Numer 4/2015 (66) Kwiecień 2015 Wydawnictwo

Transkrypt

Numer 4/2015 (66) Kwiecień 2015 Wydawnictwo
Numer 4/2015 (66)
Kwiecień 2015
Wydawnictwo bezpłatne
Wesołych
Świąt
2
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
Bezpłatny miesięcznik firmowy Adres: Avenue E. Demolder 1, 1030 Bruksela, tel.: 0489 116 120,
TVA BE 0824 080 128 www. nowinki.be, e-mail: [email protected], nakład 20 000
Wydawca: NOWINKI VZW, Administrator: Agnieszka Nowak, Alfred Materna - tel. 0498 22 32 19
Redaktor naczelny: Katarzyna Ligocka, Skład i łamanie: Redakcja Współpraca: Elżbieta Kuźma, Dominik Piotrowiak, Iwona Ścisłowska,
Śnieżka Daleszak, Aneta Kubas, Jacek Rujna, Mariusz Narel Korekta: Dominik Piotrowiak, REKLAMA: Iwona Ścisłowska: tel. 0489 116 119 Księgowość: Hanna Jałbrzykowska,
Ogłoszenia drobne (bezpłatne): tel. 0489 116 120 (wyłącznie sms’y) lub e-mail: [email protected]
Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Opracowania graficzne reklam są własnością redakcji.
Wydarzenia
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
3
Wielki sukces polskiego kina
Oscar dla „Idy”
Pawła Pawlikowskiego
22 lutego 2015 r. okazał się
wielkim dniem dla polskiego
kina. Oto „Ida” w reżyserii
Pawła Pawlikowskiego została nagrodzona Oscarem
w kategorii najlepszy film
nieanglojęzyczny.
W historii Oscara do tej nagrody było
nominowanych dziewięć polskich filmów, wśród których znalazły się m.in.
„Nóż w wodzie” Romana Polańskiego
(1963r.), „Faraon” Jerzego Kawalerowicza (1967r.), „Noce i dnie” Jerzego Antczaka (1977r.), „Człowiek
z żelaza” Andrzeja Wajdy (1982r.),
„Gorzkie żniwa” Agnieszki Holland
(1986r.)
Tegoroczna gala odbyła się
w Dolby Theatre w Hollywood.
Polski reżyser był niezwykle
wzruszony. Odbierając Oscara
z rąk Nicole Kidman i Chiwetel
Ejiofor, powiedział: „O Boże!
Jak ja się tu znalazłem? Nakręciłem czarno-biały film
o potrzebie ciszy, wycofania
się ze świata i kontemplacji, a teraz jestem tutaj - w epicentrum hałasu
i uwagi świata. Świetnie. Życie jest pełne
niespodzianek”. Przemówienie jak na hollywoodzkie standardy trwało długo, czyli
półtorej minuty, i mimo że realizatorzy
dźwięku próbowali przerwać przemowę,
Pawlikowski nie dał się zbić z pantałyku
i dokończył mowę, mówiąc: „Aha! Mam
już kończyć, no dobrze… Dziękuję moim
polskim przyjaciołom (…), którzy teraz
zapewne oglądają mnie w telewizji, mojej
ekipie filmowej, która siedziała ze mną
w okopach. Byliście fantastyczni (…), ponieśliście mnie przez cały film. Jesteście
tym, co kocham w Polsce najbardziej.
Prężni, odważni, zabawni i z mocną głową.
Wypijcie moje zdrowie”.
„Ida” to dramat będący opowieścią
o Annie, która jest sierotą wychowywaną
w klasztorze. Przed przyjęciem ślubów
zakonnych ma udać się do ciotki Wandy, od
której dowiaduje się o swoim żydowskim
pochodzeniu.
W rolach głównych wystąpiły:
Agata Trzebuchowska
(Ida Le-
benstein – siostra Anna) i Agata Kulesza
(Wanda Gruz, ciotka Anny).
Oscar, czyli Nagroda Amerykańskiej
Akademii Filmowej, jest przyznawana
od 1927 r. i uznawana za najbardziej prestiżową nagrodę filmową. Początkowo
wręczano to wyróżnienie w 13
kategoriach, a w tej chwili –
w 24, m.in. za najlepszy film,
dla najlepszego reżysera, za
najlepszy scenariusz, dla najlepszego aktora pierwszo- i drugoplanowego, za najlepsze zdjęcia,
za najlepszą muzykę, za najlepsze
efekty specjalne, za najlepsze kostiumy i charakteryzację.
Statuetka Oscara przedstawia
opierającego się na dwuręcznym mieczu rycerza, który stoi na rolce filmu
z pięcioma szprychami. Każda z nich
symbolizuje jedną z grup zawodowych
reprezentowanych w Akademii: aktorów,
scenarzystów, reżyserów, producentów
i techników. Statuetka Oscarowa zaprojektowana przez Cedrica Gibbons mierzy 35
cm, waży 3,9 kg i jest wykonana z brązu
pokrytego 14-karatowym złotem.
Zwycięzcy gratulujemy, życząc dalszych sukcesów!
Iwona Ścisłowska
Polscy zdobywcy Oscarów:
1942
Leopold Stokowski za muzykę do filmu animowanego "Fantazja"
Walta Disneya
1954
Bronisław Kaper za muzykę do filmu „Lili” Charlesa Waltersa
1983
Zbigniew Rybczyński za krótkometrażowy film animowany „Tango”
1994
Janusz Kamiński za zdjęcia do filmu „Lista Schindlera” Stevena Spielberga
1994
Allan Starski i Ewa Braun za scenografię i dekorację wnętrz do filmu „Lista
Schindlera” Stevena Spielberga
1999
Janusz Kamiński za zdjęcia do filmu „Szeregowiec Ryan” Stevena Spielberga
2000
Honorowy Oscar dla Andrzeja Wajdy za całokształt twórczości
2003
Roman Polański za reżyserię filmu „Pianista”
2005
Jan A.P. Kaczmarek za muzykę do filmu „Marzyciel” Marca Forstera
2008
Oscar dla polsko-brytyjskiego filmu „Piotruś i wilk” (reż. Suzie Templeton)
w kategorii krótkometrażowy film animowany
Źródło: tvn24.pl
4
4
nr
nr 4
4 (66)
(66) kwiecień
kwiecień 2015
2015
Temat miesiąca
nowinki.be
nowinki.be
Wielkanocne tradycje
Dla Polaków bardzo ważne są dwa święta:
Wielkanoc i Boże Narodzenie. Z każdym z nich
wiążą się określone zwyczaje. A jako że Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, jest to doskonała okazja do przypomnienia najważniejszych zwyczajów związanych z tym świętem
budzącej się wiosny.
Palemki w Niedzielę Palmową
Wielki Tydzień rozpoczyna Niedziela Palmowa. W Kościele
katolickim święci się wówczas palmy upamiętniające wjazd Jezusa do Jerozolimy. Tego dnia, od czasów średniowiecza, wierni
przynoszą do Kościoła palemki symbolizujące odradzające się
życie. Palemki wykonywane są z gałązek wierzby, bukszpanu,
malin i porzeczek, a następnie są ozdabiane kolorowymi kwiatkami, piórkami i mchem.
na najdłuższą i najpiękniejszą palmę – rekordowe dzieło mierzyło
33,39 m i zostało wykonane w Lipnicy Murowanej w 2008 r.
Według ludowych wierzeń poświęconą palmą należy pokropić
rodzinę, aby zabezpieczyć ją przed chorobami i głodem, a dzieci
uderzyć witką, aby zapewnić im tym samym zdrowie.
Topienie (wieszanie) Judasza w Wielką Środę
Ten zwyczaj ma swoje korzenie w pogańskim obrzędzie
topienia Marzanny i sięga XVIII w. W niektórych regionach
Polski (szczególnie na Podkarpaciu) został schrystianizowany
i polega na topieniu kukły Judasza, czyli jednego z dwunastu
apostołów, który zdradził i wydał Jezusa Chrystusa. Kukła
zrobiona ze słomy i przyodziana w stare ubrania najpierw jest
sądzona, potem wieszana na wieży kościelnej, a w Wielki Piątek
strącona z wieży, włóczona po wsi i w końcu po podpaleniu
wrzucona do rzeki.
Pogrzeb żuru i śledzia w Wielki Piątek
i Wielką Sobotę
Ostatnie dwa dni postu to rozprawianie się ze znienawidzonymi w czasie postu potrawami: żurem i śledziem, które w przeszłości spożywano najczęściej, rezygnując z mięsa, tłuszczów,
a nawet cukru.
Pogrzeb żuru i śledzia jest więc widowiskowy: w krakowskiem
polega na wylewaniu żuru lub zakopywaniu go w garnku oraz
na przybijaniu śledzia do drzewa, co oznaczało jego symboliczne powieszenie. Opisanym zwyczajom towarzyszyły radosne
przyśpiewki zwiastujące koniec postu.
Święconka w Wielką Sobotę
Wielka Sobota jest nieodłącznie związana ze święceniem
pokarmów. Każdy przygotowuje koszyczek, w którym nie może
zabraknąć: baranka symbolizującego Zmartwychwstałego Chrystusa, jajek oznaczających narodzenie, chleba, mięsa i wędlin,
ciasta, a także chrzanu i soli. Poświęcone pokarmy stanowią
podstawę śniadania spożywanego w Wielką Niedzielę.
Świąteczne śniadanie w Wielką Niedzielę
i Zajączek
W Wielką Niedzielę, po mszy rezurekcyjnej, do stołu zasiada
tradycyjnie cała rodzina, która rozpoczyna posiłek od dzielenia
się jajkiem. Na stole nie może zabraknąć oczywiście baby
Istnieje wiele regionalnych tradycji, które powodują, że pa- wielkanocnej i mazurka.
lemki różnią się zarówno techniką wykonania, jak i wyglądem.
Do najbardziej znanych należą palemki kurpiowskie i góralskie.
Zajączek to zwyczaj obdarowywania się drobnymi prezentaTe pierwsze powstają na bazie ściętego pnia jodły lub świerka, mi, zazwyczaj czekoladowymi jajkami lub innymi słodyczami
który zostaje opleciony na całej długości wrzosem, borówką w kształcie zajączka, które trzeba najpierw odnaleźć, zostały boi widłakiem, a następnie ozdobiony kwiatami z bibuły i wstąż- wiem ukryte przez rodziców. Ta tradycja jest popularna na Śląsku
kami. Co ważne, czub drzewka pozostawia się zielony.
i w zachodnich regionach Polski, a przywędrowała z Niemiec.
Z kolei palemki góralskie wykonuje się z pęku witek wierzbo- Śmigus - Dyngus w Poniedziałek Wielkanocny
wych, wiklinowych lub leszczynowych i wieńczy się je baziami,
Śmigus-Dyngus, zwany też Lanym Poniedziałkiem, to trajedliną oraz barwnymi, bibułkowymi kwiatkami i wstążkami. dycja ciesząca się nieustającą popularnością. Polega, jak sama
W Lipnicy i w Rabce tradycją stał się również coroczny konkurs nazwa mówi, na oblewaniu się wodą. Zwyczaj był w przeszłości
nowinki.be
nowinki.be
Temat
Tematmiesiąca
miesiąca
bardzo istotny, bo według wierzeń zmoczone tego dnia panny
miały większe szanse na zamążpójście, a te, które się obraziły,
miały nieprędko znaleźć męża.
W powiecie limanowskim wodą oblewają Śmiguśnioki,
czyli młodzież w słomianych kostiumach z maskami na twarzy.
Z wiadrami pełnymi wody zaczepiają przechodniów i proszą
o datki, polewając tych, którzy nie chcą się wykupić. W niektórych regionach Polski w ten dzień zwyczajem jest smaganie
wierzbowymi witkami, a gdzieniegdzie - kropienie pól wodą
święconą, aby zapewnić dobre plony.
Symbolika święconych pokarmów:
cukrowy baranek – symbol zmartwychwstania Chrystusa
jajko – znak życia
chleb – oznaka ciała Chrystusa
chrzan- symbol bogactw i zdrowia
bazie, bukszpan, borówki – oznaka budzącego się do
życia świata przyrody
ciasto - znak doskonałości
Z kolei w Krakowie w Poniedziałek Wielkanocny urządza się
od końca XVI w. emaus, czyli odpust przy klasztorze Norbertanek
na Salwatorze. W tym dniu organizowany jest
kiermasz zabawek ludowych, przygotowane są
karuzele, strzelnice sportowe i loterie fantowe
oraz stragany ze słodyczami. Tym, co wyróżnia
krakowski emaus, są drewniane figurki żydowskich grajków i Żydów studiujących Torę.
Siuda Baba w Poniedziałek
Wielkanocny
Siuda Baba to ludowy zwyczaj popularny w okolicach Krakowa wiążący się z legendą o pogańskiej świątyni w Lednicy koło
Wieliczki. Według tego podania kapłanka strzegąca ognia raz
w roku, wiosną, wychodziła w poszukiwaniu następczyni. Wybrana dziewczyna była zobowiązana do pilnowania ognia przez
rok. Była zazwyczaj osmolona i nie mogła się myć. Obecnie
w rolę Siudej Baby wciela się zazwyczaj mężczyzna w podartym ubraniu przebrany za
usmoloną kobietę. Z krzyżem
w dłoni, ze sznurem korali
z kasztanów lub ziemniaków
na szyi, z koszem na plecach
i z batem brudnym od sadzy
chodzi od domu do domu, zbierając
datki, w towarzystwie drugiego mężczyzny przebranego za dziada. Obydwaj
zaczepiają przechodniów, oblewając
ich wodą z sikawki i czerniąc im twarze
sadzą na szczęście.
I właśnie szczęścia, radości, smacznego jajka, mnóstwo wiosennego słońca oraz samych sukcesów życzę wiernym Czytelnikom „Nowinek” z okazji zbliżających się Świąt
Wielkanocnych.
Iwona Ścisłowska
nr
nr 4
4 (66)
(66) kwiecień
kwiecień 2015
2015
5
5
6
nr 4 (66) kwiecień 2015
Felieton
nowinki.be
Wielki powrót Żabic
Sądziłam naiwnie, że to kiepski żart na Prima Aprilis, gdy dziewczyny z biura zadzwoniły z pytaniem, jak się czuję wiedząc, że Żabie
Oczy wracają dziś do pracy po urlopie macierzyńskim. Najpierw zaczęłam się śmiać, że to
świetny kawał, bo dałam się nabrać i aż ciarki
mi po plecach przeszły. Po chwili okazało się
jednak, że to wcale nie był żart na pierwszego
kwietnia…
chichot. Gdy wróciłam, koleżanka leżała jak kłoda, jedną ręką
trzymając się za nos, a drugą za głowę. Z oczu ciekły jej łzy.
Położyłam jej zimny okład na nos i chcąc pocieszyć powiedziałam, że nie ma się co przejmować, bo do wesela się zagoi.
Na te słowa farbowana białogłowa z odrostami do pół głowy
zaszlochała jeszcze bardziej. Ugryzłam się w język. Ale ze mnie
idiotka – pomyślałam – przecież zamążpójście to kwestia wielce
drażliwa dla mojej koleżanki, przeżywającej prawdziwe katusze
z powodu statusu „panny z dzieckiem”.
Słuchawkę wzięła szefowa i oznajmiła mi, że sama do końca nie wiedziała, kiedy dokładnie nastąpi powrót tej osoby do
pracy, więc nie mogła mnie poinformować z odpowiednim
wyprzedzeniem. Dowiedziała się dopiero w miniony piątek,
ale nie chciała, żebym się zbytnio tym stresowała przez cały
weekend, więc nic mi nie powiedziała. No tak, nie ma to jak
terapia szokowa – pomyślałam, ale nic się nie odezwałam bliska
omdlenia, zawału i apopleksji razem wziętych.
Odłożyłam słuchawkę i poszłam do naszej toalety, żeby
odrobinę ochłonąć. Byłam w takim szoku, że miałam nieodpartą
chęć włożyć głowę pod kran z zimną wodą, żeby móc dojść
do siebie. Opanowałam się jednak na myśl o tym, jak bym
wyglądała z mokrą głową przed Żabimi Oczami zapewne jak
zawsze wyfiokowanymi od stóp do głów. Ochlapałam jedynie
nieco twarz, wytarłam w nasz firmowy ręcznik i postanowiłam
stawić czoła tej niespodziewanej sytuacji, która spadła na mnie
jak grom z jasnego nieba. Nie dam się tej wypindrzonej lalce
żadną miarą ani na nowo wpędzić w kompleksy, ani dać się
sprowadzić kochanicy szefa do podrzędnej roli współpracownicy.
W końcu to mnie powierzono na nowo kierowanie biurem i to ja
będę rządzić, a nie ta farbowana na biało małpa. Z tym właśnie
postanowieniem i w bojowym nastroju wyszłam z łazienki,
otwierając drzwi tak energicznie, że trzepnęłam nimi Żabie Oczy,
które chwilę wcześniej przyszły do biura i zaniepokojone moją
nieobecnością zamierzały zapukać do łazienki z pytaniem, czy
wszystko w porządku. Na skutek uderzenia, moja koleżanka
biurowa padła na podłogę jak długa, chwytając się rękoma za
krwawiący nos. Upadając, dodatkowo pacnęła się głową o podłogę tak silnie, że aż zajęczała.
Było mi strasznie głupio, bo choć jej nie lubię, to jednak nie
nosiłam się z zamiarem fizycznego ataku i to tak brutalnego, że
ślady krwi widać było na dopiero co wypastowanej posadzce.
Pomogłam pozbierać się z podłogi Żabim Oczom i wybąkałam
– choć z wielkim trudem – słowa przeprosin. Ciężko mi było ją
przepraszać nie dlatego jednak, że nie chciałam, ale z powodu
zbierającej we mnie nieodpartej chęci do śmiechu. Widząc
bowiem koleżankę z rozkwaszonym nosem i pomierzwioną
fryzurą, miałam ochotę zachichotać jak za dawnych szkolnych
lat, gdy najbardziej śmieszyły głupoty opowiadane w trakcie
lekcji, gdy śmiać się żadną miarą nie wolno było. Usadziłam
Żabie Oczy na firmowej kanapie dla klientów i pobiegłam do
łazienki namoczyć ręcznik na okład i wyrzucić z siebie duszący
Postanowiłam okazać nieco serca cierpiącej kobiecie – mimo
braku szczególnej dla niej sympatii – kładąc na jej obolałą głowę
jeszcze jeden zimny ręcznik i proponując coś do picia. Żabie
Oczy, ciągle jeszcze łkając i krwawiąc nadal odrobinę z rozbitego nosa, ze słabym uśmiechem przyjęły propozycję wypicia
szklanki soku i małej kawy, bo rano nie miały czasu, żeby się
nowinki.be
Felieton
ch Oczu
czegoś napić, szykując bobasa do żłobka. Przygotowałam więc
w kuchni skromny poczęstunek dla obolałej koleżanki, oddając
jej nawet moją drożdżówkę przewidzianą na drugie śniadanie.
Żabie Oczy wypiły i zjadły wszystko ze smakiem, po czym
znów wyciągnęły na kanapie. Nie wiedziałam, czy zamierzała
tak leżeć przez cały dzień, ale jasne było, że w takim stanie nie
może zostać w biurze. Zadzwoniłam do szefowej i w skrócie
opowiedziałam, co się stało. Czułam w słuchawce, że właścicielka firmy dusi w sobie śmiech, podobnie jak ja wcześniej.
No tak, ona to dopiero ma powody, żeby tej babki od ubranek
w kuse spódniczki à la pantera nie lubić. Nie dość, że jej uwiodła
męża, to jeszcze musi znosić jej obecność we własnej firmie…
Szefowa zachowała się jednak – jak zawsze – jak kobieta z klasą. Stwierdziła, że lepiej będzie, jeśli cierpiąca wróci do domu,
dojdzie do siebie po szoku i pójdzie do lekarza, żeby upewnić
się, czy nos nie jest złamany lub w inny sposób uszkodzony.
Jeśli potrzeba, niech wystawią jej zwolnienie na dwa pozostałe
do weekendu dni, to razem z Poniedziałkiem Wielkanocnym
będzie mieć sporo czasu, żeby dojść do siebie.
Rozłączyłam się z szefową i powtórzyłam Żabim Oczom
otrzymane polecenia. Widząc ją w kiepskim stanie, całą pomierzwioną, z nosem napuchniętym jak kartofel i śladami
płaczu na twarzy, zaproponowałam cierpiącej odwiezienie do
domu. Dochodziło już południe, więc korzystając z przerwy
na obiad, mogłam na pół godziny zamknąć biuro. Pochlipując
jak dziecko, koleżanka zwlekła się z kanapy i zaczęła ubierać.
Wtedy zobaczyłam, że wcale nie jest już taka chuda jak dawniej,
a po talii osy nie zostało ani odrobiny śladu. Płaszczyk też miała
starawy i wymiętolony jak – za przeproszeniem – psu z gardła
wyjęty. Cała była jakaś taka zmęczona, pomarszczona i – no
tak! – niewymalowana!
Chyba po raz pierwszy, od kiedy zaczęłam pracę w biurze,
widziałam koleżankę bez kosmetycznej tapety! Muszę przyznać,
że prezentowała się niezbyt atrakcyjnie, z podkrążonymi oczami,
pryszczami na nosie i policzkach oraz z bladym licem. Zrobiło
mi się jej nieco żal… Sama zajmuje się dzieciakiem, którego
może nawet nie chciała, na nic nie ma czasu, ani zbytniej pomocy
znikąd, w stylu mamy, teściowej czy opiekunki. Nasz szef ponoć
rzuca jej parę groszy na dziecko, ale widuje je rzadko i nigdy
się nim nie zajmuje. Smutny los mają Żabie Oczy… Na razie,
bo znając jej charakter, za jakiś czas się otrząśnie i przygrucha
sobie jakiegoś przyjaciela, to pewne.
Postanowiłam więc zbytnio jej nie dokuczać, bo w końcu
powitałam ją w biurze w wyjątkowy – można by powiedzieć
– sposób. Możemy uznać to za nieplanowany rewanż za moje
omdlenie w piwnicy w ubiegłym roku, do którego Żabie Oczy
przyłożyły rękę. A więc teraz jesteśmy kwita. Nie pozostaje nam
nic innego, jak starać się zachować poprawne relacje zawodowe,
bo przyjaciółkami z pewnością nigdy jednak już nie zostaniemy.
Anna Karska
nr 4 (66) kwiecień 2015
7
8
nr 4 (66) kwiecień 2015
Wspominki z PRL
nowinki.be
Herbata z kiszoną kapustą
Jednym z symboli, które nierozerwalnie kojarzą się z kwietniem, jest prima aprilis. Dzień
żartów, kawałów, dozwolonego kłamstwa obchodzony był już w średniowieczu i prawdopodobnie nawiązuje do starorzymskich praktyk.
O ponurej karierze żartów w PRL specjalnie
dla „Nowinek” wypowiada się dr Wiesław Kot,
wykładowca uniwersytecki, publicysta, krytyk filmowy i autor – między innymi – książki:
„PRL – Jak cudnie się żyło”.
Panie doktorze, Polska Rzeczpospolita Ludowa zwana
była „najweselszym barakiem” w obozie socjalistycznym.
Oprócz żyjących swoim życiem kawałów dostępne były przecież przechodzące przez cenzurę, a przez to koncesjonowane
gazety satyryczne. Było w nich rzeczywiście coś do śmiechu?
