Przysłowia na grudzień

Komentarze

Transkrypt

Przysłowia na grudzień
grudzień 2013
Nr 10 – 12 (131)
Cena 3 zł
(w tym 5% VAT)
issn 1425-3879
Przysłowia na grudzień
Suchy grudzień stoi za to, że sucha wiosna i suche lato.
Mroźny grudzień, wiele śniegu, żyzny roczek będzie w biegu.
W pierwszym tygodniu grudnia, gdy pogoda stała,
będzie zima długo biała.
Grudzień z grzmotami, rok z wiatrami.
Gdy w adwencie szadź na drzewach się pokazuje,
to rok urodzajny nam zwiastuje.
Czwarty grudzień jaki, cały grudzień taki,
piąty grudzień - stycznia czyni znaki,
szósty grudzień luty przepowiada, siódmy grudzień
nam o marcu gada.
ow
s
Jeśli w grudniu często dmucha, to w marcu wciąż plucha.
ka
”
®
TOWARZYSTWO
MIŁOŚNIKÓW
ZIEMI GRODKOWSKIEJ
Grudzień zimny, śniegiem pokryty, daje rok w zboże obfity.
dk
Minął wspaniały bal sylwestrowy, Nowy Rok budzi się
z bólem głowy.
Jerzy Bralczyk „444 zdania polskie”
Wojciech Jaruzelski, przemówienie sejmowe, 10.04.1981
ro
W tym tunelu widać światło nadziei
„Szczęście polega na tym,
aby mieć co robić,
aby mieć kogo kochać,
aby mieć w co wierzyć”
et
aG
To metafora naturalna, pojawiała się w różnych przemówieniach, coś takiego powiedział kiedyś Kennedy w związku z sytuacją w Wietnamie. Ale to jej użycie przez generała zapamiętano
długo, pewnie też dlatego, co było potem.
Tunel to ciemne miejsce. Nasza atawistyczna niechęć do
ciemności przy wjeździe do tunelu, zwłaszcza nieoświetlonego,
ujawnia się od razu. Pojawia się poczucie zagrożenia, coś w rodzaju strachu. Znajdujemy się oto pod ziemią, w czymś długim,
nie wiemy, jak długim, i stosunkowo wąskim, i do tego raczej
niskim. I w czymś, co nie wiemy, kiedy się skończy. Bo tunel
ma dwa wymiary: przestrzenny i czasowy. Podobny do tunelu
jest kanał: też pod ziemią, niejasny. I jeszcze węższy, jeszcze
niższy. I głęboki.
I kanał, i tunel pojawiają się w metaforach skrótowo ujmujących niedogodność sytuacji. „Ale kanał!”. „Ale tunel!”. Nie
jest dobrze.
Więc: znajdujemy się w tunelu. Ale po co o tym mówić? To
przecież przygnębiające, nic z takiego mówienia dobrego nie
może wyniknąć, co najwyżej zrobi się jeszcze bardziej makabrycznie, a nie o to chyba w końcu nam chodzi.
az
Jerzy Bralczyk Porzekadła na każdy dzień
Co za dużo, to niezdrowo
„G
Każde „zbyt”, każde „za”, odnoszące się do przymiotnika, wskazuje, że coś nam się nie podoba, że uważamy, że lepiej byłoby, gdyby
cecha wystąpiła w mniejszym nasileniu. Czasem o tym zapominamy
i do stwierdzenia, że coś jest „zbyt”, „zanadto” czy po prostu „za
jakieś”, dodajemy jeszcze słowa negatywnej oceny.
Niedobrze, gdy za wcześnie, niedobrze, gdy za późno. Źle, gdy
źle - ale za dobrze to też niedobrze. Jak za mało, jasne, że jest nie
tak, jak trzeba, ale jak za dużo, też nie ma się co cieszyć. Albo my
nie powinniśmy tyle mieć czy robić, albo, częściej, ci, co mają za
dużo i mogliby wyciągać z tego wnioski, że mają dobrze. Albo ci,
co przesadzają w robieniu czegoś.
Wiemy, że przesada, nieumiarkowanie w korzystaniu z dóbr
świata może obrócić się przeciw tym, co tak korzystają. Najczęściej
na zdrowiu może się to odbić. To powiedzenie mogłoby więc nosić
znamiona ostrzeżenia. Cóż, kiedy częściej jest wyrazem niechęci
do tych, co za bardzo. Owszem, pozwolilibyśmy na wiele, ale to to
już przesada.
Mike Yaconelli
REKLAMY
Radosnych i pięknych
Świąt Bożego Narodzenia,
a także realizacji wszystkich,
nawet najbardziej wymagających planów
i marzeń w nadchodzącym
Nowym 2014 Roku życzą
Marek Antoniewicz
Burmistrz Grodkowa
Dariusz Gajewski
Przewodniczący Rady
2 wieści z gminy i powiatu
grudzień 2013
– Mężczyźni 16-29: 1. Kamil Karbowiak z Brzegu
(22.27), 2. Paweł Pac z Brzegu (23.46), 3. Piotr Piotrowski z Korfantowa (24.10)
– Mężczyźni 30-39: 1. Tomasz Sobczyk z Wrocławia
(23.56), 2. Łukasz Karasowski z Brzegu(24.16), 3.
Adam Ambrozik z Brzegu (24.25)
– M ężczyźni 40-49: 1. Norbert Czapka z Brzegu
(24.48), 2. Piotr Spaliński z Oławy (24.51), 3. Piotr
Orian ze Zdzieszowic (26.28)
- Mężczyźni 50-59: 1. Henryk Tomczak z Wrocławia
(26.80), 2. Marian Świtoń z Bukownicy (27.39), 3.
Antoni Stankiewicz z Sobótki (27.48)
– Mężczyźni 60+: 1. Szymon Dreksler z Brzegu (31.29),
2. Jan Scigocki ze Strzelec Opolskich (31.45), 3. Zenon Puszczewicz z Pisarzowic (33.42)
- Kobiety 16-29: 1. Marcelina Sztuder z Ostrzeszowa
(29.37), 2. Karolina Mudrak z Wrocławia (30.28), 3.
et
aG
ro
zień Niepodległości coraz częściej świętowany jest również na sportowo. Nie inaczej jest
w Brzegu. W poniedziałek od 11.30 pod ratuszem
zbierali się amatorzy aktywnego spędzania wolnego
czasu. W III Brzeskim Biegu Niepodległości, zorganizowanym przez Wydział Oświaty, Kultury i Kultury
Fizycznej brzeskiego starostwa, udział wzięło ponad
500 osób z wszystkich, w tym bardzo oddalonych
od Brzegu, zakątków Polski. Przygotowano biegi
dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych
i ponadgimnazjalnych, które cieszyły się dużą
popularnością. Najwięcej osób, bo aż ponad 200,
wystartowało jednak w kategorii OPEN, w której
do pokonania była trasa licząca siedem kilometrów.
Poniżej przedstawiamy listę osób, które stanęły na
podium w swojej kategorii wiekowej, a w nawiasach
czas pokonania trasy:
dk
D
ow
s
ka
”
®
III Brzeski Bieg Niepodległości
Patrycja Obodzińska z Pisarzowic (31.32)
– Kobiety 30-39: 1. Barbara Niewiedział z Korfantowa
(25.24), 2. Gabriela Wieloch z Lewina Brzeskiego
(33.01), 3. Agata Krajewska z Oławy (33.13)
– Kobiety 40-49: 1. Renata Gah-Jurczyk z Lewina
Brzeskiego (33.33), 2. Beata Stachura z Nysy (35.24),
3. Emilia Dudek z Nysy (36.25)
– Kobiety 50+: 1. Wiesława Tomczak z Wrocławia
(38.31), 2. Ewa Białas z Lewina Brzeskiego (39.01),
3. Halina Chabasińska (39.19)
Trasę o długości siedmiu kilometrów mieli do pokonania również amatorzy Nordic Walking. Najszybciej
przebył ją Marcin Karkoszka z miejscowości Poloty,
a pierwsze miejsce wśród pań zajęła Elżbieta Grajewska
z Brzegu.
Foto: Mirosław Czoppa
7 NOWYCH CUDÓW POLSKI
M
„G
az
iesięcznik National
Geographic Traveler po raz trzeci przeprowadził plebiscyt na „7
Nowych Cudów Polski”.
Czytelnicy do końca września mogli wybierać spośród 32 najciekawszych,
a wciąż niewystarczająco
znanych miejsc w Polsce.
Walka między kandydaturami o uznanie wśród
turystów z całego kraju, bo
to oni głównie głosowali
w plebiscycie, trwała do
ostatniego dnia. Stawka
była wysoka, bo chodziło nie tylko o sam tytuł,
ale również o to, by znaleźć się w prestiżowym
przewodniku po nowych
cudach Polski, który wydany zostanie przez National Geographic Traveler
w przyszłym roku.
Nad przygotowaniem
tegorocznych nominacji
czuwali patroni merytoryczni – Polska Organizacja Turystyczna i Generalna Dyrekcja Ochrony Śro-
dowiska. Po podliczeniu
głosów okazało się, ze na
liście „7 Nowych Cudów
Polski” znalazły się aż
dwa miejsca znajdujące
się w powiecie brzeskim.
Siódme miejsce zajął Zamek Piastów Śląskich w Brzegu, a szóste
polichromie w kościele
pw. św. Jakuba Apostoła
w Małujowicach. Pierwsze miejsce przyznano
Dolinkom Krakowskim,
drugie Centralnemu Muzeum Włókiennictwa
w Łodzi, trzecie Wzgórzu
Zamkowemu w Cieszynie,
czwarte Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie,
a piąte Wielkiej Synagodze w Tykocinie.
„Po raz kolejny okazało się, że nasz powiat
jest pod względem turystycznym prawdziwą
perłą – mówi Starosta Powiatu Brzeskiego Maciej
Stefański. Czytelnicy tak
prestiżowego magazynu
jak National Geographic
mieli do dyspozycji kilkadziesiąt przepięknych
miejsc znajdujących się
na terenie całego kraju,
a do pierwszej siódemki postanowili wybrać
nasz Śląski Wawel i małujowickie polichromie. To
o czymś świadczy. Ludzie
chcą odwiedzać powiat
brzeski, bo jest tu co zobaczyć. Zdajemy sobie
sprawę z tego potencjału
turystycznego. Dlatego
też niedawno w budynku
znajdującym się przy ulicy
Wyszyńskiego w Brzegu
utworzyliśmy schronisko młodzieżowe. Nie
wszystkich stać przecież
na drogie hotele, a tu można przenocować w bardzo
dobrych warunkach za stosunkowo niewielką kwotę. Serdecznie zapraszam
wszystkich miłośników
turystyki do naszego powiatu. Z pewnością każdy
znajdzie tu coś dla siebie”.
Rzecznik Prasowy
Starosty
wieści z gminy i powiatu 3
11 listopada kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego wypełnił się
do ostatniego miejsca. Przybyły do niego delegacje władz samorządowych, służb mundurowych i wielu mieszkańców powiatu
ka
”
®
grudzień 2013
Las brzozowych krzyży, który stanął przed kościołem pw. Św.
Stanisława Biskupa i Męczennika w Skarbimierzu, był tłem wydarzeń kulturalno-patriotycznych przygotowanych z okazji Dnia
Niepodległości
Na rocznicowych obchodach, jak zwykle, nie zabrakło pocztów
sztandarowych organizacji kombatanckich i społecznych działających na terenie powiatu oraz harcerzy i młodzieży szkolnej
„Witam wszystkich
w ten radosny dzień. 95 lat
temu, 11 listopada, po 123
latach niewoli odrodziła
się Polska” – tymi słowami, podkreślającymi rangę
piątkowych uroczystości,
Starosta Powiatu Brzeskiego Maciej Stefański rozpoczął swoje przemówienie
poprzedzające Apel Poległych. Wspomniał w nim
również o tym, iż „Polska
odrodziła się jako Państwo
silne i liczące się na arenie
międzynarodowej. Stało
się tak dzięki temu, że mieliśmy wielkich i mądrych
przywódców. Nie brakowało przecież wówczas
problemów gospodarczych
i społecznych. Ówcześni
przywódcy polityczni byli
jednak w stanie się porozu-
mieć w imię nadrzędnych
interesów. Józef Piłsudski
i Roman Dmowski mieli zupełnie inne poglądy,
a jednak potrafili wznieść
się ponad różnice w imię
wyższej idei – interesu
Kraju. Dziś, podczas Narodowego Święta Niepodległości, to powinna być
dla nas, współczesnych
– pogrążonych w waśniach
i niezgodzie – wielka lekcja
miłości Ojczyzny”.
W tym roku Apel Poległych odbył się dopiero
o godzinie 17.00 na dziedzińcu Zamku Piastów
Śląskich. W ciemnościach
rozświetlanych blaskiem
pochodni oddano hołd
Polakom, którzy walczyli o wolność Ojczyzny.
O oprawę artystyczną zadbali artyści z Klubu Wojskowego, pod opieką Jany
Koronkiewicz, a o podniosły charakter uroczystości
az
żołnierze 1. Brzeskiego
Pułku Saperów. Tegoroczną oryginalną oprawę
święta widać była nawet
podczas salwy honorowej,
która oddana została z broni maszynowej ulokowanej
na krużgankach „Śląskiego
Wawelu”.
Wcześniej w kościele
p.w. Podwyższenia Krzyża
Świętego odprawiona została msza święta w intencji odrodzonej Ojczyzny.
Po nabożeństwie delegacje
władz powiatu i miasta,
organizacji kombatanckich
i społecznych oraz stowarzyszeń złożyły wieńce pod
tablicą upamiętniającą walczących o wolną Polskę.
Po raz pierwszy uroczyście Dzień Niepodległości
obchodziła również Gmina Skarbimierz. Gości,
wśród których znaleźli się
przedstawiciele środowisk
kombatanckich: (prezesi
dk
głości miały jednak miejsce na dziedzińcu Zamku
Piastów Śląskich.
et
aG
odczas tegorocznego
Narodowego Święta Niepodległości każdy
mieszkaniec powiatu brzeskiego z pewnością mógł
znaleźć coś interesującego
dla siebie. Miłośnicy aktywnego spędzania wolnego czasu mieli szansę wystartować w trzeciej edycji
Brzeskiego Biegu Niepodległości. Fani motoryzacji
mogli podziwiać wystawę
motocykli, a osoby wolące
bardziej klasyczne sposoby świętowania Dnia
Niepodległości mogły
uczestniczyć w uroczystej
mszy świętej odprawionej
w intencji Ojczyzny. Od 8
listopada w Galerii Sztuki
Współczesnej można też
było podziwiać wystawę
kolekcjonerską dotyczącą Tadeusza Kościuszki.
Główne uroczystości upamiętniające odzyskanie
przez Polskę niepodle-
ro
P
ow
s
Powiat brzeski świętował 94. rocznicę
odzyskania niepodległości
kazanie nowego ks. Kapelana Parafii Wojskowej
w Brzegu por. Władysława
Włodarczyka. Cytowani
przez niego – Piotr Skarga,
marszałek Józef Piłsudski,
Adam Mickiewicz czy
Cyprian Kamil Norwid
– to nie tylko autorzy słów
z przeszłości, lecz także
twórcy ponadczasowych
prawd aktualnych po dziś
dzień. Kazanie to z pewnością pozostanie w sercach
i umysłach wiernych przez
długi czas.
Do historii nawiązał też
w swoim przemówieniu
Wójt Gminy Skarbimierz
Andrzej Pulit. Duchowa
uczta to nie wszystko.
Drugą część uroczystości
kombatanci, ich rodziny
i wszyscy wierni spędzili
na świeżym powietrzu, przy
doskonałej grochówce.
Krystian Ławreniuk
Brygida Jakubowicz
Starosta Powiatu Brzeskiego Maciej Stefański przemawia podczas Narodowego Święta Niepodległości
Starosta Powiatu Brzeskiego Maciej Stefański i Przewodniczący
Rady Powiatu Brzeskiego Henryk Mazurkiewicz składają kwiaty
pod tablicą upamiętniającą walczących o wolną Polskę
W Skarbimierzu – Osiedle spotkali się kombatanci i mieszkańcy
powiatu brzeskiego. O wspaniałą oprawę uroczystości zadbali
między innymi żołnierze z 1. Brzeskiego Pułku Saperów
Żołnierze z 1. Brzeskiego Pułku Saperów im. Tadeusza Kościuszki
byli obecni podczas każdej części uroczystości przygotowanych z
okazji 95 rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości
„G
Artystyczną stronę obchodów Narodowego Dnia Niepodległości
zadbali w Brzegu artyści z Klubu Wojskowego, których przygotowała jego kierowniczka – Jana Koronkiewicz
organizacji) Jan Majewski, Benedykt Jędrzejczyk,
Józef Duda, samorządowcy: Brygida Jakubowicz
(Pełnomocnik Starosty ds.
Kombatantów i Osób Represjonowanych), służby
mundurowe i przedstawiciele społeczeństwa Gminy
Skarbimierz, przywitał las
brzozowych krzyży. Ten
niesamowity widok stanowił piękną scenografię do
Apelu Pamięci przygotowanego przez 1. Brzeski
Pułk Saperów oraz występu chóru parafialnego
z kościoła p.w. Św. Stanisława Biskupa Męczennika
w Skarbimierzu.
Bardzo wzniosły, patriotyczny charakter, miała również msza święta
koncelebrowana przez
pięciu księży, na czele
z ks. Stanisławem Grzechynką, której kulminacyjnym momentem było
Tuż przed Apelem Pamięci, na dziedzińcu Zamku Piastów
Śląskich, pojawił się sam Marszałek Józef Piłsudski, ubrany w
charakterystyczny szary mundur
4 wieści z gminy i powiatu
grudzień 2013
11 listopada
ro
dk
Odsłona 2 – to sam dzień 11 listopada w Grodkowie. O godz. 10.00 tradycyjna Msza Święta za Ojczyznę. Proboszcz w asyście wprowadza do kościoła poczty
sztandarowe organizacji kombatanckich, Solidarności, harcerskiej i szkolne. Za
pocztami wchodzą do kościoła przedstawiciele lokalnych władz, obaj burmistrzowie,
wicestarosta brzeski, radny sejmiku wojewódzkiego, delegaci organizacji niepodległościowych, radni.
Homilia wygłaszana przez ks. proboszcza M. Oleksego nawiązuje do rocznicy,
wspomina ofiarę krwi, nawiązuje do tego, że naród Polski ku Niepodległej zawsze
dążył z Panem Bogiem na ustach, co nierozłącznie widać na sztandarach – „Bóg, Honor,
Ojczyzna”. Dzisiejszy wymiar patriotyzmu nie wymaga tego, by ginąć za Ojczyznę,
ale by jej uczciwie, wiernie służyć, nie zapominając o wartościach najwyższych i
wierze Ojców.
Po mszy pod symbolicznym pomnikiem zostaje złożonych kilkanaście wiązanek
kwiatów za tych, którzy oddali życie za Niepodległą.
Następnie większość zgromadzonych udała się do grodkowskiego Domu Kultury,
gdzie wysłuchano koncertu pieśni patriotycznych w wykonaniu chóru „Grodkovia”
oraz zespołu wokalnego z Głębocka „Kokorycz”.
ow
s
Odsłona 1 – związana jest z tym, że w szkołach naszej gminy na różnych poziomach, w różny sposób, na ogół w przeddzień rocznicy Święta Niepodległości odbywają
się uroczyste apele. Często odbywa się to z pełnym ceremoniałem wykorzystującym
sztandar szkolny, symbole narodowe, rozpoczyna odśpiewaniem hymnu państwowego.
W apelach słychać odśpiewywane pieśni patriotyczne związane z legionami,
wykorzystuje się czasem prezentacje multimedialne, odtwarza historyczne migawki
filmowe. Im mniejsza placówka, tym więcej dzieci zaangażowanych w organizację
takiego apelu. Jedni śpiewają, inni deklamują. Niezwykle wzruszające momenty, kiedy maluchy z klas I-III śpiewają pieśni o ułanach, o Pierwszej Brygadzie, o rzeczach
niezwykle poważnych. Jakże często jest tak, że śpiewają nie tylko ci występujący, ale
równie chętnie podchwytują słowa i melodię ci, którzy pełnią rolę widowni.
Na kilka dni przed apelem słychać często na korytarzach, jak ci najmłodsi bardzo
chętnie podśpiewują sobie już zapamiętane zwrotki: „stuk, stuk w okieneczko, otwórz
panieneczko, koniom wody dać...” – to lekcja patriotyzmu, która na pewno coś pozostawi w tych młodych serduszkach i umysłach.
ka
”
®
w Grodkowie
w kilku odsłonach
et
aG
Odsłona 3 – w Kopicach Stowarzyszenie Kobiet wsi Kopice oraz sołtys Kopic
p. Danuta Mrowiec postanowili, aby po raz pierwszy z okazji tego święta zaprosić
mieszkańców wsi na koncert pieśni patriotycznych i ludowych do miejscowej świetlicy.
Na plakacie mającym charakter zaproszenia mowa jest o tym, że po koncercie będzie
wspólna refleksja przy kawie i ciasteczkach.
Przybywa kilkadziesiąt osób. Koncert jest przyjęty niezwykle ciepło, sama inicjatywa jeszcze bardziej – jest obopólna opinia, że trzeba takich spotkań więcej, a okazje
ku temu same się znajdą. Zadowoleni są i organizatorzy, i przybyli goście.
Być może więcej było takich bardzo lokalnych wydarzeń, które świadczą zarówno
o potrzebie wspólnego spotykania się, świętowania i są dowodem na to, że wcale nie
gnuśniejemy i potrafimy się ustosunkować do takich wartości jak wolność, naród,
ojczyzna, patriotyzm.
„G
az
J. Rzepkowski
ow
s
Kiedyś to były święta,
Któż to dzisiaj pamięta
Jak zbierała się cała rodzina
Krewni, bliżsi i dalsi
Dzieci, młodzież i starsi
By Bożego powitać syna
Zawsze dom pełen gości
Zawsze pełen radości
Do wieczerzy stół biało nakryty
I choć czasem wypadło
Więcej gości niż jadła
To każdy przecież od stołu wstał syty
Dziś na stole tak wiele
Takie małe wesele
Lecz radości i gości brakuje
Zapomnieliśmy chyba
Że nie barszczem, nie rybą
Ale sercem się Boga przyjmuje
dk
P
Święta, święta, któż to pamięta
Ten nowoczesny świat
Tak wiele zabrał nam
Święta, święta, śpiew i kolęda
Czy kiedyś zabrzmi znów,
Jak za dawnych lat
„G
az
et
aG
ewnego roku tuż
przed Bożym Narodzeniem telewizja
francuska nadała program, w czasie którego
kamery telewizyjne ustawiono w ukryciu dużego
marketu w Paryżu. Wiele osób wychodziło ze
świątecznymi zakupami.
