TChniĘCie i ODeBrAnie ŻYCiA

Komentarze

Transkrypt

TChniĘCie i ODeBrAnie ŻYCiA
Przeczytaj na:
www.gs.uni.opole.pl
Rock-Time, czyli… Przegląd Amatorskich Zespołów Studenckich – to cykliczna impreza, która odbywa się w każdym roku
akademickim, nieprzerwanie od 2003/2004 r.
Szlachetna Paczka poszukuje liderów. O tym, czym zajmuje się taka osoba, z
jakich powodów dołączają inni, opowiedział Olafowi Gałeckiemu Tomek Guzik
– koordynator regionalny projektu.
Potrzebujesz nowości w jadłospisie? Zajrzyj na naszą
stronę i czerp inspirację do kuchennych rewolucji.
Studencka 34(39) styczeń 2014
www.facebook.com/GazetaStudenckaUO
TCHNIĘCIE I ODEBRANIE ŻYCIA
ISTOTA TEATRU LALKI I AKTORA
O nadrzędnym celu teatru, współpracy ze studentami i realizacji aktualnych projektów opowiada Dyrektor Teatru Lalki i Aktora, Krystian Kobyłka.
interesowane edukacją teatralną?
Osobiście jestem związany ze
Szkołą Teatralną we Wrocławiu, tam właśnie spotykam
się ze studentami, więc na co
dzień mam możliwość rozmawiania z młodymi ludźmi o
tatrze. Miałem także zajęcia
ze studentami Uniwersytetu Opolskiego, które również
mile wspominam. Niewątpliwie istnieje potrzeba rozmowy z młodzieżą na temat teatru.
edyta holana
J
ako student często zaglądał pan do teatru?
Krystian Kobyłka: Tak,
robiłem to bardzo często. Interesowałem się teatrem od
zawsze. Podróżowałem po
całej Polsce i oglądałem różne
spektakle.
Czy dziś obserwuje Pan
większe zainteresowanie
spektaklami wśród młodzieży?
W czasie studiów często chodziliśmy do teatru i dyskutowaliśmy na temat spektakli,
które tam oglądaliśmy. Odbywało się to w ramach zajęć. Obecnie często gościmy
studentów na widowni. Pracownicy naukowi Uniwersytetu Opolskiego starają się organizować wyjścia do teatru.
Tak było w przypadku naszej
ostatniej propozycji „Morrison/Śmiercisyn”.
Czy uczelnie wyższe są za- Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła, żródło: http://www.teatrlalki.opole.pl/
FOTO
wystawa:
niezgodnie z
instrukcją
recenzje
Ostatni taniec
uo
SZPIK DLA aNI
Grupa kumpli postanawia
tentyczność legendy o zamku”
str.10
str.17
szybko, smacznie i zdrowo
DOKOŃCZENIE STR.3
KULTURA
rockowe kalendarium
Placki owsiane, pasta z
awokado
sprawdzić au-
Kuchnia
Teatr Lalki i Aktora realizuje projekty dydaktyczne. Czym one się charakteryzują? Czy mogą się w nie
angażować również studenci?
Od wielu lat realizujemy projekty edukacyjne przy współpracy z Miejskim Ośrodkiem
Doskonalenia Nauczycieli.
str.4
str.18
sport
Zmień swój styl
życia!
AZS UO w nowym roku
str.15
str.19
02
SPOŁECZNOŚĆ STUDENCKA
Wieczór natchniony muzyką
więc patrz i… słuchaj!
Szykuje się kolejne mocne muzyczne uderzenie. Tym razem Opole zostanie
opanowane przez wykonawców muzyki hip hop, którzy z pewnością rozgrzeją do czerwoności oraz wyzwolą pozytywną energię wśród zgromadzonej publiczności. To niezwykłe wydarzenie będzie miało miejsce 8 lutego br. w Klubie
K60 znajdującym się na ulicy Armii Krajowej.
J
est jeszcze trochę czasu,
by zaplanować sobie jedno z lutowych wieczorów, a z
całą pewnością nie będzie to
czas stracony i kolejna nieudana inwestycja, czyli pieniądze
wyrzucone w błoto.
To będzie nie lada gratka
dla fanów tego popularnego
gatunku muzycznego, gdyż
na scenie zaprezentują się wy-
konawcy tacy, jak: W.E.N.A.,
Wizja Lokalna RapStationCrew
Czeski Mocne Wersy.
Nietuzinkowe teksty i dobry beat z pewnością wprowadzą mieszkańców Opola w
pozytywny nastrój, a studenci będą mogli choć na chwilę
oderwać się od nauki i zapomnieć o stresie związanym z
sesją. O atutach tego koncertu
z pewnością można by pisać
i pisać, ale ważne jest przede
wszystkim to, iż odbędzie się
8 lutego o godz. 20.00. Będzie
on pierwszym z serii koncertów w ramach trasy „Patrz co
jest grane?!” organizowanej
przez RapStationCrew w Opolu i Zduńskiej.
Przybywajcie więc i słuchajcie, bo ta muzyka napraw-
dę wpada w ucho i niech poniesie Was jej siła, gdyż nie ma
takiej drugiej jak ta.
Szczegółowe informacje na
stronie: https://www.facebook.
com/events/607468409307735.
Link do nagrania wideo: http://
w w w.yo u t u b e . co m / wa tch?v=uGam7VXvT-M&feature=youtu.be
Małgorzata Górecka
Rusza portal ZnizkidlaStudenta.pl
Rozpoczął działalność ogólnopolski portal www.znizkidlastudenta.pl, który umożliwi studentom korzystanie z oferowanych i dedykowanych im zniżek na standardowe zakupy oraz usługi. Strona internetowa będzie powiązana z aplikacją na
urządzenia mobilne. Pomysłodawcą portalu jest Fundacja Inicjatyw Młodzieżowych, a partnerem projektu program Santander Universidades, zarządzany w Polsce przez Bank Zachodni WBK.
Z
nizkidlaStudenta.pl to
nowa w skali kraju studencka platforma zniżkowo –lojalnościowa. Celem
portalu jest zagregowanie
oferowanych zniżek studenckich oraz stworzenie
programu lojalnościowego,
który będzie atrakcyjny zarówno dla jego użytkowników jak i biznesu.
Korzystanie z serwisu
będzie możliwe także za pomocą urządzeń mobilnych
– z początkiem lutego zostanie uruchomiona aplikacja na system Android oraz
IOS. Dzięki niej użytkownicy będą mogli w dowolnej
chwili skorzystać ze zniżek
oraz otrzymać informacje o
specjalnej promocji.
Fundacja Inicjatyw Mło-
wiarni, bo w niej za wydaną
kwotę będzie mógł otrzymać darmowe ciastko bądź
inny produkt.
Celem FIM jest stworzenie programu dedykowanego do każdego przedsiębiorcy, który będzie chciał
zaoferować swój produkt
bądź usługę do ponad 1
mln 700 tys. studentów w
Polsce.
Model biznesowy opiera się na zasadzie B2B, za
członkostwo w programie
lojalnościowym firmy nie
będą musiały płacić, póki
nie zaczną na nim zarabiać.
W perspektywie kilku miesięcy portal będzie pobierał
opłaty prowizyjne a, także
zakłada przychód z reklam.
Dla studenta serwis zawsze
będzie za darmo.
Portal i aplikacja ZnizkidlaStudenta.pl jest administrowany i zarządzany przez
Fundację Inicjatyw Młodzieżowych, wydawcę największe w Polsce medium
akademicko – studenckiego: Dwutygodnika Akademickiego „Koncept”. Twórcą portalu i aplikacji jest firma KOFS.pl członek ORDER
GROUP.
System zniżek studenckich został opracowany dla
studentów z największych
ośrodków akademickich i
miast w Polsce: Białystok,
Bydgoszcz, Częstochowa,
Gdańsk, Gliwice, Katowice,
Kielce, Kraków, Lublin, Łódź,
Nowy Sącz, Olsztyn, Opole,
Poznań, Rzeszów, Siedlce,
Szczecin, Toruń, Warszawa,
Wrocław, Zielona Góra, Gorzów Wielkopolski.
Inauguracja serwisu internetowego połączona jest
dwoma konkursami:
1.Konkurs na Facebook’u nagrody do wygrania: Ultrabook Acer 11,6; Tablet Galaxy
Tab 3 oraz odtwarzacz muzyki Creative Zen, dostępny
na stronie www.facebook.
com/znizkidlastudenta,
2. Konkurs 5 PLN za zgłoszoną zniżkę, dostępny na stronie www.znizkidlastudenta.
pl.
Kontakt dla studentów,
przedsiębiorców i mediów:
Jakub Greloff
tel. Kom. 502 317 007
e-mail: [email protected]
Partnerzy i sponsorzy:
Redaktor naczelna: Paulina Ziętalak
Zastępcy red. nacz: Marek Piszczałka, Patrycja Migoń
Dział marketingu: Izabela Wojtyczka
Korekta: Beata Marcinowska, Dominika Kałuzińska
Kamila Byrtek, Małgorzata Szafran
Redaktor wydania: Paulina Ziętalak
Skład DTP i grafika: Patrycja Migoń, Paulina Ziętalak
Redakcja: Marta Zając, Paulina Ziętalak, Marek Piszczałka, Monika Lorek, Justyna Krzyżanowska, Kinga
Ignacy, Artur Sygut, Daria Rak, Sabina Baraniewicz,
Tomasz Benedyczuk, Ewa Soluch, Marta Jaworska,
Aleksandra Markiw, Monika Ferenc, Estera Janicka,
Jagoda Adamowicz, Beata Marcinowska, Dominika
Kałużyńska, Kamila Byrtek, Edyta Holana, Paulina
Hładkiewicz, Izabela Wojtyczka, Katarzyna Mędrala,
Anita Pilżys, Małgorzata Górecka, Michał Szymański,
Natalia Kubera, Milena Janczak, Zuzanna Świeboda
dzieżowych jest na etapie
opracowywania własnego
programu lojalnościowego,
którego główną zaletą będzie elastyczny system nagradzania klienta. Program
polegać będzie na tym, że
to klient wybiera nagrodę:
może w swoim ulubionym
lokalu odbierać częściej
drobnej nagrody z miejscowej oferty, bądź zbierać
punkty, żeby odebrać wartościową nagrodę.
Każdy punkt handlow-usługowy współpracujący z
portalem ZnizkidlaStudenta.pl będzie mógł skonstruować własny system gratyfikacji stałych klientów.
Dzięki temu klient będzie
chciał dla przykładu napić
się kawy w konkretnej ka-
SPOŁECZNOŚĆ STUDENCKA
Tchnięcie i odebranie życia
03
istota Teatru Lalki i Aktora
Zatem zgadza się pan z opinią, że dzieci to bardziej
wymagająca widownia?
To prawda. Dzieci zachowują
się w teatrze spontanicznie.
My dorośli lubimy przywdziewać maski i zachowywać się
często tak, jak nakazuje jakiś
stereotyp. A jeżeli dzieciom się
coś nie podoba, to po prostu
się nudzą i nie mają problemu
z wyrażeniem tego odczucia w
trakcie spektaklu.
Jako jedyny w Polsce Teatr Lalki i Aktora zatrudniamy pedagoga teatralnego, panią Alicję Morawską-Rupczak, która
jest odpowiedzialna za tego
rodzaju przedsięwzięcia. Zapraszamy więc pedagogów
na spektakle, toczymy dyskusje, po czym nauczyciele piszą scenariusze lekcji, które
następnie przeprowadzają ze
swoimi uczniami. Gdyby przenieść to na grunt uniwersytetu
i studentów, byłoby to wspaniałe przedsięwzięcie. Bardzo
żałuję, że do tej pory nie wykształciła się forma, polegająca na edukowaniu przyszłych
nauczycieli w sferze odbioru
dzieła teatralnego. Myślę, że
wszystko jeszcze przed nami.
Nic nie stoi również na przeszkodzie, by studenci uczestniczyli w naszych propozycjach
realizowanych w ramach cyklu ,,TEATR. Poczuj to!”
Psiakość 2, czyli Kostka została rzucona, żródło: http://www.teatrlalki.opole.pl/
Jakie działania są podejmowane przez teatr w stronę aktywizacji studentów?
Nasze spektakle mają swoje
premiery studenckie. Od wielu
lat współpracujemy również
lalki z naszych zbiorów, jak
również plakaty, których autorami są studenci UO. W 2014
rozpoczynamy realizację dużego europejskiego projektu,
Wnyk, żródło: http://www.teatrlalki.opole.pl/
z Instytutem Sztuki. Studenci
raz w roku projektują plakat
do naszego przedstawienia
teatralnego. Odbywa się to w
ramach zajęć pod kierunkiem
pana dr. Grzegorza Gajosa.
Do tej pory powstało bardzo
wiele projektów - najlepsze
z tych propozycji oczywiście
drukujemy. Dzięki temu, studenci w swoim CV mogą napisać, że zaprojektowali plakat
dla profesjonalnego teatru.
To zapewne dobry krok ku realizacji ich ścieżki zawodowej.
Aktualnie w Muzeum Śląska
Opolskiego trwa wystawa pt.
,,Lalkarium”. Pokazujemy tam
część działań w ramach tego
przedsięwzięcia podejmą pracownicy i studenci Instytutu
Sztuki i Socjologii.
Czy istnieje płaszczyzna,
na której byłby pan gotowy podjąć współpracę?
Jestem otwarty na propozycje stworzenia projektu, który mógłby realizować się w
naszym teatrze. Uważam, że
przyszli nauczyciele powinni
oglądać spektakle kierowane
do dzieci, po to, by byli przygotowani do pracy w szkole
związanej z edukacją teatralną. Gdyby zależało to ode
mnie, umieściłbym w sylabu-
sach obowiązkowe zajęcia,
w ramach których studenci
uczestniczyliby w przedstawieniach teatralnych, co skutkowałoby być może rozmowa-
rujemy do dzieci i dorosłych.
Istotnym zagadnieniem jest
pytanie o czym rozmawiać w
teatrze ze swoją widownią.
Stąd często, jeśli chodzi o dzie-
mont dostępna jest tylko
mała scena. Nie odczuł Pan
spadku zainteresowania,
czy wręcz przeciwnie, dodało to Teatrowi rozgłosu?
Jesteśmy
teatrem,
który
gra bardzo wiele przedstawień. To niezwykłe, że w 120tysięcznym mieście jakim jest
Opole, w latach ubiegłych,
graliśmy więcej przedstawień
niż w największych polskich
miastach, bo ponad 400 spektakli rocznie. Teraz swoje spektakle prezentujemy na małej
scenie i nie narzekamy na brak
widzów. Bardzo wiele również
podróżujemy, jesteśmy zapraszani na praktycznie każdy festiwal organizowany w Polsce.
Dużą scenę uruchamiamy jesienią 2014 roku.
Co z propozycjami dla starszych widzów?
Staramy się raz w sezonie proponować tytuł kierowany do
widzów dorosłych. Ostatnim
przykładem jest „Morrison/
Śmiercisyn”. Wcześniej mieliśmy w repertuarze spektakl
zrealizowany wg tekstu Roberta Jarosza pt. „Wnyk” i „Iwonę, Jak wygląda praca nad koksiężniczkę Burgunda” Witol- lejnymi projektami?
da Gombrowicza.
