WYDANIE 9 wrzesień 2011

Komentarze

Transkrypt

WYDANIE 9 wrzesień 2011
Kiedy sięga się po kolejny numer
Nowych Siemianowic można
z cała pewnością spodziewać się
wszystkiego. Na pierwszy rzut
oka – taki chyba miał być efekt –
dostrzegalna jest parafraza
sloganu wyborczego Platformy
Obywatelskiej, co znamiennie
oddaje nam kto w tym mieście
rozdaje karty… Pseudo samorządowcy, którzy z sobie jedynych względów nie zapisali się do
partii politycznej oddają wiernie
swoje usługi opcji, która coraz
bardziej zdaje się Polakom
przejadać. Na każdym kroku
kłamstwa, niedopowiedzenia,
zwiększanie obciążeń przeciętnego Polaka i opowieści 1001
nocy Premiera o zielonej wyspie.
Doniesienia prasowe nie są
jednak już tak jednoznaczne jak
przekonanie o władzy o sukcesach pchających kraj nasz do
raju… Przeciętny obywatel
dostaje „po plecach” z każdej
strony. Na górze swary i kłótnie
o przebieg, ofiary i winowajców
straszliwej tragedii narodowej
z 10 kwietnia ur. Partia, która
jawiła się nam jako wybawca od
zwady jest obecnie tej zwady
jedną ze stron. Ciągłe złośliwości, pokrzykiwania oraz brak
wzajemnego szacunku zdają się
przybierać rozmiar nam nie
znany do tej pory, a wszystko tak
de facto tylko po to, aby sprawować władzę – nazwijmy sprawę po imieniu – z powodu walki
o stołki! 20 lat po uzyskaniu
niepodległości nadal zdajemy się
stać w ogonie Europy i nie zdajemy kolejnych testów z demokratyzacji naszego życia. Euro
jako wspólna waluta zdaje się
stawać mrzonką „baaaardzo
odległej przyszłości”, ceny CHF
– franka szwajcarskiego sięgają
kolejnych rekordów a my? Cóż
my jak zwykle stajemy się ofiarą
nieudolności i braku uczciwej
i jasnej wizji przyszłości. Drogi
poszły w zapomnienie tak szybko
jak szybko je malowano na
mapach, kolej tonie w długach
i kolejnych absurdach – bo jak
można nazwać podróż pociągiem
nad morze ze Śląska na stojąco
w zatłoczonym wagonie przez 23
godziny? Do tego odpowiedzialny za ten stan ma swojego
protektora w osobie… Premiera
Rządu RP!
Niestety sytuacja wcale nie jest
lepsza „na dole”, w samorządzie.
Opowiadanie, że miasta się za-
Pytanie:
1. Czy Pan Prezydent nie
uważa za niestosowne, że
w tak biednym mieście
Prezes Spółki komunalnej
Aqua Sprint, w małym
miasteczku pośrodku konurbacji śląskiej zarabia
rocznie 274.293 zł, a dyrektor finansowy spółki
w 100% komunalnej
249.656 zł, to jest rok
w rok tylko dwóch pracowników tej spółki za-
bankructwa. Soczewką tych wydarzeń bez wątpienia jest nasze
ukochane miasto, w którym wydaje się fortunę na zbytki (patrz
skwer zielony za 1,6 mln złotych
na ulicy Katowickiej czy brama
do parku za milion złotych!!!)
a ludzie popadają w coraz
większe tarapaty finansowe. To
musi przekładać się na budżet
gminny a tym samym zmuszać
władze do myślenia jak związać
koniec z końcem, ale tak się nie
dzieje! Niestety, mieliśmy ostatnio maraton pt. zarzuty wobec
Jacka Guzego i jego konsekwencje (piszemy o tym w dalszej
części numeru). Potwierdziły się
też nasze przypuszczenia o fatalnej kondycji finansowej miasta
– przypomnijmy: jesteśmy trzecim najbardziej zadłużonym
miastem w regionie (według
danych Regionalnej Izby Obrachunkowej za pierwsze pół roku
2011), a ponadto jesteśmy jednym z nielicznych miast które nie
ma na „zamkniecie własnego
budżetu” i musi stale posiłkować
się nowymi zobowiązaniami na
pokrycie starych. Z przedsta-
rabia ponad pół miliona
złotych rocznie? Czyli i jeden i drugi zarabia więcej
niż PREMIER RP oraz Prezydent RP???
Odpowiedź:
„Nie, prezydent Siemianowic Śląskich nie uważa,
żeby odpowiednie płacenie
fachowcom za ich prace
było błędem.”
dłużają dla wyborców jest niczym innym jak przerzucaniem
odpowiedzialności za stawianie
gmin, miast i powiatów a także
całych regionów przed widmem
Komentarze
internautów:
Hypnos: „Trzeba jeszcze
umieć odróżnić fachowca
od cwaniaczka...”
siemce2: „…a płacenie
fachowcom, z papierami
i wykształceniem zdobytym w trybie dziennym
w wieku lat 19-24 (nie
60 powiatów i 13 miast na
prawach powiatu. Spośród gmin,
najgorszy wynik operacyjny
miały: Trzebownisko (-14,5 mln
zł) i Wałbrzych (-14 mln zł).
W grupie powiatów najwyższy
deficyt operacyjny miały z kolei
powiaty biłgorajski (-10,9 mln zł)
i lubiński (-7,9 mln zł), a wśród
miast na prawach powiatu:
Lublin (-25,5 mln zł) i Piekary
Śląskie (-20 mln zł). Miasto Siemianowice Śląskie niestety znalazło się również na tej "czarnej
liście". Nadwyżkę operacyjną,
czyli sytuację w której dochody
bieżące przewyższają wydatki
bieżące, stwierdzono w 2014
gminach, 254 powiatach i 54
miastach na prawach powiatu.
Tradycyjnie już najlepiej wśród
gmin wypadł Kleszczów z nadwyżką na poziomie 111 mln zł.
Podobny wynik osiągnęły m.in.
takie miasta jak: Szczecin (107
mln), Rybnik (114 mln) i Wrocław (130 mln) (według danych
Ministerstwa Finansów). Nasze
władze przyzwyczaiły się do
życia na kredyt, najwyraźniej ta
sytuacja im odpowiada. Dzia-
zaocznym w wieku 50 lat
jak co poniektórzy) głodowych pensji jest czy nie
jest błędem? Czy prezes tej
całej spółki jest chociaż
absolwentem politechniki
na kierunku inżynieria
wodna w trybie dziennym?”
Pytanie:
2. Czy prawdą jest, iż
w ramach oszczędności
budżetowych wyłączane
wionych przez resort finansów
danych wynika, że na koniec
2010 r. deficyt operacyjny miały
w sumie 473 jednostki samorządu
terytorialnego, w tym 400 gmin,
jest oświetlenie ulic przed
świtem gdy na ulicach
jeszcze jest ciemno?
Odpowiedź:
„Od 1 sierpnia br. decyzją
Prezydenta Miasta
oświetlenie uliczne na terenie Siemianowic Śląskich jest włączane 15 min.
później i gaśnie 15 min.
wcześniej w stosunku do
zegara astronomicznego.”
łania podejmowane przez Prezydenta Miasta pozorują jedynie
reformy i generują kolejne
koszty. Tak np. w siemianowickim Urzędzie Miasta prowa-
dzony jest za to audyt organizacyjno-personalny. Jego celem jest
opracowanie rekomendacji
i wniosków w zakresie stanu
zatrudnienia w Urzędzie Miasta
m.in. ewentualnych nadwyżek
kadrowych lub też niedoboru,
a także innych rekomendacji
o charakterze kadrowym, wynikających z analiz przeprowadzonych przez konsultantów
prowadzącej audyt firmy. Władze
liczą na to (takie też jest jedno
z głównych założeń), że audyt też
wskaże jak zorganizować zadania
urzędu, jak i poszczególnych
komórek urzędu (referaty, wydziały), by nie dopuścić do ewentualnych zwolnień pracowników.
A przecież tak dobrze działo się
w mieście do tej pory (jeszcze
przed wyborami!) pod rządami
koalicji PO – Forum Samorządowe Jacka Guzego, a nawoływania opozycji do opanowania
traktowano jako czystej wody
populizm. Co ciekawe – zamiast
w czasach kryzysu zaciskać pasa
zatrudniono do przeprowadzenia
audytu firmę zewnętrzną:
L.GRANT POLSKA, która kosztuje gminę 21 tys. zł (+ 23 proc.
