Praktyka wystąpień publicznych - bądź mówcą

Komentarze

Transkrypt

Praktyka wystąpień publicznych - bądź mówcą
cykle
Praktyka wystąpień publicznych.
Bądź mówcą doskonałym
Część 2. Prezentacja w trakcie wygłaszania
Agnieszka Lis
Na placu zabaw przedszkolanka nawołuje dzieci. Ustawia je pod bramką, jednocześnie
tłumacząc konieczność zjedzenia teraz obiadu, argumentuje, dyskutuje.
Scena rodem ze scenariusza o amerykańskich przedmieściach. Albo polskich. Uzmysławia,
że przemawiamy wszyscy i niemal w każdych okolicznościach. Jeżeli za warunek
„przemówienia” lub „wystąpienia” uznamy konieczność istnienia audytorium – to
przedszkolanka prowadziła wystąpienie.
Z artykułu dowiesz się m.in.:
›› jak konstruować prezentację,
›› dlaczego nie musisz obawiać się pytań,
›› dlaczego TY – jako mówca – jesteś najważniejszy.
T
ak zaczynała się poprzednia część artykułu dotyczącego wystąpień publicznych w praktyce. Skupiłam się
w niej na przygotowaniu wystąpienia publicznego,
włączając w to zarówno aspekty psychologiczne (np. jak radzić sobie z tremą), jak i prawidłowej wymowy - dykcji, prawidłowego oddechu i inne. Rozważałam przygotowywanie
materiałów drukowanych, sposób ich dystrybucji, najlepsze
1/13
67

cykle
Praktyka wystąpień publicznych. Bądź mówcą doskonałym
Część 2. Prezentacja w trakcie wygłaszania
ustawienie sali, Twoje na niej miejsce...
dzisiaj czas na kolejne przemyślenia.
Przypominam o jednej tylko rzeczy:
prezentowane tu zasady w większości
dotyczą wystąpień publicznych w ogólności, jednak ze szczególnym uwzględnieniem prezentacji biznesowych. Nic
nie zastąpi Twojego wyczucia i taktu:
inaczej musisz zachowywać się jako
prelegent na walnym zgromadzeniu
wspólników, inaczej jako prowadzący
zebranie Kółka Działkowiczów, a jeszcze
inaczej – jako wykładowca na szkoleniu.
dzisiaj przemokliśmy” – możesz powiedzieć, kiedy na salę wpadnie spóźniona
pani z mokrymi włosami i parasolem
w ręku. „Lubimy wygodę. Spotkaliśmy
się tu, ponieważ wszyscy chcielibyśmy
mieć większe mieszkania.” Ludzie będą
chętniej słuchali, gdy znajdziesz z nimi
punkty styczne. Staniesz się członkiem
ich wspólnoty, a takim się ufa.
Garść przemyconych informacji o sobie także zbliży nas emocjonalnie do
słuchacza. Możesz opowiedzieć historię
o swoim psie lub o zdarzeniu ze szkoły
SPRAWDŹ POCZĄTEK, ŚRODEK
I ZAKOŃCZENIE
Pierwsze minuty wystąpienia to przede wszystkim
moment, kiedy nawiązujesz kontakt z publicznością.
Jeśli wyjdziesz na podium spięty i przerażony – masz na
to małe szanse.
Dobrze jest mieć plan. Nawet koniecznie
trzeba go mieć. Co jakiś czas staraj się
przypomnieć słuchaczom, gdzie jesteście. Na przykład tak: „Teraz przejdźmy
do punktu…”. Możesz nawet posunąć się
do tego, żeby wprowadzić na slajdach
numerację: 1.3, 2.5 etc.
Zgodnie ze starą zasadą dobrze jest
najpierw powiedzieć, o czym będziemy
mówić, potem to powiedzieć, a na koniec przypomnieć, o czym mówiliśmy.
ZACZNIJMY…
Pierwsze minuty wystąpienia to przede
wszystkim moment, kiedy nawiązujesz
kontakt z publicznością. Jeśli wyjdziesz
spięty i przerażony – masz na to małe
szanse. Pomoże Ci na pewno wykonanie kilku chrząknięć i powiedzenie kilku
słów – ale PRZED wejściem na scenę.
Unikniesz w ten sposób konieczności
odchrząknięcia przy mikrofonie; kiedy
już chcesz mówić - powinieneś mówić,
nie chrząkać. Pomocne jest także klasyczne ćwiczenie dla konferansjerów
– przed wyjściem zza kulis ćwiczą oni
bezdźwięcznie wargi, rozciągając je
w wymawianiu niemych samogłosek.
