grudzień 2015 - Trybuna Leśnika

Komentarze

Transkrypt

grudzień 2015 - Trybuna Leśnika
nr 12/2015 cena 7,35 zł, w tym VAT 5% PL ISSN 0239-2690 nr indeksu 379484
Nauka blisko praktyki – rozmowa
z Wojciechem Grodzkim
W leśnym dialekcie
str. 8–9, 14
str. 10–11
wydarzenia
Górski IBL ma 70 lat
Krakowska filia Instytutu Badawczego Leśnictwa Zakład
Lasów Górskich obchodzi w tym roku jubileusz 70-lecia
swojego istnienia. Z tej okazji 1 grudnia w Ustroniu Jaszowcu
odbyło się seminarium poświęcone historii tej instytucji
naukowej, jej wkładowi w rozwój lasów Polski południowej
oraz aktualnie prowadzonym programom badawczym.
W seminarium wzięli udział przedstawiciele regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych
z Katowic, Krakowa, Wrocławia i Krosna,
nadleśnictw górskich i parków narodowych
z całej południowej Polski, naukowcy z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie oraz pracownicy zespołów ochrony lasu.
Instytut Badawczy Leśnictwa obchodzi
w tym roku 85 lat, krakowska filia jest o 15
lat młodsza, ale to właśnie w Zakładzie Lasów Górskich w Krakowie IBL wznowił swoją działalność po zakończeniu II wojny światowej. Już w sierpniu 1945 roku reaktywowano pierwsze zakłady, a w październiku ruszyły Wyższe Kursy Leśne dając później początek Wydziałowi Leśnemu Uniwersytetu Jagiellońskiego.
– Powojenna historia Instytutu Badawczego Leśnictwa rozpoczęła się w Krakowie –
przypomniał dr hab. Janusz Czerepko, profesor IBL-u i jego dyrektor, podkreślając wkład
kilku pokoleń naukowców związanych z krakowską filią w rozwój polskiego leśnictwa,
szczególnie w rejonach górskich.
Sylwetki najbardziej zasłużonych pracowników Zakładu Lasów Górskich i jego
historię przedstawił obecny kierownik filii
IBL-u w Krakowie dr hab. Wojciech Grodzki, profesor nadzw. Nazwiska profesorów:
Edmunda Chodzickiego, Zenona Capeckiego, Stanisława Kapuścińskiego są znane każdemu leśnikowi związanemu z lasami południowej Polski, od Sudetów po Bieszczady. W trakcie specjalnie przygotowanej prezentacji uczestnicy seminarium mogli obejrzeć unikatowe, stare fotografie ze zbiorów
IBL-u i prywatnych archiwów dokumentujące burzliwą historię dzisiejszego Zakładu La-
Dr inż. K. Szabla, dyrektor RDLP w Katowicach, składa dr. hab.
W. Grodzkiemu, kierownikowi krakowskiej filii IBL-u, gratulacje
i życzenia z okazji jubileuszu Zakładu Lasów Górskich.
2
trybuna leśnika nr 12/2015
sów Górskich oraz ekstremalnie trudne warunki, w jakich naukowcy – szczególnie w powojennych latach – prowadzili badania terenowe. Wiele z powstałych wtedy opracowań
naukowych i monografii do dziś z powodzeniem służy leśnikom.
Ze stanem aktualnie prowadzonych projektów badawczych przez Zakład Lasów Górskich uczestników seminarium zapoznał dr
inż. Sławomir Ambroży. Większość prowadzonych badań skupia się w takich obszarach
tematycznych jak: selekcja i genetyka drzew,
kształtowanie górnej granicy lasu, przebudowa drzewostanów, zagospodarowanie powierzchni pokryzysowych, odnowienia lasu,
zabiegi pielęgnacyjne, szkółkarstwo oraz rębnie. Kierownik Zakładu Lasów Górskich dr
hab. W. Grodzki podkreślił, że wyniki tych
badań są nie tylko wykorzystywane do rozwiązywania bieżących problemów w nadleśnictwach górskich oraz wprowadzaniu nowych rozwiązań w hodowli i ochronie lasu.
Najważniejsze z nich zebrane w formie monografii czy wręcz podręczników są ważnym
elementem w procesie kształcenia kolejnych
pokoleń leśników.
dokończenie na str. 6
❄
❆
Zmiany
w kierownictwie
LP
Po zaprzysiężeniu nowego rządu i objęciu Ministerstwa
Środowiska przez prof. dr. hab. Jana Szyszkę, nowy dyrektor generalny Lasów Państwowych dr Konrad Tomaszewski, powołał swoich zastępców. Andrzej Borowski
został zastępcą dyrektora generalnego LP ds. gospodarki
leśnej. Za strategię, organizację i rozwój odpowiedzialny
będzie prof. dr hab. Tomasz Zawiła-Niedźwiecki.
A. Borowski jest absolwentem Wydziału Leśnego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Był m.in. zastępcą
ds. ekonomicznych w RDLP w Warszawie. Ostatnio pracował jako inżynier nadzoru w Nadleśnictwie Łuków.
T. Zawiła-Niedźwiecki jest również absolwentem WL
SGGW. Pracował w wielu instytucjach naukowych oraz
administracji w kraju i za granicą. W latach 2008–2014
był dyrektorem Instytutu Badawczego Leśnictwa. Ostatnio pracował w DGLP jako doradca dyrektora generalnego LP.
Zmiany nastąpiły również w kierownictwach regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych. Do chwili zamknięcia tego numeru TL nowymi dyrektorami zostali: Marek Roman (Warszawa), Andrzej Gołembiewski (Białystok), Andrzej Matysiak (Radom), Sławomir Wencel
(Szczecin), Adam Płaksej (Wrocław), Adam Kwiatkowski (Gdańsk), Andrzej Modrzejewski (Szczecinek), Jerzy Sądel (Lublin), Dariusz Pieniak (Łódź).
Nowych szefów mają także zakłady krajowe LP: Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych – Magdalena Bukowska (p.o. dyrektora) oraz Centrum Informacyjne
Lasów Państwowych – Sławomir Trzaskowski.
od redakcji
W
igilijne drzewko – znak nadziei i odrodzenia – w naszej tradycji
zawsze pochodziło z lasu. Nam leśnikom świąteczna choinka jest szczególnie
bliska sercu, bowiem jak żaden inny bożonarodzeniowy symbol odzwierciedla
odwieczną więź człowieka z przyrodą. Te najpiękniejsze z polskich świąt jednoczą nas w atmosferze wzajemnej życzliwości i szacunku.
To czas na zasłużony odpoczynek w otoczeniu najbliższych, ale także moment refleksji i radości z tego wszystkiego, czego wspólnym wysiłkiem dokonaliśmy w mijającym roku. Dziękuję wszystkim pracownikom naszej Dyrekcji
za zaangażowanie w pracę wykonywaną z prawdziwą pasją i poświęceniem.
Wszystkim Leśnikom, ich Rodzinom oraz Przyjaciołom Lasu życzę, by
świąteczne dni były czasem radości i wytchnienia po trudach dnia codziennego, a nadchodzący Nowy Rok 2016 przyniósł rodzinne szczęście i zawodową satysfakcję z podjętych nowych wyzwań.
Darz Bór
❆
dr inż. Kazimierz Szabla,
dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych
w Katowicach
Grudniowa narada
7 grudnia w Ustroniu Jaszowcu tradycyjnie
kierownictwo Regionalnej Dyrekcji Lasów
Państwowych w Katowicach spotkało się
z kierownikami wszystkich jednostek
na ostatniej w tym roku naradzie,
która była podsumowaniem 2015 r.
Merytoryczne spotkanie miało także akcenty świąteczne. Zaproszenie przyjęli
m.in. przedstawiciele władz wojewódzkich, samorządowych, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach, nauki leśnej, straży pożarnej, wojska, policji oraz Polskiego Związku Łowieckiego i organizacji pozarządowych oraz mediów. Gościem specjalnym uroczystości był Piotr Greger, biskup pomocniczy
Diecezji Bielsko-Żywieckiej.
Uroczystości towarzyszyła muzyka Zespołu Trębaczy Leśnych „Leśny Róg”
z Nadleśnictwa Prószków, natomiast w kameralnej części spotkania Jacek Woleński, znany popularyzator muzyki, konferansjer, zaprosił do wysłuchania koncertu w wykonaniu Michała Kubarskiego, akordeonisty, absolwenta Akademii Muzycznej w Katowicach. (d)
dokończenie na str. 5
trybuna leśnika nr 12/2015
3
spis treści
LUDZIE LEŚNICTWA
12
Puszcza się zmieniła – rozmowa z leśniczym
W. Tęsiorowskim
IDĄ ŚWIĘTA
14
Chodzenie z Turoniem
„Przed zapaleniem choinki”
Foto. J. DEREK
– Mamy dwa światy. Jeden to ten uwielbiany przez leśników świat przyrody, a więc
hodowla lasu z selekcją, nasiennictwem, szkółkarstwem. Natomiast gorzej jest przy
pozyskaniu i sprzedaży drewna. Leśniczy jest kimś w rodzaju magazyniera. Jego
rola ogranicza się do tego, że pilnuje majątku i wydaje towar. Sprzedaż drewna
prowadzi nadleśnictwo w formie „detalicznej”, a nie – jak się mówi – hurtowej.
Rozdrobnienie sortymentów jest kuriozalne. Zastanawiam się, czy nie można byłoby
skomasować cięcia w jakimś jednym większym fragmencie nadleśnictwa? Wtedy
możemy zaplanować drogi wywozowe, skoncentrować masę drewna na terenie
kilku leśnictw, a w następnych latach przenieść się z cięciami do innych – mówi
w rozmowie z TL Wojciech Tęsiorowski, leśniczy w leśnictwie Międzyrzecze
(Nadl. Kobiór).
str. 12–13
2
WYDARZENIA
15
16
17
18
20
Górski IBL ma 70 lat
IDĄ ŚWIĘTA
Beskidzka szopka leśników
EDUKACJA ŻYWA
Zrób sam, a zapamiętasz
Zapłonęły energooszczędne lampki
ŚWIĄTECZNY KONKURS
Leśny Zakątek
LEŚNE HISTORIE
Nakręcili „Czas leśnych kurierów”
OD REDAKCJI
3
Zmiany w kierownictwie LP
Grudniowa narada
5
Z PIERWSZEJ RĘKI
Grudniowa narada c.d.
„Przy wigilijnym stole”
Jasełka na myśliwską nutę
Rozwiązanie jesiennego konkursu!!!
21
EDUKACJA W MIEŚCIE
Obcowanie z przyrodą
WARTO WIEDZIEĆ
6
INFORMACJE
23
Kapliczka w leśnictwie Leboszowice
Graniczny obelisk
Kamienie milowe
10
4
Nauka blisko praktyki – rozmowa z dr. hab.
W. Grodzkim, prof. nadzw. IBL-u
MOWA ZWIERZĄT
W leśnym dialekcie
W KUCHNI LEŚNIKÓW
Dzik po tyrolsku Czesława Tyrola
Twórcze inspiracje
24
Rozliczenie z życiem
Kolory świąt
70 lat IBL-u w Krakowie
8
Routery domowe
Wernisaż „Leśnych śladów wiary”
Ruszyła „Akademia Leśnego Odkrywcy”
INFORMACJE
7
22
25
26
ROZMAITOŚCI
Na świąteczny relaks
SAMOCHODEM DO LASU
Mały i mało znany
z pierwszej ręki
dokończenie ze str. 3
Podczas narady podsumowującej cały miniony rok gospodarczy
przedstawiono wszystkie główne kierunki działania w RDLP w Katowicach. Wyniki finansowe przedstawiła Maria Michalska, zastępca
dyrektora RDLP w Katowicach ds. ekonomicznych. Niektórzy nadleśniczowie sygnalizowali opóźnienia w odbiorze drewna, jednak znaczącego wychłodzenia rynku nie zanotowano. Plany są wykonane, ale
przyszłość nie jest pewna, gdyż niektórzy odbiorcy surowca narzekają
na sprzedaż swoich produktów.
W dziale gospodarki leśnej, za którą odpowiada Jurand Irlik, zastępca dyrektora RDLP w Katowicach ds. gospodarki leśnej, na uwagę zasługują: nowy Regionalny Program Szkółkarski na lata 2016–
2025, kwestia przejęcia i udostępnienia gruntów leśnych dla celów
realizacji strategicznych inwestycji przesyłowych – budowa gazociągów w ramach systemu obsługi terminalu gazu skroplonego w Świnoujściu, którego inwestorem jest GAZ-SYSTEM S.A., a także współpraca z RDOŚ w poprawie wizerunku tablic informacyjnych na terenach leśnych.
Z pewnością dyskusję wzbudzi anonsowana na naradzie przymiarka do wprowadzenia nowych limitów kilometrów w nadleśnictwach.
Wyjściowym punktem rozważań jest 5 przyjętych wstępnie kryteriów przyznania limitów: ogólne czynności zarządu, nadzór nad lasami niepaństwowymi, rozmiar zadań gospodarczych, zagrożenie pożarowe i sprzedaż drewna.
Na zakończenie tej części spotkania dr inż. Kazimierz Szabla, dyrektor RDLP w Katowicach, przekazał kierownikom jednostek informacje z narady z dyrektorem generalnym LP dr. inż. Konradem Tomaszewskim dotyczące m.in. wizji rozwoju Lasów Państwowych oraz
bilansu otwarcia.
W dalszej, wieczornej i „opłatkowej” części spotkania, słowo do
leśników i ich gości wygłosił bp P. Greger, a K. Szabla podziękował
wszystkim osobom z wielu urzędów, instytucji i organizacji, które na
co dzień współpracują z katowickimi leśnikami.
Kordelasy Leśnika Polskiego otrzymali: prof. dr hab. Jerzy Starzyk
z Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, prof. dr
hab. Andrzej Kolk z Instytutu Badawczego Leśnictwa w Warszawie,
dr hab. Wojciech Grodzki prof. nadzw. z Zakładu Lasów Górskich
IBL w Krakowie oraz Samuel Śliwa, leśniczy-kierownik gospodarstwa szkółkarskiego w Nadleśnictwie Rudy Raciborskie.
– Tym najwyższym odznaczeniem, jakim leśnicy dysponują, chcemy podziękować za waszą pracę na rzecz leśnictwa – mówił dr inż.
K. Szabla, dyrektor RDLP w Katowicach. – To dzięki takim osobom
udaje nam się opanowywać sytuację klęskową w Beskidach.
K. Szabla, dyrektor RDLP w Katowicach, składa
gratulacje wyróżnionym strażnikom leśnym.
Samuel Śliwa odbiera Kordelas Leśnika Polskiego z rąk
kierownictwa RDLP w Katowicach: M. Michalskiej i J. Irlika.
