Numer 2(34)

Komentarze

Transkrypt

Numer 2(34)
KWARTALNIK
GAZETA GMINY BUKOWSKO
Nr 2(34)/2013
Spis treści
Cel, pal .....................................................3
Nowa remiza w Bukowsku ...................4,5
Dziecięcy piknik w Wolicy ......................5
Pierwsza Komunia Święta ....................6,7
Wspomnienia Piotra Kocaja ..................7,8
Nadmorski turniej w Elblągu ...................9
Z podwórka ..............................................9
38 lat wodociągu „Bukowica” ........... 10,11
Z podwórka ............................................11
Picie ryzykowne i szkodliwe ..................12
Piłka gimnazjalna ..................................12
Gmina w obiektywie ..............................13
Podróże po Europie – Comenius ...... 14,15
Historia OSP w Zboiskach ............... 14,15
Szkolny Zespół Redakcyjny ..................16
Piknik w Pobiednie ................................16
Lekarz weterynarii radzi .......................17
Inwestycje sportowe ...............................17
Wieści z Regionu ..................................18
Wierzbin – Wola Sękowa 2013...............18
Koncert braci Steczkowskich ................19
Regionalny Turniej Sprawności ............19
Echa powstania styczniowego ..........20,21
Korespondencye ....................................21
Przedszkolaki świętują ......................... 21
Kapliczki i krzyże .................................22
Humor ....................................................23
Krzyżówka ............................................23
Drodzy czytelnicy Kwartalnika,
wydawało mi się na początku roku, że rozpoczyna się biblijne „siedem
chudych lat” dla naszej gminy a tu niespodziewanie inwestycja goni
inwestycję a impreza im dalej w rok, tym poważniejsza i o większej
randze. Miałem co prawda pisać o tym, że obecny numer może być
ostatni, tracimy bowiem zapał i wiarę w to co robimy, ostatecznie
jednak zdecydowałem, że damy sobie jeszcze jedną szansę. Tradycyjnie informuję o najciekawszych wydarzeniach:
XVIII Ogólnopolski Festiwal
W czasach rozkwitu festiwalu na bukowskiej scenie
występowało około 250 młodych wykonawców reprezentujących kilkanaście województw. W obecnym
roku, 7 lipca zobaczymy i usłyszymy przedstawicieli
sześciu województw: Łódzkie, Małopolskie, Podkarpackie, Śląskie, Wielkopolskie i Lubelskie.
Święto chłopa w Bukowsku
Impreza bardzo dobrze przyjęta w roku ubiegłym, będzie kontynuowana. Tak więc 7 lipca po godzinie 1600 gdy komisja festiwalowa
będzie obradować, plac w centrum wypełnią konkursy dla „chłopów”. Będą one niespodziankami przygotowanymi przez radę sołecką, radnych i sołtysa Bukowska.
Pankiewicz z Nagórzan
Z inicjatywy członków OSP oraz sołtysa i rady sołeckiej, przy akceptacji mieszkańców Nagórzan i księdza proboszcza, powstał i szybko
został zrealizowany, pomysł oddania hołdu wybitnemu rodakowi
Błogosławionemu Ojcu Anastazemu Pankiewiczowi. Poświęcenie
planowane jest na 13 lipca w połączeniu z tradycyjnym, parafialnym
„Nabożeństwem Fatimskim”
Powstańcom Styczniowym
Listopadowym
W wyniku wspólnej inicjatywy
gmin Bukowsko i Komańcza, w
paśmie leśnym „Bukowicy” (Włościańska Spółka Leśna) powstanie
obelisk z tablicą upamiętniającą
mieszkańców Bukowska, którzy 150
lat temu poszli na pomoc powstańcom i swój czyn przypłacili życiem. Uroczystości zaplanowano na
dzień 3 sierpnia od godziny 1230 przy leśnej „Mogile”
Zawody Strażackie
Straż Pożarna w Woli Sękowej
wyraziła gotowość organizacji tradycyjnych, corocznych zawodów
dla gminnych jednostek straży pożarnych. Zawody połączone z obchodami Święta Wojska Polskiego,
odbędą się dnia 18 sierpnia br. na
placu obok Uniwersytetu Ludowego w Woli Sękowej.
Okładka: Nowotaniec z lotu ptaka
2
KWARTALNIK
Gminne Święto Chleba
Wzorem roku ubiegłego, zamiast tradycyjnych dożynek, odbędzie
się druga edycja „Gminnego Święta Chleba”. Proponowany termin
realizacji to dzień 1 września 2013 roku. W chwili obecnej żadna
rada sołecka naszej gminy nie wyraziła ochoty na pełnienie roli gospodarza tego święta – zachęcamy.
Jan Muszański
Cel, pal !
Strzelanie z karabinka sportowego oraz pistoletu pneumatycznego
towarzyszyło XIV edycji Międzynarodowego Turnieju Żołnierzy
Rezerwy, który odbył się w dniu
12 maja br. na strzelnicy wojskowej
w Nowym Łupkowie, przy merytorycznym i finansowym wsparciu
Ministerstwa Obrony Narodowej
w Warszawie. W turnieju wzięło
udział łącznie jedenaście drużyn, w
tym dwie słowackie, osiem gminnych i jedna z gminy Komańcza.
Strzelanie z broni długiej do tarczy
z odległości 50 m tym razem najlepiej wykonał Chrząszcz Leszek
z Wolicy, uzyskując 48 pkt. Kolejne
miejsca na podium w tej konkurencji uzyskali: Byrtek
Arkadiusz z Woli Piotrowej (46 pkt.) i Krzyżaniak Marek z Karlikowa (45 pkt.). Najlepsze wyniki w strzelaniu
z pistoletu pneumatycznego do tarczy z odległości 10 m
uzyskali: Sivecky Milan z Topolovki (45 pkt.), Żak Marek z Komańczy (44 pkt.) i Pilecki Bogdan z Nowego
Łupkowa (44 pkt.). Suma uzyskanych punktów w obydwu konkurencjach strzeleckich przez sześciu zawodników wchodzących w skład drużyny, zdecydowała o
klasyfikacji drużynowej, która wyglądała następująco:
1. Wola Sękowa (414 pkt.), 2. Wola Piotrowa (411 pkt.),
3. Wolica (371 pkt.), 4. Nagórzany (367 pkt.), 5. Nadolany (362 pkt.), 6. Komańcza (354 pkt.), 7. Karlików
(346 pkt.), 8. Topolovka A (339 pkt.), 9. Bukowsko (317
pkt.), 10. Dudyńce (299 pkt.) i 11. Topolovka B (260
pkt.). Podczas turnieju rozgrywana była jeszcze jedna
konkurencja „rzut granatem do celu”, która oceniana
była tylko w klasyfikacji indywidualnej. Tu szczęście
dopisało Słowakom, bowiem zwyciężył Hanusin Jan z
Topolovki (10 pkt.), drugie miejsce zdobył Zajączkowski Marek z Łupkowa, a trzecie Modrak Vladimir z
Topolovki. Szczęście dopisało również organizatorom,
mimo niekorzystnej prognozy, pogoda była całkiem
Pierwsze miejsce – Wola Sękowa
dobra, a p. Husak Halina zadbała o smakowite jadło,
serwowane (jak przystało na takiej imprezie) z kuchni
polowej. Organizatorzy turnieju zadbali także o inne
formy rozrywki, ponieważ nie wszyscy uczestnicy
mogli jednocześnie konkurować w zawodach. Na zakończenie wszystkie drużyny oraz najlepsze trójki w
poszczególnych konkurencjach otrzymały dyplomy
i drobne nagrody rzeczowe. Podczas ceremonii wręczania nagród, Wójtowi Gminy Bukowsko p. Piotrowi
Błażejowskiemu i Przewodniczącemu Rady Gminy
Bukowsko p. Leonowi Myrdakowi towarzyszyli: Starosta Topolovki p. Stefan Ladickovsky, Wójt Gminy
Komańcza p. Stanisława Bielawka oraz Dyrektor
Zakładu Karnego w Nowym Łupkowie p. Marek
Grabek. Przy tej okazji Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Bukowskiej w Bukowsku składa podziękowanie
gospodarzowi obiektu za jego przygotowanie i udostępnienie, natomiast kierownikowi LOK w Sanoku p.
Ryszardowi Prorokowi za przeprowadzenie strzelania.
Wszystkim uczestnikom turnieju dziękujemy za udział
i zdyscyplinowanie oraz „bojową” postawę. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku będą nam towarzyszyć
porównywalne emocje.
Henryk Pałuk
zdjęcia Jan Muszański
KWARTALNIK
3
Nowa Remiza w Bukowsku
2 czerwca 2013 r. odbyła się uroczystość oddania do użytku nowej Remizy Ochotniczej
Straży Pożarnej w Bukowsku. Impreza rozpoczęła się mszą świętą celebrowaną przez
proboszcza ks. Stanisława Kudłę, w której
uczestniczyły poczty sztandarowe jednostek
OSP z terenu gminy Bukowsko i zaprzyjaźnionych jednostek z innych gmin, dowodzone przez druha Leszka Chrząszcza z Wolicy,
a także kompania reprezentacyjna OSP, którą dowodził druh Piotr Rysz z Bukowska, zaproszeni goście i mieszkańcy. Podczas mszy
w sposób szczególny modlono się w intencji
strażaków. Oprawę muzyczną w kościele
zapewnił organista a także Orkiestra Dęta
z Beska pod batutą pana Jerzego Florka.
Po mszy, przy dźwiękach marszowej muzyki pododdziały zostały wprowadzone na plac przed remizą
OSP, gdzie odbyła się oficjalna część uroczystości. Po
przeglądzie pododdziałów i złożeniu meldunku przez
dowódcę uroczystości, wciągnięto flagę na maszt i odśpiewano hymn państwowy. Po hymnie, prowadzący
imprezę, pan Jan Muszański przywitał zaproszonych
gości i zgromadzoną publiczność, a przede wszystkim
druhów strażaków. Swoją obecnością uroczystość
uświetnili: członek Zarządu Województwa Podkarpackiego Sławomir Miklicz, przewodniczący Rady
Powiatu Sanockiego Robert Pieszczoch, starosta
sanocki Sebastian Niżnik, komendant Wojewódzki
PSP w Rzeszowie st.bryg. Bogdan Kuliga, komendant
powiatowej PSP w Sanoku bryg. Krzysztof Dżugan,
komendant PSP w Ustrzykach Dolnych bryg. Piotr
Królicki, przedstawiciele komendy PSP Sanok st.kap.
Grzegorz Oleniacz i st.kap. Robert Wojciechowski,
druhowie Tadeusz Sieniawski i Eugeniusz Paszkiewicz z Zarządu Wojewódzkiego i Powiatowego ZOSO
RP, proboszcz parafii Bukowsko ks. Stanisław Kudła,
wikary parafii Bukowsko ks. Wojciech Bacior, nadleśniczy Nadleśnictwa Rymanów Bogdan Famielec,
przewodniczący Rady Gminy Bukowsko Leon Myrdak, sołtys wsi Bukowsko Jerzy Rakoczy i radni. Po
miłych słowach powitania głos zabrał Prezes Zarządu Gminnego Związku OSP w Bukowsku, wójt pan
4
KWARTALNIK
Piotr Błażejowski, który otworzył całą uroczystość,
a druh Adrian Klepczyk przedstawił w krótkim referacie historię OSP, której początki sięgają 1879 roku
(założycielami jednostki byli Aleksander Męciński,
Michał Jankiewicz i Jan Skoczyński). Nawiązał również do budowy remizy, którą rozpoczęto w 1998r,
a głównymi jej orędownikami byli: Józef Żytka, Jan
Sokół, Feliks Hujsak, Bogdan Łuszcz i Edward Hnat
oraz nieżyjący już generał Zbigniew Szablewski z Zarządu Głównego PSP w Warszawie. Zorientowani w
życiu i sprawach naszej gminy, zapewne wiedzą, że
ponad wszelką wątpliwość, ta remiza ma tylko jednego „głównego budowniczego” a jest nim Piotr Błażejowski – Wójt Gminy Bukowsko. Warto ten fakt w
historii Bukowska utrwalić, ponieważ jest prawdziwy
i przez nikogo niekwestionowany. Po krótkim rysie historycznym, nastąpił moment przecięcia wstęgi przez
honorowych gości imprezy oraz poświęcenia budynku, którego dokonał proboszcz naszej parafii. Część
dolna nowego budynku OSP jest wykorzystywana do
celów bojowych (garaże z samochodami) związanych
z zapewnienieniem bezpieczeństwa mieszkańców. W części
górnej znajdują się pomieszczenia gospodarcze, pokoje gościnne, zaplecze kuchenne oraz sala
konferencyjna. Obiekt jest wyposażony w sprzęt audiowizualny,
centralne ogrzewanie, oraz syrenę strażacką. Jednostka wchodzi
w skład Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego podobnie
jak jednostka OSP z Nadolan.
Dla jednostki OSP w Bukowsku
strategicznym momentem było
zasilenie jej szeregów przez nowych strażaków i znaczne odmłodzenie kadry. Ta „nowa jednostka” ma wszelkie szanse stać się motorem
napędowym dla Bukowska i tego młodym strażakom
życzymy. Oddanie remizy było też okazją do wręczenia odznaczeń dla zasłużonych strażaków. Prezydium
Zarządu Oddziału Wojewódzkiego przyznało złoty
medal dla Chodakowskiego Józefa i Chrząszcza Zbigniewa, srebrny dla Podgórskiego Zygmunta, Hanusa
Tomasza, Kamyka Tomasza, Klepczyka Zbigniewa,
Pitucha Zdzisława, Słyszyka Janusza, brązowy medal
dla Żytki Bogusława, Podulki Zdzisława, Łuszcza
Leszka, Rymarowicza Mieczysława, Żytki Sylwestra,
Radożyckiego Piotra, Rysza Piotra, Chrząszcza Leszka i Tokarza Józefa. Dziewiętnastu strażaków zostało
uhonorowanych przez Prezydium Zarządu Oddziału
OSP w Sanoku odznaką strażak wzorowy. Za zaangażowanie i długoletnią pracę, Prezydium ZO GZ
OSP RP w Bukowsku przyznało również honorowe
wyróżnienia. Największym stażem w OSP może pochwalić się pan Józef Żytka, który ma wysługę 50 lat
w służbie pożarniczej. W imieniu odznaczonych po-
