nr 28

Komentarze

Transkrypt

nr 28
KURIER
GTF
MAGAZYN GÓRNOŚLĄSKIEGO
TOWARZYSTWA FINANSOWEGO
ZDANIEM
EKSPERTA
N a d z ó r fi n a n s o w y
w praktyce
ZE
SZWECJI
DO
PO LSKI
TF Bank – nowy
partner GTF
KIERUNEK
BARCELONA
Nasza jesienna propozycja
ISSN: 2300-2700
05
(28)
WRZESIEŃ
2015
NA WSTĘPIE
M a re k
Stefańczak
Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy,
kanikuła za nami, czas wracać do codziennych obowiązków. Tym razem lato nas nie
rozpieszczało – określenie, że mieliśmy
do czynienia z rekordowo wysoką temperaturą należałoby odnieść nie tylko do
spraw klimatycznych. Również na scenie
politycznej, pomimo wakacji, bardzo
gorąco. Po wyborach prezydenckich nastał
czas na przyspieszoną kampanię przed
zapowiedzianym referendum i jesiennymi
wyborami do parlamentu. Liderzy partii
ruszyli więc w Polskę. Jeździ nowo wybrany
prezydent, jeżdżą pani premier i kandydatka na ten urząd, jeżdżą też inni. Festiwal nierealnych obietnic trwa. I w gruncie rzeczy
na tym stwierdzeniu można byłoby zakończyć rozważania na ten temat, gdyby nie
niebezpieczne zabawy polityków w materii
bardzo wrażliwej. Otóż tuż przed przerwą
urlopową Sejm uchwalił ustawę o pomocy
dla tzw. frankowiczów. Przegłosowany
pomysł zakłada, że kredyty hipoteczne
w walutach obcych będzie można przewalutować po kursie z dnia sporządzenia
umowy restrukturyzacyjnej pomiędzy
kredytobiorcą a bankiem. Na mocy tej
umowy 90% kosztów przewalutowania,
tj. różnicy pomiędzy wartością kredytu
po przewalutowaniu a kwotą zadłużenia,
poniesie bank, który takiego kredytu wcześniej udzielił. W czasie kampanii wyborczej
na urząd prezydencki obecny prezydent
szedł na całość i mówił, że banki powinny
ponieść koszty przewalutowania po kursie,
po jakim kredyty zostały wzięte. W Sejmie
koalicja rządowa wnioskowała, by obciążenie banków wyniosło 50%, jednakże na
wniosek SLD przegłosowano 90%. Szkoda,
że nie zastosowano losowania, byłoby
przynajmniej uczciwie. Czy ktokolwiek
Fot.: Andrzej Musik
zastanawiał się nad konsekwencjami tej
swoistej licytacji? Banki ponoszą z roku na
rok coraz wyższe obciążenia regulacyjne
i systemowe – wyższe opłaty, przejmowanie słabszych podmiotów, takich jak
SKOK-i czy banki spółdzielcze, codzienne
zmaganie się z niskimi stopami procentowymi. Zapowiedzi wprowadzenia podatku
bankowego czy też poniesienia kosztów
przewalutowania w zaproponowanym
przez Sejm wymiarze nie pozostaną bez
konsekwencji dla gospodarki, a tym samym
dla obywateli. Jeśli bowiem zwiększą się
obciążenia dla banków, to w prostej linii
zwiększą się koszty kredytów, obniży się
więc ich dostępność, obniży się oprocentowanie lokat, zwiększą się prowizje z tytułu
innych operacji bankowych. Pozostaje nam
żyć nadzieją, że w tej przedwyborczej karuzeli nie zabraknie momentu na refleksję i…
wytrzeźwienie.
SPIS TREŚCI
Zostawmy jednak pomysły polityków,
oddajmy się lekturze kolejnego wydania
„Kuriera”. Tutaj, jak zwykle, ciekawe materiały. Tak jak zapowiadaliśmy w poprzednim numerze magazynu, kolejny artykuł
o nadzorze finansowym przygotował
dr Ryszard Mikołajczak. Zwracam uwagę
na część poświęconą głośnej ostatnio
kwestii nadzoru nad SKOK-ami. Ten
niezwykle interesujący tekst rekomenduję szczególnie naszym biznesowym
partnerom – pośrednikom kredytowym.
Ich także zachęcam do zapoznania się
z wywiadem udzielonym redakcji przez
dyrektora Wojciecha Drozda z TF Banku,
z którym GTF właśnie rozpoczyna
współpracę. To stosunkowo nowa oferta
na polskim rynku, a do współpracy
z tym szwedzkim bankiem poprzez GTF
zachęcam chociażby z powodu dwóch
niepodważalnych czynników – GTF
oferuje swoim partnerom najwyższe
wynagrodzenie na rynku i najlepsze
wsparcie merytoryczne. Ponadto już teraz
rozpoczynamy kolejny konkurs, w którym
nagrodą będzie wspólny z GTF wyjazd
integracyjny do Barcelony. Po podobnych
eskapadach do Rzymu, Pragi czy Szwecji,
teraz czeka nas wyprawa do stolicy Katalonii, miasta odwiedzanego każdego roku
przez miliony turystów. Już dzisiaj cieszę
się na myśl spotkania z naszymi partnerami przy najbardziej ekstrawaganckich
obiektach architektonicznych Europy,
stworzonych przez geniusza Antoniego
Gaudiego – kościele Sagrada Familia czy
w Parku Güell. Te nieprawdopodobne
budowle trzeba zobaczyć, koniecznie.
Zapraszam więc do Barcelony.
PATRON: GórnośląskieTowarzystwo Finansowe GTF Sp. z o.o.
Prezes: Paweł Kosmala
REDAKCJA: Feniks Media Group Sp.j.,
ul. Na Wierzchowinach 1D, 30-222 Kraków
str. 04
Redaktor naczelny: Dariusz Wajs
Redaktor prowadzący: Grzegorz Chmielewski
Sekretarz redakcji: Radosław Urban
Zespół redakcyjny: Michał Durbas, Grażyna Jancik, Paweł Jaworski,
Paweł Kawałek, Marcin Zawada
Korekta: Jolanta Witkowska
str. 07
STUDIO DTP: J erzy Gorczyca (kierownik studia DTP),
Wojciech Kleszcz, Krzysztof Kusiak
Produkcja: Krzysztof Chachlowski
str. 08
WYDAWCA: Feniks Media Group Sp.j.,
ul. Na Wierzchowinach 1D, 30-222 Kraków
Fot. na okładce: shutterstock.com
str. 10
str. 13
W magazynie wykorzystano zdjęcia z biblioteki Shutterstock.com. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustacji
tekstów oraz zmiany tytułów. Materiałów niezamówionych nie zwracamy. Przedruki z magazynu „Kurier GTF”
są dozwolone wyłącznie za uprzednią pisemną zgodą wydawcy. Redakcja nie odpowiada za treść reklam
i ogłoszeń. Wydawca ma prawo odmówić zamieszczenia ogłoszenia i reklamy. jeżeli ich treść lub forma są
sprzeczne z linią programową lub charakterem pisma oraz wydawcy (art. 36, pkt 4 prawa prasowego).
wrzesień
28
str. 14
str. 16
str. 18
Górnośląskie Towarzystwo
Finansowe GTF sp. z o.o.
kurier gtf
OBLICZA OBSZARÓW BEZPIECZEŃSTWA
NADZORU FINANSOWEGO
Dr Ryszard Mikołajczak o nadzorze finansowym
WPŁYW DAROWIZNY NA ZACHOWEK
Komentarz prawny mec. Zbigniewa Labochy
JESTEŚMY ODPOWIEDZIALNYM KREDYTODAWCĄ
Wywiad z Wojciechem Drozdem,
dyrektorem TF Bank AB Oddział w Polsce
TUZIN LAT ZA NAMI
Rozmowa z Wojciechem Stefańczakiem, wiceprezesem GTF
Z GTF DO KATALONII
Michał Durbas o specyfice Barcelony
SZTUKA KŁAMIE
Inwestycje alternatywne okiem Weroniki Aleksandry Kosmali NIE OD RAZU STAWIAŁAM NA MUZYKĘ
Sylwetkę Renaty Przemyk przybliża Paweł Kawałek MARKA MARKI
Felieton Marcina Zawady
STREFA EURO I SIEDMIU KRASNOLUDKÓW
Kolejny odcinek Słownika Biznesowego GTF
Wiceprezes Zarządu
Górnośląskiego Towarzystwa
Finansowego GTF Sp. z o.o.
Fabryczna 2, 43-100 Tychy
www.gtf.pl
E-mail:[email protected]
Infolinia: (0-32) 720-30-30
str. 19
str.
3
Loża Ekspertów
O B LI C ZA O B S ZAR Ó W B EZ P IE C ZEŃ S TWA
NADZORU
FINANSOWEGO
dr Ryszard Mikołajczak
Katedra Pieniądza i Bankowości UE Poznań
Opisując obszary bezpieczeństwa, jakie nadzór finansowy sprawuje nad
uczestnikami rynku, trzeba postawić sobie zasadnicze pytanie: które kryteria przyjąć
dla oceny działań, podejmowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego?
kurier gtf
wrzesień
28
Mamy do wyboru trzy takie kryteria.
Kryterium makroekonomiczne, jeśli
pragniemy oceniać stabilność systemu
finansowego, a w jego ramach stabilność
poszczególnych ogniw. Kryterium mikroekonomiczne, jeśli staramy się określić
wpływ przyjętych przez nadzorcę regulacji na zakres działalności, efektywność
i samodzielność konkretnej instytucji
finansowej. Kryterium bezpieczeństwa
indywidualnego lub instytucjonalnego
uczestnika, jeśli nawiązuje on współpracę
z instytucjami finansowymi, funkcjonującymi na rynku.
4
str.
W życiu codziennym mało czasu poświęcamy na refleksję dotyczącą roli
bezpieczeństwa systemu finansowego.
Zakładamy w sposób podświadomy,
że jako jednostka nie mamy większego
wpływu na stabilność ogniw, tworzących
system finansowy. Zmieniamy jednak
stosunek do tych zagadnień, gdy sami
stajemy się „ofiarami” mechanizmów
funkcjonowania określonych instytucji
finansowych. Nie bardzo interesuje nas
w rzeczywistości zakres działania Komisji Nadzoru Finansowego w aspekcie
warunków wydawania licencji instytucjom finansowym, działań nadzorczych
o charakterze analitycznym, działań
inspekcyjnych, zmierzających do przestrzegania przyjętych w naszym kraju
norm prawnych, czy wreszcie działań
regulacyjno-ostrożnościowych, których
wynikiem są podejmowane uchwały, wydawane rekomendacje, określone zasady
ładu korporacyjnego dla instytucji nadzorujących. Minimum wiedzy z zakresu
działań KNF, instytucji stojącej na straży
bezpieczeństwa każdego uczestnika
rynku finansowego, powinien posiadać
każdy obywatel.
d r R y sz a r d
Mikołajczak
Absolwent WSE w Poznaniu. Po
studiach podjął pracę w Zakładzie
Bankowości Instytutu Finansów
AE w Poznaniu, a po reorganizacji
uczelni w Katedrze Bankowości.