Cóż, to zależy od poczucia humoru, mnie jakoś słabo to
rozśmieszało. Flagowym tytułem na tym tynku były oczywiście
„Szpilki” i nie wyrządzę nikomu krzywdy, gdy powiem, że były
po prostu głupie. Wyjątkiem może być okres, kiedy naczelnym
był K.T. Toeplitz. Ale to nie było dno, bo „Karuzela” była
jeszcze głupsza. O ile to możliwe. Więc leciało tam w kółko
o kelnerach i meteorologach, którym nigdy nic nie zgadzało się
w rachunkach. Cha, cha, cha… Pisma te miały małe wzięcie, ale
głównie przez zeszytowy format. Bo, przykładowo, taki „Żołnierz
Wolności” – kiedy byłem w wojsku – cieszył się w koszarach
wprost obłędną popularnością. Zwłaszcza w gronie na wpół
niepiśmiennych tzw. szwejów. Powód? „Żołnierz Wolności”
był ogromnego formatu, więc jak taki szwej zmył podłogi na
rejonie i pozyskał gazetę, żeby rozścielić na posadzce, nim mu
robotę zadepczą, był zostawał zaprzysięgłym fanem tego pisma
do końca służby. Zresztą takich koncesjonowanych satyryków
było więcej. Weźmy sołtysa Kierdziołka z „Podwieczorku przy
mikrofonie”. Raz po raz chlapnął coś
na granicy cenzuralności. I nie wiadomo było – z głupoty własnej
czy raczej cenzora.
Wiesław Kot (ur. 1959) – polski publicysta, wykładowca uniwersytecki, od lutego 2007 do 2008 roku
zastępca redaktora naczelnego tygodnika Wprost.
Jest doktorem nauk humanistycznych z zakresu literatury współczesnej. Wykłada m.in. na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuje
się publicystyką związaną z filmem i literaturą oraz
innymi obszarami kultury. Jest autorem audycji filmowej „Kino Kota” w Radiu TOK FM, oraz programu
„Seans sensacji” w stacji Kino Polska. Przez pewien
czas prowadził program publicystyczny „Pogromcy
hitów” emitowany na antenie TV4. Jest autorem
wielu książek.
Co ma pan na myśli mówiąc o granicy cenzuralności?
A choćby takie kwiatki o dniu powszednim w PRL-u: „Człowiek czuje się jak w samolocie. Niby fajnie się leci, lecz rzygać
się chce”. Albo: „U nas się ciężko żyje, ale przynajmniej nie żal
umierać”. I Polska w detalu: „Na zebranie poszliśmy do remizy.
Do sali pompejańskiej”. I – „Podano koktajl z okazji inauguracji
kampanii buraczanej”. I jeszcze: „Różne wnioski zgłaszali
dyskutanci na obradach sztabu, ale jeden to chyba
był dobry. Chodzi o to, żeby wszyscy ludzie
w Polsce wstawali o dwie godziny wcześniej.
Wtedy będziemy mogli dłużej nic nie robić”.
Dziś, ale i wówczas śmieszyły zwykłe postawy i obyczaje z tamtych czasów o czym zaświadczają choćby filmy Stanisława Barei. Absurd
unosił się w powietrzu przez okrągły rok!
Świetnie to wyłapywał również Marek Piwowski
w swoim „Rejsie”. A całość sprowadzała się do tego, co
powiedział pewien emerytowany prokurator wojskowy,
którego reżyser zaangażował – jako naturszczyka – na
plan filmu. Facet zupełnie poważnie chciał na statku
wycieczkowym od razu organizować trybunał z prawem
karania wycieczkowiczów śmiercią za palenie papierosów
w miejscach niedozwolonych.
Ciąg dalszy na str. 11
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
9
10
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
www.polski-smak.be
Świąteczna promocja
5,95
/kg
Biała kiełbasa AGRYF
1
2
1,75/l
Żurek KRAKUS
Wesołych
Świąt,
smacznego
jajka
i obfitego Dyngusa
życzy
ekipa sklepów
Polski Smak
Av. Chazal 55, 1030 Schaerbeek, tel. 0475 97 84 55
Av. De Celtes 15, 1040 Etterbeek, tel. 0489 64 20 41
TYLKO U NAS
możesz płacić kartą sodexo,
kartą monizze, czekami repas
i Ticket Restaurant®
Ceny promocyjne obowiązują do wyczerpania zapasów
nowinki.be
Wpominki z PRL
nr 4 (66) kwiecień 2015
11
Dokończenie ze str. 8
Herbata z kiszoną kapustą
O krytyce wykładał: „Więc z punktu, mając na uwadze, że
ewentualna krytyka może być... tak musimy zrobić, żeby tej
krytyki nie było... tylko aplauz i zaakceptowanie tych naszych
postulatów…”. Nie wiadomo, czy jest to bardziej absurdalne,
śmieszne, czy też w swojej głupocie ponure!
W czasach stalinowskich za opowiadanie nieprawomyślnych kawałów można było trafić za kratki. Bierut na żartach
się nie znał. Później nieco zelżało...
Tu warto przywołać krytykanta władzy, śpiewaka-amatora
Kazimierza Grześkowiaka, który lansował tezę, iż „Chłop żywemu nie przepuści”. Albo: „Może to wszystko bez te atomy, że
waryjota momy”. Władysław Gomułka, jak go słyszał w radiu,
toczył z ust pianę. Bo on tu modernizuje wieś (jego: „Rolnicy!
Budujcie silosy!” do dziś budzi mnie po nocach), a tam jakiś
wypierdek swoimi durnymi śpiewkami godzi w sojusz robotniczo-chłopski. I Grześkowiak szybko dostał szlaban w mediach
i skończył karierę satyryka.
Żarty z Pierwszego Sekretarza PZPR?
Sam się prosił! Gomułka został bohaterem niekończącego się
żartu taśmowego. Jak potrafi ględzić, wiedzieli wszyscy. Więc
– co za problem kontynuować. Mówiło się bez wstępów: „Za
sanacji na jednego rolnika przypadało zero, przecinek, zero, zero
traktora. A teraz, dzięki naszy parti, na jednego rolnika przypada
zero, przecinek, zero, zero, zero trzy.” Gomułka uwielbiał też
cytować rocznik statystyczny, choć ostatni przygłup w kraju
wiedział, że ten rocznik jest pisany wyłącznie dla niego. Więc:
„Na dowód, że dzięki naszy parti, nastąpiła znacząca poprawa
warunków życia, przytoczę kilka cyfr: siedem, osiemnaście, czterdzieści jeden, trzydzieści dwa. I liczba dodatkowa: dwanaście”.
Schodzi nam wciąż rozmowa na Gomułkę, wygląda pan
na jego wielbiciela!
Wszyscy wiedzieli, że to „kościany dziadek”, imbecyl, który
nauczył się czytać dopiero pod trzydziestkę. Cóż, tokarz spod
Krosna, sanacja. Takie były czasy… A pierwsze i jedyne, co
przeczytał, to była komunistyczna bibuła. W partii miał zresztą
ksywę: „towarzysz Bibuła”. I za bibułę poszedł siedzieć, co go
w partii wywindowało. Kiedy jednak po wojnie został pierwszym
sekretarzem, próbował w KC lansować kaszankę. Wchodził do
stołówki i dysponował od progu: „Czarną, dobrze podsmażoną,
towarzyszu!” Kucharz – naturalnie wiedział, że
uczestniczy w teatrzyku dla jednego
ciasnego idioty – już gonił
z dymiącą kiszką.
A towarzysze,
którzy objadali się na co
dzień
po daczach kawiorem, tylko cudem opanowywali rechot. Zresztą
ten sam Gomułka, jak mu donosili, że statek z cytrusami z Kuby
znów nie dopłynie przed Gwiazdką (nikt nie śmiał wymówić:
„Boże Narodzenie”), uspokajał, że wcale nie szkodzi. „W kiszonej kapuście jest tyle samo witamin, co w cytrynie”. Że nie
sposób wydusić skisłą kapustę nad herbatą, nikt się nie śmiał
się zająknąć…
Jak widać, siedzi w panu głęboko słusznie miniony system.
Żywi go pan wciąż w sobie?!
Ba, jasne! Jak na przykład przychodzą do mnie na wódeczkę
kumple, którzy pięćdziesiątkę już od paru lat mają za sobą, to
wcale nie włączam muzyczki. Wrzucam po prostu stare przemówienia towarzysza Wiesława czyli Gomułki. Nie te agresywne,
z 1968 roku. Ale na przykład taki sobie półtoragodzinny referat,
wygłoszony w Sochaczewie na otwarcie kampanii buraczanej
w roku 1964… I robi się bardzo przyjemnie. Dlaczego? Bo
znowu jest rok 1964… Z radia leci Gomułka, a ja znowu mam
pięć lat…
Dziękuję za rozmowę, pozdrowienia z Belgii!
(jr)
W krajach anglojęzycznych 1 kwietnia jest nazywany „Dniem Głupców” (April Fools’ Day lub All Fools’
Day). W Wielkiej Brytanii, Australii i RPA wzajemne żartobliwe oszukiwanie jest uprawiane tylko do
południa. W innych krajach germańskojęzycznych
dzień ten jest nazywany po prostu „1 kwietnia”, a
żart zrobiony tego dnia Aprilscherz lub np. Aprilskämt (szw.). We Francji Prima aprilis jest określany jako „Dzień kwietniowej ryby” (Jour du poisson
d’avril), a pierwszokwietniowe żarty nazywane są
„kwietniową rybą” (Poisson d’avril). W Szkocji znany jest jako „polowanie na głupca” (Hunt the gowk
Day), na Litwie - „Dzień kłamcy” (Melagio diena), w
Portugalii - „Dzień kłamstwa” (Dia da mentira), a w
Rosji - „Dzień śmiechu” (Dien smiecha).
12
nr 4 (66) kwiecień 2015
Hobby
nowinki.be
Piwne festiwale w Belgii
Gdziekolwiek będziemy w Belgii – zawsze
gdzieś trafimy na festiwal piwa. Może on mieć
bardzo lokalny charakter, ale może też być
wydarzeniem przyciągającym turystów i pasjonatów piwa nie tylko z Belgii, ale i z całego
świata. Warto się przyjrzeć z bliska różnym
odsłonom tych imprez.
Prawie co weekend w Belgii odbywa się festiwal piwa, więc
okazji, by skosztować wielką różnorodność piw belgijskich,
a czasem także zagranicznych, nie brakuje. Festiwale są dobrą
okazją do integracji wolontariuszy i stworzenia lokalnych wydarzeń o charakterze turystycznym. Oprócz wielkich pasjonatów
odwiedzających festiwale, szukających limitowanych serii piw,
są także i okazjonalni turyści chcący poznać różnorodność piw. rynku w Brukseli. Służy on stowarzyszeniu browarów belgijskich
W wielu przypadkach rodzinny charakter imprez może być do- i miastu jako swoista witryna belgijskiego piwa. Na weekend
skonałą okazją, by stworzyć miłe więzi z innymi uczestnikami. zjeżdżają się turyści, dziennikarze i handlowcy z całego świata.
Różnorodność festiwalów jest dostosowana do różnorodności
Festiwale piwa jako wizytówka
piw, jakie można spotkać w Belgii, oraz miejsc, w jakich się
Belgia jest kojarzona z piwem, więc pokazanie różnorod- odbywają. Część imprez odbywa się pod dachem w historyczności piw także stało się ważnym punktem dla różnych władz, nych budynkach (np. w Tournai, Anthisnes) lub w halach (np.
by promować się poprzez ten napój tworzący przyjazne więzi w Brugii, Liège) bądź na otwartym powietrzu – jak w Brukseli,
Antwerpii i Tongeren. Uzupełnieniem różnych festiwalów są
i miłą atmosferę.
Najbardziej znanym i widocznym festiwalem jest Belgian Beer także dni otwarte browarów.
Weekend, który odbywa się na początku września na głównym
Konsumenci + pasjonaci = Udany festiwal
Duża ilość festiwalów w Belgii jest prowadzona na poziomie
lokalnym poprzez wolontariuszy, w wielu przypadkach należących
do różnych bractw lub klubów piwnych. Dzięki zaangażowaniu
lokalnej społeczności zabawa zawsze jest udana, a wybór piw
również wszystkich zadowoli. Zawsze są chętni, by pomóc przy
obsłudze oraz sprzedaży żetonów dla uczestników.
Wiele z imprez mających początkowo charakter lokalny z czasem zyskało sławę, która zaczęła przekraczać granice Belgii. Na
przykład festiwal w Bruges na początku lutego stał się dobrym
nowinki.be
spotkaniem na początek roku, pozwalającym zwiedzić historyczne miasto i wybrać coś z szerokiej panoramy belgijskich piw.
Tworzenie programu na bazie specjalnych piw może być
także magnesem dla publiczności. Organizatorzy festiwalów
piw świątecznych i zimowych w Essen, na północ od Antwerpii,
starają się mieć piwa tego rodzaju ze wszystkich belgijskich
browarów, dlatego festiwal wpisał się na stałe w kalendarz
pasjonatów. Podobnie jest z festiwalami promującymi lambiki
pod koniec sierpnia w Alsemberg, piwa specjalne w Sohier
w lutym czy saison w Namur pod koniec marca.
Sukcesy na rodzimym terenie pozwoliły organizacji konsumenckiej Zythos stworzyć festiwal piw belgijskich za granicą,
jak to było w Treviso we Włoszech, na początku czerwca.
Belgijskie piwa to za mało
Wobec coraz ciaśniejszego rynku i chęci bycia oryginalnym, wiele nowych wydarzeń chce uzyskać międzynarodowy
charakter. Jednymi z pionierów tej filozofii byli organizatorzy
festiwalu Brassigaume w Marbehan, którzy na festiwal lokalnych
piw zaczęli zapraszać gości z Francji i Włoch. Obecnie festiwal
stał się modnym miejscem pokazującym małe browary z innych
krajów. W marcu w Vichte odbywa się Alvinne Craft Beer Festival, impreza gromadząca zagraniczne i belgijskie browary.
Zainspirowani tymi przykładami, podobną drogę zaczęli
obierać inni piwowarzy, dzięki kontaktom za granicą. 2 maja tego
roku browar Tilquin będzie gościł browary z Wielkiej Brytanii,
a w Leuven 24-25 maja będzie miał miejsce międzynarodowy
Leuven Beer Innovation Festival.
Do zobaczenia na jednym z festiwali!
Jan Lichota
Zdjęcia 4x: (© Belgian Brewers)
Zythos Bier Festival
W dniach 25-26 kwietnia 2015 Leuven ponownie będzie gościć amatorów belgijskiego piwa z całego świata. Festiwal jest organizowany przez belgijskie stowarzyszenie klubów piwnych Zythos.
Rosnący z roku na rok festiwal odbędzie się w hali
Brabanthal na przedmieściach Leuven. Także bary w
mieście będą uczestniczyć w tym święcie, by pozwolić
miastu Leuven być przez jeden weekend stolicą piwa.
Więcej informacji - http://www.zbf.be (również po polsku)
nr 4 (66) kwiecień 2015
13
14
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
NV ROSSIGNOL S.A.
VERZEKERINGEN-ASSURANCES-INSURANCES
N. V. ROSSIGNOL S.A.
UBEZPIECZENIA
Jesteśmy do Państwa dyspozycji od poniedziałku do piątku
od 8h do 12h30 i od 13h30 do 16h30
SYLWIA KOBYLECKA
ALEKSANDRA BALICKA
KRYSTYNA JAROSZ
0488.60.59.06 [email protected]
0479.64.69.29 [email protected]
0479.90.96.76 [email protected]
(kolizje, wypadki, odszkodowania )
w ramach ubezpieczenia oferujemy OC (RC+PJ) oraz AC (OMNIUM)
a także ubezpieczenie domów, mieszkań, firm, personelu …
rejestrujemy tablice tranzytowe w szybkim terminie
akceptujemy zniżki z Polski bez tłumaczenia i przenosimy je
z innych towarzystw ubezpieczeniowych,
oferujemy możliwość dokupienia ochrony dodatkowej
(szyby, kradzież, pożar, katastrofy naturalne, wandalizm),
oferujemy dogodne formy płatności, a polisę otrzymasz pocztą
zapewniamy szeroka ochronę w wielu sytuacjach na drodze
NOWOŚĆ!!! W CELU ODZYSKANIA POJAZDU
Z POLICJI OFERUJEMY UBEZPIECZENIE NA DWA TYGODNIE!!!
Av. Charles Quint 374, 1083 Ganshoren
Tel . : 0032 (0)2/469.15.00, Fax : 0032 (0)2/469.16.10
[email protected]
Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych,
pełnych wiary, nadziei i miłości.
Radosnego, wiosennego nastroju,
serdecznych spotkań w gronie rodziny
i wśród przyjaciół
ekipa ROSSIGNOL
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
15
Kulinarny wieczór na Titanicu
Nazywany „Ósmym cudem
świata”. Otrzymał imię starożytnych
mieszkańców
Olimpu – Tytanów. TITANIC.
Owoc ludzkiej pychy. Jeden
z najbardziej luksusowych
statków,
który
przegrał
walkę z Oceanem i ludzką
bezmyślnością. Cieszył się
swoją świetnością 5 dni. Zatonął w 160 min. Minęły już
103 lata, odkąd ten luksusowy parowiec spoczywa 4
km pod powierzchnią wody.
Jednak wciąż budzi podziw i
nasze zainteresowanie.
Gdy Titanic wyruszył z portu w swój
dziewiczy rejs, mała dziewczynka (trzyletnia Lorraine Alison) z Montrealu, wyciągała ze srebrnego koszyczka karteczki
z nazwami dań. W ten sposób dokonano
losowania, które wzbogaciło i tak już bardzo wytworny jadłospis.
Tym sposobem na stoły jadalni pierwszej klasy trafiła potrawka z indyczek w sosie rakowym, proponowana przez słynnego
londyńskiego wydawcę i spirytystę Williama Steada, który widocznie za bardzo
zajęty był jedzeniem, by móc przewidzieć
nadchodzącą tragedię.
Harald Bjorsterem Stefensson szwedzki
dyplomata, polecał cielęcinę z truflami,
Kim byli ludzie, którzy zapłacili około 200 tysięcy dolarów (przeliczając na
dzisiejsze czasy), za luksusowy rejs i wykwintne menu?
Czym ich chciano zadziwić i jak spełniano ich zachcianki kulinarne?
Wielcy magnaci i ich ulubione
dania…
Jakiś czas przed wyruszeniem Titanica
w rejs, przedstawiciele White Star Line
(właściciel) poprosili swoich najdostojniejszych i najbogatszych pasażerów, aby
przysłali im propozycje swoich ulubionych
potraw. Proponowane dania, drogą losowania miały urozmaicić menu pierwszej
klasy liniowca.
amerykański bankier Washington Dodge
– wołowe befsztyki po irlandzku.
Będąca w podróży poślubnej 17-letnia
hiszpańska hrabina Maria del Pilar de Satode Penasco, poleciła na deser połówkę
melona napełnioną świeżymi poziomkami
i malinami pokropionymi kastylijskim
winem. Wokół melona uformowano kulki
z lodów waniliowych polanych czekoladą
i alkoholem. Deser podawano płonący.
Trzyletnia Lorraine wyciągnęła też
z koszyczka propozycję z zupą żółwiową,
której smakoszem był czterdziestoletni
milioner John Jacob Astor. Był najbogatszym pasażerem Titanica. Jego majątek
szacowano na 450 mil dolarów w złocie.
Podróżował z nowo poślubioną 19-letną
aktoreczką, dla której rozwiódł się z żoną.
Żeby załagodzić skandal, wybrał się z młodziutką żoną w podróż po Afryce i właśnie
tej feralnej nocy wracali do domu.
Nikt nie wiedział, że młodziutka żona
Astora spodziewa się dziecka. Kierujący
akcją ratunkową oficer zagrodził Astorowi
drogę, kiedy próbował wsiąść z Madelaine do szalupy, informując go, że „żaden
mężczyzna nie ma prawa zejść do łodzi,
dopóki na pokładzie są kobiety i dzieci”.
Trzeba przyznać, że Astor miał wyjątkowego pecha, gdyż na przeciwnej burcie,
oficer kompletował skład z ludzi wyłącznie
zamożnych i bez względu na płeć.
Ślicznej jasnowłosej Lorraine nie udało
się uratować. Mała dziewczynka była tak
bardzo wystraszona wyciem syren i zamieszaniem, że kurczowo trzymając się
spódnicy matki, bezwzględnie odmawiała
wejścia do szalupy. W łodzi już siedziała
jej niania z kilkumiesięcznym braciszkiem.
Matka dziewczynki odmówiła wejścia do
łodzi, nie chcąc zostawiać męża i pozwoliła córce zostać na pokładzie. Zatonęli
trzymając się w objęciach.
Dokończenie na str. 16
16
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
Dokończenie ze str. 15
Kulinarny wieczór na Titanicu
Przepych i raj dla smakoszy…
Zaproponowane przez pasażerów dania nie były bardziej
wyrafinowane niż te, które przewidziała dla pasażerów pierwszej
klasy White Star Line.
Z niebywałym przepychem urządzono jadalnie dla dystyngowanych podróżnych. Sam personel liczył kilkaset osób,
wśród których znajdował się artysta - malarz, Gerard Fresnay,
odpowiedzialny za zaprojektowanie i wykonanie kart jadłospisu,
a także dbający o estetykę stołów. Nie mogło zabraknąć również
żywych kwiatów na stołach. Zaprojektowano specjalną oranżerięw której hodowano głównie róże, lilie i orchidee. Ukwiecone
wazony i wazy pełne owoców miały towarzyszyć pasażerom
do końca podróży.
Do obiadu zasiadano o godzinie 18:00. Menu z dnia 14 kwietnia 1912 r. wyglądało nad wyraz ekskluzywnie i apetycznie…
Na początek na stoły podano ostrygi i małe francuskie
przystawki, zwane houers d’euvre. Następnie serwowano dwie
zupy do wyboru: zupę krem jęczmienny i consomme „Olga” –
delikatny i bogato przyprawiony bulion. Główne dania mogły
przyprawić o lekki zawrót głowy, zwłaszcza pasażerów trzeciej
klasy. Na suto zastawionych stołach wiodły prym potrawy iście
królewskie. Podano: łososia gotowanego na parze w muślinowym
sosie, polędwiczki wieprzowe z wątróbką i truflami, kurczaka po
liońsku, kotlet jagnięcy w sosie miętowym oraz pieczona młoda
kaczkę w sosie jabłkowym. Dodatkowo można było raczyć się do
woli ziemiczkami „chateaux”, marchewką w śmietanie, zielonym
groszkiem, szparagami na zimno w sosie winegret i selerami.
Falę przysmaków ukoronowały desery – pudding „Waldorff”,
brzoskwinie w galaretce chartreuse, czekoladowo-waniliowe
eklery, lody francuskie.
Żeby dodać jeszcze więcej patosu luksusowemu wydarzeniu,
jakim było spożywanie posiłków na Titanicu, w sali jadalnej
przygrywała orkiestra pod dyrekcją Wallace’a Gartleya. Było
to siedmiu doskonałych muzyków i każdy pochodził z innego
miasta – od Paryża po Sankt Petersburg. Żaden z nich nie
nowinki.be
przeżył. Owej nocy przenieśli się z jadalni na wielkie schody
i grali do końca.
