Nr 175 grudzień 2014

Komentarze

Transkrypt

Nr 175 grudzień 2014
1|Strona PRYMUSIK NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
WYCIECZKA DO WIEDNIA
RECENZJE KSIĄŻEK
PARĘ SŁÓW O MIŁOŚCI, GRUDNIU ORAZ
O BOŻYM NARODZENIU
PRZEPIS NA PYSZNE CIASTECZKA
CO BĘDZIE MOŻNA OBEJRZEĆ W KINIE?
ŻARTY NA POPRAWĘ HUMORU
2|Strona PRYMUSIK NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
REDAKCJA:
OPIEKUN:
mgr Bożena Olszewska
SKŁAD I OPRACOWANIE
GRAFICZNE:
mgr Elżbieta Chmiel
Andrzej Siuda (3f)
Aleksandra Teter (3f)
REDAKTORZY:
„Wycieczka do Wiednia”
W dniach 23-25 listopada br. odbyła się wycieczka do Wiednia dla
osób uczących się języka niemieckiego. Stolica Austrii jest wpisana na
listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Pierwszego dnia naszej wyprawy, po zakwaterowaniu w hotelu,
poszliśmy na spacer a także wzięliśmy udział w Jarmarku
Bożonarodzeniowym. Spędziliśmy tam ponad dwie godziny, co
przysporzyło wszystkim nie lada atrakcji. Doskonale smakowały nam m.
in. jabłka w czekoladzie i wielkie pączki.
Aleksandra Bochenek (2c)
Zuzanna Długosz (2c)
Iga Karasińska (2c)
Kajetan Korszeń (2c)
Andrzej Siuda (3f)
Aleksandra Teter (3f)
Halszka Wajdowicz (2c)
Następnego
dnia
przejechaliśmy
autobusem przez cały
Wiedeń,
w tym:
nowoczesną
dzielnicę
miasta wraz z agendą ONZ; ujrzeliśmy Ratusz, Operę, Hotel Sacher, Uniwersytet Wiedeński. Po wyjściu
z autobusu zwiedzaliśmy m.in.: krypty Habsburgów, katedrę św. Szczepana, Hofburg, Skarbiec
Cesarski, Muzeum Historii Naturalnej oraz przepiękne ogrody w stylu francuskim przy Belwederze.
Był to bardzo męczący ale i ciekawy dzień.
W dniu powrotu pojechaliśmy do wspaniałego pałacu Schönbrunn, gdzie widzieliśmy wspaniałe
komnaty, w których mieszkali cesarzowa Maria Teresa oraz cesarz Franciszek Józef. Przed zwiedzanym
przez nas kompleksem zastaliśmy kolejny jarmark świąteczny, lecz jednak nieco mniejszy niż ten pod
Ratuszem.
(c.d. na następnej stronie)
3|Strona PRYMUSIK NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
Na samym końcu pojechaliśmy na wzgórze Kahlenberg, z którego „miała” się ukazać cudowna
panorama Wiednia. Pogoda nas jednak oszukała, a mgła była zbyt mocna. Ale jednak doświadczyliśmy
wspaniałego dziedzictwa narodowego Polski, gdyż to właśnie z tego miejsca król Jan III Sobieski
rozpoczął szarżę potężnej husarii przeciwko Turkom. Następnie udaliśmy się w drogę powrotną. Do
Rzeszowa dotarliśmy ok. godz. 23:45.
Kajetan Korszeń, kl. IIC
O potędze miłości
Miłość jest uczuciem towarzyszącym nam od zawsze. Doświadczamy jej
przecież od chwili poczęcia; ktoś się nami zajmuje, bawi się z nami i troszczy o nas.
Z czasem jednak rodzicielska miłość nie wystarcza. Szukamy wtedy kogoś, kto jest
podobny do nas, z kim moglibyśmy
porozmawiać na interesujące tematy.