Obecnie starsz y w yk ładowca
w Katedrze Pieniądza i Bankowości
Uniwersytetu Ekonomicznego
w Poznaniu. Kierownik Studium
Podyplomowego Bankowości.
Swe naukowe zainteresowania
koncentruje na bankowości oraz
instytucjach i instrumentach rynku
finansowego. Członek Senatu UEP
w kadencji 2009–2012. Członek
Rady Fundacji UEP.
Wraz z rozwojem rynku finansowego pojawiają się na nim nowi uczestnicy, którzy
oferują usługi finansowe, przynoszące
wielokrotnie wyższe korzyści, niż instytucje dotąd znane na rynku. Bardzo często
ich wejście na rynek jest poprzedzone
szeroką akcją marketingową w mediach.
Wystarczy być przeciętnym obserwatorem, by zwrócić uwagę np. na oferty
banków w zakresie korzyści proponowanych za założenie jakiejkolwiek lokaty
i porównać je z ofertą innych uczestników
rynku finansowego za oddanie im do
dyspozycji naszych środków finansowych. Różnice te muszą rodzić pytanie
o bezpieczeństwo powierzonych bankom
i innym uczestnikom rynku naszych
nadwyżek finansowych. W pierwszym
przypadku mamy gwarancję zwrotu
środków do równowartości 100 tys. euro.
Instytucją gwarantującą jest Bankowy
Fundusz Gwarancyjny, który funkcjonuje
Loża Ekspertów
Liczba
podmiotów
Rodzaj podmiotu
Banki komercyjne (w tym 1 bank państwowy i 2 banki zrzeszające)
Banki spółdzielcze
Spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe, Krajowa Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa
Krajowe instytucje płatnicze
38
565
51
28
Biura usług płatniczych
1355
Zakłady ubezpieczeń działu I (ubezpieczenia na życie)
Zakłady ubezpieczeń i zakłady reasekuracji działu II (ubezpieczenia osobowe oraz majątkowe)
Powszechne towarzystwa emerytalne
Pracownicze towarzystwa emerytalne
Podmioty prowadzące działalność maklerską
Towarzystwa funduszy inwestycyjnych
Przedsiębiorstwa energetyczne, prowadzące rachunki lub rejestry towarów giełdowych
Towarowe domy maklerskie
od 2005. W drugim przypadku możemy
mieć do czynienia z możliwością ich
utraty. Dbając o bezpieczeństwo rozwoju
rynku finansowego KNF systematycznie
poszerza listę podmiotów, podlegających
jej bezpośredniemu nadzorowi. Obecnie
KNF sprawuje nadzór nad następującymi
podmiotami (szczegóły tabela 1).
wrzesień
kurier gtf
W polskich realiach gospodarczych
pierwsze regulacje dotyczące funkcjonowania i organizacji Spółdzielczych
Kas Oszczędnościowo-Kredytowych
weszły w życie w 1996, na mocy ustawy
z 14 grudnia 1995. Na czele tych instytucji
stanęła Kasa Krajowa, której celem działalności było zapewnienie stabilności finansowej kas i sprawowanie nadzoru nad
kasami dla zapewnienia bezpieczeństwa
zgromadzonych w nich oszczędności oraz
zgodności działalności kas z przepisami
ustawy. Intensywny rozwój kas, polegający na zwiększaniu obszarów działalności
w sektorze ubezpieczeniowym, emerytalnym i reasekuracyjnym, funduszy
inwestycyjnych, krajowych i międzynarodowych przekazów pieniężnych, usług
turystycznych, czy obsługi informatycznej
SKOK, wywołały falę polemik w gronie
ekonomistów, dotyczących uprzywilejowanego traktowania tych instytucji
w porównaniu np. z bankami spółdzielczymi. Jak zauważali niektórzy krytycy
SKOK-ów, nasz rynek jest pojemny i jest
na nim miejsce dla każdej instytucji, ale
nie może być tak, że jedne instytucje
muszą wypełnić wymogi bezpieczeństwa funkcjonowania na tym rynku,
a inne są z nich zwolnione. Dotyczyło to
takich zagadnień, jak przedmiotowego
zwolnienia z podatku dochodowego do
2006, spełnienia minimalnych wymogów kapitałowych, wyznaczonych przez
zewnętrznego nadzorcę (a ich wielkość
jest uzależniona od skali prowadzonej
działalności), odprowadzania rezerwy
obowiązkowej od posiadanych depozytów, wreszcie tworzenia adekwatnego
funduszu, chroniącego deponentów tych
instytucji. Dokonując jedynie pobieżnego
przeglądu katalogu usług finansowych
oferowanych klientom można dojść do
wniosku, że instytucji tych nie różni nic
od typowej działalności bankowej, która
to działalność jest pod ścisłym nadzorem
zewnętrznego nadzorcy. W przeszłości
wielokrotnie próby objęcia ich nadzorem Komisji Nadzoru Bankowego
(działającej do 2008) nie powiodły się.
Włączenie SKOK-ów pod zintegrowany
nadzór finansowy nastąpiło dopiero
w 2009 r., w momencie nowelizacji
ustawy o SKOK-ach. Jednak ustawa ta
nie została przyjęta przez prezydenta
i została skierowana do Trybunału
Konstytucyjnego jako niezgodna z Konstytucją RP. Mieliśmy w tym momencie
sytuację patową, w której wyznaczony
w ustawie nadzorca, w tym przypadku
KNF, nie mógł wypełnić uprawnień
i realizować swych czynności. W tym
miejscu warto wspomnieć o podstawowych czynnościach podejmowanych
w ramach nadzoru bankowego – ocena
sytuacji finansowej banków, w tym badanie wypłacalności, jakości aktywów,
płynności płatniczej, wyniku finansowego, badanie jakości zarządzania
ryzykiem prowadzonej działalności,
badanie zabezpieczenia i terminowości
spłaty kredytów i pożyczek. Czynności
tych i innych, przypisanych ustawowo,
KNF mogła dokonać w SKOK-ach dopiero w październiku 2012. Jest to jeden
z przykładów wzbraniania się instytucji
przed zewnętrzną kontrolą, która ma
na celu zapewnienie bezpieczeństwa
uczestnikom, którzy powierzyli tej instytucji swe środki pieniężne. Inspekcje,
przeprowadzone w 2013 w 11 SKOK-ach
i w 2014 w 8 SKOK-ach, wykryły szereg
nieprawidłowości w takich obszarach
funkcjonowania SKOK-ów, jak: zarządzanie ryzykiem kredytowym, ryzykiem
płynności, adekwatności kapitałowej,
ryzykiem operacyjnym, czy wreszcie
w procesie zarządzania tymi instytucjami.
Skutkiem tych kontroli było wprowadzenie w 25 SKOK-ach zarządów komisarycznych, w tym w Kasie Krajowej SKOK.
Żadna z decyzji o ustanowieniu zarządu
komisarycznego nie została zakwestio-
28
Od roku 2012 na tej liście znalazły się
Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, popularne SKOK-i. Objęcie
ich zintegrowanym nadzorem finansowym nie obyło się bez pewnych, szeroko
komentowanych w mediach, perturbacji.
SKOK-i dołączyły do instytucji świadczących usługi finansowe w 1992. W swych
założeniach miały to być instytucje działające na zasadzie non profit, odwołujące
się do zasad funkcjonowania unii kredytowych, znanych w rozwiniętych gospodarkach rynkowych. Charakterystycznymi
cechami unii kredytowych jest m.in. fakt
iż są spółdzielniami, nie prowadzą działalności zarobkowej, ich właścicielami są
członkowie, którzy są powiązani więzami
o charakterze zawodowym, lub wynikającymi ze wspólnego miejsca zamieszkania,
albo przynależności do jednej organizacji, w tym organizacji o charakterze
religijnym. Wykorzystana jest w ich działalności podstawowa zasada spółdzielczości – zasada samopomocy. Zgodnie
z tą zasadą, instytucje te świadczą usługi
wyłącznie na rzecz swych członków,
a działalność polega na przyjmowaniu
wkładów pieniężnych od swoich członków i na udzielaniu im pożyczek. Demokratycznie wybrane przez członków
władze unii kredytowych nie pobierają
za swoją pracę żadnego wynagrodzenia, działają na zasadzie wolontariatu.
Wymienione cechy unii kredytowych
jednoznacznie wskazują na odrębność
ich działalności w stosunku do działalności banków jako licencjonowanych
instytucji finansowych, funkcjonujących
na rynku. Jest to istotne uzasadnienie
do odmiennego ich traktowania, w tym
odrębnych konstrukcji prawnych, których
przestrzeganie winno być przedmiotem
zewnętrznego nadzoru nad działalnością
unii kredytowych.
28
31
12
4
66
58
57
1
str.
5
Loża Ekspertów
nowana przez sąd. Objęcie gwarancjami
z BFG zaowocowało wyasygnowaniem
ok. 3 mld zł, skierowanych na wypłatę
depozytów jedynie w dwóch SKOK-ach
– Wołomin i Wspólnota.
kurier gtf
wrzesień
28
W jednym opracowaniu nie sposób wskazać wszystkich działań, inicjowanych i podejmowanych przez KNF wraz ze swym
wykonawczym organem, czyli Urzędem
KNF. Dlatego w dalszej części tej publikacji, pozostając przy sektorze bankowym,
ograniczono się do obszarów w zakresie
działań regulacyjno-ostrożnościowych,
ochrony uczestników rynku bankowego,
edukacyjnych i informacyjnych.
6
str.
Bezpieczeństwo systemu finansowego,
a w nim systemu bankowego, KNF zapewnia poprzez ingerowanie w mechanizmy
funkcjonowania instytucji świadczących
usługi finansowe. Ingerencje te nie są
pozytywnie oceniane przez wszystkie
podmioty, biorące udział na rynku. Często
słyszymy skargi przedstawicieli owych
podmiotów, że rynek jest przeregulowany,
następują częste zmiany obowiązujących
przepisów i dostosowywanie się do nich
pochłania wysokie koszty, przyczyniając
się do ograniczenia swobody działania
i rozwoju. Bardzo często są to subiektywne
poglądy, nieuwzględniające bezpieczeństwa uczestnictwa na tym rynku drugiej
strony, jaką jest usługobiorca. Dobrymi
przykładami są konsekwencje wprowadzenia w życie Rekomendacji S i T. Rekomendacja S dotyczy dobrych praktyk w
zakresie zarządzania ekspozycjami kredytowymi zabezpieczonych hipotecznie, natomiast Rekomendacja T dotyczy dobrych
praktyk w zakresie zarządzania ryzykiem
detalicznych ekspozycji kredytowych.
W wyniku wprowadzenia ich do naszej
praktyki bankowej, co nie obyło się bez
krytycznych uwag środowiska bankowego, nastał inny wymiar relacji bank-klient.
Klient banku starający się o kredyt może
wymagać od banku m.in. wszechstronnej,
rzetelnej informacji o czynnikach ryzyka,
jednoznaczności i zrozumienia postanowień zawartych w umowie, regulaminach,
taryfach opłat i prowizji, a także udostępnienia przygotowanej umowy przed jej
podpisaniem. Bank powinien uwzględniać
poziom wiedzy klienta.
