isssn 0867-4469 numer 1-4/46-49/02

Komentarze

Transkrypt

isssn 0867-4469 numer 1-4/46-49/02
W NUMERZE
Ludzie Kultury l Sylwetki l Wywiady
Marek J´dras
Dziesi´ç lat „Siódmej Prowincji“ (próba refleksji) ............................................................. 2
Joanna Drzazga
Muzyka duszy – muzyka z duszà. Schola Cantorum Gospel Choir
– kilka s∏ów o zespole i wywiad z kierownikiem artystycznym Piotrem Kudybà ............... 4
Jan Krzysztof Szcz´sny
To ju˝ 5 lat! W rocznic´ Êmierci Jurka Knopa .................................................................... 6
Kultura l Animacja i Edukacja l Wydarzenia l Fakty l Relacje l Opinie
Jan Krzysztof Szcz´sny
Gmina Sieradz ma swój plener .......................................................................................... 7
Tomasz Spycha∏a
Jak to ze lnem jest .............................................................................................................10
Jakub M. Leoniak
Dzia∏alnoÊç kulturalna w mieÊcie i gminie Warta ..............................................................12
Anna Owczarek
Zabawy w teatr „receptà“ na rozwój dzieci niepe∏nosprawnych
– spostrze˝enia z pracy w grupie integracyjnej ................................................................. 16
Genowefa D˝u∏a
Nowa ksià˝nica w Be∏chatowie .........................................................................................17
Jan Pietrzak
Sieradzanie XX wieku ........................................................................................................18
Literatura l Sztuka
Joanna Drzazga
Pytania i odpowiedzi w poezji Anny Karasiƒskiej ............................................................. 20
Roma Alvarado - ¸agunionok
Lepsza strona ....................................................................................................................22
Ekologia
Krzysztof Gara
Zostaƒmy d∏u˝ej pod ziemià ............................................................................................ 24
Krzysztof Gara
Rezerwaty powiatu sieradzkiego ...................................................................................... 29
Micha∏ Ruszkowski
Nie tylko rezerwat „Jeziorsko“ ......................................................................................... 31
Janusz Ziarnik
Bocianie szcz´Êcie ............................................................................................................ 32
Zygmunt Kamiƒski
Zbiornik ma∏ej retencji „Próba“ w gminie Brzeênio pow. sieradzki ....................................33
Pawe∏ Gwa∏t
Rewaloryzacja parku dworskiego w O˝arowie ................................................................. 35
Janusz Ziarnik
Wszystko p∏ynie ................................................................................................................37
Jan Krzysztof Szcz´sny
Z biegiem Warty. Regionalny konkurs ekologiczny rozstrzygni´ty .....................................39
Kultura l èród∏a l Dzieje
Jan Ksià˝ek
Z historii i wspó∏czesnoÊci Wielunia ................................................................................ 41
Tadeusz Olejnik
150 lat parku staromiejskiego im. ˚wirki i Wigury w Wieluniu ........................................ 44
Andrzej Tomaszewicz
Koszty kszta∏cenia sieradzan w szko∏ach kaliskich na prze∏omie XIX i XX w. .....................46
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
ISSSN
0867-4469
NUMER
1-4/46-49/02
HTTP://WWW.7TH-PROVINCE.ORG.PL/
© COPYRIGHT BY SEVENTH PROVINCE
Czasopismo zrzeszone w Polskim
Stowarzyszeniu Prasy Lokalnej (Kraków)
i Stowarzyszeniu Polskich Mediów
(Warszawa)
Zespó∏ redakcyjny:
Halina Barden (dyr. wydawnictwa)
Marek J´dras (red. nacz.)
Jan Krzysztof Szcz´sny
Andrzej Tomaszewicz
Wydawca:
Powiatowy OÊrodek Kultury w Sieradzu
98-200 Sieradz
ul. POW 19
tel./fax (0-43) 822-57-12
Wspó∏wydawcy i wspó∏finansujàcy:
Urzàd Miasta Be∏chatowa
Urzàd Miasta Sieradz
Urzàd Gminy i Miasta w Warcie
Urzàd Miasta Wielunia
Starostwo Powiatowe w Sieradzu
Starostwo Powiatowe w Zduƒskiej Woli
Wojewódzki Fundusz Ochrony
Ârodowiska i Gospodarki Wodnej
w ¸odzi
Fundacja im. Stefana Batorego
w Warszawie
Sk∏ad i ∏amanie: PROF-ART Sieradz
Projekt graficzny: Zbigniew Zieliƒski
Druk:INTROGRAF ¸ask
Redakcja zastrzega sobie prawo skracania
przyj´tych tekstów oraz do zmiany ich
tytu∏ów
1
Dziesi´ç lat „Siódmej Prowincji“
(próba refleksji)
Marek J´dras Sieradz
Od momentu narodzin „Siódmej
Prowincji“ – sieradzkiego czasopisma kulturalnego up∏yn´∏o z górà 10 lat. Trudno jest
dzisiaj z tej przestrzeni czasowej wy∏uskaç
wszystko to, co mia∏o wp∏yw na kszta∏towanie si´ i rozwój tego czasopisma. Mo˝na
jednak pokusiç si´ o przypomnienie
pewnych wa˝nych faktów z ˝ycia pisma.
Pomys∏ pisma zrodzi∏ si´ w specjalnej
dla kultury polskiej i lokalnej sytuacji, jakà
by∏a transformacja naszego kraju. Mimo
oczywistych, niekwestionowanych pozytywów tych przemian w sferze zarzàdzania
paƒstwem, da∏o si´ jednak zauwa˝yç pewien
dyskomfort w sferze finansowania dzia∏alnoÊci kulturalnej. Wyraênie s∏abszy strumieƒ
Êrodków przeznaczany na t´ sfer´ os∏abi∏
dotychczasowy potencja∏ i aktywnoÊç placówek kultury i spowodowa∏ pewien wyraêny zastój w dzia∏aniach kulturalnych i twórczych. Chodzi∏o wi´c o to, by spróbowaç
sytuacj´ t´ zmieniç i o˝ywiç lokalnà
„pustyni´“ kulturalnà oraz ruch artystyczny.
Wtedy to postanowiliÊmy – ni˝ej podpisany i
Jan Krzysztof Szcz´sny przystàpiç do zrealizowania naszego pomys∏u. WiedzieliÊmy z
naszych zawodowych doÊwiadczeƒ, ˝e
najskuteczniejszym sposobem o˝ywienia
ruchu artystycznego jest stworzenie mo˝liwoÊci dla jego promowania, a miejscem
gdzie najlepiej to mo˝na realizowaç jest czasopismo. ChcieliÊmy w ten sposób kontynuowaç
dotychczasowà
dzia∏alnoÊç
wydawniczà, która po 1989 roku uleg∏a
ca∏kowitemu za∏amaniu z powodów finansowych. Istnia∏ te˝ dodatkowy powód naszej
decyzji. ChcieliÊmy spe∏niç marzenie naszego
przedwczeÊnie zmar∏ego Kolegi i Przyjaciela
– animatora, edytora i poety – Feliksa
Rajczaka, który od podstaw, pracujàc od
poczàtku w ówczesnym Wojewódzkim
Domu Kultury budowa∏ amatorski ruch
artystyczny, opiekowa∏ si´ nim i promowa∏ w
inicjowanych przez siebie wydawnictwach.
Nim jednak dosz∏o do zrealizowania
naszego pomys∏u na kulturalne pismo,
przedtem korzystajàc z wyposa˝enia
Wojewódzkiego Domu Kultury (maszyna
2
elektroniczna do pisania „Robotron“ i kserokopiarka) zredagowaliÊmy i wydaliÊmy
wydawnictwo „W Drodze“ (dwa zeszyty),
które de fakto by∏o pisemkiem kulturalnym.
Pierwszy wydany w marcu 1991 roku
numer sta∏ si´ poczàtkiem naszej misji jako
czasopisma kulturalnego. „Siódma Prowincja“ nie tylko dokumentowa∏a najwartoÊciowsze dzia∏ania kulturalne ale tak˝e promowa∏a twórców profesjonalistów i amatorów. Dawa∏a równie˝ solidnà dawk´
wiedzy o regionie. Poczàwszy od 1993 roku
ukszta∏towa∏ si´ pewien sta∏y porzàdek publikowanych tutaj materia∏ów. Przyj´ta wówczas struktura sta∏ych dzia∏ów obowiàzuje do
dzisiaj.
"Siódma Prowincja“ jako czasopismo
lokalne dostrze˝one zosta∏o nie tylko przez
media lokalne i ogólnopolskie, ale tak˝e
przez Ministerstwo Kultury. Przyczyni∏y si´ do
tego dwie wizyty ówczesnego wiceministra
kultury – Micha∏a Jagie∏∏y (1992 i 1993) w
ówczesnym woj. sieradzkim. Podczas spotkania z pracownikami Wojewódzkiego Domu
Kultury (19 lutego 1993r.) m.in. Micha∏
Jagie∏∏o powiedzia∏: „(...) „Siódma Prowincja“
jest tak wa˝nym miejscem kultury i wydaje mi
si´, ˝e jest to najciekawsze pismo i jedyne w
swojej kategorii. Bardzo wa˝ne jest równie˝
to, ˝e jest ono redagowane fachowo i bez
kompleksów (...) Pismo to wie czemu i komu
s∏u˝y (...) jest to czerpanie z tego, co jest
autentyczne i regionalne... (...) deklaruj´
pomoc dla „Siódmej Prowincji“...“ RzeczywiÊcie Pan Minister s∏owa dotrzyma∏. Z
dobrodziejstwa ministerialnego wsparcia
finansowego korzystaliÊmy przez wszystkie
lata, bo bez tej pomocy ukazywanie si´
„Siódmej Prowincji“ by∏oby zagro˝one. Praca
nad merytorycznà zawartoÊcià pisma wymaga∏a coraz wi´kszego nak∏adu pracy, ale
wzrastajàce z roku na rok zainteresowanie
nim rekompensowa∏o ponoszone trudy.
Pismo poczàwszy od 1995 roku zwi´kszy∏o
zasi´g swojego oddzia∏ywania dzi´ki nawiàzaniu wspó∏pracy Wojewódzkiego Domu
Kultury w Sieradzu z jego odpowiednikami w
Piotrkowie Trybunalskim i Skierniewicach.
Autorami tych przemian byli dyrektorzy tych
placówek: Anna Tomaszewska (WDK w
Sieradzu), Bo˝ena Witkowska (WDK w
Skierniewicach) i Marek Grynkiewicz (WDK w
Piotrkowie Trybunalskim). Tym sposobem
rozpoczà∏ si´ nowy, trwajàcy blisko trzy lata
okres w ˝yciu „Siódmej Prowincji". W okresie
tym „Siódma Prowincja“ jako wspólne dla
województw piotrkowskiego, sieradzkiego i
skierniewickiego medium zajmowa∏a si´
poprzez swojà zawartoÊç wymianà doÊwiadczeƒ w zakresie organizowania i upowszechniania kultury, promocjà twórców amatorów
i profesjonalistów, edukowaniem m∏odzie˝y
w zakresie wiedzy o lolalnych korzeniach a
przede wszystkim sprzyja∏a integrowaniu si´
Êrodowisk twórczych. Wyrazem dobrze
uk∏adajàcej si´ wspó∏pracy by∏o wspólne
wydawnictwo – „Poeci Siódmej Prowincji“.
Antologia ta prezentowa∏a poetycki dorobek
twórców wywodzàcych si´ lub zamieszkujàcych terytorium wspomnianych województw. Pozycja ta wydana zosta∏a w utworzonej przy naszym piÊmie serii wydawniczej:
„Biblioteka Siódmej Prowincji“ (1993). Znany
krytyk literacki – Leszek ˚uliƒski bardzo
pozytywnie ocenia∏ narodziny tej ksià˝ki, jednoczeÊnie w sposób jednoznaczny wskaza∏
na jej inicjatora: „ (...) „Siódma Prowincja“ –
czego nie trzeba dok∏adnie t∏umaczyç czytelnikom tej recenzji – to kwartalnik literacki
wydawany od d∏u˝szego czasu w Sieradzu,
spe∏nia rol´ egidy, pod którà dojrzewajà
lokalne talenty. Tu przechodzà swojà selekcj´,
zanim niektóre z nich wyruszà na podbój
wielkiego Êwiata. W sposób naturalny ciàgnà
na ∏amy sieradzkiego pisma ludzie pióra z
wy˝ej wymienionych okolic, ale te˝ kwartalnik
ten dokumentuje, a nawet animuje ruch literacki na swoim terenie...“ („Siódma
Prowincja“ 1997 nr 4 s.43-44). Podobnie
rol´ naszego kwartalnika doceni∏o Polskie
Stowarzyszenie Prasy Lokalnej, które przyzna∏o w zorganizowanym konkursie dla
redaktorów i wydawców prasy lokalnej
nagrod´ II stopnia „za piel´gnowanie kultury,
twórczoÊci literackiej i plastycznej w
Êrodowisku wsi, ma∏ego miasta i regionu“
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
(1995). Nasz wizerunek czasopisma ponadlokalnego wzbudza∏ du˝e zainteresowanie
mediów. ByliÊmy prezentowani jako redakcja na falach eteru (I i III Program PR, w
Radiu ¸ódê i sieradzkim „Naszym Radiu"),
tak˝e w telewizyjnym „Pegazie“ i oczywiÊcie
na ∏amach prasy ogólnopolskiej i lokalnej.
Oto tylko niektóre z konotacji prasowych.
Dwukrotnie wypowiada∏ si´ na nasz temat
znany pisarz i dziennikarz Kazimierz
Koêniewski na ∏amach swojego macierzystego tygodnika „WiadomoÊci Kulturalne“ –
co by∏o dla nas wielkim zaskoczeniem i satysfakcjà: „(...) W Sieradzu ukazuje si´ bardzo
starannie, nawet awangardowo pod
wzgl´dem graficznym robiona Siódma Prowincja wydawana przez Wojewódzki Dom
Kultury – kwartalnik, prezentujàcy teraêniejszoÊç i przesz∏oÊç kulturalnà, twórców ludowych i zawodowych. Lektura Siódmej
Prowincji napawa optymizmem: z naszà kulturà lokalnà nie jest êle! (WiadomoÊci
Kulturalne 1995 nr 42 s.2). „(...) – ju˝
zwraca∏em na nie uwag´ – to Siódma Prowincja,
kwartalnik kulturalny Piotrkowskiego,
Sieradzkiego i Skierniewickiego (...) w∏aÊnie
opublikowa∏o swój kolejny numer. Graficznie
∏adny bardzo, o kolorowych ok∏adkach (...)
nie przynosi odmiennie ni˝ inne tego typu
pisma regionalne, ani poezji ani prozy pisarzy
tej prowincji, ale ca∏à wielkà iloÊç, kilkadziesiàt artyku∏ów przedstawiajàcych i histori´, i dzisiejsze ˝ycie kulturalne tych trzech
województw (...) numer ten Êwiadczy o
naprawd´ ˝ywym ˝yciu kulturalno-spo∏ecznym tej Êrodowiskowej, mo˝e jednej z pierwszych, Prowincji...“ (WiadomoÊci Kulturalne
1997 nr 46 s.2).
Podobnie dobrze nasze pismo postrzega∏ Jerzy Poradecki (historyk literatury na
Uniwersytecie ¸ódzkim), który z okazji
jubileuszu wydania 25. numeru wypowiedzia∏ si´ na naszych ∏amach i m.in. napisa∏:
„(...) Pierwsze numery „Siódmej Prowincji“
by∏y skromne. Jednak odznacza∏y si´ czymÊ,
co budzi∏o wiar´ i nadziej´. Prezentowano w
nich dokonania twórców i dzia∏aczy kultury
wspó∏czesnych oraz ch´tnie powracano do
tradycji. (...) Bardzo szcz´Êliwie w tytule
kwartalnika znajduje si´ s∏owo „prowincja".
Jest to szczególne miejsce, gdzie dzia∏ajà nie
tyle mechanizmy, gdzie Êcierajà si´ idee, lecz
miejsce, gdzie ktoÊ usi∏uje coÊ zrozumieç, coÊ
stworzyç, pi´kniej i màdrzej ˝yç (...)
Gwa∏townà przemian´ obserwujemy od
chwili, gdy kwartalnik sta∏ si´ czasopismem
województw Piotrkowskiego, Sieradzkiego i
Skierniewickiego (...) Na ∏amach kwartalnika
pojawiajà si´ istotne spory o dziedzictwo i
teraêniejszoÊç (...) Kiedy czytam „Siódmà Prowincj´“ mam wra˝enie, ˝e to, co tworzy si´
na tych prowincjach, ma ˝yciowe znaczenie
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
dla ludzi tam mieszkajàcych, dla przysz∏oÊci
regionów...“ („Siódma Prowincja“ 1996 nr 4)
Z tej samej okazji wydania 25. numeru
redakcja otrzyma∏a równie˝ list gratulacyjny
od Micha∏a Jagie∏∏y – wiceministra kultury i
sztuki. Oto fragment: „(...) „Siódma Prowincja“ to swoista instytucja kultury, przywracajàca w∏aÊciwà rang´ okreÊleniu prowincja, co
wyk∏ada si´ jako promowanie w∏asnych, miejscowych korzeni, ale z umiej´tnym otwieraniem si´ na inne ma∏e i du˝e ojczyzny (...)
„Siódma Prowincja“ to pi´kny przyk∏ad
udanej inicjatywy ∏àczàcej w sobie programowe dzia∏ania w∏adz z pomys∏owoÊcià,
pracowitoÊcià i talentami wielu ludzi kultury...“.
Wszystkie wyra˝one powy˝ej opinie to
prawdziwe atuty dzi´ki którym „Siódma
Prowincja“ mog∏a trwaç i doczeka∏a swojego
jubileuszu. Ogó∏em na ∏amach kwartalnika
ukaza∏o si´ blisko 1000 publikacji w postaci:
wywiadów, sylwetek, relacji, wierszy, recenzji
oraz artyku∏ów edukacyjnych i historycznych. WÊród autorów napotkaç mo˝na
m.in. nazwiska takie, jak: Tadeusz ChróÊcielewski, Micha∏ Stefan Dalecki, Micha∏ Jagie∏∏o,
Jerzy Kisson-Jaszczyƒski, Andrzej Kobalczyk,
Józef Adam Kosiƒski, Tadeusz Olejnik, Wac∏aw Oszajca, Rafa∏ Orlewski, Ziemowit Skibiƒski i in. W ogarni´ciu ca∏ego niema∏ego
dorobku z pewnoÊcià wszystkim zainteresowanym pomo˝e przygotowywana bibliografia zawartoÊci za ca∏e 10 lat istnienia
„Siódmej Prowincji".
Trzeba te˝ dopowiedzieç, i˝ okres
sprzyjajàcy rozwojowi kwartalnika skoƒczy∏
si´ z chwilà wejÊcia w ˝ycie nowej reformy
ustrojowej kraju, która na zawsze zakoƒczy∏a
dobrze rozwijajàcà si´, mi´dzywojewódzkà
wspó∏prac´. Nowo powo∏ane samorzàdy nie
dysponujà w wi´kszoÊci Êrodkami, które
pozwalajà kontynuowaç wspó∏prac´ w
zakresie wydawania kwartalnika, a i resort
kultury wyraênie okroi∏ swojà finansowà
pomoc. Mimo tak niesprzyjajàcych okolicznoÊci uda∏o nam si´ w wyniku wielu staraƒ
pozyskaç pewne niedu˝e Êrodki. Uda∏o nam
si´ te˝ namówiç do wspó∏pracy kilka
samorzàdów lokalnych: w Be∏chatowie,
Sieradzu, Wieluniu i Zduƒskiej Woli a tak˝e
w przypadku aktualnego numeru korzystamy
ze wsparcia Wojewódzkiego Funduszu
Ochrony Ârodowiska i Gospodarki Wodnej w
¸odzi.
Z okazji jubileuszu pragn´ serdecznie
podzi´kowaç wszystkim, którzy byli z tym
pismem przez te 10 lat.
W sposób szczególny dzi´kuj´ Pani
Annie Tomaszewskiej, która pe∏niàc obowiàzki dyrektora najpierw Wojewódzkiego
Domu Kultury, potem Regionalnego OÊrodka
Kultury i wreszcie Powiatowego OÊrodka
Kultury (do 2000 roku)przyczyni∏a si´ do rozwoju kwartalnika.Wspólnie z redakcjà zabiega∏a, z pomyÊlnym skutkiem o Êrodki finansowe niezb´dne dla jego funkcjonowania,
jak te˝ stworzy∏a w∏aÊciwe warunki dla pracy
redakcji.
Ministerstwu Kultury, za pomoc w
finansowaniu pisma a Fundacji im. S. Batorego za sfinansowanie zakupu sprz´tu komputerowego dla redakcji. Samorzàdom lokalnym: Urz´dowi Miasta w Be∏chatowie,
Urz´dowi Miasta i Gminy w Wieluniu,
Urz´dowi Miasta w Sieradzu, Urz´dowi
Miasta w Zduƒskiej Woli, Starostwu Powiatowemu w Sieradzu i Zduƒskiej Woli za zaufanie i przystàpienie do wspó∏pracy przy
redagowaniu i wydawaniu „Siódmej Prowincji".
Za twórczà wspó∏prac´ i w∏aÊciwe pojmowanie roli „Siódmej Prowincji“ dla Êrodowisk lokalnych oraz sprawne koordynowanie
wspó∏pracy mi´dzywojewódzkiej serdeczne
podzi´kowanie sk∏adam Bo˝enie Witkowskiej oraz Markowi Grynkiewiczowi a tak˝e
wspó∏redagujàcym kwartalnik w ramach tej
wspó∏pracy Bo˝enie Dawidowicz i Andrzejowi Smyczkowi. Za sprawnà i efektownà
opiek´ edytorskà nad kwartalnikiem: firmie
MAKO Lab. z ¸odzi i firmie PROF-Art z
Sieradza. Cz∏onkom zespo∏u redakcyjnego:
Andrzejowi Tomaszewiczowi, Janowi Pietrzakowi i Janowi Krzysztofowi Szcz´snemu oraz wspó∏pracujàcym z kwartalnikiem Romie Alvarado-¸agunionok, Ma∏gorzacie Dziurowicz-Kaszubie i Jerzemu
Kaszubie sk∏adam podzi´kowania za troskliwoÊç i twórczà wspó∏prac´ przy redagowaniu
kwartalnika. Pani Halinie Barden dyrektorowi Powiatowego OÊrodka Kultury, która od
poczàtku sprzyja∏a idei za∏o˝enia pisma i jako
wicedyrektor ówczesnego WDK popiera∏a
jego powstanie, za podejmowanie istotnych
dzia∏aƒ s∏u˝àcych utrzymaniu si´ pisma
mimo ogólnie niesprzyjajàcej kulturze sytuacji finansowej. Wierz´, i˝ „Siódma
Prowincja“ ukazywaç si´ b´dzie nadal i w
pe∏ni kontynuowaç swojà promocyjnoedukacyjnà misj´ dla dobra lokalnych
spo∏ecznoÊci oraz regionu.
Oddajàc do ràk Czytelników kolejny ju˝
numer ˝ycz´, by jak zawsze odnajdywali w
nim ciekawe i interesujàce wiadomoÊci i
informacje. Numer wzbogacony zosta∏ o
aktualnà tematyk´ ekologicznà.
7
3
MUZYKA DUSZY – MUZYKA Z DUSZÑ
Schola Cantorum Gospel Choir – kilka s∏ów o zespole i wywiad z kierownikiem artystycznym PIOTREM KUDYBÑ
Joanna Drzazga Be∏chatów
Nied∏ugo po zdobyciu I nagrody na VI
Mi´dzynarodowym Festiwalu Muzyki Gospel
w Osieku, a tu˝ przed wyjazdem na
Copenhagan Gospel Festival mo˝na by∏o
us∏yszeç i zobaczyç „Schola Cantorum Gospel Choir“ w rodzimym Be∏chatowie.
28.09.2002r. kilkudziesiecioosobowy zespó∏
wystàpi∏ w Miejskim OÊrodku Kultury na
Bezalkoholowym Koncercie Dydaktycznym,
koƒczàcym VI Be∏chatowskie Forum TrzeêwoÊci. Cz∏onkowie chóru ubrani w czerwone
togi Êpiewali i taƒczyli chwalàc Pana. PieÊni o
wolnym tempie przeplata∏y si´ ze skocznymi,
˝ywio∏owe, radosne rytmy z t´sknymi
zaÊpiewami, dostarczajàc publice wznios∏ych
duchowych doznaƒ i doskona∏ej zabawy.
Podziw wzbudza∏y tak wielog∏osowe partie
zbiorowe, jak i wyst´py solistów. Ci ostatni
niekiedy pozwalali sobie na udane improwizacje, jak gdyby poniesieni muzycznym
nastrojem wytworzonym przez dobrze skoordynowane g∏osy wielu garde∏. Aran˝acja
utworów, ró˝norodnoÊç gatunkowa zaprezentowanej muzyki – jazz, blues, nieco folkloru, nawet rap – a tak˝e zaanga˝owanie
Êpiewajàcych i ich kunszt nie pozwoli∏y si´
nudziç. O nudzie zresztà w przypadku
„Schola Cantorum Gospel Choir“ nie mo˝e
byç mowy, o porwaniu publiki – owszem.
Âwiadkowie wyst´pów chóru ch´tnie klaskali
wspierajàc artystów w wyznaczaniu rytmu i
nagradzali brawami zakoƒczone pieÊni.
Podejrzewam, ˝e tak jak Êrodkowoeuropejscy, bàdê co bàdê,i biali be∏chatowianie,
doceniliby „Schola Cantorum...“ czarnoskórzy Amerykanie, silniej ze wzgl´du na swe
korzenie i histori´ gospel zwiàzani z tà
muzykà. I szkoda, ˝e do niniejszego artyku∏u
nie mo˝na do∏àczyç p∏yty chóru, ˝eby czytelnicy mogli si´ „na w∏asne uszy“ przekonaç o
s∏usznoÊci komplementów wyg∏aszanych pod
adresem be∏chatowskiej grupy.
Ja mog´ przekazaç tyle, na ile pozwala
mi pisemna forma mojej wypowiedzi – ˝e
gospel w wykonaniu „Schola Cantorum
Gospel Choir“ to rzeczywiÊcie muzyka duszy,
a raczej – muzyka z duszà, ale nie na ramieniu; bo to muzyka, jak jej entuzjastyczni
wykonawcy, mocna, Êwie˝a i odwa˝na.
Chór ma w swym repertuarze tak˝e
kol´dy i pastora∏ki; z pewnoÊcià mi∏o b´dzie
Êwi´towaç Bo˝e Narodzenie przy Êpiewie
„Schola Cantorum..."
4
Sprawnie Êpiewajàcy cz∏onkowie chóru
potrzebujà oczywiÊcie w∏asnego zapa∏u,
wielokrotnych prób i çwiczeƒ, ale przede
wszystkim – instruktora, kierownika artystycznego, który by czuwa∏ nad ca∏oÊcià przedsi´wzi´cia. T´ funkcj´ pe∏ni Piotr Kudyba,
nauczyciel muzyki, prezes Be∏chatowskiego
Towarzystwa Muzycznego, przy którym chór
dzia∏a.
W czasie koncertu Piotr Kudyba zajmowa∏ skromnà pozycj´ pod scenà, za keyboardem. Nie dajmy si´ jednak zwieÊç
pozorom skromnej pozycji! Piotr Kudyba jest
cz∏owiekiem, za którego sprawà powsta∏ w
1999 r. i dzia∏a do dziÊ zespó∏, zdobywajàcy
coraz wi´ksze uznanie, s∏aw´, by nie rzec –
popularnoÊç. S∏awa jest wynikiem Êwietnych
koncertów, a zespó∏ zdà˝y∏ ju˝ wystàpiç
oko∏o stu razy – w Be∏chatowie, kraju i poza
jego granicami. Oto niektóre pozycje z
kalendarium wyst´pów i osiàgni´ç grupy:
- 26.03.1999 – nagranie okolicznoÊciowej
kasety z okazji nadania Orderu UÊmiechu
Prezydentowi Miasta Tadeuszowi Rozparze
- 07.05.1999 – wyst´p na Placu Zamkowym
w Warszawie z okazji Âwi´ta Unii
Europejskiej (transmisja w TVP)
- 16.09.2000 – wyst´p w Sejmie RP z okazji
M∏odzie˝owego Europejskiego Sto∏u
- 25.11.2000 – nagrania teledysków dla
telewizji Polsat (kol´dy i pastora∏ki)
- 16.12.2000 – wydanie p∏yty CD „Kol´dy
tradycyjne i pastora∏ki"
- 21.12.2000 – Centrum Zdrowia Dziecka –
wyst´p z kol´dami dla dzieci
- 10.05.2001 – wyst´p z okazji VII Spotkaƒ
Europejskich w Warszawie
- 31.05.2001- 06.06.2001 – pobyt w
zaprzyjaênionym mieÊcie Be∏chatowa w
Aubergenville we Francji
- 17-19.08.2001 – zdobycie wyró˝nienia na
V Mi´dzynarodowym Festiwalu Muzyki
Gospel w Osieku
- 14.10.2001 – wyst´p na IX Festiwalu
Musica Sacra ¸ódê, w ho∏dzie Ameryce
- 8.02.2002 – Koncert Charytatywny w
KoÊciele Barokowym w ¸odzi
- 18.05.2002 – Koncert charytatywny na
rzecz Justynki S∏otwiƒskiej chorej na
m∏odzie˝owe zapalenie stawów
- 12 -19.08.2002 – zdobycie Bursztynowej
Ró˝y – pierwszej nagrody na VI Mi´dzynarodowym Festiwalu Muzyki Gospel w Osieku
Prowadzàcemu „Schola Cantorum...“ –
co wa˝ne – spo∏ecznie; temu kto w
najwi´kszej mierze odpowiedzialny jest za
efekt pracy ca∏ej grupy, czyli Piotrowi
Kudybie zada∏am kilka pytaƒ.
J. D.: Co by∏o impulsem do utworzenia „Schola Cantorum Gospel
Choir"?
P.K.: To trudno tak jednoznacznie okreÊliç,
dlatego, ˝e w pewnym sensie by∏ to przypadek. Zacz´∏o si´ niewinnie, wr´cz banalnie, po prostu zaczà∏em pracowaç w liceum,
w Zespole Szkó∏ Ponadpodstawowych im.
Jana Kochanowskiego. I jak ka˝dy nauczyciel
muzyki, tak samo i ja mia∏em tam pewne
obowiàzki, obowiàzki wynikajàce chocia˝by
z tego przedmiotu oraz z faktu, ˝e odbywajà
si´ ró˝nego rodzaju akademie, apele itd. ...
J.D.: Jest si´ niejako zobowiàzanym
do przygotowania cz´Êci artystycznej
akademii, wraz z polonistkà i plastyczkà...
P.K.: Dok∏adnie, dok∏adnie, wi´c nie
namyÊlajàc si´, o ile to by∏o mo˝liwe najszybciej, ju˝ we wrzeÊniu, po nauczeniu pierwszej piosenki (a mam takà zasad´, ˝e ka˝dy
musi u mnie zaliczyç ka˝dà piosenk´...), si∏à
rzeczy wy∏oni∏em tak grupk´ trzydziestu
dziewczàt w miar´ czysto Êpiewajàcych; a
potem po prostu powiedzia∏em, ˝e próba
jest o tej i o tej i ju˝, i robimy coÊ tam, bo jest
Dzieƒ Nauczyciela, Dzieƒ Niepodleg∏oÊci,
no a póêniej – kol´dy. W zasadzie docelowo
to chodzi∏o o te kol´dy, ˝eby ∏adnie ten
wieczór op∏atkowy zrobiç.
J.D.: Zacz´∏o si´ wi´c od okolicznoÊciowych wyst´pów?
P.K.: Tak. Z tymi kol´dami komuÊ to si´
spodoba∏o, zostaliÊmy zaproszeni przez
Miejski OÊrodek Pomocy Spo∏ecznej, ta
grupka tych trzydziestu dziewczàt, ˝eby te
piosenki dla pensjonariuszy MOPS-u
zaÊpiewaç podczas Wigilii z udzia∏em prezydenta. Z kolei us∏yszeli to ludzie z Urz´du
Miasta, wi´c zaprosili nas do siebie, na
op∏atek na Wigili´ dla Urz´du Miasta. I tak
chyba jeszcze raz albo dwa razy z tymi
kol´dami wystàpiliÊmy i ju˝, i sprawa si´ w
zasadzie skoƒczy∏a. Je˝eli chodzi o nast´pne
imprezy szkolne to dopiero „grozi∏y“ – w
cudzys∏owie oczywiÊcie- w maju, czyli Trzeci
Maja; wczeÊniej to w zasadzie nic takiego si´
nie dzia∏o, no, ale coÊ brakowa∏o; i tutaj
niespodziewanie zupe∏nie – co by∏o
strasznym zaskoczeniem i odby∏o si´ bez
˝adnego uzgodnienia ze mnà – pan
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Kazimierz Kopystyƒski, prezes Stowarzyszenia Dzieci w Europie zarekomendowa∏
ten trzydziestoosobowy zespó∏ jako chór w
Fundacji Schumana w Warszawie. Tam jest
taka tradycja na Spotkaniach Europejskich,
˝e w pewnym momencie wszyscy wstajà i
Êpiewajà razem hymn Europy, a capella, bez
˝adnego akompaniamentu albo jest on
odgrywany na przyk∏ad na tràbce. Pan
Kazimierz zarekomendowa∏ nas „˝e jest taki
bardzo dobry“, jak on to okreÊli∏, „Êwietny
chór w Be∏chatowie, który ch´tnie przyjedzie
i ten hymn Europy zaÊpiewa". Kiedy on mi to
powiedzia∏, oczywiÊcie mo˝na sobie
wyobraziç, jak by∏em przera˝ony tym „Êwietnym chórem“, bioràc pod uwag´ fakt, ˝e
jeszcze tego hymnu w ogóle nie robiliÊmy.
No, ale jakoÊ si´ uda∏o. Z tym hymnem
Europy jeszcze dwukrotnie jechaliÊmy w tym
samym roku. ByliÊmy na Placu Zamkowym z
okazji Tygodnia Unii Europejskiej. Ten
tydzieƒ koƒczy∏ si´ koncertem trzech
tenorów. My tam zostaliÊmy zaproszeni, ˝eby
przed tym koncertem na Placu Zamkowym
Êpiewaç jako reklama tego fina∏owego koncertu. Koncert Êwietny zresztà.
J.D.: Wasz, rozumiem, te˝?
P.K.: My po prostu wyst´powaliÊmy przed
ca∏à imprezà jako ˝ywa reklama tego koncertu. I potem jeszcze raz ÊpiewaliÊmy ten hymn
Europy tutaj w Be∏chatowie, jak by∏a wizyta
ówczesnego ambasadora Unii Europy Rolfa
Timansa.
Potem by∏y wakacje, nast´pny rocznik i coÊ
mi strzeli∏o do g∏owy – a mo˝e tak ch∏opaków
do∏àczyç do tego i zrobiç z tego rzeczywiÊcie
chór. By∏a nagonka, ∏apanka ch∏opaków z
pierwszych klas, by∏o zatrudnienie swoich
synów i znajomych, te˝ tak troch´ pod
groêbà karabinu maszynowego w postaci
jedynki. Tak od paêdziernika w zasadzie oni
do∏àczyli. I co? I znowu kol´dy, bo to ju˝
znowu okres przedÊwiàteczny, ale te kol´dy
im si´ spodoba∏y; mo˝e dlatego, ˝e to nie
by∏y tylko tradycyjne kol´dy, ale równie˝
takie piosenki w troch´ innych rytmach;
piosenki o Êwi´tach generalnie. I potem
znowu wyst´p dla Urz´du Miasta, dla
MOPS-u, historia si´ powtórzy∏a, plus
wyst´py w dwóch koÊcio∏ach dodatkowo. No
i znowu cisza, bo ferie przysz∏y zimowe,
skoƒczy∏y si´ kol´dy i co dalej? Stwierdzi∏em,
˝e mo˝e by jednak coÊ takiego bardziej
rozrywkowego, nie tradycyjny chór. I
najbardziej odpowiada∏ gospel, poniewa˝ on
jest sam w sobie taki inny, bym powiedzia∏.
To nie jest taka bardzo powa˝na muzyka,
aczkolwiek traktujàca o powa˝nych
sprawach
J.D.: Mówiàc o gospel ju˝ odpowiadamy sobie na nast´pne pytanie,
bo mia∏am zapytaç dlaczego w∏aÊnie
gospel, dlaczego tematyka religijna?
P.K.: JeÊli chodzi o sam gatunek muzyki, tym
si´ sugerowa∏em dajàc na próbach pierwsze
gospele, , ˝e sam to kiedyÊ wykonywa∏em w
swoim chórze akademickim. Mo˝e nie taki
gospel, jaki w tej chwili Êpiewa zespó∏, bo ten
gospel, który oni Êpiewajà to jest autentyczny
gospel, czarny, mówià na to czarny gospel,
taki jaki jest wykonywany w koÊcio∏ach
amerykaƒskich. Ja Êpiewa∏em bardziej stylizowany gospel, czyli negro spirituals w
uk∏adzie czterog∏osowym. Mimo wszystko;
nad samà treÊcià w zasadzie na samym
poczàtku si´ cz∏owiek nie zastanawia∏.
Chodzi∏o raczej o t´ warstw´ muzycznà, ni˝
o tekstowà. A w koƒcu jest to przecie˝ treÊç
nam bliska, myÊl´. Âwietnie zresztà dopasowana. KtoÊ bardzo fajnie powiedzia∏, ˝e
gospel to jest muzyka duszy.
J.D.: Czy trzeba spe∏niaç jakieÊ okreÊlone warunki, ˝eby nale˝eç do
chóru?
P.K.: Trzeba mieç w miar´ dobry g∏os, to
znaczy nie wadliwy w sensie jakichÊ- zapalenia krtani czy chrypy itd., bo to sà ju˝ raczej
sprawy dla lekarzy, ale przede wszystkim
trzeba mieç s∏uch muzyczny, który
sprawdzam u ka˝dego kandydata
J.D.: Czy ka˝dego nie fa∏szujàcego albo
nawet troch´ fa∏szujàcego cz∏owieka
da si´ wyszkoliç na dobrze Êpiewajàcego cz∏onka chóru?
P.K.: Na podstawie swojego doÊwiadczenia
(krótkiego, bo krótkiego, ale zawsze coÊ),
mog´ stwierdziç jednà rzecz: ˝e ludzi totalnie
g∏uchych, to znaczy nie rozró˝niajàcych
wysokoÊci dêwi´ku, jest niewielki procent.
Najwi´cej ludzi, to ludzie, którzy nie sà
rozÊpiewani. S∏yszà, czujà ró˝nic´ w
wysokoÊci. Brakuje im takich rzeczy jak
dobrze prowadzona muzyka w szkole czy
chocia˝by ogniskowe Êpiewanie. Natomiast
podczas systematycznych çwiczeƒ mo˝na
nawet w pi´çdziesi´ciu procentach t´
wra˝liwoÊç uaktywniç. Bioràc pod uwag´ , ˝e
chór to nie jest solista (bo z solistà si´ inaczej
pracuje, bo tutaj si´ pracuje nad ró˝nymi
aspektami wokalnymi, technikami), to
wystarczy, ˝eby by∏y zgrane g∏osy i czysto
Êpiewa∏y. Tak˝e – jest to mo˝liwe, oczywiÊcie.
J.D.: Trzeciego paêdziernika wyje˝d˝acie do Kopenhagi. Co poza tym w
planach?
P.K.: Je˝eli chodzi o koncerty, to wiem tylko
tyle, ˝e na pewno b´dziemy Êpiewali na
Powiatowym Dniu Edukacji Narodowej,
organizowanym przez Starostwo. Dziewi´tnastego paêdziernika, a wi´c nied∏ugo po
powrocie, jedziemy do wydawnictwa „CCM“
w WiÊle. To jest najwi´ksze chrzeÊcijaƒskie
wydawnictwo, wydajàce kwartalnik o takiej
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
nazwie – „CCM".
I przy okazji zawsze do tego kwartalnika jest
do∏àczona p∏ytka z muzykà religijnà, ale
rzeczywiÊcie oni te˝ przede wszystkim
nastawiajà si´ na gospel o ró˝nych odmianach i ró˝nych barwach. I zaproponowali
nam, ˝ebyÊmy dla nich nagrali piosenk´ i
˝eby oni mogli to na tej p∏ytce swojej promocyjnej umieÊciç.
J.D.: A jakieÊ wyst´py o charakterze
konkursowym?
P.K.: Tu jest problem, dlatego ˝e generalnie
konkursów muzyki gospel nie ma w Polsce.
Jest tylko jeden, ten od razu mi´dzynarodowy (w zale˝noÊci od tego, czy sà chóry z
zagranicy w konkursie, czy nie – to albo to
jest ogólnopolski, albo mi´dzynarodowy), na
którym byliÊmy teraz w sierpniu i uda∏o nam
si´ zdobyç pi´knà bursztynowà ró˝´ plus –
równie˝ w nagrod´ – ten w∏aÊnie wyjazd na
festiwal do Kopenhagi.
J.D.: Czy zamierzacie poszerzyç swój
repertuar o utwory spoza kanonu
gospel?
P.K.: Chór ma w nazwie gospel. Gospel zostaje i b´dzie ca∏y czas g∏ównym gatunkiem
muzycznym uprawianym przez zespó∏.
Natomiast – jak to zawsze bywa – skoro jest
to chór jedyny, póki co, a szkoda, tego typu,
czterog∏osowy, pe∏ny w mieÊcie, to my
jesteÊmy niejako zobligowani do pewnych
rzeczy. Tak ˝e musimy znaç hymn polski,
musimy znaç stary hymn polski, czyli „Gaude
Mater Polonia“, hymn studencki, poniewa˝
proszà nas – Politechnika nas prosi. A oprócz
tego mamy kilka pomys∏ów, które sà ju˝ tymi
pomys∏ami od bodaj˝e pó∏tora roku, a do tej
pory jakoÊ nie by∏o czasu na dokoƒczenie
realizacji – piosenki pod roboczym tytu∏em
„Z piosenkà przez Europ´“ czy te˝ program
rock and rollowy. Chocia˝ sam gospel jest
fenomenalnà muzykà wr´cz.
J.D.: Jeszcze zapytam o talenty, te
szczególne, które mo˝na w takim
chórze odkryç.
P.K.: Nie da si´ ukryç, ja bym chcia∏, ˝eby jak
najcz´Êciej to si´ zdarza∏o, ju˝ po pewnym
czasie to zaczyna byç widaç, kto zdecydowanie odstaje. I wtedy ci ludzie zostajà
solistami. Ka˝dy ma szans´ zostaç tym solistà,
tylko musi si´ odpowiednio rozwinàç.
J.D.: Niektórzy muszà wi´cej çwiczyç?
P.K.: Tak, niektórzy muszà troszk´ wi´cej. Jest
taka grupa solistów, ona jest p∏ynna, teraz
znowu dwie osoby dojdà do tej grupy, bo ju˝
widz´, ˝e mo˝na im daç spróbowaç coÊ solo.
Póki co sà to: Marta Krawczyk, Piotr P∏uska,
Bartosz Maliszewski, Ewa Kropska, Justyna
Hy˝ak, Kamil Kudyba, Wojtek Otr´ba, tak
zaczà∏em od tych m∏odszych, Wojtek jest tym
starszym, a Êwietnie Êpiewajàcym wokalistà.
Uwa˝am, ˝e niedocenianym tutaj w Be∏cha-
5
towie, nie wiem dlaczego, a naprawd´
ch∏opak bardzo fajnie Êpiewa i powinno ju˝
byç o nim dawno s∏ychaç.
J.D. : Na razie coraz wi´cej s∏ychaç o
Schola Cantorum Gospel Choir.
˝ycz´ powodzenia i dzi´kuj´ za rozmow´.
Piotr Kudyba i cz∏onkowie Schola Cantorum pragnà wyraziç wdzi´cznoÊç za okazywanà przychylnoÊç w∏adzom miasta Be∏chatowa i powiatu, Elektrowni Be∏chatów, pani
Jadwidze Dery∏o – dyrektor Publicznego
Gimnazjum nr 1 i wszystkim ˝yczliwym osobom i instytucjom. Zainteresowanych p∏ytà
Schola Cantorum Gospel Choir informuj´, ˝e
wydanie p∏yty wià˝e si´ z wydatkami,
podobnie jak zakup profesjonalnego sprz´tu
muzycznego. Sà to wydatki niemo˝liwe do
pokrycia przez spo∏ecznie dzia∏ajàcych
chórzystów. Stàd apel do sponsorów, aby
7
To ju˝ 5 lat!
