego
decyzję, posuwając się nawet do porwania go i uwięzienia w domowym
areszcie. Tomasz jednak nieugięcie trwał przy swoim postanowieniu.
Po wstąpieniu do Zakonu rozpoczął swoją szczególną drogę poszukiwania i przekazywania Prawdy. W roku 1248 przybył do Kolonii,
gdzie wykładał głośny uczony dominikański, św. Albert Wielki. Stał się
on jego mistrzem a po latach także przyjacielem. Po chlubnym ukończeniu studiów przełożeni wysłali Tomasza do Paryża, by na tamtejszej
Sorbonie wykładał teologię. Zadziwiał wszystkich jasnością myśli, wymową i głębią. Stworzył także własną metodę rozpatrywania zagadnień filozoficznych i teologicznych. Najpierw wysuwał trudności i argumenty przeciw danej prawdzie, a potem je kolejno zbijał i dawał
pełne wyjaśnienie.
Zasłynął na najbardziej renomowanych uniwersytetach tamtej epoki- w Neapolu, Rzymie Paryżu. Właśnie na Sorbonie wyjaśniał sentencje Piotra Lombarda. Przez pewien czas prowadził także wykłady na
dworze papieskim. W 1256 r. został magistrem świętej teologii, co
stanowiło w tamtych czasach największą godność naukową. Wziął
również udział w sporze między przedstawicielami zakonów żebraczych a świeckimi profesorami uniwersytetu w Paryżu. Jego argumenty okazały się wówczas nie do odparcia. W 1261 rozpoczął Summę
przeciw poganom – będącą systematycznym wykładem filozofii i teologii naturalnej oraz swoista apologią wiary. Podczas pobytu w Rzymie, gdzie udał się w 1265 r. rozpoczął natomiast pracę nad Summą
Teologii – bezwzględnie najwybitniejszym swoim dziełem. Spod jego
pióra wyszły również liczne komentarze do pism Arystotelesa, komentarze do wybranych ksiąg Pisma Świętego oraz traktaty.
W 1272 r. wyjechał do Neapolu, by założyć studium dominikańskie.
Tam również przeżył silne doświadczenie mistyczne. W roku 1274 papież
bł. Grzegorz X zwołał do Lyonu sobór powszechny. Zaprosił także Tomasza z Akwinu. Tomasz wyruszył w podróż mimo złego stanu zdrowia.
Choroba jednak postępowała gwałtownie. Zmarł w klasztorze cystersów
w Fossanowa w dniu 7 marca 1274 r.
Był człowiekiem niezwykłej wiedzy, którą umiał połączyć z niemniej wielką świętością. Powiedziano o nim, że „między uczonymi był największym
świętym, a między świętymi największym uczonym”. Właściwe Zakonowi
zadanie, jakim jest służba Słowu Bożemu w dobrowolnym ubóstwie, znalazło u niego wyraz w długoletniej pracy teologicznej: w gorliwym poszukiwaniu prawdy, którą należy nieustannie kontemplować i przekazywać innym. Wyróżniał się umysłem nie tylko analitycznym, ale także syntetycznym.
On jedyny odważył się dać panoramę całej nauki filozofii i teologii katolickiej
w systemie zdumiewająco zwartym. Ten system zwany jest tomizmem. Wywarł głęboki wpływ na ukierunkowanie zachodniej myśli chrześcijańskiej.
Odznaczał się również głęboką pokorą i posłuszeństwem.
Szczególną czcią Tomasz otaczał Chrystusa Zbawiciela, zwłaszcza na
krzyżu i w tajemnicy Eucharystii, co wyraził w tekstach liturgicznych do
brewiarza i mszału na uroczystość Bożego Ciała, m.in. znany jest jego
hymn Zbliżam się w pokorze. Płonął synowską miłością do Najświętszej Maryi. Papież Jan XXII zaliczył go do grona świętych 18 lipca 1323
roku. Papież św. Pius V ogłosił go 11 kwietnia 1567 roku piątym doktorem Kościoła zachodniego.
Św. Tomasz
od r eda kcji
SIOSTRY DOMINIKANKI MISJONARKI
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
3
Z ż yci a par a f i i
Pielgrzymka do Sanktuarium w Górkach
W niedzielę 3 czerwca dzieci
z Róży Różańcowej ze swoimi
rodzicami i rodzeństwem udały
się na pielgrzymkę do
Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej
w Górkach pod Garwolinem.
lasu, a wraz z nim kobietę. Doznawali
też wielu łask i uzdrowień.
Od 1935 roku na miejscu objawień stoi
murowana kapliczka.
Od 1984 roku w Sanktuarium w Górkach
powstała nowa placówka Zgromadzenia
Św. Michała Archanioła (Księża Michalici).
W Górkach od 25 lat odprawiane są na-
bożeństwa ku czci Matki Bożej Fatimskiej.
W trakcie naszej różańcowej pielgrzymki
uczestniczyliśmy w Mszy św. w Sanktuarium,
poznawaliśmy historię tego miejsca. Potem
wspólnie piekliśmy kiełbaski na ognisku, rozmawialiśmy i śpiewaliśmy piosenki, zbieraliśmy kwiaty dla mam.
Julka Ruman z mamą
Część z nas dojechała na miejsce samochodami, a część pociągiem. Było to dla
dzieci niewątpliwie dodatkową atrakcją.
Sanktuarium znajduje się w małej wiosce, w której, jeszcze przed II wojną
światową, ukazywała się Matka Boska.
Maryja objawiała się dzieciom i dorosłym. Mówiła o cudownym źródełku,
które wytryśnie, o klasztorze, o tym, że
będą tu przyjeżdżać pielgrzymki. Mieszkańcy widywali światło, blask na skraju
Piękne Podlasie
Wyjazd Służby Liturgicznej
W dniach od 16 do 17 czerwca, odbył się
wyjazd ministrantów i bielanek. Udaliśmy się
autokarem do Drohiczyna, gdzie mogliśmy zobaczyć kielich z dwiema „duszami” (warto pojechać aby się przekonać o co chodzi), kolekcję
szat liturgicznych, monstrancji i pamiątek z misji. Następnie udaliśmy się do Serpelic, gdzie
przeszliśmy drogę krzyżową, tzw. Kalwarię
Podlaską. Niedaleko był Janów Podlaski z najbardziej znaną stadniną koni w Polsce i na
świecie. Zajechaliśmy również do Pratulina,
miejsca uświęconego męczeńską śmiercią Unitów Podlaskich. Dotarliśmy do celu naszej sobotniej podróży, czyli do Kodnia. W Domu
Pielgrzyma przy Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej, Królowej Podlasia, przenocowaliśmy
- niektórzy nie ominęli okazji do obejrzenia meczu Polska – Czechy. W sobotni wieczór mieliśmy okazję do pobycia ze sobą przy ognisku
z kiełbaskami i wspólnych zabawach. Pogoda
sprzyjała nam przez cały czas. Słońce niemiłosiernie spiekało nasze głowy. W Niedzielę byliśmy na Mszy św. o godz.10:30 w Sanktuarium.
Pół godziny przed Mszą św. wysłuchaliśmy historii tego miejsca i tego w jaki sposób, i w jakich okolicznościach obraz z Rzymu znalazł się
w Kodniu (polecam do przeczytania książkę
Pani Zofii Kossak: „Błogosławiona wina”).
W godzinach popołudniowych byliśmy już
w Siedlcach, gdzie po zwiedzaniu z okien autokaru i zjedzeniu przepysznego obiadu w restauracji polsko-litewskiej, udaliśmy się do Mu-
Zapraszamy na odpust parafialny, 26 sierpnia, w uroczystość Matki
Boskiej Częstochowskiej oraz festyn rodzinny z wieloma atrakcjami.
4
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
zeum Diecezjalnego. Pani Dorota, kustosz
muzeum, z pasją opowiadała nam o eksponatach. W tym miejscu znajduje się jedyny obraz
El Greco w Polsce, zatytułowany: „Ekstaza Św.
Franciszka”. Mogliśmy podziwiać piękno sztuki
i słuchać opowiadań Pani Doroty. Wróciliśmy
wieczorem pełni wrażeń i zadowoleni.
ks. Paweł
r oz waż ania benedy k ty ńskie
Moc ciszy
Na końcu litanii, którą odmawiamy w czerwcu, szepczemy nieśmiało: Jezu cichy i pokornego Serca
uczyń serca nasze według Serca Twego. Chciałbym wrócić do benedyktyńskiej koncepcji serca,
w jakiej wypowiada się najgłębsza prawda o sensie istnienia i powołania każdego z nas. Będzie
trzeba powrócić do znanych już stwierdzeń Mnicha, które – w zależności od kontekstu – ukazują
dużą dynamikę treści i prowadzą nas do znanego-nieznanego. Tylko bowiem
w nieprzewidywalności otwiera się zdolność człowieka do uchwycenia szeptu Boga. A moc tego
szeptu, niekiedy ledwo słyszalnego, jest taka, jak ta, gdy „głębia przyzywa głębię hukiem
wodospadów” (Ps 42(41), 8).
Św. Benedykt niemal dwadzieścia razy posługuje się
określeniem „serce” w swojej regule. Czyni to zazwyczaj
w kilku powtarzalnych zestawieniach skojarzeń. Jest to
jednak zawsze przekonanie o tym, że w sercu musimy
być prawdziwi. Nakazuje: prawdę wyznawać sercem i ustami; przypomina, że tylko czystość serca i łzy skruchy zasługują w oczach Boga na
wysłuchanie. W tradycji monastycznej, tylko
doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza
odpowiednie podłoże, na którym może
dojrzeć i rozwinąć się bardziej prawdziwe, adekwatne i spójne poznanie
tajemnicy serca Jezusowego.