Zakres zadań realizowanych przez organ
nadzoru, w obszarze ochrony nieprofesjonalnych uczestników rynku finansowego,
obejmuje w szczególności: prowadzenie
działań analitycznych i wyjaśniających
w zakresie sygnałów zgłaszanych w skargach nieprofesjonalnych uczestników
rynku finansowego na podmioty nadzorowane, monitorowanie przekazu
reklamowego, dotyczącego podmiotów
nadzorowanych, działania nadzorcze
w zakresie praktyk rynkowych podmiotów
rynku finansowego, działania o charakterze analitycznym, dotyczące wzorców
umownych oraz konstrukcji produktów,
działania o charakterze edukacyjnym,
obsługę merytoryczną i administracyjną
Sądu Polubownego przy KNF.
Głośna medialnie sprawa obecnych
„roszczeń frankowiczów” była pod obserwacją byłego organu wykonawczego
KNB, jakim był Generalny Inspektorat
Nadzoru Bankowego, który wyraził swe
stanowisko w komunikacie prasowym
z 09.12.2005. „Na ryzyko kursowe narażone są zwłaszcza gospodarstwa domowe,
które w większości nie otrzymują dochodów w walutach obcych i reprezentują
relatywnie niski stopień świadomości
tego ryzyka, a nie zabezpieczają się przed
nim za pomocą instrumentów pochodnych. (…) GINB wskazywał również na konieczność uświadamiania potencjalnym
kredytobiorcom istoty ryzyka kursowego,
związanego z kredytami walutowymi”.
UKNF, wypełniając ustawowe zadanie
organu nadzoru w zakresie upowszechniania wiedzy z zakresu funkcjonowania rynku finansowego, prowadzi
od 2009 projekt Centrum Edukacji dla
Uczestników Rynku – CEDUR, w ramach
którego była realizowana działalność
szkoleniowa oraz wydawnicza. W 2014
zorganizowano 93 seminaria i warsztaty
szkoleniowe, skierowane przede wszystkim do przedstawicieli podmiotów
nadzorowanych przez KNF z wszystkich
sektorów rynku finansowego, przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości
i organów ścigania, a także nauczycieli
podstaw przedsiębiorczości i ekonomii
w praktyce oraz metodyków w zakresie
nauczania tych przedmiotów w szkołach
ponadgimnazjalnych.
KOMENTARZ PRAWNIKA
W P Ł Y W
D ANAR OZA CWH OWE
I ZKN Y
r a d c a
p r a w n y
adw. Zbigniew Labocha
O s t at n i e m i e s i ą c e b y ł y d l a p a n a A nto n i e g o
nadzwyczaj trudne. Nie dość, że zmarł jego ojciec,
stracił pracę, to jeszcze tr wający od dłuższego
czasu kr yzys małżeński znacząco się pogłębił.
Po tak traumatycznych przeżyciach jedyne,
czego pan Antoni pragnął, to spokój i odpoczynek. Niestety, pojawił się przed nim
kolejny problem. Okazało się bowiem,
że ojciec pana Antoniego sporządził
testament, w którym cały swój majątek
przekazał żonie – matce pana Antoniego.
Pan Antoni poczuł się pokrzywdzony taką
sytuacją, w szczególności z uwagi na to, że
majątek, który miała otrzymać jego matka,
był niemały, a jemu osobiście – jako świeżo
upieczonemu bezrobotnemu – pieniądze
były potrzebne jak nigdy.
kurier gtf
Nie budzi żadnych wątpliwości okoliczność, iż przysługuje panu prawo do
zachowku. O tym, który moment jest wła-
Podsumowując te rozważania podkreślam,
że sytuacja jest dla pana korzystna, gdyż
obliczając należny panu zachowek, winien
pan odliczyć od kwoty zachowku połowę,
a nie całość kwoty, którą pana ojciec
uprzednio darował na rzecz pana i pana
żony. Okoliczność, iż pan i pana żona jeszcze przed śmiercią pana ojca zawarliście
umowę o wyłączeniu wspólności ustawowej, nie będzie miała żadnego znaczenia,
gdyż darowizna została dokonana przed
zawarciem tej umowy. W konsekwencji
kwota przypadającego panu zachowku
będzie większa, niż gdyby darowizna została dokonana tylko na pana rzecz.
wrzesień
Sprawę komplikuje fakt, iż otrzymał pan
od swojego ojca darowiznę. Zgodnie z regulacją art. 993 kodeksu cywilnego – przy
obliczaniu zachowku do wartości spadku
dolicza się darowizny dokonane przez
spadkodawcę. Gdyby nie otrzymał pan
od ojca darowizny i dodatkowo ojciec nie
ująłby pana w testamencie – przysługiwałoby panu prawo do pełnego zachowku,
tzn. do kwoty połowy wartości udziału,
który przysługiwałby panu w przypadku
dziedziczenia ustawowego. Jednak z uwagi
na dokonaną darowiznę przysługuje panu
roszczenie o zapłatę sumy pieniężnej odpowiadającej różnicy między wartością
należnego panu zachowku a wartością
poczynionej na pańską rzecz darowizny.
Przepisy kodeksu cywilnego nie rozstrzygają wprost tej kwestii. W takiej
sytuacji należy przyjąć – zgodnie z ogólnymi zasadami dziedziczenia – że jeżeli
uprawniony do zachowku pozostaje
we wspólności ustawowej, a darowizna
została uczyniona przez spadkodawcę na
rzecz obojga małżonków i weszła ona do
majątku wspólnego, że przysporzeniem
na rzecz uprawnionego do zachowku
jest tylko połowa wartości tej darowizny.
Przyjęcie innego stanowiska, tj. że przysporzeniem jest cała wartość tej darowizny, prowadziłoby do niedopuszczalnego
wniosku, że należy tak samo traktować
darowiznę dokonaną przez spadkodawcę tylko na rzecz uprawnionego do
zachowku, jak i darowiznę dokonaną na
rzecz uprawnionego i jego małżonka
z zastrzeżeniem, że darowizna ma wejść
do majątku wspólnego.
28
Pan Antoni postanowił więc się nie poddawać i chociaż wchodzenie w konflikt
z matką wcale mu się nie podobało,
stwierdził, że nie ma wyjścia i będzie
dochodził zachowku po swoim ojcu. Jednakże w trakcie przygotowywania pozwu
o zachowek pan Antoni uświadomił sobie,
iż sprawa nie będzie taka prosta. Okazało
się, iż zapomniał on o jednym bardzo istotnym fakcie – że jego ojciec kilka lat temu
uczynił na jego rzecz darowiznę. Sprawa
była o tyle skomplikowana, że darowizna
uczyniona została do majątku wspólnego
pana Antoniego i jego żony. Pan Antoni
miał więc poważne wątpliwości, czy taka
okoliczność nie odbierze mu prawa do
zachowku – zwłaszcza mając na uwadze
to, że darowizna została poczyniona do
majątku wspólnego. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że pan Antoni i jego
żona na dwa miesiące przed śmiercią
ojca – z powodu konfliktów małżeńskich
– zdecydowali się na zawarcie umowy
wyłączającej wspólność ustawową.
Po rozważeniu okoliczności faktycznych
i prawnych tej sprawy informuję pana
Antoniego, że wobec faktu, iż ojciec nie
ujął pana w swoim testamencie, przysługuje panu prawo do zachowku. Zgodnie
z kodeksem cywilnym, prawo to przysługuje zstępnym, małżonkowi oraz rodzicom
spadkodawcy, którzy byliby powołani do
spadku z ustawy w przypadku, gdyby
spadkodawca nie sporządził testamentu.
Instytucja zachowku stanowi formę zabezpieczenia interesów osób najbliższych
spadkodawcy, których nie uwzględnił on
w testamencie. Gdyby nie testament pana
ojca, dziedziczyłby pan równocześnie ze
swoją matką.
ściwy do ustalania jej wartości, przesądzają
przepisy kodeksu cywilnego. Stanowią
one, że wartość przedmiotu darowizny
oblicza się według stanu z chwili jej dokonania, a według cen z chwili ustalania
zachowku; innymi słowy należy ustalić,
ile dziś kosztowałby ów przedmiot, gdyby
nadal był w stanie takim, jak w chwili darowania. Pewnym problemem jest natomiast
kwestia wyliczenia kwoty dokonanej darowizny – zwłaszcza że darowizna została
dokonana na rzecz pana i pana żony do
waszego majątku wspólnego.
str.
7
WYWIAD
J E S TE Ś M Y
O D P OWIE D ZIALNY M
KREDY TODAWC Ą
R o z m a w i a ł
g r z e g o r z
Chmielewski
Od kilku lat na polskim rynku finansowym działa TF Bank, należący do
struktury szwedzkiego TF Bank AB. Przybliżamy Czytelnikom tę instytucję
w rozmowie z Wojciechem Drozdem, dyrektorem TF Banku AB Oddział w Polsce.
Ten bank ma szwedzki rodowód: skąd, kiedy i z jakim celem
TF Bank pojawił się na naszym
rynku finansowym? Jaki jest obszar działania TF Banku w Europie? Jaki jest obecny stan jego
sieci w naszym kraju?
kurier gtf
wrzesień
28
Nasza firma działa w Szwecji od 1987 r.
Rozpoczynała od finansowania zakupów
ratalnych oraz od sprzedaży kredytów
gotówkowych. Od tamtej pory zmieniło się wiele: obecnie TF Bank prowadzi
także rachunki depozytowe. Oprócz
Szwecji działa również w: Finlandii,
Norwegii, Estonii, a od 2012 r jesteśmy
też obecni w Polsce. Nasze trzy obszary
strategiczne to: finansowanie zakupów
ratalnych w e-commerce, rachunki
oszczędnościowe dla klientów indywidualnych oraz kredyty gotówkowe.
W Polsce koncentrujemy się obecnie
na sprzedaży kredytów poprzez sieci
agencyjne, współpracujące z naszym
bankiem. Nie zamierzamy otwierać oddziałów własnych, a więc agenci zawsze
będą odgrywali bardzo ważną rolę
w naszej strategii. Po dokonaniu wyboru
takiej ścieżki rozwoju, od stycznia
2015 roku bank rozpoczął działalność
w Polsce w formie Oddziału TF Banku AB
w Polsce. Wcześniej funkcjonowaliśmy
w naszym kraju w oparciu o formułę
działalności transgranicznej.
Do jakich klientów jest zaadresowana oferta TF Banku w Polsce? Jak prezentuje się ta oferta?
Czym wyróżnia się na tle innych
ofert z podobnej kategorii?
Oferujemy kredyty gotówkowe dla
osób fizycznych, które są zatrudnione
8
str.
na umowę o pracę, lub dla emerytów
i rencistów. Jesteśmy odpowiedzialnym
kredytodawcą: chcemy, żeby nasi klienci
zawsze podejmowali racjonalne decyzje,
które dla ich budżetów nie staną się
obciążeniem ponad siły. Dlatego oferowaną przez nas maksymalną kwotą
kredytu jest suma 20 tysięcy zł w okresie
do 5 lat. I to jest coś, co nas wyróżnia:
chcemy pomagać klientom w bieżących
potrzebach, które są w zasięgu ich
aspiracji.
W Pańskiej ocenie jakie są
najważniejsze walory oferty
TF Banku – zarówno z punktu
widzenia indywidualnych klientów, jak i pośredników kredytowych, z którymi TF Bank Polska
już współpracuje, bądź z którymi chce podjąć współpracę?