Obecnie jesteśmy partnerem
olbrzymiego projektu, który
Jak określi pan rodzaj ma- rozpocznie się już w przyszłym
gii panującej w Teatrze La- roku. W
Opolu będziemy
lek?
go realizowali na przełomie
Teatr jest niezwykle fascynu- czerwca i lipca. Dotyczy on
jącym medium. Funkcjonu- współczesnego oblicza proje na styku czegoś, co żywe i blemów zawartych w „Odysei”
Morrison-Śmiercisyn , żródło: http://www.teatrlalki.opole.pl/
mi bądź też pisaniem scena- ci, sięgamy do klasyki, do bariuszy lekcji teatralnych.
śni. Mają one tę piękną zaletę,
że starają się zadawać podstaW pana teatrze można spo- wowe pytania egzystencjalne.
tkać się ze skrajnymi pro- Traktują dziecko w sposób popozycjami. Skąd taki do- ważny. To również nasze przebór repertuaru?
słanie i nasza misja, aby dziecJesteśmy teatrem, który two- ko traktować jako pełnoprawrzy sztukę posługując się środ- nego partnera w teatralnych
kami wyrazu przynależnymi rozmowach o świecie. Jednym
teatrowi lalek. Można powie- z przykładów partnerskiego
dzieć, że jesteśmy teatrem traktowania dziecka może
formy, który w swoich reali- być „Światełko”, spektakl auzacjach używa lalek a także torstwa Maliny Prześlugi, któprzedmiotów. Zajmujemy się ry dotyka spraw związanych z
szeroko pojmowaną plastyką odchodzeniem, z umieraniem,
jako środkiem wyrazu teatral- a jednocześnie potrzebą dalnego. Swoje spektakle kie- szego istnienia.
czegoś, co już martwe. Zajmuje się próbą dyskursu o życiu i
śmierci. Bo czymże jest lalka,
jeśli nie martwym przedmiotem, w którego trzeba tchnąć
życie, by stała się postacią?
Ona na oczach widza ożywa,
jak również na jego oczach
umiera. W naszym teatrze nie
zajmujemy się realistycznym
odzwierciedleniem rzeczywistości, publicystyką. Interesuje nas wszystko to, co jest tajemnicą.
Homera, a funkcjonujących
we współczesnej Europie. W
projekcie uczestniczą artyści
niemalże z całej Europy.
Jak będzie wyglądał repertuarw nowym sezonie?
Pracujemy w tej chwili nad realizacją tekstu na podstawie
powieści Ericha Kestnera pt.
„35 maja albo jak Konrad pojechał konno do mórz południowych” oraz nad tekstem
Izabeli Degórskiej pt. „Bajka
o szczęściu”. Obydwie propoWokół teatru dużo się te- zycje skierowane są do młodraz dzieje, szczególnie wi- szych widzów, a ich premiery
zualnie. Ze względu na re- przewidujemy na marzec.
04
SPOŁECZNOŚĆ STUDENCKA
„Historia planowania i budowy miast”
najlepszym podręcznikiem akademickim
Podczas pierwszego dnia 17. Targów Książki w Krakowie zostały ogłoszone wyniki Konkursu na
najlepszy podręcznik akademicki. Publikacja wydawnictwa Uniwersytetu Opolskiego „Historia
planowania i budowy miast” Prorektora ds. nauki i finansów Janusza Słodczyka otrzymała pierwszą Nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Szkół Wyższych „Academicus”.
estera janicka
J
aka jest ranga tej nagrody i jak wielkie ma
to dla pana znacze-
nie?
Prorektor Janusz Słodczyk: Targi w Krakowie mają
dużą renomę. To tam zjeżdżają się wydawcy szkół wyższych, gdzie jest robiony pełen przegląd tego, co w ciągu
roku nowego pojawiło się na
rynku uczelnianym. W związku z tym, jeżeli w konkurencji
na najlepszy podręcznik akademicki uznano moją książkę, mam prawo sądzić, że jest
to bardzo duże wyróżnienie.
Jakie to uczucie wiedzieć,
że Pana publikacja stała
się najlepszym podręcznikiem akademickim? Czy
spodziewał się Pan tak
wielkiego wyróżnienia?
Nie zastanawiałem się nad
tym. Starałem się, aby ta
książka była dobra i czytelna dla studenta. Pisałem ją
głównie z myślą o czytelniku.
Jestem ogromnie wdzięczny
naszemu wydawnictwu i osobom tam pracującym za to,
że mnie wspierali i dzięki nim
ta książka wygląda tak jak
wygląda. Bardzo pomogli mi
pan Jarek Oglęcki, który przygotowywał część rysunków i
jest autorem okładki, a także redaktorzy Wydawnictwa
UO. Niedawno rozmawiałem
Prorektor ds. nauki i finansów Janusz Słodczyk
Źródło: www.uni.opole.pl
również z panią z Politechniki
Gdańskiej, która podkreślała,
że książką jest bardzo starannie redagowana strona po
stronie. Dzięki wydaniu książki w naszym Wydawnictwie
jako autor miałem wpływ na
samą formę edytorską oraz
cały czas mogłem uczestniczyć w procesie wydawniczym.
Patrząc
z
perspektywy czasu, czy chciałby
Pan zmienić coś w swojej
książce?
Pewnie, że tak. Mam całą listę
spraw którą chciałbym poprawić i liczę na to, że dojdzie
do drugiego wydania. Wierzę, że znajdę czas, aby dokonać pewnych zmian. Może nie
nawet poprawek, ale głównie
chciałbym wprowadzić szereg elementów, które mogłyby rozszerzyć obecną wersję
książki.
„Historia planowania i budowy miast” autorstwa Janusza Słodczyka najlepszym podręcznikiem w roku 2013. Źródło: www.wydawnictwo.uni.opole.pl
Skąd inspiracja do stworzenia podręcznika o historii planowania i budowy miast?
Problematyka miast interesowała mnie od zawsze. Nie jestem historykiem, natomiast
zajmuję się gospodarką przestrzenną. Specjalizuję się w
planowaniu, zagospodarowaniu przestrzeni miasta oraz
badam przeobrażenia struktury przestrzennej. Moja poprzednia książka nosiła tytuł
„Przestrzeń miasta i jej przeobrażenia” – badałem, jak się
przeradzają tereny przemysłowe, centra usługowe, tereny mieszkaniowe czy systemy
komunikacyjne. Doszedłem
do wniosku, że trudno zrozumieć strukturę przestrzenną
jeżeli nie poznamy przeszłości miast. To są obszary, które
nie wyglądają tak przypadkowo. Geneza ich wiąże się z
pewnymi koncepcjami urbanistyki. Zawsze mnie to ciekawiło, a dzięki temu, że dużo
podróżowałem udało mi się
zebrać dużą dokumentację
fotograficzną z wielu miast,
którą później mogłem wykorzystać. Inni autorzy raczej
koncentrują się na tradycjach
europejskich. Ja chciałem pokazać, że świat ma również
inne tradycje, które warto pokazać.
Ile czasu zajęło Panu stworzenie podręcznika tak
bogatego w zdjęcia, plany
i dokumenty?
Wieloletnie jest kompletowanie dokumentacji fotograficznej głównie z wielu wyjazdów prywatnych.
Natomiast zrodzenie się
pomysłu i napisanie samej pracy zajęło mi około
dwóch lat.
Prof. Andrzej Zborowski z
Uniwersytetu Jagiellońskiego
w swojej recenzji ujął za walor podręcznika to, że na tle
historii urbanistyki światowej pokazuje tradycje planowania miast w Polsce. Jak się
Pan ustosunkuje do tej wypowiedzi?
To jest bardzo istotne, dlatego że często korzystamy z
podręczników, które na świecie są znane z tego typu. Ta
książka nie jest jedyna, która
pokazuje tradycje urbanistyki
planowania miast bazującej
głównie na Europie. Oczywiście Polska bywa tam reprezentowana, ale nie jest pierwszoplanowa. Autorzy zwykle
koncentrują się na urbanistyce francuskiej, włoskiej czy angielskiej. Gdzieś tam pojawiają
się jakieś miasta w Polsce natomiast myślę, że trzeba bardziej
podkreślić Polski dorobek. Student powinien widzieć porównanie naszego kraju z trendami światowymi, tym bardziej,
że te dokonania są znaczące.
Czy zapoznał się Pan z innymi recenzjami dotyczącej
pańskiej publikacji?
Tak, drugą recenzję pisała pani
prof. Miszewska z Wrocławia.
Także wieloletnia badaczka problemów historii miast i
przeobrażeń. Ta recenzja była
również pozytywna. Bardzo
skorzystałem z obu recenzji,
ponieważ one w istotny sposób
wpłynęły na książkę. Zarówno
profesor Zborowski jak i profesor Miszewska zasugerowali
pewne rzeczy i podpowiedzieli, o co można by jeszcze rozszerzyć książkę. Pomyślałem,
że jeżeli dwa autorytety wypowiadają się i coś sugerują, to
nie byłoby mądre odkładanie
tego. Uwagi recenzentów, które uważałem za ciekawe, rozwijające i wiele wnoszące starałem się w dziewięćdziesięciu
procentach wprowadzić i uważam, że dzięki nim ta książka
jest lepsza.
Czy w niedalekiej przyszłości planuje Pan napisać
nową książkę?
Pewnie tak, ale nie potrafię
w tej chwili powiedzieć jaką.
Chciałbym na pewno przygotować ulepszoną wersję tej, ponieważ dobrze jest zrobić drugie wydanie, w którym można
wprowadzić pewne elementy
których tam brakuje.
Szpik dla 23-letnia Ania Kulikowska niedawno i jej pomóc w znalezieniu
zorganizowali akcję „Szpik dla Ani”.
kinga ignacy
P
o raz pierwszy akcja
odbyła się 17 stycznia
i została połączona z
Wampiriadą. Wtedy do SCK
-u zgłosiło się 49 chętnych
kandydatów gotowych oddać szpik dla Ani. Marcin Matyjak, znajomy dziewczyny,
zachęcał, aby zgłaszało się
jak najwięcej opolan i studentów, bo im więcej osób,
tym większa szansa na znalezienie genetycznego bliźniaka. Powtórka akcji miała
miejsce w ubiegły piątek.
13 grudnia zdiagnozowano u mnie ostrą białaczkę limfoblastyczną B
komórkową z obecnością
chromosomu
Filadelfia.
Niestety rokowania nie są
tak dobre jak początkowo
przypuszczałam, będę potrzebowała przeszczepu –
pisze dziewczyna.
Aby zostać potencjalnym dawcą, należało wypełnić krótką ankietę i
przejść podstawowe badania. Jeśli kandydatom udało się zakwalifikować dalej, wystarczyło oddać 5ml
krwi i gotowe.
Studentka V roku biotechnologii, od ponad
dwóch tygodni znajduje się
w Dolnośląskim Centrum
Transplantacji Komórkowych we Wrocławiu. Przeszła dwie chemie. Lekarze
są pewni, że za 6 miesięcy
choroba będzie w pełnej
remisji. I prawdopodobnie
wówczas będzie potrzebny
SPOŁECZNOŚĆ STUDENCKA
05
Modnie i ekologicznie w SCK-u
„Clothes Swap Party – czyli wielka wymiana ubrań” – pod takim hasłem Studenckie Koło Naukowe Zrównoważonego
Rozwoju - Oikos Opole, zorganizowało studencką (i nie tylko) wymianę ubrań. To pierwsze tego typu wydarzenie w
Opolu i pierwsza tego typu inicjatywa SKNZR.
Natalia kubera
naukową, jak i pozanaukową, a mianowicie: organizacja oraz udział w konferencjach naukowych, głównie
na szczeblu międzynarodowym, czy też wyjazdy na zagraniczne uczelnie współpracujące z Uniwersytetem
Opolskim, w celu poznania
nowych kultur i funkcjonowania innych placówek naukowych.
SKNZR aktywnie działa od
2000r. na Wydziale Ekonomicznym przy Katedrze
Geografii Ekonomicznej i
Gospodarki Przestrzennej
pod opieką prof. UO dr Joosta Platje oraz dziekana
A
Fot. Natalia Kubera
czonych miejscach przygotowały do wymiany wszystkie zebrane ubrania, a o
godzinie 15:45 rozpoczęto
wielkie Swap Party. Wymienić można było taką ilość
ubrań, jaką się przyniosło.
Bez pytania, bez płacenia.
Zasada była tylko jedna: kto
pierwszy, ten lepszy.
Pozostałe ubrania, które nie
znalazły nowego właściciela przekazywane były na
cele charytatywne. Również
osoby, które nie chciały brać
udziału w wymianie ubrań,
miały możliwość przekazania ich bezpośrednio na te
cele.
Inicjatywa
cieszyła
się
ogromnym zainteresowaniem, szczególnie u kobiet.
To wielki sukces dla organizatora, tym bardziej, że
Studenckie Koło Naukowe
Zrównoważonego Rozwoju
- Oikos Opole po raz pierwszy brało udział w organizacji takowej imprezy.
NA CO DZIEŃ…
Studenckie Koło Naukowe
Zrównoważonego Rozwoju
zrzesza studentów Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Opolskiego wszystkich lat. Angażuje się w wiele projektów związanych
zarówno z działalnością
Ani
dowiedziała się, że choruje na białaczkę. Przyjaciele dziewczyny postanowil
potencjalnego dawcy szpiku. 24 stycznia w Studenckim Centrum Kultury
Każdy student i opolanin mógł dołączyć do bazy dawców.
przeszczep. Szanse na znalezienie osoby z odpowiednim kodem genetycznym są
niewielkie. Cały czas chętne osoby mogą zgłaszać się
do Regionalnego Centrum
Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Opolu.
Aby móc zostać potencjalnym dawcą, trzeba spełnić pewne kryteria. Nie wolno zgłaszać się osobom w
wieku poniżej 18 oraz powyżej 55 lat. Nie kwalifikują
się również Ci, którzy ważą
mniej niż 50 kg lub mają
duża nadwagę (BMI Index
powyżej 40). Nie wolno być
uzależnionym od leków, alkoholu, narkotyków. Dawcami nie mogą być również
osoby po przeszczepach.
To kawiarnia, która została otwarta w
Opolu 13 lutego 2011 roku. Lokal ten znajdziecie przy ulicy Oleskiej 14. W jej ofercie znajduje się pełny wybór wszystkich
odmian napojów kawowych, począwszy
od espresso po kawy ciepłe i zimne z syropami, sosami smakowymi, bitą śmietaną i czekoladą. Miłośnicy lodów znajdą w
menu desery lodowo-kawowe. W Coffee
Cat co rano wypiekane są domowe ciasta
i świeże pieczywo na kanapki. Na śniadanie możemy zamówić na przykład zestaw
kawa latte i wykwintną ciabattę. Nie tylko miłośnicy kawy znajdą tu coś dla siebie. Lokal w swojej ofercie posiada bogaty
wybór herbat świata i prawdziwą gorącą
czekoladę również z owocami, orzechami
i bitą śmietaną. Znajdziemy tam również
świeżo wyciskane soki z pomarańczy, jabłek, grejpfrutów lub marchewki. Kawiarnia organizuje także imprezy zamknięte
do 34 osób z pełnym menu restauracyjnym. Jako jedyna z nielicznych w Opolu
ma wydzieloną salę dla palących.
UWAGA KONKURS!
Studencki wypełniający ankiety w SCK’u
Fot. Kinga Ignacy
Do wygrania 2 podwójne
bony na darmową kawę
w kawiarni Coffee Cat.
Wystarczy odpowiedzieć na
pytanie: Jaki przykładowy
zestaw śniadaniowy
można zamówić w Coffee Cat??
Odpowiedzi należy
wysłać na adres
[email protected] do
15 lutego 2014r.
REKLAMA
LE O CO CHODZI?