Benedykt lokuje serce jako synonim istoty naszego istnienia. Traktuje je jako przestrzeń kontaktu
z Bogiem, zdolności do nawiązania z nim dialogu, szczególne
miejsce, w którym zostajemy przeniknięci wzrokiem Stwórcy do głębi naszego istnienia. „Boże, co przenikasz serca
i sumienia” (Ps 7,19) – woła. Do tego nawiązują znane nam słowa otwierające Prolog: „Słuchaj, synu, nauk mistrza i nakłoń
[ku nim] ucho swego serca”, oraz kończące, które zapowiadają szczególną nagrodę dla tego, kto postępuje według Reguły: „Serce ci się rozszerzy i pobiegniesz
drogą przykazań z niewysłowioną słodyczą miłości”. Benedykt powtórzy to
raz jeszcze w innym miejscu, gdzie
będzie chciał scharakteryzować postawę wyczekiwania na ruch Ojca
Stworzyciela. Powiada: „Niech się twe
serce umocni i wyczekuj Pana” (Ps 27[26],14)”. Mówi jeszcze: „Powinniśmy więc przygotować nasze serca i ciała do walki pod świętym posłuszeństwem przykazaniom Bożym”.
Dla Benedykta serce jest miejscem, gdzie najpełniej wyraża się
prawda o nas samych. Jest to przestrzeń, w której rozstrzyga się decydujące starcie między kłamstwem i prawdą, wiarą i niewiarą, pychą
i pokorą, samoświadomością swej słabości a wyparciem się łaski Bożej. Benedykt podpowiada, że nasza modlitwa powinna zaczynać się
od słów: Moje serce nie pyszni się, Panie, i oczy moje nie patrzą wy-
niośle. Nie gonię za tym, co wielkie, albo dla mnie zbyt jest wysokie. Skłania do tego, by powtarzać sobie zawsze w sercu to,
co mówił ze spuszczonymi ku ziemi oczami ów ewangeliczny
celnik: Panie, ja grzeszny, nie jestem godzien podnieść oczu
moich ku niebu; a także z Prorokiem: Schylony jestem
i poniżony ciągle (Ps 38[37],7–9; Ps 119[118],107),
by nie tylko w sercu, ale także w samej postawie
okazywać zawsze pokorę oczom ludzi.
Prawda o sercu ujawnia się zarówno codziennie, jak i w chwili próby. Często dopiero w niej
okazuje się, jak bardzo nasze serce jest „prawdziwe”, bliskie Bogu, otwarte na Niego i na
Jego moc. Jan Paweł II w Novo Millennium
Ineunte ukazuje to w tajemnicy zespolenia
śmierci i miłości w Jezusie na krzyżu. Pisze:
„Okrzyk Jezusa na krzyżu nie wyraża lęku i rozpaczy, ale jest modlitwą Syna Bożego, który z miłości oddaje swe życie Ojcu dla zbawienia wszystkich. W chwili, gdy utożsamia się z naszym
grzechem, „opuszczony” przez Ojca, Jezus „opuszcza” samego siebie, oddając się w ręce Ojca. Jego
oczy pozostają utkwione w Ojcu. Właśnie ze
względu na tylko Jemu dostępne poznanie i doświadczenie Boga nawet w tej chwili ciemności
Jezus dostrzega wyraźnie cały ciężar grzechu
i cierpi z jego powodu. Tylko On, który widzi Ojca
i w pełni się Nim raduje, rozumie do końca, co
znaczy sprzeciwiać się Jego miłości przez grzech.
Jego męka jest przede wszystkim straszliwą
udręką duchową, dotkliwszą nawet niż cierpienie cielesne”.
Prosząc o to, by nasze serce było jak serce
Jezusa, prosząc tym samym o świętość, musimy pamiętać, że w świętych duszach może być
jednocześnie obecna radość i cierpienie. Jak powiada św. Katarzyna
ze Sieny” „Dusza zatem pozostaje szczęśliwa i bolejąca: bolejąca
z powodu grzechów bliźniego, szczęśliwa dzięki zjednoczeniu i serdecznej miłości, jaką sama otrzymała”. W takiej to sytuacji cichość
i pokora serca są najpotężniejszą, najbardziej niezłomną i bliską Bogu
postawą. O taką moc prosimy, o taką głębię miłości, o taki huk wodospadu łaski w duszy, o tak wszechogarniające wołanie do Boga, która
przełamie porządek świata i wprowadzi nas do Nieba.
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
Michał Królikowski
5
By mi łoś ć by ła Ko c h a n A
Oświeć
drogę
mą
Nie lubię pożegnań. Szczególnie tych nieoczekiwanych. Miałam zostać w Peru do października.
Wszystko zaplanowałam i poukładałam. Pozamykałam wszystkie sprawy, zrezygnowałam z pracy.
W moim domku zamieszkała przyjaciółka. Kilka
dni po świętach Wielkiej Nocy okazuje się, że muszę wracać. Od kilkunastu dni boli mnie noga.
Początkowo nie zwracam na to uwagi. Ból narasta. Trudno mi chodzić. Decyduję się na wizytę
u lekarza. Do tej pory w szpitalu bywałam tylko
z chłopakami. Gringos (potoczne określenie
w Ameryce Południowej na turystę) mają chyba
lepiej. Chwilę po tym jak stanęłam w kolejce do
rejestracji w prywatnej klinice, podchodzi do mnie
pracownik administracji i oferuje pomoc. Nie muszę czekać. Dwie wizyty u lekarza, rezonans i diagnoza. Leczenie w Peru to worek bez dna. Muszę
wracać do Polski. Bilet przebookowany. Zostaje mi
tydzień na przygotowania do podróży. Nie mam
ochoty wyjeżdżać. Mam przecież jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. Chłopcy mnie potrzebują. Dzieciaki z Calki też. Nie rozumiem dlaczego muszę to
wszystko zostawić. Przyjaciel pisze: ‘Może zrobiłaś
już to co miałaś zrobić w Peru, teraz Pan Bóg potrzebuje Cię gdzie indziej’. Piękne słowa i nic więcej. Nie potrafię tego zaakceptować. Wszystko we
mnie krzyczy. Buntuję się strasznie. Nie mam siły
pakować walizki. Za bardzo boli. Rozglądam się
po domu. Przyglądam się chłopakom. Chcę zapamiętać ich twarze. Każda chwila jest teraz na
wagę złota. Każda jest tą ostatnią. Ostatnie śniadanie. Ostatnie odrabianie lekcji. Ostatni film
obejrzany razem. Ostatni mecz w ping ponga.
Nie chce wracać! Czwartek przed wyjazdem był
najgorszy. Wiedziałam, że przygotują pożegnanie. Wiedziałam, że nie opanuję łez. Walczyłam
tylko przez chwilę. Przed wyjściem do szkoły
ostatni raz wspólnie się pomodliliśmy. Uściskałam
każdego z nich. Przytuliłam do serca jak przytula
matka. Z twarzą przemoczoną łzami jak
wełniany sweter w największą ulewę
ruszyłam na lotnisko w Cusco. Totalna
pustka. To jak spadanie w przepaść.
To tak, jakby ktoś wyrywał mnie
z korzeniami i próbował przesadzić w inne miejsce.
Lima. Trzy dni w Casa Don Bosco w dzielnicy Breña. Lecę do Polski
w niedzielę. Mam chwilę, żeby porozmawiać z chłopakami i spotkać się
ze znajomymi. Noga boli coraz bardziej. Każdy krok jest ogromnym wysiłkiem. Ale nie daję za wygraną. Mia-
sto wciąga mnie w wir kolorów i zapachów.
Samochody tworzą kolorowy korowód. Klaksony
zagłuszają myśli. Nie zagłuszą jednak bolącego
serca. Chłopcy z Calki dzwonią do mnie jak tylko
dorwą się do telefonu: „Señorita, nie wyjeżdżaj!
Wróć do nas! Brakuje nam Ciebie!” Łzy cisną mi
się do oczu. Bardziej niż przy obieraniu cebuli.
Próbuję sobie to wszystko jakoś wytłumaczyć.
Bezskutecznie. To jak walka z wiatrakami. Kolejne
pożegnanie. Tym razem na lotnisku w Limie. Patrzę w oczy odprowadzającym i mówię, że nie
chcę wyjeżdżać. Głucha cisza. Mam wrażenie, że
nikt mnie nie rozumie. Kiedy samolot startuje ziemia usuwa mi się spod nóg. W przenośni i dosłownie. Nic nie słyszę. Nic nie widzę. Serce zalewa ocean smutku. Toną w nim okruchy radości.
W Warszawie czekają na mnie najbliżsi. W ich
ramionach odnajduję chwilowy spokój. Powitania. Uściski. Uśmiechy. Nie spodziewałam się takiego przyjęcia. To wszystko sprawia, że zapominam na chwilę o roztrzaskanym na tysiąc
kawałków sercu. Odkrywam wszystko na nowo.
Mój dom ma więcej niż cztery kąty. Oczy mamy
zdają się mieć inny kolor. Głos taty brzmi jakoś
inaczej. Moje siostry nigdy nie śmiały się tak głośno. Zapomniałam o kocie.. jest trzy razy większy.
Kilka dni później pozorny spokój pęka niczym
bańka mydlana. Moje serce wyrywa się na drugi
koniec świata. Znika uśmiech. Zaczynam dyskutować z Panem Bogiem. Właściwie to prowadzę
monolog. Bo nic nie rozumiem. Najpierw posłał
mnie do Peru. Odkrywałam Jego plan, zaangażowałam się, pokochałam jak swój. Dzień po dniu
pokonywałam moje słabości i zmęczenie. Moją
niedoskonałość. Pokochałam chłopaków jak własne dzieci. I właśnie wtedy mi to wszystko zabrał.
Tak po prostu. Bez uprzedzenia. Kolejny raz odebrał mi coś, co było dla mnie ważne. Coś, co było
moje. I jak tu nie pytać dlaczego? Mam ochotę
walnąć pięścią w stół.
Była burza, jest cisza. Siedzę sobie wśród drzew
i zaglądam kwiatom w oczy. Słucham. Nagle
wszystko staje się proste. Pan Bóg mnie kocha. Nic
mi nie odebrał. Przecież nic co mam nie jest moje.
Wszystko jest Jego. Ja też jestem Jego. Podarował
mi więcej niż się spodziewałam. Cały On. Moja
misyjna posługa to Jego plan. Najlepszy jaki mógł
wymyślić. Ja tylko zgodziłam się go zrealizować.
Chciał mi pokazać jak bardzo mnie kocha. Chciał,
żebym tą miłością dzieliła się z innymi. To był trudny czas zmagania się ze sobą, walczenia ze słabościami, z lenistwem, z pychą. Czas trudny ale
niezwykle owocny. Czas szukania i znajdowania. Czy można chcieć czegoś więcej?
