Pismo Parafii pw. św. Jana Kantego w Poznaniu

Komentarze

Transkrypt

Pismo Parafii pw. św. Jana Kantego w Poznaniu
nr 6/115/grudzień 2013
Pismo Parafii pw. św. Jana Kantego w Poznaniu
Komentarz do świątecznej Liturgii Słowa
Boże Narodzenie (25 grudnia)
Zamieszkanie Boga pośród ludzi
Prolog Ewangelii według św. Jana, odczytywa‑
ny zawsze w dniu Bożego Narodzenia, jest jednym
z najwymowniejszych nowotestamentowych tek‑
stów, wskazujących na obecność Boga pośród nas
ludzi – Boga, który stał się człowiekiem. Dla wy‑
rażenia tej wielkiej tajemnicy wiary św. Jan ewan‑
gelista użył wielu niezwykłych określeń, wśród
których na szczególną uwagę zasługuje dobrze
znany nam werset: „A Słowo stało się ciałem i za‑
mieszkało między nami” (J 1,14). Świadomi tego,
że wyrażenie to odnosi się do Jezusa Chrystusa
– Boga, który stał się człowiekiem, zastanówmy
się przez chwilę nad słowem „zamieszkało”, które
– w bardzo dosłownym przekładzie z języka grec‑
kiego – należałoby przetłumaczyć „rozbiło namiot”.
Użycie tego niezwykłego określenia miało na celu
przede wszystkim nawiązanie do starotestamento‑
wej historii zbawienia oraz do języka hebrajskiego,
w którym określenie „rozbić namiot” oznacza po
prostu „zamieszkać”. W tym wypadku jednak cho‑
dziło ewangeliście o coś więcej, niż jedynie proste
stwierdzenie zamieszkania. Z teologicznego punk‑
tu widzenia bowiem, św. Jan, mówiąc o Bogu, który
zamieszkał wśród nas ludzi (dosł. „rozbił namiot”),
odwołał się do obecności Boga pośród narodu wy‑
branego w czasie jego wędrówki po pustyni i do Jego
obecności w świątyni jerozolimskiej. Możliwość ta‑
kiej interpretacji bierze się m.in. stąd, że ewangeli‑
sta nawiązał bezpośrednio do słów modlitwy króla
Salomona, wypowiedzianych podczas poświęcenia
świątyni jerozolimskiej: „PANIE, powiedziałeś, że
będziesz mieszkał w ciemnym obłoku. Oto wznio‑
słem dla Ciebie wspaniały dom, gdzie możesz za‑
mieszkać na zawsze” (1Krl 8,12‑13). Oczywiście
można by wskazać wiele innych, tym podobnych,
starotestamentowych odniesień, które ostatecznie
sprawiły, że św. Jan ewangelista użył takiego, a nie
innego greckiego słowa, wyrażającego obecność
Boga pośród swojego ludu. Nie rozwijając jednak
dalej tego teologicznego wątku, trzeba by jeszcze
przestrzec przed niebezpieczeństwem niewłaściwe‑
go rozumienia słowa „zamieszkać/rozbić namiot”.
„Rozbić namiot” kojarzy się bowiem – zwłaszcza
nam ludziom współczesnym – raczej z pobytem
czasowym, zamieszkiwaniem prowizorycznym.
2
Dlatego, by uniknąć takiej, błędnej interpreta‑
cji owego Janowego wyrażenia, dopowiedzmy, że
w Nowym Testamencie greckie słowo „zamieszkać/
rozbić namiot” oprócz prologu Ewangelii według
św. Jana pojawia się także kilka razy w Apokalipsie,
gdzie wyraźnie odnosi się do stałej obecności Boga
pośród swojego ludu. Najwyraźniej zaś świadczy
o tym ostatnie z miejsc, występowania tego grec‑
kiego słowa w Nowym Testamencie, gdzie czytamy,
że stworzenie nowego nieba i nowej ziemi na końcu
czasów stanowić będzie „mieszkanie/namiot Boga
z ludźmi. On zamieszka/rozbije namiot z nimi
i będą jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi”
(Ap 21,3). „Słowo stało się ciałem i zamieszkało/
rozbiło namiot między nami” (J 1,14) oznacza za‑
tem, że Bóg stał się człowiekiem nie po to, by być
z nami tylko przez chwilę, lecz po to, by być z nami
na całą wieczność.
Ks. dr Dariusz Dogondke
Osoby pragnące aktywnie włączyć
się w tworzenie naszej parafialnej
gazetki (na stałe lub okazjonalnie)
prosimy o kontakt osobisty
z Redakcją lub poprzez e-mail:
ujanakant[email protected]
***
Zapraszamy na parafialną stronę:
www.jankanty.info.pl
Znajdziecie tam m.in.:
aktualne ogłoszenia, godziny Mszy św.,
zdjęcia z wydarzeń w parafii
oraz wiele innych informacji.
U Jana Kantego nr 6/115/2013
Boże Narodzenie 2013 roku
O Gwiazdo Betlejemska
zaświeć na niebie mym.
Tak szukam cię wśród nocy,
tęsknię za światłem Twym.
Zaprowadź do stajenki
leży tam Boży Syn,
Bóg-Człowiek z Panny Świętej,
Dany na okup win.
***
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia najlepsze życzenia pokoju
i wielu łask od Dzieciątka Jezus i Jego Matki Niepokalanej
oraz opieki Bożej w Nowym Roku życzy
Redakcja „U Jana Kantego”
Wizyta duszpasterska – kolęda
Boże, nasz Ojcze, nawiedź ten dom
i oddal od niego wszelkie wrogie zasadzki.
Niech w nim przebywają Twoi święci aniołowie
i strzegą, w pokoju wszystkich jego mieszkańców,
a Twoje Błogosławieństwo niech im zawsze towarzyszy.
Przez Chrystusa Pana, naszego. Amen.
o poświęcenie) i kropidło. Dzieci składają swoje ze‑
Zwyczaj dorocznego odwiedzania przez miejsco‑
wych kapłanów domów swoich parafian ma długą
szyty od nauki religii. Podczas wizyty kapłana wy‑
łącza się telewizor i radio. Jeżeli w domu jest pies,
tradycję. Stanowi on okazję do poświęcenia miesz‑
kania, domowników, uzyskania błogosławieństwa,
należy go wcześniej odizolować od zebranych.
a także porozmawiania o swoich problemach. Kolę‑
Kapłan po wejściu do domu odmawia modlitwę,
najczęściej razem z rodziną, błogosławi i kropi wodą
da zazwyczaj rozpoczyna się zaraz po świętach Bo‑
żego Narodzenia i zwyczajowo trwa do Uroczystości
święconą zebranych oraz ich mieszkanie. Podczas
rozmowy duszpasterskiej można z kapłanem poru‑
Ofiarowania Pańskiego – zwanej także Świętem Mat‑
ki Bożej Gromnicznej.
szyć sprawy związane z życiem parafii, Kościoła bądź
też porozmawiać o innych tematach, bądź proble‑
W zapowiedzianym przez księdza dniu rodzina
mach. Międzyczasie ksiądz przegląda zeszyty od re‑
powinna w komplecie być obecna w domu. Wizyta
ma charakter małej liturgii sprawowanej w „koście‑
ligii dzieci i wpisuje okolicznościową adnotację. Na
le domowym”. Mieszkanie i domownicy powinni
zakończenie domownicy otrzymują pamiątkę w po‑
wyglądać czysto i schludnie. Na nakrytym białym
staci obrazków o treści religijnej.
obrusem stole stoi krzyż, zapalone świece, naczynie
z wodą święconą (jeżeli nie ma, poprosić kapłana
Ks. Wojciech Mueller
U Jana Kantego nr 6/115/2013
3
Wywiad z klerykiem Rafałem
REDAKCJA: Gdzie i kiedy się urodziłeś, wychowałeś?
KLERYK RAFAŁ GĄSIOREK:
Jestem rodowitym Śremianinem; tam urodzi‑
łem się i wychowałem. Mama i jej rodzina pocho‑
dzą z tych okolic, natomiast tata hmmmm… tutaj
sprawa jest bardziej skomplikowana. Tata urodził się
w okolicach Beskidu Żywieckiego. Jednak dziadko‑
wie wyprowadzili się aż pod Zieloną Górę. Tam się
wychowywał.
Skąd zatem Śrem w jego życiorysie?
Tata był żołnierzem zawodowym i po skończonej
szkole dostał przydział do śremskiej jednostki. Tutaj
poznał moją mamę. Pobrali się i tak zaczęła się histo‑
ria naszej rodziny.
To o rodzicach już coś wiemy. A czy masz rodzeństwo?
Tak! Mam o rok młodszą siostrę, która wyszła już
za mąż; mają wspaniałą córkę – Maję – oczko w gło‑
wie całej rodziny!
Co dalej się działo w Twoim życiu? Jaką szkołę
skończyłeś?
Jestem jeszcze z tego rocznika, który nie był objęty
reformą szkolnictwa; nie chodziłem do gimnazjum,
ale do ośmioletniej szkoły podstawowej, która mie‑
ściła się bardzo blisko mojego domu. Potem oczy‑
wiście szkoła średnia; chodziłem do Liceum ekono‑
micznego w Łęknie; wtedy nie było jeszcze techni‑
kum, a tylko licea; ogólnokształcące - czteroletnie
i zawodowe – pięcioletnie. Przez cały okres szkoły
średniej mieszkałem w internacie. Wprawdzie Łękno
nie jest daleko, ale rodzice nie chcieli, bym tracił czas
na dojazdy.
