Nr 11( 68) - Koniniana

Komentarze

Transkrypt

Nr 11( 68) - Koniniana
www.koniniana.netstrefa.com.pl
MIESIĘCZNIK Towarzystwa Przyjaciół Konina
listopad 2008 r.
Nr 11 (68)
Witam Czytelników patriotycznie
oraz poetycko pokłosiem Milowego Słupa
Fontanny, pomniki, rzeźby, głazy kamienne – to zupełnie
niezły pomysł eksponowania historii miasta. Popiersie Marszałka
odsłonięto w przeddzień święta narodowego w nader uroczystej
scenerii. O roku 1918, Józefie Piłsudskim oraz bardziej „codziennym” patriotyzmie piszą: Weneda, Gulczyński oraz Kowalczykiewicz (młodszy).
Jak zwykle o tej porze roku, lwią część „K” zajmują wiersze
nadesłane na XXVIII edycję Milowego Słupa. Podajemy również
komunikat Jury oraz słowo o konkursie pióra Andrzeja Dębkowskiego, przewodniczącego komisji, znanego publicysty, poety i
krytyka literackiego, autora ciekawych rozmów z pisarzami, zawartych w książce „Kiedy umiera poeta, umiera świat”.
Na stronie IV znajdą państwo – w ramach V ogólnopolskiego Festiwalu Pianistycznego „Chopinowskie Interpretacje Młodych” – dalsze wspomnienia Jagody Naskręckiej o Żychlinie.
Zamieszczamy również nowości wydawnicze koninian: Ryszarda
Grundmana „Barwy ryzyka” i anonsowaną, lecz nieukazaną przez
przeoczenie (przepraszamy), Stefana Rusina „Znani i nieznani w
Koninie” oraz listy Czytelników, których nigdy za wiele.
Słoneczne (oby jak najdłużej), ale już jesienne pozdrowienia
Stanisław Sroczyński
W hołdzie Marszałkowi
Józefowi Piłsudskiemu
Stanął w Koninie pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego.
Staraniom społecznym sfinalizowania sprawy zdawać się mogło, że nie będzie końca. Ale stało się, i to dobrze – co należy
podkreślić – że w 90. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości , jako pamiątkę 1918 r. Data dzienna – 10 listopada, kiedy nastąpiło odsłonięcie obelisku, wydaje się też być nad wyraz
dobrze trafioną. – 10 listopada 1918 r. J. Piłsudski przybył do
Warszawy zwolniony z więzienia w Magdeburgu. Następnego
dnia, kiedy kończyła się Wielka Wojna, przejął władzę nad formacjami wojskowymi i de facto stanął na czele odradzającego
się państwa.
Kontrowersji w Koninie wokół sprawy upamiętnienia wielkiego Polaka pomnikiem było aż nazbyt wiele. Inicjatorem
przedsięwzięcia był Szymon Pawlicki; wzdłuż i wszerz miasta
zbierano społecznie pieniądze. Do działań włączyło się Towarzystwo Przyjaciół Konina. Zapał ogarniał coraz szersze grupy
ludzkie. Tak było z jednej strony: „za pomnikiem”. Z drugiej
jednak: niedawno jeszcze czytałem w Internecie na jednym z
konińskich portali, że może byłoby lepiej (praktyczniej i pragmatyczniej), żeby np. odnowić – pomalować metalowy most
koniński, nb. również upamiętniony imieniem Piłsudskiego.
Dalej: zdało się słyszeć, czemu akurat Piłsudskiego honorować
pomnikiem? Wreszcie chodziło też o lokalizację: czy dobrym
miejscem jest, bądź co bądź, centralny punkt miasta przed ratuszem?
Nie rozwieje moje pisanie wszystkich wątpliwości. Ale parę
słów można powiedzieć. – 1. Most należy odnowić i to jak najprędzej. 2. Ktokolwiek odważyłby się kwestionować zasługi
Marszałka, powinien pamiętać, że zaważył on w sposób decydujący na dziejach Drugiej Rzeczypospolitej i na okresie, który
bezpośrednio poprzedzał odzyskanie niepodległości. 3. Miejsce
przed ratuszem powinno być zupełnie apolityczne, ale postać J.
Piłsudskiego i poświęcony mu pomnik ma być miarą nie tyle
polityki, co dobrze rozumianego patriotyzmu. Przez dziesięciolecia po wojnie wznosił się w tym miejscu cokół z czerwoną
gwiazdą na szczycie – symbol zniewolenia i hańby. Myślę – iż
mimo zróżnicowań politycznych w czasie, który obecnie jest, i
czasu, który jeszcze przed nami – nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby burzyć, niszczyć, przenosić itp. obelisk z popiersiem
Marszałka.
Na cokole pomnika umieszczono inskrypcję: „W hołdzie
Marszałkowi Koninianie Synowie i Wnuki Jego Żołnierzy...”.
Tak, proste, ale jakże piękne i wymowne to słowa. Konin dobrze
pamiętał Piłsudskiego. Kiedy po 1918 r., a zwłaszcza po odparciu
zdjęcie – RAD
Tym bowiem zagadnieniom poświęcamy w całości dzisiejsze „Koniniana”.
