parkowa listopad 12:Parkowa new

Komentarze

Transkrypt

parkowa listopad 12:Parkowa new
29 listopada 2012
Gazeta informacyjna Parku Śląskiego w Chorzowie
Meble Champignion trafią na parkowe aleje
W numerze:
Ławki jak pieczarki, czyli
szlachetna linia natury
str. 3
WIZUALIZACJE: ASP KATOWICE
Wiemy już, jaki typ mebli trafi
na parkowe aleje. Na początku
listopada zapytaliśmy Was, który
z dwóch przygotowanych przez
projektantki systemów ławek
i stołów lepiej wkomponuje się
w parkową zieleń, będzie bardziej przystępny dla odwiedzających nas gości.
W
sondzie na naszym facebookowym profilu, zdecydowanie większe grono sympatyków zyskał system Champignion. Pierwsze „pieczarki” – jak pieszczotliwie nazwali nowe meble internauci – w Parku
Śląskim będą dostępne już w przyszłym roku.
Jadwiga Husarska i Jadwiga Rataj, uznane nie
tylko w Polsce projektantki tego typu mebli, zaproponowały dwie koncepcje: Coal i Champignion. W internetowym głosowaniu bardziej
spodobała się ta druga – otrzymała 78 głosów.
Na pierwszą zagłosowało 26 osób. Zarząd Parku Śląskiego podziela zdanie większości.
Jadwiga Rataj tłumaczy, że projekt Champignion został zainspirowany formami roślinnymi. – Miękkie kształty nawiązują do łagodnych linii występującej w parku flory. Elementy wyposażenia wyrastają płynnie z podłoża
i solidnie wpisują się w krajobraz – mówi.
– Stoliki z pojedynczymi siedziskami, kilka typów ławek z odpowiednio ukształtowanym
oparciem, podłokietniki oraz podnóżki zwiększają wygodę i komfort użytkowania – dodaje.
– Zestaw Champignion został zaprojektowany tak, by mógł odpowiadać na różne potrzeby użytkowników, pozwalając im na wypoczywanie w większych oraz mniejszych grupach – podkreśla z kolei Jadwiga Husarska. I mówi, że zaokrąglone podstawy ławek
dodają im lekkości, a drewniane listwy z rodzimego drewna, sprawiają że meble są przyjazne
dla otoczenia. – Kolejnym założeniem projektu
była trwałość oraz łatwość w konserwowaniu
wyposażenia przez obsługę parku – podkreśla.
Na system mebli parkowych składa się zestaw ławek i stołów, zróżnicowanych ze
względu na miejsce używania – określony typ
jest przewidziany na okolice Rosarium i Planetarium Śląskiego, a inny dla głównych alei czy
ścieżek sportowych. Elementem systemu jest
podział parku na strefy, w których określono,
jakiego typu meble powinny stać przy konkretnych atrakcjach. Będą dostosowane m.in.
do charakteru i natężenia ruchu.
Zaproponowane rozwiązania uwzględniają
powstanie ławek i stolików, a w dalszej kolejności stojaków na rowery, koszów na śmieci
oraz toalet dla psów. Projekt wykonawczy będzie gotowy do końca bieżącego roku.
– Od początku przyszłego roku, krok
po kroku, będziemy sukcesywnie wymieniać
parkowe meble – zapowiada Arkadiusz Godlewski, prezes Parku Śląskiego. – Są miejsca,
gdzie ławki są nowe lub lekko zużyte, ale są
Mikołajki w Śląskim Wesołym
Miasteczku – zapraszamy
6 grudnia!
Rolkowisko – zimowe atrakcje
w Hali Wystaw „Kapelusz”
str. 4
Projekt mebli Parku Śląskiego
Konkurs EMPIK-u – do wygrania
książka tegorocznego laureata
Nagrody Nobla!
str. 10
W głosowaniu wybrane zostały meble Champinion
KONKURS
Jak się ubrać na zimowy trening
biegowy?
str. 11
Nowe ławki pojawią się m.in. przy alejach
też i takie, jak np. aleja Główna, gdzie jest ich
za mało lub z marszu nadają się do wymiany
– wyjaśnia.
Obecnie większość ławek w parku jest źle
zaprojektowana pod względem użyteczności,
nie uwzględniają np. charakteru wypoczynku
czy zróżnicowania wzrostu, wagi i wieku odwiedzających nas gości. To ma się zmienić
właśnie dzięki nowym meblom.
Te na alejach będą pojawiały się etapowo. Ale
wszystkie mają być zgodne z opracowanym
przez autorki projektu systemem. – Obecnie
mamy w parku kilka rodzajów ławek. To nie
ułatwia nam budowania wizerunku prestiżowej
przestrzeni publicznej. A chcemy, aby również
przez małą architekturę: ławki, kosze na śmieci,
nasz park był tak postrzegany – tłumaczy prezes.
Łukasz Responek
Rozmowa miesiąca
2
Dieta dla Thisiama
Słoń Thisiam w zoo mieszka już od kilku lat.
Jak obecnie czuje się w Chorzowie?
Thisiam, dorodny samiec indyjski, przyjechał
do nas w 2009 roku z Płocka, na miejsce naszych dwóch samic afrykańskich, które wyjechały do Poznania. Godnie zastępuje dwie poprzedniczki – zjada tyle samo co one razem. I bardzo szybko rośnie. Jest grzeczny
i współpracuje z opiekunami: podnosi łapy
do pielęgnacji kopyt, uwielbia prysznic z wodnego węża. Jest osobnikiem już dorosłym,
zdolnym do rozmnażania się, więc w okresie
tzw. mustu brakuje mu towarzyszki życia.
Podobno wówczas jest, delikatnie mówiąc,
dość niesforny...
Dwukrotnie w ciągu roku w okresie mustu ma
zdwojoną energię i jest bardzo zdenerwowany. Te emocje rozładowuje na wszystkim, co
wpadnie mu pod trąbę. Swoją masą, dochodzącą do kilku ton, jest w stanie wyrywać
ogrodzenia. Przy próbie podważenia bramy
dzielącej wewnętrzne boksy, uszkodził sobie
jeden z ciosów. Wtedy dwa dni siedział zamknięty, aż bramę udało się otworzyć.
Jak wyglądają przygotowania do takiej operacji? Kiedy się ona odbędzie?
Po pierwsze, przed trwającą kilkanaście godzin podróżą, słoń przejdzie na stosowną dietę. Na wszystkie cztery łapy zostaną mu założone opaski, ułatwiające wejście do kontenera podstawionego pod drzwi wyjściowe z pawilonu. Musimy też zabezpieczyć dźwig z długim ramieniem, pozwalającym na załadunek
kontenera na samochód. Nie jest to operacja
zbyt skomplikowana i już ją przećwiczyliśmy,
gdy Thisiam przyjechał z Płocka. Kobieca intuicja podpowiada mi jednak, że pozostanie
z nami do kolejnej wiosny.
Potem mają go zastąpić dwa mniejsze słonie.
Jakie prace trzeba wykonać przed ich przyjazdem?
Po wyjeździe Thisiama, kapitalnego remontu
pawilonu nie będzie. Ale kilka zmian jest koniecznych: odnowienie posadzek i ścian
w boksach oraz dokonanie napraw barier
i drzwi. Śląskie zoo nie spełnia warunków
do posiadania rodziny, czyli mieszanych osobników obu płci, bo dysponuje tylko jednym
wybiegiem.
Nie wyobrażam sobie, żeby w naszym zoo
zabrakło słoni – mówi Jolanta Kopiec
koło Hamburga. Ma trafić do nowego pawilonu.
Pierwotnie termin jego wyjazdu został zaplanowany na okres letni, po wiosennym muście, ale
jak się okazuje, i niemieckie firmy mają opóźnienia na budowie. Kolejny termin odbioru słonia,
przełożony na 30 października, też przez stronę
niemiecką nie został dotrzymany, bo budowa pawilonu nie została zakończona.
Czy nadchodzące, zimowe warunki atmosferyczne mogą go dodatkowo utrudnić?
Z uzgadnianiem kolejnego terminu wyjazdu
Thisiama jesteśmy faktycznie uzależnieni
od warunków pogodowych i możliwości przewoźnika dysponującego licencjonowanym
do przewozu zwierząt transportem. Mówiąc
wprost, przewóz Thisiama musi być odpowiednio przygotowany. Jeżeli przewoźnik nie
dysponuje kontenerem klimatyzowanym, to
ZDJĘCIE: ARCH. PARK ŚLĄSKI
Niedługo ma nas opuścić, jednak jego wyjazd
jest odkładany. Z jakiego powodu?
Thisiam został zakwalifikowany przez koordynatora gatunku, jako samiec rozpłodowy do grupy samic w ogrodzie zoologicznym Hagensbeck
transport zwierząt może odbywać się wyłącznie w dodatnich temperaturach otoczenia.
Cała trasa podlega kontroli poprzez system
GPS i rejestratory czasu podróży, szczególnie
w zakresie, czy kierowca zatrzymuje się na postój, celem napojenia i nakarmienia zwierząt.
ZDJĘCIE: ARCH. PARK ŚLĄSKI
O skomplikowanej operacji
przewiezienia słonia,
muście, grupach
kawalerskich i samicach
z Bangladeszu, rozmawiamy
z JOLANTĄ KOPIEC,
dyrektorem Śląskiego
Ogrodu Zoologicznego.
Czy wiadomo coś więcej o tych słoniach? Będą to samce czy samice?
Prawdopodobnie przydzielone zostaną nam
dwa osobniki płci męskiej, jako tzw. grupa kawalerska w wieku ok. pięciu do siedmiu lat.
Będą u nas przez kolejne siedem lat. Zanosi się
na to, że przyjadą z ogrodu zoologicznego
w Hannoverze – jesteśmy już po wstępnych
uzgodnieniach z koordynatorem gatunku. Marzy nam się jednak pozyskanie w formie daru
dla naszego województwa dwóch samic słonia
indyjskiego, np. z ośrodka adopcyjnego w Bangladeszu. Byłaby to bardzo duża zasługa dla
programu rozwoju tych słoni. Chodzi w nim
o sprowadzenie tzw. świeżej krwi do dalszego
rozrodu w europejskich ogrodach zoologicznych. Ambasador Bangladeszu w Polsce obiecał, że pomorze nam w tej sprawie.
Słonie są chyba jednymi z ważniejszych zwierząt dla naszego ogrodu?
Dla każdego ogrodu zoologicznego słonie są
dużą atrakcją. I nie wyobrażam sobie, aby
w naszym śląskim zoo tych zwierząt zabrakło.
Wszystkie dzieci chcą je zobaczyć, bo – jak powszechnie wiadomo – przynoszą szczęście,
szczególnie gdy podnoszą trąbę. Wybieg słonia jest zawsze oblegany przez zwiedzających,
którzy na tle imponującego zwierzaka robią
mnóstwo fotografii. Ogród zoologiczny bez
słonia? Nigdy!
Thisiam jest słoniem grzecznym, tylko czasami niesfornym
Rozmawiał: Łukasz Respondek
Z ł a p a n e
Na naszym profilu w portalu społecznościowym facebook pytaliśmy Was,
które meble podobają się Wam bardziej – Coal czy Champignion?
Champignion zdecydowanie nie. W tych
meblach bardzo możliwe, że ludzie będą
siedzieć na oparciu, a buciska będą mieć
N a p i s z
na siedzeniu ławki. Parkowicz
Champignion zdecydowanie! Jak ławka to
z oparciem, żeby można było odpocząć
po spacerze. To bardzo ważna i istotna sprawa, aby takie meble były funkcjonalne. Te jaśniejsze są chyba ładniejsze od ciemnych.
Miłośnik Parku
d o
n a s
n a :
w
ZDJĘCIE: JAKUB NOWAK
Słoń ciągle na walizkach
Sezon cały rok
ARKADIUSZ GODLEWSKI, prezes WPKiW
Jesienią też
może być
ciekawie
Z
a nami jeden z pozoru najmniej ekscytujących miesięcy w kalendarzu – listopad.
Pomimo, że wszyscy już myślami jesteśmy w klimacie zbliżających się świąt i końca roku,
wyczekując nadejścia zimy, a także odmieniającego
nasz pejzaż śniegu i mrozu, to właśnie w listopadzie
w Parku Śląskim działo się wiele.
Wspólnie dokonaliśmy wyboru systemu mebli parkowych – teraz ich projektanci pracują nad ostatnimi detalami rozwiązań technicznych, by z początkiem przyszłego roku być gotowym na czekającą nas
od wiosny stopniową wymianę mebli. Jestem przekonany, że wkrótce nasze nowe ławki, stojaki, kosze
na śmieci, a zwłaszcza psie toalety, staną się ważnymi znakami Parku. Na finiszu są także prace
nad systemem informacji parkowej, wkrótce zaprezentujemy szczegóły, a od wiosny rozpocznie się jego
wdrażanie.
