HOMILIA NA WNIEBOWZIĘCIE NMP (3)

Komentarze

Transkrypt

HOMILIA NA WNIEBOWZIĘCIE NMP (3)
Św. Jan Damasceński
HOMILIA NA WNIEBOWZIĘCIE NMP (3)
(SC 80, 178- 196)
1
Gdy się kogoś kocha, zawsze się o nim mówi i marzy w nocy i we dnie.
Niech więc i mnie nikt nie weźmie za złe, że po dwóch mowach o Matce
Bożej wygłoszę jeszcze trzecią, ażeby uczcić Jej odejście. Nie Jej wyświadczę
przez to łaskę, lecz sobie, a i wam zebranym w tę świętą noc chcę dać
pożyteczną dla zbawienia dusz strawę i duchową przyjemność. Odczu­
wamy – jak wiecie – brak pokarmu, zastawiam więc ucztę. Niebogata
ona ani godna Tej, która nas zaprasza, ale zdoła przecież głód nasz z a s po ­
koić. Bo nie Ona potrzebuje naszych pochwał, lecz my potrzebujemy spły­
wającej z Niej sławy. Czy czyjaś pochwała może powiększyć pełnię chwały?
Jak źródło światła może zostać oświecone? Chwaląc tedy Maryję dla
siebie wijemy wieniec: „Żyję ja, mówi Pan, i tych, którzy mnie szanują,
szanuję” (1 Sm 2, 30).
Prawdziwie słodkim napojem jest wino i pożywnym pokarmem chleb.
Pierwsze rozwesela, drugie krzepi ludzkie serce (Ps 104, 15). Lecz cóż
słodszego nad Bożą Matkę? Ona me serce trzyma w niewoli. Ona włada
mym językiem, o Niej myślę we dnie i w nocy. Ona, Matka Słowa, słów
dodaje. Ona, córka niepłodnej matki1, płodnymi czyni niepłodne dusze.
Dziś czcimy Jej święte i boskie odejście.
Pójdźcie więc, wstąpmy na pełną tajemnic górę. Wznieśmy się nad
doczesne i ziemskie obrazy, zatopmy się w niezmierzonych tajemnicach
Bożych i opromienieni Bożym światłem chwalmy nieskończoną potęgę.
Jak to się stało, że nie opuszczając łona Ojca, po zstąpieniu z nadziemskiej
i niepojętej wysokości w łono Panny, po poczęciu się w nim i przyjęciu
ciała, w jakim po dobrowolnej męce i śmierci przez zdobycie nieskazitel­
ności w skazitelności, gdy wraz z ciałem przyjętym na ziemi powrócił do
Ojca, wezwał do swego Rodzica Matkę według ciała i uniósł do niebieskiej
ziemi Tę, która była niebem na ziemi?
259
2
Dziś duchowa i żywa drabina, po której Najwyższy zstąpił na ziemię,
by stać się widzialnym i przebywać z ludźmi (por. Ba 3, 38), sama przez
śmierć jak po drabinie podążyła z ziemi do nieba.
Dziś stół ofiarny, który na ziemi bez naruszenia dziewictwa nosił nie­
bieski chleb życia i węgiel boskości, z ziemi wzniósł się do nieba; skierowana
na wschód brama dla bramy Bożej podniosła się jako bramy niebieskie
(Ez 44, 1 nn.).
Dziś z ziemskiej Jerozolimy odchodzi do Jerozolimy górnej żywe miasto
Boże. Ta, która poczęła Pierworodnego spośród wszelkiego stworzenia
i Jednorodzonego z Ojca, przybywa na zamieszkanie w „Kościele pierwo­
rodnych” (Hbr 12, 23); żywa i duchowa Arka Pana zostaje przeniesiona,
aby spocząć u Syna (Ps 132, 8).
Otwierają się bramy raju dla przyjęcia roli, która wydała Boga, z której
wyrosło drzewo wiecznego życia, która usuwając nieposłuszeństwo Ewy
zniosła wyrok śmierci na Adama. Oto sam Chrystus, dawca wszelkiego
życia, przyjmuje wykopaną grotę, nietkniętą górę, od której bez pomocy
rąk ludzkich oderwany kamień wypełnił świat cały.