Jesteśmy na rynku w Polsce od końca
2012 roku. Przez ten czas wiele się nauczyliśmy. Przede wszystkim wybraliśmy
optymalny z punktu widzenia naszej
strategii kanał dystrybucji kredytów
gotówkowych; tym kanałem są pośrednicy kredytowi. Ich doświadczenie,
w zestawieniu ze znaczącym stopniem
obecności na rynku, sprawia, iż z jednej
strony dostęp do naszego produktu zyskuje duża liczba klientów, z drugiej zaś
strony agenci mogą poszerzyć wachlarz
produktów o kredyt TF Banku. To drugie
jest dla nas równie ważne – chcemy, aby
oferta naszego banku była dla agentów
co najmniej dobrym uzupełnieniem
dla obecnie oferowanych produktów.
Wiemy, że konkurencyjne banki będą
stałym elementem rynku w Polsce, więc
z naszej strony cały czas pracujemy, żeby
udoskonalać rozwiązania, które propo-
nujemy pośrednikom, i to zarówno w zakresie samego produktu, jak i procesów
sprzedaży.
Jakie nadzieje TF Bank wiąże
z podjętą niedawno współpracą
z Górnośląskim Towarzystwem
Finansowym?
Co najmniej duże! Nasza strategia jest
oparta o współpracę z dużymi sieciami
pośrednictwa finansowego. GTF należy
do ścisłej czołówki pod względem liczby
podmiotów współpracujących oraz
liczby oferowanych klientom produktów.
Ufamy w to, że oferta TF Banku spotka
się z przychylnym przyjęciem. Mogę
obiecać, że nie spoczniemy w ciągłym
udoskonalaniu naszej oferty. Jestem
przekonany, że nasi partnerzy zauważą
to już w nadchodzących miesiącach.
Intensywnie pracujemy nad zmianą
systemów IT, nasze procesy sprzedaży
nie będą ustępować konkurencji, a zarazem mam nadzieję, że w niektórych
momentach pozytywnie zaskoczymy
agentów naszymi pomysłami. Wiemy, co
należy zrobić, i już niebawem pokażemy
pozytywne rozwiązania.
Pańskim zdaniem – jakie są perspektywy rozwoju rynku consumer finance w Polsce?
Szacunki mówią o wzrostach rok do roku
na poziomie od 4% do 7%. To umiarkowany wzrost, dla nas jednak najistotniejsze jest to, jaki udział w tym wzroście
będą mieli pośrednicy kredytowi, na których najbardziej liczymy. Sektor bankowy w Polsce w najbliższych latach będzie
podlegał wielu zmianom, że wspomnę
tylko o konsolidacji banków. W jakimś
WYWIAD
podmioty o różnych potencjałach dystrybucji, chociażby w postaci rozległej
sieci oddziałów własnych. Wydaje się
jednak, iż dla najważniejszych graczy
na rynku, ale i małych podmiotów,
sieć pośrednictwa finansowego może
być atrakcyjnym sposobem dotarcia
do klientów. Koszty dystrybucji (niższe
niż w przypadku oddziałów własnych)
w kontekście dotarcia do klienta sprawiają, że jestem spokojny o przyszłość
agentów kredytowych w Polsce. Wiemy,
że dotychczas sprawdzili się doskonale
jako uzupełnienie sprzedaży dla banków
posiadających tradycyjne oddziały,
a także jako istotny kanał dystrybucji
dla tych podmiotów, które tych oddziałów nie prowadzą lub prowadzą
w ilości niepozwalającej na dotarcie do
planowanej grupy odbiorców. TF Bank
zdecydował o wyborze ścieżki rozwoju
opartej wyłącznie na kanale pośrednim
i tego zamierzamy się trzymać.
Jaka jest Pańska osobista droga zawodowego rozwoju? Jakie ma Pan
zainteresowania pozazawodowe?
stopniu może to wpłynąć na chęć lub
brak dalszej woli współpracy z agencjami czy pośrednikami. Dla TF Banku jest
to również ważny moment, w którym
deklarujemy, że pośrednicy będą
najważniejszym kanałem dystrybucji.
Oczekujemy zatem, że nawzajem
pomożemy sobie, ażeby udział agencji,
a więc zarazem i TF Banku, był w tym
szacowanym wzroście rynku consumer
finance jak największy.
Jak ocenia Pan skalę zadłużenia
gospodarstw domowych w naszym kraju? Jakie są w tym kontekście perspektywy polskiego
rynku consumer finance? Jakie
jest obecnie ryzyko kredytowe
i w jakim kierunku będzie się
zmieniać?
kurier gtf
Wspomniałem o możliwych konsolidacjach banków w Polsce. I tu możemy
oczekiwać pewnej korekty strategii
w takich przypadkach, kiedy łączą się
wrzesień
Czy we współpracy z bankami
będzie się zmieniać funkcja pośredników kredytowych?
28
Dane NBP mówią o w miarę stabilnym
poziomie zadłużenia gospodarstw
domowych w Polsce, np. w czwartym
kwartale 2014 roku. Ostatnie dane
wskazują jednak, że w perspektywie
kolejnych 12 miesięcy możemy oczekiwać wzrostu na poziomie co najmniej
4-4,5%, a to można określić umiarkowanym wzrostem. Główne jego przyczyny
to – w moim przekonaniu – z jednej
strony dostęp klientów do finansowania (związany ze zdolnością kredytową),
a z drugiej strony, duża ostrożność
gospodarstw domowych w zaciąganiu
zobowiązań, które mogłyby się okazać
zobowiązaniami ponad siły. Moim
zdaniem, najważniejszym elementem
dla wspólnego roz woju zarówno
pośredników, jak i TF Banku, będzie
wypracowanie takiej pozycji na rynku,
która zdyskontuje najważniejszą zaletę,
którą posiadają sieci pośrednie, a więc
dostępność oferty w każdy miejscu
w Polsce: nie tylko w dużych aglomeracjach czy w miastach średniej wielkości,
ale również na rynkach bardzo małych
z perspektywy tradycyjnych banków.
Wiem, że mniejsze rynki to również
kwestia właściwego zarządzania ryzykiem przez bank, choćby ze względu
na niższy poziom dochodów klientów
indywidualnych, ale to już nasza rola
w tym, aby pośrednikom i klientom zaoferować odpowiedni, dopasowany do
ich potrzeb produkt. I nad tym właśnie
cały czas w TF Banku pracujemy.
Zaczynałem swoją pracę zawodową
w małym regionalnym Cuprum Banku
w Lubinie. To był bank o specyficznym
profilu działania, skierowanym początkowo do obsługi dużych podmiotów
i instytucji, takich jak Kombinat Górniczo-Hutniczy Miedzi czy też urzędy
samorządu terytorialnego. Zajmowałem
się tam analizami finansowymi, a potem
(jako kierownik zespołu organizacyjnego) brałem udział w przygotowaniach
do transakcji zakupu banku przez
Dominet SA. Później (poprzez Dominet
Bank, gdzie docelowo zajmowałem się
rozwojem sieci i wdrażaniem standardów sprzedaży) trafiłem do GE Money
Banku, w którym zajmowałem się współpracą z pośrednikami finansowymi. Po
połączeniu GE Money z BPH objąłem
funkcję dyrektora obszaru dystrybucji,
a więc oddziałów własnych, franczyz, ale
i pośredników kredytowych, z którymi
Bank BPH współpracuje do dzisiaj. Po
odejściu z BPH zająłem się konsultingiem w obszarze dystrybucji, a od
2014 r. podjąłem projekt rozwoju TF
Banku w Polsce, od 2015 r. już w formie
oddziału na terenie RP. Moje hobby to
kitesurfing, który staram się uprawiać
w każdej wolnej chwili – oczywiście
pod warunkiem pomyślnych wiatrów.
Mieszkam w Gdańsku, więc bliskość
zatoki jest tu czynnikiem sprzyjającym.
Urlopy staram się spędzać bardzo
aktywnie i najlepiej nie w jednym
miejscu, bo nie potrafię leżeć na plaży
dłużej niż godzinę dziennie (a i to
niechętnie…).
str.
9
Z ŻYCIA GTF
TUZIN
L A T
ZA
NA M I …
Rozmawiał
P a w e ł
Jaworski
kurier gtf
wrzesień
28
Rozmowa z Wojciechem Stefańczakiem, wiceprezesem
Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego GTF Sp. z o.o.
10
str.
W lipcu minęło dwanaście lat
od dnia założenia spółki Górnośląskie Towarzystwo Finansowe
GTF Sp. z o.o. To dobry moment
na refleksję, na dokonanie podsumowania minionych lat. Jak
Pan – współwłaściciel tej firmy
– ocenia ten okres?
ofertę kredytów gotówkowych, część je
bardzo ograniczyła. W ogóle w minionej
dekadzie sporo się na tym rynku działo,
a to tak zwana ustawa antylichwiarska,
a to wspomniany kryzys, to znów wiele
nowych regulacji, implementowanych
z rynku Unii Europejskiej. Na nudę nie
mogliśmy narzekać.
Początki były bardzo trudne, zaczynaliśmy od trojga pracowników i współpracy z jednym bankiem, budowaliśmy bez
niezbędnych doświadczeń internetowy
system obsługi wniosków kredytowych,
uczyliśmy się i próbowaliśmy uczyć
zasad współpracy z bankiem naszych
partnerów biznesowych – pośredników kredytowych. Zresztą dwanaście
lat temu zupełnie inaczej niż obecnie
wyglądał rynek kredytów gotówkowych – nie wszystkie banki miały
w swojej ofercie te produkty, a te,
które je miały, same bardzo chętnie ich
udzielały. Poziom przyznawalności
kredytów przekraczał nawet 60%;
dzisiaj, w zależności od banku, ofertę
otrzymuje co dziesiąty lub najwyżej co
piąty zainteresowany zaciągnięciem
kredytu. Rynek kredytów konsumenckich, a w tym kredytów gotówkowych,
rozwijał się bardzo dynamicznie, aż do
nagłego kryzysu finansowego. Wraz
z rzeczonym kryzysem przyszły głębokie
zmiany – część z banków wycofała swoją
Patrząc jednak na dorobek
GTF, chociażby poprzez lekturę artykułów zamieszczanych
w „Kurierze”, można dojść do
wniosku, że mamy do czynienia
z firmą dynamicznie się rozwijającą, z ludźmi, którzy mogą mieć
poczucie osiągnięcia sukcesu…
Miło mi jest, że takie wnioski Pan
wysnuwa. Rzeczywiście, spółka GTF
ciągle się rozwija, biorąc pod uwagę
chociażby takie parametry, jak wielkość
sprzedaży czy stan zatrudnienia. To
fakty niezaprzeczalne, liczby mówią za
siebie. Mnie cieszy także parę innych
czynników, takich jak na przykład struktura zatrudnienia – dzisiaj to jest kadra
wysoko wykwalifikowana, nierzadko
z doświadczeniem w pracy na kierowniczych stanowiskach w bankowości.
To poważny potencjał, który pozwala
na podejmowanie nowych wyzwań,
realizację trudnych przedsięwzięć, a tych
w sektorze finansowym nie brakuje.
Jaki obszar w ramach współpracy z bankami uznaje Pan za
najtrudniejszy?
