Umiłowanie tego, co ojczyste. Jan Paweł II do młodych

Komentarze

Transkrypt

Umiłowanie tego, co ojczyste. Jan Paweł II do młodych
Szkoła Podstaw ow a nr 6 im . R omualda Traugutta w Lublinie
U M IŁOW A N IE TE G O, CO OJCZ YSTE
JAN PA W E Ł II D O M ŁO D YCH – AN TO LO GIA
W yboru tekstów
dokonali uczniow ie klasy V I d
pod kierunkiem pani R enaty B illew icz
LU B LIN , 2007
Wstęp
„Szukałem Was, a teraz Wy przyszliście do mnie...”
Słowa te wypowiedział Ojciec Święty, Jan Paweł II, na łożu
śmierci, w chwili, kiedy czynił swoje ostatnie przygotowania do tego,
aby z wiarą „przekroczyć próg nadziei”.
Słowa – „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie” –
wypowiedział nasz Ojciec, Papież – Polak, wówczas, gdy pod oknami
jego apartamentu, na placu świętego Piotra w Rzymie,
trwał na modlitwie Kościół Młodych,
na których zawsze, już od czasów pasterzowania
w archidiecezji krakowskiej,
spoglądał z ufnością.
„Wy jesteście moją nadzieją!
Jesteście nadzieją Kościoła i Ojczyzny!”
Warszawa, spotkanie z młodzieżą, dnia 3 czerwca 1979 roku
„Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie
i za to Wam dziękuję.”
Drogi Czytelniku!
Wiem, że jak każdy młody człowiek, potrzebujesz Mistrza,
Mistrza przez duże „M”, który wskaże Ci, kogo kochać, przekona,
w kogo wierzyć, doradzi, komu zaufać i podpowie, kogo naśladować.
Rozumiem, jak trudno samemu dokonywać właściwych
wyborów, lecz jeśli tylko zechcesz, nie musisz być sam. Proponuję,
aby Twoim przewodnikiem po labiryncie skomplikowanej przyszłości
był Jan Paweł II. Przypatrz się, jakim był dzieckiem, uczniem,
kapłanem, synem polskiej ziemi, a jednocześnie duchowym ojcem
całego chrześcijańskiego świata. Przypatrz się, jak wielkim był
Patriotą w wymiarze mikro i makro. Kochał Wadowice, gdzie
„wszystko się zaczęło”. Kochał Polskę, której przekazywane słowa
pokoju – „Pokój Tobie Polsko, ojczyzno moja” były niczym
serdeczny powiew bliskiej nadziei z bardzo innego, dalekiego kraju.
Umiłował wszystko, co polskie: naszą ziemię, którą całował,
wiarę przodków naszych – chrześcijańską tradycję, ducha dziejów –
krwawą historię dziedziców Lecha. Czcił mowę ojców, w której tak
prawdziwie wyrażał swoje głębokie myśli i największe uczucia, a ona
stała się narzędziem Jego posłannictwa i była Mu posłuszna. Związał
się wreszcie najmocniejszą nicią tego patriotyzmu z nami, rodakami,
których otoczył prawdziwie ojcowską miłością i wsparciem.
Pokochaj, tak jak On, polską ziemię. Wzrastaj w chrześcijańskiej
wierze, poznawaj historię, pielęgnuj tradycję, dbaj o język ojczysty.
Szanuj symbole narodowe, wierząc w ich moc i potęgę. Bądź dobrym
synem i uczniem. Bądź takim Polakiem, z którego Jan Paweł II byłby
dumny. On podpowie Ci, jak to zrobić.
To Jego słowa z dedykacją dla Ciebie, abyś wiedział, kogo
kochać, w kogo wierzyć, komu zaufać i kogo naśladować, abyś nie
był sam w labiryncie skomplikowanej przyszłości:
„Moje lata dziecięce i chłopięce zostały wnet naznaczone utratą
osób najbliższych. Naprzód matki, która nie doczekała dnia mojej
pierwszej Komunii świętej. Ona chciała mieć dwóch synów: lekarza
i księdza; mój brat był lekarzem, a ja mimo wszystko zostałem
księdzem. Siostry, która urodziła się na kilka lat przed moim
przyjściem na świat, nie znałem, zmarła bowiem wkrótce po
urodzeniu.”
Andre Frossard, Rozmowy z Janem Pawłem II
Emilii, matce mojej
Nad Twoją białą mogiłą
Białe kwitną życia kwiaty –
– o, ileż lat to już było
bez Ciebie – duchu skrzydlaty –
Nad Twoją białą mogiłą
Od lat tylu już zamkniętą,
spokój krąży z dziwną siłą,
z siłą, jak śmierć niepojętą.
Nad Twoją białą mogiłą
Klęknąłem ze swoim smutkiem –
o, jak to dawno już było
jak się dziś zdaje malunkiem.
Nad Twoją białą mogiłą
O Matko – zgasłe kochanie –
Me usta szeptały bezsiłą:
– Daj wieczne odpoczywanie –
Nad Twoją białą mogiłą,
Cisza jasna promienieje,
Jakby w górę coś wznosiło,
Jakby krzepiło nadzieję.
Karol Wojtyła z ukochaną mamą, Emilią
„Mój brat, Edmund, zmarł u progu samodzielności, zaraziwszy
się jako młody lekarz ostrym wypadkiem szkarlatyny. Liczyłem
w chwili jego śmierci dwanaście lat.”
Andre Frossard, Rozmowy z Janem Pawłem II
„Tak więc stosunkowo szybko
stałem się częściowym sierotą i
„jedynakiem”. Moje lata chłopięce i
młodzieńcze łączą się przede
wszystkim z postacią ojca, którego
życie duchowe po stracie żony i
starszego syna niezwykle się
pogłębiło.
Emilia, Karol (senior) i mały Karol Wojtyłowie
Patrzyłem z bliska na jego
życie, widziałem, jak umiał od siebie
wymagać, widziałem, jak klękał do
modlitwy. Patrząc na niego,
nauczyłem się, że trzeba samemu
sobie stawiać wymagania i przykładać się do spełniania własnych
obowiązków. Ten mój ojciec, którego
uważam za niezwykłego człowieka,
zmarł – prawie, że nagle – podczas
drugiej wojny światowej i okupacji,
zanim
ukończyłem
dwudziesty
pierwszy rok życia, w lutym 1941
roku.”
Karol Wojtyła w wieku 12 lat
Andre Frossard, Rozmowy z Janem
Pawłem II
Dzieci
Dorastają znienacka przez miłość,i potem tak nagle dorośli
trzymając się za ręce wędrują w wielkim tłumie –
(serca schwytane jak ptaki, profile wrastają w półmrok).
Wiem, że w ich sercach bije tętno całej ludzkości.
Trzymając się za ręce usiedli cicho nad brzegiem.
Pień drzewa i ziemia w księżycu: niedoszeptany tli trójkąt.
Mgły nie dźwignęły się jeszcze. Serca dzieci wyrastają nad rzekę.
Czy zawsze tak będzie - pytam - gdy wstaną stąd i pójdą?
Albo też jeszcze inaczej: kielich światła nachylony wśród roślin
odsłania w każdej z nich jakieś przedtem nieznane dno.
Tego, co w was się zaczęło, czy potraficie nie popsuć,
czy będziecie zawsze oddzielać dobro i zło?
Karol Wojtyła, Profile Cyrenejczyka
„Studiowałem na Wydziale Filozoficznym filologię polską
zgodnie z zamiłowaniami wyniesionymi z okresu szkoły średniej.
Studia zostały przerwane na początku drugiego roku, wkrótce też
zacząłem pracować w kamieniołomie razem z kilku moimi kolegam
ze studiów. Te kolejne cztery lata pracy fizycznej, okres uczestnictwa
w wielkiej społeczności robotniczej, stały się dla mnie szczególnym
darem Opatrzności. Nauczyłem się cenić ten okres i związane z nim
doświadczenie bardzo wysoko. Nieraz mówiłem, że warte ono może
więcej od doktoratu, chociaż dla nauki i stopni naukowych żywię
wielki szacunek.”
Andre Frossard, Rozmowy z Janem Pawłem II
„Od października 1942 roku
stałem się konspiracyjnym alumnem
seminarium
duchownego
oraz
konspiracyjnym studentem Wydziału
Teologicznego na Uniwersytecie
Jagiellońskim, który całą swą
działalność prowadził w podziemiu.
Przygotowywałem się do egzaminów, studiując w czasie wolnym
od pracy, a także – o ile to było możliwe – w czasie pracy w fabryce.”
Karol Wojtyła jako kleryk seminarium
To Przyjaciel
To Przyjaciel.
Ciągle wracasz pamięcią
do tego poranka zimą.
Tyle lat już wierzyłeś,
wiedziałeś na pewno,
a jednak nie możesz wyjść z podziwu.
Pochylony nad lampą,
w snopie światła wysoko związanym,
nie podnosząc swej twarzy, bo po co - i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany,
czy tu w głębi zamkniętych oczu Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,
oprócz słów odszukanych z nicości ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,
które będzie całą treścią wieczności.
„Chrystus powołał apostołów, którzy byli w większości
Galilejczykami. Szymon, którego nazwał Piotrem, również. Był on
poza tym człowiekiem pracy fizycznej, z zawodu rybakiem, z usposobienia zapaleńcem, który w momencie próby zawiódł się na sobie.
Ten Piotr, wiedziony Duchem Pana, przybył do Rzymu i dał początek
Kościołowi, który trwa do dzisiaj, ufny w obietnice Chrystusa. Gdy
w dniu wyboru na Stolicę Rzymską powiedziałem, że przychodzę
‘z daleka’, myślałem o Piotrze, który też przyszedł ‘z daleka’ i był
synem Izraela, był Galilejczykiem.”
Andre Frossard, Rozmowy z Janem Pawłem II
„Pośród niesnasków Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon.
Dla Słowiańskiego oto Papieża
Otwarty tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On śmialo, jak Bóg, pójdzie na miecze,
Świat mu – to proch
A trzebaż mocy, byśmy ten Pański
Dźwignęli świat:
Więc oto idzie Papież Słowiański
Ludowy brat; –
Oto już leje balsamy świata
Do naszych łon, Hufiec aniołów kwiatem umiata
Dla niego tron.
On rozda miłość, jak dziś mocarze
Rozdają broń,
Sakramentalną moc on pokaże,
Świat wziąwszy w dłoń.
Wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość,
Robactwo, gad,
Zdrowie przyniesie, rozpali miłość
I zbawi świat;
Wnętrza kościołów on powymiata,
Oczyści sień,
Boga pokaże w twórczości świata,
Jasno jak dzień.
Juliusz Słowacki, Pośród niesnasków Pan Bóg uderza
10 czerwca 1987 roku, podczas III pielgrzymki do Ojczyzny,
przemawiając na Błoniach do mieszkańców Krakowa, Jan Paweł II
z właściwym sobie humorem i dystansem do własnej osoby, tak
nawiązał do tego proroczego wiersza:
„Wiemy, że Juliusz Słowacki napisał te słowa, na które się
nieraz różni powoływali: ‘Polsko, twoja zguba w Rzymie’. Jest to ten
sam Juliusz Słowacki, który napisał też wiersz o słowiańskim Papieżu.
I teraz ja, dzisiaj właśnie tu przybywszy do Krakowa, pomyślałem
sobie: miał rację. Twoja zguba w Rzymie, zgubił się człowiek z Polski,
z Krakowa i jest w Rzymie. Zgubił się! Bardzo przepraszam wieszcza
narodowego za to, że tak wypaczyłem jego myśli. Teraz pójdę go
przeprosić w katedrze na Wawelu.”
Jan Paweł II, III pielgrzymka do Ojczyzny, s.74
„Myślę, że wynik konklawe w dniu 16 października 1978 r. był
zaskoczeniem nie tylko dla mnie! Bóg, który kieruje wydarzeniami,
jakie dzieją się w wymiarze zewnętrznym, jest jednak równocześnie
Panem serc – i wspiera je od wewnątrz, aby mogły sprostać
wydarzeniom, które od zewnątrz, po ludzku, zaskakują nas i przerastają. Na tym polega tajemnica każdego właściwie powołania.
Powołanie zawsze oznacza, że mamy zobaczyć nowy projekt
naszego własnego życia – inny niż ten, z jakim egzystowaliśmy dotąd.
Jest rzeczą zdumiewającą, w jaki sposób Pan Bóg pomaga nam od
wewnątrz, w jaki sposób ‘na różnych długościach fali’ naszego życia
przygotowuje człowieka, ażeby w odpowiednim czasie umiał wejść
w ten nowy projekt, umiał utożsamić się z nim – umiał po prostu
dostrzec Wolę Ojca i przyjąć ją. I to pomimo całej swojej słabości
i zakorzenieniu we wszystkich własnych ‘projektach’.”
„Powołanie jako ‘projekt’ daje początek powołaniu jako
‘spełnianiu’ (wypełnianiu projektu!). Ufam, że z tych samych źródeł
dane mi będzie czerpać siły na drodze wypełniania Bożego projektu –
czyli wezwania przyjętego w dniu wyboru. ‘Virtus in infirmitate
perficitur’ – ‘Moc w słabości się doskonali’.”
Andre Frossard, Rozmowy z Janem Pawłem II
Jan Paweł II wypełnił projekt Boży do końca, życiem swoim
potwierdzając słuszność słów św. Pawła z Listu do Koryntian.
Czy wiesz, że Ty też jesteś POWOŁANY? Do Ciebie też
odnoszą się te słowa. Musisz w jakimś momencie „zobaczyć nowy
projekt” swego życia. Jak przygotowujesz się do tego? Jakie starania
czynisz, abyś w „odpowiednim czasie umiał wejść w ten nowy
projekt, umiał utożsamić się z nim – umiał po prostu dostrzec Wolę
Ojca i przyjąć ją? I to pomimo całej swojej słabości i zakorzenieniu
we wszystkich własnych ‘projektach’.”? Jakiekolwiek by nie były
Twoje plany w wędrówce ku dorosłości, powinieneś nieść ze sobą
plecak wypełniony tymi wartościami, które Jan Paweł II uważał
za najważniejsze i od czasu do czasu po nie sięgać.
Mamy nadzieję, że ta skromna antologia pomoże Ci, niczym
busola wiary, prawdy i doświadczenia, utrzymać właściwy kurs
na oceanie młodzieńczych poszukiwań, a także pozwoli bez lęku
wypłynąć na głębię.
„Człowiek współczesnej cywilizacji zagrożony jest chorobą
powierzchowności, niebezpieczeństwem spłycenia. Trzeba pracować
dla odzyskania głębi – tej głębi, która właściwa jest ludzkiej istocie.
Tej głębi, która wzywa jego umysł i serce, podobnie jak morze wzywa.
Jest to właśnie głębia prawdy i wolności, sprawiedliwości i miłości.
Głębia pokoju.”
Jan Paweł II, III pielgrzymka do Ojczyzny, s. 110
Z serdeczną prośbą, abyś nie zawiódł nadziei pokładanej
w Tobie przez Ojca Świętego. Niech każdy dzień czyni Ciebie jeszcze
bardziej kochającym Boga i Ojczyznę – patriotą.
Podpisy..........................
Rozdział I
Umiłowanie tradycji, zatroskanie o kulturę
„Pozdrawiam Was w imię Chrystusa tak, jak nauczyłem
się pozdrawiać ludzi tutaj, w Polsce...
– w Polsce, w tej mojej ziemi ojczystej, w której stale tkwię głęboko
wrośnięty korzeniami mojego życia, mojego serca, mojego powołania,
– w Polsce, w tym kraju, w którym – jak pisał Norwid – „kruszynę
chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów nieba”...
– w Polsce, która przez cały ciąg dziejów związała się z Kościołem
Chrystusowym i ze Stolicą Rzymską szczególnym węzłem duchowej
jedności.”
Przemówienie Jana Pawła II na lotnisku „Okęcie”, 02.06.1979
Polska tradycja wyrasta z wpisania naszego kraju w chrześc.cijaństwo, ma źródło w chrzcie Polski, a czasem swym sięga odległego, X wieku. Pamiętajmy datę – 966 i księcia Mieszka I...
„Kościół przyniósł Polsce Chrystusa – to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek.
Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa.A
raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez
Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego
właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne
przeznaczenie. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski
– przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą
przez tę ziemię. Trzeba iść po śladach tego, czym (a raczej kim)
na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi.
To wszystko: dzieje Ojczyzny, tworzone przez każdego jej Syna
i każdą Córkę od tysiąca lat – i w tym pokoleniu – i w przyszłych –
choćby to był człowiek bezimienny i nieznany, tak jak ten Żołnierz,
przy którego grobie stoimy...
To wszystko w tej Eucharystii ogarniam myślą i sercem,
i włączam w tę jedną, jedyną Najświętszą Ofiarę Chrystusa na Placu
Zwycięstwa.