Lizzy, jedna z bajkowych przewodniczek naszych milusińskich po Śląskim Wesołym Miasteczku, już wkrótce zaprosi wszystkie maluchy do swojej sali zabaw, zlokalizowanej w dawnym Rura Parku. Na najmłodszych
czeka tam wiele atrakcji, m.in. zajęcia pod okiem anglojęzycznego animatora, a dla dorosłych ponownie
otwarta restauracja. Wydarzeniem bez precedensu
w historii Wesołego Miasteczka jest natomiast jego zimowe otwarcie. Od Mikołaja do końca stycznia,
w każde popołudnie, Wesołe Miasteczko otwiera swoje podwoje dla wszystkich spragnionych rozrywki
na świeżym powietrzu. Zapraszamy na moc zabawy
w towarzystwie Świętego Mikołaja, ale też jego sympatycznych współpracowników – elfów.
Tym, którzy zimę wolą spędzić aktywnie i pod dachem, udostępniliśmy Halę Wystaw „Kapelusz”. Od
grudnia – w każdy wtorek po południu i całe niedziele – miłośnicy rolek i wrotek mogą tam szlifować formę, a także pobierać nauki u profesjonalistów tej
dziedziny sportu.
W listopadzie wreszcie niezwykle intensywnie pracowali projektanci nowej Elki. Mamy już pozwolenie
na rozbiórkę dotychczasowej kolejki, a w pierwszym
tygodniu grudnia składamy wniosek o pozwolenie
na budowę nowej Elki. Wszystkie prace przebiegają
zgodnie z harmonogramem. Wygląda więc na to, że
zima będzie dla nas okresem niezwykle wytężonej
pracy.
s i e c i
Jak dla mnie, to Champignion. Zwłaszcza te
umożliwiające odpoczynek w pozycji półleżącej – super sprawa po długim spacerze
w parku. Spacerowicz
Kolekcja Champignion, bo sprzyja wrażeniu
łagodności, lekkości, dzięki formie i kolorze
drewna.
Ta decha za głową to chyba do siedzenia,
bo już widzę jak na niej siadają, a nogi będą
mieli na siedzisku. Głowa
Champignion ładniejsze, ale powinny być
w kolorze Coal.
Użytkownik
w w w . p a r k s l a s k i . p l
Znawca
Wydarzenia
3
Świąteczna atmosfera w Śląskim Wesołym Miasteczku
Mikołaj, elfy i wiedeńska karuzela
ZDJĘCIE: ARCH. PARK ŚLĄSKI
Bohaterowie Śląskiego
Wesołego Miasteczka
przygotowują się do zimy. Lizzy napisała już
list do Mikołaja, w którym poprosiła, żeby
niedźwiedź Bartek obudził się z zimowego snu.
Nie może przegapić tylu
atrakcji!
REKLAMA
Niespodzianka
od Szkraba
Kolega Lizzy, fioletowy Szkrab, zabierze dzieci do nowego miejsca, by
wspólnie z nimi przeżyć przygodę.
6 grudnia zostanie otwarta Sala Zabaw Lizzy, która będzie miejscem
dziecięcej rozrywki przez cały rok.
Odwiedzający Zimowe Wesołe Miasteczko w dniach 6-9 grudnia,
otrzymają w prezencie godzinny
karnet do wykorzystania w Sali Zabaw Lizzy. Zimowe Wesołe Miasteczko będzie czynne do końca
stycznia 2013 r.
Dla najmłodszych
Na przełomie roku gości lunaparku
czeka szereg niespodzianek. Do Zimowego Wesołego Miasteczka
przybędzie Święty Mikołaj, który
wraz z Lizzy i krabem Szkrabem zaprosi najmłodszych do wspólnej zabawy. W specjalnie przygotowanej
na tę porę roku strefie, na najmłodsze dzieci (3-12 lat) będą czekały
przejażdżki na karuzelach.
– Przygotowujemy się do zimowej
aury i niskich temperatur, dlatego
w strefie znajdą się wybrane karuzele – mówi Paweł Cebula, dyrektor
ŚWM.
Wśród kolorowych lampek i świątecznej muzyki, karuzela wiedeńska
zabierze dzieci w zimową podróż.
Święty Mikołaj od 6 do 9 grudnia
spotka się z każdym dzieckiem, które
zdradzi czy było grzeczne w tym roku.
przewidywane są wieczorne pokazy
bajek. Jednak trzeba być czujnym!
Lizzy sprawdzi, czy dzieci uważnie
oglądały film, a najbardziej spostrzegawczych nagrodzi słodkościami.
6 XII Otwarcie Zimowego Wesołego Miasteczka i Sali Zabaw Lizzy
Szaleństwa na karuzeli będą możliwe nie tylko latem
– Zabawa w Zimowym Wesołym
Miasteczku będzie wspaniałą okazją, aby spędzić czas na świeżym
powietrzu. Już dziś prosimy opiekunów, aby ich pociechy ubrały się
ciepło. Czapka, szalik i rękawiczki
będą niezbędne, aby zabawa spra-
wiła dzieciom mnóstwo radości –
dodaje Cebula.
Zapach pierników
Spotkanie ze Świętym Mikołajem
i przejażdżki na karuzelach to dopiero początek atrakcji. Wesołe elfy bę-
6-9 XII Spotkaj się ze Świętym
Mikołajem w Wesołym Miasteczku
dą zachęcać dzieci do ozdabiania
świątecznych pierników, malowania
bombek i tworzenia własnych ozdób
choinkowych. Zajęcia z elfami będą
odbywały się w każde grudniowe
i styczniowe popołudnie o wyznaczonych godzinach. Dodatkowo
10 XII-31 I Zimowe atrakcje
w Wesołym Miasteczku
Czynne 7 dni w tygodniu (z wyjątkiem: 24-26 XII, 31 XII, 1 I) w godzinach 16.-20.
Agnieszka Wyszyńska
Wydarzenia
4
Z nowej atrakcji w „Kapeluszu” korzystają całe rodziny
Rolkowisko z dyskoteką
i warsztatami to hit
REKLAMA
W
Na zajęcia rolkowe przychodzi nawet 200 osób
kulturalno-sportowego „Green”, które
wspólnie z Parkiem Śląskim przygotowało
jazdę pod dachem.
– Coraz więcej ludzi chce spędzać swój
czas aktywnie. „Kapelusz” jest stworzony
do takich imprez: można pojeździć, spotkać się ze znajomymi, trochę się powygłupiać, czegoś nowego nauczyć – twierdzi Ratajczyk. I dodaje, że chętnych do jazdy
w parkowej hali przybywa. Rolki to przede
wszystkim własna muzyka, odpoczynek,
Zapraszamy
do studia
Bolek i Lolek, Reksio, Pampalini i inne,
słynne, bajkowe postacie zapraszają
wszystkie dzieci i dorosłych do Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej.
ZDJĘCIE: ŁUKASZ RESPONDEK
R
obert z 6-letnią córką Judytą
przyszedł do Hali Wystaw
„Kapelusz”. On się przyglądał,
a ona – podobnie jak kilkaset
innych osób, które w ciągu całego dnia odwiedziły to miejsce – jeździła na rolkach.
Wszyscy zgodnie podkreślali, że rolkowisko to strzał w dziesiątkę. Atrakcja była dotychczas dostępna w środy i niedziele.
Uwaga! Od grudnia środowe zajęcia zostaną przesunięte na wtorek, a to na prośbę
samych uczestników, którzy w środy korzystają z jednego z lodowisk. Dodatkowo, 8 i 9 grudnia, pod hasłem „I Love Rolki”, odbędą się warsztaty połączone z dyskoteką.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni. Dowiedzieliśmy się o tym miejscu z Gazety Parkowej. Na pewno jeszcze tu wrócimy – zapewnia Robert.
W hali bawią się głównie rodziny i sporo młodzieży. Chętnie korzystają ze
wszystkich atrakcji: bezpłatnego wstępu,
wypożyczalni, toru do jazdy rekreacyjnej
i przeszkód oraz specjalnego sprzętu dla
miłośników jazdy nieco bardziej ekstremalnej.
Piotr Ratajczyk, instruktor nauki jazdy
na rolkach z Inline Academy podkreśla, że
pomysł rolkowiska jest rewelacyjny. Jego
szkoła działa w ramach Stowarzyszenia
Poznaj, jak rodzą się
bohaterowie kreskówek
odcięcie się od świata, relaks, odreagowanie stresu – mówi.
W niedziele rolkowisko jest bezpłatne
i dostępne od godziny 10. do 18., we wtorki pojeździć można od 16. do 20., wstęp
kosztuje 5 złotych. Na 8 grudnia zaplanowano „Dyskotekę Mikołajkową”. Początek
o godzinie 16. Dodatkowo, tego dnia
oraz 9 grudnia, odbędą się specjalne warsztaty.
Łukasz Respondek
izyta w studio to okazja, by „od podszewki” przyjrzeć się realizacji popularnych kreskówek. Odwiedzający bielską wytwórnię powinni zarezerwować sobie
około dwie godziny na podpatrywanie warsztatu filmowego bajkowych twórców. Podczas tej niecodziennej wizyty wysłuchają m.in. trzydziestominutowego wykładu
na temat animacji (ze szczególnym uwzględnieniem filmu
rysunkowego), w kolejne pół godziny będą mogli zwiedzić pomieszczenia ze stanowiskami pracy dekoratora,
animatorów, konturówki, malowania (klasycznego i komputerowego), wstąpią do tzw. pokoju zdjęć i sali nagrań
dźwięku, a w profesjonalnym kinie czeka ich czterdziestominutowa projekcja filmów rodzimej produkcji.
By dany pokaz się odbył, musi zebrać się grupa licząca min. 15 osób. Ilość grup jest ograniczona do 6-7
dziennie. Wizyty poszczególnych grup rozłożone są
w czasie, pierwsza grupa wchodzi o godz. 8., ostatnia
o godz. 14. Oczywiście zaproszenie obejmuje nie tylko
grupy zorganizowane, ale również osoby indywidualne.
Te ostatnie, jak i rodziny czy grupki przyjaciół, będą miały możliwość przyłączenia się do większej grupy. By skorzystać z oferty, wymagane jest wcześniejsze ustalenie
terminu. Zamówienia przyjmowane są telefonicznie,
pod nr (33) 812 50 58. Cena (z VAT) za całość prezentacji, łącznie z projekcją filmów, to 12 zł od osoby (1 opiekun na 10 dzieci jest zwolniony z opłaty). Mat. prom.
Wydarzenia
5
Gra terenowa
Planetarium ładniejsze
w telewizji
Szukali
Józefa
Piłsudskiego
Parkowa perła socrealizmu,
czyli Planetarium Śląskie,
przechodzi kolejny remont.
Skala inwestycji wprawdzie
nie jest ogromna, ale z punktu
widzenia użytkowników
bardzo ważna.
ZDJĘCIE: ARCH. PARK ŚLĄSKI
Przy alei Gwiazd remontowana jest m.in. sala konferencyjna i biblioteka
Z
modernizowane zostaną biblioteka
z czytelnią, sala konferencyjno-audiowizualna, toalety oraz dach Obserwatorium Astronomicznego, będącego częścią całego kompleksu tej parkowej
atrakcji. – To kolejny ważny krok w stronę ratowania naszego obiektu – podkreśla Lech
Motyka, dyrektor Planetarium Śląskiego.
Bezpieczny księgozbiór
Prace mają się zakończyć w połowie grudnia.
W bibliotece i sali audiowizualnej odpadał
tynk, a ściany były zagrzybione. – To efekt
wieloletnich zaniedbań – podkreśla Motyka
i tłumaczy, że grzyb osiadł też na części cennego księgozbioru. – Te woluminy mają nie
tylko wartość historyczną, ale przede wszystkim naukową. Niektóre cenne pozycje oddaliśmy do Biblioteki Śląskiej, ale większość pozostała w naszych zbiorach – dodaje.
W obu pomieszczeniach wymieniane są
parkiety, zrywane tynki, odgrzybiane i odświeżane ściany. Sala konferencyjna to piękne
pomieszczenie, którego ściany zdobią malowane portrety wielkich astronomów. W planetarium chcą, aby w pełni odzyskało dawny
blask. – Odbywają się tam ogólnopolskie finały Międzynarodowych Olimpiad z Astronomii
i Astrofizyki oraz wszelkie konferencje naukowe, popularyzacyjno-dydaktyczne i prasowe –
tłumaczy Motyka. – Miejsce, w którym to
wszystko się dzieje jest naszą wizytówką. Doznania estetyczne, a często i telewizyjny obraz, idą w świat.