Przyjaciel miał rację. Pan Bóg potrzebuje
mnie teraz gdzie indziej. Codziennie pokazuje jak bardzo mnie kocha. I wyznacza
mi nowe cele. Calka na zawsze pozostanie w moim sercu. To mój drugi dom.
Muszę jednak zrobić kolejny krok.
„Oświeć drogę mą, choćby na jeden
krok i nie pozwól w miejscu stać.”
Kasia
Kochani, serdecznie dziękuję za modlitwę, którą mnie otaczaliście i za troskę o mnie. Powoli wracam do zdrowia i dzień po dniu odkrywam
Boży Plan. Teraz już wiem, że praca misjonarza to ogromna odpowiedzialność za drugiego człowieka. To ogromne wyzwanie. Misjonarz musi
być budowniczym, lekarzem, gospodynią, nauczycielem, przyjacielem i matką. Musi być potrafić wszystko i odpowiedzieć na wszystko. Dlatego
bardzo Was proszę, nie ustawajcie w modlitwie za misje i misjonarzy. To Wasza modlitwa dodaje im sił do pracy.
6
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
dla dzie ci
Biblia
– list Boga do ludz
Chcąc napisać ten list,
Bóg posłużył się wybranymi przez siebie osobami,
które natchnął swoim Duchem.
Napisały one to, co zamierzał przekazać światu.
Pismo święte ma zatem dwóch autorów: Boga i człowieka.
1
Rozwiąż krzyżówkę biblijną:
1. W czwartym dniu zostały stworzone: ……………, księżyc i gwiazdy.
2. Przeciwieństwo słowa: ciemność.
3. Pan Bóg widział, ze wszystko co stworzył było ………………….
4. Stworzony na podobieństwo Boga.
5. Bóg zakazał człowiekowi w raju zrywać go z drzewa.
6. Imię archanioła, który zwiastował Maryi narodziny Jezusa.
7. Mężczyzna, który pomagał Panu Jezusowi nieść krzyż.
8. Piłat kazał postawić przy grobie Jezusa …………..
9. Dzień tygodnia, w którym Pan Jezus zmartwychwstał.
2
3
4
5
6
7
8
9
Zagadka:
Co za księga wspaniała
Boga nam ukazała?
W domu, w szkole i w kościele
Znajdziesz w niej słów Bożych wiele.
Odp.: …………………………………… …………………………………
Biblia jest wyjątkową Księgą,
dlatego trzeba ją czytać sercem!
Czytaj w domu Biblię. Zastanów się, co Pan Bóg do Ciebie mówi. W modlitwie podziękuj Bogu za Jego słowo. Spróbuj pamiętać
przez dłuższy czas o przeczytanym fragmencie Pisma Świętego.
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
7
Jub i e l e u s z
Jubileusze zakonne
w Józefowie
Każde powołanie jest
radością całego Kościoła,
który jest przecież naszym
domem, więc tym większa
jest radość, gdy możemy tym
darem dzielić się z innymi.
5 maja 2012 roku w Domu Zakonnym
Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim w Józefowie, odbyły się uroczystości jubileuszowe siedmiu sióstr albertynek. S. Teodota Wawryniuk świętowała
80-lecie swojej profesji zakonnej, S. Sylwana
Kołda i S. Eryka Łasińska 60-lecie profesji zakonnej a S. Pelagia Mierzejek, S. Felicjana
Kondej, S. Izydora Bartkiewicz i S. Batylda
Śniadach 50-lecie profesji zakonnej.
Przełożona Domu – S. Edyta Bancarzewska powitała wszystkich przybyłych gości
słowami: W życiu każdego człowieka są dni,
o których można powiedzieć, że są to wyjątkowe dni. Dzisiaj w tym dniu wdzięczności
łączymy nasze serca przed Bogiem, dziękując Mu za dar życia i powołania albertyńskiego naszych Drogich Sióstr Jubilatek.
Uroczystej Eucharystii w kaplicy klasztornej w Domu Sióstr, przewodniczył Ks. Arcybiskup Henryk Hoser, pasterz Kościoła warszawsko – praskiego. W koncelebrze wzięli
udział księża z naszej parafii: Ks. Proboszcz
Kazimierz Gniedziejko, Ks. Leszek Szwedowicz, Ks. Adam Banaszek, Ks. Jacek Skoczylas, Ks. Paweł Czeluściński oraz zaproszeni
kapłani: Ks. Janusz Aptacy z rodzinnej miejscowości S. Batyldy i S. Pelagii, naszych jubilatek, bratanek S. Izydory O. Jarosław
Bartkiewicz – franciszkanin oraz sekretarz
Ks. Arcybiskupa Ks. Grzegorz Sławiński.
Radość i wierność, to dwie postawy, jakie
powinny charakteryzować osoby powołane
przez Chrystusa do szczególnej służby w Kościele. W homilii Ks. Arcybiskup podkreślił,
że w dzisiejszych czasach pełnych pośpiechu
i przygnębienia głęboka, autentyczna radość, wynikająca z łączności z Chrystusem
jest ważnym świadectwem, a wręcz ewangelizacją. Patrząc na obecne czasy, kiedy
wszelka trwałość jest marginalizowana,
wszystko zdaje się być przelotne, zmienne,
niepewne, jak bardzo potrzeba trwałości,
8
która oznacza wierność obranej drodze życia człowieka. Czcigodne nasze Siostry Jubilatki na wzór Założycieli Św. Brata Alberta
Chmielowskiego i Bł. S. Bernardyny Jabłońskiej, są dzisiaj dla nas wszystkich czytelnym
świadectwem tej wierności. Każdego dnia
każda z tych Sióstr prowadzona przez Ducha Świętego na nowo rozpoznawała, przyjmowała i wyrażała gotowość oddania swojego życia i całej siebie do dyspozycji Bogu.
Następnie po wygłoszonej homilii Siostry
Jubilatki odczytały akt odnowienia swoich
ślubów zakonnych:
„Dla miłości Boga w Trójcy Świętej Jedynego, pragnąc doskonalej żyć według Ewangelii
Pana naszego Jezusa Chrystusa, ślubuję Bogu
Wszechmogącemu czystość, ubóstwo i posłuszeństwo, według Konstytucji Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim.
Oddaję się całym sercem Rodzinie zakonnej,
założonej przez Św. Brata Alberta, abym za
łaską Ducha Świętego, przez ustawiczną modlitwę i pokutę oraz ofiarną posługę najuboższym, opuszczonym i cierpiącym osiągnęła
doskonałą miłość i na wieki wielbiła Przenajświętszą Trójcę / ... /”
W tych słowach zawiera się cała tajemnica
życia i powołania naszych Jubilatek. Historia
miłości Boga i konkretnego człowieka, nieustanny dialog i cisza obecności. Bł. Jan Paweł II w adhortacji Vita Consekrata napisał do
osób konsekrowanych : „Przeżywajcie w pełni swoje poświęcenie się Bogu, aby nie zabrakło w świecie tego promienia Bożego piękna,
który rozjaśnia drogę ludzkiej egzystencji. Życie konsekrowane jest darem ofiarowanym
nam przez Boga.”
Podczas uroczystości, która licznie zgromadziła siostry albertynki na czele z S. Rozalią Piszczek – Wikarią Generalną i S. Konsilią Zawadką – Przełożoną Prowincjalną
Prowincji Warszawskiej, najbliższą rodzinę i
przyjaciół naszych Sióstr Jubilatek, każdy
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
z obecnych na nowo pochylił się nad tajemnicą Bożego wybrania i powołania w
Kościele. Przeżywanie Jubileuszu Drogich
Sióstr Jubilatek dało każdemu możliwość
specyficznego doświadczenia czasu. Każdy
jubileusz jest uroczystością podniosłą,
wzruszającą, ale też ciągle przypominającą
o szybkim przemijaniu czasu a zarazem
o jego wielkim znaczeniu i oddziaływaniu
na życie człowieka. Czas milczy i upływa,
ale dzieją się w nim niesamowite sprawy,
o czym mogą poświadczyć dzisiejsze Jubilatki. Moment najważniejszej decyzji ich
życia oraz wierność słowom Chrystusa
„Pójdź za Mną” zgromadziła nas w tej kaplicy, w tym domu, w tym gronie.
Eucharystia zakończona błogosławieństwem i posłaniem do codzienności przedłużyła się na czas agape, uroczystego
obiadu i wspólnego świętowania. Wszystkie Jubilatki jednogłośnie podkreślały, że
to naprawdę piękne życie służyć Bogu i ludziom. To w myśl słów Św. Brata Alberta :
„Powinno się być jak chleb, który dla
wszystkich leży na stole, z którego każdy
może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się
jeśli jest głodny”. Chleb, którym jest dar
naszych Sióstr Jubilatek, leży na ołtarzu
ich cichego życia, z którego czerpie każdy
człowiek obecny w ich życiu.
Również w naszym Kościele Parafialnym
pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Józefowie dnia 10 czerwca 2012 roku pragnęłyśmy w łączności z całą parafią obchodzić
dzień albertyński uprzedzając Uroczystość
Św. Brata Alberta. Po każdej Mszy Świętej
nasza siostra przybliżała postać Świętego
Brata Alberta – Adama Chmielowskiego
oraz charyzmat albertyński jaki postawił
Kościołowi. O godzinie 13.00 w trakcie
Mszy jubileuszowej dziękowałyśmy Bogu
za siedem naszych Sióstr Jubilatek.
Siostry albertynki z Józefowa
Anonimowe autorytety
Bar dz iej Być
W wielu badaniach socjologicznych pojawia się zdanie, że młodzież nie ma dzisiaj
żadnych autorytetów. Do ich odrzucenia namawia nas zresztą duża część
współczesnej kultury, która mówi: bądź niezależny, nie słuchaj innych, bądź wolny.
Czy jest to jednak możliwe? Czy możemy obejść się bez autorytetów? Otóż żaden
człowiek nie jest na tyle doskonały i samowystarczalny, by mógł funkcjonować
w życiu bez żadnych drogowskazów, punktów odniesienia, podpowiedzeń.