Czy masz jakieś hobby?
Oczywiście, że mam! Lubię poczytać dobrą książ‑
kę; ostatnio wracam na przykład do czytania…
szkolnych lektur, by przypomnieć sobie, co w nich
było, ale też by zachwycać się dorobkiem polskiej
(choć nie tylko) literatury. Uwielbiam też góry. To
dzięki tacie! W miarę często odwiedzaliśmy rodzinę
w Beskidzie i tak jakoś zachwyciłem się górami. La‑
tem zwykle wyjeżdżam do Zakopanego, by przemie‑
rzać Tatry, a zimą na narty do Żywca. Interesuję się
też akwarystyką i hippiką.
4
Czym się zajmujesz podczas praktyki w parafii?
Różne to są zadania. Zależy, jaka jest potrzeba i co
trzeba zrobić. Ksiądz proboszcz na bieżąco wyznacza
mi obowiązki. We wrześniu byłem cały czas w para‑
fii – teraz tylko pół tygodnia. Dlatego nie wszystko
mogę zrobić, odkąd zaczęły się studia.
Na przykład?
Biuro parafialne. We wrześniu siostra była na
urlopie więc ją zastępowałem. Teraz nie mogę, bo od
wtorku wieczora do soboty południa jestem w semi‑
narium. Służę na Mszy św., w poniedziałek i wtorek
głoszę kazania. Staram się też bardziej pomóc niż
przeszkadzać pani Krysi w kuchni, ale wychodzi
różnie. Kiedyś ciasto drożdżowe upiekłem z… zakal‑
cem. I niestety nie dało się z nim nic zrobić.
To w parafii. A uczysz jeszcze w szkole…
Tak, w Katolickim Gimnazjum im. Stanisława
Kostki, które znajduje się na terenie naszej parafii.
Co obejmuje praktyka w szkole?
Uczę w klasach drugich. Poza tym prowadzę też
dla chętnych Kółko zainteresowań. Oczywiście z re‑
ligii. Jego temat brzmi: „Biblijno-liturgiczna refleksja
na temat Mszy świętej i sakramentów…
Brzmi trudno…
Rzeczywiście. Ale wcale tak nie jest! Wspólnie
analizujemy strukturę Mszy świętej. Zastanawiamy
się nad znakami i symbolami, które w niej się poja‑
wiają. Postawami, które przyjmujemy. Wszystkie te
elementy znamy bardzo dobrze…
Na przykład, jakie to są znaki?
Znaki to na przykład wino i woda, które przy‑
nosimy do ołtarza. Symbole – świeca paschalna czy
lampiony używane w czasie rorat. Postawy – stojąca,
klęcząca i siedząca. Chcę im przez to pokazać bo‑
gactwo Kościoła – jednego przecież, ale bardzo róż‑
norodnego w różnych częściach świata. To o Mszy
świętej, ale chcemy też pochylić się nad sakramenta‑
mi, poznać je jeszcze lepiej, a może nawet na nowo
poznać. Każdy na kole może się wypowiedzieć, więc
nie wiem kto – kogo i w którym momencie uboga‑
ca…
Dziękujemy bardzo za poświęcony czas.
Dziękuję.
U Jana Kantego nr 6/115/2013
Bijące dzwony!!!
Kiedy Kard. St. Wyszyński był pytany przez bi‑
skupów, z krajów zachodnich, co robicie w Polsce,
że macie kościoły pełne ludzi? Prymas Polski odpo‑
wiedział, że nic, tylko dzwonimy dzwonami i ludzie
przychodzą.
A więc dzwony mają swoją szczególną funkcję,
coś oznajmiają, wzywają, zapraszają. Parafianie,
chrześcijanie rozumieją mowę dzwonów. Umiesz‑
czone na kościelnych wieżach, a czasem na specjal‑
nie zbudowanej dzwonnicy ongiś wprawione w ruch
przez dzwonników, kościelnego lub ministrantów
w różnych tonacjach zharmonizowanych akordów
lub w pojedynkę, obwieszczały wydarzenia, towarzy‑
szyły procesjom, pogrzebom, uroczystościom.
Nasze dzwony po śmierci śp. ks. prał. Aleksego
Stodolnego zacięły się na dobre. Tylko jeden z nich
służył. Teraz ponownie zagrały wszystkie po reno‑
wacji wieży i postawieniu Krzyża. Firma p. Preisa
dokonała ich „uzdrowienia”, naprawy, konserwacji.
Zamontowano najnowsze mechanizmy automaty‑
ki, umożliwiając przez to komputerowe sterowanie
zegarem, a także ręcznie uruchamianie z zakrystii
i z pilota z każdego miejsca do 100 m przy kościele.
13 października na Mszy św. o godz. 12.30 Eks‑
celencja Ks. Abp. Stanisław Gądecki miał zainaugu‑
rować rocznicowe obchody 75-lecia powstania pa‑
rafii, 25-lecia od Konsekracji i 30-lecia od śmierci
ks. prał. Aleksandra Woźnego. I tak było, tyle że sce‑
nariusz „niebieski” uroczystości nie był mi znany.
A było tak… wydaje mi się jeszcze, że to noc, słyszę
dzwony… dzwony… czy to jawa czy sen?! wyskaku‑
ję z łóżka… takie święta i zaspałem. Dotąd raczej to
mi się nie zdarzało, ale przy takich świętach? Tylko
czemu tak z rana, a raczej w ciemnej nocy wszystkie
3 doniośle dzwonią skoro miał wg umowy dzwonić
jeden. Patrzę na zegarek… przecieram oczy… patrzę
znowu… spoglądam na następny… 2.40… Co to ma
znaczyć, kto rozkołysał o tej porze nasze dzwony…
„Pilota” znalazłem bez większego kłopotu. Naci‑
skam i nic… otwieram balkon i manewruję przyci‑
skami i nic. Dzwony odrabiają kilkuletnią zaległość.
Trzeba dostać się do zakrystii, w 2 minuty ubieram
się i bieg korytarzami forsując 4 pary drzwi… świa‑
tło w zakrystii i znów przekręcanie kontaktów od
ręcznego sterowania dzwonami i… nic… Jasność
w zakrystii ośmieliła kogoś by zaciekle pukać do
drzwi zewnętrznych pod łącznikiem. Decyduję się
U Jana Kantego nr 6/115/2013
otworzyć i przy okazji wypróbować jeszcze raz z ze‑
wnątrz i pomanewrować „pilotem” i… nic. Przy
drzwiach stoi młody człowiek „wczorajszy” i nieco
rozwlekając pytał czemu dzwonią dzwony, a osta‑
tecznie on chciałby się pomodlić w kościele. Jak
widać w godzinie miłosierdzia to i takich pragnie‑
nie dopada. Ja nie mam miłosierdzia, zamaszyście
zamknąłem drzwi i dalej forsuję kolejne 3 bramy
by stanąć przy wejściu na chór i stwierdzić, że szafa
dzwonowa ma swoje klucze, które trzeba odszukać.
Ponownie kościelny bieg do zakrystii – studiowanie
kilkudziesięciu kluczy, które to… i znowu bieg…
dostałem się do komputera o wielorakiej funkcji
i możliwości jakie mi z nerwowym spokojem ser‑
wował – full serwis możliwości. Naciskałem kolej‑
no co się pokazało i… nic. Jeszcze jedne drzwi do
sforsowania i… bezpieczniki ukazały swą spokojną
gładź – teraz kolejno je wykręcałem. O Boże! – dzię‑
ki Ci – koniec koncertu! godz. 3.20.
Wracam zamykając już spokojnie i flegmatycznie
kolejne drzwi za sobą. Przy zakrystii słyszę potężny
systematyczny łomot. Ów zostawiony „wczorajszy”
młodzian, czyżby wybijał swą poranną modlitwę?
Z dumą zwycięzcy otwieram… Państwo Władza –
policjant i policjantka, a w podwórzu widzę radio‑
wóz. Wezwani przez kochanych parafian pytają, czy
się coś stało! Tak! – Jubileusz – awaria dzwonów –
Czy ktoś nie napadł? Podziękowałem za zatroskanie
i czuwanie i powlokłem się do swojej gawry zamy‑
kając za sobą 11 par drzwi. Święty Janie Kanty, czy
to był Twój scenariusz i poprawka do świętowania?
„Korzystając z najnowszej myśli technicznej, au‑
tomatyki i odnowionej mechaniki dzwonów mogli‑
śmy wysłuchać dziś w nocy koncertu na rozpoczęcie
jubileuszowego tygodnia świąt rocznicowych w na‑
szej parafii – ogłaszałem na Mszach Świętych. Oso‑
by, które to dzwonienie snu pozbawiło i zdenerwo‑
wało – przepraszam – awaria”. Z fabrycznie nowej
skrzynki „pilota” dostała się woda, powstało zwarcie
– brzmiał ostateczny werdykt serwisu. Może jednak
warto dołożyć tu też bardziej Boże komentarze i za‑
myślenia… wszak bez woli i wiedzy Bożej nic się nie
dzieje, a na Watykanie zapaliło się już zielone światło
uruchamiające procedurę wyniesienia na ołtarze na‑
szego powojennego duszpasterza ks. prał. Aleksan‑
dra Woźnego.