Budynek planetarium stopniowo odzyskuje dawny blask
Remontowane są też toalety, które ostatnią
modernizację przeszły na początku lat 90.,
czyli przeszło dwadzieścia lat temu. Biorąc
pod uwagę, że zabytkowy obiekt dziennie odwiedza nawet ponad tysiąc osób, są już bardzo wyeksploatowane. Prace naprawcze i modernizacyjne obejmą wspomniane zadaszenie
Obserwatorium Astronomicznego. – Jeżeli
starczy pieniędzy, wyremontujemy też dach
stacji meteorologicznej – mówi dyrektor.
Całość inwestycji ma kosztować 170 tysięcy złotych i jest finansowana z dotacji samorządu województwa śląskiego.
Czeka projektor
Tegoroczny remont jest ważny, ale potrzeb
jest jeszcze sporo. W ośrodku liczą w tym
względzie na nową perspektywę finansową
Unii Europejskiej na lata 2014 – 2020. Do remontu nadaje się bowiem kopuła głównego
budynku planetarium, do wymiany – projektor gwiazd, który, jako najstarszy na świecie,
uwidacznia blask nieboskłonu już od 57 lat.
Konieczny jest też zakup nowoczesnych projektorów, które pozwoliłyby w trakcie seansów na oglądanie nawet przestrzennych obrazów.
– Trzeba pamiętać, że nasze planetarium
jest najstarszym na świecie, które w tak czystej, niezniszczonej przez obraz cyfrowy formie, emituje wygląd nieba – mówi Motyka.
Planetarium – od tego urządzenia pochodzi
nazwa placówki – jeszcze działa, a jakość obrazu wyświetlanych gwiazd wprawia w zdumienie największe światowe autorytety. – Ale
technika projekcji, jaką można zobaczyć jeszcze tylko w Chorzowie, wynika z właściwej
konserwacji oraz pasji pracowników technicznych, operatorów i wszystkich zatrudnionych – zaznacza Motyka. – Dla nich, nasze
„Muzeum Czasu i Przestrzeni” stanowi wartość i świętość samą w sobie. Wszystko jednak
wymaga już inwestycji – dodaje.
Łukasz Respondek
W rytmie końskich kopyt
Trafiły w dobre ręce
W
trzech licytacjach (postępowaniach
przetargowych) nie udało się znaleźć
nowych właścicieli. Szczęśliwy dla wierzchowców zwrot nastąpił pod koniec października – podpisano umowę z chorzowskim
skansenem i jednym ze śląskich ośrodków
wypoczynkowych.
Parkowe stajnie były mieszkaniem 17-letniego Berka, 14-letniego Ignaca, 10-letniej Bony i 8-letniego Bursztyna. W ostatnim czasie
stały się „bezrobotne”, m.in. dlatego, że w pracach porządkowych zastąpiono je urządzeniami mechanicznymi.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni, że te zwierzęta znalazły nowych właścicieli – podkreśla
Łukasz Buszman, rzecznik Parku Śląskiego. –
W miejscach, gdzie trafiły, będą z pewnością
potrzebne.
Starsze zwierzęta „z wolnej ręki” zakupił
Górnośląski Park Etnograficzny. Muzeum bę-
dzie je wykorzystywało podczas własnych imprez i działań edukacyjnych. Na podobnych
zasadach młodsze konie trafiły do jednego ze
śląskich ośrodków wypoczynkowych, który
posiada kilkuhektarowy wybieg. Wraz ze
zwierzętami, do skansenu powędrowały też
uprząż, sanie i wóz, a do ośrodka wypoczynkowego – m.in. mniejsze sanie. (łuk)
ZDJĘCIE: ŁUKASZ RESPONDEK
Park Śląski jeszcze do niedawna posiadał cztery konie. Zwierzęta
od kilku miesięcy nie były jednak
wykorzystywane w pracach na parkowych alejach. Podjęto więc decyzję o ich sprzedaży.
Parkowe konie znalazły dobre miejsce m.in. w skansenie
L
istopad 1918 roku. Do Warszawy przybywa właśnie Józef Piłsudski. Komitet powitalny czeka na marszałka, a kolejne drużyny
przed jego przyjazdem mają do wykonania
różne zadania – tak wyglądała fabuła III Niepodległościowej Gry Terenowej, którą na alejach, w części leśnej i przy ważnych obiektach,
z okazji Dnia Niepodległości przygotowało III Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Batorego w Chorzowie.
W zabawie wzięło udział ponad stu uczniów.
– W naszej szkole spotyka się wielu młodych,
prężnych, kreatywnych ludzi. Uczniowie sami
wychodzą z pomysłem organizacji różnego typu przedsięwzięć. A to jest właśnie jedno
z nich – mówi Ilona Helik, dyrektor szkoły. –
Z roku na rok ta gra nabiera koloru, rozwija
się, a młodzież udowadnia, że można zorganizować ciekawą alternatywę dla tradycyjnej
akademii i przede wszystkim świetnie się bawić.
Uczniowie rozbiegli się po parku w poszukiwaniu Piłsudskiego. Kolejne drużyny miały
do wykonania szereg zadań, np. przechodziły
przez labirynt, zakładały ochronne kombinezony, ukrywały się w krzakach, rozwiązywały
zaszyfrowane wiadomości, odpowiadały
na historyczne pytania, opatrywały rany,
nadawały sygnał przez radiostację, strzelały.
Na trasie młodzież spotykała postacie historyczne, m.in. Różę Luksemburg, generała Kazimierza Sosnkowskiego, Romana Dmowskiego
i oczywiście marszałka Piłsudskiego. Gra wypadła doskonale.
– Uczniowie mają możliwość aktywnego
wypoczynku. W ten sposób przybliżamy im
też park. Taka formuła lekcji historii na świeżym powietrzu, zdecydowanie się sprawdza –
podkreśla Helik. (łuk)
Pod okiem kamer
Wandale
przekazani
policji
S
prawcy aktów wandalizmu i kradzieży nie
są w Parku Śląskim bezkarni. Istniejący
system monitoringu pozwala bowiem
na identyfikację i znacznie ułatwia schwytanie
takich bandytów. W ostatnim czasie ujęto
dwie osoby, które niszczyły tablice informacyjne. Dzięki zebranemu materiałowi dowodowemu, można się też spodziewać kolejnych zatrzymań.
Zdarzenie miało miejsce w miniony weekend. Ochroniarze schwytali, a następnie przekazali wandali w ręce policji. Kilka dni wcześniej inni sprawcy usunęli kamerę z lampy
oświetleniowej.
– Całość nagrania do czasu przecięcia kabla
została jednak zachowana i przekazana organom ścigania. Identyfikacja sprawców jest bardzo prawdopodobna – zapewnia Artur Cieślak,
dyrektor administracyjny w Parku Śląskim. I tłumaczy, że represje wobec osób, które
niszczą park, na pewno będą się nasilać. – Ilość
kamer na alejach i przy obiektach sukcesywnie
się zwiększa. Efekty są widoczne – dodaje.
Bezpieczeństwa w parku – poza policją
i firmami ochroniarskimi – pilnują też nieumundurowane służby parkowe. – Warto
przypomnieć, że ochrona ma prawo do
legitymowania osób na terenie chronionego
obiektu – mówi Cieślak. (łuk)
Kultura i rozrywka
Skansen zaprasza na jasełka po śląsku i lekcje muzealne
Czeka nas w parku
W prawdziwie
świątecznym nastroju
Kiermasz i jasełka
Klubokawiarnia obok bramy głównej Śląskiego Ogrodu Zoologicznego kończy
dwa lata. W Rebel Garden urodziny zamierzają świętować jednak w dość nieszablonowy sposób – zaprosili „The Syntetica”. Kojarzycie „Człowieka Widmo” lub
„Miszcza Pawarottiego”? Te kultowe utwory pochodzącego ze Świętochłowic artysty, mają fanów również nad morzem. „The Syntetic” uchodzi za gwiazdę polskiej
sceny alternatywnej.
Od jego pojawienia się na scenie i w eterze nic już nie jest takie, jak było w śląskim undergroundzie. Urokowi śląskiego psychobarda poddał się nawet sam Kazik
Staszewski, który gościnnie śpiewał w jego utworach. Na urodziny, które odbędą
się 15 grudnia, artysta pomoże przygotować Rebel Dance Syntetic Project. Organizatorzy zapowiadają też sporo innych niespodzianek. Początek o godzinie 19.
Wstęp jest wolny.
Dla tych, którzy nigdy nie słyszeli godojącego anioła, skansen przygotował coś specjalnego – jasełka
po śląsku. Po raz pierwszy Muzeum Górnośląski Park
Etnograficzny w Chorzowie przedstawi autorską wersję widowiska Bożego Narodzenia, w którym nie tylko zwierzęta przemówią ludzkim głosem, ale także
niektórzy bohaterowie mówić będą gwarą.
Kometa na Mikołajki
W chacie sprzed 100 lat
W skansenie przyjmowane są też zgłoszenia na lekcje
muzealne dla uczniów „Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia”. To wyjątkowa okazja do opuszczenia murów szkolnych nawet w zimową zawieję, by
znaleźć się w scenerii wsi sprzed 100 lat.
W czasie lekcji muzealnych łatwo uruchomić wyobraźnię i poczuć atmosferę jaka panowała kiedyś
w izbach, kiedy za oknem mróz i śnieg, a w środku
gwar dziecięcych rozmów i wspomnień na temat
„Śląsko Wilijo” odbędzie się 9 grudnia. Organizatorzy przygotowali m.in.
jarmark świąteczny. Będzie można
na nim znaleźć wszystko, co kojarzy
się ze świętami i zimą: ozdoby, przysmaki, choinki, kartki świąteczne, zabawki dla dzieci i rozgrzewające napoje dla dorosłych. Na straganach sprzedawane będzie nie tylko lokalne jedzenie i przetwory, ale także wiele
ręcznie wykonanych cudeniek, które
sprawdzą się jako niepowtarzalne prezenty.
Kolejną atrakcją ma być cykl poświęcony upiększaniu świątecznego
domu, stołu i talerza. To szereg
warsztatów okraszonych bożonaro- Wśród starych chat będzie można poczuć świąteczną atmosferę
dzeniową gawędą. Stroiki i ozdoby
będą tworzone głównie z naturalnych składników, świątecznych przygotowań do Wigilii oraz praca
a wykonane dzieła będzie można zabrać do domu. przy wykonywaniu ozdób choinkowych ze słomy,
W cyklu odbędzie się także kurs tworzenia zimo- orzechów i papieru, które zawieszane są na choince
wych kompozycji kwiatowych, a na deser – warszta- lub podłaźniczce.
ty z ozdabiania pierników. Każdy z trzech prograPo zajęciach będzie można zamówić ognisko dla
mów (warsztaty tworzenia ozdób, układania kwia- grupy (z własnym prowiantem) oraz zwiedzić chałutów i dekorowania pierników) prowadzony będzie pę z Katowic z 1820 roku, z tradycyjnym, świąteczprzez inną z zaproszonych artystek rękodzieła. Po- nym wystrojem izby. Zgłoszenia na lekcje muzealne
nadto, podczas tych spotkań, będzie można zwie- są przyjmowane od 12 grudnia (kom. 509 208 612
dzić chałupy z różnych podregionów Górnego Ślą- lub 509 208 647, tel. (32) 241 07 18 w. 20, tel./fax.
ska z ich charakterystycznym, odświętnym wystro- (32) 241 55 01).
jem wnętrz.
Łukasz Respondek
ZDJĘCIE: SKANSEN
Ś
więta Bożego Narodzenia mają bogatą ludową tradycję. Aby poczuć prawdziwy ich nastrój, chorzowski skansen, jak co roku, przygotował specjalną ofertę: świąteczne zwyczaje w niezwykłym krajobrazie ośnieżonych chałup i atmosferze ciepła trzaskającego w piecu ognia, podczas
szóstej „Śląskiej Wilii”. W programie są m.in. jasełka
po śląsku oraz grudniowe lekcje muzealne na temat
świątecznych przygotowań.
– Święta w skansenie to nie tylko historia – podkreśla Anna Macherzyńska-Swoboda, pracownik skansenu. – Dla odwiedzających przygotowano moc atrakcji: od straganów uginających się pod regionalnymi
smakołykami i napitkami, poprzez przejażdżki saniami zaprzężonymi w konie, aż do warsztatów wyrobu
ozdób świątecznych – dodaje.
Nieszablonowe urodziny Rebel Garden
W Mikołajki (6 grudnia) wszystkie dzieci wraz z opiekunami mogą skorzystać ze
specjalnej oferty Planetarium Śląskiego. Chętnych zapraszamy na spotkanie ze
Świętym Mikołajem. Poprzedzi je seans dla dzieci „Kometa nad Szwajcarską Doliną”, wyświetlony o godzinie 17. Bezpośrednio po nim, w holu planetarium, Święty Mikołaj wręczy prezenty naszym najmłodszym widzom.