Młody człowiek pytał niektórych: Czy moglibyście
pomóc młodemu małżeństwu, które przybyło do
Paryża z Palestyny? Są
w trudnej sytuacji. Nic
nie mają, a ona spodziewa
się dziecka. Nikt z zapytanych nie odpowiedział
pozytywnie. Wszyscy
mieli jakieś trudności.
Dopiero właściciel małej
kawiarenki, Algierczyk,
ofiarował swoją pomoc,
pieniądze, samochód do
szpitala, pokój… A gdyby takie doświadczenie
wykonać w naszym kraju,
naszym mieście, jaki byłby jego wynik?
Narodził się wam Zbawiciel! I czy coś się zmieniło na świecie? Patrząc
wokół nas, można powiedzieć, że nic. Na świecie
wiele zła. Ludzie wobec
siebie obojętni. Jest tak
samo jak wczoraj. Dlaczego? Św. Jan Ewangelista
powie, ponieważ Chrystus przyszedł do swoich,
a swoi Go nie przyjęli (J
1,11). Jakże biedny jest
świat i człowiek w nim
żyjący, który nie chce
przyjąć Prawdziwej Miłości. Ale są i ci szczęśliwi, którzy Go przyjęli
i tym dało moc, aby się
stali dziećmi Bożymi (J
1, 12). Ci, przyjmujący
Boga, to cały zastęp tych,
którzy uwierzyli Miłości
i poszli za nią. To ci,
którzy miłują nie słowem
i językiem (1 J 3,18), ale
konkretnymi czynami
wobec ubogich, potrzebujących, opuszczonych,
sponiewieranych przez
ludzi i los, wobec każdego
człowieka.
Narodził się wam
Zbawiciel! I czy coś się
zmieniło w twoim życiu? Adam Mickiewicz
upomina nas: „Wierzysz,
że Bóg narodził się w betlejemskim żłobie, lecz
biada ci, jeżeli nie zrodził
się w tobie?” Czy oprócz
świątecznego wystroju,
zmieniło się twoje serce? Popatrz, oto Bóg tak
umiłował świat, że Syna
swego Jednorodzonego
dał… (J 3,16). Miłość –
to przez nią Jezus stał się
człowiekiem. To dzięki
Miłości Słowo stało się
Ciałem (J 1,14) po to,
abyś wiedział i zrozumiał, że jesteś naprawdę
kochany. Bez względu na
to, kim jesteś, ile masz
lat, w jakim stanie zdrowia. Spójrzmy, jak wielką
jest prostota i delikatność
miłości Boga, miłości,
która ofiarowuje się nam
w Dziecięciu. Bóg przychodzi delikatnie po to,
abyś ufnie otworzył dla
Niego swoje serce.
Bo te piękne święta to
przede wszystkim miłość,
dobroć, ciepło i życzliwość. Takie uczucia
wyzwala i powinna wyzwalać w nas Boża Dziecina. Chcemy, by nikt
nie poczuł się samotny.
Pragniemy wszystkich
przygarnąć i ze wszystkimi dzielić się przeżywaną
radością. Jezus stając się
człowiekiem, pokazał, że
chce zamieszkać w każdym z nas. Dlatego każdy
człowiek jest dla nas nie
tylko bliźnim, najbliższym przyjacielem, ale
i znakiem Boga. To jest
dla nas wskazówka, gdzie
możemy znaleźć to, czego
nasze serce tak pragnie!
W Bogu, który swą miłość
nam objawił w Jezusie
i w ludziach, w których
On mieszka. Nie lękajmy
się, kiedy jesteśmy zagubieni. Jezus jest z nami!
Z nami są także ludzie,
przez których nas kocha.
Lecz od nas zależy, czy
Go przyjmiemy, bo On nie
tylko obdarzył nas wolną
wolą, ale ją szanuje, więc
człowieka Bóg wspomaga, lecz nie wyręcza.
Narodził się wam Zbawiciel! Niech te radosne
słowa pobudzą nas do
miłości, miłości, którą
będziemy się dzielić z innymi. Każdy z nas jest
wezwany, aby być znakiem miłości dla innych.
Poprzez miłość możemy
zmieniać świat i nas samych. I nikt z nas nie jest
bez znaczenia dla historii
świata. Niech te radosne
święta Bożego Narodzenia otworzą nasze serca na
Miłość, która dzięki nam
będzie mogła dotrzeć do
tych, którzy jej poszukują.
Czy jednak dzisiaj rozumiemy jeszcze prawdziwe znaczenie słowa
miłość? Jeśli nie, to św.
Paweł podpowiada nam,
nie tyle czym jest miłość,
co bardziej, jakie cechy
posiada prawdziwa miłość: (4) Miłość cierpliwa
jest, łaskawa jest. Miłość
ro
X Jerzy Młynek
ka
”
Kiedyś to były święta…
®
aktualności 5
grudzień 2013
Kiedyś to były święta
Jak zabrzmiała kolęda
To ją słychać już było z oddali
Nie z kasety, nie z płyty, lecz z prawdziwej ochoty
Wszyscy razem kolędy śpiewali
Kiedyś to był święta
Skromne nieco w prezentach
Lecz bogate tak w radość i wiarę
Para zwykłych trzewików, garść babcinych pierników
Tak cieszyły jak drogi podarek
Dziś choinki z plastiku
Dziś prezentów bez liku
O Jezusie już nikt nie pamięta
W tym ogólnym pośpiechu
W tej gonitwie wśród sklepów
Zapomnieliśmy czyje to święta
Święta, święta, któż to pamięta
Ten nowoczesny świat
Tak wiele zabrał nam
Święta, święta, śpiew i kolęda
Czy kiedyś zabrzmi znów,
Jak za dawnych lat
Święta, święta, któż to pamięta
Ten nowoczesny świat
Tak wiele zabrał nam
Święta, święta, śpiew i kolęda
Czy kiedyś zabrzmi znów,
Jak za dawnych lat
(pastorałka „Gangu Marcela” sł. Marcel Trojan)
nie zazdrości, nie szuka
poklasku, nie unosi się
pychą; (5) nie dopuszcza
się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się
gniewem, nie pamięta
złego; (6) nie cieszy się
z niesprawiedliwości, lecz
współweseli się z prawdą. (7) Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy, we
wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. (8) Miłość nigdy
nie ustaje, [nie jest] jak
proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków,
który zniknie, lub jak
wiedza, której zabraknie.
(1 Kor 13, 4-8).
Nasze rozważania zakończmy pytaniem: czym
tak właściwie dla mnie
jest Boże Narodzenie?
Czy to tylko piękna polska tradycja, rozbrzmiewające kolędy, choinka,
prezenty, czy rzeczywiste
świętowanie narodzin
Syna Bożego? Jest to
pytanie, na które każdy
z nas musi w sercu odpowiedzieć. Pytanie o wiarę.
Wiarę, którą każdy z nas
nosi w swoim sercu. Jaka
ona jest? Czy w ogóle
jest? Może jest to kilka
pięknych dni, a potem tak
jak zawsze… Czy przygotowuję się i przeżyję
Boże Narodzenie, czy tylko tradycyjne czerwone
kartki z kalendarza? Czy
z naszym świętowaniem
nie będzie jak z historią
żywej choinki ustawionej
w mieszkaniu...?
Bo tylko wiara w narodziny Syna Bożego pomaga zrozumieć
wszystko. Pomoże zrozumieć wszyst-ko, gdy
pozwolimy jej wniknąć
w te obszary naszego
życia, w które nawet my
sami nie chcemy siebie
wpuścić. Otwórzmy się
więc na to wszystko, co
niosą ze sobą narodziny
Boga.
Ci więc, którzy żyją
pobożnie, niechże uprzytomnią sobie, że lud pobożny ma być gorliwy
w spełnianiu dobrych
uczynków. Niechże nasza pobożność nie kończy się na pasterce czy
Mszy w Dzień Bożego
Narodzenia, bo może ta
Msza jest tylko zadośćuczynieniem dla tradycji lub sentymentów –
a prawdziwa pobożność
rozciąga się na wszystkie
dni roku.
Wy, którzy to rozumiecie, którzyście oczyścili
mieszkanie serca i przyjęli w nim Chrystusa, a wraz
z Nim Jego prawo i sprawiedliwość – podnieście
głowy wasze: znak żłóbka
jest waszym znakiem,
a Jego błogosławieństwo
– waszym błogosławieństwem i pokój Jego – waszym pokojem.
Wy, którym dano cierpieć coś dla wierności
Chrystusowemu prawu
i sprawiedliwości – podnie-ście głowy wasze:
znak żłóbka jest waszym
znakiem: tam Bóg po raz
pierwszy zapłakał dla
sprawiedliwości.
Podnieście głowy, bo
przyjdzie czas, gdy przeminą: niesprawiedliwość,
nieuczciwość, wyśmiewanie.
Ale i przyjdzie czas,
gdy skończy się i wygoda
– a pozostanie sama dusza, wartość najwyższa.
I wtenczas era chrześcijańska rozpoczęta upokorzeniem żłóbka – zakończy się nieśmiertelną
chwałą duszy.
Otwórzmy się na
Tego, który chce rodzić
się w nas i pamiętajmy
o słowach Mickiewicza:
Wierzysz, że się Bóg
zrodził w betlejemskim
żłobie,
Lecz biada ci, jeżeli nie
zrodził się w tobie….
6 ROZMAITOŚCI I ROZRYWKA
grudzień 2013
ka
”
®
Witamina B6
Dr Krystyna Rosa radzi
Uczestniczy aktywnie aż w 100. reakcjach chemicznych. Bierze udział w przemianie białek i aminokwasów. Wspomaga mózg, zapobiega anemii. Organizm
nie potrafi jej magazynować, a jej zapasy wyczerpują się po miesiącu.
Grupy ludności
Witamina B6
Zalecane normy
dietetyczne
[mg / dzień]
0,5
Dzieci 1-3 lat
Dzieci 4-8 lat
0,6
Chłopcy 9-13 lat
1,0
Młodzież męska 14-18 lat
1,3
Mężczyźni 19-30 lat
1,3
Mężczyźni 31-50 lat
1,3
Mężczyźni 50-70 lat
1,7
Mężczyźni powyżej 70 lat
1,7
Dziewczęta 9-13 lat
1,0
Młodzież żeńska 14-18 lat
1,2
Kobiety 19-30 lat
1,3
Kobiety 31-50 lat
1,3
Kobiety 50-70 lat
1,5
Kobiety powyżej 70 lat
1,5
Kobiety ciężarne do 18 lat
1,9
Kobiety ciężarne 19-30 lat
1,9
Kobiety ciężarne 31-50 lat
1,9
Kobiety karmiące do 18 lat
2,0
Kobiety karmiące 19-30 lat
2,0
Kobiety karmiące 31-50 lat
2,0
et
aG
ro
Profilaktyka:
• kurcze mięśni
• kurcze nóg
• drętwienie rąk
• poranne mdłości
• choroby skórne
• zaburzenia nerwowe
• odporność na insulinę
• zespół napięcia przedmiesiączkowego
• astma
• kamienie nerkowe, anemia, zatrzymanie płynów
• autyzm dziecięcy
• choroby serca
Zalecane normy dietetyczne na Witaminę B6 dla różnych grup ludności*
dk
• bierze udział w przemianie aminokwasów, ułatwia ich rozkład, przemianę
tłuszczów i węglowodanów
• umożliwia magazynowanie energii
• uczestniczy w tworzeniu enzymów, hormonów, hemoglobiny
• uczestniczy w powstawaniu prostaglandyn
• ma wpływ na ciśnienie krwi, skurcze mięśni, pracę serca, prawidłowe
funkcjonowanie układu nerwowego
• zwiększa odporność organizmu
• łagodzi skutki uboczne leków
• wspomaga leczenie nerek
• zmniejsza nadmierne wydalanie kwasu szczawiowego z moczem
• zapobiega tworzeniu się kamieni nerkowych
• pomaga zwalczać ból i zesztywnienia nadgarstka i dłoni
• łagodzi objawy tzw. napięcia przedmiesiączkowego, depresji, drażliwości, bolesności piersi, bólów głowy
• wspomaga leczenie łojotokowego zapalenia skóry, wypadania włosów,
zapalenia warg i języka
ow
s
Funkcje witaminy B6:
Niedobór witaminy B6:
• stany zapalne skóry – dermatitis (łojotokowe zmiany na twarzy, podrażnienie języka i błon śluzowych jamy ustnej
• zapalenie błony śluzowej jamy ustnej (języka, kącików warg)
• zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym (apatia, bezsenność, nadwrażliwość, napady drgawek)
• zwiększona podatność na infekcje
• nadmierne pocenie się
• niedokrwistość makrocytarna
Przedawkowanie witaminy B6:
• przy dłuższym stosowaniu pirydoksalu w ilości 2 g dziennie mogą wystąpić zaburzenia neurologiczne
az
Co wpływa na polepszenie wchłaniania:
witamina B1, witamina B2, witamina B5, witamina H, witamina C,
magnez, cynk
„G
Źródła w żywności:
Występuje w: rybach, wieprzowinie, jajach, wątrobie, niełuskanym (brązowym) ryżu, soi, pszenicy, owocach (bananach), warzywach (kapuście, awokado), orzechach
Zawartość w 100 [g] lub [ml] produktu
Drożdże
Wątróbka
Ziarna soi
Kiełki pszeniczne
Orzechy włoskie
Ryby
Banany
Szpinak
Awokado
Mąka pełnoziarnista
Drób 0,17
[mg]
0,90
0,86
0,72
0,68
0,39
0,34
0,25
0,22
0,17
Bezpieczna maksymalna
dawka nie powodująca
ryzyka efektów ubocznych [mg / dzień]
30
40
60
80
100
100
100
100
60
80
100
100
100
100
80
100
100
80
100
10
*(według Dietary Reference Intakes ustalone przez National Academy of Sciences, Food and Nutrition Board, USA)
Ciekawostki:
• niedobór witaminy B6 utrudnia działanie wapnia i magnezu, miedzi,
selenu
• zbyt mała ilość witaminy B6 obniża ilość witaminy C we krwi, a niedobór
witaminy C zwiększa wydalanie B6
• witamina B6 przyśpiesza i ułatwia wchłanianie magnezu
• witaminę B6 powinni przyjmować ludzie narażeni na promieniowanie,
chorzy na serce, nerki, nowotwory, astmę
Przeprosiny
dla Tadka Zaleskiego i Staszka Wieczorka za pominięcie Ich
w ostatniej gazecie przy podziękowaniu dla osób wchodzących
w skład Komitetu Organizacyjnego powołanego do zorganizowania obchodów 40-lecia współpracy Polskiego Związku Kulturalno- Oświatowego ze Skrzeczonia i Towarzystwa Miłośników
Ziemi Grodkowskiej
składa Janina Podgórna
No cóż! Najczęściej zapominamy o tych, którzy są najbardziej
zaangażowani.
Jednocześnie składam Tadkowi podziękowanie za oprowadzenie po Grodkowie uczestników podróży studyjnej z LGD
„Górna Prosna”.
rozmaitości i rozryWka 7
grudzień 2013
Kącik poezji
WierSze
®
Ola Wêgrzyn
OPĘtanie
Niemy krzyk zabłąkany w drżącej od zmysłów pościeli
Ckliwy pocałunek nadziei w usta beztroski
Miażdżący resztki rozsądku
Chciwa czułość napływająca łzą w oku
Budzi się na nowo oplatając spazmatycznie swoją ofiarę
Bieg życia
W cierniu rozmyślań w bezwonnej pościeli
Odnajduję drugie dno
Krążę wzrokiem między sufitem naszych rys a oknem pełnym wyrzutów,
Stopniowo zbliżam drżące ze strachu dłonie ku zastygłym już marzeniom
Upadam z bezsilnym grymasem rysującym się nie pierwszy raz na mej twarzy,
Odliczam każdą z łez spajającą rozsądek od nowa…
…im wolniej – tym dotkliwiej…
Zasypiam wraz z bezbarwną melodią cichych obietnic (…)
Bezsilna
Stary orzech już zrzucił owoce, liście.
Obnażony wstydzi się swej nagości.
Kikuty gałązek błagają litości
od nisko płynących złowieszczych chmur.
Proszą o pomoc w przetrwaniu zimy,
bo Wiosna przywróci znów życie.
Pewności nie ma, lecz wierzy w to skrycie.
Listopad 2013
Teraz przypomina starego człowieka,
co na zmiłowanie Wiosny czeka,
lecz na jej dobroczynność liczyć nie może;
nie odrodzi się jak stary orzech.
Natura cykli życia przestrzega.
Na nieugiętości praw jej siła polega.
et
aG
az
Z okazji
Świąt Bożego Narodzenia
oraz
Nowego Roku
zdrowia, szczęścia
rodzinnego, wiele optymizmu
wszystkim mieszkańcom
gminy Grodków
i powiatu brzeskiego
„G
życzą
radni powiatowi
Jolanta Szuchta, Jan Bort
i Janusz Rzepkowski
Kiedy był młody, nawet bez liści
jesienią nie wyglądał żałośnie,
gdyż wtedy nie sięgał jeszcze ponurego tła
i zawsze ufał Wiośnie.
Listopad 2013
Aleksander
Kwiatkowski
ro
Majestatyczny powiew nocy
Zawieszony w spirali czasu
Unosi wzrok w kierunku światła
Obłędna wizja cichych westchnień
Spoczywa na dnie serca pośród
mocarnego uścisku ud.
Odpycham każdą z łez, spijam każdą z myśli
Zamykam oczy tonąc w pocałunku w ostatnim nurcie rzeki
Z imieniem na ustach…
Życie w swym biegu nigdy nie ustaje.
Klapsy, nagrody nierówno rozdaje;
raz blasku za wiele, drugi raz cieni.
Takiej huśtawki już nic nie odmieni.
Jak ryba się miotasz w życiowej sieci,
nie wiesz, co złoto, a co tylko śmieci;
czy mleko rozlane zwiastuje klęski,
czy finał konfliktu będzie zwycięski,
komu za życia należna korona,
a komu nic nie da żadna obrona.
Wciąż lawirujesz między wyborami,
a życie biegnie swoimi torami.
dk
Idealny świat w nieskończonej formie bezlitosnej wiary
próbuję wspiąć się wyżej niż potrafię objąć go myślą, nawet go nie chce, nawet go nie
chce…
wijąc się w moich myślach… jest inny, inny, mój…
skręcony bólem otwiera powoli powieki widząc bezkres własnej istoty…
czuję, jak zbliża się delikatnie muskając jadem każdy cień mojego tchnienia…
płynąc w moich żyłach zaciera ślad dawnego życia. Jak nic potrafi zmienić ból w kolor
purpury płynący dalej, mocniej, szybciej wzbijając się ponad ocean wzlotów i upadków,
marzeń i śmierci…kończy płynąc krwią wzdłuż ostatniej chwili,
wzdłuż mnie pośród czegoś…
Siła Natury
ow
s
niesPełniOna
OBietnica
ka
”
Czesława Łachut
F ras z ki
SEKRETARKA
Wpierw była podległa
Z czasem stała się uległa
BOGACTWO
Jaką wartość ma wdowi grosz
Zależy od tego jaki bogaty był mąż
SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ
ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ
Wkładem w jej interes
Był jego młody wiek
PRAWDA
Najczęściej zapamiętuje się tych
Których się skrzywdziło
ISTOTA UCZUĆ
Żeby zrozumieć, co to jest miłość
Trzeba przeżyć zdradę
Humor z zeszytów szkolnych
Antygona naraziłaby swoje życie na Erynie,
gdyby nie pochowała ciała Polinejkosa.
***
Pewnego dnia składając ofiarę przy ołtarzu ogarnęło go (Heraklesa) szaleństwo.
***
A. Einstein, twórca teorii względności, nie miał pojęcia, że stanie się ona jedną
z najważniejszych części bomby atomowej.
***
Wiedza jest bronią, którą powinno się uśmiercić.
***
Gdyby wyszła moja tajemnica miłosna, mogłabym się zapaść pod ziemię.
***
Ludzie żyją w ciągłym tłoku myśli.
***
Antygona stoi nad dylematem.
8 rozmaitości i rozrywka
grudzień 2013
„G
az
et
aG
To było w piątek, popołudnia czas,
Felek z Danturu busem zbierał wiarę,
kto był po trasie, więc do busa lazł,
po jakimś czasie było nas już parę.
Mariusz z Joasią jako pierwsi są,
później jest Kazia z Honoratką razem.
Starosta też z Ludwiką trasę tną
i po Teresę podjeżdżają z gazem!
Dalej jest Janek z nim klamotów moc,
jest długa lampa, lecz bez abażura,
drumla Andrusów i butelek kosz,
gitara, wzmacniacz, no i jakaś rura...
Wreszcie sam Janek wsiada też na tył.
Mości się, pięknie pozostałych wita,
z osiedla bus już wznosi w niebo pył,
w Wojsławiu czeka nas kobita.
Stoi i czeka już zmarznięta ciut,
na sam abażur nie złapała stopa.
Więc skorzystała z uchylonych wrót,
na byle co dziś ciężko złapać chłopa!
Spokojnie busik kilometry tnie,
ktoś opowiada, kima też kto może,
już Częstochowa, znaczy nie jest źle,
a więc nas prowadź dalej dobry Boże!
Krzyż nad klasztorem mocno świeci nam,
Feluś zdrowaśki klepie już pod nosem,
lecz zgubił objazd, no i mamy kram,
miast jechać prosto przyciął gdzieś ukosem...
Pytamy kogoś, ale kręci coś,
że Katowice, w lewo trzy zakręty,
Felek wkurzony, choć to równy gość,
i kląć zaczyna, choć to prawie... święty!
Jak w życiu bywa, jest szczęśliwy traf,
mamy już objazd, czyli znów na trasie.
Byle do przodu, byle już bez gaf,
aby dojechać w przyzwoitym czasie.
Feluś odpocząć potrzebuje już,
znajduje popas obok samolotu,
podjechał ostro aż wzbił w górę kurz
i już siedzimy w starym truchle z LOT-U
bo na pokładzie IŁ-a nie jest źle,
kto chce wypije, a kto chce się naje.
Wszystko było cacy, kawy nie za mało
i bardzo uprzejma była tam obsługa,
tylko z toalety potwornie jechało,
dobrze, że wizyta nie była zbyt długa!