Deo gratias!
Ks. Andrzej Marciniak - proboszcz
5
Ostatnio przeczytałam książkę...
Tym razem chcę podzielić się z Państwem moimi
refleksjami po przeczytaniu książki-Miejsce dla każ‑
dego-opowieść o świętości JANA PAWŁA II, która
napisana została przez drugiego sekretarza, obecnie
arcybiskupa, metropolitę lwowskiego Mieczysława
Mokrzyckiego i dziennikarkę TVN24 Brigidę Grysiak.
Nie chcę pisać streszczenia, lektura skłoniła mnie do
kilku refleksji, dotyczących naszej duchowości, nasze‑
go pojmowania bycia katolikiem w życiu codziennym.
Część pierwsza-adwent.
Jaki jest czas oczekiwania na Boże Narodzenie
w dzisiejszym świecie, gdy już od początku listopada
sklepy prześcigają się w promocjach, dekoracjach, ku‑
szą kolorami, z pozoru pięknymi przedmiotami, bez
których święta będą szare i smutne. Gdzieś w tym
zgiełku ginie prawdziwy sens adwentu-czasu oczeki‑
wania. Jan Paweł II już od pierwszej niedzieli celebro‑
wał czas oczekiwania, przy czym celebrował oznacza
tu przywiązywać do czegoś szczególną wagę, często
coś praktykować i powtarzać.
Na początku w refektarzu pojawiał się wieniec ad‑
wentowy z czterema świeczkami, skromnie ozdobio‑
ny bombkami i wstążkami. Może i w naszych domach
taki samodzielnie wykonany wieniec będzie przypo‑
minał o czasie wyciszenia, modlitwy w oczekiwaniu,
jednocześnie skłaniał do refleksji nad sobą, prosto‑
wania swoich ścieżek, by przez te cztery tygodnie
przygotować się na zaproszenie Dzieciątka do domu
swojego serca. Pozwoli mam nie szaleć z porządkami,
zakupami, prezentami, skłoni do porządków we wła‑
snym życiu duchowym.
Potem piękny zwyczaj mikołajkowy-tak Ojca Świę‑
tego odwiedzał mikołaj, żartów było wiele, skromne
upominki miały magiczną moc, przygotowywały na
radość narodzenia.
Budowanie szopki to dla Papieża czas radości,
szopki były prawie w każdym pomieszczeniu, przy
każdej Ojciec Święty zatrzymywał się codziennie na
chwilę modlitwy, zadumy nad tym, który przyszedł,
przyjdzie i zawsze przychodzi. Jak pięknie byłoby
w centralnym miejscu w pokoju ustawić własną szop‑
kę i zatrzymać się na chwilę.
Choinka-podobnie jak szopki, ustawione we
wszystkich pomieszczeniach, ulubione świerki, pięk‑
6
nie udekorowane. Stawiane w naszych domach niech
staną się na nowo świadectwem drzewa życia, drzewa,
które rodzi się z małego nasionka, wyrasta dzięki słoń‑
cu i ożywczej wodzie, z jednego drzewa powstał krzyż
naszego zbawienia, narodziny łączą się ze śmiercią
i zmartwychwstaniem. Ubierając choinkę, róbmy to
z miłością, niech będzie to radosna celebracja życia,
światła miłości Dzieciątka.
Wieczerza wigilijna-nie było dwunastu potraw,
były przystawki, najczęściej ryba w galarecie, sałatka
jarzynowa, barszcz z uszkami, ryba smażona, na koń‑
cu wspaniałe ciasta, za którymi Ojciec Święty prze‑
padał. Skromna, pełna miłości i piękna wigilia była
wstępem do krótkiego kolędowania i przygotowania
do Pasterki. Potem codzienne śpiewanie kolęd, wróć‑
my do tego zwyczaju, niech nasze kolędy, tak piękne,
będące żywym przekazem Ewangelii zabrzmią w na‑
szych domach, zamiast serwowanych zewsząd piose‑
nek bożonarodzeniowych.
Po radosnych przeżyciach zbliża się czas Wielkie‑
go Postu. Jan Paweł II całym swoim życiem uczy nas
miłości do Krzyża. Każdy z nas ma nieść swój ziemski
krzyż za Zbawicielem, by przygotować się w pełni na
przejście do wieczności. Jak często spotykam się z opi‑
nią wielu ludzi i to praktykujących katolików, by zdjąć
ze ściany krzyż, przecież przynosi nieszczęście. Pewnie
rozmaite symbole fortuny, pierścienie itp. zapewnią
szczęście, dobrobyt i co tam jeszcze kto chce dodać. Bez
krzyża nie ma zbawienia, ostatni Wielki Piątek w życiu
Papieża jest najwspanialszą nauką o konieczności do‑
cenienia symboliki krzyża w naszym życiu.
Zachęcam do lektury, opowieść o ostatnich latach
z Ojcem Świętym Jego sekretarza pozwala spojrzeć
na Papieża jak na człowieka świętego za życia, a jed‑
nocześnie pełnego dziecięcej radości z magii świąt,
z piękna przyrody, umiłowania modlitwy, przeżywaj‑
my każde święta jak Jan Paweł II, nauczmy się własnej
celebracji każdego dnia, wtedy kłopoty dnia codzien‑
nego staną się mniejsze, cieszmy się, dajmy sobie czas
na odpoczynek, na jeden dzień, jedno popołudnie
w tygodniu, by wczuć się całym sobą w piękno świata
stworzonego przez Boga.
Zapraszam do refleksji w oczekiwaniu na kanoni‑
zację Jana Pawła II.
Aleksandra Kędzierska
U Jana Kantego nr 6/115/2013
BETANIA, czyli o tym jak spędzić czas
przyjemnie i pożytecznie
„Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty” (J 11, 1-2)
O tym, że w naszej parafii działa Betania powie‑
działa mi Pani Zofia. Podczas naszej rozmowy zmie‑
niałyśmy jednak co chwila wątki i nie dowiedziałam
się wiele o tej wspólnocie. Pewnego dnia znajoma są‑
siadka witając się ze mną wyznała: Nie chce się mi się
już żyć. Straszne stwierdzenie, prawda? Dlaczego tak
doskwiera jej życie? Dlatego, że ma już „swoje lata”,
że jest samotna, schorowana, nie pracuje, nie spoty‑
ka się z przyjaciółmi, dzieci zajęte własnym życiem,
itd.. Na pewno znasz podobne zwierzenia. Może na‑
wet też tak czasem myślisz. Mnie jednak, spotkanie
z sąsiadką, przypomniało o Betanii. Postanowiłam
dowiedzieć się o niej więcej. W tym celu wybrałam
się w odwiedziny i to niezapowiedziane. Członko‑
wie Betanii spotykają się w każdy wtorek między
10:00 a 12:00 w salce przy biurze parafialnym. Robią
to już od ponad 15 lat! Ja poszłam 26.11.2013 roku.
Powitało mnie siedem sympatycznych pań, którym
energicznie przewodziła Pani Janka. Poczułam się
jak na rodzinnym spotkaniu, gdzie przy kawie i słod‑
kościach opowiada się wydarzenia minionego tygo‑
dnia. Koło mnie usiadła Pani Lusia, a dalej Panie:
Marta, Ela, Genia, Janka i Maria. Zapytałam o po‑
czątki wspólnoty. Panie od razu wspomniały o zało‑
życielkach, czyli o Pani Zofii Weber i Pani Eugenii
Czyż. Następnie zainteresowałam się przebiegiem
spotkań. Pani Janka odpowiedziała: Przede wszyst‑
kim cieszymy się swoim towarzystwem, rozmawiamy
o radościach i kłopotach, czytamy książki, śpiewa‑
my i oczywiście modlimy się. Na pytanie, kto może
przyjść do Betanii Panie gromkim chórem odpowie‑
działy: Wszyscy! Pani Marta wyjaśniła to następują‑
cymi słowami: Każdy może być sam, ale nie musi być
samotny. Pamiętam moje osobiste spotkanie z Janem
Pawłem II; powiedziałam do Niego „Ojcze Święty je‑
steś siłą naszego narodu”, a On dotknął mojego ra‑
mienia i odparł„Ty też”. Od tej pory postanowiłam,
że do końca będę w drodze, to znaczy będę spotyka‑
ła się z ludźmi, a nie marnowała cenny czas siedząc
w domu. Kiedy jest mi ciężko mówię „Panie Boże
prowadź”, i prowadzi. Przekornie zapytałam: Czyli
nie można się z Wami nudzić? Pani Maria skomen‑
towała to następująco: Wystarczy by ktoś przyszedł
pierwszy raz, a będzie czekał na kolejne wtorki. Ja na
przykład wyprowadziłam się na Piątkowo, a nadal tu
przychodzę. Pani Genia dodała: A ja przyjeżdżam co
U Jana Kantego nr 6/115/2013
tydzień z Szamotuł. Jaka jest zatem Betania? Gwarna,
radosna, życzliwa, rozmodlona, rozśpiewana, służą‑
ca radą i pomocą. Dlatego szczerze zachęcam, aby
odwiedzić naszą parafialną Betanię w któryś wtorek
o 10:00. Niech to będzie Twoje postanowienie nowo‑
roczne! Może Chrystus, tak jak wskrzesił Łazarza,
wskrzesi również w Tobie chęć do życia.