„Kometa nad Szwajcarską Doliną” to seans, w którym planetarium zamienia się
w statek kosmiczny, jakim Berenika i Jurek udają się w fascynującą podróż w kosmos. Ich pilotem i przewodnikiem po Układzie Słonecznym jest sam Mikołaj Kopernik – twórca teorii heliocentrycznej. Dzieci z okien statku kosmicznego oglądają Księżyc, Marsa, Jowisza, doświadczają zderzenia z planetoidą... Po długiej podróży docierają do tytułowej komety. Ty też możesz z nimi polecieć i zobaczyć jej
piękny warkocz!
Upominki podpisane imieniem i nazwiskiem dziecka, prosimy o dostarczenie
najpóźniej w dniu seansu do kasy. Rezerwacji można dokonać pod numerem telefonu (32) 241 32 96 lub e-mailem [email protected] Bilet ulgowy kosztuje 6 zł, normalny 12 zł, a rodzinny (do 4 osób) 30 zł.
Grudzień w „Leśni”
Ciekawie zapowiada się grudniowy repertuar w Leśniczówce. Jednym z ważniejszych jego punktów będzie
koncert świąteczny, który
odbędzie się 22 grudnia. Zagrają Jan „Kyks” Skrzek ze
Śląską Grupą Bluesową.
„Świąteczny Blues” to występ, który muzycy dają
od kilku lat i zawsze cieszy Świąteczny koncert ŚGB to idealna okazja
się ogromnym zainteresowa- do spotkania ze znajomymi przed Bożym Naniem. Zwłaszcza, że wycho- rodzeniem
dzący na scenę artyści z klubem są związani od kilkudziesięciu lat. ŚGB to czołowe postacie śląskiej sceny bluesowej. Każdy z członków zespołu – Jan „Kyks” Skrzek (śpiew, fortepian), Leszek
Winder (gitary), Michał „Gier” Giercuszkiewicz (perkusja), Mirek Rzepa (gitary),
Agnieszka Łapka (śpiew) – jest cząstką historii polskiej i śląskiej muzyki rockowej.
Ich nazwiska bez trudu znaleźć można we wszystkich encyklopediach polskiej estrady. Koncert to idealna okazja, by spotkać się ze znajomymi tuż przed świętami
Bożego Narodzenia, złożyć sobie życzenia i oczywiście posłuchać dobrej muzyki. Bilety w przedsprzedaży kosztują 25 złotych, a w dniu koncertu 30 złotych.
ZDJĘCIA: MAT. NAD.
6
Łukasz Respondek
Pojawiły się pierwsze zwiastuny filmu, do którego zdjęcia kręcono m.in. w Parku Śląskim
Zatrzymane w filmowym kadrze
ZDJĘCIE: MAT. PROM.
Na przełomie sierpnia i września
w Bytomiu, Chorzowie i Sosnowcu
kręcono zdjęcia do filmu „Matka”.
Już teraz można oglądać efekty.
W internecie pojawiły się oficjalne
jego zapowiedzi. Obraz powstawał
m.in. przy bocznej bramie wjazdowej do Śląskiego Ogrodu Zoologicznego.
M
irek Rusecki, który zajmuje się promocją filmu przyznaje, że park idealnie
nadaje się na realizację takich przedsięwzięć. –
Bramę z zoo idealnie można było zaaranżować na wejście do jednostki wojskowej. Filmowcy byli bardzo zadowoleni – zapewnia. I dodaje, że „Matka” będzie dostępna w kinach w 2013 roku. – Na pewno obejrzymy ten film w Polsce. Wiosną zamkniemy
ustalenia dotyczące innych krajów.
Film kręcono m.in. przy zoo
W scenie przy zoo wystąpił m.in. Grzegorz
Przybył, który ostatnio zagrał ojca Fokusa
w filmie „Jesteś Bogiem”.
Reżyserem i autorem scenariusza jest Lee
Mackintosh Jones. To jego pierwszy film fabu-
larny po ukończeniu Rouge Film School Wernera Herzoga.
Jak przyznaje, Polskę odkrył w zasadzie przez
przypadek, gdy został zaproszony do pracy
przy produkcji „Makbeta” w Teatrze Śląskim
w Katowicach. Wtedy zdecydował zostać
na dłużej i zamieszkać na Śląsku. – To niezwykle zróżnicowany wewnętrznie region, a jednak o bardzo uniwersalnym charakterze.
Od razu poczułem z tym miejscem swoistą
więź i pewnego dnia doznałem niemal olśnienia – podkreśla Jones.
Śląsk stał się dla niego idealnym płótnem,
na którym mógł namalować swoją historię. –
Chciałem stworzyć opowieść w stylu dokumentalnym, jednak skupiając się na tym, co
leży pod powierzchnią surowego realizmu.
Stąd wydarzenia przedstawione w filmie wpisane są w ramy narracji niby dokumentalnej.
Śląskie lokalizacje umożliwiały takie właśnie
podejście – mówi twórca filmu.
„Matka” to film niejednoznaczny. W warstwie fabularnej przedstawia wzajemne poszukiwania Marii i Artura, jej syna. Artur został oddany do domu dziecka przez ojca. Maria leżała wtedy zamroczona alkoholem. Matka i syn robią wszystko, żeby znów być razem.
Czy jednak czasem nie stajemy przed koniecznością dokonywania wyborów wbrew sobie?
To dzieło, w którym fabuła, nastrój i forma
będą pełnić równie ważne role.
W filmie występują między innymi Magdalena Czerwińska (tytułowa Matka), Julia Kijowska (właśnie otrzymała nagrodę dla najlepszej
aktorki na 53. Międzynarodowym Festiwalu
Filmowym w Salonikach), Grzegorz Przybył
(ojciec) oraz Olaf Marchwicki, który choć
skończył zaledwie 9 lat, ma za sobą występy
w takich serialach jak Plebania, Komisarz
Alex oraz Rodzinka. pl. Operatorem obrazu
jest Paweł Dyllus.
Łukasz Respondek
Ważne rocznice
7
Największe gwiazdy zagrają w przyszłym roku na 30-leciu „Leśni”
– Na świecie nie ma drugiego takiego miejsca – przyznaje Rafał
Fortuna, właściciel Leśniczówki. I wspomina najnowszą historię klubu. Mówi też o planach
obchodów jego 30-lecia, które
przypadają na rok przyszły. Zapowiada huczne święto z niespodziankami.
T
rzydzieści lat dla takiego klubu to
szmat czasu. Inne, podobne lokale,
padają po dwóch, góra pięciu. Leśniczówka ciągle jest w tym samym miejscu – w sercu Parku Śląskiego. Grali tam Józef i Jan Skrzekowie, Rysiek Riedel,
Irek Dudek. I nikt nie przychodził przez przypadek. Wszyscy chwalili sobie klimat i sprzyjającą twórczej wenie atmosferę. Ale przez ten
okres były momenty lepsze i gorsze; lata, gdy
muzycy walili do klubu drzwiami i oknami,
ale i takie, gdy w pośpiechu trzeba było szukać kogoś, kto go uratuje. Zawsze się jednak
udawało. Obecny właściciel ma sporo pomysłów, wizję jak rozwijać muzyczną działalność „Lasu”.
ZDJĘCIA: MAT. NAD.
Huczne urodziny kultowego klubu
Przez dwa lata budynek i okolica bardzo się zmieniły
Podczas występów publiczność bawi się doskonale
W Leśniczówce mają okazję występować młode zespoły
Na koncerty do klubu przychodzi obecnie wielu młodych ludzi
Wszystko niemal od nowa
Leśniczówka” od 1983 roku stawała się miejscem znanym i cenionym w całej Polsce. Ale
dwa lata temu omal nie przestała istnieć. Prowadziła ją wówczas Dominika Węglarz, która
jest obecnie jej menadżerem. Jak wspomina,
stan budynku był dramatyczny i koniecznym
stało się znalezienie inwestora, który na trwałe będzie w stanie przywrócić klubowi dawny
blask. Na szczęście udało się go znaleźć. Rafał
Fortuna, już jako nastolatek bywał w nim
na koncertach. A gdy dowiedział się o problemach „Leśni”, postanowił ją przejąć i gruntownie wyremontować. –- Ta decyzja i mnie,
i moją rodzinę dużo kosztowała. Ale warto
było – podkreśla Fortuna.
Początki łatwe nie były –- nowy właściciel
zastał wpadający do środka dach, przestarzałe sprzęty i wyposażenie. Podczas remontu
powstały nowy dach, sala główna i bar, który zaaranżowano od nowa, ale z zachowaniem starego klimatu klubu. Wewnątrz sporo
się jednak zmieniło: klub posiada profesjonalny system nagłośnieniowy i wizualny,
własną kuchnię, antresole dla gości, garderobę dla muzyków.
– Powiedzmy sobie jasno: poza mną nikt
nie chciał Leśniczówki. Nikt w nią nie wierzył
– podkreśla Fortuna. – Jestem z nią związany
od dwudziestu lat. I przejęcie, w zaistniałej sytuacji, było dla mnie jedyną możliwą decyzją.
Ruszyła z kopyta
We wrześniu 2010 roku odbyło się oficjalne
otwarcie. Świętowano trzy dni. Zagrali m.in.
Maciej Maleńczuk, Marek Piekarczyk, Hasiok, Krzysztof Ścierański, Marek Raduli, Muariolanza. Latem 2011 roku, wraz z Parkiem
Śląskim, Leśniczówka przygotowała repertuar
i zapewniła kompleksową obsługę kilkunastu
imprez plenerowych. Wszystkie cieszyły się
ogromnym zainteresowaniem publiczności.
Wiosną ubiegłego roku powstał natomiast
ogród dla gości z wielkim namiotem biesiadnym oraz placem zabaw dla najmłodszych,
a przed klubem parking. Obecnie powstają
dodatkowe toalety dla osób niepełnosprawnych, odrestaurowane będzie „źródełko”
przed lokalem, w najbliższej przyszłości planowane są latarnie.
Również w ubiegłym roku w Leśniczówce powstało stowarzyszenie „Leśna Muza”, zrzeszające jej sympatyków. Dominika Węglarz podkreśla, że uczestnikami koncertów i imprez artystycznych często są dzieci osób, które przed laty
odwiedzały „Leśniczówkę”. – Nasz klub jest
miejscem kultowym, znanym i cenionym w całym kraju. Organizujemy koncerty i projekty artystyczne – mówi. I wyjaśnia, że przez sześć dni
w tygodniu klub zapewnia różnorodny program
dla każdego, niezależnie od wieku. – Od projekcji filmów na dużym ekranie, poprzez koncerty,
warsztaty, wernisaże, konkursy, po nagrania i festiwale – wylicza.
Najnowszym pomysłem właściciela jest
umożliwienie występów na scenie w Leśniczówce młodym zespołom. – Młodzi muzycy są często przeganiani z piwnic i garaży
przez straż miejską. Chcemy dać im możliwość zaprezentowania i doszlifowania swojej muzyki w godnych warunkach – tłuma-
czy Fortuna. – Jesteśmy na etapie poszukiwania funduszy na nagłośnienie i konieczny
sprzęt.
Urodziny będą huczne
W przyszłym roku najważniejszą imprezą
w Leśniczówce będą bez wątpienia obchody
jej 30-lecia. Obecnie trwa układanie programu tej imprezy. Wiadomo już, że świętowanie
potrwa kilka dni. – I na pewno nie zabraknie
niespodzianek – zapewnia Fortuna. A menadżerka klubu dodaje, że organizatorzy będą
chcieli zaprosić osoby związane z klubem,
które nie tylko występowały na jego scenie,
ale również pomagały mu w trudnych chwilach. – To będą huczne obchody. Gwiazd
z pewnością nie zabraknie – mówi Węglarz.
– Nie chcemy na razie zdradzać szczegółów,
ale warto będzie w tym czasie być właśnie
z nami – dodaje.
Łukasz Respondek
Jan Gałach
Marek Łukaszczyk
muzyk od lat związany z Leśniczówką
szystkie muzyczne przedsięwzięcia zaczynałem w Leśniczówce. Jestem tam regularnie już
od ponad 15. lat. Traktuję to miejsce bardziej jak
dom. A takich jak ja, którzy w „Lesie” zaczynali, jest
wielu. Tam zawsze można się było sporo nauczyć.
Poza ogromnym gronem młodych ludzi, którzy tu
zdobywali cenną wiedzę, byli też nauczyciele – starsi
muzycy, niejednokrotnie uznane w branży autorytety. I wszyscy byli równi, wszyscy chcieli grać razem.
Obecnie występuję tam dosyć często – ostatni koncert daliśmy podczas Rawy Blues, a kolejny, jedenasty już występ świąteczny, planujemy na 28 grudnia.