I wołam, ja, Syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II
papież, wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień
Święta Zesłania, wołam wraz z Wami wszystkimi:
Niech zstąpi Duch Twój!
Niech zstąpi Duch Twój!
I odnowi oblicze ziemi.
Tej ziemi.”
Homilia Ojca Świętego podczas mszy świętej na placu Zwycięstwa, 02.06.1979
Czym dla Ciebie jest tradycja? Czy obchodzisz święta tylko
dlatego, że tak wypada? Czy rozumiesz ich sens? Zobacz, że każde
z nich łączy się z Chrystusem: Boże Narodzenie, Wielkanoc... Nasza
tradycja ma wielką moc, siłę dębu tysiącletniego, bo jej istotą jest
nasza wiara, a nie tylko powierzchowny blask kolorowych światełek
czy smakowity zapach wielkanocnych mazurków.
Przeczytaj, jak pięknie pisze o tym Jan Paweł II. Jakim wielkim
strażnikiem tradycji chce być w Twoim sercu! Jak konsekwentnie
podkreśla swój związek z nami poprzez wspólnotę tradycji!
Jan Paweł II o tradycjach związanych z Bożym Narodzeniem
oraz znaczeniu świątecznych symboli
Jan Paweł II wiele razy mówił o Bożym Narodzeniu
i Wielkanocy, o świątecznych tradycjach i symbolach. Zwracał uwagę
na znaczenie świętych miejsc takich jak Betlejem czy Golgota.
„W tych dniach Betlejem jest miejscem, do którego kierują się
spojrzenia wszystkich wierzących. Obraz szopki, rozpowszechniony
dzięki tradycji ludowej na całej ziemi, sprzyja głębokiej refleksji nad
orędziem rozchodzącym się z Betlejem i docierającym do całej
ludzkości. W nędznej grocie kontemplujemy Boga, który z miłości staje
się dziecięciem. Przyjmującemu Go człowiekowi daje radość, a narodom pojednanie i pokój.”
Słowa Ojca Świętego z 20 grudnia 2000 r., Audiencja generalna
Ojciec Święty podczas spotkania opłatkowego z Polakami 20
XII 1997 r. podkreślał, jak ważne są spotkania przy świątecznym stole
„wokół którego gromadzi się rodzina, aby modlić się, łamać
opłatkiem, składać sobie życzenia i spożywać wieczerzę wigilijną.(…)
Stół wigilijny niejako tworzy i buduje ludzką wspólnotę. To znaczenie
stołu jeszcze bardziej staje się czytelne, gdy spoczywa na nim chleb,
z którego każdy może wziąć i dzielić się z innymi. Miłość,
przebaczenie, pokój z Bogiem i ludźmi znajdują w tym wigilijnym
geście wspaniały wyraz.(...)”
Tradycją wieczerzy wigilijnej jest pozostawianie wolnego
miejsca dla nieznajomego. Według Papieża „te proste gesty znaczą
bardzo wiele. Symbolizują one dobroć ludzkiego serca, które w drugim człowieku dostrzega — zwłaszcza w człowieku potrzebującym —
obecność Chrystusa i wzywa, by wprowadzić brata i siostrę w klimat
rodzinnego ciepła, zgodnie ze staropolskim: «Gość w dom — Bóg
w dom».”
Podczas orędzia na Boże Narodzenie w 2003 r. Jan Paweł II
przypomniał znaczenie betlejemskiej szopki i choinki. Nazwał je
cennymi symbolami, które „przekazują czasom prawdziwy sens Świąt
Bożego Narodzenia”. Papież przypomniał też, że rodząc się w Betlejem, Chrystus wszedł w dzieje każdego człowieka.
„Na progu szopki kontemplujemy Tego, który z miłości do
człowieka ogołocił się z chwały Bożej i stał się ubogi. Stojąca obok
szopki świąteczna choinka mieniąca się światłem lampek przypomina
nam, że wraz z narodzeniem Jezusa na nowo zakwita drzewo życia
na pustyni ludzkości”.
Rokrocznie też Jan Paweł II wyjaśniał tłumom wiernych
tajemnicę Wielkanocy:
„W tych dniach Wielkiego Tygodnia liturgia ze szczególną mocą
podkreśla kontrast między światłem i ciemnościami, między życiem
a śmiercią, ale nie pozwala nam wątpić w końcowy rezultat: chwałę
Chrystusa zmartwychwstałego”
Papież zawsze przy okazji świątecznych audiencji pozdrawiał
specjalnie Polaków, wyrażając tym samym przekonanie, że gdzieś
tam, w Jego Ojczyźnie, tak samo jak to bywało od wieków, polskie
rodziny pielęgnują wszystkie bożonarodzeniowe i wielkanocne
zwyczaje. Dzieci, tak jak On kiedyś, oczekują pierwszej gwiazdki,
matki szykują stoły z siankiem i dodatkowym nakryciem, a ojcowie
pamiętają uroczyście o modlitwie i opłatku, tak jak zawsze Jego ojciec
pamiętał.
Pamiętajmy w te wieczory wigilijne i poranki wielkanocne
o ciepłych życzeniach Ojca Świętego, jakie płynęły do nas i do całego
świata z Watykanu. Pamiętajmy o tym, że umiłował polską tradycję,
wyrastał w niej i był jej wierny do końca.
„Boże Narodzenie to tajemnica miłości! To miłość Ojca,
który posłał jednorodzonego Syna na świat, aby ofiarował nam dar
swojego życia, Miłość "Boga z nami", Emmanuela, który przyszedł
na świat, aby umrzeć na Krzyżu. W zimnej stajni, pogrążonej w ciszy,
dziewicza Matka, z sercem pełnym przeczuć, już dziś przeżywa bolesny
dramat Kalwarii. To będzie wstrząsająca walka pomiędzy światłem
i ciemnością, pomiędzy śmiercią i życiem, nienawiścią i miłością.
Książę pokoju, narodzony dziś w Betlejem, odda na Golgocie swoje
życie, aby na świecie zapanowała miłość.”
„Moi drodzy, biorę z waszych rąk wigilijny opłatek i w duchu
łamię się nim z wami wszystkimi i każdym z osobna, ze wszystkimi
moimi rodakami, którzy znajdują się w Ojczyźnie i poza jej granicami,
z Kościołem w Polsce i ze sprawującymi rządy w naszym kraju.
Wszystkim składam serdeczne życzenia na Święta Bożego Narodzenia
i na Nowy Rok. Niech ta wielka Miłość Boga, która w noc betlejemską
objawiła się na ziemi, prowadzi nasze serca do Jezusa, tak jak
prowadziła serca pasterzy, mędrców, Józefa i Maryi. Niech duch
solidarności przepoi całe nasze życie, zarówno osobiste
jak i społeczne, i niech stanie się natchnieniem do służby dobru
wspólnemu w naszej wspólnej Ojczyźnie.”
Spotkanie opłatkowe z Polakami. 20 XII 1997
Czuj się zawsze tak, jak Ci ludzie, którzy podczas pierwszej
pielgrzymki Papieża – Rodaka do ojczyzny słuchali Jego wielkich
słów o Chrystusie, polskiej tradycji i wielkiej nadziei. Czuj się
zaproszony nieustannie do Eucharystii odprawianej przez Niego.
Poczuj się wezwany do dialogu, właśnie nie do samego tylko czytania,
ale do dialogu, do odpowiedzi.
„Ja również, tak jak wy dzisiaj, miałem kiedyś dwadzieścia lat.
Lubiłem sport, narciarstwo, teatr. Studiowałem i pracowałem. Miałem
pragnienia i troski. To właśnie wtedy, przed tak wielu już laty, kiedy
wojna, a następnie reżim totalitarny wyniszczały moją ojczyznę,
chciałem nadać mojemu życiu sens i tego sensu życia szukałem.
Odkryłem go, idąc za Panem Jezusem”.
Spotkanie Jana Pawła II z młodzieżą szwajcarską, Berno, 05.06.2004
Kim dla Ciebie jest Chrystus? Jak odpowiesz na wołanie Papieża
– Polaka: „Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi
Chrystusowi!”? Czy uwierzysz w słowa z orędzia Jana Pawła II na IV
Światowy Dzień Młodzieży: „Tylko Chrystus może zaspokoić serce
człowieka. Tylko On daje siłę i radość życia, bez względu na
jakiekolwiek zewnętrzne ograniczenia i przeszkody. Tak, odkrycie
Chrystusa to najpiękniejsza przygoda waszego życia”.
Kim dla Ciebie jest Maryja, Królowa Polski, tak bardzo
umiłowana przez papieża Polaka? Czy wiesz, że jej jasnogórski
wizerunek już od ponad sześciuset lat strzeże nie tylko Częstochowy,
ale i całego kraju? Jak rozumiesz słowa Apelu Jasnogórskiego i jak
często masz okazję je powtarzać, pamiętając o tradycji, w jakiej są zakorzenione? Nie bezpodstawnie Jan Paweł II nazwał je „szczególnym
dziedzictwem Tysiąclecia Chrztu Polski”.
„Wypowiadając 18 czerwca 1983 roku do młodzieży słowa:
‘Maryjo, Królowo Polski,
jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!’
nie tylko dajemy świadectwo duchowej obecności Bogarodzicy pośród
pokoleń zamieszkujących polską ziemię. Te słowa świadczą o tym,
że wierzymy w miłość, która nas stale ogarnia.(...) Wierzymy, że jest
ona od stuleci obecna wśród pokoleń zamieszkujących ziemię polską.
Że jest szczególnie obecna w znaku Jasnogórskiej Ikony.”
„Słowa:
‘Maryjo, Królowo Polski,
jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!’
są zarazem wyznaniem miłości, którą pragniemy odpowiedzieć na
miłość, jaką jesteśmy odwiecznie miłowani. Słowa te są zarazem
wewnętrznym programem miłości.(...) Jest rzeczą niesłychanie
doniosłą, aby w młodości – w tym wieku, w którym budzą się nowe
uczucia miłości, uczucia decydujące nieraz o całym życiu – chodzić
z takim dojrzałym wewnętrznym programem miłości, właśnie takim,
o jakim mówi Apel Jasnogórski. Pani Jasnogórska jest nauczycielką
pięknej miłości dla wszystkich. Jest to zaś szczególnie ważne dla Was,
młodych. W Was bowiem rozstrzyga się ów kształt miłości, jaką będzie
miało całe Wasze życie. A przez Was: życie ludzkie na ziemi polskiej.
Życie małżeńskie, rodzinne, społeczne, patriotyczne – ale także: życie
kapłańskie, zakonne, misyjne. Każde życie określa się i wartościuje
poprzez wewnętrzny kształt miłości. Powiedz mi, jaka jest Twoja
miłość – a powiem Ci, kim jesteś.”
„Powiedz mi, jaka jest Twoja miłość – a powiem Ci, kim jesteś.”
„Co to znaczy ‘czuwam’? To znaczy, że staram się być
człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie
zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję.
Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać,
przezwyciężając je w sobie. To taka bardzo podstawowa sprawa,
której nigdy nie można pomniejszyć, zepchnąć na dalszy plan.
Nie. Nie! Ona jest wszędzie i zawsze pierwszoplanowa. Jest zaś tym
ważniejsza, im więcej okoliczności zdaje się sprzyjać temu, abyśmy
tolerowali zło, abyśmy łatwo się z niego rozgrzeszali. Zwłaszcza, jeżeli
postępują tak inni.”
„Czuwam – to znaczy także: czuję się odpowiedzialny za to
wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas
wszystkich określa. To imię nas wszystkich zobowiązuje. To imię nas
wszystkich kosztuje. Może czasem zazdrościmy Francuzom, Niemcom
czy Amerykanom, że ich imię nie jest związane z takim kosztem
historii, że o wiele łatwiej są wolni, podczas gdy nasza polska wolność
tak dużo kosztuje, a to, co kosztuje, właśnie stanowi wartość. Nie
pragnijmy takiej Polski, która by nas nic nie kosztowała. Natomiast
czuwajmy przy wszystkim, co stanowi autentyczne dziedzictwo
pokoleń, starając się wzbogacić to dziedzictwo. Naród zaś jest przede
wszystkim bogaty ludźmi. Bogaty człowiekiem. Bogaty młodzieżą.
Bogaty każdym, który czuwa w imię prawdy, ona bowiem nadaje
kształt miłości.
„Czuwam – to znaczy także:
czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu
na imię Polska.”
„Moi młodzi przyjaciele! Wobec naszej wspólnej Matki
i Królowej serc, pragnę wam powiedzieć, że wiem o waszych
cierpieniach, o Waszej trudnej młodości, o poczuciu krzywdy
i poniżenia, o jakże często odczuwanym braku perspektyw na
przyszłość – może o pokusach ucieczki w jakiś inny świat. Chociaż nie
jestem wśród Was na co dzień, jak bywało przez tyle lat dawniej – to
przecież noszę w sercu wielką troskę. Wielką, ogromną troskę. Jest to,
moi drodzy, troska o Was właśnie dlatego, że od Was zależy jutrzejszy
dzień. Modlę się za Was codziennie.”
„Od Was zależy jutrzejszy dzień.”
„Moi drodzy przyjaciele! Do Was, do Was należy położyć
zdecydowaną zaporę demoralizacji – zaporę tym wadom społecznym,
których ja tu nie będę nazywał po imieniu, ale o których Wy sami
doskonale wiecie. Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni
od Was nie wymagali.”
„Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was
nie wymagali.”
12 czerwca 1987 roku, podczas swojej II pielgrzymki
do Ojczyzny, Jan Paweł II spotkał się z młodzieżą na Westerplatte.
W tym szczególnym miejscu padły szczególne słowa, których
wspólny mianownik brzmiał:
„Dla chrześcijanina sytuacja nigdy nie jest beznadziejna.
Chrześcijanin jest człowiekiem nadziei.”
„Wasze powołanie i zawody będą różne. Musicie dobrze
rozważyć, w jakim stosunku – na każdej z tych dróg – pozostaje
‘bardziej być’ do ‘więcej mieć’. Ale nigdy samo ‘więcej mieć’ nie
może zwyciężyć. Bo wtedy człowiek może przegrać rzecz
najcenniejszą: swoje człowieczeństwo, swoje sumienie, swoją
godność. To wszystko, co stanowi perspektywę życia wiecznego”
„Nigdy samo ‘więcej mieć’ nie może zwyciężyć.”
„Moc ducha, moc sumień i serc, moc łaski i charakterów jest
szczególnie nieodzowna w waszym pokoleniu. Ta moc jest potrzebna,
aby nie ulec pokusie rezygnacji, obojętności, zwątpienia czy
wewnętrznej emigracji; pokusie wielorakiej ucieczki od świata, od
społeczeństwa, od życia, także ucieczki w znaczeniu dosłownym –
opuszczania Ojczyzny.(...) Ta moc potrzebna jest, by żyć na co dzień
odważnie, także w sytuacji obiektywnie trudnej, aby dochować
wierności sumieniu (...), by nie ulec modnemu dziś konformizmowi,
by nie milczeć, gdy drugiemu dzieje się krzywda, ale mieć odwagę
wyrażenia słusznego sprzeciwu i podjęcia obrony. ‘Więcej być.’
Dzisiejsze ‘więcej być’ młodego człowieka to odwaga trwania pełnego
inicjatywy – nie możecie z tego zrezygnować, od tego zależy
przyszłość każdego i wszystkich – trwania pulsującego świadectwa
wiary i nadziei.”
„Wbrew wszystkim mirażom ułatwionego życia musicie od siebie
wymagać.
To znaczy właśnie ‘więcej być’.”
„Przyszłość Polski zależy od Was i musi od Was zależeć. To jest
nasza Ojczyzna – to jest nasze ‘być’ i nasze ‘mieć’.”
„Wiemy, że tu, na tym miejscu, na Westerplatte, we wrześniu
1939 roku, grupa młodych Polaków, żołnierzy, pod dowództwem
majora Henryka Sucharskiego, trwała ze szlachetnym uporem,
podejmując nierówną walkę z najeźdźcą. Walkę bohaterską. Pozostali
w pamięci narodu jako wymowny symbol. Trzeba, ażeby ten symbol
wciąż przemawiał, ażeby stanowił wyzwanie dla coraz nowych ludzi
i pokoleń Polaków.
Każdy z Was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś
swoje ‘Westerplatte’. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś
obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można
‘zdezerterować’.
Wreszcie – jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba
utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie, i wokół siebie.
Tak, obronić – dla siebie i dla innych.
I dobrze będzie chyba, jeżeli po tylu latach, które dzielą nas
od wydarzeń na Westerplatte, każdy młody Polak, każda młoda Polka
rozważy w sercu, że każdy i każda ma w swoim życiu podobne
Westerplatte, może mniej sławne, mniej historyczne, powiedzmy,
na mniejszą skalę zewnętrzną, ale czasem może na większą jeszcze
skalę wewnętrzną, i że tego swojego Westerplatte, nie może oddać!”