VAT). Tak więc wykonawca
audytu został wybrany na drodze
negocjacji z jednym wykonawcą
– zgodnie z regulaminem wprowadzonym zarządzeniem prezydenta w przypadku kwoty za
zadanie nie przekraczającej sumy
14 tys. euro prezydent może zezwolić na negocjacje z jednym
wykonawcą, w przypadku jeżeli
chodzi o zadanie specjalistyczne,
ograniczoną liczbę wykonawców, czy bardzo krótki
termin wykonania zadania (swoja
droga ciekawe która z tych opcji
wchodzi w rachubę…). Ciekawe
też do jakich wniosków dojdą
audytorzy ale jako redakcja ga-
c.d. ze str. 1
zety opozycyjnej po raz kolejny
wyrażamy swoje zaniepokojenie
stanem finansów gminy, która co
rusz zleca różne usługi, mając do
dyspozycji np. własne zasoby
To, że miasto wpędzane jest
przez obecne władze w kolejne
problemy finansowe jest nam
wiadomo nie od dzisiaj. Polityka gospodarcza i inwestycyjna Prezydenta Jacka Guzego i rządzącej koalicji PO FORUM SAMORZĄDOWE
Jacka Guzego - wielokrotnie
przez nas krytykowana - obserwowana jest również przez zewnętrznych obserwatorów
i poddawana również surowej,
bo przecież zobiektywizowanej
krytyce. Donosząc za serwisem
samorząd.pap.pl, odnotować
należy, że 473 samorządy nie są
w stanie pokryć wydatków bieżących dochodami bieżącymi
personalne… to dopiero marnotrawstwo i niegospodarność!
Pan Prezydent jednak będzie
znowu mógł się chwalić jaki to on
zapobiegliwy i troskliwy –
podobnie jak z przedszkolami.
Przypominamy, że Wolne Siemianowice jako pierwsze z klubem radnych SMS zainter-
– poinformowało Ministerstwo
Finansów. Największe problemy z utrzymaniem dodatniego
wskaźnika mają gminy.
Z przedstawionych przez resort
finansów danych wynika, że na
koniec 2010 r. deficyt operacyjny
miały w sumie 473 jednostki sam
orządu terytorialnego, w tym 400
gmin, 60 powiatów i 13 miast na
prawach powiatu. Spośród gmin,
najgorszy wynik operacyjny
miały: Trzebownisko (-14,5 mln
zł) i Wałbrzych (-14 mln zł).
W grupie powiatów najwyższy
deficyt operacyjny miały z kolei
powiaty biłgorajski (-10,9 mln zł)
i lubiński (-7,9 mln zł), a wśród
miast na prawach powiatu:
weniowali w obliczu uchwalenia
horrendalnych stawek przez
Radę Miasta (nasi radni wszyscy
głosowali przeciwko). To opozycja zbierała cięgi za interwencję w imieniu rodziców.
Warto jednak było – chociaż i ten
stan nas nie zadowala, o czym już
pisaliśmy na naszych łamach.
Chwalić cudzym to nasz Prezydent się potrafi – wyliczmy za
Panem Prezydentem: fabryka
oświetlenia to sukces obecnych
władz, podobnie jak budowa sądu
czy rozbudowa Centrum Leczenia Oparzeń. Pan Prezydent
i koalicjanci z Rady Miasta tworzą warunki… no cóż pozo-
stawiamy to do Państwa oceny,
drodzy czytelnicy czy miasto
nasze jest w budowie czy też
raczej nie!
Lublin (-25,5 mln zł) i Piekary
Śląskie (-20 mln zł). Miasto Siemianowice Śląskie niestety znalazło się również na tej “czarnej
liście". Nadwyżkę operacyjną,
czyli sytuację, w której dochody
bieżące przewyższają wydatki
bieżące, stwierdzono w 2014
gminach, 254 powiatach i 54
miastach na prawach powiatu.
Tradycyjnie już najlepiej wśród
gmin wypadł Kleszczów z nadwyżką na poziomie 111 mln zł.
Podobny wynik osiągnęły m.in.
takie miasta jak: Szczecin (107
mln), Rybnik (114 mln) i Wrocław (130 mln).
Liderem okazała się jednak Warszawa, która na koniec ubiegłego
roku osiągnęła 333 mln zł
nadwyżki operacyjnej. Jak tłumaczy Ministerstwo Finansów
w swojej analizie, im wyższa jest
wartość nadwyżki operacyjnej,
tym większa jest możliwość realizacji przez jednostkę samorządu
terytorialnego nowych przedsięwzięć majątkowych, zarówno
bezpośrednio, przeznaczając tę
kwotę na inwestycje lub pośrednio, spłacając wcześniej zaciągnięte zobowiązania na cele
inwestycyjne. Niestety, działania
obecnych władz sprowadzają
nasze miasto nad bardzo niebezpieczną krawędź, której zdaje
się corocznie jesteśmy bliżej.
Z wykonanej analizy dochodów
ogółem i wydatków ogółem wynika, że budżety jednostek samorządu terytorialnego w 2010 r.
zamknęły się deficytem w wysokości 14,9 mld zł. Z danych
przedstawionych przez samorządy w rocznych sprawozdaniach
z realizacji budżetów za lata
2008-2010 wynika, że nadwyżka
operacyjna (dochody bieżącewydatki bieżące) zmniejszyła się
o 8,45 mld zł, tj. z 17,74 mld zł
w 2008 r. do 9,28 mld zł w 2010 r.,
podczas gdy wynik majątkowy
(dochody majątkowe - wydatki
majątkowe) pogorszył się w tym
czasie o 3,9 mld zł. Siemianowice
Śląskie są jako miasto na prawach
powiatów na 12 pozycji w kraju
najgorzej zabezpieczonych finansowo gmin - najgorzej zarządzających finansami gminnymi.
Ta niebezpieczna sytuacja może
w kolejnych latach pogrążyć
nasze miasto a tym samym doprowadzić do patologicznej
sytuacji, ze po raz kolejny
w Siemianowicach Śląskich pojawi się komisarz, ale tym razem
nie ze względu na walkę polityczną i intrygi lokalnych polityków, jak miało to miejsce
w przypadku usunięcia z fotela
prezydenckiego Zbigniewa Pawła Szandara, któremu następnie
próbowano udowodnić popełnienie wielu przestępstw (zarzutów nie potwierdzonych do tej
pory zresztą przez sądy powszechne pomimo wieloletnich
procesów), ale ze względu na
dramatyczny stan finansów publicznych. Zatrważający w całej
sytuacji wydaje się jednak inny
fakt, z którym polemizować nawet nie należy. Nie tak dawno
opisywaliśmy zarzuty wobec Jacka Guzego, które były rozpatrywane przez Komisję Orzekającą
działającą przy Regionalnej Izbie
Obrachunkowej. Tymczasem kolejne publikatory informują nas
o dramatycznym zakleszczeniu
władz miasta w sidła nadmiernej
konsumpcji i nieracjonalnego
wydatkowania środków, których
gmina zwyczajnie nie posiada.
Dokąd zatem zmierzamy? Czy
ten stan może ulec zmianie? Czy
wreszcie władze naszego miasta
zamiast użalać się na wszystko
zaczną poważnie traktować swoich mieszkańców i nie będą ich
zadręczać wizjami, których realizacja kosztuje nas grube miliony?
Czas pokaże. Wiele osób rozpowiada o opozycji, iż potrafi jedynie narzekać i krytykować - czy
w tej sytuacji opozycja nie powinna bić na alarm? Oceńcie
Państwo sami...
dr Mariusz Polok
Redaktor Naczelny
Wolne Siemianowice
Mariusz Polok
Miasta na prawch powiatu, które nie wypracowały nadwyżki operacyjnej w 2010 r.
kwoty w zł
Lp. TypJST WK
1M
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
M
M
M
M
M
M
M
M
M
M
M
M
PK
GK
GT
NazwaJST
2
62
0
0 Legnica
6
6
14
18
18
22
24
24
24
24
24
24
62
63
64
62
64
63
62
63
70
71
74
76
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
Chełm
Lublin
Siedlce
Przemyśl
Tarnobrzeg
Słupsk
Bytom
Chorzów
Mysłowice
Piekary Śląskie
Siemianowice Śląskie
Świętochłowice
Wynik operacyjny
2008
2009
2010
17 536 203
-7 615 185
-11 198 193
8 054 545
140 976 564
28 925 495
2 722 060
7 174 495
2 146 985
3 912 074
25 233 463
-11 335 093
8 989 403
20 086 337
8 809 078
-7 463 848
46 402 727
11 261 675
-11 630 343
5 575 442
-6 494 467
-23 094 391
8 037 352
1 236 781
-2 079 847
-1 449 265
-1 828 364
-7 707 641
-25 463 245
-2 090 730
-4 149 016
-214 084
-5 454 909
-4 446 744
-3 531 852
-9 956 920
-20 034 847
-1 976 931
-5 446 064
Wydawca: Stowarzyszenie Wolne Siemianowice
Redaktor Naczelny: Mariusz Polok
Adres Redakcji: ul. Sienkiewicza 2/2, 41-100 Siemianowice Śląskie
Foto: CDTC
korekta: Prekur, Monika, Erjot de
e-mail: [email protected]
telefon: 504 185 755, 510939498
Siemianowice Śląskie, Wrzesień 2011 r.