Ta, która była łożem ślubnym przy Bożym wcieleniu Słowa, spoczęła
w chwalebnym grobie jak w weselnej komnacie i stąd wznosi się do komnaty
niebieskiej, gdzie króluje w pełnym świetle ze swym Synem i Bogiem.
Opuszcza grób, aby był komnatą dla tych, którzy zostają na ziemi. Grób
komnatą? Tak, i to od każdej innej jaśniejszą; lśniącą nie blaskiem złota,
srebra i drogich kamieni, nie jedwabnymi szatami, nie zdobnymi w złoto
i purpurę tkaninami, lecz Bożym światłem Ducha Świętego. Nie jest
ona miejscem cielesnego pożycia zakochanych, lecz tych, których łączą
więzy Ducha, życie dusz świętych, od każdego innego lepsze
i słodsze.
Ten grób jest milszy od raju – bo nie chcę wspominać o uwiedzeniu,
jakim się w raju posłużył nieprzyjaciel, o przewrotności, zawiści, pod­
stępie i upadku Ewy, o jej łatwowierności, słodkim i równocześnie gorzkim
pokarmie, przez który ona i jej mąż stracili rozsądek, o nieposłuszeństwie,
wygnaniu i śmierci, by naszego święta nie nazwać dniem smutku. Ten grób
właśnie piękniejszy jest od raju. On bowiem śmiertelne ciało wyniósł
z ziemi do nieba, podczas gdy raj sprowadził naszego ojca z wysokości
260
na ziemię. Na ziemi Adam, który stworzony został na obraz Boży, otrzy­
mał wyrok: „Jesteś ziemią i w ziemię się obrócisz” (Rdz 3, 19).
Ten grób, cenniejszy od dawnego namiotu, mieścił w sobie duchowy
i Bożym światłem palący się świecznik oraz niosący życie stół nie z pokład­
nymi chlebami, lecz z chlebem niebieskim, nie ogień materialny, lecz
wyższy od materii ogień Bóstwa.
Ten grób jest bardziej błogosławiony niż Mojżeszowa Arka, gdyż miał
szczęście zawierać nie cienie i figury, lecz samą prawdę. Otrzymał bowiem
jak złoto czyste naczynie z niebieską manną, żywą tablicę, która przyjęła
Słowo Wcielone za sprawą Ducha Świętego, wszechmocnego palca Bożego,
złotą kadzielnicę, noszącą w swym łonie boski ogień, wypełniającą świat
cały miłą wonią.
3
Niech pierzchną szatani, niech jęczą trzykroć biedni nestorianie jak
ongiś Egipcjanie ze swym nowym faraonem, okrutnikiem i tyranem!
Pochłonęła ich bowiem przepaść bluźnierstwa. My, ocaleni, suchymi
nogami przeszedłszy przez morze bezbożności, śpiewajmy Matce Bożej
pieśń Wyjścia. Niech Maryja, którą jest Kościół, weźmie do rąk bębenek
i zacznie pieśń świąteczną. Niech panny duchowego Izraela wyjdą z bęben­
kami, z pieśnią i okrzykami radości!(Wj 15, 20). Niech królowie ziemscy
i sędziowie, młodzieńcy i panny, starcy i dzieci wychwalają Bogarodzicę!
(Ps 148, 11- 12). Niech brzmi powietrze głosem fletów i trąb Ducha, niech
blaskami ognia głosi dzień zbawienie! Niech raduje się niebo, niech „chmu­
ry wyleją z deszczem sprawiedliwość” (Iz 45, 8).
Weselcie się, Apostołowie, wybrani stróże Bożej trzody, niby wspaniałe
góry o wyniosłych szczytach! Wy też, owieczki Boże, ludu święty, dzieci
Kościoła, weselcie się niczym pagórki wznoszące się przez pragnienie do
gór szczytów!