Ideą Clothes Swap
Party są przede
wszystkim: moda, ekonomia i ekologia. Można się
ubrać praktycznie za darmo, a niepotrzebne ciuchy i
akcesoria nie trafiają na wysypiska śmieci.
Wydarzenie odbyło się 14
stycznia w Studenckim Centrum Kultury Uniwersytetu
Opolskiego. Rozpoczęto o
godz. 15:00 zbiórką ubrań.
Osoby zainteresowane przynosiły do wyznaczonego
przez organizatorów punktu zbiórki swoje ubrania, z
których już nie korzystają,
a pozostają w dobrym stanie. Każdy uczestnik mógł
przynieść na wymianę maksymalnie 5 sztuk i tyle samo
mógł zabrać do domu.
O godzinie 15:15 głos przekazano
Dorocie
Foryś,
przedstawicielce głównego inicjatora owej imprezy,
która zaprezentowała wiele
ciekawostek na temat zrównoważonej mody, innymi
słowy – mody ekologicznej.
W czasie prezentacji osoby
odpowiedzialne za przebieg wydarzenia w wyzna-
Wydziału Ekonomicznego
prof.dr hab. Janusza Słodczyka. W roku 2009, po
licznych spotkaniach i rozmowach, koło nawiązało
współpracę z organizacją
Oikos.
Mimo, iż na co dzień SKNZR
- Oikos Opole zajmuje się
zupełnie innymi inicjatywami niż Clothes Swap Party,
to jednak mamy nadzieję, że
pierwszy sukces w organizacji takiego przedsięwzięcia nie będzie ostatnim sukcesem i liczymy na częstszą
realizację tego typu imprez.
06
SPOŁECZNOŚĆ STUDENCKA
XXIV Zimowa Giełda Piosenki
Zimowa Giełda Piosenki to wydarzenie, które wpisało się na stałe w kalendarz ogólnopolskich przeglądów muzycznych. Do 15 stycznia można było zgłaszać chętne zespoły, które wezmą udział w eliminacjach na żywo na antenie
Radio-Sygnałów. Wielki finał XXIV Zimowej Giełdy Piosenki odbędzie się już 13 marca w Studenckim Centrum
Kultury w Opolu. Wtedy poznamy zwycięzcę Złotego Wiatraczka.
daria rak’
G
łównym celem ZGP
jest
promowanie
młodych zespołów.
Jedynym warunkiem uczestnictwa w konkursie jest przynajmniej jeden student w
składzie zespołu oraz solista z ważną legitymacją studencką, ponieważ jest to studencki przegląd bandów. Aby
zgłosić swój zespół wystarczy
przesłać logo zespołu oraz 3
utwory autorstwa zespołu na
adres [email protected] „Eliminacje do Zimowej Giełdy Piosenki” odbywają się w każdy poniedziałek od godziny 17:30
do 19:30. Podczas audycji na
antenie Radia Sygnały będzie
można wybierać najlepsze zespoły i solistów, którzy wystąpią podczas finałowego koncertu Zimowej Giełdy Piosenki. Do walki staną zespoły z
całej Polski. Poddane zostaną
ocenie jury, w którego skład w
ostatnich latach wchodzili m.
in. Czesław Mozil czy Piotr Cugowski. Ideą Zimowej Giełdy
Piosenki jest wypromowanie
młodych zespołów, które dopiero stawiają swoje pierwsze
kroki w karierze muzycznej.
To na tym przeglądzie występowała Natalia Grosiak (dziś
Micromusic) czy Jarosław Kubów (Jarecki). Organizatorami festiwalu są Radio Sygnały i Samorząd Studencki Uniwersytetu Opolskiego. ZGP to
jeden ze sposobów zakwalifikowania się na kilka istotnych
festiwali w Polsce.
Pierwsze eliminacje do Zimowej Giełdy Piosenki odbyły się 6 stycznia. O miejsce w
finale walczyło 7 zespołów.
Pierwszym zespołem, który
wystąpi podczas marcowego
finału będzie Yellowlips z Ja-
strzębia. Drugie miejsce zajął
Eternal Spiritus – na którego
telefonicznie głosowało najwięcej słuchaczy, a trzecie
Jackknife. Zespoły 2 i 3 kwalifikują się automatycznie do
dogrywki. Kolejne eliminacje
w każdy poniedziałek, aż do
8 marca.
W ubiegłym roku festiwal
wygrał duet ZAGI z Warszawy, drugie miejcie zajął zespół Grawitacja. Zdobywca
trzeciego miejsca zespół Fairy
Tale Show dodatkowo wystąpił podczas Piastonaliów.
Jest jeszcze okazja, by zgłosić się do tegorocznej Zimowej Giełdy Piosenki. Może to
twój zespół wygra tegoroczną edycję. Warto także przypomnieć sobie zeszłoroczną
XXIII Zimową Giełdę Piosenki
i czekać do marca na kolejny
warty uwagi przegląd.
Duet ZAGI z Warszawy zwycięzcą zeszłorocznej Zimowej Giełdy Piosenki w Opolu.
Fot. Aleksandra Koszyk/Agencja Gazeta
Arrivederci, Auf Wiedersehen,
au revoir! - czyli jak jak pożegnać się z
bezrobociem ucząc się języków obcych na UO
Dzisiejszy rynek pracy oczekuje od kandydatów wszechstronnych umiejętności, w tym znajomości przynajmniej dwóch
języków obcych. Najlepiej, by był to język angielski plus język krajów wschodnich czy azjatyckich. W czasach globalizacji
staje się to głównym kryterium przy rozpatrywaniu podań o pracę czy rozwoju kariery na szczeblu międzynarodowym.
edyta holana
P
odejmując naukę na
UO każdy student jest
zobowiązany do zaliczenia dwóch semestrów języka obcego, które kończą
się obowiązkowym egzaminem na poziomie B2. Oba semestry są całkowicie darmowe, gdyż prawa do odbycia
lektoratu udziela się na podstawie tzw. żetonu. Jeśli jednak ktoś posiada aspiracje do
zaczerpnięcia nauki innego
języka niż podstawowy, nic
nie stoi na przeszkodzie.
Jeśli właśnie pomyślałeś,
że właściwie znasz jeden język na poziomie podstawowym i w gimnazjum uczyłeś się dodatkowego, jednak było to tak dawno temu,
że nie umiesz się już nawet
przedstawić, a perspektywa
uczestniczenia w kursie języka obcego wydaje się interesująca, ale nie masz pienię-
dzy ani czasu na jego rozpoczęcie bez obaw! Na naszym
uniwersytecie zrobisz to 6
razy taniej!
Studium
Języków
obcych
oferuje naukę
angielskiego,
niemieckiego,
włoskiego,
francuskiego,
hiszpańskiego
a nawet
chińskiego.
Wystarczy 250 złotych
tyle płaci się za 60 godzin nauki podczas semestru. Zgłaszać można się na dwa sposoby: podczas ogólnouczelnianych zapisów na lektoraty
na USOS-ie (ta szansa przepadła 12.01) bądź w czasie
przerwy międzysemestralnej. Wówczas chętni mogą
sprawdzić ilość otwartych
grup i liczbę chętnych na listach wywieszonych w gablotkach w Studium Języków
Obcych. Wtedy wybierają sobie grupę, do której chcą dołączyć i podczas pierwszych
organizowanych zajęć mogą
uczestniczyć w nich nieodpłatnie. Wówczas sprawdzają czy poziom, który wybrali
jest odpowiedni i definitywnie chcą dołączyć do grupy.
Wystarczy wtedy podejść
do wykładowcy, zapytać o
wolne miejsca i zgłosić chęć
uczestniczenia w zajęciach
odpłatnie. Warto zaznaczyć,
że to do studenta należy
decyzja, w jaki sposób chce
brać udział w zajęciach może
to robić jako wolny słuchacz
bądź zdecydować o zakończeniu cyklu z wpisem w indeksie.
Płatność za lektorat należy uiścić w ciągu dwóch tygodni od zapisu na zajęcia
na konto uczelni. Tytuł przelewu należy wypełnić wg
wzoru ,,opłata za dodatkowy
lektorat, poziom (A1, A2, B1),
rodzaj języka, imię i nazwisko, nr indeksu”. Na podstawie numeru indeksu wykładowca wprowadzi studenta
na listę w USOS-ie.
Ilość semestrów, podczas
których student chce uczęszczać na dodatkowe lektoraty zależy od niego samego. Dużą zaletą jest fakt, że
nie zaliczenie lektoratu nie
wiąże się z żadnymi konsekwencjami. Wśród propozycji Studium Języków Obcych
znaleźć można język angielski i niemiecki (począwszy
od poziomu B1), język włoski, francuski, hiszpański (od
poziomu A1), a nawet język
chiński!
Decyzje o dołączeniu do
grupy językowej podejmo-
wać można do końca pierwszego tygodnia nowego semestru. Warto już na studiach
zadbać o swoje kwalifikacje
zawodowe. Rozpoczęcie nauki kolejnego języka to jedna
z dróg do polepszenia swojej
pozycji na rynku pracy.
SPOŁECZNOŚĆ STUDENCKA
Ćma kinowa - filmy, których
w kinie nie zobaczysz
07
Ćma kinowa to cykl spotkań filmowych reaktywowany przy Studenckim Kole Naukowym Politologów Uniwersytetu Opolskiego. Każde spotkanie będzie miało
trzy części: prelekcje, projekcje filmu i czas na dyskusję. Studenci biorący udział
w projekcie będą relacjonować spotkania na blogu, zajmować się promocją oraz
obsługą techniczną. O szczegółach dotyczących spotkań filmowych opowiedział
dr Kamil Minkner, wykładowca Instytutu Politologii.
aleksandra markiw
C
zym jest Ćma kinowa?
Jest to studencki
klub filmowy, który przede
wszystkim propaguje kino
społecznie i politycznie zaangażowane. Jest to związane z przedmiotem, który
prowadzę na uniwersytecie
Opolskim – „Kino jako medium polityczne”. Nazwa
została wymyślona przez
studentów i odnosi się do
ciemnych, mrocznych pomieszczeń, z którymi kojarzy
nam się oglądanie filmów.
Na czym polegają spotkania?
Chcemy hołdować starej, dobrej i sprawdzonej idei dyskusyjnych klubów filmowych, czyli – prelekcja, projekcja i dyskusja. Muszę powiedzieć, że w tej
pierwotnej idei „Ćmy kinowej”
sprawdzało się to. W najmniejszym stopniu dyskusja, ale i tak
te dyskusje w małym składzie
udawały się. Filmy były dobierane na tyle problemowo i interesowały uczestników, że chcieli o nich później dyskutować, bo
sobie sami z nimi nie radzili i potrzebowali między sobą wymienić spostrzeżenia.
Czy przyjście na spotkanie
zobowiązuje do zabrania
głosu?
Absolutnie nie. Chciałbym, żeby
spotkanie zobowiązywało tak
naprawdę jedynie do refleksywnego obejrzenia filmu. To,
czy refleksjami się podzielimy z
kimś później, czy zachowamy je
dla siebie, jest prywatna sprawą każdego uczestnika.
Jaki jest udział studentów w
tym projekcie?
Początkowo byli to głównie studenci komunikacji społecznej,
teraz często są to osoby z innych
kierunków. Wierzę, że będzie to
projekt otwarty przynajmniej
dla wszystkich studentów Instytutu Politologii. Zapraszamy
oczywiście również osoby z innych wydziałów.
Jak są wybierane filmy?
Staram się to robić wspólnie ze
studentami. Teraz jest to temat
terroryzmu, co jest w pewnym
stopniu powtórzeniem tego, co
robiliśmy wcześniej, z trochę
innym zestawem filmów. Każdy jednak może przyjść do nas i
zaproponować jakiś temat, pamiętając o tym, żeby wiązał się
Dr Kamil Minkner
on ze sztuką zaangażowaną.
źródło: politologia.uni.opole.pl
REKLAMA
Kalendarz Żyrafy w kieszeni
Kalendarz Studencki na rok 2014 to pomysł Samorządu Studenckiego UO oraz twórcy aplikacji Żyrafa w kieszeni. Spośród wielu kandydatek chętnych do pokazania się na łamach
Kalendarza, internauci wybrali dziesięć dziewczyn. Wszystkie
modelki to studentki Uniwersytetu Opolskiego. Poszczególne
miesiące będą reprezentować Marta Brzozowska, Karolina
Jąkała, Wioleta Dregan, Daria Rak, Natalia Kobiałka, Katarzyna Sobel, Magda Kurowska, Adraiana Szymiczek, Joanna
Haczyk i Iwona Skowronek. Cena Kalendarza Studenckiego to
10 zł. Już wkrótce będzie go można nabyć w biurze Samorządu Studenckiego Uniwersytetu Opolskiego.
UWAGA! konkurs w którym można
wygrać zaproszenie dla 4 osób już
wkrótce na naszym fanapgu!
08
SPOŁECZNOŚĆ STUDENCKA
Darmowe przytulanie w Opolu
Od jakiegoś czasu w mieście organizowane są akcje Free Hugs. Ludzie pełni radości i serdeczności przytulają innych. O
co tak naprawdę chodzi? Z Magdaleną Kurowską, organizatorką akcji Free Hugs, rozmawiała Kamila Byrtek.
kamila byrtek
G
azeta
studencka:
Jaka jest idea Free
Hugs?
Magdalena Kurowska: Ruch
Free Hugs ma przede wszystkim
szerzyć życzliwość, pozytywną
energię, a moim zdaniem powiększać też poziom zaufania
społecznego. Trudno jest uścisnąć obcą osobę, ale gwarantuję, że człowiek przeżywa wielkie
zaskoczenie po tym. Ważne jest
to, że Free Hugs nie mają przynosić żadnych korzyści, jak np. Magda Kurowska, organizatorka acji Free Hugs.
zawieranie nowych znajomo- Żródło: kampanierzy.pl
ści.
Czy impreza cieszy się dużą Jak oceniasz sobotni Free
Dlaczego postanowiłaś zor- popularnością?
Hugs? Jesteś zadowolona z
ganizować w Opolu takie Pierwsza akcja przeze mnie akcji?
wydarzenie?
organizowana była szumnie Zawsze jestem zadowolona z
Spotkałam kiedyś ludzi z Kra- omawiana i w mediach i spo- akcji. Nie ma nic fajniejszego
kowa, którzy się tym zajmują. łecznościówkach. Z tych po- niż zaskakiwanie osób, przytuSpodobało mi się i postano- nad 100 osób przyszło zaled- lanie się i uśmiechanie. Czasem
wiłam poszukać informacji o wie, a dla mnie aż 30 osób! To słyszy się mega fajne rzeczy
opolskiej działalności. Tak tra- dużo. Z akcji na akcję jest coraz od przechodniów. Kiedyś pewfiłam do Róży Szeremet. To ona mniej osób, ale zawsze są pełne na starsza pani powiedziała,
pokazała mi jak to zrobić w rze- entuzjazmu i takiej energii we- że nasza młodzież to wspaniaczywistości. I już.
wnętrznej.
li ludzie. Tacy pozytywni, tacy
otwarci na ludzi. Co do soboty,
to frekwencja nie dopisała, bo
mróz był siarczysty. W pełni to
rozumiem, sama miałam ochotę zagrzebać się w łóżku.
Przypuszczam, że ludzie reagują raczej pozytywnie na
tego typu inicjatywy. Czy
spotkaliście się z innymi
(negatywnymi) reakcjami?