Patriotycznie, bo udało się zrealizować
inicjatywę Szymona Pawlickiego, ufundowania miastu popiersia Marszałka Józefa
Piłsudskiego. Pomysł poparło zdecydowanie Towarzystwo Przyjaciół Konina oraz Urząd Miejski, ale przede wszystkim liczne grono ofiarodawców, nie tylko zresztą z Konina (listę ofiarodawców
zamieścimy w kolejnych „K”). Niewiele było w naszym mieście
tego typu poczynań tak stosunkowo jednomyślnie oraz tak szybko zrealizowanych. Tym bardziej powinno nas to cieszyć. Według
Komitetu Organizacyjnego, miejscem usytuowania pomnika jest
placyk przed ratuszem. Zdajemy sobie sprawę, że pomysłów było
o wiele więcej. Jednakże czas oraz koszty zdecydowały o tej właśnie lokalizacji. Nie bez znaczenia jest również fakt celebrowania
określonych uroczystości właśnie na trasie kościół-ratusz oraz
plac Wolności. Nie posiada nasze miasto zbyt wielu pomników.
Sądzimy, że będzie to dobry przykład do naśladowania. Towarzystwo Przyjaciół Konina, z przyjemnością poinformuje o kolejnych
inicjatywach, a i odwiedzające nas wycieczki będą miały chwile
refleksji przy kolejnych rzeźbach.
agresji bolszewickiej w roku 1920 cały niemalże
nastał oczekiwany przez pokolenia
naród czcił i wielbił postać wodza, zabiegano wszęDZIEŃ
WOLNOŚCI
dzie o wizytę. Każda niemalże, większa i mniejsza
miejscowość słała zaproszenia, aby przyjechał, choć
pojaśniały twarze
na parę chwil, żeby zawitał... Kalendarz był napiępowróciła polska mowa
ty. Ale zdarzyła się sposobna okazja, kiedy w lipcu
spełnił się sen bohaterów
1921 r. był Piłsudski w Kórniku koło Poznania i pod
spod Dubienki, spod Racławic
Biedruskiem, gdzie wizytował ćwiczenia wojskowe. Wtedy też, 10 lipca przybył do Konina. Główpowstańców listopadowych i styczniowych
nym powodem wizyty było poświęcenie sztandaru
tych ze Śląska i Wielkopolski
stacjonującego wówczas w Koninie 18. p.p. Wizyta
ofiarnych w boju naszych braci
trwał osiem godzin, od 10.00 do 18.00. Po przejechaniu przez udekorowany kwieciem łuk triumfalny
z grodu nad Wartą
na Słupeckim Przedmieściu, witany przez władze
IM to składamy podziękowanie
wojskowe, miejskie, samorządowe itp. modlił się
mieszkańcy Konina
w konińskiej farze. Następnie młodzież wyprzęgła
z pojazdu konie i biorąc na siebie lejce, pociągnęprzeszło sto lat niewoli
ła powóz z Marszałkiem w stronę błoni, do Krzyża
prześladowań cierpień więzień
Tarejwy, gdzie zaplanowana był msza polowa i cekrwi przelanej
remoniał poświęcenia sztandaru. Odwiedził też Piłsudski Dom Zemełki w rynku, z zainstalowaną tam
ale nigdy nie zgasła nadzieja
szkołą średnią kierowaną przez księdza Stanisława
na powstanie z martwych
Szabelskiego. W gmachu starostwa przyjmował dechwała powstańcom
legacje, reprezentacje i interesantów „na posłuchanie”. W godzinach popołudniowych odbył się obiad
chwała ofiarom
i raut w kinoteatrze „Polonia”. Zaplanowany był też
chwała patriotom
„spacer” łódką po Warcie, ale, niestety, nie zdążono.
dziś oddajemy Im cześć
Marszałek opuścił Konin o godzinie 18.00.
ciesząc się wolnością
Przez całe międzywojnie wspominano jego
pobyt w Koninie. „Głos Koniński”, który właśnie
mieszkańcy Konina
w 1921 r. rozpoczynał swą działalność, szeroko relacjonował wizytę Marszałka. Historyczną pamiątJanina Weneda 11 listopada 2008 roku
ką jest także seria fotografii wykonana przez M.
Pęcherskiego. Najbardziej znane ujęcie przedstawia uroczystości przy Krzyżu Tarejwy. Zdjęcie to w tekturowej
Każdy naród posiada pomniki, które zawarły w sobie
oprawie passe-partout rozprowadzane było w latach dwudzie- jego cierpienia i radości, jak w jednym ognisku ześrodkowastych w konińskich księgarniach.
nego przeżycia całych pokoleń. Takimi pomnikami są: ruiny,
To zaledwie parowątkowy skrót myśli – refleksji, które pola bitewne, grody, ulice, na tych ulicach domy, na których
chciałem przekazać na pamiątkę listopada 2008 r. Wertowałem widok serca biją goręcej i łzy nabiegają do oczu. Są to świąw ostatnich dniach różne historyczne opracowania, wpatrywa- tynie historii, których Polska posiada tak wiele.
łem się w albumowe zdjęcia. Ze zbioru „Józef Piłsudski. Myśli,
Dla mnie, jako dla przedstawiciela państwa polskiego,
mowy i rozkazy”, wyjmuję, myślę że stosowny, fragment, odno- nie ma większej świątyni jak wszystkie te granice, którymi
szący się do kultury pamięci. Oto, co powiedział J. Piłsudski w poprzeżynano nasz kraj.