Banki to instytucje nieustannie inwestujące, zarówno w coraz bardziej efektywne formy docierania do klientów,
jak i jakość obsługi tych klientów. To
dla takich firm jak GTF – powszechnie
nazywanych operatorami bankowymi
– najtrudniejszy aspekt współpracy.
Nazwałbym to nieustanną pogonią,
próbą, ale też obowiązkiem nadążania
za nowymi rozwiązaniami, wdrażanymi
przez banki. Wiąże się to z coraz wyższymi wymogami w zakresie kwalifikacji, jak i z coraz wyższymi nakładami
inwestycyjnymi, szczególnie w dziedzinie informatyki. Na rynku pośrednictwa
kredytowego ta rola jest przypisana
właśnie operatorom bankowym, czyli
Z ŻYCIA GTF
Fot.: Dariusz Polak
firmom, które odpowiadają za bezpośrednie relacje z bankami, w tym także
za zakres informatyczny. Dzisiaj w GTF
pracuje ośmioro informatyków, liczba
ta z roku na rok rośnie, a i tak wspomagamy się zleceniami realizowanymi
przez firmy zewnętrzne.
W jaki sposób chciałby Pan zarekomendować GTF pośrednikom
kredytowym, czyli partnerom
biznesowym GTF? Inaczej mówiąc, jakie argumenty przemawiają za współpracą z GTF?
zainteresowanych zaciągnięciem
kredytów; poprzez specjalistyczne
własne oprogramowanie pośrednicy kredytowi współpracujący z GTF
systematycznie otrzymują dane kontaktowe do klientów z całego kraju,
intuicyjny i niezawodny system internetowy Planeta3, podpowiadający
pośrednikom kredytowym najlepsze
rozwiązania, zarówno dla samego
pośrednika, jak i kredytobiorcy; inaczej
mówiąc – korelacja najkorzystniejszych
warunków kredytowych z optymalnymi poziomami wynagradzania dla
pośredników,
prosprzedażowe systemy premiowania, włącznie z systemem zbierania
punktów wymienialnych na różnego
rodzaju nagrody; system PROspero
(bo o nim wspominam), jest przeznaczony zarówno dla właścicieli
placówek, jak i dla ich pracowników,
wrzesień
28
kurier gtf
Zwróciłbym uwagę na kilka czynników,
które, z mojego punktu widzenia,
uważam za najważniejsze:
najwyższy na rynku poziom wynagradzania pośredników kredytowych;
GTF pozostawia decyzję o wysokości
wynagrodzenia pośrednikom kredy-
towym, każdy z nich samodzielnie
kształtuje wysokość wynagrodzenia, co pozwala na optymalizację
poziomu uzyskiwanej rentowności
sprzedaży,
zdecydowanie najwyższa na rynku
jakość wsparcia zarówno w procesie
składania wniosków kredytowych,
jak i w wyborze i przeliczaniu optymalnej dla klienta oferty kredytowej;
Departament Wsparcia Sprzedaży na
co dzień kontaktuje się z pośrednikami
kredytowymi współpracującymi z GTF,
służąc swoją wiedzą i doświadczeniem;
współpraca w tej formule pozwala
osiągnąć wysokie wskaźniki
akceptowalności i zdecydowanie
wyższe niż u konkurencji parametry
ofert dla klientów,
unikatowe na rynku wspomaganie
pośredników poprzez dostarczanie
im danych kontaktowych do osób
str.
11
Z ŻYCIA GTF
Fot.: Dariusz Polak
coroczne eskapady zagraniczne
z GTF, co rusz nasi partnerzy mają
okazję podróżować z GTF; byliśmy
razem w Rzymie, w Pradze czy
w Szwecji, ale też znacznie dalej
– w Chinach czy na Kubie,
bardzo przyjazny system partnerski
Franczyza GTF, w ramach którego
partner otrzymuje ponadnormatywne wsparcie i wynagrodzenie.
kurier gtf
wrzesień
28
W ostatnim wydaniu „Kuriera”
wiele miejsca poświęciliśmy
franczyzie GTF, a konkretnie
nowemu otwarciu na tę formułę
współpracy. Jak duże nadzieje
GTF wiąże z tym programem?
12
str.
Przede wszystkim chciałbym podkreślić,
że prowadzenie działalności w zakresie
pośrednictwa kredytowego jest coraz
trudniejsze. Bardzo wysoka konkurencja ze strony oddziałów banków, a także
coraz większej liczby otwieranych bankowych placówek franczyzowych, powoduje, że pośrednikom kredytowym jest
coraz trudniej. Szczególnie tym, którzy
dopiero zaczynają swoją przygodę
zawodową. Oferta GTF daje im przede
wszystkim poczucie większego bezpieczeństwa. Bo jak inaczej rozumieć fakt,
że GTF bierze na siebie gros kosztów
związanych z działalnością pośrednika,
poczynając od kosztów inwestycji? Pokrywamy koszty zakupów mebli i koszty
oznakowania, wypłacamy zwiększoną
prowizję za uruchomione kredyty,
zaopatrujemy gratisowo w reklamę, dostarczamy dane klientów zainteresowanych zaciągnięciem kredytów, ponadto
oferujemy atrakcyjne nagrody pieniężne
i rzeczowe. Zdajemy sobie sprawę, że
dajemy bardzo dużo, znacznie więcej
niż oferują inne firmy, ale też wierzymy,
że takie postępowanie utrwali nasze
biznesowe relacje, a idąc dalej zamieni
je w relacje partnerskie.
umowy, ponadto odwiedzimy zainteresowanych, aby porozmawiać o zindywidualizowanych formach współpracy. Każdy
bowiem pośrednik kredytowy posiada
inne doświadczenie zawodowe, działa
w innych warunkach, ma także różne
oczekiwania od takiej formy współpracy.
Z doświadczenia wiemy, że nie można
stosować tej samej miary, tych samych
kryteriów dla wszystkich partnerów. Tak
jak wspomniałem wcześniej – stawiamy
na bezpośredniość relacji i duży stopień
ich zindywidualizowania.
Jaka procedura obowiązuje w zakresie nawiązania współpracy
franczyzowej? Od czego należy
zacząć?
To pierwszy facet w drugim pokoleniu
członków Zarządu GTF! Tak się złożyło,
że każdy z nas ma po jednej córce. Adam
jest pierwszym mężczyzną w tym gronie.
Mam nadzieję, że będzie to przebojowy
gość, że w życiu będzie sobie dawał
radę, nie gorzej niż… tata.
Od kontaktu telefonicznego lub mailowego
(dyr. Dariusz Polak – tel. 667 777 542, e-mail
[email protected], lub Infolinia – tel. 32 720 30
30, e-mail [email protected]). W odpowiedzi prześlemy szczegóły dotyczące oferty, projekt
Redakcja „Kuriera GTF” dowiedziała się, że został Pan ponownie ojcem, tym razem na świat
przyszedł syn Adam...
I właśnie tego serdecznie życzymy Adamowi!
Z GTF W ŚWIAT
Z G T F
do Katalonii
M i c h a ł
Durbas
W zeszłym roku do Barcelony przyjechało 7,6 miliona turystów. Potencjał
miasta w tym zakresie jest ogromny. Każdy wielbiciel miejskiej turystyki
znajdzie tu coś dla siebie. Starożytne i średniowieczne kamienice Dzielnicy
Gotyckiej, zaskakujące budowle Gaudiego, jeden z największych stadionów
na świecie i nowoczesne, awangardowe budynki, a także wspaniałe plaże.
Dla fanów futbolu stolica Katalonii to
przede wszystkim FC Barcelona. Spacerując uliczkami miasta, trudno nie natknąć
się co rusz na dowody, że miasto i klub są
ze sobą nierozerwalnie związane. Mowa tu
nie tylko o wszechobecnych muralach, na
których dominują barwy blaugrana, czy
billboardach z Leo Messim, Neymarem
i spółką. Zwiedzając przepiękny gotycki
kościół Santa Maria del Mar trudno nie
dostrzec herbu klubu na jednym z witraży.
Jednak najważniejszą świątynią dla socios
(zrzeszeni kibice klubu) jest Camp Nou,
stadion, na którym klub rozgrywa mecze.
Jest to największy prywatny stadion – ma
99 354 miejsca.
Taką sposobność stwarza nowa kampania
Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego, którą sygnalizujemy na str. 2 tego
wydania Kuriera. Trzeba tylko dołączyć
do akcji, a potem do woli zwiedzać Barcelonę z jej atrakcjami, do czego gorąco
zachęcamy!
kurier gtf
Największym skarbem miasta są jednak
jego mieszkańcy. To oni kreują niesamo-
witą atmosferę. Młodzi, starzy, dobrze
wykształceni i ci nieco gorzej mają jedną
wspólną cechę – uwielbiają się bawić.
Czynią to nie tylko w głośnych klubach,
ale i w licznych parkach, na placach czy
ulicach. Nie wiedzieć skąd, ktoś o zmierzchu przynosi gitarę, ktoś inny bębny
i zaczyna się spontaniczna impreza pod
gołym niebem. Warto więc zejść czasem
z turystycznego, standardowego szlaku
i pomyszkować gdzieś w zaułkach i małych
placykach, stając się (przynajmniej na
chwilę) barcelończykiem…
wrzesień
nie miało do 1992 roku żadnej plaży.
Zmieniło się to dopiero przed igrzyskami olimpijskimi, kiedy to znaczną część
przemysłowego wybrzeża przekształcono
w nowoczesną, sportowo-rekreacyjną
dzielnicę. La Barceloneta to przykład,
jak rewitalizować postindustrialne, podupadłe kwartały, by stały się jedną z wizytówek miasta. Oprócz nowoczesnych
budynków, przestronnych deptaków,
wzdłuż których co chwilę natykamy się
na intrygujące rzeźby i instalacje, Barceloneta to również plaża. Długa, szeroka,
oferująca wiele kolorowych barów i restauracji. Chociaż plaża jest sztuczna, to
piasek, z którego ją usypano, pochodzi
z morza. Dlatego do dziś można w nim
znaleźć mnóstwo muszelek.
28
Wiele biur podróży organizuje specjalne
wycieczki tematyczne śladem dzieł Antoniego Gaudiego. Nic dziwnego – budowle,
które po sobie zostawił, zachwycają wszystkich turystów oryginalnością, rozmachem,
feerią barw. Sztandarowa Sagrada Familia
to pocztówkowa wizytówka miasta i obowiązkowy punkt na turystycznej mapie.
Warto jednak również wpaść do Parku
Güell, który został w całości zaprojektowany przez Gaudiego dla prywatnego
inwestora, przedsiębiorcy Eusebio Güella.
Park miał być pierwotnie zamkniętym
osiedlem dla bogatej burżuazji. W 1922
roku został wykupiony przez władze
miasta i przekształcony w park. Każdemu,
kto interesuje się architekturą, warto polecić również wizytę w dwóch słynnych
kamienicach autorstwa Gaudiego. Mowa
tu o Casa Batlló i Casa Milà.
Aż dziw bierze, że to wspaniałe turystyczne miasto nad Morzem Śródziemnym
str.
