Szymon Załęski INNY ŚWIAT MILENY Jest takie miejsce w

Komentarze

Transkrypt

Szymon Załęski INNY ŚWIAT MILENY Jest takie miejsce w
Szymon Załęski
INNY ŚWIAT MILENY
Jest takie miejsce w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie można spotkać dziewczynkę jedyną w swoim
rodzaju, o wielkim sercu i wspaniałej pasji , pełną niesamowitej energii oraz wielkiej
wrażliwości. Jednym słowem - prawdziwy wulkan energii.
Przyjaciel na całe życie
Otwiera mi drzwi uśmiechnięta blondyna z długim warkoczem i zaciśniętą ręką.
W lekkim podskoku zaprasza mnie do swojego pokoju, w którym znajduje się jej całe królestwo.
To właśnie tutaj w tym zacisznym pokoju na drugim piętrze wśród tak wielu blokowisk można
zobaczyć „inny świat”, którym żyje Milena. Już na pierwszy rzut oka widać, że w pokoju królują
ulubieńcy Mileny – konie. Jednak to nie koniec. Na regałach znajdują się książki, w ramkach
zdjęcia, a na sofie piękne haftowane poduszki. Wszystko to mówi o pasji, jaką pielęgnuje w sobie
ta niesamowita dziewczyna. To, co zobaczyłem, wprowadziło mnie w tak głęboką fascynację, że
nie zdążyłem zadać pytania, a pani domu z błyskiem w oku zaczęła opowiadać mi o swoich
koniach. A mówi w sposób niesamowity i niepowtarzalny! W jej głosie słychać wielkie przejęcie
i duże emocje. Bardzo przeżywa każde wypowiadane słowo… Nawet nie wiem, kiedy
przeniosłem się razem z nią do jej świata.
- Życie z końmi to wielka radość i niezwykła przygoda, gdyż to najwspanialsze zwierzęta, które
są przyjacielem człowieka. Praca z tym zwierzęciem to duża przyjemność, ponieważ jest to
najukochańsze stworzenie na świecie – Milena opowiada tak, jakby właśnie była wśród nich,
głaszcząc je i czesząc ich grzywy. W każdym słowie było słychać zachwyt i podziw dla koni
i trudu, jaki wkładają w pracę z ludźmi. I tak dowiaduję się z minuty na minutę, że konie to coś
więcej niż pasja, to wielka, niepowtarzalna przyjaźń na całe życie. Przyjaźń, o jaką trudno dzisiaj
wśród dzieci.
- Konie rozumieją mnie, jak nikt inny, no może z małym wyjątkiem mamy, i wierzę, że mnie
nigdy nie zawiodą.
A kiedy dalej mówiła o tym, jak w siebie wierzą i ufają sobie wzajemnie, zrozumiałem, jak są dla
siebie bliscy i nierozłączni. Wpatrzona w obrazek Milena wzdycha, a po głębokim oddechu
padają kolejne słowa:
- Uwielbiam na nie patrzeć, jeszcze bardziej się do nich przytulać. Są moim całym światem.
Mówiąc, cała sobą pokazuje, jak można poświęcać się swoim zainteresowaniom . Oryginalność
i niepowtarzalną osobowość widać w każdym wypowiedzianym zdaniu Mileny. Bez przerwy
z wielkim przejęciem mówi i mówi o swoim cudownym życiu. Ma tyle zapału i ciągle nowe
napływające myśli, że nawet trudno mi przerywać było tak niezwykłą i piękną historię. I wtedy
zobaczyłem, jak Milena przymruża delikatnie oczy i szeptem zdradza mi sekret, że jest
„zakochana” w Ciułali, swoim ulubieńcu. Jego piękne oczy mają tyle uroku, że trudno jej będzie
o nich zapomnieć. To właśnie z Ciułalą spędza najwięcej czasu, pielęgnując i ćwicząc razem
z nim. W pewnej chwili dodaje:
- Jestem tak samo energiczna, jak on, i dlatego świetnie się rozumiemy.
Odnoszę cały czas wrażenie, że Milena ma niesamowite podejście do koni, że się z nimi
w sobie tylko znany sposób komunikuje i wie o nich wszystko. Nagle moja rozmówczyni zrywa
się z krzesła, podchodzi do komputera, uruchamia jakiś program i mówi:
- Wieczorem piszę swoje wspomnienia o nich, no wiesz, o koniach. Wtedy słyszę kolejny raz,
jak trudno Milenie żyć bez koni i jak wielkim szczęściem jest dla niej przebywanie razem
z nimi. Widzę na jej twarzy błogi spokój i opanowanie, których tak często jej brak w kontaktach
z rówieśnikami. Nic dziwnego, skoro twierdzi, że konie potrafią oderwać człowieka od
rzeczywistości, porwać w niezwykłą podróż.
- Gdy jeżdżę na Ciułali, czuję, jakbym unosiła się w chmurach albo na dywanie Aladyna.
Dopiero teraz spostrzegam, że lewa dłoń Mileny zaciśnięta jest cały czas w pięść. Okazuje się,
że moja koleżanka chowa w niej małą podkowę na szczęście po to, aby nic nie pominąć
w opowieści o swoich ulubieńcach. Nagle zrywa się gwałtownie tak charakterystycznym dla
siebie donośnym głosem stwierdza:
- Gdy dorosnę, zostanę weterynarzem. Założę swoją własną stadninę koni. - Jej głos jest tak
donośny i wyraźny, że trudno jej nie wierzyć. Stoi na środku pokoju dumnie wyprostowana
i wpatrzona w swoje ulubione zwierzęta powtarza: - Zostanę. Na końcu swojego przemówienia
z lekkim rozmarzeniem dodaje:
- I jeszcze wydam książkę o mojej wielkiej przyjaźni!
To była miłość od pierwszego wejrzenia
- przyznaje z uśmiechem Milena. Kiedy trzy lata temu pierwszy raz przyjechała do stadniny,
wiedziała, że to jest świat, o którym zawsze marzyła. Czuła niepowtarzalną bliskość z tym
miejscem i końmi. Wiedziała, że to początek niezwykłej przygody. I tak kiedy zobaczyła
pięknego oldenburga o brązowej grzywie i ślicznych oczach, serce zabiło jej dwa razy szybciej .
Od tego dnia nigdy już nie przestała o nim mówić. Ten piękny okaz stał się dla Mileny całym
światem. Zawsze, kiedy tylko czas na to pozwala, jedzie do swojego przyjaciela i spędza z nim
czas. Irysek jest jej nierozłącznym kumplem, na którym ćwiczy, kiedy zachodzi taka potrzeba.
Tutaj ma także wielu znajomych, którzy tak jak ona uwielbiają konie. W tak wyborowym
towarzystwie zniks.
- Każdy dzień spędzony z końmi daje mi dwa razy więcej energii. Wtedy czuję się wolna, tak jak
one – mówi Milena. Możliwość zabawy z nimi i trening są dla niej czymś więcej niż tylko
odpoczynkiem. Jest to czas, kiedy może odkrywać samą siebie w każdej dziedzinie życia. Nie boi
się, że nie zostanie zrozumiana, wręcz przeciwnie, czuje głęboką więź między nimi. Dlatego
właśnie zwierzęta są najlepszym towarzyszem człowieka, gdyż przyjaźń z nimi jest
bezwarunkowa i szczera...
Zawsze trzeba być sobą
Swoją wielką pasję Milena przenosi na płaszczyznę szkoły. To nawet tutaj żyje tymi
niezwykłymi zwierzętami. Nie boi się krytyki, bo wie, iż piękno, o którym mówi, sprawi, że
zainteresuje rówieśników. Chociaż czasami trudno o wyrozumiałość, bo przecież kto w tak
młodym wieku oddaje się bezgranicznie swoim zainteresowaniom i pasji? Jednak ona głęboko
wierzy, że kiedyś to się zmieni i zostanie w pełni zaakceptowana taką, jaka jest. Tak naprawdę
wcale nie czuję się „inna”, ale zdaje sobie sprawę, że nie jest do końca rozumiana. Jednak nie
martwi jej to w żaden sposób, przecież są i tacy koledzy, którzy podziwiają ten zapał i pasję.
Można nawet powiedzieć, że niektórzy troszkę zazdroszczą, że sami nie mają w sobie tyle
determinacji, aby pielęgnować swojego konika, tak jak Milena. Która nie boi się być sobą
każdego dnia, gdyż wie, że tylko tak w pełni może czuć się szczęśliwa.