WIGILIA czyli czekanie - Kościół Chrześcijan Baptystów w RP

Komentarze

Transkrypt

WIGILIA czyli czekanie - Kościół Chrześcijan Baptystów w RP
grudzień 2013
KURSY BIBLIJNE
- początki edukacji
teologicznej w Radości
Gdy nadeszło
wypełnienie czasu...
WIGILIA czyli czekanie
O dwóch Żydówkach w filozofii
odnajdujących drogę
do chrześcijańskiej mistyki
Spis treści:
s. 3 Kursy Biblijne – początki
edukacji teologicznej w Radości
– Andrzej Seweryn
s. 8 List z Fundacji Radość – Henryk
Podsiadły
s. 10 Moses Gitlin i Biblijne Szkoły...
– Jan Mironczuk
s. 13 Konferencja CEL – Radość
8-11.11.2013 – Michał Szlachetka
s. 14 Nadchodzi Festiwal Nadziei –
Z Texasem Reardonem Jr
rozmawia Mateusz Wichary
s. 16 Gdy nadeszło wypełnienie
czasu... - Konstanty Wiazowski
s. 18 Z okazji trzech króli
– Ryszard Tyśnicki
s. 19 Poznać Jubilata i usiąść z Nim
do stołu – Alina Woźniak
s. 21 Wigilia, czyli czekanie
– Mateusz Wichary
s. 23 Wiadomości z Toronto
s. 24 WBST rozpoczyna nowy rok
akademicki... – Emilia Jarczyńska
s. 25 Wiadomości z Kancelarii
Kościoła – Dawid Breuer
s. 27 Chrześcijanie, którzy zmienili
świat – Glenn Sunshine
s. 29 Dla dzieci – Nela i Zbyszek Kłapa
s. 30 Filozofujący chrześcijanie
– Janusz Kucharczyk
s. 32 Stylowa muzyka – Tomek
Bogowski
s. 32 Kościół baptystyczny w Elblągu
– Andrzej Szymański s. 34 Wiadomości ze świata
– Konstanty Wiazowski
MIESIĘCZNIK SŁOWO PRAWDY
- ORGAN PRASOWY KOŚCIOŁA CHRZEŚCIJAN BAPTYSTÓW W RP
Ukazuje się od 1925 r. Rocznik LXXXVIII: 2013 r.
Nr 12 (grudzień) • ISSN 0239-4413
KOLEGIUM REDAKCYJNE: Mateusz Wichary (Redaktor Naczelny),
Dawid Breuer, Aneta Krzywicka, Paweł Krzywicki, Danuta Marcyniak,
Agnieszka Nadolna, Ryszard Tyśnicki, Konstanty Wiazowski.
Adres redakcji i administracji: ul. Waliców 25,
00-865 Warszawa, tel./fax: 022 624 27 83
e-mail: [email protected], www.dlajezusa.pl (dział Materiały)
Kontakt w sprawach reklamy: [email protected]
Ofiary za pismo prosimy kierować na konto Kościoła Chrześcijan
Baptystów: ING Bank Śląski 20105010541000002317496905.
Materiałów nie zamawianych Redakcja nie zwraca i zastrzega sobie prawo
dokonywania zmian w treści i w tytule nadesłanych tekstów.
Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń.
SKŁAD I OPRACOWANIE GRAFICZNE: Aneta i Paweł Krzywiccy
(Projekt okładki z wykorzystaniem fotografii z kolekcji Fotolia)
DRUK I OPRAWA: KOMPAS II, Waliców 25, Warszawa
Numer zamknięto: 11 grudnia 2013 r.
Z HISTORII KOŚCIOŁA
OD REDAKCJI
Nasza święta historia
I stało się w owe dni, że wyszedł dekret cesarza Augusta, aby spisano cały
świat […] Poszedł też i Józef z Arymatei, z miasta Nazaretu, do Judei, do
miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, […] aby był spisany wraz z Marią,
poślubioną sobie małżonką, która była
brzemienna. I gdy tam byli, nadszedł
czas, aby porodziła. I porodziła syna
swego pierworodnego i owinęła go
w pieluszki (Łk 2:1-5).
Narodziny Jezusa to moment, w którym historia starożytności splata się w
Bożych rękach z Jego własnym planem dla świata. Oto cesarz wydaje
dekret, którego musi słuchać biedna
rodzina z Nazaretu i udać się, pomimo wielkiego rodzinnego wyzwania,
w męczącą podróż. Żona rodzi, owija
dziecko w pieluszki. Wielka historia
wpływa na szczegóły życia pionków
na szachownicy polityki.
Ale to nie dekret cesarski jest tutaj
najważniejszy. Okazuje się, że zarówno w decyzji cesarskiej, jak i wędrówce tej biednej rodziny realizuje
się dekret znacznie istotniejszy, bo
Boży. W decyzjach wyglądających na
przypadkowe, poddane dziejowym
koniecznościom realizuje się konieczność wyższa: spełniają się odwieczne proroctwa, wypełnia Boży plan
zbawienia dla świata. Mało znaczące
pieluszki w spróchniałym żłobie stają
się przez to znakiem, który aniołowie
sami pozostawiają innym ludziom.
Andrzej Seweryn
Kursy Biblijne
Ludziom dotychczas mało znaczącym
– pasterzom. Którzy, jak się okazuje,
są dla Boga na tyle ważni, że wyprawia owych szczególnych posłańców,
aby i oni mogli się dołączyć do tej
świętej historii.
Owa święta historia wciąż trwa. Świat
nie przestał być Boży. Mamy swoje
dekrety i swoich cesarzy Augustów.
I jedni i drudzy, jak pierwowzory
szybko popadną w zapomnienie.
„Wszelkie ciało jest jak trawa, a wszelka chwała jego jak kwiat trawy. Uschła
trawa, kwiat opadł” (1 P 1:24). Choć
cesarze mają w Bożym planie swoją
rolę, nie jest to rola tak wielka, jakby
im się wydawało. Są jedynie tłem dla
tego, co naprawdę ważne. Narzędziami w Bożym ręku w sprawach, które
z punktu widzenia postronnego obserwatora, wydają się błahe. A jednak,
to one właśnie są sednem historii i to
wiecznej.
My również mamy swoje wezwanie,
jak kiedyś pasterze. Możemy przyjść
i pokłonić się Jezusowi, każdy w swoim miejscu, zagubionym w odmętach
historii. A jeśli to zrobimy, stajemy się
częścią czegoś, co nigdy nie będzie
miało końca. Historii, która będzie
trwać na wieki. Królestwo Jego bowiem nigdy nie przeminie.
Życzę Wam, drodzy Czytelnicy Słowa
Prawdy i Waszym rodzinom, i sobie,
abyśmy się nie zagubili, ale odnaleźli
w tej samej wierze przy naszym Panu.
Panu, który wkroczył w naszą zwykłą
historię, aby mogła stać się niezwykłą. Aby Królestwo Boże przychodziło
w niej w nas i przez nas. Abyśmy
przez spotkanie z Jezusem Chrystusem byli nowi, pełni radości, pokoju, wdzięczności; pełni Jego Ducha,
oparci na Słowie, czekający na Jego
powrót. Oby te Święta nam w tym
wszystkim dopomogły. Niech Bóg nas
sam w tym prowadzi, Amen.
w imieniu Redakcji,
pastor Mateusz Wichary
– początki edukacji
teologicznej w Radości (1923-1930)
Kiedy w 1918 roku Polska odzyskała
niepodległość po 123 latach zaborów,
na jej terenach rozwinął się już wcześniej dość znacząco ruch baptystyczny,
którego początki sięgają 1858 roku. Za
sprawą Gotfryda Fryderyka Alfa (18311898) oraz wielu jego naśladowców
i współpracowników powstało dość
sporo zborów i placówek misyjnych,
które rozwijały się dość dynamicznie,
ponieważ przybywało ludzi, którzy
przez osobiste nawrócenie i chrzest pomnażali szeregi ludzi wierzących.
Palącą potrzebą nowego ruchu baptystycznego w II Rzeczypospolitej, a także
innych ruchów ewangelikalnych, które
zaczęły się formować po I wojnie światowej, stało się kształcenie i przygotowywanie kadry duszpasterzy i duchowych
liderów mogących prowadzić nowo
powstałe wspólnoty ludzi wierzących –
zbory i ich liczne placówki misyjne.
Zaledwie kilka lat po zakończeniu
I wojny światowej, w lutym i marcu 1922 roku, zostały zorganizowane
w Warszawie pierwsze kursy biblijne,
które poprowadzili: Wacław Żebrowski (były ksiądz rzymskokatolicki) oraz
Antoni Przeorski (były ksiądz polskokatolicki). Byli oni przedstawicielami
i przywódcami społeczności pod nazwą Zwolennicy Nauki Pierwszych
Chrześcijan (wolni chrześcijanie). Kursy
te były organizowane tylko dla członków zborów wolnych chrześcijan.
W lipcu i sierpniu tego samego roku
krótkie Kursy Biblijne zostały zorganizowane także w Równem na Wołyniu
przez Aleksieja Niczyporuka i Piotra
Gorodiszcza. Pierwszy z nich był Białorusinem, pastorem Zboru Ewangelicznych Chrześcijan w Równem i jednocześnie prezesem Związku Ewangelicznych Chrześcijan na Wołyniu.
Natomiast Piotr Gorodiszcz był nawróconym Żydem, superintendentem działalności misyjnej w Równem z ramienia
Misji Barbikańskiej wśród Żydów1.
Kilka miesięcy później, jesienią 1922
roku, zorganizowane zostały Kursy
Biblijne dla młodzieży przy Zborze
Ewangelicznych Chrześcijan w Zdołbunowie i trzech innych miejscowościach
na Wołyniu, które poprowadził młody,
nawrócony Żyd – Mojżesz H. Gitlin.
Zajęcia odbywały się raz w tygodniu
wieczorami.
Również na początku 1923 roku Związek Ewangelicznych Chrześcijan na
Wołyniu zorganizował kolejne Kursy
Biblijne w Zdołbunowie, których wykładowcami byli trzej nauczyciele biblijni
i jednocześnie misjonarze angielscy
pracujący misyjnie na Kresach Wschodnich, dwaj chrześcijańscy misjonarze
pochodzenia żydowskiego, jeden profesor Polak oraz kilku miejscowych liderów ruchu ewangelicznego. W kursach
tych wzięło udział ponad 50 czynnych
pracowników misyjnych usługujących
w zborach na Wołyniu.
1 Zob. Prospekt dla Czwartego Roku Szkolnego
Kursów Biblijnych w Radości, Warszawa 1926, s. 8.
To opracowanie autorstwa Mojżesza Gitlina – również w wersji angielskiej – jest w posiadaniu autora,
który otrzymał oryginały tych cennych opracowań
od syna Mojżesza Gitlina – Emmanuela.
Powyższe, pierwsze i krótkoterminowe
inicjatywy edukacyjne, miały charakter
międzywyznaniowy, zaś studenci tych
kursów biblijnych reprezentowali różne
narodowości. Mogły one jednakże tylko częściowo zaspokoić potrzeby wielu młodych ludzi, którzy pragnęli zdobyć biblijno-teologiczne wykształcenie
i skuteczniej pracować w zborach oraz
na placówkach misyjnych. Kursy biblijne stały się jednak podstawą do planowania kolejnych i bardziej trwałych
przedsięwzięć edukacyjnych oraz silną
inspiracją do zorganizowania stacjonarnych Kursów Biblijnych w Radości (od
listopada 1923 roku) oraz Seminarium
Baptystycznego w Łodzi (od stycznia
1924 roku).
Przygotowania do otwarcia
Kursów Biblijnych w Radości
Wizja i cel. Wychodząc naprzeciw potrzebom kadrowym wspólnot ewangelikalnych formujących się na terenach
niepodległej Polski, postanowiono zorganizować krótkoterminowe Kursy Biblijne w Radości pod Warszawą, których celem było zapewnienie aktywnym ludziom wierzącym podstaw nauki biblijnej i wychowania religijnego,
które mogliby otrzymać od wykwalifikowanych nauczycieli i duchowych
przywódców mających duszpasterskie
doświadczenie.
Cel i zadania Kursów Biblijnych został
sformułowany następująco: „Pragnąc
zaspokoić duchowe potrzeby młodych
wierzących pracujących między ŻydaSŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
3
mi, Słowianami i Niemcami – szukamy
pomocy Wszechmogącego dla możności pomagania im w następującej formie:
- w bliższym poznaniu Słowa Bożego,
- w rozwoju i wzbogacaniu życia duchowego,
- w zaznajomieniu ich z możnością
i metodą pracy chrześcijańskiej,
- w daniu możności praktycznej pracy
duchowej,
- w przygotowaniu ich do dalszych samodzielnych studjów [pisownia oryginalna – AS] i metodycznej pracy.
Prócz naszego głównego, wyżej wymienionego celu – przygotowania pracowników – uważamy też za naszą świętą
misję wychowanie młodych wierzących
z pośród Żydów, znających już cokolwiek drogi Boże. My ich przyjmujemy
i wykładamy dostateczniej drogę Bożą
(Dz. Ap. 18,24.28). Dajemy im też możność uczęszczania na niektóre przedmioty wykładowe. O ile zaś uznamy ich
za godnych i powołanych – zaliczamy
ostatnich w poczet rzeczywistych słuchaczy Kursów”2.
Określając cele i motywacje inicjatorów Kursów Biblijnych w Radości wskazywano na fakt, że w Piśmie Świętym
mamy do czynienia z nauczaniem ludzi wierzących bezpośrednio poprzez
inspirację Ducha Świętego, bądź przez
bardziej dojrzałych i powołanych do
tego przez Boga przywódców. Takimi
w Starym Testamencie byli prorocy i kapłani, natomiast w Nowym Testamencie mamy do czynienia z nauczaniem
prywatnym Apostoła Pawła (indywidualnie i po domach – Dz 20,20) jak też
publicznym i bardziej zorganizowanym
(np. Dz 19,9). Mając powyższe na uwadze, inicjatorzy stacjonarnych Kursów
Biblijnych w Radości uznali, że ich inicjatywa harmonijnie wpisuje się w ducha Słowa Bożego.
Za hasło i motto działalności tej instytucji posłużyły im dwa wersety z Pisma
Świętego: „Bo Ezdrasz przygotował był
serce swe, aby szukał zakonu Pańskiego
i aby czynił i nauczał w Izraelu ustaw
i sądów” (Ezdr. 7,10) oraz cytat z 2 Listu do Tymoteusza 2,15: „Staraj się,
abyś się doświadczonym stawił Bogu
robotnikiem, któryby się nie zawstydził
2 Prospekt…, dz. cyt.,s. 12.
4
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
i któryby dobrze rozbierał słowo prawdy”. Stwierdzono, że powyższe cytaty
„odpowiadają zadaniu i posłannictwu
Kursów Biblijnych w Radości”3.
Założenia organizacyjne. Inicjatorami
tego nowego przedsięwzięcia byli wspomniani wcześniej: Wacław Żebrowski
i Antoni Przeorski, którzy – korzystając
z zapisów nowej Konstytucji Marcowej
z 1921 roku – zwrócili się oficjalnie
do Ministerstwa Wyznań Religijnych
i Oświecenia Publicznego z prośbą o wydanie pozwolenia na utworzenie Kursów Biblijnych w Radości4. Ich prośba
została rozpatrzona pozytywnie. Dnia
20 lutego 1922 roku władze wydały oficjalne pozwolenie na zorganizowanie
tego edukacyjnego przedsięwzięcia5.
Do grona inicjatorów tego przedsięwzięcia: Wacława Żebrowskiego i Antoniego Przeorskiego dołączyli ich
współpracownicy i współorganizatorzy:
Henry L. Hellyer, Alfred Malcman, Józef
Krupnik, Maria Selmowicz, a także Mojżesz H. Gitlin, którego sam Wacław
Żebrowski zachęcił do przeniesienia się
ze Zdołbunowa do Radości i zajęcia się
przygotowaniem wykładów dla przyszłych studentów jako stały nauczyciel
i osoba odpowiedzialna za Kursy Biblijne w Radości6.
Zarówno inicjatorów i współpracowników jak też tych, którzy wspierali ten
projekt materialnie, połączyło również
wspólne wyznanie wiary oparte na
uznaniu autorytetu i natchnienia całego
Pisma Świętego. Podkreślali przy tym
swoją ponad denominacyjną jedność,
3 Tamże, s. 12-13.
4 Były to dwa pisma: z 24 listopada oraz 13 grudnia 1921 roku . Zob. H. R. Tomaszewski, Wspólnoty
chrześcijańskie typu ewangeliczno-baptystycznego
na terenie Polski w latach 1858-1939, Warszawa
2006, s. 109-110.
5 Pismem nr 486/95 z dnia 20 lutego 1922 roku
skierowanego do Wacława Żebrowskiego i Antoniego Przeorskiego – inicjatorów i pomysłodawców
Kursów Biblijnych w Radości. Zob. Prospekt…, dz.
cyt., s. 9.
6 Tamże, s. 10. Mojżesz Gitlin był później kierownikiem międzywyznaniowej Szkoły Biblijnej, która
rozpoczęła swoją działalność dnia 1 grudnia 1937
roku pod protektoratem Zjednoczenia Chrześcijan
Ewangelicznych w Polsce. Wraz z grupą Żydów-chrześcijan należał do zboru ewangelicznych
chrześcijan w Warszawie. Zob. K. Bednarczyk,
Historia zborów baptystów w Polsce, Warszawa
1997, s. 233 i 197. Biografię Gitlina opublikował
jego były student, Michał (Mychajło) Podworniak –
poeta ukraiński w książce Żittja i pracia dra Mojsieja
J. Gitlina, Wydawnictwo „Doroha Prawdy”, Winnipeg-Toronto 1973.
deklarując to w sposób następujący:
„Jesteśmy wszyscy członkami Ciała
Chrystusowego i szukamy obcowania
ze wszystkimi, którzy szczerze miłują
Jezusa Chrystusa, szukając posłuszeństwa Słowu Bożemu (…). Duchowo
i praktycznie nie reprezentujemy żadnej
izolującej się denominacji. Kursy nasze
szukają możności służenia wszystkim
dzieciom Bożym, które są lojalne w stosunku do Słowa Bożego”7. W praktyce
to oznaczało, że w tych kursach mogli
uczestniczyć przedstawiciele wszystkich społeczności ewangelicznych istniejących i działających w Polsce po
I wojnie światowej8.
Jak każdą kościelną działalność edukacyjną, tak i stacjonarne Kursy Biblijne
w Radości zainicjowano z wiarą, że to
dzieło będzie możliwe dzięki ofiarności
dobroczyńców z kraju i zagranicy, zarówno zborów jak też osób indywidualnych. Oczekiwano również, że zamożniejsi studenci będą w miarę możliwości
płacić za swoje utrzymanie i naukę.
Inauguracja
Kursów
Biblijnych
w Radości. Oficjalne otwarcie Kursów
Biblijnych nastąpiło w czasie inauguracyjnego nabożeństwa, które odbyło
się w dniu Święta Niepodległości, dnia
11 listopada 1923 roku, w Radości
w willi „Larisa D” (oficjalna nazwa willi,
którą potem nazwano willą Betel) będącej własnością Wacława Żebrowskiego
i jego żony. Na tej uroczystości oboje
publicznie zadeklarowali, że udostępniają swój majątek na rzecz Kursów Biblijnych w Radości, dlatego też bezpłatnie wynajęli na ten cel swoją willę. Ten
duży, piętrowy, drewniany budynek
składał się z przestronnego mieszkania,
18 pokoi mieszkalnych łącznie z kuchnią, pralnią i czterema facjatkami, zaś
obok niego były również budynki gospodarcze. Obok domu istniał sad owocowy, ponadto mała sadzawka i park.
Siedziba Kursów Biblijnych mieściła
się w Radości – podmiejskim letnisku
posiadającym specyficzny mikroklimat
z racji lasów sosnowych rosnących na
suchych, piaszczystych terenach. Tutaj
w okresie letnim odpoczywali urzędnicy państwowi i ludzie zamożniejsi
7 Prospekt…, dz. cyt., s. 13-14.
8 Zob. H. R. Tomaszewski, Wspólnoty chrześcijańskie…, dz. cyt., s. 110.
z Warszawy, do której można było z Radości dojechać koleją.
Wymogi dla kandydatów na studia.
Mając na uwadze rekrutację studentów, przyjęto bardzo śmiałą i otwartą jak na tamte czasy formułę zawartą
w następującej deklaracji: „Przyjmujemy kandydatów bez różnicy rasy, płci,
stanowiska społecznego, przynależności do poszczególnych denominacji.
Kandydaci muszą być
pełnoletnimi (…), aby
student był ugruntowany duchowo, umysłowo, zdolny i fizycznie
zdrów”.
Od kandydatów pragnących studiować w Radości oczekiwano więc
spełnienia całego szeregu
wymogów, w tym szczególnie duchowych i moralnych, takich jak: „1) realne doświadczenie odrodzenia, 2) godne życie chrześcijańskie,
3) miłość do ginących i pragnących
dusz, 4) powołanie do pracy chrześcijańskiej, 5) pewność skierowania
na K.B.R. [Kursy Biblijne w Radości –
przyp. Autora] przez Boga”9.
Oczekiwano wyłącznie kandydatów,
którzy odczuwali wyraźne powołanie
od Boga do nauki, a potem do służby
w zborach. Poza kwestionariuszem
zgłoszeniowym każdy kandydat był
zobowiązany dostarczyć również rekomendację macierzystego zboru bądź
jakiegoś czynnego misjonarza, a także
życiorys będący świadectwem nawrócenia oraz opis planów przyszłej pracy
misyjnej. Administracja Kursów Biblijnych zastrzegała sobie prawo wyboru kandydatów, przy czym jeśli któryś
z kandydatów nie był przyjęty z powodu braku miejsc, przysługiwało mu
pierwszeństwo przyjęcia w następnym
roku szkolnym.
Dalsza działalność i rozwój
Kursów Biblijnych w Radości
Pierwsze trzy lata działalności. Choć
w założeniach Kursy Biblijne w Radości miały trwać dłużej, to jednak pierw9 Prospekt…, dz. cyt., s. 35.
szy Kurs trwał tylko 7 miesięcy. Wzięło
w nim udział 26 słuchaczy. Istniało kilka powodów, dla których zaplanowano
tak krótki kurs. Wyjaśnienie było następujące: „Wskutek wielu skomplikowanych trudności nie można było długo
przetrzymywać młodych sił, gdyż bardzo potrzebni byli pracownicy na niwie
Bożej. Nie byliśmy pewni co do samej
możności istnienia kursów w roku następującym. Odczuwaliśmy brak nauczy-
Willa „Betel”w Radości
cieli, pracowników i funduszy. Wskutek
wyżej wspomnianego zmuszeni byliśmy
skrócić czas trwania naszych kursów”10.
Poważnym ograniczeniem w rozwoju
tej inicjatywy edukacyjnej była szczupłość pomieszczeń w willi „Betel”, która
mogła przyjąć ograniczoną liczbę studentów. A ponieważ spodziewano się,
że w kolejnych latach będą przybywać
kolejni słuchacze, więc ich rekrutacja
nie mogła objąć wszystkich chętnych.
Siedziba Kursów Biblijnych zapewniała studentom minimum warunków do
życia i nauki, w tym także skromnego
codziennego wyżywienia, które zapewniała kuchnia obsługiwana przez
wolontariuszy. W pierwszych dwóch
latach w kuchni z poświęceniem pracowały: żona Mojżesza Gitlina – Klara
oraz Olga Ajgiel. Pracę w kancelarii wykonywała J. Bielica, pomagali ponadto
Jan Włoch i A. Malcman. Wacław Żebrowski i Antoni Przeorski poświęcali cały swój czas tej służbie, ponadto
współpracowali z nimi: Józef Mrózek,
Anna Szmatiuk – nauczycielka, P. Słowiecki, W. Ksieniewicz, Piotr Kuzniec
i W. Wejta. Natomiast w wymiarze pełnoetatowym pracę dydaktyczną prowadził Mojżesz Gitlin, który nawiązał
10 Prospekt…, dz. cyt., s. 21.
kontakty z dwiema zagranicznymi organizacjami misyjnymi: „Christian Testimony to Jews” oraz „American European Christian Fellowship”, które wydatnie
wspierały dzieło prowadzone przez
Gitlina w Radości.
Na początku drugiego roku studiów osobą wspierającą finansowo Kursy Biblijne w Radości była E. F. Brookman, ponadto kolejnymi zagranicznymi partnerami wspierającymi byli: pastor Palmer,
M. Griffith, małżeństwo Spencer Johnson i A. Phibbs. Spolegliwym partnerem, który również udzielał materialnego wsparcia tej inicjatywie edukacyjnej,
był niemieckojęzyczny zbór ewangelicznych chrześcijan w Aleksandrowie,
a także wcześniejsi absolwenci, w tym
jeden z nich, Michaił Baczkurinski –
Żyd pochodzący z Rumunii, który po
wyjeździe na studia wyższe do Stanów
Zjednoczonych, wspierał finansowo
Kursy Biblijne w Radości. Podobna pomoc napływała również ze Związku
Niemieckich Ewangelicznych Chrześcijan oraz od osób prywatnych w Kanadzie i USA.