dziękowania złożył druh Łuszcz
Bogusław, prezes OSP w Bukowsku. Następnie, kolejno głos
zabierali przybyli goście, którzy
gratulowali strażakom wspaniałego obiektu i życzyli nieczęstych
wyjazdów do pożarów. Na tym
skończyła się część oficjalna, wyprowadzono poczty sztandarowe i
odmaszerowała kompania reprezentacyjna. Prowadzący imprezę
zaprosił mieszkańców na koncert
w wykonaniu Orkiestry Dętej z
Beska oraz pokaz tanecznej grupy
dziewczęcej, towarzyszącej orkiestrze. Strażacy i goście zostali podjęci po staropolsku
„czym chata bogata”. Uczestnicy imprezy mogli też
skorzystać również z atrakcji przygotowanych przez
organizatorów. Było tam coś dla duszy i coś dla ciała a
pogoda na ten jeden wybrany dzień okazała się bardzo
łaskawa. W godzinach wieczornych, planowo odbył
sie plenerowy festyn artystyczno – kulinarny obsłużony muzycznie przez zespół „Perform”. Całość bardzo udanej imprezy przygotowali miejscowi młodzi
strażacy wspierani mocno przez sołtysa, jego radę,
radnych oraz gminną administrację, reprezentowaną
przez Biuro Promocji Gminy Bukowsko.
Ewa Kseniak
zdjęcia Adam Przyboś
Dziecięcy piknik w Wolicy
W dniu 9.06.2013r. odbył się w Wolicy piknik z okazji Dnia Dziecka. Od strony kuchni pełną odpowiedzialność przyjęła pani Maria Urban wraz ze swoim zespołem. Impreza ta mogła się odbyć dzięki sponsorom, a
są to: Cypcarz Lesław i Wincentyna, Myrdak Piotr i Benita, Rakoczy Robert i Grzegorz, Woźniczak Daniel
i Mariusz, Zawiślan Łukasz, SKR Bukowsko, Wulkanex - Krzysztof Stapiński, Podkarpacki Bank Spółdzielczy, Dadaś Jadwiga i Andrzej – Sanok, Firma Kontra, Gliściak Tadeusz, Mariusz i Grzegorz, Piekarnia
Bukowsko, Piekarnia Sanrej z Sanoka. Ich wkład pozwolił na zaopatrzenie najmłodszych uczestników w
pieczywo i słodycze. Piknik odbył się dzięki moim staraniom przy wsparciu Józefa i Ryszarda Tokarza oraz
Mariusza Grochoły. Wszystkim ofiarodawcom, jak i tym, którzy organizacyjnie pomogli przeprowadzić imprezę serdecznie dziękuję!
Tadeusz Gliściak
zdjęcie Magdalena Cypcarz – Wanielista
KWARTALNIK
5
Pierwsza Komunia Święta - 2013
fot. Stanisław Cyparski
Tradycyjnie jak co roku przestawiamy na zdjęciach grupy dzieci z poszczególnych parafii, by uwiecznić ten
wyjątkowy moment w ich życiu. Niech Pierwsza Komunia Święta nie będzie dla nich tylko jednym z życiowych
epizodów.
Bukowsko
Nowotaniec
fot. Adam Czapla
W pierwszym rzędzie od lewej: Kowalczyk Miłosz, Łabaj Michał, Makaryk Rafał, Rakoczy Mateusz, Kunda
Arkadiusz, Piłat Mariusz, Hanus Mateusz, Podgórska Amelia, Żytka Elżbieta, Rakoczy Weronika, Żytka Emilia.
W drugim rzędzie od lewej: Jakub Cięciwa, Zarzyka Igor, Biel Michał, Roczniak Tomasz, Klimek Filip, Leczowicz Kamil, Pleśniarski Miłosz, Łuszcz Martyna, Klimek Iga, Pleśniarska Aleksandra, Turska Elżbieta, Kowalik
Izabela, Zabiega Kinga oraz ks. Stanisław Kudła, p. Dorota Urban, ks. Wojciech Bacior
Na dole od lewej: Czapla Tomasz, Chrząszcz Jan, Jakubowski Wojciech, Zabiega Jakub, Królicki Hubert,
Czytajło Dominik, Kot Sylwia, Majka Aleksandra, Rysz Natalia, Dembicka Wiktoria, Pałuk Katarzyna.
Na górze od lewej: Zarycki Kacper, Słyszyk Filip, Urban Damian, Kotecki Dominik, Jasiński Krystian,
Karpiel Natalia, Nowakowska Martyna, Małek Oliwia, Wierzbicka Aleksandra. Trzeci rząd od lewej:
dyr. Anna Bąk, ks. Marcin Piliszko, ksiądz Maciaszek, wych. Aldona Bigos, ks. Marian Martowicz
6
KWARTALNIK
fot. Maria Ambicka
Pobiedno
Od lewej w pierwszym rzędzie: Emilia Siwik, Julia Sabat, Aleksandra Konik, Jakub Kołodziej, Jowita Wdowiak,
Łukasz Adamski, Jakub Maczużak, Klaudiusz Koczera, Krystian Telesz. Od lewej w drugim rzędzie: Jukub Macyk,
Julia Rajska, Adriana Konik, Dominika Koczera, Martyna Marzec, Oliwia Gruszczyńska, Klaudia Ambicka, Julia
Jadwisieńczak,
Od lewej w trzecim rzędzie: wych. Agnieszka Pałys, ks. Bogdan Nitka, Patryk Wojtuszewski, Michał Wolanin, Jakub Cięciwa, Jakub Bochnak, Sławomir Cwenar, Daniel Piotrowski, Jakub Gaber, Krystian Telesz, Kamil Norak.
Wspomnienia
Piotra Kocaja z Prusieka
Po przejechaniu granicy polsko sowieckiej
Fastów, Kijów przejeżdżaliśmy w nocy. Na
każdej stacji sowieckiej nasz transport, który liczył 210 ludzi zatrzymał się aby nabrać
paliwa, wody i żywność, dni były bardzo
upalne, to był czerwiec, nas w wagonie było
42 osoby, spaliśmy jeden koło drugiego jak
śledzie, w dzień siedzieliśmy goło i tak woda
z nas się lała strumieniami, każdy z nas był bardzo słaby, bo
było brak powietrza i żywności którą nas łudzili striełki że
przejedziemy granicę polsko-rosyjską będziemy dostawać
więcej chleba, ale tej poprawy nie było widać – wręcz przeciwnie, dostawaliśmy od 10 dkg do 20 dkg chleba i bardzo
słone ryby, po których się tylko chciało pić, a wody nie dawali. Na dzień dostaliśmy 3 wiadra wody i nic. Wodę tę
brano przeważnie z rzeki, bagien, która strasznie śmierdziała, a to w tym celu żeby my mniej potrzebowali, wodę
którą my dostali nie każdy się napił, napił się ten kto był
silniejszy i miał jakieś naczynie, albo naraz rzucaliśmy się
na wiadro z czapkami i kapeluszami i wylali wszystko i nikt
się nie napił. N.K.W.D. bardzo z nami źle się obchodziło, gdy
nieraz krzyczeliśmy chleba lub wody, to się strasznie złościli i krzyczeli ( ja Was nakarmiu Job waszu badno mać aź
wsie padochniecie ) kto zaglądał do okna to kamieniami
rzucali i sztychami kłuli, tak przyjechaliśmy do Charkowa,
staliśmy trzy dni gdzie N.K W.D. które jeszcze gorzej się z
nami obchodziło, na stacji w Charkowie zdano nas,
N.K.W.D. które nas wiozło z Sambora zdało nas innemu
N.K.W.D. które jeszcze gorzej się z nami obchodziło. Na
stacji w Charkowie zauważyliśmy kilkanaście pociągów z
więźniami, byli to rodziny polskie, żony, matki, dzieci, opieki lekarskiej w ogóle nie było. Byliśmy strasznie zmęczeni i
połowę wykończeni, zdawało się że nikt z nas nie dojedzie
do celu, bo głód, smród i wszy wykańczały nas coraz bardziej. Po wyjechaniu z Charkowa przyjechaliśmy kilka
mniejszych stacji, i dotarliśmy na Ural do Złotoust, pociąg
zatrzymał się, po kilku godzinach stania słyszymy, że z wagonów które są przed nami karzą wychodzić, 3 wagony
wyjdzie pod eskortą prowadzą ich do miasta, przychodzi na
nas kolej, przychodzili striełki i karzą się przygotować do
drogi, za kilka minut przychodzi i otwiera drzwi i każe wychodzić, była godzina 10 słońce pięknie świeciło a z nas
każdy był brudny, zarośnięty i obdarty, ludność miejscowa
patrzyła na nas z wielkim żalem. Po wyjściu z wagonu zaraz
otoczył nas konwój i rozkaz ( idyj pomomo) idziemy przez
miasto widać kilka dużych murowanych domów, reszta to
jakieś małe lepianki i brudne ulice, którą my szli niepodobna do ulicy, raczej do jakiejś bagnistej łąki a chodników nie
widziałem, przeszliśmy miasto droga prowadzi dalej za
miasto, na wzgórzu gdzie widać 3 kilkupiętrowe domy była
to Złotoustowska firma N.K.W.D. nr 2. Zbliżamy się do więzienia, przechodzimy jedną bramę, drugą, i trzecią, zachodzimy na dziedziniec jednego z bloków, każą siadać
przyszedł naczelnik więzienia i sprawdza ewidencję i po 10
zachodzimy do więzienia, na każdą celę po 20 osób, cele
były małe gdyż w normalnym czasie mogło być tylko 5 ludzi,
zaraz pozajmowaliśmy miejsce na betonie, zaraz dali po 40
dkg chleba i kipiołku, później przeprowadzono ścisłą rewizję, wszystko blaszane poodrzynali, sprzączki, guziki, było
bardzo duszno gdyż w dzień pod sufitem była wyjęta tylko
jedna szyba. Na drugi dzień poszliśmy do łaźni, rzeczy swoje oddaliśmy do pralni, bo były bardzo wszy, brak powietrza
dawał się odczuwać coraz bardziej, ludzie bardzo mdleli, tą
7
KWARTALNIK
sprawę poruszyliśmy do naczelnika Tiomy, który kazał
klucznikom 2 razy na dzień pootwierać drzwi. Tak siedzieliśmy tydzień czasu, później przenieśli nas w tej samej grupie do drugiego bloku, Trochę z powietrzem było lepiej ale
z miejscem gorzej, spaliśmy jak śledzie, raz na tydzień do
łaźni, raz na dwa miesiące do fryzjera, program dnia był
taki rano o 7 pobudka, wstajemy i idziemy do ustępu, w
ustępie jest zaraz umywalka, jedni się myją a drudzy załatwiają, przychodzimy z ustępu, zaraz jest śniadanie, przynoszą chleb pod drzwi i wydają, każdy bierze dla kolegi i
dla siebie, jeden wybiera sobie dziś a drugi na drugi dzień
bo czasem jest chleb z obu stron bez skórki, a czasem z
jednej strony skórka, to znaczy że ze skórką lepiej się najadł,
po przydzieleniu chleba przynoszą kipiatok ( woda gorąca
) i tak my jedli, trzeba zaznaczyć że każdy z nas inaczej jadł,
jeden od razu zjadł i wodą popił, drugi brał połowę chleba
drobił do wody dawał soli i tak jadł, drugą połową przekąsał, a trzeci kąsał i żuł jak krowa, wszystko to robiło że
każdy chciał się najeść tym kawałkiem chleba, po śniadaniu
sprawdzano stan, o 10 ( prochutka ) spacer 15 minut, po
spacerze się spało do obiadu, obiad był od 12 tej do 1 szej,
do obiadu była także kolejka, tak że dziś pierwsi biorą którzy śpią po lewej stronie ściany, a na drugi dzień biorą
pierwsi którzy śpią po prawej stronie ściany, a to dlatego bo
zupa była z wierzchu rzadka a na spodzie gęsta, a żeby nikt
nie narzekał musiała być kolejka, obiad składał się z krup
gotowanych na wodzie, rzadko można było znaleźć ziemniak lub kawałek mięsa, było to raczej woda niż zupa, norma wynosiła pół litra na osobę. Po obiedzie kładliśmy się
spać, o 2 godzinie było drugie danie, składało się z jednej
łyżki kaszy gęstej, po drugim daniu kładliśmy się spać albo
była pogawędka, co kto w domu robił, tak siedzieliśmy do
kolacji, kolacja była o 7 – mej, kolacja odbywała się w takim samym porządku jak i obiad, po kolacji każden rozmawiał o kolacji, mówił że w domu taką kolację świnie by nie
chciały jeść, później temat schodził co kto w domu jadł i jak
to się wyrabia, o 8-mej idziemy do ustępu, wracamy z ustępu i do 9-tej znowu pogadanka, lub graliśmy w domino albo
czytamy poromki- o 9 -tej odbój znak do spania, zaciemnienie i zaśnienie , znowu kładziemy się spać jeden koło drugiego na boku, miejsca nie ma jak jeden chce się przewrócić
na drugi bok to musi wszystkich budzić i wszyscy musieli się
przewracać, do snu każdy wieczór musiał ktoś opowiedzieć
bajkę, lepiej się zasypiało, noc była też niepewna do przespania bo była rewizja, przyszli do celi zbudzili wszystkich
nie dali się ubrać, tylko wygnali na korytarz, dwóch kluczników ubrane w białe szmaty weszli do sali i robili rewizję
a dwóch na korytarzu. Rewizję przeprowadzono szczegółowo, zaglądano do ust, włosów, i do tyłka, blaszki, sznurki
zabierali, albo przychodzi klucznik czasem pyta się czy jest
taki wymienia nazwisko i zabiera na śledztwo. Tak my spędzali noce i dnie w sowieckiej „Turmie”. Tak my przesiedzieli miesiąc czasu na tej celi aż pewnej nocy przychodzi
klucznik budzi nas i wszystkim Polakom każe się ubierać do
wyjścia. To samo robią i po innych celach, wychodzimy na
korytarz tam już grupa Polaków siedzi, przychodzi politruk
i każe nam iść, prowadzi nas na drugie piętro i otwiera
drzwi jednej z cel i każe wchodzić, w tej celi zebrali się
wszyscy Polacy, było nas 60 osób, była to segregacja Polaków razem do jednej celi, a Żydów i Ukraińców do drugiej
celi. Z powodu częstych bójek Polaków z Ukraińcami lub
Żydami. Po przegrupowani u Polaków na jedną celę było
inne życie, nikt nam nie przeszkadzał w rozmowie na najrozmaitsze tematy, gdy u Żydów i Ukraińców było dużo
8
KWARTALNIK
kapusiów, którzy donosili o czym Polacy rozmawiają, o polityce mało by co wiedzieli, aż pewnego razu w ustępie był
napis na ścianie, nareszcie Niemcy są pod Moskwą, ucieszyliśmy się tą wiadomością myśląc że nas Rosjanie wypuszczą na wolność, na tej celi było dwóch podporuczników,
