GSMONLINE.PL

Transkrypt

GSMONLINE.PL
GSMONLINE.PL
Nasze prognozy na 2016 r.
2016-01-13
Nasze prognozy na 2016 r.
Jak się zakończy pouakcyjny poker? Kto będzie wygrany na rynku usług i urządzeń
mobilnych? Co z regulatorem rynku telekomunikacyjnego. Jak zwykle w styczniu, razem z
kolegami z TELKO.IN i TELEPOLIS.PL, próbujemy przewidzieć dziesięć najważniejszych i
najciekawszych wydarzeń na polskim rynku telekomunikacyjnym w rozpoczynającym się
właśnie roku.
1. Najmłodszy operator nadal na dopalaczach
Polski rynek operatorów komórkowych od paru lat jest dosyć przewidywalny. Do tej pory
PLAY gonił swoich trzech dużych konkurentów i należy się spodziewać, że w tym roku będzie
podobnie, choć najmłodszy gracz już nie jest najmniejszym z “wielkiej czwórki” (bo o “wielkiej
czwórce” już dziś mówimy). Dynamika tego operatora nie zwalnia i nie przestaje zadziwiać.
Efekt świeżości trwa już naprawdę długo, klienci nadal kojarzą, że w PLAY będzie taniej niż u
konkurencji, choć od dawna już tak nie jest. Natomiast podobno jakość obsługi w salonach
PLAY nadal się pozytywnie wyróżnia i może w tym jest zaszyta playowa magia.
Ze strony Orange i Plusa raczej nie należy się spodziewać w tym roku wielkich
niespodzianek. Ciekawe natomiast, co planuje zrobić dla klientów indywidualnych T-Mobile.
Byłby to kolejny etap zmian, które mają zmienić na lepsze postrzeganie tej sieci wśród
obecnych i przyszłych abonentów. T-Mobile raczej na pewno wytnie “martwe dusze” ze swojej
bazy prepaid - takie działania zapowiedział już wstępnie prezes spółki (konkurenci prowadzili
podobne działania dużo wcześniej). Przychody i zyski staną się jeszcze ważniejszą cechą
świadczącą o rankingu wartości wielkiej czwórki.
2. Czy ktoś wreszcie kupi PLAY?
Z powyższym punktem wiąże się i ten. Chyba już trzeci raz z rzędu zastanawiamy się w
naszej prognozie, czy to we właśnie rozpoczętym roku operator sieci PLAY zmieni
właściciela. Trudno się nie zastanawiać, skoro standardowo inwestycja finansowa, to 3-5 lat,
a właściciele obejmowali udziały Playa 10 lat temu. Pod koniec ubiegłego roku permanentne
domysły zostały podgrzane przez bardzo konkretna pogłoskę: P4 kupi Liberty Global,
właściciel UPC Polska. Inne plotki wskazują na skandynawskie sieci, które kilka lat temu
chciały kupić Polkomtela - TelięSonerę i Telenora - a jeszcze inne na austriackie A1. Według
nas choć oba warianty możliwe, to przejęcie przez zagraniczną sieć mobilną jest bardziej
prawdopodobne.
Kupi nie kupi, ale i tak plotki świadczą często, że coś się wokół spółki dzieje. I nie
wykluczone, że się wydarzy, ale... w cichości biznesowych salonów. Bez rozgłosu, bez
spektakularnej transakcji. Precedensy już były - kilka lat temu głównego udziałowca P4,
Panosa Germanosa, wsparł w jego inwestycji w polską sieć inny grecki magnat Victor Restis.
I trudno było to w ogóle zauważyć, bo niczego radykalnie nie zmieniło to w sytuacji spółki. Już
bardziej dostrzegalna była emisja obligaedi sprzed dwóch lat, która dała właścicielom
pierwsze benefity z inwestycji w P4. Niewykluczone, że zbliżonego gatunku będzie kolejny
krok właścicieli - uzyskają gotówką, ale w mało spektakularny dla rynku sposób.
3. Czas na mobilne nowinki
Rok 2016 może być bardzo ciekawy dla fanów nowych usług komórkowych. Przede
wszystkim, to będzie rok komercyjnego wprowadzenia usługi WiFi Calling. Testy lub analizy
technologii trwają już u wszystkich operatorów, a sama usługa ze względu na swoją
przydatność i prostotę, może się przyjąć na rynku. W końcu wszyscy powinni się cieszyć ze
wzrostu zasięgu dobrego sygnału. Operatorzy powinni ją jednak bardzo dobrze przetestować
i dopieścić konfigurację, by klienci na starcie się do niej nie zrazili. Drugim czynnikiem jest
upowszechnienie tej funkcji w smartfonach z niższych półek cenowych, bo na razie to usługa
dla dobrze sytuowanych.