1921 r. odnośnie pomników:
Janusz Gulczyński
str. 19 (str. I)
Komunikat Jury
XXVIII Ogólnopolskiego Konkursu
Poetyckiego
Milowy Słup – Konin 2008
Jury XXVIII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego
„Milowy Słup” Konin 2008 w składzie:
Andrzej Dębkowski – poeta i krytyk literacki, przewodniczący
Stanisława Łowińska – poetka, animatorka kultury, członek
Stanisław Sroczyński – prezes Towarzystwa Przyjaciół Konina,
sekretarz
na posiedzeniu w dniu 13 października 2008 w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Koninie po zapoznaniu się z 438 nadesłanymi
wierszami (146 zbiorów) przyznało:
I nagrodę
Małgorzacie Pietrzak, godło „TOPOLA”, z Dębianek za wiersze: „Szara rzeczywistość”, „Kobiety”, „Kobiety naszych czasów”
II nagrodę
Wandzie Kozak, godło „KAMEA”, z Koszalina za wiersze:
„Praczka”, „***byłeś...”, „Gołębie”
III nagrodę
Czesławowi Markiewiczowi, godło „Kopiec kreciej koniunktury”, z Zielonej Góry za wiersze: „Omijaj Rovigo”, „Sic transit
gloria mundi”, „Pan Cogito nie żyje”
Wyróżnienia:
Justynie Fruzińskiej, godło „w malarstwie ma prawo się rozlać”,
z Łodzi za wiersze: „***Chciałabym...”, „karma z cukru”
Eli Galoch, godło „«Wysoka» w Pieninach”, z Turku za wiersze:
„Dziwne są rozstania”, „Opowiedz mi jeszcze o carze Mikołaju”
Emilii Kotowskiej, godło (graficzne), z Konina za wiersze: „Mój
kot”, „Kobiece nastroje”
Dorocie Ryst, godło „Appendix”, z Warszawy za wiersze: „Koniec sierpnia, 1939”, „Trójwymiarowa pocztówka”
Arkadiuszowi Stosurowi, godło „Portoryko”, z Krakowa za
wiersze: „***prze-bicia...”, „***początek lata...”
Jury zakwalifikowało do zamieszczenia
w okolicznościowej publikacji
wiersze zauważone:
Karola Graczyka, godło „Bordeline”, z Deszczna: „Osiemdziesiąt cztery”
Jarosława Jakubowskiego, godło „AJFON”, z Koronowa:
„Wspomnienie z wieczoru autorskiego”
Mirosława Jurgielewicza, godło „Zygmunt Nowak”, z Konina:
„***Jest w moim mieście…”
Lecha Stefaniaka, godło „Lipowa kołyska”, z Konina: „Epitafium”
Pauli Walczak, godło „ćma”, z Żychlina: „jestem nike z samotraki”
wiersze o Koninie:
Jadwigi Naskręckiej, godło „nefryt”, z Konina: „Wał Tarejwy”
Pawła Stanisława Piaseckiego, godło „Koniak”, z Konina: Dyptyk konińsko-poznański „Konin-Poznań”
Włodzimierza Sypniewskiego, godło „Piotr 2008”, z Konina:
„Krzyż”
I nagroda
I nagroda
Małgorzata Pietrzak
(Godło: TOPOLA)
Dębianki
Małgorzata Pietrzak
(Godło: TOPOLA)
Dębianki
Kobiety
Szara rzeczywistość
W standardowym M
w lodówce najczęściej
jest tylko światło
marzenia trzęsą się
z zimna i strachu
już nie można nimi
posmarować przeźroczystych
kromek chleba
w standardowym…
tylko głód
czuje się
jak u siebie w domu
wyżera najlepsze kąski
i szczerzy równe białe zęby
Wszystkie jesteśmy Ewy
w niszy żeber Adama
szukamy swojego Boga
składamy dłonie do modlitwy
rozkładamy nogi
rodzimy dzieci
i wypuszczamy na świat
jak latawce
wierząc że po nitkach losu
jak po pępowinie
wrócą
pod matczyne serca
wszystkie jesteśmy Ewy
kochające-nagie
ubrane w cierpliwość
i poczucie winy
w…
bieda podkrada imiona dzieciom
więc płaczą
po zatęchłych kątach
tylko pusty czajnik woła
że w kuchni
jest jeszcze gaz
II nagroda
Wanda Kozak
Godło: KAMEA
Koszalin
kusząc jabłkiem ciała
rozpalamy ogień
gasimy świeczki w oczach
przewietrzając miłość
jesteśmy zawsze pod ręką
choć czasem nie na rękę
w żebrach swojego Adama
odnajdując Boga
II nagroda
Wanda Kozak
Godło: KAMEA
Koszalin
Praczka
jeszcze przed brzaskiem udaje się nad rzekę
napina swoje plecy
jak cięciwę łuku
zanurza biel delikatnych dłoni
w spienionej wodzie
(niebawem delikatne dłonie staną się szorstkie
i suche jak pumeks)
***
byłeś
moją ziemią Kanaan
zostałam Tobą obdarowana
jak manną z nieba
odprawiając rytuał milczenia
ugniata ciasto koszul
przyniesionych w cynowej misce
niemal pół wieku minęło
szybciej niż siedem lat tłustych
czeka
aż pierwszy promyk słońca
dotknie jej twarzy jak pędzel Vermeera
i nagle zamknęło się niebo
śmiertelnie czerwone
jak biblijne morze
wtedy wyobraża sobie
że jest
dziewczyną z perłą
Andrzej Dębkowski
Poezja, która ocala...