W rocznic´ Êmierci Jurka Knopa
Jan Krzysztof Szcz´sny Sieradz
Pi´ç lat temu, 30 czerwca 1997 roku
zmar∏ przedwczeÊnie nasz Przyjaciel i kolega
Jurek Knop, malarz i rysownik, artysta
wra˝liwy i prawy, pe∏en ˝yczliwoÊci dla ludzi.
Jurek od samego poczàtku zwiàza∏ si´ z
Klubem Pracy Twórczej przy Wojewódzkim
Domu Kultury, a pó˝niej Regionalnym
OÊrodku Kultury w Sieradzu.
Jerzy Knop urodzi∏ sie w Zduƒskiej Woli
gdzie ukoƒczy∏ Liceum Ogólnokszta∏càce, a
pó˝niej w K´dzierzynie-Koêlu uzyska∏ zawód
chemika. Mawia∏ cz´sto, ˝e technologia procesów chemicznych interesowa∏a go najbardziej poza malarstwem i rysunkiem, które
sta∏y si´ jego przeznaczeniem i ˝yciowà pasjà.
Póêniej ima∏ si´ ró˝nych zaj´ç: by∏ dekoratorem w ZPD „Zwoltex“, instruktorem plastyki w KMPiK, pracowa∏ w Szpitalu dla
Psychicznie i Nerwowo Chorych w Warcie,
gdzie prowadzi∏ zaj´cia z terapii plastycznej...
A od 1990 roku gdy nasta∏a Polska wolnego
rynku zosta∏ Jurek grafikiem na bezrobociu,
wolny czas, którego mia∏ sporo wype∏nia∏ malowaniem. Cz´Êciej te˝ zaglàda∏ do Sieradza,
do Klubu Pracy Twórczej.
Mawia∏ wówczas o sobie:
- Rysuj´ od zawsze. Rysuj´ bardzo szybko,
u˝ywam o∏ówka, d∏ugopisu, piórka. I choç
jestem leniwy, to zawsze mam pod r´kà
papier i coÊ do rysowania.
Takim go zapami´taliÊmy. Ciàgle z
o∏ówkiem, kartkà, ciàgle w drodze do
nowego rysunku. Ciàgle zapracowanego:
Êwiadczà o tym ró˝norodne techniki, które
uprawia∏: akwarela, grafika, choç nie stroni∏
tak˝e od tkaniny u˝ytkowej i artystycznej.
Plon jego m∏odego lecz bardzo pracowitego
˝ycia to setki rysunków, grafik, obrazów, ilustracji do ksià˝ek.
By∏ Jurek malarzem ludzi i krajobrazów;
da∏ si´ poznaç jako artysta, który ch´tnie ma-
6
lowa∏ kwiaty, widoki rodzinnej Zduƒskiej
Woli, ¸asku, Sieradza, które to miasta ukocha∏
najbardziej, rysujàc swojà pulsujàcà kreskà
dawne uliczki, nie zaznaczajàc szczegó∏ów,
gdy˝ by∏ mistrzem swobodnego szkicu. W ten
sposób zmusza∏ odbiorców do indywidualnego wysi∏ku przy oglàdaniu jego prac.
Cechowa∏a go pasja utrwalania na papierze i
p∏ótnie tego, co powoli gin´∏o, odchodzilo w
niepami´ç... Jego akwarele, rysunki, obrazy
urzekaly nas delikatnoÊcià kreski, kolorytem
bràzu, czerwieni, b∏´kitu, kompozycjà przedstawianych obiektów architektury z zazna-
czonymi motywami roÊlinnymi.
Swoje prace wystawia∏ w Zduƒskiej
Woli, Warszawie, PrzemyÊlu, Rzeszowie,
Tarnowie, Sieradzu, Koszalinie, ¸asku, S∏awie
Âlàskiej, Gi˝ycku, Gródku nad Dunajcem,
Warcie i ¸odzi.
Dla nas – Przyjació∏ z Klubu Pracy
Twórczej i „Siódmej Prowincji“ by∏ filarem i
niekwestionowanà indywidualnoÊcià. Pozosta∏y po Jurku prace opublikowane w albumie
„Zduƒskowolskie szkice", „Piórkiem po ¸asku“,
na ∏amach tygodnika „Echo“, „Siódmej
Prowincji“. Dla wielu poetów z Klubu Pracy
Jerzy Knop, Autoportret, rysunek piórkiem, 1996.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Twórczej i Klubu Literackiego „Topola“
wykona∏ ok∏adki i ilustracje do zbiorów wierszy, które podziwiano w ca∏ej Polsce. Jeszcze
wi´kszà rzesz´ Przyjació∏ i instytucji
obdarowa∏ exlibrisami, obrazami, które teraz,
gdy Jurka ju˝ od pi´ciu lat nie ma wÊród nas
przypominajà nam Jerzego Knopa – artyst´
ch´tnie malujàcego kwiaty, malarza pogodnego, niezwykle ˝yczliwego innym plastykom, którym doradza∏ bez cienia zazdroÊci,
pomaga∏, obdarowywa∏ sercem, pogodà
ducha, która bi∏a z niego na co dzieƒ.
Klub Pracy Twórczej, który Jurek tak
bardzo ukocha∏, zawdzi´cza mu same dobre
dni, gdy˝ by∏ barwnà postacià plenerów, seminariów, cowtorkowych spotkaƒ poetów i
malarzy. Jego s∏owa – cz´sto wypowiadane
„ale zupe∏nie niepotrzebnie“ wesz∏y ju˝ do
kanonu klubowych powiedzonek!
Niespe∏na dwa tygodnie przed nag∏à
Êmiercià, na przystanku w Zduƒskiej Woli rozmawialiÊmy, obmyÊlajàc kolejne wystawy: w
¸asku, w Sieradzu. Powiedzia∏eÊ wówczas –
maluj´ dla Ciebie portret Papie˝a... Te wystawy ju˝ mia∏y miejsce. ZrobiliÊmy je my, Twoi
Przyjaciele, lecz ju˝ bez Twojego udzia∏u.
Pi´ç lat po Êmierci mog´ znów przypomnieç s∏owa wypowiedziane nad Twà
Jurku mogi∏à: „ale zupe∏nie niepotrzebnie
nam to zrobi∏eÊ odchodzàc od nas tak nagle,
w pe∏ni ˝ycia i si∏ twórczych. Twoje malarstwo
pe∏ne zamyÊleƒ, wspomnieƒ dawnych lat,
gdy˝, Êwiat Twych Jurku obrazów pe∏en by∏
prostych, ludzkich wzruszeƒ, marzeƒ, fascynacji, zawsze b´dzie z nami“. Przebywajàc z
Tobà o te wartoÊci byliÊmy bogatsi. B´dziemy
poznawaç Twój Êwiat obcujàc z Twoimi Jurku
dzie∏ami.
7
Jerzy Knop, rysunki piórkiem, 1996.
GMINA SIERADZ MA SWÓJ PLENER!
Dàbrowskie spotkania twórców wpisa∏y si´
w krajobraz
Jan Krzysztof Szcz´sny Sieradz
Plener Artystyczny Dàbrowa Wielka
niewàtpliwie sta∏ si´ wydarzeniem kulturalnym przekraczajàcym swojà rangà obszar
Gminy-Powiatu-Województwa. Dlaczego do
Dàbrowy Wielkiej zaglàdajà twórcy: malarze,
rzeêbiarze, ludzie teatru, radia, pióra...? Co
jest uroczego w tej podsieradzkiej wsi, ˝e
przyciàga ona artystów.
We wsi znajduje sie dwór murowany z
II po∏owy XVIII w., który nale˝y do typowych
rezydencji szlacheckich w Sieradzkiem i
drewniany koÊció∏ parafialny pod wezwaniem Êw. Micha∏a Archanio∏a z pocz. XVIII w.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Dàbrowa ma bowiem metryk´ Êredniowiecznà, gdy˝ pierwsza wzmianka o wsi
pochodzi z 1442 r., kiedy to mówi si´ o istnieniu tutaj drewnianego koÊció∏ka. WieÊ
by∏a w∏asnoÊcià Pobogów na poczatku XVI
w., którzy przyj´li nazwisko Dàbrowskich.
Pó˝niej Dàbrowà w∏adali Lenartowicze i
Kobierzyccy. To z Dàbrowy Wielkiej pisa∏ w
liÊcie z dnia 25 lutego1792 r. do króla
Stanis∏awa Augusta Poniatowskiego jej
w∏aÊciciel i dziedzic Kazimierz Albin
Lenartowicz, o zaprzysi´˝eniu przez szlacht´
sieradzkà Konstytucji 3 Maja. WczeÊniej
dziedzic Soko∏owa i Dàbrowy pu∏kownik
Kazimierz A. Lenartowicz nale˝a∏ do wojskowych przywódców konfederacji barskiej
w Sieradzkiem, zabiega∏ póêniej o poparcie
wÊród sieradzan Konstytucji 3 Maja, by w
okresie Insurekcji KoÊciuszkowskiej ju˝ jako
genera∏-major kierowaç insurekcjà w
Sieradzkiem oraz uczestniczyç w odbiciu
Sieradza z ràk Prusaków. (szerzej na ten
temat pisal Jan Pietrzak, „Nad Wartà“ nr 26,
26 VI-2 VII 2002 r., s 12.). Po Kobierzyckich
i Grzegorzu Dudaju od 1900 r. do wybuchu
II wojny Êwiatowej w∏aÊcicielem dominium
7
Uroczyste otwarcie pleneru - fot. Jan K. Szcz´sny.
Anna Maciƒska i jej prace - fot. Jan K. Szcz´sny.
Ela Piotrowska przy pracy - fot. Jan K. Szcz´sny.
Uczestnicy pleneru przed koÊcio∏em w Dàbrowie Wielkiej - fot. Jan K. Szcz´sny.
8
Dàbrowa Wielka by∏ Tadeusz Pu∏awski
(1867-1954), pose∏ do Sejmu Ustawodawczego II Rzeczypospolitej, d∏ugoletni Prezes
Polskiej Macierzy Szkolnej w Sieradzu, który
w Dàbrowie za∏o˝y∏ dla dzieci fornali,
polowych i borowych szko∏´ powszechnà.
Dnia 16 kwietnia 1903 roku jako syn
gajowego Nikodema i Franciszki z Gintrów
urodzi∏ si´ przysz∏y pisarz i piewca
Sieradzczyzny, najwybitniejszy Dàbrowianin
Teodor Goêdzikiewicz. Ten autor wielu
ksià˝ek dla dzieci i m∏odzie˝y (zm.
13.XI.1984 r.) sta∏ si´ patronem miejscowej
szkoly podstawowej, która od 20 listopada
1999 r. nosi imi´ Pisarza. Znajduje si´ w niej
popiersie Teodora Goêdzikiewicza d∏uta
rzeêbiarza Kazimierza Gawrona (pochodzàcego z sàsiedniej Dàbrówki), tablica
pamiàtkowa oraz Izba Pamieci.
Pisarz po ostatnim pobycie w Dàbrowie
Wielkiej w lutym 1984 r. napisa∏: „(...)
Niedaleko Budzicznej le˝y spore jeziorko o
urzekajàcej nazwie: Bia∏y ¸ug jest to spory
akwen o sta∏ej wodzie, jedyny w doÊç rozleg∏ej okolicy. Strumieƒ p∏ynàcy przez ∏àki
od strony po∏udnia, w wypadkach susz nie
ratuje sytuacji. Ratunek mo˝e byç zawodny.
Jest to Êrodowisko bia∏ego grzybienia
zwanego popularnie nenufarem. Kwitnienie tych kwiatów to poczàtek lata".
Od trzech lat kwitnàce nenufary sà
oznakà, ˝e pora rozpoczàç Plener Artystyczny Dàbrowa Wielka. Tak by∏o i w tym roku,
kiedy to w s∏ynàcym ze staropolskiej
goÊcinnoÊci domu paƒstwa Melanii i
Macieja Najmrodzkich 24 czerwca uroczystymi toastami wzniesionymi za pomyÊlnà
prac´ twórczà zwieƒczonà udanymi dzie∏ami
zainaugurowano III Plener Artystyczny
Dàbrowa Wielka 2002. Na stole dominowa∏y
w przezroczystych wazonikach bia∏e nenufary – symbol lata, przeró˝ne ciasta i unosi∏
si´ nastrój twórczej wyt´˝onej pracy.
UroczystoÊç otwarcia tej niecodziennej
imprezy artystycznej, w której udzia∏ wzi´∏o
19 malarzy i rzeêbiarzy, na jakà pokusi∏y si´
w∏adze Gminy Sieradz, zaszczycili swojà
obecnoÊcià wójt Gminy Sieradz – Henryk
Âwiniarski, dyrektor Powiatowego OÊrodka
Kultury w Sieradzu – Halina Barden, przedstawiciele Starostwa Powiatowego w Sieradzu, radni Gminy Sieradz, przedstawiciele
mediów, jak zawsze ˝yczliwych dàbrowskiemu spotkaniu twórców.
Plener organizowany od 3 lat przez
Rad´ Gminy Sieradz, której przewodniczàcy
Maciej Najmrodzki na czas imprezy oddaje
swój dom jako oÊrodek pracy twórczej,
wespó∏ z Powiatowym OÊrodkiem Kultury w
Sieradzu po raz drugi zyska∏ ˝yczliwoÊç
Urz´du Marsza∏kowskiego w ¸odzi.
Marsza∏ek Województwa ¸ódzkiego Mie-
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
czys∏aw Teodorczyk objà∏ nad nim swój
patronat, a impreza odbywa∏a si´ pod
has∏em „Promocja Województwa – Powiatu
– Gminy". Z roku na rok powi´ksza∏o si´
grono osób i instytucji ˝yczliwych dàbrowskiej imprezie – Dobrodziejów i Przyjació∏
– jak ich tutaj po staropolsku nazywano.
Zaproszenie na tygodniowe zmagania z
p´dzlem i d∏utem do Dàbrowy Wielkiej
przyj´li rzeêbiarze: Grzegorz SZEWCZYK,
S∏awomir SMYK, Micha∏ Feliks CHRZANOWSKI i Robert WUCKE oraz malarze:
Miros∏aw PABIAN, Anna GIL, Anna BERYTSTODULSKA, Ewa DUKOWICZ-MACIASZCZYK, Mariola BARTUZEL, Marzena
URYSZEK, Anna MACI¡SKA, Halina PRZYROWSKA, Stefan BIELECKI, Paula ÂWIÑTEK
(z sàsiedniej Budzicznej opisywanej przez
Teodora Goêdzikiewicza), Ewa ÂNIE˚EWSKA – (najm∏odsza uczestniczka pleneru,
mieszkanka dàbrowskiego dworku z racji
pracy mamy w miejscowym OHZ D´bo∏´ka), Artur MUSIA¸ – malarz, rzeêbiarz i
wicekomisarz, El˝bieta PIOTROWSKA oraz
mistrz i guru plenerowiczów Zdzis∏aw
WALTER – fotografik i malarz z ¸odzi.
Organizatorzy, jak co roku przed
uczestnikami postawili trudne zadanie: uchwycenie pi´kna Dàbrowy i okolic oraz wykonanie w przeciàgu 7 dni prac: obrazów i
rzeêb, a tak˝e aktywny udzia∏ w bogatym w
wydarzenia artystyczne programie pleneru.
Pierwszego dnia dàbrowskiej imprezy odby∏
si´ wieczór artystyczny Zdzis∏awa WALTERA z
¸odzi, we wtorek do Dàbrowy zawita∏a
Ma∏gorzata SZYMA¡SKA – CEGIE¸KA –
malarka i komisarz mi´dzynarodowych plenerów malarskich Warta – Lengerich. We
Êrod´ podziwiano talent i twórczoÊç znanego
satyryka i rysownika S∏awomira ¸UCZY¡SKIEGO z Pabianic oraz zachwycano si´ grà
aktorskà Teatru „Z¸OTA PACZKA“ ze
Z¸OCZEWA, który w plenerze wystawi∏
spektakl Jerzego KASZUBY „˚YWOG¸OWY". We czwartek swoje wiersze z przygotowanego do druku zbioru zaprezentowa∏
najbardziej znany sieradzki poeta, nestor
sieradzkich ludzi pióra W∏adys∏aw POTAKOWSKI – cz∏onek Klubu Pracy Twórczej
przy Powiatowym OÊrodku Kultury w
Sieradzu. Dzieƒ póêniej do Dàbrowy zawita∏
goÊç z Warszawy, redaktor Andrzej NAJMRODZKI – z redakcji „Muzyka i AktualnoÊci“ I Programu Polskiego Radia. Jak
widaç ani uczestnicy pleneru, ani goÊcie
dàbrowskiego zlotu artystów oraz mieszkaƒcy okolicznych wsi, którzy odwiedzali
Dom Pracy Twórczej nie mogli narzekaç na
brak atrakcji.
Przez ca∏y tydzieƒ trwa∏a wyt´˝ona
praca: od wczesnych godzin rannych s∏ychaç
by∏o stukot drewnianych m∏otków rzeêbiarzy,
którzy wspomagali si´ równie˝ pilarkami
spalinowymi, przed koÊciólkiem, dworkiem,
nad stawami w KuÊniu, obok kapliczki Jana
Nepomucena spotkaç mo˝na by∏o zapracowanych malarzy, na sztalugach mokre
p∏ótna... Nikogo nie dziwi∏ widok artystów,
kolorowo ubranych, g∏oÊnych, innych...!
Og∏oszono te˝ konkursy: na najciekawszy
obraz dworku w Dàbrowie Wielkiej oraz
najbardziej Pracowitego Rzeêbiarza Pleneru.
W sobot´ 29 czerwca 2002 r. z
udzia∏em Organizatorów, Dobroczyƒców i
Przyjació∏ Pleneru dokonano uroczystego
podsumowania III Pleneru Artystycznego
Dàbrowa Wielka ‘2002. GoÊciom przygrywa∏a Kapela Ludowa Powiatowego OÊrodka Kultury w Sieradzu, panie Melania
Najmrodzka i Joanna Ânie˝ewska zaprosi∏y
do sto∏u, na którym zgodnie królowa∏y: wiejski chleb, smalec, kiszone ogórki, swojskie
w´dliny, przeró˝ne ciasta, wspania∏e nalewki
z piwnicy dàbrowskiego dworu. A wszystko
to smaczne, ˝e palce lizaç!...
Lecz wczeÊniej uhonorowano artystów,
doceniajàc ich ci´˝kà i mozolnà prac´ na
plenerze. Jednoosobowe Jury w osobie
Zdzis∏awa WALTERA – artysty malarza i
fotografika, uzna∏o, ˝e najciekawszym
obrazem dworku w Dàbrowie Wielkiej jest
praca Miros∏awa PABIANA z Kozienic. Artysta wyró˝ni∏ obrazy olejne Ewy DUKOWICZMACIASZCZYK z Warty i Marzeny URYSZEK z Wielunia. Za najbardziej Pracowitego Rzeêbiarza Pleneru juror Z. Walter uzna∏
Grzegorza SZEWCZYKA z Kozienic, wyró˝ni∏ pozosta∏ych rzeêbiarzy: S∏awomira
SMYKA, Micha∏a CHRZANOWSKIEGO i
Roberta WUCKE. Nagrodzeni i wyró˝nieni
malarze otrzymali palety, zestawy farb,
ksià˝ki, rzeêbiarze – upominki plenerowe, a
Anio∏
rzeêba
Wojciecha
Grz´dowskiego.
Rzeêba
S∏awomira
Smyka.
- fot.
Jan K. Szcz´sny.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
9
naj∏odsza uczestniczka pleneru Ewa ÂNIE˚EWSKA – s∏odki upominek. Fundatorem
nagród by∏a Rada Powiatowa SLD w
Sieradzu, a ich wr´czenia dokona∏ jej
Przewodniczàcy Kazimierz MARUSZEWSKI.
Podsumowaniu pleneru towarzyszy∏a
wystawa mokrych jeszcze obrazów i rzeêb
powsta∏ych w Dàbrowie Wielkiej. Dzieƒ
póêniej przed koÊcio∏em Êw. Micha∏a
Archanio∏a zaprezentowano powsta∏e na
plenerze dzie∏a. Spotka∏y si´ one z mi∏ym
przyj´ciem przyby∏ych na nabo˝eƒstwo
mieszkaƒców ca∏ej parafii Dàbrowa Wielka.
Wystawa prac artystów przed koÊcio∏em by∏a
pierwszà prezentacjà poplenerowà, której
towarzyszy∏y rozmowy twórców z mieszkaƒcami Dàbrowy i okolic.
A za rok...? Ju˝ IV Plener Artystyczny
Dàbrowa Wielka ‘2003 z udzia∏em twórców
z ca∏ej Polski.
7
Jak to ze lnem jest
Tomasz Spycha∏a Wieluƒ
Ka˝dy z nas w dzieciƒstwie czyta∏ bajk´
M. Konopnickiej „Jak to ze lnem by∏o“ i zastanawia∏ si´ jakie to z∏oto mo˝e ofiarowaç
pot´˝nemu królowi biedny w´drowiec. Sam
król, ciekawy tego „dziwnego z∏ota“ które ma
wyrosnàç z nasion, nakaza∏ je wysiaç. Jak
wielka by∏a z∏oÊç monarchy, gdy zorientowa∏
si´, ˝e ów w´drowiec oszuka∏ go, gdy˝ zamiast z∏ota wyros∏a szara, wysoka roÊlina. Ile˝
wysi∏ku musia∏a w∏o˝yç dru˝yna w∏adcy, aby
pozbyç si´ tej roÊliny, a nieszcz´Ênika, który
da∏ królowi nasiona, osadziç w wie˝y
zamkowej. Jednak wi´zieƒ udowodni∏
królowi, ˝e „nie wszystko z∏oto, co si´
Êwieci“, a z tych ma∏ych nasionek wyrós∏ len
– „ubogiego narodu bogactwo“.
Obecnie, kiedy pomagamy dzieciom w
czytaniu tej ksià˝ki, wydaje nam si´, ˝e na
temat lnu wiemy prawie wszystko. JesteÊmy
przekonani, ˝e ta roÊlina to relikt przesz∏oÊci,
a materia∏ z niej wykonany nadawa∏ si´
jedynie na stroje dla naszych przodków.
Stroje lniane: kobieta - strój wspó∏czesny, m´˝czyzna - strój z prze∏omu XIX i XX w.
10
Wspó∏czesna cywilizacja, zauroczona
sztucznymi w∏óknami, zapomnia∏a o tym co
ekologiczne i zdrowe. Jeszcze w latach
siedemdziesiàtych naszego wieku rolnicy w
regionie wieluƒskim bardzo ch´tnie uprawiali len, z którego zbytem nie by∏o
wi´kszych problemów. W podwieluƒskich
Gwizda∏kach dzia∏a∏ punkt skupu tego
surowca, transportowanego póêniej np. do
Witaszyc. Wszyscy ci, którzy w´drowali w
tamtych latach w czerwcu polnymi drogami,
przywo∏ujà w swojej pami´ci obraz pól
mieniàcych si´ niebieskim kolorem. Takà
barwà, wyró˝niajàcà si´ na tle szarych ∏anów,
kwitnie len, dajàc nam z∏udzenie falujàcego
morza. DziÊ w krajobrazie polskiej wsi brakuje tego koloru. Czy˝by by∏ to dowód, ˝e len,
który s∏u˝y∏ cz∏owiekowi od ponad dziesi´ciu
tysi´cy lat, jest ju˝ mu niepotrzebny? Tak
mog∏o si´ wydawaç w latach osiemdziesiàtych, ostatnie dziesi´ciolecie zmieni∏o stosunek ludzi do tej roÊliny. DziÊ powracamy
do natury, widzàc w niej zbawienie dla
Êwiata i nas samych.
Materia∏ lniany ma wiele zalet: jest
mocny, trwa∏y, nie podra˝nia skóry i nie
wywo∏uje uczuleƒ. Na w∏óknach lnu nie
rozwijajà si´ grzyby i bakterie, co wykorzystano w produkcji skarpet lnianych. Materia∏ z
tej roÊliny ma jeszcze jednà wa˝nà zalet´ –
potrafi wch∏onàç du˝e iloÊci wody, a gdy
dodatkowo poddany zostanie promieniowaniu s∏onecznemu, nastàpi reakcja, w wyniku
której utworzy si´ na jego powierzchni cienka pow∏oka ozonowa. Latem jest to dobre
zabezpieczenie przed dziurà ozonowà,
poniewa˝ len wch∏ania nasz pot, dajàc przy
tym odczucie przyjemnego ch∏odu.
Nie tylko przemys∏ odzie˝owy korzysta
z tej roÊliny. Prawie ka˝da ga∏àê gospodarki
ma coÊ wspólnego z lnem. Pierwotnie papier
wytwarzany by∏ z w∏ókien lnu i konopi, a
odkrycia tego dokona∏ w Chinach Caj – Lun
w 105 r. p.n.e. Obecnie mas´ lnianà wypar∏a
masa drzewna, choç ta pierwsza ciàgle ma
zastosowanie przy produkcji papierów spec-
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
jalnych zastosowaƒ, np. filtrów do papierosów, bibu∏ek na torebki do herbat, a w niektórych krajach przy produkcji banknotów i
papierów wartoÊciowych. Rewelacjà ostatnich lat sà kosmetyki produkowane na bazie
lnu, które zawierajà witaminy A, E i F.
Len, wysiewany na ska˝onych glebach,
przyczynia si´ do ich rekultywacji. Ponadto
mo˝e zastàpiç w´giel brunatny, gdy˝ sprasowany ma tà samà wartoÊç kalorycznà, jest
zatem odnawialnym êród∏em energii.
Kolejnymi zaletami lnu sà jego w∏aÊciwoÊci
zdrowotne, ukryte w ma∏ych nasionkach –
siemieniu. Rzadko która roÊlina zawiera takà
iloÊç witamin – w nasionkach lnu znajdujà si´
witaminy B1, B6, B12, A, E, C, enzymy, sole
mineralne, bia∏ka, substancje Êluzowe i inne
mikroelementy. Wszystko to sprawia, ˝e
siemi´ jest skutecznym lekarstwem na wiele
schorzeƒ, m. in. dolegliwoÊci przewodu
pokarmowego, wrzody ˝o∏àdka, ponadto
zmniejsza we krwi poziom cholesterolu i
trójglicerydów oraz obni˝a ryzyko zachorowania na nowotwory.
Prawdziwa kariera lnu rozpocz´∏a si´ w
momencie, kiedy cz∏owiek zorientowa∏ si´,
˝e w ∏odydze tej roÊliny ukryte sà mocne i
d∏ugie w∏ókna, co nastàpi∏o ponad 10 tys. lat
temu. Wszystkie staro˝ytne cywilizacje
widzia∏y w lnie tani surowiec na ubrania. Na
ziemiach Polski len by∏ wykorzystywany od
ponad 4,5 tys. lat p.n.e. Narz´dzia do obróbki tej roÊliny, na przestrzeni wieków, nie
uleg∏y wi´kszej zmianie.
Ziemia Wieluƒska by∏a regionem, gdzie
uprawiano du˝e iloÊci lnu. Cenna to by∏a
roÊlina, na którà nie brakowa∏o amatorów
Stroik z lnu. W bràzowych torebkach
ukryte sà nasiona z których wyroÊnie
„z∏oto“
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
cudzej w∏asnoÊci. W 1767 r. za kradzie˝ lnu
moczonego w stawie ko∏o O˝egowa oraz
podbieranie go z ogrodu dworskiego w
Paj´cznie, sàd skaza∏ Andrzeja W´dziszka na
kar´ Êmierci. Cz´sto zdarza∏y si´ kradzie˝e
gotowego p∏ótna, w przypadku z∏apania
przest´pcy nara˝ony by∏ on na surowe kary.
W poczàtkach paƒstwa polskiego kawa∏ki
materii lnianej stanowi∏y form´ p∏acide∏,
budzàc zdziwienie u obcych podró˝ników.
Prawie do koƒca XIX w. obrabiano len
prymitywnym domowym sposobem. W
1883r. Philippe de Girarde zajà∏ si´ zorganizowaniem prz´dzalni lnu w Marymoncie
pod Warszawà. Na jego czeÊç Marymont
nazwano ˚yrardowem. Zak∏ad ten nie
zmieni∏ od razu technologii otrzymywania
w∏ókien, jeszcze przez d∏ugie lata kobiety w
wiejskich zagrodach przerabiaç b´dà len na
drewnianych narz´dziach. W latach trzydziestych XX w. gospodarz, pracujàc osiem
godzin dziennie przy lnie, musia∏ poÊwi´ciç
prawie 1000 dni aby otrzymaç p∏ótno z
wysianego siemienia. Pracujàc jedynie przy
lnie, móg∏ zarobiç 50 groszy na dzieƒ (za 1
kilogram chleba p∏aci∏o si´ 35 groszy).
Obróbka lnu w wiejskich zagrodach
by∏a domenà kobiet, m´˝czyêni jedynie w
po∏owie kwietnia dokonywali wysiania
siemienia. Od zasiewu do zakwitni´cia
nale˝a∏o wyrywaç z lnu chwasty, gdy˝
zaniechanie tego mog∏o obni˝yç wartoÊç
uprawy. Na poczàtku sierpnia mog∏o ju˝
nastàpiç wyrywanie lnu. Wyrwany i powiàzany w snopki, po kilku dniach zwo˝ony by∏
z pola do zagrody, gdzie przyst´powano do
obrywania torebek nasiennych od ∏odyg. Z
Narz´dzie do ∏amania s∏omy lnianej mi´dlica i ciernica
torebek nasiennych wydobywano póêniej
siemi´, którego cz´Êç przeznaczano na siew
w roku nast´pnym, a z reszty wyciskano olej.
S∏oma lniana poddawana by∏a dalszym
zabiegom, z których pierwszy polega∏ na
oddzieleniu zdrewnia∏ych cz´Êci ∏odyg od
w∏ókien. Radzono sobie z tym, moczàc len
w wodzie lub rozk∏adajàc go na polu. W
przypadku moczenia lnu oddzielenia
dokonywa∏y bakterie z grupy beztlenowców.
Jednak aby otrzymaç czyste w∏ókno, by∏a
potrzebna pomoc cz∏owieka. Po oko∏o tygodniowym moczeniu wyciàgano len z wody i
suszono na s∏oƒcu. Cz´sto dosuszano go w
piecach do pieczenia chleba, a nast´pnie
kobiety przyst´powa∏y do kruszenia s∏omy na
urzàdzeniach zwanych mi´dlicà i cierlicà. Po
zakoƒczeniu tej czynnoÊci otrzymywano
czyste w∏ókna. LÊniàce z∏otym kolorem
pasemka w∏ókienek, nazywane kitami, by∏y
czesane na specjalnych szczotkach, w
wyniku czego nast´powa∏a ich segregacja. Za
najbardziej wartoÊciowe uwa˝ano w∏ókna
d∏ugie i cienkie, z których otrzymywano
najdelikatniejszà nitk´. Nitk´ wyprz´dzano
na prz´Êlicy lub ko∏owrotku. Z prz´Êlicy
otrzymywano nitk´ grubà, nadajàcà si´ do
produkcji worków, sieci rybackich czy
zgrzebnej odzie˝y. Nitka wyprz´dzona na
ko∏owrotku by∏a cienka i równa – robiono z
niej obrusy, poÊciel, materia∏ na odÊwi´tne
ubrania.
P∏ótno tkano na warsztacie tkackim
zwanym krosnem. Najwi´cej problemów
sprawia∏o naciàgni´cie nitek osnowy (czyli
niewidocznych po utkaniu materia∏u).
CzynnoÊç t´ potrafi∏y wykonaç w wiosce
Ko∏owrotek stojak
11
nieliczne kobiety, które ch´tnie pomaga∏y
sàsiadkom. Po przygotowaniu warsztatu
gospodyni przyst´powa∏a do tkania, przepuszczajàc nitk´ wàtku mi´dzy nitkami
osnowy. Krosna rozk∏adano w domu porà
zimowà, po Êwi´tach Bo˝ego Narodzenia, i
sk∏adano przed Êwi´tami Wielkiej Nocy.
Pod koniec XIX w. gospodyniom z
terenu ziemi wieluƒskiej wystarcza∏o
utkanego p∏ótna na uszycie bielizny, obrusu,
kilku worków, poÊcieli, dla m´˝czyzny
dwóch koszul i jednej pary spodni. Kobieta
mog∏a uszyç sobie spódnic´, kaftan i koszul´.
Ci mieszkaƒcy ziemi wieluƒskiej, którzy nie
mieli du˝ych gospodarstw rolnych, a chcieli
dorobiç par´ groszy, zajmowali si´ prz´dzeniem lnu dla potrzeb p∏óciennictwa
Êlàskiego. Spore iloÊci nici i p∏ótna lnianego z
domowych zapasów gospodynie wiejskie
sprzedawa∏y na targu w Wieluniu. Mo˝na
by∏o wówczas nabyç ró˝ne gatunki p∏ótna
lnianego, poczynajàc od cienkiego, poprzez
grubsze (zwane paczeÊnym), zgrzebne, na
parcianym koƒczàc. Towar ten cz´sto ró˝ni∏
si´ mi´dzy sobà kolorem – lepsze gatunki
by∏y bielsze od pozosta∏ych. Aby otrzymaç z
szarego materia∏u bia∏e, nale˝a∏o poddaç
p∏ótno tzw. bieleniu. CzynnoÊç t´ wykonywano latem w s∏oneczne dni. Moczono
materia∏ lniany w letniej wodzie, a nast´pnie
rozk∏adano go na trawie, polewajàc cz´sto
wodà. W wyniku powtarzania tej czynnoÊç
przez ok. miesiàc, otrzymywano Ênie˝nobia∏e
p∏ótno. Najlepsze gatunki materia∏u lnianego
stanowi∏y zwykle uzupe∏nienie skrzyni
wianowej, którà otrzymywa∏a od rodziców
córka wychodzàc za mà˝.
Przedstawiona w skrócie uprawa i
obróbka lnu zanika na ziemi wieluƒskiej, tak
samo jak w innych regionach Polski.
Wspó∏czesna moda, która zaczyna promowaç naturalne surowce, daje szans´ na
odnowienie uprawy lnu. Obecnie sposób
obróbki tej roÊliny nie jest taki jak kiedyÊ,
wspó∏czesne zak∏ady wykorzystujà nowoczesne technologie. Miejmy nadziej´, ˝e ju˝
wkrótce w porze kwitni´cia lnu polskie pola
b´dà znów mieniç si´ niebieskim kolorem, a
my docenimy ogromnà list´ zalet tej roÊliny.
7
Dzia∏alnoÊç kulturalna w MieÊcie
i Gminie Warta
Jakub M. Leoniak Warta
MIEJSKI DOM KULTURY
Trudno dziÊ okreÊliç, w którym roku
powo∏a∏y w∏adze miasta MDK. Jak mnie
pami´ç nie myli by∏y to bardzo wczesne lata
powojenne. Utworzenie MDK spe∏ni∏o
oczekiwania dwóch stron: w∏adz miasta,
które pragn´∏y mieç otoczk´ kulturowà i
m∏odych mieszkaƒców miasta, których
„nudy na pudy“ kierowa∏y do lokalu MDK,
bo mo˝e tam b´dzie si´ dzia∏o coÊ
ciekawego. I zacz´∏o si´ dziaç. Wiadomo, ˝e
zaczynem ka˝dej organizowanej imprezy
jest muzyka, Êpiew i taniec. Lokal MDK,
który mieÊci∏ si´ w Rynku na pierwszym
pi´trze Êrodkowej kamieniczki zamienia∏ si´
w godzinach popo∏udniowych i wieczornych
w sale prób poszczególnych sekcji. Trudno
dziÊ stwierdziç jak to si´ sta∏o, ˝e kierownikiem zosta∏ T. Adamkiewicz, cz∏owiek obcy
w tym Êrodowisku. Krótki czas pokaza∏ jednak, ˝e by∏o to trafienie jak w totku. Skupi∏
on wokó∏ MDK licznà grup´ m∏odzie˝y,
której marzy∏y si´ kariery Êpiewacze,
taneczne, a nawet baletowe. Marzenia
marzeniami, ale wa˝niejsza by∏a realnoÊç.
Do çwiczeƒ niezb´dny by∏ podk∏ad muzyczny, czyli po prostu kapela. Utworzono
Kapel´ Ludowà, która dzia∏a∏a od 1955
roku. Z czasem by∏a ona znana nie tylko na
ziemi sieradzkiej, ale i w wielu miastach
Polski. W 1966 roku wyst´powa∏a w TVP w
programie „W Êrodku Polski". Gra∏a w audycjach Polskiego Radia w cyklu „Tropami ludzi
i pieÊni". W 1969 r. uczestniczy∏a w
12
przeglàdzie zespo∏ów artystycznych ¸ódzkiej
Wiosny Artystycznej. Gra∏a w turnieju miast
Sieradz – ¸owicz i Z∏oczew – Warta. W
licznych festynach Sztuki Ludowej i Folkloru.
Wysoki poziom muzyczny zaprowadzi∏ ich
do bu∏garskiego Jambo∏u. Kierownikiem
artystycznym kapeli by∏ Tomasz Baranowski
(akordeon), a jej sk∏ad uzupe∏niali: Marian
Bobrowski (klarnet), W∏odzimierz Wagner
(skrzypce), Józek Dulik (kontrabas) i Miros∏aw Orczykowski (b´benek).
Kapela by∏a duchem muzycznym pozosta∏ych sekcji artystycznych. Kierownictwo
MDK oceniajàc wysoki poziom prezentowany przez sekcje utworzy∏o Zespó∏ PieÊni i
Taƒca Ziemi Sieradzkiej, który by∏ pierwszym
tego typu zespo∏em w powiecie sieradzkim.
Zespó∏ sk∏ada∏ si´ z chóru, baletu i kapeli.
Fachowych porad i instrukta˝y udzielali
fachowcy z ¸odzi, np. choreograf Daniela
Nawrocka, a Janusz Kaêmierczak, znany
muzyk z Weso∏ego Autobusu çwiczy∏ chór.
Zmieniali si´ kierownicy MDK, ale nie
zmienia∏ si´ poziom Zespo∏u, choç czas
zaczà∏ powoli wykruszaç niektórych
cz∏onków sekcji. Jak wspomina dziÊ mój
Spektakl „Wierna rzeka“, 1964 r. - fot. archiwalna.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
przyjaciel Tomasz Baranowski ocenia on ten
okres jako pasmo du˝ych sukcesów MDK.
Siedziba MDK zosta∏a zmieniona. Uznano,
˝e odpowiednie pomieszczenie stanowi
cz´Êç sal remizy OSP. Mia∏o to zapewne
dobre strony w dzia∏alnoÊci przygotowaƒ
programów, gdy˝ remiza dysponowa∏a du˝à
salà widowiskowà. Czas ten to tak˝e udzia∏
Zespo∏u w Do˝ynkach Centralnych w
Warszawie.
W 1977 r. decyzjà w∏adz miasta utworzono Miejsko Gminny OÊrodek Kultury,
którego celem by∏o wzbogacanie kulturalnego dorobku regionu. Czy to tak by∏o?
Zapewne tak, choç dziÊ brak jest pisanych
dowodów innych sukcesów z tamtych lat.
Mija∏y lata. MGOK dzia∏a∏ jakby troch´
z rozp´du, choç ju˝ zauwa˝a∏o si´ spowalnianie wydarzeƒ kulturalnych. W∏adze
samorzàdowe widzàc zastój w dzia∏alnoÊci
kulturalnej postanowi∏y zmieniç dyrektora.
W 1995 r. samorzàdowe w∏adze gminy i
miasta Warty powierzy∏y losy MGOK w r´ce
fachowca w bran˝y muzycznej i aktorskiej,
absolwenta Akademi Muzycznej w ¸odzi
Wiktora Baranowskiego. Ju˝ po roku –
niczym zasuszony kwiat doniczkowy po
podlaniu – MGOK o˝y∏. Ju˝ wtedy dzia∏a∏o
dosyç pr´˝nie dziesi´ç sekcji i zespo∏ów:
sekcja taneczna z filià w Tomis∏awicach,
wokalna, teatralno – plastyczna, nauki gry na
instrumentach, kursu j. angielskiego, kursu
aerobiku, kapela podwórkowa „Na Nowo“,
ludowy zespó∏ Êpiewaczy „Jezioranki“,
m∏odzie˝owy zespó∏ muzyczny „Aspiryna“ i
redakcja „Warty“. MGOK organizowa∏ „Dni
Warty“, Do˝ynki Gminne, mini rockowisko,
oraz wspó∏uczestniczy∏ w przygotowaniu
Motorowodnych Mistrzostw Polski w
P´czniewie i wyborach Ma∏ej Miss Lata.
Zorganizowano koncerty – recital wirtuoza
gitary elektrycznej Krzysztofa Szmigiera,
koncert muzyczno- poetycki zespo∏u
Krzysztofa Jab∏oƒskiego, wieczór muzyki
country duetu J. Nastarowicz – K. Szmigiera
oraz wieczór kol´d w wykonaniu wychowanków Domu Kultury.
Zespó∏ taneczny zajà∏ pierwsze miejsce
w M∏odzie˝owych Spotkaniach Tanecznych
w ¸asku a kapela podwórkowa „Na Nowo“
reprezentowa∏a gmin´ i województwo na
Ogólnopolskim Festiwalu Kapel Podwórkowych w Chorzowie. W lipcu 1995 r. nawiàzano wspó∏prac´ z WDK w Sieradzu w
zakresie wypo˝yczania kaset video.
Odnowiono kontakty z artystami ludowymi
z terenu gminy np. z „Jeziorankami“, z
kapelà Tadeusza Smuga z Nobeli, z Katarzynà Serwa z Ziel´cina i panem Janczakiem
z Baszkowa a tak˝e z chórem Kantorów
˝a∏obnych z Baszkowa.
W Konfrontacjach Kulturalnych Gmin
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Województwa Sieradzkiego ca∏okszta∏t
dzia∏aƒ kulturalnych ulokowano na drugim
miejscu.
Kolejny 1996 rok oprócz sta∏ych
dzia∏ajàcych sekcji wzbogaci∏ si´ o I
Muzyczne Spotkania Podwórkowe majàce
charakter ogólnopolski z udzia∏em kapel
podwórkowych. Konkursowe wzmagania
odby∏y si´ w po∏owie sierpnia w amfiteatrze
miejskim. Festiwal ten powsta∏ z okazji
dziesiàtej rocznicy dzia∏alnoÊci kapeli „Na
Nowo". Impreza ta sta∏a si´ cyklicznà w kolejnych latach.
Zespó∏ „Cieniowaci“ zdoby∏ jednà z
g∏ównych nagród na Wojewódzkim Festiwalu Form Teatralnych w Zduƒskiej Woli, a
zespo∏y i indywidualni artyÊci ludowi zdobyli
wysokie nagrody na Wojewódzkim Festiwalu Folklorystycznym w Lututowie.
Rok 1997 to pasmo sukcesów
„Cieniowatych". Na Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Lalkowych zosta∏a wysoko oceniona czego dowodem by∏o nagranie wywiadu dla TVP1.
W czerwcu delegacja gminy uczestniczy∏a w partnerskim mieÊcie Lengerich w
uroczystoÊciach 850-lecia tego miasta, gdzie
kapela podwórkowa „Na Nowo“ oraz
m∏odzie˝owy zespó∏ folklorystyczny by∏y
atrakcjami tamtejszej publicznoÊci.
Coraz wi´ksze zainteresowanie publicznoÊci wzbudzajà doskonalone formy
plenerowych imprez i festynów w amfiteatrze. Sprawdzianem mo˝liwoÊci zespo∏u
MGOK by∏a organizacja do˝ynek gminnych
w Warcie. W celu poszerzania w∏asnej oferty i przyciàgania odbiorców OÊrodek Kultury
oferuje kino, kawiarni´, aerobik. Pod dach
MGOK trafi∏o Towarzystwo Przyjació∏ Miasta
i Rzeki Warty, klub Karate Seitedo oraz chór
„Lutnia". Ta ró˝norodnoÊç form pracy i
wspó∏pracy jest Êwiadectwem wzrastajàcej
kondycji twórczej MGOK.
W kolejnym 1998 r. zacz´to rozwijaç
nauk´ gry na instrumentach klawiszowych
obejmujàc dzieci z terenu ca∏ej gminy. Sà
przypadki, ˝e niektóre z dzieci kontynuujà
nauk´ w szkole muzycznej w Sieradzu.
Rozwija si´ tak˝e wokalistyka za sprawà
g∏ównie dziewczàt. Wzbogaca si´ forma
twórczoÊci teatru cieni, którego cz∏onkowie
sami piszà scenariusze, w∏asnor´cznie
wykonujà lalki i sami oczywiÊcie grajà.