Raz zdarzyło mi się, że usłyszałam od starszych panów, że w
ten sposób przenosimy choro-
by weneryczne i że jesteśmy od szedł z więzienia. Powiedział mi
Tuska.
to zaraz po tym jak wyjaśniłam,
co od niego właściwie chcę.
Mówi się, że na ulicach niewiele osób uśmiecha się do Sobotnia impreza nie była
siebie czy w ogóle zwraca pierwszą w tym roku akadeuwagę na obcych. Czy Free mickim. Planujesz kolejne?
Hugsy przełamują te ste- Kiedy?
reotypy?
Mam taki plan, by co miesiąc
Ludzie są nieufni wobec siebie, aż do czerwca przeprowadzać
ale nie są obojętni na szero- takie akcje. To wynika i z moich
ko otwarte ramiona i uśmiech. chęci i z pewnego zobowiązaCzasem niepewnie, czasem nie nia. Wszystko będzie ogłaszane
chcą, a zaraz potem wracają i na bieżąco na stronie Free Hugs
sami przytulają. Dobrze pamię- Opole oraz w mediach studenctam panią, która nie chciała się kich UO.
do mnie przytulić, ale za chwilę wróciła i tak mnie ścisnęła w Czego jako organizatorka
pasie, ze brakło mi tchu. Widać Free Hugs chciałabyś życzyć
było jak bardzo tego potrzebo- sobie i ludziom, których
wała. Przechodnie czasem pod- spotykasz podczas imprez?
chodzą do nas i mówią: fajna Życzyłabym sobie, żeby coraz
sprawa! I nie ma żadnej zasa- więcej osób mogło doświaddy, że częściej kobiety niż męż- czać bardzo prostej i potężnej
czyźni się tulą. My nikogo nie mocy uśmiechu i uścisku. Luzmuszamy do przytulania się, dzie myślą, że to banał a to najto naczelna zasada tego ruchu. prawdziwsza prawda. I w tym
Mimo to po każdej akcji czuje- miejscu chciałabym szerzyć
my, że przytuliliśmy całe Opole. wdzięczność – podziękowania
Na przedostatniej akcji uścisnę- dla Róży za zaufanie i zaangałam np. pana, który dopiero wy- żowanie.
Podwórko na Krakowskiej
– niezależna przestrzeń społeczno-kulturalna
Fundacja krakOFFska36 ma zamiar pokazać mieszkańcom miasta alternatywne sposoby spędzania czasu. Działalność
rozpoczynają dość intensywnie – komis Graciarnia, koncerty, wsparcie dla „Food not bombs”. O pomyśle i planach na
rozwój fundacji opowiada jej wiceprezes, Radosław Czupryński.
aleksandra markiw
sowane pod handel, a nie łeczny warsztat rowerowy,
pod kulturę, a my chcemy gdzie ludzie będą mogli
aki jest cel waszej to zmienić.
korzystać z narzędzi, pofundacji?
rad fachowców. Planujemy
Fundacja ma na celu Czym się zajmujecie?
otworzyć również salę prób
stworzenie centrum spo- Na razie jesteśmy w zupeł- dla zespołów muzycznych.
łeczno - kulturalnego w nie początkowej fazie roz- Możliwe, że powstanie rówpodwórku, na ulicy Kra- woju naszej fundacji. Je- nież pracownia sitodruku,
kowskiej,
wykorzystanie steśmy w czasie stopnio- graficzna. Chcemy też część
nieużywanych
wcześniej wego remontu budynku, przestrzeni przeznaczyć na
budynków,
zaadaptowa- który wynajmujemy od działalność kulturalną, czynie przestrzeni, by stała się miasta. Prowadzimy komis li jakieś wystawy, koncerbardziej przyjazna ludziom. społeczny, z którego do- ty, spektakle teatralne. NaStworzenie miejsca nie- chód przeznaczony jest na przeciwko budynku, któco innego niż to do czego dalszą działalność. Udało ry wynajmujemy powstaje
Opolanie przywykli.
nam się wyremontować już klub muzyczny, z którym
kuchnię, w której odbywa będziemy ściśle współpraDlaczego w tym miejscu się akcja „Jedzenie zamiast cować, aby razem tworzyć
działacie?
bomb” – polegająca na roz- wydarzenia kulturalne i
Okazało się, że tu, na uli- dawaniu ludziom potrzebu- społeczne.
cy Kakowskiej istnieje po- jącym ciepłych, wegańskich
dwórko, które było przez posiłków pod hasłami pacy- Jakie są reakcje mieszwiele lat zapomniane, a sta- fistycznymi.
kańców Opola?
nowiło idealną przestrzeń
Mamy dużo pozytywnych
do tego, żeby zrobić coś Jakie macie plany na przy- sygnałów szczególnie od
dla ludzi. Centrum naszego szłość?
osób, które przychodzą do
miasta niestety jest dosto- Chcemy otworzyć spo- naszego komisu i zapozna-
J
ją się z ideą jego działalności, a przez to z działaniem
fundacji. Mówią, że jest to
bardzo dobry pomysł, bo te
budynki niszczały od wielu
lat strasząc przechodniów.
Uważają, że potrzebne jest
takie miejsce w Opolu, tym
bardziej w centrum miasta,
w miejscu, które się marnowało, a miało potencjał do
wykorzystania.
na działalność fundacji. Tutaj można przynieść rzeczy,
które są niepotrzebne, zalegają gdzieś w domu. Wszelakie, od drobiazgów po
Komis Graciarnia – na meble, praktycznie wszystczym polega idea?
ko poza ubraniami.
Dochód przeznaczony jest
SPOŁECZNOŚĆ STUDENCKA
09
Nie taki „niedoskonały” ten potwór
Jak pisać dobre książki i dlaczego czasem się to nie udaje, pomimo początkowego zapału – te i inne kwestie zostały
omówione podczas spotkania autorskiego z pisarzem Marcinem Bruczkowskim, które miało miejsce 24 stycznia 2014
w Miejskiej Bibliotece Publicznej.
MAłgorzata górecka
M
arcin Bruczkowski to
postać wszechstronna. Z jednej strony
perkusista i ciekawy świata podróżnik, realizator dźwięku i nauczyciel. Poza tym doskonały
pisarz, o czym najlepiej wiedzą
ci, którzy przeczytali jego bestsellerowe powieści: Bezsenność w Tokio, Singapur, czwarta
rano, Zagubieni w Tokio, Radio
Yokohama, aż po najnowszą
Powrót niedoskonały. To właśnie ostatnia z nich wydana w
październiku 2013 roku stała się
powodem spotkania autorskiego w opolskiej bibliotece.
Powrót niedoskonały to
Marcin Bruczkowski podczas rze literackim Marcin Bruczkowspotkania autorskiego w MBP ski prezentuje ludzką psychikę,
w Opolu
która jest czymś tak nieodgadnionym, że pochylenie się nad
opowieść o tym czym są po- nią musi zaowocować dziełem
wroty i jak trudno czasem jest niezwykłym: ciekawym, głębowrócić tam, gdzie do niedawna kim i zmuszającym do refleksji
żyliśmy, wzrastaliśmy, po prostu nad samym sobą.
byliśmy „u siebie”. To również
Spotkanie z autorem, które
historia człowieka, jego długo- odbyło się w piątkowy wieczór
letniego pobytu i powrotu do nie miało w sobie jednak nic z
ojczyzny. Ale czy kraj do które- tajemniczości czy podróży po
go wraca po latach nadal jest zakamarkach ludzkiej natury.
jego ojczyzną, jego światem? Przeciwnie – było ono przepełKu odpowiedzi na te i wiele in- nione dobrym humorem, sponnych pytań autor wiedzie nas, tanicznością i luzem. Pisarz skuopisując losy głównego boha- pił się w nim na nauce tego, co
tera, jego wewnętrzne rozterki sam potrafi najlepiej, czyli pisai tęsknotę za tym co minęło.
nia DOBRYCH książek. Udzielał
W swym najnowszym utwo- rad, wyjaśniał, dlaczego tak czę-
sto ludzie nie podejmują prób
pisarskich, a jeżeli już to zwykle
kończą się one zanim się tak naprawdę zaczną. Niewątpliwym
plusem i ukłonem w stronę
twórcy Powrotu niedoskonałego jest stworzona przez niego
atmosfera i niesamowity wręcz
kontakt z publicznością. Relacja, którą wytworzył w niczym
nie przypominała tej pomiędzy
uczniem a nauczycielem lub
znanym pisarzem i zwyczajnymi ludźmi, którzy nie wiedzą
nic o pisaniu, tworzeniu. Przeciwnie – Marcin Bruczkowski od
pierwszych chwil przekonywał,
że każdy może napisać dobrą
książkę, w czym zresztą próbował nieco pomóc przygoto-
waną przez siebie prezentacją
i objaśnieniami. Najlepszym
dowodem jego sukcesu w tym
aspekcie jest fakt, iż każda z
licznie przybyłych na spotkanie
osób, otrzymała imiennie podpisany dyplom wraz z oceną
celującą, jaką zaświadczeniem
nabycia umiejętności na Kursie
pisania dobrych książek.
Jeżeli książka Powrót niedoskonały jest choć w połowie tak
intrygująca, jak osoba będąca jej autorem, to z pewnością
warta jest zakupienia i umieszczenia w centralnym punkcie
domowego księgozbioru, którego stanie się niewątpliwą
ozdobą.
Styczeń niewątpliwie wielu z nas kojarzy się z sesją ­­­− ogromem nauki, stosem książek i notatek, nieprzespanymi nocami,
hektolitrami kawy, stresem i ogólnym podenerwowaniem. Uczenie się jest w tym okresie jeszcze trudniejsze przez dość
długą przerwę od zajęć spowodowaną wspaniałymi Świętami i hucznym sylwestrem. Ale jak trzeba, to trzeba i nawet
student się nie wymiga. Tylko od czego zacząć i jak się za to wszystko zabrać, kiedy egzaminów i kolokwiów jest wiele, a
notatek i pomocy naukowych jeszcze więcej?
MARTA JAWORSKA
C
ały stres i zdezorientowanie związane z
nauką biorą się nie z
tego, że człowiek nie jest w
stanie przyswoić sobie takiej ilości wiedzy, bo młody, studencki mózg jest naprawdę sprawny i wyposażony w przyzwoite zasoby,
aby sprostać sesji, i to nie
jednej. Większość trudności
i nerwów ma swoje źródło
w nieumiejętnej organizacji
czasu poświęconego na naukę, braku znajomości podstawowych zasad wspomagających efektywne uczenie
się, a także w osobach, zdarzeniach i rzeczach, które
potencjalnego ucznia rozpraszają.
Od czego zacząć?
Skoro już wiemy, czego nie
robimy, a co robimy źle, czas
zadać sobie pytanie „jak się
uczyć, żeby się nauczyć?”, a
nie zmarnować czas i pójść
spać ze łzami w oczach, bo
„jutro egzamin, a ja nic nie
umiem”. Przede wszystkim, przed przystąpieniem
do nauki odpręż się, wycisz
i oczyść umysł. Nie myśl o
problemach dnia codziennego, pójdź na spacer, zjedz
coś pożywnego, napij się
herbaty, zrelaksuj. Nastaw
się pozytywnie, uwierz w
siebie i w to, że nauka pójdzie Ci dobrze, a egzamin
napiszesz bez problemu.
Nie martw się na zapas, że
nie dasz rady, bo to obróci
się w rzeczywistość. Po tym
krótkim, ale przyjemnym
wypoczynku usiądź wygodnie przy biurku (nie na łóżku
czy w wygodnym fotelu, bo
się rozleniwisz lub zaśniesz),
weź do ręki notatki i je
przejrzyj. Wybierz z nich to,
co istotne, zapoznaj się pokrótce z ich treścią, aby mieć
rozeznanie w temacie.
Na co zwrócić uwagę?
Odpowiednio
wcześniej
zrób sobie plan nauki. Pomyśl, ile czasu chcesz na
nią poświęcić, wyznacz sobie czas w takich godzinach,
kiedy najlepiej przyswajasz
naukę. Nie pomiń przerw,
co około godzinę odpocznij
przez 10 minut, po 2 godzinach należyty będzie dłuższy odpoczynek – około
20 minut. W tym czasie nie
myśl o nauce, porozmawiaj
z przyjacielem, napij się herbaty, oglądnij telewizję. Nie
ucz się całego materiału w
jeden dzień zarywając przy
tym noc, bo nie przyniesie
to pożądanych rezultatów.
Rozłóż całość materiału na
kilka dni, pozostawiając sobie czas na relaks i powtórki.
Ważne jest, aby robić własne
notatki, ponieważ bardzo
wiele uczymy się już podczas pisania. Jak je robić? To
proste. Wykorzystuj jak najwięcej kolorów, znaczków,
strzałek, podkreśleń, pogrubień, tabelek, rysunków,
wykresów i innych przydatnych metod, które pomogą
Ci zapamiętać więcej niż w
przypadku przysłowiowego
„czarnego na białym”. Tak
sporządzona notatka jest
dużo ciekawsza przez co zapada głębiej w pamięć, a kiedy do niej wrócisz, wszystko
szybko się przypomina.
Kiedy się uczysz, rób sobie
mapy myśli, gdzie skrótowo opiszesz najważniejsze
rzeczy używając przy tym
diagramów, strzałek, odnośników, rysunków. Podczas
nauki możesz kojarzyć sobie pojęcia, daty czy wydarzenia ze wszystkim, czym
chcesz – od bohaterów filmów, po swoich znajomych,
przedmioty znajdujące się
w pokoju, wspomnienia i
skojarzenia. W ten sposób
kiedy tylko pomyślisz o jakimś słówku czy pojęciu, od
razu skojarzysz je ze swoim
znajomym, a to przyniesie Ci
odpowiedź.
Pomocne może okazać się
także wygenerowanie sobie pytań egzaminacyjnych. Zastanów się, co jest
najważniejsze, albo najbardziej podchwytliwe, pomyśl
chwilę o co zapytałbyś/zapytałabyś studenta jako wykładowca. Skup się na istotnych informacjach.
Jak się uczą inni?
Pytając studentów o ich
sposoby na efektywną naukę można dowiedzieć się
przeróżnych rzeczy. Michał
Malinowski, student informatyki, do sesji uczy się
mało, ponieważ jak twierdzi, wszystko bierze na logikę. Na egzaminie stara się
korzystać z wiedzy życiowej oraz swojej praktyki,
co przynosi dobre rezultaty, więc nie ma powodu, aby rezygnować ze
swojej metody. Nie każ-
Źródło: sesja.studentnews.pl
dy ma tyle szczęścia, o czym
może powiedzieć nam Zuzia
Rydek, studentka pedagogiki opiekuńczo-wychowawczej, która do egzaminów
uczy się wiele dni przed sesją, robi staranne notatki,
chodzi do biblioteki, szuka informacji w Internecie,
uzupełnia swoją wiedzę z
wielu źródeł, dzięki czemu
ma ją usystematyzowaną,
a na egzamin idzie przygotowana i bez lęku o możliwość jego oblania. Student
socjologii, Kuba Byk, ma
nieco inne metody – notatki kseruje od koleżanek, na
wykłady chodzi i słucha, bo
jak uważa, najwięcej dzięki
temu zapamiętuje, ponieważ może się skupić na tym,
co mówi wykładowca. Do
egzaminów uczy się kilka
dni przed, zazwyczaj skupia
się na najważniejszych rzeczach, ale nigdy nie uczy się
na pamięć.