Jeszcze tylko kolacja…
Około godziny dwudziestej na Titanicu rozpoczęła się wystawna kolacja, wydawana przez amerykańskiego milionera
Widenera. Honorowym gościem był sam kapitan liniowca,
Smith. Miał być to jego ostatni kurs (i był), gdyż kończył swoją
karierę i zamierzał przejść na zasłużoną emeryturę. Po prawie
dwugodzinnej biesiadzie, ociekającej bogactwem smaków, panie
udały się do swoich kabin, a panowie skierowali się tradycyjnie
do palarni, by raczyć się luksusowymi trunkami i markowymi
cygarami. Chwilę później parowiec lekko zadrżał, wstrząs był
ledwo wyczuwany. Na pokład posypały się gródki lodu, słuchać
było, jak umawiano się na poranną zabawę w śnieżki. Czy
w tamtym momencie pasażerowie pierwszej klasy domyślali
się, co ich czeka…?
Co było dalej…? Wszyscy wiemy…
A co w trzeciej klasie…
Titanic na swoim pokładzie gościł wszystkie grupy społeczne, choć nie należy zapominać, że były one od siebie starannie
oddzielone. Każda z tych grup – nawet stojąca na najniższym
szczeblu drabiny społecznej, czyli emigranci, byli szanowanymi
pasażerami. Traktowano ich w sposób wyjątkowy, oczywiście
współmierny do przynależności klasowej. Kilka lat wcześniej
emigranci musieli zabierać ze sobą w podróż prowiant na czas
rejsu. Na Transatlantyku White Star Line wyżywienie było wliczone w koszt biletu. Arystokraci z pewnością kręciliby nosem
na widok menu i jakości potraw w trzeciej klasie. Nie były one
tak wyrafinowane i wykwintne, ale dla wielu podróżujących tą
klasą był to luksus, o którym nie mogli nawet marzyć w codziennym życiu. Sam fakt, że mogli być obsługiwani przez kelnerów,
powodował, że czuli się wyjątkowi.
Większość źródeł informacyjnych donosi, że w momencie,
gdy Titanic tonął, pasażerowie trzeciej klasy zostali zamknięci
pod pokładem, żeby zapobiec większej panice i przeludnieniu
na pokładzie szalupowym. W książce Buttlera „Niezatapialny”
jest napisane, że nikt ich specjalnie nie więził, po prostu o nich
zapomniano… Ocenię to po swojemu… W sytuacji ekstremalnej
pasażerów trzeciej klasy potraktowano również „wyjątkowo”…
Niezatapialny biznes kulinarny…
Film Jamesa Camerona „Titanic”, w którym to wiernie
odtworzono wnętrza liniowca oraz losy niektórych pasażerów,
stał się wzorem na doskonały biznes. Po premierze filmu w USA
wybuchł boom na ekskluzywne restauracje. Do dziś serwuje się
w nich dania, które były podawane na Transatlantyku. Wnętrza
lokali są dokładną kopią jadalni z Titanica. Zamożna klientela
wybierając się na kolację do takiego lokalu, na ten jeden wieczór
zamienia swoje codzienne ubrania na wytworne suknie i smokingi. Raczą się szampanem, ostrygami, łososiem w muślinowym
sosie, panowie palą markowe cygara. Nie zapomniano również
o orkiestrze, która towarzyszy wytwornej kolacji i przygrywa ku
zadowoleniu klientów hymn „Bliżej do Ciebie, Boże”.
Ocenę tej ekstrawagancji pozostawiam czytelnikom „Nowinek”.
Proszę pamiętać, że tego wieczoru ocean pochłonął ponad 1500 ofiar (głównie z trzeciej klasy), przeżyło zaledwie
730 osób…
nr 4 (66) kwiecień 2015
17
18
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Aktualności
nr 4 (66) kwiecień 2015
19
Holandia: import kryminalistów!
Specjaliści mawiają, że są trzy rodzaje kłamstwa: kłamstwo, cholerne kłamstwo i statystyka. Nie jest wykluczone, że mają stuprocentową rację; wystarczy zaznajomić się z
projektem rządów holenderskiego i norweskiego. Oto norwescy więźniowie będą odbywali odsiadkę (jeśli parlamenty się zgodzą) w
krainie wiatraków, krów i sera Gouda!
Nie jest wykluczone (po sukcesie eksperymentu holenderskiego), że zamorscy więźniowie zasiedlą także belgijskie kryminały.
Najpierw trochę wspomnianej statystyki: Norwegia jest drugim najrzadziej zaludnionym państwem Europy. Na kilometrze
kwadratowym średnio mieszka w tym skandynawskim kraju 13
osób. W Holandii jest zgoła inaczej, na kilometrze kwadratowym
mieści się dość zgodnie... 405 osób. Nie można więc twierdzić,
że w Norwegii dla więźniów nie ma miejsca. Ale Holandia ma
gest – przyjmie około 1000 norweskich kryminalistów!
– To historyczne wydarzenia dla Norwegii. Pierwszy raz podpisaliśmy podobne porozumienie z innym krajem – pochwalił się
publicznie Anders Anundsen, minister sprawiedliwości Norwegii.
Pochwalił się, bo jego służby wyszperały informację o tym, że
Holandia jest właśnie w trakcie zamykania 10 placówek więziennych. Spojrzał w swoje dane i stwierdził, że u niego w Norwegii
ponad 1000 kryminalistów nie może odsiedzieć swojej kary, bo
więzień jest za mało i brak miejsc!
Norweskie klimaty zapanują zatem niebawem w Norgerhaven
(północna Holandia) i w Veenhuizen. Wypada wspomnieć o pieniądzach – oto Norwegia zapłaci 25,5 miliona euro rocznie za
pierwszy transport 242 wikingów. Oczywiście w samej Norwegii
podniosły się głosy oburzenia opozycji, że „za taką kasę można
było spokojnie wybudować porządny kryminał”. Jednak grochem
o ścianę – Holandio, szykuj się na napływ świeżej krwi! (jr)
20
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Aktualności
nr 4 (66) kwiecień 2015
21
Sodoma i Charleroi!
Charleroi zdenerwowało się do białości! Sam
burmistrz Paul Magnette wytoczył armaty. A
wszystko z powodu cyklu zdjęć Giovanniego Troilo pod tytułem „Mroczne Serce Europy”. Burmistrz uznał, że szarga się dobre imię
Charleroi i że wcale nie jest ono siedliskiem
perwersji seksualnych, skupiskiem grubasów,
gniazdem rasizmu i narkomanii.
Zaczęło się od tego, że fotograf zrealizował cykl zdjęć i nie
byłoby zamieszania, gdyby ich nie wysłał na konkurs World
Press Photo. Na dodatek dostał za nie nagrodę w kategorii
„Problemy współczesności”! Tego było za wiele, burmistrz się
oburzył i należy się domyślać, że nie mniej poruszona jest sama
społeczność Charleroi.
W oficjalnym stanowisku burmistrz wnioskuje o odebranie
nagrody, bo fotograf zakłamuje rzeczywistość, bo Charleroi
wcale nie jest siedliskiem rozpusty i patologii, bo wreszcie: „nie
znajdzie się ani jednego mieszkańca Charleroi, który w tych
zdjęciach rozpozna swoje miasto!”
Fotograf, jak to artysta, tylko się ucieszył z takiej reklamy.
Półgębkiem przyznał, że niektóre z jego prac były stylizowane,
ale wyłącznie w celu pokazania typowego dla Charleroi klimatu,
a na dodatek trzeba na rzecz patrzeć szerzej niż pan burmistrz, bo
sprawa dotyczy całej Europy, a nie tylko Charleroi. A tak w ogóle, to niech burmistrz przyzna, że „cały ten region doświadczył
naprawdę załamania produkcji, wzrostu wskaźników bezrobocia
i przestępczości, nie mówiąc już o pladze narkomanii” i obecnie
kojarzony jest głównie z peryferyjnym lotniskiem.
Tymczasem redakcja „World Press Photo” przyjęła skargę
burmistrza i oczywiście poinformowała, że nad sprawą się pochyli. Przy okazji warto nadmienić, że w eliminacjach konkursu
każdego roku około 25% prac jest odrzucanych ze względu na
komputerową obróbkę fotografii. Jest to surowo zabronione,
a fotografowi, któremu udowodni się „upiększanie”, grozi środowiskowa infamia.
Jakim werdyktem sprawa się zakończy – na razie nie wiadomo; pewnym jest jednak, że zarówno samo Charleroi, jak
i fotograf zyskały swoje pięć minut sławy. – Nie jest ważne:
co opowiadają, ważne, żeby w ogóle gadali – stanowi jeden
z podstawowych kanonów marketingu. A na marginesie pytanie
do czytelników „Nowinek” – jak to jest naprawdę w Charleroi?
Nakłamał fotograf w swoich pracach czy nie?!
(jr)
22
Alinka
polski sklep
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
h
c
y
ł
o
s
e
W
t
ą
i
w
Ś
Rue Eloi 77
Chée de Mons 583
To samo miejsce,
1070 Anderlecht
1070 Anderlecht
ale nowy wystrój,
tel. 0486 50 88 03
tel. 0486 92 74 75
większa powierzchnia
i bogatszy asortyment.
czynne:
Przyjdź i sprawdź!
wtorek - niedziela
w godz. 10:00 - 20:00
piątek 10:00 - 21:00
nowinki.be
Z życia wzięte
nr 4 (66) kwiecień 2015
23
Narzeczonym pod rozwagę!
Prawdopodobnie dla nas
jest już za późno, ale warto pomyśleć o dzieciach,
by zabezpieczyć im w
miarę stabilną przyszłość.
Oto całkiem niedawno socjologowie po wnikliwych
badaniach
postanowili
podzielić się ze światem
swoją wiedzą. Wzięli pod
lupę historię małżeństw
i sporządzili listę najbardziej stabilnych uczuciowo zawodów. A także
„czarną” listę tych zawodów, których przedstawiciele byli najbardziej podatni na rozwody.
Uczciwie jednak trzeba powiedzieć,
że podane zestawienia mają ten mankament, że dokumentują stan rzeczy
przeszły; nikt nie chce (bo nie może)
pokusić się o prognozowanie przyszłości.
Pierwsza tabela zawiera zawody,
których przedstawiciele w poszczególnych dziesięcioleciach byli najlepszymi partiami małżeńskimi. I spójrzmy;
z całą pewnością nie idzie tu wyłącznie
o zarobki, bo przecież konduktor w pociągach (pierwsze miejsce w latach
80-tych) nie winduje przecież płacy
kominowej. Warto przy okazji zwrócić uwagę na dentystów - ci wydają
się być najlepszymi kandydatami na
żonę/męża!
Druga tabela to oczywiście zawody,
których przedstawiciele są najbardziej
narażeni na rozwód. Że artysta, aktor
czy reżyser, to żadna nowość. Także
barman. Ale dlaczego pielęgniarki? No
i kuriozalnym wydaje się najgroźniejszy
szkodnik małżeński, czyli tapeciarz.
Rzecz jest mocno zagadkowa i niewykluczone, że ma swoje drugie dno.
I na koniec dwie sprawy nazwy
zawodów umieściliśmy najczęściej
w formie męskoosobowej, np. laborant, artysta, konduktor. Oczywiście to
rzecz czysto umowna, bo zestawienie
obejmuje zarówno panie jak i panów.
Poza tym należy pamiętać, że to tylko
statystyka. Zatem - ze spokojem przy
analizie tych tabelek!
JR
24
nr 4 (66) kwiecień 2015
Społeczeństwo
nowinki.be
Czy nasze dzieci są skazane
następną generacją elektron
Apokalipsa zombie to nie
tylko temat przewodni licznych filmów, seriali, książek
czy gier komputerowych. Dla
wielu ludzi stanowi ona sens
istnienia, gdyż uważają, że
właśnie taka przyszłość czeka nas nieuchronnie.
Ludzie ci poświęcają więc swój czas,
energię i pieniądze na przygotowania do
tego wydarzenia, miarkując, że to właśnie
ci nieprzygotowani na katastrofę zasilą
szeregi zombie. Choć nie da się ze stuprocentową pewnością wykluczyć powyższej
wersji wydarzeń, warto zauważyć, że zombie już teraz są wśród nas – snują się po
ulicach nieświadomi otaczającego świata,
ze wzorkiem zatopionym w ekran smartfona czy tabletu. A długofalowe efekty
tego zjawiska są odczuwalne już teraz…
Niedawne badanie wykazało, że rosnąca grupa dzieci nie jest w stanie wykonać
prostych, codziennych czynności na skutek
nadużywania tabletów i innych urządzeń
elektronicznych. Dzieci tracą zdolność wykonywania prostych funkcji motorycznych,
takich jak np. układanie klocków jeden na
drugim, ze względu na nadmierny kontakt
z różnymi komputerowymi gadżetami.
Efekt jest taki, że trzylatek wie, jak odblokować iPada, ale poza tym w swych
rączkach nie ma praktycznie jakiejkolwiek
zręczności.
Eksperci alarmują, że wzrastanie
w obecnej epoce cyfrowej ma poważne
konsekwencje dla społecznego i fizycznego rozwoju dzieci. Często zauważa się,
że doskonałe umiejętności komputerowe
wielu uczniów nie idą w parze z dobrymi
wynikami osiąganymi w szkole, gdyż podczas standardowych testów, przy użyciu
kartki i pióra, dziecko nie może liczyć na
pomoc komputera i nie potrafi zastosować
tego, czego powinno było się nauczyć
z podręcznika.
Nowa generacja zombie
Chyba już każdy miał okazję widzieć
ludzi siedzących przy pełnym stole z głowami pochylonymi nad ekranem telefonu i nieobecnym wzrokiem, albo dzieci
siedzące przed telewizorem i walczące
o to, które ma grać na tablecie, zamiast
po prostu bawić się ze sobą. Osobiście
widywałem już ludzi siedzących przy tym
samym stole w restauracji, ale zupełnie
nie rozmawiających ze sobą, gdyż woleli
zajmować się swoją komórką.
Musimy zdać sobie sprawę, że sami
bierzemy udział w procesie tworzenia
nowej generacji elektronicznych zombie,
która będzie kompletnie uzależniona od Internetu i elektronicznych gadżetów, których
zresztą nadużywanie często prowadzi do
agresywnych i antyspołecznych zachowań,
a także licznych efektów ubocznych, takich
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
e na zostanie
nicznych zombie?
25
Ważne telefony
AMBASADA RP W KRÓLESTWIE BELGII
Rue Stevin 139, 1000 Bruksela, Tel. +32 (0) 2 7804 200
Tel. +32 (0) 2 7390 101, Fax +32 (0)2 736 18 81
www.bruksela.msz.gov.pl
WYDZIAŁ KONSULARNY AMBASADY RP
W KRÓLESTWIE BELGII
Rue des Francs 28, 1040 Bruksela, tel. +32 (0)2 739 01 21
Tel. dyżurny +32 (0) 492 727 405 (po godzinach pracy urzędu)
wyłącznie w sprawach pilnych takich jak nagłe zgony, wypadki, zagrożenia życia
jak kiepskie wyniki w szkole, tycie,
agresja w codziennym zachowaniu,
ospałość lub ciągłe zmęczenie czy problemy z cieśnią nadgarstka (zwyrodnienie związane z ciągłym pisaniem na
klawiaturze i korzystaniem z myszki).
Co więcej, ryzykujemy, że naszych
dzieci nie będą obchodziły obecne wydarzenia, które dotyczą ich osobiście
lub kształtują świat, w którym żyją.
Przyszła generacja nie będzie potrafiła
wykazywać empatii względem innych,
nie będzie mieć ukształtowanego światopoglądu czy – co chyba najgorsze –
mieć ochoty, by aktywnie uczestniczyć
we własnym życiu.
A więc co możemy zrobić, by
tego uniknąć?
Będąc rodzicami, to na nas spoczywa odpowiedzialność za to, czy
nasze dzieci korzystają z dobrodziejstw
nowych technologii w sposób mądry
i rozważny. Pod żadnym pozorem nie
powinny one spędzać większości dnia
przed tabletem, komputerem czy telewizorem.
Sam jestem tak samo winny, jak
i każdy inny. Choć starałem się unikać
pułapek epoki cyfrowej, moje dzieci są niemalże przyrośnięte do elektronicznych gadżetów. A ponieważ
elektronika jest dziś wszechobecna
– konsole, telewizja, Internet, tablety,
komórki – ograniczenie ich używania
może być skomplikowane.
Choć może to być trudne, w głębi
duszy wiem, że jeśli nie uda mi się
nad tym zapanować, może to mieć
negatywny wpływ na moje dzieci.
W końcu one same nie mają pojęcia,
jak niebezpieczny może być Internet
czy w jaki sposób wielogodzinne przebywanie w sieci może wypaczyć nasze
spojrzenie na świat.
Moje rozwiązanie jest proste – dzieci mogą spędzać godzinę, korzystając
z mediów po powrocie ze szkoły, potem
jest zaś czas na odrabianie lekcji i naukę, a także obowiązki domowe. Jeśli
się ze wszystkim uporają, pozwalam im
na dodatkowe 30-60 minut elektronicznej zabawy po kąpieli i przygotowaniu
się do kolejnego dnia. Wiem, że to
więcej niż zaleca większość ekspertów, ale w moim domu się sprawdza.
Co ważne, żadnych gadżetów przy
stole. W końcu to praktycznie jedyna
okazja, by usiąść i porozmawiać jak
na rodzinę przystało. To samo dotyczy
wyjść do restauracji.
Wiem, na ile zdolne są moje dzieci
i jeśli widzę, że ich oceny zaczynają
się podejrzanie obniżać, odbieram im
wszelkie elektroniczne urządzenia, aż
do odwołania. Może to trochę drastyczna metoda, ale w końcu mają się uczyć,
a nie grać w „Minecrafta” aż zmorzy je
sen. Co ciekawe, jakiś czas temu moje
dzieci oszalały na punkcie „Farmville”. Jednak czy myślicie, że z równie
wielkim entuzjazmem odniosły się do
mojej propozycji związanej z pomocą
w ogrodzie? Ależ skąd! Wolą sadzić
swoje cybermarchewki zamiast siać
prawdziwe nasiona, z których wyrosną
jak najbardziej prawdziwe i pożyteczne rośliny.
Nadszedł czas, by stanąć na wysokości zadania i zawalczyć o przyszłe
dobro naszych dzieci. Nauczyć je, jak
odpowiedzialnie korzystać z komputera
czy tabletu, jakie mogą być długofalowe konsekwencje nadużywania różnych elektronicznych gadżetów. Jeśli
Twoje dzieci są małe, nie dawaj im – na
miłość boską – tabletu czy komórki do
grania w gry – daj im puzzle, klocki,
plastelinę czy kredki! Co więcej, im
wcześniej uświadomimy dzieciom zagrożenia czające się w Internecie, tym
lepiej. Dopóki są małe, filtr rodzicielski
powinien dość dobrze spełniać swoją
rolę, ale, niestety, nastolatki j potrafią
już zazwyczaj dość skutecznie obchodzić tego typu zabezpieczenia.
Masz jakieś swoje sposoby na skuteczną kontrolę nad tym, jak Twoje
dzieci korzystają z elektroniki? Chcesz
się nimi podzielić? Zapraszamy na
www.facebook.com/nowinki.be.
DP
Fax +32 (0)2 736 44 59, www.bruksela.msz.gov.pl
WYDZIAŁ PROMOCJI HANDLU I INWESTYCJI
AMBASADY RP W BRUKSELI
Avenue de l’Horizon, 18 -1150 Bruxelles
tel: 02/771 67 54 fax: 02/771-18-39
POLSKA MACIERZ SZKOLNA W BELGII
Rue du Parc 19, 4180 Comblain-la-Tour
tel. 04 369 13 89, 0496 94 01 71
SZKOLNY PUNKT KONSULTACYJNY IM. J.LELEWELA PRZY
AMBASADZIE RP W BRUKSELI
Adres do korespondencji: Av. des Gaulois 29,
1040 Etterbeek Tel./fax: 02 772 35 80
SZKOLNY PUNKT KONSULTACYJNY,
FILIA IM. JANA PAWLA II W BRUKSELI
Rue d’Angleterre 43, 1060 Bruksela tel. 02 537 25 82
POLSKIE CENTRUM KSZTAŁCENIA IM. JANA PAWŁA II
W BRUKSELI
Rue du Radium 5, 1030 Bruksela, tel. 02 705 61 18,
www.szkola.be
POLSKA MISJA KATOLICKA
Rue Jourdan 80, 1060 Saint-Gilles tel. 02 538 30 87
POLSKA MISJA KATOLICKA NA SCHAERBEEK
Kościół Św. Elżbiety Rue Portaels 24, 1030 Schaerbeek tel. 02
242 56 50, ks. Stanisław Dziura
BIBLIOTEKA POLSKA
Rue A.Campenhout 72/7, 1050 Ixelles Tel.: 02/648 82 34
ZESPÓŁ SZKÓŁ IM. GEN. ST. MACZKA W ANTWERPII
PRZY KONSULACIE GENERALNYM RP
Sin-Jan Berchmanscollege Jodenstraat 15, 2000 Antwerpia,
tel.: (0032) 144 782 32
Polska Misja Katolicka r.des Anglais 33 4000 Liege
ks. Stanislaw Heller tel.04 223 39 10
Sobotnia Polska Szkoła dla dzieci w Liege
kontakt tel. 04 223 39 10
Lekarze polskojęzyczni w Belgii
Czerucki Rafał - anestezjolog; Av. Jupiter 191 bte 2, 1190
Bruxelles, tel. 02/ 345 18 87
Dr Katarzyna Zakrzewska-Jagiello, pediatra, konsultacje
prywatne tel: 0/496.94.74.19
Rys Donata- alergolog, internista,
Av.Pierre Vander Biest 56, 1150 Woluwe Saint Pierre, Bruxelles,
tel. 0032 495 318 801
Weiss Waldemar - chirurgia estetyczna;
Le Medicale Mongomery, Av. De Trevuren 148,
1150 Bruxelles, tel. 02/ 771 92 51
Olszewski Raphael - chirurg twarzowo- szczękowy; Cliniques
Universitaires St Luc, Av. Hippocrate 10, 1200 Bruxelles, tel.02/
764 57 02 lub 02/ 764 57 18
Waskiewicz Witold - kardiolog;
Sq. Maurice Wiser 15/21, 1040 Etterbeek,
tel.02/ 231 11 21 lub GSM: 0476 24 62 94
Halama Andrzej- laryngolog;
Av. Montjoie 83, 1180 Uccle; tel. 02/770 77 56
Fijałkowski Waldemar - lekarz ogólny; 0475 76 73 94
Gronikowska Danuta - lekarz ogólny,
Chaussee d’ Alsemberg 243, 1190 Bruxelles, tel. 02/ 345 48 21
Surma Justyna - lekarz ogólny;
Av. Des Eperviers 90, 1150 Bruxelles, tel. 0266060 60
Kossakowska Bogna - onkolog;
Centre Hospitalier Universitaire, Saint Pierre
Rue Haute 322, 1000 Bruxelles, tel. 02/ 535 31 11
Stelmaszyk Janusz - ortopeda; Av. Charles Quint 124, 1083
Ganshoren, tel RdV 0475 91 21 88
Linkowski Paul - neuropsychiatra;
Hopital Erasme, Route de Lennik 808, 1070 Bruxelles,
tel. 02/ 555 35 06
Gadomski Bernard - lekarz ogólny rue C. Demblon 190,
4040 Herstal tel.042404222 0495230705
P. Handerek - dentysta Hors Chateau 4, 4000 Liege
tel.042224349
Pogotowie pogrzebowe w Belgii 24h/7 dni
tel.0487-103-778
26
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Tekst sponsorowany
nr 4 (66) kwiecień 2015
27
Pierwsza rocznica istnienia polskiego
sklepu wędkarskiego HENGELSPORT
Weekend 11-12 kwietnia zostanie przygotowany przez właścicieli sklepu Hengelsport
specjalnie z myślą o fanach wędkarstwa. Okazja jest podwójna: pierwsza rocznica istnienia
sklepu oraz przeniesienie do nowego, większego lokalu przy Dambrestraat 5 w Sint-Pieters
-Leeuw, który dysponuje miejscami parkingowymi. I właśnie w ten wiosenny weekend
na odwiedzających będą czekały: grill, piwo i
oczywiście rabaty.