– Jesteśmy zaskoczeni i mile zdziwieni – mówił w imieniu uhonorowanych prof. J. Starzyk. – Przez 10 ostatnich lat spotykaliśmy się kilka razy w roku na powierzchniach klęskowych w Beskidach. Tę współpracę bardzo sobie cenimy, gdyż nie jesteśmy zamknięci w czterech
ścianach teorii. W terenie konfrontujemy naszą wiedzę. Leśnicy uczą
się nie tylko od nas, ale także my uczymy się od leśników i były przypadki, że trzeba było korygować pewne ustalenia naukowe opisywane w piśmiennictwie.
Ciepłe słowa pod adresem leśników, zwłaszcza z nadleśnictw gospodarujących na terenie powiatu żywieckiego, skierował Andrzej Kalata, starosta żywiecki.
– Bardzo dziękuję za współpracę na wielu
płaszczyznach – mówił A. Kalata.
Za bardzo dobre wyniki w zwalczaniu szkodnictwa leśnego i ochronę mienia Skarbu Państwa,
za ostatnie dwa lata, zostali wyróżnieni strażnicy leśni: Marek Jędryszczak (Nadl. Tułowice),
Stanisław Stępień (Nadl. Złoty Potok), Tomasz
Paciepnik (Nadl. Kłobuck), Dariusz Kucharski (Nadl. Gidle), Jerzy Bednarz (Nadl. Ujsoły) i Waldemar Wilk (Nadl. Opole).
Uhonorowano także pracowników nadleśnictw w katowickiej dyrekcji LP, którzy wyróżniają się w działalności medialnej oraz edukacji: Agnieszkę Jamrozik (Nadl. Zawadzkie),
Mariusza Kowalskiego (Nadl. Siewierz), Sławomira Forystka (Nadl. Katowice), Zygmunta Kwapisa (Nadl. Kobiór) i Wiesława Kucharskiego (Nadl. Strzelce Opolskie).
Tekst i zdjęcia:
JACEK DEREK
trybuna leśnika nr 12/2015
5
informacje
Ruszyła „Akademia
Leśnego Odkrywcy”
To innowacyjny projekt
edukacji leśnej realizowany
przez Forum Rozwoju
Inicjatyw Lokalnych wspólnie
z Kołem Naukowym
Leśników na Wydziale
Leśnym Uniwersytetu
Rolniczego w Krakowie.
cie warsztatów prowadzonych przez specjalistów z dziedziny leśnictwa oraz niepełnosprawności studenci poznawali m.in. formy
i metody edukacji leśnej dzieci i osób niepełnosprawnych i nabywali praktyczne umiejętności pracy z osobami niepełnosprawnymi.
Przeszkoleni wolontariusze „Akademii Leśnego Odkrywcy” w październiku przeprowadzili
na terenie Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Puszcza Niepołomice” dwa warsztaty terenowe dla dzieci. Kolejnym etapem projektu są dwa warsztaty kameralne dla dzieci na
Wydziale Leśnym UR w Krakowie. Studenci
przeprowadzają je w Pracowni Edukacji Przyrodniczo-Leśnej.
Projekt jest realizowany przy wsparciu finansowym województwa małopolskiego.
(ip)
Fot.: G. Mruszczak
Innowacyjnością projektu jest oparcie go
o potencjał naukowy Koła Naukowego Leśników i wykorzystanie wiedzy, czasu i zaangażowania społecznego studentów w celach edukacji przyrodniczo-leśnej dzieci i młodzieży.
Edukacja przyrodniczo-leśna nastawiona na
bezpośredni kontakt z przyrodą, którą oferuje
projekt, ma być odpowiedzią na coraz bardziej
widoczny w środowisku dzieci z dużych aglomeracji miejskich zespół deficytu natury.
W projekcie uczestniczy 50 dzieci, w tym
uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 34
w Krakowie oraz Szkoły Podstawowej nr 73
przy Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie wraz z nauczycielami, a także 15 studentów z Koła Naukowego Leśników na Wydziale Leśnym Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie – wolontariusze „Akademii Leśnego Odkrywcy”. Projekt
rozpoczęło szkolenie edukacyjne dla studentów przeprowadzone 14 października br. na
Wydziale Leśnym UR w Krakowie. W trak-
Warsztaty w ramach projektu Akademia Leśnego Odkrywcy
w Młyńskich Stawach.
dokończenie ze str. 2
Zakład Lasów Górskich IBL w Krakowie
od lat współpracuje z naukowcami z Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Prof. dr hab. Jerzy R. Starzyk z Zakładu Ochrony Lasu, Entomologii i Klimatologii Leśnej UR, prezentując wspólny naukowy dorobek przypomniał, że z udziałem tych
dwóch ośrodków naukowych w 1998 roku
powstało pierwsze w Polsce konsorcjum naukowe realizujące wspólne projekty badawcze. Ich efektem było 25 publikacji, w tym
aż 6 monografii naukowych.
O wkładzie Zakładu Lasów Górskich IBL
w rozwój hodowli i ochrony lasu mówili tak6
trybuna leśnika nr 12/2015
że praktycy. Dr inż. Kazimierz Szabla, dyrektor RDLP w Katowicach, przypomniał, że
swój udział w powstanie idei pasma ochronnego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego mieli również naukowcy z krakowskiej
filii IBL.
– Bez ścisłej współpracy, szczególnie w momencie, gdy Beskidy dotknęła klęska zamierania świerczyn, nasza sytuacja byłaby znacznie
trudniejsza – mówił K. Szabla. – Przebudowa drzewostanów na taką skalę, jak robimy to
w Beskidzie Śląskim i Żywieckim, to wyzwanie, z którym musi zmierzyć się nauka i praktyka leśna. Do dziś udało nam się przebudować i odnowić aż 54 tys. ha drzewostanów objętych klęską. Naukowe wsparcie, dzięki któ-
remu mogliśmy i nadal możemy bardzo szybko reagować na pojawiające się problemy, jest
dla nas bezcenne.
Zakład Lasów Górskich IBL-u w Krakowie
od początku istnienia wspiera również badaniami naukowymi ochronę zasobów przyrody w parkach narodowych południowej Polski. Ostatnia dekada to także udział krakowskiej filii Instytutu w dużych europejskich projektach badawczych. Ostatni z nich, pod nazwą BACCARA, dotyczył zmian w bioróżnorodności w aspekcie ostatnich wahań klimatycznych.
Tekst i zdjęcie: MONIKA MATL
Rozmowa z W. Grodzkim – str. 8–9 i 14.
informacje
Kapliczka w leśnictwie
Leboszowice
Ważnym elementem polskiego krajobrazu
są kapliczki. Wznoszono je z potrzeby serca:
jako votum dziękczynne, jako wsparcie prośby
lub wyraz swej wiary. Kapliczki pełnią funkcję
religijną, ale posiadają również wartość artystyczną, a bywa że nawet dokumentalną. Opowiadają bowiem o czasach w których powstawały, o ludziach, którzy je budowali, obrazie
ich świata, ambicjach, tęsknotach, potrzebach
i nadziejach. Są kapliczki związane z losem
danej miejscowości, fundowane jako prośba
czy dziękczynienie, związane z powstaniami
narodowymi, wojnami, epidemiami, czy dotyczące spraw prywatnych.
Kapliczkę św. Jerzego w leśnictwie Leboszowice zaprojektował i ufundował miejscowy leśniczy Piotr Kulczyna. Wykonany z dębowego drewna postument przedstawia grecką ikonę św. Jerzego.
– Miejsce upamiętnia zbyt wczesną i tragiczną śmierć Grzegorza Barańskiego, miło-
Graniczny
obelisk
Nadleśnictwa Rybnik, Rudziniec
i Rudy Raciborskie mają wspólną
granicę, która styka się w jednym
miejscu. Graniczny trójstyk to
rzadkość, dlatego nadleśnictwa
postanowiły ciekawostkę
wyeksponować umieszczając
w tym miejscu pamiątkowy obelisk.
Granitowy głaz, ważący ponad 3 tony, pochodzący ze
Strzegomia ma cztery boki. Na każdym z nich stosownie
do strony świata wyryto nazwy graniczących ze sobą nadleśnictw, na czwartej nazwę PGL LP. Obelisk,
mimo że posadowiony
w lesie, łatwo odnaleźć
tuż przed Bargłówką
a za Trachami, w oddziale 125f. Niedaleko znajduje się parking
i postój leśny z ławeczkami.
(mon)
śnika koni i historii, cudownego druha wspólnych przygód, towarzysza wielu rekonstrukcji
patriotyczno-historycznych, noszącego mundur Szwadronu Ziemi Radomskiej w barwach
11 Pułku Ułanów Legionowych – wyjaśnia intencję powstania kapliczki P. Kulczyna.
W ceremonii wzięły udział dwie drużyny harcerskie z ZHR , drużyna ASG Borsuki, ułani rekonstruktorzy z 11 Pułku Ułanów,
20 Pułku Ułanów, 3 pułku Ułanów oraz zaproszeni goście. Wartę honorową objęła gliwicka drużyna ZHR.
(mon)
Kamienie milowe
…20-letniej eduRozpoczęcie konferencji…
kacji przyrodniczoleśnej w Polsce – pod
tym hasłem Leśny
Zakład Doświadczalny Centrum Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Rogowie, Wydział Leśny SGGW
w Warszawie we
współpracy z Dyrekcją Generalną Lasów
Państwowych, zorganizowali na początku grudnia br. jubileuszową XX konferencję z cyklu „Współczesne
zagadnienia edukacji leśnej społeczeństwa”.
Ponad 190 pracowników Lasów Państwowych, naukowców, reprezentantów parków
narodowych, organizacji pozarządowych i innych zainteresowanych edukacją dla zrównoważonego rozwoju, wzięło aktywny udział w konferencji. W pierwszym – wykładowym dniu – wysłuchali referatów m.in. prof. dr. hab. Piotra Paschalisa, Krzysztofa, Będkowskiego, Tadeusza Chrzanowskiego, prof. dr. hab. Andrzeja Grzywacza
i wielu innych wykładowców oraz doświadczonych liderów edukacji przyrodniczoleśnej. Mówili oni o innowacyjności w edukacji, o modelu edukacji wypracowanym
przez LP, o wynikach badań nad zawartością treści związanych z leśnictwem w podręcznikach szkolnych, o metodach edukacyjnych, o potencjale akademickiej edukacji przyrodniczo-leśnej itp.
Po warsztatowej części spotkania na koniec powstał dokument, w którym wymieniono „kamienie milowe” w dwudziestoletniej historii edukacji przyrodniczo-leśnej.
AT
trybuna leśnika nr 12/2015
Fot.: Jacek Zyśk
W listopadzie w leśnictwie
Leboszowice (Nadleśnictwo
Rybnik) stanęła drewniana
kapliczka z wizerunkiem św.
Jerzego, patrona wędrowców,
kawalerzystów, żołnierzy,
podróżników, harcerzy
i miłośników koni. Uroczystego
poświęcenia dokonał
ks. Adam Bryła z parafii
rzymskokatolickiej
w Pyskowicach.
7
Rozmowa
z dr. hab.
WOJCIECHEM GRODZKIM,
profesorem nadzw., kierownikiem
Zakładu Lasów Górskich
Instytutu Badawczego Leśnictwa
w Krakowie.
– W pierwszych latach po wojnie IBL, który wznowił swoją działalność w Krakowie, działał trochę jak
naukowe pogotowie leśne.
– Tak rzeczywiście było. Służby leśne dopiero się
formowały, część była odtwarzana, część tworzona od
nowa. W niektórych dziedzinach, jak choćby w bliskiej
mi ochronie lasu, IBL był na pierwszej linii frontu. Nie
było jeszcze zorganizowanej służby ochrony lasu na terenie Polski, bo pierwsze zol-e powstały dużo później.
IBL długo pełnił rolę doradczą, prognostyczną i do pewnego stopnia również kontrolną.
– Coś z tej roli zostało do dziś?
– Została nam przede wszystkim rola doradcza i prognostyczna, szczególnie w takich sytuacjach, jak choćby
klęska zamierania świerczyn w Beskidach. W momentach zagrożenia stabilności drzewostanów sięga się po
opinie naukowców. Mimo że nie jesteśmy już bezpośrednio związani z praktyką leśną, to mamy cały szereg
przemyśleń i doświadczeń, które mogą być przydatne,
a także wiedzę wynikającą z własnych badań. Staramy
się pomagać, na ile to jest możliwe.
– Zakład Lasów Górskich IBL w Krakowie ma
przede wszystkim charakter jednostki badawczej. Rywalizujecie z ośrodkami akademickimi, jeśli chodzi o osiągnięcia naukowe, granty, etc.?
– To wszystko zależy, jakie pole do rywalizacji weźmiemy pod uwagę. W dziedzinie, rozumianej jako czyste badania naukowe, nie rywalizujemy, a często współpracujemy ze sobą. Rozwiązujemy podobne
problemy. Czasem odbywa się to równolegle, czasem wspólnie. Często zdarza się, że podobne problemy rozwiązujemy pod innym kątem.
My mamy jednak nastawienie bardziej praktyczne niż ośrodki akademickie. Podobnie jednak zdobywamy stopnie naukowe, wzajemnie pełnimy funkcje recenzentów w przewodach doktorskich, habilitacyjnych i we wnioskach profesorskich. Na tym polu nie ma specjalnej rywalizacji. Natomiast starając się o środki na badania, musimy oczywiście na pewnych płaszczyznach rywalizować, zwłaszcza,
że w przeciwieństwie do ośrodków akademickich i uczelni, musimy
się sami utrzymać. Uczelnie są finansowane z budżetu państwa, który np. zapewnia im pensje wynikające z realizacji podstawowego zadania, jakim jest dydaktyka. Zdobyte środki zewnętrzne i granty są
przeznaczane tylko i wyłącznie na badania naukowe. Natomiast takie
instytucje jak nasza, które są samofinansujące się, muszą w ramach realizowanych projektów zarobić także na wynagrodzenia i utrzymanie
infrastruktury. Dotacja, którą otrzymujemy z budżetu państwa, stanotrybuna leśnika nr 12/2015
Fot.: J. derek
70 lat IBL-u w Krakowie
8
Nauka blisko praktyki
wi zaledwie 10–15% wszystkich naszych przychodów. Te pieniądze
przeznaczamy przede wszystkim na rozwój kadry naukowej, doktoraty, habilitacje. Podstawowa działalność badawcza jest finansowana
z projektów i tu rzeczywiście musimy rywalizować z innymi ośrodkami naukowymi. Nie jest to łatwe, bo z powodów wcześniej wymienionych, jesteśmy po prostu drożsi.