Zapewne także w bieżącym roku komercyjnie zacznie działać w Polsce VoLTE, czyli
połączenia głosowe już w sieci 4G, bez konieczności “zrzucania” klienta do sieci 2G lub 3G.
Ta zmiana będzie raczej niezauważalna dla klienta, choć może poprawić nieznacznie jakość
połączeń i skrócić czas ich zestawiania. W czasie rozmowy nie będzie już także spadać
prędkość transmisji danych.
Nasi najwięksi operatorzy planują także w najbliższych miesiącach jeszcze bardziej rozpędzić
swoje sieci LTE. Technologia LTE Advanced pozwoli ściągać dane z sieci oferującej w
warunkach idealnych do 300 Mbits. Przedstawiciele T-Mobile zdradzają, że w ich centrali
trwają już zaawansowane prace nad prędkościami zbliżonymi do 1 GBits.To świetne
informacje dla osób, które transmitują coraz więcej wideo i dużych plików. Zagadką jest
natomiast to, czy któryś operator już w 2016 r. pokusi się o umowę z HBO lub Netflixem i
zaoferuje bezpłatny mobilny transfer wideo z tych serwisów. Takie próby w zeszłym roku
czynił już Plus we współpracy z HBO i własnym serwisem IPLA.
4. Poaukcyjny poker
Zwrotów akcji przy rozdawaniu częstotliwości pod przyszłe sieci LTE było co niemiara. Każdy
z nich powodowało, że liczba możliwych zakończeń postępowania aukcyjnego i 19
postępowań rezerwacyjnych - co najmniej się podwajała. Rezerwacje jeszcze nie zostały
przyznane, a tym bardziej opłacone, ale pasmo potrzebne jest każdemu.
Zygmunt Solorz-Żak ruszył do gry. Polkomtel pisze o braku ekonomicznych podstaw do
budowy sieci w paśmie 800 MHz przy wylicytowanych cenach częstotliwości. Midas przejął
kontrolę nas Sferią, za której 800-kę będzie musiał zapłacić za 2 lata ponad 1,7 mld zł. Takie
“sygnały” z pewnością nie były puszczane bez przemyślenia i są raczej zapowiedzią większej
akcji, którą przeprowadzi polski inwestor.Czy NetNet odbierze częstotliwości? Jeżeli nie, to TMobile już zapowiedział, że się po nie schyli. Nie dość, że ciężko mu będzie wtedy
współpracować z Orange przy budowie wspólnej sieci (łączyć można tylko w sumie 15 MHz),
to jeszcze “obciąży” to duet NetWorkS! kwotą prawie 6 mld zł. Taki budżet pozwoliłaby na
postawienie kilku ogólnopolskich sieci LTE w paśmie 1800 MHz - czyli takim, którego
Polkomtel ma pod dostatkiem. A jeżeli NetNet NIE odbierze częstotliwości, to czy oprotestuje
postępowanie? A to tylko jeden ze scenariuszy - szczególnie, że Zygmunt Solorz-Żak ma już
doświadczenie w negocjacjach z państwem (vide sprawa Sferii).
A co, jeżeli rezerwacje odbiorą wszyscy? Choć P4 i grupa ZSŻ są jak dwa magnesy
próbujące stykać się tym samym potencjałem, to JEDNAK mogą być skazani na współpracę.
Chyba, że P4 wydzierżawi T-Mobile swoje 5 MHz, a płatność odbierze w naturze (w postaci
transmisji danych w roamingu).
A może czeka nas jeszcze większy “kosmos”?
5. Huawei goni Samsunga
Zeszły rok pod względem dynamiki na pewno należał do Huawei. Firma zwiększyła swoje
wydatki na marketing i miała kilka bardzo mocnych produktów, które w końcu rynkowo
zaiskrzyły. Były (i są) nie tylko atrakcyjne pod względem możliwości, ale po prostu ładne.
Chiński producent zapowiada, że w roku bieżącym będzie podobnie i nie zamierza zwalniać
tempa. Można więc sądzić, że zwiększy swoje udziały w rynku. Liderem (jeszcze) pozostanie
Samsung, który jest zbyt potężny, aby jakiś konkurent go zdetronizował w tak krótkim czasie.
Należy się spodziewać, że trochę rynku straci Microsoft, który nie potrafi znaleźć skutecznej
smartfonowej strategii. W Polsce ten producent jest jednak nadal bardzo popularny, ale
problemem dla niego zaczyna się robić coraz węższe portfolio najtańszych urządzeń pod
marką Lumia. Zagadką będzie sytuacja LG, Sony i HTC. Szczególnie LG ma coraz lepsze
portfolio urządzeń, ale kuleje marketingowo (głównie wysokość budżetu na reklamę), co
sprawia, że koreański producent nie może rozwinąć skrzydeł. Sony z kolei może pokazać w
tym roku kilka ciekawych urządzeń.