Wędkarstwo to hobby, zajęcie rekreacyjne i sport zarazem.
Najpopularniejszymi jego odmianami są wędkarstwo morskie,
spinningowe, spławikowe, gruntowe, muchowe i podlodowe.
Każdy wędkarz powinien posiadać kartę wędkarską, którą
w Belgii można kupić na poczcie lub zamówić przez Internet.
Wyróżnia się dwa typy licencji: kategorii A (zezwolenie na łowie-
nie z brzegu) i kategorii B (zezwolenie na łowienie z przystani
lub ławki obejmujące również połów raków).
Ale do łowienia niezbędny jest stosowny sprzęt. Jak wspomina prowadząca Hengelsport, Marzena Skarżyńska –„Pomysł
otworzenia sklepu wędkarskiego od dawna chodził mężowi
po głowie. Został jednak wprowadzony w życie wówczas, gdy
dostałam wypowiedzenie z pracy. Był to moment przełomowy:
postanowiliśmy wówczas z mężem zrobić coś dla siebie. Zaczęliśmy od uzyskania zgody od administracji na prowadzenie takiej
działalności w naszym domu. Kolejnym krokiem była rejestracja
i przyznanie numeru TVA. Potem przyszedł czas za zaopatrzenie
sklepu we wszystko, co potrzebne zapalonym wędkarzom”
W sklepie kupuje wielu Polaków, ale coraz częściej pojawiają
się także Belgowie, którzy trafiają do Hengelsport z polecenia
znajomych. Na dzień dzisiejszy największą popularnością cieszy
się sprzęt morski: wędki, kołowrotki, pilkery (przynęty morskie
głębinowe kształtem przypominające małe rybki), przewieszki
morskie i gumy. Wśród belgijskich karpiarzy bardzo popularne
są też polskie zanęty.
Pani Marzena ze śmiechem podkreśliła w czasie rozmowy,
że cały czas uczy się od męża i klientów, a także czyta fora
wędkarskie, wszak wędkarstwo nie jest domeną zarezerwowaną
tylko i wyłącznie dla mężczyzn.
Iwona Scislowska
28
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
Czekolada,
W dzisiejszych czasach czekolada jest powszechnie dostępnym produktem i występuje w wielu postaciach: w kostkach, kremie
czy w proszku. Jednak jeszcze do niedawna
czekolada była dobrem luksusowym i dostępna była jedynie w formie napoju.
Produkcja czekolady stanowi dziś pokaźną gałąź przemysłu.
Światowy rynek czekolady wart jest 50 mld dolarów rocznie,
a najbardziej dochodowa w tym względzie jest Europa (45%
całkowitych przychodów). Co ciekawe, najważniejszy składnik
czekolady – kakao, jest obecnie produkowany na niezwykle
ograniczonym obszarze geograficznym, co sprawia, że cena
tego surowca bywa bardzo niestabilna. 2/3 światowej produkcji
pochodzi z Afryki Zachodniej (gdzie jeszcze niedawno szalał
wirus Ebola), co więcej 43% jest produkowane w jednym
państwie – Wybrzeżu Kości Słoniowej. Wystarczy więc drobny
kataklizm lub zwykła susza, by ceny czekolady poszybowały
w górę. Co ciekawe, hodowcy kakao i pracownicy plantacji
(często dzieci) nie mają pojęcia, do czego używa się zbieranych
ziaren. Większość z nich nigdy nie miało czekolady w ustach.
Kakao, główny składnik czekolady, jest produkowane z ziaren kakaowca, drzewa rosnącego dziko w Ameryce Południowej
i Centralnej. Bazując na analizie chemicznej znalezionych
szczątków, początki konsumpcji tej rośliny szacuje się na
1400-1100 lat p.n.e. Na tym etapie nie używano jednak ziaren
kakaowca, lecz miąższu owoców. A konkretnie, słodkiej pulpy
z owoców używano w procesie fermentacji w celu uzyskania
alkoholowego trunku. Dopiero później uwagę ludzi zwróciły
pożywne nasiona. Jednak w dalszym ciągu otrzymywany produkt daleki był od tego, co nazywamy dziś czekoladą.
Gdy hiszpańscy konkwistadorzy odkryli cywilizację Azteków, szybko poznali też ich kakaowy napój. Słowo „czekolada” wywodzi się zresztą od „xocolātl”, co w języku Azteków
oznaczało „gorzką wodę”. I choć czekolada ma swoje źródła
w kulturze Azteków, to prawdopodobnie oni sami odziedziczyli przepis na kakaowy napój po swych mezoamerykańskich
przodkach, jak Majowie czy Olmekowie.
Ziarna kakaowca były fermentowane, palone i przecierane na pastę. Ta pasta kakaowa była następnie mieszana
z wodą lub winem, mieloną kukurydzą i różnymi dodatkami
smakowymi. Mogło to być chili, wanilia, ziele angielskie czy
miód. Tak przyrządzona mikstura była następnie poddawana
procesowi zwanemu „spienianiem” – była ona przelewana
z jednego naczynia w drugie, aż na wierzchu utworzyła się
warstwa gęstej piany.
Choć napój ten nie był przeznaczony do codziennej konsumpcji, kakao miało ogromne znaczenie, zarówno symboliczne,
jak i ekonomiczne. Owoce kakaowca były używane w handlu, do
tego stopnia, że czasem je podrabiano, wypełniając ich wnętrze
ziemią. „Gorzka woda” była spożywana przez wyższe sfery
oraz wojowników podczas specjalnych rytuałów w podniosłej
atmosferze. Kakaowiec uważano za dar bogów i związany był
z azteckim bogiem Quetzalcoatlem.
nowinki.be
dar bogów
Gdy kakao zostało sprowadzone do Europy przez Hiszpanów,
kakaowy napój został zmieniony przy użyciu składnika niedostępnego dla Azteków – cukru. To sprawiło, że smak napoju
znacząco się poprawił i stał się on niezwykle popularny wśród
hiszpańskiej szlachty i zwierzchników kościoła katolickiego.
Dopiero znacznie później czekolada zaczęła być popularna
na innych europejskich dworach, gdyż Hiszpanie przez
długi czas strzegli owego napoju niczym największego sekretu.
Na przykład we Francji czekolada została
spopularyzowana wśród arystokracji na ślubie
Anny Austriaczki z Ludwikiem XIII w 1615
roku, jako że królowa była właśnie fanką czekolady. Czekolada przez długi czas nie mogła się
za to przyjąć w Anglii, gdyż protestanci kojarzyli ją
z papiestwem, zbytkiem i nieróbstwem. W końcu jednak
zawitała i do Londynu, gdzie powstało kilka „czekoladowych
domów”, gdzie elity mogły się raczyć czekoladą, dekadencją
i nieodpowiednim zachowaniem.
Dopiero podczas rewolucji przemysłowej w XVIII
i XIX wieku zmienił się sposób, w jaki ludzie spożywali
czekoladę. Po pierwsze – wynaleziono hydrauliczne i parowe młyny we Francji w XVIII w., co
pozwoliło wytwarzać czekoladę szybciej i taniej.
Następnie, w 1828 r., Coenraad Johannes Van
Houton wynalazł prasę do kakao. Pozwoliło to na
oddzielenie z ziaren kakaowca tłuszczu (tzw. masło
kakaowe) i produkcję kakao w proszku, które jest podstawowym składnikiem większości dzisiejszych czekolad.
Dzięki tej zmianie w procesie produkcji, czekolada mogła
w końcu przybrać formy, które znamy dzisiaj. Te zmiany
technologiczne sprawiły również, że zapotrzebowanie
na kakao w Europie nagle wzrosło. W efekcie powstało mnóstwo bardzo opłacalnych plantacji
kakaowca w brytyjskich, francuskich i holenderskich koloniach niedaleko równika,
gdzie warunki naturalne były odpowiednie
dla jego uprawy.
Jak można przypuszczać, pracownicy
owych plantacji byli często niewolnikami.
To, co może być jednak zaskakujące, to to, jak
niewiele się od tamtych czasów zmieniło. Podobny model nadal obowiązuje w przypadku przemysłu
czekoladowego – na plantacjach kakaowca w Zachodniej
Afryce (zwłaszcza dotyczy to Wybrzeża Kości Słoniowej
i Ghany, gdzie kakao jest głównym towarem eksportowym)
często pracują dzieci – w warunkach, które niczym nie różnią
się od niewolnictwa. W końcu zbierane przez nich kakao trafia
do czekolad, które zalegają u nas na półkach sklepów i supermarketów.
Czasem, ciesząc się urokami belgijskiej czekolady trudno
jest uwierzyć w to, ile ciężkiej, niewolniczej pracy musiały w to
włożyć afrykańskie dzieci, byśmy mogli się delektować słodkim
smakiem kakaowego daru bogów.
DP
nr 4 (66) kwiecień 2015
29
30
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Felieton
nr 4 (66) kwiecień 2015
31
Sto muzeów,
czyli kultura troszkę bliżej narodu
Od tak dawna przymierzam się do napisania
tego artykułu - liczba instytucji kulturalnych,
które można odwiedzać bezpłatnie wzrosła
przynajmniej do 130, ale przejdźmy do rzeczy.
Ogólnie mówiąc, w Belgii żyje się dobrze, aby nie powiedzieć
dostatnio. Na chleb codzienny każdemu wystarczy, na cukiernicze
wypieki w niedzielę też. Inaczej mają się sprawy z dostępem
do kultury i rozrywki. Wyślij dzieciaki do Plopsalandu czy do
innego Aquaparku, colę i hamburgera każdemu postaw i Cię
człowieku po kieszeni trzaśnie! O cenach biletów na koncerty
i spektakle po prostu szkoda mówić. Wiem, bo ostatnio regularnie
bywałam, ale - na szczęście – zaproszona.
Podobnie wygląda dostęp do tradycji, a zatem do oświaty, bo
muzea, jak wiadomo, uczą i rozwijają intelektualnie młodzież (a
i dorosłym również krzywdy nie wyrządzą). Wstęp na niektóre
wystawy kosztuje po 15 euro na osobę, co może publiczność
odstraszyć. Od lat mnożą się krytyczne głosy wzywające do
przybliżenia sztuki ludowi. Kapitalizm – kapitalizmem, ale teoretycznie żyjemy w „najbardziej socjalistycznym kraju zachodniej
Europy” (nie wiem już, kto to powiedział, ale sformułowanie
mi się spodobało).
I tak od lat przeróżni działacze tłuką się, aby przybliżyć nieco
kulturę do narodu, znosząc tym samym jej „elitarny” charakter.
Rezultatem tych „bojów egalitarystycznych” jest wprowadzenie
przez dużą liczbę placówek muzealnych bezpłatnego wstępu
w określonym terminie. Stało się praktycznie regułą, iż większość
muzeów na terenie Walonii i Brukseli proponuje zwiedzanie
gratis w pierwszą niedzielę miesiąca. Co miesiąc również,
jedno z powyższych oferuje specjalny program – tzw. „musée
en fête”, w ramach którego możemy załapać się darmowo na
wizytę z przewodnikiem lub jakieś inne dodatkowe atrakcje typu
quizy, zgadywanki, „biegi z (intelektualnymi) przeszkodami” itp.
Lista placówek, która jest teoretycznie aktualizowana, znajduje się na stronie internetowej: http://artsetpublics.be/media/
GUIDE-AVRIL2014.pdf
Świadomie używam słowa „teoretycznie”, gdyż mimo licznych poszukiwań w sieci, nie znalazłam kompletnej listy zredagowanej w 2015 roku.
Swoją drogą, lepiej zasięgnąć informacji w Biurze Obsługi
Ruchu Turystycznego, w Internecie lub u samego źródła, gdyż
istnieją muzea proponujące bezpłatny wstęp jedynie do ekspozycji
stałych. Z tym, co się tyczy wystaw czasowych, bywa różnie,
ale często należy sięgnąć do portfela. Z własnego doświadczenia
mogę jedynie powiedzieć, iż wystawa prac Vincenta Van Gogha
w BAM jest w pierwszą niedzielę miesiąca zupełnie bezpłatna
(trzeba się pospieszyć, gdyż trwa tylko do maja!).
Według broszurek dystrybuowanych przez stowarzyszenie
„Arts & Publics”, inne udostępnione darmowo w tym terminie
miejsca w (lub w pobliżu) Europejskiej Stolicy Kultury 2015 to:
dom Van Gogha w Cuesmes;
skarbiec kolegiaty pod wezwaniem Świętej Waldetrudy;
wystawy organizowane w Anciens Abattoirs („Starej Rzeźni”), Salle Saint-Georges (kapliczce Świętego Jerzego),
Magasin de Papier, muzeum Vieux Nimy i muzeum Route
de Casemates.
W kwietniu tego roku, czyli akuratnie teraz, do powyższych
powinny dołączyć zupełnie nowo otwarte instytucje w samym
mieście Mons jak i w okolicach, takie jak:
SILEX w Spiennes – utworzone na miejscu neolitycznych
kopalni krzemienia, zapisanych na liście UNESCO jako
pierwszy „przemysł ludzki” na terenie obecnej Belgii;
muzeum Doudou, w którym będziemy się mogli dowiedzieć wszystkiego o montejskich tradycjach oraz o legendarnej walce Świętego Jerzego ze smokiem;
Arthotèque w dawnym klasztorze sióstr Urszulanek (niedaleko dworca kolejowego);
Beffroi, czyli wieża miejska, która jest w remoncie od
bodaj… trzydziestu lat;
Mons Mémorial Museum – poświęcone historii miasta, ze
szczególnym uwzględnieniem wojen.
Nie chcę się rozpisywać na temat Brukseli i Flandrii, gdyż
tematu dobrze nie znam. Wiem jedynie, iż w stolicy i na północy
kraju, część placówek otwiera darmowo swe podwoje w środy
po południu. Tak zwane „złe języki” mówią, że ma to na celu
uniemożliwienie bezpłatnego zwiedzania grupom szkolnym.
Powstrzymam się od komentarza.
Jak to mawiają w naszej ojczyźnie – „jak dają, to bierz, jak
biją – uciekaj”. Jeżeli dana jest nam możliwość poznania nowych
(starych) rzeczy bez rujnowania domowego budżetu – to czemu
nie skorzystać? I nawet, jeśli historia czy sztuka nie są naszą
życiową pasją, kto wie - może to się jeszcze zmienić.
Śnieżka Daleszak
32
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Kryminalna opowieść
nr 4 (66) kwiecień 2015
33
Ciąg dalszy strrrasznej historii
Obudziłem się nagle; wyrwany ze snu usiadłem na łóżku, zrzucając z siebie trzymanego
laptopa. Zajęło mi dłuższą chwilę nim zorientowałem się, gdzie jestem. W hotelowym pokoju nadal paliło się światło, a w kącie cichutko pobrzękiwał telewizor, wyświetlając jakiś
nocny program, którego nikt nie ogląda. Spojrzałem na leżącego obok laptopa i umieściłem
go na kolanach. Na ekranie nadal otwarty był
email od mojego „informatora” oraz załącznik
z planem owego piekielnego domu, na temat
którego chciałem się jak najwięcej dowiedzieć.
Starałem się sobie przypomnieć, na czym to skończyłem
poprzedniego wieczoru. Zegar wskazywał 03:37, a ja nie pamiętałem nawet momentu, w którym zachciało mi się spać. Stwierdziłem, że to pewnie ze zmęczenia. Wstałem i udałem się do
łazienki, by chociaż przemyć
twarz i umyć zęby, zanim na
nowo położę się i tym razem
wygodnie rozmoszczę w pościeli. Nie zrobiłem jednak
nawet pełnego kroku, gdy
nagle zamarłem. Pod drzwiami pokoju leżał biały obiekt,
który nie mógł być niczym
innym jak kopertą. Nie, to
nie może być prawda! W tętnicach poczułem uderzenie
adrenaliny, a mój umysł natychmiast otrzeźwiał. Pulsujące skronie i galopada
myśli: Jak on mnie tu odnalazł?! Co to może być tym
razem? Czego on ode mnie
chce? A może to po prostu
rachunek, który obsługa wrzuca pod drzwiami gościom, którzy
mają się wymeldować następnego ranka? No ale o tej godzinie?
Drżącymi rękoma sięgnąłem po kopertę. Była lekka i płaska
– czyli żadnej kasety, żadnej płyty! Na myśl przyszła mi od razu
maleńka karta SD, więc czym prędzej otworzyłem kopertę i zajrzałem do środka. Była tam jednak tylko złożona na wpół kartka. A na
niej było napisane: „Jutro, 18:30, 50.871708, 4.376553. Przyjdź
sam. Strzeż się, jesteś w niebezpieczeństwie”. Choć odetchnąłem z ulgą, że nie jest to kolejne nagranie, to niemniej byłbym
znacznie szczęśliwszy, gdyby był to jednak zwykły rachunek.
Kto mi zostawił tę wiadomość? Mój informator? Skąd miałby
niby wiedzieć, że tu właśnie jestem? A może to zakapturzona
postać? Ale po co miałby mnie ostrzegać o niebezpieczeństwie?
W końcu doszedłem do wniosku, że to jednak informator – może
po prostu bał się, że email nie jest bezpiecznym medium na umawianie się na spotkanie, a mógł mnie wyśledzić, bo dzwoniłem
do niego ze swojego nowego telefonu. Tylko po co zadał sobie
tyle trudu? Wpisałem współrzędne GPS do map Googla i zdębiałem: toż to lokalizacja owego piekielnego domu, z którego
wyniosłem pamiętne kasety wideo i od którego zaczął się cały
ten koszmar! Nie wiedziałem co o tym myśleć. Oczywiście do
rana nie zmrużyłem już oka. Około ósmej zwlokłem się z łóżka,
wziąłem prysznic i udałem się na śniadanie. Zapytałem recepcjonisty – niby od niechcenia – czy nie było dla mnie żadnych
wiadomości. Ten powiedział że nie, choć przyznał, że dopiero
co zaczął swoją zmianę. Postanowiłem, że zanim udam się na
tajemnicze spotkanie o 18:30, poobserwuję budynek na który
wskazywały współrzędne. Wsiadłem więc w samochód i udałem
się do Brukseli. Zaparkowałem nieopodal, pod osłoną drzew,
i czekałem. Jednak przez dwie godziny nic się nie wydarzyło,
a budynek wydawał się całkowicie pusty.
Wyciągnąłem więc laptopa i zacząłem dalej przeglądać
dokumentację przesłaną przez mojego informatora. Ciekawiło mnie zwłaszcza to, że na nowszych planach budynku nie
ma wspomnianego gdzie indziej „rozbudowanego systemu
piwnic”. Przeglądając kolejne akty notarialne dostrzegłem, że
w trzech przypadkach brakuje podpisu poprzednich właścicieli
(zostały one zastąpione deklaracją
i podpisem prawnika). Wróciłem
do przeglądania wycinków z prasy.
Rok 1886 – „rodzina przepada bez
wieści”. Kolejny właściciel otwiera w budynku piwiarnię „Brasserie
Des Légendes”, zamkniętą następnie
w 1898 r. ze względu na złą sławę
(kilkoro osób, które rzekomo tam
się wybrały, nigdy nie wróciło do
domu). 1914 r. i 1926 r. – mieszkające tam rodziny jakby wyparowały
z powierzchni ziemi. W budynku
nigdy nie znaleziono żadnych ciał
ani rzeczy osobistych zaginionych
osób – ludzie po prostu znikali bez
śladu. Miejsce to cieszyło się tak
złą sławą lokalnej społeczności, że
po II wojnie już nikt nie chciał tam
mieszkać. Władze dzielnicy próbowały skusić potencjalnych
lokatorów do zamieszkania w wyremontowanym w latach 60.
na koszt gminy budynku, jednak nikt nie wytrzymywał tam
dłużej niż pół roku. Budynek został następnie przekształcony
na tymczasowe mieszkania komunalne, jednak od lat 90. już
nikt tam nie mieszkał.
Historia tego miejsca okazała się mroczniejsza niż przypuszczałem. Targały mną sprzeczne uczucia – z jednej strony zżerała
mnie ciekawość, by poznać, jakież to tajemnice skrywa budynek,
z drugiej jednak doskonale pamiętałem, co też widziałem na
nagraniach. Przerażającej, zakapturzonej postaci i wygiętych
w pałąk szkieletów obleczonych skórą, które potrafiły chodzić
po ścianach niczym upiorne insekty, nie da się tak po prostu
zapomnieć. Jednak, czy niebezpiecznie było tam tylko nocą,
czy również za dnia? Chyba jedyną możliwością pozostawało
przekonać się na własnej skórze... Stwierdziłem, że jedynym
sposobem na przezwyciężenie strachu to skonfrontować to,
czego się boimy.
Dokończenie na str. 35
34
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
Dienstencheques
Batist
[email protected],
www.batist.be
Z okazji zbliżających się
Świąt Wielkanocnych
składamy
najserdeczniejsze życzenia:
dużo zdrowia, radości,
smacznego jajka,
mokrego dyngusa,
mnóstwo wiosennego
słońca oraz samych sukcesów.
ekipa Batist
Léopold Courouble 51
1030 Schaerbeek
tel. 028809941
gsm. 0485876488
[email protected]
Chaussée de Waterloo 6
1060 Saint-Gilles
Tel: +32 (0) 2 880 99 45
Fax: +32 (0) 2 880 82 04
gsm: +32 (0) 485 87 64 16
[email protected]
Rue de Mons 155, 7301 Hornu
gsm 470 97 82 20
Grote Steenweg 83
2600 Berchem
tel.: 03 281 66 86
fax: 02 880 82 04
gsm.: 0485 87 64 18
[email protected]
Rue de la Riviérette 4C, 7333 Tertre
gsm 0494 16 82 83
Sint Jozefstraat 82
2018 Antwerpen
tel. 03 500 93 47
fax 02 880 82 04
gsm 0485 87 64 24
[email protected]
Frankrijklei 58
2000 Antwerpen
tel. 03 555 98 75
fax 02 880 82 04
gsm 0485 87 64 21
[email protected]
Chaussée de Grammont 8
7860 Lessines
Kryminalna opowieść
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
35
Dokończenie ze str. 33
Ciąg dalszy strrrasznej historii
Nie wiedziałem, czego się mogę spodziewać we wnętrzu
tego domu, jednak fakt, że mój prześladowca nawiedzał mnie
już wcześniej w moim własnym domu, gdy spałem i fakt, iż
nadal żyję, sprawiał, że wewnętrznie się nieco uspokoiłem.
Wyciągnąłem ze schowka broń, oczywiście zdobytą nielegalnie,
i umieściłem za paskiem spodni. Wygrzebałem też dwie latarki
– jedną zakładaną na głowę, a drugą normalną, ale o niezwykle
silnym świetle. Sprawdziłem, czy działają i ruszyłem w drogę.