Jak widać, metod jest tyle,
ile uczących się. Każdy może
wypracować swoją własną,
jednak należy pamiętać o
podstawowych zasadach,
które zostały wymienione
wyżej. I pamiętajmy – wyłączmy komputer i telefon
na czas nauki. W dobie XXI
wieku jest to źródło ogromnego rozproszenia podczas uczenia się, ciężko jest
oprzeć się włączenia „na
chwilkę” Facebooka albo napisania „króciutkiego” SMS
-a do przyjaciółki. W ten
sposób nie koncentrujemy
się wyłącznie na nauce,
ale na wszystkim, co
jest dookoła nas.
PSYCHOLOGIA
Efektywne uczenie się
10
FOTOREPORTAŻ
Oprowadzanie kuratorskie z Łukaszem Kropiowskim zgromadziło sporą publiczność
sympatyków sztuki.
Natalia LL „ Teoria głowy”
Niezgodnie z Instrukcją
Galeria Sztuki Współczesnej przygotowała dla Opolan specjalną propozycję – wystawę prac, poświęconą tematyce norm, stereotypów i nawyków, które wyznaczają granice naszego codziennego
postępowania w społeczeństwie. „Niezgodnie z instrukcją”, bo taki tytuł nosi wernisaż, przełamuje szablonowe instrukcje kierujące naszymi postawami w życiu. Wystawa pochodzi z kolekcji
Zachęty Sztuki Współczesnej w Szczecinie, w Opolu będzie prezentowana do 2 marca.
Fot. Izabela Wojtyczka
Bogna Burska „Algorytm”. Fotografie ukazujące zestawienie zdjęć rozwijających się kwiatów piwonii ze zdjęciami amputowanej nogi.
Fotografie portretowe , autor: Aneta Grzeszykowska
Prace na wystawie uwidaczniają to, co powszechnie na co dzień uchodzi za usankcjonowane.
Wystawa prac Ewy Partum
FOTOREPORTAŻ
Pomimo dość mroźnej pogody, każdy przekazywał sobie ogromne ilości pozytywnej
energii, co widać na radosnych twarzach uczestników.
11
Wśród osób biorących udział w kręceniu teledysku nie zabrakło także reprezentacji naszej Studenckiej Telewizji SETA, która przy dźwiękach muzyki świetnie się bawiła.
Opole is also happy
W ubiegłą sobotę stolica Polskiej piosenki pokazała, że potrafi być „happy” . Przy dźwiękach do piosenki „Happy” Pharrell’a Williams’a mieszkańcy, studenci oraz ludzie dla których Opole jest ważnym miejscem zebrali się, by wspólnie pokazać, że Opole jest miastem
szczęśliwym. Przy doskonałej zabawie, pokonali ulice miasta tanecznym krokiem i wspólnie
nakręcili teledysk promujący radość. Wśród osób biorących udział w wydarzeniu znaleźli
się zarówno przedstawiciele młodzieży jak i reprezentacja starszego pokolenia.
Fot. Izabela Wojtyczka
Znaleźli się też odważniejsi, którzy swoich sił tanecznych przed kamerą próbowali w
pojedynkę.
Niektórzy wykazali się oryginalnym doborem stroju. Wówczas radosny stan ducha, odzwierciedlał zewnętrzny wizerunek.
Niektórzy przygotowali gotowe układy taneczne do teledysku.
12
PUBLICYSTYKA
Wszystko, tylko nie to
Mieszkania studenckie zaczynają lśnić czystością, na stole
(Nie)etyczny sajgon
czeka już gotowy obiad złożony z dwóch dań i deseru, a z
ekranu komputera znika właśnie kolejny sezon serialu. O
co chodzi? Spokojnie, to tylko sesja.
marek piszczałka
Budzę się rano. Pierwsza
rzecz, która przychodzi mi
do głowy to lista obowiązków, które czekają na mnie
dzisiaj. Na biurku piętrzą się
notatki. Co jakiś czas spoglądam na nie, ale szybko
odwracam wzrok. Za godzinę, może dwie się za to zabiorę. Najpierw muszę się
do tego przygotować. Mam
przecież jeszcze tyle „ważnych” spraw do załatwienia,
tak wiele pasji drzemiących
we mnie czeka na odkrycie.
Zupełnie zapomniałem o tej
książce. Teraz jest najlepsza
pora, aby ją przeczytać. Jak
ja mogę żyć w takim bała-
ganie? Najwyższy czas na
generalne porządki! Trochę
zgłodniałem. Ugotuję sobie
coś nowego, czego przygotowanie zajmie mi dwie godziny. Może wyjdę na spacer?
Albo na zakupy? W porządku, pora brać się do pracy.
Jeszcze tylko zdrzemnę się
na moment. To może jeszcze
obejrzę jakiś film? Najlepiej
taki, który widziałem minimum dwa razy. W końcu zabieram się za naukę, ale walka jaką musiałem stoczyć
z samym sobą była niemal
mordercza. I zamiast całego
dnia na spokojną, zrównoważoną i zdecydowanie bardziej efektywną pracę, pozostają mi godziny nocne,
czyli czas, kiedy mózg zaczyna odmawiać współpracy. Z czego wynika taki stan
rzeczy? Z lenistwa raczej nie,
gdyż nie byłoby mnie stać
na tak kreatywne działanie.
Chyba przyczyna tkwi w narzuconym obowiązku, który zamiast skupić na sobie
całą moją uwagę, otwiera
mi oczy. Nagle wszystko wydaje się niesłychanie interesujące. Co najciekawsze, gdy
owy obowiązek zostanie już
spełniony, cała kreatywność
nagle gdzieś znika i wracam
do zwyczajnego, codziennego „nie chce mi się”. Może
to właśnie jest metoda, aby
zacząć działać kreatywnie
na co dzień? Permanentny,
narzucony obowiązek mobilizujący do czynów o jakie
się nawet nie podejrzewam.
Co prawda o komforcie
psychicznym można zapomnieć, ale żyjemy w takim
świecie, gdzie niestety nie
można mieć wszystkiego.
Ale nie mam zamiaru oszukiwać się, że w końcu zmądrzeję i zacznę odpowiednio dysponować swoim czasem. Jest to chyba wpisane
w ludzką naturę. Albo tylko
moją skomplikowaną osobowość.
Sorry, mamy taki klimat
wymagać więcej! Opady deszczu i mróz w styczniu to nie
są niespodziewane anomalia
pogodowe, tłumaczące kompletny chaos i dezinformację
na kolei. Nie oszukujmy się, zawiódł system, nie Sroga Pani
Zima. I oto ja, regularny pasażer PKP mam dziś uzasadniokarolina pastucha ny żal. Cóż, jak mówią, umiesz
liczyć – licz na siebie. Zwłaszak jak sesja co semestr cza w takim klimacie.
zaskakuje studentów,
Zmieniają się czasy, zmietak zima co roku zaskakuje kierowców. W tym
roku zaskoczyła też polską
kolej. Marznący deszcz i
temperatury poniżej zera
spowodowały oblodzenie
trakcji, utrudniając ruch
kolejowy. Media donosiły
o dramatycznych apelach
pasażerów, którzy utknęli w szczerym polu lub na
małej, zamkniętej stacji,
niejednokrotnie pozbawieni ogrzewania, ciepłego
napoju, posiłku, bez jakiejkolwiek pomocy.
Pani wicepremier, minister infrastruktury i rozwoju, Elżbieta Bieńkowska
mogła powiedzieć o tym
tylko jedno: „Sorry, mamy taki niają się władze, ludzie na staklimat. No niestety.” Czy rze- nowiskach, a znieczulica wciąż
czywiście możemy liczyć je- ta sama. Gorzka wypowiedź
dynie na zimną jak lód odpo- szefowej super resortu przywiedź władz? Nie bójmy się pomina słowa premiera Cimo-
T
szewicza z 1997r., skierowane
do powodzian: Trzeba było się
ubezpieczyć. To zdanie wciąż
szokuje, nawet we współczesnym „klimacie” cynizmu płynącego z góry prawie każdego
dnia, gdzie katastrofa komunikacyjna i cierpienie podróżnych to wina wyłącznie pogody, a śmierć nienarodzonych
bliźniąt w jednym ze szpitali,
to nie wynik zaniedbania ze
strony lekarzy, a wola Opatrzności, według której, jak stwierdził wiceminister zdrowia
Sławomir Neumann,
dzieci rodzą się i
umierają.
Oby wielość podobnych komentarzy nie uodporniła
nas nigdy na takie
sytuacje, a chłodna ocena sytuacji
w większej mierze
dotyczyła poczucia
odpowiedzialności
aktualnie
rządzących niż tych pokrzywdzonych. Nie
musimy tłumaczyć
niefortunnych słów
pani minister, tym zajął się już
pan premier. A ja nie pozostając bierną, z nutką goryczy
mogę powiedzieć tylko jedno
– sorry, takie mamy ministry.
anita pilżys
Z
definiowanie słowa etyka w czasach tak różnych od tych, kiedy ono
powstało jest bardzo trudne, a
w zasadzie można by posunąć
się do stwierdzenia, że praktycznie niemożliwe. Gdybym
jednak, uparła się i postawiła
na tradycyjne znaczenie etyki
musiałabym z czystym sumieniem stwierdzić, że świat wokół mnie jest niczym ten zuchwały nauczyciel, który coraz
wyraźniej i z pełną satysfakcją
pokazuje, że wartości moralne
to przeżytek niesprawdzający
się w dzisiejszej rzeczywistości.
Włączam telewizję i widzę,
że ludzie dręczą zwierzęta.
Gdyby to były jedynie zwierzęta to może mogłabym to
przełknąć, chociaż… niekoniecznie! Zwierzęta to też istoty żywe, którym jak każdemu
z nas należy się szacunek. Nie
da się jednak wymagać od
ludzkich istot, aby szanowały
otaczającą je faunę i florę, kiedy potrafią się pomiędzy sobą
kłócić, tłuc i zabijać, nawet z
błahych powodów. To się naprawdę dzieje! Nie bez powodu o poniektórych osobnikach
gatunku ludzkiego mówimy,
że zachowują się gorzej niż
zwierzęta. Te, bowiem, mimo
że w powszechnym rozumieniu uważane są za niemyślące,
instynktownie potrafią wyczuć
o wiele więcej i zachować się
po stokroć lepiej niż niejeden
człowiek.
Nie trzeba szukać górnolotnych przykładów. Weźmy
za przykład karpie. Okres świąteczny zapamiętałby jako niezły horror. Może to i dobrze, że
za moment wylądują na wigilijnym stole, gdzie nie będzie
im to robiło różnicy, a tortury
serwowane przez ludzi w końcu dobiegną końca. Gdzie w
tym wszystkim etyka? Była i się
zmyła.
Zapewne znajdzie się ktoś,
kto stwierdzi: co ma etyka do
zwierząt? A właśnie, że ma. I
to dużo. Powszechnie wiadomo, że przekonania i wartości
powinno budować się na solidnych fundamentach. Wy-
chodzę, więc z założenia, że
kto przy najmniejszej sprawie
zachowuje się nie tak jak powinien, nie zrobi tego przy każdej
kolejnej – wagi mniejszej lub
większej. Ludzie nie szanują i
nie są etyczni wobec tego, co
ich otacza, więc nie można wymagać tego, że będą stosowali
te zasady w stosunkach między
sobą. To wymagałoby przewartościowania
społeczeństwa czy też odpowiednich
wzorców. Ale po co? Gatunek
ludzki to skomplikowana sprawa. Wychodzimy z założenia,
że dopóki dzieje się coś złego, z
czym bezpośrednio nie mamy
styczności to najzwyczajniej
w świecie nas to nie dotyczy.
Tak jest łatwiej i wygodniej. W
dobie wszędobylskiego chamstwa, brutalności i nieposzanowania wszystkich i wszystkiego, mało jest osób, którym zupełnie bezinteresownie chce
się nawracać i pouczać swoich rówieśników, znajomych,
współpracowników. Lepiej się
dostosować i nie stwarzać niepotrzebnych problemów. Na
pytanie: kogo dotyczy etyka,
odpowiedz jest więc prosta:
etyka dotyczy wszystkich,
nie wszyscy jednak potrafią i
chcą ją stosować.
Wzywa nas wyprzedaż
Początek nowego roku oznacza wyprzedaż zeszłorocznej kolekcji w sklepach, głównie odzieżowych. Zaczyna
się istny szał zakupowy. Nasuwa się pytanie, komu się to
opłaca?
daria rak
S
tyczeń, do końca kalendarzowej zimy pozostały nam aż dwa
miesiące. Przechadzamy się
po galerii handlowej i widzimy ogromny napis w witrynie sklepu: Wyprzedaż.
Cóż nam pozostaje – wchodzimy. Przeglądamy sklepowe wystawy i zauważamy
znaczny spadek cen odzieży.
Bierzemy jedną, dwie, może
trzy rzeczy, w końcu zawsze
nam się przyda ciepły sweterek czy kolejna spódniczka,
a skoro już jest przeceniona,
to warto skorzystać. Niestety nie dzieje się to zwykle w
takim spokoju. Zwykle wo-
kół przecenionych rzeczy
ustala się tabun ludzi, którzy
dosłownie wydzierają sobie
„ciuchy” z rąk. Do przymierzalni ustawiają się horrendalnie długie kolejki, bo każdy „upolował” coś dla siebie.
Gdy już uda nam się przymierzyć nasze rzeczy stwierdzamy, ze podoba nam się to
średnio, ale skoro jest przecenione, to czemu nie mielibyśmy skorzystać i łapiemy
się w machinę opróżniania
magazynów sklepu.
Pytamy: komu się opłaca
sprzedawać odzież prawie
za bezcen? Możliwe, że nasza bluzka, która kosztowała 89 złotych wcale nie jest
tyle warta. W rzeczywistości kosz jej wyprodukowania
jest o niebo mniejszy i nawet
sprzedanie jej za 40 złotych
może się faktycznie opłacać.
Jesteśmy oszukiwani?
Minęły dwa tygodnie.
Znów odwiedzamy nasz
sklep – nadal wygląda jak
targowisko (spodnie poroz-
rzucane na wystawce, sukienki niechlujnie powieszone na wieszakach). Przeglądamy ubrania i jesteśmy
w szoku – znów jest taniej.
Sweterek, który jeszcze trzy
tygodnie temu kosztował
170 złotych dziś jest w cenie 35. I pomyśleć, że byliśmy skłonni dać za niego
poprzednią sumę pieniędzy.
Obłęd. Cóż, kupujemy nasz
przeceniony ciuszek. Zadowoleni z siebie wychodzimy
ze sklepu, chwaląc się swoja
zdobyczą.
Na miejscu starej kolekcji pojawia się nowa. Już widać w niej powiew wiosny,
mimo że nadal jest styczeń.
I kto spojrzy na te frywolne
sukienki, skoro nadal potrzebujemy ciepłego kardiganu?
Chyba jednak opłaca się kupować na wyprzedażach,
chociaż ubrania nie są już w
100 procentach „na czasie”,
to przynajmniej nam się podobają, a to przecież jest najważniejsze.
PUBLICYSTYKA
13
Gender-Srender
Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień, pewnie byłabym... słabsza.
SABINA BARANIEWICZ
T
warda, choć naprawdę słaba emocjonalnie.
Bo przecież nie słaba
fizycznie! W jednej ręce nio-
słabym wszystkie zakupy.
W drugiej miałabym jeszcze
zgrzewkę wody ­­­− taka byłabym silna! Nie daj Boże, bym
była kłamliwa. Kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw, pamiętaj.