O tym, że poezja polska ma
się w ostatnich latach dobrze, pisano już wielokrotnie. Bogactwo i
różnorodność wielopokoleniowego wielogłosu nie przestaje zdumiewać, niezależnie od tego, czy
patrzymy nań od strony twórców
największych i powszechnie uznanych, czy od strony tych, którzy
niedawno rozpoczęli swoją poetycką drogę. Oczywiście w literaturze zdarzają się lata chudsze, jednak w ogólnym rozrachunku nie
jest źle.
Dzisiaj poezję czytają ludzie
bez względu na wiek i wykształcenie. Usiłują odnaleźć w niej przeżycia podobne do tych, jakich sami
doświadczyli. Każdy szuka własnej
tożsamości, wybiera swoją drogę
życiową, podejmuje różne wyzwania. Natomiast poeci poprzez wiersze ukazują własne emanacje, starają
str. 20 (str. II)
się przekazać innym dręczące ich
niepokoje czy też podzielić się swą
radością. Często poszukują zasad
moralnych, które pozwoliłyby dokonywać dobrych wyborów życiowych
i określić, co jest dobre, a co złe. Czy
to jest w ogóle możliwe? Pewnie tak,
ale trzeba pisać autentycznie, być takim, jakim się jest. Nie można niczego udawać, bo w pisaniu wszystko
się obnaża. Można uniezależnić się
od świata z zewnątrz, wznieść się ponad, i robić swoje. W poezji najcenniejszy jest właśnie autentyzm, aby
nie było zakłamania.
Czy w świecie zdominowanym
przez elektroniczne środki masowego komunikowania głos poetów
jest jeszcze komuś potrzebny? Na
pewno tak. Szczególnie wtedy,
kiedy droga do nadziei jest we
współczesnej poezji przeważnie
drogą negatywną: jest drogą roz-
poczynającą się doświadczeniem
rozpaczy... Współcześni poeci nie
przynoszą nam gotowej nadziei;
nadziei, która rychło się spełni. A
dlaczego tak się dzieje? To proste, bo współcześni poeci nie są
prorokami, czasem wystarcza im
przypominanie, iż niekiedy, niespodziewanie, znaki rozpaczy
zmieniają się w znaki nadziei.
Piszą więc swoje wiersze –
mniemając idealistycznie – że poruszą one część czytelników, wpływając twórczo na ich zachowania.
A przecież słowo poetyckie nie
respektuje zasady użyteczności,
nie podlega normom ustanawianym przez wymogi komunikacji.
Bo droga poezji to przecież droga wielu powrotów, bardzo często
kierująca się w stronę zagubionego
gdzieś początku, w stronę zawsze
utraconego dzieciństwa.
O własnym życiu można pisać
wciąż, o dylematach, które się napotyka, o niezatraceniu nadziei,
o miłości i odpowiedzialności,
o zdolności przebaczania. Okazuje
się, że w momencie wydobywania prawdziwego słowa obnażamy
wszystko to, co jest mroczne w
naszej duszy. Piszący wydobywa
wszystko, co jest w nas ukryte, w
ten sposób możliwe jest rozpromienienie naszej duszy; w niej
rodzi się czysta kropla wody, którą jest prawda. A bez prawdy nie
może być wielkiej literatury, wielkiej poezji.
Poeci są głęboko zaangażowani, wzruszeni tym, co tworzą, najważniejsze, że mogą dzielić radość
tworzenia z innymi ludźmi. Poeta
w momencie rozdawania tomików
wierszy czuje, że ofiaruje siebie innym ludziom, w ten sposób
dzieli się przeżyciami i doświadczeniami. Każde słowo wydaje się
być przepełnione nim samym, ma
świadomość, że dzięki swej twórczości będzie istniał na wieki. Dla
potomnych zostaną jego słowa,
utwory oraz tomiki, po prostu jego
twórczość. W ten sposób pozostawi
w pamięci ludzi żywe wspomnienie o swoim istnieniu i istnieniu
innych ludzi. Bo tylko w sytuacji
niepewności – co do naszej wiedzy
o istocie świata – możemy coś naprawdę stworzyć. Ujawnia się to
w niedopowiedzeniu poetyckim.
Dlaczego pojawia się niedopowiedzenie? Ponieważ poeta naprawdę
sam nie wie. A poza tym, jest to
także efekt artystyczny. Nie jest
więc poeta rzemieślnikiem, ale artystą, który tworzy pod wpływem
chwili, natchnienia i emocji. Jest
to człowiek wyjątkowy i nie każdy
może nim być, a jego warsztatem
literackim są jego własne uczucia.