Efektem wspó∏pracy z m∏odzie˝à ruchu
oazowego przy klasztorze oo. Bernardynów
sà coroczne spektakle teatralne: Jase∏ka i
Misterium M´ki Paƒskiej. Najm∏odszym
dzieckiem oÊrodka jest dzieci´cy zespó∏
pieÊni i taƒca. Próby chóru „Lutnia“ odbywajà si´ dwukrotnie w tygodniu a prezentowany przez niego poziom jest bardzo
wysoki. Zorganizowano równie˝ gminny fes-
tiwal piosenki „ZaÊpiewajmy razem“,
którego edycja by∏a czwarta z kolei. Du˝e
uznanie publicznoÊci zyska∏ Âwiàteczny
Festyn Majowy, który odbywa∏ si´ na
dziedziƒcu MGOK. Za sprawà „Cieniowatych“ zorganizowane by∏y w MGOK
Ogólnopolskie Warsztaty Teatralne w zakresie teatru cieni, które prowadzi∏ dyrektor
¸ódzkiego Teatru Lalek „Arlekin“ Waldemar
Wolaƒski. Kolejne „Dni Warty“ oraz
Muzyczne Spotkania Podwórkowe przyczyniajà si´ do wzrostu zainteresowaƒ tymi
imprezami, czego dowodem by∏o uczestnictwo dwunastu kapel z ¸odzi, Z∏oczewa,
Stronia Âlàskiego, Kleczewa, Rawy
Mazowieckiej i Warszawy. Doroczne Âwi´to
Plonów zorganizowano przy udziale spo∏ecznoÊci wsi Jeziorsko. Wspó∏praca z Lengerich zaowocowa∏a koncertami „Rock bez
granic“, przy czym jeden koncert odby∏ si´ w
Warcie, a drugi w Lengerich przy udziale
zespo∏ów niemieckich i polskich. Du˝ym
zainteresowaniem publicznoÊci cieszy∏y si´
wzmagania karateków w turnieju ogólnopolskim.
Wszystkie wydarzenia i zjawiska o
charakterze kulturalnym znajdujà swoje
odbicie w magazynie „Warta“, na którego
kolejne wydania oczekujà mieszkaƒcy miasta i gminy.
Odzwierciedleniem kondycji placówki
by∏ udzia∏ w Konfrontacjach Kulturalnych
Gmin Województwa Sieradzkiego. Za zaj´cie I miejsca MGOK otrzyma∏ nagrod´ w
wysokoÊci 5000 z∏.
W 1999 r. sta∏e pozycje kulturalne
MGOK wzbogacone zostajà o „Mini playback show“, w którym udzia∏ wzi´∏o oko∏o
80 dzieci. NowoÊcià by∏a Biesiada Teatralna
Nawrót „Ku êród∏om natury i tradycji". By∏ to
cykl warsztatów i przedstawieƒ realizowanych w plenerach na terenie gminy
Warta. W realizacji uczestniczy∏a tu Szko∏a
Podstawowa we W∏yniu. Doroczne „Dni
Warty“ mia∏y swój szczególny charakter –
100 rocznica urodzin kapitana pilota
Stanis∏awa Skar˝yƒskiego. Bogaty program
tego lotniczego Êwi´ta w po∏àczeniu z
„Dniami Warty“ by∏ wydarzeniem roku.
Dla wzbogacenia programu rekreacyjnego dla spo∏eczeƒstwa miasta i gminy
zorganizowano w amfiteatrze festyn pn. „W
Êrodku lata". Jak zwykle powodzeniem
cieszy∏y si´ Muzyczne Spotkania Podwórkowe w których udzia∏ wzi´∏o tym razem 13
kapel.
Ciekawostkà by∏ rajd pojazdów militarnych, zabytkowych i w∏asnej konstrukcji.
W Festiwalu Folklorystycznym „Tradycje ‘99“ naszà gmin´ i miasto reprezentowa∏y „Jezioranki“, chór Kantorów Pogrzebowych z Baszkowa i kapela ludowa z
13
Baszkowa ze skrzypkiem solistà Józefem
Janczakiem. Wszyscy oni otrzymali nagrody
oraz wyró˝nienia. Zespó∏ „Jezioranek“
uczestniczy∏ w festiwali w Kazimierzu nad
Wis∏à a „Cieniowaci“ brali udzia∏ w konkursach i festiwalach w Pu∏awach i Zduƒskiej
Woli.
MGOK goÊci∏ dwie delegacje dzia∏aczy
kultury z województwa kaliskiego i koniƒskiego a nast´pnie z Litwy, ¸otwy i Ukrainy.
Rok 2000 wzbogaci∏ dzia∏ania MGOK o
kolejnà sekcj´ plastycznà, w której zaj´cia
cieszà si´ du˝ym powodzeniem u dzieci i
m∏odzie˝y.
NowoÊcià w organizacji imprez z zakresu muzyki powa˝nej by∏a wspó∏organizacja
koncertów na terenie Warty w ramach
„Sieradzkiego lata muzycznego“ – Festiwal
Muzyki Organowej. Âwieckà i sakralnà muzyk´ wokalnà zaprezentowa∏a w klasztorze
oo. Bernardynów solistka Teatru Wielkiego
w ¸odzi Katarzyna Nowak – Staƒczyk. W
drugim koncercie uczestniczyli instrumentaliÊci poznaƒscy: S∏awomir Kamiƒski – organy i Roman Gryƒ – tràbka barokowa.
Wydarzeniem by∏ Tydzieƒ Polski w
Lengerich. Delegacja z Warty prezentowa∏a
we wrzeÊniu swoje dokonania w dziedzinie
teatru cieni – „Cieniowaci“, muzyki – kapela
„Na Nowo“ i rzeêby – Jaros∏aw Kuêmiƒski
(uczestnik Pleneru Interdyscyplinarnego
Warta – Lengerich).
Uchwa∏à Rady Gminy i Miasta w
Warcie z dnia 21 wrzeÊnia 2000 roku zdecydowano o po∏àczeniu gminnych instytucji
kultury i utworzeniu Warckiego Centrum
Kultury w Warcie w sk∏ad którego wchodzà
Miejsko Gminny OÊrodek Kultury i Miejska i
Gminna Biblioteka Publiczna w Warcie. To
po∏àczenie wp∏yn´∏o na wzbogacenie ofert
kulturalnych dla lokalnego Êrodowiska.
W 2001 roku WCK aktywnie w∏àczy∏o
si´ w Fina∏ Wielkiej Orkiestry Âwiàtecznej
pomocy. W koncercie, który odby∏ si´ w sali
widowiskowej wzi´li udzia∏ artyÊci scen
∏ódzkich. Organizacja tego przedsi´wzi´cia
by∏a efektem wspó∏pracy z Gimnazjum
Publicznym, Szko∏y Podstawowej i Agencji
Artystycznej „Artus“ w Zduƒskiej Woli. WCK
wspomaga inne podmioty z terenu gminy w
ich pracy. Przyk∏adem takim jest uczestnictwo w organizacji biegu prze∏ajowego pod
nazwà „Dzieciƒstwo bez przemocy“ który
zorganizowany zosta∏ przez mieszkaƒców
wsi Rossoszyca.
Ogromne znaczenie dla kultury plastycznej spe∏niajà coroczne Plenery Interdyscyplinarne, które odbywajà si´ przemiennie w Warcie i w Lengerich. Efekty artystycznej twórczoÊci prezentowane sà ka˝dorazowo spo∏eczeƒstwu tych miast na wystawach poplenerowych.
MUZEUM MIASTA I RZEKI WARTY
Poczàtki Muzeum si´gajà pa∏acu w Ma∏kowie, gdzie 29 maja 1967 r. ods∏oni´to
pomnik W∏adys∏awa Reymonta a tak˝e
dokonano otwarcia „Kàcika Reymonta“ w
jednym z pokoi pa∏acu. Zbiory „Kàcika“ szybko si´ wzbogaca∏y i Pani dr E.Kaleniewicz
rozpocz´∏a starania o utworzenie muzeum w
Warcie. Opuszczenie pa∏acu – u˝ytkownika,
którym by∏ Szpital Psychiatryczny, spowodowa∏o zamkni´cie „Kàcika Reymonta“, a
zbiory trzeba by∏o umieÊciç w Warcie.
W dniu 16 stycznia 1980 r. Prezydium
ZG PTTK zatwierdzi∏o uchwa∏´ ZO PTTK w
Warcie o powo∏aniu Muzeum Miasta i Rzeki
Warty, które oficjalnie otwarto 24 maja
1981 r. Kustoszem Muzeum od 1986 r. jest
mgr Barbara Cichecka. Zbiory muzealne sà
bardzo bogate i traktujà o historii miasta, historii rodów, biografii s∏awnych ludzi, historii
Orkiestra d´ta szpitala w Warcie w pochodzie pierwszomajowym - fot. archiwalna.
14
organizacji i rzemios∏a. malarstwa i grafiki. Sà
tutaj równie˝ eksponaty wykopaliskowe z
terenów Jeziorska, a w jednej z sal stworzono przekrój doliny rzeki Warty z naturalnà
zasuszonà roÊlinnoÊcià. Unikatem jest waza
z bràzu, która datowana jest na VII – V wiek
p.n.e. i byç mo˝e pochodzi z Etrurii –
Bizenzia.
Ksi´gozbiór muzeum si´ga ok. 1500
tomów z zakresu historii, krajoznawstwa,
heraldyki i informacji turystycznej.
Jedna z sal przeznaczona jest na wystawy okresowe, których od roku 1981 by∏o
oko∏o 130. Od tego te˝ czasu zorganizowano ponad 80 imprez kulturalnych,
ponad 60 odczytów i prelekcji. Na bazie
materia∏ów muzealnych napisano 14 prac
magisterskich i cztery o innej tematyce.
Bardzo popularne sta∏y si´ spotkania z artystami, literatami, historykami, podró˝nikami
i ludêmi czasu wojny.
Ca∏a skarbnica Muzeum jest niezmiernie ciekawa i poznanie jej trudno by∏oby
okreÊliç w czasie. Placówka ta pe∏ni w
spo∏eczeƒstwie znakomità rol´ kulturotwóczà, choç byç mo˝e niekiedy zbyt ma∏o
docenianà. Wiele zachwytu dla eksponatów
muzealnych cz´sto wyra˝ajà goÊcie zagraniczni. Dowodem tego jest pobyt myÊliwych
z Bawarii, którzy byli zachwyceni zbiorami i
tym, ˝e takie ma∏e miasto posiada taki skarb,
natomiast ich stotysi´czne Êrodowisko nie
posiada ˝adnego muzeum.
Muzeum jest punktem w´z∏owym
czterech szlaków turystycznych: zielony –
W∏adys∏awa Reymonta, – czerwony –
Powstaƒców 1863 r., niebieski – Walk nad
Wartà i ˝ó∏ty – Kazimierza Deczyƒskiego.
Ka˝da próba opisu zawartoÊci zbiorów
Muzeum i jego dzia∏alnoÊci nie odda tego co
prezentowane jest w salach wystawowych.
To po prostu trzeba zobaczyç.
Piszàc t´ krótkà wzmiank´ o roli
Muzeum w Êrodowisku nale˝y tu wspomnieç o wspania∏ej postaci dla Warty i dla tego
Muzeum – Pani dr Eugenii Kaleniewicz. Jej
zas∏ugi dla tworzenia kultury w Szpitalu
Psychiatrycznym oraz w samej Warcie i
okolicznych wsiach nie mieszczà si´ w
˝adnych ramach opracowania. Jej twórcza
myÊl, jak ziarno znalaz∏a w Warcie podatny
grunt do tworzenia czegoÊ co zawsze by∏o
nowoÊcià w tym mieÊcie. Od 1986 r. jest
Honorowym Obywatelem Miasta Warty.
WOJEWÓDZKI SZPITAL PSYCHIATRYCZNY
A KULTURA W WARCIE
Rola Szpitala w ˝yciu kulturalnym miasta si´ga lat mi´dzywojennych. To tu istnia∏a
orkiestra d´ta, w której muzykowali pracownicy. Jej melodyjny udzia∏ zaznacza∏ si´
zawsze w uroczystoÊciach paƒstwowych i
koÊcielnych. Orkiestra zabawia∏a pacjentów
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
i pracowników na zabawach tanecznych, a
tak˝e – co by∏o modne – dawa∏a koncerty
dla miasta w niedziel´. W latach XX istnia∏ tu
ju˝ zespó∏ teatralny.
W rocznic´ Êwiàt paƒstwowych organizowano uroczystoÊci, gdzie po oficjalnych
wystàpieniach koncertowa∏y miejscowe
chóry mieszane i szkolne. W przerwach koncertowych deklamowano wiersze patriotyczne. Efektownym zakoƒczeniem tych
imprez by∏y tzw. „˝ywe obrazy“ iluminowane Êwiat∏em. W 1936 r. dr. E.Kaleniewicz
zorganizowa∏a kolejne kó∏ko sceniczne,
które wystawia∏o przeró˝ne inscenizacje dla
pacjentów.
Znaczàcà rol´ w rozwoju kultury fizycznej i zwiàzków kole˝eƒskich w szpitalu i
mieÊcie odgrywa∏o istniejàce tu przy szpitalu
Towarzystwo Gimnastyczne „Sokó∏". åwiczenia odbywa∏y si´ w sali teatralnej szpitala
pod kierunkiem instruktora dla grup
doros∏ych i m∏odzie˝y szkolnej, która nie
mia∏a tych mo˝liwoÊci w szkole ze wzgl´du
na brak sali. Cz∏onkostwo w „Sokole“ wymaga∏o stosownej miesi´cznej sk∏adki i warunku: utrzymania czystoÊci osobistej oraz
posiadania kostiumu i pantofli gimnastycznych. Szpital organizowa∏ tak˝e dowóz
m∏odzie˝y gimnazjalnej pracowników szpitala do Sieradza a za niewielkà op∏atà
korzystaç z tego mogli uczniowie z Warty.
Szpital zasila∏ miasto w inteligencj´
lekarskà i wykwalifikowany personel piel´gniarski. Tu równie˝ organizowano kursy dla
mieszkaƒców miasta i okolic, co pozwala∏o
zdobyç zawód piel´gniarza. Dzia∏ania te
promieniowa∏y na Êrodowisko lokalne podnoszàc powoli ale skutecznie poziom ogólnej kultury spo∏eczeƒstwa.
Twórczynià teatralnej epopei w szpitalu
w Warcie by∏a dr E.Kaleniewicz, która bazujàc na pozytywnych doÊwiadczeniach tego
typu placówek leczniczych za granicà
postanowi∏a zastosowaç tego typu terapi´.
Twierdzi∏a, ˝e najlepszà metodà aktywizacji
chorych, jest stosowanie takich rozrywek,
aby chorzy mieli mo˝liwoÊç czynnego
dzia∏ania, myÊlenia, inicjatywy i kontaktu z
otaczajàcym jà Êwiatem. W czerwcu 1946 r.
odby∏o si´ premierowe przedstawienie z
udzia∏em pacjentów, które przyj´to z
wielkim aplauzem. Ten pierwszy sukces by∏
zach´tà do dalszych prezentacji. Do zespo∏u
teatralnego garn´∏o si´ wielu ch´tnych,
spoÊród których niektórzy okazali si´
doskona∏ymi odtwórcami ról. Z biegiem lat z
zespo∏u powoli ubywali pacjenci. Sprawi∏a
to specyfika trudnych tekstów sztuk oraz ich
prezentacja w wielu miastach ziemi ∏ódzkiej.
WÊród autorów wystawianych sztuk by∏
Czechow, Fredro i inni.
Od 1962 r. na scen´ zacz´li wracaç pa-
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
cjenci w sk∏adanych programach tzw.
rewiach. Przedstawieniom rewiowym towarzyszy∏ szpitalny chór oraz pacjenci majàcy
umiej´tnoÊci gry na instrumentach muzycznych.
Zespó∏ teatru szpitalnego bra∏ udzia∏ w
Dniach Ziemi Sieradzkiej w Sieradzu.
Okazjà do popisów w widowiskach obrz´dowych by∏y do˝ynki, a wieƒce wykonywane przez pacjentów szpitala stanowi∏y
okras´ uroczystoÊci.
Kontynuujàc po wojnie przedwojenne
tradycje zorganizowano przy szpitalu
orkiestr´ d´tà. Nie by∏o wielkiego problemu
z powo∏aniem orkiestrantów, gdy˝ rekrutowali si´ oni z by∏ej orkiestry stra˝y
po˝arnej w Warcie a kapelmistrzem szpitalnym by∏ miejscowy organista Jan Baranowski. Orkiestra mia∏a bogaty repertuar a jej
wyst´py wzmacnia∏y presti˝owo ka˝dà
imprez´. Brali udzia∏ w wydarzeniach kulturalnych, spo∏ecznych i politycznych czego
dowodem by∏ pochód 1 majowy, gdzie ca∏a
orkiestra ubrana by∏a w fartuchy piel´gniarskie. Orkiestra dzia∏a∏a d∏ugo, bo od lat
50-tych do poczàtków lat 70-tych. W koƒcu
lat 80-tych zebrano ponownie muzyków i
orkiestra zacz´∏a graç, ale niestety nie trwa∏o
to d∏ugo i nieznane powody spowodowa∏y
rozpad zespo∏u. A szkoda, bo kilku orkiestrantów nadal t´skni za grà zespo∏owà.
WP¸YW OSP NA KULTUR¢ ÂRODOWISKA
Jednym ze sk∏adników oddzia∏ywaƒ
kulturalnych w ma∏ych Êrodowiskach sà
Ochotnicze Stra˝e Po˝arne. Wprawdzie
Warta odbiega troch´ od stereotypu ma∏ego
Êrodowiska, to nale˝y jednak podkreÊliç, ˝e
w 121-letniej dzia∏alnoÊci, OSP w Warcie
ma swój wk∏ad we wzbogacanie Êrodowiska
w sk∏adniki kulturotwórcze.
B´dàc obserwatorem dzia∏alnoÊci
stra˝ackiej w terenie, ˝e organizacja ta
zawsze skupia elit´ Êrodowiskowà, a ju˝ na
pewno wielu znakomitych cz∏onków wspierajàcych. Stra˝e oprócz swojej statutowej
dzia∏alnoÊci cz´sto inicjujà formy, które
sprzyjajà tworzeniu kulturowej otoczki.
Organizowanie festynów, zabaw letnich tzw.
majówek, tradycyjnych sylwestrów i balów
karnawa∏owych, loterii fantowych, wianków
i przedstawieƒ amatorskich zespo∏ów artystycznych tworzy∏o atmosfer´ jednania
spo∏eczeƒstwa lokalnego. Stra˝acki mundur
by∏ zach´tà do cz∏onkostwa w tej organizacji. Stra˝acy byli i sà sta∏ymi uczestnikami
wart wielkanocnych przy grobie Chrystusa.
Stra˝e zawsze dodajà splendoru wszystkim
uroczystoÊciom paƒstwowym i samorzàdowym.
ROLA CHÓRÓW W TWORZENIU KULTURY
Wielkie zas∏ugi dla kultury Warty
po∏o˝y∏y trzy znakomite chóry: „Lutnia“ pod
dyrygenturà Jana Cwendrycha za∏o˝ona w
1921 r. przy Zwiàzku Nauczycielstwa Polskiego; chór „Lira“ którego dyrygentem by∏
organista Jan Baranowski. Chór dzia∏a∏ przy
klasztorze oo. Bernardynów; chór ˝eƒski
„Cecylianka“, którego dyrygentem by∏
Lucjan Paradowski organista w koÊciele Êw.
Miko∏aja. Tam˝e chór by∏ przynale˝ny.
Wszystkie trzy chóry mia∏y swojà
bogatà histori´ artystycznà. Czas jednak jest
nieub∏agany, zabierajàc ludzi, zabra∏ równie˝
i dwa ostatnie chóry. Osta∏ nam si´ jeden
„Lutnia“ który w tym 2002 roku obchodzi∏
Jubileusz 80-lecia istnienia. Aktualnym dyrygentem chóru jest kolejny organista koÊcio∏a
pw. Êw. Miko∏aja Andrzej GrzeÊkowiak.
Osiemdziesiàt lat Êpiewu „Lutni“
doczeka∏o si´ swojego Êwi´ta w dniu 16
czerwca 2002 r. G∏ówna uroczystoÊç odby∏a
si´ w koÊciele Êw. Miko∏aja a prezes „Lutni“
Kapela Ludowa MDK w Warcie - fot. archiwalna.
15
Aleksander Paw∏owski zapoznajàc obecnych
z historià chóru wspomnia∏ równie˝ o
„Lirze“ i „Cecyliance“, których ˝yjàcy jeszcze
Êpiewacy uczestniczyli w tej podnios∏ej
uroczystoÊci. Prezes A. Paw∏owski powiedzia∏: „JesteÊmy przekonani, ˝e pieʃ ∏àczy
nas wszystkich, wnosi pogod´ ducha,
pozwala przetrwaç trudne chwile, pomaga
w pracy, uczy mi∏owaç Boga i ludzi". I to jest
zapewne credo umi∏owania Êpiewu chóralnego.
Tak pi´kna i bogata w pieÊni i sukcesy
historia „Lutni“ przynios∏a liczne nagrody w
postaci odznaczeƒ paƒstwowych, resortowych, dyplomów, dyplomów pamiàtkowych oraz listów gratulacyjnych. Sens pieÊni
i Êpiewu da∏ w swojej poetyckiej twórczoÊci
Goethe piszàc:
"...Gdzie s∏yszysz Êpiew tam wstàp,
Tam dobre serca ludzie majà,
èli ludzie wierzaj mi,
Ci nigdy nie Êpiewajà"
7
Zabawy w teatr „receptà“ na rozwój dzieci
niepe∏nosprawnych
– spostrze˝enia z pracy w grupie integracyjnej
Anna Owczarek Sieradz
„...Ta drabina to schody do nieba,
a ta miska nad schodami to ksi´˝yc.
Tamten miecz to zwyczajny pogrzebacz,
A z garnków sà he∏my rycerzy.
Ale kto w te czary uwierzy?...“
J. Kulmowa
Z zawodem nauczycielki przedszkola
jestem zwiàzana od 9 lat. Po ukoƒczeniu
studiów podyplomowych z Pedagogiki Specjalnej rozpocz´∏am prac´ w przedszkolnej
grupie integracyjnej.
Obserwujàc zachowania dzieci niepe∏nosprawnych na tle pe∏nosprawnych
rówieÊników zauwa˝y∏am, ˝e sà one zamkni´te w sobie, niepewne, majà niskie
poczucie swojej wartoÊci, przez co cz´sto
stajà si´ agresywne lub apatyczne, nie chcà
braç udzia∏u w zabawach.
Zacz´∏am, wi´c poszukiwaç „recepty“,
która pozwoli∏aby mi pobudziç te dzieci do
twórczego myÊlenia i uwierzyç w swoje
mo˝liwoÊci. Jednà z takich „recept“ jest
w∏aÊnie zabawa w teatr. Poprzez s∏owo, ruch,
muzyk´ dzieci potrafià dostrzec dobro i z∏o,
pi´kno i brzydot´, radoÊç i smutek.
Sztuka teatralna jest zawsze z radoÊcià
przyjmowana przez dzieci, gdy˝ bardziej ni˝
inne rodzaje twórczoÊci artystycznej ukazuje
sytuacje i zdarzenia, których same nie
potrafià dostrzec w codziennym ˝yciu.
Kontakt z teatrem ma ogromny wp∏yw na
przebieg ˝ycia osoby niepe∏nosprawnej.
U∏atwia nawiàzanie kontaktów z innymi
ludêmi; wspó∏dzia∏anie z nimi, a przede
wszystkim kszta∏tuje w nich poczucie w∏asnej
wartoÊci. Dziecko niepe∏nosprawne poprzez
RadoÊç dzieci z grupy integracyjnej po zaj´ciu I miejsca w Przeglàdzie Artystycznym
Przedszkolaków - fot. ze zbiorów przedszkola.
16
wzbogacenie swojego ˝ycia wewn´trznego
ma szans´ uwierzyç w siebie, co da mu
poczucie w∏asnej godnoÊci.
Zacz´∏am, wi´c prowadziç z dzieçmi
zaj´cia teatralne wykorzystujàc utwory
z literatury dzieci´cej: „Bajki samograjki“ J.
Brzechwy, „LeÊny festiwal“ J. D´bowskiego,
„Âpiàcà królewn´“ J. Gillowa i inne. Ci´˝ko
by∏o pokonaç barier´ psychicznà utrudniajàcà nawiàzanie kontaktów i uwierzenie we
w∏asne mo˝liwoÊci. Poprzez wspólne próby,
obserwacje zachowaƒ pe∏nosprawnych
rówieÊników, zach´canie do uczestnictwa we
wspólnej, wspania∏ej zabawie, mo˝liwoÊci
przeobra˝ania si´ w bajkowe postacie, dzieci
niepe∏nosprawne zacz´∏y ch´tnie uczestniczyç w zaj´ciach teatralnych, a z czasem,
gdy nabra∏y pewnoÊci siebie same podawa∏y
ciekawe pomys∏y, które wyra˝a∏y s∏owem i
ruchem cia∏a. Bariera zosta∏a pokonana.
Wspólnie przygotowaliÊmy szereg
imprez teatralnych dla rodziców, dzieci z
innych grup, a tak˝e dla uczniów za szkól
podstawowych. Wzi´liÊmy te˝ udzia∏ w
Przeglàdzie Artystycznym Przedszkolaków
wystawiajàc oryginalny wodewil pt. „LeÊny
festiwal“ i zaj´liÊmy I miejsce. RadoÊç dzieci
nie mia∏a granic. Ich uÊmiechni´te buzie
Êwiadczy∏y o zadowoleniu. Poczu∏y si´
wa˝ne i docenione.
Dzi´ki pomocy i wsparciu dyrektora
przedszkola p. A. Jaros zorganizowa∏am pracowni´ teatralnà „Bajeczka“, w której gromadz´ ciekawe scenariusze i rekwizyty
teatralne wykonywane przez dzieci i ich
rodziców.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Podsumowujàc rozwa˝ania ze swojej
dzia∏alnoÊci, chcia∏abym jeszcze raz zwróciç
uwag´ na najistotniejsze z nich:
* Dzieci niepe∏nosprawne sà bardziej
samodzielne, potrafià wspó∏˝yç i
wspó∏dzia∏aç w grupie,
* Dzia∏alnoÊç artystyczna dzieci
niepe∏nosprawnych jest akceptowana
i doceniana przez otoczenie,
* Uczestnictwo w wyst´pach artystycznych
budzi w nich poczucie w∏asnej wartoÊci
i wa˝noÊci,
* Zabawy w teatr uwra˝liwiajà je na odbiór
sztuki prezentowanej przez innych.
Najwi´kszym jednak moim sukcesem,
o którym chc´ powiedzieç jest prze∏amanie u
dzieci niepe∏nosprawnych uczucia biernoÊci,
niepewnoÊci, l´ku.
Niezwykle wa˝nà rzeczà w warsztacie
nauczyciela jest umiej´tnoÊç okreÊlania
potrzeb wszystkich swoich podopiecznych
oraz znalezienie sposobu ich zabezpieczania
tak, by uwierzy∏y w siebie i aktywnie uczestniczy∏y w ˝yciu grupy. Brak bowiem tych
umiej´tnoÊci powoduje, ˝e dzieci te sà
niedoceniane, a im samym pozbawionym
naszej pomocy trudno jest odnaleêç si´
wÊród rówieÊników.
Mam nadziej´, ˝e moje spostrze˝enia
pos∏u˝à innym nauczycielom w poszukiwaniu najbardziej efektywnych sposobów
wspierania dzieci ze specyficznymi potrzebami edukacyjnymi.
7
Nowa ksià˝nica w Be∏chatowie
Genowefa D˝u∏a Be∏chatów
Czy premier Leszek Miller jest spokrewniony z za∏o˝ycielem Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Be∏chatowie –
Stanis∏awem Millerem? Bibliotekarze mieli
niecodziennà okazj´ wyjaÊniç takà biograficznà kwesti´ w bezpoÊredniej rozmowie
z premierem wizytujàcym bibliotek´ w dniu
21 paêdziernika 2002 roku. Niestety, szef
rzàdu RP nie rozpozna∏ w przedwojennym
burmistrzu Be∏chatowa swojego powinowatego. Natomiast bardzo mu si´ spodoba∏a
jego inicjatywa, a zw∏aszcza jej stan wspó∏czesny. Za∏o˝ona w 1935 roku be∏chatowska
biblioteka ma bowiem od 14 stycznia 2002
roku nowà siedzib´. Jest to budynek przy ul.
KoÊciuszki 9, o powierzchni 1.876 m2,
zagospodarowany meblami projektu be∏chatowianki A. Galewskiej. Pomys∏ na funkcjonowanie przestrzenne tej inwestycji sprowadza si´ do trzech prostych „Êcie˝ek“:
prawy parter dla doros∏ych, lewy parter dla
dzieci, pi´tro dla administracji i archiwum.
Natomiast pomys∏ na funkcjonowanie
merytoryczne jest zdecydowanie bardziej
bogaty i wielowàtkowy.
Podejmowanie takie inwestycji jak
budowa biblioteki jest w naszej rzeczywistoÊci dzia∏aniem tak nietypowym i kontrowersyjnym, ˝e zwraca na siebie powszechnà
uwag´. Stàd daje si´ obserwowaç zainteresowanie nià u wielu osób nawet ze szczebla
rzàdowego. Bibliotekarze pilnujà, aby te
„pi´ç minut“ wykorzystaç maksymalnie.
Dlatego np. mogà pochwaliç si´ zbiorami
skierowanymi do nich przez sekretarzy stanu
w Kancelarii Prezydenta RP: panià Barbar´
Labud´ czy pana Dariusza Szmczych´.
Podobnego zachowania spodziewajà si´ po
cz∏onkach rzàdu, którego premier osobiÊcie
podziwia∏ ch∏onne powierzchnie magazynowe biblioteki. Obecnie MiPBP w
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Be∏chatowie dysponuje – wraz z filiami – ok.
160-tysi´cznym ksi´gozbiorem.
Poza gromadzeniem zbiorów, równie˝
ich opracowanie i udost´pnianie w tej siedzibie ma nowy wymiar. Przede wszystkim
∏atwiej te funkcje realizowaç kiedy ka˝dy pracownik ma w∏asne, wygodne stanowisko
zaopatrzone w komputer, cz´sto z drukarkà.
Pracuje w sieci sterowanej solidnym serwerem z lustrzanym dyskiem, zabezpieczajàcym archiwizowanie danych. Pe∏na komputeryzacja jest efektem uczestnictwa biblioteki
w Kontrakcie dla województwa dotyczàcym
modernizacji i komputeryzacji sieci bibliotek
woj. ∏ódzkiego. Dzi´ki temu wszystkie dzia∏y
i filie bibliotek sà skomputeryzowane.
Dzia∏alnoÊç merytoryczna odbywa si´ (od
1994 r.) za poÊrednictwem Programu Komputerowej Obs∏ugi Bibliotek „SOWA".
Stanowiska komputerowe dost´pne sà
te˝ czytelnikom. W katalogach biblioteki
g∏ównej majà trzy komputery, w wypo˝yczalni zbiorów audiowizualnych równie˝ 3,
w czytelni dla doros∏ych – 4. W tym 7 stanowisk dost´pem do Internetu.
Udost´pnianie zbiorów i informacji zatacza coraz szersze kr´gi. Odbywa si´ drogà
tradycyjnà w wypo˝yczalniach i czytelniach,
ale równie˝ w szczególnej wspó∏pracy z
Domem Spokojnej StaroÊci, Domem Samotnej Matki, Polskim Zwiàzkiem Niewidomych, szko∏ami i przedszkolami. Od paêdziernika 2002 biblioteka zajmuje si´
dodatkowo gromadzeniem, opracowaniem i
udost´pnianiem informacji w tzw. Punkcie
Informacji Turystycznej.
Do oferty informacyjnej do∏àczono, z
poczàtkiem 2001 roku, bie˝àcà bibliografi´
regionalnà. Prace nad retrospektywnà
bibliografià regionalnà, dotyczàcà materia∏ów sprzed 2001 roku, zapoczàtkowano w
paêdzierniku 2002 r. Ca∏oÊç opracowywana
jest w programie komputerowym „SOWA II".
W tym˝e programie powstaje równie˝ tzw.
kartoteka zagadnieniowa, czyli zbiór informacji dotyczàcych wybranych zagadnieƒ
osobowych i tematycznych (np. Mickiewicz,
AIDS, ekonomia, Bo˝e Narodzenie itd.).
Atrakcyjnà nowoÊcià w zakresie
udost´pniania jest wypo˝yczalnia zbiorów
multimedialnych. Zaopatrzona jest w sprz´t
do odtwarzania p∏yt (CD-ROM i winylowych), filmów video oraz sprz´t do
ods∏uchu fonoteki dla niewidomych i
niedowidzàcych. Godne szczególnego polecenia w tych zbiorach sà programy edukacyjne na p∏ytach CD, przeznaczone dla
czytelników najm∏odszych oraz uczniów
szkó∏ Êrednich. Pomieszczenie tej wypo˝yczalni dysponuje warunkami do grupowej
nauki, wspólnego odrabiania lekscji, itp.
Wielkim udogodnieniem dla czytelników
doros∏ych jest 44-stanowiskowa czytelnia
ksià˝ek i prasy. W tym 4 stanowiska sà z
dost´pem do Internetu. Tutaj komfortowà
atmosfer´ spokoju i wyciszenia dajà jednoosobowe stoliki, usytuowane w du˝ym,
jasnym pomieszczeniu z widokiem na Êcian´
zieleni.
Udost´pnianie informacji a zarazem
edukacja czytelnicza odbywa si´ równie˝
poprzez liczne zaj´cia kulturalno-oÊwiatowe,
do których zapraszani sà róznorodni
u˝ytkownicy biblioteki.
Jednà z najnowszych propozycji, datujàcà si´ na paêdziernik 2002 r. jest Szko∏a
Szybkiego Czytania i Technik Uczenia si´.
Nota bene – w ramach uroczystej inauguracji
roku kulturalnego 2002/2003 – jedna z
najaktywniejszych czytelniczek zosta∏a nagrodzona bezp∏atnym kursem nauki w w/w
Szkole. Jest to jedna z licznych prób aktywi-
17
zowania czytelnictwa wÊród doros∏ych.
Poza tym, równie˝ w paêdzierniku br.
biblioteka realizowa∏a projekt „Z ekonomià
na ty“ powsta∏y dzi´ki finansowemu wsparciu Programu Edukacji Ekonomicznej Narodowego Banku Polskiego. Jego celem by∏a
edukacja ekonomiczna, którà w tym wypadku skierowano do ok. 150 uczniów gimnazjum i szkó∏ Êrednich. Przy okazji promowano wÊród m∏odzie˝y szkolnej w∏asne
zbiory z dziedziny ekonomii, êród∏a internetowe oraz pokazywano nowy zbiór materia∏ów do kartoteki zagadnieniowej.
Sta∏ym obrazkiem w bibliotece sà
czwartkowe wycieczki szkolne, po∏àczone z
lekcjami bibliotecznymi.
Nowe pomieszczenia pozwalajà bibliotece lokowaç tu du˝e, znaczàce wystawy.
Do takich nale˝a∏a na przyk∏ad paêdziernikowa Wystawa Komiksu Niezale˝nego z
Bia∏orusi i Ukrainy.
Szczególnie efektownie prezentuje si´
sta∏a wystawa, zaaran˝owana w pomieszczeniach Dzia∏u dla Dzieci, a zatytu∏owana
Ksià˝ka – obiekt artystyczny. Przygotowano
jà we wspó∏pracy ze Szko∏à Podstawowà nr 4.
Pomieszczenia Dzia∏u dla Dzieci
poniekàd same w sobie stanowià obiekt
„artystyczny". Efekt taki daje kompozycja
nietypowych mebli, kolorystyki i licznych
gad˝etów. W zamierzeniu organizatora ma
ona byç miejscem kszta∏towania m∏odego
czytelnika poprzez zabaw´. Ma byç równie˝
miejscem dla dziecka, którego opiekun oddaje si´ „urokom“ Dzia∏u dla Doros∏ych.
Przy bibliotece dzia∏a zespó∏ muzyczny
„Dylemat“ oraz Grupa Literacka „1805".
Obydwie jednostki majà bogaty dorobek,
wiele nagród w ogólnopolskich konkursach,
festiwalach, konfrontacjach. Przy tym
wspó∏pracujà z bibliotekà w ramach organizacji ró˝norakich imprez literacko-muzycznych.
Uprzyjemnieniem pobytu w bibliotece
mo˝e byç kawiarenka, oferujàca napoje i
s∏odycze. Przede wszystkim jednak s∏u˝y ona
jako miejsce wa˝nych imprez, do których
nale˝y ju˝: konferencja prasowa zagranicznych inwestorów, spotkanie z poezjà
Duƒczyka Olesena Erika Triggera, spotkanie
przedsi´biorców w ramach organizacji
Punktu Informacji Turystycznej, uroczyste
imprezy literackie (np. fina∏ Ogólnopolskiego
Konkursu Poetyckiego im. W. Olszewskiego),
itp.
Dodatkowym atutem nowej biblioteki
jest fakt, ˝e osobom niepe∏nosprawnym
ruchowo zapewniono odpowiedni podjazd
do budynku, a wewnàtrz odpowiednio
zaprojektowane sanitariaty i drogi komunikacyjne. Dla tej grupy czytelniczej wa˝ne jest,
˝e wszystkie pomieszczenia o funkcjach bibliotecznych znajdujà si´ na parterze.
Czytelnicy zmotoryzowani majà do dyspozycji parking, a rowerzyÊci stanowiska dla
swoich jednoÊladów.
7
SIERADZANIE XX WIEKU
Jan Pietrzak Sieradz
Rok 2001 by∏ poczàtkiem nowego
stulecia i nowego tysiàclecia. Ta magiczna dla
wielu z nas data, czy prze∏omowa poka˝e
czas, by∏a powodem licznych analiz, retrospekcji, podsumowaƒ, konkursów i plebiscytów. Wiele regionów i miast wybiera∏o
ludzi minionego wieku.
Taki plebiscyt mia∏ równie˝ miejsce w
naszym regionie. Z inicjatywy lokalnych
mediówm „Tygodnika 7 dni“ i Rozg∏oÊni
„Nasze Radio“ wybrano ludzi XX wieku
Szadku, Warty, B∏aszek, Z∏oczewa, ¸asku,
Zduƒskiej Woli i Sieradza. O narodzinach
plebiscytu S∏awomir Balcerzak, szef „Naszego Radia“ napisa∏ w niepowtarzalnej „Szkatule Piórem Rzeêbionej“ Jana Matusiaka z
Sieradza: „By∏ rok 2001, luty, analizowaliÊmy
co uda∏o si´ nam zrobiç w minionym ostatnim
roku XX wieku i... doszliÊmy do wniosku, ˝e
my m∏odzi ludzie pami´tamy i wspominamy
tylko ostatnie 20, 30 lat z tych 100. Wyda∏o
si´ nam to troch´ niesprawiedliwe wobec
tych wszystkich, którzy ˝yli i robili ciekawe
rzeczy w latach, kiedy nie by∏o radia, nie by∏o
telewizji, a prasa by∏a w powijakach. Oni
mieli ma∏e szanse, aby te wszystkie „wynalazki“ koƒca XX wieku mog∏y ich zauwa˝yç,
przedstawiç innym, przez to doceniç ich
dzia∏alnoÊç.“
Wychodzàc z takich przes∏anek przystàpiono do przeprowadzania plebiscytów we
18
wspomnianych miastach. Powo∏ano kapitu∏y
plebiscytu, w których oprócz organizatorów
uczestniczyli przedstawiciele lokalnych w∏adz,
miejscowi dzia∏acze spo∏eczni oraz cz∏onkowie towarzystw regionalnych. Honorowym
patronem kapitu∏ by∏ Czes∏aw Rutkowski,
dyrektor Muzeum Okr´gowego w Sieradzu.
Po wy∏onieniu kandydatów przez kapitu∏´ ich
sylwetki by∏y prezentowane na ∏amach „7 dni“
i na antenie „Naszego Radia“. Swoich kandydatów zg∏aszali tak˝e czytelnicy i radios∏uchacze. Z tych wszystkich kandydatów
kapitu∏a wybiera∏a pi´cioro finalistów. Z kolei z
tego grona wy∏aniano trzy osoby, które
otrzymywa∏y tytu∏ i pamiàtkowà statuetk´
CZ¸OWIEKA XX WIEKU danego miasta.
Do czasu wyborów sieradzanina XX
wieku przeprowadzono szeÊç edycji plebiscytu LUDZI XX WIEKU. Certyfikaty i statuetki
przed sieradzkimi wyborami otrzymali:
Czes∏aw Kwiecieƒ, Joachim Kowalski i Marek
Niedêwiecki w Szadku; Eugenia Kaleniewicz,
Stanis∏aw Skar˝yƒski i o. Andrzej Szczypta w
Warcie; ks. Marian R´dzia, Emilian Bieszczad
i Józef Piliƒski w B∏aszkach; Zygmunt Bocian,
Anna Brzezicka i Stanis∏aw Jakub Perski w
Z∏oczewie oraz Jan Kwiram, Józef Ryszard
Sarosiek i Henryk Micha∏owski w ¸asku.
W sk∏ad kapitu∏y, która dokona∏a
wyborów najznamienitszych ludzi XX wieku
Sieradza weszli: Anna Krakowiak, wiceprezy-
dent miasta Sieradza; Halina LeÊniowska,
kierownik Wydzia∏u Kultury, Sportu i Rekreacji Urz´du Miasta w Sieradzu; Krystyna
Brodowska, dyrektor Powiatowej Biblioteki
Publicznej; Anna Holak, prezes ZO ZNP w
Sieradzu; Krzysztof Michalski, prezydent
miasta Sieradza; ks. pra∏at Józef Fràtczak,
emerytowany proboszcz sieradzkiej kolegiaty; Marek Urbaƒski, kierownik dzia∏u
archeologicznego Muzeum Okr´gowego w
Sieradzu; Micha∏ K∏os, by∏y prezydent, prezes
Fundacji Wspierania Kultury Miasta Sieradza;
Jerzy Paszkowski i Jerzy Nowakowski, przedstawiciele Towarzystwa Przyjació∏ Sieradza;
Miros∏aw Paszkowski, by∏y dyrektor CKU w
Sieradzu, Monika Czernow, redaktor naczelny „Tygodnika 7 dni“ oraz Micha∏ Sieczkowski, dziennikarz „Naszego Radia". Honorowy
patronat nad kapitu∏à sprawowa∏, tak jak w
poprzednich edycjach, Czes∏aw Rutkowski,
szef sieradzkiego muzeum.
Trzeba przyznaç, ˝e kapitu∏a przy
wyborze nominantów do tytu∏u mia∏a trudny
orzech do zgryzienia, bowiem w minione
stulecie wpisa∏o si´ wiele osób, wielce
zas∏u˝onych nie tylko dla grodu nad Wartà.
K∏opot by∏ równie˝ tego rodzaju, ˝e brak by∏o
ÊciÊle okreÊlonych kryteriów wyboru. W
rezultacie, swoje kandydatury zg∏aszli
najpierw cz∏onkowie kapitu∏y. Po pierwszym
posiedzeniu tego gremium wytypowano
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
ponad 20 osób. Swoich kandydatów zg∏osili
te˝ czytelnicy i radios∏uchacze. W ten sposób
powsta∏a lista 29 osób nominowanych do
tytu∏u. Ostatecznie kandydatami do tytu∏u
SIERADZANIN XX WIEKU ZOSTALI:
Jan Matusiak, emerytowany, d∏ugoletni pracownik rad narodowych, dzia∏acz spo∏eczny
i twórca jedynej w swoim rodzaju „Szkatu∏y
Piórem Rzeêbionej“, która jest nietuzinkowà
kronikà miasta i ludzi z nim zwiàzanych;
Teodor Goêdzikiewicz (1903-1984), pisarz i
dziennikarz rodem z podsieradzkiej Dàbrowy Wielkiej, autor licznych ksià˝ek, piewca
pi´kna Sieradzczyzny;
Zofia Neymanowa (1910-1987), etnograf,
twórczyni i wieloletnia dyrektor Muzeum
Okr´gowego w Sieradzu;
ks. Pra∏at Walery Pogorzelski (1870-1941),
wieloletni proboszcz sieradzkiej fary, mi∏oÊnik sieradzkiej kultury i sztuki, autor jedynej
jak dotychczas popularnej monografii
Sieradza wydanej w 1927 roku;
Ary Szternfeld (1905-1980), sieradzanin,
Êwiatowej s∏awy uczony radziecki w zakresie
teorii lotów kosmicznych, autor wydanego w
Moskwie w 1937 roku dzie∏a „Wst´p do kosmonautyki“;
Bronis∏aw Nawrocki (1928-1993), animator
kultury, d∏ugoletni kierownik Powiatowego
Domu Kultury w Sieradzu, za∏o˝yciel
Zespo∏u PieÊni i Taƒca „Sieradzanie“;
Antoni Cierplikowski – Antoin’e (18841976), sieradzanin, Êwiatowej s∏awy mistrz
fryzjerski, projektant mody i koneser sztuki;
ks. Infu∏at Apolinary LeÊniewski (18911984), d∏ugoletni proboszcz parafii p.w.