To, co mnie zdziwiło, to to, że drzwi wejściowe do budynku
były lekko uchylone. Nie pamiętałem, w jakim stanie ja sam je
zostawiłem, ale przecież do budynku wchodził też zaginiony
policjant. Przez głowę przebiegła mi szybka myśl – czy on
również wszedł tu za dnia, czy też nocą? Otworzyłem drzwi na
oścież, nie przejmując się tym razem za bardzo tym, co mogą
pomyśleć sąsiedzi. Słup światła dziennego rozświetlił nieco
mrok przytłaczającego hallu. Niepewnym krokiem przestąpiłem próg domu i znalazłem się w jego wnętrzu. Założyłem na
głowę latarkę oraz włączyłem tę trzymaną w ręku. U podnóża
schodów dostrzegłem porozrzucane kasety wideo, tak jak je
uprzednio zostawiłem, uciekając z tego domu strachów. Skierowałem latarki na poszczególne piętra oraz w rogi hallu, nie
dostrzegłem jednak żadnego ruchu czy kamer. Zbliżyłem się
do schodów prowadzących do piwnicy i oświetliłem dół. Tu
również nie było śladów kamery, która jednak z pewnością tu
była tamtej pamiętnej nocy. W dole majaczyły też dwie pary
drzwi, co mnie nieco zdziwiło, gdyż na nagraniach widoczne
były tylko jedne; zresztą plan budynku również przewidywał
tylko jedno wejście do piwnicy. Zaintrygowany, postanowiłem
zejść na dół. Powoli stawiałem stopy na kolejnych stopniach,
te jednak i tak trzeszczały niczym skrzypce Janko Muzykanta.
Gdy byłem już w połowie schodów, nagle sparaliżował mnie
huk zatrzaskiwanych drzwi wejściowych. Odruchowo chciałem
odwrócić głowę, by zobaczyć, co się stało, nim jednak mi się to
udało, poczułem silne uderzenie w potylicę, po czym straciłem
równowagę i runąłem w dół schodów. Jak przez mgłę pamiętałem tylko daleki odgłos powolnych kroków i uczucie, że ktoś
mnie łapie za rękę i ciągnie po podłodze niczym bezwładny
worek ziemniaków.
Obudziło mnie zimno posadzki, a może nieznośny chrobot
przesuwanych po ścianie pazurów. Pamiętałem go doskonale
z nagrań, które wcześniej widziałem. Dlatego nawet nie chciałem otwierać oczu, łudząc się, że to tylko kolejny koszmar i za
chwilę się po prostu obudzę we własnym łóżku. Może jeśli
nadal będę udawał nieprzytomnego, to dadzą mi spokój? Wtedy
też usłyszałem znajome, powolne kroki zbliżające się w moim
kierunku. Zakapturzona postać przystanęła przy moim ramieniu
i pochyliła się nade mną, ja zaś usłyszałem jak jej chropowata
skóra napina się przy tym na jej wystających kościach. – Już
nie śpisz... – wysyczała przejmująco, i było to zdecydowanie
twierdzenie, a nie pytanie. Zebrałem się w sobie i otworzyłem
oczy. Zamaskowana twarz wisiała nade mną, a złowrogi wzrok
przeszywał mnie niczym lodowa iglica. – K... k... kim jesteś?
– wykrztusiłem z siebie, a postać zniżyła się jeszcze bardziej,
aż mogłem poczuć na twarzy jej świszczący oddech, którego
zapach nieodłącznie kojarzył mi się ze śmiercią. – Jak to kim?
– wyszeptała. – Naprawdę mnie nie poznajesz? Jestem Twoim
przeznaczeniem... – wycedziła i zaniosła się diabolicznym
śmiechem.
DP
Ogłoszenia drobne
SPRZEDAM
Sprzedam w Polsce działkę budowlano-leśną w
Zalesiu Dolnym (Piaseczno k/Warszawy) o pow.
2628 m2, zalesiona starodrzewiem i ogrodzona
siatką. Okolica willowa, w najbliższym sąsiedztwie lasy i zalew, atrakcyjne tereny rekreacyjne.
Sprzedaż bezpośrednia. Do obejrzenia na stronach
internetowych
http://users.skynet.be/fc222383,
szczegółowe info: [email protected] tel.
0497/150259 (Belgia)”.
Sprzedam tanio opiekacz-grill, tel. 0487 439 126
Sprzedam tanio srebrne męskie łańcuszki waga 60
– 120 gr piękny wzór, tel. 0487 439 126
Sprzedam rewelacyjny aparat do wybielania zębów, tel. 0487 439 126
Sprzedam tanio vouchery hotelowe do Berlina,
Budapesztu, Wiednia, możliwość rezerwacji terminówtel. 0487 439 126
Sprzedam tanio 3 sznury pereł Majorka, tel. 0487
439 126
Sprzedam Renault Traffic podwójna kabina 2007r.
stan dobry pierwszy właściciel, tel. 0485 450 742
Sprzedam Kia Sportag rok 2010 przebieg 57 tys.
Pierwszy właściciel, tel. 048 54 50 742
Sprzedam nową kanapę skóra, tel. 0465 565 236
Sprzedam pianino w średnim stanie, cena 100 euro
tel. 0475 92 66 79
PRACA
Doświadczony elektryk do wynajęcia. Pełen zakres prac, elektryka automatyka, systemy domotiki, domofony, systemy alarmowe i komputerowe.
Narzędzia i samochód Minimum dniówka, tel.
0473 304 901
Szukam pracy, sprzątanie, prasowanie, tel. 0485
384 762
Sprzątanie mieszkań, restauracji, obszary po remontach, tel. 0489 374 780
RÓŻNE
Tanio na lotniska, tel. 0487 439 126
Nauczę perfekcyjnie jeździć i parkować, Jan, tel.
0487 439 126
Tanio na lotniska, nauka jazdy i inne usługi własnym autem, Jan, tel. 0487 439 126
Wynajmę uczciwej kobiecie mieszkanie z tarasem,
tel. 0465 565 236
Do wynajęcia pl. Albert, rue Garibaldi mieszkanie
na 3 p, kuchnia, salon sypialnia łazienka z wanną
balkon, wszystkie media, liczniki indywidualne,
dla pary lub osoby samotnej 720 euro, tel. 0477 58
92 03, 047681 45 41
Masz auto i uprawnienia? Boisz się samodzielnie
jeździć? Emerytowany instruktor z doświadczeniem, tel. 0491 11 14 36
36
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
SKLEP
SPOŻYWCZY
E
Z
S
W
O
Z
A
M
sze.eu
www.sklepmazow
18 Antwerpia,
Isabellalei 26, 20
: od 11 do 20
godziny otwarcia
te
w środy zamknię
tel.: 0473917030,
et.eu
[email protected]
sze.eu
[email protected]
C Z YC H,
W
Y
Ż
O
P
S
W
Ó
A RT Y K U Ł
DUŻY WYBÓR
WARZYW
,
T
S
IA
C
,
IN
L
D
M IĘ S A, W Ę
M O C J E.
O
R
P
E
N
J
Y
C
K
TRA
C O T Y D Z IE Ń A
z Polski!
to
s
ro
p
ć
ś
o
k
ja
z
wieżość ora
Gwarantujemy ś
miłości,
i
i
ie
z
d
a
n
e
łn
e
p
,
ne życzenie
Niechaj wielkanoc
olenie
w
o
d
a
z
u
c
r
se
e
si
ie
Przyn
ści!
dzisiaj i w przyszło
k
, przesyłe
w
ó
d
o
h
c
o
sam
, towarów
y
z
c
e
z
miejscu.
r
a
,
n
b
ó
z
s
a
r
o
o
z
ó
a
Przew
lgia-Polsk
3917030
Polska-Be
7
4
0
,
0
5
3
010
tel. 0483
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
Zwycięzcy w konkursie
EUROPEAN FITNESS CLUB WATERLOO:
Abonament na 6 miesięcy
- Agnieszka Homowska
Abonament na 3 miesiące
– Paulina Malinowska
3 abonamenty na 1 miesiąc:
Beata Komosa
Sylwia Sidorczuk
Pawel Pykało
Gratulujemy! Laureatów prosimy
o kontakt z redakcją.
37
38
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
39
40
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Hobby
nr 4 (66) kwiecień 2015
41
Sezon 2015 czas zacząć!
Nudny okres zimowy już
niemal za nami, chociaż w
tym roku był bardzo łagodny. Wreszcie nadszedł czas
na pierwsze wyjazdy, choć
ja – jak już często wspominałem – łowię 12 miesięcy w
roku i mnie urlopy wędkarskie nie dotyczą.
Jak zacząć dobrze sezon? – na pewno
zastanawia się niejeden z nas. Każdy doświadczony łowca dużych okazów wie,
że podstawą jest przegląd sprzętu, gdyż
wędkarskie klamoty odłożone do garażu
lub na strych na kilka miesięcy na pewno
nie są w takiej samej kondycji, w jakiej je
tam złożyliśmy. Podstawą jest oczywiście
sprawdzenie, czy żyłka nie ma przetarć,
bo szkoda byłoby zacząć sezon od stracenia ryby z powodu naszego lenistwa
i braku odpowiedzialności. Dobrym rozwiązaniem, które stosuję, jeżeli znajduję
dziwnie wyglądające miejsca na żyłce, jest
przewinięcie jej na drugą stronę. Ponieważ
kołowrotki karpiowe liczą około 200-500
metrów i nigdy nie wykorzystujemy w pełni całej szpuli, zmniejsza się szansa na
przerwanie żyłki.
zadowoleni, gdyż kolejni zainteresowani
ludzie mieszkający w Belgii chcą zacząć
łowić z nami i przeżyć przygodę swojego
życia właśnie w ten sposób, w doborowym
towarzystwie, na zasiadkach karpiowych.
Auto też czeka na nowy sezon
Kolejną ważną rzeczą i elementem
naszego zestawu są przypony. Każdy z nas
– karpiarzy – posiada w swoich klamotach
tzw. piórniki czy przyborniki, w których
znajdują się przypony zrobione na kolejne
wyjazdy. One także potrzebują przeglądu.
Osobiście pozbywam się wszystkich starych przyponów i – jeżeli trzeba – ostrzę
haki, aby na nowo móc je uzbroić w plecionkę. Na pewno po udanym i pełnym
wyjazdów sezonie należy uzupełnić drobne
przybory, jak np. haki, krętliki, materiały
przyponowe czy chociażby ołów.
Coś smacznego dla karpi
Nowy zakup
Wiosna to także czas na uzupełnienie
karpiowych smakołyków, bo nie wiadomo,
jak przetrwały zimę nasze kulasy, oraz
pelety z poprzedniego sezonu. Każda ryba
– tak jak i my – lubi dobre jedzenie, a nie
spleśniałe, które tylko zakwasza wodę.
Ostatnim krokiem, aby dobrze zacząć
sezon i aby móc szczęśliwie trwać, jest
znalezienie kompanów do naszych długich wyjazdów karpiowych, ponieważ
każdy z nas wie, że nie jest niczym miłym
spędzenie całego tygodnia w samotności,
z dala od cywilizacji. W tym roku jesteśmy
Testowe kulki
Ja także w nowym sezonie 2015 postawiłem sobie kilka celów, do których
będę dążył podczas wyjazdów na karpie.
Jednym z nich są testy nowych kulek, które
otrzymaliśmy od firmy Bandit Carp i to
naszym zadaniem będzie sprawdzenie ich
na wielu łowiskach, zanim trafią do Was.
Więc wędki w dłoń, koniec domowego
lenistwa i do zobaczenia nad wodą!
Czekamy wciąż na WAS, aby wspólnie dążyć do nowych celów i wspólnie
cieszyć się tym pięknym sportem, jakim
jest karpiarstwo. Dzwońcie do mnie, jeżeli
macie pytania lub jeśli już podjęliście decyzję, aby to ten sezon był tym, w którym
zaczniecie łowić okazy.
Mariusz Narel
tel. 0486/18.63.32 lub email:
[email protected]
Żyłka na nowy sezon
42
nr 4 (66) kwiecień 2015
Sport
nowinki.be
Polonijny kącik sportowy
Domek.nl Winter Cup
Turniej pełen atrakcji, emocji i radości
Tilburg, 28 luty 2015. Nieprawdopodobne
emocje
związane
z
ceremonią
otwarcia oraz autentyczna
radość i ogromne zaangażowanie sztabu Fundacji Białe
Orły – tego wszystkiego nie
brakowało podczas IV Finału
Halowego turnieju piłki nożnej Domek.nl Winter Cup w
Tilburgu.
wieczoru był znany artysta sceny disco-polo Czadoman, który zaśpiewał takie
przeboje jak „Ruda tańczy jak szalona”
i „Chodź na kolana”.
Podczas tej imprezy prowadzona była
loteria z nagrodami o dużej wartościMożna
było wygrać wycieczki do Paryża, Londynu, a także rower, telewizor i sprzęt AGD.
Organizator przeprowadził licytację
koszulki przekazanej przez znanego reprezentanta Polski, Waldemara Soboty,
zawodnika Club Brugge.
Zgromadzone na licytacji pieniądze zostaną przeznaczone na projekt „Spełniamy
Marzenia”, za który odpowiedzialna jest
Fundacja Białe Orły.
Projekt ten ma na celu zorganizowanie
tygodniowego obozu sportowego dla dzieci
z ubogich polskich rodzin.
Turniej wygrała drużyna Białe Orły, na
drugim miejscu znalazła się drużyna FC
CRUZ, trzecie miejsce zajęła drużyna FC
Sokół Bruksela, a na miejscu czwartym
znalazł się Zeewolde Team.
Organizator już zapowiedział następną
imprezę, IV Edycję Summer Cup, która
odbędzie się 4 lipca w Tilburgu. Serdecznie zapraszamy.
Marcin Sieroń
Foto 3x: Amblyline.com
Bardzo udana impreza odbyła się niedawno w hali sportowej T-Kwadrat Arena.
Organizatorem wydarzenia był Marcin
Sieroń, prezes Fundacji Białe Orły.
Impreza ta jest jedynym tak wielkim
przedsięwzięciem w Holandii. W IV edycji
byliśmy świadkami ceremonii otwarcia
z pokazem laserowym, koncertem na żywo
i prezentacją 24 finałowych drużyn, które musiały przejść kwalifikacje, aby się
tu dostać.
Impreza ta była doskonałą okazją do
integracji i wspólnej zabawy, także dla
najmłodszych uczestników, dla których
organizator przygotował specjalną strefę
prowadzoną przez Panią Annę Lewandowską i jej koleżanki.
W tym dniu zaprezentowanoprogram
artystyczny z udziałem takich wykonawców jak Sona Trio, Vranky, DJ Cris S, DJ
Górski, DJ Gabriel Delgado, a gwiazdą
nowinki.be
Sport
nr 4 (66) kwiecień 2015
43
W poszukiwaniu godnego przeciwnika…
Końcówka lutego oraz początek marca to dosłownie
spacerek drużyny FC Polonia
Bruksela pomiędzy ligowymi
rywalami.
Jezus-Eik – Polonia: 0-2,
Polonia-De Vissers: 6-0,
FC Depot-Polonia: 0-2.
Nikt już sobie nie zadaje pytania, czy
Polonia wygra następny mecz, lecz jaką
różnicą bramek wygra.
Trener Piekarski na dobre wdrożył swój
system gry. W każdym meczu widać maksymalne zaangażowanie oraz coraz większe
porozumienie pomiędzy zawodnikami.
Drużyna wręcz przypomina maszynkę
do strzelania goli. Dwadzieścia meczów,
w czym aż osiemnaście zwycięstw i tylko
dwa remisy.
Najlepszy atak w lidze, z pięćdziesięcioma dziewięcioma trafieniami na koncie,
a zarazem najlepsza obrona z siedmioma
straconymi bramkami.
Dwanaście punktów przewagi nad
wiceliderem. Czego chcieć więcej? Ta
komfortowa sytuacja pozwala trenerowi
na rotacje w składzie oraz wypróbowanie
coraz to nowych założeń taktycznych.
W ostatnich meczach zespół wychodzi w ustawieniu 3-4-3 lub 4-3-3 zamiast
klasycznego 4-4-2 i mimo tego daje sobie
radę z kolejnymi rywalami. Jednak co
najważniejsze, drużyna utrzymuje bardzo
dobrą równowagę i nie ma tu miejsca na
nonszalancję. FC Polonia wytrwale dąży do
zdobycia po raz piąty z rzędu mistrzostwa
amatorskiej federacji KAVVV, co tym
bardziej utwierdza nas w przekonaniu, że
decyzja o przejściu do Piłkarskiej Federacji
Belgijskiej (a co za tym idzie podniesienia
poziomu gry) była jak najbardziej słuszna.
Wszelkie formalności zostały dopełnione. Teraz pozostaje tylko jedno – czekać na
decyzję komisji URBSFA. Jeśli wszystko
pójdzie zgodnie z planem, to już w sierpniu
Polonia stanie do walki o puchar Belgii!!!
Więcej informacji na oficjalnej stronie
www.fcpolonia.be. Zapraszamy!
Paweł Sidorczuk
Kwestionariusz drużynowy:
Imię: Jakub
Nazwisko: Gajek
Ksywa: Kuba
Funkcja/Pozycja:
Napastnik
Data urodzenia:
21.03.1987.
Poprzednie kluby: Wisła Kraków,
Wanda Kraków, Hutnik Kraków,
Tramwaj Kraków, Partyzant Dojazdów, FC Mazur Bruksela
Jestem z: Krakowa
Kibicuje: Wisła Kraków
Chciałbym grać jak: zawsze
tak, jak umiem
Piłka nożna to: miłość, życie,
pasja
44
nr 4 (66) kwiecień 2015
Historia
nowinki.be
nowinki.be
Porady
nr 4 (66) kwiecień 2015
45
Auta na polskich tablicach
rejestracyjnych w Belgii
Liczba samochodów na polskich tablicach rejestracyjnych w Belgii wciąż wzrasta. Przyjeżdzający do Królestwa króla Philippa i królowej
Matyldy powinni wiedzieć, jakie są obowiązujące przepisy.
Przypadek I:
Pan Tomek przyjeżdża na miesiąc, a może i dłużej, aby
odwiedzić syna w Belgii. Przyjeżdża swoim polskim samochodem i nie chciałby płacić mandatów. Zastanawia się, czy
może jeździć autem na polskich tablicach rejestracyjnych
w Belgii.
Według prawa istnieje wymóg rejestracji samochodu wobec
wszystkich rezydentów Królestwa. Oznacza to, że przepis obowiązuje już po 48 godzinach pobytu tych, którzy są zameldowani
w urzędzie miasta. Ten wymóg rejestracji aut jest rzadko karany
i niezbyt przestrzegany z oczywistego powodu – czas jest za
krótki. Poza tym, istnieją pewne wyjątki od tego wymogu.
Przykładem są pojazdy zarejestrowane za granicą przez nie
więcej niż 6 miesięcy.
Jeśli Pan Tomek nie jest zameldowany w Belgii i będzie
tam spędzał wakacje, może nie zmieniać rejestracji, jeżeli jego
samochód spełnia następujące warunki:
pojazd jest zarejestrowany w państwie członkowskim UE
lub w państwie, które podpisało Międzynarodową Konwencję Ruchu;
pojazd posiada tablice, które są obowiązujące w kraju,
w którym jest zarejestrowany;
na tyle pojazdu jest widoczny kod państwa, w którym
pojazd został zarejestrowany;
samochód jest odpowiednio ubezpieczony.
Przypadek II:
Pan Bartek pracuje w Belgii. I co wtedy?
Musi wystąpić o kartę pobytu (karta E - la carte E) i zarejestrować samochód w biurze DIV (Direction pour immatriculation
des véhicules) przy Ministerstwie Transportu.
Dlaczego? - pyta się pan Bartek. Znajomy mi mówił, że wiele
ludzi jeździ na polskich rejestracjach i w ogóle się nie meldują
w urzędzie miasta. Polskie ubezpieczenie samochodowe i zdrowotne jest dużo tańsze, więc oczywiście, i ja wolałbym tak robić.
Bardzo wielu Polaków żyje w Belgii bez meldunku i bez
belgijskiego ubezpieczenia. Nie mają problemu, dopóki wszystko idzie dobrze. To prawda, że na terenie Belgii kontrole na
drodze czy w pracy są dosyć rzadkie i wiele osób ma wrażenie,
że niewypełnienie tych wymogów niczym nie grozi. Jednakże
w razie wypadku na drodze pan Bartek może być narażony na
duże kłopoty i kary.
Dlaczego? Przecież Polska należy do Europy. Otóż różnice
podatkowe między krajami są duże. W Belgii istnieje podatek
drogowy, którego nie ma w Polsce (chodzi o „taxe de criculation”).
Jeśli zatrzymają pana Bartka celnicy zwabieni zagranicznymi
tablicami i sprawdzą na swoim komputerze, iż nie jest zapisany
w urzędzie miasta i jeśli dowiedzą się, że pracuje nielegalnie
na budowie, dostanie dużą karę i będzie musiał zapłacić ten
podatek drogowy w ciągu 96 godzin, a jego samochód będzie
zatrzymany do czasu zapłaty.
Belgijscy urzędnicy państwowi coraz częściej zwracają
uwagę na zagraniczne rejestracje samochodowe.
Bardzo ważne!
Równocześnie z meldunkiem w gminie wyrabia się belgijskie
tablice w DIV. Kiedy chce się wrócić do kraju na dłużej, trzeba
przed powrotem wypisać się w urzędzie miasta, mówiąc, że definitywnie opuszczamy Belgię i poprosić o dowód wypisu, który
zostanie w dokumentach samochodu. Inaczej po powrocie do
Belgii po kilku latach można mieć niemiłą niespodziankę celną,
gdyż auto może jeszcze pozostawać w centralnej bazie danych.
Anna Cieślar Radca prawny
Informacje : SPF Mobilité et Transport
Direction Circulation routière - DIV , City Atrium , Rue du Progrès 56 ,
1210 Bruxelles (Saint-Josse-ten-Noode)
46
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Psychologia
nr 4 (66) kwiecień 2015
47
ESY FRAZESY
– o komunałach w nas zamieszkałych
Ewa Kampelmann polska psycholożka międzykulturowa, pracująca od kilku lat w Brukseli.
Specjalizuje się w tematyce gender i psychologii pozytywnej. Dla czytelników „Nowinek”
co miesiąc stawia pod znakiem zapytania utarte myśli, kwestionując wszechobecne
mądrości, często prowadzące do naszych automatycznych zachowań.
Frazesu „Niedaleko pada jabłko od jabłoni” najczęściej
używamy w negatywnym wydźwięku, na przykład porównując
zachowanie syna z tym, co zwykł robić jego ojciec. „Pije i nie
może utrzymać pracy? Jaki ojciec taki syn - przecież niedaleko
pada jabłko od jabłoni!”- słyszymy gotową diagnozę. To prawda
- istnieje pewnego rodzaju zależność między domem rodzinnym,
wychowaniem czy wzrocami, jakie otrzymaliśmy od naszych
rodziców oraz naszym aktualnym widzeniem świata.
Wracając do jabłoni - to rodzice są trzonem, drzewem wydającym na świat owoce. Rodzice, wspólnie ze środowiskiem,
pełnią równie ważną rolę w dostarczaniu wszelkich składników
niezbędnych do prawidłowego wzrostu i rozwoju swoich „owoców”. Czasem widoczne są wyraźnie skutki braku najważniejszych elementów: miłości, poczucia bezpieczeństwa, prowadzące
do „zepsucia jabłka” od środka. Czasem to środowisko - brak
słońca, obecność szkodników nie sprzyja poprawnemu rozwojowi. W nielicznych przypadkach, mimo słabej struktury drzewa,
jabłka rosną zaskakująco okazale.