Wygląda to śmiesznie, ale jest bardzo
skuteczne. Poza tym śmiech rozluźnia,
a to akurat przed wyjściem na scenę
bardzo się przydaje.
Jak nawiązać kontakt z publicznością? Uśmiech jest pomocny. Uważne
spojrzenie. Komplement… tak, wszyscy lubimy komplementy. Nie schlebiaj
za bardzo, nie o to chodzi – poszukaj
raczej punktów stycznych. „Wszyscy
68
1/13
Twojego dziecka… nie ryzykuj jednak
opowiadania historyjki o psie, jeśli go
nie masz! Poszukując akceptacji wśród
odbiorców, można bardzo łatwo stracić
ich zaufanie. No i nie przesadzaj z informacjami zbyt osobistymi. Ekshibicjonizm werbalny może wprowadzić słuchaczy w konsternację. Nie wzbudzisz
w ten sposób ani ich zaufania, ani nie
zdobędziesz akceptacji.
Tytułem tylko przypomnienia – pamiętaj o tym, by na początku uhonorować
obecność tych, których uhonorować należy. Szczególnych gości, prezesa, szefa,
właściciela firmy, klienta etc.
No dobrze. Jak więc zacząć? Najlepiej zacząć… od Hitchcocka. Trzęsieniem ziemi, a potem niech napięcie
już tylko rośnie. Po prostu – nietypowo. Możesz zacząć od zagadki, quizu…
wciągnij słuchacza. Na przykład: „Czy
ktoś z państwa pamięta, jak obfity był
zbiór maślaków w 2002 roku?”. Publika
myśli. Ktoś rzuca jakieś hasło. Ktoś inny
odpowiada, Ty nie komentujesz. Mówisz
dalej, na pozornie inny temat. A na koniec mówisz coś takiego: „W 2002 roku
znalazłem idealny sosnowy zagajnik.
Dzisiaj już drzewa wyrosły za bardzo
i maślaków jest tam mało… Ale przyznacie państwo, że to idealnie komponuje
się z naszą obecną sytuacją. Kiedyś
przychodów było dużo, teraz urośliśmy
i mamy ich za mało”. Łączysz w ten sposób początek swojej wypowiedzi i jej
koniec, możesz także gdzieś w środku
przypomnieć o tych śliskich grzybkach.
Zafrapujesz publiczność, wykorzystasz
element tajemnicy, pozostawisz ślad po
swojej wypowiedzi.
Rozwiązania najprostsze są najskuteczniejsze. Dobrym początkiem jest
powiedzenie po prostu „Dzień dobry”.
I tyle. Powiedz to i rozejrzyj się po sali.
Rozmawiający ucichną, głowy odwrócą
się w Twoją stronę, zwrócisz na siebie
uwagę. Uśmiechnij się. Teraz powiedz to,
czego nauczyłeś się na pamięć. Te pierwsze trzy, cztery minuty. Serce bije Ci jak
młot, ale przecież znasz tekst, wyćwiczyłeś go, także przed lustrem. Zasycha Ci
w gardle. Aby odetchnąć, zadajesz pytanie. Schodzisz z podium, między krzesła.
Pytasz: „A pan jak sądzi?”
To jeden ze scenariuszy. Świetnym
rozwiązaniem na początek jest także
jakaś przypowieść. Znakomicie sprawdzają się uniwersalne bajki Ezopa, przypowieści biblijne czy bajki Ignacego
Jana Krasickiego. Mogą to być właściwie
wszelkie fraszki, byle nie miały konotacji religijnych, rasistowskich ani seksualnych. Polityczne też nie są wskazane.
Z tego też powodu nie polecam rozpoczynania przemówienia dowcipem. To
ryzykowne. Wprawdzie stare powiedzenie mówi, że dobry żart tynfa wart,
ale… Na początku jesteśmy spięci, jak
mamy zatem ze swobodą opowiedzieć
dowcip? Poza tym dowcipy szybko się
starzeją, a ich kontekst bywa nieprzewidywalny, czasami trudno domyślić
się, kogo można urazić… lepiej więc
nie ryzykować. Ale jeśli już koniecznie
żart – to najlepiej na własny temat. To
pokaże nasz dystans do siebie i pomoże
zbudować relację z publicznością. Jednak lepiej żartować, gdy już się trochę
rozluźnimy, nie na samym początku….

Praktyka wystąpień publicznych. Bądź mówcą doskonałym
Część 2. Prezentacja w trakcie wygłaszania
Chociaż jest to kwestia bardzo indywidualna i musisz ją sam rozstrzygnąć.
Bardzo dobre jest opowiedzenie osobistej historii, byle z puentą. Na przykład:
„Jechałam w podróż służbową. Miałam
zepsute radio, nudziłam się. Po kilku
godzinach jazdy zadzwonił do mnie podekscytowany kolega. «Słyszałaś? Nie?