Ksiądz Jan Twardowski napisał, że „poezja jest drogą szukania człowieka”. Myślę, że można
pójść jeszcze dalej – w poezji musi
być człowiek i jego przeżycia, a
sam poeta nie może być zwykłym
człowiekiem. Musimy jednak pamiętać, że przecież poezja nikogo
z nas nie ocali, jeżeli sami nie odnajdziemy w sobie wrażliwości...
III nagroda
Czesław Markiewicz
Godło: Kopiec kreciej koniunktury
Zielona Góra
Zauważone
Paula Walczak
Godło: ćma
Żychlin
Pan Cogito nie żyje
jestem nike z samotraki
nic się nie zmienia
odklej od reszty powietrza
moje źrenice
rozdłubane już i tak
szpikulcem
ślepego pędu ku tobie
wertuję kredę twoich papierów
grzebię w żelazie w jurze twojej twarzy
w wodzie w marmurze
nie odczytuję daty sądnego dnia
i niech mi nie zostanie
nic
raz-dwa-trzy
tak wybrałam
odłam więc resztę mnie
bestialsko
jak potrafisz najlepiej
najwspanialej
po męsku tak
młotkiem waląc prosto w ramię
lewe
omsknęło ci się
obok
najwspanialej
odłupałeś mi
serce
skrzydłem do lotu
ku tobie
rozpostartym
lekkomyślnie
nie chronione
otwieram wywarzone lustra
nie znajduję swojego odbicia
po odwróceniu strony
dom w połowie zbudowany
w połowie zburzony
z mostu wyjęte przęsło
pęknięte żebro w pasażu inwalidów
żółć zalewa plac czerwony
rdzawe żagle w zatoce świętego franciszka
greccy imigranci porośnięci srebrnym runem
do prawdy tak samo daleko
jak po prawdzie tylko groźny bełkot sędziów
zamiast ostatecznego werdyktu
twoja krucha racja stanu
po równo w żelazie
po równo w marmurze
głęboko ziemska jak mrówka i sekwoja
nie odkrywam daty urodzin
Zauważone
Jest w moim mieście taki balkon
Którego nigdy nie dotknęła stopa Julii
Nie wspinał się nań żaden Romeo
W słoneczny dzień lata zwisają z niego
Surfinie
Podlewane niewidzialną ręką
Ten balkon mógłby zagrać w każdym filmie
O miłości
Albo o zdradzie
Nikczemności
Czy po prostu
Życiu
Kiedyś stanąłem w cieniu jego drzwi
Spojrzałem na plac
Przechodziła nim dziewczyna
Czy była Julią?
Nie wiem
Nie spojrzała nawet przez chwilę
W moją stronę
Zatroskana sukienką rozwiewaną przez lekki
Wiatr
Ciekawie spoglądający na jej nogi
Zszedłem
Nie dorosłem do Romea
Do którego tak śpieszyła się tamta Julia
Lech Stefaniak
Godło: Lipowa kołyska
Konin
Epitafium
Że trumna gładko płynąc
nie gładzi życia, krzyż
niczego nie skreśla,
że w chwili gdy umrę
na inne tylko wpłynę morze
tak samo słone, choć może nie ta będzie
wieś, wyspa, galaktyka,
że co żyło choć chwilę
żyć będzie, na nieskończonej drodze
wzeszły nasze stopy
– nie stawiajcie mi kamienia.
Już znowu chodzę między wami
śmiertelnego zbywszy cienia
Jadwiga Naskręcka
Godło: nefryt
Konin
Wał Tarejwy
Kiedyś nieciekawie oddalone miejsce
poza miastem tak zwane błonia miejskie
co roku zalewane pobliską Wartą
więc zimą będące lodowiskiem
miejsce wypasu bydła koni
może zabaw chłopięcych…
a 1864 roku
dokładnie 19 lipca o świcie
miejsce ostatniego spojrzenia
30-letniego podstępnie wytropionego
przez Rosjan
w lądzkim klasztorze kapucyna
ojca Maksa Tarejwy „buntowszczika”
kapelana powstańców,
emisariusza Rządu Narodowego
skazanego na okrutną śmierć
w obecności spędzonych tam
zastraszonych rodaków
zapewne zdążył zmieścić pod powiekami
ostatni obraz miasta klasztoru fary
może wieży ratuszowej
szerokiej doliny rzeki
i Złotej Góry…
a potem
kopyta kozackich koni przetratowały
mogiłę kilka razy
żeby już na pewno nic nie widział
nie słyszał…
Paweł Stanisław Piasecki
Godło: Koniak
Konin
pozostał na cmentarzu przy ul. Kolskiej
a pamięć o nim nie ginie
droga przy której to się działo
zwie się Wałem jego nazwiska
krzyż flaga narodowa i tablica
na okazałym głazie informuje o tym fakcie
dziś to ruchliwy punkt komunikacyjny
miasta – rondo imienia Podoficerów Małoletnich
też bohaterów – ale z późniejszego okresu historii.
Dyptyk konińsko-poznański
O Koninie
Mirosław Jurgielewicz
Godło: Zygmunt Nowak
Konin
***
Zauważone
a teraz...
choć bez ciebie
życie kalekie nadal
tak wybrałam
– wygrałam!