Podczas ,,wyprawy” w poszukiwaniu
bratniej duszy pokonujemy wiele
przeciwności losu. Czasem zakochujemy
się w kimś, dlatego że jest bogaty lub
popularny w środowisku, w którym
przebywamy. Kiedy jednak poznajemy
tego człowieka bliżej, okazuje się, że jego
życie to jedno wielkie kłamstwo. Przez
takie doświadczenia możemy pogrążyć się w rozpaczy lub nawet
popaść w depresję. Nie należy jednak się poddawać- trzeba szukać dalej. Takie
,,poszukiwania” mogą trwać nawet kilka lat, lecz zdarza się, że miłość czeka na nas,
4|Strona PRYMUSIK NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
ale my nie potrafimy stawić jej czoła, wręcz przeciwnie- uciekamy od niej. Z czasem
jednak okazuje się, że nie da się uwolnić od tego uczucia, ono zawsze nas dogoni.
Wielokrotnie obserwujemy sytuacje, gdy dwie osoby znają się kilka dni, a już
myślą o ślubie i założeniu rodziny. Czy taki związek ma prawo przetrwać? Zdaniem
wielu, pary zakochane ,,od pierwszego wejrzenia” istnieją tylko w bajkach.
Najpierw należy lepiej się poznać, zaakceptować zalety, ale też i wady drugiej
osoby. Bez tego nie uda się znaleźć złotego środka, w którym obie strony będą
szczęśliwe. Przyczyną takiego zaburzenia harmonii i równowagi w związku są
częste kłótnie, które mogą doprowadzić do rozpadu. W dzisiejszym świecie takie
rozstania są bardzo powszechne; w tamtym roku rozwiodło się ponad 70 tysięcy
polskich par. Dlaczego? Czy zasada wiernej miłości po wsze czasy przestała
obowiązywać? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta: oczywiście, że nie.
Istnieją przecież małżeństwa, które kochają się i żyją ze sobą ponad czterdzieści lat.
Przykładem takiej ,,sędziwej pary” mogą być moi dziadkowie. Znają się oni już
ponad pięćdziesiąt lat, mimo to jednak nie wyobrażają sobie życia bez siebie. W ich
wieku wzajemne wsparcie i każda chwila spędzona razem mają kluczowe
znaczenie, gdyż nie wiadomo, ile tych wspólnych momentów im jeszcze pozostało.
Na uwagę zasługuje
jeszcze
jeden
rodzaj
miłości-miłość gotowa do
poświęceń. Często słyszymy
w mediach, że małżonkowie
oddają sobie nerki czy szpik.
My, jako zwykli ludzie,
dziwimy się temu, ale gdyby
los postawił przed nami
takie wyzwanie, na pewno
postąpilibyśmy tak samo.
Każdy
jest
przecież
odpowiedzialny za to, co
oswoił.
Można wymienić tysiące dowodów, że miłość to potęga trwająca wiecznie. Trzeba
jednak zrozumieć, czym ona tak naprawdę jest, przeżyć ją i poczuć.
Zuzanna Długosz
5|Strona PRYMUSIK NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
PERCY JACKSON I BOGOWIE OLIMPIJSCY
oraz OLIMPIJSCY HEROSI – KREW OLIMPU
Na najnowszą książkę Ricka Riordana, piątą i ostatnią z serii „Olimpijscy Herosi” z niecierpliwością
czekali wszyscy jego fani od bardzo, bardzo dawna. To ostateczna rozprawa dobra ze złem, w której jak
zawsze wszystko może się w ostatniej chwili posypać, co oznacza, że jest dość nerwowo. Ale bohaterowie
opowiadania to jednak Bohaterowie, natomiast ci, którzy czytali poprzednią część, wiedzą, że przynajmniej
Percy (znany także z serii „Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy”) przeżyje. Nie, nie spoileruję - osobna
historia (opowiadanie wielkości rozdziału) z nim w roli głównej, już po opisanych w książce wydarzeniach,
ukazała się na końcu wcześniejszego „Domu Hadesa” (IV cz.).