Ach! Umiera źródło życia, Matka Pana! Ta bowiem, która powstała
z ziemi, musiała wrócić do ziemi, by potem dostać się do nieba, wziąwszy
z ziemi, której oddała swe ciało, dar doskonale czystego życia. Wypadało,
aby jak złoto, oczyszczone z tego, co ziemskie i śmiertelne, w śmierci jak
w tyglu przyoblekła się w czyste i blaskiem nieskazitelności bijące ciało
i tak powstała z grobu.
261
4
Dziś zaczyna się dla Niej drugie życie, jakie otrzymuje od Tego, który
Ją powołał do pierwszego, jak i Ona dała drugie życie – życie cielesne
Temu, który będąc wiecznym nie miał początku w czasie, gdyż dał Mu
początek Ojciec, jako przyczyna Jego Bożego życia.
Ciesz się, Syjonie, święta Boża góro! W tobie zamieszkała żywa góra
boska, nowe Betel, gdzie namaszczona została kolumna (Rdz 28, 18) –
ludzka natura namaszczona boskością. Z ciebie, jak z oliwnego ogrodu,
wzniósł się Jej Syn do niebieskiej wysokości (Dz 1, 9- 12). Niech się przy­
gotuje na świat cały rozpostarta chmura, niech skrzydła wiatrów sprowa­
dzą Apostołów z krańców ziemi do Syjonu! „Kim są ci, którzy jak chmury”
(Iz 60, 8) i orły przylatują do ciała, źródła zmartwychwstania, by służyć
Bożej Matce? „Kim jest Ta, która wstępuje w bieli cała piękna, jaśniejąca
jak słońce?” (Pnp 6, 10). Niech grają cytry Ducha – języki Apostołów,
heroldów Bożego słowa! Niech wyjdzie cały z ciała Hieroteusz, naczynie
wybrane, poświęcony przez Ducha Bożego, który w zjednoczeniu z Bogiem
cierpiał, poznał rzeczy Boże, niech śpiewa pochwalne pieśni!2 Niech klasz­
czą w dłonie wszystkie narody (Ps 47,2), niech wysławiają Bogarodzicę!
Niech aniołowie służą podległemu śmierci ciału!
Córki jerozolimskie, towarzyszcie Królowej i jako najbliższe Jej w mło­
dości ducha panny, idźcie z Nią do Oblubieńca, by stanąć po prawicy
Pana! (Ps 45, 15). Wyjdź, wyjdź, Panie, na spotkanie Matki i nagródź Ją
za to, że Cię karmiła! Wyciągnij boskie ręce, przyjmij duszę Matki! Ty,
co na krzyżu oddałeś swego ducha w ręce Ojca, wezwij Ją słodkim szeptem:
„Pójdź, piękna, Przyjaciółko moja, Ty blaskiem dziewictwa przewyższasz
słońce! Dzieliłaś się ze mną swym mieniem, korzystaj teraz z tego, co jest
moją własnością!” Idź, Matko, do Syna! Z tym, który się z Ciebie naro­
dził i z Tobą dzielił ubóstwo, dzierż teraz królestwo! Idź, idź, Pani! Nie jak
Mojżesz wejdź i umrzyj, ale wpierw umrzyj, a potem wstąp! Oddaj duszę
w ręce swego Syna, a ziemi oddaj, co jest ziemskie, bo i to z Tobą się
wzniesie!
Podnieś oczy, ludu Boży! Oto na Syjonie Arka Pana Boga Zastępów!
Asystują Jej Apostołowie, oddając ostatnią posługę ciału, które było
początkiem Życia i mieszkaniem Boga. Nie mający ciała, niewidzialni
aniołowie otaczają je w bojaźni, jako słudzy Rodzicielki Pana. Jest tu
i Pan, który będąc wszędzie wypełnia i obejmuje wszystko. W Nim bowiem
262
jest wszystko, jako w Stwórcy, który wszystko uczynił i podtrzymuje.
Oto Panna, córka Adama i Matka Boga, z powodu Adama oddaje ciało
ziemi, lecz duszę dzięki swemu Synowi przenosi do niebieskich przybytków.