Wszystkich Âwi´tych w Sieradzu, nauczyciel
w seminarium w∏oc∏awskim Prymasa Tysiàclecia kardyna∏a Stefana Wyszyƒskiego;
Rudolf Leo Herman Weinert (1886-1945),
kustosz Muzeum Ziemi Sieradzkiej w latach
mi´dzywojnia;
Aleksander Murzynowski (1874-1922),
lekarz i dzia∏acz spo∏eczny, za∏o˝yciel
orkiestry d´tej OSP w Sieradzu;
Ignacy Dominik Màkowski (1874-1939),
burmistrz miasta Sieradza w latach 19211935, dzia∏acz OSP;
Jan KoÊcielski, kierownik SP nr 1 w latach
1945-1969;
Zofia Mitu∏owa (1904-1995), zas∏u˝ona
nauczycielka szkó∏ sieradzkich, komendantka ZHP;
Boles∏aw Zwoliƒski (1935-1991), pedagog i
dzia∏acz spo∏eczny, inicjator budowy SP nr
10 i jej pierwszy dyrektor;
Jan Milczarek, historyk, d∏ugoletni kierownik
sieradzkiego archiwum, autor licznych opracowaƒ historycznych dotyczàcych Sieradza;
Zbigniew Lew Starowicz, lekarz psychiatra,
seksuolog, autor licznych ksià˝ek;
Jerzy Jankowski (1917-1974), wieloletni
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
przewodniczàcy PPRN w Sieradzu, pierwszy
prezes Towarzystwa Przyjació∏ Sieradza;
Franciszek Krauze (1917-1983), przewodniczàcy Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Sieradzu w latach 1959-1973;
Ludwik Monic, dzia∏acz OSP w latach
mi´dzywojennych;
Janusz ¸ukasiewicz (1925-1998), wieloletni
sekretarz PPRN w Sieradzu;
Maria Kodjaszewska (1897-1969), d∏ugoletni nauczyciel w sieradzkim ogólniaku,
wychowawca wielu pokoleƒ sieradzan;
ks. Biskup Czes∏aw Lewandowski, by∏y
wikariusz sieradzkiej fary;
Zbigniew Tomkowski, dzia∏acz sportowy,
szef Centralnego OÊrodka Przygotowaƒ
Olimpijskich w Spale;
Zakon sióstr Urszulanek Serca Jezusa
Konajàcego, od 1922 roku na trwa∏e wpisa∏
si´ w dzieje miasta, prowadzi obecnie
dzia∏alnoÊç katechetycznà i zak∏ad pomocy
spo∏ecznej;
Mieczys∏aw Apoloniusz Krawczyƒski (19091989), regionalista sieradzki, kolekcjoner,
badacz folkloru sieradzkiego;
Marek Prawdzic Zaleski (1886-1955), lekarz
i dzia∏acz spo∏eczny, d∏ugoletni prezes
Towarzystwa Gimnastycznego „Sokó∏“ w
Sieradzu;
Stanis∏aw Balbus, sieradzanin, profesor UJ w
Krakowie, wybitny znawca twórczoÊci
noblistki Wis∏awy Szymborskiej;
Stanis∏aw Sadowski, pu∏kownik w stanie
spoczynku, dowódca 15 Brygady Radioliniowo-Kablowej w Sieradzu w latach 19611979;
Andrzej Jurkiewicz (1907-1967), artysta
malarz, profesor ASP w Krakowie.
W koƒcu przyszed∏ czas na fina∏, który
mia∏ miejsce 14 grudnia 2001 roku w sali
widowiskowej Spó∏dzielczego Domu Kultury.
W tej wielkiej gali oprócz osób nominowanych i ich rodzin, wzi´li jeszcze udzia∏
przedstawiciele w∏adz miejskich i organizatorów. Najpierw zaprezentowano sylwetki
pi´ciu osób, których z listy 29 nominowano
do zaszczytnego tytu∏u CZ¸OWIEKA XX
WIEKU. Zostali nimi: Jan Matusiak, Teodor
Goêdzikiewicz, ks. Walery Pogorzelski, ks.
Apolinary LeÊniewski i zakon sióstr
Urszulanek SJK. Nast´pnie odby∏o si´ ostatnie ju˝ posiedzenie kapitu∏y, która wybra∏a
trzech kandydatów. Statuetki Sieradzanina
XX wieku otrzymali: zakon sióstr Urszulanek SJK, reprezentowany na uroczystoÊci
przez siostr´ prze∏o˝onà Agnieszk´ Celiƒskà,
ks. Walery Pogorzelski, w imieniu którego
laur odebra∏ ks. Józef Fràtczak oraz Jan
Matusiak, którego zgromadzeni obdarzyli
gromkimi brawami.
Ju˝ po ca∏ej gali pan Jan Matusiak
powiedzia∏: „Og∏oszony plebiscyt i jego wyniki by∏y dla mnie ogromnym prze˝yciem.
Znaleêç si´ wÊród 29 kandydatów to ju˝ du˝e
wyró˝nienie. Przecie˝ to by∏y osoby o wielkich
nazwiskach. Niektóre z nich znane by∏y w
ca∏ym Êwiecie. Dlatego po otrzymaniu statuetki „Cz∏owieka XX wieku“ zabrak∏o mi si∏ i
s∏ów na to, co naprawd´ czu∏em. Wypowiedziane s∏owa: Dzisiaj jest Êwi´to wszystkich
patriotów Sieradza. Dumny jestem, ˝e i
mnie do nich zaliczono. Dzi´kuj´ za
uznanie – by∏y moim ca∏ym wystàpieniem.“
Dope∏nieniem wyborów „Sieradzanina XX
wieku“ by∏y wystawy tematyczne poÊwi´cone ks. LeÊniewskiemu, ks, Pogorzelskiemu,
siostrom Urszulankom i Janowi Matusiakowi
zorganizowane w sieradzkiej ksià˝nicy
powiatowej. Cieszy∏y si´ one wielkim zainteresowaniem i uznaniem sieradzan.
7
Laureaci plebiscytu LUDZIE XX WIEKU w Sieradzu fot. archiwum J. Matusiaka
19
Pytania i odpowiedzi
w poezji Anny Karasiƒskiej
Joanna Drzazga Be∏chatów
odpowiedê
poniewa˝ jestem liÊciem
zielonà plamà s∏oƒca
przy której mru˝ysz êrenice
êdêb∏em ˝yta
poniewa˝ jestem ∏odygà
a moje wn´trze wype∏nia woda mineralna
która w efekcie i tak wzmaga pragnienie
i nie rozk∏ada si´ na ˝adnà mi∏oÊç
tylko na p∏aski brzuch ryby
poniewa˝ jesteÊ mistrzem ceremonii
a twoje ∏agodne oko spoczywa
na rozpalonym do krwi policzku
i z delikatnoÊcià kryszta∏u
wypowiadasz g∏oski mego imienia
które jeszcze do niedawna pokrywa∏a ∏upina
kory
bez ˝adnego miejsca na oddech
06.11.2000“
To jeden z przygotowywanych do wydania w roku 2002 wierszy Anny Karasiƒskiej.
Wiersz o znaczàcym tytule, b´dàcy
odpowiedzià na nie znane czytelnikowi – bo
nie przytoczone w tekÊcie – pytanie. Tytu∏
wiersza nazwa∏am znaczàcym, bo znamionuje on pewien prze∏om w twórczoÊci Anny
Karasiƒskiej, nie tylko poprzez sam nag∏ówek, ale tak˝e poprzez formu∏´
odpowiedzi zastosowanà w ca∏ym utworze.
˚eby mówiç o prze∏omie w twórczoÊci
pani A.K., trzeba wiedzieç, ˝e jest to twórczoÊç ju˝ wieloletnia. Sama pani Anna jest
mieszkankà Be∏chatowa, co ciekawe – pracownicà banku, studentkà ekonomii, wreszcie – poetkà. Pierwszy tom jej wierszy
pochodzi z roku 1997 i nosi tytu∏ „Nim w
tobie niepami´ç“; przed jego wydaniem i po
nim dosta∏o si´ naszej twórczyni wiele
nagród w konkursach literackich. Szczególnie obfitym w tryumfy poetyckie rokiem by∏
rok 2001, w którym Anna Karasiƒska
zdoby∏a:
- wyró˝nienie w XXXI Ogólnopolskim
20
Konkursie Literackim „O Rubinowà
Hortensj´“ w Piotrkowie Trybunalskim;
- I nagrod´ w XI Ogólnopolskim Konkursie
Literackim im. Franciszka Beciƒskiego w
Radziejowie;
- III nagrod´ w V Ogólnopolskim Konkursie
Poetyckim „O ludzkà twarz cz∏owieka“ w
KroÊnicach;
- wyró˝nienie w XIII Ogólnopolskim
Konkursie Poetyckim „O laur Opina“ w
Ciechanowie;
- wyró˝nienie w XXXII Ogólnopolskim
Konkursie Poetyckim im. Jana Âpiewaka w
Âwidninie;
- III nagrod´ w XVIII Turnieju Jednego
Wiersza pod has∏em „Kobieta“ w
Tomaszowie Mazowieckim.
O tym jednak˝e, ˝e Anna Karasiƒska
jest nie byle jakà poetkà przekonujà nie tyle
otrzymane nagrody, co sama lektura wierszy.
I choç wierszopisarka mówi, ˝e te
wczeÊniejsze utwory z tomiku „Nim w tobie
niepami´ç“ mniej jej si´ podobajà, a nawet
jà z∏oszczà, wielbiciele poezji mogà je czytaç
bez wstr´tu. A jeÊli o bezwstr´cie napomykam, to myÊl´ zarówno o warsztacie poetyckim, jak i o tym, ˝e utwory A.K. przynale˝à do kategorii estetycznej pi´kna. Sà
dalekie od turpizmu, wzbudzajàc dreszcz
zachwytu nie obrzydzenia. Epatujà urodà
s∏ów, wabià i oczarowujà.
Ta kategoria pi´kna charakterystyczna
jest i dla ca∏ego tomiku „Nim w tobie niepami´ç“, i dla poezji wspó∏czeÊniejszej Anny
Karasiƒskiej. W du˝ej mierze zawdzi´czamy
to temu, ˝e autorka omawianych wierszy
proces tworzenia traktuje jak sztuk´ wymagajàcà starannoÊci, dok∏adnoÊci, cyzelowania. Dowiedzia∏am si´ tego, zapytawszy
panià Ann´ o jej natchnienie poetykie,
potrzeb´ pisania wierszy. Us∏ysza∏am: „Ja
myÊl´, ˝e to sà dwie ró˝ne rzeczy, natchnienie
i potrzeba. Bo natchnienie przychodzi nagle i
to jest taka energia... ja mog´ powiedzieç, ˝e
natchnienie ma a˝ fizycznà postaç, naprawd´!... u mnie z tym natchnieniem to jest tak,
˝e rodzi si´ z regu∏y wieczorem, póênym
wieczorem, kiedy ju˝ zasypiam (...) wtedy mi
si´ pojawiajà obrazy, to sà obrazy, namacalne,
fizyczne obrazy; w tej chwili nie mog´ logicznie myÊleç, tylko musz´ to zapisaç, tak jak
ja to widz´, tak jak ja to czuj´ i to jest takie...
wyrwane z tego snu, z tego pó∏snu i wtedy
musz´ zapisaç pewnà myÊl, pewne spostrze˝enie, pewien obraz. A póêniej dalej... (...)
za dzieƒ, za tydzieƒ, za dwa – jest praca nad
wierszem. U mnie przebiega to tak (...)
najpierw robi´ szkice, a póêniej musi byç
praca nad wierszem.“ (cytat z rozmowy z A.
Karasiƒskà).
Wspólnà cechà dla dalszych i bli˝szych
w czasie wierszy A. Karasiƒskiej jest przede
wszystkim ich nastrojowoÊç, swoisty klimat, o
którym wspomnia∏ Tadeusz Zawadowski w
przedmowie do tomiku „Nim w tobie niepami´ç“. Mo˝na dopowiedzieç, ˝e u Anny
Karasiƒskiej nieodparty sensualizm wraz z
zag´szczonym intymnoÊcià nastrojem potrafià wywo∏aç rumieniec za˝enowania u pruderyjniejszych czytelników.
Wa˝nà cechà wspólnà ca∏ej dotychczasowej poezji Anny K. jest i to, ˝e podmiotem
lirycznym wierszy pozostaje kobieta; jednak
na moje pytanie o ewentualne prawo do
uto˝samiania samej autorki z podmiotem jej
wierszy, poetka powiedzia∏a:"(...) Ja stworzy∏am kobiet´, którà teraz musz´ si´
opiekowaç, jestem za nià odpowiedzialna;
poszczególne wiersze opowiadajà o ˝yciu tej
kobiety i to wcale nie musi znaczyç, ˝e to jest
moje ˝ycie." (cytat z rozmowy z A.K.)
W ˝yciu kobiety uwiecznionej w wierszach A. Karasiƒskiej dosz∏o do pewnego
prze∏omu, o czym zdà˝y∏am ju˝ napomknàç.
A prze∏om ów – z perspektywy widzenia
samej poetki – polega na tym, ˝e: „ Ta dziewczyna z pierwszego tomiku jest nie taka, jak
jest w tej chwili i dlatego mnie z∏oÊci, ze by∏a
mo˝e taka naiwna, ze by∏a taka dziecinna (...).
Teraz ta kobieta (...) sta∏a si´ mocna,
odpowiedzialna, wie, czego chce.“ (cytat z
rozmowy z A. Karasiƒskà)
Tomikiem „Nim w tobie niepami´ç“
w∏ada niepokój, wahanie, rozedrganie, a
niekiedy nawet dzikoÊç:
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
xxx
a we mnie
kot dziki
tygrys
przyczajony do skoku
uwa˝aj“
xxx
na kraw´dzi szklanki
usta
niespokojne tonà
patrzysz
go∏´bie na piersi
na oknie niebo
w s∏odycz
ust mokrych niemoc
ràk za∏amanych troska
Wiersze Anny Karasiƒskiej pe∏ne sà
niedopowiedzeƒ, urywkowoÊci – cz´sto na
skutek ch´tnie przez autork´ stosowanych
inwersji i elips, jak te˝ podzia∏ów wersowych
tnacych ciàgi myÊlowe w sposób nieoczekiwany:
xxx
niech
w∏osów wiatrem zachwycenie
ust zamkni´tych w kielich – êród∏o
serc ptaki w nag∏e zapomnienie odlecà
a ty mnie ocal
xxx
za to
˝e cisz´ nazwa∏eÊ
ciszà
kamieniem kamieƒ
˝e Êwiat∏o nawet pod konarem
za to
˝e ciszà kamieniem
zapachem jab∏ka
i êdêb∏em otartym z rosy
równie˝
W konsekwencji niedopowiedzenia w
drugim wierszu mo˝emy si´ tylko domyÊlaç,
czy jest on podzi´kowaniem, czy – na
przyk∏ad – wyrzutem, czy mo˝e przeprosinami. Podobnie jak w sferze li tylko domys∏ów
pozostaje pytanie, na które udziela si´
odpowiedzi w wierszu zacytowanym na
poczàtku artyku∏u. Mimo ˝e autorka stawia
wyraênà cezur´ mi´dzy swymi dawniejszymi
i nowszymi wierszami – nie da si´ stwierdziç,
˝e nic nie ∏àczy oddzielonych latami
utworów.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Charakteryzowana tu dziewczyna z
tomiku „Nim w tobie niepami´ç“ jest po
trosze buntowniczkà, którà mierzi pouk∏adany mieszczaƒsko byt; która doÊç zdecydowanie opowiada si´ za swym niepokojem,
rozedrganiem nawet grzesznoÊcià:
nie pami´tam
wypar∏am si´ siebie
odmówi∏am
ze∏ga∏am
za sukienk´ letnià
w s∏oneczniki
i d˝insy
ja
jawnogrzesznica
z chustà wokó∏ bioder
oprócz ostatniego wiersza
grzechów nie pami´tam
wi´cej
nie prosz´ o pokut´
i rozgrzeszenie
xxx
kiedy ˝ycie u∏o˝one
i spokojne
kiedy wszystko idzie
jak po maÊle
mà˝ z gazetà
schabowy w niedziel´
kiedy nie ma
wczorajszych rozstaƒ
i rozpaczaƒ
kiedy nie dr˝ysz
zawieszona mi´dzy lustrem
a dzwonkiem
kiedy nie krzyczysz
w pustà szaf´
z oczami jak
wystraszony wróbel
czy staç ci´
wtedy jeszcze
na nowy wiersz
Obok wyrazów skierowanych przeciw
tzw. ma∏ej stabilizacji w tomiku „Nim w tobie
niepami´ç“ wydrukowano wiersze-modlitwy, z proÊbà o spokój, pokor´, pogodzenie si´ ze sobà:
xxx
ucz´ si´ modliç
od nowa
w bieli
na przekór sobie
kobiecie przed lustrem
z makija˝em
zapalasz gwiazd´
nad mojà oazà
a wiersze wieczorne
rodzà si´ ciszej
pokorniej
kromka chleba
mam ochot´ pogodziç si´ ze sobà
dojÊç do porozumienia
wiem
moje postanowienia poprawy
nie przynios∏y rezultatu
dlatego te˝ staj´ si´ bardziej nieufna
(...)
Z ch´cià poprawy, godzenia si´, posiadania umiej´tnoÊci modlitwy nie wspó∏grajà
anielsko wprowadzane wcià˝ przez poetk´
dysonanse, takie jak obraz kobiety przed lustrem („z makija˝em“) czy przypomnienie, ˝e
„postanowienia poprawy nie przynios∏y
rezultatu“. Kobieta stworzona przez Ann´
Karasiƒskà w cz´Êci pierwszej jest, mimo
okazanej ch´ci spokornienia, istotà przekornà i niepokornà.
W partii wierszy przeznaczonych do
wydania w roku 2002 znajdujemy wi´cej
spokoju, opanowania. Ta – jak okreÊli∏a jà
sama poetka – „mocna, odpowiedzialna
kobieta“, która si´ tu wypowiada, oznajmia :
„teraz
ju˝ wiem":
list do przyjaciela
teraz ju˝ wiem
nie mo˝e byç wszystko dzie∏em przypadku
dzieƒ moich urodzin i Jego Êmierci
doskona∏a logika Êwiata
zapisana w ksià˝kach o bardzo twardych
ok∏adkach
uÊmiech czteroletniego dziecka z w∏osami
koloru zboza
i ten wiersz
(...)
Po przeczytaniu „listu do przyjaciela“
uznaç mo˝na, ˝e oto ktoÊ nareszcie znalaz∏
wyt∏umaczenie zawi∏ych spraw dla siebie
samego.
WÊród wszystkich wierszy Anny
Karasiƒskiej poczesne miejsce zajmuje liryka
mi∏osna. W jednym ze swych ostatnich wierszy poetka nobilituje uczucie mi∏oÊci do rangi
tego, co najwa˝niejsze w ˝yciu:
jakbym by∏a dziewczynkà
21
to jest najwa˝niejsze
trzeba mieç jakieÊ swoje miejsce
êród∏o z którego woda najczystsza
z kluczem do drzwi i wycieraczkà
wspó∏posiadane wspó∏wzi´te
znane jak ksià˝ki na gwiazdk´ i urodziny
miejsce na mapie
wyznaczone przez linie papilarne
dowody rzeczowe istnieƒ
wzd∏u˝ i w poprzek granicy cia∏a
której na imi´ ˝ycie
myÊla∏am to jest najwa˝niejsze
ale tak naprawd´
najwa˝niejsza jest mi∏oÊç
którà ja ewa
helena antygona julia marylyn monroe
matka córka siostra ˝ona kochanka
próbuj´ odnaleêç w sobie
przed i po m´˝czyênie
17.02.2001"
i kobiet´, której portret wy∏ania si´ z wierszy
najnowszych. Dla obu wa˝niejsze sà uczucia
od ustabilizowanego i nudnego trwania.
Artyku∏ ten rozpocz´∏am cytatem wiersza
o istotnym dla ca∏okszta∏tu twórczoÊci Anny
Karasiƒskiej tytule i formie. Zawiera∏ ów
wiersz odpowiedzi, których sporo w ostatnich
utworach poetki. Pewnà niespodziankà mo˝e
byç wi´c wiersz, jakim zakoƒcz´ swe wywody.
Wiersz ów, choç zawiera przede wszystkim
pytania, jest jednym z tych ostatnich, co
wskazuje na to, ˝e stworzona przez A.K.
mocna i odpowiedzialna kobieta n´kana
bywa niepewnoÊcià i nie zna odpowiedzi na
wszystkie zagadki wszechÊwiata. A pytania,
które stawia, dotyczà nie tylko jej samej i
nawet – nie tylko samych kobiet – ale zastanawiajàcych si´ czasem nad meandrami istnienia ludêmi w ogóle:
róg obfitoÊci
wszystko wymyka si´ spod kontroli
Po przeczytaniu tego wiersza mo˝emy po
raz kolejny zauwa˝yç, jak wiele – mimo s∏ów
poetki – ∏àczy dziewczyn´ z pierwszego tomiku
czarna koszula nocy wygi´ta wiatrem
chciwie poch∏ania zapach deszczu
staje si´ wielkà sadzawkà w której
umierajà çmy
senny g∏os fali przyciàga jak magnes
albo ksi´˝yc który wcià˝ opada na dno
jak z∏ota moneta wrzucona w gard∏o
fontanny
po omacku wyp∏ywam na g∏ebi´
a co jeÊli nie zdà˝´
powiedzieç najwa˝niejszego s∏owa
i zanim nabior´ w p∏uca powietrza zgaÊnie
p∏omieƒ
i uspokoi oddech
póki co
twój róg obfitoÊci ukryty na dnie ∏odzi
dryfuje do s∏oƒca i rozszerza êrenice
jest jak cierpkie wino
jak Êpiàca na piersiach m´˝czyzny kobieta
a co jeÊli nie zdà˝´ i wszystko minie
przemknie jak rozp´dzony nocà pociàg
jak szybujàcy na niebie jastrzàb
jak spadajàca kropla deszczu
albo kropla krwi
7
21.10.2001"
Lepsza strona
Roma Alvarado-¸agunionok Zduƒska Wola
Nie potrzeba nawet wielkich analiz, aby
wiedzieç, skàd w ludziach ostatnio tyle
poczucia beznadziei, napi´ç i agresywnoÊci.
Chodzi nie tylko o byt materialny, ale jeszcze
i o to, co si´ wokó∏ staraƒ o ten byt dzieje.
Urzàdzany jest wyÊcig nie zawsze uzasadniony, bo dotyczàcy zabezpieczania potrzeb
niekiedy ju˝ dobrze zabezpieczonych (i tych
podstawowych, i tych mniej podstawowych).
WyÊcig wielekroç podejmowany dla idei
samego wyÊcigu. Walka staje si´ coraz
bardziej bezwzgl´dna, cz´sto tylko dlatego,
˝e ∏agodzi poczucie niespe∏nienia? ni˝szej
wartoÊci? niweluje kompleksy? A przy okazji
zaspokaja nie zawsze zdrowe ambicje,
usprawiedliwia wrogoÊç do drugiego cz∏owieka, uwalnia od empatii, która faktycznie –
znów dostarcza cz∏owiekowi powodów do
napi´ç i czucia si´ „nie w porzàdku". A my
w∏aÊnie lubimy czuç si´ „w porzàdku". I
zak∏adamy, ˝e to przewa˝nie nie my, ale
winien jest „Êwiat".
Ten wst´p, troch´ jakby bez mojego
udzia∏u, przybra∏ doÊç gorzkà form´, choç nie
o gorzkich sprawach chcia∏abym dzisiaj
dywagowaç. No, mo˝e tylko troszeczk´.
Chocia˝by – boli mnie, ˝e ta powszechna
22
walka o „moje na wierzchu“ atomizuje niektóre dzia∏ania zwiàzane z kulturà. Bo o kulturze i osiàgni´ciach ludzi w tej dziedzinie
dzisiaj b´dzie. Wbrew wszystkiemu.
Dzieliç si´ zacz´∏o Êrodowisko twórczokulturalne g∏ównie tam, gdzie wzgl´dy
administracyjne, podparte brakiem funduszy,
wtargn´∏y bezpardonowo w struktury wspó∏dzia∏ania, wypracowane od lat. Owszem,
mo˝e i „nowe“ jest inspirujàcym zaczynem,
ale pod warunkiem, ˝e b´dzie za co to
„nowe“ realizowaç.
W przeciwnym razie – klops i zniech´cenie. I „wyrywanie“ sobie nawzajem presti˝u. I ch´ç pokazania, ˝e mnie si´ nale˝y, bo
ja lepszy. I zrywanie dotychczasowych pi´knych wi´zi, które cz´sto tak dorodnie
owocowa∏y. I brak we wszystkim serca,
spokoju i ciep∏a, a tylko konkurencyjny p´d.
Znów gorzko, a przecie˝ osta∏y si´
jeszcze miejsca, gdzie dzia∏a stary wypróbowany sposób na sukces. Dzia∏anie razem.
W moim odczuciu, za taki sukces w∏aÊnie
mo˝na uznaç XII Mi´dzynarodowà Jesieƒ
Literackà Pogórza, zorganizowanà 23-28
wrzeÊnia tego roku pod patronatem Ministra
Kultury i Sztuki oraz Wojewodów: Ma∏opol-
skiego i Podkar-packiego, przez naszego –
literatów i dzieci – przyjaciela, Andrzeja
Grabowskiego z Ci´˝kowic, kiedyÊ piotrkowianina. Przyjaciela faktycznego: dzieci,
skoro mu nada∏y „Order UÊmiechu“, literatów, bo rokrocznie, mimo wielkich trudów i
poÊwi´ceƒ, przygotowuje Jesieƒ.
Przede wszystkim zdo∏a∏ on w rzeszach
ludzi zainteresowanych tà imprezà zaszczepiç przekonanie, ˝e chcieç, to móc. Nie
sposób tu wymieniç kilkudziesi´ciu instytucji,
b´dàcych organizatorami g∏ównymi lub
wspó∏organizatorami tego przedsi´wzi´cia, o
coraz szerszym zasi´gu z roku na rok. Ka˝dy,
kto by∏ odpowiedzialny za swój teren,
wywiàza∏ si´ z kwestii organizacyjnych
znakomicie. Do dzisiaj wspominam z nostalgià goÊcinnoÊç miejsc, w których mia∏am
przyjemnoÊç byç. G∏ównie dotyczy to
Dworku Paderewskiego w KàÊnej Dolnej,
gdzie nocowaliÊmy oraz – oczywiÊcie – tych
placówek kulturalnych i oÊwiatowych, w
których mieliÊmy spotkania z dzieçmi i
m∏odzie˝à, co dzieƒ to w innym sk∏adzie
autorów. Tak wi´c – w trakcie tych spotkaƒ –
mia∏am mo˝liwoÊç lepszego poznania prawie
wszystkich twórców uczestniczàcych w
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Jesieni, nie zawsze mi osobiÊcie znanych
(zw∏aszcza tych spoza Polski, a wi´c z Austrii,
Australii, S∏owacji, Czech, Grecji, Iraku, Litwy
i Ukrainy).
JedliÊmy tam, gdzie byliÊmy, a wsz´dzie
odczuwa∏o si´ wielkà dba∏oÊç o goÊcia.
Âniadania – jak zawsze – serwowa∏ „Janbar“
spod Ci´˝kowic i stamtàd w∏aÊnie wyruszaliÊmy rankiem w drog´. W promieniu 150
kilometrów! Ka˝dego wieczoru by∏ koncert.
W ró˝nych miejscowoÊciach, w du˝ych
salach widowiskowych, wype∏nionych ludêmi po brzegi. To ci, którzy naprawd´ kochajà
sztuk´, bezb∏´dnie reagujàcy na ka˝dà sytuacj´ na estradzie. Swoje wiersze czytali sami
uczestnicy, a dodatkowà atrakcjà wieczorów
by∏ zespó∏ poezji Êpiewanej „Ostatnia wieczerza w karczmie przeznaczonej do rozbiórki“. Po koncercie – zawsze wystawna biesiada, obowiàzkowo po∏àczona z humorem, a
tak˝e poetyckim w∏àczaniem si´ miejscowych w ogólnotwórczy nastrój. Jeszcze
takiej Jesieni nie by∏o.
Owszem, wyst´powa∏y te˝ niewygody.
Zm´czeni byli zw∏aszcza ci, którzy reszt´
kole˝eƒstwa wozili swoimi samochodami. I
to jest równie˝ przyk∏ad na to, jak mo˝na
zaradziç trudnoÊciom. Przy wspólnym
wysi∏ku, bazujàc na racji, ˝e to przecie˝ dla
dobra nas wszystkich. Aby prawdziwa kultura
nie znikn´∏a i ˝eby nie znikn´∏a ludzka ˝yczliwoÊç. I by pami´taç.
Razem dzia∏ajà równie˝ niepe∏nosprawni ze sprawnymi. Tutaj bardzo zaznacza si´
Lilla Latus, jedna z najsprawniejszych osób,
jeÊli chodzi o mo˝liwoÊci twórcze, a tak˝e
wykwint bycia. Bo któ˝ z nas, prowincjuszy,
mo˝e si´ poszczyciç obejrzeniem trzynastu
spektakli teatralnych w ciàgu roku? Albo te˝,
kogó˝ z nas, literatów, drukuje w Weronie
pismo „Julia“? Lilka ponadto goÊci∏a nie tak
dawno w Pa∏acu Prezydenckim w Warszawie
w ramach dorocznych spotkaƒ przedstawicieli polskich Êrodowisk twórczych.
W∏aÊnie pod patronatem Prezydenta
RP, Aleksandra KwaÊniewskiego, a tak˝e honorowym patronatem Marsza∏ka Sejmu,
Marka Borowskiego, odby∏ si´ w Grudziàdzu
w dniach 12-15 wrzeÊnia Ogólnopolski
Przeglàd TwórczoÊci Artystycznej Niepe∏nosprawnych OPTAN 2002. Lilla by∏a tu
jurorem – ju˝ drugi raz. W towarzystwie
innych jurorów, b´dàcych znanymi postaciami twórczo-artystycznych Êrodowisk kraju
(jak Ernest Bryll, Krzysztof Daukszewicz,
Tadeusz Woêniak, Jacek Frankowski).
Odczucia ma Lila z tego Przeglàdu
wyÊmienite, zauroczona ogólnie panujàcà
˝yczliwoÊcià i szczególnie wysokim poziomem artystycznym. Zachwyca jà integracyjny
charakter tej imprezy – znani artyÊci spotykajà si´ z niepe∏nosprawnymi twórcami z
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
ró˝nych dziedzin: wokalistami, muzykami,
plastykami, poetami, prozaikami, aktorami...
By∏o ich w tym roku ponad stu.
Z pi´ciu zaledwie przeglàdów twórczoÊci niepe∏nosprawnych wy∏oni∏ si´ program „Teatru ˝ycia im. Ks. Biskupa Jana
Chrapka". Ludzie sà nierozumni, nielogiczni i
samolubni; kochaj ich mimo wszystko – to
motto tego programu. Jest on wielkim
wyzwaniem, poniewa˝ zak∏ada wykorzystanie doÊwiadczeƒ polskich w procesie integracji europejskiej. Opiek´ merytorycznà
nad twórcami z ró˝nych dziedzin sztuki
sprawujà w ramach programu zawodowi
twórcy z przygotowaniem pedagogicznym.
Zofia Czernicka, b´dàc cz∏onkiem Rady
Programowej „Teatru ˝ycia“, czerpie stàd si∏´.
Uwa˝a, ˝e gdyby ludzie, tak w ogóle, posiadali choç czàstk´ radoÊci ˝ycia i tworzenia
osób niepe∏nosprawnych, to Êwiat by∏by
wspania∏ym, wielkim, otwartym, cudownym
i pogodnym Êwiatem.
Tadeusz Zawadowski, ostatnio znów
laureat ca∏ej serii nagród w konkursach literackich, oczywiÊcie niezmiennie du˝y autorytet w kwestii osiàgni´ç warsztatowych
m∏odych poetów, równie˝ wypowiada si´
entuzjastycznie na temat imprez, w których
uczestniczy∏. Dla przyk∏adu: Bia∏a Lokomotywa w Aleksandrowie Kujawskim, poÊwi´cona pami´ci Steda, skupiajàca coÊ oko∏o
setki uczestników – trzy pi´kne dni prezentacji poetyckich (z przewagà poezji
Êpiewanej), spotkaƒ autorskich i konkursów.
A Gorczaƒska Noc Poetów w Rabce, z
za∏o˝enia prezentujàca poetów Podbeskidzia
oraz laureatów konkursu poetyckiego „O
Harf´ Gorców"? Tu Tadeusz by∏ pod
wra˝eniem nie tylko imprezy, ale te˝ uroku
cz∏owieka s´dziwego, ale jak˝e przyjaznego
ludziom i tryskajàcego humorem. Chodzi o
Juliana Kawalca, wr´czajàcego Tadkowi
nagrod´ g∏ównà konkursu. I wreszcie
Chojnicka Noc Poetów, z oprawà trzynastowiecznych murów, z amfiteatrem w fosie
zape∏nionym t∏umami ludzi. Ta niesamowita
noc zgromadzi∏a ze dwa tysiàce widzów,
którzy usytuowani byli wsz´dzie, gdzie tylko
kto móg∏. Wyst´powa∏o czternastu poetów z
ca∏ej Polski, a opraw´ artystycznà zapewniali:
Anna Sza∏apak, Grzegorz Turnau, Gra˝yna
Barszczewska, Pawe∏ Delàg, Marek Siudym...
Wspania∏e wydarzenie, pozostawiajàce w
pami´ci mnóstwo jak najlepszych odczuç.
Na miejscu, w naszym mieÊcie, tak˝e
dzieje si´ wiele w ramach kultury. A
najwa˝niejsze jest dla nas, literatów, ˝e
„Topola“ ma si´ zupe∏nie dobrze. Mimo, i˝
nie oby∏o si´ i tutaj bez „chrztu“ nowych czasów, który w konsekwencji umocni∏ nas „w
boju". O wspólne dobro. Mo˝e tylko zmieni∏a si´ nieco formu∏a „topolowych“ dzia∏aƒ –
wzros∏a ich ró˝norodnoÊç.
Odbywajà si´ tu, na przyk∏ad, spotkania
w cyklu „Kolorowo, muzycznie, topolowo“,
które majà za zadanie unaoczniç ich uczestnikom, ˝e w ka˝dym cz∏owieku tkwi jakiÊ
niewykorzystany potencja∏, którym mo˝e on
pozytywnie zaznaczyç w∏asnà indywidualnoÊç. Po trzech odbytych wieczorach mog´
si´ ju˝ pochwaliç, ˝e pomys∏ na takie w∏aÊnie
wykorzystanie niespotykanej dotàd – przyznacie paƒstwo – konsolidacji m∏odzie˝y we
w∏asnych grupach, by∏ dobrym pomys∏em, a
wyznacznikiem tego przekonania jest dopytywanie si´ m∏odych ludzi o terminy
nast´pnych spotkaƒ.
W starannie przygotowanej salce Klubu
Literackiego „Topola“, w ciep∏ej atmosferze
serwetek babuni i Êwiec, prezentowany jest
dorobek twórczo-artystyczny przede wszystkim m∏odzie˝y, z jej maksymalnie zaanga-
W czwartek o siedemnastej w „siedemnastce“ - na jednym z wieczorów m∏odzie˝
prezentowa∏a twórczoÊç poetki Lilli Latus - fot. ze zbiorów Autorki.
23
˝owanym, samodzielnym uczestnictwem.
Gromadzà si´ tu uczniowie szkó∏ Êrednich
miasta i powiatu, ale i dla szkó∏ gimnazjalnych „siedemnastka“ stoi otworem. Do tej
pory najbardziej aktywni spoÊród gimnazjalistów okazali si´ sàsiedzi z powiatu
podd´bickiego, a mianowicie z Zygier
(zapowiada te˝ swój udzia∏ w najbli˝szej
przysz∏oÊci gimnazjum z Zadzimia). Pomocà
organizacyjnà od samego poczàtku ch´tnie
s∏u˝yli uczniowie I Liceum Ogólnokszta∏càcego w Zduƒskiej Woli. Du˝a jest ró˝norodnoÊç miejsc zamieszkania m∏odych artystów,
bo oprócz najliczniej reprezentowanego
naszego miasta – co jest oczywiste – to
jeszcze Dzia∏oszyn, Sieradz, Orchów, ¸ask i
Zelów mia∏y tu swoich reprezentantów.
Tak˝e Zygry.
Dotychczas wystawione by∏y prace
trzech uczennic zduƒskowolskiego Liceum
Plastycznego: Agaty Sukiennik, Pauliny
Bobrycz i Agnieszki Fleran. Mini-koncerty
zagrali utalentowani uczniowie naszej Szko∏y
Muzycznej: Aleksandra Fice – gitara, Katarzyna Herbich – flet oraz Witold Furmaƒczyk
– akordeon. Wiersze „topolan": Anny
Andrych, Walentyny Anny Kubik, Lilli Latus,
Katarzyny Godlewskiej, Tadeusza Zawadowskiego, Tomasza Pohla i Micha∏a Bendkowskiego recytowali sprawdzeni w konkursach recytatorzy: Anna Marciniak, Iga Parada,
Ewa Jagielska, Ma∏gorzata Nowak, Krzysztof
Górski, Piotr Kociubiƒski, Sebastian Stasiak,
Dariusz Grabowski... I, oczywiÊcie, Karolina
Kubik, zelowianka, uczennica „plastyka“,
Êwietna recytatorka, autorka tomiku poetyck-
iego, bardzo mi pomocna w organizowaniu
spotkaƒ. To jej wiersze oraz wiersze Anny
Cichosz z ¸asku by∏y odczytane na dwóch
kolejnych „topolowych“ wieczorach artystycznych, gdy˝ celem naszych spotkaƒ jest
równie˝ prezentowanie dorobku m∏odych
literatów, cz´sto ukrywajàcych swoje próby
pisarskie gdzieÊ tam, w intymnych zeszytach.
A przecie˝ warto pokazaç innym, co
potrafimy. Aby razem poznawaç lepszà
stron´ Êwiata i razem si´ cieszyç. Bez
koniecznoÊci urzàdzania niezdrowych
wyÊcigów, bo przecie˝ ka˝dy z nas jest w
stanie jakoÊ szczególnie sympatycznie zaznaczyç swojà obecnoÊç. Na swój sposób.
Wystarczy tylko chcieç.
7
ZOSTA¡MY D¸U˚EJ
POD ZIEMIÑ
Krzysztof Gara Sieradz
Za∏´czaƒski Park Krajobrazowy obok
wielu innych przyrodniczych ciekawostek
s∏ynie z krasowych jaskiƒ. Nasza cz´Êç kraju
nie kojarzy si´ raczej z tak niezwyk∏ymi przyrodniczymi formami, dlatego jaskinie ZPK sà
wielkà lokalnà turystycznà atrakcjà.
Szczególnym powodzeniem u turystów i
wycieczkowiczów odwiedzajàcych Park
cieszà si´ jaskinie geologicznego rezerwatu
przyrody „W´˝e“. Powoduje to nawet
pewien konflikt pomi´dzy interesem ochrony
przyrody a potrzebà zwiedzania. Nie da si´
ukryç, ˝e nadmierny, niekontrolowany ruch
turystyczny powoduje cz´sto dotkliwe
szkody dla cennych i chronionych obiektów
przyrody.
Ale w jaskiniach coÊ jest. Dzia∏ajà jak
wielki magnes. Choç ZPK to rozleg∏y teren
pe∏en pi´knych zakàtków i przyrodniczych
atrakcji, to i tak prawie 100% zwiedzajàcych
„làduje“ w rezerwacie „W´˝e“, bo tu sà jaskinie! Trzeba przyznaç, ˝e w porównaniu do
wielkiej iloÊci jaskiƒ Jury Polskiej tych kilka
jaskiƒ z rezerwatu „W´˝e“ nie wyró˝nia si´
niczym szczególnym. Sà stosunkowo ma∏e, a
pi´kna szata, stworzona przez ró˝norodne
jaskiniowe nacieki, zosta∏a tu znacznie
24
zniszczona. Mimo to, choçby próbowaç
zniech´caç, do jaskiƒ, prawie ka˝dy wejÊç
„musi". Nie zawsze i nie dla wszystkich jest to
∏atwe, nie zawsze przyjemne i na pewno
zawsze nie komfortowe. Ale w tym przypadku widaç nie przeszkadza guz na g∏owie,
przenikliwy ch∏ód, lodowata woda kapiàca
za ko∏nierz czy ub∏ocone ubranie. Wàski,
ciemny, wiejàcy ch∏odem i tajemnicà otwór
w bia∏ej skale kusi i ma∏o kto mu nie ulegnie.
Zapuszczaniu si´ w mroczne, ciasne, pe∏ne
niespodzianek przejÊcia towarzyszy wiele
emocji. Kiedy znajdujemy si´ kilkanaÊcie
metrów pod ziemià, otoczeni z ka˝dej strony
niesamowità ciszà i ciemnoÊcià, ska∏ami o
fantastycznych formach, czujemy si´ tu
troch´ nieswojo. Niejednemu mocniej zabije
serce, kiedy na Êliskiej skale trzeba szukaç
oparcia dla stopy, wiszàc nad kilkumetrowà
przepaÊcià, przeciskaç si´ wàskà pionowà
szczelinà szorujàc brzuchem i plecami po
mokrej i zimnej skale czy nagle czujàc na
policzku wiatr i s∏yszàc cichy furkot skrzyde∏
nietoperza. Wchodzàc do jaskini ulegamy
pewnemu niezwyk∏emu nastrojowi, choç nie
do koƒca wiadomo dlaczego. JakbyÊmy
podÊwiadomie czuli, ˝e to jakieÊ nie-
samowite, nieprzeci´tne miejsce. Bo rzeczywiÊcie tak jest.
Jaskinie to pewien prezent, jaki przyroda podarowa∏a ludziom, aby u∏atwiç im
mo˝liwoÊç poznawania historii planety, która
ich ˝ywi. Nie sposób przeceniç ich znaczenia
dla nauki, dla mo˝liwoÊci poznania i zrozumienia przyrodniczych procesów na
przestrzeni ca∏ych dziesiàtków milionów lat.
Wn´trza jaskiƒ, ich kszta∏t, skalne formy,
nacieki, osady i namuliska stanowià bezcenny zapis informacji o pradawnych klimatach,
organizmach ˝yjàcych na ogromnych
przestrzeniach czasowych, geologicznych
procesach, a nierzadko pozwalajà odtworzyç
pe∏ny obraz minionych przyrodniczych
Êrodowisk. Zapis ten najcz´Êciej jest niekompletny, fragmentaryczny, chaotyczny, zatarty,
ale niekiedy bardzo czytelny i wyrazisty, a
wspania∏y ludzki umys∏ potrafi nawet strz´pki
danych posk∏adaç w zrozumia∏à ca∏oÊç.
Niestety ma∏o kto z odwiedzajàcych
jaskinie potrafi odczytaç choçby odrobin´ tej
zapisanej w skale wiedzy. Pewnie w∏aÊnie ten
brak jakiegokolwiek przygotowania na to, co
mo˝emy spotkaç w jaskiniach, skàd si´ to
wszystko wzi´∏o i po co, powoduje, ˝e
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
jesteÊmy tu tak krótko. Z w∏asnego niema∏ego
doÊwiadczenia wiem, jak wyglàda „standardowe“ zwiedzanie jaskiƒ. JakaÊ grupka ludzi
z latarkami znika w ciemnym otworze, przeciska si´ jak najszybciej do koƒca skalnego
korytarza, potem drugiego i nast´pnych
(je˝eli sà), gdy ujrzà coÊ ciekawego niekiedy
zwolnià lub nawet zatrzymajà si´, by wydaç
cichy odg∏os zachwytu, zaÊwiecà i zajrzà w
jakàÊ szczelin´, zapyta jeden drugiego – „co
to takiego?“ i us∏yszy najcz´Êciej – „a bo ja
wiem"... i p´dzà do wyjÊcia, by szukaç
nast´pnej jaskini. Sà zadowoleni – prze˝yli
coÊ niezwyk∏ego, ale jestem przekonany, ˝e
gdyby tak naprawd´ zdawali sobie spraw´ z
tego, na co patrzyli, o co si´ ocierali, czego
dotykali, ich wra˝enia z pobytu w jaskiniach
by∏yby nieporównywalnie bogatsze.