Byłabym z kobiecego
punktu widzenia tchórzliwa i słaba emocjonalnie, ale
czy to źle? Doskonale umiałabym wtedy zgrywać twardziela. Miałabym w nosie, co
o tym myślisz, nie analizowa-
łabym setki razy, co chciałeś
mi przez coś powiedzieć lub
dlaczego czegoś nie zrobiłeś.
Żyłabym chwilą, nie dostrzegając pewnych problemów,
choćby dlatego, że bym nie
musiała i nie liczyłabym się z
ich konsekwencjami.
Mogłabym wywalać nogi
na stół, a brudne skarpety zostawiać pod łóżkiem i
mrużyć oczy na widok „gąski” przechodzącej mi pod
nosem. Ojjj, jakie brudne
Nie taki gender straszny…
Były już żubry, pandy online i inne ciekawe zajęcia. Tegoroczną sesję (bo przecież trzeba czasem odejść od książek) postanowiłam urozmaicić sobie bajkami.
kamila byrtek
W
ten właśnie sposób
kolejny już raz odbyłam podróż do lat
90., czyli swojego pięknego
dzieciństwa. Jako dziewczynka lubiłam zabawy zarówno
„chłopięce”, jak i „dziewczęce”, więc bajki też oglądałam
różne. Zdecydowanie jednak
królowała w moim życiu jedna, najbardziej wciągająca –
„Czarodziejka z księżyca”. Nie
pamiętam ze swojego dzieciństwa Buki, więc nie sądzę
żebym się jej bała, ale jak miałabym się jej bać, skoro moim
wymarzonym alter ego była
sama Sailor Moon? Niezależnie od wszystkich fal krytyki
nadal uważam, że to anime
jest całkiem dobre. W końcu
propaguje wspaniałe ideały,
może trochę naiwnie, ale za to
w sposób (dziecinnie) prosty.
Jednak nie o tym. Zatapiam
się w fabule… Jak dziecko gapię się w monitor i odtwarzam
odcinek za odcinkiem. Dziwne, przedziwne.
Dzisiaj, gdybym miała wybrać swoją ulubioną postać,
stawiałabym na Harukę. To
kobieta androgyniczna, która ma silną i ciekawą osobowość. W dodatku [sic!] lesbijka. Jak to możliwe? Gender w Polsce? Tyle lat temu?
W dodatku rodzice pozwolili
nam to oglądać! Czy przypadkiem nie skrzywiło to
naszych małych rozumków?
Być może nasze (różnorodne) dysfunkcje maja związek
z tą bajką?
Niemal wiek temu Virginia Woolf (wybaczcie mi
mieszanie rejestrów kultury
popularnej i klasycznej literatury, ale inaczej się nie da)
pisała: „W każdej ludzkiej
istocie zachodzi chwiejność
między jedną płcią a drugą
i często tylko strój pozwala
zachować pozór męski lub
niewieści, a pod spodem
kryje się coś wręcz przeciwnego niż na wierzchu” („Orlando”). Więc i tutaj gender?
Co to za obsesja, wszędzie
widzieć gender, skoro to wymysł naszych czasów?
Gender istniał zawsze.
Śmiałe twierdzenie? Chyba
jednak nie, jeśli wyjaśni się
znaczenie tego terminu. Skoro istnieje ogół cech, jakie
przypisujemy danej płci, to
nieodzownie jest on związany z kulturą. Płeć kulturowa
zatem istnieje obok tej biologicznej, czy się to komuś
podoba czy nie. Odrzucając całą otoczkę i ideologię,
która ostatnio piętrzy się
wokół tego terminu, trzeba
przyznać, że zawsze istniały cechy i atrybuty przypisywane danej płci. Nie są one
wcale stałe. Kiedyś ubierano
małych chłopczyków w sukienki, ba, nawet różowy ko-
lor był przyporządkowany
niemowlętom płci męskiej.
Teraz sytuacja taka jest postrzegana jako niepożądana
(a nawet krzywdząca). Co się
zmieniło? Jedynie kultura.
Nic więcej. To kultura każe
być kobieca kobietom i męska mężczyznom. A przecież
cechy stereotypowo kobiece
mogą charakteryzować osoby obydwu płci. Czy wrażliwy mężczyzna musi być od
razu kwalifikowany jako ten,
który posiada dysfunkcje?
Czy kobieta nie może być
silna i mieć uporządkowanego sposobu pracy?
Pytania mnożą się bardzo
szybko, a wraz z nimi narasta niechęć, którą podsycają polskie media. Niestety,
wiele osób nie ma świadomości, o co tak naprawdę
chodzi. Bo o co chodzi? Zamiast odpowiedzi, zacytuję
Bogdana Wojciszke, znanego polskiego psychologa:
„Liczne badania podsumowywane za pomocą metaanaliz dowodzą, że faktyczne różnice między płciami
są duże tylko w nielicznych
dziedzinach (motoryka, seks
i agresja); w innych pozostają umiarkowane (komunikacja i zachowania społeczne)
albo małe (jak cechy osobowości). W wielu dziedzinach są bardzo małe lub nie
pojawiają się wcale (szczęście, samoocena, sposób i
skuteczność sprawowania
władzy)” (por. „Psychologia
społeczna”). O co więc ta
walka? Może nie jesteśmy
tacy sami, ale z pewnością
mamy prawo być różni od
tego, jacy powinniśmy być
według schematów i stereotypów.
myśli mogłabym mieć wtedy w głowie! Krzywy uśmieszek malowałby mi się na
twarzy...
Mogłabym
wreszcie
wstać, umyć się i od razu
wyjść z domu, a cała akcja
zajęłaby mi nie więcej jak 10
minut! I za pierwszym razem
odbierałabym telefony, bo
mój smartfon zmieściłby mi
się w kieszeni i nie musiałabym szukać go po swojej torebce, gdzie mam wszystko
tylko nie porządek. I mogłabym w końcu zamknąć swoją
szafę z ciuchami.
Szłabym przez ulicę z
podniesioną głową, „nadmuchaną” klatą i kiwałabym się
z prawa do lewa ­­­− cały chodnik byłby mój! Zapaliłabym
fajkę i wydmuchiwała dym
dookoła siebie. Twarda, potrafiłabym wyłączyć emocje,
nie malowałyby mi się one
więcej na twarzy. Chłodnej,
prostej analizie poddawała-
bym wszelkie problemy. Było
i minęło ­­­− tak podnosiłabym
się łatwo na duchu. I dodatkowo umiałabym zmienić
koło w samochodzie.
Ten jeden dzień, tylko po
to, by zrozumieć mężczyzn.
Może pomysł wydawałby się
i atrakcyjny. Ale… jak facet
nigdy nie będę, nawet dzisiejszy gender tego nie sprawi. Posrenderuję, czyli pogdybam sobie więc jeszcze
trochę...
Kobieci i facety
Bardzo modny temat ten cały gender. Włączam radio,
kościół katolicki protestuje i kontestuje, włączam telewizję, debata w najlepsze, a piana ze wściekłości toczy
się z ust opozycyjnych stron. O co im chodzi, oprócz
tego oczywiście, że racja pierwszego jest ważniejsza od
drugiego…
zuzanna świeboda
G
ender to inaczej płeć
kulturowa, co znaczy mniej więcej tyle
samo co nauczona czy odegrana. W każdym razie – nabyta. Jeszcze nie
tak dawno podział obowiązków w naszym
społeczeństwie
był prosty i
oczywisty. Parafrazując Marksa
i Engelsa: mężczyzna zapewniał byt, kobieta przedłużała
gatunek - nieskomplikowana
zależność reprodukcja i produkcja. Ale czasy, w
jakich przyszło
nam żyć nie są
już takie oczywiste. Hola hola
panowie, przywitajcie emancypację i brzydkie słowo na „f” (feminizm…
żeby się z innym nie pomyliło). Paniom zamiast rodzenia zachciało się napędzać
gospodarkę, a przedłużanie
gatunku przez niewygodny
urlop macierzyński obniżający zarobki i zrzucający o kilka szczebli z drabiny sukcesu
wcale im nie w głowie. Zabrałyśmy wam spodnie, stanowiska pracy należące wcześniej
wyłącznie do was. Nikt nie ma
z tym większego problemu,
nie ma głosu sprzeciwu, bo
przecież my jesteśmy słabsza
płeć, a trzeba się z równym
mierzyć. Kiedy z kolei mężczyźni przejmują jakieś nasze
zachowania od razu podnosi
się wrzawa. A bo to jest kryzys męskości, metro seksualni
pseudofaceci z manicurem, co
to ma być, a fuj! Może to jest
właśnie czas na tę dyskusję,
na szczere powiedzenie sobie, że nie wiem czego chcę i
jaki mam być, bo nikt mi tego
nie powie i nie nauczy. Dostaliśmy tyle wolności, że się
zachłysnęliśmy. A gender
to tylko nazwanie zjawiska,
dziejącego się w tej chwili.
Widziałyście różowe koszulki
od Ralpha Laurena? Kilkanaście lat temu żaden szanujący
się samiec nie przywdziałby
tego hańbiącego koloru na
swój niewywoskowany tors.
Polska to kraj, którego mottem mogłoby być „wszystko
albo nic”, mamy skłonność
do popadania ze skrajności
w skrajność. Równościowe
przedszkola
chcą przebierać chłopczyków w
sukienki, natomiast arcybiskup Józef Michalik oskarża
„ideologię
gender” o
powodowanie zachowań pedofilskich u dorosłych. Media
jeszcze podkręcają atmosferę, bo
kto by oglądał merytoryczną dyskusję, jeżeli
zamiast tego
może zobaczyć walkę kogutów. Ręce opadają. Popatrzcie przez okno, spadł śnieg.
To kto teraz do łopaty, a kto
do robienia herbaty?
14
KULTURA
Co? Gdzie? Ciało pragnie karnawału!
Kiedy?
Magia kolorów, masek, przebrań, fantazyjnych strojów. Pochody, parady, zabawy. Tony jedzenia, hektolitry picia, po prostu „tańce, hulanki, swawole” – czas
29 stycznia
karnawału!
09:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
10:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
11:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
12:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
30 stycznia
09:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
10:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
11:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
12:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
31 stycznia
09:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
10:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
11:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
12:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
20:00 – Kaliber 44 – Narodowe Centrum Polskiej
Piosenki
1 lutego
16:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
20:00 - Bethel i Roots Rockers - Narodowe Centrum
Polskiej Piosenki
2 lutego
11:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
3 lutego
09:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
11:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
4 lutego
09:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
11:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
5 lutego
09:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
11:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
6 lutego
09:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
11:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
7 lutego
09:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
11:00 – Szanowny Pan Chrabollini i inne dziwadła –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
17:00 – Dawid Kwiatkowski – Narodowe Centrum
Polskiej Piosenki
Źródło: www.ofeminin.pl
beata marcinowska
P
ożegnanie mięsa
Karnawał, czyli okres
balów, pochodów, zabaw. Zaczyna się przeważnie
w dniu Trzech Króli, a kończy
przed Środą Popielcową. Niewiele osób zdaje sobie sprawę
jak zabawna jest sama nazwa.
,,Carne vale” oznacza „pożegnanie mięsa”, czyli symbolizuje odliczanie dni do Wielkiego Postu. Skoro jesteśmy
już przy nazwie, warto dodać,
że istnieje jeszcze jedna (mniej
popularna) etymologia słowa
,,karnawał”. ,,Carrus navalis”, z
łacińskiego – wóz w kształcie
okrętu, czyli wóz będący częścią procesji najpierw ku czci
bogini Izydy, a później Dionizosa. Zabawy karnawałowe
związane są głównie z kultem
płodności, ale również z kultem agrarnym. Dawniej wierzono, że tańce karnawałowe,
mają wpływ na wzrost zboża.
Uważano, że im „wyższe skoki, tym większe plony”. W wielu krajach europejskich praktykowano przede wszystkim
tańce dookoła ogniska, najczęściej w formie koła.
Tłusty wtorek
W Nowym Orleanie czy Sydney mamy tzw. Mardi Gras, co
po francusku oznacza Tłusty
Wtorek. Święto to obchodzone jest w przeddzień środy
popielcowej, czyli w ostatni
dzień karnawału. Jest odpowiednikiem polskiego Śledzika, czyli Ostatków. To ostatnia
okazja na huczne tańce, zabawy i karnawałowe przysmaki.
Pożegnania karnawału – powitanie postnego śledzika.
Fastelavn
W Danii świętowanie rozpoczyna się siedem tygodni
przed Wielkanocą. Fastelavn,
czyli duńskie święto karnawału trochę przypomina hal-
słodyczy. I tak jak halloween
jest potępiane przez Kościół.
Najbardziej znaną duńską zabawą organizowaną w czasie Fastelavn jest tzw. „kot w
beczce”. Na drzewie zawieszano beczkę, w której znajdował się czarny kot. Uczestnikom zawiązywano oczy i
wręczano kije, którymi mieli rozbić beczkę i wypuścić
źródło: www.wikipedia.pl
loween. Dzieci w przebraniach wyruszają na zbieranie
kota, którego później zabijano, gdyż wierzono, że w ten
sposób zapobiega się wszelkim zarazom. Aby zapewnić
sobie żyzne plony w nowym
roku, urządzano „rwanie kury
lub gęsi”. Ptaka wieszano
za nogi na gałęzi drzewa, a
uczestnicy galopując konno
mieli urwać mu żywcem łeb.
Aby było trudniej kurę lub gęś
smarowano smalcem. Oprócz
bestialskich zabaw były również przyjemniejsze tradycje.
Jedną z nich, również ważną,
jak obecność choinki w czasie świąt Bożego Narodzenia,
było pieczenie słodkich bułeczek. Wypiekano je z pszennej mąki, nadziewając cukrem i polewając wierzch bułeczki lukrem.
Polskie zapusty
Jeżeli chodzi o Polskę to
mamy zapusty na Kaszubach.
Jest to czas zabaw i tańców,
ale przede wszystkim okres,
w którym spożywa się duże
ilości alkoholu. W tym czasie
wystrojone dziewczyny w poszukiwaniu mężów biegały z
balu na bal. Najpopularniejszym daniem w tym okresie
były, o dziwo, placki ziemniaczane. Jednak nawet najbiedniejsi ludzie starali się zjeść
choć trochę mięsa, ponieważ
wierzono, że kto nie spróbuje mięsa, tego w lecie zjedzą
komary. Wraz z wybiciem
północy, kończyła się zabawa
i zaczynał Wielki Post. Bo jak
mówił Jacek Kaczmarski „dusza moja - pragnie postu, ciało - karnawału!”
KULTURA
Rockowe kalendarium
Metallica, Dream Theater, Depeche Mode to tylko niektóre zespoły, które na
żywo zobaczyć będzie można w tym roku. Warto zaznaczyć w kalendarzu niektóre daty.
milena jan czak
R
ok 2014 to prawdziwa
gratka dla fanów dobrej, ciężkiej muzyki.
W najbliższych miesiącach
nasz kraj odwiedzą zespoły, których już same nazwy
py. Zespół pojawi się w Warszawie (5 marzec), Zabrzu (6
marzec), Łodzi (7 marzec) i
w Poznaniu (8 marca). Skunk
Anansie zaprezentuje wówczas swoje nagrania w wersji
akustycznej.
8 i 9 marca będziemy go-
Zespół The Black Keys (Patrick Carney i Dan Auerbach).
źródło: submag.co.uk
ścić holenderską grupę Within Temptation. W ramach
promocji nowego albumu,
zatytułowanego Hydra zespół wystąpi w Poznaniu na
Międzynarodowych Targach
Poznańskich oraz w Warszawie.