Niech się uświęci miasto święte i z innymi błogosławieństwami niech weź­
mie błogosławieństwo wieczne! Niech aniołowie poprzedzą w tej drodze
Boży Przybytek i przygotują grób! Niech go ozdobi blask Ducha! Przy­
gotujcie wonności do zabalsamowania nieskalanego ciała! Niech nadpły­
nie czysta fala i zaczerpnie błogosławieństwa z najczystszego źródła bło­
gosławieństwa! Niech się raduje ziemia z przyjęcia ciała, niech się weseli
powietrze ze wstąpienia Jej ducha! Niech wieją łagodne i pełne łaski wiatry!
Niech całe stworzenie sławi wywyższenie Bożej Matki! Niech wielbią
chóry młodych, niech języki mówców wylewają hymny, niech rozważają
cud umysły mędrców, niech czcigodni starcy wydają owoc kontemplacji!
Niech wszystkie stworzenia wznoszą swe wysiłki! I tak nie zdołają oddać
czci należnej.
I my wszyscy opuśćmy w duchu ten świat wraz z Tą, co odchodzi.
Tęsknotą serca zstąpmy z Nią do grobu! Otoczmy święty grób i nućmy
hymny: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą” (Łk 1, 28). Bądź
pozdrowiona, przeznaczona na Matkę Boga! Bądź pozdrowiona, przed
wiekami wybrana w myśli Bożej, boski początku ziemi, mieszkanie boskiego
ognia, arcydzieło Ducha Świętego, źródło wody żywej, raju drzewa życia,
żywa gałązko Bożej winorośli, z której tryska nektar i ambrozja! Bądź
pozdrowiona pełna wonności Ducha rzeko, ziemio boskich kłosów, sławna
z dziewictwa różo, tchnąca wonią łaski lilio królewskiej szaty, owco ro­
dząca Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata, naczynie naszego
zbawienia! Bądź pozdrowiona wyższa od anielskich potęg, Służebnico
i Matko!
Pójdźmy! Otoczmy nieskalany grób i zaczerpnijmy Bożej łaski! Pójdźmy,
obejmijmy w duchu zawsze dziewicze ciało! Wejdźmy do grobu, umrzyjmy
razem z Nią, odrzućmy namiętności ciała, prowadźmy życie bez zmazy
i grzechu! Słuchajmy boskich pieśni z ust anielskich! Wejdźmy ze czcią
i starajmy się poznać nową tajemnicę o tym, jak wzniosła się Panna w górę,
jak wstąpiła do nieba, jak stanęła przy Synu nad anielskimi chórami –
bo nie ma niczego w pośrodku między Synem a Matką!
Taka jest – po dwóch – trzecia o Twym odejściu mowa. Wygłosiłem
zą, Matko Boża, z najwyższą czcią i miłością ku Trójcy, której służyłaś
j woli Ojca i mocy Ducha, kiedy przyjęłaś nie mające początku Słowo,
263
wszechmocną Bożą Mądrość i Potęgę. Przyjmij mą dobrą wolę, daj zba­
wienie, wolnego od namiętności ducha i od chorób ciało, rozwiąż trud­
ności, wyjednaj pokój życia, światło Ducha! Zapal miłość ku Twemu
Synowi, spraw, niech Mu będzie miłe nasze życie, abyśmy, stawszy się
uczestnikami niebieskiej szczęśliwości, na widok, jak lśnisz chwałą swego
Syna, mogli śpiewać hymny w wiecznej radości wraz z tymi, którzy godnie
czczą Ducha, który przez Ciebie dokonał naszego zbawienia, Chrystusa
Syna Bożego i naszego Boga! Jemu chwała i moc z Ojcem bez początku,
z najświętszym i ożywiającym Duchem, teraz i zawsze, i po nieskończone
wieki wieków.
Amen
1 T zn . A nny.
2 Ś piew ane p rz y grobie B ogarodzicy przez nauczyciela H iero teu sza pieśni w y so k o ceni P seudo-D ionizy
A re o p a g ita . P o r. D e div. nom . 3 ,2 .

Podobne dokumenty