K. Cz.
Na Boże Narodzenie
Choineczki w lesie rosną
Takie piękne wciąż zielone
Już niektóre staną w domach
Pięknie ustrojone
Ale one ciągle marzą
I tak sobie gwarzą
By gdzieś stanąć w kościele
By Dzieciątku było cieplej
w żłóbku i weselej
Lecz choinka nie ma serca
Tak jak mają dzieci
Ona tylko lampeczkami
Dzieciątku zaświeci.
Miłość w sercach dzieci
Żywa, szczera i gorąca
Jest ważniejsza
Od lampek tysiąca
Niech więc dzieci przyjdą
Razem z rodzicami
Ucieszyć Dzieciątko i wyznać
Że to Bóg i Pan nad Panami
Niech w pokorze przed Nim klękną
Chwycą się za ręce
I kolędę gromkim głosem śpiewają
w podzięce.
s. Melania
Poznań 12.11.2013
7
Homilia ks. Prof. Jana Kantego Pytla
wygłoszona w Tygodniu Jubileuszowym w parafii pw. św. Jana Kantego w Poznaniu 14 października 2013 r.
Wszystko co potrójne jest doskonałe, ale wydają
mi się, że w tym przypadku to nie jest trafne powie‑
dzenie. Jako że właściwie w naszej wspólnocie wie‑
rzących jest tylko jedna uroczystość: 75-lecie parafii.
Przecież konsekracja kościoła jest w parafii. Odnosi
się do świątyni, w której ma gromadzi się lud wie‑
rzący, składać kult adoracji Mocnemu Panu. Kiedy
król Salomon ukończył budowę świątyni, upadł na
twarz i modlił się w pokorze ,,Niebo i ziemia pojąć
Ciebie nie mogą, nie mogą cię objąć, a czy obejmie
Cię ta świątynia? Czy Ty naprawdę zamieszkasz w tej
świątyni”? Zamieszkasz! A zatem każdego kto przyj‑
dzie do tej świątyni racz wysłuchać i udziel mu prze‑
baczenia”. Ryt poświęcenia kościoła, świątyni sięga II
wieku, czasów Machabeuszy. Wtedy to panował król
Antoch Epifanes. Żydzi zmieniali jego imię. Zmieniali
tylko jedną literę na „m” z Epifanes – Światły tworzyli
imię Epimanes - Obłąkany. Kiedy dla pogardy Boga
jedynego nakazał złożyć w ofierze na ołtarzu nieczyste
zwierzę, kapłani zburzyli ołtarz. Nie wiedzieli jednak
co zrobić z kamieniami. Zgromadzili je, zebrali na
jedno miejsce, i powiedzieli: ,,Kiedy przyjdzie prorok
rozstrzygnie co zrobić z kamieniami z rozebranego
ołtarza”. Był II wiek, a ostatni prorok Malachiasz żył
w IV wieku. I przyszedł Prorok Wielki. Bóg-Czło‑
wiek, Jezus ziemski, i zdecydował o tych kamieniach.
Powiedział, że z tej świątyni widzialnej nie pozostanie
kamień na kamieniu. Nową świątynią był tylko On
sam i od tych czasów jest rytuał poświecenia kościoła
to jest wielką uroczystością i nawet idzie, pod wzglę‑
dem liturgicznym, przed świętami oraz uroczysto‑
ściami ku chwale Najświętszej Maryi Panny. W świą‑
tyni i dla świątyni, bardzo słusznie jest świętowanie tej
rocznicy w parafii.
Co to jest parafia? Słowniki teologiczne mówią po
łacinie cellula - komórka żywa, żywa komórka, która
wchodzi w wielki żyjący organizm. Kościół którego
głową jest uwielbiony Chrystus. Szukałem na darem‑
no w słownikach polskich hasła parafia. Jest tylko ła‑
cińskie słowo paraecia, a to słowo łacińskie pochodzi
z języka greckiego parokia. To grackie parokia składa
się z dwóch członów co oznacza: w domu, przy domu.
I tu przychodzi wam i mnie z pomocą Apostoł. Pisze
w liście do Efezjan, w drugim rozdziale, 19 wersecie
piękne słowa: ,,Nie jesteście już przechodniami i ob‑
cymi, ale jesteście domownikami Boga”. Wszyscy pa‑
rafianie są w domu, są przy domu, są domownikami
Boga. Ten cytat Apostoła pokazuje jak wielkim da‑
8
rem jest parafia.
Tę parafię powołał do życia, tuż przed wojną,
wielki prymas, Sługa Boży, umiłowany przez Piusa
XI – kardynał August Hlond. Purpurat, który ład‑
nie śpiewał, przemawiał jak artysta. Wymarzył sobie,
aby jedna z parafii w Poznaniu nosiła imię wielkiego
świętego profesora z Akademii Jagiellonów. W ten
sposób przynajmniej pośrednio nawiązywał do roku
1518 kiedy w Poznaniu Jan Lubrański, dostojny, mą‑
dry biskup, założył Akademię Lubrańskiego. Nie
miała ona wszystkich praw, ponieważ uniwersytet Ja‑
gielloński zazdrośnie strzegł „monopolu” nauki i nie
zgodził się na to, by tu powstał uniwersytet. Nawet
w odniesieniu do miasta Lwowa stosował tę zasadę,
dlatego przez kilka wieków ten uniwersytet pozosta‑
wał w cieniu. Dopiero Sejm Rzeczpospolitej w 1920
roku upomniał się o prawa dla uniwersytetu Jana
Kazimierza we Lwowie, który przerósł Uniwersytet
Jagielloński. Jedynie jezuici przechytrzyli Kraków,
udali się do mądrego króla Stefana Batorego i popro‑
sili go o utworzenie w Wilnie Uniwersytetu, który stał
się chlubą kraju. Pierwszym jego rektorem był Piotr
Skarga, a drugim Jakub Wujek.
W Poznaniu, tu na zachodzie powołano do życia
Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Oni to na
jubileusz arcybiskupa Edwarda Likowskiego udali się
do Krakowa, do Matejki i poprosili, aby namalował
obraz – „Biskup Jan Lubrański zakłada Akademię”.
Wzruszony arcybiskup Likowski podarował ten ob‑
raz Miastu, znajduje się on w Ratuszu, a kopia w Sali
Senackiej Uniwersytetu, gdzie miałem szczęście pro‑
mować moich doktorów. Trzecia kopia obrazu Matej‑
ki znajduje się na Wydziale Teologicznym, a namalo‑
wał ją zdolny artysta - Leszek Tuczyński. Dzisiaj obraz
o wielkiej wartości. To wszystko znał wspomniany
purpurat August Hlond i stąd jego pragnienie, ażeby
ta nowa parafia nosiła imię św. Jana z Kęt, profesora.
Ten, który wyświęcał młodego diakona w 1933 roku
na kapłana, przysłał go po wojnie, po obozie w Bu‑
chenwaldzie i Dachau do tej parafii. Tutaj ustanowił
go proboszczem, a miał wtedy zaledwie 12 lat kapłań‑
stwa i był darem dla nowej parafii, która nie miała
świątyni. Świątynię zastępował barak poniemiecki,
ale ten barak drewniany pachniał kadzidlanymi wo‑
niami modlitwy, a gdyby ktoś przyłożył ucho do ścia‑
ny, to mógłby usłyszeć modlitwę. Ludzie chętnie się
tam modlili i w ciszy skupiali przed majestatem, tego
>>
Który Jest.
U Jana Kantego nr 6/115/2013
>>
Żyją jeszcze ludzie którzy ten kościół - barak roz‑
bierali, a później na każde zawołanie kapłana Alek‑
sandra Woźnego znosili cegły z wielkim uświęceniem.
I im się należy duże, bardzo duże podziękowanie. Jaki
kiedyś był wielki zapał podczas wznoszenia tej świą‑
tyni konsekrowanej przez wielkiego arcybiskupa Je‑
rzego Strobę. Pierwszy kapłan po wojnie miał swój
styl duszpasterski. Jego pierwszą katedrą, którą obsłu‑
giwał był konfesjonał. Prawie zawsze w nim siedział
lub przychodził na zawołanie. On też umiał, a był to
dar – słuchać mądrości ludzi świeckich. Słuchał ich,
i przypuszczam, że dzięki im natrafił na drogi do
Wacława Taranczewskiego, który namalował obraz
Miłosierdzia Bożego. Wtedy nabożeństwo do Jezusa
Miłosiernego było zakazane. Dlatego siostra Helena
Kowalska w cywilnym stroju klęczy i wyciąga ręce do
Jezusa. Jeszcze się nie spodziewał jakie tajemnice będą
związane z tym obrazem.