13
inwestycje alternatywne
S ztuka
k
ł
a
m
i
e
weronika aleksandra
K o sm a l a
Niektóre obrazy oszukują nas wyjątkowo podstępnie – wydaje nam się, że
widzimy na nich rzeczy, których nie ma, a same dzieła wyglądają przy tym tak, jakby
nikomu specjalnie nawet nie zależało, żeby nas nabrać, bo i tak zawsze się to udaje.
kurier gtf
wrzesień
28
Zanim zwodnicze malarstwo stało się
tak bezlitośnie skuteczne, trenowało
optyczne sztuczki na oczach wiernych
wielu wyznań i pokoleń. Wierni zbierać
się mogli na przykład pod masywną
kopułą jakiegoś renesansowego włoskiego kościoła, a wtedy, kiedy skierowali
swój bezbronny wzrok w jedynym istotnym z reguły dla wszystkich wiernych
kierunku, czekało ich misternie zaplanowane oszustwo. Wykalkulowana bardzo
starannie perspektywa, w przestępczym
duecie z niezwykle precyzyjnym wykończeniem, dawała warsztatom wykonującym kościelne freski prawdziwie
szerokie pole do manipulacji – czasami
na sklepieniu wymalowane były sugerujące inną przestrzeń detale architektoniczne, a czasem nawet chmury albo
zaglądający z jakiegoś niebiańskiego
balkonu ludzie.
14
str.
Takie iluzjonistyczne zabiegi stosowano
zresztą nie tylko w malarskiej dekoracji ścian i sufitów, ale także w wielu
innych elementach bogatszego czy
skromniejszego kościelnego wystroju.
Trudno sobie mianowicie wyobrazić,
żeby w wyposażeniu tradycyjnej europejskiej świątyni nie było ani jednej
figury – nawet przecież kiedy nie są
eksponowane, towarzyszą sobie nawzajem w rozmaitych, przeznaczonych
na ten cel składzikach. Różnej wielkości
maryjne figury tworzą czasem na takich
zapleczach układy całkowicie absurdalne, razem z Ukrzyżowanym, Pasterzem
i Zmartwychwstałym, a nierzadko też
w miłym otoczeniu braci mniejszych
czekających cierpliwie na bożonarodzeniową szopkę. Chociaż w malowidłach
oszukańcze triki stosowane były zdecy-
Victor Vasarely Kat-Tuz, akryl na płótnie, 191,8 x 192,1 cm.
Sprzedany w maju w Nowym Jorku za 514 tys. USD (ok. 2 mln zł).
dowanie częściej, w długą historię niektórych religijnych obrzędów wpisały się
też tak efektowne praktyki, jak oblekanie
Chrystusowych figur wyprawioną skórą,
korzystanie z naturalnych włosów czy
wydrążanie postaciom w głowach specjalnych pojemników na wodę, z których
potencjalne łzy przedostawać się mogły
maleńkimi kanalikami na polichromowane, uświęcone oblicza. Badaczom sztuki
dawnej dobrze znane są takie krucyfiksy,
wykonywane i w Niemczech i w Ameryce Południowej, podobnie zresztą, jak
pochodzące z różnych zakątków Madonny, których dyskretny płacz normowany bywał podobno ruchami ogona
wpuszczonej do wnętrza zbiornika ryby.
Poza miękkością skóry i wilgocią na jej
powierzchni, rzeźbiarskie wizerunki odgrywać mogły też wzmacniające wiarę
inwestycje alternatywne
ludu krótkie spektakle, jak na przykład pozorowanie zupełnie niemożliwej do usłyszenia mowy.
Wykonaną najczęściej w drewnie figurę na krzyżu
podwieszano wtedy stosunkowo wysoko nad
rzędami ławek, żeby usadowieni w nich wierni
nie mogli wyraźnie zobaczyć, w jaki sposób drewniane, sterowane zza ściany usta bezgłośnie się
poruszają. Poza wysokością sklepień, maskaradzie
sprzyjał też chłód średniowiecznego kościoła, bo
wypuszczany przez dębowe wargi dym kadzidła
maskował trochę sztywną mimikę ociosanej
twarzy, przypominając jednocześnie widoczną
przy niskiej temperaturze parę z ust.
Chociaż na tak funkcjonalną rzeźbę sakralną
ogólnie trudno byłoby sobie wyobrazić dzisiaj
rynek, datowane na zupełnie inny okres złudzenia
optyczne wymieniane są już od jakiegoś czasu
wśród głównych trendów. Tym natomiast, co mogłoby połączyć średniowieczne warsztaty z autorami XX-wiecznych eksperymentów, jest wspólne
wszystkim dążenie, żeby nadać sztuce ruch.
Rozwiązania dla tego zadania zaczęto poszukiwać
jednocześnie w bardzo wielu krajach i – podobnie, jak w przypadku zwodniczych krucyfiksów –
efekty końcowe różniły się od siebie zaskakująco.
W połowie lat pięćdziesiątych na wystawach
pojawiały się już i pełne skomplikowanej maszynerii ruchome instalacje, i świetlne projekcje, i,
wreszcie, wcale się nieporuszające, a tylko udające
jakieś przemieszczania, optyczne obrazy. Chociaż
spośród wszystkich rezultatów tych poszukiwań
tradycyjne malarstwo nie było rozwiązaniem
idealnym, okazało się jedyną formą, w jakiej
prace z tego nurtu trafić mogły do rynkowego
obiegu. Trudno byłoby sobie przecież wyobrazić
regularnie pojawiającą się na aukcjach 400-metrową instalację z tak ogromnej ilości zwisających
z sufitu półprzezroczystych rurek, żeby każdy
chętny optycznych doznań mógł pomiędzy nimi
swobodnie pobłądzić. Obrazy były więc z całego
tego dorobku najmniej wymagające tak w ekspozycji, jak i w transporcie, nie posiadały też z reguły
żadnych mechanicznych elementów, które mogłyby się przecież psuć. Płaszczyzny, zapełnione
precyzyjnymi układami podstawowych figur,
które złożone zostały w taki sposób, żeby jak najsprytniej oszukać nasze oko, natychmiast stały się
przebojem. Z każdym spojrzeniem geometryczne kształty pozornie się oddalały i wybrzuszały,
przecinające się cienkie linie zaczynały falować,
a jaskrawe kolory wydawały się niezdrowo pulsujące. W nowej sztuce liczył się efekt wizualny,
nie było miejsca na opowiadanie historii czy
przekazywanie jakichś wrażeń – była więc prosta
w odbiorze i znakomicie wpisywała się w dekadę
Golden Sixties, prosperity i nowoczesności,
jeszcze zanim nastąpiły społeczno-gospodarcze
wstrząsy końca lat 60.
Stańczak. W ubiegłym roku na całym świecie dzieło Vasarely’ego sprzedano
prawie 700 razy, w tym kilka zakupów odbyło się w Polsce, a od początku
2015 r. transakcji jest już 385, wynika z danych Artprice. Odrzucając z tego
zestawienia mniej wartościowe grafiki, w 2014 r. wylicytowano 84 obrazy,
a w tym już 52, głównie w USA. Stany Zjednoczone były też w okresie ostatnich
15 lat największym rynkiem dla malarstwa tworzącego tam Juliana Stańczaka,
a pojawienie się obrazu Wojciecha Fangora w którymś z nowojorskich katalogów dawno przestało już emocjonować. Chociaż optyczne iluzje węgierskiego
artysty wystawione były na lokalnych aukcjach dopiero kilka razy, ich ceny
wynosiły zazwyczaj kilkaset tysięcy złotych. Podobnie kosztują prace Fangora,
a przeciętne aukcyjne wyniki Stańczaka są niewiele niższe. Popularność nurtu,
przekładając się bez wątpienia na sukces rynkowy, zaburzyła jednocześnie
jego pierwotny charakter, na co zresztą zwrócił uwagę już w latach 60. Jerzy
Nowosielski – malarz, którego ikonowe figury zachowywały z reguły wystarczającą powagę, żeby nie udawać nawet, że się ruszają.
Rynek na różne pulsujące i rozmyte kręgi jest więc bez wątpienia międzynarodowy, ale należy pamiętać, że na wysoką cenę sprzedaży liczyć możemy,
tylko posiadając oryginalny, właściwie zachowany obraz. Stan techniczny
w przypadku sztuki mającej wywoływać efekty optyczne jest wyjątkowo
ważny, dlatego że wykonywane często bardzo cienkimi warstwami kompozycje mogą być zdecydowanie niełatwe w restauracji. Część ze zwodniczych
obrazów powstawała na płótnie, ale sporo twórców wykorzystywało też
różnego rodzaju płyty, których stan dobrze jest sprawdzić przed zakupem.
Trzymając się idei artystów, uszkodzony op-artowy obraz wywoływać powinien właściwie lepszy efekt niż ten cały, dający tylko iluzję drgań, wypukłości
czy ewentualnych krzywizn. Poza tym, że widzielibyśmy na nim jakiś ruch
na niby, z pewnością mógłby też przez wiele lat dostarczać silnych złudzeń
co do swojej wartości na rynku.
wrzesień
28
kurier gtf
Do tej pory na aukcjach licytowane są zarówno
prace Węgra Victora Vasarely’ego, uważanego za
głównego przedstawiciela nurtu, jak i twórców
z różnych krajów, spośród których Polskę reprezentują chociażby Wojciech Fangor czy Julian
Andrea del Pozzo, fresk na suficie Camera degli Sposi
w Pałacu Książęcym w Mantui, XV w.
str.
15
GOŚĆ KURIERA
Nie
od
razu
stawiałam
na muzykę
P a w e ł
K awałek
Jest jedną z wokalistek, któr ych zawsze słucha się
z przyjemnością. Mimo wahań, zar yzykowała, stawiając na tę jedną,
mu z y c z n ą k a r t ę i w y g r a ł a . Ni e d o s z ł a k s i ę g o w a . R e n at a Pr z e my k .
kurier gtf
wrzesień
28
Dzieciństwo i młodość
16
str.
Renata Janina Maria Przemyk urodziła się
10 lutego 1966 roku w Bielsku-Białej. Jej
talent objawił się bardzo wcześnie. Zresztą niespecjalnie się z nim ukrywała. „Wszędzie było mnie pełno” – mówi szczerze.
„Byłam z gatunku tych dzieci, których nie
trzeba było namawiać ‘Powiedz wierszyk’.
Raczej proszono, żebym już dała spokój.
Pochłaniałam ogromne ilości piosenek,
wierszyków, powiedzonek i wszędzie się
tym chwaliłam. Byłam dzieckiem pozbawionym tremy (śmiech). Przynajmniej na
etapie przedszkolnym”.
Mimo artystycznego zacięcia, nie
traktowała muzyki i śpiewu jako planu
na życie. Rodzice od najmłodszych
lat wpajali jej, że dobrze jest mieć
konkretny zawód. Zapewne dlatego
marzenia Renaty znacznie odbiegały
od standardów marzeń wieku dziecięcego. „Nie byłam nigdy dzieckiem, które
z dezodorantem zamiast mikrofonu
stawało przed lustrem, udając występ.
Jako dziewczynka marzyłam, że będę
miała zawód, który nie każe mi, tak jak
moim rodzicom, wstawać skoro świt.
Chciałam być wolna, mieć nielimitowany czas pracy, podróżować po świecie
i mieszkać w lesie. Kiedyś chciałam być
kierowcą takiej wielkiej, kolorowej ciężarówki jak na amerykańskich filmach, bo
tak wyobrażałam sobie wolność”.