którzy prowadzili rozmaite wykłady, tak my siedzieli miesiąc
czasu na tej celi, dwóch Polaków zabrali później – porozbijali nas po 25 ludzi i przenieśli do innego bloku, zaczęli znów
śledztwa przeprowadzać, w końcu dali do naszej celi 13 ruskich złodziei którzy przyszli i zaczęli nam kraść chleb,
ubrania, buty, musieliśmy z nimi staczać ciężkie walki, od
nich dowiedzieliśmy się sporo ciekawych rzeczy…” W tym
miejscu pamiętnik się urywa. Być może nie był dalej pisany, a może kartki były już nie do odczytania. Na podstawie
znalezionych zdjęć oraz dokumentów angielskich wiemy, że
po ciężkich czasach na Syberii dostał się w końcu do armii
gen. Andersa i z jego oddziałami był w Bagdadzie, Damaszku, Hajfie, Egipcie. Notatki z 12.05.1943r. mówią o Madagaskarze, 16.05.1943r. port Durban w pn Afryce. Z innych
notatek: „3 czerwca 1943 roku o godz. 12 w południe przypłynęliśmy do Rio de Janeiro w Brazylii”, „20 czerwca 1943
roku przypłynęliśmy do Szkocji, a 22 czerwca wyjechaliśmy
do obozu przejściowego w Anglii”. Następne krótkie notatki
w kieszonkowym kalendarzyku mówią o kolejnych obozach, batalionach i specjalności w szkoleniu. Był więc wyszkolonym kanonierem i spadochroniarzem. Zachowane
dokumenty mówią o wysokości żołdu dla poszczególnych
stopni żołnierzy a nawet jest informacja o zaopatrzeniu rodzin w wypadku śmierci żołnierza. Dość dużo szczegółów
nie tylko o Piotrze Kocaju można znaleźć w książce Wojciecha Markenta „Najcichsi bohaterowie spod Arnhem”. Autor
na podstawie danych archiwum Instytutu Polskiego oraz
Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie przytacza szereg
faktów i nazwisk zawartych w dokumentach archiwalnych.
W tej książce jest wzmianka, że kanonier Piotr Kocaj ur.
09.07.1920 r. zginął w dniu 23.09.1944 r. W karcie ewidencyjnej, gdzie podane jest wiele danych np. odznaczenia
(ostatnie pośmiertne w 2006 roku) jako datę zgonu podano
23.09.1944 r. Natomiast w piśmie Konsulatu Generalnego
Rzeczypospolitej Polskiej w Londynie z dnia 11.04.1949 r.
adresowanym do ojca Piotra, jako data zgonu jest podany
dzień 19.09.1944 r. Z innych dokumentów wynika, że Piotr
razem z brygadą spadochronową był przerzucony szybowcem do Holandii, gdzie już w powietrzu Niemcy wystrzelali znaczną część desantu. W wyżej cytowanej książce jest
zapis, że szybowiec, w którym znajdował się Piotr Kocaj z
drugim kanonierem oraz dwoma pilotami, miał podwieszone działko oraz samochód „łazik” do ciągnięcia działa. Aż
trudno uwierzyć dokumentom, ile tonażu przewoził taki
specjalnie skonstruowany szybowiec. Na zakończenie można dodać, że kan. Piotr Kocaj wraz z tysiącami innych żołnierzy został pochowany na cmentarzu wojennym w
Arnhem w Holandii. I to już koniec opowieści o burzliwych
losach naszego rodaka, podobnej do historii niezbyt długiego życia wielu Polaków w tamtym czasie. Ciekawe czy ktoś
wie, jaki los spotkał kolegów Piotra wpisanych w pamiętniku: Jaracz ( Jarom) Roman (Chojnik), Jan Gwęda (Kęty),
Stanisław Stoch (Olchowce), Dziubiński Józef (Jasło), Dombrowski Mieczysław (Sambor), kpr.podch. Dembicki Józef
(Poznań), Glazer Władysław (Sambor), Szajnowski Wiktor
(Cieszanów), Szpak Tomko, Tadeusz Słowik (Iskrzynia).
Opracowano na podstawie dokumentów udostępnionych
przez pana Józefa Kocaja, bratanka Piotra,
opracował Kazimierz Rakoczy
Nadmorski turniej w Elblągu
Pobyt żeńskiej reprezentacji Podkarpacia na Ogólnopolskim Festiwalu Unihokeja był dla jego uczestniczek atrakcją, ponieważ
zorganizowany został nad morzem. Dziewczyny z Bukowska po
raz pierwszy reprezentowały województwo jednocześnie w trzech
kategoriach: szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych. Możliwość przebywania na plażach Stegny to nagroda za wieloletnią, systematyczną pracę oraz osiągnięcia w tej
dyscyplinie. Mimo braku słońca każda zawodniczka symbolicznie
zamoczyła stopy w wodzie zachwycając się jednocześnie szumem
fal wzburzonego morza. Sam udział w Międzynarodowych Zawodach miał być sprawdzianem własnych umiejętności na tle rówieśniczek z północy Polski, gdzie unihokej jest dyscypliną bardzo
rozpowszechnioną. Sam turniej nie należał do specjalnie udanych. O
dużym pechu mogą mówić nasze gimnazjalistki, które po losowaniu
trafiły do „grupy śmierci”. Jak się później okazało przegrały w niej
z dwoma najlepszymi drużynami turnieju: „Orlętami Warszawa”
(0:2) oraz klubem z Trzebiatowa (0:1), który w meczu o mistrzostwo
uległ Warszawie 0:1. Młodsza drużyna Jakuba Barć wygrała w grupie 5:1 z Grajewem, przegrała z Sieradzem 2:3 oraz zremisowała 3:3
ze srebrnymi dziewczynami tego turnieju również Trzebiatowiankami. Dużo nie brakowało, jednak po pierwszej fazie turnieju obydwie
drużyny nie zakwalifikowały się do finałowej ósemki i została im gra
o miejsca w przedziale 9-16. Mecze w tej grupie o mniejszej stawce
pozwoliły trenerowi na rotowanie składem i wszystkie rezerwowe
zawodniczki mogły spróbować swoich sił na boisku, co w rezultacie
dało 11 miejsce. Dużo lepiej poszło młodszym podopiecznym Jakuba
Barć, które w słabszej grupie wygrały wszystko i rywalizację zakończyły na 9 miejscu w Polsce. Na uwagę zasługuje fakt, iż trzon tej
perspektywicznej drużyny tworzyły piąto klasistki wspierane przez
o rok starszą Klaudię Łuszcz, która w całym turnieju strzeliła 13 bramek. Najlepszy wynik na Międzynarodowym Festiwalu w Elblągu
zanotowały absolwentki Zespołu Szkół w Bukowsku reprezentujące
obecnie barwy I LO w Sanoku: Sylwia Sobolak, Anna Jasion, Iwona
Pituch, Marzena Chodakowska i Magdalena Rak, które broniąc mistrzostwa z ubiegłego roku przywiozły brązowe medale z Mistrzostw
Polski. Za możliwość udziału w zawodach tej rangi, nabywanie boiskowego doświadczenia oraz przeżywanie niezapomnianych chwil
nad morzem bardzo dziękujemy osobom, które wsparły nasz wyjazd
tj. Wójtowi Gminy Bukowsko p. Piotrowi Błażejowskiemu, Radnym
Gminy Bukowsko z przewodniczącym Komisji Oświaty p. Wojciechem Ambickim, Gminnej Komisji ds. Rozwiązywania Problemów
Alkoholowych oraz sołtysowi Bukowska p. Jerzemu Rakoczemu.
tekst i zdjęcie Jakub Barć
Z podwórka
Gminny Punkt Konsultacyjny działa
W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca w
Urzędzie Gminy w Bukowsku pok. 209 w godzinach od 16 do 18 można bezpłatnie uzyskać
poradę w zakresie terapii uzależnień. W czasie
trwania dyżurów czynny jest również telefon
zaufania (13) 46 74 015 wew. 51.
Ogłoszono przetarg
Z tego samego źródła „na usuwanie skutków
klęsk żywiołowych”, Gmina pozyskała kwotę
130.500 złotych na remont drogi „Hnat i Kamyk” w Bukowsku wraz z remontem mostu. Po
uprawomocnieniu się wyników kolejnego już
przetargu, podpisana zastanie umowa z wykonawcą który w roku bieżącym zrealizuje planowane zadanie.
Pomoc potrzebującej
Z inicjatywy p. Grzegorza Pleśniarskiego w
porozumieniu z Radą Sołecką i radnymi wsi
Bukowsko, w dniu 8 czerwca br. panowie Jerzy
Rakoczy i Mieczysław Rymarowicz przeprowadzili zbiórkę złomu. Był to udany sposób
zgromadzenia środków finansowych dla emerytowanej nauczycielki p. Elżbiety Szymończyk.
Dla chętnych darczyńców podajemy numer
konta bankowego: 80 1020 4391 0000 6902 0067
1446.
Utwardzanie dróg
Marszałek naszego województwa zatwierdził
wnioski o dotacje na remont dróg gminnych rolniczych w Bukowsku na kwotę 100 tysięcy
złotych (tzw. drogi poscaleniowe) oraz kwotę 56
tysięcy na dwie drogi: Wola Sękowa „do ujęcia
wody” oraz Zboiska „Modrza – do Futy”.
Parking za urzędem
Po kilkunastu latach pertraktacji, za kwotę 25
tysięcy złotych, wykupiono od prywatnej osoby
działkę, na której istnieje parking za Urzędem
Gminy w Bukowsku. Obecnie, na własnym już
terenie, można podjąć działania związane z jego
powiększeniem i modernizacją.
Droga w Wolicy
Starostwo Powiatowe w Sanoku wspólnie z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych (2 x 100
tysięcy) zamierzają wykonać remont odcinka
drogi powiatowej w Wolicy o długości 1020 metrów. Realizacja nastąpi w trzecim kwartale br.
Przetarg śmieciowy
19 czerwca br. zgodnie z obowiązującymi przepisami, odbył się w naszej gminie przetarg na odbiór i transport odpadów (wysypisko w Krośnie).
Po uprawomocnieniu się przetargu jego wyniki
zostaną podane do wiadomości mieszkańców.
Henryk Pałuk
KWARTALNIK
9
38 LAT WODOCIĄGU ,,BUKOWICA”
W roku 1975 Feliks Zabiega,
Józef Słyszyk, Józef Karbowski, Ludwik Sokół i Augustyn
Kamyk na górze Bukowica
rozpoczęli
poszukiwania
miejsc do wykonania ujęć wody pitnej, w celu budowy wodociągu. Wszyscy w/w weszli
w skład Komitetu Założycielskiego Spółki. Zostały ustalone
warunki przystąpienia do
Spółki, według których każdy
członek deklarował się wpłacić
3000 zł. i odpracować po 25
roboczodniówek (średnie zarobki wynosiły 3.913zł/m-c). Wybrani zostali oddziałowi:
Ćwiąkała Jan, Ćwiąkała Feliks, Zadylak Kazimierz, Orybkiewicz Rafał, którzy nadzorowali prace na poszczególnych
odcinkach wodociągu w Bukowsku. Nie zawsze nadzór nad
pracami przebiegał właściwie i czasem za butelkę wina marki ,,Mistela” można było załatwić odpracowanie dniówki.
Nad całością czuwał wykonawca techniczny p. Stanisław
Sobótka z Sanoka, który sprowadził pierwszą partię rur, jak
się później okazało telekomunikacyjnych na kable, a nie wodociągowych. Wykopano 2 studnie po lewej stronie Bukowicy na potoku, wybudowano podziemny mały zbiornik
zwany ,,Piwniczką”. Rurami wodę sprowadzono przez las,
dalej polami wzdłuż drogi do zbiorników wybudowanych na
działce p. Józefa Sochackiego. Ponieważ wody było za mało
dla osiemdziesięciu sześciu odbiorców, dlatego wykopano
kolejne dwie studnie z prawej strony góry i połączono z poprzednimi, a na wolańskich (Wola Piotrowa) polach na ,,Kamieńcu” podłączono trzy źródła . W miarę, jak dochodzili
nowi odbiorcy wody ciągle brakowało i w 1976 roku rozpoczęto budowę ujęcia na potoku Bukowiec w Woli Piotrowej
oraz kolejnych trzech studni. Położono ponad 5 km rur magistrali przesyłowej do zbiorników retencyjnych wykonanych przez ekipę Jana Krzoka i 7,5 km sieci rozdzielczej.
Odbiorców było już było ponad stu dwudziestu i ciągle przybywało. Wielu użytkowników podłączało się samowolnie
bez zgody Zarządu, ponieważ nowych członków już nie
przyjmowano. Po rozwiązaniu się Komitetu Założycielskiego 8.09.1980 r. wybrano nowy zarząd w składzie: Zabiega
Feliks, Kamyk Augustyn, Słyszyk Eugeniusz, Rakoczy Stanisław, Duduś Wilhelm, Hnat Władysław. Opracowano Statut Spółki Wodnej, który 22.08.1983 r. został zarejestrowany
pod poz.8 w Księdze Wodnej województwa krośnieńskiego,
a później ujęty w ewidencji ,,Wpisy Spółek Wodnych i ich
Związków” pod nr. 250. Po likwidacji województwa krośnieńskiego został utworzony Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie i spółka została zarejestrowana w
Katastrze Wodnym pod Nr 948. Z czasem coraz bardziej
dawał o sobie znać brak fachowego nadzoru w czasie budowy wodociągu. Zmorą okazał się wadliwy sposób łączenia
rur, ponieważ zamiast uszczelek smarowano je żywicą, a na
wierzch wysypywano taczki betonu, który z PCV się nie
wiąże. Wodociąg prześladowały awarie, a liczne przecieki
na długości 12,5 km skutkowały brakiem wody. Na walnym
zebraniu 18.10.1982 r. postanowiono zatrudnić konserwatora. Na to stanowisko został powołany Kowal Stanisław, ale
mimo to wody brakowało coraz częściej. Rozpoczęto dziele10
KWARTALNIK
nie wody od 6.00 - 8.00 na
obydwie strony Bukowska, a co drugi dzień od
17.00 puszczano raz na lewą a raz na prawą stronę.
Do pomocy został zatrudniony drugi konserwator
Łuszcz Michał. Ludzie
robili sobie na przekór, np.
zakręcali zawór niżej siebie i odcinali pokrętło.
Galopująca inflacja wymuszała ciągłe podwyżki,
dla zobrazowania skali wg
GUS w 1980 roku zarobek