DRUK: Polskapresse Sp. z o.o. Sosnowiec
nr9/2011
24 września 2011 r. w Siemianowicach zostanie zorganizowany
"Dzień dawcy szpiku kostnego". Odbędzie się on jako impreza towarzysząca „Pożegnaniu lata w mieście” przy stawie Rzęsa na ulicy Spacerowej. W ten dzień będzie można
oddać do badania swoją krew i zarejestrować się w ogólnopolskiej bazie dawców szpiku. Już teraz warto
zarezerwować sobie czas i podjąć
decyzję o włączeniu się do akcji. Jest
to akcja ponad wszelkimi podziałami,
zupełnie apolityczna i mająca jeden
cel – pomoc ludziom w potrzebie!
Siemianowice Śląskie. Miasto
jak każde inne. Na łamach gazety
Wolne Siemianowice problemy
miasta były omawiane tyle razy,
że mogłyby się już znudzić. Była
też nawet stała kolumna „Okiem
Emeryta”. Jej wzorem postanowiłam opisać Siemianowice
okiem młodych ludzi. I w tym
miejscu należy przekazać brawa
dla naszych włodarzy, którzy…
skutecznie młodych z miasta
wypędzają. Brak mieszkań,
miejsc pracy, miejsc rozrywki itd.
powoduje stały spadek liczby
ludności, a i do przyrostu naturalnego warunków nie widać.
Nie będę tutaj wstawiać suchych
liczb z GUS-u – bo jak jest, każdy
widzi. Młody Siemianowiczanin
jest karmiony wiadomościami:
„Nowy inwestor zbuduje w naszym mieście centrum handlowousługowe”, „Nowe programy
PUP-u aktywizujące bezrobotnych”. Po czym, rzeczywistość
uderza go biczem w plecy, gdyż
inwestor i jego wspaniałe centrum handlowo - usługowe to tak
naprawdę supermarket w centrum miasta a programy aktywizujące bezrobotnych to kursy
fryzjerstwa lub prowadzenia
wózka widłowego (tylko dla
mężczyzn). Każde z tych przedsięwzięć zapewni nam co najwyżej najniższą pensję. W marketach w naszym mieście pracują
ludzie z wykształceniem wyższym, a w Jonhsons Control zatrudnia się każdego byleby by był
dyspozycyjny i gotowy do pracy
trybie trzyzmianowym (czyli de
facto zamyka mu się drogę dalszego rozwoju).
Mieszkań socjalnych i komunalnych brakuje. Młodym pozostaje więc wynajmowanie mieszkań w prywatnych kamienicach
gdzie jest najniższy standard, za
to czynsz wynosi 3 pensji młodego siemianowiczanina. Oczywiście, jeżeli tylko przy 1500 zł
pensji (brutto) będzie stać go, to
przecież może kupić mieszkanie
na osiedlu basztowym lub domek
w zabudowie szeregowej w Michałkowicach. Niestety prawda
jest taka, że te mieszkania najczęściej kupują ludzie spoza Siemianowic natomiast nasi mieszkańcy zazwyczaj wybierają
mieszkanie na garnuszku u rodziców. Oczywiście, każdy czeka
w kolejce po mieszkanie „do
remontu”, bo na socjalne nie ma
co liczyć – przy 1500zł brutto
pensji, a kolejka dzięki działaniom obecnych władz miasta
rządzących już kolejną (bo
przecież większość z nich pełni
swe funkcje dłużej niż 2 kadencje!) kadencję wydłuża się
z roku na rok.
By zapewnić sobie spokojną
przyszłość i dobry start młodzi
wyjeżdżają do miast ościennych
lub za granicę. Miasto nie stwarza
perspektyw dla młodych ludzi
i nawet nie stara się by było
inaczej. Oczywiście w kółko
powtarzają, że bezrobocie
w mieście spadło – ale dlaczego
spadło i jak spadło? Otóż nie
dlatego, że ludzie znaleźli pracę
w mieście. Bezrobocie według
statystyk spadło, bo młodym nie
chce się jeździć do PUP-u i podpisywać listy co dwa tygodnie
skoro i tak zasiłek im nie
przysługuje, część pracuje na
czarno, bo koszty pracy są
dramatycznie wysokie i stale
rosną (o formalizmie nawet nie
wspominam!), a część wyjechała
na saksy. Nie podpisanie się na
liście wiąże się z wykreśleniem
z listy bezrobotnych a tym
samym poprawia miejską statystykę. Jednak należy pamiętać,
że statystyka to nie jest wiarygodne przedstawianie rzeczywistości. W końcu STATYSTYCZNIE co piąty z nas jest
Chińczykiem.
Betina Bober-Ogon
wrotem, każdy wybierze tę
pierwszą ewentualność.
W związku z tym mam pytanie do
władz miasta i do Radnych. Czy
nie czas zrobić w tym miejscu
zwyczajne przejście dla pieszych
zamiast udawać, że nie ma problemu? Tak po prostu wyjść naprzeciw potrzebom mieszkańców
i zamiast Policji z psem i wlepiania mandatów to zróbmy coś
pożytecznego dla ludzi. Takie
przejścia funkcjonują w wielu
miastach naszego kraju i jakoś
nikt nie widzi w tym niczego
skomplikowanego. Przykładem
może być Wisła czy Ustroń, gdzie
znajduje się takich przejść
kilkanaście. Na zdjęciu obok jest
przykład z Otwocka. Dzięki
slalomującym barierkom każdy
przynajmniej raz spojrzy w obie
strony a równa nawierzchnia
spowoduje, że nawet osoby
schorowane, matki z wózkami
czy rowerzyści będą mogli bez
przeszkód przejść na drugą
stronę. Takie przejście jest na
pewno bardziej bezpieczne niż to,
co się dzieje do tej pory. Oczywiście teren torowiska należy do
PKP, ale chyba warto spróbować
dogadać się z kolejarzami, bo
ludzie tak czy owak będą tędy
przechodzić. Zachęcam do dyskusji na ten temat na forum
wolnesiemianowice.pl oraz do
nalegania na swoich Radnych by
zajęli się tą sprawą.
Janusz Ławecki
Przejazd przez tory na Sienkiewicza - dawniej.
przykładowe przejście przez tory
Foto: Dominika Tarde
Codziennie patrząc przez okno
z mojego małego mieszkanka na
ul. Sienkiewicza widzę setki ludzi przechodzących przez tory
kolejowe dzielące miasto na dwie
części. Obserwuję starszych ludzi, narażających zdrowie a nawet życie by przejść przez wysokie w tym miejscu torowisko
i zastanawiam się, dlaczego
ludzie tędy przechodzą? Nad
torami jest zbudowana kładka na
wysokości 8-10m, na którą prowadzą schody po każdej stronie
torów.
Czasem pojawia się patrol policji
z psem lub Straż Miejska i łapie
przechodzących przez tory wypisując mandaty i zmuszając do
przechodzenia kładką. Od 10-ciu
lat obserwuję ten problem i zastanawiam się jak długo ten stan
rzeczy będzie trwał? W każdy
wtorek i piątek, czyli dni targowe, przez tory przechodzi
kilka tysięcy osób. Pod wiaduktem powstał nieoficjalny parking
dla klientów targowiska i co ciekawe właśnie w dni targowe nie
widuję tu ani Policji ani Straży
Miejskiej. Wielokrotnie widziałem jak szczególnie zimą starsze
osoby nie raz przewracały się na
torach, uderzając w twarde stalowe szyny. Rok temu zdarzył się
w tym miejscu nawet wypadek
śmiertelny, gdzie zginął pod kołami pociągu starszy mężczyzna.
Dlaczego mimo takich zagrożeń
i represji ludzie dalej tędy
przechodzą? Mam kilka wersji
odpowiedzi, które przychodzą mi
na myśl.
Pierwsza jest związana z historią
tego miejsca. Otóż przed budową
estakady był w tym miejscu przejazd przez tory i pewnie dla wielu
starszych mieszkańców pamiętających te czasy to tradycyjna
droga przejścia. Dla tych, którzy
nie pamiętają znalazłem zdjęcie
tego miejsca zrobione kilkadziesiąt lat temu.