„Każdy ma w swoim życiu podobne Westerplatte, może mniej sławne,
mniej historyczne, i tego swojego Westerplatte nie może oddać!”
Czym jest Twoje Westerplatte? Czy go bronisz? Czy masz
odwagę? Kto jest Twoim wrogiem? Może tym przeciwnikiem jest
jakaś zła cecha, niepotrzebny nawyk? Kogo pozyskasz jako
sojusznika słusznej sprawy? Tym mierzy się współczesny patriotyzm.
Na szczęście nie musisz być żołnierzem majora Sucharskiego, ale musisz umieć walczyć. Nie możesz uchylić się od obowiązku.
Obowiązek walki o niepodległość zastąp obowiązkiem rzetelnej
nauki, powinnością życzliwego posłuszeństwa czy zadaniem
lojalności w przyjaźni! To też wymaga odwagi i hartu ducha!
Trwaj ze szlachetnym uporem w dążeniu do śmiałych i pięknych
celów, nie poddaj swojego Westerplatte!
Nie poddaj swojego Westerplatte!
Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, jak ważna w dziejach
naszego umęczonego narodu była kultura, jak wiele zawdzięczamy
ludziom, którzy ją pielęgnują, tworzą i przekazują następnym
pokoleniom. Staraj się poznawać kulturę Polski w jak najszerszym jej
wymiarze, pragnij ją zrozumieć w powiązaniu z religią i historią. Miej
świadomość, że współczesny obraz naszego narodu i jego
mieszkańców został właśnie przez kulturę ukształtowany, a być może
obroniony. Może i Ty staniesz się w przyszłości twórcą kultury
narodowej? Może i Twoje dzieła wzbogacą skarbiec, w którym
drzemie spuścizna przeszłych pokoleń? Twórca kultury narodowej
to taki sam patriota jak żołnierz, tylko jego orężem nie jest karabin,
a pióro, pędzel czy dłuto.
Podczas III pielgrzymki do Ojczyzny Jan Paweł II spotkał się
w Warszawie, w kościele św. Krzyża, z ludźmi reprezentującymi
środowiska kultury i sztuki, apelując do nich, aby ‘trwali i pomagali
trwać innym’.
„Ludzie kultury, trwając przy wielorakim warsztacie twórczości,
służą trwaniu i przetrwaniu Narodu. Naród bowiem trwa w swojej
duchowej substancji, duchowej tożsamości przez własną kulturę. Ta
prawda w naszych dziejach zdobyła szczególną wymowę, zwłaszcza w
niektórych okresach. Wystarczy wspomnieć rozbiory, wiek XIX,
śmiertelną walkę o przetrwanie narodu – a na tym tle nieznany
przedtem rozwój kultury polskiej: poprzez dzieła wieszczów, Chopina,
którego serce znajduje się w tej świątyni, mistrzów dłuta i pędzla.
W tym miejscu wspomnijmy szczególnie Karola Szymanowskiego,
którego pięćdziesiątą rocznicę śmierci obchodzimy w tym roku.”
„Naród bowiem trwa w swojej duchowej substancji,
duchowej tożsamości, przez własną kulturę.”
„Naród jest tą wielką wspólnotą ludzi, których łączą różne
spoiwa, ale nade wszystko właśnie kultura. Naród istnieje ‘z kultury’
i ‘dla kultury’. Jestem synem Narodu, który przetrzymał
najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego wielokrotnie sąsiedzi
skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą.
Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji
własną suwerenność jako Naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne
środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która
okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg.(...)
Istnieje podstawowa suwerenność społeczeństwa, która wyraża się w
kulturze Narodu. Jest to zarazem ta suwerenność, przez którą równocześnie najbardziej suwerenny staje się człowiek.”
„Naród jest tą wielką wspólnotą ludzi, których łączą różne spoiwa,
ale nade wszystko właśnie kultura.”
„Naród istnieje ‘z kultury’ i ‘dla kultury’.”
Nasz Papież zawsze przypominał, że „Nie samym chlebem żyje
człowiek” (Mt 4, 4). „Człowiek to jeszcze inny wymiar potrzeb i inny
wymiar możliwości. Jego byt określa wewnętrzny stosunek do prawdy,
dobra i piękna. Istotną dla ludzkiej osoby jest transcendencja – a to
znaczy zarazem: inny głód. Głód ludzkiego ducha.”
Ludzki duch potrzebuje tego, by karmić go religią i sztuką. Nie
bądź zwykłym zjadaczem chleba, nie myśl tylko o przyjemnościach
dla ciała. Ojciec Święty przypomina tym samym o rozwoju
duchowym człowieka, który dokonuje się poprzez uczestnictwo
w kulturze. Jej częścią jest nauka. Jak w niej uczestniczysz? Czy
wiesz, że rzetelna nauka i uczciwa praca są wyrazem patriotyzmu,
że prowadzą do zmartwychwstania?
Uczestnictwo w kulturze to także wielka lekcja wrażliwości
i odkrywania piękna. Jan Paweł II nazywał artystów „sługami piękna
w życiu Narodu”. Myślę, że Wam można by śmiało powierzyć
zadanie pilnowania i pielęgnowania tego piękna. Bądźcie strażnikami
piękna wokół siebie, a będziecie tym samym orędownikami miłości.
Ilu spośród Was już zostało małymi artystami! Aktorami, malarzami,
pisarzami, muzykami. A wszystko jeszcze przed Wami! A jeżeli
nawet nie będziecie tego piękna tworzyć, to z pewnością możecie je
odkrywać i je przeżywać, nie zapominając o największym Artyście
Wszechświata – Bogu!
„Bo piękno na to jest, by zachwycało do pracy – praca,
by się zmartwychwstało.”
C. K. Norwid, Promethidion
„Czym jest kultura? Kultura jest wyrazem człowieka. Jest
potwierdzeniem człowieczeństwa. Człowiek ją tworzy – i człowiek
przez nią tworzy siebie. Tworzy siebie wewnętrznym wysiłkiem ducha:
myśli, woli, serca. I równocześnie człowiek tworzy kulturę we wspólnocie z innymi. Kultura jest wyrazem międzyludzkiej komunikacji,
współmyślenia i współdziałania ludzi. Powstaje ona na służbie
wspólnego dobra – i staje się podstawowym dobrem ludzkich
wspólnot.”
„Kultura jest wyrazem człowieka.
Jest potwierdzeniem człowieczeństwa.”
Kultura jest przede wszystkim dobrem wspólnym narodu.
Kultura polska jest dobrem, na którym opiera się życie duchowe
Polaków. Ona wyodrębnia nas jako naród. Ona stanowi o nas przez
cały ciąg dziejów. Stanowi bardziej niż siła materialna. Bardziej
nawet niż granice polityczne. Wiadomo, że Naród polski przeszedł
przez ciężką próbę utraty niepodległości, która trwała z górą sto lat –
a mimo to pośród tej próby pozostał sobą. Pozostał duchowo
niepodległy, ponieważ miał swoją kulturę. Więcej jeszcze, moi
Kochani: wiemy, że w okresie najtragiczniejszym, w okresie
rozbiorów, Naród polski tę swoją kulturę ogromnie jeszcze ubogacił
i pogłębił, bo tylko tworząc kulturę, można ją zachować.”
„Kultura polska jest dobrem, na którym opiera się życie duchowe
Polaków. Ona wyodrębnia nas jako naród.”
„Kultura polska od początku nosi bardzo wyraźne znamiona
chrześcijańskie. To nie przypadek, że pierwszym zabytkiem
świadczącym o tej kulturze jest ‘Bogurodzica’.”
„Inspiracja chrześcijańska nie przestaje być głównym źródłem
twórczości polskich artystów. Kultura polska stale płynie szerokim
nurtem natchnień, mających swoje źródło w Ewangelii. To przyczynia
się zarazem do gruntownie humanistycznego charakteru tej kultury –
to czyni ją tak głęboko, tak autentycznie ludzką, albowiem – jak pisze
Mickiewicz w ‘Księgach pielgrzymstwa polskiego’ – ‘cywilizacja,
prawdziwie godna człowieka, musi być chrześcijańska’.”
Przemówienie Ojca Świętego do młodzieży w Gnieźnie, 3 czerwca 1979
„W dziejach kultury polskiej odzwierciedla się dusza Narodu.
Żyją w nich jego dzieje. Jest ona nieustającą szkołą rzetelneg
i uczciwego patriotyzmu. Właśnie dlatego też umie stawiać
wymagania i umie podtrzymywać ideały, bez których trudno
człowiekowi uwierzyć w swoją godność i siebie samego wychować.
Moi Drodzy! Te słowa mówi do Was człowiek, który swoją
duchową formację zawdzięcza od początku polskiej kulturze, polskiej
literaturze, polskiej muzyce, plastyce, teatrowi – polskiej historii,
polskim tradycjom chrześcijańskim, polskim szkołom, polskim
uniwersytetom.
Mówiąc do Was, Młodych, w ten sposób, pragnę przede
wszystkim spłacić dług, jaki zaciągnąłem wobec tego wspaniałego
dziedzictwa ducha, jakie zaczęło się od ‘Bogurodzicy’. Równocześnie
zaś pragnę dziś stanąć przed Wami z tym dziedzictwem, jako
wspólnym dobrem wszystkich Polaków, a zarazem z wybitną cząstką
europejskiej i ogólnoludzkiej kultury.
Proszę Was: pozostańcie wierni temu dziedzictwu! Uczyńcie
je podstawą swojego wychowania! Uczyńcie je przedmiotem
szlachetnej dumy! Przechowajcie to dziedzictwo! Pomnóżcie to
dziedzictwo! Przekażcie je następnym pokoleniom!”
„Pozostańcie wierni temu dziedzictwu!”
„Uczyńcie je podstawą swojego wychowania!”
„Uczyńcie je przedmiotem szlachetnej dumy!”
„Przechowajcie to dziedzictwo!”
„Pomnóżcie to dziedzictwo!”
„Przekażcie je następnym pokoleniom!”
Przemówienie Ojca Świętego do młodzieży w Gnieźnie, 3 czerwca 1979
Rozdział II
Szacunek dla historii, pielęgnowanie w pamięci
„Ziemia trudnej jedności. Ziemia ludzi szukających własnych dróg.
Ziemia długiego podziału pośród książąt jednego rodu.
Ziemia poddana wolności każdego względem wszystkich.
Ziemia na koniec rozdarta przez ciąg prawie sześciu pokoleń,
Rozdarta na mapach świata! a jakżeż w losach swych synów!
Ziemia poprzez rozdarcie zjednoczona w sercach Polaków
jak żadna.”
Karol Wojtyła, Stanisław
„Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma dla mnie sens
szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki –
albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską.”
„Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza
na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i
wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej.”
„Pax vobis! Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja!
Pokój Tobie!
Okęcie, 16 czerwca 1983
Gdy zaczniesz dowiadywać się, kim był Popiel, kiedy Piast
Kołodziej zaprosi Cię do swojej chaty, odkąd będziesz świadkiem
ślubu Mieszka I czy gościem na dworze Bolesława Chrobrego,
od tego czasu będziesz poznawać „baśń o dawnych dniach”, „potężny
śpiew” duchów przeszłości. To Twoje korzenie, to nasza historia.
„Zobiektywizowane i utrwalone na piśmie dzieje narodów
są jednym z istotnych elementów kultury – elementem, który stanowi
o tożsamości narodu w wymiarach czasowych.”
Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, s. 79
„Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać!
Przychodzi jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie. Dar i zmaganie
wpisują się w karty ukryte, a przecież jawne.
Całym sobą płacisz za wolność – więc to wolnością nazywaj,
że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać.
Tą zapłatą wchodzimy w historię i dotykamy jej epok: którędy
przebiega dział pokoleń między tymi, co nie dopłacili, a tymi,
co musieli nadpłacać? Po której jesteśmy stronie?
Historia warstwą wydarzeń powleka zmagania sumień. W warstwie tej drgają zwycięstwa i upadki. Historia ich nie pokrywa,
lecz uwydatnia.
Słaby jest lud, jeśli godzi się ze swoją klęską, gdy zapomina,
że został posłany, by czuwać, aż przyjdzie jego godzina. Godziny
wciąż powracają na wielkiej tarczy historii.
Ziemio, która nie przestajesz być cząstką naszego czasu. Ucząc
się nowej nadziei, idziemy poprzez ten czas ku ziemi nowej.
I wznosimy ciebie, ziemio dawna, jak owoc miłości pokoleń, która
przerosła nienawiść.”
Karol Wojtyła, Myśląc Ojczyzna
„Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie
historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to
miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu.
Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra,
jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do
wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego
odzyskania. Świadczą o tym tak liczne mogiły żołnierzy, którzy
walczyli za Polskę na różnych frontach świata. Są one rozsiane na
ziemi ojczystej oraz poza jej granicami.”
„Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste.”
„Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich
ofiar.”
„Ojczyzna jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli i jako
taka, jest też wielkim obowiązkiem. Analiza dziejów dawniejszych
i współczesnych dowodzi, że Polacy mieli odwagę, nawet w stopniu
heroicznym, dzięki której potrafili wywiązywać się z tego obowiązku,
gdy chodziło o obronę ojczyzny jako naczelnego dobra.(...) Ojczyzna
jest zatem wielką rzeczywistością. Można powiedzieć, że jest tą rzeczywistością, w której służbie rozwinęły się i rozwijają z biegiem
czasu struktury społeczne, poczynając od tradycji plemiennych.
Można się jednak pytać, czy ten rozwój życia społecznego osiągnął już
swój kres. Czy XX stulecie nie świadczy o rozpowszechnionym dążeniu
ku strukturom ponadnarodowym albo też w kierunku kosmopolityzmu?
A to dążenie czy nie świadczy również o tym, że małe narody powinny
dać się ogarnąć większym tworom politycznym, ażeby przetrwać?
Te pytania są uprawnione. Zdaje się jednak, że tak jak rodzina,
również naród i ojczyzna pozostają rzeczywistościami nie do zastąpienia.”
„Ojczyzna jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli i jako
taka, jest też wielkim obowiązkiem.”
„Tak jak rodzina, również naród i ojczyzna pozostają
rzeczywistościami nie do zastąpienia.”
Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, s. 71-73
Powyższe słowa naszego wielkiego Nauczyciela Patriotyzmu nie
mogą pozostawać bez refleksji. Jaki masz stosunek do historii,
szczególnie historii Polski? Czy traktujesz ją jako nudny, szkolny
przedmiot, którego musisz się uczyć, czy jest dla ciebie też cząstką
Twojej historii? Pamiętaj, że w przeszłości żyli przecież Twoi
przodkowie, którzy tworzyli dzieje. Może Twoja Mama
współtworzyła ‘Solidarność’, a może Twój dziadek walczył
z Niemcami podczas II wojny światowej? A może Twój pradziadek
albo jeszcze prapradziadek brali udział w którymś z powstań? Jeżeli
interesujesz się ich losami, poznajesz historię, a tym samym sięgasz
do korzeni swojego tu na tej ziemi bytowania.
Czy kultywujesz tradycję, czy wiesz, do jakich pokładów
polskości nawiązuje? Jeżeli uświadomisz sobie, że Wigilię świętowali
Polacy na przykład na Syberii, że i tam rozbrzmiewały słowa polskich
kolęd, że poza Polską właściwie nigdzie więcej (jedynie we
Włoszech) nie urządza się Grobów w Wielkim Tygodniu, że niektóre
zwyczaje przetrwały od wieków, a niektóre, niestety, już zanikły;
gdy pomyślisz o tym i o innych rzeczach z tradycją związanych,
będziesz zdumiony, może zaskoczony, może wzruszony?
Czy dbasz o język polski? Jak się wypowiadasz? Czy hołdujesz
modnym dziś zapożyczeniom, skrótom, i czy mowa Twoja roi się od
niedbałych dziwolągów językowych przyprawionych żargonem, a niekiedy słowami wręcz wulgarnymi? Papież posługiwał się językiem,
znał jego siłę oddziaływania. Niech Jego mistrzowskie władanie
słowem będzie dla Ciebie przykładem wykorzystania możliwości,
jakie tkwią w języku!
A polski krajobraz, przyroda? Jak bardzo umiłowane musiały
być przez Ojca Świętego nasze polskie Tatry, po których wędrował,
jeziora, po których pływał czy lasy, gdzie szukał ukojenia! Czy
przemierzasz w zachwycie łąki pachnące świeżym sianem, czy potrafisz wsłuchać się w szum morza i pić wodę z górskich strumieni? Ile
trawy podeptanej pod Twoimi stopami? A może nie odkryłeś jeszcze,
ile radości można czerpać, obcując z przyrodą? Zapewniam, że znacznie więcej niż z kontaktów z wirtualną rzeczywistością!