Do grona pedagogicznego Kursów dołączyło nieco później dwoje kolejnych
wykładowców. Byli to: Stanisław Krakiewicz i Maria Selmowicz. Drugi rok
Kursów Biblijnych w Radości trwał sześć
miesięcy, zaś trzeci rok – siedem miesięcy11.
Czwarty rok Kursów Biblijnych. Uroczyste otwarcie czwartego roku Kursów
Biblijnych nastąpiło w czasie okolicznościowego nabożeństwa, które odbyło się
w piątek 24 września 1926 roku. W tym
okresie przed tą instytucją edukacyjną
zarysowała się bardziej optymistyczna przyszłość, ponieważ w rezultacie
usilnych modlitw wielu osób udało się
zaprosić do Polski Arthura B. Fowlera
z USA, który został mianowany dyrektorem administracyjnym Kursów Biblijnych odpowiedzialnym za całokształt
działalności nie tylko szkoły, ale również Misji wśród Żydów oraz akcji kolportażu literatury chrześcijańskiej. Fowler przybył do Radości dnia 4 czerwca
1926 roku. Był znanym kaznodzieją Słowa Bożego, absolwentem Seminarium
Teologicznego w Princeton, a następnie
Uniwersytetu w Princeton. Przez okres
11 Prospekt…, dz. cyt., s. 21.
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
5
10 lat pracował również jako misjonarz
i nauczyciel na placówkach misyjnych
w Syrii. Od samego początku jego służba przyniosła wiele błogosławieństw
i okazała się bardzo pomocna w procesie rozwoju tej służby edukacyjnej.
Po trzech pierwszych latach funkcjonowania opracowano przemyślany
program nauczania, który zaczął obowiązywać od czwartego roku Kursów
Biblijnych w Radości. Zawierał pięć
grup przedmiotów, które dawały słuchaczom nie tylko podstawy wiedzy
biblijnej i teologicznej, ale także ogólnokształcącej i muzycznej. Studenci
przybywali bowiem z różnych środowisk (najczęściej wiejskich), nie mieli
często dostatecznego wykształcenia,
które mogli więc uzupełnić w Radości,
rozwijając się nie tylko duchowo, ale
również intelektualnie.
Warto zacytować w oryginalnym
brzmieniu zestaw wszystkich przedmiotów obowiązujących na Kursach Biblijnych w Radości:
„1. Przedmioty Biblijne: Czytanie Biblji,
Przewodnik Biblijny, Przewodnik Ewangelizacyjny, Czytanki Biblijne, Propedeutyka Biblijna, Synteza Biblijna.
2. Przedmioty Teologiczne: Doktryna
Biblijna, Proroctwa, Historja Kościoła, Eklezjologja, Osobista Ewangelizacja, Praca Praktyczna, Homiletyka,
Teologia Kaznodziejska.
3. Religijne Wykształcenie: Poznawanie
Dziecka, Pedagogika Religijna, Praca
w Szkole Niedzielnej, Opowiadania
Biblijne.
4. Przedmioty Ogólnokształcące: Język
Polski, Język Angielski, Arytmetyka,
Przyroda, Geografja, Nauka Społeczna, Logika.
5. Przedmioty z zakresu muzyki: Wstęp
do muzyki, Elementarne wiadomości”12.
Mimo faktu, że słuchaczami Kursów Biblijnych były osoby różnych narodowości, to jednak językiem wykładowym był
przede wszystkim język polski (rzadziej
rosyjski), natomiast wykładowcy zagraniczni wykładali po angielsku, a ich wykłady były tłumaczone. W programie nauczania – wśród przedmiotów ogólnokształcących – był również nauczany język polski13. Potrzebę dobrej znajomości
12 Tamże, s. 23-24.
13 Również na powojennych kursach Seminarium
6
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
oficjalnego języka II Rzeczypospolitej
uzasadniano następująco: „Większość
naszych słuchaczy należy do mniejszości narodowych, zamieszkałych nasz
kraj, wobec powyższego i wskutek innych uzasadnionych przyczyn wielu
z nich nie posiada dostatecznej znajomości języka polskiego. Każden obywatel obowiązkowo winien znać język
swego kraju, tembardziej dla pracownika chrześcijańskiego jest to w dwójnasób koniecznem. Jest rzeczą niezględną
[pisownia oryginalna – AS], aby w szkole dominował jeden wspólny język.
Z tych i innych przyczyn język polski naturalnie jest językiem panującym. Dlatego warunkiem imatrykulacji
jest, aby kandydat miał przynajmniej
praktyczną znajomość języka (…). Jednak w potrzebach duchowych albo
w bardzo p ważnych wypadkach, każden słuchacz może używać swój język
ojczysty”14.
Na Kursach Biblijnych w Radości uczono również języka angielskiego przez
nauczycieli z USA. Czyniono to z kilku
powodów. Po pierwsze – aby dać studentom możliwość bezpośredniego porozumiewania się z anglojęzyczną kadrą
szkoły. Po drugie – aby studenci mogli
korzystać z bogatej anglojęzycznej literatury teologicznej oraz licznych tłumaczeń Pisma Świętego na język angielski.
Po trzecie – aby słuchacze z biegiem
czasu mogli dokonywać tłumaczeń literatury dla własnych dalszych studiów,
a także tłumaczyć gości przyjeżdżających do Polski i utrzymywać kontakty
z partnerami z kręgu anglosaskiego, którzy działali misyjnie w Polsce.
Formacja duchowa studentów Kursów
Biblijnych. W cytowanym w tym opracowaniu Prospekcie dla Czwartego Roku
Szkolnego opracowanym przez Mojżesza Gitlina w 1926 roku, zawierającym
dość szczegółowe informacje o studiach
w tej instytucji edukacyjnej, dużo miejsca poświęcono kwestii formacji duchowej studentów, która leżała u podstaw
Teologicznego w Malborku i Warszawie były prowadzone zajęcia z języka polskiego. Tej idei patronował
szczególnie prezb. Michał Stankiewicz (1923-1985),
który był znanym przywódcą baptystycznym, wieloletnim Prezesem Naczelnej Rady Kościoła i polonistą
z wykształcenia (ukończył wydział polonistyki na
Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie).
Zob. A. Seweryn, Leksykon baptystów w Polsce po
1945 roku, Warszawa 2007, s. 166-169.
14 Prospekt…, dz. cyt., s. 25-26.
ich edukacji teologiczno-biblijnej. Jej
praktyczne aspekty wyrażały się m.in.
w tym, że każdy nauczyciel miał pod
bezpośrednią opieką mentorską i duszpasterską jednego lub kilku studentów,
z którymi prowadził rozmowy i roztaczał nad nimi indywidualną opiekę duchową. W ramowym programie dnia15
uwzględniono również codzienne, regularne czytanie przez studentów Pisma
Świętego: Starego Testamentu przed
śniadaniem (od 8.00-9.00) oraz Nowego
Testamentu po kolacji (18.45-20.00).
Dużą wagę przywiązywano do uczenia studentów codziennej dyscypliny i karności nie tylko w nauce, ale
i w relacjach z kadrą Kursów oraz innymi studentami. Rozwijanie osobistego
życia duchowego było oznaką ludzi odrodzonych duchowo, których zachęcano do podejmowania nauki w ramach
Kursów Biblijnych. Liderzy tego edukacyjnego przedsięwzięcia wyraźnie
deklarowali, że czują się odpowiedzialni przed Bogiem za rozwój i życie duchowe każdego studenta. „Zwracamy
dlatego największą uwagę na wszystko
to, co się tyczy tego rozwoju. Rozwój
życia duchowego wymaga warunków
i harmonii wspólnej wszystkich członków i ażeby to urzeczywistnić, potrzeba dobrej woli współdziałania każdej
poszczególnej jednostki (…). Staramy
się zaszczepić w sercach, umysłach
i zwyczajach wszystko to, co zachęca
do rozwoju duchowego, a wszystko co
przynosi szkodę i osłabia życie duchowe, staramy się wykorzenić”16.
Studentów zachęcano do udziału w codziennych modlitwach indywidualnych i nabożeństwach organizowanych
codziennie na terenie willi „Betel”, do
wystrzegania się pożądliwości młodzieńczych i życia według biblijnych
standardów moralnych i etycznych.
Nie zapomniano również o wychowaniu przez pracę fizyczną na rzecz
szkoły oraz o zapewnieniu rozrywek
sportowych i intelektualnych, a także
zebrań towarzyskich także na zewnątrz
ośrodka w Radości.
15 Każdy dzień zaczynał się pobudką o 6 rano,
potem odbywała się gimnastyka, po śniadaniu aż do
obiadu trwały zajęcia dydaktyczne, a po obiedzie
również praca fizyczna i dalsze zajęcia. Zob. Prospekt…, dz. cyt., s. 27.
16 Tamże, s. 28.
Absolwenci i ich działalność misyjna.
Pierwszy rok Kursów Biblijnych w Radości ukończyło 26 osób reprezentujących
aż 7 narodowości: dwanaścioro Ukraińców, dwoje Czechów, dwoje Żydów,
jeden Rusin, czterech Polaków, czterech Białorusinów oraz jeden Niemiec.
Drugi rok ukończyło w sumie 14 osób:
dziesięcioro Ukraińców, jedna Czeszka, jedna Żydówka, jedna Białorusinka
i jeden Niemiec. Wśród absolwentów
trzeciego roku Kursów Biblijnych w Radości dominowali Żydzi (10), następnie
Białorusini (5), Ukraińcy (2) oraz jeden
Czech i jeden Niemiec. Większość
z nich pochodziła z Warszawy oraz
z terenów Wołynia, zaś pojedyncze
osoby z Poznania, Lublina, Wilna, Mińska i Kobrynia. W tym gronie znalazło
się aż 13 kobiet, co świadczy o tym, że
formuła tej szkoły umożliwiała również
kształcenie teologiczne kobiet, które nie
miały przecież perspektyw obejmowania funkcji duszpasterskich w zborach17.
Jeszcze w czasie trwania Kursów Biblijnych studenci pochodzenia żydowskiego rozpoczęli prężną misję wśród swoich rodaków w Warszawie, szczególnie
wśród młodzieży żydowskiej. Zainteresowanie ewangelią było tak duże, że
„wkrótce otwarto przy szkole biblijnej
w Radości kursy dla przebudzonych
duchowo sympatyków żydowskich (…).
W czasie wakacji studenci żydowscy
bywali gorliwymi kolporterami duchowej literatury na terenie Radości
i Warszawy, zapraszali mieszkańców
Radości na spotkania ewangelizacyjne
do willi „Betel”, które urządzano codziennie. Gromadziło się w tym domu
misyjnym do 60 osób, z których niektórzy po raz pierwszy w życiu usłyszeli
żywe Słowo Boże”18.
Absolwenci Kursów Biblijnych w Radości nie otrzymywali żadnych świadectw,
jednak w razie potrzeby otrzymywali listy polecające z opiniami kadry co do
nauki i zachowania studenta w czasie
odbywanej nauki.
W „Prospekcie dla Czwartego Roku
Szkolnego” Mojżesz Gitlin lojalnie
uprzedzał jednak przyszłych absolwen17 Tamże, s. 44-46. Zamieszczono tam tabelaryczne zestawienie imion i nazwisk wszystkich
absolwentów pierwszych trzech lat – z podaniem
ich narodowości oraz miejsca zamieszkania.
18 To cytat z książki M. Podworniaka napisanej
po ukraińsku pt. „Szałom”. Zob. K. Bednarczyk,
Historia zborów…, dz. cyt., s. 199.
tów pisząc, że „Administracja K.B.R. nie
bierze na siebie obowiązku używania
wychowańców jako swoich misjonarzy
lub umieszczania ich w misjach. Każdy
uczeń po ukończeniu kursów powinien
wziąć od Boga wskazówki co do dalszego swego życia i pracy. Normalnie
oczekujemy od każdego ucznia, aby po
ukończeniu kursów powrócił do domu,
zabrał się na nowo do swej zarobkowej
pracy i w miarę możności prowadził
pracę chrześcijańską.”19.
Większość absolwentów kończących
Kursy Biblijne w Radości w ramach
trzech pierwszych roczników powróciła do swojej pracy na roli, poświęcając
swój wolny czas i energię pracy misyjnej w swoich środowiskach. Kilku absolwentów postanowiło kontynuować
swoje studia teologiczne na wyższym
poziomie, dwóch innych zaangażowało się w pracy dwóch organizacji misyjnych, jeszcze inni zostali kolporterami
Pisma Świętego i literatury chrześcijańskiej na terenie kraju bądź wyemigrowali
do Ameryki Południowej, by tam wśród
swoich rodaków głosić ewangelię. Jak
pionierska była to praca, niech świadczą dwa świadectwa, które warto przytoczyć: „Inny z naszych wychowańców
został pobudzony do całkowitego oddania się pracy dla Pana. Nie pracuje on
z ramienia żadnej misji. Chodzi ze wsi
do wsi, głosząc ewangelię i czyniąc
dobrze ludziom. Dobrzy ludzie okazują mu gościnność, a czasami dają mu
drobną sumę na dalszą podróż. On nosi
pokornie swój wytarty mundur wojskowy świadczący o jego dawnej randze
(…). Jeden z takich braci żyjąc w nędznej lepiance, w ciężkich warunkach
materialnego życia – zajmuje się gorliwie pracą ewangelizacyjno-muzyczną
w swoim własnym zborze, wyjeżdżając
także na pracę w sąsiednie okolice”20.
Ostatnie trzy lata działalności Kursów Biblijnych w Radości. Latem 1927
roku nastąpił kryzys finansowy szkoły
w Radości, która oprócz kosztów swojej działalności edukacyjnej musiała
łożyć także na wyżywienie i ubranie
biedniejszych studentów, a także otaczać materialną opieką wielu studentów pochodzenia żydowskiego, którzy
z racji konwersji na chrześcijaństwo
19 Prospekt, dz. cyt.,, s. 42-43.
20 Tamże, s. 20.
byli po prostu wypędzani ze swoich
domów rodzinnych.
Wobec zaistniałej sytuacji Mojżesz Gitlin udał się wraz z żoną w trwającą
półtora roku podróż do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu nowych
przyjaciół i sponsorów, którzy mogliby
wesprzeć materialnie dalsze funkcjonowanie szkoły w Radości. Szczególnie hojne okazała się wtedy organizacja American European Christian
Fellowship, której wsparcie finansowe
pozwoliło kontynuować edukację 30
studentów ze zborów ewangelicznych
chrześcijan, baptystów, Kościoła Chrystusowego i wolnych chrześcijan. Tak
dobra sytuacja trwała jednak tylko do
lata 1930 roku, kiedy przestały napływać pieniądze ze Stanów Zjednoczonych i szkoła biblijna w Radości została
zamknięta z powodu braku środków
finansowych, zaś jej kierownik Mojżesz
Gitlin poświęcił się podróżom misyjno-ewangelizacyjnym po Polsce.
Zakończenie
W tym roku obchodzimy jubileusz
90-lecia rozpoczęcia edukacji teologicznej w Radości, której początki wiążą się z rozpoczęciem Kursów Biblijnych
w listopadzie 1923 roku. Ich formuła
była bardzo ciekawa i szeroka, bo przełamywała bariery narodowościowe,
konfesyjne i kulturowe, dopuszczając
również kobiety, a także nawrócone
osoby pochodzenia żydowskiego do
zdobywania podstawowego wykształcenia teologicznego. Był to swoisty
wyraz praktycznego ekumenizmu
w łonie ugrupowań ewangelikalnych,
które potrafiły skutecznie współdziałać na polu edukacji teologicznej
i przygotowywania kadr pracowników
misyjnych oraz duszpasterzy, których
brak w tych środowiskach w tamtym
okresie był szczególnie dotkliwy. Kontynuacją tej inicjatywy edukacyjnej stała się Szkoła Biblijna w Warszawie (istniejąca w latach 1937-1939), a dzisiaj,
po wielu latach, duchowym spadkobiercą i kontynuatorem tego zaszczytnego i potrzebnego Kościołowi dzieła
jest Wyższe Baptystyczne Seminarium
Teologiczne w Warszawie. Jego siedziba mieści się dokładnie w tym samym miejscu, gdzie kiedyś stała słynna
willa „Betel” – w Radości.
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
7
INICJATYWY
też w dobre relacje z władzami miast
i lokalnych instytucji.
Henryk Podsiadły
List z Fundacji Radość
Kochani,
C
hciałbym się z Wami podzielić tym,
co Bóg dzięki Waszym modlitwom
i wsparciu pozwolił nam zrobić w czasie tegorocznych wakacji.
Współpraca ze Zborami. Otóż,
w pierwszym i w trzecim tygodniu lipca zorganizowaliśmy dwa stuosobowe
obozy dla dzieci w Józefowie. Jeden
z nich dla dzieci z Lublina, a drugi dla
dzieci z Radzynia Podlaskiego. Od kilku ostatnich lat Bóg kładzie mi na sercu
Województwo Lubelskie i tam kierujemy nasze modlitwy i siły. Kiedy kilka
lat temu po raz pierwszy zaprosiłem
dzieci z Radzynia Podlaskiego na nasz
zimowy obóz w Wiśle, przyjechało
tylko 4 dzieci z jednym opiekunem,
ale na następnym obozie, tym razem
wielkanocnym było już więcej dzieci i kilkoro opiekunów. Zachęcałem,
żeby więcej ludzi z tego zboru robiło
uprawnienia wychowawcy kolonijnego
i wchodziło w służbę wśród dzieci i to
się udało. Bóg włożył wizję w serce Pa8
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
stora i wyposażył Zbór w Radzyniu we
wszelkie narzędzia i teraz sam może
już organizować obozy dla dzieci i to
we współpracy z naszymi zagranicznymi partnerami misyjnymi. Podobnie
rzecz ma się w Lublinie. Rozwija się nasza współpraca z kilkoma nowymi zborami na Lubelszczyźnie, odwiedzamy
się i wspólnie organizujemy różne projekty charytatywne i misyjne, zachęcając się wzajemnie do dalszej służby
wśród dzieci. Jednym z takich projektów charytatywno-misyjnych były
„Międzynarodowe Dni Radości”, ich
trzecia już edycja odbyła się pod koniec lipca, między innymi w jednej
z najuboższych dzielnic Warszawy –
na Pradze Północ, gdzie działa mały,
ale bardzo misyjny Zbór przy ul. Markowskiej. Zaimponowała mi garstka ludzi z tego zboru, którzy służą tak wielu
biednym mieszkającym w sąsiedztwie.
Tam również kieruję moje serce, modlitwy i zasoby.
Ponadto „Międzynarodowe Dni Radości” odbyły się w Lubartowie,
w Górze Kalwarii i Mińsku Mazowieckim, gdzie przez osiem dni pracowaliśmy z lokalnymi zborami, władzami
miast, ośrodkami pomocy społecznej, placówkami oświatowymi oraz
z holenderską fundacją, po dwa dni
w każdym z miast. Pierwszy dzień
w każdym mieście miał charakter festynu charytatywnego, na który zaprosiliśmy po 180 dzieci podopiecznych OPS-ów z rodzicami, którym
rozdaliśmy całego Tira darów. Były
dmuchane zamki, bufet i wiele innych atrakcji. Drugi dzień w każdym
z miast miał charakter misyjny i miał
na celu promocję lokalnych zborów
i głoszenie ewangelii poprzez koncerty,
np. zespołu Grzegorza Kloca w Lubartowie, „Koli” w Mińsku Mazowieckim
oraz własnych grup uwielbieniowych
w pozostałych miastach. Ponadto rozdaliśmy dużo egzemplarzy Ewangelii
Św. Jana i innej literatury chrześcijańskiej, oraz przeprowadziliśmy wiele
rozmów zdobywając kontakty z nowymi ludźmi z sąsiedztwa. Weszliśmy
Kolejnym wyzwaniem tego lata był
największy obóz, jaki do tej pory zorganizowała nasza Fundacja. Samo
przygotowanie, łącznie ze zgłoszeniem
wypoczynku w Kuratorium Oświaty
trwało kilka tygodni, a w niektórych
przypadkach podpisywanie różnych
umów – kilka miesięcy. Zaprosiliśmy
do współpracy 22 osobową grupę naszych przyjaciół i partnerów misyjnych
z Hope For Youth Ministries z Irlandii
Północnej, której przewodniczyli Colin i Joanna Tinsley’owie. Obóz ten
nie odbyłby się bez 20 osobowej polskiej kadry wykwalifikowanych opiekunów. Myślę, że wszyscy stanęliśmy
na wysokości zadania i z jednej strony
zapewniliśmy dzieciom bardzo dobry
czas wypoczynku, z drugiej strony
zadbaliśmy o pogłębienie ich relacji
z Bogiem między innymi poprzez przeprowadzenie dzieci przez „Najwspanialszą Podróż” (kurs 12 lekcji – materiał
Samaritan’s Purse). Na ten obóz zaprosiliśmy 125 dzieci z siedmiu ośrodków
pomocy społecznej na Mazowszu,
z którymi współpracujemy w programie PEAD. Większość dzieci była po
raz pierwszy na chrześcijańskim obozie i usłyszała prostą ewangelię. Dla
mnie najpiękniejszym momentem tego
obozu była czwartkowa ewangelizacja,
którą poprowadził sam Czesław Bassara – Dyrektor Społeczności Ewangelizacji Dzieci (SED) – polskiego odpowiednika Child Evangelism Fellowship
(CEF). Wiele serc, łącznie z moim było
poruszonych do łez. Więcej o tym obozie można się dowiedzieć pod adresem
internetowym: www.fundacja-radosc.pl
/content/view/222/49/lang,pl/
Od 10 lat, każdego miesiąca, współpracując z Bankiem Żywności SOS
w Warszawie oraz z ośrodkami pomocy społecznej dostarczamy żywność potrzebującym, których liczba
w sierpniu wynosiła 3050 osób w kilkunastu miastach. Jest to dla nas duże
wyzwanie logistyczne z uwagi na to,
że mówimy tu o 30 tonach żywności
miesięcznie. Przez długi czas modliłem się i zastanawiałem nad głębszym,
bardziej duchowym wymiarem tego
charytatywnego projektu i Bóg dał mi
odpowiedź otwierając drzwi w tych
nowych miejscowościach dla ewangelii. Obecnie poprzez bardzo dobre
relacje i wzajemne zaufanie budowane
przez lata przy projektach charytatywnych mamy możliwość organizowania
projektów misyjnych, w tym organizacji chrześcijańskich obozów dla setek
nowych dzieci z tych nowych miast.
Wiosną tego roku na corocznym spotkaniu organizacji pozarządowych
współpracujących z Bankiem Żywności dowiedzieliśmy się, że europejski
program PEAD, dzięki któremu setki
tysięcy potrzebujących w Polsce przez
wiele lat otrzymywało pomoc żywnościową, zostanie zakończony z końcem 2013 roku, i ma być zastąpiony
o wiele skromniejszym programem
polskiego rządu. Z niedowierzaniem
i smutkiem przyjęliśmy tę informację, ale i z nadzieją, że może jednak
program PEAD zostanie przedłużony
o następne 2 lata, jak to już było w przeszłości. Kilka dni temu dowiedziałem
się, że od października w Polsce wchodzi w życie nowe prawo znoszące handlowcom VAT za darowiznę żywności.
Krótko mówiąc, będzie to oznaczało
tony darmowego jedzenia do oddania,
a to dla nas oznacza o wiele więcej pracy niż dotychczas. Do tej pory poprzez
banki żywności na polski rynek trafiało
70 tysięcy ton żywności, a teraz ma być
co najmniej 300 tysięcy ton rocznie.
Bez dodatkowego wsparcia, mimo, że
potrzeby są ogromne, nie damy rady.
Ostatnio Bóg położył mi na serce
współpracę z „Gwiazdkową Niespodzianką” – polskim partnerem „Samaritan’s Purse” i jego największym projektem „Operation Christmas Child”. Kiedy dowiedziałem się, że słynne paczki
w pudełkach po butach same w sobie
nie są już głównym celem, ale narzędziem do ewangelizacji, i że jest przeprowadzana rekrutacja do Krajowego
Zespołu Koordynacyjnego GN, zgłosiłem się i po interview zostałem przyjęty
w charakterze Koordynatora Zasobów
KZK. W czasie szkolenia na Słowacji
w pierwszym tygodniu września, spotkałem wiele sióstr i braci, którzy podobnie jak ja chcą się przyczynić do
ewangelizacji dzieci w Polsce. Spędziliśmy tam dużo czasu na modlitwie
i zdobyliśmy cenną wiedzę, tak że teraz jesteśmy gotowi do służby. Mam
nadzieję, że współpraca Chrześcijańskiej Fundacji Radość z nowym partnerem, jakim jest Gwiazdkowa Niespodzianka będzie długotrwała i owocna.