Aleksander Woźny kazał wypisać z Dzienniczka
Faustyny wymowny napis. Jest on zapisany pod 1732
numerem. „Polskę szczególnie umiłowałem, jeżeli
będzie posłuszna mojej woli to dźwignę ją w potę‑
dze i świętości i wyjdzie z niej iskra, która przygotuje
świat na powtórne moje przyjście”. Tu kiedyś wspo‑
mniałem ulotnie, że tą iskrą jest święta siostra Fau‑
styna. Obraz objawiony przez Jezusa z napisem ,,Jezu
ufam tobie” i Jan Paweł II, który ją kanonizował, usta‑
nowił święto Miłosierdzia Bożego i konsekrował Ba‑
zylikę Miłosierdzia w Łagiewnikach. Tam powierzył
świat Bożemu Miłosierdziu. Tutaj pozostaje tylko
jedno wołać z apostołem Pawłem: „jakżeż są niedo‑
ścigłe drogi Boże i nie do wyśledzenia jego wyroki”.
Przypuszczam, że i ten napis z dziennika Faustyny
ludzie wskazali księdzu prałatowi Woźnemu. Ksiądz
prałat Woźny przywiązywał dużą wagę do kultu eu‑
charystycznego. Znał życiorys Piusa X, był promoto‑
rem przyjmowania dzieci sześcioletnich do wczesnej
pierwszej Komunii Świętej.
A było to tak! Przyszedł mały chłopiec do probosz‑
cza i prosił ,,proszę księdza proboszcza ja chcę iść już
do pierwszej Komunii Świętej. Niech mi ksiądz pro‑
boszcz pozwoli”. Proboszcz, wielce wzruszony, po‑
wiedział: ,,dziecko ja nie mam prawa Ci pozwolić, ale
jak będzie biskup, przyjdziesz w czasie wizytacji i go
o to poprosisz”. Był biskup, przyszedł mały Józek Sar‑
to i mówił: ,,Proszę księdza biskupa, niech mi ksiądz
biskup pozwoli pójść do pierwszej wczesnej Komunii
Świętej”.
A biskup mówi: ,,Chłopcze czy ty wiesz o co pro‑
sisz? Czy ty wiesz co to jest?” Odpowiedział: „Wiem! To
jest Pan Jezus! A czy ksiądz biskup więcej wie”. Biskup
zawstydzony rzekł: ,,No, nie wiem więcej” i dodał żar‑
U Jana Kantego nr 6/115/2013
tobliwie: ,,Jak zostaniesz papieżem to ten przepis zmie‑
nisz”. I było nowe konklawe w 1903 roku. Papieżem
miał być sławny kardynał Mariano Rampolla, dotych‑
czasowy sekretarz stanu. Gdy zyskał widoczną przewa‑
gę i do wyboru brakowało mu ledwie trzynastu głosów,
biskup krakowski kardynał Jan Puzyna wstał i zgłosił
w imieniu cesarza Franciszka Józefa I veto, zakładając
tzw. ekskluzywę, wyłączającą wskazanego hierarchę
z grona kandydatów na papieża. I został wybrany ten,
który nie miał być wybrany - Józef Sarto! Kardynał, Pa‑
triarcha Wenecki, który przybrał imię - Pius X. Świę‑
ty, który zaraz otworzył wrota Tabernakulum dla ma‑
łych dzieci. Tą drogą szedł ksiądz Aleksander Woźny
i chciał, aby w Wielki Czwartek dzieci przystępowały
do Komunii Świętej wczesnej. I tak usiłował zmobili‑
zować rodziców do kultu eucharystycznego, chciał za‑
razem wyzbyć się tego co dzisiaj się dzieje, przyjęciach
w restauracjach i prezenty. I tu jest właśnie zadanie dla
polskich biskupów, którzy muszą ten wielki problem na
nowo przemyśleć.
Był ksiądz Aleksander Woźny wielkim czcicielem
Ducha Świętego. To on pierwszy w Poznaniu zorgani‑
zował uroczystą Nowennę z wystawieniem Najświęt‑
szego Sakramentu z prośbą o Dary Ducha Świętego,
„przecudną” modlitwą do Ducha Świętego, o wielkiej
treści teologicznej, długą, którą napisała nieznana
osoba świecka. Parę tygodni temu przyszedł młody
człowiek, który jako chłopiec uczestniczył w nowen‑
nach i chciał otrzymać tekst tej pięknej modlitwy.
Ksiądz prałat Woźny obdarzył mnie wielką łaską, bo
pozwolił mi przez 15 lat celebrować nabożeństwo,
w czasie którego były wygłaszane komentarze biblij‑
ne z różnych Ksiąg.
Ten kapłan wyróżniał się wielką wiarą. Kiedyś
szedłem na spacer z pułkownikiem Zdzisławem Or‑
łowskim z ulicy Zakręt. Przystanął wsparty na lasce.
Powiedział: „Wie ksiądz co mi się podoba u naszego
proboszcza? Ta jego wielka wiara!”. Mówił to dowód‑
ca Powstania Wielkopolskiego na odcinku Czarn‑
ków. A sam ksiądz Woźny, kiedy szedł na spacer,
mówił: ,,Wiesz teraz się cieszę, bo mam wszystkich
wikariuszy wierzących”, a potem dodawał: ,,Ludzie
sobie nie zdają sprawy, ludzie mówią, że ja buduję
kościół, to przecież nie ja buduję kościół, kościół bu‑
duje święty Józef. Pamiętaj, że święty Józef wyprowa‑
dził nas kapłanów z niewoli z Dachau, wbrew ludz‑
kim przewidywaniom. Dlatego kapłani Dachauowcy
pielgrzymowali do świętego Józefa do Sanktuarium
w Kaliszu i składali mu podziękowanie za cudowne
ocalenie. Zresztą całe życie księdza Woźnego było ni‑
czym zygzaki błyskawicy, oznaczone charyzmatami
>>
Ducha Świętego.
9
>>
I jeszcze jedno. Żył Ewangelią, umiał przebaczać
i wybaczał. Rzadko to czynię w świątyni, teraz po‑
wiem to. Wypowiem imię jednej parafianki, która już
nie żyje, a mieszkała na ulicy Słonecznej pod nume‑
rem 2 – Kazimiera Kłaczyńska. Kiedy był list Episko‑
patu na temat Caritas, przyszli „panowie bezpieczni”
i mówili: ,,nie wolno księdzu czytać listu”. Nie czytał,
ale powiedział, że byli „panowie bezpieczni” i zabro‑
nili mu czytać list, który miał być dziś czytany. Za to
poszedł na rok do więzienia. Wszystkie rozprawy był
sprawiedliwe, „sądy niezależne”. Prokurator oskar‑
żał go o „wielkie rzeczy”, a kiedy skończył, ksiądz
Aleksander Woźny stanął i oświadczył: ,,To co pan
prokurator powiedział to ja mu już wszystko prze‑
baczyłem”. Cicho, wielkie wzruszenie, a wspomniana
mieszkanka z ulicy Słonecznej podeszła i publicznie
pocałowała księdza prałata Woźnego w rękę.
I jeszcze jeden ważny epizod. Proszę, wybaczcie
mi, związany ze mną. Świadczy on o wielkości tego
kapłana. W Wielki Czwartek tłumy przy konfesjo‑
nałach, tłumy do Stołu Pańskiego, kapłani rozdzie‑
lali Ciało Pana i zdawało im się, że jest już koniec,
a jeszcze szli z daleka ludzie. Wtedy ks. Aleksander
Woźny powiedział, bym ja dokończył rozdzielania
Ciała Pana. Nie wiedziałem, że chodzi mu o to, żeby
pójść za balustradę. Ludzie dochodzili do balustrady
i tam udzielałem Komunii Świętej. Poniosło go, przy‑
szedł, zabrał kielich z moich rąk i rozdzielał komunię
świętą, a ja spokojnie usiadłem przy ołtarzu. A kiedy
się skończyła celebracja eucharystyczna przyszedł do
zakrystii, upadł na oba kolana i prosił o przebaczenie,
jednocześnie prosił Boga o przebaczenie za wywo‑
łane zgorszenie. Tak może reagować tylko człowiek
Ewangelii, człowiek święty, i taki był ten! Dany tej pa‑
rafii pod wezwaniem Jana z Kęt, profesora i świętego.
To może on wymodlił wspaniałego następcę czci‑
ciela Matki Bożej z Górki Duchownej i z Szamotuł,
który przyszedł tutaj naśladować go w posłudze
konfesjonału. Ksiądz prałat Aleksy Stodolny, który
utrwalił mi się w pamięci z jednego.
Kiedy schodził ze stopni ołtarza, głosem jak
dzwon intonował antyfonę pieśni Zdrowaś Maryjo:
„Niech łaska Twoja zawsze nam sprzyja, módl się za
nami Święta Maryja”. I to, ten jego śpiew z głębi serca,
niech będzie znakiem błogosławieństwa dla naszego
kochanego proboszcza i dla całej parafii. ,,Niech łaska
twoja zawsze nam sprzyja, módl się za nami Zdrowaś
Maryja”.
Projekt UE Comenius
w Publicznym Gimnazjum Katolickim
Wyjazd do Trewiru
W listopadzie czterech uczniów i nauczycieli Pu‑
blicznego Gimnazjum Katolickiego wzięło udział
w międzynarodowym spotkaniu projektowym Co‑
menius odbywającym się w Trewirze w Niemczech.