Majàc
przyjemnoÊç
pokazywaç
m∏odym ludziom przyrod´ ZPK, schodzàc z
nimi do skalnych podziemi, jak˝e cz´sto
s∏ysza∏em pytanie, które pada∏o tu˝ po
mini´ciu pierwszego zachwytu – „kto to
wykopa∏?“ albo „czy to zrobili ludzie?“ Chyba
te i podobne pytania sk∏oni∏y mnie do tego,
aby napisaç ten artyku∏ i spróbowaç zach´ciç
tych, którzy planujà zajrzeç do jaskini, aby si´
na t´ wizyt´ troch´ przygotowali. Tak jak idàc
na uroczystoÊç zak∏adamy krawat, wybierajàcym si´ do jaskini krawata raczej bym nie
poleca∏, natomiast ca∏kiem pasowa∏oby
oprócz kasku, r´kawic i latarki wyposa˝yç si´
w odrobin´ wiedzy o tym, co mo˝emy tam
znaleêç.
Zanim przyjrzymy si´ bli˝ej jaskiniom
ZPK spróbujmy zrozumieç, co sprawi∏o, ˝e w
ogóle sà. Skàd si´ wzi´∏y i dlaczego oraz co
warunkowa∏o ich powstawanie. Jaskinie to
jedna z wielu form rzeêby krasowej.
OkreÊlajàc w najprostszy sposób rzeêba krasowa to zespó∏ zjawisk i form b´dàcy efektem chemicznego niszczenia ska∏ przez
wod´. Zjawiska te po raz pierwszy dok∏adnie
zbadano na p∏askowy˝u Kras w górach
Dynarskich, na Pó∏wyspie Istria. Stàd wzi´∏a
si´ ich nazwa, która zresztà przyj´∏a si´ na
ca∏ym Êwiecie.
Rozwój rzeêby krasowej mo˝liwy jest
tylko na pod∏o˝u rozpuszczalnym w wodzie,
jak np. wapienne ska∏y. W∏aÊnie one stanowià skalne pod∏o˝e ZPK zalegajàc tu˝ pod
powierzchnià gruntu. Geologiczna historia
ich powstania si´ga odleg∏ych czasów jury –
Êrodkowego okresu ery mezozoicznej. Przez
ca∏à jur´ teren dzisiejszej Wy˝yny zalany by∏
morzem. By∏o to p∏ytkie, ciep∏e, szelfowe
morze o warunkach zapewniajàcych
mo˝liwoÊci bujnego ˝ycia. ˚y∏y w nim
najrozmaitsze organizmy roÊlinne i
zwierz´ce, wÊród których niezwykle licznà i
ró˝norodnà grup´ zwierzàt stanowi∏y
bezkr´gowce. W morskiej toni p∏ywa∏y ca∏e
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
∏awice amonitów – g∏owonogów opancerzonych w przeciwieƒstwie do ich
wspó∏czesnych krewnych w pi´kne spiralne
muszle niekiedy ponad metrowej Êrednicy.
Na dnie ros∏y na sobie warstwowo morskie
gàbki, pomi´dzy którymi pe∏za∏y Êlimaki,
ramienionogi, ma∏˝e, kolczaste je˝owce i
wiele innych, a wszystko w ogromnej
ró˝norodnoÊci form i rozmiarów. Zwierz´ta
˝y∏y i umiera∏y a ich szczàtki opada∏y na dno.
Martwe cia∏a rozk∏ada∏y si´ bàdê by∏y
po˝erane przez inne organizmy jednak ich
szkielety i pancerze zbudowane z w´glanu
wapnia wraz z materia∏em ciàgle dostarczanym przez niedalekie ujÊcia rzek, w
postaci ogromnych iloÊci osadów, zalega∏y na
dnie. Pod ciÊnieniem coraz nowych warstw
kamienia∏y w postaci w´glanowych ska∏. I tak
przez wiele milionów lat systematycznego
osadzania powsta∏y z∏o˝a wapieni cz´sto o
mià˝szoÊci znacznie przekraczajàcej 100 m.
Ska∏y tworzy∏yby si´ dalej lecz zosta∏o to
powstrzymane przez inny geologiczny proces. Trwa∏a w´drówka kontynentów.
Ogromne p∏yty skorupy ziemskiej napiera∏y
na siebie z niewyobra˝alnà si∏à wydobywajàcà si´ z g∏´bi ziemi, zgniatajàc si´ i fa∏dujàc.
Powoli, ale konsekwentnie, pot´˝ne si∏y
przyrody powodowa∏y, ˝e na prze∏omie jury i
kredy morze zacz´∏o si´ wyp∏ycaç i ok. 100
mln lat temu ca∏a skalista p∏yta Wy˝yny
Krakowsko-Wieluƒskiej zosta∏a wydêwigni´ta
ponad jego powierzchni´.
Etap tworzenia si´ wapiennych ska∏
zosta∏ zakoƒczony. Przyroda zaÊ, rozpocz´∏a
proces niszczenia tego, co wczeÊniej zbudowa∏a. Ogromne masy wapiennych ska∏
powsta∏y w wodzie i to w∏aÊnie woda dajàc
mo˝liwoÊç ˝ycia organizmom by∏a podstawowym warunkiem tworzenia si´ wapieni.
Po wypi´trzeniu wapiennego masywu ponad
powierzchni´ morza równie˝ woda sta∏a si´
podstawowà przyczynà ich niszczenia.
Rozpoczà∏ si´ proces rzeêby krasowej.
Wapienna ska∏a zbudowana z w´glanu
wapnia (CaCo3) w chemicznie czystej
wodzie rozpuszcza si´ bardzo powoli. Na
wy∏oniony z morza wapienny masyw dzia∏a∏a
jednak woda deszczowa zawierajàca pochodzàcy z powietrza dwutlenek w´gla. W
zetkni´ciu ze ska∏à zachodzi∏a reakcja
chemiczna, w wyniku której powstawa∏
kwaÊny w´glan wapnia, bardzo ∏atwo rozpuszczalny w wodzie. Przez wiele lat proces
ten doprowadzi∏ do znacznego przekszta∏cenia krajobrazu, które pozostawi∏o po sobie
odp∏ywajàce morze. Woda rozpuszcza∏a
wapiennà ska∏´, a jej niszczàcy wp∏yw
u∏atwia∏y ruchy skorupy ziemskiej, które
pokruszy∏y wapienny monolit. Powsta∏a siatka sp´kaƒ, w które wsiàka∏a woda rozp∏ukujàc szczeliny skalne. Szczeliny stawa∏y si´
coraz szersze, tworzy∏ si´ ca∏y system
podziemnych korytarzy. Ska∏a by∏a jednoczeÊnie niszczona od powierzchni i od
Êrodka. We wn´trzu tworzy∏y si´ i rozrasta∏y
systemy jaskiniowe, a na powierzchni leje i
zapadliska krasowe.
Skutkiem tego pierwotna powierzchnia
jurajskiej p∏yty by∏a wy˝sza od obecnej o ok.
30 m. Ca∏a ta warstwa, miliony m3 wapiennych ska∏ zosta∏y rozpuszczone wodà deszczowà i sp∏yn´∏y do morza. Niszczycielskiemu
dzia∏aniu wody opar∏y si´ cz´Êciowo tylko
najtwardsze wapienie tzw. wapienie skaliste
sterczàce dziÊ w postaci stromych ska∏,
zresztà i tak podziurawione jak szwajcarski
ser. Ska∏y te nazywane sà dziÊ ostaƒcami.
Ostaƒce to resztki podwodnych wzgórz rosnàcych na dnie morza podobnych do raf
koralowych, jednak zbudowanych nie z
korali a z osiad∏ych gàbek.
W pewien sposób mo˝liwoÊç zwiedzania tak wielu jaskiƒ zawdzi´czamy morskim
gàbkom. To w∏aÊnie wapienie gàbkowe,
inaczej zwane skalistymi, sà najtwardsze, a
przez to najbardziej odporne na niszczàce
dzia∏anie czasu. Dlatego gàbkowe ostaƒce
wyraênie górujà dziÊ nad dolinami, choç w
czasie tu˝ po wy∏onieniu si´ z morskiej toni
stanowi∏y tylko ∏agodnie i niewysoko wznoszàce si´ pagóry. Pomi´dzy tymi twardymi
pagórami zalega∏y mi´kkie, ∏atwo ulegajàce
niszczeniu wapienie p∏ytowe, pouk∏adane w
wyraêne warstwy, skàd wzi´∏a si´ ich druga
nazwa – u∏awicone. W∏aÊnie w tej cz´Êci
wapiennego pod∏o˝a deszczowa woda
dokona∏a najwi´kszych spustoszeƒ. Niewielkimi dolinami po powierzchni u∏awiconych
wapieni, pomi´dzy ∏agodnymi twardymi
wzniesieniami z wapieni skalistych p∏yn´∏y
rzeki. Na ca∏ej powierzchni potrzaskanej
szczelinami woda deszczowa wnika∏a w ska∏y
poszerzajàc je coraz bardziej. Cieki te praktycznie nie mia∏y powierzchniowych dop∏ywów, bo ca∏a woda wsiàka∏a w ska∏y i zasila∏a
je dopiero podziemnymi dop∏ywami rzeêbiàcymi jaskinie. Rzeki p∏ynàce po powierzchni
wrzyna∏y si´ coraz g∏´biej w rozpuszczalne
pod∏o˝e, przez co ca∏y czas obni˝a∏ si´
poziom odp∏ywu wód, co powodowa∏o, ˝e
jaskinie tworzy∏y si´ na wielu poziomach.
Jaskiniowe systemy rozrasta∏y si´ coraz
bardziej. Skaliste sklepienie by∏o systematycznie rozpuszczane i os∏abiane przez przesiàkajàcà wod´. Rozrasta∏y si´ leje i doliny
krasowe, a˝ wreszcie rozluêniony, skrasowia∏y skalisty strop za∏amywa∏ si´, tworzàc
cz´sto ogromne zapadliska o stromych
kraw´dziach, zwane poliami.
Dlatego dziÊ ogromnej iloÊci jaskiƒ ju˝
nie ma, a spotykamy je przede wszystkim w
wapiennych ostaƒcach, cz´sto wysoko, bardzo wysoko ponad dnem doliny. S∏yszàc o
25
tym, ˝e jaskinie stworzy∏a woda zastanawiamy si´, skàd ona si´ tam wzi´∏a. Jak
podziemna rzeka mog∏a p∏ynàç tak wysoko.
MyÊl´, ˝e to dobry moment, aby uÊwiadomiç
sobie w pe∏ni ogromny zakres spustoszenia,
jakie zwyk∏a deszczówka dokona∏a na przestrzeni milionów lat. Jaskinie tworzy∏y si´ na
poziomie odp∏ywu, dlatego choç dziÊ jaskinia
spoglàda swym otworem na g∏´bokà dolin´ z
wysokoÊci kilkudziesi´ciu metrów, kiedyÊ
dno tej doliny le˝a∏o na poziomie zbli˝onym
do jaskini. Obecnie jej dno le˝y g∏´boko w
dole, a ca∏a wype∏niajàca dolin´ warstwa
skalna ca∏kowicie skrasowia∏a i znikn´∏a.
Budujàcy jà w´glan wapnia rozpuÊci∏ si´ w
wodzie i pop∏ynà∏ w dal. Gàbkom zawdzi´czamy zatem mo˝liwoÊç podziwiania
skalnych wn´trz, gdy˝ zbudowa∏y one ska∏y
na tyle odporne, ˝e choç krasowienie podziurawi∏o je jaskiniami, to jednak proces ten
nie zdo∏a∏ ich ca∏kiem zniszczyç.
Jaskinie, które mo˝emy zwiedzaç w
ZPK, sà raczej ma∏e. W porównaniu z gigantami odkrytymi w innych cz´Êciach naszej
planety mo˝na by rzec, ˝e nawet Êmiesznie
ma∏e. Najd∏u˝sza jaskinia w Parku, –
„Szachownica“ przed jej cz´Êciowym
zniszczeniem mia∏a niewiele ponad 1,5 km
d∏ugoÊci, natomiast ˝adna z jaskiƒ rezerwatu
„W´˝e“ nie przekracza 100 m. Tereny krasowe znajdujà si´ w wielu miejscach kuli
ziemskiej i niektóre jaskinie sà naprawd´
ogromne. Najd∏u˝sza ma ok. 500 km
d∏ugoÊci a, najg∏´bsza – ponad 1600 m. W
niektórych jaskiniach powsta∏y ogromne
groty ustrojone gigantycznymi naciekami
niczym bogate Êwiàtynie i rzeczywiÊcie tak
wielkie, ˝e zmieÊci∏yby si´ w nich najwi´ksze
budowle sakralne stworzone przez ludzi. Tak
naprawd´ odkryty i poznany podziemny
Êwiat to tylko kilka procent tego, co kryje
ziemia. ¸àcznie te podziemne przestrzenie sà
tak ogromne, ˝e niektórzy okreÊlajà je siódmym kontynentem.
To, ˝e nasze jaskinie, choç stanowià
czàstk´ tego siódmego kontynentu, nie sà a˝
tak wielkie i nie a˝ tak bogato „wystrojone“,
nie znaczy, ˝e nie warto do nich wchodziç.
Powsta∏y one w taki sam sposób, sà efektem
tego samego procesu i znajdziemy w nich te
same fascynujàce formy i zjawiska.
Mo˝e zostawmy ju˝ t´ histori´ i zajrzyjmy do naszych jaskiƒ. Do jaskiƒ Za∏´czaƒskiego Parku Krajobrazowego. Wi´kszoÊç z nich le˝y w rezerwacie „W´˝e“ we
wn´trzu góry Zelce. Odkryto ich tu dziesi´ç.
Dwie ju˝ nie istniejà – pozosta∏y po nich
wyrobiska, a reszt´ splàdrowano i ograbiono
z nacieków – na szcz´Êcie nie do koƒca.
Tak naprawd´ góra Zelce kryje w sobie
wi´cej jaskiƒ. Te odkryte do tej pory to tylko
system na najwy˝szym poziomie. Niedawno
26
mia∏em przyjemnoÊç uczestniczyç w testowaniu przez geologów nowoczesnego
sprz´tu do przeÊwietlania ska∏ falami
radiowymi. Wed∏ug wskazaƒ urzàdzeƒ na
kilkudziesi´ciu metrach poni˝ej znajduje si´
kolejny, jeszcze wi´kszy system jaskiniowy.
Ani mnie, ani geologów to nie zdziwi∏o, przecie˝ wielopoziomowe systemy jaskiniowe sà
ca∏kiem typowe, ale bardzo ekscytujàca jest
ÊwiadomoÊç, ˝e rezerwat „W´˝e“ poza ograbionymi, zniszczonymi i zadeptanymi jaskiniami posiada równie˝ dziewicze, takie, w
których nie by∏o jeszcze choçby jednego
ludzkiego oddechu.
A czy w naszych jaskiniach, to znaczy w
jaskiniach Za∏´czaƒskiego Parku Krajobrazowego, te˝ znajdziemy szat´ naciekowà?
Jedna z ich nazw mog∏aby na to wskazywaç,
np. Jaskinia Stalagmitowa. Czy znajdziemy w
niej stalagmity? Niestety nie. A przecie˝
nazwano jà tak dlatego, ˝e wyró˝nia∏a si´
tymi przepi´knymi, ogromnymi tworami.
Nasze jaskinie zosta∏y ograbione z pysznej
naciekowej szaty. Pad∏y one ofiarà ludzkiej
gospodarki a dzia∏o si´ to w okresie mi´dzywojennym. Okaza∏o si´, ˝e kalcyt mo˝na
sprzedaç do hut szk∏a, poniewa˝ znalaz∏ on
swe miejsce w technologii produkcji. Kalcytowe nacieki jaskiƒ góry Zelce pow´drowa∏y
furmankami do hut. Proceder trwa∏ kilka lat.
Du˝o niezwykle ci´˝kiej pracy i marny
zarobek. A efekt? Przez ca∏e nast´pne
dziesi´ciolecia pewnie wielu zwiedzajàcych
jaskinie, oglàdajàc dzie∏o zniszczenia wyglàdajàce niczym krajobraz po bitwie, zadawa∏o
sobie pytanie: „Czy by∏o warto?“ Góra Zelce
przez wiele lat kry∏a przed ludêmi pi´kno
skalnych wn´trz bajecznie ozdobionych
przez natur´, tak jakby wiedzia∏a dlaczego.
Krótko po odkryciu jaskiƒ zosta∏y one
splàdrowane i bezpowrotnie zniszczone.
Ten wst´p by∏ troch´ smutny, bo jest
czego ˝a∏owaç. Nie jest jednak a˝ tak êle –
ludziom nie uda∏o si´ zniszczyç wszystkiego.
W niektórych partiach jaskiƒ zachowa∏y si´
spore fragmenty przepi´knej szaty, jako
pamiàtka dawnego przepychu. Spotkamy tu
wiele ró˝norodnych form nacieków i
naocznie b´dziemy mogli zaobserwowaç
proces ich tworzenia. Jednà z najpi´kniej
przystrojonych jest jaskinia „Za Kratà“ i niech
ona pos∏u˝y nam za przyk∏ad do obserwacji
skalnych nacieków.
Gdy zejdziemy po drabinie w skalnà
szczelin´, dojdziemy do koƒca poziomego
korytarza i zaÊwiecimy latarkà na strop,
ujrzymy setki malutkich kilkucentymetrowych, prawie bia∏ych sopelków pouk∏adanych w girlandy. Sà to drobne stalaktyty
rurkowe, zwane makaronami. Na koƒcu
ka˝dego z nich wisi kropelka wody. Jedna jest
ma∏a i powoli roÊnie a inna du˝a i p´kata.
Jeszcze chwila i spada, a za moment roÊnie
ju˝ nast´pna. Tak w∏aÊnie powstajà stalaktyty.
To forma nacieku rosnàcego pionowo ku
do∏owi z kropelek wody kapiàcej z sufitu.
Z powstawaniem stalaktytów ÊciÊle wià˝e si´
rozwój stalagmitów, czyli formy rosnàcej z
do∏u ku górze. Gdy kropelka wody odrywa
si´ od stalaktytu i spada na dno jaskini, posiada ona jeszcze w sobie troch´ dwutlenku
w´gla, który nie zdà˝y∏ si´ w ca∏oÊci uwolniç.
Dlatego w miejscu sta∏ego kapania wody
mo˝e równie˝ powstawaç skalna forma.
Wraz z up∏ywem czasu stalaktyt i rosnàcy
pod nim stalagmit coraz bardziej si´ do siebie
zbli˝ajà, a˝ wreszcie ∏àczà si´ z sobà tworzàc
form´ zwanà kolumnà lub stalagnatem.
Stojàc teraz przed wàskà studnià, którà,
korzystajàc z drabiny, za chwil´ zejdziemy na
najni˝szy poziom, zaÊwieçmy teraz ni˝ej, w
prawo. Naszym oczom uka˝e si´ ca∏a Êciana
pokryta szklistà polewà o poziomo prà˝kowanej kaskadowej strukturze. To tak zwane
„pola ry˝owe". Poni˝ej dostrze˝emy niewielkie „wodospady“ i „˝ebra". A teraz
zaÊwieçmy w lewo. Tu uka˝à si´ drobniutkie,
g´ste brodawki – „grzybki“ oraz powierzchnie pokryte porowatymi „kalafiorami".
Na najni˝szym poziomie znajdziemy
Êcian´ pe∏nà wczeÊniej opisywanych kot∏ów
eworsyjnych a po drugiej stronie pi´kne,
wielkie „wodospady“ i nacieki „˝ebrowate".
Gdzieniegdzie na stropie sàczà si´ nacieki
„mleka wapiennego“ w postaci bia∏ej,
mi´kkiej, mazistej substancji.
Kiedy tu b´dziemy, warto te˝ zaÊwieciç
w du˝à ukoÊnà g∏´bokà szczelin´. Jest ona
zbyt wàska, aby mo˝na by∏o do niej wejÊç,
dlatego nacieki znajdujàce si´ w jej wn´trzu
opar∏y si´ ludzkim zakusom. Zauwa˝ymy w
niej ∏adne, d∏ugie stalaktyty, ma∏ego, grubego
i Êmiesznego stalagmita oraz innà bardzo
atrakcyjnà form´ nacieku. Kiedy po pochy∏ej
Êcianie sta∏à Êcie˝kà sp∏ywajà kropelki wody,
wzd∏u˝ niej ku do∏owi zaczyna formowaç si´
garbik, który rosnàc przekszta∏ca si´ w
ukoÊnie zwisajàcà zas∏on´. Cz´sto nacieki te
zaczynajà si´ uk∏adaç w efektowne regularne
falbany. T´ form´, zwanà „draperià“, ujrzymy
Êwiecàc g∏´boko w szczelin´ jaskini „Za
kratà".
Wsz´dzie na stropie dostrze˝emy w
niej miejsca po oderwanych stalaktytach.
Warto zwróciç uwag´ na ich struktur´ w
poprzecznym przekroju. Przypomina ona
nieco s∏oje Êci´tego drzewa, z tym, ˝e
najcz´Êciej jest nieregularna. Uwag´ naszà
zwrócà poprzeplatane warstewki w ró˝nych
kolorach czy odcieniach. Te ró˝nice Êwiadczà
o odmiennych warunkach Êrodowiska panujàcych na zewnàtrz, które przek∏ada∏y si´ na
sposób powstawania nacieku. Z tego zapisu
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
przyrostów badacze jaskiƒ potrafià bardzo
wiele wyczytaç.
Na podstawie analizy nacieków,
posi∏kujàc si´ umiej´tnoÊcià dok∏adnego
datowania skalnych utworów metodà izotopowà, naukowcy potrafià nie tylko odczytaç, co dzia∏o si´ kiedyÊ na Ziemi, ale i kiedy.
W jaskiniowych naciekach uwi´zione zosta∏y
py∏ki roÊlin, koÊci zwierzàt, py∏y wulkaniczne
oraz wiele innych danych, na podstawie
których mo˝liwe jest odtworzenie naturalnej
historii naszej planety. Jej warunków klimatycznych, ˝yjàcego pradawnego Êwiata,
wybuchów wulkanów, trz´sieƒ ziemi. Mo˝na
nawet dok∏adnie okreÊliç czas nastania i
ustàpienia epok lodowych.
No có˝, nie wszystkie formy nacieków
napotkamy w naszych jaskiniach, choçby z
tego powodu, ˝e nie wszystkie mia∏y szans´
si´ tu stworzyç. Jaskinie ZPK to tzw. jaskinie
suche, czyli takie, w których ju˝ ani nie
p∏ynie, ani nie stagnuje woda. Dlatego nie
znajdziemy tu na dnie pi´knych mis
martwicowych oraz jaskiniowych pere∏ –
ciekawych form tworzàcych si´ w nieruchomej wodzie. Sà to kuliste twory o
najcz´Êciej niewielkich rozmiarach, choç
nieraz dochodzàce do kilkunastu centymetrów. Nie zobaczymy tu równie˝ chyba
najdziwniejszych – heliktytów, rosnàcych
jakby nie zwa˝ajàc na grawitacj´ – w tym
kierunku, w którym „chcà“ przybierajàc
ca∏kiem nierealne formy. Ludzie do koƒca
jeszcze nie rozszyfrowali pe∏nego mechanizmu powstawania tego fenomenu przyrody.
W jaskiniach spotykamy te˝ cz´sto nie tylko
kalcytowe nacieki, ale ca∏e jego warstwy.
Kalcyt to minera∏. Jest krystalicznà najtwardszà postacià w´glanu wapnia. Choç zdarzajà
si´ wyjàtki, to kalcyt budujàcy jaskiniowe
nacieki jest najcz´Êciej nieprzeêroczysty, o
ró˝nych odcieniach zabarwienia. Jednak ten
wyst´pujàcy w warstwach ma wyraênà
gruboziarnistà, krystalicznà struktur´, a jego
pojedyncze kryszta∏ki bywajà idealnie
przeêroczyste. Widywa∏em wielokrotnie, jak
dzieci znalaz∏szy b∏yszczàcà bry∏k´ z
okrzykiem „sól“ sprawdza∏y jej smak
j´zykiem. Spotyka∏ je jednak zawód, nie by∏a
s∏ona.
Kalcyt tworzy∏ si´ zawsze w warunkach
silnej wilgotnoÊci, dlatego obecnoÊç jego
krystalicznych warstw wià˝e si´ ze stagnowaniem wody w jaskiniach. Kiedy usta∏ jej
przep∏yw, cz´sto pozostawa∏a jeszcze w jaskiniowych korytarzach w postaci mniejszych
lub wi´kszych jeziorek. Z wysyconej w´glanem wapnia wody wzd∏u˝ brzegów oraz
wokó∏ zanurzonych fragmentów ska∏ lub
innych przedmiotów krystalizowa∏y sople
kalcytu. Jego powstawanie jest równie˝,
podobnie jak szaty naciekowej, przyk∏adem
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
wtórnych procesów krasowych. Cz´sto
prowadzi∏y one do zamiany w kalcytowy
pok∏ad ca∏ych podziemnych jeziorek a w
efekcie do znacznego zmniejszania si´
obj´toÊci jaskiniowych przestrzeni. Niestety z
jaskiƒ góry Zelce wywieziono znaczne iloÊci
zarówno kalcytowych nacieków, jak i rozkruszonych jego grubych uwarstwieƒ. DziÊ w
ich Êcianach mo˝emy obserwowaç pozosta∏e
po eksploatacji profile kalcytowych pok∏adów. W niektórych jaskiniach majà one
znacznà gruboÊç, np. w jaskini „Samsonowicza“ dochodzà do mià˝szoÊci 30 cm.
WÊród warstw kalcytu przechowywanych jest mnóstwo informacji o minionym czasie, panujàcych warunkach przyrodniczych, dawnych klimatach, Êwiecie ˝ywych
organizmów roÊlinnych i zwierz´cych ˝yjàcych w zamierzch∏ej przesz∏oÊci. Bardzo
interesujàcy przekrój przez uk∏ad kalcytowych warstw znajduje si´ w jaskini „Ewy“
na górze Draby. Na jednej ze Êcian znajdujà
si´ bardzo liczne cieniutkie warstewki kalcytu przek∏adane rudà warstwà zwietrzeliny.
Wiedzàc, ˝e kalcyt krystalizowa∏ w wodzie,
nie trzeba byç wyspecjalizowanym naukowcem, aby zrozumieç, jak uk∏ad ten Êwiadczy
o cyklicznych zmianach Êrodowiska. Jak
okresy suche regularnie przeplata∏y si´ z
okresami mokrymi obfitujàcymi w du˝e iloÊci
opadów, co powodowa∏o, ˝e woda równie
cyklicznie znika∏a z jaskini i na powrót w niej
stagnowa∏a. Cieniutka warstwa kalcytu jest
pozosta∏oÊcià po okresie wodnej obfitoÊci, a
rudawa ˝y∏ka zwietrzeliny zdradza por´
suchà, bo kiedy warunki si´ zmieni∏y i woda
z jaskini znikn´∏a, na powierzchni kalcytowej
warstwy osadzi∏a si´ zwietrzelina. To tylko
przyk∏ad na mo˝liwoÊç odtwarzania informacji skalnego zapisu. Wytrawni badacze
potrafià czerpaç z niego niewyobra˝alnà iloÊç
wiedzy.
Mówiàc o znaczeniu jaskiƒ dla nauki, w
tym jaskiƒ ZPK, nie wolno wr´cz nie wspomnieç o niezwyk∏ym odkryciu dokonanym
przez wybitnego polskiego paleontologa prof.
Samsonowicza. W latach 30-tych minionego
stulecia bada∏ on jaskinie góry Zelce
i wydoby∏ z nich materia∏ badawczy o bezcennej naukowej wartoÊci. By∏a to imponujàca w swej masie iloÊç zwierz´cych koÊci
zalanych kalcytem, czyli tzw. kostnej brekcji.
By∏o tego ponad 11 ton i wi´kszoÊci
pochodzi∏o z jaskini okreÊlanej jako stanowisko paleontologiczne „W´˝e I“ przemianowanej nast´pnie od imienia odkrywcy na
jaskini´ „Samsonowicza". DziÊ w jaskiniach
rezerwatu „W´˝e“ raczej ju˝ nie znajdziemy
zwierz´cych koÊci. Jaskinie zosta∏y wyeksploatowane, a koÊci wzbogaci∏y zbiory
warszawskiego Muzeum Ziemi. Zwiedzajàc
je warto jednak pami´taç o tym, ˝e na ich
dnie zalega∏y ca∏e pok∏ady zwierz´cych
szczàtków i o znaczeniu tego znaleziska dla
nauki.
Pierwsze tego typu odkrycia mia∏y
miejsce w roku 1933. Na podstawie analizy
koÊci rozpoznano blisko 100 gatunków
zwierzàt ˝yjàcych na tym obszarze w okresie
trzeciorz´du, z czego ok. 30 gatunków
okaza∏o si´ nowymi dla nauki. Zakonserwowane kalcytem koÊci zdradzi∏y, ˝e niegdyÊ
pas∏y si´ tu np. nosoro˝ce w∏ochate i hippariony (przodkowie koni o wielkoÊci psa), grasowa∏y tygrysy szablastoz´bne – straszliwe
drapie˝niki jeszcze pot´˝niejsze od
dzisiejszych tygrysów, oraz wiele innych dziwnych zwierzàt. Dominujàcà grup´ stanowi∏y gatunki charakterystyczne dla otwartych
przestrzeni typu stepu lub sawanny, jednak
obecnoÊç zwierzàt nadrzewnych zdradza∏a
równie˝ istnienie terenów zadrzewionych
np. lasów typu parkowego. By∏y równie˝
zwierz´ta zwiàzane swà biologià z terenami
nadwodnymi. Stàd wiemy, ˝e wówczas, w
pliocenie, ok. 5 mln lat temu, panowa∏ tu
zupe∏nie inny, o wiele cieplejszy klimat oraz
inne warunki Êrodowiskowe.
W dalszych latach odkrywano kolejne
stanowiska paleontologiczne, np. na górze
Draby czy najnowsze w rejonie Raciszyna. W
osadach jaskini „Ewy“ na górze Draby oprócz
osadów plioceƒskich, znaleziono równie˝
koÊci zwierzàt w m∏odszych, czwartorz´dowych osadach z okresu zlodowaceƒ, m.in.
renifery oraz rodzin´ niedêwiedzi jaskiniowych - niedêwiedzic´ z dwoma m∏odymi.
Stanowiska paleontologiczne z terenu
Za∏´czaƒskiego Parku Krajobrazowego sà
prawdziwymi unikatami. Nigdzie wi´cej w
Europie nie napotkano miejsc o takim
bogactwie gatunków czystej làdowej fauny
pliocenu. Wydobyty materia∏ badawczy
stanowi nieocenione êród∏o wiedzy nie tylko
o faunie zamieszkujàcej ten teren w minionych epokach, ale pozwala na odtworzenie
warunków geograficznych, w jakich te
zwierz´ta ˝y∏y oraz dostarcza wa˝nych
dowodów na przebieg wielu zjawisk geologicznych. Wiele stanowisk paleontologicznych
jest w dalszym ciàgu czynnych i dost´pnych
dla naukowców.
Interesujàce jaskinie ZPK znajdujà si´
nie tylko w rezerwacie „W´˝e“ na górze
Zelce. Oddalona o kilka kilometrów na
po∏udnie od rezerwatu „W´˝e“ na „Krzemiennej Górze“ – niewielkim wapiennym
wzgórzu poroÊni´tym p∏atem ni˝owej
buczyny – znajduje si´ niezwykle interesujàca jaskinia „Szachownica“. Stworzono dla
niej rezerwat przyrody o tej samej nazwie.
Jest ona jednà z najwi´kszych jaskiƒ Jury
Polskiej o ∏àcznej d∏ugoÊci korytarzy
przekraczajàcej 900 metrów. Kilkadziesiàt lat
27
temu zosta∏a ona przez ludzi cz´Êciowo
zniszczona, a jako naturalny twór przyrody
jej system wàskich i d∏ugich krasowych korytarzy przekracza∏ 1,5 km. Jej niezwyk∏a
wartoÊç nie wià˝e si´ jednak tylko z tymi
pot´˝nymi rozmiarami. Jest to jaskinia na
tyle niezwyk∏a i posiadajàca tyle ró˝nych
przyrodniczych wartoÊci, ˝e wypada
poÊwi´ciç jej osobny artyku∏.
Sàdzàc po tym, co do tej pory
napisano, mo˝na by mieç wra˝enie, ˝e jaskinie to tylko odleg∏a przesz∏oÊç, martwy ch∏ód
i cmentarzyska. To jednak nieprawda.
Jaskinie stanowià specyficzne, bardzo osobliwe Êro-dowisko, b´dàce jednak równie˝
Êrodo-wiskiem ˝ycia. Jaskinie posiada∏y i
nadal
posiadajà
swoich
sta∏ych
mieszkaƒców, a dla wielu organizmów sà
miejscem, do których ch´tnie, z ró˝nych
powodów „zaglàdajà". Nawet przecie˝ my
ludzie przez d∏ugi etap swej w´drówki ku
wspó∏czesnoÊci zawdzi´czamy jaskiniom
mo˝liwoÊç mieszkania w wyjàtkowo komfortowych wn´trzach, do zbudowania podobnych nie b´dàc jeszcze zdolnymi.
DziÊ jaskinie ZPK oddajà nieocenionà
przys∏ug´ nietoperzom. Gdyby nie specyficzne warunki, które panujà w ich wn´trzach, te mi∏e, po˝yteczne i interesujàce
ssaki mia∏yby ogromne trudnoÊci ze
znalezieniem dogodnej dla nich zimowej
kryjówki. Tak si´ bowiem dzieje, ˝e ogromne
iloÊci osobników reprezentujàcych wiele
gatunków nietoperzy powierza cz´sto nawet
fot. K. Gara.
28
na szeÊç miesi´cy swój los jaskiniowemu
Êrodowisku. Nie∏atwo znaleêç kryjówk´,
gdzie panuje prawdziwie sta∏a temperatura
bliska 00C i nigdy nie spadajàca poni˝ej tej
granicy, gdzie statyczne powietrze wysycone
jest parà wodnà w 100% i gdzie panuje
spokój i bezpieczeƒstwo. Aby nietoperz móg∏
prze˝yç zim´, muszà te wszystkie warunki
wystàpiç ∏àcznie i trwaç przez ca∏e miesiàce.
A krasowe jaskinie je spe∏niajà.
Piszàc ten artyku∏ zamiarem moim, nie
wiem czy osiàgni´tym, by∏o to, aby spojrzeç
na jaskiniowe mroki nieco inaczej, dostrzec
wi´cej, wi´cej zrozumieç i wi´cej prze˝yç.
Bo wn´trza jaskiƒ to naprawd´ niezwyk∏e
miejsca. Miejsca, gdzie trudno oprzeç si´
wra˝eniu, ˝e czas si´ zatrzyma∏. P∏ynie on
wsz´dzie jednakowo, ale odczucie takie ma
swoje uzasadnione podstawy. Podczas, gdy
na powierzchni zmieniajà si´ pory roku,
wahajà si´ temperatury, szalejà zjawiska
atmosferyczne – tu... ta sama ciemnoÊç, cisza
i wilgotny ch∏ód. Gdy u góry wszystko ulega
przeobra˝eniom, lasy zamieniajà si´ w
pustynie, lód i wiatr rozsypujà w py∏ twarde
ska∏y, w´drujàce lodowce przekszta∏cajà krajobraz ogromnych przestrzeni, tu... prawie
nic si´ nie zmienia, mo˝emy dotknàç formy,
która w niezmienionym kszta∏cie trwa od
dziesiàtków milionów lat. Gdy na ziemi koÊci
umar∏ych organizmów w krótkim czasie
rozk∏adajà si´ w proch, na dnie jaskini trwajà
w doskona∏ym stanie ca∏e miliony lat. Stàd
w∏aÊnie, z tych fenomenalnych w∏aÊciwoÊci
jaskiƒ bierze si´ zapewne fakt, ˝e sà one ulubionym poligonem badawczym dla wielu
naukowców, geologów, paleontologów czy
archeologów.
Jaskinie
umo˝liwi∏y
rozwiàzanie niejednej naukowej zagadki i
dzi´ki nim my ludzie jesteÊmy dziÊ o wiele
màdrzejsi. Wi´cej wiemy o Êwiecie i o nas
samych, bo to w∏aÊnie z jaskiƒ pochodzi
najwi´cej informacji o drodze, którà ludzie
przebyli od ma∏p, którym zacz´∏y prostowaç
si´ plecy, po doskona∏y produkt ewolucyjny
w postaci wspó∏czesnego cz∏owieka noszàcego w swej g∏owie rozum, który zdaje si´
nie ma granic.
Literatura:
1. Bronisz S., Pucek K. J., Stró˝ecki A.
Wy˝yna Krakowsko-Cz´stochowska –
Przewodnik EKO-GRAF Wroc∏aw 1997.
2. Czy˝ewska K., Olaczek R. Przewodnik po
Za∏´czaƒskim Parku Krajobrazowym
Wydawnictwo ARW-PROART 1992.
3. Gara K Za∏´czaƒski Park Krajobrazowy
Mapa Przyrodniczo-Turystyczna 1996.
4. Michalik S. Wy˝yna Krakowsko-Cz´stochowska, PW Wiedza Powszechna
Warszawa 1974.
5. Praca zbiorowa Historia Naturalna –
Botanika Geologia, Muza S.A. Warszawa
1995.
6. Portner D.E. Co i Jak – Tom 23 Jaskinie,
Atlas Wroc∏aw 1995.
7
fot. K. Gara.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Rezerwaty Powiatu
Sieradzkiego
Krzysztof Gara Sieradz
Na terenie powiatu sieradzkiego znajduje si´ 6 rezerwatów przyrody o ∏àcznej
powierzchni 2615,22 ha. Sà to w wi´kszoÊci
rezerwaty leÊne utworzone w celu ochrony
naturalnych bàdê pó∏naturalnych fragmentów dàbrów, buczyn oraz drzewostanów z
udzia∏em jod∏y. Wynika to g∏ównie z faktu, ˝e
przez nasz teren przebiega pó∏nocna granica
naturalnego zasi´gu jod∏y oraz pó∏nocnowschodnia granica zasi´gu buka. Z tego
wzgl´du ochrona tych drzewostanów jest
szczególnie wa˝na i niezwykle interesujàca z
naukowego punktu widzenia.
Jedynym nieleÊnym wyjàtkiem jest
Jeziorsko – najm∏odszy rezerwat, b´dàcy jednoczeÊnie chyba najcenniejszym przyrodniczo obiektem tego terenu. OczywiÊcie nie
umniejszajàc znaczenia pozosta∏ych rezerwatów, to w∏aÊnie on oraz rez. leÊny Nowa
WieÊ charakteryzujà si´ wyjàtkowymi, nawet
na miar´ kraju, walorami przyrodniczymi.
Rezerwat Paza
Przedmiot ochrony: fitocenozy leÊne ˝yznej
buczyny, gràdu typowego i wilgotnego oraz
boru mieszanego
Data utworzenia: 11.12.1995 r.
Powierzchnia:
27,21 ha
Lokalizacja:
LeÊnictwo Potok,
NadleÊnictwo Z∏oczew
Rezerwat utworzony w celu ochrony
najlepiej w NadleÊnictwie Z∏oczew zachowanych starodrzewi bukowych (ok. 90 – 150
letnich) na ˝yznym Êrodowisku gràdowym.
Najstarsze 160 letnie buki dochodzà tu do
300 cm Êrednicy. Celem ochrony sà równie˝
stanowiska chronionych oraz rzadkich
gatunków roÊlin. Z roÊlin chronionych nale˝y
wymieniç przede wszystkim wawrzynka
wilcze∏yko, bluszcza pospolitego, marzank´
wonnà, kruszyn´ pospolità, kalin´ koralowà a
z rzadkich: ∏uskiewnika ró˝owego oraz
korkowà odmian´ wiàzu polnego.
Rezerwat Wrzàca
Przedmiot ochrony:
fitocenozy leÊne
kwaÊnej buczyny ni˝owej na granicy zasi´gu
buka i jod∏y
Data utworzenia: 11.12.1995 r.
Powierzchnia:
59,1 ha
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Lokalizacja:
pó∏nocno – zachodnia
cz´Êç uroczyska „Or∏y“
w leÊnictwie Bia∏a,
NadleÊnictwi0 Z∏oczew
Celem utworzenia rezerwatu by∏a
ochrona jedynych na terenie NadleÊnictwa
Z∏oczew, najlepiej zachowanych fitocenoz
kwaÊnej buczyny ni˝owej oraz ponad stuletnich starodrzewi bukowych
z udzia∏em jod∏y na granicy ich zasi´gu.
Rezerwat leÊny Pó∏boru
Przedmiot ochrony: naturalne fragmenty
dàbrowy Êwietlistej i gràdu wraz z licznymi
stanowiskami roÊlin chronionych.
Data utworzenia: 24 listopada 1983 roku
Powierzchnia:
56,83 ha
Lokalizacja:
uroczysko „Woêniki“,
leÊnictwio M´cka Wola,
NadleÊnictwio Sieradz,
teren gminy Sieradz.
G∏ównym obiektem chronionym w rezerwacie jest 130-letni drzewostan d´bowososnowy z bogatym podszytem i bujnym,
wielogatunkowym runem. Stwierdzono tu
wyst´powanie niemal 300 gatunków roÊlin
naczyniowych. Runo, pokrywajàce ca∏à
powierzchni´, wykazuje kilkuaspektowoÊç
sezonowà. Zakwitajàce przylaszczki, zawilce,
z∏oç ˝ó∏ta, ziarnop∏on wiosenny, kokorycz
oraz wiele innych roÊlin tworzà przepi´kny
wiosenny aspekt. Z ciekawszych gatunków
nale˝y równie˝ wymieniç konwali´ majowà,
bukowic´ zwyczajnà, przytuli´ Schultesa,
bodziszek czerwony, kokoryczk´ wonnà
i wielokwiatowà..
Rezerwat leÊny Jaêwiny
Przedmiot ochrony: wielowarstwowy bór
mieszany wilgotny, naturalnego pochodzenia
na stanowisku wyspowym wÊród rozleg∏ych
borów suchych.
Data utworzenia: 20 maja 1963 roku
Powierzchnia:
3,86 ha
Lokalizacja:
uroczysko leÊne „B∏ota“,
LeÊnictwo B∏ota,
NadleÊnictwio Z∏oczew,
na terenie gminy
Bràszewice
Drzewostan tworzà sosny, Êwierki i jod∏y
w wieku 80-140 lat. Najwi´kszà jego ozdobà
by∏y do niedawna monumentalne okazy
jode∏ o wysokoÊci 38 m i obwodzie pnia 100
cm, które niestety ginà wskutek zaburzenia
stosunków wodnych. Stan podrostów
jod∏owych i Êwierkowych równie˝ jest coraz
gorszy. W runie obficie wyst´puje paproç
orlica pospolita a w miejscach najwilgotniejszych mchy torfowce i mech p∏onnik.
Do ciekawszych roÊlin zalicza si´ wid∏ak
ja∏owcowaty, gwiazdnica d∏ugolistna i wàkrota pospolita. W pobli˝u rezerwatu znajduje
si´ stanowisko rzadkiej chronionej paproci –
d∏ugosza królewskiego.
Rezerwat leÊny Nowa WieÊ
Przedmiot ochrony: wielogatunkowe drzewostany liÊciaste z udzia∏em jod∏y i buka oraz
stanowiska licznych roÊlin chronionych.
Data utworzenia: 7 maja 1984 roku
Powierzchnia:
117,62 ha
Lokalizacja:
LeÊnictwo Potok,
NadleÊnictwio Z∏oczew,
na terenie gminy Z∏oczew
Powsta∏ przez po∏àczenie istniejàcych
dawniej rezerwatów „Komasówka“ i „Nowa
WieÊ". W pi´knym naturalnym drzewostanie
uwag´ zwracajà przede wszystkim imponujàce, s´dziwe okazy Êwierków, buków, jode∏ i
d´bów. OsobliwoÊcià rezerwatu jest du˝e
stanowisko kwitnàcego bluszczu pospolitego.
