scenariusz sceniczny - Ulan

Komentarze

Transkrypt

scenariusz sceniczny - Ulan
Scenariusz bajki „Magiczna Biedronka”.
Projekt jest dofinansowany ze środków Programu „Działaj Lokalnie IX”
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności
realizowanego przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce
oraz Ośrodka Działaj Lokalnie Fundacji Akcja Działa.
Projekt współfinansuje Wójt Gminy Ulan – Majorat.
Ulan-Majorat 2016
Katarzyna Pszczółkowska
MAGICZNA BIEDRONKA
(Ewentualna forma: czytanie dramatu)
OSOBY:
SZYMEK:
ALICJA:
Magiczna Biedronka JULKA:
Mama ALICJI:
Dziadek ALICJI:
Babcia ALICJI:
Narrator (czyta):
W malutkiej wsi Sętki, położonej gdzieś na skraju Lubelszczyzny mieszka chłopiec o imieniu
Szymek. Sętki to cicha i spokojna wieś, w której znajduje się sklep – gdzie można kupić dużo
dobrych rzeczy. Nieopodal jest las – gdzie mieszkają zwierzątka, z którymi można się bawić,
staw – gdzie w niedzielne popołudnia łowi się ryby i łąka – gdzie rośnie olbrzymie drzewo,
po którym można się wspinać i oglądać całą wieś i ludzi uwijających się przy pracy. Tuż za
lasem płynie leniwie rzeka Bystrzyca, w której rybki pluskają się wesoło.
Szymek ma dziewięć lat, jasne włosy i zielone oczy. Podczas wakacyjnych zabaw
bardzo doskwiera mu brak przyjaciela. Jest to dla niego tak bardzo męczące, że pewnego
słonecznego poranka, po śniadaniu, chłopiec postanowią pójść na dwór, by się pobawić.
SZYMEK: Dzisiaj muszę znaleźć przyjaciela! Muszę! Samotna zabawa już mi się
sprzykrzyła. Samemu jest naprawdę bardzo źle!
Pogoda sprzyjała szukaniu przyjaciela. Na dworze świeciło słońce, a na niebie chmurki
postanowiły same pobawić się w ganianego! Jedna goniła drugą, za nimi zaś szybko podążały
kolejne.
SZYMEK: O, jak dobrze byłoby poganiać się z kimś, tak jak te chmurki! Wiem, że ten dzień
przyniesie dobre zmiany! Ale co to?
BIEDRONKA: Pomóż mi, proszę!
SZYMEK: Skąd dobiega ten głosik? Jaka piękna Biedronka! Jakie złote kropki. Ty mówisz!
Co ci się stało?
BIEDRONKA: Przelatywałam tędy i wpadłam w zasadzkę. Boję się, że Pająk tu wróci i
zrobi mi krzywdę!
SZYMEK: Żal mi ciebie. Pomogę ci, nie co dzień spotyka się mówiącą Biedronkę. Jesteś
wolna. Biedroneczko… leć do nieba.
BIEDRONKA: Ałaaa! Boli mnie skrzydełko!
SZYMEK: Jesteś ranna? Twoje skrzydełko jest uszkodzone!
BIEDRONKA: Och, proszę, tylko mnie tu nie zostawiaj! Nie chcę zostać sama, zły Pająk
może tu wrócić w każdej chwili..
SZYMEK: Ale jak Ci pomóc?
BIEDRONKA: Zanieś mnie do Wielkiego Drzewa na łące. Tam mieszkam.
SZYMEK: Żeby dojść do łąki z Wielkim Drzewem musimy przejść całą wieś i las, dojść
prawie do rzeki. To daleko od mojego domu... ale dobrze, że cię spotkałem. Właśnie idę
szukać przyjaciela. Chodźmy!
BIEDRONKA: Jak ci na imię?
SZYMEK: Szymek.
BIEDRONKA: A ja jestem Julka… Magiczna Biedronka. Posadź mnie na ramieniu, wtedy
będziemy mogli swobodnie rozmawiać.
SZYMEK: Dlaczego masz złote kropki?
BIEDRONKA: Och, to bardzo proste! Kropek jest siedem, to znaczy, że mogę spełnić
siedem życzeń.
SZYMEK: To cudownie! Nigdy nie spotkałem żadnego magicznego zwierzątka. Zobacz!
Jaki ładny samochód stoi przy drodze. A co to za Pani?
BIEDRONKA: W tej jasnoniebieskiej sukience wygląda jak księżniczka. Wydaje się
bezradna i smutna.
SZYMEK: Zobacz! Uśmiecha się do nas. Biegnijmy do niej! Dzień dobry Pani!