Do Janka telefon, Stasiu jest na linii,
sprawdza, jak jedziemy, czy radę dajemy,
a Jasiek mu mówi, że samolot dymi,
i kołuje czekając, zanim wypijemy …
Dokąd pojechali? Myśli pewnie Stasiek,
przecież sam Danturem jechać im kazałem,
a tu z samolotu zgłasza mi się Jasiek.
Czy mnie pamięć myli, czy źle usłyszałem???
A my sobie dalej, prosto do stolicy,
autonawigacja na nas się wypięła,
tylko pokazuje, jak zaklęta milczy,
a bodaj cholera tę technikę wzięła!
Warszawa bliżej, Felek ciśnie gaz,
wyciska z bryki, co fabryka dała,
niech leci, byle cało dowiózł nas,
byle się ilość rąk i nóg zgadzała!
Kazia nawija, że rowerem gdzieś
kiedyś jechała, peleton zgubiła
o kilometrów sto, no i do tego sześć,
i do wieczora prawie na resztę czekała …
Kazia tak mówi, trzeba wierzyć jej,
choć fantastyką lekko zalatuje,
wiem, że jest kolarz całkiem niezły z niej
i kiedy zechce, ostro pedałuje!
Już prawie Raszyn, to podróży kres,
gdzieś tam ulica, hotel, czeka spanie...
Lecz my nie wiemy, gdzie łóżeczko jest,
o którym marzą panowie i panie?
Ulica w prawo, potem w lewo dwie,
ktoś chce pachołki przestawiać na drodze.
Na dworze ciemno, czyli całkiem źle,
i zawiedzeni już jesteśmy srodze!
Jeden telefon, może nawet dwa,
ktoś podpowiada, ktoś nas oplem szuka.
ro
„Nie do zdarcia”
w podróży
dk
ow
s
ka
”
®
trzeba coś przegryźć, spróbować kropelek.
Słowacja naszych już zaczęła prać …
Ależ nas leją – prawie szlocha Felek!
Kilka toastów, dobrych grzybków smak,
przepyszny pasztet, kiełbaska Honorki,
jest prawie wszystko, miodu tylko brak,
no może by tak choć śledziowe korki...
A nasi w plecy wzięli gole dwa,
Widownia orłów głośno wygwizdała,
Ciężki początek ten Nawałka ma,
bo trzecia liga wpiernicz naszym dała!
Koniec kolacji, znaczy pora spać,
kobitki kuchnię zgrabnie posprzątają,
ach ci piłkarze, orzesz kurna mać,
i jeszcze taką kasę za to mają …
Rano śniadanko, w kuchni praca wre,
to nasze Panie bardzo się starają,
robią nam amciu, każdy więc coś zje,
tylko niektórzy na noc narzekają!
Chłopcom w tartaku ponoć przyszło spać
lub udarówką ktoś tam robił dziury,
to Jasiek tak na nosie umie grać
i nockę całą leciał z grubej rury!
Felek coś cmokał, bo nadzieję miał,
że sposób stary choć trochę pomoże,
a Jasiek jak parowóz ostro grzał
lub jak borsuki po jedzeniu w norze...
Mariusz zagwizdał, licząc na to, że
sposób prastary chrapanie uciszy,
lecz się pomylił, oj co to, to nie,
wciąż gulgotało coś z Jaśkowej dyszy …
Nieważne było, jak leżał nasz Jaś,
na plecach, bokiem czy nawet na brzuszku,
nie można było przy tym wcale spać,
jak ten agregat warczał wciąż na łóżku!
Kawa, herbatka i co tam kto chce,
pani grzeczniutko wszystko nam podaje,
Felek się złości, ale radę da,
a nawigacja ciągle głupa stuka!
Mariusz na przodzie jak przewodnik siadł,
to z dżipiesem, to trochę na czuja,
jakoś po ciemku, ale drogę zgadł,
Jesteśmy w domu! Bracia, Alleluja!
Umyte buzie, lecz nie pora spać,
I tak do rana jechał Jasiek nam,
Okęcie obok, to był pikuś mały,
nawet obrazy wyłaziły z ram
i psy w Raszynie też się nie wyspały...
J. Rzepkowski 15-16.XI.2013 roku
Przyśpiewki
podróżne
Rf Oj dana, oj dana....
Jedziemy z Warszawy, nie do zdarcia grupa;
wszystko było dobrze, lecz akustyk – dupa.
Rf
Ten, co przy mikserze przesuwał klawisze,
durny albo głuchy, mówił – nic nie słyszę.
Rf
Ludziska klaskali, śmiali, tam gdzie trzeba,
dobrześmy wypadli – ciut pomogli z nieba …
Rf
Chociaż nas w programie ciągle przesuwali,
od naszej Ludwiki po nosie dostali!
Rf
Stwierdziła, że u nas wcale nie są chamy,
ale już ze sceny zepchnąć się nie damy!
Rf
Pokażemy program, choć nas wygryzają,
szrot nie mikrofony Ludwice wciskają!
Rf
Jurorom zabiliśmy niezłego ćwieka,
Grupa NIE DO ZDARCIA na nagrodę czeka!
Rf
Co by nie powiedzieć, byłyby to jaja,
tak za tydzień jechać miała zgraja.
Rf
Znowu do Warszawy by nas zaprosili,
burmistrza z torbami byśmy wnet puścili!
Rf
Wieczorek by mówił: A ja wam nie wierzę,
po nagrodę jedzie...Kazia – na rowerze!!!
Rf
Dobrze mieć marzenia i my też je mamy
i na werdykt JURY – cierpliwie czekamy!
J. Rzepkowski 16.XI.2013
w drodze powrotnej
z Warszawy
rozmaitości i rozrywka 9
grudzień 2013
ka
”
Extation – Czechy
dk
ow
s
Fairy Tale Show – Ząbkowice Śląskie
Deadpoint – Wrocław
et
aG
ro
Muzyczna Jesień za nami. W trakcie dwóch dni
konkursowych zaprezentowało się 12 zespołów. Jury
w składzie:
Janusz Niekrasz – muzyk, gitarzysta basowy. Członek zespołu TSA. Twórca solowego projektu Janusz
Niekrasz Band.
Dawid Dzienisieńko – kompozytor, autor tekstów,
muzyk, gitarzysta zespołu CONTRA oraz zespołu SZYMONA WYDRY „CARPE DIEM”, realizator dźwięku
zespołów MIXTURA i OCN oraz wielu innych zespołów
związanych z Agencją Artystyczną Djak z Wrocławia.
Kamil Raciborski – wokalista zespołu Eastwestrockers oraz zespołu Mixtura, znany z gościnnych udziałów
na płytach: Maleo Reggae Rockers, Sidneya Polacka,
Grubsona, Molesty i Jamala. Obecnie trwają prace nad
solowym projektem zatytułowanym GRIZZLY DRYSKULL
Maciek Wasio – kompozytor, autor tekstów, gitarzysta i wokalista kiedyś zespołu Ocean dziś OCN. Zespół
koncertuje w Polsce i za granicą, w tym roku gościł na
wszystkich najważniejszych festiwalach w Polsce, m.in.
suportowal BIONCE na stadionie Narodowym w ramach
Orange Festiwal. W tym roku ukazał się ich najnowszy
album Waterfall .
Stanisław Wieczorek – muzyk, oraz dyrektor OKiR
w Grodkowie, pomysłodawca i realizator Festiwalu
Muzyczna Jesień
Jerzy Wojtczak – od początku związany z MUZYCZNĄ JESIENIĄ. Szef agencji artystycznej: Imprezownia,
Delta, Studio Fun Music. Przyczynił się do tego, aby
laureaci Festiwalu brali udział w Debiutach Opolskich.
Hubret Żuk – Szef muzyczny Radia Nysa fm
przyznało:
wyróżnienie dla zespołu Edward With Gun – Kraśnik
III miejsce dla zespołu Deadpoint – Wrocław
II miejsce dla zespołu Extation – Czechy
I miejsce dla zespołu Fairy Tale Show – Ząbkowice
Śląskie
®
MUZYCZNA JESIEŃ
Wykład w bibliotece
26
„G
az
listopada w Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej w Grodkowie odbył się
wykład Wandy Małgorzaty Cebulki na temat: „Historia grodkowskich cmentarzy
i miejsc pochówków”. Autorka kilku książek dotyczących regionu grodkowskiego w
ciekawy sposób przedstawiła historię cmentarzy w Grodkowie oraz miejsc, w których
znajdowały się lub znajdują do tej pory szczątki zmarłych ówczesnych mieszkańców
Grodkowa lub poległych żołnierzy. Pani Wanda urozmaiciła swój wykład zdjęciami
ukazującymi najstarsze groby na obecnym cmentarzu, a także miejsca, gdzie dawniej
znajdował się cmentarz ewangelicki i cmentarz żydowski.
Wykład był organizowany w ramach projektu Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej: „Historia lokalna na przykładzie wybranych powiatów, miast i gmin”. Źródłem
finansowania projektu są środki Mniejszości Niemieckiej będące w dyspozycji Fundacji
Rozwoju Śląska oraz Wspierania Inicjatyw Lokalnych pochodzące z wcześniejszych
dotacji Rządu Niemieckiego.
Łukasz Kubik
MiGBP Grodków
Edward With Gun – Kraśnik
KONKURS
„CIASTA I CIASTECZKA BOŻONARODZENIOWE”
Konkurs współfinansowany jest ze środków Unii Europejskiej
w ramach działania:
Funkcjonowanie lokalnej grupy działania
– nabywanie umiejętności i aktywizacja
Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007 – 2013.
Organizatorem konkursu jest Lokalna Grupa Działania „Złota Ziemia”,
której Biuro mieści się w Grodkowie przy ulicy Elsnera 15.
Konkurs przeznaczony jest dla Kół Gospodyń Wiejskich, sołectw
i organizacji pozarządowych działających na obszarze objętym
Lokalną Strategią Rozwoju LGD „Złota Ziemia”.
Wyżej wymienieni adresaci będą uczestnikami konkursu podczas Jarmarku
Bożonarodzeniowego, który odbędzie się 15 grudnia 2013 r. w Ośrodku
Kultury i Rekreacji w Grodkowie w godz. 10,00 – 13,00.
Regulamin Konkursu i Karta Zgłoszenia znajdują się na stronie
www.zlotaziemia.org
Nagrody
1. Laureat:
I miejsca w konkursie otrzyma nagrodę rzeczową o równowartości 500 zł
II miejsca w konkursie otrzyma nagrodę rzeczową o równowartości 400 zł
III miejsca konkursie otrzyma nagrodę rzeczową o równowartości 300 zł
2. Wyróżnienia:
12 wyróżnień nagrodą rzeczową o równowartości 100 zł
Organizator zastrzega sobie prawo do innego podziału nagród .
Zapraszamy do udziału w konkursie.
10 rozmaitości i rozrywka
grudzień 2013
Niezwykła rocznica u Wiesława Łągiewki
®
Upominek już jest i… nie jest
Monika GAPIŃSKA
ka
”
C
dk
ow
s
zy można samemu
sobie sprawić prezent z wyjątkowej
okazji? Dlaczego nie! lak
właśnie zrobił szczeciński
aktor Wiesław Łągiewka. Nagrał dwupłytowy
album, który ma być dla
niego upominkiem z okazji 40. rocznicy dnia, kiedy
po raz pierwszy stanął
na scenie... Jak zaznacza
aktor, wszystkie piosenki
mają dawać radość przede
wszystkim słuchaczom.
ro
Dwupłytowy album Wiesława Łągiewki to prezent, jaki artysta sprawił słuchaczom i... sobie. Materiał już
jest nagrany, ale czeka na wydanie. A tak będzie wyglądała okładka.
aktor. – Okazało się to
jednak niemożliwe, bo
nie miałem ukończonych
przynajmniej trzech lat
szkoły muzycznej. Wróciłem zatem do rodzinnego
Grodkowa, gdzie zostałem nauczycielem wychowania muzycznego.
Pracowałem tam bardzo
intensywnie, prowadząc
zespół mandolinistów
i chór. Ale ciągle marzyłem o studiach. Profesor
Zbigniew Letza z liceum
powiedział mi, że w Ło-
dzi otwierają nowy wydział i że może bym tam
spróbował. I tak zaczęła
się moja przygoda z teatrem, którego wcześniej
w ogóle nie brałem pod
uwagę.
No i tu dochodzimy do
owej ważnej daty w życiu szczecinianina – 8
października 1973 roku,
kiedy to stanął po raz
pierwszy na scenie. To był
szczególny dzień w życiu
aktora. Zatem i prezent
musiał być wyjątkowy.
et
aG
To był 8 października,
40 lat temu. Młodziutki
wówczas Wiesiu Łągiewka zagrał w Teatrze Wielkim w Łodzi, w „Weselu
Figara” Mozarta, rolę
Antonia.
– To był spektakl
dyplomowy w Wyższej
Szkole Muzycznej –
wspomina aktor. – Studiowałem tam na Wydziale Wokalno-Aktorskim.
W owym przedstawieniu
grałem rolę ogrodnika,
takiego lekkiego pijaczka.
Dlatego koledzy żartowali
potem ze mnie, mówiąc
„ogrodniczek alkoholiczek”. Na studiach uczyli
nas ci sami profesorowie, którzy wykładali
w słynnej łódzkiej szkole
aktorskiej, oraz mieliśmy
zajęcia muzyczne.
Na te studia W. Łągiewka trafił nieco przypadkiem.
– Ukończyłem Liceum
Pedagogiczne w Brzegu,
a potem chciałem pójść
do Akademii Muzycznej
w Katowicach – opowiada
z babcią albo dziadkiem
– mówi W. Łągiewka. –
Zresztą, liczę na to, że
kiedyś sięgną po nią moje
wnuki – obecnie dwuipółletni Staś i kilkumiesięczna Gabrysia – dodaje aktor.
Książeczka będzie też
ważna w przypadku drugiego krążka albumu. Mają
tu być bowiem opisane historie związane z piosenkami, będące jednocześnie
kroniką szczecińskiego
środowiska artystycznego.
Wśród kompozytorów
i autorów tekstów utworów na płytach znaleźli
się m.in.: Zbigniew Zamachowski (aktor napisał
muzykę do utworu nieżyjącej Agnieszki Mazurek),
Artur Daniel Liskowacki,
Jan Kanty Pawluśkiewicz,
Adam Opatowicz, Krzysztof Baranowski, Janusz
Stalmierski, Andrzej Poniedzielski, Barbara Stenka, Tadeusz Klimowski,
Bruno Gościniak, Ryszard
Leoszewski, Urszula Piotrowska, Magda Melnicka-Sypko oraz koledzy
z liceum – Henryk Lewicki i Leonard Kaczanowski.
A także Julian Tuwim
i Konstanty Ildefons Gałczyński.
Na albumie nie mogło
zabraknąć córki W Łągiewki – Marty Łągiewki,
artystki szczecińskiego
Teatru Lalek „Pleciuga”.
Wspólnie zaśpiewali
w dwóch piosenkach,
aktorka też wykonała solo
kołysankę pt. „Mruczanka”. Warto dodać, że autorem okładek płyt jest
znakomity artysta Leszek
Żebrowski.
az
Śniadanie daje moc
„G
W Publicznej Szkole Podstawowej w Kopicach program prowadziła klasa II wraz z wychowawczynią p.
Zofią Rzepkowską oraz rodzicami.
Na dzień 8 listopada klasa II przygotowała okolicznościowy apel, w trakcie którego dzieci przebrane zainscenizowały krótkie spektakle dotyczące spożywania
owoców, utrzymywania czystych rąk oraz udzielania pomocy w przypadku konieczności wezwania pogotowia.
W sposób lekko żartobliwy dzieci ukazały wagę poruszanych problemów. Apel zakończono odśpiewaniem
w języku angielskim piosenki o potrzebie i radości z
jedzenia owoców. Wszyscy uczestnicy apelu (100%
szkoły) zostali poczęstowani świeżymi owocami.
W szkole, pamiętając o tym, że nie tylko śniadanie
daje moc, prowadzona jest dla klas I-III akcja „Owoce
w szkole”, a w klasach I-VI dla ponad 85 % uczniów
również akcja „Mleko w szkole”.
Ponad 65 % uczniów spożywa również smaczne
obiady w szkole.
Z. Rzepkowska
Ten upominek już jest
i... nie jest. Dwupłytowy
album został już nagrany, ale ciągle czeka na
wydanie. W. Łągiewka
szuka bowiem sponsorów,
którzy chcieliby wspomóc pojawienie się płyt
w sklepach.
Album składa się
z dwóch części – jedna to płyta pt. „Piosenki
ze scenki” (dla dzieci),
a druga to krążek pt. „Pioseny ze sceny” (dla dorosłych). Na pierwszej
są oczywiście piosenki
(w tym te ze spektakli),
ale też zgadywanki, „dośpiewywanki”, ćwiczenia
dykcyjne dla najmłodszych. Do całości ma
być dołączona książeczka
z dokładnym opisem, co
trzeba wykonywać w danym momencie podczas
słuchania płyty:
– Zgodnie z moim pomysłem, ma to być rodzinna płyta. Taka, przy której
dobrze się bawi dziecko
z mamą albo tatą, może
rozmaitości i rozrywka 11
grudzień 2013
„G
az
–Aleksandra Sawicka (tytuł Mistrza Polski)
w kat. F1N juniorów młodszych
–Łukasz Adamowicz (tytuł II Wicemistrza
Polski w kat. F1N junior
–Aleksandra Sawicka (tytuł Mistrza Polski)
w kat. F1L
–Dawid Pragnący (tytuł Wicemistrza Polski)
w kat. F1L
– Karina Sawicka (tytuł II Wicemistrza Polski)
w kat. F1L
–Drużynowe Mistrzostwo Polski
w kat. F1N juniorów młodszych
–Drużynowe Mistrzostwo Polski
w kat. F1L
Troje nowych członków sekcji uczęszczających na zajęcia zaledwie od miesiąca zajęło bardzo dobre miejsca,
plasując się w połowie stawki mistrzostw.
Od lat zarówno instruktorami jak i trenerami grodkowskich modelarzy są pasjonaci modelarstwa Sylwia
i Tadeusz Sawiccy.
Pani przygotowała tylko
odpowiedni zapas ciepłej
herbatki, aby było czym
popijać domowe specjały.
Oczywiście jednym z
najważniejszych punktów
programu było wspólne
spanie na jednej sali w
warunkach iście poligonowych. Choć to, co się
działo nieomal do rana,
trudno było nazwać spaniem. Chichoty, szeptania,
podświetlanie latarkami,
telefonami komórkowymi. Jeżeli komuś udało
się zasnąć przed północą,
to musiał być chory albo
co najmniej głuchy na to
wszystko, co się działo
na sali. Kiedy jedni już
prawie że zasypiali, to inni
już się budzili. Faktycznej
ciszy nocnej było może ze
2-3 godziny. I o to właśnie
chodziło.
Rankiem niektórzy budzili się z buziami pomalowanymi jak Indianie,
ow
s
et
aG
Modelarze z Grodkowa
zajęli następujące miejsca:
ro
o raz kolejny grodkowscy modelarze działający przy
Ośrodku Kultury i Rekreacji udowodnili, że są jedną
z najlepszych sekcji w kraju.
W odbytych niedawno Mistrzostwach Polski całkowicie zdominowali zawody zdobywając siedem medali, w
tym cztery złote; dwa indywidualne tytuły Mistrza Polski
oraz dwa drużynowe tytuły Mistrzów Polski.
Zawody odbyły się w dniach 8-10 listopada br. w
Suwałkach. W imprezie wystartowało 77 zawodników
i zawodniczek z całej Polski. Rywalizowano w dwóch
kategoriach modeli: F1N (szybowce halowe) i F1L
(modele halowe z napędem gumowym).
zostawiając pociechy pod
opieką wychowawczyni).
Kiedy już wszyscy i
wszystko zostało dostarczone i z grubsza rozłożone po sali gimnastycznej,
odbyło się oczekiwane
czytanie. Największy entuzjazm wzbudziła „Legenda o Popielu”. Ona też
w doskonale pobudzała
wyobraźnię przy malowaniu, ale także odgrywała
niemałą rolę nocą, kiedy
każdy szmer i skrobanie mogło się kojarzyć z
bohaterkami, które skonsumowały niedobrego
władcę wraz z jego żoną.
Zainspirowani czytaniem uczestnicy nocnego
czytania tworzyli plakaty do poszczególnych
legend i baśni pracując
w dobranych zespołach.
Potem była bardzo późna
kolacja, bo każdy przecież przytargał z domu
to, co lubi najbardziej.
dk
P
ała Polska czyta dzieciom, ale czyni to na
zajęciach pozalekcyjnych,
na lekcjach, na przerwach,
a w Kopicach po raz kolejny odbyło się nocne czytanie baśni i legend. Klasa
II oraz aktorzy szkolnego
teatrzyku SUFLEREK
(łącznie blisko 30 dzieci)
postanowili połączyć czytanie z nocną przygodą w
szkole. Umówiono się na
noc z 8 na 9 listopada.
Oczywiście za zgodą
rodziców, którzy dostarczyli pociechy na noc do
szkoły, przywieźli śpiwory, karimaty, wielkie dmuchane materace, poduszki,
prowiant i co tylko było
potrzebne. Wychowawczyni zadbała o materiały
do rysowania, malowania,
zestaw baśni i legend.
Niezbędni byli do czytania oczywiście rodzice
(po czytaniu pojechali
do domowych pieleszy,
inni zaplątani w swoich
śpiworach i piernatach,
jeszcze inni ze zdziwieniem konstatowali, że
przez noc krasnoludki pospuszczały im powietrze z
materacy.
Od szóstej rano pomimo wolnej soboty (w
domu to nie do pomyślenia) już niemal nikt nie
spał i kiedy przed ósmą
zaczęli się pojawiać rodzice po odbiór swoich
pociech, stawali osłupieni,
że te już są gotowe do wymarszu, że wszystko jest
popakowane, poskładane,
a w salach jest czyściutko,
nie ma śladu po ich nocnych rozbojach.
Dzieci, czytające mamy
i wychowawczyni (wyjątkowo niedospana) stwierdziły, że rzecz jest warta
powtórzenia w kolejnym
roku szkolnym.
ka
”
C
®
Nocne czytanie w Kopicach
Złoci modelarze
z Grodkowa
Z. Rzepkowska
wychowawczyni klasy II
12 rozmaitości i rozrywka
grudzień 2013
Materiały zawierające informacje o szkołach ponadgimnazjalnych, zawodach, zawodach przyszłości.