– Wiele projektów badawczych prowadzonych przez Zakład Lasów Górskich to odpowiedź na konkretne problemy, z którymi na
co dzień zmagają się leśnicy z południowej Polski.
– To jest nasz podstawowy atut. Prowadząc wyłącznie badania naukowe jesteśmy w stanie być w terenie zawsze, kiedy jest to potrzebne, a nie wtedy kiedy akurat mamy czas, w przeciwieństwie do ośrodków akademickich, które przede wszystkim muszą wywiązać się ze
zobowiązań wobec studentów. W sytuacjach nagłych jesteśmy w stanie w ciągu godziny wsiąść w samochód i pojechać w teren, wykonać
badania czy obserwacje, które często trwają bardzo krótko.
– Często trzeba wybierać między planowanymi zadaniami a nagłymi przypadkami?
– W sytuacji, w której walczymy o projekty, w momencie realizacji
jakiegoś zadania, staramy się zrobić wszystko, by takie nagłe zdarzenia z planowanymi badaniami pogodzić. I czasem rzeczywiście jest
to trudne. Na szczęście jesteśmy wprawieni w pracach terenowych,
trybuna leśnika nr 12/2015
Fot.: M. JACHYM
70 lat IBL-u w Krakowie
mobilni, elastyczni i do tej pory udaje nam się to robić bez szkody dla
nym wskazując słabe punkty, wyrażając swoje wątpliwości i zastrzecodziennej, zaplanowanej pracy.
żenia. Ostatecznie jednak wszystko leży w rękach praktyków, czy– Można znaleźć analogię między trudniejszą pracą leśnika w góli samych leśników.
rach i naukowca badającego lasy górskie?
– Sytuacja w Beskidach to ogromne wyzwanie, ale i presja,
– Wielokrotnie pozwalałem sobie przy okazji konferencji naukoprzede wszystkim społeczna. Na ile ta sytuacja zbliżyła do siebie
wych, które odbywają się w gronie kolegów z całego kraju, na takie
naukę i praktykę leśną? Wyniki naukowych eksperymentów nie
własne dygresje o tym, że my zdobywamy wyniki badań znacznie
zawsze przecież znajdują odzwierciedlenie w codziennych decywiększym wysiłkiem, Znacznie bardziej musimy się napracować aby
zjach związanych z gospodarką leśną.
zdobyć podobny zasób danych,
– Nie umiem odpowiedzieć gloco koledzy i koleżanki z terenów
balnie
na to pytanie. Wiem tylko,
– Na co dzień stykamy się z leśnikami i nie czujemy
nizinnych. Bardzo często jest tak,
że my w IBL-u zawsze byliśmy
dystansu, swobodnie wymieniamy opinie i uwagi blisko praktyki. Nie mamy tego
że więcej wysiłku zajmuje dotarcie do terenu, w którym prowaz praktykami, a to wynika z ciągłej obecności dystansu, który być może zaznadzimy badania, niż same prace
cza się w przypadku ośrodków
w lesie. Bardzo sobie to cenimy, bo nie ukrywam, akademickich. Zawsze, od samebadawcze. Przy pobieraniu mateże my również dużo czerpiemy z doświadczeń go początku istnienia IBL-u, byliriału operacje manualne są zwykle takie same jak na terenach nileśników. Zwykle formułujemy sobie w głowie jakieś śmy blisko lasu, pracowaliśmy dla
zinnych, natomiast my dodatkolasów i leśnictwa. Długo byliśmy
sugestie, zalecenia, wnioski, które w rozmowach w strukturach PGL LP i dziś, mimo
wo borykamy się z brakiem dojazdu, a czasem nawet z mocno
z praktykami ulegają weryfikacji, a czasem znacznym że z nich wyszliśmy, mamy barutrudnionym dojściem. Trzeba
dzo silny związek z lasami, rówmodyfikacjom.
się wydrapać, a sprzęt do badań,
nież przez to, że rdzeniem naszej
czasem wcale nie lekki, wynieść
pracy są badania terenowe. Na co
na plecach. Musimy tak planować swoje badania, żeby brać pod uwadzień stykamy się z leśnikami i nie czujemy dystansu, swobodnie wygę czynnik wysiłkowy i tak dobierać narzędzia badawcze, żeby somieniamy opinie i uwagi z praktykami, a to wynika z ciągłej obecnobie pracę jakoś ułatwić.
ści w lesie. Bardzo sobie to cenimy, bo nie ukrywam, że my również
– W kontekście naukowym też jest trudniej?
dużo czerpiemy z doświadczeń leśników. Zwykle formułujemy so– Wyzwania naukowe są o tyle inne, że - jak kiedyś powiedziała
bie w głowie jakieś sugestie, zalecenia, wnioski, które w rozmowach
mi pani prof. Simona Kossak w rozmowie na temat Puszczy Białoz praktykami ulegają weryfikacji, a czasem znacznym modyfikacjom.
wieskiej i moich uwag wynikających z codziennej pracy tutaj na poOkazuje się na przykład, że nie wszystko, co zalecamy jest wykonalłudniu – że my musimy patrzeć nie tylko w poziomie, ale jeszcze done, choć pozornie mogłoby się to wydawać banalnie proste.
datkowo w pionie. Dlatego wszystkie badania realizowane w terenach
górskich muszą brać pod uwagę czynnik konfiguracji terenu, czyli wydokończenie na str. 14.
sokość n.p.m., ekspozycję stoku, rzeźbę terenu, stopień pokrycia roślinnością. Na pewno te wyzwania są inne, bo sama analiza jest bardziej złożona. Np. przy badaniach przestrzennych musimy uwzględniać trzy wymiary, a nie dwa i jeszcze wziąć poprawkę na to, że wraz
ze zmianą wysokości n.p.m. i ekspozycji, warunki się zmieniają, a co
za tym idzie, także interpretacja wyników.
– W ostatnich 15 latach przed Zakładem Lasów Górskich stanęły poważne wyzwania naukowe: katastrofa zamierania świerczyn w Beskidach i przebudowa tutejszych drzewostanów. Takiego programu nie realizowano do tej pory nie tylko w Polsce, ale
i w Europie. Jak ocenia Pan Profesor to wyzwanie i ewentualne
ryzyko dla nauki?
– Instytucji naukowych uczestniczących w procesie przebudowy
drzewostanów w Beskidach jest więcej. Zakład Lasów Górskich IBL
w Krakowie jest jakąś częścią machiny naukowej, która próbuje się
uporać z tym wyzwaniem. Istotne jest też to, że nie startujemy od
zera. Mamy za sobą bardzo poważne doświadczenia z klęski sudeckiej. Bardzo aktywnie uczestniczyliśmy w badaniu przyczyn tej katastrofy. To był czas, kiedy na ten cel były kierowane poważne środki finansowe. Tam mieliśmy do czynienia z restytucją drzewostanów
w terenach wylesionych. W Beskidach na szczęście do tej fazy nie doszło, dlatego mamy tutaj do czynienia z procesem przebudowy drzewostanów. Mamy tu też odnowienia naturalne, których nie było w Sudetach. Dziś bardziej zmagamy się z kwestią zmiany składu gatunkowego i struktury, aniżeli odtwarzania desperackimi wysiłkami szaty
leśnej. W Sudetach nic nie chciało rosnąć, w Beskidach mamy obfite
odnowienia naturalne, tylko niekoniecznie tych gatunków, które byśmy chcieli tu widzieć. Mimo że podłoże obu katastrof jest inne, to
w znacznej mierze możemy się oprzeć na wcześniejszych doświadczeniach. Naukowcy mogą uczestniczyć w całym procesie decyzyj-
9
Zwierzęta „mówią” nie tylko w Wigilię. Wystarczy
umieć słuchać i uważnie patrzeć, bo u naszych
„braci mniejszych” mowa ciała, obok wydawania
dźwięków, jest równorzędnym sposobem
komunikacji. Większość mieszkańców naszych
lasów nie należy do milczków. To właśnie nim
zawdzięczamy wrażenie, że las pulsuje życiem.
Fot.: arch. TL
Sposoby porozumiewania się zwierząt fascynują człowieka od tysiącleci. Większość
ludzkich cech przypisywanych zwierzętom
bierze swój początek w uważnej obserwacji
ich zachowań. Starożytni wierzyli, że są ludzie, którzy znają i rozumieją mowę zwierząt.
Grecy umieli oswajać sójki i uczyć je wypowiadania niektórych słów. Z czasów starożytnego Rzymu zachowały się zapiski o kruku, który wypowiadał peany na cześć cesarza. Zdolność do naśladownictwa dźwięków
wśród ptaków jest dość powszechna. Papugi i gwarki wcale nie stoją na szczycie – największe umiejętności pod tym względem ma
australijski lirogon, który nie tylko po mistrzowsku powtarza ludzką mowę recytując całe utwory, ale genialnie naśladuje inne
dźwięki, np. piły mechanicznej, odgłosy silnika samochodu, wystrzału strzelby, migawki aparatu fotograficznego, czy płaczącego dziecka.
10
10
trybuna leśnika nr 12/2015
Fot.: arch. TL
mowa zwierząt
W leśnym dialekcie
Ssaki nie mają tak rozwiniętego aparatu głosowego jak ptaki. Z naśladownictwem obcych
dźwięków radzą sobie znacznie gorzej, co
nie przeszkadza im w rozbudowanym komunikowaniu się w obrębie własnego gatunku.
Do najbardziej „rozmownych” mieszkańców
polskich lasów należą lisy. Zoolodzy wyodrębnili aż 28 różnych odgłosów wydawanych
przez ten gatunek. Ssaki najbardziej są skłonne do toczenia dialogów podczas rui i sytuacji
stanowiących zagrożenie. Bogaty system komunikacji idzie również w parze z rozbudowaną hierarchią stada. Wilki z jednej watahy
wydają zróżnicowane dźwięki w zależności
od zajmowanej pozycji. Skowyt i zbliżony do
niego cichy pisk oznaczają przyjaźń. Głębokim i niskim warczeniem drapieżnik ostrzega potencjalnego intruza, krótkie – podobne
do psich szczeknięcia – są ostrzeżeniem przed
zagrożeniem dla całej watahy. Słynne wilcze
wycie może oznaczać różne sytuacje. Bada-
cze odkryli, że wilki wyją zarówno pojedynczo, jak i w grupie, a zdarza się, że robią to
po prostu dla przyjemności. W języku zwierząt równorzędne znaczenie ma mowa ciała.
Zjeżona sierść i odsłonięte kły u wilka są jasnym sygnałem, że o przyjaznym nastawieniu mowy nie ma.
U największych polskich drapieżników
niedźwiedzi podstawą komunikacji dźwiękowej jest mruczenie. W zależności od siły
i tonacji może oznaczać zadowolenie, zaskoczenie lub niepokój. Rozwścieczone zwierzę
głośno parska, zgrzyta i kłapie zębami. Swoją przewagę niedźwiedź manifestuje też stając
na tylnych łapach. Ten drapieżnik ma wzrok
równie dobry jak człowiek i doskonały węch,
przyjmując pozycję stojącą próbuje lepiej ocenić zagrożenie, co czasami, podczas niespodziewanego spotkania z człowiekiem, może
oznaczać przejście do ataku .
Odczytywanie mowy zwierząt to lata obserwacji i doświadczeń. Praktykami w tej dziedzinie nierzadko są pasjonaci łowiectwa. Rozpoznawanie głosów zwierząt to obowiązkowa
umiejętność każdego myśliwego weryfikowana w czasie egzaminu.
Wiesław Tomecki, emerytowany, wieloletni główny specjalista ds. łowiectwa i gospodarki rybackiej w RDLP w Katowicach, podkreśla, że znajomość zachowań rodzimych,
dzikich zwierząt, powinna być nie obca każdemu, kto lubi wędrówki po leśnej kniei. Międzygatunkowe spotkania mogą mieć bowiem
różny charakter.
– Większość zwierząt unika człowieka, od
razu schodząc mu z drogi – tłumaczy W. Tomecki. – Jednak są takie sytuacje, w których
dzikie zwierzę decyduje się na konfrontację
z człowiekiem i bywa niebezpieczne. Do najczęstszych należy zaskoczenie lochy dzika
z młodymi. W takiej sytuacji najlepiej powoli,
bez gwałtownych ruchów, wycofać się.
Chrząkanie, pomrukiwanie, pokwikiwanie
i charkotanie to dźwięki, które często wydają dziki okazując zarówno zadowolenie, jak
Najczęściej o mówiących zwierzętach myślimy w Wigilię Bożego Narodzenia. Przesąd ten nie wywodzi się z chrześcijaństwa, ale
jeszcze ze starych, ludowych podań pogańskich, pełnych tajemnic i pradawnych sił natury. W chrześcijaństwie wierzono, że mówiące ludzkim głosem zwierzęta dzielą się „dobrą nowiną”. Jej podsłuchanie przez człowieka
niosło jednak poważne konsekwencje. Uważano bowiem, że kto słyszał mówiące ludzkimi słowami zwierzęta, umrze przed następną Wigilią. Dlatego w wigilijny wieczór gospodarze na krótko wchodzili do obór i stajni
z kolorowym opłatkiem przeznaczonym dla
zwierząt. Zwyczaj ten odzwierciedlał przekonanie, że tak wielkiego święta powinny dostąpić wszystkie stworzenia.
MONIKA MATL
Fot.: T. BARAN
w czasie rui. Zwabiony samiec rozpoczyna
pogoń za kozą, która dla odmiany odbywa się
w zupełnej ciszy.
– Inne jest też zachowanie tych zwierząt –
opowiada o zwyczajach saren W. Tomecki.
– Ostatni na żer wychodzi najstarszy kozioł.
Przed nim, w odstępach czasu, najpierw idą
kozy z młodymi, potem ich młodsze siostry. Następne są koziołki – od najmłodszego do najstarszego kozła z rudla, czyli stada saren.
Do leśnych „milczków” należą zające.
Ale nawet one, zwykle bezszelestne i szybkie, wydają dźwięk przypominający kwilenie niemowlęcia, tzw. kniazienie, gdy są ścigane przez drapieżnika, ranne lub zagrożone. Do mało „rozmownych” gatunków należy również król polskiej puszczy – żubr. Posłuchać żubrzej mowy można w czasie godów, gdy samce wydają niskie dźwięki nazywane chruczeniem.
Fot.: M. PLAZA
mowa zwierząt
i niepokój. Słysząc je w leśnej kniei lepiej wykazać stosowną ostrożność.
Jednym z najpiękniejszych zjawisk w polskich lasach jest jesienne rykowisko jeleni. Te niezbyt głośne w ciągu roku zwierzęta bardzo donośnie dają znać o swoim istnieniu. Przeciągły ryk, przechodzący w urywane chrapanie, to znak, że rozpoczęła się rywalizacja między samcami. Do tych koncertów dołączają także łanie. Nosowym, krótkim
dźwiękiem określanym jako „ględzenie”, wabią partnerów.