Żaden człowiek nie jest dla siebie autorytetem we wszystkich dziedzinach. Jest to
po prostu niemożliwe. Jeśli więc człowiek mówi, że nie ma żadnych autorytetów,
to można być niemal pewnym, że ulega wpływowi tzw. anonimowych
autorytetów. Mechanizm ich funkcjonowania opisał już w 1941 roku wybitny
psycholog społeczny Erich Fromm w swej głośnej książce Ucieczka od wolności.
Fromm twierdził, że czasy współczesne uwolniły człowieka od tradycyjnych punktów odniesienia, takich jak Kościół, szkoła czy rodzina, a w
zamian dały mu złudzenie pełnej autonomii
i niezależności. Fromm podkreśla jednak, że jest
to iluzja, gdyż miejsce oficjalnych autorytetów
zajęły autorytety anonimowe, które dając człowiekowi złudzenie, że dokonuje swoich wyborów samodzielnie – w rzeczywistości same mu
te wybory podsuwają, a niekiedy nawet narzucają. Do najbardziej rozpowszechnionych dziś
anonimowych autorytetów naukowiec zaliczył
m.in. środki masowego przekazu, opinię publiczną, szeroko rozumianą naukę, zwłaszcza
psychoanalizę, oraz reklamę.
Kwintesencją sposobu działania anonimowych autorytetów może być oklepane hasło
reklamowe: „Bądź sobą, wybierz nasz napój”.
Można zapytać logicznie: a jeżeli nie wybiorę
tego napoju, to co? Czy przestanę być sobą?
Jest to oczywiście absurd, ale reklama nie odwołuje się do rozumu, tylko do podświadomości. W czasach szumu informacyjnego, w jakich żyjemy, ludzie coraz częściej ulegają
bodźcom podświadomym. Przyczyną tego jest
m.in. brak ugruntowanych autorytetów. Człowiek bowiem kogoś słuchać musi. Jeżeli o tym
wie, to sam wybiera sobie autorytet i jest świadomy, że go słucha. Natomiast człowiek, któremu wmówiono, że nie powinien słuchać nikogo, nie zdaje sobie sprawy z tego, za czyim
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
zdaniem podąża. Wówczas górą jest ten, kto
najlepiej wykorzystuje mechanizmy wywierania
wpływu. Jednym z nich jest zaś umiejętność
posługiwania się anonimowymi autorytetami.
Podam przykład. Nikt nie lubi być w mniejszości. Wykorzystując ten mechanizm, człowiekowi można wmówić nawet to, że czarne
jest białe – i nie jest to publicystyczna przesada. W latach 40. zeszłego stulecia amerykański
psycholog Salomon Asch przeprowadził eksperyment, w którym ośmiu wtajemniczonych
uczestników poproszono, by w obecności
dziewiątego, niewtajemniczonego, twierdzili,
że długi kij jest krótki, a krótki kij jest długi. Kiedy owych ośmiu opuściło już pomieszczenie
i pytano dziewiątego, który kij jest długi, a który krótki – to aż w 35 procentach przypadków
uczestnicy eksperymentu (a byli to bez wyjątku
studenci, czyli przedstawiciele przyszłych elit)
twierdzili z pełnym przekonaniem – chociaż
wzrok mówił im coś innego – że krótki kij jest
długi, a długi jest krótki. W podsumowaniu
swych badań Asch napisał, że „pole społeczne
wymusiło fizjologiczną zmianę percepcji badanych”, choć prościej byłoby napisać o potędze
konformizmu, którą ukazał już Jan Christian
Andersen w baśni Nowe szaty cesarza.
Tak działa mechanizm autorytetu opinii publicznej, dziś na masową skalę i z premedytacją wykorzystywany w licznych sondażach
i badaniach opinii publicznej. W końcu opinia
większości to tyran, jakich mało.
Otuchą napawa jednak fakt, że osoby, które
w najmniejszym stopniu ulegają tego typu
manipulacji, czyli niejawnej perswazji, to te,
które świadomie wybierają swoje autorytety
i mają silnie ugruntowane poglądy. Stosując
terminologię Davida Riesmana, można je nazwać osobami „wewnątrzsterownymi” (czyli
kierującymi się własnymi zasadami), w odróżnieniu od „zewnątrzsterownych” – „ludzi
ostatniej rozmowy”, skłonnych zawsze przyznać rację temu, z kim rozmawiali ostatnio.
Grzegorz Górny
9
Rec e nzj a
Duchowa
ładowarka
W maju gościliśmy w naszej
parafii znanego katolickiego
publicystę, producenta
telewizyjnego i filmowego,
współtwórcę „Frondy” –
Grzegorza Górnego. Wygłosił
on interesujący wykład pt.
Manipulacja w mediach,
w którym poruszył problemy
anonimowych autorytetów,
edukacji medialnej,
relatywizmu, neutralności
światopoglądowej. Niektóre
z tych zagadnień szerzej
omówione zostały w książce
Między matriksem
a krucyfiksem. Publikacja ta
stanowi chronologiczną
antologię felietonów
publikowanych przez
Grzegorza Górnego (od 2003
do 2009 roku) na łamach
miesięcznika „W drodze”.
W swoich tekstach Górny opisuje m.in.
kondycję chrześcijaństwa w Europie Zachodniej. Nowa lewica, liberalizm i konsumpcjonizm, doprowadziły do przerażającej sekularyzacji Zachodu. Bóg umarł w duszach
Francuzów, Holendrów, Niemców, Szwedów.
Syta materialnie Europa to obszar wymagający ponownej ewangelizacji. Problem ten zaczyna być również widoczny w naszym kraju.
Ratunkiem przed postępującą laicyzacją
może być „katolicki pozytywizm”. Dzisiejsze
czasy, zdaniem Górnego, wymagają od chrześcijan intensywnej pracy u podstaw. Szczególna rola w tej duchowej batalii przypada osobom świeckim. Należy rozwijać chrześcijańskie
media, zakładać szkoły, biblioteki, chóry, zespoły muzyczne, stowarzyszenia, drużyny
sportowe etc. Winniśmy dążyć do budowy
autentycznego społeczeństwa obywatelskiego, opartego na zasadach Dekalogu. Ratunkiem dla Kościoła są małe liczebnie, lecz silne
jakościowo wspólnoty wiernych.
Górny to zdecydowany przeciwnik modernistycznych nowinek. W swoich rozważaniach sporo miejsca poświęca tradycji. Jego
zdaniem prawdziwa sił katolicyzmu tkwi
w ortodoksji. Współczesny katolicyzm zatracił
swoją misteryjność, mistycyzm, aurę tajemnicy. Owego mistycyzmu powinniśmy uczyć się
od chrześcijańskich kościołów Wschodu:
„Wydaje się, że dzisiaj wielu katolików zagubiło gdzieś (…) mistyczny wymiar Eucharystii.
Dla niektórych najważniejsza podczas mszy
jest homilia traktowana jako element pewnej
Pytania o wiarę i życie
Chciałam zapytać się, jak bardzo skuteczna jest metoda in vitro. Podaje się często, że jest to niemal 60-70% skuteczności, co w przypadku
wieloletnich, nieudanych starań o zajście w ciążę jest niemal cudem.
Rzeczywiście, z takimi danymi możemy się spotkać. Problem w tym, że
nie do końca możemy je zweryfikować, jak również, że w informacjach od
konsorcjów wykonujących zabiegi medycznie wspomaganej prokreacji pojawiają się przekłamania a nawet manipulacje. Najważniejszą z nich jest
przeliczanie skuteczności urodzin nie w odniesieniu do każdej próby wprowadzenia zarodka do łona matki, a w odniesieniu do udanych zapłodnień.
Z aktualnych informacji uzyskanych przez Konsorcjum na Rzecz Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Człowieka i Embriologii wynika, że stopień skuteczności metod in vitro mierzony w stosunku do wszystkich rozpoczętych
zabiegów, a nie tylko zabiegów, w których nastąpiło skuteczne przeniesienie zarodka do organizmu matki, jest niższy niż często przywoływany w publicznych dyskusjach. Dane te wskazują, że w porównaniu z poprzednimi
10
pedagogiki moralnej. Tymczasem Eucharystia
to misterium. Misterion w języku greckim to
tajemnica. Biorąc udział we Mszy, uczestniczymy w tajemnicy. Ojciec Pio mówił, że jest
to największa tajemnica na świecie, do jakiej
może być dopuszczony człowiek. Jan Paweł II
często powtarzał, że Kościół powinien oddychać dwoma płucami: wschodnim i zachodnim. Oznacza to, że katolicy obrządku rzymskiego potrzebują chrześcijan obrządku
greckiego, ormiańskiego, koptyjskiego, melchickiego czy malabryjskiego. Właśnie od Kościołów wschodnich (…), możemy uczyć się,
że chrześcijaństwo, które przyszło do nas ze
Wschodu, jest religią misteryjną, że w jego
centrum znajduje się prawdziwa tajemnica –
misterium Eucharystii”.
Wiele felietonów Górnego cechuje polityczna niepoprawność. Krytykuje on oświecenie, opisuje spustoszenie moralne wywołane
w duszach hiszpańskiej młodzieży przez socjalistę Zapatero. Ukazuje Roberta Schumana
jako głęboko wierzącego chrześcijanina (sic!),
o czym nie chcą pamiętać współcześni przywódcy UE. Pisze o negatywnych skutkach
braku lustracji w polskim Kościele.
Na uwagę zasługują także rozważania dotyczące teologii ikony, wpływu duchowości
na twórczość artystyczną, siły modlitwy (na
przykładzie historii z życia Josemaríi Escrivy),
sensu cierpienia, kultury „wiecznego karnawału”, sytuacji Kościoła w Stanach Zjednoczonych.
Między matriksem a krucyfiksem to „duchowa ładowarka” dla wszystkich stłamszonych pośpiechem, szumem informacyjnym,
wydawniczo-księgarską nadprodukcją. To
mikstura dla osób zagubionych w rzeczywistości ciągłej pogoni za prestiżem i materialnym sukcesem. Felietony Grzegorza Górnego
porządkują aksjologiczny chaos, przywracają
wiarę w moc prawdy i dobra.