Jak to? To zatrzymaj się na jakiejś stacji
i posłuchaj wiadomości, nic nie będę mówił, i tak nie uwierzysz!». Zatrzymałam
się. W telewizji puszczali kolejną powtórkę «Szklanej pułapki», czekałam na
pojawienie się Bruce’a Willisa na ekranie.
Zamówiłam kawę. Spojrzałam na ekran –
te same sceny. Ile razy można oglądać to
z którymi regularnie się spotykałam,
w różnych okolicznościach. Jeszcze pięć
lat później wspominano tę prezentację.
Dlatego, że była świetna? Nie! Dlatego,
bo była nietypowa.
Rozwiązaniem dopuszczalnym na początek jest zastosowanie cytatu. Kiedyś
był dowodem na erudycję mówcy. Dzisiaj, kiedy jednym kliknięciem znajdujemy w internecie dziesiątki stron z cytatami, straciły one swoją wartość – bycia
symbolem starannego wykształcenia.
Wciąż jednak, jeśli są dobrze dobrane,
mogą rozpoczynać prezentację. Trzeba
jednak uważać, by nie przesadzić. Zbyt
dużo cytatów może zasugerować, że
W sytuacji kryzysowej, gdy prezentacja wymyka się
nam spod kontroli, co – niestety – zdarza się każ­demu
mówcy, dobrze jest zrobić coś nietypowego. Coś, co
zaskoczy. Uwaga słuchaczy wróci wtedy do Ciebie
i bę­dziesz mógł dalej prowadzić swoje wy­stąpienie.
samo? Dopiero wtedy zaczęłam czytać
napisy na ekranie. Był 11 września 2001
roku”. To mógłby być dobry wstęp na wykład pisarski – o tym, że fikcja musi być
umocowana w rzeczywistości. Musi być
wiarygodna. Rzeczywistość już nie, ona
po prostu się dzieje.
Możesz też zacząć szokującym porównaniem. Na przykład: „Przeciętna rodzina
wytwarza w roku tyle śmieci, że można
by z nich zbudować Pałac Kultury”.
Zdarzyło mi się kiedyś prowadzić prezentację, która miała być tylko wstępem
– ot, takie sobie banalne przedstawienie firmy organizującej spotkanie, parę
słów wprowadzenia. Zdecydowałam się
odejść od konwencji biznesowej i poruszyłam zupełnie inne struny. Było o tym,
że wszyscy mamy takie same pragnienia, że chcemy być zdrowi, kochamy
swoje dzieci, cenimy spokój, lubimy
piękne otoczenie… każde zdanie obrazowało zdjęcie. To był bardzo uniwersalny
wstęp, nie było w nim nic odkrywczego,
miał tylko jedno przesłanie – wszyscy
jesteśmy podobni i w sumie mamy taki
sam życiowy cel: bezpieczeństwo. Pokazałam tę prezentację grupie klientów,
nie mamy swojej opinii… Cytaty stosujmy więc ostrożnie i tylko wtedy, gdy
idealnie pasują do myśli, którą chcemy
wyrazić.
W przemówieniach kryzysowych często polecaną techniką jest tzw. kanapka
– czyli przełożenie treści trudnych milszymi, sympatyczniejszymi akcentami.
Ja wolę inny sposób. Uważam, że należy
rozpocząć „gołymi faktami”. Zaatakować
słuchaczy, nie szczędząc im szczegółów
i nie pomijając trudnych faktów. Potem
możemy przedstawić rozwiązania, które można stosować. Sugeruję, by nie
przedstawiać ich tendencyjnie – nawet
jeśli nie padną od razu niewygodne
pytania, to później w kuluarach i tak
te kwestie wypłyną. „Dlaczego nie powiedział o X?”, „Dlaczego pominął Y?”.
Stracisz wtedy wiarogodność. Możesz
jednak przedstawić perspektywy: „Jeśli
zastosujemy rozwiązanie A – stanie się
B, a jeśli C – to D”. Ty oczywiście decydujesz o treści, ale postaraj się nie pomijać
żadnych istotnych kwestii, nawet trudnych. Mogą wrócić i zaprzepaścić Twoje
wysiłki w najmniej spodziewanym momencie. Przedstawienie możliwych roz-
cykle
wiązań możesz tak poprowadzić, żeby
wywołać dyskusję lub by zasugerować
słuchaczom najlepsze rozwiązanie. Możesz także zakończyć głosowaniem.
Albo jeszcze inaczej – ważne jest, byś
to TY wiedział, jak chcesz je zakończyć.