miesięczny wynosił 6.040 zł. W dniu 12.11.1982 r. podniesiono odpłatność do 1000 zł, a za przyłącz dla nowych odbiorców do 25 tys. zł. W 1986 r. stawka za przyłącz wzrosła do
50 tys. zł. Od 1993 roku zaczął działać nowy Zarząd, w skład
którego weszli: Żytka Wawrzyniec, Adam Sokół, Kowalik
Antoni, Radożycki Antoni, Ogrodnik Roman. Spółka liczyła już 234 odbiorców (w tym 205 członków) – a opłatność za
wodę wynosiła 250 tys. zł rocznie od budynku (zarobki miesięczne to 5 mln 328 tys. zł). W 1995 roku po denominacji
złotego przewartościowano odpłatność roczną na kwotę 100
zł, a za przyłącz ustalono opłatę w wysokości 1.500 zł. W
1998 roku zakupiono rury na nowe ujęcie na rzece Graniczna na ,,Moczywach”. W roku 1999 podłączone zostało nowe
ujęcie i trzy studnie, wybudowano linię o długości 2.200 m,
wymieniono też odcinek magistrali przed zbiornikami. Pogorszył się stan kasy, co roku wzrastała liczba odbiorców,
którzy zalegali z odpłatnością, brakowało na płace dla konserwatorów, brakowało na części zamienne. Rozważano
przekazanie Spółki pod zarząd Gminy. Zarząd Spółki zrezygnował z dalszej pracy. Na walnym zebraniu w dniu
7.03.2004 r. wybrano nowy Zarząd w składzie: Hnat Marian,
Pieszczoch Bolesław, Kutiak Adam i Radożycki Henryk,
który jednoosobowo pełnił też funkcję administratora. Dzięki upomnieniom zaczęto ściągać zaległe składki od członków za poprzednie lata. Aby w przyszłości można było
ściągać od dłużników zaległości drogą administracyjną i
zawierać umowy cywilno-prawne z innymi podmiotami
należało zarejestrować Spółkę i uzyskać osobowość prawną.
16.04.2004 r. Spółka została zarejestrowana w Urzędzie
Skarbowym w Sanoku pod nazwą Spółka Wodna II ,,BUKOWICA” z wymagalnością prowadzenia pełnej księgowości i przejrzystości. Następnym krokiem do normalności
było spisanie umów ze wszystkimi odbiorcami z wyszczególnieniem ilości osób w rodzinie oraz ilości sztuk inwentarza. Został ustalony miesięczny ryczałt 3m3/osobę i 1m3 na
sztukę bydła. Od 2005 roku zostały zmienione zasady naliczania składek tj. 0,90 zł za 1m3 wody, 32,40 zł/osobę rocznie. Konserwację wykonywali: Radożycki Tadeusz,
Sobolewski Ryszard, Hnat Zenon, usuwając 27 przecieków
rocznie na sieci rozdzielczej, natomiast przecieki na przyłączach przydomowych wykonywali sami właściciele. Po kilku latach mozolnej pracy wreszcie wody starczało i nie
trzeba było dzielić do 2011 r., gdy nastała susza i przez pół
roku, począwszy od 20 lipca nie spadła kropla deszczu,
wówczas dzielono wodę, której starczało zaledwie na 5 godzin dziennie, przez 86 dni. Do dyspozycji konserwatorów
Picie ryzykowne i szkodliwe – dobre rady
Szkoda, że dopiero uzależnienie aktywizuje nas do poszukiwania rozwiązań, kiedy strategie pomagania osobom
uzależnionym są najtrudniejsze, najdroższe i najmniej skuteczne. Zdecydowanie terapia we wcześniejszym etapie
picia ryzykownego i szkodliwego, ma
większe szanse powodzenia i ucieczki
przed uzależnieniem. Według badań
alkohol znajduje się na trzecim miejscu
wśród czynników ryzyka dla zdrowia,
tuż za paleniem tytoniu i nadciśnieniem tętniczym. Szkody związane z
piciem alkoholu to m.in. choroby, wypadki, przestępstwa, ale i rosnąca ilość
zgonów (kilkanaście tysięcy rocznie)
z przyczyn bezpośrednio i pośrednio
związanych z nadużywaniem alkoholu. Około 16 % dorosłych konsumentów alkoholu przekracza granice
ryzyka szkód zdrowotnych, w tym
tylko ok. 2-3 % stanowią uzależnieni.
Mimo tego grupa osób pijących ryzykownie i szkodliwie nie jest w Polsce
przedmiotem szczególnego zainteresowania polityki zdrowotnej i społecznej.
Ciągle sami akceptujemy wzory intensywnego spożywania alkoholu, lekceważąc zagrożenia i tego konsekwencje,
chociaż obrażamy się na słowa „pijany
jak Polak”. Ponieważ mówimy tu o
zdrowiu, dlatego na pracownikach
podstawowej opieki zdrowotnej spo-
czywa duża odpowiedzialność za
rozpoznawanie problemów alkoholowych i podejmowanie interwencji w
stosunku do pacjentów, których picie
jest ryzykowne lub szkodliwe dla ich
zdrowia. Przy odpowiednim wsparciu
ze strony lekarza pierwszego kontaktu
i pielęgniarki oraz wysiłku ze strony
pacjenta, jest im łatwiej niż już uzależnionym, zmniejszyć ilość lub zaprzestać całkowicie spożywania alkoholu.
Każde ograniczenie ilości i częstości
spożywania alkoholu jest dla pacjenta
korzystne, dlatego powinno być doceniane. Zmiana wzoru picia może być
realizowana stopniowo, małymi krokami, zamieniając np. kieliszek wódki
o pojemności 25 ml na szklankę piwa
o pojemności 250 ml choćby tylko
po to, aby zyskać na czasie. Dla osób
chcących ograniczyć picie proponujemy jeszcze kilka innych porad: 1- Na
początku spróbuj, co najmniej przez tydzień zachować całkowitą abstynencję.
2 - Licz dokładnie ilość spożywanego
alkoholu (zapisuj). 3 - Podsumuj ilość
alkoholu wypitą w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca. 4 - Zanim zaczniesz
pić, ustal sobie rozsądny limit, którego
nie chcesz przekroczyć, a w każdej kolejnej sytuacji, staraj się go zmniejszyć.
5 - Nie pij na pusty żołądek, pij małymi
łykami i powoli. 5 - Nie pij z osobami,
które zwykle piją dużo. 6 - Nie pij w
miejscach, w których zwykle piłeś
dużo. 6 - Poproś przyjaciół, aby nie namawiali Cię do picia i nie kupowali Ci
alkoholu. 7 - Nie pij wtedy, kiedy czujesz się smutny i samotny, bo alkohol
nie rozwiązuje problemów tylko tłumi
nieprzyjemne emocje. 8 - Między poszczególnymi drinkami alkoholowymi
pij napój bezalkoholowy. 9 - Jeżeli np. w
soboty wypijasz duże dawki alkoholu,
to zacznij planować sobie na te dni inne
zajęcia, które sprawią Ci przyjemność
(kino, spacer, zabawa z dziećmi, sport,
hobby). 10 - Stopniowo zwiększaj ilość
dni tygodnia bez spożycia jakiegokolwiek alkoholu. 11 - Nie zniechęcaj się
niepowodzeniem. 12 - Jeżeli mimo
prób nie uda Ci się ograniczyć picia w
ciągu kilku tygodni, skontaktuj się ze
specjalistą. Często słyszymy powiedzenie „spił się jak świnia”, nie zastanawiając się nad tym czy ktoś kiedyś
widział pijaną świnię? Nie, to tylko pijany człowiek upodabnia się wyglądem
do czasem brudnej świni. Dlatego nie
obrażajmy zwierząt, a podejmijmy niełatwe wyzwanie zmiany wzoru picia,
bo i bez alkoholu świat jest kolorowy a
życie (inaczej jak w grach komputerowych) mamy tylko jedno.
GKRPA w Bukowsku
Piłka gimnazjalna
Początkiem czerwca, tradycyjnie jak co roku, drużyny gimnazjów z terenu naszej gminy rozegrały turniej piłki
nożnej z nagrodami fundowanymi przez Wójta Gminy Bukowsko. Turniej sędziowany był przez profesjonalistę
a wyniki przedstawiają się następująco; pierwsze miejsce Bukowsko (na zdjęciu żółte stroje), drugie miejsce
Pobiedno (białe stroje) miejsce trzecie Nowotaniec (zielone stroje). Zwycięzcy reprezentować będą naszą gminę
w rozgrywkach wyższego szczebla, trzymamy kciuki.
tekst i zdjęcie Jan Muszański
12
KWARTALNIK
Picie ryzykowne i szkodliwe – dobre rady
Szkoda, że dopiero uzależnienie aktywizuje nas do poszukiwania rozwiązań, kiedy strategie pomagania osobom
uzależnionym są najtrudniejsze, najdroższe i najmniej skuteczne. Zdecydowanie terapia we wcześniejszym etapie
picia ryzykownego i szkodliwego, ma
większe szanse powodzenia i ucieczki
przed uzależnieniem. Według badań
alkohol znajduje się na trzecim miejscu
wśród czynników ryzyka dla zdrowia,
tuż za paleniem tytoniu i nadciśnieniem tętniczym. Szkody związane z
piciem alkoholu to m.in. choroby, wypadki, przestępstwa, ale i rosnąca ilość
zgonów (kilkanaście tysięcy rocznie)
z przyczyn bezpośrednio i pośrednio
związanych z nadużywaniem alkoholu. Około 16 % dorosłych konsumentów alkoholu przekracza granice
ryzyka szkód zdrowotnych, w tym
tylko ok. 2-3 % stanowią uzależnieni.
Mimo tego grupa osób pijących ryzykownie i szkodliwie nie jest w Polsce
przedmiotem szczególnego zainteresowania polityki zdrowotnej i społecznej.
Ciągle sami akceptujemy wzory intensywnego spożywania alkoholu, lekceważąc zagrożenia i tego konsekwencje,
chociaż obrażamy się na słowa „pijany
jak Polak”. Ponieważ mówimy tu o
zdrowiu, dlatego na pracownikach
podstawowej opieki zdrowotnej spo-
czywa duża odpowiedzialność za
rozpoznawanie problemów alkoholowych i podejmowanie interwencji w
stosunku do pacjentów, których picie
jest ryzykowne lub szkodliwe dla ich
zdrowia. Przy odpowiednim wsparciu
ze strony lekarza pierwszego kontaktu
i pielęgniarki oraz wysiłku ze strony
pacjenta, jest im łatwiej niż już uzależnionym, zmniejszyć ilość lub zaprzestać całkowicie spożywania alkoholu.
Każde ograniczenie ilości i częstości
spożywania alkoholu jest dla pacjenta
korzystne, dlatego powinno być doceniane. Zmiana wzoru picia może być
realizowana stopniowo, małymi krokami, zamieniając np. kieliszek wódki
o pojemności 25 ml na szklankę piwa
o pojemności 250 ml choćby tylko
po to, aby zyskać na czasie. Dla osób
chcących ograniczyć picie proponujemy jeszcze kilka innych porad: 1- Na
początku spróbuj, co najmniej przez tydzień zachować całkowitą abstynencję.
2 - Licz dokładnie ilość spożywanego
alkoholu (zapisuj). 3 - Podsumuj ilość
alkoholu wypitą w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca. 4 - Zanim zaczniesz
pić, ustal sobie rozsądny limit, którego
nie chcesz przekroczyć, a w każdej kolejnej sytuacji, staraj się go zmniejszyć.
5 - Nie pij na pusty żołądek, pij małymi
łykami i powoli. 5 - Nie pij z osobami,
które zwykle piją dużo. 6 - Nie pij w
miejscach, w których zwykle piłeś
dużo. 6 - Poproś przyjaciół, aby nie namawiali Cię do picia i nie kupowali Ci
alkoholu. 7 - Nie pij wtedy, kiedy czujesz się smutny i samotny, bo alkohol
nie rozwiązuje problemów tylko tłumi
nieprzyjemne emocje. 8 - Między poszczególnymi drinkami alkoholowymi
pij napój bezalkoholowy. 9 - Jeżeli np. w
soboty wypijasz duże dawki alkoholu,
to zacznij planować sobie na te dni inne
zajęcia, które sprawią Ci przyjemność
(kino, spacer, zabawa z dziećmi, sport,
hobby). 10 - Stopniowo zwiększaj ilość
dni tygodnia bez spożycia jakiegokolwiek alkoholu. 11 - Nie zniechęcaj się
niepowodzeniem. 12 - Jeżeli mimo
prób nie uda Ci się ograniczyć picia w
ciągu kilku tygodni, skontaktuj się ze
specjalistą. Często słyszymy powiedzenie „spił się jak świnia”, nie zastanawiając się nad tym czy ktoś kiedyś
widział pijaną świnię? Nie, to tylko pijany człowiek upodabnia się wyglądem
do czasem brudnej świni. Dlatego nie
obrażajmy zwierząt, a podejmijmy niełatwe wyzwanie zmiany wzoru picia,
bo i bez alkoholu świat jest kolorowy a
życie (inaczej jak w grach komputerowych) mamy tylko jedno.
GKRPA w Bukowsku
Piłka gimnazjalna
Początkiem czerwca, tradycyjnie jak co roku, drużyny gimnazjów z terenu naszej gminy rozegrały turniej piłki
nożnej z nagrodami fundowanymi przez Wójta Gminy Bukowsko. Turniej sędziowany był przez profesjonalistę
a wyniki przedstawiają się następująco; pierwsze miejsce Bukowsko (na zdjęciu żółte stroje), drugie miejsce
Pobiedno (białe stroje) miejsce trzecie Nowotaniec (zielone stroje). Zwycięzcy reprezentować będą naszą gminę
w rozgrywkach wyższego szczebla, trzymamy kciuki.
tekst i zdjęcie Jan Muszański
12
KWARTALNIK
Gmina w obiektywie
Oświetlenie uliczne
społecznym i w sposób konsekwentny teraz budzi szacunek i podziw mieszoraz skuteczny prowadzi inwestycję kańców Nagórzan i okolicy.
pod nazwą „budowa parafialnego
parkingu”. Inwestycja ze wszech miar Ławki w centrum
potrzebna, godna pochwały i naśladownictwa ma szansę na zakończenie
w roku bieżącym.
Przystanki w Bukowsku
Zakończyła się inwestycja związana
z zainstalowaniem 18 lamp ulicznych
na tzw. „Sójczym Wzgórzu” w Bukowsku. Kolejnych 10 lamp ulicznych
powstaje przy drodze „nad potokiem”
(Klepietówka) również w Bukowsku.
Jako kontynuacja tego tematu warto
zauważyć, że Gmina Bukowsko podjęła działania mające na celu ograniczenia opłat za energię elektryczną. Jeżeli