– Doświadczony myśliwy w czasie rykowiska potrafi słuchając dźwięków rozpoznać,
który byk jest starszy, a który młodszy. Są tacy
koledzy, którzy „na słuch” potrafią w miarę
dokładnie określić wiek zwierzęcia – mówi
W. Tomecki.
Przeciągłe, „zakochane”, trochę brzmiące
jak „serenada podbalkonowa” ryczenie oznacza, że mamy do czynienia z młodym bykiem
w tzw. pierwszej klasie wieku, czyli do 5 lat.
Starsze, 8-10-letnie samce zachowują podobną linię melodyczną, ale w wyraźnie niższej
skali. Mocne byki, tzw. stadne, brzmią studziennie, tak jakby ich głos wydobywał się
z pieczary. Jeszcze inne odgłosy wydaje byk
stadny zaganiający łanię do chmary. W gwarze myśliwskiej określenia poszczególnych
byków nawiązują do melodyki wydawanych
przezeń dźwięków. Młody byk rozpoczynający rykowisko to organista, najstarszy, byk
stadny, to basista.
Wabienie jeleni to prawdziwa sztuka wymagająca ogromnej wiedzy i naturalnego talentu. Naśladowanie odgłosów zwierząt jest
bardzo trudne.
Rozmownymi przedstawicielami zwierzyny płowej są również sarny. Słynne szczekanie kóz to nic innego, jak ostrzeżenie dla stada o niebezpieczeństwie, a popiskiwanie przypominające ptasie trele, to wabienie kozłów
trybuna leśnika nr 12/2015
11
Rozmowa
z Wojciechem
Tęsiorowskim,
leśniczym
w Nadleśnictwie Kobiór
– Ma Pan już dosyć?
– W pewnym sensie tak, w moim wieku nie
zawsze wytrzymuje się już fizycznie, ale także psychicznie. Wkrótce, po 40. latach pracy,
przechodzę na emeryturę. Natłok codziennych
spraw zawodowych jest tak duży, że trzeba być
stale bardzo mocno skoncentrowanym,. Informatyzacja spowodowała pewne określone
skutki – dobre i złe. Mamy dwa światy. Jeden
to ten uwielbiany przez leśników świat przyrody, a więc hodowla lasu z selekcją, nasiennictwem, szkółkarstwem, w którym – w porównaniu z czasami, gdy zaczynałem pracować w leśnictwie – dokonał się olbrzymi postęp. Te dzisiejsze sadzonki z zakrytym systemem korzeniowym są naprawdę doskonałe, a przygotowanie gleby jest na wysokim
poziomie technicznym. To wszystko można
dziś opanować bez nerwów.
– A ta gorsza strona?
– Wiąże się z pozyskaniem i sprzedażą
drewna. Leśniczy jest kimś w rodzaju magazyniera. Jego rola ogranicza się do tego,
że pilnuje majątku i wydaje towar. Sprzedaż
drewna prowadzi nadleśnictwo w formie „detalicznej”, a nie – jak się mówi – hurtowej.
Rozdrobnienie sortymentów jest kuriozalne.
Oprócz drewna dłużycowego mamy kłodowane w klasyfikacjach grubościowych i jakościowych. Wszystko to jest mocno poszatkowane,
ale nie ma co narzekać.
– Jak ta sprzedaż wygląda w praktyce?
– Do lasu przyjeżdża zestaw z przyczepą
na około 30 m3, czasami trzy zestawy na raz,
i trzeba mieć zgromadzone drewno w jednym
miejscu, aby kierowca nie musiał go szukać.
Do tego musi być dostosowana sieć dróg, z takimi wydzielonymi miejscami, aby taki zestaw
mógł się np. obrócić.
– I jak leśniczy to wszystko ogarnia?
– Musi jakoś sobie radzić. Układa drewno
w partiach, stara się, aby były to tzw. wielkości
ładunkowe, ale czasami zostaje mu trochę surowca. Jeśli zostanie mu 2–3 m3, to musi albo
dołożyć do tej resztki nowego drewna, albo
jeździć po kilku miejscach, aby doładować takie niewielkie stosiki. Dodatkowo trzeba patrybuna leśnika nr 12/2015
Fot.: J. DEREK
ludzie leśnictwa
12
Puszcza się zmieniła
miętać, w którym miejscu drewno jest najstarsze, gdyż ono się przecież deprecjonuje.
– Co więc Pana zdaniem trzeba zrobić,
żeby usprawnić tę pracę?
– Uprościć sferę obrotu drewnem. Zastanawiam się, czy nie można byłoby skomasować cięcia w jakimś jednym większym
fragmencie nadleśnictwa? Wtedy możemy
zaplanować drogi wywozowe, skoncentrować masę drewna na terenie kilku leśnictw,
a w następnych latach przenieść się z cięciami do innych.
– Dlaczego nikt wcześniej na to nie
wpadł?
– Nie wiem czy na to nikt nie wpadł. Polityka planowania dla każdego leśnictwa z rocznym horyzontem czasowym wynika z nauki
leśnej, która uczy, że w każdym fragmencie
drzewostanów następują po sobie określone rodzaje cięć – czyszczenia, trzebieże itd.
Przejście do nowego systemu jest więc dość
problematyczne, ale możliwe. Np. wykonam
trzebież w danym roku pod koniec operatu
PUL, a za dwa, trzy lata wypadnie na to, że
ponownie wejdę do mojego leśnictwa, gdyż
skomasujemy cięcia. Wtedy nie tnę wielkości
etatowej dla leśnictwa, czyli 1/10 w jednym
roku, ale np. trzykrotne pozyskanie do przo-
– Leśnictwo przejąłem w grudniu 1980
roku, a wiosną następnego roku posadziłem
las. Jakież było moje zdziwienie, gdy za kilka
dni przyjechałem na tę uprawę i zobaczyłem
kilka żubrów, które również ze zdziwieniem
patrzyły na mnie, przerażonego widokiem poniszczonych sadzonek. Byłem wkurzony. Już
wtedy wiedziałem, że prowadzenie gospodarki
leśnej musi się liczyć z ich obecnością.
– Stopniowo zżywał się Pan z nimi.
– To piękne zwierzę, ale wtedy ochrona żubrów była postawiona na głowie. Nie
było rezerwatu. Państwo chciało „mieć” żubry, ale nie miało pieniędzy na ich utrzymanie. Teraz jest inaczej. Leśnicy przejęli opiekę nad żubrami, a gospodarka leśna jest dostosowana do obecności tych zwierząt, które
mają swoje wymagania. Ochrona, nie tylko
żubrów, ale także innych zwierząt oraz cen-
– Będziemy zmierzać do takiego
modelu leśnictwa, jak w otoczeniu
aglomeracji katowickiej.
Pozyskanie będzie coraz
mniejsze, coraz więcej będzie
zadań związanych z przebudową
drzewostanów, a funkcje ochronne
i środowiskowe, tym samym
społeczne, będą wiodły prym.
nych z przyrodniczego punktu widzenia roślin, jest priorytetem.
– Zaczynał Pan pracę pod mocnym wpływem przemysłu na lasy i w pewnym produkcyjnym reżimie. Jak dziś wygląda ten
las ciągle w trakcie przebudowy?
– Bardzo się zmienił. Na plus. Jak środowisko się oczyściło, nie dusi nas dym z kominów, to przyroda odetchnęła. Przebudowa przynosi spodziewane efekty, zagęściliśmy dno lasu poprzez wprowadzanie drugiego piętra lasu z gatunków liściastych i świerka. Musieliśmy poprawić stan środowiska, nie
skupialiśmy się już tylko na trosce o drzewostan główny, ale dbaliśmy o wszystkie elementy ekosystemu. Takie drzewostany mieszane, z sosną, dębem i bukiem, są na pewno bardziej stabilne od monokultur, które tu
rosną. Jednak dopiero za kilkadziesiąt lat
dojdziemy do proporcji, gdzie gatunki iglaste będą stanowiły 60%, a liściaste 40% powierzchni leśnej.
– Często leśnicy narzekają na system
kontroli. Jak Pan patrzy na ten aspekt pracy leśnika w terenie?
– Kontrola jest potrzebna, ale powinna być
wykonywana przez mądrych ludzi. W przy-
rodzie, tak jak w życiu, nie ma biało-czarnych barw, ale jest cała tęcza. Inspektor powinien być fachowcem, ale też powinien patrzeć szerzej wysłuchując argumentacji leśniczego, który potrafi uzasadnić dlaczego
tak, a nie inaczej prowadzi daną powierzchnię leśną. Leśniczowie z inspektorami znajdują zwykle wspólny język.
– W jakiej kondycji zostawia Pan swoje leśnictwo? Jakie wskazówki dałby Pan
swojemu następcy?
– Trudno przewidywać przyszłość, jakie
będą nowe uwarunkowania leśnictwa, z którymi przyjdzie się zmierzyć. Jak przyszedłem
do Międzyrzecza, to główną drogą jechało
jedno auto na godzinę, a w stanie wojennym
w ogóle prawie nikt nie jeździł. Inny przykład – pod koniec lat 90. plan ochrony rezerwatowej żubrów przewidywał strefę ochronną. Ona nigdy nie powstała, gdyż jej nie zatwierdzono. Teraz na tych terenach przyległych do lasu powstają działki budowlane
i jak grzyby po deszczu powstają tu budynki
mieszkalne. Moje okolice stały się atrakcyjne dla budownictwa jednorodzinnego. Dojazd
stąd do pracy w Katowicach czy Bielsku nie
jest problemem.
– Co ta ekspansja oznacza dla tego typu
leśnictw?
– Będziemy zmierzać do takiego modelu leśnictwa, jak w otoczeniu aglomeracji katowickiej. Pozyskanie będzie coraz mniejsze, coraz
więcej będzie zadań związanych z przebudową drzewostanów, a funkcje ochronne i środowiskowe, tym samym społeczne, będą wiodły
prym. Ludzie będą masowo korzystać z lasu.
Na Górnym Śląsku nie ma możliwości zablokowania dostępu do niego. W każdym razie
Puszcza Pszczyńska siłą rzeczy straci swój
dawny charakter – z dalekiej kniei, stanie się
czymś bliskim, w zasięgu ręki, z wszystkimi
konsekwencjami.
– Ma Pan poczucie nostalgii za dawnym
leśnictwem, które wydaje się nam otoczone
aurą „tajemniczej naturalności”?
– Nie mam. Wydaje się mi, że teraz leśnictwo jest bardziej „naturalne”. Wtedy, gdy zaczynałem, sadziło się sosnę, pielęgnowało sosnę, wycinało sosnę. Byliśmy zapleczem dla
przemysłu. O lesie nie myślało się tak, jak dziś
– że jest to organizm, który ma wiele funkcji,
wymaga cierpliwości oraz myślenia do tyłu
i do przodu.
– Czy coś Pana martwi, jeśli chodzi
o przyszłość Lasów Państwowych?
– Nie widzę innej organizacji, jak LP, która mogłaby udźwignąć te zadania, które służą
całemu społeczeństwu. Droga podziału tego
majątku, bez zapewnienia środków na utrzymywanie tych nieprodukcyjnych funkcji lasu,
jest bardzo niebezpieczna.
Rozmawiał:
ludzie leśnictwa
du. Potem przez 3 lata nie tnie się, za wyjątkiem sytuacji klęskowych. Wycina się więc
dużo, ale raz na kilka lat w jednym obszarze
np. kilku leśnictw. Chodzi więc o koncentrację cięć. Komasacja użytkowania spowodowałaby, że moglibyśmy lepiej wykorzystać
drogi wywozowe.
– Czy warto bić się o każdy metr drewna, czy „wyciąganie” z jednej sztuki drewna
maksimum ceny, warte jest zachodu?
– Nikt nas z tego nie zwolnił. Należałoby
jednak uprościć odbiórkę drewna. „Wyciągać” klasy cenne, a resztę traktować standardowo. Dziś ilość produkowanych sortymentów jest bardzo duża, zbyt duża, przy pozyskaniu maszynami wielooperacyjnymi. Trzeba naprawdę dobrego operatora harwestera,
aby wymanipulować drewno na odpowiednie sortymenty.
– Dlaczego nie można szybciej tego zmienić?
– Można, ale stare zasady, zwyczaje, nawyki, są silne.
– Jak zmieniło się użytkowanie po wprowadzeniu maszyn w leśnictwie?
– Harwester tnie 30 m3, a nawet 50 m3 z hektara przy pierwszych cięciach pielęgnacyjnych. Z hektara uzyskuje się po prostu więcej masy drewna, jeśli w lesie pracuje maszyna wielooperacyjna. Tak mocno użytkowane
drzewostany muszą się zabliźnić.
– W jakim stopniu leśnictwo zmieniło się
w trakcie Pana pracy?
– Prawie wszystko się zmieniło. Jednak
gdy przychodziłem do pracy wprowadzano piłę motorową, która towarzyszy nam do
dzisiaj. Zasadniczo nie zmieniła się odbiórka drewna.
– Ile czasu leśniczy spędza w lesie, a ile
w kancelarii – w papierach i przy komputerze?
– Jeśli obsada leśnictwa jest dwuosobowa,
to jedna osoba jest w lesie, a druga siedzi w papierach. Łatwiej jest wtedy, gdy firma usługowa jest z prawdziwego zdarzenia.
– Na ile można lasem zarządzać zza biurka, za pomocą narzędzi informatycznych?
– Nie można w ogóle tak pracować, las trzeba zobaczyć, dotknąć, sprawdzić.
– Jak Pan zaczynał pracę to były zupełnie
inne czasy, początek lat 70 ub. wieku.
– Do 1980 roku pracowałem w biurze Nadleśnictwa Kobiór, a potem poszedłem w teren.
– Dlaczego?
– Bo praca w terenie jest dla mnie lepsza.
Biuro to miejsce pracy od 7 do 15. Już wtedy biurokracja mnie męczyła. Leśniczy natomiast pracuje i żyje inaczej, mniej więcej
24 h/dobę, gdyż las żyje po swojemu.
– Jakie były Pana początki w Leśnictwie
Międzyrzecze, co najmocniej Panu utkwiło w pamięci?
JACEK DEREK
trybuna leśnika nr 12/2015
13
idą święta
dokończenie ze str. 9
– Zakład Lasów Górskich jest cenionym partnerem w projektach
europejskich. Czy efekty tej współpracy są odczuwalne w rozwiązaniach przenoszonych na rodzimą gospodarkę leśną?