Wracamy tu do elementu dobrego, bardzo dobrego przygotowania się. Jego
brak może na każdym etapie prezentacji
zniweczyć Twój wysiłek.
W ŚRODKU
Uspokoiłeś się już. Prezentacja płynie
wartkim rytmem, przewijasz kolejne
slajdy, chodzisz po sali, masz kontakt
z publicznością, aż tu nagle… Ktoś ci
przeszkadza. Zawsze możesz podejść
i poprosić: „A może głośno pan powie?
Razem się pośmiejemy…”. To szkolny
zabieg, ale bardzo skuteczny, warto
go zastosować na uporczywie gadatliwych. Tutaj znów wrócę do pojęcia taktu: ten chwyt nie nadaje się na walne
zgromadzenie wspólników ani zebranie
zarządu, na którym przedstawiasz swoją kandydaturę na prezesa… ani na rozmowę o pracę… ale świetnie sprawdzi
się na szkoleniu dla sprzedawców, które będziesz prowadził z ramienia firmy
oferującej franczyzę. To Ty musisz wyczuć, kiedy właściwe będzie konkretne
zachowanie. Oczywiście, im więcej będziesz miał w tym praktyki, tym łatwiej
Ci to przyjdzie.
Generalnie, w sytuacji kryzysowej,
gdy prezentacja wymyka się nam spod
kontroli, co – niestety – zdarza się każdemu mówcy, dobrze jest zrobić coś
nietypowego. Coś, co zaskoczy. Uwaga
słuchaczy wróci wtedy do Ciebie i będziesz mógł dalej prowadzić swoje wystąpienie. Co jednak jest bardzo ważne:
jeśli już coś takiego Ci się przydarzy, to
na spokojnie, po zakończonej prezentacji, porozmawiaj z jej uczestnikami i sam
wnikliwie przeanalizuj zaistniałą sytuację – dlaczego tak się stało? Dlaczego
przestali mnie słuchać? Mówiłem za długo? Byłem nudny? Mówiłem zbyt szybko/za wolno/niewyraźnie? Możliwości
jest nieskończenie wiele, ale Ciebie interesuje tylko jedna. Tak jak sukces ma
Twoją twarz, tak i porażka jest Twojego
autorstwa. Dlatego nigdy jej nie lekce-

1/13
69
cykle
Praktyka wystąpień publicznych. Bądź mówcą doskonałym
Część 2. Prezentacja w trakcie wygłaszania
Najsłynniejsze przemówienia:
ABRAHAM LINCOLN – 1863 rok, Gettysburg w stanie Pensylwania. Podczas
uroczystości na cmentarzu poległych żołnierzy Unii powiedział: „Rządy narodu,
przez naród i dla narodu nie znikną wraz z nami z powierzchni ziemi.”
WINSTON CHURCHILL – 1940 rok, przemówienie, w którym dziękował lotnikom
po Bitwie o Anglię: „Nigdy w historii ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak dużo tak nielicznym…”.
JOHN F. KENNEDY – 1961 rok, podczas zaprzysiężenia na prezydenta: „Nie pytaj, co
twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla twojego kraju”.
MARTIN LUTHER KING – 1963 rok, w Waszyngtonie na wiecu przeciw segregacji
rasowej: „Miałem sen…”.
JOHN F. KENNEDY – 1963 rok, w Berlinie przed ratuszem Schönenberg, na znak
solidarności z mieszkańcami miasta podzielonego murem: „Ich bin ein Berliner”.
RONALD REAGAN – 1987 rok, Berlin, przed Bramą Brandenburską: „Panie
Gorbaczow, niech pan otworzy tę bramę. Panie Gorbaczow, niech pan zburzy
ten mur”.
BARACK OBAMA – 2008, Chicago, po wyborze na prezydenta USA: „Yes, we can”.
waż. Wyciągnij z niej wnioski, zastanów
się, jak uniknąć wpadki następnym razem – i do dzieła! Oczywiste jest, że z takim nastawieniem odniesiesz sukces.
Warto jednak pamiętać o tym, że czasami destrukcyjne w stosunku do prowadzącego zachowania nie mają źródła
w jego niedociągnięciach. Bywa tak, że
jest to zachowanie z obszaru psychologii tłumu, zbadane i stanowiące pewną
normę. Innymi słowy: miej świadomość,
że wrażenie, iż sytuacja wymyka Ci się
spod kontroli, że coś nie idzie po Twojej
myśli, nie musi wynikać z przyczyn leżących po Twojej stronie. Nie musi, ale
może – więc upewnij się, czy mogłeś zrobić coś lepiej. Jeśli nie – podnieś głowę
i wygłaszaj następne przemówienie!