Od tego roku jednym z moich nowych
celów jest zapraszanie nowych dzieci
z całej Polski, które otrzymały paczkę
GN i w lokalnych zborach czy świetlicach przeszły przez kurs „Najwspanialsza Podróż” na nasze chrześcijańskie obozy, wraz z opiekunami z tych
zborów tak, aby po obozie praca misyjna z dziećmi mogła być nadal prowadzona.
Tej jesieni zorganizowaliśmy konferencję dla nastolatków „Rozżarzeni”
w dniach 31.10-3.11 2013 r. w Lublinie.
Głównym mówcą był mój przyjaciel
i partner misyjny Dr Jeffrey Newswanger z Hope For The Children z USA.
Zdajemy sobie sprawę, że dzieci, którym na obozach głosiliśmy ewangelię,
po kilku latach stają się nastolatkami,
które mają już inne potrzeby i zainteresowania. Mam nadzieję, że właśnie ta
konferencja stała się kolejnym krokiem
wiary dla wielu młodych ludzi, którzy
już oddali swoje serce Jezusowi i pozwoli im na dalszy duchowy rozwój.
Modlimy się też o konferencję sylwestrową dla młodzieży 14+ w naszym
Baptystycznym Ośrodku w Radości.
Moim pragnieniem i modlitwą jest rozwijanie naszej służby z dziećmi i młodzieżą w postępie geometrycznym.
W tym celu zaprosiłem do współpracy
na etat oraz w charakterze wiceprezesa zarządu fundacji Kasię Gałecką ze
Świdnika, która zrobiła na mnie wielkie
wrażenie swoją pasją do pracy wśród
dzieci oraz postawą na kilku ostatnich
obozach. Wierzę, że Bóg będzie nam
nadal błogosławił w naszym dziele
i zaopatrzy nas we wszystko, co jest
nam potrzebne do dalszej służby. Być
może Bóg zrobi to przez Ciebie. Proszę
Was wszystkich o modlitwę i pomoc
finansową.
Chrześcijańska Fundacja Radość,
ul. Przyleśna 3, 04-807 Warszawa
ING Bank Śląski nr rach.
77 1050 1025 1000 0023 0001 5076
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
9
Z HISTORII KOŚCIOŁA
Jan Mironczuk
Moses Gitlin i Biblijne Szkoły
w Radości (1923-1930)
i w Warszawie (1937-1939)
M
oses Gitlin urodził się w ubogiej
żydowskiej rodzinie 18 lipca
1896 r. w miasteczku Aleksandrowka w Guberni kijowskiej. W 1898 r.
rodzina przeniosła się do Krzywego
Rogu, wówczas niewielkiego miasta
na Chersońszczyźnie (obecnie Krzywy
Róg jest miastem 2-krotnie większym
niż Chersoń). Zmuszony przez warunki materialne, szybko podjął się pracy
w Chersoniu, gdzie po raz pierwszy zetknął się ze sztundystami. W kwietniu
1912 r. po powrocie do Krzywego Rogu
nawrócił się na sztundyzm, prawdopodobnie jako pierwszy żydowski młodzieniec w tym mieście, po wcześniejszych sporych wątpliwościach ostatecznie przezwyciężonych: „Pośród Żydów
istnieje zasadnicze przekonanie, że gdy
Żyd zostaje chrześcijaninem, to tym samym przestaje być Żydem. Jednak sprawa ma się inaczej. Żydzi-chrześcijanie
w wielu przypadkach bywają lepszymi
żydowskimi patriotami niż sami Żydzi.
Tak samo było i z Mojżeszem Gitlinem.
Słysząc na zebraniach sztundystów tak
wiele o powołaniu Żydów [przez Boga],
o tym, że nie tylko wszyscy Boży prorocy Starego Testamentu byli Żydami, ale
Żydami byli także apostołowie Nowego
Testamentu, że Jezus Chrystus także był
z rodu Dawidowego, rosła w nim świadomość narodowa. Uznawał siebie nie
tylko synem Abrahamowym, ale również bratem pierwszych chrześcijan”1.
Z nawróceniem Mosesa Gitlina nie
mogła pogodzić się jego rodzina i na
skutek starań matki został wysłany tuż
przed I wojną światową do Nowego
Jorku, gdzie wcześniej osiedliła się jego
starsza siostra i mąż, aby tam oderwany od sztundystów „oprzytomniał”.
Stało się jednak odwrotnie – natknął
się tam na misję dla nawróconych Żydów „Beth Sar Shalom”, gdzie przyjął
chrzest udzielony przez męża Bożego
Leopolda Kona. Po wyjeździe do Filadelfii wstąpił do nowo powstałego
Rosyjskiego Instytutu Biblijnego zorganizowanego przez pastora baptystycznego Williama Fetlera, a następnie do
Biblijnego Instytutu Moody’ego w Chicago. W kwietniu 1921 r. został członkiem Towarzystwa Misyjnego (kierowanego przez Fetlera), oddelegowany
do pracy wśród rosyjskich Żydów. We
wrześniu 1921 r. Rada Kościołów Bap1 M. Podworniak, Żittja i pracia, s. 29 (tłum z ukr. własne).
10
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
tystycznych m. Chicago udzieliła mu
błogosławieństwa – z nałożeniem rąk
– do pracy misyjnej. Miejscem pracy
misyjnej miała być Rosja, ale wobec
nieudzielenia zgody na wjazd przez
władze już radzieckie, przybył do Polski w wigilię Bożego Narodzenia 1921
r. Sukcesem zakończyły się starania
Gitlina, by „ściągnąć” do Zdołbunowa
na Wołyniu, gdzie osiedlił początkowo
swoją ukochaną Klarę, jeszcze z Krzywego Rogu, wówczas już w USRR.
1 lutego 1922 r. w Zdołbunowie obył
się ślub Mosesa z Klarą. Z tego małżeństwa urodziło się pięcioro dzieci2.
Pewne wątpliwości powstają co do
kwestii przynależności konfesyjnej Gitlina, jako że i jego protektor Fetler po
konflikcie z Północną Konwencją Baptystów w USA utworzył na Wołyniu Stowarzyszenie Pomocy Ewangelicznych
Chrześcijan, często krytyczne wobec
polskiego baptyzmu3. Z takim właśnie
zapytaniem w/z z odbywającymi się
kursami biblijnymi w Radości zwróci2 Tamże, s. 50-80.
3 Por. K. Bednarczyk, Historia zborów baptystów, s. 154160. O Gitlinie T. Wiśniewski, Konwersje Żydów, s. 78,
podaje, w ślad za innymi autorami: „Określany raz jako
anglikanin, innym razem jako baptysta lub jako reprezentant
społeczności darbistow”.
ło się do Gitlina Ministerstwo Wyznań
Religijnych i Oświecenia Publicznego
nadzorujące Kościoły i związki wyznaniowe oraz edukację. Odpowiedź samego zainteresowanego wydaje się jak
najbardziej miarodajna w tej kwestii:
„W uprzejmej odpowiedzi [...] pisma
Ministerstwa z d. 9/XII 30 r. [...] mam
zaszczyt zakomunikować co następuje:
Kursy biblijne w Radości nie stanowią
organizacji religijnej ani też oddzielnego zboru o specjalnym charakterze wyznania. Jest to tylko instytucja mająca
na celu pogłębienie znajomości Pisma
Św. młodych ludzi różnych wyznań
kierunku ewangelicznego dążących do
bezinteresownej pracy w swoich zborach. Kursy biblijne w Radości są prowadzone pod protektoratem i odpowiedzialnością Stowarzyszenia Wzajemnej
Pomocy Ewangelicznych Chrześcijan
w Polsce [„misja Fetlera” – J.M.]. Co się
tyczy moich wierzeń to jestem członkiem kościoła baptystów. Jedynie w niektórych punktach sympatyzuję z poglądami wyznawanemi przez t. zw. „braci” powstałymi w m. Plymuth (Anglia)
w połowie dziewiętnastego wieku, znani także jako „Plymuccy bracia” szczególnie na zachodzie Europy. Wyznawcy
tego ruchu w Polsce znani na obszarze
b. Król. Kongresowego jako „Zwolennicy Nauki Pierwotnych Chrześcijan”,
a na Wołyniu jako „Wolni Ewangeliczni Chrześcijanie”. Co się tyczy nazwy
„darbystów” to jest ono przezwiskiem
w stosunku do grupy będącej odłamem
od ruchu powyższego, znanej jako
„ekskluzywni bracia” powstałem pod
kierownictwem John’a Nelson’a Darby,
mającej swoich zwolenników przeważnie w b. zaborze pruskim”4.
Poniższe tłumaczenie dzieła M. Podworniaka (podano strony oraz tytuły poszczególnych części) odnosi się
do różnych form działalności Gitlina
w okresie trwania Biblijnej Szkoły
w Radości (1923-1930) i w węższym
zakresie Biblijnej Szkoły w Warszawie (1937-1939), oraz jego wyjazdu do
Ameryki tuż przed wybuchem II wojny
światowej. Zmarł w Clevland 10 stycznia 1969 r.5 Nieruchomość w Radości,
4 AAN, Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia
Publicznego (MWRiOP), sygn. 1442, s. 91-92, Pismo Mosesa
Gitlina, kierownika Kursów Biblijnych w Radości z 2 I 1931
r. do MWRiOP.
5 M. Podworniak, Żittja i pracia, s. 112.
po pewnych ustaleniach i staraniach
stała się własnością Polskiego Kościoła
Chrześcijan Baptystów.
S. 84-86, Biblijna Szkoła w Radości:
Za kursy biblijne, które w ciągu dwóch
miesięcy odbywały się w Zdołbunowie był odpowiedzialny przed polską
władzą brat W. Żebrowski. Ten brat
był nawróconym rzymskokatolickim
księdzem [...] Jesienią 1923 roku brat
W. Żebrowski zaprosił brata Gitlina
wraz z rodziną do Radości, miasteczka koło Warszawy, by pomógł mu oraz
innemu nawróconemu rzymskokatolickiemu księdzu, br. A. Przeorskiemu
otworzyć Biblijną Szkołę. Brat Gitlin
przyjął to zaproszenie jako powołanie
od Boga [...] Szkoła w Radości wkrótce
została otwarta6. Istniała do 1930 r., dając ruchowi ewangelicznemu w Polsce
wielu duchowych pracowników.
Dwa lata później brat Żebrowski popadł w długi finansowe i musiał sprzedać budynek, w którym mieściła się
Szkoła Biblijna7. Wierzący prosili Pana
o pomoc, a także zwrócili się z prośbą
do Towarzystwa Misyjnego w Ameryce. Wierzący w Ameryce, a zwłaszcza
brat i siostra F. S. Johnson i Cambeli,
pomogli materialnie i Biblijna Szkoła
funkcjonowała dalej.
Radość to cudowna miejscowość, odległa od Warszawy o 15-20 km. Koło
gęstego sosnowego lasu stał dwupoziomowy dom, obsadzony dzikim chmielem. Dom ten później był nazywany
„Betel” i w nim przez kilka lat istniała
Biblijna Szkoła pod kierownictwem
brata Gitlina. Oczy wszystkich młodych wierzących braci i sióstr w Polsce były tam skierowane, jeśli [tylko]
chcieli uczyć się, by potem pracować
6 K. Wiazowski, Kształcenie teologiczne w Kościele Chrześcijan baptystów w Polsce, wyd. WBST, Warszawa 2000,
s. 8: „Jej uroczyste otwarcie odbyło się 11 grudzieńa 1923
roku. Pierwszy kurs trwał 7 miesięcy i liczył 26 słuchaczy,
drugi 6 miesięcy przy udziale 14 słuchaczy, trzeci 7 miesięcy przy udziale 18 słuchaczy”.
7 Archiwum WBST, Voucher for receipt of property documents, Warsaw, October 30, 1934. Dokument ten zaświadcza o przedstawieniu przed Tardis Christoffersen, misjonarkę
Towarzystwa Amerykańsko-Europejskiego, następujących
dokumentów: 1/ Umowa z 2 lipca 1926 r. o sprzedaży
własności Wacława Żebrowskiego na rzecz M. Gitlina,
przedstawiciela Towarzystwa Amerykańsko-Europejskiego,
2/ Zgoda Ministerstwa Finansów z 5 maja 1927 r. na dokonanie transakcji, 3/ Akt notarialny o sprzedaży z 23 maja
1927 r. oraz 2-ch innych dokumentów. W zasobach AAN,
MWRiOP znajduje się część interesującej dokumentacji –
za: T. Wiśniewski, Konwersje Żydów, s. 77 (przyp. 284).
na Bożej niwie. Najwięcej było kursantów z Wołynia i Polesia. Brat Gitlin był
szczerze zainteresowany ich biblijnym
wykształceniem, a gdy widział u kogoś
starania i zdolności, to zachęcał takiego
[kursanta] do wyjazdu na dalsze studia
zagranicą. Takim sposobem na studia
biblijne wyjechało do Niemiec 8 osób,
do USA – 10, do Anglii – 3, do Szwajcarii – 3.
Oprócz tego brat Gitlin na koszt Biblijnej Szkoły wysyłał z Radości
czterech studentów do gimnazjum8
w Warszawie, a dwóch wysyłał na studia muzyczne do do Wyższej Szkoły
Muzycznej w Warszawie. Niektórzy
z tych studentów, którym brat Gitlin
wyświadczył wiele dobra, zajmowali
wysokie stanowiska w pracy duchownej, niektórzy zdobyli wyższe wykształcenie, zajmowali znamienite miejsca
w jakiejś pracy społecznej, ale nie wiadomo, czy wszyscy byli wdzięczni bratu Gitlinowi za dobro, które im uczynił.
Bo ludzie, zwyczajnie, bardzo często
zapominają o uczynionym im dobru.
Pamiętając swoje ciężkie młode lata,
gdy nie miał możliwości, by się uczyć,
nie miał [nawet] warunków do godnego życia, jakie powinien mieć każdy
człowiek, brat Gitlin szczerze i głęboko obecnie współczuł każdemu biednemu wierzącemu młodzieńcowi, gdy
chciał się uczyć. Dlatego też pomagał
wszystkim takim [osobom], zachęcając
je potem, by pracowały pośród swego
narodu.
S. 87-89, Dom dla Żydów-sympatyków9: Dobre chrześcijańskie serce
brata Gitlina było szeroko otwarte dla
wszystkich [ludzi]. Może to powiedzieć każdy, kto kiedykolwiek miał
z nim bliższy kontakt. Ale najszerzej
było otwarte dla jego własnego, żydowskiego narodu. Dlatego też najwięcej myślał o tym, by w jakiś sposób
służyć swemu narodowi, a zwłaszcza,
by świadczyć mu o Chrystusie.
Brat Żebrowski prowadził wtedy
w Warszawie ewangeliczne spotkania
8 W oryginale: do „koledżu” . Prawdopodobnie chodziło o
zdobycie świadectwa maturalnego.
9 W oryginale: Dim dla nabłyżennich żydiw.
i w swoim domu modlitwy dał miejsce
dla pracy wśród Żydów. Wtedy brat
Izaak Sofer, misjonarz żydowskiego pochodzenia prowadził tam spotkania dla
Żydów, a pewien student- chrześcijanin
pracował duchowo pośród żydowskiej
młodzieży, a także prowadził kursy języka angielskiego. Żydowska młodzież
Warszawy interesowała się tą pracą,
odwiedzając społeczności brata I. Sofera. Polska prasa zaś przyjęła tę misję10
wielkimi atakami wobec tych, którzy ją
prowadzili11. Ale to nie zaszkodziło, ale
[wręcz] pomogło. Ta bezpłatna reklama
polskiej prasy katolickiej spowodowała, że na zebrania dla Żydów zaczęły
przychodzić całe grupy żydowskiej
młodzieży, gdyż spotykano tam zawsze
bardzo przychylny do siebie stosunek
[i] dobre chrześcijańskie słowo. Wkrótce tą pracą zainteresowały się niektóre organizacje żydowskie; przysyłały
swoich przedstawicieli, by nawiązać
kontakt i znajomość z braćmi Gitlinem
i Soferem. To zmusiło brata Gitlina, by
myśleć o uruchomieniu kursów dla Żydów-sympatyków w Biblijnej Szkole
w Radości. I to potem się stało.
W trzecim roku szkolnym w Szkole Biblijnej w Radości było 12 wierzących
studentów, przeważnie Ukraińców
i Białorusinów, było także 12 sympatyzujących Żydów. W czwartym roku
liczba ta zwiększyła się.
Wielu z żydowskich studentów otrzymało dzięki światłu ewangelii wieczne
zbawienie w Chrystusie, niektórzy później zostali pracownikami duchowymi
na niwie Bożej pośród swojego żydowskiego narodu, a zwłaszcza bracia:
A. Friedman, G. Kolakow, A. Krolenbaum, S. Koch, D. Liebhaber, B. Muller,
M. Schief, i inni. Niektórzy z tych sympatyzujących żydowskich młodzieńców, którzy otrzymali jakąś pomoc
w Domu Misyjnym „Betel” w Radości,
jeśli nie pracowali później pomiędzy
naszym ewangeliczno-baptystycznym
środowiskiem, to przynieśli wielki owoc
w innych ewangelicznych misjach.
W czasie wakacji letnich żydowscy
studenci byli energicznymi kolporterami rozpowszechniającymi literaturę
10 W oryginale: tu praciu.
11 M. Skrudlik, Udział żydostwa w propagandzie sekciarskiej w Polsce, „Przegląd Katolicki” 1926, nr 5, za :T.
Wiśniewski, Konwersje Żydów, s. 77 (przyp. 283).
duchową w Radości i w Warszawie.
Zapraszali również tych ludzi, którzy
mieszkali w Radości w okresie lata,
na spotkania ewangelizacyjne odbywające się w Domu Misyjnym „Betel”.
Spotkania odbywały się codziennie.
Wiele osób, które mieszkało koło „Betelu” przychodziło na te spotkania. Na
tych spotkaniach zbierało się ponad
60 dusz, spośród których niemało było
takich, którzy po raz pierwszy słyszeli
żywe Słowo Boże, niektórzy ze słuchaczy potem nawrócili się do Pana.
S. 91-93, Praca wśród żydowskich kobiet i dzieci: Biblijna Szkoła w Radości wypuszczała swoich studentów do
domu na wakacje letnie. Wtedy Dom
Misyjny „Betel” ze swoimi wieloma pokojami stał pusty. Władze szkolne zdecydowały, by w tym letnim czasie rozpocząć tam pracę duchową pośród żydowskich kobiet i dzieci. Towarzystwo
Przyjaźni
Amerykańsko-Europejskiej
przysłało do tej pracy dwie misjonarki
– Grace Mot i Gina Rod12, które latem
przyjeżdżały z Warszawy do Radości
i prowadziły tam pracę duchową. Latem
w Radości zawsze było wielu mieszkańców Warszawy, którzy przyjeżdżali na
odpoczynek i misjonarki organizowały
im w „Betel” spotkania ewangelizacyjne. W każdą sobotę prowadziły także
szkółki niedzielne w Warszawie i Falenicy. Niestety, misjonarka Mot nie pracowała długo. Na jej miejsce przyjechała
inna misjonarka z Danii i praca pośród
żydowskich kobiet i dzieci trwała dalej.
Jednocześnie z tą pracą między żydowskimi kobietami i dziećmi, żona brata
Gitlina [Klara, żydowskiego pochodzenia] otrzymała oficjalną zgodę od
władz, by prowadzić pracę ewangelizacyjną na ulicach Warszawy pośród moralnie upadłych żydowskich dziewcząt.
Ta praca była ryzykowna i niebezpieczna, ale siostra Gitlin, z Bożą pomocą
prowadziła ją. Pomagało jej wiele kobiet spośród chrześcijan- Żydów, a także studentki z Żeńskiej Ewangelicznej
Bursy w Warszawie. Dzięki tej samorzutnej pracy wiele upadłych moralnie
młodych dziewcząt stało się lepszymi,
12 Pisownia niepewna, jako że jęz. ukraiński podaje fonetyczne brzmienie nazwisk.
wróciło do swoich rodziców, były pożyteczne dla społeczeństwa. Wiele z nich
usłyszało także o Chrystusie. Niestety,
wobec braku środków materialnych ta
praca nie mogła trwać długo.
S. 93-94, Ewangeliczna Bursa dla
Dziewcząt: Jedna z pierwszych studentek Biblijnej Szkoły, siostra Olga
Aigel, przy pomocy brata Gitlina wyjechała [wcześniej] na wyższe studia
teologiczne zagranicę i właśnie wtedy
wróciła do Polski do pracy misyjnej. Za
radą władz Biblijnej Szkoły siostra Ola
Aigel otworzyła obok Domu Misyjnego
„Betel” bursę dla wierzących dziewcząt, które już pracowały w różnych
społecznościach dla Pana. Było to podobne do kursów biblijnych, z tą tylko
różnicą, że dziewczęta uczyły się tam
różnych prac domowych, potrzebnych
każdej kobiecie w jej życiu.
Skutki tej działalności były pozytywne
choćby dlatego, że wiele spośród tych
młodych sióstr, które mieszkały w tej
bursie, potem zostało żonami kaznodziejów i rzeczywistymi pomocnicami
w ich pracy duchowej.
S. 100-102, Biblijna Szkoła w Warszawie: W ciągu 1937 roku brat M. Gitlin prowadził swoją żydowską misję
w Warszawie, organizował spotkania
ewangelizacyjne dla Żydów, a także
służył Słowem Bożym we wszystkich
ewangeliczno-baptystycznych społecznościach polskiej stolicy.
W tym samym roku w Warszawie powstała Biblijna Szkoła, organizowana
przez kilka związków ewangelicznych,
które istniały wtedy w Polsce. W tej
szkole byli studenci ze Związku Ewangelicznych Chrześcijan, Towarzystwa
Wzajemnej Pomocy Ew. Chrześcijan
(misja pastora W. Fetlera), Kościoła
Anglikańskiego i Misji Żydowskiej brata Gitlina. Do Biblijnej Szkoły został
zaproszony na głównego wykładowcę
brat Gitlin i studenci, którzy uczyli się
tam w okresie dwóch lat, mogli rozkoszować się cudownymi i głębokimi
wykładami tego biblijnego nauczycie-
la. Gitlin wykładał wszystkie główne
przedmioty biblijne.
Biblijna Szkoła w Warszawie mieściła
się przy ulicy Targowej, a potem przy
ul. Szerokiej 26. Cykl nauczania był
zaplanowany na dwa lata i właśnie
szkoła istniała dwa lata. Jesienią 1939 r.
wybuchła wojna, która wstrzymała nie
tylko działalność tej szkoły, ale i wszelką zorganizowaną pracę duchową
w przedwojennej Polsce.
Studenci Biblijnej Szkoły w Warszawie
byli pożyteczni bratu Gitlinowi w jego
misyjnej pracy wśród Żydów, gdyż
wszyscy znali język polski i mogli mu
pomagać w tej pracy. Były to niezapomniane czasy dla wszystkich studentów i nauczycieli tej szkoły, gdyż wszyscy instynktownie wyczuwali, że nad
światem gęstnieją złowieszcze chmury, z których niespodziewanie może
lunąć ulewa. Szczególnie było to widoczne i można było to odczuć jesienią 1938 r. Do Warszawy jeden za
drugim przyjeżdżali na różne rozmowy
dyplomaci innych państw, włącznie
z niemieckim ministrem spraw zagranicznych Ribbentropem. Studenci
Biblijnej szkoły uczyli się, przygotowywali się do swojej jakiejś przyszłej
pracy, a radio w Warszawie i gazety
codziennie podawały coraz straszniejsze wiadomości. Gdzieś daleko jakby
słychać było dźwięki grzmotu, który
powoli z czarnymi chmurami nadciągał na Warszawę...
1 września 1939 r. wybuchła wojna,
a studenci Biblijnej Szkoły w Warszawie w tym czasie wszyscy byli
w domach – na Wołyniu, inni na Polesiu. Nigdy już razem się nie spotkali.
Niektórzy zginęli podczas wojny. Zginął w żydowskim getcie ich wykładowca dr Price i brat Melzak, student z narodu żydowskiego.
Z ŻYCIA KOŚCIOŁA
Michał Szlachetka
Konferencja CEL Radość 8-11.11.2013
A
postoł Paweł pisząc o swoim uczniu
Tymoteuszu mówi: „Wszak wiecie,
że jest on wypróbowany, gdyż jak dziecię ojcu, tak on ze mną służył ewangelii” (Flp 2:22). Tekst ten pokazuje, że
pomiędzy Pawłem a Tymoteuszem była
głęboka więź. Więź wspólnych pragnień, podobnych życiowych celów,
poczucia misji i pragnienia głoszenia
ewangelii wszystkim narodom. Z kart
Nowego Testamentu dowiadujemy się,
że Paweł zaopiekował się Tymoteuszem. Uczył go, przekazywał swoje
doświadczenie, wyznaczał mu zadania
w służbie i w ten sposób przygotowywał do przyszłej samodzielnej posługi
w Kościele Jezusa Chrystusa. Dziś powiedzielibyśmy, że Paweł był mentorem Tymoteusza.