BIEDRONKA: Dzień dobry Pani! Jaki dziś śliczny dzień…
Mama ALICJI: Dzień rzeczywiście ładny, tylko, że strasznie pechowy! Są wakacje więc
przywiozłam swoją pociechę do moich rodziców. Mieszkają w domku za lasem, tam jest tak
pięknie a ja muszę szybko wracać do Radzynia. Czekają na mnie bardzo ważne sprawy.
Tylko samochód … odmówił posłuszeństwa! Nie wiem co robić. Nie umiem go naprawić!
SZYMEK: Ten Pani piękny wóz wygląda na okaz sprawności… ale rodzice nauczyli mnie,
że nie ocenia się rzeczy i ludzi tylko po wyglądzie.
Mama ALICJI: Jesteś bardzo mądrym chłopcem
SZYMEK: Ale nie umiem jeszcze naprawiać samochodów. Jak będę dorosły, to się nauczę i
Pani pomogę! Mój tata ma nawet taki specjalny, duży klucz. Kiedyś pozwolił mi odkręcić mi
śrubę przy traktorze!
Mama ALICJI: Jesteś bardzo miły, ale nie mogę tak długo czekać…
SZYMEK: Wszyscy mieszkańcy pracują
Ależ... Julcia, przecież ty spełniasz życzenia!
teraz
przy
żniwach.
Mój
tata
też…
BIEDRONKA: Oczywiście Szymek, że naprawię ten samochód.
SZYMEK: - Mam wrażenie, że świecisz jaśniej niż słońce.
Mama ALICJI: Nie rozumiem co się dzieje. To chyba jakieś czary!
BIEDRONKA: No i po kłopocie. Teraz już będzie działał. Niech Pani wsiada.
*samochód odjeżdża*
BIEDRONKA: Ta Pani miała bardzo śmieszną minę, gdy wsiadała do swojego samochodu.
– Szkoda, że dorośli nie wierzą w magię. Szymuś, ta Pani wspominała, że przywiozła dziecko
na wakacje. Może to chłopiec? Może on mógłby zostać twoim przyjacielem?
SZYMEK: – Nie pomyślałem o tym.
BIEDRONKA: Pobiegnijmy więc! Spójrz! Przy ścieżce pomiędzy drzewami widnieje jakaś
postać. Dzień dobry Panu!
DZIADEK: Witajcie!
SZYMEK: Dzień dobry! Wygląda Pan na dorosłego, który wierzy w magię… w ogóle nie
dziwi się Pan, że Biedronka potrafi mówić… i że ma złote kropki. Sprawia Pan wrażanie
takiego, który wszystko wie i rozumie.
DZIADEK: Nic mnie już nie zdziwi. Trzonek odpadł od ostrza siekiery. .. i już po robocie.
SZYMEK: Popsuła się? Siekiera taka zniszczona, musiała już wiele lat Panu służyć.
DZIADEK: Tak. Nie umiem jej naprawić, a lato nie będzie trwało bez końca. Muszę rąbać
drwa i szykować opał na zimę. Koło domu są grube drzewa, nie dałbym rady ich ściąć. Tutaj
są cieńsze, chociaż daleko. Zimowe śniegi i mrozy to nie przelewki!
SZYMEK: Julcia, przecież ty...
BIEDRONKA: ...Spełniam życzenia? Tak, wiem. Już wcześniej o tym pomyślałam. Zobacz
Szymek, na ziemi, tuż u twoich stóp, leży piękna, nowa siekiera.
DZIADEK: O jaka ostra! Jestem wam wdzięczny…Jesteście... brakuje mi słów. Alicja na
pewno też was polubi.
SZYMEK: To Pana wnuczka ma na imię Alicja? Myśleliśmy, że to chłopiec. Chodźmy więc
poznać ją jak najszybciej. Już nie mogę się doczekać kiedy wreszcie poznam Alicję.
BIEDRONKA: Jestem ciekawa, czy razem z Alicją będziesz się bawił tak dobrze, jak ja z
tobą?
SZYMEK: Zabawa w spełnianie dobrych uczynków jest taka niezwykła.
BIEDRONKA: Spójrz! Wokół nas pełno wysokich i potężnych drzew, o których wspominał
Dziadek. A ścieżka się zwęża i wije się jak wąż.
Ruszyli przez las. Gdy szli, milcząc, usłyszeli TEN dźwięk. Szymuś podskoczył
przestraszony, ale Biedronka Julcia wyglądała bardziej na zaciekawioną.
BIEDRONKA: Zobaczmy co to!
SZYMEK: Boję się, że się zgubimy. Jest ciemno. Ale… Jestem mężczyzną. Nic ci się przy
mnie nie stanie. Zaznaczmy charakterystyczne punkty, żeby się nie zgubić.