– Projekty europejskie, w których bierzemy udział, nie przekładają się wprost na praktykę leśną. Przede wszystkim są realizowane na
wysokim poziomie uogólnienia. Ich największą zaletą jest możliwość
wymiany różnych poglądów, metod badawczych, nawiązanie trwałych
kontaktów, które często pozwalają później tworzyć konsorcja naukowe w innych projektach. Ważne jest również to, że dzięki takim projektom mamy możliwość publikowania w dobrych czasopismach naukowych, co przekłada się bezpośrednio na ocenę punktową naszego
Instytutu i nasz własny dorobek naukowy.
– A w skali makroregionalnej? Klęska zamierania świerczyn w Beskidach równie dotkliwie doświadczyła naszych sąsiadów z Czech
i Słowacji. Rozwiązania tam przyjęte były zupełnie inne niż u nas.
– Trudno powiedzieć, na ile to działa. Takim dużym wspólnym projektem w tym zakresie był projekt „Tatry” z lat 1998–2001. Analizo-
waliśmy wtedy wspólnie ze słowackimi (i nie tylko) kolegami kwestie związane z gradacją kornika drukarza i postępowaniem ochronnym w obrębie jednego spójnego obszaru transgranicznego. Okazało się, że są to dwa odrębne światy rozdzielone granicą państwa. Doszliśmy wspólnie do bardzo interesujących wniosków, które zostały
opublikowane, natomiast nie zmieniło to specjalnie sposobu postępowania zarówno po jednej, jak i drugiej stronie. A ostatecznym argumentem, który to usankcjonował, są przepisy prawne po obu stronach.
– Losy Zakładu Lasów Górskich IBL-u były na przestrzeni tych
70. lat dosyć burzliwe. Jak Pan Profesor widzi najbliższą przyszłość?
– Chciałbym być optymistą. Zespół mamy może niezbyt duży, ale
świetnie przygotowany. Pracujemy ze sobą wiele lat, mamy duże doświadczenie w pracy w terenie i dobrze się wzajemnie rozumiemy. Jeśli tylko będziemy mieli sukcesy w staraniach o granty i projekty, to jestem spokojny o przyszłość Zakładu.
Chodzenie
❆
z Turoniem
Turoń i niedźwiedź to ważne postaci związane
z obrzędowością świąt Bożego Narodzenia. Obie
towarzyszą kolędnikom, którzy zgodnie z tradycją
odwiedzają domy składając gospodarzom życzenia
od drugiego dnia świąt do końca karnawału. Zarówno
Turoń, jak i niedźwiedź symbolizują więź i zależność
człowieka oraz jego losów od matki Natury.
Turoń to w grupie kolędniczej postać najbardziej skora do zabawy
i figli. W czasie kolędy po wejściu do chaty
nie tylko tańczy i kłapie
pyskiem w takt melodii
kolęd i pastorałek, ale
także żartuje z kobietami i dziećmi. Pod koniec kolędy Turoń pada
na ziemię i odbywa się
„Dzieci z turoniem” (1929) Tadeusza Makowskiego.
rytualne cucenie zwierza. Ten moment jest nie
tylko sygnałem końca obrzędu, ale nawiązuje do magii związanej z wierzeniami dawnych Słowian, którzy uważali, że obudzenie Turonia symbolizuje odrodzenie ziemi, zasypiającej na zimę, by obudzić się wiosną.
Wodzenie niedźwiedzia to obrzęd charakterystyczny dla wsi Górnego Śląska.
W czasie karnawału barwny korowód złożony z przebierańców prowadzi na postronku „niedźwiedzia”, w ludowej tradycji symbol wszelkiego zła jakie spotyka człowieka. Z tego powodu zwierzę zawsze jest uwiązane. W czasie kolędy gospodyni, by zapewnić szczęście domowi w nadchodzącym roku, musi zatańczyć z niedźwiedziem, a gospodarz napoić go wódką. Ten stary zwyczaj bierze swój początek prawdopodobnie w XIV lub XV wieku, gdy na Śląsku można
było jeszcze spotkać niedźwiedzie, które siały spustoszenie w chłopskich chatach.
(mon)
14
trybuna leśnika nr 12/2015
❄
Rozmawiała: MONIKA MATL
„Przed zapaleniem choinki” (1947 r.) – K. I. Gałczyński
❆
(…)
A podobno jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?)
ulica zdradzonego dzieciństwa,
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy,
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy,
dom, w którymżeś się urodził.
Ten sam stróż stoi przy bramie.
Przed bramą ten sam kamień.
Pyta stróż: „Gdzieś pan był tyle lat?”
„Wędrowałem przez głupi świat.”
Więc na górę szybko po schodach.
Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda.
Przy niej ojciec z czarnymi wąsami.
I dziadkowie. Wszyscy ci sami.
I brat, co miał okarynę.
Potem umarł na szkarlatynę.
Właśnie ojciec kiwa na matkę,
że już wzeszła Gwiazdka na niebie,
że czas się dzielić opłatkiem,
więc wszyscy podchodzą do siebie
i serca drżą uroczyście,
jak na drzewie przy liściach liście.
Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata płynnie
kolęda na okarynie:
❅
❄
❆
❄
❆
❆
❄
LULAJŻE, JEZUNIU
MOJA PEREŁKO,
LULAJŻE, JEZUNIU,
ME PIEŚCIDEŁKO.
(fragment)
❅
❄
❄
❅
Bożonarodzeniowa szopka w holu
siedziby Nadleśnictwa Wisła to znak,
że zbliżają się najpiękniejsze polskie
święta. Od 10 lat dzieci ze szkółki
malarskiej Iwony Konarzewskiej, nad
którą mecenat roztoczyło Nadleśnictwo
Wisła, przygotowują gliniane figurki, które
co roku tworzą jedyną w swoim rodzaju,
niepowtarzalną inscenizację narodzin
Jezusa Chrystusa.
Iwona Konarzewska i jej syn Antonii z wychowankami szkółki
malarskiej. W tle tegoroczna szopka bożonarodzeniowa
w Nadleśnictwie Wisła.
idą święta
Beskidzka szopka leśników
W wiślańskiej szopce, obok Świętej Rodziny, Trzech Króli, aniołów
i pasterzy, pojawiają się postaci z dziecięcej wyobraźni. Egzotyczne
zwierzęta, bohaterowie bajek, przedstawiciele zawodów znanych dzieciom, wśród których nie może zabraknąć leśników, drwali i myśliwych.
Tradycją stało się obdarowywanie figurkami gości nadleśnictwa. Dzieła uczniów ze szkółki Iwony Konarzewskiej stoją w wielu polskich
i europejskich domach oraz gabinetach. Sami pracownicy nadleśnictwa
również kolekcjonują gliniane figurki, które po okresie świątecznym
Trzej Królowie.
znajdują swoje miejsce w domach leśników. Są tacy, którzy co roku
czekają na kolejnego anioła do małej, prywatnej kolekcji.
Praca nad szopką, która liczy kilkadziesiąt figur, rozpoczyna się już
we wrześniu. W całej okazałości szopka pojawia się w budynku nadleśnictwa zawsze po 6. grudnia.
Święta Rodzina.
Tekst: MONIKA MATL
Zdjęcia: GRZEGORZ MŁYNARCZYK
Nadleśnictwo Wisła
trybuna leśnika nr 12/2015
15
edukacja żywa
Zrób sam, a zapamiętasz
To konfucjański wzorzec
edukacji młodzieży
zaangażowanej w czynną
ochronę przyrody w lasach
Nadleśnictwa Rybnik.
Działania z zakresu czynnej ochrony przyrody często nie są znane i doceniane przez społeczeństwo. Tymczasem podjęcie tych działań
to sposób na zwiększenie walorów przyrodniczych, (a zatem turystycznych, rekreacyjnych i edukacyjnych) terenów Lasów Państwowych. Jeżeli udałoby się włączyć w te
działania społeczność lokalną (np. szkoły czy
organizacje pozarządowe), to wzrósłby także
lokalny kapitał społeczny.
Rok temu – jesienią 2014 roku na spotkaniu dr Mai Głowackiej, prezesa katowickiej
fundacji Pracownia Edukacji Żywej z Januszem Fidykiem, nadleśniczym w Nadleśnictwie Rybnik, powstał pierwszy pomysł programu BADAMY, POZNAJEMY, CHRONIMY.
CZYNNA OCHRONA PRZYRODY W LASACH NADLEŚNICTWA RYBNIK. Nadleśniczy zaprosił uczniów gimnazjów i szkół
ponadgimnazjalnych do zaproponowania po-
Nadleśniczy Janusz Fidyk i dr Maja Głowacka otwierają
konferencję podsumowującą projekt.
„Metody prowadzenia badań naukowych w ekologii” –
warsztaty dla uczestników programu.
mysłów na czynną ochronę przyrody w lasach
nadleśnictwa leżących na terenie ich gmin.
Odpowiedzią na zaproszenie Nadleśnictwa
Rybnik było opracowanie przez Pracownię
programu edukacji przyrodniczej (głównie terenowej) skoncentrowanej na czynnej ochronie przyrody.
Był on prowadzony przez Pracownię we
wszystkich szkołach gminy Czerwionka-Leszczyny oraz niektórych szkołach Żor i Lysek
od 1 października 2014 r. do 30
listopada 2015 r. Wzięło w nim
udział ponad 1500 dzieci i młodzieży.
Program składał się zarówno
z zajęć terenowych i stacjonarnych jednorazowych dla grup,
jak i z cyklu warsztatów przygotowujących 5 grup młodzieży do pracy badawczej dotyczącej czynnej ochrony przyrody
w wybranym przez nich fragmencie lasu.
WARSZTATY
Fot.: arch. Fundacji Pracownia Edukacji Żywej
JEDNORAZOWE
16
Warsztaty terenowe „Czynna ochrona przyrody w lesie”
realizowane były w miejscach
cennych przyrodniczo oraz takich, gdzie Nadleśnictwo Rybnik realizuje działania z zakresu zwiększenia bioróżnorodności (np. sadzi tzw. pakiety biocenotyczne). Podczas warsztatu uczestnicy poznawali wartość
lokalnej przyrody, zapoznawali
trybuna leśnika nr 12/2015
się z funkcjonowaniem ekosystemu leśnego,
poznawali podstawy nowoczesnej ochrony
przyrody – zarówno w teorii, jak i w praktyce. Prowadzenie warsztatów jednorazowych
miało również na celu wyłonienie kilku grup
młodzieży szczególnie zainteresowanej udziałem w cyklu zajęć składających się na projekt
badawczy opisany poniżej.
CYKL WARSZTATÓW
Ostatecznie wyłoniło się 5 grup młodzieży (łącznie ponad 40 uczestników) ze szkół
gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych Czerwionki-Leszczyn i Żor. Zostali oni przygotowani do prowadzenia badań oraz przygotowania zaleceń ochronnych podczas następującego cyklu warsztatów:
1. Pierwsze warsztaty terenowe „Procesy
ekologiczne w lesie” oprócz aspektu poznawczego miały również za zadanie zintegrować
grupę wokół ambitnego zadania, do realizacji którego przystąpili.
2. Kolejne warsztaty terenowe „Zasady hodowli lasu” prowadzone były przez pracowników Nadleśnictwa Rybnik. W terenie przedstawili oni zasady i sposoby hodowli lasu, kładąc akcent na uwzględnianie przez leśników
współczesnej wiedzy o ekologii lasu.
3. Warsztaty stacjonarne „Metody prowadzenia badań naukowych w ekologii”. Podczas warsztatów młodzież wspólnie z opiekunami sformułowała tematy badawcze, którymi chcieliby się zająć przez najbliższy rok.
Wybrano następujące obszary badawcze:
1. Określenie wpływu wieku drzewostanu na
obecność dziupli w okolicach wzgórza Ramża. 2. Badanie struktury zbiorowiska pod kątem świetlistej dąbrowy na terenie Lasu Dę-
7. Kolejnym ważnym elementem programu
było wspólne spotkanie dla wszystkich grup
młodzieży, ich opiekunów, leśników i przedstawicieli Pracowni Edukacji Żywej (listopad 2015). Młodzież zaprezentowała wstępnie opracowane wyniki swoich badań, ich interpretację, a także zalecenia ochronne dla
badanych fragmentów lasów. Dzięki seminarium grupy mogły nie tylko wprowadzić poprawki do swoich wystąpień, ale i oswoić się
ze „stresem konferencyjnym”.
8. 24 listopada w auli Politechniki Śląskiej
w Rybniku odbyła się podsumowująca projekt konferencja popularnonaukowa „Czynna ochrona przyrody w lasach RDLP Katowice na przykładzie Nadleśnictwa Rybnik”,
która zgromadziła ponad 80 uczestników. Zespoły młodzieży przedstawiły ostateczne wyniki swoich badań, a nadleśniczy Janusz Fidyk omawiał każde z wystąpień, wskazując
na ile możliwe jest wzięcie pod uwagę zaleceń ochronnych proponowanych przez młodzież. Na konferencję z wystąpieniami przybyli także leśnicy z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, Nadleśnictwa Rybnik oraz innych nadleśnictw, a także
pracownicy głównych instytucji zajmujących
się czynną ochroną w województwie śląskim
jak: Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego, Centrum Dziedzictwa
Przyrody Górnego Śląska, Uniwersytet Śląski a także przedstawiciel WFOŚiGW w Katowicach, dyrektorzy i nauczyciele szkół oraz
samorządowcy.
dr MAJA GŁOWACKA
dr BOGDAN OGRODNIK
Projekt jest współfinansowany przez WFOŚiGW
w Katowicach, Nadleśnictwo Rybnik oraz gminy:
Czerwionka-Leszczyny, Żory i Lyski.
Pracownia Edukacji Żywej (www.pez.
org.pl) jest fundacją, która zajmuje się
głównie przyrodniczą edukacją terenową
dzieci i młodzieży, choć prowadzi również
zajęcia dla osób dorosłych i całych rodzin.
Ponieważ najczęściej zajęcia prowadzone
są w lesie, naturalnymi partnerami działań Pracowni są gospodarze tych terenów
– Lasy Państwowe, samorządy, szkoły.
Pracownia zapraszana jest do współpracy
w kolejnych edycjach studiów podyplomowych z zakresu edukacji przyrodniczo-leśnej, organizowanych przez Wydział Leśny
Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
edukacja żywa
bina w Żorach. 3. Stanowisko bobra europejskiego i jego wpływ na środowisko lokalne. 4.
Badanie populacji żywca cebulkowego występującego w uroczysku Głębokie Doły. 5. Badanie stanu zachowania wybranych fragmentów olsu na terenie miasta Dębieńsko. Warsztaty miały wspomóc uczestników w zaplanowaniu metodyki badań i obserwacji, które
planowali oni wykonywać podczas realizacji
swoich projektów.