Drugim wytłumaczeniem jest na
pewno uciążliwość wspinania się
po schodach, które zimą prawie
zawsze są zasypane śniegiem
i niebezpieczne dla zdrowych
mężczyzn, a co dopiero dla
starszych schorowanych osób
czy matek z dziećmi. Brak jest
także wjazdów dla wózków
dziecięcych i chyba nie ma takiej
silnej matki, która jest w stanie
wnieść wózek z dzieckiem do
góry a potem na dół.
Trzecia opcja to nasza wrodzona
skłonność do upraszczania sobie
wszelkich trudności i przeszkód.
Mając do wyboru dziesięć kroków przez tory albo wspinaczkę
na drugie piętro tam i z po-
tak jest dzisiaj na Sienkiewicza, strach pomyśleć co może się wydarzyć!
przykład przejścia w Otwocku
Za oknem deszcze, ale temperatura wciąż wysoka, na horyzoncie burze… Tak w skrócie
można opisać zdarzenia w naszym mieście, jakie niewątpliwe
miały miejsce tego lata. Powrót
z wakacji nie musi zatem być
nudny bo grymaszący i znużeni
mogą obserwować dynamicznie
rozwijające się wydarzenia w naszym mieście. Opisywaliśmy
zarzuty wobec Jacka Guzego, jakie postawiła mu Regionalna
Izba Obrachunkowa oraz możliwe konsekwencje tego faktu dla
naszego miasta.
Na łamach wydania strony internetowej miasta oraz Nowych Siemianowic doczekaliśmy się swoistego "oświadczenia Prezydenta Miasta Jacka Guzego" w sprawie zarzutów, jakie postawiła mu Regionalna Komisja Orzekająca
w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych
przy Regionalnej Izbie Obrachunkowej w Katowicach...
szkoda, że tak późno chciałoby
się rzec...
Jako, iż czekaliśmy i czekaliśmy
stało się jasne, że nie w smak
obecnie urzędującemu wypowiadanie się w kwestii niegospodarności, którą zarzucała mu
Komisja Orzekająca przy RIO...
Cóż faktycznie nie jest to zbyt
przyjemne, wymaga również
dystansu do własnej osoby, gdy
ktoś krytykuje i wytyka błędy zwłaszcza, iż jak pamiętamy
w tej sprawie "odwiedziny" zafundowało nam również Centralne Biuro Antykorupcyjne.
"Errare humanum est" - błądzić
jest rzeczą ludzką, ale jak się
wydaje nie w wypadku naszych
władz. Jak czytamy na stronie
miasta: "Gdyby wiedzę o tym, co
dzieje się w Urzędzie Miasta i jakie to rzekomo nieprawidłowości
stwierdzi Regionalna Izba Rachunkowa, czerpać z owych publikacji, włos mógłby się zjeżyć
na głowie łysego... Niektórzy,
puszczając wodze fantazji, już
zacierali ręce, snując ponure wizje, zaś co bardziej naiwni czytelnicy ich wypocin mogli się zastanawiać, czy prezydent Guzy
zostanie „tylko” aresztowany,
czy może – pomimo zniesienia
w Polsce kary śmierci – postawiony zostanie przed plutonem
egzekucyjnym. Nie komentowaliśmy tych bzdur, czekając –
zgodnie z regułami sztuki
dziennikarskiej – na końcowe
rozstrzygnięcie. I oto postępowanie prowadzone przez Regionalną Izbę Obrachunkową dobiegło końca. I co stwierdzono? Ano
dwa drobne uchybienia: spóźnienie się o jeden dzień z wysłaniem
przelewu (termin płatności to 15
kwietnia 2009 roku, zaś przelew
wysłano 16 kwietnia) oraz nie naliczenie wykonawcy kary umownej za niewielkie opóźnienie
w wykonaniu ronda u zbiegu ulic
27 Stycznia, Powstańców, Świerczewskiego i 1 Maja. Dodajmy,
że w tym drugim przypadku
opóźnienie spowodowane było
fatalną pogodą, na okoliczność
czego nie sporządzono jednak
stosownego dokumentu. Chyba
każdy, kto ma pojęcie o pracy
jakiejkolwiek instytucji, zdaje
sobie sprawę, iż mamy tu do czynienia z drobnymi uchybieniami.
Takie też było stanowisko
Regionalnej Izby Obrachunkowej, która to odstąpiła od wymierzenia kary..."
No cóż trudno nam nie odnieść
wrażenia, że władza nasza jest
w stanie każdą porażkę przekuć
w sukces... Pamiętamy, że artykuł "RIO de Siemianowice"
sprzed ponad roku nie był niczym
innym jak prezentacją protokołu
z Regionalnej Izby Obrachunkowej, której to wyniki nasza obecna władza prezentowała z dumą
jako sukces w zwiększeniu kontroli nad budżetem. Jak sie później okazało - po ponad roku - ten
sukces zaowocował zarzutami
wobec Prezydenta o niegospodarność i kontrolą z Centralnego
Biura Antykorupcyjnego i w dalszym ciągu zdaje się żadnej
pokory nie nauczyło to naszych
władz. A szkoda, bo faktycznie
stawiane zarzuty były niezwykle
poważne. Czekamy jednak ciągle
na oficjalne doręczenie naszej
redakcji orzeczenia wraz z uzasadnieniem, aby dowiedzieć się co
legło u podstaw ww. orzeczenia...(orzeczenie to opublikujemy w naszej gazecie bez zbędnej
zwłoki) i wtedy też ustosunkujemy sie do uzasadnienia.
W oczekiwaniu na publikację
orzeczenia, o które wystąpiliśmy,
skierowaliśmy, jako redakcja
gazety pismo do Przewodniczącego Regionalnej Komisji Orzekającej w Sprawach o Naruszenie
Dyscypliny Finansów Publicznych dnia 14 lipca 2011 r. Pana
Tadeusza Stawowczyka z wnioskiem o udzielnie informacji publicznej w następującej postaci:
a) wydania kopii uprawomocnionego orzeczenia wraz z uzasadnieniem wydanego przed Regionalną Komisją Orzekającą
w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych
w sprawie prowadzonej wobec
Prezydenta Siemianowic Śląskich Jacka Guzego o naruszenie
dyscypliny finansów publicznych. Ww. informacje - zgodnie
z przepisami ustawy o dostępie
do informacji publicznej
b) Bardzo proszę również o wyjaśnienie okoliczności incydentu
i powodów odmowy udzielenia
informacji przez Panią Krystynę
Miśko – Iwanek na temat wydanego orzeczenia w sprawie
Pana Prezydenta Jacka Guzego
naszemu redaktorowi Panu Januszowi Ławeckiemu, który
8.07.2011 kontaktował sie w tej
sprawie telefonicznie - Pani zaś
(lekceważąc przepisy ustawy
o dostępie do informacji publicznej) zasłaniała się tym, iż
musiałaby sprawdzić legitymację
dziennikarską" czy faktycznie
może przekazać cokolwiek
w sprawie Pana Jacka Guzego.
Pragnę zważyć, iż w tym zakresie
nie mamy do czynienia z jakąkolwiek tajemnicą, a udzielenie
informacji publicznej winno
zostać zrealizowane bezzwłocznie i bez przedstawiania interesu
prawnego czy faktycznego podmiotowi zobowiązanemu do takiego udostępnienia. Dlatego tez
domagam się wyjaśnienia tego
żenującego incydentu.
W odpowiedzi otrzymaliśmy
pismo: „W odpowiedzi na Pana
wniosek o udzielenie informacji
publicznej w postaci przesłania
odpisu prawomocnego orzeczenia tut. Regionalnej Komisji
Orzekającej, wydanego w sprawie o naruszenie dyscypliny finansów publicznych przez Prezydenta Siemianowic Śl. Pana
Jacka Guzego uprzejmie wyjaśniam, że aktualnie sporządzane
jest pisemne uzasadnienie tegoż
orzeczenia. Termin do jego sporządzenia upływa z dniem 28
lipca br. Jednakże zwracam
uwagę, że orzeczenie to nie jest
jeszcze prawomocne, gdyż obu
stronom przysługuje prawo złożenia odwołania od tegoż orzeczenia do Głównej Komisji
Orzekającej. Termin na złożenie
odwołania wynosi 14 dni licząc
od daty doręczenia stronom
orzeczenia wraz z uzasadnieniem. Dopiero w przypadku gdy
żadna ze stron nie wniesie odwołania to wówczas orzeczenie to,
po upływie w/w 14-dniowego
terminu, uprawomocni się. Jeżeli
jednak takie odwołanie zostanie
wniesione sprawa zostanie przekazana do rozpatrzenia przez
organ II instancji, tj. Główną
Komisję Orzekającą. Organ ten
rozstrzygnie sprawę odrębnym
orzeczeniem. Z powyższych
względów w chwili obecnej nie
ma możliwości udostępnienia
informacji publicznej we wnioskowanej przez Pana formie.