Każda prezentacja to jest historia,
opowieść. Pamiętaj o tym, wygłaszając ją. Dobrze jest, a nawet bardzo dobrze, jeśli poza treścią merytoryczną
ma także swoją budowę formalną. Była
już mowa o grzybkach i klamrze, którą
możesz spiąć swoją wypowiedź. Na
początku opowiadasz część, kończysz
– dopowiadając historię. W moim przypadku powinna to być opowieść o tym,
jak przedszkolanka szczęśliwie doprowadza dzieci do przedszkola, albo wręcz
przeciwnie – ponieważ nie była skuteczna, dzieci jej nie posłuchały, wyprowadziła je za ogrodzenie, przejeżdżał
70
1/13
w pobliżu samochód, jechał zbyt szybko… Wyobraźnia nie zna granic, poszukaj
swojej historii. Uczyń taką historią swoją prezentację.
Przytoczę tutaj tekst słynnej reklamy koncernu Apple. Firma podupadała,
wrócił do niej jej założyciel, Steve Jobs.
To on stworzył najsłynniejszą reklamę
firmy, bazując na przekonaniu, że nie
sprzedaje ona procesorów i podzespołów, ale emocje. Dlatego w reklamie
nie było nic o aspektach technicznych
urządzeń z nadgryzionym jabłuszkiem
w logo, za to pojawili się wizjonerzy
kojarzeni na całym świecie: Gandhi,
Picasso, Lennon, Einstein, Hitchcock,
Branson, King… Tekst brzmiał (cytuję
za „Wysokie Obcasy Extra”, maj 2012):
„Za tych, co szaleni. Za odmieńców.
Buntowników. Awanturników. Niedopasowanych. Za tych, co patrzą na świat
inaczej. Oni nie lubią zasad. Nie szanują
status quo. Można ich cytować, można
się z nimi nie zgadzać, można ich wysławiać, można ich zniesławiać. Ale jednego nie można zrobić – nie można ich
ignorować. Bo to oni zmieniają świat.
Popychają ludzkość do przodu. I choć
niektórzy mogą widzieć w nich szaleńców, my dostrzegamy w nich geniusz.
Ponieważ to ludzie wystarczająco szaleni, by sądzić, że mogą zmienić świat,
są tymi, którzy go zmieniają”.
Po prostu: wymyśl swoją historię.
Gdy ją opowiesz, Twoja prezentacja pozostanie w pamięci słuchaczy.
Dobrze jest, gdy przygotowujemy
i wygłaszamy prezentację zgodnie
z zasadą tzw. lejka. Czyli: od ogółu – do
szczegółu, od abstraktu – do konkretu.
Przy czym ja uważam, że rzeczy i sprawy najistotniejsze, fundamentalne należy zapisać, pokazać na slajdach. Może to
być forma numerowanej listy lub jakakolwiek inna (numerowanie zawsze ma
aspekt porządkujący, warto o tym pamiętać). Na przykład można przyjąć, że
najpierw pokazujemy spis wszystkich
ważnych tematów, a potem wyświetlamy tylko jeden na każdym kolejnym slajdzie. To forma idealna do wykorzystania
w pracy z Power Pointem. Jeśli z niego
nie korzystamy, możemy wydrukować
spis tych abstraktów, założeń ogólnych
i rozdać je uczestnikom. Lub po prostu
wymienić je na głos, a potem wracać do
tej listy. Natomiast szczegóły, konkrety
– moim zdaniem – powinniśmy rozwijać
werbalnie. Dobre rozwinięcie zawsze
wymaga dobrego przygotowania, ale to
już wiemy…
Zasada „lejka” jest ogólna i sprawdza
się w praktyce. Nie jest obowiązkowa,
wiele zależy od tematu prezentacji,
jednak jeśli chcesz przyjąć inną logikę
– zrób to świadomie. I najpierw przeanalizuj, czy na pewno Twoje wystąpienie
będzie najlepsze właśnie w takiej, wybranej przez Ciebie formie.
Skoro został tu wspomniany, po raz
kolejny zresztą, Power Point – póki co
najpopularniejsze chyba narzędzie prezentacyjne, przynajmniej w korporacyjnym świecie – to warto nadmienić, że
nie jest to narzędzie jedyne. Jakiś czas
temu pojawiło się, i zdobywa coraz
więcej zwolenników, Prezi – oprogramowanie, które jest już z następnej epoki.
Power Point jest dosyć statyczny, zaś
Prezi – bardzo dynamiczne. Opiera się
ono nie na kolejnych slajdach, a na rodzaju mapy graficznej. Technologicznie
rzecz ujmując, wykorzystujemy w tym
narzędziu także przeglądarkę internetową, nie tylko dysk własnego komputera.