6. Kara, czy nagroda dla Prezesa UKE
Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, to jedno z kluczowych stanowisk w administracji
publicznej związanych z rynkiem telekomunikacyjnym. A jesteśmy wszak roku powyborczym roku dzielenia łupów. Stanowisko szefa urzędu nadzorującego rynek telekomunikacyjny
zwyczajowo zawsze do nich należało. Wyłom w tej “tradycji dokonała Platforma Obywatelska,
która wprawdzie nie prolongowała misji Annie Streżyńskiej, ale też wyczekała z dymisją do
końca kadencji. Wcześniej to się nie zdarzało.
Jak można sądzić z taktyki nowego reżimu, zasada kadencyjności nie jest żadną świętą
zasadą i bez wahania nowelizuje się stawy, by w zgodzie z prawem dokonać zmian
personalnych. Trudno wątpić, że tak samo będzie w przypadku Prezesa UKE… jeżeli rząd
uzna, że to konieczne. Oficjalnie nic na ten temat na razie nie słychać. Nieoficjalne wersje są
dwie i to skrajnie różne. Według jednej nikt na głowę Magdaleny Gaj na razie nie dybie.
Według drugiej, zmiana na stanowisku szefa UKE, to kwestia 1-2 miesięcy.
Nie ma wątpliwości, że Prezes UKE ma w obecnym kierownictwie resortu cyfryzacji złe
notowania. Z wielu różnych powodów. Dla rynku głębokim cieniem na kadencji Magdaleny
Gaj kładzie się aukcja 800/2600 MHz, która pretenduje do miana największej
telekomunikacyjnej wpadki dekady. I tutaj mały paradoks: to ewidentnie źle przygotowane
postępowanie wygenerowało wpływy, o których skarb państwa pierwotnie nie mógł nawet
marzyć. To samo, co dla rynku telekomunikacyjnego stanowi dopust boży, dla rządzących
jest darem. I może się przełożyć na opinię o urzędującej prezes UKE.
7. Rok super-regulatora?
A może dlatego “nie ruszono” jeszcze najwyższej kadry urzędniczej rynku
telekomunikacyjnego i medialnego, bo nikt nie chciał przychodzić do pracy w ich zastępstwie
na kilka miesięcy ? W połowie roku możemy się przecież spodziewać powołania nowego
super-regulatora na polskim rynku. Może dlatego po wyborach na swoim posterunku zostali
zarówno szefowie UKE (Magdalena Gaj), UOKiK (Adam Jasser), jak i KRRiT (Jan Dworak)?
Jeden regulator - pytanie tylko w jakiej formie i składzie? Połączenie UKE z UOKiK od strony
formalnej byłoby proste, ale dołączenie do tego KRRiT może już takie łatwe nie być.
Profesjonalne, pełne i sensowne połączenie wymagałoby zmian w Konstytucji, a do tego PiS
może nie zgromadzić wystarczającej większości. Bez tego można próbować obejść Ustawę
zasadniczą poprzez nadawanie uprawnień prezesa UKE, czy UOKiK przewodniczącemu
KRRiT. I tak wariant wydaje się dziś chyba najbardziej prawdopodobny.
8. Nowy prezes Orange Polska?
W tym roku kończy się kadencja Brunona Duthoita na stanowisku prezesa zarządu Orange
Polska i od wielu miesięcy na rynku słychać plotki, że nie będzie prolongaty. Czysto
subiektywnie: szkoda rezygnacji menedżera, o którym trudno usłyszeć, by ktoś mówił jeżeli
nie z sympatią, to przynajmniej z szacunkiem.
Spekulacje personalnej obsady stanowisk takich, jak prezesura Orange, to jednak sprawa
śliska. Szczególnie, gdy decyzje zapadają poza granicami kraju. Trudno jednak nie
zauważyć, że w ciągu ostatniej dekady Bruno Duthoit nie zagrzał miejsca na żadnej placówce
dłużej, niż na 2-4 lata. I że od początku jego kadencji w Polsce mówiło się, że to “misja
specjalna”.
Orange Polska jest wielką firmą i choć o losach takich firm nie decydują jednostki, tym
niemniej nam zawsze wydaje nam się, że tak jest. Z okresem prezesury Brunona Duthoita
będzie się kojarzyć … uspokojenie nastrojów wokół Orange. Firma nadal jest w trendzie
spadkowym, ale podjęcie programu inwestycji w FTTH, coraz zdrowszy stosunek do własnej
infrastruktury, sugerują, że zaczyna się godzić ze zmianami na rynku i odnajdować w nowej
rzeczywistości. Następca Brunona Duthoita, jeżeli rzeczywiście poznamy go w tym roku,
zapewne tylko utrwali strategię zaprogramowaną przez dawnego prezesa, jego
współpracowników, no i oczywiście właściciela.
Autorzy: Witold Tomaszewski TELEPOLIS.PL, Łukasz Dec TELKO.in, Wojciech
Piechocki GSMONLINE.PL