Pomyśl jeszcze o dziełach rodaków – od Kopernika przez
Mickiewicza, Chopina, Marię Skłodowską aż po współczesnych
naukowców czy artystów. Pamiętaj o ich trudzie dla dobra następnych
pokoleń, o ich trudzie także dla nas.
Podczas II pielgrzymki do Ojczyzny, przemawiając na Stadionie
Dziesięciolecia w Warszawie, Ojciec Święty przytoczył znamienny
fakt z historii Polski, który zawsze będzie świadczyć o znaczeniu
naszego narodu w Europie. Warto, abyś, Drogi Czytelniku, go poznał!
„W roku 1983 na szerokie tło naszego polskiego tysiąclecia
i zarazem jasnogórskiego sześćsetlecia, rzuca się jasnym refleksem
historyczna data sprzed trzystu lat: odsiecz Wiednia, wiktoria
wiedeńska!(...) Ta walka: to zwycięstwo nie wykopało przepaści
pomiędzy narodem polskim a tureckim. Wręcz przeciwnie, wzbudziło
szacunek i uznanie. Wiemy, że – gdy Polska z końcem XVIII wieku
zniknęła z mapy politycznej Europy – faktu dokonanego rozbiorów nie
uznał nigdy rząd turecki. Na dworze otomańskim – jak mówi tradycja
– przy uroczystych przyjęciach posłów zagranicznych pytano
wytrwale: ‘Czy poseł z Lechistanu jest obecny?’ Odpowiedź: ‘jeszcze
nie’ padała tak długo, aż nadszedł rok 1918 i poseł niepodległej
Polski znów zawitał do stolicy Turcji.(...) Trzeba było przypomnieć ten
charakterystyczny szczegół, aby w pełni ocenić walor Odsieczy
Wiednia w 1683 roku – i zwycięstwo króla Jana III Sobieskiego.
O zwycięstwie król zawiadomił Stolicę apostolską w znamiennych słowach: ‘Venimus, vidimus, Deus vicit – przybyliśmy,
zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył. Te słowa chrześcijańskiego władcy
wpisują się głęboko zarówno w Tysiąclecie naszego chrztu, jak też
w tegoroczny Jubileusz Jasnogórski. Jan III pielgrzymował podczas
swojej wyprawy wiedeńskiej na Jasną Górę i do innych sanktuariów
maryjnych.
Słowa królewskie wpisały w nasze historyczne ‘wczoraj’
ewangeliczną prawdę o zwycięstwie.(...) Człowiek jest powołany
do odnoszenia zwycięstwa w Jezusie Chrystusie.(...) Człowiek
powołany jest do zwycięstwa nad sobą. Do zwycięstwa nad tym,
co krępuje naszą wolną wolę i czyni ją poddaną złu. Zwycięstwo takie
oznacza życie w prawdzie, prawość sumienia, miłość bliźniego,
zdolność przebaczania, rozwój duchowy naszego człowieczeństwa.”
Odnoś zwycięstwo nad sobą samym z pomocą Boga, czyli dąż
do prawdy, prawości sumienia, miłości bliźniego. Naucz się
przebaczać. Pamiętaj o Wiedeńskiej Wiktorii i królu Janie III
Sobieskim!
Jan Paweł II wielokrotnie mówił o czasach najcięższych
w historii Polski, o okresie zaborów czy okresach zniewolenia przez
reżimy totalitarne. Mówił o tych bolesnych losach naszej Ojczyzny
szczególnie do młodzieży, jak gdyby chciał, żeby ta najtrudniejsza
historia głęboko zapadła w pamięć i serca ludzi młodych, żeby nic nie
zdołało jej wymazać. Mówiąc o tym, Ojciec Święty przypominał,
że w owych czasach, pomimo utraty niepodległości, było w Polsce
takie miejsce, gdzie „zawsze byliśmy wolni”.
„Tak. Tu, na Jasnej Górze, gdzie mieszka Królowa Polski,
w jakiś sposób zawsze byliśmy wolni. O Jasną Górę też opierała się
nadzieja Narodu oraz wytrwałe dążenie do odzyskania niepodległości
wyrażane w słowach:
‘Przed Twe ołtarze zanosim błaganie –
Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!’
Tutaj też nauczyliśmy się tej podstawowej prawdy o wolności
narodu: naród ginie, gdy znieprawia swojego ducha – naród rośnie,
gdy duch jego coraz bardziej się oczyszcza; tego żadne siły zewnętrzne
nie zdołają zniszczyć!”
Jasna Góra, 19 czerwca 1983
W ostateczny sposób wolność Polsce przyniosła idea
solidarności. Do tego odwoływał się nasz wielki Nauczyciel
Patriotyzmu podczas III pielgrzymki do Ojczyzny, 11 czerwca
w Gdyni. Pamiętajmy o tym i uczmy się solidarności także i dziś.
„Morze mówi człowiekowi o potrzebie szukania się nawzajem.
O potrzebie spotkania i współpracy. O potrzebie solidarności.
Międzyludzkiej i międzynarodowej. Jakże doniosły jest fakt, że słowo
‘solidarność’ zostało wypowiedziane tutaj, nad polskim morzem.
Że zostało wypowiedziane w nowy sposób, który równocześnie
potwierdza jego odwieczną treść. Czyż przyszłość człowieka na całej
ziemi, pośród wszystkich lądów i mórz nie przemawia za potrzebą tej
właśnie treści? Czy świat – wielka i stale rosnąca rodzina ludzka –
może trwać i rozwijać się wśród rosnących przeciwieństw Zachodu
względem Wschodu? Północy względem Południa?
W imię przyszłości człowieka i ludzkości trzeba było
wypowiedzieć to słowo ‘solidarność’. Dziś płynie ono szeroką falą
poprzez świat, który rozumie, że nie możemy żyć wedle zasady:
‘wszyscy przeciw wszystkim’, ale tylko wedle zasady ‘wszyscy
z wszystkimi’, ‘wszyscy dla wszystkich’.
To słowo zostało wypowiedziane tutaj, w nowy sposób i w nowym kontekście. I świat nie może o tym zapomnieć. To słowo jest
waszą chlubą, ludzie polskiego morza. Ludzie Gdańska i Gdyni,
Trójmiasta, którzy żywo macie w pamięci wydarzenia lat
siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.”
Gdynia, 11 czerwca 1987
Tak jak nie byłoby wolności bez Solidarności, tak nie ma też
i wolności beż miłości.
„Człowiek nie może być prawdziwie wolny, jak tylko przez
miłość. Miłość Boga nade wszystko i miłość ludzi: braci, bliźnich,
rodaków... Tego właśnie uczy nas Chrystus, który do końca umiłował.
O tym mówi Eucharystia – najświętsze dziedzictwo przybranych dzieci
Bożych.”
Częstochowa, 13 czerwca 1887
Może właśnie dzięki takiej doskonałej znajomości historii i ciągłego w niej zanurzenia, niejako nieustannego odczytywania na nowo
w kontekście swoich czasów, Jan Paweł II dostrzegał cały czas
wyjątkową rolę Polski, podobnie jak wyrazili to romantycy w idei
mesjanizmu.
„Polska jest Ojczyzną trudnego wyzwania. To wyzwanie składa
się na bieg naszej historii. Ono też określa szczególne miejsce Polski
w wielkiej rodzinie narodów na kontynencie europejskim oraz na całym globie.”
„Polska jest Ojczyzną trudnego wyzwania.”
Warszawa, 14 czerwca 1887
„A to, co się stało w dniu 16 października(...), co jest jakimś
arcanum Dei misterium – niezbadaną tajemnicą Bożą, to także
pragnę, ażeby przysłużyło się oczywiście Kościołowi powszechnemu,
bo takie jest posługiwanie Piotra, ale żeby przysłużyło się w jakiejś
mierze szczególnie Ojczyźnie mojej, kulturze polskiej, nauce polskiej,
narodowi polskiemu, wszystkiemu, co Polskę stanowi.
...W każdym razie, żebym nie przyniósł ujmy mojemu narodowi.
Przynajmniej tyle. Żebym mógł – nie myślę o tym, żebym zasłużył
na groby zasłużonych na Skałce – ale żebym mógł jako tako służyć
Polsce, służąc całemu Kościołowi.”
Jan Paweł II, Autobiografia, s. 190
Słowa te zostały wypowiedziane podczas pierwszej pielgrzymki
Ojca Świętego do Polski. Jak bardzo ukryty jest za nimi Papież-Polak,
Papież-Patriota! Jego powołanie na stolicę Piotrową ma jednocześnie
w jakiejś mierze przysłużyć się Ojczyźnie! Nawet będąc duchowym
opiekunem chrześcijan całego świata, Jan Paweł II chce w szczególny
sposób służyć swojemu krajowi! Czuje, że Jemu od Niego najwięcej
się należy właśnie poprzez nieodwracalne „zakorzenienie” w polskości! We wszystkim, „co Polskę stanowi”, we wszystkim, co przygotowało do tego arcanum Dei misterium! Czerpał, a więc musi być
„w jakiejś mierze” wierny temu dziedzictwu i wydać mu jak najlepsze
świadectwo, stąd obawa: żebym nie przyniósł ujmy mojemu narodowi.
Gdy po latach czytamy te skromniejsze od skromnych i pokorniejsze od pokornych słowa, możemy z nieskromną i niepokorną
dumą wykrzyczeć całemu światu: „Umiłowany Ojcze Święty,
przyniosłeś chlubę swojemu narodowi! Przyniosłeś pokorę Jagiełły,
wierność i zawierzenie króla Jana! Ducha i moc Chrobrego
oraz mądrość Zygmuntowego Stańczyka!” Czy tak miało wyglądać
to „jako tako” służenie Polsce?
Oto wzór dla Ciebie. Wzór służby dla Ojczyzny niezależnie
od miejsca, czasu i okoliczności, i funkcji pełnionej, choćby była
najwyższa! Wzór pokory i wierności. Wdzięczności i oddania.
Pamiętaj! Żebyś nie przyniósł ujmy swojemu narodowi!
Moje rodzime dziedzictwo pomaga mi odkrywać i rozumieć innych
„Wśród różnych doświadczeń mojego posługiwania stale jestem
świadomy tego, ile zawdzięczam tutaj temu dziedzictwu wiary, kultury
i historii, jakie wyniosłem z mojej ojczystej Ziemi. Zawdzięczam
dlatego, że to dziedzictwo stale pozwala mi otwierać się na wielorakie
bogactwo ludów i narodów we wspólnocie powszechnego Kościoła.
Moje własne rodzime dziedzictwo nie ogranicza mnie wcale, ale pomaga odkrywać i rozumieć innych. Pozwala uczestniczyć w misji,
której celem pozostaje głoszenie pokoju i sprawiedliwości. Działanie
to zaś związane jest organicznie z dziedziną praw i zadań — praw
człowieka i zadań człowieka. Praw narodu i zadań narodu.”
16 października 1988
Lagos - spotkanie z Polakami w Nigerii podczas podróży do Afryki
„Pragnę powiedzieć wam, że jako pierwszy z rodu Polaków, syn
polskiej ziemi a zarazem Następca Piotra, pierwszy w dziejach Papież
nie tylko Polak, ale Słowianin, czuję szczególny dług w stosunku
do mojej Ojczyzny, a przez to samo w stosunku do wszystkich moich
rodaków. Myślę, że ta Ojczyzna, jej dzieje, dzieje Kościoła, dzieje
narodu, w jakiś wyjątkowy sposób przygotowały mnie do tego,
ażeby być solidarnym z różnymi narodami świata.
Dodam, że będąc poza Ojczyzną, stale w Rzymie, a nieraz i poza
Rzymem, jestem jednak bardzo w mojej Ojczyźnie, bardzo głęboko
przeżywam wszystkie wydarzenia, które się w niej dzieją.”
16 lutego 1982
„Słowo „ojczyzna” posiada dla nas takie znaczenie pojęciowe
i uczuciowe zarazem, którego, zdaje się, nie znają inne narody Europy
i świata. Te zwłaszcza, które nie doświadczyły takich jak nasz Naród
dziejowych strat, krzywd i zagrożeń.”
„Polska jest dobrem wspólnym całego Narodu i na to dobro muszą
być otwarci wszyscy jej synowie i córki, bo takie dobro domaga się
stałego i rzetelnego wysiłku całego społeczeństwa.”
„Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam,mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie
przebiega ku innym, aby wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą
niż każdy z nas: z niej się wyłaniam... gdy myślę Ojczyzna – by zam
knąć ją w sobie jak skarb.
Pytam wciąż, jak go pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia.”
Na Szlaku Orlich Gniazd – Zamek w Olsztynie
„Słyszę jeszcze dźwięk kosy...”
„Ojczyzna – kiedy myślę – słyszę jeszcze dźwięk kosy, gdy uderza
o ścianę pszenicy,
łącząc się w jeden profil z jasnością nieboskłonu.”
„Ojczyzna: wyzwanie tej ziemi rzucone przodkom i nam, by stanowić
o wspólnym dobru i mową własną jak sztandar wyśpiewać dzieje.
Śpiew dziejów spełniają czyny zbudowane na opokach woli.
Dojrzałością samostanowienia osądzamy młodość naszą, czasy
rozbicia i złoty wiek –
Osądziła złotą wolność niewola.
Nosili w sobie ów wyrok bohaterowie stuleci: w wyzwanie ziemi
wchodzili jak w ciemną noc, wołając: ‘wolność jest droższa niż
życie’!”
Karol Wojtyła, Myśląc Ojczyzna...
„Drzewo wiadomości dobrego
i złego wyrastało nad brzegami
rzek naszej ziemi, wyrastało
wraz z nami przez wieki,
wrastało w Kościół korzeniami
sumień.”
„Nieśliśmy owoce, które ciążą
i które wzbogacają. Czuliśmy,
jak głęboko rozszczepia się
pień, choć korzenie wrastają w
jeden grunt...”
Obyśmy zawsze byli jedno...
Wszelkie podziały złe są...
„Kiedy myślę: Ojczyzna,
szukam drogi,
która zbocza przecina jakby
prąd wysokiego napięcia,
biegnąc górą - tak ona biegnie
stromo w każdym z nas i nie
pozwala ustać.”
„Droga biegnie po tych samych
zboczach,
powraca na miejsca te same,
staje się wielkim milczeniem,
które nawiedza co wieczór
zmęczone płuca mej ziemi.”
Myśląc Ojczyzna...
Rozdział III
Mowo polska od innych droższa...
„Gdy dookoła mówią językami, dźwięczy pośród nich jeden:
nasz własny.
Zagłębia się w myśli pokoleń i ziemię naszą opływa,
i staje się dachem domu,
w którym jesteśmy razem – poza nim dźwięczy rzadko.”
„Nie podjęły mowy moich ojców języki narodów,
tłumacząc ‘za trudna’ lub ‘zbędna’ –
Język własny zamyka nas w sobie: zawiera, a nie otwiera.”
„Tak zwarci wśród siebie jedną mową, istniejemy w głąb własnych
korzeni, czekając na owoc dojrzewań i przesileń.”
„Lud żyjący w sercu własnej mowy pozostaje poprzez pokolenia
tajemnicą myśli nie przejrzanej do końca."
Karol Wojtyła, Myśląc Ojczyzna
Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał związek Polaków
z językiem – symbolicznym kodem, który w naturalny sposób
odróżnia nas od innych, łącząc w odwiecznej wspólnocie ludzi
mówiących po polsku. Wiedział, jak wielki to skarb, jak potężny oręż
w walce o tożsamość narodową, jak wspaniałe narzędzie wyrażania
myśli i opisywania świata. Świadomość kształtowania się przez wieki
tego skarbu, wiedza na temat jego piękna i złożoności czy wreszcie
głęboki związek ze wszystkimi, którzy ten skarb pielęgnowali,
pozwalała Ojcu Świętemu doskonale posługiwać się naszą polską
mową. Powołując się na największe autorytety – najstarsze zabytki
języka polskiego czy największych narodowych wieszczy – Papież
Polak rozbudzał w rodakach szacunek, podziw i umiłowanie swojego
języka. Uświadamiał, jak ważny jest on teraz i jak ważnym był przed
wiekami.
Jak perfekcyjny wirtuoz na klawiszach fortepianu tak Ojciec
Święty na strunach słów potrafił wygrywać wspaniałe melodie swoich
kazań, przemówień, traktatów, encyklik, wierszy, dramatów,
artykułów, esejów. Wiedział, jak dotrzeć zarówno do uczonych jak
i prostych ludzi, do osób dojrzałych i do młodzieży. Jego słowa były
ważne i odważne. Były proroczą nadzieją na możliwość zmian
i otuchą w walce z siłami wrogimi kulturze miłości i prawdy. Niosły
pocieszenie chorym i przebaczenie grzesznikom. I rozpalały tyle serc,
gdy nostalgicznie mówił o kremówkach w swoim rodzinnym mieście,
a z humorem o swoim cierpieniu... Gromadziły tłumy, gdy przemawiał niemal we wszystkich językach świata, bo wiedział, czym jest
język dla każdego, kto czuje się patriotą. To był jednocześnie gest
szacunku dla odrębności obywateli innego kraju, wyrażający się
w próbie nawiązania kontaktu w ich narodowym języku.