Adam Tyszka
latami, liczba zarejestrowanych cykli wspomaganego rozrodu w Europie
stale rośnie; natomiast wskaźniki ciąż w tym samym okresie wzrosły nieznacznie. Wskazuje to na duże prawdopodobieństwo pojawienia się
w praktyce zjawiska utraty zarodków (Hum. Reprod. Vol 0 No 0 pp 1-13,
2012). Autorzy raportu zebrali dane z 33 państw, 1029 klinik, w których
dokonano 493 184 zabiegów wspomagania cykli: IVF – wprowadzenie zarodka (120 761), ICSI – wprowadzenie plemnika do jajeczka w ustroju matki(256 642), wykorzystanie zamrożonych zarodków (91 145), dawstwo
gamet (15 731), badania preimplantacyjne (4638), dojrzewanie in vitro
(660) oraz zabieg z wykorzystaniem mrożenia oocytów (3607). Oznacza to
wzrost w wysokości 7.6% w porównaniu do 2006, kiedy przeprowadzono
badanie tą samą metodą. Udane implantacje, skutkujące ciążą wynoszą od
29.1 do 32.8% w przypadku IVF, oraz od 28.6 do 33.0% w przypadku ICSI.
Udane rozwiązanie po donoszonej ciąży miało miejsce w 10.2% u kobiet
poniżej 40 roku życia. W IVF/ICSI cyklach transferowano odpowiednio: 1, 2,
3 i 4 lub więcej embrionów odpowiednio w skali: 21.4, 53.4, 22.7 i 2.5%.
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
MK
Roz w ój os o bisty
Jak poprawić swoją pracę?
Wiele osób zastanawia się jak zwiększyć własną efektywność,
co zrobić aby praca była bardziej wydaja. Czy są sposoby na
lepsze wykorzystanie czasu, przede wszystkim w pracy?
Podejrzewam, że każdy ma pakiet różnych sposobów na to jak
poprawić wydajność własnej pracy oraz swoją efektywność. Warto skorzystać z czterech technik, które mogą pomóc w poprawie
skuteczności w życiu: perspektywa tygodnia, planuj każdy dzień,
ustalanie priorytetów oraz na początek najtrudniejsze zadanie.
Perspektywa tygodnia
Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że warto planować
swój czas. Ważne jest, aby przyjąć odpowiednią perspektywę tzn.
odpowiednią jednostkę czasową. Można planować codziennie,
nie zastanawiając się nad dłuższymi okresami, można także planować w perspektywie kwartału czy miesiąca, jednak tak długi
okres nie pozwala na dokładne rozeznanie oraz czasami uniemożliwia dokładne określenia zadania w czasie.
Z uwagi na największą powtarzalność zadań, odpowiednią
ilość czasu w planowaniu warto przyjąć perspektywę tygodniową. Perspektywa tygodnia jest naturalnym cyklem, na który składa się praca i odpoczynek. Przytłaczająca większość zadań, zdarzeń będzie miała tygodniową pętlę.
Perspektywa tygodnia pozwala zaplanować sprawy ważne
i niepilne w dogodnym dla siebie czasie, ale także odpowiednio
szybko. W cotygodniowym planowaniu bez trudu można zapisać zadania z takich obszarów jak sport, poprawa zdrowia, bądź
kultura. W codziennej perspektywie takie zadania mogą umykać
jako za mało ważne albo nie dość pilne.
Planowanie tygodniowe warto przeprowadzić w niedzielę wieczorem, rzucić okiem na cały tydzień. Odpowiednio rozmieścić zadania z obszaru fizycznego, duchowego, społecznego i intelektualnego. To co można dokładnie zaplanować należy wpisać do
kalendarza. Zadania które nie wymagają wykonania w określonym z
góry czasie, można zapisać w blokach, np.: bieganie, które zajmuje
60 minut wpisuje się na środę 19 – 22, wtedy wiadomo, że będzie
blok bieganie, ale doprecyzowanie zostanie przeprowadzone w planowaniu dziennym (jeśli można to lepiej wieczorem we wtorek).
Zadania wykonane w perspektywie tygodniowej łatwiej podsumować, nie uciekają sprawy ważne i niepilne czyli te które
wnoszą do życia największe zmiany i przyczyniają się w największym stopniu do osiągnięcia swoich celów.
Jeśli wcześniej nie korzystałeś z takiej perspektywy, to warto
spróbować w kilku tygodniach. Zauważysz szersze spojrzenie
aby ulokować wszystkie rodzaje zadań, które się cyklicznie powtarzają oraz zadania, które wpływają na rozwój we wszystkich
obszarach, a także wystarczająco wąskie aby większość zadań
wkomponować w konkretne przedziały czasowe.
Planuj każdy dzień
Wykorzystanie perspektywy tygodnia da nam ogląd co powinno zostać wykonane. Uszczegółowienie tego co ma być wykonane oraz wpisanie w konkretne godziny to technika planowania każdego dnia. Koniecznie każdego dnia należy sobie
wyznaczyć cele, dwa, trzy, z których rozliczysz się wieczorem.
Minuta planowania daje 10 minut oszczędności w wykonaniu
zadań, planując codziennie przez 10-12 minut, co w zupełności
wystarczy, możemy uzyskać nawet dwie godziny czasu więcej!
A kto by nie chciał mieć więcej czasu?
Warto pamiętać o zasadzie, która mówi, żeby nie planować więcej niż 60-70% czasu. Pozostały czas zostawić na wydarzenia nagłe,
nieprzewidziane lub wykonanie zadań pilnych, które spadną na nas
w ostatniej chwili. Wspomniałem, że wystarczy planować dzień
przez 10-12 minut, kiedy to robić czy rano czy wieczorem? Myślę,
że nie ma dobrej odpowiedzi, myślisz przećwiczyć obie możliwości.
Ja skłaniam się do planowania wieczornego, wówczas także można
podsumować mijający dzień. Natomiast, jeśli ktoś woli planować
rano to niech korzysta z odpowiedniej dla siebie pory.
Aby dobrze zaplanować dzień należy ustalić priorytety.
Ustal priorytety
Wyznacz priorytety i się ich trzymaj.
Ustalając plan na dzień każdemu z punktów warto nadać
wartość ABCDE, gdzie:
A – musi być wykonane B – powinno być wykonane
C – może być wykonane D – delegować
E – wyrzucić do śmieci.
W obrębie tej techniki, do zadań oznaczonych literą B przechodzimy dopiero po wykonaniu wszystkich zadań oznaczonych
A. Aby zająć się sprawami C należy skończyć wszystkie zadania
B. Tu nie ma wyjątków. Musisz zastosować żelazną dyscyplinę.
Jeśli dobrze ustaliłeś priorytety to nie ma odwrotu. Pracę z priorytetami świetnie można wykorzystać do rozwoju cnoty męstwa.
Od wykonania zadań ważnych zależy Twoja skuteczność, a nie
od wykonania zadań przyjemnych. W ramach tej techniki możesz zadania oznaczyć A1, A2, A3... itd. aby dokładnie wiedzieć
czym się zająć w danym momencie.
Jeśli uczciwie podejdziesz do ustalania priorytetów ABCDE
i działania zgodnie z nimi, to natychmiast poprawi Ci się wydajność pracy oraz zwiększy się samodyscyplina kończenia zadań.
Zacznij od najtrudniejszego
Ostatnia, czwarta technika to wykonanie najtrudniejszego zadania na początku dnia. Bardzo często to najtrudniejsze będzie
także najważniejszym, od niego będą zależały inne zadania lub
Twoje wyniki w myśl zasady Pareto, że 20% wykonywanych zadań wpływa na 80% wyników.
Wykonanie najtrudniejszego zadania na początku dnia, jako
pierwszego, ustawi Ci tak dzień, że już nic trudniejszego nie będziesz musiał wykonać. Natychmiast po skończeniu takiego zadania napełnisz się optymizmem i radością. Z entuzjazmem
przystąpisz do wykonywania kolejnych zadań. Zresztą przypomnij sobie jak ostatni raz skończyłeś bardzo ważne i trudne zadanie czy Twoja radość nie była ponad przeciętna, czy nie naładowałeś akumulatorów na cały dzień? Często po wykonaniu
takiego zadania spadnie z Ciebie ciężar, że wreszcie masz to za
sobą i uwolnisz dodatkową energię do pracy.
Oczywiście, to będą dodatki, najważniejsze, że najtrudniejsze
zadanie masz za sobą, najpewniej wykonałeś bardzo ważne zadanie, a co za tym idzie dołożyłeś cegiełkę do większej efektywności.
Jeśli podchodzisz do takiego trudnego zadania, to nie zastanawiaj się zbyt długo nad nim, nie rozważaj czy warto. Po prostu zajmij się, przejdź do działania.
Podsumowując, przedstawiłem cztery techniki, których
wykorzystanie bardzo szybko pozwoli uzyskać lepsze wyniki. Jestem wręcz przekonany, że jeżeli nie korzystałeś z
żadnej z nich, to efektywność wzrośnie pierwszego
dnia. Naturalnie, z wykorzystaniem tych technik jest
jak z pracą nad innymi nawykami, należy ciągle powtarzać, aby weszły w krew, dopiero
wtedy będzie można w pełni zobaczyć skutki działania.
Radosław Parda Instytut
Przywództwa
www.przywodztwo.com
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
11
Litu r g i a
Chleb życia
Zanim jeszcze wybrzmi echo po naszym wspólnym „Amen”,
kończącym Modlitwę Eucharystyczną, Kapłan wzywa nas, byśmy
stanęli razem przed Bogiem, jako Jego dzieci. Modlitwa „Ojcze Nasz...”
to słowa, którymi polecił nam modlić się sam Pan Jezus. Usłyszałem
kiedyś świadectwo pewnego człowieka, który powiedział, że miał
w swoim życiu okres, w którym zastanawiał się jak żyć, a odpowiedź
znalazł w końcu w tej modlitwie – ona ukazuje istotne postawy, jeśli
uznajemy je z swoje – żyjemy nimi, a to oznacza, że uznajemy Boga za
Pana i Ojca jednocześnie, oddając Mu cześć. Oznacza to również, że
przebaczamy, pełnimy wolę Bożą, oczekując objawienia się w pełni
Jego Królestwa. Najstarsze komentarze do Modlitwy Pańskiej w prośbie
o chleb powszedni widzą odniesienie do Eucharystii.
Czy traktuję Eucharystię jak prawdziwy pokarm dla duszy?