Urozmaicony podszyt tworzy trzmielina
europejska, kruszyna pospolita, kalina
koralowa, warzynek wilcze∏yko, bez czarny i
koralowy, szak∏ak, g∏óg i wiele innych
krzewów. Prawdziwà ozdobà rezerwatu jest
bujne i ró˝norodne runo odznaczajàce si´
zmiennoÊcià sezonowà. Najbardziej malowniczy jest aspekt wczesnowiosenny, gdy
kwitnie zawilec gajowy, przylaszczka, miodunka çma, kokorycz pe∏na, Êledzienica
skr´tolistna, ziarnop∏on wiosenny oraz wiele
innych atrakcyjnych roÊlin.
Bogata flora obfituje w gatunki chronione. Poza wymienionym wczeÊniej
bluszczem pospolitym i wawrzynkiem
wilcze∏yko, wyst´puje tu barwinek pospolity,
wid∏ak goêdzisty oraz bardzo rzadkie storczy-
29
ki: podkolan zielonawy, kruszczyk szerokolistny, listera jajowata i gnieênik leÊny.
˝yje tu równie˝ wiele ciekawych gatunków
zwierzàt, z których mo˝na wymieniç bociana
czarnego, orzesznic´, borsuka, jenota czy
∏osia.
Rezerwat ten ze wzgl´du na bardzo
dobrze zachowane i mocno zró˝nicowane
drzewostany oraz wszystkie inne wymienione wartoÊci jest niezwykle cennym elementem w przyrodzie regionu, o wyjàtkowych walorach przyrodniczych,
naukowych i dydaktycznych.
Rezerwat ornitologiczny „Jeziorsko“
Przedmiot ochrony: ostoja ptaków wodnob∏otnych, w tym licznie wyst´pujàcych
gatunków ptaków rzadkich i chronionych
Data utworzenia: 23.12.1998 r.
Powierzchnia:
2350,6 ha
Lokalizacja:
po∏udniowa cz´Êç
zbiornika Jeziorsko a˝
do linii ∏àczàcej
miejscowoÊç Jeziorsko z
miejscowoÊcià Brodnia,
teren gminy P´czniew,
Warta oraz miasta Warta.
Zadaniem rezerwatu jest ochrona
p∏ytkiej, cofkowej cz´Êci zbiornika zaporowego „Jeziorsko“ wraz z jej licznymi skrzydlatymi mieszkaƒcami.
LiczebnoÊç ptaków l´gowych, sk∏ad
gatunkowy oraz niezwykle bogata awifauna
przelotna pozwalajà zaliczyç rezerwat
Jeziorsko do ostoi ptaków o znaczeniu
fot. K. Gara.
30
europejskim.
Do chwili obecnej stwierdzono
wyst´powanie ok. 250 gatunków ptaków, w
tym 150 l´gowych. Szczególnie wa˝ne jest,
˝e nie tylko gnie˝d˝à si´ tu bardzo rzadkie,
ginàce gatunki ptaków, ale równie˝ w bardzo
du˝ych iloÊciach. Dla niektórych gatunków
Jeziorsko to jedne z nielicznych stanowisk
l´gowych w g∏´bi kraju.
W okresie przelotu, zw∏aszcza jesiennego, liczebnoÊç przebywajàcych w rezerwacie ptaków przekracza 10 000 osobników.
WÊród tej imponujàcej liczby ptaków trafiajà
si´ cz´sto wielkie rzadkoÊci a tak˝e gatunki
egzotyczne, sporadycznie zalatujàce na teren
Polski.
Mo˝na przyjàç, ˝e powierzchnia rezerwatu prawie pokrywa si´ z obszarem zalewanym bàdê okrywanym przez wod´ w trakcie rocznego cyklu eksploatacyjnego. To
w∏aÊnie wahania poziomu wody decydujà o
warunkach panujàcych na terenie rezerwatu
i sà zasadniczym elementem kszta∏tujàcym
ten nietypowy uk∏ad przyrodniczy stwarzajàcy doskona∏e warunki bytu dla licznych
reprezentantów wielu gatunków ptaków.
Kiedy wyobrazimy sobie ogromnà powierzchni´ doliny Warty o powierzchni ok. 20
km2, która przez kilka miesi´cy w roku jest
wodà a w pozosta∏e kilka làdem wtedy ∏atwo
mo˝na zdaç sobie spraw´ z niezwyk∏oÊci
tego miejsca.
Co rok wiosnà wody Warty zalewajà
p∏ytkà ogromnà po∏aç doliny podtapiajàc
bujnà roÊlinnoÊç.
Warta wt∏acza do
Zbiornika niezbyt czystà wod´ bogatà w
organiczne zanieczyszczenia z du˝à iloÊcià
zwiàzków biogennych. Woda ta p∏ytko rozlewajàc si´ wÊród roÊlinnoÊci, nagrzewana
promieniami s∏oƒca zaczyna wr´cz kipieç
ró˝norodnym ˝yciem. W p∏ytkiej wodzie
zaczynajà rozwijaç si´ niezliczone drobne
organizmy bezkr´gowe.
Nic wi´c dziwnego, ˝e Êciàgajà tu ptaki.
Majà tu nie tylko „zastawiony stó∏“, nie przejedzone zapasy, ale i mo˝liwoÊç za∏o˝enia
gniazda w niedost´pnym gàszczu roÊlinnoÊci
bàdê na otoczonych wodà niezliczonych
wysepkach.
Mniej wi´cej w tym samym czasie kiedy
poziom wody zaczyna opadaç zaczyna si´
jesienna migracja ptaków. Dolinà Warty
w´drujà wtedy wielkie ptasie stada. Po∏o˝ony
na szlaku ich w´drówki rez. Jeziorsko jest dla
nich bardzo wa˝nym przystankiem, gdzie
mogà sobie odpoczàç i zgromadziç energi´
na dalszà cz´Êç lotu. Tysiàcami siadajà wtedy
na wy∏aniajàcym si´ z wody naszpikowanym
bezkr´gowcami b∏otnistym dnie Zbiornika,
wydobywajàc z niego po˝ywienie.
Jako ostoja ptaków, miejsce gniazdowania, ˝erowania oraz odpoczynku w trakcie
migracji, rezerwat Jeziorsko odgrywa dla
przyrody, a zw∏aszcza przyrody regionu,
niezwykle istotnà rol´.
7
fot. K. Gara.
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Nie tylko rezerwat „Jeziorsko“
Micha∏ Ruszkowski Sieradz
Zbiornik Jeziorsko pod wieloma wzgl´dami jest jednym z ciekawszych zbiorników
przep∏ywowych na terenie Polski. Wp∏ywa
na to ca∏a gama walorów przyrodniczo krajobrazowych, a tak˝e szeroki wachlarz problemów zwiàzanych z jego eksploatacjà.
Wybudowany w latach 1975 -1986
mia∏ spe∏niaç wielorakie funkcje, z których za
najwa˝niejszà uznano ochron´ przeciwpowodziowà doliny Warty, rozciàgajàcà si´
poni˝ej zapory czo∏owej, z jej przepi´knym
fragmentem jakim jest Dolina Koniƒsko –
Pyzderska.
Poza tym spi´trzenie wód Warty
pozwala∏oby nawadniaç u˝ytki rolne, zabezpieczaç potrzeby zespo∏u elektrowni Pàtnów,
Adamów, Konin oraz oÊrodków przemys∏owych w Inowroc∏awiu i Poznaniu. Tak
ogromny akwen mia∏ wp∏ynàç na zwi´kszenie przep∏ywów ni˝ówkowych Warty dla
poprawy jej warunków ˝eglugowych. Przewidywano popraw´ stanu sanitarnego wód
Warty oraz wyjàtkowo atrakcyjne mo˝liwoÊci dla rozwoju sportu i turystyki. W tym celu
m.in. na wschodnim jego brzegu planowano
powstanie tzw. „Jednostek Osadniczo Rekreacyjnych“ („JORY“).
Gospodarka wodna zbiornika mia∏a
opieraç si´ o stosunkowo prostà zasad´ polegajàcà na gromadzeniu wezbraƒ rzeki w
okresie wiosennym, a nast´pnie na powolnym jego opró˝niani w okresie od maja do
paêdziernika.
Tej ogromnej inwestycji towarzyszy∏o
meliorowanie wielkich polderów na terenach przylegajàcych do zbiornika oraz
przek∏adanie koryt rzek w tym Pichny i
Teleszyny.
Jednà z inwestycji towarzyszàcych
stanowi∏a budowa ponad 200 ha stawów
zarybieniowych, gdzie przewidywano produkcj´ narybku tych gatunków, którym tama
uniemo˝liwi∏a na zawsze w´drówk´ w gór´
rzeki.
Z terenu przewidzianego do zalania
usuni´to 260 ha zwartych drzewostanów
leÊnych i wiele tys. drzew z zadrzewieƒ Êródpolnych i nadrzecznych.
W trakcie wst´pnych prac wykonano
najwi´ksze w dziejach archeologii polskiej
badania poszukiwawcze, w wyniku których
stwierdzono m.in. osadnictwo kultury
∏u˝yckiej z VI i V w. p.n.e.
Lokalizacja akwenu obj´∏a naturalnà
dolin´ Warty w km od 484 do 504 biegu
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
rzeki utworzonà przez plejstoceƒski kierunek
sp∏ywu powierzchniowych wód pra-Warty, a
ostatecznie przeci´ty wspó∏czesnà dolinà
rzeki o charakterze ni˝owego prze∏omu.
Wszystkie uwarunkowania techniczne
wynikajàce z zasad realizacji inwestycji w
powiàzaniu z warunkami biotycznymi
sprawi∏y, ˝e sztucznie przekszta∏cony teren
sta∏ si´ miejscem gwa∏townych procesów
przyrodniczych polegajàcych na zmianie
siedlisk, a tym samym na znaczàcej wymianie gatunków. Najbardziej atrakcyjny okaza∏
si´ zbiornik dla ptaków wodnych i wodno –
b∏otnych, które masowo zacz´∏y odwiedzaç
jego czasz´. Wkrótce skala tego zjawiska
przybra∏a rozmiary znacznie odbiegajàce od
warunków istniejàcych na innych zbiornikach zaporowych.
Wyjàtkowo cennym biotopem okaza∏a
si´ tzw. cofkowa, czyli po∏udniowa cz´Êç
akwenu.
Cykliczne wahania poziomu lustra
wody sprawi∏y, ˝e wykszta∏ci∏y si´ tu
wyjàtkowe zasobne ˝erowiska , a wÊród rozleg∏ych szuwarów i ∏ozowisk bezpieczne
miejsca gniazdowania.
Tak atrakcyjny „przystanek“, w jaki
zosta∏a wzbogacona Warta, sta∏ si´ natychmiast przedmiotem szerokich badaƒ ornitologicznych prowadzonych przez specjalistów
z oÊrodków akademickich w Poznaniu i
¸odzi. W nied∏ugim czasie wyniki tych badaƒ
pozwoli∏y Wojewódzkiemu Konserwatorowi
Przyrody w Sieradzu przekonaç w∏adze
samorzàdowe gminy Warty i P´czniewa do
utworzenia strefy ciszy w po∏udniowej cz´Êci
zbiornika.
Wprowadzone zakazy, które mia∏y
umo˝liwiaç ochron´ strefy dotyczy∏y:
* u˝ywania broni palnej
* u˝ywania sprz´tu motorowodnego;
* u˝ywania sprz´tu nag∏aÊniajàcego.
Wtedy w∏aÊnie zbiornik Jeziorsko zosta∏
uznany za ostoj´ ptactwa wodno-b∏otnego o
znaczeniu europejskim. Informacja o tym
ukaza∏a si´ w wydawnictwie Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków pt.
Ostoje ptaków w Polsce (1994 r.) Fakt ten
jednoznacznie przesàdzi∏ o potrzebie
rozpocz´cia prac uzasadniajàcych utworzenie tu rezerwatu ornitologicznego.
Prowadzone w latach 1995-1996 badania ca∏kowicie potwierdzi∏y wczeÊniejsze
wyniki obserwacji ornitologicznych .
Cz´Êç po∏udniowa zbiornika zosta∏a
uznana za szczególnie cenne miejsce gniazdowania kilkudziesi´ciu gatunków ptaków, w
tym kormorana, bàka, bàczka, g´gawy,
perkozka, rycyka bekasa, czajki, sieweczki
obro˝nej i rzecznej licznych gatunków
kaczek, mew, rybitw i ptaków drapie˝nych.
Badania potwierdzi∏y tak˝e atrakcyjnoÊç
terenu jako wyjàtkowo cennego miejsca postoju dla wielu gatunków ptaków w´drownych. W okresach w´drówek obserwowano tu wielotysi´czne stada dzikich
kaczek, dzikich g´si , a tak˝e kormoranów.
Ostatecznie na mocy Rozporzàdzenia Ministra Ochrony Ârodowiska, Zasobów Naturalnych i LeÊnictwa rezerwat „Jeziorsko“ zosta∏
utworzony w grudniu 1998 r.
Ochronà prawnà obj´to ponad 2300
ha powierzchni doliny Warty, rozciàgajàcej
si´ od miejscowoÊci Jeziorsko do miejscowoÊci Warta.
Za g∏ówny cel ochrony uznano
„zachowanie ze wzgl´dów naukowych,
dydaktycznych i krajobrazowych ostoi ptaków wodno-b∏otnych, w tym licznie
wyst´pujàcych gatunków ptaków rzadkich i
chronionych".
W efekcie utworzenia rezerwatu na
jego terenie zosta∏y zakazane po∏owy sieciowe ryb, prowadzenie gospodarki ∏owieckiej oraz znacznie ograniczono w´dkowanie.
Wprowadzone zakazy i ograniczenia z
wielkimi oporami akceptowane by∏y przez
poszczególne grupy interesów. Mimo wielu
nacisków nie zmieniano jednak zasad
ochrony, a autentycznym zwolennikiem istnienia rezerwatu okaza∏ si´ administrator
zbiornika czyli obecna Regionalna Dyrekcja
Gospodarki Wodnej w Poznaniu.
Teraz, po blisko 16 latach funkcjonowania zbiornika, przyszed∏ czas kiedy nale˝y
poddaç weryfikacji cele, dla których zosta∏
zbudowany.
Prowadzone w tym czasie obserwacje i
badania dotyczàce wielofunkcyjnej roli
zbiornika, ka˝à nieco szerzej spojrzeç na
ca∏oÊç zagadnienia. Dotyczy to w szczególnoÊci re˝imu wodnego zbiornika oraz zasad
ochrony rezerwatu
Zmieniajàce si´ gwa∏townie warunki
hydrologiczne w zlewni górnej i Êrodkowej
Warty wymog∏y okreÊlenie najwa˝niejszej roli
zbiornika jako akwenu przeciwpowodziowego. Za tà jednoznacznà funkcjà kryje si´
m.in potrzeba widzenia walorów przyrodniczych rezerwatu „Jeziorsko“ poprzez pryz-
31
mat podobnych ostoi ptactwa, le˝àcych
poni˝ej zapory czo∏owej. G∏ównie dotyczy to
„Doliny Ârodkowej Warty“ rozciàgajàcej si´
od miejscowoÊci Balin na terenie gminy
Uniejów do miejscowoÊci Pogorzelicy ko∏o
Pyzdr.
Na weryfikacj´ pierwotnych planów
zwiàzanych z funkcjonowaniem „Sieradzkiego Morza“ wp∏yn´∏y tak˝e nowe uwarunkowania gospodarczo ekonomiczne
Obecnie istnieje wiele podstaw do
twierdzenia, ˝e mo˝liwy jest kompromis
pozwalajàcy wprowadziç zmiany w sposobie
gospodarowania zasobami wody w zbiorniku
przy jednoczesnym zagwarantowaniu zachowania podstawowego celu ochrony rezerwatu oraz atrakcyjnoÊci przyrodniczej
Doliny Uniejowsko-Pyzderskiej (Doliny
Warty Ârodkowej).
Nadrz´dnym celem musi jednak
pozostaç bezpieczeƒstwo ˝ycia i mienia ludzi
bezpoÊrednio nara˝onych na kaprysy rzeki,
te naturalne jak i wywo∏ane przez cz∏owieka.
Do Polski wkracza program „Natura 2000“.
G∏ównym jego przes∏aniem jest ochrona najcenniejszych siedlisk na terenie Europy w
celu ich trwa∏ego zachowania.
Nie egzystencja kilku osobników, lecz
mo˝liwoÊç przetrwania ca∏ego gatunku jest
obecnie jednà z podstawowych zasad ogólnie poj´tej ochrony przyrody. Dlatego potrzeba zachowania naturalnych siedlisk
umo˝liwiajàcych rozród i gwarantujàcych
wyprowadzenie m∏odego pokolenia zagro˝onych gatunków leg∏o u podstaw opracowania zasad programu.
Piszàc te zdania odczuwam satysfakcj´,
˝e w du˝ej mierze przyczyni∏em si´ do
utworzenia rezerwatu „Jeziorsko“, który jest
jednym z pewniejszych elementów systemu
obiektów i obszarów chronionych, które
mogà zostaç w∏àczone do „NATURY“.
Ochrona przyrody ma ró˝ne oblicza .
Mo˝e gwarantowaç istnienie pojedynczego
pomnikowego drzewa lub tysi´cy osobników w ornitologicznym rezerwacie przyrody. Mo˝na wreszcie chroniç konkretny park
narodowy albo okreÊlone ekosystemy w skali
ca∏ego kontynentu europejskiego.
Podstawowe zasady ochrony muszà
jednak zawsze uwzgl´dniaç szerokie spektrum mo˝liwego do osiàgni´cia kompromisu.
Jest to szczególnie wa˝ne tam, gdzie
cz∏owiek nie chcia∏ lub nie móg∏ przewidzieç
wszystkich uwarunkowaƒ przyrodniczych.
Zbiornik „Jeziorsko“ jest klasycznym
przyk∏adem wykorzystania przez natur´
siedliska wytworzonego w krótkim czasie w
wyniku sztucznego pi´trzenia wody.
Cz∏owiek nieustannie dopasowuje
otoczenie do swoich potrzeb. Nadchodzi
czas kiedy mogà zostaç zmienione warunki
bytowania wielu gatunków na terenie doliny
Warty, bezpoÊrednio reagujàcej na sposób
gospodarowania wodà w zbiorniku Jeziorsko.
Nowe warunki niewàtpliwie wp∏ynà tak˝e
na zmian´ zasad ochrony rezerwatu. Nale˝y
mieç nadziej´, ˝e w tym ( w skali globalnej)
drobnym przypadku ludzie b´dà Êwiadomi,
˝e sà tej przyrody znaczàcym, ale nie
jedynym elementem.
7
Bocianie szcz´Êcie
Janusz Ziarnik Sieradz
Zwyk∏y to widok – betonowy s∏up sieci
elektrycznej, a na nim gniazdo bocianie. Przy
drogach, obok ludzkich domostw, gniazda
uwite z patyków i same bociany sta∏y si´ symbolem wielu wsi w regionie sieradzkim.
Bocian bia∏y, bo o nim tu mowa, wa˝y
3-4 kilogramy, rozpi´toÊç jego skrzyde∏ czyli
tzw. siàg wynosi 200 cm (tyle co orze∏). ˚ywi
si´ gadami, p∏azami, rybami, a czasem drobnymi ssakami. Upierzenie bia∏e, czarne
skrzyd∏a, czerwone nogi. M∏ode po przyjÊciu
na Êwiat po 30 kilku dniach majà czarniawy
dziób i ˝ó∏toszare nogi. W gnieêdzie upominajàc si´ o pokarm piszczà, kwiczà i miauczà
(bocian wy∏àczywszy klekot uwa˝any jest za
niemego ptaka). Przebywajà tam przez 2
miesiàce, karmione solidarnie przez oboje
rodziców.
Bocian bia∏y przylatuje do Polski na
okres l´gowy. Po jego zakoƒczeniu w´druje
nad Europà, cieÊninà Gibraltarskà lub
cieÊninà Bosfor do Afryki Po∏udniowej gdzie
zimuje. W obie strony pokonuje odleg∏oÊç
ok. 13 000 kilometrów (!).
W Afryce ma kuzyna, bociana siod∏atego nazwanego tak od skórzastego siode∏ka
u nasady dzioba. Kuzyn polski to bocian
32
czarny, znacznie bardziej p∏ochliwy i rzadziej
wyst´pujàcy. Jego populacj´ szacuje si´ na
niewiele ponad 1000 par, podczas gdy
bocian bia∏y jest 15-krotnie liczniejszy.
Ró˝nice te wynikn´∏y z dzia∏aƒ cz∏owieka,
który wytrzebi∏ wielkie lasy i bocian w
poszukiwaniu po˝ywienia zaw´drowa∏ w
pobli˝e ludzkich siedzib. Bocian bia∏y lepiej
przystosowa∏ si´ do zmian, mo˝na by rzeczawierzy∏ ludziom.
W rejonie Sieradza ta „wiara“ przynosi
pozytywne skutki. Liczba gniazd i l´gnàcych
si´ w nich bocianów, jak wynika z liczeƒ
przeprowadzonych w gminie Sieradz w roku
1984, 1995 i 2000, pozostaje na sta∏ym
poziomie. Gospodarze naprawiajà zniszczone przez wiatr gniazda, budujà podesty
pod nowe, a energetycy montujà specjalne
platformy na s∏upach. Skutkiem tego jest
zwi´kszona efektywnoÊç l´gowa co mo˝na
zaobserwowaç w gniazdach gdzie stojà dwa,
trzy m∏ode. Tak na marginesie konsekwencjà
posiadania trzeciego bàdê czwartego
piskl´cia jest koniecznoÊç sp´dzania nocy
przez jedno z rodziców obok gniazda, na
przyk∏ad na drugim koƒcu dachu.
Dobre warunki bytowania bociany
zawdzi´czajà stosunkowo niskiemu uprzemys∏owieniu regionu. Upad∏y ju˝ du˝e
zak∏ady, pozosta∏e limitowane przepisami o
ochronie przyrody, emitujà coraz mniej
szkodliwych substancji. Istnieje jednak zjawisko niebezpieczne dla ˝ycia tych ptaków.
Nie mogàc znaleêç mocnego oparcia w
postaci du˝ego, samotnego drzewa, bociany
lokujà wa˝àce nawet ton´ gniazda, na
s∏upach sieci energetycznej. Niestety, w wielu
wypadkach, szczególnie podczas padajàcego
deszczu, nieostro˝ne dotkni´cie przewodu
powoduje Êmierç ptaka.
Obserwowa∏em par´ bocianów, które
uplot∏y gniazdo na kratownicy nad torami
kolejowymi. Przylecia∏y 9 kwietnia i nie
zasta∏y zwalonego przez wiatr starego gniazda, zamiast niego wybra∏y oddalony o 150
m s∏up.
Wpierw trudno by∏o uwierzyç aby to
miejsce dobrze mog∏o im s∏u˝yç. Pod kratownicà stale jeêdzi∏y pociàgi, a miedziany
drut, którym p∏ynie pràd o du˝ej mocy by∏
tu˝, tu˝. Moje obawy ros∏y w miar´ rozbudowywania gniazda w stron´ tego˝ przewodu. Owalna konstrukcja zatrzyma∏a si´
jednak ok. 50 cm od drutu. Bociany
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
˝erowa∏y g∏ównie na pobliskich ∏àkach nad
Pa∏usznicà wysiadujàc jednoczeÊnie jaja. Po
miesiàcu wyjrza∏y z gniazda dwa bia∏e,
puszyste ∏ebki zakoƒczone czarnymi dziobami. M∏ode, kiedy rodzice je opuszczali, cierpliwie czeka∏y na pokarm. Gdy na niebie,
ledwo widoczne go∏ym okiem pokaza∏y si´
sylwetki rodziców zaczyna∏y kwiliç. KiedyÊ,
gdy zerwa∏a si´ wichura i deszcz siek∏ gniazdo od zachodu, samiec (nieco wi´kszy od
samicy) przykucnà∏ i roz∏o˝onymi skrzyd∏ami
chroni∏ m∏ode. Po ulewie otrzepa∏ skrzyd∏a i
oczyÊci∏ pióra dziobem. M∏ode nim po raz
pierwszy wyfrun´∏y z gniazda 20 lipca nie
wychodzi∏y z niego na niebezpiecznà kratownic´. Natomiast je˝d˝àce pod nimi
pociàgi nie robi∏y na nich wra˝enia. Stare bociany gdy brak∏o miejsca w gnieêdzie stawa∏y
na metalowym s∏upie z dala od ÊmiercionoÊnego przewodu. Swego czasu kolejowi
elektrycy sprawdzajàc sieç trakcyjnà zajrzeli
do gniazda. M∏ode wpierw zasycza∏y potem
znieruchomia∏y udajàc martwe. W pe∏ni lata
dzioby m∏odych pocz´∏y czerwienieç. Ju˝
potrafi∏y fruwaç i polowaç na pasikoniki i
chrzàszcze. Wkrótce nad gniazdem pojawi∏y
si´ inne bociany. Ko∏owa∏y korzystajàc z
pràdów wznoszàcych powietrza.
Po 4 miesiàcach pobytu na ziemi sieradzkiej, 6 sierpnia bociany odlecia∏y. Opisany
przyk∏ad bocianiej egzystencji, póki co ma
wydêwi´k pozytywny. Niestety, a˝ 75 % przypadków przedwczesnej Êmierci spowodowanych zosta∏o pora˝eniem pràdem.
Bocian w okolicy Sieradza wrós∏ w krajobraz na tyle, ˝e sta∏ si´ jego integralnà
cz´Êcià, zajà∏ w ludzkiej spo∏ecznoÊci
wyjàtkowe miejsce. Przypisuje si´ mu
przynoszenie dzieci zawini´tych w kawa∏ek
p∏ótna. W dom na którego dachu bocian
za∏o˝y∏ gniazdo nie uderza ponoç piorun.
Niszczenie jaj czy pisklàt grozi po˝arem, gdy˝
bocian mszczàc si´ mo˝e przynieÊç p∏onàcà
ga∏àê i zrzuciç jà na budynek. O wiele gorzej
trafi∏y wilgi, zi´by czy bardzo rzadki
zimorodek, ale to ju˝ inny temat.
7
Bocianie szcz´Êcie - fot. J. Ziarnik.
- Zbiornik ma∏ej retencji „PRÓBA“
w gminie Brzeênio pow. sieradzki
Zygmunt Kamiƒski Sieradz
Problematyka gospodarowania wodà
nabiera w ostatnim czasie szczególnego
znaczenia. Jest to bowiem drugi po powietrzu element Êrodowiska niezb´dny do ˝ycia.
Dlatego racjonalne wykorzystywanie tego
dobra natury jest koniecznoÊcià. Woda jest
tym dobrem, które staç si´ powinno w
naszym codziennym dzia∏aniu dobrem
szczególnie chronionym, zw∏aszcza woda
b´dàca w zasobach pod ziemià. Jej zasoby
gromadzone sà niekiedy przez miliony lat i
dlatego sà trudne do oszacowania. Stàd
powinna wynikaç troska o ich oszcz´dne
gospodarowanie. Woda p∏ynàca po powierzchni ziemi jest bardziej mierzalna i ∏atwiej
oceniç jej zasoby. Do niedawna nie
troszczyliÊmy si´ w wystarczajàcym stopniu o
stan czystoÊci wód p∏ynàcych, jak i o gromadzenie wody. Podejmowano w przesz∏oÊci, g∏ównie przez planistów i instytucje
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
odpowiedzialne za gospodark´ wodnà, opracowania ró˝nych programów, które nie
doczeka∏y si´ nigdy pe∏nej realizacji.
Na problematyk´ gospodarowania
wodà w skali lokalnej zwrócono uwag´
dopiero w zawartym w dniu 21.12 1995 r.
porozumieniu pomi´dzy Ministrem Rolnictwa i Gospodarki ˚ywnoÊciowej a Ministrem
Ochrony Ârodowiska i Zasobów Naturalnych. Dotyczy∏o ono wspó∏dzia∏ania w zakresie programu ma∏ej retencji i przyczyni∏o si´
do powa˝nego podejÊcia do rozwiàzywania
tej problematyki. Efektem tego by∏o opracowanie w 1996 r. przez Wojewódzki Zarzàd
Melioracji i Urzàdzeƒ Wodnych w Sieradzu
programu ma∏ej retencji, który zak∏ada∏
budow´ 11 zbiorników wodnych w by∏ym
województwie sieradzkim (z tego 4 na terenie obecnego powiatu sieradzkiego) oraz
modernizacj´ Kana∏u Tyczyƒskiego (po∏o˝o-
nego w gminach Burzenin i Sieradz), ekoregulacj´ rzeki Grabi o odbudow´ budowli
pi´trzàcych.
W ostatnich latach coraz cz´Êciej operuje si´ poj´ciem „ma∏ej retencji“, dlatego
koniecznym wydaje si´ je wyjaÊniç. Ma∏à
retencj´ mo˝na zdefiniowaç jako przedsi´wzi´cie majàce na celu wyd∏u˝enie czasu
obiegu wody poprzez zwi´kszenie zdolnoÊci
do zatrzymywania wód opadowych oraz
ograniczania energii, strat i ruchu rumowiska.
Oznacza ona nie tylko retencjonowanie wód
powierzchniowych za pomocà zbiorników
wodnych lub podpi´trzanie cieków, lecz
równie˝ zabiegi agrotechniczne, fitomelioracyjne i zalesianie, a tak˝e regulacj´ cieków
polegajàcych na zmianie przekrojów poprzecznych koryt i ich spadków pod∏u˝nych oraz
wykorzystanie naturalnych terenów zalewowych. Do podstawowych zabiegów
33
zwi´kszajàcych retencje wód gruntowych
zaliczyç nale˝y usprawnienia melioracji
nawadniajàco – odwadniajàcych, pi´trzenie
przy pomocy jazów i zastawek, cieków i
rowów melioracyjnych. To wszystko tworzy
dodatkowe rezerwy wód powierzchniowych
i podziemnych. Jednym z celów ma∏ej
retencji jest równie˝ wyd∏u˝enie drogi obiegu
zanieczyszczeƒ. Szczególnà rol´ w tym
zakresie odgrywajà naturalne tereny podmok∏e lub okresowo zalewane (nie zagospodarowane). Zachodzàce na nich procesy
chemiczne i biochemiczne prowadzà do
rozk∏adu szkodliwych zwiàzków (istotne jest
tu usuwanie azotu i fosforu).
Ponadto naturalnà sprawnoÊç omawianych kompleksów mo˝na zwi´kszyç poprzez
budow´ zbiorników wst´pnych, grodzi filtrujàcych, które realizuje si´ powy˝ej
zbiorników retencyjnych, a które skutecznie
mogà eliminowaç z wód zwiàzki biogenne.
To krótkie wyjaÊnienie ukazuje ile dzia∏aƒ
obejmuje „ma∏a retencja“ i dlatego nie
mo˝emy jej uto˝samiaç jedynie gromadzeniem wody w otwartych zbiornikach, chocia˝ to okreÊlenie tak sugeruje.
Powiat sieradzki, mimo i˝ pozornie ma
liczàce si´ zasoby wód powierzchniowych
(rzeka Warta przede wszystkim) to zauwa˝a
si´ ju˝ w okresie wegetacyjnym powa˝ny
deficyt wód dla rolnictwa i dotyczy to
znacznej cz´Êci obszaru powiatu. Z uwagi na
intensywnà produkcj´ roÊlinnà pó∏nocno –
zachodnia cz´Êç powiatu jest najbardziej
deficytowa w wod´, co wyra˝a si´ w
zauwa˝alnych i post´pujàcych procesach
stepowienia tych obszarów. Dlatego te˝
koniecznoÊcià staje si´ budowa ma∏ych
zbiorników retencyjnych regulujàcych bilans
wodny w ciàgu ca∏ego roku. W strategii rozwoju powiatu uwzgl´dniono realizacj´ 5
zbiorników: „Próba“ na ˚eglinie w gm.
Brzeênio, „Smardzew“ na Myi w gm.
Wróblew, „Czekaje“ na ¸u˝ycy, „Orze˝yn“ na
„Sw´drni“ gm B∏aszki i „Sarny“ na Cieni gm.
B∏aszki (postulowany).
Zbiornik „Próba“ jest pierwszym z listy
zadaƒ tego programu, który zosta∏ zrealizowany. Jego uroczyste otwarcie nastàpi∏o 21
grudnia 2000 r. a przeci´cia wst´gi dokona∏
wójt Gminy Brzeênio Józef Misiak. W
uroczystoÊciach wzi´li udzia∏ przedstwiciele
inwestora i wykonawcy.
Zbiornik zlokalizowany zosta∏ w dolinie
rzeki ˚egliny w miejscowoÊci Próba (stàd
nazwa) gm. Brzeênio nieopodal (oko∏o 500
m) od drogi krajowej nr 14 biegnàcej z
Wroc∏awia do Sieradza i ¸odzi.
O budowie zbiornika zadecydowa∏a
równie˝ Rada Gminy Brzeênio na sesji w
dniu 30 grudnia 1997 r. Podj´to wówczas
uchwa∏´ nr XXX/191/97 w sprawie zmiany
34
miejscowego planu zagospodarowania
przestrzennego gminy Brzeênio, która
okreÊli∏a nowe przeznaczenie terenów.
Zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego z roku 1991 r obejmowa∏a obszar 59,7 ha, po∏o˝ony w dolinie
rzeki ˚egliny i obejmowa∏a cz´Êç gruntów
wsi: Próba, Stafanów Ruszkowski oraz
Ruszków. Granic´ opracowania wyznacza∏y:
od strony pó∏nocnej droga wiejska Próba –
Stefanów Ruszkowski, od strony zachodniej
tereny upraw polowych wsi Ruszków i Próba
oraz tereny lasu, od strony wschodniej droga
wiejska Stefanów Ruszkowski – Ruszków
oraz rzeka ˚eglina, od strony po∏udniowej
tereny upraw polowych i droga wiejska
∏àczàca Ruszków z drogà krajowà nr 14.
Ustalenia tego planu obejmowa∏y
okreÊlenie zasad gospodarowania przestrzenià dla celów hydrotechnicznych, rolniczych
i rekreacyjnych. Przedmiotowy zakres obejmowa∏ m.in. tereny wód otwartych tj.
zbiornik retencyjny wraz z urzàdzeniami
pi´trzàcymi i rowami dop∏ywowymi oraz
tereny obs∏ugi hydrotechnicznej zbiornika,
tereny komunikacyjne, tereny zabudowy letniskowej, rekreacyjnej i us∏ugowej. OkreÊlono te˝ sposoby organizacji terenów
mieszkaniowych, zieleni urzàdzonej, lasów
(∏àcznie z dolesieniami) oraz lokalizacje
obiektów i urzàdzeƒ elektroenergetycznych.
Jak przy ka˝dej inwestycji powierzchniowej
zadbano o zapewnienie wykonania przez
inwestora nadzoru archeologicznego i
przed∏o˝enia Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zbytków sprawozdania w tej sprawie.
Zadbano zatem o wszystkie wymogi formalne.
Przeprowadzono kilkakrotnie w latach
80-tych i 90-tych badania powierzchniowe
na obszarze dzisiejszego zbiornika. Z chwilà
realizacji pierwszych prac badania i
bezpoÊredni nadzór archeologiczny przeprowadzi∏ w latach 1998-1999 na zlecenie
inwestora Marek Urbaƒski z Muzeum
Okr´gowego w Sieradzu. Odkryto – w
bezpoÊrednim sàsiedztwie tamy – na
prawym brzegu osad´ otwartà kultury
∏u˝yckiej (VII-VI w p.n.e. – okres halsztacki).
Na lewym brzegu stwierdzono Êlady osady
otwartej m.in. natrafiono na jamy osadnicze i
piec wapienny, z epoki bràzu i poczàtków
epoki ˝elaza (VIII-VII w p.n.e.) oraz luêne
materia∏y kultury przeworskiej i z okresu
rzymskiego (I-II w n.e.)
Dolina rzeki ˚egliny obj´ta realizacjà
zbiornika zawiera∏a odcinek od 16,200 km
do 18,540 km (liczàc od ujÊcia rzeki).
Podstawowym zadaniem zbiornika jest
retencjonowanie wody w celu zaspokojenia
potrzeb rolnictwa. Da on mo˝liwoÊç wykonania nawodnieƒ deszczownianych na
powierzchni oko∏o 2000 ha lub nawodnieƒ
podsiàkowych w dolnym biegu rzeki na
powierzchni 150 ha. W utworzonym akwenie b´dzie te˝ prowadzona ekstensywna
hodowla ryb. Ponadto, dzi´ki mo˝liwoÊci
gromadzenia nadmiaru wód opadowych i
roztopowych zmniejszy si´ ryzyko powodzi
na terenach poni˝ej zbiornika. Za∏o˝ono
równie˝, ˝e w dalszej perspektywie rozwinà
si´ us∏ugi zwiàzane z rekreacjà i agroturystykà. Niezale˝nie od funkcji gospodarczych zbiornik b´dzie mia∏ du˝e znaczenie
proekologiczne. Przede wszystkim umo˝liwi
on utrzymanie przep∏ywu biologicznego w
dolnym biegu rzeki ˚egliny. Wzbogaci i
uatrakcyjni krajobraz. Stanowiç b´dzie
równie˝ czynnik mobilizujàcy do uregulowania gospodarki Êciekowej w miejscowoÊciach
po∏o˝onych w jego zlewni.
Zbiornik wodny zosta∏ zaprojektowany
przez „MELIOPROJEKT“ z Sieradza, który
sporzàdzi∏ dokumentacj´ projektowà.
Inwestorem zbiornika by∏ Wojewódzki
Zarzàd Melioracji i Urzàdzeƒ w ¸odzi. Firmy
te wy∏oniono w drodze przetargu, a zbiorcze
zestawienie kosztów zatwierdzone zosta∏o w
1998 r. na kwot´ 4.017 tys. z∏. Koszt ca∏oÊci
przedsi´wzi´cia inwestycyjnego zamknà∏ si´
poni˝ej 4 mln z∏. Finansowanie zapewniono
ze Êrodków Urz´du Wojewódzkiego, Narodowego i Wojewódzkiego Funduszu
Ochrony Ârodowiska i Gospodarki Wodnej.
Do koƒca 1999 r. wydatkowano na same
prace hydrotechniczne oko∏o 2 mln z∏ z ca∏ej
sumy, a w 2000 r. pozosta∏à kwot´.
Parametry techniczne charakteryzujàce
zbiornik Przedstawiajà si´ nast´pujàco.
Powierzchnia lustra wody wynosi 21, 4 ha,
przy rz´dnej pi´trzenia 153,00 m n.p.m.
(przy NPP) a pojemnoÊç 0,38 mln m3. Ârednia szerokoÊç zbiornika wynosiç b´dzie 130
m a maksymalna d∏ugoÊç 1,7 km. Maksymalna wysokoÊç pi´trzenia (przy tamie)
wyniesie ok. 0,5 m a Êrednia g∏´bokoÊç 1,5
m. Jest wi´c to zbiornik niedu˝y i p∏ytki.
Ca∏kowita powierzchnia zlewni z jakiej
b´dzie alimentowana woda wynosi 73,1
km2. Wa˝nym wymogiem, który ma nie
naruszyç sta∏ego przep∏ywu biologicznego
rzeki poni˝ej zapory jest okreÊlenie go na
poziomie 6,0 l/sek.
Budowla pi´trzàca – zapora ziemna
posiada d∏ugoÊç 370 m, a jej wysokoÊç od
podstawy wynosi 5 m. Zapor´ ziemnà wraz z
budowlà przelewowo – upustowà, most drogowy oraz prze∏o˝enie linii energetycznej
wykona∏o Rejonowe Przedsi´biorstwo
Melioracyjne w Kaliszu. Koszt tych prac
zamknà∏ si´ kwotà 2.384,4 tys. z∏. Roboty
zwiàzane z ukszta∏towaniem czaszy zbiornika wykona∏o Przedsi´biorstwo Wykonawczo
-Us∏ugowe MELWOD w Strykowie, które
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
rozpocz´∏o roboty ziemne w listopadzie
1998 r. Koszt tych robót si´gnà∏ kwoty
886,tys. z∏. Cz´Êciowym wykonawcà prac
by∏a firma „DROG-WOD“ z Nowej Wsi, a
wartoÊç prac wynios∏a zaledwie 23,3 tys. z∏.
Rozpocz´cie realizacji zbiornika wymaga∏o dokonania wykupu gruntów o powierzchni 32,35 ha, z czego wykupiono 28,45 ha.
Do wykupienia pozosta∏o jeszcze 28, 9 ha.
W planie zagospodarowania wokó∏
zbiornika przyj´to zmian´ wielu funkcji niektórych terenów. Po wschodniej stronie
zbiornika za∏o˝ono tereny letniskowe, które
cz´Êciowo ju˝ zostajà zagospodarowywane.
Powsta∏o ju˝ wiele domków letniskowych o
zró˝nicowanej architekturze. Nale˝y jednak
staraç si´, aby ich „fizjonomia“ komponowa∏a si´ z otaczajàcym krajobrazem i nie
zeszpeci∏a go. Poniewa˝ zbiornik przyciàgnie
na pewno wielu wypoczywajàcych i turystów
uwzgl´dniono dla nich: miejsca parkowania
dla pojazdów (∏àcznie 335 miejsc postojowych), pla˝e oraz pochylni´ do wodowania ∏odzi (mini slip). Przewidziano równie˝
tereny dla us∏ug gastronomicznych, kultury i
sportu. Niezwykle wa˝nà sprawà b´dzie realizacja ca∏ej infrastruktury technicznej i
turystycznej. Sà to inwestycje bardzo kosztowne i trwajàce w czasie. Najwa˝niejsze z
nich to budowa dróg, kanalizacji i urzàdzeƒ
oczyszczajàcych Êcieki oraz zasilania energetycznego. Znaczne tereny przewidziano
do zalesienia. Zapewne ca∏y program reali-
zowaç si´ b´dzie prze d∏ugie lata. Nale˝y
jednak mieç nadziej´, ˝e w∏adze gminy
do∏o˝à wszelkich staraƒ, aby z ca∏à konsekwencjà wszystkie zamierzenia planistyczne
zrealizowaç a mieszkaƒcy, nie tylko gminy,
b´dà mogli tu godnie wypoczywaç.
7
Zbiornik „Próba“ w gm. Brzeênio - fot. Z. Kamiƒski.
Rewaloryzacja parku dworskiego w O˝arowie
Pawe∏ Gwa∏t Wieluƒ
Zespó∏ dworsko – parkowy w O˝arowie
jest jednym z typowych dla ziem Polski centralnej siedzib szlacheckich. O˝arów le˝àcy
12 km na po∏udnie od Wielunia, jest wsià o
rodowodzie Êredniowiecznym. Pierwsze
wzmianki w êród∏ach pisanych podajà jà jako
wieÊ ksià˝´cà w 1381 roku, natomiast jako
wieÊ szlachecka wyst´puje po raz pierwszy
1458 roku b´dàc w∏asnoÊcià Jana M´˝yka z
Dàbrowy. Ten Êredniowieczny rodowód wsi i
siedziby szlacheckiej zdaje si´ potwierdzaç
powierzchniowy materia∏ archeologiczny
zebrany z kopca, na którym stoi kamienica z
prze∏omu XIX i XX w.. Byç mo˝e jest to
kopiec, na którym sta∏ wczeÊniejszy od obecnego dwór, o jakim mamy wiadomoÊci z
inwentarza dóbr o˝arowskich z drugiej
po∏owy wieku XVII.
Obecny drewniany dwór czteroalkierzowy powsta∏ w 1757 roku i przypisywany
jest W∏adys∏awowi Bartochowskiemu herbu
Rola, ówczesnemu w∏aÊcicielowi O˝arowa,
PrzedmoÊcia oraz cz´Êci Skomlina i Toplina w
Wieluƒskiem.
Dwór ten jest jednym z ciekawszych
przyk∏adów szlacheckiego domu mieszkalnego z po∏owy wieku XVIII. O˝arowski dwór
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
swojà ciekawà architekturà interesowa∏
badaczy ju˝ na poczàtku wieku XX w czasie
poszukiwaƒ stylu narodowego. W roku 1915
na wielkiej wystawie „WieÊ i Miasteczko“,
podsumowujàcej przeprowadzone prace,
zaprezentowano jeden ze szkiców dworu
autorstwa Z. Kamiƒskiego. W roku 1939 wizerunek dworu pojawia si´ w Encyklopedii
Staropolskiej A. Brucknera. Po drugiej wojnie
Êwiatowej badacze architektury oraz kultury
kilkakrotnie zajmowali si´ dworem. Przedstawienia dworu pojawia∏y si´ w dzie∏ach
naukowych, ale i popularnych. Tym samym
dwór na sta∏e wszed∏ do historii budownictwa dworskiego i drewnianego z XVIII wieku.
