Zmierzch przemysłu i turystyczny boom

Transkrypt

Zmierzch przemysłu i turystyczny boom
Zmierzch przemysłu i turystyczny
boom
2015-03-25 10:23:05
2
Zmierzch przemysłu, rozwój usług i branży turystycznej oraz coraz nowocześniejsze rolnictwo - Kielecczyzna po
25 latach nie jest tym samym regionem, co u schyłku PRL. 15 lat temu z trudem obroniła się na mapie
administracyjnej. Dziś musi się bronić przed wyludnianiem.
W 1989 r. gminy wchodzące w skład obecnego województwa świętokrzyskiego leżały na terenie pięciu z 49
ówczesnych województw. Najwięcej w woj. kieleckim. Cała wschodnia część regionu należała do woj.
tarnobrzeskiego. Zachodnie fragmenty podlegały administracyjnie pod woj. częstochowskie i piotrkowskie, a
najbardziej na północ wysunięta gmina Gowarczów była częścią woj. radomskiego.
Według politologa i socjologa, rektora Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Kielcach dr Janiny Kowalik, w
ciągu 25 lat Kielecczyzna zasadniczo zmieniła swoje oblicze, ale punkt startowy miała dużo gorszy niż inne
regiony w Polsce.
„Zmiany są nieporównywalne. Region środkowowschodni był po okresie socjalizmu zapóźniony. Nie udało się
nadrobić w pełni tych zapóźnień, ale trzeba przyznać, że to co było kiedyś, a to co obserwujemy w tej chwili,
dzieli cywilizacyjna przepaść” – oceniła.
Problem w tym, że pozytywne zmiany nie w każdej dziedzinie zachodziły równomiernie. Nie obyło się też bez
poważnych „skutków ubocznych” przemian.
„Przekształcenia własnościowe przedsiębiorstw państwowych kończyły się w znakomitej większości likwidacją i
pojawieniem się całych rzesz ludzi bezrobotnych. Przemysł ciężki i przedsiębiorstwa funkcjonujące na rzecz
budownictwa przestały istnieć. To stanowiło poważną barierę rozwojową. Cofnęliśmy się o wiele lat. Nasz punkt
startowy na początku transformacji został cofnięty niemal do zera, a to przy braku wyrazistych czynników
gospodarczych, opóźnia rozwój regionu” – zauważyła dr Kowalik.
Wysoką cenę zmian zapłaciły trzy miasta położone wzdłuż północnej granicy regionu: Skarżysko-Kamienna,
Starachowice oraz Ostrowiec Świętokrzyski. 25 lat temu stanowiły kluczowe ośrodki przemysłu ciężkiego. Dziś po
wielu zakładach pozostało jedynie wspomnienie, a luki całkowicie nie wypełniły firmy działające w powstałej w
1997 r. starachowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej.
Dr Kowalik zwraca uwagę, że przez minione 25 lat „tego wszystkiego nie udało się odbudować”; pozostał
problem bezrobocia. Socjolog zwróciła uwagę, że odsetek bezrobotnych (najwyższy w północnych powiatach
regionu - ponad 20 proc.) byłby jeszcze wyższy gdyby nie to, że wiele osób, głównie młodych, w poszukiwaniu
zatrudnienia opuściło województwo.
Skarżysko, Ostrowiec i Starachowice w ciągu dwóch dekad straciły łącznie ok. 15 tys. mieszkańców - to więcej
niż liczą niektóre miasta powiatowe w regionie. Ta tendencja dotyczy całego regionu. Według socjologów, jest
ona trwała i nieprędko uda się ją zmienić.
Negatywne efekty przemian widoczne były nie tylko w dużych ośrodkach przemysłowych. Zamknięto część firm
powiązanych z rolnictwem, działających jeszcze w 1989 r. - np. we Włostowie k. Opatowa w ruinę popadają
budynki cukrowni z początku XX stulecia, która przestała działać w 2003 r.
Z drugiej strony nie brakuje przypadków udanych przekształceń. Czasem wystarczyła zmiana profilu działalności
- Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Opatowie, także o ponadstuletniej historii, nie produkuje i nie sprzedaje
już nabiału, za to jej mleczne krówki opatowskie, są cenione w Polsce i za granicą.
Dobrze w warunkach gospodarki rynkowej odnaleźli się zarządzający Gminną Spółdzielnią Samopomoc Chłopska
w Staszowie. Po 1990 r. zlikwidowali nierentowną wytwórnię wód gazowanych i młyny. Obecnie z powodzeniem
prowadzą w powiecie sieć sklepów; zakład produkuje także wyroby piekarnicze i cukiernicze.
3
To właśnie powiat staszowski jest dowodem na to, że nie w każdym przypadku, transformacja była „podróżą w
jedną stronę”. Największymi pracodawcami pozostają tam powstałe w PRL kopalnie i zakłady chemiczne
Siarkopol w Grzybowie (dziś w Grupie Azoty) oraz elektrownia w Połańcu (należąca do francuskiej grupy GDF
Suez Energia). W tych firmach oraz przedsiębiorstwach powstałych na ich bazie w wyniku przekształceń pracuje
ok. 3,5 tys osób.
Starosta staszowski Andrzej Kruzel podkreślił w rozmowie z PAP, że oba zakłady ukształtowały charakter
dzisiejszego powiatu. „Część rolników stała się robotnikami, przyjechała też wyspecjalizowana kadra z zewnątrz.
Wiele z tych osób po 1989 r. założyło własną działalność gospodarczą i są aktywne w tym zakresie do dziś” uważa starosta.