III.Zajęcia zawodoznawcze (grupowe) zorganizowane w Zespole Szkół w Jędrzejowie z klasami
drugimi i trzecimi gimnazjum.
ow
s
Młodzież brała udział w zajęciach przygotowujących
ją do prawidłowego wyboru szkoły ponadgimnazjalnej i
zawodu. Poprzez udział w lekcjach zawodoznawczych
młodzież miała możliwość kształtowania aktywnej
postawy wobec swojego życia zawodowego. Głównym
celem zajęć było podniesienie świadomości uczniów nt.
indywidualnych cech, mających odniesienie do dalszej
edukacji i przyszłej pracy oraz funkcjonowania w zespole zadaniowym. Umożliwiły one również rozpoznanie
własnych, mocnych stron.
Uczniowie korzystali także z konsultacji indywidualnych.
IV. Praca z kwestionariuszem zawodowym
Młodzież badała swoje preferencje oraz określała
mocne strony. Zajęcia pomogły uczestnikom uświadomić sobie posiadany potencjał, który może być ważnym
atutem na rynku pracy i wspomóc ich w poszukiwaniu
zatrudnienia. Dzięki nim można było uzyskać podstawowe informacje na temat orientacji zawodowej osób
badanych.
ro
dniach 14 – 20 października 2013 r. odbyła się
piąta, jubileuszowa edycja Ogólnopolskiego
Tygodnia Kariery. Jak co roku Poradnia PsychologicznoPedagogiczna w Grodkowie włączyła się wraz ze szkołami
gimnazjalnymi (Gimnazjum w Jędrzejowie i Gimnazjum
w Olszance oraz Gimnazjum dla Dorosłych w Grodkowie)
do obchodów święta poradnictwa edukacyjno-zawodowego. Tegoroczne hasło Tygodnia Kariery brzmiało:
Odkryj talenty swojego dziecka. Stowarzyszenie Doradców Szkolnych i Zawodowych, inicjator wydarzenia,
chciał tym razem skierować uwagę opinii publicznej na
inicjatywy, ułatwiające identyfikowanie potencjału osób
stojących przed wyborami edukacyjno-zawodowymi.
Określenie drzemiących w dzieciach i młodzieży możliwości, wydobywanie na światło dzienne ich mocnych
stron to przecież pierwszy krok w długiej wędrówce do
upragnionej kariery zawodowej. Poradnia w Grodkowie
przez ostatnie 2 tygodnie realizowała zadania z zakresu
poradnictwa zawodowego, włączając w to przede wszystkim młodzież, która chętnie korzysta z zaproponowanych
przez doradcę form pomocy wspierających planowanie
kariery zawodowej. Odbywały się spotkania, warsztaty i
rozmowy ze specjalistami, którzy przybliżali młodzieży
sposób zdobywania informacji na temat prawidłowego
wyboru zawodu i kierunku dalszego kształcenia. Placówka
nasza zapewniła specjalistyczną pomoc uczniom w podejmowaniu optymalnych decyzji w zakresie prawidłowego
wyboru zawodu i kierunku dalszego kształcenia poprzez
udostępnienie i upowszechnienie informacji zawodowej
oraz udzielanie porad uczniom i ich rodzicom.
Zadania realizowane przez Poradnię w ramach OTK
przedstawiają się następująco:
dk
W
ka
”
®
Ogólnopolski Tydzień Kariery
w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej
w Grodkowie
V.
Projekcja filmów o tematyce zawodowej
et
aG
I.Udzielanie porad zawodowych uczniom klasy
trzeciej Gimnazjum w Jędrzejowie.
„G
az
II. Punkt informacji zawodowej w Zespole Szkół
Jędrzejowie.
Młodzież miała możliwość zapoznania się z tematyką dotyczącą wyboru szkoły i zawodu, planowania
kariery zawodowej, wyborów edukacyjno-zawodowych;
poznała zawody – zadania i czynności wykonywane w
danym zawodzie, wymagane predyspozycje, warunki i
środowiska pracy, możliwości podjęcia pracy.
VI. Punkt informacji zawodowej w Poradni i
Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Olszance – gimnazjum.
Zorganizowano wystawę pod hasłem „Dobry zawód
otwiera bardzo wiele drzwi”
Zaprezentowano następujące materiały:
• zawody przyszłości;
• informatory o zawodach szkolnictwa zawodowego;
• oczekiwania pracodawców;
• jak zdobyć wymarzną pracę?
• gdzie pracować? (informator o zawodach)
• teczki zawodoznawcze – przewodniki po zawodach.
VII. Ogłoszenie konkursu plastycznego „Mój wymarzony zawód”
Swój udział zgłosiły szkoły podstawowe i gimnazjalne
gminy Grodków i Olszanka.
12.XI.2013 r. w Bibliotece Gminnej w Grodkowie
przy ul. Kasztanowej 3 przedstawiono wyniki konkursu.
Komisja w składzie:
Witold Pietruk – przewodniczący Komisji
Ewa Gielas – członek Komisji
Anna Tyczyno – członek Komisji
Po długich obradach Komisja wyłoniła najlepsze
prace plastyczne uczniów w kategorii:
Szkoła podstawowa:
1.Alicja Przedwojewska – PSP3 w Grodkowie,
kl. VI
2.Julia Brączek, PSP Kopice kl. VI
3.Ewa Michalska, PSP3 w Grodkowie, kl. VI
Wyróżnienia:
1.Aleksandra Ogonowska, PSP3 w Grodkowie,
kl. VI
2.Julia Łoza, PSP Gnojna, kl. IV
rozmaitości i rozrywka 13
grudzień 2013
Szkoła gimnazjalna:
1.Wiktoria Ubik, PSP Kopice, kl. I
2.Sandra Juraszek, SP Michałów, kl. III
3.Mateusz Stolarczyk, PSP Kopice, kl. III
®
Na uroczystość przybyli nagrodzeni uczniowie wraz z
nauczycielami. W uroczystości wzięli udział zaproszeni
goście:
1.P. Alicja Biesaga – dyrektor Gminnej Biblioteki w
Grodkowie.
2.P. Zdzisław Pałka – dyrektor Gminnego Zarządu
Szkół i Przedszkoli w Grodkowie.
Wyróżnienie:
1.Klaudia Mazur, PSP Gnojna, kl. V
Kontynuacją działań zawodoznawczych organizowanych przez Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną w
Grodkowie będą spotkania z młodzieżą w:
ka
”
Wyróżnienie:
1.Karolina Nesterak, GP1 Grodków, kl. II b
Wyróżnienie: Kamila Godek, GP1 Grodków, kl. II c
2.Wyróżnienie specjalne: Kuś Sławek PSP Kopice,
kl. II
A oto zdjęcia z uroczystego wręczenia nagród
uczniom za najlepsze prace plastyczne.
1.Gimnazjum Publicznym Nr 2 w Grodkowie,
2.Gimnazjum Publicznym Nr 1 w Grodkowie,
3.Liceum Ogólnokształcącym w Grodkowie,
4.Zespole Szkół Rolniczych w Grodkowie.
lowali sobie zaufania, jakiego udzielili im podczas
głosowań radni, życząc
sobie sukcesów w dalszych
pracach Rady. Nowy przewodniczący zaznaczył,
że postara się pokierować
Radą nie gorzej od swojego poprzednika, dokładając wszelkich starań, by
działalność Rady była jak
najbardziej efektywna.
Dalsza część posiedzenia to rozmowy na
temat programu dotyczącego uzależnień: przewodniczący zreferował
stan zaawansowania prac
nad jego realizacją, poinformował o wynikach
rozmów z kierownikiem
ośrodka MONARU w
Graczach, panem Wojciechem Fijałkowskim,
przedstawił także plan
działań na najbliższe tygodnie, zwracając szczególną uwagę na rozstrzygnięcie konkursu na skecz p.t.:
„Uzależnienia w krzywym
zwierciadle”, które ma na-
stąpić w drugim tygodniu
grudnia. Zaapelował do
radnych, by rozpropagowali to przedsięwzięcie w swoich szkołach.
Zreferowanie szczegółów
dotyczących pozostałych
punktów programu przesunięto do omówienia na
komisjach, których spotkania ustalono na kolejny
tydzień.
Tej części posiedzenia
ze szczególną uwagą przysłuchiwała się Pełnomocnik Burmistrza d/s profilaktyki i rozwiązywania
problemów alkoholowych,
pani Barbara Knap, służąc
radnym swoimi cennymi
wskazówkami i pomysłami. Wśród gości zaproszonych na sesję znaleźli
się również pani Elżbieta
Zajchter, inspektor ds.
Rady Miejskiej oraz sekretarz Urzędu Miejskiego,
pan Andrzej Romian.
W piątek 8 listopada w
sali obrad Rady Miejskiej
w Grodkowie odbyła się
uroczystość wręczenia
medali Za Długoletnie
Pożycie Małżeńskie , dokładnie za 50 lat trwania w
związku małżeńskim.
Z okazji Złotych Godów prezydent Rzeczpospolitej przyznał okolicznościowe medale niżej
wymienionym parom :
Kazimierzowi i Kazi65 lat w małżeństwie H. i M. Szczurowscy
mierze Beneda z Grodkowa,
Andrzejowi i Annie Biernat
z Osieka Grodkowskiego, Januszowi i Czesławie Bireckim z Kopic, Janowi
i Bronisławie Ilów z Grodkowa, Julianowi i Józefie Jurytom z Grodkowa,
Stanisławowi i Teresie Klęka z Grodkowa, Józefowi i Teresie Kwaśniak z
Grodkowa , Janowi i Helenie Tokarskim z Goli Grodkowskiej. Z przyczyn
losowych ni dotarli na uroczystość wręczenia medali państwo Jan i Helena Gul
z Gnojnej oraz Fryderyk i Anna Krupa z Jędrzejowa.
Ponadto specjalnymi gośćmi wyróżnionymi przez Burmistrza Grodkowa byli
państwo Helena i Mieczysław Szczurowscy z Głębocka obchodzący 65 rocznicę
związku małżeńskiego, która ma w tym wypadku nazwę Rocznicy Żelaznej.
Dekoracji medalami dokonał burmistrz M. Antoniewicz , który złożył jubilatom
serdeczne życzenia stwierdzając, że ich życie winno być przykładem dla młodych.
Organizatorem uroczystości był Grodkowski Urząd Stanu Cywilnego.
Miłosz Krok
Opiekun Młodzieżowej Rady
Miejskiej
J. Rzepkowski
„G
az
et
aG
nia 08 listopada 2013
odbyła się kolejna sesja Młodzieżowej Rady
Miejskiej. Obrady zdominowały wybory nowego
„szefa” Rady, w związku
z rezygnacją ze stanowiska Konrada Nowickiego.
Ustępujący przewodniczący oświadczył, że w związku z licznymi obowiązkami
nie jest w stanie dalej kierować pracami młodzieżowych radnych, dlatego
rezygnuje ze swojej funkcji. W wyniku ponownego
głosowania nowym przewodniczącym został uczeń
LO, Krzysztof Dziedzic,
zwalniając tym samym
stanowisko wiceprzewodniczącego. Koniecznym
stało się zatem przeprowadzenie kolejnego głosowania, celem wyłonienia
następcy Krzysztofa. W
efekcie młodzieżowi radni
zadecydowali, że nowym
wiceprzewodniczącym zostanie… Konrad Nowicki.
Obaj członkowie pogratu-
Małżeńskie jubileusze
ro
D
Witold Pietruk
Dyrektor Poradni
Psychologiczno-Pedagogicznej
w Grodkowie
dk
SESJA MŁODZIEŻOWEJ RADY MIEJSKIEJ
ow
s
Organizator Ogólnopolskiego Tygodnia Kariery
w naszej gminie i gminie Olszanka Witold Pietruk
dziękuję dyrektorom szkół, pedagogom szkolnym i
nauczycielom za pomoc w realizacji zadań zawodoznawczych, dzisiaj przecież tak ważnych. Udział w
Ogólnopolskim Tygodniu Karier był kolejną okazją do
zastanowienia się nad swoimi wyborami edukacyjnymi
i zawodowymi.
14 rozmaitości i rozrywka
grudzień 2013
serdecznie dziękujemy
ow
s
całemu komitetowi organizacyjnemu za precyzyjne przygotowanie i realizację obchodów
40-lecia współpracy na linii Skrzeczoń-Grodków. Dziękujemy Wam za trud i poświęcenie
oraz gorące przyjęcie naszych członków w Grodkowie. W celu uzupełnienia materiałów
do Waszego artykułu w „Gazecie Grodkowskiej” przesyłamy jeszcze z naszej strony listę
wyróżnionych członków Towarzystwa, a także członków naszego Koła, którzy niestety nie
doczekali jubileuszu 40-lecia współpracy.
ka
”
w imieniu zarządu Miejscowego Koła PZKO w Boguminie-Skrzeczoniu
®
Szanowna Redakcjo,
Wyróżnieni członkowie Towarzystwa – Marek Antoniewicz, Janina Podgórna, Ryszarda Krok,
Stanisław Wieczorek, Tadeusz Zaleski, Elżbieta Pałka-Sarabon, Zdzisław Pałka, Zdzisław
Szatanik, Ludwika Eliasz, Ewelina Czopek-Mrożek, Miłosz Krok, Jan Chmielecki, Marek
Kwiatkowski, Zygmunt Wąsiński – in memoriam, chór mieszany „Grodkovia” oraz Akt
Uznania dla Towarzystwa Miłośników Ziemi Grodkowskiej.
dk
Nieżyjący członkowie skrzeczońskiego Koła, którzy brali aktywny udział w realizacji współpracy pomiędzy MK PZKO Skrzeczoń i TMZG –Eryk Czerny, Alojzy Sładeczek, Władysław
Ożóg, Maria Ożóg, Zbigniew Ożóg, Konstanty Krzystek, Otto Guziur, Bronisław Waluszczyk,
Henryk Michalski.
W załączeniu przesyłam jeszcze kilkadziesiąt zdjęć z obchodów 40-lecia współpracy, które
ewentualnie także możecie wykorzystać w ramach artykułu o jubileuszu.
„G
az
et
aG
ro
Z pozdrowieniem dla wszystkich przyjaciół w Grodkowie
Tadek Guziur
rozmaitości i rozrywka 15
dk
ow
s
Prezesi TMZG i MK PZKO przed uroczystym
krajaniem jubileuszowego tortu
ka
”
®
grudzień 2013
„G
az
et
aG
ro
Przed 40 laty rozpoczynali współpracę na linii Grodków-Skrzeczoń
16 rozmaitości i rozrywka
Pytania do burmistrza
Jakie inwestycje planuje Gmina na przyszły
rok?
Przede wszystkim boisko wielofunkcyjne w
Jędrzejowie. Drogi- przebudowa ul. Wrocławskiejobecnie jesteśmy na liście
rezerwowej tzw. schetynówki, droga dojazdowa do gruntów rolnych
w Goli Grodkowskiej,
przebudowa drogi w Tarnowie Gro dkowskim.
Mamy dużą szansę na
pozyskanie środków na
dofinansowanie budynku
socjalnego w Wierzbnej.
Na początku roku planujemy wykonać zmianę sposobu użytkowania
pomieszczeń na dworcu
dla Straży Miejskiej. Posiadamy dokumentacje
na oświetlenie uliczne
w Wojsławiu, Głębocku,
Starowicach Dolnych i
ul. Cichej w Grodkowie.
Chcielibyśmy to zadanie
wykonać w przyszłym
roku. Zakończyć e-urząd.
Jest tez kilkadziesiąt zadań, które będą wykonywane w ramach funduszu
sołeckiego w poszczegól-
„G
az
et
aG
Dobiega końca rok
budżetowy. Czy uda się
Gminie wykonać wszystkie zaplanowane zadania?
Wszystko wskazuje na
to, że tak. Uda nam się
dla naszej społeczności
lokalnej.
Kolejną rozmowę odbędziemy już w przyszłym roku, proszę zatem
podsumować ten kończący się. Jaki, zdaniem
Dziękuję za czas poświęcony mi w tym roku i
życzę, by ten nadchodzący spełnił wszystkie Pana
oczekiwania.
dk
Czy ma Pan informacje na temat planów
właściciela pałacu w Kopicach co do dalszych
losów tego obiektu? Kto
w ogóle może spowodować, by nie zniszczał on
do końca?
Nie posiadam takich
informacji oraz nie mam
kontaktu z właścicielem
tego obiektu. Nadzór nad
tym zabytkiem sprawuje
Wojewódzki Konserwator
Zabytków.
wykonać zaplanowane
na 2013 r zadania. Przypomnę, że głównymi zadaniami były: Kanalizacja
w Osieku Grodkowskim,
remont świetlicy wiejskiej w Lipowej, drogi
gminne: Słowackiego,
Warszawska, Otmuchowska oraz w Jaszowie, droga transportu rolnego w
Nowej Wsi Małej, oświetlenie uliczne w Bąkowie,
Jaszowie i ul. Wiejskiej
w Grodkowie, polepszenie standardu nauczania
PSP nr 3 w Grodkowie,
modernizacja alejek spacerowych w parku przy
ul. Elsnera w Grodkowie
oraz 52 inne zadania wynikające z utworzonego
w gminie Funduszu Sołeckiego.
Z innych zadań, tych
nieinwestycyjnych, to
utrzymanie sieci placówek oświatowych w
gminie, przejęcie od Województwa Biblioteki Pedagogicznej. W ramach
partnerstwa pracujemy
również nad utworzeniem
żłobka.
Wykonywanych zadań
było dużo więcej, może
były one mniej widoczne,
ale również potrzebne
Czego życzy Pan
mi eszk ańcom nasz ej
gminy w przyszłym roku?
Prze de wszyst k im
zdrowia i spokoju. Na
pewno poprawy sytuacji
bytowej, umiejętności
rozmawiania ze sobą oraz
jak najmniej agresji.
ro
Czy od naszej ostatniej rozmowy jest jakiś
postęp w sprawie kościoła ewangelickiego?
Prowadzony jest tam
nadal I etap remontu zabezpieczającego, w efekcie
którego m.in. odtworzony zostanie hełm wieży
oraz będą wzmocnione
mury. W sprawie dalszych
prac musimy poczekać do
przyszłego roku finansowego.
środków zewnętrznych,
zarówno tych unijnych,
jak również pochodzących ze źródeł krajowych.
Prywatnie - cieszę się
swoja rodziną, natomiast
żadnych istotnych zmian
nie odnotowałem.
®
rozmawia Ryszarda Krokowa
Pana, był on dla naszej
gminy, a jaki dla Pana
prywatnie?
Sądzę, że ten rok był
dla naszej Gminy burzliwy, a wpływ na to mają
planowane inwestycje
na terenie Gminy. Jeżeli występują niepokoje
albo kontrowersje, to burmistrz zawsze stoi gdzieś
w środku i w zasadzie
każda decyzja sprawia
niezadowolenie którejś
ze stron. Czasami jest to
również wynikiem niezrozumienia kompetencji
burmistrza występującego
jako organ wykonawczy
Gminy.
Odpowiadając na drugą część pytania, informuję, że ten rok dla Gminy
był kolejnym rokiem pozyskiwania dodatkowych
ka
”
Markiem Antoniewiczem
nych wioskach oraz wiele
zadań bieżących.
Wykorzystujemy również sytuacje, w których
możemy współpracować
z innymi podmiotami.
Tak jak w przypadku ul.
Karola Miarki, gdzie przy
przebudowie sieci wodno-kanalizacyjnej uda się
odnowić drogę i chodnik.
Podobnie wygląda sprawa
ulicy Elsnera, przy której
aktualnie trwają prace
związane z wymianą sieci gazowej. Tam także
zostanie odtworzona nawierzchnia ulicy i odnowione chodniki.
ow
s
Z burmistrzem
grudzień 2013
60 lat Koła Polskiego
Związku Wędkarskiego
w Grodkowie
30
października w Izbie Pamięci Ziemi Grodkowskiej
otwarta została wystawa „60 lat Koła Polskiego
Związku Wędkarskiego w Grodkowie”. Przedstawia ona
historię grodkowskiego Koła w fotografiach oraz sukcesy
jego członków w konkursach okręgowych, krajowych i
międzynarodowych. Obejmuje także dawny i współczesny sprzęt wędkarski.
Oprócz grodkowian zainteresowanych wspomnianą
tematyką w wydarzeniu uczestniczyli m.in.: pan Marian
Magdziarz – Prezes Zarządu Okręgowego PZW w Opolu
i zarazem Sekretarz Zarządu Głównego PZW, pan Wiesław Miś – Wiceprezes Zarządu Okręgowego PZW w
Opolu – członek Zarządu Głównego PZW, a także pan
Waldemar Wójcicki – wiceburmistrz Grodkowa.
Więcej informacji o grodkowskim Kole znajdą Państwo pod adresem: http://www.pzw.org.pl/grodkow/
Wszystkich zainteresowanych wystawą, zachęcamy
do jej obejrzenia. Dostępna jest ona w Izbie Pamięci
(Ratusz, II piętro) do 6 grudnia 2013r. Serdecznie zapraszamy!
Izba Pamięci Ziemi Grodkowskiej
rozmaitości i rozrywka 17
grudzień 2013
ka
”
et
aG
az
„G
ow
s
gdzie na wystawie zobaczymy gigantyczne bezy.
Chyba jedną można by nakarmić cały autobus. Ale
na nas już czas. Jedziemy
do Etretat zamoczyć nogi
w zimnych wodach kanału
La Manche. Klify zapierają dech w piersiach.
Wspinamy się na jeden z
nich i podziwiamy piękno
przyrody, kolor wody,
olbrzymie pole golfowe i
odpoczywamy na kamienistej plaży. W tej miejscowości też malowali
impresjoniści. Jak oddali
piękno natury, zobaczymy
w Muzeum D’Orsay. W
tym urokliwym miasteczku zauważyliśmy Dom
Starców. Ciekawe, ile
kosztuje tam miesięczny pobyt? Trzeba sprawdzić. Trzeci dzień naszej
wycieczki upływa pod
znakiem średniowiecza.
Zwiedzamy wyspę Mont
Saint Michel z jej imponującą zabudową kościelną
i klasztorną. Niektórzy są
zawiedzeni, bo nie jest w
tym momencie otoczona
wodą, ale mimo to i tak
robi wrażenie. Żeby zobaczyć to cudo architektury,
trzeba się sporo wspinać
po schodach, ale wysiłek
się opłaca. Rzadko możemy tak wyraźnie oglądać
połączenie w jednej budowli 2 stylów: romańskiego i gotyckiego, no i
zwiedzać średniowieczne
klasztorne pomieszczenia.