Zainteresowanie naukowców dworem
nie powinno budziç zdziwienia, bo dwór jest
zaiste pi´kny, o wspania∏ych proporcjach i
Êwietnie wpisany w krajobraz. Jego wartoÊç
dodatkowo podnosi∏ fakt, ˝e do konserwacji
w latach 70-tych wieku XX jego elewacja
frontowa nie uleg∏a przebudowie. Po konserwacji równie˝ ca∏a bry∏a budynku jest
zgodna z planem dworu wybudowanym
przez W∏adys∏awa Bartochowskiego. Rozplanowanie wn´trz dworu i detale architektoniczne sà niezaprzeczalnym walorem o˝a-
rowskiego domu. Specyficzny uk∏ad pomieszczeƒ pozwala, przez analogie z innymi
dworami oraz obiektami pa∏acowymi, na
Êledzenie z∏o˝onych procesów krzy˝owania
si´ elementów sarmackich z zachodnioeuropejskimi oraz wp∏ywu architektury pa∏acowej na budownictwo dworskie. Niestety
brak dokumentów nie pozwala na przeanalizowanie drogi, która doprowadzi∏a W∏adys∏awa Bartochowskiego do uformowania
architektury dworu w O˝arowie.
Podobnie jak inne obiekty dworskie, tak
równie˝ dwór o˝arowski nie mo˝e byç rozpatrywany w oddzieleniu od parku czy ogrodu i nale˝y traktowaç go jako zespó∏ dworsko
-parkowy. Muzeum Wn´trz Dworskich w
O˝arowie, od 1996 roku jest u˝ytkownikiem
zabytkowego parku przy dworze. Powstanie
parku dworskiego datowane jest na pocz.
wieku XIX. i nale˝y je wiàzaç z osobà
Wojciecha Bartochowskiego. Zespó∏ dworsko-parkowy w O˝arowie jest typowym przyk∏adem gniazda szlacheckiego. W sk∏ad
parku, poza cz´Êcià krajobrazowà (przetrwa∏à do dnia dzisiejszego), wchodzi∏ sad i
warzywnik, które nie dotrwa∏y do czasów
obecnych, jednak ich Êlady dostrzegalne sà w
35
terenie oraz na dawnych planach.
Stajàc si´ u˝ytkownikiem parku, muzeum postawi∏o sobie za cel odtworzenie – w
miar´ mo˝liwoÊci – dawnego uk∏adu. Park
obecnie ma powierzchni´ bliskà 4 ha, z
czego oko∏o 30 arów zajmujà cztery stawy o
uk∏adzie paciorkowym, stanowiàce uk∏ad
wodny za∏o˝enia.
Park, po okresie ponad pi´çdziesi´ciu
lat u˝ytkowania niezgodnie z przeznaczeniem, wymaga∏ rewaloryzacji. Jak zawsze
przy tego typu przedsi´wzi´ciach, nale˝a∏o
rozpoczàç od prac projektowych. Ich ci´˝ar
poczàtkowo wzi´∏a na siebie firma p. Gra˝yny Ojrzyƒskiej z ¸odzi, a nast´pnie
OÊrodek Ochrony Zabytkowego Krajobrazu
w Warszawie, z którego ramienia zajmuje si´
nimi architekt krajobrazu Anna Marconi –
Betka.
WÊród prowadzonych prac w parku na
najwi´kszà uwag´ zas∏uguje zakoƒczona w
br. odbudowa stawów parkowych. Odtworzenie stawów, b´dàcych integralnà cz´Êcià
parku i tym samym restauracja uk∏adu wodnego, jest sprawà niezwykle wa˝nà z punktu
widzenia kompozycji ogrodowej, ale równie˝ uregulowania stosunków wodnych w
okolicy. Regulacja tych stosunków przyczyni
si´ do zachowania i ochrony roÊlinnoÊci
szuwarowo – bagiennej. Tym samym osiàgnie si´ popraw´ warunków bytowania licznie
reprezentowanej avifauny zarówno l´gowej
jak i przelotnej. Prace, o których mowa uda∏o
si´ zrealizowaç dzi´ki pomocy z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Ârodowiska i
Gospodarki Wodnej w ¸odzi.
Du˝ym osiàgni´ciem jest równie˝ przesuni´cie dawnej drewnianej bramy, która od
lat osiemdziesiàtych by∏a g∏ównym wjazdem
na teren muzeum. Po powi´kszeniu podjazdu o dawny plac Gminnej Spó∏dzielni (historycznie teren dziedziƒca dworskiego),
budynek bramy zosta∏ niejako w Êrodku podwórca. Po g∏´bokim namyÊle i licznych konsultacjach brama zosta∏a przesuni´ta na
wschodnià stron´ parku i w przysz∏oÊci ma
byç bramà wjazdowà na planowany parking
– przylegajàcy do terenu za∏o˝enia dworsko
– parkowego. Na odzyskanym terenie pobudowano, po Êladzie parkanu z pocz. XX
wieku nowe ogrodzenie oraz wytyczono i
obsadzono lipami nowà alej´, która nawiàzuje do historycznej alei widocznej na planie
majàtku o˝arowskiego z roku 1923. Wiosnà
2002 roku przeprowadzono te˝ pierwsze
powa˝ne nasadzenia drzewami i krzewami
ozdobnymi (∏àcznie wysadzono oko∏o 50
drzew oraz ponad 300 krzewów). Nasadzenia te majà g∏ównie charakter kurtynowy
i powinny z∏agodziç obecnoÊç kolizyjnych
obiektów w bezpoÊrednim sàsiedztwie
parku.
Przy rewaloryzacji cz´Êci wjazdowej
zmieniono równie˝, a w∏aÊciwie przywrócono dawny kszta∏t gazonu, który do tej pory
by∏ okràg∏y i po∏o˝ony niesymetrycznie
wzgl´dem dworu. Po rewaloryzacji jego
kszta∏t b´dzie eliptyczny zgodny z przekazem historycznym. Zmianie ulegnà
równie˝ rabaty kwiatowe na gazonie. Do tej
Fragment planu z 1923 r. na którym oparto projekt rewaloryzacji podjazdu.
36
pory by∏y to dwa kwietniki o kszta∏cie
zbli˝onym do pó∏ksi´˝yca. W ich miejsce
projektowana jest jedna rabata na osi dworu
o kszta∏cie wachlarzowym, obsadzona bukszpanem oraz roÊlinami jednorocznymi
charakterystycznymi dla parków dworskich
prze∏omu wieków XIX i XX.
Projekt rewaloryzacji przewiduje tak˝e
zmian´ nawierzchni na drogach podjazdu, tu
równie˝ nawiàzano do rozwiàzaƒ z poczàtku
wieku XX. Obecna nawierzchnia ziemna
zostanie zastàpiona brukiem z polnych
kamieni, natomiast alejki i dró˝ki spacerowe
w samym parku b´dà mia∏y nawierzchni´
˝wirowà.
Prace rewaloryzacyjne w parku nie
mogà pominàç drzewostanu. Park jak
napisaliÊmy powy˝ej zosta∏ za∏o˝ony na
prze∏omie wieku XVIII i XIX i jest widoczny
na planie sytuacyjnym wsi O˝arów z roku
1802. Z okresu za∏o˝enia oraz z XIX wieku,
zachowa∏o si´ kilkadziesiàt drzew – g∏ównie
na obwodzie parku. Drzewa te to 150 i 200
letnie egzemplarze d´bów, jesionów, lip i
wiàzów oraz sosen czarnych reprezentujàcych nieliczne gatunki drzew iglastych w
obiekcie. Starodrzew parkowy, jako jedna z
najcenniejszych sk∏adowych za∏o˝enia, poddawany zosta∏ w ostatnich latach zabiegom
piel´gnacyjnym, g∏ównie polegajàcym na
usuwaniu posuszu oraz wykonywanu wiàzaƒ
zabezpieczajàcych przed roz∏amaniem
konarów starych drzew.
Niestety, w trakcie prac rewaloryzacyjnych prowadzone sà równie˝ wycinki i karczowania, sà jednak niezb´dne. Wynikajà
one g∏ównie z powodu zaniedbaƒ i b∏´dnych
decyzji lat poprzednich tj. zbyt g´stych
nasadzeƒ w latach 50-tych, wprowadzeniu
obcych ekspansywnych gatunków – przede
wszystkim bzu czarnego. Jednak wszystkie sà
g∏´boko przemyÊlane, jak równie˝ zaakceptowane przez Wojewódzkiego Konserwatora
Zabytków.
Wa˝nym aspektem prac rewaloryzacyjnych sà te˝ efekty krajobrazowe i kulturowe. Park, któremu przywracamy charakter
parku krajobrazowego w stylu angielskim,
stanie si´ wa˝nym elementem wzbogacajàcym krajobraz i przyczyni si´ do jego ratowania oraz ochrony. Pod wzgl´dem kulturowym
park jest Êwietnym miejscem wypoczynku
cz∏owieka, a w po∏àczeniu z zabytkowym
dworem jest Êwiadectwem naszej troski i
dba∏oÊci o dziedzictwo kulturowe i narodowe.
Nale˝y nadmieniç te˝, ˝e prace realizowane w O˝arowie sà jednymi z nielicznych kompleksowo prowadzonych rewaloryzacji obiektów dworsko – parkowych w
woj. ∏ódzkim.
7
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Wszystko p∏ynie
Janusz Ziarnik Sieradz
Wszystko p∏ynie czyli „panta rhei“. To
stwierdzenie nazwane potem teorià wzgl´dnoÊci powsta∏o zapewne nad rzekà. Patrzàc
na wod´ Heraklit z Efezu myÊla∏, jak sàdz´, o
up∏ywie czasu.
Woda, bez której niemo˝liwe by∏oby
˝ycie na Ziemi, w poczàtkach naszej
paƒstwowoÊci mia∏a równie˝ magicznà moc.
Zmywa∏a grzech, oczyszcza∏a, przywraca∏a
zdrowie, urod´... Wa˝ne doroczne obrz´dy
w∏aÊnie z nià by∏y zwiàzane np. Marzann´
topiono w rzece, rzucano na nià wianki.
Jednak rola wody z biegiem czasu ulega∏a
ograniczeniu, woda powszednia∏a, by dziÊ
s∏u˝yç celom przemys∏owym i bytowym
cz∏owieka.
Warta, niegdyÊ i teraz wa˝na rzeka
Polski (najd∏u˝szy dop∏yw Odry, drugiej po
WiÊle rzeki kraju) przesz∏a podobnà drog´.
Do czasu rewolucji przemys∏owej, co w tym
wypadku nale˝a∏oby wiàzaç z rozwojem
¸odzi, Warta s∏u˝y∏a rolnikom. Jeszcze rolnicy poili w rzece krowy, a ju˝ letnicy zacz´li
nad nià rozk∏adaç koce i kosze z wiktua∏ami
(i jedni i drudzy rzadko mieli wspólne cele).
Wkrótce do Warty poprzez Ner sp∏ywaç
zaczà∏ brud fabryk i domów robotniczych.
Wpierw Êrodki chemiczne rozpuszczone w
wodzie nie czyni∏y wi´kszej szkody, ch∏on´∏y
je nadbrze˝ne ∏àki, drzewa i krzewy. Wkrótce
jednak (wkrótce w liczàcej kilka tysi´cy lat
historii rzeki mo˝e znaczyç i 50 lat) roÊlinnoÊç
i gleba nasiàkn´∏y nieczystoÊciami, nasyci∏y
si´. Co za tym idzie, wi´cej brudu z ¸odzi
sp∏ywa∏o do Warty. Warta, powy˝ej wpadajàcego doƒ Neru te˝ stopniowo traci∏a swà
czystoÊç. Wszak w jej zlewni le˝y Zduƒska
Wola, miasto w którym ju˝ w pierwszej
po∏owie XIX wieku pracowa∏y farbiarnie i
folusze. Wszystko to oraz rozbudowujàce si´
aglomeracje nie stanowi∏o jeszcze problemu.
W latach czterdziestych XX wieku
podd´biczanie kàpali si´ w Nerze i ∏apali w
nim ryby. Sieradzanie w latach siedemdziesiàtych, a nawet i póêniej che∏pili si´
pla˝à nad rzekà. Potem cz´sto wywieszano
nad Wartà czarnà flag´, co nie przeszkadza∏o
Êmia∏kom w kàpieli, ale powoli zacz´to
wierzyç w szkodliwoÊç brudnej wody.
Opustosza∏y nadbrze˝ne pla˝e w Sieradzu i
okolicy, straci∏y na znaczeniu wczasowiska w
Konopnicy, Rych∏ocicach i Burzeninie.
Nieco inaczej rzecz si´ mia∏a z
dop∏ywem Warty, Widawkà. Tu do czasu
powstania kopalni w Be∏chatowie jedynie
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Szczerców i pomniejsze miejscowoÊci mog∏y
zanieczyszczaç wod´. W Be∏chatowie po
1974 roku osiedli∏o si´ kilkadziesiàt tysi´cy
osób co przynios∏o znaczny zrzut Êcieków
komunalnych. Zespó∏ górniczo-energetyczny
pomno˝y∏ k∏opot o wypompowywanà z
wyrobisk s∏onà wod´ (podczas eksploatacji
pok∏adów w´gla kamiennego napotykano na
s∏upy soli).
Najlepiej spoÊród wi´kszych rzek
zlewni Warty prezentuje si´ woda Grabi.
Historia obesz∏a si´ z nià doÊç ∏askawie, a
osadnicy nie mieli zainteresowaƒ przemys∏o-
wych – wyjàtek stanowi ¸ask.
W latach dziewi´çdziesiàtych ubieg∏ego
wieku zacz´to drukowaç raporty o stanie
Êrodowiska. Najpierw (na interesujàcym nas
terenie) dotyczy∏y one województwa sieradzkiego, obecnie ∏ódzkiego. Mowa w nich
o zanieczyszczeniu powietrza, ha∏asie, odpadach i wodzie. Woda uj´ta jest jako woda
stojàca (zbiorniki sztuczne, naturalne), woda
podziemna (zasoby naszych studni) i woda
p∏ynàca czyli to o czym powy˝ej.
Niestety, wieÊci nie sà optymistyczne.
Ka˝da z trzech rzek (Warta, Widawka, Gra-
Starorzecze - fot. J. Ziarnik.
Grabia - fot. J. Ziarnik.
37
bia) niesie wody pozaklasowe. I tu konieczne
jest wyjaÊnienie. Wed∏ug polskich norm sà
trzy klasy czystoÊci wód: pierwsza (najlepsza
woda), druga i trzecia. W tym mieszczà si´
wody, które mo˝na u˝ywaç w przemyÊle i
woda do picia. Sà te˝ wody niespe∏niajàce
wymogów tych trzech klas, nazwane pozaklasowymi. Spróbujmy przyjrzeç si´ pod tym
kàtem ka˝dej z tych trzech rzek zaczynajàc
od najmniejszej, Grabi.
Grabia jedynie w Êrodkowym swoim
biegu ma wod´ odpowiadajàcà trzeciej
klasie, jest to, o dziwo, w okolicach ¸asku.
Poza tym badania w czterech punktach
pomiarowych stwierdzajà znaczne zanieczyszczenie wody. Jakie to zanieczyszczenia ?
G∏ównie chodzi o bakterie fekalne pochodzenia zwierz´cego bàdê ludzkiego oznaczane tak zwanym mianem Coli. Innymi
s∏owy sà to na przyk∏ad odchody zwierz´ce,
które dostajà si´ do wody ze sk∏adów obornika.
W dorzeczu Grabi funkcjonujà oczyszczalnie, poczàwszy od du˝ych jak ta w
¸asku przerabiajàca prawie 6 tysi´cy matrów
szeÊciennych na dob´, po ma∏e z kilkudziesi´cioma metrami na dob´ (Dobroƒ).
Grabià stara si´ opiekowaç stowarzyszenie
„Ekologiczne Gminy Dorzecza Grabi". Stawia
ono sobie za cel ochron´ i kszta∏towanie
Widawka - fot. J. Ziarnik.ik
38
naturalnego Êrodowiska rzeki. Szczegó∏y
porozumienia gmin (D∏utów, Dobroƒ, ¸ask...)
mówià o zalesianiu, wyszukiwaniu i neutralizowaniu trucicieli wody i rozsàdnym gospodarowaniu zasobami natury. Generalny postulat jaki pojawi∏ si´ na spotkaniach stowarzyszenia streÊciç by mo˝na s∏owami-rzeka
musi mieç gospodarza. Na tych˝e spotkaniach reprezentanci poszczególnych samorzàdów koordynowali dzia∏ania dotyczàce
odpadów, Êcieków oraz gospodarki leÊnej.
W prawie stukilometrowej Widawce
równie˝ w wi´kszoÊci p∏ynie woda pozaklasowa. Najlepiej jest na poczàtku jej biegu w
powiecie radomszczaƒskim. W okolicach
Szczercowa rzeka zyskuje trzecià klas´ czystoÊci, traci jà w dalszym biegu skutkiem zatrucia bakteriami (miano Coli) i azotynami.
Te same bakterie deprecjonujà wod´
Warty. Warta tylko na odcinku ok. 25 km
(1/10 rzeki w województwie ∏ódzkim)
prowadzi wod´ trzeciej klasy, pozosta∏a nie
mieÊci si´ w normach. Warcie szkodzi przede
wszystkim Ner.
Z badaƒ prowadzonych na poczàtku lat
dziewi´çdziesiàtych wynika, ˝e w cieczy
p∏ynàcej rzekà by∏o tylko 10% wody (!) reszta
to Êcieki. Chrom, miedê, cynk i rt´ç, metale
ci´˝kie wybitnie szkodliwe dla cz∏owieka
kilkudziesi´ciokrotnie przekracza∏y dopusz-
czalne normy. Zmieni∏o nieco spraw´ uruchomienie na Lublinku Grupowej Oczyszczalni Âcieków majàcej docelowo przerabiaç
900 tys. metrów szeÊciennych na dob´.
Pod∏àczono do niej dwa lata temu kolektor
prowadzàcy Êcieki z Pabianicidzie wi´c ku
lepszemu.
Jest jeszcze jeden istotny element
ochrony wód Warty i ca∏ego jej dorzecza.
Pod koniec lat dziewi´çdziesiàtych Sejm RP
zaaprobowa∏ program „Odra 2006“, który
ma wspomóc i zintegrowaç gospodark´ wodnà rzeki i jej dop∏ywów. Cz´Êcià sk∏adowà
programu jest „Program Regionalny Warta“, a
jego cel to „ochrona rzeki i doliny Warty oraz
ograniczenie dop∏ywu ∏adunku zanieczyszczeƒ wprowadzanych do rzeki Odry i Ba∏tyku“ Program ten stanowi cz´Êç Strategii
Rozwoju Województwa ¸ódzkiego. Najwa˝niejsze zadania z którymi program winien si´
uporaç to: zanieczyszczenia wód powierzchniowych, podziemnych, gleb i powietrza,
ponadto zagro˝enie powodzià i degradacja
krajobrazu.
Tego typu dzia∏ania, wobec tych, którzy
chcà pozyskaç Êrodki finansowe z jej kasy
wymusza Unia Europejska. Obecnie trwajà
procedury konsultujàce za∏o˝enia programu
z samorzàdami obj´tymi jego dzia∏aniem.
Przytoczone informacje o stanie wód w
rzekach zlewni Warty mogà sugerowaç, ˝e
wsz´dzie (z ma∏ymi wyjàtkami) jest ona
zatruta. Oznaczaç to by mia∏o brak ˝ycia biologicznego w rzekach i ich otoczeniu – tak
nie jest. Nad brzegami Warty czy Widawki
rosnà drzewa i trawa, w miejscu gdzie
Widawka wpada do Warty znajduje si´ park
krajobrazowy mi´dzyrzecza z bogatà florà i
faunà. W rzekach (wy∏àczywszy w wi´kszej
cz´Êci swego biegu zatruty Ner) istnieje ˝ycie
biologiczne, o czym Êwiadczà chocia˝by
rybacy „moczàcy kije“ nawet w Warcie ko∏o
Sieradza. Ba, poni˝ej zbiornika „Jeziorsko“ w
Ksi´˝ych M∏ynach na Warcie mo˝na si´
kàpaç (podobnie w dwóch miejscach na
Jeziorsku). Z kàpielà nie ma problemu w
Grabi, a nawet w cz´Êci Widawki. Mimo to
czasem trafiajà do dermatologa pacjenci z
wypryskami na skórze niewiadomego
pochodzenia. Na ∏àkach nad Nerem te˝ si´
pasà krowy jedzàc traw´ zasilanà Êciekami z
¸odzi. Tyle, ˝e najcz´Êciej sà to krowy tam
urodzone, przyzwyczajone do takiej paszy.
Krowy przywo˝one spoza tego regionu nie
zawsze chcia∏y jeÊç traw´ znad Neru.
My, ludzie tak˝e si´ przystosowujemy,
nie widaç abyÊmy chorowali, zmiany, które
nast´pujà sà powolne. Jednak nawet teraz
wystarczy skonstatowaç narastajàcà iloÊç
alergii i liczb´ alergików. Lepiej wi´c niech
woda b´dzie czysta.
7
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Z biegiem Warty
Regionalny konkurs ekologiczny rozstrzygni´ty.
Jan Krzysztof Szcz´sny Sieradz
Jak co roku 5 czerwca jest obchodzony
Mi´dzynarodowy Dzieƒ Ochrony Ârodowiska, kiedy to organizacje ekologiczne oraz
stowarzyszenia mi∏oÊników przyrody na
ca∏ym Êwiecie pragnà zwróciç uwag´ ludzi na
problemy naszej planety. Tak˝e Powiatowy
OÊrodek Kultury w Sieradzu chcàc do∏àczyç
do akcji pog∏´biania samoÊwiadomoÊci podstawowych zagro˝eƒ Êrodowiska, w którym
˝yjemy, og∏osi∏ regionalny konkurs ekologiczny
pn. „Z biegiem Warty“ o charakterze krajoznawczym i edukacyjnym. Swoim zasi´giem
objà∏ on powiaty: paj´czaƒski, podd´bicki,
sieradzki, wieluƒski, wieruszowski i zduƒskowolski. Wychodzàc naprzeciw oczekiwaniom
spo∏ecznym zwiàzanym z niedostatecznym
stanem wiedzy o potencjale mo˝liwoÊci i
zagro˝eƒ dotyczàcych cz∏owieka w dolinie
Warty – zaproszono do udzia∏u w konkursie
nie tylko dzieci i m∏odzie˝, ale tak˝e osoby,
którym bliskie sà problemy zagro˝eƒ ekologicznych.Podstawowymi celami konkursu, nad
którym patronat objàli: Starosta Sieradzki i
Wojewódzki Fundusz Ochrony Ârodowiska
i Gospodarki Wodnej w ¸odzi, by∏y: podnoszenie ÊwiadomoÊci lokalnych zagro˝eƒ
ekologicznych powsta∏ych wskutek dzia∏alnoÊci cz∏owieka, popularyzacja historycznych, kulturowych i krojoznawczych
walorów we wspomnianych powiatach,
rozbudzenie aktywnoÊci kulturalnej oraz promocja ciekawych form sp´dzania wolnego
czasu.
Konkurs „Z biegiem Warty“, nad
którym patronat medialny obj´∏y redakcje:
„Dziennika ¸ódzkiego – WiadomoÊci
Dnia", tygodnika regionu „Echo“ i rozg∏oÊni „Nasze Radio“, obejmowa∏ nast´pujàce
kategorie tematyczne:
- rzeka Warta i pi´kno krajobrazu nadwarciaƒskiego (Êwiat roÊlin i zwierzàt, woda i
powietrze),
- rzeka Warta i post´pujàca degradacja jej
naturalnego Êrodowiska,
- mieszkaƒcy skupieni nad rzekà Wartà
(ich ˝ycie, praca, zwyczaje, problemy i
radoÊci, wi´zy rodzinne i spo∏eczne),
- zabytki przyrody i architektury wraz z
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
miejscami pami´ci narodowej w dolinie
Warty,
- walory turystyczne i rekreacyjne rzeki
Warty oraz naturalny tryb ˝ycia i zdrowie
mieszkaƒców terenów nadwarciaƒskich.
Konkurs przeprowadzono w dziedzinie:
plastyki (malarstwo, rzeêba, rysunek, grafika,
karykatura), literatury (esej, wiersz, poemat
dygresyjny, fraszka), fotografii (czarno-bia∏a,
kolorowa), piosenki. Konkurs przeznaczony
by∏ dla dzieci i m∏odzie˝y oraz doros∏ych
mieszkaƒców doliny Warty w nast´pujàcych
grupach wiekowych: 7 – lat, 10 – 12 lat, 13
– 15 lat, 16 – 20 lat i powy˝ej 20 lat.
Jury Konkursu Ekologicznego „Z biegiem Warty“ – Sieradz `2002 w sk∏adzie: Zenon Koby∏t – przewodniczàcy, Jan Krzysztof
Szcz´sny i Wojciech Nogala (cz∏onkowie) na
posiedzeniu w dniu 30 wrzeÊnia 2002 r. po
zapoznaniu si´ z pracami konkursowymi w
iloÊci 121 sztuk, postanowi∏a przyznaç
nast´pujàce nagrody i wyró˝nienia:
w dziedzinie fotografii:
nagrody:
- Mateusz Nowak – Szko∏a Podstawowa
Nr 7 w Sieradzu,
- ¸ukasz Kobryƒ – Szko∏a Podstawowa
Nr 7 w Sieradzu
- Aleksandra Woêniak – Szko∏a
Podstawowa Nr 7 w Sieradzu
- Witold Ry˝ewski – Szko∏a
Podstawowa Nr 7 w Sieradzu
- Maria Mostowa – Gimnazjum Nr 3 w
Wieluniu
wyró˝nienia:
- Artur Maciƒski – M∏odzie˝owy Dom
Kultury w Wieluniu
- Bartek Wilk – M∏odzie˝owy Dom
Kultury w Wieluniu
- B∏a˝ej Antkowiak – M∏odzie˝owy
Dom Kultury w Wieluniu
- Darek Patyk – M∏odzie˝owy Dom
Kultury w Wieluniu
- Joanna Strza∏a – Gimnazjum Nr 3 w
Wieluniu
- Paulina Chajdas – Gimnazjum w
Uniejowie
- Honorata Bugaj – Gimnazjum w
Uniejowie
- Daria Owczarek – Gimnazjum w
Uniejowie
w dziedzinie plastyki:
kategoria wiekowa 4 – 6 lat
nagrody:
- Nadhavi Oleksik – MDK w Sieradzu
- Daniel Zakrzewski – MDK w
Sieradzu
- Kacper Musielak – MDK w Sieradzu
- Ola Kulak – MDK w Sieradzu
- Mateusz WÊniewski – MDK w
Sieradzu
- Kasia Ward´ga – MDK w Sieradzu
kategoria wiekowa 7 – 9 lat
nagrody:
- Karolina Zàbek – Szko∏a Podstawowa
Nr 1 w Sieradzu
- Marcelina Grzelak – MDK w Sieradzu
- Ma∏gorzta Wróbel – MDK w Sieradzu
- Sylwia Graczyk – Gminny OÊrodek
Kultury w S´dziejowicach
- Zuzanna Graczyk – Niepubliczna
Szko∏a Podstawowa „Edukacja
Niezale˝na“ w Sieradzu
wyró˝nienia:
- Tomasz K´pa – MDK w Sieradzu
- Maciej Angerman – Szko∏a
Podstawowa nr 10 w Sieradzu
- Monika Sztama – Spó∏dzielczy Dom
Kultury w Sieradzu
kategoria wiekowa 10 – 12 lat
nagrody:
- Tomasz Pilarski – MDK w Wieluniu
- Ola Piktus – MDK w Wieluniu
- Klaudia Rogala
– Szko∏a Podstawowa Nr 1 w Wieluniu
- Maja Pest – Niepubliczna Szko∏a
Podstawowa „Edukacja Niezale˝na“ w
Sieradzu
- Monika Michalska – Niepubliczna
Szko∏a Podstawowa „Edukacja
Niezale˝na“ w Sieradzu
wyró˝nienia:
- Jakub Ratajczyk – Spó∏dzielczy Dom
Kultury w Sieradzu
- Beata Marciniak – Szko∏a
Podstawowa Nr 1 w Wieluniu
39
Licznie przybyli uczestnicy konkursu - fot J. K. Szcz´sny.
Nagrody wr´cza∏ Ryszard Ksià˝czyk z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Ârodowiska
i Gospodarki Wodnej w ¸odzi - fot J. K. Szcz´sny.
Nagrodzone prace - fot. J. K. Szcz´sny.
40
- Szymon Widziƒski – Szko∏a
Podstawowa Nr 1 w Wieluniu
- Ola Jachowicz – MDK w Wieluniu
- Natalia Wachowska – Szko∏a
Podstawowa nr 5 w Wieluniu
- Izabela Malinowska – Gminny
OÊrodek Kultury w S´dziejowicach
kategoria wiekowa 13 – 15 lat
nagrody:
- Angelika Dàbrowska – Szko∏a
Podstawowa Nr 5 w Wieluniu
- Aleksandra Jachowicz – Szko∏a
Podstawowa Nr 5 w Wieluniu
- Anna Pertkiewicz – Gimnazjum Nr 2
w Wieluniu
- Aleksandra Kucharek – Gimnazjum
Nr 2 w Wieluniu
- ˚aneta LeÊniak – Gimnazjum Nr 2 w
Wieluniu
wyró˝nienia:
- Monika Tomczyk – Gimnazjum w
Uniejowie
- Agata Buliƒska – Gimnazjum Nr 3 w
Wieluniu
- Monika Nowak – Publiczne
Gimnazjum im. J. Kochanowskiego w
Mierzycach
- Aleksandra Kucharek – Gimnazjum
Nr 2 w Wieluniu
- Paulina Marczak – Gimnazjum
Niepubliczne w Sieradzu
- Adam Bia∏as – Gimnazjum
Niepubliczne w Sieradzu
Nagroda specjalna za wykonanie
„Zielnika“ dla Dominika D´bskiego ze
Szko∏y Podstawowej Nr 10 w Sieradzu.
w dziedzinie poezji:
nagrody:
Magdalena CieÊla – Publiczne
Gimnazjum im. J. Kochanowskiego w
Mierzycach
- Monika Nowak – Publiczne
Gimnazjum im. J. Kochanowskiego w
Mierzycach
Konkurs podsumowano wr´czeniem nagród laureatom podczas regionalnej imprezy fina∏owej w dniu 11
paêdziernika 2002 r. w sali dyskotekowej Powiatowego OÊrodka Kultury w
Sieradzu. Imprezie towarzyszy∏y: ekspozycja nagrodzonych prac, wyst´py
artystyczne w wykonaniu solistek z
POK-u, zespo∏u wokalnego z Siemkowic oraz dzia∏ania plastycznoteatralne „Marzenia ptaków“.
7
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Z historii i wspó∏czesnoÊci
Wielunia
Jan Ksià˝ek Wieluƒ
Wieluƒ nale˝y do grupy starszych miast
w Polsce Êrodkowej. Jak prawie ka˝de miasto
legitymujàce si´ Êredniowiecznà metrykà,
posiada legend´ zwiàzanà z jego za∏o˝eniem. Siedemnastowieczne przekazy pisane
podajà rok 1217 jako dat´ powstania
Wielunia opartà na legendzie o jeleniu,
upolowanym przez ksi´cia kaliskiego W∏adys∏awa Odonica. W miejscu cudownego
objawienia si´ Baranka Bo˝ego, ksià˝´ mia∏
wybudowaç drewniany klasztor i osadziç w
nim eremitów (pustelników).
Faktyczne osadnictwo w niektórych
punktach dzisiejszego miasta ma znacznie
odleglejsze Êlady. Âwiadczà o tym znaleziska
archeologiczne, którymi sà fragmenty
naczyƒ, si´gajàce VIII-IX wieku p.n.e.
Jednak dopiero wiek XIII stanowi podwalin´ bogatego w interesujàcà przesz∏oÊç
miasta. Z 1262 r. pochodzi najstarsza
wzmianka o Wieluniu. èród∏a pisane podajà
pod tym rokiem ∏aciƒskà nazw´ Velun, etymologia której wywodzi si´ od pras∏owiaƒskiego s∏owa vel – oznaczajàcego teren
mokry i wilgotny. Takie po∏o˝enie okaza∏o si´
jednak atrakcyjne do zamieszkiwania i
niebawem Wieluƒ zdystansowa∏ pobliskà
Rud´, która by∏a pierwotnym centrum
w∏adzy zarówno Êwieckiej, jak i koÊcielnej.
Jan D∏ugosz znany kronikarz, zwiàzany z
sàsiednim Niedzielskiem, uzasadni∏ przeniesienie miasta korzystniejszym po∏o˝eniem
Wielunia „(...) w okolic´ pi´kniejszà, na
p∏aszczyzn´ pochy∏à i ˝yznà, gdy Ruda stojàca na wzgórzystym miejscu, mia∏a grunt
nieu˝yty i bezwodny".
W 1281 r. ksià˝´ Êlàski Henryk IV
Probus przeniós∏ z Rudy do Wielunia siedzib´ kasztelanii i w roku tym odnotowany by∏
w dokumentach pierwszy kasztelan wieluƒski Szymon Galicus. Natomiast w dokumencie z 1283 r. wydanym przez Przemys∏a II,
tym razem ksi´cia wielkopolskiego, Wieluƒ
wymieniony jest w liczbie miast, które majà
wzorowaç swoje prawa na Kaliszu. Mo˝na
wi´c przypuszczaç, i˝ prawa miejskie Wieluƒ
uzyska∏ pomi´dzy rokiem 1281 a 1283. Rok
1283 uwa˝any jest za dat´ nadania
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Wieluniowi praw miejskich.
Niebawem Wieluƒ sta∏ si´ miastem
obronnym. Wynika∏o to z jego strategicznego
po∏o˝enia na po∏udniowo-zachodnich rubie˝ach Polski. W okresie panowania króla
Kazimierza Wielkiego wybudowano murowany zamek (na miejscu drewnianej fortalicji) oraz w II po∏owie XIV w. miasto opasano
murem obronnym i fosà. W tym czasie ostatecznie ukszta∏towa∏ si´ równie˝ uk∏ad
przestrzenny miasta oparty na planie wrzeciona. Kazimierz Wielki przyczyni∏ si´
równie˝ do wybudowania w 1335 r. murowanego koÊcio∏a pw. Bo˝ego Cia∏a oraz
sprowadzenia do Wielunia oo. augustianów i
osadzenia ich w klasztorze przy wspomnianym koÊciele.
Szybki rozwój Wielunia by∏ mo˝liwy
dzi´ki przebiegajàcym przez miasto wa˝nym
szlakom handlowym oraz licznym przywilejom nadawanym przez kolejnych w∏adców.
O wa˝noÊci miasta niech Êwiadczy równie˝
fakt, i˝ przed 1376 r. arcybiskup gnieênieƒski
Jaros∏aw Bogoria Skotnicki wzniós∏ w
Wieluniu dwór (pa∏ac) arcybiskupi.
Po Êmierci Kazimierza Wielkiego
Wieluƒ podobnie jak ca∏a ziemia wieluƒska
dosta∏ si´ w lenno ksi´cia opolskiego W∏adys∏awa i znalaz∏ si´ poza Polskà. W∏adys∏aw
Opolczyk powo∏a∏ nowe ksi´stwo, stolicà
którego sta∏ si´ Wieluƒ. W owym czasie bito
w Wieluniu srebrne denary, na awersie
których znajdowa∏ si´ orze∏ i napis: DVCIS
LADISLAI (ksià˝´ W∏adys∏aw), a na rewersie
baszta – herb miasta i legenda otokowa:
MONETA WELVNES. Przed 1380 r. dzi´ki
fundacji W∏adys∏awa Opolczyka wzniesiono
poza murami obronnymi koÊció∏ szpitalny,
który nast´pnie ksià˝´ ten przekaza∏ w 1388
r. oo. paulinom.
Z faktem od∏àczenia ziemi wieluƒskiej
od Korony nie mog∏a pogodziç si´ szlachta
polska. Jadwiga i Jagie∏∏o zanim zasiedli na
tronie polskim musieli przyrzec, i˝ przy∏àczà
ziemi´ wieluƒskà do Korony. W∏adys∏aw
Jagie∏∏o zbrojnie odzyska∏ Wieluƒ w 1391 r.
W okresie jego panowania nastàpi∏ dalszy
rozwój miasta. Król potwierdzi∏ dotychcza-
sowe przywileje, a nawet nadawa∏ nast´pne,
np. przywilej zezwalajàcy na sprowadzanie
bez op∏at celnych soli z ˝up do miasta lub
przywilej dla kupców wieluƒskich na wolny
sk∏ad towarów w Lublinie. Rozwin´∏o si´
równie˝ rzemios∏o, a w 1402 r. odnotowane
by∏y ju˝ cechy kowali, krawców, piekarzy,
rzeêników, sukienników.
Jagie∏∏o wielokrotnie przebywa∏ w
wieluƒskim zamku, m.in. w 1422 r. spotka∏
si´ tutaj z arcybiskupem gnieênieƒskim
Miko∏ajem Tràbà i legatem papieskim oraz
dwa lata póêniej, kiedy wyda∏ w Wieluniu
edykt skierowany przeciwko husytom i ich
zwolennikom.
W XV i XVI w. na zamku goÊci∏y wa˝ne osobistoÊci: wspomniany król W∏adys∏aw Jagie∏∏o, król Kazimierz Jagielloƒczyk, królowa
Bona Sforza, królowa w´gierska Izabela
Jagiellonka, królowa Katarzyna Austriacka,
pretendent do korony polskiej Maksymilian
Habsburg. Przy tej ostatniej osobie nieco si´
zatrzymajmy, gdy˝ warto wspomnieç, i˝
Maksymilian przebywa∏ na zamku w podwójnej roli. W 1588 r., po krótkotrwa∏ym
obl´˝eniu miasta, wkroczy∏ do Wielunia jako
zwyci´zca. Jednak niebawem arcyksià˝´ austriacki pokonany pod Byczynà znalaz∏ si´
powtórnie na zamku wieluƒskim, lecz tym
razem w charakterze wi´ênia.
Przy koÊciele parafialnym pw. Êw.
Micha∏a Archanio∏a (od 1420 r. kolegiacie
przeniesionej z Rudy) istnia∏a szko∏a parafialna, która musia∏a w owym czasie reprezentowaç wysoki poziom nauki, gdy˝ du˝a liczba dzieci wieluƒskich mieszczan kszta∏ci∏a si´
w Akademii Krakowskiej. Niektórzy z nich
uzyskiwali wysokie godnoÊci i cieszyli si´
zas∏u˝onà s∏awà. SpoÊród nich wymieƒmy
Jana Czelp´ powo∏anego w 1430 r. na rektora Akademii Krakowskiej, Micha∏a z Wielunia, badacza przyrody, geografa i filozofa
podró˝ujàcego do Ziemi Âwi´tej, czy Jana
D∏ugosza wybitnego dziejopisarza, który
zamieszkiwa∏ przez pewien czas w podwieluƒskim Niedzielsku i ucz´szcza∏ do
szko∏y kolegiackiej. Z Wielunia pochodzi
Hieronim Polyconius Spiczyƒski jeden z pier-
41
Renesansowy nagrobek Andrzeja Radoszewskiego z koÊcio∏a pokolegiackiego
(zniszczony w 1940 r.) - zdj´cie ze zbiorów Muzeum Ziemi Wieluƒskiej.
wszych piszàcych po polsku i pierwszy, który
wyda∏ drukiem (1522 r.) polskie t∏umaczenie
cz´Êci Pisma Âwi´tego pt. Ecclesiastes. Ksi´gi
Salomonowe, które polskim wyk∏adem kaznodziejskie mianujemy.
Wiek XVI stanowi „z∏oty okres“ w dziejach Wielunia, zaliczanego wówczas do
naj∏adniejszych miast w Polsce. Miasto otrzyma∏o kolejne przywileje, m.in. na urzàdzenie
wodociàgów miejskich, sàdzenia spraw
kryminalnych i egzekucji. Najprawdopodobniej w tym czasie sprowadzono do
Wielunia srebrny relikwiarz zwany Madonnà
Wieluƒskà, który wykonany by∏ w 1510 r.
przez wroc∏awskiego z∏otnika. To niezwykle
cenne dzie∏o sztuki by∏o przetrzymywane
przez Niemców w czasie okupacji w wieluƒskim banku. Zagin´∏o jednak w nieznanych okolicznoÊciach w styczniu 1945 r.
(w zbiorach Muzeum Ziemi Wieluƒskiej
znajduje si´ wykonana kilka lat temu kopia
relikwiarza). Godzi si´ równie˝ wspomnieç o
teatrze amatorskim, którym kierowali
baka∏arze szko∏y kolegiackiej Dalizio Lukas i
Aleksy z Wolborza. Sà oni jednymi z pierwszych w Polsce znanymi z imienia i
nazwiska re˝yserami sztuk teatralnych.
42
W okresie panowania Zygmunta III
Wazy Wieluƒ uzyska∏ kolejne przywileje,
które przyczynia∏y si´ do dalszego rozwoju
miasta. Powstawa∏y tak˝e nowe budowle:
koÊció∏ i klasztor sióstr bernardynek (16121615) fundacji Anny Koniecpolskiej (matki
Stanis∏awa, hetmana wielkiego koronnego)
oraz koÊció∏ i klasztor (1629-1634) oo. franciszkanów-reformatów.
W 1631 r. Wieluƒ ucierpia∏ wskutek
po˝aru i epidemii, a najazd szwedzki zwany
potopem przyniós∏ kolejne po˝ary i powa˝ne
zniszczenia fortyfikacji obronnych, w tym
równie˝ zamku oraz innych budowli. Dla
Wielunia rozpoczà∏ si´ okres stagnacji,
spot´gowanej skutkami wojny pó∏nocnej na
poczàtku XVIII w., epidemià dziesiàtkujàcà
ludnoÊç miasta oraz kl´skà g∏odu.
Sytuacja uleg∏a pewnej poprawie w po∏owie
XVIII w., kiedy to wybudowano m.in. nowy,
murowany budynek kolegium pijarskiego i
koÊció∏ pw. Êw. Józefa.
Niezwykle tragiczny dla Wielunia by∏
po˝ar, który mia∏ miejsce w 1791 r. Sp∏on´∏o
wówczas prawie ca∏e miasto wraz z
zamkiem. Wieluƒ liczy∏ wówczas oko∏o 1000
mieszkaƒców.
W wyniku II rozbioru Polski Wieluƒ
wraz z ca∏à ziemià wieluƒskà znalaz∏ si´ w
granicach tzw. Prus Po∏udniowych. W latach
1807-1815 wchodzi∏ w sk∏ad Ksi´stwa
Warszawskiego, a na mocy uchwa∏ kongresu
wiedeƒskiego przypad∏ zaborcy rosyjskiemu.
W XIX w. na terenie Królestwa Polskiego
zaczà∏ rozwijaç si´ przemys∏ w∏ókienniczy.
Tak˝e w Wieluniu w I po∏owie XIX w. powsta∏y manufaktury. Na cz´Êciowo zachowanych murach wypalonego zamku wybudowano „dom fabryczny“, w którym przemys∏owiec Jan Karnecki produkowa∏ sukno.
Niestety z czasem budynek ten równie˝ uleg∏
po˝arowi. Ostatecznie odkupi∏ go komisarz
obwodu wieluƒskiego, Fryderyk August
Goleƒski i po kilku latach w 1843 r.
zakoƒczy∏ odbudow´ zamku nadajàc mu
charakter klasycystycznego pa∏acu.
Równie˝ belgijski przemys∏owiec Karol
Neuville za∏o˝y∏ w Wieluniu manufaktur´
w∏ókienniczà, wykorzystujàc do tego celu
opuszczony budynek poklasztorny sióstr
bernardynek. Przedsi´biorstwo funkcjonowa∏o w latach 1824-1844 i zatrudnia∏o w
najlepszym okresie 250 robotników.
Mimo wielu k∏opotów, a w szczególnoÊci z powodu braku odpowiednich kapita∏ów i komunikacji z wi´kszymi oÊrodkami
miejskimi, Wieluƒ podnosi∏ swojà rang´.
Âwiadczyç o tym mogà inwestycje budowlane oraz dzia∏alnoÊç ró˝nych towarzystw
m.in. Wieluƒskiego Towarzystwa Wzajemnego Kredytu i Wieluƒskiego Towarzystwa
Muzycznego „Lutnia".