Ale na początek może coś dla niewtajemniczonych: Riordan stworzył świat, w którym bogowie greccy
rzeczywiście istnieją - Zeus, Posejdon, Hades i wszyscy inni. Od wieków kłócą się i... mają dzieci. Dla tych,
które są owocem związku bogów i śmiertelników, funkcjonuje specjalny Obóz Herosów. Kiedy mityczne
potwory zaczynają zwracać uwagę na młodych półbogów, dzieci mogą się tam szkolić w sztuce przetrwania
i walki. Pierwsza książka (a właściwie cała pierwsza seria) opowiada historię Percy'ego Jacksona, syna
jednego z Wielkiej Trójki. Trafia on do Obozu jako dwunastolatek i to akurat wtedy (!), kiedy Zeusowi został
skradziony piorun (a kim byłby Zeus bez pioruna?). Pierwszym podejrzanym jest Posejdon, bo przecież
bogowie też mają uczucia, a zazdrość jest uczuciem- braterska zazdrość szczególnie. O ile sami nieśmiertelni
nie mogą się za bardzo angażować i mieszać w takie sprawy, to ich dzieci już tak, dlatego też od razu po
przybyciu Percy dostaje pierwszą od bardzo dawna w historii Obozu misję.
Książka zapewnia genialny humor, inteligentną intrygę, chociaż całość wygląda trochę jakby przenieść
kreskówkę (i to amerykańską!) na papier. Jednak seria ma fanów na całym świecie, a to o czymś świadczy.
Kolejny cykl („Olimpijscy ...”) został stworzony w tym samym stylu. Niektórzy bohaterowie są już nam
znani, inni (większość) zupełnie nowi. Świat stoi po raz kolejny na krawędzi zagłady, ale tym razem gorszej
niż poprzednio. Obecnie Matka Ziemia, dotychczas śpiąca, budzi się, a ona nie jest jak z kolorowanek dla
dzieci – nie biegają wokół niej sarenki i nie skaczą króliczki. Gaja jest wściekła na tytanów oraz na bogów;
na wszystkich, którzy kiedyś przeszkodzili jej dzieciom. Zamierza się zemścić, przy okazji obejmując władzę
nad Ziemią. Stanowi to idealny punkt wyjścia dla kolejnej serii.
A teraz nareszcie coś dla tych, którym do znajomości twórczości Riordana brakuje tylko „Krwi Olimpu”.
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać.
Poprzednią grupę – czyli czytelników i potencjalnych czytelników serii „Percy Jackson i Bogowie
Olimpijscy” oraz „Olimpijscy Herosi” uprasza się o zamknięcie oczu.
Nicko, Reyna i Gleeson Hedge ruszają z Ateną Parthenos do Obozu Herosów. Ich droga wiedzie przez
świat cieni, przez co Nicko zaczyna się robić ... przezroczysty. W tym samym czasie siódemka z przepowiedni
zmierza do ostatecznej bitwy, przy okazji zawiązując nowe sojusze i zdobywając kolejnych wrogów. Dzieje
się dużo – Jason spotyka swoją matkę (a zaraz potem zostaje ranny), Pipper jest praktycznie wszędzie,
natomiast Leo wymyśla supertajny plan. Reyna natyka się na Amazonki i Łowczynie Artemidy, które
połączyły siły, a syn Hadesa przeżywa mały kryzys. Nad tym wszystkim wisi groźba masakry obu obozów,
gorzej: w powietrzu czuć zapach końca Ziemi, czyli jak zawsze.
Ogólnie uważam książkę za udaną (i mam nadzieję, że będzie kontynuacja), mimo paru niedociągnięć
i niedokończonych wątków (bo autor nie mógł nie skończyć w gorszym momencie). Polecam!
I uważajcie na krwotoki z nosa!
PS1. Zapraszam do przeczytania innej serii powyższego autora, „Kroniki rodu Kane”. Tu też występuje
mitologia, ale egipska.
PS2. 19.11 jest premiera „Felixa, Neta i Niki – Klatwa Domu McKillanów”, serii dla młodzieży autorstwa
Rafała Kosika. Mimo fatalnie brzmiącego tytułu, cykl jest bardzo dobry. Namawiam więc do zapoznania się
i z tą pozycją.
Aleksandra Bochenek
6|Strona PRYMUSIK NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
Co ma Eksuperancjusz do Sylwestra? - po prostu
grudzień.