Papież władał swobodnie 7 językami: włoskim, angielskim,
niemieckim, francuskim, rosyjskim i hiszpańskim, no i oczywiście
polskim. Na każdym spotkaniu z wiernymi pozdrawiał ich w języku
polskim. Starał się mówić też w języku gospodarzy, a nie po łacinie.
Pierwszą mowę po wyborze (konklawe) wygłosił nie po łacinie a po
włosku, w języku ludu, który Go słuchał.
A Ty, jaki masz stosunek do języka swoich przodków? Czy
uświadamiasz sobie, że był taki okres w historii Polski, że za
mówienie w języku polskim groziło więzienie czy inne ciężkie
kary?
Czy w pełni wykorzystujesz czas dany Ci na zgłębianie tajemnic
języka i dzieł pisarzy, którzy w tym języku tworzyli? Czy uświadamiasz sobie, że sposób władania językiem określa Cię jako
patriotę i Polaka? Pamiętaj, że musisz przekazać to dziedzictwo,
które jest skarbem całego narodu, następnym pokoleniom w jego
najpiękniejszym kształcie. Nie bądź propagatorem „chwastów
językowych”, nie hołduj współczesnej modzie, przejawiającej się w
dążeniu do dziwnych skrótów, nie nadużywaj wyrazów obcych
wtedy, gdy możesz posłużyć się pięknym, rodzimym słowem. Jasny
styl polszczyzny nie musi być nobilitowany przez nieuzasadnione
wyrazy brzmiące obco, nieprzyjaźnie i, wydawać by się mogło,
wielce uczenie. Nasza mowa jest na tyle bogata, oferuje taki zestaw
wyrazów i konstrukcji do wykorzystania, że nie musi się niczym
podpierać. Kształć język przez czytanie dzieł polskich pisarzy.
Poznawaj historyczną prozę Sienkiewicza i pełne zadumy wiersze
różnych poetów. Najpierw te prostsze, potem – bardziej poważne –
księdza Jana, Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej. Czytaj też
poezję naszego Papieża. Ona jest z nas i o nas, nas ogarnia,
wszystkich nas jednoczy... Jest poetyckim testamentem naszego
Rodaka. Przejrzysz się w niej jak w najczystszym lustrze...
„Duszo, słowiańska duszo! – Wiem, są u twego kościoła
progi z modrzewiów i obeliski, podsienia – –
Kadzidło wonieje jałowcem... w dymach ofiarnych wołam:
Duszo, słowiańska duszo, w jakie cię wkuto kamienie?
Jest w tobie wolność i rozhasanie warchołów leśnych – świerków,
jest kasetonów chmur sklepienie, - zieloność drzewnych skłonów,
a ponad tę odwieczną wolność masz białość modlną wierchów
i zamyślenie strzeliste w harmonii ostrołuczastych tonów.
Jest w tobie z renesansu cokół, szeroko zbudowany,
jak oddech w szerokie piersi wzięty, w kariatydowe sklepy,
myślą ponad kariatyd barki ku gwiezdnym strzelasz ranom,
tęsknotą i wolą Piękna niebiański ściągasz przepych.
Słowiańska duszo moja! Marzycielko odwieczna!
Ty sobótko – podleśna – omodlona – przyrzeczona.
Karol Wojtyła, Renesansowy psałterz
Jan Paweł II często odwoływał się do skarbów polskiej literatury,
mówiąc na przykład o Bogurodzicy czy cytując Mickiewicza,
Słowackiego, Norwida. Składał też hołd artystom
i wyrażał podziw dla sztuki. Opisywał nasz piękny kraj słowami
wielkich romantyków, a swoim słowom starał się nadać kształt
‘giętki’, aby w całej pełni wyrazić ‘wszystko, co pomyśli głowa’
i robił to doskonale. Nam wypada tylko uczyć się od Wielkiego
Mistrza takiego szacunku dla słowa, pielęgnowania mowy polskiej
i poważania języków innych narodów.
„Moi drodzy, "Bogurodzica" jest najstarszym pomnikiem
polskiej literatury. Historia literatury pozwala nam ustalić najstarsze
zapisy tej wspaniałej pieśni-orędzia na wiek XV. Mówię: pieśniorędzia, ponieważ "Bogurodzica" jest nie tylko pieśnią. Jest
równocześnie wyznaniem wiary, jest polskim symbolem, polskim
Credo, jest katechezą, jest nawet dokumentem chrześcijańskiego
wychowania. Główne prawdy wiary i zasady moralności weszły w nią.
Nie jest tylko zabytkiem. Jest dokumentem życia. Jakub Wujek, który
pochodził z wielkopolskiego Wągrowca, najstarszy polski biblista,
tłumacz Pisma Świętego, nazywał ją "katechizmem polskim".
Śpiewamy ją zawsze z głębokim przejęciem, z uniesieniem,
pamiętając, że śpiewano ją w momentach uroczystych i decydujących.
A czytamy ją z wielkim wzruszeniem. Trudno czytać inaczej te prastare wersety, jeśli się pomyśli, że wychowywały się na nich pokolenia
naszych praojców. "Bogurodzica" jest nie tylko zabytkiem kultury.
Ona dała kulturze polskiej podstawowy, pierwotny zrąb. [...]”
Przemówienie do młodzieży zgromadzonej na Wzgórzu Lecha,
Gniezno, 3 czerwca 1979
W niezwykły sposób Papież – Pielgrzym odniósł się do słów
zapisanych w Inwokacji ‘Pana Tadeusza’, słów, które w kontekście
pamiętnego zamachu mają niewiarygodną moc i emanują niebywałą
wiarą i wdzięcznością:
„Dane mi było spojrzeć w Oblicze Matki Bożej Ostrobramskiej
w Wilnie i mówiłem do niej słowami polskiego wieszcza Adama
Mickiewicza: „Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy
i w Ostrej świecisz Bramie! (...) Jak mnie (...) do życia przywróciłaś
cudem!” Tak powiedziałem na zakończenie modlitwy różańcowej
w Ostrej Bramie. Wtedy głos mi się załamał. Wiedziałem, że Ostra
Brama czekała na to wyznanie papieża.”
Jan Paweł II wielokrotnie przemawiał tylko do młodzieży. Po
latach tak ten fenomen porozumienia opisał jego najbliższy przyjaciel:
Fragment książki:
„Od samego początku zaiskrzyło między Janem Pawłem II
a młodymi. „Jesteście moją nadzieją” – powiedział na początku
pontyfikatu. [...]
Podobnie jak wizyta w Meksyku zapoczątkowała erę podróży,
tak spotkanie z tysiącami młodych w Parc des Princes w maju 1980 r.
w Paryżu otworzyło drogę dialogu Kościoła z młodymi pokoleniami.
Tamtego dnia Papież odkrył, ze młodzi gotowi są uczestniczyć
we wspólnej wędrówce ku Chrystusowi. Odnalazł w nich potwierdzenie dla swego projektu umocnienia i ożywienia wiary oraz możliwości pracy duszpasterskiej pośród młodych.
Młodzież zaczęła utożsamiać się z duchowymi, moralnymi
i humanistycznymi wartościami, które Ojciec Święty im
proponował. Doceniła jego sposób prowadzenia dialogu. Był
wymagający,
ale przekonujący, ponieważ darzył ich miłością.
Ze spotkania w Parc des Princes zrodziły się Światowe Dni
Młodzieży. Zaprosił młodych do Rzymu z okazji Jubileuszowego
Roku Odkupienia (1984), a potem Międzynarodowego Roku Młodych
ogłoszonego przez ONZ (1985). Młodzież całego świata
„potrzebowała” tych spotkań. „Potrzebowała” słów Papieża, który
„bez taryfy ulgowej”, nie kryjąc prawd chrześcijańskich, pomagał jej
na nowo szukać Boga, prawdziwego sensu postępowania zgodnie
z zasadami moralnymi, różnicy pomiędzy „dobrem” a „złem”. Takie
słowa nieczęsto padały w rodzinach, z ust nauczycieli, władz, a nawet
kapłanów.
Powstał w ten sposób wielki ruch młodych. Młodych idących
za krzyżem. Ten krzyż wręczył im Papież. Krzyż dla każdego
młodego oraz krzyż, z którym mieli wyjść na drogi całego świata,
głosząc Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego.
Papież pomógł im odkryć potencjał miłości do Chrystusa, radość
bycia młodym, bycia chrześcijaninem. W ten sposób uwolnił ich od
kompleksu bycia chrześcijaninem, podobnie jak próbował uwolnić
katolicki świat od kompleksu prowadzącego do przeżywania wiary
w zakrystiach.”
Stanisław Dziwisz, Świadectwo
Nie godzi się pominąć tego fenomenu, jakim stał się rokrocznie
obchodzony, począwszy od Niedzieli Palmowej 1986 roku,
Światowy Dzień Młodzieży. To właśnie wtedy Papież ogłosił, że
Niedziela Palmowa będzie odtąd obchodzona jako wielkie święto
młodych.
Od tamtej pory, co roku, w niedzielę rozpoczynającą Wielki
Tydzień, we wszystkich diecezjach świata, a co dwa lub trzy lata
dodatkowo w określonym miejscu na świecie, gromadzi się międzynarodowa młodzieżowa społeczność.
Ojciec Święty nie tylko spotykał się z młodymi, ale do nich pisał –
w 1985 roku wystosował pierwszy w historii papieski list do młodych. Od 1986 roku zaś ogłaszał specjalne orędzia z okazji ŚDM,
będące przewodnikami w przygotowaniach do spotkań. Pierwsze
orędzie przeznaczone było na II Światowy Dzień Młodzieży, który
w wymiarze międzynarodowym odbył się w Buenos Aires – stolicy
Argentyny. Ostatnie, z datą 6 sierpnia 2004 roku, zostało
przygotowane na XX Światowy Dzień Młodzieży, który odbył się
w Niemczech, w Kolonii, w 2005 roku. Zachęcamy do lektury tych
słów, bo są one kierowane specjalnie do Was, do młodych.
Zawierają cenne nauki i wskazówki, które mogą stać się prawdziwą
pomocą w wędrówce po krętych ścieżkach dorosłego życia.
Poniżej, dla zachęty, prezentujemy wybrane fragmenty z Papieskich
orędzi na Światowe Dni Młodzieży, poczynając od urywku
z Listu Apostolskiego Jana Pawła II PARATI SEMPER, z 1985
roku. To, jak już wyżej wspomniano, pierwszy w historii taki list –
list papieża do młodzieży całego świata:
„Wy, Młodzi, jesteście właśnie tą młodością: młodością narodów i
społeczeństw, młodością każdej rodziny i całej ludzkości - również
młodością Kościoła. Wszyscy patrzymy w Waszym kierunku, gdyż
przez Was stale niejako na nowo stajemy się młodzi. Tak więc
Wasza młodość nie jest tylko Waszą własnością osobistą czy pokoleniową - należy ona do całokształtu tej drogi, jaką przebywa każdy
człowiek w swym życiowym itinerarium, a zarazem jest jakimś
szczególnym dobrem wszystkich. Jest dobrem samego człowieczeństwa.
W Was jest nadzieja, ponieważ Wy należycie do przyszłości,
a zarazem przyszłość do Was należy. Nadzieja zaś jest zawsze
związana z przyszłością, jest oczekiwaniem "dóbr przyszłych". Jako
cnota "chrześcijańska" jest ona związana z oczekiwaniem tych dóbr
wiecznych, które Bóg przyobiecał człowiekowi w Jezusie Chrystusie.
Równocześnie zaś ta nadzieja, jako cnota "chrześcijańska" i
"ludzka" zarazem, jest oczekiwaniem dóbr, które człowiek
wypracuje, korzystając z talentów danych mu przez Opatrzność.
W tym znaczeniu - do Was, Młodych, należy przyszłość, tak jak
należała ona niegdyś do pokolenia dorosłych - a z kolei wraz z nimi
stała się teraźniejszością. Za tę teraźniejszość, za jej wieloraki
kształt i profil, dorośli przede wszystkim są odpowiedzialni. Do Was
należy odpowiedzialność za to, co kiedyś stanie się teraźniejszością
wraz z Wami, a obecnie jest jeszcze przyszłością.”
„Kiedy mówimy: do Was należy przyszłość, myślimy w kategoriach
ludzkiego przemijania, które jest zawsze przemijaniem
ku przyszłości. Kiedy mówimy: od Was zależy przyszłość, myślimy
w kategoriach etycznych, wedle wymogów odpowiedzialności
moralnej, która każe nam przypisywać człowiekowi, jako osobie oraz wspólnotom i społeczeństwom złożonym z osób - podstawową
wartość ludzkich czynów, zamierzeń, inicjatyw i intencji.
Ten wymiar jest także właściwym wymiarem chrześcijańskiej
i ludzkiej nadziei. I w tym właśnie wymiarze, pierwszym i
zasadniczym życzeniem, jakie składa Wam, Młodym, Kościół moimi
ustami w tym Roku poświęconym Młodzieży, jest: "abyście umieli
zdać sprawę z nadziei, która jest w was".
„Młodość otwiera przed Wami różne perspektywy, zadaje Wam
projekt całego życia. Stąd pytanie o wartości. Stąd pytanie o sens,
o prawdę, o dobro i zło. Kiedy Chrystus odpowiadając każe Wam
wszystko to odnieść do Boga, to równocześnie wskazuje, jakie jest
ich źródło i podstawa w Was samych. Każdy z Was bowiem jest
obrazem i podobieństwem Boga poprzez sam akt stworzenia. To
właśnie ów "obraz i podobieństwo" sprawia, że stawiacie takie
pytania, że musicie je stawiać. One wszystkie świadczą o tym, jak
bardzo człowiek nie może siebie pojąć bez Boga - i nie może też
siebie "urzeczywistnić" bez Boga. Jezus Chrystus przyszedł na
świat, ażeby każdemu z nas to przede wszystkim uświadomić. Bez
Niego ten podstawowy wymiar prawdy o człowieku łatwo
pogrążyłby się w mroku. Jednakże "światło przyszło na świat", ...a
"ciemność jej nie ogarnęła".”
„Stopniowo rozpoznajecie ów "talent" czy też owe "talenty", jakie
są właściwe każdemu i każdej - i zaczynacie się nimi twórczo
posługiwać, zaczynacie je pomnażać - a dzieje się to przez pracę.
Jakaż jest w tej dziedzinie przeogromna skala możliwych kierunków,
uzdolnień, zainteresowań! Nie podejmuję się ich tutaj wyliczać,
nawet przykładowo, zachodzi bowiem obawa, że można by więcej
przeoczyć niż uwzględnić. Zakładam więc całą ową różnorodność i
wielokierunkowość. Świadczy ona zarazem o wielorakim bogactwie
odkryć, jakie niesie ze sobą młodość. Można powiedzieć,
nawiązując do Ewangelii, że młodość to czas rozpoznawania
talentów. Równocześnie zaś jest to czas wchodzenia na wielorakie
szlaki, po których rozwijała się i nadal rozwija cała ludzka
działalność, praca i twórczość.
Życzę Wam - każdej i każdemu - abyście odnaleźli siebie na tych
szlakach. Abyście na nie wchodzili z zainteresowaniem, z pilnością,
z entuzjazmem. Praca - wszelka praca - połączona jest z trudem:
"w pocie oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie",
a to doświadczenie trudu staje się udziałem każdego i każdej od najmłodszych lat. Równocześnie jednak praca w swoisty sposób
kształtuje człowieka, tworzy go poniekąd. A więc jest to zawsze trud
twórczy.”
„Niech Jezus będzie "kamieniem węgielnym" (por. Ef 2, 20)
waszego życia oraz nowej cywilizacji, którą winniście budować
w duchu wspaniałomyślnej i otwartej solidarności. Prawdziwy wzrost
człowieka w pokoju i sprawiedliwości, w prawdzie i wolności może
dokonywać się tylko wtedy, gdy jest w nim obecny Chrystus ze swą
zbawczą mocą.
Budowanie cywilizacji miłości wymaga wyraźnej i wytrwałej
gotowości do poświęceń, pragnienia, by otworzyć nowe drogi
społecznego współżycia, przezwyciężając podziały i przeciwstawne
sobie formy materializmu. Na tym właśnie polega konkretna
odpowiedzialność współczesnej młodzieży, z której wyrosną mężczyźni
i kobiety jutra, u progu trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa.”