Na poczàtku XIX w. zachowane by∏y
jeszcze w du˝ej cz´Êci Êredniowieczne mury
obronne. Fragment obwarowaƒ – Bram´
Krakowskà – wykorzystano w ciekawy sposób. Po dobudowaniu do niej w 1842 r.
pi´trowego ratusza powsta∏a oryginalna
forma architektoniczna. Ten reprezentacyjny
obiekt do dnia dzisiejszego stanowi siedzib´
w∏adz miasta. W 1840 r. oddano do u˝ytku
okaza∏y, i jak na owe czasy funkcjonalny szpital powiatowy pw. Wszystkich Âwi´tych. W
tym samym czasie przybywajàcy coraz
liczniej do Wielunia ˚ydzi wybudowali synagog´. Z kolei w latach 1900-1902 na terenie
ogrodu spacerowego prawos∏awni wznieÊli
nowy budynek cerkwi. By∏a to cerkiew tzw.
pu∏kowa pw. PrzenajÊwi´tszej Bogarodzicy
Maryi (obecnie Wieluƒski Dom Kultury),
którà opiekowa∏ si´ stacjonujàcy w Wieluniu
5 Doƒski Pu∏k Kozaków.
W latach 1863-1864 Wieluƒ by∏ Êwiadkiem kilkunastu egzekucji dokonanych na
uczestnikach powstania styczniowego. Na
miejscu mogi∏y straconych bohaterów powstania (obecnie teren Lasku Miejskiego)
ods∏oni´to w 1934 r. okaza∏y pomnik.
W XIX w. Wieluƒ sta∏ si´ miastem
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
wielowyznaniowym. W 1859 r. liczy∏ 3951
mieszkaƒców, z czego 3075 to katolicy
obrzàdku rzymskiego, 670 wyznawcy religii
moj˝eszowej, 200 ewangelicy, 6 prawos∏awni. Natomiast w 1892 r. miasto zamieszkiwa∏o ju˝ 5795 osób, w tym 2502 ˚ydów,
159 ewangelików i 45 prawos∏awnych
(stacjonujàcy w Wieluniu ˝o∏nierze rosyjscy
nie byli w spisach uwzgl´dniani).
W 1914 r. Wieluƒ zaj´∏y wojska
niemieckie. Kilka miesi´cy póêniej skutecznà
dzia∏alnoÊç werbunkowà wÊród wieluƒskiej
m∏odzie˝y prowadzi∏ emisariusz legionowy
Stefan Starzyƒski, póêniejszy prezydent
Warszawy. Powsta∏a równie˝ Polska
Organizacja Wojskowa, której cz∏onkowie w
listopadzie 1918 r. rozbrajali przebywajàcych
w Wie-luniu niemieckich ˝o∏nierzy. W 1916
r. wybudowano w Wieluniu elektrowni´
miej-skà oraz przeprowadzono kolejk´
wàskotorowà ∏àczàcà Wieluƒ z Praszkà, która
funkcjonowa∏a do 1987 r.
W czasie niespokojnych lat 1919-1921
wielunianie licznie brali udzia∏ w wojnie bolszewickiej oraz wspierali powstania Êlàskie.
Ju˝ od 1919 r. dzia∏a∏ tutaj Powiatowy
Komitet Pomocy dla Górnego Âlàska. W
wieluƒskim szpitalu leczono chorych i rannych powstaƒców Êlàskich oraz ˝o∏nierzy
Wojska Polskiego. Zmar∏ych pochowano na
wieluƒskim cmentarzu, a w 1924 r. ufundowano dla nich pomnik.
W okresie II Rzeczypospolitej Wieluƒ
wszed∏ w sk∏ad nowo utworzonego województwa ∏ódzkiego.
W 1926 r. miasto uzyska∏o d∏ugo
oczekiwane po∏àczenie kolejowe ze Âlàskiem oraz Wielkopolskà. Tak˝e od tego roku
rozpocz´∏o dzia∏alnoÊç Muzeum Ziemi
Wieluƒskiej powo∏ane przez stowarzyszenie
Polska Macierz Szkolna (bogate zbiory
muzealne wywiezione przez Niemców w
czasie okupacji nigdy do Wielunia nie
powróci∏y). Na prze∏omie lat 20. i 30. wybudowano stadion sportowy, który po modernizacjach s∏u˝y Wieluƒskiemu Klubowi
Sportowemu do dnia dzisiejszego.
Rozwój miasta przerwany by∏ wraz z
wybuchem II wojny Êwiatowej. Wieluƒ –
miasto bezbronne, le˝àce 20 km od granicy
z Rzeszà Niemieckà, sta∏ si´ pierwszà ofiarà
tej okrutnej wojny. Podczas kilkakrotnych
nalotów niemieckiego lotnictwa, z których
pierwszy mia∏ miejsce o godzinie 4.40,
zgin´∏o oko∏o 1200 osób spoÊród prawie 16
000 mieszkaƒców Wielunia. Wskutek bombardowania wi´ksza cz´Êç miasta zamieni∏a
si´ w gruzowisko. Ca∏kowicie zniszczono
szpital, synagog´ oraz wi´kszoÊç kamienic w
centrum miasta. Bomby spad∏y tak˝e na inne
zabytkowe obiekty. Uszkodzeniu uleg∏o
jedno ze skrzyde∏ klasztoru poaugustiaƒskiego przy koÊciele pw. Bo˝ego Cia∏a oraz
koÊció∏ pokolegiacki pw. Êw. Micha∏a
Archanio∏a i Nawiedzenia NajÊwi´tszej Maryi
Panny, pochodzàcy z koƒca XIII lub poczàtku
XIV wieku. Ten bezcenny zabytek architektury sakralnej, mieszczàcy m.in. prochy rodziców kronikarza Jana D∏ugosza oraz pi´kne
XVII-wieczne nagrobki szlacheckie, wysadzony by∏ w powietrze przez Niemców wiosnà 1940 r.
Wieluƒ wraz z ca∏ym powiatem wszed∏
w sk∏ad tzw. Kraju Warty, który zgodnie z
wczeÊniejszymi planami wcielono do Rzeszy.
Miasto mia∏o byç odbudowane na wzór
miast niemieckich. Takie prace by∏y z czasem
poczynione.
Wieluƒscy ˝ydzi znaleêli si´ w getcie, a
po jego likwidacji w 1942 r. wywo˝eni byli
do obozów w ¸odzi i w Che∏mnie nad
Nerem. Synagoga i cmentarz ˝ydowski uleg∏y
bezpowrotnemu zniszczeniu.
Niszczono polskie pomniki zwiàzane z
tradycjà narodowà, koÊcio∏y zamieniano na
magazyny, a wielu ksi´˝y z ziemi wieluƒskiej
nigdy nie powróci∏o z obozu w Dachau.
Tak˝e inni wielunianie, a wÊród nich
dzia∏ajàcy w konspiracji cz∏onkowie Zwiàzku
Walki Zbrojnej i póêniejszej Armii Krajowej
sk∏adali niejednokrotnie najwy˝szà ofiar´.
Po wyzwoleniu spod okupacji niemieckiej
(18/19 I 1945 r.) miasto po raz kolejny
musia∏o podjàç ci´˝ar odbudowy. Od lat 60.
powstawa∏y tutaj wi´ksze zak∏ady przemys∏owe. W dalszym ciàgu najwi´kszym jest
Zak∏ad Urzàdzeƒ Galwanicznych i Lakierniczych. Wa˝nym przedsi´biorstwem jest
równie˝ Spó∏dzielnia Dostawców Mleka zajmujàca si´ przetwórstwem mleka. W ostatnim dziesi´cioleciu zaistnia∏y inne dynamicznie rozwijajàce si´ przedsi´biorstwa, m.in.
Holding „Protyl“ (producent naczep oraz
gwoêdzi), „Galaxia“ (palarnia kawy),
„Korona“ (producent Êwiec i serwetek). W
mieÊcie aktywnie dzia∏ajà równie˝ inne
zak∏ady produkcyjne, m.in. z bran˝y odzie˝owej, budowlanej, spo˝ywczej i metalowej.
Najstarszym przedsi´biorstwem jest Cukrownia „Wieluƒ“, która istnieje od 1912 r.
W latach 1975-1998 Wieluƒ wchodzi∏
w sk∏ad województwa sieradzkiego. Od 1 I
1999 r. ponownie jest miastem powiatowym
odgrywajàcym wa˝nà rol´ administracyjnà,
gospodarczà, handlowà i oÊwiatowà.
Na poczàtku nowego stulecia Wieluƒ
liczy prawie 26 000 mieszkaƒców i chocia˝
nie nale˝y do miast du˝ych, to jednak posiada stosunkowo du˝à liczb´ ró˝norodnych
szkó∏. W mieÊcie istnieje 5 szkó∏ podstawowych, 4 gimnazja, 4 licea ogólnokszta∏càce, 5 zespo∏ów szkó∏ i Kolegium
Nauczycielskie.
Wa˝nà rol´ kulturotwórczà w Wieluniu
spe∏niajà: Biblioteka Miejska, Biblioteka
Pedagogiczna i Biblioteka Powiatowa, M∏odzie˝owy Dom Kultury, Wieluƒski Dom
Kultury, Szko∏a Muzyczna I stopnia, Wieluƒskie Centrum Artystyczne, Galeria „Art
Deco“ oraz Muzeum Ziemi Wieluƒskiej,
które posiada Oddzia∏ Muzeum Wn´trz
Dworskich w O˝arowie. Aktywnie dzia∏a
równie˝ Towarzystwo Przyjació∏ Wielunia
oraz Wieluƒskie Towarzystwo Naukowe
wydajàce Rocznik Wieluƒski. Funkcjonuje
tutaj Radio Ziemi Wieluƒskiej, Telewizja
Kablowa Wieluƒskiej Spó∏dzielni Mieszkaniowej; ukazujà si´ tak˝e dwa tygodniki
„Kurier Wieluƒski“ i „Przeglàd Wieluƒski".
7
Panorama Wielunia z poczàtku XIX w. Rycina ze zbiorów Muzeum Ziemi Wieluƒskiej
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
43
150 lat parku staromiejskiego
im. ˚wirki i Wigury w Wieluniu
Tadeusz Olejnik Wieluƒ
W przesz∏oÊci Wieluƒ by∏ zaliczany do
najschludniejszych polskich miast. Tak by∏o w
okresie Odrodzenia, tak by∏o równie˝
w XIX w. w czasach Królestwa Polskiego.
Mimo wielkich kl´sk po˝ogi, jakich ofiarà pad∏o miasto w ostatnich latach szlache-
ckiej Rzeczypospolitej (1791) oraz pod
panowaniem pruskim (1795), to jednak ju˝ w
I po∏owie XIX wieku nie tylko podnios∏o si´ z
ruin, lecz przyozdobione wieloma budowlami u˝ytecznoÊci publicznej (klasycystyczny
gmach ratusza, odbudowany w tym˝e stylu
Staw (dawna fosa) w parku miejskim z widokiem na gmach urz´du powiatowego
(pocz. XX w.).
Plan urzàdzenia ogrodu spacerowego dla publicznoÊci sporzàdzony przez in˝yniera
powiatu wieluƒskiego ok. 1853 r.
44
gmach tzw. zamku królewskiego, szpital
miejski p.w. Wszystkich Âwi´tych, ochronka),
pi´knymi koÊcio∏ami i klasztorami, zwraca∏o
uwag´ przejezdnych swà schludnoÊcià i
gospodarnoÊcià. By∏o to w równej mierze
zas∏ugà samych mieszkaƒców, jak te˝ w∏adz
miejskich i obwodowych (powiatowych).
Jednà z osób szczególnie zas∏u˝onych
dla rozwoju i upi´kszania miasta by∏ komisarz
obwodu wieluƒskiego, a nast´pnie naczelnik
powiatu – Fryderyk August Goleƒski.
Obejmujàc na poczàtku lat 30. XIX w.
urzàd komisarza obwodu wieluƒskiego
okaza∏ si´ nie tylko dobrym urz´dnikiem,
lecz nade wszystko dobrym, dbajàcym o
dobro miasta i obwodu (powiatu) gospodarzem. Uwa˝a∏, ˝e (...) ka˝dy urz´dnik, jako
zaszczycony zaufaniem Rzàdu, oprócz
Êcis∏ego wykonywania obowiàzków swoich,
powinien wszelkimi si∏ami dà˝yç do ogólnego
dobra, i o ile sfera dzia∏alnoÊci jego dozwala,
pozostawiç jakikolwiek Êlad usi∏owaƒ swoich.
T´ myÊl wyrazi∏ w akcie rejentalnym przekazania obszernego placu, po∏o˝onego przy
ówczesnej ulicy èródelnej (dziÊ ul. J. Pi∏sudskiego), pod budow´ szpitala obwodowego.
Tej maksymie pozostawa∏ wierny do koƒca
piastowania urz´du w Wieluniu. Wszak tam,
gdzie dobro miasta, upi´kszenie i bezpieczeƒstwo onego oczywistà wskazuje
potrzeb´ odmiany, ˝adna inna w∏adza, oprócz
naczelnej administracyjnej stanowiç nie mo˝e
– argumentowa∏ w piÊmie uzasadniajàcym
potrzeb´
wyburzenia
zaniedbanego,
szpecàcego miasto muru przy koÊciele
farnym. Nie prywata, nie bogacenie si´
kosztem obywateli, lecz dzia∏anie dla dobra
wspólnego – to cecha wielu urz´dników polskich w Wieluniu w okresie zaborów.
To g∏ównie inicjatywy F. A. Goleƒskiego
wzniesiono w Wieluniu jeden z pierwszych
w miastach Królestwa Polskiego ratuszy, by∏
te˝ inicjatorem wzniesienia w Wieluniu jednego z pierwszych w Królestwie nowoczesnych szpitali miejskich, on to wykupi∏ ruiny
zamku staroÊciƒskiego i odbudowa∏ go,
przekszta∏cajàc w ozdob´ miasta. W uznaniu
zas∏ug dla miasta i powiatu mieszkaƒcy ziemi
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
wieluƒskiej ofiarowali mu srebrny puchar, a
w∏adze rzàdowe odznaczy∏y go orderami Êw.
W∏odzimierza i Êw. Stanis∏awa. W 1842 r.
uzyska∏ nobilitacj´ do stanu szlacheckiego.
Niezaprzeczalnà zas∏ugà F. A. Goleƒskiego by∏o urzàdzenie przed 150 laty w centrum Wielunia jednego z pierwszych w miastach Królestwa Polskiego ogrodów spacerowych dla publicznoÊci. Przypomnijmy
zatem, ˝e jeszcze w po∏owie XIX wieku Stare
Miasto w Wieluniu otoczone by∏o w
znacznej mierze fosami, wa∏ami i pozosta∏oÊciami fortyfikacji z okresu Êredniowiecza.
Fosy znajdowa∏y si´ w stanie skrajnego
zaniedbania, by∏y zanieczyszczone szlamem,
sp∏ywa∏y do nich nieczystoÊci z rynsztoków.
Taki ich stan nie tylko nie upi´ksza∏ miasta,
lecz b´dàc siedliskiem komarów pogarsza∏
stan zdrowotny wielunian.
Komisarz Goleƒski przedstawi∏ w∏adzom miejskim projekt, by uporzàdkowaç
znacznà cz´Êç miasta mi´dzy Krakowskim
PrzedmieÊciem a ulicami Szpitalnà i Farnà
przez oczyszczenie fos, splantowanie wa∏ów
i obsadzenie tych terenów drzewami i
ozdobnymi krzewami. W ten sposób w
pobli˝u historycznego centrum miasta mia∏
byç urzàdzony ogród spacerowy dla publicznoÊci, czyli park miejski. Dla realizacji tej
inicjatywy pozyska∏ nie tylko w∏adze miejskie
i wsparcie w∏adz gubernialnych, ale co
niezmiernie wa˝ne, tak˝e zrozumienie i
poparcie samych mieszkaƒców miasta.
Inicjatywie Goleƒskiego sprzyja∏ fakt, ˝e
w 1850 r. sp∏on´∏y w Wieluniu stodo∏y.
Zdecydowano wówczas, ˝e ze wzgl´dów
bezpieczeƒstwa po˝arowego miasta stodo∏y
mieszczan rolników muszà byç przeniesione
poza zwarty obszar zabudowy miejskiej, na
tereny obecnej ulicy Stodolnianej. Na miejscu spalonych stodó∏ urzàdzono targowisko
miejskie, a tereny w rejonie ratusza i
Krakowskiego PrzedmieÊcia, dotychczas zajmowane na targowisko, mog∏y byç wykorzystane na inne cele.
W 1852 r. Goleƒski wystàpi∏ do w∏adz
gubernialnych w Warszawie oraz Komisji
Rzàdowej Spraw Wewn´trznych i Duchownych z projektem oczyszczenia stawu
po∏o˝onego mi´dzy ratuszem a siedzibà
w∏adz powiatowych, uporzàdkowania przyleg∏ego do stawu terenu i za∏o˝enia parku. W
uzasadnieniu swego projektu argumentowa∏,
˝e mieszkaƒcy Wielunia, przekonani o s∏usznoÊci projektu, sami wykonajà bezp∏atnie
znacznà cz´Êç prac porzàdkowych. Kolejnym argumentem, przemawiajàcym za
potrzebà urzàdzenia ogrodu spacerowego,
mia∏o byç zagro˝enie dla zdrowia mieszkaƒców miasta wynikajàce z nieuporzàdkowanych stawów i placów miejskich. Pisa∏,
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
i˝ (...) mieszkaƒcy wi´c obojej p∏ci w chwilach
wolnych od zatrudnieƒ dotàd zmuszani sà
szukaç odetchni´cia po ulicach i rynku, gdzie
zwykle wyziewy rynsztokowe duszà, wyjÊcie
zaÊ za miasto jest tu trudne z powodu ∏atwo
rozb∏acajàcego si´ gruntu.
Jak ju˝ powiedzieliÊmy wy˝ej, projekt
urzàdzenia parku spotka∏ si´ z poparciem
magistratu, który (...) w ca∏ym sk∏adzie
zebrany, projekt taki jednomyÊlnie uzna∏ za
bardzo w∏aÊciwy i w dokonaniu potrzebny,
tym wi´cej, ˝e kasa miejska tutejsza posiada
w∏asne obszerne puste place na po∏udnie [od]
miasta po∏o˝one, z ∏atwoÊcià zdrojami poprzerzynaç si´ dajàce, których wcale dotàd nie
u˝ytkujàc, jednak˝e z tych op∏aca skarbowi
wieczysty kanon. Magistrat zobowiàza∏ si´ te˝
przekazaç drzewo z lasku miejskiego na
budow´ parkanu (...) ogrodu dla u˝ytku i
ozdoby miasta pos∏u˝yç majàcego.
W 1852 r. rozpocz´to prace porzàdkowo-budowlane. Wielunianie spo∏ecznie
wyszlamowali i oczyÊcili rozleg∏y staw mi´dzy
ratuszem a zamkiem, splantowali ziemi´ po
wa∏ach miejskich, wytyczono aleje spacerowe, na uporzàdkowanych terenach zasiano
traw´, zasadzono drzewa oraz ozdobne
krzewy.
Ogród spacerowy, czyli park miejski,
obejmowa∏ tereny mi´dzy ratuszem a pa∏acem Goleƒskiego (dawnym zamkiem staroÊciƒskim) i dalej a˝ do ulicy Szpitalnej.
Pi´knie zagospodarowany ogród sta∏ si´
ozdobà miasta.
W trakcie jego urzàdzania nie brak by∏o
równie˝ przeszkód. Otó˝ na stawie mi´dzy
Bramà Rudzkà (Krakowskà) a zamkiem
staroÊciƒskim w pobli˝u ratusza znajdowa∏a
si´ grobla, a przy niej m∏yn nale˝àcy dawniej
do ekonomii wieluƒskiej (dawniej staroÊciƒski), który na podstawie kontraktu
zawartego 21 sierpnia 1812 r. naby∏ od rzàdu
w wieczystà dzier˝aw´ mieszczanin Krzysztof
Wieczorek. W spadku po ojcu m∏yn przej´∏a
Barbara Krauze Wieczysta. Poniewa˝ zupe∏nie nie dba∏a o staw, którego wody porusza∏y
m∏yn, w 1852 r. Goleƒski wyda∏ jej nakaz
oczyszczenia stawu. Wobec odmowy wykonania nakazu poleci∏ spuÊciç wod´ i zezwoli∏
mieszkaƒcom na oczyszczenie stawu ze szlamu. B. Krauze skierowa∏a skarg´ na Goleƒskiego do gubernatora warszawskiego.
Zarzuca∏a mu, ˝e ju˝ w 1837 r., po zakupieniu dawnego zamku staroÊciƒskiego, mia∏ na
swej posesji pozasypywaç êród∏a, przez co
rzekomo uniemo˝liwia∏ zasilanie stawu w
wod´ êródlanà.
Zarzuty postawione Goleƒskiemu nie
znalaz∏y potwierdzenia, dzi´ki czemu budowa parku mog∏a byç kontynuowana.
W 1853 r. Goleƒski wystàpi∏ do w∏adz
gubernialnych oraz Komisji Rzàdowej Spraw
Wewn´trznych i Duchownych w Warszawie
z wnioskiem, aby w bud˝ecie miasta na lata
1853-1855 ustanowiç etat ogrodnika
miejskiego z rocznym wynagrodzeniem 45
rubli. Komisja nie zatwierdzi∏a projektowanego etatu motywujàc to tym, ˝e park
znajduje si´ dopiero w budowie. Usilnie o
etat ogrodnika miejskiego stara∏ si´ równie˝
magistrat argumentujàc, ˝e w trakcie
urzàdzania parku ogrodnik jest pilnie potrzebny, gdy˝ winien on dozorowaç prowadzone
roboty. Choç w∏adze w Warszawie nie przyzna∏y etatu ogrodnika, to jednak Goleƒski
zatrudni∏ w 1853 r. ogrodnika Muszalskiego,
p∏acàc mu wynagrodzenie za przepracowane
dniówki. W tym˝e 1853 r., zgodnie z poleceniem Komisji Rzàdowej Spraw Wewn´trznych i Duchownych, og∏oszono przetarg
na wykonanie ogrodzenia parku mi´dzy
ratuszem a biurem naczelnika powiatu.
Przetarg wygra∏ w 1854 r. wieluƒski przedsi´biorca Józef Kohn. Koszt budowy drewnianego parkanu wyceniono na 307 rubli srebrnych. W 1854 r. roboty ciesielskie wykonali wieluƒscy cieÊle – Grzegorz Famu∏a i Jan
Skorupa. W tym˝e roku Komisja Rzàdowa
Spraw Wewn´trznych i Ducho-wnych przyzna∏a miastu, poczynajàc od 1853 r., etat
ogrodnika miejskiego w postulowanej
wysokoÊci 45 rubli srebrnych rocznie.
Pod koniec XIX i na poczàtku XX w. park
sta∏ si´ ulubionym miejscem spacerowym
wielunian. W 1895 r. do jego dalszego
uporzàdkowania i upi´kszenia mia∏ si´ przyczyniç pomocnik naczelnika powiatu –
Patocki. W korespondencjach z Wielunia
zamieszczanych na ∏amach „Kaliszanina“,
„Gazety Kaliskiej“ i piotrkowskiego „Tygodnia“ zamieszczano liczne, pochlebne informacje o wieluƒski parku.
W okresie mi´dzywojennym w∏adze
miejskie, mimo ci´˝kiej sytuacji bud˝etowej,
troszczy∏y si´ o park, upi´ksza∏y go. Na
poczàtku lat 20-tych powi´kszono obszar
parku przez zasypanie dawnej fosy pomi´dzy
ratuszem a zamkiem staroÊciƒskim. Jego
atrakcjà sta∏ si´ zwierzyniec (mini ogród zoologiczny, zlikwidowany w 1936 r.) oraz
ustawione na strumykach mini m∏ynki i wiatraki wprawiane w ruch przez wartki strumieƒ wody. W wiosenno-letnie popo∏udnia
w parku odbywa∏y si´ koncerty orkiestry
Ochotniczej Stra˝y Po˝arnej.
W dniu 18 maja 1933 r., w rok po tragicznej Êmierci pilotów ˚wirki Wigury, w
zwiàzku z uroczystymi wojewódzkimi
obchodami 10-lecia Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej (LOPP), parkowi
nadano imi´ ˚wirki i Wigury.
Aleje parkowe oraz przyleg∏a do parku
ulica H. Sienkiewicza pe∏ni∏y rol´ wieluƒskiej promenady. W niedziele i dni Êwià-
45
teczne ca∏e rodziny spacerowa∏y od Starego
Rynku w kierunku szpitala, a nast´pnie
g∏ównà alejà parkowà w kierunku budynku
cerkwi (póêniej Muzeum Ziemi Wieluƒskiej) i dalej alejami parkowymi w kierunku
budynku starostwa i kolegiaty, by ul.
Królewskà dotrzeç do Starego Rynku.
W godzinach wieczornych i nocnych park
zamykano.
W latach okupacji hitlerowskiej park by∏
dost´pny tylko dla „narodu panów“, Przy
wejÊciu do parku ustawiono tabliczki z
napisem: „Polen und Juden eintritt verboten“
(Polakom i ˚ydom wst´p wzbroniony).
Po wojnie parkowi stopniowo przywracano ÊwietnoÊç. Nie by∏ ju˝ oparkaniony
i zamykany na noc. Urzàdzono w nim sadzawk´ w okresie letnim zarybionà pi´knymi
okazami ryb. Systematycznie te˝ powi´kszano jego obszar o tereny po wyburzonych
domach przy ul. Krakowskie PrzemieÊcie i
Królewskiej.
W ostatnich kilkunastu latach choç park
staromiejski utrzymywany jest w dobrym
stanie, to jednak daleko mu do dawnej ÊwietnoÊci. B´dàca kiedyÊ ozdobà parku sadzawka z fontannà od 12. lat znajduje si´ w
stanie kompletnego zaniedbania. Po zdobiàcych niegdyÊ park pi´knych klombach ró˝
pozosta∏y ju˝ tylko wspomnienia. Pozostaje
˝ywiç nadziej´, ˝e nowy burmistrz Wielunia,
wieluninin z urodzenia, przywróci parkowi
jego dawnà ÊwietnoÊç.
7
Widok na g∏ównà alej´ parkowà i cerkiew (pocz. XX w.).
Koszty kszta∏cenia sieradzan w szko∏ach kaliskich
na prze∏omie XIX i XX w.
Andrzej Tomaszewicz Sieradz
Stan szkolnictwa w Królestwie Polskim
w koƒcu XIX i na pocz. XX w. by∏ tragiczny.
Szczególnie op∏akane skutki przynosi∏a polityka oÊwiatowa caratu w dziedzinie oÊwiaty
dla warstw najni˝szych. Sytuacja w szkolnictwie poczàtkowym rzutowa∏a na ca∏oksz-
46
ta∏t edukacji narodowej. Przeprowadzony w
1897 r. powszechny spis ludnoÊci wykaza∏,
˝e na 9 402 253 mieszkaƒców Królestwa
tylko 2 868 520 umia∏o czytaç i pisaç, to
znaczy, ˝e bez ma∏a 70 % mieszkaƒców
kraju stanowili analfabeci. Równie˝ Êrednie
szkolnictwo ogólnokszta∏càce, by∏o praktycznie niedost´pne nie tylko dla dzieci z klas
ni˝szych ale równie˝ dla cz´Êci inteligencji,
bur˝uazji czy mniej zamo˝nego ziemiaƒstwa.
W 1899/1900 roku szkolnym by∏o w
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
Królestwie 50 szkó∏ Êrednich, w tym 21 gimnazjów m´skich i 14 gimnazjów ˝eƒskich, a
ponadto progimnazja i szko∏y realne.
M´skie i ˝eƒskie gimnazja paƒstwowe
otwierane by∏y w najwi´kszych miastach,
przede wszystkim w tych, które by∏y siedzibà w∏adz gubernialnych. Tak wi´c w
Kielcach, Kaliszu, ¸om˝y, Lublinie, Piotrkowie, P∏ocku, Radomiu, Siedlcach, Suwa∏kach znajdowa∏o si´ w 1904 r. po jednym
gimnazjum m´skim i ˝eƒskim. W War-szawie by∏o 7 m´skich i 4 ˝eƒskie gimnazja. Po
jednym m´skim gimnazjum posiada∏y miasta: Bia∏a, Che∏m, Cz´stochowa, ¸ódê,
Mariampol, Pu∏tusk. W ¸odzi by∏o równie˝
gimnazjum ˝eƒskie. Przy rozmieszczeniu
szkó∏ nie dbano o interesy spo∏eczeƒstwa
polskiego. Chodzi∏o g∏ównie o zapewnienie
gimnazjum dla dzieci wy˝szych urz´dników
administracji paƒstwowej i oficerów. Oko∏o
stu miast Królestwa nie posiada∏o szko∏y
Êredniej. (Edmund Staszyƒski, Polityka
oÊwiatowa caratu w Królestwie Polskim,
Warszawa 1968)
Nieliczni mieszkaƒcy Sieradza, których
staç by∏o na kszta∏cenie dzieci, najcz´Êciej
posy∏ali swych synów i córki do szkó∏ kaliskich. Na prze∏omie XIX i XX w.
funkcjonowa∏y w Kaliszu nast´pujàce szko∏y
Êrednie: M´skie Gimnazjum Filologiczne,
Gimnazjum ˚eƒskie, Gimnazjum Realne,
Szko∏a Handlowa.
Absolwentkami Gimnazjum ˝eƒskiego
by∏y m.in. siostry Kazimiera i Zofia
Serafinowicz. 7-klasowe Gimnazjum M´skie
istnia∏o w Kaliszu w latach 1866-1914.
Program obejmowa∏; religi´, j´zyk rosyjski i
literatur´, niemiecki, histori´, matematyk´,
fizyk´ i przyrodoznawstwo, kosmografi´,
geografi´, kaligrafi´, ponadto prace r´czne,
Êpiew i dodatkowo gimnastyk´, francuski i
polski. Porównujàc liczb´ godzin i przedmiotów w szko∏ach m´skich i ˝eƒskich
nale˝y zauwa˝yç zaw´˝enie programu tych
ostatnich. Przed absolwentkami szkó∏
˝eƒskich zamkni´te by∏y wy˝sze uczelnie w
Królestwie Polskim i Rosji. Znikomà tylko
liczb´ staç by∏o na wyjazd i studia na uniwersytetach zagranicznych czy galicyjskich
udost´pnionych dla kobiet w koƒcu XIX w.
(Joanna Wadowska, Szkolnictwo i oÊwiata w
Kaliszu w latach 1815 – 1914, w: Dzieje
Kalisza, Poznaƒ, 1977).
Najcz´Êciej wi´c absolwentki Gimnazjum ˝eƒskiego zostawa∏y nauczycielkami.
Tak te˝ by∏o w przypadku Kazimiery i Zofii,
o czym same pisa∏y w swych ˝yciorysach w
1918 roku: „Ja Kazimiera Serafinowiczówna
urodzi∏am si´ w Sieradzu gub.kaliskiej 8 stycznia 1883 r. z ojca Józefa i matki Wiktorii z
Kamieƒskich. Poczàtkowo nauki pobiera∏am
w Sieradzu na pensji ˝eƒskie IV klasowej
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny
pani Wysznackiej. Po ukoƒczeniu w 1898
roku wstàpi∏am do klasy IV Kaliskiego
˝eƒskiego Gimnazjum. (w∏aÊciwie powinno
byç w roku szkolnym 1897/98 – A.T.)
Ukoƒczy∏am gimnazjum w roku 1901 i
odby∏am tam˝e próbne lekcje, poczem
otrzyma∏am Êwiadectwo nauczycielskie nr
8855.
Rok uczy∏am prywatnie, od 1902 do
1906 roku by∏am nauczycielkà j´zyka
niemieckiego i francuskiego, a w ostatnim
roku tak˝e j´zyka polskiego w IV-klasowej
m´skiej szkole filologicznej Czes∏awa
Bagiƒskiego w Sieradzu. Od 1906 do 1914
roku dawa∏am lekcje niemieckiego i francuskiego w IV-klasowej pensji ˝eƒskiej J.
Sulikowskiej w Sieradzu“. A oto ˝yciorys
drugiej siostry: „Ja Zofia Serafinowiczówna
urodzi∏am si´ w Sieradzu gub. kaliskiej 27
wrzeÊnia 1886 roku z ojca Józefa Serafinowicza i z matki Wiktorii z Kamieƒskich.
Poczàtkowo nauki pobiera∏am na 4-klasowej
pensji sieradzkiej, a nast´pnie uczy∏am si´ w
domu, we wrzeÊniu 1901 roku, wstàpi∏am
do IV klasy gimnazjum kaliskiego, ukoƒczy∏am je w roku 1903 i po odbyciu w tym˝e
gimnazjum próbnych lekcji, otrzyma∏am
dnia 20 paêdziernika 1904 r. Êwiadectwo
nauczycielksie za Nr 9023 z Warszawskiego
Okr´gu Naukowego. Do wrzeÊnia roku
1905 dawa∏am lekcje prywatne, a od roku
1905 do 1908 by∏am nauczycielkà francuskiego i niemieckiego na ˝eƒskiej pensji
prywatnej 4-klasowej, nast´pnie przez rok
dawa∏am prywatne lekcje, a w roku szkolnym 1909/1910 by∏am nauczycielkà niemieckiego i francuskiego w Sieradzkim
M´skim Progimnazjum. Po zamkni´ciu tej˝e
szko∏y przez rok znów uczy∏am prywatnie, a
nast´pnie przez dwa lata (od 1911 do 1913)
dawa∏am lekcje niemieckiego i francuskiego
w miejscowej IV-klasowej M´skiej Szkole
Kupieckiej, nast´pnie powróci∏am do lekcji
prywatnych".
Trzeba zaznaczyç, ˝e Kazimiera
Serafinowicz i Zofia z Serafinowiczów
Kosiƒska, by∏y nauczycielkami szkó∏ sieradzkich przez ca∏y okres dwudziestolecia
mi´dzywojennego, a przesz∏y na emerytur´
w latach pi´çdziesiàtych XX wieku.
O ukoƒczeniu Gimnazjum ˝eƒskiego w
Kaliszu przez uczennice z Sieradza informowa∏a równie˝ „Gazeta Kaliska". Kazimiera
wymieniona by∏a wÊród 21 uczennic, które
otrzyma∏y Patent ukoƒczenia kursu gimnazjum w 1901 roku z zaznaczeniem, ˝e za
bardzo dobre wyniki otrzyma∏a srebrny
medal – za bardzo dobre wyniki w nauce
przyznano jeden z∏oty i cztery srebrne
medale („Gazeta Kaliska“ nr 139 z 22 VI
1901). Zofia wymieniona by∏a wÊród 33
uczennic, które otrzyma∏y patent w 1903
roku („Gazeta Kaliska“ nr 169 z 21 VI 1903).
Jaki by∏ koszt kszta∏cenia dziecka z prowincjonalnego Sieradza w mieÊcie gubernialnym? DoÊç precyzyjnà odpowiedê na to
pytanie mo˝na uzyskaç analizujàc materia∏y
znajdujàce si´ w zbiorach Muzeum Okr´gowego w Sieradzu, gdzie przechowywane sà
notesy sieradzkiej rodziny Serafinowiczów,
w ktorych pani domu Wiktoria z Kamieƒskich Serafinowicz przez przesz∏o 20 lat
(1879 – 1902) codziennie zapisywa∏a koszty
zwiàzane z utrzymaniem domu – od jednej
kopiejki do kilkudziesi´ciu rubli. Te skrupulatnie prowadzone zapiski pozwalajà nam
bardzo dok∏adnie okreÊliç bud˝et rodziny w
tym równie˝ wydatki zwiàzane z
kszta∏ceniem dzieci.
Okres kszta∏cenia dzieci Józefa i
Wiktorii, ma∏˝eƒstwa Serafinowiczów, trwa∏
do 1889 r. – kiedy do starszej córki Kazimiery (ur. 1883 r.) zacz´∏a przychodziç na
prywatne lekcje nauczycielka a˝ do 1903 r.
– kiedy m∏odsza Zofia (ur. 1886 r.) ukoƒczy∏a
gimnazjum w Kaliszu.
Koszty zwiàzane z kszta∏ceniem dzieci:
lekcje prywatne; „czesne“ – op∏ata za lekcje
na pensji Wysznackiej w Sieradzu;
„wpisowe“ – op∏aty w gimnazjum w Kaliszu;
stancja w Kaliszu; podró˝e do Kalisza;
podr´czniki i materia∏y piÊmienne; inne
wydatki zwiàzane z kszta∏ceniem dzieci,
przedstawia poni˝ej zamieszczona tabela. W
tym miejscu nale˝y zaznaczyç, ˝e kompletne
materia∏y zachowa∏y si´ dla lat 1889 – 1900,
natomiast dla lat 1901 – 1903 zachowa∏y si´
tylko fragmenty notesów, w których zapisano
wydatki. Tak np. w 1901 r. mamy tylko
nast´pujàce zapisy: „27 VIII – pani Kruszyƒskiej za stancj´ 37 rb 50 kop.; 27 VIII – Zosi
do Kalisza – 22 rb 50 kop.; 1 IX – furmanka
dla Zosi i Kazi do Kalisza – 5 rb 50 kop.; 26
IX „Dyktanda polskie“ – 80 kop.;11 IX – furmanka do Kalisza – 4 rb 35 kop. W 1902 r.:
21 VIII – lekcje niemieckiego – 3 rb; 14 IX –
pani Kruszyƒskiej za stancj´ za 2 miesiàce –
30 rb; 14 IX – Zosi do Kalisza – 16 rb; 15 IX
– furmanka dla Zosi do Kalisza – 1 rb 16
kop.; lekcje muzyki – 5 rb; 16 IX – wpis za
Zosi´ za pierwsze pó∏rocze – 20 rb; 2 XI – za
stancj´ do 1 I 1903 – 30 rb.
Zachodzi wi´c koniecznoÊç zrekompensowania kosztów kszta∏cenia w latach 1901
– 1903, kiedy do gimnazjum w Kaliszu
ucz´szcza∏a Zofia. WyjaÊnienia wymaga
równie˝ rubryka: „inne wydatki“ – pomieszczone zosta∏y tam drobne sumy np. sk∏adki
na prezenty i kwiaty dla nauczycieli bàdê te˝
sumy okreÊlone ogólnie np."Zosi do Kalisza“
itp.
47
Koszty kszta∏cenia Kazimiery i Zofii Serafinowicz 1889 – 1900 (w rublach)
___________________________________________________________________________________
Rok
Lekcje
Op∏ata za
Wpis do
Stancja
Koszta podró˝y
Podr´czniki
domowe
lekcje Gimnazjum
w Kaliszu
do Kalisza
i materia∏y
na pensje
piÊmienne
________________________________________________________________________________
1889
12,00
–
–
–
–
___________________________________________________________________________________
1890
14,00
–
–
–
–
___________________________________________________________________________________
1891
20,00
–
–
–
–
___________________________________________________________________________________
1892
8.00
15,00
–
–
–
___________________________________________________________________________________
1893
8,00
31,00
–
–
–
___________________________________________________________________________________
189
45,00
54,00
–
–
–
___________________________________________________________________________________
1895
10,00
86,00
–
–
–
___________________________________________________________________________________
1896
12,00
65,00
–
–
–
___________________________________________________________________________________
1897
52,50
19,00
–
45,00
8,83
___________________________________________________________________________________
1898
76,00
–
40,00
150,00
9,67
___________________________________________________________________________________
1899
94,00
–
20,00
150,00
8,05
___________________________________________________________________________________
1900
109,00
–
–
150,00
1,65
___________________________________________________________________________________
420,00
270,00
W latach 1889 – 1900 na kszta∏cenie
córek wydano przesz∏o 1425 rubli. Do tej
sumy nale˝y dodaç wydatki z lat 1901 –
1903 (do czerwca 1903 r. kiedy Zofia
ukoƒczy∏a gimnazjum). 300 rubli za dwa lata
na stancji; 80 wpisowego w gimnazjum i
kilkadziesiàt rubli (podró˝e do Kalisza,
podr´czniki, ostatnia faza (do czerwca 1901
r.) pobytu w gimnazjum Kazimiery.
Mo˝na wi´c przyjàç, ˝e kszta∏cenie
dwóch córek ma∏˝eƒstwa Serafinowiczów w
latach 1889 – 1903, uwieƒczone ukoƒczeniem gimnazjum kaliskiego, kosztowa∏o
oko∏o 1900 rubli. Jak mo˝na wywnioskowaç
z rachunków prywatne lekcje domowe kosztowa∏y od 25 do 75 kop. Miesi´czny pobyt
na pensji pani Wysznackiej w Sieradzu, w
ró˝nych okresach, od 3 do 4 rb 50 kop. Wpis
za pó∏rocze w gimnazjum – 20 rb.
Miesi´czny pobyt na stancji w Kaliszu 15 rb.
Najwi´kszym obcià˝eniem by∏o wi´c utrzymanie dziecka z prowincji w gubernialnym
mieÊcie, w którym mieÊci∏a si´ szko∏a Êrednia.
Tania stancja kosztowa∏a rocznie – 10
miesi´cy bez wakacji – 150 rubli.
48
60,00
495,00
28,20
Starano si´ wi´c tak przygotowaç
kandydata do gimnazjum, aby komisja egzaminacyjna przyj´∏a dziecko do jak najwy˝szej
klasy. Kazimiera zosta∏a przyj´ta do IV klasy i
ucz´szcza∏a do gimnazjum przez 4 lata. W
kszta∏ceniu Zofii du˝y nacisk po∏o˝ono na
kszta∏cenie indywidualne, zosta∏a przyj´ta do
klasy VI i chodzi∏a do gimnazjum przez dwa
lata.
Op∏ata za nauk´ w gimnazjum wynosi∏a
rocznie 40 rubli, p∏aconych w dwóch
pó∏rocznych ratach. Za bardzo dobre wyniki
w nauczaniu mo˝na by∏o byç zwolnionym
od „wpisu". Mo˝liwoÊci te wykorzysta∏a Kazimiera, która by∏a zwolniona z wpisowego
przez cztery pó∏rocza.
Oprócz wykszta∏cenia ogólnego, du˝y
nacisk po∏o˝ono na muzyczne kszta∏cenie
córek – Kazimiera uczy∏a si´ graç na fortepianie, a Zofia na skrzypcach. ¸àczny koszt
muzycznego kszta∏cenia wyniós∏ oko∏o 400
rubli. (Andrzej Tomaszewicz, Wydatki na
„kultur´“ sieradzkiej rodziny w koƒcu XIX
wieku, „Siódma Prowincja“ 2001, nr 3 – 4, s.
44 – 48)
inne
wydatki
Razem
0,37
2,00
14,37
1,30
1,35
16,65
1,96
–
21,96
5,81
0,30
29,11
5,55
1,704
6,25
7,19
1,19
67,38
4,07
0,90
100,97
3,18
0,788
0,96
4,72
0,60
130,65
3,252
2,25
301,17
4,61
30,00
306,66
1,39
47,70
309,74
43,40
108,77
1425,87
¸àcznie wi´c na kszta∏cenie dwóch
córek rodzina Serafinowiczów wyda∏a oko∏o
2300 rubli. By∏ to olbrzymi wysi∏ek finansowy. Warto zaznaczyç, ˝e przeci´tne wynagrodzenie Êredniej klasy urz´dniczej, do
której nale˝a∏ Józef Serafinowicz waha∏o si´
od 500 do 800 rubli rocznie. Tylko wi´c
dodatkowo bardzo ci´˝ka praca g∏owy
rodziny powodowa∏a, ˝e bud˝et po stronie
dochodów w latach dziewi´çdziesiàtych XIX
w. dochodzi∏ do 1500 rubli rocznie.
Nauczyciel szko∏y elementarnej zarabia∏
oko∏o 250 rubli rocznie, robotnik fabryczny
od 250 do 300 rubli. Cena garnituru
m´skiego, w zale˝noÊci od jakoÊci materia∏u i
pracowni krawieckiej, wynosi∏a 15 – 30 rubli,
butów – 3 – 5 rubli.
Widzimy wi´c, ˝e koszty kszta∏cenia
dzieci by∏y bardzo wysokie, a z dobrodziejstwa kszta∏cenia na poziomie szko∏y Êredniej,
mogli korzystaç tylko nieliczni. Szczególnie
pokrzywdzeni byli mieszkaƒcy prowincji,
miast w których nie by∏o szkó∏ Êrednich, a do
nich nale˝a∏ równie˝ Sieradz.
7
Siódma Prowincja Kwartalnik Kulturalny

Podobne dokumenty

Pokaż treść! - Cyfrowa Ziemia Sieradzka

Pokaż treść! - Cyfrowa Ziemia Sieradzka II. Kultura = Animacja i Edukacja = Wydarzenia = Fakty = Relacje = Opinie.

Bardziej szczegółowo