Od czasu przejęcia klubu przez nowego właściciela,
bardzo poprawiła się infrastruktura: jest czyściej, cieplej i więcej miejsca. Nowy właściciel sporo zrobił,
ale trzeba też przyznać, że dla Leśniczówki to był jedyny ratunek. Konkurencja na rynku klubów muzycznych jest bowiem dużo większa niż 30 lat temu.
organizator cyklu poezji śpiewanej
„Markowe Granie”
eśniczówka na takie cykle jak mój jest rewelacyjna. Gdy zacząłem go organizować, chciałem zaprosić ludzi do słuchania i śpiewania muzyki studenckiej, turystycznej. Nie zależało mi na przygotowaniu
koncertów podczas których ludzie siedzą wbici w fotel i idą do domu. Chodziło mi o to, aby goście żywo
uczestniczyli w tych występach. I to od czterech lat
doskonale się udaje. Dziś Leśniczówka pozwala wypełniać pewną niszę, daje możliwość dostępu do estrady zespołom, które w innych miejscach go nie mają. W dobie celebrytów i komercjalizacji trudno wyłapać coś dobrego. Ale właśnie dzięki takim miejscom
jak „Leśnia”, jest to możliwe. A artyści? Dlatego grają chętniej, bo ludzie i otoczenie są dla nich formą nagrody. W tym klubie nie ma zresztą osób przypadkowych – trzeba do niego dojść, ewentualnie dojechać.
To ogromna zaleta.
W
L
ZDJĘCIA: MAT. NAD.
Znani o Leśniczówce
Ekologicznie
8
W trosce o faunę i florę
Zima w Parku Śląskim nie może być słona
T
o był jeden z wielu meczów reprezentacji na Stadionie Śląskim. Listopad 2007 roku. Graliśmy z Belgią.
Na mecz przyjechały do parku autokary z całej Polski. Z powodu wielkich opadów, wiele z nich
utknęło na poboczach oraz podjazdach, w tym na oblodzonej
nawierzchni alei Harcerskiej. Ten dzień był wyjątkowy. I to nie
tylko ze względu na wspaniałe zwycięstwo naszych, ale również dlatego, że parkowe służby zmuszone były do posypania
alei solą i żużlem. W normalnych okolicznościach unikają tego jak ognia.
Sól szkodzi roślinom
Zwróć uwagę!
Ciekawe rośliny,
które w parku można
podziwiać zimą
Pora odmładzania
Zimą w większości przypadków zahamowana jest wegetacja
roślin. Pozwala to jednak na kompleksowe odmładzanie krzewów. Cięcia są wówczas wykonywane w sposób zdecydowanie bardziej intensywny niż w sezonie wegetacyjnym. Nie odbijają się bowiem znacząco na stanie zdrowotnym roślin, gdyż
zahamowane jest wtedy „krążenie soków”. Takie cięcia pozwalają na lepszy rozwój flory wiosną. Okres jesienno-zimowy to również doskonała pora na karczowanie. Chodzi zarówno o tereny komercyjne, jak i leśne. Niestety, właśnie wtedy
największy jest też odsetek bezprawnego wycinania i przycinania iglaków.
Dyrektor Stodółka podkreśla, że przy dużych opadach
śniegu szczególnie cierpią krzewy iglaste – cisy, jałowce, cypryśniki i żywotniki – dlatego są specjalnie wiązane, aby nie
dochodziło do ich deformacji. Ogólnie jednak, duża ilość
śniegu zimą, ma dobry wpływ na rośliny – mówi. Obfita
warstwa śniegu tworzy naturalną osłonę, zabezpieczającą
przed przemarzaniem i wysuszającym działaniem mroźnych
wiatrów.
Łukasz Respondek
ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI
– Sól bardzo źle wpływa na kondycję gleby. To z kolei ma
ogromne znaczenie przy wegetacji, kwitnieniu i wzroście roślin – tłumaczy Aleksander Stodółka. – Zasolenie powoduje,
że rośliny są słabsze, mniej odporne na wszelkiego rodzaju patogeny i bardziej narażone na porażenia przez szkodniki. Gorsza kondycja zdrowotna skutkuje słabszym kwitnieniem, karłowatością, a niekiedy nawet zamieraniem rośliny.
Środki rozmrażające używane są ze względów bezpieczeństwa tylko na wjazdach – głównie przy ulicy Chorzowskiej,
w okolicy torowiska. Środki chemiczne na parkowe aleje są
natomiast przywożone na oponach wjeżdżających samochodów. Tego niestety nie da się uniknąć.
ZDJĘCIA: WIKIPEDIA
Dla narciarzy biegowych i na ewentualne
kuligi, część parkowych alejek zimą pozostaje biała. Odśnieżane są natomiast główne
trakty komunikacyjne. Wszystko ekologicznie
i – co bardzo ważne dla roślin – bez soli.
Mówi o tym Aleksander Stodółka, dyrektor
działu zieleni w Parku Śląskim.
Parkowe aleje nie ucierpią zimą
Ptaki sobie poradzą, czyli skąd się biorą puszki na drzewach
listopadzie i grudniu na drzewach
w różnych częściach parku pojawiają
się przycięte puszki, kartony i butelki. Zgodnie
z chęcią „projektantów”, mają spełniać rolę
karmników dla ptaków. Niestety, poza tym, że
są nieestetyczne, stwarzają zagrożenie dla
zwierząt. Pracownicy działu zieleni przypominają, że dokarmianie dzikich gatunków jest
bardzo niewskazane. Należy im pomagać tylko
w określonych warunkach atmosferycznych.
Największe karmniki w parku zostały niestety zdewastowane. Obecnie planowane jest
ustawienie ich przy ogrodzie bylinowym i japońskim, obok budynku dyrekcji, przy hali
wystaw oraz przy radiowęźle. Posłużą one
głównie do karmienia ptactwa.
Bogusław Chmielewski z działu zielni podkreśla, że samowolne karmienie zwierząt
przez odwiedzających odbywa się najczęściej
w niewłaściwy sposób, a używany pokarm
ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI
Karmienie? Tylko w przypadku sporego mrozu
W
Dokarmiamy podczas mrozów
może im w takim samym stopniu pomóc, co
zaszkodzić. – Przestrzegamy przed nadgorliwością. Musimy pamiętać, że większość parkowych zwierząt jest dzika i przyzwyczajona
do swojego ekosystemu – mówi Chmielewski.
– Podstawowy pokarm dla nich powinien być
naturalnie przez nie zabezpieczony. Robiąc
im „stołówkę”, odzwyczajamy je od funkcjonowania w naturalnym środowisku, co w dalszej perspektywie jest dla nich szkodliwe.
Adres redakcji: Aleja Różana 2,
41 – 501 Chorzów
Tel. 601 472 618, fax. 032 793 70 09
E – mail: [email protected]
Redaktor naczelny: Łukasz Buszman
Dokarmianie zwierząt jest wskazane tylko
w sytuacji utrudnionego dostępu do naturalnego pokarmu, w przypadku wystąpienia silnych mrozów i dużych opadów śniegu. Wtedy jednak odwiedzających park jest zdecydowanie mniej. – Trzeba pamiętać też, że chleb
jest słony. A zimą zwierzętom trudniej o wodę. Dlatego nie jest wskazany – mówi Chmielewski. Wylicza, że zimą zwierzęta żywią się
m.in. nasionami z szyszek, żołędziami, kasztanami, orzechami włoskimi i laskowymi, ponadto owocami jarzębiny, bzu czarnego, jemioły, cisu, głogu, dzikiej róży, tarniny i bukwi. Ciekawostką jest to, że owoce jemioły
zjada jemiołuszka, kos i paszkot. – Najlepsze
do dokarmiania jest czyste proso oraz mieszanka nasion (tzw. kanar). To pokarm bardzo pospolity, ale bardzo dobrze przyswajalny – kończy.
Łukasz Respondek
Redakcja: Joanna Karweta, Wojciech
Mirek, Nina Swadlo, Wojciech Zamorski,
Łukasz Respondek ,Yen
Projekt i redakcja graficzna:
Marek Michalski
Dział sprzedaży reklam:
Katarzyna Zazgórnik-Sitz
tel. 666 031 465
Wydawca: Park Śląski
w Chorzowie
Oczar (omszony, japoński i wirginijski) – kwiaty wyrastają jesienią (wirginijski) lub wczesną wiosną, a nawet
zimą na przełomie stycznia i lutego,
skupione po 2-4 w kątach liści.
Leszczyna turecka – powoli rosnące drzewo o stożkowatej, w starszym wieku zaokrąglonej koronie.
Na tym drzewie „pszczelarskim”, tzw.
„kotki” pojawiają się w marcu i są
pierwszym źródłem pyłku.
Metasekwoja chińska (Cypryśnik
błotny) – gdy gubi igły, doskonale widać jego idealnie prosty pień, zwany
strzałą. W okresie jesiennym wielu
osobom wydaje się, że drzewo obumarło, a ono tylko zrzuca na zimę
szpilki.
Różanecznik – ma skórzaste, zimozielone liście, które podkurczają
się, gdy przychodzą mrozy. Podobnie zachowuje się też Kalina sztywnolistna.
Ciemiernik biały – pokazuje swoje
największe walory, kwitnąc zimą. Inaczej nazywany różą Bożego Narodzenia lub kwiatem zimy.
Miłorząb dwuklapowy – bez
ulistnienia uwidacznia się jego prosty pień, od którego odrastają prosto pa dłe ga łę zie z dłu go pę da mi,
a ciekawostką jest fakt, że zazwyczaj są one grubsze na końcach, niż
u nasady.
Platan klonolistny – zimową cecha
dekoracyjną tego drzewa są owłosione
orzeszki zebrane w gęste, główkowate
owocostany, ok. 2 cm średnicy, zawieszone na długich szypułkach. Rozpadające się późną jesienią lub zimą
orzeszki, pozostawiają jednak resztki
owocostanu czasami aż do wczesnej
wiosny.
Ambrowiec amerykański – podobnie jak platan, charakteryzuje się
pozostającymi na drzewie w okresie zimowym kolczastymi owocostanami,
a dodatkową ozdobą drzewa jest dobrze widoczna w tym czasie korowina młodszych gałązek, pokryta efektownym bruzdowaniem.
Surmia wielkokwiatowa i begoniowa – bardzo długie (do 40 cm),
strąkokształtne łuszczyny z nasionami
pozostają na drzewie przez okres całej
zimy aż do lata następnego roku, stanowiąc piękny aspekt dekoracyjny tego drzewa.
Glediczja trójcierniowa – podobnie jak surmia, posiada łukowate, płaskie strąki o długości do 40 cm, natomiast pień i pędy pokryte są licznymi,
sztywnymi i trójdzielnymi (stąd nazwa)
cierniami, dochodzącymi do 15 cm
długości. (łuk)
Gazeta Parkowa także w internecie na:
www.parkslaski.pl
Kolejny numer Gazety Parkowej
ukaże się wyjątkowo:
21 grudnia 2012 r.
Po sąsiedzku
9
Budowa pawilonów w Śląskim Zoo przebiega zgodnie z planem
Powrót żyraf, które są
niezaprzeczalnym symbolem
Śląskiego Ogrodu Zoologicznego,
jest coraz bliższy. Można się o tym
przekonać, spacerując alejami
chorzowskiego zwierzyńca. Zoo
uśpione jest bowiem tylko
pozornie. W trzech miejscach
praca wre od kilku miesięcy. Już
w przyszłym roku zostaną tam
oddane do użytku pawilony dla
tygrysów, egzotycznych ptaków,
krokodyli i właśnie żyraf.
W
Śląskim Ogrodzie wiele się ostatnio dzieje. I to nie tylko dlatego, że
ciągle powiększa się ilość nowych
przychówków. W trzech miejscach
powstają nowoczesne pawilony. W centralnej części
zoo jest budowany całoroczny pawilon przeznaczony dla żyraf. Będzie otoczony dużym wybiegiem,
powstałym z połączenia „zielonego” wybiegu nosorożców oraz wybiegu alpak. Będzie łączył się z nim
także wybieg afrykański, który zasiedlony zostanie
grupą antylop oraz zebr. Niedaleko nowej żyrafiarni, tuż za pawilonem dydaktycznym, powstaje drugi, zupełnie nowy obiekt dla tygrysów, z dużym
otwartym wybiegiem i basenem.
– Prace przy obu pawilonach postępują na tyle
szybko, że stan surowy został już zamknięty – mówi
Maciej Frądczak ze Śląskiego Zoo. – Dzięki temu, zimą możliwe będzie kontynuowanie prac wewnątrz
budynków – dodaje.
Trzecią inwestycją jest przebudowa dotychczasowego pawilonu ptaków, w którym po remoncie
zamieszkają także niektóre gady. Wśród nich, dawno nie widziane w naszym ogrodzie krokodyle.
Prace przy tym obiekcie również przebiegają zgodnie z przyjętym harmonogramem.
– Rozbudowana została część socjalna pawilonu,
powstają toalety, pojawiły się zarysy zewnętrznych
wybiegów kajmanów oraz zamieszkujących Australię kukabur chichotliwych – wyjaśnia Frądczak.
– Do zadaszenia pozostała jedynie przyszła hala
wolnych lotów, która zwieńczona zostanie przeszkloną kopułą.