Znacznie łatwiej uzyskać tu ciekawe
efekty graficzne. Nie miejsce tu jednak 
Praktyka wystąpień publicznych. Bądź mówcą doskonałym
Część 2. Prezentacja w trakcie wygłaszania
na zachwalanie konkretnych aplikacji
do robienia prezentacji – chcę tylko zaznaczyć, że warto szukać nowości. Coś
innego, coś dotychczas niespotykanego
przykuje uwagę słuchaczy, da Ci o razu
dodatkowe „punkty”. Uwaga słuchaczy
jest przecież bezcenna.
W trakcie wygłaszania prezentacji
nie możemy zapomnieć także o zgodności tego, co mówimy, z tym, co robimy
z naszym ciałem. W książce „Cześć, Starenia!”, w której Mariola Pryzwan zebrała wspomnienia o Zbyszku Cybulskim,
pojawia się wątek podróży Cybulskiego
i Bogumiła Kobieli do Paryża. Zatrudnili się tam jako roznosiciele sztucznych
kwiatów, przy czym dostarczali je pogrążonym w smutku rodzinom zmarłych
tuż przed odprowadzeniem umarłych na
cmentarz. Cybulski dostarczał kwiaty
zawsze ze swoim nienagannym, śnieżnym uśmiechem, aktorsko przyklejonym
do ust – w końcu jeśli dostarczamy usługę, to z klasą. Pracę jednak szybko stracili, i Cybulski, i Kobiela. Przykład może
wydawać się zabawny, ale zastanówmy
się – czy na pewno? Powiedziałabym, że
można wyciągnąć z niego daleko idące
w nioski. Chociażby takie, że nie zawsze
uśmiech jest odpowiedni do sytuacji.
Że nie ma jednego właściwego gestu,
mimiki, postawy – do różnych sytuacji pasują bowiem różne zachowania.
Musimy o tym pamiętać, wygłaszając
prezentację – niewłaściwa mowa ciała,
będąca w sprzeczności z wygłaszanymi
tezami zdezorientuje słuchacza. Stracimy wiarygodność i jego uwagę… Ale
przecież ćwiczyliśmy już przed lustrem,
nagrywaliśmy się, więc na pewno udało się, albo uda – wyłapać tego rodzaju
„usterki” prezentacji. Oby tylko o tym
nie zapomnieć.
Mowa ciała to odrębne, szerokie zagadnienie. Nie da się go omówić jako
podpunktu czy dodatku do artykułu
na inny temat. Intuicyjnie „wyłapiemy”
naszą niewiarygodną gestykulację,
uważnie obserwując nagrania z naszym
udziałem (była o tym mowa w poprzedniej części artykułu). Natomiast wiedza
na ten temat jest dość szeroko dostępna i koniecznie należy z niej korzystać
– jest mnóstwo książek, poradników,
szkoleń, kursów.
cykle
Polskie słynne przemówienia:
JÓZEF BECK – 1939 rok, przemówienie sejmowe: „Jest tylko jedna rzecz w życiu
ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor”.
WŁADYSŁAW GOMUŁKA – 1956 rok: „Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy
krok do przodu!”.
EDWARD GIEREK – 1971 rok, wiec w Gdańsku: „Pomożecie?”, „Pomożemy!”.
JAN PAWEŁ II – 1979 rok, Warszawa: „I niech zstąpi duch Twój. I odnowi oblicze
ziemi. Tej ziemi”.
LECH WAŁĘSA – 1989 rok, Kongres USA, przemówienie zaczynało się od słów:
„My, naród!” które to słowa są jednocześnie pierwszymi słowami konstytucji USA.
JERZY OWSIAK – 1993 rok, finał Orkiestry Świątecznej Pomocy: „Sie ma!”.
To jest też dobry moment, żeby powiedzieć, że i polszczyzna jest ważna.
Możesz stosować różne środki stylistyczne, paralele i porównania: sportowe, wojskowe, myśliwskie, jakie
chcesz – ale zawsze dbaj o staranną,
poprawną mowę. Możesz używać mowy
stylizowanej, dopasowanej do okoliczności, używać cytatów, możesz prawie
wszystko… byle mówić poprawną polszczyzną. Drobny błąd nie dyskwalifikuje, stałe ich popełnianie – już tak.
Jeśli chcesz wywołać dyskusję – przypomnij kilka najbardziej kontrowersyjnych
tez, wsadź przysłowiowy kij w mrowisko. Zrób to teraz. Kiedy słuchacze wyjdą z sali – nie będziesz miał już na nich
wpływu.