Jego tematem jest „Tradycyjna, sztuka, rękodzieło
i sport przeciw przemocy w szkole”. Celem natomiast
przeciwdziałanie przemocy w szkołach, poszerzenie
wiadomości o krajach, biorących udział w projekcie
i rozwijanie umiejętności komunikacyjnych w języ‑
ku angielskim. Spędziliśmy tam cały tydzień integru‑
jąc się z fantastycznymi rówieśnikami z sąsiednich
oraz nieco dalszych krajów: Portugalii, Rumunii, Es‑
tonii, Czech oraz z Martyniki.
Trewir został założony przez starożytnych Rzy‑
mian w 16 wieku p.n.e. Najważniejszym zabytkiem
w tym mieście jest Katedra Trewirska, w której
znajduje się Święta Szata – Tunika Chrystusa. A my
mieszkaliśmy tam u rodzin naszych rówieśników
10
uczęszczających do szkoły partnerskiej, ja znalazłem
się u bardzo przyjaznej rodziny pochodzenia turec‑
kiego, która przygotowywała nam wspaniałe orien‑
talne.
Poza przyjemnościami czekała nas też praca jak
chociażby przygotowanie filmu, którego motywem
przewodnim było hasło „Szanujmy się nawzajem”,
według scenariusza przygotowanego przez kolegów
z Estonii. Wieczorem, po pracowicie spędzonym
dniu, mogliśmy się zrelaksować na warsztatach salsy
w szkole.
Ostatni dzień spędziliśmy na wycieczce w stolicy
Luxemburga. Zwiedziliśmy tam przepiękne bazyliki
oraz przeszliśmy się najdroższą ulicą w mieście.
Bartosz Wesołowski
klasa3a
U Jana Kantego nr 6/115/2013
Jak wygląda droga na ołtarze? – cz. II
1.Przedłożenie prośby kompetentnemu biskupowi
a)Zgromadziwszy stosowną dokumentację, o której
mówiliśmy, postulator przedkłada oficjalną prośbę
(supplex libellus) o rozpoczęcie procesu beatyfika‑
cyjnego wskazanego kandydata. Doprecyzujmy,
że biskupem właściwy jest ordynariusz diecezji, na
terenie której zmarł kandydat. W uzasadnionych
przypadkach można jednak prosić Stolicę Apostol‑
ską o przeniesienie kompetencji na prowadzenie
procesu w innej diecezji (np. w sprawach męczen‑
ników obozów koncentracyjnych z obszaru Nie‑
miec). Otrzymanie przez biskupa prośby postu‑
latorskiej nie oznacza automatycznie jej przyjęcia
i podjęcia decyzji o ustanowieniu trybunału i roz‑
poczęciu dochodzenia diecezjalnego. Nie oznacza
także zawieszenia działalności postulatora.
b)Wypełnienie przez postulatora wszystkich zadań
wyznaczonych mu w fazie przedprocesowej ma
jako cel dostarczenie biskupowi kompetentnemu
dla prowadzenia sprawy wszystkich elementów,
które pozwolą mu na podjęcie właściwej decyzji,
słusznej z punktu widzenia dobra wspólnego Ko‑
ścioła, ale także pozwolą uniknąć decyzji, które an‑
gażowałyby zasoby ludzkie i materialne będąc od
samego początku obciążone dużym prawdopodo‑
bieństwem niepowodzenia.
c)Po otrzymaniu wyników wstępnych działań postula‑
tora, biskup jest zatem zobowiązany do oceny, czy na
ich podstawie można stwierdzić istnienie rzeczywi‑
stej opinii świętości i określić eklezjalny walor spra‑
wy. Nadto biskup winien podjąć następujące kroki:
2.Konsultacja z konferencją biskupów
a)Przed podjęciem ostatecznej decyzji o rozpoczęciu
dochodzenia diecezjalnego, biskup zobowiązany
jest podjąć konsultację z innymi biskupami, mającą
na celu zebranie ich opinii odnośnie do słuszności
rozpoczęcia sprawy. Instrukcja przewiduje, że in‑
terlokutorem biskupa w tej fazie postępowania jest
Konferencja Episkopatu, przynajmniej na szczeblu
regionalnym. Chodzi o wysłuchanie przez biskupa
opinii konferencji biskupów, nie nakładając jednak
na niego obowiązku uzyskania jej zgody na rozpo‑
częcie dochodzenia diecezjalnego. Jasne staje się
zatem ratio tej normy, która ma na celu nie tyle wy‑
pełnienie formalności prawnej, ile osadzenie proce‑
su w szerszym kontekście eklezjalnym, zaintereso‑
wanie i wzbudzenie poczucia odpowiedzialności za
jego przebieg biskupów stojących na czele Kościo‑
U Jana Kantego nr 6/115/2013
łów lokalnych, którzy w ten sposób, także poprzez
zaangażowanie w proces kanonizacyjny, realizują
doktrynę kolegialności. Chociaż biskup ma władzę
samodzielnego oceniania istnienia opinii świętości
i prowadzenia całego dochodzenia diecezjalnego,
sam fakt beatyfikacji i kanonizacji przekracza grani‑
ce Kościołów lokalnych i staje się darem dla Kościo‑
ła powszechnego. Sformułowanie paragrafu 1 art. 42
Instrukcji wyraźnie podkreśla troskę o zachowanie
zasady kolegialności w prowadzeniu postępowania
kanonizacyjnego, wskazując, że odpowiednim mo‑
mentem dla przeprowadzenia konsultacji jest sesja
konferencji biskupów. Należałoby zatem wykluczyć,
jako niezgodną z duchem instrukcji, ewentualną
praktykę kierowania indywidualnych zapytań do
poszczególnych członków Konferencji Episkopatu.
3.Wydanie edyktu do diecezjan
a)Przed rozpoczęciem procesu biskup zobowiązany
jest do ujawnienia prośby postulatorskiej o rozpo‑
częcie sprawy we własnej diecezji poprzez wydanie
edyktu wywieszonego w katedrze i opublikowa‑
nego w biuletynie diecezjalnym. Jeżeli wymagają
tego okoliczności i biskup uzna to za słuszne, np.
jeżeli osoba kandydata na ołtarze prowadziła swoją
działalność i byłą znaną w innych Kościołach lokal‑
nych, biskup może zwrócić się z prośbą do bisku‑
pów tychże Kościołów o wywieszenie swego edyktu
także poza terytorium jego diecezji. Celem edyktu
wydanego przez biskupa jest poinformowanie ludu
Bożego o inicjatywie rozpoczęcia procesu i wezwa‑
nie wiernych do dostarczenia informacji odnoszą‑
cych się do sprawy. Wierni są moralnie zobowiązani
do udostępnienia autorowi edyktu posiadanych do‑
kumentów, listów, zdjęć, korespondencji dotyczącej
osoby kandydata i planowanego dochodzenia kano‑
nicznego. Informacje i dokumenty powinny odnosić
się nie tylko do aspektów pozytywnych, ale także do
ewentualnych trudności, które należałoby wyjaśnić
w ramach dochodzenia diecezjalnego.
b)Opublikowanie edyktu ma na celu niejako „spro‑
wokowanie” wiernych do ustosunkowania się do
procesu, zachęcenie ich do współuczestnictwa
w odpowiedzialności za jego prowadzenie i do za‑
angażowania się w niego, zarówno poprzez przeka‑
zanie materiału nt. kandydata na ołtarze jak i do‑
starczenie wszelkich informacji.
Ks. Wojciech Mueller
11
SIEDEM
SAKRAMENTÓW
KOŚCIOŁA
W Eucharystii łamiemy jeden chleb,
który jest pokarmem nieśmiertelności,
lekarstwem pozwalającym nam nie umierać,
lecz żyć wiecznie w Jezusie Chrystusie
(św. Ignacy Antiocheński)
SAKRAMENT EUCHARYSTII (cz. I)
Co to jest Eucharystia?
Eucharystia jest Ofiarą Ciała i Krwi Pana Jezusa,
którą On ustanowił, aby w niej na całe wieki, aż do
swego przyjścia, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak powie‑
rzyć Kościołowi pamiątkę swej Męki i Zmartwych‑
wstania. Jest znakiem jedności, więzią miłości, ucztą
paschalną, podczas której przyjmujemy Chrystusa,
duszę napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przy‑
szłej chwały.
Chrystus ustanowił Eucharystię w Wielki Czwartek,
„tej nocy, kiedy został wydany” (1Kor 11,23), cele‑
brując ze swoimi Apostołami Ostatnią Wieczerzę.
Zgromadziwszy swoich Apostołów w Wieczerniku,
Jezus wziął w swoje ręce chleb, połamał go i podał
im, mówiąc: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy: to jest
bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane”.
Następnie wziął w swoje ręce kielich z winem, mó‑
wiąc: „Bierzcie i pijcie z niego wszyscy: to jest bo‑
wiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego Przy‑
mierza, która za was i za wielu będzie wylana na od‑
puszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę”.
Jak jest nazywany ten sakrament?