Już grudzień, a jest to jeden z najbardziej lubianych miesięcy w roku. Konkuruje z nim
chyba tylko czerwiec (z powodu wakacji). Powody, dla których lubimy grudzień, są
oczywiste:
06.12 to imieniny Mikołaja
24.12 to imieniny Adama i Ewy
31.12 to imieniny Sylwestra
Jak widać, uwielbiamy świętować imieniny, szczególnie te, kiedy nie musimy
kupować solenizantom prezentów, a sami je dostajemy. Co za paradoks, prawda?
Warto też zaznaczyć, że w tym roku pogoda może sprzyjać
białym świętom, które w ostatnich paru latach nie wypaliły. A przecież
gdy jest śnieg, to można też jeździć na nartach, na snowboardzie lub,
ewentualnie, na sankach. Co kto lubi.
A więc tak, wszyscy lubimy grudzień.
Ale do rzeczy.
Imieniny Mikołaja w Polsce świętowane są już od XV w. Jego
dzisiejszy wizerunek, jak wiadomo, zawdzięczamy Coca-Coli wcześniej Mikołaj był przedstawiany po prostu jako biskup, bo przecież
obdarowujemy się prezentami na cześć kapłana, św. Mikołaja z Miry.
Podobno ten biskup był bardzo dobry, miły, a tradycja podaje, że
nawet cudowny - cudownie uciszył morze, ratując żeglarzy, wskrzesił pewnego mężczyznę,
a na soborze w Nicei spoliczkował paru heretyków. Ale dla nas najważniejszy jest fakt, że
kiedy paru młodym dziewczynom groziła sprzedaż do domu publicznego, tenże biskup
wspiął się na dach i wrzucił przez komin sakiewki wypełnione złotem. Podobno też przy
kominku suszyły się wtedy dziewczynom pończochy (lub, jak kto woli, skarpetki) i właśnie
tam wpadło złoto. Może wydawać się trochę
nielogiczne, że na terenach dzisiejszej Turcji ktoś
kiedyś potrzebował suszyć przy kominku skarpetki,
ale to tradycja, a z tą się nie dyskutuje.
Możemy tylko mówić o szczęściu, że prezentów
nie przynosi nam (podobno surowa) wiedźma, jak
wierzy się we Włoszech (wtedy, na wyznanie
rodziców o tym, że tajemnicza postać przynosząca
prezenty nie istnieje, reakcją mogłoby być
westchnienie ulgi), a także cieszyć się, że nie
mieszkamy w Hiszpanii – tam dzieci nie dostają nic
i muszą czekać na prezenty do święta Trzech Króli.
7|Strona PRYMUSIK NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
A teraz- wracając do sprawy imienin – 24 grudnia obchodzą je Adam i Ewa, nasi
biblijni prarodzice. Nie wiem, dlaczego zostało ustalone, że ich wspomnienie będzie w dniu
Wigilii, ale przynajmniej łatwo zapamiętać... Nie zamierzam się rozpisywać o świętach
Bożego Narodzenia – nie sądzę, że ktoś nie zna powodu ich obchodzenia, tradycje też nie
są nieznane. Mogę jednak napisać, że przez pierwszych 300 lat chrześcijaństwa prawie nikt
z wiernych nie interesował się datą narodzin swojego Zbawiciela. Teraz jednak mamy
kłopot z ustaleniem, dlaczego święta są 25 grudnia. To znaczy, ustalono, że obchodzi się je
od IV w. a pierwsze wzmianki pochodzą z początków III. Nie wiemy jednak wcale, dlaczego
ówcześni ludzie tak ustalili.
I
teraz
do
omówienia został tylko
Sylwester. Nowy rok, jak
mam nadzieję wszyscy
wiedzą, zaczyna się
1 stycznia.
Tak.
Ale
ostatniego dnia grudnia
jest
wspomnienie
papieża Sylwestra I.
Przyjrzyjmy się bliżej:
skoro nazwa „sylwester”
pochodzi od imienia, to
jak
jeszcze
inaczej
moglibyśmy
nazywać
ten dzień? Na pewno
nie bylibyśmy szczęśliwi,
gdyby człowiek (też obchodzący imieniny 31 grudnia) o imieniu Zotyk kiedyś bardziej
przysłużył się ludzkości (albo też Tworzysław lub Saturnina). Albo gdyby czyjeś wspomnienie
przesunąć o jeden dzień – wtedy być może obchodzilibyśmy święto nazwane od imienia
Unierdog lub też Eksuperancjusz albo Telesfora czy Tadea. Strzeżysław. Almachiusz. Elbruf.