W psychoterapii jednym z ważnych elementów jest zrozumienie przeszłości, jak i jej akceptacja. Nie możemy jej zmienić,
nie cofniemy krzywd, które się nam przydarzyły. Jesteśmy
dziećmi naszych rodziców, proces wychowania już się odbył
i nie mamy absolutnie żadnego wpływu na naszą przeszłość.
Jednak ona ma czasem dość silny wpływ na nas. Wiele osób
sądząc, że już i tak „wszystko jest z góry przesądzone”, poddaje
się w pewien sposób losowi i samokieruje na ścieżkę podobną
do swoich rodziców. Nie jest jednak prawdą, że nasze życie
musi przypominać ich wybory.
Często mamy tendencję do szukania tłumaczenia teraźniejszości tym, co miało miejsce w przeszłości. Na szczęście to my
kierujemy swoim życiem. Nigdy nie jest za późno na uporanie się
z przeszłością, wcielenie w życie zmian i świeży
start, nowe spojrzenie. Sami decydujemy,
jaki bagaż niesiemy ze sobą. Zamiast
dźwigać niepotrzebny balast, zróbmy wiosenne porządki i znajdźmy
miejsce na gromadzenie nowych
doświadczeń, doceniając to, że
przeszłość doprowadziła nas
tu, gdzie jesteśmy. Dalej
idziemy sami.
Ewa Kampelmann
Natura zaprogramowała rozrzucanie nasion przez ptaki
w taki sposób, by trafiły na lepszej jakości glebę. Jeśli
spadną pod samą jabłoń, obecne tam korzenie nie
pozwolą na wykształcenie się odrębnego drzewa.
Odległość jest zwyczajnie za mała, a grunt wykorzystany już do wsparcia istniejącej jabłoni.
Ważne jest zatem, by rodzice - dojrzałe
jabłonie - zachęcali swoje „nasiona” do
jak najdalszych poszukiwań odpowiedniego terenu do rozwoju, odkrywania
nieznanych lądów, by na żyźniejszej
glebie zapuścić korzenie.
Kontakt/konsultacje:
Ewa Kampelmann, Rue Antoine Bréart 82, 1060 Saint-Gilles, T: 0471/67.19.02,
[email protected], www.psypositive.com.
rys. Justyna Kuklo (www.justynakulko.eu)
W naturze nic nie dzieje się bez przyczyny. Nawet przypadkowość jest dokładnie zaplanowana. Gdy ptak zjada kawałek jabłka wraz z
jego pestką, tak naprawdę zachodzi znacznie
więcej - to proces reprodukcji. Ptak bowiem
po przetrawieniu wydali nasionko w zupełnie
innym miejscu, gdzie prawdopodobnie po jakimś czasie, przy sprzyjających warunkach,
powstanie nowa jabłoń.
48
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
Porady
nowinki.be
49
nr 4 (66) kwiecień 2015
Sylwetka typu X
Panie o tym typie sylwetki są szczęśliwymi
posiadaczkami tzw. „talii osy” i uznawane są
za niesamowicie seksowne. Panie o figurze
X mają wcięcie w talii, często większy biust i
szersze biodra. Zazwyczaj ramiona i biodra są
podobnej szerokości, a proporcje pomiędzy
górną i dolną częścią ciała są równe.
Do figury X możemy zaliczyć sylwetki typu:
KLEPSYDRA – symbol kobiecości. Proporcjonalnie zarysowane ramiona i biust oraz biodra z zaznaczona talią.
WAZON – szczyci się wydatnym biustem.
WIOLONCZELA- posiada spory biust, wcięcie w talii,
masywne uda i pośladki, ładne łydki.
Znane celebrytki o figurze typu X: Nigella Lawson – klepsydra, Kate Winslet – wazon, Adele – wiolonczela.
Rozszerzana, prosta, zwężana – większość fasonów spódnic
nadaje się, o ile fason współgra z kształtami.
Unikaj: Podwijania spodni. Optycznie skracają i pogrubiają
sylwetkę. Spódnic, które źle leżą w talii, będą przesuwać się
w miarę chodzenia.
Mężczyźni typu X mają idealne proporcje ciała i atletyczną
sylwetkę. Ramiona i klatka piersiowa są zgrabne, jednak odpowiednio rozbudowane, podobnie jak biodra, pupa i nogi. Brzuch
jest umięśniony i szczupły. Mężczyźni o tej budowie ciała mogą
pozwolić sobie na wiele krojów i fasonów, lecz muszą zwrócić
uwagę, aby nie dodawać sobie zbędnej objętości poprzez źle
dobraną kreację. W swoich stylizacjach powinni unikać zbyt
opiętych lub zbyt szerokich ubrań, aby nie zaburzyć proporcji
sylwetki. Przykładem mężczyzny o tej budowie ciała jest Sylvester Stallone.
Aneta Zugaj
www.atenastudio.com
CO KUPIĆ?
Na górę wybierz: Dopasowane topy, kurtki i marynarki,
kobieco uwydatniające talię. Fason dopasowany, jednak nie
może być zbyt obcisły. Topy powinny sięgać tuż poniżej talii.
Unikaj: Szerokich tunik i męskich koszuli. Ukrywają Twoją
piękną talię i psują efekt całości. Ta sama zasada dotyczy prostych żakietów i kurtek.
Na dół wybierz: W miarę przylegające spodnie w jednym
kolorze o nieco rozszerzanej nogawce i umiarkowanych detalach.
FITNESS CLUB NA ETTERBEEK!
PIERWSZY POLSKI FITNESS CLUB W BRUKSELI!
- SIŁOWNIA
- TRENINGI GRUPOWE
DLA KOBIET
www.spartanpro.be, tel. 02 735 52 78
,
Cours Saint Michel 97, 1040 Bruxelles
(Shopping Saint Michel obok metra Thieffry)
pn. - pt. 7.00 - 22.00 sob. i nd. 9.00-18.00
,
,
- SUPLEMENTY DIETY
- DORADZTWO
W ZAKRESIE TRENINGU,
ZYWIENIA
I SUPLEMENTACJI
Z nami
poprawisz kondycje,
ujedrnisz ciało,
wyszczuplisz sylwetke!
,
Total Muscle Training
Bodu Sculpt
Fit Ball
,
Zdrowy kregoslup
Yoga Stretch
ce
krót
w
ż
Ju
ef y
Ś Ć! m2 str
O
go
W
N O owe 55 nalne
atk unkcjo ntu!
f
d od
me
ngu abona
i
n
nie
tre
w ce
50
nr 4 (66) kwiecień 2015
Porady
nowinki.be
Jakich witamin i mikroelement
Aby rosnąć, być mocne i lśniące, włosy potrzebują witamin i mikroelementów. Każda z nich
odpowiada za inną cechę włosa i jest niezbędna do tego, by włosy były zdrowe, piękne i
zadbane. Gdzie znajdziemy każdą z tych witamin? Czym grozi ich niedobór? Jakie witaminy
i mikroelementy są potrzebne włosom?
Witamina A, czyli tzw. retinol
Jest bardzo ważnym składnikiem dla naszych kosmyków,
gdyż je wzmacnia. Ta witamina wpływa na prawidłowy metabolizm komórek rogowego nabłonka skóry, do których należą
także zrogowaciałe komórki macierzy włosa. Brak retinolu
objawia się bardzo suchymi, słabymi i łamliwymi włosami.
Dłuższe utrzymywanie się takiego stanu może doprowadzić
do zahamowania wzrostu włosów oraz ich wypadania. Główne
źródło witaminy A stanowią tkanki ostu włosów. Chronią je
również przed chorobami, a także niekorzystnym oddziaływaniem czynników zewnętrznych.
Witaminy z grupy B:
Witaminę B1, czyli tiaminę, znajdziemy w kurzej piersi,
ziarnach słonecznika, kotlecie schabowym.
Witaminy B2, czyli ryboflawiny, należy szukać w brokułach,
mleku, jogurtach lub wieprzowinie. Dwie powyższe witaminy
regulują pracę gruczołów łojowych, uczestniczą w procesach
regeneracji komórek i tkanek, zabezpieczają przed powstawaniem łupieżu.
Witamina B3, czyli niacyna, współzarządza pracą układu
krwionośnego, jest potrzebna do wytworzenia odpowiedniej
ilości czerwonych krwinek oraz wpływa na rozszerzenie naczyń
krwionośnych. Dzięki niej składniki pokarmowe i tlen dostarczane są do wszystkich tkanek i komórek, w tym również do
włosów, zapewniając im odpowiednie odżywienie.
Witamina B5, inaczej zwana kwasem pantotenowym, bardzo dobrze wpływa na włosy. Poprawia ich pigmentację. Jest
naturalnym lekiem na siwienie. Odgrywa ogromną rolę w procesach regeneracyjnych. Możemy znaleźć ją w brokułach,
a także pieczarkach.
Witaminę B6, czyli pirydoksynę, dostarczymy włosom
jedząc sardynki, banany, wątrobę. Jest ona niezbędna w procesie produkcji włosa, gdyż bierze udział w podziale komórek
w mieszkach włosowych. Zatem niedobór tej witaminy może
zahamować wzrost włosów.
Witamina B9, czyli kwas foliowy, jest odpowiedzialny za
wzrost włosów.
Witamina B12, czyli cyjanokobalamina, wzmacnia włosy
i zapobiega ich wypadaniu, znajduje się w kurzych wątróbkach
oraz wołowinie. Niedobór tych witamin może prowadzić do
nadmiernego łojotoku.
Witamina E
Jeżeli do powyższych witamin dołączymy jeszcze witaminę E, włosy odwdzięczą się nam pięknym połyskiem oraz
jedwabistym wyglądem. Poza tym pomaga ona zapewnić
dobre krążenie krwi do głowy, dzięki zwiększeniu absorp-
cji tlenu. Chroni włosy i mieszki włosowe przed szkodliwym
działaniem wolnych rodników.
Witaminę E znajdziemy w zbożach, migdałach, oleju szafranowym, oleju kukurydzianym, oleju sojowym, zielonej rzepie.
Powodem niedoboru tej witaminy jest zwykle
niezdolność do wchłaniania olejów
i tłuszczów.
Witamina H przeciw łysieniu i siwieniu
Również biotyna, znana
jako witamina H, wpływa
na prawidłowe funkcjonowanie włosów. Zapobiega ich siwieniu
oraz łysieniu. Bogate w witaminę
H są: wątróbka,
mąka sojowa,
orzechy włoskie i ziemne, sardynki,
m i g d a ł y,
g r z y b y,
szpinak,
kraby, pom i d o r y,
marchew.
Witamina
C by nie
zabrakło
kolagenu
Dla mocnych
włosów niezbędny jest kolagen, za
którego dostarczanie odpowiedzialna jest witamina
C. Wpływa on na
kondycję włosów.
Szukać jej należy
przede wszystkim
w cytrusach, owocach kiwi, gujawy, papryce.
nowinki.be
Porady
nr 4 (66) kwiecień 2015
51
tów potrzebują nasze włosy?
Ochronę włosom zapewni witamina F
Witamina F to zespół nienasyconych kwasów tłuszczowych.
Działają one na organizm ochronnie i stymulująco. Są niezbędne
dla każdej komórki, w tym także włosom.
Mikroelementy
To od nich zależy to, czy włosy będą rosły.
Cynk, żelazo i miedź należy dostarczać
w codziennej diecie. Szczególnie polecane są osobom, które pragną
zapuścić włosy. Mikroelementy przyspieszą ich wzrost.
Niedobór cynku
w organizmie wywołuje hiperkeratozę skóry
i zwiększa wypadanie
włosów. Niestety,
cynk jest słabo
przyswajalny przez
nasz organizm. Dokładniej mówiąc, to
co dostajemy z pokarmem, wchłania
się zaledwie w 1/6.
Pozostałą część
wydalamy z potem,
kałem i moczem.
Najlepszym źródłem
cynku są ostrygi.
W 100 g wędzonych
ostryg można znaleźć
aż 120 mg cynku.
Znacznie mniej cynku
zawierają taka sama
ilość wątróbki (10 mg),
mięsa indyczego, mąki
razowej, chleba razowego, owsianki i żółtek jaj – 8
mg. Cynk można też znaleźć
w pestkach słonecznika, dyni
czy w kiełkach pszenicy.
Niedobór miedzi prowadzi
do odbarwień i zmian strukturalnych we włosach.
Produktami bogatymi w miedź
są: wątroba, zarodki i otręby pszenne, płatki owsiane, orzechy, kakao,
nasiona słonecznika. Zawartość miedzi
w wodzie pitnej zależy od jej
kwasowości i materiału, z jakiego są zrobione rury. Woda miękka
ma więcej miedzi.
Niedobór żelaza odpowiada za łysienie. U kobiet może
wystąpić sideropenia, która z czasem przekształca się w rozległe łysienie.
Głównym i najlepszym źródłem żelaza w żywności są produkty zwierzęce. Wchłania się z nich około 25% żelaza. Są to:
chude mięso wołowe, indyk, drób, tłuste ryby, wątroba zwierząt
i żółtko jaja.
Z produktów roślinnych wchłania się o wiele mniej tego
pierwiastka, bo niepełne 5%. Roślinnym źródłem żelaza są
rośliny strączkowe, zielone, świeże warzywa (brokuły, papryka,
szpinak, natka), owoce (suszone figi), nasiona (sezam) i płatki śniadaniowe.
Aminokwasy
Witaminy na włosy i paznokcie, połączone z aminokwasami
powodują, że włosy rosną, wydłużają się. Niedobór aminokwasów może powodować uczucie suchości i łamliwości, łysienie
rozlane lub utratę połysku na włosach.
Węglowodany
Wpływ witamin na włosy jest niepodważalny. Jednak by
włosy miały energię, potrzebne są węglowodany. Dlatego w codziennych posiłkach nie powinno ich zabraknąć. Dzięki nim
włosy charakteryzują się szybkim wzrostem.
Wartościowe źródła węglowodanów to: owsianka, pełnoziarniste płatki na mleku, pełnoziarniste pieczywo, brązowy
ryż, pełnoziarnisty makaron, rośliny strączkowe (w tym fasola,
groszek), kasza (gryczana, quinoa, kuskus),warzywa i owoce.
Zażywanie suplementów diety bądź preparatów witaminowych może poprawić stan naszych kosmyków i pomóc im w prawidłowym wzroście. Szczególnie należy w nie zainwestować
jesienią i wiosną, kiedy nasze włosy narażone są na nadmierne
wypadanie. Warto także zadbać o codzienny jadłospis, aby był
urozmaicony. Nasze kosmyki potrzebują witamin i mikroelementów z pożywienia. Włosy odpowiednio odżywione od wewnątrz
będą mocne i błyszczące, a wtedy będą także szybciej rosły.
K.R.
52
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Porady
nr 4 (66) kwiecień 2015
53
E-gotowanie
Coraz więcej osób decyduje się na zmianę
swojej diety z powodów zdrowotnych lub ideologicznych. Popularność zyskują diety wegetariańska, wegańska, bezglutenowa czy też
bezpszeniczna.
potraw i umieszczać je na swoim blogu. Jej profil to dieta skłaniająca się ku kuchni wegetariańskiej, bez pszenicy, z ograniczeniem
glutenu, nabiału i z całkowitą eliminacją cukru (nie oznacza to
jednak diety bez słodkości). Myślę, że osoby z celiakią znajdą
tam dla siebie mnóstwo przepisów.
Na rynku istnieje mnóstwo książek poświęconych poszczególnym rodzajom diet, ale nie każdy może sobie pozwolić
na zakup drogich książek. W Internecie zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu różne
strony i blogi o treści kulinarnej. Autorki
niektórych blogów kulinarnych zdobyły
sławę, nie wychodząc z kuchni. Oprócz
tego ich pasja zmieniła się w pasjonującą pracę. Niektóre z tych osób wydały
nawet swoje książki kulinarne, mają swoje
programy kulinarne w telewizji, piszą artykuły
do gazet i prowadzą warsztaty kulinarne. Poniżej
opiszę najbardziej popularne strony kulinarne
z uwzględnieniem blogów z przepisami diety
eliminacyjnej jak np. dieta bezglutenowa (dla
osób z celiakią) czy też dieta wegetariańska.
www.kuchniaagaty.pl
Blog istnieje od 2009 roku i jest prowadzony przez
Agatę Jędraszczak. Autorka blogu wydała
w roku 2013 swoją książkę kucharską pt.
„Dieta Agaty”. Ponadto autorka bloga prowadzi dwa programy na stacji kuchnia+.
Potrawy publikowane na stronie nie
są zbyt skomplikowane, ale smaczne.
www.jadlonomia.com
Strona ta jest poświęcona roślinnym przepisom na wegańskie
śniadania, obiady i desery. Od
jakiegoś już czasu autorka bloga, Marta Dymek, zrezygnowała również z publikowania
przepisów z produktami pochodzenia zwierzęcego jak
mleko, jajka itp. Strona jest
uzupełniana na bieżąco przez
autorkę i zagladając na nią
regularnie, znajdziemy zawsze coś nowego. W roku
2014 część przepisów ze strony internetowej doczekała się
publikacji w książce kulinarnej
pt. „Jadłonomia. Kuchnia roślinna.
100 przepisów nie tylko dla wegan”.
www.smakoterapia.pl
Autorką bloga jest Iwona Zasuwa,
osoba która jest zafascynowana leczeniem za pomocą naturalnego żywienia.
Przez wzgląd na specjalne potrzeby
żywieniowe dziecka postanowiła zapisywać przepisy przygotowywanych
www.kwestiasmaku.com
Autorka bloga przedstawia tam zróżnicowane przepisy nie tylko na potrawy polskie,
ale także dania z kuchni zagranicznej: włoskiej, hiszpańskiej, francuskiej czy typowo
orientalnej. Do niektórych przepisów dołączono materiał wideo.
www.kotlet.tv
Strona ta jest prowadzona przez kucharkę amatorkę,
Paulinę Stępień i zawiera
sprawdzone przepisy na
tradycyjne dania, jak również przepisy na potrawy
bezglutenowe, wegetariańskie czy też przepisy
na dania z innych zakątków świata. Blog wyróżnia się na tle innych
stron, ponieważ autorka nie tylko publikuje
swoje przepisy, ale
również demonstruje je
krok po kroku w materiale wideo. Stronę odwiedziło
już ponad milion osób.
Powyższe strony internetowe
oferują bardzo duży wybór przepisów kulinarnych i uważam, że
każdy znajdzie coś dla siebie.
Wioletta
Chabowska
-Komisarczuk
54
L
nr 4 (66) kwiecień 2015
o RIEN
nowinki.be
INSTITUT DE BEAUTE
Av. Georges Henri 433, 1200 Bruxelles, tel . 0473 79 81 86
Zapraszamy do Instytutu Urody
Lorien – autoryzowanego salonu ekskluzywnych
francuskich firm kosmetycznych Thalgo i Ella Baché.
Ella Baché
Paris
Pragniemy Państwu przedstawić miejsce, które powstało z myślą o Was – naszych klientach
Aby sprostać Państwa wymaganiom i oczekiwaniom proponujemy szeroką gamę profesjonalnych zabiegów na twarz, ciało,
kompleksową pielęgnację dłoni, stóp i paznokci oraz skuteczne rozwiązania odmładzające, które zadowolą każdego, kto do nas zawita.
Naszym priorytetem jest profesjonalizm, mający zapewnić najwyższy poziom świadczonych przez nas usług!
Poznaj prawdziwą alternatywę dla bolesnego i kosztownego ostrzykiwania się
kwasem hialuronowym MEZOTERAPIĘ MIKROIGŁOWĄ
- zabieg który pozwala przywrócić młodość Twojej skórze,
osiągnąć efekt liftingu, wzmocnić strukturę i elastyczność skóry.
Nasza oferta
 Kosmetyka twarzy  Mikrodermabrazja  Peeling kawitacyjny
 Drenaż limfatyczne  Masaż  Depilacja  Terapia antycellulitowa
 Pedicure  Manicure  Manicure hybrydowy  Manicure japoński

Przedłużanie paznokci metodą żelową - 15% 
Polecamy szczególniezabieg oxybrazji - dotleniający
- efekt krioterapii (również dla cer wrażliwych)
rozjaśniający, redukujący zmarszczki i przebarwienia
Nowość marki THALGO
urządzenie I BEAUTY
już w naszym salonie
Urządzenie łączy trzy zaawansowane technologie
sono wibracje
ultradźwięki sekwencyjne
fale radiowe tri polarne
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
Ella Baché
55
CELLULIFT
PRO
najnowszy przepis na piękne ciało
Paris
GA
UWA CJA
MO
PRO ietniu
W kw %!
- 10
Poznaj
innowacyjną metodę:
połączenie technologii
masażu urządzeniem
CELLULIFT.PRO
z zastosowaniem
kosmetyków
THALGO,
modelującą sylwetkę,
niwelującą cellulit,
doskonale rzeźbiącą ciało.
Zabieg idealny
na uporczywe złogi
tkanki tłuszczowej
(uda, brzuch, pośladki),
poprawiający mikrokrążenie,
pobudzający procesy limfatyczne .
Suplementy diety
rmy THALGO
wspomagające walkę z CELLULITEM
i zbędnymi kilogramami
56
Porady
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
Architekt radzi
Kocia kawiarnia
Niedawno do naszego biura
zgłosiła się właścicielka bardzo oryginalnego miejsca.
Okazało się, że od jakiegoś
już czasu prowadzi w Saint-Gilles niewielką kawiarnię,
ale bardzo niezwykłą. W tym
lokalu, oprócz kawy, pysznych smakołyków i cudownej atmosfery, znajdziemy
również koty!
Zwierzęta należą do właścicielki lokalu
i są w nim obecne właściwie bez przerwy.
Idea polega na tym, że goście kawiarni mogą nie tylko zjeść pyszny posiłek,
ogrzać się przy aromatycznej kawie, ale
również pobawić się lub po prostu poob-
stan istniejący
bar
serwować zwierzęta. Pomysł otwarcia
kawiarni o takim charakterze wziął się
z krajów azjatyckich, gdzie podobne miejsca są bardzo popularne. I mimo że mógłby
wydawać się zaskakujący, a może nawet
odrobinę dziwny jak na nasze, europejskie
standardy, okazało się, że lokal znalazł
szerokie grono zwolenników.
miały one dostęp do miejsca, w którym
przyrządzane są posiłki i napoje oraz
składowane produkty i naczynia. Dlatego
wprowadzono obudowy z siatki dla strefy
barowej oraz drzwi wejściowych, które
miały uniemożliwić kotom ucieczkę oraz
wtargnięcie do kuchni. Krata chroniąca
drzwi bardzo dobrze spełnia swoje zadanie,
niestety, obudowa baru znacznie ogranicza
W czym więc problem? Właścicielka obecnie jego powierzchnię, a przez to praca
sama przyznała, że na otwarcie lokalu przy wydawaniu dań jest dość uciążliwa.
miała niewiele czasu i miało się ono wiązać
z minimalnym kosztem. Niewiele więc we
Poza tym w kawiarni należy zapewnić
wnętrzu zrobiono, a nie wszystkie decyzje zwierzętom odpowiednie miejsce do zababyły dobrze przemyślane. Koniecznością wy i odpoczynku tak, aby kontakt z klienw takim miejscu jest zapewnienie bez- tami nie był nieprzyjemny dla żadnej ze
pieczeństwa zwierzętom. Ze względów stron. Wprowadzono więc do pomieszczesanitarnych nie można też pozwolić, aby nia półki dla kotów zawieszone na ścianie
na różnych wysokościach tak aby mogły
stan projektowany
się one po nich swobodnie przemieszczać
lub znaleźć dla siebie cichy kąt, gdy nie
mają ochoty na zabawę. Niestety, półek
jest obecnie niewiele, a ich lokalizacja
bar
powoduje, że niektóre niesforne kociaki
chcąc się przemieścić, muszą wskoczyć
na stoliki, co nie zawsze cieszy siedzących
przy nich klientów. Właścicielka kawiarni
B
poprosiła więc stworzenie koncepcji takiej
aranżacji wnętrza, by udoskonalić lokal
i ułatwić sobie pracę.
półki dla kotów
półki dla kotów
Pierwsze co postanowiono zmienić, to zabezpieczenie baru. Projektanci
„przedłużyli” frontową ścianę klatki oraz
zmienili lokalizację drzwi, dzięki czemu
uzyskali dodatkową przestrzeń niedostępną dla kotów. Dzięki temu właścicielka
będzie miała więcej miejsca i łatwiej
i będzie wydawać posiłki.