Jednakże, jeżeli to orzeczenie
uprawomocni się wówczas zostanie ono przesłane niezwłocznie
do Pana bez konieczności składania odrębnego wniosku. Odnosząc się z kolei do podniesionego
Przez Pana problemu związanego
z uzyskaniem przez jednego z redaktorów Gazety informacji telefonicznej dotyczącej podjętego
rozstrzygnięcia przez skład orzekający tut. Komisji wyjaśniam,
że zgodnie z art. 119 ust. 1 ustawy
z dnia 17 grudnia 2004 roku o odpowiedzialności za naruszenie
dyscypliny finansów publicznych (Dz. U. z 2005 r. Nr 14, poz.
114 z późno zm.) rozprawa przed
komisją orzekająca jest jawna
i jawne jest również ogłoszenie
orzeczenia wraz z przytoczeniem
głównych motywów uzasadnienia. W związku z tym istnieje
możliwość śledzenia przebiegu
rozprawy, jak również zapoznania się z treścią podjętego
rozstrzygnięcia. Ponadto każdy
zainteresowany może również
występować do tut. Komisji
z wnioskiem o udostępnienie
informacji publicznej. Jednakże
takie informacje udzielane są wyłącznie w trybie określonym
w ustawie z dnia 6 września 2001
r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112, poz.
1198 z późno zm.), zgodnie z którą wymagane jest złożenie stosownego wniosku, spełniającego
wymogi zawarte w szczególności
w art. 13 i 14 tej ustawy. Pragnę
jednakże zapewnić, że zasygnalizowany przez Pana problem
zostanie wnikliwie przeanalizowany pod kątem usprawnienia
realizacji przez tut. Regionalną
Komisję Orzekającą obowiązków wynikających z ustawy o dostępie do informacji publicznej”.21 lipca 2011 roku odpowiedzieliśmy: „Pragnę jednocześnie zważyć, odnosząc się do
Pana wypowiedzi odnośnie trybu
udostępniania (na wniosek, iż
podstawowym wskazanym przez
***Dla informacji przytaczamy treść art. 36
ust. 1 i 2 ustawy odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, na
podstawie których Pan Prezydent Jacek Guzy
nie został ukarany.
Art. 36. 1. W przypadkach zasługujących na
szczególne uwzględnienie można, biorąc pod
uwagę rodzaj i okoliczności naruszenia dyscypliny finansów publicznych lub właściwości
i warunki osobiste sprawcy naruszenia dyscypliny finansów publicznych, wymierzyć karę
łagodniejszego rodzaju, a nawet odstąpić od jej
wymierzenia.
2. Jako okoliczności łagodzące można uwzględnić w szczególności:
1) działanie lub zaniechanie ze szczególnych
pobudek lub w szczególnych warunkach, zasługujących na uwzględnienie, w tym w celu zapobieżenia szkodzie w mieniu publicznym;
2) wyróżnianie się przed popełnieniem naruszenia dyscypliny finansów publicznych wzorowym spełnianiem obowiązków zawodowych;
3) przyczynienie się do usunięcia szkodliwych
następstw naruszenia dyscypliny finansów
publicznych lub podjęcie o to starań.
ustawodawcę trybem udzielania
informacji publicznej jest BIP)
i bezzwłoczne udostępnianie
informacji (bez wniosku, jeżeli
taka możliwość istnieje i nie wymaga nadmiernego nakładu
pracy) a nie udostępnianie informacji na wniosek (traktowany
w przepisach jako ostateczność) dlatego też traktowanie przez
kogokolwiek "per noga" uznajemy jako zwyczajne lekceważenie mieszkańców naszego
miasta, nad czym ubolewamy jako redakcja gazety. Nadto, chciałbym prosić - przyjmując Pana argumentację i odpowiedź na moje
pismo, iż biorąc pod uwagę zdarzenia jakie miały miejsce podczas samej rozprawy - zakaz rejestracji jej przebiegu - iż Przewodnicząca składu orzekającego
naruszyła przepisy prawa w odniesieniu do zasad udostępniania
informacji publicznej. Nasz redaktor - nota bene ten sam Janusz
Ławecki - poprosił o możliwość
rejestracji dźwięku i obrazu podczas rozprawy - jawnej rozprawy,
którą chcieliśmy opublikować
w Internecie. Poinformował
o tym Przewodniczącą a ta zabroniła mu rejestracji. Proszę zatem
również odnieść się do przyczyn
jej postępowania, naruszającego
de facto prawo do informacji gdyż powołując się na przepisy
ustawy o naruszeniu dyscypliny
finansów publicznych nie
uwzględniła obowiązującego
prawa w zakresie prawa mieszkańców do informacji publicznej.
Rozumiem zdenerwowanie, wagę zarzutów i działalność Komisji
pod obserwacją mediów, ale proszę mi wierzyć nasz cel jest jeden
- pełna jawność życia publicznego, a takie wydarzenie bez precedensu jak zarzuty dla Prezydenta
Miasta o "niegospodarność" są to
istotne z punktu widzenia życia
publicznego w mieście”.
Cóż, nieco żałosne wydaje się
nawoływanie pana Wojciecha
Kempy: "Spodziewam się, jak
wielkie musi być teraz rozczarowanie tych wszystkich, którzy
w swym zacietrzewieniu i pragnieniu dorwania się do władzy,
oczami wyobraźni już nieomal
widzieli, jak prezydent Guzy wyprowadzany jest z Urzędu w kajdankach, jak wsadzają go więźniarki, jak wiozą go do aresztu...
No cóż panowie i panie, którzy to
trudnicie się rozgłaszaniem plotek, Urząd Miasta w Siemianowicach Śląskich pracuje rzetelnie i zgodnie z prawem. A orzeczenie Regionalnej Izby Rachunkowej stanowi tego potwierdzenie. Oto bowiem na tyle
spraw, które załatwiane są
w Urzędzie, na tą ogromną ilość
realizowanych inwestycji,
stwierdzono jedynie dwa drobne
uchybienia". Trudno jednak nie
oprzeć się wrażeniu, że staje on
w obronie swojego "żywiciela
rodziny"... Być może i faktem
jest, iż odstąpiono od ukarania
jego plenipotenta - jednakowoż
pragnę zwrócić uwagę Panie
Wojciechu... nie stwierdzono
dwóch drobnych uchybień, ale
łącznie ok. 10 w protokole
kontrolnym Regionalnej Izby
Obrachunkowej, który to dał
efekt w postaci zarzutów - zaś
w odniesieniu do 6 postawiono
zarzuty Prezydentowi Miasta,
a co do dwóch uznano winę
Prezydenta co do niegospodarności... ale odstąpiono od ukarania. To jednak wymaga zobiektywizowanego spojrzenia na problem a nie walki na oślep w imię
obrony nie wiadomo jakich wartości. Nikt chyba przy zdrowych
zmysłach nie życzyłby sobie
również "wsadzania" Prezydenta
w kajdany i wyprowadzania go
w świetle reflektorów, bo byłoby
zwyczajnie wstyd - nawet nam
zwyczajnym mieszkańcom tego
miasta... (szczególnie, że już
pamiętamy podobne wydarzenia
inicjowane przez Pana Andrzeja
Gościniaka, a nie znajdujące później poparcia w niezawisłym
sądzie). Zważę więc jedynie, iż
czego jak czego ale wiedzy o stanowisku Pana Prezydenta z Pana
artykułu nie uzyskaliśmy; oprócz
pogardy którą znamy z nie jednej
już Pana publikacji... Przyjmiemy jednak ją jak zwykle z god-
nością licząc na nie "manipulowanie", do którego przyznał się
bez ogródek Pan rzecznik, bo powadze urzędu to zwyczajnie nie
przystoi... ja osobiście sugerowałbym opublikowanie treści
orzeczenia, tak zwyczajnie dla
mieszkańców - pro publico
bono...