się powiedzie, opłata za oświetlenie
uliczne z kwoty około 120 tysięcy
może zmniejszyć się do ok. 70 tysięcy
złotych.
Pięknieje okolica
Każdy, kto śledzi zmiany w wyglądzie i estetyce naszej gminy, może na
przykładzie Bukowska, takie zmiany
zauważyć. Niedawno w centrum Bukowska „stanęły” nowe ławki parkowe.
Wykonano również meble kuchenne w
Domu Ludowym, zamontowano wyciąg kuchenny i położono parkiet na
scenie. Wyremontowano drogę wraz
z rowem w tzw. „Górnym końcu” a
na dalsze remonty dróg w Bukowsku
zakupiono 200 ton klińca.
Bukowsko zademonstrowało gospodarskie podejście do środków pochodzących z tzw. funduszu sołeckiego.
W wyniku takich działań udało się
wybudować dwie zadaszone wiaty
przystankowe (obok leśniczówki i p.
Leczowicza - wkrótce) znacznie taniej
niż w oficjalnych ofertach.
Festyn na kontynuację remontu
Remont drogi w Dudyńcach
Zaplanowano remont drogi gminnej
obok sklepu spożywczego w Dudyńcach. Kwotę zadania w wysokości
50.575 złotych pozyskano z wniosku
„na usuwanie skutków klęsk żywiołowych”. Planowane zakończenie inwestycji przewiduje się w lipcu 2013 roku.
Pankiewicz z Nagórzan
Z roku na rok pięknieje otoczenie
Środowiskowego Domu Samopomocy
w Wolicy. Wszyscy, którzy pamiętają
„straszący” budynek z czerwonej cegły oceniają te zmiany mianem epokowych. Kierownikowi i podopiecznym
gratulujemy zaradności i gospodarności.
Rada parafialna w Dudyńcach zamierza zorganizować festyn dochodowy
z przeznaczeniem na kontynuację
remontu miejscowego kościoła. Jak widać na załączonym zdjęciu zakończono
remont wieży jako pierwszy etap z planowanych prac renowacyjnych.
Elewacja w Pobiednie
Parafialny parking
Z uwagi na nasz długi cykl wydawniczy (kolejny numer końcem września)
już teraz prezentuję wspólne dzieło
mieszkańców Nagórzan, złożone w
hołdzie wielkiemu rodakowi, Ojcu
Proboszcz parafii Nowotaniec wy- Anastazemu Pankiewiczowi. Obiekt
chodzi naprzeciw zapotrzebowaniom co prawda jeszcze nieskończony ale już
Trwają intensywne prace związane
z wykonaniem elewacji na obiektach
szkolnych w Pobiednie. Całość zadania
opiewa na kwotę 204 tysięcy złotych,
z czego dotacja Ministerstwa Edukacji
Narodowej wyniesie 160 tysięcy.
tekst i zdjęcia Jan Muszański
13
KWARTALNIK
PODRÓŻE PO EUROPIE - COMENIUS
Z inicjatywy p. Elżbiety Jurkiewicz dyrektora szkoły,
Zespół Szkół im. Jana Pawła II w latach 2011-2013 realizował projekt Comenius „KOLORY EUROPY - MIĘDZYKULTUROWA TĘCZA”. W dniach od 12 – 17
maja 2013 roku odbyła się ostatnia wizyta robocza w
Georgsmarienhütte w Niemczech. Na ceremonii szkolnej
powitano wszystkich przedstawicieli delegacji z krajów
biorących udział w projekcie: Polski, Turcji Litwy, Włoch
i Hiszpanii. Nasza szkoła była reprezentowana przez
Marię Ambicką – wicedyrektora szkoły oraz Roberta
Koczerę – koordynatora projektu. Organizatorem spotkania była szkoła w Georgsmarienhütte w Niemczech.
Program wizyty był bardzo ciekawy i obejmował
warsztaty związane z realizacją projektu, spotkania z
uczniami, nauczycielami i rodzicami oraz spotkanie z
władzami miasta i regionu, a także zwiedzanie okolicy.
Projekt koncentrował się wokół dorobku kulturowego
państw biorących w nim udział. Przez dwa lata uczniowie wraz z nauczycielami ze szkół partnerskich gromadzili informacje o zwyczajach, kulturze, tradycjach,
nawykach kulinarnych w swoim regionie. Dowiedzieli
się, jakie są charakterystyczne stroje i muzyka w ich społecznościach lokalnych. Ta międzynarodowa wymiana
kadry nauczycielskiej miała też za zadanie promowanie
europejskiego systemu edukacji. W ramach projektu
odbyło się 5 spotkań szkół partnerskich – w Polsce,
we Włoszech, Niemczech, Hiszpanii oraz na Litwie.
To dzięki temu uczniowie i nauczyciele mogą na tak
szeroką skalę współpracować z wieloma partnerami
zagranicznymi, doskonalić znajomość języków obcych,
podróżować po Europie składając wizyty w szkołach
partnerskich, poznawać inne kultury, obyczaje, łamać
stereotypy, być Europejczykami z prawdziwego zdarzenia! W trakcie realizacji tego projektu uczniowie
mieli okazję poznać i zrozumieć podobieństwa i różnice między ich własnym krajem a krajami partnerów
projektu, uwzględniając przeszłość, teraźniejszość jako
most ku wspólnej przyszłości w aspekcie wielokulturowości europejskiej. Uczniowie pracowali na tematy
związane z tożsamością europejską, tradycjami, nauką
i tolerancją, posługując się nowoczesnymi technologiami informacyjnymi i komunikacyjnymi. Jesteśmy
bardzo zadowoleni z efektów tego projektu. Były to
dwa lata ciężkiej, ale i bardzo owocnej pracy w każdej
ze szkół. To dzięki zaangażowaniu uczniów i nauczycieli powstało wiele cennych produktów, które z powodzeniem mogą służyć jako materiał dydaktyczny dla
innych odbiorców. Podczas ostatniej roboczej wizyty,
której celem było podsumowanie projektu i zredagowanie raportu końcowego, wzięli udział tylko nauczyciele:
koordynatorzy projektu, dyrektorzy szkół i nauczyciele. Czas był poświęcony nie tylko wytężonej pracy
Historia OSP w Zboiskach
Groźny pożar wybuchł w Wolicy, gdzie ze względu na
upał i silny wiatr były duże trudności w opanowaniu
żywiołu. Po kilku godzinach akcji, udało się go opanować, ale spłonęło wtedy trzy budynki mieszkalne.
Braliśmy kilkakrotnie udział w pożarach w Pobiednie,
gdzie spłonęło kilka budynków mieszkalnych i gospodarczych. Jednym z przykładów to groźny w skutkach
pożar u Cypcarza, gdzie dom gospodarczy spłonął
tak nagle, że nie zdążono wyprowadzić bydła, które
podusiło się i spaliło. Pamiętam, że braliśmy również
udział w podobnych akcjach w Pisarowcach i Sanoczku, gdzie płonęły domy mieszkalne. Płonące domy
ugaszono lub dogaszano, pożar opanowywano i nie
dopuszczano do jego rozprzestrzeniania się. Podobne
akcje gaszenia pożarów odbywały się w okolicznych
miejscowościach. Oczywiście w tych pożarach brały udział inne straże pożarne. Większość w/w akcji
przeciwpożarowych, w których uczestniczyliśmy, to
lata 1960 – 1980. Wtedy jeszcze sporo budynków było
krytych słomą a budynek mieszkalny i gospodarczy
stanowił jedną zabudowę. Za nasze zaangażowanie i
udział w tych akcjach, władze PSP powiatu nagrodziły nas przydzielając nową pompę M800, a za niedługi
czas otrzymaliśmy drugą. Były to lata: 1975 i 1977.
Obydwie pompy są na stanie do dzisiaj, ale wymagają
14
KWARTALNIK
- c.d.
remontu. Za troskę i pozytywną ocenę naszej OSP
przez przedstawicieli Wojewódzkiej i Powiatowej
Straży Pożarnej należą się wielkie podziękowania,
wielkie wyrazy szacunku i poważania. Słowa uznania należą się m. in. pułkownikowi Tadeuszowi Kubitowi, który dwukrotnie uczestniczył w zebraniach
naszej OSP, doradzając nam jak należy rozpoczynać
budowę domu strażaka, a szczególnie remizy, jakie
wymiary i wymagania musi spełniać. Podobne słowa
uznania należą się nieżyjącemu już pułkownikowi
Olejarczykowi – Komendantowi Rejonowej Straży Pożarnej w Sanoku, za jego ciągłą obecność we
wszystkich akcjach bojowych, we wszystkich zawodach, za jego miłe i budujące słowa skierowane do
nas. Troszczył się nami, jak najlepszy ojciec rodziny.
Należą się też słowa uznania dla pułkownika Błazika, który w 1959 roku jako młody oficer po szkole,
będąc pracownikiem Powiatowej Straży Pożarnej
uczestniczył u nas w zebraniu. Wniósł on do naszej
OSP jakby „nowego ducha”. Wybrany na tym zebraniu zarząd pod jego kierunkiem i nadzorem, zaczął
energicznie działać, zdobywając wiele nagród. W
tym też czasie borykaliśmy się z wieloma problemami w naszej wiosce. Jednym z nich był brak mostu na
rzece Sanoczek, trzeba było brodzić po wodzie. Nie
i poznaniu niemieckiego systemu edukacji. W sumie 9
nauczycieli szkoły wzięło udział w wizytach w szkołach
partnerskich we Włoszech, w Niemczech, Hiszpanii,
na Litwie oraz w Turcji. Dla wszystkich były to niezwykłe doświadczenia, nowe znajomości i przyjaźnie.
Wszystkie goszczące nas szkoły zachwyciły nas swoimi
tradycjami, otwartością i gościnnością. Oprócz pracy
nad projektem, mieliśmy okazję zwiedzić najpiękniejsze
zakątki regionów i miast, w których mieszczą się nasze
szkoły partnerskie, razem bawić się, uprawiać sport a
przede wszystkim trenować komunikację w języku an-
gielskim. Te wizyty pozostawiły w nas niezapomniane
wrażenia, zburzyły wiele stereotypów i wzmocniły
motywację do nauki szczególnie języków obcych. Z
pewnością nie był to ostatni projekt europejski w szkole,
doskonale znamy bezcenną ich wartość i z pewnością
nasi uczniowie jeszcze będą mieli okazję do przeżycia
tej niesamowitej „Europejskiej przygody” z najwyższej
półki. Należy podkreślić, że szkoła w Pobiednie, to
jedyna placówka w gminie, która podjęła się realizacji
programu zatwierdzonego przez Narodową Agencję.
Maria Ambicka
było też odpowiedniej drogi. Jednak po jakimś czasie dzięki naszemu zaangażowaniu zmodernizowano
drogę, wybudowano most i dziś można powiedzieć,
że od tamtej pory mamy „otwarte okno na świat”.
Wymagało to wiele pracy w czynie społecznym,
którą członkowie OSP wykonali. Wcześniej też częściowo ze środków gminnych, a częściowo w czynie
społecznym wybudowano szkołę, której brak było w
Zboiskach. Były to lata 1957 – 1961. W Zboiskach nie
było też sklepu, gdzie można byłoby zaopatrzyć się w
artykuły pierwszej potrzeby. Również przy zaangażowaniu straży i wsparciu GS Bukowsko, został wybudowany sklep, który służy nam do dziś. Członkowie
naszej OSP biorąc udział w pracach i czynach społecznych coraz częściej dyskutowali o potrzebie budowy Domu Strażaka. W latach 1982 – 1985 wybrany
na jednym z zebrań wiejskich Komitet Budowy Domu
Strażaka rozpoczął swoją działalność. Głównym założeniem komitetu było, aby każdy z mieszkańców,
który zobowiąże się pracować w czynie społecznym,
nie poniesie żadnych kosztów z własnej kieszeni, co
sprawdziło się do końca. Pieniądze na dokumentację
i inne drobne wydatki uzyskano z mienia wiejskiego, sprzedając drewno dębowe. W skład Komitetu
wchodzili: Starego Józef – przewodniczący, Macyk
Halina – skarbnik, Maczużak Mieczysław – sołtys,
Adamski Piotr – członek. Od początku Komitet miał
wiele trudności i kłopotów. Wystąpił brak pieniędzy
i brak zgody w działaniach. Powstał problem wybo-
ru działki pod remizę. Otóż wioska posiadała trzy
działki proponowane pod tę budowę. Jedną z nich
była działka spod starej remizy (obecnie są tu stawy),
drugą była działka znajdująca się w okolicy kapliczki na początku wioski (obecnie stoi na niej dom p.
Harajdy, którą kupił). Zdaniem Komitetu ani jedna
nie nadawała się pod budowę obiektu, ze względu
na małą powierzchnię i nierówny teren. Ich zdaniem
najbardziej odpowiednią działką pod budowę była ta,
na której obecnie stoi Dom Strażaka. Teren równy,
duży obszarowo (~ 80 arów), odpowiedni i pod budynek i pod plac ćwiczeń oraz na inne potrzeby wioski i młodzieży (boisko sportowe). Te różnice zdań,
kłótnie i sfory doprowadziły do wstrzymania działań
Komitetu. Komitet był nieustępliwy. Dopiero po trzyletniej przerwie udało się doprowadzić do porozumienia. Zdanie Komitetu doceniono i ruszyły prace
budowlane. Należą się tutaj duże słowa uznania dla
Mieczysława Maczużaka, który w tym czasie pełnił
funkcję sołtysa. Za jego to sprawą zniwelowano teren
spychaczem (wówczas znalezienie takiej maszyny do
pracy było nie lada wyzwaniem). Drugim takim poważnym utrudnieniem był brak przydziału na materiały budowlane. Wcześniej Urząd Gminy przydzielał
materiał na takie budynki, jednak my już musieliśmy
załatwiać tak jakby na własny dom…. (ciąg dalszy
nastąpi)
Na podstawie wspomnień Pana Piotra Adamskiego
opracowała Maria Ambicka
15
KWARTALNIK
SZKOLNY
ZESPÓŁ
REDAKCYJNY
ZESPÓŁ SZKÓŁ w Nowotańcu
Ale to już było….
Cała nasza wspólna przygoda rozpoczęła się dziewięć