A
kawiarnia
cafe menu
kawiarnia
widok A
kawiarnia
bar
widok B
bar
Zdecydowano również o wprowadzeniu większej ilości półek dla kotów.
Zlokalizowano je na powierzchni tylko
jednej ze ścian, lecz na różnych wysokościach i w takich odległościach od
siebie, że zwierzaki będą mogły się po
nich swobodnie przemieszczać lub odpocząć. Miejsca dla klientów odsunięto od
ściany, dzięki czemu, żadnemu z nich nie
grozi już nagły „atak” kota wskakującego
do talerza.
nowinki.be
Porady
Ladę znajdującą się pod oknem przedłużono wzdłuż sąsiadującej ściany, co umożliwia wprowadzenie większej ilości
miejsc siedzących. Nad nowym fragmentem lady, na wprost
wejścia zdecydowano wprowadzić tablicę menu informującą
o wydawanych w lokalu posiłkach i napojach oraz ewentualnych
nowościach czy wydarzeniach. Dzięki temu klienci już od wejścia
będą mogli poznać kulinarne propozycje lokalu.
Ostatnią zmianą, dość znaczącą, którą wprowadzili projektanci, jest kolor ścian. Obecnie ściany pomalowane są na
bardzo ciemny odcień zieleni, przez co to dość długie i wąskie
pomieszczenie (3 x 10 m) wydaje się jeszcze węższe, a przez
to ciasne. Odcień ścian gryzie się też z czerwienią sof dla klientów, które zdecydowano się zachować. Dlatego projektanci
zdecydowali o pomalowaniu powierzchni na kolor szary, który
jest neutralną, jasną barwą, a jednocześnie uwydatni czerwień
sof i biel pozostałych mebli. Jasny odcień powinien również
optycznie powiększyć pomieszczenie.
Propozycje projektantów powinny przypaść do gustu właścicielce, klientom restauracji oraz kotom. Jak widać, pracownicy
D44 nie boją się podejmować takich niezwykłych wyzwań. Jeśli
planują Państwo remont w swoim domu lub mieszkaniu lub
macie Państwo problem z aranżacją i wykończeniem miejsca
pracy prosimy o kontakt na adres mailowy: [email protected] lub
telefonicznie: +32497458154. Projektanci biura D44 chętnie
udzielą Państwu specjalistycznej porady. Prosimy o wysłanie
krótkiej charakterystyki pomieszczenia, lokalu lub mieszkania
oraz kilku zdjęć. Wybrane przypadki zostaną opisane i zilustrowane w kolejnych artykułach.
Zapraszamy do odwiedzenia naszej strony internetowej:
www.d44.be.
autorzy: Agnieszka Gansiniec,
Dorota Wełna, Małgorzata Łukaszek
nr 4 (66) kwiecień 2015
57
58
nr 4 (66) kwiecień 2015
Sport
nowinki.be
CM-MediKo Plan
Codzienne koszty medyczne rosną szybko. Aby ich uniknąć
stworzyliśmy CM-MediKo Plan, ubezpieczenie pokrywające wydatki pozaszpitalne.
Twoje dziecko potrzebuje aparatu ortodontycznego? Przyszedł czas na nowe okulary? Umówiłeś się z fizjopterapeutą? W każdej z tych
sytuacji koszty leczenia mogą szybko przekroczyć Twoje możliwości finansowe. Z naszym ubezpieczeniem dodatkowym CM-MediKo
Plan zapanujesz nad medycznymi wydatkami.
CM-MediKo Plan
• CM-MediKo Plan pokrywa szeroki zakres wszystkich pozaszpitalnych kosztów leczenia, ktore mogą pojawić się w przyszłości.
• Opieka stomatologiczna, aparaty słuchowe, optyka, szczepienia przed podróżami, koszty wizyt u lekarza specjalisty, dentysty, koszty obsługi
pielęgniarskiej, zabiegów fizjoterapeutycznych i innych - zwrot: 75 % do 1500 EUR
• Periodontologia - zwrot do 500 EUR
• Protezy zębowe oraz implanty - zwrot do 500 EUR
• Ortodoncja dzieci i dorosłych - zwrot do 500 EUR
• Stała kwota związana z porodem - 250 EUR
• Problemy ze słuchem (np. aparat słuchowy) - zwrot do 500 EUR
• Szczepionki - zwrot do 25 EUR
• Żywienie i porady dietetyczne (na rok) - zwrot do 40 EUR
• Okulary i aparatura okulistyczna - zwrot do 100 EUR
Taka sama premia przez całe życie (z wyjątkiem indeksacji). Gwarancja dla wszystkich grup wiekowych.
Wysokie zwroty za np. opiekę stomatologiczną (Uwaga! Istniejące zagrożenia nie są objęte ubezpieczeniem, np. leczenie
ortodontyczne rozpoczęte przed lub w trakcie okresu oczekiwania).
CM-MediKo Plan połączony jest z innymi naszymi ubezpieczeniami
CM Hospitaalplan i CM MediKo-plan to 5% rabatu na składki ubezpieczenia szpitalnego
Okres oczekiwania
Po zawarciu umowy z ubezpieczycielem musi upłynąć czas oczekiwania na pełną realizację świadczeń.
• 3 miesiące: na zwroty w ramach zwykłego leczenia, szczepienia i porady dietetyczne
• 6 miesięcy: na leczenie oczu
• 12 miesięcy: na opiekę stomatologiczną, aparaty słuchowe i premię macierzyńską
Jeśli miałeś już podobne ubezpieczenie, czas oczekiwania zostanie zredukowany z uwzględnianiem stażu u poprzedniego ubezpieczyciela.
Kto może wejść w posiadanie CM-MediKo Plan?
Każdy opłacający na bieżąco składki członek CM.
Ubezpieczenie wchodzi w życie od pierwszego dnia miesiąca następującego po przystąpieniu.
Polski konsultant w CM Sint-Michelsbond
Chrześcijańska Kasa Chorych
Doradztwo osobiste:
W każdą środę i czwartek od 8.30 do 17.30
Adres: Lakensestraat 156, 1000 Bruksela
Każdy drugi czwartek miesiąca, od 16.00 do 18.30
Adres : Pletinckxstraat 19, 1000 Bruksela
nowinki.be
Porady
nr 4 (66) kwiecień 2015
59
Nabycie spadku
Wiele osób po śmierci bliskiej im osoby zastanawia się, co trzeba zrobić, aby nabyć spadek
i co w ogóle oznacza nabycie spadku po zmarłym spadkodawcy.
Śmierć wywołuje określone skutki w sferze cywilnoprawnej,
spadkobierca nabywa spadek z chwilą otwarcia spadku. Otwarcie
spadku następuje z chwilą śmierci spadkodawcy. Mamy zatem
do czynienia z nabyciem z mocy prawa, czyli następującym
niezależnie od woli spadkobiercy. Innymi słowy, kiedy spadkodawca umiera, całość jego praw i zobowiązań, które nadają
się do dziedziczenia, staje się spadkiem.
W wyniku tego nieuchronnego zdarzenia możemy stać się
zatem podmiotem praw i obowiązków, które niekoniecznie chcemy. Zanim zadecydujemy, czy warto dziedziczyć, powinniśmy
zapoznać się ze składem majątkowym spadku, czy czasami długi
nie stanowią jego większej części.
Miejsce otwarcia spadku
W chwili otwarcia spadku należy zadać sobie pytanie, gdzie
został on otwarty. Następuje ono w miejscu, w którym zmarły
miał swoje ostatnie miejsce zamieszkania w dniu śmierci. Je-
żeli więc stało się to w Polsce, trzeba będzie stosować polskie
przepisy prawne, jeżeli w Belgii - to belgijskie przepisy prawne
będą miały zastosowanie. Jeśli w skład spadku wchodzi nieruchomość, to w zakresie dotyczącym tej nieruchomości należy
stosować prawo miejsca, w którym się ona znajduje.
Jak przyjąć lub odrzucić spadek zapisany w Polsce?
Osoba, która wyjechała za granicę i otrzymała w Polsce
spadek, może załatwić wszystkie związane z nim sprawy bez
konieczności powrotu do kraju. Sprawy związane z przyjęciem
spadku albo odrzuceniem (w razie dużego zadłużenia), a także w sądzie stwierdzenie nabycia go oraz podzielenia można
załatwić bez potrzeby przyjazdu do kraju. Nie trzeba również
wracać po to, aby po objęciu spadku sprzedać odziedziczoną
nieruchomość. Niektóre sprawy związane z objęciem spadku
mogą zostać załatwione, nawet nie udzielając pełnomocnictwa
krewnym pozostawionym w kraju.
Oświadczenie jest konieczne
Aby objąć spadek pozostawiony w kraju, należy wykonać
następujące czynności: złożyć oświadczenie o przyjęciu spadku
tzw. prostym albo z dobrodziejstwem inwentarza lub o odrzuceniu spadku. Oświadczenie o przyjęciu albo o odrzuceniu
spadku składa się w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym
spadkobierca dowiedział się, że został powołany do dziedziczenia. Przyjęcie proste polega na tym, że spadkobierca odpowiada
bez ograniczeń za długi spadkowe. Natomiast w razie przyjęcia
spadku z dobrodziejstwem inwentarza spadkobierca odpowiada
za długi spadkowe tylko do wartości ustalonego w inwentarzu
stanu czynnego spadku. Spadkobierca, który w ciągu tych sześciu miesięcy nie złożył żadnego oświadczenia, odpowiada bez
ograniczeń za długi spadkowe. Gdyby więc wysokość zadłużenia
przekraczała wartość masy spadkowej, to najbardziej korzystne
dla spadkobiercy byłoby odrzucenie spadku.
Pełnomocnictwa
Osoba mieszkająca za granicą musi udzielić osobie przebywającej w kraju pełnomocnictwa do złożenia w jej imieniu oświadczenia.
Dokończenie na str. 61
60
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Porady
nr 4 (66) kwiecień 2015
61
Dokończenie ze str. 57
Nabycie spadku
Pod rygorem nieważności pełnomocnictwo powinno być
sporządzone na piśmie, a złożony na nim podpis – urzędowo poświadczony przez konsula w tym państwie, w którym
przebywa dana osoba. Pełnomocnictwo udzielone bez takiego
urzędowego świadczenia podpisu nie będzie ważne. Natomiast
żadne pełnomocnictwo nie jest potrzebne do tego, aby w sądzie
odbyła się sprawa o stwierdzenie nabycia spadku. Najczęściej
oprócz osoby przebywającej za granicą są jeszcze inni spadkobiercy. Wtedy każdy z nich może złożyć w sądzie rejonowym
wniosek o stwierdzenie nabycia spadku. Pozostali spadkobiercy,
w tym również osoba mieszkająca za granicą, zostaną w nim
wskazani jako uczestnicy postępowania. Uczestnik postępowania nie musi być obecny w sądzie,
gdy będzie on rozpoznawał
wniosek. Wy-
starczy, że o terminie
rozprawy w sądzie zostanie powiadomiony
prawidłowo. Dlatego spadkobierca, składając w sądzie wniosek o stwierdzenie nabycia spadku i wyszczególniając w nim
wszystkich uczestników postępowania, powinien podać dokładny
adres osoby mieszkającej za granicą. Powinien to być adres, pod
którym dana osoba odbierze korespondencję z sądu, a nie np.
adres w kraju, pod którym już dawno nie mieszka.
Sąd wysyła zawiadomienie o terminie rozprawy z tzw.
zwrotnym poświadczeniem odbioru. Jeżeli poświadczenie wróci
do sądu jeszcze przed rozprawą, zostanie ono dołączone do akt.
Oznaczać to będzie, iż przebywający za granicą uczestnik postępowania został powiadomiony o rozprawie w sposób właściwy.
Natomiast jeśli jego obecność nie jest obowiązkowa, to nie musi
przyjeżdżać do kraju specjalnie po to, aby w niej uczestniczyć.
Podział spadku
Odziedziczony spadek spadkobiercy mogą podzielić u notariusza albo w sądzie. Pozasądowy podział spadku polega na
zawarciu umowy między wszystkimi spadkobiercami. Jeżeli
osoba mieszkająca za granicą nie chce osobiście uczestniczyć
w zawarciu tej umowy, może udzielić pełnomocnictwa osobie,
która będzie go reprezentowała. W sporządzeniu pełnomocnictwa
pomoże mu konsul. Można również sprzedać odziedziczoną
nieruchomość, działając przez pełnomocnika. W tym celu należy
udzielić pełnomocnictwa ze wskazaniem do zawarcia umowy
sprzedaży. W celu sporządzenia pełnomocnictwa należy udać
się do polskiego konsulatu.
Odrzucenie spadku
Jeżeli dana osoba postanowiła odrzucić spadek, musi ona
udać się do konsula, który sporządza poświadczenie podpisu na
sporządzonym oświadczeniu o odrzuceniu spadku.
Musi ono zawierać dane osobowe i adresowe
emigranta oraz dane pozostałych spadkobierców (trzeba wylegitymować się ważnym
dokumentem tożsamości – paszportem
lub dowodem osobistym).
Chcąc w Belgii odrzucić spadek, który otworzył się w Polsce, w imieniu małoletniego
rodzic musi złożyć w belgijskim sądzie rodzinnym
wniosek o udzielenie zezwolenia na dokonanie
czynności przekraczającej
zwykły zarząd majątkiem
dziecka. Sąd rozpatrując
sprawę, ocenia między innymi legalność czynności i jej celowość, to
znaczy czy na odrzuceniu spadku nie ucierpi majątek dziecka.
Należy zatem dostarczyć dowodów na to, iż spadek jest bardzo
zadłużony i dla dziecka nie będzie korzystne jego przyjęcie.
Kiedy już sąd rodzinny udzieli takiej zgody, można bez problemu złożyć oświadczenie za małoletniego w trakcie trwania
postępowania spadkowego, u notariusza lub przed konsulem.
Różnica pomiędzy dziedziczeniem oraz zrzeczeniem się
W kwestii dziedziczenia, należy odróżnić pojęcie zrzeczenia
się dziedziczenia i odrzucenia spadku.
Jedynie w Polsce można zrzec się dziedziczenia za życia
spadkodawcy. W Belgii umowy dotyczące dziedziczenia są
zabronione.
W Polsce niezbędna jest umowa sporządzona przez notariusza,
między spadkodawcą a spadkobiercą. Osoba taka traktowana
jest tak, jakby nie dożyła otwarcia spadku i jej udział przypadnie
pozostałym spadkobiercom.
Już po śmierci spadkodawcy nie można się zrzec dziedziczenia, gdyż nie jest możliwe zawarcie stosowanej umowy.
Spadek może zostać przez spadkobierców jedynie przyjęty lub
odrzucony według wyżej wymienionych zasad.
Dagmara Dubiel
62
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Porady
nr 4 (66) kwiecień 2015
Zakup mieszkania
63
– gwarancja, przedwstępna umowa sprzedaży i wadium – pułapki w umowach
I. Zakup mieszkania na licytacji (w Belgii – vente
publique
Sprzedaż mieszkania/domu przez licytacje musi być obwieszczona (najczęściej czerwonymi) afiszami zawieszanymi na
nieruchomości. Afisze te zawierają podstawowe informacje o
nieruchomości. Sprzedaż taka jest przeprowadzana przez notariusza.
Zanim jednak dojdzie do samej licytacji, notariusz zbiera
potrzebne informacje o mieszkaniu/domu nazywane cahier
de charges. Jest to kompleksowa dokumentacja, która daje
kupującemu tak ważne informacje, jak między innymi: cena
wywoławcza nieruchomości, stan faktyczny, lokatorzy
i zadłużenie, oraz wiele innych. Następnie notariusz
ustala daty wizyt w nieruchomości oraz datę pierwszej licytacji.
Sama licytacja przebiega w bardzo klasyczny
sposób – na podstawie wyceny eksperta ustalona
jest cena, od której zaczyna się licytacja oraz
minimalna kwota postępowania (podbicia),
która nie może być niższa niż 250 EUR
ani wyższa niż 6200 EUR. Przy kupnie
nieruchomości przez licytację należy
pamiętać, że proces kupna mieszkania
podlega innym normom prawnym niż
zakup mieszkania na wolnym rynku.
Podstawowa różnica polega na braku
klauzuli zawieszającej wykonalność
transakcji kupna do momentu otrzymania potwierdzenia przyznania kredytu
w banku. W praktyce oznacza to, że jeśli podajemy na licytacji
cenę, jaką jesteśmy w stanie zaoferować za daną nieruchomość,
to istnieje domniemanie, że dysponujemy bezwarunkowo kwotą,
którą podaliśmy w licytacji.
W przypadku gdy bank odmówi nam udzielenia kredytu,
już po tym, jak wygraliśmy licytację mieszkania, nie będziemy
mieli odwrotu od zakupu, chyba że zrezygnujemy z gwarancji,
którą wpłacamy przed licytacją – zazwyczaj 5-10% wartości nieruchomości.
II. Zakup mieszkania na wolnym rynku
Przy zakupie mieszkania na wolnym rynku, jeśli tylko
ogłoszona jest cena mieszkania, mamy do czynienia z ofertą.
Poinformowanie sprzedającego, choćby słownie, że „zgadzamy
się” / „kupujemy mieszkanie” / „bierzemy”, jest równoznaczne
z aktem zakupu. Tyle w teorii.
W praktyce jednak, zwyczajowo, podpisuje się przedwstępną
umowę sprzedaży. Podpisanie tej umowy wiąże się z wpłatą
wadium w wysokości 5 - 10% wartości nieruchomości. Podpisanie tego dokumentu jest de facto podpisaniem umowy zakupu
nieruchomości.
Wskazana jest duża ostrożność przy podpisywaniu jakichkolwiek dokumentów dotyczących sprzedaży mieszkania. Warto
bowiem zauważyć, że w owym dokumencie musi się znajdować
cały szereg informacji o nieruchomości, łącznie z informacjąo
jej zadłużeniu.
Większość umów przedwstępnych zawiera warunek zawieszający wykonalność. Tym warunkiem jest najczęściej otrzymanie
kredytu na finansowanie zakupu nieruchomości. W praktyce
oznacza to, że podpisując umowę przedwstępną i wpłacając
wadium, dokonujemy de facto zakupu nieruchomości, jedynie
pod warunkiem otrzymania kredytu. Jeśli nie dostaniemy kredytu,
wadium wraca na nasze konto. Jeśli natomiast sprzedający zrezygnuje ze sprzedaży, jest on zobowiązany do wypłacenia nam
równowartości wadium. Z drugiej strony, jeśli
to my rezygnujemy po podpisaniu umowy
przedwstępnej, z zakupu nieruchomości, nasze wadium przepada na korzyść
sprzedającego. Wskazana ostrożność
jest zatem, bowiem 10% wartości
mieszkania to często kilkanaście,
a nawet kilkadziesiąt tysięcy euro!
III.Zakup mieszkania
na rynku pierwotnym
Kupując nieruchomość
na rynku pierwotnym,
należy zwrócić uwagę,
na najistotniejszą kwestię,
jaką jest cena. Od niedawna,
cena podana w folderach informacyjnych, na stronach internetowych nowych projektów budowlanych, jest
ceną, która nie obejmuje podatku VAT, ani innych podatków
i kosztów związanych z zakupem mieszkania czy domu.
Podatek VAT od zakupu nowych nieruchomości wynosi
w Belgii 21% od ceny nieruchomości. Dodatkowo trzeba mieć
na uwadze koszta notarialne i podatek od zakupu nieruchomości
w wysokości 5% - 12% wartości nieruchomości.
Zanim podejmiemy tę ważną decyzję o zakupie wymarzonego mieszkania czy domu, warto przemyśleć wszystkie „ukryte
koszta”, warto dokładnie przeanalizować umowy kupna i sprzedaży – może nam to oszczędzić sporo problemów i pieniędzy.
Michał Drab
64
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
s.p.r.l
j
owane anej.
r
k
u
l
y
w
o, bab głowy pole j
g
e
n
z
s
obfite
j!
ngusa
rka py
Mazu łtego, w dy , święconki ole należyte
rzy st
jnego
aka żó
kurcz ajączka ho i zabawy p
o
Z
ą
roweg
k
życzy ytas z ekip
u
c
a
k
r
n
Ra
bara
firmy
l
e
i
c
i
właśc
e
usse
Cha
n
i
N
e
d
y od
szam
Zapra
0
0
3
e
ov
zia
ponied
łku d
ty od
o sobo
9d
nied
w
,
0
2
o
zie
ięta
le i św
9-16
nowinki.be
Porady
nr 4 (66) kwiecień 2015
65
Zawieszenie umowy o pracę
z powodu choroby pracownika
Umowa o pracę może być
zawieszona z różnych powodów. Jednym z nich jest
choroba pracownika, czyli
niemożność kontynuowania
stosunku pracy z powodu
niedyspozycji fizycznej czy
też psychicznej pracownika.
Powiadomienie pracodawcy
o chorobie oraz dostarczenie
zwolnienia lekarskiego
Pracownik niezdolny do pracy w wyniku choroby powinien natychmiast powiadomić o tym swojego pracodawcę (art.
31§2 kodeksu pracy). Można to zrobić
telefonicznie, pisemnie, pocztą elektroniczną czy faksem. Niekiedy pracodawca
określa w regulaminie pracy, kiedy i w
jaki sposób pracownik zobowiązany jest
do powiadomienia o swojej niedyspozycji. Należy oczywiście zastosować się
do tych wytycznych i najlepiej tak, aby
móc w razie potrzeby odtworzyć tę wiadomość lub uzyskać dowód przekazanej
informacji. Doskonałym środkiem takiego
przekazu jest poczta elektroniczna z opcją
potwierdzenia otrzymania przed odbiorcę
maila. Oprócz tego trzeba dostarczyć pracodawcy zwolnienie lekarskie. w ciągu 48
godzin (dwóch dni roboczych) licząc od
pierwszego dnia niezdolności do pracy,
chyba że branżowy lub zakładowy układ
zbiorowy bądź regulamin pracy przewidują inne terminy. Zwolnienie lekarskie
najlepiej jest dostarczyć listem poleconym lub za potwierdzeniem odbioru (data
odbioru i podpis pracodawcy na kopii
zwolnienia). Można ewentualnie przesłać
zeskanowane przez mail lub nadać faksem
z potwierdzeniem odbioru. W ten sposób,
w razie wątpliwości czy problemów ze
strony pracodawcy pracownik będzie mógł
udowodnić, że wywiązał się w terminie
z dostarczenia zwolnienia.