BIEDRONKA: Zobacz tam! Tam coś jest! Och nie! Ktoś zastawił sidła! Jak można polować
na małe, niewinne zwierzątka! To brązowy kot! To na pewno kot babci!
SZYMEK: Pewnie zawędrował tu, goniąc za jakąś myszą! Choć Julciu! Spróbujemy
uratować tego biednego kotka.
BIEDRONKA:Te sidła trzymają zbyt mocno. Nie patrz na mnie takimi oczami. Dobrze
wiem co myślisz. Spełnię twoje kolejne życzenie. Zobacz, kotek jest wolny.
SZYMEK: Wezmę go na ręce, żeby znowu się gdzieś nie zabłąkał. Odnieśmy go do babci.
Pewnie Alicja za nim tęskni.
Gdy tylko doszli na kraniec lasu, ich oczom ukazała się wielka łąka, na środku której rósł
olbrzymi dąb. Tuż za dębem płynęła wesoło rzeka. Las przy tak dużym drzewie wyglądał jak
mały sad, a rzeka przypominała wartki strumień. Szymuś wpatrywał się jak oniemiały w
drzewo. Było piękne! Zdawało się rosnąć i powiększać z każdą upływającą minutą. Niedaleko
ścieżki, tuż przy lesie, stał mały, drewniany domek. Z komina unosił się biały, gęsty dym.
BIEDRONKA: To pewnie ten dom. Ruszajmy!
SZYMEK: Zdecydowanie ten. Po tej stronie lasu, jest tylko jeden domek, mówiłem ci. Nigdy
nie byłem w środku.
BIEDRONKA: Zapukaj do drzwi, tak nakazuje dobry obyczaj.
*Babcia jest ubrana w kwiecistą sukienkę i szeroki, biały fartuch.*
BABCIA: Otwarte! Och, co za mili goście. Czy moje stare oczy dobrze widzą? A to ci urwis!
Burka! Gdzie ty się plątałaś?
BIEDRONKA: Znaleźliśmy ją w lesie, była uwięziona w sidłach. To było straszne!
BABCIA: Kłusownicy… Dziadek czasem niszczy sidła, które zastawiają, ale oni panoszą się
bez opamiętania. Burka jest naszym jedynym towarzyszem na długie, zimowe wieczory.
Pozwólcie, że chociaż upiekę dla was bułki z jagodami. W tym roku jagód jest co nie miara.
Jak macie na imię?
SZYMEK: Ja jestem Szymek, a to Julka, magiczna Biedronka. Bardzo chcemy poznać pani
wnuczkę.
BABCIA: Ja jestem Babcia. Pomożecie mi w przygotowaniu produktów? Ostatnio dokuczają
mi korzonki. Nie zejdę do piwnicy po mąkę.
SZYMEK: Ja pójdę. Gdzie jest piwnica? A tu w kącie. Ale… jak tam ciemno! Och nie….
Nie… wybaczcie, ja tak bardzo boję się ciemności!
BIEDRONKA: – To zrozumiałe, ja też czasem się boję. Nie schodź tam. Zaraz wyczaruję
wszystkie składniki. Zobacz, są już na stole. Babcia zaraz zrobi bułeczki, i może Alicja
szybciej do nas przybiegnie.
BABCIA: To było niesamowite! Biedronko pewnie mieszkasz w tym Wielkim Drzewie?
Tak, tak… Wiecie co, muszę w końcu poprosić Dziadka, żeby zrobił tam porządne
oświetlenie. A bułeczki zaraz będą.
SZYMEK: To najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek jadłem! Kiedy przyjdzie Alicja? Bardzo
chciałbym ją poznać i się z nią pobawić. Tak właściwie to po to tu przyszliśmy...
BABCIA: Powiedziała, że niedługo wróci. Jeśli jednak się niecierpliwisz, jest gdzieś na łące.
Miała się bawić ze swoim psem.
SZYMEK: Ma psa?
BIEDRONKA: Szymek, nie smuć się. To super! Będzie nas więcej do zabawy. Chciałabym
poznać tego psa. Mam nadzieję, że Ala pozwoli nam także bawić się z nim.
*wychodzą*
BIEDRONKA: Chodź! Tam pod Wielkim Drzewem ktoś jest. To drzewo jest tak wysokie, że
wszystko zasłania. To chyba Alicja. Może dlatego wcześniej jej nie zauważyliśmy?
Chodźmy. Chciałabym wreszcie ją poznać, a teraz zaciekawił mnie jeszcze ten pies!
SZYMEK: Taaak. A może Ala i jej pies zechcą zaprzyjaźnić się nie tylko ze mną, ale i z
Tobą? Wtedy każde z nas miałoby przyjaciela.