O Koninie
O Koninie
KONIN-POZNAŃ
I
Złota Góra dzieciństwa
I jej przecinka, co ją dzieli,
I jej wierzchołek
Z wieżą obserwacyjną…
W dolinie – Konin
I Warta…
I lęk wysokości,
A potem choroba lokomocyjna
Gdy mijam Konin-Zachód,
Potem pola, sady, lasy,
Spłoszonych saren bieg i zajęcy
To–tu, to–tam – pociąg gna:
Dla mnie-dziecka – do Starego ZOO
Na Zwierzynieckiej. A i jeszcze
Przed Poznaniem nazwy wsi i miasteczek:
Kramsk, Cieniny, Słupca, Strzałkowo
I ta mała wola – Wólka (nazwa szczególna)
II
W Poznaniu
Stare Koryto Warty…
I wartownicze spacery:
Tam i z powrotem,
Tam i z powrotem…
Czasem wesołe miasteczko,
Czasem cyrk…
To wszystko przed tym
Jak w Poznaniu rozszalał się teatr
Uliczny i muzyka, i taniec…
Szekspir w cyrkowym namiocie
Zagrany, do jarmarcznego
Wymiaru sprowadzony…
A nad Wartą nie ma już
Starego Mostu Rocha,
Z którego pewien poeta skoczył
W nirwanę…
Andrzej Babiński się nazywał
I napisał „Znicze i inne wiersze”
Włodzimierz Sypniewski
Godło: Piotr 2008
Konin
Krzyż
Z omszałych kamieni
Wyczytać mogę historię miasta
W tych barwach przemijania
Odnalazłem ślady miejsc
W źrenicy oka ujrzałem świat
I dni, o które się otarliśmy
I dzisiejsze spojrzenie
Na stare akacje i lipy
Przywiodły mnie one swoim zapachem
Ta droga pełna wspomnień przywiodła mnie
Na skraj wzgórza i dalej
Chciałem odnaleźć ślad
Osady Kurów od wieków nadanej
Udałem się tą drogą ku tym schodom
Schodek po schodku, akacje
Tam na dole krzyż – ten sam
Stał w tym samym miejscu
Opleciony płotkiem obłożony kwieciem
I dwa znicze palące
Uklęknąłem by się pomodlić,
Za tych, co tu byli przed nami.
Komitet Organizacyjny Konkursu (Henryk Janasek
– dyrektor MBP, Stanisław Sroczyński – prezes
Towarzystwa Przyjaciół Konina, Aleksandra Baumgart
– instruktor MBP) składa specjalne podziękowania
za pomoc w realizacji Konkursu organizacjom i
instytucjom:
• Autostrada Wielkopolska SA w Poznaniu (główny
sponsor)
• Centrum Kultury i Sztuki w Koninie
• Konińska Fundacja Kultury
• Koniński Dom Kultury w Koninie.
Projekt okładki i opracowanie graficzne tomiku
Aleksandra Jurgielewicz
str. 29 (str. III)
Żychlińsko–konińskie związki z przeszłością (dokończenie)
Wiemy
już, że w
czasach Królestwa Kongresowego
Konin został
stolicą Obwodu Konińskiego, w którym musiał urzędować Komisarz Obwodu
i że w mieście nie było odpowiedniego budynku na ten cel. W tej
sytuacji Konin w oparciu o obowiązujący plan regulacji miasta zdecydował o pobudowaniu specjalnego
budynku. W roku 1828 powstał
przy rynku (dzisiejszy plac Wolności), imponujący jak na ówczesne
czasy, piętrowy gmach, w którym
mieściły się na parterze biura, a na
piętrze mieszkania dla Komisarza z
rodziną. Dziś jest to siedziba Urzędu Miejskiego i Prezydenta Miasta
Konina. Pierwszym lokatorem tego
gmachu był Józef Aleksander Bronikowski (ur. 1788 r.), właściciel
części majątku Żychlin, zamieszkały w Krągoli, syna Adama Feliksa
Szczęsnego z Krągoli, patron zboru
żychlińskiego, Kawaler Orderu św.
Anny III klasy – brat Rafała Ksawerego z Żychlina – ojca Melanii.
Jako Komisarz Obwodu przez 8 lat
(od 1833 do śmierci – 26.04.1841)
zabiegał u władz carskich, niestety
bezskutecznie, o powołanie szkoły
średniej w mieście. Udało mu się
natomiast ocalić od zniszczenia zegar ze skasowanego w 1819 roku
Konsul
G d y by
wśród
mieszkańców
Konina przeprowadzono
sondaż na temat: Znani obywatele miasta. Większość bez zawahania wymieniłoby
nazwiska: Zemełki, Urbanowskiej,
Bekkera. Bardziej związani z historią
miasta dopisaliby do tej listy kilka
nazwisk. Jednakże jest jeszcze wiele
życiorysów obywateli będących solą
Ziemi Konińskiej nieznanych szerokiej opinii! Wielu szło przez życie
pełne traumy, że ich wkład w historię Polski nie został należycie doceniony przez obywateli miasta ich
urodzenia. Pochowani w szufladach
pamięci bliskich, znajomych oraz zakamarkach archiwów, nadal czekają
na swój dzień...
Od 1943 roku, dzięki składkom
członkowskim, darowiznom oraz
zapisom testamentowym, w Nowym
Yorku działa Instytut im. Józefa
Piłsudskiego. Jest to jedna z naj-
większych tego typu placówek poza
granicami Polski. Zaangażowanie
archiwistów traktujących swoją pracę jako wolontariat pozwoliło zgromadzić olbrzymią ilość dokumentów.