„Drodzy młodzi, drodzy przyjaciele, bądźcie świadkami Bożej
miłości, siewcami nadziei i budowniczymi pokoju.”
Orędzie Ojca Świętego Jana Pawła II do młodzieży całego świata
z okazji II Światowego Dnia Młodzieży
„Młodość sama w sobie jest wielkim bogactwem każdego
chłopca i każdej dziewczyny (por. List do Młodych Całego Świata,
1985, 3). Owo bogactwo polega między innymi na tym, że jest to wiek
licznych i ważnych odkryć. Każdy i każda z was odkrywa własną
osobowość, sens swego istnienia, rzeczywistość dobra i zła. Odkrywacie także świat, który was otacza: świat ludzi i świat przyrody.
Ale wśród tych licznych odkryć nie może zabraknąć jednego, które
posiada podstawowe znaczenie dla każdej ludzkiej istoty: osobistego
odkrycia Jezusa Chrystusa. Odkrywanie Chrystusa wciąż od nowa
i coraz lepiej, jest najwspanialszą przygodą naszego życia.”
„Dzisiaj świat potrzebuje wielu apostołów, zwłaszcza młodych
i odważnych. Wam właśnie, ludziom młodym, przypada na tym polu
szczególne zadanie świadczenia o wierze i głoszenia Ewangelii
Chrystusa - Drogi, Prawdy i Życia - w trzecim milenium
chrześcijaństwa, w którym winniście budować nową cywilizację
miłości, sprawiedliwości i pokoju.
Każdemu nowemu pokoleniu potrzebni są nowi apostołowie.
Macie tu do spełnienia szczególną misję. Wy, młodzi, jesteście
pierwszymi apostołami i ewangelizatorami młodzieży, która dziś stoi
w obliczu tak wielu niepokojących wyzwań i zagrożeń. Do was przede
wszystkim należy apostolstwo w miejscach nauki, pracy i rozrywki,
i nikt nie może was w tym zastąpić.”
Orędzie Ojca Świętego Jana Pawła II do młodzieży całego świata
z okazji IV Światowego Dnia Młodzieży
„Są chwile i okoliczności, w których trzeba dokonywać
zdecydowanych wyborów wiążących na całe życie.(...) Wiadomo,
że jakość dokonywanych wyborów sprawdza się w trudnych
momentach i w chwilach próby. To właśnie w tym niełatwym okresie
każdy z Was będzie wezwany do odważnego podjęcia decyzji. Droga
do szczęścia i światła nie prowadzi na skróty. Potwierdzeniem tego
są udręki wielu, którzy w ciągu historii ludzkości podjęli mozolne
poszukiwanie sensu egzystencji, odpowiedzi na podstawowe
zagadnienia, które są zapisane w sercu każdej istoty ludzkiej. (...)
Z poczuciem obowiązku i poświęcenia powinniście kroczyć na
drogach nawrócenia, działania, poszukiwania, pracy, ochotnej służby,
dialogu, szacunku dla innych, nie poddając się w obliczu
niepowodzeń, ale mając świadomość, że Waszą mocą jest Pan,
prowadzący Was z miłością i zawsze gotowy przyjąć Was jak syna
marnotrawnego (por. Łk 15,11-24).
Drodzy Młodzi! Zaprosiłem Was, abyście byli "prorokami życia
i miłości". Proszę Was, abyście byli także "prorokami radości":
świat powinien nas rozpoznawać przez to, że będziemy w stanie
przekazać ludziom naszych czasów znak wielkiej nadziei już
spełnionej, nadziei Jezusa, który za nas umarł i zmartwychwstał.
Nie zapominajcie, że "przyszły los ludzkości leży w rękach tych,
którzy potrafią podać następnym pokoleniom motywy życia i nadziei"
(Gaudium et spes, 31).(...)
Będziecie głosicielami "pełni czasów", której aktualność
przywołuje Wielki Jubileusz Roku 2000.
Droga, którą wskazuje Wam Jezus nie należy do łatwych (...),
ale nie traćcie ducha!”
Orędzie Ojca Świętego Jana Pawła II do młodzieży całego świata
z okazji XI Światowego Dnia Młodzieży
Droga młodzieży, niech nie wydaje się wam dziwnym, że na początku trzeciego tysiąclecia, Papież wskazuje wam raz jeszcze krzyż
jako drogę życia i prawdziwego szczęścia. Kościół od początku wierzy
i wyznaje, że tylko w krzyżu Chrystusa jest zbawienie.
Rozpowszechniona kultura rzeczy ulotnych, która wartościuje to,
co się podoba i wydaje piękne chciałaby, abyście uwierzyli, że aby być
szczęśliwym należy usunąć krzyż. Jako ideał przedstawiony bywa
łatwy sukces, szybka kariera, płciowość oderwana od poczucia
odpowiedzialności, wreszcie egzystencja nastawiona na własną
afirmację, częstokroć bez poszanowania innych.
Otwórzcie więc szeroko oczy, drodzy młodzi: to nie jest droga,
która prowadzi do życia, lecz ścieżka, która grzęźnie w śmierci. Jezus
mówi: „Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe
życie z mego powodu, ten je zachowa”. On nas nie łudzi: „Cóż za
korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę
poniesie?” (Łk 9,24-25). Prawdą swych słów, które brzmią twardo,
lecz napełniają serce pokojem, Jezus odkrywa przed nami tajemnicę
prawdziwego życia.
Nie lękajcie się przeto pójść drogą, którą Jezus przebył jako
pierwszy. Waszą młodością wyciśnijcie w rozpoczynającym się trzecim
tysiącleciu znak nadziei i entuzjazmu właściwego waszemu
pokoleniu.”
Orędzie Ojca Świętego Jana Pawła II do młodych całego świata
z okazji XVI Światowego Dnia Młodzieży
„"Wy jesteście solą dla ziemi... Wy jesteście światłem świata"
(Mt 5, 13-14): oto temat, który wybrałem na przyszły Światowy Dzień
Młodzieży. Te dwa symbole: sól i światło użyte przez Jezusa
wzajemnie się uzupełniają i są bogate w treść. W dawnych czasach sól
i światło uważano za istotne elementy dla ludzkiego życia.(...) Jako sól
ziemi jesteście wezwani, by zachować wiarę, którą otrzymaliście
i by przekazać ją nienaruszoną innym. Wasze pokolenie jest posta-
wione, ze szczególną mocą, wobec wyzwania, aby zachować
nienaruszony depozyt wiary (por. 2 Ts 2, 15; 1 Tm 6, 20; 2 Tm 1, 14).
Odkryjcie wasze chrześcijańskie korzenie, uczcie się historii
Kościoła, pogłębiajcie znajomość duchowego dziedzictwa, które wam
zostało przekazane, naśladujcie świadków i mistrzów, którzy was
poprzedzili! Jedynie pozostając wiernymi Bożym przykazaniom,
Przymierzu, które Chrystus przypieczętował własną krwią przelaną
na Krzyżu, będziecie mogli być apostołami i świadkami nowego
tysiąclecia.
Poszukiwanie Absolutu, sensu i pełni egzystencji jest właściwe
człowiekowi, a w sposób szczególny młodzieży. Drodzy młodzi, niech
was nie zadowala nic, co jest poniżej najwyższych ideałów! Nie dajcie
się zniechęcić tym, którzy rozczarowani życiem nie słyszą głębszych
i bardziej autentycznych pragnień ich serca. Macie rację, gdy nie
godzicie się na nijakie rozrywki, przelotne mody i propozycje, które
was umniejszają. Jeśli zachowacie wielkie pragnienie Boga, zdołacie
uniknąć przeciętności i konformizmu, tak rozpowszechnionych
w naszym społeczeństwie.”
„Wy jesteście światłem świata...”. Dla tych, którzy słuchali
Jezusa od początku, tak jak i dla nas, symbol światła przywołuje
pragnienie prawdy i osiągnięcia pełni poznania, wyrytych we wnętrzu
każdego ludzkiego istnienia.
Kiedy światło zmniejsza się czy znika, nie jest się w stanie
rozróżnić otaczającej rzeczywistości. W sercu nocy można się bać
i czuć się niepewnym, i wtedy niecierpliwie oczekiwać nadejścia
światła zorzy. Droga młodzieży, wy macie być stróżami poranka (por.
Iz 21, 11-12), zwiastującymi nadejście słońca, którym jest Chrystus
zmartwychwstały!
Orędzie Ojca Świętego Jana Pawła II do młodych całego świata
z okazji XVII Światowego Dnia Młodzieży
Komentarz do tych słów jest zbędny. Słuchały ich rzesze
młodych z całego świata. Możesz powiedzieć, że oni mieli szczęście!
Do nich mówił Papież bezpośrednio! Ale Ty też możesz słuchać Jego
słów, jeśli tylko zechcesz! Dla Ciebie je zostawił. Teraz, gdy Ojca
Świętego nie ma już wśród nas, mają one szczególną wartość, wartość
numizmatu, pamiątki i relikwii zarazem. Pamiętaj, o Tobie też mówił
Jan Paweł II, że jesteś
„Solą ziemi, światłem świata i strażnikiem porannego brzasku”
Na koniec tego tak bliskiego obcowania ze słowem
Umiłowanego Ojca Świętego, słowem pięknym, ważnym i odważnym, narzędziem giętkim, rozpalającym serca, wzruszającym duszę
i potęgującym ducha, przeczytaj jeszcze strofy proste a tkliwe,
bo miłości Ojczyzny pełne...
„Wyznanie ci dziś niosę, o ziemio jesienna –
Przypomnę wpierw. Tum snuł się, tum poją zadumę
słowiańskich dębów, brzezin. Tu pieśń moja pierwsza,
jak łan obrodziła, żem poczuł się tumem,
w którym rozpalić trza, trza rozpłomienić ogień –
Wśród twoich ścieżyn biegałem jak pasterze,
ziemio moja rodzima – i łączyłem z Bogiem
drożyny twe pagórne, i pleniłem chwasty,
i umiatałem szlaki jasne Idącemu.
Z ciebie jest wiosna tęsknot, wiosenne przeczucie
i chęć, żeby w objęcia wysokiemu Niebu
rzucić ciało swe młode – od małości uciec – –
O ziemio, moja ziemio! Tyś mi dziesięcinę
obrodziła najpierwszą pieśnią i młodością,
twoim chlebem się sycił, napawałem winem,
aż oto mi tęsknoty wiatr jesienny rozciął,
jakby jednym zamachem, jednym ciosem miecza,
poobalał posągi, widzenia pokruszył, –
i kazał mi sięz pieśnią, z tęsknotą mą sprzeczać
i potargał cięciwę piętej pieśnią kuszy – –
(...)
– – Tum się nauczył, matko, odmiennej nauki,
stąd-em wysnuł tajnicę słowiańską, tum odkrył
tęprawdę, którą twoje wyszumiały buki,
tu melodią łaskawą Pan mej duszy dotknął.
I jam się też rozszumiał – buk między bukami,
tako mi święte stało pasterskie śpiewania,
żem zamarzył – syn Piastów – izraelski Dawid,
by mi na czoło Pańskie zeszło pomazanie...”
Karol Wojtyła, Renesansowy psałterz
„O ziemio ty kochana! – oborać, zaszczepić –
: latorośl-żywicielka – szczep żytni, szczep winny –
Idę bruzdą – czepigi śpiewają. Sonety
niosą się het, w zagaje, het, w zaścianek gminny.”
„ – Hej, graj, juhasie, na hali,
rozdzwoń się tonów kierdelem –
głos twój się niesie po fali,
potokiem mknie w dół wesele.”
Karol Wojtyła, Renesansowy psałterz
Rozdział IV
Uroki polskiego krajobrazu
„I muszę się Wam przyznać, że bardzo trudno mi rozstać się
z polską przyrodą i z górami, i z jeziorami.
Nie wiem, jak to będzie!”
Słowo Ojca Świętego do młodzieży na Skałce, 8 czerwca 1979
Jan Paweł II był tak bardzo zjednoczony z polską ziemią, tak
wyjątkowo i niewypowiedzianie głęboko kontemplował rodzimą
przyrodę, tak nadzwyczaj po prostu ją umiłował, że nie godzi się pominąć tego aspektu Jego patriotyzmu. Jest on zarazem niecodziennym
przykładem i nadzwyczaj wyrazistą lekcją poznawania piękna
ojczystej przyrody.
Karol Wojtyła, jako uczeń, później ksiądz, biskup i kardynał,
wędrował po Beskidzie Żywieckim, Beskidzie Małym i Sądeckim,
Tatrach, Gorcach, Pieninach, Beskidzie Niskim, Bieszczadach
i Sudetach. Jako papież bywał częstym gościem w Alpach,
Dolomitach i Apeninach. Jednak najbliższe sercu papieża były Tatry,
a w nich – jak można sądzić po liczbie powrotów – dwa miejsca:
Dolina Chochołowska oraz Wiktorówki na skraju Rusinowej Polany,
z kaplicą "Królowej Tatr" - Matki Boskiej Jaworzyńskiej.
Tatry, otoczenie Doliny Chochołowskiej
„W Dolinie Chochołowskiej bywał od najmłodszych lat. (...)
Później, we wczesnych latach 50. wraz z młodzieżą skupioną przy
parafii św. Floriana w Krakowie. Jako biskup odwiedził Polanę
Chochołowską w 1961 r. i wielokrotnie później, już jako kardynał.
Stąd, często z ks. prof. dr hab. Tadeuszem Styczniem, robił
narciarskie wypady na Grzesia i Rakoń” - pisał Stanisław Stolarczyk
w czasopiśmie Gościniec.
„Wędrowanie młody Karol miał chyba we krwi. Być może tę
skłonność odziedziczył po pradziadku Franciszku Wojtyle i dziadku
Macieju. Obaj mieszkali we wsi Czaniec, położonej w Beskidzie
Małym. Otóż zarówno pradziadek, jak i dziadek, byli stałymi
przewodnikami kompanii pielgrzymów idących do Kalwarii
Zebrzydowskiej, gdzie corocznie, w Wielkim Tygodniu, odbywa się
misterium Drogi Krzyżowej" - pisze Stanisław Stolarczyk w książce
Hobby Jana Pawła II.
Wschód słońca na Babiej Górze
„Byt człowieka jest przemijający i zmienny. Góry istnieją w sposób
pewny i trwały, są wymownym obrazem niezmiennej wieczności
Boga (..) W górach niknie bezładny zgiełk miasta, panuje cisza
bezmiernych przestrzeni, która pozwala człowiekowi wyraźniej
usłyszeć wewnętrzne echo głosu Boga”.
Pierwsze wycieczki Karol Wojtyła odbywał najczęściej z ojcem,
już w latach 30. XX w. To ojciec pokazał mu przyrodę, uwrażliwiając
jednocześnie na jej piękno. Pokazał też góry i od najmłodszych lat był
jego przewodnikiem po Beskidach i Tatrach. Zaszczepił potrzebę
aktywności fizycznej, miłość do wędrowania. Owocowało to w dorosłym życiu. Jako biskup diecezji krakowskiej, później jako kardynał
nie zaprzestawał tej formy wypoczynku. Głównie podczas wakacji,
ale czasami również w ciągu roku. Odpoczynek dla Jana Pawła II
łączył się nieodzownie z wysiłkiem fizycznym, był odpoczynkiem
dynamicznym, zawierającym elementy walki z niedogodnościami.
Człowiekowi potrzebne jest piękno krajobrazu –
powiedział o górach papież Jan Paweł II, podczas mszy św. w Nowym
Targu 8 czerwca 1979 r. Mówił o Tatrach, które w ciągu dziesięcioleci
wędrówek stały się „jego górami”.
Wędrował po górach jako turysta i narciarz. Rzadko sam, najczęściej w grupce przyjaciół lub z młodzieżą. Od początku lat 50.
i 60. w górach pojawiał się niemal każdego roku, latem i zimą. Jako
papież powracał w polskie góry w 1983 i 1997, a w 2002 roku oglądał
je z pokładu śmigłowca. Jan Paweł II był Honorowym Przewodnikiem
Tatrzańskim, honorowym członkiem PTTK, Polskiego Towarzystwa
Tatrzańskiego oraz Związku Podhalan.
Będąc kardynałem Wojtyła wyjeżdżał na narty najczęściej do
Zakopanego. Z Kasprowego Wierchu robił wypady na ulubioną
Rusinową Polanę i Wiktorówki. „To właśnie tutaj od wielu lat modli
się, medytuje, oddaje się zadumie” – pisał Stolarczyk.