Ile czasu zabiegam o pokarm dla ciała, a ile czasu i wysiłku poświęcam, aby dobrze się przygotować i przeżyć Mszę Świętą?
Po Modlitwie Pańskiej następuje rozwinięcie jej ostatniej części –
prośba o uwolnienie ludu z mocy zła i zwycięstwo nad pokusami. Ta
modlitwa nosi nazwę Embolizm (z łac. embolium – wtrącenie), a kończy ją wspólna aklamacja „Bo Twoje jest królestwo, i potęga i chwała na
wieki”. Uznajemy tym samym Boga za Króla, naszego i całego świata.
Pan Jezus w Kazaniu na górze powiedział: „Jeśli więc przyniesiesz dar
swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie,
zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!” (Mt 5, 23n). Prawdziwy
pokój i miłość może dać tylko Jezus Chrystus. Obrzęd znaku pokoju ma
nam to uświadamiać. Zanim przekażemy sobie znak pokoju, Kapłan
zanosi prośbę do Boga o prawdziwy pokój i jedność w Kościele i świecie. Formę, w jakiej przekazujemy znak pokoju ustaliła Konferencja Episkopatu Polski: „ Znakiem pokoju jest ukłon w stronę najbliżej stojących
uczestników Mszy świętej lub podanie ręki. Osoba wykonuje ten gest
w milczeniu lub wypowiada słowa: Pokój Pański niech zawsze będzie
z Tobą albo: Pokój z Tobą, na co przyjmujący odpowiada: Amen. Należy jednak zachować jednolitość znaku w danym zgromadzeniu (zob.
OWMR 42)”(ze Wskazań Episkopatu Polski po ogłoszeniu nowego
ogólnego wprowadzenia do Mszału Rzymskiego, 28).
Znak pokoju ma dla nas bardzo konkretny wymiar. Czy pragnę pokoju, dobra dla mojego brata/siostry z którym obok przeżywam Najświętszą Ofiarę? Czy ten znak jest wyraźny, jasny i czytelny? Czy patrzę
w oczy mówiąc „Pokój z Tobą”? Czy może to tylko kolejna formułka,
pusty obrzęd? Pan pragnie jedności swoich dzieci, swoich wiernych.
Co robię, by dbać o jedność wspólnoty Kościoła, jedność w mojej parafii? Ważne, żebyśmy obrzędu znaku pokoju nie przeciągali, by nie
zaniedbać śpiewu „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata …”.
W śpiewie tym prosimy o zmiłowanie od Tego, Który zaraz przyjdzie do naszych serc. W tym czasie Kapłan dokonuje obrzędu łamania chleba. Nawiązuje on do momentu, gdy Pan Jezus w wieczerniku połamał chleb i dał uczniom. Wpuszcza się też cząstkę
chleba Eucharystycznego do kielicha – „na znak zjednoczenia Ciała
i Krwi Pańskiej w dziele zbawienia, to znaczy połączenia Ciała i Krwi
Jezusa żyjącego i chwalebnego” (OWMR 83). Po tym obrzędzie
następuje chwila prywatnego przygotowania Celebransa do przyjęcia Komunii Świętej. My zaś klękamy po śpiewie „Baranku Boży...”.
Następnie Kapłan ukazuje Ciało i Krew Pana Jezusa, mówiąc: „Oto
Baranek Boży...” My, będąc świadomi swoich słabości, ran zadanych Jego miłości, odpowiadamy „Panie, nie jestem godzien, abyś
przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona
12
dusza moja”. Czy te słowa nie przypominają nam słów setnika
z Ewangelii (Mt 8,5-13)? Jezus widział w Setniku wiarę w to, że
nawet jedno Jego słowo może dokonać cudu. To bardzo ważna dla
nas lekcja, bo bez mojej osobistej wiary nie spotkam się z Nim, po
prostu Go tam nie zobaczę. Wielokrotnie na kartach Ewangelii jest
opisane, że zanim Pan Jezus dokonał jakiegoś cudu, znaku, zadawał jedno, krótkie pytanie: „WIERZYSZ?”. Bez mojej wiary, osobistej
relacji z Panem Jezusem, trudno jest mówić o owocach Eucharystii,
o prawdziwym spotkaniu, takim przez duże „S”. Po słowach „Panie, nie jestem godzien”, następuje chwila ciszy na prywatne przygotowanie do przyjęcia Zbawiciela do naszych serc.
Nadchodzi czas Uczty, mojego osobistego spotkania z Bogiem i Zbawicielem. W Liturgii ważne jest co i jak wykonujemy, a więc i to, jak się
poruszamy po świątyni. Do Komunii Świętej przystępujemy w procesji.
To wyraz tego, że tu, na ziemi jesteśmy w drodze, a Chrystus Eucharystyczny jest naszym pokarmem w tej wędrówce do Królestwa Niebieskiego. Komunię świętą możemy przyjmować stojąc, lub klęcząc. Gdy
przyjmujemy w pozycji stojącej, zanim przyjmiemy Najświętszy Sakrament, uczyńmy ukłon, lub przyklęknijmy na znak naszej czci wobec
Najwyższego. Po przyjęciu Pana Jezusa, wracamy na swoje miejsce. To
czas na naszą rozmowę z Nim. Po rozdaniu wiernym Komunii Świętej
Kapłan, lub diakon dokonuje puryfikacji , czyli oczyszczenia naczyń liturgicznych z cząstek Hostii, oraz kropel Krwi Pana Jezusa. W Kościele
nawet najmniejsza drobinka Chleba Eucharystycznego, czy kropla Krwi
jest otaczana największą czcią. Gdy wszyscy już zostaną nakarmieni
Chlebem Życia, może nastąpić chwila ciszy, lub śpiew uwielbienia.
Obrzędy Komunii Świętej kończy modlitwa po Komunii, która
zawiera prośbę, by to Spotkanie, ten Sakrament wydał w naszym
życiu wymierne owoce. Włączamy się w nią, odpowiadając Amen.
W historii Kościoła zdarzyło się kilka cudów Eucharystycznych.
Zdjęcie powyżej przedstawia cud Eucharystyczny w Lanciano, we
Włoszech, który zdarzył się w VIII wieku, gdy Pewien zakonnik, odprawiając Mszę świętą, targany był wątpliwościami dotyczącymi
rzeczywistej obecności Pana Jezusa w Eucharystii. Po słowach konsekracji, chleb zamienił się w kawałek ciała, a wino w kielichu w kilka grudek zakrzepłej krwi. Do dzisiejszego dnia Cudowne Postacie
znajdują się w takim samym stanie, jak przed wiekami. W XX wieku
wykonano badania, które wykazały, że kawałek ciała to żywa tkanka mięśnia sercowego mężczyzny, a ciało i krew mają tę samą grupę krwi. Ponadto skład krwi jest charakterystyczny dla składu krwi
żywego człowieka. Pan Jezus pragnie, byśmy naprawdę wierzyli, że
On do nas przychodzi w Eucharystii.
Wierzysz?
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
MichaŁ Cudny
z his tor ii para fii
Kronika Parafii
15.
1960
W uroczystość Nowego Roku małe dzieci
odegrały Jasełkę w sali katechetycznej
o godz. 1600 z wielkim powodzeniem, tak,
że rodzice prosili, by ją powtórzyć w najbliższą niedzielę i w Trzech Króli.
W uroczystość Trzech Króli przed sumą
odbyło się poświęcenie kadzidła – paczuszki
przygotowało Duszpasterstwo Dobroczynne. Ofiary złożone na nie oddano dla najbardziej potrzebujących w parafii.
10 stycznia odbył się opłatek młodzieży
akademickiej i pracującej – prowadził O. Tomasz Roztworowski T. J. Wzięło w nim udział
kilkadziesiąt osób.
11 stycznia dzieci ze szkoły w Michalinie
rozpoczęły naukę religii w kaplicy katechetycznej przy kościele.
Od 18 do 25 stycznia odbył się Tydzień
modlitw o zjednoczenie Kościołów Chrześcijańskich. Codziennie wieczorem odprawiano
specjalne nabożeństwo w tej intencji.
24.I dziewczynki z bieli i ministranci mieli
wspólny „opłatek”, w czasie którego śpiewano
kolędy. Każde z dzieci otrzymało słodycze.
Przez cały okres Bożego Narodzenia w każdą niedzielę i święta odprawiano nabożeństwo
dla dzieci przy „żłobku”, podczas którego śpiewano kolędy. Prowadził ks. Barszczewski.
Na zakończenie okresu Bożego Narodzenia
w niedzielę 31 stycznia dzieci procesjonalnie
odniosły ze żłobka do zakrystii figurki.
31.I odbył się opłatek i zabawa dla młodzieży szkół średnich pod opieką miejscowych księży.
2.II odbyło się przed sumą i wieczorem poświęcenie gromnic i procesja przy udziale licznie
zgromadzonych wiernych. Świece przygotowało Parafialne Duszpasterstwo Dobroczynne.
Od 6.II wprowadzono Soboty Królowej
Polski. Wieczorem odprawia się specjalne
nabożeństwo z kazaniem i podaje się intencję modlitw na cały tydzień.
8.II powiadomiono ks. Barszczewskiego
o zatwierdzeniu go na nauczyciela religii
w Domu Zdrowia w Józefowie – Rycice od
1.II w wymiarze 5 godzin tygodniowo.
21.II zaraz po sumie Ks. Prałat poświęcił kaplicę przedpogrzebową urządzoną w dzwonnicy. Często wierni nie mogą trzymać w domu
ciała umarłego, bo jest ciasno. Trzeba było
przygotować taką kaplicę przy kościele.
28.II wieczorem odbył się opłatek i zabawa
chóru parafialnego z udziałem miejscowych księży, w czasie którego przemówił Ks. Prałat dzięku-
pw. MB Cz¢stochowskiej
w Józefowie
jąc chórowi za ich ofiarną pracę i zachęcił do
dalszej, owocnej pracy nad powiększeniem i udoskonalaniem swego repertuaru dla chwały Bożej.
2.III – Popielec – posypanie głów popiołem odbyło się rano i wieczorem. Poczynając
od Popielca wprowadzono na cały Wielki
Post Msze św. wieczorne i czytanie kolejne
po Mszy św. Ewangelii świętej.
W każdy piątek Wielkiego Postu o godz.