Dalej trasa naszej wycieczki wiedzie do dwóch
miast z przepiękną średniowieczną architekturą i
bajkowymi wręcz zamkami. To Fougeres (słowo to
w języku polskim oznacza
paproć i faktycznie zobaczymy ich sporo i w wielu
gatunkach w miejskim
parku) i Vitre. Doskonale
zachowane autentyczne
dk
W
dniach 22 – 28
XI 2013 roku
grupa uczniów
z grodkowskiego liceum
wyjechała na wycieczkę
do Francji. I choć w planach zwiedzania obowiązkowo był Paryż, to jednak
w tym roku zapragnęliśmy
poznać także inne regiony
Francji. Zapuściliśmy się
więc aż nad sam kanał
La Manche, do Normandii i do Bretanii. Nasze
zwiedzanie zaczęliśmy od
fortów i pól bitewnych I
wojny światowej. Za rok
wszyscy będziemy obchodzić setną rocznicę wybuchu I wojny światowej,
która była dla Francuzów
bardzo ważna. Stracili w
niej całe młode pokolenie.
A my? My odzyskaliśmy
niepodległość po 123 latach niewoli, więc i dla
nas była ona bardzo ważna. Zwiedzamy pola bitwy
pod Verdun, jeden z fortów, cmentarz, patrzymy
na tabliczki z nazwiskami
i datami na jednakowych,
odnowionych grobach i
widzimy, że wśród 40. tysięcy zidentyfikowanych i
pochowanych żołnierzy są
zupełnie młodzi chłopcy.
Także i my Polacy dołożyliśmy się do budowy
cmentarza pomnika, co
potwierdza stosowna tablica wmurowana obok
wielu innych z terenu całej
Francji. Największe wrażenie zrobiła jednak na
nas Transzeja Bagnetów.
Tu leżą zasypani żywcem żołnierze, a z ziemi
wystają lufy karabinów.
Tylko kilka tabliczek z
nazwiskami tych, których
udało się zidentyfikować.
I lufy karabinów z bagnetami tych, którzy walczyli
o wolność i my „dotykający historii” w piękny
wrześniowy dzień 2013
r.. Pełne zadumy jest to
pierwsze przedpołudnie
we Francji. Ruszamy dalej
ku pięknemu regionowi
szampana i „cofamy” się
do XIX wieku, kiedy to
w Epernay zaczął swoją
karierę jeden z producentów szampana pan Eugene
Mercier. Co za pomysłowy i przedsiębiorczy człowiek! Podczas wystawy
światowej w Paryżu w
1889 roku ludzie dziwili się i mówili o dwóch
rzeczach: o wieży Eiffla
i o beczce pana Mercier.
Dębowa beczka przybyła
z Węgier i została przetransportowana do Paryża, gdzie przedsiębiorczy
pan Mercier sprzedawał
szampana. A że w beczce
mieści się cztery cysterny
płynu, to zapewne właściciel beczki sporo zarobił.
No i jaka reklama! Rozumiał to dobrze właściciel piwnic, dlatego też
pozwalał je zwiedzać, a
nawet urządzał tam imprezy; oczywiście ze swoim
szampanem w roli głównej. Dziś do firmy należy
16 kilometrów piwnic.
Zwiedzamy część piwnic,
jemy czarne winogrona
prosto z winnicy i degustujemy szampana, który
jest co prawda biały, ale
robiony z czarnych winogron. Degustacja jest tylko
dla osób pełnoletnich i
pracownicy bardzo ściśle
przestrzegają tej zasady.
Jedni po szampanie, inni
po winogronie, niektórzy
po jednym i drugim marzą o wygodnym łóżku
w hotelu. Następny dzień
też ma historyczną oprawę. Zwiedzamy Rouen
– miasto, gdzie spalono na
stosie bohaterkę narodową
Francji Joannę d’Arc i
gdzie C. Monet – malarz
impresjonista – malował
tutejszą katedrę w różnych
porach dnia i roku. Efekty
jego pracy zobaczymy w
Muzeum D’Orsay w Paryżu. Przejdziemy przez
tamtejszy targ z serami,
warzywami i owocami
morza i obok cukierni,
ro
B. Szczotka
®
I znowu Francja...
średniowieczne domki
przypominają te z ilustracji oglądanych w bajkach.
Co nas jeszcze zaskakuje,
to kiwi rosnące na krzaku
przypominającym winogron. Ostatnie dwa dni
to Wersal i Paryż. Pełno
pięknych dzieł sztuki i
pełno dorosłych i dzieci,
które przyszły do Wersalu
na lekcje historii i sztuki.
Nie opuściły nas też podczas wieczornego rejsu po
Sekwanie czy wcześniej,
kiedy wspinaliśmy się na
wieżę Eiffla. Posiłki jedliśmy we Flunchu, w supermarketach zrobiliśmy
zakupy (o jakże „cudownie” pachniał francuski
pleśniowy ser zostawiony
w autokarze!), w muzeum
perfum też niektórzy zostawili trochę pieniędzy.
Wyjeżdżaliśmy wprost z
nowoczesnej dzielnicy La
Defense do domu. A co na
drugi rok ? Włochy!!!.
Na fotografiach –
nasza młodzież i dorośli z naszej grodkowskiej grupy no
i Mont Saint Michel .
18 SPRAWY I LUDZIE
grudzień 2013
O prysznicu można było
pomarzyć. By zapobiec
zniszczeniu, blaszane były
też kubki, talerze i miski.
Wszystko to, co mogło
się stłuc, w czasie transportu układano na kocu.
Posiłki, głównie obiady,
serwowała stołówka, na
którą przystosowano jeden
z wozów. Przyrządzała je
kucharka i pomagająca
jej podkuchenna. Głodni mogli dojeść w barze
szybkiej obsługi. Generalnie z uwagi na potrzebę
utrzymania wymaganego
wyglądu, a przede wszystkim nienagannej figury,
należało ograniczać swoje
potrzeby kulinarne. Nie
było to takie łatwe. Po zakończonych występach 4
traktory przeciągały wozy
do miejscowości, gdzie
miały odbyć się kolejne
przedstawienia. Do jednego ciągnika zaczepiano po dwa wozy. Wbrew
pozorom życie codzienne
cyrkowców nie było tak
barwne i ekscytujące, pełne
przygód, jak mogłoby się
to na pierwszy rzut oka wydawać. Obiegowe opinie
nie do końca odzwierciedlały rzeczywistość. Cyrkowcy, podobnie jak teraz,
swoją pracę traktowali jak
zwykłą robotę. Ich talent,
umiejętności i zapierające
dech w piersiach pokazy
podziwiane przez publiczność, zawsze okupione
były sporym wysiłkiem.
Jednak gdy gasły światła
areny, pustoszały namioty,
artyści cyrkowi często angażowani byli do składania
widowni, ogrodzenia czy
ka
”
et
aG
az
„G
ow
s
marca 1950 r. chodziłam
do szkoły w Gałążczycach. Zimowaliśmy także
w Gliwicach, w Warszawie
i wielu innych miejscowościach-opowiada Barbara,
córka Staszewskich. Później cyrkowcy przenieśli
się do Julinka k/Warszawy.
W największej bazie cyrkowej w Europie stworzono
im doskonałe warunki. Zatrudnionych było tu tysiąc
pracowników. Mieściła
się tam Państwowa Szkoła
Cyrkowa, przekształcona
w 1971 r. w Państwowe
Studium Cyrkowe. Wśród
kilkuset absolwentów wielu osiągnęło znaczące sukcesy na arenach polskich
i światowych. W Julinku
mieściły się duże warsztaty
remontujące i naprawiające wyeksploatowany
sprzęt i urządzenia. Przede
wszystkim znajdował się
tam internat zamieszkały
przez kilkuset pracowników cyrku. Bazę w Julinku zlikwidowano w 1999
r. W budynkach dawnej
szkoły cyrkowej działa
obecnie hotel turystyczny.
Przez ponad dziesięć
lat Staszewscy mieszkali w Grodkowie jedynie
w okresie zimy. Późną
wiosną wyjeżdżali i wraz
z cyrkiem udawali się
na krajowe i zagraniczne trasy. Powracali jesienią. Wszystko zależało
od pogody. W czasie ich
nieobecności mieszkanie
stało puste. O dziwo nikt
się tam nie włamał czy
zamieszkał na dziko. Po
prostu mieliśmy dobrych
sąsiadów – mówi pani
Barbara Jesiołowska, córka
Staszewskich, która mieszka tu do dzisiaj. Rodzice
nie do końca byli typowym
małżeństwem cyrkowym.
Ojciec urodzony w Kaliszu
już przed wojną cieszył
się opinią doskonałego
komika. W cyrku „Józefi”,
w którym występował,
pełnił też funkcję zarządcy.
Wojnę spędził w Kaliszu,
gdzie pracował na poczcie
w charakterze listonosza.
Po wojnie występował
w znanych polskich cyrkach takich, jak „Wisła”
czy „Arena”. Umarł nagle
mając 57 lat. W prasie
centralnej ukazało się aż 5
nekrologów. Mama, Maria
z domu Glińska urodzona
w Radomiu, pracowała
w cyrkowym bufecie. Po
śmierci męża nie porzuciła
dotychczasowego zajęcia.
W dalszym ciągu wiodła
wędrowne życie. Zmarła
w 1975 r. W cyrku zatrudniane były też dzieci jego
pracowników. Przeważnie
sprzedawały lody, watę,
napoje, ciastka czy słodycze. Roznosiły programy przedstawień. Można
było na tym nieźle zarobić.
Kosztowały one 50 groszy.
Zazwyczaj widzowie nie
mieli wyliczonej kwoty.
Płacili więcej, nie oczekując reszty. Chcieli, by
sprzedający jak najszybciej
przestali zasłaniać arenę.
Załoga cyrku mieszkała
w wagonach zwanych wozami. Miały one długość 9
m. Jeden wóz zajmowały
dwie rodziny. Stąd dwa
wejścia po przystawionych
schodkach. W połówce
takiego domu „na kółkach” było niezwykle ciasno i niewygodnie, szczególnie gdy zamieszkiwała
go kilkuosobowa rodzina.
Nie było wydzielonych
dk
Ale oto w 1951 r. przy
ul. Elsnera zamieszkała,
niezwykle żywotnie związana z cyrkiem, rodzina
Staszewskich. Mieszkanie
otrzymali od miasta. Głowa rodziny, Franciszek
Staszewski wypatrzył je
w czasie zimowego postoju cyrku w Sulisławiu,
którego zespół pałacowy
na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych
ubiegłego wieku stanowił
cyrkową bazę postojową. Tu na zimowy wypoczynek zjeżdżały zespoły cyrkowe. Zwierzęta
umieszczono w szopach
i stajniach. Niektóre umiejętności, gimnastycy czy
żonglerzy udoskonalali
i utrwalali…w sali widowiskowej grodkowskiego
Domu Kultury. Na podłodze rozkładano materace… i główne jego pomieszczanie zamieniało się
w halę sportową – wspomina Stanisław Bogucki,
ówczesny pracownik tej
instytucji. Tresura zwierząt
odbywała się w zamku na
parterze. Pierwsze i drugie
piętro zajmowały rodziny
pracowników cyrku. Szefostwo bazy przekazało
grodkowskiemu szpitalowi parę koni z bryczką.
A wszystko po to, by lekarze, w razie potrzeby,
mogli dotrzeć do Sulisławia. Dzieci uczęszczały do
szkoły w miejscowościach,
w których zatrzymywał
się cyrk. Mieszkając w sulisławskim pałacu od 15
października 1949 r. do 15
ro
W
ostatnim, listopadowym, wydaniu „Gazety
Grodkowskiej” w artykule
pt. „Grodkowski cyrk Barum” pisałem o związkach
tej objazdowej firmy rozrywkowej z naszym miastem. Cyrk który w okresie międzywojennym, po
zakończonym sezonie, po
europejskich wojażach,
wielokrotnie ściągał do
Grodkowa na zimowe
leże. Tu rozlokowywał się
w pogarnizonowych budynkach. Przygotowywał,
nowy premierowy program
na nadchodzące występy.
Naprawiał i doprowadzał
do stanu używalności zużyty sprzęt i urządzenia.
Po wojnie, po zmianie
granic państwowych i wymianie narodowościowej
do Grodkowa przestali
zjeżdżać na zimę cyrkowcy. Kontakty z tą instytucją
praktycznie ustały. Wprawdzie co jakiś czas ściągały
do nas cyrki, początkowo
rozkładały się za ratuszem
w północnej części rynku,
a także na starym placu
targowym między młynem i więzieniem, tam,
gdzie obecnie znajduje się
„Grodek” i market „Polo”.
Później rozstawiały swoje
namioty na boisku obok
wieży ciśnień czy terenach
w pobliżu nowej „Biedronki”. Ostatnio na parkingu
koło dworca kolejowego.
Były to jednak najwyżej
kilkudniowe postoje, po
czym cyrki zwijały się
i jechały w dalszą trasę.
®
Baśka cyrkówka i jej brat Maciek
pokoików czy choćby niewielkiego pomieszczenia
kuchennego. Mieszkanie
stanowiło jedno pomieszczenie z przytwierdzonymi
na stałe niewielkim stołem,
szafą i oknami jak w kolejowych wagonach. Do tego
dochodziły piętrowe łóżka typu koszarowego lub
więziennego. Jeden z braci
spał na łóżku polowym.
Wyposażenie tego lokum
uzupełniała jeszcze kuchenka elektryczna i bańka
z wodą z hydrantu. Ubikacje mieściły się w dwóch
specjalnie do tego przeznaczonych wozach cyrkowych. Korzystali z nich
także widzowie. Dzieci
i starsi myli i kąpali się
w blaszanych wanienkach.
SPRAWY I LUDZIE 19
az
„G
ka
”
ow
s
motorze nadjechał Maciek
z kolegą. Maciek siedział
na tylnym wyższym siedzeniu w stroju cyrkowego komika. Z uniesionym
cylindrem, majestatycznie kłaniając się w obie
strony, pozdrawiał licznie
zgromadzonych po obu
stronach ulicy grodkowian,
wzbudzając powszechny
aplauz i otrzymując rzęsiste brawa. W czasie pobytu Maćka w Grodkowie
niejednokrotnie dochodziło do przezabawnych
sytuacji. Kiedyś głaskał
cyrkowego lwa „Kamę”.
Zwierzę znienacka ugryzło
go w palec. Po opatrzeniu
rany przyjechał do Grodkowa. Tu wypadł termin
zmiany opatrunku. Wzięty grodkowski chirurg,
znany z bezpośredniości,
jakoś nie do końca chciał
uwierzyć w to, co mówił
o przyczynie powstania
kontuzji, mimo wszystko,
dziwny pacjent. W końcu
zdenerwowany zapytał
wprost – a ile pan dzisiaj
wypił, że pan opowiada
takie bzdury?. Innym razem, ksiądz chodząc po
kolędzie, przysłuchując
się barwnym opowieściom
o cyrku, poprosił go o kilka „fikołków”. Niewiele
z tego wyszło. Niestety,
Maciek był wyraźnie na
bakier z gimnastyką parterową.
Na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego
wieku Maciek rozstał się
z cyrkiem. Ożenił się i zamieszkał w Grodkowie.
Przez jakiś czas pracował
w wikliniarni. Po rozwodzie udał się do Julinka,
gdzie zatrudnił się jako
opiekun słoni. Z cyrkiem
wyjechał do Niemiec,
gdzie pozostał. Poprosił
o azyl polityczny. W rozgłośni „Wolna Europa”
usiłował przedstawić faktyczną sytuację zatrudnio-
dk
popisami grodkowskich
akrobatów występował
zespół muzyczny. Dobrą
zabawę kontynuowano
dalej. Niebawem rozpoczynano tańce, które trwały do
późna w nocy. Umiejętności gimnastyczne przydawały się nieraz w zupełnie
zaskakujących sytuacjach.
Kiedyś w starej „Biedronce” niespodziewanie poślizgnęłam się na rozlanej
śmietanie. Wyszłam z tego
bez szwanku. Rozjechałam
się i wykonałam niczego
sobie szpagat-wspomina
Baśka cyrkówka. W ogóle
nie obrażam się, że tak
mnie nazywają. Przecież
tak mam na imię. A że
cyrkówka, bo tak było.
Z cyrkiem związana byłam od zawsze. Tam się
wychowałam, spędziłam
część swojego życia. Zawsze wiedziałam, czym
ta branża żyje. Moi bracia
i kuzynka dalej przecież
tam pracowali.
Pomimo pracy w cyrku,
przygotowywania nowych
programów, licznych wojaży krajowych i zagranicznych głównie po bratnich Krajach Demokracji
Ludowej, i nie tylko, dość
często bywał w Grodkowie najmłodszy z rodzeństwa Staszewskich, Maciej. Przystojny, urodziwy,
chwilami ekstrawagancki,
oryginalny jak na owe czasy styl bycia i ubierania się,
ujmująca powierzchowność, łatwość zawierania
kontaktów powodowała,
że był tu dość powszechnie
znany i lubiany. Odziewał
się kolorowo i umiejętnie.
Długi biały kożuch z dużym kołnierzem, do tego
buty z wysokimi cholewami nie mogły być niezauważane i niepodziwiane.
Tym bardziej, że rówieśników z Grodkowa nie było
na to stać. Maciek zawsze
był do przodu. To był ktoś
inny, z innego świata. Otarł
się o Zachód. Podobał się
dziewczynom. Zaskakiwał
niekonwencjonalnością.
Miejscowy guru. Zakładał
swetry wykonane ze…snopowiązałkowego sznurka
czy marynarki uszyte z papieru. Z kolegą, nie mniejszym oryginałem, dosiadał
wysłużonego motocykla
DKW, na którym, od czasu
do czasu, pokazowo jeździli po ulicach naszego miasta. Na swoim jednośladzie
występowali też oficjalnie,
i to w dużej rangi imprezach. W czasie jednego
z pochodów pierwszomajowych, po przejściu przed
trybuną honorową załóg
zakładów pracy, szkół,
społeczeństwa i przejeździe karetek pogotowia ratunkowego, samochodów
taksówkarzy, już całkiem
na zakończenie, na swoim
ro
wyleczona. Skutki wypadku odczuwam do dziś,
jestem schorowana i chyba
niedołężna. Starość nie
radość – zwierza się pani
Barbara – a na dodatek,
niedawno, w czasie świąt
listopadowych złamałam
nogę. Udało mi się doprosić młodego człowieka, by
odwiózł mnie do szpitala
w Brzegu.
Starsi grodkowianie do
dziś wspominają cyrkowe
popisy Baśki-cyrkówki,
jak już wtedy zaczęto ją
nazywać. Po mistrzowsku
i z gracją eksponowała
swoje ekwilibrystyczne
umiejętności. W drugiej
połowie lat pięćdziesiątych minionego stulecia
przy Powiatowym Domu
Kultury w Grodkowie
działała doraźna grupa
muzyczno-gimnastyczna,
która oprócz występów
na scenie tejże instytucji w okresie zimowym
często prezentowała się
w wiejskich świetlicach.
Wszędzie ich akrobatyczne
wyczyny były przyjmowane niezwykle owacyjnie. W pierwszej części
przedstawienia odbywały się pokazy gimnastyki
parterowej w wykonaniu
Romana Bukaczewskiego
i jego syna Adama. Duet
ten wykonywał różnego rodzaju podnoszenia, stójki,
podrzuty i inne elementy
gimnastyki parterowej.
Później wspólnie występowali pani Barbara i Adam
Bukaczewski. W ostatniej
części spektaklu, zawsze
licznie zgromadzona, publiczność miała niebywałą
okazję oklaskiwać i podziwiać grodkowską „kobietę z gumy”. Najwyższej
próby umiejętnością był
popisowy stały klasyczny
numer programu, w trakcie którego Baśka-cyrkówka, stojąc na rękach
z założonymi na głowie
nogami, wypijała zawartość postawionego przed
nią kieliszka. Oczywiście
przy takiej okazji nie mogło zabraknąć i innych
równie widowiskowych
trików gimnastycznych.
Wśród nich widzowie mogli zobaczyć perfekcyjne
wykonanie przewrotów,
przysiadów, mostków, kocich grzbietów, szpagatów, stania i chodzenia na
rękach, gwiazd czy salt.
Świetlicową publiczność
co chwilę zabawiał swymi
komicznymi wejściami,
doskonale znany z cyrkowych aren Franciszek
Staszewski. W programie
nie mogło zabraknąć skeczy, żartobliwych monologów czy wesołych scenek rodzajowych, którymi raczył widzów Adam
Smetana. W przerwach
między gimnastycznymi
et
aG
nawet zwijania namiotu.
Starszy brat Ryszard
urodził się w 1939 r. w Kielcach, ja w pobliskich Białogonach, zaś młodszy brat
Maciej w 1946 r. w BuskuZdroju. Bracia ukończyli
szkołę cyrkową w Julinku.
Ryszard wraz z żoną specjalizował się w akrobatce
na trapezie. Karierę zakończył w jednym z cyrków
niemieckich jako treser…
świń. Swoje umiejętności
w tym względzie miał okazję zaprezentować także
i w Grodkowie w cyrku,
który rozłożył się na placu
obok dzisiejszej nowej
„Biedronki”. Trzy urocze
przedstawicielki trzody
chlewnej o wdzięcznych
imionach „Kasia”, „Basia”
i „Ewa” z gracją wykonywały polecenia swego poskramiacza. Obecnie, będąc emerytem cyrkowym,
mieszka w Warszawie. Maciej zajął się woltyżerką.
Popisywał się efektowną
i widowiskową jazdą na
koniach. Cyrkową rodzinę uzupełniała kuzynka
Krystyna Terlikowska, wytrawna pogromczyni lwów.
Po pogryzieniu przez lwa
zajęła się tresurą tygrysów.
Również i z tymi zwierzętami pracowała z dużym
powodzeniem. Po przejściu na emeryturę osiadła
w Warszawie. Warunkiem
koniecznym, by otrzymać
angaż i rozpocząć występy
w cyrku, było ukończenie
szkoły w Julinku i uzyskanie tytułu aktora widowiskowego. Mnie do niej nie
wysłano. Ojciec uznał, że
w rodzinie musi być ktoś,
kto w przyszłości, na starość zaopiekuje się rodzicami i rodzeństwem. Nie
przeszkadzało to jednak,
by intensywnie wprowadzać mnie w arkana sztuki cyrkowej, szczególnie
gimnastyki. Byłam drobna
i filigranowa. Trenowałam
i nieustannie doskonaliłam swoje umiejętności –
mostki, stanie i chodzenie
na rękach do przodu i do
tyłu, szpagaty, salta. Mając
20 lat przestałam wieść
cyrkowe, wędrowne życie i osiadłam na stałe
w Grodkowie. Tu wyszłam
za mąż i rozwiodłam się.
Pracowałam w Grodkowskich Zakładach Wyrobów
Metalowych. Tłoczyłam
śruby, ukończyłam nawet
kurs gwinciarek. Potem
byłam kelnerką, siostrą
PCK, wyplatałam kosze
w zakładzie wikliniarskim.