Z kolei w samych Kielcach, jak nigdzie indziej w regionie, widać przesunięcie punktu ciężkości z przemysłu w
kierunku usług. Symbolem nowego biznesu mogą być powstałe w 1992 r. Targi Kielce, które są w pierwszej
trójce tego typu ośrodków w Europie Środkowo-Wschodniej.
Dużo pozytywnych zmian widocznych jest w rolnictwie na południu i wschodzie regionu. Pomimo trudności,
widocznych szczególnie w latach 90., kolejna dekada przyniosła przełom. Według dr. Janusza Suszyny ze
Świętokrzyskiej Izby Rolniczej, na tutejszej wsi w ciągu ostatnich 25 lat zmieniło się niemal wszystko - począwszy
od mentalności mieszkańców, poprzez ich wykształcenie, wiedzę na temat technologii upraw, technikę rolniczą,
zmianę w strukturze zasiewów, aż po wiejską infrastrukturę.
„Zwiększyła się powierzchnia gospodarstw, ale jednocześnie zmniejszyła się ich liczba. Ziemia jest coraz rzadziej
tradycyjnie przekazywana z ojca, na syna, a częściej sprzedawana na zasadach rynkowych. To nie są już
gospodarstwa, gdzie było wszystko – i marchewka, i kura, i koń, i krówka. Jest bardzo duża specjalizacja
produkcji rolnej” - wyliczał Suszyna.
Podkreślił, że rolnicy coraz częściej zrzeszają się w grupach producenckich. Dotyczy to m.in. sadowników spod
Sandomierza, którzy zainwestowali w nowoczesne sortownie, przechowalnie owoców i linie produkcyjne np. do
wytwarzania soków.
Niewątpliwym sukcesem ostatnich 25 lat jest turystyczny boom, którego katalizatorem był przede wszystkim
okres po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej.
Ćwierć wieku temu, model świętokrzyskiej turystyki można było sprowadzić głównie do jednodniowych szkolnych
wycieczek i obozów harcerskich u podnóża Radostowej. Dziś Świętokrzyskie z powodzeniem promuje się jako
turystyczna marka.
Jak wynika z danych GUS, w 2013 r. turyści wykupili w regionie ponad 1,3 mln noclegów – to więcej niż liczba
wszystkich mieszkańców województwa. Według innych statystyk, łącznie z turystami jednodniowymi region
odwiedziło w zeszłym roku co najmniej 3,5 mln turystów.
„Jeszcze w 2003 r. na terenie woj. świętokrzyskiego działalność prowadziło 28 hoteli dysponujących 2,4 tys.
miejscami noclegowymi. Dziś jest ich 100, a turyści mogą skorzystać z ponad 6,5 tys. miejsc noclegowych” –
powiedział PAP dyrektor departamentu odpowiedzialnego m.in. za turystykę w urzędzie marszałkowskim w
Kielcach, Jacek Kowalczyk.
Hotele są odpowiedzią na budowaną w ciągu ostatnich kilkunastu lat ofertę gotowych produktów turystycznych –
m.in. stoków narciarskich, parku jurajskiego w Bałtowie, oferty „Wellness&Spa” w okolicach Buska-Zdroju czy
coraz lepiej przygotowanych do obsługi ruchu turystycznego zabytków i szlaków. Na turystykę postawił także
samorząd zabytkowego, malowniczo położonego Sandomierza.
Zdaniem dr Kowalik najpoważniejszą „nieodrobioną lekcją” ostatniego ćwierćwiecza jest dostępność
komunikacyjna regionu. „Świętokrzyskie jest nadal województwem +off road+ poza istotnymi trasami oraz
komunikacją lotniczą. To efekt starych planów z lat 80., których w zasadzie nie zweryfikowano do nowej
4
rzeczywistości. To jest dostrzegalne mimo poważnej poprawy istniejącej infrastruktury. Myślę, że ten fakt będzie
rzutował na rozwój regionu w kolejnych latach” – powiedziała.
Rzeczywiście, przez województwo nie przebiega (i według planów na najbliższe dziesięciolecia nie będzie
przebiegała) żadna autostrada. Udało się jednak z pomocą środków unijnych wyremontować krajową siódemkę
łączącą Pomorze i Stolicę z Krakowem i Słowacją; na odcinku od Skarżyska do południowych obrzeży Kielc jest
ona już trasą ekspresową. Fiaskiem jak na razie kończą się plany budowy portu lotniczego w Obicach, o który
szczególne starania prowadzą władze Kielc.
Za historyczny sukces Kielecczyzny miejscowe środowiska uważają "obronę województwa” w 1998 r. Region,
który miał zniknąć z mapy administracyjnej, utrzymał się m.in. dzięki ogromnej determinacji mieszkańców,
czujących wspólnotę interesów i niechcących pozostawać na peryferiach dużego województwa małopolskiego.
Pierwszy wojewoda świętokrzyski, a obecnie prezydent Kielc Wojciech Lubawski, przyznał w kwietniu w rozmowie
z PAP, że utworzenie województwa dało ogromny impuls rozwojowy m.in. dla stolicy regionu. „Wystarczy
popatrzeć na Częstochowę czy Radom i porównać je z tym jak rozwijają się Kielce” – podkreślił.
Drugim impulsem rozwojowym było wejście Polski do UE, a także włączenie województwa do makroregionu
Polski Wschodniej, co pozwoliło na dodatkowe inwestycje, m. in. będącą na ukończeniu budowę mostu na Wiśle
w Połańcu.
Marek Klapa, Katarzyna Bańcer (PAP)
5