Rusinowa Polana
W Bieszczady wyruszył Ojciec Święty pierwszy raz w 1953 r.,
potem w 1958 i 1963. „Był to chyba koniec lipca 1958 r., gdy już
przebąkiwano o bliskim wyniesieniu wciąż młodego jeszcze księdza
do godności biskupiej. Spotkaliśmy się zupełnie nieoczekiwanie
w bardzo pięknej scenerii: na bieszczadzkiej połoninie – wspominała
przed laty Irena Sławińska. – Zgromił mnie jednak, gdy zaczęłam:
„wieść głosi, że...” Położył palec na ustach i wkrótce zanurzył się znowu w wysokie trawy. Samotną wędrówką do czegoś się przygotowywał, coś żegnał”.
„Przygodę bieszczadzką rozpoczęli w Komańczy. Rano po odprawieniu mszy świętej przez ks. Wojtyłę w miejscowym kościółku,
ruszyli w dalszą drogę dawnym szlakiem niebieskim, przez Prełuki,
Duszatyn do Jeziorek Duszatyńskich. Tu na stoku Chryszczatej
postanowili zostać na nocleg.” – opisuje bieszczadzkie wędrówki
Papieża Andrzej Potocki, a wspomnienie Jeziorek Duszatyńskich
odnajdujemy w tomie zatytułowanym „Przed sklepem jubilera”:
Jeziorka Duszatyńskie
Nie zapomnę nigdy tych jeziorek, co zaskoczyły nas po drodze
jak gdyby dwie cysterny niezgłębionego snu.
Spał metal zmieszany z odblaskiem
jasnej sierpniowej nocy Księżyca jednak nie było
Nagle, gdy tak staliśmy wpatrzeni
- tego nie zapomnę do końca życia
- gdzieś sponad naszych głów doszło wyraźne wołanie
Było ono zresztą podobne
do zawodzenia raczej lub jęku
czy też może nawet do kwilenia.
Wszyscy wstrzymali oddech
Nie było wiadomo, czy woła człowiek,
czy też zawodzi spóźniony ptak
Ten sam głos powtórzył się raz jeszcze,
wówczas chłopcy zdecydowali się odkrzyknąć.
Połonina Wetlińska
Przez cichy uśpiony las
przez noc bieszczadzką szedł sygnał.
Jeśli to człowiek - mógł go usłyszeć.
Jednakże tamten głos już nie odezwał się więcej.
Gorce, Turbacz
„Karol Wojtyła, kiedy tylko mógł – wychodził w góry.
Niektórzy twierdzą, że na szlakach wiodących ku Prehybie, powstawały kazania, które potem młody duszpasterz akademicki wygłaszał
młodzieży, zaglądającej do kościoła Świętego Floriana w Krakowie.
Być może są to tylko piękne legendy, trzeba natomiast ponad wszelką
wątpliwość stwierdzić, że dla wrażliwego na piękno przyrody kapłana
– góry stały się inspiracją przy tworzeniu kolejnych cykli poetyckich.
Dla Karola Wojtyły przyroda, czyli objawienie naturalne, było jakby
trzecim źródłem poznania, obok Pisma Świętego i tradycji, z którego
czerpał wiarę i siłę do pracy.” – pisze Leszek Langer
Papież był bardzo związany
z Ziemią Sądecką. Ostatni raz był
tam 16 czerwca 1999 roku; wtedy
kanonizował fundatorkę klasztoru
Klarysek i założycielkę tego
zgromadzenia – księżną Kingę. Było
to wielkie wydarzenie. Podczas
homilii powrócił pamięcią w czasy,
kiedy pełen sił wędrował szlakami
górskimi Ziemi Sądeckiej. Do
zaskoczonych tłumów wiernych
powiedział wówczas: „A teraz
jeszcze powtórka z geografii.
Jesteśmy tu, w Starym Sączu, skąd
wyruszamy
ku
Dzwonkówce,
Wielkiej Radziejowej, na Prehybę,
dochodzimy do Wielkiej Raczy.
Wracamy na Prehybę i schodzimy
albo zjeżdżamy na nartach z Prehyby
do Szlachtowej i do Krościenka. W
Krościenku, na Kopiej Górce jest
centrum Oazy. W Krościenku
przekraczamy Dunajec, który płynie
razem z Popradem w kierunku Sącza
Nowego i Starego, i jesteśmy w
Sączu z powrotem. A kiedy na
Dunajcu jest wysoka woda, to można
w pięć, sześć godzin przepłynąć od
Nowego Targu do Nowego Sącza.
To tyle tej powtórki z geografii.”
Prehyba
„Ta ziemia od lat była mi
bliska. Wpatrywałem się z podziwem
w uroki jej krajobrazu, wędrowałem
górskimi pasmami i dolinami wzdłuż
potoków.
Doznawałem
wiele
gościnności.”
Jan Paweł II, Autobiografia, s. 129
„Dobrze jest człowiekowi,
czyta w tej księdze przedziwnej, jaką
jest ‘księga przyrody’, szeroko
otwarta dla każdego.”
Jan Paweł II, Autobiografia, s. 109
„Dobrze jest człowiekowi, czyta w tej księdze przedziwnej, jaką
jest ‘księga przyrody’, szeroko otwarta dla każdego.”
Czytaj i Ty w tej przedziwnej księdze, posłuchaj Świętego Przewodnika po świecie przyrody ojczystej. Przejdź po którymś z górskich
szlaków Jana Pawła II, ustanowionych na pamiątkę jego wędrówek.
Małopolski szlak papieski
Tu się zaczyna szlak...
Małopolski Szlak Papieski wiedzie śladami Jana Pawła II
z Krakowa i Kalwarii Zebrzydowskiej do Starego Sącza, a jego
ścieżki prowadzą m.in. przez Beskidy, Gorce i Tatry.
Szlak Papieski nie jest specjalnie wytyczoną, osobną trasą, lecz
został poprowadzony wzdłuż istniejących już górskich szlaków
PTTK, jedynie dodatkowo postawiono gdzieniegdzie tablice
informacyjne i drogowskazy.
Jego główna część z Kalwarii Zebrzydowskiej do Starego Sącza
ma około 230 km długości. Przypomina, gdzie Karol Wojtyła
wędrował w młodości oraz wskazuje miejsca, które odwiedzał jako
papież.
„Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków
ten rytm objawia mi Ciebie,
Przedwieczne Słowo.”
„Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków...
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być –
Gdzie jesteś, źródło?...
Gdzie jesteś, źródło?!
Jan Paweł II, Tryptyk rzymski
Wodogrzmoty Mickiewicza
„...przemierzałem rosnące na
zboczach gór lasy, podziwiając
piękno natury i majestatyczny
krajobraz (...). A przede wszystkim
mogłem się modlić (...).”
„Wróciliśmy z gór. Było pięknie.
Namioty schły w słońcu.
Żywica się sączy po konarach,
trawy wysokie,
środkiem biegnie ścieżyna,
ledwo, ledwo przedeptana w trawie.
Więc człowiek może się zaszyć i
dumać. Odkrywać głębie istot
cudzych i własnej – odkrywać,
dosięgać. Dosięgać tym, co jest we
mnie, tego – co w Tobie. (...)
Potem sosny – piramidy cienia.
Potem niskie krzewy pełne jagód
i potok.”
Jan Paweł II, Autobiografia, s. 122
Morskie Oko
„...ja z rodu jestem człowiekiem gór (...) chociaż moją Ojczyzną
jest cała Polska, wszędzie, gdzie jest Polska, i wszystko, co jest polskie
– to jednak z tą częścią Ojczyzny (...) byłem szczególnie związany,
bo tam się urodziłem, bo tam spędziłem prawie całe moje życie, tam
zostałem powołany do kapłaństwa, do biskupstwa – byłem (...)
góralskim biskupem, góralskim kardynałem, na końcu zostałem
góralskim papieżem.”
Jan Paweł II, Autobiografia, s. 124
Nad Morskim Okiem
„Góry pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki, strome
podejścia kształtują charakter, a kontakt z przyroda daje pogodę
ducha. I dlatego też nic dziwnego, że ciągną tutaj ludzie z różnych
stron Polski, a także spoza Polski. Ciągną latem i zimą. Szukają
odpoczynku. Pragną odnaleźć siebie w kontakcie z przyrodą. Pragną
odzyskać siły w zdrowym marszu, w podejściu, we wspinaczce, w zjeździe narciarskim. Ej, łza się w oku kręci... (...)
Ta piękna ziemia jest jednocześnie i ziemią trudną. Kamienistą.
Górską. Nie tak urodzajną, jak równiny nad Wisłą.”
Jan Paweł II, Autobiografia, s. 124
„Wisła, rzeka wszystkich ziem polskich, rzeka naszych dziejów.
Od stuleci – zanim jeszcze imię Polski pojawiło się w annałach
historii – ona już toczyła swoje wody od Karpat, od śląskich
Beskidów, gdzie ma swe źródła, aż dotąd.
Rzeka, milczący świadek życia pokoleń, ich rodzenia się i umierania. Ich twórczych wysiłków związanych z gruntowaniem
wszystkiego, co Polskę stanowi. Ich zmagań na śmierć i życie, ażeby
utrzymać i zabezpieczyć to, co ojczyste, co jest wspólnym dorobkiem
i wspólnym dziedzictwem. Wisła...”
„Bądź błogosławiona, rzeko! Ucz nas twoją wiernością dla naszej
ziemi błogosławić Ojca, który jest w niebie”
Przemówienie do ludzi morza, 11 czerwca 1987
„...na pagórkach rozłożona jest ziemia warmińska pośród tylu,
tylu jezior. Mam dług wdzięczności wobec tej ziemi, która tyle razy,
przez tyle lat udzielała mi schronienia, odpoczynku, dawała mi możliwość nabrania sił wewnętrznych, uspokojenia. To jest wielkie
dobrodziejstwo tej ziemi, tych lasów, tych jezior, z którego
korzystałem (...).”
Warmia – Jezioro Koronowskie
„Niech Bóg zachowa ten wielki skarbiec pięknej przyrody
warmińskiej, pojezierza, lasów. Niech Bóg zachowa ten wielki
skarbiec. Nie dajcie go nigdy w żaden sposób zniszczyć, czy nawet
uszkodzić, bo to jest wielkie dobrodziejstwo.”
Jan Paweł II, Autobiografia, s. 136
Warmia – Jezioro Koronowskie
„Więc w imieniu tego, co było, i tego, co jest,
dziękuję Warmii za papieża”
„Woda, powietrze, ziemia, las, zwierzęta, rośliny zostały
stworzone przez Boga i zasługują na szacunek ze strony człowieka.
Przy okazji proszę Was, pozdrówcie przynajmniej Czarną Hańczę
na białostockiej ziemi, która należy do najpiękniejszych w Polsce,
ze wspaniałą Puszczą Białowieską.”
Czarna Hańcza pamiętna z kajakowych spływów Ojca Świętego
„Kiedy wędruję poprzez polską ziemię, od Bałtyku przez
Wielkopolskę, Mazowsze, Warmię i Mazury, kolejne ziemie wschodnie
od białostockiej aż do zamojskiej, na zachód i na wschód od Sanu,
wzdłuż górskich łańcuchów Bieszczad ku południowi, wzdłuż
rzecznych dolin w stronę Wisły ku północy, i kontempluję piękno
tej ojczystej ziemi, uprzytamniam sobie ten szczególny wymiar
zbawczej misji Syna Bożego. Tutaj z wyjątkową mocą zdaje się
przemawiać błękit nieba, zieleń lasów i pól, srebro jezior i rzek. Tutaj
śpiew ptaków brzmi szczególnie znajomo, po polsku. (...)
Niełatwo jest zrezygnować z powrotu do Ojczyzny, „do tych pól
malowanych
zbożem
rozmaitem,
wyzłacanych
pszenicą,
posrebrzanych żytem” – jak pisał Mickiewicz, do tych gór i dolin,
i jezior, i rzek, do tych ludzi umiłowanych, ale skoro taka jest wola
Chrystusa, trzeba ją przyjąć. Więc przyjmuję. (...)
I muszę się przyznać, że bardzo trudno mi rozstać się z polską
przyrodą, i z górami, i z jeziorami. Nie wiem, jak to będzie!”
Jan Paweł II, Autobiografia, s. 140
Niech umiłowanie, znajomość, kontemplacja przyrody ojczystej
przez naszego kochanego Papieża będzie Ci wskazówką, nauką
i zachętą do wstąpienia na turystyczny szlak w znaczeniu dosłownym
i w przenośni. Turystyczne ścieżki wzmocnią Twoje ciało i dostarczą
Ci niesamowitych wrażeń, a drożyny duchowej medytacji nad
pięknem polskiej przyrody pozwolą bardziej poczuć się patriotą.
Może kiedyś Święty Przewodnik każe Ci wziąć mapę, spakować
plecak i pójść na wędrówkę. Może powie Ci, tak jak przed laty mówił
do wiernych: „A teraz jeszcze powtórka z geografii. Jesteśmy...”
i naprawdę będzie Ci wtedy wstyd, jeśli poczujesz, że w porównaniu
z wiedzą Ojca Świętego Twoja geografia nie jest na dobrym
poziomie.
Może odbywając wędrówki „palcem po mapie” powiesz: Tu był
Ojciec Święty, ten szczyt zdobył, tu jeździł na nartach, a tam pływał
kajakiem i przez to swoje nieustanne wędrowanie wrósł w każdy
zakątek polskiej ziemi i nawet, gdy ją opuścił, to zachował w sercu.
I powędrował z tym dziedzictwem aż za Alpy.
Oby znajomość papieskich turystyczno-duchowych wędrówek
pozwoliła Ci wypełnić jego prośbę:
„Pilnujcie mi tych szlaków”
Rozdział V
W hołdzie dla dokonań Rodaków
„Bierzmy w siebie zupełność! Dawajmy z siebie
zupełność! – A na zupełność narodowej duszy, na jej
pełnię i Samuel Zborowski się złoży zarówno jak
Żółkiewski-Hetman i Bolesław Śmiały, a Szczodry
zarówno jak Mieszko i Adam, jak i Juliusz, i Stanisław
Święty – i Andrzej-Męczennik. – Patrzajmyż tej duszy
bogatej, nic jej nie nakładając, żadnych więzów.
Ino umiejmy patrzeć.”
Karol Wojtyła, Renesansowy psałterz
Święty Wojciech – patron Polski
Święty Stanisław – patron Polski
Jan Paweł II, wielokrotnie podkreślając swój związek z Polską,
identyfikował się bardzo silnie z Jej synami, którzy, niezależnie, czy
żyli przed wiekami, czy zmarli w XX wieku, byli Mu jednakowo
bliscy. Ojciec Święty doskonale wiedział, że naszą historię i tradycję
ukształtowały w jej głównym zrębie jednostki wybitne. Wydobywał z
otchłani historii te znaczące sylwetki wielkich rodaków, przypominał,
jaką rolę odegrali, odczytywał niejako na nowo symbolikę ich
ikonicznych wizerunków po to, abyśmy nigdy nie zapomnieli o tych
wartościach, których bronili, abyśmy wpatrując się w ich ideały, życie
i czyny, weryfikowali swoje działania oraz uczyli się odwagi, wiary
i miłości. Stawiał nam przed oczyma świętych i męczenników, królów
i hetmanów, żołnierzy a także wielkich polityków, mężów stanu czy
budowniczych nowego ładu politycznego, poetów oraz innych
wybitnych twórców nauki i kultury. Zawsze nawiązywał do ich
wielkich dokonań, podziwiał za odwagę, dziękował za poświęcenie,
składał hołd dla talentu, współczuł, współcierpiał, wychwalał, stawiał
za wzór. Mimo przepaści wieków czuł z nimi więź przez wspólne
zakorzenienie w tym wszystkim, co Polskę stanowi i chciał, żebyśmy
i my tę więź czuli, abyśmy przez to stanowili jedno bez względu na
wczoraj, dziś czy jutro. Zawsze. Czuł duchowy związek zarówno
ze Świętą Jadwigą jak i astronomem Kopernikiem, z mistrzem Janem
z Czarnolasu i genialnym muzykiem Szopenem, z Norwidem
i Mickiewiczem, z Maksymilianem Kolbe i Prymasem Tysiąclecia.
Wydawać by się mogło, że Papież prowadzi ciągły dialog nie tylko
z żywymi rodakami, ale otoczony duchami wielkich przodków
naszych rozmawia o tym, co im się przed wiekami przydarzyło
jak z dobrymi znajomymi. I wszystkich zna, i wie dobrze, z jakim
zakątkiem ziemi naszej byli związani. Podczas pielgrzymek Ojca
Świętego do ojczyzny nie było takiej homilii czy przemówienia,
w których nie nawiązywałby do sylwetek wielkich rodaków,
związanych z tym miejscem, które odwiedzał. Pierwsza wizyta
Papieża w ojczyźnie łączyła się z 900. rocznicą męczeńskiej śmierci
św. Stanisława, ostatnia z postacią apostołki kultu Miłosierdzia
Bożego, św. Faustyny Kowalskiej. Podczas wizyty w 1979 roku Jan
Paweł II w Gnieźnie nawiązał też do św. Wojciecha i pierwszych
władców Państwa Polskiego, mówiąc o duchowym szlaku dziejów od
Gniezna do Krakowa poprzez Jasną Górę, od św. Wojciecha
do św. Stanisława poprzez Bogarodzicę Dziewicę, Bogiem sławioną
Maryję.
