Czy da się przeżyć za płacę minimalną?

Komentarze

Transkrypt

Czy da się przeżyć za płacę minimalną?
Agata Kołodziej OnetBiznes
Czy da się przeżyć za płacę minimalną?
Pensja minimalna to 980 zł na rękę. Z tego trzeba zapłacić: czynsz: 600 zł za 22-metrową
kawalerkę. No i wykarmić sześcioosobową rodzinę, która w niej mieszka. Czy to w ogóle możliwe?
„U nas dzieci nie chodzą głodne. Maciek je obiad w szkole,
Karolinka to nawet i śniadanie, i podwieczorek jeszcze do tego,
tylko trochę się wstydzi i nie chce jeść obiadu w szkole,
więc jak po nią przychodzę, to zabieram ze sobą trojak i obiad przynoszę
do domu.
To i dobrze, bo jak w stołówce nakładają do tych menażek, to dają trochę
więcej, wtedy też Natalka z nią ten obiad zje.
Za to nic nie musimy płacić, bo szkoła jakoś rozlicza się z opieką
społeczną.
Najgorzej, że Krzyś nie najada się już cycem. Musimy mu kupować mleko,
a takie mleko dla dziecka kosztuje. Dwa dni i mleka nie ma.
Ostatnio jak zabrakło nam do końca miesiąca,
pożyczyliśmy od znajomych 20 złotych.
Trzeba było kupić dziecku mleko za 12 złotych,
reszta ( 8,00 złotych ) została dla nas, to znaczy dla mnie i dla męża.
Na jedzenie. Na dwa dni. I jakoś dajemy radę”
opowiada pani Renata.
W jej głosie nie słychać żalu. Jest młodą energiczną kobietą. Siedzi na
fotelu i właśnie karmi piersią kilkumiesięcznego Krzysia – najmłodsze z czwórki
dzieci. Wskazuje na lodówkę stojącą w kącie pokoju.
„Zawsze jak mąż przynosi wypłatę od razu idę na zakupy i zapycham
lodówkę, żeby było co jeść, jak skończą się pieniądze.
Co ja miałabym dzieciom powiedzieć, jakby jedzenia zabrakło, no co?”
pyta pani Renata.
Kawalerka plus klatka schodowa, grzyby gratis
Jest 10 rano. Maciek z Karolinką są w szkole. To dwójka najstarszych
dzieci pani Renaty i pana Pawła – jej męża.
Maciek chodzi już do piątej klasy, Karolinka do pierwszej. Pod nogami
kręci się trzyletnia Natalka. Jest wesoła, wszędzie jej pełno.
Dziś akurat jej tata ma wolne, więc siedzimy w piątkę: Natalka, jej
kilkumiesięczny brat, rodzice i ja. Jest ciasno.
Rozglądam się dookoła.
Stoją dwie rozkładane wersalki, fotel, ława, jest łóżeczko dla dziecka, a na
środku pokoju stoi wózek, w którym usypia Krzyś. Pani Renata wstaje, żeby go
ukołysać, ale ma niewielkie pole manewru. Jeździ wózkiem tam i z powrotem
przemieszczając się może o 10 cm, więcej się nie da.
Rozglądam się dalej.
W rogu stoi szafa. Na niej schną porozwieszane dżinsy. Nie, nie ma tu innego
pomieszczenia. Pokój, w którym mieszka cała rodzina, ma 15 m2.
W przedpokoju jest jeszcze maleńka wnęka kuchenna i łazienka. Metraż całego
mieszkania tej sześcioosobowej rodziny to 22 m2.
„Jak dzieci jedzą obiad rozkładam im tę wersalkę.
O tu, spod łóżka wysuwa się jeszcze jedna część i na niej jedzą”
wskazuje pani Renata.
„Jak odrabiają, lekcje to wystawiam im na klatkę taki mały stoliczek,
żeby miały na czym pisać, inaczej nie ma gdzie.
I wie pani co? Czynsz za to mieszkanie to 600 złotych.
To mieszkanie komunalne, dostałam je, jak wychodziłam z domu dziecka.
Już od jakiegoś czasu nie płacimy czynszu i mamy nakaz eksmisji.
I dobrze. Może przeprowadzimy się do czegoś większego.”
mówi z nadzieją pani Renata.