lat temu, gdy jako sześciolatki zasiedliśmy w szkolnych ławach. Na początku było ciężko, trzymaliśmy
do siebie spory dystans, jednak z roku na rok poznawaliśmy się coraz bardziej. Zawiązywały się pierwsze
przyjaźnie, razem świętowaliśmy pierwsze sukcesy,
razem odczuwaliśmy gorycz pierwszych porażek.
Dziś podsumowujemy te wspaniałe lata, które wspominać będziemy już do końca życia. Wszyscy przecież pamiętamy cudowne akcje legendarnej grupy
„Domestos Team” czy mrożący krew w żyłach widok
zniszczonej gitary…Pamiętamy też odczuwany przy spisywaniu zadań stres
i kończące się zawsze naganą wagary.
Pamiętamy kręcone przez nas filmy,
inscenizacje, szkolne dyskoteki…Pamiętamy wycieczki, na których hasło:
Cisza nocna! oznaczało początek długich rozmów, co chwila przerywanych
wspólnym śmiechem…. Nie zawsze
byliśmy idealni, zdarzały się nam, jak
wszystkim, potknięcia…. Potrafiliśmy
jednak się jednoczyć i wspólnie dążyć
do celu, do realizacji marzeń, bez których nasze życie nie miałoby sensu.
Choć nasze drogi się już rozchodzą,
nigdy nie zapomnimy miejsca, które
nas wychowało, często uczyło pokory,
kształtowało charaktery. Dziś wycho-
Piknik w Pobiednie
W niedzielne i słoneczne popołudnie plac wokół sali
Domu Ludowego był pełen gwaru i wesołej zabawy. W
dniu 16.06.2013 r. w Pobiednie odbył się kolejny piknik
16
KWARTALNIK
dzimy w świat bogatsi o te dziewięć lat. Dziś nasze
życie jest wciąż otwartą księgą, której jeden rozdział
właśnie zamykamy….Chcemy wedle słów Lindy Paleń
„iść dalej przez życie z podniesioną głową, dumnym
ze swoich osiągnięć”, tak by zawsze pozostać sobą.
Mimo, że wybieramy różne szkoły i mamy różne pomysły na życie, nie możemy przecież zniszczyć łączących nas więzi, które budowaliśmy przez te wszystkie
lata. „Nie ma w nas smutku w chwili pożegnania, choć
jest świadomość, że coś kresu sięga…”
Martyna Żak
rodzinny pod hasłem „Dzieci Rodzicom – Rodzice
Dzieciom”. Atrakcjom nie było końca: konkursy
z nagrodami, malowanie twarzy, przejażdżka
zabytkową bryczką strażacką, quadem, rodzinne
strzelanie z wiatrówki do celu, wóz strażacki,
dmuchany plac zabaw, trampolina. Można było
posilić się kiełbaską z grilla, zapiekanką, watą cukrową, frytkami, popcornem
oraz ciastami przygotowanymi przez mamy. Była
też kawa, nawet mrożona,
zimne napoje, lody – o to
wszystko zadbali Rodzice
którzy z gracją usługiwali
każdemu
uczestnikowi
pikniku. A pod wieczór
odbyła się zabawa taneczna, która zakończyła całą
uroczystość.
Maria Ambicka
Lekarz weterynarii radzi
wydalane są na zewnątrz. Objawy choroby motyliczej
to okresowe niestrawności, wzdęcia, kolki wątrobowe,
obrzęki, kaszel, a w skrajnych przypadkach żółtaczka i
wodobrzusze. Innym rodzajem pasożytów bydła są niW związku z trwającym sezonem pastwiskowym, cienie; żwaczowe, żołądkowo-jelitowe i płucne. Te najwarto przypomnieć o pewnych zagrożeniach z nim częściej przyczepiają się do poszczególnych odcinków
związanych, mających wpływ na dobrostan i zdrowie przewodu pokarmowego, uszkadzając błonę śluzową
bydła. U większości zwierząt spośród chorób
zakaźnych najczęściej występują choroby inwazyjne, czyli te wywoływane przez pasożyty
wewnętrzne, zewnętrzne i pierwotniaki. Dzieje się tak dlatego, że pasożyty są czynnikami
zakaźnymi odpornymi na warunki środowiska, które potrafią przystosować się do różnych żywicieli i przemieszczać wraz z nimi
na znaczne odległości. Poza tym wytwarzają
bardzo wiele form inwazyjnych (jaj, larw),
których trudno pozbyć się ze środowiska. Cykle rozwojowe, zwłaszcza złożone, to również
sposób na przetrwanie. Zawsze jakieś formy
pasożyta są obecne, jeżeli nie w środowisku,
to w organizmie żywicieli pośrednich i ostatecznych. powodują zaburzenia trawienne, anemię i niestrawJeżeli zatem zwierzęta będą odrobaczane jesienią, to ma ności. Nicienie płucne z kolei przez krwioobieg przeto na celu pozbycie się pasożyta, aby poprawić kondycję chodzą do płuc. Tam mechanicznie drażnią nabłonki
przed sezonem oborowym, natomiast podawanie środ- pęcherzyków i oskrzeli, co wywołuje stan zapalny,
ków przed wyjściem na pastwisko ma na celu poprawę nasila objawy duszności i kaszlu z dużą ilością śluzoskuteczności poprzedniego zabiegu i zapobieganie za- wej i ropnej wydzieliny. W okresie letnim zwierzętom
każeniu pastwiska. Jak wiadomo pasożytem najczęściej dokuczają owady i pajęczaki, najczęściej są to muchy,
występującym na naszym terenie jest motylica wątro- bąki, meszki, gzy i kleszcze. Bydło nękane przez owady
bowa, której żywicielem pośrednim jest ślimak, a więc latające, uporczywie ogania się przed intruzami i staje
jej cykl rozwojowy wymaga łąk wilgotnych. Krowa się niespokojne, zaprzestaje pasienia, a tym samym
po zjedzeniu trawy z przylegającymi do niej formami wytwarza mniej mleka, czyli jest to stan niekorzystny
inwazyjnymi ulega zarażeniu, młodociane postacie nie tylko dla zwierząt. Aby temu zapobiec można stosoprzywry opuszczają jelita i wędrują z prądem krwi do wać preparaty odstraszające do polewania po grzbiecie.
wątroby. Formy dojrzałe żywią się krwią i niszczą wą- Najlepiej zacząć ich stosowanie od pierwszych ciepłych
trobę, składają jaja w przewodach żółciowych, z których i słonecznych dni, ponieważ wtedy owady rozwijają się
najszybciej. Dotyczy to zwłaszcza gza bydlęcego, który
ostatnio coraz częściej pojawia się na naszym terenie.
Jego inwazja połączona jest ze składaniem jaj na skórze
bydła. Z nich wylęgają się larwy, które wnikają w orANIMATOR - „Moje Boisko - ORLIK 2012”
W miesiącu lutym złożony został wniosek na zatrud- ganizm krowy przez naskórek lub są zlizywane przez
nienie 2 animatorów na obiekcie boiska sportowego zwierzę. Dalszy rozwój owada zachodzi w organizmie
Orlik w Bukowsku. Dofinansowanie w wysokości 50% krowy i trwa do kolejnego sezonu. W okolicach kwietwynagrodzenia zostało przyznane na okres od 1 marca nia dojrzałe larwy gromadzą się w tkance podskórnej,
– 30 listopada 2013 r. Harmonogram pracy boiska opra- tworząc liczne guzy w okolicy grzbietu, a po ich opuszcowywany jest w systemie miesięcznym i publikowany czeniu przepoczwarzają się w ziemi w owady dorosłe i
na stronie www.bukowsko.pl
rozpoczynają kolejny cykl życiowy od lotu godowego.
Dawniej na niespokojne, szalejące na pastwisku bydło
BOISKA WIELOFUNKCYJNE
mówiono, że ,,się gzi”. Dzieje się tak, ponieważ nadW dniu 23 maja 2013 roku w Ministerstwie Sportu i latująca chmara much gza wydaje charakterystyczny
Turystyki w Warszawie zostały złożone dwa wnioski dźwięk, słyszalny dla krów z dalekich odległości i
na remont boisk trawiastych przy Zespołach Szkół w wyraźnie je płoszy. Profilaktyka przeciwpasożytnicza
Nowotańcu i Pobiednie. Całkowity koszt planowanych jest dość istotna w hodowli bydła, ponieważ wzmacnia
inwestycji wynosi odpowiednio 463 974,00 zł. w Nowotańcu i 496 157,00 zł. w Pobiednie, przy czym możliwa odporność organizmu, poprawia kondycję i ogranicza
do pozyskania dotacja może wynosić maksymalnie czynniki stresowe, co również przekłada się na wzrost
50% kosztów. Zadania planowane są do realizacji w wydajności mlecznej i mięsnej zwierząt. W tej i innych
roku bieżącym, lecz ich zakończenie planuje się w roku sprawach dotyczących zwierząt, można umówić się na
2014. W chwili obecnej wnioski są oceniane przez Mi- rozmowę lub uzyskać bezpłatną poradę telefoniczną
pod numerem (13) 46 74 014.
nisterstwo Sportu i Turystyki.
Katarzyna Zabiega
Jadwiga Milczanowska
17
KWARTALNIK
Zdrowe bydło
INWESTYCJE SPORTOWE
Wiklina, czyli wierzba ma od zarania dziejów niezwykłe znaczenie
dla człowieka. Właściwości bioenergetyczne i potężna siła wzrostu
klasyfikują ją w wielu kulturach
jako roślinę magiczną. Odzwierciedlenie wyjątkowych cech tej
rośliny znajdziemy w ludowych
zwyczajach rytuałach i rytuałach.
W naszej kulturze np. koszyk z wikliny to nieodzowny element wielkanocnego święcenia pokarmów
symbolizujących życie, narodzenie,
przemianę. Do niedawna wiklinę
kojarzono głównie z funkcją gospo-
fot. G. Danielewicz
Wierzbin- Wola Sękowa 2013
wenci ULRA, którzy zjeżdżają z
odległych stron Polski i zagranicy.
To taka swoista czerwcowa Noc
Swiętojańska przesycona tańcem,
teatrem ognia i muzyką. Było
skocznie i lirycznie, ludowo i współcześnie. Splot kultur, osobowości,
pokoleń, ale w jednym brzmieniu.
Ton folkowej nuty Karpat nadała
Kapela Maliszów z Gorlic. Tegorocznemu „Wierzbinowi” w Woli
Sękowej towarzyszyły działania
pokazujące możliwości wykorzystania wikliny. Prelekcje, pokazy,
prezentacje multimedialne, a także
plener wikliniarski. Wśród uczestników i odbiorców znaleźli się zarówno rękodzielnicy z całej Polski,
jak i mieszkańcy gminy. Młodzież
gimnazjalna z Bukowska w czasie
zajęć warsztatowych wykonała
fantazyjny płotek z żywej wikliny
- co może stanowić początek do
dalszych ciekawych pomysłów na
aranżację przestrzeni ogrodowej.
W czasie pleneru wikliniarskiego
powstał Wierzbin, a właściwie
Wierzbicha nawiązująca swą formą
do tradycyjnych karpackich lalek
– motanek, altana z widokiem
na las oraz budka telefoniczna
ozdobiona kieszeniami pełnymi
kwiatów. Projekt „Wierzbin- Wola
Sękowa 2013” zrealizowano dzięki
wsparciu finansowemu Powiatu
Sanockiego.
Beata Ziomek
darczą i użytkową. Obecnie stała
się materiałem cenionym przez
ekologów, architektów przestrzeni, artystów. Uniwersytet Ludowy
Rzemiosła Artystycznego od wielu
lat jest ośrodkiem propagującym to
tworzywo. Głównie za sprawą mistrza plecionkarstwa - Zdzisława
Kwaska, który wykształcił wielu
czeladników i instruktorów pasjonujących się wikliną, realizował
badania etnograficzne poświęcone
plecionkarstwu polskiemu i dał początek nowym tradycjom – takim
jak „Wierzbin” w Woli Sękowej.
„Wierzbin” czyli kilkumetrowa,
wypleciona z wikliny forma, nawiązuje do celtyckiego
Wickermana, palonego na celtyckich wzgórzach w
czasie przesilenia
wiosennego - na
znak oczyszczenia,
płodności, zwycięstwa słońca i życia.
Pochód na Wierzbinowe Wzgórze
w Woli Sękowej
przygotow ują
słuchacze i absol- Kapela Maliszów
fot. Archiwalna
Wybory w Gminie Sanok
Przedterminowe wybory wójta w Gminie Sanok odbędą się 4 sierpnia. Taką
datę wyznaczył Prezes Rady Ministrów. Kandydaci mogą rejestrować się
do 11 lipca.
Milion złotych z dymem
Ponad trzy godziny strażacy walczyli
z pożarem w zakładzie produkcyjnym
w Haczowie. Niestety budynku nie
udało się uratować. Spłonęła hala produkcyjna i sprzęt. Właściciel wstępnie
oszacował straty na około milion złotych. W zakładzie w Haczowie produkowano łodzie i jachty oraz inne wyroby z laminatu.
Parkowanie w Sanoku
Wkrótce za sprawą parkingu wielopoziomowego w centrum miasta (obok
Hali Targowej) przybędzie blisko sto
nowych miejsc dla samochodów. To,
że w Sanoku nie ma gdzie zaparkować,
denerwuje nie tylko mieszkańców, ale
i turystów. A już niebawem o miejsce
parkingowe może być jeszcze trudniej
bowiem urzędnicy chcą wydzielić w
centrum płatne strefy parkowania.
Praca za granicą
Rozpoczyna się okres wyjazdów do
pracy za granicę. Każdego roku z Podkarpacia za pracą wyjeżdża około 10
tysięcy osób. Najczęściej wybieramy
zatrudnienie w rolnictwie z polecenia
znajomych. Warto skorzystać z ofert
legalnych agencji zatrudnienia, a przed
wyjazdem sprawdzić ich wiarygodność
na stronie: www.kraz.praca.gov.pl
Nowy marszałek
Senator PiS Władysław Ortyl został
powołany na nowego marszałka województwa podkarpackiego, tak zdecydował sejmik województwa. Zastąpi
na tej funkcji odwołanego Mirosława
Karapytę z PSL. Za kandydatem PiS
głosowało 17 radnych. Kandydaturę
Mariusza Kawy z PSL poparło 15 radnych.
Sanok pięknieje
Kończą się prace przy rewitalizacji
wzgórza zamkowego. Obok zamku
powstała m.in. platforma widokowa a