*Alicja ma krótkie spodenki, ciemne włosy i odrapane kolana. Płacze.*
SZYMEK: To ty jesteś Ala? Ja jestem Szymek, a to Julcia, bardzo chcieliśmy cię poznać.
Przyszliśmy z domu Babci, robiła bułeczki….
BIEDRONKA:– Dlaczego płaczesz? Co się stało?
ALA: Mój pies pogonił za zającem. Bardzo długo nie wraca. To się nigdy wcześniej nie
zdarzyło. Gdy się już wybiegał, zawsze wracał. Nie wiem jak go znaleźć!
SZYMEK: Może go poszukamy?
ALA: Gdzie? W lesie, na łąkach? Nie chce się zgubić! Poza tym – to ona. To suczka. Ma na
imię Czarna i jest bardzo towarzyska!
BIEDRONKA: Mam pomysł. Może wyczaruję mapę, na której pokażę się nam droga do
twojego psa i droga powrotna do domu?
SZYMEK: – Julciu! Jesteś genialna! Ja bym nigdy na to nie wpadł, a tak to nie zgubimy się i
bezpiecznie wrócimy do domu. No i nasza przygoda nadal będzie trwać!
ALA:– Potrafiłabyś to zrobić?
SZYMEK: – Oczywiście, że tak. To Julka, najlepsza Biedronka na świecie.
BIEDRONKA: – Pomogliśmy wcześniej prawie całej twojej rodzinie. Bardzo chcieliśmy cię
spotkać i się z tobą pobawić. A odkąd dowiedzieliśmy się od twojej babci, że masz psa, także
i z nim.
SZYMEK: Jaka dokładna mapa! Zobaczcie, jest tutaj, obok lasu. Bardzo blisko. Nie
pobiegła zbyt daleko.
ALA: To dlaczego nie wróciła?
SZYMEK: Chodźmy. Zobaczcie! Nadal jest w tym samym miejscu. Mam nadzieję, że nic
jej się nie stało.
ALA: To miłe, że się martwisz, ale moja Czarna jest najlepsza w tej okolicy. Ojej…
Słyszycie? To pisk, nie to skowyt! Szybko, coś się jej stało!
BIEDRONKA: Och nie! Podli, podli… Podli kłusownicy! Pies jest uwięziony w wykopanym
dole! Nie wyciągniemy go sami!
SZYMEK: Chyba jest ranna.
ALA: Nie dam rady tam wejść, nie pomogę jej. Musiała do niego wpaść jak pogoniła za
tamtym królikiem. Julciu ty mnie oślepiasz… to znowu twoja magia Julciu! Masz bardzo
dobre serce. Mój pies jest znowu ze mną.
SZYMEK:–To prawda, Julka jest wspaniała. Ale twój pies jest ranny, nie może się podnieść.
Julciu czy mogłabyś znowu spełniłć moje…. Twoje kropki Julciu. One znikają…
BIEDRONKA: Tak, wiem o tym. Z każdym wypowiedzianym życzeniem, znika mi jedna
kropka.
SZYMEK: Co się stanie, gdy…?
BIEDRONKA: Gdy zniknie ostatnia moja kropka, zniknę i ja.
SZYMEK:– Nie! Nie chcę, żebyś zniknęła! Nie możesz zniknąć, dziś przeżyliśmy wspaniałą
przygodę, nie zostawiaj mnie! Jesteś moim przyjacielem! Och! Nie chce więcej spełnionych
życzeń. We dwójkę, znaczy teraz we czwórkę, poradzimy sobie ze wszystkim! Julciu, musisz
wracać do Wielkiego Drzewa? Mam duży pokój, zamieszkaj ze mną
BIEDRONKA: Mieszkanie w Wielkim Drzewie jest straszliwie nudne. Nie mam z kim się
bawić…
SZYMEK: Chodźmy na bułki z jagodami do Babci! Od tych przygód zgłodniałem.
ALA: Mój pies, ona… jest ranna! Nie pójdę bez niej.
SZYMEK: Julciu, czy Dziadek ją wyleczy?
BIEDRONKA: Na pewno! Dziadek jest bardzo mądry! Weźcie razem Czarną na ręce. Alicja
nie da sama rady jej podnieść. Zobacz. Liże Ci dłonie. Jest zadowolona.
Wielkie Drzewo stanowczo było zbyt dużym domem dla tak małej Biedronki. Szymek, niosąc
Czarną na rękach, pomyślał: „Nigdy nie sądziłem, że spełnianie dobrych uczynków i pomoc
innym, dają tak wielką radość i … przyjaciół. Aż trzech!”. Biedronka Julcia siedziała
wygodnie na jego ramieniu, a jej ostatnia złota kropka, lśniła magicznie w świetle
popołudniowego słońca, przypominając duży diament.
Koniec

Podobne dokumenty