Przypomnijmy, że wszystkie inwestycje są realizowane w ramach projektu „Rozbudowa ścieżki dydaktycznej w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym w Chorzowie”, który jest współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach RPO Województwa Śląskiego
na lata 2007-2013 działanie 3.2.2. Ich zakończenie
planowane jest na drugą połowę 2013 roku. Jeżeli
wszystko pójdzie zgodnie z planem, to już jesienią
przyszłego roku do zoo powrócą żyrafy i krokodyle,
a tygrysy opuszczą zamieszkiwane dotąd woliery.
Łukasz Respondek/mat. nad.
Zimą jest czas na remont
ZDJĘCIE: SKANSEN
Podobnie jak konstrukcja pawilonu dla tygrysów
Onoterapia ma cztery kopyta
Osioł Michał
N
Metoda strzeszenia nie zmieniła się od stu
lat
azywam się Michał, mieszkam w zoo
w Chorzowie i jestem jedenastoletnim
osłem. Urodziłem się 2 listopada 2001 roku w krakowskim ogrodzie zoologicznym, a na Śląsk trafiłem w roku 2003. Szybko zaprzyjaźniłem się z moimi nowo poznanymi partnerkami, które w ciągu
dziewięciu lat dały mi aż 17 potomków – doczekałem się 10 synów oraz 7 córek. Niektóre z dzieci
już się usamodzielniły, poszły „na swoje” i założyły własne rodziny. Cztery córki i dwóch najmłodszych synów ciągle mieszka razem z nami. My,
mysłowej. W skład części mieszkalnej wchodziła
ogrzewana izba oraz komora. Na zewnątrz budynku znajduje się znak rozpoznawczy każdego młyna – młyńskie koło (w tym wypadku nasiębierne).
Jeszcze w bieżącym roku remont o podobnym
zakresie zostanie przeprowadzony na XIX-wiecznej szopie na opał z Kryr. W przyszłym roku wymiany pokrycia dachów na skansenowych obiektach będą kontynuowane.
– Obecnie turystów i odwiedzających jest już
mniej. Czas na takie prace jest więc najwłaściwszy – podkreśla Nocuń.
Łukasz Respondek/mat. nad.
Biegamy we wtorek
Rekreacja na Śląskim
W
ojewódzki Ośrodek Kultury i Sportu „Stadion Śląski” w Chorzowie, w ramach Centrum Rekreacji Ruchowej, proponuje przez cały okres jesienno-zimowy różne formy rekreacji. Miłośnicy aktywnego spędzania wolnego czasu zaproszeni są do wspólnego biegania pod hasłem „Biegaj z nami
na Stadionie Śląskim”. To okazja do uczestnictwa w zajęciach organizowanych pod okiem doświadczonego i utytułowanego ultramaratończyka, Augusta Jakubika. W zajęciach mogą brać udział zarówno początkujący, jak i już doświadczeni biegacze. Zajęcia odbywają się w każdy wtorek od godz. 18. do 20.
Adres do kontaktu: [email protected] Do zajęć na świeżym powietrzu zachęca też Klub Nordic Walking. Zajęcia odbywają się w każdy poniedziałek w godz. 17.30-19., środę w godz. 16.30 -18.
i czwartek w godz. 10.30 – 12. Adres do kontaktu: [email protected] (łuk)
Na wolności ośli ród reprezentują jedynie dzikie
osły afrykańskie – nubijskie i somalijskie, których liczebność z roku na rok spada. Obecnie właściwie ten
stan osiągnął punkt krytyczny i grozi im całkowite
wyginięcie. Udomowioną formą osłów afrykańskich
są właśnie osły domowe, które ja i moja rodzina
godnie reprezentujemy. Jesteśmy bardzo popularnymi zwierzętami jucznymi, często hodowanymi
w południowej Europie, północnej Afryce, na Bliskim Wschodzie i w wielu innych, ciepłych rejonach
świata. Wynika to zapewne z naszej odporności
na wysokie temperatury, dobrze
też znosimy warunki terenów
górzystych, braki wody i mamy
niezbyt wygórowane wymagania
pokarmowe. Niektóre z nas wykorzystywane są także jako zwierzęta wierzchowe lub pociągowe,
a nawet w tzw. onoterapii, w czasie której pomagamy w rehabilitacji chorym, pokrzywdzonym
przez los dzieciom. Nic w tym
dziwnego! Jesteśmy bardzo ciekawskie, towarzyskie, wierne
i wrażliwe! I w ogóle mamy
mnóstwo innych zalet. Takie są
z nas poczciwe stworzenia! Nie
jesteśmy też wcale ani tak głupie,
ani uparte, jak niektórzy mówią.
To tylko stereotypy. Uległością
przewyższamy zwykle blisko spokrewnione z nami,
większe i bardziej płochliwe, konie. A o naszej inteligencji niech świadczy choćby ten fakt, że od kilku
lat interesuje się mną jedna ze śląskich uczelni, która wybrała mnie na swoją maskotkę. Od tamtej pory wzbogaciłem się o nową ksywkę – Usiołek – jak
również o pokaźne grono protektorów i znajomych
z kręgów władz uczelni. Ludzie z tytułami, prestiż,
mucha nie siada!! Coś jednak musi we mnie być…
A że czasami mam gorszy dzień… Trudno, każdemu
się zdarza! Nawet osłowi. (łuk)
ZDJĘCIE: ŚLĄSKIE ZOO
Z
Główna konstrukcja pawilonu dla żyraf już stoi
Poznajmy się
Na młynie z Imielina
wymieniają pokrycie dachu
łota polska jesień to idealna pora na remonty i prace konserwacyjne. Wiedzą o tym doskonale w Muzeum „Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie”. Wymieniono tam pokrycia
dachu m.in. na zabytkowym młynie z Imielina.
Słomiane pokrycia dachów na kilku obiektach
w skansenie nadają się do wymiany. Prace związane z układaniem nowych strzech zakończyły się
na budynku XIX-wiecznego młyna z Imielina.
Znanych jest kilka sposobów kładzenia strzechy
(strzeszenia). W tym przypadku strzeszaki układane były kłosami w dół, „na gładko”. Na terenie
skansenu można zaobserwować też inne metody
strzeszenia – na przykład częściej spotykany na budynkach mieszkalnych sposób „schodkowy”.
Przemysław Nocuń z Muzeum „GPE” tłumaczy, że strzechy układano dokładnie tak, jak robiono to nawet sto lat temu. – A sposób ten jest
potwierdzony badaniami i spotykany na licznych
obiektach z subregionu pszczyńsko-rybnickiego
– wyjaśnia. – Niegdyś trzeba było wykonywać takie prace nawet co kilka lat. Obecnie, m.in. dzięki współczesnym sposobom impregnacji, robimy
takie remonty co kilkanaście lat.
Młyn z Imielina pochodzi z 1855 roku (o czym
informuje napis na jednej z belek stropowych).
Budynek ten składa się z części mieszkalnej i prze-
ZDJĘCIA: ŚLĄSKIE ZOO
Żyrafy i krokodyle szykują się do powrotu
osły, jesteśmy bowiem rodzinne i nie lubimy żyć
w pojedynkę. Może właśnie dlatego, gdy jestem
zamknięty na osobnym wybiegu, zdarza się, że
po całym zoo rozchodzą się moje żałosne porykiwania i nawoływania.
Jak większość zwierząt kopytnych, jestem typowym roślinożercą. Zajadam się sianem, zbożem
oraz warzywami. Soczyste jabłko lub marchewka
pozwala przełamać każde lody. Nawet te będące
skutkiem tremy i onieśmielenia, wywołanych blaskiem jupiterów…
Muzycznie
ZDJĘCIE: EWA SWADLO
Rock na trawie
WOJCIECH ZAMORSKI prezentuje
Jesień idzie
przez park…
W
ystarczy wybrać się na spacer do Parku Śląskiego,
by bez trudu zauważyć, że tegoroczna jesień nie tylko kroczy naszymi alejkami, ale już na dobre się tu zadomowiła.
Jeśli zaliczają się Państwo do pokolenia „już szron
na głowie i nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj” (tak, tak
– to Kabaret Starszych Panów!) i z sentymentem wspominają największe polskie przeboje sprzed 40. i więcej lat, to
Czerwone Gitary niewątpliwie zajmują w tych wspomnieniach miejsce szczególne. Zespół powstał w styczniu 1965,
w Gdańsku, i jeszcze tego samego roku wyruszył w swoją
pierwszą trasę koncertową pod hasłem „Gramy i śpiewamy
najgłośniej w Polsce”.
W ciągu pierwszych, najważniejszych i najszczęśliwszych 15 lat swojej kariery Czerwone Gitary wielokrotnie
występowały na Śląsku, w tym także podczas dorocznych
Świąt Trybuny Robotniczej, organizowanych w naszym
parku w latach 1966 – 1980. Był czas, kiedy te festyny obfitujące w koncerty najpopularniejszych wówczas gwiazd
polskiej muzyki rozrywkowej, były największymi tego rodzaju imprezami w kraju. Wielotysięczne tłumy fanów rodzimego big-beatu cieszyły się możliwością darmowego
obejrzenia na scenie swoich idoli, beztrosko ignorując propagandowy wydźwięk święta firmowanego przez gazetę
działającą pod partyjnym sztandarem jedynie słusznej siły
politycznej PRL-u.
Muzyczną historię parku z tamtych lat zostawmy na inną okazję, bo dzisiaj chciałbym przywołać z Państwa pamięci dwa wspaniałe, jesienne przeboje zespołu, który legitymuje się na naszym rynku imponującym, muzycznym rekordem ilości sprzedanych płyt. Fani Czerwonych Gitar
kupili dotąd łącznie 12 mln krążków z ich utworami, a zespół zdobył aż 14 tytułów Platynowej Płyty.
Taki wynik w obecnych realiach polskiej fonografii to
całkowita abstrakcja...
Motyw pór roku często pojawia się w piosenkach Czerwonych Gitar. Choć w przeboju z wydanego w 1967 drugiego longplaya mamy wszystkie „Cztery pory roku”, to
jednak jesień i zima cieszyły się chyba szczególnymi względami zespołu. Jesień po raz pierwszy pojawiła się w ich repertuarze już w marcu 1966 r., kiedy grupę opuścił jej
pierwszy gitarzysta basowy, Henryk Zomerski, ustępując
miejsca Sewerynowi Krajewskiemu, który podczas sesji nagraniowej dla wytwórni Pronit dostarczył nowym kolegom
własną piosenkę „Jesienny dzień”.
– To bardzo odległe czasy – wspomina w rozmowie z Gazetą Parkową Marek Gaszyński – znany dziennikarz muzyczny Polskiego Radia, a wówczas początkujący autor tekstów
piosenek. – Sopot uchodził wtedy za najmodniejsze miejsce
spędzania letnich wakacji, tętniące muzycznymi nowinkami
i chlubiące się renomą Non Stopu – założonego przez Franciszka Walickiego, pierwszego w Polsce klubu, w którym
do tańca przygrywały wszystkie najpopularniejsze zespoły
big-beatowe z Czerwonymi Gitarami włącznie. Latem 1966
wybrałem się z Warszawy do Sopotu moją czerwoną Lambrettą – włoskim skuterem, uchodzącym wówczas za szczyt
szpanu i luksusu na dwóch kółkach. To wtedy Seweryn zaproponował mi napisanie tekstu do piosenki „Barwy jesieni”. Niemal trzy lata później ta sama pora roku pojawiła się
w prośbie Krzysztofa Klenczona, który skomponował piękną muzykę do piosenki „Jesień idzie przez park”. Jako tekściarz stawiałem wtedy pierwsze kroki, więc oba teksty konsultowałem przed nagraniami z Bogdanem Loeblem. Najmilej spośród tekstów napisanych dla Czerwonych Gitar
wspominam „Nie zadzieraj nosa” z ich pierwszego longplaya. To była bardzo wesoła, taneczna piosenka z optymistycznym przesłaniem i żartobliwą zachętą do wspólnej zabawy z zespołem – sumuje Gaszyński.
Piosenka „Jesień idzie przez park” była wielkim przebojem, ale na płytę Czerwonych Gitar trafiła dopiero w 1979
(składanka „Nie spoczniemy”), z 10-letnim opóźnieniem
w stosunku do radiowej premiery. Potem, niespodziewanie
pojawiła się także w repertuarze Oddziału Zamkniętego
(płyta „Bezsenność” z 1995).
Po jesienne nastroje Czerwone Gitary sięgnęły też w roku 1968. Na stronie B singla z przebojem „Biały krzyż”, znalazła się żołnierska ballada „Jesienny deszcz”, stworzona zapewne z myślą o propagowanym przez ówczesne władze,
dorocznym festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu.