Michał Szlachetka
Obecnie wielu młodych liderów wręcz
poszukuje mentorów. Potrzebujemy
w swoim życiu opiekunów, doradców,
ludzi, którzy gotowi są podzielić się
z nami swoim wieloletnim doświadczeniem. Każdy człowiek, który rozpoczyna samodzielną służbę w zborze
bardzo szybko przekonuje się o tym,
jak bardzo prawdziwe są słowa Salomona: „…gdzie jest wielu doradców
tam jest powodzenie” (Przyp 15:22b).
Tę właśnie potrzebę wypełnia Program
Doskonalenia Przywódców w KChB –
CEL. Każdy uczestnik CELu ma swojego
mentora (opiekuna), którego zadaniem
jest, poprzez regularne spotkania i rozmowy z podopiecznym, prowadzić
i doradzać zarówno w chwilach zwycięstw jak i porażek. Oprócz indywi-
dualnych spotkań z mentorem wszyscy
uczestnicy programu biorą udział we
wspólnych zjazdach dwa razy w roku.
Kolejny zjazd CEL odbył się w Radości
w dniach 8-11.11.2013 r. Spędziliśmy
ze sobą cztery dni, wspólnie słuchając wartościowych wykładów, wymieniając się doświadczeniami i świadectwami z naszych zborów. Tematy
wykładów na tym zjeździe były niesamowicie zróżnicowane i ciężko tu
wszystkie wymienić. Wspomnę jednak,
że jak wynika z moich rozmów przeprowadzonych z uczestnikami ogromnie pomocne okazały się wykłady
o „Odkrywaniu Osobowości” chrześcijańskiego psychologa K. Pawłusiowa.
Nieoceniony jest też wkład w zrozu-
WYWIAD
Franklin Graham
mienie niuansów rozwoju myśli teologicznej i wpływu filozofii na tę myśl
przyniosły wykłady dr J. Kucharczyka
pt. „Teologia a Filozofia – wzajemne
zależności i różnice”. Dr Mateusz Wichary z kolei przygotował prawdziwą
ucztę egzegetyczną przybliżając nam
treść Listu Pawła do Galacjan. Jego
ekspozycja treści tego Listu na długo
pozostanie w pamięci i przysłuży się
lepszemu zrozumieniu tej części Pisma
Świętego. Z. Sobczak omówił współczesne pomysły na „Rozwój Kościoła”, co pomaga lepiej rozpoznać pewne trendy występujące aktualnie w kościołach. Pozostałe wykłady poruszały
tematy „Koła Życia” – dr W. Kowalewski, „Duchowego Przywództwa”
– dr R. Blake, „Chrześcijańskiego Świa-
topoglądu” – Ch.Gartman. Każdy z tych
wykładów miał praktyczny wymiar
i na pewno przełoży się na jakość naszej codziennej służby w zborach.
Dlatego właśnie CEL jest czymś,
w co warto się zaangażować. Popełniamy wielki błąd, jeśli uważamy, że
nie potrzeba nam niczyjej pomocy.
Kiedyś byłem uczestnikiem CELU
i nie jestem z stanie wyrazić, jak wielkim błogosławieństwem były wtedy
dla mnie spotkania i rozmowy z moim
mentorem Leszkiem Wakułą. Dzisiaj
sam jestem mentorem i staram się
dzielić tym, czego Bóg mnie nauczył
z przyszłym pokoleniem liderów Kościoła. Jestem wdzięczny Bogu za to,
że program CEL jest platformą, która
to umożliwia. Nadchodzi Festiwal Nadziei
S
łowo Prawdy: W przyszłym roku,
14 i 15 czerwca w Polsce będziemy gościć Festiwal Nadziei. Czy możesz nam pokrótce wyjaśnić, czego
się spodziewać?
Tex: Festiwal Nadziei to pełne energii
wydarzenie, łączące muzykę i głoszone Słowo. Tak polscy jak zagraniczni
artyści będą dzielić się swym przesłaniem w swych piosenkach, obok
ponad 1000 osobowego polskiego
chóru wraz z orkiestrą i ewangelistą
Franklinem Grahamem, który podzieli się swym przesłaniem nadziei
w Ewangelii Jezusa Chrystusa.
Czy możesz nam się przedstawić?
Jakie zadania realizujesz w Ewangelizacyjnym Stowarzyszeniu Billy
Grahama?
Nazywam się Texas E. Reardon Junior,
jestem związany z Ewangelizacyjnym
Stowarzyszeniem Billy Grahama od
1977 r. w 2005 roku odszedłem na
emeryturę, jako jego Vice-Przewodniczący ds. Kampanii Ewangelizacyjnych. Od tego czasu służyłem przez
5 lat jako osobisty doradca brata Billy
Grahama, a obecnie jako Dyrektor
Festiwalu odpowiadam za Festiwal
Nadziei w Polsce.
Jak dobrze znasz Billy Grahama? Jak
mógłbyś go opisać w kilku słowach?
Mam przyjemność znać i współpracować z Billym jako jego Dyrektor
Kampanii Ewangelizacyjnych i osobisty doradca oraz w innym charakterze od 1977 roku. Spośród mi znanych ludzi, to najszczerszy i wyjątko-
wo pokorny człowiek. Jego pragnienie
pozostaje wciąż to samo – dzielić się
ewangelią, dopóki Bóg daje mu siły.
Billy Graham kocha ludzi, a szczególnie ma serce dla pastorów. Zawsze
chętnie ich słucha, szczególnie rad dotyczących tego, o czym dane miasto
powinno usłyszeć.
Obecnie głównym mówcą Stowarzyszenia jest syn Billy’ego, Franklin. Jak
byś opisał ich podobieństwa i różnice?
Obaj są doskonałymi ewangelistami.
Billy starał się czynić ewangelię bliższą słuchaczowi, natomiast Franklin
bardziej podkreśla w Słowie Bożym
konkrety – czarne jest czarne, białe jest
białe, nie próbując jakoś łagodzić przesłania, dopasowywać do sceptyków, by
złapać ich uwagę.
Gdzie obecnie znajdujemy się, jeśli
chodzi o przygotowania?
To wciąż początki. Budujemy wsparcie z kościołów, mobilizujemy pastorów przekonując, że to długi proces
przygotowań, a nie samo jednorazowe
wydarzenie. A przede wszystkim, że
– jak dowodzi nasza wieloletnia praktyka – ewangelizacja nie nastąpi przez
Franklina Grahama, choć ma on swoją rolę, ale to przede wszystkim dzieło
osób zapraszających i towarzyszących
swym przyjaciołom w podróży na
ewangelizację i z powrotem. Z naszych
statystyk wynika, że połowa wszystkich nawróceń wydarzy się w drodze
powrotnej, w autobusach do domu!
Jakie są najważniejsze wyzwania?
Zaangażować ludzi i sprawić, by modlili się o osoby potrzebujące ewangelii. W końcu, by wzięli ich ze sobą na
ewangelizację!
Co mogą – i powinni, jeśli chcą na tym
wydarzeniu skorzystać – zrobić chrześcijanie rozsiani po naszych zborach
w całej Polsce?
Módlcie się o wasz udział w tym wydarzeniu. Przygotujcie listę przyjaciół,
krewnych i znajomych, którzy mogliby
skorzystać w nim uczestnicząc. Zaan-
Z Texasem Reardonem Jr
rozmawia Mateusz Wichary
gażujcie ten czas w zbudowanie mostów, dzięki którym będziecie mogli
ich na to wydarzenie zaprosić i towarzyszyć im w refleksjach po tym wydarzeniu.
Niektórzy chrześcijanie uważają, że
czas skuteczności masowych kampanii ewangelizacyjnych już minął. Co
byś im odpowiedział?
Nie zajmujemy się masowymi ewangelizacjami. Raczej wzywamy kościoły
do osobistej ewangelizacji na masową
skalę.
O co możemy się modlić?
Módlcie cię o pastorów, aby przejęli
wizję, jak ta ewangelizacja może pomóc rozwojowi ich zborów. Módlcie
się o przywódców Festiwalu, aby Bóg
dał im mądrość i jasność myślenia.
Módlcie się o tych, którzy przyjdą, by
usłyszeć ewangelię, aby byli otwarci,
by odpowiedzieć sercem i umysłem na
to przesłanie Bożej miłości.
Dziękujemy za rozmowę!
Konferencja informacyjna, fot. Dawid Krasnopolski
TEMAT NUMERU: BOŻE NARODZENIE
„Gdy nadeszło
Gdy nadeszło
wypełnienie czasu...
dowodzie Jezusa nastąpiła przerwa.
Chociaż narodowościowo był Izraelitą
i potomkiem Abrahama i Dawida, to
jednak stoi On ponad narodowością
i historią. Jest kimś większym i wyższym od swoich narodowych poprzedników. Naród izraelski nie mógł wydać
na świat swego Zbawiciela. Jezus narodził się z Marii na skutek Bożej łaskawej interwencji przez twórcze działanie Ducha Świętego. Gdy wypełnił się
czas, Bóg dokonał tego, czego nie była
w stanie dokonać ludzka historia. W Jezusie zostały wypełnione Boże obietnice, w Jego owczarni zaczęły gromadzić
się wszystkie narody świata.
wypełnienie czasu, Bóg
zesłał Syna swego, który
narodził się z niewiasty
i podlegał zakonowi, aby
wykupić tych, którzy byli
pod zakonem, abyśmy
usynowienia dostąpili”
Konstanty Wiazowski
(Gal. 4,4-5).
Nowe wyjście z niewoli
fot. Fotolia
A
by lepiej zrozumieć przytoczony
wyżej tekst, należałoby przeczytać
cały trzeci i czwarty rozdział tego Listu Pawła, a najlepiej jego cały List do
Galacjan.
Ale zacznijmy od początku. Co to znaczy, że „nadeszło wypełnienie czasu”
lub „wypełnił się czas”, czy „nadeszła
pełnia czasu”? Na długo przed narodzeniem Jezusa Bóg przygotowywał świat
na to wydarzenie. Przyjście Chrystusa
nie było jakąś nagłą decyzją, nowym
pomysłem Boga. Nie, był to kulminacyjny punkt długo przygotowywanego
planu, którego realizację zapowiadali
prorocy. Jakże często plan ten był zagrożony – bezbożna królowa morduje
wszystkich potomków królewskiego
rodu Dawida (2 Król. 11,1-3), inny król
wydaje edykt dopuszczający eksterminację całego narodu izraelskiego (Estery
3), Herod wydaje rozkaz zamordowania Bożego Niemowlęcia (Mat. 2,16).
Jednak mimo tych zamiarów, Boży
plan zbawienia nadal był realizowany.
Bóg, który kieruje ludzką historią, miał
też decydujący wpływ na powstanie
i rozwój Cesarstwa rzymskiego, jego
oddziaływanie na Izrael, życie Jezusa
i rozpowszechnienie ewangelii przez
Jego wyznawców. Ten historyczny czas,
który możemy przedstawić w postaci
ciągłej linii poziomej, miał swój po-
16
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
czątek i będzie miał swój koniec. Bóg,
który jest ponad tym czasem, może nim
według własnej woli kierować.
Jak Bóg przygotowywał ten czas?
Ewangelia Łukasza wywodzi rodowód
Jezusa od Adama (3,23-37), natomiast
ewangelista Mateusz rozpoczyna rodowód Jezusa od Abrahama (1,1). Mówiąc
o narodzeniu Jezusa, ewangeliści sięgają w przeszłość. Po upadku w grzech
pierwszej pary ludzi, Bóg obiecał przysłać im w przyszłości wybawiciela. Ale
mijały lata i nic się nie działo. Wtedy
Bóg powołał Abrahama.
Abraham miał stać się nowym początkiem. Nie tylko początkiem jednego
narodu, lecz źródłem błogosławieństwa dla „wszystkich plemion ziemi”
(1 Mojż.12,3). Długa i burzliwa historia
potomków Abrahama nie zawsze dobrze świadczyła o ich wiernym wykonywaniu zadania, do którego zostali
powołani. Mimo wielu cudów, obietnic
i oczywistych Bożych ingerencji w życie narodu izraelskiego, nie spełnił on
Bożych oczekiwań – nie stał się Bożym
świadkiem dla otaczających go narodów (Izaj. 42,6). Bóg zmusił proroka Jonasza, aby udał się z Jego poselstwem
do Niniwy. Natomiast przeciętny Izra-
elita, zamiast zwiastowania poganom
woli Bożej, pogardzał nimi.
A Bóg stale cierpliwie czekał, kiedy
Jego światło dotrze do krańców ziemi.
Nadane przez Niego prawo stało się
krępującymi więzami, kloszem, pod
którym religijni zwierzchnicy trzymali
swoich wiernych. Wykonawcy zakonu stali się jego niewolnikami. Ludzie
bardziej światli, znajdujący się bliżej
Boga i Jego obietnic stale oczekiwali
na zburzenie ścian narodowego judaizmu, na wyjście z Bożym poselstwem
zbawienia do wszystkich narodów.
Pragnienie to narastało coraz bardziej,
a Jan Chrzciciel publicznie wołał: „Nie
łudźcie się, że możecie mówić sobie:
Naszym ojcem jest Abraham. Zapewniam was: Bóg może z tych kamieni
wzbudzić dzieci Abrahama” (Mat. 3,9).
W rodowodzie Jezusa według Ewangelii Mateusza zalazły się cztery kobiety
pochodzące spoza Izraela, co świadczyłoby o tym, że prawdziwi Izraelici
nie muszą pochodzić z narodowości
izraelskiej. Bóg zawsze chciał, aby
prawdziwy Izrael składał się ze wszystkich narodowości.
I tak, choć Józef, mąż Marii był prawnym ojcem Jezusa, to jednak Jezus
został poczęty przez Ducha Świętego
(Mat. 1,18.20). W ten sposób w ro-
Przytaczając słowa proroka Ozeasza:
„Z Egiptu wezwałem swego Syna” (11,1),
Mateusz wskazuje na nowe, obiecane
wyjście. Jak pierwsze wyjście wyzwoliło Izraela z niewoli, tak drugie da mu
pełną wolność. To nowe wyzwolenie
będzie udziałem nie tylko Izraela, ale
też powołanych ze wszystkich narodów
świata. Bóg kocha wszystkich ludzi, nie
tylko cielesnych potomków Abrahama
i Dawida. Dlatego Paweł przekonuje:
„Nie ten jest Żydem, który jest nim zewnętrznie i nie ten jest obrzezany, kto
ma znak na ciele, ale Żydem jest ten,
który jest nim wewnętrznie, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca przez Ducha, a nie przez literę. Ten
ma chwałę nie od ludzi, ale od Boga”
(Rzym. 2,28-29).
mówi: „Wy przecież, którzy zostaliście
zanurzeni w Chrystusa, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda
ani Greka” oraz „Wy, którzy w Prawie
szukacie usprawiedliwienia, zostaliście
oddzieleni od Chrystusa, straciliście łaskę” (3,27-28 i 5,4). W Kościele Jezusa
Chrystusa wszyscy są jednością. Różne są ubiory, zwyczaje, języki, kolory
skóry, ale Kościół, jako Ciało Chrystusa, jest jeden.
Globalny wymiar zbawienia
Z przyjściem na ten świat Jezusa Chrystusa, Bóg zaczął realizować globalny
plan odkupienia całej ludzkości. W Jezusie Chrystusie z Żydów i pogan Bóg
postanowił „stworzyć w sobie jednego nowego człowieka... Przez Niego
bowiem zarówno jedni, jak i drudzy
możemy przybliżyć się do Ojca w jednym Duchu” (Ef. 2,16.18). Nie ma już
dwóch dróg zbawienia – jednej dla Żydów, a drugiej dla wszystkich innych.
Chrystus jak słońce ogarnia swym światłem i ciepłem wszystkich. Dlatego dla
wszystkich ludzi na całym świecie jest
głoszona jedna ewangelia.
A zatem, jest to nowe wyjście, wyjście
z niewoli narodowościowych, religijnych, obyczajowych i wszelkich innych
ograniczeń zakonu, przejście ze stanu
niewolnictwa do stanu synostwa Bożego. Dokonuje się ono na podstawie
wiary w Jezusa Chrystusa. I tu znów
pojawia się Abraham, ale już nie jako
protoplasta narodu wybranego, ale jako
ojciec wiary. Zakon lub Prawo to jedynie przewodnik do Chrystusa, „a gdy
przyszła wiara, już nie jesteśmy pod
opieką przewodnika” (Gal. 3,25).
Świętując Boże Narodzenie, pamiątkę przyjścia na świat Jezusa Chrystusa musimy o tym pamiętać. Jest
to bowiem przełomowe wydarzenie
w dziejach świata. Starotestamentowi
prorocy i greccy filozofowie z niecierpliwością oczekiwali na tę chwilę, ale
nie byli w stanie wyzwolić się z niewoli grzechu i własnym wysiłkiem zbliżyć
się do Boga. Chrystus gromadzi swoich wyznawców ze wszystkich narodów i plemion, tworząc z nich swoją
Oblubienicę i obiecując im wieczną
radość i pokój. Apostoł Jan mógł zobaczyć ich w swoim widzeniu i napisał:
„Następnie zobaczyłem wielki tłum,
którego nikt nie mógł policzyć, ludzi
z każdego narodu i wszystkich pokoleń, i ludów, i języków, stojących przed
tronem i przed Barankiem, ubranych
w białe szaty, a palmy były w ich rękach.” (Obj. 7,9).
List do Galacjan i ta wzmianka o krótkim trwaniu zakonu zostały skierowane do chrześcijan pochodzenia żydowskiego, którzy uważali, że należy też
przestrzegać przepisów prawa żydowskiego. Dlatego Paweł zdecydowanie
Nie będzie już powrotu do starotestamentowego porządku – świątyni z całym jej ceremoniałem, składania ofiar,
żydowskich świąt czy obyczajów.
Wszystko to należy już do przeszłości.
„Oto wszystko czynię nowe” (Obj. 21,5)
– powiedział uwielbiony Zbawiciel. Należy dziwić się tym, którzy Królestwu
Bożemu nadają żydowski charakter,
a Kościół Jezusa Chrystusa porównują
jedynie do mało znaczącego epizodu,
który umieszczają pod linią zbawienia
w postaci doliny, wydarzenia w nawiasach, jako czegoś drugorzędnego. Stare
przymierze nie jest soczewką, przez
którą patrzymy na Nowy Testament.
Jest zupełnie odwrotnie, to w świetle
Nowego Testamentu czytamy Stary
Testament. Kościół Jezusa Chrystusa to
coraz bardziej wznosząca się w przestrzeń ponad poziomą linią historii zbawienia, wyznaczającą czasy od Adama
do wieczności z Chrystusem.
„Gdy nadeszło wypełnienie czasu,
Bóg posłał swego Syna, który narodził się z niewiasty i podlegał zakonowi, aby wykupił tych, którzy byli pod
zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili. A ponieważ jesteście synami,
przeto Bóg zesłał Ducha Syna swego
do serc waszych, wołającego: Abba,
Ojcze! Tak więc już nie jesteś niewolnikiem, lecz synem, a jeśli synem, to
i dziedzicem przez Boga” (Gal. 4,4-7).
Usynowienie przez Jezusa Chrystusa to
największy zaszczyt i radość wierzącego człowieka. Teraz już nie „synowie cieleśni są dziećmi Boga, lecz za
potomstwo są uznane dzieci obietnicy” (Rzym. 9,8). Teraz możemy śmiało wraz z apostołem Pawłem powiedzieć: „Wszyscy bowiem dzięki wierze
w Chrystusa Jezusa jesteście synami
Boga” (Gal. 3,26). W Jezusie Chrystusie „zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy” (1 Jana 3,1). Czyż
nie powinno to napełniać nas wielką
radością i wdzięcznością Bogu za ten
„niewysłowiony (czy nieoceniony) dar”
(2 Kor. 9,15)? Pamiętajmy, co zawdzięczamy Jezusowi Chrystusowi nie tylko
w doczesności, ale i na całą wieczność. Chwała Mu za to!
Kiedy obiecane błogosławieństwa
Boże zostaną w stu procentach wypełnione? Nikt tego nie wie, ponieważ Bóg ma swój kalendarz, którego
nikomu nie zdradza. Ale gdy Chrystus
powróci, wtedy poznamy, że obietnice
Boże zostały całkowicie wypełnione.
Do tego czasu będziemy cierpliwie
i z nadzieją oczekiwać na to wydarzenie.
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 • 17
Kobieta kobiecie
TEMAT NUMERU: BOŻE NARODZENIE
Ryszard Tyśnicki
Poznać Jubilata
i usiąść z Nim do stołu
O
d jakiegoś czasu w naszym kraju
wrócił dzień wolny na tak zwanych Trzech Króli. Otrzymali oni nawet
w tradycji chrześcijańskiej swoje imiona. Może warto z tej okazji przyjrzeć
się temu „świętu”. Ze świętem tym
związanych jest wiele legend traktowanych jako prawdy objawione, więc dobrze jest sobie uzmysłowić prawdziwy
obraz tego zdarzenia.
Święto to jest ustanowione na podstawie zdarzenia opisanego w Nowym
Testamencie w Ewangelii Mateusza
(2,1-15). Opisani tam mędrcy ze wschodu przyszli, aby oddać pokłon Jezusowi, ich wizyta stała się bezpośrednią
przyczyną późniejszej rzezi niemowląt
w Betlejem i powodem ucieczki Józefa,
Marii i Jezusa do Egiptu. Epizod ten jest
opisany jedynie w jednej z czterech
Ewangelii i dość szybko zdobył uznanie
w historii kościoła. W Kościele zachodnim i wschodnim jest obchodzony,
jako święto „Objawienia Pańskiego”.
Prawdopodobnie magowie, mędrcy,
byli kapłanami pogańskiej religii lub
astrologami. Tradycja podaje różne
dane na temat ich pochodzenia, np.
Marco Polo w swoich pamiętnikach
pisał, że pochodzili z Persji z miasta
Savah (obecnie Iran). W Kościele katolickim w średniowieczu nadano im
imiona Kacper, Melchior i Baltazar.
18
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
Epizod ten znalazł duże uznanie wśród
pisarzy apokryficznych, w okresie od
przełomu drugiego i trzeciego wieku
powstało wiele różnych dzieł opisujących to zdarzenie. Zostało ono opisanie między innymi w „Ewangelii Gruzińskiej”, trudno określić czas powstania tego dzieła, ale na pewno są w nim
elementy związane z dysputami teologicznymi w Kościele trzeciego i późniejszych wieków. W tej Ewangelii magowie ewangeliczni są przedstawieni,
jako królowie o imionach Mehghi, król
Indii, Gaspar król perski i Baltazar król
Etiopii, którzy wraz z dużą armią (każdy miał orszak składający się z około
4 000 ludzi) udali się do Betlejem ku
przerażeniu Heroda1. W „Opowieści
o Magach”, kolejnym apokryfie noszą
oni imiona: Zaharuandad, Hormizd,
Ausztazp, Arszak, Asztanbozan, Mahruq, Achszirach, Natsardich, Merodach1. Jak pokazują wybrane przykłady,
imiona tych magów były różne w zależności od tradycji, pochodzili z różnych
krajów. Tak oto legenda stała się podstawą wiary wielu ludzi w naszym kraju
i ponownie na drzwiach domów w Polsce pojawią się imiona trzech króli i to
pomimo, że nie wiadomo ilu ich było
i jak się nazywali i na pewno nie byli
królami.
1 Apokryfy Nowego Testamentu. Ewangelie Apokryficzne,
pod redakcją ks. Arkadiusza Barona, Tomasza Grodeckiego,
Wydawnictwo WAM 2003, Str.310-211.
6 stycznia będziemy wspominali odwiedziny magów u Jezusa w Betlejem,
stanie się tak, gdyż większość religijna naszego kraju to święto narzuciła
wszystkim. Warto przy okazji uzmysłowić sobie prawdę tego opowiadania.
Oto astrolodzy, poganie, ludzie będący
z dala od objawienia Bożego przyszli
do Jezusa, aby mu się pokłonić. My,
ludzie Biblii dumni z chrześcijańskiego dziedzictwa, jakże często ignorujemy Jezusa w swoim życiu. Nie mamy
w sobie woli i pragnienia tak ogromnych poświęceń dla Jezusa, jak ci magowie ze wschodu. To od nich możemy
uczyć się ofiarności, przynieśli bowiem
Jezusowi to, co najcenniejsze.
Ta historia i to nowe polskie święto powinny skłonić nas do refleksji nad sobą
i swoimi postawami wobec Jezusa.
Zadajmy sobie osobiste pytanie: Ile jesteś w stanie poświęcić Jezusowi? Czy
szukając Boga pozostawiłbyś swoją
ojczyznę, dom i udałbyś się na krańce
świata? Czy oddałbyś Jezusowi to, co
najcenniejsze w twoim domu i życiu?