Mąż, który do tej pory raczej się przysłuchiwał naszej rozmowie, ożywia
się:
„Czekamy na mieszkanie socjalne, one są tańsze,
no i na sześcioosobową rodzinę dostaniemy coś większego”
włączył się pan Paweł. Ale nutka optymizmu szybko gdzieś ucieka.
„Jesteśmy 23. na liście oczekujących na mieszkanie,
a kolejka przesuwa się w tempie dwóch osób na rok.
Szybko się pewnie nie przeprowadzimy. A tu dzieci często chorują.
O, tu, widzi pani, ta ściana to cała jest zagrzybiała.
Teraz tego nie widać, bo było zamalowane niedawno,
ale jak córka spała na łóżku przy tej ścianie,
to pościel cała była mokra od tego grzyba i tej wilgoci.
I przez to cały czas chorowała.
I za to mamy płacić 600 złotych miesięcznie?”
Pensja minimalna to 980 zł na rękę. Z tego trzeba zapłacić czynsz: 600 zł za 22-metrową
kawalerkę. No i wykarmić sześcioosobową rodzinę, która w niej mieszka. Czy to w ogóle możliwe?
Za światło płaci opieka
Oprócz czynszu przychodzą jeszcze oczywiście rachunki za gaz i prąd.
„Jak przyniosę rachunki do opieki społecznej, to oni je czasem płacą.
W tamtym miesiącu zapłacili nam za światło,
w tym miesiącu zaniosłam za gaz i jakoś to jest.
Raczej się nie zdarza, żeby nam coś odcięli.
Kiedyś mieliśmy do zapłacenia za kilka miesięcy za prąd.
Pan z opieki miał nam pomóc i zapłacić za nas ten rachunek,
ale zapomniał no i nam odcięli.
Ale to nie trwało długo.
Mąż szybko zorganizował pieniądze i sami zapłaciliśmy,
tylko że trzeba było zapłacić dodatkowo 80 zł za podłączenie”
opowiada pani Renata.
„W ogóle opieka społeczna pomaga.
To dostaniemy bony na 300 złotych do sklepu spożywczego,
to 100 złotych na rozpoczęcie roku szkolnego na wyprawkę dla dzieci.
Teraz staramy się jeszcze o 400 złotych na książki dla dzieci,
ale nie ma jeszcze decyzji.
Mieliśmy już na to odłożone, ale ukradli nam wózek dla dziecka z korytarza
i musieliśmy kupić wózek, a książki muszą poczekać.
Dostajemy też świadczenia rodzinne.
To jest 68 złotych na dziecko do 5 lat i 91 złotych na starsze.
Za wielodzietność, czyli powyżej trzeciego dziecka jest dodatkowo
80 złotych i za każde kolejne też 80.
No i są jeszcze zasiłki celowe, można się starać o jakiś mebel czy pralkę”
wylicza pani Renata.
Dlaczego opieka pomaga?
„Ona nie pracuje. Kiedyś pracowała, sprzątała w domach,
ale teraz zajmuje się dziećmi. On jest parkieciarzem.
Zarabia pensję minimalną. 1317 zł. Brutto.
Netto wychodzi około 980 złotych.
Nie chce mi się wierzyć, że z tego można utrzymać sześcioosobową rodzinę.
Nie można.
On przyznaje, że tyle zarabia oficjalnie, resztę dostaje pod stołem.
Średnio zarabia około 2 tys. złotych, ale to zależy od miesiąca.”
Dopijam herbatę zaparzoną z kilku torebek ekspresowych. Wszystkie już
wcześniej były wykorzystane. To nic. Odstawiam szklankę.
Nie pytam, jak wyglądałoby ich życie, gdyby rzeczywiście zarabiał tylko
pensję minimalną. Nie mam odwagi. A może po prostu nie chcę wiedzieć.
Wychodzę z ich kamienicy w centrum Warszawy.
Kaczka w morelach
Spotykamy się w restauracji. Na obiad. Żeby porozmawiać. On wie, że
szukam kogoś, kto zarabia pensję minimalną. Kelnerka przynosi kartę.
On poleca kaczkę w morelach. Podobno jest wyśmienita. To jego ulubiona
potrawa w tej restauracji. Często tu bywa. Znamy się, więc pytam co u niego
słychać. Opowiada, że w sumie nic nowego, że robi w końcu prawo jazdy, że
niedawno wrócił z Wiednia. Był na wakacjach. Wiedeń jest piękny, ale to jednak
nie to co Włochy. Jeździ tam przy każdej możliwej okazji.