26 marca w
Atlas
Arenie
i 28 marca w
gdańskiej Ergo
Arenie pojawi
się wyjątkowa
grupa, stworzona na potrzeby trasy koncertowej. Metal All Stars, bo
o tym zespole
mowa, tworzą
muzycy i wokaliści na co dzień
związani z takimi grupami jak
Antrax, Soulfly
czy Megadeth.
Cena biletu: 150-
450 złotych.
12 maja w Łodzi wystąpi
Peter Gabriel. Podczas koncertu w całości zostanie zagrany album So. Ceny biletów rozpoczynają się już od
187 złotych.
Czerwiec to miesiąc prawdziwej gratki dla fanów mocnego uderzenia. Na początku
miesiąca- 4 czerwca w Atlas
Arenie pojawi się Avenged
Sevenfold. Tydzień później,
11-12 czerwca w Łodzi odbędzie się Impact Festival, którego gwiazdami będą Black
Sabbath oraz Aerosmith. 27
czerwca w Oświęcimiu wystąpi Soundgarden.
2 lipca rozpocznie się w
Gdyni trwający trzy dni Open’er Festival, podczas którego swój występ w Polsce potwierdzili muzycy Pearl Jam
oraz The Black Keys. W ramach Sonisphere Festival na
Stadionie Narodowym odbędzie się koncert legendy
wzbudzają ogromne emocje.
Już 5 lutego na scenie katowickiego Spodka pojawi
się Dream Theater. Amerykanie będą u nas promować
swoją ostatnią płytę, zatytułowaną po prostu Dream
Theater. Cena biletów waha
się od 140 do 375 złotych.
24 lutego w łódzkiej Atlas
Arenie zobaczyć będzie
można Depeche Mode. Grupa pojawi się u nas w ramach trasy The Delta Machine Tour. Bilety na ich drugi
koncert w Polsce kosztują
od 220 do 385 złotych.
Polscy fani Skunk Anansie Dream Theater – amerykańska grupa muzyczna wykonująca metal progresywny.
będą mieli aż cztery okazje źródło: gitarowe.pl
do bycia na koncertach gru-
Metallica – amerykański zespół heavymetalowy założony w Los Angeles w 1981 roku
przez Jamesa Hetfielda i Larsa Ulricha.
źródło: fanpop.com
muzyki metalowej- Metalliki. 10-13 lipca w Węgorzewie
będzie miał miejsce Seven
Festival, na którym wystąpi między innymi Epica oraz
Arch Enemy.
W listopadzie na czterech
koncertach wystąpi w Polsce
Tarja Turunen. Byłą wokalistkę Nightwish’a wraz z solowym materiałem zobaczyć
będzie można w Krakowie (9
listopad), Łodzi (10 listopad),
Katowicach (12 listopad) i w
Warszawie (13 listopad).
Najbliższe
dwanaście
miesięcy zapowiada się niezwykle ciekawie. Fanom rocka i metalu na pewno nie zabraknie okazji do muzycznych podróży.
15
Co? Gdzie?
Kiedy?
8 lutego
16:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
19:00 – Rękopis znaleziony w Saragossie - Teatr im.
Jana Kochanowskiego
20:00 – Dikanda – Narodowe Centrum Polskiej
Piosenki
9 lutego
19:00 – Rękopis znaleziony w Saragossie - Teatr im.
Jana Kochanowskiego
10 lutego
09:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
11:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
11 lutego
10:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
12:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
12 lutego
09:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
10:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
11:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
12:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
19:00 – Rękopis znaleziony w Saragossie - Teatr im.
Jana Kochanowskiego
13 lutego
11:00 – Rękopis znaleziony w Saragossie - Teatr im.
Jana Kochanowskiego
19:00 – Rękopis znaleziony w Saragossie - Teatr im.
Jana Kochanowskiego
14 lutego
11:00 – Rękopis znaleziony w Saragossie - Teatr im.
Jana Kochanowskiego
19:00 – Rękopis znaleziony w Saragossie - Teatr im.
Jana Kochanowskiego
15 lutego
19:00 – Rękopis znaleziony w Saragossie - Teatr im.
Jana Kochanowskiego
20:00 – Bezczel, Z.b.u.k.u., Małpa – Narodowe Centrum Polskiej Piosenki
16 lutego
11:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
17:00 – Królowa Śniegu - Teatr im. Jana Kochanowskiego
17 lutego
09:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
11:00 – Psiakość 2, czyli kostka została rzucona –
Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki
18 lutego
19:00 – Gąska - Teatr im. Jana Kochanowskiego
19 lutego
19:00 – Gąska - Teatr im. Jana Kochanowskiego
16
RECENZJE
Ziarno prawdy - Zygmunt Miłoszewski
Przeczytane:Teodor Szacki, po rozwiązaniu zagadki zabójstwa jednego z kuracjuszy (książka Uwikłanie) i niefortunnym romansie z dziennikarką, rozpoczyna nowe, samotne życie w Sandomierzu. Początkowo nienawidzi swojego kawalerskiego mieszkania, tipsiary-nimfomanki i dziury, w której musi wegetować. Z czasem jednak, zaczyna być coraz
bardziej przekonany do nowego miejsca, zwłaszcza, że dzieje się tam naprawdę sporo...
BEATA MARCINOWSKA
P
olicja znajduje zwłoki
kobiety, żony radnego,
znanej działaczki, która cały wolny czas poświęca
na organizowanie imprez dla
dzieci z miasta. Kobieta została brutalnie zamordowana. Z
niezwykłą precyzją morderca podciął jej gardło i spuścił całą krew z organizmu,
gdy jeszcze żyła, a następnie zwłoki podrzucił w okolicach żydowskiego cmentarza. Denatka trzymała w ręku
rodło - znak przypominający
połowę swastyki, który miejscowym ludziom kojarzy się
wyłącznie z Żydami. W krzakach obok ciała znaleziono
również narzędzie zbrodni
- dokładnie oczyszczone z
wszelkich śladów. Co więcej,
według legendy używano
go wyłącznie do uboju rytualnego. Czyżby na pewno
zabójca w pośpiechu zapomniał o „brzytwie”? Dziwny
zbieg okoliczności, zwłaszcza, że pozostałe elementy
zbrodni zostały precyzyjnie
zaplanowane. Oczywiście,
biorąc pod uwagę historię
miasta, stosunki polsko-żydowskie na tym terenie oraz
okoliczne legendy - w Sandomierzu wybuchła panika!
Rodzice przestają posyłać
dzieci do szkoły. Kto wie, czy
jakiś Żyd nie zechce wymoczyć macy w krwi bezbronnych, niewinnych pociech?!
Teodor Szacki, jako jedyny
niezwiązany emocjonalnie
z miastem i jego mieszkańcami rozpoczyna śledztwo,
nie zważając na „miejscowe
brednie”. W toku śledztwa
wychodzi na jaw, że zamordowana - Elżbieta miała romans z sandomierskim biznesmenem, co rzuca cień
podejrzeń na jej męża. Problem polega jednak na tym,
że mąż ofiary również został
zamordowany! Zabójstwo, źródło: literatki.com
równie teatralne, jak po-
przednie komplikuje całą
sprawę. Wokół zawieszonych na haku,
zmasakrow a nych
zwłok mężczyzny, wyłania
się scena niczym z Dana
Browna - krwią napisano
skrót „KWP”, a następnie
dodano szereg cyfr. Czyżby
zamieszana w to wszystko
była Komenda Wojewódzka Policji? Ale co oznaczają
te wszystkie cyfry? Teodor
Szacki powoli zaczyna wariować, zwłaszcza, że chwilę później w podziemnych
lochach znajduje ciało kochanka - biznesmena. Pan
prokurator musi zmierzyć
się z miejscowymi upiorami,
o których krążą przerażające
legendy. Gdzie oko za oko
to główne motto. A motywy
morderstwa, dzieciobójstwa
i krzywoprzysięstwa ciągną
się za nim przez całe śledztwo. O co w tym wszystkich
chodzi? W mieście gdzie
wszyscy się znają od urodzenia nie jest łatwo wydobyć
jakiekolwiek informacje. Jak
dotrzeć do ziarna prawdy,
skoro WSZYSCY KŁAMIĄ?!
Świetna intryga, doskonale skomponowana kryminalna szarada, gdzie czytelnik
musi naprawdę się wysilić,
aby spróbować rozwiązać zagadkę. Spróbować, bo z pewnością nikomu się to w pełni
nie uda. Miłoszewski tak gra
z czytelnikiem, że jedynym
realnym mordercą może być
upiór. Ciekawym zabiegiem
(stosowanym również w
Uwikłaniu) jest rozpoczynanie kolejnych rozdziałów wycinkami z codziennych gazet, które są dobrane z iście
sarkastycznym poczuciem
humoru. Mistrzowskie dialogi, które mimo upiornej,
krwistej scenerii potrafią doprowadzić czytelnika do łzawego śmiechu i doskonale
skontrastowane postaci nadają powieści oryginalnego
smaczku, który jest już znakiem rozpoznawalny m M i ł o s z e w s k i e g o.
Tekstonika uczuć - Éric- Gdzie ja miałam uszy?
(Że nie usłyszałam go wcześniej)
Emmanuel Schmitt
Przesłuchane: Fismoll jest dwudziestolatkiem z PoznaPrzeczytane: O tym w jaki sposób kochają kobiety, a w jaki
mężczyźni. O różnicach przez które żadna z płci nie zrozumie przeciwnej. O zemście, stracie, nienawiści, miłości. O
tym, jak los nas karze, gdy nie doceniamy tego, co mamy...
BEATA MARCINKOWSKA
D
iane, silna, niezależna kobieta sukcesu.
Związana z, po uszy
zakochanym w niej, Richardem (który sporo się natrudził, aby w końcu ją zdobyć).
Odrzuca kilkakrotnie jego
oświadczyny, żeby później
narzekać, że mężczyzna nie
chce się z nią ożenić. Uważa, że czegoś jej w związku
brakuje, że Richard już nie
zabiega o nią tak, jak na początku. Śmie nawet ziewać
w jej obecności! Postanawia
mu powiedzieć, że jej uczucie osłabło i że taki związek
nie ma sensu. Mężczyzna,
choć zdruzgotany, aby zachować dumę zgadza się
z nią. Postanawiają zostać
przyjaciółmi. Po pewnym
czasie, Richard planuje jej
się oświadczyć, a Diane planuje go upokorzyć, podsyłając mu... dziwkę, która ma
rozkochać w sobie mężczy- świat zaczyna walić jej się na
znę. Jednak nic nie dzieje się głowę. A od pewnych decyzji nie ma już odwrotu.
Autor znany głównie z
genialnego utworu Oskar
i pani Róża tym razem dokonuje wiwisekcji ludzkich
uczuć. Pokazuje, że kobieta nie może myśleć za mężczyznę i odwrotnie; że tylko szczera rozmowa może
prowadzić do zrozumienia.
A gra w miłość nigdy się nie
sprawdza.
Czytelnik brnąc przez trudy związku Diane i Richarda
ma nadzieję, że wszystko
skończy się dla nich dobrze.
Że na końcu książki znajdzie złotą receptę na udany
związek. Nic takiego się nie
dzieje. Wprawdzie wszystko
kończy się dobrze, ale dla
źródło: lmolksiazkowyy. innych osób. A recepta? Rozmowa, szczerość? Nie wiem.
blox.pl
Tektonika uczuć jej nie potak, jak Diane sobie zapla- daje.
nowała. Po pewnym czasie,
nia. Ma wiele umiejętności – jest wokalistą, autorem
tekstów, kompozytorem i instrumentalistą. Jego debiutancka płyta jest moim prywatnym odkryciem ubiegłego
roku. Trafiłam na jego twórczość zupełnie przypadkiem
i od tego czasu nie mogę się oderwać. Żałuję tylko, że nie
usłyszałam go wcześniej!
ALEKSANDRA MARKIW
B
ardzo lubię słuchać
moich
rówieśników,
szczególnie gdy są tak
bardzo utalentowani. Zawsze
zakładam, że startując z tak
dużym potencjałem, rozwijając się cały czas, gdy i ja i oni
się zestarzejemy będę mogła
słuchać jeszcze piękniejszej
muzyki w ich wykonaniu. Fismoll ma bardzo delikatny
głos, który według mnie jest
naprawdę wyjątkowy. Słysząc już pierwsze słowa piosenki „Let’s Play Birds” odczuwam prawdziwą przyjemność, mam ochotę zamknąć
oczy i cieszyć się chwilą. Fismoll tworzy muzykę bardzo
liryczną, która dla mnie jest
idealne na zimowe wieczory.
Pozwala się zrelaksować, wy-
źródło: empik.com
ciszyć. Płyta „At Glade” może
być świetnym towarzyszem
podczas zbliżającej się sesji.
Ja jestem w stanie skoncen-
trować się na nauce, ale dookoła mam bardzo przyjemną, melancholijną, niemal
magiczną atmosferę.
RECENZJE
Ostatni taniec
17
Przeczytane: Grupa dobrych kumpli postanawia sprawdzić autentyczność ludowej legendy o zamku, którego mityczny
lokator ma skłónności do spełniania najskrytszych życzeń wizytujących gości. Haczyk tkwi w konsekwencjach, jakie
należy ponieść za własne pragnienia. „Szczęśliwa ziemia” Orbitowskiego lawiruje między szarą i brutalną wielkomiejską rzeczywistością, a ludowym „danse macabre”, gdzie ofiara jest niewspółmierna do nagrody.
ARTUR SYGUT
R
ykusmyku to miasteczko fikcyjne, ulokowane w książce gdzieś
na dolnośląśkiej prowincji.
Tamtejsze życie ma tętno
staruszka w stanie agonalnym, a jedyną rozrywką jest
picie do nieprzytomności
lub rozmyślanie jak możliwie sprawnie stąd uciec. Ten
dylemat towarzyszy Trombkowi, DJ-owi Krzywdzie, Sedesowi, Sikorce i Blekocie.
Mają po dwadzieścia lat,
snują ambitne plany, każdą wolną chwilę spędzają
na zabijaniu nudy i lamentach, dlaczego już teraz nie
mogą wypłynąć na głęboką
wodę. Postanawiają pomóc
własnemu szczęściu i „wytańczyć” dla bestii w upiornych zamkowych lochach
pieniądze, miłość i wszelki
dostatek. Desperacja w dą-
żeniu do celu sprawia, że nie
zwracają uwagi na słowa legendy o nieuchronnej transakcji: spełnienie marzeń za
śmierć w podziemiach jednego z nich. Wyrzuty sumienia związane z tajemnicą o
specyficznej rosyjskiej ruletce, rozrzucą ich po miastach, gdzie nie uda im się
zapomnieć o makabrycznym pakcie z przeszłości.
„Szczęśliwą ziemię” można
skrzywdzić traktując ją wyłącznie jako powieść grozy,
w końcu do takiej konwencji zdążył już przyzwyczaić
autor „Świętego Wrocławia”.