I chociaż to nowe święto w połowie ma
apokryficzne korzenie, to jednak warto
postawione pytania sobie zadać.
fot. Fotolia
fot. Fotolia
Z okazji trzech króli
W średniowiecznym kościele, gdy
rodził się antysemityzm niezmiernie
istotnymi były te fragmenty Pisma,
które mówiły o związkach Jezusa
z poganami. Pewnie dlatego historia z Ewangelii Mateusza zdobyła
takie uznanie, gdyż z jednej strony
byli dobrzy poganie, którzy przemierzyli duże przestrzenie świata, aby oddać pokłon Jezusowi,
a z drugiej strony byli źli Żydzi,
knujący spisek przeciwko nowonarodzonemu Mesjaszowi. Tradycja
nadająca magom tytuł królów służyła też wzmocnieniu władzy królewskiej, bo przecież to królowie odnaleźli prawdę. Ten epizod znalazł
duże uznanie w świecie liturgii, chociaż są inne ważniejsze wydarzenia
z życia Jezusa, które należałoby uczcić. Jak chociażby Wielki piątek, który
powinien być największym świętem
chrześcijaństwa, bo tu przecież dokonało się zbawienie ludzkości.
Alina Woźniak
O
statnio byłam gościem na kilku
uroczystościach urodzinowych.
Przygotowując się na świętowanie urodzin kogoś bliskiego wiemy, co sprawi
przyjemność jubilatowi. Znamy jego
ulubione smaki, znamy jego ulubiony
gatunek muzyki, znamy jego rozmiary
ubrań i ulubiony styl noszenia się. Wiedza ta wynika z przebywania ze sobą,
ze spędzania czasu w różnych okolicznościach: przy pracy, w czasie zabawy
i odpoczynku.
Idąc na urodziny osoby, z którą nie
masz bliższych relacji, już nie jest tak
łatwo przygotować odpowiedni prezent. Wsłuchujesz się w rozmowy typu:
marzę o tej książce, lubię tego muzyka,
potrzebowałabym kolorową apaszkę…
Jeśli nie znamy jubilata, trudno jest dobrać prezent tak, aby był on odpowiedzią na jego potrzeby, czy pragnienia.
Zdarzało mi się dostawać prezenty wynikające z wsłuchania się w moje pragnienia, zainteresowania. Daje to wielką radość, gdy masz świadomość, że
bliscy słuchają cię uważnie, że pragną
wyjść naprzeciw twoim pasjom. Ale
zdarzyło mi się również dostać prezenty zupełnie nie dla mnie. Nie moje kolory, nie moja muzyka, nie moje rozmiary.
Reakcja na takie prezenty wymaga wiel-
kiego taktu i wyczucia ze strony obdarowanego, tak by nie urazić darczyńcy.
Istnieją tzw. prezenty bezpieczne, zupełnie niezaangażowane: na przykład
pieniądze z komentarzem – sama coś
sobie kup, wiesz najlepiej, co ci potrzeba, zrób sobie przyjemność.
Obecnie w kalendarzu Kościoła mamy
tak zwany czas adwentu. Okres ten
obejmuje cztery niedziele poprzedzające Święta Bożego Narodzenia.
Z jednej strony czas ten przypomina
nam w szczególny sposób oczekiwanie na powtórne przyjście Pana Jezusa.
Z drugiej strony, jest to czas poprzedzający wspominanie pierwszego przyjścia
(wcielenia) zwanego narodzinami Jezusa. Zatem czas adwentu jest niejako
przygotowywaniem się na świętowanie
urodzin Jezusa.
Gdyby ktoś obserwował Ziemię z zewnątrz, łatwo by zauważył, że coś specjalnego się szykuje, że na coś wyjątkowego ludzie się przygotowują. Bieganina po sklepach, zakupy określonych
produktów, porządkowanie domów,
wzmożona aktywność w kuchni, dekorowanie mieszkań. Zdecydowanie
zapowiada się wielka uroczystość,
z dobrym jedzeniem, w pięknie udekorowanych domach, wśród rodziny
i przyjaciół, zjeżdżających, by wspólnie usiąść przy stole.
Pozostaje jednak pytanie: kto jest
w centrum tej uroczystości? Jeśli są to
urodziny, to kto jest Jubilatem? Może się
okazać, że w całej tej bieganinie zgubiliśmy Jubilata. Wszyscy biorą udział
w przygotowaniach do Świąt, mimo że
nie obchodzi ich odpowiedź na pytanie: kim jest Jubilat? co o Nim wiem?
Jeszcze inni deklarują wprost: mnie On
nie interesuje, nie znam Go, a mimo to
ludzie ci nadal biorą udział w przygotowaniach do świętowania i w samym
świętowaniu. Dlatego, żeby nie było
niezręczności, Świąt, jakie są przed
nami, nie nazywa się już Świętami Bożego Narodzenia. Są po prostu Świętami, Gwiazdką. Ostatnio wpadła mi
w ręce książka kucharska; „Boże Narodzenie: ciasta ciasteczka i grzane
wino”.
Świętowanie to przypomina takie dzisiejsze nowoczesne urodziny wśród
młodych ludzi. Jest jubilat, który urządza uroczystość urodzinową. Wśród
gości są zarówno bliscy przyjaciele,
koledzy. Często jednak są też zupełnie
przypadkowi ludzie, na zasadzie kolega mojego kolegi. Nie wiedzą oni, kim
jest jubilat, jak wygląda, co lubi, ile ma
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
19
Wigilia,
TEMAT NUMERU: BOŻE NARODZENIE
lat – po prostu zostali zabrani na przyjęcie urodzinowe. Może nawet dorzucili się do składkowego prezentu, może
i są odświętnie ubrani, ale nie mają żadnych relacji z kimś, kto świętuje swoje urodziny. Może jubilatem jest ktoś
z jednej szkoły, z kim nie mam zamiaru
zadawać się na co dzień, ale pójść na
imprezę urodzinową – czemu nie?
Czy się nam podoba czy nie, przyjście
Jezusa na świat było na tyle ważne,
że podzieliło historię na dwie części.
Wszystkie wydarzenia, jakie miały
miejsce na naszej planecie zaliczają
się do jednej z dwóch kategorii: przed
Chrystusem lub po Chrystusie. Z faktami się nie dyskutuje. Warto zatem
zadać sobie pytanie: co ja wiem o Jubilacie i skąd czerpię wiedzę o Nim?
O Tym, którego przyjście rozdzieliło
historię na dwie części. Jeśli źródłem
wiedzy o Jezusie będą kolędy i pastorałki polskie, to możemy usłyszeć, że
Jezus się „pod Giewontem zrodził”.
Czy pojawił się niepostrzeżenie? Bez
zapowiedzi? W Starym Testamencie
bibliści doliczyli się ponad 300 przepowiedni o narodzinach Mesjasza.
Kilka z nich to zapowiedziane miejsce urodzenia w Betlejem (Mich 5:1),
zapowiedź narodzenia z dziewicy (Iz
7:14), zapowiedź poprzedzającego Go
„głosu wołającego na pustyni” w osobie Jana Chrzciciela (Iz 40:3), szczegóły
dotyczące sposobu wjazdu Jezusa do
Jerozolimy (Zach 9:9) oraz zapowiedź
śmierci (Ps 22:17; 34:21; Dan 9:24-26)
i zmartwychwstania Jezusa (Ps 16:10).
Philip Yancey w książce pt: „Jezus,
jakiego nie znałem” pisze: „Jezus pojawia się w kastowym systemie religijnym. Ku przerażeniu faryzeuszy nie
miał żadnych oporów, by spędzać czas
z dziećmi, grzesznikami i kobietami.
Cieśla – mąciwoda, kłopotliwy nauczyciel z tendencją do cudów, otoczony dziwną kompanią wielbicieli – od
prostych rybaków, domokrążców po
wysokich urzędników rzymskich i żydowskich hierarchów… Mesjasz, który
śmieje się i płacze, cierpi i boi się…
Chce odmienić los człowieka. Chce wyprostować zawikłaną ścieżkę, po której
ludzkie serce z nadzieją stąpa, spodziewając się odnaleźć Boga. Błyskotliwy,
twórczy, nowatorski, współczujący,
20
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
nieprzewidywalny, dający spełnienie
a jednocześnie – taki, jak my”.
Na kartach Ewangelii poznajemy Jezusa, który był w pełni człowiekiem:
z ludzkim ciałem, z ludzkimi emocjami, z ludzkimi doświadczeniami.
Wszyscy współcześni Jezusowi zachwycali się Nim, jako niezwykłym
Nauczycielem. Tak jest do dzisiejszego
dnia. Jest On cytowany z podziwem
przez przedstawicieli wielu religii, czy
filozofii. Poznajemy też Jezusa, jako
Tego, który przepowiada fakty dotyczące przyszłości. Jednocześnie poznajemy Tego, który nie godzi się na
miano jedynie Nauczyciela. Odpuszcza grzechy, uzdrawia i mówi o sobie,
że jest Mesjaszem, że jest Bogiem.
Jan pisze „Prawdziwa światłość, która
oświeca każdego człowieka, przyszła
na świat. Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał”.
Co oznacza poznać kogoś? Każdy
z nas zapytany: czy znasz prezydenta
Polski? – odpowie twierdząco podając imię i nazwisko prezydenta. Możesz być nawet laureatem konkursu
wiedzy o życiu prezydenta. Jednak,
czy prezydent ciebie zna? W Ewangelii Jana czytamy, że w pewnym momencie Jezus w rozmowie z uczniami
zadaje im pytanie: Za kogo mnie ludzie uważają? A następnie – za kogo
wy mnie uważacie? Piotr odpowiada:
myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego (Jan 6:69).
Wątpiący bracia Jezusa powiedzieli
do Niego: Skoro takie rzeczy czynisz,
daj się poznać światu… Wtedy Jezus
powiedział do nich: Czas mój jeszcze nie nadszedł (Jan 7:4-6). Później
powiedział: Gdy wywyższycie Syna
Człowieczego, wtedy poznacie, że
Ja jestem (Jan 8:28). Innym razem zapytany przez uczniów o Boga Ojca
odpowiada: Gdybyście byli mnie poznali i Ojca mego byście znali; odtąd
go znacie i widzieliście go (Jan 14:7).
W pewnym momencie Jezus mówi,
że: to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego
Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś (Jan 17:3).
Jak znam Jezusa? Czy On mnie zna?
Jakim gościem będę świętując Narodzenie Jezusa przy uroczyście nakrytym stole? Znającym kilka, a może
nawet wszystkie fakty z życia Jezusa?
Cytującym każdą Jego wypowiedź?
Aktywnie działającym w Jego imieniu? Czy o takie poznanie chodziło
Jezusowi?
Jak poznawać Jubilata? Sam Jezus zachęca do nawiązania relacji, by z Nim
usiąść przy stole: „a ja przekazuję
wam Królestwo, jak i mnie Ojciec mój
przekazał, abyście jedli i pili przy stole
moim w Królestwie moim” (Łuk 22:2930). Siedząca u stóp Jezusa i wsłuchana
w Jego słowa Maria została pochwalona za to, że wybrała dobrą cząstkę
(Łuk 10:42). Jezus zachęca: oto stoję
u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy
głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do
niego i będę z nim wieczerzał, a on ze
mną (Ap 3:20). Często błędnie czerpiemy duchową radość ze służby, zamiast ze społeczności z Jezusem. Robimy coraz więcej dla Pana, którego
znamy coraz mniej. Zapracowujemy
się, oddając nasze ciała i umysły pracy
dla Niego, ale tak rzadko zasiadamy
z Nim do stołu.
A co z prezentem dla Jubilata? Bardzo
prawdziwe są słowa pieśni: „Nie mam
nic, co bym mógł Tobie dać… Puste
ręce przynoszę przed Twój w niebie
tron...”.
A jednak Jezus powiedział: byłem głodny, a daliście mi jeść; byłem spragniony,
a daliście mi pić; byłem przybyszem,
a przyjęliście mnie; byłem nagi, a przyodzialiście mnie; byłem chory, a odwiedziliście mnie; byłem w więzieniu,
a przyszliście do mnie… Zaprawdę
powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych
moich braci, mnie uczyniliście (Mat
25:35-40). Ciekawe, że ci, którzy to
czynili, byli bezinteresowni i nie spodziewali się, że ich postawa była darem dla Jezusa.
Pamiętajmy też słowa: Jeślibyś więc
składał dar swój na ołtarzu i tam wspomniałbyś, iż brat twój ma coś przeciwko tobie, zostaw tam dar swój na ołtarzu, odejdź i najpierw pojednaj się
z bratem swoim, a potem przyszedłszy, złóż dar swój (Mat 5:23-24).
czyli czekanie
Mateusz Wichary
W
igilia to z łaciny oczekiwanie,
czuwanie. Ostatni wieczór Adwentu – czyli okresu przygotowania.
Jego kumulacja; chwila tuż przed Przyjściem. To dzień spodziewania się tego,
co ma nadejść, ale jeszcze jest przed
nami. To sięganie wiarą do tego, co
nadchodzi, choć tego jeszcze brak.
O czym uczy nas Wigilia? Czy ta treść
jest biblijna? Czy to mądra tradycja?
Czekanie w przeszłości
Biblia jest pełna oczekiwania. W Starym
Przymierzu Żydzi mieli oczekiwać na
przyjście Mesjasza. W nowym również,
tyle, że na przyjście z powrotem. Stąd
czekanie jest treścią chrześcijańskiej
postawy zawsze. Czekanie na Boga,
wypatrywanie Jego działania, sięganie
wiarą poza to, czego doświadczamy
ku temu, co przyniesie w przyszłości
Bóg. Opieranie się na Jego obietnicach
dotyczących przyszłości; życie nadzieją przyszłego dziedzictwa – to cecha
życia z Bogiem i dla Boga zawsze,
w każdym okresie historii zbawienia.
Kiedy patrzymy na bohaterów wiary,
są to ludzie oczekujący. Nie biernie,
ale w przygotowaniu. Noe czekał budując Arkę, na obiecany potop. Czekał
wbrew doświadczeniu przygotowując
się na wydarzenie, mając za oparcie
jedynie wiarę w Boże Słowo. Myślę, że
nieprzypadkowo właśnie Noe jest dla
nas przykładem oczekiwania wskazanym przez naszego Pana: „jak było za
dni Noego, takie będzie przyjście Syna
Człowieczego” (Mt 24:37). Nie doświadczyliśmy jeszcze podobnego wydarzenia, jak przyjście w chwale Syna
Człowieczego, podobnie jak do czasów Noego nikt nie doświadczył zagłady. Problem tych, którzy jedzą i piją
i żenią się, względnie pracują na roli,
czy mielą na żarnach (patrz Mt 24:3841) nie polega na tym, że te czynności
same w sobie są złe. Złe są, gdy nie
czekamy. Złe są, gdy one same stają się
celem naszego życia zastępując nam
perspektywę powrotu Pana. Wniosek
Jezusa powinien i nam rozbrzmiewać
w uszach: „Czuwajcie więc, bo nie
wiecie, którego dnia Pan wasz przyjdzie” (Mt 24:42).
Podobnie Apostoł Piotr, który ludziom
mówiącym, że świat „po prostu” (sobie) trwa, że na nic nie warto więc
czekać, bo nie będzie żadnych wielkich wydarzeń Bożych zmieniających
dzieje historii - przypomina potop:
„...przeoczają, że od dawna były niebiosa i była ziemia, która z wody i przez
wodę powstała mocą Słowa Bożego,
przez co świat ówczesny, zalany wodą,
zginął. Ale teraźniejsze niebo i ziemia
mocą tego samego Słowa zachowane
są dla ognia i utrzymane na dzień sądu
i zagłady bezbożnych ludzi” (2 P 3:5-7).
Oto więc jest zwrot. Warto czekać
i przejąć się wezwaniem do bycia gotowym. Świat już kiedyś trwał, istniał.
Była sobie cywilizacja. Było spokojne
życie. Ale Bóg zesłał sąd, bo nikt nie
był gotowy. Potem minął czas i znów
mamy podobną sytuację, właśnie teraz,
gdy znów nie powinna nas zwieść monotonia i cykliczność lat. Mamy czekać, bo Wielki Dzień się zbliża!
Drugim wielkim człowiekiem czekania
był Abraham. Czekanie w jego przypadku przede wszystkim wiązało się
z „nadzieją wbrew nadziei” (Rz 4:18).
Jak czytamy, „nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje,
mając około stu lat, oraz obumarłe łono
Sary”; „nie zwątpił z niedowiarstwa
w obietnicę Bożą”, ale raczej „wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić” (Rz 4:19-21).
Abraham czekał, gdy czas działał na
jego niekorzyść. Im dłużej czekał, tym
mniej prawdopodobne było spełnienie
się Bożej obietnicy potomka. Sara przestała być płodna, Abraham również najwyraźniej stracił żywotność. A jednak,
jak czytamy, czekał wierząc, wbrew
rozsądkowi opartemu na zwykłym sposobie pojawiania się potomków na tym
świecie, że Bóg to jakoś załatwi.
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
21
Informacje
Po urodzeniu Izaaka Bóg znów kazał
Abrahamowi czekać, i to w wyjątkowy
sposób. Kiedy kazał mu złożyć Izaaka
na ofiarę, wydawało się, że nijak już
obietnica Boża spełnić się nie może.
Skoro zginie jedyny potomek, poczęty
cudem, jak Bóg spełni to, co obiecał?
Werset 17 daje cenną wskazówkę co
do Abrahamowej wiary. On ufał Bogu
„który ożywia umarłych i który to, czego nie ma, powołuje do bytu”. Abraham
najwyraźniej idąc zabić Izaaka wierzył
w zmartwychwstanie; wierzył, że Bóg
może go wzbudzić z umarłych. Czekał
w wierze, czyniąc to, co mu kazano.
Jezus również czekał na swój dzień.
„Ogień przyszedłem rzucić na ziemię
i jakżebym pragnął, aby już płonął.
Chrztem mam być ochrzczony i jakże jestem udręczony, aż się to dopełni” (Łk 12:49-50). To oczekiwanie jak
widać w tych wersetach, nie było ani
łatwe, ani uwalniające. Gdy chodził
i uzdrawiał, nauczał, ciesząc się swymi
uczniami, towarzyszyła Mu świadomość nieuniknionego i trudnego końca. Czytamy o tym u Łukasza (9:51):
„I stało się, gdy dopełniały się dni, kiedy miał być wzięty do nieba i postanowił pójść do Jerozolimy”. Postanowił
pójść do Jerozolimy literalnie oznacza:
„zwrócił oblicze swoje ku Jerozolimie”.
Myślę, że wszyscy znamy to uczucie,
gdy czeka nas coś ważnego, wyjątkowego (choćby daleka podróż). Kręcimy
się, załatwiamy różne obowiązki, ale
czujemy nieuchronność momentu, gdy
trzeba wstać i udać się – w podróż, na
egzamin, trudną rozmowę. Podobnie
nasz Pan. Zdawał sobie sprawę, że dni
się dopełniają. Już czas. Już nie mogę
załatwiać czegokolwiek innego. Muszę
iść w ostatnią podróż na ziemi, gdzie
czeka na mnie ukrzyżowanie.
Nasze czekanie
My też mamy czekać. Wiara bez czekania jest martwa. Wiara to oczekiwanie
właśnie. Pewne napięcie. Bycie przygotowanym. Podjęcie niezbędnych kroków, aby wszystko było gotowe. To nie
czas na odpoczynek, ani odprężenie.
To czas skupienia i mobilizacji.
To również oczekiwanie na Boga. Często jako ból, zwątpienie i smutek. Ale
22
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
zawsze jako wołanie do Boga, a nie
szukanie pocieszenia, czy spełnienie
gdzieś indziej. Nie zawsze radosne, ale
jednak pełne nadziei. „Dlaczego mnie
odrzuciłeś? Dlaczego mam chodzić
smutny, gdy nieprzyjaciel mnie dręczy?
Ześlij światło i prawdę swoją!” (Ps 43:23). To również wołanie o odnowę, przemianę i ratunek: „Serce czyste stwórz
we mnie, o Boże, a ducha prawego odnów we mnie! Nie odrzucaj mnie od
oblicza swego i nie odbieraj mi swego
Ducha świętego!” (Ps 51:12-13). W końcu, to wołanie, które doświadczając
upadku i słabości, ostatecznie czerpie
swą nadzieję ze zmartwychwstania
Jezusa. Oto Bóg nie skończył z tym
światem, choć jest on upadły. Przecież
nakazał nam zgromadzać się przy Stole
Pańskim, który poprzez obecnych wokół niego odnowionych grzeszników
ogłasza moc śmierci Pana „aż przyjdzie” (1 Kor 11:26) – aż powróci.
Jest więc nadzieja i dla mnie. Kiedy
nasz Pan „zwracał swe oblicze ku Jerozolimie”, to jako kres ziemskiej wędrówki nie pojawia się krzyż, choć to
on rzucał cień, ale fakt, iż „miał być
wzięty do nieba”. Za krzyżem jest niebo. Jest obietnica wywyższenia przez
Ojca. Obietnica, do której prowadzi
cierpienie krzyża. I nie inaczej jest
z nami. Wspaniałym prawdom o tym,
że jesteśmy dziećmi Bożymi i dziedzicami wieczności towarzyszy również
uwaga, że jesteśmy i „współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z nim
cierpimy, abyśmy także razem z nim
uwielbieni byli” (Rz 8:17). Cierpienie,
odwlekanie się spełnienia obietnicy,
o którym czytamy, że „sprawia sercu
ból” (Przyp 13:15) jest nieuniknione.
Jest próbą naszej wiary i oddania, jak
było w przypadku Jednorodzonego.
Czy umiesz czekać? Nie czuj się sfrustrowany. Nie udawaj przed sobą, że
nie czekasz. Mów: czekam na Boga,
na Jego działanie. Czekam nie zawsze
w radości. Czekam zmagając się z wątpliwościami i niewiarą. Czekam nęcony, by odwrócić wzrok od kresu swojej wędrówki, którą jest życie wieczne
z Chrystusem, a zwrócić ku sprawom
wyłącznie doczesnym. Czekam czasem sfrustrowany i niepewny, ale nie
odpuszczam, bo czekam.
Nie dziw się, gdy Bóg każe ci czekać. Zawsze kazał swoim dzieciom.
I swemu Jednorodzonemu. Ma do tego
prawo – jest naszym Bogiem i Ojcem.
A ty nie masz prawa do wszystkiego
tu i teraz. Pamiętaj, jak skończyła się
realizacja tego pragnienia u syna marnotrawnego. Ojciec wie, jak ciebie wychować. Daje wszystko we właściwym
czasie. Nie chodzi o teraz. Chodzi
o przygotowanie ciebie do wieczności.
Czekanie to ciągłe przypominanie sobie, o co chodzi. Czy przypominasz
sobie o tym, na co czekasz? Czy przypominasz sobie o tym w swoich modlitwach? Przez uczestniczenie w Wieczerzy Pańskiej? Przez przychodzenie
do kościoła i kierowanie własnego serca na to, co wieczne?
Bóg czeka
W końcu, choć to my często czekamy,
pamiętajmy, że i Bóg czeka. Bóg czekał
cierpliwie za dni Noego, gdy budowano arkę (1 P 3:20). Czyli: Bóg czekał, aż
arka zostanie zbudowana, aż zostanie
przygotowany sposób na ratunek dla
Noego. Owa arka jest obrazem chrztu,
który – jako działanie wiary, jako przyznanie się do Boga i wołanie o dobre
sumienie, czyli Jego obecność i zmianę naszego życia – ratuje nas dzisiaj.
Innymi słowy, Bóg czeka na twą wiarę.
Dał swą wyjątkową obietnicę: „uwierz
w Chrystusa, a będziesz zbawiony”
(Dz 16:31). Oprzyj się na niej. Zacznij
na niej budować swoje życie. Czekaj
w wierze.
Wigilia ma więc głęboki sens, o ile owo
oczekiwanie w niej nam się nie gubi.
Oto dzień przed. Już jutro będzie ten
moment. Nadejdą Urodziny Jezusa;
wspomnienie Jego Dnia. Ale wspominając ów pierwszy Dzień, tak naprawdę
przygotowujemy swoje serca na Drugi.
Czuwamy. Nie gnuśniejemy. Czekamy,
aż się narodzi. Ale czekamy również, aż
przyjdzie. Tak, chcę być gotowy, chcę
być cierpliwy. Chcę prosić, aby przyszedł! „Jeśli kto nie miłuje Pana, niech
będzie przeklęty. Marana tha – Panie
przyjdź! Łaska Pana Jezusa Chrystusa
niech będzie z wami!” (1 Kor 16:22).