Bogactwo tego sakramentu wyrażane jest przez wie‑
le różnych nazw, które ukazują pewien jego szcze‑
gólny aspekt. Najczęściej nazywa się go: Eucharystią,
Mszą Świętą, Wieczerzą Pańską, Łamaniem Chleba,
Zgromadzeniem eucharystycznym, Pamiątką Męki,
Śmierci i Zmartwychwstania Pana, Najświętszą
Ofiarą, Świętą i Boską liturgią, świętymi Tajemnica‑
mi, Najświętszym Sakramentem ołtarza, Komunią
Świętą.
szenie i słuchanie słowa Bożego; i w liturgii eucha‑
rystycznej, która obejmuje przygotowanie chleba
i wina, modlitwę eucharystyczną, czyli anaforę, któ‑
ra zawiera słowa konsekracji, i komunię.
Przewodniczyć Eucharystii może tylko kapłan (bi‑
skup lub prezbiter), ważnie wyświęcony, który działa
w osobie Chrystusa-Głowy i w imieniu Kościoła.
Co jest istotne i konieczne do sprawowania Eucharystii?
Do sprawowania Eucharystii konieczne są: pszenny
chleb i wino gronowe.
W jakim sensie Eucharystia jest pamiątką ofiary
Chrystusa?
Eucharystia jest pamiątkę, ponieważ uobecnia i ak‑
tualizuje ofiarę, którą Chrystus złożył Ojcu raz na
zawsze na krzyżu za całą ludzkość. Charakter ofiarny
Eucharystii ukazuje się już w słowach jej ustanowie‑
nia (Łk 22,19-20). Ofiara Chrystusa na krzyżu i ofia‑
ra Eucharystii są jedną ofiarą.
W Eucharystii ofiara Chrystusa staje się także ofiarą
członków Jego Ciała. Życie wiernych, składane przez
nich uwielbienie, ich cierpienia, modlitwa i praca łą‑
czą się z ofiarą Chrystusa. Eucharystia jako ofiara jest
także składana na wynagrodzenie za grzechy żywych
i umarłych, a także, by otrzymać od Boga duchowe
i doczesne dary.
Jak przebiega celebracja Eucharystii?
Celebracja Eucharystii rozwija się w dwóch zasad‑
niczych częściach, które stanowią razem jeden i ten
sam akt kultu: w liturgii słowa, która obejmuje gło‑
12
U Jana Kantego nr 6/115/2013
CYTAT DLA CIEBIE
„Zdrów bądź, Jezu Kryste, krolu!
Racz przyjęci naszę chwałę,
Racz daci dobre skonanie
Prze Twej Matki zasłużenie ,
Abychom Cię wżdy chwalili
Z Tobą wiecznie krolowali. Amen.”
(najstarsza polska kolęda z 1424 r. - spisał Jan Szczekny)
Śpiewanie kolęd to jeden z najpiękniejszych zwy‑
czajów w polskich domach. I choć dzisiaj, już na wie‑
le dni przed Bożym Narodzeniem, słyszymy je w ra‑
diu, telewizji, galeriach handlowych, to jednak naj‑
większych wzruszeń dostarczają te śpiewane w ro‑
dzinnym gronie przy wigilijnym stole. Szkoda, że
w wielu domach zwyczaj ten zanika, bo takie wspól‑
ne kolędowanie zbliża, buduje więź międzyludzką,
daje uczucie bliskości i łączności. Łatwo wpadająca
w ucho muzyka kolęd i proste słowa mogą dostar‑
czyć jedynie pozytywnych emocji i nastroić optymi‑
stycznie. Tego z pewnością nie dadzą nam współcze‑
sne technologie takie jak Internet.
Kolędy – dziwnie, ale jakże zasłużenie przez nas
Polaków kochane i cenione, bo wszyscy tak napraw‑
dę czujemy, że są one naszą duszą narodową, chrze‑
ścijańską duszą narodową, jako że ogromna więk‑
szość z nich powstała w łonie Kościoła katolickiego.
Historia dobitnie pokazuje jak kolęda na przestrzeni
wieków towarzyszyła Polakowi w drodze życiowej,
jak choćby na chwilę odrywała od nędzy, jak przy‑
nosiła okruch ojczyzny tym, którzy byli od niej dale‑
ko, jak szła z wygnańcami na Sybir, niosąc nadzieję
przetrwania, i jak wiernie towarzyszyła polskiemu
żołnierzowi na frontach obu wojen światowych. Czy
bez kolęd wyobrażamy sobie Święta Bożego Naro‑
dzenia, z pewnością nie, bo mamy je w duszach, ser‑
cach i głowach, są głęboko w nas, nawet gdy wstydzi‑
my się je głośno zaśpiewać!
Pierwsze znane nam pieśni, przygotowane spe‑
cjalnie na Boże Narodzenie pochodzą z IV w.z Rzy‑
mu i miały one na celu nie tylko uczczenie świątecz‑
nego okresu, ale były też elementem polemiki z in‑
nowiercami, śpiewano je w języku łacińskim. Jednak
według tradycji autorem pierwszej kolędy śpiewanej
w języku ojczystym był św. Franciszek z Asyżu, a wy‑
konywano ją w zorganizowanej przez niego pierwszej
szopce. Późniejsze kolędy tworzyli często anonimo‑
wi pielgrzymi i waganci. Ale powstawały też w klasz‑
torach, na dworach, w środowisku żaków czy wśród
służby kościelnej. Najpopularniejsze do dziś kolędy
U Jana Kantego nr 6/115/2013
powstały głównie w XVIII i XIX wieku. Należy do
nich „Cicha noc” napisana przez wikarego z Obe‑
rndorfu, w przeddzień Wigilii w 1818r. Doczekała
się ponad 300 tłumaczeń. Jednak żaden inny kraj nie
może pochwalić się takim zbiorem kolęd jaki posia‑
da Polska. Już Adam Mickiewicz docenił niezwykłe
bogactwo kolęd polskich, mówiąc, że są dziejowym
dorobkiem. A historia polskich kolęd sięga końca
XIV wieku, ślady tychże znajdowano w misteriach.
Jednak najstarsze zabytki pochodzą z I połowy XV
w.: z 1424 r. „Zdrow bądź, Królu anielski”, z 1435 r.
„Chrystus się nam narodził”, z 1440 r. „Zstałaś się
rzecz wielmi dziwna” i jeszcze 6 innych. W XVI w.
powstało około 100 następnych kolęd, a wśród nich
tak znana wszystkim „Anioł pasterzom mówił”. Naj‑
większy rozkwit kolęd nastąpił w baroku, wtedy też
nastąpiło największe ich unarodowienie (akcje ich
przenoszono z Ziemi Świętej do Polski, zawierały też
opisy ludowych obyczajów). Autorstwo ich często
niestety trudne jest do ustalenia. Jest też wiele kolęd,
których autorami tekstu byli wybitni polscy twór‑
cy. Teofil Lenartowicz napisał w 1818 r. piękny tekst
„Mizerna cicha”, Piotr Skarga jest autorem „W żłobie
leży”, Franciszek Karpiński napisał słowa do najbar‑
dziej uroczystej kolędy „Bóg się rodzi”, a Stefan Bort‑
kiewicz był twórcą tekstu „Mędrcy świata”. Twórca‑
mi kolęd, czy to tekstu czy muzyki byli także: Jan
Kochanowski, Andrzej Morsztyn, Mikołaj Sęp Sza‑
rzyński, Feliks Nowowiejski, Zygmunt Noskowski,
a bardziej współcześnie Witold Lutosławski.
Piękna jest historia i tradycja polskiej kolędy. Ni‑
gdzie na świecie ten rodzaj pieśni religijnej i zarazem
świeckiej nie stał się tak ogólnie przyjętym i ukocha‑
nym, jak na polskiej ziemi. Pielęgnujmy tę tradycję
i śpiewajmy kolędy. Śpiewane w domu, wśród bli‑
skich mają szczególną moc, moc dobra, miłości, bli‑
skości i wybaczania!
„Wśród nocnej ciszy…” życzę najpiękniejszych Świąt!
Urszula Moczyńska
13
Lukrowane święta
Już od połowy listopada centra handlowe aż kipią od
świątecznych promocji i bożonarodzeniowych dekoracji,
z głośników płynie dźwięk kolęd. Ze sklepowych witryn ru‑
baszny Święty Mikołaj, który nie ma nic wspólnego ze swo‑
im pierwowzorem, niezmordowanie zachęca do zakupów.
Wszechobecne reklamy przedstawiają „najlepsze” pomy‑
sły na prezenty dla bliskich. Kupujemy dla przyjemności,
z nudów, bo inni kupują, bo ulegamy reklamom. Żyjemy
w czasach kultury konsumpcyjnej, co oznacza, że posiada‑
nie stało się ważnym elementem naszej codzienności. Tym
bardziej niełatwo się od niego uwolnić, jeżeli jesteśmy do
niego zachęcani na każdym kroku. Nachalny marketing
pozbawia nas czasu oczekiwania. To trochę tak, jakbyśmy
poszli do teatru od razu na drugi akt sztuki.