Zaliczyłam też mleczarnię. Ponownie trafiłam do
GZWM, tym razem na
portiernię. W końcu po
„kuroniówce”, pracach interwencyjnych, przeszłam
na rentę. Kilka lat temu
potrącił mnie samochód.
Nie do końca zostałam
®
grudzień 2013
nych w polskich cyrkach.
W Niemczech imał się
różnych zajęć. Pracował
m.in. w piekarni i zakładzie
pogrzebowym. Trudnił
się także dilerką narkotyków, za co otrzymał wyrok w wysokości pół roku
pozbawienia wolności.
Pomagał grodkowianom,
którym udało się wyjechać
w tym czasie do Niemiec.
Stamtąd przyjechał tylko
raz, na pięć dni. Zatrzymał
się w hotelu „Grodek”. Nie
mógł przecież zamieszkać
w moim jednoizbowym
mieszkaniu. Widywaliśmy się u mnie, na mieście i w „Grodku”. Umarł
w Niemczech. Na grobie
rodziców, na grodkowskim
cmentarzu, jest tabliczka
z jego nazwiskiem i imieniem. Koledzy mają gdzie
zapalić znicz – z zadumą
mówi siostra.
Pamięć o Maćku, pomimo upływu czasu, jest ciągle żywa. W Grodkowie,
w swoim czasie, był wyjątkową postacią. Niektórzy
w dalszym ciągu mogliby
długo opowiadać o jego
nietuzinkowych wyczynach. Na ścianie kantorku
sklepu meblowego Krzysztofa Bukaczewskiego przy
ul. Powstańców Śl., na
poczesnym miejscu wisiało
pokaźne zdjęcie Maćka na
tle zespołu muzycznego
„Herb” z Domu Kultury
w Grodkowie. Ekipa ta
prezentowała się wówczas w klubie studenckim
w Dąbrowie Górniczej, tuż
po występie Czesława Niemena z legendarną grupą
SBB. Jak podkreśla Stanisław Wieczorek, wieloletni
dyrektor grodkowskiego
OKiR i basista różnych
formacji z naszego miastaMaciek był pierwszoplanową postacią. Urodzony
przywódca, lider, a przede
wszystkim niestrudzony
organizator. Tryskający
pomysłami i koncepcjami.
Wymyślał coś, co zawsze
nas porywało. Ciągle narzucał swój styl. W czasie występów prowadził
konferansjerkę, bajerancko ubrany, niezwykle
rytmicznie się poruszał
i wywijał tamburynem.
Choć nie umiał grać ani
śpiewać, zawsze był duszą
towarzystwa muzycznego
Grodkowa. Wystarczy, że
się pojawił, natychmiast
wywoływał niepowtarzalną atmosferę-kończy Stanisław Wieczorek.
Barbarę Jesiołowską
i innych wysłuchał
Bronisław Urbański
20 SPRAWY I LUDZIE
grudzień 2013
®
Była taka szkoła…
Maria Juda
dk
ow
s
ka
”
D
Pierwszy dyrektor Prewentorium Wojciech Wiktor i nauczycielka Maria Podolska 1953 r.
medycznej, kontynuacji
nauki, bezstresowego trybu życia.
Każdy turnus liczył 120
pensjonariuszy, trwał 3
miesiące, w trudniejszych
sytuacjach czas opieki
można było przedłużyć.
Zorganizowaniem
Państwowego Prewentorium dla Dzieci zajęła
się grupa ludzi skierowana przez Wojewódzki
Wydział Zdrowia wiosną
1953 roku.
Znalazłam się w gronie
nauczycieli organizujących szkołę. Pierwszym
kierownikiem placówki
był nauczyciel Wojciech
Wiktor. Intendentem była
pani Gałęzowa – mat-
ka redaktora „Trybuny
Opolskiej”, magazynierem
Piotr Czubała – góral bez
podstawowego wykształcenia. Był on postacią
bardzo ważną, rzec by
można decydencką, ponieważ pełnił obowiązki
sekretarza komórki partyjnej (chociaż takowa
jeszcze nie istniała, gdyż
nie było pracowników,
a tym samym potencjalnych członków partii).
Niemniej z ramienia komitetu PZPR sprawował rząd
dusz w powstającej placówce. W sierpniu 1953
roku do pracy zgłosiły
się nauczycielki Barbara
Wiktor, Elwira Jabłońska,
Maria Podolska z Czę-
ro
dbanym parkiem krajobrazowym kolonie letnie
dla dzieci swoich pracowników.
Lata wojny dawały się
we znaki: bieda, brak skutecznych leków oraz fakt,
że gruźlica, w tym okresie
uznana jako choroba społeczna, zbierała swoje żniwo, sprawiły, że ośrodek
kolonijny przekształcono
w placówkę służby zdrowia, tj. prewentorium.
Głównym celem prewentorium było odizolowanie dzieci w wieku od
7 do 12 lat od środowisk
gruźliczych, zapewnienie
dobrych warunków klimatycznych, dietetycznego wyżywienia, opieki
„G
az
et
aG
ziałalność Miejskiej i Gminnej
Biblioteki Publicznej dostarcza mieszkańcom gminy wielu
przeżyć intelektualnych
i emocjonalnych. Impulsu
do snucia refleksji dostarczyło zwiedzanie wystawy poświęconej oświacie
grodkowskiej. Utrwalone
na kliszy fotograficznej
momenty są już historyczne, odeszły w przeszłość, ale istnieją jeszcze
w naszej pamięci. Uroczystości szkolne, dawni
nauczyciele, uczniowie,
koledzy, koleżanki, dzieciństwo i młodość, chwile
uwidocznione na fotografii
niosą ze sobą pamięć ówczesnych przeżyć i emocji,
atmosferę tamtych minionych lat.
Była taka szkoła, której
istnienia nie utrwalił żaden
eksponat na wystawie,
gdyż nie podlegała powiatowym władzom oświatowym, tylko bezpośrednio
Opolskiemu Kuratorium
Oświatowemu. Spełniała
ona jednak ważną rolę
społeczną. Mam na myśli Szkołę Prewentoryjną
w Jędrzejowie, mieszczącą się w dawnym pałacu
hrabiego Jana von Tranken-Sierstorpff. Powstała
w 1953 roku, działała do
1964 roku, zniszczona
w pamiętnym pożarze
tegoż roku.
W pierwszych latach
powojennych pałac oddany był w ręce PKS w Katowicach, która to instytucja
organizowała w pięknym,
niezniszczonym jeszcze
obiekcie, otoczonym za-
to niewątpliwie na całokształt życia zawodowego i prywatnego. Mimo
młodego wieku wszyscy byli zdyscyplinowani
i szanowali swoja pracę.
Czuli się odpowiedzialni za dzieci wyrwane ze
środowisk gruźliczych,
każdy na swoim stanowisku starał się jak najlepiej
wypełniać swoje obowiązki. Wszelkie poczynania
edukacyjne i wychowawcze podporządkowane
były dobru dziecka i nie
było to czcze hasło. Wszyscy zostaliśmy pouczeniu
o przestrzeganiu tajemnicy
państwowej i groźnych
konsekwencjach złamania jej.
Niemniej jednak mieliśmy wtedy po 20 lat
i chcieliśmy się bawić
i działać. W czasie kilkudniowej przerwy turnusowej odbywały się zabawy
również dla środowiska.
Zorganizowaliśmy koło
Związku Młodzieży Polskiej, była to jedyna forma, aby dać upust naszej
energii w ramach ówcześnie dozwolonych.
W tym czasie w Warszawie od 31 stycznia
do 14 sierpnia 1955 roku
miał odbyć się II Światowy Festiwal Młodzieży
i Studentów połączony
z Igrzyskami Sportowymi.
Grupy młodzieży polskiej
z całego kraju mogły brać
udział w festiwalu, jeśli
wyróżniły się działalnością kulturalną lub sportową. Zorganizowaliśmy
więc minifestiwal na tarasie w parku z udziałem
młodzieży jędrzejowskiej,
grodkowskiej, a także radzieckiej, koreańskiej…
Młoda kadra – od lewej: Maryla Juda – nauczycielka, Wanda Kwaśniewska – pielęgniarka,
Władzia Gawron – wychowawczyni, Urszula Dyja – wychowawczyni, Marysia Szczeblowska –
pielęgniarka, Gienia Toporowska – wychowawczyni i Bogusia Kozak – pielęgniarka
Przyrzeczenie harcerskie 1954 r.
stochowy i kierowniczka
szkoły – Barbara Kusińska z Katowic. Byłyśmy
organizatorkami szkoły.
Następnie przybyły z Tarnowa pielęgniarki Wanda
Kwapniewska-Kopytko, Maria Szumlańska –
Szczeblowska. Po dwóch
latach Elwirę Jabłońską
i Barbarę Wiktor zastąpiły Danuta Wochal i Zofia
Kotlarz, następnie doszły
Honorata Kania – Widz
i Bogumiła Kubik. Oprócz
kierownika i intendentki
personel wychowawczy
stanowili ludzie młodzi
w wieku od 17 do 24 lat.
Wszyscy początkowo
mieszkali w miejscu pracy, tj. w pałacu. Wpływało
SPRAWY I LUDZIE 21
ka
”
®
grudzień 2013
ow
s
I Rada Pedagogiczna, od lewej: Danuta Wochal, Maria Podolska, Zofia Kotlarz, Barbara Kusińska –
dyrektor szkoły, 1954 r.
ro
dk
Grupa wychowanków wrz z opiekunami, Od lewej: Maryla Podolska, Urszula Dyja, Wanda Kwaśniewska, Władysława Gawron, Elżbieta Klęka, Marysia Szczeblowska, Bogusia Kozak
Uroczyste składanie przyrzeczenia harcerskiego 1954 r.
az
et
aG
Prace społęczne w parku – organizowane przez ZMP dla uczczenia 1 Maja 1955 r.
Uroczyste składanie przyrzeczenia harcerskiego 1954 r.
„G
Przygotowaliśmy występy
razem z młodzieżą wiejską. Do mazura stanęli
między innymi Wojciech
Filipski, Staszek Tatara –
młodzi chłopcy z Jędrzejowa. Dzięki podjętym
działaniom znaleźliśmy
się na 3 dni w miasteczku
namiotowym Światowego Festiwalu, w którym
brało udział kilkadziesiąt
tysięcy młodzieży 120.
narodowości .
Tradycję działalności
społecznej w następnych
latach przejęła Honorata
Widz, która kierowała
Radą Zakładową i organizowała w czasie przerw
turnusowych zabawy dla
elity grodkowskiej służby
zdrowia.
Jako placówka służby
zdrowia prewentorium
stanowiło pewna enklawę,
niemniej współpracowaliśmy z młodzieżą wiejską,
Uroczyste składanie przyrzeczenia harcerskiego 1954 r.
graliśmy często w siatkówkę na istniejącym
jeszcze wtedy w parku
boisku. Stałym graczem
był między innymi Franciszek Murański. Muszę
tutaj wspomnieć o niezwykłej osobie, nieżyjącej już mojej ówczesnej
przyjaciółce, Józefie Midor, z którą założyliśmy
w ramach Ludowego Zespołu Sportowego drużynę
piłki siatkowej – zasilone
siatkarkami z Grodkowa zdobyłyśmy pierwsze
miejsce w wojewódzkich
rozgrywkach LZS w Opolu, a na mistrzostwach
Polski w Poznaniu – II
miejsce.
Przez kilka lat działalności prewentorium
przewinęło się przez nie
wielu pracowników, kilku
dyrektorów. Do dzisiaj
w Jędrzejowie zamieszkują byli wychowawcy:
Zofia Murańska, Krystyna
i Zbigniew Hutmanowie,
nauczycielki: Honorata
Widz, Maria Juda, księgowy Julian Midor, palacz
Mieczysław Murański.
Każdy z nich zapisał się
w jakiś istotny sposób
w pracę na rzecz chorego dziecka i zaznaczył
swój indywidualny ślad
w kształtowanie stosunków międzyludzkich. Dlatego też nie można wy-
mazać z pamięci istnienia
prewentorium.
Obecnie funkcjonuje
na jego miejscu równie
ważna placówka – Dom
Opieki Społecznej. Nowe
grupy ludzi usiłują realizować szczytne hasła służby
zdrowia: służyć dzieciom,
służyć ludziom niepełnosprawnym. W tym sensie
nowa placówka jest kontynuatorkę idei poprzedniczki.
22 służby mundurowe informują
21 listopada br. w Grodkowie na ul. Warszawskiej
sprawca, wykorzystując nieuwagę pokrzywdzonych, skradł z torebek portfele z pieniędzmi i dokumentami. Pokrzywdzone straty spowodowane tym zdarzeniem wyceniły
na kwotę 900 zł. Trwa ustalanie sprawcy tych
zdarzeń.
20 listopada br. w Grodkowie na ul. Świerczewskiego sprawca, wykorzystując brak osób
postronnych i godziny wieczorowo – nocne, włamał się do jednego z zakładów produkcyjnych, skąd skradł elektronarzędzia.
Pokrzywdzony straty spowodowane tym
zdarzeniem wycenił na 3,6 tys. zł. Policjanci
ustalają sprawcę tego zdarzenia.
23 listopada br. w Kopicach sprawca, wykorzystując brak osób postronnych i godziny wieczorowo – nocne, włamał się do zbiornika paliwa pojazdu ciężarowego, z którego skradł
200 litrów oleju napędowego. Pokrzywdzony straty spowodowane tym zdarzeniem wycenił na 1 tys. zł. Policjanci ustalają sprawcę
tego zdarzenia.
W okresie tym strażacy usuwali także stwarzające zagrożenie suche konary drzew, ściągali kota z drzewa, pomagali innym służbom
w dotarciu do poszkodowanych w ich mieszkaniach, do których nie było dostępu, interweniowali także w związku z zadymieniem
mieszkań oraz podejrzeniem występowania
tlenku w tych obiektach. Ponadto, w związku
z długim dojazdem karetki pogotowia, udzielali kwalifikowanej pierwszej pomocy osobie
poszkodowanej, która upadła na chodniku i
doznała obrażeń ciała.
et
aG
ro
Od 18.11. do 24.11 2013 r. funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Brzegu i Komisariatów w Lewinie Brzeskim i Grodkowie
zatrzymali 1 nietrzeźwego kierującego samochodem oraz 1 nietrzeźwego kierującego
skuterem. Rekordzista, 60-letni mieszkaniec
powiatu brzeskiego, miał w wydychanym
powietrzu 1,80 promila alkoholu.
Za kierowanie pojazdami w stanie nietrzeźwości alkoholowej grozi kara pozbawienia
wolności do lat 2.
11 listopada – autostrada A4 – na skutek nadmiernej prędkości kierujący fordem „Focusem” nie opanował pojazdu i wypadł z jezdni. Kierowca doznał obrażeń ciała, pomocy
udzielił mu Zespół PRM-u. Strażacy zabezpieczali miejsce zdarzenia.
KP POLICJI W BRZEGU
DOWÓDCA JEDNOSTKI
RATOWNICZO-GAŚNICZEJ PSP W GRODKOWIE
MŁ.BRYG. ARKADIUSZ MARGOSZCZYN
Straż Pożarna
az
Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza Państwowej
Straży Pożarnej w Grodkowie w okresie od 22
października do 25 listopada 2013 r.
interweniowała 15-krotnie;
w tym: 2 pożary i 13 miejscowych zagrożeń.
„G
Z poważniejszych zdarzeń należy wskazać
na poniższe:
25 października – autostrada A4, strażacy usuwali skutki kolizji 4 samochodów osobowych
i zabezpieczyli miejsce zdarzenia. W zdarzeniu ucierpiały 3 osoby, którym Zespól
Państwowego Ratownictwa Medycznego
udzielił pomocy i przetransportował do
szpitali.
3 listopada – Gierów – pożar sterty słomy. W działaniach gaśniczych przez blisko 13 godzin
brało udział 15. strażaków i 4 samochody
gaśnicze. Przyczyną pożaru było najprawdopodobniej podpalenie.
®
27.11.2013 r. Otrzymano zgłoszenie o kobiecie,
która znalazła się w trudnej sytuacji i nie
miała gdzie nocować. Zaproponowano jej
pobyt w noclegowni w Nysie, gdzie ją przetransportowano.
W miesiącu listopadzie dokonano przeglądu
wszystkich ogrodów działkowych na terenie Grodkowa pod kątem osób narażonych na zamarznięcie.
Ujawniono jedną osobę bezdomną zamieszkującą
od kilku miesięcy w altance.
Jak corocznie Straż Miejska w okresie zimy
zajmuje się kontrolą miejsc i osób narażonych na
niskie temperatury. Monitorowano następujące
miejsca przebywania osób bezdomnych: pustostany, garaże wolno stojące, altanki działkowe, klatki
schodowe i piwnice budynków wielorodzinnych,
parki miejskie, dworzec PKP, PKS, przystanki autobusowe.
ow
s
Wydarzenia kryminalne w okresie
18-24.11.2013 r.
dk
Policja
scu interwencji znajdował się zespół pogotowia ratunkowego, który opatrywał mężczyznę w związku z doznanymi urazami.
Po udzielonej pomocy strażnicy przewieźli
mężczyznę do miejsca zamieszkania.
ka
”
7 listopada – Przylesie Dln.; strażacy prowadzili
działania w związku z zadymieniem mieszkań w budynku wielorodzinnym i występowaniem tlenku węgla w powietrzu. Przyczyną zdarzenia był nieszczelny przewód
kominowy. Strażacy polecili wygasić w piecach centralnego ogrzewania, przewietrzyli
pomieszczenia, ponownie sprawdzili, czy
nie występują toksyczne gazy, a następnie
wstrzymali eksploatację urządzeń grzewczych do czasu wydania pozytywnej opinii
mistrza kominiarskiego.
grudzień 2013
Straż Miejska
Przykładowe działania Straży Miejskiej w
Grodkowie w okresie 26.10 – 27.11.2013 r.
06.11.2013 r. Otrzymano zgłoszenie o porzuconych w torbie szczeniakach przy drodze w
rejonie Żelaznej. Potwierdzono zgłoszenie i
zaopiekowano się zwierzętami. Dla wszystkich psiaków znaleziono nowych opiekunów.
19.11.2013 r. Otrzymano zgłoszenie o wyrzuconych, w znacznej ilości, odpadach przy drodze na trasie Wierzbnik – Kolnica. Na miejscu strażnicy ujawnili dane osobowe sprawcy zaśmiecenia, który odpowie za powyższy
czyn zagrożony karą do 5000 zł.
22.11.2013 r. Otrzymano zgłoszenie o nietrzeźwym mężczyźnie leżącym na ziemi. Na miej-
Współdziałano z następującymi instytucjami:
– schroniska dla bezdomnych
– Ośrodek Pomocy Społecznej na temat osób
bezdomnych
– Policja – w związku z osobami nietrzeźwymi
kwalifikującymi się do izby wytrzeźwień
– Pogotowie ratunkowe w przypadkach zagrożenia życia i zdrowia (wyziębienie, upojenie
alkoholowe)
– G minne Centrum Zarządzania Kryzysowego
(informacje na temat prognozy pogody)
Na terenie Gminy Grodków w bieżącym roku
zlokalizowano trzy osoby bezdomne. Osoby przebywają na strychach budynków wielorodzinnych
oraz na ogrodach działkowych w Grodkowie. Są
to mężczyźni z terenu Grodkowa oraz Chróściny
Nyskiej. Jeden z nich w ostatnim okresie sypiał na
dworze w namiocie własnej roboty. Po interwencji
strażników wyraził chęć przewiezienia do schroniska dla osób bezdomnych w Bielicach, gdzie został
przetransportowany.
W powyższym okresie strażnicy głównie interweniowali w następujących przypadkach:
– psów bez opieki stwarzających zagrożenie dla
innych osób
– pojazdów porzuconych
– dokonywania wywiadów środowiskowych wobec osób przeznaczonych do wymeldowania
– nielegalnej wycinki drzew
– bezpańskich psów, które przekazywano nowym
opiekunom lub schronisku
– nieprawidłowego postoju pojazdów
– nielegalnego handlu
– nieprawidłowej gospodarki odpadami z terenów
prywatnych
– uciążliwości przy trzymaniu psów w budynkach
wielorodzinnych
– osób zamieszkujących piwnice i strychy budynków wielorodzinnych
– zaśmiecania miejsc publicznych
– zanieczyszczonych dróg publicznych
– trzymania zwierząt w niewłaściwych warunkach
– spożywania alkoholu w miejscach zabronionych
Monitoring miejski zarejestrował następujące
zdarzenia:
– nieprawidłowy postój pojazdów oraz ruch pojazdów w strefie zabronionej
– nielegalny handel
– niszczenie zieleni
– zaśmiecanie miejsc publicznych
KOMENDANT STRAŻY MIEJSKIEJ
PAWEŁ BORKOWSKI
KRONIKA GRODKOWSKA 23
grudzień 2013
CZYTELNICY DONOSZĄ…
Mieszkańcy domów jednorodzinnych byli zaskoczeni, kiedy ostatnio firma wywożąca śmieci
odmówiła zabrania worków z liśćmi. Zastanawiają
się, czy każdy ma załadować te worki na taczkę i
wieźć na ulicę Elsnera, gdzie miały być gromadzone tego typu odpady (trawa, liście), zorganizować
„przemarsz taczkarzy”? Może lepiej ustalić grafik
odbioru tego typu śmieci, podobnie jak to jest z
innymi surowcami. Te odpady też można przecież
mądrze zagospodarować i wykorzystać.
***
Odwiedzające cmentarz osoby niepełnosprawne,
poruszające się na wózku inwalidzkim, a także matki
z dziećmi w wózkach nie mają możliwości dotrzeć
do grobów swoich bliskich. Nawet w nowej części
cmentarza nie przewidziano odpowiednio szerokich
przejść między rzędami grobów. Wszędzie dba się o
ułatwienie takim osobom poruszania się, może należy
o tym pomyśleć też na cmentarzu.
***
Pisaliśmy na temat zanieczyszczania drogi do
Opola w rejonie żwirowni w Kopicach.
Otrzymaliśmy informację od zdenerwowanej Czytelniczki z Grodkowa, że we środę 27.11.2013 r. jej
mąż jechał tą trasą do Opola i spod kół TIR-a wyjeżdżającego ze żwirowni wyleciał kamień, który uderzył
w czołową szybę ich samochodu. W efekcie szyba ta
pękła. Na nieszczęście w zdenerwowaniu nie zdążył
ani zapisać, ani zapamiętać numerów rejestracyjnych
tego samochodu. Trudno zresztą w stresie zachować
zdrowy rozsądek. Apelujemy do odpowiedzialnych
za porządek na drogach służb, by zdyscyplinowały
kierownictwo żwirowni do spowodowania, by wyjeżdżające z tego zakładu samochody nie zanieczyszczały
drogi, która w końcu nie jest własnością tej firmy i
korzystają z niej wszyscy na jednakowych prawach.