- Prezydent Miasta został uznany winnym dwóch z 6 zarzucanych mu czynów,
- w przypadku jednego z czynów
de facto Komisja Orzekająca nie
wypowiadała się, bo zmieniły sie
przepisy (tak długo trwała cała
procedura, że czyn stał wykreślony z przepisów prawa),
- w przypadku 3 zarzucanych
czynów Komisja uniewinniła
Prezydenta Miasta od zarzutów,
- na podstawie art. 36 ust. 1 i 2
ustawy o odpowiedzialności za
naruszenie dyscypliny finansów
publicznych odstąpiono od wymierzenia kary***,
Nasza historia zaczyna się 6 lat
temu, kiedy nasi bohaterowie
wynajmują mieszkanie we własnym domu na 3 lata w nadziei na
dorobienie kilku złotych do
skromnych emerytur. „Nasza
rodzina z Bytkowa” zgodziła się
zameldować najemców na czas
określony. W Urzędzie Miasta
otrzymuje informację, iż umowa
musi być zawarta na 5 lat…
Kiedy umowa kończy się w 2010
roku nasi bohaterowie mieszkający na co dzień w Niemczech
postanawiają pozbyć się wreszcie
lokatorów, z którymi mają ciągłe
problemy z własnego domu.
Listem poleconym informują
wynajmujących, iż chcą zbyć
dom tak, aby nowy właściciel
otrzymał dom bez obciążeń.
Pierwsze problemy naszych
bohaterów z wynajmującymi
pojawiły się już w 2006 roku,
kiedy to ze względu na zaległości
czynszowe umowa najmu została
wypowiedziana po raz pierwszy.
„Wynajęłam mieszkanie 41 m2,
bez kaucji po remoncie, całe
z płyt gipsowych, łazienka wykafelkowana z wanną i WC, okna
plastikowe, żaluzje antywłamaniowe i ogrzewanie gazowe
włącznie z piecem gazowym do
ogrzewania” – opowiada nasza
bohaterka. Miesięczny czynsz
przez 4 lata i 3 miesiące wynosił
200 zł, z mediami zaś 350 zł.
Kiedy kolejny raz psuje się piec
gazowy – naprawa kosztuje
naszych bohaterów 300 zł.
Umowa zawierała zapis, że naprawy do 200 zł pokrywa lokator.
Kiedy wskazane zostaje mieszkanie do przeprowadzki na ulicy
Bytomskiej 32, lokatorka – na
dziko już de facto – mieszkania
nie przyjmuje, a konkubent co
rusz o coś posądza naszą rodzinę
– a to o kradzież gazu, a to o inne
rzeczy. Pomimo warunków stworzonych przez właścicieli domu
(przygotowany do tego celu
strych) lokatorzy suszą pranie
w domu, a piec gazowy pomimo,
iż montowany zarówno u właścicieli jak i lokatorki w tym samym czasie różni się znacząco
stanem technicznym. Piec lokatorki zdaje się odzwierciedlać
jedynie słowo „opłakany”. Od
ponad roku czynsz opłacany jest
z opóźnieniem.
Nasza bohaterka opowiada:
„Byłam umówiona z Panem
Prezydentem 2 maja 2011 roku –
wcześniej, kiedy prosiłam o potwierdzenie spotkania uzyskałam
odpowiedź, że Pan Prezydent
zachorował (pomimo, iż 30
kwietnia 2011 widziałam go na
pogrzebie na Bytkowie w dobrej
formie – czyżby cudowne ozdrowienie?). Poprosiłam zatem
o drugie spotkanie, które wyznaczono na 6 czerwca br. na godz.
12.00. Nie ukrywam liczyłam na
pomoc w tej sprawie. Widziałam
Pana Prezydenta na korytarzu
Urzędu Miasta o 11.30 jak chodził, ale na spotkanie i tym razem
się nie stawił, były za to inne
osobistości. Powiedziano mi, że
mieszkań nie ma, ale jak chcę się
moich niezameldowanych lokatorów pozbyć to mam im wyremontować mieszkanie socjalne, bo Urząd Miasta nie ma
funduszy. Poprosiłam więc o trzeci termin do Prezydenta Guzego –
wyznaczono 4 lipca 2011 r. Jednak i tym razem zamiast Prezydenta Miasta było około 10
nieznanych mi osób, które poinformowały mnie, iż teraz
realizowane są wnioski z 2006
roku!!! więc mam sobie policzyć,
kiedy będę w kolejności…1
stycznia podniosłam czynsz na
600 zł. Do sierpnia nie było jednak odzewu. Sprawa więc została
skierowana do Sądu a 21 marca
2011 roku Sąd wydał wyrok
eksmisyjny – prawomocny
z dniem 9.09.2010 z orzeczeniem
o przyznaniu dzikiemu lokatorowi lokalu socjalnego przez
gminę Siemianowice Śląskie.
Lokatorka mieszkająca „na
dziko” z konkubentem jest panną
wychowującą dziecko, zaś kon-
kubent z nią zamieszkujący jest
ojcem dziecka. Kiedy sprawdzaliśmy w 2006 roku a następnie
w 2008 roku nasza lokatorka
znajdowała się na 93 pozycji osób
uprawnionych do otrzymania
socjalnego lokalu mieszkalnego.
W 2010 roku znajduje się na 552
pozycji… Droga redakcjo czy to
jest możliwe?
Zadaliśmy więc pytanie rzecznikowi Urzędu Miasta Panu
Michałowi Tabace: „Czy Pan Prezydent był obecny w pracy
w dniach: 2 maja br., 6 czerwca
br., 4 lipca br. ? Czy w tych dniach
przyjmował skargi i wnioski? Jeżeli nie - jakie obowiązki go
w tym czasie zatrzymały?” W odpowiedzi otrzymaliśmy wyjaśnienie: „ …pytanie jest co najmniej kuriozalne, przepraszam,
ale pokazujące, że kompletnie nie
rozumie Pan roli dziennikarza...
Nie sprawdzałem, co prezydent
robił w tych dniach, a czego nie
robił. Z prostej przyczyny.
Prezydent Siemianowic Śląskich,
jak i każdego innego miasta, nie
ma żadnego obowiązku tłumaczenia sie przed jakimkolwiek
dziennikarzem z harmonogramu
swojego dnia pracy. I nie zrobimy
wobec Pana wyjątku. Jak rozumiem Pan wie, ze wtedy prezydenta nie było. A więc zatrzymały
go inne obowiązki. Jakie? Inne”.
Jako, iż było oczywiste, że publikacji orzeczenia raczej się nie doczekamy, nasze Stowarzyszenie
na swoich stronach internetowych w całości zamieściło jego
treść. My jako Stowarzyszenie
powstrzymaliśmy się od komentarza, zwracając jedynie
uwagę też na kilka elementów,
które chcieliśmy pozostawić
Państwa indywidualnej rozwadze, a więc kolejno:
- koszty postępowania, jako winny, zobowiązany został pokryć
Jacek Guzy,
- toczące się postępowanie
w sprawie obnażyło nie po raz
pierwszy słabość służb finansowych naszego magistratu, wielokrotnie krytykowane z wielu
względów, co ciekawe, służb
(szczególnie kadry wyższej) stanowiących najwyższy szczebel
drabinki zarobków w naszym
Urzędzie Miasta,
- Prezydent Miasta nie kwestionował orzeczenia, uznając racje
przedstawione w orzeczeniu.
Mamy jedynie nadzieję, że to
ostatni incydent związany z zarzutami dla Prezydenta Miasta
o niegospodarność. Pomimo naszego konkretnego stosunku do
realizowanej przez obecne władzy uważamy, że zasługujemy,
jako mieszkańcy na pełną wiedzę
o stanie finansów miasta i zakończenie prowadzonej tak przez
polityków władz centralnych jak
i samorządowych polityki mamienia wątpliwymi sukcesami
oraz realne podejście do stanu
rzeczywistego naszego budżetu
widzianego oczami uważnego
i zatroskanego obserwatora.
Mariusz Polok
Tak oto z naszych podatków
utrzymujemy urzędników, ignorantów i ludzi, którzy nie dosyć,
iż nie chcą pomagać ludziom
w ważnych sytuacjach życiowych, to swoją butą utrudniają
działania innych ludzi, którzy
takową pomoc chcą nieść. Swoją
droga redakcja nie dziwi się, że
nasi bohaterowie nie dostąpili
zaszczytu spotkania z Prezydentem Miasta, gdyż nie dosyć,
iż persona to dosyć niedostępna –
to jeszcze nie podlegająca jak
czytamy żadnej kontroli społecznej… tak przynajmniej sądzi
on sam! Co zaś się tyczy problemów naszych bohaterów –
kolejny krok to oczywiście przydział mieszkania socjalnego
przez gminę dla rodziny na dziko
zamieszkującej prywatny dom,
co w obliczu braku takowych
mieszkań skończy się zasądzeniem odszkodowania od
gminy na rzecz naszych poszkodowanych mieszkańców Bytkowa. Szkoda, że w nawet takiej
sytuacji Prezydent Miasta nie
zechciał pochylić się nad sprawą,
w której swoją postawą mógł
uchronić gminę od kolejnych
zaległości finansowych, które
wprost przełożą się na niedostatek inwestycyjny w naszym
mieście…
Mariusz Polok
Mało kto wie, że Siemianowice
Śląskie, pomimo słabego wsparcia władz lokalnych, borykające
się od wielu lat z duchami
przeszłości zaczynają dzięki uporowi indywidualnych inwestorów
i pasjonatów coraz śmielej walczyć o swoje dawne „produkty
sztandarowe”. Od wielu lat toczą
s ię s pory i przepychanki
o funkcjonowanie zakładu –
symbolu (jednego z kilku) naszego miasta, a mianowicie zakładów Hanka, mieszczących się
przy ul. Dworcowej 2. Kiedy
dodamy do tego jeszcze fakt, iż
w tych zakładach nadal prowadzona jest produkcja wyrobów
cukierniczych nie jeden z nas będzie przecierać oczy ze zdumienia. Pierwsze czekoladki
o nazwie MICHAŁKI wyprodukowane zostały już w 1928
roku pod nazwą „PRALINY
GRYLAŻOWE” w starej przedwojennej Górnośląskiej Fabryce
Czekolady i Cukrów Towarzystwo Akcyjne w Siemianowicach Śląskich, która to
firma działała na tym samym
terenie, co obecnie istniejący
zakład produkujący „michałki”.