Instytut szeroko otwiera swoje „bramy” przed chętnymi do zapoznania
się ze zgromadzonymi tam archiwaliami. W katalogu Instytutu znalazłem przypisany do numeru 97 życiorys wielkiego Polaka urodzonego
w Koninie. Dyrektor Wykonawczy
Instytutu dr Iwona D. Korga wyraziła
zgodę, bym mógł posiłkując się archiwaliami przedstawić Czytelnikom
miesięcznika „Koniniana” życiorys
syna Ziemi Konińskiej. Oryginalne
cytaty pochodzące z kart Instytutu
podkreśliłem kurysywą.
Wyobraźmy sobie początek
wiosny w Koninie. 28 marca 1886
roku w rodzinie Daniela i Natalii z
domu Peczke przyszedł na świat Heliodor Sztark. Po ukończeniu szkoły
średniej podjął studia na politechnice
w Darmstadt oraz Brnie Morawskim.
Do wybuchu I Wojny Światowej
cysterskiego opactwa w Lądzie.
Zegar zamontowano zgodnie z ówczesną modą na wieży ratuszowej,
oficjalnie dla „ozdoby miasta i pożytku mieszkańców”.
Jak to się stało, że właściciel dobrze prosperującego majątku zapragnął urzędniczej kariery? Być może
był to poblask łaski pańskiej po
dwukrotnej wizycie cara Aleksandra
I u jego ojca w Krągoli? W czasie
wizyt cara, w domu przyszłego teścia przebywała kuzynka jego żony
– urocza Wilhelmina, którą wkrótce
po drugiej wizycie cara, teść wydał
za swego syna Józefa. Tenże Józef
już po pierwszej wizycie został kamerjunkrem przy cesarskim dworze.
Był też z główną kwaterą cesarską
w Paryżu, a w 1820 roku otrzymał
stanowisko Komisarza Obwodu Konińskiego. Wilhelmina jako wdowa,
ponownie zamieszkała w Krągoli
z córką Heleną zamężną Potworowską, zapewne wspominając ciekawe
lata młodości.
Dla pełnego obrazu tamtych lat
dodam jeszcze, że starszy brat Józefa
– Rafał Ksawery (1786-1867) właściciel pozostałej części Żychlina i
tam mieszkający, po śmierci Józefa
został kolejnym patronem zboru żychlińskiego, którego duszpasterzem
wówczas był J.J. Scholtz, bardzo
chętnie angażujący się w sprawy
budowlano-gospodarcze
parafii.
Wspólnie z właścicielem przyczynił
się do budowy kościoła w Żychlinie,
rozbudowy plebanii z ogrodzeniem,
przebudowy dzwonnicy i budowy
mauzoleum. On także 2 września
1829 roku węzłem małżeński połączył córkę właściciela Melanię z
Wiktorem Kurnatowskim, na weselu których przypadkowo znalazł
się Fryderyk Chopin. To zdarzenie
weszło na stałe do literatury i stało
się faktem, dzięki któremu w ostatnich latach wiele mówiło i mówi się
o Żychlinie. W 2010 roku zbiegają
się bowiem dwie rocznice: 400-lecie
istnienia parafii ewangelicko-reformowanej i 200-lecie urodzin Chopina. Warto już dziś coś więcej wiedzieć o tej miejscowości i osobach z
nią związanych.
Jadwiga Naskręcka
pracował w firmie Lolat Eisenbeton
w Łodzi oraz Warszawie. W latach
1915-1918 przebywał w Rosji pracując między innymi przy rozbudowie kolei Murmańskiej. Od 1919 r.
prowadzi z ramienia Polskiej Misji
Wojskowej na obszar Archangielska
biuro werbunkowo-rejestracyjne dla
Polaków uciekinierów z Rosji. We
wrześniu 1919 r. powraca do kraju
i rozpoczyna służbę w Ministerstwie
Spraw Zagranicznych obejmując od
grudnia tego roku posadę vicekonsula w Kolonii.
Podejrzewam, że znajomość realiów rosyjskich była podstawą do
mianowania go konsulem w Leningradzie, którą to funkcję piastował w
latach 1922-1929. W roku 1931 powołano go na konsula generalnego w
Szczecinie – wówczas Niemcy, skąd
w listopadzie 1938 roku odleciał do
USA, gdzie przejął Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w
Pittsburgu.
Po cofnięciu uznania dla Rządu
Polskiego w Londynie rezygnuje ze
swej funkcji i osiedla się w Weslaco, w stanie Teksas podejmując się
różnych zajęć zarobkowych i dalej
współdziałając z różnymi organizacjami polonijnymi. W ciągu swej
kariery dyplomatycznej był wielokrotnie odznaczany zarówno orderami polskimi jak i obcymi, m.in.
Medalem Niepodległości, Polonia
Restituta, belgijskim orderem Leopolda II, francuską Legią Honorową, czy watykańskim Ordine Equestre de S. Gregorio Magno. Zmarł 3
lutego 1969 r. i został pochowany na
cmentarzu katolickim w dolinie Rio
Grande.