1700 odprawiano Drogę Krzyżową, a w niedziele o godz. 1500 Droga Krzyżowa była dla
dzieci, o godz. 1700 Gorzkie Żale, w czasie
których kazanie pasyjne głosił ks. Lelito.
Od 12.III w każdą sobotę odbywały się „godziny duszpasterskie” dla klas VI-ch i VII-ch.
Dziewczynki przychodziły o godz. 1500, a chłopcy o godz. 1600 – prowadził sam Ks. Dziekan.
W dniach 12÷19 marca odbyły się rekolekcje parafialne, będące jednocześnie odnowieniem Misji św. Prowadził misjonarz ks.
Aleksander Cegłowski – proboszcz z Kałuszyna. Udział w rekolekcjach dobry, tak
w słuchaniu, jak i w przystąpieniu do spowiedzi wielkanocnej.
16.III Ks. Barszczewski otrzymał zawiadomienie o zwolnieniu go ze stanowiska nauczyciela religii w Domu Zdrowia w Józefowie – jako powód podano pożar (szkoły)
zakładu i rozwiązanie szkoły.
W dniach 24÷26 marca ks. Barszczewski
głosił nauki przygotowawcze do spowiedzi
wielkanocnej dla klas III-ch i IV-ch dzieci ze
szkoły w Józefowie i w Michalinie, po których odbyła się spowiedź.
W dniach 31.III÷2.IV takie same nauki
wygłosił ks. Lelito dla klas V-ch, VI-ch i VIIch, po czym odbyła się spowiedź.
Rekolekcje dla młodzieży szkół średnich,
akademickiej i pracującej odbyły się w dniach
7÷9 kwietnia wieczorem – prowadził O. T. Roztworowski T. J. W tym samym czasie odbyły się
również rekolekcje dla dzieci szkolnych, które
nie brały udziału w poprzednich grupach. Prowadził ks. Barszczewski. Udział dzieci i młodzieży w rekolekcjach bardzo dobry.
W kaplicy na Rycicach rekolekcje przeprowadził ks. Lelito dla mieszkańców Rycic. Chorzy przystąpili do spowiedzi i Komunii św. Wielkanocnej.
W Niedzielę Palmową odbyło się poświęcenie palm i procesja przed sumą. O godz. 3 p.p.
odbyła się procesja dzieci z palmami. Palmy
przygotowało Duszpasterstwo Dobroczynne.
Grób jak co roku pięknie przygotował
p. J. Nowakowski. Nabożeństwa Wielkiego
Tygodnia i Rezurekcja tego roku udały się
pięknie. Wierni licznie wzięli udział w nabożeństwach i przystąpili do Komunii św.
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
1.V rozpoczęto tydzień przygotowania do
odnowienia Ślubowań Jasnogórskich przez specjalne nauki głoszone na nabożeństwach majowych i spowiedź wiernych. Sama uroczystość
odbyła się 8 maja na sumie i na majowym nabożeństwie. Podczas procesji niesiono obraz
M. B. Częstochowskiej pięknie przyozdobiony.
Wierni licznie przystąpili do Komunii św. i wzięli
udział w odnowieniu Ślubowań.
14.V na nabożeństwie Soboty Królowej
Polski podano intencję modlitw o rychłą beatyfikację O. Maksymiliana Kolbe jako przygotowanie do Dnia modlitw w tej intencji, który
ma odbyć się 29 maja w Niepokalanowie.
19.V odbył się w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie zjazd ministrantów. Z naszej parafii wyjechało pod opieką
Ks. Barszczewskiego 30 chłopców. W kościele
Seminaryjnym została odprawiona Msza św.,
przemówił Ks. Kardynał do ministrantów, potem chłopcy udali się do gmachu seminarium
na spotkanie z Arcypasterzem i zwiedzenie seminarium. Wszyscy ministranci otrzymali pamiątkowe obrazki od Ks. Prymasa.
29.V w Niepokalanowie odbył się Dzień
modlitw o rychłą beatyfikację O. M. Kolbe,
z Józefowa pojechało 30 dziewcząt.
31.V przyjechało do Józefowa 40 alumnów Warszawskiego Seminarium Duchownego na całodzienny odpoczynek. Goście
byli mile podejmowani przez parafian, wieczorem wzięli udział w zakończeniu majowego nabożeństwa, a kazanie wygłosił ks.
Zbigniew Kraszewski – prefekt Seminarium.
12.VI w uroczystość św. Trójcy odbyła się
I Komunia św. dzieci w kaplicy na cmentarzu
kościelnym. Przystąpiło 216 dzieci. Wielu rodziców było również u spowiedzi i Komunii
św. Rozdano tego dnia ok. 900 Komunii św.
16.VI w uroczystość Bożego Ciała odbyła się
procesja Eucharystyczna do czterech ołtarzy
tradycyjną trasą: ul. Kościelna, Polna, Lelewela
i Spacerowa, przy licznym udziale wiernych,
miejscowych parafian i gości przyjezdnych.
Na zakończenie roku szkolnego odbyła się
spowiedź dzieci i młodzieży, frekwencja średnia,
oraz Msza św. z kazaniem i błogosławieństwem
dzieci 22.VI o godz. 1900 i 23.VI o godz. 700.
Przez całą oktawę Bożego Ciała była odprawiana Msza św. z wystawieniem Najśw. Sakramentu rano a wieczorem Nieszpory, również
z wystawieniem Najśw. Sakramentu. i procesją.
Na zakończenie oktawy zgromadziło się wiernych przeszło 2 000, kazanie wygłosił Ks. Prałat
a Nieszpory odprawił Ks. Barszczewski.
29.VI÷1.VIII odprawione zostało 40-godzinne nabożeństwo. Nauki głosił Ks. Lelito.
13
ogŁos ze n i a
1 VII Trzynasta Niedziela zwykła. Mdr 1,1315;2,23-24; Ps 30,2 i 4.5-6.11 i 12a i 13b; 2 Kor 8,7.9.1315; Por. 2 Tm 1,10b; Mk 5,21-43 lub Mk 5,21-24.35b-43;
2 VII Poniedziałek. Dzień powszedni.
Am 3,1-18; 4,11-12; Ps 50,16bc-17.18-19.20-21.22-23;
Ps 95,8ab; Mt 8,18-22;
3 VII Wtorek. Święto św. Tomasza
Apostoła. Ef 2,19-22; Ps 117,1-2; J 20,29; J 20,24-29;
4 VII Środa. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Elżbiety Portugalskiej.
Am 5,14-15.21-24; Ps 50,7ab i 8.9-10.11-12.16bc-17;
Am 5,14; Mt 8,28-34;
5 VII Czwartek. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Antoniego Marii
Zaccarii, prezbitera, albo św. Marii
Goretti, dziewicy i męczennicy. Am 7,10-17;
Ps 19,8-9.10-11; 2 Kor 5,19; Mt 9,1-8;
6 VII Piątek. Wspomnienie bł. Marii Teresy
Ledóchowskiej, dziewicy. Am 8,4-6.9-12;
Ps 119,2 i 10.20 i 30.40 i 131; Mt 9,12b.13; Mt 9,9-13;
7 VII Sobota. Dzień powszedni. Am 9,11-15;
Ps 85,9.11-12.13-14; Jk 1,18; Mt 9,14-17;
8 VII Czternasta Niedziela zwykła. Ez 2,2-5;
Ps 123,1-2a.2bcd.3-4; 2 Kor 12,7-10; Łk 4,18; Mk 6,1-6;
9 VII Poniedziałek. Dzień powszedni albo
wspomnienie świętych Augustyna Zhao
Rong,
prezbitera,
i
Towarzyszy,
męczenników. Oz 2,16.17b-18.21-22; Ps 145,2-3.45.6-7.8-9; Por. 2 Tm 1,10b; Mt 9,18-26;
10 VII Wtorek. Dzień powszedni. Oz 8,4-7.1113; Ps 115,3-4.5-6.7ab-8.9-10; Mt 4,23; Mt 9,32-37;
11 VII Środa. Święto św. Benedykta,
opata, patrona Europy. Prz 2,1-9; Ps 34,2-3.4
i 6.9 i 12.14-15; Dz 4,32-35; Por. Mt 19,29; Mt 19,27-29;
12 VII Czwartek. Wspomnienie św.
Brunona Bonifacego z Kwerfurtu,
biskupa i męczennika. Oz 11,1.3-4.8c-9; Ps 80,2ac
i 3bc.15-16; Mk 1,15; Mt 10,7-15;
13 VII Piątek. Wspomnienie świętych
pustelników
Andrzeja
Świerada
i Benedykta. Oz 14,2-10; Ps 51,3-4.8-9.12-13.14 i 17;
J 14,26; Mt 10,16-23;
14 VII Sobota. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Kamila de Lellis,
prezbitera, albo św. Henryka, cesarza.
Iz 6,1-8; Ps 93,1.2 i 5; 1 P 4,14; Mt 10,24-33;
15 VII Piętnasta Niedziela zwykła. Am 7,12-15;
Ps 85,9ab-10.11-12.13-14; Ef 1,3-14; Por. Ef 1,17-18; Mk 6,7-13;
16 VII Poniedziałek. Wspomnienie Najświętszej
Maryi Panny z Góry Karmel. Iz 1,11-17; Ps 50,78.16bc-17.21 i 23; Por. Mt 10,40; Mt 10,34-11,1;
17 VII Wtorek. Dzień powszedni. Iz 7,1-9;
Ps 48,2-3a.3bc-4.5-6.7-8; Ps 95,8ab; Mt 11,20-24;
18 VII Środa. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Szymona z Lipnicy,
prezbitera. Iz 10,5-7.13-16; Ps 94,5-6. 7-8.9-10.1415; Por. Mt 11,25; Mt 11,25-27;
19 VII Czwartek. Dzień powszedni. Iz 26,79.12.16-19; Ps 102,13-14ab.15-16.17-19.20-21; Mt 11,28;
Mt 11,28-30;
20 VII Piątek. Wspomnienie bł. Czesława.
Iz 38,1-6.21-22.7-8; Iz 38,10.11.12abcd.16; J 10,27; Mt 12,1-8;
21 VII Sobota. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Wawrzyńca z Brindisi,
prezbitera i doktora Kościoła, albo św.