Eufrozyna. Fulgencjusz... Bardzo łatwo przecież wyobrazić sobie zażenowanie, kiedy
znajomy zapytałby: „Gdzie się wybierasz na Telesforę?” lub, jakie mielibyśmy problemy
z odmianą „Eksuperancjusza” lub „Unierdoga”.
Podsumowując: grudzień to miesiąc imienin. I dobrze. Jest też miesiącem
świątecznych odcinków większości seriali, np. „Doctora Who” albo premiery książek
zaplanowanych na ten termin tylko dla pieniędzy (Nie wszystkie oczywiście. Większość). Nie
można też zapomnieć, że w tym roku czeka nas premiera ostatniej części „Hobbita – Bitwy
Pięciu Armii”. Tak więc, grudzień będzie udany.
Wesołych Świąt!
Aleksandra Bochenek
8|Strona PRYMUSIK NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
Już 25 grudnia będziemy kolejny raz obchodzić najbardziej znane na świecie święto – Boże
Narodzenie. Wiemy dobrze, jak obchody tego dnia wyglądają w Polsce. A jakie zwyczaje z nim związane mają
inne narody?
Hiszpania:
Hiszpanie swoje obchody Bożego Narodzenia
zaczynają od udziały w pasterce. Dopiero po niej zasiadają
do uroczystej wieczerzy. Funkcję naszego opłatka pełni
tam chałwa. Każda rodzina zaopatruje się na ten dzień w
szopkę, co roku w nową. Na stołach nie może zabraknąć
pieczonej ryby oraz „ciasta Trzech Króli”, w którym
zapieczone są drobne upominki. Po posiłku wszyscy ludzie
wychodzą na pięknie oświetlone ulice, aby wspólnie
tańczyć, śpiewać kolędy i bawić się do rana. Co ciekawe,
hiszpańskie dzieci czekają na prezenty aż do 6 stycznia.
Jest to pamiątka darów otrzymanych przez Jezusa od
Trzech Mędrców.
Wielka Brytania:
Brytyjczycy zaczynają święta od Christmas Eve, czyli Wigilii. Jednak
nie spożywają oni tak jak my uroczystej kolacji, lecz wzniosły obiad
w południe. Rodziny jedzą wówczas pieczonego indyka i tzw. „płonący
pudding”. Dzieci w Anglii wystawiają za drzwi specjalne skarpety, w których
następnego dnia znajdują prezenty. To właśnie na Wyspach narodził się
zwyczaj pocałunków pod jemiołą, a także kartek świątecznych. Pierwszą
z nich zaprojektował Jon Horsley, w 1846 roku.
Niemcy i Austria
Nasi zachodni sąsiedzi bardzo uroczyście
obchodzą nie tylko same święta, ale też adwent.
Niemieckie dzieci dostają w tym czasie każdego dnia
drobne prezenty, w tym cukierki. Wszyscy jednak z
utęsknieniem oczekują świąt Bożego Narodzenia. Gdy już
przyjdzie Wigilia, całe rodziny udają się na mszę, po
której zapala się świece na choince i rozpoczyna
„gwiazdkę”. Śpiewa się wtedy kolędy i wszyscy
obdarowują się prezentami. Dzieci słuchają legend o tym,
że prezenty przyniósł Święty Mikołaj. Zarówno 25 jak i 26
grudnia wielu ludzi udaje się do kościoła na msze. Oba te dni są wolne od pracy. Zaraz, zaraz! Skąd my to
znamy?
9|Strona PRYMUSIK NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
Za to w alpejskiej Austrii o godzinie 17:00
w oknach można usłyszeć dźwięk małych
dzwoneczków. Są one oznaką rozpoczęcia tej
jedynej w roku, specjalnej kolacji. Warto podkreślić,
że właśnie w tym kraju, w 1816 ksiądz Joseph Mohr
napisał najbardziej znaną na świecie i nie
ukrywajmy, jedną z najpiękniejszych kolęd – „Stille
Nacht”, znaną nam jako „Cicha noc”.