Ten duchowy i historyczny trakt powinien przejść każdy młody
Polak w świadomej łączności z patronami Polski i jej Królową.
Ojciec Święty wiedział, że ci wielcy Polacy to chluba narodowa
na wieki dla nas i naszych wnuków, że z ich czynów jesteśmy, z ich
odwagi istniejemy w takim kształcie, z ich mocy i mądrości nasze
doświadczenia i zdobycze, nasze dziedzictwo historyczne, kulturowe,
religijne, naukowe, polityczne. Dlatego ich sylwetki ciągle nam
przypominał.
„Był człowiek, w którym moja ziemia ujrzała,
że jest związana z niebem.
Był taki człowiek, byli ludzie... i ciągle tacy są...
Poprzez nich ziemia widzi siebie w sakramencie
nowego istnienia.
Jest ojczyzną: bowiem w niej dom ojca się poczyna,
z niej się rodzi.
Pragnę opisać mój kościół w człowieku, któremu dano imię
Stanisław.
I imię to król Bolesław mieczem wpisał w najstarsze kroniki.
Imię to mieczem wypisał na posadzce katedry,
gdy spłynęły po niej strugi krwi.”
Karol Wojtyła, Stanisław
Jan Paweł II pragnął, aby prochy Cypriana Norwida, wybitnego
polskiego romantyka, który został pochowany w zbiorowej mogile
we Francji, wróciły do kraju. 1 lipca 2001 roku urzeczywistniło się
marzenie Ojca Świętego, zatroskanego o to, aby uczynić zadość
niejako ostatniej woli poety.
„(...) Mamy wszyscy wielki dług w stosunku do tego poety –
czwartego wieszcza – i pragniemy wykorzystać okoliczność
rocznicową [180. rocznica urodzin Cypriana Kamila Norwida –
dodatek autora], ażeby ten dług w jakiejś mierze spłacić. Zawsze
uważałem, że miejscem, na którym powinien spocząć Cyprian Norwid,
jest krypta wieszczów w katedrze na Wawelu. Okazało się to niewykonalne, ponieważ nie dało się odnaleźć i zidentyfikować szczątków
poety. Szukałem wobec tego innych środków wyrazu, żeby niejako
nadrobić to, co w stosunku do Norwida nie zostało spełnione, a co
czujemy, że jest naszą zbiorową powinnością. Dobrze, że teraz
przynajmniej urna z ziemią ze zbiorowej mogiły, w której poeta został
pochowany, znajdzie na Wawelu należne mu miejsce w ojczyźnie,
bo ojczyzna, pisał Norwid, ‘jest to miejsce, w którym najmilej spocząć
i umrzeć’. (...)
Chciałem rzetelnie spłacić mój osobisty dług wdzięczności dla
poety, z którego dziełem łączy mnie bliska, duchowa zażyłość,
datująca się od lat gimnazjalnych. Podczas okupacji niemieckiej myśli
Norwida podtrzymywały naszą nadzieję pokładaną w Bogu, a w okresie niesprawiedliwości i pogardy, z jaką system komunistyczny traktował człowieka, pomagały nam trwać przy zadanej prawdzie i godnie
żyć. Cyprian Norwid pozostawił dzieło, z którego emanuje światło
pozwalające wejść głębiej w prawdę naszego bycia człowiekiem,
chrześcijaninem, Europejczykiem, Polakiem.”
Cyprian Kamil Norwid
„Poezja Norwida wyrosła
z jego trudnego życia. Kształtowała
je głęboka estetyka wiary w Boga
oraz w nasze człowieczeństwo Boże.
Wiara w Miłość objawiającą się
w Pięknie, które ‘zachwyca’ do pracy, otwiera słowo Norwida na tajemnicę przymierza, jakie Bóg zawiera
z człowiekiem, aby człowiek mógł żyć
tak, jak żyje Bóg. Pieśń o pięknie
Miłości i o pracy, ‘Promethidion’,
wskazuje na sam akt stworzenia,
w którym Bóg odsłania ludziom więź
łączącą pracę z miłością; w pracowitej miłości człowiek się rodzi
i zmartwychwstaje. Do tak dalekosiężnego słowa czytelnik musi
dorastać. Wiedział o tym doskonale
poeta, kiedy mówił: ‘Syn – minie
pismo, lecz ty spomnisz, wnuku’.”
Jan Paweł II, O Cyprianie Norwidzie
w 180. rocznicę urodzin poety
Wspaniałe przypomnienie sylwetki wielkiego Polaka
Maksymiliana Kolbe miało miejsce podczas pierwszej pielgrzymki
Ojca Świętego do ojczyzny, kiedy w Oświęcimiu padły słowa:
„Wiele razy schodziłem do celi śmierci Maksymiliana Kolbe,
wiele razy klękałem pod murem zagłady i przechodziłem wśród
rozwalonych krematoriów Brzezinki. Nie mogłem tutaj nie przybyć
jako papież.”
„ To zwycięstwo przez wiarę i miłość odniósł w tym miejscu
człowiek, któremu na imię Maksymilian Maria, nazwisko: Kolbe,
z zawodu: ksiądz katolicki, z powołania: syn św. Franciszka,
z urodzenia: syn prostych, pracowitych, bogobojnych ludzi,
włókniarzy z okolic Łodzi, z Łaski Bożej i osądu Kościoła:
błogosławiony.”
Homilia Ojca Świętego podczas mszy św. na terenie byłego obozu zagłady, 1979
„W tym miejscu straszliwej kaźni,
która przyniosła śmierć czterem
milionom ludzi z różnych narodów,
o. Maksymilian Kolbe odniósł duchowe zwycięstwo, podobne do zwycięstwa samego Chrystusa, oddając się
dobrowolnie na śmierć w bunkrze
głodu – za brata. Ten brat żyje do
dzisiaj na polskiej ziemi i jest wśród
nas.”
Maksymilian Maria Kolbe
17.02.1941 roku znów został
aresztowany razem z czterema bliskimi
współpracownikami. Przesłuchiwano go na
Pawiaku, a w maju przewieziono do Oświęcimia, gdzie stał się numerem 16670 i w
powszechnie znanych okolicznościach
ofiarował się dobrowolnie na śmierć głodową za współwięźnia, ojca rodziny. Zmarł
dobity zastrzykiem trucizny 18.08.1941
roku.
Jan Paweł II w Oświęcimiu
„Oświęcim jest miejscem, którego nie
można tylko zwiedzać. Trzeba przy
odwiedzinach pomyśleć z lękiem o tym,
gdzie leżą granice nienawiści"
Jan Paweł II ogłosił świętym
o. Maksymiliana 10 października 1982r.
Nie sposób wymienić wszystkich Rodaków, którym publicznie
składał hołd Jan Paweł II. Zresztą nie o to tu chodzi. Pragniemy,
aby te przykłady uświadomiły Ci, młody czytelniku, że wielkość Ojca
Świętego tkwiła także w tym pokornym pochyleniu się nad każdym –
małym i wielkim Polakiem, w bezgranicznym poczuciu jedności
z bardziej czy mniej sławnymi przodkami, w ciągłym spłacaniu długu
wobec przeszłości tworzonej przecież przez nich. Uczmy się tego od
naszego Wielkiego Mistrza, pamiętając o wybitnych Polakach, którzy
przecież nie trwaliby przy tych wartościach i nie poświęcali dla nich
swojego życia, gdyby nie byli patriotami.
Dodajmy jeszcze, że szczególnym hołdem dla dokonań rodaków
było beatyfikowanie i kanonizowanie wielu z nich.
Na przestrzeni 25 lat Jan Paweł II ogłosił świętymi 9 Polek
i Polaków, a 154 wyniósł do chwały ołtarzy jako błogosławionych.
Dla porównania trzeba przypomnieć, że od 1594 r. do 16 X 1978 r.
zostało ogłoszonych świętymi tylko 4 Polaków: Jacek Odrowąż (zm.
w 1257 r.), kanonizowany 17 IV 1594 r., Stanisław Kostka (15501568), beatyfikowany w 1605 r. i kanonizowany 31 XII 1726 r., Jan
z Kęt (1390-1473), którego kult «od niepamiętnych czasów» został
potwierdzony 28 III 1676 r., kanonizowany 16 VII 1767 r., oraz
Andrzej Bobola (1591-1657), beatyfikowany 30 X 1853 r. i kanonizowany 17 IV 1938 r.
Podobnie, w okresie od 1588 r. (utworzenie Kongregacji
Obrzędów) do 1978 r. papieże ogłosili błogosławionymi 63 Polek
i Polaków. Było to w większości przypadków potwierdzenie kultu
«od niepamiętnych czasów», np.: Bogumiła (1116-1182) — 27 V
1925 r., Bronisławy (1200-1259) — 23 VIII 1839 r., Czesława (11801242) — 27 VIII 1712 r., Doroty z Mątowów (1347-1394) — 9 l 1976
r., Jakuba Strepy (1340-1409) — 11 IX 1790 r., Jana z Dukli (14141484) — 21 l 1733 r., Jolanty (1235-1298) — 26 IX 1827 r., Kingi
(1224-1292) — 11 VI 1690 r., Sadoka i 48 towarzyszy, męczenników
sandomierskich — 16 X 1807 r., Salomei (1211-1268) — 17 V 1673
r., Szymona z Lipnicy (1440-1482) — 24 II 1685 r., Wincentego
Kadłubka (1150-1223) — 18 II 1764 r., Władysława z Gielniowa
(1440-1505) - 11 II 1750 r., oraz beatyfikacje Maksymiliana Marii
Kolbego (1894-1941) — 17 X 1971 r., i Marii Teresy Ledóchowskiej
(1863-1922) — 19 X 1975 r., dokonane przez Pawła VI w Rzymie.
Polacy beatyfikowani i kanonizowani przez Jana Pawła II
to szczególny dar dla Polski, którego nie da się jeszcze obecnie
w pełni ocenić i który ukazuje w kontekście Kościoła powszechnego
bogactwo Kościoła w Polsce. Równocześnie są oni skarbnicą licznych
przesłań.
Polscy święci ogłoszeni przez Jana Pawła II
Maksymilian Maria Kolbe (1894-1941) — beatyfikowany 17 X 1971
r. w Rzymie i tamże kanonizowany 10 X 1982 r.
Albert Chmielowski (1845-1916) – beatyfikowany 22 VI 1983 r.
w Krakowie i kanonizowany 12 XI 1989 r. w Rzymie
Rafał Kalinowski (1835-1907) — beatyfikowany 22 VI 1983 r.
w Krakowie i kanonizowany 17 XI 1991 r. w Rzymie
Jadwiga, Królowa Polski (1374-1399) — zezwolenie na kult 31 V
1979 r., kanonizowana 8 VI 1997 r. w Krakowie
Jan z Dukli (1414-1484) — potwierdzenie kultu «od niepamiętnych
czasów» 21 l 1733 r., kanonizowany 10 VI 1997 r. w Krośnie
Kinga (1224-1292) — potwierdzenie kultu «od niepamiętnych
czasów» 11 VI 1690 r., kanonizowana 16 VI 1999 r. w Starym Sączu
Faustyna Kowalska (1905-1938) - beatyfikowana 18 IV 1993 r.
w Rzymie i tam kanonizowana 30 IV 2000 r.
Józef Pelczar (1842-1924) — beatyfikowany 2 VI 1991 r. w Rzeszowie i kanonizowany 18 V 2003 r. w Rzymie
Urszula Ledóchowska (1865-1939) — beatyfikowana 20 VI 1983 r.
w Poznaniu i kanonizowana 18 V 2003 r. w Rzymie
Oprócz wymienionych wyżej 9 Polek i Polaków, ogłoszonych
świętymi przez Jana Pawła II, należy wspomnieć jeszcze o dwóch
innych postaciach. Jedną z nich jest św. Melchior Grodziecki (15841619) — beatyfikowany 14 I 1905 r. w Rzymie i kanonizowany
w Koszycach na Słowacji 2 VII 1995 r. razem z Markiem Kriżem
(Chorwatem) i Stefanem Pongraczem (Węgrem). Druga postać
to św. Jan Sarkander (1576-1620), święty dwóch narodów: Czech
i Polski — beatyfikowany w Rzymie 6 V 1860 r. i kanonizowany
21 V 1995 r. w Ołomuńcu w Republice Czeskiej.
Polscy błogosławieni wyniesieni do chwały ołtarzy
przez Jana Pawła II
Karolina Kózka (1898-1914) — beatyfikowana 10 VI 1987 r.
w Tarnowie
Michał Kozal (1893-1943) — beatyfikowany 14 VI 1987 r.
w Warszawie
Honorat Koźmiński (1829-1916) - beatyfikowany 6 X 1988 r.
w Rzymie
Franciszka Siedliska (1842-1902) — beatyfikowana 23 IV 1989 r.
w Rzymie
Bolesława Lament (1862-1946) - beatyfikowana 5 VI 1991 r.
w Białymstoku
Rafał Chyliński (1694-1741) — beatyfikowany 9 VI 1991 r.
w Warszawie
Aniela Salawa (1881-1922) — beatyfikowana 13 VIII 1991 r.
w Krakowie
Maria Angela Truszkowska (1825-1899) — beatyfikowana 18 IV
1993 r. w Rzymie
Stanisław Kazimierczyk (1433-1489) — potwierdzenie kultu
«od niepamiętnych czasów» 18 IV 1993 r. w Rzymie
Joanna Kolumba Gabriel (1858-1926) — beatyfikowana 16 V 1993 r.
w Rzymie
Maria Marcelina Darowska (1827-1911) — beatyfikowana 6 X 1996
r. w Rzymie
Wincenty Lewoniuk (1849-1874) i 12 towarzyszy, męczennicy
podlascy — beatyfikowani 6 X 1.996 r. w Rzymie
Bernardyna Jabłońska (1878-1940) — beatyfikowana 6 VI 1997 r.
w Zakopanem
Maria Karłowska (1865-1935) — beatyfikowana 6 VI 1997 r.
w Zakopanem
Wincenty Frelichowski (1913-1945) — beatyfikowany 7 VI 1999 r.
w Toruniu
Antoni Julian Nowowiejski (1858-1941) i 107 towarzyszy,
męczennicy okresu II wojny światowej – beatyfikowani 13 VI 1999 r.
w Warszawie
Edmund Bojanowski (1814-1871) — beatyfikowany 13 VI 1999 r.
w Warszawie
Regina Protmann (1552-1613) – beatyfikowana 13 VI 1999 r.
w Warszawie
Maria Stella Mardosewicz (1888-1943) i 10 towarzyszek, męczennice
z Nowogródka — beatyfikowane 5 III 2000 r. w Rzymie
Zygmunt Gorazdowski (1845-1920) — beatyfikowany 26 VI 2001
r. we Lwowie (Ukraina)
Józef Bilczewski (1860-1923) — beatyfikowany 26 VI 2001 r.
we Lwowie (Ukraina)
Zygmunt Szczęsny Feliński (1822-1895) — beatyfikowany 18 VIII
2002 r. w Krakowie
Jan Balicki (1869-1948) — beatyfikowany 18 VIII 2002 r.
w Krakowie
Jan Beyzym (1850-1912) — beatyfikowany 18 VIII 2002 r.
w Krakowie
Sancja Janina Szymkowiak (1910-1942) — beatyfikowana 18 VIII
2002 r. w Krakowie
Wśród błogosławionych można wspomnieć również Jerzego
Matulewicza-Matulaitisa (1871-1927), Litwina, który wiele lat swej
działalności duszpasterskiej poświęcił Kościołowi i społeczeństwu
polskiemu. Został on beatyfikowany w Rzymie 28 VI 1987 r.
Ci błogosławieni i święci to wielkie dziedzictwo wartości
a równocześnie mocne wezwanie. Ich przesłania, niezależnie od
epoki, w której żyli, są wciąż aktualne. Odnoszą się one do wszystkich
ludzi, do całego Kościoła, ale szczególnie są ważne i aktualne dla
Europy i Słowian, a przede wszystkim dla narodu polskiego.
Codzienne życie Polek i Polaków — zarówno w wymiarze
indywidualnym, jak i publicznym — powinno być wyrazem
wdzięczności za dar kanonizowanych i beatyfikowanych przez Jana
Pawła II.
Obecnie trwa proces wynoszący na ołtarze Jana Pawła II
i wszyscy mamy nadzieję, że niedługo się zakończy, a nasz wielki
Rodak dołączy do grona świętych, zaświadczając tym o swoim
umiłowaniu Boga, bliźniego i Ojczyzny. Może zostanie trzecim
patronem Polski?

Podobne dokumenty