4. Celem warsztatów terenowych „Metody prowadzenia badań naukowych w ekologii” było przetestowanie w terenie metodyki
badań i obserwacji (wypracowanej podczas
wcześniejszych zajęć stacjonarnych) oraz –
jeśli będzie taka potrzeba – dostosowanie jej
do zastanych warunków.
Po cyklu czterech warsztatów młodzież
przystąpiła do wykonywania badań terenowych zgodnie z wypracowaną wcześniej metodyką. Badania trwały od listopada 2014 r. do
października 2015 r. W tym czasie młodzież
i opiekunowie grupy pozostawali w kontakcie z ekologiem z Pracowni Edukacji Żywej,
co pozwalało grupom na bieżąco konsultować
swoje działania.
5 i 6. W trakcie dwóch kolejnych warsztatów stacjonarnych opracowano i wstępnie
interpretowano wyniki badań. Wyciągnięto
z nich wnioski dotyczące znaczenia badanych
zjawisk dla czynnej ochrony przyrody.
Zapłonęły energooszczędne
lampki
Wzorem lat ubiegłych dyrektor generalny
Lasów Państwowych objął honorowym
patronatem kolejną już akcję Choinki
Nadziei. Organizowana przez LP i Fundację
Ekologiczną Arka od 2005 roku, przynosi
wiele ciepła i uśmiechu w domach opieki
społecznej.
Nadleśnictwa naszej RDLP również przyłączyły się do tej cennej inicjatywy. W Katowicach, Opolu i Bielsku Białej, udekorowane przez uczniów miejscowych szkół choinki, oświetliły ledowe światełka, napędzane
prądem z rowerów. To tylko inauguracja. Teraz placówki oświatowe, które wezmą udział
w akcji, przygotują programy artystyczne,
dekoracje choinkowe, a następnie udekorują nimi otrzymane od nadleśnictw drzewka.
To one zostaną przekazane dla podopiecznych DPS-ów.
Przedświąteczna akcja społeczno-ekologiczna, nie tylko przywraca poczucie tożsamości człowieka z przyrodą, doceniając społeczne funkcje lasu, ale także zachęca do wy-
boru naturalnych choinek zamiast tych sztucznych, do oszczędzania energii, przemyślanych
zakupów i segregacji śmieci.
Finał naszej regionalnej akcji organizuje
Nadleśnictwo Katowice i Gimnazjum nr 21
z Katowic. Spotkanie odbędzie się 21 grudnia
br. w DPS Zacisze w Katowicach.
(red.)
trybuna leśnika nr 12/2015
17
świąteczny konkurs
18
trybuna leśnika nr 12/2015
Rys. M. PAŹDZIOR
świąteczny konkurs
trybuna leśnika nr 12/2015
19
leśne historie
Nakręcili
Przy wigilijnym stole –
„Czas leśnych kurierów”
Fot.: arch. RDLP w krośnie
W lasach Beskidu Niskiego i Bieszczadów zakończyły się
zdjęcia do filmu „Czas leśnych kurierów”. Jego premiera
odbędzie się 8 stycznia 2016 r. w „Artkinie” w Krośnie.
Opowiada on o losach kurierów beskidzkich, którzy w czasie II wojny światowej –
przekradając się z Polski na Węgry – przenosili meldunki, dokumenty i broń, a także przeprowadzali emisariuszy. W ten sposób utrzymywali kontakt okupowanego kraju z rządem na uchodźctwie. Producentem fabularyzowanego dokumentu jest Agencja „Obiektyw” z Krosna.
Realizację ujęć krośnieńska ekipa filmowa
rozpoczęła od sanockiego skansenu. Planem
filmowym była też komenda policji w Sanoku. „Zagrają” też leśne plenery okolic Jasiela
i Balnicy, stanowiące malownicze tło dla historii kurierskich przerzutów, a część zdjęć realizowana będzie w Jaśle i w Rymanowie.
W filmie wystąpią zarówno profesjonalni
aktorzy, jak i statyści, których agencja wybrała spośród mieszkańców województwa podkarpackiego. Kolorytu akcji doda udział grupy
rekonstrukcji historycznej z Sanoka.
W filmie przedstawione zostaną sylwetki
kurierów, m.in. Jana Łożańskiego, oraz osób,
które kurierom pomagały w przerzutach.
„Czas leśnych kurierów” powstaje w ramach
cyklu filmów produkowanych przez Agencję
„Obiektyw” pod nazwą „Historyczny pejzaż
Podkarpacia”. Produkcje mają pokazywać
ważne dla regionu, ale mało znane wydarzenia historyczne.
Pierwszym w cyklu był film pod tytułem
„Rzeczpospolita Iwonicka – warto wiedzieć,
trzeba zobaczyć”, opowiadający historię republiki partyzanckiej utworzonej pod koniec
II wojny światowej na terenie Iwonicza w ramach akcji „Burza”. Film ten został wyróżniony nagrodą Przewodniczącego Krajowej
Rady Radiofonii i Telewizji za dokument historyczny ukazujący nieznane dzieje terenów
Podkarpacia w konkursie „To nas dotyczy”
2015, organizowanym przez Polską Izbę Komunikacji Elektronicznej w Warszawie. Dodatkowym wyróżnieniem dla autorów filmu
będzie udział w targach telewizyjnych Cannes, które odbędą się w 2016 roku w tym francuskim mieście.
Film „Czas leśnych kurierów” powstaje we
współpracy z Regionalną Dyrekcją Lasów
Państwowych w Krośnie. Na ekranie zobaczymy również leśników, m.in. Edwarda Orłowskiego, Macieja Szpiecha, a także Pawła Grodzińskiego z Nadleśnictwa Rymanów,
którego dziadek za działalność kurierską zginął w obozie koncentracyjnym.
EDWARD MARSZAŁEK
Jan Kasprowicz
Przy wigilijnym stole
Łamiąc opłatek święty,
Pomnijcie, że dzień ten radosny
W miłości jest poczęty;
Że, jako mówi wam wszystkim
Dawne, odwieczne orędzie,
Z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w waszym domu zasiędzie.
Sercem go przyjąć gorącym,
Na ścieżaj otworzyć wrota —
Oto, co czynić wam każe
Miłość, największa cnota.
A twórczych pozbawił się ogni,
Sromotnie zamknąwszy swe wnętrze,
Kto z bratem żyje w niezgodzie,
Depcąc orędzie najświętsze.
Wzajemne przebaczyć winy,
Koniec położyć usterce,
A z walki wyjdzie zwycięsko
Walczące narodu serce.
Jasełka na
myśliwską nutę
19 grudnia o 18.00 w sali widowiskowej
Domu Kultury w Koszęcinie odbędą się „Jasełka na myśliwską nutę”. Spektakl został
przygotowany na podstawie dzieła Lucjana
Rydla „Betlejem Polskie”. Głównymi organizatorami przedstawienia są Koło Łowieckie „Knieja 3” Gliwice i Dom Kultury w Koszęcinie. Kolejne odsłony tego niewątpliwie
wyjątkowego wydarzenia planowane są na
27 grudnia br. i 3 stycznia 2016 r.
(d)
RDLP w Krośnie
Rozwiązanie jesiennego konkursu!!!
Do naszej redakcji napłynęło wiele pięknych prac w konkursie „Leśny Zakątek”. Choć
wszystkie zasługują na nagrodę, musieliśmy
wybrać te, które naszym zdaniem są wyróżniające.
Na I miejsce zasłużyła Grupa Młodszaków z Miejskiego Przedszkola nr 33 w Katowicach, nauczyciel prowadzący – Urszula
Sokołowska, natomiast II miejsce przyznaliśmy Grupie Jaskółek z Miejskiego Przedszkola nr 17 w Katowicach, nauczyciel prowadzący – Aleksandra Woźniczka. III miejsce zdobył Jakub Osmelak z Rudy Śląskiej. (red.)
20
trybuna leśnika nr 12/2015
I miejsce.
II miejsce.
edukacja w mieście
Obcowanie
z przyrodą
2 grudnia w Studiu Koncertowym Polskiego Radia Katowice
odbyło się uroczyste podsumowanie konkursu
„Moje przyrodnicze Katowice”.
Czasem do naszego lasu przychodzą ludzie
nie po to, aby popatrzeć na różnokolorowe liście drzew, nie po to, aby posłuchać śpiewu
ptaków, przychodzą po to, aby nas wystraszyć
albo źle się zachowywać. Na osiedlu obok naszego lasu mieszkają też łobuzy, które wyrzucają do naszego lasu śmieci i szklane butelki. Ostatnio zając Marcin miał straszliwy ból
brzucha, bo coś niedobrego zjadł. Kiedyś pewien zły człowiek rzucił w sikorkę Malusię kamieniem i wtedy miała uszkodzone skrzydło!
Na szczęście znalazł się człowiek, który jej pomógł i może już radośnie fruwać wśród żółtawych liści drzew. A ja kiedyś przecięłam sobie łapkę potłuczoną szklaną butelką. Skowronek Adam pofrunął wtedy po moich rodziców i moja mama przykładała mi na ranę różne listki, zwłaszcza dębu.
Proszę dlatego Was mieszkańcy osiedla Witosa, przychodźcie do mojego domu – lasu!
Cieszcie się magią kolorów jesiennych drzew.
Słuchajcie koncertów sikorek i wróbelków.
Odkrywajcie ciszę, która uspokaja Wasze serduszka. Nie wyrzucajcie jednak śmieci do lasu,
nie hałasujcie, bo wtedy musimy uciekać da-
Jedna z prac, które otrzymały I miejsce
w konkur s ie – Wik toria Liku s (Szkoła
Podstawowa nr 42 w Katowicach).
leko od Was. A tak żyjemy oddzielnie, choć
razem w naszym pięknym – dziś jesiennym –
lesie. Kitka z włochatym ogonkiem – to fragment jednej z prac literackich.
Wiosną rusza kolejna edycja programu
„Przyrodnicze Katowice”. Znów ponad stuosobowa grupa dzieci i młodzieży będzie poznawała okoliczne lasy i inne tereny zielone. Po raz drugi także będzie okazja do wzięcia udziału w konkursie „Moje Przyrodnicze
Katowice”.
Program współfinansowany jest przez
WFOŚiGW w Katowicach, Urząd Miasta Katowice i Nadleśnictwo Katowice. Patronat honorowy objął Prezydent Miasta Katowice.
dr MAJA GŁOWACKA
Fundacja Pracownia Edukacji Żywej
Laureaci konkursu „Moje przyrodnicze Katowice”.
Fot.: arch. Fundacji Pracownia Edukacji Żywej
Tym samym zakończyła się jesienna edycja programu, współorganizowanego przez
Wydział Kształtowania Środowiska UM Katowice wspólnie z fundacją Pracownia Edukacji Żywej, a także Nadleśnictwo Katowice
i Polskie Radio Katowice (które objęło program patronatem medialnym). Na konkurs
wpłynęło 80 prac plastycznych i 5 prac literackich. Autorzy to dzieci i młodzież, która wcześniej wzięła udział w przyrodniczych warsztatach terenowych realizowanych przez edukatorów z Pracowni Edukacji Żywej w katowickich lasach, parkach, a także na tzw. nieużytkach. Często wspomnienia z tych zajęć
widać było w pracach. Edukatorzy rozpoznawali miejsca, które młodzi ludzie poznawali, a które wiązały się z silnymi emocjami
– przejścia przez zwalone pnie, zabagnienia,
odnalezione babrzyska czy buchtowiska dzików, legowiska saren czy kuźnie dzięciołów.
Czasami dzieci utrwalały zabawy i ćwiczenia,
które miały na celu stworzenie im możliwości poznawania lasu za pomocą zmysłów innych niż wzrok – a które sprawiały im ogromną przyjemność.
trybuna leśnika nr 12/2015
21
warto wiedzieć
z informatyką na „ty”
Routery domowe
Różnorodność oraz ilość
urządzeń elektronicznych
używanych w domu sprawia,
iż coraz popularniejsze
są domowe sieci
komputerowe. Zarówno
te bezprzewodowe, jak
i kablowe wykorzystywane są
do łączenia kamer, aparatów,
drukarek, komputerów itp.
Podstawowym urządzeniem
każdej sieci domowej jest
router.
Profesjonalne routery pozwalają na specjalistyczne zarządzanie ruchem sieciowym, klasyfikowaniem tego ruchu, bezpieczeństwem
i różnorodnymi usługami. Routery domowe skupiają się na mniej wyszukanych funkcjach przydatnych użytkownikowi domowemu, są także znacznie łatwiejsze w konfiguracji. Czym właściwie jest router? Możemy
powiedzieć że jest on urządzeniem łączącym
różne sieci – w zastosowaniach domowych łączy sieć domową z siecią internet.
Konfigurowanie routera odbywa się najczęściej poprzez przeglądarkę internetową.
W przeglądarce, po wpisaniu adresu IP urządzenia (podany w dokumentacji lub często na
pudełku), pojawia się nam możliwość konfiguracji poszczególnych opcji. Najczęściej konfiguracja podzielona jest na kilka sekcji. Sekcją
odpowiedzialną za wpięcie się do sieci internet jest sekcja WAN. Ustawienia te przypisane są do fizycznego portu WAN w urządzeniu. WAN posiada kilka parametrów ustawianych
na podstawie informacji od operatora, która
powinna zawierać: typ połączenia, typ autoryzacji, adres IP sieci, bramę itp.
Kolejną sekcją jest LAN, który odpowiada
za konfigurację sieci domowej. Parametry dotyczące LAN-u, przypisane są do fizycznych
portów LAN w urządzeniu oraz sieci bezprzewodowej. W tej części konfiguracji ustalamy,
jak nasza sieć ma być adresowana i jaki adres
IP ma mieć nasz router (możemy go zmienić
na inny adres niż domyślny). Następnym krokiem jest adresowanie urządzeń. Adresy możemy nadać każdemu urządzeniu ręcznie lub
też konfigurując na routerze sekcję DHCP –
pozwala ona na automatyczne przydzielenie
adresów sieciowych podpinanym urządzeniom. W sekcji DHCP ustalamy takie parametry jak: zakres przydzielanych adresów, maska sieci oraz brama (dla domowej sieci jest
to adres routera).