Czechy i Słowacja
W Republice Czeskiej i na Słowacji Boże
Narodzenie obchodzi się bardzo uroczyście. Jest to,
podobnie jak w Polsce, czas wzajemnych spotkań
rodzinnych. Świętowanie rozpoczyna się w Wigilię,
kiedy to wierzący ludzie zachowują post. Domownicy
składają sobie życzenia, a gdy ukaże się pierwsza
gwiazdka zasiadają do kolacji. Nie może podczas niej
zabraknąć "vánočky". Jest to białe ciasto z bakaliami.
Wieczerza zaczyna się od połamania się opłatkiem.
Następnie spożywa się zupę grzybową, a w okolicach
Bratysławy kapuśniak. Po tym na stół trafia ryba –
najczęściej karp. Spożywa się też suszone owoce i
jabłka. Służą one również do wróżb.
Rosja
Pamiętajmy jednak, że Boże Narodzenie to święto nie
tylko katolików, ale też prawosławnych. Bardzo ciekawe tradycje
świąteczne mają Rosjanie. Zaskakują nas faktem, iż wyjątkowo
obchodzą oni noc z 31 grudnia na 1 stycznia. Nie celebrują
jednak wówczas Nowego Roku, lecz oczekują prezentów od
Dziadka Mroza i jego wnuczki Śnieżynki. Narodzenie Pańskie
świętuje się dopiero 7 stycznia, po obchodach Nowego Roku,
który w kalendarzu juliańskim wypada 6 stycznia kalendarza
gregoriańskiego. Wtedy też Rosjanie obchodzą Wigilię.
Przygotowuje się wtedy postne danie złożone z ziaren pszenicy,
miodu, kaszy i migdałowego lub makowego mleka oraz orzechów
lub maku. Na stole znajduje się 12 dań – symbol apostołów.
Wśród potraw nie brakuje blin, ryb i mięsa w galarecie czy
pierników. Jednak przed wieczerzą obowiązuje post ścisły.
Dopiero w momencie pojawienia się pierwszej gwiazdki zasiada się do posiłku. Rosyjską tradycją jest też
zapalanie świec w oknach. Do domów, w których pojawia się ich światło, przychodzą kolędnicy obdarowywani
smakołykami lub dołączający do stołu.
Andrzej Siuda
10 | S t r o n a P R Y M U S I K N U M E R 1 7 5 - W Y D A N I E B O Ż O N A R O D Z E N I O W E
Wieczory są coraz dłuższe, a my nie mamy sposobu na nudę? Może warto wybrać się
do kina! Oto kilka propozycji:
„Love, Rosie” – komedia romantyczna (premiera 5.12.2014r.)
Rosie i Alex znają się od dzieciństwa. Gdy Alex wyjeżdża na
studia do Ameryki, ich wieloletnią przyjaźń czekają ciężkie
chwile. To wzruszającą powieść o szukaniu miłości i własnej
recepty na szczęście, o zabawnych nieporozumieniach
i poważnych zaniedbaniach, które oddalają ludzi od siebie. To
także, a może przede wszystkim, opowieść o mocy, jaką daje
pewność, że gdzieś, choćby na końcu świata, jest ktoś, kto
zrozumie wszystkie twoje, nawet te najbardziej dziwaczne myśli
„John Wick” – thriller (premiera 5.12.2014r.)
John Wick był najlepszym płatnym zabójcą w USA, ale dla
ukochanej żony wycofał się z biznesu. Po jej śmierci niedane mu
będzie w spokoju przeżyć żałoby. Gdy syn rosyjskiego mafiosa
odbierze mu ostatnią pamiątkę po ukochanej, zemsta będzie tylko
kwestią czasu. Przestępczy świat na wieść o tym, że John Wick
wrócił do gry, zamiera w przerażeniu, a rosyjski mafioso wydaje na
niego wyrok śmierci.
Uwolnić Mikołaja!” – komedia familijna (premiera 5.12.2014r.)