Ostatnio był w lipcu w Wenecji na koncercie Aerosmith. Przy okazji załapał
się na wyprzedaże w Mediolanie. Armani, Calvin Klein, Prada. Można trafić na
naprawdę duże wyprzedaże. I trafił. Nieźle się obłowił.
Ma 31 lat, jest architektem. Nie ma jeszcze własnej rodziny. Mieszka w
Rzeszowie z rodzicami, bo dopiero niedawno wrócił po trzech latach z Wielkiej
Brytanii. Tam też pracował w swoim zawodzie. Po powrocie dość szybko znalazł
pracę, bo miał solidne doświadczenie.
Pensja minimalna to 980 zł na rękę. Z tego trzeba zapłacić czynsz: 600 zł za 22-metrową
kawalerkę. No i wykarmić sześcioosobową rodzinę, która w niej mieszka. Czy to w ogóle możliwe?
Kelnerka przyniosła kaczkę. Wygląda rzeczywiście całkiem nieźle.
Przechodzę do konkretów. Pytam, co z tą pensją minimalną.
Skoro zgodził się ze mną spotkać, to pewnie może mnie skontaktować
z kimś, kto dostaje minimalne wynagrodzenie. Pytam o to. On się śmieje.
„Przecież mówiłem ci przez telefon, że ja zarabiam pensję minimalną”
mówi Jakub.
Myślałam, że po prostu źle się zrozumieliśmy. Jakoś nie chce mi się wierzyć,
że za 980 złotych miesięczne stać go na to, żeby jadać w niezłych restauracjach
w idealnie skrojonym garniturze.
„Minimalną pensję zarabiam oficjalnie, resztę dostaję po stołem,
tak jak wszyscy w moim biurze.
Najgorzej, że przez to nie mam zdolności kredytowej
i na razie nie mogę wziąć kredytu na mieszkanie.
Ale zarabiam nieźle. Nie mogę narzekać.
Na kaczkę w morelach nie brakuje”
dodaje z przekąsem.
Fedak - tak, Tusk – nie
Pracownicy, którzy zarabiają pensję minimalną w Polsce, to 4,49 proc.
wszystkich zatrudnionych. Dla części z nich to tylko oficjalny dochód, a resztę
wypłaty dostają nieoficjalnie.
Jednak dla części jest to rzeczywiście jedyne źródło utrzymania.
W przyszłym roku zarobią oni prawdopodobnie 1408 zł brutto, czyli
o 91 złotych więcej. To kompromis zawarty pomiędzy związkami zawodowymi,
a pracodawcami wypracowany na Komisji Trójstronnej, ale rząd potrzebuje
jeszcze czasu na przeanalizowanie skutków tej decyzji dla budżetu państwa.
Premier Donald Tusk nie ukrywa, że nie jest zwolennikiem zwiększania
tego limitu.
„Jestem sceptyczny, jeśli chodzi o sens podnoszenia płacy minimalnej,
zwłaszcza w tych trudnych czasach. (…)”
mówił kilka dni temu na konferencji prasowej.
Można się spodziewać, że minister finansów stanie po tej samej stronie,
biorąc pod uwagę 40 mld zł planowanego na przyszły rok deficytu budżetowego.
„Kwota 1408 zł utrzymuje dotychczasowy stosunek płacy minimalnej
do przeciętnego wynagrodzenia.
W obecnej sytuacji budżetu szczególnie rozważnie musimy dbać
o tę relację, ponieważ każde podniesienie płacy minimalnej
rodzi skutki finansowe,
które muszą być na miarę możliwości budżetowych”
uważa minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak.
Jeśli ustalenia Komisji Trójstronnej zostaną zaakceptowane przez rząd,
będzie to oznaczać, że stosunek płacy minimalnej do średniego wynagrodzenia
wyniesie 41 proc.
Niech zdecyduje koniunktura
Jeszcze latem rząd proponował podwyżkę płacy minimalnej do poziomu
1386 zł. Propozycję tę zaakceptowali przedsiębiorcy. Związki zawodowe
proponowały natomiast 1500 zł.
7 września wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak
zaproponował, żeby płaca minimalna była uzależniona od wzrostu PKB.
Jego zdaniem płaca minimalna powinna stanowić od 40 do 50 proc.