Poprawne skonfigurowanie tych trzech sekcji powinno zaowocować tym, iż każde urządzenie sieciowe podpięte do routera, pobierze
automatycznie adresy sieciowe i będzie mogło
już pracować w sieci. Routery bezprzewodowe posiadają także sekcję WIRELESS bądź
WLAN odpowiadającą za ustawienia sieci bezprzewodowej. Parametry, jakie możemy tam
ustawić to np.: nazwa sieci, standard w jakim
ma pracować urządzenie, zabezpieczenia sieci bezprzewodowej (rodzaj szyfrowania, ustalenie hasła, filtrowanie urządzeń). Bardziej zaawansowane urządzenia pozwalają także na
włączenie np. usługi FTP i wymiany plików,
klasyfikowanie ruchu, dzielenie sieci LAN na
niezależne od siebie podsieci itp. Aspekt bezpieczeństwa sprowadza się najczęściej do uruchomienia wbudowanego w router firewalla (zapory sieciowej zapobiegającej pewnym
schematom ataków) oraz konfiguracji reguł ruchu (np. blokowania pewnych protokołów sieciowych, bądź niektórych urządzeń). Do zastosowań domowych spotkamy także routery z opcjami takimi jak kontrola rodzicielska,
zarządzanie przepustowością, logowanie zdarzeń. Praktycznie każdy router pozwala także
na podstawową diagnostykę sieci.
Aby ułatwić samodzielną konfigurację routera przez użytkownika, często stosowane są
tzw. kreatory konfiguracji, które pomagają dokonać ustawienia urządzenia skupiając się jedynie na koniecznych opcjach. Fizyczne podpięcie routera nie powinno nastręczyć trudności nawet początkującemu użytkownikowi, zarówno port WAN, jak i porty LAN są najczęściej wyraźnie opisane na urządzeniu.
TOMASZ ZARYCHTA
Wernisaż „Leśnych śladów wiary”
Kilkadziesiąt prac artystów z Polski i Słowacji
biorących udział w jesiennym plenerze malarskim
pod hasłem „Leśne ślady wiary” można oglądać
na wystawie w auli Zespołu Szkół Leśnych w Lesku.
Wernisaż odbył się 19 listopada.
Prezentowane na wystawie obrazy są artystycznymi wizjami kapliczek, które w trakcie pleneru pokazywali artystom leśnicy z nadleśnictw: Baligród, Komańcza i Lesko.
– Zarówno plener, jak i wystawa są dobrą okazją do promowania leśnych atrakcji regionu, a do nich niewątpliwie należą leśne
kapliczki o ciekawej przeszłości, będące często ważnym śladem po
wydarzeniach sprzed lat – zaznaczył Bogusław Famielec, dyrektor RDLP w Krośnie.
– Ekspozycja czynna będzie dla wszystkich chętnych, grupy zorganizowane możemy przyjmować również po godzinach pracy szkoły –
deklarowała Jadwiga Szylak, dyrektor ZSL w Lesku.
W wernisażu wzięli udział m.in. nadleśniczowie z terenu RDLP
w Krośnie, uczniowie Liceum Plastycznego w Lesku i młodzi adepci leśnictwa. Wśród gości spotkania był również Michał Rybarczyk
22
trybuna leśnika nr 12/2015
Jedna z prac prezentowana na wernisażu.
z firmy Tap sp. z o.o. z Leska, która sponsorowała pobyt artystów
w Bieszczadach. Wydarzenie to wsparli również: burmistrz Sanoka,
REWA Wola Rafałowska, Caritas Myczkowce Diecezji Rzeszowskiej
i Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie.
Plener przebiegał pod patronatem Marszałka Województwa Podkarpackiego, wojewody podkarpackiego i burmistrza Sanoka. Patronat medialny – Polskie Radio Rzeszów. Wystawa w Lesku potrawa do końca grudnia, potem zaś będzie prezentowana w galeriach
BWA w różnych miejscach kraju. (EdM)
w kuchni leśników
Dzik po tyrolsku
Czesława Tyrola
Świąteczny stół to rodzinna historia ukryta za przekazywanymi
z pokolenia na pokolenie recepturami i przepisami.
Ze starych kulinarnych zeszytów wiele można się dowiedzieć
o pochodzeniu, klasie społecznej, wyznaniu religijnym
i zamożności przodków. W historii polskiej kuchni do dziś
mocno brzmią smaki naszych słowiańskich praprzodków,
a im historia bliższa, tym dodatkowych elementów
przybywających z każdym wiekiem, więcej.
Składniki:
• udziec z młodego dzika (około 1 kg),
• ½ kostki smalcu lub masła,
• kilka ząbków czosnku,
• 5 ziaren ziela angielskiego,
• 5 liści laurowych,
• 5 suszonych owoców głogu, tarniny,
• 3 ziarna jałowca,
• kilka suszonych leśnych grzybów dla aromatu,
• 1,5 dag soli,
• czarny mielony pieprz do smaku (około 1 małej łyżeczki).
Wykonanie:
Sól wymieszać z pieprzem w małej miseczce. Ząbki czosnku obrać
i podzielić na pół. Każdą połówkę dokładnie obtoczyć w mieszance soli
i pieprzu. Tak przygotowanym czosnkiem głęboko naszpikować mięso.
Resztą soli z pieprzem dokładnie natrzeć udziec. Włożyć do garnka i wynieść na dwa dni w chłodne miejsce (temp. około 8–10 stopni C). Przed
pieczeniem do mięsa dołożyć wszystkie przyprawy, dodać masło lub smalec. Piec około dwóch godzin w temperaturze 180 stopni C pod przykryciem, tak aż udziec będzie miękki. W czasie pieczenia często polewać
mięso sosem i łyżką zimnej wody, która nada mięsu kruchość.
Na świątecznym stole leśników, zarówno tych kontynuujących tradycje poprzednich pokoleń, jak i tych, którzy jako pierwsi w rodzinnym łańcuchu związali swoje życie z lasem, nie może zabraknąć owoców lasu. I nawet jeśli nie będzie to wykwintna dziczyzna, czy leśne
grzyby, to aromat kniei ujawni się w przyprawach: suszonych owocach
róży, tarniny i jałowca, nalewkach z czeremchy, głogu, jarzębiny czy
młodych pędów sosnowych.
W rodzinnym domu Czesława Tyrola, podleśniczego leśnictwa Lipowiec w Nadleśnictwie Koszęcin, las był rodzinna pasją. Ojciec pana
Czesława był leśniczym w Gajówce i Potempowym. W każdej wolnej
chwili ciągnął sześciu synów do lasu.
– Ojciec pakował do chlebaka kilka chlebów, cebule, trochę margaryny, przyprawę maggi i szliśmy na cały dzień – wspomina Czesław Tyrol. – Dziś na imprezach plenerowych robię czasem ludziom taką pajdę chleba posmarowaną margaryną, posypaną siekaną cebulą i skropioną maggi. Proszę mi wierzyć, że większość wraca po dokładkę kilka
razy – z uśmiechem dopowiada Cz. Tyrol.
Ojciec pana Czesława nauczył synów nie tylko rozpoznawania leśnych gatunków roślin i zwierząt, był także prawdziwym pasjonatem
kulinariów. W domu Tyrolów gotowanie było męską sprawą – od polowania do finału na talerzu.
– Gotowanie to moja pasja. Od dziecka pomagałem tacie, szczególnie przy przyrządzaniu dziczyzny – kontynuuje opowieść Cz. Tyrol. –
Do dziś mam w domu piec opalany węglem i drewnem. Smaku mięsa upieczonego w takim piecu nie da się porównać z niczym. Tata nauczył mnie, żeby w trakcie pieczenia rzucić na blachę lub prosto do
ognia trochę igieł albo szczapek sosnowych, co dodaje aromatowi dania nutę żywicy.
Rodzinną tradycją było też przyprawianie mięsa tym, co było dostępne w lesie. Owoce tarniny, dzikiej róży, głogu, ziarna jałowca, trochę suszonych grzybów – to część tajemnicy niezrównanej kuchni leśniczego
Czesława Tyrola. Liczne wygrane konkursy kulinarne i przepisy, które
wykorzystują w swoim menu restauracje podające dziczyznę, świadczą
o uznaniu smakoszy. Pan Czesław lubi wykorzystywać w swojej kuchni stare regionalne receptury. Jedną z nich jest przepis na faszerowaną
głowę dzika, którą kiedyś podawano na koszęcińskim zamku. Przepis
okazał się kulinarnym fajerwerkiem, który czasami na wielkie okazje
leśniczy przygotowuje na specjalne zamówienie. Udziec z dzika po tyrolsku to jedno z odświętnych dań, w sam raz na bożonarodzeniowy stół.
Delikatne mięso z młodego dzika naszpikowane czosnkiem i powoli
duszone z dodatkiem owoców leśnego runa, doskonale oddaje najlepsze tradycje polskiej kuchni szlacheckiej. Warto zwrócić uwagę, że nie
ma tu zwykle dodawanych do mięsa przypraw, takich jak majeranek,
czy ostra papryka. Tylko sól i pieprz, które pomagają wydobyć w pełnej krasie atmosferę i bogactwo zapachów, barw i faktur lasu.
Tekst i zdjęcia: MONIKA MATL
trybuna leśnika nr 12/2015
23
twórcze inspiracje
Rozliczenie z życiem
Do naszych rąk dotarła wreszcie książka
prof. Andrzeja Szujeckiego, która opisuje
powojenne losy autora. Tym razem znany
i ceniony w środowisku leśników entomolog,
emerytowany nauczyciel akademicki, wieloletni
dziekan i prorektor Szkoły Głównej Gospodarstwa
Wiejskiego, członek rzeczywisty Polskiej Akademii
Nauk oraz główny autor „Polityki leśnej państwa”
z 1997 r., dokonuje rozliczenia z całym, swoim
bogatym w doświadczenia, życiem zawodowym,
i nie tylko.
„Na rozstajnych drogach” przeleżała w szufladzie dobrych kilka lat. Jak
mówił prof. A. Szujecki, w tamtej opisywanej rzeczywistości powojennej
– aż do przełomu lat 80. i 90. – wszystko było zagmatwane, niejednoznaczne, a człowiek wciąż musiał dokonywać trudnych wyborów, płacąc często ogromne koszty. Nie było więc łatwą sprawą nadanie publikacji jakiejś
głównej osi, takiego ujęcia, które nie byłoby tylko faktograficznym opisem zdarzeń, ale całość spinałaby pewna główna myśl. Wiele osób przewija się przez książkę i fakty gonią fakty. Dziś jednak, obok kronikarskiej
chronologii, interesują nas bardziej mechanizmy rządzące w nauce leśnej,
w samym leśnictwie na najwyższych piętrach władzy, a jeszcze bardziej
myśli i komentarze autora, który wcale ich nie unika. A wszystko to rzucone jest na tle odniesień do całej Europy i świata. Wydarzenia polityczne przeplatają się z osobistymi sukcesami i porażkami autora, który jest
na początku młodym naukowcem, profesorem, w końcu wiceministrem,
ale także mężem, ojcem i dziadkiem.
O ile pierwsza część wspomnień A. Szujeckiego była tułaczą, ale z moralnego punktu widzenia prostą i oczywistą drogą z niewoli do ukochanej ojczyzny („Do rozstajnych dróg, czyli rozliczenie z dzieciństwem”,
1999 r.), to dalszy ciąg biografii
taki jednoznaczny już nie był. Jak
żyć w Polsce niesuwerennej? Czy
z przedwojenną przeszłością należy
zerwać? Jakich dokonywać wyborów, gdy dzięki własnym umiejętnościom, kompetencjom i ambicjom istniała pewna szansa na rozwój – osobisty i całego powojennego pokolenia?
Czy egzamin z życia został zdany?
Czy człowiek zachował się jak należy? Jak długo można było prowadzić grę o przetrwanie? Na kartach starannie wydanej książki przez Wydawnictwo SGGW raz po raz odnajdujemy tego typu pytania, na które nie ma oczywistych odpowiedzi.
Jednak autor, mając świadomość, że stoi na tytułowych „rozstajnych drogach”, stara się odpowiedzieć na kluczowe pytania broniąc swojej wybranej drogi życiowej. Nie kwestionował Polski, która narodziła się w wyniku
konferencji jałtańskiej. Bierze na siebie ciężar odpowiedzialności – i jest
to wskazówka dla wszystkich, którzy wtedy pracowali – za walory i przewinienia minionej epoki polskiego socjalizmu. Jednocześnie A. Szujecki
wierzył, i wierzy do dziś, że „między Odrą i Bugiem może przetrwać tylko
naród świadomy swoich celów, wykształcony, pracowity i prawy”. Dlatego, niezależnie od ograniczeń ustrojowych, profesor Szujecki daje mocne
dowody na to, że starał się postępować według haseł zgodnych z inicjałami na harcerskiej lilijce – Ojczyzna, Nauka, Cnota.
– Ze zdumieniem odkryłem, że wybór moich dróg był kierowany romantyczną psychiką i pozytywistycznym umysłem, które na rozstajach konfrontowały się i wyznaczały kierunek decyzji. Podobne rozterki wzmagają się
w naszym społeczeństwie, prowadząc do niebezpiecznych podziałów, podczas gdy tylko jedność narodowa może zapewnić Polsce rozwój i bezpieczeństwo – pisze w konkluzji prof. Andrzej Szujecki.
JACEK DEREK
leśna filatelistyka
Kolory świąt
Tradycyjnym, grudniowym tematem omawianych w naszej rubryce
walorów filatelistycznych jest choinka. W końcu świąteczne drzewko
to od lat jeden z głównych motywów wszelkich bożonarodzeniowych
wydawnictw. Tak jest i w tym roku. Charakterystyczne są również kolory dominujące na wprowadzanych do obiegu w 2015 roku znaczkach: biały – jak śnieg, zielony – jak jodła, świerk lub sosna i czerwony – jak strój świętego Mikołaja.
W przypadku tego ostatniego koloru czeka nas jednak pewna niespodzianka. Przyjrzyjmy się bowiem świątecznym znaczkom należącej do Australii Wyspy Bożego Narodzenia. Czerwień nie występuje
tu jako atrybut świętego Mikołaja (choć jeden z elementów jego stroju pojawił się na znaczkach), lecz wynika z pokazania na nich kilkunastu miejscowych krabów ułożonych w formie choinki. Kraby to jedna
24
trybuna leśnika nr 12/2015
z większych ciekawostek zoologicznych i atrakcji turystycznych wyspy. W listopadzie każdego roku ponad 100 milionów osobników tego
endemicznego gatunku wędruje z głębi lądu ku wybrzeżu, by złożyć
tam jaja. W tym czasie wstrzymuje się nawet ruch na drogach, chroniąc
w ten sposób tysiące bezbronnych skorupiaków. Teraz wiemy dlaczego choinka na Wyspie Bożego Narodzenia może być czerwona skoro
to barwa wyjątkowego i najbardziej znanego jej mieszkańca.
Pozostałe świąteczne kolory – biały i zielony, bez trudu odnajdziemy na bożonarodzeniowej emisji węgierskiej. Wydane w formie arkusika cztery samoprzylepne znaczki nie zaskakują prezentowanymi
motywami. Są na nich, ale już w klasycznych barwach, rysunki choinek, reniferów i prezentów.