W
niedzielę 20 października 2013
roku w Polskim Kościele Chrześcijan Baptystów w Toronto odbyło się
uroczyste nabożeństwo z okazji Święta
Dziękczynienia połączone z uroczystością wprowadzenia w urząd pastora
br. Andrzeja Seweryna, który odpowiedział pozytywnie na nasze wcześniejsze zaproszenie. Na tej uroczystości,
która odbyła się w Renforth Baptist
Church (którego kościół wspólnie użytkujemy), zgromadziło się ponad 100
osób – członków naszej wspólnoty
wraz z rodzinami oraz grono naszych
sympatyków i przyjaciół.
Wiadomości z Toronto
Swoją obecnością zaszczycili nas zaproszeni goście: Mark Szajner z Minneapolis (USA) – Prezes Zjednoczenia
Polskich Baptystów w USA i Kanadzie,
prezb. Robert Blank z małżonką Dorotą – z ośrodka Eben-Ezer w Erie (USA),
Richard Root – pastor Mississauga City
Baptist Church, który reprezentował
również Canadian Baptists of Ontario
and Quebec (CBOQ) i wygłosił kazanie okolicznościowe, Christopher
Stefanidis – pastor Renforth Baptist
Church wraz z przedstawicielami bratniego zboru, Sergey Gorobets – pastor
Slavic Baptist Missionary Church wraz
z przedstawicielami tego zboru oraz dr
Joseph T. Kuvshinikov z USA.
Uroczyste wprowadzenie w urząd nowego pastora dr Andrzeja Seweryna
poprowadził Przewodniczący Rady naszego Kościoła – Tadeusz Szczepanik.
Przez włożenie rąk i modlitwę, wraz
z gronem pastorów obecnych na uroczystości powierzył dalszą służbę duszpasterską naszego pastora i jego żony
Ewy w naszym środowisku oraz duchowej wspólnocie.
Otrzymaliśmy również listy z pozdrowieniami i życzeniami od bp Antonie-
go Dąbrowskiego – w imieniu Kościołów Pełnej Ewangelii w Kanadzie oraz
od polskich Kościołów baptystycznych
w Chicago, Nowym Jorku i New Britain.
Drugą część uroczystości stanowiło
przyjęcie przygotowane dla wszystkich
uczestników, które stało się okazją do
miłych rozmów i kontaktów oraz pielęgnowania chrześcijańskiej gościnności
naszego kościoła.
Dziękujemy Bogu za tę ważną dla nas
uroczystość, z której relację zamieścił
na swoich łamach polsko-kanadyjski
tygodnik „Nowy Przegląd”. Nosimy
w sercach nadzieję i głębokie
przeświadczenie, że w nowej lokalizacji (od lutego br.),
a teraz pod duchowym przywództwem naszego nowego
pastora, którego nie mieliśmy przez kilka ostatnich
lat kościół nasz duchowo
okrzepnie i będzie się rozwijał dla chwały Bożej oraz
dla zbawienia wielu ludzi
w naszym wielkim mieście
i okolicy. Polecamy się Waszym modlitwom!
O działalności naszego kościoła w Toronto możecie
przeczytać na stronie internetowej www.baptysci.ca
(pbt)
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
23
WIADOMOŚCI Z WBST
Ogłoszenie o konkursie
na wykonanie
projektu odznaczenia
„Zasłużony dla polskiego
ruchu baptystycznego”
Rada Kościoła Chrześcijan Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej ogłasza z dniem 25 listopada
2013 r., organizowany przez Kościół Chrześcijan
Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej, konkurs
na wykonanie projektu odznaczenia „Zasłużony
dla polskiego ruchu baptystycznego”.
Celem konkursu na wykonanie projektu odznaczenia „Zasłużony dla polskiego ruchu baptystycznego” jest wybranie, spośród złożonych projektów
odznaczenia, projektu o najwyższych walorach
plastycznych i merytorycznych, który będzie miał
zastosowanie identyfikacyjne, reprezentacyjne,
upamiętniające, promocyjne Kościoła Chrześcijan
Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej, a ponadto
służył będzie do odznaczenia osób zasłużonych.
Projekt odznaczenia powinien jednoznacznie
kojarzyć się z polskim ruchem baptystycznym,
a zarazem łączyć jego dobrze rozumiany, tradycyjny charakter ze współczesnymi aspiracjami
w zwiastowaniu Ewangelii Jezusa Chrystusa. Projekt odznaczenia powinien zawierać frazę „Zasłużony dla polskiego ruchu baptystycznego” oraz
logo Kościoła Chrześcijan Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej. Projekt odznaczenia powinien
charakteryzować się funkcjonalnością, możliwością wykonania odlewu, formą nawiązującą do
współczesnych trendów w projektowaniu, oryginalnością, pomysłowością i reprezentatywnością.
Nieprzekraczalny termin nadsyłania projektów
odznaczenia upływa w dniu 30 marca 2014 r.
Uczestnikowi konkursu, który nadeśle zwycięski
projekt odznaczenia przyznana zostanie nagroda
w wysokości 2000,00 zł (słownie: dwa tysiące złotych zero groszy) brutto.
Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do
nie rozstrzygania konkursu.
Regulamin konkursu na wykonanie projektu odznaczenia „Zasłużony dla polskiego ruchu baptystycznego” dostępny jest na stronie internetowej
Kościoła Chrześcijan Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej pod adresem www.baptysci.pl.
24
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
Dawid Breuer
Emilia
Jarczyńska
WBST rozpoczyna nowy rok akademicki
i wspomina prekursorów sprzed 90 lat
W
ykład dr. Jana Mironczuka pt.
Mojżesz Gitlin i Szkoła Biblijna w Radości w latach 1923-1930 formalnie otworzył nowy rok akademicki
2013/2014 w Wyższym Baptystycznym
Seminarium Teologicznym w Warszawie. Miało to miejsce podczas uroczystej inauguracji, która odbyła się 26 października br. w kościele seminaryjnym
w Radości i zgromadziła liczne grono
studentów, wykładowców i zaproszonych gości. Do grupy uczestników studiów w WBST dołączyły aż 24 osoby:
8 mężczyzn rozpoczęło 4-letnie studia
licencjackie, 12 osób podjęło naukę
w rocznej Szkole Ewangelizacji,
a kształcenie w rocznym Instytucie
Katechetycznym rozpoczęły 4 osoby.
Poza tym kilka osób podjęło studia licencjackie uzupełniające wcześniejsze
osiągnięcia edukacyjne tak, by móc
uzyskać tytuł licencjata teologii baptystycznej. Łącznie w nowym roku akademickim naukę odbywa 50 osób.
Podczas uroczystego nabożeństwa
studenci I roku na kierunku teologia
otrzymali indeksy z rąk nowego rektora WBST prezbitera Gustawa Cieślara (poprzednio kierował Seminarium
w latach 1993-2005). Objął to stanowisko
po upływie 4-letniej kadencji poprzed-
niego rektora prezb. dr. Andrzeja Seweryna, który obecnie rozpoczął pracę
duszpasterską w polskim zborze baptystycznym w Toronto (Kanada). Modlitwę
o Boże błogosławieństwo na nowy rok
akademicki poprowadził przewodniczący Rady Kościoła pastor dr Mateusz
Wichary – prorektor WBST.
Inauguracja była także okazją do wspomnienia 90-tej rocznicy rozpoczęcia
w ośrodku w podwarszawskiej Radości kursów biblijnych, zainicjowanych
przez Mojżesza Gitlina (1896-1969),
do których w swej tradycji nawiązuje
WBST. Jak pokazał wygłoszony przez
dr. J. Mironczuka referat, ta forma
kształcenia nie przetrwała długo, lecz
została dobrze zapamiętana w warszawskim środowisku baptystycznym.
Wyższe Baptystyczne Seminarium Teologiczne kontynuuje także dorobek seminarium teologicznego działającego
w okresie międzywojennym w Łodzi
oraz Seminarium Teologicznego Polskiego Kościoła Chrześcijan Baptystów
istniejącego w okresie Polski Ludowej.
Te różne historyczne formy pracy edukacyjnej dowodzą, iż cały czas nasze
środowisko kościelne podkreśla potrzebę oferowania możliwie szerokiemu
kręgowi chrześcijan solidnego kształcenia teologicznego.
W
WIADOMOŚCI
Z KANCELARII
KOŚCIOŁA
dniu 25 października 2013 r. w Warszawie
przy ulicy Szczytnowskiej 35-39 odbyło się
I posiedzenie Prezydium Rady Kościoła kadencji
2013-2017. Na posiedzeniu tym Prezydium Rady
Kościoła podjęło następującą uchwałę:
Uchwała Prezydium Rady Kościoła z dnia 25
października 2013 r. w sprawie delegowania
Urszuli Lis jako przedstawiciela Kościoła Chrześcijan
Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej do Komisji
Mediów Polskiej Rady Ekumenicznej.
W dniach 24-25 listopada 2013 r. w Warszawie przy
ulicy Szczytnowskiej 35-39 obyło się IV posiedzenie
Rady Kościoła kadencji 2013-2017. Na posiedzeniu
tym Rada Kościoła podjęła następujące uchwały:
1. Uchwała Rady Kościoła z dnia 25 listopada 2013 r.
o powołaniu członków Kapituły Odznaczeń;
2. Uchwała Rady Kościoła z dnia 25 listopada 2013 r.
o wpisaniu Jarosława Korzeniowskiego do
Rejestru Pastorów Kościoła;
3. Uchwała Rady Kościoła z dnia 25 listopada 2013 r.
w sprawie delegowania Michała Stępnia, jako
przedstawiciela Kościoła Chrześcijan Baptystów
w Rzeczypospolitej Polskiej do Komisji Wychowania Chrześcijańskiego Polskiej Rady Ekumenicznej;
4. Uchwała Rady Kościoła z dnia 25 listopada 2013 r.
w sprawie dofinansowania wydania Księgi
pamiątkowej z okazji 80. rocznicy urodzin prezbitera Konstantego Wiazowskiego;
5. Uchwała Rady Kościoła z dnia 25 listopada 2013 r.
w sprawie egzaminu kościelnego Mariusza
Bartkowskiego, Andrzeja Dobosza i Mariusza
Klimczaka;
6. Uchwała Rady Kościoła z dnia 25 listopada 2013 r.
w sprawie ogłoszenia konkursu na wykonanie
projektu odznaczenia „Zasłużony dla polskiego
ruchu baptystycznego”;
7. Uchwała Rady Kościoła z dnia 25 listopada 2013 r.
w sprawie przyznania tytułu prezbitera dr.
Mateuszowi Wichary;
8. Uchwała Rady Kościoła z dnia 25 listopada
2013 r. w sprawie zakupienia prenumeraty
Miesięcznika Słowo Prawdy na rok 2014.
W październiku i listopadzie 2013 r. Przewodniczący
Rady Kościoła prezbiter dr Mateusz Wichary
podejmował następujące aktywności:
• wygłoszenie wykładów podczas I zjazdu
studentów w roku akademickim 2013/2014
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
w Wyższym Baptystycznym Seminarium
Teologicznym w Warszawie – Warszawa,
dn. 5 października 2013 r.,
wizyta w Zborze KChB w Białymstoku –
wygłoszenie wykładów z Listu Ap. Pawła
do Galacjan (5 października 2013 r.), udział
w nabożeństwie z okazji Święta Żniw
i wygłoszenie kazania (6 października 2013 r.)
– Białystok, dn. 5-6 października 2013 r.,
udział w I posiedzeniu Rady Domu Opieki Kościoła Chrześcijan Baptystów w Rzeczypospolitej
Polskiej kadencji 2013-2017 – Białystok, dn.
7 października 2013 r.,
udział w uroczystości inauguracji roku
akademickiego 2013/2014 w Chrześcijańskiej
Akademii Teologicznej w Warszawie –
Warszawa, dn. 10 października 2013 r.,
udział w uroczystości z okazji 70. urodzin Prezesa Polskiej Rady Ekumenicznej Jego Ekscelencji abp. Jeremiasza (Jana Anchimiuka) –
Warszawa, dn. 10 października 2013 r.,
wizyta w Zborze KChB w Chociwlu – udział
w nabożeństwie z okazji Święta Reformacji
i wygłoszenie wykładu – Chociwel, dn.
13 października 2013 r.,
udział w posiedzeniu Komitetu Organizacyjnego „Festiwalu Nadziei” (ewangelizacja Franklina
Grahama) – Warszawa, dn. 17 października
2013 r.,
wizyta w Zborze KChB w Ostródzie –
wygłoszenie wykładu o osobie Boga – Ostróda,
dn. 19 października 2013 r.,
wizyta w Zborze KZ w Olsztynie – wygłoszenie
wykładu z okazji Święta Reformacji – Olsztyn,
dn. 19 października 2013 r.,
udział w posiedzeniu Komitetu Organizacyjnego
„Festiwalu Nadziei” (ewangelizacja Franklina
Grahama) – Warszawa, dn. 21 października
2013 r.,
wygłoszenie wykładów podczas II zjazdu studentów w roku akademickim 2013/2014
w Wyższym Baptystycznym Seminarium Teologicznym w Warszawie – Warszawa, dn. 26 października 2013 r.,
udział w uroczystości inauguracji roku akademickiego 2013/2014 w Wyższym Baptystycznym
Seminarium Teologicznym w Warszawie –
Warszawa, dn. 26 października 2013 r.,
wizyta w Pierwszym Zborze KChB w Warszawie
– udział w nabożeństwie z okazji Święta Żniw
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
i wygłoszenie kazania – Warszawa, dn. 27 października 2013 r.,
wizyta w Zborze Rosyjskojęzycznym KChB
w Warszawie – udział w nabożeństwie i wygłoszenie kazania – Warszawa, dn. 27 października
2013 r.,
udział w posiedzeniu Komitetu Organizacyjnego
„Festiwalu Nadziei” (ewangelizacja Franklina
Grahama) – Warszawa, dn. 6 listopada 2013 r.,
udział w spotkaniu z przedstawicielami Kościoła Zielonoświątkowego w Rzeczypospolitej
Polskiej, Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego
w Rzeczypospolitej Polskiej, Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego w Rzeczypospolitej Polskiej i Aliansu Ewangelicznego w Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie wypracowania wspólnego
stanowiska do projektowanego przez Radę
Ministrów modelu finansowania kościołów
i związków wyznaniowych (obejmującego zniesienie Funduszu Kościelnego i wprowadzenie
odpisu podatkowego 0,5%) – Warszawa, dn.
8 listopada 2013 r.,
wygłoszenie wykładów podczas jesiennego
zjazdu uczestników programu Centrum Edukacji
Liderów Kościoła Chrześcijan Baptystów (CEL
KChB) – Warszawa, dn. 8-10 listopada 2013 r.,
wizyta we wspólnocie „Kościół Seminaryjny” –
udział w nabożeństwie i wygłoszenie kazania –
Warszawa, dn. 10 listopada 2013 r.,
udział w konferencji misyjnej – Izmir (Turcja),
dn. 11-16 listopada 2013 r.,
wizyta w Zborze KChB w Szczytnie – udział
w posiedzeniu Rady Zboru (23 listopada
2013 r.), udział w nabożeństwie i wygłoszenie
kazania (24 listopada 2013 r.) – Szczytno, dn.
23-24 listopada 2013 r.,
udział w III posiedzeniu Rady Nadzorczej Diakonatu Powierniczego „Betezda” kadencji 20132017 – Warszawa, dn. 25 listopada 2013 r.,
udział w posiedzeniu Komitetu Krajowego Towarzystwa Biblijnego w Polsce – Warszawa,
dn. 28 listopada 2013 r.,
wizyta w II Zborze KChB „Opoka” w Katowicach – udział w posiedzeniu Konferencji Zboru
– Tarnowskie Góry, dn. 30 listopada 2013 r.
W dniach 2-4 października 2013 r. odbyła się
w Centrum Kultury Prawosławnej w Warszawie,
zorganizowana przez Polską Radę Ekumeniczną, konferencja naukowa „Pojednanie w Europie
środkowo-wschodniej. Nowe wyzwania”. Kościół
Chrześcijan Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej
reprezentował w tejże konferencji dr Jan Mironczuk
– pracownik naukowy Wyższego Baptystycznego
Seminarium Teologicznego w Warszawie – który
poprowadził w dniu 3 października 2013 r. panel
dyskusyjny z udziałem przedstawicieli Kościołów
tradycji rzymskokatolickiej, grekokatolickiej i prawosławnej z Polski i Ukrainy.
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 • 25
W dniu 3 listopada 2013 r. w Laskach odbyły się
uroczystości pogrzebowe byłego Prezesa Rady Ministrów Tadeusza Mazowieckiego. Kościół Chrześcijan
Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej reprezentował w tychże uroczystościach Wiceprzewodniczący
Rady Kościoła prezbiter Henryk Skrzypkowski.
wych (obejmującego zniesienie Funduszu Kościelnego i wprowadzenie odpisu podatkowego 0,5%).
Kościół Chrześcijan Baptystów w Rzeczypospolitej
Polskiej reprezentowali na tymże spotkaniu członek
Rady Kościoła prezbiter Marek Budziński i Sekretarz
Kancelarii Kościoła Dawid Breuer.
W dniu 5 listopada 2013 r. odbyło się w siedzibie
Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji przy ulicy
Królewskiej 27 w Warszawie spotkanie z Ministrem
Administracji i Cyfryzacji Michałem Boni. Przedmiotem spotkania były konsultacje z przedstawicielami
mniejszościowych Kościołów i związków wyznaniowych projektowanego przez Radę Ministrów modelu finansowania Kościołów i związków wyznanio-
W dniu 25 listopada 2013 r. odbyło się w siedzibie
Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji przy ulicy
Królewskiej 27 w Warszawie spotkanie robocze
z Zastępcą Dyrektora Departamentu Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych
Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji Andrzejem
Marciniakiem w sprawie projektu ustawy o zmianie
ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyzna-
nia oraz niektórych innych ustaw. Kościół Chrześcijan Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej reprezentował na tymże spotkaniu Sekretarz Kancelarii
Kościoła Dawid Breuer.
W dniu 29 listopada 2013 r. odbyło się w siedzibie
Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji przy ulicy
Królewskiej 27 w Warszawie posiedzenie II zespołu
orzekającego Międzykościelnej Komisji Regulacyjnej. Ze strony Kościoła Chrześcijan Baptystów
w Rzeczypospolitej Polskiej skład II zespołu orzekającego Międzykościelnej Komisji Regulacyjnej
tworzą prezbiter Adam Gutsche – współprzewodniczący zespołu orzekającego, oraz Dawid Breuer –
członek zespołu orzekającego.
Krótka zachęta do obdarowywania
D
awanie jest dobre. Co więcej: „Bardziej błogosławioną
rzeczą jest dawać niż brać” (Dz 20:35). Dlaczego?
Po pierwsze, dawanie uczy czerpania zadowolenia z radości innych ludzi. A to wyjątkowa zdolność. Ludzie jej pozbawieni stają się zgorzkniali. Ich własność staje się dla nich
przekleństwem. Obawiają się cały czas jego utraty. Wszelkie ludzkie oczekiwania względem siebie i próby przekonywania do zmiany postawy traktują jako przebiegły zamach
na swoje dobra. Stan posiadania staje się dla nich pułapką.
Nie bogactwo służy im, ale oni bogactwu. Są pożałowania
godni, a jednocześnie całkowicie niezdolni do zmiany.
Dając, uwalniamy siebie. Przekraczamy granice tego, co nam
się należy ku temu, kim możemy
być. Odkrywamy, że zobowiązania, jakkolwiek są przydatne
w porządkowaniu rzeczywistości w wielu różnych sytuacjach,
to przecież nie są granicami
naszego działania i życia. Dobrze jest je przekraczać obdarowując.
Dawanie zaskakuje zarówno
obdarowanego, jak i obdarowującego (przynajmniej w jakiejś części). To wprowadzanie
świeżości, nowości w rutynę
naszego powszedniego dnia.
Dawanie to w końcu naśladowanie Boga. Bóg nie stwarzał ze skąpstwa czy potrzeby.
Stwarzał z bogactwa swego
26
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
własnego życia, jedności w różnorodności osób, hojnie.
Daje dobrym i złym, jego słońce wschodzi nad wszystkimi.
I sądzę, że On to lubi, bo nic z przymusu nie czyni.
Dlatego zaryzykujmy i dawajmy. Nie tylko z powodu jakiejś okazji i nie tylko tym, którzy się zrewanżują. Poświęćmy trochę cennego czasu i wybierzmy odpowiedni prezent
z myślą o konkretnej osobie. Dar trafiony potrafi sprawić więcej radości niż drogi. Albo wybierzmy kilka prezentów więcej
i podarujmy tym, którzy się tego zupełnie nie spodziewają.
Wbrew pozorom dawanie zwraca się z nawiązką.
(MW)
Glenn Sunnshine, tłum. Paulina Barańska
William Carey (1761-1834)
W
Początki misji w Indiach
1700 roku subkontynent indyjski został podzielony na wiele
niezależnych stanów. Państwa europejskie założyły kolonie w wielu
miejscach tego regionu. Najważniejszą władzę stanowił jednak nie naród,
a przedsiębiorstwo.
Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska (ang. British East India Company)
w 1600 roku otrzymała od królowej
monopol na handel w Indiach Wschodnich (następnie obszar został poszerzony o właściwie całą Azję). W 1612
roku Wielki Mogoł wydał pozwolenie,
by rozpoczęto interesy w Gudżarat.
Przez resztę stulecia przedsiębiorstwo
rozrosło się tak bardzo, że stało się
prawdopodobnie najważniejszą potęgą na subkontynencie, działającą poza
granicami królestwa, a nawet zakładającą własną armię w celach obrony
swoich interesów. W drugiej połowie
XVIII wieku Kompania panowała cał-
kowicie nad większością Indii. Obszar
ten otrzymał nazwę Indie Brytyjskie.
Kompania nie była szczególnie zainteresowana religią, czy edukacją. Przeciwnie, raczej odpowiadało jej to, że
hindusi są podzieleni pod względem religii, wieloetniczności, języka, czy kasty. Pomagało to w generowaniu zysków. Wprowadzenie chrześcijańskich
misjonarzy na terytorium Indii mogłoby
spowodować duże szkody, dlatego też
Kompania nie zezwalała na ich pobyt.
Misje w Indiach zostały zapoczątkowane na szeroką skalę dzięki pracy
Charlesa Granta. Grant znalazł się
w Indiach jako członek armii stworzonej przez Kompanię. Przechodził przez
kolejne szczeble awansu, aż w końcu został odpowiedzialny za handel
w Bengalu, a następnie stał się członkiem izby handlowej Kompanii. Po tym,
jak stracił dwójkę dzieci w wyniku ospy,
Grant nawrócił się. Od tego momentu
zaczął dostrzegać, że Indie desperacko
i
c
ś
o
d
a
R
w
k
młodzieży
e
i,
c
d
ie
z
d
o
la
Ośr a: • konferencje • obozy pdokoje dla studentów
potrzebują społecznych i moralnych
reform, które mogą zostać wprowadzone właśnie dzięki chrześcijaństwu.
Reformy te objęłyby między innymi
zaprzestanie praktyk dzieciobójstwa,
sati (tzn. palenia wdów na stosach
pogrzebowych swoich mężów), palenia trędowatych i wielu pozostałych,
nie do przyjęcia społecznie praktyk.
Grant powrócił do Anglii i został posłem. Wraz z Williamem Wilberforcem przyłączył się do społeczności
Clapham. Razem pracowali w Parlamencie, by zmusić Brytyjską Kompanię Wschodnioindyjską do przyjęcia
misjonarzy w Indii. Był to jeden z warunków odnowienia statutu Kompanii.
Wczesny okres działalności
Najważniejszym misjonarzem, który
udał się do Indii w wyniku tej decyzji, był William Carey. Był on synem
tkaczy. Został przyjęty na praktyki do
szewca i ostatecznie odziedziczył za-
ysci.p
e•
dk
e
o
odek.bapt
jn
r
r
w
ś
li
s
o
O
ib
.o
g
b
w
a
le
t
w
c
r
ia
o
e
w
n
f
n
a
O
• spotka
miejsca
rmacji n . 34 i 35, 502-212-514
•
a
fo
r
e
in
io
w
j
n
e
io
e
c
c
S
ś
9
ię
o
y
-3 w
zn
50 76 w
i.pl
• Wczas
owska 3z5awa
stości okolic
n
y
tel. 22 615 [email protected]
t
z
c
y
o
z
r
c
u
z
e
S
n
ul.
Wars
e-mail:
• śluby i in
l
kład szewski po swoim mistrzu. Jako
praktykant, Carey nauczył się łaciny
oraz, z pomocą lokalnego pastora greki. Już jako szewc nauczył się także
hebrajskiego, włoskiego, francuskiego
i holenderskiego.
Jego kolega, praktykant, wpłynął na
Careya, aby ten odłączył się od Kościoła Anglii. Ostatecznie został więc
baptystą partykularnym i zainspirowany kazaniami Jonathana Edwardsa
rozpalił swoją pasję do misji. W 1789
roku Carey został pełnoetatowym pastorem. Z pasją sprzeciwiał się braciom, którzy byli przeciwni ideom
misji i ewangelizacji. W 1792 roku
został współzałożycielem Towarzystwa Baptystów Partykularnych dla
Propagowania Ewangelii wśród Pogan (ang. Particular Baptist Society for
the Propagation of the Gospel), które
później zostało przemianowane na
Baptystyczne Towarzystwo Misyjne.