Apolinarego, biskupa i męczennika. Mi 2,15; Ps 10,1-2.3-4.7-8.14; Mt 11,29ab; Mt 12,14-21;
22 VII Szesnasta Niedziela zwykła. Jr 23,1-6;
Ps 23,1-2a.2b-3.4.5.6; Ef 2,13-18; J 10,27; Mk 6,30-34;
23 VII Poniedziałek. Święto św. Brygidy,
zakonnicy i patronki Europy. Ga 2,19-20;
Ps 16,1-2a i 5.7-8.11; J 15,9b.5b; J 15,1-8;
24 VII Wtorek. Wspomnienie św. Kingi,
dziewicy. Mi 7,14-15.18-20; Ps 85,2-3.5-6.7-8; J 14,23;
Mt 12,46-50;
25 VII Środa. Święto św. Jakuba Apostoła. 2 Kor
4,7-15; Ps 116B,10-11.12-13.15-16.17-18; J 15,16; Mt 20,20-28;
26 VII Czwartek. Wspomnienie św.
Joachima i Anny, rodziców Najświętszej
Maryi Panny. Jr 2,1-3.7-8.12-13; Ps 36,6-7ab.8-9.1011; J 15,15b; Mt 13,10-17;
27 VII Piątek. Dzień powszedni. Jr 3,14-17;
Jr 31,10.11-12ab.13; Por. Łk 8,15; Mt 13,18-23;
14
28 VII Sobota. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Sarbeliusza Makhluf,
prezbitera. Jr 7,1-1; Ps 84,3-4.5-6a i 8a.11; Jk 1,21;
Mt 13,24-30;
29 VII Siedemnasta Niedziela zwykła. 2 Krl
4,42-44; Ps 145,10-11.15-16.17-18; Ef 4,1-6; Łk 7,16; J 6,1-15;
30 VII Poniedziałek. Dzień powszedni
albo wspomnienie św. Piotra Chryzologa,
biskupa i doktora Kościoła. Jr 13,1-11;
Pwt 32,18-19.20.21; Jk 1,18; Mt 13,31-35;
31 VII Wtorek. Wspomnienie św. Ignacego
z Loyoli, prezbitera. Jr 14,17-22; Ps 79,8-9.11 i 13;
Mt 13,36-43;
Sierpień w liturgii
mszalnej Kościoła
1 VIII Środa. Wspomnienie św. Alfonsa
Marii Liguoriego, biskupa i doktora
Kościoła. Jr 15,10.16-21; Ps 59,2-3.4-5a.10-11.17;
J 6,63b.68b; Mt 13,44-46;
2 VIII Czwartek. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Euzebiusza z Vercelli,
biskupa, albo św. Piotra J. Eymarda,
prezbitera. Jr 18,1-6; Ps 146,1-2.3-4.5-6ab;
Por. Dz 16,14b; Mt 13,47-53;
3 VIII Piątek. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Lidii. Jr 26,1-9; Ps 69,5.8-10.14;
1 P 1,25; Mt 13,54-58;
4 VIII Sobota. Wspomnienie św. Jana Marii
Vianneya, prezbitera. Jr 26,11-16.24; Ps 69,1516.30-31.33-34; Mt 5,10; Mt 14,1-12;
5 VIII Osiemnasta Niedziela zwykła. Wj 16,2-4.1215; Ps 78,3 i 4bc.23-24.25 i 54; Ef 4,17.20-24; Mt 4,4b; J 6,24-35;
6 VIII Poniedziałek. Święto Przemienienia
Pańskiego. Dn 7,9-10.13-14; Ps 97,1-2.5-6.9; 2 P
1,16-19; Mt 17,5c; Mk 9,2-10;
7 VIII Wtorek. Dzień powszedni albo
wspomnienie świętych Sykstusa II, papieża,
i Towarzyszy, męczenników, albo św.
Kajetana, prezbitera, albo bł. Edmunda
Bojanowskiego. Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102,1618.19-20a i 21.29 i 22-23; Ps 130,5; Mt 14,22-36;
8 VIII Środa. Wspomnienie św. Dominika,
prezbitera. Jr 31,1-7; Jr 31,10.11-12ab.13; Łk 7,16;
Mt 15,21-28;
9 VIII Czwartek. Święto św. Teresy
Benedykty
od
Krzyża,
dziewicy
i męczennicy, patronki Europy. Est 4,17 k-m.r.t.
lub Ga 6,14-16; Ps 34,2-3.4-5.6-7.8-9; Ez 37,27; J 4,19-24;
10 VIII Piątek. Święto św. Wawrzyńca,
diakona i męczennika. Mdr 3, 1-9; Ps 112,1-2.56.7-8.9; 2 Kor 9,6-10; J 12,26; J 12,24-26;
11 VIII Sobota. Wspomnienie św. Klary,
dziewicy. Ha 1,12-2,4; Ps 9, 8-9.10-11.12-13; Por. 2 Tm
1,10b; Mt 17,14-20;
12 VIII Dziewiętnasta Niedziela zwykła. 1 Krl
19,4-8; Ps 34,2-3.4-5.6-7.8-9; Ef 4,30-5,2; J 6,51; J 6,41-51;
13 VIII Poniedziałek. Dzień powszedni
albo wspomnienie Świętych Męczenników
Poncjana, papieża, i Hipolita, prezbitera.
Ez 1,2-5.24-28c; Ps 148,1-2.11-13ab.13c-14;
2 Tes 2,14; Mt 17,22-27;
14 VIII Wtorek. Wspomnienie św.
Maksymiliana Marii Kolbego, prezbitera
i męczennika. Ez 2, 8-3,4; Ps 119,14 i 24.72 i 103.111
i 131; Mt 11,29ab; Mt 18,1-5.10.12-14;
15 VIII Środa. Uroczystość Wniebowzięcia
Najświętszej Maryi Panny. Ap 11,19a;12,1.36a.10ab; Ps 45,7.10-12.14-15; 1 Kor 15,20-26; Łk 1,39-56;
16 VIII Czwartek. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Stefana Węgierskiego,
króla. Ez 12,1-12; Ps 78,56-57.58-59.61-62;
Ps 119,135; Mt 18,21-19,1;
17 VIII Piątek. Wspomnienie św. Jacka,
prezbitera. Ez 16,59-63; Iz 12,2.3-4.5-6; 1 Tes 2,13;
Mt 19,3-12;
18 VIII Sobota. Dzień powszedni. Ez 18,110.13b.30-32; Ps 51,12-13.14-15.18-19; Por. Mt 11,25;
Mt 19,13-15;
Nr 6 (20) Czerwiec 2012
19 VIII Dwudziesta Niedziela zwykła.
Prz 9,1-6; Ps 34,2-3.10-11.12-13.14-15; Ef 5,15-20; J 6,56;
J 6,51-58;
20 VIII Poniedziałek. Wspomnienie św.
Bernarda, opata i doktora Kościoła.
Ez 24,15-24; Pwt 32,18-19.20.21; Mt 5,3; Mt 19,16-22;
21 VIII Wtorek. Wspomnienie św. Piusa X,
papieża. Ez 28,1-10; Pwt 32,26-27ab.27cd-28.30.35cd36ab; 2 Kor 8,9; Mt 19,23-30;
22 VIII Środa. Wspomnienie Najświętszej
Maryi Panny Królowej. Iz 9,1-3,5-6; Ps 113,1-8;
Łk 1,26-38;
23 VIII Czwartek. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Róży z Limy, dziewicy.
Ez 36,23-28; Ps 51,12-13.14-15.18-19; Ps 95,8ab; Mt 22,1-14;
24 VIII Piątek. Święto św. Bartłomieja
Apostoła. Ap 21,9b-14; Ps 145,10-11.12-13ab.17-18;
J 1,49b; J 1,45-51;
25 VIII Sobota. Dzień powszedni albo
wspomnienie św. Ludwika, króla, albo
św. Józefa Kalasantego, prezbitera.
Ez 43,1-7a; Ps 85,9ab-10.11-12.13-14; Mt 13,9a; Mt 23,1-12;
26 VIII Dwudziesta pierwsza Niedziela
zwykła.
Najświętszej
Maryi
Panny
Częstochowskiej – Uroczystość. Prz 8,22-35 lub
Iz 2,2-5; Ps 48,2-3.9-11.13-15; Ga 4,4-7; Łk 1,28; J 2,1-11;
27 VIII Poniedziałek. Wspomnienie św.
Moniki. 2 Tes 1,1-5.11b-12; Ps 96,1-2.3.4-5; J 10,27;
Mt 23,1.13-22;
28 VIII Wtorek. Wspomnienie św. Augustyna,
biskupa i doktora Kościoła. 2 Tes 2,1-3a.14-17;
Ps 96,10.11-12.13; Hbr 4,12; Mt 23,23-26;
29 VIII Środa. Wspomnienie męczeństwa
św. Jana Chrzciciela. Jr 1,17-19; Ps 71, 1-6.15ab
i 17; Mt 5,10; Mk 6,17-29;
30 VIII Czwartek. Dzień powszedni.
1 Kor 1,1-9; Ps 145,2-3.4-5.6-7; Mt 24,42a.44; Mt 24,42-51;
31 VIII Piątek. Dzień powszedni. 1 Kor 1,17-25;
Ps 33,1-2.4-5.10-11; Łk 21,36; Mt 25,1-13;
STOPK A REDAKCYJNA
Lipiec w liturgii mszalnej Kościoła
Wydawca:
Parafia p.w. Matki Bożej
Częstochowskiej w Józefowie
Nakład 1500 egz.
Asystent kościelny:
Ks. Kazimierz Gniedziejko
Redakcja:
Katarzyna Ruman,
Szymon Ruman
(redaktor naczelny)
Współpracują:
Małgorzata Nawrocka,
Marek Bosak,
Michał Królikowski,
Magdalena Bogusz,
ss. Dominikanki Misjonarki
Adam Tyszka
Michał Cudny
Skład i łamanie:
Studio Poligraficzne Diamond
Foto na okładce:
Łukasz Bogusz
Foto w galerii:
Grzegorz Jakubowski,
ks. Paweł Czeluściński,
Łukasz Bogusz
Kontakt do redakcji:
[email protected]
Jubileusz sióstr Albertynek
wyjazd służby liturgicznej
koncert chóru
Claret Gospel