Nie ma nic złego w robieniu świątecznych zakupów, ale
na wszystko jest właściwy czas. Dziś nie umiemy czekać,
ciągle się spieszymy, gonimy to, co wciąż nam ucieka. Za‑
stanówmy się dlaczego: czy to świat tak przyspieszył, czy my
go sami do tego zmuszamy. Poddajemy się temu ogólnemu
trendowi i chyba zapominamy, jak pięknie było czekać i tę‑
sknić do świąt, kiedy byliśmy dziećmi. Wytęskniona cho‑
inka stawała w domu najwcześniej w przeddzień Wigilii,
a radość dawania i otrzymywania podarków poprzedzała
uroczysta wieczerza i wspólne śpiewanie kolęd. Do dziś pa‑
miętam, jak w wigilijny wieczór krążyłam wokół choinki,
pod którą obok żłóbka ułożone były prezenty. Niestety, to,
co dziś obserwujemy (i często współtworzymy), przyczynia
się tylko do tego, że w samo Boże Narodzenie mamy prze‑
syt. To wszystko już nas nie cieszy, już nam się znudziło, bo
jest obecne w naszym życiu od prawie dwóch miesięcy.
Dobrze jest umieć cieszyć się z choinki, prezentów
i przedświątecznej krzątaniny. Warto jednak przedrzeć się
przez cukierkową zasłonę, w jaką zostało spowite Boże Na‑
rodzenie. Warto stanąć w prawdzie i zobaczyć, co zostanie,
kiedy zedrzemy lukier. Owszem, bardzo ważne jest, żeby
do świąt przygotować się także zewnętrznie: posprzątać,
Msze Święte
Niedziela i Święta: 6:30, 8:00, 9:30, 12:30, 18:30
z udziałem młodzieży (dolny kościół): 10:00
z udziałem dzieci: 11:00
Dni powszednie: 7:00, 8:00, 18:30
Nabożeństwa
Nowenna do Ducha Świętego
– poniedziałek po Mszy św. wieczornej
Nowenna do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy
– środa: 7:45, 18:00
Nowenna do Miłosierdzia Bożego
– czwartek: 18:00
14
ugotować, kupić choinkę, ozdoby, prezenty. Ale ileż to razy
po wielodniowej bieganinie jesteśmy tak zmęczeni, że ma‑
rzymy tylko o tym, by święta już się skończyły i wszystko
wróciło do normalności. Coraz częściej widać oznaki zmę‑
czenia, dlatego popularnością zaczyna się cieszyć styl „masz
stówę i kup sobie coś od rodziców”. To jednak oznacza da‑
leko posuniętą depersonalizację prezentu, a z obdarowywa‑
nia się upominkami może wyniknąć dużo dobra. Jeżeli chcę
coś komuś podarować powodowany radością z narodzenia
Jezusa, może to zaowocować wzmocnieniem więzi. Muszą
być jednak zachowane proporcje. Relacja z Bogiem musi
być ważniejsza niż prezent.
Boże Narodzenie to święta bardzo radosne. Jest radość
z faktu narodzenia Jezusa. Jest radość przebywania ze sobą.
Jest radość obdarowywania się prezentami, nie dlatego, że
tak „wypada”, ale dlatego, że kogoś kochamy. Jest radość
dzielenia się z innymi. Wystarczy zrzucić pancerz swojego
egoizmu i rozejrzeć się wokół siebie, a z pewnością dostrze‑
żemy ludzi, z którymi możemy podzielić się tym, co mamy.
Różnorakie akcje pomagają nie tylko potrzebującym, ale
również obdarowującym. Pozwalają nam się otworzyć na
innych, dostrzec tych, koło których być może w codzien‑
nym zabieganiu przechodzimy obojętnie. Każdy z nas może
coś ofiarować. To nie musi być rzecz materialna, choć naj‑
częściej mówiąc o pomocy, mamy na myśli pieniądze, do‑
bra materialne. Możemy pomóc również w inny sposób:
dając swój czas, umiejętności, zainteresowanie. Czasem wy‑
starczy jedynie rozmowa, dobre słowo, modlitwa w czyjejś
intencji. Ważne jest, by to, co robimy, płynęło z głębi serca,
a nie było tylko działaniem uspokajającym nasze sumienia.
Bóg nie przychodzi do nas w huku gromu i błyskawic,
lecz jako bezbronne dziecko. Trzeba być uważnym, żeby Go
dostrzec. Kiedy Jezus narodził się w Betlejem, większość
ludzi Go nie rozpoznała. Udało się to tylko ludziom pro‑
stego serca, którzy nie pokładają nadziei w gromadzonych
dobrach, tylko potrafią dostrzegać to, co niepozorne. Oby‑
śmy wśród świątecznej gorączki i zabiegania nie przegapili
sedna sprawy: przychodzącego Boga.
gaja
Spowiedź
Codziennie rano i wieczorem podczas Mszy Św.
(z wyjątkiem sytuacji nadzwyczajnych)
BIURO PARAFIALNE
poniedziałek
wtorek
środa
czwartek
piątek
sobota
Kontakt
-
10:00 - 12:00
10:00 - 12:00
-
16:00 – 18:00
16:00 – 18:00
-
ul. Grunwaldzka 86, tel. (61) 867 30 76; 867 64 30
www.jankanty.info.pl
e-mail: [email protected]
U Jana Kantego nr 6/115/2013
W tym miesiącu
Styczeń
1. - Nowy Rok; Świętej Bożej Rodzicielki; Światowy
Dzień Pokoju
2. - św. Bazylego (doktora Kościoła)
5. - św. Jana Nepomucena
6. - Objawienie Pańskie
12. - Chrzest Pański
17. - Dzień Judaizmu
18. - 25. - Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan
20. - św. Sebastiana
21. - św. Agnieszki; Dzień Babci
22. - Dzień Dziadka
24. - św. Franciszka Salezego (doktora Kościoła)
25. - nawrócenie św. Pawła
26. - Dzień Islamu
28. - św. Tomasza z Akwinu
31. - św. Jana Bosco
Luty
2. - Ofiarowanie Pańskie
5. - św. Agaty z Sycylii
9. - św. Michała Febres Cordero y Muñoz (jedynego
kanonizowanego Ekwadorczyka)
10. - św. Scholastyki (siostry św. Benedykta)
11. - MB z Lourdes; Światowy Dzień Chorych
14. - św. Cyryla i Metodego (patronów Europy), św.
Walentego
18. - bł. Fra Angelico (Jana z Fiesole, malarza)
22. - wspomnienie Katedry św. Piotra Apostoła
Kronika parafialna:
Chrzest św. otrzymali:
Michalina Konieczna
Antonina Barbara Kalich
Izabela Bura
Oskar Gądziak
Rozalia Chodun
Mikołaj Miron Piszcz
Antoni Jacek Siepietowski
Olgierd Nowak
Zuzanna Małgorzata Baranowska
Piotr Pompała
Konrad Pawliński
Weronika Zofia Młynarek
Hanna Skołuda
Lena Ewa Adamczyk
Karolina Kulczyńska
Robert Kulczyński
Sakrament małżeństwa zawarli:
Sebastian Iwaszko
i Agnieszka Baron
Gracjan Dydymski
i Ewa Ratajczak
U Jana Kantego nr 6/115/2013
Odeszli do wieczności:
(29. 09. - 10. 12. 2013)
śp. Jan Zieliński lat 96
z ul. Podkomorskiej
śp. Eleonora Zawieja – Perz lat 75
Senatorskiej
śp. Jolanta Woźniak lat 68
Ostroroga
śp. Zygmunt Abłażej lat 80
Włodkowica
śp. Zofia Kubanek lat 81
Rycerskiej
śp. Irena Perzyńska lat 85
Cześnikowskiej
śp. Łucja Zakrzewska lat 93
Sowińskiego
śp. Alfreda Ogozeja lat 87
Husarskiej
śp. Barbara Jahns lat 81
Grochowskiej
śp. Zofia Samsel lat 82
Grochowskiej
śp. Marian Koperski lat 59
Cześnikowskiej
śp. Urszula Hoffmann lat 91
Grunwaldzkiej
śp. Stanisław Pabel lat 88
Podstolińskiej
śp. Władysław Kańczugowski lat 90
Podstolińskiej
śp. Marta Ciupińska lat 83
Rycerskiej
śp. Mirosław Góral lat 53
Husarskiej
śp. Jan Donder lat 77
Listopadowej
śp. Anna Pilch lat 97
Grunwaldzkiej
śp. Zdzisława Pilecka lat 86
Heweliusza
śp. Alina Trepińska lat 83
Grunwaldzkiej
śp. Kazimierz Chudziński lat 88
Rycerskiej
śp. Miron Szostak lat 92
Husarskiej
Wieczny odpoczynek racz im dać
Panie…
15
ks. Marcin Węcławski
Jubileusz parafialny 13-20 X 2013
ks. Maciej Kubiak
ks. Wojciech Raczkowski
ks. Paweł Malecha
Wydawca: parafia pw. św. Jana Kantego w Poznaniu,
ul Grunwaldzka 86
Redakcja: ks. Wojciech Mueller, Rafał Gąsiorek, Aleksandra
Kędzierska, Urszula Moczyńska, Agnieszka Rejmenciak,
Piotr Rejmenciak.
Skład: Studio Sylver, ul. Lubeckiego 15, Poznań.
Zdjęcie na okładce ze zbiorów własnych.
Konto Parafii św. Jana Kantego w Poznaniu,
ul. Grunwaldzka 86
IBAN/PL 331600 1084 0004 0503 6226 6001
ks. Prof Jan Kanty Pytel

Podobne dokumenty