dziedziniec wyłożono kostką granitową. Prowadzone prace podnoszą walory turystyczne oraz funkcjonalność
tego miejsca. Turyści mogą skorzystać
również z wieży pełniącej funkcję platformy widokowej na dolinę Sanu.
Maria Ambicka
18
KWARTALNIK
fot. Marek Silarski
Wieści z Regionu
Uniwersytet Ludowy Rzemiosła zakończył kolejną edycję dwuletniego
Instruktorskiego Kursu Rękodzieła
Artystycznego. Efekty pracy słuchaczy przyjeżdżających do Woli
Sękowej z całego kraju prezentowane są w Galerii ULRA. Wystawa
umożliwia przegląd technik z jakimi trzeba się zetknąć w trakcie
realizacji programu. Od haftów,
koronek, po witraż, ceramikę i rzeźbę. Prace prezentują bardzo zróżnicowany poziom – od początkowych
prób w nieznanej dotąd materii po
bardziej pomysłowe i wypracowane
prace dyplomowe. Wśród
absolwentów
kończących
właśnie edukację w Woli
Sękowej w tym roku znalazł się Paweł Steczkowski,
który swój talent muzyczny
połączył z pasją rzeźbiarsko-lutniczą wykonując oryginalną lirę korbową. Ten
nietypowy charakter pracy
dyplomowej możliwy był do
zrealizowania dzięki współpracy z panem Stanisławem
Wyżykowskim z Haczowa, od lat
zaprzyjaźnionym z Uniwersytetem.
W podziękowaniu za wspólnie spędzony czas Paweł wraz ze swoim
bratem Marcinem zagrali koncert w
sali Domu Ludowego, prezentując
Regionalny Turniej Sprawności Obronnej
Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Bukowskiej w Bukowsku już po raz
szesnasty było organizatorem turnieju o charakterze „wojskowym”,
adresowanym do młodzieży gimnazjalnej powiatu sanockiego. Do
udziału w zawodach zaproszono
trzynaście gimnazjów ze wszystkich
gmin powiatu. W tym roku finał zawodów rozegrano w Domu Ludowym
w Nadolanach, gdzie odbyło się strzelanie z broni pneumatycznej długiej
oraz na obiekcie stadionu LKS „Cosmos” w Nowotańcu, gdzie odbył się
bieg przełajowy. Zawody strzeleckie
tradycyjnie już prowadził kierownik
LOK w Sanoku p. Ryszard Prorok.
Ponieważ duża część zawodników
już wcześniej miała kontakt z bronią,
wyniki porównywalne były do tych,
jakie niedawno uzyskiwali żołnierze rezerwy. O wysokim poziomie
świadczy również fakt, że dopiero
dogrywka wyłoniła mistrza, bowiem
dwóch zawodników uzyskało identyczne wyniki. Ostatecznie pierwsze miejsce w strzelaniu zajął Sitarz
Marcin (Gimnazjum w Pobiednie
– 46/50 pkt.), drugie Galant Marcin
(G. Strachocina – 46 pkt.) i trzecie
Tylka Paweł (G. Bukowsko – 43 pkt.).
W sprawdzianie fizycznym najszybszym okazał się Rabicki Szymon (G.
Nowotaniec), a kolejne miejsca na
podium zdobyli: Łabaj Marcin (G.
Bukowsko) i Wolanin Krzysztof (G.
Strachocina). Wyniki indywidualne
wymienionych konkurencji miały
wpływ na klasyfikację drużynową,
w której pierwsze miejsce zdobyła reprezentacja Gimnazjum w Strachocinie, drugie reprezentacja Gimnazjum
w Bukowsku, a trzecie reprezentacja
Gimnazjum w Komańczy. Tuż za podium uplasowały się pozostałe nasze
gminne reprezentacje z Nowotańca
fot. G. Danielewicz
Koncert
Braci Steczkowskich
utwory ludowe we współczesnych,
rockowych aranżacjach. Wystawę
prac dyplomowych absolwentów
ULRA będzie można oglądać do
końca sierpnia. Serdecznie zapraszamy.
Monika Wolańska
i Pobiedna. Oprócz wymienionych
konkurencji, uczniowie gimnazjów
startujących w turnieju rywalizowali
jeszcze w konkursie literackim, który
oceniany był tylko indywidualnie.
Spośród prac pisanych prozą na temat
„Czy warto być patriotą”, komisja
najwyżej oceniła pracę Ewy Tchórz
z Gimnazjum w Pobiednie, przyznając jej pierwsze miejsce, następne
Natalii Jastrzębskiej z Gimnazjum w
Strachocinie i Jadwidze Grodzińskiej
z Gimnazjum w Komańczy. Po podsumowaniu wyników, Wójt Gminy
Bukowsko p. Piotr Błażejowski oraz
Przewodniczący Rady Gminy Bukowsko p. Leon Myrdak wszystkim
drużynom oraz wyróżnionym indywidualnie zawodnikom, wręczyli dyplomy i nagrody rzeczowe. Podobnie,
jak i w poprzednich edycjach tego
turnieju, dofinansowanie zapewniło
Ministerstwo Obrony Narodowej w
Warszawie.
Henryk Pałuk
zdjęcia Jan Muszański
KWARTALNIK
19
Echa powstania styczniowego
Minęła 150 rocznica wybuchu powstania styczniowego.
Choć najkrwawsze walki w ramach całej batalii powstańczej rozegrały się w zaborze rosyjskim, to wszechstronną
pomoc dla powstańców organizowano po dworach w zaborze austriackim. Osobą, która jako pierwsza ze wsi okolic
Komańczy spontanicznie zajęła się organizowaniem
wsparcia, był Michał Groblewski właściciel majątku
Szczawne, bardziej znany jako autor sztuki teatralnej p.t.
„Grajek z gór”, której fabułą są wydarzenia z życia Łemków we wsi Szczawne. Jego dwór był jednym z licznych w
Galicji punktów, gdzie organizowano pomoc militarną i
materialną dla powstania. Wiadomo o tym z bardzo krótkiego fragmentu listu jego syna, również Michała Groblewskiego, pisanego w 1906 roku do redaktora Bolesława
Wysłoucha, do którego napisał: „poszliby tam [do Królestwa] powstańcy z Poznańskiego i Galicji – jak było r. 1863
– co pamiętam będąc dzieckiem – jak robiliśmy naboje
które szły … na granice.”Inną osobą, która przejawiała
patriotyczną postawę i aktywnie wspomagała ruch powstańczy poprzez organizowanie zbiórek pieniędzy, był
grecko-katolicki ksiądz Bańkowski z parafii Płonna. W
tym celu utrzymywał ścisłe kontakty z okolicznymi dworami, a zapoczątkowaniem akcji było ofiarowanie znacznej
kwoty własnych pieniędzy. Doposażył w broń i przygotowywał swego syna Seweryna do udziału w walce. Najpierw do walki w oddziałach powstańczych wyruszali z
Galicji pojedynczy ochotnicy, którym na sercu leżało wyzwolenie kraju i odzyskanie niepodległości. Z czasem zdarzały się przypadki przeprawy przez Tanew na teren
zaboru rosyjskiego niewielkich zorganizowanych grup.
Urodzony w 1846 r. w Bukowsku Franciszek Bobowski
do powstania wyruszył, jako uczeń VII klasy gimnazjum.
Służył w oddziale mjr J. Żalplachty ps. „Zapałowicz”. W
bitwie pod Nową Wsią został ranny, przekłuty w bok bagnetem. Po „wylizaniu się” z rany, walczył jako podoficer
w oddziale M. Borelowskiego ps. „Lelewel”. Po powstaniu
obawiając się „ścigania” ze strony służb zaborcy, nie wrócił
w rodzinne strony, został agentem krakowskiego Towarzystwa Ubezpieczeń w Gródku. Z Nowotańca wyruszyło do
Królestwa i walczyło w powstaniu dwóch mieszańców tego miasteczka: ks. Witalis Sieradzki i Jan Żmigrodzki.
Po upadku powstania, bolesną represją wobec uczestników
było odbieranie posiadłości i majątków rodowych, konfiskowanych przez władze carskie. W celu uniknięcia dalszych prześladowań caratu, gdzie po toczonych śledztwach,
praktykowano wydawanie wyroków sądowych, nakazujących aresztowanie i wywózkę na Sybir, powstańcy szukali
schronienia i pracy w Galicji. Wielu z nich znalazło zajęcie
jako zarządcy majątków ziemskich, czy w zawodzie leśnika w lasach rządowych i prywatnych posadłości. Na terenie
Sanocczyzny wielu weteranów powstania zatrudniło się
przy pracach związanych z poszukiwaniem i eksploatacją
złóż ropy naftowej, a także przy budowie i obsłudze linii
kolejowej Pierwszej Węgiersko-Galicyjskiej Drogi Żelaznej. W latach 70. XIX w. tylko na odcinku kolei zagórskiej, prowadzącym doliną Osławy, przyjęto do pracy kilku
weteranów, zatrudniając ich w zagórskim węźle kolejowym
i na stacjach linii do Łupkowa. Jednym z nich był Władysław Lenkiewicz syn Zefiryna – właściciela majątku Teleśnica Oszwarowa Górna. Pochodził z Bieszczadów w
20
KWARTALNIK
Galicji, urodził się w 1844 r. w Ustrzykach Dolnych. Będąc
młodzieńcem w 1863 roku przerwał studia i przyłączył się
do powstania. Walczył pod komendą gen. Mariana Langiewicza, następnie przyłączył się do oddziału płk Dionizego
Czachowskiego. Został ciężko ranny w bitwie pod Hutą
Krzeszowską. Po powstaniu powrócił do rodzinnego majątku w Teleśnicy. Odnotowany przez władze austriackie w
spisie podejrzanych o udział w powstaniu. Opracował i
wydał drukiem podręcznik dotyczący upraw rolnych.
Przez pewien okres zajmował się w Teleśnicy hodowlą koni
dla wojska. Nierzetelność finansowa odbiorcy, a następnie
pożar rodzinnego dworu zmusiły go do sprzedaży rodowego majątku na rzecz Rudolfa Heine. Znajdującemu się w
trudnej sytuacji życiowej W. Lenkiewiczowi z pomocą
pospieszyli weterani powstania, pracujący na kolei w węźle
zagórskim. W 1873 r. zatrudniono go jako urzędnika na
stacji kolejowej SZCZAWNE, a po przyuczeniu do zawodu
i uzyskaniu uprawnień, został od 1874 r. zatrudniony na
stanowisku naczelnika stacji kolejowej ŁUPKÓW. Jednak
po kilku miesiącach, przeniósł się do Cezarówki na Podolu,
gdzie był zarządcą tamtejszego majątku ziemskiego. Całą
swą energię i zasoby finansowe skupił na wykształceniu
dzieci, które wychował na dobrych i wybitnych Polaków.
Zmarł na zapalenie płuc w 1907 roku we Lwowie. Pochowano go na Wzgórzu Powstańców z 1863 r. na Cmentarzu
Łyczakowskim. W Komańczy taką osobą był Tytus Klemensiewicz (1843-1909) z Wieliczki. Urodzony 1843 r. w
Wieliczce. W wieku młodzieńczym podjął studia leśne, po
wybuchu powstania służył jako szeregowy, w oddziale
gen. Mariana Langiewicza. Walczył we wszystkich bitwach i potyczkach, stoczonych przez ten oddział. Po powstaniu został urzędnikiem kolejowym. Osiadł w
Komańczy, gdzie w 1873 roku po odejściu dotychczasowego naczelnika miejscowej stacji kolejowej Karola Turka,
pracującego w Komańczy od uruchomienia w 1872 roku
linii kolejowej do Łupkowa, objął po nim stanowisko naczelnika stacji „KOMAŃCZA”. Zmarł w 1909 r. w wieku
66 lat. Pamięć o nim zachowują i pielęgnują w swoim mieście wieliczanie. Jego syn Zygmunt Klemensiewicz urodzony 1874 r. w Komańczy był znanym i szanowanym
lekarzem, aktywnym działaczem społecznym i organizacji
służb zdrowia oraz wybitnym politykiem i parlamentarzystą z Krakowa.Ślady walk toczonych „po partyzancku”
przez siły powstańcze, nie tak trudno można dziś odkryć w
terenach leśnych zaboru rosyjskiego. Raczej nikt by się nie
spodziewał, że takie miejsca są też daleko przy granicy
węgierskiej, na południu Galicji… W paśmie Bukowicy
była stara, lokalna, dziś nie używana droga leśna (teraz
przebiega nią pieszy żółty szlak turystyczny) z Wisłoka
Wielkiego do Bukowska prowadząca przez przesmyk niewielkiego obniżenia w grzbiecie Bukowicy. Była kiedyś
najkrótszą drogą, którą z Wisłoka i okolicznych wsi jeździło się furmankami na jarmarki do Bukowska. To tu powracająca z powstania do swych domów zdziesiątkowana
grupa bukowszczan, chcąc uniknąć napotkania i potyczki
z którymś z oddziałów wojsk austriackich, zamierzała bez
rozgłosu wjechać do miasteczka polną drogą od lasu na
Bukowicy. Niestety na przesmyku pod szczytem Bukowicy wpadli w zasadzkę, w której zginęli wszyscy. Ówczesne
władze zaborcy nie pozwoliły rodzinom zabitych na mszę
żałobną w kościele i pochówek na cmentarzu parafialnym w Bukowsku.
Wtedy miejscowi mieszczanie pogrzebali ich w zbiorowej mogile w lesie,
w miejscu stoczonej ostatniej potyczki. Na mogile postawiono prosty
drewniany krzyż. Po ok. 50-ciu latach wybuchła I wojna światowa, a po
ciężkich bojach stoczonych w rejonie grzbietu Bukowicy, poległo mnóstwo żołnierzy obu walczących stron. Ich również pochowano przy starej
mogile. Ku pamięci opowieść o tych dwóch krwawych wydarzeniach
wojennych była w miasteczku przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Co ileś lat wymieniano drewniany krzyż na nowy. Dziś o tych historycznych faktach ciekawie opowiada Kazimierz Rakoczy, prezes Zarządu
Włościańskiego Stowarzyszenia Właścicieli Lasów Prywatnych w Bukowsku, do którego należy las na Bukowicy. W 2007 roku zarządcy lasu
zadbali o udostępnienie miejsca cmentarzyka dla chcących odwiedzić to
miejsce. Prowadzi do niego wyznakowana ścieżka historyczno-przyrodnicza „Buczyna Karpacka”, a leśny cmentarzyk jest jednym z przystanków w jej trasie. Jako informator po ścieżce, służy wydany folder. Teren