Życiorys Heliodora Sztarka skatalogowany pod numerem 97 jest bogato uzupełniony zdjęciami, zawiera
również pochodzące z różnego okresu
jego przemówienia. Niestety, w zasobach Instytutu nie ma żadnych wzmianek na temat jego pobytu w Koninie.
Dyrektor Instytutu zastrzegła: jeżeli
będziemy dysponowali dodatkowymi
informacjami dotyczącymi H. Sztarka
skontaktujemy się z Panem.
W ówczesnym Koninie rodziny
Sztarków oraz Peczke były familiami
znanymi. W „Koninianach” nr 2 (23)
Piotr Rybczyński zabierając Czytelników na spacer po historii miasta
przywołuje wzniesione przy ulicy
Tamka – obecna Kilińskiego, drewniane zabudowania służące za lokum
dla czwartego szwadronu Kargolskiego Pułku Dragonów. Opowiada,
że po latach miała w tym miejscu
powstać „ręczna fabryka mydła”. Inwestorem obu tych przedsięwzięć był
Daniel Sztark.
Zarówno imię Daniel, miejsce,
czas działalności, pozwalają domyślać się, że jest to ojciec Heliodora.
Gorąco zachęcam dysponujących
czasem do zagłębienia się w konińskie archiwa w celu odnalezienia
„śladów” pobytu Heliodora Sztarka
w miejscu jego urodzenia. Dlaczego
warto to zrobić? Ile miast może się
poszczycić synami reprezentującymi Polskę jako Konsul Generalny
w Rosji, Niemczech czy też Stanach
Zjednoczonych? Ilu koninian posiada order Polonia Restituta, watykański Ordine Equestre de S. Gregorio
Magno, francuską Legią Honorową
czy inne zdobiące pierś Heliodora
Sztarka.
Horacy o swojej poezji napisał:
Wzniosłem sobie pomnik nad spiż
twardszy. Czyż Heliodor Sztark swoją pracą dala Ojczyzny nie wzniósł
równie twardego? Zatem, może kiedyś i On doczeka się, że Jego imieniem zostanie nazwana ulica czy też
szkoła?
Włodzimierz Kowalczykiewicz
(młodszy)
Listy do Redakcji
Szanowny Panie Redaktorze
Młodszy z braci Kowalczykiewiczów w swoim felietonie „wspominkowego” numeru „Koninianów” pt. „Droga do domu” pisze m.in.
o postępującej alienacji starego Konina. W mojej ocenie to nie tylko
alienacja, ale wręcz wyraźne oznaki agonii. Po godz. 17.00-18.00 ulice miasta pustynnieją. Powstała od niedawna nowa przeprawa przez
Wartę (skądinąd bardzo potrzebna) i otwarte centra handlowe w Starym Mieście zmarginalizowały lewobrzeżną część miasta jeszcze bardziej. Teraz zamiast błąkać się po opustoszałych ulicach lepiej pojechać na „deptak” do „Ferio”. Na osiedlu (bo tak wciąż, ale poniekąd
słusznie nazywamy prawobrzeżną część miasta), funkcję „deptaka”
spełnia „Galeria nad Jeziorem” (a i ławki drewniane, a nie aluminiowe jak w Ferio).
Zdaję sobie sprawę, że sopockiego „monciaka” czy krakowskiej
Floriańskiej w Koninie się nie doczekamy, ale co się składa na to, żeby
ulicę nudną i monotonną uczynić wyjątkową przypominać nie muszę.
Wystarczy zobaczyć, jak to robią inni, choćby w Wielkopolsce.
Łączę pozdrowienia
Stały czytelnik i sympatyk – TRŁ
Od redakcji
Przyznajemy Czytelnikowi absolutną rację, dziwi nas
odrobinę niechęć do ujawnienia się, ale chyba jesteśmy na
dobrym tropie, określenie: osiedle używamy jedynie my „starokoninianie”! – teraz już tylko będziemy zawężać „krąg podejrzanych”.
Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych, zastrzega sobie prawo ich redagowania i skracania
zdj: Images Copyright©2000 DigiTouch zdjęcia portretowe: RAD
str. 30 (str. IV)
ADRES REDAKCJI:
62-510 Konin, ul. Przemys³owa 9,
tel. 063 243 77 00, 243 77 03
e-mail: tpk - [email protected]
Redaguje zespó³ Zarz¹du Towarzystwa
Przyjació³ Konina
ISSN 0138-0893
W omawianej pracy zwraca uwagę duża ilość
informacji, faktografii, opisów zdarzeń oraz bardzo
solidna podstawa źródłowa życiorysów.
Są to życiorysy osób, które zdobyły slawę i uznanie w skali kraju, regionu, poza krajem, bądź odegraly istotną rolę w życiu lokalnej społeczności. (...)
fragment wypowiedzi
prof. dr. hab. Tadeusza Kotłowskiego
Urodził się 1 stycznia 1931 roku w Koninie. W
1949 roku wstąpił ochotniczo do Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie, którą ukończył jako prymus w 1951 roku. Po Promocji został skierowany
do historycznego 1. pułku lotnictwa myśliwskiego
„Warszawa”, w którym pełnił służbę przez 22 lata
– od chorążego do pułkownika, od pilota do dowódcy pułku.

Podobne dokumenty