Oczywiście, ostatnimi Twoimi słowami powinno być podziękowanie słuchaczom za uwagę i za ich czas poświęcony
na wysłuchanie Cię – tego wymaga kultura. Jednak nie zaszkodzi, gdy na samym końcu dasz się zapamiętać jakimś
oryginalnym zwrotem.
ZAKOŃCZENIE
Najlepiej zostanie zapamiętany początek i zakończenie przemówienia. Dlatego też stosuj się do reguły, zgodnie
z którą musisz przygotować bardzo
dobry początek, dobry środek i bardzo
dobre zakończenie prezentacji. Zasady
już znasz. Jeszcze tylko jedno – dobrze
jest powtarzać najważniejsze treści. Akcentuj je w różny sposób, nawet kilkakrotnie. Najważniejsze rzeczy powiedz
na początku, w środku i na zakończenie,
zgodnie ze wzorem: najważniejsze 3
rzeczy muszą być powtórzone 3 razy.
Na zakończenie nie bój się jasno
powiedzieć, jaki był cel Twojego przemówienia. Jeśli chcesz coś sprzedać
– poproś o wypełnienie formularzy zamówień. Jeśli zbierałeś fundusze na
charytatywny cel – poproś uczestników
o złożenie pisemnych deklaracji wsparcia przy wyjściu z sali. Jeśli efektem
Twojego wystąpienia ma być konkretny
wynik głosowania – jasno to określ. Poproś o przyjęcie sprawozdania za rok…
PYTANIA
Boją się ich wszyscy mówcy. Doświadczeni i żółtodzioby. Nigdy nie wiadomo,
co się może wydarzyć. Ale przecież Ty
jesteś przygotowany. Znasz temat, na
który się wypowiadasz. Jeśli nie – lepiej
się nie wypowiadaj. Niech ktoś inny
wygłosi prezentację. Albo zgłęb temat.
Bo jeśli chcesz odgrywać autorytet, to
lepiej nim bądź. Publika w mig wyczuje Twój niepokój, nieznajomość faktów,
ewentualnie niespójne wypowiedzi. Nie
ryzykuj, nie próbuj być Nikosiem Dyzmą.
Z drugiej strony – nie obawiaj się
powiedzieć „nie wiem”, jeśli czegoś
faktycznie nie wiesz. Lepsze to niż
opowiadanie jakichś niestworzonych
historii… Po wypowiedzeniu prostego
„nie wiem” zawsze możesz dodać, że
dane zagadnienie sprawdzisz i udzielisz
odpowiedzi w innym terminie. W takim
przypadku weź od pytającego kontakt
do niego. I koniecznie odpowiedz mu na
to pytanie. Bez wątpienia Twój autory-

1/13
71
cykle
Praktyka wystąpień publicznych. Bądź mówcą doskonałym
Część 2. Prezentacja w trakcie wygłaszania
tet się wtedy wzmocni. Ważne jednak jest, abyś nie musiał
mówić „nie wiem” zbyt często. Naprawdę lepiej być ekspertem w dziedzinie, w której się wypowiadasz.
POMOCE TECHNICZNE
Korzystaj z nich tak często, jak tylko potrzebujesz. Przy czym
pułapka jest w zwrocie „jak potrzebujesz”. To Ty mówisz. Ty,
Ty i jeszcze raz Ty. Power Point, nagłośnienie, bezprzewodowy mikrofon, oświetlenie, wskaźnik, myszka i wszelkie inne
gadżety – tak, ale pod warunkiem, że nie przyćmią Ciebie. Nie
możesz się za nie chować!
Osobiście jestem zwolenniczką wykorzystywania technologii, a w szczególności Power Pointa w prezentacjach biznesowych, ale z umiarem. Wiele korporacyjnych prezentacji jest
tak naszpikowana obrazkami, tekstem, grafikami, znaczkami,
kolorami, że wyglądają jak tęcza. Miło, ale wrażenia zostają
estetyczne, nie merytoryczne. Pamiętaj – lepsze jest wrogiem
dobrego. I więcej nie zawsze znaczy lepiej.
W praktyce lepsza jest grafika niż tekst. Ale uporządkowana. Jeśli tekst – to tylko kilka linijek, najważniejsze zagadnienia. To, co umieścisz w prezentacji, przyciągnie uwagę słuchaczy. Czyli… skupią się na ekranie, nie na Tobie! Nie dopuść do
tego. Nie pozwól, by slajdy przysłoniły Twoją osobę. Umieść
na nich tylko myśl przewodnią, niech sobie ona świeci w tle,
a Ty mów. Opowiedz, co miałeś na myśli, jaki jest przekaz
tego, co mówisz. Nie czytaj tego, co jest na slajdzie. Publika
sama sobie przeczyta. Ty opowiadaj, komentuj.