średniego wynagrodzenia. Jeśli PKB rósłby w tempie 3 proc., stosunek pensji
minimalnej do średniego wynagrodzenia zwiększałaby się o 1 proc.
Jeśli PKB rósłby w tempie 6 proc. rocznie, to płaca minimalna
zwiększałaby się o 2 proc. w stosunku do średniego wynagrodzenia.
Przy niewielkim wzroście gospodarczym lub recesji stosunek płacy
minimalnej do średniej miałby maleć. Jeśli PKB były mniejszy niż 3 proc.,
to płaca minimalna zmniejszałaby się o 1 proc. w stosunku do średniej,
jeśli natomiast mielibyśmy do czynienia z recesją, relacja ta zmniejszałaby się o
2 proc.
Pensja minimalna to 980 zł na rękę. Z tego trzeba zapłacić czynsz: 600 zł za 22-metrową kawalerkę.
No i wykarmić sześcioosobową rodzinę, która w niej mieszka. Czy to w ogóle możliwe?
Przyjmując system zaproponowany przez wicepremiera Pawlaka,
ponieważ PKB w I kwartale wzrósł o 3 proc., a w II kwartale o 3,5 proc., pensja
minimalna powinna wzrosnąć w stosunku do średniego wynagrodzenia o 1 proc.
i wynieść 1400 zł. To blisko uzgodnionego kompromisu.
Eksperci jednak uważają, że jeszcze za wcześnie na taką podwyżkę.
„Podniesienie płacy minimalnej do 1408 zł brutto
to wzrost o prawie 7 proc.
Mamy wciąż okres wolniejszego wzrostu gospodarczego,
który jest na poziomie około 3 proc.
Dodatkowo mamy bardzo niską inflację w okolicach 2 proc.,
a wzrost płac jest na poziomie 3-4 proc.Biorąc pod uwagę te czynniki,
podniesienie najniższego wynagrodzenia o 7 proc. jest nieuzasadnione.
Należy pamiętać, że im wyższa podwyżka, tym trudniej będzie
przedsiębiorcom, którzy jednak wciąż zmagają się z ograniczonym
popytem w gospodarce”
mówi Piotr Bielski, analityk BZ WBK.
„Obawiam się, że dla pracowników podniesienie pensji minimalnej może
być tylko pozorną korzyścią.
Ci, którzy dostaną tę, podwyżkę będą zadowoleni, ale powstaje pytanie,
czy przedsiębiorcy nie będą bardziej skłonni zatrudniać ich
w szarej strefie”
dodaje Bielski.
Gdzie zarobisz nie mniej niż 6700 zł?
Według danych Eurostatu w 2010 roku Polska uplasowała się na 12.
miejscu wśród krajów Unii Europejskiej, jeśli chodzi o poziom płacy minimalnej.
Zależne od kursu euro najniższa polska pensja wynosi w tym roku około
320 euro. Najwyższa płaca minimalna obowiązuje w Luksemburgu.
Tam minimalne wynagrodzenie wynosi 1683 euro, czyli około 6700 zł. Na
drugim miejscu jest Irlandia, gdzie najniższe wynagrodzenie to 1462 euro, w
Holandii stawka ta wynosi 1408 euro, w Belgii 1387 euro, a we Francji 1344
euro.
Najniższa stawka obowiązuje w Bułgarii, gdzie najgorzej opłacani
pracownicy ustawowo mają zagwarantowane 123 euro pensji. Niewiele wyższe
stawki są w Rumunii (142 euro), na Litwie (232 euro) oraz Łotwie (254 euro).
Różnice w płacy minimalnej wydają się ogromne. Przepaść pomiędzy
krajem o najniższej pensji, a tym z najwyższym minimalnym wynagrodzeniem
wynosi 1:14. Może to być jednak nieco mylące.
Dla zwykłego zjadacza chleba
nie jest ważne, jaką wypłatę dostanie, ale co może za nią kupić.
Ponieważ poziom cen w poszczególnych krajach jest bardzo różny,
należy wziąć pod uwagę siłę nabywczą pieniądza.
Wtedy najniższa pensja minimalna w UE jest mniejsza od najwyższej tylko
sześciokrotnie, jak wyliczyła firma Sedlak&Sedlak. Co ciekawe najlepiej mają
nie Luksemburczycy, ale Holendrzy, którzy za najniższe wynagrodzenie mogą
kupić najwięcej.
Agata Kołodziej
Źródło: OnetBiznes

Podobne dokumenty