***
Narzekają kierowcy często podróżujący do Oławy
na brak elementarnego przestrzegania zasad ruchu
drogowego na trzech „wahadłach”, jakie zorganizowano w związku z remontem drogi w rejonie autostrady A4 i Łukowic Brzeskich. Nagminne jest tam
przejeżdżanie zwężonych odcinków na czerwonym
świetle, wymuszanie pierwszeństwa przejazdu. Apelujemy do policji, by zainteresowała się tym rejonem,
bo w końcu dojdzie do tragedii. Do kierowców zaś
apelujemy, by zademonstrowali trochę więcej kultury
i szacunku dla innych, bo naprawdę jest to elementarny brak przyzwoitości lekceważyć tych, którzy
cierpliwie czekają na możliwość przejazdu i nieraz
tak samo jak ci „narwani” się spieszą.
®
Jubilaci otrzymali wiązanki kwiatów i serdeczne
życzenia, a uczniowie z PSP 3 pod kierunkiem
pp. Jakubowskich zaprezentowali okolicznościowy
program słowno-muzyczny .
ow
s
Po oficjalnych uroczystościach jubilaci zasiedli
przy stołach, aby przy lampce szampana, kawie i
słodyczach powspominać i podzielić się doświadczeniami. /Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego
Stefania Wójtowicz/
***
odbyła się kolejna sesja Młodzieżowej Rady Miejskiej. Szerzej o tym na łamach bieżącego numeru.
11.11Święto Niepodległości – jak uczczono je w
gminie i powiecie – można przeczytać na
łamach niniejszego numeru.
dk
15-16.11 w Warszawie odbył się XI Ogólnopolski
Przegląd Amatorskiej Twórczości Artystycznej Seniorów Teraz My, w którym udział wziął
znany nam grodkowski kabaret „Nie do zdarcia”, zdobywając wyróżnienie.
16.11w Czytelni MiGBP w Grodkowie odbyły się
„Warsztaty Makramy”
26.11W MiGBP w Grodkowie odbył się wykład
Wandy Małgorzaty Cebulki na temat „Historia Grodkowskich cmentarzy i miejsc pochówków. Więcej na ten temat w bieżącym
numerze.
ro
30.10w Izbie Tradycji MiGBP w grodkowskim ratuszu odbyło się uroczyste otwarcie wystawy
dokumentującej 60 – lecie istnienia Koła Polskiego Związku Wędkarskiego w Grodkowie.
Wystawa to wspólny pomysł i dzieło p. dyrektor Alicji Biesagi i aktualnego prezesa grodkowskiego koła p. Krzysztofa Gądka. Obecni
na otwarciu wystawy prezes i wiceprezes
Okręgu PZW z Opola (K. Magdziarz i W. Miś )
wyrażali najwyższe uznanie za pomysł, kształt
i wykonanie wystawy. Jak twierdzili, imponująca jest zarówno ilość prezentowanych
medali, trofeów, dokumentów, fotografii, a co
najważniejsze – ręcznie spisywanych kronik
od pierwszego dnia założenia koła.
Najstarsze fotogramy sięgają jeszcze lat 50tych, przedstawiają kolejnych prezesów koła,
zdjęcia z zebrań, zawodów, prac zarybieniowych.
W gablotach można znaleźć wiele zdobytych
przez członków koła tytułów od mistrzów
okręgu po Mistrzostwo Polski w kategoriach
seniorów i juniorów, a także najmłodszych.
Obecni członkowie koła biorą udział również
w zawodach typu Pucharu Europy czy Grand
Prix w wędkarstwie sportowym spławikowym.
W 1953 roku koło liczyło 40 członków, dzisiaj
jest to już ponad 500, co istotne, sporo jest
wśród nich utytułowanej na wielu zawodach
młodzieży. Koło prowadzi wiele prac zarybieniowych, dba o akweny, a ma ich dość
sporo pod opieką. Pracę koła, jego bieżące
osiągnięcia można śledzić również na prężnie
działającej i ciągle aktualizowanej stronie
internetowej.
Namawiam gorąco do wizyty w Grodkowskiej
Izbie Pamięci, gdzie można przeżyć wspaniałe spotkanie z wędkarstwem podziwiając
wiele medali, pucharów, trofeów niemal z
całego świata. Jest możliwość zapoznania się
ze sprzętem wędkarskim, a co ważne, p. prezes K. Gądek obiecał, że w miarę możliwości
może się zjawić i oprowadzić chętnych po
wystawie.
Z okazji rocznicy obecny na otwarciu wystawy wiceburmistrz W. Wójcicki (też wędkarz i
członek koła od lat 70 – tych) wręczył prezesowi dyplom gratulacyjny wraz z okolicznościowym pucharem.
ka
”
KRONIKA GRODKOWSKA
et
aG
28.11w Wypożyczalni MiGBP odbyło się kolejne
spotkanie z cyklu „Dyskusyjny Klub Książki”.
Tym razem dyskutowano o książce Stefana
Czernieckiego „Cisza”.
„G
az
08.11w Urzędzie Miejskim w Grodkowie odbyła się
uroczystość wręczenia Medali za Długoletnie
Pożycie Małżeńskie przyznanych przez Prezydenta Rzeczpospolitej parom małżeńskim
obchodzącym jubileusz 50-lecia małżeństwa.
Aktu dekoracji medalami dokonał Burmistrz
Grodkowa p. Marek Antoniewicz .
Pary Jubilatów:
1. Beneda Kazimierz i Kazimiera
2. Biernat Andrzej i Anna
3. Birecki Janusz i Czesława
4. Gul Jan i Helena
5. Ilów Jan i Bronisława
6. Juryta Julian i Józef
7. Klęka Stanisław i Teresa
8. Krupa Fryderyk i Anna
9. Kwaśniak Józef i Teresa
10. Tokarski Jan i Helena
Ponadto specjalnymi gośćmi wyróżnionymi przez
Burmistrza Grodkowa byli państwo Helena i Mieczysław Szczurowscy z Głębocka obchodzący 65
rocznicę zawarcia związki małżeńskiego, która ma
nazwę Rocznicy Żelaznej.
07.12w Czytelni MiGBP odbyły się warsztaty „Ozdoby świąteczne robione metodą ORIGAMI”.
Opracował Mariusz L. Krok
POŻEGNANIE
KOL. MARII MAJOW1CZ
Dnia 21 października 2013 roku odeszła od nas
na zawsze koleżanka Maria Majowicz, wieloletnia
nauczycielka, wychowawczyni.
Urodziła się 9 stycznia 1936 roku w Kipsznej.
Dzieciństwo i młodość spędziła na ziemi tarnowskiej,
gdzie ukończyła Państwowe Liceum Ogólnokształcące w Tuchowie. Po kursie pedagogicznym w 1954
roku rozpoczęła pracę w Szkole Podstawowej w
Trzemesnej, kolejno w Rzepienniku Marciszewskim,
Trzemesnej, a w latach 1956 – 1965 w Jastrząbce
Nowej.
W 1965 roku przeniosła się na Opolszczyznę, dwa
lata pracowała w Szkole Podstawowej w Skoroszycach.
W 1967 roku podjęła pracę w Szkole Podstawowej w
Jędrzejowie i odtąd całe Jej życie zawodowe poświęcone było pracy z dziećmi z Jędrzejowa, Wójtowie,
Starowic Dolnych.
Wychowując wiele pokoleń tej ziemi, naszej najbliższej ojczyzny, cieszyła się sympatią dzieci za swą
serdeczność i bezpośredniość. Podnosiła kwalifikacje
studiując w latach 1966 – 1968 na kierunku historia i
wychowanie obywatelskie w Zaocznym Studium Nauczycielskim w Raciborzu.
Szczególnie związana była ze Starowicami Dolnymi.
W latach 1971 – 1974 objęła stanowisko kierownika
punktu filialnego w tej miejscowości, a po przejściu
na emeryturę w 1985 roku pracowała w Państwowym
Przedszkolu w Starowicach Dolnych.
We wszystkich ocenach Jej pracy zawodowej powtarza się opinia: serdeczny i przyjacielski stosunek do
dzieci, serdeczność i troska o dziecko, zwraca uwagę
szczególnie na dzieci młodsze i słabsze, zapewniając
im maksimum troski.
Św. Pamięci Maria ostatnie lata swojego życia,
chorobę i cierpienie przeżyła w zaciszu domowego
ogniska, otoczona czułą opieką rodziny. Nie znamy
Jej z tego okresu. Pamiętamy natomiast pełną optymizmu i radości nauczycielkę, która jednym zdaniem,
celnym zdaniem, potrafiła rozładować nastrój w
pokoju nauczycielskim, chwilowy nastrój smutku i
przygnębienia.
Taką została w naszej pamięci.
Składając serdeczne wyrazy współczucia w imieniu
środowiska oświatowego, koleżanek i kolegów, wszystkich kolejnych dyrektorów, GZSziP, ZNP pragniemy
pocieszyć najbliższych słowami Jana Pawła II :
....a przecież nie cały umieram, to co we mnie niezniszczalne trwa…
Zarząd Oddziału ZNP
w Grodkowie
24 GRODKOWSCY ZŁOCZOWIANIE
grudzień 2013
ZŁOCZOWSKI GÓRAL
®
SPOTKANIE DZIESIĄTE
pana Marcina, ciągle coś
majsterkującego, z kilku
połamanych tworzyły jeden stolik, kompletowały
tablice, ławki i pomoce naukowe. Był stałym
mieszkańcem szkoły,
postacią nierozerwalnie
związaną z całym życiem
tej placówki. „Ja i pan dyrektor żartobliwie mówili
o nim nauczyciele”. Za
swoja długoletnią i nienaganną pracę Marcin
Kania został odznaczony
Srebrnym Krzyżem Zasługi. Zmarł w 1999 roku,
a jego żona Maria 14 lat
wcześniej w 1985 roku.
Małżeństwo Marcina i Marii doczekało się
trójki dzieci: Bronisławy,
Bolesława i Stanisławy,
która państwu i mnie opowiedziała historię swojej
rodziny. Najstarsza, Bronisława (1935 – 1998),
ukończyła szkołę przy
ul. Mickiewicza (klasy
wyrównawcze), zdała
małą maturę i pracowała
w księgowości grodkowskiej PSS. Bolesław urodzony w 1948 roku skończył szkołę zawodową,
zdał egzaminy: czeladniczy, mistrzowski i założył własną firmę. Zmarł
przedwcześnie w 1989
roku. Stanisława przyszła
na świat 15 stycznia 1944
roku w Złoczowie. Ukończyła w 1961 roku, zdając maturę, grodkowskie
liceum, by podjąć pracę
w Narodowym Banku
Polskim, którego oddział
mieścił się w ratuszu (dzisiejsze pomieszczenia biblioteki). Pani Stanisława
wspomina, że pracowała
dk
ow
s
ka
”
że ciocia Bronia i wujek Władek mieszkali
do śmierci w Kasince
Małej. Franciszek odwiedził Marcina jeszcze w Złoczowie, potem
stracono z nim kontakt
– prawdopodobnie zginął, ale rodzina nie wie,
dlaczego, gdzie i kiedy.
Janek pracował w zakopiańskim hotelu jako
zaopatrzeniowiec, by później przenieść się na Śląsk
i podjąć pracę w kopalni
„Wujek”. Jako emeryt
i mieszkaniec kopalnianego hotelu robotniczego
był świadkiem masakry
górników w grudniu 1981
roku. Zmarł w Katowicach w 1984 roku, lecz
jest pochowany na grodkowskim cmentarzu.
Po przyjeździe do
Grodkowa Marcina do
pracy już na dworcu zwerbował pierwszy dyrektor
Państwowego i Koedukacyjnego Gimnazjum i Liceum w naszym mieście
– major Wojska Polskiego
Tadeusz Andrzejewski.
Rodzina Kaniów zamieszkała przy ul. Jagiełły
4, gdzie znajdował się
również żeński internat.
W grodkowskim ogólniaku Marcin pracował aż
do lat siedemdziesiątych,
kiedy przeszedł na emeryturę. We wspomnieniowym artykule w „Nowej
Trybunie Opolskiej” tymi
słowami naszego bohatera
wspomina Franciszek Kosma: „Do dziś w liceum
serdecznie wspomina się
postać pana Marcina, sercem i duszą oddanego
szkole…” , „złote ręce
Tomasz Róża
C
Skawiny przeniósł się
z całą rodziną do Stryja,
gdzie jako kolejarz otrzymał pracę i mieszkanie.
Marcin od marca 1932
do września 1933 służył
jako strzelec w 9 kompanii 1 Pułku Strzelców
Podhalańskich w Nowym
Sączu. Po odbyciu służby wojskowej ruszył za
swoją mamą na wschód
do Złoczowa. Tu poznał
swoją przyszłą żonę,
rodowitą złoczowiankę
Marię z domu Babij, urodzoną 3.01.1910 roku.
Maria – mama Stanisławy Dudzińskiej – była
sierotą, nie stać jej było
na wykształcenie i od
najmłodszych lat zatrudniała się jako niania. Gdy
poznała Marcina, była
pokojówką u pułkownika
o prawdopodobnym nazwisku Radek. Pułkownik
razem z żoną urządzili
Marcinowi i Marii wesele.
Pani Stanisława pamięta,
że w domu wspominani
byli jako dobrzy, życzliwi
i uczynni ludzie. Niestety
pułkownik zginął z rąk
sowietów, a jego żona
zakończyła swoją ziemską drogę na nieludzkiej
ziemi zesłana na Syberię.
Marcin pracował w złoczowskiej bekoniarni –
w tym samym zakładzie
pracował Ludwik Wieczorek, zakatowany przez
NKWD na zamku zło-
czowskim, ojciec Romana
Wieczorka. Marcin i Maria zamieszkali w kupionym przez nich domu przy
ulicy Jabłonowskich. We
wrześniu 1939 roku Marcin został zmobilizowany
do 52. Pułku Piechoty
w Złoczowie. Po rozbiciu jego jednostki przez
Armię Czerwoną dostał
się do niewoli. Uwięziony
na zamku złoczowskim,
przekupuje znajomego
ukraińskiego wartownika i ucieka. Ukrywa
się w swoim domu na
dachu werandy obrośniętej winoroślą, a potem
w ziemiance wykopanej
na podwórku. Ziemianka
ta później służyła jako
schron w czasie nalotów.
Marcin Kania w czasie
okupacji niemieckiej pracował w firmie budowlanej, która wykonywała
prace w złoczowskim getcie. Wielokrotnie niósł
pomoc uwięzionym tam
Żydom dostarczając im
żywność, za co groziła
kara śmierci. W 1945 roku
rodzina Kaniów miała do
wyboru: podpisać „papier”, pozostać na miejscu, stając się Ukraińcami
w Związku Radzieckim
lub w kilka godzin spakować się i ruszyć w nieznane na zachód. Oczywiście wybrali Polskę. Choć
funkcjonariusze radzieccy
nie pozwalali zabrać ze
„G
az
et
aG
o ma wspólnego
miejscowość Kasinka Mała, urokliwie położona w Beskidzie
Wyspowym koło Mszany
Dolnej, z kresowym Złoczowem? Ma i to bardzo
dużo za sprawą górala,
złoczowiaka i grodkowianina, który urodził
się właśnie w Kasince
Małej – Marcina Kani.
Stąd blisko jest do Rabki,
Limanowej i do Kasiny
Wielkiej, skąd pochodzi
Justyna Kowalczyk. Daleko jest do Złoczowa.
Pozwól czytelniku, dzięki
uprzejmości córki Marcina – Stanisławy Dudzińskiej, opisać ciekawe losy
rodziny, która z Beskidów
przez Złoczów dotarła do
Grodkowa. Marcin Kania
urodził się 13.09.1909
roku. Jego ojciec Józef
był maszynistą.
W czasie pierwszej
wojny światowej zginął
na froncie włoskim od
pocisku, który uderzył
w jego parowóz. Mama
Marcina, będąc wdową
z góralskiej wioski, pojechała na wschód za pracą
i chlebem. Tak dotarła do
Złoczowa. Kresy na początku II Rzeczpospolitej
potrzebowały nowych
osadników. Wiem to, bo
mój dziadek Stanisław
Róża z podkrakowskiej
ro
Zdjęcie ślubne Marcina i Marii
sobą żadnych większych
rzeczy, Marcinowi udało
się przemycić … szafę.
W czasie podróży okazała
się ona bardzo pomocna,
gdyż wagon były odkryty,
a Marcin z szafy zrobił
prowizoryczny dach, pod
którym rodzina kryła się
w czasie niepogody. Tak
we wrześniu 1945 roku
rodzina Kaniów przez
Wrocław dotarła do Grodkowa.
Marcin miał czwórkę
rodzeństwa: Bronisławę,
Władysława, Jana i Franciszka. Pani Stanisława
Dudzińska wspomina,
Dom Marcina i Marii przy ul. Jabłonowskich w Złoczowie
GRODKOWSCY ZŁOCZOWIANIE 25
grudzień 2013
Maria
Wołyniec
z domu Golicz
z bratem
Janem
Goliczem
warkach koło Złoczowa
w 1911 roku. W Złoczowie ukończył szkołę,
pracował w tamtejszej
mleczarni. Ożenił się
z Ireną. Z rodziną przyjechał do Grodkowa w
1945 roku i zamieszkał
przy ul. Żeromskiego.
Podął pracę w grodkowskim oddziale Polskiego Czerwonego
Krzyża, którego siedziba
mieściła się w budynku
przy ul. Sienkiewicza,
naprzeciw młyna i sklepu Polo-Market. Z właściwą dla siebie energią
i zaangażowaniem pomagał w odnalezieniu
wielu osób po wojennej
zawierusze. Jego kolejne miejsce pracy to technikum, gdzie pracował
jako nauczyciel zawodu.
Stanowisko kierownika
wydziału komunikacji
w grodkowskim magistracie zakończyło jego
karierę zawodową. Stąd
przeszedł na emeryturę
F r a n c i s z e k Wo ł y n i e c
był pasjonatem sportów
motorowych. Współzałożyciel Automobilklubu Grodkowskiego, którego siedziba mieściła
się przy skrzyżowaniu
dzisiejszych ulic: Warszawskiej, Słowackiego
i Kasztanowej. Sędzia
sportów motorowych,
biegły sądowy w dziedzinie wypadków komunikacyjnych. Jego
drugą pasją była muzyka. Franciszek odszedł
do Domu Pana w 1978
roku. Jego siostra Janina
w Grodkowie założyła
rodzinę i pracowała jako
sekretarka w prokuraturze. Doczekała się trójki
dzieci. Córka Mieczysława (dzięki, której powstało to wspomnienie)
urodziła się w 1939 roku
w podzłoczowskich Folwarkach, przybyła do
Grodkowa w 1945 roku.
Ukończyła szkołę podstawową w 1956 roku ,
a w 1968 wyszła za mąż
za Zbigniewa Świdra, z
którym do dziś mieszka
w Grodkowie.
Kolejne spotkanie
z grodkowskimi złoczowianami powstało dzięki
Stanisławie Dudzińskiej,
Mieczysławie i Zbigniewowi Świdrom, Marii
Kłonowskiej.
az
„G
Franciszek Wołyniec
Tylko za to, że był polskim inteligentem, został zakatowany przez
NKWD na zamku złoczowskim. Ten sam los
spotkał wspominanych
przeze mnie Ludwika
Wieczorka i Michała
Skarbka. Mieczysława
i Zbigniew pamiętają,
jak w rodzinie mówiono,
że ciało Józefa Golicza
było tak zmasakrowane, iż żona rozpoznała
męża po monogramie
na bieliźnie. Niedługo
potem musiała z dwójką dzieci uciekać przed
prześladowaniami do
Krakowa. Drugi z braci
Marii, Władysław, po
wojnie był w Szczecinie
znanym lekarzem weterynarii. Jan był uznanym
i cenionym stolarzem.
ro
Gdy w listopadowe
popołudnie spotkałem
się z Mieczysławą Świder i jej małżonkiem
Zbigniewem w czytelni
grodkowskiej biblioteki,
aby wysłuchać historii rodziny Franciszka
Wołyńca, usłyszałem
pytanie: Skąd ma pan
informacje o doktorze
Józefie Goliczu?
W pierwszej chwili
nie zrozumiałem pytania, ale zajrzałem do
jednego z wcześniejszych numerów „Gazety
Grodkowskiej”, gdzie
za sprawą złoczowianki
Romany Szczepkowskiej
wymieniałem zidentyfikowanych Polaków
zamordowanych przez
NKWD na zamku złoczowskim. Był wśród
nich doktor Józef Golicz.
Okazało się, że babcia
Mieczysławy ze strony
mamy – Maria – była
siostrą Józefa Golicza.
Maria, siedemnastoletnia dziewczyna, wyszła
za mąż za dziadka Mieczysławy. Dziadek miał
czterdzieści pięć lat, był
wdowcem z trojgiem
dzieci, piastował urząd
wójta w Folwarkach
koło Złoczowa. Maria
Golicz miała czworo
rodzeństwa: Józefa,
Jana, Władysława i Teklę. Józef był znanym
złoczowskim lekarzem.
dk
RODZINA
FRANCISZKA
WOŁYŃCA
et
aG
z nią złoczowianka Elżbieta Kukawska. W czasie
drugiego urlopu Stanisława poznała w Karpaczu
swojego byłego męża.
Tam w 1963 roku wzięli
ślub. Doczekali się dwójki
dzieci.: Marzeny (1964)
i Roberta (1965). Marzena
poślubiła Henryka Wilczęgę doczekując się dwóch
córek: Dagmary – absolwentki filologii angielskiej i Agaty – uczennicy
grodkowskiego gimnazjum
nr 1. Robert i jego żona
Małgorzata mają szóstkę
dzieci: Marcina, Pawła,
Łukasza, Karolinę, Wiktorię, i Karola. Dopiero niedawno dowiedziałem się,
że w grodkowskiej trójce
uczyłem i uczę prawnuki
Marcina Kani. I tak historia
zatoczyła koło.
ow
s
ka
”
®
Marcin Kania
z córką
Stanisławą
i synem
Bolesławem
Pewnie dlatego, że się
mu przed wojną dobrze
powodziło, wraz z żoną
i dwojgiem dzieci zostali
przez Rosjan zesłani na
Syberię. Po wojnie udało
im się wrócić do Polski.