Historia młodych chłopaków
z rozdziału na rozdział staje
się skokiem do przyszłości,
gdzie Ci sami bohaterowie
zdołali na pozór stworzyć
bezpieczną przestrzeń do
życia w Krakowie, Warszawie, Kopenhadze. Mimo deklaracji o definitywnej roz- źródło: wsqn.pl
łące losy dorosłych już Bartka, Staszka, Karola i Szymka
są skazane na wspólny mianownik niczym w greckiej
tragedii. Orbitowski rozlicza
swoje pokolenie trzydziestolatków, niemal do przesady pastwi się nad rozbiciem
związków głównych bohaterów. Wplata w opowieść
upadek dobrze prosperującego przez lata przedsiębiorstwa budowlanego, miłości Bartka mimo choroby
psychicznej partnerki, sugerując miejscami opętanie, życia Karola z brzemieniem niepełnosprawnego
syna, skrywanych tajemnic
na peryferiach. Każdy z nich
posiada swego rodzaju defekt. Skrzek nie pozwalający myśleć Szymkowi, który
ustępuje za sprawą obecności szalonej Tekli, czy halucynacje i otępienie Staszka,
nasilające się z utratą wszy-
skiego, na czym kiedykolwiek mu zależało. Autor postawił ich przed wyborem
być, czy mieć, ale fatalizm
nie pozwala wyjść im z tarczą w pojedynkach z rzeczywistością. Imponuje w
książce opis sektorów miast,
których nie znajdziemy w
przewodnikach turystycznych. Oblicza cmentarne,
rynsztokowe, gdzie obskurna speluna koresponduje z
domem publicznym, śmietnikiem i bohaterami książki.
Orbitowski niemal równie
sprawnie oprowadza czytelnika po opuszczonych,
pozbawionych nadziei lokalizacjach, jak i rozbudza
poczucie grozy. Przekracza
granicę zjawisk nadprzyrodzonych, by znów przenieść
naszą uwagę do racjonalnie
funkcjonującej na pierwszy
rzut oka społeczności Rykusmyku.
Serca lód- „Kraina lodu”
Obejrzane: „Kraina lodu” to kolejny film animowany Disneya zrealizowany w technologii 3D, wyreżyserowany przez
Chrisa Bucka („Na fali”) i Jennifer Lee („Ralph Demolka”). Historia korzystająca luźno z motywów z baśni Hansa
Christiana Andersena „Królowa śniegu” wydaje się z tytułu i fabuły dobrą pozycją na zimowy wieczór. Czy tę animację
Disney może określić jako sukces?
MICHAŁ SZYMAŃSKI
N
a początku warto
dodać, że stworzenie produkcji nawiązującej do „Królowej śniegu” było pomysłem czekającym na swoją realizację
blisko siedemdziesiąt lat.
Walt Disney pragnął stworzyć animowane wersje baśni Andersena. Powieść o
mroźnej królowie miała być
jedną z nich. Jednak animatorzy mieli duże problemy
z przedstawieniem historii, dlatego projekty zostały
porzucone. Dopiero w roku
2011, dzięki sukcesowi innego dzieła - „Zaplątanych” Disney ogłosił „Krainę lodu”.
Baśń została przedstawiona
w całkowicie innym wydaniu.
Film opowiada o niebezpieczniej podróży Anny.
Musi ona odnaleźć swoją siostrę, Elsę która niezapanowawszy nad swoimi
skrywanymi mocami, wy-
wołała wielką zimę. W podróży będą jej towarzyszyć:
handlujący lodem Kristoff i
jego przyjaciel renifer Sven,
a także gadatliwy bałwan
Olaf. Jak to w filmach Disneya, nie możemy się spodziewać skomplikowanej historii pełnej zaskakujących
wątków. Jest ona prosta i
przewidywalna. Oczywiście
nie oznacza to, że jest zła.
Jest to urocza powieść o
sile miłości. Cechami filmu
są przede wszystkim jego
humor i musicalowa forma.
Widzimy wiele zabawnych
scen a piosenki w polskim
wykonaniu wyszły naprawdę bardzo dobrze. Mimo,
że jest to familijna produkcja z myślą o najmłodszych,
to każdy z nas może znaleźć
coś dla siebie. Wątek miłosny, śpiew, akcje oraz kapitalne sceny komediowe,
które są w stanie rozbawić
każdego widza, niezależnie
od wieku. Oczywiście należy
zwrócić uwagę na animację.
Mimika bohaterów jest na
wysokim poziomie, a efekty
związane z lodem naprawdę piękne. Na szczególnie
pochwałę zasługuje animacja świata, który prezentuje się wyśmienicie, mając w
sobie baśniowy urok.
Jednak „Kraina lodu”
sama w sobie nie jest wyjątkowym filmem. Nie różni się wiele od innych dzieł
ze stajni Disneya i nie wnosi niczego nowego. Jest po
prostu kolejną, rozweselającą baśnią o bardzo wysokim poziomie. Jedyną zmianą, na pewno zauważalną
dla długoletnich miłośników disneyowskich produkcji jest zmiana schematów
znanych z innych historii.
Nie otrzymujemy tutaj stereotypowych czarnych charakterów, ani walki dobra ze
złem. Zauważalną wadą jest
również niedopracowana
harmonia filmu. Z początku
wydaje nam się być musicalem, słyszymy jedną piosen-
kę za drugą
aż tu nagle...
nic. Melodie
i tańce zostają zastąpione
przez sceny
akcji i dramatyczne momenty.
„Kraina lodu”
to uroczy i
zabawny film
dla każdego.
Świetna animacja, mnóstwo komedii i prosta,
lecz wciągająca historia
to powody
dla których
warto zapoznać się z tą
zimową produkcją.
źródło: filmweb.pl
18
KUCHNIA
Szybko, smacznie i zdrowo
W czasie sesji nie zawszy mamy czas na gotowanie skomplikowanych potraw.
Często uciekamy się też do dań gotowych, niekoniecznie zdrowych. Oto kilka
przepisów na zdrowe i szybkie dania.
„Ciemne pieczywo z pastą z awokado”
Składniki:
2 kromki ciemnego pieczywa
1 dojrzałe awokado
50 g sera typu feta
3 łyżeczki soku z cytryny
Sól
Pieprz
żródło: spizarnia-smakow.pl
Awokado rozcinamy na pół,
wyjmujemy pestkę i łyżeczką wybieramy miąższ. Następnie dodajemy ser feta,
sok z cytryny, sól i pieprz.
Całość ocieramy na jednolitą
masę. Gotową pastą smarujemy pieczywo.
Przygotowanie:
„Placki owsiane z bananem i powidłami”
Składniki:
(1 porcja)
4 łyżki płatków owsianych
1 łyżka otrębów
1 jajko
Olej do smażenia
cej wody i odstawiamy na 10
minut, aż napęcznieją. Mieszamy z surowym jajkiem i
smażymy małe placuszki na
rozgrzanym oleju na rumiany kolor. Kroimy banana w
plasterki. Placki wyciągamy
Przygotowanie:
na talerz, smarujemy powiPłatki z otrębami zalewa- dłami i dekorujemy banamy niewielką ilością gorą- nem.
żródło: zabawyzesmakiem.pl
„Szpinak z gnocchi”
Składniki:
(2 porcja)
Opakowanie szpinaku mrożonego
1 kostka serka topionego,
śmietankowego
1 średnia cebula
Sól
Pieprz
Czosnek granulowany
1 opakowanie gnocchi (do
kupienia w Lidlu)
Olej
żródło: facetnatalerzu.pl
Przygotowanie:
Na niewielkiej ilości oleju
podsmażamy wcześniej pokrojoną w kostkę cebulę. Dodajemy szpinak i czekamy,
aż się rozmrozi. Doprawiamy
solą, pieprzem i czosnkiem
wg uznania. W tym samym
czasie gotujemy gnocchi wg
przepisu na opakowaniu.
Pod koniec duszenia szpinaku dodajemy serek i czekamy, aż się rozpuści. Gotowym
sosem polewamy gnocchi.
„Sałatka z tuńczyka i ananasa”
Składniki:
1 opakowanie tuńczyka w
sosie własnym
Pół puszki ananasa
Pół torebki ryżu brązowego
UWAGA KONKURS!
Do wygrania 2 kupony na
darmowe jedzenie w HARISSIE.
Wystarczy odpowiedzieć na
pytanie: Co oznacza słowo
HARISSA? Odpowiedzi należy
wysłać na adres
[email protected] do
15 lutego 2014r.
Oliwa z oliwek
Sól
Pieprz
Przygotowanie:
Gotujemy ryż. Ananasa kroimy na kawałki. Składniki mieszamy ze sobą, dodajemy oliwę z oliwek. Doprawiamy solą
i pieprzem.
„Zdrowy deser”
Składniki:
1 banan (średniej wielkości),
garść orzechów włoskich,
garść suszonej żurawiny,
150g greckiego jogurtu,
1 łyżeczka naturalnego
miodu
Przygotowanie:
Kroimy banana w plastery,
układamy w pucharku. Jogurt
mieszamy z miodem i wykładamy 3 łyżki. Dodajemy drobno pokrojone orzechy włoskie
i resztę jogurtu. Wierzch posypujemy żurawiną.
Przepisy przygotowała Marek Piszczałka
więcej znajdziecie na www.gs.uni.pl
SPORT
AZS UO w nowym roku
19
Rok 2013 był dla Akademickiego Związku Sportowego Uniwersytetu Opolskiego bardzo udany. AZS był organizatorem Akademickiej Champions League, Uniwersyteckiej Basket Ligi, Piastonaliowego Dnia Sportu czy
Opolskiej Doby Sportu.
marta zając
J
ednak to tylko te najważniejsze wydarzenia. AZS organizował
również wiele mniejszych
przedsięwzięć takich jak Mistrzostwa UO w tenisie stołowym, pływaniu, Turniej
Dwóch Rakiet, a także brał
udział w różnego rodzaju
akcjach społecznych – podczas Ulicy Kultury wsparł
akcję „Nie czytasz, nie idę z
Tobą do łóżka”, a w okresie
świątecznym angażował się
w Szlachetną Paczkę.
W roku 2013 sukces odniosło wielu podopiecznych
AZS-u. Smocze Łodzie zdobyły złoty medal Akademickiego Pucharu Smoczych
Łodzi podczas Poznańskich
Dragonów, badmintoniści
przywieźli z Indywidualnych Mistrzostw AZS-u po-
dwójne złoto i brąz, a Prezes AZS-u została wyróżniona nagrodą Eugeniusza
Pietrasika.
Akademicki
Związek
Sportowy nie zamierza jednak osiąść na laurach.
– Przede wszystkim chcemy się skupić na organizacji
półfinałów AMP w tenisie,
na OSA w szachach i badmintonie, oraz wyjeździe
na Igrzyska Studentów – a
więc na Mistrzostwa Europy
w badmintonie. Tak jak w
poprzednich latach chcemy
zorganizować dzień sportu
podczas Piastonaliów oraz
Akademicką Champions League – mówi Ewelina Wróbel, Prezes AZS UO.
Dla AZS UO będzie to z
pewnością rok pełen wyzwań, nowych doświadczeń
i dużych emocji.
W październiku tego roku odbyły się wybory uzupełniające do zarządu AZS. Obecny skład to: Ewelina
Wróbel - prezes AZS, Marta Wójcik - wiceprezes, Anna Chojnowska - wiceprezes, Maria Święcicka - sekretarz, Mateusz Rogalewicz - skarbnik, Magda Piwińska, Marta Zając, Andrzej Triebler, Wojciech Imiela,
Tomasz Marek, Dawid Grubierz. żródło: AZS UO
Pływanie z Rektorem
W sobotę 25 stycznia na krytej pływalni Wodna Nuta odbyły się VI Akademickie Mistrzostwa Opola w pływaniu o Puchar JM Rektora Politechniki Opolskiej.
marta zając
W
zawodach udział
wzięli
zarówno
studenci uczelni
wyższych Opolszczyzny, jak
i pracownicy, ich dzieci, a
także zawodnicy klubu UKS
„5 plus 1 Opole”. Uczestnicy pływali w następujących
konkurencjach, które były
podzielone na podkategorie: zawodnicy 2001-2002,
zawodnicy 2003, student i
open:
- 25 m stylem dowolnym
dla dzieci pracowników Politechniki Opolskiej i MOSiR
Opole,
- 50 m stylem motylkowym - kat. STUDENT – wśród
kobiet zwyciężyła Paulina
Lenart z PO, a w kat. mężczyzn Robert Brysz z PO.
- 50 m stylem grzbietowym – kat. STUDENT – zwyciężyła Patrycja Tarasiuk z
PO, wśród mężczyzn najlepszy okazał się Walter Foltyński z PO.
- 50 m stylem klasycznym – kat. STUDENT – najlepszą zawodniczką była
Karolina Markiewicz z PO, a
najlepszym zawodnikiem –
Puchar JM Rektora Politechniki Opolskiej zostaje w swojej uczelni - wywalczyli go najlepsi pływacy AMO.
źródło: www.facebook.com/PolitechnikaOpolska
Robert Brysz.
- 50 m stylem dowolnym
– kat. STUDENT – najlepszy
czas osiągnęła Agnieszka
Bartnikowska z PO, a wśród
mężczyzn Walter Foltyński.
-100 m stylem zmiennym
– kat. STUDENT – zwyciężyła Paulina Lenart, a w kat.
mężczyzn Filip Cipaga z PO.
Zawodnicy konkurowali również w sztafecie, która była chyba największą
atrakcją tej imprezy.
W sztafecie bowiem stu-
denci zmierzyli się z pracownikami
Politechniki
Opolskiej, na czele której
stał sam rektor Marek Tukiendorf. Władze Politechni-
ki nie dały szans studentom
i wygrały tę kategorię. Skład
zwycięskiej drużyny to: rektor Marek Tukiendorf, Marcin Wieloch, Bożena Maszkowska-Wojciechowska (z
Wydziału Wychowania Fizycznego i Fizjoterapii) oraz
Magdalena Jaszczyk (z administracji, asystentka prorektora Krzysztofa Malika).
Zwycięzcy otrzymali medale, a Politechnika Opolska,
na której studiuje najlepszy
zawodnik
Akademickich
Mistrzostw Opolszczyzny –
Walter Foltyński i najlepsza
zawodniczka AMO – Paulina Lenart otrzymała Puchar
Rektora Politechniki Opolskiej.
Zawodnikom
kibicował prezydent miasta Opola – Ryszard Zembaczyński
oraz władze PO – prorektor
ds. dydaktyki dr hab. inż.
Krystyna Macek-Kamińska,
prof. PO i dr hab. Zbigniew
Borysiuk, prof. PO dziekan
Wydziału Wychowania Fizycznego i Fizjoterapii.
Zwycięzcom gratulujemy
i życzymy wielu przyjemności z pływania.
20
SPORT
W zeszłym roku badmintoniści z UO triumfowali na wielu imprezach sportowych.
Badminton wymaga od gracza dużej koncentracji i sprawności fizycznej.
Lotka i rakieta – to ich życie
Przez ostatni rok sekcja badmintona na Uniwersytecie Opolskim bardzo się rozwinęła. Studenci zdobywają trofea nie tylko w Akademickich Mistrzostwach Polski czy Indywidualnych Mistrzostwach AZS-u, ale także grają
dla wielu polskich i zagranicznych klubów, w których odnoszą swoje życiowe sukcesy. Jednak by zwyciężać trzeba dużo poświęcić i jeszcze więcej trenować.
Postanowiliśmy z bliska przyjrzeć się temu, jak wygląda trening badmintonistów z UO.
Fot. Marta Zając
W zeszłym roku badmintoniści z UO triumfowali na wielu imprezach sportowych.
W badmintonie wyróżniamy grę pojedynczą (singiel) oraz podwójną (debel).
Badmintoniści trenują w sali gimnastycznej Studium Wychowania Fizycznego i Sportu UO.
Opiekunem sekcji badmintona jest mgr Henryk Hołodnik z Studium Wychowania Fizycznego i Sportu UO. To pod jego okiem studenci szkolą swój warsztat.

Podobne dokumenty