W późniejszym repertuarze solowym Seweryna Krajewskiego znajdziemy też piosenkę „To już jesień”, o czym pamiętając, zapraszam na jesienny spacer do Parku Śląskiego, gdzie niedawno drzewa i krzewy „w żółte kolory zamienił czas”.
Odkrywamy muzyczne talenty
Zostać rockmanem,
to byłby istny szał!
ZDJĘCIE: BANDPHOTO.PL
10
C
hyba każdy z Państwa marzył kiedyś o tym, by wzorem Micka Jaggera z The
Rolling Stones, czy Bono z U2, stanąć na wielkiej scenie i swoim występem
uwieść wielotysięczną publiczność. Słuchając przebojów naszych ulubionych wykonawców, prędzej czy później każdego dopada taka myśl: dlaczego to nie my napisaliśmy słynne „Stairway to heaven” czy „Smoke on the water”. Czasami marzenia te próbujemy realizować zakładając swoje własne zespoły, grywając po małych
klubach czy garażach. Park Śląski, we współpracy z katowickim klubem Katofonia
i Instytucją Kultury Katowice Miasto Ogrodów, postanowił pomóc takim właśnie
„młodym Stonesom” i wiosną bieżącego roku zorganizował przegląd kapel „Silesia Junior Stage”. Uczestnicy, poza licznymi nagrodami rzeczowymi (nagranie płyty demo, bony do salonów muzycznych, czy profesjonalna sesja zdjęciowa) mogli
wystąpić w charakterze supportu przed gwiazdami parkowych imprez. I tak – Lee
Monday zagrało przed T. Love, Animators i Debris of Blues przed Oddziałem Zamkniętym i Ściganymi, a kilka innych formacji supportowało gwiazdy w trakcie
Tauron Letniej Energii Muzyki. Pomysł na cały cykl był bardzo prosty – przez kilka kolejnych tygodni, w Katofonii odbywały się eliminacje na zasadzie bitwy zespołów. Każdego eliminacyjnego wieczoru, na scenie spotykały się trzy kapele
i walczyły o głosy publiczności. Do finału przechodziła ta formacja, która zgarnęła najwięcej głosów. A finał? Kolejna walka o głosy, tym razem w formie elektronicznej, na portalu społecznościowym facebook. com. Zwycięzca (grupa De Trebles) prócz tego, że zgarniał nagrody rzeczowe, wystąpił na koncercie finałowym
(przy ul. Mariackiej), supportując legendarną formację Poluzjanci.
W nadchodzącym roku również chcemy promować muzykę młodych twórców.
Obecnie jesteśmy na etapie dopinania ostatnich szczegółów drugiej edycji „Silesia
Junior Stage” i z pewnością przyszłoroczne wydarzenia muzyczne obfitować będą
– poza koncertami gwiazd – w występy debiutujących na scenie, obiecujących kapel. Eliminacje ruszą w drugiej połowie lutego, a zapisy na początku stycznia.
Szczegóły poznają Państwo w kolejnym numerze „Gazety Parkowej”.
Wojciech Mirek
Drodzy Czytelnicy,
Serdecznie zapraszamy do udziału w naszej comiesięcznej zgaduj-zgaduli adresowanej do sympatyków dobrej płyty
i atrakcyjnej lektury. Na jesienne wieczory empik rekomenduje dwa przepyszne dzieła światowych gwiazd muzyki
i literatury oraz zaprasza po więcej do swojego salonu w SCC przy ul. Chorzowskiej 107 w Katowicach.
Tym razem do wygrania wyjątkowo interesujące nagrody: książkowy bestseller – powieść (nie bójmy się jej tytułu…)
chińskiego pisarza Yan Mo – tegorocznego laureata literackiej Nagrody Nobla oraz wyjątkowa gratka dla sympatyków
klasycznego rocka – najnowsza wiązanka wielkich przebojów
grupy The Rolling Stones zawierająca dwie premierowe piosenki
nagrane w tym roku i być może już ostatnie w 50-letniej karierze zespołu.
KSIĄŻKA
K
S
MIESIĄCA
Yan
Y
Ya
an Mo
Kraina
K
r
wódki
poleca:
Pierwsza, wydana w Polsce, powieść jednego z najbardziej cenionych
współczesnych pisarzy chińskich. Miejscem akcji jest odległa kraina Chin
– Alkoholandia. Zostaje tam oddelegowany z Pekinu śledczy Ding Gou’er
w celu zbadania zagadki praktyk kanibalistycznych, których rzekomo dopuszczają
się funkcjonariusze partyjni. Odurzony najznakomitszymi trunkami, ulegając namowom
swych nad wyraz gościnnych gospodarzy detektyw żyje na granicy snu i rzeczywistości.
Nie wie, czy podane podczas wystawnego obiadu złotoskóre niemowlę w sosie sojowym jest
prawdziwe, czy jedynie na prawdziwe wygląda. Wplątany w intrygę miłosną, odarty ze złudzeń
bezradnie szuka wyjścia z tego labiryntu iluzji.
Mo Yan jest pisarzem wybitnym, docenianym nie tylko w Chinach. Zagraniczna krytyka
zgodnie uważa go za największy talent współczesnej literatury chińskiej, podkreśla drapieżność
jego obserwacji oraz zadziwiającą fascynację krajem, którego nie zdecydował się opuścić.
Jego książki doczekały się przekładów m.in. na angielski, niemiecki, francuski, włoski, niderlandzki.
Wśród Czytelników, którzy do 10 grudnia br.
na adres: [email protected] nadeślą
prawidłowe odpowiedzi na oba pytania rozlosujemy
dwie nagrody – książkę i płytę miesiąca.
1. Jaki jest tytuł innej, wydanej po polsku
książki Yan Mo ?
2. Ile razy The Rolling Stones koncertowali
w Polsce ?
PŁYTA MIESIĄCA
The Rolling Stones
Grrr!
KOLEKCJA GREATEST HITS NA PIĘĆDZIESIĘCIOLECIE
Premiera 13 listopada 2012
Na swoje pięćdziesięciolecie, najlepszy rock’n’rollowy zespół świata – The Rolling Stones
wydaje kolekcję największych przebojów. Wydawnictwo jest dostępne w kilku różnych
formatach, m.in. 3CD – 50 utworów i 4CD zawierające 80 utworów.
Grrr! jest swoistą muzyczną podróżą poprzez całą karierę zespołu.
Zawiera utwory z całego okresu działalności.
Autorem niesamowitej okładki GRRR! jest utalentowany i utytułowany amerykański
artysta Walton Ford.
Trendy
11
By sport nadal oznaczał zdrowie
August Jakubik
na mrozy
Jak się ubrać
na zimowy trening?
ZDJĘCIE: MAT. NAD.
ZDJĘCIE: ARCH. PARK ŚLĄSKI
No i nadeszła zima… Na szczęście nie znaczy to, że mamy zrezygnować z naszego ulubionego
biegania czy nordic walkingu.
Wręcz przeciwnie, nawet podczas
bardzo niesprzyjającej aury nie
wolno się poddawać. Treningi
w tym okresie przynoszą jeszcze
więcej efektów, chociaż są niewątpliwie mniej przyjemne…
Zbliża się okres zimy, który zdecydowanie
utrudnia życie pasjonatom biegania. Jednak by w sezonie być zadowolonym ze
swoich wyników, musimy ten okres rzetelnie przepracować.
August Jakubik
Z
Stopy, ręce i głowa pod ochroną
Buty do zimowego biegania albo marszu powinny posiadać twardszą podeszwę i zabezpieczenia antypoślizgowe. Przy nordic walkingu
idealnie o tej porze roku sprawdzą się klasyczne buty trekkingowe albo adidasy z cholewką.
Wtedy stopy, a przede wszystkim kostki są bardziej stabilne. Pamiętajmy też, że nawet najlepsza membrana nie zapewni nam stuprocentowej nieprzemakalności obuwia. By zyskać dodatkową ochronę, możemy zakupić specjalne
ochraniacze zabezpieczające – to wydatek rzędu 80 złotych. Prostszym i tańszym rozwiązaniem przy dużej wilgotności i mrozie są dwie
pary skarpet. Dobrze, gdyby były wykonane
z włókien sztucznych, ewentualnie z domieszką bawełny czy wełny, z przewagą jednak tych
pierwszych. Wówczas nie będą wchłaniały potu, dzięki czemu unikniemy efektu mokrych
nóg. Takie skarpety trudniej się też przecierają.
Ochrona głowy to bezwzględnie czapka!
Ponad 40 proc. ciepła ucieka właśnie przez
głowę. W cieplejsze dni wystarczy opaska
z polaru, ale przy naprawdę sążnistym mrozie,
warto się zaopatrzyć w kominiarkę.
Bieganie zimą? Tak – ale w odpowiednim stroju
Przy nordic walkingu w zasadzie już
przy dodatnich temperaturach niezbędne są
rękawiczki. Najlepiej kupować te z zabezpieczeniem antypoślizgowym, wtedy łatwiej operuje się kijkami. To niewielki wydatek – ok. 40
złotych – a na pewno zapewni większą wygodę, niż klasyczne, wełniane rękawiczki.
Podkoszulek z oddechem
Zasada kilkuwarstwowości obowiązuje także
jeśli chodzi o klatkę piersiową. Dwa podkoszulki, na to polar i kamizelka zabezpieczająca przed wiatrem – to strój niezbędny dla biegacza. Spowoduje, że zawodnik się nie przegrzeje, ale też jego trening nie zakończy się
przeziębieniem. Miłośnicy nordic walkingu
też nie powinni ubierać się za ciepło. Kilka kilometrów marszu w tempie 5,5 km na godzinę wymaga odpowiedniego, lekkiego stroju.
Pamiętajmy o podstawowej zasadzie: podkoszulki świetnie sprawdzają się, kiedy przylegają do ciała (wtedy „oddychają”). Nie działają
przeciwpotnie, kiedy są luźne. Dość obszerna
natomiast powinna być odzież wierzchnia –
bluza ortalionowa, czy też kurtka, które
w żadnym wypadku nie powinny krępować
ruchów.
Sposób na chandrę, czyli…
Dieta na jesień i zimę!
Chłodne dni sprzyjają przybieraniu
na wadze, ponieważ wciąż mamy
ochotę na tłuste i słodkie pokarmy.
Jak więc komponować posiłki, by
utrzymać kilogramy na wodzy,
wzmocnić odporność i dodać sobie
energii?
W
ystarczy zaspokoić potrzeby organizmu i nieco oszukać żołądek! Najważniejsza zasada: jedz pięć posiłków dziennie,
ostatni na trzy godziny przed snem.
Dzień powinniśmy zaczynać od solidnego
śniadania, składającego się z pełnoziarnistego
pieczywa lub muesli złożonego z płatków
owsianych, garści rodzynek i orzechów, koniecznie zalanych ciepłym mlekiem. W ciągu
dnia najlepszym wyborem są ciepłe zupy z kaszą lub ryżem, które rozgrzewają i wypełniają
żołądek. Jako przekąski – surówki.
Zdrowa dieta w okresie jesienno-zimowym
zakłada ograniczenie fast foodów, słodyczy, jak
również produktów z białej mąki. Powinna składać się z pełnoziarnistych produktów
takich jak makaron, ciemne pieczywo, muesli.
Te pokarmy dodają energii oraz na dłuższy
czas zaspokajają głód. Tak samo jest z kaszami,
które dodatkowo usuwają z organizmu toksyny. Pamiętajmy też o pięciu porcjach warzyw
i owoców dziennie – to niesamowite źródło witamin, tak potrzebnych w okresie jesienno-zimowym. Ryby, owoce morza i chude mięso dostarczą nam dawkę białka. By wzmocnić odporność, do każdej herbaty dodajmy łyżeczkę
miodu pszczelego. Zaś aby rozgrzać organizm
i delikatnie podkręcić metabolizm, wystarczy
włączyć do naszego menu przyprawy takie jak
imbir, cynamon, chilli, curry czy czosnek. Nie
zapominajmy też o gorących napojach: zielona i czerwona herbata, mleko z miodem, napary z ziół są najlepsze. Na poprawę nastroju po-
Na nogi najlepsze będą legginsy. Takie specjalne, do biegania, powinny mieć dobrze dobrany rozmiar i być wykonane z włókien
sztucznych. To nie jest ogromny wydatek –
można kupić je już za ok. 80 złotych, pod warunkiem, że nie zależy nam na markowym
ciuchu. Przy dużym wietrze, deszczu lub intensywnym śniegu, koniecznym dodatkiem są
spodnie ortalionowe na wierzch – zabezpieczają podobnie jak kamizelka przed przewianiem i wilgocią. Miłośnicy nordic walkingu
mają oczywiście dużo większe możliwości –
oni mogą maszerować nawet w dżinsach.