Święty Mikołaj spowodował wypadek swoimi saniami i jest
poszukiwany przez policję. Znajduje schronienie u 9-letniego Toma
i jego ojca – Steve’a, który niedawno wyszedł z więzienia, nie chce
pakować się w kłopoty i trzyma się od stróżów prawa z daleka.
Jednak, kiedy Mikołaj trafi za kratki, próbując odbić z przytułku dla
zwierząt swojego renifera, Tom zmusi tatę do interwencji. Wspólnie
postarają się uwolnić Mikołaja i umożliwić mu powrót do Laponii.
Aleksandra Teter
11 | S t r o n a
PRYMUSIK
NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
ŻARTY DLA KAŻDEGO!!!
"Śmiech jest jak sól, życie bez niego nie smakuje.”
( Karol Bunsch
polski pisarz historyczny, publicysta
i tłumacz literatury angielskiej
oraz niemieckiej,
porucznik piechoty Wojska Polskiego.
Młodszy brat Adama Bunscha)
CZYM DLA UCZNIA JEST LEKCJA…
-Co to jest lekcja?
- Jest to dłuższy okres potrzebny, by przygotować się do krótkiej przerwy
NAUCZYCIEL CIERPLIWY JEST…
Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie,
zimowe butki. Szarpie się, męczy, ciągnie...
- No, weszły!
Siedzi spocona na podłodze, a dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się,
sapią... Uuuf, zeszły! Wciągają je znowu, sapią,
ciągną, ale obuwie nie chce wejść..... Uuuf, weszły!
Pani siedzi, dyszy, a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki....
Pani niebezpiecznie zwęziły się oczy. Odczekała
i znowu szarpie się z butami... Zeszły!
Na to dziecko :
-...bo to są buciki mojego brata, ale mama kazała mi
je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż
przestaną jej się trząść i znowu pomaga dziecku
wciągnąć buty. Wciągają, wciągają..... weszły!.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz
rękawiczki?
- W bucikach.
NAWET PANU DYREKTOROWI MOŻE SIĘ ZDARZYĆ…
Nauczyciel historii wpada zdenerwowany do pokoju nauczycielskiego i mówi do
dyrektora: - Ach, ta 6 B! Nie wytrzymam z nimi! Pytam ich, kto wziął Bastylię, a oni
krzyczą, że to nie oni! - Niech pan się tak nie denerwuje - uspokaja dyrektor - może to
rzeczywiście ktoś z innej klasy.
wybrała Halszka Wajdowicz
12 | S t r o n a
PRYMUSIK
NUMER 175-WYDANIE BOŻONARODZENIOWE
Wesołych Świąt!
Gdy wracał am z przedświątecznej (synonimy słowa ,,święta'' pojawią się tu zapewne milion
razy) spowiedzi, coś skłoniło mnie do tego, aby choć raz nie wracać od razu do domu i wybrać się na
krótki spacer. Jak zawsze o tej porze roku przechodził po moich plecach zimowy, chłodny wiatr.
Cieszę się, że moja kurtka pozwala mi wytrzymać na mrozie trochę dłużej. Jestem strasznym
zmarzluchem, mimo iż wszyscy przyjaciele pojawiający się w moim mieszkaniu umierają z duchoty,
ja nadal uważam, że należy chodzić tu w podwójnym zestawie podkoszulków i grubym swetrze. Lubię
odbiegać od tematu, co sprawia, że moje wypowiedzi zwykle są nieposkładane. Wróćmy więc kilka
linijek wyżej. Spacerując tak po mieście, obserwowałam ludzi. Mój krok był bardzo powolny, bo jakoś
tak nie miałam ochoty wracać do domu. Dzięki temu miał am moż liwoś ć przyjrzeć się każdemu
z osobna. Ulice były prawie puste, co ułatwiało mi zadanie. Na przystanku siedziała zmarznięta para
nastolatków. Myślę, że nawet silny uś cisk, którym się obdarzali, nie wystarczał, by zwalczyć chłód.