cmentarzyka otoczony jest drewnianym ogrodzeniem. Po środku jak
dawniej, stoi drewniany krzyż. W rogu na zadaszonym stelażu tablica
informacyjna, na której widnieje napis: Tu pochowano chłopów z Bukowska, którzy w 1863 roku z „młodym dziedzicem1 poszli w Polskę”. Wracając w zasadzce zginęli wszyscy. Władze nie zgodziły się na pogrzeb na
cmentarzu w Bukowsku, więc pogrzebano ich w lesie, a na mogile postawiono prosty krzyż. Tutaj też pochowano w 1915 roku wielu żołnierzy I
wojny światowej, poległych w ciężkich walkach w tej okolicy. Pamięć o
nich przetrwała dłużej od ich życia.
Edward Orłowski z Komańczy
Przedszkolaki świętują
Jak co roku, przedszkolaki w Bukowsku świętowały Dzień Mamy i Taty.
Rodzice to najważniejsze osoby w życiu każdego dziecka. I odwrotnie dziecko to światło i szczęście w życiu każdej matki i ojca. By dać wyraz
tym wszystkim uczuciom w przedszkolu został zorganizowany Dzień
Rodziny, w ramach którego świętowaliśmy jednocześnie te dwa święta.
Przedszkolaki razem z paniami ćwiczyły piosenki, które miały zaprezentować podczas uroczystości. Po wielu dniach ćwiczeń można było odliczać dni do obchodów święta.
Były wierszyki, piosenki, inscenizacje i świetnie przygotowane układy
choreograficzne. Mamusie i tatusiowie pękali z dumy widząc swoje pociechy podczas występów, a dzieci mogły poczuć się jak prawdziwe „gwiazdy”. Przedszkolaki dziękowały rodzicom za ich dobroć,
opiekę, troskę i bezgraniczną miłość. Oklaskom nie było końca, a
z twarzy rodziców nie schodził uśmiech. Prezentem dla rodziców
były laurki oraz kwiaty . Dzieci narysowały także portrety rodziców, które będą piękną pamiątką z czasów przedszkola. Po części
artystycznej na wszystkich czekał słodki poczęstunek. Spotkanie
zostało uwiecznione na fotografiach, dzięki czemu wesoła zabawa
i niecodzienna atmosfera zostaną na długo w pamięci wszystkich
jej uczestników.
Barbara Podstawska
e
y
c
n
e
d
n
o
p
K ores Gazeta Sanocka
Sanok dnia 26 kwietnia 1896r.
Przestroga dla gospodyń
Przy zakupywaniu masła
u wieśniaczek powinny nasze
gospodynie być bardzo ostrożne. Następujący fakt może
im posłużyć za wskazówkę.
Na targu w Brodach pochwyciła jedna z gospodyń
chłopkę na gorącym uczynku. Sprzedała ona masło (a
to zdaje się przez długi czas,
bo to był drugi wypadek) w
którym były zgotowane ziemniaki. Pochwycona miała
być zasądzoną na 6 miesięcy
aresztu a wskutek wniesionego
rekursu zmniejszono jej areszt
na 3 miesiące. Dobrze by
było, gdyby policjant będący
na targu (a taki powinien
zawsze być Przyp.Red.)
zaopatrzony był podobnie jak
w Krakowie w przyrząd,
którym przewiercając masło
wyciąga długi słupek masła
i w ten sposób przekonuje się,
czy masło nie jest fałszowane,
nawet nie wolno chłopkom
sprzedawać masła, dopóki nie
jest w ten sposób przewiercone
a więc niby stemplowane.
wybrała Ewa Kseniak
KWARTALNIK
21
Kapliczki i krzyże
Kapliczka z krzyżem pokutnym w Nowotańcu
… jest niewątpliwie jedną z najstarszych kapliczek Nowotańca i okolic,
która od połowy XVIII wieku splotła się nierozerwalnie z miejscową
kulturą i krajobrazem. Była niemym
świadkiem zarówno dynamicznego
rozwoju miasteczka, jak i upadków,
czy dotykających go kataklizmów.
Miejscowa legenda głosi, że kapliczka została wybudowana w akcie pokutnym, jako forma przebłagania za
popełnione przestępstwa i dokonaną
zbrodnię. Otóż na łuku wąskiej i
grząskiej drogi w Nowotańcu, kupcy zmierzający ze swoim towarem,
dawnym „traktem węgierskim”,
zostali napadnięci przez opryszków grasujących w tych stronach,
zwanych beskidnikami. W wyniku
dramatycznej walki, jeden z kupców
zginął, a pozostali mocno poturbowani uszli z życiem, tracąc jednak swój
towar. Legenda nie przekazuje jak to
się stało i jak dramatyczne zaistniały
okoliczności, że herszt bandy postanowił odpokutować za swoje czyny.
W miejscu napadu wybudował więc
kapliczkę pokutną, jako symbol
własnej skruchy i zadośćuczynienia. Kapliczka powstała z kamienia
rzecznego, murowanego na glinie,
pochodzącego z miejscowego potoku
„Mętna”. Pierwotnie dach pokryty
był drewnianym gontem łupanym z
umieszczonym we wnęce kapliczki,
drewnianym krzyżem pokutnym. W
tamtym czasie zabudowa Nowotańca,
skupiała się luźno po obydwu stronach potoku, jedynie czworokątny
rynek z ratuszem stał na wzgórzu w
niewielkim oddaleniu i nadawał cechy miasteczka. Tylko tam zabudowa
była zwarta z siecią wąskich uliczek,
22
KWARTALNIK
składająca się głównie z domów
pokrytych strzechą. W tym miejscu gdzie stała kapliczka, wówczas były tu pola uprawne. Mijały
lata, kapliczka była świadkiem
różnych zawirowań lokalnej historii, jednak ten widoczny symbol wiary przetrwał. Po pierwszej
wojnie światowej działkę wraz
z kapliczką kupił mieszkaniec
Nowotańca p. Kondyjowski Wincenty s. Jana i Katarzyny, stając się
tym samym kolejnym jej opiekunem.
Wincenty był człowiekiem zaradnym,
wybudował murowany dom, który
pokrył blachą. Przy okazji budowy
przeprowadził gruntowny remont kapliczki i również pokrył ją blachą. Następnym opiekunem kapliczki, już po
drugiej wojnie światowej, został jego
syn Adam, Mieczysław Kondyjowski
wraz z żoną Adelą. To właśnie Adela
przejęła funkcję opiekunki kapliczki,
którą przez kolejne lata lepiła gliną
i bieliła zgodnie z ówczesną modą i
zwyczajami. W latach 60., kiedy z nagórzańskiej cerkwi „ginęły” zabytkowe ikony (część trafiła do sanockiego
muzeum), również z wnęki kapliczki
zginął drewniany krzyż. Podobno ktoś
z mieszkańców Nowotańca widział
samochód marki Żuk przejeżdżający
obok kapliczki i osobę, która wyjęła z
kapliczki krzyż i wrzuciła „na pakę”
samochodu. Jeżeli tak było, to można
powiedzieć, że pojawił się kolejny
„beskidnik”, może potomek pierwotnego fundatora kapliczki. W miejsce
skradzionego, rodzina Kondyjowskich
zakupiła nowy krzyż. W latach 70.
po przebudowie i poszerzeniu drogi
wojewódzkiej, kapliczka znalazła się
bardzo blisko jezdni, stąd narażona
była na częste zabrudzenia i zagrażała bezpieczeństwu w ruchu drogowym. W 2009 roku w tym miejscu
zaplanowano budowę chodnika
jednak bez zgody na zmianę lokalizacji kapliczki. W celu rozwiązania
problemu, Biuro Promocji Gminy
Bukowsko w porozumieniu z opiekunami kapliczki spowodowało, że
21 października 2009 r. Wojewódzki Konserwator Zabytków wyraził
zgodę na przeniesienie kapliczki z
pasa drogowego, na posesję rodziny
Kondyjowskich. Kapliczka została
rozebrana, a w miejscu gdzie stała,
na obecnym chodniku został ułożony
krzyż z czerwonej kostki brukowej.
Budowy nowej kapliczki podjął się
p. Jacek Kondyjowski a prawdziwym
kunsztem popisał mistrz murarski p.
Jan Drewnik. Nowy fundament pod
kapliczkę został wylany w 2010 r.,
natomiast budowę ścian z kamienia
ozdobnego, wykonano w listopadzie
2012 r. Dalsze prace przerwała zima,
po czym wznowiono je 8 kwietnia
2013 r. a już 18 kwietnia na kapliczce
została wykonana więźba dachowa
pokryta tradycyjnym gontem. 7 maja
2013 r. podczas nabożeństwa majowego przy udziale licznie zgromadzonych parafian, odbyło się uroczyste
poświęcenie kapliczki. Ceremoniału
dokonali: ks. proboszcz Marian Martowicz, ks. katecheta Marcin Piliszko
i ks. Roman Lorenc. Kapliczka wybudowana na wzór poprzedniczki,
a może bardziej przypominająca ten
najstarszy pierwowzór, swoją prostotą nadal przyciąga wzrok, będąc
przystankiem dla przechodniów oraz
miejscem refleksji nad własnym postępowaniem…
Zdzisław Bednarczyk
zdjęcia Jan Muszański
HUMOR
***
Na pustyni wyczerpany turysta pyta Beduina:
Jak dojść do Kairu?- Cały czas prosto,
a w czwartek w prawo.
***
Rafał pisze z kolonii list do rodziców:
Kochana mamo i tato, to moje najbardziej
udane wakacje.
Noga dobrze mi się zrasta,
a ząb przechowuję w pudełku.
***
Mieszkaniec Śląska przyjechał do Zakopanego.
Po kilku dniach stwierdza: powietrze u was jakieś
podejrzane, wcale go nie widać!
***
Pani Helu, po co pani papier listowy w dwu kolorach:
Na różowym pisuję do Stasia, bo to oznacza miłość,
na niebieskim do Franka, bo to oznacza wierność.
***
Ale się postarzałaś, wykrzykuje jedna kobieta do
drugiej po pięciu latach niewidzenia się.
A ja cię poznałam po twojej dawnej sukience,
odwzajemnia się druga.
***
Jasiu, dlaczego używasz takich brzydkich słów?
Kto cię tego nauczył? - Tatuś!
Ty przecież nie wiesz co znaczą!
Jak to nie wiem? - samochód nie chce zapalić!
Barbara Podstawska
Krzyżówka nr 34
Na rozwiązania oczekujemy do 31 sierpnia 2013 r.
Zespół redakcyjny Kwartalnika :
Jan Muszański (redaktor naczelny), Maria Ambicka, Ewa
Kseniak, Henryk Pałuk, Barbara Podstawska, Renata
Preisner-Rakoczy. Stale współpracują: Zdzisław Bednarczyk, Miłosz Barański, Kazimierz Rakoczy, Beata Ziomek
Poziomo:
1A wykonuje elementy budowlane z drewna
1I cenne dzieło powstałe w przeszłości, antyk
2G obok Adama
3A zespół złożony z pięciu instrumentalistów
3I roślina o ozdobnych liściach i różnobarwnych kwiatach
4G Agnieszka dla najbliższych
5A lęk, niepokój
5K rozgłos, reputacja, powszechne uznanie
6F ruchoma część skrzydła samolotu
7A błazen, pajac, komik
7I uznanie cudzego dziecka za własne
9A na Podhalu to watra
9I zachwianie równowagi nerwowej wskutek przykrych
przeżyć
10F gobelin, tkanina dekoracyjna naśladująca obraz
11A samica konia
11K rodzaj wymiennego zasobnika zawierającego określoną
liczbę przedmiotów lub części
12G miara powierzchni gruntów w USA i W. Brytanii
13A patron strażaków
13I oprawa książki, zeszytu
14G pocztowy lub genetyczny
15A pręty z włosiem przy niektórych instrumentach
strunowych
15I kobieta na scenie teatru
Pionowo:
A1 tkanina z czystej wełny zgrzebnej
A11 apostoł Szymon Piotr w języku aramejskim
B7 „krzywe” pieczywo
C1 …sprawiedliwa na wierzch wypływa
C11 zaloty, flirty, miłostki
D5 wiązanka w kształcie koła, duży wianek
E1 jeden z modeli Opla
E11 rodzaj długo palącej się lampki nagrobkowej
F6 potocznie cienka lina
G1 nazwa jednej z ofert Orange
G9 mały ustny instrument muzyczny
I1 przedmiot służący dzieciom do zabawy
I9 przyznawana za zwycięstwo w konkursie, zawodach
J6 wpisywany np. na kopercie pocztowej
K1 potrawa z kwaszonej kapusty i mięsa
K11 skazał Jezusa na śmierć
L5 pieniądze lub prezent dane w celu przekupienia kogoś
Ł1 niedroga
Ł11 bardzo, niezmiernie, ogromnie
M5 … z sytuacji, opresji lub z budynku
N1 pokrywa na zawiasach lub niepowodzenie, fiasko
N11 najdłuższa rzeka Francji
Henryk Pałuk
Wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Bukowskiej
Adres Redakcji: 38 - 505 Bukowsko 290
tel/fax (013) 464 74 024 w 37
www.bukowsko.pl, e-mail: [email protected]
skład: www.gfx.sanok.pl - 604 409 716
KWARTALNIK
23
24
KWARTALNIK
Pocztówka z historii
Bukowsko – Mały Rynek – ok. 1937 rok

Podobne dokumenty

Numer 2(18)

Numer 2(18) Mega moto rady.................................. 8 Dzień rodziny w Bukowsku................ 9 Pięciolatki, do szkoły.......................... 9 Rezerwa nie zapomniała............... 10,11 Wieści z...

Bardziej szczegółowo

Numer 2(38)

Numer 2(38) 29 czerwca - Fundacja „Latarnia” Zachęceni sukcesem ubiegłorocznym, członkowie fundacji „Latarnia” z Woli Piotrowej, postanowili 29 czerwca br. (niedziela) zorganizować kolejny piknik połączony z a...

Bardziej szczegółowo

Numer 1(45)

Numer 1(45) Darmowa pomoc prawna........................17 Program Rodzina 500+...........................17 Lekarz weterynarii radzi.........................18 Mega - Motor.......................................

Bardziej szczegółowo

Numer 2(26)

Numer 2(26) zadania dotyczącego zwrotu części podat- września 2010 roku w gminie wprowaku akcyzowego, zawartego w cenie oleju dzony został system kontroli zarządczej. napędowego, dla producentów rolnych. Stoso...

Bardziej szczegółowo