Szczypie w nos, szczypie w uszy
Na koniec warto przyswoić sobie kilka wskazówek, dotyczących aktywności sportowej
podczas silnego mrozu. Przy temperaturze poniżej minus 10 stopni, należy zmniejszyć intensywność treningu i ograniczyć się raczej
do luźnej przebieżki czy samej rozgrzewki,
aby nie przewentylować płuc. W mroźny
dzień koniecznie trzeba posmarować twarz
i dłonie tłustym kremem, a nawilżające preparaty stosować jedynie, kiedy przebywamy
w domu.
Joanna Karweta
ZDJĘCIE: NINA SWADLO
e spokojem i bez obaw prowadźmy
aktywność sportową, o ile temperatura nie spada poniżej minus 20
stopni. Wtedy, ze względu na płuca, trenować jest już niebezpiecznie.
Kluczem do udanego zimowego treningu
jest odpowiednie ubranie. Dzięki niemu łączymy przyjemne z pożytecznym i nie narażamy
się na przeziębienie z przegrzania. Najlepsza
opcja to ubrać się „na cebulkę”.
Zupa minestrone – odpowiednia na chłody
lecamy kostkę gorzkiej czekolady. Zimą, raz
na kilka dni, możemy sobie na to pozwolić, dostarczymy w ten sposób organizmowi cennych
antyoksydantów.
Ważne jest również, by nie rezygnować
z aktywności fizycznej. Warto zainwestować
w karnet na siłownię lub basen. Jeśli wciąż
brakuje nam motywacji – poszukajmy w swoim otoczeniu kogoś, kto nas zachęci do ruchu
i będzie pilnował, by wyjścia na siłownię stały się przyjemnością i chwilą relaksu po stresującym dniu.
Nina Swadlo
W swojej 25-letniej przygodzie z bieganiem, przetrenowałem wszystkie zimy, bez względu na temperaturę i pozostałe warunki pogodowe. Przede wszystkim,
musimy się odpowiednio ubrać. Czapka i rękawiczki
to podstawowe wyposażenie joggera. Przez głowę tracimy najwięcej ciepła, dlatego na tym elemencie ubioru nie warto oszczędzać. Ręce odpowiadają za „odczucie” zimna – najszybciej reagujemy na wychłodzenie wtedy, gdy zmarzną nam dłonie. Nawet w czasie
dużego mrozu wystarczą nam zwykłe, bawełniane rękawiczki za kilka złotych – w razie potrzeby możemy
założyć jedne na drugie.
Dobrym sposobem ochrony przed chłodem jest
włożenie pod spodnie obcisłych legginsów. Przy lekkim mrozie wystarczą takie o długości do kolan,
przy dużym spadku temperatury konieczne mogą być
nawet długie i ocieplane. Niech nas nie przeraża ta wizja. Jeszcze kilkanaście lat temu, zanim specjalistyczne
ubrania do biegania zimą (odprowadzające pot na zewnątrz), stały się dostępne, zawodnicy wkładali
pod spód wierzchniej odzieży płachty papieru, żeby
zabezpieczyć się przed lodowatymi podmuchami wiatru (też to praktykowałem).
Pamiętajmy także, iż zimą równie niebezpieczne
jest wychłodzenie, jak i przegrzanie organizmu. Jeśli
ubierzemy się za ciepło i wiatr przewieje nasze spocone ciała – chorobę mamy zapewnioną. Nowoczesnym
i dobrym rozwiązaniem jest odzież termoaktywna specjalistycznych firm (ja jej nie stosuję).
Nie zapominajmy, że wiatr to nasz wróg, nawet gdy
wieje w plecy. Czynnik chłodzący wiatru sprawia, że
odczuwalna temperatura może być nawet o kilkanaście stopni niższa niż ta, którą pokaże termometr
za oknem. Dlatego zimą unikajmy biegania na otwartych przestrzeniach, gdy jest wietrznie. W parku zawsze będzie cieplej.
Zimą można się obejść także bez zakrywania ust.
Wystarczy stopniowo przyzwyczajać organizm do chłodu oraz nie forsować się. To zresztą kolejna żelazna zasada biegania zimą – nie „żyłujemy”. Przy swobodnym
biegu zimne powietrze nie wyrządzi nam krzywdy. Problemy pojawiają się, kiedy zaczynamy treningowe wyścigi i lodowaty wiatr penetruje nasze gardło oraz
oskrzela. Dlatego pamiętajmy o tym, aby biegać wolno.
Lepiej wykonać zimą spokojniejszy trening w postaci
długich wybiegań, przerywanych nawet marszem dla
uspokojenia oddechu, niż leczyć tygodniami powracające zapalenie gardła. Początkujący sportowcy pytają często, czy oddychać nosem czy ustami. Odpowiedź brzmi:
tak, aby było nam wygodnie. Ważniejsze od pytania –
czym? jest pytanie – jak? Niech to będzie spokojny
oddech, kiedy zimne powietrze lekko owiewa nasze drogi oddechowe. Gdy zaczynamy rozpaczliwie i mocno
wciągać powietrze – zwolnijmy lub przejdźmy w marsz.
Treningi na mrozie to również problemy czysto
techniczne, takie jak np. odpowiedni dobór obuwia.
Czytelnikom o zasobniejszych portfelach radzimy zaopatrzyć się w specjalne buty do biegania zimą. Ryzyko poślizgu jest wówczas zdecydowanie mniejsze.
Często nie zdajemy sobie sprawy, ze najbardziej zaniedbywany o tej porze roku obszar naszego ciała to
okolice ścięgna Achillesa – odcinek widoczny pomiędzy nogawkami spodni a krawędzią buta. Modne,
krótkie skarpetki odkładamy do wiosny a ubieramy
dłuższe, by to miejsce odpowiednio zabezpieczyć.
Po skończonym treningu udajemy się szybko
do ogrzanego pomieszczenia, by spocony organizm
nie uległ nagłemu schłodzeniu.
Poradnik
12
Lacrosse zawitał na Stadion Śląski. Zawodnicy strzelają bramki i... okładają się kijami
Mają kaski, ochraniacze i kije
zakończone siatkami.
– Na pierwszy rzut oka wyglądamy, jak banda zapalonych entomologów. Ale przecież miłośnicy
motyli nie okładają się kijami
– uśmiecha się Mateusz Żaba,
obrońca Legionu Katowice,
pierwszej śląskiej drużyny
lacrosse.
ZDJĘCIE: ŁUKASZ RESPONDEK
Legion pseudoentomologów
Najlepszym sposobem jest posyłanie jej
na wysokości pasa. Takie piłki są najtrudniejsze do wyłapania.
Bez żadnego przestoju
Szybkość w tej dyscyplinie to podstawa. Zasady gry nie pozwalają na choćby najmniejszy
moment przestoju – w chwili odebrania piłki
przeciwnikowi, zawodnicy mają tylko dwadzieścia sekund na przeniesienie jej do strefy
ataku. – Dzięki temu ten sport jest bardzo dynamiczny. Zdarza się, że w ciągu zaledwie kilku
sekund piłkę przerzuca się spod jednej bramki
pod drugą – wyjaśnia Żaba. – Rekord szybkości strzału to 110 mil na godzinę – dodaje.
Prędkość piłki sprawia, że często nie wiadomo, w którym aktualnie jest miejscu. Dlatego
zaawansowani zawodnicy znają wiele trików,
które polegają na jej ukrywaniu. – Markuje się
ruchy, które faktycznie nie są wykonywane,
a w odpowiednim momencie podaje do zawodnika z drużyny. I w ten sposób zdobywa
bramki – kończy Żaba.
Z
awodnicy tej popularnej głównie
na wschodnim wybrzeżu Stanów
Zjednoczonych i w Kanadzie dyscypliny, i owszem, walczą na kije.
Łapią też gumową piłkę, strzelają bramki. Pojedynki są widowiskowe i emocjonujące, a zawodnicy zwrotni i szybcy.
Ostatnio lacrosse po raz pierwszy zagościł
na Stadionie Śląskim. Legion Katowice zagrał
tam jeden ze swoich ligowych meczów. Byli
kibice, był doping i ciekawe zawody. Publiczność szybko się zorientowała, że chodzi
o strzelenie przeciwnikowi gola oraz obronę
własnej bramki. Ale zasady wcale nie są takie
proste. Dziesięcioosobowe drużyny rzucają
piłkę specjalnymi kijami. Mają do dyspozycji
dwa rodzaje tego sprzętu: obrońcy korzystają
z dłuższych i masywniejszych, a napastnicy
i pomocnicy grają krótszymi, bardziej poręcznymi. Są faule, kary, spalone.
– To sport dla każdego, kto poszukuje niecodziennej rozrywki. Jest kombinacją hokeja
i piłki nożnej, ale zasady dość zasadniczo
różnią się od tych obowiązujących we wspomnianych dyscyplinach – tłumaczy Żaba.
– Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że
ten sport jest bardzo agresywny. W rzeczywistości kontuzji nie jest dużo, raczej porównywalnie do ich liczby w innych grach zespołowych.
Nie warto bez ochraniacza
Lacrosse to jedyne rozgrywki meczowe, w których okładanie drugiego zawodnika kijem jest
nie tyle dozwolone, co wręcz wskazane.
Łukasz Respondek
Historia dyscypliny
Mateusz Żaba, obrońca Legionu Katowice, wyjaśnia zasady rozgrywek lacrosse
Zagraj w Legionie lub kibicuj drużynie
Legion Katowice istnieje od 2010 roku. Nieustannie trwa nabór do drużyny. Obecnie treningi
odbywają się na hali. Regularnie uczestniczy w nich ponad dwadzieścia osób. Kolejny mecz
na Stadionie Śląskim zaplanowano na 24 marca 2013 r. Rywalem Legionu będzie Grom
Warszawa. Więcej informacji na temat pierwszej śląskiej drużyny lacrosse można znaleźć na
stronie internetowej legionkatowice.pl.
– Można to jednak robić tylko wtedy, gdy
posiada on piłkę w swoim „koszyku” – podkreśla Mateusz. I zaznacza, że nie wolno atakować z tyłu, a zbyt agresywne wejścia są odgwizdywane przez sędziów. – Zawodnicy mają szereg ochraniaczy, zabezpieczających
przed urazami. Najważniejszym jest ten
na krocze. Bez niego nie warto wchodzić
na boisko – mówi.
Drużyna w polu może posiadać do czterech
zawodników z długimi kijami (poza bramkarzem). To głównie oni odpowiadają za obronę. W grze chodzi o to, aby mając piłkę
w „koszu”, celnie podać do kolegi z drużyny.
Lacrosse funkcjonował niegdyś pod nazwą tewaarathon. Jest najstarszą amerykańską dyscypliną sportu. Dla Indian stał się nie tylko sposobem na spędzanie wolnego czasu, ale
przede wszystkim rytuałem mającym znaczenie dla porządku plemiennego oraz przygotowującym do działań wojennych. W rozgrywkach brały udział całe wioski. Zdarzało się, że
na boisku, które miało wymiar do pół kilometra,
grało nawet dwa tysiące osób. Kolejnym krokiem w „oswajaniu” tej dyscypliny była akceptacja gry przez francuskich osadników, którym
zresztą zawdzięczamy jej współczesną nazwę.
To oni utworzyli w Montrealu pierwszy klub lacrosse. Przez pewien czas dyscyplina była zaliczana do sportów olimpijskich i gościła na letnich igrzyskach w latach 1904 i 1908. Obecnie
w Polsce działa siedem rozwiniętych oraz
w pełni zorganizowanych od strony prawnej
i praktycznej drużyn.
ZDJĘCIA: ŁUKASZ RESPONDEK/MAT. NAD.
Wszystko, co powinieneś wiedzieć o lacrosse, zanim zaczniesz treningi
Piłka o średnicy ok. 10 cm, wadze około 150 g., zrobiona
z gumy, biała, żółta lub pomarańczowa.
Kij: wykonany z laminowanego drewna lub tworzywa
sztucznego, zakończony kieszonką z siatki. Średniej jakości,
długi kij, kosztuje około 145 zł, a krótki około 100 zł.
Lacrosse to bardzo agresywna i kontaktowa dyscyplina
sportu. Ale kontuzje mają podobną częstotliwość, jak w piłce
nożnej.
Zawodnicy muszą mieć bardzo solidny zestaw ochraniaczy.
Tym najważniejszym jest tzw. suspensor na krocze.

Podobne dokumenty

parkowa new wrzesien:Parkowa new

parkowa new wrzesien:Parkowa new nie wspominając już o inwestycjach. Dopiero po przejęciu Parku przez Samorząd Województwa Śląskiego w 2006 roku zaczęto wdrażać tu program modernizacji dający szansę na przywrócenie Zielonym Płucom...

Bardziej szczegółowo

parkowa styczen 2014:Parkowa new

parkowa styczen 2014:Parkowa new Wśród tych ostatnich, najważniejsze było smarowanie łożysk kół na słupach. Kolejka musiała zostać wyłączona z ruchu. – Na trasę wyjeżdża wówczas specjalna gondola techniczna, z której pracownik uzu...

Bardziej szczegółowo