Czekoladki nie raz były przedmiotem sporów i waśni wielu
firm zainteresowanych przejęciem praw do nazwy towarowej
„michałki”, a jest przecież o co.
Toż produkt to o niezwykłej
wręcz renomie w skali kraju. Co
ciekawe istnienie zakładu na
ulicy Dworcowej 2 w Siemianowicach Śląskich zawdzięczamy de facto zapałowi dwóch
osób – ojca Dariusza i syna
Szymona Kulczyckich z… Poznania. Pan Dariusz od wielu lat
związany z zakładem starał się
utrzymać go i w miarę możliwości ratować produkcję właśnie
w Siemianowicach Śląskich.
„Przecież mogłem zlecić produkcję michałków w Goplanie
w Poznaniu” – mówi nam Pan
Dariusz. „Technologia produkcji
jest znana od wielu lat, ale
Michałki to przecież HANKA i to
nie jakaś Hanka, ale Hanka
z Siemianowic Śląskich!. Tu
uczyłem się pracy – tu uzyskałem
pierwsze szlify. To miasto zasługuje na to, aby walczyć o swoją
tradycję i dlatego postanowiłem
się włączyć w tę walkę. A tradycja
to właśnie Hanka z Siemianowic
Śląskich.” – dodaje. Działalność
gospodarcza zakładu napotykała
na swojej drodze jednak wiele
niebezpieczeństw – w tym firmy
dosyć mocno i agresywnie starającej się po dziś dzień wykluczyć z rynku nasz zakład,
a mianowicie Śnieżka Invest ze
Świebodzic. W jednej z lokalnych gazet czytamy: „Pojawiły
się słodycze podobne do świebodzickich. Dolnośląska fabryka
ratuje markę w sądzie. - Michałek
to michałek. Jest tylko jeden, nasz
- mówią w świebodzickim zakładzie "Śnieżki". - A te inne, to
tylko niedoskonałe kopie. O oblanego czekoladą, z orzechowokakaowym nadzieniem w środku
cukierka od lat biją się firmy
cukiernicze, na potęgę podrabiając nazwę i smak. Są więc michałki wawelskie i zamkowe. Są
też złote, a kilka dni temu pojawiły się michałki tradycyjne.
Jesteśmy zaskoczeni i zdenerwowani, bo to okres przedświąteczny, a cukierki łudząco przypominają nasze. Tyle że są gorszej jakości, ale za to tańsze - mówi Wieńczysław Kłos, wice-
prezes "Śnieżki – Invest… […]
W efekcie od ponad roku
"Michałki z Hanki" również są
produkowane w Świebodzicach.
Firma przygotowywała się do
tego kilka miesięcy. Kupiła
maszyny, by uruchomić osobną
linię, zatrudniła kilkadziesiąt
osób (dziś zatrudnia ich blisko
200) i rozpoczęła zdwojoną
produkcję słodko – orzechowych
łakoci. Tym samym stała się
największym producentem michałków w kraju. Eksportuje je
również do krajów Europy.
Pierwszy michałek zszedł z taśmy we wrześniu 1967 roku, a firma w ubiegłym roku obchodziła
swoje sześćdziesięciolecie.”. Jak
widzimy sama firma ze Świebodzic gubi się w wyjaśnieniach
przyznając, że technologia jaką
stosuje jest dla niej nowością.
Tymczasem jak wspominaliśmy
Praliny Grylażowe – nasze Michałki produkowano w Siemianowicach Śląskich jeszcze przed
wojną. Po wojnie, na czas której
fabryka nie działała, wznowiono
produkcję wyrobów czekoladowych, wybudowano nowe hale
produkcyjne, które zostały wyposażone w nowoczesne jak na
tamte czasy linie produkcyjne do
produkcji i pakowania czekolady
oraz cukierków czekoladowych.
Pod koniec lat 60-tych XX wieku
w Śląskich Zakładach Przemysłu
Cukierniczego Hanka znajdujących się na terenie starej Fabryki Czekolady w Siemianowicach Śląskich zmieniono
nazwę czekoladek z Praliny
Grylażowe na Michałki, które zaczęto zawijać w folię aluminiową
– tzw. sreberko. Obecnie całą
produkcją zajmuje się Hanka
Invest Sp. z o.o., której Prezesem
jest Pan Szymon Kulczycki.
Firma powoli się reaktywuje i stara się poszerzać swój asortyment.
Produkuje obecnie oprócz
michałków m.in. śliwki i wiśnie
kandyzowane w czekoladzie
naturalnej. „Przed firmą stoi wiele trudnych momentów i walka
o znaki towarowe, którą wspierać
będzie Pan dr Mariusz Polok,
który był naszym kuratorem
a obecnie również związany jest
z naszym zakładem„ – wskazuje
Pan Dariusz Kulczycki. „Czeka
nas walka o odzyskanie całego
potencjału naszego zakładu,
jednolitego brandu, znaków firmowych. Chcemy, aby zakład
rozwijał się każdego dnia. Już
teraz obserwujemy rosnące
zainteresowanie naszą produkcją.
Co nas niezmiernie cieszy. Co
ważne wygrywamy jakością
towaru, ceną w wolnorynkowej
grze a nie sztuczkami prawniczymi, do których posuwa się
konkurencja. Musimy jednak
przygotować się na próby podcięcia nam skrzydeł – stąd
o wsparcie poprosiliśmy Pana dr
Poloka”. Już dzisiaj wiemy, że
firma zaczyna odnosić znaczące
sukcesy ze stale rosnącą sprzedażą na rynku. Walczy też
o zwiększenie jakości oferowanego asortymentu. W tym celu
m.in. do swoich produktów
zaczęła stosować najwyższej
jakości czekoladę belgijską firmy
Barry Callebaut, która to firma
powstała w 1996 roku z połączenia firm Callebaut (pochodzenia belgijskiego) i Cacao
Barry (pochodzenia francuskiego) i od tamtej pory ewoluowała od roli dostawcy surowców na bazie czekolady do
dostawcy zintegrowanych roz-
wiązań dla całego przemysłu
spożywczego. Dzięki swojej organizacji regionalnej, obsługuje
trzy odrębne segmenty: klientów
przemysłowych, mistrzów i rzemieślników oraz handel detaliczny. Firma Barry Callebaut
produkuje wyroby na bazie kakao
i czekolady od ponad 150 lat. Jest
jedyną całkowicie zintegrowaną
grupą, w pełni kontrolującą
wszystkie etapy, od dostaw ziarna
kakaowego do gotowego produktu w sklepach. Służy ona całej
branży spożywczej. W ostatnich
latach, firma Barry Callebaut
zawarła też umowy na długoterminowe dostawy z czterema
z pięciu największych światowych producentów słodyczy.
Tym sposobem plasuje się jako
uprzywilejowany partner całego
przemysłu spożywczego.
Jak widzimy nasza siemianowicka Hanka stara się dostarczać klientom jak najlepsze
produkty i dlatego też zachęcamy do pytania o jej produkty we wszystkich sklepach
w naszym mieście, ale również
podczas wyjazdów w Polskę…
Popierajmy nasze wyroby –
powiedzmy nie dla produktów
odbierających nam miejsca
pracy w mieście! Pamiętajmy
jak Michałki to z Hanki z Siemianowic Śląskich z ul. Dworcowej 2!!!
W Siemianowicach Śląskich
wyrobami rodzimej Hanki
handlują nimi m.in. Delikatesy
na rogu ulic Jana Pawła II
i Barbary oraz sieć sklepów
SPOŁEM.
