Wszyscy do Bullerbyn!

Komentarze

Transkrypt

Wszyscy do Bullerbyn!
Wszyscy do Bullerbyn!
"Dzieci z Bullerbyn" w reż. Anny Ilczuk w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Pisze Mike Urbaniak na swoim
blogu www.panodkultury.wordpress.com.
Oglądam ostatnio coraz więcej teatru dla dzieci. Nie, żeby mi to sprawiało jakąś wielką
przyjemność, raczej z ciekawości. A to wpadnę do Białostockiego Teatru Lalek na "Krainę Śpiochów" dla
maluszków (reż. Bernarda Bielenia), a to na "Pieśń o cieniu" (reż. Ula Kijak) dla młodzieży, a to na
"Wiedźmy" (reż. Agnieszka Glińska) do Teatru Lalka w Warszawie, a to na "Lokomotywę" (reż. Piotr
Cieplak) do stołeczngo Teatru Powszechnego. Te wypady nie są łatwe, bo jestem w stanie znieść w
swoim otoczeniu jedno dziecko, ewentualnie dwójkę. Kilkuset głośnych małych widzów to już dla mnie
stanowczo za dużo. Od razu zaczyna boleć mnie głowa i jak Starina z "Klatki dla ptaków" muszę
niezwłocznie zażyć "pirynę". Ale kiedy dotarły do mnie wieści, że Anna Ilczuk zrobiła w Teatrze Polskim
we Wrocławiu "Dzieci z Bullerbyn" popędziłem do dolnośląskiej stolicy natychmiast. Marcin Pempuś jako
Olle? No, błagam! To się nie mogło nie udać.
Dobra, dobra. Wiem, zagalopowałem się. Wszystko może się nie udać, jednak w tym wypadku było tak,
jak przewidziałem, a nawet lepiej. Anna Ilczuk, zachęcona przez aktorów do zrobienia spektaklu dla
dzieci, zdecydowała się na "Dzieci z Bullerbyn" dość szybko i - jak sama mi powiedziała - odruchowo. A
zadanie to nieproste, bowiem niemal każdy książkę zna i ma o niej, a raczej jej bohaterach, swoje
wyobrażenie. Reżyserka zdecydowała się wybrać z kultowego dzieła Astrid Lindgren kilka historii i
połączyć je w nieco ponad godzinny spektakl. Zrobiła to bardzo sprawnie i efekt końcowy jest znakomity.
Kluczem do sukcesu tej inscenizacji są oczywiście aktorzy, którzy grali dotychczas wyłącznie w
"dorosłych" spektaklach i może dzięki temu uniknęli choroby toczącej teatr dla najmłodszych, czyli
infantylnego, dziecinnego mówienia (baby talk!). Tu aktorzy mówią normalnie, traktują swoich widzów
poważnie, a nie jak jakieś niedorozwinięte stworzenia. I bawią się przy tym, należy dodać, znakomicie.
Sylwia Boroń (Anna), Dagmara Mrowiec (Britta), Marta Zięba (Lisa), Michał Mrozek (Lasse), Andrzej Kłak
(Bosse) i Marcin Pempuś (Olle) tryskają wprost energią. Widać, że to nie jest dla nich jakiś dopust boży,
jakaś niepoważna chałtura dla dzieciarni. Dają z siebie na scenie wszystko.
Kolejny punkt należy się temu spektaklowi za wspaniały, inteligentny humor. Dzieciaki co rusz wybuchają
śmiechem. A to, w dużej mierze, z powodu tego, że Ilczuk nie obsadziała aktorów po tak zwanych
warunkach. Kiedy więc Michał Mrozek (kawał chłopa) mówi swoim tubalnym głosem: "Jestem Lasse,
mam dziewięć lat" to widownia rechocze bez opamiętania. Kiedy niemal dwumetrowy Andrzej Kłak wciela
się, w jednej ze scen, w rolę malutkiej siostrzyczki Ollego - Kerstin, publika dosłownie wyje. Siedząca
obok mnie z kilkuletnim synkiem na kolanach mama tak się śmiała, że prawie zrzuciła dziecko na ziemię.
Nie można też, pisząc o tym spektaklu, pominąć scenografii (Mateusz Stępniak). Jest bardzo prosta, to
właściwie płótno, na którym namalowane są farbami trzy zagrody - środkowa, północna i południowa.
Scenografia jest współtworzona przez dzieciaki, które mogą przyjść pół godziny przed spektaklem i same
ją pomalować. Bo zasada jest taka, że wszystko musi generować wyobraźnia widzów. Kiedy w drugim
planie Olle doi w oborze krowę, to jest nią po prostu krzesło z przywiązanym sznurkiem, na końcu
którego dynda wypełniona wodą lateksowa rękawiczka. Czary-mary i jest krowa! Bardzo to wszystko jest
nienadęte i urocze.
Zespół Teatru Polskiego, Anna Ilczuk sama jest jego aktorką, stworzył przy niewielkich nakładach
finansowych i szczerej chęci zrobienia czegoś dla najmłodszych widzów, najlepszy spektakl dla dzieci, jaki
widziałem na naszych krajowych deskach teatralnych. Sam, po wyjściu z teatru, mówiłem cały czas do
moich znajomych "hej hej". A dlaczego? Trzeba się dowiedzieć osobiście. Do Bullerbyn, kochani. Wszyscy
do Bullerbyn!
"Wszyscy do Bullerbyn!"
Mike Urbaniak
www.panodkultury.wordpress.com/