W następnym roku opuścił Anglię
i wyjechał do Indii.
Carey w Indiach
Niemożliwością jest, by w tak krótkim
artykule ująć wszystkie aspekty pracy Careya i jego współpracowników.
Sam Carey miał swój wkład w poszerzenie wiedzy botanicznej, a także
w promowanie rolnictwa i leśnictwa
w Indiach. Nauczał astronomii po to,
by pozbyć się głęboko zakorzenionej
wiary w fatalizm wynikający z astrologii. Walczył o moralne reformy, takie
jak prawa kobiet włączając w to edukację dziewczynek i zaprzestanie praktyk
sati, leczenie trędowatych oraz zniesienie systemu kastowego wśród nowo
nawróconych chrześcijan. To on wprowadził silnik parowy w Indiach i zachęcił lokalnych kowali do sporządzenia jego kopii. Carey rozpoczął także
pierwszy bankowy system w Indiach.
Choć lista jego dokonań wydaje się
być imponująca, to jednak jej wartość maleje, gdy porówna się ją do
wieloaspektowych osiągnięć Careya
w dziedzinie edukacji. Sam uczył
się i opanował kilka języków indyjskich, czego rezultatem były tłumaczenia klasycznej literatury indyjskiej
na język angielski. Ostatecznie stał
się profesorem języka bengalskiego,
sanskrytu i marathi na uniwersytecie
28
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
Fort William College w Kalkucie. Jego
badania pozwoliły mu na stworzenie pierwszego słownika sanskrytu,
otwierając tym samym nowe ścieżki
dla europejskich naukowców.
Praca Careya nie miała wyłącznie
charakteru badawczego. To on wprowadził pierwszą prasę drukarską do
Indii i rozwinął krój pisma dla języków
indyjskich. Od tego momentu nadzorował tłumaczenia całości lub części
Biblii na 44 różne indyjskie języki.
Równocześnie założył pierwszą gazetę w Azji i pierwsze wypożyczalnie
sprowadzonych z Anglii książek w Indiach.
Razem ze swoimi towarzyszami (Joshua Marshman i William Ward) Carey
rozpoczął proces uczenia się setki dialektów używanych w Indiach i redukowania ich do 73 języków pisanych,
wraz z gramatyką i słownikami.
Jego praca umożliwiła językowi bengalskiemu stanie się głównym językiem literackim Indii. W rezultacie
Carey jest często postrzegany, jako
ojciec indyjskiego renesansu XIX i XX
wieku. Pozostali misjonarze, tacy jak
John Borthwick Gilchrist (1759-1841)
praktycznie stworzyli współczesny język hindi i urdu z mieszanki dialektów
języka hindustani.
Carey nie był jedynie zaangażowany w publikacje. Zakładał szkoły dla
wszystkich kast, przełamywał monopol Braminów na edukację i odgrywał
kluczową rolę w założeniu pierwszego uniwersytetu w Azji w Serampore.
Językiem uniwersytetu był język bengalski. Indyjskie rodziny życzyły sobie,
by ich dzieci nauczyły się języka angielskiego w takim stopniu, by znaleźć
pracę i nic ponadto. Jednak Carey był
bardziej zainteresowany stworzeniem
wyedukowanych hindusów niż tylko
anglojęzycznych pracowników dla
Kompanii.
Konflikt z Brytyjską Kompanią
Wschodnioindyjską
Ten właśnie cel, który był zgodny
z celem pozostałych misjonarzy poróżnił Careya z Kompanią. Chociaż
Kompania musiała zaakceptować
misjonarzy, to nigdy nie była ona za-
dowolona z faktu ich przebywania
w Indiach. W jej interesie leżało utrzymanie obecnej sytuacji na subkontynencie, a obawiano się problemów,
które chrześcijaństwo i nawrócenia
mogły spowodować.
Jednak nastawienie misjonarzy do hindusów i Kompanii stwarzało jeszcze
większe zagrożenie dla Indii Brytyjskich. Celem Careya i pozostałych misjonarzy była poprawa życia ludności
indyjskiej w pełnym tego słowa znaczeniu. Pracowali, by znieść praktyki
wpływające na społeczeństwo, które
rujnowały ludzkie życie, by wprowadzić naukę i technologię, a także
rozwój ekonomiczny, oraz zapewnić
edukację. Wszystko to według nich
wypływało z ich chrześcijańskiej wiary. I byli przekonani, że z upływem
czasu to właśnie ona przemieni Indie.
Innymi słowy, zamiast być narzędziem
w rękach kolonijnej władzy, misjonarze byli przekonani o swojej odpowiedzialności, by wzmocnić pozycję ludności indyjskiej. W późniejszym okresie misjonarze i ich zwolennicy, jak
na przykład Charles Trevelyan (18071886) oraz Lord Macauley (1800-1859)
mówili otwarcie, że wraz z postępem
w edukacji i reformą kulturalną ludność indyjska rozwinie instytucje samorządowe i stanie się niezależna od
Brytanii oraz Kompanii. Tak jak Benjamin Rush postrzegał republikańskie samorządy jako zastosowanie biblijnych
zasad, tak samo Carey i inni misjonarze w Indiach uważali, że promowanie
biblijnego światopoglądu prowadzi do
powstania współczesnego samorządnego narodu.
Ojciec nowożytnych misji
Carey jest uważany za ojca nowożytnych misji. Jego lingwistyczna
i edukacyjna praca zainspirowana
biblijnym światopoglądem sprawiły,
że stał się także ojcem indyjskiego
renesansu XIX i XX wieku. Dla Careya edukacja była ściśle związana
z prawdziwym chrześcijaństwem,
jako że to właśnie chrześcijaństwo
zawiera pełen światopogląd, który
jest zainteresowany każdą sferą życia.
W rezultacie tej szerokiej wizji ewangelii, Carey pomógł położyć podwaliny dla współczesnych Indii.
PRAWO JAZDY
opracowanie: Nela i Zbyszek Kłapa
W tym roku, w kolejnych numerach Słowa Prawdy uczyłeś się
różnych rzeczy odnośnie twojego życia z Bogiem. Przy okazji poznawałeś różne znaki drogowe. Nadszedł czas, żeby zdać egzamin
na Prawo Jazdy! Rozwiąż krzyżówkę, by przekonać się czy zdałeś.
Wpisz w diagram 9 wyrazów (dla ułatwienia wpisane są pierwsze litery), które odgadniesz
z zapisanych obok 9 zdań. Litery wg numerów zapisanych w kratkach, utworzą hasło.
1. Samson zlekceważył ostrzeżenie przed tą kobietą
2. to coś jest jak telefon do Nieba
3. zaprowadził króla Dawida w „ślepy zaułek”
4. gdy ją masz, łatwiej ustępujesz innym (na literę P)
5. zanim coś zrobisz, .............................. (brakujące słowo jest czasownikiem)
6. paliwo, którego codziennie potrzebujemy to .................... Boże
7. przykazania to Boże ....................... i zakazy
8. naśladowca Pana Jezusa
9. z Bożą pomocą zamieniaj w życiu zło w .......................
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
Skoro Prawo Jazdy masz już w kieszeni, to przyda ci się parę rad dla świeżo upieczonego kierowcy. Jednak
najpierw sprawdźmy po jakiej drodze jedziesz.
Przeczytaj uważnie tekst z Ewangelii wg Mateusza 7:13-14 i uzupełnij poniższe zdania.
Bóg mówi, że są tylko ................... drogi. Poruszasz się albo po ................................ drodze, albo poruszasz
się po ........................... drodze. Pierwsza droga prowadzi na ....................................... (czyli do piekła).
Druga droga prowadzi do ........................... (czyli do Nieba).
Czy jesteś na wąskiej drodze?
Zakreśl odpowiednią odpowiedź:
TAK
NIE
NIE WIEM
Co to znaczy iść wąską drogą? Żyć razem z Panem Jezusem, być wierzącą osobą. Życie z Bogiem wymaga od nas
czujności, czasami odwagi lub wiąże się z niewygodą. Takie życie jest piękne ale nie zawsze łatwe. Jednak Bóg
chce nam w tym pomóc. Ma wiele dobrych rad dla ludzi „jadących wąską drogą”! Oto parę z nich:
Wpisz wyraz DROGA w puste miejsca. Uważaj na odmianę tego rzeczownika!
Słuchajcie mojego głosu, a Ja będę waszym
Bogiem, wy zaś będziecie moim ludem, postępujcie
całkowicie tą ........................ , którą wam
nakazuję, aby się wam dobrze działo!
(Jeremiasz 7:23)
Powierz Panu .......................
swoją, zaufaj Mu, a On wszystko
dobrze uczyni. (Psalm 37:5)
Na ...................... bezbożnych nie
wchodź i nie krocz ......................
złych ludzi! (Przypowieści Salomona 4:14)
Zaufaj Panu z całego swojego serca
i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o Nim
na wszystkich swoich ..................... , a On prostować
będzie twoje ścieżki! (Przypowieści Salomona 3:5-6)
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
29
Z CYKLU
Filozofujący
chrześcijanie
Janusz Kucharczyk
O dwóch Żydówkach w filozofii
odnajdujących drogę
do chrześcijańskiej mistyki
czyli o Edycie Stein (Benedykcie od krzyża)
(1891-1942) i Simonne Weil (1909-1943)
O kobietach i Żydach
w filozofii chrześcijańskiej
Niniejszy artykuł jest ostatni w naszym
cyklu o filozofującyh chrześcijanach. Na
pewno dotychczasowe dały wybiórczy
obraz ich myśli. W dobie politycznej
poprawności na przykład, ktoś mógłby
zarzucić mi męski szowinizm lub antysemityzm, ponieważ nie znalazł się
w nim ani jeden artykuł o filozofującej
kobiecie ani Żydzie. Jakkolwiek była
mowa o Teresie z Avila i Janie od krzyża
(pierwsza była częściowo, a drugi całkowicie pochodzenia żydowskiego, tak
jak Lew Szestow), to żadnemu z nich nie
został poświęcony cały tekst. Czy słusznie? Jaka jest rola kobiet w filozofii? I jak
wielu z chrześcijańskich myślicieli miało
żydowskie korzenie?
Odpowiadając na pierwsze pytanie trzeba stwierdzić, że tu przez wieki dominowali mężczyźni i do tej pory, jakkolwiek
studentek na wydziałach filozoficznych
jest więcej, niż na politechnice czy matematyce, to jednak zdecydowanie mniej
niż na wydziałach psychologii, socjologii, filologii lub pedagogiki. Czy w takim
razie szowinistyczny pogląd, że kobiety
do filozofii się nie nadają da się obronić?
To zależy, co się przez nią rozumie. Jeżeli ma się na myśli roztrząsanie abstrakcyjnych intelektualnych kwestii metafizyki, epistemologii czy indywidualnej,
teoretycznej i ogólnej etyki to trzeba
stwierdzić, że one kobiet specjalnie nie
interesują. O wiele bardziej już obecne są panie w naukach ścisłych, które
stereotypowo kojarzą się tylko z mężczyznami. Jeżeli jednak pod filozofię
podciągniemy również (co jest zasadne) myśl o charakterze mistycznym (też
w kontekście filozofii przyrody i matematyki) oraz refleksję społeczną na
pograniczu etyki i filozofii politycznej,
zaangażowaną w obronę wolności, czy
wykluczonych grup, to sytuacja zmienia
się diametralnie. W tej sferze kobiet ni-
30
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
gdy nie brakowało, a ich rola czasami
była znaczna. Oczywiście nie wszystkie
liczne przez wieki mistyczki lub wybitne
królowe czy działaczki polityczne miały
okazję do wyrażenia swych myśli w sposób ściśle filozoficzny. Warto tu jednak
wspomnieć o hellenistycznej Hipparchii, V-wiecznej Hypatii zamordowanej
przez chrześcijan, XII-wiecznej mistyczce, kompozytorce i lekarce Hiledegardzie z Bingen (niedawno nawet przez
Kościół katolicki zaliczonej w poczet
świętych doktorów Kościoła), pierwszych feministkach: XV-wiecznej Christine de Pisan i XVIII w. Mary Wallstencraft,
a w końcu XVI-wiecznej katolickiej
mistyczce Teresie z Avila, która będzie
inspiracją jednej z naszych bohaterek.
W XIX, a zwłaszcza XX wieku znaleźć
ich można więcej, zawsze jednak w tych
naszkicowanych wyżej ramach, czasem
się na siebie nakładających. ich zainteresowanie nią wynika z niechęci do filozoficznej spekulacji. Kobiety w myśleniu o kwestiach metafizycznych czy religijnych nigdy nie przyjmują postawy skrajnie intelektualnej, lecz
wykazują tu zawsze silny element emocjonalny, w mistyce bardzo przecież
wyraźny, co może jednak łączyć się
z refleksją jak najbardziej filozoficzną.
Podobnie myśl żydowska bardziej była
otwarta na komponent mistyczny, niż
zintelektualizowana pod greckim wpływem chrześcijaństwa. W XX wieku zaś
trudniej zajmować się filozofią chrześcijańską na gruncie metafizyki, refleksja
mistyczna łatwiej wpisuje się tu w klimat epoki. W końcu wtedy kobietom
łatwiej jest uprawiać filozofię a udział
Żydów w tej dziedzinie nigdy nie był tak
duży. Połowa, jeśli nie większość wybitnych myślicieli tego stulecia posiada
wszak żydowskie korzenie.
Jeżeli zaś chodzi o filozofów chrześcijańskich żydowskiego pochodzenia to
przez wieki – mimo żydowskich korzeni
tej religii – nie było ich wielu. Naród ten
bowiem pozostawał w izolacji. Zmienia się to jednak wraz z XVIII-wieczną
haskalą (oświecenie żydowskie), kiedy
Żydzi wychodzą z getta. Od tego czasu liczba chrześcijan tegoż pochodzenia
wzrasta zdecydowanie. Wzrasta również ich wpływ na filozofię chrześcijańską. W XX wieku zjawisko osiąga znaczną skalę. Warto tu wymienić Gabriela
Marcela, Maksa Shellera, Lwa Szestowa,
Jacoba Taubesa, Erica Voegelina. Jeżeli zaś połączymy oba te wątki to nie
sposób nie wspomnieć o Edycie Stein
i Simonne Weil, które należy zaliczyć do
najwybitniejszych reprezentantek filozoficznej mistyki chrześcijańskiej.
O fenomenologii
i jej drogach do wiary
I nie jest chyba przypadkiem, że obie
są Żydówkami żyjącymi w XX wieku,
ponieważ mężczyźni, jeżeli zajmują się
tą dziedziną, to albo w sposób bardzo
intelektualny, gdzie element mistyczny
jest dość abstrakcyjny, albo przeciwnie,
Niewiele też mówiliśmy o ważnym dla
XX-wiecznej filozofii nurcie zwanym fenomenologią. Jako, że Edyta Stein będąc
uczennicą Edmunda Husserla (też schrystianizowanego Żyda) – najważniejszego przedstawiciela tej szkoły, pozostaje
związana z tą metodą filozofowania
– trzeba coś o niej powiedzieć. Fenomenologia oznacza dokonywanie ogólnego opisu, wolnego od założeń oraz
argumentacji. Jest metodą racjonalną
w tym znaczeniu, że nie wychodzi od
wiary, ale od wszystkiego, co doświadcza umysł dokonując obiektywnego
opisu. Nie uznaje jednak nauki za odpowiedni sposób dochodzenia do najgłębszej prawdy, unikając przez to scjentyzmu. W zakresie filozofii religii daje ona
możliwość dokładnej analizy przeżyć
i zachowań związanych z sacrum, także doświadczania Boga i Jego wpływu
na ludzi, bez rozstrzygania tego, czy istnieje On naprawdę, to wszak pozosta-
je poza sferą opisu. Nie stwierdza ona
zresztą istnienia czegokolwiek, a jedynie
opisuje to, co się nam jawi.
W minionym stuleciu, kiedy trudno było
uprawiać teistyczną metafizykę, taka
refleksja pozwalała na rozwój chrześcijańskiej filozofii, a nawet paradoksalnie
powrót do jej biblijnych korzeni przez
analizę chrześcijańskiego życia i religijnego doświadczenia. Rola fenomenologii
przy tym jest tu znamienna. Wszyscy jej
przedstawiciele zaczynali jako skrajnie
racjonalistyczni ateiści, a kończyli jako
chrześcijanie, mniej lub bardziej mistyczni. Obiektywny i ogólny opis tego,
co doświadcza człowiek w swoim życiu,
unikający jednak metod nauk empirycznych najwyraźniej prowadzi ostatecznie
do wiary w Boga. Nie można człowieka
i tego, czym żyje rozumieć poza kontekstem doświadczenia czegoś, co jest doskonalsze i większe od niego. Wyrywa go
z domeny tego, co materialne i fizyczne.
Zawiłe losy Edyty Stein
Ta urodzona we Wrocławiu potomkini
górnośląskich, niemieckojęzycznych Żydów wychowywana była w religii judaistycznej. Nie przekonała się jednak do
niej, gdyż już jako nastolatka oświadczyła, że jest ateistką. Jako taka zaczęła
studia, wpierw w zakresie filologii germańskiej i psychologii. W końcu jednak została uczennicą wspomnianego
wyżej Edmunda Husserla (pod opieką
którego napisała swą pracę doktorską
pt. O zagadnieniu wczucia). Pod wpływem jednego z jego uczniów, Maxa
Schellera, też Żyda, ale nawróconego
na katolicyzm zaczęła inaczej patrzeć
na to wyznanie. Duży wpływ na jej
nawrócenie miała kolejna osoba z tego
grona, niemiecka ewangeliczka Hedwig
Conrad-Martius (w stronę chrześcijańskiego mistycyzmu podążała wraz
z Edytą). To właśnie
w jej mieszkaniu
Stein wzięła z półki zupełnie losowo
autobiografię Teresy
z Avila. Nie odłożyła książki, nim nie
przeczytała jej całej,
po czym stwierdziła: „To jest prawda”.
I była konsekwentna w tym wyznaniu.
Nie tylko nawróciła się na katolicyzm
(bliski w swym mistycyzmie ewangelicyzmowi swej przyjaciółki), ale wstąpiła również do zakonu tej katolickiej
doktor Kościoła – karmelitanek bosych
i jako siostra zakonna przyjęła imię Benedykta, od krzyża w nawiązaniu do
Jana od krzyża. To właśnie tych dwoje
XVI-wiecznych hiszpańskich mistyków
katolickich żydowskiego pochodzenia
pozostawało jej duchowymi przewodnikami. Nie zaprzestała jednak studiów
filozoficznych. Swą fenomenologiczną
perspektywę wzbogaciła przez odniesienie jej do tomizmu, a swą karmelicką
mistykę pogłębiła refleksją Johna Henry’ego Newmana.
Jeszcze przed wojną znalazła się
w konwencie w Holandii. Kiedy Niderlandy zostały zajęty przez Trzecią Rzeszę pragnęła wyjechać, jednak mimo
starań w samym Watykanie, to się nie
udało. Ostatecznie hitlerowscy oprawcy wyprowadzili ją wraz z rodzoną siostrą, której powiedziała wtedy „Chodź,
idziemy cierpieć za nasz lud” wywieźli
do Auschwitz, tam zagazowali, a ciało
spalili w krematorium.
Trwają spory o to, czy była ofiarą holokaustu jako Żydówka, czy męczenniczką
za wiarę, jako niechętna nazistowskiemu światopoglądowi chrześcijańska mistyczka (trzeba pamiętać, że przywódcą
intelektualnej opozycji wobec nazistowskiej ideologii był w Holandii karmelitanin, Tytus Brandsma). Dla niemieckich
narodowych socjalistów oba te powody
chyba były równie dobre. Agresywnie
bowiem zwalczali tak Żydów, jak i jakiekolwiek kwestionowanie ich ideologii
z perspektywy chrześcijańskiej.
Tak więc Edyta Stein padła ofiarą tego
bezgranicznego barbarzyństwa. Podobnie jak ona łączący tomizm z fenomenologią zwłaszcza w ujęciu Maxa Schelera
Karol Wojtyła, jako Jan
Paweł II wyniósł ją na
ołtarze swego Kościoła.
Podstawowe
tematy myśli
wrocławskiej
filozofki
Refleksja Edyty Stein
koncentrowała się wokół drogi człowieka
do Boga. Zrozumie-
nie prawdy i Stwórcy jawiło się jej jako
najwyższy cel ludzkiego życia. Tylko
w oddaniu temu, co nieskończone,
ostatecznym przemyśleniu tegoż i życiu
dla tego, człowieczy los nabiera sensu.
Łączyła przy tym fenomenologiczny
opis różnych rodzajów doświadczanej
rzeczywistości i rozmaitych form bytu
ze scholastyczną refleksją w tomistycznym stylu. Jakkolwiek nie unikała suchego, beznamiętnego stylu, to jednak
zawsze podstawowym odniesieniem
pozostawała dla niej droga człowieka
do Boga i doświadczanie go całym sobą
w swoim życiu, jako światła na niej.
Simonne Weil droga do wiary
Simonne Weil jest równie nietuzinkową
kobietą, co Edyta Stein. Pochodziła z zamożnej francuskiej (alzackiej) rodziny
ż yd owskiej.
Jej brat Andre
to jeden z wybitniejszych
matematyków
XX wieku. Pisząc o niej
napot ykamy
na paradoksy
i ograniczenia
tradycyjnych,
czy stereotypowych klasyfikacji. Kiedy
bowiem powiemy, że jest reprezentantką żydowskiej skrajnej lewicy społecznej we Francji, to ostatnie skojarzenie,
jakie będziemy mieli, to związek z tradycją katolicką. W istocie jednak jej
przyjaciel i wydawca, filozof - samouk
Gustave Thibon, który poznał ją dając
jej schronienie w czasie okupacji, będąc
jako monarchista i katolicki tradycjonalista reprezentantem skrajnej prawicy
przyznaje, że ich poglądy społeczno-polityczne są identyczne. Mimo, że
wychodzą oni ze skrajnie przeciwnych
punktów wyjścia, dochodzą w istocie
do takich samych wniosków.
Simonne Weil jawi się jako myślicielka
wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Choć nigdy nie przyjęła chrztu, to
chyba nikt inny tak, jak ona nie przemyślał samego sedna chrystianizmu
z absolutnie bezkompromisową pasją,
ostatecznym zaangażowaniem i krańcową ascezą, godną średniowiecznych
mnichów. Pozostaje przy tym osobą
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
31
o gigantycznej erudycji, bezwzględnej
logice i głębi myśli. Nikt też tak jak ona
nie wykazywał tak daleko posuniętej
wrażliwości na zło tego świata, była
wszak zawsze po stronie uciskanych
i skrzywdzonych, pragnęła żyć z nimi
i brać na siebie w geście solidarności
ich obowiązki. Pochodząc z bogatej,
mieszczańskiej rodziny żyła jak prosta
robotnica czy chłopka. W czasie wojny
zaś będąc w USA, a potem w Wielkiej
Brytanii jadła tyle, ile wynosiły racje
żywnościowe w okupowanej ojczyźnie, co znacznie przyczyniło się do jej
przedwczesnej śmierci. Zarazem jednak nikt tak jak ona, z tak bezkompromisową bezwzględnością, nie próbował
w swym życiu dojść całym sobą do poznania Boga i jego absolutnej natury.
Jakkolwiek Stwórcę umieszczała daleko
poza stworzeniem, pragnęła tu zjednoczyć się z Nim i w ten sposób stać się
dobrem. Zbliżało ją to do chrześcijaństwa, życie dobrą nowiną było jej codziennym pokarmem.
U progu chrześcijaństwa
Formalnie wszakże nie została chrześcijanką przyznając, że wolałaby za Kościół umrzeć, niż się do niego zapisać.
Na pewno sedno jej myśli pozostaje
chrześcijańskie, zakorzenione w najgłębszym przesłaniu ewangelii o krzyżu,
Bożej miłości, naśladowaniu Chrystusa,
śmierci dla swego życia i bezkompromisowym oddaniu się Bogu. Nie odcięła się jednak nigdy od innych inspiracji
podkreślając ich jedność z Nowym Testamentem na najgłębszym, mistycznym
poziomie. Obok cytatów z Ewangelii
i tradycji chrześcijańskiej znajdziemy
w jej pismach zachwyt nad Platonem,
refleksję nad mądrością Upaniszad, duchowością taoizmu czy głębią kabały,
a nawet nad pewnymi formami ateizmu.