Ich widok podniósł mnie na duchu. Nieważne, ile jeszcze będą razem lub, że się pomyliłam, bo są
rodzeństwem, to widok miłości mnie raduje. Dlatego zawsze lubiłam chodzić z koleżankami do
kawiarni, aby podglądać pary siedzące przy stolikach obok. Pamiętam walentynki z roku 2013, które
spędziłyśmy z przyjaciółkami w naszym stałym punkcie spotkań. Przez cały czas rozglądałam się po
stolikach, niby to pisząc sms'y. Patrzyłam, z jaką czułością i miłością zaglą dają sobie w oczy
zakochani, co zamawiają do jedzenia i czy któreś z nich odważy się w końcu złapać drugiego za rękę,
bo wyglądali, jakby oboje na to czekali. Zawsze sama za tym tę sknił am i zastanawiałam się, z kim
za rok spędzę taki walentynkowy wieczór. Chyba tak mi już zostanie, że zawsze się będę nad tym
zastanawiać, pijąc cynamonowo – cytronową herbatę i obserwując pary.
Święta Bożego Narodzenia na pierwszym miejscu kojarzą mi się z właśnie z miłością, przede
wszystkim z taką miłością, którą obdarza nas Bóg, zsyłając nam swojego Syna, ale również z miłością
międzyludzką. Bo skoro świat staje się nagle taki radosny, przyozdobiony światełkami, pełen kolorów,
to dlaczego nie mielibyśmy się wszyscy pogodzić i przytulić, mówiąc, jak bardzo się kochamy?
Rozglądając się dziś po ulicy, widziałam w ludziach podobne zniecierpliwienie.
Ponieważ pośród tysiąca moich nostalgicznie pesymistycznych myśli z dnia dzisiejszego
pojawiało się też kilka tych dobrych, byłam święcie przekonana, że owe zniecierpliwienie dotyczyło
wigilijnego wieczoru, kiedy to będzie można usiąść spokojnie przy stole, rozejrzeć po twarzach
członków rodziny, podzielić się z każdym opłatkiem, układając mniej więcej podobne życzenia jak
o roku i co najważniejsze - pobyć razem. Żeby na ten jeden wieczór zatrzymał się czas, żeby
zabrzmiały kolędy, żeby woń świątecznego barszczu dotarła do nas. To takie moje małe świąteczne
marzenia, zawsze pełne nadziei, że następnym razem tak właśnie będzie to wyglądać. Przykro mi, że
często jest inaczej, ale najważniejsze, by mieć w sobie nadzieję. Nadzieja to drugi po miłości synonim
bożonarodzeniowych świąt. Ponieważ zwykle w tym okresie uświadamiamy sobie, że zaraz koniec
roku i trzeba będzie ułożyć listę nowych (czytaj: tych samych) postanowień, to w święta wchodzimy
z nadzieją na nowy rok. Coś na pewno się zmieni, na pewno będzie lepiej, nigdy już.. i tak dalej. Znów
robi mi się przykro, że nigdy nie jest tak jakbym naprawdę chciała. Uwierzcie lub nie, ale lista moich
pragnień zamyka się może w trzech słowach. W sumie to już teraz przestało mi tak na tym zależeć.
Teraz jestem pewna, że za parę lat, kiedy będę organizować Wigilię we własnym domu, to wiem, jak
będzie ona wyglądać.
Takiej mojej wyśnionej Wigilii życzę każdemu; pełnej Boga, ciepła w każdym znaczeniu,
zaufania, zdrowia, uśmiechu i śmiechu, kolęd, całej rodziny, kolorowej choinki, wspaniałego barszczu.
Przede wszystkim jednak, życzę każdemu miłości, nie tylko na Święta i na Nowy Rok, ale na całe życie;
żeby nikomu nigdy jej nie zabrakło. Takiej miłości, jakiej oczekiwałby każdy z nas. Może ona oznaczać
pogodzenie się z siostrą czy bratem, powiedzenie obrażonemu od wielu lat są siadowi ,,dzień dobry'',
a może w końcu usłyszenie ,,Kocham Cię'' od tego, od kogo pragniemy tego najbardziej. Niech te
święta będą magiczne, a także pełne cudów. Chociaż poniższe hasło wydaje mi się prozaiczne i ciężko
przechodzi przez usta, to właśnie tego chciałabym każdemu życzyć:
Wesołych Świąt!
Iga Karasińska