Uwaga! Niepowiadomienie pracodawcy czy niedostarczenie zwolnienia oznacza nieprzestrzeganie warunków umowy
o pracę. W takiej sytuacji pracodawca
może wstrzymać wynagrodzenie za okres
choroby lub nawet zwolnić pracownika
z pracy (również w trybie dyscyplinarnym), uznając jego nieobecność za nieusprawiedliwioną lub za porzucenie pracy.
W niektórych przypadkach pracodawca
może żądać wynagrodzenia za zerwanie
umowy o pracę.
Płaca gwarantowana
pracowników umysłowych przysługuje
zasiłek chorobowy wypłacany również
przez kasę chorych. Wypłata płacy gwarantowanej oraz zasiłku chorobowego
kształtuje się następująco w zależności od
statusu pracowniczego (tabela).
Pracownicy umysłowi zatrudnieni na
Pracownicy fizyczni
Od 1-7 dnia choroby
100% płacy (płaci pracodawca)
Od 8-14 dnia choroby
85,88% płacy (płaci pracodawca)
Od 15-30 dnia choroby
Zasiłek chorobowy z kasy chorych: 60% płacy + dodatek
od pracodawcy: 25,88% płacy
Od 31 dnia choroby
Zasiłek z kasy chorych: 60% płacy
Pracownicy umysłowi
Od 1-30 dnia choroby
100% płacy (płaci pracodawca)
Od 31 dnia choroby
Zasiłek z kasy chorych: 60% płacy
oraz zasiłek chorobowy
Za okres choroby pracownik ma prawo
do płacy gwarantowanej, którą wypłaca pracodawca. Od 1/01/2014 zgodnie
z przepisami kodeksu pracy – w celu
zrównania statusu pracownika fizycznego
z umysłowym – tzw. carenzdag – niepłatny
pierwszy dzień choroby – został zniesiony
i oznacza to, że pracownikowi przysługuje prawo do płacy gwarantowanej od
pierwszego dnia choroby. Pracownik nie
ma prawa do płacy gwarantowanej jeśli
choroba wystąpi podczas pierwszego miesiąca pracy w przedsiębiorstwie, chyba że
branżowe lub zakładowe zbiorowe układy
pracy przewidują dogodniejsze warunki.
Jeśli pracownikowi w pierwszym miesiącu zatrudnienia nie przysługuje płaca
gwarantowana może zgłosić chorobę do
kasy chorych, gdzie – jeśli spełni warunki
stażowe – otrzyma zasiłek chorobowy.
Jeśli pracownik otrzymuje płacę gwarantowaną, ale choroba się przedłuża, to od 15
dnia choroby w przypadku pracowników
fizycznych i 3.0 dnia choroby w przypadku
okres krótszy niż 3 miesiące otrzymują
płacę gwarantowaną i zasiłek chorobowy
na podobnych zasadach jak pracownicy
fizyczni.
Uwaga! O chorobie należy powiadomić kasę chorych samemu – najlepiej jak
najszybciej, jednak najpóźniej w czternastym dniu choroby. W przypadku pracowników agencji pracy tymczasowej (interim)
kasę chorych należy powiadomić w ciągu
48 godzin.
Kontrola lekarska i okres
dyspozycyjności pracownika
dla kontroli lekarskiej
Pracodawca ma prawo wysłać do
pracownika lekarza kontrolnego w celu
potwierdzenia jego niezdolności do pracy
i długości tego okresu.
Jeśli lekarz nie zastanie chorego pracownika w domu, zostawi informację
o wizycie i swoje dane kontaktowe.
Dokończenie na str. 67
66
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
67
Dokończenie ze str. 65
Zawieszenie umowy o pracę
z powodu choroby pracownika
W tym celu pracownik powinien trzy razy dziennie sprawdzić
skrzynkę pocztową, która oczywiście musi być oznaczona danymi
osobowymi pracownika. Należy jak najszybciej skontaktować
się z lekarzem kontrolnym i umówić się na wizytę. W przeciwnym razie można stracić prawo do wynagrodzenia za okres od
momentu wizyty lekarza do momentu zgłoszenia się do niego
lub też całkowicie utracić prawo do płacy gwarantowanej.
Niektóre branżowe lub zakładowe zbiorowe układy pracy
bądź też regulamin pracy przewidują przepis o dyspozycyjności
pracownika przez dany okres w ciągu dnia w celu poddania się
kontroli lekarskiej. Oznacza to, że pracownik musi w ciągu tego
okresu pozostać w domu i być gotowym do poddania się kontroli
lekarskiej. Nieobecność nieusprawiedliwiona oznacza uchylanie
się od kontroli i może spowodować utratę płacy gwarantowanej.
Okres dyspozycyjności nie może przekroczyć 4 godzin
w ciągu dnia między 7:00 a 20:00.
Nieobecność spowodowana pobytem w szpitalu, na badaniach lub np. w aptece w celu zakupu niezbędnych leków jest
nieobecnością usprawiedliwioną i nie może być powodem utraty
pensji gwarantowanej.
Zakaz wykonywania innej pracy w trakcie choroby
Pracownik przebywający na zwolnieniu lekarskim jest zobowiązany do powstrzymania się od wykonywania wszystkich
prac przez siebie wykonywanych, z wyjątkiem sytuacji, gdy jest
zatrudniony również na innym etacie lub u innego pracodawcy
i wykaże, że był zdolny do tej pracy.
Okres zwolnienia lekarskiego to okres jego rekonwalescencji
w celu odzyskania zdrowia i zdolności do wykonywania pracy.
Pracownik jest zobowiązany do optymalnego wykorzystania
tego okresu. Zabronione jest też wykonywanie ciężkich prac
na terenie własnego domu.
Ponowna niezdolność do pracy
Jeśli pracownik ponownie zachoruje w ciągu 14 dni od
powrotu do pracy po zwolnieniu lekarskim, a wykorzystał
uprzednio już 30 dni zwolnienia, to w tym przypadku nie przysługuje mu płaca gwarantowana. Pracownik zwraca się więc do
kasy chorych o wypłatę zasiłku chorobowego. Jeśli poprzednia
niezdolność do pracy była krótsza niż 30 dni, to pracodawca
zobowiązany jest do wypłaty pozostałych z sumy 30 dni jako
płaca gwarantowana, a jeśli choroba dalej się przedłuża, to resztę
dni pokrywa zasiłek z kasy chorych.
Zwolnienie pracownika z pracy podczas choroby
Prawo pracy w Belgii przewiduje możliwość rozwiązania
stosunku pracy z pracownikiem podczas zwolnienia lekarskiego
pod pewnymi warunkami: pracodawca musi dobrze uargumentować zwolnienie pracownika i albo wypłacić przysługujący
mu okres wypowiedzenia lub też zlecić przepracowanie okresu
wypowiedzenia, ale dopiero po powrocie do pracy po okresie
niezdolności. Wtedy to dopiero rozpocznie się dany okres wypowiedzenia. Choroba nie może być przyczyną rozwiązania
stosunku pracy przez pracodawcę. Tylko w przypadku stałej
niezdolności do pracy z powodu stanu zdrowia obie strony
rozwiązują umowę z przyczyn medycznych.
Więcej informacji można uzyskać w lokalnych oddziałach
ACV-CSC. Adresy na stronach: http://adressen.acv-online.be,
http://adresses.csc-en-ligne.be, wystarczy wpisać swój kod pocztowy.
Iwona Cieszyńska
68
nr 4 (66) kwiecień 2015
Hobby
nowinki.be
Trening i praktyka
Po przeliczeniu – jest to już nasze 20 spotkanie, czyli ponad półtora roku goszczę już na
łamach „Nowinek“, a za ich pośrednictwem w
Waszych domach. Mam nadzieję, że pilnie śledzicie i studiujecie artykuły. Niestety, muszę
Was zmartwić – od samego czytania i posiadania podstaw teoretycznych nie zrobicie dobrego zdjęcia bez treningu i praktyki.
Proponuję Wam na początek proste ćwiczenie. Sfotografujcie korytarz, przejście, stańcie pod filarami jakiegoś budynku. Zacznijcie od ustawienia się centralnie na środku i od
kompozycji prostej. Uzyskamy proste, symetryczne zdjęcie.
Następnie powtórzcie to samo zdjęcie w pozostałych dwóch
perspektywach. Zaobserwujcie, jak zmienia się wygląd tego
samego miejsca. Kiedy kucniemy, szpaler lamp zawieszonych
na suficie – z perspektywy żabiej, będzie tworzył długą linię
Sporo czytelników pyta, jak wykonać szybko dobre zdjęcie.
Kiedy odpisuję z zapytaniem, jak często dana osoba fotografuje,
zazwyczaj dostaję odpowiedź, że okazjonalnie. Niestety, nie tędy
droga - wiedza to jedno, praktyka to drugie. Chcąc mieć smukłą
sylwetkę -ćwiczymy, chcąc dobrze tańczyć – ćwiczymy, chcąc
dobrze fotografować – ćwiczymy!
Ćwicząc fotografię, nie będę Wam kazał się jakoś nadmiernie pocić. Podkreślam jednak wagę systematyczności, czasu
spędzonego z aparatem w ręku, pogłówkowania, zastanowienia
się i rozsądnego naciśnięcie spustu migawki. Nie mówię tutaj
o wykonaniu tysiąca zdjęć w tygodniu, wystarczy codziennie
wykonać po 10 zdjęć.
po sam horyzont zdjęcia. Zmieni się nam przestrzeń i przekaz
zdjęcia. Z perspektywy bocianiej powstanie nam długa droga,
jaką musimy pokonać. Następnie postarajmy się powtórzyć
zdjęcia, stając po prawej i lewej stronie korytarza czy przejścia.
Zmiana punktu, z jakiego fotografujemy zmieni przekaz i informację, jaką chcemy przekazać naszą fotografią. Pamiętajmy
także o wypełnianiu kadru.
Plastyka
Kolejne ciekawe i dobre ćwiczenie, do jakiego zachęcam, to
opanowanie głębi ostrości oraz światła. Światło nadaje plastyczność i grzechem jest nie korzystać z tego. To możemy spokojnie
poćwiczyć w domu.
Perspektywa i kadr
Jak? Weźmy jabłko, pomarańcz, dowolny przedmiot. Użyjmy
Pierwsze ćwiczenie, do jakiego Was zachęcam, jest związane zwykłej lampki na biurko. Postawmy nasz przedmiot, ustawmy
z perspektywą. Przestrzeń i kadr na zdjęciu ma kluczowe zna- lampkę centralnie z przodu - uzyskamy równomierne oświetlenie,
czenie. Możemy sfotografować najciekawsze wydarzenie, zrobić ale niestety płaskie. Nie mamy trójwymiarowości, przedmiot
zdjęcie, jakiego nikt inny nie będzie posiadał, ale wykonując je jest dobrze oświetlony, ale płaski, nie widzimy tego, że jest
źle, nikogo ono nie zachwyci. Mamy trzy perspektywy, dodatkowo wypukły. Przestawmy teraz lampkę z boku. Oświetlając z prawej
od kilku lat jeszcze perspektywę psią, a zazwyczaj korzystamy czy lewej strony, przedmiot nabiera kształtu. Światło i cienie
z jednej lub dwóch. Mamy świadomość o jej istnieniu, tylko jak są naszymi najlepszymi przyjaciółmi w fotografii. Dzięki nim
ona wpływa na nasz obraz? Wiemy o mocnych punktach kadru, wiemy czy obiekt, jaki fotografujemy, to kartka papieru, czy
a główną kompozycją jest układ centralny.
trójwymiarowy obiekt.
nowinki.be
Hobby
nr 4 (66) kwiecień 2015
69
z nich 30. Ograniczając się do małej ilości zdjęć, wykonujemy
je bardziej rozważnie, bardziej skupiamy się przed naciśnięciem
spustu migawki. Wiem i zdaję sobie sprawę z tego, że na początku będziecie się irytować, kasować zdjęcia i robić kolejne,
aby mieścić się w 36 klatkach, ale biorąc pod uwagę, że przez
kilka miesięcy będziecie fotografować jednym i do tego stało
ogniskowym obiektywem, mamy trochę czasu. Jednak nawet
jeśli mamy ochotę tak ćwiczyć, to jak się do tego zmotywować?
Zrobienie zdjęcia, następnie skasowanie i wykonanie innego nic
nie kosztuje? Postawcie sobie koło komputera skarbonkę. Koszt
rolki filmu to około 5 euro. Za każdą wielokrotność 36 zdjęć
wkładajcie do skarbonki po 5 euro. Da Wam to motywację do
przemyślanego wciskania spustu migawki, a po pewnym czasie
uzbierana suma pozwoli na zakup ciekawego obiektywu lub
zmiany puszki aparatu na lepszą.
Spojrzenie
Ważne jest to, jak patrzymy, ile jesteśmy w stanie dojrzeć
i co zaobserwować. Sposobów na to jest wiele i każdy poradnik
mówi inaczej. Powiem, jak ja nauczyłem się patrzeć. Jest to
stara szkoła z czasów, kiedy fotografowało się analogowo – na
filmie i każde klapnięcie aparatu kosztowało, i to niemało w latach 90’. Mając aparat i kilka obiektywów,
mój mistrz dał mi jedną radę: „Zobacz kadr
zdjęcia zanim podniesiesz aparat do oka”.
Kazał mi zrezygnować z obiektywów z zoomem, wybrać sobie jeden, najlepiej 50 mm.
Pamiętajmy, że ludzkie oko ma ogniskową
43,2 mm. Ćwiczenie to polegało na kilkumiesięcznej fotografii jednym obiektywem.
Z każdym tygodniem, miesiącem dochodziłem do wprawy, aż do momentu, kiedy zanim
przyłożyłem oko do wizjera, wiedziałem już,
jaki będę miał kadr, co będę widział i tak
na dobrą sprawę mogłem fotografować, nie
patrząc w wizjer. Dla osób nieposiadających
pełnej klatki polecam obiektywy o ogniskowej 35 mm – mając przelicznik będzie nam
dawał ogniskową zbliżoną do ludzkiego oka.
Może wygląda skomplikowanie i wiele osób
myśli, że bredzę. Mogę jednak zagwarantować, że jeśli przez kilka miesięcy będziecie
tak ćwiczyć, Wasze spojrzenie na otaczający nas świat ulegnie
zmianie. Będziecie w stanie dojrzeć to, czego nie widzą inni
i wykonać lepsze niż inni zdjęcia. Nie mówiłem, że będzie łatwo.
Ćwiczenie z jednym obiektywem i niekorzystanie z zoomu na
początku sprawia pewne komplikacje, ale trening czyni mistrza.
Pamiętajmy tutaj także o planach, nie róbmy wszystkiego z daleka. Zoom nożny – podejście i oddalenie się daje nam dodatkową
chwilę aby się zastanowić i przemyśleć ujęcie.
36, 24, 12, 6
Magiczna liczba 36, kiedyś także 24, 12 lub 6. Jest to ilość
zdjęć, jakie mogliśmy wykonać na klasycznym filmie fotograficznym. 36 oraz 24 jest liczbą zdjęć na małym obrazku, 12
oraz 6 dla filmu średnioformatowego. Teraz w zależności od
pojemności karty pamięci możemy wykonać nawet tysiąc zdjęć
– do kiedy mamy miejsce na karcie. A jak zbraknie, to kasujemy
to, co nam się nie podoba. Niestety, rozwiązanie to jest bardzo
zgubne i rozleniwiające. Nie sztuką jest wykonać tysiąc zdjęć,
i wybrać z tego dwa. Sztuką jest wykonać 36 zdjęć i wybrać
Łam zasady
To będzie jedno z najtrudniejszych ćwiczeń. Wiem to po
sobie. Kiedy jestem nauczony i mam wypracowane nawyki, to
należy je łamać, aby fotografować wbrew wiedzy i zasadom. Co
to daje? Odświeżenie spojrzenia, zrobienie czegoś innego – nieostrego zdjęcia, prześwietlonego lub niedoświetlonego pozwala
nam dostrzec inne elementy, pozwala spojrzeć
w inny sposób na otaczającą nas rzeczywistość.
Każde nowe doświadczenie poszerza nasze
horyzonty, naszą wiedzę i sposób myślenia.
Zasada na udane zdjęcie
Rozczaruję Was – nie ma takiej zasady.
Udane zdjęcie to składowa wielu elementów.
mozolne długotrwałe ćwiczenie, codzienne
zdobywanie nowych doświadczeń, a przede
wszystkim fotografowanie. Nie musimy codziennie biegać z aparatem – co prawda zachęcam do tego i gorąco namawiam. Możemy
po powrocie do domu wziąć do ręki aparat,
poćwiczyć w domu, wyjść na ulicę, do parku.
Odetchniemy po całym dniu pracy, świeże
powietrze nas dotleni, będziemy się lepiej czuć.
Nie jest ważne, że pada deszcz, że jest zimno
czy nie świeci słońce. Mając wiedzę i szkoląc
warsztat, zawsze jesteśmy w stanie wykonać
ciekawe i dobre zdjęcie.
Łukasz Kobus
Brussels School of Photography
Brussels School of Photography
Brussels School of Photography prowadzi zajęcia stanowiące skondensowaną wiedzę na temat fotografii. Są one przeznaczone zarówno dla osób rozpoczynających przygodę z fotografią, jak i bardziej
zaawansowanych, znających już podstawy fotografii, a chcących się
doskonalić w tej formie sztuki.
Zajęcia są podzielone na panele, warsztaty cykliczne oraz zajęcia indywidualne, na których poznajecie Państwo różne techniki fotografowania.
Na naszych zajęciach zdobędą Państwo wiele użytecznych informacji,
które pomogą w zrozumieniu zasad fotografii, ułatwią oraz zachęcą
do robienia zdjęć i poszerzenia grona miłośników fotografii.
Informacje: +32 476/08.39.96
e-mail: [email protected]
www.facebook.com/BrusselsSchoolOfPhotography
70
nr 4 (66) kwiecień 2015
nowinki.be
nowinki.be
Rozrywka
nr 4 (66) kwiecień 2015
BARAN 21.03.-20.04.
KRÓL PUCHARÓW
WAGA 24.09.-23.10.
PIĄTKA PUCHARÓW
Jeśli przechodzisz burzę emocjonalną,
bądź pewien, że ją przetrzymasz. Zwróć
się o pomoc do jakiegoś doświadczonego, mądrego i wrażliwego mężczyzny.
Nie dopatruj się samych strat, samych złych stron zaistniałej sytuacji. Przed Tobą nowe szanse i
nowe nadzieje. Myśl pozytywnie.
BYK 21.04.-21.05.
KRÓL BUŁAW
SKORPION
24.10.-22.11.
SIÓDEMKA MIECZY
Zacznij działać. Broń swego honoru i
ambicji. Nie możesz dać się poniżać ani
obrażać. Strata będzie Twoją wygraną.
BLIŹNIĘTA 22.05.-21.06.
AS PUCHARÓW
Nie rozwiązuj problemów na siłę. Bądź
cierpliwy i poczekaj na rozwój wypadków. Możesz się zakochać. Dobry czas
na poczęcie dziecka.
RAK 22.06.-22.07.
GIERMEK DENARÓW
Przyjrzyj się poważnym propozycjom i
twórczo je wykorzystaj. Nie zachwycaj
się wyłącznie materialnymi korzyściami. Otrzymasz dobrą wiadomość.
LEW 23.07.-23.08.
SIÓDEMKA PUCHARÓW
Dobry czas na marzenia, wyznaczanie
nowych celów. Warto im się przyjrzeć,
by ustalić priorytety. Przy podejmowaniu decyzji bądź rozważny.
PANNA 24.08.-23.09.
ÓSEMKA MIECZY
Nie poddawaj się zwątpieniu. Rozejrzyj
się dookoła. Jest gdzieś wyjście. Znajdziesz je. Miej nadzieję na pozytywne
zakończenie.
Jakieś oszustwo krąży wokół Ciebie.
Sam też nikogo nie próbuj oszukać.
Nie unikaj rozmowy mającej na celu
wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.
STRZELEC 23.11.-20.12.
UMIARKOWANIE
Czeka Cię okres spokoju, stabilizacji,
harmonii. Okres wolny od napięć,
niepokojów, pojednania, przebaczenia, zaufania.
KOZIOROŻEC
21.12.-20.01. SŁOŃCE
Dostrzeżesz słoneczną stronę życia.
Dokuczliwe wątpliwości odejdą w
przeszłość. Twoja szczerość przyniesie Ci wiele sympatii i satysfakcji.
WODNIK 21.01.-19.02.
DWÓJKA BUŁAW
Przyjrzyj się swojemu życiu. Nie
zamykaj się w swoim świecie poglądów i przekonań. Otwórz się na
wszystko, co nowe.
RYBY 20.02.-20.03.
AS BUŁAW
Dostaniesz prezent od losu. Bierz się
za pracę! Działaj! Jeśli nie masz w
planach potomstwa, uważaj!
WRÓŻKA HENRY
71
72
nr 4 (66) kwiecień 2015
Rozrywka
nowinki.be
WIELKANOCNY KRZYZÓW
nowinki.be
Rozrywka
nr 4 (66) kwiecień 2015
WKOWY ZAWRÓT GŁOWY
73
74
nowinki.be
nr 4 (66) kwiecień 2015
Znajdź 7 różnic między obrazkami
Ile zajączków i marchewek znajdziesz
Dopasuj cień do obrazka
z?
nowinki.be
nr44(66)
(66)kwiecień
kwiecień 2015
nr
Połącz kropki i pokoloruj obrazek
75
Pomóż pisankom trafić do koszyka
Odszukaj 10 jajek i pokoloruj obrazek
P i Ę k n o w Tw o i m D o m u
Kupując w Déco Ligot, w
Kupując w Déco Ligot, jesteś
pewny, że znalazłeś PIĘKNO:
kolorów, szlachetnych materiałów
obiciowych, tapet, farb, firan, zasłon,
dywanów, wykładzin i ozdobnych
przedmiotów.
Tw o i m D O M U b ę d z i e
piękniej dzięki specjalistom,
którzy doradzą, wysłuchają i
zap reze ntuj ą bog actw o towarów najbardziej prestiżowych firm zaprezentowane na
1000m² powierzchni.
www.decoligot.be
www.decoligot.be
Zbierz 500 punktów (*),
kupując farby Sinova
merę
w Déco Ligot i wygraj ka
GOPRO HD HERO3 Blanc
o wartości 249 €.
Naszym najsłynniejsz
ym klientem był
Gustave Eiffel!
va
(*) 1 punkt : 1 l farby Sino
y o wartości 0,50 €
tow
raba
on
kup
=
kt
1 pun
ia 2015. bez możliwości
eśn
wrz
30
do
Promocja ważna
i.
łączenia z innymi rabatam
www.decoligot.be
65€
12,5l w cenie 10l
Matowa farba wewnętrzna
do ścian i sufitów
bez rozpuszczalników i plastyfikatorów
www.decoligo
C haus see de Wavre 1310-1314 - 1160 Bruxelles
Tel. + 32 (0)2 672 14 36
Fax + 32 (0)2 67 2 80 17
Sklep otwarty od poniedziałku do piatku w godz.:
8h30 - 12h30 i 13h30 - 18h00
t.be

Podobne dokumenty