Jeśli możesz – upraszczaj prezentację. A przede wszystkim
unikaj wklejania tabelek z drobnym drukiem, nieczytelnych
komentarzy czy grafik w różnych formatach. To sprawia niechlujne wrażenie. Tak naprawdę jedyną rzeczą, której potrzebujesz w czasie prezentacji, jest Twoja GŁOWA.
A poza tym, jak wynika z moich doświadczeń, na biznesowych prezentacjach przydają się: rzutnik i ekran, laptop z dobrze przygotowaną prezentacją w Power Poincie (może być
multimedialna), mikrofon bezprzewodowy, wskaźnik – najlepiej
laserowy, myszka bezprzewodowa, która może pracować w trybie zdalnego „przerzucania” slajdów, ewentualnie głośniki.
Spotkałam kiedyś sprzedawcę AGD. Właściwie szeroko rozumianego handlowca, który dla jednego z koncernów prowadził szkolenia z nowości w ofercie, zajmował się również
podstawowymi kwestiami serwisowymi. Ten chłopak w ogóle
nie korzystał z prezentacji w Power Poincie. Coś tam w komputerze miał, przygotował mu to dział marketingu, czasami
wyświetlił kawałek… ale liczyło się wyłącznie to, że wychodził
przed ludzi ON. Był wręcz legendarny w środowisku. Mówił
o wszystkim, a zawsze przekazał to, co chciał, meandrując na
wszelkie aktualne i nieaktualne tematy. To człowiek z charyzmą mówcy. Zapytany o to, skąd to umie, zasępił się i odpowiedział: „A wiesz, z praktyki chyba…”.
Pamiętaj, że najsłynniejsze przemówienia zostały wygłoszone bez żadnych pomocy technicznych.
72
1/13
KILKA SŁÓW NA ZAKOŃCZENIE
To, co mówisz – jest oczywiście bardzo ważne. Jednak jeszcze
ważniejsze jest to, JAK mówisz. Przedszkolanka przekonała
wszystkie dzieci, by grzecznie poszły za nią. Nie doszło do
żadnego wypadku, wszystko przebiegło zgodnie z planem. Bo
mówiła w sposób, który dzieci akceptowały. Bardziej rozumiały jej postawę niż słowa. Ona całą sobą przemawiała do nich:
„chodźcie za mną”, gestem i mową ciała zachęcała do tego;
nie krzyczała – przekonała dzieci. Nasi słuchacze też są jak
dzieci. Równie wymagający i również wymagają tego, by ich
przekonać.
Najważniejsze w Twojej prezentacji są dwie rzeczy:
1.byś osiągnął swój cel (właściwy dla tej jednej, konkretnej
prezentacji lub dla ich cyklu);
2.abyś pozostał w pamięci słuchaczy.
Wszystkie powyższe rozważania temu miały służyć. Teraz
wszystko już wiesz. Pozostaje tylko zakrzyknąć: „ODWAGI!” i życzyć powodzenia. Czego gorąco życzę wszystkim Czytelnikom.
Agnieszka Lis
przez wiele lat dyrektor handlowy,
dyrektor sprzedaży lub prezes zarządu
w międzynarodowych korporacjach. Głównie
w branży AGD-RTV – Philips, Aiwa, Sony,
Avans, Whirlpool. Obecnie niezależny
specjalista.
napisz do autorki:
[email protected]
Artykuł powstał we współpracy ze Sławomirem Dąbrowskim,
menedżerem marketingu i sprzedaży w Funai, Sony (obecnie coach
i trener), oraz R. Pawłem Stefaniakiem (ekspertem CRM, zarządzania
projektami, e-biznesu, operacji i obsługi klienta).
Warto doczytać:
1. A. Schopenhauer, „Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów”,
Warszawa 1983.
2. N. Machiavelli, „Książę”, Warszawa 2012.
3. A. i J. Rzędowscy, „Mówca doskonały. Wystąpienia publiczne
w praktyce”, Gliwice 2009.
4. B. Gibbons , „Przemawianie. Jak zostać mówcą doskonałym”,
Poznań 2007.
5. N. Duarte, „Slajd:ologia. Nauka i sztuka tworzenia genialnych
prezentacji”, Gliwice 2011.
6. B. Blein, „Sztuka prezentacji wystąpień publicznych” Warszawa
2009.
7. B. Lunden, L. Rossel, „Techniki prezentacji”, Gdańsk 2006.
8. B. Decker, „Wystąpienia publiczne”, Warszawa 2009.
9. Praca zbiorowa, „Wystąpienia publiczne. Zostań mistrzem
retoryki”, Warszawa 2006.

Podobne dokumenty