Marianna Siwiec
Po raz pierwszy mamy okazję
głosować w wyborach do Senatu
w jednomandatowych okręgach
wyborczych. Oprócz zmiany
wielkości okręgów wprowadza
to jedną zasadniczą zmianę. Kandydatami, którzy będą starać się
o nasze głosy będą już nie tylko
reprezentanci partii ogólnopolskich, ale także lokalni społecznicy, faktycznie zaangażowani w problemy okręgu, który reprezentują. Niestety patrząc
na kandydatów dwóch największych partii w naszym okręgu,
który będzie obejmował Siemianowice Śląskie, Świętochłowice,
Chorzów, Piekary Śląskie i Rude
Śląską, żaden z nich nie pochodzi, ani nie jest już związany
z tymi miastami.
Pierwszy raz też realne szanse w
wyborach do Senatu ma Ruch
Autonomii Śląska, który na początku sierpnia zaprezentował
swoich kandydatów. Dziś prezentujemy kandydata z naszego
okręgu.
Redakcja
Dzień dobry. Ruch Autonomii
Śląska po raz pierwszy wystawia
kandydatów do Izby Wyższej.
Dlaczego dopiero teraz?
Janusz Dubiel
Ponieważ po raz pierwszy w historii wolnej Polski możemy, jako
obywatele Rzeczpospolitej zagłosować na konkretnego człowieka. Do tej pory funkcjonujący
system wyborczy umacniał jedynie pozycje partyjnych liderów,
a każdy parlamentarzysta był
zakładnikiem ich interesów. Dziś
mamy szansę zmienić ten patologiczny system. Szkoda, że tylko w sprawie Senatu. Ale to dobry kierunek mam nadzieję, pierwiosnek zmian również w sejmie.
Redakcja
Jak oceniacie swoje szanse?
JD
Idziemy po zwycięstwo.
Redakcja
A pan jest stąd?
JD
Urodziłem się i mieszkam
w Świętochłowicach, pracuję,
wychowałem się i przez 30 lat żyłem w Chorzowie. Niewątpliwie jestem stąd i mogę reprezentować mieszkańców tego okręgu.
PO i PiS stawiają na nazwiska.
Kandydat PO jest z Katowic, PiS
z Tarnowskich Gór. Jak to działa
w praktyce widać później, za najlepszy przykład może służyć
euro-parlamentarzysta PiSu Ryszard Legutko. W Opolu, z którego został wybrany do Parlamentu Europejskiego, był raz
i nawet nie ma tam biura poselskiego. Obawiam się, że podobnie będzie z kandydatami do
senatu.
Redakcja
Wspominał pan o Chorzowie
i Świętochłowicach. Co może
pan zaproponować Siemianowiczanom?
JD
Moja żona prowadzi działalność
gospodarczą w Siemianowicach,
więc w Waszym mieście bywam
często i znam problemy trapiące
jego mieszkańców. Zmorą dla
wielu osób jest niewątpliwie wysypisko śmieci Landeco, położone niemal w samym środku
miasta, blisko zabudowań mieszkalnych i terenów rekreacyjnych.
Wiem, że pomimo protestów
przedłużono okres funkcjonowania tego wysypiska. Koszmarny zapach zmusza ludzi do zamykania okien nawet w najbardziej upalne dni. Inną drażliwą
kwestią jest problem mieszkań po
hutniczych, które zostały zlicytowane i sprzedane wraz z lokatorami. Właśnie w takich sprawach
senator, jak nikt inny powinien
lobbować za swoimi wyborcami
i starać się im pomóc mediując
z władzami lokalnymi, dlatego
chciałbym przynajmniej raz w
miesiącu móc spotykać się
z mieszkańcami tego miasta na
dyżurach. Siemianowice należą
także do Katowickiej Specjalnej
Strefy Ekonomicznej, co stwarza
bardzo dobry klimat do dużych
inwestycji. Mandat senatora daje
mi dobrą pozycję do nawiązywania nowych kontaktów
w świecie przedsiębiorców,
i, co za tym, idzie ściągnięcia nowych inwestorów do Siemianowic, a także całego okręgu.
Redakcja
Ale czy jest coś, co Siemianowice mogą zaoferować inwestorom?
JD
Moim zdaniem mnóstwo, przede
wszystkim ludzie. Zwłaszcza
młodzi, ale także wykwalifikowane osoby, które w wyniku procesów restrukturyzacyjnych
znalazły się bez pracy. Sam znam
Siemianowiczan, którzy do pracy
musza jeździć, aż do Tychów, czy
Gliwic. Po drugie przestrzeń, na
przykład tereny nie wykorzystane po hucie Jedność, na
których z powodzeniem można
inwestować. To wszystko należy
pokazywać inwestorom. Niestety
do tej pory to miasto inwestowało
w nieskuteczne kampanie promocyjne, a jedyny film jaki mi się
kojarzy z Siemianowicami to pan
prezydent Guzy walczący na
macie - bo widziałem go kiedyś
faktach.
Wokół inwestowania należy
budować pozytywną atmosferę,
dlatego jednocześnie bardzo podobał mi się pomysł hasła, które
zobaczyłem na koszulce kogoś
podczas marszu autonomii „Siemianowice - dobre bo Śląskie”.
Myślę, że pokazywanie tej Śląskości też może być dużą szansą
dla miasta. przecież to miasto
z którego pochodził Korfanty,
a jednocześnie miasto z cmentarzem żołnierzy niemieckich
będącym pięknym symbolem
pojednania naszych narodów,
które powinno przyciągać każdą
wycieczkę szkolną z okolic. Nie
wiem, niestety kto jest autorem
tej akcji na koszulkach, ale
myślę, że właśnie w tym
kierunku miasto powinno pójść.
Cieszę się bo udało mi się spotkać
już z kilkoma Stowarzyszeniami
z waszego miasta, liczę że także
po wyborach uda nam się
wspólnie zrobić wiele dla tego
miasta. To właśnie w organizacjach pozarządowych powinno się pokładać największe
nadzieje, a senator który będzie
z tego terenu, nie związany w żaden sposób dyscypliną partyjną,
może wiele pomóc.
Redakcja
Jak Zamierza Pan prowadzić
kampanie wyborcza?
JD
Nie dysponujemy pieniędzmi
podatników, które pozwalają na
wielkie i kosztowne akcje propagandowe na bilbordach. Będę
przekonywał mieszkańców okręgu w bezpośrednich rozmowach,
na spotkaniach wyborczych. Mamy wizje bogatego Śląska w nowoczesnej Polsce, ale żeby ten
cel osiągnąć trzeba dać obywatelom więcej swobody działania,
większej decentralizacji, a więc
autonomii. Jako ekonomista jestem przekonany, że pieniądze
wydawane blisko obywateli wydawane są efektywniej. Dowodem tego jest reforma samorządowa z 1997 roku, a w autonomii
województw widzę jej ciąg dalszy i uzupełnienie.
Redakcja
Czy nie przemawia przez pana
nostalgia za czymś, co było
kiedyś? Może autonomia to
przeżytek
JD
Dużo podróżuję po świecie i nie
zauważyłem, żeby tak uważali
Amerykanie, Włosi czy Szwajcarzy. Cieszą się życiem w państwach mocno zdecentralizowanych i raczej nie maja powodów
do narzekań. Nie sądzę też, aby
uważali swoje stany za przeżytek.
Janusz Dubiel
urodził się w 1973 r. w Świętochłowicach. Jest absolwentem
ekonomii na Akademii Ekonomicznej w Katowicach i doradztwa zawodowego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Aktualnie pełni funkcje wicedyrektora w Akademickim Zespole
Szkół w Chorzowie (kiedyś I LO
im J. Słowackiego), nauczyciel,
przedsiębiorca, działacz społeczny, podróżnik. Od 10 lat jest
żonaty, ma dwójkę dzieci Karola
i Igę.
20 września o 17.00 w kawiarni
Tamara w Siemianowicach Śl.
odbędzie się spotkanie z Januszem Dubielem na temat: „Parki
Narodowe i system federalny
w USA”.
Janusz Dubiel i Marian Makula podczas akcji „Tyta dla pierwszoka”
organizowanej przez koło RAŚ Świętochłowice.
Janusz Dubiel z rodziną

Podobne dokumenty

Rodzeństwo w kadrach - Nowe Siemianowice

Rodzeństwo w kadrach - Nowe Siemianowice prezydentem Siemianowic Śląskich „Nowe Siemianowice”: - Okazuje się, że najbliższy czas będzie dla naszego miasta wyjątkowy nie tylko ze względu na rekordową liczbę inwestycji… Jacek Guzy: - Zgadza...

Bardziej szczegółowo