Czasy szkolne, tak dla niej, jak i dla
większości młodych ludzi, nie należały
do najłatwiejszych. Większa świadomość
siebie i tego, co robi, w połączeniu
z okresem dojrzewania sprawiła, że
Renata stała się wycofana. „Im więcej
świadomości, tym więcej nieśmiałości”
– mówi. Wspominając szkołę podstawo-
wą dodaje: „Wtedy od nowa rozpoczął
się proces przełamywania lodów i barier
w samej sobie. Pojawiła się cała masa
kompleksów, które większość dziewczyn
w tym wieku hoduje w sobie z powodzeniem. Dopiero jako nastolatka, powoli
i na nowo zaczynałam moją przygodę
z muzyką. Pierwsze instrumenty, zespoły rockowe, przeglądy regionalne.
Do tej pory mam ręcznie malowany
wazon – nagrodę, którą wygraliśmy na
przeglądzie w Andrychowie”.
Ulegając namowom rodziców i kierując się
rozsądkiem, ukończyła liceum ekonomiczne, mimo iż wiedziała, że to zupełnie nie jej
bajka. Miała zostać wykształconą księgową,
tymczasem jej myśli krążyły wokół zupełnie innego tematu: „Marzyły mi się studia
– artystyczne, humanistyczne. Taki wybór
też nie spotkał się z aplauzem ze strony
rodziny. Zwyciężył u mnie pęd do wiedzy,
samodzielności i do tego, by realizować
swoje marzenia. Nie od razu miała to być
slawistyka. Bałam się, że gdy za pierwszym
razem nie zdam, to ten rok będzie bardzo
ciężki i nie wystarczy mi sił na ponowne
startowanie. Wtedy można było składać
dokumenty tylko na jedną uczelnię. Starałam się znaleźć kierunek, który spełni moje
oczekiwania, a jednocześnie nie będzie
kilkunastu kandydatów na miejsce. Było
około 3,5. Brałam też pod uwagę psychologię, ale tam o każde miejsce rywalizowało
z 9 czy 10 kandydatów. Na anglistyce czy
polonistyce też miałabym marne szanse.
Okazało się, że dobrze wybrałam. Te studia
dały mi wiele satysfakcji”.
W rodzinie Przemyków nigdy wcześniej
nie było tradycji muzycznych. Sama
Renata mawia o sobie żartem, że tylko
ona jedna jest czarną owcą, ryzykantką
i marzycielką. Jak widać, ryzyko zaprocentowało.
Przełom
Był rok 1989. Od tego momentu rozpoczęło się pasmo sukcesów, które trwa
do dziś. „Wygrałam Studencki Festiwal
Piosenki, potem był Kabareton, Jarocin...
Rok później (1990) otrzymałam trzecią
nagrodę – ‘Brązowy Mikrofon’ w Sopocie. W 1991 roku był Festiwal w Opolu
i nagroda ‘Karolinki’ za indywidualność,
a rok 1992 – jakby na deser, przyniósł mi
‘Bursztynową Płytę’ (za indywidualność).
Był to również rok kończenia moich studiów, które sobie nieco przedłużyłam,
żeby pogodzić wszystko to, co się działo.
To był moment na podjęcie decyzji.
Zdobyte nagrody, dwie nagrane płyty
i trzecia, która spotkała się ze świetnym
przyjęciem jeszcze w trakcie pracy nad
nią, przychylność ze strony publiczności
i krytyki – dopiero taka sytuacja przekonała mnie, żeby podjąć decyzję o uczynieniu z muzyki sposobu na życie. Żeby
pasja stała się moją pracą”.
Pytana o to, co by zrobiła, gdyby
z jakichkolwiek względów muzyka
nie pojawiła się na pierwszym planie,
odpowiada: „Planowałam zostać tłumaczem z języka czeskiego. Bóg jeden wie,
z jakim sukcesem. Ważne było, że mam
nielimitowany czas pracy i zajmuję się literaturą. Pewnie byłoby gorzej, gdybym
zamiast literatury pięknej – jak to sobie
wymarzyłam – dostawała do tłumaczenia księgi medyczne (śmiech). Niemniej
jestem bardzo zadowolona z takiego
obrotu spraw”.
Gdy występowała z zespołami w czasie
studiów, na listach przebojów królowały piosenki z jej debiutanckiej płyty
GOŚĆ KURIERA
Foto: Anna Powierża / Universal Music Polska
telefonu) szło się głównie po to, żeby
wezwać pogotowie. Żyliśmy w trochę
innym świecie. Dopiero po jakimś czasie
dotarło do mnie, że te utwory były tak
popularne. Bardziej przeżywałam to,
że są kolejne festiwale, zaproszenia,
koncerty. Tam widziałam, że piosenki się
podobają”. I dodaje: „Byłam zaskoczona,
że te same piosenki podobają się tak
samo na tak bardzo różnych festiwalach”.
Dorobek
Autor zaczerpnął kilka cytatów z:
1. „Radiostar.net: Gwiezdny weekend Radia Star.”
http://radiostar.net/renata-przemyk-w-gwiezdnym-weekendzie-radia-star/ 25 maja, 2015
2. Dziennik Łódzki: „Nie mogłam zostać księgową.
Wybrałam muzykę. http://www.dzienniklodzki.pl/
artykul/1014809,renata-przemyk-nie-moglam-zos
tac-ksiegowa-wybralam-muzyke-wywiad,1,id,t,sa.
html 2013-10-12
wrzesień
kurier gtf
Renata Przemyk w ubiegłym roku
świętowała jubileusz 25-lecia pracy
estradowej. Na przestrzeni tych lat
wydała dziewięć płyt autorskich,
z których najnowszą jest „Rzeźba dnia”
(wrzesień 2014). Najbardziej znane
Oficjalna strona wokalistki:
www.renataprzemyk.art.pl
28
„Ya Hozna”. Okazuje się jednak, że sama
zainteresowana nie miała pojęcia o tym,
jak bardzo jej muzyka jest popularna
i lubiana: „Nie miałam świadomości, że
tak jest. Nie miałam radia ani telewizora.
Trzeba pamiętać, że nie były to czasy
wszędobylskich mediów. Nawet nie
w każdym domu był telewizor. Wcale nie
dlatego, że ktoś chciał być eko i go nie
kupował. Po prostu, nie każdego było
na to stać. Nie było telefonów komórkowych, discmanów, walkmanów. Nie
miałam nawet zwykłego magnetofonu
w akademiku, więc informacje docierały
do mnie z dużym opóźnieniem. W akademiku był jeden telefon na całe piętro.
Moi rodzice z kolei nie mieli telefonu.
Był jeden na klatce schodowej, na dziewięć mieszkań. Do sąsiada (właściciela
utwory to „Babę zesłał Bóg”, „Protest
Dance”, „Kochaj mnie jak wariat ”,
„Nie mam żalu”, „Bo jeśli tak ma być”,
„Zero” czy „Odjazd”. Choć do tej pory
wielokrotnie zaskakiwała słuchaczy
doborem brzmień lub duetami (m.in.
z Kasią Nosowską („Kochana”) i Fiolką
Najdenowicz („Filigrany i moriole”), na
nowej płycie artystka prezentuje zupełnie inny, momentami bardzo taneczny
klimat. Opisując swój najnowszy krążek,
mówi: „Płyta traktuje o tym, że każdy
dzień, każdą chwilę, którą przeżywamy,
możemy ukształtować. Mieć wpływ na
to, jak będzie ona wyglądać i jak bardzo
intensywnie będziemy ją przeżywać.
To wszystko składa się na rzeźbę życia.
„Rzeźba dnia” mówi o tym, że każdą
chwilą należy się przejmować, doceniać jej wartość i znaczenie. Cieszyć
się nią. To, jacy jesteśmy i co się z nami
dzieje, jest tylko teraz. Właśnie wtedy
żyjemy. To banał, ale żadna z tych
chwil nigdy się nie powtórzy. Może
wyglądać podobnie, jednak nigdy nie
będzie taka sama. Nie ma sensu czekać
z intensywnością życia „do kiedyś tam”,
nawet jeśli wydaje się nam, że nic szczególnego się nie dzieje. Mówię to z własnego doświadczenia. Zawsze bardzo
mocno parłam do przodu, patrzyłam
w przyszłość. Często to, co działo się
w danym momencie, składałam na
ołtarzu tego, co ma się dopiero wydarzyć. Jakichś wielkich planów. Po czasie
miałam wrażenie, że coś mnie omija.
Zrozumiałam, że ważne są wszystkie
osoby, które spotykamy, to, z jakim
szacunkiem odnosimy się do samego
siebie, czy szanujemy swoje pomysły,
czy wierzymy w siebie i w swoją wartość… Mogłabym mówić na ten temat
jeszcze bardzo długo. Nie zawsze
wszystko jest takie, jakim się wydaje na
pierwszy rzut oka. Kiedy przyjrzymy się
czemuś lub komuś (także sobie) bliżej,
na pewno odnajdziemy również dobre
strony. Sama należałam do osób, które
oceniały dość kategorycznie i szybko.
Wszystko było głównie czarne albo
białe. Straciłam wiele z kolorów, które
były pomiędzy tymi dwiema barwami
i które można dostrzec, jeśli tylko potrafimy zatrzymać się na chwilę... ”.
str.
17
FELIETON
MARKA
M
AR
K
I
M a r c i n
Z a w a d a
kurier gtf
wrzesień
28
D aw n o temu m ark a w y ro bu i d en t y f i ko w a ł a si ę z je go w y t wórc ą .
Czekoladę Wedel produkowała rodzinna firma, założona w Warszawie
w połowie XIX w. przez Karola Wedla, potem podarowana synowi, Emilowi
(stąd marka E. Wedel i słynne logo z charakter ystycznym zawijasem).
18
str.
Samochody Jaguar niegdyś produkowała spółka Jaguar, kosmetyki
Old Spice – spółka Old Spice. To już
przeszłość. Marka Jaguar (a wraz z nią
Land Rover) po parunastu latach pod
rządami koncernu Ford przeszła w 2008
na własność ogromnej indyjskiej grupy
Tata (przy okazji: marka popularnej
u nas herbaty Tetley też należy do grupy
Tata). Old Spice (i wiele innych marek
kosmetyków) należy teraz do koncernu
Procter&Gamble.
W ciągu paru minionych dekad w światowej gospodarce nasiliły się procesy
konsolidacyjne i globalizacyjne. To wręcz
przenicowało tradycyjny obraz wyrobów
rynkowych. Marka, dawniej rozumiana
jako symbol ochronny towaru, znak
firmowy czy fabryczny, sama stała się
towarem. Markę można sprzedawać
i kupować, marka może przechodzić
z rąk do rąk, marka zupełnie oderwała
się od pierwotnego producenta, ba
– czasem nawet, wskutek przekształceń
własnościowych, stała się zaprzeczeniem
swego oryginalnego charakteru.
Jedną z najlepiej rozpoznawalnych
marek czasów PRL był tygodnik „Przekrój”. Miał charakter społeczno-kulturalny, w latach 1945-2002 ukazywał się
w Krakowie (rekordowe jednorazowe
nakłady przekraczały 700 tys. egzemplarzy!) i był przesycony niepowtarzalnym krakowskim stylem i klimatem.