KRZYSZTOF TRAWIŃSKI
Tytuł indeksowany
przez LIBREX-AGRO
Litery w polach z kółeczkami utworzą hasło – nasze życzenia dla Państwa. Wśród czytelników, którzy nadeślą ich
treść na adres redakcji w terminie do 20 stycznia 2016 r., rozlosujemy atrakcyjne nagrody książkowe.
Hasło z numeru 10/2015 brzmiało: „Miej odwagę posługiwać się swym własnym rozumem”. Nagrody wylosowali: Paulina Nier (Boronów), Irena Kowaliczek (Bielsko-Biała), Adam Łukaszyk (Gorlice).
można
wpaść
w złe
noga łosia
pokój domurowany
do istniejącego domu
37
płachta
na byka
pismo
urzędowe
3
wrzodziejące ranki
w ustach
plusy,
zalety
niejadek
z wierszyka
metal na
monety i na25 rzędzia chirurgiczne
cztery
kwadransiki
14
religijny
ceremoniał
8
30
Redakcja:
38
członek
komisji
sędiowskiej
najsłynniejszy turyński
na trasie
Warszawa
- Kielce
15
26
33
36
przestankowy
w zdaniu
można
się weń
wmieszać
32
pracował
na szafocie
blef, blaga,
ściema
gadająca
papuga
20
tryska
z
odwiertu
24
kardynalska
barwa
2
22
34
18
Zamówienia na pre­nu­me­ra­tę,
ogłoszenia i re­kla­my przyj­mu­
je sekretariat redakcji:
ważny
składnik
kutii
tel. 32 609 45 15
© copyright by RDLP
Katowice, 2015
Dekorowanie choinki w Polsce to nie tak stara tradycja wigilijna. Zwyczaj ten przywędrował do nas z Niemiec na przełomie XVIII
i XIX w., zyskując popularność w miastach. Na wsi długo dominowała ludowa ozdoba – podłaźniczka, czyli czubek jodły, świerka
lub sosnową gałązkę, wieszano pod sufitem. W wigilijny wieczór przyozdabiano gałązki wierząc, że ochronią dom przed chorobami
i nieszczęściami. Choinkowe dekoracje nigdy nie były przypadkowe, każda ozdoba miała swoją symbolikę i magiczną moc. Jabłuszka
nawiązują do rajskiego owocu i zapewniają zdrowie i urodę. Dzwoneczki symbolizują dobre nowiny i radość, a postaci aniołków – bożą
opiekę. Orzechy przynoszą dobrobyt i siłę, światełka bronią przed ciemnościami i złem. Łańcuchy przypominają o zniewoleniu ludzi
grzechem, z drugiej strony cementują więzi rodzinne. Gwiazda na czubku gałązki wskazuje zbłądzonym wędrowcom drogę do domu.
Dziś znaczenie ma coraz bardziej moda, nie symbolika dekoracji, ale ubieranie choinki jest nadal jednym z najważniejszych elementów
Bożego Narodzenia.
W NOWYM ROKU
ŻYCZYMY...
Redakcja nie zwraca ma­te­ria­łów
nie zamówionych, oraz za­strze­
ga so­bie pra­wo skra­ca­nia, opra­
cowa­nia re­dak­cyj­ne­go tek­stów
i zmia­ny tytułów. Nie od­po­wia­
da za treść za­miesz­cza­nych re­
klam i ogło­szeń.
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
26
27
28
29
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
Wydawca:
Re­gio­nal­na Dy­rek­cja La­sów
Pań­stwo­wych w Ka­to­wi­cach,
40-543 Ka­to­wi­ce
ul. św. Hu­ber­ta 43/45
tel. 32 251 72 51.
Druk:
BIMART,
58-304 Wałbrzych,
ul. Dąbrowskiego 9A,
ziemia
uprawna
przedżołądek
krowy
7,35 zł (w tym VAT 5%)
5,00 zł (w tymVAT 5%)
dla odbiorców spoza
RDLP Katowice
Adres Re­dak­cji:
40-543 Katowi­ce
ul. św. Huberta 43/45,
tel./fax: 32 609 45 15, 14, 16,
32 251 72 51 (centr.) wew. 692
try­bu­na@­ka­to­wi­ce.lasy.gov.pl
www.­ka­to­wi­ce.lasy.gov.pl
10
7
16
Rada Pro­gra­mo­wa
pod prze­wod­nic­twem
KRZYSZ­TO­FA CHO­JEC­KIe­go
(RDLP K-ce – public relations)
Cena:
27
roślinność
dna lasu
spec od
dachów
nasza
część
świata
A. JAMROZIK, M. PLAZA,
T. RZECZYCKI, A. SAWICKI,
K. TRAWIŃSKI, T. ZARYCHTA
Nakład: 3600 egz.
drugi
pokos traw
haracz dla
porywacza
6
zuchwałość
żółty z
dziurami
Fot.: arch. tl
13
porządek
polska
pieśń patriotyczna
B. Prus
dla A. Głowackiego
5
Stała współpraca:
1
irlandzka
prowincja
z Belfastem
23
MAGDALENA GRAJNER
(sekretariat)
kropelka
smutku
rodzaj
spoiwa
21
kulowa
broń
myśliwego
28
MONIKA MATL,
ANNA TARKOWSKA
(dzien­ni­ka­rze)
4
przejaw
nudy
39
12
oceaniczny olbrzym
pismo od
powoda
dr JA­CEK DE­REK
(re­dak­tor naczelny),
31
lek uczulający
na alkohol
danie po popularnelsońsku ny zamek
grząski
osad
na dnie
stawu
podrzędna
karczma
antonim
zysku
60. rok wy­daw­ni­czy
29
35
41
między Azją
i Europą
imituje
skórę
17
9
wagon platforma
amortyzator
40
Nr 12 / 529
nie przewodzi prądu
11
19
część wyrazu
z samogłoską
końcowa drewno dla
rozgrywka szkutnika
asceta na
gwoździach
niech Wam darzy
w Nowym Roku!
błazeński przekupień,
kramarz
wybryk
Nr in­dek­su 379484
Mie­sięcz­nik le­śni­ków
i mi­ło­śni­ków lasu
rozmaitości
Na świąteczny relaks
Zdjęcie na okładce:
MONIKA MATL
Ptasia choinka
trybuna leśnika nr 12/2015
25
samochodem do lasu
Daichatsu Terios I to mały SUV produkowany
od 1997 roku w Japonii.
Jest następcą Daichatsu
Ferrozy. Toyota jako właściciel
Daichatsu sprzedawała
Teriosa w Japonii
pod nazwą
Toyota Cami.
Daichatsu Terios I 1,3i 16V
Mały i mało znany
Jola Kuc, pracująca w Firmie ZULTiMP A. Kuc w Prószkowie jeździ Teriosem z 2004 roku od dwóch lat. Jola nie lubi obsługiwać, ani
naprawiać swojego auta, dlatego nabyła samochód mało awaryjny
i faktycznie podczas dotychczasowej eksploatacji nic przy nim jeszcze nie naprawiała. Terios jest dobrze przeszklony i Jola jako kierowca posiada dobrą widoczność na wszystkie strony. Deska rozdzielcza
o białych, czytelnych zegarach, jest poprawna, z nieco przytwardymi
plastikami. Co do jazdy po lesie stwierdza, że auto jest bardzo zwrotne. Daje sobie radę i z błotem, i ze śniegiem. Sprytnie pokonuje i omija koleiny dzięki temu, że samochód jest wąski, z krótkim rozstawem
między osiami.
Auto Joli posiada m.in.: ABS, światła przeciwmgielne z przodu, wspomaganie układu kierowniczego, dwie poduszki powietrzne, immobilaizer, klimatyzację, elektrycznie regulowane lusterka zewnętrzne i szyby przednie. Do setki przyspiesza w 16,1 sek. i maksymalnie rozpędza
się do prędkości 145 km/godz. Spala średnio 7,5 l benzyny na 100 km
(głównie szosa). Dziewczynie podoba się kolor auta, krótki, precyzyjny
lewarek zmiany biegów. Samochód jest cichy i ma spory bagażnik. Jola
bardzo przyzwyczaiła się do swojego auta i jeżeli kiedyś go zmieni, to
tylko na nowszego Teriosa.
*******
Terios I to małe, „sprytne” autko, nie można więc oczekiwać super
wygód, natomiast do poruszania się w terenie leśnym wygoda jest zupełnie wystarczająca. Stosowane silniki to sprawdzone jednostki benzynowe z Daichatsu Charade:
• 0,7i – 12V – 64 KM – 1998–2005 r.,
• 0,7i – 12V CL – 60 KM – 1998–2005 r.,
•1,3i – 16V – 4WD – 86 KM – 1997–2005 r., najpopularniejszy, ze
zmiennymi fazami rozrządu, spalanie średnie – 8,0 l/100 km
• 1,3i – 16V – 4WD – 92 KM – 1997–1999 r.,
• 1,3i – 16V – 4WD – Turbo – 140 KM – 2000–2005 r.
Auto dobrze znosi montaż instalacji gazowej. Niestety, praktycznie
tracimy wówczas niemal cały bagażnik na zbiornik gazu. Można znaleźć egzemplarze z fabryczną instalacją gazową. Do 2000 roku montowano pod maską pasek rozrządu, później łańcuch rozrządu.
26
trybuna leśnika nr 12/2015
Nadwozie: 5-drzwiowe, samonośne z częściową ramą, wspawaną bezpośrednio do podłogi. Rozwiązanie to pomaga obniżyć środek ciężkości,
pozostawiając rozsądny prześwit (20 cm). Wymiary auta (dł./szer./wys.)
wynoszą 4055/1695/1730 mm. Masa własna sięga 1240 kg, a zbiornik
mieści 50 l paliwa. Pojemność bagażnika wynosi 380/695/1300 l.
Wnętrze: auto homologowane jest na 5 osób, ale w miarę wygodnie
jedzie się wyłącznie w 4 osoby. Bez problemów montuje się w nim foteliki dla dzieci. Pod podłogą bagażnika znajdziemy spore, praktyczne schowki.
Napęd: stały na 4 koła z centralnym, międzyosiowym mechanizmem
różnicowym, blokowanym 50/50 włącznikiem w kabinie kierowcy. Terios nie posiada reduktora.
Zawieszenie: z przodu niezależne, oparte na dolnych wahaczach trójkątnych i kolumnach Macphersona, wspomagane przez drążek stabilizujący. Z tyłu sztywny most ze sprężynami, prowadzony wahaczami
wzdłużnymi. Na asfalcie, zwłaszcza na łukach, brakuje nieco stabilności. W lesie prowadzi się bardzo dobrze.
Hamulce: z przodu wentylowane tarcze hamulcowe, z tyłu klasyczne
bębny. Auta (zwłaszcza z ABS-em) dzięki małej masie, hamowane są
bardzo skutecznie. Hamulce wytrzymują duże przebiegi.
Auto zbiera pochwały za niską awaryjność, dostępne, bogate wyposażenie, dobre silniki i umiarkowane zużycie paliwa, dobrą widoczność
z fotela kierowcy, precyzyjną 5-biegową skrzynię biegów, napęd 4x4
oraz dobre właściwości jezdne, dzięki sporemu prześwitowi i zwrotności. Minusy ujawniają się głównie na asfalcie, zwłaszcza przy dłuższej
jeździe – przy przekroczeniu prędkości 95 km/h w aucie panuje spory
hałas. Poza tym – ciasnota wnętrza, słabe przyspieszenie oraz mała dostępność części. Auto wymaga zabezpieczenia przed korozją.
Teriosy są w Polsce (niestety!!!) mało popularne, ale za to ich ceny
są mocno konkurencyjne. Auto z lat 2000–2006 można kupić za 1015 tys. zł. W 2000 roku Terios przeszedł gruntowny lifting. W 2006
roku do sprzedaży wszedł bardzo zgrabny i praktyczny Terios II – Toyota Rush.
Tekst i zdjęcie: ZYGMUNT ŁUBIŃSKI
Nadleśnictwo Prószków
dK>d>_E
ĂƉƌŽũĞŬƚŽǁĂŶĂĚůĂŝĞďŝĞ
E
t
K
_
K
ƐƚĞƚLJĐnjŶĂƚŽĂůĞƚĂnjďƵĚŽǁĂŶĂnjďĂůĂĚƌĞǁŶŝĂŶĞŐŽƐŬųĂĚĂŶĞŐŽŶĂnjĂŬųĂĚŬħ͕
ƉƌĞĨĂďƌLJŬŽǁĂŶĞũƉŽĚųŽŐŝŽƌĂnjnjďŝŽƌŶŝŬĂďĞnjŽĚƉųLJǁŽǁĞŐŽ͘
WŽĚųŽŐĂnjŵƵƐnjůČƚǁŽƌnjČĐĂųŽƑđ
^ŽůĂƌ
Stylowa architektura toalety
ďŝŽƌŶŝŬďĞnjŽĚƉųLJǁŽǁLJ
hŵLJǁĂůŬĂ
KŬŶŽĚĂĐŚŽǁĞ
tLJƉŽƐĂǏĞŶŝĞĚŽĚĂƚŬŽǁĞ͕ŵŽŶƚŽǁĂŶĞŶĂnjĂŵſǁŝĞŶŝĞŬůŝĞŶƚĂ͕ƚŽŶŝĞƚLJůŬŽƐŽůĂƌ͕ƵŵLJǁĂůŬĂ͕ŽŬŶŽĚĂĐŚŽǁĞ
njĂŵŝĂƐƚƑǁŝĞƚůŝŬĂ͕ĐnjLJnjďŝŽƌŶŝŬŽĚƉųLJǁŽǁLJŽǁŝħŬƐnjĞũŶŝǏϭŵ3ƉŽũĞŵŶŽƑĐŝ͕ĂůĞƌſǁŶŝĞǏ͗
ͲWŽĚĂũŶŝŬŶĂƌħĐnjŶŝŬŝ
ͲWŽĚĂũŶŝŬŶĂƉŽĚŬųĂĚLJŚŝŐŝĞŶŝĐnjŶĞ
ͲWƌnjĞǁŝũĂŬĚůĂŶŝĞŵŽǁůČƚ
ͲWŽĚĂũŶŝŬŶĂŵLJĚųŽ
Clipper Sp. z o.o., Ul. Pana Tadeusza 6b, 30-727 Kraków
Tel 12/ 296-11-35 Mob 510 040 164 Email [email protected] Website www.clipper.pl

Podobne dokumenty

czerwiec 2013 - Trybuna Leśnika

czerwiec 2013 - Trybuna Leśnika Centrum festiwalowych wydarzeń stanowił Festyn Nauki zlokalizowany na płycie Rynku Głównego. Przez trzy dni (16-18 maja) w „naukowym miasteczku namiotowym” można było porozmawiać z naukowcami i stu...

Bardziej szczegółowo