Wolała zatem nie wchodzić do Kościoła
razem z tym, co Kościół pozostawia na
zewnątrz. Mimo to każdy, kto zna naukę
Jezusa nie może nie zostać zawstydzony
tym, że przyjęła ją o wiele bardziej konsekwentnie niż większość całkowicie
ortodoksyjnych chrześcijan.
do autentycznej wiary, która musi być
doświadczeniem śmierci i własnej pustki, całkowitym pozbyciem się własnego
ja i bezkompromisowym oddaniem się
Jezusowi. To zaś nie dokona się, jeżeli
wiara będzie dla nas tylko pocieszeniem
i źródłem samozadowolenia. Boża miłość oznacza wszak nie powtarzanie
sobie, że Bóg mnie kocha, ale raczej
bezkompromisową namiętność poświęcenia się bez reszty Stwórcy i bliźnim.
To śmierć dla siebie samego, a życie
w Bogu i z ludźmi.
Podstawowe tematy myśli
francuskiej mistyczki
Wnioski praktyczne
Bóg to dla niej najwyższe dobro, ostateczny absolut, zjednoczenie z którym
jest powinnością człowieka. Zgodnie
jednak z obecną w tradycji kabalistycznej ideą cimcum przyjmuje, że by
stworzyć świat, Bóg musiał się wycofać
dając przystęp złu. Kosmos jawi się jej
jako domena zła i cierpienia, ale właśnie
w owej nieobecności Boga odczuwała
go najbardziej. Jak mówi, nie lubi chrześcijaństwa dobrych ludzi (powiedzielibyśmy: w stylu starszego brata z ewangelicznej przypowieści o synu marnotrawnym); religijnej egzaltacji i wiary
jako mdłego pocieszenia. Rzuca myśl,
którą podejmie potem protestancki hermeneuta filozoficzny Paul Ricoeur, że
między szukającą taniego pocieszenia
religią, a autentyczną bezkompromisową wiarą musi być ateizm, który jakkolwiek – co przyznaje Weil – może być po
prostu destrukcyjny, to może też prowadzić do oczyszczenia duszy w drodze
Stylowa muzyka
Tomek
Bogowski
32
D
ziesięć lat grają już chłopaki z zespołu Porozumienie.
Z tej okazji pojawił się nowy album zatytułowany
„Veryfikacja”. Jest okazja, trzeba korzystać! Taki okrągły
jubileusz to też okazja do podsumowań i faktycznie weryfikacji dotychczasowej działalności, owoców i sensu
dalszego grania.
Porozumienie to dla mnie przykład pracy u podstaw. Chłopaki jeżdżą z koncertami do miejsc, o których prawdopodobnie nie słyszeliście. Grali dla tysięcy ludzi na dużych
imprezach i dla kilkudziesięciu na małych, kameralnych
koncertach. Z projektem Porozumienie Sound System odwiedzają także szkoły grając dla dzieciaków, opowiadając
o życiu i zachęcając do podejmowania dobrych decyzji.
Łączą pasję do grania z codzienną pobożnością, nie jako
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
Ewangelikalny protestant mógłby bardzo
szybko wzruszyć ramionami i machnąć
ręką mamrocząc: „eee..., katolicka zakonnica, bałwochwalczyni, papistka,
a druga to nawet chrześcijanką nie była,
poganka jakaś”. I ma prawo to zrobić.
Wtedy jednak pozostanie ze złudnym
poczuciem własnej mądrości i sprawiedliwości. Jeżeli chce być szczery wobec
siebie to musi jednak przyznać, że to
one bardziej niż większość z nas opowiadają się konsekwentnie po stronie
ewangelii. Przyjrzenie się ich życiorysom i przemyśleniom na pewno uczyni
go bardziej godnym miana chrześcijanina niż monotonne powtarzanie frazesów o przyjęciu Jezusa do swojego
serca jako osobistego Pana i zbawiciela
i tego, że „Bóg kocha mnie”. Może za ich
przykładem chrześcijaństwo naszego
XXI stulecia powinno być bardziej ewangeliczne niż ewangelikalne? Ich życie jak
mało kogo dowodzi, że ewangelia jest
mocą przemieniającą życie.
gwiazdorzy rocka ale
jako mężowie, ojcowie, przyjaciele. Znając świadectwo ich
życia tym bardziej zachęcam do zapoznania
się z nowym albumem.
Veryfikacja
mocno
trzyma się dotychczasowej stylistyki Porozumienia. Muzycznie
to kopniak i pazur,
dużo gitar i melodyjny wokal. Przekaz to chrześcijańska
codzienność, tęsknota do Ojca, szarość życia, zmagania
i nadzieja życia zwycięstwem Chrystusa. Płyta do nabycia
w sklepach internetowych, świetna jako prezent.
Andrzej Szymański Kościół baptystyczny w Elblągu
w latach 1844-2010
N
iniejsza publikacja opisuje życie,
pracę i rozwój zboru baptystycznego w Elblągu w latach 1844-2010.
Przedstawia jego genezę i działalność
w okresie przedwojennym, w czasach
PRL-u i w III Rzeczypospolitej.
Działalność elbląskiego zboru miała
miejsce w określonym kontekście społecznym, ekonomicznym i politycznym. Autor uznał zatem za celowe
podzielenie się z czytelnikami wiedzą
na temat dziejów Elbląga i jego najbliższych okolic, a relacjonując rok po
roku niestrudzoną pracę zboru nierzadko odwoływał się do burzliwych przemian politycznych i cywilizacyjnych,
jakie nastąpiły w powojennej Polsce
i w czasach najnowszych. Autor żywi
nadzieję, że lektura książki bogato ilustrowanej fotografiami dostarczy jej odbiorcom wzruszeń i skłoni do refleksji.
W przedmowie do książki prezbiter
dr Andrzej Seweryn, ówczesny Rektor
WBST w Warszawie pisze: „W historię
istnienia baptyzmu na ziemiach polskich znacząco wpisuje się działalność
przedstawicieli tej konfesji na terenie
Elbląga. Otóż baptyści istnieją w tym
mieście od 1844 roku, czyli od prawie
170 lat, a ich zbór jest najstarszym działającym do dzisiaj zborem baptystycznym w Polsce. Dlatego też z zadowoleniem przyjąłem do wiadomości, że
członek tego zboru, Andrzej Szymański
podjął się spisania historii elbląskich
baptystów, ukazując ją w kontekście bogatych dziejów tego miasta oraz zmieniających się uwarunkowań historycznych, społecznych i ekonomicznych.
Niniejsza praca będąca owocem jego
pasji i chęci utrwalenia dziejów tak
bliskiej jego sercu wspólnoty duchowej ludzi wierzących jest szczególnie
ceniona, ponieważ została napisana
nie przez profesjonalnego historyka,
lecz przez amatora – pasjonata historii
swojego wyznania. Oparta na rzetelnej
kwerendzie źródeł, napisana w formie
monografii historycznej praca zasługuje na najwyższy szacunek tym bardziej,
że jej autor legitymuje się wykształceniem technicznym.
Książka ta stanowi kolejny znaczący przyczynek do poznania historii
Kościoła baptystycznego w Polsce,
z pewnością wnosząc wiele nowych,
B
eata Bednarz to wokalistka, której w naszych kręgach
nie trzeba nikomu przedstawiać. Jej działalność artystyczna i dorobek muzyczny są tak szerokie, że nie sposób wspomnieć wszystkich projektów, w których brała
udział. Tym bardziej miło mi zachęcić Was do zapoznania się z nowym albumem Beaty, który miał premierę 20
listopada, zatytułowanym „Czy znasz to imię…”.
Jak czytamy na oficjalnej stronie artystki, początek jej
działalności muzycznej to rok 1979, kiedy trafiła do amatorskiego zespołu Posłani. Wprowadzenie do kościoła
perkusji, gitar, sekcji dętej było działalnością pionierską
i nie zawsze wtedy spotykała się ona ze zrozumieniem.
Od tamtych lat trwa także jej fascynacja „czarną muzy-
nieznanych dotąd wątków do historii
wielokulturowego i wielowyznaniowego Elbląga. Jej opublikowanie uświetni
zbliżający się jubileusz 170-lecia istnienia baptyzmu w tym mieście, Zbór
w Elblągu bowiem mając za sobą tak
długą i ciekawą historię, z pewnością
na takie opracowanie zasługuje”.
Książkę Andrzeja Szymańskiego „Kościół Baptystyczny w Elblągu w latach 1844-2010” można zakupić
w cenie 39 zł (+koszt wysyłki):
1) w księgarni Kościoła Chrześcijan
Baptystów w Elblągu przy ul. Bema
55A (otwarta w niedziele, 10:00-12:00);
2) wysyłając zamówienie na adres
e-mail: [email protected]; 3) w księgarni seminaryjnej WBST.
ką” i chórami gospel. Jej
głos w niesamowity sposób nawiązuje do tradycji
czarnej muzyki a energii
scenicznej zazdrości jej
wielu artystów. Nowy
album zawiera 13 utworów, znanych hymnów
chrześcijańskich na nowo
zaaranżowanych przez
P. Kominka, D. Zaziąbło, D. Dowgielewicza. Płyta na
pewno będzie kolejnym evergreenem a także może być
niezapomnianym prezentem gwiazdkowym dla naszych
najbliższych.
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
33
Opracował: Konstanty Wiazowski
Międzynarodowe Seminarium Baptystyczne
– powołano nowego rektora
Bhutan – uciekinierzy przyjmują Jezusa
Rosja – 20 lat Moskiewskiego
Seminarium Teologicznego
„Przygotowanie pracowników Kościoła” to
temat konferencji baptystów rosyjskich, która
odbyła się 12. października br. Przewodniczył
jej Piotr Mickiewicz, rektor Baptystycznego
Seminarium Teologicznego w Moskwie. Przy
okazji świętowano też 45-lecie Zaocznych
Kursów Biblijnych. W konferencji wzięli udział
przedstawiciele Kościołów baptystycznych
z innych krajów. Jej celem było przypomnienie
„całej drogi naszych ojców i tego, jak Pan nam
błogosławił” – powiedział Mickiewicz. Bóg
odpowiedział na modlitwy i teraz wspólnota
baptystyczna posiada już kilka pokoleń pracowników zarówno w Rosji, jak i w innych krajach. Ze słowem pozdrowienia wystąpili liczni
bracia, absolwenci Zaocznych Kursów Biblijnych – Grigorij Komendant z Ukrainy, Aleksander Firysiuk z Białorusi, Piotr Konowalczyk
z Rosji i wielu innych. Wśród honorowych gości był Denton Lotz, były sekretarz generalny
Światowego Związku Baptystów, Jurij Sipko
i Aleksiej Smirnow – były i obecny przewodniczący Rady Kościoła Baptystów w Rosji. Br.
Firysiuk m. in. powiedział: „Chrześcijańska
edukacja pomaga zastanowić się nad sobą
i treścią nauczania. Wtedy horyzonty myślowe są poszerzane, większe są możliwości
poznawania braci i sióstr. Jeszcze bardziej
zaczyna się wtedy cenić Kościół i Słowo
Boże. A po drugie, przecież i po zakończeniu
studiów powinniśmy pozostawać studentami
– uczniami Jezusa Chrystusa. Osobiście nadal
się uczę zarówno od starszych wiekiem, jak
i od młodszych, wiele się uczę nawet od swoich wnuków” (baptist. ru).
Piotr Mickiewicz
34
• SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013
Rosaili miał 14 lat, gdy wyrzucono go z kraju. Obecnie ma 36 lat, z których 18 spędził w obozie dla uciekinierów. Od czterech lat mieszka w Stanach Zjednoczonych,
gdzie znajduje się już ponad 70.000 jego rodaków. Bhutan to mały kraj, dumny ze
swoich tradycji, do 1974 roku zamknięty dla turystów. Posiada prawie 700.000
mieszkańców, z których 75% to buddyści. Buddyzm w tym kraju jest czymś więcej niż religią. Nawrócenie na chrześcijaństwo jest tam zabronione. Nabożeństwa
chrześcijańskie odbywają się tylko nocami. Po etnicznych konfliktach w latach
1980-tych uciekinierzy z Bhutanu rozproszyli się po całym świecie. Przez uzdrowienie swojej żony, Rosaili poznał Jezusa i stał się Jego misjonarzem. Teraz jest
drugim pastorem pierwszego zboru baptystycznego w Tucker, jednego z pięciu
zborów wokół miasta Atlanta w USA. Obecnie zbór ten liczy 100 ochrzczonych
członków, a 10 innych przygotowuje się do chrztu. W samym mieście Atlanta
znajduje się ponad 9.000 uciekinierów z Bhutanu, z których 466 to chrześcijanie.
Zbór Agape rozpoczął swoją działalność 26 września 2010 z dwóch rodzin. Dotąd
przygotował on już 38 misjonarzy, których wysyła do zakładania innych zborów
swojej narodowości na terenie Stanów Zjednoczonych (baptistpress,6/11 br).
Syria – odpływ wielu chrześcijan
Prawie trzecia część syryjskich chrześcijan z powodu wojny domowej opuściła
ten kraj. Jak twierdzi melchicki patriarcha, ponad 450.000 chrześcijan uciekło już
z Syrii, chociaż jest pewien, że chrześcijanie w tym kraju przetrwają trudne czasy.
Natomiast organizacja, która wspiera prześladowanych chrześcijan uważa, że liczba
ta jest nieco zawyżona. Przyjmuje się, że na początku wojny domowej chrześcijanie
w Syrii stanowili pawie 8 procent wszystkich mieszkańców tego kraju. Jednak Syryjczycy, którzy przebywają w sąsiednich krajach jako uchodźcy twierdzą, że liczba
chrześcijan w Syrii jest o wiele mniejsza. Katolicka Agencja Informacyjna podaje, że
exodus chrześcijan z wielu krajów może sprawić, że chrześcijaństwo przestanie być
religią o zasięgu światowym. Najgorsza sytuacja pod tym względem panuje w Korei
Północnej i Erytrei. W dwóch trzecich krajów, gdzie prześladowanie chrześcijan było
surowe, sytuacja jeszcze bardziej pogorszyła się. „Arabska wiosna” stała się „zimą
chrześcijan” w tych krajach. Kościoły są tam palone, chrześcijanie są zmuszani do
konwersji na islam, chrześcijańskie kobiety gwałcone, a w mediach nasila się antychrześcijańska propaganda (world watch monitor).
USA – Kościół sfinansował ślub bezdomnym
Wanda Ware i Bryan Prejean spotkali się jako bezdomni w mieście Houston. Ona
pracowała w centrum opieki nad bezdomnymi, sama nie mając domu. On przyjechał do ośrodka z Luizjany w poszukiwaniu dachu nad głową. Z początku kobieta, która doświadczyła przemocy w poprzednim małżeństwie, nie była zainteresowana mężczyzną. Jednak po pewnym czasie przekonała się do Bryana. Ich
randkowanie zbiegło się z uczęszczaniem do baptystycznego kościoła w Houston,
gdzie dostawali darmowe posiłki. Gdy Wanda i Bryan zaręczyli się, zbór postanowił sfinansować im ślub. Panna młoda skorzystała za darmo z usługi fryzjera
i wizażystki, dostała suknię oraz kwiaty. Kościół zapłacił też za obrączki i fotografa. Największym zaskoczeniem dla pary była sprezentowana im czterodniowa podróż poślubna. Kobieta ma już plany na przyszłość. Chce ukończyć szkołę średnią
i zrobić dyplom z zarządzania i opieki społecznej. Obecnie jest zaangażowana
w służbę kobietom, które są wykorzystywane oraz uzależnione od alkoholu i narkotyków. Pomaga też ludziom pragnącym ukończyć szkołę, a powstrzymywanym
przez powyższe problemy. Z kolei Bryan pracuje jako stolarz. Małżeństwo wyszło
z bezdomności i mieszka w Houston. (chn24).
Międzynarodowe Baptystyczne Seminarium Teologiczne w Pradze zostało przeniesione do Amsterdamu w Holandii i obecnie nazywa się Międzynarodowy Baptystyczny
Ośrodek Studiów Teologicznych. Jego nowym rektorem został dr Stuart Blythe, dyrektor Szkockiego Koledżu Baptystycznego. W 1989 roku ukończył on to Seminarium
w Rüschlikonie, a wcześniej studiował na uniwersytecie w Glasgow. Był pastorem
w kilku zborach, by potem jeszcze studiować w Koledżu Spurgeona (2003) oraz na
uniwersytecie w Edynburgu (2009). Jego głównym zainteresowaniem jest teologia
praktyczna, baptystyczna i anabaptystyczna tożsamość ze szczególnym uwzględnieniem misji. Jest zwolennikiem uczenia się przez całe życie, a edukacja – jego
zdaniem – ma mieć charakter informacyjny, formacyjny i transformacyjny. Stuart
jest od 29 lat żonaty, ma dwoje dorosłych dzieci. Nawrócił się i został ochrzczony
jako nastolatek w swoim zborze w Uddingston niedaleko Glasgow. „Stuart Blythe
wywarł na nas pozytywne wrażenie, jako osoba o silnej wierze chrześcijańskiej
i baptystycznych przekonaniach. A ponadto posiada wykształcenie akademickie
i doświadczenie w kształceniu teologicznym, ma pasję dla ewangelii i Bożej misji.
Mam nadzieję, że zdobędzie on zaufanie baptystów całej Europy” – powiedział
Tony Peck, sekretarz generalny Europejskiej Federacji Baptystów (ebf.org).
Chorwacja – baptyści jako mniejszość w katolickim kraju
Pierwszy zbór baptystyczny w Chorwacji powstał w 1891 roku. Kościół Baptystów
w Chorwacji (2000 członków w 50 zborach) powstał w 1991 roku po rozpadzie
w tym roku Jugosławii. Kościół ten prowadzi szkołę teologiczną w Zagrzebiu,
założoną wspólnie z luteranami w 1976 roku, oraz Instytut Baptystyczny powołany przez baptystów w 1999 roku. Baptystyczny Wydział Pomocy koordynuje
pracę charytatywną różnych organizacji charytatywnych. Baptyści byli jednymi
z pierwszych, którzy zareagowali na zniszczenia dokonane przez powódź przy
końcu 2012 roku. Według przewodniczącego Rady Kościoła Toma Magdy, baptyści wyprzedzili państwo i inne organizacje w niesieniu pomocy poszkodowanym. Choć Chorwacja w 86% jest katolicka, to jednak baptyści przez konstytucję
tego kraju są uważani za tych, którzy w dziedzinie społecznej, religijnej i edukacyjnej dobrze wykonują swoje zadanie. Wraz z innymi protestantami baptyści
chorwaccy prowadzą pracę duszpasterską w więzieniach, ośrodkach rehabilitacyjnych, instytucjach społecznych. Magda, były prezydent Europejskiej Federacji Baptystów powiedział: „Czy jesteście mniejszością jak my w Chorwacji, czy
stanowicie dużą społeczność, jak w Stanach Zjednoczonych, gdziekolwiek jesteśmy, Bóg oczekuje od nas służby. Oczekuje od nas wiernej służby i świadectwa”
(BWA Connect, 11/2013).
Rosja – elektroniczna encyklopedia baptystyczna
Baptyści rosyjscy we współpracy ze swoim seminarium teologicznym w Moskwie
tworzą elektroniczną bazę informacyjną o rozwoju i służbie ruchu baptystycznego
od jego początków do czasów obecnych. Tematem tej encyklopedii jest historia,
teologia i rozmieszczenie poszczególnych zborów tego ruchu. Jest to również narzędzie do burzenia mitów i uprzedzeń wobec protestantów, a szczególnie wobec
baptystów. Jej twórcy – wykładowca Seminarium Aleksander Popow i historyk
Andriej Dementiew – są autorami wielu haseł w Wikipedii. Już pierwszy artykuł
pt. „Chruszczowowska antyreligijna kampania” w nowej encyklopedii wywołał
burzę sprzeciwu i nakaz jego usunięcia. Ale jego autorowi udało się utrzymać
ten artykuł. Ze względu na małą objętość nowej encyklopedii (w porównaniu
z Wikipedią) może ona oprzeć się sprzeciwom i obronić swoją pozycję. Pomoże to również zamieszczonym materiałom mieć wyższy poziom merytoryczny niż w Wikipedii. Po drugie, autorzy artykułów w baptystycznej encyklopedii
mogą dzielić się swoimi badaniami, co kategorycznie zabronione jest w Wikipedii.
I w końcu encyklopedia ta jest przedsięwzięciem wyznaniowym, choć jej główną
zasadą jest obiektywizm. Jej adres to baptistru.info (baptist.ru).
Iran – uwięziony za wiarę w Jezusa
Amerykański pastor o korzeniach irańskich,
Said Abedini odsiaduje obecnie 8-letni wyrok w teherańskim więzieniu. W ostatnim
czasie poddawany jest silnym naciskom,
by ponownie nawrócił się na islam. Miejsce,
w którym przebywa uznane jest za jedno z najcięższych więzień w Iranie. Said Abedini został pozbawiony wolności we wrześniu 2012
roku. Władze irańskie oskarżyły go o zagrażanie bezpieczeństwu narodowemu. Powodem
uwięzienia był fakt udzielania pomocy wielu
chrześcijanom z podziemnych kościołów. Ujęcie Abediniego przez władze Iranu miało miejsce podczas jego prac nad sierocińcem dla
dzieci pokrzywdzonych przez los. Wiadomości
o pastorze rozchodzą się po świecie dzięki jego
żonie. Stan pastora pogarsza się. Z doznanych
urazów miewa regularne omdlenia. Oprócz
przemocy fizycznej Abedini znosi tortury psychiczne. Więźniowie z celi, którzy prawdopodobnie należą do wywiadu policji irańskiej
straszą, że uduszą go poduszką, a śmierć
będzie wyglądała na przypadek. W ostatnim
liście osadzony napisał, że nie rozpoznaje siebie. „Zgolono mi włosy, oczy mam spuchnięte
tak, że są trzy razy większe niż zwykle. Opuchnięta jest też twarz”. Żona pastora, która wraz
z dziećmi mieszka w Stanach Zjednoczonych
zachęca do usilniejszego nagłaśniania sprawy.
Już ponad 33 tysiące osób wysłało list do Saida Abediniego. (chn24.pl).
NOWOROCZNY APEL
BRATA DĄBROWSKIEGO
DO WSZYSTKICH CHRZEŚCIJAN
Siostry i Bracia,
zachęcam, abyśmy wspólnie, po
chrześcijańsku przywitali Nowy Rok
2014. O godzinie 23.45 razem uklęknijmy i wspólnie zanieśmy szczerą
modlitwę do naszego Boga, dziękując za wszystko, czego doświadczyliśmy w mijającym roku i prosząc
o Jego błogosławieństwo na rok nadchodzący.
Pamiętajmy, że płynąca z serca
szczera modlitwa wielu ma szczególną moc.
Eugeniusz Dąbrowski
SŁOWO PRAWDY • Numer 12 / grudzień 2013 •
35
2014
prenumerata
Słowo Prawdy to pismo od 1925 roku
wydawane przez Polski Kościół Chrześcijan Baptystów. Towarzyszy nam nieprzerwanie – z wyjątkiem czasu II wojny światowej i najczarniejszego okresu stalinizmu
– przez owe 86 lat. W tym czasie nie tylko
dla baptystów, ale i naszych sąsiadów,
znajomych, wszystkich, którzy szukali
drogi do pojednania się i głębszej relacji
z Bogiem, było wielką pomocą i zachętą.
To pragnienie pozostało wciąż takie
samo. Świat się zmienia, pojawiają się
nowe problemy, ale Boża mądrość niezmiennie uczy nas, jak stawiać im czoła.
Daje łaskę, przebaczenie, siły, zachętę.
Inspiruje, kieruje, motywuje. Stawia wyzwania. Przynagla do dobra i zmusza do
pozostawienia grzechu. Dlatego w Słowie
Prawdy poświęcamy dużo wysiłku, aby
Boże Słowo przybliżać w całym jego bogactwie odniesień do naszego życia.
Wierzymy również, że moc Słowa
Bożego jest widoczna w przemienionym
życiu zarówno jednostek, rodzin, jak
i kościołów. Stąd w Słowie Prawdy świadectwa nawrócenia, Bożej pomocy, ale
również tworzenia nowych inicjatyw
z przekonania, które rodzi się z Bożego
działania w sercach Jego dzieci.
W końcu, Słowo Prawdy to również
skuteczna platforma społeczności między
zborami. Znajdziesz tu relacje, które
sprawiają, że się poznajemy; że wspólnota
w zborach w różnych miastach jest
żywa i autentyczna. Bez niej stajemy się
sobie obcy, nieznani. A przecież to, że
jesteśmy w tak wielu miejscach, może
być wielką zachętą i wsparciem. Przez
świadectwo Bożego działania my stajemy
się błogosławieństwem dla innych, a inni
dla nas!
PRENUMERATA DOSTĘPNA
W WERSJI TRADYCYNEJ LUB
ELEKTRONICZNEJ (plik pdf)
Słowo Prawdy 2014:
Zamów dla siebie i bliskich!
(Warunki prenumeraty wraz z przekazem
zapłaty znajdują się wewnątrz czasopisma.)

Podobne dokumenty