W latach PRL stanowił istotny czynnik
kulturotwórczy, był dla Polaków oknem
na świat. Po roku 2002 tytuł odkupywali różni pseudowydawcy, przenosili
redakcję to do Warszawy, to na powrót
do Krakowa, przerabiali styl tygodnika na swoją koniunkturalną modłę
w absolutnej kontrze do tego, czym
prawdziwy „Przekrój” zaskarbił sobie
sympatię i wierność czytelników. Teraz
po „Przekroju” zostały zgliszcza…
Znawcy rynku wyrobów cukierniczych
mają swoje racje, gdy twierdzą, że Wedel
to już nie to, co niegdyś… Bo niegdyś
E. Wedel to był najwyższy światowy standard, a teraz to poziom umiarkowany…
Pozostawmy na boku czasy sprzed ostatniej wojny, tamtego smaku wedlowskich
czekolad nikt już nie pamięta. Zaś po
wojnie E. Wedel został znacjonalizowany
(1949) i nazwany 22 Lipca (a z czasem
22 Lipca, d. E. Wedel). W barchanowych
czasach PRL te czekolady czy pomadki
były symbolem wykwintu i przedmiotem westchnień, uchodziły za słodycze
królewskiej rangi. W skład państwowej
firmy 22 Lipca, d. E. Wedel, wchodziła
główna fabryka przy Zamojskiego na
warszawskiej Pradze, zakład Syrena
(dawny Fuchs – wyrób karmelków, dropsów itp.) na stołecznym Powiślu, zakład
Milanówek (dawny Pomorski – sławne
krówki) i zbudowana w latach 70. fabryka pieczywa cukierniczego w Płońsku
(m.in. Delicje).
Transformacja ustrojowa przywróciła
Wedlowi dawną nazwę, ale i otwarła rozdział burzenia dawnej pozycji zasłużonej
firmy. Fabryki wchodzące w skład spółki
akcyjnej Wedel w trakcie żywiołowej
(dzikiej?) prywatyzacji przechodziły
z rąk do rąk. Markę odkupili wpierw
Amerykanie (Pepsico w 1991), by spółkę
akcyjną podzielić na odrębne spółki
Syrena (karmelki), Jedyna (czekolady),
Delicje (pieczywo). Zakład w Milanówku zlikwidowano (ale nadal działa tam
dawna firma Pomorski!), za to w Gro-
dzisku Mazowieckim powstała fabryka
przekąsek Frito Lay. W 1999 Pepsico
sprzedało fabrykę czekolady Anglikom
(Cadbury), Syrenę Finom (Leaf – zakład
zlikwidowano), Delicje Francuzom
(Danone). W 2010 spółkę Cadbury kupili
Amerykanie (Kraft Foods), ale wskutek
interwencji Komisji Europejskiej (zarzut
nadmiernej koncentracji) koncern z USA
musiał pozbyć się fabryki czekolady;
przejęli ją Japończycy (Lotte Group). Istna
żonglerka… Z ręki do ręki…
Jaguar Jaguarem, a w Polsce klasycznym przykładem metody „podaj dalej”
jest Fabryka Samochodów Ciężarowych
w Lublinie. Początki zakładu to 1938,
gdy w ramach projektu COP ruszyła
budowa fabryki na potrzeby licencyjnej
produkcji Chevroleta. W latach 19511958 były tam wytwarzane ciężarówki
Lublin 51 (licencja GAZ), potem dostawcze Żuki i Lubliny 33, nawet transportery opancerzone SKOT. W latach 90.
działała montownia Peugeotów 405,
w 1995 FSC Lublin weszła w posiadanie
Koreańczyków; spółka Daewoo Motor
Polska upadła w 2001. W następnym
roku infrastrukturę produkc yjną
wydzierżawiła Andoria i wznowiła
produkcję Lublinów i Honkerów z andrychowskimi silnikami 4C90. Po roku
lubelską fabrykę odkupiła zarejestrowana w Anglii rosyjska spółka Intrall;
jej polska filia zbankrutowała w 2007.
Produkcję Honkerów i zmodernizowanych Lublinów pod marką DZT Pasagon
przejęła w 2009 spółka DZT Tymińscy.
Część fabryki objęła firma Pol-Mot
War fama, by montować tam auta
z Chin. Dawna FSC Lublin to już relikt
przeszłości…
SŁOWNIK BIZNESOWY GTF
S trefa euro
i
s i e dm i u
k r a s n o l u dkó w
Wężem walutowym potocznie nazywa się
mechanizm ERM II – polega on na tym, że kurs
krajowy odchylać się może od kursu centralnego
euro maksymalnie o 15 proc. w dół i w górę.
Lucas Cranach Starszy, Adam i Ewa, olej na desce, 1528 r.
kryterium nie jest spełnione przede wszystkim dlatego, że Polska nie uczestniczy w tzw. mechanizmie
ERM II. Nudno brzmiące określenie można trochę
ubarwić, dlatego że przez definicję systemu przewija
się wąż walutowy, czyli maksymalny zakres, w jakim
kurs danego kraju może wahać się w stosunku do
kursu centralnego euro. Możliwe odchylenia wynoszą +/- 15 proc., a waluta państwa kandydującego
do strefy nie może się z tego tunelu wydostać przez
okres co najmniej dwóch lat. Warto też zaznaczyć, że
podobnie jak w przypadku pozostałych kryteriów
konwergencji, również warunek kursu walutowego
zakłada ocenę trwałości osiągniętego poziomu. Żeby
unijna waluta mogła być w danym kraju bezpiecznie
wprowadzona, wymagania muszą być spełnione
nie tylko w momencie badań, ale też w najbliższej
przyszłości, co świadczyć ma o ogólnej stabilności
gospodarki. Skoro więc wygląda na to, że o reszcie
kryteriów nie trzeba już wymyślać żadnych niby-analitycznych historii, jako samotny bohater baśni pozostaje tylko złoty. Jeśli dołączy do niego w tej opowieści
euro, stworzą nawet parę walutową, chociaż jeszcze
przed unijnymi traktatami wiadomo było, że kiedy
narracja zawęża się do jakiejś pary i węża, finał rzeczywiście może przynieść wstrząsy w skali makro.
(WAK)
wrzesień
28
kurier gtf
Letnie zamieszanie, związane ze stanem greckiej gospodarki, sprawiło, że
jeden z nudniejszych tematów, jakim może się wydawać strefa euro, zaczął
się w publicznym dialogu przewijać jako pełna fascynujących wymysłów baśń,
którą politycy, z braku pomysłów na inne bajki, opowiadać mogliby równie
dobrze dzieciom.
Osłabienie w greckim sektorze finansowym dostarczyło przedstawicielom
wszystkich ugrupowań kolejnego tematu do spierania się na wszystkich możliwych forach – skoro jakiś kraj może ze strefy euro wystąpić, dobrze jest przecież podyskutować o tym, w jakich okolicznościach Polska mogłaby wspólną
walutę wprowadzić. Problemem tego typu dialogów jest jednak za każdym
razem fakt, że tak naprawdę nie ma się o co spierać, bo warunki wejścia do
strefy euro zostały ustalone już dawno, a bracia Grimm, jak się okazuje, nie
mieli w tym nawet udziału.
O tym, czy będziemy mogli płacić na co dzień nie w złotym, a w euro, decyduje
spełnienie przez naszą gospodarkę kilku istotnych warunków, które wspólnie
określa się jako kryteria zbieżności, inaczej konwergencji. Pole do snucia baśniowej fabuły jest jednak niewielkie, bo poza warunkiem niezależności banku
centralnego, kryteriów jest tylko pięć i, jak można się spodziewać, wszystkie dotyczą pieniędzy. Jednocześnie należy więc spełnić warunek związany z inflacją,
długiem, deficytem, stopą procentową i z kursem walutowym. O tym natomiast,
czy polska gospodarka te wymogi spełnia, też nie ma co zmyślać, dlatego że
wartości wszystkich potrzebnych do oceny parametrów podawane są przez
Ministerstwo Finansów co miesiąc, w dodatku przez internet.
Kryterium stabilności cen, a więc to związane z inflacją, definiowane jest na zasadzie porównania z trzema członkowskimi krajami, w których tempo wzrostu
cen jest najniższe. Mowa jednak nie o inflacji zmierzonej tylko dzisiaj, a o jej
przeciętnej stopie z ostatnich 12 miesięcy, która nie może przekroczyć średniej
dla wymienionych trzech krajów o więcej niż 1,5 punktu procentowego. W tym
przypadku nad wynikiem nie trzeba się aż tak długo zastanawiać, bo w czerwcu
Polska po raz kolejny znalazła się w grupie, która nazywana jest referencyjną –
czyli właśnie wśród tych trzech krajów, z którymi trzeba się porównywać, bo ich
poziom cen jest najbardziej stabilny.
Kryterium stopy procentowej to w dużym uproszczeniu prawie to samo, przy
czym nie wartość inflacji jest tym razem mierzona, a średnia długoterminowa
stopa procentowa. Podobieństwa tkwią natomiast w tym, że badana jest również
wartość przeciętna dla poprzedzającego pomiar roku, a także w tym, że grupę
referencyjną stanowią te same co w przypadku inflacji kraje. Przekroczenie nie
może być z zasady większe niż o 2 punkty procentowe. Nie jest, bo nasza średnia
długoterminowa stopa za ostatnich dwanaście miesięcy wyniosła 2,7 proc., czyli
była niższa o 1,6 punktu procentowego od wartości referencyjnej.
Kryterium fiskalne, jak określa się zbiorczo to związane z długiem i to dotyczące deficytu, też jest aktualnie wypełnione, chociaż przez jakiś czas krążyło wokół niego niepokojące pojęcie tak zwanej procedury nadmiernego
deficytu. W połowie czerwca tajemnicza procedura została jednak wobec
Polski zakończona, a tym samym nadmierny deficyt zredukowany został
o rok wcześniej, niż było to rekomendowane. W ubiegłym roku deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 3,2 proc. PKB, a zgodnie
z wymaganiami, nie mógł przekroczyć 3 proc. Ministerstwo podaje za to, że
wartość wynikała z kosztu wdrożenia systemowej reformy – poziom można
było więc policzyć ponownie i po korekcie wyniósł dokładnie tyle, ile mógł
bezkarnie wynosić, czyli 2,8 proc. Dług sektora podsumowany został za to
na niewiele ponad 50 proc. PKB, co oznacza, że instytucje rządowe i samorządowe, jak podaje się w definicji, są zadłużone znacznie poniżej wartości
referencyjnej, która wynosi 60 proc.
Kryterium, które natomiast nie jest wypełnione, odnosi się do kursu złotego,
a właściwie do tego, jak kurs złotego zachowuje się względem kursu euro.
Poza tym, że w lipcu zwiększyła się oczekiwana zmienność naszego kursu,
str.
19
JESTEŚMY ODPOWIEDZIALNYM
KREDYTODAWCĄ!
TF BANK AB Kredyty gotówkowe
minimum formalności
szybka decyzja kredytowa
raty malejące
bez poręczycieli
możliwość łączenia dochodów
20 tys. na 5 lat
>>>>>> www.tfbank.pl

Podobne dokumenty