Osiedlili się w Boreczku
Strzelińskim i tam zmarli. Tekla wyjechała przed
drugą wojną światową
do Stanów Zjednoczonych, zamieszkała na
Florydzie, tam wyszła
za mąż i tam jest pochowana. Dziadkowie pani
Mieczysławy wychowali
piątkę dzieci: Franciszka, Janinę(mama Mieczysławy), Kazimierza,
Danutę i Aleksandra.
Janina, Kazimierz i Danuta w czasie okupacji niemieckiej zostali
wywiezieni na roboty
w głąb Rzeszy. Kazimierz, przedwojenny
pracownik złoczowskiej
bekoniarni, po wojnie
z Niemiec wyjechał do
Anglii. Spędził tam 56
lat, wrócił do Polski dopiero w 1995 roku, zamieszkał w Grodkowie,
zmarł w 2000 roku i jest
pochowany na tutejszym
cmentarzu. Danuta osiedliła się w Nowej Wsi
Małej. Aleksander, najmłodszy z rodzeństwa,
zginął w obronie Tarnopola. Franciszek Wołyniec urodził się w Fol-
Podziękowanie.
Serdecznie dziękuję pani Marii Rychlik z Raciborza
oraz pani Krystynie Popowicz za pomoc w ustaleniu
ostatniego pobytu profesora Józefa Serwańskiego. Profesor Serwański przebywał w Raciborzu od 16.09.1968r.
Zmarł 3.10.1968r. i został pochowany na tamtejszym
cmentarzu.
Wanda Huczek
26 ROZMAITOŚCI I ROZRYWKA
grudzień 2013
Z wizytą w Wieliczce
W
®
Harcerzem być
każdemu wypada…
zwani pokutnikami wypalali niebezpieczny gaz
gromadzący się w kopalni.
Natomiast w następnym
boksie – Sielec – zobaczyliśmy, w jaki sposób
odbywał się transport tego
urobku.
W Komorze Kazimierza Wielkiego, gdzie znajduje się popiersie władcy,
obserwowaliśmy bałwany
solne, czyli bloki soli w
kształcie walców oraz
kierat solny. Interesującym miejscem jest także
Komora Pieskowa Skała,
która prowadzi do niższego poziomu kopalni.
Ustawione tam modele
obrazują, jak górnicy wydobywali sól, używając
do tego prostych narzędzi,
oraz sposób pozyskiwania
solanki, której każdy może
spróbować i przekonać się
o prawdziwości wierzenia,
że po wypiciu szklanki solanki ubywa człowiekowi
10 lat. W Podszybiu Kunegunda spotkaliśmy modele
krasnoludków, które, jak
głosi legenda, pomagały
górnikom w ciężkiej pracy
pod ziemią. Najwspanialszym miejscem w kopalni
jest niewątpliwie Kaplica
az
„G
Świętej Kingi z przepięknym ołtarzem wykonanym
w soli oraz wypełniona
licznymi rzeźbami i płaskorzeźbami. Biblijne sceny wykute są w ścianach
dookoła całej kaplicy. W
tym okazałym miejscu
odprawiane są msze oraz
ceremonie ślubne.
Kolejnym miejscem na
naszej trasie była Komora
Erazma Barącza, w której
znajduje się solankowe
jezioro, które minęliśmy
w drodze do Komory
Drozdowice, gdzie w restauracji zatrzymaliśmy
się dłużej na wspólnym
obiedzie. Wypoczęci i
posileni ruszyliśmy dalej
na zwiedzanie kopalni.
Naszą uwagę przykuło
jezioro solankowe w Komorze Weimar. W Komorze Józefa Piłsudskiego
podziwialiśmy solny pomnik Marszałka Polski.
Następnie przeszliśmy
przez Komorę Stanisława
Staszica, docierając do
rzeźby przestawiającej
Skarbnika, który strzegł
górników pracujących w
podziemiach.
W Komorze Wisła, pełnej sklepików, nabyliśmy
pamiątki z kopalni i ruszyliśmy do komór muzeum
Kopalni Soli.
Zwiedzanie podziemi
kopalni dobiegło końca.
Windą wyjechaliśmy na
powierzchnię, skąd udaliśmy się do autokarów.
Jeszcze tylko trzy godziny
drogi powrotnej i jesteśmy
w domu. W naszej pamięci
i sercach na zawsze pozostaną piękne wspomnienia
i pamiątkowe zdjęcia z
wycieczki do Wieliczki.
dk
Zwiedzanie rozpoczęliśmy w udostępnionym dla
turystów szybie Daniłowicza, w którym trasa turystyczna prowadzi przez
20 komór połączonych
dwoma kilometrami chodników. Podzieleni na trzy
grupy zwiedzających ruszyliśmy z przewodnikami w podziemia kopalni.
Pierwszy etap wycieczki
prowadził drewnianymi
schodami w dół na głębokość 64 m. Na trasie nie
można było dotykać żadnych eksponatów, ale za to
dozwolone było lizanie do
woli solnych ścian. Pierwszy punkt, gdzie zatrzymaliśmy się, miał miejsce w
Komorze Mikołaja Kopernika z pomnikiem solnym
tego wybitnego astronoma. Następnie przeszliśmy
do Kaplicy św. Antoniego,
a dalej – do Komory Janowice, gdzie postacie
wykonane oczywiście z
soli obrazują scenę odkrycia soli, a przewodnik
zapoznał zwiedzających
z legendą o tym, jak św.
Kinga sprowadziła sól do
Wieliczki. W kolejnej Komorze – Spalonej – mogliśmy zobaczyć, jak górnicy
et
aG
ycieczka szkolna to
jedna z tych form w
kalendarzu imprez szkolnych, na którą dzieciaki czekają najbardziej.
Jest to bowiem okazja do
odpoczynku, nawiązania
bliższych relacji z kolegami oraz innej metody na
zdobywanie wiedzy.
Z takiego właśnie sposobu zdobywania wiedzy
skorzystali uczestnicy wycieczki do Kopalni Soli w
Wieliczce, która odbyła się
16 listopada 2013 r.
Udział w wycieczce
był efektem współpracy
zaprzyjaźnionego Hufca Krapkowice – organizatora wycieczki – z
grodkowskim Gminnym
Związkiem Drużyn. A
uczestnikami wyjazdu
było 20 harcerzy i dwóch
opiekunów działających
w drużynie harcerskiej
ZADYMA przy Gimnazjum Publicznym Nr 2 w
Grodkowie.
Całodzienny wyjazd
rozpoczął się zbiórką na
rynku w Grodkowie, skąd
ruszyliśmy do Krapkowic,
a dalej razem z uczestnikami wycieczki z Krapkowic
do Wieliczki.
ro
W
ow
s
ka
”
dniach 18-20 października odbył się kolejny
biwak harcerski, w którym wzięło udział 29
harcerzy.
Impreza rozpoczęła się wycieczką w Rudawy
Janowickie, góry położone niedaleko Karpacza. Na
początku ruszyliśmy w górę, aby zwiedzić ruiny starego zamku Bolków. Po wykonaniu pamiątkowych
zdjęć całej grupy wszyscy ruszyliśmy szlakiem górskim dalej. Byliśmy nastawieni na długą wędrówkę
pełną wrażeń i nie zawiedliśmy się. Wędrowaliśmy
po lesie przez kilka godzin. Następnie przebraliśmy
się w mundury harcerskie i ruszyliśmy na ognisko
pod schroniskiem Szwajcarka, gdzie czekali na nas
zaprzyjaźnieni właściciele schroniska. Tradycją już
bowiem stało się, że co roku spotykamy się w złotą
polską jesień w przepięknej scenerii Szwajcarki
z właścicielami obiektu, którzy nie szczędzą nam
gościny. Wspólnie śpiewaliśmy piosenki, piekliśmy
chleb i kiełbasę. W międzyczasie ogrzewaliśmy się
herbatą, ponieważ wieczór był chłodny. Po miło
spędzonym czasie we wspólnym gronie dowiedzieliśmy się o niespodziance przygotowanej przez
drużynowego – Krzysztofa Pędziwiatra. W tajemnicy zorganizował dla części z nas przyrzeczenie
harcerskie, które złożyli: Patryk Medyński, Anna
Sputo, Karolina Warowy, Konrad Duraj, Aleksandra
Janiczak, Marta Sobel, Wasyl Borys, Karolina Byjos,
Bartosz Mrowiec, Joanna Janiec oraz Krzysztof
Pajdzik. Nie byli to jednak wszyscy harcerze, którzy
złożyli przyrzeczenie. Po powrocie do Grodkowa
zaszczytu tego dostąpiły jeszcze dwie osoby – Robert Kokoszka oraz Dorota Waliduda, którzy nie
mogli uczestniczyć w wycieczce, ale dołączyli do
nas po naszym powrocie z gór. Dla nich również
była to wielka niespodzianka i zaskoczenie. Nocą na
grodkowskim rynku pod pomnikiem Józefa Elsnera
wszystkim świeżo przyjętym do drużyny harcerzom
zostały wręczone krzyże harcerskie, których dewizą
jest łacińska maksyma per aspera ad astra (przez
ciernie do gwiazd); otrzymaliśmy je na liściu klonu
symbolizującym kruchość życia ludzkiego.
Polały się łzy wzruszenia, gratulowaliśmy sobie
wzajemnie i odbieraliśmy gratulacje od naszych
młodszych i starszych kolegów i koleżanek oraz od
naszych opiekunów.
Beata Garncarz
Aleksandra Janiczak
Beata Garncarz
sport 27
grudzień 2013
et
aG
ro
„G
az
1. DARIUSZ BĄK
ORLEN Warsaw Maraton
Półmaraton Ślężański, Sobótka
Półmaraton Grodzisk Wielkopolski
2. KAMIL BIEŃKOWSKI
Bieg na Ślężę
VI Bieg Koguta, Oława
Bieg na Śnieżnik
IV Bieg na Wielką Sowę
23. Bieg Solidarności
Cross Doliny Małej Panwi, Zawadzkie
3. ANDRZEJ DUDA
I Nocny Półmaraton Wrocław
(nielegalny)
II Bieg Piastów Śląskich, Brzeg
®
01:53:41
01:48:19
01:45:41
44:48
50:35
01:48:52
45:47
03:59:26
42:32
35:00
1:48:05
HISTERIA - komedia
Produkcja: W. BRYTANIA
06 – 8.12.2013r. godz. 18.00
cena biletu 12 zł Od lat 15
Film, którego akcja osadzona jest w epoce wiktoriańskiej, z czołówką angielskich aktorów w obsadzie
(Jonathan Pryce, Hugh Dancy, Rupert Everett, Maggie
Gyllenhaal) opowiada historię młodego lekarza – idealisty, Mortimera Granville’a (Dancy), który usunięty
ze szpitala za zbyt postępowe poglądy na higienę,
znajduje posadę u wybitnego londyńskiego specjalisty chorób kobiecych (Pryce). Jego zadaniem jest
leczyć kobiety z tytułowej histerii, stosując masaż
relaksujący, doprowadzający je do „paroksyzmów
skurczy”, który w efekcie przynosi im odprężenie
(dziś nazwalibyśmy to orgazmem). Zakochuje się w
córce swego szefa (Maggie Gyllenhaal), wyzwolonej
sufrażystce i idealistce.
ka
”
ok 2013 zapisze się na kartach historii Grodkowa
(i nie tylko) jako wyjątkowy, bo właśnie w tym
roku po dwóch latach działalności udało się sformalizować i zrzeszyć grupę entuzjastów sportu oraz
lokalnych patriotów pod szyldem Stowarzyszenia
Be Better.
Czym jest Be Better? Jest to stowarzyszenie promujące zdrowy tryb życia poprzez sport oraz kształtowanie postaw obywatelskich przez organizowanie
imprez charytatywnych. Jedna z imprez tego typu
odbędzie się już 7 grudnia w hali przy ul. Klubowej
w Grodkowie, gdzie środowisko piłkarskie będzie
wspierać leczenie Anatolii Sokoły. Członkowie
stowarzyszenia w ramach promowania zdrowego i
aktywnego trybu życia sami starają się być wzorem
do naśladowania.
Wraz z końcem października zakończył się sezon
biegowy. Nadszedł więc czas na małe podsumowanie tegorocznych startów biegaczy Be Better. Nasi
zawodnicy pokonali łącznie aż 5392 kilometry (dla
porównania odległość z Nowego Jorku do Los Angeles to niecałe 4500 kilometrów!) w ponad 512 godzin,
co daje więcej niż 21 dni ciągłego biegu! Bywaliśmy
w wielu miastach w Polsce. Nasz reprezentant wystartował również za granicami naszego kraju, gdzie
zdobył jedną z czołowych lokat w swojej kategorii
wiekowej. Były debiuty w maratonach, ale również
i w innych imprezach biegowych. Choćby starty
Agnieszki Pająk czy Damiana Wolaka, którzy w tym
roku rozpoczęli swoją przygodę z bieganiem. Działo
się więc sporo, a to dopiero początek…
Już planujemy nadchodzący rok. Wystąpimy w
kluczowych dla naszego stowarzyszenia imprezach:
Półmaratonie Ślężańskim oraz Maratonie Wrocław.
Co więcej, dwóch z naszych biegaczy – Maciej Górski oraz Maciej Główka – zakwalifikowało się do
prestiżowego Berlin Marathon zaliczanego do World
Marathon Majors, największych i najlepszych imprez
tego typu na świecie. Wystarczy tylko wspomnieć, że
do WMM należy tylko 6 biegów na całym świecie,
w tym maratony w Nowym Jorku i Londynie. W
planach są również starty w biegach górskich (Kamil
Bieńkowski) oraz cała masa biegów na krótszych
dystansach. Przygotowania do sezonu rozpoczną się
wkrótce, trzymajmy więc kciuki już teraz, by wszystko poszło zgodnie z założonym planem.
19:09
55:02
56:14
GRUDZIEŃ 2013
W KINIE „KLAPS”
2:02:06
48:15
53:02
ow
s
R
1:38:50
43:51
1:48:05
45:49
1:48:05
4:45:08
53:42
33:24
59:10
42:00
1:02:26
1:23:15
dk
Be Better
Półmaraton Opolski
Bieg Krapkowicki
4. MICHAŁ GLIŃSKI
Charytatywny Bieg Firmowy (sztafeta)
Bieg dla Maćka, Wrocław
XI Bieg Opolski
5. MACIEJ GŁÓWKA
Półmaraton Ślężański, Sobótka
Półmaraton Poznań
Półmaraton Katowice
Bieg na Ślężę
Bieg dla Maćka, Wrocław
Półmaraton Grodzisk Wielkopolski
XI Bieg Opolski
XXXI Maraton Wrocław
Cross Doliny Małej Panwi, Zawadzkie
Bieg po złoto, Złoty Stok
I Półmaraton Wrocław (nielegalny)
6. MACIEJ GÓRSKI
Półmaraton Ślężański, Sobótka
Półmaraton Poznań
1:48:09
Bieg Krapkowicki
II Bieg Piastów Śląskich, Brzeg
I Nocny Półmaraton Wrocław
(nielegalny)
XI Bieg Opolski
Bremerhaven Halbmarathon, Niemcy
XXXI Maraton Wrocław
Run Masters, Sobótka
Bieg po złoto, Złoty Stok
7. AGNIESZKA PAJĄK
Cross Doliny Małej Panwi, Zawadzkie
Bieg po złoto, Złoty Stok
8. DAMIAN WOLAK
XI Bieg Opolski
II Bieg Piastów Śląskich, Brzeg
4:11:45
2:13:07
1:50:32
43:19
48:57
1:09:41
1:05:59
21:42
41:24
1:50:23
50:20
Zespół redakcyjny:
Wiesław Dubaniowski, Ludwika Eliasz,
Maria Juda, Ryszarda Krok (redaktor
naczelnA), Miłosz Krok, Mariusz Krok,
aleksander Kwiatkowski, Zenon Michalak,
Ewelina Czopek-Mrożek, Janina Podgórna,
Janusz Rzepkowski, Bronisław Urbański,
Numery archiwalne Gazety Grodkowskiej można nabyć
TOMASZ RÓŻA.
w Sekretariacie Domu Kultury OKiR przy ul. Kasztanowej w Grodkowie. KONTAKT: [email protected]
Maciej Górski
FRANKLIN I SKARB JEZIORA – bajka
Produkcja: KANADA
08.12.2013r. godz. 16.00
cena biletu 5zł
„Franklin i skarb jeziora” to nowy pełnometrażowy
film animowany, opowiadający o źółwim jeziorze,
kapsule czasu, tajemniczym talizmanie i niezwykłej
wyprawie po skarb piratów.
Franklina i jego przyjaciół podczas wędrówki po
skarb, czeka mnóstwo niesamowitych i niebezpecznych przygód.
SPONSORING - dramat
rodukcja: POLSKA Gatunek:
13 – 15.12.2013r. godz. 18.00
cena biletu 12 zł Od lat 15
Anna (Juliette Binoche), dziennikarka Elle, ma napisać artykuł o prostytucji na uniwersytetach paryskich.
Podczas pracy nad tekstem poznaje dwie dziewczyny
– Charlotte (Anais Demoustier) i Alicję (Joanna Kulig),
które przez aspirację do lepszego życia sprzedają swoje ciało. Powoli wprowadzają również Annę do świata
płatnej miłości, który jest jednocześnie obrzydliwy i
pociągający.
WEEKEND Z KRÓLEM - obyczajowy
Produkcja: W. BRYTANIA
20 – 22.12.2013r. godz. 18.00
cena biletu 12 zł Od lat 12
Jest rok 1939. Wielka Brytania stoi w obliczu agresji Niemiec. Król Jerzy VI wyrusza z oficjalną wizytą
do USA, aby przekonać prezydenta Roosevelta do
zaangażowania się w wojnę w Europie. Królewski
weekend w letniej rezydencji prezydenta w Hyde Park
jest pretekstem do serii zabawnych nieporozumień,
kiedy amerykańska bezpośredniość spotyka się z
dworską etykietą. W dodatku Roosevelt, goszcząc
parę monarchów, zaczyna równocześnie ryzykowny
romans ze swoją kuzynką.
MAGICZNA KOSTKA – bajka
Produkcja: HISZPANIA
22.12.2013r. godz. 16.00
cena biletu 5 zł
Zły czarownik Septimus i jego pomocnik Tristan
wracają do Smoczego Wzgórza z tajną bronią – magiczną kostką. Mieszkańcom krainy – Kevinowi, małemu smokowi Elfiemu oraz jego dziadkowi strażnikowi
grozi wielkie niebezpieczeństwo.
KONTO BANKOWE :
Bank Spółdzielczy Grodków-Łosiów, nr rachunku
39 8870 0005 2001 0030 0576 0001
REDAKCJA ZASTRZEGA SOBIE PRAWO SKRACANIA ZBYT DŁUGICH
TEKSTÓW I ICH EWENTUALNEGO PRZEREDAGOWANIA, WYBORU
MATERIAŁU FOTOGRAFICZNEGO DO PUBLIKACJI. NIEZAMAWIANYCH
TEKSTÓW NIE ODSYŁAMY. NIE ODPOWIADAMY ZA TREŚĆ OGŁOSZEŃ.
Odpowiedzialność za opublikowane materiały ponoszą ich autorzy.
Pismo współfinansowane przez Urząd Miejski w Grodkowie
28 aktualności
I Brzeski Dzień Żydowski
– historia i współczesność
ow
s
ka
”
Po wrocławskich gościach głos zabrał starosta Maciej
Stefański, który zaznaczył, że historia Brzegu to historia
wielu kultur i nacji, które przez wieki żyły razem, wspólnie tworząc duszę tego miasta.
Po powitaniach i przemówieniach przyszedł czas
na wykład grodkowskiej historyczki Wandy Cebulki
dotyczący historii Żydów brzeskich. Następnie przed
brzeską publicznością zaprezentował się opolski zespół
Musica Vena Klezmer Section, który przygotował repertuar złożony z najbardziej znanych utworów muzyki
klezmerskiej. I Brzeski Dzień Żydowski zakończył pokaz
systemu walki Krav Maga.
Po zakończeniu imprezy część jej uczestników przeniosła się do NOK-u „Herbaciarnia”, gdzie odbył się,
przygotowany przez Stowarzyszenie Żywych Poetów,
montaż literacko-muzyczno-filmowy zatytułowany
„Geniza – powrót”.
Organizatorzy I Brzeskiego Dnia Żydowskiego dziękują wszystkim osobom, które pomogły w organizacji
imprezy: Staroście Powiatu Brzeskiego, który w przeważającej części sfinansował wydarzenie, Burmistrzowi
Brzegu, którzy również od początku wspierał tę ideę,
dyrekcji Muzeum Piastów Śląskich i Brzeskiego Centrum
Kultury oraz ZHK Brzeg, a także sponsorom prywatnym
i wszystkim tym, którzy niedzielne popołudnie postanowili spędzić na poznawaniu kultury żydowskiej.
Rzecznik Prasowy Starosty
„G
az
et
aG
ro
Brzeski Dzień Żydowski cieszył się bardzo dużym
zainteresowaniem. Na Zamku Piastów Śląskich zjawiło
się ponad 120 osób. Wśród publiczności widać było nie
tylko osoby starsze, ale również młodzież z brzeskich
szkół.
Impreza, którą zorganizowała Fundacja Rozwój,
odbyła się 24 listopada 2013 roku. Rozpoczęło ją
uroczyste odsłonięcie tablicy upamiętniającej Żydów
brzeskich, która zawisła na ścianie byłej synagogi.
Pozostałe punkty programu odbyły się już na Zamku
Piastów Śląskich.
W murach „Śląskiego Wawelu” przywitał wszystkich
zgromadzonych Krystian Ławreniuk, który wraz z Jackiem Jastrzębskim był pomysłodawcą I Brzeskiego Dnia
Żydowskiego. Następnie głos zabrali Rabin Wrocławia i
Śląska Tyson Herberger oraz Przewodniczący Wrocławskiej Gminy Żydowskiej Aleksander Gleigewicht, którzy
podziękowali organizatorom, zwracając przy tym uwagę
na fakt, iż brzeskie uroczystości wypadły tuż przed żydowską Chanuką. Podczas tego święta najważniejszym
rytuałem jest zapalanie świateł: jednego pierwszego
dnia święta, dwóch – drugiego itd. aż do ósmego, kiedy
to zapalane jest osiem świateł (lamp oliwnych, albo
współcześnie – świec). I Brzeski Dzień Żydowski stał
się zatem, jak zauważył Rabin Wrocławia i Śląska, formą
świątecznego preludium, zapowiadającego zapalenie
pierwszej świecy.
dk
I
®
wrzesień 2013

Podobne dokumenty